<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/browse?collection=10&amp;output=omeka-xml" accessDate="2026-09-26T07:07:58+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>1</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>112</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="11477" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11455">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7a86a7feb0644dcab20c616cd1860e11.pdf</src>
        <authentication>0de891e8e23c42c0df33a61aff2c1885</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136716">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5587</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136717">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136718">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136719">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136720">
                <text>Kiedy myśl ostrzy słowo/ Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136721">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.3-8</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136722">
                <text>Lupa, Krystian</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136723">
                <text>Uliasz, Szymon</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136724">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136725">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136726">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136727">
                <text>K r y s t i a n L u p a (ur. w 1943 r.) to
cztowiek teatru. T w o r z y sztuki w y ­
jątkowe pod względem formy i wła­

Kiedy
ostrzy

słowo.

O
»

pisaniu

•

•

i jego
z

myśl

/i

intymnością
Krystianem

rozmawia

Szymon

co najważniejsze w dramacie, czyli
relacje międzyludzkie, które odczytuje
na n o w o z dziet Bernharda, Dostojew­
skiego, Witkacego czy Brocha. Podej­
muje tematy metamorfozy i odnowy
człowieka, dla którego najważniejsze
stają się podejmowane przez niego
psychologiczne gry.
Lupa studiował przez jakiś czas reży­

związku
Z

snej interpretacji. Interesuje go t o ,

serię w Łodzi, ale porzucił ją na rzecz
teatru. W jego spektaklach, trwających
nawet osiem godzin, do dziś widać fa­
scynację kinem. Sposób prowadzenia
narracji, dysponowanie czasem przy­
w o d z ą na myśl film.

Lupą

W 1973 roku rozpoczął studia z reży­

Uliasz

serii teatralnej w Państwowej Wyższej
Szkole Teatralnej w Krakowie, gdzie
dziś jest profesorem. Zafascynował się

Szymon Uliasz: Jaka była geneza pańskiego pisa­
nia? Zaczął pan od Klasztoru nasłuchujących,
który przerodził się w dziennik, ale przecież wcze­
śniej jeszcze były wiersze?
Krystian Lupa: A skąd pan wie?
Z lektury Labiryntu.
Jeżeli mamy szukać genezy, to nie dotyczy
ona życiorysu, tylko pewnej kondycji. Jak proces
pisania krystalizuje się w mechanizmie myślenia,
wyobraźni czy też duchowości? Kult pisania po­
jawił się, kiedy jeszcze nie umiałem pisać. Pamię­
tam, że moja matka wówczas bardzo często coś
pisała jako nauczycielka — robiła konspekty albo
poprawiała zeszyty. Patrząc na to pisanie, podej¬
rzewałem, że to jest jakaś bardzo ważna i istotna
czynność. Mam wrażenie, że tamto dziecięce
poczucie „ważności" pozostało. Kiedy zaczynam

wtedy twórczością Konrada Swinarskiego i Tadeusza Kantora. Mówi, ż e
to im zawdzięcza swoje spojrzenie na
teatr i sposób pracy z aktorem.
Jest twórcą wybitnych przedstawień,
takich jak Marzyciele,

Bracia

zow, Factory 2, Zaratustra,

KaramaLunatycy,

Kalkwerk. Otrzymał d w a najważniejsze
wyróżnienia przyznawane w polskim
teatrze: Nagrodę im. Konrada Swinarskiego i Nagrodę im. Leona Schillera.
W 2001 roku wydał intymne, retro­
spektywne zapiski w formie dziennika,
lecz niebędące nim w ścisłym tego
słowa znaczeniu. Labirynt przywołuje
dzieciństwo, ogląda demony i odtwa­
rza własne mitologie tamtego czasu

3 (1 3) 2 0 0 8 ,\?:\mnu
h

z dzisiejszej perspektywy. Jest także
refleksją o śmierci, przyjaźni i teatrze.

�Wywiad

4

mówić o pisaniu, jest w tym coś intymnie wsty­
dliwego, ponieważ wydaje mi się, iż „ważność"
tego aktu postrzegana jest na zewnątrz jako zdemonizowana lub w jakiś sposób przesadna. Ktoś,
kto stoi na zewnątrz tego procesu, zawsze może
powiedzieć: „Nie przesadzajmy, że tak naprawdę
pisane myślenie jest lepsze od myślanego myśle¬
nia". Często mówię studentom, żeby dużo pisać,
notować monologi wewnętrzne, ponieważ to
w gruncie rzeczy wyostrza myśli i w jakiś sposób
drażni, prowokuje i inspiruje. W momencie, kie­
dy sam zacząłem pisać, bardzo szybko musiałem
użyć tego pisania do jakiejś funkcji stwarzającej.
Myślę, że w moim przypadku razem powstały
nauka pisania i fantazje na temat Juskuni, czyli
wymyślonego przeze mnie w dzieciństwie lądu.
Wtedy okazuje się, że to pismo jest pewnego ro¬
dzaju dokumentem, podobnie jak mapa i rysu¬
nek. Może nawet nie dokumentem istnienia czy
zapisaniem istniejącego, ale współaktem istnie¬
nia. Ponieważ w gruncie rzeczy nie istniały ląd,
państwo, ludzie i królowie ani ten język, który
tworzyłem na potrzeby wymyślanego świata.
Można więc powiedzieć, że pisanie było ma¬
gicznym procesem powoływania istnienia i tak
to odczuwałem. To dziwne, że ledwie zacząłem
się uczyć pisać po polsku, natychmiast odczułem
potrzebę poznania innego języka. Język polski
był zużyty i wymacany. Nudziły mnie nieciekawe
teksty elementarza. Zresztą to zastanawiające, że
dopóki nie umiałem czytać po niemiecku, książki
niemieckie, które stały w bibliotece ojca, były za¬
pisem wtajemniczeń — „księgą", tak jak to widzi
Schulz. Polskie książki tylko w sposób warunko¬
wy i tymczasowy uzyskiwały ten majestat „ksiąg"
— o ile były dziwaczne i trudne do zrozumienia.
Bardzo wcześnie taką „księgą tajemną" był wybór
dzieł Mickiewicza, zwłaszcza Konrad Wallen­
rod i Dziady, z których zrozumieniem miałem
kłopot. Myślę, że jest to kopia „dzieciństwa"
tkwiącego w ludzkości: demonizowanie niezro¬
zumiałego tekstu, w który wczytując się, doko¬
nuje się automatycznie pewnego rodzaju aktu
magicznego — aktu przeniesienia mocy i użycia
jej, kiedy samemu nie zna się jeszcze instrukcji
obsługi. Poprzez akt przeniesienia, tak jak to
Jung lubi widzieć, dokonuje się uruchomienie

mechanizmu, do którego w gruncie rzeczy moja
świadomość nie ma dostępu.
Gdyby spojrzeć na pisanie w kontekście pragma­
tycznym, czyli poprzez związek z samym życiem,
twórczością
teatralną, kreacją, kiedy pan uznał, że
dziennik będzie kontynuowany? Czy te dwie sfery:
pisania i życia, przenikają się bezpośrednio,
czy jest
to może relacja bardziej złożona, ponieważ pisanie
jest aktem intymnym dokonywanym w samotno¬
ści. Tym różni się pisarz, który jest tylko pisarzem,
od piszącego
reżysera, który pracuje z ludźmi.
Nawet jeżeli pomysły rodzą się w świecie, to do
samego aktu zapisania, podobnie jak do czytania,
dochodzi już w
samotności.
Nie zawsze, lubimy przecież czytać razem.
Zawsze bardzo mnie fascynowało dopuszczanie
tu jakiejś perwersji, gruppen sex pisania, czyli
właśnie złamanie tej intymności...
Jest też jakimś

rejonem odkrywczym?

Tak, bo wówczas, trącając czy gwałcąc, przeła­
mujemy w jakiś sposób mechanizmy intymne, do
których mamy tylko częściowy dostęp, a które są
nam dane jako rzeczy automatyczne i musimy je
akceptować, otaczać je pewnego rodzaju kultem.
Bez tego kultu i wiary to się nie udaje. Podobnie
bywa z pewnymi praktykami medytacyjnymi,
na przykład z jogą. Muszę w coś wierzyć, żeby
to działało. Bez wiary to nie funkcjonuje, nie
ma elektryczności, która tym porusza. Wówczas
rejon nieświadomości nie bierze w tym udziału
i nie ma mowy, żebym się dowiadywał czegoś od
kogoś we mnie. Pisanie to nie jest dowiadywanie
się od siebie samego, to jest dowiadywanie się od
kogoś czegoś, co jest najczęściej niedostępne...
Jak wyodrębnianie
mości...

u Junga rejonu

nieświado¬

Oczywiście. W zależności od tego, jaki mo¬
tyw poruszamy, kontaktujemy się z tą czy inną
osobą lub figurą, kompleksem nieświadomości,
który w pewnym momencie zamienia się w my¬
ślącą i działającą osobę. Zdumiewające, że pew-

�Z Krystianem Lupą rozmawia Szymon Uliasz
ne myśli, przychodzące tak nagle, są w takim
stanie gotowości i literackiej formy. To zadziwia¬
jące, można byłoby powiedzieć, że są to myśli
przychodzące z „przebicia", pobudzone aktem
pisania przez śniące ciało, z udziałem pewnej
aury, pobudzonego stanu cielesnego.
Jeśli pytamy, kiedy i jak coś przyszło i się
zaczęło, to chodzi raczej o to, że na początku
mamy dostęp do świadomości funkcji. Początek
jest pewnym stanem granicznym, w którym coś
może być zaobserwowane, bo później się to­
czy. Człowiek zapomina tę instrukcję, która jest
gdzieś na wstępie. Ja nie miałem świadomości
takiego poczucia, że kiedyś się na to zdecydo¬
wałem albo że kiedyś przestałem pisać Klasztor
nasłuchujących.
Jeśli ten rejon zaczyna się rozwi¬
jać, przez dłuższy czas istnieć, zaczyna żyć jak¬
by sam z siebie, j u ż nie wyłącznie przynaglany,
próbowany. Wiadomo przecież, że na początku
młody człowiek próbuje, czy może być pisarzem,
podobnie jak próbuje innych rzeczy. Wszystko to
staje się w podnieceniu charakterystycznym dla
młodości. Jest to rodzaj eksperymentu: zażyję
pewną pigułkę i patrzę, co się ze mną dzieje.
W gruncie rzeczy jest to ciągłe doświadczanie
siebie, kim właściwie jestem, jakim fenomenem
„ja" jestem? Co „ja" mogę robić, jak „ja" to mogę
robić i czy „ja" to w ogóle mogę robić? Przygoda:
czy mi się uda być na przykład takim pisarzem
jak Tomasz Mann, który mówi, że pisanie to jest
codzienna dyscyplina? Codziennie rano wstaje,
bierze pióro i pisze. Ta codzienna dyscyplina jest
w gruncie rzeczy procesem fatycznym, którym
bronię się przed zaprzestaniem pisania. W każdej
chwili grozi mi, i boję się tego, że pewnego dnia
powiem sobie: „A, nie chce mi się, to jest wszyst¬
ko kłamstwo, co ja robię, to jest jakaś zabawa".
Nagle, ni stąd ni zowąd, Bernhard mówi o takiej
tajemnicy i strasznie bliskie jest mi to zdanie: „Ja¬
kie to dziwne jest, że człowiek nagle zaprzestaje".
Przez całe życie coś robi i wydaje się, że to jest
po prostu jego życie, wierzy sam, że to się dzieje
organicznie, dąży do czegoś, poświęca temu całe
dorosłe życie, nagle — ciach — zaprzestaje...
Czy nie będzie to pewna iluzja? Przecież to, że
coś się kończy, że musi się skończyć, jest wpisane

a

d a l

POO8

^K mmu
y

5

już od początku w naszą egzystencję.
Rilke stawia
przed młodym, zaczynającym
pisać
człowiekiem
kryterium konieczności,
mówi mu: jeśli
możesz
żyć bez pisania, to żyj.
To jest prowokacja: jeżeli możesz żyć bez
pisania, to żyj, mówi piszący. Do kogo w tym
momencie stosuje się to „ty"? Jeżeli mówi tak
do młodego poety, znaczy to: jestem j u ż poza tą
sferą. Daje taką radę czy jest to arystokratyczny
gest człowieka, który nie może żyć bez pisania?
Lub gest opętanego, unieszczęśliwionego i znie¬
wolonego przez pisanie...
A czy istnieje jakaś właściwa
dzy pisaniem a czytaniem?

równowaga

pomię¬

Zawsze człowiek najpierw więcej czyta. Póź¬
niej okazuje się, że pisanie jest jakby rozlewa¬
niem atramentu. Coraz szersza powierzchnia
zostaje zajęta, w związku z czym coraz bardziej
wchłania i być może o tym właśnie myślał Rilke.
Być może ta obsesja pisania jest czymś szalenie
wampirycznym i w pewnym momencie zagarnia
cię całego, a to oznacza, że nie ma j u ż czasu na
czytanie. Choć jest to marna odpowiedź, że nie
ma czasu, bowiem nie o to chodzi, lecz o balans
przyjmowania. Rzeczywiście coś się z tym dzieje.
Rzeczy, które napisali inni, czytane w młodości,
traktowane są inaczej, ponieważ człowiek nie
został jeszcze w jakiś sposób zdeformowany czy
przetworzony. Kondycja pisania zdecydowanie
zmienia mechanizm jaźni, mechanizm ducho¬
wy indywiduum, a w związku z tym deformuje
i przekształca czytanie. Czytanie staje się czymś
innym. Napisane dzieła to książki, rozprawy,
systemy filozoficzne, wiersze, jednym słowem to,
co Bernhard tak świetnie nazwał tekstem, czyli
pewnego rodzaju pakietem napisanym przez
człowieka, który ma jakąś całość. W momencie,
kiedy nie stałeś się jeszcze potworem piszącym,
to one miały swoją świętość, swoją całość, były
nienaruszalne. Wiersze Rilkego to były wiersze
Rilkego, Zbrodnia i kara to była Zbrodnia i kara,
Wyznania Rousseau to były Wyznania Rousseau
itd. Mało tego, dla kogoś, kto nie pisze, dzieła na¬
pisane są święte, dlatego że są objawieniem pew-

�Wywiad

6

nej kondycji, której sam nie próbuje, w związku
z czym zawsze ma podziw dla tego, czego sam
nie dotyka, podziw wyznawcy pasywnego. Dla¬
tego też staram się nie pomylić, nie zmieszać,
staram się zachowywać te całości.
Ale to chyba jest bardzo trudne i nie do końca się
udaje. Uwidacznia się to na przykład w Apokry­
fach do prozy Rilkego, kiedy języki są do siebie
bardzo podobne...
No tak, bo to jest j u ż dawno skurwione, to
j u ż się zepsuło. To ten mechanizm wampira, dla
którego nie ma świętości całości napisanych. Je¬
żeli tekst wciąga mnie i prowokuje, natychmiast
pojawia się rodzaj polemiki. Na gorąco pojawiają
się mrówki, które tekst porywają z książki i roz¬
noszą, unicestwiają i rozprowadzają. Świetne
pole do osobliwej refleksji daje niemieckie wyda­
nie Człowieka bez właściwości,
w polskim tłuma­
czeniu tego nie ma. Bardzo żałuję, że ta książka
w języku polskim jest wydana w tak fatalnym
tłumaczeniu. Każde zdanie traci swoje sedno.
Musil uważał, że słowa niejako szukają swojego
lepszego znaczenia za pomocą literatury i po¬
ezji. Słowa, które są w naszej głowie i którymi
się posługujemy, mają swoją ogólnowojskową,
tymczasową sferę znaczeń, bardzo często uśpio¬
ną, rozmazaną, ogólnikową. Czasami się nam
zdarza, że w pewnym zdaniu słowo uzyskuje
nowy dźwięk, uzyskuje dostęp do myśli. Bardzo
często dzieje się tak w poezji. To nie słowo bie¬
rze fragmentaryczny udział w przekazywaniu
myśli, ale odwrotnie, myśl ostrzy słowo. Te myślopisania są procesem tego typu, w tym sensie
poetyckim, że doprowadzają do fenomenalnego,
jednorazowego czy jakby olśnionego wyglądu
danej myśli, a nie uśpionego. Najczęściej dzieje
się tak, że w naszych rozmowach posługujemy
się embrionami myśli.
W polskim tłumaczeniu Człowieka bez wła­
ściwości
każde zdanie traci tamten cud, który
jest w oryginale, bowiem to nie jest słownikowe,
to jest wizjonerskie w obszarze myśli i refleksji,
niekoniecznie w obszarze poezji. Musil przez
długi fragment tej książki zajmował się fenome¬
nem uczuć i w gruncie rzeczy destylacją uczucia.

Interesowały go mechanizm i hierarchia tej naj­
bardziej tajemniczej sfery, albowiem uczucia nie
są myślami, ale nie są też obrazami. Rozmowy
Ulricha z Agatą są fantastycznym zapisem obco­
wania, dialogu dwojga ludzi zafascynowanych
dążeniem do schwytania rzeczy nieuchwytnych
w swoim podwójnym bycie. Kiedy ludzie są we
dwoje i zaczynają dialog na temat, który dla
obu stron jest czymś fascynującym, to rozmowa
takich ludzi zaczyna być podobna do seansu
spirytystycznego. Otwiera się wtedy pewnego
rodzaju przestrzeń metapsychiczna, w której
umysły zdają się mieć tę sferę „pomiędzy". Wię¬
cej ciekawych rzeczy dzieje się pomiędzy in¬
terlokutorami aniżeli wewnątrz każdej z osób.
Polscy tłumacze tego kompletnie nie rozumieli.
Dlatego książka Musila jest w języku polskim
taka zniechęcająca.
Dla mnie czytanie drugiej części wydania Frisego (klasyczne wydanie niemieckie) było obja¬
wieniem. Czytanie tego, co miało być literaturą,
a okazało się rodzajem magazynu, spichlerza.
Zawartość metafizyczna tej części jest tak niesa¬
mowita, że wszelkie eksperymenty typu Model
do składania, Gra w klasy są tu jakimiś dziecinny¬
mi puzzlami w porównaniu z tymi, które samo
życie zrobiło, zostawiając spuściznę Musila w ta¬
kim, a nie innym kształcie. Czytanie jest proce¬
sem rozkładaj ącym, to znaczy czytanie j est j akby
traktowaniem tekstu za pomocą jakiegoś kwasu.
W gruncie rzeczy jest to nie przyjmowanie, lecz
tworzenie równoległe. W każdym procesie na¬
stępuje innego rodzaju proces — zapisana lite¬
ratura jest aleatoryczną partyturą i w pewnym
momencie orientuję się, że ten proces równoległy
jest być może w tym momencie ważniejszy i wy¬
maga natychmiastowego zapisania. Oczywiście
ten proces równoległy przywłaszcza sobie litera¬
turę. To, że powstawały Apokryfy, to też nie była
moja decyzja. Po prostu jest to rodzaj perwersji,
złajdaczenia. Tak to nazywam, ale myślę sobie,
że to złajdaczenie nie jest takie złe, natomiast
w obowiązującym fair play jest to być może
niemoralne, że nie mam szacunku dla pisarzy,
których wystawiam. Dla mnie nie istnieje prob¬
lem plagiatu, nie widzę powodu, dlaczego ludzie
mieliby być właścicielami swoich dzieł...

IWlAlUm

3 (13) 2 0 0 8

�Z Krystianem Lupą rozmawia Szymon Uliasz
Po napisaniu wkraczają w obieg i zależnie
terpretacji zmieniają znaczenia...

by na tym, aby nie mieszać „ja" z przedmiotem
rozważań. Mianowicie tak wytrenować swój
„instrument", który jest w owym „ja" do dys¬
Zdrowe podejście do tego miał Bach, dla któ¬ pozycji, do samych tylko aktów logicznych lub
rego muzyka była muzyką, czyli pewnego rodza¬ energii logicznej, by osiągnąć wynik obiektywny.
ju istnieniem, które można wziąć, podobnie jak Inaczej jest w marzeniu, że rzeczywistość zapi¬
sana u nas zyskuje pewnego rodzaju energię,
się bierze przedmiot z natury.
bowiem albo próbujemy dotrzeć do tajemnicy,
albo wprowadzić pewien ład natury etycznej
Glenn Gould grający Bacha miał
równieżpodob¬
ne podejście.
Partytury skojarzyły mi się z powie¬ czy estetycznej w obraz, który jest z istoty swojej
ściami Bernharda. Chciałem zapytać o rozumie¬ obrazem nieuporządkowanym i chaotycznym.
nie grafomanii. W Podglądaniach pisze Pan, że W tym momencie zaczyna się proces, który ma
swoją własną energię. Idea aegoistycznego pisa¬
wydaje mu się nią „literackpsć"
rozumiana jako
nia polegała na przykład na tym, aby „ja" było
pewna maniera. Z drugiej strony nieustanne pi¬
sanie o sobie: egotyzm, egocentryzm, ekshibicjo¬ czułym komputerem i w procesie samoistnym
wprowadzało do chaosu współczynnik etyczny.
nizm. Bernhard się przebija ze swoją
obsesyjnością,
negacją i destrukcją, mimo że jego zdania są bar¬ Weźmy na przykład poszukiwanie nowego kry¬
terium dobra i zła. Tu zaczyna się proces, w któ¬
dzo tautologiczne, czasami są to różne warianty
rym „ja" stara się nie wplątywać swoich pragnień,
tych samych myśli, powieści jego często mają kom¬
lęków, obsesji, kompleksów, resentymentów itd.
pozycje zamknięte.
Pan czytał Bernharda przez
Myśliciele tacy jak Wittgenstein ukazują nam
rozkład struktury języka, przez bełkot, lecz bełkot
absurdalność tego typu podejścia, wbrew pozo¬
znajdowałby
się dla mnie na poziomie przekazu,
rom, wbrew temu, że Wittgenstein cały aparat
gdyż te powieści wydają mi sięfenomenem
języko­
wym i to, co by różniło i świadczyło o jakości prozy logiczny zaangażował w to odsączenie od „ja",
bo później następuje dowód utopijności takie¬
Austriaka, byłoby właśnie w warstwie
językowej.
go zamierzenia. Jest tutaj druga ewentualność,
mianowicie od momentu, w którym intuicyjnie
Bełkot jako termin absolutnie pozytywny.
doświadczymy, że niemożliwa jest rzeczywistość
bez
obserwatora, narracja bez narratora, a więc
Czyli związany z presją
dążenia.
akt odsączenia od „ja" okazuje się aktem fałszo¬
Tak. Parę rzeczy interesuje mnie w tym, co pan wania, a nie uprawdziwiania. Wobec tego trzeba
nagrabił. Pewnego rodzaju walka z egotyzmem. przeprowadzić świat przez najintymniejsze ko¬
Egotyzm jest czymś przyrodzonym pisaniu, na¬ rytarze „ja", ale ocalić świat.
tomiast bardzo często ucieczki od egotyzmu są
który przemienia „ja".
pewnego rodzaju pozą. Egotyzm jest rejonem Ocalićświat,
wstydliwym, w związku z czym bardzo często
mamy teksty, w których autor usiłuje udowodnić,
Jasne. Oczywiście istnieje też coś takiego, jak
że nie jest egotykiem. Czuje się bardzo pewien naprawdę egotyczny tekst lub naprawdę egorodzaj cenzury. Nawet jeśli mamy do czynienia tyczne indywiduum, które jest bezwartościowe
z tekstem politycznym, gdzie to wszystko, co przez swój egotyzm, ponieważ wszystko, co
może zebrać tak zwane „egocentryczne narzę¬ zostaje wepchnięte w intymne korytarze, za¬
dzie", nie zostaje jeszcze przepuszczone przez trzymuje się tam. Z powrotem nie wyłazi świat,
sferę intymną „ja", jest to również pozór. Utopia tylko „ja". Rzeczywiście z Bernhardem jest coś
tkwi w staraniu się być tak zwanym narzędziem takiego, że przede wszystkim to piekło „ja" jest
obiektywnym i niemieszaniu swojego subiek¬ tutaj wyznane. Bernhard czuje jako człowiek
tywnego „ja" z przedmiotem tekstu. Przez długi zaczynający żyć w tym czasie, w którym kłam¬
czas pisanie tekstu filozoficznego polegało jakostwa XIX-wiecznego Europejczyka wychodzą

a

(13)

?OO8

^K mmu
y

od in¬

7

�Wywiad

8

na jaw i kompromitują się w straszliwy, wstydli¬
wy sposób. Trudno to ująć inaczej: racjonalista
XIX-wiecznego chowu rozkracza się albo zesrywa, ukazuje całkowity fałsz, całkowite fiasko,
całkowite kłamstwo. Świat staje się odbiciem
zafałszowanej osobowości. Nie jesteśmy w stanie
uzyskać prawdziwego odbicia z fałszywego lu¬
stra. Jeżeli całe „ja" jest zafałszowane, to choćby
ono nie wiem jak czciło prawdę, było moralne
i nieegoistyczne oraz zwrócone z nie wiem jaką
fascynacją na drugiego człowieka, którego trzeba
docenić i szanować, to i tak się to nie udaje.
Ale czy istnieje lustro, które byłoby

prawdziwe?

Nie istnieje prawdziwe lustro, natomiast
istnieje proces uprawdziwiania lustra. Ma on
miejsce wtedy, kiedy akt penetracji świata jest
połączony z aktem uprawdziwiania narzędzia.
Sądzę, że Bernhard jest tego typu przykładem.
Przepuszcza on dwa procesy: bardzo dramatycz¬
ny proces rozprawy z „ja", który płynie jednym
nurtem, z penetracją świata. Otrzymujemy ro¬
dzaj materii zmieszanej, zbełtanej, którą odczu¬
wamy jako oczyszczającą. To pewnego rodzaju
udany akt alchemiczny, gdzie przedmiotem tęsk¬
noty jest prawda, czymkolwiek by ona była.

ny. To wyraził Bernhard w Kalkwerk, gdzie nie
można napisać studium. Mówi on, że wszystko,
co napisał, jest obok. Tak jak ja mogę powiedzieć,
że nie napisałem Klasztoru nasłuchujących,
tylko
piszę dzienniki — piszę przecież, ale to nie jest to,
co zamierzyłem, bowiem to, co zamierzyłem, jest
w tej chwili wręcz śmieszne. Pisarze, którzy nadal
uważają, że można napisać opus magnum, to po
prostu kretyni, a przecież kiedy Goethe zaczynał
pisać Fausta, nikt nie ważyłby się nawet uśmiech¬
nąć wobec takiego zamierzenia.
Byćmoże
mamy kłopot z kryterium poznawczym,
skoro to, co możemy powiedzieć,
zawsze jest już
częścią i zawiera się w tym, czego nie
będziemy
mogli ani poznać, ani tym bardziej wyrazić, przez
co tym bardziej skazane jest na porażkę, jak akcen¬
tuje w swojej twórczości
Beckett?

Można powiedzieć, że ta porażka to jest nowa
rzecz, że my tę porażkę widzimy, bo śmiem
twierdzić, iż człowiek zanurzony w spokojnej
i dojrzałej kulturze tej przegranej nie widział.
Dostrzegamy nie tylko fakt porażki, ale także
jej kształt i zawartość, bowiem być może nasza
porażka jest czymś innym n i ż nasze dążenie.
Być może w momencie, w którym włożylibyśmy
do komputera naszą przegraną i nasze dążenie,
Następnie Krystian Lupa zaczął opowiadać
o swo¬ komputer by powiedział, że to jest niekompaty¬
im nowym projekcie teatralnym i wróciliśmy
do bilne, że coś się stało i był jakiś przekręt, a my
literatury w odniesieniu do przemiany antropolo¬ byliśmy tak zajęci naszym dążeniem, iż nie za¬
uważyliśmy, że proces, którym jesteśmy w samej
gicznej dotyczącej prozy
współczesnej:
istocie, był palimpsestem. Toczył się w dwóch
obszarach: w zapisywanym oraz w zapisywa­
W tej chwili nie można napisać takiej książki,
jaką napisał Joyce, nie możesz pisać jak Tomasz nym i natychmiast ścieranym. Być może również
dlatego zapisujemy tak skrzętnie, zapisujemy tę
Mann, natomiast wymagania wciąż się stawia...
porażkę, żebyśmy mogli odczytać pod nią tekst
innego dążenia i dopiero ex post to inne dążenie
Można jednak pisać jak Jelinek, jak Houellebewychwycić
albo przynajmniej przekazać poraż¬
cq...
kę następnemu pokoleniu, które być może coś
— Tak, możesz pisać jak Jelinek, jak Houelle- z nią zrobi. Nie znaczy to jednak, że następne
becq, jak Bernhard. Z tym że oni w porównaniu pokolenie będzie studiowało te dzieła tak, jak
z Joyce'em są niezadowoleni. Piszą, ale nie uzy­ sobie wyobrażamy, natomiast będzie miało po¬
skują swojego szczytu, jest on bowiem nieosiągal- rażkę wpisaną w kondycję.

ihv;Av:-łm

3 (ia)

2008

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11476" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11454">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/40d438978570bafec4c7e952e40c6bd1.pdf</src>
        <authentication>8e98cc7e73d1639f128b66e5ca3028b8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136706">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5586</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136707">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136708">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136709">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5194</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136710">
                <text>Wstępniak / Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136711">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136712">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136713">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136714">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136715">
                <text>ARBARZVNCA

T

Redakcja
Marcin Bartoszek
Weronika Chodacz (redaktor naczelna)
Przemysław Ciura
Joanna Florczak
Artur Karwat
Michał Nieniewski
Katarzyna Nowak
Łukasz Sochacki
Marcin Tabola
Dariusz Żukowski
Wydawca
Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury"
we współpracy z Kołem Naukowym Studentów Etnologii
i Antropologii Kulturowej UJ oraz Instytutem Etnologii
i Antropologii Kulturowej UJ
A d r e s w y d a w c y i redakcji
ul. Gołębia 9
31-007 Kraków
e-mail: redakcja@barbarzynca.com
tel.012 663 15 32
tel./faks 012 663 15 31
http://barbarzynca.com

Skupimy się natomiast na dramatach Leśmiana. Powie­
my kilka słów o teatrze w Internecie. Z Krystianem Lupą
porozmawiamy o tym, dlaczego pisanie jest konieczne
i w sumie niemożliwe. Zachęceni tym paradoksem, spró¬
bujemy jeszcze wyrazić niewyrażalne. A dla odprężenia
wyruszymy w świat: zdrzemniemy się w aborygeńskim
Czasie Snu i opowiemy kilka mitów Winnebago.
Zapraszamy do lektury.

Recenzje n a u k o w e
neTTheatre
MilczącespoĄanie dwóch teatrów
Ojcobó(j)stwo

rzynasty numer „Barbarzyńcy" jest częściowo o te­
atrze. Należałoby pewnie zacząć od słów: „Już
Eurypides...". Pozwolimy sobie jednak być przewrotni
i o tragediach Greków me wspomnimy ani słowem. Nie
odniesiemy się też do pochopnego, ale dość popularnego
w niektórych kręgach stwierdzenia pewnego Anglika, że
teatrem świat, a aktorami ludzie, „którzy kolejno wchodzą
i znikają". W końcu nikt tego do dziś me udowodnił. Nie
żeby me próbowano! Gdy pewien amerykański badacz
raz a dobrze zajął się teatrem życia codziennego, mar­
ketingowi spece zaraz sprowadzili jego śmiałą metaforę
do technik autoprezentacji. Z marketingiem nam me po
drodze. Dlatego o tym wszystkim pisać me będziemy.

Prof. dr hab.
Piotr Kowalski
Prof. dr hab.
Czesław Robotycki

Figura tricotera

Dr hab.
Andrzej Szyjewski

Jeżyk, zagłady -jezy\ świadectwa
O bombie

Dr hab.
Dariusz Czaja

Redakcja
Claude Levi-Strauss, myśliciel nieoswojony,
badacz smutnych tropików, wielbiciel potraw
surowych i ugotowanych, który jak nikt inny
opowiada o rysiu, a przede wszystkim znakomity
antropolog, c z ł o n e k A k a d e m i i Francuskiej,
doktor honoris c g u s g piętnastu u n i w e r s y t e t ó w ,
w s p ó ł t w ó r c a strukturalizmu,
28 listopada tego roku s k o ń c z y ł "100 lat.
Panie Profesorze, d z i ę k u j e m y
i i y c z y m y zdrowia!

Opieka edytorska i techniczna

R e d a k c j a pisma

„Barbarzyńca"

WYDAWNICTWO

JAK
www.wydawnictwojak.pl
ul. Zacisze 7,31-156 Kraków
Projekt okładki
Dariusz Żukowski
Nakład 650 egz.
W sprawie prenumeraty prosimy o kontakt z redakcją.
Prosimy nadsyłać propozycje artykułów do publikacji przez e-mail
(szczegółowe wskazówki na naszej stronie internetowej).
Materiałów nie zamówionych nie zwracamy.
Od instytucji oraz firm związanych z kulturą i nauką przyjmujemy
propozycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.

Redakcja dziękuje za wsparcie finansowe Prorektorowi UJ
prof. Andrzejowi Mani, Prodziekanowi Wydziału Histo­
rycznego UJ prof. Janowi Świcchowi, Fundacji „Bratniak"
oraz Radzie Kól Naukowych UJ.

Claude L é v i - S t r a u s s , penseur sauvage.,
explorateur de tristes tropiques, amateur du cru
et du cuit, conteur i n é g a l é de l'histoire du lynx
et - avant tout - anthropologue de renommé
mondiale, membre de l ' A c a d é m i e f r a n ç a i s e ,
docteur honoris causa de quinze universités,
cofondateur du structuralisme fete,
le 28 novembre prochain, son centenaire.
Monsieur le Professeur, nous vous remercions et
souhaitons une excellente s a n t é !
La

rédaction

de

„Barbarzyńca"

BARBARZYŃCA

3 (13) PDD8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11475" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11453">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/759af467f836959871e9258c30be47f1.pdf</src>
        <authentication>f9d743cb1c8941a52762649784a1ef43</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136695">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5589</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136696">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136697">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136698">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5197</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136699">
                <text>Milczące spotkania dwóch teatrów/ Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136700">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.20-30</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136701">
                <text>Czapiga, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136702">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136703">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136704">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136705">
                <text>Małgorzata

u

n w

19

8

3 n

&gt; absolwentka polonistyki UJ, doktorantka w Instytucie Etnologii

i Antropologii Kulturowej UJ, interesuje się literaturą współczesną, antropologią
C Z a p i g a |

i t e a t r e m (szczególnie a w a n g a r d o w y m ) .

Milczące spotkanie
dwóch teatrów
„Możesz mnie spokojnie
poczęstować śniegiem:
ilekroć szedłem przez lato
ramię w ramię z morwą
krzyczał jej najmłodszy
liść"
(P. Celan)

wiadomość istnienia zaczyna się od po­
czucia osamotnienia i doświadczenia jego
tragiczności. Życie wypełnione witalnością, tak często przedstawiane jest w poezji i dra­
macie za pomocą figury - obrazu wiosny, drogi
przez wieczną zieloność, wybuchającą feerią
skontrastowanych, ostrych barw, przepełnioną
pulsującym, rozedrganym rytmem. W pewnym
momencie nadchodzi jednak czas na coś innego,
dochodzi się do momentu, kiedy ze spokojem
można się zgodzić na „poczęstowanie śniegiem"
- na katastrofę, odizolowanie, śmierć, gdzie sta­
gnacja, chłód i bezbarwność współgrają ze sobą.

Ś

1

A . M . di Nola, Tryumf śmierci.

Śmierć w potocznym rozumieniu wywołuje
raczej poczucie chaosu, w którym rozpad do­
minuje nad porządkiem i ładem. Alfonso M . di
Nola, pisząc o żałobnikach, którzy w obliczu
śmierci bliskiej osoby zyskują przeświadczenie,
że świat jest bez sensu, smutny i pusty, wspomina
również o percepcji śmierci w ogóle:
„Nie jest akceptowana ani traktowana jako
zjawisko naturalne. W pewnym sensie śmierć
zostaje wyłączona poza ramy naturalnego po­
rządku rzeczy, rozumianego jako ruch, działa­
nie, reprodukcja, ciągłość" .
1

Antropologia ialoby, Universitas, Kraków, 2006, s. 186-187.

BARBARZYŃCA

3 ("13) P D D (

�21

Milczące spotkanie dwóch teatrów

Zgoda na śmierć, izolację przywraca normal­ teatru. Wychodził z przekonania, że współcze­
ny porządek rzeczy i organizuje chaos, który
sny mu teatr jest tworem skostniałym i przesta­
może wywołać myśl o unicestwieniu. Doskona­ rzałym. W jednym ze szkiców pisał wprost:
łość i harmonia świata pozostają zachowane (od­
„Zupełna ignorancja i całkowita niewiedza
zyskane?). Przestają mieć wtedy znaczenie dy­
sztuki teatralnej u nas w Warszawie sprawia, że
wagacje dotyczące sprawcy śmierci - demiurga
pisanie o tej sztuce kojarzy mi się ściśle z tłuma­
lub nienazwanej wrogiej siły, gdyż pogodzenie
czeniem, określaniem i pouczaniem. (...) Gdy
owo bierze je w nawias i czyni nieznaczącymi.
teatry, jak u nas, nie ukazują żadnych ekspe­
Obrazy literackie przywołują częściej niezgo­
rymentów i nie doświadczają na scenie żadnej
dę na śmierć, bunt przeciwko niej i cierpienie
idei, żadnej koncepcji - tam wielkie słowa, za­
związane z odejściem ze świata materialnego. W
wierające w sobie ideę lub koncepcję teatralną,
refleksji na ten temat zupełnie wyjątkowi wydają
są wysiłkiem abstrakcyjnym ani czynem, ani
się tu dwaj twórcy, odlegli od siebie w sensie cza­
przykładem nie popartym - bajką o kolorach,
sowym, ale i — na pierwszy rzut oka — artystycz­
którą się opowiada ślepcom spragnionym
nym: Bolesław Leśmian i Leszek Mądzik, wyra­
żeń..." .
żający swoją twórczością zrozumienie i zgodę na
„poczęstowanie śniegiem".
Eksperymentatorskie fascynacje L e ś m i a ­
na nie znalazły zrozumienia ani u ówczesnej
widowni,
ani u krytyków. Na to nałożyły się
Teatralne spotkania w milczeniu
niesnaski w zespole - konflikt z Wroczyńskim
Bolesław Leśmian, poeta, podejmował rów­ w sprawie repertuaru - oraz kłopoty finansowe,
nież próby dramaturgiczne i teatralne. Pozosta­ które musiały druzgocąco wpływać na poetę.
wił po sobie kilka prób dramatycznych, z których Jesienią 1911 roku Leśmian, w liście zamiesz­
niewiele zachowało się do naszych czasów . czonym w Nowej Gazecie, ogłosił koniec swojej
Szczególnie ciekawym przypadkiem wydają się współpracy z Teatrem Artystycznym. Niemniej
dwie realizacje tej samej sztuki - Pierrot i Kojednak kilka prób dramatycznych i wypowiedzi
lombina i Skrzypek, opętany. Poeta nazywa je „ba­ teoretycznych, jakie się zachowały, pozwalają
śniami mimicznymi" i faktycznie utwory te nie stwierdzić, że Leśmian również i na tym polu
przewidują użycia słowa jako materii tworzenia. działalności artystycznej był pisarzem oryginałCały dramat ma mieć postać pantomimy opartej
i nowatorskim.
113. ruchu, grze światła, symbolice kolorów i re¬
Na szczególną u w a g ę zasługuje deklara­
kwizytów. Sam Leśmian, zajmując się przecież cja poety, który neguje potrzebę użycia słowa.
teatrem (w 1911 roku wraz z Kazimierzem Wro­ Początek Skrzypka opętanego
przynosi nam in­
czyńskim i Januszem Orlińskim wynaieli scenę formację o czasie i miejscu akcji, mianowicie:
Teatru Małego w Warszawie i założyli teatr zwa„Rzecz się dzieje w owych intermediach istnie­
3

2

Teatrem Artystycznym) bardzo dobrze znał
zarówno ówczesne sceny polskie i światowe
nieobce mu tez były tekst/teoretyczne dotyczące

2

Rochelle H . Stone we wstępie do Skrzypka

opętanego

pisze o istnieniu co najmniej sześciu prób dramatycznych
Leśmiana, ale nawet tylko te, o których nam wiadomo,
pozwalają umieścić Leśmiana wśród wielkich twórców

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

nia, gdy słów nie bywa, a wszyscy się nawzajem
rozumieją". Podkreślony zostaje fakt, że w życiu
bywają pewne momenty, wydarzenia, które nie

i myślicieli teatru. Zob. B. Leśmian, Skrzypek

opętany,

PIW, Warszawa, 1985.
3

B. Leśmian, Szkice literackie, oprać. J. Trznadel, PIW,

Warszawa, 1959, s. 180-181.

�22

Małgorzata Czapiga

w y m a g a j ą werbalizacji (a może nawet - nie
poddają się takim próbom). Odejście od słów
w dramatach zbliża Leśmiana do tworzącego
kilkadziesiąt lat później Leszka Mądzika.
Mądzik teatrem zaczął się zajmować jeszcze
podczas studiów na Katolickim Uniwersytecie
Lubelskim pod koniec lat 60. Początkowo two­
rzył projekty scenograficzne do przedstawień
Teatru Akademickiego K U L . Szybko zaczął
działać samodzielnie. W roku 1970 założył Sce­
nę Plastyczną K U L . W pierwszym wystawionyni przez zespół spektaklu Ecce Homo pada
wprawdzie jedno zdanie (dramatyczne pytanie:
„Dlaczego wywiodłeś mnie z łona?"), ale każda
kolejna próba jest j u ż odchodzeniem od wer­
balizacji na rzecz ekspresji bezsłownej. W tym
miejscu zbiegają się koncepcje Leśmiana i Mą­
dzika których powinowactwo artystyczne sieea
znacznie głębiej. Sam Mądzik mówi:
„Przez trzydzieści lat sobie i widzom sugeruję
i wmawiam, że bez słów można się porozumieć
i że można uprawiać teatr, który w milczeniu
ma szansę spotkania z drugim człowiekiem
w tym, co istotniejsze.
Uwierzyłem po wielu latach pracy, że naprawdę
to, co najważniejsze, co żyje w naszych emo­
cjach, co intensywnie przeżywamy, nie zawsze
potrzebuje nazwania, a nawet boję się, że cza­
sami słowem możemy coś zniszczyć, sprofano­
wać, chyba że wypowiadamy się przez poezję.
Przyznam się, że do żadnej z szesnastu premier
nie napisałem kartki papieru, nie ma ani słowa,
a te spektakle istnieją, sa, grane i niani nadzieję,
że do widza docierają" .

ważniejszego - to przez teatr ma się odbywać
komunikacja międzyludzka i wynikające z tej
interakcji porozumienie. Teatr przestaje być tyl­
ko przyjemnością, wrażeniem estetycznym, a zy­
skuje wymiar etyczny. Odzyskać ma perspektywę
katarktyczną, choć dopasowaną do współczesnej
wrażliwości i potrzeb. Ma temu służyć przede
wszystkim forma wizualna dramatu, której za­
daniem jest oddziaływanie na widza - nie należy
przecież zapominać o tym, co zakodowane jest
nawet w nazwie teatru Mądzika, o plastyczno­
ści. Rezygnacja ze słów może mieć zatem swoją
motywację w odwołaniu się do pierwotnych, eks­
tremalnych doświadczeń widza, może również
oznaczać wiarę w wyższość i celowość metod
wizualnych.
Podobnie jest u Leśmiana, który w swoich
wypowiedziach teoretycznych i późniejszych
działaniach teatralnych proponuje tzw teatr sty­
lizowany. W jego projekcie akcenty postawione
są na gest, ruch i taniec. Dzisiaj Leśmianowska
stylizacja zostałaby przyporządkowana - zgod­
nie z typologią praktyk teatralnych - do „technik
pozacodziennych". Termin ten wprowadził Eu­
genio Barba , analizując zróżnicowane procesy
kinestetyczne. Codzienne techniki ciała stosobyły szczególnie w europejskim teatrze
realistycznym, w odróżnieniu od nich natomiast
istnieje:
5

„(...) pozacodzienna estetyka ciała powstająca
w wyniku świadomego kształtowania i wyucze­
nia, jest językiem ciała używanym na scenie,
by odcinać się wyraźnie od technik codzienno­
ści. Do tej (...) kategorii należałaby większość
form tanecznych, pantomima, akrobatyka i ta­
kie wysoko skonwencjonalizowane gatunki, jak

4

Twórca Sceny Plastycznej, odżegnując się
od werbalizacji, mówi w istocie coś znacznie

4

Z wywiadu, którego Leszek Mądzik udzielił dla Ruchu

Muzycznego, cytuję za: Leszek Mądzik, czyli pamięć
wielokrotnie wyobrażona,

czasu

„Panorama Polska", vol. 14, nr 7

(153), lipiec 2006, [w:] http://www.panoramapolska.ca/

5

Eugenio Barba - antropolog teatru, łączy praktykę

teatralną z naukową refleksją nad teatrem. Założy!
Międzynarodową Szkolę Antropologii Teatru ( I S T A International School of Theatre Anthropology).

index.cfm PNoTot = 153&amp;Article = Madzik_7.html

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Milczące spotkanie dwóch teatrów

komedia deWarte czy prawie wszystkie formy
teatru azjatyckiego" .
6

Stylizacja, zgodnie z założeniami Leśmiana,
odrzuca złudzenie czy iluzjonizm, a uwydat­
nia te elementy dzieła, które skierują widza na
tory myślenia metafizycznego. Realizuje się ona
przede wszystkim w szczegółach, które są dla
widza czytelne, znane, a ich podstawową rolą
nie jest złudzenie rzeczywistości, ale przeniknię­
cie rzeczy, które będą wzruszały, a w ten sposób
przybliżały do tajemnicy istnienia. Widz, przy­
chodząc do teatru staje się elementem „wielkiego
ołtarza świątyni zwanego teatrem" .
Zarówno u Leśmiana, jak i Mądzika, akcent
zostaje przeniesiony z aktora na widza. Aktor
jest zaledwie elementem usytuowanym na równi
z detalami scenografii, grą świateł czy tłem mu­
zycznym. Odarty ze swej autonomii, zostaje je­
dynie ciałem, którego ruch dostarczać ma aluzji
semantycznych i wywoływać wrażenia zbliża­
jące widza do tajemnicy istnienia. Aktorzy stają
się marionetkami, manekinami, a sam Mądzik
mówi o nich, że:

23
nie, pozbawiając równocześnie indywidualności
aktorskiej, o którą przecież tutaj nie chodzi.

Rzeczywistość śmierci
Zarówno Leśmian, jak i Mądzik posługują
się w swojej twórczości (pierwszy - poetyckiej
i dramatycznej, drugi - teatralnej, fotograficz­
nej) obrazami - metaforami. Wynika to z od­
rzucenia słowa jako jedynej materii tworzącej.
Mądzik przyznaje:
„Moj e sceniczne pej zaże, ten spowolniony ruch
w moich przedstawieniach, to wyłanianie się
z kształtów ciemności - to jest dla mnie taka
modlitwa. Ona obdarza mnie spokojem, który
pozwala mówić o najtrudniejszych sprawach
i myśleć o nich... Nie piszę scenariuszy do spek­
takli, nie robię żadnych notatek. Myślę obraza¬
mi, noszę je w sobie"^.

7

„nie są tu po to, aby współtworzyć, są jeszcze
jednym składnikiem wizualnej penetracji cza­
su i wyobrażenia, bez autonomii dramatur­
gicznej" .
8

Mądzik stosuje wiele zabiegów prowadzą­
cych do urzeczowienia postaci - niezwykle suge­
stywne staje się umieszczenie ich pomiędzy pa­
pierowymi korpusami ludzkimi rozstawionymi
np. we Włóknach czy monstrualnych postaciach
kobiecych z Zielnika. Innym razem twórca każe
nałożyć aktorom jednakowe stroje i czepki imi­
tujące ogolone głowy {Wrota, Kir) lub w później­
szych przedstawieniach faktycznie ogolić głowy
na łyso, upodabniając ich do siebie prawie zupeł6

Ch. Balme, Wprowadzenie do nauki o teatrze, P W N ,

Warszawa, 2002, s. 169-170.
7

B. Leśmian, Szkice literackie, op.cit., s. 141.

Pole semantyczne owych obrazów jest bardzo
zbliżone u obu twórców i mimo różnych reali­
zacji można je określić mianem rzeczywistości
śmierci. Śmierć od zawsze pociągała człowieka
i urzeczenie to było wielokrotnie silniejsze niż
strach. Z jednej strony stanowiła przecież kres
wędrówki każdego istnienia, była zwieńczeniem
życiowej serii powtarzających się rytów przej­
ścia, ale z drugiej stawała się przejściem ostatecz¬
nym.. Jako problem temat śmierci podejmowany
był przez wszystkie typy refleksji kultur.
Dzisiejsza kultura popada w paradoksalne
pułapki w myśleniu o sprawach ostatecznych. Za
sprawą komunikacji medialnej obrazy śmierci
stały się wszechobecne, jednakowoż stają się one
towarem, przedmiotem konsumpcji, jak każdy
inny przedmiot możliwy do sprzedaży. Marek
Hendrykowski pisze:

8

Leszek Mądzik, czyli pamięć

wyobrażona,
9

czasu wielokrotnie

„Panorama Polska", op.cit.

Leszek Mądzik sam o sobie, cytuję za: http://www.

teatry.art.pl/miasta/lubelskie/lublin/kul/samo.htm

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�24

Małgorzata Czapiga

�Milczące spotkanie dwóch teatrów

25
„Przywykliśmy niemal, że jest wystawiona na
sprzedaż, przeznaczona do oglądania i że utra­
ciła swój wymiar i głębszy sens. To jedna strona
zjawiska - śmierć jako widowisko i ekscytujący
spektakl. Jest jeszcze druga - przemilczenie.
Śmierc, me ma" .
10

Bardziej przekonują nas filmy fabularne
przedstawiające okrutne obrazy wojennej po­
żogi n i ż faktyczny dokument - relacja z ob­
szarów objętych wojną. Dokonująca się estetyzacja śmierci oddala jej prawdziwość, realność
i tabuizuje zjawisko. Raczej marginalne wydają
się perwersyjne widowiska filmowe zwane snuff
movie:
„(...) dokumentalna rejestracja autentycznego
umierania i śmierci ludzi, którzy sprzedali re­
alizatorom filmu prawo do sfilmowania końca
swojego życia. Zabijanie na oczach widza stało
się pierwszą z zaspokajanych potrzeb - kwin­
tesencją koszmarnego spektaklu. Temat śmierci
utracił w ten sposób dawną powagę i godność,
nabierając zdegenerowanego znaczenia" .
11

W dzisiejszej kulturze masowej - szczególnie
filmach i grach komputerowych - śmierć jako
doświadczenie metafizyczne właściwie nie jest
obecna. Jej miejsce zajmuje zabijanie. Niemoż­
liwość zbliżenia się do autentyczności doświad­
czenia w obrazach, kiedy zastrzelona postać
z gry wstaje i napis game over w sekundzie traci
swe znaczenie, bo pojawia się opcja play again,
a żołnierz amerykański czy wietnamski to prze¬
cież tylko aktor-ikona, staje się takim właśnie
odwróceniem porządku. Śmierć przez procesy
estetyzacji przestaje być prawdziwa.

10

M . Hendrykowski, Kilką refleksji na temat

w sztuce, [w:] Strategie śmierciŚwiadectwa

literackie i kulturoznawcze, pod red.

W Burszty, Wydawnictwo Académica SWPS,
Warszawa 2004, s. 70.
11

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

śmierci

formy umierania.

Ibid., s. 72-73.

�Małgorzata Czapiga

26
Wobec pozbawionych refleksji obrazów za­
bijania, wypierających wizerunki śmierci au­
tentycznej, zadziwiająca wydaje się bezustanna
popularność Leśmiana jako poety, którego Na­
pój cienisty i Dziejba leśna przesycone są obra­
zami żyjących - zmarłych, obcowania istot ze
świata i zaświata, przepełnionych poczuciem
losu i ostateczności, ale niepozbawionych życia
i nadziei oraz jego dramatów, a także cieszący
się niesłabnącym powodzeniem teatr Leszka
Mądzika.
Skrzypek, opętany - dramat mimiczny Bo­
lesława Leśmiana - to historia Alaryela ogar­
niętego niemocą twórczą, który żyje u boku
żony nierozumiejącej zupełnie jego potrzeb
artystycznych. Zaskakujące to, bo sama jest
malarką, zatem refleksje i trudy twórcze nie
powinny być jej obce. Alaryel ma poczucie, że
tkwi w nim nieznana, pierwotna melodia, którą
musi wygrać, jednakże nie znajduje środków,
które pozwoliłyby mu tę pieśń wydobyć. J u ż
sam spis postaci jasno określa pochodzenie bo­
haterów: Alaryel wywodzi się z „bajki dawno
zapomnianej", a jego żona Chryza z „krainy
ościennej bajce". Nieprzyległość tych dwóch
światów przełoży się później na dziedziny, któ­
rymi beda sie zajmowali- Chryza to świat wizuahzacji malarstwa ale opartego na mimesis nie
wnoszącego w te twórczość żadnych pokładów
indywidualizmu Alaryel natomiast iest artysta
nrawdziwym z' baik, dawno zanomnianei"
nierwotne, nieśrworzonei nozostaiacei w nie'
pokoiacym' ruchu Baika sugerowałaby k r a i n ę
z w i ą z a n a z T e ś m i a n o w s k a Baśnią
stanowić\vnonim

która m o ż e

zvria nrawHziweao

2

,

zvria

tŁ™LV

n r v h l i ™ ™ nprzez
Ho lajemnicy
przypinającego
r 7
r acaiy
ł v r 7czas
9
istnienia, warna ościenna Pajce natomiast jest
zaledwie namiastKą owego istnienia, Krainą, jaK
Każda inna nierozmącą się znacząco od wszyst¬
kich pozostałych ościennych krain.
7

12

B. Leśmian, S\rzype\opętany,

13

Ibid., s. 184.

PIW, Warszawa 1985, s. 180.

Świat niemocy twórczej skrzypka zmienia
się wraz z pojawieniem się dziwnej, pięknej
postaci Rusałki, pochodzącej z Odwiecznego
Boru, która:
„ma na sobie szatę powłóczystą, koloru indygo, na której mienią się i złocą rzęsiście nuty
tajemnicze, niby zawiłe arabeski, tające pieśń
nieznaną..." .
12

To właśnie ona daje Alaryelowi szansę na
odnalezienie w sobie pieśni, której podświado­
me istnienie nie dawało mu żyć prawdziwie, nie
pozwalało na spontaniczną twórczość. Od tego
momentu tęsknota za złotym zapisem nutowym
stanie się głównym celem wszelkich dążeń ar­
tysty. Wraz z narastającą miłością Alaryela do
Rusałki uosabiającej twórczość coraz silniejsza
staje się zazdrość Chryzy, w której „zataja się
namysł nagły i zdradziecki" . Zazdrosna żona
zabija ostatecznie Rusałkę, nie myśląc, że po­
zbawia skrzypka szansy na. realizację swojego
artystycznego zadania życia. Chryza, nie odczu­
wał ac podobnych metafizycznych potrzeb nie
myśli w tych kategoriach - oślepiona zazdro­
ścią pragnie jedynie pozbyć się rywalki. Zabita
Rusałka zostaie złożona w szklana trumnie
ale w Odwiecznym Borze, kierującym się wła¬
snymi prawami możliwe było i d zmartwych
wstanie Wtedv'to Alarvelowi nonownie dane
iest uirzeć nuty do pieśni która nosił w sobie
zaczvna arać szaleńcza' onetańcza melodie'
N i e n W r z e L 7łoteaoWe'za atrvhntn Rnsałki
i n H w i e r y n L Rnrn C r n ™ n l h e n i ™ ń
1 odwiecznego coru. mrożące niepezpieczenstwo nie jest
mego wcale w a ż n e . UKąszony,
pada martwy^na grop mogiły,
Której ponow­
nie scnodziKusa^a. iNa arenie wydarzeń po­
zostaje juz tylKo Uhryza, płacząca nad ciałem
zmarłego męża, Który „w głębi swych marzeń
spotKawszy się ze śmiercią, piesn swą dospiewai
do końca .
13

7

14

B. Leśmian, Skrzype\...,

s. 231.

BARBARZYŃCA

13 3 D D(

�27

Milczące spotkanie dwóch teatrów

Śmierć z Leśmianowskiego dramatu połączo­
na jest ze spełnieniem, z dotarciem do Tajemnicy
Istnienia, do zrozumienia sensu bytu. Skrzype\
opętany jest nie tylko historią o miłości, niena­
wiści i zbrodni, to również opowieść o artyście,
dziele i poszukiwaniu wyrazu własnej sztuki, ale
przede wszystkim to opowieść o potrzebie po­
szukiwania transcendencji, Absolutu w pozba­
wionym go na pozór codziennym życiu. Sytuacji
tej towarzyszy zaś ekstatyczny, rytmiczny taniec
zmysłów, gestów, pozasłownego porozumienia,
w którym roztapiają się granice między śmiercią
i życiem.
Taniec, ruch, gest zawsze związany był ze
sferą sacrum. Rytm tańca to równocześnie rytm
boskiej energii. Znane są kulturowe obrazy tań­
czących bogów - szczególnie w religiach Wscho­
du: zapewnienie ładu sfer kosmicznych możliwe
było dzięki tańcowi Siwy, japońska bogini Ameus
- Uzmi tańczyła, aby wymodlić światło i uchro­
nić świat od całkowitych ciemności, spotykamy
też tańczącego przed pasterkami Krysznę. Od
najdawniejszych czasów przypisywano tańcowi
znaczenie magiczne. W kulturach pierwotnych
w rytmicznych pląsach miał miejsce akt religijny
i ważne działania obrzędowe, ponieważ rytm
ogarniał nie tylko ciało ale przenikał ponadto
umysł. Irena Turskapisźe, ż e
-

„Tańczący człowiek prymitywny pragnie wejść
w kontakt ze światem duchów. Oczekiwanie
tego momentu wywołuje w nim stan potęgują­
cego się z każdą chwilą napięcia psychicznego
graniczącego ze stanem hipnotycznym" .
15

Skrzypek opętany jest, jak j u ż zostało powie­
dziane, dramatem mimicznym, stanowi on za­
tem pewnego rodzaju libretto, które jest dopiero
podstawą do ewentualnej realizacji scenicznej.
Dokładność didaskaliów, określających miejsce

akcji, kolory rekwizytów, rozmieszczenie ich na
scenie oraz precyzja w opisywaniu zachowań
postaci potwierdzałby tezę, że Skrzypek^ jest tek­
stem pisanym z myślą o inscenizacji. Niezbitym
dowodem na przyjęcie wyżej wymienionej tezy
jest zakończenie dramatu, kiedy mowa o opusz­
czaniu kurtyny:
„Zasłona spada powoli i po zapadnięciu zasłony
- w ś r ó d ciemności - dobrzmiewają jeszcze trzy
brakujące uderzenia zegara, który bije północ.
Po czym - wolno kinkietom zapłonąć (...)" .
16

Poza tym Leśmian dołącza do dramatu aneks,
który nazywa „uwagami autorskimi". Są to de
facto wskazówki pomocne przy realizacji dra­
matu na scenie i dotyczą metod gry aktorskiej,
rozwiązań scenograficznych, kostiumów akto­
rów i barw rekwizytów. W wielu miejscach wy­
raźnie zaznacza sposób, w jaki aktorzy mieliby
się poruszać. Innym razem Leśmian każe swym
postaciom powtarzać ruchy, jak sam to określa,
„w zmniejszeniu", co może znaczyć właśnie
wolniejszy mniej wyraźny gest. Ruch zyskuje
przez to sens znaku. Wszystko poddane jest od­
powiedniemu rytmowi. Rytm nie wiąże się tylko
z muzycznością ale iest tu zasada bytu istnienia
Towarzyszy p o w i a n i u sie Wiedźmy twórczości
Skrzypka i Chryzy ale i śmierci Rusałki. Rytm
przenika bowiem wszelkie formy aktywności
w świecie i zaświatach Rytm uznawany jest za
swoisty wykładnik sacrum a wiec także - bywa
w a ż n y m elementem noe'tvki sakrosferv Tan
y
p y
y&gt; J
R ł n ń s k i n a z w a ł rvtm w nnieciu T e ś m i a n a

ana

loaonem k o s m i c z n e ™ nroresn tworzenia" ^
1

7

L

m

nie m n a ł n an f . h r . k n . ć n r . v tworzeni,,'

^ X i " o ^ ^ o ^ ^ ^

tworzeniu

Zarówno u Mądzika, jak i Leśmiana, rytm
pozyskiwany jest w wieloraki sposób, nie tyl­
ko przez grę aktorską. Obaj artyści eksploatują

15

I . Turska, W kręgu tańca,

Iskry, Warszawa 1965, s. 110.

17

16

B. Leśmian, Skrzypek,..,

s. 231.

Przyczynek do poetykj sacrum, M

J. Bartmiński, O rytualnej funkcji

powtórzenia.
i d e m

poetyka, Ossolineum, Wrocław 1990.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

, Folklor -język

-

�Małgorzata Czapiga

28
światło i ciemność, stwarzając iluzję pulsowania
i ruchu ku przodowi, co znamionuje upływający
czas naznaczony pewnym fatalizmem. Przed
oczyma widza płynie czas astronomiczny, towa­
rzyszący czasowi spektaklu, spektaklu, który jest
jedną wielką synekdochą życia każdego z nas.
W spektaklu Leszka Mądzika Ecce Homo
zastosowane zostały witraże symbolizujące ży­
cie, śmierć i Boga. To na ich tle bezimienny
człowiek przemierza przestrzeń w niewiado­
mej wędrówce. Kolejnym krokom człowieka
towarzyszą zapalające się i gasnące witraże,
przerywane chwilami zupełnej ciemności. Kie­
dy zapala się niebieskie światło witraża śmierci,
człowiek pada nieruchomy, a jego ciało otaczają
maski wykrzywione w dziwnym grymasie. Pul­
sowanie rozświetlanych witraży i rytm tańca po­
staci spowalniają, aż do całkowitego zaniknięcia.
Nierównomiernie zapala się tylko witraż śmierci
- ciało człowieka nieruchomieje.
„Dychotomia „ruch - bezruch" określa w kul­
turze sposób myślenia o życiu i śmierci" .
18

Rytm staje się nie tylko materią spektaklu, ale
wciąga również widza, każąc mu uczestniczyć
w oglądanych obrazach. Pulsowanie świateł, ope­
rowanie ciemnością, nasycanie i blaknięcie barw,
kontrastowanie kolorów obserwowanych w dzie­
łach wspomnianych twórców wywołują wrażenie
halucynacji. Tak oceniał jeden z wystawionych
przez Leśmiana dramatów ówczesny krytyk:

towarzyszących spektaklowi - nie tylko są one
kluczowe u Leśmiana, analogię znaleźć można
w opiniach krytyków teatru Mądzika:
„Ten jedyny w swoim rodzaju teatr wprowadza
widza w rodzaj transu przypominającego sta­
ny sprzed zaśnięcia, z pogranicza jawy i snu,
czy z medytacji. W medytacjach wszelkich
obrządków taki trans określa się czasem jako
»ćwiczenie w umieraniu« - wyciszenie funkcji
życiowych, wygaszenie »ja«. Nie chodzi w nich
jednak o umieranie, tylko o życie. I taki sens ma
teatr Mądzika, który »udosłownia« to, co sym¬
boliczne. Tworzy wrażenie, jakbyśmy zaglądali
za kulisy życia. Lub inaczej - jakbyśmy patrzyli
na życie z drugiej strony, zza kulis" .
20

Widz w czasie spektaklu Mądzika pozostaje
zazwyczaj w całkowitych ciemnościach, słysząc
bicie własnego serca, a przed jego oczami rozpo­
ścierają się coraz to inne obrazy. Ma się poczucie,
że nie istnieje nic poza. Przesłania kolejnych
sztuk przynoszą niezmiennie nadzieję, posze­
rzając perspektywę - istnieje widz - człowiek, ale
jego byt określany jest wobec Absolutu, którego
nie nazywa się tu jednoznacznie.
Opis spektaklu Wędrowne

„Umęczony kształt ludzkiego ciała. Przesuwa­
ny niby święty obraz znika w oddali. Zostaje
ślad umęczonej postaci w trumnie. Tragiczna
procesja, pielgrzymka wędrownych postaci.
Odchodzą w cierpienie. Powracają, aby dać
świadectwo męczeństwu człowieka.
Wędrujące postacie. Ich jednostajny ruch przy­
pomina o upływie czasu. Szarość i srebrzystość
cierpienia rzeźbiona światłem. W oddali na
moment zarys ludzkiego ciała. Łagodne dźwię­
ki fortepianu niosą powolny, chóralny śpiew.

„[przedstawienie - wtrącenie M.C.] dało wi­
downi urok halucynacji, przedsmak szalonego
delirium tremens, kiedy to w cudownie naiwnym
rytmie tańczy, śpiewa i wiruje cały świat" .
19

Wyraźne wydają się swoiste filiacje w bu­
dowaniu wrażenia nierealności i widmowości,

18

J. Kowalska, Taniec drzewa życia.

w tańcu,
19

Uniwersalia kulturowe

I H K P PAN, Warszawa 1991, s. 61.

T. Nalepiński, O stylu w teatrze (zpowodu wystawienia

komedii Grabbego), „Kurier Warszawski", 25 V 1911, nr

z 1980 roku:

143, cytuję za: D . Ratajczak, Teatr Artystyczny Bolesława
Leśmiana, Wrocław 1979, s. 87.
2 0

„Gazeta Wyborcza", 17.04.2008 - cytuję za: http://www.

kul.lublin.pl/art_2788.html

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Milczące spotkanie dwóch teatrów

Głos ludzi. Powraca nadzieja. W złocistym
świetle czysty i jasny łan żywego zboża. Odda­
la cierpienie, przywraca spokój i godność. Jest
najwyższym współczuciem" .
21

W Bruździe - znacznie późniejszym spekta­
klu Mądzika (2006) - pojawia się obraz podobny,
znów znajdzie się tu miejsce na ruch, cierpienie,
ale i nadzieję skojarzoną z życiodajnym zbożem.
Spektakl rozpoczyna trud kreatora, który doko­
nuje metamorfozy materii - ożywia nieruchome
przywiezione wcześniej bruzdy ziemi przez ob­
sypanie każdej z nich deszczem zboża. Z prze¬
obrażonej bruzdy ziemi wyłania się człowiek,
który od razu wstępuje na drogę prowadzącą

29
w niewiadome. Nie jest jednak sam - przez cały
czas towarzyszy mu, jak cień, demiurg. Droga
nie jest łatwa - miejscami prosta i gładka, gdzie
indziej naznaczona przeszkodami, barierami.
Człowiek upada, ale stwórca nawet wtedy jest
blisko niego, obmywa stopy kojącą, zimną wodą,
podnosi obiekt własnego trudu i prowadzi ku
ostatecznemu spełnieniu, którym okazuje się
ukryty za tajemniczą zasłoną stół, przy którym
znajduje się miejsce dla każdego przychodząSam Mądzik mówi:
„Gleba jest miejscem bezpiecznym i dającym
nadzieję. Ziarno w nią rzucone ma szansę prze-

FOT. SŁAWOMIR GUZ

21

W. Sulisz, Portretowanie umarłej.

Wielgie obrazy

dramatyczne w teatrze Leszka Mądzika,
bezsłownej

[w:] Teatr

prawdy. Scena Plastyczna Katolickiego

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

Uniwersytetu Lubelskiego, pod red. W. Chudego, RW
K U L , Lublin 1990, s. 48.

�Małgorzata Czapiga

30
trwania. Nie obumiera. Lęk przed śmiercią,
choć bardzo ludzki, nie przytłacza. Nadzieja
i wiara są silniejsze. Bruzda, z której jesteśmy
zrodzeni i po której stąpamy, jest drogowska­
zem, kierunkiem wyznaczającym sens trwania.
Siewca zbiera rzucone ziarno. Ludzki spichlerz
to ostatnia przystań na drodze pełnej niepokoju,
cierpienia, ale i zawierzenia" .

wcześniej stracił członków swojej rodziny. Sam
napisze później w autobiograficznej elegii:
„ K a ż d e z m a r ł o inaczej śmiercią strasznie własną!...
C i a ł o matki i ojca i siostry i brata...
D z i ś rysy waszych twarzy w p a m i ę c i m i gasną,
Umieracie raz jeszcze śmiercią spoza ś w i a t a " .
24

Leszek Mądzik natomiast wspomina:

22

„W dzieciństwie mieszkałem na uliczce blisko
szpitala, kostnicy i cmentarza - opowiada. Po­
grzeby były prawie codziennie i przez okna są­
czyły się takie widoki: karawan, wolno człapią­
ce konie, procesja żałobników. Szły kondukty
w deszczu i w pełnym słońcu, rano, w południe
i o zmierzchu. Czasem grała orkiestra, czasem
tylko wiatr. Wychowałem się i bawiłem wśród
tego pejzażu" .

Patrząc na kolejne obrazy przesuwające się
przed oczami widza, ma się wrażenie, że wciąga
nas jakiś przemożny, hipnotyzujący wir, od któ­
rego trudno oderwać wzrok. Podniecający urok,
fascynacja, być może przemieszana również ze
strachem, staje się udziałem nie tylko widza, ale
również samego twórcy:
„I jednego momentu nie dam sobie nigdy za­
brać, mianowicie spojrzenia w twarze widzów
w finale spektaklu. Jest to dla mnie najcudow­
niejszy moment, radosna ekstaza, jeśli to słowo
jest odpowiednie. Jest to coś, co rekompensuje
mi cały trud tworzenia spektaklu, bo sam proces
tworzenia jest dla mnie kłopotem, zmęczeniem
i nie mam w nim wielkiej radości. Natomiast
finał, kiedy jeszcze wiem, że udało mi się prze­
rzucić jakąś tajemnicę o nas samych na drugą
stronę do widza, rekompensuje mi cały trud
i sprawia, że po trzydziestu latach ___O^C mieć
jeszcze nadzieje że jak zdrowie dopisze będę
mógł dalej ten teatr uprawiać" .
23

Obaj artyści - Leśmian i Mądzik - od dziec­
ka stykali się ze śmiercią bezpośrednio. Traumę
śmierci poeta przeszedł w dzieciństwie: bardzo

25

Tanatologia inicjowana w teatrze Mądzika
i poezji oraz dramaturgii Leśmiana staje się
pewnego rodzaju obsesją, która urzeka widza
i tworzącego, ale poza tym ma szersze odniesie­
nie. Przez refleksyjne i filozoficzne ujmowanie
śmierci zaczyna się ją powoli oswajać, a proces
ten dotyczy zarówno widza, jak i twórcy, którzy
drążą w ten sposób swoje metafizyczne lęki. Nie
da się równocześnie mówić prawdziwie o życiu,
pomijając śmierć, wobec której człowiek pozo­
staje bezradny. Cisza Kosmosu, ciemność i prze¬
czuwany Absolut wypełniające obrazy obu tych
teatrów
o sobie opowiedzieć jedynie przez
milczenie. Nam zostaie pogodzić sie z nimi
przyjąć je i ze spokojem zgodzić się na poczę'
stowanie śniegiem".

22

Cytuję za: http://www.kul.lublin.pl/art_2805.html

2 4

23

Z wywiadu, którego Leszek Mądzik udzieli! dla Ruchu

J. Trznadel, Ossolineum, Wrocław 1983, s. 224.

Muzycznego, cytuję za: Leszek, Mądzik,, czyli pamięć
wielokrotnie wyobrażona,

czasu

25

B. Leśmian, Ubóstwo,

[w:] idem, Poezje wybrane, opr.

Cytuję za: http://www.kul.lublin.pl/art_2788.html

„Panorama Polska", op.cit.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11474" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11452">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/12e4abf057353d6090d5e167f1b8a28c.pdf</src>
        <authentication>d0362e9106df6ddbf22571332e9a472c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136684">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5588</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136685">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136686">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136687">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136688">
                <text>neTTheatre:na styku cyberświata i rzeczywistości/ Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136689">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.9-19</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136690">
                <text>Iwaszkiweicz, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136691">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136692">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136693">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136694">
                <text>Na styku cyberświata
i rzeczywistości,
czyli antropologiczne rozważania o możliwościach internetowej przestrzeni
w kontekście działań teatralnych

Agnieszka

ur. w 1980 r. Doktorantka trzeciego roku etnologii w lEiAK U Ł . Ukończyła
P o d y p l o m o w e Studium Polityka i Kultura Krajów Azji i Afryki w PAN w Warszawie.

Iwaszkiewicz

Kilkakrotna stypendystka u n i w e r s y t e t ó w w N i e m c z e c h i w e Francji.
W s p ó ł t w ó r c z y n i Fundacji „Etnoinspiracje". Interesuje się głównie antropologią
współczesności, antropologią miasta, performatyką (zwłaszcza t e a t r e m i tańcem).
Wielbicielka podróży i muzyki etnicznej.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�10

Agnieszka Iwaszkiewicz

ozwój, w wielowymiarowym sensie, od
duchowości, intelektu aż po naukę, tech­
nologię to stymulator sztuki wszelakiej.
Implikuje on poszukiwania miejsca, a przede
wszystkim formy i treści przekazu teatru we
współczesności. Moje zainteresowania koncen­
trują się głównie wokół działań teatru awangar­
dy, czy inaczej alternatywnego , który najogól­
niej można zdefiniować jako teatr istniejący
obok teatru „dominującego", stanowiący jego
istotne dopełnienie . Choć teatr alternatywny nie
jest j u ż jednolitym zjawiskiem, to „nadal pozo­
staje czymś »więcej n i ż teatr«" .
To sformułowanie A. Jawłowskiej jest dla pre­
zentowanych refleksji punktem znaczącym: od
publikacji książki na ten temat upłynęło wszak
przeszło ćwierć wieku, trzeba więc zapytać, co
dziś oznacza cytowane „więcej niż teatr" ? Jakie
wyzwania w X X I wieku muszą podjąć przedsta­
wiciele nurtu nazywanego przez Eugenia Barbę
„trzecim teatrem" ?

teatru, co miał umożliwiać powrót do jego po­
czątku, czyli poszukiwanie historycznych form
ujawniających tę istotę w stanie stosunkowo
czystym . Teatr, co wynika z jego historycznej
genezy, powinien być religijny - możliwość takie­
go spełnienia upatrywał Artaud w nowoczesnych
rytuałach . Inspiracji do odnalezienia sposobu
jego powołania w takiej właśnie formie szukał
podczas podróży do Indian Tarahumara, gdyż
uważał, że tubylcze kultury, wciąż jeszcze archa­
iczne, zdolne są ożywić mity, które jego zdaniem
w Europie dawno j u ż wymarły . Lata 70. i 80. X X
wieku to, jeśli użyć określenia L. Kolankiewicza,
„teatr zarażony etnologią". Grotowski, Barba,
Brook udają się ze swymi teatrami na wyprawy
pozaeuropejskie , aby poznawać rytuały, w któ­
rych przetrwały jeszcze ślady teatru źródeł .
Stowarzyszenie Teatralne „Chorea", o które­
go projekcie chciałabym napisać, także prowadzi
terenowe ekspedycje artystyczno-badawcze, ale
nie one stanowią główny przedmiot rozważań.
Być może kategoria postępu, zwłaszcza w sztu­
„Tylko wysiłek przekroczenia tego, co oczywiste,
ce, budzi poważne zastrzeżenia wielu osób.
pozwala poza potoczne oczywistości wykroczyć,
Jednak - czy to akceptujemy, czy nie - rozwój
a na tej j edynie drodze dokonuj e się wzbogacenie
technologiczny obliguje do przyjęcia jakiejś stra­
kultury. (...) Albowiem losem poetów przeklę­
tegii, stanowiska w działaniach na polu sztuki.
tych jest mówić »nie« światu i żądać spełnienia
W świecie wszechobecnej globalizacji jest to dla
tego, co spełnić się nie da, aby w ogóle w świecie
twórców zadanie wymagające i ryzykowne, po­
kultury jakikolwiek ruch się dokonał" ,
nieważ grozi zagubieniem własnej tożsamości
pisał A. Mencwel o wizjach A. Artauda dotyczą­ artystycznej. Nowe media i teatr - sprzeczność
cych teatru. Przekroczenie czy też kulturalna czy przepis na udaną symbiozę?
i teatralna rewolucja miały, zdaniem francuskie­
Fabryka Sztuki w Łodzi, 6 maja 2008 roku,
go twórcy, objawić się poprzez dotarcie do istoty wtorek, początek: godzina 18, spotkanie pod

R

7

8

1

2

9

3

10

11

4

5

6

To pojęcie ewoluowało po okresie transformacji
ustrojowej Polski i nie jest j u ż rozumiane jednoznacznie,
jak było przed rokiem 1989. Zob.: M . Gołaczyńska,
Mozaika współczesności.
Teatr alternatywny w Polsce po
roku 1989, WUWr, Wrocław 2002, s. 28-40.
Ibid., s. 39.
Ibid., 152.
Za: Ibid.
A. Mikulska, Odszukiwanie zapomnianych form:
Węgajty, [w:] M . Sugiera (red.), W stronę
rytuału.
1

2

3

4

5

Od Yeatsa do Węgajt, Księgarnia Akademicka, Kraków
1999, s. 223-224.
Za: L . Kolankiewicz, Święty Artaud, Słowo/Obraz
Terytoria, Gdańsk 2001, s. 234.
Ibid, s. 233-234.
L . Kolankiewicz, Teatr zarażony etnologią,
„Polska
Sztuka Ludowa. Konteksty" 1991, nr 3-4, s. 19.
Ibid.
L . Kolankiewicz, Święty..., s. 235.
L . Kolankiewicz, Teatr zarażony...,
s. 21.
6

7

8

9

10

11

BARBARZYŃCA

3 ("13) P D D (

�neTTheatre. Na styku cyberświata i rzeczywistości

hasłem Teatr w sieci powiązań.
Doświadczenie
dyskusji, po której wrażeń nie sposób nie utrwa­
lić, zwłaszcza w kontekście postawionego wyżej
pytania. Kilka godzin rozmów dotyczących pro­
jektu Teatr w Internecie, zainaugurowanego 15
grudnia 2007 roku spektaklem Odpoczywanie
według Stanisława Wyspiańskiego, który stwo­
rzyli reżyser Paweł Passini i Stowarzyszenie Te­
atralne „Chorea" Tomasza Rodowicza. Srebrna
Góra w Kotlinie Kłodzkiej to miejscowość, gdzie
dawny kościół protestancki który w swei historii
bvł nawet domem publicznym został zaadapto­
wany na teatr W ieeo wnętrzu dokonano zmian
konstrukcyjnych usunięto filary podtrzymuiace
stron oodebionó sale zamontowano orofesio
n a l n a n o d ł L taneczna" Miasteczko iakmówi
Passini iestnosiadarzern ł rzv które źanewnia
ła tranśrnisie wvdarzeń z t d v ń i e seknndowvm

11

L'vJ
t^AA 1\^A A A •
Wydawać by się mogło, że teatr w Internecie to
nic takiego, skoro relacje telewizyjne czy koncerty
również są emitowane za pośrednictwem sieci.
Otóż idea teatru zakłada nie tylko granie „na
żywo", ale także nawiązywanie kontaktu z w i ­
dzem, podkreślane zwłaszcza w teatrach alterna­
tywnych, gdzie unika się wyraźnego podziału na
aktorów i publiczność, a ową granicę próbuje się
niwelować poprzez różnego rodzaju interakcje,
współuczestniczenie widzów w sztuce.

Czy jednak teatr w Internecie nie traci swoje­
go wyrazu? Intrygująco brzmi relacja pomysło­
dawcy przedsięwzięcia o tym, jak owa kontaminacja sztuki i technologii może rozwijać, a wręcz
stymulować pracę artystyczną. Nie tylko bowiem
można oglądać to, co dzieje się na scenie, ale
znajdując się nawet tysiące kilometrów od wyda­
rzenia - zaznaczyć swą obecność poprzez zapisy,
komentarze na czacie emitowane bezpośrednio
podczas przedstawienia. I tak jak w antropologii
tworzenie światów możliwych w celu ich bada­
nia u w a ż a m za zbędne, tak w sztuce zgoda na
równoległe współistnienie rzeczywistości wirtu­
alnych, poprzez które mogą wyrażać się inter­
nauci, jest j u ż ciekawym zjawiskiem zarówno
pod względem reagowania na „teatralne dzianie
się" w realności, j ak i uczestniczenia w spektaklu
oraz obserwowania procesu twórczego. Także
z perspektywy antropologa ów fenomen wydaje
się interesujący, gdyż badacz w trakcie takiego
spektaklu ma szansę „podglądania" bądź nawet
uczestniczenia w procesie z a w i ą z y w a n i a się
communitas pomiędzy widzami-internautami.
Otworzenie dostępu do partycypowania
w przedstawieniu poprzez ekspresję w przestrze­
ni wirtualnej może być także czynnikiem prowo­
kującym biorących udział w czacie do wpisywania
treści obraźliwych, wulgaryzmów czy do wklejania
reklam. Okazuje się jednak, że gdy w czasie jednej

Na podstawie informacji umieszczonych w folderze
Stowarzyszenia Teatralnego „Chorea".
Alvin Plantinga rozumie świat możliwy jako „ sposób,
w jaki rzeczy mogłyby być (...), możliwy stan rzeczy
pewnego rodzaju", [w:] J. Zajdel, Film w uniwersum
światów możliwych,
Szumacher, Kielce 2002, s. 34.
Antropologia światów możliwych implikuje pytanie o cel
naszej dyscypliny: czy jej zadaniem jest interpretacja
rzeczywistości, czy też raczej postulowanie rzeczywistości
- tworzenie jej projektów? (na podstawie niepublikowanej
pracy A. Iwaszkiewicz, M . Kępa, K. Wódczyńska,
P. Rutowicz, Antropologia światów możliwych).
Burszta
i Kuligowski za Appaduraiem twierdzą, że wyobraźnia
staje się terenem penetracji badawczych dla etnologów

i jest ona pryncypalną platformą dla naszych działań,
a nie ucieczką od tzw konkretu, [w:] WJ. Burszta,
W Kuligowski, Dlaczego kościotrup nie wstaje, Sic!,
Warszawa 1999, s. 39. Kwestią kontrowersyjną nie jest
oczywiście badanie wyobrażeń naszych rozmówców czy
fikcji literackich, lecz to, czy sam antropolog powinien
kreować w swej wyobraźni świat, który będzie następnie
podlega! jego własnej analizie i interpretacji. Czy nie jest
to bowiem zbyt daleko posunięta samorefleksyjność na
temat sztucznie wytworzonej rzeczywistości? I czemu
miałaby służyć? Samopoznaniu? Czy wskazane jest
łączenie roli kreatora światów możliwych i interpretatora
owego zjawiska? Zob. też M . Brocki, Antropologia.
Literatura - Dialog-Przekład,
WUWr, Wrocław 2008.

fl

v_y

łjW

l

12

13

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

13

�12

Agnieszka Iwaszkiewicz

i
5
_L

z transmisji z krakowskiego teatru Łaźnia Nowa
pojawił się ktoś, kto przesyłał na czacie reklamy,
sami internauci dokonali ocenzurowania, blokując
mu ich umieszczanie. Niespodziewane reakcje wi­
dza są przecież wpisane chociażby w działalność
teatrów ulicznych. Trzeba jednak przyznać, że
Internet potencjalnie wyzwala więcej możliwości
do niczym niepohamowanego wypowiadania się,
gdyż widz uczestniczący w czacie może pozostać
anonimowy, ukrywając się za niebem, i z pewno­
ścią jest mu łatwiej oceniać trwający spektakl, n i ż
gdyby miał to zrobić w bezpośredniej konfrontacji
z jego twórcami (czy nawet pozostałą widownią)
w rzeczywistości.
Kolejną innowacją ma się stać wprowadzenie
technologicznych rozwiązań, u m o ż l i w i a j ą c e
bezpośrednie, zdalne sterowanie aktorami oraz

przekładanie ruchu na dźwięk i jego wspólne
tworzenie. Powstał również pomysł projektu
artystycznego, w którym wzięłyby udział także
osoby niepełnosprawne. Po zastosowaniu tech­
nik informatycznych ruch przetransponowany
na animację 3D umożliwi „przełożenie" ciała
pełnosprawnego tancerza na niepełnosprawne­
go, symulując obraz sprawnego fizycznie aktora.
Ten eksperyment pozwoli niepełnosprawnym
na wykroczenie, podczas kreacji roli, poza ogra­
niczające ich fizycznie bariery własnego ciała.
Będą oni mogli w ten sposób zagrać sceny, któ­
rych nie udałoby się im w pełni przedstawić bez
użycia technik informatycznych. Passini wyja­
śnia, że nie jest to żadna próba terapii, jedynie
wykorzystanie umiejętności i nowoczesnych,
dostępnych j u ż technologii. Z kolei czujniki

BARBARZYŃCA

3 (13) 3 0 0 8

�neTTheatre. Na styku cyberświata i rzeczywistości

zamontowane na ciele pełnosprawnego aktora
pomogą w podkreśleniu jego wyrazistości. Błęd­
ne byłoby odczytywanie tych działań w świetle
charakterystycznego dla popkultury dążenia do
udoskonalania ciała. W tym przypadku bowiem
istotą nie jest dorównanie kanonowi piękna czy
standardom sprawnościowym, lecz wykorzysta­
nie, a może wręcz „uwolnienie" (dzięki zastoso­
waniu technologii) fizycznego potencjału aktora
w jego penetracjach twórczych.
Projekt Teatr w Internecie to także poszuki­
wanie sposobów nowej eksploracji przestrzeni
teatralnej. Jest ona przecież nie tylko tłem,
ale często nadaje spektaklowi charakter, gdyż
„pomaga" wykreować przed widzem inną rze­
czywistość, czyni z danej przestrzeni miejsce
„dziania się" akcji sztuki. Zdarza się to zwłasz­
cza wtedy, kiedy porzuca się klasyczną scenę na
rzecz chociażby fragmentów miasta (takich jak
np. ulice, podwórka, osiedla itd.) czy innych
plenerów, gdzie może stać się ona nawet bohate­
rem snutej opowieści. „Idea autentycznego spo­
tkania przyświecała opuszczeniu przez twórców
miejsc skonwencjonalizowanych, zawłaszczo­
nych i poszukiwaniom nowej przestrzeni dla
teatru" .
Istotne jest, by mieć świadomość, że także
przestrzenie „nieteatralne" mogą współcześnie
tracić na znaczeniu, a często bywają nawet for­
mą uprzemysłowionej rozrywki . J. Ostrowska
konstatuje, że
14

15

16

„gdybyśmy przez zmianę miejsca prezentacji
spektaklu chcieli szukać „nowych przestrzeni
kultury", stoimy mniej więcej w tym samym
miejscu co wiek temu" .
17

13

Mimo to sądzę, że wkroczenie akurat w cy­
berprzestrzeń to novum dla teatralnych poszu­
kiwań. Tego rodzaju przestrzeni widowiska do­
świadcza się inaczej, gdyż aktor musi nie tylko
grać tak, by być widocznym na ekranie kompu­
tera, ale przede wszystkim powinien być niezwy­
kle czujny, aby móc odpowiadać na ewentualne
sygnały widzów przekazywane również drogą
wirtualną (poprzez czat).
Można się zastanawiać, czy tego typu przed­
sięwzięcie jest tylko efektem globalizacji, czy też
reakcją na nią, co w moim mniemaniu wydaje się
trafniejsze. Co prawda wpisuje się ono poniekąd
w konsumencki model bycia , gdyż spektakl moż­
na obejrzeć bez konieczności opuszczania wła­
snego mieszkania i zarazem w każdym miejscu,
gdzie ma się dostęp do komputera bądź telefonu
podłączonego do sieci internetowej. Nie jest to jed­
nak bezustanna transmisja wszystkiego, co dzieje
się w sali w Srebrnej Górze - internauci mogą ob­
serwować przedstawienia, konkretne wydarzenia,
a nie podglądać aktorów jak w komercyjnych pro­
gramach telewizyjnych. Transpozycja przestrzeni
teatralnej dotyczy głównie widowni, która w tym
wypadku nie jest ograniczona pojemnością sali
czy widocznością (jak wtedy, gdy spektakl jest gra­
ny w plenerze), widzów może być nieskończenie
wielu. Passini podaje, że podczas inauguracyj­
nej transmisji zarejestrowano szesnaście tysięcy
numerów IP, co nawet może oznaczać jeszcze
większą liczbę widzów. Podobno 3% odbiorców
było mieszkańcami Chin. Wielokulturowość pu­
bliczności wpisuje się w kontekst globalizacji i jej
wynalazków, jest eksperymentem na szeroką ska­
lę, przekraczającą poprzez sztukę w Internecie
wszelkie rzeczywiste granice i podziały. Jeszcze
18

Por. m.in.: J. Tyszka (red.), Teatr w miejscach
nieteatralnych, Humaniora, Poznań 1998, E. Rybicka,
Teren miasto. Od spektaklu do działania w przestrzeni

ciało - dialog. Poszukiwania we współczesnym
WUWr, Wrocław 2000, s. 71.
Ibid., s. 79.

miejskiej, „Kultura miasta. Miasto w kulturze", 2008, nr 1,
s. 109-117.
J. Ostrowska, Teatr - ulica - plener. Pustka, [w:]
M . Gołaczyńska, I . Guszpit (red.), Teatr - przestrzeń
-

Ibid.
Por. Z. Bauman, Globalizacja. I co z tego dla ludzi
wynika, PIW, Warszawa 2002, s. 92.

14

15

3 (13) 3DD8

BARBARZVNCA

teatrze,

16

17

18

�Agnieszka Iwaszkiewicz

14
20 lat temu mało kto sobie wyobrażał, że artysta
jest w stanie stworzyć spektakl, który mogą nie
tylko oglądać w tym samym momencie w różnych
strefach czasowych przedstawiciele wielu kultur,
ale mogą w nim też jednocześnie uczestniczyć
dzięki koegzystencji świata wirtualnego z rzeczy­
wistym. Przyjmując stanowisko C. Geertza, aby
wytłumaczyć społeczne formy ekspresji, trzeba
pamiętać, że człowiek „zawieszony jest w sie­
ciach znaczenia, które sam wytworzył, a kultura
właśnie składa się z tych sieci" . Internet staje
się więc alternatywną rzeczywistością, kopalnią
informacji nie zawsze prawdziwych, miejscem,
gdzie można przybrać zupełnie inną osobowość
i stać się członkiem jednej z wirtualnych spo­
łeczności . Można z jego pomocą np. zwiedzić
muzeum, hodować wirtualną rybkę czy stworzyć
wirtualny grób bliskiej osoby i stawiać na nim za
opłatą wirtualne świeczki - spektrum działań
jest teoretycznie nieograniczone. Cyberprzestrzeń
to, jak twierdzi H . Rheingold, „»niekończący się
świat«, dziedzina, o jakiej ludzkość mogła dotąd
jedynie marzyć" . Potrzeby rzeczywistej, dużej
części społeczeństwa realizują się w świecie nie­
rzeczywistym. Wygoda, samotność, permanentny
brak czasu przy ciągle zwiększającym się tempie
życia lub też rozleniwienie skłaniają do przeby­
wania w różnych „republikach www". Nie może
więc dziwić, że i teatr szuka swego miejsca w in­
ternetowej przestrzeni.
T . H . Jenkins, pisząc o internetowej kultu­
rze uczestnictwa, zauważył, że cyberprzestrzeń
zapewnia większe spektrum odbioru oddolnej
twórczości kulturalnej, gdzie każdy może brać
udział w tworzeniu i obiegu kulturowych m i ­
tów . Twórcy neTTheatre twierdzą, że nawią­
zują do tradycji Teatru Telewizji z czasów, kiedy

przedstawienia grane były przed kamerami na
żywo . Sądzę j ednak, że Internet znacznie prze­
kracza tamtą formułę poprzez umożliwienie
pewnego rodzaju czynnego udziału w spekta­
klu, jakim jest czat internautów, a w perspekty­
wie wydawanie aktorom komend wpływających
na ich grę, działania. Zmienia się percepcja
przestrzeni teatralnej - realna dociera do nas po­
przez wirtualny świat. Na stronie internetowej
teatru znajdziemy następujący opis:

W Kuligowski, Antropologia współczesności.
Wiele
światów, jedno miejsce, Universitas, Kraków 2007, s. 175.
Ibidem, s. 147-157.
Ibidem, s. 152.
Za: R. Schechner, PerformatyĄa:
wstęp, Ośrodek
Grotowskiego, Wrocław 2006, s. 304.

Na podstawie informacji umieszczonych w folderze
Stowarzyszenia Teatralnego „Chorea".
http://www.nettheatre.pl/off-line.html. Dla lepszej
czytelności dodałam w tekście polskie znaki, zachowuję
jednak pisownię małych liter.

23

19

„neTTheatre to pierwszy teatr internetowy,
nowe terytorium ekspresji, przestrzeń, w której
nareszcie można oddychać, teatr nie dający się
sprowadzić do podziału widowni a/nie widow­
nia, gdzie nie da rady upilnować widza, by nie
nadawał (mówił), gdzie nie sposób upilnować
aktora, żeby nie odbierał (słuchał),
teatr z założenia utaplany w gąszcz znaków,
świadomy cyrkulacji komunikatów, ekspery­
mentujący z tańcem danych, butoh kodów,
encefalografem myśli, obecnością - współobecnością. poligon doświadczeń nowych me­
diów w teatrze, żywy teatr to taki, który dąży
do spotkania ze swoim widzem, pragniemy
wciągać odbiorcę, by na różne sposoby »mieszkał« w spektaklu, w wydarzeniach neTTheatre
można uczestniczyć realnie oraz w czasie rze­
czywistym w sieci internetowej i komórkowej,
w najbliższej przyszłości chcemy umożliwić
eksplorowanie w teatrze interaktywnych środ­
ków, takich jak wizualizator ludzkiego głosu,
sterowanie na żywo aktorem, hologramy" .

20

21

22

19

20

21

22

24

Internet staje się więc nową przestrzenią do
działań na polu współobecności w sztuce aktorów
- inicjatorów przedsięwzięcia - i widzów włą­
czanych w akcje teatralnego „dziania się". To być
23

24

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�neTTheatre. Na styku cyberświata i rzeczywistości

może kolejny krok oswobadzania teatru z instytu­
cjonalnych murów. Uważam, że można odwołać
się do pracy Grotowskiego, który nawoływał, by
dla każdego typu widowiska szukać odpowiedniej
dla niego relacji widz - aktor i na tej podstawie
konstruować przestrzeń spektaklu .
25

,Widzów można również oddalić od aktorów,
umieścić przykładowo jak gdyby za wysokim
ogrodzeniem, spoza którego widać jedynie ich
głowy (...); stamtąd z góry jakby w szczególnie
skrzywionej perspektywie śledzą aktorów niby
zwierzęta na wybiegu w zoo; są jak obserwa­
torzy corridy, jak studenci medycyny, którzy
przypatrują się operacji, jak wreszcie po prostu
ci, którzy podglądają, a zatem a priori narzuca­
ją akcji sens moralnego wykroczenia. Aktorzy
mogą (...) między widzami wznosić konstruk­
cje i wbudowywać je już nie w akcję, ale jakby
w architekturę akcji, nadawać im sens wizualny
albo poddawać ich ciśnieniu przestrzeni, jej za­
gęszczaniu się, ograniczaniu" .
26

Internet umożliwia właśnie owo wpisanie wi­
dza „w architekturę akcji", choć może on prze­
bywać fizycznie poza rzeczywistą, tzn. fizyczną
przestrzenią, w której toczy się spektakl.
Zamiast biletu należy zalogować się na stro­
nie internetowej teatru. Jeśli sprzęt kompute­
rowy spełnia parametry wymagane do odbioru
przedstawienia, spektakl powinien przebiegać
bez zakłóceń. Współobecności widza przed kom­
puterem i fizycznie na widowni nie ma sensu
wartościować, porównywanie jest zbędne, gdyż
ideą teatru internetowego nie jest zastępowanie
teatru „na żywo" . Jednak ważną konstatacją
27

Za: R. Schechner, op.cit., s. 294.
Ibid., s. 293.
Zresztą trwający w Internecie spektakl odbywa się w sali
teatralnej, w której może znajdować się widownia w jej
„klasycznej formie".
Na podstawie informacji umieszczonych na stronie
internetowej stowarzyszenia: http://www.chorea.com.pl/
chorea/index.html
25

26

27

28

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

15

Pawła Passiniego było to, że dla twórcy istotne jest
przecież, czy ktoś czeka na jego twórczą pracę,
czy ma ją komu przekazać, a wieś czy miasteczka
lub nawet większe miasta nie zawsze taki komu­
nikat wysyłają, niekoniecznie chcą uczestniczyć
w proponowanych działaniach teatralnych.
Korzenie Stowarzyszenia Teatralnego „Chorea" wywodzą się z Ośrodka Praktyk Teatralnych
„Gardzienice", gdzie rozpoczęła się działalność
Orkiestry Antycznej prowadzonej przez Toma­
sza Rodowicza i Macieja Rychłego oraz zespołu
Tańców Labiryntu, prowadzonego przez Dorotę
Porowską i Elżbietę Rojek. Te prace kontynuuje
Chorea . Jak sami o sobie piszą, szukają „pomo­
stu między kulturą antyczną a współczesnością" .
Właśnie z takiej perspektywy - dialogu tradycji
z nowoczesnością - należy patrzeć na projekt
Teatr w Internecie. Uważam, że nie jest to wynik
„makdonaldyzacji" środowiska artystycznego, lecz
właśnie twórcza reakcja na wymogi konsumpcyj­
nego społeczeństwa oraz wspominane wcześniej
nowe wyzwanie dla pracy aktora w relacji z wi­
dzem i nowym medium. A. Gwóźdź zauważa, że
hybrydyzacjakulturywspółczesnejwkonsekwencji wywołuje powstawanie nowych porządków
wyobraźni, które są kompilacją tradycyjnego my­
ślenia figuratywnego, czyli symbolicznego, oraz
formalnego, kalkulacyjnego, a więc także cyfrowe­
go, co konstytuuje nowy typ imaginacji . Można
zatem podejrzewać, że nowo powstały u widzów
rodzaj wyobraźni wymaga dostosowania środków
artystycznego przekazu do potrzeb osób oglądają­
cych działania performatywne.
Ponadto, chociaż masowość odbioru wido­
wisk emitowanych w Internecie mogłaby wyda28

29

30

Za pośrednictwem strony internetowej: http://www.
chorea.com.pl/chorea/index.html
I . Pluta, Między przestrzeniami Videoartu. Kilka uwag
o spektaklu Akt-orki, [w:] M . Gołaczyńska, I . Guszpit
(red.), op.cit., s. 97-98.
29

3 0

�Agnieszka Iwaszkiewicz

16
wać się przejawem konsumpcji, w przypadku
przedstawień neTTheatre jest ona moim zda­
niem atutem, gdyż wprawdzie docierają one do
„mas", lecz przekazywane w nich treści i sposób
ich realizacji nie są osadzone w nurcie płytkiej,
małowartościowej sztuki komercyjnej (kolo­
kwialnie rzecz ujmując: rozpowszechniana jest
jakość, a nie nijakość).
Poruszając kwestię teatru w Internecie, na­
leży wspomnieć o innym przedsięwzięciu, jakie
można było obejrzeć w 1997 roku, czyli o Desk­
top Theatre , którego, jak pisze A. Jenik, środ­
kiem produkcji stało się oprogramowanie do
wideoczatu Pałace .
31

32

„Palące jest aplikacją dającą dostęp do sieci
serwerów będących siedzibami poszczególnych
«palacow», wyznaczonych przez tapety o wiel­
kości 512 na 384 piksele (ok. 152 na 114 mm),
przedstawiające pokój, otwartą przestrzeń, pla­
netę czy obcy wymiar. Każdy z podłączonych
na żywo uczestników jest widoczny poprzez
oznaczającą go ikonkę lub awatara. (...) Awatary można wypożyczać z tysięcy zbudowanych
w tym celu pałaców, użytkownicy mogą je
też projektować i budować samodzielnie. (...)
Kultura pałaców jest dynamiczna, nieustannie
zmienna i (...) w dużej mierze heterogeniczna.
Istnieją popularne pałace «towarzyskie», mogą­
ce pomieścić równocześnie ponad dwustu użyt­
kowników, pałace występku i pałace, których
gospodarzami są celebrities, zespoły rockowe,
programy telewizyjne i filmy. Są wreszcie setki
pałaców prywatnych i edukacyjnych" .

FOT. JAKUB DZIEDZIC

Artystów z Desktop Theatre zaintrygował
tkwiący w owym oprogramowaniu potencj ał eks-

presji, ale zraził poziom pojawiających się roz­
mów i działań . Pragnąc wprowadzić ciekawszą
interakcję, postanowili włączyć do gry zewnętrz­
ną opowieść i opracowali własną wersję Czekając
na Godota Becketta, zatytułowaną waitingforgodot.com . Podczas spektaklu aktorzy wcie­
lili się w role, przybierając wizualną postać za

Strona internetowa Desktop Theatre: http://www.
desktoptheater.org/
Za: R. Schechner, op.cit., s. 294.

w którym dodano obsadę i elementy improwizacji, [w:]
Za: Ibidem, s. 294.
Fragment spektaklu można znaleźć na stronie

Za: Ibid.
Za: Ibid.
Ibid., s. 292. Kolejnym eksperymentem był
I N V I S I B L E I N T E R L U D E S I : Santaman's Harvest,

internetowej: http://www.desktoptheater.org/~ajenik/
desktoptheater_content/archive/plays/Godot/movies/
godot_clip.mov

33

31

32

3 3

3 4

35

34

35

36

3 6

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�17

neTTheatre. Na styku cyberświata i rzeczywistości

rzeczywistą grę aktorów z udziałem widzów po­
przez komentarz czy dyspozycje przekazywane
za pomocą sieci internetowej. W spektaklu akto­
rami są ludzie, nie awatary, co do mnie osobiście
bardziej przemawia, gdyż nie gubi ducha teatru.
Być może na owe „komputerowe ludziki" trzeba
spojrzeć jak na marionetki, którymi porusza­
ją twórcy postaci, bądź, jak sugeruje A. Jenik,
maski, pod którymi ukrywają się aktorzy. Jenik
opowiada o INVISIBLE INTERLUDES I : Santaman's Harvest:
„W najobszerniejszej i najstaranniej przygo­
towanej scenariuszowo scenie wzięło udział
w sumie 11 aktorów występujących jednocze­
śnie - w czterech sferach czasowych! (...) Wraz
z naszymi awatarami (a nawet prymitywnymi
dwuwymiarowymi obrazami, które znaleźliśmy
w Pałacu) weszliśmy w przestrzeń psychiczną,
w której staliśmy się własnymi maskami" .
38

Czy jest to nadal teatr? Z tego rodzaju prze­
kroczenia pozostaje kanwa tekstu sztuki (gdyż
jest on odpowiednio opracowany i przerobiony,
tak by pasował do konkretnego środowiska od­
biorców , a uczestnictwo internautów ma wpływ
na przebieg poszczególnych scen), transmisj ana
żywo, role, improwizacja i interakcja z widza­
mi, jednak wszystko to dzieje się w całkowicie
sztucznym świecie. U w a ż a m , że w przypadku
Desktop Theatre można mówić o eksperymen­
cie, dla którego konstrukcji natchnieniem był te­
atr. Powstaje pytanie o to, na ile transgresja może
dotknąć teatru, by nie zatracić jego pierwotnej
istoty, oraz o odwieczne i jakże subiektywne po­
szukiwanie tego, co stanowi tę istotę.
R. Schechner pisze o Desktop Theatre, że
stawia on „pod znakiem zapytania wiele założeń
na temat tego, czym jest teatr, jak się go odgrywa
i kim są jego performerzy" . Sama Jenik zasta39

pomocą awatarów (podobnie jak publiczność),
tekst pojawiał się w tzw dymkach, usłyszeć moż­
na było również dźwięk podobny do „mowy" ro­
bota . W mojej opinii jest to transpozycja teatru
w cyberprzestrzeń bazująca na interakcji z w i ­
downią, jednak zarówno widzowie, jak i aktorzy
zamiast własnych możliwości ciała, spotykając
się w wirtualnym świecie, wykorzystując awatary, którymi operują - grają. Natomiast projekt
Teatr w Internecie to fenomen łączący w sobie
37

S. Rosenberg, Clicking for Godot, za pośrednictwem
strony internetowej: http://archive.salon.com/21st/
feature/1997/10/02godot.html

3 7

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

40

38

39

40

Za: R. Schechner, op.cit., s. 295.
Za: Ibid.
Ibid., s. 292.

�Agnieszka Iwaszkiewicz

18
nawia się, w jaki sposób można oddać wyraz
dramatu, nie mając do dyspozycji ciała, głosu
i wspólnej przestrzeni, ale także co potrafiłoby
utrzymać uwagę widza na forum internetowym
typu Pałace . Paradoksalnie, gdyby patrzeć na
ciało aktora jako na narzędzie, taka transpozy­
cja w wirtualność i ukrycie się za kostiumem-awatarem nie powinna przeszkadzać. Lalka,
a awatary przecież można uznać za lalki w wir­
tualnym świecie, w historii teatru stanowiła j u ż
substytut aktora w iluzyjnym teatrze lalek, była
też w teatrze alternatywnym znakiem plastycz­
nym postaci scenicznej . M . Maeterlinck, żyjący
na przełomie X I X i X X wieku,
41

puterowymi albo fabularnymi, w których gracz
bierze również czynny i często kreatywny udział,
lecz osadzenie tych działań w cyberprzestrzeni nie
przywołuje raczej na myśl teatru, chyba że uczest­
nicy spotykają się w rzeczywistej przestrzeni, jak
to czasami bywa na zlotach fanów RPG. Być może
jest to kwestia „oswojenia" tego typu zjawiska WJ. Burszta broni tezy, że
„kultura medialna, w tym zwłaszcza cyberrzeczywistość, stanowi realność samą w sobie. Nowe
technologie wytwarzają samoreferencyjny sys­
tem, rodzaj hipertekstu, który jest jednocześnie
celem samym w sobie, jak i przeznaczeniem
kultury ponowoczesnej. W ludzkim świecie do­
minować zaczyna przeto doświadczenie zapośredniczone przez media, a obecność fizyczna
ustępuje miejsca teleobecności" .

42

„uznał, że w teatralnej rzeczywistości aktor jest
elementem najbardziej irytującym. (...) Zapro­
ponował wprowadzenie na scenę postaci, które
z jednej strony z racji swej materii są pozaczasowe, a z drugiej zaś nie będą miały osobowości
mogącej przyćmić bohatera. Ale będąc poza
życiem, muszą mieć siłę wyrazu niezbędną do
upostaciowienia w teatrze iluzji życia. Dlatego
zaproponował zastąpienie żywego aktora figurą
woskową, upatrując w niej ponadludzką siłę" .

46

W kontekście tych rozważań ważnym uzupeł­
nieniem będą spostrzeżenia R.W. Kluszczyńskiego
dotyczące relacji sztuki i nowych mediów.
„Sztuka interaktywnych mediów wydaje się
najdoskonalszym przykładem nowego, dekonstrukcyjnego, postmodernistycznego pojmowa­
nia dzieła sztuki, jak również komunikowania
artystycznego. Odrzucając tradycyjny dogmatyzm, nie buduje zamiast niego nowego sche­
matu petryfikującego świat sztuki. (...) sztuka
interaktywna odmitologizowała rolę artysty demiurga, przypisując mu funkcję designera
kontekstów dla odbiorczej kreacji. (...) Sztuka
(...) nie jest już formą przedstawiania gotowego,
skończonego i a priori danego świata. W cybersferze - jak ujął to Roy Ascott - konstru­
ować sztukę to konstruować realność, konstru­
ować systemy komunikacyjne cyberprzestrzeni,

43

Także i sam Kantor fascynował się przecież
sztucznymi tworami, o czym można się przekonać
w manifeście Teatr Śmierci", ale nie pozbywał się
aktora. Nadawał mu inny wyraz, przekształcał,
w pewien sposób odczłowieczał poprzez strój,
makijaż, czasem wpisanie w jego kostium lalki,
jednak nie usuwał go całkowicie ze sceny odby­
wającej się sztuki . Eksperyment Desktop The¬
atre definitywnie pozbywa się fizycznego ciała
aktora, zostaje ono zredukowane do graficznego
znaku - awataru. Desktop Theatre osadzony jest
w świecie popkultury, kojarzy mi się z grami kom­
45

Za: Ibid., s. 294.
H . Jurkowski, Lalki w rytuale, [w:] L . Kolankiewicz
(red.), Antropologia widowisk- Zagadnienia i wybór
tekstów, Warszawa 2005, s. 629.
41

42

D . Łarionow, Manekin - ciało w przestrzeni teatru, [w:]
M . Gołaczyńska, I . Guszpit (red.), op.cit., s. 113.
Ibid., s. 115.
Ibid., s. 116.
W Kuligowski, op.cit., s. 174.

43

44

45

4 6

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�neTTheatre. Na styku cyberświata i rzeczywistości

wspierające nasze pragnienie wzmocnienia
ludzkiej współpracy i interakcji w niekończą­
cym się nigdy procesie konstruowania świata .

graniom powstaj ącym w wielu miej scach świata
(Włochy, Grecja, Egipt, Izrael) wprowadza do
swojej intymnej, kameralnej przestrzeni (44
miejsca na widowni) udramatyzowane i sko­
relowane obrazy, »lustra« innych czasoprze­
strzeni, tworząc w ten sposób symbiozę między
żywym aktorem a jego elektronicznym klonem;
czasem spektaklu i czasami z »poza«, obrazem,
muzyką, słowem, i wreszcie: NOWĄ TECH­
NIKĄ, a »STARĄ« SZTUKĄ" .

47

Zderzenie teatru i nowych mediów zaszczepiło
odmienne podejście do aktora, jego roli i narzędzi
pracy, ale także i do reżysera. Dyskusja na ten te­
mat rozpoczęła się już w latach 80. X X wieku, kie­
dy pojawiła się sztuka Videoteatru. Eksperymenty
teatru w Internecie są kontynuacją poszukiwania
możliwości technologicznych i adaptacji ich do
działań teatralnych. Jak pisze I . Pluta,
„od 1980 roku pionierski The Wooster Group
wprowadza technikę wideo w swój teatralny
charakter pisma. Co więcej, w Srace Upl (1992),
swobodnej adaptacji Trzech sióstr Czechowa,
część aktorów pojawia się w spektaklu wyłącz­
nie za pośrednictwem zarejestrowanych wcze­
śniej obrazów filmowych. W 1995 roku Robert
Lepage wystawia kontrowersyjny Elsynor na
podstawie Hamleta, będąc jedynym żywym
aktorem tego spektaklu grającym wszystkie
postaci dramatu. Zabieg ów staje się możliwy
dzięki synchronizacji różnego rodzaju projekcji
filmowych z żywym planem sceny" .
48

Nie sposób nie wspomnieć o Lothe Lach¬
mann Videoteatr „Poza" powstałym w 1985 roku,
którego założyciele swe poszukiwania nazywają
teatrem elektronicznym bądź teatrem metatechniki . Na stronie internetowej Lothe Lachmann
Videoteatr „Poza" można przeczytać:
49

„LLT »Poza« jest jedynym teatrem w Polsce
łączącym żywy plan aktorski z planem monito­
rów, projekcji z rzutnika i kamer uzupełnionym
cyfrową wirtuozerią komputerową. Dzięki na­

19

50

Teatr ten istnieje j u ż ponad dwadzieścia lat.
Współcześnie wykorzystanie technik multimedial­
nych w spektaklach nie budzi szczególnych kon­
trowersji, zwłaszcza jeśli obok aktorów obrazów
wciąż występuje aktor człowiek. Co to oznacza dla
kultury? Czy inny człowiek nie jest j u ż wystar­
czającym partnerem do spotkania w działaniach
teatralnych? A może to wpływ indywidualizmu,
potrzeby kreacji, kiedy aktor wciela się wielokrot­
nie w różnorodne role i tworzy swoisty patchwoĄ
rzeczywistości, której jest przedstawicielem, i wir­
tualnych obrazów siebie samego?
Transformacja kultury zmusza do poszukiwań
na rozmaitych frontach. Zaślubia z sobą przeciw­
stawne, wydawać by się mogło, przedsięwzięcia,
których połączenia za kilka lat nie będą nikogo
zadziwiać. neTTheatre to wyzwanie dla aktorów,
którzy stają w konfrontacji ze sceną realną i tą
przetransponowaną w cyberrzeczywistość. Pró­
ba doświadczenia spotkania z widzem poprzez
techniki internetowe. Teatr w Internecie to według
mnie twórcza reakcja na współczesne oblicza
kultury, alternatywa nie tylko dla samego żywego
teatru, lecz także dla komercyjnych atrakcji, które
są umieszczane w cyberprzestrzeni.

R.W. Kluszczyński, Film, wideo i multimedia - sztuka ru­
Za: Ibid.
chomego obrazu w erze elektronicznej, Warszawa 1999, s. 29-30.
Za stroną internetową http://www.poza.q.pl/poza/
I . Pluta, op.cit., [w:] M . Gołaczyńska, I . Guszpit (red.),
vision.html
op.cit., s. 98.
47

49

50

48

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11473" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11451">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d9e60387bbcf6b0baf63f7bd87de8148.pdf</src>
        <authentication>b4922d003cd9611d00fe2169af3691ce</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136673">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5582</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136674">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136675">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136676">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5191</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136677">
                <text>Doświadczenie ocalenia, próba analizy/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136678">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.38-41</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136679">
                <text>Nahirny, Rafał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136680">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136681">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136682">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136683">
                <text>Rafał Nahirny&#13;
&#13;
DOŚWIADCZENIE O C A L E N I A . PRÓBA A N A L I Z Y&#13;
Trupy ludzkie leżą&#13;
jak nawóz na polu,&#13;
jak snopy za żniwiarzem,&#13;
których nikt nie zbiera (Jr 9, 21 )&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
bo wielkie było dla mnie Twoje miłosierdzie&#13;
i życie moje wyrwałeś z głębin Szeolu.&#13;
(Ps 86 (85), 13)&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
1.1 Primo Levi, włoski Ż y d , więziony w O ś w i ę c i m i u ,&#13;
w swojej ostatniej książce The Drowned and The Saved, swo­&#13;
istej „fenomenologii świadectwa" , opisuje zaskakujące do­&#13;
świadczenie towarzyszące często ludziom ocalonym z Ho­&#13;
locaustu - paradoksalne poczucie winy i wstydu z powodu&#13;
swojego ocalenia:&#13;
3&#13;
&#13;
Powiedział mi, iż to, że ocalałem, nie może być dziełem&#13;
przypadku, wynikiem nagromadzenia szczęśliwych okolicz­&#13;
ności (jak wtedy i dziś ciągle uważam), ale raczej Opatrz­&#13;
ności. Zostałem naznaczony, byłem wybrańcem: ja, nie­&#13;
wierzący, i nawet mniej niż wierzący po czasie spędzonym&#13;
w Auschwitz, byłem osobą dotkniętą przez Łaskę, ocalo­&#13;
nym [...] Taka opinia wydawała mi się potworna.&#13;
6&#13;
&#13;
[...] wielu (łącznie ze mną) doświadczyło wstydu, poczu­&#13;
cia winy, podczas pobytu w obozie i później, jest to fakt&#13;
potwierdzony przez liczne świadectwa. Może się to wy­&#13;
dawać absurdalne, niemniej taka jest prawda. Spróbuję&#13;
to zjawisko zinterpretować i skomentować interpretacje&#13;
innych.&#13;
4&#13;
&#13;
Punktem wyjścia analizy Leviego jest utożsamienie, w cy­&#13;
towanym wyżej fragmencie, wstydu z poczuciem winy. Ma&#13;
to swoje poważne konsekwencje dla dalszych rozważań. Tak&#13;
zdefiniowany wstyd każe poszukiwać przyczyn tego doświad­&#13;
czenia w zachowaniach niemoralnych czy niesprawiedliwych.&#13;
Interpretacja doświadczenia wstydu przeniesiona została&#13;
w ten sposób na płaszczyznę etyczną, co niesie za sobą&#13;
określone wybory pojęciowe. Postępowanie Leviego pole­&#13;
gać więc będzie teraz na niemalże neurotycznym poszuki­&#13;
waniu wśród własnych wspomnień takich wydarzeń, które&#13;
mogłyby świadczyć o t y m , iż „zasłużenie" odczuwa wstyd&#13;
z powodu swojego ocalenia. Tak będzie właśnie w przypad­&#13;
ku opisywanego epizodu ze znalezieniem odrobiny wody&#13;
w starej rurze i decyzji o podzieleniu się nią tylko z najbliż­&#13;
szym przyjacielem. Levi podejmuje zatem rozpaczliwą pró­&#13;
bę zrozumienia i przepracowania tego doświadczenia, cze­&#13;
go ceną jest wytoczenie samemu sobie „procesu". Z jednej&#13;
strony Levi zmusza się więc do uprawiania w stosunku do&#13;
ocalonych hermeneutyki podejrzeń, ale z drugiej, w o b e c&#13;
braku jednoznacznych dowodów, konkluduje:&#13;
Czy wstydzisz się, ponieważ żyjesz w miejsce kogoś in­&#13;
nego? Szczególnie bardziej wspaniałomyślnego, wrażli­&#13;
wego, pożytecznego, mądrzejszego, bardziej zasługują­&#13;
cego na życie od ciebie? [...] Nie, nie znajdujesz oczywi­&#13;
stych transgresji, nie przywłaszczałeś sobie niczyjego&#13;
miejsca, nie biłeś nikogo [...].&#13;
&#13;
Levi rozmyślnie odrzuca i pomija w swoim wyjaśnieniu ka­&#13;
tegorię łaski. Spróbujmy jednak pójść dalej, niejako wbrew Leviemu, wskazaną przez jego przyjaciela ścieżką. Spójrzmy na&#13;
opisywane doświadczenie z innej perspektywy. Odsuńmy na&#13;
później rozważania dotyczące przyczyn i skupmy się na zre­&#13;
konstruowaniu istoty tego doświadczenia. Żeby zrozumieć nie­&#13;
pokojący związek między ocaleniem a wstydem, powinniśmy&#13;
odróżnić przede wszystkim poczucie winy od doświadczenia&#13;
wstydu. Wstyd może, ale przecież wcale nie musi, pokrywać&#13;
się z poczuciem winy. Jego przedmiotem mogą być zjawiska&#13;
lub wydarzenia, za które w żaden sposób nie możemy być&#13;
odpowiedzialni (np. wstydowi z powodu swojego wyglądu czy&#13;
zachowania rodziny nie musi towarzyszyć poczucie winy).&#13;
Dlatego też zaproponujemy naszą interpretację. Podsta­&#13;
wę dla niej stanowić będzie kategoria łaski . To ona pozwoli&#13;
nam wyjść poza „osądzający" język etyki. Dlatego punktem&#13;
wyjścia naszych rozważań uczynimy teologiczną dyskusję&#13;
nad istotą łaski, dzięki czemu będziemy mogli uchwycić jej&#13;
najistotniejsze momenty.&#13;
7&#13;
&#13;
2.1 Pojęcie łaski do dyskusji filozoficzno-teologicznej&#13;
wprowadzone zostało w zasadzie przez pierwszych chrze­&#13;
ścijan. Niemniej pojawia się ono również w Starym Testamen­&#13;
cie, gdzie kategorii tej, określającej specjalną relację mię­&#13;
dzy Bogiem a człowiekiem, odpowiada słowo hesed:&#13;
Ze względu na takie znaczenie hesed jest idealnym poję­&#13;
ciem dla wyrażenia relacji Boga do człowieka i staje się&#13;
też dlatego centralnym pojęciem Przymierza przygotowu­&#13;
jąc określenie tego, co dzisiaj nazywamy istotą Boga. Bóg&#13;
właśnie jest i pozostaje na zawsze: nadobfitością łaska­&#13;
wości dla człowieka.&#13;
8&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
W tekście zarysowuje się możliwość odmiennej interpre­&#13;
tacji tego doświadczenia, szybko jednak zarzucona przez&#13;
autora. W jednym z fragmentów Levi opisuje spotkanie ze&#13;
swoim religijnym przyjacielem, w trakcie którego poruszony&#13;
zostaje problem ocalenia:&#13;
&#13;
Określenie Boga Starego Testamentu jako łaskawego (he­&#13;
sed) pojawia się wielokrotnie w Biblii:&#13;
Jahwe, Jahwe, Bóg miłosierny i litościwy, cierpliwy, bo­&#13;
gaty w łaskę i wierność, zachowujący swą łaskę w tysią­&#13;
czne pokolenia [...] (Wj 34, 6).&#13;
&#13;
Numer 10/2005&#13;
&#13;
�Lecz ty jesteś Bogiem przebaczenia,&#13;
jesteś łaskawy i miłosierny [...] (Ne 9, 17).&#13;
Ale Ty, Panie, jesteś Bogiem miłosiernym i łaskawym,&#13;
nieskorym do gniewu, bardzo łagodnym i wiernym (Ps,&#13;
86, 15).&#13;
Kategoria łaski pojawia się w Starym Testamencie często&#13;
w kontekście miłosierdzia Bożego: „[...] Ja wyświadczam&#13;
łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba" (Wj&#13;
33,19). Ponadto znamiennym jest fakt, iż miłosierdzie i jego&#13;
szczególny przypadek - łaska są przede wszystkim aktami&#13;
dobrowolnymi, do których Bóg nie jest w żaden sposób zo­&#13;
bowiązany. Dlatego też wielokrotnie czytamy w Biblii, iż Bóg&#13;
okazuje swoje miłosierdzie bez względu na winę czy grzech&#13;
Izraela.&#13;
2.2 Nauka Jezusa przypada na okres w historii religii ży­&#13;
dowskiej, kiedy zaczyna wyraźnie dominować legalistyczna&#13;
postawa wobec Boga. Relacja człowieka z Bogiem staje się&#13;
relacją prawną, a zbawienie można osiągnąć jedynie prze­&#13;
strzegając Prawa.&#13;
Jezus wyraźne podkreśla, iż dominująca wśród Żydów&#13;
doktryna wiary, opierająca się na Prawie, ma swoje niebez­&#13;
pieczne następstwa. Dlatego w Nowym Testamencie czyta­&#13;
my: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wy­&#13;
konywali przed ludźmi, po to, aby was widzieli" [...] ( M t 6 , 1 ) .&#13;
Konflikt Chrystusa z faryzeuszami to konflikt z ludźmi pew­&#13;
nymi siebie, pysznymi, tymi, którzy uważają, iż osiągnęli&#13;
doskonałość. Na miłosierdzie Jezusa mogą liczyć wszyscy&#13;
grzesznicy, ale nie oni. W p r z y p a d k u usprawiedliwienia&#13;
z Prawa zachodzi niebezpieczeństwo, iż będzie to poboż­&#13;
ność na pokaz. Jezus mówi, więc: „Gdy się modlicie, nie&#13;
bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach&#13;
ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać" (Mt 6,&#13;
5). Religijność staje się wtedy przede wszystkim szukaniem&#13;
uznania w oczach innych. Stąd też ambiwalentny stosunek&#13;
Jezusa do Prawa .&#13;
&#13;
U podstaw konfliktu zarysowanego w przypowieści o synu&#13;
marnotrawnym leżą dwie odmienne postawy opierające się&#13;
na sprawiedliwości i łasce. Z jednej strony pełen miłości oj­&#13;
ciec, a z drugiej porządny syn (przestrzegający wszystkich&#13;
norm i praw), który nie może zrozumieć, dlaczego ojciec ota­&#13;
cza marnotrawnego syna taką dobrocią. Jest to różnica mię­&#13;
dzy myśleniem „prawniczym", w którym dominuje zasada&#13;
sprawiedliwości, a podejściem pełnym miłości, wybaczenia&#13;
i łaski. W tej przypowieści ujawnia się postawa Boga wobec&#13;
człowieka: zadziwiająca, niezbadana, ale za to pełna miło­&#13;
ści, której Jezus daje wyraz w swojej nauce: „Nie przysze­&#13;
dłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników" (Mk 2,17).&#13;
Zawiłą istotę prawa zrozumiał najlepiej nawrócony fary­&#13;
zeusz Paweł. Na długo przed Franzem Kafką i Jacquesem&#13;
Lacanem dostrzegł kryjące się za nim paradoksy:&#13;
Jak długo bowiem wiedliśmy życie cielesne, grzeszne&#13;
namiętności [pobudzane] przez Prawo działały w naszych&#13;
członkach [...]. Ale jedynie przez Prawo zdobyłem znajo­&#13;
mość grzechu. Nie wiedziałbym bowiem, co to jest pożą­&#13;
danie, gdyby Prawo nie mówiło: Nie pożądaj! Z przykaza­&#13;
nia tego czerpiąc podnietę, grzech wzbudził we mnie&#13;
wszelakie pożądanie (Rz 7, 5 i 7-8).&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
Na nauce Pawła zaważyło być może jego osobiste do­&#13;
świadczenie: nawrócenie w drodze do Damaszku. Paweł&#13;
musiał zadawać sobie wielokrotnie pytanie: Co jest we mnie&#13;
takiego, co spowodowało, że zostałem wybrany? Przecież&#13;
niczym sobie na to nie zasłużyłem, a wręcz przeciwnie. Pierw­&#13;
szy krok należy więc zawsze do Boga: „Nie wyście Mnie&#13;
wybrali, ale Ja was wybrałem" (J 15, 16). Powody tego wy­&#13;
boru są dla ludzi nie do przeniknięcia. Przemiana najgorliw­&#13;
szego z prześladowców, największego nieprzyjaciela chrze­&#13;
ścijan w najgorliwszego wyznawcę Chrystusa to właśnie przy­&#13;
kład takiego niezasłużonego, nieoczekiwanego wyboru. Pa­&#13;
weł tak o tym pisze w liście do Galatów:&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Kategoria łaski pojawia się w dyskusjach filozoficznych&#13;
w zasadzie dopiero za sprawą świętego Pawła. Jezus nie&#13;
posługuje się tym pojęciem, tak jak nie posługuje się innymi&#13;
kategoriami teologiczno-filozoficznymi. Wydawać się może&#13;
dziwne, że tak istotna dla chrześcijaństwa kategoria nieobec­&#13;
na jest w jego nauce. Jednak jak zauważa Dariusz Oko: „Dzie­&#13;
ło Chrystusa jest wydarzeniem a nie traktatem". Przesłanie&#13;
związane z łaską zawiera się w przypowieściach Jezusa.&#13;
11&#13;
&#13;
PISMO ANTROPOLOGICZNE&#13;
&#13;
Słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy&#13;
jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością&#13;
zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć, jak&#13;
w żarliwości o judaizm przewyższałem wielu swoich ró­&#13;
wieśników z mego narodu, jak byłem szczególnie wiel­&#13;
kim zapaleńcem w zachowywaniu tradycji moich przod­&#13;
ków. Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie&#13;
&#13;
�Rafał Nahirny&#13;
jeszcze&#13;
&#13;
w łonie matki mojej i powołał&#13;
&#13;
łaską swoją (Gal 1,&#13;
&#13;
13-15).&#13;
Różnica między zbawieniem, którego podstawę stanowi&#13;
łaska, a doktryną usprawiedliwienia z Prawa polega na tym,&#13;
iż człowiek nie może g o sobie wysłużyć. Zdaniem Pawła&#13;
konsekwentne podążanie drogą wskazaną przez faryzeuszy&#13;
prowadzić może jedynie d o zajmowania przez człowieka&#13;
pozycji roszczeniowej w stosunku d o Boga. Zgodnie z we­&#13;
wnętrzną logiką usprawiedliwienia z prawa, człowiek może&#13;
pozostać albo wiecznie winny (ponieważ w stosunku d o pra­&#13;
wa zawsze jest się winnym), albo pysznym. Postawa umiar­&#13;
kowana jest wykluczona, stąd też nauka Chrystusa w inter­&#13;
pretacji Pawła jest przede wszystkim teologią łaski i uwolnie­&#13;
nia o d Prawa . Człowiek potrzebuje do zbawienia łaski Bo­&#13;
żej; Bóg nie jest mu nic winien. Inaczej mówiąc, Paweł za­&#13;
rzuca koncepcji usprawiedliwienia z Prawa samozbawienie.&#13;
Nie ma w nim udziału Boga, który zostaje niejako zobowią­&#13;
zany d o zbawienia człowieka, kiedy ten spełni określone&#13;
warunki. Dlatego Paweł pisze: „Zerwaliście więzy z Chrystu­&#13;
sem; wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie,&#13;
wypadliście z łaski" (Gal 5, 4). A w liście d o Rzymian: „[...]&#13;
z uczynków Prawa żaaten człowiek nie może dostąpić uspra­&#13;
wiedliwienia w Jego oczach. Przez Prawo bowiem jest tylko&#13;
większa znajomość grzechu" (Rz 3, 19).&#13;
12&#13;
&#13;
grzechem pierworodnym. Musi tak być, bowiem łaska oka­&#13;
zana zostaje ze swej istoty temu, kto na nią nie zasługuje.&#13;
Bóg może swobodnie decydować o tym, kogo przeznaczy&#13;
do zbawienia, ponieważ świadczy to o jego autonomii, która&#13;
poddana zostaje w wątpliwość w teologii usprawiedliwienia&#13;
z Prawa, gdzie człowiek m a możliwość wpływania na wolę&#13;
Boga. Jednak cena za odejście o d postawy faryzeuszy jest&#13;
bardzo wysoka.&#13;
2.4 Na koniec powróćmy jeszcze do jednego wątku wy­&#13;
nikającego z rozważań nad istotą łaski. Teologia głoszona&#13;
przez Pawła uwikłała się w jeszcze inną trudność interpreta­&#13;
cyjną. Arystoteles, w Eryce nikomachejskiej,&#13;
pisze: „Skoro&#13;
człowiek sprawiedliwy wykraczający przeciw prawu był nie­&#13;
sprawiedliwy, a ten, co się trzyma prawa, był sprawiedliwy,&#13;
to jasne, że wszystko, co w zgodzie z prawem, jest w pew­&#13;
nym sensie sprawiedliwe".&#13;
14&#13;
&#13;
Doktryna łaski sformułowana w opozycji d o koncepcji&#13;
usprawiedliwienia z Prawa, podkreślająca arbitralność wy­&#13;
roków Boskich, usytuowała się dość niespodziewanie w opo­&#13;
zycji do sprawiedliwości : jeżeli Bóg jest sprawiedliwy (atak&#13;
przecież określa się g o wielokrotnie w Biblii), to wyklucza to&#13;
w pewnym sensie jego miłosierdzie, a c o za tym idzie, też&#13;
i łaskę. Tak właśnie rozpoczyna się kolejna dyskusja teolo­&#13;
giczna, w której centrum znajduje się problem określenia isto­&#13;
ty łaski.&#13;
15&#13;
&#13;
Jednym z tych, którzy próbowali się z nim zmierzyć, był&#13;
Tomasz z Akwinu. Autor Traktatu o Bogu powtarza w znacz­&#13;
nej mierze rozwiązanie Anzelma:&#13;
Dlatego też sprawiedliwością czasami nazywa się w Bogu&#13;
stosowność Jego dobroci, a czasami zapłatę za zasługi.&#13;
O obydwu wspomina Anzelm: „kiedy karzesz złych, jest to&#13;
sprawiedliwe, ponieważ odpowiada ich zasługom, a kiedy&#13;
złych oszczędzasz, jest to sprawiedliwe, ponieważ przy­&#13;
stoi Twojej dobroci" .&#13;
16&#13;
&#13;
2.3 Pawłowa teologię łaski rozwija inny konwertyta - Au­&#13;
reliusz Augustyn. Koncepcja łaski Augustyna formuje się&#13;
w opozycji d o herezji Pelagiusza, u której podstaw, zdaniem&#13;
autora Wyznań, leży niezrozumienie istoty łaski . Pelagiusz&#13;
próbuje zinterpretować ją w duchu Prawa. Bóg zostaje w jego&#13;
koncepcji na powrót zobowiązany do udzielenia łaski t y m ,&#13;
którzy ze względu na swoją wolną wolę wybrali drogę do­&#13;
brych uczynków. Jest to w jakiejś mierze chrześcijańska&#13;
wersja usprawiedliwienia z Prawa, z tą różnicą, iż punkt cięż­&#13;
kości przeniesiony zostaje na wolną wolę. Dlatego odpowiedź&#13;
Augustyna koncentruje się, podobnie jak u Pawła, na wyka­&#13;
zaniu, iż o d Boga nie można niczego wymagać i uwydatnia&#13;
przede wszystkim arbitralność jego wyroków (linia argumen­&#13;
tacji autora Wyznań jest bardzo podobna d o tej, którą obrał&#13;
Paweł w polemice z faryzeuszami).&#13;
13&#13;
&#13;
Problem łaski pojawia się też u Augustyna w trochę o d ­&#13;
miennym kontekście. Wiele kontrowersji wzbudza do dziś&#13;
stanowisko autora Wyznań dotyczące problemu predestynacji dzieci. Niektóre dzieci umierają przecież bez chrztu,&#13;
w wyniku czego, zdaniem Augustyna, zostaną potępione, te&#13;
natomiast, które dostąpią tego sakramentu, będą zbawione.&#13;
Czy nie jest to właśnie akt niesprawiedliwości ze strony Boga?&#13;
Augustyn argumentuje, iż wszyscy ludzie zostali obciążeni&#13;
&#13;
Tomasz nie poprzestaje jedynie przy t y m wyjaśnieniu&#13;
i, aby rozwiać wszelkie ewentualne wątpliwości, uzupełnia je&#13;
własną koncepcją. W artykule trzecim Traktatu o Bogu, doty­&#13;
czącym kwestii sprawiedliwości i miłosierdzia Bożego, To­&#13;
masz analizuje szczegółowo problem pogodzenia w istocie&#13;
Boga dwu sprzecznych na pierwszy rzut oka własności: mi­&#13;
łosierdzia, które powoduje, iż Bóg niektórych ludzi obdarza&#13;
łaską, a innych nie, i sprawiedliwości: „Miłosierdzie jest zła­&#13;
godzeniem sprawiedliwości. Bóg jednak nie może pominąć&#13;
tego, co przynależy jego sprawiedliwości". Rozwiązanie&#13;
tego problemu przez Tomasza polega na analitycznym roz­&#13;
dzieleniu d w u porządków tak, aby się na siebie nie nakłada­&#13;
ły: „[...] Bóg postępuje miłosiernie nie czyniąc niczego wbrew&#13;
swej sprawiedliwości, lecz działając ponad sprawiedliwo­&#13;
ś c i ą " . Tomasz, komentując ustalenia Augustyna, jedno­&#13;
znacznie stwierdza, iż łaska znajduje się poza sprawiedliwo­&#13;
ścią i nie powinna być rozpatrywana kategoriami jej doty­&#13;
czącymi.&#13;
17&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
3.1 Nie m a potrzeby rekonstruowania historii dalszych&#13;
sporów dotyczących istoty łaski, chociaż nie są one bynaj­&#13;
mniej mniej interesujące . Przeanalizowany materiał pozwolił&#13;
nam dostatecznie podkreślić najistotniejsze dla naszych ce­&#13;
lów wątki tej dyskusji. Powracać one będą w kolejnych jej&#13;
etapach w nieco zmienionej wersji.&#13;
Kiedy mówi się o łasce, w przypadku ocalonych pojawia&#13;
się pewna trudność. Większość z nich była narodowości&#13;
żydowskiej, a kategoria łaski jest ściśle związana z tradycją&#13;
chrześcijańską. Mało tego, najbardziej wyczerpującego opi­&#13;
su tego doświadczenia dostarczają nam wspomnienia czło­&#13;
wieka, który utracił wiarę w swojego Boga. Levi odrzuca więc&#13;
interpretację swojego przyjaciela, ponieważ łaska jest dla&#13;
niego nierozerwalnie spleciona z religijnym obrazem świata.&#13;
&#13;
Numer 10/2005&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
�DOŚWIADCZENIE O C A L E N I A . P R Ó B A A N A L I Z Y&#13;
Kiedy jednak spojrzymy na całe to zagadnienie z perspekty­&#13;
wy fenomenologicznej i weźmiemy w nawias nasze sądy,&#13;
przekonania religijne, i skoncentrujemy się na samym do­&#13;
świadczeniu, to będziemy mogli dostrzec w nim wyraźnie&#13;
elementy charakterystyczne dla doświadczenia łaski.&#13;
3.2 Składa się na nie zawsze jakaś tajemnica, której czło­&#13;
wiek nie może przeniknąć. Tajemnica ta wyraża się w teolo­&#13;
gii przede wszystkim w podkreślanej, jak widzieliśmy, arbi­&#13;
tralności łaski Bożej. Podmiotowość w poszukiwaniu odpo­&#13;
wiedzi na nią kieruje spojrzenie na siebie samą: co jest we&#13;
mnie takiego, co powoduje, iż zasłużyłem na ocalenie? „Dla­&#13;
czego ja?" mógłby powtórzyć za Levim Paweł.&#13;
Trzeba dodać, iż to odniesienie podmiotowości do sie­&#13;
bie samej ma charakter negatywny. Augustyn i inni teologo­&#13;
wie kładą przecież duży nacisk na fakt, iż łaska okazywana&#13;
jest człowiekowi jako istocie ze swej natury grzesznej (jest to&#13;
zabieg konieczny, ponieważ inaczej byłaby aktem sprawie­&#13;
dliwości), czego strukturalnym odpowiednikiem w doświad­&#13;
czeniu ocalenia jest często artykułowane przekonanie, iż było&#13;
wielu, którzy bardziej ode mnie na nie zasłużyli: „[...] najlep­&#13;
si zginęli" . U podstaw takich deklaracji leży najczęściej samopoznanie koncentrujące się na negatywach: nie byłem&#13;
taki ofiarny/ odważny/ solidarny jak Chaim/ Szabo/ Robert/&#13;
Baruch czy wielu innych. Widać teraz wyraźnie ambiwa­&#13;
lentny stosunek między łaską a sprawiedliwością. Tak więc,&#13;
jak w przypadku nieochrzczonych dzieci, które Augustyn&#13;
skazuje na wieczne potępienie, wspomina się często o nie­&#13;
zasłużonej karze (oczywiście w sensie etycznym, nie religij­&#13;
nym, przynajmniej nie z perspektywy Augustyna), tak w przy­&#13;
padku ocalonych podkreśla się równie często „niezasłużenie" na to ocalenie właśnie: „Najgorsi przeżyli [ . . . ] " . W tym&#13;
przypadku nie powinno się raczej mówić o niesprawiedliwo­&#13;
ści, ponieważ „absurdalność" („Może to się wydawać absur­&#13;
dem, ale to fakt" ) tego doświadczenia polega właśnie na&#13;
tym, iż ci, których staje się ono udziałem, nie powinni mieć&#13;
ku temu żadnych podstaw. Być może bardziej adekwatne&#13;
byłoby określenie: „poza sprawiedliwością". Podobnie czy­&#13;
ni przecież Tomasz, sytuując łaskę i sprawiedliwość na od­&#13;
miennych poziomach.&#13;
20&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Pozostało nam omówienie problematycznego związku&#13;
między doświadczeniem ocalenia a w s t y d e m . Zacytujmy&#13;
w tym celu jeden z aforyzmów Fryderyka Nietzsche:&#13;
&#13;
Szczęście, któremu to Levi we własnym mniemaniu za­&#13;
wdzięcza ocalenie, i łaska Boska doświadczane są przez&#13;
podmiotowość w zbliżony sposób. Szczęście jest przypad­&#13;
kiem, czymś, czego nie da się przewidzieć, zrozumieć. Po­&#13;
dobnie rzecz ma się z łaską: jest ona arbitralna, nie znamy&#13;
powodów, dla których Bóg sobie kogoś upodobał, kosztem&#13;
innych. Podobne doświadczenie opisuje właśnie Levi. De­&#13;
cyzja Boga jest nieprzewidywalna, kieruje się On sobie tylko&#13;
znanymi regułami. Nie wiadomo, kto i dlaczego otrzyma ła­&#13;
skę, tak jak nie wiadomo, kto i dlaczego przeżył obóz zagła­&#13;
d y . Możemy więc powiedzieć, iż różnica między Levim&#13;
a jego przyjacielem zachodzi na poziomie rozumienia: struk­&#13;
tura doświadczenia wewnętrznego jest taka sama, odmien­&#13;
ne są natomiast interpretacje.&#13;
25&#13;
&#13;
1&#13;
&#13;
Wszystkie cytaty z Biblii pochodzą z wydania: Pismo Święte Stare­&#13;
go i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, opraco­&#13;
wał zespół biblistów polskich z inicjatywy Benedyktynów Tynieckich,&#13;
Poznań 1980.&#13;
2&#13;
&#13;
Swoje doświadczenia z pobytu w obozie zagłady opisał w wydanej&#13;
w Polsce książce Czy to jest człowiek, przeł. H. Wiśniowska, Kraków 1978.&#13;
3&#13;
&#13;
G. Agamben, Remnants of Auschwitz, przeł. D. Heller-Roazen, New&#13;
York 1999, s. 120.&#13;
4&#13;
&#13;
P. Levi, The Drowned and The Saved, przeł. R. Rosenthal, New York&#13;
1989, S. 73.&#13;
5&#13;
&#13;
Tamże, s. 8 1 .&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
Tamże, s. 82.&#13;
Prowadząc rozważania o łasce, warto również wprowadzić kate­&#13;
gorię daru. Łaska bywa przecież często określana właśnie jako „nieza­&#13;
służony dar". Niestety, musimy ograniczyć się jedynie do zasygnalizo­&#13;
wania tego interesującego problemu, inaczej znacznie przekroczyliby­&#13;
śmy ramy niniejszej pracy.&#13;
7&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
D. Oko, Łaska i wolność, Kraków 1997, s. 34.&#13;
Na przełomie I w. p.n.e. i I w. n.e. powstają liczne sekty i wspólnoty,&#13;
takie jak w Qumran, które koncentrują się przede wszystkim na rygory­&#13;
stycznym przestrzeganiu Prawa.&#13;
9&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Świadczą też o nim takie wydarzenia, jak opisywane w Nowym&#13;
Testamencie uzdrawianie w szabat (Mk 3,1-6) czy dotykanie kobiety „cho­&#13;
rej na upływ krwi" (Mk 5, 25-43). Zob. też: Praktyczny słownik biblijny,&#13;
pod red. A. Garbner-Haider, przeł. T. Mieszkowski, R Pachciarek, War­&#13;
szawa 1994.&#13;
11&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Czemu odczuwamy wstyd, kiedy nas spotyka dobrodziej­&#13;
stwo albo wyróżnienie, na które, jak się mówi, 'nie zasłu­&#13;
żyliśmy'? Zdaje się nam przy tym, żeśmy się wcisnęli&#13;
w dziedzinę, do której nie należymy, z której powinniśmy&#13;
być wyłączeni [...]. Dzięki błędowi innych dostaliśmy się&#13;
przecież do niego: i teraz opanowuje nas w części bojaźń, w części cześć, w części zdziwienie, nie wiemy, czy­&#13;
śmy powinni uciekać, czy korzystać z błogosławionej chwi­&#13;
li i dobrodziejstw łaski. W każdym wstydzie zawiera się&#13;
misterium, które wydaje się przez nas sprofanowane, lub&#13;
któremu grozi niebezpieczeństwo profanacji; wszelka ła­&#13;
ska zawstydza.&#13;
24&#13;
&#13;
Teraz już rozumiemy, dlaczego u źródeł opisywanego&#13;
przez Leviego wstydu leży inne doświadczenie - doświad­&#13;
czenie ocalenia.&#13;
4.1 Aby uniknąć wszelkich nieporozumień, należy pod­&#13;
kreślić, iż nie twierdzimy bynajmniej, iż religijny przyjaciel&#13;
Leviego miał rację, przypisując ocalenie łasce Boskiej. Cho­&#13;
dziło raczej o pokazanie, iż utożsamiając zbyt łatwo wstyd&#13;
z poczuciem winy, w p a d a m y w interpretacyjną pułapkę,&#13;
z której będzie nam później trudno się wydostać (niekoń­&#13;
czące się dociekania o winie i niewinności). Tymczasem ka­&#13;
tegoria łaski może właśnie lepiej oddać istotę tego doświad­&#13;
czenia, pozwolić je zrozumieć.&#13;
&#13;
D. Oko, dz. cyt., s. 40.&#13;
H. Arendt, Wola, przeł. R. Piłat, Warszawa 2002.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
M. Eliade, Historia wierzeń i idei religijnych, t. III, przeł. A. Kuryś,&#13;
Warszawa 1995.&#13;
14&#13;
&#13;
Arystoteles, Etyka nikomachejska,&#13;
1982, s. 162.&#13;
&#13;
przeł. D. Gromska, Warszawa&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Oczywiście Paweł I Arystoteles rozumieją pod pojęciem prawa&#13;
coś odmiennego, niemniej w obu przypadkach zakłada się Istnienie&#13;
określonych norm regulujących postępowanie człowieka.&#13;
16&#13;
&#13;
Tomasz z Akwinu, Traktat o Bogu, przeł. G. Kurylewicz, Z. Nerczuk, M. Olszewski, Kraków 1999, s. 322.&#13;
17&#13;
&#13;
Tamże, s. 324.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Tamże, s. 325.&#13;
Bierze w nich udział m.in. Pascal, kiedy polemizuje w Prowincjonałkach z jezuickimi koncepcjami rozróżnienia łaski na łaskę wystarcza­&#13;
jącą i skuteczną. Kategoria łaski pojawia się też w kontekście sporów&#13;
dotyczących ontologicznego dowodu na istnienie Boga, którego zwo­&#13;
lennikiem był m.in. Kartezjusz.&#13;
19&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
R Levi, dz. cyt., s. 82.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
Tamże, s. 83.&#13;
&#13;
2 2&#13;
&#13;
Tamże, s. 82.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Tamże, s. 73.&#13;
F. Nietzsche, Wędrowiec i jego cień, przeł. K. Drzewiecki, Kraków&#13;
2003, s. 164.&#13;
24&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
O łasce jako sposobie interpretacji przygodnych wydarzeń pisze&#13;
również W. Stróżewski w swoim szkicu O przygodności człowieka. Zob.&#13;
W. Stróżewski, O wielkości, Kraków 2002.&#13;
&#13;
PISMO ANTROPOLOGICZNE&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11472" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11450">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3c076919c43b292020c6f28708d78213.pdf</src>
        <authentication>8c6307aa08eed7b58fe662a33cc39eab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136663">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5581</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136664">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136665">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136666">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5190</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136667">
                <text>Natknięcia/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136668">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne;s. 107</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136669">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136670">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136671">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136672">
                <text>108

6TMOW\65C\
TRANS-AKCJA
W styczniu przed sądem stanęła czarodziejka, która w Przegini zdejmowała klątwę z małżeństwa.
W wyniku magicznych zabiegów Romki z Częstochowy, podającej się za „jasnowidzkę" z Chorwacji,
zniknęło ponad 8 tys. złotych. W kwietniu 2007 podjechała samochodem pod dom Bronisława i Danu­
ty S., pytając, czy mają do sprzedania stare garnki, koce lub opony. Do transakcji nie doszło, ponieważ
przerażona kobieta dostrzegła urok, który miał grozić śmiercią mieszkańcom domu. Bronisław S. po­
myślał, że klątwę mogła rzucić teściowa, z którą się pokłócił. Zaproszona do środka czarodziejka rozbiła
przyniesione jej jajko w celu wypędzenia z domu kołtuna - oznaki klątwy, która objawiła się obecnym
w postaci czarnych włosów pośród skorupek. Wyniesionej z kurnika kurze dała się napić święconej wody
ze swojej butelki. Zabieg się udał, pacjent zmarł - ptak zdechł w gwałtowny sposób. Miał zostać później
zakopany za stodołą. Ostatnią czynnością było schowanie wszystkich pieniędzy gospodarzy w jednym
miejscu. Wieszczka nakazała małżeństwu modlić się na klęczkach twarzami do ściany, kiedy ona będzie
chować zawiniątko z ośmioma tysiącami złotych pod wersalką. Następnie zabroniła tam zaglądać przez
trzy dni. Za zdjęcie klątwy chciała tylko jedzenie; dostała więc królika, kolejną kurę i jajka. Gospodarze
mieli jednak chwilę zwątpienia: Bronisław S. zapisał numery rejestracyjne samochodu, którym Romka
odjechała, a Dorota S. uparła się, żeby od razu zajrzeć pod wersalkę, w wyniku czego zdecydowali się po­
wiadomić policję o przestępstwie. Bronisław S. rozpoznał poszukiwaną osobę, notowaną za wielokrotne
oszustwa, jednak już w sali sądowej zarówno pokrzywdzeni, jak i podejrzana zaprzeczyli, by przebywała
ona kiedyś w Przegini. W czasie trwania śledztwa małżeństwo odwiedził wójt gminy romskiej, którego
córka była przez chwilę w kręgu podejrzanych, i dla uniknięcia kolejnego „konfliktu z Polakami" dał im
taką sumę, jaką stracili. Przed sądem Bronisław S. stwierdził, że „nie rozróżnia Cyganów i nic do nich
nie ma" i poprosił o uniewinnienie oskarżonej. Jednak proces trwa.
[źródło:

gazeta.pl]

DUCHOWA OBSTRUKCJA
Klątwa nałożona na kenijskich złodziei zmusiła ich do oddania skradzionego mienia. Wszystko
zaczęło się od zamieszek po ogłoszeniu 27 grudnia 2007 wyników wyborów prezydenckich, których
wiarygodność podważyła opozycja i obserwatorzy zewnętrzni. Nic dziwnego, skoro w jednym z okrę­
gów frekwencja podobno wyniosła 115%. Rozruchom, w których zginęło około 350 osób, towarzyszyła
fala kradzieży w całej Kenii. Jeden z okradzionych, pewien handlarz drewnem z Mombasy, zwrócił się
z prośbą do członka starszyzny o obłożenie złodziei klątwą. Podobno dał im dziesięć dni czasu na zwró­
cenie skradzionych przedmiotów. Na efekty nie trzeba było długo czekać: plotka o przekleństwie szybko
się rozniosła. A szabrownikom zaczęła podobno dokuczać choroba uniemożliwiająca wypróżnianie.
Złodzieje obawiali się wręcz o swoje życie, zagrożone działaniami duchów wezwanych przez czarowni­
ka. Już 8 stycznia w kenijskich stacjach telewizyjnych pojawiły się zdjęcia złodziei zwracających różne
przedmioty, m.in. drewno, łóżka i kanapy. Dla uniknięcia większego upokorzenia przynoszono je także
pod osłoną nocy. Z działania duchów najbardziej zadowolona jest miejscowa policja. Ma nadzieję, że
pomogą stróżom prawa nie tylko w Mombasie. My także...
[źródło:

fakty.interia.pl,

BARBARZYŃCA

wprost.pl]

E(1E) ? D 0 8

�109

PASTERZ Z DYPLOMEM
Zazwyczaj zarówno umiejętności, jak i obowiązki związane z hodowlą owiec przechodzą z ojca na
syna. Wprawdzie hodowla owiec jest ważnym elementem gospodarki Karpat Południowych (Rumu­
nia), jednak nigdy nie organizowano tam kursów pasterskich, a profesja bacowska nie była zawodem
dyplomowanym... Aż do tej pory. Pomysł wprowadza w życie rumuńska Izba Przemysłowo-Handlowa,
zainspirowana prawdopodobnie prowansalskimi kursami pasterskimi, bo to na nich będą wzorowane
szkolenia. Zostaną zrealizowane w lipcu, w miejscowości Fogarasz (rum. Fdgdrac) w centrum Rumu­
nii. Uczestnictwo ma być darmowe, a pomysłodawcy starają się o dofinansowanie ze środków unijnych.
Kurs trwał będzie 720 godzin, z czego 240 godzin zajmą wykłady prowadzone przez wykładowców
z uczelni rolniczych, natomiast zajęcia praktyczne poprowadzą pierwszorzędni bacowie z okolicy. Kur­
sanci dowiedzą się, jak wytresować psa pasterskiego, jak zareagować na atak niedźwiedzia, a także jak
zgodnie z prawem europejskim wyrabiać i sprzedawać przetwory mleczarskie. Szkolenie jest dostępne
dla wszystkich, niezależnie od płci, wieku i dotychczasowego doświadczenia w hodowli owiec. Dyplom
bacy, który otrzymają absolwenci kursu, będzie respektowany we wszystkich krajach Unii Europejskiej.
Ciekawe, co na to polscy juhasi?
[źródło:

onet.pl]

DAROWANEMU SŁONIOWI...
Opublikowane w kwietniu podsumowanie wykopalisk potwierdza legendę, według której słonie kar­
łowate mogą zawdzięczać swoje przetrwanie na Borneo pewnemu sułtanowi. Najmniejsze z istniejących
słoni zostały zidentyfikowane w 2003 roku jako podgatunek słonia azjatyckiego. Według jednej z teorii na
budowę tych zwierząt wpłynęła izolacja z powodu odłączeniu się wyspy od lądu 18 000 lat temu. Jednak
część badaczy uważa, że zostały sprowadzone z Jawy pomiędzy XVI a XVIII wiekiem. Oznaczałoby to,
że uznane za dawno wymarłe słonie jawajskie przetrwały na Borneo. Za drugą hipotezą przemawia za­
równo brak wykopalisk świadczących o ich długotrwałej obecności na wyspie, jak i fakt, że nie zasiedliły
jej w całości. Należałoby uznać za prawdziwe miejscowe przekazy opowiadające o sprowadzeniu słoni
przez jednego z władców sułtanatu Sulu, muzułmańskiego państwa istniejącego w latach 1450-1899
(dziś Filipiny). Zwierzęta mogły wówczas stanowić rodzaj dyplomatycznych upominków przesyłanych
statkami. Oprócz małych rozmiarów borneańskie słonie cechuje wyjątkowa uległość i pasywność, co
może wskazywać, że pochodzą z udomowionej kolekcji sułtana. Dziś populacja liczy nie więcej niż
tysiąc osobników i znów jest zagrożona, gdyż zamieszkiwany przez nią las równikowy kurczy się w bły­
skawicznym tempie.
[źródło:

sciencedaily.com, en.wikipedia.org]

PROJEKTOWANIE DUSZY
12 kwietnia ruszyły prace nad sztucznymi osobowościami finansowane przez Unię Europejską. Inży­
nierowie reprezentują dziesięć uczelni z siedmiu krajów. Na realizację czteroletniego projektu Lirec (od
ang. Living with Robots and Interactive Companions) przewidziano 6,6 miliona funtów. Prace skoncen­
trują się na długotrwałym kontakcie robotów z ludźmi w różnych sytuacjach życiowych. Każdy ochot­
nik może zamieszkać z maszynami w wybudowanych w tym celu pomieszczeniach w Hatfield. Jednym
z głównych celów projektu jest wyodrębnienie takich cech maszyny, które powodują przywiązywanie
się do niej ludzi. Funkcjami przyszłych automatów (czy jeszcze automatów?) będzie pomoc w pracach
domowych, dostarczanie towarzystwa, zakupy on-line, opieka nad starszymi osobami. Ostatnią z tych

W)

PD08

BARBARZYŃCA

�110
funkcji już teraz pełnią japońskie roboty. W planach naukowców jest stworzenie „duszy domu", która
będzie mogła kontrolować stan zdrowia podopiecznego, sprawdzając, czy zażył leki i czy nic mu się nie
stało. Dzięki zdolności do przyswajania cech właściciela będzie mogła nawiązać z nim bardziej „osobistą"
relację. Innym pomysłem jest wykorzystanie nowej generacji maszyn w procesie rozwojowym niepeł­
nosprawnych dzieci. Przykładem takiego robota jest humanoidalny KASPAR o wyglądzie dwuletniego
chłopca, skonstruowany przez naukowców z uniwersytetu w Hertfordshire.
Projekt zdaje się odpowiadać na rosnące zapotrzebowanie na to, by w przedmiotach już kiedyś mecha­
nicznie ożywionych znajdować obdarzonych inteligencją i charakterem towarzyszy. Ich wszechobecność
w naszym życiu i czas, jaki im poświęcamy, mogą powodować, że nie wystarcza już samo personifikowanie
ich, nadawanie im imion czy przypisywanie cech charakteru. Tak u Tima Danta (patrz s. 1 0 1 ) . m
[źródło:

kopalniawiedzy.pl]

CURRE-MECUM'.
13 kwietnia, jak co roku, odbył się Maraton Londyński. Dzięki pomocy brytyjskiej organizacji chary­
tatywnej Greenforce wśród ponad 35 tysięcy biegaczy znalazło się sześciu masajskich wojowników z pół­
nocnej Tanzanii. Wzięli udział w biegu, by kwestować na rzecz rodzinnej wioski Eluai, która nie ma
dostępu do czystej wody. Najbliższe i niestety zanieczyszczone źródło jest oddalone dziesięć kilometrów
od osady, a ponieważ w kulturze Masajów zaopatrywanie domu w wodę nie jest obowiązkiem mężczyzn,
dystans ten codziennie pokonują kobiety wraz z dziećmi. W londyńskim maratonie wojownicy pobiegli
w swoich codziennych strojach, w kraciastych tunikach ozdobionych biżuterią, trzymając kije i podłużne
tarcze oraz śpiewaj ąc masaj skie pieśni. Na nogi włożyli sandały zrobione z opon samochodowych. Jeszcze
przed przyjazdem do Wielkiej Brytanii otrzymali specjalny czterostronicowy poradnik napisany przez
wolontariuszy z Greenforce. Wśród różnych ostrzeżeń i rad w tekście pojawiły się następujące punkty:
- nie trzeba przejmować się nadąsanymi minami przechodniów, którzy mogą wyrażać w ten sposób
niechęć do swojej pracy w biurze, a nie do cudzoziemców, i choć uśmiechają się mniej, niż powinni, to
są bardzo przyjaźni;
- lepiej polegać na zegarku niż na słońcu, które wschodzi i zachodzi o różnych porach;
- w Anglii nie można pluć na ulicach, lepiej zrobić to dyskretnie lub do umywalki;
- w nagłej potrzebie powinno się znaleźć toaletę publiczną, a nie korzystać z krzaków i drzew;
-Anglicy są serdeczni, ale nie należy im zabierać przedmiotów, które nam się spodobały;
- jeżeli przy łapaniu złodzieja zrobi mu się krzywdę, odpowiada się za to przed sądem;
-warto pamiętać, że wszystkie zwierzęta gospodarcze mają swoich właścicieli;
- trzeba uznać krótkie spodenki za rzecz normalną i nieobraźliwą, a pod ubraniem należy nosić bie­
liznę;
- kiedy Anglicy piją alkohol, zachowują się głupio i dziwnie, a przykładem tego może być już znane
Masajom zachowanie wolontariuszy w Tanzanii...
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że również Europejczycy będą w stanie dostosować się do tych
zasad podczas zagranicznych wizyt.
[źródło:

onet.pl]

Wiadomości zebrali i zredagowali Michał Nieniewski i Agnieszka Bukowczan

1

W odróżnieniu od vademecum („idź ze m n ą " ) , znanego określenia na poradnik, ta nowa zbitka słowna ma oznaczać

„biegnij-ze-mną"...

BARBARZYŃCA

E(1E) ? D 0 8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11471" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11449">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9c2b1d8e7dc8087e3c150f058d91da48.pdf</src>
        <authentication>5c405c208cbb577ae5e502c03b05e263</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136653">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5585</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136654">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136655">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136656">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5193</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136657">
                <text>Spis treści / Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136658">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136659">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136660">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136661">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136662">
                <text>Spis treści
Z Krystianem Lupą
rozmawia Szymon Uliasz
Agnieszka Iwaszkiewicz

Małgorzata Czapiga
Joanna Rzońca
Aneta Ostaszewska
Anna Styputa
Maria Magdalena Morawiecka

Dariusz Żukowski

3
9
20
31
46
55
64

Kiedy myśl ostrzy stówo. O pisaniu
i jego związku z intymnością
neTTheatre. Na styku cyberświata
i rzeczywistości
Milczące spotkanie dwóch teatrów
Biata forma, czarna treść
Figura trickstera
Ojcobó(j)stwo
Język Zagłady - język świadectwa.
Relacja ocalałego jako komunikat

72

O bombie, opadzie i radioaktywnych lucky strike'ach

81

Kirsten Hastrup, Droga do antropologii.
Między doświadczeniem
a teoria

Recenzje
Weronika Chodacz

Daniel Dayan, Elihu Katz,

Filip WróPlewski
Łukasz Sochacki
Maciej ZPorek
Artur Karwat

wydarzenia medialne. Historia transmitowana na żywo

84
86
87
87

3 (13) PDD8

BARBARZVNCA

lan Buruma, Śmierć w Amsterdamie.
Zabójstwo Theo van Gogha i granice tolerancji
Socjologia

codzienności,

Piotr Sztornpka, Małgorzata Bogunia-Borowska (red.)
Wystawa

_

Ekwador w Krakowie

Natknięcia

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11470" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11448">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c1e3ccbf347706a0a770fd571b0951d6.pdf</src>
        <authentication>ee27043afd6365ba963dff219e2211f9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136643">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5583</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136644">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136645">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136646">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5192</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136647">
                <text>Spis treści/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136648">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136649">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136650">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136651">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136652">
                <text>I APOKALIPSA
Steven M a t t h e w s
NAUKOWA APOKALIPSA FRANCISA BACONA

str. 2

Andrew G o w
ŻYDZI I J U D A I Z M W CHRZEŚCIJAŃSKICH S C E N A R I U S Z A C H K O Ń C A
ŚWIATA: Z A P I E K Ł A N I E N A W I Ś Ć C Z Y I R E N I C Z N E I T I N E R A R I A ?

str. 8

Publikacja dofinansowywana przez:
Instytut Etnologii i Antropologii Kultury UJ
Radę Kół Naukowych UJ

Barbarzyńca

Maria Leppakari
T H E E N D IS N E V E R J U S T A N E N D
A T R A K C Y J N O Ś Ć MITU A P O K A L I P T Y C Z N E G O W E W S P Ó Ł C Z E S N Y M
FUNDAMENTALIZMIE RELIGIJNYM

Pismo Antropologiczne
Redagowane we współpracy
z Kołem Naukowym Etnologów UJ

str. 13

Paweł Barabasz
APOKALYPTISCHE LANDSCHAFTEN
M E D Y T A C J A N A D K O Ń C E M ŚWIATA W K U L T U R Z E L U D O W E J
Mariusz Czaja
"BĘDZIE P O L E P S Z E N I E , B Ę D Z I E P R Z E D Ł U Ż E N I E " . D Y S K U R S
A P O K A L I P T Y C Z N Y W K U L T U R Z E WSPÓŁCZESNEJ N A PRZYKŁADZIE
SUWALSZCZYZNY
Paulina Niechciał
WIZJE APOKALIPTYCZNE MIESZKAŃCÓW SUWALSKIEGO PARKU
K R A J O B R A Z O W E G O , CZYLI J A K , K I E D Y I D L A C Z E G O

e-mail: redakcia@barbarzynca.pl
www.barbarzynca.pl

str. 18

Redakcja:
Mariusz Czaja (red. naczelny)
str. 2 5

str. 3 2

II H O L O K A U S T
Rafał N a h i r n y

Piotr Klepacki
Marcel Kwaśniak
Magdalena Kwiecińska
Arkadiusz Metelski (z-ca red. nacz.)
Tomasz Ostrowski
Współpraca:
Hanna Jaxa-Rożen
Piotr Kimla
Urszula Stachurska-Czaja

DOŚWIADCZENIE O C A L E N I A . PRÓBA A N A L I Z Y

str. 3 8

Katarzyna C z u b a n
ŻYD J A K O S Y M B O L OBCOŚCI. S T O S U N E K P O L A K Ó W
DO ZAGŁADY Ż Y D Ó W

str. 4 2

Małgorzata Budrewicz
W S P O M N I E N I A P R Z E Z PRYZMAT CIAŁA. DOŚWIADCZENIA
KOBIET - WIĘŹNIAREK OBOZU KONCENTRACYJNEGO

str. 4 5

Ewa Jupowiecka
O L O S I E , Z K T Ó R Y M N I E M O Ż N A SIĘ P O G O D Z I Ć

str. 4 8

Tłumaczenia streszczeń:
Justyn Hunia

Joanna Sobolewska
„ O C A L E N I K R W A W I Ą H I S T O R I Ą " . J A K ŻYĆ P O D O Ś W I A D C Z E N I U
HOLOCAUSTU?

str. 51

Adres redakcji:
Instytut Etnologii i Antropologii Kultury UJ
ul. Św. Anny 6

Katarzyna P o d o l e c
D Z I E C I H O L O C A U S T U . U T R A T A T O Ż S A M O Ś C I I PRÓBY O D N A L E Z I E N I A
SIEBIE
Fran Bartkowski
BYCIE TAM/ W POLSCE
A d r i a n a Celińska
N A R R A C J E Z SYGNATURĄ
SUMMARY O F ARTICLES

naczelny

Prof. dr hab. Piotr Kowalski
Opracowanie graficzne:
Joanna Czubrychowska
Arkadiusz Metelski

30- 008 Kraków
str. 5 6

Telefon:
( 1 2 ) 4 1 5 76 8 0
0603 5 3 4 583

str. 5 9

str. 6 3
str. 6 4

Kilka lat temu mieliśmy okazję zaobserwować jak wielki wpływ na humanistykę może mieć jeden, do tego od dawna
nieżyjący, scytyjski mnich. Dionysios Exiguus, bo to o nim mowa, był twórcą systemu datowania ab incarnatione i za
jego to sprawą ludzkość (a przynajmniej jej mniej lub bardziej zachodnia część) przeżywała zakończenie drugiego
tysiąclecia, co stało się z kolei przyczyną pojawienia się setek publikacji na temat wiary w koniec świata, millenaryzmu,
chiliazmu i apokalipsy. Zdecydowaną większość z nich stanowiły publikacje o popularnonaukowym lub zgoła
popularnym charakterze, ale były wśród nich i takie, które na serio potraktowały wyzwanie stawiane przez te
fenomeny. Twórcami tych ostatnich byli w dużej mierze badacze skupieni wokół Center for Millenial Studies z Boston
University. Instytucji tej udało się wykorzystać boom na tematykę apokaliptyczną do uzyskania sporych funduszy na
badania nad nią, czego owocem stała się m.in. seria konferencji, które odbywały się co roku, poczynając od 1996.
Niestety, po tym jak rok 2000 minął, a koniec świata nie nastąpił, zainteresowanie sponsorów apokaliptyką znacznie
zmalało i jak na razie ostatnia konferencja CMS, pt. SWEET IN THE MOUTH, BITTER IN THE STOMACH:
APOCALYPTIC DISAPPOINTMENT AND ITS MILLENNIAL MUTATIONS odbyła się w roku 2002. Z tejże konferencji,
w której okazję miał uczestniczyć piszący te słowa, pochodzą trzy teksty zamieszczone w niniejszym numerze, których
autorami są Steve Matthews, Maria Leppakari i Andrew Gow. Traktują one o różnych obliczach apokalipsy w Anglii,
Ameryce i Izraelu. Swoisty kontrapunkt dla nich stanowią z kolei trzy teksty polskich autorów, skupiające się na
rodzimym materiale. Dwa pierwsze z nich, autorstwa piszącego i Pauliny Niechciał są owocem badań
przeprowadzonych w roku 2002 na terenie Suwalskiego Parku Krajobrazowego Krajobrazowego w ramach projektu
„Kresy Kultury" współorganizowanego przez Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury", Instytut Etnologii
UJ oraz Regionalny Ośrodek Kultury i Sztuki w Suwałkach. Last but not least. tekst Pawła Barabasza wykorzystuje
twórczo wątki zawarte w jego pracy magisterskiej obronionej w Instytucie Etnologii i Antropologii Kultury UJ.
Z kolei druga część numeru to w przeważającej części pokłosie seminarium na temat Holocaustu, prowadzonego
gościnnie w Katedrze Kulturoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego w marcu i kwietniu 2003 r. przez prof. Dorotę
Głowacką z University of King's College Halifax (Kanada). Dopełniający tę cześć tekst Fran Bartkowski sam opowie
swojąhistorię.
red.

Recenzent naukowy:

Wydawca:
Stowarzyszenie Antropologiczne
„Archipelagi Kultury"
ul. N a d Sudołem 1 8 / 1 1
3 1 - 228 Kraków
Wydawnictwo UJ
ul. Michałowskiego 9 / 2
31-126 Kraków
Druk:
Drukarnia Grafikon
Wadowice

tef. (033) 8734621

Fotografia na okładce:
M. Leppakari
Strony tytułowe działów:
I. Fot. B. Siedlik
II. Rys. A. Winciorek
Nakład: 1000 egz.
Przesyłki ksiqżkowe prosimy
kierować na adres wydawcy

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11469" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11447">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c1ea76566361990bfb17b560bd707f35.pdf</src>
        <authentication>7bcbb95d657411df4ac30392f013c2a9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136630">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5591</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136631">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136632">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136633">
                <text>szamanizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136634">
                <text>trickster</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136635">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5199</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136636">
                <text>Figura trickstera/ Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136637">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.46-54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136638">
                <text>Ostaszewska, Aneta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136639">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136640">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136641">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136642">
                <text>Aneta

ur. w I 9 7 7 r., pedagozka. O b r o n i ł a doktorat z socjologii w 2 0 0 7 roku w Instytucie
Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Jej praca nosiła

Ostaszewska

tytuł: Cechy bohatera mitycznego w dobie kultury narcyzmu na przykładzie
społecznej kariery Michaela Jacksona.

Perspektywa

antropologiczna.

recepcji

Obecnie pracuje

w Wyższej Szkole Pedagogiki Resocjalizacyjnej „Pedagogium". Interesuje się
kategorią dzieciństwa oraz w i z e r u n k i e m dziecka w kulturze popularnej.

Figura
trickstera
igura trickstera obecna jest w wielu m i ­
tologiach. Lewis Hyde pisze, że jest pandemiczna - pojawia się w mitologiach
europejskich, afrykańskich czy w wierzeniach

F
1

1

L . Hyde, Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This

buddyjskich. Nazywana bywa błaznem, głup­
cem, chochlikiem, demiurgiem lub diabłem.
W tym tekście przedstawię postać trickstera
w oparciu o antropologiczne studium Paula

w tradycji Winnebago i znał przekaz o tricksterze, sam

World. Mischief, Myth, and Art, North Point Press, New

nie mógł przekazać mitu, dlatego też o opowiedzenie

York 1999, s. 11. Trickster, jak pisze Hyde, nie jest postacią

poprosił członka starszyzny (Blownsnake nagrał treść

centralną, występuje w świecie politeistycznym, gdzie

przekazanego mitu, tłumaczenia na angielski dokonali

przynależy do peryferii. Patrz: Ibid., s. 13.

Indianie, John Baptiste i Olivier Lamere). Tradycja

P. Radin, The Trickster. A Study in American Indian

Winnebago nakazuje ściśle przestrzegać reguł związanych

Mythology, Greenwood Press, New York 1972. Pierwsze

z opowiadaniem świętych mitów. Prawo takie przysługuje

2

wydanie książki ukazało się w 1956 r. Mity przedstawione

tylko nielicznym, najczęściej członkom starszyzny, którzy

przez Radina to wynik jego badań terenowych, jakie

wierzą w świętość przekazywanej historii (mitu nie może

odbył w 1912 r. Informatorem i współpracownikiem

przekazać Indianin - konwertyta chrześcijański). Więcej

Radina był Indianin, Sam Blowsnake. Choć Blowsnake

o pochodzeniu mitu, patrz: P. Radin, The Trickster...,

(potomek klanu o nazwie Thunderbird) był wychowany

s. 111-112.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�47

Figura trickstera

Mity o tricksterze tworzą cykl opowieści o wę­
drówce bohatera: jego zewnętrznej, jak i we­
wnętrznej przemianie . Trickster Winnebago
nosi imię Wakdjunkaga , swoją wędrówkę od­
bywa wzdłuż świętej dla Indian rzeki Missisipi.
Przemierzając świat, poznaje przede wszystkim
siebie samego. Choć nie wyznaje żadnych war­
tości i nie wie, co to moralność, skazany - jak
z a u w a ż a Radin - na „łaskę i niełaskę swych
namiętności i popędów" , z upływem czasu
i przebytymi kilometrami tworzy świat warto­
ści. Własnym przykładem pokazuje, co służy,
a co szkodzi człowiekowi. Dokonuje zmian
w otaczaiacei eo rzeczywistości
Przyszedłem
na ziemie by przeprowadzić zmiany" - podsu¬
mowuje swoją ziemską drogę trickster.

postaci. Pojawia się równie nieoczekiwanie, jak
znika, dopada ofiarę w niespodziewany sposób,
a jeśli da się sam złapać, to tylko tak, by móc
się znowu wymknąć. W a ż n y m instrumentem,
za pomocą którego dokonuje wszystkich swych
zadziwiających czynów, jest za każdym razem
przemiana" .
Problematyczne jest dociekanie „prawdziwej
natury" trickstera. Pytaniem, na które trudno
odpowiedzieć, pozostaje kwestia: czy trickster
pozbawiony jest własnej tożsamości, co masku­
je, naśladując innych i przybierając różne formy,
czy jego tożsamość składa się z licznych warstw
(masek) i jest sumą różnych opozycyjnych cech.
Według Hyde'a transgresywność trickstera bie­
rze się stąd, że trickster jako indywiduum „[...]
has no way" . Nie posiadając skrystalizowanej
tożsamości może mieć ich wiele a w rezultacie
być niezależny, bo nieprzywiązany do jednej
formy. Może wcielać się w różne postaci, jest
nieograniczony w naśladowaniu Łatwo przystosownie sie do otoczenia a iego elastyczność
umożliwia szybką adaptację.

Działalność trickstera skupia się na „prze­
prowadzaniu zmian". Kategoria przemiany jest
podstawową właściwością tej figury. Elias Ca¬
netti pisze o nim jako mistrzu przemiany, który
potrafi przybrać dowolną postać. „Jego władza
polega na zdolności przybierania niezliczonych

Trickster jawi się zatem przede wszystkim
jako symbol. Charakteryzują go ambiwalent­
ne cechy. To figura, która w jeden system uj­
muje zachowania opozycyjne. Jego atrybutami
są jednocześnie dobro i zło. Bywa traktowany
jako bóstwo, bohater, demiurg i duch zmarłych

Radina , które dotyczy mitologii Indian północ­
noamerykańskich, w szczególności plemienia
Winnebago , gdzie trickster, jak pisze autor, peł­
ni rolę „figury zapowiadającej człowieka" . Jest
tam metaforą człowieka w jego relacji z samym
sobą oraz światem.
2

3

4

9

5

6

7

8

3

Winnebago należą do licznej grupy Indian mówiącej

10

o tricksterze. Trickster to ktoś „w drodze". Droga jednak

językiem sju. Plemiona te pierwotnie zamieszkiwały

symbolizuje również podróż w głąb siebie. Patrz: L . Hyde,

ziemie położone wzdłuż rzeki Missisipi. Pierwszymi

Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This World..., s. 6.

białymi, którzy dotarli do Winnebago (zamieszkujących

6

Radin imię Wakdjunkaga tłumaczy jako tricky one.

dzisiejsze okolice Green Bay w stanie Wisconsin), była

Patrz: P. Radin, The Trickster..., op.cit., s. 132. O etymologii

francuska ekspedycja w 1634 r. Badania archeologiczne

słowa „trickster" patrz: L . Hyde, Introduction, [w:] tegoż,

potwierdzają, że Winnebago zamieszkiwali teren Green

Trickster Makes This World..., s. 7.

Bay od ok. 1400 r. Więcej o historii i kulturze Winnebago,

7

P. Radin, Prefatory..., s. X X I V

patrz: Ibid., s. 112-117.

8

Ibid., s. 52 [epizod 48].

9

E. Canetti,M*SB i władza, Czytelnik, Warszawa 1996, s. 440.

4

R Radin, Prefatory Note, [w:] tegoż, The Trickster...,

s. X X I V
5

10

Warto przy okazji zwrócić uwagę, że motyw drogi,

wędrowania należy do najczęstszych w mitach

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

L . Hyde, Trickster Makes This World..., s. 43. Hyde

zwraca uwagę, że jednym z określeń trickstera jest
„imitator"; Patrz: Ibid, s. 42.

�Aneta Ostaszewska

48
przodków również w obrębie jednej mitolo­
gii. Uosabia stan, w którym nie ma wyraźnego
podziału na to, co boskie i nieboskie, ludzkie
i zwierzęce. Jego głód, płeć, wędrowanie - to ce­
chy, które explicite nie należą ani do boga, ani do
człowieka. Jest kimś, kto potrafi zmieniać wygląd
oraz płeć. Trickster posiada zarówno elementy
właściwie bóstwom, jak i ludziom/zwierzętom.
W niektórych mitologiach bywa utożsamiany
z konkretnym totemem: z krukiem, zającem,
kojotem oraz pająkiem. Utożsamiany jest ze
zwierzętami, którym przypisywane są cechy
biegunowe: z jednej strony przebiegłość i spryt,
z drugiej zaś - lekkomyślność i głupota.
Trickster przedstawiany jest jako istota kie­
rująca się instynktem, która nie ma w zwyczaju
myśleć nad konsekwencjami własnych czynów,
dlatego uchodzi za istotę niezdolną do refleksji,
działającą impulsywnie i bez zastanowienia.
Określany jako zmienny, przewrotny i nieprze­
widywalny w zachowaniu, trickster zwiastuje
swą obecnością zamęt i chaos. Nazywany szelmą
i psotnikiem pada ofiarą własnych trików. Stać
go na dobre uczynki, ale równie często oszukuje
i bywa oszukiwany, wyśmiewa innych i sam jest
wyśmiewany .
11

Typowym elementem postawy trickstera jest
prowokacja. Zarówno Hyde, jak i Radin zwra­
cają u w a g ę , że trickster explicite przekracza
i zaciera, ale implicite ustala i utrwala społecz­
ne granice. To prowokator, który podważając
społeczne tabu - poprzez swoje czyny i za­

11

Hyde przyjmuje, że trickster jest odkrywcą twórczego

kłamstwa. Zobacz, co Hyde pisze o kłamstwie wśród
zwierząt: ibid., s. 44-45.
12

Z.W Dudek, Symbolika Trickstera a

chrześcijańska,

14

12

13

14

Karl Kerenyi, zastanawiając się nad figurą
trickstera, używa porównania do chaosu. Pisze:
„Nieporządek należy do całości życia, a trick­
ster jest duchem tego nieporządku ". Według
Kerenyiego funkcją mitu o tricksterze (w archa­
icznej społeczności) musiało być równoważenie
panującego porządku poprzez dodawanie doń
chaosu. Opowieści o tricksterze tworzyć mu­
siały
całość, czyniąc możliwym to, co
w świecie o niezmiennych, stałych granicach
było niedozwolone. W tym świecie trickster, co
z kolei podkreśla Hyde, jest figurą poza. wszel­
ką moralnością - trickster nie jest ani moralny,
ani niemoralny lecz kimś poza" pomiędzy"
kimś kogo nie dotyczy m o r a l n o ś ć Z tego
tez powodu tncksterowi przypisywane są cechy
15

16

Albo. Problemy psychologii i kultury", nr 4/98 - 1-4/99,
s. 35.
15

duchowość

„Albo Albo. Problemy psychologii

i kultury", nr 4/98 - 1-4/99, s. 13.
13

chowanie - jednocześnie (nieświadomie) defi­
niuje to, co należy do sfery zakazanej. Zatem
wskazuje i pogłębia różnice. Zenon W Dudek
pisze o tricksterze jako pośredniku pomiędzy
dwiema rzeczywistościami, światem porządku
i bezładu: „Figura Trickstera chroni tradycyj­
ną rzeczywistość przed uświadomieniem sobie
konieczności radykalnej zmiany. Społeczność
może stopniowo oswajać się z nową prawdą
i tymczasowo traktować Trickstera niepoważnie,
z dystansem" . Celem (niekoniecznie zamierzo­
nym) tej figury jest odkrywanie „[...] wartości
tego co słabe chore niezauważone porzucone
w cieniu codzienności ". Jednak czyni to przede
wszystkim w formie paradoksu i żartu w innym
przypadku - stanie się kozłem ofiarnym .

K. Kerenyi, The Trickster In Relation To Greek

Mythology, [w:] P. Radin, The Trickster..., s. 185. Kerenyi
porównuje mity o tricksterze do powieści z życia
rozbójników (przywołuje m.in. powieści Franciszka

Ibid.

Rabelais'go), których celem nigdy nie było pouczanie, ale

Jak pisze Dudek, elementarnymi formami wypowiedzi

opowiadanie o świetności bohatera.

trickstera są: gra, teatr, paradoks oraz metafora. Patrz:

16

Z.W. Dudek, Wymiary i funkcje figury Trickstera, „Albo

World..., s. 10.

L . Hyde, Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�głupca i błazna, a zatem figur posiadających
przyzwolenie na prowokowanie i naruszanie
społecznych norm. Trickster może prowokować,
ponieważ jego zachowanie odbierane jest w ka­
tegoriach żartu i zabawy. Przez akcentowanie
śmiesznych, niedorzecznych cech jego postawy
następuje redukcja tej figury do nieszkodliwej
rozrywki - trickster uchodzi za tego, który bawi
i rozśmiesza publiczność.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

Mity o tricksterze: Winnebago
Po tym ogólnym wstępie proponuję teraz
przejść do prezentacji wybranych mitów o trick­
sterze. Korzystać będę ze studium Paula Radina.
Skoncentruję się na typowych cechach dla tej fi­
gury, a do takich zaliczam: zdolność trickstera do
przemiany, jego ambiwalentną postawę moral­
ną oraz problematyczną seksualność. Jak pisze

�Aneta Ostaszewska

50
Radin, w przypadku mitów o tricksterze ważny
wątek poświęcony jest procesowi jego przemiany
i samopoznania, symbolizowany - przez motyw
wędrówki po świecie. Przedstawię zatem stresz­
czenie epizodów, w których opisane są etapy
transformacji trickstera. Rozpocznę od mitów,
w których trickster po raz pierwszy odnosi się do
siebie, wymawiając własne imię .
Wakdjunkaga spotyka bizona, zwodzi go
i zabija, a następnie zdejmuje z niego skórę.
Wszystkie te czynności wykonuje tylko jedną,
prawą ręką. Kiedy jego lewa ręka chwyta mięso
bizona, prawa natychmiast próbuje je wyrwać.
„Oddaj! To moje! " - krzyczy Wakdjunkaga.
„Inaczej potnę cię na kawałki!" - grozi sam
sobie. Obie ręce zaczynają się kłócić i wyrywać
mięso. Następnie prawa ręka kaleczy głęboko
lewe ramię. Dopiero kiedy ręka krwawi, trick­
ster uświadamia sobie, że sam sobie sprawił ten
ból. ledyne na co się wtedy zdobywa to okrzyk:
„Dlaczego to zrobiłem?" .
17

18

19

20

Trickster odwiedza pewnego człowieka, ojca
czwórki dzieci. Dowiaduje się, że karmienie
dzieci odbywa się w określony sposób i tylko
o ściśle wyznaczonych porach. Jeżeli któraś
z reguł zostaje złamana, dzieci umierają. Trick­
ster uprasza człowieka, zwracając się do niego
„bracie" , aby ten pozwolił mu zaopiekować
się dwojgiem z jego potomstwa. Zabiera dzieci
w dalszą podróż. Wie jednak, że jeśli złamie za­
sady opieki nad nimi - ich ojciec będzie go ści­
gać i zabije. Niestety, wskutek łakomstwa trick­
ster zapomina o przestrzeganiu reguł - karmi
dzieci o nieodpowiedniej porze wskutek czego
21

Y

I Y

&gt;

&amp;

umierają. W ten sposób ściąga na siebie zemstę
17

W społeczności Winnebago człowiek nie istnieje

oficjalnie, dopóki nie ma imienia. Patrz: P. Radin, The
Trickster..., s. 134-135.
l%

Ibid., s. 8 [epizod 5].

ich ojca. Udaje mu się ujść z życiem wyłącznie
dlatego, że decyduje się opuścić świat. Skacze do
oceanu. Pływając w poszukiwaniu jakiegokol­
wiek brzegu, trickster mija różne gatunki ryb,
jednak na pytanie o brzeg otrzymuje trzykrotnie
tę samą odpowiedź - brzeg jest niedaleko. Nie
zdaje sobie sprawy, że cały czas płynie wzdłuż
brzegu. Będąc j u ż na lądzie, z a u w a ż a po drugiej
stronie brzegu cień, który bierze za człowieka
wskazującego palcem w jego kierunku. Pyta
zatem: „Bracie, na co wskazujesz?" . Kiedy
nie otrzymuje żadnej odpowiedzi, postanawia
naśladować postawę postaci
drugiej strony
brzegu rzucając wyzwanie - kto dłuzei wytrzy­
ma stoiac nieruchomo w ieden nozycii Po kil
ku godzinach kiedy ogarnia go głód rezygnuie
z bezcelowe^ zakładu Przyblizaiać sie zaś do
taiemniczepo obiektu z a u w a ż a ze tym co brał
za człowieka iest nniak drzewa z wystaiaca pałez i a Mówi wtedy do siebie To dlatego ludzie
n a z ™ mnie Wakdmnkapa plunięć ,eden
Mają rację" .
'
22

-

23

Głodny Wakdjunkaga zauważa nad jeziorem
stado kaczek i postanawia na nie zapolować. Robi
małą paczkę, którą zakłada na plecy. Jego poczy­
naniom przyglądają się zaciekawione kaczki.
Trzykrotnie pytają trickstera: „Co masz w pacz­
ce?" . Dopiero za czwartym razem otrzymują
odpowiedź: „To moje piosenki. Mój żołądek
jest wypełniony smutnymi pieśniami. Niektóre
z nich tak mi ciążyły na żołądku, że musiałem je
zarzucić na plecy. Podczas mojej wędrówki nie
spotkałem nikogo, komu mógłbym zaśpiewać
moje pieśni, a kto mógłby dla mnie zatańczyć.
A nie śpiewałem od bardzo dawna ". Trickster
24

25

21

Podczas swojej wędrówki Wakdjunkaga do napotkanych

po drodze przedmiotów i postaci zwraca się „bracie",
„siostro".
22

Ibid., s. 13 [epizod 11].

19

Ibid.

23

Ibid., s. 14.

20

Ibid.

24

Ibid., s. 14-15 [epizod 12].

25

Ibid.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Figura trickstera

51

zwabia kaczki, które zgadzają się zatańczyć przy
akompaniamencie jego pieśni. Wakdjunkaga
buduje szałas. Gdy zaczyna śpiewać, ptaki roz­
poczynają swój taniec. Ponieważ tańczą z za­
mkniętymi oczyma (co ma je uchronić przed
zaczerwienieniem oczu) wpadają w pułapkę.
Kiedy bowiem tańczą, trickster porywa je po­
jedynczo, a następnie dusi. Jedna z nich, sły¬
sząc dźwięk „Quack!", otwiera oczy i widzi, jak
trickster ściska za gardło inną kaczkę. Krzykiem
ostrzega swe siostry. Jednak tylko niektórym
udaje się uciec pozostałe kończą żywot nabite
na kije piekąc sie w popiele. Trickster czekając
aż mięso się upiecze, zasypia. Czuwanie nad
piekącymi się kaczkami powierza zaś własnemu
odbytowi zwracając się do niego mój bracie"
Ten iednak me wvwiazuie sie z powierzonego
zadania Pobliskie lisv które zweszvlv oozvwienie kradną mięso akiie na których wcześmei
niekłv sie kaczki chowaia z nowrotem w noniół
tak bv Wakdinnka^a niczego nie zanwazvł 7a
-

niedonilnowanie KaczeK
kaczek trifkster
no przeuuuze
nrzehndze
iiieuopiiiiowaiiie
iricKsier po
nin postanawia
nostanawia ukarać
odhvt nrzvnieka
mu
imarac własnv
wiasny ouuyi,
przypieKa\c\c ero ro77ar7nnvni ooriipm

T^ipHv

1117

nip

mnyp

I n i S ^
' w J
u
? »26. t samo pytanie
x
zywająmniewaKOjunKaga.
po]awi się ]eszcze kilkakrotnie.
Z przedstawionych epizodów wynika, że
trickster stopniowo zdobywa samoświadomość.
Jego przemiana rozpoczyna się od całkowitej
nieświadomości własnego ciała. Początkowo nie
identyfikuje się z nim, wydaje się pozbawiony
jakiejkolwiek tożsamości, nie wie, kim jest, gdzie
się zaczyna jego ciało. Uczy się, że zarówno jego
prawa ręka, jak i lewa należą do niego, że można
używać obydwu. Odczuwa na własnej skórze, że
również odbyt jest częścią ciała i nie może być
traktowany jako coś niezależnego. Odkrywa,
dlaczego został nazwany Wakdjunkaga. Tym,

czego jeszcze nie potrafi, to ponosić odpowie­
dzialność za własne czyny. Nadal wydaje mu się,
że to świat, inni ludzie lub istoty decydują o jego
zachowaniu.
Trickster przedstawiony jest jako istota o nie­
poskromionym apetycie, ukierunkowana na
zaspokojenie głodu fizjologicznego. To ktoś
nieustannie głodny, łakomy, nieznający umia­
ru. Jego egzystencja zogniskowana jest wokół
podstawowych potrzeb fizjologicznych. Jednak
za niepohamowanym głodem trickstera kryje
się coś więcej - głód ten bowiem ujawnia jego
potrzebę do ciągłego pomnażania i wzrastania.
Trickster nigdy nie jest zaspokojony .
27

Warto zwrócić uwagę, że do tego momentu
nie pojawiają się informacje o wyglądzie trick­
stera. Być może spowodowane jest to tym, że
dopiero teraz trickster przeobraża się z pier­
wotnie nieznanej i nieświadomej formy w kon­
kretną postać. Dopiero kiedy zdaje sobie sprawę
z własnego ciała, kiedy je odkrywa, to ciało zdaje
się nabierać kształtów przypominających ludz­
ką sylwetkę. Również dopiero teraz pojawia się
pierwsza wzmianka o genitaliach i seksualności
trickstera.
Wakdjunkaga ma w zwyczaju nosić genitalia
na plecach, w specjalnym pudełku. Początkowo
jest nieświadomy swojej seksualności. Reakcje
własnego ciała komentuje w jednym z epizo­
dów: „To zawsze mi się przytrafia" . Kiedy ob­
serwuje córkę wodza kąpiącą się w jeziorze, po­
stanawia: „To jest odpowiedni czas na zbliżenie
seksualne" . Wysyła swój penis, pod wodą, do
młodej kobiety. Ogromnych rozmiarów genitalia
wystraszają jednak towarzyszące córce wodza
dziewczęta, wskutek cze^o inicjacja seksualna
trickstera zostaje przerwana
28

29

Problematyka płci i seksualności należy do
najbardziej kluczowych motywów całego cyklu

26

Ibid., s. 18 [epizod 14].

28

P. Radin, The Trickster..., s. 18-19 [epizod 15].

27

Zob. analizę Hyde'a na temat źródeł apetytu trickstera:

29

Ibid., s. 19-20 [epizod 16].

ibid. (Slipping the Trap of Appetite), s. 18-38.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�52
mitów o tricksterze. Wśród opowieści przytacza­
nych przez Radina znajduje się epizod, w któ­
rym trickster przemienia się w kobietę. Podczas
wędrówki, kiedy przychodzi zima i kończy się
pożywienie, Wakdjunkaga udaje się do wioski
i pod postacią kobiety poślubia syna wodza
(później rodzi mu dzieci), w ten sposób chro­
ni się przed zimą i brakiem pożywienia. Radin
wskazuje, że wątek przemiany płci pojawia się
również w innych mitologiach Indian północ­
noamerykańskich i bywa różnie interpretowany.
Zmiana płci trickstera często jest traktowana
jako zabawa, żart, na który trickster pozwala
sobie, będąc kimś, komu z definicji nie jest przy—
pisana konkretna postać i płeć Tb trik który ma
p o k a z a ć jak daleko trickster-transeresor może
posunąćsię w przekraczaniu społeczno obycza
jowycheranic- iakie uświęcone zasady iest gotów
złamać. Jednak przemianę trickstera w kobietę
można również interpretować iako Dróbe zemsty
za obelgi iakich doznawał nodczas wcześnie/
szvch wędrówek i konfrontacji z ludźmi i zwier7Ptami W t v m knnkrptrwm mirip n n r h n d 7 a r v m
od Winnehiao naiwaznLszvm rnntvwPm dla
Vt't ó r e g o tricKster
t •k t
K

•
• piec
\'VKKomety,
t'' jestt
przyjmuje
chęć zdobycia pożywienia i przetrwania zimy.

3 0

Mimo że trickster pozbawiony jest konkretnej

Aneta Ostaszewska

Jednocześnie, jak zauważa Radin, transformacja
płciowa to ważna część edukacji seksualnej trick­
stera. Rozpoczyna się ona od rozróżnienia oby­
dwu płci. Dotychczas trickster był istotą o nie do
końca ukształtowanej formie, istotą uzależnioną
od instynktu i żyjącą tak, jakby każda część jego
ciała funkcjonowała oddzielnie i niezależnie od
siebie. Teraz poznaje, czym obie płcie różnią się
od siebie i do czego służą ich genitalia .
W edukacji seksualnej trickstera istotną rolę
odgrywają zwierzęta. Pręgowiec, naśmiewając
się z Wakdjunkagi, podpowiada mu, gdzie geni­
talia powinny być umiejscowione: „Czy to twój
penis, który nosisz na plecach?" - pyta. Trick­
ster, mimo zakłopotania, stosuje się do wska­
zówek pręgowca . Przyjmuje postać zbliżoną
wyglądem do człowieka.
30

31

32

Tradycje europejskie a trickster
Karl Kerenyi traktuje epizody dotyczące sek­
sualności trickstera jako wyraz jego emancypacji.
Pisze: „Fallus jest jego alter ego" . Porównuje
trickstera do greckiego Hermesa, który bywa
przedstawiany właśnie w postaci fallusa . Opie­
kun kupców, patron złodziei i magów, podobnie
33

34

wspaniałego organu mnie pozbawiłeś!" - rozpacza

tożsamości, to jednak w mitach przytaczanych zarówno

trickster, a następnie z pozostałości po genitaliach tworzy

przez Hydea, jak i Radina, najczęściej występuje

rośliny, które mają służyć człowiekowi, m.in. konwalie,

w postaci męskiej. O kobietach tricksterach patrz: L . Hyde,

lilie, karczochy i ryż. Rozstaje się również z pudełkiem,

Introduction, [w:] tegoż, Trickster Makes This World..., s. 8.

w którym wcześniej nosił genitalia. Patrz: Ibid.

31

P. Radin, The Trickster..., s. 38-39 [epizod 38].

3 3

32

Jednak przyjmuje te rady z niechęcią. Atakuje

Mythology, [w:] P. Radin, The Trickster..., s. 182.

K. Kerenyi, The Trickster In Relation To Greek

penisem pręgowca - chce w ten sposób ukarać zwierzę

3 4

za ingerencję w jego seksualność. Pręgowiec skrywa

pudełko trickstera. W jednej z opowieści Klemensa

Zagadką dla Kerenyiego pozostaje jednak tajemnicze

się w dziupli, którą trickster penetruje swym dużych

z Aleksandrii dotyczącej Macedonian Cabiri, Kerenyi

rozmiarów penisem. I m dalej ucieka pręgowiec, tym

odnajduje przykład czczenia Dionizosa, polegający

bardziej rozciągają i wydłużają się genitalia trickstera.

na składaniu w ofierze fallusa przynoszonego

„Ho!" - krzyczy nagle i pośpiesznie wyciąga z dziupli

w specjalnym pudełku. Zwyczaj ten rozpowszechnił

swój penis. „Mój, cóż za haniebny uraz mi poczyniłeś!"

się pośród Etrusków, znany był także w Azji Mniejszej.

- woła. Pręgowiec odgryzł mu genitalia - po dużych

Zastanawiające pozostaje to, że sam Dionizos nigdy nie

rozmiarów penisie został tylko fragment. „Cóż za

był przedstawiany w postaci fallusa. Ibid., s. 182-183.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Figura trickstera

53

jak trickster Winnebago, jest kimś pomiędzy,
nie bóg, ale i nie człowiek, posłaniec i strażnik
światów
Z postacią trickstera łączy Hermesa także
skłonność do oszukiwania i błaznowania. O swo­
jej tricksterowskiej (łotrzykowskiej) naturze
grecki bohater daje znać j u ż pierwszego dnia ży­
cia: kradnie Apollinowi bydło i tworzy lirę, dzię­
ki której łagodzi gniew boga i zatrzymuje jego
zwierzęta. Trickster jednak nie tylko oszukuje
i zwodzi innych, ale również sam bywa oszuki¬
wany i nierzadko pada ofiarą zarówno swoich,
jak i czyichś żartów. Kerenyi zwraca uwagę na
paralelę występującą pomiędzy oszukiwaniem
i głupotą. Te dwie cechy
zdaniem
wsze idą ze sobą w parze W przypadku zaś f i trickstera mitologiczny motyw oszukiwania
jest pierwszy i najważniejszy. Pod tym względem
na przykład Prometeusz który okłamuie Zeusa
może być spokrewniony z tncksterem.
Ciekawe pytania wysuwa Kerenyi, rozważa­
jąc epizod o walce lewej ręki z prawą. Zastana­
wia się, czy Prometeusz i jego brat Epimeteusz
nie byli pierwotnie jedną dualistyczną istotą,
podobną do trickstera . W opowieści o walce
rąk Kerenyi dostrzega nie tyle przejaw głupoty
czy brak elementarnej świadomości trickstera co
do własnego ciała, ale charakterystyczny dla tej
figury element autoironii. „Czy to nie jest tak pyta Kerenyi - że trickster z premedytacją robi
to, co robi, odgrywa krwawą scenę aby wzbudzić
śmiech?" . Czy trickster nie pełni „tradycyjnej"
roli błazna? - to drugie, właściwie retoryczne
pytanie, które natychmiast się pojawia.
35

36

Według Kerćnyiego „coś" z trickstera mają
w sobie również historyjki o życiu rozbójników
i łobuzów, jakie przetrwały od czasów Petroniusza, a których rozkwit nastąpił wraz z twór­
czością Franciszka Rabelais'ego . Ciekawe, że
celem tych historii nie było nigdy pouczanie, lecz
opowiadanie o świetności bohatera. Inną ważną
właściwością tego typu opowieści była tzw. dra­
styczna rozrywka — przemoc zawsze stanowiła
ich nieodłączny element.
37

W mitologii nordyckiej negatywne cechy
trickstera uosabia Loki, demoniczny i złośliwy
bóg zniszczenia, śmierci i oszustwa. To jemu jak piszą Lewis Hyde i René Girard - przy­
pisywana jest odpowiedzialność za śmierć Baldra, boga piękna, dobra i światła. Niezdolny do
przemocy i przez wszystkich kochany, Baldr był
bogiem bez wad, właściwie przeciwieństwem
Lokiego. Pewnego dnia zaczęły nękać go sny
o własnej śmierci. Wtedy jego matka, by uchro­
nić syna, zaklęła wszystkie byty - oprócz jemioły
- żeby nie stały się przyczyną jego śmierci. Kiedy
towarzysze zabaw na wszelkie możliwe sposoby
próbowali razić iego ciało żaden cios nie był
w stanie mu zaszkodzić. Jednak kiedy zjawia się
Loki i w reke Hotera niewidomego brata Baldra
wkłada gałązkę jemioły jej dotknięcie zabija go'
Loki winny śmierci dobrego bosa zostaie orzy '
kuty'do skały ^dzie za kare na i e twarz nada
jad węża znajdującego się nad nim .
38

39

TO

40

Choć w niektórych mitologiach trickster ucho­
dzi explicite za sprawcę zła na świecie, to dopie­
ro wraz z rozpowszechnianiem chrześcijaństwa
utożsamiony został z szatanem i kusicielem .
41

35

Ibid., s. 180-181.

38

L . Hyde, Trickster Makes This World, s. 101.

36

Ibid., s. 181.

3 9

R. Girard, Kozioł

37

Ibid., s. 175. Michail Bachtin pisze, że właśnie

w powieściach Rabelais'ego ambiwalentny śmiech

ofiarny, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź

1987, s. 100-104.
40

L . Hyde, Trickster..., i. 102.

(właściwy tricksterowi) osiągnął punkt kulminacyjny.

41

Trickster własnym przykładem nauczył ludzi postę­

Patrz: M . Bachtin, Twórczość

pować nieuczciwie: kłamać, kraść, wykorzystywać innych

Franciszka Rabelais'ego

a kultura ludowa średniowiecza

i renesansu, Wydawnictwo

Literackie, Kraków 1975, s. 173.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

itd. Patrz, co na temat interpretacji mitu przez Winnebago
pisze Radin: P. Radin, The Trickster, op.cit., s. 149.

�54

Aneta Ostaszewska

Na konotacje figury trickstera z ludowym wize­
runkiem średniowiecznego diabła zwraca uwagę
Carl G. Jung. Diabeł w średniowiecznych opi­
sach ludowych przedstawiany był jako „prostak"
i „błazen". Określany jako simiadei, czyli „małpa
Boga", uchodził za istotę złośliwą, skorą do pła­
tania ludziom psikusów, sprowadzającą ich na
złą drogę . Najważniejszy motyw tricksterowski Jung odnajduje w opisach średniowiecznych
karnawałów. W średniowieczu w pierwszy dzień
nowego roku we francuskich kościołach obcho­
dzono święto, w którym uczestniczyli klerycy,
dzieci i diakoni. Wybierano wówczas biskupa
dzieci, który przebrany w papieski płaszcz skła­
dał oficialna wizytę w pałacu arcybiskupa Pod
koniec X I I wieku zwyczai ten przybrał formę
festum stultorum czyli święta głupców Jung
podaje ze w raporcie z 1198 roku znalazła się
notatka według którei podczas święta obrzezania
(Feast ofCircumcision.obchodzonego na noczat
ku nowego roku w katedrze Notre Dame zostało
popełnionych tyle nikczemnych i wstydliwych
42

43

^ v n ó w ze święte mieisce zostało zbezczeszczone
nJtvlk'o nr. J . n r o ś i *artv ale n r . e . n a l a n i e

me tyiKo przez sprośne żarty,
przez przelanie
Krwi M i m o nawoływań papieży. m . i n . I n n o c e n ­
tego n r , ao opamiętania się i n a r z u c e n i a „zartow
i szaleństwa, Które roDią z Kleru posmiewisKo

C G. Jung, On The Psychology OfThe Trickster Figurę,

s.

194-195.
43

44

45

45

46

Zdaniem Junga archetyp trickstera jest wciąż
obecny: przypisywanie złośliwych intencji przed­
miotom, mówienie o „chochlikach", popełnia­
nych „gafach" - to wszystko są motywy tricksterowskie, dla Junga jednoznaczne z archetypem
„Cienia" .
Mity o tricksterze przedstawiają zatem nie
tylko odległą przeszłość, ale także teraźniej­
szość każdego człowieka. Mogą być odczytywa­
ne i wciąż interpretowane na nowo. Paul Radin
pisze: „To właśnie stanowi o uniwersalnym uro­
ku figury trickstera, który stał się wszystkim - bó­
stwem, zwierzęciem, ludzką istotą, bohaterem,
bufonem, błaznem. Kimś, kto był przed dobrem
i złem. Śmiejąc się z niego, śmiejemy się z sie­
bie, a to, co spotyka jego, spotyka nas" . Warto
o tym pamiętać.
47

4 7

Jung pisze, że „Cień" (czyli trickster) jest czymś na

wzór błędu, faux pas, który zapisywany jest jako wada

Ibid., s. 196-197.

naszej świadomości. Nasz osobisty „Cień" jest pochodnym

Ibid.

tego zbiorczego archetypu. Pęka od uderzenia cywilizacji,

Święto osia traktowano jako błazeńskie wspomnienie

zostawiając ślady w folklorze, a te często trudno jest

ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. Patrz: Ibid., s. 198.
4 6

44

48

zwyczaj.obchodzenia święta przetrwał do A V
wieku. Kościół nadal nawoływał do porzucenia

42

niemoralnych praktyk, w których „[...] nawet
księża i klerycy biorą udział i podczas których wy­
biera się arcybiskupa, biskupa lub papieża, który
nazywany jest papieżem głupców" (fatuorum
papam). Motyw tricksterowski odnaleźć m o ż ­
na również w obchodzonym w średniowiecznej
Francji święcie festum asinarium (święto osła) .
Głównym bohaterem był osioł, a procesja z jego
udziałem przechodziła przez kościół. Po zakoń­
czeniu każdej części mszy kongregacja wiernych
wydawała z siebie odgłosy przypominające ryki
osła .

Jung przywołuje XI-wieczną notatkę, w której czytamy:

rozpoznać. Współczesny człowiek nie podejrzewa nawet,
że to jego własny, głęboko ukryty „Cień" może być tą siłą

„Na zakończenie mszy zamiast słów: ite missa est, ksiądz

płatającą figle.

ryczał trzykrotnie, a kongregacja zamiast słów: Deo

48

P. Radin, The Trickster..., op.cit., s. 168-169.

gratias, odpowiadała również trzykrotnie Y-a" (Jung
przypomina, że bóg Żydów był wulgarnie wyobrażany
jako osioł); Patrz: Ibid.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11468" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11446">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ce9024d04e29b9abbd70c44e2e6c9cca.pdf</src>
        <authentication>dbca3d39340541799f8ca009ab4494da</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136619">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5590</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136620">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136621">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136622">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136623">
                <text>Biała forma, czarna treść / Barbarzyńca 2008 nr 3 (13)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136624">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne,2008 nr 3(13), s.31-45</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136625">
                <text>Rzońca, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136626">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136627">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136628">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136629">
                <text>Joanna I
I

Rzońca

u

n

w

1 9

8

2

n

Ukończyła stosunki etniczne i migracje m i ę d z y n a r o d o w e ( 2 0 0 5 ) na

Wydziale Studiów M i ę d z y n a r o d o w y c h i Politycznych UJ oraz filmoznawstwo ( 2 0 0 5 )
na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ. Obecnie jest doktorantką

I

(nauki humanistyczne, specjalność nauki o sztuce) W Z i K S UJ, a także nauczycielką

I

wiedzy o kulturze w IV L O w Krakowie. Obszar jej zainteresowań badawczych

I

obejmuje problematykę tożsamości kulturowej w wieloetnicznych społeczeństwach

I

Australii i Kanady oraz t o , w jaki sposób zagadnienia tożsamościowe przedstawiane są

|

w sztuce tych krajów - malarstwie, literaturze i filmie.

Biała forma, czarna treść
czyli problemy t w ó r c ó w
aborygeńskich w rzeczywistości
australijskiej XX i XXI wieku

1. Problem pierwszy - kwestia
autentyczności
iali kolonizatorzy, zdobywając kolejne
i
Nowe
Światy, narzucali podbitym lu­
:dom swoje postrzeganie rzeczywistości.
To inne postrzeganie zawierało się nie tylko
w sposobie myślenia, ale także w materialnej
formie, którą nadaje się myśli, by móc się nią
podzielić z członkami swojej społeczności. Dla
Europejczyków czas ma postać linearną. W a ż ­
ne dla nich wydarzenia umieszczane są więc
symbolicznie na osi CZ3-SU która „przyrasta" od
lewej strony do prawej, co ułatwia chronolo­
giczne porządkowanie faktów. Konsekwencją
takiego systemu myślenia jest też sposób stoso­
wania pisma Druea w a ż n a sprawa iest potrzeba
graficznego zapisu mowy, by nawet człowiek

B

ILUSTR. TOMASZ BOHAJEDYN

�32
oddalony od osoby piszącej w czasie i prze­
strzeni mógł jej myśl odczytać i z niej korzystać.
Dla Europejczyków czymś naturalnym jest za­
pisywanie historycznych wydarzeń, wyników
badań, naukowych i filozoficznych koncepcji,
następnie gromadzenie tych zapisów tworzących
kolektywne dobro, z którego czerpać mogą inni
(umiejący posługiwać się pismem) członkowie
społeczności.
Z takim postrzeganiem rzeczywistości Euro­
pejczycy wyruszyli na podbój świata. W wielu
miejscach natknęli się na społeczności, które
pisma nie znały, co według białych świadczyło
o niskim poziomie tych kultur. Przykładem ta­
kiego lądu jest Australia, której pierwsi koloni­
zatorzy (Aborygeni) nie posługiwali się pismem,
a co więcej - początkowo nie mogli w ogóle
zrozumieć tego systemu znaków. Wiązało się
to między innymi z odmiennym odczuwaniem
czasu, historii, ale także przestrzeni. Porzućmy
tu rozważanie, dlaczego pierwsi Australijczycy
nie wypracowali żadnego graficznego zapisu
mowy Odpowiedzi na to pytanie z przyzwoitym
skutkiem udzielił chociażby Jared Diamond
w Strzelbach zarazkach maszynach' przed sta
wiaiac te kwestie w kontekście orólnoświato
wvch różnic w rozwoiu noszczerólnych cywi
hzacji.
Dla Aborygenów w a ż n a była (i nadal jest)
zbiorowa pamięć, która swą materialną formę
zyskuje nie poprzez graficzny znak będący za­
pisem mowy, ale konkretnego człowieka, który
jest jedynym możliwym przekaźnikiem treści
0 charakterze literackim. W tym sensie tradycyj­
na literatura Aborygenów, przybierając formę

1

J. Diamond, Strzelby, zarazki, maszyny, Prószyński

1 S-ka, Warszawa 2000, s. 351-385.
2

H . Belting, Antropologia obrazu, Universitas, Kraków

2007, s. 73.
3

J u ż samo określenie „twórca aborygeński" może

Joanna Rzońca

jedynie ustną, była nietrwała, tak jak nietrwałe
jest ludzkie życie, oraz zmienna, gdyż jej kształt
był całkowicie zależny od niedoskonałej pamięci
człowieka. Hans Belting w Antropologu obrazu
przywołuje afrykańskie przysłowie mówiące
0 tym, że gdy umiera stary człowiek, to tak jak­
by spłonęła cała biblioteka . Słowa te świetnie
obrazują rzeczywistość kulturową Aborygenów
sprzed przybycia do Australii białych osadni­
ków.
Po roku 1788 wszystko w świecie Aboryge­
nów uległo zmianie, do czego przez długi czas
nie byli w stanie się dostosować - pod koniec
X I X wieku sądzono nawet, że rdzenni Austra­
lijczycy znikną z powierzchni Ziemi. Tak się nie
stało, a co więcej Aborygeni nauczyli się tworzyć,
wchodząc w dyskurs białego człowieka i korzy­
stając z jego systemu znaków. W dużej mierze
przyczyniło się do tego objęcie aborygeńskich
dzieci obowiązkiem szkolnym - to właśnie szko­
ła stała się miejscem, w którym Aborygeni zostali
wtłoczeni w dyskurs białej kultury, nauczyli się
odczytywać komunikaty kulturowe białych lu­
dzi a późniei tworzyć własne ale i u ż według
nowych reguł. Początkowo ziawisko to dotyczy
ło sztuk plastycznych, później także literatury.
2

1 tu, w kwestii dotyczącej literackiej działalności
współczesnych twórców aborygeńskich, narosło
najwięcej kontrowersji. Atakowano czarnych pi­
sarzy jakże trudnym pytaniem o autentyczność
ich działalności.
Właśnie szeroko pojęta autentyczność jest
jednym z podstawowych problemów współcze­
snych twórców aborygeńskich , i to zarówno
tych zajmujących się literaturą, jak i tworzących
3

„Aborygeni" jest nazwą własną rdzennych mieszkańców
Australii, i w tym sensie wszystko, co jest związane
z życiem i twórczością tych ludzi, może być określone
przymiotnikiem „aborygeńskie". Przymiotnik taki
stosowany jest przez wielu antropologów i socjologów,

budzić pewne kontrowersje na płaszczyźnie poprawności

których zainteresowania badawcze oscylują wokół życia

językowej. W niniejszym artykule przyjmuję, że pojęcie

codziennego i kultury Aborygenów.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Biata forma, czarna treść

na płaszczyźnie sztuk plastycznych. Obrazowo
tę kwestię można przedstawić pytaniem: jak
wiele czarnego musi być w czarnym, by nie zo­
stało uznane choćby w najmniejszym stopniu
za białe? Który z pisarzy, poetów czy artystów
w ogóle może nazwać siebie twórcą aborygeńskim? I gdzie dopatrywać się wyznaczników
jego aborygeńskości? Czy tylko w pochodzeniu,
czy także w sposobie ekspresji artystycznej ? Czy
w ogóle w X X i X X I wieku można mówić o au­
tentycznej sztuce Aborygenów?
Te pytania są w gruncie rzeczy pytaniami
0 artystyczną wiarygodność czarnych australij­
skich twórców. Wiadomo przecież, że sztuka
dzisiejszych Aborygenów nie jest taka, jaką była
w epoce przedkontaktu , że jest tworzona i od­
bierana z uwzględnieniem standardów europej­
skich i wpisuje się w dyskurs kulturowy wypra­
cowany przez białych. Dlaczego? Gdyż inaczej
aborygeńscy twórcy skazaliby samych siebie na
artystyczny niebyt - zbyt mało mają bowiem od­
biorców wśród rdzennej ludności australijskiej
4

1 paradoksalnie ich twórczość skierowana jest
głównie do białych. Chcąc więc zaistnieć w ob­
rębie głównego nurtu, czarny twórca australijski,
nawet jeśli nie do końca mu się to podoba, musi
przynajmniej w pewnym stopniu przyjąć zasady
obowiązujące w białym świecie. I tutaj właśnie
rodzi się problem wspomnianej j u ż autentycz­
ności - czy czarna treść wlana w białą formę
nadal będzie czarna?
Tę kwestię bardzo trudno jest jednoznacz­
nie rozstrzygnąć. Aby choć trochę zbliżyć się
do podania jakiejkolwiek odpowiedzi na tak
postawione pytania, należy przyjrzeć się bliżej
twórczości konkretnych artystów. Problem roz­
patrywać można na co najmniej dwóch płasz­
czyznach - w zależności od rodzaju twórczości

4

Epoką przedkontaktu zwany jest czas poprzedzający

33
danego artysty. Z jednej strony mamy artystów
zajmujących się sztuką o charakterze wizual­
nym, z drugiej tych, dla których tworzywem
jest przede wszystkim słowo. Sztuki plastyczne
rdzennych mieszkańców Australii związane były
zawsze z naturą, otaczającym ich światem przy­
rody oraz mitycznymi wydarzeniami. Tworzone
przez Aborygenów wizerunki spełniały zazwy­
czaj religijne i magiczne funkcje, a ze względu
na specyfikę ich koczowniczego trybu życia były
porziiCcine po odegraniu swojej roli. Cechy trwa­
łe miały jedynie malowidła naskalne, które nie­
kiedy nawet odnawiano lub przemalowywano.
Z chwilą pojawienia się pierwszych europej­
skich osadników, a nieco później, pod koniec
X I X wieku, także pierwszych antropologów,
Aborygeni spostrzegli, że ich kultura może stać
się swoistym towarem, m o g ą c y m i m pomóc
przetrwać w nowej rzeczywistości świata bia­
łego człowieka. O ile tradycyjna aborygeńska
obrzędowość w mniejszym lub większym stop­
niu (w zależności od rejonu Australii) zaczęła
zanikać, o tyle sztuka zdołała przetrwać, choć
najczęściej w zmienionej formie. Działo się
tak ze względu na jej atrakcyjność dla białych
przybyszów którzy zaczęli kupować wyroby tu­
bylców. Zjawisko to spowodowane było dużym
rozkwitem etnografii i antropologii w pierw¬
szych dekadach X X wieku którego echem był
późniejszy rozwój tzw etnoturystyki.
W ten sposób przetrwało malarstwo na korze,
które za sprawą misjonarzy i handlarzy sztuki
w latach 30. X X wieku przeżywało swój rene­
sans. Lata 50. przyniosły rozwój handlu malowi­
dłami na korze, a w latach 60. X X wieku można
j u ż było mówić o pewnego rodzaju „przemyśle" .
Moda na aborygeńskie pamiątki malarskie wpły­
nęła jednak na zmianę stylu tych malowideł.
5

5

M . Solińska, Współczesna

sztuka tubylców

australijskich,

spotkanie z białym człowiekiem, czyli okres, który kończy

[w:] Ludy i kultury Australii i Oceanii, red. E. Pietraszek,

się wyprawami Cooka oraz przybyciem Pierwszej Floty

B. Kopydłowska-Kaczorowska, Wydawnictwo

w 1788 roku.

Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1996, s. 19.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�34

Joanna Rzońca

Artyści chcąc jak najlepiej zarobić, sugerowali się
wyborem klienta i swoje następne prace kształ­
towali na wzór najczęściej wybieranych przez
kupujących obrazów. Zaprzestawali natomiast
umieszczania motywów, które były mniej po­
pularne. Poza tym pewne elementy narzucano
artystom na wpół świadomie - początkowo za­
kazywano na przykład przedstawiania postaci
ludzkich z zaznaczonymi narządami płciowymi,
ä z czasem okazywało się, że to właśnie te zakazsne elementy uznawane $q paradoksalnie Zä
wyznacznik etnograficznej autentyczności ob­
razu. Artyści więc, chcąc zwiększyć atrakcyjność
swoich prsc w oczach nabywców, umieszczali
genitalia i to w wyolbrzymionych rozmiarach
Aborygeńscy artyści na różne sposoby próbowa¬
li sie odnaleźć w świecie narzuconym im przez
białych. Zazwvczai bvło to dopasowywanie swo
iei twórczości do estetycznych unodobań koloni
zatorów. Niekiedy jednak tradycyjne techniki nie
wystarczały i Aborygeni zmuszeni byli do poszu
kiwania noweao med.nm Tak hvło w nrzvnad
kn malarzv z niesienia AranHa ktorzv od 1 936
roki, JcZw L n w . ć . k w . r e l e i L n i « i . k n
6

_

a

tXzwan^'szkolaakwarystów"
W 1934 roku do misji Hermannsburg przy­
byli dwaj biali malarze, John Gardner i Rex
Battarbee, którzy malowali obrazy okolicy. Zor­
ganizowali oni wystawę swych prac, na którą
przychodzili także Aborygeni. Eksponowane ob­
razy zrobiły na tubylcach bardzo duże wrażenie
- nie ze względu na to, że nigdy czegoś podobne­
go nie widzieli, ale dlatego, iż w prezentowanych
pracach rozpoznawali znane sobie miejsca. Jed¬
nym z nich był urodzony w 1902 roku najsłyn­
niejszy malarz aborygeński Albert Namatjira ,
który z misją związany był od dzieciństwa. To,
co zobaczył na owej wystawie, wpłynęło na jego
decyzję o poświęceniu się malarstwu. Malarstwo
Namatjiry utrzymane jest w europejskiej manie­
7

8

6

M . Dolińska, op.cit., s. 13.

7

M . Dolińska, op.cit., s. 27.

rze realistycznej i nie ma prawie żadnych związ­
ków z tradycyjną sztuką Aborygenów, której wy­
różnikiem jest symbolizm. Jego sztukę cechuje
brak postaci ludzkich oraz prawie całkowity brak
sylwetek zwierzęcych - Namatjira bowiem ma­
lował jedynie pejzaże. Wśród Arandów Namatji­
ra znalazł wielu naśladowców i kontynuatorów,
którzy z malowania uczynili swój zawód i dzięki
jego sławie odnosili szereg sukcesów, choć może
już nie tak spektakularnych. Dużą rolę odegra­
li tu misjonarze, którzy stali się pośrednikami
w sprzedaży obrazów i dostarczali niezbędnych
materiałów. W ślady Namatjiry poszli wszyscy
jego synowie a także dwóch wnuków Za naj¬
zdolniejszych artystów z plemienia Aranda uwa-

8

„Namatjira" to przyjęte jako nazwisko plemienne imię

ojca.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3 0 0 8

�Biata forma, czarna treść

35

ża się trzech braci Pareroultja . Innymi twórcami
związanymi z misją Hermannsburgbyli Richard
Moketarinja, Walter Ebatarinja i Henoch Raberaba. Wszyscy oni pobierali lekcje bądź u Reksa
Battarbeeego, bądź u Namatjiry.
Wspólną cechą malarstwa wszystkich wy­
mienionych Arandów było przedstawianie kra­
jobrazu okolic, w których się wychowali, czyli
przede wszystkim Gór McDonnela otaczających
misję Hermannsburg. U części artystów widać
świadome, bądź na wpół świadome, nawiązywa­
nie do tradycyjnej sztuki Arandów, ujawniające
się przez wtapianie symbolicznych elementów
w krajobraz, na przykład jako pnie drzewa czy
cienie skał. Widoczne jest to choćby w twórczo­
ści Edwina i Otta Pareroultjów oraz Richarda
Moketarinjy. Malarstwo Arandów jest ciekąwym zjawiskiem w historii sztuki australijskiej.
Nie należy zapominać że w całei Australii było
dużo artystów wywodzących się z rdzennej lud¬
ności jednak ci związani z misją Hermanns¬
burg zdobyli największy rozgłos i uznanie Ich
twórczość iest orzykładem oróby artystycznego
samookreślema i odnalezienia się Aborygenów
w społeczeństwie australiiskim także na płasz
czyźnie sztuki Tednak wracaiac do kwestii au
tentyczności ich działalności twórczej właśnie
i ako twórczości czarnei" Drzvznać 'trzeba że
9

L n n ^ n r n n l l n , ^
lesi ona mocno oysicusyiiia.
Zarzuty nieautentyczności (oczywiście na
płaszczyźnie „etnograficznej") kierowane są
również do aborygeńskich pisarzy i poetów. Tu­
taj problem sięga o wiele głębiej, gdyż dotyczy nie
tylko sporu o formę, ale także tego, czy aborygeńskiemu twórcy w ogóle wolno zapisywać swoje

9

Podobnie jak Namatjira, nazwisko braci Pareroultja to

plemienne imię ich ojca.
10

Teresa Podemska-Abt wyróżnia kilka okresów

utwory. Dlaczego? Twórczość literacka pierwot­
nych mieszkańców Australii miała charakter oratorski, przed pojawieniem się białego człowieka
Aborygeni nie posługiwali się pismem. Do naj­
wybitniejszych osiągnięć tak zwanej Literatury
Tradycji Ustnej należą eposy Djanggawul i Kunapipi - oba spisane dopiero przez etnografów
— oraz zbiór aborygeńskich opowieści o charak­
terze mitycznym, które pisemną formę zyskały
także dopiero po przybyciu białego człowieka.
O współczesnej literaturze aborygeńskiej moż­
na mówić dopiero od 1961 roku . Na fali zmian
społecznych tamtego okresu cześć rdzennych
mieszkańców Australii zaczęła walczyć o swo¬
je Drawa także piórem. Wtedy też podniesiony
został wspomniany i u ż problem zapisywania
aborygeńskich utworów. O ile jednak takie za
rzuty nie miały dużei siłv przebicia exlvż każdy
racionalnie myślący człowiek nie kwestionował
wartości literatury czarnych twórców tylko dla
y
y
y
tecrn że miała nna nnstać utrwalona na niśmie
10

11

o fyle trndnieł mz hyłn nnradzić snhie z inneaó
rnLłn
J r L . L Z
które t . k . e
, r L
7

australijskich. Antologia literatury
2003.
11

BARBARZYŃCA

7

tubylców
aborygeńskiej,

Wydawnictwo Krytyki Artystycznej Miniatura, Kraków

na charakter współczesnej literatury aborygeńskiej.

3 (13) 3DD8

7

Ustnej. Patrz: T. Podemska-Abt, Świat

w dziejach Aborygenów, które znacząco wpłynęły
Pierwszym z nich jest właśnie okres Literatury Tradycji

7

roazaju zastrzeżeniami, Które raKze zaczęto
w i ai i u yi 11 czasie wysuwać.
Podstawowym zarzutem był fakt pisania po
angielsku, czyli w języku „białego najeźdźcy" niektóre ekstremalne środowiska czarnych Au­
stralijczyków dyskryminowały takiego twórcę,
który określał siebie mianem twórcy aborygeńskiego. Chociaż problem był - i nadal jest - dość
poważny, wielu czarnych pisarzy i poetów nie
rezygnuje jednak z pisania po angielsku, jest to
bowiem dla nich jedyna możliwość zaistnienia
na płaszczyźnie literackiej. Tradycyjna mowa
rdzennych mieszkańców Australii obejmuje zbyt
wiele dialektów i narzeczy którymi posługuje się

A. Shoemaker, Black
Canberra, 2004.

Words

&gt;

W

h

i

t

e

Pa

g,
e

A

N

U

Press,

�Joanna Rzońca

36
stosunkowo nieliczna grupa potencjalnych od­
biorców, więc pisanie tylko i wyłącznie w języku
swoich przodków byłoby dla aborygeńskich lite­
ratów rodzajem twórczego samobójstwa. Wybór
angielskiego jako języka literackiej wypowiedzi
wiąże się dodatkowo z przyjęciem pewnego
białego dyskursu kulturowego objawiającego się
w formach literackich, jakie przybierają utwo­
ry aborygeńskich twórców. „Nie jest bowiem
możliwe - pomimo najlepszych intencji
chowanie »nieskażonej tożsamości«, jak gdyby
w Australii nie było ostatnich dwustu lat kolo­
nizacji" . Powieść, dramat to formy obce aborygeńskiej tradycji, także współczesna poezja
twórców aborygeńskich różni się od utworów
wykonywanych przez ich przodków.

odnaleźć się w głównym, czyli zdominowanym
przez białego człowieka, nurcie australijskiej
kultury. Ten problem sytuacji czarnego pisarza
w Australii podejmuje w swoim wierszu Mono­
pol poetka Bobby Sykes. Przedstawia ona abory­
geńskiego pisarza jako czarną lalkę odrzucaną
przez środowisko rdzennej ludności za swoją
nieautentyczność, a równocześnie z paternali¬
zmem i pobłażaniem, które nie mają nic współszacunkiem, traktowaną przez białych:
„Grupki białych nad świeczkami,
Grają w życie i bogactwa,
Czarna lalka puka do drzwi,
(Wpuście ją, niech nas zabawi),
Lalko mów; lalko bredź; lalko pleć; (...)

12

Jednak czy owa biała forma może wybielić
znajdującą się w niej czarną treść? Na to pytanie
aborygeńscy pisarze i poeci odpowiadają prze­
cząco, a część z nich podkreśla to symbolicznym
odrzuceniem białego nazwiska. Odejście od
nazwiska „narzuconego" przez kolonizatorów
jest zjawiskiem częstym w światowej literaturze
postkolonialnej i zawsze jest wyrazem poszu¬
kiwania samookreślenia twórców i zaznaczęniem wagi ich kulturowych korzeni. Tę drogę
podkreślenia swej aborygeńskości wybrali na
przykład Mudrooroo Narogin/Nyoongah (Colin
Johnson) Oodgeroo Noonuccal (Kathy Walker)
Mawbana Pleregannana (Jimmy Everett)

Grupki czarnych gdzieś w ciemnościach,
Podejmują niewątpliwie słuszne decyzje,
Czarna lalka puka do drzwi
(Wpuście mnie, ja wam pomogę),
Spływaj stąd nie czarna - czarna,
Pomóc mogą czarni czarni. (,..)"
14

13

Dla niektórych środowisk aborygeńskich
zmiana nazwiska to jednak zbyt mało, by móc
uważać się za aborygeńskiego twórcę, a przyjęcie
białego dyskursu kulturowego jest niedopusz­
czalne - więc nie wśród wszystkich „swoich"
czarny twórca jest dobrze postrzegany. Z drugiej
strony nie potrafi, a co najważniejsze nie chce,

12

Z. Białas, Słowo

rygeńskjm,

o tym, jak, (trudno) być pisarzem abo-

[w:] Wśród pustyń,

Spotkania z kulturą Aborygenów

buszu, lasów
i Papuasów,

i

ogrodów.
red. K. Kuja-

W utworze tym Sykes uświadamia odbiorcom
rozdarcie aborygeńskich twórców funkcjonujących
z racji swego pochodzenia, ale też literackiej dzia­
łalności, w białej i czarnej rzeczywistości. Pokazuje,
jak bardzo kwestia autentyczności jest niejedno­
znaczna, i daje do zrozumienia, że tak naprawdę
w tej kwestii nikt nie ma monopolu na rację.

2. Problem drugi - artystyczna jakość
Choć ten problem nie jest tak skomplikowany
i wielowątkowy jak rozstrzyganie o opisywanej
wcześniej autentyczności, jest bardzo poważ-

13

Zobacz: Z. Białas, op.cit., s. 113-119.

14

B. Sykes, Monopoly (przekład Z. Białas), za: Z. Białas,

op.cit., s. 119.

wińska-Courtney, B. Kopczyńska-Jaworska, A. NadolskaStyczyńska, Uniwersytet Łódzki, Łódź 2003, s. 114.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Biata forma, czarna treść

ny. W wielu przypadkach twórczej działalności
Aborygenów jakość artystyczna ich wytworów
pozostawia niestety wiele do życzenia. Szcze­
gólnie widoczne jest to na płaszczyźnie sztuk
plastycznych - malarstwo i wyroby rękodziel­
nicze rdzennych mieszkańców Australii bardzo
szybko uległy komercjalizacji, co spowodowało
znaczne obniżenie ich walorów artystycznych.
Dziś lwia część wytworów czarnych „artystów"
przeznaczona jest dla potrzeb turystyki i ma
tak naprawdę niewiele wspólnego z obiektami
służącymi na przykład do rytualnych obrzę­
dów, do miana których przedmioty takie często
pretendują lak wiec widać znikoma jest także
ich wartość etnograficzna. O ile wysoki poziom
artystyczny dzieł Namatjiry
braci Parero
ultia est bezdyskusyjny o tyle ' aborygeńskie"
etnoobrazki, pamiątki i ozdoby dostępne na
wszelkiego rodzaiu bazarach ze sztuka przez
duże S"maia niewiele wsnólńero Problem ten
iednak dotyczy nie tylko Australii ale właściwie
wszvsrkich naństw nostkolonialnwh w którvch
dobrze rozwija się gałąź turystyczna.'
Komercjalizacja sztuki ludowej nie jest w hi­
storii niczym nowym. W Europie podbudowę
pod to zjawisko dała epoka romantyzmu wraz
ze swoim - wybiórczym przecież - zaintereso­
waniem szeroko pojętą ludowością. Kolejnym
krokiem w tym kierunku była estetyka przełomu
X I X i X X wieku, gdy wątki ludowe znów stały
się bardzo modne, a twórcy europejscy zaczęli
szukać inspiracji wśród ludów pierwotnych,
których maniery artystyczne często naślado­
wali (dobry jest tu przykład Paula Gauguina).
Pierwsza połowa X X wieku przyniosła również
wielki rozwój etnografii - prace Bronisława Ma­
linowskiego
Ruth Benedict stały się zna.ne
w środowiskach nie tylko naukowych. Wszystko
to sprawiło że zainteresowanie tak zwanymi
kulturami pierwotnymi" znacznie wzrosło
a posiadanie jakiegoś egzotycznego dzieła sztuki
było bardzo pożądane. Zapanowała moda na nie
do końca sprecyzowaną „etmczność".

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

37
Te ogólnoświatowe trendy wykorzystali też
twórcy aborygeńscy, którzy w białych zaczęli do­
strzegać j u ż nie tylko najeźdźców, ale też klien­
tów. Ponieważ popyt na wyroby rękodzielnicze
był duży, zwiększyć się też musiała „produkcja",
a co za tym idzie - obniżyła się jakość. Zwięk­
szenie liczby przedmiotów do sprzedania ozna­
czało, że twórca mógł poświęcić mniej czasu na
ich wykonanie, więc był w swej pracy mniej do­
kładny, jego dzieła mniej dopracowane, a często
nawet niedbałe. Szybko okazało się jednak, że
białemu można sprzedać prawie wszystko, pod
warunkiem że się to odpowiednio przedstawi.
Obecnie bardzo trudno jest odróżnić aborygeńskiego twórcę prezentującego wysoki poziom
artystyczny (szczególnie ieśliiest to twórca bar
dzo płodny) od kogoś masowo produkującego"
oamiatkowe obrazki Sa iednak i tacy którym
udało się zaprezentować swoją twórczość w cenionvch 'galeriach i to nie tylko w Australii
Należą do nich miedzy innymi Paddv Oarlton
Fmilv K n o w a n i e Fuhana NamniHin czv Rn'
bert Thomas którego prace podziwiać można
w National Gallery of Australia
Kwestia artystycznej jakości jest również
sprawą istotną przy analizowaniu literackich
utworów czarnych Australijczyków. Niestety tu
także nie zawsze ma się do czynienia z twór­
czością najwyższych lotów. Nie jest bowiem tak,
że wystarczy mieć aborygeńskie pochodzenie
i poruszać w utworach ważkie problemy swojej
społeczności, by być dobrym poetą czy pisarzem.
Utwory mające mniejsze lub większe znamiona
grafomanii nie należą bynajmniej do rzadkości.
Dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierw­
sze po pióro sięgają często osoby mocno zaan­
gażowane w społeczne problemy Aborygenów
(takie jak emancypacja kulturowa czarnych Au­
stralijczyków, rozliczenie z trudnym okresem
kolonizacji i doświadczeniami „skradzionego
pokolenia", walka o odzyskanie ziemi), które
w ten sposób prowadzą polityczną bądź okołopolityczną działalność. Osoby te nie zawsze

�Joanna Rzońca

38
obdarzone są literackim talentem, a żaden utwór
- nawet ten zrodzony pod wpływem najwznio­
ślejszej ideologii - nie obroni się, jeśli jest słaby
warsztatowo. Uwikłanie w ideologię to zresztą
dość duży problem aborygeńskich literatów, któ­
rzy nierzadko wykorzystują swoje utwory jako
narzędzie propagandowe, służące celom poli­
tycznym, a dopiero w drugim rzędzie zwracają
uwagę na walory artystyczne. To jest pułapka,
w którą wplątywali się i nadal się wplątują ar­
tyści na całym świecie: kiedy twórczość zostaje
podporządkowana jakiejś konkretnej ideologii,
zazwyczaj traci na tym strona estetyczna dzieł.
Łatwo wówczas popaść w zbytnie uproszczenia
i schematy które sprawia że utwór niezamierzenie stanie się naiwny i groteskowy. Z trudnością
ta nie poradził sobie na przykład Lionel Fogarty.
W \Jo ooemacie Jestem Imarbara - eeneraca
egzystencji możemy przeczytać
-

„Jestem krewnym wszelkiego stworzenia (...)
Świat jest moim narodem
Ziemia jest moją matką
Czarny człowiek jest z tej ziemi
Czerwony człowiek jest z tej ziemi
Żółty człowiek jest z tej ziemi
Ale gdzie jest dom białego obłąkanego
człowieka
On ma na myśli zadawanie gwałtu swojej
własnej matce ziemi (...)"
15

W utworze tym pełno jest ogranych zwrotów
w rodzaju „ziemia jest moją matką", których
autorowi nie udało się przedstawić w świeży,
intrygujący dla czytelnika sposób, a taką prze­
cież jako poeta miał rolę. Bardzo razi także na¬
zbyt uproszczony podział świata proponowany
w wierszu: biały c z ł o w i e k - zły, inne rasy - dobre.
Od kogoś pretendującego do miana poety ocze­
kiwać można większej finezji. Podobne „błędy"

15

L . Fogarty, Jestem Imarbara - generacja ezystencji, [w:]

T. Podemska-Abt, op.cit., s. 16.

Fogarty popełnił, pisząc Memorandum do nas.
Na szczęście Australie oddano właśnie Aboryge­
nom. Twórca przedstawia w tym utworze wizję
rajskiej utopii, w jaką zmieni się Australia po
wygnaniu z niej białego człowieka:
„W chwili obecnej w Australii nie mieszka żad­
na biała rasa, odesłano ich statkami w morze lub
w kosmos. Z tego powodu nie trzeba było dużo
czasu, aby przywrócić życiu naturalny stan. Ży­
cie zaczęło zatem kwitnąć nową miłością, ma­
rzeniami, uczynnością i szacunkiem względem
siebie oraz opiekuńczością. Krainy zmieniły się
w raj, rzeki, góry, gleby powstały, aby pozdro­
wić aborygeńska rasę. Wróciły szczęśliwe dni,
w których Aborygeni polowali, respektując
wzajemnie swoje plemiona. Ziemia
była wypełniona ich miłością do siebie" .
16

Pomijając fakt, że Fogarty lansuje wyideali­
zowany, nie do końca prawdziwy obraz życia
Aborygenów w okresie przedkontaktu (ich co­
dzienność wcale nie była wtedy błogim rajem
wypełnionym miłością i pokojem), retoryka jego
wypowiedzi jest zbyt naiwna i opiera się na fał­
szywym przekonaniu, że całe zło pochodzi tylko
i wyłącznie od białego człowieka. Jeśli wybaczyć
można by ją było kilkunastoletniemu twórcy
stawiającemu pierwsze poetyckie kroki, to j u ż
nie artyście mającemu na swoim koncie wiele
publikacji. Zresztą taką naiwność i zbytnią idealizację w przedstawianiu swojej społeczności
można zarzucić także twórcom o dużej renomie
artystycznej którym raz na jakiś czas zdarza sie
słabszy utwór (i akchoćby Nieszczęsna rasa autor
stwa Oodgeroo Noonunccal - Kamy Walker).
Kolejną trudnością, z jaką stykają się aborygeńscy pisarze i poeci, jest pisanie o wydarze­
niach dramatycznych, których nie brak przecież
w historii rdzennych mieszkańców Australii.
Nietrudno w takiej sytuacji popaść w nadmierny

16

L . Fogarty, Memorandum do nas, [w:] T. Podemska-Abt,

op.cit., s. 173.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�39

Biata forma, czarna treść

patos, który niepostrzeżenie zamienić się może
w najgorszy, bo niezamierzony, rodzaj śmieszno­
ści - smutne jest to szczególnie wtedy, gdy utwór
dotyka spraw naprawdę ważnych i bolesnych
zarówno dla białych, jak i czarnych Australij­
czyków. Niestety niektórzy aborygeńscy twórcy
balansują na granicy owej niechcianej groteski.
Ale przyznać trzeba, że z problemem tym świet­
nie potrafi sobie poradzić kilkoro aborygeńskich
wirtuozów słowa, takich jak Mudrooroo Narogin, Archy Weller, Erni Dingo, Bobby Sykes,
Lisa Bellear. Dobrym przykładem jest tu Rachela
autorstwa Bobby Sykes. J u ż na początku czeka
na czytelnika mocne, sugestywne wprowadzenie
przywołujące wydarzenie które było przyczyna
powstania wiersza:
„Rachela zmarła w Rezerwacie Palmowej Wyspy,
ponieważ lekarz odmówił przybycia
do mej w nocy.
Odeszła: 15.02.1974 - ośmiomiesięczna".
Po tych słowach następuje właściwa część
utworu:
„Imię wybrano dla niej z Biblii
Z tej dobrej a Świętej księgi
Która przybyła do tego kraju
Razem z kapitanem Cookiem
I z metalowymi siekierkami
I z wisiorkami i lusterkami
I z pieniędzmi i karabinami
Rachela nigdy nie spacerowała w słońcu
Ani nie czuła świeżego podmuchu wiatru we
włosach
(...)
Nazwana imieniem z Biblii
Tej dobrej i świętej księgi
Ludzie którzy ją przywieźli
Powinni dokładniej ją przeczytać..."

Poetce udało się tu uniknąć zbytniego senty­
mentalizmu, a jednocześnie umiejętnie połączyć
wątek cierpienia całej społeczności spowodo­
wany zdarzeniami historycznymi (kolonizacją)
z wątkiem indywidualnego dramatu konkretnej
osoby. Co więcej, Sykes wykazała, że pomiędzy
jednym a drugim istnieje związek przyczynowo-skutkowy. Po zdobyciu Australii Europej¬
czycy zaczęli budować na kontynencie swoją
strukturę społeczną, umieszczając Aborygenów
na najniższym szczeblu w hierarchii. W efekcie
społeczeństwo zostało podzielone na tych, do
których należy przybyć z pomoce medyczną
bez względu na porę, i tych, do których spieszy
się z pomocą, kiedy ma się na to czas" Poetka
zwraca uwagę'na inne oblicze rasowej segregacji
- nie to rzucaiace sie w oczv polegaiace na zaka¬
zie kupna alkoholu zakazie wstępu na baseny
do kawiarni ale to ooarte DO orostu na oboiet
ności względem ciemienia konkretnego czarne
,
nawet ieśli tvm człowiekiem iest
niemowie Svkes z w r a c a u w a a e na szczególnie
m

r 7 ł o w

e k a

razara n h ł n d e k n l t n r v h i a ł v r h k t ó r z v n n w n ł m a r

1 r h r . e ś L ń . k / k n n l n r ł e miłnśri b l i ź n i !

go, s a r n i a
Talentu i pomysłowości w posługiwaniu się
słowem nie brak też innym twórcom, przedsta­
wiającym w umiejętny, świeży sposób sprawy,
o których wydawałoby się, że nie można j u ż
niczego nowego napisać. Zdolności takie z pew­
nością posiada Erni Dingo, którego utwory
charakteryzują się oszczędnością słów (specja­
lizuje się w krótkich formach) i niezwykłą siłą
przekazu:
„Aborygeńskie osiągnięcia
Są jak księżyca ciemna strona Choć wszyscy wiedzą, że istnieją
Trudno jest kogoś o nich przekonać"

18

1 7

17

B. Sykes, Rachela, [w:] T. Podemska-Abt, op.cit., s. 143.

18

E. Dingo, Aboriginal achievement (przekład własny),

[w:] A. Shoemaker, op.cit., s. 161.

3 (13) 3DD8

BARBARZYŃCA

�Joanna Rzońca

40
3. Problem trzeci - uczciwość
i artystyczna swoboda v e r s u s
kulturowe uwikłanie
Aborygeńskich twórców dotyczy jeszcze kilka
problemów, z którymi muszą się mierzyć. Choć
trudno jest opisać
je wszystkie w ar­
tykule sygnalizują­
cym tylko niektóre
zjawiska, jednego
z nich nie sposób
wszakże pominąć,
gdyż jest on zbyt
ważny i ma ogrom­
ny wpływ na osta­
teczny kształt twór­
czości tych artystów.
Otóżpoiecie twór¬
ca aborygeński" to
nie tylko kategoria
określaiaca etnicz
ne pochodzenie
danego artysty ale
nrzede wszystkim
newne kulturowe
zobowiązanie wo-

Dec swojej społecz­
ności, u d czarnycn

ligijnej, politycznej czy też jakiejkolwiek innej
grupy to równoczesne ograniczenie swobody
artystycznej. Istnieje poważne niebezpieczeń­
stwo „zaszufladkowania" takiego twórcy, nada­
nia mu etykietki, poprzez którą analizowana
będzie jego twórczość. Część artystów zgadza
się na to, są też
-8T- • /
tacy, którzy na tym
• ~» .
korzystają, ale dla
niektórych m o ż e
to być krzywdzą­
ce. Oczekiwanie,
że a b o r y g e ń s c y
twórcy będą się
odwoływać tylko
do swojej tradycji
i mitycznych wie­
rzeń oraz odczy­
tywanie ich dzieł
tylko i wyłącznie
przez pryzmat po¬
chodzenia mija się
z idea sztuki jako
takiej. Znana abo
r y g e ń s k a Disarka
inoetkaOodperoo
Noonuccalstwierdza Ilekroć wv
-

mienia sie mnie

nazwisKo w gazetacnmp mediacn,

Th
T się,
sKicn
oczeKuje

ze będą oni w swej
twórczejdziałalno­

OK
l
*
jaKo»poetKęaPości sięgali po moty­
rygensKą«, zawsze
wy i symbole wywo¬
przyczepiają mi
ILUSTR. TOMASZ BOHAJEDYN
dzące się z kultury
. . . .
'
!
ja me myślę o sobie jako o »poetce aborygenich przodków. Co znamienne, oczekiwania takie
mają odbiorcy nie tylko czarni, ale także biali.
skiej«... u w a ż a m , ze jestem po prostu poetką,
W sztuce jest tak, że każde zobowiązanie która jest dumna z tego, ze ma pochodzenie
artysty wobec jakiejś społecznej, etnicznej, re­ aborygenskie .
t C

19

L . Maligłówka, Gdzie jesteśmy?

[w:] Wśród pustyń,

buszu, lasów

Kim jesteśmy?
i ogrodów,

- czyli o poszukiwaniu tożsamości

we współczesnej

l

, V k U k V

A

C

poezji aborygenskie/,

s. 124-125.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3 0 0 8

�41

Biata forma, czarna treść

Problem ten sięga jednak głębiej. Nie cho­
dzi bowiem tylko o oczekiwania odbiorców, ale
o postawę samych twórców, którzy chcąc sprostać
stawianym im wymaganiom, wpadają w pewnego
rodzaju kulturowe uwikłanie, stając się niekiedy
niewolnikami własnego wizerunku. Niektórzy
potrafią wybrnąć z tej trudnej sytuacji obronną
ręką, ale nie wszyscy. W czym przejawia się owo
uwikłanie? Głównie w tematyce dzieł. W malar­
stwie jest to „obowiązkowe" nawiązywanie do
tradycyjnej sztuki Aborygenów poprzez korzy­
stanie z charakterystycznych dla niej rozwiązań
estetycznych. Na płaszczyźnie literatury przeja­
w i a się to koniecznością występowania w utworze
przynaimniei iednego z nastepuiacych elemen¬
t ó w : odwołania do kategorii Dreamtime drama¬
tyczne wydarzenia czasów kolonialnych utrata
kulturowej niewinności problem skradzionego
ookolenia" walka o ziemie serapacia rasowa
Żaden aborygeński twórca nie potrafi uwolnić
się od tych tematów. Ten fakt 'sam w sobie nie
iestiednak zarzutem. To zrozumiałe że arX. vs ta
sięga w twórczości do osobistych doświadczeń

elementem wspólnym. Chociaż jest to pojęcie
odwołujące się do zjawiska czasu, paradoksal­
nie ma charakter atemporalny, nie można go
umiejscowić w ż a d n y m konkretnym miejscu
naszego (zachodniego) rozumienia czasu i chro­
nologii. Dreamtime to epoka, w której przeszłość
miesza się z teraźniejszością, a równocześnie
zawiera w sobie przyszłość: „Przeszłość, teraź­
niejszość i przyszłość współistnieją, a odwieczny
czas snu (Dreamtime) znajduje w przeszłości
ucieleśnienie w bohaterach zaś w teraźniejszo­
ści w nowo wtajemniczonych, a jeśli łączność
między przeszłością a teraźniejszością nie zo­
stanie przerwana to znajdzie swe kolejne ucieleśmenie w przyszłości" . Sen jest również dla
Aborygenów formą komunikacji. Poprzez sen
Dorozumiewaia sie om zarówno z członkami
swoiei społeczności iak i z ziemia z która sa
szczecinie zwiazań Motvw snu noiawia sie
w aborweńskiei literaturze nod różnymi nosta
ciami W powieści Mudrooroo Wild Cat Falling
sen downem bohatera staie sie dla niesro klu

a iaK
tak się
sie przecież
orzeciez

uzieio to, wydane
po
pierwszy w iyo:&gt; roKu uznawane jest
pierwszą powieść aborygensKą . jest to nistona
młodego dziewiętnastolatka półkrwi, Który me
może odnaleźć się we współczesnym spoleczenstwie australijskim.
Ale symbolika snu pojawia się najczęściej
w odniesieniu do pojęcia Okresu Marzeń. Wspo­
mniany wcześniej pisarz Mudrooroo wyróżnia
w historii Australii dwa przełomowe wydarze­
nia: nadejście epoki lodowcowej oraz przybycie
Europejczyków, od czego zaczęła się brytyjska
kolonizacja kontynentu. Aborygeńska poetka
Lisa Bellear dzieli ten ostatni okres na siedem
pokoleń, na które przypada po 30 lat (co W SU¬
mie daje 210 lat kolonizacji) . Każde pokolenie

sKiaoa,

dzieie A
Aborygenów
dzieje
borygenów

peine są spmeczne niesprawiedliwości Którą

twórców mogio zapewne odczuć taKze na
własnej s K o r z e ^ n o d z i jednaK o to, jaK czarni pi­
sarze i poeci radzą sobie z tymi elementami c z y
opierają o nie swoją twórczość z potrzeby serca ,
czy tez dlatego, ze tego od men, jako twórców
aborygenskich, się oczekujer
Pierwszym z wymienionych motywów po­
wtarzających się w czarnej australijskiej twór­
czości jest Dreamtime, czyli koncept Epoki Snu,
czy t e ż - Okresu Marzeń. W przeciwieństwie
do wyobrażeń o stworzeniu świata, które różnią
się od siebie w wierzeniach grup w poszczegól­
nych częściach Australii, Dreamtime wydaje się

20

f

7

p

;

,

.Lookreśleni,

TWłn

to

JLłane

samooKresienia.

22

20

J.R. Lewis, Encyklopedia snu, Cibet, Warszawa 1998,

s. 20.
21

Z. Białas, Słowo

aborygeńskim,

22

A. Podgórniak, Mit jest publicznym snem, a sen

prywatnym mitem. Ośnie,
o tym, jak (trudno) być pisarzem

s. 114.

3 (13) 3DD8

Dreamtime we współczesnej
Wśród pustyń,

BARBARZVNCA

buszu, lasów

marzeniu i micie, czyli
literaturze australijskiej, [w:]
i ogrodów,

s. 109.

�42

Joanna Rzońca

próbuje otrząsnąć się z tragedii utraty pewnej
epoki, która trwała, zanim przybyli Brytyjczycy.
Bellear w wierszu Nieuchronność
(Inevitability)
oskarża białych o odebranie Aborygenom właś­
nie ich snów:

oraz „ich wąż". Europejczycy przywiedli ze sobą
do Australii szeroko pojęty grzech i spowodowali
nie tylko utratę tożsamości Aborygenów, ale też
ich pierwotnej niewinności. Ten problem poru­
sza w swoim liryku Zaglada (Desolation) Jack
Davis:

„Mieliśmy wizję
Mieliśmy sny
Marzenia
A potem nadeszła kolonizacja" .

„Własną ziemię uczyniliście nam obcą.
Kroczymy po niej niepewnie z na wpół białym
umysłem.
Gdzie jesteśmy?
Kim jesteśmy?
Ginącą rasą.

23

Bellear podkreśla jednak, że jeszcze nie
wszystko zostało stracone, że jeszcze istnie­
je możliwość powrotu do Dreamtime na dro­
dze pełnego politycznego i społecznego rów­
nouprawnienia. Symbolicznie daje świadectwo
tej nadziei j u ż w tytule, jaki nadała zbiorowi
swych poezji: Dreaming in Urban Areas. Takie
przekonanie poetka wyraża też w wierszu The
Dream, nawiązującym j u ż w pierwszych sło­
wach do słynnego przemówienia Martina L u thera Kinga, który przewodził ruchowi na rzecz
równouprawnienia czarnej ludności w Stanach
Zjednoczonych. Jednak w stwierdzeniu poetki:
Yes I have a dream iest coś wiecei niż tylko wizia
lepszei przyszłości Aborygenów Dla Bellear
Aborygenki, słowo dream jest nośnikiem innego
zgoła znaczenia. Siła tego stwierdzenia ( ) jest
oodwóina Po oierwsze ooorzez intertekstual
n o ś ć j e s t t o zapowiedź zmagano równe prawa
Po drugie jest to nawiązanie do dreamtime i dreaminp podkreślenie faktu że siła Aborygenów
leżv w duchnwei sferze w zhinrnwvm śnie/ma
rżeniu, w sferze niedostępnej białym" .
24

Do Kinga nawiązuje też wiersz Bobby Sykes,
która jednak pisząc / too have a dream odnosi
się do czasów przedkolonialnych. Dla Sykes Au­
stralia przed rokiem 1788 była Rajem, w którym
nagle pojawił się „biały Adam" i „biała Ewa"
25

Przed nami i za nami tylko pustynia
(...)
Dość mamy ławek w parku - naszych łóżek,
Cieszy nas zachód słońca, zwiastun mroku.
Najbielsza Panienko od Metylu!
Zachowaj nas od zimna i łez.
Ochroń przed nienawiścią
I ześlij szybką śmierć" .
26

Utrata pierwotnej niewinności to kolejny
temat chętnie podejmowany w aborygeńskiej
literaturze. Źródeł wszelkiego rodzaju grze­
chów twórcy dopatrują się w wytworach cywi­
lizacji białego człowieka. Dobitny wyraz daje
temu Jennie Hargraves Nampijinpa w wierszu
Dziecko, zostaw magnetofon w spokoju. Autorka
wymienia po kolei przedmioty będące produk­
tami zachodniej cywilizacji, od tych najbardziej
niewinnych (zaczyna od magnetofonu), na al­
koholu kończąc. Wiersz stylizowany jest na ro­
dzicielskie upomnienie - oto rodzic pełen troski
i obaw o przyszłość swego dziecka napomina je,
by trwało przy pozytywnych wartościach które
zaoferować mu może jedynie kultura aborygeńska:

23

L . Bellear za: A. Podgórniak, op.cit., s. 109.

25

Ibid., i. 110.

24

A. Podgórniak, op.cit., s. 109.

2 6

J. Davis, Zagłada,

[w:] L . Maligłówka, op.cit., s. 122.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Biata forma, czarna treść

„Zostaw rzeczy białego człowieka
Muzykę, grog, papierosy, wideo
I te wszystkie inne rzeczy też!
Chodź z nami świętować
Chodź na polowanie, chodź zatańcz
Chodź, żebyś znał
Swoją własną kulturę" .
27

27 J. Hargraves

43

I tu pojawia się kwestia pewnego rodzaju
uczciwości artystycznej. W większości utworów
świat Aborygenów, ich kultura, wierzenia, sys­
tem wartości są mocno idealizowane. Współcze­
sna rzeczywistość jest jednak nieco inna. Przede
wszystkim stereotypowy wizerunek Aborygena
biegającego półnago po buszu, w którym żyje

Nampijinpa, Dziecko, zostaw magnetofon w spokoju, [w:] T. Podemska-Abt, op.cit., s. 133.

3 (13) 3DD8

BARBARZVNCA

�44

Joanna Rzońca

w zgodzie ze wszystkimi żyjącymi tam istotami,
jest bardzo mylący. Obecnie większość Aboryge­
nów mieszka w miastach, a największe ich sku­
pisko znajduje się w Sydney (około 35 tysięcy) .
Druga taka duża społeczność (około 30 tysięcy)
zamieszkuje miasta i miasteczka ciągnące się
wzdłuż wschodniego wybrzeża od Sydney do
granicy ze stanem Queensland. Aborygeni ci
prowadzą miejski tryb życia i mają problemy
typowe dla mieszkańców miast, wzmocnione
jednak „piętnem" swego pochodzenia. Nie za­
tracili oni bowiem swej „aborygeńskości" i czują
potrzebę jej zachowania, nawet gdy wpisują się
w główny nurt australijskiego społeczeństwa
na. przykład poprzez swoją prace Zazwyczaj
Aborygeni prowadzący wielkomiejski tryb życia
me zatracili ooczucia aborygeńskości czuia sie
i określaia jako australii scv Aborygeni Ich sa
mookreślenie nie zależy tez od cech fizycznych
czv koloru skóry Raczei odnosi siedowsnólnvch
doświadczeń posiadania wsnólnych krewnych
onowieści pochodzenia historii onresii L '
kryminarii i wielu innych czynników NaiczV
ścili ahnrloeńsknść J t źródłem nr.yiemn J o
28

sciej aoorygensKosc jest z r o a i e m p r z y j e m n e g o

starożytnego dzied^
Życie Aborygenów w miastach ma jednak tak­
że swoją ciemną stronę. Społeczność tę charak­
teryzuje niestety duże upośledzenie materialne,
uzależnienie od opieki społecznej i innych form
wsparcia oraz ogólna niezaradność życiowa. Do­
chodzi do tego duża płodność - w aborygeńskich
rodzinach przychodzi na świat o wiele więcej
dzieci niż w rodzinach białych (w latach 90. X X
wieku 40% Aborygenów miało mniej n i ż 15 lat).
Powszechne jest zjawisko nieuczęszczania do
szkoły lub kończenia edukacji w 15. roku życia.
Aborygeni rzadko są właścicielami d o m ó w (posia­

28

G. Perram, Rola spółdzielni

mieszkańców

miast: Aborygeńska

w Newcastle, [w:] Wśród pustyń,

w życiu aborygeńskich
Spółdzielnia
buszu, lasów

danie własnego domu jest charakterystyczne dla
niemal wszystkich Australijczyków), a bezrobocie
wśród nich wynosi około 23% (gdyby wliczyć Abo­
rygenów zatrudnionych przy robotach publicz­
nych, ta liczba wzrosłaby do 40%).
Problemem jest także przestępczość, szcze­
gólnie nieletnich (dość częste jest wśród nich zja­
wisko samobójstw w więzieniach), alkoholizm,
narkomania oraz choroby i wysoka śmiertelność
wśród niemowląt, co wynika z niskiego poziomu
higieny. Także średnia długość życia ludności
rdzennej jest znacznie niższa n i ż u reszty Au­
stralijczyków i wynosi dla kobiet 60 lat, a dla
mężczyzn 57 lat. Złe warunki materialne, a na¬
wet bieda, biorą się też ze specyfiki aborygeńskiej
kultury i odmiennego podejścia do życia. Otóż
w tradycyjnych społecznościach aborygeńskich
co yv dużej mierze przeniesione zostało także do
miejskich środowisk, osoba posiadająca indywi­
dualne bogactwo nie wzbudza szacunku i jest
spychana na margines £rru py a wieź grupowa
iest dla Aborygenów niezwykle istotna Ta mmei
atrakcyina strona soołeczne, natury Aborygenów
iest dla wielu twórców tematem wstydliwym To
oczywiste exlvż łatwiei iest pamiętać o tym' co
nozvtvwn'e Sa iednak i tacy artyści

k t ó r z y no

L m u i a w'„tworach t a k ż e i te trudna przecież
tematykę

O z y n i to na n r z y k ł a d Rohert W a l k e r

w wierszu O^ay bądźmy uczciwi-

„Okay, bądźmy uczciwi
Nie jestem święty
(...)
Nie urodziłem się w niebie
Okay, okay!
A więc bądźmy uczciwi:
Byłem i z tej i z tamtej strony,
Od jedenastego roku życia

2 9

Za: G. Perram, op.cit., s. 84.

Awabakal
i

ogrodów,

s. 83.

BARBARZYŃCA

3 (13) 3DD8

�Biata forma, czarna treść

45

I byłem nikczemny,
Pełen nienawiści
I w całej okazałości niebezpieczny (...)" °.

„Po przeciwnej stronie ulicy
Ponad głowami samochodami
Rzucając mi spojrzenie
Pozdrowienie zaciśniętą dłoń
Uśmiech...

3

W niektórych powieściach, wierszach i dra­
matach obok tematów związanych z rozlicze­
niem krzywd wyrządzonych przez białych znaj­
duje się też miejsce na krytyczne spojrzenie
na swoich współplemieńców. Pisarze nawołują
innych Aborygenów, by zmienianie świata za­
cząć od siebie. Ważną kategorią jest tu poczucie
własnej godności, dumy z tego, że jest się Aborygenemi
„Podnieś głowę, bądź hardy
Pokaż im, że jesteś czarny" .
3 1

Ta aborygeńska duma powinna towarzyszyć
k a ż d e m u czarnemu Australijczykowi, nieza­
leżnie od tego, co robi i gdzie się znajduje.
Dzięki poczuciu godności można wyzwolić się
ze sztucznej przestrzeni miasta, pokonać para­
liżujący stan zagubienia i przekonania o braku
własnej wartości. Do przechodzenia przez życie
z podniesioną głową nawołuje wszystkich czar­
nych Bobby Sykes w utworze Pewnego dnia.
W wierszu podmiot liryczny opisuje spacer po
jednej z głównych ulic „w dzielnicy Biała W i l ­
la" - poetka pisze o poczuciu obcości w białym
świecie, względem którego czuje się czymś gor­
szym mniej zna.cza.cym Stan ten zmienia się po
dojrzeniu po przeciwnej stronie innego Abory
gena który gestem solidarności przywraca pod
miotowi lirycznemu pewność siebie i poczucie
własnej wartości:

3 0

R. Walker, Okay, bądźmy

uczciwi, [w:] T. Podemska-

-Abt, op.cit., s. 154.
31

32

Artystyczna działalność Aborygenów jest
z pewnością zjawiskiem ciekawym i jeszcze
w Polsce stosunkowo mało znanym. Choć wpi­
suje się w nurt sztuki postkolonialnej, jej cha­
rakterystyczny kontekst kulturowy sprawia, że
wykracza poza ramy tego zjawiska. Całości tej
problematyki nie da się zanalizować w jednym
artykule, dlatego też przedstawione tu aspekty
sztuki aborygeńskiej traktować należy jedynie
jako zaznaczenie pewnych problemów, a nie
jako głębszą analizę. Ze względu na rozmiary
tekstu wiele aspektów dotyczących współczesnej
sztuki rdzennych mieszkańców Australii zostało
tu pominiętych, a niektóre tylko wymieniono, co
nie znaczy wcale że sa one nieistotne. Jednak
chcąc zachować przejrzystość i logiczną spój
ność należało dokonać pewnei selekcii informacii i przedstawić tylko te problemy które wydaia
s e naiistotmeisze naibardziei reprezentatywne
Selekcja ta jest oczywiście subiektywnym wyboautorki.

32

B. Sykes, Pewnego dnia, [w:] T. Podemska-Abt, op.cit.,

s. 144.

J. Carlson, * * * (podnieśgłowę),

[w:] T. Podemska-Abt,

op.cit., s. 127.

3 (13) 3DD8

Czarny Bracie
Byłeś majestatyczny
Twoje iskierki rozjaśniły ulicę
Białej Willi
I nie szłam już dłużej wzdłuż ulicy
Ale Bracie
Ja szłam teraz przed siebie!" .

BARBARZVNCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11322" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11300">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5a9e8f729ea18b9b7aaf421fe63e2b92.pdf</src>
        <authentication>9f420870812403615ba64222bfee3d3d</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134913">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5645</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134914">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134915">
                <text>gender</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134916">
                <text>antropologia ciała</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134917">
                <text>antropologia jedzenia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134918">
                <text>jedzenie - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134919">
                <text>bulimia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134920">
                <text>anoreksja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134921">
                <text>antropologia płci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134922">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5248</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134923">
                <text>Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy / Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134924">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134925">
                <text>Kubat, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134926">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134927">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134928">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134929">
                <text>Katarzyna
Kubat
B

Doktorantka W y d z i a ł u Historycznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie ukończyła
gender studies oraz etnologię i antropologię kulturową. Absolwentka s t u d i ó w
podyplomowych z zakresu zarządzania projektami i funduszami UE. Obecnie zajmuje
się pozyskiwaniem ś r o d k ó w ma działalność organizacji p o z a r z ą d o w y c h .

Zaburzenia jedzenia jako
fenomen kulturowy
nformacje o śmierci nikomu wcześniej nie­
znanej urugwajskiej modelki Luisel Ramos
obiegły świat, wywołując konsternację i obu­
rzenie. W sierpniu straciła przytomność podczas
pokazu, lekarze nie zdołali uratować jej życia.
Aby utrzymać linię, żywiła się wyłącznie liśćmi
sałaty - takie dane podaje internetowa encyklo­
pedia . Kolejna tragedia wydarzyła się w listo­
padzie w szpitalu w Sao Paulo, gdzie zmarła
21-letnia Ana Carolina Reston. Karierę modelki
rozpoczęła w trzynastym roku życia, nowe kre­
acje prezentowała w Japonii, Turcji i Meksyku,
a przez ostatnie miesiące życia jadła jedynie po­
midory i jabłka. W chwili śmierci przy wzroście
174 cm ważyła zaledwie 40 kg. Temat podjęli
nie tylko publicyści, sprawą zajęli się również
1

1

2

http://pl.wikipedia.org/wiki/Luisel_Ramos.
B M I (ang. Body Mass Index) jest to wskaźnik będący

ilorazem masy ciała liczonej w kilogramach i kwadratu

poważni urzędnicy państwowi, którzy domagają
się, aby dziewczęta o „rozmiarze zero" przestały
się pojawiać na wybiegach. Władze Madrytu za­
kazały miejscowym kreatorom zatrudniania na
wybiegu kobiet bez właściwego zaświadczenia
lekarskiego oraz z BMP wskazującym na znacz­
ną niedowagę . Kolejne doniesienia o niebez­
piecznej chorobie, która szaleje w świecie mody,
systematycznie potęgowały nastrój grozy. Do
krucjaty włączyły się gwiazdy srebrnego ekranu
- jedna z aktorek przyznała, że czasopisma ze
zdjęciami chorobliwie chudych dziewcząt ukry­
wa przed sześcioletnią córką.
Tajemnicza przypadłość dotyka kolejne oso­
by. Problem dostrzeżono w szkołach, pedago­
dzy robią wszystko, aby mu zapobiegać . Jeden
3

4

3

4

http://wiadomosci.onetpl/1384102,2678,kioskart.html.
„Gazeta Olsztyńska", 2A0.2007, http://wiadomosci.

wp.pl/kat,31314,wid,8665437,prasaWiadomosc.html.

wzrostu podanego w metrach (przyp. red.).

BARBARZYŃCA

PDQ8

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
z poradników dla kobiet w rubryce „gorący
temat" alarmuje, że wśród uczennic szkół ponadgimnazjalnych zapanowała dziwna moda
na grupowe odchudzanie. Kilka nastolatek po­
stanawia zgubić „dodatkowe" kilogramy, infor­
mują o swoim pomyśle koleżanki - te następnie
dołączają do zespołu. Po kilku tygodniach poja­
wiają się rywalki - na początku w klasie, później
w sąsiedniej szkole. Dziewczęta, dopingowane
do osiągania coraz lepszych wyników, rywalizują
i prześcigają się w wymyślaniu własnych diet.
Wspólnie się ważą, po czym porównują rezulta­
ty. I chociaż chudną, to uważają, że ciągle zbyt
mało . Podobny problem mają kobiety, które pra­
cując na odpowiedzialnych stanowiskach i wy­
chowując dzieci, muszą nieustannie dbać o swój
wygląd. Należą do pokolenia wychowanego na
supermenki i wydają się mieć idealnie ułożone
życie. Doskonale radzą sobie w trudnych sytu­
acjach, lecz w chwilach słabości, kiedy nikt nie
widzi, objadają się tylko po to, aby za moment
móc wszystko zwrócić. W ten sposób funkcjo­
nują przez lata, nie budząc żadnych podejrzeń
wśród najbliższych .
Autorstwo terminu anoreksja przypisuje się
dwóm osobom, które niemal równocześnie opi­
sały podobny zespół fizycznych objawów. Jed­
nym z badaczy jest William Guli, angielski
lekarz, drugim - francuski neurolog Charles
Lasegue. Bulimia od samego początku kojarzo­
na była raczej z moralnym, a nie medycznym
wymiarem żarłoczności. Wczesne przypadki
głodzenia wyrażały pogardę i wstręt do ciała oraz
5

6

5

„Tina", 16-18.04.2007, s. 20.

6

J. Podgórska, „Polityka", 7.10.2006, s. 106.

7

Por. S. Kurowski, Od ascezy do obżarstwa,

7

8

9

10

11

12

9

[w:] Oczywisty

Przyjaciół Polonistyki Wrocławskiej, Wrocław 1998, s. 52.
R. Przybylski, Pustelnicy i demony, Znak, Kraków 1994,

s. 77.

jego biologicznych funkcji. Ciało jako byt niedo­
skonały stanowiło siedlisko zła oraz przeszkodę
w wyzwoleniu dla duszy, zasługiwało zatem
na agresję. Asceza miała w sposób symboliczny
wyobrażać walkę z Szatanem i być potępieniem
grzesznego świata . Zjawisko umartwiania ciała
obecne było na początku chrześcijaństwa i w ca­
łym średniowieczu. Anachoreci, dążąc do zba­
wienia, poddawali się rozlicznym torturom, mię­
dzy innymi głodowali: „Niektórzy jadali bowiem
co drugi dzień, chociaż byli i tacy, którzy przyj­
mowali pokarm co piąty" . Osiemnastowieczni
medycy podobne praktyki będące demonstracją
pobożności i wyrzeczeniem się potrzeb zmysło­
wych określali mianem anorexia mirabilis .
R. Bell w swojej książce Święta anoreksja
przedstawia kronikę przypadków osób, które
świadomie rezygnowały z jedzenia i narzucały
sobie długotrwałe posty. Przypuszcza się, że na
anoreksję i bulimię chorowała między innymi
Joanna d'Arc. Święta Katarzyna z Sieny tortu­
rowała ciało, aby ujarzmić niższą część swojej
natury - przepasana łańcuchem nabitym gwoź­
dziami spała godzinę co dwa dni . Żywiła się
jedynie łyżką ziół dziennie, a kiedy zmuszana
była do spożycia czegoś więcej, wkładała patyk
do gardła i wymiotowała . Prawdopodobnie
chciała się w ten sposób zbuntować przeciwko
rodzinie, która zmuszała ją do małżeństwa.
Odmawiała jedzenia córka węgierskiego króla Małgorzata. Podobnie jak w historii Katarzyny,
głodówka miała być wyrazem sprzeciwu wobec
postanowienia ojca o wydaniu jej za m ą ż .

10

BARBARZYŃCA

Gdańskie

J.N. Vuarnet, Ekstazy kobiece, słowo/obraz terytoria,

Gdańsk 2003, s. 63.
11

J.R. Bemporad, Cultural and Historical Aspects of

Eating

Disorders, [w:] Eating Disorders, New York 1995, s. 407.
12

nu

M . M . Jablow, Anoreksja, bulimia, otyłość,

Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001, s. 30-31.

urok biesiadowania, red. P. Kowalski, Towarzystwo
8

61

Ibid., s. 406.

�62

Katarzyna Kubat

O d m o w ę jedzenia u t o ż s a m i a n o
z wielką siłą woli, głodujące osoby
adorowano i podziwiano. Niektóre,
jak Katarzyna czy Małgorzata, uzna­
ne zostały za uosobienie pobożności
i wyniesione do godności świętych.
Wierzono, że rezygnacja z cielesnych
przyjemności i umartwianie stano­
wią jedyną słuszną drogę godnego,
religijnego życia oraz prowadzą do
nieśmiertelności i przynoszą wieczną
chwałę. Dzięki wynalazkowi druku
rozpowszechniło się w Europie wiele
legend o „cudownych pannach" żyją­
cych bez jedzenia. Podobne przypadki
zostały odnotowane również po dru­
giej stronie Atlantyku, gdzie purytanie natknęli się na sprawę czarownic
z Massachusetts - donoszono, że su­
rowe głodówki sprawiały tym kobie­
tom „dziwną przyjemność" . Między
X V I a X V I I I wiekiem barwne historie
o pierwszych anorektyczkach zostały
wchłonięte przez kulturę ludową.
Niektórzy lekarze, podobnie jak du­
chowni, poddawali poszczące dziew­
częta wnikliwej obserwacji, chcąc do­
ciec, czy one rzeczywiście nie jedzą.
Znany jest przypadek jednej z „cu­
downych panien", którą przyłapano
na potajemnym jedzeniu, a następ­
nie stracono . Anoreksja przybierała
postać coraz bardziej jarmarczną FOT. HUBERT FRANCUZ
wygłodzone niewiasty prezentowano
na dworach i odpustach, składano im
wizyty i obsypywano podarkami. Sensacyjne towały wychudzone ciała swoich córek i sióstr
informacje o głodujących kobietach rozbudzały za odpowiednią opłatą. Jednym z takich przy­
ogromną ciekawość, dlatego rodziny prezen- padków była Sara Jacob, dziecko angielskiego
13

14

13

M . M . Jablow, op.cit., s. 32.

1 4

A. Gromkowska, Kobiecość

w kulturze globalnej.

Rekonstrukcje i reprezentacje, Wydawnictwo Wolumin,
Poznań 2002, s. 180.

BARBARZYŃCA E(1E|

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
farmera - rodzice czerpali zyski z pokazywania
córki gapiom dopóty, dopóki dziewczyna nie
umarła z wycieńczenia . W X I X wieku termin
„poszczące dziewczęta" wszedł do powszechne­
go obiegu oraz zadomowił się na dobre w euro­
pejskich czy amerykańskich słownikach i leksy­
konach. Poszczące panny ciągle były obiektem
zainteresowania i podziwu, a opisy ich sylwetek
przedstawiano w prasie. Wielka popularność
„niejadków" inspirowała coraz więcej kobiet
i stymulowała do naśladowania podobnych za­
chowań .
Epoka wiktoriańska jest momentem, kiedy
wśród elit pojawia się nowy ideał kobiecego
piękna i stylu życia. Idealna dama, zamknięta
w czterech ścianach bawialni, miała ucieleśniać
delikatność, słabość i podległość. Dziwne zacho­
wania przypominające zaburzenia jedzenia tłu­
maczono wyjątkową podatnością na załamania
nerwowe. Typowym problemem była sitofobia
- chorzy odmawiali przyjmowania pożywienia,
które rzekomo było zatrute. Kolejna jednostka
chorobowa to chlorosis (blednica), odznaczająca
się brakiem apetytu, ogólnym zmęczeniem oraz
anemią - w potocznej świadomości kojarzyła
się z niezaspokojeniem płciowym i miała wy­
stępować u ludzi zamożnych . Kwestią, która
wydaje się szczególnie interesująca, jest stosunek
objawów do obowiązującego wówczas pojęcia
kobiecości oraz ideału urody. Symptomy chlorozy odbijały się w modelu kobiecego piękna
utożsamianego z „mdlejącym urokiem", bla­
dością i kruchością. Popularnym schorzeniem,
które pod wieloma względami mogło przypomi­
nać dzisiejszą anoreksję, była przede wszystkim
histeria .
15

16

17

18

63
Sposoby przejawiania się zaburzeń jedzenia
oraz ich rozumienie są historycznie zmienne
- wszelkie interpretacje odzwierciedlają głów­
ne poglądy i wierzenia obowiązujące w danej
epoce. Problem został ostatecznie opisany w ka­
tegoriach medycznych i zdiagnozowany jako
choroba psychosomatyczna. Oznaki pobożno­
ści zaczęto postrzegać jako objawy chorobowe.
Głodówki przeniesiono ze sfery religijnej do
świeckiej, następnie poddano medycznej obrób­
ce. „Właściwa" anoreksja rozpowszechniła się
wraz ze zmianą standardów urody w latach trzy­
dziestych X X wieku, kiedy pojawiły się mody na
rozmaite diety będące nową formą manifestacji
określonego stylu życia .
Bulimia nie doczekała się tak barwnego
i szczegółowego opisu jak anoreksja, chociaż
jej obecność została odnotowana j u ż w I I w. n.e.
przez Galena, który użył słowa bulimis do opisu
jednostki chorobowej objawiającej się nienatu­
ralnie dużym apetytem. Na przestrzeni dziejów
termin bulimia sporadycznie pojawia się w pi­
śmiennictwie medycznym, mimo iż indukowa­
ne wymioty były przez wieki znane jako druga,
obok upuszczania krwi, technika odtruwająca
organizm .
Problem został jednoznacznie zdefiniowany.
Poza oficjalną wiedzą medyczną funkcjonuje
„drugi nurt" - pełna niespójności i ąuasi-teoretycznych uproszczeń wiedza potoczna. Kultura
popularna jest głównym źródłem danych na
temat obydwu chorób, zwykle są to informacje
pobieżne i fragmentaryczne, stanowią kompila­
cję obiegowych opinii, plotek, dawnych wierzeń
i wątków medycznych. Mamy tutaj także do czy­
nienia z pewnym przetworzeniem naukowych
19

20

15

J.R. Bemporad, op.cit., s. 403.

18

A. Gromkowska, op.cit., s. 180-182.

16

M . M . Jablow, op.cit., s. 32.

19

A. Giddens, Nowoczesności

17

M . Pilecki, Historia zaburzeń

odżywiania

się, [w:] Ano­

reksja i bulimia psychiczna, red. B. Józefik, Wydawnictwo
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1996, s. 17.

{]{){]) P D 0 8

BARBARZYŃCA

2002, s. 145.
20

M . Pilecki, op.cit., s. 18.

tożsamość,

P W N , Warszawa

�Katarzyna Kubat

64

sądów, które umożliwia racjonalizację fenomenu jak gwiazdy filmowe. Najpierw zaczynają
Uczyć
na poziomie „zdroworozsądkowego myślenia" kalorie. Potem szukają diet. W końcu zaczynają się
i zredukowanie jego złożoności. W takiej formie głodzić i chorują . Dzieje się tak dlatego, że w na­
wyobrażenie o anoreksji i bulimii jest powszech­ szej kulturze atrakcyjność fizyczna jest większym
nie przyswajalne, a zjawisko staje się czymś oczy­ atrybutem kobiet niż mężczyzn.
Przedstawiane
wistym. Za przykład mogą posłużyć fragmenty przez media sylwetki chudych kobiet są dla wielu
tekstu zamieszczonego w pewnym portalu in­ nastolatek synonimem urody i atrakcyjności
sek­
ternetowym: Anoreksja [...] jest jedną z nowych sualnej ^. Dziewczęta
chcą za wszelką cenę zyskać
chorób cywilizacyjnych [...] Osoby
wykazujące figurę top modelki (• • - j . A wszystko zaczyna się
zaburzenia łaknienia zwykle charakteryzują
się tak niewinnie. Kilka nastolatek zauroczonych fi­
takimi cechami osobowości,
ja\ perfekcjonizm, gurą znanych z telewizji modelekpostanawia się
wysoki poziom aspiracji i ambicji [...] Uważa się, odchudzić. Cóż w tym
złego?
że anoreksja może być objawem schizofrenii lub
Przedstawione poglądy odzwierciedlają kul­
choroby afektywnej. [...] Bulimia (bulimia ne­
turowy mechanizm - zagadkowe i niepokoją­
rvosa) to odwrotność
anoreksji [...] Waga chorych ce zjawisko zostaje wytłumaczone i przez to
waha się. Od wyniszczenia stosunkowo szybko do­
oswojone. Mamy tutaj do czynienia z czymś, co
chodzi do patologicznej otyłości. [...] Chorzy na
Peter L . Berger i Thomas Luckmann określili
bulimię są głodni zaraz po zjedzeniu. [...] Często
mianem „terapii" - zastosowaniem takich me­
objadają się w nocy. [...] To dążenie do idealnego chanizmów pojęciowych, które umożliwiają za­
wyglądu jest naturalne dla naszego gatunku. Od chowanie aktualnych czy potencjalnych dewian­
tysięcy lat stawiano wyżej walory fizyczne nad
tów w obrębie ustalonej definicji rzeczywistości.
umysłowymi.
Mężczyźni
zawsze oglądali się za
Dewiacja zostaje zracjonalizowana przez „nie­
pięknymi kobietami [...] W ten sposób rodzi się fachowców" w ramach obowiązującej potocznej
fobia. Kobiety posiadają bardziej złożoną
psychikę wiedzy o świecie i włączona do symbolicznego
niż mężczyźni [.. J .
uniwersum, co gwarantuje jego trwanie. Na
Komunikaty preparowane przez kulturę ma­ „poziomie ekspertów" stworzona zostaje teoria
sową przedstawiają zaburzenia jedzenia jako dewiacji, aparat diagnostyczny i system lecze­
zjawisko dziwne i niezrozumiałe. Przyczyna nia . Ponadto potwierdza się tutaj przekonanie
Susan Sontag o tym, że choroby najbardziej ta­
chorób - w dalszym ciągu nie do końca j asna dla
profesjonalistów - w odniesieniu do najprost­ jemnicze, czyli uważane na gruncie medycznym
szych skojarzeń znajduje poręczne wyjaśnienie. za wieloprzyczynowe, niosą w sobie ogromny
Nadmierna koncentracja na wyglądzie, ciągłe potencjał jako metafory zła moralnego czy spo­
odchudzanie oraz zapatrzenie na celebrytów łecznego .
popkultury to podstawowe składniki zdrowo­
Z jednej strony choroby przedstawione są
rozsądkowej etiopatologii: Marzą, by
wyglądać jako bardzo niebezpieczne, z drugiej otacza się
22

2

24

25

2 1

26

27

21

22

23

http://prace.sciaga.pl/50481.html.
„Rzeczpospolita", 14.04.2006.
http://www.słowo.com.pł/?dod=3&amp;id=5881.

24

„Zdrowie", 3/2007, s. 54.

25

„Tina", op.cit., s. 20.

2 6

P.L. Berger, T. Luckmann, Społeczne

rzeczywistości,
2 7

tworzenie

PIW, Warszawa 1983, s. 179-183.

S. Sontag, Choroba ja\o metafora. AIDS

i jego metafory,

PIW, Warszawa 1999, s. 65.

BARBARZYŃCA

EDD8

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
je aurą sensacji. Podobnie jak kiedyś „cudowne
panny", tak dzisiaj kobiety z oznakami anoreksji,
zwłaszcza gdy należą do „wyższych sfer", wzbu­
dzają niezdrowe zainteresowanie połączone
z fascynacją: Zapadnięte policzki, wystające
żebra
i łopatki- Tak dziś wygląda jedna z sióstr Olsen,
Mary-Kate. W dorosłość weszła ze 150 milionami
dołarów na koncie, była szczęśliwie
zakochana
[...] W prasie zaczęły się pojawiać
pierwsze ko­
mentarze dotyczące problemów,
jatye Mary-Kate
ma z jedzeniem. Reporter jednej z gazet tak
'
cjonowal kolację jednej z sióstr Olsen w modnej
restauracji: „Zamówiła
pomidora. Pokroiła go
na sześć części i bardzo powoli, kawałek po ka­
wałku, starała się go zjeść. Widać było, że sprawia
jej to trudność. W końcu jedna\ńc udało. To było
wszystko, co zjadła tego wieczoru" . Anoreksja
jest jednym z najmroczniejszych sekretów
świata
mody. Teraz jej ofiarą może paść wielki koncern
projektancki. To, o czym do tej pory
plotkowało
się w sieci, teraz podano w formie oficjalnej infor­
macji: Allegra Versace, 20-letma cóĄa Donatelli
i spadkobierczyni imperium Versace, jest chora na
anoreksję Opisy prezentujące zjawisko bulimii wywo­
łują raczej negatywne skojarzenia. Sama nazwa
„wilczy apetyt", wskazując obecność niepoha­
mowanych impulsów, w sposób jednoznaczny
odwołuje się do wyobrażeń o zwierzęcej naturze
człowieka. Choroba poprzez metaforyczne „odczłowieczenie" postrzegana jest jako bardziej
złowroga . Jedna z młodych gwiazdek show-businessu, Lindsay Lohan, wyznała, że była do
tego stopnia chora i obolała, że nie miała siły się
u m y ć . Znajomy cierpiącej od 16. roku życia na
r e l a

29

29

30

31

28

http://katalog.bizz.pl/index.

php?engine=tekst&amp;nid=5892&amp;cid=118.
29

http://zyciegwiazd.onet.pl/1409398,l,allegra_krolewna_

anoreksji,artykul.html.
30

S. Sontag, op.cit., s. 125.

nu

BARBARZYŃCA

65
bulimię Britney Spears opowiada, jak objadała
się chipsami, lodami, słodyczami i colą, po czym
z poczuciem winy zmuszała się do wymiotów .
Z wyniszczającą chorobą zmagała się Jane Fon¬
da: Byłam bułimiczką
prawie trzydzieści
łat.
Zwracałam
niemał każdy posiłek, k y
zjadłam.
Kiedy to się zaczęło, nie było jeszcze nazwy na
tę chorobę. A ja przez wszystkie te łata nie po­
wiedziałam
o tym nikomu. Ta\ strasznie się tego
wstydziłam.
Uważałam,
że jestem obrzydliwa.
Wiem też, że ze względu na chorobę rozpadały się
moje związki .
Sam sposób, w jaki mówi się o znanych ko­
bietach dotkniętych chorobą, wywołuje ambiwa­
lentne odczucia. Zwłaszcza anoreksja przestaje
być traktowana jako coś złego - w otoczeniu
dworów, fleszy i czerwonych dywanów nabiera
atrakcyjności, zaczyna być postrzegana jako eks­
kluzywna forma kreacji, model tożsamości wyra­
stającej ponad przeciętność. Co istotne, choroby
przedstawia się obok wiadomości o środkach
odchudzających i dietach oraz zdjęć wychudzo­
nych modelek. To wprowadza dziwne napięcie
i dodatkowo neutralizuje negatywne skojarze­
nia związane z anomalią. Kontekst, w jakim
podaje się informacje o chorobach - nacisk
na modelowanie ciała połączony z prezentacją
arsenału narzędzi koniecznych do osiągnięcia
idealnego wizerunku, komunikaty utożsamiają­
ce powodzenie ze szczupłą sylwetką - sprawia,
że zaburzenia jedzenia mogą zostać uznane za
środek umożliwiający stworzenie pożądanego
image. Media, przedstawiając groźne zjawisko przy równoczesnym lansowaniu patologicznego
piękna oraz nacisku na autokreację - dostarczają
32

tór

33

31

http://wwwAinomaniak.pl/ploAi/ploAi/ploAa.

php?p=3992.
32

http://muzyka.onet.pI/l

33

„Twój Styl", 12/2006, s. 47.

0172,1501975,plotki-html.

�Katarzyna Kubat

66
pewnego wzorca ułatwiającego osobom o okre­
ślonych predyspozycjach ekspresję intrapsychicznych problemów
Objawy bulimiczne i anorektyczne prezen­
tuje się coraz częściej na łamach książek. Na
anoreksję cierpi, stworzona przez M . Gretkowską, Sandra K. - pracownica agencji reklamowej,
która po kolejnej kuracji odchudzającej odkrywa
w sobie dar jasnowidzenia, następnie staje się
etatową wieszczką przepowiadającą notowa­
nia giełdowe. Ważne miejsce zajmuje literatura
dydaktyczna dla nastolatek, która z założenia
powinna zniechęcać i odstraszać - opisy kon­
kretnych przypadków, oprócz funkcji ilustracyj­
nej, mają stanowić potwierdzenie teorii o przyczynowo-skutkowym związku kultu szczupłej
sylwetki i autodestrukcyjnych zachowań. Jed­
ną z bardziej popularnych pozycji jest książka
W Lachowicz Przeklinam cię, ciało. Jak można
się domyślić, jest to tekst o nastolatce, u której
burza dojrzewania wyzwala patologiczne skłon­
ności - bohaterka głodzi się, potem sięga po
narkotyki, zapada na anoreksję, później bulimię.
Kolejnym przykładem jest książka H . Hassemuller W sidłach anoreksji. Tutaj znowu młoda
i delikatna dziewczyna przeżywa kryzys zwią­
zany ze zmianami zachodzącymi w jej ciele.
Postanawia je kontrolować, pragnie schudnąć,
w efekcie doprowadza się do anoreksji.
Anorektyczki zostają ikonami masowej wy­
obraźni - przykładem mogą tu być słynne bliź­
niaczki Samanhta i Michaela - „współczesne
święte anoreksji". Siostry obiecały sobie, że tak
długo będą się odchudzać, dopóki jedna z nich
nie umrze. Ich przerażające zdjęcia obiegły cały

34

Por. M.F. Rogers, Barbie ja\o i\ona kultury,

Wydawnictwo Literackie Muza, Warszawa 2003, s. 139.
35

3 6

34

36

- człowiek

maszyna, red. A. Celińska, K. Fidler

Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury",
Kraków 2005, s. 201.

http://porcelanowe.lap.pl/site/pro.php.
Por. K. Moskwa, www.obsesje.kompulsje.manipulacje.com,

Anoreksja i bulimia w sieci, [w:] Człowiek

świat. Podobne znaczenie przypisuje się postaci
Karen Carpenter, zmarłej na anoreksję w 1983
roku wokalistki The Carpenters, popularnego
duetu z lat 70. Kontrowersyjny reżyser Todd
Haynes nakręcił fdm krótkometrażowy Super¬
star: The Karen Carpenter Story, opowiadający
0 umieraniu piosenkarki. Niezwykłość projektu
polegała na tym, że w fdmie zagrały lalki Barbie
- reżyser zestawił chorobę z lansowanym pato­
logicznym ideałem piękna .
Prawdziwą „kopalnią" - nietrwałych wpraw­
dzie, ale atrakcyjnych z punktu widzenia an­
tropologa - tekstów są internetowe pamiętniki
anorektyczek i bulimiczek oraz strony „pro-ana"
propagujące alternatywny sposób odżywiania:
Pro-ana to styl życia, dążenie do
doskonałości,
perfekcji, panowanie nad sobą i nad własnym
ciałem*. Błogi są relacjami z prywatnych wojen
toczonych codziennie z własną cielesnością,
autorki informują o wykonanych ćwiczeniach
1 składzie przyjętego pokarmu. Czytając swoje
dzienniki, dziewczyny kontrolują się i dopingują
nawzajem, śledzą sukcesy i porażki towarzyszek,
wymyślają nowe strategie w walce ze wspólnym
wrogiem. Ujawniając publicznie wstydliwe se­
krety, świadomie narażają się na krytykę i ka­
rzące spojrzenia, co ma zwiększać motywację
do kolejnych zmagań oraz skuteczność wykorzy­
stywanych technik. Dziewczynom przyświeca
ten sam cel : musze być chuda musze po prostu
musze;] a z waszą pomocą i moją motywacją
na
pewno się to uda;) nie mogę zawieść siebie dość
użałania się;) czas zacząć prawdziwą
wałkf o to
co kocham ... kości... chudość... :) do zobaczenia
moje
siostrzyczki:*:*:™

37

http://chuda-bede.blog.onet.pl/.

zwierzę

BARBARZYŃCA

EDD8

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy

Fora internetowe pełnią funkcję centrów
informacyjno-doradczych, gdzie każdy może
zgłosić problem lub zwrócić się z zapytaniem,
a poruszona kwestia jest poddawana dyskusji.
Najczęściej konsultuje się sprawy diet, środków
odchudzających oraz innych wypróbowanych
metod redukowania wagi. Bywalczynie forów czy
blogów tworzą w sposób spontaniczny zwarte gro­
no i afirmują patologiczny sposób bycia - niektóre

38

E. Goffman, Piętno.

nU

Rozważania

o zranionej tożsamości,

BARBARZYŃCA

67

rzeczywiście są chore, niektóre do tego aspirują.
Posługują się slangiem, konstruują własne stereo­
typowe wzorce zachowań, mają silne poczucie
przynależności do grupy i są przekonane o jej
elitarnym charakterze. Odwołując się do Goffmanowskiej klasyfikacji dewiantów, podobne subspołeczności można by określić mianem sekciarskich
- ze względu na kolektywne i demonstracyjne
zaprzeczanie społecznemu porządkowi . Warto
38

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk2005, s. 186-188.

�Katarzyna Kubat

68
jednak zwrócić uwagę, że chociaż negują niektó­
re tradycyjne wartości - takie jak życie i zdrowie,
przez co muszą ukrywać swoją działalność - to
jednak doprowadzają do skrajności ideały akcep­
towane w kulturze dominującej, takie jak orien­
tacja na sukces, szczupła sylwetka.
Istotny jest sposób, w jaki chore postrzegają
siebie i swoje zaburzenia. Anorektyczki są z sie­
bie zadowolone - w ich własnym mniemaniu
anoreksja jest manifestacją skrajnego perfekcjonizmu i siły charakteru: ty NIE
POTRZEBU­
JESZ jedzenia [...] głodowanie
jest
przykładem
siłnej wołi [...] medowaga odpowiada perfek­
cyjnemu ciału . Wychudzone ciało i sterczące
kości symbolizują triumf nad popędami i wy­
mykającą się spod kontroli cielesnością oraz
apetytem, tym samym gwarantują sukces i dobre
samopoczucie: będziesz mogła zobaczyć
swoje
piękne, piękne kości [...] kości są czyste i gładkie/
wyraźne. Tłuszcz jest brudny i wisi na tobie jak
spadochron . Masz kości „na wierzchu", a to jest
piękne".
Bulimiczki uważają swoje praktyki za dys­
funkcjonalne i wstydliwe, czują wstręt do sie­
bie. Żyją z poczuciem porażki: Ja wałczę z tym
ścierwem juz kupę czasu ciągłe powtarzam sobie
ze to ostatni raz ałe zawsze wychodzi inaczej :(
nie potrafię sobie z tym poradzić jest to bardzo
uciążłiwe
[...] mam przez to baaaardzo niska
samoocenę
popadam w stan monotonni i małej
depresji nic mnie nie cieszy tak jak kiedyś bo nie
czuje się ładna atrakcyjna tylko jak hipopotam
z opuchniętym
gardłem" .
Anoreksja postrzegana jest w tym kontek­
ście jako najlepsza metoda pozwalająca osią­
i9

40

2

39

40

http://www.umierajaca-dusza.blog.pl/.

d

http://porcelanowe.lap.pl/site/dlaczego.php.

42

http://users.nethit.pl/forum/read/necrosa/4096116/.
http://Ąsiegi.emix.net.pl/wyswietl.php?user=bulimia.

m

43

44

45

46

44

http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.

html?f=11181&amp;w

Ibid.

41

43

gnąć wymarzoną sylwetkę - nie tylko szczupłą,
ale wręcz chudą: ja chce schudnąć!
nienawidzę
swojego odbicia w lustrze, przy wzroście 164
mam 67 kg masakra ...każdego dnia czuje się jak
ohydna świnia!!! przez ostatnie kilka
byłam
na głodówce,
ale niestety miałam napad-a raczej
kiłka-me
mogę juz tak żyć....ja chce mieć anę,
marze o tym codziennie i nic nie wychodzi... ,
ja na prawdę chcę schudnąć!!!!!
pomóżcie
mi. co
mam zrobić?? ja też chcę być taka jak wy -Ano­
rektyczki- chudość jest piękna a me takie zwały
tłuszczu jak ja mam. przy wzroście 170 ważę 61
kg jestem grubą
Świnią .
Niewłaściwe zachowania żywieniowe mogą
być w odczuciu osób chorych źródłem rzeko­
mych korzyści, co sprawia, że trwanie przy nich
staje się wygodne . Przede wszystkim zarówno
anoreksja, jak i bulimia stanowią znakomity
sposób na sterowanie otoczeniem i unikanie
sytuacji trudnych. Należy tutaj powtórzyć za
Goffmanem, nawiązując do jego teorii piętna,
że możliwość usprawiedliwiania swoich niepo­
wodzeń stanowi wprawdzie drugorzędną, ale
jednak konkretną korzyść dla nosiciela skazy.
Dodatkowo doświadczenie męki, w kontekście
powszechnych przekonań o związku cierpienia
z życiową mądrością, ewokować może wyobra­
żenia ukrytego błogosławieństwa . Manipulacje
jedzeniem zasadniczo wypełniać mają emocjo­
nalną pustkę, ucieczka w jedzenie lub „niejedzenie" pozwala odizolować się od problemów
i otaczającego świata. Wypowiedzi zaburzonych
internautek odzwierciedlają jednak jeszcze inne,
szersze zjawisko, które dotyczy całej kultury
ponowoczesnej, a mianowicie problem z okre-

45

= 42128842.

S. Abraham, D . LIeveIlyn-Jones, Anoreksja

...op.cit.

[TA PRACA N I E BYŁA CYTOWANA], s. 104.
4 6

E. Goffman, op.cit., s. 41-42.

BARBARZYŃCA

PD08

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
śleniem własnej tożsamości i nieustanny trud jej
konstruowania .
Materiały zamieszczone w sieci jednoznacz­
nie wskazują, że patologię można potraktować
jako jedną z wielu ofert dostępnych na szerokim
rynku image ow . Wszelkie niekonwencjonalne
zachowania żywieniowe, dając poczucie nie­
powtarzalności i kontroli, stają się tym samym
elementem kreacji i pozwalają skonstruować
atrakcyjny dla niektórych osób wizerunek .
Charakterystyczny wygląd czy sposób bycia po­
zwala wyróżnić się spośród innych, daje złudze­
nie bycia oryginalnym i przekonanie o wyjąt­
kowości własnej osoby. Jednocześnie znajduje
potwierdzenie i uzasadnienie w systemie obo­
wiązujących w grupie norm i wartości. Przej­
mując aprobowane i stypizowane wzorce za­
chowań, identyfikując się z resztą „plemienia",
jednostka realizuje gotowy projekt tożsamości
- nieustające manipulacje jedzeniem oraz cia­
łem są elementem rozpaczliwej walki o to, aby
tę tożsamość utrzymać.
Rozpatrując zjawisko z a b u r z e ń jedzenia,
należy przede wszystkim przywołać koncepcje
reakcji społecznej. W przeciwieństwie do teorii
etiologicznych nie koncentrują się one na przy­
czynach patologii, kładą za to nacisk na procesy,
podczas których dochodzi do uznania konkret­
nych jednostek za dewiantów . Wedle założeń
interakcjonizmu symbolicznego, gdzie zwykle
wykorzystuje się metaforykę zaczerpniętą z te­
atru, rzeczywistość społeczna utożsamiona jest
47

48

49

50

4 7

Por. J. Barański, Socjotechnika, między

magią

a

analogią,

69
z nieustannym działaniem, którego istotą jest
ciągła definicja sytuacji. I co szczególnie ważne
w kontekście tych rozważań, elementem central­
nym interakcji jest wyobrażanie sobie tego, jak
jest się widzianym z perspektywy drugiej osoby.
W konsekwencji stabilizuje się lub modyfikuje
własną rolę, wykorzystując zestawy gotowych
identyfikatorów, i dostosowuje ją do oczekiwań
grupy^ .
Odwołując się do powyższych ustaleń, moż­
na przyjąć, ze teksty kultury definiują rolę,
dostarczają środek, za pomocą którego osoby
0 pewnych predyspozycjach mogą demonstro­
wać wewnętrzny problem, równocześnie redu­
kując rzeczywistość do granic własnej słabości .
Wypreparowany wzorzec - ściśle powiązany
z systemem znaków i symboli, określając i na­
rzucając społecznie aprobowane ramy ekspresji,
powoduje, ze patologia przejawia się w taki, a nie
inny sposób. Tworzy powszechnie zrozumiałą
1 czytelną fasadę szaleństwa, stereotypowe wy­
obrażenie choroby umożliwiające klasyfikację.
Jest składnikiem zarówno subiektywnego, jak
i obiektywnego świata. Mechanizm ten został
opisany przez Bergera i Luckmanna: Opętanie
mieszkańca
haitańskiej
wioski, który zinternalizujepsychologię
voodoo, zaczyna się od momentu
odkrycia pewnych dobrze zdefiniowanych oznakPodobnie nerwica nowojorskiego intelektualisty,
który zinternalizuje psychologię
freudowską,
za­
czyna się od stwierdzenia pewnych dobrze znanych
symptomów .
1

52

53

Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2000,

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków

s. 78-81.

2001, s. 136-137.

50

48

49

Ibid.

1993, s. 261-262.

Por. I . Wojciechowska, Kiedy ciało ma decydujący

w sprawie wartości
tożsamości

człowieka

- drogi prowadzące

glos
do

anorektycznej, [w:] A. Suchańska, Podmiotowe

ispoleczno-kulturowe uwarunkowania anoreksji,

W)

A. Siemaszko, Granice tolerancji, PWN, Warszawa

PD08

BARBARZYŃCA

51

Ibid., s. 268-269.

52

R. Bastide, Socjologia chorób

psychicznych, PWN,

Warszawa 1972, s. 368.
53

P.L. Berger, T. Luckmann, op.cit., s. 270.

�Katarzyna Kubat

70
Choroba jest społecznie wytwarzana, powsta­
je w procesie komunikacji, oddziaływań pomię­
dzy jednostką a otoczeniem w odniesieniu do
zbiorowych wyobrażeń i obowiązującej wiedzy.
Objawy przekształcają się w przekazy, chory
odgrywa swoją rolę według przygotowanego
scenariusza, który będąc częścią symbolicznego
uniwersum, odzwierciedla powszechne wartości
i niepokoje . Kultura popularna, dostarczając
informacje na temat obydwu chorób, nie tyl­
ko proponuje gotowy sposób na demonstrację
wewnętrznego konfliktu, ale daje gwarancję,
że zostanie on poprawnie odczytany, ponadto
umożliwia racjonalizację zjawiska. Włączenie
go w system wiedzy potocznej sprawia, że de­
wiacja przestaje zagrażać spójnemu obrazowi
świata i tym samym umożliwia jego trwanie.
Komunikaty o zaburzeniach jedzenia z jednej
strony odzwierciedlają niespójności i kulturo­
we ambiwalencje, z drugiej poddają dewiację
kontroli .
Warto zwrócić uwagę, że problem przeraża
i budzi strach, ale również fascynuje. Element
chaosu, irracjonalność kojarzona z patologią od
wieków wywołują pewną ekscytację. Tym, co przy­
ciąga, jest ciemna strona psychiki, element tajem­
nicy związany z obcością. Dewiacja, należąc do
innego porządku, wieloznaczna i przepełniona
symboliczną głębią, pociąga i odpycha jedno­
cześnie. Wyzwala emocje będące połączeniem
podziwu i trwogi, zaciekawienia i niechęci. Ta
ambiwalencja jest odzwierciedleniem nie tylko
stosunku do obcości . Przede wszystkim przy­
pomina postawę wywołaną obecnością sacrum .
54

55

56

57

54

R. Bastide, op.cit., s. 366-367.

55

K. Moskwa, Zaburzenia jedzenia w

ujęciu

antropologicznym, [w:] Problemy psychologii i kultury,
„ALBO albo", 4/2004, s. 51.
56

Por. Z. Benedyktowicz, Portrety „obcego".

Już Stary Testament tłumaczy pojawienie się sza­
leństwa boską ingerencją, choroba psychiczna
greckich herosów miała być karą zesłaną przez
rozgniewanych bogów, koncepcję „boskiego sza­
leństwa" można odnaleźć w pismach Platona .
Chorobie przypisuje się więc znamiona świętości,
nieziemski - czasem boski, czasem demoniczny charakter dewiacji powoduje, że lęk i groza w jej
obliczu przeplatają się z chęcią zbliżenia. Dziw­
na, niebezpieczna i niesamowita stanowi swoisty
ekwiwalent sacrum - tym należy tłumaczyć jej
siłę oddziaływania, ciągłą obecność i niezmienne
zapotrzebowanie na szaleńców.
Przenosząc problem na poziom psychologii
kultury, można się dopatrzyć związku dewiacji
z doświadczeniem ofiary i opisać zjawisko we
właściwych mu kategoriach. Istotą tego zbioro­
wego i uniwersalnego w swym wymiarze rytuału
jest poświęcenie jednostki dla jakichś wyższych
celów - zwykle przebłagania sił nadprzyrodzo­
nych. Postać kozła, wokół której koncentruje się
cykl ofiarniczy, powinna być personifikacją ar­
chetypowego, transkulturowego pod względem
formy i treści syndromu cienia. Ofiara, której wy­
bór ma publiczny charakter, konfrontuje jednost­
ki z doświadczeniem granicznym - tematami
śmierci, cierpienia, życia czy lęku, odpowiadając
tym samym na najbardziej pierwotną ludzką
potrzebę. W figurę kozła ofiarnego wpisywać się
mają najbardziej destrukcyjne tendencje tkwiące
w kulturze. Spośród wielu następujących kolejno
sekwencji procesu szczególnie ważny wydaje się
tutaj moment demonizowania ofiary, kiedy to na
wytypowaną jednostkę przerzucane są zbiorowe
58

59

57

Ibid, s. 160.

58

W A . Brodniak, Choroba psychiczna w

społecznej,

świadomości

Oficyna Naukowa, Warszawa 2000,

s. 65-83.
Od stereotypu

do symbolu, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,

5 9

Por. M . Sznajderman, Zaraza. Mitologia dżumy,

cholery

i AIDS, Semper, Warszawa 1994, s. 5-7.

Kraków 2000, s. 148-150.

BARBARZYŃCA

PD08

�Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy
winy, lęki i nieszczęścia. Kolejnym etapem jest
unicestwienie, dzięki któremu społeczność inte­
gruje się i odradza na nowo .
Kozioł ofiarny staje się ważną figurą wy­
obraźni zbiorowej, cykl ofiarniczy odtwarza
proces stworzenia kosmosu, oczyszczenia i od­
nowy. Projekcja elementów chaosu na zidentyfi­
kowany uprzednio obiekt umożliwia zbiorowo­
ści uwolnienie i zneutralizowanie potencjalnie
dezintegrujących składników. I chociaż związki
z archetypowym jądrem uległy degradacji, to
w pozornie niewinnych zachowaniach, takich
jak plotkowanie czy publiczne poniżanie, moż­
na się dopatrzyć archaicznych śladów - podob­
ne reakcje mają wyrażać kolektywną tęsknotę
za doświadczeniem granicznym . Należy tutaj
wspomnieć również o figurze błazna, roli odgry­
wanej zwykle przez małomiasteczkowego pijaka
czy wiejskiego idiotę . Stabilizacyjną funkcję
dewiacyjnych zachowań podkreśla K.T. Erikson.
Zapotrzebowanie na aberracje wiąże się z ko­
niecznością nadawania systemowi większej spój­
ności i wyrazistości, o uznaniu pewnych postaw
za patologiczne decyduje widownia społeczna,
kierując się swoim kapryśnym i selektywnym
zainteresowaniem. Co szczególnie istotne, celem
formalnych instytucji kontroli nie jest wbrew
pozorom zwalczanie nietypowych zjawisk, ale
utrwalanie i utrzymywanie ich na stałym po­
ziomie .
Egzemplifikacją przedstawionych powyżej
teorii mogą być wydarzenia związane z włoskim
tygodniem mody, kiedy to na ulicach miast poja­
wiły się billboardy przedstawiające zdjęcia nagiej
anorektyczki - francuskiej aktorki Isabelle Caro.
Założeniem kampanii promującej jedną z firm
60

61

62

63

6 0

Z.W Dudek, A. Pankalla, Psychologia kultury, Eneteia,

Warszawa 2005, s. 272-281.
61

Ibid., s. 283-288.

W)

PD08

71
odzieżowych było, obok celów marketingowych,
uczulenie na problem zaburzeń odżywiania
wśród młodych kobiet. Zwierzenia bohaterki
projektu, która - jak podkreślano - zna pięć
języków, jest specjalistką w jeździe figurowej
na lodzie i gra na skrzypcach, zamieszczono
we włoskim wydaniu magazynu „Vanity Fair",
0 cierpieniu i trudnym dzieciństwie informo­
wała dodatkowo na swojej stronie internetowej.
Kontrowersyjna akcja wywołała falę dyskusji,
mimo że uzyskała oficjalne poparcie włoskiego
ministerstwa zdrowia. Podawano w wątpliwość
zasadność projektu, alarmowano, że jest bez­
użyteczny, a nawet szkodliwy. Napięcie wzmoc­
nił fakt, że autorem przedsięwzięcia był fotograf
1 prowokator Oliviero Toscani, który wsławił
się użyciem w kampanii reklamowej Benettonu
zdjęć skazańców czekających na wyrok śmierci
i mężczyzny umierającego na AIDS .
64

# # # #

Jak widać, antropologiczna analiza dostarcza
argumentów, które uniemożliwiają redukcję fe­
nomenu zaburzeń jedzenia jedynie do parame­
trów medycznych. Systemy znaczeń i symboli
skoncentrowanych wokół zagadnienia, a także
mechanizmy, które je generują i utrwalają, po­
zwalają ulokować zjawisko w porządku m i ­
tycznym - bardziej n i ż w lekarskim rejestrze.
Aberracje nie tylko stanowią element kultury.
Są przede wszystkim specyficznym sposobem
komunikacji i pełnią ważną funkcję społeczną.
Można więc stwierdzić, że szaleństwo - będąc
wspólnym wytworem - rozgrywa się tak samo
w psychice chorego, jak i w wyobraźni całej
zbiorowości.

62

Por. E. Goffman, op.cit., s. 184.

63

A. Siemaszko, op.cit., s. 283-292.

64

BARBARZYŃCA

http://www.tvn24.pl/'-2,1522526,wiadomosc.html.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11321" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11299">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/020ec46c3db504d8af07734d17e9f8db.pdf</src>
        <authentication>6fa35fbb0bb5674c76aec1efd7e4c727</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134901">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5638</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134902">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134903">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134904">
                <text>Olędzki, Jacek (1933-2004)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134905">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5241</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134906">
                <text>Na marginesie Murzynowa Jacka Olędzkiego/ Barbarzyńca 2012 nr 18</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134907">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.52-59</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134908">
                <text>Pietrowiak, Kamil</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134909">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134910">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134911">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134912">
                <text>K a m i l PietTOwiak

-w
roku. Doktorant w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Wrocławskiego. Prowadzi badania na temat życia młodych osób
niewidomych.Wspóteutor błoga internetowego Fonosfera - antropologia zmysłów
(fonosferra.wordpress.com).

U r

1 9 8 5

Na marginesie
Jacka Olędzkiego

Ir

v

Murzynowa

�O

Małkowski wyłeciałzdomu

d k ł a d a j ą c na bok m ą d r e , a czasami
wręcz za mądre rozważania, prowadzone
w ramach wystarczająco j u ż popularnej
odmiany antropologii o antropologii , chciałbym
przedstawić pewną próbę, czy też - wyprzedzając
nieco tok rozważań - p e w n ą próbkę m o ż l i w o ­
ści s p o ż y t k o w a n i a tak zwanego etnograficznego
detalu. Stanowi on w moim przekonaniu jeden
z filarów celowej i bliskiej życiu etnografii, czy
szerzej - bliskim życiu badaniom s p o ł e c z n y m .
Zasadniczą inspiracją prezentowanego tu tekstu
jest Murzvnowo lacka Olędzkiego warszawskiego
etnografa i antropologa kulturowego w najlepszym
- według miary Grzegorza Godlewskiego - tego
słowa znaczeń J . Przedmiotem analizy będzie zanotowa.na. orzcz nics?o w trakcie wieloletnich badań
terenowych w Murzynowie (wo i mazowieckie oow
płocki gm. Brudzeń Duży) Ballada o g
napisana
w latach sześćdziesiątych X X wieku przez Feliksę

(...).

Karasiewiczowa wyleciała z rzeszotem
G...jużzaZapędowskim

płotem

Zapędowska zrobiła krzyk wiełki

1

G... jest u nauczycielki
Brząkalskażebyg...

nie przyszyła

Do Kacpra wypędziła
Kacper był pijany
G... uciekło do Any
Anypasła

barana (...).

2

Grudzina wołag... guńta
G... u Zygmunta

i

Szvmczakowa

iedna z mieszkanek wsi

sobie przytoczyć jej fragmenty:

Zygmunt chciał wsadzić do wychodka
Ałeg... użyło innego środka
Ujęło się pod boki
I do Fabiszewskich dwa skoki
Stefan poznał, żeg... wędruje
Myślał, że na statek maszeruje (...).
UJabłkowskich

myśłełi, że tu bułka

Napędzili do podwórka

Pozwolę

Wszyscy doznali apetytu

'

Ale nie mieli sprytu
G... śmierci się bało

Srał Szatkowski pod wozem

Złapać im się dało

Wiązał g... powrozem

G... mocno śmierdziało

G... się urwało

Szło po drodze i stękało (...)

Do Marciniaka poleciało

Tadzio się pyta

Marciniak złapał deski

Gdzie sięg... urodziło

G... u Kazimierskich (...).

G... się zamyśliło

Stasiak koziołki fika

Potem sobie przypomniało

G... u Kazika

I nad strug powędrowało

Kazik tańczy Kozaka

Stryjo złapał obręczy

G... u Trojaka

Niech się więcej nie męczy

TrojakprzełĄkłsięg...

Wszyscy byli bardzo mili

ziehnego

I mu pogrzeb wyprawili'

G... u Małkowskiego
„Coraz bardziej jałowy wydaje mi się nurt w antropologii,
z upodobaniem oddający się godnym lepszej sprawy,
permanentnej metarefleksji. Przypomina on nieco narcystyczną
kontemplację własnego pępka. Antropologia - nauka
1

0 antropologii, tak można by oddać tę sytuację, parafrazując
zabawną definicję teologii ukutą przez Leszka Kołakowskiego
(»Teologia: nauka o teologii, a zwłaszcza o tym, że teologia jest
bardzo mądra«)". D . Czaja, Być tu, pisać tu, [w:] idem, Sygnatura
1 fragment. Narracje antropologiczne, W U J , Kraków 2003, s. 8.
Por. A. Wyka, Badacz społeczny wobec doświadczenia,

2

PAN, Warszawa 1993.
3

J . Olędzki, Murzynowo. Znaki istnienia i tożsamości

1 (18) PD1P

BARBARZ?ilCA

IFiS

kulturalnej mieszkańców wioski nadwiślańskiejXVIII-XX

w.,

W U W , Warszawa 1991.
„Jestem antropologiem - to znaczy, że mam za sobą
doświadczenie terenu. Mogę rozważać różne kwestie na
poziomie antropologicznym, nie definiując siebie jako
antropolog. To jest może rzecz trzeciorzędna, ale mnie
czasem irytuje, jak wiele osób bardzo pochopnie używa
określenia »antropolog« sugerując, że ma za sobą pewien
grunt, którego nie ma". D . Hall, T. Rakowski, Potężne
zbiorniki znaczeń. Wywiad z Grzegorzem Godlewskim,
„(op. cit.,)" 3-4 (24-25) 2005, s. 6.
4

5

J . Olędzki, op. cit.,s. 154-156.

�Kamil Pietrowiak

54

Jak powiada Olędzki, historia o w ę d r u j ą c y m
przez wieś gównie - p o z w ó l m y sobie na ujawnienie
danych osobowych głównego bohatera utworu jest znakomitym przykładem właściwej niektórym
z m u r z y n o w i a k ó w „spostrzegawczości i zarazem
łatwości formułowania lapidarnych charakterystyk
człowieka" . Szczególnie interesujące jest zasto­
sowanie przez Szymczakową symboliki ludzkich
ekskrementów, który to zabieg pozwolił jej wyłu­
skać charakterystyczne cechy przedstawianych
w balladzie współmieszkańców. Olędzki w y r a ż a
to bardzo czytelnie- chodzi tu o zło w swym naiordynarniejszym materialnym wyrazie Autorce
udało sie rozpoznać osobowości współmieszkańców
stosując niezastąpiony wybiee skonfrontowania
ich ze złem" . Celem moich dociekań będzie przyj­
rzenie sie powyższei interpretacji ballady w świetle
orólnieiszych filozoficznych założeń
Muranowa
oraz kore,nońduiacvch z nimi rozważań zawar
6

7

v

rvrh

J4 y

u

inż n r a r v M a r v D o n c d a s C?v&lt;;tnśr
„ c L n i e dwa i v r a
żnne nrzez O l e d z k i e . n snnsrrzeżenia P n n i e Z z e
wvsreLiare iakn n i . L 7 n n l . n n w v hnharer balladv
w y s t ę p u ą c e j a k o pierwszoplanowybohater ballady
gówno £ może bowno.J jest w potocznej opinii
czymś złym, czy tez więcej, est „najordynarniejszym materialnym wyrazem zła 1 o drugie prawdę
o danym człowieku jego charakterze, wartościach,
motywacjach - m o ż e m y poznać w sytuacji, kiedy
musi on skonfrontować się z taką czy inną formą zła.
Uznając gówno za składnik szerszej kategorii
brudu i odnosząc się do wspomnianej pracy Douglas,
zakładam ogólnie, że w najprostszym ujęciu jest
ono tym, co nie jest na swoim miejscu . Pojęcie
bycia i nie-bycia na swoim miejscu zakłada, iż ist­
nieje „zbiór uporządkowanych relacji i naruszenie
tego porządku" . Przyjęcie owego twierdzenia jest
wskazane z dwóch powodów. Po pierwsze, pozwala
w klasvrznei

JrmM

P u n k t e m onarcia

wykroczyć poza, nieprzydatne w tym wypadku,
rozumienie czystości i brudu w odniesieniu do ludz­
kiego ciała i związanych z tym praktyk higienicz­
nych . Po drugie, kieruje wprost do bronionej przez
Olędzkiego „tezy o warunkowaniu istnienia przez
doświadczenia o charakterze dezintegracyjnym (...),
związane z tym cierpienie, poczucie nicości czy
zła, ale też zdolności miłosierdzia, współczucia" .
Konieczne jest jednak w tym miejscu pewne uści­
ślenie. R ó w n o l e g ł e do siebie pojęcia czystości/
brudu, porządku/nieporządku, integracji/dezinte­
gracji nie będą odnosić się tu do sp rawnego funk­
cjonowania zaerożeń i niespójności daneeo systemu
społeczneeó lecz do studiowaneeo przez autora
kardynalneeo zaeadnienia jakim jest - osobo­
wość sam człowiek albo mówiąc inaczej osobo
w o ś ć ' k o n k r e t n y c h osób i osobowość konkretnej
zintegrowanej zbiorowości"
Co wiecei mimo
wvrażonvch wnrosr insniradi wvnikami badań
J z o n v r h z k r e L amervkań kiei szkołv knhnrv
i osobowości" Olędzki nie anal znie L n o s r k o
wego ludzkiego'życia i doświadczenia w odniesieniu
10

11

12

_

8

9

6

Ibid.,*.

154.

7

Ibid.,s.

156.

8

M . Douglas, Czystość i zmaza, tłum. M . Bucholc, PIW,

Warszawa 2007, s. 77.
9

Ibid.

i e d v n i e d n f n r m n i a r e i ie k i i l t n r v — 7tn7nnei r a ł n ś r i

jedynie do tormu ącej je kultury - złożonej całości
mującej ogol n a w y k ó w nabytych w obrębie
społeczeństwa . Udnosi je również do wziętych
jak sądzę na poważnie, egzystencjalnych i escha­
tologicznych kategorii istnienia i tożsamości, bycia
i posiadania . Wzięcie na poważnie oznaczałoby
tu rozumienie konkretnych ludzi, czy tez bardziej
1 0

Por. G . Vigarello, Czystości brud. Higiena ciała od

średniowiecza doXX wieku, tłum. B. Szwarcman-Czarnota,
W.A.B., Warszawa 1996.
1 1

J . Olędzki, op. cit, s. 18.

12

Ibid.,*.

13

Ibid, s. 352-353.

11.

A. Kłoskowska, Różnorodność wzorów kultury i funkcje
antropologii kulturalnej, [w:] R. Benedict, Wzory kultury,
tłum. J . Prokopiuk, P W N , Warszawa 1966, s. 38.
1 4

„ W pracy swej przyjmuję rozdzielność między istnieniem
i tożsamością. Tym samym traktuję jako odrębne, chociaż
wzajemnie warunkujące się, stany określane przez te pojęcia. Jako
tożsamość uznawana będzie integralność i niezawisłość osoby.
Jednocześnie stan ten kwalifikowany będzie za niższy w stosunku
1 5

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�Na marginesie Murzynowa Jacka Olędzkiego

patetycznie - samego człowieka i jego kulturowych
u w a r u n k o w a ń , w świetle przejmującej tajemnicy
ludzkiego bycia w świecie, dobra i zła, Absolutu
i Nicości, życia i śmierci . M a j ą c w pamięci przyjęte
tu założenia, przejdźmy do ogólnego omówienia
treści ballady.
16

Idąc za wskazówkami Douglas, można zaryzy­
kować przypuszczenie, że pomieszanie i dezorien­
tacja m i e s z k a ń c ó w Murzynowa, spowodowane
niespodziewaną wszechobecnością gówna w ich wsi,
wynikło z naruszenia praktykowanego dotychczas
porządku dnia codziennego, a także z zagrożenia
w e w n ę t r z n e j organizacji i integracji poszczegól­
nych osób, które zostały z g ó w n e m skonfronto­
wane. Jest ono tu czymś szkodliwym i wrogim, bo
wyprowadzającym z opartej na rutynie harmonii
wartości i zachowań, jest czymś „zakłócającym lub
n a r u s z a j ą c y m klasyfikacje do k t ó r y c h jesteśmy
przywiązani" podważającym budowana w trudzie
i uparcie bronioną tożsamość. Wrażenie zakłócenia
porządku potęguje obdarzenie kału animistycz¬
nymi ( uciekło" Doleciało" wędruje") czy wręcz
antroDomorficznymi cechami"( uieło sie ood boki"
zamvśliło sie" o m r o o m n i a ł o sobie") Bvcie nie
'ńa swoim miei'scu" oznacza ru rakże bvcie czvmś
czvm nie n o w i n o sie bvć Fkskremenrl nrzvimn'
i J e ludzkie właściwości iawia sie iako no J ć nie
z reco świara sraia sie - z a L J n W ro s i e r d z e n i e
-lokalna o w i a n a skarolo J . n L L r n h i e
Lmi
17

Tl

l1

iną sposób okieiznac,
Tn
T o w a ć , zrozumieć.
czego me
unn o r m
Łączy się to ze wskazanym przez łotra Kowalskiego
dwuznacznym statusem taksonomicznym wszelkich
n

r

55

wydzielin ludzkiego organizmu: „z jednej strony
jako produkt ciała człowieka są ciągle jego cząstką,
z drugiej zaś - jako że zostały j u ż wydalone, zdają się
być zupełnie odrębnym przedmiotem" . W odnie­
sieniu do pojęcia tożsamości owo nieoczekiwane
spotkanie stawia wobec konieczności odpowie­
dzenia na pytanie: Czy to jeszcze ja, czy j u ż nie ja?
I dalej, idąc za interpretacją Olędzkiego: Czy zło jest
we mnie, jest częścią mnie? Czy też jest dla mnie
czymś obcym, wobec mnie zewnętrznym?
18

Odwiedzające mieszkańców Murzynowa gówno
jest dostępnym doświadczeniu wyrazem nieokre­
śloności, chaosu, a zatem zaprzeczeniem ludz­
kiego, czyli kulturowo ustanowionego i zbudo­
wanego na jednoznacznych kategoriach, ładu. Jak
powiada Kowalski, „ekskrementy jako substancje
hybrydyczne spełniały w wielu kulturach niezwykle
istotną funkcję, ponieważ poświadczały niepokojącą
obecność w ludzkiej ekumenie elementów Innego
Świata, w k t ó r y m nie obowiązują
jedno¬
znaczne
zasady taksonomiczne" . Na różnorodne
wartościowanie ekskrementów wskazuje również,
pracujący na źródłach etnograficznych i folklo¬
rystycznych Zbigniew Libera- defekacja i kał sa
traktowane'jako synonimy brudu smrodu nie
oorzadku błota nieczystości a stad i grzechu zła
szoetoty"- W ludowej wizii świata bywały one rów'
nież łączone z uosobieniem zła - diabłem którego
naruralnvmi cechami iako złego ducha nrzvbierafa
cego ciało sa brud smród i'szpetota Diabeł śmierdzi
kałem i kałem obrzuca nn księdza i minisrranrów
noH, as e o ™ o w a n f a K a L sa ohrwaane
C
ITrZZLr,
2s^arowana
n i tn ikn a Ttn,
Z T^7 .esT
piekielnym
łajnem śmierdzi
A. drugiej strony
kal jest widoczną oznaką zdrowia i śluzy zdrowiu.
Nie należy dziecku zabraniać jesc kału, bo to na
19

7

do istnienia, które można określić jako zbratanie się z innymi
i sobą, a w przypadku omawianej kultury również z Bogiem".
J. Olędzki, op. cit, s. 17.
„Im więcej wiemy o religiach pierwotnych, tym jaśniej
widzimy że w ich strukturze symbolicznej jest miejsce na
medytację nad wielkimi zagadkami religii i filozofii. Refleksja nad
brudem także wymaga refleksji nad wzajemnymi relacjami ładu

O T

l

7 TTT

1 6

i nieładu, kształtu i bezkształtu, życia i śmierci. Wszędzie, gdzie
idee brudu są wysoko ustrukturyzowane, ich analiza odkrywa
splot tego typu głębokich wątków". M . Douglas, op. cit, s. 49.
17

Ibid., s. 77.

1 (18) PD1P

1 8

19

Ibid, s. 125.

Z . Libera, Rzyć, aby żyć, Liber Novum, Tarnów 1995,
s. 168.

2 0

21

BARHARZYm

P. Kowalski, Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie,

P W N , Warszawa 2007, s. 124.

Ibid.

�Kamil Pietrowiak

56

jego zdrowie" ; „ekskrementy niosą ze sobą idee

- zło, uzupełniona bardziej sprecyzowanymi, usta­

płodności, bogactwa i szczęścia. »Gdzie gówno, tam
chleb. I m gówno większe, tym kłos pleńszy«. Obok

lonymi podczas badań terenowych orientacjami:
„dobroczynienia - złoczynienia, nieoszukiwania -

gnoju (...) są one wykorzystywane w magii miłosnej
jako afrodyzjaki, jako medykamenty przeciw impo­

-

tencji, bezpłodności" .

zdarności - niezdarności, dbałości - niedbałości" .

22

23

oszukiwania, mądrości - roztropności, ryzykowania
nieryzykowania, nieschlebiania -

schlebiania,
26

M a j ą c na uwadze właściwą postrzeganiu eks­

Zasadniczo, nauką, którą m o ż n a by wyciągnąć

k r e m e n t ó w ambiwalencję oraz przypisywanie i m
danej wartości w zależności od kontekstu ich użycia,

z opowiadanej przez autora historii, byłoby stwier­
dzenie, iż to, k i m jesteśmy - k i m jesteśmy jako

przejdźmy do drugiej, płynącej z lektury Ballady

ludzie - okazuje się dopiero podczas konfrontacji ze

o g..., nauki Olędzkiego, a mianowicie do stwier­
dzenia o możliwości czy wręcz niezawodności roz­

złem. Samo zło może być tu rozumiane na wiele spo­
sobów - jako nieszczęście, bieda, choroba, pokusa,

poznawania osobowości i cech charakteru danych
osób poprzez konfrontowanie ich z bardziej lub
mniej konkretnymi przejawami zła. Jak powiada
autor, charakterystykę poszczególnych osób wyraża
w balladzie „przedmiot schwytany w obronie przed

zły zamiar, grzech, kradzież, kłamstwo czy zdrada.
Nie jego forma jest jednak najistotniejsza, lecz
reakcja osoby, która musi się z n i m zmierzyć. Zło
w balladzie murzynowskiej wywołuje sprzeciw, obu­
rzenie („Karasiewiczowa wyleciała z rzeszotem"),

nieszczęściem rodzaj okrzyku czy jakieś najbardziej
skrótowo przedstawione zachowanie" . Skrótowy
opis może o b e j m o w a ć wykonywany przez dana
osobę z a w ó d (stolarstwo krawiectwo) poziom
iei gosoodarności iei uoodobania i nałogi (oiiań

p r z e r a ż e n i e ( „ M a ł k o w s k i w y l e c i a ł z domu",
Zapedowska zrobiła krzyk wielki") lek ( Trojak
przeląkł sie") szaleństwo ogłupienie' ( Stasiak fika
koziołki") zaradność odwagę ( Zygmunt chciał
wsadzić do wychodka"' StryiozłaDał obręczy") cie

stwo), cechy charakteru (tchórzostwo, gwałtówność ooczucie humotu odwaga") Reakcia na otzv
bvcie kału - nottaktowana wnrosr iako reakcia n a

kawość i soryt ( Tadzió"sie ovta / Gdzie sie g uro
dziło") Zdarza sie iednak że trafia ono naoodatny
gtunt ( U labłkowskich mvśleli że ru bułka »)
K o n k r e r n a reakcia na zło sraie sie rn z iednei srronv
właściwvm każdei z osób snosohem
sobie

24

zło

-

niawnia

żarem

naihardziei

cechv n o s z c z e g ó l n w h
króre znane
7

m

J

7

i

p

n

n

v

(

bvłv

4 ,

w

roznoznawalne

meszkańców

Mnrzvnowa

dobrze anrorce balladv z a r ó w n o
m

,

n a H ™ ™

nJwierruwrh

z codziennych, wręcz nadzwyczaj przyz emnycn,
jak odświętnych sytuacji, ^echy te b a d a ł y się
na swoiste stereotypy osobowe i byty, zdaniem
Olędzkiego „rozważane przede wszystkim w kate­
goriach spoleczno-etycznych, a następnie sprawno­
ściowych (zdolności motoryczne jednostki) i moż­
liwości kreacyjnych w swym naj bliższym otoczeniu
(w obejściu i na polu) . odstawową miarą opi­
sywanych atrybutów charakterologicznych i wyni¬
k a j ą c y c h z nich z a c h o w a ń jest opozycja dobro

n ivLk i i

7

wowe cechy charakteru, wady i zalety, słabości
i talenty. Mające przed nami zewnętrzne zagrożenie,
napotkana sytuacja czy poczucie własnej memoralnosci wymusza bycie_ osobą, wzmaga drama­
tyzm konieczności podejmowania samodzielnych
decyzji i działania. Odwołując się do analizowanych
przez Winrneda Menmnghausa myśli jean-laula
Sartre a i Emmanuela Leyinasa, można zaryzykować
stwierdzenie, ze przedstawiony w balladzie wstręt

22

Ibid., s. 163.

23

Ibid, s. 165.

24

J . Olędzki, op. cit., s. 154.

26

Ibid, s. 157.

25

Ibid.,s.

27

M . Douglas, op. cit, s. 80.

156.

leni

z z a c J I i a c v m i iei wewnerrznei snóiności anoma
liami i r
n i e i e L ™ W ?
Hm.iei
iiam przypadkami niejednoznacznymi z drugiej
zas, lustrem u w y d a t n i a j ą c y m najbardziej podsta­

BARBARZVHCA

1 (18) PD1P

�wobec symbolizujących zło ekskrementów „prze­
staje pełnić funkcję przede wszystkim tamy psy­
chicznej czy negatywnego stymulatora. Jego nieod­
parta obecność odnosi się j u ż tylko do mnie samego
»jak coś absolutnego« - jako doświadczenie mojej
własnej »egzystencji s a m e j « " . Warto wspomnieć,
że Moses Mendelssohn i Immanuel Kant podobnie
definiowali wstręt, będący w e d ł u g nich w kon­
tekście estetyki „ » c i e m n y m « doznaniem, które
w tak kategoryczny sposób jest wskaźnikiem »rzeczywistości«, że przełamuje rozróżnienie »rzeczywiste - wyobrażone«, a tym samym warunek iluzji
artystycznej o d c z u w a m w s t r ę t
zatem
doświadczam
czegoś
j a k o 'bezwa¬
runkowo rzeczywistego
(nigdy jako
28

-

s z t u k i ) " . Rozpatrywanie doświadczenia zła jako
swego rodzaju pomostu wiodącego ku rzeczywi­
stości, ku prawdzie, prowadzi na powrót do bro­
nionej przez Olędzkiego, inspirowanej dokonaniami
Kazimierza Dąbrowskiego , tezy „o warunkowaniu
istnienia przez doświadczenia o charakterze dezintegracyjnym (przede wszystkim dezintegrację pozy­
tywną), związane z tym cierpienie, poczucie nicości
czy zła, ale też zdolność miłosierdzia, współczucia" .
2 9

30

31

Pozostaje jednakże pytanie: Dlaczego w murzynowskiej balladzie, wędrujące po wsi gówno omija
albo, lepiej powiedziawszy, nie napotyka osób sta­
tecznych? Dla uściślenia, „termin stateczny posiada
2 9

Ibid., s. 16. Podkreślenie w oryginale.

K. Dąbrowski, Dezintegracjapozytyuma, PIW, Warszawa 1979;
idem, Trud istnienia, Wiedza Powszechna, Warszawa 1986.

3 0

2 8

W. Menninghaus, Wstręt.

Teoria i historia, tłum.

G . Sowiński, Universitas, Kraków 2009, s. 433.

1 (18)

PD1P

BARBARZmA

3 1

J . Olędzki, op. cit.,s.

18.

�Kamil Pietrowiak

58

najwyższą kwalifikację dodatnią. Oznacza on czło­
wieka zrównoważonego, wiedzącego dobrze, do czego
dąży (...). Stateczny uchodzi zdecydowanie za czło­
wieka dobrego, życzliwego innym, nieraz kosztem
własnym. Nie należy bynajmniej do lękliwych, to
osobnik przez całe swoje życie ryzykujący wciąż nowe
przedsięwzięcia. Uchodzi też za uosobienie zarad­
ności i dbałości. Statecznych musi cechować pogoda
ducha (optymizm), chociaż nie wesołkowatość" . Do
takich postaci należeli, nie pojawiający się w balladzie,
Jan Małkowski i Hipolit Kowalski, osoby niezwykle
cenione i szs.now3.ne przez Olędzkiego. Dlaczego
zostało i m odmówione dobroczynne spotkanie ze
złem Dlaczego nie było i m dane stanąć w i ego
obliczu przejrzeć sie w nim dowiedzieć sie poprzez
nie czegoś o sobie?
'
32

5

Nasuwa się tu pewna odpowiedź. Cechująca nie­
których z mieszkańców Murzynowa stateczność jest
wyrazem ich stosunku do życia, ich świadomości
istnienia, która „określa stany niewyrażalne, niewy­
powiedzianą rzeczywistość bytu (bycia), przemożnego
doświadczania swego j a duchowego ponad przywiązanie
materialne i stany pospolitego dysponowania dobrami
przyziemnymi" . Osoby stateczne, osiągnąwszy
zawczasu najwyższy poziom procesu pozytywnej dez­
integracji, nie potrzebują już negować owej, nigdy nie
znikającej, „resztyżycia, która nie mieści się w schludnie
przyjętych kategoriach i wciąż domaga sie uwagi"
nie potrzebują z nia walczyć czy przed nia uciekać'
albowiem jest ona dla nich jednym z przejawów wymy­
kającego sie lorice porządku wszechrzeczy - istnienia
Stateczność zatem bedac realizacja społecznego wzoru
osobowości byłaby zarazem Jego przekroczeniem
wyjściem ku knnacym energie obrzeżom i obszarom
pozbawionym społecznie nadanej struktury
33

34

35

Jak referuje Waldemar Kuligowski, wedle
poglądów Normana Denzina „etnografia stanie się
w najbliższej przyszłości działalnością moralną, ale­
goryczną i terapeutyczną. Jako nauka jest bowiem
czymś więcej, niż tylko zapisem ludzkiego doświad­
czenia - etnograf pisze maleńkie historyjki moralne,
gawędy, które znaczą jeszcze coś ponad tradycyjną
dla antropologów celebrę różnic kulturowych" .
W mojej ocenie Murzynowo Jacka Olędzkiego jest
doskonałym potwierdzeniem powyższych przewi­
dywań, więcej nawet - jest ich wyprzedzeniem.
Badawcza i pisarska metoda Olędzkiego polega na
wyszukiwaniu drobnych, z pozoru nie wiele znaczacych szczegółów z życia badanej społeczności
oraz czynieniu z nich dających do myślenia detali
etnograficznych oglądanych często w perspektywie
pytań fundamentalnych ostatecznych ? Wiąże sie
to być może z Jego zanotowanym orzez Wojciech!
Marchlewskiego nrzekonaniem że doświadczenia
wvnikaiare ze snórkań Olędzkiego hadarza z innvmi
Z ź m i sranowia asnmnr do mówienia o n r a w d a r h
ogólnoludzkich" .1 choć sam Olędzki
zaliczałsiebie
dn kareonrii h a d a r ™ , fanra.ia knnrrnlnwana nie
ka egom badaczy f a n t a z j ą kontrolowana mewybujalą , pytanie,
ile opowiadane przez niego
historyjki moralne mówią o życiu mieszkańców
Murzynowa, na ile zas o jego własnej osobie i poglą­
dach na sprawy istnienia, pozostanie z konieczności
bez odpowiedzi, lodobny los musi spotkać wątpli­
wość, na He dobiegająca do końca analiza Ballady
og... relacjonuje i od-twarza intencje Olędzkiego, na
i e zas jest juz odległą od nich prze-tworczą fantazją
(kontrolowaną?) piszącego te słowa autora.
36

3

38

3 6

W. Kuligowski, Antropologia refleksyjna, Wyd. Poznańskie,

Poznań 2001,s. 125.
„Fakty te o czymś świadczą. D l a badacza poszukującego
wielkiej teorii nie mają one większego znaczenia. D l a mnie
przedstawiają jednakże godny odnotowania szczegół",
Olędzki, op. cit, s. 194. Por. także: W. Caban, Tematy
nieobecne: Moje wieczorne spotkania z Jackiem Olędzkim
3 7

32

Ibid., s. 158.

33

Ibid., s. 314.

3 4

M . Douglas, op. cit., s. 192.

35

Ibid, s. 149.

w Murzynowie, „Etnografia Nowa" 2 2010, s. 45-50.
W. Marchlewski, Wmnichęgo...
O metodzie badawczej
Jacka Olędzkiego, „Etnografia Nowa" 2 2010, s. 126.
3 8

39

Ibid.,*.

124.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�Na marginesie Murzynowa Jacka Olędzkiego

Postscriptum
W opowiadanej przez Olędzkiego historii uderza
jeszcze jeden szczegół, niosący w sobie nieco bardziej
sprecyzowaną, a wręcz specjalistyczną nadzieję. Jest
nim wypowiedziana nieśmiało wzmianka: mimo iż
w latach prowadzonych przez niego badań nie było
we wsi szkoły i funkcjonującego w niej zespołu sce­
nicznego, „murzynowska ballada żyje, co i raz wzbo¬
gacana o nowe wiadomości. Na przykład: opiekun
wioskowego muzeum przedstawiony zostaje jako

59

osobnik »wielce zdziwiony, po co g... przyszło w te
strony«, ale również jako Pan Jacek, co »zapraszag...
na ławeczkę, a ono myśli o ucieczce«" . Nie trzeba
d o d a w a ć , że opiekunem wioskowego muzeum
był sam Olędzki. Jest to dla mnie jeden z wielu
odnalezionych w Murzynowie, dodających otuchy
d o w o d ó w celowości i zasadności uprawiania tere¬
nowej, gruntownej i rzetelnej, a zarazem bardzo
ludzkiej i osobistej - angażującej całą osobę badacza
- etnografii . Bo jednak coś z tego zostaje. C h o ć b y
na c h w i l ę .
40

41

42

FOT. P. S Z U B A

Reflections Around Jacek Oledzki's
Murzynowa
A fundamental inspiration for this article is
Jacek Oledzki's Murzynowa, one o f the most
important works in Polish ethnography. By
analysing Ballada o g... (BalladAbout
Shit),
a funny rhyme noted by Olędzki during his
long-lasting research in the eponymous village,
the author attempts to present a characteristic
way o f using and interpreting o f ethnographic
detail. The analysis is based on the notions o f
purity/dirt, order/chaos borrowed from the
classical work o f Mary Douglas, Purity and
Danger, as well as on the main existential and
philosophical assumptions of Murzynowo:

4 0

J . Olędzki, op. cit., s. 156.

Por. J . Tokarska-Bakir, Dalsze losy syna ,
Projekt etnografii nieprzezroczystej, „Polska Sztuka Ludowa"
1 1995, s. 20-21.
4 1

4 2

Por. M . Machowska, M . Kwiecińska,

Murzynowa pamiętają

Jacka Olędzkiego?

mieszkańcy
Raport z

badań

terenowych, „Etnografia Nowa" 2 2010, s. 143-157.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11320" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11298">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/690ca07bb965ee0be0e4e5a32e767de0.pdf</src>
        <authentication>2282f4cf34a654b7db95b9620b83bd20</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134890">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5637</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134891">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134892">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134893">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5240</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134894">
                <text>Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum/ Barbarzyńca 2012 nr1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134895">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.41-51</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134896">
                <text>Zysiak, Agata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134897">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134898">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134899">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134900">
                <text>A g a t a

Zysiak

Łodzianka, doktorantka w Katedrze Socjologii Kultury na Uniwersytecie Łódzkim,
stypendystka MNiSW oraz Uniwersytetu wTartu (Estonia).Wspórzałożycielka
i przewodnicząca Stowarzyszenia Topografie (www.topografie.pl), członkini zarządu
Polskiego Towarzystwa Historii Mówionej.

Kolekcjonerzy wspomnień
w cyfrowym archiwum
Wprowadzenie

Moc słowa

Ramy nowych technologii, zwłaszcza Internetu
i Sieci 2.0, okazały się istotnym wsparciem dla ogło­
szonej w latach 90. ofensywy pamięci - wzmocniły
archiwizacyjną manię gromadzenia wszystkiego, zde­
mokratyzowały i spopularyzowały genealogię oraz
historie mówione. W centrum tych procesów stoi
ludzkie życie jako świadectwo, jako historia, jako kod
zero-jedynkowy. Uobecnienie cudzego doświadczenia,
zapewnienie jednostkowemu losowi upamiętnienia,
z etycznego punktu widzenia staje się najcenniejszym
darem i centralną kategorią wielu internetowych ser­
wisów projektów historii mówionej jednym słowem
Historii 2 0 k t ó r e j - w odróżnieniu od historii rze­
czywiste j "'-znacznie bliżej do nurtów niekonwencj onamych niż akademickich.

Opowiadanie od zawsze odgrywało uświęconą
rolę w naszej kulturze: nie zagrożone pojawie­
niem się pisma (a jedynie przez nie utrwalane),
jest centralną kategorią ludzkiej komunikacji. Nie
raz w dziejach naszej kultury padały mocne okre­
ślenia, ustanawiające rolę opowieści, jak słynne
stwierdzenie Rolanda Barthesa, iż „opowiadanie
jest międzynarodowe, ponadczasowe, ogólnokulturowe, jest wszechobecne jak życie" . Narracja jest
metakodem o charakterze uniwersalnym:

Kluczowe są późniejsze losy zdeponowanej opo­
wieści. C h o ć sam akt jej zapisywania niesie ogrom
znaczeń, jest on jedynie momentem. Po n i m opo­
wiadanie trafia do bazy danych, zalega wśród tysięcy
bitów podobnych sobie treści. Czy będąc ekspo­
natem w muzealnej gablotce, teczką w archiwum,
jest jednocześnie wciąż żywą opowieścią czekającą
na odbiorcę?

1

Odruch opowiadania jest tak naturalny, a forma nar­
racyjna tak dalece nieuniknionaw przypadku jakiego­
kolwiek opisu wydarzeń zgodnego z ich rzeczywistym
przebiegiem, że narracyjność mogłaby wydawać się
problematyczna tylko w kulturze, w której byłaby
nieobecna .
2

R. Barthes, Wstęp do analizy strukturalnej opowiadań,
tłum. W. Błońska, [w:] M . Głowiński, H . Markiewicz (red.),
Studia z teorii literatury. Archiwum przekładów
„Pamiętnika
Literackiego", t. I, Ossolineum, Wrocław 1977, s. 156.
1

2

H . White, Znaczenie narracyjności

dkprzedstawiania

rzeczywistości, [w:] idem, Poetyka pisarstwa historycznego, tłum.
M . Wilczyński, Universitas, Kraków 2000, s. 135.

1 (18) PD1P

BARBARZ?IICń

�Agata Zysiak

42

Jednym z apologetów powieści o własnym życiu
jest Philippe Lejeune, badacz autobiografii i założy­
ciel Stowarzyszenia na rzecz Autobiografii i Spuścizny
Autobiograficznej (APA - L'Association pour ÏAutobiographie et le Patrimoine
Autobiographique).
Stowarzyszenie od 1992 roku zbiera niepublikowane teksty autobiograficzne, które następnie są
oceniane przez grupy czytelnicze wewnątrz stowa­
rzyszenia. Każda nadesłana autobiografia jest czy­
tana i archiwizowana w zasobach organizacji. D l a
Lejeune'a autobiografia jest kluczem do tożsamości:
jeśli chodzi o fakt że tożsamość indywidualna
zarówno w oiśmiennictwie lale i w zvciu. tworzv sic
dzięki opowiadaniu to nie znaczy to bynajmniej że
mieści sie ona w świecie fikcji" - to w autobiografii
tworzy sie tożsamość narracyjna na której orzecież
o o W a całe nasze życie Ooowiesc o życiu est także
aktem uobecnienia, otwarcia i dialogu. Nie musi
ona t r a n s m i t o w a ć orawdv która jako kategoria
naukowa w ogóle nie może mieć zastosowania do
tego typu opowieści Jest natomiast mostem rzu3

noza

iednosfkowa

zamknięta

nodmioto

wość na zewnątrz w kierunku Innego
Autobiografie nie są przedmiotami estetycznej kon­
sumpcji, lecz społecznymi środkami ludzkiego po­
rozumienia (...). Autobiografia została stworzona po
to, aby przekazać uniwersum wartości, wrażliwość na
świat, nieznane doświadczenia - i to w ramach relacji
osobistych .
4

Opowiadanie gra podwójną rolę - jest uniwer­
salną czynnością, metaprzekazem doświadczenia,
ale jednocześnie zawsze pochodzi od konkretnej
osoby. W akcie tworzenia zawsze jest obecny ele­
ment osobisty - własny, ale przecież często powta­
rzalny. Tak jak całe d o ś w i a d c z a n i e w ł a s n e g o
życia jest zawieszone m i ę d z y potrzebą poczucia

3

P. Lejeune, Wariacje na temat pewnego paktu.

O autobiografii, tłum. W. Grajewski, S. Jaworski, A . Labuda,
R. Lubas-Bartoszewska, L W r s i t a s , Kraków 2007, s. 5.
4

Ibid., s. 18.

wyjątkowości i jednostkowości, a poszukiwaniem
wspólnoty i typowości, tak i biografia zawieszona
jest między tym, co wyjątkowe, a tym, co wspólne.
Lejeune konstatuje: „Bolesna to myśl, że jednostka
jest faktem seryjnym, oryginalność zaś - kodem" .
Dla badaczy ludzkich opowieści to właśnie ta seryjność jest stopniem, po k t ó r y m mogą się wspiąć k u
szerszej refleksji społecznej, wyjść poza. monadyczność jednostkowego doświadczenia, p o k u s i ć się
o generalizacje.
5

W laboratorium
M y ś l ludzka w ostatnim stuleciu zdaje się być
zdominowana przez kolejne zwroty i renesans roz­
maitych pojęć - nie inaczej stało się z opowieścią
o w ł a s n y m życiu - autobiografią. Opowiadanie
pełniło od zawsze ważne funkcje społeczne, przez
wieki korzystano z wiedzy świadków wydarzeń grecki histor to właśnie świadek, sędzia, ten, który
wie (figura naocznego świadka jest zaś często wyko­
rzystywanym chwytem retorycznym). W i l h e l m
Dilthey twierdził, iż najpełniejszą formą wypo¬
wiedzi historiograficznej jest autobiografia B y ł
jednak moment w k t ó r y m opowiadanie zatraciło
swoja istotę o d r y w a j ą c sie od m ó w c y Lejeune
zauważa, iż atmosfera lat siedemdziesiątych pozo¬
s t a w a ł a wroga autobiografii iako gatunkowi
Ogłoszono śmierć autora a oodmiot indywidualny
stał sie iluzia Rzeczywistość bvła iuż tvlko efektem
tekst,, Wszvstko bvło fikcia"Mednak wraz z „nra
womocnianiem się historii m e n t a l n o ś c i i ofensvwa narrat~vwi7mn antohioprafia zaczęła nrze7vwać
o Ł e n i e ^ n o w i e ś ć o ludzkim żvciu s t a n i e
renrralna k a r e L a Hla b i s l i i n H H n l n e i k r ó j
centralną Kategorią Ola Historii oaaomej Której
zainteresowania biograhą wynikają z potrzeby, czy
nawet powołania historyków do »oddania-sprawie6

5

Ibid,

s.219.

J . Topolski, Jak się pisze i rozumie historię. Tajemnice narracji
historycznej, Wyd. Poznańskie, Poznań 2008, s. 8.
6

7

P. Lejeune, op. cit, s. 284.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

dliwości-dziejowej« (...) i wywołania na pierwszy
plan historiografii ludzi z grup społecznych dotąd
przez nią zaniedbywanych" .
8

Momentalnie dostrzeżono ryzyko, nie dla
modelu uprawiania nauki, ale dla zachowania war­
tości biografii poddanej badaniu. C h o ć rzeczywi­
ście ilościowe, statystyczne analizy indywidualnych
opowieści mogą budzić wątpliwości, to jednak sta­
nowisko Daniela Bertaux można uznać za skrajne.
Bertaux uważa, iż należy odrzucić j a k ą k o l w i e k
analizę źródeł ustnych, g d y ż jako „świadectwo
jedyne, niezastąpione, totalne i uniwersalne" odtwa­
rzają one „to, co zostało przeżyte" . Opowieści
o życiu przydaje to wręcz mistycznego rysu - jest
ezoteryczna budzi l ę k Autobiografia fascynuje
ale boimy sk kontaktu z nia Próbujemy powe­
tować sobie jej urok unikając odpowiedzialności"
Większość badaczy podchodzi do biografii i auto'
biografii z mniejszym pietyzmem i służą i m one
iako źródła wiedzy o interoretacii świata Zresztą
ak zauważa Lawrence Stone radykalne o o d e i ś d e
B e r t a u x może donrowadzić do nowroru czvs ego
kolekrionersrwa do onowiadania hisrorii rvlko dla
nie samei" T b o ć n r z e H e ż z ie.o n e r s n e k L v nie
9

10

11

ma w tym nic złego
Opowiadanie jednoznacznie łączy się nie tyle
z historią oddolną, co przede wszystkim z historią
mówioną. Przyjmując perspektywę socjologiczną,
w historii mówionej nie szuka się faktów, tego, jak
naprawdę było, lecz tego, „co i jak jest przez roz­
m ó w c ó w pamiętane i opowiadane, jak to oceniają,
jaki sens przywoływanym zdarzeniom przypisują" .
12

M . Kurkowska-Budzan, Historia zwykłych łudzi.
Współczesna angiehka historiografia dziejów społecznych,
Historia Iagiellonica, Kraków 2002, s. 162.

8

9

Ibid, s. 76.

1 0

P. Lejeune, op. cit., s. 284-285.

1 1

L . Stone, The Revival of Narrative Reflections on a New OU

43

Biografie nigdy nie będą surowymi danymi {raw

data) i nie mogą podlegać analogicznej do nich
ocenie. Alessandro Portelli, klasyczny j u ż badacz
historii m ó w i o n e j , każde świadectwo traktuje jako
subiektywny akt pamięci, który może odbiegać,
i tak dzieje się zazwyczaj, od ścisłych standardów
wyznaczających prawomocność materiału badaw¬
czego. Należy od razu dodać, że „błędy, prze rys owania, mity mogą zaprowadzić nas ponad fakty - do
znaczeń, jakie rozmówcy i m przypisują, po to, by
nabrały sensu w ich opowieściach" .
13

W a ż n y m etapem w rozwoju historii mówionej
było przeniesienie uwagi z tematu poruszanego
przez świadka na jego osobę: wówczas większe zain­
teresowanie zyskała biografia. Skupienie na historii
życia oznaczało jednocześnie zbliżenie do socjologii
jakościowej. Bardziej „tradycyjny" kierunek śledził
odbicia obiektywnej rzeczywistości w relacji mówią­
cego i pozostawał zorientowany raczej na społeczny
kontekst jednostkowych losów, procesów społecz­
nych determinujących życie jednostki, powiązań
między życiem a strukturą i zmianą społeczną .
14

Nowsze podejście, obecnie występujące równo­
legle, zwracało większą uwagę na procedury inter­
pretacyjne służące tworzeniu biografii, wytwarzania
opowieści o życiu. Narracja odrywa się od autora
i staje się przedmiotem badania. Ten kierunek roz­
wija się przede wszystkim w nurcie badań biogra­
ficznych (m. in. Gabriele Rosenthal, Fritz Schiitze).

Biografia 2.0
Rosnąca popularność projektów gromadzących
materiały historyczne, ze szczególnym uwzględ­
nieniem osobistych świadectw, to element wspo­
mnianej Historii 2.0, k t ó r a okazała się silnym

History, „Past and Présent" 85 1979, cyt. za: M . Kurkowska-

Historia%20mowiona%20i%20wojna.pdf, 16.11.2010.

Budzan, op. cit., s. 119.

Ibid. Więcej na ten temat: A. Portelli, Death ofluigi
Trastulli and Other Stories: Form and Meaning in Orał History,
Sunny Press, Albany 1991, s. 2.

1 2

P. Filipkowski, Historia mówiona i wojna, Ośrodek

K A R T A , Warszawa 2005, s. 2. Tekst dostępny pod adresem:
http://ww.staff.amu.edu.pl/-ewa/Filipkowski.%20

1 (18) PD1P

BARBARZYilCA

13

1 4

P. Filipkowski, op. cit, s. 8.

�Agata Zysiak

44

impulsem do gromadzenia indywidualnych wspo­

staje się zabawą" . Kolejny: Where You There?

m n i e ń i opowieści o życiu. Dzięki takim portalom
jak prekursorski Veterans History Project , prezen­

zapowiada, że jest „ m i e j s c e m , gdzie k a ż d a opo­
w i e ś ć znajdzie wreszcie u w a g ę , na j a k ą zasłu­

tujący świadectwa osób uczestniczących w wydarze­
niach wojennych, każdy ma możliwość wypowiedzi,

guje", a k a ż d y u ż y t k o w n i k „jest w s p ó ł t w ó r c ą
w c i ą ż p o w s t a j ą c e g o cyfrowego projektu, zbie­

upublicznienia swojej małej historii czy sporu z tą

rającego wspomnienia w łatwo d o s t ę p n ą bazę

„ W i e l k ą Historią". Za p r z y k ł a d y m o g ą służyć
między innymi: The U.S. Latino &amp; Latina W W I I

bogatych m a t e r i a ł ó w historycznych" . O g l ą d
historyka zostaje dopełniony, a b y ć może nawet

Oral History Project - jak sama nazwa wskazuje

wyparty, przez ogląd u c z e s t n i k ó w zdarzeń - figura
naocznego ś w i a d k a jest bezspornym sposobem na

15

- „wypełniający lukę w historii drugiej wojny świa­

20

21

towej o doświadczanie pokolenia Latynosów" - czy
Greek American Experiences Between Two Cultures

dodanie w i a r y g o d n o ś c i .

- „dający możliwość Amerykanom greckiego pocho­
dzenia nagrywania i dodawania opowieści, anegdot
i osobistych historii" . Na wymienionych stronach
mają zostać zgromadzone liczne biografie, wspólnie

projekty historyczne, może świadczyć o rzeczywi­
stym wzroście zainteresowania własną przeszłością.
Tysiące u ż y t k o w n i k ó w chcących przekazać swoją
opowieść najlepiej zaświadcza, iż mówiąc o ofensywie
pamięci i renesansie autobiografii (o których dalej)

16

17

m a j ą c e s t w o r z y ć z r ó ż n i c o w a n y obraz historii,
przedstawianej jako określony zbiór, z a m k n i ę t y na
świadectwa pewnych grup (zawsze istnieje korpus
świadectw nie mieszczących się w doksie - np. świa­
dectwa antysemickie). Terapeutyczny wymiar nar¬
racji o życiu także znalazł odzwierciedlenie w sieci,
stanowi bowiem główną ideę projektu Story Corps,
którego podtytuł Rozmowa życia (The conversation
of a lifetime) wiele m ó w i Projekt ma na celu uho­
norować i uczcić cudze życie poprzez słuchanie"
oraz przypomnieć o wadze słuchania i uczenia sie
od ludzi wokół nas" Innym ciekawym projektem
iest serwis Memory Archive encyklopedia w s d o
m n i e ń o bliźniaczej do Wikioedii konstrukcji
18

19

Gromadzi on subiekrvwne relacje na remar obiek
tywnie" istotnych wydarzeń czy postaci
Inny serwis, Linkory, t ł u m a c z y : „każdy ma
wspomnienia. Dzielimy je z przyjaciółmi i rodziną
(...). Linkory to jedyne miejsce, które sprawia,
że zapisywanie, dzielenie i łączenie w s p o m n i e ń
1 5

1 6

Szeroki odzew, z jakim spotykają się internetowe

nie tworzymy jedynie intelektualnych konstruktów.
Przeszłość ma znaczenie, pamięć jest istotna i ludzie
chcą w ich tworzeniu uczestniczyć. Każdego dnia
mamyznimi do czynienia-z jednej strony przeszłość
nas fascynuje, z drugiej osacza. Aby poradzić sobie
z jej ciężarem, trzeba się na nią otworzyć - uczynić
przeszłość obecna Historia może być i jest uży¬
teczna ale iest przede wszystkim uzależniająca Hans
U Gumbrecht pisze nawet o fascynacji przeszłością
jako podstawie naszej kultury Nazywam to fascy
22

nacią ponieważ iest to pociąg do"czegoś co pozostaje
ooza racjonalnym wyborem i z czego nikt nie iest
w sranie nas w v L z v ć " 3 Skoro iuż dźwigamy na wła
snwh barkach nadzielę i winy minionych nokoleń
orzeknienwodknnien a leśli nasza relaHa z nrzeszło'
2

ŚHa ies J J L L

dziwić iż o g r o l n y wysiłek iest podejmowany prze!
'

1 7

http://chnm.gmu.edu/greekam/index.html, 16.11.2010.

1 8

http://www.storycorps.org, 16.11.2010.

1 9

http://www.memoryarchive.org/en/MemoryArchive,

16.11.2010.

o

7

7

)

Y

)

7Y

2 0

http://linkory.com/, 16.11.2010.

2 1

http://www.wereyouthere.com/page/about-us.php,

http://www.loc.gov/vets/about.html, 16.11.2010.
http://www.lib.utexas.edu/ww2latinos/index.html, 16.11.2010.

rak rradrzna ro n e można sie

16.11.2010.
H . U . Gumbrecht, Użyteczność historii (uobecnienie
i odkupienie), [w:] E . Domańska (red.), Pamięć, etyka
i historia, Wyd. Poznańskie, Poznań 2006, s. 125.

2 2

23

Ibid, s. 122.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�FOT. P. S Z U B A

szerokie grono osób, aby przynajmniej spróbować
osiągnąć ulgę - uzyskać odkupienie.
Teologiczny język, jaki towarzyszy m ó w i e n i u
o przeszłości, nie jest przypadkowy. Sformułowania
takie jak: sakralizacja biografii, akt składania świa­
dectwa, złożenie opowieści życia oraz odniesienia
do zbawienia, odkupienia, podjęcia dziedzictwa
występują u wielu badaczy. Być może narzucone
nam ramy dyskursu najlepiej oddają wagę tematu.

przedmiotu. Kiedy jednak przedmiotem badania jest
ludzkie życie i indywidualna pamięć, jednocześnie
w pole zainteresowań każdego naukowca powinna
wejść etyka. Pierwszym istotnym momentem jest
samo podejście do aktu opowieści, drugim rola,
jaką w tym procesie może odegrać badacz. Jak pisze
Walter Benjamin w O pojęciu
historii:
(...) istnieje tajemne sprzysiężenie między pokolenia­
mi minionymi i pokoleniem naszym. To my byliśmy
oczekiwani na ziemi. To nam dana jest - jak każdemu
pokoleniu przed nami - słaba siła mesjaniczna. I to
o nią przeszłość zgłasza roszczenia. Nie można tego
roszczenia łatwo oddalić .

Ciężar tematu
Etyka nigdy nie stała się pojęciem definiującym
paradygmat w historiografii, choć niejednokrotnie
pojawia się w ramach dyskusji o odpowiedzial­
ności historyka czy jego podejściu do badanego

24

2 4

W. Benjamin, O pojęciu

historii, tłum. K. Krzemieniowa,

[w:] idem, Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty, Wyd.
Poznańskie, Poznań 1996, s. 414.

�Agata Zysiak

46

Roszczenie, o k t ó r y m mowa, to podjęcie nadziei
i celów minionych p o k o l e ń , kontynuacja dzie­
dzictwa, które, zwłaszcza w przypadku „przegranych
historii", jest stale zagrożone. Obcując z biografią,
czyli ze zdeponowanym świadectwem życia, badacz
nakłada na siebie ciężar natury etycznej - dostaje
do rąk cudze życie, nadzieje i wartości, a także roz­
czarowania, grzechy i roszczenia. Jak trafnie podsu­
mowuje Hayden Wbite, „narracja jest najbardziej
odpowiednią formą do przedstawiania procesów
historycznych. Potrafi ona bowiem zaangażować
świadomość w próbę nadania znaczenia ludzkiemu
życiu" oraz jedynie narracja może uchwycić zło¬
żoność w y b o r ó w egzystencjalnych całe zaangażo­
wanie, aspiracje, frustracje i klęski U ) " .
2 5

W tym świetle zajęcie się biografią oraz jej gro­
madzeniem i przechowywaniem przestaje wymagać
jakiegokolwiek uzasadnienia. Wartość biografii staje
się aksjomatem. Żywi są zobowiązani podjąć dzie­
dzictwo umarłych, przyszłość musi wziąć na swe
barki spadek po przeszłości. Konsekwencją takiego
stanu rzeczy jest kolejne zobowiązanie, jakie bierze
na siebie badacz: podjęcie dialogu i translacji między
poszczególnymi wersjami historii, m i ę d z y poko­
leniami i wreszcie między grupami o sprzecznych
interesach. Historyka w roli tłumacza widzi m in
Fernando Sanchez-Marcos i podkreśla doniosłość
tej roli:
winniśmy [my, historycy - A.Z.] zaoferować współ­
obywatelom naszą umiejętność przerzucania mostów
rozumienia (...), spoczywananas moralny obowiązek
uświadamiania naszym współobywatelom, że istnieją
możliwości translacji, czyli przeniesienia sensu z jed­
nej kultury do drugiej, które pozwolą uczynić sposób
percepcji otaczającego świata oraz sposób pojmowania
kategorii My i Oni zrozumiałym i bardziej ludzkim .
26

Dialog ma stać się u z d r a w i a j ą c y m katharsis,
bo choć nie stroni od napięć, rozczarowań czy
poczucia wyobcowania, to właśnie ich przezwy­
ciężenie jest n a j w i ę k s z y m wyzwaniem naszych
czasów . W końcu
27

historiografia jest nieustannym dialogiem, który nie­
koniecznie doprowadzić musi do konsensusu. Dialog
ten może pogłębić rozumienie przeszłości przez na­
świetlenie jej z różnorodnych punktów widzenia .
28

Historyk bierze na siebie obowiązek reprezen­
tacji zmarłego, empatycznie otwiera się na jego wizję
przeszłości - nie krytykuje, nie ocenia. Czy jest więc
jeszcze badaczem?
Taka Levinasowska wizja historii, właśnie przez
swoją empatię, otwartość, podkreślanie dialogu, nie
poddaje się łatwo krytyce. Może historycy muszą
odpracować lata imperializmu, umacniania naro­
dowych tożsamości czy służby różnego rodzaju wła­
dzom? Wśród wielu zdaje się występować potrzeba
pokuty, która jest jednocześnie odpracowaniem grze­
chów poprzednich pokoleń - biorą na siebie ich dzie­
dzictwo, ale już niekoniecznie wspomniane nadzieje.
Empatyczny historyk zdaje się zatracać podstawowe
przymioty naukowca a jego celne i krytyczne spoj­
rzenie traci na ostrości. Niebezpieczeństwo to dotyczy
zarówno adeptów Klio jak i każdego naukowca który
obcuje z tak wrażliwa materia Biografia nadaje ludzka
twarz temu co inaczej byłoby bezosobowe ? a bez
osobowy orzedmiot badań łatwiej ooddać analizie
ooddać kolonialnemu sooirzeniu zaklasyfikować
i uorzedmiotowić Tymczasem ludzkiego ciemienia
i bólu nie można sprowadzić tylko do tekstu*
2

E . Domańska, Wprowadzenie, [w:] E . Domańska (red.),
op. cit., s. 21.

2 7

2 8

G . G . Iggers, Użycia i nadużycia historii: o odpowiedzialności

historyka w przeszłości i obecnie, tłum. A. Pantuchowicz, [w:]
2 5

H . White, Kosmos, chaos i następstwo w przedstawieniu

historiologicznym, tłum. P. Ambroży, [w:] E . Domańska (red.),
op. cit., s. 92-93.
2 6

F. Sanchez-Marcos, Historyk jako tłumacz, tłum. J . Mydlą,

[w:] E . Domańska (red.), op. cit, s. 38.

E . Domańska (red.), op. cit., s. 113.
Idem, Historiography in the Twentieth Century. From
Scientific Objectivity to the Postmodern Challenge, Wesleyan
University Press, Middletown 2005, s. 75.

29

3 0

M . Kurkowska-Budzan, op. cit., s. 167.

BARBARZVHCA

1(18)

PD1P

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

Archiwum
Składając swoje wspomnienia, czy to przed pro­
wadzącym badanie, czy poprzez spisywanie frag­
m e n t ó w biografii i zamieszczanie ich w Internecie,
osoba staje się świadkiem. A k t złożenia świadectwa
jest zobowiązujący, jest jednocześnie deklaracją
uczestnictwa, wezwaniem do uznania prawomoc­
ności i autentyczności relacji. Oczywiście mogą one
nie zostać przyjęte, a wówczas świadectwo zostanie
podważone. A k t świadectwa musi w dużej mierze
zasadzać się na wierze w cudze słowo.
Stwierdzeniem „byłem/am t u " j e d n o c z e ś n i e
zaświadcza się o niemożności oddzielenia rzeczy­
wistości od obecności narratora. Świadek jako zda­
jący „obiektywną" relację jest silnie zakorzenioną
figurą w naszej kulturze. Każde świadectwo zaś jest
zarazem autoreferencyjne i autodesygnacyjne:
Świadek poświadcza przed kimś rzeczywistość jakiejś
sytuacji, której był uczestnikiem lub widzem, może
nawet bohaterem lub ofiarą, jednakże w momencie
świadczenia zajmuje pozycję trzecioosobowego ob­
serwatora w stosunku do wszystkich uczestników
zdarzenia .
31

Raz złożona relacja trafia do bazy, magazynu czy
archiwum. Zostaje skatalogowana, uporządkowana
i udostępniona szerszej publiczności. Współtworzy
archiwum - czym innym są internetowe projekty
gromadzące tak liczne dane? Rozgraniczenia między
archiwami i bibliotekami oraz między archiwami
i muzeami są dziś mniej zasadne niż mogłoby się
w y d a w a ć . Takie granice opierały się zasadniczo na
fizycznej własności obiektów zawierających infor­
macje - w odniesieniu do archiwum internetowego
takie rozróżnienie traci na znaczeniu . Uznanie

47

serwerowych baz danych właśnie za archiwum niesie
ze sobą różnorakie konsekwencje.
Co się dzieje z opowieścią o ludzkim życiu, gdy
umieszczona zostaje w archiwum - czy to w postaci
przykurzonej teczki w hali z identycznymi półkami,
czy zero-jedynkowego systemu tabel, k t ó r y nie
wydaje się wiele atrakcyjniejszym dla takiej nar­
racji miejscem? Możliwe, że „tworzenie archiwum
jest zadaniem nie tylko naukowym, lecz przede
wszystkim egzystencjalnym. Jest manifestacją odpo­
wiedzialności wobec zmarłych, dowodem spłacenia
długu" . Ponownie wracamy do Benjaminowskiego
długu wobec tych którzy odeszli Ślad w archiwum
staje się bytem egzystencjalnym - dowodem że
jestestwo nie ginie W tym świetle archiwum należy
rozpatrywać w kategorii troski Archiwista zdaje
sie być czułym kustoszem w y p e ł n i a j ą c y m iede
naste przykazanie- Pamiętaj" próbującym sprostać
zadankt zachowania cudzego jestestwa.
33

34

Archiwum niesie też nadzieję uobecnienia prze­
szłości - zatapiając się w jego zbiorach m o ż n a
mieć nadzieję odnalezienia impulsów teraźniejszości
w tym, co p r z e m i n ę ł o - impulsów niejako zamro­
żonych w jednostkowych opowieściach. Archiwum
daje obietnicę spełnienia pragnienia bezpośredniego
d o ś w i a d c z e n i a przeszłości, niczym symulakrum
wyczarowując przeszłe ś w i a t y .
35

36

W coraz większym stopniu nasz dostęp do rze­
czywistości jest zapośredniczony przez archiwa,
których miejscem, a zarazem nie-miejscem, stał się
Internet . Są to nie tylko wspomniane projekty
historyczne, ale także wyszukiwarki, elektroniczne
wersje czasopism, e-książki i e-biblioteki, szeroko
37

E . Domańska, Adieu (Wspomnienie o Profesorze Topolskim),
[w:] J . Pomorski (red.), Światooglady historiograficzne, Wyd.
U M S C , Lublin 2002, s. 82.

3 3

32

34

3 1

P. Ricoeur, Pamięć, historia, zapomnienie, tłum.

J . Margański, Universitas, Kraków 2007, s. 215-216.
3 2

E . Ketelaar, Being Digital in Peoples Archives, .Archives &amp;

Ibid.

3 5

P. Ricoeur, op. cit, s. 225.

3 6

E . Domańska, Wprowadzenie, [w:] E . Domańska (red.),

op. cit, s. 25.
3 7

K. Bojarska, Artysta jako archiwista, tekst opublikowany

Manuscripts" 2003, vol. 31, no. 2, s. 8-22. http://www.agad.

w katalogu wystawy „Antyfotografie", Galeria Miejska Arsenał

archiwa.gov.pl/electro/ketelaar.html

w Poznaniu, 11.5-10.6.2007. http://www.obieg.pl/teksty/5646

1 (18) PD1P

BARBARZVSCA

�FOT. P. S Z U B A

zakrojone projekty digitalizacyjne. N a archiwi­
zowanie przeznaczane są fundusze europejskie,
potrzeba digitalizacji materiałów spotyka się ze
zrozumieniem władz rozmaitych szczebli - jest to
kolejny aspekt nawałnicy p a m i ę c i . Hayden White
stwierdził:
38

W świecie, w którym żyjemy na co dzień, każdy kto
bada przeszłość „jako cel sam w sobie", musi wydawać
się albo „antykwariuszem" uciekającym od problemów
teraźniejszości w czysto prywatną przeszłość, czy też
kimś w rodzaju kulturowego nekrofila, to jest kogoś,
Warto przywołać choćby działania Komisji Europejskiej
prowadzącej program DigiCULT, który ma zachęcać
instytucje pamięci do wyjścia poza proste udostępnianie
i zabezpieczanie materiałów źródłowych, do zorientowania się
na usługi odnoszące się do indywidualnego doświadczenia http://www.digicult.info/pages/index.php, 16.11.2010.
3 8

ktowtym, co martwe i umierające, odnajduje wartość,
jakiej nigdy nie odnalazłby w tym, co żywe.
39

Czym jest jednak badanie przeszłości „jako celu
samego w sobie" - czy jest jeszcze możliwa przeszłość
nie wprzęgnięta w służbę tożsamościowych roszczeń,
wspólnotowych potrzeb czy hegemonicznych ciągot
zarówno jednostek, jak i grup społecznych? Chyba, że
żyjemy w społeczeństwie kulturowych nekrofilów, niepotrafiących pozbyć się brzemienia własnych dziejów
Nicholas Negroponte podkreśla, że we współcze­
snym społeczeństwie informacyjnym cyfrowa pro­
dukcja wyparła materialną, gdyż ludzie zajęci są raczej
produkcją bitów, niż atomów. Archiwa, biblioteki
i centra dokumentacji odchodzą od dostarczania

3 9

H . White, Brzemię

Poetyka...,

historii, tłum. E . Domańska, [w:] idem,

op. eit., s. 61.

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

fizycznych d o k u m e n t ó w na rzecz internetowego
dostępu. Archiwum zdaje się stałym punktem odnie­
sienia, żywym elementem społeczeństwa, natomiast
„Internet stał się swojego rodzaju totalnym archiwum,
obiektywnym repozytorium nie tylko wiadomości
o świecie, ale także, w coraz większym stopniu - relacji
społecznych" .
40

Zakładając, iż rzeczywiście mamy do czynienia
z p ł y n n ą p o n o w o c z e s n ą tożsamością, musi jej
towarzyszyć atomizacja pamięci. Potrzeba posia­
dania korzeni, przynależności do wspólnoty, nie­
jako zmusza jednostkę do pamiętania: „Im mniej
zbiorowe jest doświadczenie pamięci, tym większa
potrzeba jednostki, aby dźwigać ten ciężar" . Jeśli
do tego rację ma Pierre Nora, mówiąc o nawałnicy
pamięci, czy Paul Ricoeur, opowiadając o gorączce
dokumentalnej ogarniającej naszą epokę, archiwum
staje się remedium, zarówno na poziomie składania
świadectwa jak i obcowania z nim. Jak zapytuje nas
retorycznie Gumbrecht:

49

„przyswojenie biografii jest równoznaczne z jej
zniesieniem" . Ważność narracji zostaje zagrożona:
„Świadectwo, przechodząc przez drzwi archiwów,
dostaje się w sferę krytyki, gdzie zostaje nie tylko
poddane brutalnej konfrontacji z konkurencyjnymi
świadectwami, lecz pogrążone w masie dokumentów,
które wcale świadectwami nie są" . Czy przy setnej
złożonej biografii możliwa jest troska i empatia?
Z jednej strony, archiwum, zamiast żywej społecznej
instytucji, może stać się przytułkiem dla niechcia­
nych resztek, a z drugiej - jako żywa instytucja
może zmienić się w pełne uświęconych szczątków
sanktuarium .
44

45

46

Jeszcze jakiś czas temu, kiedy pamięć i archiwum
zaczynały zaprzątać uwagę badaczy, Ricoeur proro­
kował: archiwista będzie się przekształcać z kustosza
zbiorów w dostawcę - pośrednika {broker) informacji,
który kontaktuje się ze swoim klientem tylko na odle­
głość". I dodaje: „Pracownia naukowa (czytelnia) bez
papierów być może stanie się - jako pomieszczenie
- w ogóle bezużyteczna! Zdaję sobie sprawę, iż to
brzmi futurystycznie, a nawet nierealnie" . W dobie
I czymże byłoby uwypuklenie nieredukowalnego dy­
powszechnej
digitalizacji, internetowych archiwów,
stansu, jaki dzieli nas od minionych światów, jeśli nie
pragnieniem ponownego ich uobecnienia (desire to re¬ widzimy, ile w tej wizji było słuszności. Czy jednak
-present) - przywrócenia ich obecności? Kultura histo­ przechowywana pamięć, zdeponowane świadectwa
sa jedynie informacja kolejna z wielu jakie atakują
ryczna żyje nieuchronnie między dążeniem do zaspo­
nas i domaeaia się uwaei każdego dnia&gt; Wydaje sie
kojenia owego pragnienia obecności a świadomością, iż
że w ere wchodzą znacznie poważniejsze procesy
stawia przed sobą zadanie niemożliwe do spełnienia .
Pamiec i wspomnienia zbyt ściśle związane sa z tym
co tak zaprząta uwa^e zarówno dzisiejszych polityków
M o ż l i w o ś c i manipulowania
znaczeniami
naukowców iak i zwykłych obywateli - tożsamością
w ramach archiwum są ogromne. Materiał zostaje
i nrzvnależn'o da do wsnólnorv Przeszłość iesr i będzie
oderwany od autora, wyrwany z kontekstu: „wewnątrz
naZdziem sł„żacvm konstruowani,, własne.o la"
archiwum zanikają wszelkie ślady oryginalnych
W i r L i z o w a n h , działań nolirvrznvrh c z v r o z . L a n i , , '
użyć poszczególnych elementów" . Zwłaszcza przy
roszczeń poszczególnych grup.
tak delikatnym materiale, jak opowieść o życiu,
41

47

42

43

4 4

4 0

K. Bojarska, op. cit.

A. Giza, Biografia jako fakt empiryczny i jako kategoria

teoretyczna, [w:] J . Włodarek, M . Ziółkowski (red.), Metoda

P. Nora, General Introduction: Between Memory and History,
[w:] idem (red.), Realms of Memory: Rethinking the French
Past, cyt. za: E . Ketelaar, op. cit. Tłum. własne.
4 1

biograficzna w socjologii, P W N , Warszawa-Poznań 1990,
s. 51.
4 5

P. Ricoeur, op. cit, s. 194.

4 2

H . U . Gumbrecht, op. cit, s. 204.

4 6

E . Domańska, Adieu..., op. cit, s. 81.

4 3

K. Bojarska, op. cit.

4 7

E . Ketelaar, op. cit.

1 (18) PD1P

BARBARZVSCA

�Agata Zysiak

50

Wielogłos
Historia 2.0 umożliwia artykulację odrębnych
wersji historii teoretycznie każdej grupie. Spełniając
postulaty historii niekonwencjonalnej, w sposób
szczególny zorientowana jest właśnie na te grupy,
które miały ograniczony dostęp do dyskursowego
pola historii. Poza projektami o określonych ramach
tematycznych (które i tak wybierają na temat badania
aspekty bliższe zainteresowaniom historii niekonwen­
cjonalnych) istnieje zupełna dowolność w zamiesz­
czaniu indywidualnych punktów widzenia. Materiały
prezentowane na portalach mogą reprezentować
ełosy nieobecnych zapomnianych czy wypartych
o i l e L i sami podejmą wysiłek ich artykulacji.
'
Oczywiście kosztem, który trzeba zaakceptować,
jest pewna doza manipulacji i zniekształcenia, jednak
zdają się one być naturalnym rezultatem zgody na
heterogeniczność historii. Wielogłos, dopuszczenie
głosów zmarginalizowanych i wypartych, stało się
wyzwaniem nie tylko dla sceptyków, ale także dla
entuzjastów, gdyż to, co dla jednych było błędnym
założeniem, dla innych okazało się marzeniem ściętej
głowy - heterogeniczność nie miała stać się dodat­
kiem do gładkich manifestów komercyjnych ser­
wisów, ale miała nieść ze sobą potencjał subwersyjny.
Przyznanie ważności nieobecnym głosom i alter­
natywnym wersjom wydarzeń oznacza także równość
wszystkich narracji bez stawiania żadnych ograni­
czeń. Oznacza to pełną inkluzję (także dla radykal­
nych stanowisk) i wolną drogę dla rewizji oficjalnej
historii. Choć puste karty przeszłości rzeczywiście
są wypełniane, to dzieje się to zawsze z naniesie­
niem nieuniknionych przesunięć interpretacyjnych
(jakie zawsze nanosi tłumacz-hegemon). Dzieje się

to w bardzo konkretnych ramach, wpisujących się
w ogólnie przyjętą doksę narracji historycznej. Każde
zapełnienie pustej karty nie jest więc pluralizowaniem
dyskursu, ale przewrotnym wzmacnianiem istniejącej
hegemonii. Istota rzeczy leży w niemożności przekro­
czenia teoretycznie otwartych granic.
Warto w tym miejscu odwołać się do koncepcji
abiektu Julii Kristevej , którą aplikuje na pole
nauk historycznych Ewa D o m a ń s k a . Abiekt jest
pojęciem zapożyczonym z psychoanalizy i ma okre­
ślać to, co odrzucone w naszej kulturze, wyparte
jako „nieczyste". Abiekt danego systemu jest ele­
mentem z niego wyrugowanym, a przez to wrogim,
zagrażającym jego stabilności. D o m a ń s k a ,
wadzając teorię abiektu w pole historii, utrzymuje,
że historie niekonwencjonalne są właśnie abiektem
historii tradycyjnej . Tematy, które podejmuje
historia niekonwencjonalna zostały odrzucone
przez historie tradycyjna iakó nienaukowe i nie­
istotne. Historia tradycyjna, akademicka, kon­
stytuowała sie dażac do statusu science dystansuiac sie od swoich związków z mitem i ideologia
W konsekwencji to co przypomina o stanie sprzed
ukonstytuowania sie /ostaie orzesuniete w sferę
rabu Takim ahiekrem ies Innv - r„ iesr nim
s„hiekrvwne doświadczenie Domańska
48

49

50

nawer ^auy
b v wvróżnikiem
hisrorii niekonwenrio
iiawei,
wyioziiiKiem iiisiom
iiieKoiiweiicjo
nalnei nrzvnić isrnienie elemenrów wvnarrvrb To
•
JL
: ZLrlwanie
m

d

p

i n

n

l

i

a

r

p

w

W
J
51

r

p

i

t n n r p n r i

r

V

i d'k
J

,™

i

n

a n e J

ITl Z

p r z e z

H

™

l a

tostera . Utrzymuje on, rz abiekt w rzeczywistości
jest elementem regulującym system, pozwala mu
się oczyścić, a następnie zostaje włączony W ten
sposób subwersyjny element mający obalić system,
umacnia go i zatraca swoją istotę.
4 8

N a temat oryginalnego ujęcia Kristevej zob. J . Kristeva,

Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, tłum. M . Falski, W U J ,
Kraków 2007, s. 7-22.
49

Abiectus (łac.) - porzucony, wstrętny.

E . Domańska, Historie niekonwencjonalne, Wyd.
Poznańskie, Poznań 2006, s. 94.
5 0

51

Ibid, s. 98.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�Kolekcjonerzy wspomnień w cyfrowym archiwum

Collectors of Memories in the Digital Archive
New technologies, the Internet and Web 2.0 appeared to be a new and vivid framework for memory boom
proclaimed in the 90s. By reinforcing the obsession of collecting and memorizing every piece of human life,
they refreshed a declining trend and helped to popularize and democratize its postulates. Human existence as
an evidence, testimony, part of history or simply zero-one code become the principal issues of those trends.
From the ethical point of view, commemoration is considered the most precious gift or even moral duty; and
more importantly, it also becomes a central category for History 2.0 and number of websites and online projects
which have been developing in recent years. Reconfigurations and condition of the life story as such in digital
times are the main focus of the article.

1 (18) PD1P

BARBARZ?ilCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11319" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11297">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b162bb6acd1bd816339126c761a8f243.pdf</src>
        <authentication>f481efb822e70573b0606943a575f305</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134879">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5640</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134880">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134881">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134882">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5243</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134883">
                <text>Między oralnością a cyrograficznością/ Barbarzyńca 2012 nr 1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134884">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.78-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134885">
                <text>Głowacki, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134886">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134887">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134888">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134889">
                <text>Adam

Głowacki

Ur. w 1985 roku.Absolwent kulturoznawstwa (specjalność teoria i historia kultury)
oraz pedagogiki resocjalizacyjnej z profilaktyką społeczną na Uniwersytecie Śląskim
w Katowicach. Ukończył również studia na Międzyuczelnianych Indywidualnych
Studiach Humanistycznych w Akademii „Artes Liberales". Aktualnie pracuje jako
pedagog szkolny. Związany jest z Zakładem Teorii i Historii Kultury na Wydziale
Filologicznym UŚ, gdzie pod opieką prof.zw.dr hab. Ewy Kosowskiej przygotowuje
rozprawę doktorską. Interesuje się psychologią, historią, filozofią i antropologią
medycyny, a także kulturowymi implikacjami przymusowych zsyłek ludności polskiej
na Syberię.

Analiza antropologiczna baśni 0 krasnoludkach i o sierotce Marysi

�Antropologia literaturymetoda badawcza
Szeroko rozumiany paradygmat interdyscypli­
narności, jaki stał się udziałem współcześnie rozu­
mianej myśli humanistycznej, zakłada, najogól­
niej rzecz u j m u j ą c , p e w n ą k o r e s p o n d e n c y j n o ś ć
p o m i ę d z y o k r e ś l o n y m i dziedzinami naukowego
poznania, często takimi, które wcześniej m i a ł y
niewiele w s p ó l n y c h płaszczyzn porozumienia.
Wieloaspektowe interpretacje zjawisk kulturo­
wych przeprowadzane w perspektywie interdy­
scyplinarnej otwierają zupełnie nowe możliwości
podejmowania określonych problemów, wy ma.-*
gają jednak od badacza również podwójnej kom­
petencji. Przekroczenie ra.m metod ^yyp ra-cowanych w macierzystej dziedzinie, otwarcie sic na.
zupełnie nowe doświadczenia poznawcze, w y m a g a j ą
przyjęcia w wielu spornych miejscach komoro
misu predefiniowania sprawdzonych i dotychczas
funkcjonalnych terminów i poieć Bvć może wiele
z nowych metod ooartych na interdyscyolinarności
nie przetrwa próby czasu, ale na razie poszukują
-

własnej tożsamości albo doskonalą się w konkret­
nych zastosowaniach.
Jedną z nich jest antropologia literatury, oparta
na dorobku klasycznie rozumianego literaturoznaw­
stwa i antropologii kultury. Jak każda nowa metoda,
korzystająca z dorobku tradycyjnych metodologii,
musi szukać swojej własnej tożsamości, wypracować
własne terminy i pojęcia. Nie sposób nie zgodzić się
z konstatacją Anny Gomóły: „antropologia jest jedną
z nauk. Jednakże j u ż sama nazwa może sprawiać
kłopot" . Mamy do czynienia ze swoistego rodzaju
dysonansem poznawczym w y n i k a j ą c y m z wielo­
znaczności terminologicznej nazw poszczególnych
dyscyplin Pojawia się bowiem problem z precy­
zyjnym określeniem przedmiotu badań poszcze­
g ó l n y c h dyscyplin. Przy czym warto d o d a ć , że
antropologia nie jest w tym osamotniona. Podobne
problemy z ustaleniem własnej tożsamości może
mieć również socjologia czy psychologia (psyche —
dusza) które oodmiotem iPrzedmiotem swoiego
zainteresowania uczyniły Człowieka, rozumianego
indywidualistycznie lub zbiorowo Wszędzie tam
gdzie człowiek zaczyna formułować prawdy o sobie'
1

L a r i a sraie sie z noznawrze.o nnnkm widzenia ro
n ,mn i d , „ J
i L
.
' i P
najmniej dwuznaczna,
zauważyła t w a
Kosowska:
W pojęciu antropologii upatrywać można swoiste­
go błędu logicznego. Oto człowiek - jakkolwiek
rozumiany - podejmuje trud wyjścia poza samego
siebie i formułowania prawd o sobie. Stąd badania
antropologiczne - jeżeli mają mieć charakter obiektywistyczny - przypominają w pewnym stopniu wolaA . Gomóła, Od antropologii do antropologii literatury, [w:]
E . Kosowska, A. Gomóła, E . Jaworski (red.), Antropologia
kultury - antropologia literatury. Na tropach koligacji, Wyd.
U Ś , Katowice 2007, s. 142.
1

Pomijam w tym momencie kwestię dotyczącą zasadności
stwierdzenia, że antropologię można uznać za samodzielną
dyscyplinę naukową. Dyskusja, jaka wokół tego tematu toczy
się od kilku lat w naukach humanistycznych, jest niezwykle
ciekawa, nie stanowi jednak zasadniczego przedmiotu moich
rozważań. Zob. K. Brozi, Antropologia wartości.
Ujęcie
metodologiczne, Wyd. U M C S , Lublin 1989.

�Adam Głowacki

80

nie Archimedesa o punkt podparcia, pozwalający na
podniesienie ziemi. (...) Każda interpretacja wymaga
niemożliwego: dystansu wobec siebie, wobec własnych
możliwości poznawczych, wobec nieuchronnych uwi­
kłań aksjologicznych .
2

„Wydaje się, że w Polsce pod pojęciem »antropologia literatury« można wyróżnić trzy podstawowe
obszary badań" . Na potrzeby moich rozważań naj­
bliższa jest mi opcja skądinąd o najdłuższej tradycji
- zaproponowana i sukcesywnie rozwijana przez
Ewę Kosowską koncepcja kulturowej antropologii
literatury, która zakłada, że „tekst literacki zawsze
celowo lub przypadkowo [podkreślenie - A G ]
ilustruje jakieś ważne kulturowo zjawisko, a przede
wszystkim rekonstruuje kontekst, w jakim to zja­
wisko funkcjonuje. Stąd każdy wybór materiału
może być w pewnym sensie usprawiedliwiony ale
nie każdy będzie w równym stopniu reprezenta­
tywny" . Tak rozumiana antropologia literatury
traktuje dzieło literackie jako materiał do badań
o charakterze antroDoloeicznym Przy jednoczesnym
założeniu że sama lokuie sie na styku dwu z Dozoru
odmiennych narracji- autor! którvk o n s't r u n i e
świar nrzedsrawionv dzieła'literackie™ z dosrennych sobie elementów i badacza - zorientowanecro metodologicznie re k o n s t r n n i a c e c r o
model kultury w oparciu o pewną powtarzalność
6

7

Wobec tak zarysowanych wątpliwości, antropo­
logia literatury jako metoda badawcza staje wobec
problemu nie tylko zdefiniowania, czym jest sama
antropologia jako dziedzina naukowego poznania, ale
też innej kwestii, a mianowicie - czym jest literatura?
Czym wreszcie jest owo zestawienie - „antropologia
literatury" ? Są to pytania skądinąd niezwykle ważkie
i inspirujące, podobnie jak spór wokół semantycz­
nego, a momentami wokół ontologicznego wymiaru
antropologii literatury , które jednak na potrzeby
tego tekstu, a także samej procedury badawczej
przezeń proponowanej, należy zawiesić. Niemniej jej
praktyczne zastosowanie wydaje się mieć niezwykle
istotny walor poznawczy w szeroko rozumianym dys­
kursie antropologicznym, ponieważ pozwala „czło­
wiekowi - w procesie odpowiednio zorientowanej
analizy tekstów kultury, w tym przede wszystkim
analizy warstwy referencjalnej dzieł literackich zrozumieć kontekst własnego dziedzictwa i dzia­
łanie mechanizmu jego przekształceń; zrozumieć
referencie dzieła poprzez konfrontacje z innymi źró¬
dłami a w rezultacie zbliżyć sie do ideału »poznania
siebie!"'.
3

4

2

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty konteksty

interpretacje, Wyd. U Ś , Katowice 2003, s. 9.
„Samazbitka słowna a n t r o p o l o g i a
literatury
jest dzisiaj pojęciem, któremu należy nadać sens kontekstualny.
Nie powstało ono bowiem na oznaczenie realności, którą
3

w określonym momencie nazwano antropologią literatury, ale
raczej jako efekt pewnej luki, którą wypełnia pojęcie sugerujące
potrzebę badań interdyscyplinarnych; badań, które miałyby
być prowadzone na styku antropologii i literaturoznawstwa".
E . Kosowska, O niektórych przesłankach uprawiania antropologii
literatury, [w:] W. Bolecki, R. Nycz (red.), Narracja i tożsamość,
t. 1, Wyd. I B L PAN, Warszawa 2004, s. 104.
4

N a ten temat zob. A. Gomóła, Od antropologii. ..,op. cit.,

s. 142-157.
5

E . Kosowska, Kulturowa antropologia literatury.

8

Wprowadzenie, [w:] E . Kosowska, A . Gomóła, E . Jaworski
(red.), Antropologia kultury - antropologia literatury. Na
tropach koligacji, Wyd. U Ś , Katowice 2007, s. 21.
6

A. Gomóła, Od antropologii..., op. cit., s. 154.

Efektem prowadzonych przez Ewę Kosowską od lat
osiemdziesiątych badań są liczne publikacje, dotyczące
zarówno teoretycznych aspektów funkcjonowania
antropologii literatury, jako metody badawczej, jak i jej
praktycznego zastosowania. Zob. E . Kosowska, „Literatura
popularna"- igraszki semiologiczne, [w:] E . Czaplajewicz, E .
Kasperski (red.), Poszukiwania teoretycznoliterackie, P W N ,
Wrocław 1989; E . Kosowska, Postać literacka jako tekst
kultury. Rekonstrukcja antropologicznego modelu szlachcianki
na podstawie Potopu Henryka Sienkiewicza, Śląsk, Katowice
1985; E . Kosowska, Negocjacje i kompromisy. Antropologia
polskości Henryka Sienkiewicza, Wyd. Śląsk, Katowice
2002; E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty, konteksty,
interpretacje, Wyd. U Ś , Katowice 2003; E . Kosowska, E .
Jaworski (red), Antropologia kultury - antropologia literatury,
Wyd U Ś Katowice 2005- E Kosowska A Gomóła E
Jaworski (red) Antropologia kultury — antropologia literatury
Na tropach koligacji, Wyd U Ś , Katowice 2007.
7

8

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty..., op. cit, s. 39.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Między oralnością a cyrograficznością

wypowiedzi informatorów, składających się na
pewien fakt kulturowy - Jak pisze Kosowska:
9

Gdzieś tutaj, między tymi dwiema konwencjami,
etapami myślenia rwórczego, otwiera się przejście,
perspektywa swego rodzaju transgresji semantycznej,
która z jednej strony może być podstawą antropologizacji dzieła literackiego, a z drugiej fundamentem
interpretacji antropologiczno-kulturowej. Jeśli więc
te dwa sposoby uprawiania narracji w jakichś miej­
scach się spotykają, przecinają, nakładają, to mamy
do czynienia z antropologią literatury — w pewnym
jej rozumieniu .
10

81

tak zarysowanej problematyki - której nie sposób
w pełni rozwinąć w ramach tego tekstu - warto
przejść do praktycznego wykorzystania założeń
proponowanych przez a n t r o p o l o g i ę literatury,
ponieważ tylko wówczas można odkryć jej pełen
walor poznawczy.

Między oralnością
a cyrograficznością
„Dziewiętnastowieczni chłopi należeli do kręgu
typowych kultur »oralnych«, formowanych przez
słowo mówione, bez udziału pisma" , stwierdza
Nikodem Bończa-Tomaszewski, opierając się na
badaniach Konrada Prószyńskiego, który wyliczył,
że „około 1870 roku analfabetyzm obejmował 90%
społeczeństwa polskiego, a do 1907 roku zmalał do
70%" . W ł a d y s ł a w Grabski optymistycznie sza­
cował, że w 1897 roku 59% ludności w Królestwie
Polskim nie umiała czytać, a w 1913 roku minimum
5 0 % . Jakkolwiek przychylnym okiem patrzy­
l i b y ś m y na dane zebrane przez W ł a d y s ł a w a
Grabskiego, nie zmienia to faktu, że w X I X w. na
wsiach analfabetyzm był zjawiskiem powszechnym
O wiele bardziej krytyczny w tej kwestii jest Ludwik
Stomma który pisze że jeszcze około 1880
analfabeci stanowią około 94% ludności wie. kie
Królestwa Polskiego i oonad 95% w Galicii"
Rozliczne inicjatyw^ podejmowane naprzest żeni
14

Przy czym warto zaznaczyć, że tak rozumiana
antropologia literatury traktuje tekst literacki,
jako materiał do „rekonstrukcji kulturowego kon­
tekstu", ale także „winna wykorzystywać, potwier­
dzane w innego typu źródłach, dane kontekstualne
pozwalające na odsłanianie nie tylko podobieństw,
ale i różnic kulturowych" . G ł ó w n y m zarzutem
wobec antropologii literatury jest fikcyjność mate­
riału badawczego, który wykorzystuje w roli źródła
zastanego, czyli literatury. Argument, „że ta i m i ­
tacja świata [rzeczywistego - A G I posklejana jest
z prawdziwych detali niekiedy tak drobnych że
umykających opisom'profesjonalnych antropolo­
gów"
zdaje sie w oczach krytyki nie mieć zna­
czenia.'A trzeba wiedzieć że właśnie owe niuanse
wsoółtworza nieoowtarzainy c"zesto kontekst kultu
rowv w ktorvm fikcvine działania fikcvinvch boha
rerów zvskuia sens i w i a r w o d n o ś ć " " T a k k o l w i e k
niektóre z założeń antropologii literatury m o g ą
budzić onór czv snrzeciw zvsknie sobie ona coraz
wiecei z w o l e n n L w sran'owLc niezwvkle ciekawa
11

12

i płodną poznawczo m e t o d ę badawczą. Wobec
9

10

E . Kosowska, O niektórych...,

op. cit., s. 109.

Ibid., s. 109.

15

16

17

18

1 4

t. 89, 2005, s. 75.
1 5

1 6

E . Kosowska, Negocjacje..., op. cit., s. 19.

13

Ibid.,s.

19.

1 (18) PD1P

W. Grabski, O nauczaniu powszechnem i zakładaniu

L . Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Tower

Press, Gdańsk 2000, s. 53.
Jak wspomina Ludwik Stomma, jedną z takich inicjatyw

podjęto w Galicji, gdzie już w 1872 r. wniesiono pod
obrady Sejmu Krajowego projekt ustawy O zakładaniu

BARBARZYŃCA

szkól

ludowych, Gebethner i Wolff, Warszawa 1913, s. 6.

1 8
1 2

K. Prószyński, Czytelność a nieczytelność narodu.

O nauczaniu kilkorakiemi sposobami Promyka, Wydawnictwo
Księgarni Krajowej i Gazety Świątecznej, Warszawa 1907, s. 6.

1 7

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty..., op. cit,
s. 38.
1 1

N . Bończa-Tomaszewski, Kultura niepiśmienna i jej

wrogowie. Problem oralności wsipolskiej w XIX w., „Lud",

�Adam Głowacki

82

X I X w., mające na celu szerzenie edukacji wśród
chłopów, potwierdzają, że analfabetyzm polskiej wsi
był podówczas jedną z „palących" kwestii.
Znamienny jest fakt, że „lud wiejski niechętny
jest dla oświaty" i „nieprzychylnie usposobiony do
szkoły" . Bończa-Tomaszewski, odwołując się do
ludowej aksjologii, konstatuje, że „nikłe postępy
alfabetyzacji wsi nie wynikały ani z opresji zaborców,
ani z opieszałości inteligencji, ani z ubóstwa, tylko
z faktu, że chłopi nie chcieli się uczyć pisać i nie
cenili pisma" . Przy czym w y m ó w k i w postaci:
„Ja nie mam tyle sposobu, abym mógł posyłać
swe dzieci do szkoły"; „Posyłałbym swe dzieci do
szkoły, ale cóż, kiedy one są m i potrzebne do
pomocy w gospodarstwie"; „Po co ma.m swe dzieci
posyłać do szkoły kiedy niejeden kilka zim się uczy
a jednak nic nie umie więc szkoda czasu i atłasu"'
Jeśli ws zvs cv będą uczeni któż będzie trzodę pasł
i na chleb pracował" - pozornie tylko uzasadniają
niechęć ludności wiejskiej wobec nauki.

na znaczenie procesu zetknięcia się „pierwotnej kul­
tury oralnej" , w rozumieniu, jakim nadał jej Walter
Ong, z pismem i wynikające z tego konsekwencje
dla ludowej oralności, jest cenną wskazówką inter­
pretacyjną, której u k o n t e k s t u a l n i e n i e
23

19

20

21

Istotnym tropem interpretacyjnym, zainicjo­
wanym, ale nie rozwiniętym w pełni przez BończęTomaszewskiego, jest myśl, że „przejście z fazy spo­
łeczeństwa oralnego do cyrograficznego jest jednym
z najdonioślejszych zjawisk społecznej historii Polski
między 1850 a 1950 rokiem" . Ryzykowne może
się w y d a w a ć umieszczanie zjawisk o charakterze kul­
turowym - z natury swej mających charakter długo­
trwały, fragmentaryczny, nigdy c a ł o ś c i o w y - w ścisłe
chronologiczne, i nadawanie i m wymiaru
totalnego, przełomowego. Jednak zwrócenie uwagi
22

i utrzymywaniu publicznych

szkól ludowych, która

- w spaczonym zresztą kształcie - uchwalona została w 1884
r.
Z . Strzetelska-Grynbergowa, Staromiejskie. Ziemia
i ludność, Muzeum im. Dzieduszyckich, Lwów 1899, s. 568;
cyt. za L . Stomma, op. cit, s. 53.
1 9

2 0

N . Bończa-Tomaszewski, op. cit, s. 77-78.

Wymówki
od posyłania
dzieci na naukę, [w:] S.
Mazurek, Komu nauka potrzebna (opisał dli ludu), druk.
Fr. Czerwińskiego, Warszawa 1884, s. 27-46; cyt. za:
N . Bończa-Tomaszewski, op. cit., s. 76.
2 1

2 2

N . Bończa-Tomaszewski, op. cit, s. 77.

„Jak wspomniano, oralność kultury nie zmienionej
znajomością pisma lub druku nazywam »oralnością
pierwotną«. Jest ona »pierwotna« (primary) w stosunku do
»oralności wtórnej« dzisiejszej kultury wysokiej technologii,
w której nową oralność podtrzymują telefon, radio,
telewizja oraz inne środki elektroniczne, których istnienie
i funkcjonowanie wsparte jest pismem i drukiem. Dzisiaj
właściwie nie istnieją pierwotne kultury oralne, ponieważ
każda kultura wie o piśmie i jakoś jego skutków doświadcza.
A jednak liczne kultury i podkultury, nawet związane
z wysoką technologią, zachowują niemało zróżnicowanych
nastawień właściwych oralności pierwotnej". W J . Ong,
Oralność
i piśmienność.
Słowo poddane technologii, tłum.
J Japola, Wyd K U L , Lublin 1992, s 32
2 3

�Między oralnością a cyrograficznością

odnajdujemy w dziele Marii Konopnickiej. O tym
jednak później. X I X wiek jest okresem, w k t ó r y m
rozpoczyna się proces przeobrażania polskiej wsi,
bardzo mocno wspartej na filarze oralnego paradyg­
matu myślenia, który zdaniem Onga „przekształca
świadomość". Jest to moment, kiedy „pierwotna
myśl oralna" styka się nie tylko z pismem, ale także
z odmiennym paradygmatem myślenia - paradyg­
matem cyrograficznym. Pismo dla dziewiętnasto­
wiecznego chłopa jawi się jako coś obcego, nieznanarusza dotychczasowe struktury myślenia
i przełamuje powszechnie utrwalone w ś w i a d o ­
mości schematy. W opowiastce dla dzieci O krasno­
ludkach i o sierotce Marysi zilustrowany został p roces
zetknięcia się dwóch odmiennych p a r a d y g m a t ó w
myślenia - oralnego i cyrograficznego.' O t w a r t ą
kwestiąpozostajeto,czy opisanie przez Konopnicką

83

niezwykle istotnego faktu kulturowego miało cha­
rakter intencjonalny, czy nie. Warto jednakże pod­
kreślić, że umieściła wspomniany powyżej proces
w perspektywie XIX-wiecznej ludowej aksjologii,
korzystając przy t y m z przekazów folklorystycz­
nych , które w kulturze ludowej k u m u l u j ą i transponują społecznie akceptowane wartości .
24

25

2 4

A . Łobos, Słowo

i muzyka w Śpiewniku dla dzieci -

wpajanie postaw i przekazywanie
najmłodszym

u schyłku

dziedzictwa

narodowego

XIX stulecia, „Chowanna" tom

jubileuszowy 2009, s. 25.
2 5

Por. „(...) prawo w kulturach oralnych jest również

przechowywane w formułowych powiedzeniach
i przysłowiach, które nie są jedynie prawniczymi ozdobami,
lecz same prawo stanowią. W kulturze oralnej często wymaga
się od sędziego wyartykułowania szeregu stosownych
przysłów, które pozwolą mu podjąć decyzję równoważną do
konkretnego przypadku, jaki formalnie właśnie rozpatruje".
FOT. P. S Z U B A

�Adam Głowacki

84

Skoro w kulturze ludowej niezwykle ważną rolę
odgrywało słowo mówione, to argument o ograni­
czeniach antropologii literatury ze względu na fikcyjność materiału badawczego wybrzmiewa szcze­
gólnie mocno. M i m o to należy pamiętać, że

przyjęta przez niego wersja historii od samego
początku nie budzi zaufania czytelnika.
Ten, jak zwykle, siedział nad ogromną księgą, w której
opisywał wszystko, co się od najdawniejszych czasów
zdarzyło w państwie Krasnoludków, skąd się wzięli
i jakich mieli królów, jakie prowadzili wojny i jak się
im w nich wiodło. Co widział, co słyszał, to spi­
sywał wiernie, a czego nie widział i nie słyszał, to
zmyślił tak pięknie, iż przy czytaniu tej księgi serca
wszystkim rosły [podkreślenie - A.G.]. On to pierw­
szy dowiódł, iż Krasnoludki, ledwie na piędź duże, są
właściwie olbrzymami, które się tylko tak kurczą, żeby
im mniej sukna wychodziło rici spencery i płaszcze, bo
teraz wszystko drogie .

Wyabstrahowanie ze świata przedstawionego danych
do rekonstrukcji kulturowego kontekstu jest, oczy­
wiście, zadaniem trudnym, ale nie niemożliwym.
Wymaga jednoznacznie wykroczenia w tej materii
poza tradycje literaturoznawcze i włączenia w proces
interpretacyjny niektórych przynajmniej elementów
procedury antropologicznej .
26

28

Koszałek-Opałekijego
zmagania z cyrograficznością
Nie budzi ż a d n y c h w ą t p l i w o ś c i , że postać
Koszałka-Opałka, „nadwornego kronikarza króla
Błystka", jest fikcyjna-już choćby z tego powodu, że
mamy do czynienia z krasnoludkiem. Jest to postać
stereotypowa, a momentami wręcz groteskowa.
Cieszy się wśród krasnoludków szacunkiem jako
uczony i to jemu zostaje powierzona misja odna­
lezienia zagubionej Wiosny. Jak pisze Konopnicka:
Krasnoludki tak dumni byli z kronikarza swego, że
gdzie tylko kto jakie zielsko znalazł, zaraz mu wieniec
plótł i na głowę wkładał, tak iż mu te wieńce resztę
rzadkich włosów wytarły i łysy był jakkolano [pod­
kreślenie - A.G.] .
27

Jako uczonemu, kronikarzowi, zostaje m u
powierzone zadanie z a p i s a n i a ! przechowy­
wania dziejów rodu K r a s n o l u d k ó w . Przy czym

Fakt z pozoru oczywisty - swobodne konstru­
owanie historii przez „nadwornego kronikarza",
w szerszej perspektywie analitycznej obrazuje nie­
zwykle istotny proces, o k t ó r y m Kosowska napisała:
Pozostając wierny materiałom źródłowym historyk
nie zawsze może być wierny przeszłości, gdyż obraz
tej ostatniej rekonstruuje opierając się na selektywnie
zachowanych przedmiotach, nierzadko stronniczych
relacjach i współczesnym sobie systemie wartości. Na
tym tle literatura stawiająca na równi postulat prawdy
historycznej i artystycznej znalazła się w sytuacji jakby
czystszej moralnie .
29

Jak wspomina Walter Ong, przejście od oralności do cyrograficzności, a w konsekwencji typograficzności, wiązało się ze zmianą statusu pamięci
i z możliwością przeniesienia odpowiedzialności
za przechowywanie i przekazywanie informacji na
jej ekstensję, czyli pismo. W kulturach oralnych

W J . Ong, op. cit, s. 60.
2 6

E . Kosowska, Antropologia literatury. Teksty..., op. cit,

s. 38.
2 7

M . Konopnicka, O krasnoludkach i o sierotce Marysi, Wyd.

Dolnośląskie, Wrocław 1993, s. 11-12.

28

Ibid., s. 11.

2 9

E . Kosowska, Postać literacka..., op. cit, s. 34.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Między oralnością a cyrograficznością

85

„doświadczenie jest intelektualizowane mnemonicznie" , ponieważ

Drugi raz na jarmarku:

30

Ach, bracie! - jęknie Koszalek-Opałek. - W cóż się
obróci cała moja sława, gdy księgi nie mam! - A cóż się
z nią stało? - Zaginęła! - A pióro? - Złamane! - A kała­
marz? - Rozbity! - Hm! - rzecze smutnie Podziomek.
- Prawda jest, iż cała twoja uczoność przepadła,
gdy nie masz ani księgi, ani pióra, ani kałamarza!
[podkreślenie-A.G.]

Myślenie o czymkolwiek bez pomocy formuł, bez
określeń tradycyjnych i mnemonicznych, jeśli nawet
jest możliwe, byłoby (...) stratą czasu, bowiem taka
myśl raz wypracowana, nie mogłaby być efektywnie
odzyskana, tak jak jest to możliwe przy pomocy pisma.
Nie byłaby to wiedza trwała, a tylko przelotna myśl,
chociaż skomplikowana .

34

31

Wobec tego kultura oralna wypracowała szereg
technik mnemonicznych, które pozwalały jej sku­
tecznie nabywać, przechowywać i odtwarzać infor­
macje. Umiejętność względnie wiernego przekazy­
wania faktów była sprawnością wysoko cenioną i
gwarantującą prestiż społeczny w kulturach typu
oralnego, a taką bez wątpienia była XIX-wieczna kul­
tura chłopska sportretowana w omawianej przez nas
lekturze.. Być może dlatego właśnie sierotka Marysia,
choć niezwykle mocno naznaczona statusem sieroty
i wynikającymi z niego konsekwencjami, „(...) pio­
senek umiała tyle, że cały dzień coraz to inszą śpiewała,
a nigdy ich nie brakowało (...) że kto W pobliżu szedł,
to stawał i słuchał, a. często i łzy miał w oczach" . O ile
wiec głęboko zanurzona w oralnym paradygmacie
myślenia bohaterka zyskuie akceotacie i zostai L a
grodzona o tyle nieustannie zmagaiacy sie z cyrogra
ficznościa Koszałek Ooałek co ru z Donosi kieskę
lego n2 magnum aż rrzvkrornie ulega zniszczeniu
Pierwszy raz, gdy kronikarz wylewa na nie atrament:'

Trzeci, kiedy księga zostaje spalona w norze lisa
Sadełko:
Na próżno jednak grzebał patykiem w piasku do po­
łudnia prawie; z piór znalazł tylko czarne niedopałki,
z księgi - poskręcane w rurki i przepalone karty, z któ­
rych nic już odczytać się nie dało, a kałamarz przepadł
bez żadnego śladu .
35

Ponadto przyjęty przez niego system wartości
nie znajduje akceptacji wśród towarzyszących mu
Krasnoludków.
- Iż żadne królestwo bez mądrości byc nie może, a mą­
drości bez spisywania ksiąg nie ma, przeto wnoszę, aby
nas ten dobty kmieć tam powiózł, gdzie najwięcej gęsi,
iżbym sobie nowe pióto mógł wyszukać i nową sławę uzy­
skać. Ale Podziomek, któty się w siano tak był zapadł, że
ledwo mu nos było widać, potwal się na to i tzecze: - Na
nic tobota taka! Co mi po mądrości i po sławie, kiedy
będę głodny? Pełny żołądek to grunt! Reszta - torby
kłaków niewarta! [podkreślenia - A.G.] - Tu zwrócił
się do króla i rzeczei — Jeśli chcesz, miłościwy królu, spo¬
kój w państwie mieć, o to najpierw dbaj, żeby głodnych
w nim nie było! Więc moja rada taka: jak nas ten chłop
ma wieźć, niech nas wiezie tam, gdzie w kominie kasza
wre, a skwatki skwierczą! Inaczej nie ma zgody. - Tak,
tak! - krzyknęli insi - Nie ma zgody nie ma!

32

Polały się czarne strugi wprost na świeżo zapisane
karty; Koszałek-Opalek skamieniał prawie. Na nic
proroctwajego!Nanicobliczenia!...Calaksięgazalana
rzeką atramentu. Tak mądrze, tak pięknie obrachował
wszystko - i wszystko na nic .
33

36

3 0

W J . Ong, Oralność...,

31

Ibid., s. 60.

34

Ibid, s. 67.

3 2

M . Konopnicka, op. cit., s. 106-108.

35

Ibid, s. 259.

33

Ibid., s. 44.

36

Ibid, s. 94.

1 (18) PD1P

op. cit., s. 61.

BARBARZYŃCA

�Adam Głowacki

86

Skrajnie egoistyczna propozycja Podziomka zyskuje
większe uznanie. Stąd też szacunek, jakim wśród reszty
krasnoludzkiej społeczności cieszy się Koszałek-Opałek,
wydaje się powierzchowny. WXIX-wiecznym systemie
kultury polskiej wsi pismo, będące czymś obcym, nie­
przewidywalnym, naruszającym ustalony paradygmat
myślenia, nie mogło stanowić istotnego elementu
ludowej aksjologii. Warto jednocześnie zaznaczyć, że
polska kultura ludowa w X I X w. jest kulturą typu
magicznego, o której Piotr Kowalski pisał:

paradygmatowi myślenia i ludowemu normatywizmowi i zostają wynagrodzeni. W utworze poja­
wiają się sygnały świadczące o tym, że polska wieś
była w dalszym ciągu bardzo mocno zakorzeniona
w oralnym sposobie myślenia, pomimo podejmo­
wanych akcji edukacyjnych. „Zasadnicza oralność
języka jest trwała, niezmienna" - pisze Walter Ong.
Nie zaskakuje więc opisana przez Konopnicką reakcja:
38

Słuchał tej pieśni chłop Skrobek i poczuł w sobie nagle
moc taką, jakiej nigdy przedtem nie miał. I taką gorącość duszną, i czucie rzewne do tego kawałka ziemi
poczuł, jakiej nigdy nie miał .

Najważniejszą cechą wyobrażenia świata w kultutze
magicznej jest btak wydzielenia odtębnych sfer dzia­
łalności człowieka (komunikacyjnej, praktycznej, świa­
topoglądowej). Myślenie magiczne w takich kikutach
Słowo w kulturach typu oralnego odgrywa nie­
rozstrzyga o sensie wszelkich działań człowieka, dostar¬ zwykle istotną rolę - język nie jest w nich odpowied­
czając ptzesłanek do wyjaśnienia jednolitego potządku
nikiem myśli, ale swoistym sposobem działania. Jak
Kosmosu, natuty i społeczeństwa. Oznacza to, że we
pisze Walter Ong:
wszystkich działają te same ptawa otaz że sfety te są ze
sobą połączone. Wyjaśnia to powód, dla któtego dzia­
Nie dziwi również przekonanie bliskie na ogół ludom
łania produkcyjne wymagają jednoczesnych ptaktyk
pierwotnym, że słowa mają wielką moc. (...) W tym
magicznych i symbolicznych, bez nich te pietwsze nie
sensie każdy dźwięk, a szczególnie wypowiedź oralna,
być w ogóle zainicjowane. Stąd np. konktetne
pochodząca z wnętrza żywego organizmu, jest „dy­
tolnicze i towatzyszące im gesty magiczne są
namiczna". Fakt, że ludy oralne uważają zazwyczaj,
zintegtowaną całością; opowiadanie mitu wyjaśnia­
a prawdopodobnie powszechnie, że słowo ma moc
jącego mityczny początek pewnych działań nie służy
magiczną, wiąże się wyraźnie, choćby nieświadomie,
pottzebom komunikacyjnym (czy edukacyjnym) lecz
ze skojarzeniem słowa z mówieniem, z brzmieniem,
stanowi fragment działań ptaktycznych"
z używaniem siły .
39

37

40

Z powyższej definicji wyłania się specyficzny
obraz kultury ludowej jako sytemu, w k t ó r y m
d o m i n u j ą c y m porządkiem myślenia jest magia. Jej
wszechobecność powoduje, że każde działanie nace­
chowane jest „magicznością".

Do podobnych konstatacji dochodzi Wojciech
J. Burszta. Opierając się na badaniach Bronisława
Malinowskiego stwierdza, że słowo mówione ma
magiczny wymiar w opisywanej przez nas kulturze.

Konopnicka w postaciach chłopa Skrobka czy
sierotki Marysi wskazuje na te elementy, które w wiej­
skim przekonaniu stanowiły istotną wartość - uczciwą
pracę, wierność dotychczasowym strukturom, sza­
cunek dla społecznie akceptowalnego ładu i porządku.
Wspomniani bohaterowie pozostają wierni oralnemu

Każdy magiczny akt rytualny składa się ze współwystępujących i działających na siebie wzajemnie a k t ó w
m o w y (w fotmie wypowiedzi i zaklęć) otaz d z i a ł a ń (manipulowanie ptzedmiotami). Wszelkie czyny
magiczne polegają na jednego typu zabiegach: „każdy

3 7

P. Kowalski, Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenia,

P W N , Warszawa 2007, s. 295.

3 8

W J . Ong, op. cit, s. 28.

3 9

M . Konopnicka, op. cit, s. 171.

4 0

W J . Ong, op. cit, s. 56-57.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Między oralnością a cyrograficznością

rytuał ma bowiem na celu »wyprodukowanie« lub »wytwotzenie« jakiejś siły oraz przeniesienie jej pośrednio
i bezpośrednio na jakiś przedmiot, któty zgodnie z wiatą
tubylców- pozostaje pod wpływem tej siły". (...) Cechą
charaktetystyczną zatówno mówienia, jak i działania
(oddziaływania) magicznego, jest ich zasadniczo niekomunikacyjny chataktet .
41

Burszta podkreśla istotny charakter słowa mówio­
nego, którego zadaniem jest wytworzenie magicznej
siły i przeniesienie jej na przedmiot. Na temat
magicznej roli słowa w polskiej kulturze ludowej
pisał również Jan Stanisław Bystroń. W rozdziale
poświęconym ludowym formom magii stwierdza:
Bardzo ważną rolę odgrywają w magii słowa. Słowo jest
dla nas znów tylko konwencją, służącą porozumiewaniu
się ludzi; dla umysłowości pierwotnej jest ono czymś
batdzo istotnie zespolonym z osobą czy ptzedmiotem,
któte oznacza, tak że słowo użyte w odpowiednich wa­
runkach może oddziałać na osobę czy rzecz, z któtąjest
związane. Stąd też unika się wymawiania pewnych nazw
(np. niebezpieczeństwa, choroby, złych duchów) z oba¬
wy, aby nazwa ta nie sprowadziła oznaczonego przez nie
a niepożądanego następstwa; stąd też na odwtót używa się
takich określeń, uznanychjako istotna nazwa, abymożna
było włączyć je w formuły zaklęć, i näzw 3.WS zy daną rzecz
jej właściwym mianem, mieć ją w magicznym posiadaniu
i móc na nią oddziałać. Tutaj także leży geneza formuł
magicznych zaklęć i zamawiań' wiara w magiczną moc
słowa utrzymuje te fotmuły w stanie niezmiennym cza­
sem nawet mało zrozumiałym gdyż wszelkie świadome
odchylenia od tradycyjnego tekstu może spowodować jej
bezskuteczność
42

Anna Engelking ową magiczność wypowiadanych
słów określa mianem stwarzających rytuałów słownych
lub zaklinam Mamy z nimi do czynienia wtedy, kiedy

4 1

W J . Burszta, Mowa magiczna jako przejaw

synkretyzmu

kultury, „Język a Kultura" 4 1991, s. 103.
4 2

J.S. Bystroń, Etnografia Polski, Czytelnik, Warszawa 1947,

s. 132.

PD1P

BARBARZYŃCA

�Adam Głowacki

88

nadawca kreujących słów chce poprzez ich wypowie­
dzenie stworzyć „coś" z niczego. A więc dosłownie:
„mówiąc to, powoduje, że tak się staje". Najbardziej
podstawowym rytuałem stwarzającym jest po prostu
nazywanie - nadawanie rzeczom nazw, istotom imion
(dla świadomości mitycznej to, co nie nazwane, nie
istnieje). Stwarzające słowa w Biblii i w mitach kosmogonicznych innych kultur to właśnie, w moim przeko­
naniu, takie zaklinania. Moc kreacyjna tkwi tutaj bądź
w samych słowach, bądź pochodzi od ich nadawcy
- demiurga; jest to najbardziej archaiczne (czy też
magiczne") rozumienie mówienia - srwarzania"
43

„111.1g11_z.1n_ ) luiuimuii. „niuniuiia

jiwaiiaiiia

Wobec powyższego nie dziwi więc fakt, że to
pieśń motywuje Skrobka do pracy, która w kon­
sekwencji zostaje wynagrodzona. Postać KoszałkaOpałka obrazuje możliwości i ograniczenia zmiany
kulturowego paradygmatu myślenia, będące udziałem
XIX-wiecznej polskiej wsi. Zmiany na tyle istotnej, że
znalazła swój oddźwięk w literaturze, adresowanej do
młodego czytelnika. Zastanawiająca jest tu motywacja
samej autorki, która ukształtowana w cyrograficznym
paradygmacie myślenia, w postaci Koszałka-Opałka
dyskredytuje i ośmiesza znaczenie słowa pisanego,
zdecydowanie opowiadając się za ideą oralnego prze¬
kazywania historii. Tym bardziej zastanawia ów fakt,
edv przyjmiemy założenie że powieść dla dzieci ma
mieć walor edukacyjny. Tym też tłumaczyć można
współczesny brak zrozumienia i niechęć młodych
czytelników do teiże lektury Dzieło n i l d y nie iest
całkowicie oryginalne w zakresie i treści/i formy.
Akcentowane rttrer c 7 v t e l n i k a novum m u s i odwo
ł v w J s i e Ho ™ L ™ i n L n e ™ Jatum-

gdy w żarze z ttzaskiem pękać poczną, co jest c a ł k i e m
niebieskiemu gtzmotowi podobne, wtedy chłopcy, od
pieluch j u ż śmiercią gatdzący, a i m d ł e dziewczątka
nawet, w y g t z e b u j ą one pękające z okrutnym h u k i e m
kartacze i d y m i ą c e jeszcze wptost do g ę b y kładą. C z e ­
go naocznym bywszy ś w i a d k i e m , a w y d z i w o w a ć się
takiemu tycetskiemu animuszowi nie m o g ą c zgoła, k u
wiecznej p a m i ą t c e potomnych tzecz tę zapisuję. D a n
W polu na. ugorze, o ptzedwieczomej p o r z e .
45

Ewa Kosowska podkreśla: „ Z m i a n y w kul­
turze następują w bardzo zróżnicowanym tempie.
Praktycznie rzadko znikają całe formacje - częściej
wymianie podlega infrastruktura materialna, rzadziej
zachowania czy postawy, najrzadziej - fundamentalne
wartości" . Na trwałość takich elementów zwraca
uwagę również Walter Ong: „Oralne myśli i wyra­
żenia formułowe zapadają głęboko w świadomość
i nieświadomość, dlatego nie znikają w momencie,
gdy ktoś przyzwyczajony do nich chwyta za pióro" .
Z tego też powodu Koszałek-Opałek
46

47

Wielkiej swojej „Historii K r a s n o l u d k ó w " pewno nigdy
j u ż nie napisze. C o m u , co i ś w i a t u po księdze takiej,
k t ó r ą o g i e ń spalić, a wiatr r o z w i a ć m o ż e ? O n sobie
znalazł lepszą, ż y w ą księgę. O n siada przy łóżeczkach
dzieci, gdy u s n ą ć nie m o g ą ,

w y m berle;

0 skarbach ukrytych, d r u ż y n i e wiernych t o w a r z y s z ó w
1 o M a r y s i sierotce. O n mnie i raz, podczas bezsennej
nocy zimowej,

» p 144 P n n i ż s r u rvrar nawer nieierlnerrm d n i r z a ł e r r m

opowiedział tę całą historię, którą tu

spisałam [podkreślenia - A . G . ] .
4 8

ln-k

L u d w tej krainie tak jest wojenny i mężny, iż drobne
dzieci pieką w g o r ą c y m popiele kartaczowe kule, k t ó t e

A. Engelking, Rytuały słowne w kulturze ludowej. Próba
klasyfikacji, „Język a Kultura" 4 1991, s. 77.

Wprowadzenie do tematu, [w:] E . Kosowska, E . Jaworski
(red.), Antropologia kultury - antropologia literatury, Wyd.
U Ś , Katowice 2005, s. 32.
4 5

M . Konopnicka, op. cit, s. 22.

4 6

E . Kosowska, Negocjacje..., op. cit, s. 42.

4 7

W.J. Ong, op. cit, s. 49.

4 8

M . Konopnicka, op. cit, s. 276.

4 3

4 4

K r y s z t a ł o w e j Grocie,

o wielkiej wiosennej wyprawie n a Skrobkowym wozie,

^chwianie

r ! T T TT
r
czytelnikowi może nastręczyć trudności:

on im rozpowiada o

o mieczach, o tarczach, o rycerzach; on im mówi

t T h n r L o r c i i o r L „ i e n o r L m i e n i e m i od™,
L
k HJ U, p
L r zee z, o aduLi or r cóoww" oLpouKresieme
kreślenie 1
c einei emm tI e
CK

Zr

i prawi im o królu Błyst-

ku, jego złotej koronie, k r ó l e w s k i e j szacie i brylanto­

E . Kosowska, Antropologia kultury - antropologia literatury.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�Między oralnością a cyrograficznością

Zakończenie
P o w y ż s z a analiza pokazuje, że wypraco­
wane w obrębie antropologii literatury narzędzia
badawcze pozwalają odkryć zależności kulturowe,
które w ramach klasycznie rozumianego literaturo­
znawstwa nie zostałyby dostrzeżone. Interpretacja
opowiastki dla dzieci w myśl założeń antropologii
literatury pozwoliła wskazać w a ż n y fakt kulturowy
implicite zawarty w bajce dla dzieci. Wykorzystanie
teorii antropologicznych do analizy przekazów lite­
rackich, z definicji traktowanych jako fikcjonalne,
w ś w i a d o m i e zorientowanej interpretacji i przy
uwzględnieniu krytyki źródła pozwala traktować
dzieło literackie, jako ważne źródło wiedzy antropo­
logicznej Antropologia literatury dostarcza bowiem
materiału badawczego wcześniej niewykorzystywa
ne^o w rei roli lest n i m intencjonalnie wyselekcio
nowana przez badacza literatura która na równych

89

prawach, jak inne źródła, może egzemplifikować
pewne wzory kulturowe, ich pojemność czy inwariantność. Jak słusznie podnosi Kosowska „świat
przedstawiony zawsze jest efektem wyboru i konfi­
guracji, dlatego też literatura dostarcza niemal nie­
skończonej liczby przykładów na kolejne realizacje
tego samego wzorca, odsłaniając tym samym jego
pojemność w danej czasoprzestrzeni oraz ilustrując
proces zmiany w czasie" . A biorąc pod uwagę
fakt, że spośród około 6000 języków wyodrębnio­
nych w bazie U N E S C O , jakie są dzisiaj w użyciu,
tylko niewielka ich liczba posiada literaturę warto
skorzystać niewątpliwego przywileju jaki stał się
naszym udziałem.
49

50

4 9

5 0

E . Kosowska, Antropologia kultury..., op. cit., s. 37.
http://www.unesco.org/culture/languages-atlas/index.

php?hl=en&amp;page=atlasmap, 02.01.2012.

Between Orality and Literacy. A n Anthropological Analysis of the Fairytale O krasnoludkach
i o sierotce Mary si
The article consists o f two parts. I n the first one, the author attempts to explain the term
"anthropology o f literature" and to show methodological and terminological problems which are
connected with this method o f interpreting cultural reality. The term "anthropology o f literature" has
been used in cultural and philological reflections more often recently. That term becomes gradually
broader and more obscure. I n the second part o f the article, the author interprets the children's
story O krasnoludkach i o sierotce Marysi {Little Orphan Mary and the Gnomes) in accordance with
the principles o f anthropology of literature, thereby demonstrating its capabilities and limitations as
a scientific method.

1 (18) PD1P

BARBARZYIICA

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11318" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11296">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e02d792c56300f0eda90522b6dd9ce57.pdf</src>
        <authentication>9830643e175525b81fd9257d520b1404</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134866">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5639</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134867">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134868">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134869">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134870">
                <text>fotografia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134871">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5242</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134872">
                <text>Świat zamknięty w obrazie/ Barbarzyńca 2012 nr 1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134873">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.60-77</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134874">
                <text>Piechocka, Maria</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134875">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134876">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134877">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134878">
                <text>Marta

Piechocka

Ur.w 1985 roku, magister socjologii Uniwersytetu Łódzkiego. Zamieszczony artykuł
jest fragmentem jej pracy magisterskiej pt. Instytucjonalizacja
świata (na przykładzie

fotograficznego

obrazu

konkursu World Press Photo), napisanej w 2009 roku pod

kierunkiem dr. hab. Kazimierza Kowalewicza, profesora UŁ.

Świat zamknięty w obrazie
Od wizualnego stylu do odczytania
mitu w fotografii

Uwagi wstępne
Konkurs World Press Photo to najbardziej znana,
powszechnie rozpoznawalna i prestiżowa inicjatywa
w dziedzinie fotografii reportażowej. Nagrodzone
w nim zdjęcia tworzą wystawę odwiedzaną przez
ponad dwa miliony ludzi w 45 krajach na całym
świecie. Każdego rokuzwycięskiepracesąpublikowane
w postaci albumu w sześciu językach. Organizowany
od 1955 roku konkurs ma formę bardzo zinstytu­
cjonalizowaną. Do udziału mogą przystąpić jedynie
osoby profesjonalnie zajmujące się fotożurnalizmem,
których zdjęcia zostały wykonane z intencją publi­
kacji. Nagrody p rzyzn ctw3.fi e s ^ w 10 kategoriach
(Spot News, General News, People in the News, Sports
Action, Sports Features, Contemporary Issues, Daily Life,
Portraits Arts and Entertainment, Naturę) za pojedvncze zdiecia (simie ima?e) oraz fotograficznie opoJ e d z i a n ą historię ( ^ . P r z e d m i o t e m mojego zainteresowania będą natomiast fotografie wyróżnione
główną nagrodą jako Zdjęcia roku (WorldPress Photo

ofthe Year). Na stronie internetowej konkursu można
przeczytać, że ten tytuł przyznaje się pojedynczemu
zdjęciu, które nie jest wyłącznie fotoreportażowym
podsumowaniem roku, ale reprezentuje kwestię, sytu­
ację lub wydarzenie ogromnej wagi dziennikarskiej
i czyni to poprzez osiągnięcie wybitnego poziomu
wizualnej percepcji i kreatywności .
1

Ikona i mit. Metoda analizy
wybranych Zdjęć roku
Na analizowany zbiór Zdjęć roku składają się 52
obrazy. Nie przyglądam się jednak każdemu z nich,
ale na wybranych przykładach staram się pokazać
pewne tendencje oraz zasugerować możliwe inter¬
pretacje. Za cel stawiam sobie nie tyle kompletną
i wyczerpująca analizę, ile zwrócenie uwagi na kwestie,
które stanowić mogą punkt wyjścia do pogłębionych
badań. M a m pełną świadomość, że moja metoda nie
jest jednorodna i może budzić wątpliwości natury
1

http://www.woridpressphoto.org/awards, 25.01.2012.

B A RB A ß ZV H C A

1(18)

PD1P

�metodologicznej. Uważam jednak, że badając obraz
należy odwoływać się do różnych sposobów jego
analizy. Pozwala to spojrzeć na fotografię z wielu per­
spektyw i umożliwia pełniejsze jej zrozumienie. Warto
zaznaczyć, że nie tylko nagrodzone zdjęcia powinny
stać się polem zainteresowania badacza, ale również
instytucja organizująca konkurs i podejmowane przez
nią działania. Bez uświadomienia sobie, że fotografia
jako medium rozwija się poprzez różnego typu insty­
tucje, niemożliwe jest zrozumienie mechanizmów,
którym podlega, tendencji, sposobów konstruowania
świata. World Press Photo jako fundacja wyznaczyło
sobie misie szerzenia najwyższych standardów foto­
grafii reportażowej i jej profes onalizację. Zajęło się
działalnością edukacyjna tym samym wpływając na
kształtowanie fotograficznego spojrzenia. Poprzez
nagradzanie pewnego typu prac wyznaczyła kła
syczny" styl aspiruiacy do miana naibardziei foto
reoortażowego definiującego dobry fotożurnalizm
rym samym dezawuuiac inne drogi rozwoiu N ów
s i l składać sie beda czrery wyodrębnione cechy osia
gane poprzez zastosowanie różnorodnych technik
Istotne iest że owe kategorie moga również wpływać
na siebie wzajemnie,
zostanie objaśnione w amszej
części rozważań, upieram się poniekąd na analizie
kompozycyjnej. Kompozycja może bowiem wzmac­
niać przejście od konkretu do abstrakcji, wynosząc
obraz na poziom ogólności, tym samym warunkując
jego odbiór.
a

zabity partyzant Roberta Capy, marines zatykający
flagę na wysepce Pacyfiku, wietnamski jeniec z przy­
stawionym do skroni pistoletem, zamordowany Che
Guevara na koszarowym stole. Każdy z tych obrazów
stał się mitem i wyraża w swej formie bardzo wiele.
Fotografie te wykroczyły daleko poza przypadkową
okoliczność, w której zostały zrobione, nie ukazują
jedynie poszczególnych osób, lecz są w stanie wyrazić
pewne ogólne pojęcia. Są unikalne, a zarazem odsyłają
do innych obrazów, wcześniejszych lub późniejszych,
próbujących je naśladować .
2

W przestrzeni publicznej funkcjonują obrazy,
które są z łatwością rozpoznawane przez ludzi
wywodzących się z różnych społecznych środowisk.
Cieszą się szacunkiem i wyzwalają cały kompleks
złożonych emocji, podlegają szerokiej reprodukcji
i zostają umieszczane zarówno w publicznej, jak
i prywatnej przestrzeni. Reprezentują również histo­
ryczne doświadczenie. Bez względu na to, jakie są
okoliczności ich rozpowszechnienia, w y d a j ą się
zawsze znajdować ponad natłokiem wiadomości,
dyskusji, decyzji i śledztw. Posiadają więcej niż
wartość d o k u m e n t a l n ą dzięki niesieniu świadectwa
czegoś co wykracza poza słowa W e d ł u g Roberta
Harimanaoraz Johna Louisa Lucaitesa
Owe znajome obrazy funkcjonująjak pomniki pamięci
(...), zostały wykorzystane do skonstruowania kolek­
tywnego sensu przeszłości. Od antycznej ody przez
renesansową pietę do fotografii, dostępne technologie
publicznej reprezentacji sytuują życie w formalnej kom­
pozycji i zachowują kontekst znaczenia ostrożnie chro­
niony przed zmianą. Takie obrazy dostarczają mniej
lub bardziej wyidealizowanego sensu co do tego, kim
jesteśmy i kim powinniśmy być, i pozwalają każdemu

To w ł a ś n i e ten w i z u a l n y styl p r z e s ą d z a
o potencjale i k o n i c z n o ś c i Zdjęć roku, stwa­
rzając d o s k o n a ł e w a r u n k i do z a g n i e ż d ż e n i a się
Barthesowskiego m i t u . Czym jest ó w p o t e n c j a ł
ikoniczności?
M o ż n a śmiało stwierdzić, że istnieją fotografie,
które z pewnością przejdą do historii i ukażą się
w tysiącach publikacji. Cytując Umberto Eco:
Historia naszego stulecia streszcza się w kilku symbo­
licznych fotografiach, które zdołały uchwycić istotę
swego czasu: bezładny tłum wylewający się na plac
podczas „dziesięciu dni, które wstrząsnęły światem",

2

U . Eco, Semiología życia codziennego, tłum. J . Ugniewska,

P. Salwa, Czytelnik, Warszawa 1998, s. 265.

1 (18) PD1P

BARBARZ?IICA

�Marta Piechocka

62

odczuć osobiste powiązanie z wielkowymiarowymi

dzięki obecności Barthesowskiego punctum • detalu,

wydatzeniami .

szczegółu przyciągającego naszą uwagę.

3

Obrazy pojawiające się w mediach drukowa­
nych, elektronicznych lub cyfrowych, zapamiętane

Pierwszy [tj. studium-MP] to niewątpliwie obszat, całe
pole, któte postrzegam jako coś bliskiego, gdyż związane

i powszechnie rozpoznawalne, rozumiane jako repre­

jest z moją wiedzą, kultutą ogólną. (...) Odsyła jednak

zentacja ważnych historycznie wydarzeń, aktywizujące
silną emocjonalną identyfikację lub reakcję , nazwę

zawsze do podstawowej infotmacji (tewolta, Nikatagua)
i wszystkich znaków do tego należących. (...) Zrobio­

„ikonami". Fotografia-ikona przywołuje bardzo silne,
emocjonalne doświadczenie. Konstruuje scenariusz,

no na tym obszatze tysiące zdjęć i mogę oczywiście
odczuwać ogólne zaintetesowanie nimi, czasem przeję­

w k t ó r y m konkretne reakcje emocjonalne wobec
wydarzenia stają się podstawą rozumienia i odczy­
tania znaczenia przez odbiorcę. Innymi słowy, poprzez

cie, ale te emocje przychodzą do mnie X2l rozumowym
pośtednictwem mojej kultuty moralnej i politycznej.
(...) Dtugi element ptzełamuje studium lub poddaje

skupienie na cielesnej ekspresji nie tylko podkreślają
aspekt emocjonalny ale umieszczają widza w uczu­
ciowym" związku wobec przedstawionych na żdieciu
osóbaDoprzLpieranienaspołecznychkonwenciach
Drzedstawienia sa wiarygodne i każdy może ie rozoo

je rytmowi. Tym razem to nie ja go szukam (ponieważ
moja świadomość zajmuje się polem studium), to on
wybiega ze sceny i jak strzała przeszywa mnie. (...) zdję­
cia, o któtych mówię, są rzeczywiście jakby zaznaczone
punktami czasem nawet usiane tymi wtażliwymi miej­

znać i zrozumieć Owa emocjonalność może wynikać
z okoliczności ich powstania a mianowicie konfliktu
nieoewności i chaosu Wewnątrz obrazu znaiduia sie
zakodowanenroblenwsnołeczeńsrwa Większość foro
grafii nagrodzonwh w L e g o r i i 7ji,ri,
loku nosiada

scami ( ) Dlateeo ten dmei element którv narusza
stud um,L^punctum.
(...)
ta^akiegośzdjęcia
to przypadek któty w tym zdjęciu celuje we mnie ( )

4

1 sobie Lenciafikonicznofci nrzez krórv rozumiem
renieokLlona do końra właściwość nowodniara *e

Si Tl Z AZTTT^rTTr

zdjęcie bardzo silnie oddziałuje na odbiorcę, ma szansę
zapisać się w kolektywnej pamięci, stac się symbolem
danego wydarzenia, a co najważniejsze byc obrazem
wyrażającym jakieś idee ogólne, w który zakradł się

barthesowski m i t Ikonicznosc niesiona jest w wizu­
alnym stylu danej totograhi. onadto w ikonie zachodzi
przeobrażenie tego, co banalne, ale zarazem mepokojące, w to, co wymowne i perswazyjne.
Roland Barthes rozważał kwestie dualizmu pole­
gającego na współistnieniu w fotografii dwu niespój­
nych elementów, niejednorodnych, bo nie należących
do tego samego świata . Do przeobrażenia dochodzi
5

R. Hariman, J . L . Lucaites, No Caption Needed. Iconic
Photographs, Public Culture, and Liberal Democracy, The
University of Chicago Press, Chicago 2007, s. 2. Tłum. własne.

t

6

Punctum stanowi więc taki element w fotografii,
który może się wiązać z podwójną referencją, czy
też rozszczepieniem referencjalnym, a to zakłada j u ż
pewną jakość symboliczną . Determinuje więc prze­
kształcenie się obrazu w ikonę - przejście na poziom
ogólny, ale jest również bodźcem do budowania mitu
i zachęca odbiorcę do poszukiwania symbolu .
7

8

Zdjęcie traktować więc będę również jako system
znaków, Bzrthesowskie signifiant na poziomie mitu.
Postaram się prześledzić proces przekształcania
fotografii reporterskiej, której celem jest szybkie
przekazanie treści o zdarzeniu w uchwyconym

J . Trznadel, Aletheia, Warszawa 2008, s. 45.
6

Lbid.,s. 49-52.

7

S. Sikora, Fotografia i mit, [w:] A. Sobota (red.), Estetyka

3

4

5

i racjonalność fotografii, Oficyna Wydawnicza A T U T ,
Wrocław 2002, s. 99.

Lbid, s. 27.

8

R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, tłum.

Społeczno-Kulturalno-Antropologiczny" 1 (1) 2007, s. 56.

K. Klimek, Fotografia buduje mit, „Maska. Magazyn

B A RB A ß ZV H C A

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

63

fragmencie rzeczywistości, w obraz o znaczeniu
ponadczasowym.
Poprzez k o n k r e t y z a c j ę w y d o b ę d ę znaczenie
ukryte w przekazie. Konkretyzacja, inaczej obiek­
tywizacja obrazu, składa się z symbolizacji pier­
wotnej (denotacji) oraz symbolizacji w t ó r n e j
(konotacji). Denotacja to operacja u m y s ł o w a ,
której celem jest tworzenie znaczenia tylko na
podstawie wizualizacji przedstawionej na obrazie .
Odkrywa dosłowną treść obrazu, czyli „sens" signifiant pierwszego poziomu systemu semiologicznego Barthes'a. Konotacja to wzbogacenie
denotacji o asocjacje i implikacje łączące sie
z obrazem oraz kontekst w y s t ę p o w a n i a danego
przekazu Poprzez ten zabieg sens" przekształci
sie w forme" dla której bedè szukać nowego
mitycznego znaczenia D u ż a role w procesie ana'
lizy odgrywa kwestia nawiązań intertekstualnych
i alep-acvinvch omawianych Zdieć roku Także one
nomagaia fotografii u w o l n i ć sie od bieżącego zna
L n i a i wejść na mityczny poziom sygnifikacji.
9

10

W e d ł u g M i c h a ł a Głowińskiego intertekstualność to
te relacje z innymi utworami, które stały się elementem
strukturalnym lub (...) znaczeniowym (semantycz­
nym), relacje zamierzone i w taki czy inny sposób wi­
doczne (.. . ) . O intertekstualności (...) mówić można
tylko wtedy, gdy odwołanie do tekstu wcześniejszego
jest elementem budowy znaczeniowej tekstu, w któ­
rym ono się dokonuje (.. . ) .
n

12

Przywołanie intertekstualne ma wydobyć w tekście
kultury nowy, wyższy sens, nie poprzez „powołanie

się" na autorytet innego dzieła, ale przez wspólne
wypracowanie bogatszej konotacji. Alegacja wzmacnia
natomiast wymowę perswazyjną komunikatu wizual­
nego. Przywołany tekst kultury traktuje się jako auto­
rytatywny, jedyny słuszny i wartościowy. Dzięki temu
powołujące się na niego dzieło zyskuje odpowiednią
wymowę i jest powszechnie uznawane za wiarygodne.
Należy również poruszyć kwestię wpływu podpisu na
sposób odczytania i znaczenie nagrodzonych fotografii.
Podstawową funkcją biorących udział w konkursie
zdjęć ma być przekazanie rzetelnej informacji z miejsca
zdarzenia Podpis umieszczany przy zdjęciu warunkuje
jego odczytanie i interpretację zgodne z intencjami
nadawcy. Słowna mediacja czyni obraz zrozumiałym".
Clive Scott wyodrębnił trzy funkcje podpisów pod
zdjęciami a pierwsza z nich - podpis jako docelowe
wyjaśnienie - jest charakterystyczna dla fotografii
konkursu World Press Photo. Tekst w tym przypadku
ma służyć obiaśnieniu wszvsrkich szczegółów krorvch
ze zdieria nie można o d r z L ć a króre składaia siena
iak nainełnieiszv obraz kadru'- darv mieisr boha
rerów" leśli dokładnie r o k n o r o k n nrlesl'edzimv
fnrnarafie króre J n h v ł v o ł ó L a naârnde rrndnn
h d T nr,
ż n
będzie oprzeć się wrażeniu ze wszystkie mają ze sobą
coswspolnego. len sam podpis można by umieścić pod
kilkoma innymi obrazami, bez wpływu na ich odbiór.
Mowny przypis stanowi zrodło wiedzy uzupełniającej
i przede wszystkim ukonkretniającej to, co widzimy,
innymi słowy, podpis odsyła tylko do pierwszej war­
stwy systemu semiologicznego, umożliwiając odczy¬
tanie „sensu .

T Ï 11

1 3

Zob. M . Garncarek, Instrukcja obsługi obrazu - o podpisach

pod fotografiami prasowymi, [w:] T. Ferenc, K. Makowski
(red.), Przestrzenie fotografii. Antologia tekstów, Wyd. Galerii
f5 &amp; Księgarni Fotograficznej, Fundacja Edukacji Wizualnej,

J . Szulich-Kałuża, Społeczny obraz świata w fotografii

9

- o zastosowaniu analiz fotografii w badaniach socjologicznych,
[w:] J . Kaczmarek, M . Krajewski (red.), Co widać', Wyd.
Naukowe U A M , Poznań 2006, s. 69.
10

Ibid, s. 69.

1 1

M . Głowiński, O intertekstualności,

„Pamiętnik Literacki"

4 1986, s. 77.
12

14

Ibid, s. 234

Clive Scott w swojej typologii wyróżnia dwie dodatkowe
funkcje: podpis jako punkt wyjścia, który daje dyskretny sygnał
ukierunkowujący odbiorcę, a potem pozwala działać samemu,
oraz podpis jako paralelny, ale oderwany od zawartości zdjęcia
komentarz, który jest na tyle zdystansowany wobec obrazu,
1 5

że ostateczne znaczenie nie zawiera się ani w jednym, ani

Ibid, s. 82.

1 (18) PD1P

Łódź 2005, s. 231.

w drugim, ale w punkcie ich przecięcia. W tej ostatniej funkcji

BARBARZ7IICA

�Marta Piechocka

64

Uwolnienie

obrazów

z narzuconego

przez

Wizualny styl Zdjąć roku

s ł o w o kontekstu p o z w o l i n a dotarcie do warstwy
mitycznej. Traktuję

Zdjęcia roku j a k o

starczalne teksty k u l t u r y

artykułujące

samowy­

W o r l d Press P h o t o w p r o c e s i e o c e n i a n i a selek­

społeczne

c j o n u j e k o n k r e t n e typy z d j ę ć . W y o d r ę b n i e n i e czte­

znaczenia, e g z e m p l i f i k u j ą c e konflikty, s ł u ż ą c e okre­

rech kategorii p o z w o l i p o k a z a ć

ślaniu i naznaczaniu zjawisk i ludzi.

w i z u a l n y styl n a g r o d z o n y c h p r a c . B ę d ą to: d r a -

P o z o s t a j e jeszcze k w e s t i a u z a s a d n i e n i a w y b o r u
z d j ę ć d o analizy. G i l l i a n R o s e w y s u w a

postulat

m a t y z m ,

charakterystyczny,

d o k u m e n t a l n y

n a r r a c y j n o ś ć

r e a l i z m ,

oraz a r t y s t y c z n a

eks­

s a m o ś w i a d o m o ś c i badacza, k t ó r y dotyczy koniecz­

p r e s j a . O w e cechy są wzajemnie połączone, n a

ności rozważenia własnego

przykład dramatyzm m o ż e być kreowany

sposobu patrzenia n a

o b r a z . S p o j r z e n i e n i g d y n i e jest n a t u r a l n e i czyste,

zastosowanie

dlatego t e ż n a l e ż y u z m y s ł o w i ć s o b i e , j a k m y go

umiejscawia odbiorcę

postrzegamy.

wydarzeń

1 6

Subiektywność

staje s i ę e l e m e n t e m

szerokokątnego

ale t e ż

poprzez

obiektywu,

przez n a r r a c y j n o ś ć poprzez zesta¬
dowcip i r o n i e

s t a ł y m , niezmiernie t r u d n y m do „przeskoczenia",

wianie kontrastujących e l e m e n t ó w

dlatego p r z y w y b o r z e k o n k r e t n y c h fotografii t r z e b a

itd

Wspólny

jest

o s i a L y poprzez z a s t o s o w a n i e t e c h n i k

uwzględnić swoją wrażliwość
podkreśla,

że najbardziej

oraz emocje.

ekscytujące,

Rose

wstrząsa­

który

i fotoreportera w c e n t r u m

wszystkim zdjęciom

styl w i z u a l n y
jakie

pomagajązdjęciu wkroczyć na poziom ikoniczności.

j ą c e i o d k r y w c z e analizy ostatecznie n i e p o d l e g a j ą
metodoloeii

S a o n e w y n i k i e m p e ł n e e o pasji zaan-

e a ż o w a n i a w to c o w i d z i m y w y p ł y w a j ą z p r z y j e m ­
ności

wzruszenia fascynacji

z a d u m y leku osoby

oatrzacei n a obraz' k t ó r a o c t e m o r ó b u i e o o o i s a ć
e

1 7

Dramatyzm
D r a m a t y z m , bardzo w a ż n y element k a ż d e j nagro­

N i e o z n a c z a to, ż e w y s e l e k c j o n o w a n e p r z e z e m n i e

dzonej fotografii,

fotoptafie n i e w o i s u i a sie w j a k i e ś b a r d z i e i o p ó l n e

w a n i e r ó ż n o r o d n y c h m e t o d . Po pierwsze, o s i ą g a się go

kareLie

onierałam

d z i ę k i w r a ż e n i u b e z p o ś r e d n i e g o k o n t a k t u fotorepor­

na z d i e c i a c h k r ó r e w e H W mnie s r a n o w i ł v
doskonała e ^ z e m n l i f i k a c i e S z u k a ł a m obrazów

tera z w y d a r z e n i a m i , c z ę s t o n i e b e z p i e c z n y m i . D z i ę k i

sie

\L

Pisząc

o stvl„ wizualnvm

z LrhesowskiJmultum
7

7

aWnia

bo dla k a ^ e . n

k r ó r e iesr s n b i e k r v w n e
m

J

bvć i n n J T l e

m rTT TT

TT Y J T l

mentem

Usw a d o m i e m e

obrazu,

h

T n i

własnej

s u b i e k t y w n o ś c i p o z w o l i ł o m i n a lepsze z r o z u m i e n i e
mojej postawy badawczej.
tekst pod zdjęciem stanowi komentarz, który nie odnosi się
bezpośrednio do obrazu, ale do jakiegoś wydarzenia. Zapoznanie
się z nim zasadniczo zmienia znaczenie fotografii i różni się
radykalnie od pierwszego wrażenia wywołanego wizualnym
przedstawieniem. Gdyby podpisy towarzyszące Zdjęciom roku
wpisywały się w tę funkcję, ich analiza musiałaby stanowić
oddzielne zagadnienie rozważań. Zob. M . Garncarek, op. cit.
Za: T. Ferenc, Analiza obrazów -przegląd metod i inspiracji
teoretycznych, [w:] B. Sułkowski (red.), Ze studiów nad sztuka

jest u z y s k i w a n y p o p r z e z zastoso­

odczuciu, ż e znajduje się o n w c e n t r u m uchwyconej
sytuacji. T y m s a m y m d o c h o d z i d o p o d k r e ś l e n i a jego
h e r o i c z n o ś c i jako silnie z a a n g a ż o w a n e j

jednostki.

T o p o k ł o s i e s t y l u z a a n g a ż o w a n e g o , k t ó r y stał s i ę
n o r m ą fotografii r e p o r t a ż o w e j , z a i n i c j o w a n e g o przede

przez R o b e r t a C a p ę , ale l a n s o w a n e g o r ó w ­
nież przez D a y i d a oevrrioufa oraz vjeors?e a J~vocli?efa

wszystkim

odrzucających

rejestracje z bezpiecznego d y s t a n s u '

N i e e d y ś w a l c z ą c y o s w ó p r e s t i ż i u z n a n i e fotoreporter
o b e c n i e staje sie b o h a t e r e m Dodeimuiacym w y s i ł e k
b y z d o b y ć zdiecie k t ó r e o o o w i e h i s orie k o n f l i k t u
wszystkim bezpiecznie p o z o s t a j ą c y m w d o m a c h .
Z d j ę c i e S a d a y u k i M i k a m i z 1 9 7 8 r o k u (fot. 1) w y k o ­

1 6

i kulturą duchową, Wyd. Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2007
CArt-a Universitatis Lodziensis. Folia Sociologica 32), s. 7.
17

n a n o w czasie p r o t e s t ó w przeciwko b u d o w i e m i ę d z y n a ­
rodowego l o t n i s k a N e w T o k y o I n t e r n a t i o n a l A i r p o r t .
A b y n a b y ć p o t r z e b n y teren, r z ą d m u s i a ł w y e k s m i t o w a ć

Ibid, s. 6.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

protestujących właścicieli ziem. W wyniku brutalnego
starcia obu stron zginęło 13 osób, w tym 5 policjantów.
Nagrodzona fotografia emanuje dynamizmem: pło­
nąca postać demonstranta, latające w powietrzu kok­
tajle Mołotowa, walczące postaci uchwycone w ruchu.
Fotoreporter bez wątpienia znajduje się w centrum
wydarzenia, a widz razem z nim. Dramatyzm sytu­
acji podkreśla również kompozycja zamykająca się
w „wirującym" kręgu, który wyznaczają dwie butelki,
czarny dym i płonąca postać. Ciała w wyniku dyna­
micznego ruchu przechylone są na lewą stronę, dopeł­
niając wrażenie koła. Ponadto policjant znajdujący się
na pierwszym planie oraz postać bezpośrednio za nim
biegną w naszym kierunku
W ten oto sposób wyłania się kolejna technika dramatyzacji - poprzez kompozycję. Prostota i graficzna
wyrazistość mogą stanowić jej doskonałe wzmocnienie
lub wręcz o niej decydować. Przyjrzyjmy się fotografii
Luciana Perkinsa (fot. 2), która uzyskała tytuł Zdjęcia
roku w 1995 roku. Towarzyszący opis informuje,
że na zdjęciu znajduje się autobus w drodze do
Groźnego, miasta, w którym trwają walki pomiędzy
bojownikami o niepodległość Czeczenii a rosyjskimi
oddziałami. Sama fotografia nie daje żadnej
ficznej wskazówki. Zarejestrowane miejsce mogłoby
znajdować się wszędzie.

fot.

1. Sadayuki Mikami, Zdjęcie roku 1978

fot.

3. Larry Towell, Zdjęcie roku 1993

Centrum kompozycji stanowi tył autobusu,
forma bardzo symetryczna i geometryczna, ukazana
z wyjątkową dokładnością. Nasuwa się skojarzenie
z nadzwyczaj precyzyjnymi fotografiami Henryego
Cartier-Bressona, który zwykł przyglądać się zdjęciom
umieszczanym w pozycji „do góry nogami", tak jak
czynili to malarze, by ocenić kompozycję. Prosta geo­
metria kompozycji powinna działać wyciszająco. Coś
jednak zaburza ten spokój i harmonię, kontrastuje
z prostą i idealną formą. Ten ład przełamuje czło­
wiek naruszający przewidywalność obrazu: w oknie
pojazdu znajduje się chłopiec przyklejony" do szyby
trzymający ręce w geście wołania o pomoc jakby
krzyczał Zabierzcie mnie stad'" Zakłóca symetrie
niszczy porządek, stanowi Barthesowskie punctum
przenosząc obraz na poziom abstrakcyjny, 'odrywając

1 (18) POI?

BARBARZYŃCA

�Marta Piechocka

66

go od miejsca i wydarzenia. Siła zdjęcia opiera się na
statyczności i spokoju oraz zestawieniu kontrastują­
cych elementów. Z jednej strony znakomity ład rzeczy
martwych, z drugiej cierpienie niewinnego dziecka,
nasuwające pytanie o kondycję i porządek tego świata.
Innym dobrym przykładem dramatyzacji jest
następujący obraz (fot. 3): na tle popisanego muru
widzimy chłopca z uniesionym w górę pistoletem.
Obok jego dłoni dwie inne, również dziecięce, trzy­
mające broń - symbol przemocy i wojny. Dziecko,
którego prawa w kulturze zachodniej są szczególnie
chronione, które otacza się wyjątkową troską i opieką
mającymi zapewnić mu odpowiednie warunki roz­
woju, jest tutaj pozbawione swojego dzieciństwa, staje
się uczestnikiem konfliktu zbrojnego. Pomimo uświa­
damiającego podpisu, że pistolety są tylko gumową
zabawką, wyraz twarzy dziecka znajdującego się na
pierwszym planie oraz ręce podniesione' W geście
oporu pozwalają wnioskować że to nie zwykła chłoniecą zabawa ale demonstracja zaangażowania i chęci
walki Zdiecie bazuje na Dołączeniu niby orzeciw
stawnych wykluczających sie e l e m e n t ó w - orzemocy
w świecie dzieci.
A teraz przyjrzyjmy się temu zdjęciu z innej
perspektywy. Fotografia może stanowić odzwier­
ciedlenie zachodniego dyskursu dotyczącego spo­
łeczności arabskiej, utożsamianej z ekstremizmem
i fundamentalizmem. Pokazuje, że j u ż małe dzieci
wychowywane są w duchu nienawiści. Tym samym,
może niebezpośrednio, odczytujemy strach świata
Zachodu przed kulturą islamską.
Udramatycznieniu służy r ó w n i e ż pokazanie
wydarzenia przez pryzmat jednostki. To cecha cha­
rakterystyczna prawie wszystkich nagrodzonych
fotografii. Zabieg ten pomaga przekształcić się
zdjęciu w obraz ponadczasowy i ikonę. Styl Zdjęć
roku konkursu World Press Photo, który nazwałam
stylem wizualnym, celuje w produkowaniu abstrak­
cyjnych i symbolicznych obrazów.

Dokumentalny realizm
Dokumentalny realizm polega na wywołaniu
u odbiorcy wrażenia, że fotografia jest uczciwa, bez­
stronna i przede wszystkim wiarygodna. Wydarzenia
i osoby rejestrowane są tak, by wywołać wrażenie
spontaniczności i wykluczyć możliwość pozowania
oraz ustawienia postaci. Widz ma uwierzyć, że jest
świadkiem pewnej historii i dokładnie w ten sam
sposób by ją zobaczył, gdyby był obecny w czasie
jej trwania. Fotografia jest dokumentem. Realizm
w tym wypadku służący idei humanitaryzmu - że
wszyscy jesteśmy ludźmi i należymy do tego samego
eatunku pomimo lokalnych różnic - umożliwia
odbiorcy identyfikacje z obiektem przedstawionym
Fotoerafia staje sie narzędziem d e m o n s t r u j ą c y m
solidarność miedzy ludźmi. Wsoomniane wcześniej
wrażenie bezstronności autora zdjęcia, osiągane
dzięki efektowi uktvtei kamerv" oraz zwrócenie
„ w L i na nroblemv innvch ludzi i eksrremalne
warunki w krórvch nrzvszło im żvć zmnieiszaia
dvsrans ńomiedzv odbiorca a n r z e d l w i o n a scena
Pozwalają mu ziLorować fakt że fotograf działa
na r a s a d j l nieć L . a r r i a a ł n ś ć r e a n

rn w i t a l n e

Realizm w fotografii może być budowany poprzez
k o m p o z y c j ę , w y b ó r światła, użycie przestrzeni,
przedstawienie ekspresji. Bohaterowie Zdjęć roku na
ogół nie kierują swojego spojrzenia w kamerę, a jeśli
już, to niebezpośrednio. Spoglądanie w obiektyw
wyraźnie potwierdza obecność fotografa i pośred­
niczy p o m i ę d z y obserwowanym a odbiorcą. Jego
brak natomiast konotuje sens obecności w miejscu
zdarzenia, bardziej jako świadka niż uczestnika.
R ó w n i e ż obfitość przedstawienia, pierwszy
i drugi plan sfotografowany bardzo szczegółowo
i wzmocniony taką samą ostrością, dają iluzję real­
nego dokumentu.

1 8

A. Rouille, Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną,

tłum. O . Hedemann, Universitas, Kraków 2007, s. 113.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

Narracyjność
Patrząc na fotografię, czasem zastanawiamy się,
co działo się tuż przed otwarciem migawki lub tuż po
zarejestrowaniu obrazu, co znajduje się na zewnątrz
kadru, jakie relacje wiążą znajdujących się na zdjęciu
ludzi. Narracyjność fotografii opisałabym przy użyciu
continuum. Na jednym końcu znajdowałaby się nar­
racja wysoce specyficzna, opisująca i informacyjna,
ściśle skupiona na konkretnych ludziach, okolicz­
nościach i wydarzeniach. Na przeciwległym usytu­
owałaby się narracja abstrakcyjna, przekształcająca
konkretny, uchwycony moment w wiadomość uni­
wersalna Ta kreacja jest charakterystyczna dla Zdjęć
roku które odcina a się od swojego informacyjnego
kontekstu i wyabstrahowane stają się wartością samą
w sobie. Obraz nie
od widza wiedzy fis. tenułt

fot.

4. Mike Wells, Zdjęcie roku 1980

fot.

6. Don McCullin, Zdjęcie roku 1964

fot.

8. James Nachtwey, Zdjęcie roku 1994

zawiłości i szczegółów życia przedstawionych postaci
Dochodzi tu do przesunięcia miedzy konkretem
a symbolem s t a n o w i ą c e j oodłoże metafo ryzach
i symbolizacii Fotografie o abstrakcyjne! narracii to
re o wsnomni nvm wcześnie! n o r e n i e ikoniczności
B a r t h e s o w s k i m , L ^ . Znów zacytuję Barthes'a
a

-

Szczegół pochłania mnie przy oglądaniu, wywołuje
żywą przemianę mojego zainteresowania, elektryzuje.
Przez naznaczenie jakąś rzeczą zdjęcie nie jest już byle
jakie. Ta jakaś rzecz uruchomiła brzęczyk, wywołała we
mnie małe poruszenie, satori, przejście pustki (to nic,
że na samo odniesienie zdjęcia można machnąć ręką).
Dziwna rzecz: cnotliwy odruch, który włada „ułożony­
mi" zdjęciami (wypełnionymi przez proste studium),
jest odruchem leniwym (przeglądać, szybko i miękko
przebiegać wzrokiem, zwalniać i przyspieszać). Tym¬
czasem lektura punctum (zdjęcia, można powiedzieć,
„naznaczonego") jest krótka i aktywna zarazę m (...)
To przybliża Fotografię (pewne fotografie) do Haiku.
Gdyż zapis Haiku jest także niezmienny: wszystko jest
dane od razu, nie wywołując chęci rozwoju, a nawet
bez możliwości retorycznego przekształcenia ( ) [A] ni
Haiku ani Zdjęcie nie pozwalają marzyć
19

1 9

R. Barthes, op. cit., s. 91-92.

1 (18) PDIP

BARBARZYŃCA

�Marta Piechocka

68

Zdjęcie roku nie pozwala więc marzyć, stanowi
całość odnoszącą się do abstrakcyjnego bytu. Natomiast
Walter Benjamin twierdził, że obraz stworzony przez
malarza jest całością, podczas gdy obraz wykonany
przez fotografa składa się z wielu fragmentów . Gilles
Deleuze uważał, że malarstwo „uosabia nadal uniwer­
salny logos, owo pragnienie scalenia wszystkiego i utrzy­
mania więzi, które odwiecznie łączą Część z Całością
i Całość z Częścią" . Fotografowi zarzucano fragmentaryzację świata, zaś malarzowi przypisywano kon­
struowanie pewnej całości poprzez kolejne dotknięcia
pędzla. Przyjmując jednak założenie o dwóch typach
narracji należy ponownie zrewidować zarzuty wobec
fraementamaciiświataNarraciaabstrakcyjnaprowadzi
bowiem do osiągnięcia jedności i spójności obrazu.
20

21

Przez zespół rozumie on połączenie obrazu z tekstem
wyjaśniającym. Jego fotografie mają stanowić czystą
informację, wpisują się więc w pierwszy, wspomniany
wcześniej typ narracji. Nie posiadają nic, co mogłoby je
wynieść na poziom uogólnienia. Sekuła broni się przed
narracją abstrakcyjną czyniącą zdjęcie obiektem autono­
micznym. Ciekawa uwaga dotycząca muzeum może być
użyta w stosunku do instytucji konkursu. Czy nagra¬
dzane zdjęcia są produkowane pod ocenę i akceptację
World Press Photo? Na to pytanie odpowiedzieć nie
można. Pewne jest jednak, że prace o narracyjności abs­
trakcyjnej 7ysh\)-\xyt\\\ Zdjęć roku. Co może decydować
o narracji abstrakcyjnej? Na pewno punctum, które
przenosi nas na inny poziom rozumowania, nadaje
znaczenie. Niestety, jego definicja się wymyka. Niełatwo
jest je wskazać i nie dla każdego będzie ono tym samym

Potwierdzeniem tego założenia może być projekt
fotografa Allana Sekuły Sketch for Geography Lesson, elementem zdjęcia. Istnieją również inne techniki wspoopublikowany wrazzesejami wksiążceDismalScience:
magające oderwanie się fotografii od konkretu. Znowu
Photo Works 1972-1996. Jego fotografie nie stanowią
pojawia się kwestia odpowiedniej kompozycji. Dobrze
metafory, ale próbę odniesienia do konkretnej rzeczy­ zorganizowana, prosta i przejrzysta, umożliwia stwo­
wistości - bazy wojskowej Stanów Zjednoczonych rzenie czytelnej narracji. Posługiwanie się zbliżeniem,
w Niemczech. Nie posiadają podpisów i są zagadkowe odpowiednie kadrowanie i kąt widzenia mają zasad­
do momentu przeczytania eseju umieszczonego na nicze znaczenie. Odbiorca nie ma gdzie „uciec", obraz
końcu. Obrazy nie mogc^ być wyjęte z kontekstu. Nie nie pozostawia pola dla wyobraźni Dodatkowo często
można im przypisać abstrakcyjnej narracji. Na przy­ pojawia sie zestawienie dwóch kontrastujących ze soba
kład fotografia kobiety stojącej obok znaku ostrzega­ elementów tak jak w przypadku omawianej fotografii
jącego o minach i trzymającej pocztówkę z ludźmi
przedstawiającej arabskie dzieci które nie tylko służy
którzy wspięli się na ogrodzenie, nie ma sensu do udramatycznieniu ale implikuje uniwersalne znaczenie
momentu przeczytania że niemiecka granica była obrazu NagrodzonezdiecieMikeaWellsaz 1980 roku
kiedyś atrakcją turystyczną.
(fot 4) posiada wszystkie omówione cechy.
Autor podkreśla, że w jego pracach „nacisk był
konsekwentnie kładziony na »zespół«, nie na formę czy
znaczenie pojedynczego obrazu. (...) [Tjakie podejście
wydaje się jedyną rozsądną drogą, by sprzeciwić się ten­
dencji włączania fotografii do muzeów, tendencji do pro­
dukowania prac pod ocenę i akceptację tej instytucji" .
22

2 0

W. Benjamin, Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty, tłum.

K. Krzemieniowa, H . Orłowski, J . Sikorski, Wyd. Poznańskie,
Poznań 1996.
2 1

23

G . Deleuze, Proust i znaki, tłum. M . Markowski, słowo/

obraz terytoria, Gdańsk 2000.
2 2

Biała dłoń dorosłego mężczyzny trzymająca
wychudzoną dłoń czarnego dziecka to prosta kom­
pozycja bazująca na zasadzie kontrastu. Poprzez „por­
nografię powiększenia" obraz staje się abstrakcyjny
i w pewnym sensie odrealniony. Po pierwsze, nie
wiemy, kto znajduje się na fotografii, w jakiej sytuacji
została wykonana, jakie relacje łączą te postaci. Po
drugie, uderzająca dysproporcja (ręka dziecka jest sze­
rokości palca misjonarza) jest tak niewiarygodna i nie-

A. Sekuła, Dismal Science. Photo Works 1972-1996,

Normal 1999, za: M . Woodward, The Construction of

Photojournalism. Visual Style and Branding in the Magnum
Photos Agency, M I T , Boston 2006, s. 84. Tłum. własne.
2 3

A. Rouillé, op. cit., s. 169.

BARBARZVÑCA

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

naturalna, że w pewnym sensie podważa realność tego
obrazu, a tym bardziej możliwość przypisania go do
konkretnych osób, więc implikuje znaczenie ogólne:
Świat Zachodu niesie pomoc głodującym w Afryce.
O s i ą g n i ę c i e narracji charakterystycznej dla
stylu W o r l d Press Photo ma miejsce r ó w n i e ż
poprzez uchwycenie gestu lub ekspresji. Fotografia
Roberta Capy (fot. 5) z 1943 roku zatytułowana
Neapolitańskie
matki lamentujące
nad swoimi synami
ukazuje kobiety pogrążone w rozpaczy. Jedna z nich
trzyma zdjęcie syna obok swojej twarzy. Ten obraz
stanowić będzie wzór dla innych fotografów doku­
mentujących konflikty na świecie. W ł a ś n i e w owej
ekspresji zdjęcie niesie swoje znaczenie. Przez sku­
pienie na twarzach dochodzi do pominięcia innych
elementów, w t y m kontekstu. D z i ę k i takiemu
zabiegowi fotografia odsyła na poziom narracji
abstrakcyjnej i przekształca sie w ikonę niosąca
Barthesowskimit.

fot. 9. Georges Merillon,

Zdjęcie roku 1990

Zdjęcie Dona McCullina (fot. 6) opiera się na
tym samym schemacie. Nie liczy się fakt, kogo
opłakuje kobieta: czy poległego na wojnie grecko¬
-tureckiej męża, czy syna. Ten przekaz - porusza­
jący, emocjonalny, silny, niemalże odbierający mowę
- nikogo nie pozostawia obojętnym.
Obok gestu i ekspresji, które implikują ten rodzaj
narracji, w przytoczonych przykładach równie wielkie
znaczenie odgrywa postać „Matki". Jak pisze Kaja
Klimek,
następuje pełna identyfikacja z przekazem wizualnym
- każdy z nas, odbiorców, ma matkę, apołowa ludzkości
jest czyjąś matką. (...) Zdjęcia traumatyczne według
R. Barthesa są niemal doskonałymi analogonami. Nie
wymagają komentatza ani podpisu (...). Jak silnym
ptzekazemjest obtazmatki, pisze sam Barthes. (...) [P]
isze o zdjęciu, któte dla niego stało się symbolem fotogtafii i odkryło przed nim prawdę o tej sztuce. Zdjęcie
to ptzedstawiało właśnie jego matkę (.. . ) .
24

1 4

K. Klimek, op. cit., s. 52.

1 (18) POI?

BARBARZYŃCA

fot. 10. Ovie Carter,

Zdjęcie roku 1974

�Marta Piechocka

70

Co ciekawe, „Matka" jest bardzo częstym motywem
Zdjęć roku - jako kobieta rozpaczająca, albo otaczająca
opieką swoje dzieci. To, czy kobieta w rzeczywistości
opłakuje dziecko, męża czy kogoś z rodziny, staje się
nieistotne. Obrazy te bardzo często bazują na skoja­
rzeniu z wizerunkiem Matki Boskiej. Robert Hariman
oraz John Louis Lucaites podkreślają, że ikoniczne
fotografie nawiązują do popularnych motywów iko­
nograficznych. Ten zabieg intertekstualny wynosi
obraz na poziom ogólny i uwalnia od konkretu .
Współczesne „Piety" i „Madonny z Dzieciątkiem"
jako ikonograficzne motywy są również dowodem na
bardzo silny wpływ kultury chrześcijańskiej i jej
tości Fotografia humanitarna zdaje sie odwoływać do
naszej empatii używając chrześcijańskich symboli reli­
gijnych uważając ie za uniwersalne Ponadto zastoso
wanie takich środków kulturowych powoduje' kono­
tacje z największymi dziełami sztuki Tvm bardziei
więc fotografia odrywa się od narracji konkretyzującej.
25

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na kolejną
cechę charakterystyczną wizualnego stylu Zdjęć roku,
a mianowicie na a r t y s t y c z n ą
ekspresję.
Nie polega ona na kreacji piękna w obrazie poprzez
metody estetyzujące, takie jak światło, podkreślenie
tekstury czy koloru. Techniki te są wykorzysty­
wane, ale nigdy w odłączeniu od innych, wspo­
mnianych wcześniej elementów stylu wizualnego.
Ich użycie zwiększa zdolność narracyjną obrazu,
pomaga,
kreowaniu dramatyzmu. Zdaniem Susan
Sontag, nawiązywanie do malarstwa pozwala foto­
grafii uzyskać wyższy sens i uwolnić się od presji
aktualności. W jednym ze swoich esejów porusza
temat rozpowszechnionych przez boliwijskie władze
materiałów fotograficznych przedstawia acych ciało
Che Guevary złożone w stajni na noszach. Zwraca
ona uwagę na kompozvcvine podobieństwo tego
orzedstawienia do Martw Jo Chrystusa Mantegni czy
Rembrandtowskiej Lekcji \natomii doktora Tulpa.
Niezanomniane wrażenie iakie ro zdiecie wvwiera
wskaznie na norenrialna możliwość L
Zolirv'
zacji, stawania się obrazem ponadczasowym"
26

2 5

R. Hariman, J . L . Lucaites, op. cit., s. 27.

2 6

S. Sontag, O fotografii, tłum. S. Magala, Wyd. Artystyczne

Malarskość osiągana jest jednak nie tylko w kon­
tekście intertekstualnym - poprzez jawne, bądź ukryte
nawiązanie do dzieł sztuki - ale też dzięki zabiegom
formalnym. O kompozycji pisałam odnośnie każdego
elementu stylu: dramatyzacji, narracji, dokumental­
nego realizmu. To właśnie ona jest często ową arty­
styczną ekspresją wpływającą na powyższe cechy.
W przypadku Zdjęć roku może pojawić się zarzut
„choroby estetyzacji". Zdjęcia wyrwane ze swojego
kontekstu po pewnym czasie stają się „pięknym"
obrazem „jakichś ludziwjakichś sytuacjach" . Według
Jeana Baudrillarda „spisek sztuki" to nic innego, jak
pozbawianie się przez nią samą wszelkiego znaczenia
społecznego, kulturowego, artystycznego. M i ę d z y
innymi dlatego należy fotografię trzymać z dala od
pokus włączenia jej w obręb tego „skończonego"
świata sztuki, produkującego nieskończone ilości
obrazów, w których nie ma nic do zobaczenia, bowiem
są one tylko konsekwencją pewnego rytuału produkcji
kulturowej . Fotografia wplątała się w kontekst stra¬
tegii artystycznych Czego żałuje to estetyzacji foto¬
grafii tego że ten rodzaj obrazów stał sie iedna ze sztuk
p i ę k n y c h ! spadł w czeluść kultury" .
27

28

29

Znaczenie estetyzacji obrazu, rozumianej jako
wszelkie zabiegi formalne stanowiące o harmonii
i przyjemności oglądania, w przypadku fotografii nie
jest jednoznaczne. Można uznać za dyskusyjne stwier­
dzenie, że odziera ona zdjęcie z wszelkiego znaczenia
(pisałam powyżej o zabiegach formalnych wpływają­
cych m.in. na narracyjność i dramatyzację, które to
z kolei decydują o przejściu obrazu na poziom uniwer­
salny), ale należy zaznaczyć, że takie zjawisko czasami
występuje. Wyróżniającym się stylem, który fawory­
zuje estetykę obrazu względem wszelkich innych cech,
w tym bardzo istotnej narracji (bądź to konkretyzu­
jącej, bądź abstrakcyjnej), jest wizualny styl ni a.ga.zyn u

i Filmowe, Warszawa 1986, s. 103.
2 7

J . Baudrillard, Spisek sztuki, tłum. S. Królak, Sic!,

Warszawa 2006, s. 96.
P. Zawojski, ]ean Baudrillard i fotografia, „Kultura
Współczesna" 1 (42) 2008.
2 8

J . Baudrillard, P. Petit, Przed końcem. Rozmawia Philippe
Petit, tłum. R. Lis, Sic!, Warszawa 2001, s. 118.
2 9

BARBARZVÑCA

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

„National Geographic". Oto, co pisze pracujący od
wielu lat dla tego czasopisma fotograf, znany jako
Reza, na temat swojego zdjęcia (fot. 7):
Rzeź pomiędzy plemionami Tutsi i Hutu rozpoczęła
się. Była sporadyczna, ale masowa. Trzech fotografów
i ja byliśmy wysłani w ten region (...), by pokazać ten
horror Zachodowi, obraz po obrazie. Te masakry będą
później nazwane „100 000 bezsensownych śmierci".
Ta kobieta znajdowała się w obozie dla uchodźców .
30

Czy takie odczytanie obrazu byłoby możliwe, jeśli
nie posiadalibyśmy wyjaśnienia zamieszczonego przez
autora? Czy bylibyśmy w stanie odgadnąć, o jaką sytu­
ację chodzi chociaż w przybliżeniu? A może zdjęcie jest
tak skonstruowane, że odsyła nas do znaczenia uniwer­
salnego? Otóż nie. Abstrakcyjne i ostre tło odrealnia
przedstawienie, wyrywając je z kontekstu mogącego
dostarczyć dodatkowych informacji. W odniesieniu
do fotografii często używa się sformułowania, że coś
jest „zamknięte w kadrze". W tym przypadku okre­
ślenie to można rozumieć dosłownie. Nie ma żadnego
elementu, który ukierunkowywałby uwagę odbiorcy
f l c l COS D O Z c l kadrem. Tekstura tła „pomaga" w prze**
istoczeniu znajdującej się na pierwszym planie postaci
wdrewniana hebanowa rzeźbę Kobieta poprzezprzy
ieta pozę upodabnia sie do afrykańskich figurek form
określanych często jako orymitywne" Pozbawiona
twarzy staje się bytem bezosobowym abstrakcyjnym
obdamrm z Jakiegokolwiek sensu Czerwień szatv
kontrastuje z czernią rzeźby" przykrywa" człowie
czeńsrwo również L i i w "odrealnieniu W r v m
nrzvnadkn esrervzacia nozbawia obraz z n a c z e n i
budując ciekawą plastycznie formę.

fot. 11.

Zdjęcie roku 1979

David Burnett,

n

Dla kontrastu warto przywołać Zdjęcie roku Jamesa
Nachtweya z 1994 roku (fot. 8). Podobnie, jak oma­
wiana powyżej fotografia, dotyczy wojny domowej
w Rwandzie. Twarz mężczyzny została okaleczona
przez Interhamwe, policję Hutu, która oskarżyła go
o sympatyzowanie z rebeliantami Tutsi.

fot. 12. Finbarr O'Reilly,

Łącza do p o z o s t a ł y c h

Zdjęcie roku 2005

fotografii:

Neapolitańskie matki
lamentujące po utracie synów, 1943

fot. 5. Robert Capa,
Reza, Rwandan Refugee, http://photography.
nationalgeographic.com/photography/photos/reza-oneworld/rwandan-refugee.html, 8.12.2009. Tłum. własne.
3 0

1 (18) POI?

BARBARZmA

fot. 7. Reza,

Rwandan Refugee,

fot. 13. Nick Ut, Z d j ę c i e roku

1994
1972

�Marta Piechocka

72

Rozmyte, nieostre tło powoduje skupienie uwagi
na mężczyźnie. Zabliźnione rany tworzą harmo­
nijną i zatrważającą kompozycję, stając się równocze­
śnie symbolem przemocy władzy wobec jednostki.
Ekspresja na jego twarzy i gest kojarzący się z próbą
wydobycia krzyku osadza jednostkę może nie w kon­
kretnej rzeczywistości, ale w realnym świecie. Wzrok
skierowany przed siebie, na coś, co nie zostało ujęte
W kadrze, daje pewne pole dla wyobraźni i snucia
opowieści. Mamy tu wszystko: dokumentalny realizm,
dramatyzm kreowany przez ekspresję i dłoń obej­
mująca gardło okaleczenie układające się w parali­
żujący wzór bedacy jednocześnie lunctum pozwala­
jącym w k r o c z y ć poza konkret Fakt że fotografia jest
czarno-biała również nie pozostaje bez wpływu Tak
twierdzi Maria Gołaszewska,
Najwyższe osiągnięcia artystyczne osiąga fotografia
jako „sztuka światłocienia", stąd uważa się fotografię
czarno-białą za bardziej wyrafinowaną, wysublimowa­
ną artystycznie, niż kolorowa .
31

W przypadku tej fotografii „artystyczność" nie
blokuje znaczenia. Wręcz przeciwnie, pomaga w kre­
owaniu dramatyzmu i abstrakcyjnej narracji. Aż 31 z 51
Zdjęć roku jest czarno-białych. Poprzez te zabiegi aspi­
rują do miana dzieła artystycznego, nie tracąc funkcji
obrazu informującego o kondycji człowieka.

27-letniego Elshaniego Nashima, zabitego podczas
protestów przeciwko decyzji jugosłowiańskiego rządu
o zniesieniu autonomii Kosowa. Analizując tą foto­
grafię, uwzględnię wszystkie opisane wcześniej ele­
menty stylu wizualnego oraz pokażę, jak budują ikoniczność tej konkretnej fotografii i gdzie wkrada się
Barthesowski mit.
Mężczyzna wygląda jakby pogrążony był w głę­
bokim śnie. Elementem centralnym kompozycji
jest postać rozpaczającej kobiety. O p i e r a j ą c się
na d o ś w i a d c z e n i u praktycznym, tak jak zaleca
Erwin Panofsky przy opisie preikonograficznym ,
zakładam, że lamentująca kobieta to matka opła­
kująca śmierć syna. Pozostałe postaci to żałobnicy.
32

Dynamizm przedstawienia dramatyzuje sytuację.
Wygięte do tyłu ciało rozpaczającej kobiety sprawia
wrażenie ogarniętego szałem, jej ręce wymknęły się
ostrości obiektywu. Podczas gdy jedna z żałobnie
rozkłada dłonie nad głową zmarłego, pozostałe są sku­
pione na matce i jej bólu. To nie śmierć młodego czło­
wieka staje się najważniejsza. W takiej fotografii uwaga
koncentruje się najczęściej na rozpaczającej kobiecie,
ujętej w planie „do pasa", której twarz wykrzywiona
jest w grymas cierpienia. Ręce zakrywają twarz lub
podniesione sa do góry w geście rozpaczy. Opłakujące
kobiety sa bierne ich sprzeciw wobec wojny może
być tylko niemy. Kultura wizualna wydobywa więc

Ikonograficzno-ikonologiczna koncepcja analizy dzieła
Erwina Panofskiego polega na odczytaniu sensu obrazu na
trzech poziomach. Opis preikonograficzny ma za zadanie
wyodrębnić motywy artystyczne oraz odczytać zachodzące
pomiędzy nimi relacje. Elementy identyfikujemy, posiłkując
się praktycznym doświadczeniem. Kolejny etap, czyli
analiza ikonograficzna, to łączenie kompozycji z tematami
i pojęciami. Identyfikacja takich obrazów, opowieści i alegorii
należy do dziedziny określanej zwykle jako ikonografia. Trzeci
poziom, czyli interpretacja ikonologiczna wykracza poza
dzieło mogące stanowić dokument epoki lub osobowości
twórcy. Tenże nie jest świadomy ukrytych znaczeń w swoim
obrazie. Badacz powinien odwoływać się do historii objawów
kulturowych lub symboli. Potrzebna jest mu wiedza o tym,
jak w zmiennych warunkach historycznych wyrażane
są istotne dążności umysłu ludzkiego, za pomocą jakich
specyficznych tematów i pojęć. Zob. E . Panofsky, Studia
z historii sztuki, tłum. J . Białostocki, PIW, Warszawa 1971.
3 2

Mit macierzyństwa. Wojenne
Madonny i Matki z Dzieciątkiem
Pisałam powyżej między innymi o ekspresji jako
środku pomagającym zdjęciu wkroczyć w narrację abs­
trakcyjną i osiągnąć poziom ikoniczności. Przyjrzyjmy
się z bliska fotografii Georgesa Merillona, która w 1990
roku uzyskała tytuł Zdjęcia roku (fot. 9). Z opisu
towarzyszącego obrazowi wiemy, że uchwycona scena
przedstawia rodzinę i sąsiadów opłakujących śmierć

3 1

M . Gołaszewska, Estetyka współczesności, W U J , Kraków

2001, s. 206.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

73

z jednej strony najmniej drastyczny (np. w porów­
naniu z gwałtami), a z drugiej najbardziej ckliwy
i zarazem najbardziej widowiskowy aspekt cierpienia
kobiet w wyniku działań wojennych . Zamknięta
kompozycja oparta jest na kontraście. Nieruchomość
i spokój martwego ciała przykrytego białym prze­
ścieradłem kontrastują ze sceną obłędu przesyconą
wyrazistymi barwami. Malarskość ujęcia wydaje się
oczywista. Nasuwa na myśl barokową kolorystykę
Caravaggia. Tym samym odrealnia przedstawioną
scenę i przenosi ją na poziom abstrakcji. Na poziomie
denotowanym sensem (sirnifiant) fotografii jest żałoba
DO utracie syna i związane z nia cierpienie Ó w sens
stanowi czes'ć iakieiś historii (historii młodego męż­
czyzny który przedwcześnie zakończył swoje życie)
Przechodząc na nóziom mityczny sens Drzekształcony
w ousta formę konotuie ooiecie macierzyństwa tym
sanwmodsvłaiac do wszystkich cech z nim koiarzo
nvch dobroci wrażliwości siłv noświecenia bez.ra
nicznej miłości.
'

Przywołanie religijnego motywu wzmacnia wymowę
perswazyjną dzieła, sugerując odpowiednie odczytanie
przekazu (alegacja). Jak pisze Katarzyna Kobylarczyk,

33

W odczytaniu tego pojęcia pomaga odnalezienie
w fotografii relacji intertekstualnej w odniesieniu
do innego tekstu kultury. Obraz dopasowany jest
do kulturowych konwencji, operuje kulturowymi
kliszami i tym samym uruchamia dopasowanie do
już znanych odbiorcy schematów. Według Ernsta
Gombricha tzw. programowa projekcja powoduje,
że widzimy to, co dostarcza nam pamięć . Obraz
nawiązuje bezpośrednio do jednego z najbardziej
rozpoznawalnych motywów ikonografii chrześcijań­
skiej - opłakiwania Chrystusa Relacja intertekstualna
w tym pLpadku może służyć odpolitycznieniu treści
zdjęcia które zyskuje wymiar ponadczasowy i antywoLny.RozDaczaiacakobietastaiesiewspółczesnyrn
wcieleniem Matki Boskiej oersonifikacia Ciemienia
a jej zmarły syn - Chrystusem niewinną ofiarą
34

35

3 3

I. Kowalczyk, Wobec wizualnego kanibalizmu, [w:] T .

Ferenc, K. Makowski (red.), op. cit., s. 72.
34

Ibid., s. 72.

3 5

E . Gombrich, Sztuka i złudzenie. O psychologii

przedstawienia obrazowego, tłum. J . Zarański, PIW, Warszawa
1980, s. 182.

1 (18) PD1P

„Wojenna Madonna" jest kobietą niezbyt młodą- tak,
by jej wygląd konotował macierzyństwo. Najczęściej
ubrana jest w chusty, co jeszcze silniej upodabniają do
wizerunku Mater Dolorosa z przedstawieniaTycjana.
Taki egzotyczny w naszej kulturze fragment stroju
kieruje wyobrażenia odbiorcy ku przeszłości (czasy
biblijne) i ku wschodowi (Ziemia Święta) .
36

Nawiązanie do m o t y w ó w mocno zakorzenio­
nych w kulturze chrześcijańskiej przenosi współ­
czesnych bohaterów konfliktu zbrojnego w sferę
sacrum, czyniąc ich męczennikami. Chrystus, który
umarł na krzyżu dla zbawienia ludzkości, wybaczył
swoim wrogom. Wartości charakterystyczne dla
religii chrześcijańskiej: miłość, wybaczenie, dobroć,
wpisując się w znaczenie mitu, stają się wartościami
uniwersalnymi, obowiązującymi całą ludzkość.
Spójrzmy na zdjęcie jeszcze raz. Przy prawej
krawędzi kadru, oddzielona od głównej akcji przez
rękę jednej z żałobnie, siedzi młoda dziewczyna.
Nienaturalnie opanowana w obliczu takiej tragedii,
spogląda prosto w obiektyw aparatu. Nie wpisuje się
w żaden z porządków - żywych i umarłych, wyrywa
się kompozycji ponadczasowego obrazu. Kontrast
pomiędzy nią a innymi bohaterami zdarzenia ma
odmienną naturę, niż ten pomiędzy opłakującymi
a zmarłym. O n i stanowią układ, jasny do odczytania
komunikat tworzący mit Dziewczyna jest postacią
jakby z zewnątrz poprzez swoja bardzo intrygująca
reakcje laka funkcje pełni' Czy podważa mit czy
wręcz przeciwnie wzmacnia go&gt; Bezpośrednie spoj­
rzenie w kamerę w tym orzynadku oodkreśla wartość
tej fotografii jako dokumentu. Odbiorca nie traci
wrażenia że reoortet iest świadkiem a nie uczestni
kiem svtuacii oonieważ oozostałe oośtaci uchwvcone
są w głębokiej ekspresji nie patrzą w jego kierunku.

3 6

K. Kobylarczyk, Fotografia jako mit. Zdjęcia

streszczają

stulecia, „Zeszyty Prasoznawcze" 1/2 (181/182) 2005, s. 83.

BARBARZYŃCA

�Marta Piechocka

74

Zwracając się bezpośrednio do widza, dziewczyna
zdaje się mówić: „To, co widzisz, dzieje się naprawdę".
Oboje okazują się bezradnymi, pozbawionymi nadziei
obserwatorami, którzy nie są w stanie zmienić kon­
dycji tego świata.
Wiele fotografii nagradzanych w konkursie World
Press Photo ukazuje śmierć. Jest ona wszechobecna,
zobrazowana bezpośrednio (poprzez ukazanie zmar­
łego lub osoby tuż przed śmiercią) lub pośrednio
(poprzez przedstawienie rozpaczy po utracie bliskiej
osoby, głodu, dotknięcia śmiertelną chorobą, kata­
klizmu jako zagrożenia dla życia, broni itp.). Ciało
ludzkie przedstawiają często w pozycji leżącej, pozba­
wione energii, unieruchomione ze względu na chorobę
lub wycieńczenie. Staje się anonimowe i uprzedmio­
towione. Podlega dopasowaniu do kulturowych kon­
wencji odwołujących się np do toposu śmierci jako
wiecznego snu W przypadku części fotografii nie ma
przy tym pewności czy faktycznie przedstawiają one
ciało martwe Łącza wysublimowane piękno z L z a
śmierci (piękno martwego ciała czy też otaczającej ie
scenerii lub układu kompozycyjnego) Śmierć prze
staie być w takim orzyoadku realna sm ercia dotvkaiaca
konkretnego człowieka, a staje się Śmiercią w ogóle,
jakąś ideą śmierci" odnoszącą się do idei bytu.
'

Contact Press w 1992 roku w Arlington w Teksasie.
Z całą pewnością można je odnieść do niektórych
Zdjęć roku:
Zdjęcie zrobiono jako reportaż. Człowiek uczynił je
sztuką.
Gwałt? Zabójstwo było gwałtem.
Zrobienie zdjęcia było gwałtem.
Publikacja i wystawa były gwałtem.
Pogłębialiśmy ten gwałt poprzez wpatrywanie się w ten
obraz i uprzedmiotawianie w wykładach i esejach.
A jednak zdjęcie pomaga nam pamiętać o wartości
ludzkiego życia, zachowuje ją i w ten sposób to życie
uświęca .
38

W y p o w i e d ź ta bardzo celnie chwyta problem
fotografii reportażowej, która z gazet i m a g a z y n ó w
staje do konkursów i dostaje się na muzealne ściany.
Czy w ogóle istnieje odpowiednie miejsce dla tego
typu obrazów, gdzie wartość życia, którą w sobie
niosą, zostanie obdarzona należytym szacunkiem?

37

Dzięki dokumentalnemu realizmowi odbiorca jest
w stanie zidentyfikować stan agonalny, w jakim znaj­
duje się przedstawiony człowiek, jednak jego tożsa­
mość pozostaje anonimowa. Na naszych oczach z bytu
przekształca się w nie-byt. To, co pozostaje, to ciało
zamknięte w kadrze, a raczej jego wizualny ekwiwalent.
Zostaje sparaliżowane, uwięzione w momencie śmierci.
Zawsze jednak przekazuje ono jakąś ideę życia, które
było lub właśnie się kończy. Tym samym fotografia staje
się jednocześnie gwałtem i świętością. Warto w tym
miejscu przytoczyć słowa Juliannę H . Newton w kon­
tekście iednei fotografii znaiduiacei się na wystawie
Photojournalism Since Vietnam zorganizowanej przez

3 7

I. Kowalczyk, Ciało zszargane w fotografii dokumentalnej

i sztuce współczesnej, [w:] M.Janczyk, I. Święch (red.), Punkt
widzenia-fotografa

ciała, Muzeum Historii Fotografii

w Krakowie, Kraków 2006, s. 27.

Przekształcamy to, co wydarzyło się innym, w piksele
i nazywamy wiadomościami, nagradzamy w konkur­
sach. Umieszczamy je w galeriach i nazywamy sztuką.
Wrzucamy na duże ekrany, by czynić erudycyjne
uwagi. W tym wszystkim tkwi coś koszmarnego: (...)
przekształcanie ludzkiego ciała w przedmiot dyskusji .
39

Wprzypadku Zdjęć roku to styl wizualny pomaga
w uabstrakcyjnieniu przedstawienia, utrudniając
pełną identyfikację z ofiarą. Śmierć staje się odre­
alniona. Z drugiej jednak strony nie można zapo­
m i n a ć o sile tkwiącej w ludzkim spojrzeniu, które
daje wybór. Umożliwia połączenie we współczuciu
i refleksję nad życiem.
Równie częstymi motywami Zdjęć roku są sceny
ukazujące matkę z dziećmi. Aluzja religijna wydaje

J . H . Newton, The Burden of Visual Truth. The Role of
Photojournalism in Mediating Reality, Lawrence Erlbaum
Associates, Mahwah 2001, s. 121. Tłum. własne.
3 8

39

Ibid.,*. 124. Tłum. własne.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

się w tym przypadku oczywista. Fotografie powta­
rzają wizerunek Madonny z Dzieciątkiem, który
wielokrotnie był powielany w europejskim malar­
stwie i sztuce ludowej. Fotografie numer 10, 11
i 12 łączą w sobie paraliżujący strach z pasywnością
i matczyną troską, odcinając się od jakiegokol­
wiek działania w celu uzyskania potrzebnych do
życia środków. Matka przyciskająca swoje dziecko
do siebie, chroniąca je własnym ciałem, nie jest
w stanie zaspokoić jego potrzeb. Zdjęcie stawia
odbiorcę w roli ojca, który ma być „żywicielem
rodziny" Wyrwani ze społecznego kontekstu matka
i dziecko zdani są na współczucie i pomoc odbiorcy.

Mit uniwersalnego
humanitaryzmu
Pisałam j u ż o zdolności fotografii, traktowanej
jako dokument, do kumulowania w s p o m n i e ń .
Stanowi narzędzie pamięci kolektywnej. Zdjęcie roku
ma streszczać w jednym ujęciu najważniejsze wyda­
rzenie danego roku. Ikoniczność analizowanych
wcześniej fotografii znajdowała się w ikonograficz­
nych motywach przez nie wykorzystywanych, które
stanowiły jedną z przyczyn przekształcenia się zdjęcia
w byt autonomiczny, a jego sensu w mit. Pośród
nagrodzonych prac znajdują się również takie, które
swoją ponadczasowość osiągnęły w inny sposób.
Fotografia reportażowa odegrała bardzo ważną
rolę w definiowaniu wojny w Wietnamie oraz
jej legitymizacji. 8 czerwca 1972 roku fotograf
Associated Press, Nick Ut, w y k o n a ł zdjęcie, które
przeszło do historii i zapisało się w zbiorowej pamięci
A m e r y k a n ó w (fot. 13). Jego opublikowanie nastą­
piło dzień później w prasie na całym świecie. Obraz
ukazał się między innymi w „Newsweeku", maga¬
zynie „Life" oraz uzyskał nagrodę Pulitzera i tytuł
Zdjęcia roku w konkursie World Press Photo. Stał
się symbolem horroru militarnych działań nie tylko
W Wietnamie, ale został uznany za ikonę definiującą
tragedię wojny w ogóle.

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

75

Ciekawe, że właśnie ta fotografia spośród wielu
innych, również drastycznych, stała się najsłynniej­
szym obrazem wojny w Wietnamie i najszerzej rozpo­
znawalnym obrazem amerykańskiej fotografii repor­
tażowej. To właśnie ona, a nie relacje telewizyjne,
wpłynęła na stosunek amerykańskich obywateli do
wojny i zdominowała kolektywną pamięć o wydarze­
niach. Naga dziewczynka biegnie krzycząc, ponieważ
jej ramiona i plecy zostały poparzone napalmem.
Ręce trzyma z dala od ciała, co upodabnia ją do
ukrzyżowanego Chrystusa. Sprawia wrażenie, jakby
ją odzierano żywcem ze skóry. Przed nią i za nią idą
inne wietnamskie dzieci. Twarz chłopca znajdującego
sie na pierwszym planie przybrała kształt maski Za
kroczącymi ze spokojem żołnierzami unosi sie czarny
dym pożerający tło sceny.
Fotografia przesycona jest dramatyzmem kon­
struowanym przez nagość, ucieczkę, ekspresję,
gest, kontrast p o m i ę d z y postaciami dzieci i żoł­
nierzy. Epatuje bólem i cierpieniem. Dokumentalny
realizm zachowany jest przede wszystkim przez
sposób ujęcia - postać dziewczynki biegnie prosto
w kierunku aparatu fotograficznego. Ż a d n a z osób
nie spogląda jednak w obiektyw, dzięki czemu
tworzy się dystans m i ę d z y obrazem a odbiorcą
umożliwiający refleksję na poziomie uogólnienia,
a nie tego konkretnego przypadku.
Kilka elementów tej fotografii szczególnie przy­
ciąga uwagę. Stanowią one punctum oraz miejsce
przekształcenia się sensu na poziomie denotowanym
w pustą formę, otwartą dla mitu. Owe detale deter­
m i n u j ą narrację abstrakcyjną.
Opublikowanie tej fotografii poprzedzone było
gorącą dyskusją, czy należy publicznie pokazywać
zdjęcie zawierające nagość. To właśnie ona sta­
nowi tutaj element najważniejszy. Dziewczynka,
która zdarła z siebie ubranie, by uciec od palącego
napalmu, staje się metaforą zachwiania norm spo­
łecznego porządku dającego poczucie bezpieczeń­
stwa i stabilizacji. N i k t bowiem nie powinien być
pokazywany nago publicznie, tak samo jak cywile
nie powinni być bombardowani. To zdjęcie, które

�Marta Piechocka

76

nie powinno być pokazane, wydarzenia, które nie

jego reprezentanci (żołnierze) poprzez swoją obojętność

powinny się zdarzyć.

znieważają jedynie cierpienie ofiar. Z jednej więc strony

Ból, którym emanuje poparzone ciało, wzmocniony

żołnierz jest reprezentantem narodu, z drugiej strony

przez postać chłopca, którego wyraz twarzy przywo­

naród chce mieć władzę i kontrolę nad nim. Zarówno

łuje pamięci słynny obraz Edwarda Muncha Krzyk,

wietnamskie dzieci, które powinny być chronione, jak

jest doświadczeniem anonimowej jednostki. Poprzez

i amerykańscy obywatele pokładający zaufanie w armii

zwrócenie się w kierunku aparatu projektuje ten ból na

zostali zdradzeni .
41

widza, w jego świat. Poprzez anonimowość staje się ona

Gdy się przyglądamy temu zdjęciu jako obrazowi

uosobieniem wszystkich ofiar wojny. Odbiorca czuje

niosącemu mit, przestaje mieć znaczenie, jacy żołnierze,

się naocznym świadkiem tragedii. Wojna prowadzi

jaki kraj reprezentujący, znajdują się na zdjęciu i kto

do destrukcji społecznego porządku i do moralnego

jest poszkodowany. Na wojnie zawsze są ofiary wśród

relatywizmu. Jednostka staje się wyobcowana, porzu-

cywilów, w tym dzieci. Fotografia pokazuje zachwianie

eona w świecie niezdolnym do współczucia, w którym

społecznego porządku, norm i moralnych wartości,

panuia niszczące siły i ból nie mający końca Tragiczny

które niesie ze sobą każdy konflikt zbrojny Jednocześnie

wyraz obrazu jest dopełniony poprzez relacje pomiędzy

pogrążone w bólu dziecko zwraca się do odbiorcy

dziećmi a żołnierzami. Ich obecność stanowi kontrast,

W wołaniu o pomoc, licząc na jego współczucie. Można

nie tylko dramatvzuiacvuiecie ale dostarczaiacysilnego

pokusić się o stwierdzenie, że fotografia niesie przesłanie

ooczucianieookoiu lolJLoPunctum

oomaLiaceL

pokoju, poszanowania praw człowieka, a dziewczęca

w odnalezieniu mitycznego sensu. Są Barthesowskim

nagość staje sie ucieleśnieniem uniwersalnego humani­

współistnieniem nie pasujących do siebie elementów

taryzmu. Zawarte w niej doświadczenie terroru przy­
wołuje przekleństwo współczesnego świata

Zdjęcie

Przeglądałem czasopismo ilustrowane. Zatrzymałem

stanowi wieewpewnymsensieterapt która uruchamia

się na pewnym zdjęciu. (...) Bardzo szybko zrozumia­

mowe w celu Drzeoracowanie traumy Przeżycie trau

łem, że jego istnienie (jego „przygoda") polegało na

matyczne nie daie sie bowiem zwerbalizować i często

współistnieniu dwu niespójnych elementów, niejed­

sovchane Jest w nieświadomość Kiedv iuż zaczvnamv

norodnych, bo nienależących do tego samego świata

mówić, kiedy uruchamiamy pośredniczące działanie

(...): żołnierzy i zakonnic. Przeczuwałem w tym jakąś

mowv oznacza ro że rana sie zabliźnia

zasadę strukturalną (...) i zaraz spróbowałem to spraw­

z d i e l zd.ie sie n ó w r . r z . ć w kółko

dzić, oglądając inne zdjęcia tego samego reportera (...):

nad nią mit pełni funkcję katalizatora.

wiele z tych zdjęć przyciągało moją

42

Scena ze

n dbndow nv
a

a

a

gdyż miały

w sobie właśnie taki dualizm .
40

Kierunki dalszych badań

Żołnierze w przeciwieństwie do dzieci idą powoli
i spokojnie, jakby otaczający ich horror był dla nich

Temat Zdjęć

roku pozostawiam otwarty do dal­

codziennym doświadczeniem. Nie pomagają im, są

szych rozważań i dyskusji. Za cel wyznaczyłam sobie

zobojętnieni na cierpienie, wyglądają, jakby traktowali

zwrócenie uwagi na kwestie, które mogą stanowić

dzieci niczym jeńców wojennych. Odbiorca identyfi­

przedmiot kolejnych, pogłębionych badań. Obrazy te,

kuje się z ofiarą. Hariman i Lucaites analizują tę foto­

ze względu na wpisywanie się w pole fotografii repor­

grafię w kontekście amerykańskiej pamięci zbiorowej.

tażowej, którą definiuje się poprzez jej funkcję reje­

Zwracają uwagę, że dziewczynka zwraca się bezpo­

strowania rzeczywistości, stają się bardzo specyficznym

średnio do widza, ale ten nie może nic zrobić, ponieważ

4 0

R. Barthes, op. cit., s. 45-46.

4 1

R. Hariman, J . L . Lucaites, op. cit., s. 181.

4 2

S. Sikora, op. cit, s. 90.

B A RB A R ZV H C A

1 (18)

PD1P

�Świat zamknięty w obrazie

77

dokumentem naszych czasów. Cechuje go bowiem

może postępować jednak jeszcze dalej, prowadząc do

charakterystyczny styl wizualny, który określiłam za
pomocą czterech elementów: dramatyzacji, doku­

wykształcenia idei ogólnej i uniwersalnej. Dzieje się
tak wtedy, kiedy wobrazie odnajdziemy Barthesowski

mentalnego realizmu, narracyjności i artystycznej
ekspresji. Kategorie te są bardzo płynne, przepla­

mit. Zdjęcia roku poprzez swój wizualny styl, prze­
sycone punctum (również nierzadko budowanym

tają się i konstruują siebie nawzajem. Ich zadaniem

lub wzmacnianym przez wspomniane kategorie)

jest po pierwsze potwierdzenie dokumentalizmu
fotografii, na przykład poprzez stworzenie wrażenia

stwarzają dla niego doskonałe „warunki rozwoju".
Abstrakcyjny model reprezentacji charakterystyczny

obecności w miejscu zdarzenia, sposób kadrowania,
ujęcia postaci i jej ekspresji. Po drugie, przebija w nich

dla fotografii nagradzanych w konkursie World Press
Photo sprawia, że widz nie może się o świecie wiele

echo mitu fotoreportera zaangażowanego, gotowego
znaleźć się w niebezpieczeństwie po to by dostar­
czyć społeczeństwu prawdę Przejawia się nacisk na

nauczyć. Szczegółowe studia wizualnego stylu foto­
grafii reportażowej moga stanowić punkt wyjścia do
efektywnej analizy iei wpływu na zrozumienie świata

fotoerafa-autora który jest heroiczny i wrażliwy na
drugiego człowieka. Styl wizualny pomaga uwolnić
fotografie od konkretu stanowi iei potencial ikonicz
ności Fotografia ikona dzięki na vceniu emocional
nościa może w soołeczeństwie funkcionować iako

i jego historii przez odbiorcę Rozważając konstru­
owanie narracji w obrazie usytuowałam ia na conti­
nuum: od konkretu do abstrakcji. Uważam więc za
całkiem uzasadnione prowadzenie dalszych analiz
które tvm razem skuojrvbv sie na wizualnym stvlu

wvrazaiaca istotę iakiegoś wvdarzenia króre będzie
Z e z nia odrad definiowanTi w ten śnosób zanisze
się w pamięci społecznej Przesunięcie znaczenia

forografii o konkrernvm rvnie narracii Pvranie o n
iaka w i e d z e o ś w i e c i e n r z e k l i a forografii nozosraie
STtw^te
P
H dograne, pozostaje
r

m

A World Captured in an Image. From the Visual Style to the Reading of a Myth in Photography
The article discusses the way in which the visual style promoted by World Press Photo enables the elevation
of photography to become first a symbol, and ultimately a Barthes myth. From the very beginning of the
competition the title of the World Press Photo of the Year has been awarded to works which were particularly
dramatic, characterized by a documentary-style realism, narrativity and artistic expression. The analysis reveals
the importance of documentation and the testimony of heroism, typical for the involved photo reporter. The
visual style allows the photography to depart from the concrete reality and become a photographic icon which
will function in society as a symbol of a given event. Such a photo will define the event and hence it will remain
in the collective memory of people. It can also become an image which will have some general ideas associated
with it, thus being a perfect candidate for a Barthes myth.

1 (18) PD1P

BARBARZ^flCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11317" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11295">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a27c93da3f463e71bcba82e3e5d81965.pdf</src>
        <authentication>f39f842a1a7793f44f4ef57877e8253f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5642</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134859">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5245</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134860">
                <text>O autorze (prawie) wszystkich fotografii tego numeru/ Barbarzyńca 2012 nr 1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134861">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.102-104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134862">
                <text>Szuba, Przemek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134863">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134864">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134865">
                <text>�Przemysław Szuba
Ukończył Wydział Form Przemysłowych na kra­
kowskiej Akademii Sztuk Pięknych (2010). Dyplom
pt. Projekt pompy infuzyjnej do ciągłego poda­
wania leków przeciwbólowych - wykonany w Pra­
cowni Projektowania Ergonomicznego - został
zakwalifikowany do Przeglądu Najlepszych Projek­
tów Dyplomowych 2010 w dziedzinie projektowa­
nia produktu. Jest stypendystą programu Erasmus
w Kolding Desingschool w Danii (2008).
Współzałożyciel studenckiej eko-inicjatywy Makultura (2009), która powstała z potrzeby wdroże­
nia systemu gospodarowania odpadami na ASP
w Krakowie. Uczestnik wielu wystaw grupowych
oraz prelekcji związanych z działalnością Grupy.
Do najważniejszych należą' Uniwersytet Otwarty
AGH w Krakowie (2009) Re-Act Fashion Week
(2009) tódź Design Festival (2009) i inne
Od 2000 roku całkowicie oddany fotografii Zafazjawiskami architektonicznymi i urba¬
nistycznymi przestrzenią i przedmiotem Pomimo
oczywistych o o r s n i c z G ń

roli

pomocy aparatu zmusza otoczenie do podda

S'

un Miliciano czyli: Śmierć hiszpańskiego

republikanina lub Metafora

na polski futbol

Jego prace były nagradzane w konkursach foto­
graficznych oraz publikowane na portalach inter­
netowych oraz w wydawnictwach drukowanych,
m.in. Snap-Me, 144 Zine, Świat Obrazu, Yanko
Design, Gizmodo, Core77, IKEA Business, Gaga
Magazyn i innych.
Od kilku lat prowadzi fotobloga FOOTSZAK.
Zwolennik zrównoważonego rozwoju cywilizacyj­
nego. Krakowianin ze starego Podgórza.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11316" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11294">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/93a11aa14c5225a9f0773e594dc7ac97.pdf</src>
        <authentication>2ddf27ba310ce332003fa77dbe48eccd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134847">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5641</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134848">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134849">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134850">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5244</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134851">
                <text>O przestrzeni i porządku pisma/ Barbarzyńca 2012 nr1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134852">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.91-101</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134853">
                <text>Jakubowska, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134854">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134855">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134856">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134857">
                <text>Agnieszka lakubowska

I

F

Absolwentka Katedry Etnologii i Antropologii Kulturowej przy Uniwersytecie
Wrocławskim. Poza szeroko rozumianą antropologią słowa, w którą wpisuje się
niniejszy tekst, interesują ją tubylcze kultury Stanów Zjednoczonych, a w Polsce
kultury górali Beskidów i Podhala oraz zjawisko postfolkloryzmu w muzyce.

ormalną konsekwencją wynalazku pisma było
związanie słowa z przestrzenią , czego z biegiem
czasu definitywnie dokonała technika druku.
Dalekowschodnie ideogramy, podobnie jak litery alfa­
betu fonetycznego, „poważnie przekształciły umysłowość i organizację społeczną" , wytwarzając swoisty typ
kultury, a nie tylko system praktyk komunikacyjnych.
Propagatorami tego poglądu byli autorzy Wielkiej
Teorii Piśmienności (ang. Great Literacy Theory),
znajdującej się niejednokrotnie pod obstrzałem antro­
pologicznych kontrargumentów. Jej pomysłodawcy

- Harold Innis, Eric Havelock, Marshall McLuhan ,
Walter Ong oraz Jack Goody - tworzyli niejedno­
rodne środowisko naukowe (Goody był jedynym
antropologicznym duchem tego interdyscyplinarnego
grona), tzw. szkołę komunikacji z Toronto . Brała
ona za swój cel „kulturową perspektywę refleksji nad
systemami komunikacji" . Gwoli wyjaśnienia należy
podkreślić, że uznanie ogromnych możliwości nie
zachodnich (nie fonetycznych) modeli pisma było
rewizją poglądu, że idealną formę i pełnię swych możli­
wości osiągnęło ono w Grecji klasycznej, jako linearny

Kordian Bakuła wskazuje na konieczność rozróżnienia
„przestrzeni" i „powierzchni". Mimo, że sytuuje pismo na
płaskiej, pozbawionej wymiaru głębi „powierzchni", pojęciem
„przestrzeni" posługuję się w odniesieniu do niego w dalszym
ciągu, uznając materiał piśmienniczy za pewien o b s z a r ,

Kanadyjski teoretyk komunikacji, autor głośnej Galaktyki
Gutenberga (1962) oraz metafory „globalnej wioski"; żył
wiatach 1911-1980.

1

2

3

4

5

6

1

w którym słowo zyskuje zupełnie nowy (płaski?) w y m i a r .
K. Bakuła, Mówione ~ pisane: komunikacja, jeżyk, tekst, Wyd.
Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2008, s. 42.
2

G . Godlewski, Słowo -pismo - sztuka słowa. Perspektywy

antropologiczne, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego,
Warszawa 2008, s. 195.

1 (18) PD1P

BARuARZtWCA

3

4

Amerykański jezuita, profesor literatury angielskiej, filozof,

autor Oralności i piśmienności (1982); żył w latach 1912-2003.
5

Określenia tego użył po raz pierwszy Jack Goody

w odniesieniu do Innisa, Havelocka i McLuhana, związanych
z życiem naukowym Uniwersytetu w Toronto.
6

G . Godlewski, Słowo..., op. cit, s. 155.

�Agnieszka Jakubowska

92

ciąg znaków i odpowiadających im dźwięków Uznano
sąd, iż rozwój piśmienności zachodniej wcale nie musi
stanowić wzorca wobec innych jej form. Jednakże nie wnikając w szczegóły debat i polemik toczących
się wokół jądra „wielkich teorii" oraz nie rozstrzygając
0 zasadności podziałów na Zachód i W s c h ó d tkwią­
cych w tle - założeniem tego tekstu jest refleksja nad
językowością człowieka, człowieka piszącego {homo
scriptor). Spojrzę na linearny sposób graficznego orga­
nizowania przestrzeni słów, który stał się jednym
z wielu czynników determinujących, w założeniach
McLuhana i Onga, charakter kultury Zachodu.
S 1 o w e m... definiujący jej „zachodniość".

w czasie, narażona jest na ciągłą niepewność ujarz­
mienia czegoś, co jest żywe, spontaniczne i pełne
energii. Rodzaje wypowiedzi pozostają d o m e n ą
naturalnej mowy, wystawionej na p u ł a p k i czy­
hającej nieświadomości, drwiącej - w skojarze­
niach i błędach językowych - z reguł i konwencji.
Zagadnienie różnicy, oddzielającej m ó w i o n e od
pisanego, wspierającej się na opozycji świadome nieświadome, rozwija Ong:
Mówienie uzupełnia świadome życie i nadaje mu moc,
ale dociera z głębin nieświadomości, choć, rzecz jasna,
dzięki świadomej i nieświadomej współpracy społe­
czeństwa. Reguły gramatyczne żyją w nieświadomości
w tym sensie, że wiem, jak ich używać (...). Pismo czy
zapis różnią się tym od mowy, że nie wynikają bezpo­
średnio z nieświadomości. Procesem przekładu języka
mówionego na pismo rządzą reguły świadomie wytwo¬
rzone i możliwe do wyartykułowania .

** *
Dążność do usytuowania żywej mowy w materii
pisarskiej, j u ż w świetle myśli sokratejskiej (zgodnie
z przekazem Platona) było redukcjonistycznym
pojmowaniem jej właściwości, niemożliwych do
ogarnięcia żadną ramą. Pismo - pisze Walter Ong
- „sprowadza dynamiczny dźwięk do bezgłośnej
przestrzeni, oddziela słowo od żywej teraźniejszości
mowy" , czyniąc je podporządkowanym regułom
pisania .
7

8

M o w ę , m i m o wszelkiej frazeologii, s t y l ó w
1 gatunków wypowiedzi, cechuje wyzwolenie z rygo­
rystycznego przestrzegania formy, w której grzęźnie
„myśl uwięziona przez farbę drukarską" . W ł a d z a
środków retorycznych, w tym formuł kostniejących
9

W J . Ong, Pismo a struktura świadomości, tłum. M .
Pęczak, [w:] G . Godlewski, A. Mencwel, R Sulima (red.),
Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, Wydawnictwa
Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2004, s. 370.
7

Walter Ong podkreśla jednocześnie nobilitujący fakt ogromnej
rewolucji umysłowej, której dokonała technologia pisma,
uznając ją za „nieocenioną i w istocie kluczową dla pełniejszego
urzeczywistnienia ludzkich możliwości. Transformacja tego
rodzaju była swoistą dźwignią podnoszącą świadomość na wyższy
poziom". Nb. „determinizm technologiczny" (przekonanie, że
panująca technologia przekazywania informacji wpływa na kształt
i charakter kultury) wyraźnie dostrzegalny w słowach Onga,
niejednokrotnie poddawany był krytyce. Ibid.
8

•&gt; M . McLuhan, Stówo pisane, czyli oko zamiast ucha, tłum.
K.Jakubowicz, [w:] G . Godlewski, A. Mencwel, R. Sulima
(red.), op. cit, s. 381.

10

Kordian Bakuła (filolog, językoznawca) pod­
kreśla, że dychotomiczny podział na m o w ę oraz
p i ś m i e n n o ś ć jest „ n i e p o t r z e b n y m konstruktem"
i uznaje go za rezultat strukturalistycznego myślenia
opozycjami binarnymi . Dekonstrukcji tego prze­
ciwstawienia dokonuje Jacques Derrida, m.in. wska­
zując na tożsamość wielu cech mowy oraz pisma
(zdolność do funkcjonowania pod nieobecność
autora i adresata, możliwość zmiany kontekstów
11

WJ. Ong, Pismo..., op. cit., s. 370. Przywołaną myśl Onga
skonfrontować można z dużo wcześniejszym poglądem Marshalla
McLuhana przesuwającym „świadomość" ku „językowości,
nieświadomość zaś - technice druku, uznając ją za rosnącą
hałdę odpadów świadomości". Autor pisze, że „koncepcja
posuwania się w równym tempie wyłącznie na poziomie
narracji jest zupełnie obca naturze języka i świadomości, ale
1 0

jest całkowicie zgodna z istotą słowa drukowanego. Tego typu
układ linearny obnaża i ogałaca język, czemu towarzyszy efekt
mechanicznego powtarzania i jednostajności, który wywierał
coraz silniejszy wpływ na umysły ludzi epoki Odrodzenia (...).
Nawet ograniczona świadomość jest znacznie ciekawsza niż głębie
nieświadomości (...)". M . McLuhan, Galaktyka Gutenberga,
tłum. K. Jakubowicz, [w:] G . Godlewski, A. Mencwel, R. Sulima
(red.), op. cit., s. 517.
1 1

K. Bakuła, op. cit., s. 41.

B A RB A R ZV H G A

1(18)

PD1P

�O przestrzeni i porządku pisma

93

oraz wytwarzania w nieskończoność nowych czy
powtarzalność i zmienność znaków - uznaje je za
ogólne cechy języka). Skupiając się wokół „krytyki
Saussureowskiej zasady uprzywilejowania mowy
względem pisma" , wypracowuje nowy aparat ter­
minologiczny (wprowadza pojęcia „śladu", „różni"
oraz „iterowalności"), z pomocą którego konstruuje
tezę o n i e d o m k n i ę t y m systemie językowym, pełnym
nieustabilizowanych znaczeń .
12

13

Wytworzenie zasad gramatyki tekstu i odpo­
wiedniej kompozycji pisma, możliwe dzięki wysoko
rozwiniętemu umysłowi piśmiennemu, jest tym, co
zdaniem Waltera J. Onga umożliwia konstruowanie
„tekstu, który naprawdę staje się tekstem: słowami
ułożonymi w jedną, spójną całość na papierze" .
Jedność i spójność wywołują w tej sytuacji arbitralne
skojarzenie linearności, która stała się zasadą struk­
turalną urzeczywistnionego ideału pisma. Wtrącenie
słów w pułapkę przestrzeni pisma, możliwe dzięki
uporządkowaniu zbioru znaków w ABeCaDło, stało
się tym, czego z uporem chciał uniknąć Sokrates,
14

zredukowaniem nieprzestrzennei ze swej istoty
mowy do kategorii przestrzennych" ' nastaniem
zgubnych czasów dla ludzkiego umysłu i pamięci
wskutek niewolniczego uwielbienia milczących liter
bogaTeuta Sprowadzenie słów na ziemie" lub iak
Dowiedziałby One uorzedmiotowienie - ooorzez
wizualizacie-matenałuwerbalnePO o d k s z t a ł c e n i e
efemerycznego świata dźwięku w milczący niby
1

16

wiecznv świat nrzesrrzeni"
ńowvm

nrakrvkom

17

17

nwarnnko

D . Howarth, Dyskurs, tłum. A. Gąsior-Niemiec, Oficyna

Naukowa, Warszawa 2008, s. 66.
13

Ibid., s. 68-72.

1 4

W J . Ong, Pismo..., op. cit., s. 374.

1 5

M . McLuhan, Galaktyka...., op. cit., s. 515.

1 6

Platon, Pajdros, [w:] idem, Dialogi, tłum. W. Witwicki,

Tower Press, Gdańsk 2000, s. 34.
1 7

W J . Ong, Pismo..., op. cit., s. 372.

1 (18) PD1P

18

To przyoblekanie można by rozważyć w kon­
tekście Barthesowskiej metafory „tkaniny tekstu" ,
uznając za j e d n ą z m o ż l i w y c h jej interpretacji.
Składanie „pustych semantycznie liter" w nowe
formacje, ewokujące odpowiednie sensy, stwarza
fizyczną możliwość obcowania z tekstem i tkania
kolejnych poziomów jego rozumienia. Staje się to
literalnym w y o b r a ż e n i e m konstrukcji pajęczyny,
jeszcze wcześniejszym niż to, które stworzył Roland
Barthes. Tak pojęta metafora, w odróżnieniu od bar­
dziej abstrakcyjnych interpretacji, oferuje bliższe,
techniczne skojarzenie. Tekst tka się w procesie
pisania w trakcie rozciągania od lewej k u prawej
rzędów znaków, „widzialnie utrwalających zanurzonc w dźwięku, powikłane, subtelne struktury
i odniesienia" . Tekst tka się w chwilach namysłów
i aktach w y b o r ó w
Barthesowska n i ć pa ęcza"
wiie sie wokół ooiecia tekstu" tożsamego ze sola
t a n i e r r k ł o s ó w w oółuczestnictwem interoretacia
rozumieniem 'a wskutek rozumienia z wvrwarza
niem nrzez czvrelnika wvnosażonepo w komne
rencie Anrora-Tkacza-Paiaka nowvch wvohrażeń
na temat dzieła.Tutaj właśnie r o z p Z y n a s i ę utkana
19

20

21

22

dało noczarek z n n e ł n i e

wvmalaiacvm -

7 h ™
k Ir
1 i w A, kr er s i "e posiugin ł •"
wanycn
r or w o
reguiacjr
w a m a s r ę p zestrzemątworzeniateKstow w nowym
świecie autonomicznego dyskursu (Walter Ong)
1 2

ukonstytuowanym jako swoisty „mikrokosmos zna­
czenia" (Grzegorz Godlewski), linearne i rozciągłe
w czasie signifiant rządzi się „właściwą sobie eko­
nomiką, własnymi prawami ruchu i struktury" ,
przyoblekającymi myśl w zupełnie nowy kształt,
jakość i sens.

BARBARZYIICA

18

Ibid, s. 376.

1 9

R. Barthes, Przyjemność tekstu, tłum. A. Lewańska, Wyd.

K R , Warszawa 1997, s. 92.
2 0

M . McLuhan, Słowo..., op. cit., s. 382.

2 1

W J . O n g Oralnośćipiśmienność. Słowo poddane technologii,

tłum. J . Japola, Redakcja Wydawnictw K U L , Lublin 1992, s. 121.
Robert Bringhurst w Elementarzu stylu w typografii
wskazał na funkcjonalne podobieństwo warsztatu tkackiego
i przyrządu do składania tekstu, z pomocą którego typograf
przędzie go, niczym poeta myśli (nici) - w opowieść (tkaninę).
Autor pisze, że „dobrze dobrane formy liternicze tworzą
żywą, jednolitą fakturę; beztrosko wstawiane odstępy między
literami, wierszami i wyrazami potrafią sprawić, że tkanina się
rozejdzie". R. Bringhurst, Elementarz stylu w typografii, tłum.
D . Dziewońska, Design Plus, Kraków 2007, s. 27.
2 2

�Agnieszka Jakubowska

94

w Przyjemności
tekstu metafora. Tutaj także dociera
kosmogoniczna opowieść afrykańskiego szamana
0 „tkaninie, która była słowem" .
W Zrozumieć
media Marshall McLuhan, ubole­
wając z powodu zaniedbań, jakich dopuścił się świat
Zachodu w „badaniu lub zrozumieniu wpływu alfa­
betu fonetycznego na ukształtowanie podstawowych
wzorów swej kultury" , dokonuje analizy kulturo­
wych konsekwencji wynalazku pisma fonetycznego.
Podobne wyzwania podejmowali także inni twórcy
szkoły z T o r o n t o (Walter O n g w s k a z y w a ł na
konieczność przeprowadzenia studiów nad zna.czeniem wertykalności i horyzontalności tekstów). Nie
wypuszczając się jednak dalej pozs. M c L u h a n o w s k ą
myśl, warto wskazać na kilka kolejnych, konsty­
tuujących ją założeń, poświęconych alfabetyzacji
23

24

25

1 racjonalności.
Kluczowe dla interpretacji McLuhana stają się
założenia o dominacji wzroku w życiu zmysłowym
kultur wyrosłych w tradycji pisma alfabetycznego
(analizuje to również Ong przy okazji opisywania
zmian spowodowanych wynalazkiem d r u k u ) .
Miało ono, zdaniem McLuhana, powodować „ana­
lityczne rozszczepienie zmysłów i funkcji", działając,
przede wszystkim, na niekorzyść słuchu:
26

alfabet, będący formą intensyfikacji i przedłużenia
zmysłu wzroku, ogranicza znaczenie pozostałych zmy­
słów: słuchu, dotyku i smaku .
27

Starożytne hieroglify czy dalekowschodnie ideogramy m i a ł y b y służyć zachowaniu „bogactwa
2 3

M . Griaule, Bóg Wody. Rozmowy z Ogotemmelim, tłum.

E . Klekot, A. Lebeuf, Kęty 2006, s. 67.
2 4

Z a : M . McLuhan, Słowo...,

op. cit., s. 381.

Błędem byłoby nie wspomnieć o osiągnięciach Jacka
Goody'ego, który w The Logic ofWriting and the Organization
oraz w The Domestication ofthe Savage Mind, dokonał
szerokiej analizy następstw piśmienności, zarówno w kwestii
instytucjonalnej organizacji społeczeństwa (1), jak i struktur
myślowych i poznawczych jednostki (2).

2 5

2 6

W.J. Ong, Orałnoić...,

2 7

M . McLuhan, Słowo...,

op. cit,
op. cit,

s. 160-167.
s. 383.
FOT. P. S Z U B A

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�1 (18) PDIP

BARBARZYŃCA

�Agnieszka Jakubowska

96

znaczeń i postrzegania" oraz u m o ż l i w i a ć „pełną
zmysłowo, głęboką percepcję doświadczenia" , nie­
dostępną kulturom posługującym się zapisem fone­
tycznym. R ó w n i e ż McLuhanowska konfrontacja
Zachodu i kultur plemiennych uwypukla różnice
między nimi, wspierające się na fundamencie prze­
życia zmysłowego. Podstawą rozróżnienia staje się
„zimne, neutralne oko oraz nadczuły, delikatny,
sprzężony z innymi zmysłami słuch" i powiązane
z nimi pary słów, stanowiące jednocześnie element
kulturowego opisu: rozczłonkowanie - jedność,
indywidualność - wspólnota swoboda osobista podporządkowanie. Słowo pisane czyli oko zamiast
ucha- pod takim tytułem Tacek Fuksiewicz opisuje
rozprawę McLuhana w dokonanym przez siebie
Wyborze pism jego autorstwa .
28

29

30

Tezę o „rozszczepieniu wrażliwości wewnętrznej
człowieka Zachodu" wskutek używania alfabetu
fonetycznego, można by uzupełnić jeszcze o póź­
niejszy pogląd Waltera J. Onga nt. ogromnej roli,
jaką odegrał druk w pogoni człowieka do indywi­
dualizmu (dzięki ustanowieniu praw autorskich
„druk stworzył nowy sens prywatnego posiadania
słów") czy utowarowienia słowa przez wprzęgnięcie
go w proces technologii („typografia u c z y n i ł a
słowo towarem") . Alfabetyzacja, dokonująca się
w łonie struktur plemiennych, spowodowała roz­
kład ustroju rozpad więzi rodzinnych oraz izolacje
Wiele p r o d u k t ó w naszej racjonalności, traktowa¬
nych przez na.s jak forma udogodnienia (np system
31

kanalizacyjny), w kulturach słuchowo-dotykowych
uchodzi za barierę uniemożliwiającą zachowanie
ciągłości życia wspólnotowego (np. chodzenie po
w o d ę sprzyja rozwijaniu z n a j o m o ś c i ) . Ponieważ
upowszechnienie pisma nie dokonało się z dnia
na dzień, pierwotnie umiejętność ta miała cha­
rakter elitarny. Piśmienni pięli się po szczeblach
kariery ku władzy, stając się coraz bardziej ambitni
i samodzielni. Wrażenia zamknięcia, samowystar­
czalności czy kompletności dzieła, wzma.ga.ne zda­
niem Onga przez druk, można by z powodzeniem
odnieść do charakteryzowanych przez McLuhana
zachodnichspołeczeństwposłueuiacychsiezapisem
fonetycznym
Uzależnienie od pisma alfabetycznego spowodo­
wało, że zdołaliśmy podporządkować rządzącej n i m
zasadzie linearności również naszą racjonalność, co
zdaniem McLuhana „uwikłało nas w wewnętrznie
spójny system". Autor pisze:
Świadomość nie jest procesem werbalnym, a jednak,
przez całą wielowiekową historię pisma fonetyczne­
go, najwyżej stawialiśmy łańcuch wnioskowania jako
oznakę logiki i rozumu. (...) W społeczeństwie za­
chodnim, w kulturze opartej na przekazie pisemnym,
można jeszcze powiedzieć, że coś z czegoś „wynika",
jak gdyby następstwem tym rządziła jakaś przyczyna
sprawcza. (...) [A]ni Hume, ani Kant nie dostrzegli,
że ukrytą p rzyczyn 3^ zachodniej tendencji do utożsa­
miania następstwa z „logiką" jest technika alfabetu
przenikająca absolutnie wszystkie dziedziny życia .

32

33

34

28

Ibid. McLuhan wyraża tu jedną ze swych słynnych tez

o „przedłużeniu zmysłów człowieka przez środki przekazu"
(więcej na ten temat: M . McLuhan, Zrozumieć media.
Przedłużenie człowieka, tłum. N . Szczucka, Wydawnictwa
Naukowo-Techniczne, Warszawa 2004).
29

Idem, Słowo..., op. cit., s. 384.

3 0

M . McLuhan, Wybór pum, tłum. K.Jakubowicz,

Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1975.
31

Ibid, s. 385.

3 2

Zresztą już McLuhan posłużył się określeniem druku jako

To podporządkowanie najlepiej chyba w i d a ć
w przypadku zachodniej koncepcji czasu, rachowa­
nego w abstrakcyjny sposób. Głęboka internalizacja
pisma spowodowała, że u l e g l i ś m y władzy klep­
sydr, zegarów i kalendarzy, umieszczających każdy
moment ludzkiego życia na o s i czasu .
35

„techniki indywidualizmu".
3 3

W J . Ong, Druk, przestrzeń i zamkniecie, dum. J . Japola, [w:]

G . Godlewski, A. Mencwel, R. Sulima (red.), op. cit, s. 506.

3 4

M . McLuhan, Słowo..., op. cit, s. 383.

3 5

W J . Ong, Oralność..., op. cit., s. 136-137.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�O przestrzeni i porządku pisma

Jednolitość, uniformizacja, ciągłość - podsta­
wowe właściwości alfabetu - odpowiadają cechom
zachodniej umysłowości, stały się punktem wyjścia
organizacji życia społeczno-psychicznego oraz m.in.
źródłem władzy Zachodu nad człowiekiem i przy­
rodą (podobnie pisał Walter Ong, powołując się
na Erica Havelocka ). Dążność do ujednolicania
sytuacji oraz nadawania i m cech ciągłości - charak­
terystyczne dla kultur pisma fonetycznego - wynika
więc z całkowitego podporządkowania logice alfa­
betu . Jego dalekosiężną konsekwencją jest

97

stronie druku, skłaniających ludzi do przenoszenia
tego podejścia na problemy wszelkiego typu .

36

37

38

poddawanie kultury procesowi przetworzenia i ujed­
nolicenia (...) [poprzez - A.J.] zdolność narzucania
wzorów jednolitości i ciągłości wizualnej (...) oddziela­
nia treści semantycznej i werbalnej od dźwięku i strony
graficznej .
39

Zasady te (zwłaszcza jednolitość i powtarzal­
ność, typowe dla techniki druku), stały się cha­
rakterystycznymi wyznacznikami kultury czasów
Gutenberga (nowej nauki i sztuki odrodzenia).
P r z y c z y n i ł y się do „ w y k s z t a ł c e n i a w i ę k s z o ś c i
zachodnich form produkcji i organizacji społecz­
nych zapewniających dobrobyt" . To, co McLuhan
wyraża skrótowo, ale dosadnie, w sposób nieco
enigmatyczny nt. „rur i kranów, ulic i taśm monta­
żowych" jako wyobrażeniowych p r o d u k t ó w naszej
racjonalności, rozwija i tłumaczy w innych miej­
scach. W Galaktyce Gutenberga m ó w i o
40

przyzwyczajeniu [zachodniej umysłowości - A.J.] do
jednostajnych, linearnych układów wzorowanych na
Cechy te McLuhan uznał za kluczowe dla mentalności
kulturowej Greków i Rzymian; kluczowe w pozyskaniu
władzy nad niepiśmiennymi barbarzyńcami, osłabionymi
m.in. przez pluralizm kulturowy; autor przypisał je również
„wiekowi Gutenberga" jako cechy dlań charakterystyczne.
M . McLuhan, Słowo..., op. cit., s. 385.
3 6

41

Oskarżenie „ludzi Orientu" o „braki w zakresie
logiki", wysuwane przez Europejczyków, które przy­
tacza Edward Said w Orientalizmie, brało się z faktu
ignorowania przez społeczeństwa Wschodu zachod­
niego sposobu architektonicznego wykorzystywania
przestrzeni. W niepodporządkowywaniu się euro­
pejskim regułom doszukiwano się braku świado­
mości funkcjonalnego przeznaczenia c h o d n i k ó w
i dróg (na sytuację oporu wobec podziałów ziemi
„od linijki" i „w kratkę" niejednokrotnie natykali
się kolonizatorzy A b o r y g e n ó w
Indian). „Drogi
i chodniki, po to właśnie zbudowane, by chodzić po
nich co Europejczycy pojmują od razu" staja się
w i ę c ' p o m n i k a m i władzy zachodniej racjonalności
nad irracionalnościa" Wschodu trwałymi zna¬
kami jej niepodważalnej wszechobecności. Aspekt
zachodniej dominacji łączy poelady Saida (przeko
nanie Zachodu o własne, wyższości i racjonalności)
z myślą McLuhana (ekspansywny pochód" unifor
mizującej alfabetyczności).
42

Poza przewodami linii telegraficznych czy wodo­
ciągami, przykłady i kolejne argumenty wskazujące
na słuszność tez McLuhana m o ż n a by mnożyć.
O n sam przywołuje system jednolitych cen, nasze
wyobrażenia o związkach przyczynowo-skutkowych
czy historycznych okolicznościach i motywach znie­
sienia różnic stanowych .
43

Jeżeli uznać za różnicę między m o w ą a pismem
- pozostając w zgodzie z przekonaniem Waltera
O n g a - fakt, że źródła tej pierwszej drzemią głęboko
w ludzkiej nieświadomości, to czy można utrzymać
pogląd o zapomnieniu reguł pisma? Przeszło 2500
lat mija, odkąd kultura starożytnej Grecji przyjęła
pismo fenickie, przekształcając je na swój własny
u ż y t e k (Grecy rozwinęli pełną wersję alfabetu,

3 7

W J . Ong, Oralność..., op. cit., s. 127.

41

Ibid, s. 512.

3 8

M . McLuhan, Słowo..., op. cit, s. 384.

4 2

E . Said, Orientalizm, tłum. W. Kalinowski, PIW, Warszawa

39

Ibid., s. 383-384.

40

Idem, Galaktyka..., op. cit, s. 510.

1 (18) PD1P

1991, s. 76.

BARBARZYŃCA

4 3

M . McLuhan, Słowo..., op. cit, s. 384.

�Agnieszka Jakubowska

98

uzupełniając go o samogłoski). Ruszyliśmy wówczas
w drogę ku istnemu kosmosowi Teuta, w k t ó r y m
- współcześnie całkowicie zanurzeni - dumnie
wznosimy imponujące Pałace Kultury. Trwamy we
wszechogarniającej kulturze słowa pisanego, mimo
ekspansywności świata elektronicznych obrazów,
ikon, fotografii, emotikonów, gifów (warto jednak
przypomnieć, że idea pisma początkami sięga obra­
zowej p r z e d s t a w i e n i o w o ś c i ) . Maryla Hopfinger
podkreśla, że we współczesnej kulturze audiowizu­
alnej zmianom uległy kontekst i charakter słowa.
Dzięki elektronice przeżyło ono swój renescins,

umożliwiając „pośrednią k o m u n i k a c j ę interperso­
nalną" . Z upływem czasu słowo stało się multime­
dialne i zyskało nową (cyber)przestrzeń, przestrzeń
wielogłosowych hipertekstów i dynamicznych typografii, sytuujących je w nowych, nieliniowych ukła­
dach przestrzennych.
44

Właściwości pisma fonetycznego - jak zakłada
McLuhan - stają się źródłem kulturowej normatywności. Qak stwierdza Grzegorz Godlewski, słowo jest
„sednem kultury" ). Przyjmujemy je bezrefleksyjnie
jako normę kulturową, codziennie piszemy w okre­
ślony sposób i w określonym kierunku. Tak, jak regułę
45

�O przestrzeni i porządku pisma

linearnego pisania od lewej do prawej akceptujemy bez
zastanowienia i sprzeciwów, tak odpowiednie litery
z alfabetycznego paradygmatu komponujemy w słowa
i w przyjęty sposób, bezrefleksyjnie organizujemy
je w przestrzeni tekstu. Porządkujemy je pomiędzy
nagłówkiem a stopką, stanowiącymi tekstualny wyraz
naszej cielesności („tekst upodabnia wypowiedź do
ciała ludzkiego" ), między początkiem i końcem; po
dwukropku, przecinku i myślniku, sygnalizujących ton
wypowiedzi. Większość z nas nie ulega pokusie refleksji
nad mechanizmem wytwarzania tekstu . Można uznać,
£g pewne reguły posługiwania się jego przestrzenią,
46

47

99

reguły pisania, zakodowaliśmy w sobie, traktując je,
przy wszelkiej sposobności, w sposób zupełnie natu­
ralny, bez potrzeby uświadomienia sobie ich konwencjonalności i arbitralności . Wieki życia w konstelacji
Teuta spowodowały pewną naturalność w posługi­
waniu się technologią pisma, a naszemu doświadczeniu
przestrzeni - poczuciu tekstowości - nadało określony
charakter. Faktem pozostaje to, że „przeniesienie słowa
ze świata dźwięku do świata przestrzeni widzialnej" ,
stwarza możliwość analizy reguł ortografii czy składni,
co w rezultacie daje przefiltrowany obraz pozbawiony
marginesu błędu i przypadkowości. Z wynalezieniem
pisma wiązało się również wynalezienie gramatyki,
umożliwiającej refleksję nad regułami językowymi
oraz ich racjonalizację. Wskutek wyostrzenia analizy
możliwej dzięki graficznemu zapisowi słowa nastąpiło
zdaniem^Waltera Onga, „sprzężLe zwrotne z mową"' !
48

49

0

Kierunek lewa - prawa, wyznaczający porządek
piśmienny przyjmowany przez nas dzisiaj w sposób
bezrefleksyjny, był efektem długotrwałych, ludzkich
wysiłków:
Derrick de Kerckhove sugeruje, że wzrost dominacji
lewej półkuli mózgu [linearnej, co w kategoriach neu­
rofizjologicznych sprzyja myśleniu abstrakcyjnemu,
analitycznemu - A.J.] powodował (we wczesnogreckim piśmie) przejście od porządku »od prawej
51

M . Hopfinger, Kultura audiowizualna u progu XXI wieku, Wyd.
Instytutu Badań Literackich, Warszawa 1997, s. 84.

4 4

G . Godlewski, Wstęp, [w:] G . Godlewski, A . Mencwel,
R. Sulima (red.), op. cit, s. 10.

4 5

4 6

W J . Ong, Oralność...,

op. cit., s. 140.

W J . Ong zwraca uwagę na to, jak mało czytelników zdaje
sobie sprawę ze skomplikowanej „lokomocji wytwarzania tekstu
drukowanego [dającego - AJ.] zupełnie inny obraz słowa
w przestrzeni, aniżeli daje pismo". Idem, Druk..., op. cit, s. 499.
4 7

Pomijam kwestię prac habilitacyjnych, bibliografii, podań,
formularzy etc, szczególnie mocno wpisanych w obowiązujący
bezwzględnie kanon reguł kompozycji tekstu.

4 8

4 9

Ibid.

50

Idem, Oralność...,

5 1

Ibid,

s. 128.

op. cit,

s. 144-145.

�Agnieszka Jakubowska

100

do lewej« do porządku »orzącego wolu« (jedna linijka
idzie w prawo, następnie skręca w dół do drugiej l i ­
nijki zmierzającej w lewo, przy czym litery zachowują
kolejność według kierunku linii pisma), dalej do stylu
wertykalnego i wreszcie do ostatecznego porządku »od
lewej do prawej« w linii horyzontalnej .
52

Ustalanie przestrzennych pozycji słów (niezwykle
istotnych zwłaszcza w przypadku techniki druku,
gdzie „kontrola pozycji jest sprawą nadrzędną" ),
układanie ich wedle określonej kolejności i wyzna­
czonego kierunku sprawia, że myśl zyskuje kontur
zupełnie inny od tego, który kształtuje oralność .
53

54

Na całym świecie alfabet, bezlitośnie skuteczny w re­
dukowaniu dźwięku do przestrzeni, ustala nowe, okre­
ślone przestrzennie porządki i sekwencje .
55

Inaczej niż mowa, która wymyka się wszelkim
próbom dokładnego określenia kierunkowości, nie
dąży od lewej do prawej, nie przebiega od góry
w dół, co dzieje się w przypadku pisma. Zdaje
się jednak, że mimo wszystko nasze wyobrażenie
mowy - jeśli można ją uchwycić w jakimkolwiek
wyobrażeniu - uprzestrzennia ją, bezpowrotnie gna
d o p r z o d u , w p ę d z a w czas (czytanie od końca e n r a e n i l o m s i p - n i e cofa i nie wstrzymuje
przecież ruchu wskazówki zegara). Zgodnie z myślą
Marshalla McLuhana potwierdza to tylko pod­
porządkowanie logice pisma naszej racjonalności
skłonnej rozczłonkowywać rzeczywistość i składać ja
na nowo w ciągi linearne. Nie wykluczając powyż¬
szego m o ż n a by wskazać także, za Kordianem

52

Idem, Pismo..., op. cit., s. 376. Ciekawie pisze o tym

również McLuhan, chociażby w Prawie mediów. Zob. M .

Bakułą, na fizyczny fakt wielokierunkowego roz­
chodzenia się dźwięków, przypominającego koliste
rozchodzenie się fal .
56

„Określone przestrzennie porządki i sekwencje",
0 których pisał Walter Ong, nierzadko prowoko­
wały sprzeciw wobec ich „określoności". Rozbijanie
struktury zdania, zmiana porządku piśmiennego
1 tradycyjnego u k ł a d u liter, hipersemantyzacja
tekstu czy posługiwanie się elementami grafiki ,
słowem redefiniowanie (lub obalanie, jak woleliby
twórcy) odwiecznych reguł wersyfikacji, to tylko
niektóre z wielu rewolucyjnych wręcz założeń futu­
rystycznej grafo-manii . Literackie eksperymenty
formalne, których podejmowali się awangardyści
w latach 20. X X wieku, zarówno w kwestii grama­
tyki językowej, jak i przestrzennego uporządko­
wania tekstu, mogą być wymownym argumentem,
potwierdzającym tezę Onga, że „druk prowadzi do
daleko bardziej pomysłowego wykorzystania prze­
strzeni jako struktury wizualnej" oraz że poezja
konkretna jest wytworem właśnie typografii
57

58

59

Jednolity układ przestrzenny strony homogénéité
de la page, jak pisał McLuhan, był tym, do czego
z uporem dążyli pierwsi drukarze . Próby wyzwalania
słów z okowów reguł gramatycznych, wysiłki wiązania
elementów graficznych ze słowami w niemalże orga­
niczne całości, miałyjednak podstawy. Podejmowano
je w celu osiągnięcia większej swobody ekspresji języ­
kowej, ale także i dla zamanifestowania awangardo­
wego zwrotu anty-tradycjonalistycznego. Poruszenie
fundamentu zasad pisania było jak poruszenie funda­
mentu zasad myślowego postrzegania rzeczywistości.
Dezintegracja układów słów (co posiadało mimo
wszystko, swą własna logikę, nawet gdyby miała być
60

5 6

K. Bakuła, op. cit., s. 51.

5 7

T . Skubalanka, Polska poezja futurystyczna w oczach

McLuhan, Prawo mediów, [w:] E . McLuhan, F. Zingrone

językoznawcy.

(red.), McLuhan.

„Przegląd Humanistyczny" 5 (164) 1979, s. 2.

Wybór tekstów, tłum. E . Różalska, J . M .

Stokłosa, Zysk i S-ka, Warszawa 1997, s. 527-539.

Przyczynek do przemian poezji współczesnej,

Ukształtowanej w Polsce pod wpływem przede wszystkim
myśli rosyjskiej.
5 8

5 3

W J . Ong, Druk..., op. cit., s. 499.

54

Ldem, Pismo..., op. cit., s. 374.

5 9

W J . Ong, Druk..., op. cit., s. 501.

55

Ibid., s. 376.

6 0

M . McLuhan, Galaktyka..., op. cit., s. 510.

B A RB A R ZV H C A

1(18)

PD1P

�O przestrzeni i porządku pisma

nią zupełna przypadkowość), dowodziła futurystycz­
nego wypaczenia estetyki i wykluczenia racjonalności.
Futuryzm uchodził za kpinę i absurd; budził niechęć
społeczeństwa i środowisk literackich tak wielką, że
Stanisław Ignacy Witkiewicz określił go „destrukcyjną
robotą szakali dadaizmu" . W atmosferze buntu, prze­
ciwko krępującej semantyczną i przestrzenną wolność
słowa konwencjonalności układów graficznych, two­
rzyli również amerykańscy poeci nurtu poezji kon­
kretnej z lat 50. X X wieku, inspirowani osiągnięciami
wcześniejszego ruchu futurystycznego. Współcześnie
w u ciszym kraju fascynacjom hipnotyzującej, pełnej
irracionalności i tajemnicy awangardy ulegają zwolen­
nicy literatury totalnej tzw liberatury skupieni wokół
Zenona Fajfera i Katarzyny Bazarnik
61

** *
Wkroczenie w epokę odległych, globalnych,
elektronicznych podróży przez kontynent Google'a,
„sekwencyjne i przestrzenne przetwarzanie słowa (...)
uczyniło bardziej intensywnym" . Maksymalizacji
62

101

uległy związki (hiper)słowa i (cyber)przestrzeni.
Pisane stało się klikane, w y p o s a ż o n e nie tylko
w znaczenia i sensy, ale również w bagaż odwołań
i skojarzeń (czyniących przestrzeń hipertekstualną),
które „dla czytelnika tradycyjnego, »płaskiego«
tekstu umieszczonego na papierze (...) mają cha­
rakter czysto ideacyjny, m y ś l o w y " . Możliwość nie­
liniowego zapisu elektronicznych (e)kartek stwarza
rozległą przestrzeń dla typograficznych wariacji
i technik animacyjnych, n a s u w a j ą c y c h na myśl
awangardowy bunt przeciw k o n w e n c j o n a l n o ś c i .
Znaki w wirtualnej przestrzeni, niczym a.wa.ri g a.rdowe „kreski-futureski", łączą się w wielowymia­
rowe u k ł a d y . Rzeczywistość audiowizualna oraz
media postawiły
jednakże, nie tylko
wobec nowej formuły tekstu, tekstu pozbawio
nego tradycy nych wyznaczników delimitacii" ale
również wobec „nowej formy uczestnictwa komunikacyinego" (Walter Ong pisał szeroko o Doieciu
oralności wrórnei") wvkszrałcaiac nowv model
percepcyjny oraz odmienny tryb myślenia
63

64

65

The Order and Space of Writing
The main focus o f the article lies on factors determining the so-called Western rationality. These
reflections come from the ideas o f Marshall McLuhan and Walter Ong. The author demonstrates that
the order of words in writing space is not entirely accidental. The way in which we write clearly defines
the culture o f the West, subordinated to the logic o f alphabet. We think exactly in the same way as
we write, i.e. we divide reality in order to compose it in linear cause-and-effect chains. Similarly, we
construct lines of wires and pipes or street lanes. By contrast, Far Eastern ideograms, which also created
a specific type o f culture, are a completely different phenomenon. It appears that writing serves not only
as a communication tool. For an anthropologist it might contain an unfathomable definition o f culture.

K. Jaworski, Katalog wystawy Mieczysława Szczuki zapomniany manifest futurystyczny z 1920 roku, „Przegląd
Humanistyczny" 4 (409) 2008, s. 126.
6 1

6 2

W J . Ong, Oralność..., op. cit., s. 640.

1 (18) PD1P

BARBARZ?flCA

P. Leyinson, Od tekstu do hipertekstu, tłum. H . Jankowska, [w:]
G . Godlewski, A. Mencwel i R. Sulima (red.), op. cit, s. 654.

6 3

6 4

G . Godlewski, Wstęp, op. cit., s. 15.

65

Ibid.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11315" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11293">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92e6bd99f171c9828426dc4ace786549.pdf</src>
        <authentication>d8d7cdca72ce4af4098b981a84cad564</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134837">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5644</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134838">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134839">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134840">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5247</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134841">
                <text>Natknięcia/ Barbarzyńca 2012 nr1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134842">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.113</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134843">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134844">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134845">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134846">
                <text>113

POD TĄ MASKĄ KRYJE SIĘ IDEA, A I D E E SĄ
KULOODPORNE
Ostatnie wydarzenia związane z ustawą ACTA to świetna okazja,
by zaobserwować niezwykłe życie symboli, ich funkcjonowanie w pol­
skim dyskursie publicznym. Najważniejszy z nich nawiązuje do
motywu pochodzącego z mającego już trzydzieści lat komiksu „V
jak Vendetta". Jednak maska kojarzona dziś z grupą Anonymous ma
bardziej skomplikowaną historię niż losy typowego artefaktu herosa
popkultury. I znacznie dłuższą: wszystko zaczęło się 5 listopada 1605
roku, kiedy w piwnicach brytyjskiego parlamentu pojmano Guya
Fawkesa, gotowego, by wysadzić budynek. Torturowany, wydał wspól­
ników spisku, odtąd zwanego prochowym, zrodzonego w umysłach
fanatycznych katolików, chcących po zamachu stanu zmienić panującą
religię. Fawkes, skazany wraz z innymi pojmanymi spiskowcami na
karę śmierci przez powieszenie i ćwiartowanie, skręcił kark, skacząc
w ostatniej chwili z szafotu. W dniu udaremnienia zamachu zachę­
cono poddanych do palenia ognisk i sztucznych ogni wyrażających
radosne świętowanie, które szybko przekształciło się w doroczny zwy­
czaj. Z czasem do ognia zaczęto wrzucać kukłę przebraną za Fawkesa,
wyposażoną w maskę z papier-mäche.
Dając upust antykatolickim
nastrojom zastępowano ją wizerunkiem papieża. Dla biedoty święto
5 listopada stało się okazją do żebrania (penny for the Guy) i wyrażania
społecznego sprzeciwu. Postać zamachowca już wtedy musiała być
inspirująca, jednak pełna rehabilitacja jego wizerunku dokonała się
dopiero w komiksie Alana Moore'a i Davida Lloyda. Główny bohater,
bezwzględny anarchista szukający zemsty na rządzących, kryje się za
strojem i maską katolickiego fanatyka. Motyw został spopularyzowany
przez ekranizację opowieści w 2005 roku - równo 400 lat po śmierci
Fawkesa - jako symbol oporu wobec znienawidzonej władzy. Szybko
stał się też znakiem rozpoznawczym „haktywistów" z grupy Anony­
mous, sprzeciwiających się w ostatnich latach m.in. regulacjom sieci
internetowej. Za wizerunkiem Fawkesa ukryli się również „Oburzeni"
okupujący Wall Street. Kiedy w Polsce wybuchł protest wobec nowej
ustawy ACTA, charakterystyczne maski zdominowały większość
demonstracji. Internet wyszedł na ulice. A wraz z nim - podobnie jak
wcześniej w innych krajach - maska Guya Fawkesa, wracając w znany
sobie kontekst przestrzeni publicznej i kodów społecznych, ale już
przewartościowana, jako symbol szlachetnego buntu przeciw władzy.
„Remember, remember, the fifth of November, Gunpowder Treason
and Plot".

Źródła: p a r l i a m e n t . u k ,

uk.wikipedia.org,

polsJcatimes.pl

UFOLODZY ATAKUJĄ!
Choć naukowcy wielokrotnie wskazywali, że należy rozróżniać
kwestie życia pozaziemskiego od UFO (unidentified flying objęci),
zainteresowanie latającymi talerzami wcale nie zmalało. Przynajmniej
tak można sądzić, zestawiając fakty z ostatnich lat.
Pod koniec 2009 roku brytyjski resort obrony zamknął funkcjo­
nującą od ponad pół wieku komórkę zajmującą się niezidentyfikowa­
nymi obiektami latającymi. Ze wszystkich doniesień, jakie przez ten
czas odebrano od świadków UFO, żadne nie zostało potwierdzone.
Nie znaleziono dowodów na zagrożenie, jakie miałyby stanowić dla
Wielkiej Brytanii ani dowodów na istnienie istot pozaziemskich. Do
podobnego oświadczenia zmusiła Biały Dom petycja, którą w listopa­
dzie ubiegłego roku poparto wystarczająco dużą ilością podpisów. Co
bardziej natarczywi obywatele domagali się potwierdzenia, że doszło
do kontaktu kosmitów z ludźmi. Odpowiedź nie mogła być dla nich
satysfakcjonująca: rząd USA takich dowodów nie posiada. Nie ma też
podstaw, by sądzić, że takie informacje są ukrywane. Na pocieszenie
została statystycznie duża szansa na istnienie życia poza Ziemią i eks­
tremalnie mała na możliwość kontaktu z nim.
W czasie, gdy anglosaskie rządy starają się rozwiać złudzenia
swoich obywateli, zainteresowanie UFO wzrasta na Ukrainie. Organi­
zacja UFODOS (Ufologiczieskoje Dosje) uruchomiła linię telefoniczną
odbierającą wszelkie doniesienia o niezidentyfikowanych obiektach
latających. W analizie zebranego materiału może liczyć na wsparcie
naukowców z kijowskiego Centrum Badań Anomalii. Jak jednak przy­
znają ufolodzy, duża część z zaobserwowanych zjawisk to w rzeczywi­
stości np. puszczane w niebo chińskie lampiony. Nic dziwnego: każdy
nieznany obiekt w powietrzu podpada pod definicję UFO, dopóki nie
zostanie rozpoznany (IFO - identifiedflying
objęci).
Jak podobno mawiał Einstein, jedynym dowodem na istnienie
inteligencji pozaziemskiej jest fakt, że się z nami nie kontaktuje...
Źródła: n e w s w e e k . p l ,

onet.pl,

gazetakrakowska.pl,

rp.pl

�O

radiofoniaim

SPOtECZNO KULTUROWY

pis™
fo ko w e

z

G a d k i
^

Chatki

�HTTP://BARBARZVNCA.CDM

archipelagi kultury

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11314" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11292">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1b4407b7b3ab7b5c50fe80d93ca79857.pdf</src>
        <authentication>4cd0685b37cd73690bcf2f73ff14b0f2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134827">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134828">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134829">
                <text>2012</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134830">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5246</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134831">
                <text>Recenzje/ Barbarzyńca 2012 nr 1(18)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134832">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2012 nr 1 (18), s.105-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134833">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134834">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134835">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134836">
                <text>105

W podróży

Niewiasta o cerze spiekłej, zawinięta w cienką tkaninę usianą z rzadka
tarantulami, podobnymi do wielkich pająków w różnobarwne
prążki.
Postać ma być ukazana w pozie tanecznej, z głową uwieńczoną
gałązka­
mi oliwnymi pełnymi owoców; w prawej ręce trzyma wdzięcznie bukiet
kłosów pszenicznych oraz gałązkę migdałowca z liśćmi i owocami. U boku
ma Bociana z wężem w dziobie, z drugiej zaś strony - rozmaite instru­
menty muzyczne, zwłaszcza bębenek i piszczałkę.
(Cesare Ripa, Ikonologia)

&lt;
Dariusz Czaja
Gdzieś dalej, gdzie indziej
Czarne, Wołowiec 2010

Czy Gdzieś dalej, gdzie indziej Dariusza Czai to książka podróżnicza? W pewnej mierze tak. Ale co to za podróż?
W jakiej formie ujęta ta opowieść? Czy chodzi tylko o Apulię i jej historię? Spróbujmy zmierzyć się z tym tekstem,
tak j ak autor z wybranym tematem. Jak mówi Ryszard Kapuściński w Autoportrecie reportera, „poznawanie świata jest
wysiłkiem" . Dariusz Czaja jest w pełni tego świadomy.
Marzy mi się księga włoskich widoków. (...) Nie tych znanych, doskonałe opatrzonych, ałe tych, których nie zdołano
jeszcze całkiem zabić wzrokiem i aparatem. W widoku, o jakim myślę, jest jakiś nadmiar, ma on coś z obrazu poetyckiego,
nie da siego przełożyć na ludzki język, nie da siego opowiedzieć, nazwać, przyszpilić. (...)To byłby leksykon miejsc i obiek­
tów o szczególnej sile rażenia. Dzieło zawierające oprócz ilustracji także i utrwalone w słowie zapisy pierwszych reakcji
spektatorów. Księga westchnień i poruszeń, księga niepokojów i marzeń. Poligon wyobraźni. Kiążka, w której można by
śledzić niemal in statu nascendiproces zastygania widzenia w słowie. Obserwować, jak słowo zmaga się z widzialną rze­
czywistością, jak formują się klisze i zwroty językowe powtarzane później do znudzenia. Me też i jak dochodzi do nowych
odkryć, dzięki którym widzimy więcej.
Autor zdaje sobie sprawę, że pisanie o Włoszech jest jak dokładanie kolejnego listka laurowego do wykuwanego
przez wieki marmurowego posągu Italii. Literatura podróżnicza na jej temat jest jedną z najobfltszych, a przekra­
czająca nasze wyobrażenia ilość albumów, dziel malarskich, widoków zatrzymanych na fotografiach nie zachęca do
stworzenia kolejnej książki o Półwyspie Apenińskim. Bo cóż można powiedzieć więcej? Czy jest jeszcze jakiś ważny
szczegół, nie dostrzeżony do tej pory? A jednak autor decyduje się i pisze swoją opowieść, próbując zrealizować marze­
nie o księdze wrażeń. Zbiór składających się na nią esejów to poetyckie obrazy miejsc, które Czaja zwiedza w Apulii.
To próba fenomenologicznego opisu wrażeń, jak również bogaty w historyczne informacje, ciekawostki i konteksty
opis Południa. Przytoczony na początku opis Apulii, pióra Cesarego Ripy, jest kwintesencją tematów poruszanych
przez Czaję. Mamy tu upal, smak i dźwięk tego regionu, a wszystko to zagubione w czasie, odnosi się wrażenie, że na
krótką chwilę zastygło w rozpalonej przestrzeni.
„Jeśli jest wędrówka - musi pojawić się jasno określony, precyzyjnie wskazany, ten oto wędrowiec. Staje się on
podmiotem podróży w tym samym momencie, w którym on sam inicjuje wędrówkę" . Poszukiwacz nieuchwytne­
go, wrażliwy erudyta i etnolog, wbrew piętrzącym się przeciwnościom, próbuje dostać się do najbardziej ukrytych
miejsc Apulii, wciąż szukając pierwotnej zasady, która ją ukształtowała. Cierpliwie bada wypalone kamienie, pilnie
1

2

1

2

R. Kapuściński, Autoportret reportera, Znak, Kraków 2003, s. 36.
J . Lipiec, Fenomenologia wędrówki, Wyd. F A L L , Kraków 2010, s. 55.

1 (18) PD1P

BARBARZ?IICA

�recenzje

106

notuje tamtejsze rytuały. Przestrzeń, którą bada, jest „formą, w jakiej się jawi świadomości ludzkiej, a więc w całej
swej niejednorodności, z ogromnym bogacrwem znaczeń egzystencjalnych, jakie zdolna jest pomieścić przestrzeń
doświadczana i przeżywana" . Jednocześnie szuka w niej znaków, które mogłyby do niego przemówić językiem tego
regionu. Uczestniczy w procesji i świętach, krąży wokół Castel del Monte, wsłuchuje się w dźwięki tarantelli. I pisze
0 rym fenomenologiczno-poeryckim językiem: Rozmywające się mgły odsłaniały żółciejące wnętrza dolin, rozproszone
światło podnosiło surowy pejzaż ku widzialnemu, dzwon kołysał tą przestrzenią i zdawało się, że nastąpiło właśnie fizyczne
wyjście z czasu, że czas ustąpił i uczestniczę w celebracji trwania. Za chwilę dzwon ucichł, mgły się rozpełzły, wszystko się
wyrównało i świat ponownie wskoczył w stare koleiny.
Tu nie ma niepotrzebnych słów. Narracja jest głęboko przemyślaną konfrontacją języka z doświadczeniem.
Po co jeździmy do miejsc związanych z wielkimi duchami przeszłości? Co tak naprawdę chcemy zobaczyć? Czego do­
świadczyć? Zdrowy rozsądek podpowiada, żejedyne, na co możemy natrafić, to mniej lub bardziej udatneprotezy minionego
świata. Ale żywiąca się pragnieniem wyobraźnia zwykle okazuje się silniejsza.
Czy nie jest trochę tak, że wierzymy - chcemy wierzyć-że
w miejscach opuszczonych przez zmarłych zostaje jakaś ich
cząstka, jakiś uchwytny, może nie całkiem jasny, ale jednak widomy ślad?
Paweł Muratów i Ferdynand Gregorovius to główni patroni tej podróży. Ale też Georg Gissing, Werner Herzog,
Umberto Eco i wielu innych. To właśnie z ich dzieł czerpie autor swoją wiedzę i wyobrażenia o Apulii. Właśnie
w tym zderzeniu czasu przeszłego i teraźniejszego wyłania nam się najważniejsza bohaterka książki - nieobecność.
Nieobecność, która pozostawia jednak po sobie „jakąś cząstkę, fragment swego istnienia, to wszystko, co okazuje się
dziś ledwie pokłosiem i sygnałem tego, czego już nie ma, lecz co przekształca się siłą inercji niszczącego czasu w swo­
istą, odrębną, właśnie śladową postać" .
Perfectum, o którym tak często wspomina narrator, to zdarzenie już dokonane, a jednak będące w relacji do czasu
właśnie dziejącego się. Wczytując się wnikliwie w teksty podróżników, w zapisy historyczne tego regionu, autor po­
szukuje załamań czasu, w których przeszłość i teraźniejszość stapiają się, pozwalając rozpoznać to, co było, w tym, co
jest teraz. Najwięcej śladów przeszłości odnajduje w codziennej egzystencji mieszkańców Apulii, w kulcie świętych
1 ceremoniach, ale również w zastygłej przestrzeni, w pokaleczonych zabytkach, w pejzażu. Okazuje się, że „swoistą
trwałość uzyskuje tedy to, paradoksalnie, co jest metafizycznym odpadem, ruiną, pozostałością, cieniem czegoś in­
nego" . W tej opowieści mamy do czynienia z erudytą, znawcą historii, teoretykiem, lecz pojawia się również drugi
głos - podróżnika, który widzi i czuje przestrzeń taką, jaka jest, bez odniesień do przeszłości, bez tej ogromnej wiedzy
w tle, fenomenologa, który doświadcza rzeczywistość intuicyjnie i zmysłowo. I ten dialog właśnie pozwala rozpoznać
owe szczeliny czasu, ślady wiecznego trwania, które będą istnieć do końca czasu, do śmierci przestrzeni. Ta swoista
rozmowa widoczna jest szczególnie w opisie Castel del Monte - oto mamy przytoczone relacje Gregoroviusa, Muratowa, do tego mnogość informacji o właścicielu zamku i o jego historii, ale zmieszane z opisem wrażeń z wędrówki
wśród nagich murów, opowieścią o niemieckiej wycieczce, która również zwiedza zabytek, o pozycji słońca na niebie
w tym momencie. Na skrzyżowaniu tych dwóch dróg: teorii i doświadczenia, autor dotyka czegoś nieuchwytnego,
czegoś, co trudno nazwać - może chodzi o dziwną energię przestrzeni, a może o coś z zupełnie innego wymiaru. Tu
wyraźnie dzieje się coś więcej - powiada.
Wksiążce znajdujemyjeszczejeden fascynujący w ą t e k - chodzi o świadectwo nadchodzącej nieobecności, początku
końca, dotknięcia śmierci. Wszystko, co tu widziałem, jest w stanie stopniowego rozpadu, ubywania, wszystko zmierza
do zaniku, powolnej anihilacji, upadku, wszystko kruszy się i łuszczy, jakaś dezercja z życia, jakby miasto zatoczyło koło
i wracało do swoich początków, z prochu powstało i w proch się obraca. Widziałem śmierć w Taranto.
Kontynuując wątek nieobecności, widmowości i cieni Apulii należałoby zwrócić uwagę na postawę głównego boha­
tera tej podróży. Krążymy od godziny po starym mieście, nie przypominamy turystów, wyglądamy raczejjak goście z innego
wymiaru rzeczywistości, jak spadochroniarze rzuceni na obcy ląd. Opisywana przestrzeń jest wymarła, pusta, w której
spotkanie drugiego człowieka jest czymś dziwnym, zaskakującym, gdy jednak autor dociera do miejsc zamieszkałych
3

4

5

3

A . Wieczorkiewicz, Wędrowcy fikcyjnych światów, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1997, s. 9.

4

J . Lipiec, op. cit., s. 161.

5

J . Lipiec, op. cit., s. 162.

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�recenzje

107

przez ludzi, to przybiera pozę obserwatora, nie mając zamiaru wchodzić z nimi w żadne interakcje. Osobny kosmos.
Zamknięty świat. Teatr powtarzalnych gestów i zachowań. Autor jest w tej podróży sam wobec Apulii, bierze ją w cało­
ści, bez hierarchizowania składowych, bez wyróżniania relacji. Przecież jest etnologiem nie tylko z wykształcenia, ale
z wyboru perspektywy - fenomenologicznej, należy dodać. Dopiero z tego pełnego obrazu wybiera dla siebie frag­
menty: oko podróżnika musi wyłapywać tylko niektóre elementy inne pozostawiając
w tle albo zgoła nie odnotowując
ich
wcale. Jego umysł z konieczności ustatycznia to, co zmienne, wyłapuje wyraziste aspekty świata widzialnego (wyraziste to te,
którego akurat interesują), a całą resztę pomija, skazuje na niebyt postrzeżenia i zapisania. Jednym z takich elementów
uznanych przez autora za warte odnotowania jest tarantella, związana z symbolem Południa - tarantulą - i charak­
terystycznym rytem magiczno-obrzędowym. Tarantella to nie tylko muzyka i taniec. To nie archaiczny folklor. Wraz
z rytmem bębnów, z głosem śpiewaków, z tańcem „ukąszonych" zachowała się istota tego fenomenu - rytualny trans.
Mimo racjonalizującej fali kultury, wbrew przekształcaniu się starych wierzeń w turystyczną ciekawostkę - tarantella
ocalała. Może jest interpretowana inaczej, a jednak nadal spełnia swą podstawową funkcję - oczyszczającą. Tarantełła
była nie tyle wykonywana, ileprzeżywana.
Osoba tańcząca nie odgrywała żadnej roli, sama była tańcem, sama zamieniała
się w taneczny żywioł. Cierpienie w środku, i tylko z zewnątrz, dla kogoś zupełnie niezorientowanego, mogło to wyglądać
na spektakl. (...) W poszarpanych, często nieskoordynowanych ruchach było szaleństwo, frenezja, histeria; był łęk i ekstaza.
To nie była żadna sztuka, to było samo życie, krew, krzyk, zmęczenie, aż do całkowitego wyczerpania.
W książce odnaleźć można dokładny opis tego momentu bycia poza tu i teraz, oderwania się od ziemi, oczyszcza­
jącego szaleństwa. Bo żeby pojąć to, co się bada, należy również być przez moment szalonym, nie ze swojego świata.
No i te passusy o fotografiach. Wydawać by się mogło, że dla autora Gdzieś dalej, gdzie indziej w zdjęciu tkwi cala
istota podróży w czasie, dzięki czemu może prowadzić do zrozumienia fenomenu czasu. Rozmyślań na temat fotogra­
fii i obrazu filmowego jest pełno w książce, przeplatają się z opowieściami o miejscach, o ludziach, o mitach. Aparat
fotograficzny jest nieodzownym elementem podróży, dodatkowym miernikiem badanej rzeczywistości, narzędziem
bezsłownego (czy bez-myślnego?) zapisu. Fotografia jest zawsze - nieistotne, czy udanym czy nie - portretem chwi­
li. Zatrzymaniem płynnej konstelacji elementów realnego świata - unieruchomionej na zawsze spustem migawki.
Czy jest też unieruchomieniem czasu? - pyta narrator. U Deleuzea „czas teraźniejszy momentu uchwycenia stawia
podwójny problem: z jednej strony czas przyszły obrazu, który musi się pojawić, i z drugiej czas przeszły, w którym
nieodwołalnie pogrążają się przedmioty i ciała. Uchwycenie »podwaja czas teraźniejszy w dwóch rozbieżnych kierun­
kach, z których jeden biegnie ku przyszłości, a drugi zapada się w przeszlość«" . Zaś Czaja, spoglądając na zrobione
przez siebie zdjęcie, mówi, że wszystko było inaczej. W takim razie co to za moment został utrwalony na zdjęciu, czy
istniał w ogóle? Czy możemy mówić o prawdzie fotografii? Na zdjęciu, tak to czuję, czas istnieje w jakimś nieopisanym
stężeniu. Utrwalony został moment, w którym przesypujące się w klepsydrze ziarenko piasku zatrzymuje się w najwęższym
jej miejscu. Na mgnienie.
W książce wydawca zamieścił parę zdjęć autora. Nie są to zdjęcia pejzażowe, widoczki z ładnych miejsc. Jakiś
fragment torów kolejowych, gołąb w wykuszu Castel del Monte, nieostro uchwycony portret tancerki tarantelli czy
wreszcie cień dworca w Spinazzoli. Ale co tak naprawdę jest na tych zdjęciach? Jakiś moment ważny dla narratora?
Może to próba zamknięcia w kliszy dziwnej energii miejsc i wydarzeń? A może w ogóle nie spełniają żadnej roli
i każde z nich leży na tej samej linii elementów spostrzeganych, na którą składają się kolejne fragmenty nieogarnio­
nej rzeczywistości? Dla mnie są one kontynuacją poszukiwań bohatera. „Na fotografii zdarzenie nigdy nie wykracza
poza siebie ku innej rzeczy; zawsze sprowadza ona zbiór, którego potrzebuję, do rzeczy, którą spostrzegam. Fotografia
jest istnieniem Poszczególnym w sposób absolutny, najwyższą Przyległością i Przypadkowością" . Fotografia sama
w sobie staje się autonomicznym światem, obraz zachowany na kliszy uruchamia wciąż na nowo proces interpretacji
tego, co wydarza się w tym świecie, lecz nigdy się już nie zdarzy, nie sfinalizuje. Dołączone zdjęcia nie wygładzają
wizji, którą rysuje w opowieści autor. Odkrywając przed nami kawałek świata jednocześnie wskazują, że poza tym,
co przedstawiają, jest coś więcej, coś dalej. Świat na nich rozszerza się. I potykamy się o tę milczącą materię zdjęć,
jak o kamienie w słońcu Południa.
6

7

6

A. Rouille, Fotografia. Między dokumentem a sztuką współczesną, tłum. O . Hedemann, Universitas, Kraków 2007, s. 240.

7

R. Barthes, Światło obrazu. Uwagi o fotografii, tłum. J . Trznadel, Wyd. K R Warszawa 1996, s. 9.

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

�recenzje

108

Nie wiem też, czy to, co napisałem, to w ogóle proza podróżna -podsumowuje swoje dzieło Dariusz Czaja. Ale też
gatunkowa czystość (czy też raczej jej brak) niespecjalnie mnie martwi. W pierwszym rzędzie chciałem w niej opowiedzieć
samemu sobie o tym, gdzie byłem i co widziałem; u jej źródeł tkwiło więc raczej pragnienie rozumienia niż tylko chęć opisu
światów innych niż nasz. Nie szukałem wrażeń, szukałem sensów.
Jakich sensów poszukiwał? Na pewno próbował zmierzyć się z czasem, z jego śladami, które wciąż zmieniają się
w toku trwania. Podróż szczególnie sprzyja tego typu refleksji, oddala od codzienności, zmusza do zauważania tego, co
inne, niezwykłe. Przyglądanie się kolejnym miejscom ewokuje ciągle nowe historie, opowieść „puchnie" od zdarzeń,
szczegółów, minionego czasu odbitego w różnych ujęciach. Wrażenia zmieniają się, kiedy chce się je wyrazić słowami.
Autor porusza wiele tematów związanych z symboliką podróży, mitem wyjścia i powrotu, sensem dziejów, trwaniem
kultury. Wszystkie te obserwacje łączy jedno - bycie człowieka w czasie. Refleksja ta dotyczy nie tylko abstrakcyjnego
pojęcia czasu, ale też doświadczeń samego narratora, który stara się odnaleźć wtymdziwnym i niepokojącym świecie.

Agnieszka Wolska

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�109

W poszukiwaniu piękna formy bez formy

Patrzyłem i słuchałem [bambusów], jakby świat cały nie istniał woko­
ło. Nie dbałem o nic innego (...). Na początku patrzenie na bambusy
sprawiało mi przyjemność. Dziś przyjemność ta powoduje, że nie jestem
świadomy samego siebie. Nagle zapominam, że w dłoni dzierżę pędzel, że
przede mną leży arkusz papieru.
Yuke - malarz chiński

i p M .

l

H

r

, ESTETYKA ZEN

Agnieszka Kozyra
Estetyka zen
Trio, Warszawa 2010

Co wspólnego mają kamienne bryły, rozrzucone w pozornym nieładzie wśród precyzyjnie zagrabionego żwiru,
z techniką gry aktorskiej? Jaka myśl łączy okrąg namalowany jednym pociągnięciem pędzla i realistyczny pejzaż, na
którym kształty górskich zboczy i sylwetki drzew rozmywają się i nikną pośród gęstej mgły? Dlaczego Takeno Jóó
podczas ceremonii herbaty używał zwyczajnego wiadra na wodę i co miał na myśli mistrz herbaty Nyoshinsai mawiaj ąc,
że „ceremonia herbaty nie jest ceremonią herbaty"? Co ma wspólnego łowienie sumów przy użyciu tykwy z naukami
mistrzów zen? Odpowiedzi na te i inne zaskakujące pytania można znaleźć w kolejnej po - Filozofii zen i Filozofii
nicości Nishidy Kitaró - książce Agnieszki Kozyry poruszającej tematykę japońskiego buddyzmu zen.
Autorka Estetyki zen koncentruje uwagę na czterech popularnych w Japonii dziedzinach, które tradycyjnie wiązane
są z buddyzmem zen: malarsrwie tuszem (suibokugd), ogrodach kamiennych (zenteki teien), teatrze no oraz ceremonii
herbaty (chanoyu). Kozyra poszukuje wspólnego mianownika dla tych odległych od siebie form ekspresji, starając się
odnaleźć ich wspólne podstawy filozoficzne i logiczne w naukach zen. Autorce przyświeca myśl: „dzieło sztuki jest
artystycznym przekazem, aby ten przekaz zrozumieć prawidłowo, należy zrozumieć język danej sztuki i danego dzieła".
Licząca ponad czterysta stron, bogato ilustrowana książka ma prostą i klarowną konstrukcję. W pierwszym
z siedmiu rozdziałów Kozyra wprowadza nas wfilozoficznepodstawy buddyzmu zen i nakreśla teoretyczne ramy dla
dalszej interpretacji dzieł sztuki. Każda z czterech kolejnych części stanowi omówienie i analizę jednej dziedziny sztu­
ki: poznajemy ich historyczny i kulturowy kontekst, wybitnych teoretyków oraz twórców i ich najważniejsze dzieła.
Przedostatni rozdział przybliża sposób rozumienia piękna w Japonii i wskazuje na jego odmienność od zachodnich
koncepcji estetycznych. Ostatni zawiera krytykę koncepcji teoretyka zen Hisamatsu Shin ichiego, który inaczej niż
Kozyra definiuje sztukę zen. Uzupełnienie całości stanowi obszerny aneks wprowadzający w historię i podstawy nauk
buddyzmu zen, więc również niezorientowany w temacie czytelnik zostaje zaproszony do udziału w fascynującej po­
dróży po Japonii w poszukiwaniu niezwykłych wrażeń estetycznych.
Sztuka zen jest nierozerwalnie związana z doświadczeniem oświecenia (satori). Twórcze działania stanowią ekspresję
dostępnej w akcie oświecenia „prawdziwej rzeczywistości", a ich uprawianie może być traktowane jako szczególna
forma praktyki religijnej. O wyjątkowości sztuki zen wśród innych nurtów sztuki japońskiej nie stanowi więc zestaw
jakichś konkretnych cech formalnych, lecz przede wszystkim jej treść, osadzona mocno w tradycji religijnej i filozofii
zen. Punktem wyjścia i teoretyczną bazą w książce Kozyry są koncepcje wybitnego japońskiego filozofa i teoretyka
zen - Nishidy Kitaró - którego zdaniem „forma w sztuce zen zawsze podporządkowana jest treścifilozoficznejrefleksji
nad doświadczeniem oświecenia", natomiast „kluczem do zrozumienia nauki zen jest logika »absolutnie sprzecznej
samotożsamośck".

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

�110

recenzje

Myśl zen, wbrew zasadom logiki klasycznej, uznaje wyłącznie jedną, konsekwentnie stosowaną zasadę logiczną zasadę sprzeczności paradoksowej (według której A=A i A*A). Taka właśnie jest logika „rzeczywistości samej w sobie",
dostępnej w doświadczeniu satori- „dopiero ten niewyobrażalny dla nas stan jednoczesnej negacji i afirmacji jest uwa­
żany za prawdę totalną, wszystko inne za prawdy cząstkowe". Oświecenie widziane z punktu widzenia logiki oznacza
więc wykroczenie poza myślenie dyskursywne, odkrycie paradoksowej struktury rzeczywistości, wkroczenie do świata,
w którym - jak głosi jeden z wersów buddyjskiej Sutry Girlandy Kwiatów - „jedno jest wszystkim, a wszystko jest
jednym"; do świata, w którym granice pomiędzy poszczególnymi elementami rzeczywistości zacierają się, jednocześnie
nabierając wyrazistości. Adept/artysta zen musi przekroczyć dualizm podmiotu i przedmiotu poznania, doświadczyć
jedności z wszechświatem, zachowując jednocześnie swą własną odrębność i indywidualność. Rzeczywistość stanu
„nie-jaźni" jest niewyrażalna w słowach, gdyż jej struktura jest wewnętrznie sprzeczna. Można ją jednak przekazać
poprzez sztukę - w obrazie, geście, czy poetyckiej metaforze.
Agnieszka Kozyra, rozwijając teorię sprzeczności paradoksowej Nishidy Kitaró, pochyla się uważniej nad tym,
w jaki sposób doświadczana jest rzeczywistość „absolutnie sprzecznej samotożsamości" i jak można to doświadcze­
nie przełożyć na ekspresję artystyczną. Podstawą jej metodologii jest wyodrębnienie kilku podstawowych aspektów
„absolutnie sprzecznej samotożsamości" i poszukiwanie środków oraz motywów, za pomocą których aspekty te są
wyrażane w omawianych dziedzinach sztuki zen. Autorka dokonuje wnikliwej analizy wielu dzieł sztuki japońskiej,
poszukując w nich logiki zen. Za dzieła zen są tu uznawane wyłącznie te, „które nawiązują bezpośrednio do nauk
mistrzów zen lub wyrażają chociażby jeden aspekt »absolutnie sprzecznej samotożsamośck".
Zaproponowane przez Kozyrę poszukiwanie logiki paradoksu w sztuce jest dla odbiorcy swojego rodzaju intelektu­
alną gimnastyką, wymagaj ącą pewnego wysiłku, ale też skutecznie pobudzającą szare komórki. Czytelnik, zmuszony do
zawieszenia własnych nawyków logicznych, staraj ąc się wczuć w perspektywę całkowicie odmienną, wręcz absurdalną
z punktu widzenia własnych myślowych przyzwyczajeń, odnajduje jej wewnętrzną spójność.
Niewątpliwym atutem Estetyki zen jako opracowania dotyczącego sztuki odmiennego kręgu kulturowego jest to, że
autorka stara się w sposób konsekwentny unikać w swej analizie metod wypracowanych przez badaczy zajmuj ących się
sztuką Zachodu i sprzeciwia się mówieniu o sztuce Japonii w obcych dla niej kategoriach estetycznych. Kozyra podkre­
śla z całą stanowczością, że wartości estetyczne, z którymi związane jest poczucie piękna, są konstruowane kulturowo
i świadomość tego powinnamieć określone konsekwencje badawcze. W swojej książce przybliża specyfikę japońskiego
sposobu myślenia o pięknie i daje krótką lekcję historii japońskich idei estetycznych. Wskazując kategorie istotne
dla sztuki zen: tajemną głębię (yugen), szlachetne ubóstwo (wabi), patynę czasu (sabi) oraz pustą przestrzeń (yobaku),
pokazuje, że w tradycji szkoły zen są one definiowane jako pojęcia wewnętrznie sprzeczne, gdyż piękno z perspek­
tywy zen to przede wszystkim przejawy „absolutnie sprzecznej samotożsamości" wyrażane w konkretnych formach.
Agnieszka Kozyra podejmuje tematy, wokół których powstała już bogata literatura, czyni to jednak w sposób
oryginalny i twórczy. Praktyczne zastosowanie koncepcji Nishidy Kitaró pozwala jej spojrzeć na sztukę zen z nowej
perspektywy. Warto zwrócić uwagę na solidny warsztat naukowy wykorzystywany przez autorkę. W bogatej biblio­
grafii znajdziemy pozycje dotyczące historii, kultury i sztuki Dalekiego Wschodu, zarówno rodzimych, jak i Zachod­
nich autorów, wiele opracowań dotyczących buddyzmu oraz traktaty mistrzów zen. Kozyra korzysta też z własnych
materiałów zdobytych w terenie. Autorka umiejętnie łączy naukową rzetelność, dbałość o terminologiczną czystość
i przekonywającą argumentację ze swobodą i lekkością stylu. Wykorzystanie aparatu naukowego nie koliduje z wpro­
wadzaniem barwnych i dowcipnych anegdot o twórcach i mistrzach zen, co czyni z Estetyki zen nie tylko wartościowe
opracowanie naukowe traktujące o kulturze i sztuce Japonii, ale też świetną lekturę.
Badacz poruszający temat doświadczenia religijnego, określanego przede wszystkim jako niewyrażalne, zawsze
stoi na cienkiej granicy między uproszczeniem, a niemożliwością wypowiedzi. Kozyra, świadoma ograniczeń, konse­
kwentnie porusza się wyłącznie na płaszczyźnie logiki, która leży u podstaw twórczości zen, inne aspekty pozostawia­
jąc na uboczu. Autorka podkreśla, że z naukowego punktu widzenia możemy poszukiwać w konkretnych dziełach
aspektów „absolutnie sprzecznej samotożsamości", podążać za przejawami logiki szczególnego rodzaju, jednak zawsze
„naukowa, obiektywna analiza sztuki zen napotyka barierę, która nie może zostać przekroczona za pomocą rozumu".

BARBARZYŃCA

1(18)

PD1P

�recenzje

111

Pomimo niewyrażalnej natury doświadczenia satori Kozyra podejmuje próbę opowiedzenia o tych jego aspektach,
które poddają się myśleniu dyskursywnemu i dają się ująć w słowa. Zaproponowane w książce podejście do tematu
broni się doskonale.
Trudno mówić o sztukach wizualnych, nie uzupełniając wywodu reprodukcjami obrazów i fotografiami. Wydaje
się to szczególnie istotne, gdy chodzi o dzieła wywodzące się z odległego kręgu kulturowego, a więc trudniej dostępne
i mniej znane polskiemu czytelnikowi. Cztery zasadnicze rozdziały Estetyki zen zawierają dziesiątki ilustracji, świetnie
dobranych pod względem treści, dających wgląd w omawiane dzieła japońskich rwórców. W książce wykorzystano
reprodukcje obrazów ze zbiorów muzealnych oraz profesjonalne fotografie Jacka Kostrzewskiego i innych autorów,
a przede wszystkim wiele zdjęć wykonanych przez Agnieszkę Kozyrę. Fotografie nie są tu wyłącznie ilustracją słow­
nego przekazu. Dzięki nim dociekliwy czytelnik ma okazję sam podjąć poszukiwania logiki paradoksu w dziełach
sztuki (zwłaszcza w czasie lektury rozdziału o malarsrwie tuszem, które można było najpełniej zilustrować). Szkoda
tylko, że część fotografii wykonanych przez autorkę w terenie pod względem technicznym wyraźnie odstaje jakością
od pozostałych materiałów ilustracyjnych, jednak i one w znacznym stopniu ułatwiają poruszanie się po omawianych
zagadnieniach.
Ujęcie w słowa nauk mistrzów zen jest tak trudne, jak złowienie suma tykwą. Satori nie jest kwestią intelektualne­
go wysiłku i nie wystarczy pojąć specyfiki logiki zen, by zrozumieć w pełni doświadczenie oświecenia. Warto jednak
sięgnąć po Estetykę zen chociażby po to, aby uświadomić sobie, na jak różne sposoby człowiek może doświadczać
świata, i że są ludzie, dla których stwierdzenia typu: „kiedy człowiek przechodzi przez most, most płynie, a rzeka nie
płynie" (s. 53) nie są nonsensem, a co więcej, wyrażają istotną prawdę o rzeczywistości.

Katarzyna Grzywacz

1 (18) PD1P

BARBARZYŃCA

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11108" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11086">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fdd297149b7c27b6c8cb230ac914350b.pdf</src>
        <authentication>a758959594914946d22e071092f891fb</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132464">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5685</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132465">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132466">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132467">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5285</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132468">
                <text>Trudno pisać banały / Barbarzyńca 2014 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132469">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2014 nr 1(19) s.4-5</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132470">
                <text>Zborek, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132471">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132472">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132473">
                <text>Wspomnienie o profesorze

4

Trudno pisać banały
oznałem, a raczej spotkałem prof. Czesława Robotyckiego, kilkukrotnie. Pierwszym razem
zaskoczył mnie swoim opanowaniem i realną oceną studenckiej braci, gdy do czterdziestu
pierwszoroczniaków zwrócił się słowami: „Studenci dzielą się na samouków i nieuków".
Wręczył nam indeksy i wyszedł z sali wykładowej, a działo się to w pierwszym dniu nowego roku
akademickiego.
Drugie spotkanie miało kilka pośrednich etapów, które były zgodne z programem nauczenia
w Instytucie Etnologii. Dopiero na drugim lub trzecim roku zrozumiałem, kim był Profesor. Przy­
znam, że zawsze miałem wrażenie, że doskonale zdaje On sobie sprawę z mojej (nie)wiedzy i tylko
przez grzeczność nie zawstydził mnie w trakcie trwania egzaminu.
Trzecie zetknięcie z „Robotem", jak zwykł go nazywać niemal każdy niedogotowany etnolog, miało
miejsce w 2011 i 2012 roku. Zaproponowałem rozmowę, która miała być rejestrowana za pomocą
kamery. Profesor zaakceptował mój pomysł, a ja pomyślałem, że wpadłem we własne sidła. Spędziłem
około dziesięciu godzin na rozmowie i mam pewność, że był to zaledwie początek, bo też nadal mnó­
stwo myśli pojawia się w związku z tymi nagraniami. Wszystko, co mogłem dopowiedzieć, znalazło
się w filmie Pamięć Uniwersytetu. Nieoczywisty antropolog, rzecz o prof. Czesławie Robotyckim .
1

Nadal nie potrafię pozbyć się wrażenia, że ubierane w słowa impresje ze spotkań z Profesorem
wydają się być banalne, bo inne być nie mogą. Dziękuję za czas, który mi poświęcił.
Maciej Zborek

1

Za: https://www.youtube.com/watch?v=suQZrvZlrbI, 12.06.2014.

BARBARZYŃCA

1 (19) P 0 1 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11107" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11085">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/998e3f25be21aca22a57737ddf27cc88.pdf</src>
        <authentication>5a511d55ecba45280097a9da19825b5b</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132455">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5684</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132456">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132457">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132458">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5284</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132459">
                <text>Spis treści/ Barbarzyńca 2013 nr1 (19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132460">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132461">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132462">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132463">
                <text>Spis treści
Artykuły
Maciej Zborek

4

Trudno pisać banały

Alicja Soćko-Mucha

5

Wbrew „kryzysowi". Wspomnienie o profesorze
Czesławie Robotyckim

Z Anną Zadrożyńską
rozmawia Filip Wróblewski

7

Innego końca świata nie będzie

Dagmara Masłowska

22

La Frontem, czyli opowieści o „końcu świata"

Bożena Kilian

35

Dotrzeć na koniec świata. O wyborach celów podróży

Marcelina Jakimowicz

52

„Miejsce niczyje, bo niemieckie...". Kościół i Park Pokoju w Jaworze
jako przykład miejsca (nie)pamięci

Krzysztof Sztafa

67

Retoryka kolonializmu w Kolędzie moskiewskiej Pawła Palczowskiego

Łukasz Łoziński

83

Nowy epos? Krytyka kultury europejskiej i proces emancypacji
bohatera w Django Ouentina Tarantino

Jakub Przybyła

99

Psychoanalityczne uwagi na temat końca świata

Agnieszka Barczyk

111

Koncepcja zła w filmie Eksperyment. Różnice między Stanfordzkim
Eksperymentem Więziennym i jego filmową adaptacją

Olga Kielak

123

„Deszczyk pada, rosa siada po drobnej leszczynie..." Erotyczna
symbolika leszczynowego krzewu w ludowych pieśniach miłosnych

Patronaty
Filip Wróblewski

134

Naturalista na antypodach

Anna Weronika Brzezińska,
Agata Maria Stanisz

135

Etnografowie w terenie - i na wystawie

137

Oczy i Obiektywy XI

138

Tropem Malinowskiego. Wystawa w łódzkiej ms

Katarzyna Kleczkowska

139

Swietłana Aleksijewicz Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Filip Wróblewski

140

Natalia Bloch, Anna Weronika Brzezińska (red.) Sztutowo/Stutthof.
Gdzieś pomiędzy plażą a obozem

Tomasz Matlęgiewicz

143

Kazimierz Buczek (red.) Polska mozaika syberyjska

Filip Wróblewski

146

Gilles Deleuze Kino

Filip Wróblewski

148

Adam Kuper Wymyślanie społeczeństwa pierwotnego

Katarzyna Kubat

150

Siddhartha Mukherjee Cesarz wszech chorób

Filip Wróblewski

153

Sarah Pink Etnografia wizualna

Dariusz Nikiel

156

Calcio storico, czyli oblicza futbolu

Dariusz Nikiel

157

Odyseja kosmiczna Mars One

Filip Wróblewski

1

Recenzje

Natknięcia

l (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

�2

Profesor Czesław Robotycki

iedy 19 stycznia 2014 roku odszedł prof. Czesław Robotycki, „Barbarzyńca" stracił swojego
opiekuna, który był obecny przy narodzinach i przy reaktywacji czasopisma.
Większość z nas miała z Profesorem styczność podczas studiów jako z wykładowcą i dyrektorem Insty­
tutu Etnologii i Antropologii Kulturowej. Odznaczał się wielką życzliwością dla studentów, otwarto­
ścią na każdego człowieka. Ciekawość świata była głównym motorem Jego działań. Większość spraw
ludzkich traktował z pogodą ducha i zarazem lekką ironią. Niezwykle charakterystyczny, należał do
najbardziej lubianych pracowników Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej. Instytut bez Pro­
fesora był czymś nie do pomyślenia.
Profesor patronował powstaniu „Barbarzyńcy" w 1998 roku, a cztery lata później również powołaniu
Stowarzyszenia Antropologicznego „Archipelagi Kultury", które ułatwiło cały proces wydawniczy. To
za Jego kadencji „Barbarzyńca" uzyskał w drugim numerze charakter czasopisma naukowego. Chcemy

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�3
wyrazić tutaj naszą wdzięczność Profesorowi za udzielenie zdecydowanego, wręcz entuzjastycznego
wsparcia tej inicjatywie studenckiej.
Warto przypomnieć, że profesor Robotycki przyczynił się również do reaktywacji „Barbarzyńcy"
w 2007 roku. Nastąpiła ona w efekcie spotkania Profesora z reprezentantem Stowarzyszenia Marcelem
Kwaśniakiem i ówczesnym prezesem Koła Naukowego Marcinem Bartoszkiem.
Był zatem patronem także drugiej odsłony czasopisma i opiekunem naukowym redakcji w nowym
składzie. Doradzał, inspirował i recenzował artykuły, służąc swoją wiedzą i pomocą. Jego recenzje
były lapidarne, ale wyjątkowo przejrzyste, i zawsze trafiały w sedno.
Jako dyrektor Instytutu uznawał za oczywiste, że taka inicjatywa wymaga materialnego wsparcia ze
strony uczelni. Swoim autorytetem wspierał nas również w staraniach o dofinansowanie czasopisma
z innych źródeł.
Po śmierci Profesora uświadomiliśmy sobie, że trudno byłoby znaleźć krakowskiego etnologa, który
czegoś Mu nie zawdzięcza. Ujawniło się też, jak wielu z nich, będąc na różnych szczeblach naukowych
(nie wyłączając profesorów), postrzega Go jako swojego mistrza. My także należymy do szerokiego
grona dłużników Profesora.
Redakcja

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11105" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11083">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59a564ad1398cf1f431f262ff8872ec2.pdf</src>
        <authentication>9572021107495dbeae80f9a507569ce9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132433">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5686</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132434">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132435">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132436">
                <text>Robotycki, Czesław (1944-2014)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132437">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5286</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132438">
                <text>Wbrew "kryzysowi" / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132439">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19) s.5-6</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132440">
                <text>Soćko-Mucha, Alicja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132441">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132442">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132443">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132444">
                <text>Wspomnienie o profesorze

5

W b r e w „kryzysowi".
Wspomnienie oprofesorze Czesławie Robotyckim
rofesora Robotyckiego wspominam głównie jako wykładowcę. Nie byłam magistrantką ani dok­
torantką Profesora i w pewnym sensie nigdy nie poznałam Go bliżej. Kiedy rozpoczynałam studia
na krakowskiej etnologii, był dyrektorem Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej już jako
dojrzały i w pełni utytułowany uczony o wspaniałym naukowo-dydaktycznym dorobku, którego wartość
dopiero zaczynałam odkrywać, początkowo z pomocą innych nauczycieli akademickich, mówiących o Nim
z głębokim szacunkiem. Pamiętam kawiarniane spotkanie z Profesorem, na afiszach ogłaszane hasłem:
„Robotycki w »Prowincji«!", zorganizowane bodaj przez etnologiczne Koło Naukowe, na które przyszło
wielu studentów i pracowników Instytutu. Jednocześnie Profesor po prostu wykładał, m.in. wprowadzając
początkujących studentów w zagadnienia słynnego kursu „Humanistyka a etnologia". Być może w moich
wspomnieniach odnajdą się ci, którzy doświadczyli spotkań z Profesorem głównie w sali wykładowej.
Że był znakomitym mówcą, obdarzonym zmysłem humoru, erudytą, prawdziwym humanistą,
przenikliwym i wszechstronnym antropologiem kultury, dla wielu mistrzem, a nadto po prostu ser­
decznym i towarzyskim człowiekiem, w którym wszystkie te cechy zadomowiły się z rzadko spotykaną
naturalnością, nikogo, kto Go poznał, przekonywać nie trzeba. A jednocześnie nie sposób o tych
„oczywistościach" nie wspomnieć, wspominając Profesora - do tego stopnia własności te naznaczały
Jego osobowość i wyróżniały spośród innych.
Lecz nie tylko to było uderzające w Jego wykładach. Ujmował łagodnością, jaka towarzyszyła Jego
krytycznej analizie różnych przestrzeni kultury. Miałam poczucie, że niezależnie od swojego świato­
poglądu, wobec tych, których badał, zachowywał niezwykłą wyrozumiałość. Radio Maryja, z którego
„naukami" się głęboko nie zgadzał, określał jako „świetnie zorganizowaną inicjatywę oddolną, odpo­
wiadającą na potrzeby zapomnianej części społeczeństwa". Nie przepadał za „ruchami folklorystycz­
nymi", lecz w konkretnych sytuacjach rozumiał i wspierał przywiązanie do kultury ludowej. Wiem,
że postulat swoiście rozumianej ironii, tłumaczenia kultury, ukazywania racji krytykowanej strony,
należał do Jego „programu badawczego", jednak należy podkreślić, że On ten postulat rzeczywiście
realizował. To nastawienie wobec badanych miało swój ekwiwalent w Jego stosunku względem stu­
dentów. Na etnologię często przychodzą osoby „uwikłane" w takie schematy myślenia (społeczne,
religijne, wzięte ze szkolnej edukacji), które zawężają pole widzenia i bardzo utrudniają prowadzenie
badań. Dodatkową przeszkodą bywa brak podstawowej wiedzy. Profesor, widząc „po drugiej stronie"
samą intencje zajmowania sie nauką nawet jeśli towarzyszyła jej niekiedy godna politowania niezna­
jomość rzeczy, ze szczerym entuzjazmem wspierał te dążenia, podsuwając myśli i lektury.
Opowiadając o sprawach kultury, wprowadzał atmosferę twórczego zaciekawienia. W fascynu­
jący sposób łączył tradycyjną etnografię z nowoczesną antropologią, wskazując na kolejne kulturowe
odsłony niezmiennych problemów. Nigdy nie odniosłam wrażenia, że „zatrzymał się" w swoich bada­
niach czy w kręgu przebrzmiałych lektur; doskonale orientował się w nowych zagadnieniach i nowych

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

�6

Wspomnienie o profesorze

tekstach, i włączał je w swoje myślenie o kulturze. Na wykładach znajdował czas, by rzeczowo opo­
wiedzieć o tym, co mówiono na konferencji, w której ostatnio uczestniczył.
Wreszcie - Profesor był dla mnie, i pozostaje, najsilniejszym „argumentem" w dyskusji nad szeroko
rozumianym „kryzysem w etnologii". Pośród mnożących się pytań o wartość i użyteczność wiedzy
humanistycznej, utyskiwań nad słabością metod i teorii, z których korzysta antropolog, sporów defini­
cyjnych, obaw o redukowalność etnologii do innych dziedzin nauki, Jego Postać pozbawia wątpliwości
co do pozytywnego statusu naszej dyscypliny.
Alicja S o ć k o - M u c h a

BARBARZYŃCA

1 (19) P 0 1 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10835" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10813">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62388dc5836dc3649c5219b734a33279.pdf</src>
        <authentication>5c825d349a06344af674ff9b69026b25</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129137">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5570</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129138">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129139">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129140">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5179</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129141">
                <text>Wstępniak / Barbarzyńca 2008 nr 2(12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129142">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129143">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129144">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129145">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129146">
                <text>B A R B A R Z Y Ń C A
Redakcja

Marcin Bartoszek (redaktor naczelny), Michał Bator,
Weronika Chodacz (fotoedytor), Przemysław Ciura,
Joanna Florczak, Artur Karwat Michał Nieniewski
Katarzyna Nowak, Marcin Taboła, Dariusz Żukowski
Współpracują

Agnieszka Bukowczan, Łukasz Sochacki
Wydawca

Stowarzyszenie „Archipelagi Kultury"
ul. Nad Sudołem 18/11,31 -228 Kraków
oraz
Kolo Naukowe Studentów Etnologii i Antropologii
Kulturowej UJ przy współpracy z Instytutem Etnologii
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego
Adres redakcji

ul. Gołębia 9, 31-007 Kraków
e-mail: barbarzynca@iphils.uj.edu.pl
tel. 012 663 15 32, tel./faks 012 663 15 31
http://barbarzynca.com
Recenzje

naukowe

Kobieta w habicie - o
siostry za\onnej
Trup i estetyka

wizualności

Prof. dr hab.
Czesław Robotycki

Analiza recepcji serialu Siódme niebo
w Polsce
Co się kryje w „Naszej klasie"
Jeżyk, poznanie i rzeczywistość
w se­
mantyce ogólnej Alfreda Korzybskiego
Świat jako
bezprzedmiotowość
Zaburzenia jedzenia ja\o fenomen
kulturowy

Prof. dr hab.
Piotr Kowalski

Malarskie próby śmierci
Malewicza

Dr hab.
Dariusz Czaja

Kazimierza

Opieka edytorska i techniczna
WYDAWNICTWO

JAK

www.jak.krakow.pl
ul. Zacisze 7, 31-156 Kraków
Projekt

okładki

Dariusz Żukowski
Fotografie na I stronie okładki: xxx
Fotografie na I I , III i IV stronie okładki: Igor Herzyk
Nakład 800 egz.
W sprawie prenumeraty prosimy o kontakt z redakcją.
Prosimy nadsyłać propozycje artykułów do publikacji przez e-mail.
Materiałów nie zamówionych nie zwracamy. Redakcja zastrzega
sobie prawo dokonywania skrótów w tekście, adiustacji oraz zmiany
tytułu.
Od instytucji oraz firm związanych z kulturą i nauką przyjmujemy
propozycje umieszczenia reklamy w czasopiśmie.

Redakcja dziękuje za wsparcie finansowe
Instytutowi Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ oraz
jego Dyrektorowi prof. dr. hab. Czesławowi Robotyckiemu,
a także Dziekanowi Wydziału Historycznego UJ
prof. dr. hab. Andrzejowi Banachowi

Wstępniak
W numerze dwunastym kładziemy nacisk na współ­
czesność. Proponujemy dwie ważne rozmowy: z Bo­
rysem Malkinem, niestrudzonym badaczem Indian,
który znał i opisywał ostatnich dzikich, zanim stali się
„lumpenproletanatem dżungli" i zaczęli nosić chińskie
podkoszulki, oraz z Antonim Bartoszem, nowym dy­
rektorem krakowskiego muzeum etnograficznego, któ­
ry przedstawia swoje poglądy na to, jak powinno wy­
glądać muzeum, i opowiada o swoich etnograficznych
pasjach. Dla kontrapunktu proponujemy też śmieszno-straszny tekst-impresję, który stanowi komentarz do
archaicznych sposobów wystawiania.
Z Veblenowskim buntem mas w tle spróbujemy od­
powiedzieć na pytanie: Co się {ryje w „Naszej kla­
sie"?, jednym z najczęściej komentowanych polskich
fenomenów internetowych ostatniego roku. Tekst
0 Siódmym niebie na przykładzie tego właśnie serialu
analizuje obraz rzeczywistości kreowany w mediach
1 przypisywane mu znaczenia. Przyjrzymy się także
największej międzynarodowej wystawie fotograficznej
World Press Photo oraz skrajnym, chociaż regularnie
powtarzającym się, reakcjom widzów i komentatorów,
jakie wystawa budzi każdego roku.
W dwóch tekstach proponujemy tematykę ciała, jego
obrazu i postrzegania: do problemu tego z różnych
stron podchodzą artykuły o wizualności siostry za­
konnej oraz zaburzeniach odżywiania w historii,
mediach i kulturze masowej. Proponujemy też dwa
różne spojrzenia na awangardę, suprematyzm i postać
Kazimierza Malewicza: jedno przez pryzmat utopii,
drugie fenomenologiczne, stanowiące interpretację
jednego z najbardziej przełomowych współczesnych
dzieł sztuki.
Numer zamykają Etnowieści [tu podamy prawidłowy
tytuł] - nowa stała rubryka, w której komentujemy
wybrane wiadomości prasowe o szczególnie ciekawym,
etnologicznym charakterze.
Zapraszamy do lektury!
Redakcja

BARBARZYŃCA

ł\

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10834" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10812">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bc4c6c4b9674e80bede51840b42a04e0.pdf</src>
        <authentication>0f4d9221ad8cfd067fef2ce9017a7990</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129127">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5569</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129128">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129129">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129130">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5178</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129131">
                <text>Spis treści / Barbarzyńca 2008 nr 2(12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129132">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129133">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129134">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129135">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129136">
                <text>Spis treści
Z Antonim Bartoszem
rozmawia Weronika Chodacz

3

Etnografia żywych ludzi

Dariusz Żukowski

10

Jak w Indiach - Królowa Japonii

Sebastian Liszka

13

Co się kryje w „Naszej klasie"

Filip Wróblewski

18

Analiza recepcji serialu Siódme niebo w Polsce

Przemysław Chodań

32

Świat jako bezprzedmiotowość

Krzysztof Pietrała

42

Malarskie próby śmierci Kazimierza Malewicza

Z Borysem Malkinem
rozmawia Artur Karwat

48

Fitzcarraldo

Weronika Chodacz

53

Trup i estetyka

Katarzyna Kubat

60

Zaburzenia jedzenia jako fenomen kulturowy

Agnieszka Poźniak

72

Kobieta w habicie - o wizualności
siostry zakonnej

Pawet Kamiński

86

Język, poznanie i rzeczywistość w semantyce
ogólnej Alfreda Korzybskiego

Katarzyna Nowak

99

Recenzja - Tim Dant Kultura materialna
w rzeczywistości społecznej

Jakub Steblik

100

Recenzja - Saskia Sassen Globalizacja

Mariusz Nieroda

101

Recenzja - Konrad T. Lewandowski
Pochwała herezji

108

Etnowieści

P0 08

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10832" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10810">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/967bd29e8f673f8e0b065921feff4109.pdf</src>
        <authentication>70831cdd4b14e5672818d1045901ba7f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129097">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5563</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129098">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129099">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129100">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5173</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129101">
                <text>Bycie tam/w Polsce/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129102">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.59-62</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129103">
                <text>Bartkowski, Fran</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129104">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129105">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129106">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129107">
                <text>Fran Bartkowski

BYCIE TAM/ W POLSCE

„Jak to było, być tam?", zapytała moja studentka.
Tam to Auschwitz/ Birkenau; tu to sala wykładowa w Newark w stanie New Jersey w styczniu 2004.
Omawiając wspomnienia i autobiografie kobiet, w trze­
cim tygodniu semestru przeszliśmy z Dziennika Anny Frank
do książki Charlotty Delbo After Auschwitz [Po Auschwitz].
Na poprzednich zajęciach wspomniałam, że minionego lata
odbyłam podróż do świętego miejsca Polski. Wyczułam zdu­
mienie połączone z szokiem i przerażeniem. Jeszcze tego
samego dnia dałam im do oglądania kilka fotografii pól, ba­
raków i ruin krematoriów Birkenau. Gdy fotografie wędrowa­
ły po klasie, my dyskutowaliśmy o pierwszym tomie książki
Charlotty Delbo None ofus will return [Nikt z nas nie powró­
ci]. Mówiliśmy o paradoksie, o jałowej przestrzeni w języku
i historii, którą Delbo odmalowuje w powojennym Paryżu,
gdzie za pomocą słów przeistacza swoją traumę, wyczeku­
jąc końca roku.
Kiedy moja studentka niewinnie zapytała „Jak to było,
być tam?", temat ten wszedł d o naszej dyskusji jako non
sequitur. Sięgając po swój pedagogiczny przywilej, wybra­
łam konsekwencję i uzyskałam trochę czasu; zapewniłam ją
i grupę, że powrócę do odpowiedzi nieco później. Na pięć
minut przed końcem zajęć, kiedy wiedzieliśmy, że spotkamy
się dopiero w przyszły wtorek, wróciłam do odpowiedzi.
Starając się być sumiennym nauczycielem, powtórzyłam
pytanie i wzięłam kilka niespiesznych, głębokich oddechów
- „Jak to było, być tam?".
Niniejszy esej stanowi kolejną próbę znalezienia odpo­
wiedzi na to celne pytanie. Była to podróż autoetnograficzna
i historyczna - odbyłam ją w połowie lipca 2003. W przecią­
gu dwóch tygodni podróżowaliśmy na w s c h ó d , w napiętym
oczekiwaniu jadąc z Paryża przez Pragę i Ołomuniec do Kra­
kowa. Wtedy to miał miejsce punkt zwrotny - jeden dzień
spędzony w Auschwitz-Birkenau. Ale aby opowiedzieć, jak
to było, być tam - stać i spacerować cały dzień po obozie
Auschwitz-Birkenau - muszę cofnąć się wstecz, co pozwoli
mi posuwać się coraz bardziej d o przodu.
Przez całą dekadę wiedziałam, że tam pojadę. Polska od
zawsze znajdowała się w moich planach, gdyż rodzice spę­
dzili tam swoją młodość. Dla nich jednak - tak jak dla więk­
szości znanych mi osób, które przeżyły Holokaust - Polska
była miejscem, do którego nie mieli najmniejszej ochoty wra­
cać przez resztę swego dorosłego życia po wojnie. Jednak­
że u niektórych otwarcie granic Europy Wschodniej w latach
90. oraz podeszły wiek zmieniły stosunek do przeszłości.
Myślałam, że wybiorę się w tą podróż z ojcem, wychowa­
nym w Sosnowcu, do którego po 1942 roku nigdy nie wrócił;
mówił, że jeśli zdrowie mu pozwoli, pojedzie tam, jak skoń­
czy siedemdziesiątkę. Lecz gdy w połowie lat 90. zbliżały się
jego 70. urodziny i nadszedł czas na planowanie wyprawy,
wyznał mi, że nie czuje się na siłach. W gruncie rzeczy mój
ojciec nigdy nie był obieżyświatem w jakimkolwiek znacze­
niu tego słowa. Mieszkał w trzech krajach i posługiwał się

kilkoma językami, lecz od kiedy jako emigrant przybył do
Ameryki w 1950 roku, opuścił ją tylko raz.
Choć urodziłam się w obozie dla przesiedleńców w Ba­
warii, rodzice przeprowadzili się d o USA, kiedy miałam dwa
lata. Moje podróże po Europie zaczęły się w 1967 i kontynu­
owałam je do wczesnych lat 70. Były to czasy, kiedy moja
żydowska tożsamość wyrażała się - jeśli w ogóle się wyra­
żała - w tym, jak bardzo od zawsze czułam się nie-Amerykanką. W tamtym czasie Europa wydawała mi się swojska
i frapująca. W roku 1971 na krótko zawitałam do miasteczka,
w którym się urodziłam. Znalazłam się tam żądna przygód,
bez zobowiązań, w znikomy sposób świadoma tego, że mam
szczęście, że żyję. Będąc dwudziestotrzylatką z amerykań­
skim paszportem, zapytałam równie młodego niemieckiego
żołnierza, czy mogłabym pospacerować wokół bazy wojsko­
wej, w której według moich mglistych przeczuć mieścił się
ów obóz przejściowy. Kiedy zmieszany odpowiedział, że tu­
ryści nie mają wstępu do tego miejsca, przeżyłam coś w ro­
dzaju łagodnego szoku kulturowego. Nie zwracając uwagi
na osobliwość spotkania z tym żołnierzem - gdy język i hi­
storia nie były adekwatne do zgłębienia tego, co zaszło mię­
dzy nami - oddalając się od niego, zdałam sobie nagle spra­
wę, że kiedy moi rodzice mieszkali w tym miasteczku, byli
w moim wieku i mieli już za sobą obozy. Obozy te zawsze
nazywałam „obozami koncentracyjnymi" - zwrot ten był czę­
ścią mojego dziecięcego słownika, zawsze wymawiany jak­
by na głębokim oddechu, nie posiadał jeszcze skrótowej for­
my „Holokaust". Przez 30 lat spotkanie to istniało w postaci
anegdoty, do której często wracałam, dziwiąc się, że tak
zwyczajnie przyjechałam i wyjechałam z miasteczka Landsberg am Lech.
Tymczasem jesienią 2002 roku wróciłam do Landsberga.
Szukałam wydanej niedawno książki o tym miejscu, o której
po raz pierwszy usłyszałam w Berlinie. Nie tylko znalazłam
książkę, ale szczęśliwym trafem spotkałam miejscowego
emerytowanego nauczyciela historii, którego córka, Edith
Fłaim, była autorką tej ilustrowanej historii miasta zatytuło­
wanej A Place like any Other [Miejsce jak każde inne]. Dzięki
pomocy jego i jego przyjaciela Antona Lichtensterna - człon­
ka rady miasta i autora pieszego przewodnika po Landsbergu - opuściłam miasto obładowana materiałami na temat
okresu powojennego, w tym kopiami mojego aktu urodze­
nia i aktu ślubu rodziców.
Książka Raim stanowiła fotograficzną historię tego mia­
steczka, które było zarazem podobne i różne od innych nie­
mieckich miasteczek epoki nazistowskiej. Przed wojną Landsberg był często odwiedzany przez zwolenników Hitlera, któ­
ry odbywając w mieście karę więzienia, podyktował tu Mein
Kampf. Po wojnie miejscowy garnizon wojskowy został prze­
kształcony w jeden z największych obozów przesiedleńców
w amerykańskiej strefie okupacyjnej. To właśnie ta wizyta

BAWZfŃCĄ
PISMO ANTROPOLOGICZNE

�i

Fran Bartkowski
w Niemczech w 2002 roku, kilka lat po tym, jak w wieku 74
lat umarł mój ojciec, doprowadziła do mojej decyzji o odwie­
dzeniu Polski minionego lata.
A więc „jak to było, być tam"?
Pewnego popołudnia gdzieś na polskiej wsi.
Był sobotni poranek, 8:30. Nasz samochód jako pierw­
szy zatrzymało się na niewielkim parkingu; jakiś autokar
wysadził właśnie pasażerów, który udali się do Muzeum Au­
schwitz-Birkenau. Próbując ogarnąć fakt, że się tam zaleźli­
śmy, zawahaliśmy się na moment - nie wiedzieliśmy, w którą
stronę ruszyć. Nie wyciągaliśmy aparatu aż do momentu,
kiedy dowiedzieliśmy się, że jedziemy kilka kilometrów da­
lej, z Auschwitz do Birkenau. Lecz przez następne kilka go­
dzin przemierzaliśmy obie strony ulicy, na której znajdowały
się prymitywne ceglane baraki obozu - obecnie pawilony
poświęcone państwom, których obywatele zginęli w tej hekatombie. Nie wiedziałam o tym tamtego ranka, ale po połu­
dniu obóz Auschwitz I stopniowo zaczął nabierać niemalże
intymnej skali, po tym, jak wchłonęliśmy ogrom przemysło­
wego obozu śmierci w Birkenau.
Byliśmy piątką przyjaciół, którzy przemierzali, w grupie
lub pojedynczo, kameralne uliczki kompleksu wojskowego
w Oświęcimiu - mieście przemianowanym i przerobionym
na Auschwitz.
Byliśmy piątką odizolowanych ludzi, których wyobraźnie
rejestrowały okruchy historii, które tu przynieśliśmy: Eva, Nick,
Andy, Jim i ja. Tego dnia przynieśliśmy różne rzeczy. Eva
i Nick byli już w Auschwitz poprzedniego lata, lecz było wte­
dy późno i nie zdążyli zobaczyć Birkenau - chcieli wrócić
tam z nami. Przyjechali więc nocnym pociągiem z Ołomuń­
ca do Krakowa i wyruszyliśmy po śniadaniu; towarzyszył nam
lekki niepokój, czytaliśmy na głos kolejne opowiadania Kafki
w wynajętej niebieskiej Skodzie; pięcioro nas stykało się na
siedzeniach; nasze głosy kolorowały powietrze. Przez więk­
szość dnia jechaliśmy w milczeniu; czasem odzywaliśmy się,
a słuchający z reguły milczał do momentu, gdy czuł potrze­
bę zabrania głosu. Trzymaliśmy się blisko siebie, starając
się zachować dystans. W dużej mierze byliśmy sami pośród
ogromu tego, o czym wiedzieliśmy, że nie było miejscem
dobrowolnej samotności.
Nie wiem, czy potrafiłabym odpowiedzieć na pytanie, jak
to jest, być tam, nawet wówczas kiedy tam stałam, szłam
wzdłuż torów, patrzyłam na żwir przebijany przez dzikie kwia­
ty, spoglądając na bezkresne pola i próbując zapamiętać
wskazówki ze schematu sytuacyjnego przy bramie. Więc tu
były kobiety z Węgier, tu znajdował się obóz Cyganów, a tu
francuskie więźniarki (wśród nich Delbo) - mapa bez wąt­
pienia jednego z najniższych kręgów piekła XX wieku. Za­
stanawiam się, jak „gdzie indziej" staje się doświadczeniem,
w miarę jak opisujemy je, wróciwszy z powrotem.
Spoglądaliśmy na siebie i doglądaliśmy się nawzajem,
podczas gdy nasze wyobraźnie próbowały zrozumieć to
miejsce, o którym Jim powiedział, że ma przeczucie, jakby
znał je od zawsze. Czy w naszej wyobraźni po Holokauście
nosimy sceny z połowy lat 40. XX wieku? Poprzednie stule­
cia składowały nadwyżki swoich bezimiennych, niezliczo­
nych zmarłych w katakumbach; artyści wojny i ciała ukazy­
wali ich za p o m o c ą pióra i pędzla. Fotografia i kino przy­
oblekły się w cielesność i sprawiły, że przeszłość przesuwa
się na naszych oczach. A teraz w epoce aparatów cyfro­
wych potrafimy w e d ł u g własnego kaprysu w y c h w y t y w a ć
i wymazywać to, o czym już wiemy, że wykracza poza wy­
powiadane słowa.

A jednak każde z nas zostało tu przyciągnięte przez sto-1
wa, które czytaliśmy, którymi myśleliśmy, uczyliśmy i z który-1
mi od lat zmagaliśmy się. Jim i ja, nigdy o tym otwarcie nie I
mówiąc, jakoś wiedzieliśmy, że kiedyś razem pojedziemy do
Auschwitz. On urodził się w niewielkim miasteczku w Karoli-[
nie Północnej w 1945 roku - ja w obozie dla uchodźców |
w Bawarii w 1948. Poznaliśmy się, ucząc francuskiego, teraz
od już 20 lat jesteśmy dozgonnymi przyjaciółmi - poświęcili-l
śmy mnóstwo czasu na opisywanie hańby i Shoah. Nasi zna-l
jomi przebywali wówczas w Pradze. To było idealne lato na
wizytę w Auschwitz. Chcieliśmy pojechać stamtąd do Krako-[
wa. To był odpowiedni moment. Dla mnie podróż ta była kro­
kiem wstecz w język moich rodziców i rodzinne miasto mojej |
matki - Kraków.
Rozważmy powikłania lingwistyczne, polityczne i histo-|
ryczne: był lipiec 2003. Polskie wojsko zostało niedawno
wysłane do Iraku, aby wspomóc Amerykanów. Pewien star-1
szy Polak, słysząc jak mówimy po angielsku na parkowej!
ławce, przyłączył się do nas na chwilę, wystarczająco długą,!
by zdążył wypróbować na nas swój skromny angielski: Geo-|
rge Bush-great man [George Bush - wielki człowiek!] Przez
naszą nieznajomość polskiego, wszystko, co chcieliśmy mu|
odpowiedzieć, musiało pozostać niewypowiedziane. Byćl
może jeszcze bardziej niesamowitą rzeczą była muzyka do­
chodząca z pobliskiego placu - Hava Nagila na akordeonie,
Nie wiedzieliśmy wówczas, że coroczny Festiwal Kultury Ży-|
dowskiej zakończył się przed paroma dniami tuż przed na-f
szym przyjazdem. Wiedzieliśmy jednak, że byliśmy częścią|'
zjawiska turystyki obozowej. W recepcji hotelu znajdowały
się fotosy przedstawiające miejscowe atrakcje i informacja!
o autokarach wycieczkowych do Zakopanego; tuż obok le-|
żała broszura o Oświecimiu-Brzezince, Auschwitz-Birkenau, t
Szczęśliwy splot przypadków akademickich naprowadził!
nas na Mariusza Czaję, który jesienią wybierał się do USA|
by prowadzić badania do pracy doktorskiej. Spotkaliśmy j
w barze, w którym wdaliśmy się w rozmowę; później opro-1
wadził nas wieczorem po Rynku Głównym. Przeszukiwałam I
kawiarnie, zastanawiając się, gdzie moja matka mogła wy­
chodzić z rodziną podczas specjalnych okazji. Gdzie mój I
d z i a d e k - ż y d o w s k i prawnik, który być może mieszkał gdzieś!
na Kazimierzu - mógł zabierać moją mamę i jej siostrę bliź-f
niaczkę, kiedy były dziewczynkami w Krakowie lat 20.? Pod-1
czas tej dwudniowej wizyty nie znałam polskiego wystarcza­
jąco dobrze, by dowiedzieć się, gdzie mogli mieszkać, ani I
hebrajskiego, by odnaleźć rodzinne groby na żydowskim
cmentarzu, na którym być może chowane były poprzednie
pokolenia. Lecz nie szukam takich szczegółów - szukam let­
niego światła, zapachu ulic, rynków i piekarni, dźwięku prze­
chodniów w różnym wieku i z różnych środowisk mówiących
po polsku do mego ucha, właściwości kamienia, drewna,
metalu ziemi i rzeki, smaku pierogów na ulicy, wyrazów twa­
rzy t y c h , p o ś r ó d których ktoś taki jak ja m ó g ł dorastaćj
w innym świecie i czasie.
„Jak to było, być tam?"
W Auschwitz, wczesnym rankiem, znalazłam się samaj
w komorze gazowej. Pomieszczenie było puste, oświetlone
kilkoma nieosłoniętymi żarówkami u sufitu; pośrodku na
podłodze znajdowała się żelazna kandelabra, w której mi­
gotały światełka wiecznych lampek. Jakaś cząstka mnie czu­
ła, że mogłabym po prostu zemdleć i zostać właśnie tu, ogar­
niając to, co miało tu miejsce. To pomieszczenie, ta komora
- przestrzeń, której wymiary zmierzyłam swoimi krokami,
wspomnienie jej ciemnej pustki, która potrafi dziś do mnie
powracać.

Numer 10/2005

�BYCIE T A M / W P O L S C E
najbardziej zagadkowy był pewien piskliwy dźwięk - nie wie­
dzieliśmy, co słyszymy, zwierzę czy maszynę - lecz to coś
wyrażało grozę doświadczaną przez nas w tym miejscu.
Uznaliśmy, że to musiała być jakaś piła z pobliskiego gospo­
darstwa - ale to jak przeszywała powietrze tego letniego dnia
tak bardzo współgrało z niepokojem, który towarzyszył na­
szemu pobytowi tam. Wyrażało żałobną niezwykłość, która
wypełniała ciszę wokół nas.

W Birkenau, po południu, tak wiele rzeczy rozdziera ser­
ce i umysł; rząd za rzędem trzypoziomowych pryczy, na któ­
rych spali ludzie, pożyczając ze zbiorowego życia ciepło, z
trudem przepływające z ciała do kości i z powrotem. Rozkle­
kotany wózek stojący przed budynkiem z wieloma komina­
mi, który służył za kuchnię. Ten wózek z pewnością przewo­
ził zwłoki. Droga idąca przez środek obozu - Lagerstrasse tu dokonywała się selekcja i stąd szło się bezpośrednio do
miejsca śmierci. Lecz oprócz obrazów były też dźwięki: pta­
ki, krowy, psy gdzieś w pobliżu, zza ogrodzenia wciąż okala­
nego drutem kolczastym, który niegdyś był pod napięciem;
gdy szliśmy do krematoriów i pobliskiego miejsca pamięci

Istnieje fotografia pewnej chwili tego dnia, na której czte­
ry osoby spośród naszej piątki znajdują się fizycznie bardzo
blisko siebie, a jednocześnie każda z nich stoi osobno, spo­
glądając w różnych kierunkach, marszcząc brwi, mrużąc
oczy. Na naszych twarzach maluje się zawahanie przed po­
ruszeniem się, mówieniem, zdobyciem się na wypowiedź.
Nie wyobrażałam sobie, że znajdę sposób na to, by opowie­
dzieć ten dzień; a słowa, które przychodziły, zdumiewały mnie
swoją eliptyczną orbitą, po której krążyły wokół „ t a m " tego
miejsca. Zbyt wiele miejsc na ziemi kryje w sobie pola śmier­
ci; upamiętnianie śmierci na masową skalę w coraz więk­
szym stopniu staje się częścią publicznego dyskursu, szcze­
gólnie po 11 września 2001. Być może moja pewność, że
o d b ę d ę tę pielgrzymkę, jest dla mnie bardziej zrozumiała
teraz, gdy skupiam się na mojej teraźniejszości, na tych go­
rączkowych wysiłkach, aby stworzyć miejsce, które ludzie
będą odwiedzać, aby upamiętniać zmarłych. Dzieje się to
tu, gdzie mieszkam, po drugiej stronie rzeki od miejsca, któ­
re być może już zawsze będzie nazywane Ground Zero, jak
gdyby te słowa przez ten czas czekały na swój odpowiedni
desygnat.

Fran Bartkowski
Spacerując po Krakowie

Walking in Krakow

Gdy przyjeżdżamy
wita nas szara chmura
To tylko smog.

A gray cloud greets us
on arrival.
It's only pollution.

Potem nadchodzi burza
oglądamy ją z holu w hotelu.
To tylko pogoda.

Then comes a thunderstorm
we watch from the hotel lobby.
It's only weather.

Wyruszamy na poszukiwania.
W naszej przygodzie
czujemy się niepewnie.
„Jesteśmy w Polsce"
powtarzamy sobie.

We begin to explore.
We are tentative
in our adventure.
„We are in Poland,"
we reiterate.

A kiedy Polak
we francuskim berecie
nalega, by uścisnąć
nasze amerykańskie dłonie
i pocałować moje,
widzę w jego ukłonach i skłonach
łuk pleców mego ojca
gdy idzie
ze splecionymi z tyłu
rękami
nieomylna oznaka
wolnego czasu

And when the Pole
wearing a French beret
insists on shaking
our American hands,
and kissing mine,
I see in his bowing and bending
the arc of my father's back
as he walks
hands clasped
behind him
some sign of
leisure time

naśladując staruszków
których podglądał w pewnej mieścinie
mniej światowej niż to miasto
mające za sobą epizody
krzywdy i klęski
chluby i chwały.

imitating the old men
he watched in a small town
less worldly than this city
with its histories of
sacking and surrender
and glory and grandeur.

PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Fran Bartko'

Chodzę krokami
mojej matki
zgadując dokąd
wiodły ją
z Kazimierza
niedzielne spacery
gdy odważnie wypuszczała się
na szeroki świat.

it s my mother s steps
that I am walking in
wondering where
from Kazimierz
she might have
strolled Sundays
adventuring into
broader avenues.

Fran Bartkowski
Arbuz

Arbuz

Byłeś moim arbuzomanem
gdy nadchodziło lato
przewracałeś oczami
oblizywałeś wargi
i pomrukiwałeś
w oczekiwaniu

You were my watermelon man
Summer would come
and you'd roll your eyes
lick your lips
and hum in
anticipation

na jedną
z wielkich
czerwonych
przyjemności
życia

of one of life's
great
red
pleasures

„Arbuz", mówiłeś po polsku
jakbym powinna wiedzieć
razem z tobą
jak bardzo przywołuje to
czas miniony
czas stracony

"Arbuz," you'd say
as if I should know
with you
how it conjured
time past
time lost

każde lato
twojego dzieciństwa
w tej
wiejskiej okolicy

summers of your
childhood
in this
countryside

w której obecnie jest
połowa lipca
i
arbuzy
leżą dojrzałe
przy drodze

where it is now
mid-July
and the
arbuz
are ripe
along the roadside

Nie zatrzymujemy się
by kupić je
wracamy
w stronę granicy

We don't stop
to buy
we are making our way
back across the border

opuszczamy ten kraj
jego zrujnowane krematoria
i trzygwiazdkowe hotele

away from this country
with its ruined crematoria
and three-star hotels

i nienawiść do Żydów
która nie ustaje
choć Żydzi odeszli

and jew-hating
that doesn't quit
though the jews are gone
Przełożył Justyn Hunia

Numer 10/2005

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10831" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10809">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/389f7cd51a628ec8637f455e792be32e.pdf</src>
        <authentication>c4949c77aec9bfa8be42d9f0c6e4545f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129085">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5562</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129086">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129087">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129088">
                <text>Holokaust - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129089">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5172</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129090">
                <text>"Ocaleni krwawą historią"/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129091">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.51-55</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129092">
                <text>Sobolewska, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129093">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129094">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129095">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129096">
                <text>Joanna Sobolewska

„OCALENI K R W A W I Ą H I S T O R I Ą "
J A K ŻYĆ P O D O Ś W I A D C Z E N I U H O L O C A U S T U ?
Podstawą rozważań w niniejszej pracy będą konkretne zaisy ocalonych z Holocaustu. Autorka postawiła sobie za cel
' upienie się na indywidualnych biografiach, ponieważ zajmuc się wyłącznie suchymi faktami i datami historycznymi, traci
ę z oczu człowieka i jego indywidualny los. Makrohistoria poądkuje wydarzenia, ale pozwala się łatwo zdystansować,
tym samym zapomnieć. Tylko przeżycia indywidualnego człoeka, jego świadectwo cierpienia, jest w stanie poruszyć do
ębi i spowodować, że zostanie w naszej pamięci.
Po Holocauście na nowo rozgorzała dyskusja o istnieniu
naczeniu wartości, a pytanie: jak po takiej hekatombie żyć,
orzyć obrazy, pisać wiersze? stało się jednym z najbarziej palących i ważnych. Jednak od teoretycznych refleksji
rdziej znaczące wydaje się pytanie najprostsze (a może
"jtrudniejsze): jak żyją ci, którzy przeżyli Holocaust? Jakie
ylematy muszą rozstrzygać w swoim sumieniu? W jaki spob radzą sobie ze swoją przeszłością ci, którzy „krwawią
storią"? T. Adorno pisze:
!

Wciąż trwające cierpienie, ma takież prawo do ekspresji,
jak maltretowany do krzyku, dlatego raczej mylny byłby
sąd, że po Oświęcimiu nie można już napisać żadnego
wiersza. Nie ma jednak błędu w mniej kulturalnym pyta­
niu: czy po Oświęcimiu można jeszcze żyć, a zwłaszcza,
czy ma do tego pełne prawo ten, kto przypadkowo Oświę­
cimia uniknął, a w zasadzie powinien by być stracony [...]
drastyczna wina oszczędzonego.W odwecie nawiedzają
go sny w rodzaju tego, że już nie żył, że został zagazowa­
ny w 1944 roku, i że swą dalszą egzystencję prowadził
jedynie w wyobraźni, jako emanację obłąkanego życze­
nia człowieka zamordowanego przed dwudziestu laty.
1

wina" ocalonego, o której pisze Adorno, na
„Drastyczna wina
*rwc.7\i rzut
r7i it oka
n k a jest
iest czymś
C 7 v m ś absurdalnym.
ahsi irrlalnvm T
pierwszy
Dlaczego bowiem

mają czuć się winni ci, którzy przeżyli Shoah? Niech winni
poczują się ci, którzy doprowadzili do Zagłady! A jednak
poczucie winy jest czymś, co nieustannie powtarza się we
wspomnieniach ocalonych. Nie chodzi tu nawet o poczucie
winy w o b e c konkretnych osób (choć takie też często się
pojawia, zwłaszcza wobec bliskich), jest to abstrakcyjne po­
czucie winy wobec zgładzonych. Zagłada - niewinne ofiary,
ocaleni - „winni, że żyją". Potwierdzeniem tego mogą być
słowa, które padają w komiksie Arta Spiegelmana Maus,
a dotyczą Władka - ocalonego: „...bo sam czuł się winny, że
ocalał" . Poczucie winy, że przeżyło się Holocaust, staje się
piętnem w życiu ocalonych. Mało tego, owo „patologiczne"
poczucie winy nie dotyczy tylko naocznych świadków, jest
ono „transmitowane" dalej, na drugie pokolenie świadków,
z tym że przybiera ono nieco inną postać. Art Spiegelman,
którego rodzice przeżyli Oświęcim, pisze: „To chyba jednak
ma coś wspólnego z poczuciem winy, że mam łatwiejsze
życie niż oni mieli".
2

3

Ci, „co krwawią historią", dostają się w ręce oprawcy po
raz drugi, z tym że teraz jest to ich własna pamięć i gnębiące
poczucie winy. Być może pewnym antidotum na owo poczu­
cie winy mogą być świadectwa ocalonych, które przez wielu
są traktowane jako spłata długu wobec tych, co zginęli.
Jednak niniejsza praca nie będzie poświęcona świadec­
t w o m rozumianym jako „misja mówienia za tych co zginęli",
interesować nas będzie wymiar jednostkowy, osobiste zmie­
rzenie się ze swoją traumatyczną przeszłością. Punktem
wyjścia będą tu wspomnienia Krystyny Żywulskiej, Żydówki,
która uciekła z warszawskiego getta, a później, jako Polka,
przeżyła Oświęcim. Prześledzimy w jaki sposób ocalona ra­
dzi sobie ze swoją sytuacją w getcie, w obozie, jak odnajdu­
je się na wolności (chociaż po wyjściu z getta długo się nią
nie cieszyła). Przyczynkiem do tego będzie analiza języka,
jakim operuje Żywulska. Przez to, w jaki sposób ocalona

BAWŹ^CA
PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Joanna Sobolewska

werbalizuje swoje traumatyczne przeżycia, można dotrzeć
do tego, jak próbowała ona, mimo dramatycznych warun­
ków, w jakich przyszło jej żyć, ocalić w sobie człowieczeń­
stwo i godność. A to jest podstawa do tego, aby później pró­
bować „normalnie żyć". J. Winterson pisała: „Język zawsze
nas zdradza, mówi prawdę, kiedy chcemy skłamać i rozpły­
wa się w bezkształcie, wtedy kiedy najbardziej zależy nam
na precyzji". Skupiając się nie tylko na tym, co, ale także na
tym, jak, mówi Żywulska: spróbujemy uchwycić kondycję
człowieka, który przeszedł przez Holocaust, i aby żyć musi
jakoś uporać się z traumatyczną przeszłością. W pracy od­
wołamy się także do poezji Tadeusza Różewicza, poszerza­
jąc tym samym perspektywę z jednostkowej (przypadek Żywulskiej) do bardziej ogólnej refleksji na temat kondycji oca­
lonych.
4

Aby być ocalonym, czy ocaloną, nie wystarczy jakimś
zrządzeniem losu uniknąć śmierci z rąk oprawcy. Trzeba rów­
nież mieć siłę, aby samemu nie odebrać sobie życia. „Czę­
sto myślałam, aby wejść pod niemiecką kulę. Nie wiem do­
prawdy co mnie zatrzymywało?" , mówi Halszka, współwięź­
niarka Żywulskiej na Pawiaku. No właśnie! Co może powstrzy­
mać człowieka, który żyje „w piekle na ziemi", przed samo­
bójstwem? Co trzyma go przy życiu? Czy można mówić
o jakiejś „irracjonalnej"woli istnienia? Jak można chcieć żyć,
skoro tak naprawdę jest to wegetacja uwłaczająca godności
człowieka? A jednak! „Nic się nie martw [...] człowiek może
znieść dużo, więcej niż sam przypuszcza" , mówi współtowarzyszka Żywulskiej z Oświęcimia. Ale to, że ocaleni znieśli
straszliwe warunki gett i obozów, nie znaczy wcale, że sobie
z tym poradzili wewnętrznie. Nie wystarczy przetrwać i prze­
żyć, aby funkcjonować później „w normalnym" świecie jako
człowiek, a nie jako wrak człowieka.
5

Czyżby więc Żywulska przyjęła postawę pogodzenia się
z rzeczywistością getta? Czy chce powiedzieć: słuchajcie,
to jest getto, tu nie śpiewa się piosenek o miłości. Umieranie
to tutaj „zwykła sprawa", trzeba się z tym pogodzić. Wydaje |
się, że takie dosłowne odczytanie tekstu jest błędne - to prze­
cież wypowiedź zabarwiona gorzką ironią, i z tego też wzglę­
du nie można wnioskować, że ocalona godzi się z rzeczywi­
stością getta. „Pod naporem okrutnych wydarzeń, myśl ludz­
ka układa się niezwykle łatwo w kategoriach obłędu. Zupeł­
nie nie wiadomo, kiedy i jak zaczyna się wypowiadać zdania [
bezlitosne i obce". To, że ocalona wypowiada czasem zda­
nia bezlitosne, nie znaczy wcale, iż przejęła reguły gry getta.
Trudno zdystansować się o d tak okrutnej rzeczywistości,
a tym bardziej niemożliwym jest, żeby ona nie wpływała na
człowieka. Znamienne jest, że choć autorce zdarza się mó­
wić rzeczy okrutne, dodaje, iż w istocie są to słowa „obce",
Przejęcie kategorii getta jest pozorne, Żywulska daje dowo­
dy zdystansowania w wielu fragmentach wspomnień. Nie ma
w niej zgody na taką „rzeczywistość", tak jak nie ma w niej j
pogodzenia się ze straszliwym losem. Doskonale obrazują
to słowa:
9

Doznaję uczucia, że biorę udział w spektaklu. Uczestni­
czę w nim jednak na czyjeś polecenie. Odgrywam rolę
nie mającą nic wspólnego z moim losem osobistym. Sce­
neria tego spektaklu jest mocno przesadzona.
10

6

We wspomnieniach Żywulskiej padają słowa: „[...] są tacy,
którzy w otchłani potrafią zachować g o d n o ś ć " . Nasuwa się
jednak pytanie: jak ocalić godność, skoro ludzie są trakto­
wani jak zwierzęta? Jak zachować indywidualność w rzeczy­
wistości, w której człowiek to egzemplarz opatrzony nume­
rem bądź opaską z gwiazdą Dawida? Czy istnieją jakieś
mechanizmy obronne, które pozwalają zdystansować się od
okrutnej rzeczywistości? Próbując odpowiedzieć na powyż­
sze pytania, skupimy się na konkretnych przykładach. Na
początku swoich wspomnień z getta K. Żywulska pisze:
7

Mogę iść dalej. Wszystko jest w porządku. Za mną bie­
gnie zwyczajna melodia getta. I słowa najzwyklejsze, bo
o umieraniu. I treść najzwyklejsza, bo o człowieku, który
umarł, mówi się, że oddał bono.
8

W powyższym stwierdzeniu uwidacznia się mechanizm I
przetrwania, polegający na dystansowaniu się od otaczającej
rzeczywistości, skazującej kobietę na upakarzające wegeto­
wanie. To nie moje życie, to nie mój „osobisty los", jeżeli byłby!
mój, to ja bym go kształtowała - zdaje się mówić ocalona - to,
co przeżywam w gettcle, to jakaś koszmarna rola do odegra­
nia, na którą zostałam skazana. Taka strategia nie działa
w dłuższej perspektywie, ale pozwala przetrwać tu i teraz.
Wątek dystansowania się od rzeczywistości getta i obo­
zów koncentracyjnych w znamienny sposób pojawia sięteżj
u E. Wiesela. W jego autobiografii pt. Noc uwidacznia się
podobny mechanizm, mający ocalić Wiesela od całkowite­
go utożsamienia się ze swym teraźniejszym, upakarzającyrr
bytowaniem: „Odczuwałem siebie, jako dwie odrębne cało
ści, moje ciało i j a " . Wiesel zdaje się mówić: to moje ciałc
jest zmaltretowane, ulega upokorzeniom, jest traktowane jak
zwierzę; ja nie jestem zwierzęciem, nie sprowadzam się tyl­
ko do podstawowych funkcji życiowych (które i tak nie są
zaspakajane), ja jestem człowiekiem! Powyższa dychotomia
ma ocalić „własne Ja" w tym, który w obozie jest tylko nume
rem.

Numer 10/2005

11

�.OCALENI K R W A W I Ą H I S T O R I Ą '
Interesujące jest to, w jak odmienny sposób Żywulska
i Wiesel werbalizują swe próby ocalenia własnego człowie­
czeństwa. Wiesel dokonuje separacji na ciało i „moje ja",
przy czym swoje ciało sytuuje na zewnątrz siebie. Powyższa
opozycja jest charakterystyczna, bowiem „Kulturowe asocja­
cje, wedle których umysł kojarzy się z męskością, ciało zaś
z kobiecością są w obrębie filozofii i feminizmu doskonale
udokumentowane". „Męski świat" od dawna waloryzował
to, co związane z „duszą", świadomością, umysłem, a ciało
to tylko nic nie znacząca „baza wyjściowa". Nic więc dziw­
nego, że ocalony próbuje odciąć od swego ciemiężonego
ciała „własne ja". Jeżeli zaś chodzi o doświadczenie Żywulskiej, to widać wyraźnie, że u niej nie ma podziału na ciało
i moje „ja", stanowią one spójną całość (co charakterystycz­
ne w pisaniu kobiet). A skoro tak, to ocalona, aby ochronić
w sobie „własne ja" i odseparować się od tragicznego losu,
mówi o nim jak o roli do odegrania.
12

Powyższe wypracowane mechanizmy obronne pomagały
przetrwać w warunkach uwłaczających ludzkiej godności.
Były walką o osobisty los i o „własne ja". Dzięki tym strate­
giom można było przeżyć kolejne minuty, godziny, dni aż do
wyzwolenia. Jednak okazało się, że koniec Zagłady nie ozna­
cza wymazania traumatycznej przeszłości. Ci, którzy prze­
żyli Shoah, oprócz wytatuowanego numeru na przedramie­
niu niosą ze soba piętno pamięci rzeczy, które wykraczają
poza rozum, poza „człowieczeństwo". Traumatyczne prze­
życia zostawiają piętno i mają wpływ na późniejsze życie
ocalonych. Czasem sprawiają, że życie w „normalnym świe­
cie" traci dla nich znaczenie, jest pustą formą. T. Różewicz
pisał:
Moje ciało mówi do mnie/ ja nigdy nie przestanę oddy­
chać/ ja nigdy nie przestanę jeść trawić kochać/ ja twoje
ciało nie przestanę widzieć/ co ty robisz ze mną gdzie
mnie prowadzisz/ czemu chcesz mnie powiesić, na tym
haku pod czarnym sufitem/ czemu chcesz mnie wy­
pchnąć/ z okna drapacza chmur/ czemu mnie rzucasz
pod koła/ zostaw mnie tutaj czyste/ chcę wdychać powie­
trze/ mój język chce wejść w usta dojrzałej dziewczyny/
Jednak moje ciało mówi do siebie/ ja będę żyło bez troski
bez ciebie.

jest godna litości/ o! Różowe ciałka/ wielkogłowych dzieci/
tłuste pędraki/ z białymi pomarszczonymi/brzuszkami/
rośnijcie rośnijcie/ a wy drodzy przyjaciele, towarzysze nie­
doli/ wypchane skóry/ cudacznych zwierzaków/ o! Wory
skórzane/ z których ucieka woda żywa/ spróbujcie się na­
pełnić./ Spróbujcie jeszcze raz.
14

Człowiek po Holocauście to powłoka cielesna pusta w środ­
ku, wydrążona z wszystkich ludzkich uczuć. Jak ma je mieć
ten, kto na własnej skórze doświadczył, że są one tylko wid­
m e m , które s z y b k o znika, g d y pojawia się strach, głód
i wszechobecna śmierć? „Choć organizm funkcjonuje mimo
wszystko", ocalony umiera „za życia". Jest „wykastrowany"
wewnętrznie. Poeta degraduje podmiot liryczny do skóry nie może być człowiekiem ten, kto jest pusty w środku. Ko­
niec wiersza to apel do „towarzyszy niedoli", aby spróbowali
wypełnić pustkę i na nowo stać się człowiekiem. Pojawia się
cień nadziei, Różewicz jest przekonany, że warto podjąć
wysiłek. „Pragnę wtopić się w tłum. To o wiele trudniejsze niż
można by sądzić. Tak trudne, że niweczy radość ocalenia"
- pisze K. Żywulska po wydostaniu się z getta. I nie chodzi tu
chyba tylko o problem ukrycia się przed gestapowcami. Prze­
nosząc powyższą kwestię na poziom wyżej, można zadać
pytanie, czy ocalona do końca życia skazana jest na wyob­
cowanie ze społeczeństwa? Trauma, której doświadczyła,
sprawia, iż nigdy do końca nie zidentyfikuje się z „normal­
nym światem, normalnych ludzi". Mało tego, jak sama pisze,
„Ż początku ich zwyczajność wydaje się niemal zniewagą".
Jak można żyć, skoro obok, tuż za murem, ludzkie życie jest
nic nie warte, a o godności dawno już zapomniano? Jak
można spokojnie budzić się i zasypiać, skoro nieopodal lu­
dzi traktuje się jak zwierzęta? Świat idzie dalej swym torem,
nie ma w nim miejsca na żałobę.
15

16

Bo ludzie którzy czekają/ ludzie którzy przywarli uchem
do ziemi/ ludzie którzy śpią z otwartym okiem/ nie śmieją
się/ Ludzie którzy oddychają/ pod ziemią milczą/ Nadcho­
dzi czas/ Rośliny których korzenie i kwiaty, rozwijają się
pod ziemią do słońca/ zaczną lecieć/ W ciszy tak drogo
okupionej/ słychać piosenkę więźnia/ Padają trawy pod
kosą / można je ogniem wypalić/ ale kto mocen jest roz­
kazać/ ziemi wiosennej:Ziemio!/ Nie wolno ci rodzić zie­
leni/ I nie noś na sobie bujnych traw.

13

Przytoczony wyżej wiersz możemy odnieść do sytuacji
ocalonego, który po doświadczeniach Holocaustu nie może
się odnaleźć w zwykłej rzeczywistości, chce popełnić samo­
bójstwo. Jednak „jego ciało" nie godzi się na to. Ciało, które
przeszło tyle mąk i upokorzeń, ciągle chce żyć. Różewicz
ukazuje jak trudny jest proces „wchodzenia w świat" po tym,
gdy było się świadkiem Zagłady. W „normalną" rzeczywistość
najpierw wpisuje się ciało, wraz ze swoimi zwykłymi potrze­
bami i pragnieniami. Jednak podmiot liryczny dystansuje się
wobec ciała, ma w sobie „trwogę", która nie pozwala mu
„normalnie" żyć, a tego właśnie chce ciało. Być może i sam
podmiot liryczny z czasem pójdzie za głosem swego ciała,
nauczy się żyć, mimo wszystko...
Tragiczną kondycję ocalonego opisuje Różewicz jeszcze
dobitniej w wierszu Opowiadanie spreparowanej
skóry:
Wypchany. Z fałszywym/ okiem w którym światło/ zała­
muje się jednak prawidłowo/ bo oko jest prawdziwe/ (pro­
szę mi wierzyć/ organizm funkcjonuje/ mimo wszystko bez
zarzutu)/ spreparowany przez/ lśniących jak narzędzia/
chirurgiczne gestapowców/ (precyzyjne instrumenty fa­
szyzmu/ pokrywały się potem/ uderzając miarowo głowę/
żołądek krocze badanego)/ jestem skórą/ nieznanego
człowieka/ którego wnętrzności/ rozniosły szczury/ po
śmietniskach świata/ wypchana skóra/ nie kocha nie cier­
pi/ nie śmieje się i nie płacze/ udaje udaje/ wypchana skóra

17

Ziemia dalej rodzi swe plony, choć nasiąknięta jest krwią
niewinnych ofiar, a ocaleni, włączając się w nurt świata, czu­
ją się jak zdrajcy. „I zobaczyłem, że moje piekło nie jest wszę­
dzie. Ciągle dzieje się zwykłe życie" - mówi Władek, boha­
ter komiksu Maus, jakby zdziwiony, że życie dalej toczy się
jak gdyby nigdy nic. Rządzi się ono swoimi prawami, trudno
mieć o to pretensję, tylko jak ma usytuować się w nim ocalo­
ny? Skoro w gettach i obozach podważono wszystkie „ludz­
kie" wartości, złamano wszelkie tabu, to czy można wrócić
do życia? Ocalony jest mieszkańcem ziemi niczyjej, nie na­
leży już do zwykłego świata, choć tak do niego tęsknił. Wkra­
cza w świat z takim bagażem doświadczeń, że już zawsze
będzie trochę z boku. Paradoksalnie, po Holocauście ocale­
ni dalej żyją w swoistym gettcie, do którego nie mają dostę­
pu ci, którzy nie doświadczyli na własnej skórze „piekła na
ziemi".
18

Ona była po ciemnej stronie/ którą ja nawiedzam we śnie/
budzę się przestraszony(...)/ jej twarz rozpada się w mo­
ich dłoniach .
19

Niezależnie od stopnia pokrewieństwa czy zażyłości po­
między tymi, którzy przeszli przez „piekło obozów i gett",
a tymi, którzy stali obok, czy też tymi, którzy urodzili się już

PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Joanna Sobolewska
po Zagładzie, zawsze będzie istniała szczelina, której nie da
się zniwelować. „Wiem, że to brzmi kretyńsko, ale w pew­
nym sensie żałuję, że nie mogłem być w Auschwitz razem
z rodzicami, żeby zrozumieć co oni naprawdę p r z e s z l i " wyznaje Art Spiegelman w Mausie. W stwierdzeniu tym wi­
dać, że syn ocalonych czuje się odseparowany od rodziców.
Ma poczucie, że nigdy nie będzie w stanie wniknąć w „ich
świat" i na zawsze pozostanie kimś z zewnątrz. Kiedy Art
pyta ojca o to, co przeszła mama podczas Holocaustu, Wła­
dek odpowiada: „Ona przeszła to samo co ja, okropność".
Mimo że każdy z nich przez piekło na ziemi przechodził in­
dywidualnie, to o w a wspólnota traumatycznej przeszłości
łączy na swój sposób ocalonych. Tworzą oni pewien zamknię­
ty świat, niedostępny dla „zwykłych ludzi".
20

21

Dla człowieka z zewnątrz rzeczywistość obozu, getta to
przerażający nocny koszmar, natomiast dla ocalonych to
część ich życia, której nie mogą wymazać z pamięci. „To nie
takie proste wyzwolić się z balastu przeszłości, która nie daje
o sobie zapomnieć". Ocaleni, mimo że często mieli wraże­
nie, jakby sytuacja, w której się znaleźli, była sennym kosz­
marem, musieli borykać się z realnymi problemami, podej­
mować decyzje, które zaważyły na całym ich życiu. W przy­
padku K. Żywulskiej ową najtrudniejszą decyzją było to, że
uciekając z getta, postanowiła, że zabierze tylko matkę,
a ojca zostawi. Wychodząc z mieszkania, Żywulska oznaj­
mia „zdroworozsądkowym" tonem: „Nie może iść, ponieważ
zaszkodzi sobie i nam. Ojciec chyba rozumie". Być może
ojciec rozumie, a jeśli nie, to wybaczy. Problem jednak w tym,
czy ocalona może wybaczyć sobie? Na początku ma się wra­
żenie, że nie jest to dla niej żaden problem. Jej beznamięt­
ne, lapidarne stwierdzenie zdaje się wyrażać myśl: trudno,
tak już musi być, jeżeli my mamy przeżyć, ojciec musi zo­
stać. Mimo wszystko oczekuje się, że Żywulska powróci do
tematu. Jednak ona milczy, a w tym milczeniu wyczuwa się
pełną determinacji konsekwencję i ogromne napięcie. Po
pewnym czasie ocalona podejmuje wątek ojca. Po spotka­
niu z byłym gestapowcem, który uratował Żydówkę i przy­
padkowego mężczyznę, Żywulska mówi: „A jednak to on
właśnie powiedział do obcego: będziesz żył, podczas gdy ja
tego dnia zatrzasnęłam - niby wieko trumny - drzwi mieszka­
nia w gettcie, opuszczając mojego ojca". Owo gorzkie i głę­
boko tragiczne wyznanie dowodzi tego, jak bardzo ocalona
22

23

24

cierpi z powodu swej decyzji. Znamienny jest sam fakt, że
swój „podły" czyn zestawia ze „szlachetnym" uczynkiem by­
łego gestapowca. Zabieg ten pozwala chociaż w części uświa­
domić czytelnikowi, jak strasznie musi się czuć Żywulska, któ­
ra zdaje się mówić: cóż ze mnie za człowiek, skoro zostawiam
własnego ojca? Nawet gestapowiec zdolny jest do „ludzkich"
czynów, podczas gdy ja sama zachowałam się jak kat swoje­
go ojca. „Szczelina zmierzchu, jaką był Holokaust, jest odręb­
nym konstruktem kulturowym. Był to świat, który miał własną
przestrzeń, własny czas, własne reguły postępowania i nor-f
my m o r a l n e " - pisze B. Engelking. Trudno się z nią nie zgo­
dzić. A skoro tak, to dlaczego Żywulska czuje się winna, że
zostawiła ojca? Przecież świat, w którym go zostawiła, rządził
się innymi prawami. Aby przeżyć, musiała kierować się zdro-j
wym rozsądkiem, a ten nakazywał jej zostawić zniedołężniałego ojca, mógłby on udaremnić ucieczkę. Jednak dla ocalo­
nej sprawa nie jest taka prosta. Czuje się winna, bo mimo
okrutnych doświadczeń, które ją spotkały, pozostała Człowie­
kiem, w pełnym tego słowa znaczeniu.
25

Ocaleni sytuują się między d w o m a światami, a ich trage­
dia polega miedzy innymi na tym, że prawa zwykłego życia
przykładają do tego z czasu pogardy. „Ten pociąg jest już
daleko. Ale odtąd już zawsze będzie przejażdżał przede
m n ą " - pisze Żywulska, gdy po wyjściu z getta widzi po­
ciąg z transportem Żydów. Ten pociąg będzie symbolicznie)
przejeżdżał podczas ukrywania się w Warszawie, ale i po
wojnie, kiedy to Żywulska zajmuje się pisaniem, poniewa
zawsze już będzie czuła „winę ocalonej".
26

Ja człowiek pobity w tej wojnie/ jak drzewa i trawa/ ja
wyziębiony, jak podziemia kościołów/ ja dół pełen wspo­
mnień/ a jedne leżą na drugich pisze Różewicz, po chwili dodając:
Wy nie znacie naszej śmierci/ nie kryjecie pod korą/ ciem­
nych korytarzy/ wy z twarzami w słońcu/ dzieci moje/ Dla
was milczę w środku majowego pola.
27

W cytowanym powyżej wierszu poeta doskonale uchwy­
cił kondycję ocalonego, który nie może odseparować się od
swej przeszłości. Wspomnienia nachodzą go w zwyczajnych

Numer 10/2005

�OCALENI K R W A W I Ą HISTORIĄ"...
sytuacjach, podczas trywialnych czynności. Czy to znaczy,
że ocaleni skazani są na życie przeszłością? Chyba nie...
Poeta mimo wszystko milczy, „w środku majowego pola",
nie chce kalać wiosennego krajobrazu. Mówi, że robi to dla
dzieci, ale wydaje się, że jest to również sugestia, iż ocaleni
powinni uczyć się „wchodzić w świat", powinni zacząć cie­
szyć się krajobrazem, a nie dystansować się od niego. Jed­
nak to nie jest takie proste.
„Pamiętam, jak w czasie pierwszej akcji siedziałam z moją
rodziną w piwnicy, a nad nami chodzili Niemcy. Myśmy się
tylko modlili, żeby oni byli bez psów. Cały czas jedliśmy kru­
che ciastka. Śmieszne jest to zestawienie - ten strach i kru­
che ciastka" - wspomina Irena Tarłowska. Prawdopodob­
nie do końca życia kruche ciastka kojarzyć się będą ocalo­
nej z tą sytuacją. Zwykłe przedmioty działają jak katalizatory
- wywołując lawiny w s p o m n i e ń , przypominają o strachu,
bólu, upokorzeniu. Ocaleni żyją więc w swoistym „podwój­
nym świecie". Tego nie można uniknąć, można natomiast
starać się utrzymać r ó w n o w a g ę pomiędzy t y m , co było,
a tym, co jest. Inaczej przeszłość wchłonie teraźniejszość.
Z drugiej jednak strony wypieranie na siłę traumatycznej
przeszłości i życie chwilą teraźniejszą jest oszukiwaniem sa­
mego siebie. „Nie można sobie amputować kawałka prze­
szłości; trzeba być sobą z całym dobrodziejstwem inwenta­
rza" - stwierdza w wywiadzie I. Tarłowska. Rzeczywistość
gett i obozów na swój s p o s ó b ukształtowała o c a l o n y c h ,
wpłynęła na ich postrzeganie świata, ludzi, samego siebie
bez względu na to, jak bardzo chcieliby zdystansować się
od niej.

z getta, a później z obozu, dowodzi tego, że jej tożsamość
wyznaczają także tamte traumatyczne wydarzenia. „Życie to
historia tego życia poszukująca sposobu opowiedzenia o niej.
Zrozumieć siebie samego, to być zdolnym do opowiadania
o samym sobie historii..." Można więc mieć nadzieję, że wspo­
mnienia napisane przez Żywulska, były swoistą psychoautoterapią, która pomogła jej w zrozumieniu siebie.
32

Historia cierpienia przestaje być możliwa do przyjęcia,
a nawet przestaje być historią. Cierpienie zrywa nić narra­
cyjną, ponieważ powoduje skrajną koncentrację na jed­
nej chwili. Koncentracja ta niszczy ciągłość między prze­
szłością, teraźniejszością a przyszłością, stając się przy­
czyną niemożności opowiadania o sobie.

28

29

W tomiku Nożyk Profesora Różewicz opisuje nóż „z ob­
ręczy beczki", który jego przyjaciel przywiózł z obozu:

33

Idąc tym tropem, można zaryzykować stwierdzenie, że
skoro ocaleni potrafią mówić o swoich traumatycznych przej­
ściach, to w pewnym stopniu przepracowali w sobie (jak
powiedzieliby terapeuci) cierpienia, jakich doznali w prze­
szłości, a dzięki t e m u m o g ą m i m o wszystko s p o g l ą d a ć
w przyszłość...

1. T.W. Adorno, Dialektyka negatywna, przeł. K. Krzemieniowa, Kra­
ków 1986, s. 509.
2. A. Spiegelman, Maus cz. II. Opowieść ocalałego. I tu się zaczęły
moje kłopoty, przeł. R Bikont, Kraków 2001, s. 44.
3. Tamże, s. 16.
4. J. Winterson, Płeć wiśni, przeł. Z. Batko, „Literatura na Świecie"
1996, nr 4, s. 254.
5. K. Żywulska, Pusta woda, Warszawa 1963, s. 171.
6. K. Żywulska, Przeżyłam Oświęcim, Warszawa 1960, s. 71.

zobaczyłem go pierwszy raz/ na biurku Profesora/ tak
gdzieś w połowie wieku XX/ dziwny nożyk - pomyślałem / ani to nóż do cięcia papieru/ ani do obierania (strugania)
kartofli/ ani do ryby ani do mięsa/ leżał między Matejką
i Rodakowskim/ między Kantorem Jaremianką i Sternem
[...]/ minęło dwadzieścia lat/ „dziwny nożyk" pomyślałem/
leżał między książką o kubizmie/ i końcem krytyki/ pew­
nie otwiera nim koperty/ a w obozie/ obierał kartofle/ albo
się golił/ no tak - powiedział Profesor - obierki mogły ura­
tować od śmierci głodowej [...].

7. K. Żywulska, Pusta woda, s. 78.
8. Tamże, s. 14.
9. Tamże, s. 47.
10. Tamże, s. 30.
11. E. Wiesel, Noc, przeł. E. Horodycka, Oświęcim 1992, s. 90.
12. J. Butler, Podmioty płci, płciowość, pragnienia, przeł. B. Ko­
peć, [w:] Spotkania feministyczne, Warszawa 1994-1995, s. 65.
13. T. Różewicz, Opowiadanie traumatyczne duszyczka, Kraków 1979,
s. 33-34.

30

14. T. Różewicz, Czerwona rękawiczka, [w:] tenże, Poezja, t. I, Kra­
ków 1988, s. 105.

Co robi ten dziwny przedmiot, pochodzący z „innego
świata", na biurku profesora? Jak może leżeć spokojnie
wśród książek, albumów z malarstwem, notatek? A jednak!
Bo całe „piekło", jakie musiał przejść profesor, należy d o jego
życia, stanowi jego bolesną, ale jednak część.
Będąc w więzieniu, Żywulska zastanawia się:

15. K. Żywulska, Pusta woda, s. 68.
16. Tamże.
17. T. Różewicz, Czas który idzie, Kraków 1951, s. 6.
18. A. Spiegelman, Maus, s. 105.
19. T. Różewicz, Opowiadanie traumatyczne duszyczka,

s. 42-43.

20. A. Spiegelman, Maus, s. 16.
21. Tamże, s. 160.

„Jaki jest mój życiorys? Jak się nazywam, dokumenty
zmieniałam wielokrotnie... Dokonam obrachunku ustalę
swoją biografię?"

22. K. Żywulska, Pusta woda, dz. cyt., s. 100.
23. Tamże, s. 60.

31

24. Tamże, s. 114.
25. B. Engelking, Na łące popiołów, Warszawa 1993, s. 5.

I słowa te, chociaż bezpośrednio odnosiły się do konkret­
nej sytuacji (Żywulska musiała ustalić wersję dla gestapo),
można zinterpretować także na płaszczyźnie bardziej osobi­
stej. Ocalona cały czas zmaga się z problemem własnej toż­
samości, ciągłe zmiany dokumentów, życiorysów, permamentne „odgrywanie ról" sprawiają, że Żywulska czuje się zagu­
biona. Nie chce utożsamić się ze swoimi „rolami", bowiem są
one wymuszane przez rzeczywistość getta, a w niej nie ma
zgody na taką rzeczywistość, chce odseparować od niej swo­
je „ja". Jednak sam fakt, że ocalona opisuje swoje przeżycia

26. K. Żywulska, Pusta woda, s. 97.
27. T. Różewicz, Czas..., dz. cyt., s. 13.
28. I. Tarłowska, cyt. za: B. Engelking, Na łące popiołów, s. 163.
29. Tamże, s. 162.
30. T. Różewicz, Nożyk profesora, Wrocław 200, s. 18.
31. K. Żywulska, Pusta woda, s. 138.
32. P. Ricoeur, Filozofia osoby, przeł. M. Frankiewiczów:] Tożsamość
człowieka, red. A. Gałdowa, Kraków 2000, s. 136.
33. J. Pawlak, P. Ricoeura koncepcja
Tożsamość człowieka, s. 137.

BAW^CA
PISMO ANTROPOLOGICZNE

tożsamości narracyjnej,

[w:]

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10830" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10808">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f2cae365c9720476067c6769d98ee353.pdf</src>
        <authentication>4c9c5ade95afcf4637360c876c878277</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129074">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5561</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129075">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129076">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129077">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5171</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129078">
                <text>O losie, z którym nie można się pogodzić/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129079">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.48-50</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129080">
                <text>Jupowiecka, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129081">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129082">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129083">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129084">
                <text>Ewa Jupowieck,

O L O S I E , Z K T Ó R Y M N I E M O Ż N A SIĘ POGODZIĆ
[...] kopię wiecznym piórem swój grób, pracowicie, jak
przymusowy robotnik, na którego wrzeszczą co dzień,
żeby głębiej rył łopatą i mocniejszym, słodszym głosem
wyśpiewywał nuty swojej śmierci.
Imre Kertesz
1

W 2002 roku węgierski pisarz, były więzień o b o z ó w
w Oświęcimiu i Buchenwaldzie, Imre Kertesz, otrzymał lite­
racką Nagrodę Nobla za pisarstwo, które przeciwstawia do­
świadczenie jednostki barbarzyństwu historii. Co wyjątkowe­
go odnajdujemy w twórczości Kertesza?
Bez wątpienia odważny bezkompromisowy język, rzeczo­
wy i zdystansowany, jak również filozoficzny bagaż jego po­
wieści zmuszający czytelnika do stawiania sobie trudnych,
nie zawsze przyjemnych pytań. A także poruszaną przez
Kertesza wciąż niewyczerpaną tematykę Zagłady, którą pi­
sarz łączy z uniwersalną refleksją nad człowiekiem i jego
kondycją we współczesnym świecie. W kontekście zbrodni
ostatniego stulecia pisze o cenie, jaką trzeba było zapłacić,
aby przetrwać, oraz o sensie życia i statusie kultury po Oświę­
cimiu.
PIÓRO JEST MOJĄ ŁOPATĄ
Bohater Kadyszu za nienarodzone dziecko podobnie jak
Kertesz jest pisarzem i tłumaczem, który był więźniem obo­
zu w Oświęcimiu. Pisanie jest dla niego nie tylko zawodem,
sposobem zarabiania na życie, lecz warunkiem istnienia: „ja
zawsze pracuję, a zmusza mnie do tego nie tylko koniecz­
ność zarabiania na chleb, lecz fakt, że g d y b y m nie praco­
wał, to bym istniał, a g d y b y m istniał zmusiłoby mnie to do
najrozmaitszych, lepiej żebym nie wiedział jakich, rzeczy"
(IKK, s. 9). Pisanie jest dla niego formą radzenia sobie z ży­
ciem lub raczej ucieczką przed nim. Narrator Kadyszu zma­
ga się z wewnętrzną pustką, strachem, wspomnieniami, tłu­
mi uczucia, świadomie odsuwa od siebie bliskich I wybiera
samotność. Nie tylko dobrowolnie skazuje się na wygnanie,
lecz niemal rozkoszuje się własnym bólem: „nie piszę po to,
by odnaleźć w tym radość, wręcz przeciwnie, pisząc szu­
kam bólu, tak zapewne dlatego, że ból jest prawdą, a na to,
co jest prawdą, istnieje bardzo prosta odpowiedź: prawda
nas zjada" (IKK, s. 109-110).

pobytu w obozie zagłady, uzmysławia, że można zabić czło­
wieka, nie uśmiercając go. Bezpowrotnie zabić w nim część
człowieczeństwa, czyniąc niezdolnym do miłości, do zwy­
czajnego życia, skazując na wieczny strach, na trwanie ku
śmierci. I podobnie jak bohater mówi o matce swojej żony,
że jej chorobą było Auschwitz, a z tego nie można się wyle­
czyć, tak on sam cierpi na nieuleczalną traumę mającą źró­
dła w jego tragicznej przeszłości. Jest ona jednym z powo­
dów, dla których kategorycznie sprzeciwia się posiadaniu
dziecka. Swą decyzję uzasadnia, powtarzając, że świadoma
rezygnacja z dziecka jest koniecznym i ostatecznym znisz­
czeniem jego własnego istnienia. Inny objaw tej traumy to
życie „jak gdyby w każdej chwili mogli wrócić Niemcy [...}!
właściwie nie było to życie, ale wegetacja, tak, mówiąc ści­
śle, wegetacja, żeby przeżyć" (IKK, s. 77).
Postawa bohatera wpisuje się w model kultury posttraumatycznej skupiającej się „wokół centralnego urazu, zadaw­
nionego i wypartego, który niespodziewanie powraca i pod­
daje rewizji całą bieżącą rzeczywistość. Kultura owa nie chce
wyleczenia - raczej spełnia się w obsesyjnym wpatrywaniu
w niegojącą się ranę".
W prowadzonym przez całą powieść monologu główne­
go bohatera towarzyszy mu utwór Paula Celana Fuga śmier­
ci. To chyba najbardziej znany wiersz poety, którego twór­
czość zakorzeniona jest w tematyce Holocaustu; poety, któ­
rego życie napiętnowane zostało przez Zagładę i któremu
z piętna tego nigdy nie udało się uwolnić. Wybór właśnie
tego utworu, którego kolejne wersy przeplatają Gak w mu­
zycznej fudze) strukturę Kadyszu nie jest z pewnością przy­
padkowy.

Warunkiem pracy jest dla niego bycie nieszczęśliwym.
Wybiera emocjonalne i fizyczne odosobnienie w imię roz­
paczliwie bronionej wolności, która jednak, jak sam przyznaje,
jest zamykaniem się wwiezieniu. Jest wolnością zawsze prze­
ciw czemuś lub komuś, atakiem lub ucieczką. Bohater Ker­
tesza podąża ku „emocjonalnej sklerozie" i z pewną d u m ą
mówi o swoim nieprzystosowaniu do świata. Potrafi pisać
jedynie z sarkazmem i drwiną, nigdy spod jego pióra nie
powstają opisy szczęścia, miłości czy czułości. Sam tłuma­
czy: „może po prostu dlatego, że chyba we mnie
nie ma
miłości, ale - mój Boże! - kogóż ja miałbym kochać i dlacze­
g o " (IKK, s. 14). To dramatyczne wyznanie wydaje się klu­
czowe dla zrozumienia postawy bohatera. Ukazuje skutki

48

Numer 10/2005

2

�Krzyczy słodziej zagrajcie śmierć ta śmierć jest mistrzem
z Niemiec
Krzyczy ciemniej ciągnijcie po skrzypkach a z dymem
wzlecicie w powietrze
Grób wtedy macie w chmurach tam się nie leży ciasno
3

Dla narratora Kadyszu pióro jest jego łopatą. Kopie nią
grób, który inni zaczęli kopać dla niego w powietrzu. To upar­
cie powracające zdanie świadczy o nieumiejętności pogo­
dzenia się i oderwania od przeszłości (bo czy z taką prze­
szłością można w ogóle się pogodzić?), a tym samym po­
wrotu do „normalnego" życia.
SZCZĘŚCIE O B O Z Ó W

KONCENTRACYJNYCH

Los utracony to historia piętnastoletniego węgierskiego
Żyda zesłanego najpierw do obozu w Oświęcimiu, następ­
nie w Buchenwaldzie i Zeitz. Rzeczowy, nie pozbawiony iro­
nii, antypatetyczny styl powieści oraz relacja chłopca, który
niewolę traktuje początkowo jak przygodę, m o g ą szokować
czytelnika. Bohater, choć nie rozumie narzuconego mu losu,
nie sprzeciwia się mu, nikogo nie ocenia, nie oskarża; aby
przetrwać, stara się jak najlepiej dostosować do sytuacji,
w której się znalazł. Otaczającą go obozową rzeczywistość
przyjmuje z poczuciem oczywistości, próbuje dostrzec jej
sens, a nawet polubić. Niemal na wszystko znajduje wytłu­
maczenie, nie użala się nad sobą, ani pomimo wciąż pogar­
szającej się kondycji fizycznej, nie załamuje: chciałoby mi
się jeszcze trochę pożyć w tym pięknym obozie koncentra­
cyjnym - mówi, będąc na skraju wyczerpania.
4

W Buchenwaldzie Gyorgy poznał, czym jest solidarność,
gdyż przetrwał dzięki nieoczekiwanej p o m o c y współwięź­
niów. Doświadczył także, choć brzmi to szokująco, chwil
szczęścia. Równie niezwykłe są jego wspomnienia o nudzie
w obozie, o czasie, o szarych dniach powszednich niewoli.
Różnica pomiędzy narratorem Kadyszu a bohaterem Losu
utraconego to różnica w odbiorze świata przez dziecko i przez
osobę dojrzałą. To ta sama różnica, o której mówi Kertesz,
porównując biografię własną i Tadeusza Borowskiego:

podmienieni, teraz nie czuliby tej „inności", a nikt nie zauwa­
żyłby różnicy.
Podobne zmagania z własną tożsamością przeżywa żona
narratora Kadyszu za nienarodzone dziecko. Nie jest osobą
religijną, nie zna żydowskiej kultury i nie interesuje się nią,
ani język, ani sposób życia nie odróżnia jej od innych. Od
tego przekleństwa-jak sama mówi - nie ma ucieczki, a chcia­
łaby przynajmniej wiedzieć, co czyni ją Żydówką. Z rodzin­
nego d o m u zapamiętała uwikłany w poczucie winy nakaz,
że jako Żydówka „musi mieć wyłącznie żydowskie
uczucia
i żydowskie myśli" (IKK, s. 104), lecz jednocześnie, patrząc
na twarze na zdjęciach z obozów zagłady, zadaje drama­
tyczne pytanie: co ja mam z nimi wspólnego?
Sam narrator Kadyszu o swoim byciu Żydem mówi jako
o „fakcie niezbyt przyjemnym, a zwłaszcza niezupełnie zro­
zumiałym, który w dodatku czasami może się okazać nie­
bezpieczny dla życia" (IKK, s. 34). Rozpaczliwie sprzeciwia
się posiadaniu dziecka między innymi dlatego, że „skazu­
jąc" je na żydostwo, nie mógłby dać mu niczego, „ani wytłu­
maczenia, ani wiary, ani broni", nie wiedziałby, co odpowie­
dzieć, gdyby usłyszał od niego/ niej: „Nie chcę być Żydem!".
Własną tożsamość bohater tak opisuje:

Potraktowałem swoje obozowe przeżycia jak materiał,
który należy opisać. Borowski nie mógł tego zrobić, bo
był starszy ode mnie, gdy trafił do Oświęcimia. Gdy jest
się dzieckiem, to ma się zaufanie do świata pomimo strasz­
nych przeżyć. Człowiek dorosły po takim koszmarze jak
Auschwitz załamuje się.

moje żydostwo nic dla mnie nie znaczy, mówiąc ściśle,
jako żydostwo nie znaczy dla mnie nic, jako doświadcze­
nie jest wszystkim, [...] moim życiem, czyli przetrwaniem,
formą bytu duchowego, jakim żyję i jaki podtrzymuję ni­
czym duchową formę istnienia, poprzez którą trwam,
i mnie to wystarcza (IKK, s. 115).

5

Jednym z najbardziej dotkliwych dla Gyorgya doświad­
czeń jest sam powrót do Budapesztu. Okazuje się, że nie
potrafi przekazać swoich przeżyć, inni nie są w stanie go
zrozumieć. Dopiero będąc w d o m u na pytanie, co czuje,
odpowiada - „Nienawiść".
BYĆ ŻYDEM
„Jakim Żydem jest bowiem człowiek, który nie otrzymał
religijnego wychowania, nie mówi po hebrajsku, dzieła źró­
dłowe kultury żydowskiej są mu w zasadzie obce i żyje nie
w Izraelu, lecz w Europie?" - pyta Kertesz sam siebie i z po­
dobnym pytaniem zmagają się bohaterowie jego powieści.
Dla młodych bohaterów Losu utraconego bycie Żydem
wiąże się z noszeniem żółtej gwiazdy, z antyżydowskimi prze­
pisami, z pracą przymusową, a ostatecznie z zesłaniem do
obozów koncentracyjnych. Nie rozumieją jednak, dlaczego
to akurat ich dotykają te represje i nienawiść, jaki jest „sens"
bycia Żydem i związanego z tym „poczucia inności". Gyorgy
w rozmowie z koleżankami przytacza bajkę o królewiczu
i żebraku, mówiąc, że gdyby to oni zostali jako niemowlęta
6

Do podobnych wniosków dochodzi Gyorgy z Losu utra­
conego, mówiąc, że nie można rozpocząć nowego życia,
a jedynie kontynuować stare, że on także przeżył dany mu
los („To nie był mój los, ale ja go przeżyłem") i nadal musi
kroczyć wraz z nim.
Dla bohaterów Kertesza ich żydowska tożsamość jest
czymś, czego nie rozumieją, co zostało im odgórnie narzu­
cone, a co na dodatek stanowi zagrożenie (włącznie z za­
grożeniem życia). Szukają prawdy o sobie i swoim losie poza
źródłami mogącymi tkwić w religii, języku czy kulturze.
Jest to nie tylko odważne, ale przede wszystkim trudne
potraktowanie tematu. Sam Kertesz nie daje też łatwych o d ­
powiedzi. O własnym stosunku do bycia Żydem pisze: „Żeby
moje „bycie pisarzem" i moja żydowskość zespoliły się we
mnie w jedną kategorię, musiałem zacząć postrzegać ży­
dowskość tak samo, jak postrzegałem bezbłędnie wykorzy­
stywanie możliwości tworzenia - jako zadanie".
Bohaterowie Kertesza zmagają się ze swoją tożsamością,
próbują ją zrozumieć, uczą akceptować. Dla nich również,
tak jak dla samego autora, jest ona zadaniem.

PISMO ANTROPOLOGICZNE

7

�Ewa Jupowiecka
JĘZYK HOLOCAUSTU, KULTURA PO
HOLOCAUŚCIE
Kopali i nic już nie słyszeli;
nie stali się mądrzejsi, nie wynaleźli żadnej pieśni,
nie wymyślili sobie żadnego języka.
Paul Celan
8

[...] Oświęcim dowiódł niezbicie klęski kultury. Fakt, że
mogło się to wydarzyć pośród całej tradycji filozofii, sztu­
ki i oświecających nauk, mówi coś więcej niż tylko to, że
ta tradycja, ów duch, nie potrafił owładnąć ludźmi i ich
zmienić. W samych owych dziedzinach, w ich emfatycznym domaganiu się autarkii, mieszka nieprawda. Wszel­
ka kultura po Oświęcimiu, włącznie z jej najwnikliwszą
krytyką, jest śmietniskiem.
9

powrocie do domu nie potrafi przekazać swoich doświadczeń,
jest i już zawsze pozostanie całkowicie niezrozumiany. Kosz­
maru obozu nie można bowiem wyrazić językiem kultury
sprzed Holocaustu. Jednocześnie nie istnieje wyłączny język
Holocaustu, bo - zauważa Kertesz - czyż język ten nie byłby
tak straszliwy i tak żałosny, że w końcu zniszczyłby tych, któ­
rzy by nim mówili? Istnieją jedynie świadkowie i dopóki żyją,
dopóty w nich żyje język ich doświadczeń, którym próbują
nam je przekazać. Pisarze Holocaustu, według Kertesza, za­
wsze są duchowymi wygnańcami, bez ojczyzny, języka, kul­
tury. Paul Celan pisał, że język musiał przejść przez własne
niemożności odpowiedzi, milczenie, przez mroki niosące
śmierć mowy, lecz nie odnalazł słów na to, co się wydarzyło.
Szedł jednak przez „dzianie się", a ci, którzy się z nim zmaga­
li, wkroczyli własnym istnieniem do języka.
10

Nawiązując do słynnej tezy Adorno, że tworzenie poezji
po Oświęcimiu byłoby barbarzyństwem, Kertesz twierdzi, że
po Oświęcimiu można pisać tylko o Oświęcimiu, że nie ist­
nieje współczesna literatura, na którą doświadczenia Zagła­
dy nie miałyby wpływu.
Bohaterom Kertesza, tak jak milionom ofiar Holocaustu
trudno pogodzić się z losem, który ich spotkał. O losach tych
nie wolno jednak zapomnieć, gdyż są częścią naszego wspól­
nego losu - człowieka i kultury europejskiej.
Imre Kertesz dzięki swojej twórczości nie pozwala nam
o tym zapomnieć.
1

I. Kertesz, Kadyszza nienarodzone dziecko, przeł. E. Sobolewska,
Warszawa 2003, s. 48. Cytaty z tego wydania oznaczone są w nawiasie
skrótem IKK i numerem strony.
2

J. Tokarska-Baklr, Jedwabne - historia jako fetysz, „Gazeta Wybor­
cza" z dnia 15-16.02.2003, s. 20.
3

R Celan, Fuga śmierci, przeł. S. J. Lec, [w:] Tenże, Utwory wybrane,
oprać. R. Krynicki, Kraków 1998, s. 25.
4

1 . Kertesz, Los utracony, przeł. K. Pisarska, Warszawa 2002, s.192.
1 . Kertesz, cyt. za: Kertesz o Borowskim, [w:] K. Varga, Węgierski No­
bel, „Gazeta Wyborcza" z dnia 11.10.2002, s. 4.
5

Kertesz niewątpliwie zgodziłby się w tym miejscu z The­
odorem Adorno. Dla niego również w Oświęcimiu upadła
europejska kultura wraz z całym swym etycznym dorobkiem;
czas Oświęcimia uważa on za jej punkt zerowy. Obecnie stoi
przed nami moralne zadanie ożywienia wartości i wniesienia
ich do nowej kultury europejskiej. W odbudowę tę musi być
jednak wpleciona pamięć Zagłady.
Młodemu Gyorgyowi z Losu utraconego wszystko to, cze­
go nauczył się, dorastając, cały kulturowy bagaż, jaki ze sobą
przywiózł, w obozie okazał się nieprzydatny. Aby przetrwać,
musiał go odrzucić i przejąć język swoich katów. Dlatego po

50)

6

I. Kertesz, Los odzyskany, przeł. J. Goszczyńska, „Gazeta Wybor­
cza" z dnia 11.10.2002, s. 6.
7

tamże, s. 6.

8

P. Celan, A ziemia była w nich, przeł. F. Przybylak, [w:] Tenże, Utwo­
ry wybrane, s. 123.
9

T. Adorno, Dialektyka negatywna, przeł. K. Krzemieniowa, Kraków
1986, s. 514-515.
10

R Celan, Przemówienie z okazji przyjmowania Nagrody Literackiej
Wolnego Hanzeatyckiego Miasta Bremy, przeł. F. Przybylak, [w:] tenże,
Utwory wybrane, s. 315-317.

Numer 10/2005

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10829" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10807">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/f4642ed0364b1169f8a9ab8e0445aaf8.pdf</src>
        <authentication>43a135ed7b1a238ca95dba6de0c21a0a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129063">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5560</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129064">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129065">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129066">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5170</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129067">
                <text>Wspomnienia przez pryzmat ciała/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129068">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.4547</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129069">
                <text>Budrewicz, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129070">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129071">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129072">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129073">
                <text>Małgorzata Budrewicz

|

WSPOMNIENIA P R Z E Z P R Y Z M A T C I A Ł A
DOŚWIADCZENIA K O B I E T - W I Ę Ź N I A R E K O B O Z U

Wszystko czym jesteśmy,
musi być wyrażone - umysł i ciało a jest to proces niezwykle trudny i niebezpieczny.
Virginia Woolf

Czy jest coś, co wyznacza niezwykłość kobiecego pisa­
nia? Podobnie jak przywołana wyżej Virginia Woolf, Ewa Kraskowska podaje typowo kobiece cechy pisarstwa: „rozluź­
nienie spójności tekstu, fragmentaryczność, nielinearność,
eks-centryczność, dygresyjność, przewaga teraźniejszości
nad epickim czasem przeszłym, wreszcie - somatyczność,
czyli swoiste pisanie
ciałem".
We francuskim feminizmie pojawia się pojęcie ecriture
feminine, które amerykańska badaczka Elaine Showalter
definiuje jako „wpisanie kobiecego ciała i kobiecej odmien­
ności w język oraz tekst" . Kobiece ciało jest postrzegane
przez współczesne feministki jako bezpośrednie źródło ko­
biecego pisarstwa, potężny alternatywny dyskurs; pisać cia­
łem to odtwarzać świat. Kobieta - autorka chłonie obrazy
z zewnątrz, ulega im, „staje się lustrem, a jej wytwór lustrza­
nym odbiciem" .
2

wspomnieniach z czułością; wskazują na to zdrobnienia ich
imion: Zosia, Marysia, Alinka, Haneczka. U Delbo jest Lulu,
Sally, Viva i jest też „noga Alice" - kawałek drewna, który
żyje, jest bardziej żywy od swojej właścicielki, bo istnieje:
„Położona na śniegu noga Alice jest żywa. Musiała się odłą­
czyć od martwej Alice". Sztuczna noga - przedmiot, który
miał ułatwić życie, usprawnić ciało, staje się pars pro toto
martwej Alice. U Delbo nie ma czułości, jest tylko naga prawda.To pamiętanie z Imienia jest też sposobem na wyłowienie
jednostek z masy podobnych ciał - „manekinów".
8

3

4

Szczególne miejsce w kobiecym pisarstwie zajmować ma
doświadczenie; autorka przez odsłonięcie własnej intymno­
ści, używanie emocjonalnego języka, powinna nawiązać
kontakt z adresatem wypowiedzi - najlepiej z inną kobietą.
W słynnym Śmiechu Meduzy Helenę Cixous stwierdza:
„poprzez pisanie kobieta znowu zaistnieje ciałem, które jej
więcej niż odebrano, bo sprawiono, że było dziwnie obce jej
samej". Fragment ten nie odnosi się bezpośrednio do do­
świadczenia kobiet w obozie koncentracyjnym (nie o tym albo
nie tylko o tym pisze Cixous), ale nadaje się doskonale do
analizy tego zjawiska. Już w pierwszych chwilach po przy­
jeździe do obozu odbiera się ludziom ciała. Jak na tonącym
statku, pierwszeństwo mają kobiety i dzieci, do umierania
również. Te, które przeszły wstępną selekcję, zostają pozba­
wione włosów, są dezynfekowane w miejscach intymnych
brudną szmatą. Nie ma tu już miejsca na skromność, wstyd.
„Podchodziłyśmy gęsiego do miski. Tam nacierano każdą
pod pachami i między nogami, co pobudzało stojących obok
SS-manów do ustawicznego śmiechu. [...] widać było, że są
zachwyceni naszymi niezgrabnymi, wstydliwymi ruchami"
- tak Żywulska wspomina dezynfekcję. Ciało nie jest już wła­
snością kobiety, należy teraz do obozu, obóz robi z nim co
chce.
5

6

Poprzez pisanie ma zostać usłyszane kobiece ciało, ko­
bieta ma znowu zaistnieć cieleśnie, ciało ma się stać wyrazi­
cielem stylu. Kobiece pisanie to akt wywrotowy, to wprowa­
dzanie „chaosu wypowiedzi osobistej, pełnej imion własnych
i przypisanych im znaczeń" . We wspomnieniach Żywulskiej
wiele jest imion koleżanek z obozu, nie chce ona, by były
anonimowe, pozostały tylko numerem. Każda z nich to inna
historia cierpienia i umierania, a wszystkie traktowane są we
7

Punktem wyjścia twórczości kobiecej są doznane urazy,
te fizyczne i psychiczne, ogólniej - doświadczenie negatyw­
ne. Kobiety „zapisują ranę, piszą bo zostały okaleczone" .
W sposób zwielokrotniony i dosłowny takie rany powstają
w obozie koncentracyjnym. Jedna z bohaterek Żywulskiej
mówi: „nasze cierpienie polega przede wszystkim na ciągło­
ści, na beznadziejności. Jesteśmy wiecznie w stanie bólu

PISMO ANTROPOLOGICZNE

9

�Małgorzata Budrewic;
psychicznego i fizycznego. To tak jakby stale bolał ząb. I tak
jakby stale ktoś bliski umierał. I tak jakby stale ktoś na ciebie
pluł.
W obozie ciało stawało się boskim centrum świata; to
wokół niego rozgrywał się cały dramat istnienia. Francois
Chirpaz - francuski myśliciel - w swoim eseju poświęconym
ciału stwierdza, że z a u w a ż a m y j e g o o b e c n o ś ć d o p i e r o
w momencie dyskomfortu - bólu; w tym momencie staje się
ono dla nas światem. Ból wywołuje rozkład egzystencji.
Jesteśmy zablokowani w swoich ciałach, a kobiety w obozie
były w nich wręcz uwięzione. „Była naprężona od palców
ręki do palców stopy, ale za każdym razem [...] spadała. Ciało
jej stawało się nagle miękkie i żałosne. Potem podnosiła gło­
wę, na twarzy malowała się praca mózgu, to działo się we­
wnątrz niej i przygotowywało ręce i nogi do w y s i ł k u " - tak
Delbo opisuje starania wycieńczonej więźniarki by wyjść
z rowu. Umysł stara się zapanować nad ciałem, przejąć nad
nim kontrolę, zmusić do posłuszeństwa, ale ciało nie należy
już do niej, porusza się jakby nie było nią i wygląda tak obco.
10

11

12

Żywulska wspomina spotkanie z mężczyzną nad rzeką.
Nie czuje się kobietą, nie chce więc na niego patrzeć, by nie
dostrzec w jego spojrzeniu siebie odartej z kobiecości: „Czu­
jąc na sobie wzrok mężczyzny, kobieta dotyka prawdy o In­
nym [...] i o sobie samej w oczach Innego". Nie chce skon­
frontować się z prawdą, którą przecież zna. Kiedy on ją cału­
je, wcale nie jest zadowolona: „Czy pan zwariował, miesiąc
nie myłam twarzy ani zębów. Czy pan jest ślepy, jak można
mnie całować, pan nie ma za grosz poczucia estetyki!"
W obozie kobieta nie może być kobietą. Pozbawia się ją na
każdym kroku jej cech dystynktywnych. Czy jest kobietą
postać bez włosów, z wyschniętymi piersiami, wysterylizowana, nie mająca miesiączki, ważąca ok. 25 kg, brudna, za­
wszona, śmierdząca? Co ten obraz ma wspólnego z bujnym,
zdrowym, przedwojennym kobiecym ciałem, ciałem estetycz­
nym?

Kobiety przejeżdżają blisko nas. Krzyczą. Krzyczą, a my
nic nie słyszymy. [...] Ich usta krzyczą, ramiona wycią­
gnięte w naszym kierunku krzyczą, wszystko w nich krzy­
czy. Każda z nich jest krzykiem. Ich ciała są jak pochod­
nie, płonące krzykiem przerażenia. Każda jest zmateriali­
zowanym krzykiem, wyciem - którego nie słychać. [...]
Nasze oczy krzyczą, nie wierzą.
16

Krzyczą odstające kości, przeraźliwa chudość, nawet
chód jest krzykiem - głowa ciągnie resztę ciała, siedlisko
ludzkiej myśli ciągle chce przewodzić upartemu, głodnemu,
spragnionemu, choremu ciału.
Ale histeria bywa też głośna, manifestuje się jako bunt,
protest przeciw umieraniu tak nieludzkiemu, tak niesprawie­
dliwemu. Ostatnie pożegnanie, ostatnia skarga, ostatnie sło­
wo przejawia się nagle, jakby na sygnał, zaczynały krzyczeć.
Krzyk zwiększał się, podnosił i rozlegał za murem. To były
już tylko krzyczące usta, wyjące ku niebu, siedzące, wy­
krzywione. [...] Wkrótce krzyk ponownie podnosił się, nie
rezygnowały, nie chciały się poddać, był teraz przeraźliwszy, rósł i opadał w łkanie i ciszę, w oczach nie było na­
dziei.
17

13

14

Lucy Irigaray uważa, że kobiecy głos w systemie repre­
zentacji i wiedzy, które są fallocentryczne, to tylko pogłos.
Jedynym sposobem kobiecej wypowiedzi jest w nim furia,
kiedy ciało wypowiada się w sposób nie dający się zwerba­
lizować. Histeria - jej zreformowana, ucywilizowana forma pozwoli kobiecie wypowiedzieć się w sposób niezależny od
obrazów i logiki fallocentrycznej. Histeria jest w obozie je­
dynym sposobem wyrażenia sprzeciwu. Ciało mówi, ciało
krzyczy - bezgłośna kobieca histeria.
15

Nie chciały umierać w ciszy, nie mogły umierać w ciszy,
mimo że dla oprawców ich krzyk nic nie znaczył.
Kobiety wyrażają się w płaczu, świadczy on o ich niesa­
mowitej wrażliwości, o tym, że jeszcze czują i to w sposób
tylko im właściwy. Kiedy serce zmienia się w kamień - łzy
wysychają. „Dobrze byłoby gdybyś płakała" - ktoś radzi Żywulskiej - „ale ja nie umiałam p ł a k a ć " - tłumaczy się ona.
Zabrano kobietom kolejny środek wyrazu uczuć, uciszono
je znowu.
W obozowych wspomnieniach mężczyzn, które czytałam,
nie spotkałam się z opisem wzajemnego ogrzewania się cia­
łami w czasie apelów. Kobiety piszą o tym jak o bardzo nor­
malnej, naturalnej sprawie: „Trzymamy się razem, ściśnięte,
piersi przy plecach, tworząc jakby jeden system krążenia
k r w i " ; „starałyśmy się stać zwartą masą, żeby ogrzewać
się ciałami" . Solidarność kobieca to solidarność ciał, tych
owrzodzonych i ropiejących, które na przekór biologii za­
chodzą w ciążę, cudem rodzą dzieci i ukrywają je. Mimo tych
n a d l u d z k i c h okoliczności i wysiłków, dzieci i tak muszą
umrzeć. Do 1943 roku kobiety w ciąży bez względu na po­
chodzenie były gazowane, albo zabijane zastrzykiem fenolu
w serce. Jeśli więźniarce udawało się donosić ciążę, śmier­
telny zastrzyk dostawało i dziecko. Jeśli do obozu przybyła
większa ilość kobiet w ciąży, bez względu na jej zaawanso­
wanie dokonywano zabiegów spędzania płodu. Wiele ko­
biet przypłaciło je życiem.
18

19

20

21

A jednak ciąża była kobiecym i niezaprzeczalnie ciele­
snym przeżyciem i solidaryzowała współwięźniarki. Żywul­
ska opisuje przypadek ukrywania dziecka młodej Żydówki
w szpitalu. Wszystkie kobiety pomagały. Dziwiło, że dziecko
„urodziło się wyjątkowo zdrowe i śliczne", że matka miała
p o k a r m , że „na przekór wszystkim dziecko rozwijało się
i było coraz rozkoszniejsze". Żadna nie miała jednak wąt­
pliwości, że w końcu dziecko musi umrzeć. W warunkach
obozowych łatwiej wierzyło się w złe zdarzenia.
22

Nagość w obozie była wszechobecna. Nagie ciała krąży­
ły po obozie albo się po nim walały. Nago się chorowało na
rewirze, nago się umierało, stało na apelu, czekało na de­
zynfekcje w mroźne zimy. Nago szło się do komór gazowych,
a potem nagie ciała palono w krematoriach. Obnażone ciała
miały dodatkowo poniżyć, odczłowieczyć, zawstydzić. Nie
można było nie doświadczyć obozu przez ciało. Delbo przy­
równuje ciała więźniarek d o manekinów. W s p o m i n a , że
w dzieciństwie bała się manekinów, że zmieszana była ich

46)

Numer 10/2005

�WSPOMNIENIA P R Z E Z P R Y Z M A T C I A Ł A . .

nagością: „nigdy nie pomyślałam, że mogły istnieć nagie,
bez włosów". W obozie „manekiny" są wszędzie „trzeba je
odróżniać od śniegu. Wypełniają dziedziniec. Są nagie. [...]
Głowy są ogolone, włosy podbrzusza sterczą sztywno. [...]
Sterczące palce stóp są [...] dziwaczne. Straszliwie dziwacz­
ne". Dzieciństwo minęło bezpowrotnie, teraz autorka jest
dorosła i może patrzeć na „manekiny" bez lęku.
Kobiety, jeśli udało im się przetrwać piekło na początku
obozu, zimno, głód, apele, dezynfekcje, jeśli nie załamały
się psychicznie, znajdowały siłę, by ochraniać własną egzy­
stencję i - jeśli było to możliwe - również życie innych. Każ­
dy, kto przeżył obóz, musiał dać świadectwo, opisać nieopi­
sane, odczuć wszystko jeszcze raz cieleśnie, włożyć palec
we własną ranę, „posypać ją solą". W tym rozumieniu prze­
życia zarówno mężczyzn, jak i kobiet bywają podobne. Róż­
ni je jednak sposób opisu, który jest bardziej cielesny u ko­
biet. Zdają się mówić - „jesteśmy swoimi ciałami". Widać to
wyraźnie we wspomnieniach Charlotte Delbo i Krystyny Żywulskiej, więźniarek obozu Oświęcim - Brzezinka.
23

24

1

V. Woolf, Speech. Manuscript Notes, cyt. za: E. Showalter, Krytyka
feministyczna na bezdrożach, przet. I. Kalinowska-Blackwood, „Teksty
Drugie" 1993, nr 4/5/6, s. 132.
2

E. Krasowska, Kilka uwag na temat powieści kobiecej,
gie" 1993, nr 4/5/6, s. 262.
3

E. Showalter, dz. cyt., s. 123.

„Teksty Dru­

4

K. Kłosińska, Ciało - pożądanie - ubranie. O wczesnych
ściach Gabrieli Zapolskiej, Kraków 1999, s. 15.

powie­

5

H. Cixous, Śmiech Meduzy, przeł. A. Nasiłowska, „Teksty Drugie"
1993, nr 4/5/6, S. 152.
6

K. Żywulska, Przeżyłam Oświęcim, Warszawa 1946, s. 55.

7

H. Cixous, dz. cyt., s. 160.

8

Ch. Delbo, Żaden z nas nie powróci, przeł. K. Malczewska - Giovanetti, Oświęcim 2002, s. 70.
9

K. Kłosińska, dz. cyt., s. 69.
K. Żywulska, dz. cyt., s. 98.

1

11

F. Chirpaz, Ciało, przeł. J. Migaslński, Warszawa 1998, s. 20-24.
Ch. Delbo, dz. cyt., s. 42.
' K. Kłosińska, dz. cyt., s. 44.
K. Żywulska, dz. cyt., s. 42.
:

14

' E. Grosz, Jacques
York 1990, s. 174-183.
6

7

Lacan. A feminist introduction,

Ch. Delbo, dz. cyt., s. 58 - 59.
Tamże, s. 8 2 - 8 3 .

8

K. Żywulska, dz. cyt., s. 9 1 .

9

Ch. Delbo, dz. cyt., s. 104.

20

London - New

K. Żywulska, dz. cyt., s. 29.

21

L. Cebo, Więźniarki w obozie hitlerowskim w Oświęcimiu - Brze­
zince, Katowice 1984.
22

K. Żywulska, dz. cyt., s. 94.

23

Ch. Delbo, dz. cyt., s. 32.

24

Tamże, s. 3 1 .

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10828" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10806">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fee862a710221f5771215bcc2f27e32a.pdf</src>
        <authentication>b401f84148e0e3bcbcc7f1df1633be6e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129052">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5568</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129053">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129054">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129055">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5177</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129056">
                <text>Malarskie próby po śmierci Kazimierza Malewicza/ Barbarzyńca 2008 nr 2 (12)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129057">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s. 42-47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129058">
                <text>Pietrala, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129059">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129060">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129061">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129062">
                <text>Krzysztof
Pietrała

&gt; student etnologii UJ. Jego zainteresowania skupiają się g ł ó w n i e
na poezji trzech pierwszych dekad X X w. w Polsce i na świecie oraz francuskiej
nouveau roman lat 50.

U

n

w

19

8

2

n

Malarskie próby śmierci
Kazimierza Malewicza
Witkowi Kiettyce (1984-2007)

W

nowym budynku Galerii Tretiakowskiej, na ekspozycji poświęconej ro­
syjskim malarzom awangardowyn
trzech pierwszych dekad X X wieku, wisi obraz
kuriozum. Przeciętny turysta poświęca mu nie
więcej n i ż dwadzieścia sekund (wliczając w to
przeczytanie skrótowej notki o autorze, czasie
powstania dzieła etc), zachwyca się nim jak eg­
zotycznym zwierzęciem obwożonym po prowin­
cji w metalowej klatce. Niewiele tu przecież do
oglądania - na pierwszy, i jedyny, rzut oka dwa
kolory, dwa elementy, więc to niecałe pół minuty
jest jak gdyby rozgrzeszone. Ktoś kupi plakato­
wą reprodukcję, „żeby pokazać znajomym" jako
souvenir z podróży. Z drugiej strony wiele j u ż

napisano o walorach artystycznych tego obra­
zu, umieszczono go sprawnie w dziejach sztuki
malarskiej i tym samym zamknięto mu usta. Co
się jednak stanie, jeśli na chwilę wyciągnie się go
z zagłuszających się wzajemnie interpretacji, za­
bierze sprzed pobieżnych oczu zwiedzających,
sprzed złośliwych uśmiechów? Co powie, kiedy
znajdziemy się z nim sam na sam, kiedy będzie
j u ż mógł mówić?
Mam tu na myśli obraz, który po raz pierwszy
zaprezentowano szerszej publiczności w 1915
roku w Sankt Petersburgu - Czarny kwadrat na
białym tłe Kazimierza Malewicza. Chciałbym
w kilku rozdziałach przytoczyć historię, jaką
ten obraz opowiada, a przynajmniej stara się

BARBARZYŃCA

nn

�Malarskie próby śmierci Kazimierza Malewicza
opowiedzieć. Wszystkie te części wiąże zakoń­
czenie. Zmierzają one do jednego wspólnego
finału - śmierci. Tylko to je łączy.
Kierując się samym doznaniem oraz narzu­
cającymi się zaraz za nim skojarzeniami, pra­
gnę przysłuchać się historii obrazu, wziąwszy
wskazówkę od samego autora, który w swojej
książce, mającej charakter teoretycznego mani­
festu, pisze:
„Samo zaś przedstawienie [przedmiotów-K.P.]
jest w sztuce suprematyzmu bezwartościowe...
I to nie tylko w niej, ale w każdej sztuce, po­
nieważ trwała, prawdziwa wartość dzieła (do
jakiejkolwiek «szkoły» by nie należało) wyraża
się wyłącznie w przeżyciu" .
1

Jest to, otwarta gra w „dużą swobodę interpre­
tacji", która doprowadza „do «pustyni», w której
nie można dostrzec niczego prócz wrażenia, do­
znania" . Doznania, które jest niczym innym jak
patrzeniem kompleksowym, czynną i poznaw­
czą pracą intelektu, zmysłów (nie tylko wzroku),
emocji, wysiłkiem przezwyciężającym trudności
w odbiorze równym niemalże wysiłkowi artysty,
jak uważał Władysław Strzemiński .
Można podejrzewać, że za tą chłodną i inży­
niersko precyzyjną konstrukcją obrazu kryje się
coś więcej, jakaś przytłaczająca prawda o czło­
wieku i jego kondycji, i ż jest to coś więcej niż
jedynie obraz nieprzedstawiający niczego poza
czarnym kwadratem na białym tle.
Nie wypada wymawiać się niezrozumiałością
albo prostotą dwóch „tylko" elementów. Cieka­
we, że w tym przypadku im jest ich więcej, im
większy stopień skomplikowania, tym lepiej, bo
2

3

1

K. Malewicz, Świat bezprzedmiotowy, słowo/obraz

terytoria, Gdańsk 2001, s. 65.

43
tym łatwiej, bezpieczniej. Zobaczmy, co przed
patrzącym skrywa w środku ten obraz, zwróć­
my się w stronę tego, co pozostaje niewidoczne
(bo pozornie nieprzedstawione, przynajmniej
wprost), ukryte dla pobieżnego spojrzenia. O wi­
dzeniu tego typu dużo pisał Merleau-Ponty:
„Malarstwo niczego nie przywołuje, zwłaszcza
niczego, co dotykalne. Robi coś całkiem innego,
niemal przeciwnego: nadaje widzialne istnienie
temu, co pospolite, widzenie uważa za niewi­
dzialne".
I jeżeli „malarstwo zawsze celebruje jedną
tylko zagadkę: zagadkę widzialności" , to mam
zamiar wejrzeć, a może bardziej wedrzeć się,
w ten obraz. Przyjrzeć mu się poprzez jego do­
znanie bez chciwej chęci rozwiązania zagadki.
W końcu nie idzie o jej rozwiązanie, a podtrzy­
manie, jej istnienia, podtrzymanie do istnienia.
Dopóki będę na niego patrzył, pewność, że ona
jest, nie zniknie.
Co zatem można zobaczyć na tym płótnie
o wymiarach 107 cm X 107 cm?
Przede wszystkim ruch. Choć może nie do
końca ruch - poruszenie raczej, bo przecież de
facto żadnego ruchu tam nie ma. Czy istotnie?
Coś się wydarzyło, coś nieodwracalnego. Machi­
na widzenia została wprawiona w ruch w mo­
mencie otwarcia powiek na malowidło. Obraz
przytłacza jakąś niewysłowioną (nienamalowaną?) przestrzenią, za którą kryją się nieprzebra­
ne rudy energii. Z każdą następną chwilą kwa­
drat wprowadza w coraz głębszy stan hipnozy
czy, jak by to powiedział Derrida, halucynacji .
Kwadrat porusza się i porusza cały obraz. Jest to,
4

5

4

M . Merleau-Ponty, Oko i umysł. Szkice o malarstwie,

słowo/obraz terytoria, Gdańsk 1996, s. 27.

2

Ibid., s. 65.

5

3

Władysław Strzemiński, Wybór pism estetycznych,

obrazie Vincenta van Gogha Derrida pisał: „Te trzewiki są

Universitas, Kraków 2006, s. 148.

W odniesieniu do butów przedstawionych na pewnym

halucynogenne". J. Derrida, Prawda w małarstwie,
obraz terytoria, Gdańsk 2003, s. 321.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

słowo/

�Krzysztof Pietrała

44

wszystkie nasze kategorie, rozpościerając wła­
sny oniryczny świat cielesnych esencji, skutecz­
nych podobieństw niemych znaczeń" .

jak pisze o malarstwie abstrakcyjnym (być może
nawet myśląc o tym obrazie) Kantor,
„PRZESTRZEŃ naładowana E N E R G I Ą .
PRZESTRZEŃ kurcząca się i r o z p r ę ż a j ąca " .
6

Jak gdyby ta czarna przestrzeń umieszczo­
na pośrodku obrazu była jego sercem, biła ży­
ciem i biła śmiercią. Żywotna i nieskończona,
ograniczona jedynie patrzeniem, a i później, po
odwróceniu wzroku, nadal tętniąca. Widziana,
a właściwie przeżywana, jakimś wewnętrznym
okiem, pozostająca w patrzącym śladem po w i ­
dzeniu, doznaniem. Ruchoma. Można chyba
powiedzieć, że charakter tego malowidła jest procesualny, że uchwycono na nim jedno z ostatnich
stadiów życia (przyjmując biel za życie, czerń
za śmierć). Niebawem wypełni się ono w cało­
ści czarną materią kwadratu - śmiercią. Ciem­
ność kwadratu nadciąga i anektuje, zagarnia
całą dostępną statyczną rzeczywistość, podkłada
w jej miejsce jakby swoją własną, dynamiczną,
zwróconą (a w stosunku do tej podkładanej wy­
wróconą) w jednym tylko kierunku - by stać się
jedyną. Dąży do zrównania, eliminacji wszel­
kich wątpliwości. Jest w tym jakaś przerażająca
nieuchronność, rozpoczęty j u ż rytm odliczania.
Jednocześnie to bardzo spokojny ruch, dostoj­
ny i pewny. Kojarzący się z równie spokojnym
najazdem kamery w siedmiominutowej scenie
kończącej film Zawód: reporter Michelangela
Antonioniego. Dlaczego nie? Śmierć bez śmierci,
śmierć nie wprost. Zresztą i tak nie ma pewności,
czy nie wprost. Jak połączyć to, co jest, z tym, co
zdaje się, że może być; to, co widać, z tym, czego
na obrazie nie ma? Na zasadzie podobieństwa:

7

Przed patrzącym rozpościera się unikato­
wy świat stworzony przez obraz Malewicza na
gruzach niewidomego widzenia. Można z tego
miejsca próbować się zastanowić nad relacją
śmierci i jej postrzegania. Śmierć zmienia się
w jej widzenie, pozostając śmiercią, nie tracąc
nic z siebie. Jest ona w widzeniu siebie, kiedy
„na koniec ta sama rzecz jest tam, w sercu świa­
ta, oraz tutaj, w sercu widzenia, taka sama albo
podobna, jeśli komuś na tym zależy, lecz po­
dobieństwem skutecznym, które jest párantela,
genezą, metamorfozą bytów w ich widzenie" .
8

A więc byty zmieniają się w ich widzenie
albo - jak chciałby Malewicz - w doznanie. Nie
w śmierci widać śmierć, nie w śmierci przeżywa­
my śmierć. Przeżyć śmierć na obrazie: być może
to jedyne, na co stać widza, a to i tak dużo.
Dokąd jednak zmierza ów ruch kwadratu?
Jaka, jeżeli w ogóle jakaś, teleología nim kieruje?
Rozszerza się w biel na obrazie, ale też wydaje się
toczyć poza jego ramy. W takich okolicznościach
życie bezpowrotnie obraca się wokół również
obracającej się śmierci. Jasny otok korzysta wte­
dy z krótkiej chwili jej nieobecności. Sytuacja
podobna do tej ujętej w wierszu Mieczysława
Jastruna Koło:
„W niepowrotnych obrotach szprych.
[...]
Toczą się w miejscu koła.
[...]
Wszędzie w gotowe kontury wchodzą barwy
oddechy, głosy,
Smierc opuszcza je cieniem, jak ktos,

„Istota i istnienie, wyobrażone i rzeczywiste,
widzialne i niewidzialne - malarstwo burzy

6

T. Kantor, Lekcje mediolańskie,

s. 29.

Cricoteka, Kraków 1991,

7

M . Merleau-Ponty, op.cit., s. 32.

8

Ibid., s. 28.

BARBARZYŃCA

E ( 1 E | IUI

�Malarskie próby śmierci Kazimierza Malewicza
Kto przystanął w połowie kurzem okrytej szosy,
Aby sprawdzić koła czarną oś" ,
9

czy opisanej przez Kantora jako:
„RUCH OBROTOWY,
wokół os,, rózme nachylone, do płaszczyzny
obrazu:
pionowej, poziomej, ukośnej...
Ruch ten wymaga nieustannego KONTROWANIA" .
10

Oś obraca się własnym ruchem naprzeciw
„kontrującym" go szprychom. I tutaj, na obra­
zie, „kwadratu czarna oś" obraca się przeciwnie
do ruchu okalającej go otoczki z bieli. Ruchy te,
nieschodzące się z sobą, zaprzeczają sobie, choć
może właśnie przez swoje przeciwieństwo po­
twierdzają się wzajemnie. Ruch śmierci wymaga
drugiego, brakującego elementu, ruchu życia.
To jedyne takie spotkanie w czasie, w obrazie.
Obydwa te elementy dopełnianiają się. Dwa
przechodzi w jeden jako suma. Ale być może ta
suma, w której proporcje czynników się zmie­
niają, w pewnym momencie stanie się jednym
składnikiem. To, co ubędzie życiu, w pewien
sposób zyska śmierć. Czy wtedy uzupełnienie,
jakie zagwarantowane jest przez nieustanne
wchodzenie z sobą w związek, nie zostanie za­
chwiane? Czy owo jeden jako suma będzie rów­
ne jeden jako składnik tej sumy? A jeśli tak, to
który z nich? Czy na krótką chwilę przed speł­
nieniem, czy też wypełnieniem się tego obrazu
przez moment zapanuje jedność? Czy jest to
właśnie jedność momentu śmierci? Jej zagadka
czy jej oczywistość - brak, brak życia? Czy więc
jedność? Biorąc pod uwagę założony wcześniej
zmienny charakter malowidła, można również
zapytać: „Kiedy tak się stanie?". Kiedy nastąpi

9

10

M . Jastrun, Wiersze zebrane, PIW, Warszawa 1956, s. 127.
T. Kantor, op.cit., s. 30.

W)

PD08

BARBARZYŃCA

45
ta nierozdzielność? W chwili fizycznego zaist­
nienia kompozycji barwnej na obrazie, a może
w trakcie czy też na końcu jego doznawania?
Najważniejsze pytania pozostają bez odpowie­
dzi, pojawia się jedynie przeczucie.
Raz wprawiony w ruch czworokąt prowa­
dzi do coraz to nowych skojarzeń. Co, jeśli ten
nachylony, toczący się kwadrat jest wprawioną
w ruch kością do gry? Jest samym przypadkiem.
Przechylającym w swoim obrocie szalę barw raz
na jedną, raz na drugą stronę, to do przodu, to
do tyłu, raz w przyszłość, a raz w przeszłość.
Czarna, otchłanna pustka tocząca się po bieli
życia, grająca z nią, grająca w wielką niewia­
domą, której jednakowoż finał być może jest
z góry znany. Czy faktycznie? Czy jest to ta
kość, której wynik niezależny jest od rzutu?
A przecież istnieje możliwość, iż wyrzut po­
zostanie niejawny - ktoś zamalował wszystkie
ścianki, a w takim wypadku nie ma żadnej
pewności, czy wynik nie będzie rezultatem
oszustwa. Kto by chciał nas oszukać? Sam
kwadrat, który Kantor równa z „BOGIEM" ?
O ile ten kwadrat istotnie jest przypadkiem, to
tak. Wyrzucona na sześcianiku liczba, ocala­
jąca od czerni bądź skazująca na nią, byłaby
dziełem właśnie niepewności związanej z wiel­
ką niewiadomą takiej gry. Byłyby to wówczas
narodziny śmierci w przypadku. Jak w osła­
wionym poemacie Stephane'a Mallarmego:
„rzut kości nie usunie przypadku, padający
nawet w okolicznościach wiecznych" . A trud­
no chyba o bardziej wieczne okoliczności n i ż
okoliczności śmierci. Koniec jest, trawestując
jeden z wierszy Paula Eluarda, zrzucony na grę
przypadku, na wieczność przypadku.
Ale czy to tylko przypadek i ruch, czy może
coś jeszcze? A jeśli to taniec?
11

12

11

Ibid., s. 24.

12

S. Mallarmé, Wybór poezji, PIW, Warszawa 1980, s. 113.

�Krzysztof Pietrała

46
Jedność tańca, rozkosz tańca i radość śmierci
w nim. Subtelny, niemal erotyczny obrót geome­
trycznego danse macabre, który uwodzi, uwodzi
kolejny, a jednocześnie ostatni raz. To powolny,
stateczny krok korowodu pogrzebowego, a zara­
zem powolna gra wstępna między dwojgiem ko­
chanków. Kwintesencja erotyki śmierci, za sło­
wami poety: „Dla zakochanych to samo staranie
- co dla umarłych" . Tańczą na śmierć i życie,
tak jak kochają, a więc ten obraz jest czymś wię­
cej niż życiem i śmiercią, jest światem. Jak mówi
przywoływany j u ż nie pierwszy raz dramaturg:
„Malewicza Czarny kwadrat na białym tłe jest
światem" , całym światem. W tańcu jasna au­
reola życia - jedno z kochanków się zacieśnia,
pętla gwałtownieje i zaciska się w bezradności
znikających ramion i traconego pośpiesznie od­
dechu, jest obręczą, której nie można przerwać,
ale która ostatecznie znika w czerni. Tańcząc
życie, wytańcowują śmierć.
0 zespoleniu miłości i śmierci jest mowa
w jednym z wierszy Ezry Pounda o renesanso­
wym malarzu Jacopo del Sellaio. Przypomnienie
go w kontekście rozważań nad obrazem Malewi­
cza, nie będzie chyba wielkim nadużyciem:

Sellaio to widział, Pound to dostrzegł. Oczywi­
ście mowa tu o malarstwie figuratywnym, ale
co począć z abstrakcją? Jakie oczy przemówią
z obrazu, skoro żadnych tu nie ma? Zdaje się,
że Kantor też ich nie chciał widzieć:

„Ten człowiek zgłębił tajniki miłości,
Nikt by tak nie malował, kto by nie zgłębił

Co może być tutaj siłą, a co słabością? To
zależy od momentu, w którym spojrzymy na po­
stępujące w czasie malowidło. Na obrazie zdaje
się jednak dominować czerń i to ona jest siłą
(przynajmniej w tej chwili, fizycznie uchwyco­
ną, nie domyślaną później). Dajmy się na to na­
mówić, na ten czarno-biały akt. To, że nie widać
człowieka, nie znaczy, że go tam nie ma. Chodzi
tu o linię, o płaszczyznę, nie o najwierniejsze
zastosowanie się do empiryczno-mimetycznego
postrzegania i malowania. Ruchomy akt umie­
rania. Zauważa to Merleau-Ponty:

„Wydaje mi się, że cały wielki dramatyzm
abstrakcji leży w tym braku przedmiotu.
W nieobecności figury ludzkiej" .
16

13

14

[•••]

1 oto jeszcze coś przetrwało wszystko:
Oczy tej zmarłej damy do mnie mówią" .
15

Nie zamierzam twierdzić, że Malewicz zgłę­
bił tajniki śmierci, o nie. Niemniej jednak obraz
jest na tyle sugestywny, że czasem można odnieść
takie wrażenie. Poza tym wobec wspomnianego
wcześniej tańca kusi przywołanie w tym miej­
scu tandemu miłość-śmierć. Miłość po śmierci?

13

S. Grochowiak, Wiersze wybrane, Czytelnik, Warszawa

1978, s. 115.
14

T. Kantor, op.cit., s. 27.

Czyżby? A jeżeli tam jednak jest człowiek,
przedstawiony jako egzystencja komplementar­
na, życie i śmierć? Czy nie do takiego właśnie
świata przyrównywał malowidło Kantor? To
portret losu ludzkiego złapany in flagranti. Tutaj
śmierć jest jak gdyby najbardziej żywotną częścią
życia, jest jego kwintesencją i zwieńczeniem,
piękną metą. Bo to przecież tańczył człowiek
i tkwiące w nim siły, któż inny by mógł.
Obraz ten jest doskonałym przykładem, jak
można
„zawrzeć w jednej unikalnej linii i zwykły ryso­
pis Bytu, i potajemne działanie łączące w nim
słabość lub bierność z siłą, ażeby przeistoczył się
w akt,twarz" .
1 7

15

E. Pound, Poezje wybrane, Ludowa Spółdzielnia

Wydawnicza, Warszawa 1989, s. 56.
16

T. Kantor, op.cit., s. 19.

17

M . Merleau-Ponty, op.cit., s. 57.

BARBARZYŃCA

PDQ8

�Malarskie próby śmierci Kazimierza Malewicza
„Dylemat figuratywności oraz niefiguratywności jest źle postawiony: prawdą jest, nie prowa­
dzącą do sprzeczności, zarazem i to, iż żadne
winne grono nie było nigdy tym, czym jest
w najbardziej figuratywnym malarstwie, i to, iż
żadne, nawet abstrakcyjne malarstwo nie może
wyminąć Bytu, i to, iż winne grono Caravaggia
jest winogronem samym" .
18

Niewątpliwie obraz Malewicza Bytu nie wy­
mija. Byt jest tutaj, w tym kwadracie, w widzeniu
kwadratu. Jest bardzo realny przez to, że właśnie
taki odległy. Kwadrat to Byt sam i sama śmierć,
obie te rzeczy jednocześnie. Czarna figura jest
jakby pierwszą organiczną komórką, punktem
wyjścia dla Bytu, ale i jednocześnie jego fina­
łem. Obraz został zbudowany z nieubłaganego
napięcia (plastycznie zapewnionego przez kolo­
rystyczne kontrasty) właściwego ostatniej porze
człowieka. Drzwi do obrazu otworzono, to nie
zaproszenie, ale nakaz, skoro się już zerknęło raz,
trzeba tam wejść, za kwadrat — czarny aksamit
teatralnej kurtyny, za którą znajduje się tajemnica
drugiej strony, o ile taka istnieje. Ten kwadrat nie
jest próbą generalną śmierci, to śmierć wcielona.
To maska lęków i wszystkich nadziei, to twarz
wszystkich bogów ze wszystkich religii, to także
ich uczta i ich
Jedyne w swoim rodzaju za.ćmienie słońca - czarne, jednorazowe zaćmienie
bieli życia. Eksplozja i cisza. Stan czysty, niezmą­
cony, prosty jak wszystkie sprawy pod koniec ży­
cia czerń i biel bez mediatorów życie i śmierć
chciałoby się nawet rzec: bez człowieka. Ale czy

18

Ibid., op.cit., s. 63.

19

A. Ważyk, Wiersze wybrane, Czytelnik, Warszawa 1982,

s. 158.

nu

BARBARZYŃCA

47
może być śmierć bez człowieka? Tam musi być
człowiek. I jest to właśnie jego portret, dla któ­
rego poruszanie się po ukośnym boku kwadratu
ku dołowi, w głębię ciemnego morza Acherontu
- jak w wierszu Orfeusz Adama Ważyka - to (są
na to duże szanse) „najpiękniejsze schodzenie
pochyłością czasu" .
W miarę pisania tych słów, patrzenia na ten
obraz zmienia się jednakże w sposób nieuchron­
ny jego widzenie. Świadomość wzrokowa, jak
twierdził twórca unizmu, czyli praca rozstrzy­
gająca, jaką ilość elementów świata poznaliśmy
przy pomocy oka, ma charakter dynamiczny .
Obraz świata i świat obrazu ulegają przekształ­
ceniom. Choć pytania, które stawia myśl, a na
które próbuje odpowiedzieć widzenie, pozostają
te same. A zatem tym razem biały, kolor życia,
postawiony naprzeciwko sczerniałego kwadratu
śmierci, nie wydaje się j u ż do niego odnosić. Ten
wcześniej niemy kolor mówi tak samo jak kolor
kwadratu, jest nie mniej martwy jak czarny. Jest
śmiertelnym prześcieradłem okalającym teraz
żywy, szamoczący się w nim wspominany j u ż
rzut ostateczny.
Pozostaje pytaniem nierozstrzygniętym, czy
Malewicz rzeczywiście skomponował szachow­
nicę zachodzących na siebie najistotniejszych
kolorów ludzkiej egzystencji. Stworzył czy od­
tworzył na niej śmierć. Czy w ogóle jest (albo
będzie) tutaj cokolwiek, co nazwiemy śmiercią.
Na tę właśnie chwilę przyjmuję - niech tak bę­
dzie istotnie, ale być może stoję zbyt blisko tego
obrazu, małego zdjęcia w albumie.
19

20

2 0

W Strzemiński, op.cit., s. 148.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10827" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10805">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/33141deaf914342a93d85fc42e1bb463.pdf</src>
        <authentication>bd60eb63b26e6bd53ba651bb8988e990</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129040">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5566</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129041">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129042">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129043">
                <text>Holokaust - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129044">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5176</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129045">
                <text>Dzieci Holocaustu/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129046">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.56-58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129047">
                <text>Podolec, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129048">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129049">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129050">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129051">
                <text>Katarzyna Podolec!

D Z I E C I H O L O C A U S T U . U T R A T A TOŻSAMOŚCI
I PRÓBY O D N A L E Z I E N I A S I E B I E
Wy co płakaliście przez 2 tysiące lat
jeden umierał trzy dni i trzy noce
jakie łzy będziecie wylewać
po tych, co umierali
dłużej niż trzysta nocy i o wiele
więcej niż trzysta dni
ilu
zapłacze
po tych co umierali tyle razy
i byli niezliczeni
nie wierzyli w wieczne zmartwychwstanie
I wiedzieli, że nie zapłaczecie nad nimi.
1

Wesoła Zosia - bohaterka opowiadania Idy Fink - nie zna
daty i miejsca swoich urodzin, nie wie, kim byli jej rodzice.
Wszystko zapomniała. Przetrwała wojnę, ukrywając się dwa
lata pod dachem w stodole. Objawia niechęć do mowy i chęć
do śmiechu. Zosia wspomina:
Najlepiej pamiętam to milczenie - Ale o milczeniu nie
można opowiadać słowami. Milczenie jest przeciwień­
stwem głosu, a słowa są głosem. [...] Ile to się inni na­
cierpieli... a mnie nikt nie bił, nie męczył... Niemca na
oczy nie widziałam... Ale jest tak, jakby mnie zabili. Bo
nie jestem ta sama. Imię, nazwisko, data urodzenia - nie
moje. Doktór mówił: szok. Nie wiem, co było przedtem
i jaka byłam. Więc jest tak, jakby mnie nie było.
2

Każda historia dziecka ocalałego z Holocaustu jest nie­
powtarzalna i nieprawdopodobna. Ci, którzy przeżyli, noszą
ze sobą własny bagaż pytań, które pozostają bez odpowie­
dzi: kim jestem? jak wyglądali moi rodzice i bliscy? gdzie
jest moje miejsce, z którego pochodzę? Pytania te nieustan­

nie powracają. Ocalałe dzieci bez własnej historii dryfują na
morzu swojego życia w wiklinowej łódeczce (podobnie jak
Mojżesz), nie wiedząc, gdzie się ukryć, w jakiej przystani
zatrzymać i schronić przed burzą, niebezpieczeństwem
Tożsamość człowieka kształtuje przede wszystkim dzie
ciństwo, miejsce urodzenia. To korzenie naszego pochodzę
nia stają się fundamentem tego, kim jesteśmy. Jednak dla
wielu dzieci ocalałych z Holocaustu, pozbawionych dziecin
stwa i ciepła rodzinnego, walka o siebie samych trwa przez
całe ich dorosłe życie. Na potrzeby tej pracy kategoria toż­
samości rozumiana jest (za Ch. Taylorem) jako samoświa­
domość własnej odrębności i indywidualności. Tożsamość
stanowi o stabilizacji człowieka, daje mu poczucie bezpie­
czeństwa, które umożliwia zderzenie ze światem zewnętrz­
nym. Owo samookreślenie, rozwijające się w dzieciństwie,
umieszcza istotę ludzką w konkretnym miejscu i czasie, gdzie
ważną rolę odgrywają więzi historyczne. W tożsamości czło
wieka osadza się jego poczucie moralności, to co jest dla
niego ważne i istotne. Utrata tożsamości przez dzieci ocala­
łe z Holocaustu, objawiająca się jako brak odniesienia oraz
wewnętrzna pustka, sprawia, że tworzenie własnej osoby
odbywa się każdego dnia, w każdej fazie ich życia.
Nie sposób opisać determinacji żydowskich rodziców,
którzy podejmowali próby ratowania własnych dzieci. Z na­
rażeniem życia i niepojętym uporem „przemycano" dzieci
w walizkach, ukrywano je w skrzyniach na węgiel z podwój­
nym dnem, w grobowcach; zdarzały się przypadki, że chłop
ców przebierano za dziewczynki, ponieważ byli obrzezani
Jest wiele historii ukazujących losy dzieci żydowskich odda­
nych w opiekę rodzinom polskim. Jedna z nich dotyczy Ro­
mualda Jakuba Wekslera - Waszkinela.
Weksler urodził się prawdopodobnie 28 lutego 1943 r.
w getcie w miejscowości Stare Święciany koło Wilna. Jego
przybranymi rodzicami byli Piotr i Emilia Waszkinel. Wycho­
wywany w cieple i miłości rodzinnej bardzo często zadawał
sobie pytania, do kogo jest podobny; wiele razy przeglądał
stare fotografie. Od momentu, gdy został nazwany żydów- \
skim bajstrukiem (podrzutkiem), pojawił się w nim lęk, który
nie opuszczał go przez wiele lat. Ten niepokój prześladował!
Wekslera. Miał nadzieję, że tę niepewność rozwieje jego

Numer 10/2005

�matka. Pewnego dnia, stając przed lustrem, zapytał: „Mamo,
zobacz jestem podobny do tatusia, prawda?" Nie otrzymu­
jąc żadnej odpowiedzi, wykrzyknął: „Bo jak jestem Żydem,
to zobaczycie, co ze sobą zrobię!" To oświadczenie kilku­
letniego dziecka, poszukującego identyfikacji z rodziną, wy­
warło ogromny wpływ zarówno na niego samego, jak i na
rodziców. Owa przestroga i jednocześnie groźba sprawiły,
że temat Żydów nie był poruszany w rodzinie Waszkinelów.
Jak wspomina Weksler, miłość jego rodziców była najlep­
szym „balsamem", który łagodził ból. W klasie maturalnej
Weksler postanowił, że pójdzie do seminarium duchowne­
go. Ojciec nie był z tej decyzji zadowolony. Jego chłodna
postawa wręcz „rozgrzewała" Wekslera. We wrześniu 1960
roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Olsz­
tynie. W czasie rutynowej rozmowy z rektorem powstał pro­
blem dotyczący chrztu Wekslera. Jednak cała sprawa uci­
chała, gdy pojawiała się matka chrzestna. Tak oto Weksler
wspomina okres swoich studiów:
3

W samej rzeczy byłem wówczas - i dziś jestem - zako­
chany w Żydzie: Jezusie z Nazaretu! Kiedy więc zdałem
sobie sprawę, że mam zostać Jego wybranym uczniem kapłanem, wobec faktu powracających wciąż podejrzeń
o żydowskie pochodzenie, pomyślałem: byłoby cudow­
nie, gdybym naprawdę był Żydem...(WW, s. 152)
Jak pisze Weksler, pytanie - czy jestem Żydem? - powoli
wydobywało się z jego świadomości; pozbawione lęków
z dzieciństwa, sprawiało, że możliwość twierdzącej o d p o ­
wiedzi nie była dla Wekslera już tak przerażająca. Jego dzie­
cięcy strach i niepokój opuściły go.
Szybko się zorientowałem, że już nie tylko nie bałem się
Żydów, ale i ich kochałem. Kochałem ich z wielu powo­
dów, między innymi dlatego, że byli przez wieki narodem
szczególnie poddanym cierpieniu; od strony religijnej:
wszystko to, co było - i jest - najcenniejsze w chrześci­
jaństwie, ma żydowskie korzenie (WW, s. 153).
(Zastanawiające jest to, że tak wielu chrześcijan nie zda­
je sobie z tego sprawy).
Weksler już bez obaw p o d e j m o w a ł temat Holocaustu
w czasie rozmów z matką. Pewnego dnia przy kolacji zapytał:
Weksler: - Mamo, a Żydzi? Znałaś w Święcianach Żydów?
Matka: - miałeś wspaniałych Rodziców, i bardzo ciebie
kochali - byli Żydami; zostali zamordowani. Ja tylko rato­
wałam cię od śmierci (WW, s. 154).

Historia Romualda J. Wekslera - Waszkinela ukazuje, że
poszukiwania siebie samego przepełnione są lękiem i bar­
dzo często przerażeniem. W takiej sytuacji małe dziecko nie
wie, kim naprawdę jest. Groźba małego Wekslera, wypowie­
dziana przed lustrem, sprawiała, że jego matka bała się wy­
jawić mu prawdę. Jednak odkrycie własnych korzeni nie przy­
czyniło się do wewnętrznego rozdarcia, wręcz przeciwnie świadomość Wekslera, że jest Żydem, dopełniła duchowo
jego kapłaństwo, sprawiła, że jego życie wzbogaciło się
o żydowską tożsamość.
Jednak nie wszystkie losy dzieci ocalałych z Holocaustu
tak szczęśliwie się kończą. Wielu ocalonych posiada tożsa­
mość rozdartą miedzy przeszłością a teraźniejszością. Ma­
ria Leszczyńska Ejzen pisze:
... zastanawiam się czasem, jak mogę śmiać się i cało­
wać, gadać głupstwa i płakać z głupich powodów! - Je­
stem cała z tamtego świata, wstałam z grobu pełnego
trupów i żyję jak inni ludzie. Czy mogę?
4

Pytania: czy mogę żyć? dlaczego udało mi się przeżyć
to całe piekło, a moim bliskim nie? bardzo często pojawiają
się w wypowiedziach osób, które przetrwały Zagładę. Na ich
ramiona spada odpowiedzialność i zobowiązanie wobec tych,
którzy nie powrócili. Ocaleni, stając się świadkami tamtych
wydarzeń, nie potrafią odnaleźć się w rzeczywistości. Do­
datkowo teraźniejszość, życie codzienne, przeplata się ze
wspomnieniami d o m u rodzinnego. Pamięć tego utraconego
świata bardzo często stawała się dla nich tarczą ochronną,
dodawała sił, aby przetrwać nie tylko okres wojny.

Ta chwila, wypowiedziana ze wzruszeniem i łzami praw­
da, sprawiła, że wszelkie niepewności skrywane od najmłod­
szych lat rozpłynęły się. Pytanie - kim jestem? - odnalazło
swoją odpowiedź. Weksler nieświadomie zrealizował również
to, co mówiła jego rodzona matka: „Niech pani ratuje ży­
dowskie niemowlę w imię tego Żyda, w którego pani wierzy.
[...] Jak to maleństwo wyrośnie, zobaczy pani, on zostanie
księdzem, będzie nauczał ludzi" (WW, s. 154). Od tego mo­
mentu Weksler rozpoczął poszukiwania śladów swojej ro­
dziny. Po dziesięciu latach odnalazł rodowe nazwiska i imio­
na rodziców. Jego ojciec to Jakub Weksler, a matka - Batia
z domu Waiskońska (Waiszkuńska).

Maria Leszczyńska Ejzen w książce Jestem cała z tamte­
go świata przedstawia historie dzieci Holocaustu; losy tych,
którzy podobnie jak ona próbują ułożyć swoją tożsamość
z połamanych kawałków przeszłości.
Jedna z takich opowieści dotyczy Gizy i bardzo przypo­
mina biblijną historię o Mojżeszu. Giza urodziła się w obozie
17 kwietnia 1943 r. Jej rodzice - Szymon i Zofia - postanowili
za wszelką cenę uratować swoje dziecko. Dziewczynkę wło­
żono do koszyka na chleb. Z obozu wyniósł ją Niemiec polskiego pochodzenia - W. Laxander. Koszyk zawiesił na
klamce posterunku Gestapo. Jednak nikt się nim nie intere­
sował, więc dziecko trafiło z powrotem do swojego wybawi­
ciela. Rodzice Gizy dwa miesiące później zostali rozstrzela­
ni. Pozostał jedynie list ojca:

Mnie pozostał przepalony samowar i ręczna waga (naj­
większe skarby, otrzymane w posagu) - milczący świad­
kowie tamtych okropnych nocy i dni. Nie tylko. Dziś wiem,
że pozostały ze mną oczy mojej Matki, dłonie mojego
Ojca, lęk i łzy mojego Brata... Noszę w sobie miłość mo­
ich rodziców - żydowskich i polskich! (WW, s. 157-158)

Powoli umieram, choć jestem zupełnie zdrów i silny, tak
bardzo rwący się do życia, umierający z każdą śmiercią
bliskiego, z fatalizmem czekam na pewną śmierć. [...]
Zaopiekujcie się moją biedną kochaną dziewczynką, któ­
rą kocham jak nikogo na świecie, a której nic prócz bied­
nego życia dać nie mogłem (MLE, s. 24).

BAWZ^CA
PISMO ANTROPOLOGICZNE

�Katarzyna Podolec
Giza obecnie jest nauczycielką i mieszka w Polsce.
Nasza historia, zaczęta gdzieś w getcie, obozie, bunkrze,
skrytce po aryjskiej stronie, nie skończyła się w 1945 roku.
Nigdy się nie skończy, bo już nigdy nie wróciliśmy do
normalnego świata. [...] Pewnego dnia... Były to różne
dni, różne zdarzenia, czasami przypadkowe, jak list zna­
leziony po śmierci matki, z którego wynikało jasno, że nie
jestem tym, kim byłam przez 40 lat, że Mama to nie moja
Mama, Tata to nie Tata, moje imię to nie moje imię, nazwi­
sko, miejsce urodzenia też nie jest moje; jestem po pro­
stu znikąd. Nie wiem, kim jestem! (MLE, s. 25-26)
Maria Leszczyńska Ejzen, pisząc o ocalałych dzieciach,
zastanawia się, dlaczego nie otrzymały one od rodziców
choćby imienia, zdjęcia czy pamiątki rodzinnej; cząstki swych
przodków, którą mogłyby pielęgnować w swym życiu.

swe pochodzenie, a drugi za swój wiek. Wiele ocalałych ko­
biet świadomie decyduje się na samotność.
Nie zniosłabym myśli, że moje dziecko mogłoby być na­
rażone na zgubę. Nie rodząc go, ochronię je przed świa­
tem. To moja największa ofiara jako matki, że nią nie je­
stem (MLE, s. 43).
Przeplatająca się teraźniejszość z przeszłością, wspomi
nania i koszmary, nieustannie powracające pytania bez od
powiedzi, poczucie osamotnienia - stanowią fragmentarycz­
ną i skomplikowaną tożsamość dzieci ocalałych z Holocau­
stu. Dla nich nie ma wyraźnej granicy między historią a ży­
ciem współczesnym. Dźwigając bagaż swego losu, próbują
żyć „normalnie". Dla wielu z nich próbą odnalezienia siebie
staje się świadomość, że nie są jedynymi, którzy ocaleli. Sto­
warzyszenia „Dzieci Holocaustu" sprawiają, że każde z nich
może opowiedzieć swoje losy, ze łzami wypowiedzieć praw­
dziwe imię i historię przetrwania.
Te penetracje planety Zagłady nie były radosne, kompli­
kowały ledwo sklecone życie, nerwicowały jeszcze bar­
dziej. Zawieszeni między swoją wygładzoną, często
szczęśliwą codziennością, a mroczną przeszłością czuli
jakby na nowo swoje straszne sieroctwo. Płakali nie wsty­
dząc się łez i przyrzekali sobie, że powiedzą, nareszcie
powiedzą swoim żonom, mężom, przyjaciołom, dzie­
ciom, a nawet wnukom, że są Żydami, że ocaleli z Za­
głady (MLE, s. 27).
Wielu Żydów odnalazło swój wewnętrzny spokój z chwi­
lą odmówienia modlitwy nad grobem swych bliskich. Tak było
w przypadku Henryka Grynberga, gdy odnalazł miejsce po­
chówku swego ojca.

To chyba poczucie ostatecznej zagłady kazało im znik­
nąć w niebycie, wykreślić siebie do końca, odciąć te dzieci
od żydowskiego losu. Może idąc na śmierć, stracili ostat­
nią nadzieję, że będzie można nazywać się Rachela, Miriam, Aaron? (MLE, s. 36)
Jednak nie wszyscy rodzice zginęli. Ci, co przetrwali,
powracają po wojnie, aby odzyskać swoje potomstwo. I tu­
taj rozgrywa się dramat dziecka żydowskiego. Wychowywa­
ne w miłości i cieple rodzinnym dowiaduje się, że jego rodzi­
ce nie są tymi prawdziwymi. Cały świat, który dziecko budo­
wało na zaufaniu w o b e c swych opiekunów, z dnia na dzień
rozpada się w gruzy. Dzieci te, zmieniając rodzinę, religię,
często krajobraz i obyczaje, muszą pogrzebać żywych - przy­
branych rodziców, aby móc pokochać prawdziwych, pogrze­
banych za życia. Takie dzieci, tracąc poczucie bezpieczeń­
stwa, swoją tożsamość, bardzo często nie potrafią już niko­
go pokochać. Zagubione i samotne wędrują przez życie nie
mogąc odnaleźć bezpiecznego schronienia.
Wiele dzieci ocalałych z Holocaustu pielęgnuje w sobie
poczucie winy. Żyją ze świadomością, że ich rodzice mieliby
większe szanse na przeżycie, gdyby nie one. W czasie Za­
głady to dziecko było podwójnie skazane na śmierć: raz za

Patrzyłem w jego twarz, trzymając jego czaszkę w dło­
niach w tym brudnym grobie nasiąkniętym naszą wspól­
ną krwią i miałem przyjemne uczucie, jakiego doznaje się
przy spotkaniu kogoś bardzo bliskiego, a nikogo tak bli­
skiego już dawno nie spotkałem.
5

Wśród ocalałych dzieci są i te, które nic nie mają - ani
imienia ani nazwiska - podobnie jak wesoła Zośka. Nie mają
fotografii rodziców, pamiątki rodzinnej; nie zapłaczą nad gro­
bem swych ojców, matek, rodzeństwa i bliskich. Wielu z nich
z pustym życiorysem niestrudzenie poszukuje śladów swej
tożsamości, próbując odnaleźć odpowiedź na pytanie - kim
jestem?
' Ch. Delbo, Żaden z nas nie powróci, przeł. K. Malczewska - Giovanetti, Oświęcim 2002, s. 22.
2

1 . Fink, Skrawek czasu, Londyn 1987, s. 93.

3

R. J. Weksler - Waszkinel, Błogosławiony Bóg Izraela, Lublin 2000,
s. 148. Cytaty pochodzące z tego wydania oznaczone będą w nawiasie
skrótem WW i numerem strony.
4

M. Leszczyńska Ejzen, Jestem cała z tamtego świata, Łódź 1999,
s. 14-15. Wszystkie cytaty z tego wydania oznaczone będą w nawiasie
skrótem MLE i numerem strony.
5

H. Grynberg, Dziedzictwo,

Numer 10/2005

Londyn 1993, s. 89.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10826" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10804">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ec6288e6756f37d317c8e567480400b9.pdf</src>
        <authentication>f0ed25e122b106d736198c225364553c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129030">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5565</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129031">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129032">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129033">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5175</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129034">
                <text>Summary of articles/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129035">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.64</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129036">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129037">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129038">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129039">
                <text>SUMMARY O F ARTICLES
Steven Matthews
FRANCIS BACON'S SCIENTIFIC APOCALYPSE
Very little has been said about Bacon's apocalypticism, or his
religious disposition in general, but given Bacon's influence on later
generations of thinkers, and particularly on the development of early
m o d e r n s c i e n c e , this a s p e c t of B a c o n ' s w r i t i n g s b e a r s real
consideration. The development of scientific method was, for Bacon,
a fulfillment of Old Testament Prophecy which would reestablish the
conditions of earthly paradise. Prior to the events of 1620 leading to
his impeachment, Francis Bacon regarded Britain as the land of
promise, and his generation as the first in a glorious scientific age
when pain and suffering would be overcome. This was to be the
"instauration," or restoration of man's Edenic mastery over nature.
However, Bacon's fall from worldly grace led to significant modifications
in his philosophical and scientific writings. After the impeachment
Bacon could no longer rely upon the patronage of King James for his
program of Instauration. Neither was Britain necessarily the land of
the fulfillment of apocalyptic promise, at least in his lifetime. The
timetable for the restoration of man's mastery over nature was
lengthened considerably. God now played a much stronger role in
bringing the Instauration to be (new obstacles had to be removed that
would require divine intervention), but the degree to which prelapsarian
perfection could be recovered in this world remained as great as it
was before Bacon's own political demise. Bacon's faith in the
inevitability of of scientific progress remained unshaken. This essay
concludes with the suggestion that the pattern of thinking established
by B a c o n ' s archetypal mutation f r o m an i m m i n e n t a p o c a l y p t i c
fulfillment to an eventual Utopia has left a strong mark on popular
images and expectations of science down to our present day.

Maria Leppakari
THE END IS NEVER JUST AN END. THE ATTRACTIVENESS
OF THE APOCALYPTIC MYTH IN CONTEMPORARY RELIGIOSITY
This article attempts to capture the dynamics of symbolism when
it comes to the city of Jerusalem. The focus here is on the use of the
term apocalyptic representations
to refer on one hand on individual
perceptions, on the other hand to socially shared conceptions. As a
symbol of war and peace Jerusalem has drawn strong attention, even
further it motivates religious individuals and groups to perform actions
according to an envisioned end. An analysis of the tension that
apocalyptic representations create in religious individuals and groups
h o p e s to c o n t r i b u t e to the u n d e r s t a n d i n g of h o w a p o c a l y p t i c millenahan themes work within a religious mind setting and how such
representations can become motives for performed action.

Paweł Barabasz
APOKALYPT1SCHE LANDSCHAFTEN. REFLECTIONS ON THE
END OF THE WORLD IN FOLK CULTURE
The author points out that a relatively low presence of eschatological
myths in the preserved ethnographic cultures tradition is compensated
by a great number of diffused fragments containing ideas about the
end of the World. This kind of reflection does not appear marginally in
folk culture; rather it infiltrates this culture as an etiologie narrative
shadow. Drawing on folk tradition, the author brings out texts of
apocryphal apocalypses and epigraphic predictions from the famous
„Sybille prophecy" to highly popular a p o c r y p h a l versions of the
revelation in Fatima. Their interpretation leads him to a conclusion that
fear of the end of the World undoubtedly has a beneficial social effect: it
makes people aware of borders that when crossed bring punishment.

Mariusz Czaja
"IF THERE IS IMPROVEMENT, THERE WILL BE EXTENSION".
APOCALYPTIC DISCOURSE IN CONTEMPORARY CULTURE-THE
CASE OF THE SUWAŁKI REGION.
The article is an attempt at extending Stephen O'Leary's theory of
apocalyptic discourse by means of the interpretative a p p r o a c h
proposed by Clifford Geertz. For this purpose, the author draws on
the results of his fieldwork in the Suwałki region in North East Poland.
Using as his starting point the standard formula of the local apocalyptic
discourse: "If there is improvement, there will be extension", he
reconstructs structures of signification in this discourse concerning
mainly time and evil and their tragic and comic dimensions. Particular
attention is given to concepts of the deterioration of time, G o d ' s
punishment, portents of the end, and the end as a new beginning.
Analyzing them, the author also discusses Mircea Eliade's theory of
archaic ideas of time and evil and s h o w s its i n a d e q u a c y in the
contemporary apocalyptic discourse.

Paulina Niechciał
APOCALYPTIC VISIONS OF THE INHABITANTS OF THE
SUWAŁKI LANDSCAPE R E S E R V E - THE WHYS AND
WHEREFORES.
The article was written based on the ethnological field work dealing
with the apocalyptic notions of present-day inhabitants of the Suwałki
region in North East Poland. It reveals factors that shaped apocalyptic
ideas of the locals such as stories recounted by elders and sibylline
prophecies. It presents catastrophes, meteorological phenomena,
changes in human behavior, and contemporary lifestyle that are
regarded as portents of the impending end of the world.

Rafał Nahirny
Andrew Gow
JEWS AND JUDAISM IN CHRISTIAN END-TIME SCENARIOS:
HARD-WIRED HATRED OR IRENIC ITINERARIES?
The "Left Behind" series of books, pamphlets, and 'ministries',
both by the spoken word and on the internet, is reaching millions of
A m e r i c a n s - a n d it is b o t h f o r m u l a t i n g a n d reflecting s o m e very
disturbing ideas. The "Left Behind" series has sold over 50 million
copies, mainly in the United States, and the title Desecration was the
number one best-selling hardcover fiction title for 2001. Scholars who
study popular religion have been slow to recognise the growing
influence and spread of fundamentalist publicity and ideas, partly
because academics rarely share the cut-and-dried world-views and
u n e q u i v o c a l belief in t h e Divine A u t h o r s h i p of S c r i p t u r e that
characterise this s p e c t r u m of the Christian right. 'Pre-millennial
dispensationalism', as this theological direction is known, also has
real-world corollaries: support for Israel from this group of evangelicals,
including a recent subsidy of $2 million to help resettle American Jews
in Israel as part of a 'Christian Zionist' project, is designed to 'accelerate'
the End Times by making it possible for a central feature of this
theology's timetable for salvation to be fulfilled, namely the rebuilding
of the Temple at Jerusalem so that it can be desecrated, as in the new
Left Behind best-seller, Desecration: namely, so that the Antichrist can,
as they believe the Bible prophecies, enter and desecrate it in his role
as adversary of Jesus in the final End Time battle for the souls of
humankind.The anti-Judaic eschatology of the „Left Behind" series
and the pre-millennial spectrum of evangelical Christianity in America
are not 'merely' religious p h e n o m e n a , especially since they are
religious views about a group that defines itself in both religious and
ethnic terms, without separating neatly as most westerners do. If the
discourse about Jews in the Left Behind series were couched in secular
or social terms, it would be actionable; and if it should ever spill any
farther over the rather tenuous and arbitrary boundaries we have set
for 'the theological' and enter 'the secular'-say in the event of a major
eschatological d i s a p p o i n t m e n t - there might well be real trouble
between conservative Christian supporters of Israel and the Jews who
make common cause with them.

64

THE EXPERIENCE OF SURVIVAL. AN ATTEMPT AT ANALYSIS.
Katarzyna Czuban
THE JEW AS A SYMBOL OF S T R A N G E N E S S . P O L E S '
ATTITUDE TOWARD THE EXTERMINATION OF JEWS
Małgorzata Budrewicz
MEMORIES THROUGH BODY. THE EXPERIENCE OF WOMEN
PRISONERS OF A CONCENTRATION CAMP
Ewa Jupowiecka
ABOUT THE FATE THAT YOU CAN'T COME TO TERMS WITH.
(IMRE KERTESZ)
Joanna Sobolewska
SURVIVORS BLEED HISTORY. HOW TO LIVE AFTER THE
HOLOCAUST EXPERIENCE.
Katarzyna Podolec
CHILDREN OF THE HOLOCAUST. LOSS OF IDENTITY AND
ATTEMPTS AT BEING ONESELF AGAIN.
The foregoing texts were written during a seminar conducted at
the Chair of Cultural Studies at Wrocław University between March
and April 2003 by a visiting professor Dorota Głowacka from University
of King's College, Halifax, Canada. The seminar focused on issues
broadly related to the Holocaust and subjects such as memory and
forgetting (including intergenerational memory), traumatic experience
(also one inherited by second generations), forgiveness, the survivor
syndrome, and anti-Semitism on the basis of various accounts and
memoirs of Holocaust survivors (including children), philosophical and
journalistic texts, and works of art. The seminar papers presented below
are the result of reading, conversations, heated discussions and
moments of reflection that not only took place in a class but also
extended beyond university walls. The subject matter left no-one
indifferent, and the seminar was a truly memorable intellectual and
emotional experience.

Numer 10/2005

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10825" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10803">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/26d8aa8cf33f72c67274ff42d60d4a01.pdf</src>
        <authentication>88fadd5897dc001fe047774a3da14d9e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129020">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5564</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129021">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129022">
                <text>2005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129023">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5174</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129024">
                <text>Recenzja/ Barbarzyńca 2005 nr 10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129025">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2005 nr (10), s.63</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129026">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129027">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129028">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="129029">
                <text>Adriana Celińska

N A R R A C J E Z SYGNATURĄ
Sygnatura i fragment. Narracje antropologiczne
Dariusza
Czai to zbiór artykułów powstałych na przestrzeni kilkunastu
lat, stanowiący barwną mozaikę tematów, bogaty zbiór fak­
tów, obserwacji, spostrzeżeń, anegdot, kalejdoskop różnokształtnych „fragmentów" na pierwszy rzut oka bardzo odle­
głych od siebie, jednakże prezentujących pewną spójną wizję
świata, przede wszystkim zaś specyficznego ujęcia antropo­
logii kultury.
Już we „Wprowadzeniu" autor definiuje swoje antropolo­
giczne podejście, które opiera się przede wszystkim na zasa­
dzie subiektywności, gdyż antropologia kultury dla Czai to
próba opisu świata, ale z wyraźnie zaznaczoną „sygnaturą".
Nie ma tekstów obiektywnych, autor jest obecny w każdym
słowie. Krytyce poddawane jest tradycyjne, obiektywistyczne
naukowe podejście - przede wszystkim za niemożność od­
krycia poprzez jego pryzmat zawartej w każdym elemencie
świata tajemnicy. Drugi istotny postulat określa wybór przed­
miotu antropologicznych narracji. Czaja konsekwentnie uni­
ka tematów tradycyjnie kojarzonych z etnologią. Aby być an­
tropologiem niekonieczna jest egzotyczna podróż w poszuki­
waniu odmienności, gdyż możemy ją uchwycić tuż obok nas,
w naszej kulturze. Autor, parafrazując Geertza, zgłasza postu­
lat: „być tu, pisać tu" i zaprasza czytelnika w podróż nie tyle
czasową, co przestrzenną w poszukiwaniu źródeł sensu
w otaczającej nas i dobrze nam znanej rzeczywistości.
Pierwsza cześć książki, zbiór tekstów ujętych pod wspól­
nym tytułem „Gry wstępne", zawiera trzy eseje, w których od­
najdujemy definicję postawy antropologa w obrazie błazna,
czyli uważnego obserwatora z zewnątrz, ponadto analizę
związku nauki i sztuki, której punktem wyjścia są fascynujące
opisy kolorów nieba autorstwa Bronisława Malinowskiego,
a także postulat uprawiania antropologii życia interesująco zo­
brazowany konceptem puzzli z powieści George'a Pereca
Życie: instrukcja obsługi.
Cześć druga jawnie określa
czasowy charakter p o d r ó ż y
Sygnatura I fragment
swoim enigmatycznym tytułem
limtii
illuminait
l
„Czas przeszły niedokonany".
Początkowo podążamy za au­
torem do słonecznych Włoch.
Najpierw do Toskanii i patrząc
na nią oczami Muratowa, Lawrenca i Camusa, widzimy nie
tyle konkretną geograficzną
krainę, co za każdym razem
odmienną materializację ludz­
kiej tęsknoty. Potem podążamy
literackim śladem brytyjskich
turystów, próbując zrozumieć
źródła angielskiego sentymen­
tu do Półwyspu Apenińskiego.
Udajemy się także na salę operacyjną, gdzie francuska artyst­
ka Orlan, poddając się kolejnym operacjom plastycznym, pra­
gnie doprowadzić do, wydawać by się mogło, niemożliwego
- zmiany własnej tożsamości poprzez modyfikację ciała. Poza

Wlsà*=M

tym Czaja zaprasza czytelnika do rozważań nad dwuznacz­
nym fenomenem współczesnej obecności kiczowatych wize­
runków Aniołów Stróżów czy też reklamowych wyobrażeń raju.
Na koniec opisuje węża zjadającego swój ogon, czyli nieunik­
nioną powtarzalność historii i relacjonuje próbę reanimacji
brzmienia muzyki starożytnych Greków.
W części trzeciej, „Wyrazić niewyrażalne", odnajdujemy roz­
ważania na temat symboliki krzeseł w wyobraźni współczesnych
artystów, prezentację literackich tęsknot do Wenecji jako substy­
tutu obcowania ze sferą mistyczną, refleksje o sakralnym nie­
malże związku muzyki i języka w ujęciu steinerowskim oraz zilu­
strowany zdjęciami esej na temat meandrów ludzkiej pamięci.
Na koniec „Zamiast zakończenia" czytelnik znajduje esej
poświęcony fenomenowi pewnego południowo-włoskiego tań­
ca - taranteli; istotą tego tekstu jest to, że jest to opowieść
0 prywatnej fascynacji autora, czyli subiektywność przede
wszystkim. Gdyż według Czai tylko to jest ważne, co nas oso­
biście wzrusza, dotyka, boli, cieszy.
Rozrzut zainteresowań autora jak widać jest ogromny. Ese­
je dotykają tematów nie mających ze sobą na pierwszy rzut
oka żadnego logicznego związku. Jednakże są to zawsze me­
tafory utajonych treści wpływających na kształt istnienia w kul­
turze. Dla autora ważny jest bowiem nie przedmiot, ale sposób
ujęcia, który w wydaniu Czai przyjmuje kształt subiektywnej
1 niemalże literackiej interpretacji. Sam tytuł wskazuje zresztą,
że autora interesuje zaledwie „fragment", odłamek rzeczywi­
stości, szczegół, bowiem w nim można dojrzeć istotę rzeczy.
Odrzuca podejście holistyczne i całościowe i z różnorodności
świata wybiera takie wyobrażenia, których widzialna powierzch­
nia pozwala uważnemu obserwatorowi dostrzec delikatny za­
rys niewidzialnego. Czaja zatem próbuje uchwycić te produkty
ludzkiej wyobraźni, które są widoczne poprzez uczucia, jakie
wywołują w ludzkiej duszy. Liczba zdań pytających sugeruje,
że książka jest raczej zbiorem pytań niż gotowych odpowiedzi,
obszarem poszukiwań niż kompendium wiedzy, a przede
wszystkim zaproszeniem czytelnika do dziwienia się życiu.
Warto jeszcze wspomnieć o istotnym elemencie silnie
wpływającym na odbiór książki, a mianowicie o języku, któ­
rym Czaja konstruuje swoje opowieści, bo przecież podtytuł
książki to „Narracje antropologiczne". I skoro nic, zdaniem
autora, tak jak opowieść nie zbliża się do życia w jego auten­
tycznym kształcie, antropologia to przede wszystkim sztuka
opowieści. Czaja lekko snuje swoje historie, sprawnie operu­
jąc bogatym i plastycznym językiem ubarwionym licznymi
parafrazami, drobnymi żartami, lekką ironią. Żartobliwy i jed­
nocześnie wyszukany styl opiera się głównie na długich, sma­
kowitych proustowskich zdaniach, których spokojny rytm
zwłaszcza na końcu esejów pobudzająco zaburzają krótkie a
treściwe równoważniki i pytania, które zmuszają nas do głęb­
szej refleksji na temat otaczającego nas świata.
Dariusz CZAJA, Sygnatura i fragment. Narracje
Wydawnictwo UJ, Kraków 2004.

PISMO ANTROPOLOGICZNE

antropologiczne,

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10742" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10720">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/79a097f5a4c5e7540c541b8dc1623bf3.pdf</src>
        <authentication>94b5897e170bdd3fd515e0833dfc84d9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128042">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5705</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128043">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128044">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128045">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5304</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128046">
                <text>Barbarzyńca</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128047">
                <text>Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128048">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="128049">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128050">
                <text>Wróblewski, Filip</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128051">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128052">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128053">
                <text>recenzje

140

Wakacje z kominem

Sztutowo I Stutthof to zbiór interesujących reportaży przygotowanych przez
studentów etnologii, polonistyki oraz politologii Uniwersytetu im. Adama
Mickiewicza w Poznaniu. Teksty, które składają się na niepozorną książeczkę,
mają ogromną silę przekazu, bowiem pomysłodawcy projektu - pracownicy
naukowi tegoż uniwersytetu - zdecydowali się świadomie zrezygnować z rosz­
czeń formy naukowej, będącej częstokroć barierą dla przeciętnego czytelnika.
Zabieg ten opłacił się z nawiązką. Dzięki temu książka nie tylko zyskała na
przystępności, lecz także za sprawą zmiany dyskursu nabrała miąższości i wy­
razistości rozpisywanej na liczne, często wykluczające się glosy, opowiadające
Natalia Bloch, A n n a Weronika
0 skomplikowanej relacji między ludnością wioski położonej u nasady Mie­
Brzezińska (red.)
rzei Wiślanej, burzliwą historią tego miejsca, a życiem codziennym w cieniu
Błażej Warkocki, M a ł g o r z a t a
obozowych kominów.
W o s i ń s k a (współpraca)
Warto wspomnieć, że ani dobór tematu, ani wybór miejsca nie jest dziełem
Sztutowo I Stutthof. Gdzieś
przypadku, ile raczej publikacja stanowi dowód wyjątkowej stanowczości
pomiędzy plażą a obozem
Wydawnictwo Naukowe
1 konsekwencji antropologów, szczególnie Anny Weroniki Brzezińskiej. Bo­
SCHOLAR, Warszawa 2013
wiem to właśnie ona stworzyła zespól badawczy w zależności od potrzeby
i badanego zagadnienia składający się z etnologów, architektów, architektów
krajobrazu, konserwatorów, czy archeologów, co było warunkiem przeprowadzenia regularnych i wyczerpujących
badań monograficznych Żuław i Kociewia - ziem, z którymi Brzezińska jest rodzinnie związana. Nie będzie
zatem tajemnicą, i Brzezińska takiej tajemnicy nie czyni, wskazując w licznych opracowaniach poświęconych
temu regionowi, że jest to obszar jej najbliższy, heimat, ojczyzna z wyboru.
Już to znamionuje szczególną znajomość opisywanej części Polski, a tym bardziej świadomość złożoności wystę­
pujących tam zjawisk społecznych i kulturowych, z którymi zapoznawano się podczas rokrocznych penetracji
terenowych prowadzonych od 2008 roku. Ich celem była diagnoza stanu kultury regionalnej, ujmowanej szeroko
i wieloaspektowo, tak pod względem demograficznym, historycznym, czy gospodarczym, jak z uwzględnieniem
aspektów krajobrazu kulturowego, wielokulturowości, zmienności życia społecznego, przekształceń obyczajowo­
ści, czy wreszcie historii oralnej związanej z migracjami ludności wymuszonymi ostatnią wojną czy burzliwym
okresem powojennym. Warto także podkreślić uczestnictwo w projekcie Małgorzaty Wosińskiej, zawodowo zaj­
mującej się tematyką w o j e n n ą - traumy i ludobójstwa. Wolno mniemać, iż właśnie ono zaważyło na ostatecznym
charakterze i przebiegu przedsięwzięcia realizowanego we współpracy z Muzeum Stutthof w Sztutowie. Wspólne
wysiłki mające na celu reorganizację polityki wystawienniczej zostały docenione przez środowisko muzealnicze,
czego wyrazem było przyznanie przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nagrody Sybilla w konkursie
na Wydarzenie Muzealne Roku 2012. Zespół poznańskich antropologów, w oparciu o przeprowadzone badania
terenowe, walnie przyczynił się do sformułowania zwycięskiego programu wystawienniczego.
To właśnie burzliwe i tragiczne dzieje regionu zostały niejako podkreślone założeniem, funkcjonowaniem, a póź­
niej obecnością obozu koncentracyjnego KL Stutthof już pod postacią muzeum upamiętniającego poległych
i ofiary. Właśnie tę złożoną zależność między pamięcią, tożsamością, martyrologią a prawem do normalnego
życia obrali za przedmiot refleksji pomysłodawcy tomu. W dwóch obliczach jednego - jak mogłoby się wydawać
- miejsca odnajdują redaktorzy soczewkę ogniskującą bolączki przecinających się torów zakrzepłej przeszłości
i wartkiego nurtu teraźniejszości. Paradoks tego kurortu letniego polega na tym, iż codzienności opartej na
rozrywce czy wypoczynku towarzyszy niechętnie przyjmowana obecność krematoryjnych kominów.
Na Sztutowo I Stutthof, podobnie jak na opisywaną rzeczywistość, składa się wiele rozmaitych tematów, za nimi

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�recenzje

141

zaś szereg często nieoczywistych punktów widzenia pociągających za sobą różne historie życiowe. Czasem lekkie,
czasem na pierwszy rzut oka całkiem błahe i banalne, częściej jednak przepojone smutkiem, czy swoistą nostalgią
za światem „sprzed" - sprzed wojny, obozu, wypędzenia, przesiedleń, komunizmu, chaosu doby transformacji,
czy współczesności opowiadającej się za amnezją tego, co się działo na tym obszarze. W polowie jest to zasługa
rzeczywistości jako takiej; w połowie to sprawka siedemnastu rozmaitych wrażliwości, osobowości i temperamen­
tów zachłannie chwytających się życia i świata. Na książkę składa się bowiem szesnaście reportaży poprzedzonych
popularnonaukowym wstępem. Ten naddatek stanowi wartość dodaną wynikaj ącą ze spojrzenia z zewnątrz - nie
z opisywanego świata. Właśnie czujne i przewrotne antropologiczne spojrzenie pozwoliło wydobyć senne ob­
razki nadmorskiej wioski z marazmu tego, co zostaje po sezonie, gdzie pozornie nic się nie dzieje i wydarzyć nie
może. Pomocna w tym była również odrobina antropologicznej ironii, o którą zabiegał niedawno zmarły Czesław
Robotycki, przestrzegając jednocześnie przed łatwą drogą wiodącą ku banałowi. Dystans ten widać nie tylko
w dalekim od łatwowierności podejściu do podejmowanej tematyki, lecz również w jakże żartobliwym a przy
tym niezbędnym traktowaniu siebie z przymrużeniem oka, o czym świadczą nie tylko arcykomiczne biogramy
autorów wiodących prym w sztafecie między „balem pierwszoklasistów" a brakiem czasu wolnego. Najdobitniej
widać to w zamykającym tom, metarefleksyjnym i autoironicznym tekście Małgorzaty Wosińskiej, od którego
warto zacząć lekturę, gdyż w nienachalny sposób, przeglądowo pokazuje on, o czym właściwie traktuje książka.
W trakcie czytania odbiorca raz po raz przekonuje się, że i na peryferiach, poza główną sceną życia publiczne­
go może się dziać bardzo wiele i nie jest to bynajmniej blade odbicie wielkiej polityki, lecz świat równoległy,
równoważny co do znaczenia, jeśli nie ciekawszy. Zamknięto w nim wiedzę o tym, czym jest Polska, czym się
stała, jaką chciała być, kto ją tworzy. Jeśli pozwolić sobie na wolne skojarzenia, to z jakiegoś powodu nasuwa
się zbiór etiud filmowych Solidarność, Solidarność z 2005 roku, próbujący dopomnieć się o rzeczywistość prze­
słoniętą mitem wielkiej narracji. Dla mieszkańców Sztutowa takim mitem jest właśnie obóz ze swą przemożną,
milczącą i niezatartą obecnością. Wbrew ich woli organizuje im życie.
Najpożyteczniejszą rzeczą, jaką może zrobić czytelnik, to zdać się na los i przystąpić do lektury, wybierając na
chybił trafił któryś z reportaży. Po pierwszym będą następne. Materiał zaprezentowany w książce ma bowiem
nieliniowy charakter, to jakby wiele punktów widzenia starających się naświetlić niepoddający się łatwym
klasyfikacjom obraz miejsca i sytuacji. Jest w tym coś z wrażliwości i zagadkowości Georgesa Pereca, bowiem
z kolejnych rozdziałów czytelnik dowiaduje się, co stanowi o specyfice tej przestrzeni. Są to dawno temu zbu­
rzone dwory, domy i gospodarstwa, po których ślady zostały w pamięci żyjących mieszkańców Sztutowa, czy
bolesne historie tęsknoty tych, którzy po wojnie zmuszeni zostali opuścić swoje „małe ojczyzny". To także pole
przecinania się praktyk mniej lub bardziej codziennych - zwiedzania muzeum, wypoczynku i chodzenia na
plażę, zamieszkiwania zabytkowych domów, sprzątania pieców krematoryjnych czy nielegalnego poszukiwania
„skarbów", to jest pozostałości wojennych.
Znaczna część zawartych w publikacji reportaży prezentuje wysoki poziom warsztatu pisarskiego oraz świado­
mości antropologicznej, przez co z powodzeniem można by je zestawiać z książkami Anny Bikont o Jedwabnem,
Renaty Radlowskiej o mieszkańcach Nowej Huty, Adama Leszczyńskiego opisującego współczesną Afrykę, czy
z pracą Mateusza Marczewskiego opowiadającą złożoności wykluczenia Aborygenów. Jak to w pracy zbiorowej,
kilka tekstów nie osiąga tego poziomu, wydają się one niedopracowane koncepcyjnie lub narracyjnie. Drobiazg
ten nie przesłania jednak zasadniczego tematu książki ani nie odbiera przyjemności płynącej z lektury.
Za to zawód sprawia tekst otwierający tom. Umiejętności warsztatowych i dziennikarskiego obycia nie sposób
odmówić Natalii Bloch, jednakże odmienna gatunkowo forma wstępu sytuującego się bliżej formy (popular­
nonaukowej, wydaje się nie korespondować z całością książki. Dzieje się tak za przyczyną wskazanego braku
harmonii gatunkowej, lecz co ważniejsze, w przeciwieństwie do szesnastu reportaży tekst ten pozostaje suchą
relacją teoretyczną. Jego autorka odmawia czytelnikom prawa zapoznania się z jej perspektywą oglądu rodzi­
mej rzeczywistości, oferując w zamian za to wyimki z własnego doświadczenia zaczerpniętego na innych kon­
tynentach. Szkoda, bo wzmiankowane Indie to jednak nie Polska, której badaniem zajmowała się także Bloch
w ramach opisanego wcześniej projektu. Niewątpliwym pożytkiem płynącym z lektury tak przygotowanego
wstępu jest systematyczna rekapitulacja tych strategii narracyjnych, jakich etnolog powinien unikać podczas

l (19) P019

BARBARZYŃCA

�recenzje

142

przygotowywania własnych tekstów i opracowań. I choć jest to nadzwyczaj przydatny zestaw przestróg, który
powinien wejść do podręcznego przybornika zarówno dziennikarzy i antropologów, to jednak wskazana praca
- ujmowana jako całość - pozostaje przełamana, w jakiś sposób niedomknięta. Co gorsza, tego wrażenia nie
sposób nijak ułagodzić.
Niewątpliwą zasługą pomysłodawców książki jest popularyzacja tematyki lokalnej, będąca przy tym próbą wy­
korzystania narzędzi krytycznych i konceptualizacyjnych oferowanych przez antropologię. To wreszcie udana
próba popularyzacji tej dyscypliny naukowej. W moim przekonaniu Sztutowo I Stutthof stanowi interesujący
i wart uwagi przykład realizacji postulatów antropologii zaangażowanej bez konieczności deklarowania i opo­
wiadania się za tą orientacją. Nie jest to być może praca konkluzywna, lecz nie takie też były zamierzenia jej po­
mysłodawców. Jak się wydaje, zależało im bardziej na dowodnym przedstawieniu wieloplaszczyznowości Żuław,
jak również przedstawieniu powikłanych losów zamieszkujących je ludzi, czy przyjezdnych. Równie ciekawego
przykładu otwarcia na szerokie grono czytelników nie znajduję w publikacjach antropologicznych ostatnich lat.
Filip

BARBARZYŃCA

Wróblewski

l (19) P019

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10738" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10716">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/25d6367567f7f60db38c014d05ed85f4.pdf</src>
        <authentication>a28846231e788a8b35087f00f1e4fb83</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127989">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5703</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127990">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127991">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127992">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5302</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127993">
                <text>Tropem Malinowskiego / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127994">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr (1)19, s.138</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127995">
                <text>Wróblewski, Filip</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127996">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127997">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127998">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127999">
                <text>�patronaty

138

Tropem Malinowskiego. Wystawa w łódzkim ms

1

Sto lat temu rozpoczęła się słynna podróż Bronisława Malinowskiego i Stanisława Ignacego Witkiewicza, która do­
prowadziła do zmiany oblicza antropologii jako dyscypliny naukowej. Podróżnicy dotarli do Australii a stamtąd na
Wyspy Trobriandzkie. W trakcie ekspedycji poróżnili się. Witkiewicz zerwał kontakty z Malinowskim, przerwał wy­
prawę i zawrócił. Malinowski opuszczony przez przyjaciela pozostał na miejscu by kontynuować rozpoczęte badania.
Myśl przewodnią wystawy „Malinowski/Witkiewicz" przygotowanej przez Muzeum Sztuki w Łodzi przedstawia jej
kurator- Paweł Polit:
Do tej wyprawy „w tropiki" nawiązał brytyjski artysta Jeremy Millar. Projekt „M/W" odwołuje
się do istotnych wydarzeń z przeszłości, niespełnionych
obietnic i nieprzewidzianych konsekwen­
cji. Millar zadaje pytanie co by było gdyby Witkacy nie przerwał wyprawy i kontynuował bada­
nia wspólnie z Malinowskim?
Jeremy Millar jest brytyjskim artystą i krytykiem sztuki. Swoje prace poświęca refleksji i badaniu w jaki sposób
zdarzenia z przeszłości oraz ich reprezentacje korespondują z naszym przeżywaniem i rozumieniem teraźniejszości.
Wykłada w ramach programu Critical Writing in Art and Design w londyńskim Royal College of Art. Wystawiał
wielokrotnie w Wielkiej Brytanii i zagranicą.

Filip
Jeremy

Wróblewski

Millar

M/W
Muzeum Sztuki w Łodzi,
30.05.-24.08.2014
kurator: Paweł Polit
www.msl.org.pl

FOT. JEREMY MILLAR, MATERIAŁY PRASOWE MUZEUM SZTUKI W ŁODZI

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10697" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10675">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/92d101c5a19a01b5ab2c2a0e120c01c7.pdf</src>
        <authentication>a7cbe5e295660432245be6d1ecc31b8f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127465">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5542</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127466">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127467">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127468">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5153</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127469">
                <text>Wstępniak/ Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127470">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127471">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127472">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127473">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127474">
                <text>2

Sprawa barbarzyńcy. Reaktyw
Po dwóch latach „Barbarzyńca" pojawia się znowu.
Nie po raz pierwszy przejawia swoje zamiłowanie do
ukrywania się. W historii zatoczył j u ż koło. W starożyt­
nej Grecji należał do sfery niezrozumiałej i nieprzejrzy­
stej, posługiwał się bełkotliwą mową i miał dziwaczne
zwyczaje. Nastał jednak wiek dziewiętnasty, panowie
w korkowych kapeluszach z notesami w dłoni pojawili
się w dżungli i pojmali barbarzyńcę, skatalogowali go,
odsłonili, obnażyli i opisali, a niejaki Lewis Morgan przy­
dzielił mu środkowy spośród trzech szczebli na swojej
trzystopniowej drabinie rozwoju cywilizacji. Trzeba było
lat, by barbarzyńca znów zaczął zaskakiwać, by to, co
oswojone, stało się obce. Takjakzaskakuje futurystyczna
czcionka w tytule czasopisma, surrealizm jął przetwa­
rzać naszą wygodną i oswojoną rzeczywistość: tworzyć
nieoczekiwane zestawienia, dziwić się na nowo j u ż raz
poznanemu światu, zrównywać sztukę z nauką. Dzicy
wtargnęli w nasz świat.
W każdym razie barbarzyńca się odnowił, poniósł też
wszystkie koszty z tym związane. Jego szczegółowo opi­
sane przez Morgana cechy przestały być aktualne, prze­
stał być przejrzysty. Dlatego badacze porzucili klarow­
ne, optymistyczne teorie, jak ewolucjonizm, w którym
wszystko idzie ku lepszemu i kończy się happy endem,
a zwrócili się ku dziedzinom mniej zrozumiałym — fizyce
kwantowej i teorii nieokreśloności. Nowy barbarzyńca
nie zamieszkuje j u ż odległego terytorium, ale na pozór
znaną rzeczywistość, czai się w trzewiach miasta, ale
także w nas, o czym przekonuje psychoanaliza. Dlatego
nie ograniczamy się tylko do jednej metody. Może go
odnaleźć antropologia, ale też historia, a może fotografia
i reportaż. Takjakzwiedza się wunderkamerę czy gabinet
osobliwości, my próbujemy zdobywać wiedzę o barba­
rzyńcy, gromadzimy rozmaite wątki. Dlatego interesuje
nas film i architektura, chcemy dotrzeć do mitu Europy,
ale Polakami grającymi do kotleta też nie pogardzimy.
Zapraszamy do lektury nowego, jedenastego numeru
reaktywowanego „Barbarzyńcy".

5
•M

Redakcja

$
&lt;

•

i—•

o
LL

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10696" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10674">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6fcd2d121f21d73d8dedc41af414bc62.pdf</src>
        <authentication>f0bea104d572c515094686570b91999e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127455">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5541</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127456">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127457">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127458">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5152</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127459">
                <text>Spis treści/ Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127460">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127461">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127462">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127463">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127464">
                <text>Spis treści
Rafaf Krasoń

3

Polscy m u z y c y w Finlandii

Jakub Steblik

11

Sztuka służebna

Sabina Nędza

18

Akcja „Wisła"

Przemysław Owczarek

30

Mąka w kościele, grzyby w powietrzu

i ciuchy z drugiej ręki

Dominik Tyralski

45

Współczesny aspekt mitu: Braveheart

Małgorzata Czapiga

54

Światy znikąd

Paweł Rojek

61

O b e c n o ś ć Europy

Mirosław Chlebosz

68

C.G. J u n g

Recenzje
Marcin Taboła

76

Przemysław Owczarek

Karol Wojtyła - Jan Paweł II
Dariusz Żukowski

78

Olga Tokarczuk Bieguni

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10695" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10673">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/52c22bbe514b4d498f7df1cb5a1b42da.pdf</src>
        <authentication>0d87cf363f7253860140432027bbc800</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127444">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5544</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127445">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127446">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127447">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5155</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127448">
                <text>Sztuka służebna / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127449">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; 11-17</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127450">
                <text>Steblik, Jakub</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127451">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127452">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127453">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127454">
                <text>J a k u b
S t e b I i k

I

S

t

u

d

e

n

t

111 r

o

k

u

etnologii na UJ oraz V roku studiów europejskich na Uniwersytecie

I

E k o n o m i c z n y m w Krakowie. Interesuje go kulturowy w y m i a r architektur/, źródta

I

i przejawy wtadzy oraz procesy kształtowania kapitalizmu jako formy produkcji

|

i związane z nimi kwestie racjonalności.

Sztuka służebna
czyli o t y m , j a k a r c h i t e k t u r a p o m a g a ł a i d e o l o g i i f a s z y s t o w s k i e j
k r e o w a ć „słuszny" o b r a z świata

„Przypomnij sobie, że dobra architektura wywiera takie wrażenie,
jakby wyrażała myśl. Chciałoby się odpowiedzieć jej gestem"
1

Ludwik Wittgenstein

G

hcę zaprezentować narodowy socjalizm
perspektywy oddziaływania na masy
ideologii, która znajdowała ucieleśnienie
w architekturze. Totalitaryzm „[...] przeprowa­
dza w kraju eksperyment polegający na ciągłym
przekształcaniu rzeczywistości w fikcję [...]" ,
tworzy, a następnie propaguje jedyny, niepodlegający kontestacji i negocjacji, jednoznaczny
obraz świata. Osamotnione jednostki zlewają się
chłonącą treści propagandowe zawarte
bezpośrednio w sloganach, p r z e m ó w i e n i a c h
oraz w przedmiotach materialnych. Architektu­
ra przez swą permanentną obecność niemoż­
ność dialogu i modyfikacji
nieustające lici""
rzucanie przesłania (przez formę zaopatrzoną
symbole czy przez Scinicj w sobie wielkość)
2

W

L. Wittgenstein, Uwagi różne, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000, s. 43.
1

m i ) nm mminn

stawała się obszarem, którego perswazyjnego
wykorzystania władza nie mogła pominąć. Pod
zawężonym pojęciem architektury rozumiem
urbanistykę oraz budynki miejskie tworzone dla
władzy i w myśl jej ideologii. Przedmiotem ni­
niejszych rozważań jest architektura rozumiana
jako sztuka kształtująca przestrzeń, która z kolei
formuje nową jednostkę i nowe społeczeństwo.
Traktuję równoprawnie architekturę istnieją­
cą kiedyś faktycznie, a teraz jedynie obecną na
fotografiach i planach, jak i tę, która pozostała
w sferze projektów. Wynika to z tego, że bu­
dynki które nigdy nie powstały były logiczna
kontynuacją myśli nazistowskiej; to że nie po­
wstały było spowodowane jedynie przyczynami
ekonomicznymi i czasowymi Uwzględnienie
H . Arendt, Korzenie totalitaryzmu, t. 1, Niezależna
Oficyna Wydawnicza, Warszawa 1989, s. 304.

2

�12

Jakub Steblik

projektów jest w a r u n k i e m koniecznym zrozu­

- J.S.] f u n k c j i " . Jawi się to jako negatyw estety­
5

m i e n i a architektury nazistowskiej, p o n i e w a ż

k i kaniowskiej, odróżniającej

to w n i c h bez ograniczeń i bez skrępowania
możliwościami technicznymi i ekonomicznymi

- gwarant estetycznej kontemplacji, od interesu
zmysłów określającego przyjemności i od interesu

mogła zrealizować się myśl nazistowska będąca
jej fundamentem.

rozumu określającego dobro.

bezinteresowność

Bezinteresowność jest w r o g i e m totalitary­

Architektura była pośrednikiem ideologicz­

z m u , który próbuje z a p a n o w a ć n a d czasem

n y m , potwierdzającym i sankcjonującym ab­

i przestrzenią jednostek. Masy, w myśl ideolo­
g i i totalitarnej, p o w i n n y kroczyć tą samą drogą

solutną i niepodważalną dominację partii na­
zistowskiej i jej niepodzielną władzę. Była też
świadectwem autorytetu i potęgi tej władzy. Nie­
mniej jednak „narodowy socjalizm nie stworzył
jakiejś jednolitej teorii sztuki. Był to konglomerat
poglądów [...] z położeniem szczególnego naci­
sku na gust i upodobania drobnomieszczańskie"
(i chłopskie, jak dodaje Piotr Krakowski w i n n y m
miejscu). Grupy te, mówiąc językiem Pierre'a
Bourdieu, charakteryzują się „gustem ludowym",
3

ich estetyka opiera się na afirmacji ciągłości
między sztuką a życiem — co oznćxczćx podporzadkowanie formy funkcji - albo jeśli kto w o l i
na odmowie odmowy lezacei u podstaw estetyki
uczonej" Sztuka więc a tym samym architek
4

tura staje się również wyrazicielka politycznej
ideolopi Dostosowuie sie do gustów i unodo
bań ludowych staie sie bardziei zrozumiała co

zwrócone k u jednemu, odległemu i wymaga­
jącemu ogromnego wysiłku celowi. Z w o l n i e ­
nie czy zatrzymanie się w marszu jest niedo­
puszczalne. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo,
że inne jednostki uczynią to samo, co jest j u ż
zagrożeniem dla prawidłowego funkcjonowania
systemu. Bezproduktywność, autoteliczność to
przestępstwo, a kontemplacja to zagrożenie dla
jednomyślności. Wiąże się z t y m również zakaz
spontaniczności jak zauważyła H a n n a h Arendt
a t y m samym nakaz podporządkowania sie r e '
gulom przepisom zasadom Przeiawia sie to
zarówno w kodeksach i ówczesnej etyce, j a k
i w regularności i h a r m o n i i estetycznej planów
urbanistycznych. Urbanistyka odgrywała w i e l ­
ka role w programach społecznych i politvcz
nvch n a z i s t ó w " * Miasta m i a ł v sie stać czytelne"

zachęca do uczestniczenia w nie, i w niesion'vm

nrzeirzvste l o a i r z n e i

nrzez nia nroaramie światonodadowvm Z a r m e

L k n w L t r s n f f n r m ^ m i . l t n . n m e r i e natnln

r ż e n i e m i nnnlcti, widzenia w ł a d c a zarazem

gicznycn zwyrodnień przeszłości stworzenie 00

•

•

l

p n

P

.

,„

o

H

hin™A

lie

,iP h r . k

KonseKwencją ^aia oamorcow; staje się oraK
Konieczności jej Kontemplacji i retieKsji. rostota przeKazu nie wymaga poświęcenia energii
i czasu na zrozumienie architeKtury, Który to
czas powinien byc przeznaczony na budowanie
potęgi państwa. Medytacja nad sztuKą z punKtu
widzenia retoryki władzy, byłaby zbędną stratą
czasu. „ U w a ludowa estetyka podporządkowuje
lormę i samą egzystencję obrazu [czyli sztuki

P. Krakowski, Sztuka Trzeciej Rzeszy, Międzynarodowe
Centrum Kultury, Kraków 1994, s. 23.
P. Bourdieu, Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądze­

3

4

fimkrionalne

C e l e m hvła

podstaw nowego ładu. idea - c e n t r u m stanowiła
podstawową zasadę przebudowy, w o k o l niego
miała byc zorganizowana przestrzeń. Mieściły się
tam glowne budynki partu 1 siedziby ministerstw.
Stamtąd rozchodziły się dwie szerokie arterie
komunikacyjne, przy których znajdowały się
budynki mniej ważne, oza miasto eksmitowano
l u d z i zbędnych produkcyjnie oraz tych, którzy
zagrażają p o r z ą d k o w i społeczno-pohtyczne-

nia, Scholar, Warszawa 2005, s. 45.
Ibid., s. 56.
P. Krakowski, op.cit., s. 66.
5

6

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D 6

�Sztuka służebna

13

mu . Regularność i szczegółowe zaplanowanie
miały zagwarantować nieskazitelność przestrze­
ni, pozbawić ją niespodzianek i zagadkowych
zakamarków, a to „jest dla rozwoju odpowie­
dzialności [...] ziemią jałową, jeżeli nie zatrutą.
Odpowiedzialność nie zakiełkuje w przestrzeni
bez niespodzianek. Osoby moralnie dojrzałe
rodzą się tam, gdzie króluje różnorodność" .
Konsekwencją jednolitości architektury miał być
konformizm obywateli, pozornie równych i niezróżnicowanych, tworzących jedną całość. Plan
miał sprawować władzę nad decyzjami ludzi.
Raz ustalony stawał się nieodwołalny i ostatecz­
ny. Tym, którzy mu się podporządkowali, obie­
cywał szczęście w doskonale zorganizowanej
przestrzeni, ale też poczucie bezpieczeństwa
w „dobrze urządzonym" państwie. Niezadowo­
lonych wyrzucało się poza jego obszar. Hitler
narzekał na chaotyczność biegu ulic, mieszanie
się stylów architektonicznych. To nieskoordyno­
wanie trzeba było zmienić, by funkcja zdomino­
wała przestrzeń. Konsekwencją zamierzeń urba­
nistycznych oraz samej ideologii miała się stać
„śmierć ulicy [...] jako pola walki sprzecznych
sposobów jej użytkowania, domeny przypadku
i wieloznaczności" . Bezdomni i włóczędzy byli
przeszkodami dla tej nieskazitelności, zatorami
w idealnie funkcjonującej komunikacji i poten­
cjalnymi kontestatorami rzeczywistości. Całości
przebudowy towarzyszyła niespotykana giganto­
mania. Dotyczyło to planów architektonicznych
(arterie komunikacyjne w Berlinie miały liczyć
38,5 km oraz 50 km), jak i samych budynków
(hala zebrań w Berlinie miała pomieścić 180
tysięcy osób). Hitler mawiał, że „kto wejdzie

do Kancelarii Rzeszy, musi odnieść wrażenie,
że znalazł się przed panem świata [...]" . Wiel­
kość powstających budowli zapowiadała ambicje
ekspansjonistyczne. Budowanie ponad miarę,
ponad rozsądne możliwości było jednocześ­
nie kreowaniem tożsamości narodowej nowych
Niemiec. Znajdowało to odbicie w masywności
konstrukcji, która - poza budzeniem respektu
- w czasie wojny miała pełnić funkcję schro­
nów. Trwałość miała właściwie być wieczna,
wyobrażano sobie bowiem, że ruiny przetrwają
setki, tysiące lat i - jak to miało miejsce w przy­
padku starożytnego Rzymu czy Grecji - staną
się pomnikami, niezaprzeczalnym dowodem
wielkości cywilizacji. Niemożliwe byłoby doce­
nienie wielkości i monumentalności, gdyby nie
istniało odniesienie, porównanie. Retoryczna
organizacja przestrzeni wymaga wzmacniania
perswazyjności każdego detalu architektonicz­
nego. Dlatego budynki, a w szczególności po­
mniki, umieszczano w pustej przestrzeni, by
widz został wystawiony całkowicie na ich od­
działywanie bez możliwości skrycia się w cieniu
innego obiektu, by był bezradny i zdany na ich
łaskę. Spokój i pewność mógł odnaleźć jedynie
w tłumie. Zastosowanie wielkich przestrzeni
sprowadzało się do zapełniania ich t ł u m e m
uczestniczącym w defdadach, przemówieniach
lub świętach narodowych.
Odwołując się do opinii Michela Foucaulta,
można powiedzieć, że głównym celem archi­
tektury było usprawnienie kontrolowania jed­
nostek. Funkcjonowanie jednostek w obrębie
architektury (tam, gdzie jest ona widziana) jest
jednoznaczne ze stanem ciągłego nadzoru i kon-

Taki schemat przyjęto w dwóch największych miastach:
Berlinie i Monachium. W Norymberdze miała być jedna
trasa komunikacyjna. Pozostałe miasta (około 40) były
planowane z mniejszym rozmachem, dlatego nie zostały
uwzględnione w niniejszej pracy.
Z. Bauman, Globalizacja, PIW, Warszawa 2000, s. 57.
Różnorodność jest rozumiana tutaj jako przeciwieństwo

schematyczności i przewidywalności. Objawia się ona
w zagadkowości przestrzeni, jej nieoczywistości. Regular­
ność jest z kolei takim planowaniem, które ma zapewnić
oczywistość, przewidywalność i brak niespodzianek
w przestrzeni.
Ibid., s. 53.
P. Krakowski, op.cit., s. 61.

7

8

9

7

8

mi)

im

BARBARZYŃCA

10

9

10

�14

Jakub Steblik

troli. Znajdowanie się poza zasięgiem architek­
tury daje iluzoryczne poczucie braku dozoru,
złudne, gdyż on ciągle istnieje. Można zdawać
sobie z niego sprawę lub może on pozostawać
w sferze nieświadomości. Gigantyczna kuba­
tura budynków, częste posługiwanie się otwar­
tymi przestrzeniami wewnętrznymi utrudniały
ukrycie się i znalezienie miejsca, skąd nie jest się
widocznym. Okna, głęboko tkwiące w ścianach,
mogły sprawiać wrażenie permanentnie obser­
wujących oczu, które wiedzą wszystko i widzą,
co j est w ich zasięgu. Władza potwierdzała swoj ą
prawomocność przez swoją wizualną obecność
i sugestie równie intensywnei opieki" nad oby¬
watelami. Wrażenie bycia widzianym staje się
ciągłe co pozbawia prywatności i czym środo
wisko wrogim zmuszając jednostkę do szuka­
nia wsparcia w grupie „[...] działanie na ciała
odbywa sie w zgodzie z" prawami optyki i me
c h a n i k i r 1 bez odwoływania sie n r z v n a i m n i e i
-

w z a s a d z i e do n r z e m o c v siłv i crwałtn"

11

Można

s t w i e r d z i c i e w ł a d z a dó snrawneao e a z e k w o
w a n i a swoich n l a n ó w nie notrzehnie h e z n o ś r e d
niei d ł v f w J n e i "

wvJrr v
7

« J

a

_

materialna

mej siiyrizycznej , wystarczy sama materialna
opecnosc Która w y r a ż a grozpę zastosowania
bezpośredniego przymusu. ArcmteKtura, stwa­

rzając i podtrzymując w mieszkańcach trwa­
le i świadome przeświadczenie o widzialności
zapowiadającej inwigilację, sprawia, ze władza
staje się automatyczna i przynajmniej teore­
tycznie me wymaga czynnika ludzkiego. Miała
ona „spowodować, by nadzór byt nieprzerwanie
M. Foucault, Nadzorować i karać, Aletheia, Warszawa
1998, s. 174.
Wydaje się to paradoksalne, jednak wystarczy się odwo­
łać do książki Ericha Fromma Ucieczką od wolności i do
stwierdzenia autora, że ucieczka ta wynikała z poczucia
niepewności odosobnionej jednostki, które było spowo­
dowane zerwaniem więzi pierwotnych zapewniających
jednostce bezpieczeństwo. Stwierdzić można wtedy, że
podporządkowanie się wynikało nie z uległości, ale z po­
trzeby. Władza nie oddziaływała przymusem fizycznym
11

12

skuteczny, nawet jeżeli nie będzie ciągły w dzia­
łaniu, by doskonałość władzy czyniła zbędnym
jego stałe sprawowanie, by ten architektonicz­
ny aparat stał się mechanizmem do tworzenia
i podtrzymywania zależności od władzy" . Siła
architektury (w tym miejscu ulokowanej w naj­
większym i najdonioślejszym budynku publicz­
nym mieszczącym się w centrum miasta) tkwi
w potencjale i gotowości, ciągłym czuwaniu
i pozornym uśpieniu. Strażnik taki jest zawsze
nći rriiejscu rriu wyznaczonym niepodatny n&lt;ł
próby przekupstwa i wierny. Trwa tak długo jak
Władza która potwierdza a precyzyjniej- pro­
wadzi nadzór w jej imieniu.
13

Hitler negatywnie wypowiadał się o budow­
lach sakralnych; uważał, że narodowy socjalizm
powinien propagować kult rozumu i naukę narodowo-polityczną, a nie ocierać się o religijny
mistycyzm. Niemniej jednak tworzenie świąt
narodowych, wyposażanie ich w rytualny cha­
rakter oraz towarzyszące temu inscenizacje su­
gerowały, iż tworzy się nowa religia o świeckich
fundamentach metafizycznych, jednak równie
bogata w inscenizacje. Niszczyła swoją trady­
cyjną formę i powoływała do życia nową, niewy­
powiedzianą wprost, rytualno-inscenizacyjną.
Tłem jej części teatralnej, na którym budowano
całość inscenizacji, była architektura monumen¬
talna. Dla Goebbelsa hale zebrań miały się stać
kościołami przyszłości" . Całość konstrukcji
była dostosowana do pewnego wojskowego po
rządku i hierarchiczności. Ceremonie charak14

na tych, którzy „potrzebowali" się jej podporządkować.
M. Foucault, op.cit., s. 196. Foucault pisze w swojej
książce głównie o rytuałach kary, formach więzień i wię­
zieniu idealnym, czyli Panoptykonie - figurze architekto­
nicznej w kształcie pierścienia, w której mieszczą się cele.
W jej środku znajduje się wieża strażnicza. Patrząc na ten
model, można zobaczyć w nim idealne miasto nazistow­
skie o układzie osiowym wokół najważniejszego budynku
partii nazistowskiej.
P. Krakowski, op.cit., s. 89.
13

14

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D 6

�Sztuka służebna

15

teryzowały się ustalonym porządkiem, miały
wyznaczoną część dla pocztów sztandarowych,
zorganizowane drogi przemarszu, miejsca dla
orkiestr, flag i innych symboli mających spo­
tęgować emocje. Kulminacyjnym momentem
rytuału było pojawienie się wodza, któremu
towarzyszyło głośne powitanie i fanfary. Całość
wyrażała antydemokratyczną zasadę wodzadyktatora panującego nad ludem. Architektura
stanowiła
których odgrywany był spek­
takl. Samo przedstawienie miało na celu inte­
growanie, ujednolicanie i podporządkowywanie
sobie ludzi z jednoczesnym legitymizowaniem
władzy Pojawiają sie następujące podobieństwa
do konstrukcji kościoła- środkiem przechodziły
poczty sztandarowe cześć przednia była pod
wyzszona iak prezbiterium pośrodku - niczym
ołtarz - stało popiersie Fuhrera za nim na
podobieństwo krucyfiksu flaga ze swastyka
mównica nrzynominała a m b o n ę ' Architektura
p yp
c •
5

w takiei formie

\ 1 s ł u ż v ł a do orcranizacii tłu

mównodrzasnrorzvstośriii do irh uniform zarii

nad skolonizowaną i zdominowaną przestrzenią
w sposób ciągły, niezmienny i ostateczny.
„Architektura jako pomnik, pomnik jako
architektura" - to kolejny element konsekwen­
tnie wdrażanego planu. Starano się przekazać
pamięci potomnych idee i historyczne wyda­
rzenia; za pomocą symbolicznych form uzyskać
ponadestetyczne i polityczne o d d z i a ł y w a n i e .
Ponieważ ideą naczelną narodowego socjalizmu
była walka, głównym przedmiotem uhonorowa­
nia był żołnierz, wojownik i bohater oddający
swoje życie za wspólną sprawę. Czczono go
poprzez pomnik, unieśmiertelniając jego czyny
budując tym samym nową historię i tradycję.
Walczącego przekonywało to, że będzie się o nim
pamiętało, a jego pojedyncza- wydawać by się
mogło, że bez z n a c z e n i a - śmierć zostanie
pamiętana i uwieczniona w zbiorowości Nawet
wtedy iednostka miała pozostać częścią narodu
który będzie o mei pamiętał a tym samym będzie
żyła wiecznie" skłaniaiac Jednocześnie T l do
identyfikowania sie z bohaterami historycznymi
18

y

_

c

y

y

miała pomagać w inscenizowaniu wszelkiego'
masowych
^Odwo
rodzaju masowycn przedsięwzięć ...j . uowolując się ponownie do opinii t-oucauita można
powiedzieć ze takie przedstawienia Pyły tormą
egzaminu dla władzy, Która udowadniała swoją
potęgę i u z y s K i w a l a prawo do kolejnych przed­
stawień, bwicta narodowe stwarzały „ ...j okazje
do ostentacyjnej, chociaż wymiernej manifestacji
władzy były one zbytkownymi wyrazami potęgi,
przesadną i ustaloną zarazem »zatratą«, gdzie
władza odzyskiwała swoją energię. Mniej czy
bardziej, ale zawsze przypominały tryumf
władzy nad potencjalnymi! utajonymi wrogami
chcącymi ją zdetronizować. Przedstawienia były
starannie zaplanowanym i zorganizowanym
„marnotrawstwem . Architektura triumfowała

lub z ofiarami oraz do deklaracii wiary imnliku
jących składanie ofiary ze swego życia w atmo
sferze zhiorowei egzaltacii" Z

Porównanie pochodzi z książki P. Krakowskiego, s. 90.
Ibid., s. 92.
M. Foucault, op.cit., s. 183.

P. Krakowski, op.cit., s. 84.
J. Maisonneuve, Rytuały dawne i współczesne, Gdańskie
Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 1995, s. 57.

L

L

15

16

17

l j l l ) ł\U

BARBARZYŃCA

19

tei nersnektvwv
nnmniki fnnkrinnnw.lv iikn w . k i n i k n.d J , r v
pomniKirunKcjonowaiyjaKowsKazniKnadający
osamotnionym jednostkom kierunek działania,
w sposop gwarantujący im unieśmiertelnienie
i wieczną pamięć, której nie mogły juz zaznać
w grupach pierwotnych (rodzina, społeczność
lokalna;, ponieważ ich znaczenie oraz zdolność
do samoreprodukowania się zostały ograniczone
przez inwazyjne i totalne państwo narodowe,
lomniki, jak cała architektura, stwarzały aurę
ponadczasowosci, niewzruszalności i wieczno­
ści. Osiągano to przez sytuowanie ich na wzgó­
rzach, cyplach i w innych wyróżniających się
w przestrzeni miejscach. Informowały, ze nie ma
18

19

�Jakub Steblik

16
się wpływu na los i na historię, a tym samym „ [...]
przygotowywały masy - zgodnie z odpowiednim
rytuałem oddawania czci poległym - do ponie­
sienia ofiary życia za nazistowskie ideały" .
Z punktu widzenia podbitych krajów pomniki
reprezentowały potęgę nowych władców, stano­
wiły dowód anektowania i panowania nad obcą
przestrzenią.
Przechodząc od generalnej wizji miasta do
konkretnych form architektonicznych, schodzi­
my teraz na najniższy poziom, czyli styl i mate­
riał. Piotr Krakowski wyróżnia nurt półmodernistyczny, chłopsko-rękodzielniczy i neoklasyczny.
Wraz z umacnianiem swojej władzy naziści
eliminowali nurt półmodernistyczny, pozosta­
wiając monumentalno-klasyczny (przedmiot
niniejszej analizy) i rękodzielniczo-rodzinny.
Podstawowym materiałem budowlanym był
kamień, uważany za najbardziej trwały budulec,
który miał w postaci ruin świadczyć w przy­
szłości o potędze Rzeszy i oddziaływać na w i ­
dza . Kamień ciosany można również rozumieć
jako metaforę jednostki poddawanej obróbce,
ujednolicanej, powielanej i upodabnianej do
innych jednostek, które razem mają tworzyć
wielkie Niemcy. Kamień-jednostka stanowiłby
więc podstawę, substancję pierwszą, z której się
tworzy i na której się opiera budynek - państwo.
Architektura miała być wyrazem „[...] rdzenności, prostoty, trwałości, wielkości, potęgi, ucie­
leśnienia niezłomnej siły i zdatności bojowej
[...]" . Wymagało to więc nie tylko samej formy,
ale również materiału, dość godnego, by mógł
nieść takie właśnie przesłanie. Wrażenie solidno­
ści, trwałości i niezawodności potęgowane było
przez ręczne dopracowywanie ich powierzchni

i detali. Podkreślało to nieseryjność produkcji
i jej charakter rzemieślniczy, elitarność i arystokratyczność. Budynki tak tworzone odróżniały
się tym samym od jednorodnej pod względem
surowca architektury przemysłowo-inżynierskiej. Próbowano w ten sposób stworzyć iluzję
wspólnoty cechowej i substytut zanikających
więzi lokalnych. Ukrywano jednocześnie ma­
sowość produkcji, by nie kojarzyła się z kapita­
lizmem, tworząc złudzenie jej rzemieślniczego
pochodzenia. Sprawiało to tym samym wrażenie,
że takie budownictwo jest naturalne i doskonale
wkomponowane w system społeczny. Powielane
było przekonanie, że służy ono tym, na których
pracy się opiera i od których czerpie siłę i po­
twierdzenie prawomocności. Istotne jest w tym
miejscu przypomnienie o dystansie koniecznym
do ogarnięcia całości budowli i równocześnie do
skutecznego jej oddziaływania. Najprostszym
zabiegiem było wyizolowanie obszaru, w którym
dana budowla pozbawiona byłaby konkurencji
i miałaby monopol na szerzenie treści w niej
tkwiących. Wykorzystywano do tego place oraz
szerokie ulice, skierowane bezpośrednio na takie
budynki i otwierające się na daną budowlę. Po­
tęgowało to wrażenie dominacji i władzy takich
budowli, a podporządkowanie im całości po­
rządku urbanistycznego świadczyło jednoznacz­
nie o władzy i naczelnym znaczeniu w nich ucie­
leśnionych. Innym zabiegiem mającym na celu
stworzenie monumentalności było zastosowanie
specyficznego cokołu: obiegał całą konstrukcję,
a jego masywność sprawiała, że budynek zyski­
wał na wielkości. Można było to odczytywać
jako
silnych i niezniszczalnych podstaw

P. Krakowski, op.cit., s. 85.
Wznoszenie budynków z kamienia dotyczyło tylko
najbardziej reprezentacyjnych obiektów, w przypadku
innych często stosowano zabieg polegający na pokrywaniu
płytami kamiennymi konstrukcji żelbetowej, by stworzyć

iluzję. Nie stosowano natomiast kamienia przy konstruk­
cjach techniczno-drogowych, gdzie wykorzystywano
praktyczniej szy i tańszy beton.
Ibid., s. 65.

20

21

22

20

21

władzy, systemu politycznego i całej I I I Rzeszy.

22

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D 6

�17

Sztuka służebna

Silne fundamenty, tak jak silne korzenie, są nie­
zbędne, by potęga mogła zaistnieć i trwać nie­
wzruszona wobec zwrotów dziejowych. „Duże
powierzchnie ścian - oblicowane płytami ciosa­
nymi - miały w z m a g a ć zwartość architektury
i ów jakiś twierdzowy, obronny jej charakter" .
Masywność i spójność budynku miały symboli­
zować takie same cechy narodu niemieckiego.
Forma budynku była narodem w miniaturze.
Zwarta i jednorodna forma architektury miała
odzwierciedlać jednocześnie zgodność i jedność
narodu. Niezmienność i wieczność znajdowała
odbicie w „absolutyzacji statycznych systemów
ramowych i powierzchniowych co prowadziło
do wyciszenia wszelkiego dynamizmu, wszel­
kiego wrażenia ruchu" Ruch mógłby sugero
wać zmianę a tym samym możliwość utraty wła­
dzy do czego system w żaden sposób nie mógł
dopuścić Miał bowiem trwać przez wieczność
niezmienny i niewzruszony być ona rei em dla
23

24

y

y&gt; y

p

ludzi niczym fundament dla budynku Sugero­
wał stałość i Dewność przekonania do treści iakie
wai siaiosc pewność przeKonama uo iresci, jaKie
hnrlvnek oferował tvm którzv ero ocrladaia Prze
konania r n dn irh J L n n ś H nikt i nie nie mooło
Konania co ao cn słuszności nikt nic nie mogio

podważyć, PO tym samym zacnwiaiaoy się kon­
strukcja całości systemu, j a r a n o się wprowadzić
„jedną, w y r a ź n i e określoną jakosc w wyniKu
świadomego redukowania wielowartosciowosci

23

24

25

Ibid., s. 65.
Ibid., s. 65.
Ibid., s. 66.

m i ) im mminn

znaczeniowych i wyrazowych" . Naczelnym
celem tej eliminacji przeszłości i tworzenia „czy­
stego" i autentycznie niemieckiego stylu była
chęć udowodnienia i przekonania oglądających,
że stoją oto przed symbolem władzy i panowa­
nia, którego nie sposób do niczego porównać.
System totalitarny potrzebował rzemieślnika,
odtwórcy idei j u ż raz ustanowionej, nie artysty,
nie wyemancypowanego wytwórcy. „Wszelkie
żywiołowo ukształtowane mechanizmy życia
zbiorowego miały zostać usunięte, a ich miejsce
zająć miały formy zaprojektowane racjonalnie
i funkcjonalnie" . Była to sztuka zniewolona
i sprowadzona do rzemieślniczej dokładności
i poprawności. Sztuka podporządkowana ideo­
logicznemu systemowi, który miał ją niemal­
że na utrzymaniu i żądał w zamian uległości
i pomocy w krzewieniu przesłania narodowo-politycznego wśród rodaków o różnym
gazowaniu i wierze w ideę nacjonalistyczną.
Była to sztuka bogata w funkcje i cele polityczne
pozbawiona jednak została celu nadrzędnego
-bezinteresownej kontemplacji piękna
25

26

Fotografie architektury opisanej w tekście można
obejrzeć na stronach Wydziału Kultury Urzędu Miej­
skiego Norymbergi, www.kubiss.de/kulturreferat/reichsparteitagsgelaende/stationen/stationen.htm

W Broniewski, Sztuka świata, t. 9, Arkady, Warszawa
1996, s. 184.

26

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10694" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10672">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/accc0389fd76e9e53ee15ce9f818385c.pdf</src>
        <authentication>149a30e24698dfadbaa66d9148c1986f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127433">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5543</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127434">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127435">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127436">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5154</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127437">
                <text>Polscy muzycy w Finlandii / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)/3</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127438">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.3-10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127439">
                <text>Krasoń, Rafał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127440">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127441">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127442">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127443">
                <text>�Rafat Krasoń

4

G:

dyby któryś z czytelników wyjechał do
Finlandii i spędził tam dłuższy czas, ob­
cując z członkami mniejszości polskiej,
pewnie zaskoczyłyby go proporcje w strukturze
zawodowej Polonii fińskiej. We współczesnej Po­
lonii rzuca się w oczy obecność znacznej liczby
muzyków i chociaż brak jakichkolwiek danych
ujmujących owe proporcje, to jednak sami mu­
zycy szacują swą liczbę na około 150-200 osób.
Według oficjalnych statystyk w całej Finlandii
mieszka obecnie ponad 1200 polskich imigran­
tów, co znaczy, że muzycy stanowią tu 12-17%
wszystkich Polaków.
Aby uświadomić sobie te dysproporcje, nie
potrzeba wcale sokolego oka i ucha antropologa,
zobaczy je każdy, kto nawiąże jakikolwiek kontakt
z Polakami tam mieszkającymi. Muzycy polscy
są widoczni w szkołach i instytucjach muzycz­
nych, w lokalach rozrywkowych, na promach
pasażerskich. Wykonują oprawę muzyczną mszy
w kościołach katolickich, najczęściej kierowanych
przez polskich misjonarzy, aktywnie uczestniczą
w propagowaniu kultury polskiej, świadcząc swe
usługi na organizowanych corocznie koncertach,
zlotach Polonii i innych imprezach okolicznoś­
ciowych. Dzisiaj muzycy są nieodłącznym skład­
nikiem owej mniejszości, w środowisku polskim
muzyka odgrywa ważną rolę, a jej wykonawcy
spełniają istotną funkcję towarzyską.
W tym miejscu należałoby zadać pytania o to,
jak doszło do ukształtowania się takiej sytuacji,
czy jest to tylko zwykły zbieg okoliczności, czy
też musiały zaistnieć dogodne ku temu warunki.
W niniejszym artykule postaram się wyjaśnić ge­
nezę tego fenomenu, jego rozwój i przebieg oraz
określić warunki, jakie doprowadziły do upadku
tej formy współpracy.
Początków zjawiska można się doszukiwać
w sytuacji społecznej, gospodarczej oraz poli­
tycznej zaistniałej w obu państwach j u ż pod ko­
niec lat 40. Pierwsze lata powojenne wyznaczyły
bowiem ścieżki, po których oba państwa podąża­

ły przez następne półwiecze. Ścieżki te prowa­
dziły w przeciwnych kierunkach, a widocznym
tego efektem był wzrost dysproporcji między
poziomem życia w Polsce i w Finlandii.
Finlandia w pierwszych latach po zakończe­
niu wojny borykała się z ogromnymi problema­
mi natury ekonomicznej i społecznej. Uznana
oficjalnie za państwo wspierające faszyzm, zmu­
szona została do spłacenia reparacji wojennych
Związkowi Radzieckiemu. Kolejnym istotnym
problemem była zmiana granic: Finlandia utra­
ciła dostęp do Morza Białego oraz znaczną część
Karelii, z drugim co do wielkości ówczesnym
miastem - Wyborgiem. To z kolei wywołało duże
fale migracji ludności karelskiej z zaanektowa­
nych obszarów, Finlandia przyjęła ponad 400 ty­
sięcy Karelów. Te problemy wymusiły przemiany
gospodarcze, których efektem były szybko po­
stępująca urbanizacja kraju oraz zmiany w pro­
porcjach między sektorami: rolniczym, prze­
mysłowym i usług. Szczególny rozwój przeżyła
ta trzecia sfera - usług, co w praktyce znaczyło
powstanie w całej Finlandii szeregu klubów, ho­
teli i lokali gastronomicznych.
Muzyka w lokalach, według ówcześnie obo­
wiązujących standardów i przy braku możliwo­
ści technicznych, była wykonywana na żywo.
Właściciele restauracji współpracowali z agen­
cjami muzycznymi pośredniczącymi między
grupami muzycznymi a lokalami. W latach 80.
na rynku fińskim działało ponad sto agencji.
Zdecydowana większość z nich funkcjonowała
tylko na rynku fińskim i kooperowała z fińskimi
muzykami. Było jednak kilka wyjątków. Nie­
które agencje sprowadzały artystów z zagranicy.
Działały tutaj prawa wolego rynku: zagranicz­
ni muzycy byli z reguły dużo tańsi, a przy tym
mniej wymagający. Początkowo pochodzili oni
z Europy Południowej, zwłaszcza z Włoch,
wkrótce jednak zostali oni wyparci przez jeszcze
tańszych przybyszów z Europy komunistycznej.
Wśród muzyków z Europy Środkowej i Wschod-

BJULBAHZMCIL

1(111 ? 0 D 6

�Polscy muzycy w Finlandii

niej dominowali Polacy, choć obecni byli także
artyści z Węgier, Czechosłowacji, Bułgarii, Ru­
munii i innych krajów zza „żelaznej kurtyny".
Podczas gdy w Finlandii przemysł rozryw­
kowy rozwijał się w sposób nieskrępowany, nie­
zależnie od kierunku politycznego przyjętego
przez rząd, w Polsce ta dziedzina została objęta
kontrolą państwa. Polska, funkcjonując w sy­
stemie komunistycznym, odcięta od świata za­
chodniego, przeszła na tory gospodarki central­
nie sterowanej o dominującej formie własności
państwowej. W praktyce centralnie sterowana
gospodarka okazała się nieefektywna, a bezpo­
średnim tego skutkiem było spowolnienie tempa
rozwoju gospodarczego kraju.
Zestawienie sytuacji po obu stronach Bałtyku
wyraźnie wyznaczało tendencje migracyjne, do
jakich mogło dochodzić w drugiej połowie X X
wieku. Dla wielu Polaków wyjazd za granicę,
nie tylko zresztą do państw skandynawskich, był
jedną z niewielu dróg szybkiego ekonomicznego
awansu. Polacy wyjeżdżali do bogatych, roz­
winiętych bądź dynamicznie się rozwijających
państw, oferując swe usługi w gałęziach gospo­
darki, które nie były atrakcyjne dla miejscowych
pracowników, bądź tam, gdzie pracowników
zwyczajnie brakowało. Często były to prace naj­
prostsze i niskopłatne, na przykład w rolnictwie
na farmach, na budowach oraz w restauracjach.
Nierzadko też Polacy w y j e ż d ż a l i za granicę
z myślą o handlu ulicznym. W większości wy­
padków praca Polaków była nielegalna, nieob­
jęta kontrolą (i ubezpieczeniem) państw przyj­
mujących, dzisiaj więc trudno szukać danych na
temat tego zjawiska w oficjalnych statystykach.
Z kolei wyjazd do krajów kapitalistycznych
połączony z legalną pracą był dostępny tylko
dla nielicznych. Jeśli robotnik decydował się na
legalną pracę, musiał przejść przez wiele proce­
dur j eszcze w Polsce. Podobny tok postępowania
1

www.pagart.com.pl (17.09.2003)

ljll) ?DDu

BARBARZYŃCA

5
przechodził pracodawca, który musiał wystę­
pować do organów administracji państwowej
z prośbą o zatrudnienie polskiego robotnika.
Taka właśnie sytuacja miała miejsce między in­
nymi w przypadku muzyków.
Instytucją powołaną do kooperacji z kontra­
hentami zagranicznymi na polu artystycznym
była Polska Agencja Artystyczna „Pagart", która
powstała 1 stycznia 1957 roku na fali popaździernikowej odwilży. Wydarzenia w Zakładach
Hipolita Cegielskiego w Poznaniu (w latach
1949-1956 były to Zakłady im. Józefa Stalina)
doprowadziły do upadku rządu Józefa Cyran­
kiewicza i powołania w to miejsce gabinetu
Władysława Gomułki. Nowy rząd przyznał się
do wielu „błędów i wypaczeń" i zobowiązał się
do przeprowadzenia szeregu reform. Rozpoczęty
został proces liberalizacji w dziedzinie polityki
międzynarodowej (szczególnie relacji między
Polską z Związkiem Radzieckim), a także polity­
ki wewnętrznej - religii, wojskowości, rolnictwa
itp. Oprócz tych najważniejszych dla funkcjono­
wania państwa reform zmiany nastąpiły również
w sferze kultury. Wyrazem owych przeobrażeń
było powołanie Polskiej Agencji Artystycznej
„Pagart", która miała aktywnie uczestniczyć
w promocji polskiej kultury za granicą, a także
ułatwiać kontakty z zagranicznymi artystami
planującymi występy w Polsce. Na zaproszenie
Pagartu przyjeżdżało do Polski wielu światowej
klasy wykonawców, na przykład Leonard Bern­
stein, Artur Rubinstein, Jessie Norman, Joan
Sutherland, New York Philharmonic Orchestra,
The Royal Shakespeare Company, Martha Gra­
ham Dance Theatre, Teatr Bolshoi. Ponadto
Pagart współorganizował prestiżowe festiwale:
Warszawska Jesień, Wratislavia Cantans, Jazz
Jamboree, Tatrzańska Jesień i inne .
Obokswej głównej działalności, czyli promowa­
nia najbardziej znanych polskich artystów, Pagart
1

�Rafał Krasoń

6
rozwijał także działalność komercyjną nastawioną
na współpracę z kontrahentami potrzebującymi
muzyków restauracyjnych. W praktyce Pagart
ograniczał się w tym wypadku do pośredniczenia
między agentami chcącymi zatrudniać polskich
artystów a muzykami, nie oferując jednak żad­
nych świadczeń tym ostatnim.
Dzisiaj wśród samych muzyków opinie o Pol­
skiej Agencji Artystycznej są zdecydowanie ne­
gatywne. Muzycy kładą nacisk na nadużycia, do
jakich dochodziło przy zawieraniu kontraktów,
nieprofesjonalność muzycznych przesłuchań,
problemy z otrzymaniem paszportu. Ponieważ
oficjalnie instytucją wysyłającą zespoły za gra­
nicę była Polska Agencja Artystyczna, pobierała
ona prowizję od kontraktów w wysokości 10%
ich wartości. Tej niewygodnej opłaty nie można

było uniknąć. Nawet muzycy, którzy wyjeżdżali
z myślą, aby j u ż nigdy nie wrócić do Polski, byli
zmuszani do płacenia prowizji, ponieważ pod­
stawowym warunkiem uzyskania prawa stałego
pobytu w Finlandii było otrzymanie paszportu
konsularnego, a artysta mógł go dostać tylko wte­
dy, gdy miał potwierdzenie zapłacenia wszelkich
należności w Pagarcie.
Ubiegając się o kontrakt, muzyk profesjo­
nalista musiał przedstawić dyplom ukończenia
szkoły muzycznej, natomiast artysta amator
okazywał tzw. weryfikacje, czyli uprawnienia
państwowe do wykonywania zawodu muzyka.
Artyści mający wymagane dokumenty mogli
uczestniczyć w przesłuchaniach, które miały wy­
typować najlepszych artystów do „reprezentacji
Polski na deskach scen zagranicznych". W prze-

B m M Z M C A

1(111 ? 0 D B

�Polscy muzycy w Finlandii

słuchaniach zawsze brali udział przedstawiciele
Pagartu, członkowie Z w i ą z k u Zawodowego
Muzyków oraz agenci zagraniczni.
Muzycy, którzy pozytywnie przeszli przesłu­
chania, kontaktowali się z agencjami. W Finlan­
dii polskich muzyków zatrudniały takie agencje
jak: Ohjelma Apu, Tom Hertell Booking Office,
Scan Show, Inter Show, Mensky Show, Pori
Production (Pori Ravintolaohjelmat), Leo Bass
(Blue Bass). Niewątpliwie najbardziej znacząca
była Ohjelma Apu, która do końca lat 70. mia­
ła niemal monopolistyczną pozycję na rynku.
Prowadzona była przez legendarnego j u ż Janne
Hakulinena, który był biznesmenem i polity­
kiem aktywnie działającym w Fińskiej Partii
Socjaldemokratycznej (Suomen Sosialidemokraattisen Puolueen), a także autorem ponad
dwudziestu publikacji z dziedziny polityki. Jego
dodatkowym atutem była znajomość języka ro­
syjskiego umożliwiająca bezpośrednie kontakty
z przedstawicielami odpowiedzialnymi za wysy­
łanie muzyków za granicę. Postać Hakulinena
obrosła wieloma anegdotami uwypuklającymi
jego nieprzeciętną osobowość.
Oprócz Ohjelma A p u działały na rynku
mniejsze agencje, które zresztą rozwinęły się
dopiero po śmierci Hakulinena w 1979 roku.
Sami muzycy różnie je oceniali. W zależności
od czynników takich jak liczba i jakość miejsc,
zarobki, opłacanie świadczeń socjalnych, ustalił
się pewien ranking pracodawców. Niewątpliwie
za najlepsze agencje były uznane Tom Hertell
Booking Office, popularny skądinąd w Finlandii
organizator wielkich koncertów z udziałem naj­
bardziej znanych gwiazd muzyki rockowej, oraz
Scan Show, będąca częścią holdingu znanej fiń­
skiej firmy Sokos. Na końcu rankingu znalazły
się Inter Show i Mensky Show. Dzisiaj muzycy
oskarżają właścicieli tych ostatnich agencji o za­
niżanie zarobków, zmuszanie do pracy ponad
przewidziany prawem wymiar godzin, niedo­
pełnianie formalności związanych z płaceniem

1111) ? D 0 a

BARBARZYŃCA

7
składek ubezpieczeniowych (w tym emerytal­
nych), szantaż czy grożenie deportacją.
Muzycy, którzy pomyślnie przeszli procedury
w Pagarcie, uzyskiwali pozwolenie na opusz­
czenie Polski i wyjeżdżali na upragniony kon­
trakt. W pierwszych latach wyjazdów do Fin­
landii artyści mieli nakaz podróżowania koleją
przez Moskwę, Leningrad, Vainikkalę do Hel­
sinek. Trasa była długa i uciążliwa, ale sytuacja
zmieniła się dopiero po wprowadzeniu regular­
nych połączeń promowych między Gdańskiem
a Helsinkami. Najpierw pływał maleńki „Gryf",
następnie, wskutek wzrostu zapotrzebowania,
większy prom „Pomerania".
Muzycy z reguły jeszcze przed wyjazdem
znali przebieg trasy koncertowej. Kontrakty były
ustalane z agentem lub właścicielem danej re­
stauracji. Kontrakt w jednym lokalu trwał z re­
guły dwa tygodnie lub miesiąc. Opinie na temat
grania w różnych częściach Finlandii są podzie­
lone. Generalnie muzycy wyróżniali jako miejsca
najbardziej specyficzne Laponię, Helsinki oraz
statki pasażerskie. Najbardziej pożądane były
oczywiście miejsca najlepiej płatne, a do takich
należały tereny położone na południu Finlandii
oraz promy. O celu wyjazdu tylko w pewnym
stopniu decydował sam muzyk, decyzje były
bowiem podejmowane w rozmowach między
agentem a właścicielem restauracji. Najmniejsze
agencje zawierały mniej niż dziesięć kontraktów
i w tych przypadkach muzycy z góry wiedzieli,
że prawdopodobnie będą grać we wszystkich
zakontraktowanych miejscach. Największe, te
giganty, do których należała Ohjelma Apu, miały
podpisane kontrakty z około dwustu lokalami
i w tych wypadkach konkurencja przenosiła się
między muzyków. Starsi mieli możliwość pew­
nego wpływu na grafik, wybierania miejsc najle­
piej płatnych, położonych z reguły na południu
Finlandii, dodatkowo niesprawiających trudno­
ści komunikacyjnych (chodziło o obszar położo­
ny w trójkącie Helsinki - Tampere - Turku).

�Rafał Krasoń

8
Kategoria miejsca, jego wielkość i lokalizacja
wpływała bezpośrednio na wielkość zespołu.
Cena usługi zależała od liczby jego członków.
Zespoły większe z konieczności grały w du­
żych hotelach czy uzdrowiskach, ale liczba tego
typu lokali była ograniczona. W praktyce więc
najczęściej były zatrudniane grupy małe lub
średnie - duety, tria lub kwartety. Wielokrotnie
duże zespoły ze względu na niski popyt musiały
ograniczać liczbę członków. Zwolnieni muzycy
musieli, niestety, pożegnać się z pracą i wracać
do Polski lub szukać możliwości dołączenia do
innych grup. Bezrobotni muzycy spotykali się
w kawiarni Kolme Kruunua (Trzy Korony),
położonej w centrum Helsinek. To miejsce było
różnie nazywane przez Polaków: „restauracja
polska", „giełda", „śmietniczka". Nazwy te wiele
mówią: Polacy spotykali się tutaj, by porozma­
wiać z innymi muzykami, często były to osoby
kończące kontrakt i szukające nowej pracy.
Zakontraktowani muzycy pracowali w re­
stauracjach w zwyczajowo ustalonym systemie
45 minut gry i 15 minut przerwy. Dziś artyści
zwracają uwagę na pewien konserwatyzm Fi­
nów - najlepiej przyjmowana tam była muzyka
tradycyjna, a nawet typowo ludowa. Muzycy
musieli się więc dopasować do wymogów, uczy­
li się grać fińskie tańce ludowe, a więc jenkkę
i humppę. Na dansingach szczególnie popular­
ne było tango. Taka sytuacja miała miejsce nie
tylko w małych miejscowościach, ale też i w naj­
większych ośrodkach miejskich, nie wyłączając
Helsinek.
Kooperacja na tym polu ciągle się rozwijała,
w szczytowym okresie, w latach 80., jednora­
zowo mogło przebywać na terenie Finlandii do
1500 muzyków. Warunki pracy, doskonałe dla
Polaków zarobki, przekraczające nawet dwu­
dziestokrotnie zarobki robotnika pracującego
w Polsce, wywołały dalekosiężne skutki. Muzycy
po zrealizowaniu kontraktu wracali do Polski
i od razu starali się o ponowny wyjazd. Stworzył

FOT. DARIUSZ ŻUKOWSKI

B A AB A R Ż Y K O

1(111 P O D B

�Polscy muzycy w Finlandii

się pewien styl życia: z reguły ponadpółroczny
pobyt za granicą, krótki okres dostatniego życia
w Polsce i ponowny kontrakt. Rekordziści prze­
bywali na kontraktach w sumie do 20 lat.
Sytuacja koegzystencji muzyków fińskich i za­
granicznych była spokojna aż do pojawienia się
pierwszych symptomów bezrobocia wśród arty­
stów. Masowy napływ muzyków obcokrajowców
spowodował spadek cen usług muzycznych, co
wywołało ostry sprzeciw fińskich związków za­
wodowych muzyków, to jest Związku Muzyków
Fińskich (Suomen Muusikkojen Liitto), Związku
Właścicieli Hoteli i Restauracji, Oddział Muzy­
ków (Hotelli- ja Ravintolahenkil6kunnan Liitto
H R H L r.y. Ravintolamuusikko) oraz Związku
Marynarzy Fińskich Oddział Muzyków (Suo
men Merimies-Umońi r.y. Laiyamuusikko) - ten
ostatni bvł istotny tylko dla muzyków zatrudnio­
nych na promach wycieczkowych.
Związki zawodowe odpowiedzialne były za
ustalanie cen minimalnych za usługi, ponadto
ukróciły wolne zatrudnianie muzyków z zagra­
nicy poprzez stworzenie procedury, według któ­
rej każda decyzja o zatrudnieniu obcokrajowca
musiała być akceptowana przez przedstawicieli
związków zawodowych. Jeśli wśród Finów istnia­
ło bezrobocie, takie decyzje były wstrzymywane.
Działania związków (jakkolwiek omijane
przez agencje poprzez organizowanie tak zwa­
nych dni polskich czy zawyżanie wymogów,
które nie mogły być spełnione przez żaden ro­
dzimy zespół), doprowadziły do spadku liczby
obcokrajowców na rynku. W Finlandii zostali
głównie ci, którzy wcześniej otrzymali j u ż
stałego pobytu lub fiński paszport. O tak kur¬
czowym trzymaniu się agencji zatrudniających
obcokrajowców decydowały oczywiście względy
ekonomiczne. O skali różnic w zarobkach
świadczyć relacje muzyków. Obecnie zwracają
oni uwagę, ze wraz ze zmianą obywatelstwa lub
dołączeniem do fińskich grup ich zarobki wzra
stały n ciwet dwu— czv trzykrotnie. Okres swoistei

1111) ? D 0 a

BARBARZYŃCA

9
walki między muzykami fińskimi a niefińskimi
trwał właściwie aż do końca opisywanego zjawi­
ska, czyli do lat 90.
Dzisiaj okres ten należy j u ż do przeszłości.
Sami muzycy za główną przyczynę upadku tej
branży uważają zmiany polityczne w Europie
Środkowo-Wschodniej, rozwój przemysłu fo­
nograficznego, upowszechnienie się dyskotek,
w końcu też modę na karaoke. Symptomami
zmian były: skrócenie czasu trwania koncertów
do mniej niż dwóch tygodni w jednym lokalu,
długie, niepłatne przestoje czy wręcz upadek
agencji artystycznych.
Muzycy, postawieni przed szybko postępują­
cymi zmianami, musieli podjąć ostateczną de­
cyzję - powrócić do Polski lub wyemigrować do
Finlandii. Większość powróciła ostatecznie do
kraju. Wskutek drastycznego spadku cen walut
zachodnich muzycy zostali zmuszeni do zaku­
pienia nieruchomości lub założenia własnego
interesu. Dzisiaj zajmują się oni rozmaitą dzia­
łalnością, tylko nieliczni traktują muzykę jako
zawód, natomiast większość z nich wykorzystuje
praktykę zdobytą w Finlandii do rozwoju włas­
nego biznesu. Dla wielu kooperacja z fińskimi
przedsiębiorstwami do dziś pozostała głównym
źródłem utrzymania. I chociaż muzykowanie
pozostało j u ż jedynie w ich pamięci, to jednak
fińskie doświadczenia stanowią kapitał, do któ­
rego chętnie się odwołują.
Inaczej toczą się losy muzyków, którzy zde­
cydowali się na emigrację. Pomimo znacznego
spadku popytu na granie muzyki na żywo, lokale,
w których muzyka taka jest wykonywana, nadal
istnieją. Do takich miejsc należą ekskluzywne re­
stauracje, hotele oraz promy kursujące po Morzu
Bałtyckim, zwłaszcza między Finlandią a Szwe­
cją oraz między Finlandią a Estonią. Właśnie
pasażerowie tych statków do dziś mogą spotkać
polskiego muzyka, ponieważ ci artyści, którzy zo­
stali, najczęściej wciąż pracują w swoim zawodzie
albo w zawodach pokrewnych.

�Rafat Krasoń

10
Pozostałością tego okresu jest więc wciąż
ogromna liczba polskich muzyków rozsianych
po całej Finlandii, często przybyłych z całymi ro­
dzinami. Wspominają oni o trudnościach zwią­
zanych z pozostaniem w tym kraju, który - w po­
równaniu z innymi państwami skandynawskimi
- miał najostrzejsze procedury związane z przyj­
mowaniem obcokrajowców. W praktyce możli­
wość zostania w Finlandii zarezerwowana była
dla osób pozostających w związku małżeńskim
lub mających stałe zatrudnienie. Obok Polaków
w Finlandii można spotkać muzyków różnych
narodowości: Węgrów, Bułgarów, Czechów,
Słowaków, Rumunów. Geneza ich obecności
i struktura zawodowa też są bardzo podobne,
jednak spośród nich wszystkich Polacy stanowią
zdecydowanie najliczniejszą grupę.
Dzisiaj przeważającą ich część stanowią l u ­
dzie w wieku przedemerytalnym lub emeryci.
Większość z nich - niezależnie od tego, czy
mieszkają na stałe w Polsce, czy w Finlandii
- otrzymuje fińskie emerytury, ale nie wszyscy.
Uzależnione jest to od tego, czy pracodawca
odprowadzał składki emerytalne za swoich
pracowników. Jeżeli muzyk, jeszcze jako mło­
dy człowiek, decydował się na emigrację, te
niedopatrzenia czy celowe działania agencji
siłą rzeczy szybko wychodziły na jaw. W tym
czasie odbywały się sprawy sądowe o zapłacenie
zaległych należności, zawsze wygrywane przez
muzyków. Inaczej jest w przypadku artystów

powracających do kraju. Z punktu widzenia
polskiego prawa czas ich pobytu za granicą l i ­
czony jest jako nieskładkowy (Pagart nie gwa­
rantował żadnych ubezpieczeń), ewentualnych
roszczeń mogą więc oni dochodzić przed sądem
fińskim.
Ranga miejsc i lokali, w jakich występowali
polscy muzycy, często była zdecydowanie niż­
sza n i ż poziom, jaki reprezentowali artyści.
W Skandynawii grała niemal cała śmietanka
polskiego jazzu, grali czołowi muzycy bigbitowi,
dixielandowi, ci najbardziej popularni w latach
70., 80. i 90. Większość z nich wyjeżdżała z myślą
o zarobieniu pieniędzy niemożliwych do zaro­
bienia w ówczesnej Polsce, a także zakupieniu
instrumentów.
Warto na koniec nadmienić, że Finlandia
nie jest bynajmniej wyjątkiem. Podobna sytua­
cja była w innych krajach wysoko rozwiniętych.
Polacy wyjeżdżali do wielu miejsc, takich jak
wszystkie państwa skandynawskie, Niemcy, Bel­
gia, Holandia, Hiszpania, a także poza Europę
- do Stanów Zjednoczonych, państw arabskich
czy na Karaiby. Właśnie ta grupa zawodowa
w okresie komunizmu miała stosunkowo naj­
lepsze możliwości podjęcia legalnej pracy zarob­
kowej poza ojczyzną. Wpłynęło to na dzisiejszy
kształt Polonii na świecie. Każdy, kto chciałby
się profesjonalnie zająć studiami polonijnymi,
powinien pamiętać o tych kilku kartach z naj­
nowszej historii Polski.

BARBARZYŃCA

l(III ? 0 D e

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10693" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10671">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/7d1c736df346dd019b4242ba7ef20cae.pdf</src>
        <authentication>2328bfa7c2b9907e4c5d221db0b80fc0</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127420">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5546</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127421">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127422">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127423">
                <text>mit współczesny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="127424">
                <text>film - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127425">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5157</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127426">
                <text>Współczesny aspekt mitu : Braveheart / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127427">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; 45-52</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127428">
                <text>Tyralski, Dominik</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127429">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127430">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127431">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127432">
                <text>D o m i n i k

Tyralski

Współczesny aspekt mitu:
Braveheart
F:

'ilm MelaGibsonaBraveheart (tytułpolski:
Waleczne serce) to nakręcona z rozmachem
epicka opowieść nawiązująca do wątków
historycznych, zaczerpniętych ze średniowiecz­
nej historii Szkocji. Na pierwszy plan wysuwa
się tu postać głównego bohatera - legendarnego

obrońcy Szkocji Williama Wallace'a. Jednak
pomimo tego, że akcja rozgrywa się u schyłku
X I I I wieku, nie sposób nie zauważyć zupełnie
współczesnej wymowy filmu. Niesie ona ze sobą
wartości, które są priorytetowe dla współczesnej
kultury Zachodu. Wydarzenia sprzed wielu lat,
dotyczące bohatera narodowego Szkocji, zostały
włączone w nowy kontekst nadający im wartość
współczesną i ogólnoludzką. Postać historyczna
została zaadaptowana na potrzeby mitu i jako
heros kulturowy stała się nośnikiem przekazy­
wanych przez ów mit wartości. Spróbujmy prze—
śledzić tok opowieści i wydarzenia, jakie zostały
w nim przedstawione aby udowodnić tę tezę
Historia Williama Wallacea i zrywu naro­
dowowyzwoleńczego, na którego czele stanął,
jest częścią etosu narodowego Szkocji. Należy
do społecznych wyobrażeń tej grupy o własnej
przeszłości. Jak twierdzi Czesław Robotycki,
„raczej w kręgu literatury, mitu i folkloru n i ż
w historii tworzy się legenda bohaterska naro¬
du. Bohaterzy literaccy i ci żyjący w zbiorowej

FOT. DARIUSZ ŻUKOWSKI

U l i ) EDDa M R H A R Z H C A

�Dominik Tyralski

46
wyobraźni - to postacie z różnych epok histo­
rycznych, przy czym oceny ich postaw i działań
ulegają nieustannym przekształceniom" . Takie­
go przekształcenia dokonali twórcy fdmu Bra¬
veheart, z tym że wykroczyli poza granice etosu
narodowego Szkocji, nadając całej historii walor
ponadnarodowy. Scenarzysta Randall Wallace
nie krył, iż pisząc scenariusz, opierał się nie tylko
na faktach historycznych, ale także na podaniach
i legendach, jakie krążą wśród Szkotów na temat
ich narodowego herosa. Istotną rolę odegrały tu
wątki zapożyczone z XV-wiecznego romansu
opiewającego czyny Williama Wallacea, a na­
pisanego przez ówczesnego minstrela zwanego
Ślepym Harrym. Coraz bardziej oddalamy się od
historii na rzecz narodowego mitu.
Już na samym początku fdmu mamy jasną
deklarację narratora opowieści: fakty historyczne
nie są tu istotne, gdyż „historię piszą ci, którzy
wieszają bohaterów". Istotne stają się legenda
i mit. Już samo występowanie narratora opisują­
cego wydarzenia nawiązuje do przekazu ustnego
- charakterystycznego dla języka tradycji, a nie
języka nauki.
Czym jednak jest mit? Spośród wielu defini­
cji proponowanych przez badaczy kultury po­
służę się tutaj definicją Leszka Kołakowskiego:
„[...] mit jest kategorią kulturową organizującą
zbiorową wyobraźnię wokół wartości. Mity sta­
nowią pewne konstrukcje nieodzowne i stale
obecne w naszym życiu intelektualnym i afektywnym, pozwalając nam zmienne i warunko­
we składniki doświadczenia wiązać w sposób
celowy z realnościami bezwarunkowymi typu
prawda, wartość, sens" . Trzeba tu dodać, że mit
konstruuje rzeczywistość, wyjaśnia ją, umacnia
wiarę w ustalony ład. Jest pozbawiony kategorii
prawdy i fałszu. Jest zawsze ustawiony pomiędzy
1

rzeczywistością a imaginacją, pomiędzy wiarą
a dowodem, pomiędzy kreacją a bytem.
Wykorzystanie bohatera historycznego, ja­
kim jest William Wallace, nadaje całej opowieści
charakter prawdy historycznej, oparcia na fak­
tach, sprawia, że historia jest dla współczesnego
widza wielce wiarygodna. Jednak zarówno sama
treść, jak i konstrukcja opowieści mają wymiar
mityczny, realizujący pewną wizję świata, czło­
wieka i jego wartości.
Mit posługuje się kategoriami absolutnymi,
opowiada o walce ładu z chaosem. Nie pozwala
na formy pośrednie, ostro rysuje granice między
dobrem a złem. Odpowiedź na pytanie „kim
jestem?" zawarta jest w obrazie obcych, jako
nosicieli najgorszych przywar i największego
zła. Przeciwieństwo tych cech to najczęściej po­
szczególne wartości kulturowe. Owymi „obcy­
mi" w filmie Braveheart są Anglicy - najeźdźcy
Szkocji. Ich król Edward I Długonogi jest uoso­
bieniem zła. Warto zauważyć, jak liniowo prze­
biega podział cech charakteru między królem
Edwardem a jego rywalem Wallaceem, na zasa­
dzie mocnego kontrastowania przeciwieństw.

2

Cz. Robotycki, Etnografia wobec kultury współczesnej, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1992, s. 34.
1

2

EDWARD I
DŁUGONOGI

WILLIAM
WALLACE

Siła

Rozum

Podstęp

Szczerość

Tchórzostwo

Odwaga

Chciwość

Ofiarność

Nieczułość

Miłość

Stan wysoki
(arystokracja)

Stan niski
(wywodzi się z ludu)

L. Kołakowski, Obecność mitu, Paryż 1972, s. 7, passim.

BARBARZYŃCA

1(111 P B D B

�47

Współczesny aspekt mitu: Braveheart

Widać wyraźnie, że w postaci tytułowej skon­
centrowały się cechy, które nie są cechami kon­
kretnej postaci, nie są nawet cechami całego
narodu, ale reprezentują wartości, na których
opiera się ład świata. Aby je uwypuklić, w postaci
Edwarda I zawarte zostały wszelkie negatyw­
ne (a więc przeciwstawne) cechy. Dlatego też
William Wallace staje się herosem kulturowym,
nośnikiem wartości, ich uosobieniem, podczas
gdy król Anglii jest antyherosem negatywnym
odbiciem bohatera.
'
W ten sam sposób potraktowane zostały oby­
dwa narody. Wszyscy Anglicy są postaciami
negatywnymi, należą do świata chaosu, świa­
ta bez wartości i zasad. Żaden z sojuszników
Wallacea nie jest Anglikiem (sprzymierzeńcami
okazują się Irlandczycy oraz francuska królowa
- synowa Edwarda I). Natomiast Szkoci są róż­
ni. Są wśród nich możnowładcy sprzymierzający
się z Anglikami, którzy realizują inny ład niż
ten reprezentowany przez głównego bohatera.
Sprzedają się złu, zdradzają naród w zamian
za osobiste korzyści. Tutaj mit okazuje całą swą
moc Prawdziwym wyzwaniem dla herosa kul­
turowego, jego celem i misją będzie zwycięstwo
idei których jest nosicielem których jest aposto
łem' Anglicy są tu złem absolutnym, może ono
być pokonane dzięki wartościom które objawił
(bądź uświadomił) innym W i l l i a m Wallace
Tutaj właśnie zasadza się istota mitu Nasz bo
hater odniesie zwycięstwo wówczas exłv reore
z e n t o w a n e n r z e z niecro w a r t o ś c i i idee z o s t a n ą
z a a k c e n t o w a n e adv onartv na tvch w a r t o ś c i a c h
norzadek ś w i a t a h e d z i e n s t a n o w i o n v W ó w c z a s

zło zostanie pokonane.
Zanim jednak przejdziemy do zwycięstw,
przyjrzyjmy się jeszcze bohaterowi. Dlaczego
właśnie j emu została powierzona ta rola ? W j aki
sposób został do niej przygotowany i dlaczego
potrafił stawić czoła przeciwieństwom?
Ojciec Williama dzięki roli, jaką odgrywa,
również urasta do rangi herosa kulturowego.
Wpoił synowi wartości, którym chłopiec został

m i ) nu uumnn

wierny aż do śmierci. William ich nie wymy­
ślił, zostały mu one przekazane drogą tradycji,
spuścizny przekonań. Wkrótce dochodzi też do
pierwszego zetknięcia ze złem, z zaprzeczeniem
tych wartości. Śmierć ojca jest dla Williama prze­
życiem traumatycznym, z którego zrodzi się jego
nienawiść do Anglików. Przeżycie to gwarantuje
późniejszą bezkompromisowość herosa w walce
ze złem. William dostaje się pod opiekę swego
wuja - Argylea, który będzie kontynuował edu­
kację siostrzeńca. Tym razem jednak William
zdobędzie wiedzę spoza obszaru jego tradycji
wyjedzie z wujem z kraju, nauczy się łaciny, zy­
ska ogładę w świecie. Pozna moc rozumu Wy­
rzucając bohatera Doza. orbis interior mit nadae
mu cechy nadprzyrodzone pochodzące z obcego
świata. Podczas tei nauki którei przebiegu nie
znamy (edvbvśmv i a poznali sarni wykroczy
hbyśmy p o z a. orbis interior musi być okryta
tajemnica i ak wszystko co jest na zewnątrz")
nasz bohater dorasta do śwei roli "co wiece, staie
sie

ohcvm w ś r ó d swoich" zostaie wvróżnionv

dzięki czemu m o ż e w v r o s n a ć n o n a d
może stać się duchowym przywódcą.

innvrh

'

Mit, sięgając do dzieciństwa Williama, zdaje
się mówić: to właśnie te wartości, które są pod­
stawą ładu świata, były wpajane bohaterowi od
dzieciństwa, to z nich wypłynęła jego późniejsza
siła i to one stworzyły podstawy dla jego osta­
tecznego zwycięstwa. W ten sposób podkreśla
się ich ważką rolę. To nie przypadek zadecy­
dował o tym, że losy bohatera tak się potoczyły.
Ład świata musi mieć swój początek, a nie może
wywodzić się z przypadku ani chaosu. Ład jest
naturalnym biegiem rzeczy wobec tego tak 772 li"
siało wyglądać dzieciństwo Wallace'a.
Dlatego właśnie pewne wydarzenia znane
z przekazów historycznych zostały całkowi­
cie zignorowane. Sir Malcolm Wallace, ojciec
Williama, nie osierocił swego małego syna. M u ­
siał jednak, za udział w buncie, ukrywać się
i wraz ze starszym bratem Williama uciekać na
północ. Filmowa opowieść nic nie wspomina

�Dominik Tyralski

48
również o matce i młodszym bracie później­
szego pogromcy Anglików, czyniąc zeń sierotę.
Pominięty został także cały okres nauki, jaką
pobierał młody Wallace w klasztornej szkole be­
nedyktynów . Jak j u ż wspomniałem, fakty te nie
mieszczą się w mitycznej wizji porządku rzeczy,
wobec czego zostały z niej wyrugowane na rzecz
fikcyjnych wydarzeń. Z drugiej strony trudno
ocenić, w j akim stopniu rzetelne prace historycz­
ne powielają klisze mitologiczne nawarstwiające
się na rzeczywistych źródłach historycznych.
3

Dalszy tok legendarnej opowieści przebiega
drogą utartych schematów: nasz bohater nie
pragnie wojny ani przemocy, dąży do realizacji
swego życia zgodnie z zasadami organizującymi
rzeczywistość. Chce założyć rodzinę, mieszkać
na uboczu wielkich wydarzeń i uprawiać ziemię.
Nasz bohater wcale nie chce być bohaterem.
Kiedy jednak zagrożone zostaną wartości, które
reprezentuje, będzie musiał stanąć w ich obro­
nie. Swoim postępowaniem udowodni, że nie
można bez tych prawideł żyć, tak jak nie można
żyć w chaosie bezprawia. Nie można przeoczyć
faktu że idealny ład do którego dąży Wallace
organizują wartości będące oficjalnymi" war­
tościami silnie propagowanymi nrzez współczes
na kulturę Zachodu Niewiele mai a wspólnego
z prawdziwym etosem rycerskim rozpowszech
manym przez średniowieczne ballady. Zawarta
w tamtych onowieściach wizia świata odbierała
z n a c z n i e od rei renrezentowanei nrzez bohatera
filmu Brayeheart". Średniowieczny zmitologi
zowan v" rvcerz ni ad v nie Hazvłhv Ho snokoineaó
™
„ li
i wrer. nrleriwnie - r L L

nieustannie zaprzątnięty swoją sławą. [...] Wy­
magała ona ciągłego podtrzymywania, ciągłej
próby. Yvain, rycerz z lwem z opowieści Chretien
de Troyes, nie może zostać przy świeżo poślu­
bionej żonie. Przyjaciele pilnują, by nie gnuśniał [...]" . Wallace wręcz przeciwnie - gardzi
zaszczytami i choć przyjmuje tytuł, wyraźnie
podkreśla, że nie ma on dla niego najmniejsze­
go znaczenia. William realizuje inny porządek
rzeczy wywodzący się ze współczesnego pojmo­
wania ładu. W końcu to współczesna opowieść
o wydarzeniach „u zarania dziejów".
4

Dlatego też miłość, poprzez mistyczny, sta­
rodawny i tajny rytuał zawarcia ślubu ostatecz­
nie przypieczętowująca związek herosa ze spo­
łecznością, do której powrócił, musiała zostać
gwałtownie przerwana. Śmiertelny cios zadany
Murron, żonie Wallacea, zmusił bohatera do
interwencji w obronie porządku świata. Tutaj
właśnie znajduje się punkt progowy, od którego
rozpoczyna się bohaterska przygoda herosa. Ta
krucjata przeciw złu ma doprowadzić do prze¬
miany. Jednak nie będzie to przemiana jednej
tylko centralnej postaci Będzie to przemiana
narodu a w szerszym kontekście społeczeń­
stwa które dojrzy i zrozumie że to o co walczy
William Wallace, to naturalne, odwieczne i nie¬
zbywalne wartości. Ich przyjęcie przez ludzkość
ostatecznie ie usankcionuie włączy do obiegu
tradycji, do centrum kultury. Bohater nie może
sie iuz wycofać każdy unik bvłbv porażka iego
idei, jego wizji świata i miejsca człowieka w tym
świecie.

się aoKoiejnycn czynów potwierazającycn jego

Oczywiście śmierć Murron obciąża bohatera
- nie sprostał on nałożonemu na siebie obo­
wiązkowi ochrony rodziny. Jednak dzięki temu,

Wszystkie podane przeze mnie fakty historyczne pocho­
dzą z internetowej strony www.highlander.co.uk/wallace
(rekomendowanej przez BBC Education Web Guide oraz
Encyklopedię Britannica) i oparte są na biograficznej
książce Jamesa MacKaya: William Wallace: Brave Heart.

Swoją drogą nie jestem w stanie ocenić, w jakim stopniu
ta aspirująca do kategorii naukowej pozycja taką jest
w istocie.
M. Ossowska, Ethos rycerski i jego odmiany, PWN, War­
szawa 1973, s. 94.

7

3

7

4

BARBARZYŃCA

1(111 P B D B

�Współczesny aspekt mitu: Braveheart

że podjął heroiczne wyzwanie i rzucił rękawicę
Złu, wybacza się mu - symboliczny akt oczysz­
czenia z grzechu ma miejsce, kiedy ojciec za­
mordowanej kładzie Williamowi dłoń na głowie
w geście błogosławieństwa. Jest to jednocześnie
gest poparcia dla bohatera i jego misji.
O niezwykle ważnej roli, jaką heros ma do
odegrania, świadczy także kilka innych ele­
mentów charakterystycznych dla mitu. William
Wallace jest chroniony przez Boga, którego
wysłannikiem jest Irlandczyk Steven. Jest to
nieszkodliwy wariat prowadzący nieustanne
rozmowy z Bogiem. Jego pobożność nie ma
żadnych cech fanatycznych, a nienawidzi Angli­
ków z tego samego powodu co Szkoci. Jednak­
że właśnie dzięki swemu szaleństwu zdobywa
wiarygodność. Jako człowiek nie w pełni zdrowy
psychicznie zyskuje zdolność do kontaktowania
się z innym światem
Wyraża on wy-

49
roki boskie i pilnuje, by Wallace wypełnił swoją
misję. Oczywiście współczesny heros nie może
okazać się fanatykiem religijnym (w przeciwień­
stwie do bohaterów średniowiecznych chansons
de gęste) - musi być bardziej liberalny. Niemniej
jednak jego działania muszą być zgodne z naka­
zami „instancji najwyższej", ład, który realizuje,
pochodzi bowiem od Boga. Dzięki temu jego
misja zostaje uświęcona.
Do manifestacji niesionych przez bohatera
idei dochodzi tuż przed bitwą pod Stirling. Wo­
jownicy szkoccy, widząc przeważające liczebnie
wojska angielskie, postanawiają opuścić pole
boju. Wówczas William Wallace występuje przed
szereg i w gromkim przemówieniu układa hie­
rarchię wartości. Wolność, według Wallacea, jest
odwiecznym, niezbywalnym prawem każdego
narodu, na nim opiera się wolność każdego oby­
watela, jego prawo do stanowienia o własnym
losie. I jeżeli ktoś teraz zrezygnuje z tego prawa,
by nie zginąć w walce, będzie tego żałował do
końca życia. Gdyż wolność jest wartością nad­
rzędną w stosunku do życia. Bez niej egzystencja
traci sens
Z historycznego punktu widzenia przemó­
wienie to jest niedorzeczne. Społeczeństwo śred­
niowieczne, zorganizowane feudalnie, nie na­
dawało pojęciu „wolność" tego samego sensu,
jaki przyzwyczailiśmy się nadawać mu dziś.
0 wiele istotniejszą wartością była lojalność
wobec zwierzchnika, wobec seniora. Uświęceniu
tej wartości sprzyjał cały rytuał hołdu lennego.
Z kolei kategoria narodu była dla ludzi śred­
niowiecza znacznie bardziej obca n i ż kategoria
związku klanowego czy zależności feudalnej.
Bohaterzy średniowiecznych mitów, Lancelot
1 Tristan, musieli wybierać między miłością do
ukochanej a lojalnością wobec zwierzchnika.
Decydując się na to pierwsze, tracili nimb ryce­
rzy idealnych . Kwestia narodu mogła pojawić
5

Por.: D. de Rougemont, Miłość a świat kultury zaehoJniej, Warszawa 1968.

5

FOT. WERONIKA CHODACZ

m i ) enoe

BARBARZYŃCA

�Dominik Tyralski

50
się na drugim planie, natomiast kwestia wol­
ności nie pojawiała się w ogóle. Nie zagłębiając
się zbytnio w średniowieczną umysłowość, bez
obaw możemy stwierdzić, że wyznane przez
Wallacea poglądy są ideami na wskroś współ­
czesnymi, stanowiącymi fundament nowożytnej
cywilizacji Zachodu.
W jaki sposób udaje się bohaterowi pozyskać
zwolenników? Co powoduje, że jego towarzy­
sze decydują się przyjąć przedstawianą przez
Wallacea wizję porządku świata, że akceptują
jego hierarchię wartości? Aby to wyjaśnić, mit
„posłużył się" przypisaniem bohaterowi szaleń­
stwa. Spowodowana śmiercią żony, obsesyjna
nienawiść Wallacea do Anglików jest często
podkreślana przez pozostałych Szkotów, mają­
cych w końcu nie mniejsze powody ku temu, by
ich tak samo nienawidzić. Ale szaleństwo bo­
hatera jest gwarancją odrzucenia racjonalnych
rozwiązań w momencie, kiedy trzeba poświęcić
wszystko w imię dobra. Zachowanie szalone
wyróżnia się tym iż jego nosiciel zyskuje do
datkową swobodę przy naruszaniu zakazów.
Może on dokonywać czynów zabronionych dla
normalnego człowieka Nadaje to jego czynom
aure nienrzewidywalności r 1 Nienrzewidy
walność fest skuteczna dlatego z e wytraca ona
orzeciwnika z rutynowych sytuacii" . W i d a ć
to wvraźnie w scenie n L c J n i z A n d i k a m i
6

nrzed h i l w a

W i l l i a m W a l l a c e z a c h n w n i e sie

wbrew w J l k i m

n ™ r v m

reonłnm

i J

, J

worew wszeiKim przyjętym reguiom, jesi sza­
lony bezkompromisowy także poaczas samej
bitwy dzięki nieszablonowym posunięciom tak¬
tycznym odnosi zwycięstwo, I ogrom Angikow
przynosi Williamowi szacunek i zautanie ludu.
to, co uważano za zachowanie szalone zostało
tym zwycięstwem usankcjonowane. Szkoci zro­
zumieli, ze można i należy w ten sposób postepowac z Anglikami.
J. Łotman, Kultura i eksplozja, PIW, Warszawa 1999,
s. 73-75.

6

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D B

�Współczesny aspekt mitu: Braveheart

51

FOT. WERONIKA CHODACZ

m u enoa

BARBARZYŃCA

�52
Następna bitwa przynosi jednak porażkę.
Przyczyną jest zdrada możnych przywódców
klanów. W zamian za osobiste zaszczyty porzu­
cili oni idee Wallacea, odwrócili się od propa­
gowanego przez mit porządku świata. „Waszym
obowiązkiem jest stać na straży ich wolności"
- mówi do możnych zwycięzca spod Stirling,
wskazując na prosty lud. To jest wasze miejsce
w świecie, zdaje się mówić heros. Ci, którzy tego
ładu nie zaakceptują, wkrótce zginą.
Robert the Bruce jest uosobieniem przemia­
ny, jakiej dokonał William Wallace wśród ludzi.
Bruce jest pretendentem do tronu Szkocji, jednak
do korony dąży według reguł, które są zaprzecze­
niem szczytnych ideałów Wallacea. Podatny na
argumentację Williama, Bruce znajduje się wciąż
pod wpływem swojego ojca, pod wpływem starego
porządku, w którym liczy się władza i bogactwo.
Nie mogąc wyzwolić się spod mocy obowiązują­
cych w tym świecie zasad postępowania, zdradza
rodaków pod Falkirk. Pod wpływem tej przegranej
przez Szkotów bitwy Robert the Bruce uświada­
mia sobie istotę wartości, o które toczy się wojna.
Oni walczyli o coś czeeo ja niedy nie miałem
odebrałem im nadzieje" - przemawia do ojca'
W tym momencie zdrajca przyjmuje punkt wi
dzema Williama Wallacea. Jest to bardzo istotny
moment który uswia.da.mia. odbiorcom ze wizja
świata zawartaw micie iest iedyna p r a w d z i w a
wersia ostatecznego norzadku Nie m a ż a d n e ,
alrernatvwv K a ż d a i n n a n r ó h a urządzenia sie
w ś w i e c i e iesr z a ó r v skazana na nnrazke nrnwa

dzido zła i destrukcji.
Wydany w ręce Anglików Wallace musi zgi­
nąć. Jest to ostatni, najmocniejszy akcent opowie­
ści mitycznej, która na ołtarzu „nowego świata"
złoży ostateczną ofiarę z życia. Heros nie może
w tym momencie uciec od odpowiedzialności za
idee, o które walczył. To ostatnia szansa Willia­
ma Wallacea, aby udowodnić ludziom, że jego
pragnienie wolności jest silniejsze od śmierci, że
nikt nie potrafi mu jej odebrać. Dlatego chce być
w pełni świadomy tego, co się z nim dzieje, i od­

Dominik Tyralski

rzuca proponowany mu przez księżniczkę Iza­
belę specyfik uśmierzający ból. William dokona
nadludzkiego wysiłku, wzniesie się na szczyty
bohaterstwa, znosząc tortury, aby zamanifesto­
wać prawo do stanowienia o sobie. Tak bowiem
rozumiana jest przez ten mit wolność.
Bohaterstwo tytułowej postaci jest realizacją
mitu. Walka Williama Wallacea to walka o umy­
sły, o wprowadzenie do nich pewnych założeń
jako niepodważalnych prawd. Zaakceptowa­
nie tych wartości, uznanie ich za podstawowe
i niezbywalne pozwala na skonstruowanie pew­
nej wizji świata. Wartości te stają się centrami,
punktami orientacyjnymi, wokół których można
orientować rzeczywistość. Tak stworzony po­
rządek świata okaże się trwały, jeżeli wejdzie do
transmisji pokoleniowej, czyli zostanie objęty
przez tradycję. Na zakończenie filmu dowia­
dujemy się, że narratorem, a więc i strażni­
kiem tradycji utrwalającym i a dla potomnych
jest Robert the Bruce To właśnie jego postawa
jest największym sukcesem Williama Wallacea.
Bruce stał się powiernikiem wartości które jak
udowodni!: w bohaterskiej przygodzie William
Wallace znajdują się w centrum świata
Nie ulega wątpliwości, że cała opowieść ma
na celu jedną podstawową rzecz: udowodnić, iż
przekonania, które są centralnymi wartościami
współczesnej cywilizacji Zachodu, są wartościa­
mi absolutnymi, niepodważalnie prawdziwymi.
Takie jest bowiem zadanie każdego mitu. Ma on
potwierdzać prawdy kulturowe, aby ich funda­
mentalne dla kultury oddziaływanie nie osłabło.
Czasem posługuje się w tym celu faktami histo­
rycznymi, które zabarwia emocjonalnie, wyry¬
wa z kontekstu i stawia obok odrębnych treści
kulturowych. Dlatego też, jeżeli oglądając film
Braveheart poczuliśmy wzruszenie odczuliśmy
wewnętrzny zryw do walki
imię wspólnych
wartości to jest to nieomylny znak że jesteśmy
na stałe włączeni w ten krąg cywilizacji Zacho¬
du który u swych podstaw stawia wolność mi
ł o i i równouprawnienie.

BARBARZYŃCA

1(111 F-QDB

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10692" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10670">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/0ffcd977b2d57af1f8be1e1b67899f64.pdf</src>
        <authentication>2fb70b9a44722d1bfaa9450b23b7e369</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127409">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5545</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127410">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127411">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127412">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5156</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127413">
                <text>Akcja "Wisła" / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127414">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.18-29</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127415">
                <text>Nędza, Sabina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127416">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127417">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127418">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127419">
                <text>S a b i n a

U

I

n

w

19

8

4

&gt; studentka IV roku historii i I roku religioznawstwa S U M na UJ. Licencjat

n

z filozofii na A P w Krakowie w 2 0 0 6 r.

Akcja „Wisła"
Sytuacja m n i e j s z o ś c i ukraińskiej na z i e m i a c h z a c h o d n i e j i p ó ł n o c n e j Polski
p o akcji „Wista" d o 1 9 5 2 r o k u

o:I

koło 150 tysięcy Ukraińców zostało prze­
siedlonych w wyniku akcji „Wisła" na
obszar Polski zachodniej. Skupię się na
pierwszych
latach funkcjonowania tej mniejszo­
n i m ™
ści, do 1952 roku. Pojęcie „ziemie zachodnie"
obejmuje tu województwo olsztyńskie, szczeciń­
skie i wrocławskie oraz część województw: po­
znańskiego, gdańskiego i białostockiego. W atrykule nie zostanie uwzględnione województwo
śląskie, gdyż nie było ono objęte osadnictwem
ludności związanym z akcją ,Wisła".

przesiedleniu propaganda w mediach, dyskry­
minacja i bardzo silna izolacja Ukraińców od
Polaków spowodowały odwrotny skutek.
Zanim zajmę się sytuacją Ukraińców po akcji
„Wisła", u w a ż a m za konieczne przedstawienie
przebiegu samej akcji, gdyż jej założenia i prze­
bieg miały wpływ na późniejszą sytuację ludno­
ści nią objętej.

Koncepcja przesiedlenia ludności u k r a i ń ­
skiej na ziemie zachodniej i północnej Polski
miała jeden główny cel - asymilację Ukraińców
w nowym środowisku. Środkiem służącym do
osiągnięcia tego celu było rozproszenie ludności
ukraińskiej i odizolowanie inteligencji. Asymi­
lacja była zgodna z ówczesną polityką władz
polskich, realizujących doktrynę państwa jed­
nolitego narodowościowo. Jednak towarzysząca

Ludność ukraińską, która w zdecydowanej
większości chciała pozostać w Polsce, władze
polskie postanowiły zmusić do wyjazdu, naj­
pierw metodami administracyjnymi, następnie
przy użyciu wojska. Trwająca w latach 1944
1946 akcja przesiedlania ludności do USRR
nie doprowadziła jednak do wyjazdu wszyst­
kich Ukraińców . Według danych szacunkowych
pod koniec 1946 roku na terenie południowo-

1

Akcja „Wista"

1

R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej w Polsce w latach 1944-1989, Warszawa 2001, s. 61.

BAUBARZmt

1(111 ? 0 D 6

�Akcja „Wista"

19

-wschodniej Polski pozostało jeszcze około 200
tysięcy osób narodowości ukraińskiej . Władze
zamierzały przesiedlić je do USRR, ale spotkały
się z odmową strony radzieckiej. Zapadła więc
decyzja o przesiedleniu pozostałej ludności na
ziemie zachodniej i północnej Polski. W raporcie
nr 20 z posiedzenia Wojewódzkiego Komitetu
Bezpieczeństwa w Rzeszowie dla Państwowej
Komisji Bezpieczeństwa, powstałym 25 lutego
1947 roku, pada propozycja przesiedlenia Ukra­
ińców. Zawarte jest w nim stwierdzenie, że po­
zostali na terenie województwa rzeszowskiego
Ukraińcy stanowią bazę zaopatrzeniową, wywia­
dowczą i łącznikową band UPA (Ukraińska Po­
wstańcza Armia). Dlatego autorzy raportu widza
konieczność dokończenia akcji wysiedleńczej
i stwierdzają Jeżeli obecnie nie ma możności
przekazania tych Ukraińców do ZSRR to trzeba
skierować ich na zachód i osiedlić w rozproszęniu abv uniemożliwić szkodliwa działalność"
Prz'vczvnv decvz,i o nrzenrowadzerm, denor'
tacji ludności ukraińskiej na ziemie zachodnie
i północne są dyskusyjne. Propaganda komu­
nistyczna starała się usprawiedliwić tę decyzję
potrzebą walki z UPA. Może o tym świadczyć
również uchwała Prezydium Rady Ministrów
w sprawie przeprowadzenia deportacji Ukra­
ińców w ramach akcji „Wisła" z 24 kwietnia
1947 roku. Podawała ona jako cel przesiedlenia
konieczność normalizacji stosunków w kraju
poprzez likwidację band UPA . Do koronnych
argumentów propagandowych należała śmierć
wiceministra obrony narodowej generała Karola
Świerczewskiego (28 marca 1947 roku), o którą
władze nie mając dowodów oskarżyły UPA
W protokole nr 3 z posiedzenia Biura Politycz­
2

-

3

4

5

R. Drozd, Droga na Zachód. Osadnictwo ludności ukraiń­
skiej na ziemiach zachodnich i północnych Polski w ramach
akcji „Wista", Warszawa 1997, s. 5.
R. Drozd, I . Hałagida, Ukraińcy w Polsce 1944-1989.
Walka o tożsamość (Dokumenty i materiały), Warszawa
1999, s. 45, dok. nr 7.
2

3

m i ) nm uumnn

nego Polskiej Partii Robotniczej (29 marca 1947
roku), które odbyło się po pogrzebie generała
Świerczewskiego, znajduje się informacja, ze
zapadło wówczas postanowienie: „W szybkim
tempie przesiedlić Ukraińców i rodziny miesza­
ne na tereny odzyskane (przede wszystkim Prus
północnych), nie tworząc zwartych grup i nie
bliżej n i ż 100 km od granicy" . W rzeczywistości
w 1947 roku działalność UPA nie stanowiła real­
nego zagrożenia dla państwa polskiego, a władze
aż do wiosny 1947 roku nie przykładały więk­
szej wagi do zwalczania UPA . Według Romana
Drozda akcja mogła mieć na celu przypodobanie
sie społeczeństwu polskiemu które w większości
odnosiło się do Ukraińców wrogo i popierało ich
wysiedlenie. Na ziemiach zachodnich ludność
u k r a i ń s k a - osiedlona w rozproszeniu bez moż­
liwości zaspokaiania swych kulturalnych religii
nvch i oświatowych notrzeb - miała ulec nolo
n.zacii fzwanei w dokumentach asvmilacia"^
W tvm okresie nolitvke nolska w kwestii nkraiń
s k J kształtowało często zaodnie z wvtvrznvmi
właHz radzieckich Rinro Politvczne Polskiei
Partii Rohotnie.ei 'a reali owałv Ministerstwo
6

7

7

i a
7
p V,
jaly™ °
Administracji ^ c z r i e j . Ministerstwo z,iem
UdzysKanycn Ministerstwo b e z p i e c z e ń s t w a
ublicznego, Ministerstwo Ubrony INarodowej,
urzędy wojewódzkie i starostwa oraz powołane
instytucje przesiedleńcze .
Przesiedlanie ludności ukraińskiej na ziemie
zachodnie i północne rozpoczęło się w 1947 roku
i trwało do 1950 roku (wtedy przybyły ostatnie
transporty). Było przymusowe, objęło nawet pol­
sko-ukraińskie rodziny mieszane, a dokonywały
go oddziały wojskowe. Grupa Operacyjna „Wi­
sła" rozpoczęła przesiedlanie 28 kwietnia 1947
r e a l l z o

M

i

n

i

s

8

Ibid., s. 48, dok. nr 10.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 63.
R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 47, dok. nr 9.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
ukraińskiej...,
s. 65.
Ibid., s. 13.

4

5

6

7

8

�Sabina Nędza

20
roku. W praktyce główny wysiłek wojsk skoncen­
trował się właśnie na wysiedlaniu, a nie na wal­
kach z UPA. Akcją objęto wszystkich Ukraińców
bez względu na stopień lojalności wobec pań­
stwa polskiego. Nie ominęła ona również byłych
partyzantów i bojowników antynazistowskich,
zdemobilizowanych żołnierzy Armii Czerwonej
czy Wojska Polskiego. Przesiedlano członków
aparatu władzy ludowej, członków PPR, a także
ludność tych wsi, w których oddziały UPA nie
pojawiły się ani
Oddziały wojskowe nie
przestrzegały zaleceń zawartych w instrukcjach
więc sytuacja wysiedlanej ludności zależała od
decyzji dowódcy lokalnego oddziału. Dla póź­
niejszej sytuacji ludności obietei akcia ważny był
sam przebieg wysiedlenia. O świcie wojsko ota¬
czało wieś szczelnym kordonem dawało miesz­
kańcom około dwóch rodzin na przygotowanie
sie do droei Zdarzało sie że czas pakowania
ograniczano do dwudziestu minut zatem lu
dzie nie moeli zabrać nawet naipotrzebnieiszych
rzerzv Do feao dorhodziłv nrohlenw z zanew
nieniem transnortn iedna furmanka nrzvna
n , dwie Inh ,r,l rnd inv P r z e ^ d l e ń r ó w
_

7

daia na awie IUP trzy rodziny, rzesieaiencow
Kierowano ao punKtu zpornego, a potem ao
stacji załadowczej, lam mieszkańców jednej wsi
rozdzielano i przewożono P r a g a m i do rożnych
miejscowości na ziemiach zachodnich i pół­
nocnych. Irzeladowanie wagonów ludnością
i inwentarzem oraz długotrwały transport pod
nadzorem wojska w skandalicznych warunkach
sanitarnych spowodowały ze w czasie podroży
zmarło co najmniej 27 osob. 1 ociągi przyjeżdża­
ły systematycznie do 15 sierpnia 1947 roku. Do
tego czasu przesiedlono 140 662 osoby, głownie
do województw: olsztyńskiego, szczecińskiego,
poznańskiego, gdańskiego i białostockiego ale
transporty nieregularnie przybywały nadal, az
do 1950 roku. W sumie, biorąc tez pod uwagę
liczbę osób osadzonych w obozie w Jaworznie,
m o ż n a przyjąć, że w ramach akcji „Wisła" na
9

Ibid., s. 73.

FOT. PRZEMYSŁAW

ziemie zachodniej i północnej Polski deportowa­
no około 150 tysięcy osób . Przesiedlono także
duchowieństwo ukraińskie.
Rodziny ukraińskie zostały osiedlone w roz­
proszeniu według zasad opracowanych przez
władze bezpieczeństwa, a sformułowanych w in­
strukcji M Z O z 10 listopada 1947 roku. W każdej
z gromad (wsi) mogła osiąść tylko jedna rodzina
o „opinii ujemnej" oraz najwyżej kilka rodzin
10

Ibid., s. 74-75.

B ARB

1(111 P O D B

MAZUREK

�21

Akcja „Wista"

0 „opinii dodatniej". Osadnicy z akcji „Wisła"
nie mogli być osiedlani do 30 km od granicy lą­
dowej, do 10 km od granicy morskiej i do 20 km
od miast wojewódzkich. Ich liczba nie mogła
przekraczać 10% liczby ludności danej groma­
dy. W dokumencie tym podkreślono, iż zasad­
niczym celem przesiedlenia osadników jest ich
asymilacja w nowym środowisku. Zastrzeżono,
by nie używać w stosunku do nich określenia
„Ukraińcy". Inteligencja, gdyby się przedostała,
powinna być umieszczana z dala od reszty osad­
ników. Ponadto została ograniczona swoboda
ruchu przesiedleńców. Niedopuszczalny miał
być zwłaszcza powrót do dawnych mieisc za¬
mieszkania. Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa
Publicznego miał być poinformowany o każ­
dej sprawie w jakiej osiedleniec zwraca sie do
władz administracji ogólnej W piśmie szcze¬
cińskiego urzędu wojewódzkiego do WUBP
w sprawie duchownych greckokatolickich z 18
sierpnia
P947 roku zwrócono
^ (zffod
nie z zarządzeniem władz c e n t r a l n a miedzv
nrzesiedleócami nie moaa sie znaidować inteli
genci, do których zaliczono księży, adwokatów
1 urzędników .
Sytuacja l u d n o ś c i ukraińskiej p o akcji
„Wista"
11

12

Przesiedlona na ziemie zachodnie ludność
ukraińska pochodziła z województw: rzeszow­
skiego, lubelskiego i krakowskiego. Na Pomorzu
Zachodnim i w województwie gdańskim prze­
ważała ludność z województwa rzeszowskiego,
reszta pochodziła z lubelskiego. Dotychczaso­
wych mieszkańców województwa krakowskie­
go i częściowo lubelskiego osiedlono głównie
w województwie wrocławskim . Z chwilą osied­
lenia Ukraińców na ziemiach zachodnich i pół­
13

11

12

R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 53-55, dok. nr 13.
Ibid., s. 52, dok nr 12.

m i ) nm uumnn

nocnych zmieniły się warunki ich egzystencji.
Górzysty krajobraz rodzinnych stron zastąpiony
został nizinnym środowiskiem przyrodniczym.
Zakończył się dla tej ludności okres przebywania
w jednorodnym środowisku etnicznym, w któ­
rym stosunki opierały się na więziach sąsiedzko-krewniaczych determinowanych tradycją
ludową i czynnikami przyrodniczymi. Ludzie
ci stanęli przed koniecznością ułożenia sobie
życia na nowo po całkowitej zmianie środowiska
geograficzno-przyrodniczego, gospodarczego,
etnicznego społecznego politycznego a także
cywilizacyjnego i kulturowego. Wysiedleni mu¬
sieli pokonać wiele barier - zarówno material­
nych iak i psychicznych Należały do nich sama
deportacia rozproszenie w środowisku polskim
utrata więzi emocionalnych nadzór organów
bezpieczeństwa oraz ograniczenia w porusza¬
niu się. Powodowało to poczucie tymczasowości
i chęć oowrotu do dawnych siedzib
gało 'trudności aklimatyzacyjne.
-

Sytuacja gospodarcza
Przesiedlona ludność pochodziła przeważ­
nie ze wsi. Dominowali wśród niej właściciele
małych i średnich gospodarstw. Otrzymywali na
nowym miejscu od pięciu do siedmiu hektarów
ziemi, a niekiedy nawet kilkanaście. Następną
grupę zawodową stanowili robotnicy zatrudnia­
ni w majątkach Państwowych Nieruchomości
Ziemskich, leśnictwie, tartakach lub zakładach
robót drogowych. Niewielki odsetek stanowiła
ludność miejska i inteligencja . Władze pol­
skie starały się umieszczać Ukraińców przede
wszystkim w gospodarstwach indywidualnych.
Trudności powodowała jednak niewystarczają­
ca liczba nadających się do zamieszkania bu­
dynków. Warunki bytowe Ukraińców w miej
scach osiedlania od początku były niekorzystne.
14

13

14

R. Drozd, Droga na Zachód, Warszawa 1997, s. 131.
Ibid., s. 133-134.

�22

Sabina Nędza

Zabudowania przeważnie wymagały remontu .
Duży wpływ na taką sytuację miał fakt, że lud­
ność ukraińska była ostatnią grupą osadniczą.
Przydzielono jej więc niechciane przez nikogo
gospodarstwa w najgorszym stanie. Lepsze były
j u ż zajęte przez wcześniej przybyłych osadni­
ków. W województwie szczecińskim na 9800 za­
jętych przez rodziny ukraińskie gospodarstw in­
dywidualnych aż 7345 było zniszczonych (4386
z nich wymagało remontu, a 2959 - odbudowy).
W województwie gdańskim powiaty
przezna­
czone pod osadnictwo ukraińskie mogły przyjąć
600 rodzin, a przesiedlono ich 1690 . We wszyst­
kich mieszkaniach brakowało okien drzwi fu­
tryn pieców podłóg i mebli. Z czasem zacze
to coraz wiecei osób umieszczać w maiatkach
parcelacyjnych i należących do PNZ Trudną
sytuacie mieszkaniowa władze rozwiązywały na
Przykład przez umieszczanie dwóch czy trzech
rodzin
w jednym
gospodarstwie
Do zasedlema
wvkorzvs
vwano fakze
domki
robotnicze
i hu
wykorzystywano
laKze U
O I U K I rououiicze
15

16

dvnki fnlwarrzne a nawet stainie rzv stndnłv

Zabudowania te również w y m a r ł y remontu
w wątpliwość twier'
i owyzsze przyKiaay podają w wątpliwość twier­
dzenie, iz Ukraińcy w zamian za pozostawienie
dawnycn gospodarstw otrzymali nowe będące
w lepszym stanie. M ó w i o n o nawet o „skoku
cywilizacyjnym . M o ż n a się zgodzie, ze dla
tych, którzy otrzymali murowane mieszkania,
w dobrym stanie, z narzędziami rolniczymi,
mogl to byc swego rodzaju skok cywilizacyjny
lakie przypadki byty jednak nieliczne. Należy
zaznaczyć, ze warunki prowadzenia gospodarki
na ziemiach zachodnich na ogol były korzyst­
niejsze. Z czasem dawało to większe szanse
podniesienia stopy życiowej. Lepiej od warun­
ków mieszkaniowych przedstawiała się sprawa
wolnej ziemi uprawnej. Nie występowały raczej
(poza Dolnym Śląskiem i Żuławami) j ej braki,
jednak były to grunty zaliczane do piątej i szós15

16

Ibid., s. 142.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 83.

FOT. WERONIKA CHODACZ

tej klasy urodzajności. Poważnym problemem
był brak inwentarza żywego ; 28 469 rodzin
osiedlonych do 15 sierpnia 1947 roku przywio­
zło ze sobą 20 564 konie. Wynika z tego, że 7905
rodzin było ich pozbawionych. W praktyce licz­
ba ta może być większa, gdyż niektóre rodziny
mogły mieć dwa lub więcej koni. Lepsza była
sytuacja, jeśli chodzi o bydło. Większość rodzin
17

R. Drozd, Droga na Zachód, s. 144-145.

B ARB

1(111 P O D B

�Akcja „Wista"

23

miała przynajmniej jedną krowę. Wysiedleńcy
przywieźli ze sobą także niewielkie ilości kóz,
owiec, trzody chlewnej i drobiu. Ludność z woje­
wództwa lubelskiego była najlepiej wyposażona
w inwentarz żywy. Osadnicy odczuwali również
brak paszy dla zwierząt. Władze organizowały
zbiórki, ale część osadników polskich odmówiła
udziału w akcji, a część nie miała dostatecznych
zapasów, by się nimi podzielić . Sposób deporta­
cji sprawił, że ludzie zabierali ze sobą tylko wozy
oraz drobny sprzęt, czasami lekkie narzędzia
rolnicze . Niekorzystnie przedstawiała się tak­
że sytuacja aprowizacyjna ludności ukraińskiej.
Ponieważ wysiedlenia przeprowadzono w mie­
siącach wiosenno-letnich Ukraińcy nie zdążyli
zebrać plonów Szacowano ze w powiecie le
borskim aż 60% rodzin nie przywiozło ze sobą
zapasów żywności W najlepszym położeniu byli
ci którzy zostali nrzesiedleni naiwcześniei
Jv
zdążyli obsiać lub obsadzić ziemniakami część
pól. Osoby przesiedlone w czerwcu i późniei
18

19

7

nie z d a z v ł v nic z a s i a ć ani n o s a d z i ć

Szczególnie

ti r unudnnyv huyi
vłn
1 948T rola,
p r z e ił oo m 1
i ^947
t / i iy&lt;to
O K U . z.7 pnoowwooudun
m

hralni

noe7v

niektóre r n H 7 i n v likrainclHe mii^ia

braku paszy niektóre rodziny ukraińskie musia­
ły wyzbyć się części zwierzą . imane warunki
po przesiedleniu zmusiły władze do udzielenia
przesiedleńcom pomocy. Irzyznano zapomogi
w wysokości od
do 4UU złotych, kartki żyw­
nościowe, zboże i ziemniaki, wyremontowano
częsc zabudowań. 1 rzyznawano kredyty na re­
monty gospodarstw i zakup ziarna siewnego, ale
me cieszyły się one popularnością, zwłaszcza in­
westycyjne (na remonty). Ludzie się obawiali, ze
me będą w stanie ich spłacie, poza tym wciąż pa­
nował nastrój tymczasowości. Większość chciała
wrocic do dawnych miejsc zamieszkania. Ponad­
to pomoc ta okazywała się niewystarczająca .
Na przykład w województwie olsztyńskim do
Ibid., s. 148.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
s. 84.
18

19

1111) n U B A R B A R Z Y Ń C A

15 listopada 1947 roku na 10 tysięcy zabudowań
wyremontowano tylko 2427. Wynikało to za­
równo z opieszałości urzędników, jak i z ogra­
niczonych możliwości państwa. Przesiedleńcy
ukraińscy zostali zmuszeni do poprawy warun­
ków życia wyłącznie przez własną pracę, często
zatrudniali się u polskich sąsiadów. Najwyższe
wynagrodzenie, takie samo jak robotnicy polscy,
otrzymywali Ukraińcy pracujący w majątkach
Państwowych Nieruchomości Ziemskich. Taka
postawa władz wynikała z dążenia do szybkiego
zagospodarowania Ukraińców na nowym tere­
nie. Miało to przyspieszyć ich adaptację w no—
wym środowisku i zniechęcić do powrotu na
dawne ziemie. Potwierdzeniem tego może być
fakt wypisywania Ukraińcom wniosków o nada¬
nie aktów własności gospodarstw Sprawę upo­
rządkowania własności na ziemiach zachodnich
zapoczątkowano dopiero dekretem z 6 września
1951 roku o ochronie i uregulowaniu własności
osadniczych gospodarstw 'chłopskich n ix ^-y rn
obszarze
22

Na początku utrzymywało się u przesied­
lonych poczucie tymczasowości. Czekali na
sprzyjający moment, by powrócić do dawnych
miejsc zamieszkania. Często z tego powodu nie
podejmowali remontów swoich gospodarstw.
Jednak po pewnym czasie Ukraińcy uświadomili
sobie, że ich pobyt w nowym miejscu się prze­
dłuży, i zaczęli dążyć do poprawy swoich waru iików życia. Pomoc państwa, a przede wszystkim
własna
zaowocowały stopniowym pod­
niesieniem stopy życiowej. Dzięki temu ludność
ukraińska nie musiała się j u ż zatrudniać u Po­
laków za żywność i mogła zawierać korzyst­
niejsze urnowy o pr3.cc Niektórym rodzinom
udało sie zaiać opuszczone przez Polaków lepsze
gospodarstwa. Przesiedleńcy zaczęli przejawiać

20

ukraińskiej.

21

22

Ibid., s. 85
Ibid., s. 85.
Ibid., s. 86.

�24

Sabina Nędza

zainteresowanie hodowlą oraz pracą na roli.
Niektórzy rolnicy swoimi osiągnięciami prze­
wyższyli nawet polskich osadników . Tylko brak
dbałości o zabudowania, powodowany nadal
utrzymującą się atmosferą tymczasowości, nie
pasował do obrazu gospodarności Ukraińców.
23

Stosunki społeczne
Bardzo w a ż n y m czynnikiem wpływającym
na status przesiedleńców był stosunek ludności
i administracji polskiej do nowych osadników,
którzy wyróżniali się wśród Polaków stylem życia
i gospodarowania, wyznaniem i językiem, a także
strojem. Nosili przywiezioną ze sobą, wykonaną
z grubego płótna lnianego odzież oraz ubrania
otrzymane w ramach pomocy. Na co dzień wy­
glądali bardziej ubogo. Strój świąteczny też mieli
inny . Większość osadników polskich odnosiła się
do Ukraińców pogardliwie i wrogo . Szczególnie
niechętny stosunek prezentowali repatrianci pol¬
scy ze Wschodu oraz przybysze z województw:
krakowskiego rzeszowskiego i lubelskiego a wiec
z terenów dotkniętych walkami polsko-ukraiń¬
skimi. Władze przez propagandę antyukraińska wzmacniały wrogie postawy i prowadziły
do przeniesienia ich na osoby które nie doznały
od Ukraińców żadnych krzywd Tendencyinie
informowano o działalności ukraińskiego pod¬
ziemia oraz organizowano przed przybyciem

mówienia Ukraińców, ich strój, sposób gospo­
darowania i wyznanie . Zdarzały się napady na
przesiedlonych. Wieści o takich wydarzeniach
wzmacniały negatywny stosunek przesiedlonych
do Polaków i sprzyjały izolowaniu się. Nega­
tywne postawy występowały także wśród władz
administracyjnych. Zdarzało się, że traktowano
wysiedlonych jako nacjonalistów i nie zaspoka­
jano ich podstawowych potrzeb. Przypadki złego
odnoszenia się urzędników terenowych do lud­
ności ukraińskiej musiały być nagminne, skoro
spowodowały interwencję władz zwierzchnich
u wojewodów. 18 lutego 1948 roku M Z O zwróciło
wojewodzie olsztyńskiemu uwagę, że niewłaści27

T
W ł " wypadKi
dk (^szczególnie
'
\ na n
1
aKcji
„wisia
uoinym
aiąsKu; ze grupy mieszKancow przybywały na
stacje Kolejowe, Dy nie dopuście do rozładowania
pociągu z uKrainsKimi osadnikami, ^ s e j m o ­

stosunek urzędników w terenie do przesied
leńców jest niezgodny z wszystkimi instrukcjami
dotyczącymi osadnictwa ukraińskiego. Instrukcja
ta nie odniosła jednak skutku
Z chwilą przybycia na ziemie zachodniej
i północnej Polski ludność ukraińska została
poddana ścisłemu nadzorowi UB, MO, ORMO.
Zdarzało się, że funkcjonariusze organów bez­
pieczeństwa przesiadywali w domach osadników
ukraińskich lub „dosiedlano" do rodzin ukraiń­
skich rodziny polskich milicjantów. Ukraińcom
narzucono również obowiązek meldowania się
co kilka dni na posterunkach milicji. Nie mogli
się gromadzić, a nawet zasłaniać w nocy okien.
Co jakiś CZaS dokonywano wśród nich aresz¬
towań pod zarzutem przynależności do O U N
(Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) lub
UPA . W województwie olsztyńskim od maja
1947 roku do końca pierwszego półrocza 1948
roku za.trzyma.no pod tym zarzutem 875 osób
Były także przypadki karania za naimnieisze
przewinienia.

wano tez próby niewpuszczema przybyłych do
wsi. W życiu codziennym wyśmiewano sposób

Ważną rolę w stosunkach polsko-ukraińskich
odgrywał funkcjonujący wśród ludności polskiej

24

25

rransnortów z ludnością ukraińska snotkania na
których oznaimiano mieiscowei ludności ze nrzy

Iwwaia hanLi TTPA"26 7 d L a ł y ,ie w
7

23

24

25

26

LL

Ibid., s. 94.
R. Drozd, Droga na Zachód, s. 134.
Ibid., s. 136.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 88.

28

29

27

28

29

R. Drozd, Droga na Zachód, s. 137.
Ibid., s. 139.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 87.

BARBARZYŃCA

1(111 P Q D B

�Akcja „Wista"

25

stereotyp Ukraińca, który - wzmacniany przez
propagandę - powodował, że w oczach polskich
ludność ukraińska urastała do rangi naj zacie­
klej szego wroga Polski i Polaków. O osiedlanej
ludności ukraińskiej krążyły przeróżne plotki.
Opowiadano o szczególnie okrutnych zbrod­
niach popełnionych na ludności polskiej oraz
0 kolaboracji z Niemcami. Często obwiniano
przesiedlonych o różnego rodzaju naruszenia
porządku, kradzieże, podpalenia, zabójstwa.
Taki stosunek Polaków do Ukraińców powodo­
wał izolowanie się tych ostatnich i wzajemnie
wrogie nastawienie. Znane są przypadki wspól­
nego spędzania nocy przez rodziny polskie, ba­
rykadowania drzwi i wystawiania nocnych wart
w obawie przed Ukraińcami . Na niechęć i nie­
ufność osadników polskich Ukraińcy odpowia­
dali tym
Utrzymywali kontakty w obrę­
bie swojej grupy, natomiast kontakty zewnętrzne
ograniczone zostały do minimum .
Większość Ukraińców miała negatywny sto­
sunek do ludności polskiej. Nie rozumiejąc
mechanizmów propagandowych, mieli za złe
Polakom, że tylko ich oskarżają o dokonywanie
mordów. Powszechnie zarzucali Polakom mor­
dowanie ludności ukraińskiej, w tym również
bestialskie zbrodnie . Wzajemne oskarżenia,
poparte przykładami zapamiętanymi z włas­
nych przeżyć bądź losów osób najbliższych,
doprowadziły do powstania dwóch radykalnie
odmiennych interpretacji polsko-ukraińskie­
go konfliktu, w których winą za jego krwawy
przebieg obwiniano zawsze drugą stronę. Ta­
kie podejście pogłębiło się w latach następnych
z powodu nasilenia antyukraińskiej propagandy.
Oprócz tego w społeczności ukraińskiej funk­
cjonował stereotyp Polaka, przypisujący rriu wy¬
noszenie się ponad innych, pijaństwo, lenistwo
30

31

32

1 złodziejstwo .
33

R. Drozd, Droga na Zachód, s. 141.
Ibid., s. 142.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
s. 89.

Wszystkie te elementy spowodowały zamy­
kanie się w obrębie własnej grupy. Charaktery­
zowała je wrogość i nieutrzymywanie stosun­
ków sąsiedzkich i towarzyskich z pozostałymi
grupami ludności. Polegało ono zarówno na
samoizolacji, jak i izolacji towarzyskiej ze strony
Polaków. Jednak z czasem następowały powolne
zmiany nastawienia. Zatrudnianie się Ukraiń­
ców w zakładach pracy czy u polskiego sąsiada,
uczestnictwo w nabożeństwach rzymskokatoli­
ckich oraz różnych zebraniach sprzyjało wza­
jemnemu poznawaniu się Polaków i Ukraiń­
ców. Najszybciej nawiązała z przesiedlonymi
kontakt ludność rodzima, zwłaszcza Kaszubi,
oraz osoby pochodzące z dawnych centralnych
i zachodnich województw. Nie byli oni bowiem
obciążeni zaszłościami historycznymi. Również
sarno rozproszenie wymuszało na Ukraińcach
konieczność kontaktu z Polakami. Przełamywa­
nie barier zaowocowało zawieraniem małżeństw
mieszanych Nie bvłv one leszcze liczne ale
świadczyły o zbliżaniu się obu grup ludności .
34

Kultura i religia
Izolacja społeczna Ukraińców sprzyjała ich
wzajemnej integracji. Wspomagali się w różnych
pracach, wspólnie obchodzili święta oraz uro­
czystości rodzinne. Ta codzienna kultura stała
się ostoją ukraińskości i sposobem na przetrwa­
nie . Wśród opisywanej ludności silnie zakorze­
nione były różne zwyczaje i obyczaje. Należało
do nich zapraszanie w kumy. Przy zapraszaniu
na wesele panna młoda i druhna witały się z za­
praszanymi gośćmi podaniem ręki przez wyszy¬
wany ręcznik Na pogrzebach członków rodzin
głośno zawodzono, żeby nikt nie pomyślał, że
nie opłakuje się zmarłego .
Wraz z polepszeniem warunków material­
nych Ukraińcy zaczęli organizować sobie życie
35

36

30

33

31

34

32

mi)

im

BARBARZYŃCA

ukraińskiej...,

35

36

Ibid., s. 90.
Ibid., s. 91.
Ibid., s. 91.
R. Drozd, Droga na Zachód, s. 134-135.

�Sabina Nędza

26
kulturalne i religijne. Wykorzystywano do tego
różne spotkania i uroczystości organizowane
wewnątrz własnej grupy narodowej. Sprzyjało
temu osłabienie rygorów osadniczych, które
sprawiało, że Ukraińcy mogli tworzyć większe
skupiska. Przesiedlali się do wsi i gmin zamiesz­
kanych przez większą liczbę Ukraińców. Podob­
nie było w przypadku PGR-ów. Na przykład
w województwie szczecińskim do 1951 roku od­
notowano 375 takich przypadków. W niektórych
wsiach z przewaga ludności ukraińskiej, na przy¬
kład we Wróblach (w powiecie Gołdap), zaczęły
powstawać pierwsze zespoły ludowe. Prowadzo¬
no też korespondencję z krewnymi i znajomymi
w kraju i za granicą (Kanada ,USA) .
37

Poza tym Ukraińcy występowali z pismami do
władz, starając się o uzyskanie świątyń i pozwo­
lenie na odprawianie oficjalnych nabożeństw we
własnym obrządku. Gdy go nie uzyskali, modlili
się w swoich mieszkaniach. W Baniach Mazur­
skich grekokatolicy w większe święta zbierali
się w miejscowym kościele i śpiewali ukraińskie
pieśni religijne. W niektórych miejscowościach
tajne msze zaczęli odprawiać diacy (psalmiści).
Działo się tak na przykład w Krzeszowie koło By­
towa (Jan Bełtej) . Po zmianie granic i wysied­
leniach do ZSRR w Polsce została
około
150 tysięcy grekokatolików. Ludność tę osiedlono
w rozproszeniu na ziemiach zachodniej Polski.
W granicach PRL Cerkiew greckokatolicka prze¬
stała praktycznie istnieć . Przed akcją Wisła"
w Polsce mieszkało 114 księży greckokatolickich.
Wraz z wiernymi deportowano na zachód sześć­
dziesięciu dwóch z nich. Siedmiu aresztowano
i przekazano stronie radzieckiej a dwudziestu
dwóch osadzono w obozie w Jaworznie. Na karę
więzienia skazano siedmiu , na karę śmierci jed­
38

39

R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
ukraińskiej...,
s. 95.
Ibid., s. 95.
M. Skórka, Wspólne sąsiedztwo czy nie chciani intruzi?
Kościół rzymskokatolicki w Polsce w oczach grekokatoli­
37

38

39

nego. Co najmniej trzech uniknęło wysiedlenia.
Pozostali opuścili Polskę, zginęli w czasie akcji
wojskowych, przeszli na obrządek rzymskoka­
tolicki lub porzucili stan kapłański. Podobny los
spotkał duchownych prawosławnych. Władze
administracyjne starały się zapobiec odrodzeniu
się Kościoła greckokatolickiego, uważając, że
jego działalność utrudni proces wynaradawiania
się Ukraińców w nowym miejscu zamieszkania.
Początkowo sprzymierzeńcem na tym polu stało
się duchowieństwo rzymskokatolickie. Przybyli
na ziemie zachodnie i północne księża grecko­
katoliccy zostali objęci obserwacją urzędów bez­
pieczeństwa .
40

Obecni na zachodzie księża greckokatoliccy
przyjmowali różne postawy: od zaprzestania
pełnienia posług kapłańskich przez przejście
na obrządek rzymskokatolicki aż do odprawia­
nia nabożeństw „przy zamkniętych drzwiach".
Znana była działalność księdza Mirosława Ripeckiego, który od lipca 1947 roku odprawiał msze
w swoim mieszkaniu. Miejsce jego działalności
- Chrzanowo - szybko urosło do rangi centrum
religijnego grekokatolików. Ksiądz Ripecki pro­
wadził także działalność kulturalno-oświatowa,
wypożyczając książki z przywiezionej ze sobą
biblioteki. W jego ślady poszli inni, na przykład
Bazyli Hrynyk w Wiercinach a potem Cygan¬
ku. Działalność duchownych greckokatolickich
spotykała się przeciwdziałaniem władz oraz
niechęcią części kleru rzymskokatolickiego We
fragmencie sorawozdania Urzędu Woiewódz
kiego w Olsztynie z działalności kościołów na
terenie województwa olsztyńskiego znaiduiemy
informacie ze władze nie chciały donuśc ć do
odrodzenia się ruchu ukraińskiego. W tym celu
uniemożliwiały na przykład powstanie parafii
41

ków, „Więź", 1998, nr 3, s. 74.
R. Drozd, Droga na Zachód, s. 141.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
s. 96.
40

41

BAUBARZmt

ukraińskiej...,

1(111 F-QDB

�27

Akcja „Wista"

greckokatolickich, a duchownych oddały pod
obserwację Wojewódzkiego U r z ę d u Bezpie­
czeństwa Publicznego. Problemem grekokatoli­
ków, jak czytamy w dokumencie, zajął się Koś­
ciół rzymskokatolicki, przyjmując duchownych
greckokatolickich do swego grona i powierzając
im, po odpowiednim przeszkoleniu, funkcje
wikariuszy. Żonaci musieli pozostawić swe żony
w dawnym miejscu zamieszkania . Zdecydowa­
na większość księży z tej możliwości skorzystała.
Zabezpieczało to ich byt, poza tym birytualizm
stwarzał w przyszłości możliwości odprawiania
nabożeństw greckokatolickich. Swe żony oraz
dzieci pozostawili formalnie, to znaczy nie za­
brali ich do nowych placówek, ale utrzymywali
z nimi ścisłe kontakty. Proboszczowie przyj­
mowali różne postawy wobec prób odprawia¬
nia mszy greckokatolickich: od potępienia po
poparcie. Wynikało to między innymi z faktu,
że polski episkopat nie sformułował jasnych za­
sad działania w tym zakresie . August Hlond,
a potem Stefan Wyszyński (pełniący kolejno
funkcje Delegata Stolicy Apostolskiej do spraw
Obrządków Wschodnich w Polsce) na począt­
ku nie pozwalali duchowieństwu greckokatoli­
ckiemu na odprawianie nabożeństw w swoim
obrządku a iedynie w rycie łacińskim. Uważali
że odnowienie działalności Kościoła greckoka¬
tolickiego pogłębi konflikt między Kościołem
polskim a władzami. Nie bez znaczenia mogła
być też niechęć ludności polskiej do ukraińskiej
Nie można wykluczyć że kler polski brał ją
pod uwagę O trudnościach ze organizowaniem
nabożeństw greckokatolickich może świadczyć
przykład Bań Mazurskich Ukraińska ludność
teimieiscowości w 1951 roku rozpoczęła starania
o uzyskanie z^ody na odnrawianie nabożeństw
greckokatolickich. Zwróciła się w tej sprawie do
Urzędu do spraw ^Vvznań a późnie do pryma
sa. Pismo Samodzielnego' Referenta do spraw
42

43

42

43

R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 55-56, dok. nr 14.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 97.

m i ) im mminn

Wyznań PWRN w Olsztynie do Wydziału Społeczno-Administracyjnego (z października 1952
roku) zawiera stwierdzenie: „Przesiedleńcy z ak­
cji » W « w Baniach Mazurskich występują cał­
kiem oficjalnie o zezwolenie na zorganizowanie
parafii grekokat[olickiej]. Podobno wyjeżdżają
z chrztami i ślubami do parafii Chrzanowo koło
stacji Koszczewo [...], gdzie rzekomo zorganizo­
wano parafię grekokatolicką i proboszczem jest
ks. Ripecki Mirosław" . Sprawa odprawiania
greckokatolickich nabożeństw w Baniach Ma­
zurskich upadła mimo pozytywnego stosunku
prymasa. Referat Wyznań PPRN w Węgorzewie
początkowo się zgodził, potem jednak wycofał
się ze swojej decyzji i zaproponował utworzenie
parafii rzymskokatolickiej lub prawosławnej.
Do zmiany sytuacji przyczyniło się prawdo­
podobieństwo przejścia grekokatolików na pra­
wosławie. Prymas Stefan Wyszyński, starając się
walczyć z tym zagrożeniem, zezwolił w 1952 roku
ks. Bazylemu Hrynykowi na odprawianie nabo­
żeństw w Bytowie i Nowym Dworze. W kwiet­
niu 1952 roku ordynariusz diecezji w a r m i ń ­
skiej erygował oficjalnie greckokatolicką kaplicę
w Chrzanowie, a księdza Ripeckiego mianował
jej rektorem .
Łagodniej władze odnosiły się do Kościoła
prawosławnego. Nie traktowały go bowiem jako
nośnika świadomości narodowej Ukraińców.
Nie utożsamiały go też jedynie z Ukraińcami.
Kościół prawosławny działał legalnie i miał
własną wewnętrzną strukturę. W1946 roku pod­
jął na terenie ziem zachodnich i północnych zor­
ganizowaną działalność, mógł więc rozpocząć
starania o objęcie duszpasterstwem deportowa­
nej ludności ukraińskiej. Oddelegowanie przez
konsystorz duchownych na ziemie zachodnie
oraz ich przybycie wraz z wysiedlaną ludnością
umożliwiło tworzenie pierwszych parafii. Naj­
wcześniej, j u ż na początku sierpnia 1947 roku,
44

45

44

45

R. Drozd, I. Hałagida, op.cit., s. 68-69, dok nr 20.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej..., s. 98.

�Sabina Nędza

28
powstały one na Dolnym Śląsku. Początkowo
parafie prawosławne tworzyły się spontanicznie,
bez zezwolenia władz administracyjnych, a na­
bożeństwa odbywały się w prywatnych domach.
Powodowało to interwencje władz centralnych
i terenowych .
Grekokatolicy, którzy nie mieli możliwości
uczestniczenia we własnych mszach, mogli wy­
brać między uczęszczaniem na nabożeństwa
rzymskokatolickie (poświęcając swój obrządek)
a braniem udziału w nabożeństwach prawosław­
nych, w których nie wszyscy duchowni posługi­
wali się językiem ukraińskim. Trudno jest okre­
ślić, która z opcji przeważała. Decydowała o tym
często bliskość cerkwi lub kościoła oraz używany
w nich język . Nabożeństwa greckokatolickie
i prawosławne zawsze odgrywały
rolę
w życiu rozproszonej ludności. Właściwie było
to jedyne miejsce poza domem gdzie Ukraińcy
mogli porozmawiać w swoim ojczystym języku
razem się modlić i śpiewać pieśni cerkiewne .
46

47

48

Na początku lat 50. centralne czynniki de­
cyzyjne w Polsce ponownie zainteresowały się
problemem ukraińskim. Powodem były zmiany
w polityce narodowościowej władz oraz cią­
gle utrzymująca się wśród ludności ukraińskiej
chęć powrotu w rodzinne strony . Oznaczało
to, że dotychczasowa polityka nie doprowadziła
do oczekiwanych rezultatów, czyli asymilacji
Ukraińców. Pismo Zespołu I I Prezydium Rady
Ministrów do urzędów wojewódzkich w sprawie
nielegalnego powrotu Ukraińców (z 19 czerwca
1951 roku) zawiera opis sytuacji: „Stwierdzono
liczne wypadki samowolnego opuszczania go­
spodarstw rolnych przez ludność przesiedlona
na teren województwa w
49

1947

r

w

ramach akcji
»W« przy czym prezydia gminnych i powiato46

47

48

49

Ibid.,
Ibid.,
Ibid.,
Ibid.,

s. 99.
s. 98.
s. 100.
s. 102.

wych rad narodowych przez wydanie tej ludno­
ści dowodów stwierdzających wymeldowanie
na pobyt stały do miejsc poprzedniego zamiesz­
kania stwarzają pozory legalności niepożąda­
nej i szkodliwej akcji, która staje się źródłem
niepokoju i fermentu, zarówno wśród ludności
przesiedlonej, jak również wśród ludności za­
mieszkałej na terenach objętych akcją »W«. Biu­
ro Społeczno-Administracyjne przypomina, że
według ustalonych zasad wysiedlonym w akcji
»W« nie wolno wracać do poprzedniego miej­
sca zamieszkania, i prosi o wydanie stosownych
w tym względzie zarządzeń oraz dopilnowanie
ścisłego ich przestrzegania" .
50

Jednak odgórne zakazy nie mogły powstrzy­
mać ludności od powrotu do dawnych miejsc
zamieszkania. Przykładem może być postać
znanego malarza Nikifora Drowniaka, który
mimo trzykrotnego wysiedlenia na ziemie za­
chodnie zawsze powracał do Krynicy. Władze
zrzucały winę na nacjonalistów ukraińskich, nie
dostrzegając prawdziwych powodów zaistniałej
sytuacji . Poza tym ludność ziem zachodnich
zaczęła rozwijać życie narodowo-religijne. Te
działania sprowadzały się do opisanych wcześ­
niej spotkań w mieszkaniach. Spotkaniom takim
towarzyszyła wymiana poglądów oraz wzajem­
ne podtrzymywanie się na duchu. Oznaczało to,
że władze traciły kontrolę nad ludnością ukra¬
ińską. Postanowiły poddać kontroli ukraińskie
życie narodowe i kulturalne poprzez umożli
wierne przesiedleńcom zaspokojenia podstawo
wvch potrzeb w tvm zakresie Świadczy o tvm
uchwała Biura Politycznego KC PZPR z kwiet¬
nia 1952 roku dotycząca działań zmierzaiacvch
dononrawvsvtuar i aosnodarrze, ludność ukra
51

52

1

ińskiei w Polsre
niei pra
nra
msKiej
oisce i do
uo wzmożenia wśród
wsrou mej
cy politycznej Informuje ona że przesiedlona
_

R. Drozd, I. Hałagida, op.cit., s. 64, dok. nr 18.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności
ukraińskiej...,
s. 103.
Ibid., s. 104.

50

51

52

BARBARZYŃCA

1(111 F-QDB

�Akcja „Wista"

29

ludność, głównie chłopska, zagospodarowała
się na nowym terenie i pracuje. Niektórzy nawet
zdobywają znaczące miejsce w życiu społecz­
ności - głównie dotyczyło to rodzin biednych
i średniozamożnych, które zyskały gospodarczo
na przesiedleniu. Jednak znaczna część Ukraiń­
ców nie dba o zabudowania ani o podniesienie
poziomu gospodarki (pada nawet określenie
„świadomy gospodarczy sabotaż"). Przyczyną
tej sytuacji według raportu ma być wpływ „faszy­
stów ukraińskich i podziemia OUN-owskiego".
Jednak jest też w uchwale stwierdzenie, że wła­
dze miejscowe nie okazały dostatecznej pomocy
prz v osiedlaniu a nawet zdarzały się przypadki
dvskrvminacii przy wymiarze podatków i świad
czeń Ukraińcy Dosłueuia sie oficialnie iezykiem
polskim natomiast miedzy soba rozmawiaia
wyłącznie DO ukraińsku Rzadko uczęszcza a
do kościołów rzymskokatolickich Grekokatolicy
orgamzuiapotaiemne nabożeństwa i uroczysto
śc, A u t o r z , r a n o m , z a „ w a z a , a z e w n o ł o z e n i , ,

dyskryminowana ludności ukraińskiej, rozpa­
trywanie jej spraw, próśb i zaspokajanie potrzeb
oraz wciągnięcie ludności przesiedlonej w dzia­
łalność społeczną. Urząd do spraw Wyznań miał
przedstawić plan normalizacji stosunków reli­
gijnych wśród ludności ukraińskiej . Uchwała
Biura Politycznego świadczyła o zmianie podej­
ścia władz do ludności ukraińskiej. Pozwolono
jej oficjalnie zaistnieć, ale nie zrezygnowano
z głównego celu - asymilacji. Uchwała została
rozesłana do władz terenowych, nie wszędzie
jednak spieszono się z jej realizacją . Wynikało
to między innymi z opieszałości niechętnie na­
stawionych do Ukraińców urzędników którzy
nie byli przygotowani do zmiany postawy wobec
przesiedlonych tvm bardziei ze do tei pory wv
magano od nich działań antyukraińskich Sami
Ukraińcy też odnosili sie dosyć sceptycznie do
tych nonwsłów Obawiali sie ze nrzyimowanie
iakieikolwiek nomocy od naństwa może „trud
nić n o w r ó t w r o d z i n n e stronv 7 teao nowodu

l u d n o ś c i „ k r a i ó s k i e i k o n i e c z n e sa z m i a n y alw

nie chcieli n r z v i m o w a c a k t ó w nadania aosno

„ułiaati w i ćc jej
iei ccaiKowue
ałkowite znormalizowanie warn
un

darstw S t o n i e ń reahzacii n o s t a n o w i e ń n c h w a l v

g° P°
s

a a r c z

y ^ w c i ą g n i ę c i e oo aktywnego
c n

życia społecznego, w z w i ą z k u z tym B i u r o

lityczne postanawia wprowadzić zarządzenia
ułatwiające zagospodarowanie się ludności prze­
siedlonej . uregulowanie spraw własności gospo­
darstw rolnych, przyznawanie ulg w podatku
gruntowym, zgodnie z obowiązującymi prze­
pisami, umorzenie zaległości pożyczkowych na
zasiewy z lat 194/ i 1948, udzielanie przesied­
leńcom kredytów gospodarczych. Nadal miał
byc przestrzegany zakaz powrotów do dawnych
miejsc zamieszkania. Położono nacisk na zakaz

53

54

R. Drozd, I . Hałagida, op.cit., s. 68, dok. nr 19.
R. Drozd, Polityka władz wobec ludności ukraińskiej...,

l j l l ) nU

BARBARZYŃCA

53

54

Iwł . r o . n i r o w a n v nawet na terenie n o w i a t ó w

pyi zróżnicowany nawet na terenie powiatów
!
'
rozpoczęły się; zmiany w sytuacji
Ukraińców na ziemiacn zacnodnicn. IN ową po­

litykę wyznaczało Biuro "lityczne ¿ 1 K, a realizowało

Urzędu Kady Ministrów

(od listopada l ^ Z roku Urząd Kady Ministrów)
a zwłaszcza Ministers wo Spraw Wewnętrznych

(do grudnia 19M roku Ministerstwo Bezpie­
czeństwa 1 ubhcznego). Na szczeblu terenowym
zajmowały się tym prezydia wojewódzkich

rad

narodowych, hunkcję kontrolną w terenie pełnily komitety wojewódzkie PZPR .

s. 106.
Ibid., s. 14.

55

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10691" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10669">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bb6b690201a12482377781ef997522f4.pdf</src>
        <authentication>5f69823e4d0fce9098013598936225b2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127397">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5548</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127398">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127399">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127400">
                <text>Jung, Carl Gustaw (1875-1961)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127401">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5159</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127402">
                <text>C.G.Jung / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)/10</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127403">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne; s.68-75</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127404">
                <text>Chlebosz, Mirosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127405">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127406">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127407">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127408">
                <text>I

Mirosław

Ur. w 1980 r., magister filozofii (2005 r.) i komunikacji społecznej (2006 r.)
Uniwersytetu Wrocławskiego, absolwent studiów p o d y p l o m o w y c h z zakresu

C h l e b o s z

psychologii na UJ i historii na Uniwersytecie W r o c ł a w s k i m , gdzie pracuje nad pracą
doktorską na W y d z i a l e N a u k Społecznych. Pełni t e z obowiązki specjalisty terapii
uzależnień w O ś r o d k u W c z e s n e j Terapii i Profilaktyki M O N A R w e W r o c ł a w i u .

C G . Jung
„ M o j e życie j e s t h i s t o r i ą s a m o u r z e c z y w i s t n i e n i a się n i e ś w i a d o m o ś c i "

potkanie z inną rzeczywistością, zderze­
nie z nieświadomością silnie wryło się
w moją pamięć i jest nie do wymazania.
Tii
Tu zawsze była pełnia i bogactwo, tak że wszyst­
ko inne musi zejść na dalszy plan" .
V Q W

1

Carl Gustav Jung, mając osiemdziesiąt trzy
lata, podjął się opowiedzieć swoją historię życia
w dziele pt. Wspomnienia, sny, myśli, zastrzega­
jąc, iż chce relacjonować wydarzenia wewnętrz­
ne w świetle, w którym bledną wspomnienia
związane z faktami świata zewnętrznego. Nie
uważał się za człowieka mądrego, czemu dawał
świadectwo w opowiadanej historii o wędrow­
cu, który w swoim życiu własnym kapeluszem
czerpał wodę z potoku . Pytany wielokrotnie, co
to oznacza, odpowiadał, że nie on jest tym po­
2

CG. Jung, Wspomnienia, sny, myśli, przeł. R. Reszka
i L. Kolankiewicz, Warszawa 1997, wyd. 2, s. 14; dalej
będę nazywał tę pozycję WSM.

tokiem, a jedynie stoi nad brzegiem strumienia
życia i podziwia to, do czego zdolna jest natura.
Natomiast wiedza o procesach zachodzących
w duszy człowieka ukształtowała jego stosunek
do świata.
Jednak duża liczba Jungowskich wspomnień
jest ściśle spleciona z jego ideami naukowymi.
Aby móc zajrzeć w duchowy świat człowieka, nie
ma lepszej drogi n i ż prześledzenie jego subiek­
tywnych przeżyć. Często stają się one inspiracją
dla badacza do dokonywania odkryć naukowych,
które z kolei składają się na dorobek wiedzy całej
ludzkości. Sam Jung pisze, że był w nim jakiś
„demon" i uskrzydlał go do impulsu poznawcze­
go, a ten nie pozwalał mu poprzestać na tym, co
j u ż osiągnął, ale determinował go jako odkrywcę
do ciągłego poszukiwania własnej wizji .
3

1

Ibid., s. 309.
Ibid., s. 310.
2

3

B A RB AII Z!/NC ft 1(111 P B D B

�C G . Jung

69

Wewnętrzna biografia Junga nieodzownie
związana jest z określonym przez niego świato­
poglądem. Pozwolę sobie pokrótce przedstawić
kanon wpływów kształtujących jego stosunek
do świata, jaki został usystematyzowany przez
J. Prokopiuka we wstępie do książki Archety­
py i symbole. Pisma wybrane* Carla Gustava

Junga.
W dużym stopniu odbija się w jego zapa­
trywaniach echo myśli religijno-filozoficznej,
utożsamianej z wiarą protestancką, Lutrem,
Kalwinem, z pietyzmem i Schleiermacherem
oraz idealizmem niemieckim od Kanta, Fich¬
tego, Schellinga, Hegla aż po Schopenhauera.
Faust Goethego oraz Takp rzecze

Zaratustra

Nietzschego to dzieła literackie wskazujące we­
dług Junga drogę prowadzącą w głąb nieświa­
domości . Przyrodoznawstwo, a w szczególności
teoria Darwina i cały dział nauk antropologii,
etnologii, socjologii oraz historii były płodną
dziedziną, z której czerpał Jung .
5

6

Wraz ze wzrostem zainteresowań nauką Jung
odkrył swoje powołanie do zawodu psychologa
i psychiatry. Będąc młodym człowiekiem, był
pochłonięty zdobywaniem wiedzy z zakresu
psychologii eksperymentalnej, psychofizyki. I n ­
teresowały go także osiągnięcia szkoły W Wundta . Jako młody psychiatra znalazł się w kręgu
wpływów E. Bleulera, pod którego kierunkiem
bronił swojej pracy doktorskiej, odwołując się
między innymi do parapsychologii. Niemały
wkład w jego światopogląd mieli nieortodoksyjni
badacze nurtu psychologii, do którego należeli
tacy myśliciele jak P. Janet, T. Flournoy i W Ja7

CG. Jung, Archetypy i symbole, wybrał i przeł. J. Prokopiuk, Warszawa 1976.
Ibid., s. 11.
Ibid., s. 6
Ibid, s. 7.
Ibid., s. 8.
F. McLynn Carl Gustav Jung, przeł. R. Bartołd, Po­
znań 1996, dalej będę nazywał tę pozycję ML. Frank
4

5

6

7

8

9

mi) nm uumnn

mes. Największy wkład w koncepcje Junga ma
Zygmunt Freud, który otworzył przestrzeń myśli
ludzkiej ukierunkowanej na niezgłębione króle­
stwo nieświadomości .
Na zakończenie omawiania kręgów wpły­
wów formujących światopogląd Junga należy
zaznaczyć, iż uważał on, że tylko te wydarzenia
z całego jego życia mają największą wartość,
w których świat nieprzemijający należący do
przeżyć wewnętrznych utrwala się i głęboko
zapisuje w świat przemijający. Mam tu na myśli
deklaracje Junga przyznającego się, że napisana
autobiografia Wspomnienia, sny, myśli uboga jest
w zdarzenia dotyczące jego spotkań ze znamie­
nitymi osobami czy związane z odbytymi podró­
żami choć i one znalazły w niej swoje miejsce
Najważniejsze dla niego było to, czy sam pozo­
stawał w zgodzie
indywidualnym doświad­
czeniem introspekcji a to można tylko wyrazić
orzezmit co udowadniaia iego słowa- Mit iest
bardziei zindywidualizowany i wyraża żvcie do
kładnie niz nauka która nosługuie sie noieciami
średnie zbyt ogólnikowymi by mogła nodołać
subiektywności i różnorodnościżycia"
8

9

10

Mit, który opowiada Jung, jest przykładem
samourzeczywistnienia się tego wszystkiego,
co spoczywa w nieświadomości, a co inspiru­
je do procesu indywidualnego rozwoju i dąży
z wszelkimi uwarunkowaniami ludzkiej psyche
do zjednoczenia w całość treści świadomych
i treści nieświadomych.
Alegorycznie m o ż n a u t o ż s a m i ć istnienie
ludzkie z rośliną czerpiącą życie ze swojego
kłącza. Fundament i właściwa część rośliny są
11

McLynn w biografii szwajcarskiego psychiatry i psycho­
loga sugeruje, że Jung za deklaracją opisywania przeżyć
wewnętrznych chciał ukryć niezręczne lub niemiłe relacje
o zdarzeniach ze świata zewnętrznego.
WSM, s. 13.
Obecnie ta roślina w współczesnej filozofii dekonstrukcjonizmu nazywana jest rhizomą.
10

11

�Mirosław Chlebosz

70

wyższy cel - leży na dnie oraz w mrokach nie­
świadomości" .
Rozwój nieświadomego jest bardzo indy­
widualnym doświadczeniem, które nie sposób
przełożyć na język nauki, dlatego możemy mó­
wić o nim jedynie w odniesieniu do „opowie­
dzianych historyjek" Junga. Stanowią one tylko
wprowadzenie w duchowy świat badacza i jego
odkryć. Śledząc jego proces indywiduacji, bę­
dziemy się zatrzymywać przy poszczególnych
etapach rozwoju nieświadomego szwajcarskiego
analityka: dzieciństwie, młodości, latach stu­
diów, pracy w szpitalu w Burghólzli. Możemy
powtórzyć za Jungiem, iż są to „stacje nieświado­
mego" ^Vtedy to właśnie zaczął on odkrywać
istnienie nieświadomości zbiorowej i jednost­
kowej.
13

14

15

Pierwsze wspomnienia Junga sięgają okresu
niemowlęctwa, z w i ą z a n e one były z dozna­
waną zmysłowo percepcją zapachu i widoku
liści, przez które połyskujące promienie słońca
docierały do leżącego w wózku dziecka . Zna­
czące było to, że w pierwszych swoich wspo­
mnieniach nie chciał pamiętać o rodzicach. Był
to symptom, iż małżeństwo jego rodziców było
wstrząsane kryzysami, napięciami i kłótniami,
co według Junga przyczyniło się do później­
szych problemów zdrowotnych ojca. Ten okres
odcisnął piętno na jego całym życiu, ponieważ
jak zauważył Freud- W każdej psychoanalizie
iest zazwyczai tak że pierwsze wspomnienia
którym pacjent przypisuje nadrzędne znaczenie'
którymi rozpoczyna sie historia iesro życia
zuia sie naiwaznieiszymi tymi które zawieraia
klucz do ukrytych stronić jego umysłu" i nie¬
świadomości
16

niewidoczne, gdyż tkwią w kłączu, podobnie jak
w życiu ludzkim podstawą są treści nieświado­
me, ukryte i trudno dostępne. Życie świadome
człowieka to symboliczny kwiat ginący z nasta­
niem zimy, trwający tylko jedno lato i mający
swoje nieprzemijające źródło w kłączu - w nie­
świadomości .
12

1. Tropy n i e ś w i a d o m e g o
„Początek, w którym wszystko jest jeszcze
jednością - który zatem pojawia się jako naj­
12

13

14

15

CG. Jung, op.cit., s. 14.
CG. Jung, Podróż na Wschód, Warszawa 1989, s. 54.
WSM, s. 13.
Ibid., s. 33.

17

Kiedy Jung miał około trzech lat, a jego matka
przebywała w szpitalu w Bazylei, ogarnęło go
Ibid., s. 16.
The Standard Edition of the Complete Psychologi­
cal Works of Sigmund Ereud, 24 tomy, red. J. Strachey,
1953-1974, torn 17, s. 149.
16

17

BARBARZYfoCft

1(111 P O D B

�71

C G . Jung

poczucie opuszczenia . Z tego okresu pamięta
pierwszy sen. Śniło mu się, że za gospodarstwem
kościelnym zdołał odkryć dziurę obłożoną ka­
mieniami, a wchodząc tam i odsłaniając zieloną
kotarę, ujrzał złoty tron. W kamiennej komna­
cie spowitej mrokiem siedziała na tronie postać
przypominająca potężny pień drzewa z okrągłą
głową i jednym okiem patrzącym w górę. T u ż
przed przebudzeniem słyszał jeszcze w śnie
głos wołającej matki: „To jest ludożerca" . Jung
z czasem uświadomił sobie, iż był to rytualny
Fallus. Objaśnienie tego snu jest przedmiotem
interpretacji a ż do dziś. J u ż między innymi
Frank McLynn w książce Carl Gustav Jung po­
twierdza interpretacje Junga i jego zwolenników,
którzy utożsamiali Fallusa z siłą twórczą , a ja
bym podkreślił, iż ma ona swoje źródło w nie­
świadomości. Ten sen jest przykładem dotarcia
do treści ukrytych poprzez treści ujawnione za
nomoca znaczeń symbolicznych mitologicz
nych, religijnych .
'
18

19

20

21

Kiedy młody Carl zobaczył pierwszy raz ka­
tolickiego księdza w sutannie przechodzącego
obok jego domu, przerażony uciekł i schował
się na strychu. To, że mężczyzna był ubrany
podobnie jak kobieta, wzmogło w Jungu strach
związany z rozumieniem normalnego stanu rze­
czy i w konsekwencji wywołało w nim fobię wy­
rażającą się w „kompleksie jezuity". Przez całe
dzieciństwo oraz lata młodości czuł się wyalie­
nowany i samotny z powodu własnych, tajemni­
czych doświadczeń. Zaliczał do nich znajomość
ze zrobioną jeszcze w tajemnicy przed światem

WSM, s. 19.
Ibid., s. 20.
ML, s. 19.
Ibid., s. 20.
Ibid, s. 32; Jung używał terminu „aktywna imaginacja",
aby opisać proces marzenia na jawie. Na początku osoba
koncentruje się na określonym punkcie w przestrzeni,
nastroju, obrazie lub wydarzeniu; następnie uruchamia się
18

19

20

21

22

mi) im mminn

drewnianą figurką, z którą rozmawiał, pisał
do niej listy i odwiedzał ją na strychu. Była to
pierwsza nieświadoma próba stworzenia tajem­
nicy, która dawała mu poczucie satysfakcji oraz
bezpieczeństwa, a co najważniejsze - stanowiła
sens jego dzieciństwa.
2. R o z d w o j o n a o s o b o w o ś ć
Gdy zbliżały się dwunaste urodziny Junga,
nawiedziła go fantazja, która przybrała postać
na jawie. McLynn referuje, iż owa wizja zosta­
ła określona przez autora mianem „aktywnej
imaginacji" . Ujrzał w niej katedrę w Bazylei,
o strzelistych wieżach sięgających aż do nieba.
Tam natomiast Bóg, zasiadając na tronie, po­
czął burzyć dach i mury kościoła, rozbijając je
na kawałki. Owa „aktywna imaginacja" była
wyrazem pragnienia więzi z Bogiem, ale przede
wszystkim źródłem rozdwojenia osobowości,
gdyż za sprawą owej złowróżbnej wizji miał
poczucie, że jest albo błogosławiony, albo święty,
albo przeklęty.
22

Po latach stwierdził, że największą tragedią
lat młodości było obserwowanie ze smutkiem,
jak jego ojciec załamuje się nerwowo, zmagając
się z problemami dotyczącymi wiary . Motyw
osobowości numer jeden i numer dwa ma swoje
źródło, oprócz wspomnianej powyżej „aktywnej
imaginacji", w archetypie ojca, ale także w arche­
typie matki. Schizofreniczne rozdwojenie osobo­
wości u matki stanowiło przyczynę ciągłej obawy
Junga przed popadnięciem w tę chorobę . Gdy
23

24

łańcuch towarzyszących temu fantazji czy wyobrażeń, któ­
re stopniowo przyjmują dramatyczny charakter. Później
te wyobrażenia zaczynają żyć własnym życiem i rozwijają
się według własnej logiki (A. Samuels, B. Shorter, F. Plaut,
Krytyczny słowni^ analizy jungowskiej, UNUS, Wałbrzych
1994, s. 24).
Ibid., s. 33.
Ibid., s. 15 i s. 37.
23

24

�72

Mirosław Chlebosz

mówił o osobowości numer jeden, charaktery­
zował ją jako syna proboszcza, pełnego ambi­
cji i zainteresowań nauką. Natomiast drugą,
„pochodząca z innej epoki", widział Jung jako
sceptyka, samotnika, niedowiarka nieufnego
w z g l ę d e m całego świata, lecz zawsze blisko
obcującego z naturą, przyrodą. Pierwsza z tych
osób to zwykły chłopiec żyjący codziennością,
druga postać istnieje w świecie snów, wizji, fan­
tazji, wyobraźni.
W szesnastym roku życia lektura takich au­
torów, jak Arystoteles, Kant i Schopenhauer
przyczyniła się do jego rozwoju intelektualne­
go, który zmniejszył rozdarcie między dwiema
osobowościami - zauważył McLynn . Niemniej
jednak nawiedzające go fantazje o tajemni­
czym zamku, gdzie w laboratorium wytwarza
się złoto , czy o jego czteromasztowcu płynącym
w górę Renu były wyrazem ciągłej niezgodności
między jawą a snem, wewnętrznym dyskursem
niemogącym się uporać z opozycyjną do niego
wiedzą naukową i teologiczną.
Mimo wewnętrznego rozdarcia wciąż po­
szukiwał odpowiedzi na nurtujące go kwestie
filozoficzno-teologiczne, aż w końcu znalazł
ukojenie w dziele Goethego Faust. Tytułowy
bohater był odpowiednikiem drugiej osobowości
Junga. Dzięki niemu uzmysłowił sobie, że nie
jest samotny, odosobniony w swoich myślach
i problemach, co częściowo inspirowało go do
wciąż jeszcze nieuzasadnionego zmagania się
z tajemnicą życia nieświadomego. Kilka lat póź­
niej to Zaratustra zajmie miejsce Fausta, jednak
z racji tragicznego szaleństwa i śmierci Frydery­
ka Nietzschego na długi okres Carl zatrzaśnie
drzwi poznania swojej nieświadomej osobowo­
ści otworzone przez Fausta .
25

26

27

Ibid., s. 36.
WSM, s. 77.
P. Sacha, Psychologia religii, przeł. P. Jabłoński, M.
Sacha, P. Sacha, Warszawa 1999, s. 359.

25

26

27

Filozoficzne aspekty tych dzieł tworzyły póź­
niejsze podwaliny systemu myślowego i stały
się fundamentem jego patrzenia na świat oraz
życie. Wszelkie indywidualne próby zniesienia
wewnętrznego podziału niosły bolesną frustra­
cję i rozczarowanie. Owocem badań Junga nad
skojarzeniami i podzielną osobowością była
teoria kompleksów jako odszczepionych części
psychiki, skupiających się wokół znaczeniowego
jądra, które jest nieświadome .
Wzajemna gra pomiędzy tymi stosunkowo
nieświadomymi częściami osobowości numer
jeden i numer dwa niejednokrotnie dopełniała
poziom świadomego życia i nieodzownie mia­
ła wpływ na archetyp ammy. Cechy związane
z odmienną płcią, wyniesione z wzorców, odbić
z a c h o w a ń zaobserwowanych w dzieciństwie
na planie przeżyć wewnętrznych Junga, uosa­
biają różne aspekty emocji i nastrojów oraz są
źródłem oddzielnej osobowości zwanej animą.
Wspomnienia młodej dziewczyny, która zajmo­
wała się nim pod nieobecność rodziców, matki
i - między innymi - Helen Preiswerk stały się
później kolejnymi aspektami ammy. Anima
często pojawia się w snach i długo pozostaje
nieświadoma. Może ona również uosabiać okul­
tystyczne związki z wiedzą tajemną i światem
ciemności .
28

29

3. D r o g a d o p s y c h o a n a l i z y
Nastoletni Jung zaabsorbowany problemami
osobowości numer jeden i numer dwa dostrze­
gał w tamtym okresie, w snach i fantazjach,
wskazany cel życia przez nieświadomość. Jed­
nym ze wspomnianych snów był sen o wyko­
paliskach szczątków prehistorycznych zwieO. Vedfelt, Dysocjacyjne zaburzenie osobowości. Osobo­
wość mnoga [w:] „Albo albo. Nieświadomość" 2002, nr 1,
s. 38.
P. Sacha, op.cit., s. 366.
28

29

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D B

�C G . Jung

73

rząt znad Renu , inny traktował o napotkanym
w leśnym jeziorze dziwnym stworzeniu. Te dwa
sny sugerowały, że właściwym kierunkiem stu­
diów jest zoologia, a w konsekwencji medycyna,
której nauka zaczyna się od poznania wiedzy
przyrodniczej. Potwierdzeniem są te oto słowa
Junga: „Muszę poznać naturę, świat, w którym
żyjemy, wszystko, co nas otacza [...]. Oba te sny
nieodpartą moca^ popchnęły mnie ku naukom
przyrodniczym. [...] Teraz jednak uświadomi­
łem sobie, że studia medyczne zaczynają się
przecież od dyscyplin przyrodniczych" .
30

31

Zawierzając głosowi nieświadomości w snach,
przekonał się do kariery naukowej i rozpoczął
studia medyczne w Bazylei, a po ich ukończeniu
podjął prace psychiatry w szpitalu w Burghólzli
pod okiem Bleulera. W Bazylei, aby otrzymać
stopień doktora medycyny, Jung napisał pracę
o psychologicznych podstawach okultyzmu.
Wpadł na pomysł wykorzystania doświadczeń
z Helen Preiswerk dla zilustrowania podjętego
tematu traktującego również o mediumizmie .
32

Frank McLynn sugeruje, że przyczyną zja­
wisk okultystycznych w mieszkaniu rodzinnym
Junga była Helen Preiswerk. W wyjaśnieniu uza­
sadnia, iż „nierozładowane wibracje psychiczne"
wynikłe w czasie seansów, w których Preiswerk
była medium, spowodowały bezpośrednio tajem­
nicze zdarzenia, takie jak pęknięcie solidnego
stołu jadalnego czy rozpadniecie się na kawałki
ostrza noża. Te zjawiska nie dawały się wytłu­
maczyć prawami fizyki, a wkrótce młody student
Carl oświadczył, że to właśnie dzięki Helen za­
uważył istnienie nieświadomości. McLynn pisze
o tym następująco: Jungowi wydawało sie że
na istnienie nieświadomości wyraźnie wskazuje
zdolność Helen w stanie mediumicznym, do

30

31

32

33

34

WSM, s. 82.
Ibid., s. 81.
ML, s. 50.
Ibid., s. 44.
Ibid., s. 52.

mi) nu uumnn

osiągnięcia o wiele wyższego poziomu w porów­
naniu z jej stanem na jawie" .
Tutaj również leżą źródła stanowiące inspi­
rację Junga do stworzenia teorii indywiduacji.
Zanim jednak rozpoczął karierę psychiatryczną,
odkrył i utwierdził się w przekonaniu, że treści
nieświadome mogą przybierać postać ludzkiej
osobowości wyrażającej się jako halucynacje
w zewnętrznym świecie lub, w wypadku sean­
sów „spirytystycznych", jako chwilowy regulator
świadomego umysłu .
Pracując w szpitalu w Burghólzli, leczył pac­
jentów cierpiących na schizofrenię, co zdawało
się wykazywać, że kompleksy nie są jedynie
metafizycznymi ideami, ale poddają się empi­
rycznej weryfikacji. Jung potwierdzał istnienie
nieświadomości przez eksperyment asocjacyjny.
Freud badał przede wszystkim zjawiska wypar­
cia i ich rolę w tworzeniu treści nieświado­
mych. W 1903 roku Jung opublikował artykuł,
w którym zawarł wiele pochlebnych uwsg na.
temat Freuda. Miało to miejsce trzy lata przed
nawiązaniem bezpośredniego kontaktu z twórcą
psychoanalizy w Wiedniu. Biografia potwierdza,
że nieświadomość odkrył zupełnie niezależnie
od Freuda jedynie za pomocą eksperymentu
skojarzeniowego i analizy marzeń sennych cho
rych psychicznie Przykładem może być duza
liczba badanych przypadków chorób oacientów
w szpitalu w Burghólzli. Do ich grona należała
kobieta która nieświadomie zabiła własna córkę
33

34

35

*

* *

* *

£

* r\^^

cn w toku badań nad nia dnnrnwadziłn tunera dn
stwierdzenia ze właściwa terania rnznnrzvna sie
dnniern no . L d . n i n n.nhi.tefhistorii n J i e n J

peinej treści nieswiaaomycn. jung zauwazyi ze
najpierw trzeoa poznać aoKiaonie przeszłość
chorego, stosując eksperyment asocjacyjny, aby
Wypieranie jest mechanizmem obronnym ego dla
ochrony przed lękiem. Jest to w zasadzie w psyche proces
automatyczny, uniemożliwiający „obsadzenie" tego obiek­
tu libido, z którym wiąże się zagrożenie.

35

�74

Mirosław Chlebosz

odkryć te zdarzenia z życiu pacjenta, które zosta­
ły wyparte do nieświadomości i są źródłem utraty
zdrowia psychicznego. Młody szwajcarski ana­
lityk tak pisze o rezultatach wykorzystania testu
skojarzeń słownych: „Otrzymałem, by tak rzec,
informacje wprost od nieświadomości - na ich
podstawie można było zrekonstruować mroczne
i tragiczne koleje losu pacjentki" .
W tym wypadku okazało się, że matka po­
zwoliła bawiącej się w rzece córce wziąć do ust
brudną gąbkę, co było przyczyną ciężkiej choro­
by dziewczynki, a wkrótce jej śmierci. Podczas
wykładów dla studentów na temat hipnozy zaj­
mował się cierpiącą na bezwład lewej nogi, około
pięćdziesięcioletnią kobietą, którą „uzdrowił",
nie do końca umiejąc zdiagnozować przyczynę
choroby i „wyleczenia". Wymienione przypadki
utwierdziły również Junga w przekonaniu, że za
priorytet swoich badań powinien przyjąć zasadę,
„by od samego pacjenta dowiedzieć się, dokąd
prowadzi go jego własny r o z w ó j " , do tego
zaś niezbędna była staranna analiza snów oraz
innych przejawów nieświadomości, co w kon­
sekwencji umożliwiało trafną diagnozę i moż­
liwość leczenia. To właśnie praca Freuda Objaś­
nienie marzeń sennych z 1900 roku była w oczach
Junga największym odkryciem, co więcej - okre­
ślił ją mianem dzieła kładącego podwaliny nowej
epoki i niewątpliwie najśmielszą próbę rozwią­
zania - na z pozoru pewnym gruncie empirii
- zagadnień psyche nieświadomej .
36

37

38

4. N i e ś w i a d o m o ś ć w s p ó ł c z e ś n i e
„Na moje dzieła można patrzeć jak na stacje
mego życia. Są one wyrazem mego rozwoju we­
wnętrznego, albowiem zajmowanie się treściami
nieświadomości kształtuje człowieka i określa
jego przemianę. Moje życie jest moim działa36

37

WSM, s. 107.
Ibid., s. 111.

niem, moim duchowym wysiłkiem. Nie sposób
ich rozdzielić" .
Ślady poglądów filozoficznych, które się skry­
stalizowały i naprowadziły Junga na teorię nie­
świadomości, sięgają między innymi starożytno­
ści. Sokrates, który nie potrafił dookreślić głosu
wewnętrznego, utożsamił go z daimonionem, na­
tomiast Platon stworzył teorię preegzystencji du­
szy, która później stała się inspiracją dla Plotyna
traktującego o duszy pojedynczej, mnogiej i duszy
świata. Kartezjusz, rozważając po Św. Augustynie
problem dojścia do wiedzy, odwołał się do oczywi­
stości czy poznania intuicyjnego, co zaowocowało
dużo później w filozofii Bergsona. Gdy tę samą
kwestię poznania rozważał Leibniz w monadologii, odniósł się on do małych percepcji. Wyróżnił
w życiu człowieka możliwość dojścia do idei nie­
wyraźnych, nieukształtowanych, nieświadomych
w stanie snu, który różni się zasadniczo od stanu
jawy. Podobnie Kant mówi o ideach a priori jako
trudno dostępnych i zakrytych przed poznaniem
ludzkim. Należy wspomnieć jeszcze Schopen­
hauera traktującego o ślepej woli i Nietzschego
mówiącego o woli życia.
To wszystko klarownie wskazuje na filozo­
ficzne korzenie teorii nieświadomości u Junga,
który w pełni korzystał z dorobku intelektual­
nego całej ludzkości. Dziś myśl współczesna
niejednokrotnie jednoznacznie albo w sposób
zbliżony odwołuje się do wypracowanych po­
glądów szwajcarskiego analityka, wciąż próbując
odpowiedzieć na pytania, które dotąd nie znala­
zły odpowiedzi. Do tego wszystkiego spektrum
i horyzont poznawczy inspirowany enigmatycznością nieświadomego cały czas jest otwarty dla
poszukującego umysłu. W autobiografii Wspo­
mnienia, sny, myśli możemy przeczytać taką
wskazówkę: „Żadne słowa, nawet najdoskonal­
sze, nie zdołaj ą zastąpić życia. Gdy słowa usiłuj ą
39

38

39

Ibid., i. 131, przypis 2.
WSM, s. 193.

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D B

�C G . Jung

75

zająć miejsce życia, wtedy psuje się i słowa, i ży­
cie. Aby uwolnić się od tyranii nieświadomości,
potrzeba dwóch rzeczy: należy wywiązać się nie
tylko ze swych powinności intelektualnych, ale
też z obowiązków moralnych .
Uważam, że przez obowiązek moralny należy
rozumieć tęsknotę twórczą za odnalezieniem, po­
znaniem prawdy w czasie trwania życia, co daje
artyście, uczonemu, filozofowi poczucie szczęś­
cia. To ono właśnie jest źródłem niewysłowionej
siły, która ożywia, inspiruje i staje się niczym mi­
sterium w służbie Stwórcy całego świata. Bóg to
alegorycznie „wielkie nieświadome", które oprócz
przyrody widzianej oczami techniki, nauki wyra­
ża się w naturze, przemawiając i zwracając się
w niepowtarzalnym języku do człowieka w jego
indywidualnym akcie odkrywczym. Można by
powiedzieć za Gadamerem, że jesteśmy wiecz­
na rozmowa . Rozmowa w którei świat zostaie
w jeżyku wyniesiony na wyższy poziom doświad
czenia Dialogiestwynikiempodietei relaciimo
ieso ia" ze swatem przyroda drurim człowie
kiem Nieświadomość odorvwa nadrzędna role
tam gdzie w języku człowieka świat rozmawia
sam'z soba Do istoty iezyka należy bowiem iei
wręcz przepastna nieświadomość"
40

41

42

40

41

42

Ibid., s. 163.
T.H. Gadamer,/^ i rozumienie, Warszawa 2003, s. 27.
Ibid., s. 49.

l j l l ) HM

BARBARZYŃCA

Komunikacja za pomocą języka potocznego,
jak mówi Wittgenstein, jest sposobem, formą
życia - dyskusją naszego działania życiowego.
Treści wyrażone w języku są głęboko zanurzone
w strukturze naszych działań i zachowań nie­
świadomych. Współczesna hermeneutyka, która
go analizuje, interesuje się po prostu zwykłym
j ę z y k i e m jako najnormalniejszym, najprost¬
szym sposobem istnienia, wskazując na wniosek
wypływający ze zderzenia języka z działaniem.
Mówi on o tym, że język nie może być widziany
jako narzędzie służące do opisywania rzeczy¬
wistości, wyrażania myśli, ponieważ obrazuje
on
głęboka
strukturę świata której nieodłącz¬
ną częścią jest rzeczywistość nieświadomości
Zasadniczą funkcja ęzyka jest działanie ję
zvk iest działaniem które musimy podejmować
wspólnie - powiada Wittgenstein Sueeruie on
ze trzeba nauczyć sie zyć miedzy innymi z d r u '
mm człowiekiem aby zrozumieć same™ siebie
i nzvwanv iezvk

7 rozumieć i e z v k to z r o z n

m i e ć s n o s ó h zvcia a tvm s a m v m z a t r z v m a c sié
nrzv koleinei staci'i
L L

7

Jie Lra

nieświadome™

nowe świ.lłn L

To krótkie
mvsl Tnnaa

rozważanie rzuca nowe swiatio na mysi junga
wyrażoną w siowacn. „Moje życie jest nistoną
samourzeczywistnienia się nieświadomego .

43

WSM, s. 13.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10690" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10668">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9097b10bb4599e3e69accc46bc4cc6f5.pdf</src>
        <authentication>9a8314f8715c46b30e0bcbba558d98b2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127386">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5547</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127387">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127388">
                <text>2008</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127389">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5158</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127390">
                <text>Światy znikąd / Barbarzyńca 2008 nr 1 (11)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127391">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127392">
                <text>Czapiga, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127393">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127394">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury” s.53-60</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127395">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="127396">
                <text>Małgorzata

I

A b s o l w e n t k a polonistyki UJ, obecnie doktorantka I roku etnologii i antropologii
kulturowej na UJ. Interesuje się literaturą współczesną, antropologią i teatrem.

C Z a p i g a

Szczególnie zafascynowana Leśmianem i Mądzikiem (Scena Plastyczna K U L ) .
I

U r o d z o n a w Rzeszowie, w y c h o w a n a w Tarnowie, zamieszkała w Krakowie. N i e jada

I

mięsa i boi się w o d n i c y z e studni.

Światy znikąd
Szkic o p e w n e j f i g u r z e i n t e l e k t u a l n e g o d y s k u r s u

Gdyby ludzie robili tylko to, co wyglądało na możliwe, do dzisiaj siedzieliby w jaskiniach.
(Stanisław Lem)

M

agiczne światy, wokół których oscylują
baśnie i bajki, nie są domeną literatury
dla dzieci, ale stanowią temat znacz­
nie obszerniejszy, który zakreśla swe granice
czasowe od starożytności po dzień dzisiejszy
oraz ogarnia swym wpływem wszelkie przeja­
wy ludzkiej działalności. Co więcej, człowiek
przez szereg wieków wierzył w istnienie owych
przestrzeni, w celowość ich kreowania, w koń­
cu ufał ich wielkim twórcom - kreatorom. Być
może wszelka debata o świecie - bez względu
na kulturowy kontekst - musi wspierać się na
figurze utopijnych, odrębnych czy alternatyw­
nych światów.
Pierwszym demiurgiem alternatywnych świa­
tów jako figury filozoficznego dyskursu był za­

1

Zob. M. Geir, Gra jeżynowa

filozofów.

pewne Platon. Jego idealistyczny system był
czymś więcej n i ż pomysłem na wyjaśnienie na­
tury bytu, a ontologia dostarczyła także jednego
z najważniejszych wyobrażeń (może toposu?),
jakie poza macierzystym kontekstem funkcjo­
nuje w refleksji o ludzkiej kondycji . Oczywiście
przed Platonem problemami ontologicznymi
zajmowali się inni filozofowie - choćby Pitago¬
ras czy Demokryt - ale u nich kwestia ta zwią­
zana była ściśle ze światem materialnym. Naukę
Demokryta Platon znał, ale jego pisma zupełnie
przemilczał, 2L Z teoriami Pitagorasa i jego UCZ"
niów sympatyzował i wiele z nich zaczerpnął,
iednak świat idei iest ieeo oryginalnym nroiektem. Filozof szukając źródła pojęć w zbiorze
z którego wykluczył rzeczy, doszeał do tego, ze
1

Od Parmenidesa do Wittgensteina, przeł. J. Sidorek, Warszawa 2000.

m i ) nm mminn

�54

Małgorzata Czapiga

pojęciem musi być inny byt, o innym statusie,
który cechował się będzie stałością, niezmien­
nością i wzorcowością. W swoim wykładzie,
nie troszcząc się o przywoływanie dowodów,
z a ł o ż y ł, że muszą istnieć byty znajdujące się
poza światem empirycznym, i nazwał je ideami.
Kolejno tworzył ich hierarchię, spekulował na
temat ich logicznych powiązań, ale nie potrafd
określić ich natury.
Teoria Platona stwarza zatem odrębny świat,
którego nie należy rozpatrywać w kategoriach
fizykalnych. Wykładając swą teorię, stwarzał
przy okazji pewną metaforyczną strukturę - jak
w baśniach - która ma cechy, jakie mają inne
alternatywne światy, także te literackie. Filozof
ateński działał tu przecież zupełnie jak poeci,
których chciał z państwa wygnać. W dialogu
łon zarzucał im, że wpadają w trans, odrzucając
przy tym rozum, przez co sprowadzają niebez­
pieczeństwo na innych i potrafią tak mówić, aby
uśpić w nich rozum ora.z zdolności krytyczne.
Poezja dotknięta skazą irracjonalności powodu­
je paraliż umysłu, ma w sobie coś z magii, która
por y\V3 i omamia . A przecież jednak Platon
tworząc swój totalitarny system posługuje się
konstrukcia w iakimś stopniu podobna choć za
angażowana w inne interesy L o alternatywny
świat norazać może racjonalnością ale tez siła
sugestii polega na odwadze poetyckiej kreacji
aneln o wyobrażone idealne miejsce odnowied '
nie do szczęśliwego życia.

FOT. PIOTR KASIEWICZ

2

Filozofia zna bardzo wiele przykładów kre­
owania światów, których statusy nie mogą być
rozpatrywane w kategoriach prawdy i fałszu,
g d y ż żadne logiczne i racjonalne przesłanki
nie są w stanie ani jednoznacznie poprzeć tezy
o ich istnieniu, ani bezwarunkowo jej zaprze­
czyć. Nie o falsyfikowalność bowiem chodzi,
lecz konstrukcję, o retoryczny chwyt skuteczny
Platon nie podważa celowości poezji tylko w przypadku,
gdy służy ona filozofii. Pisze o tym w X księdze Państwa.
Później Nietzsche w Narodzinach tragedii z ducha muzyki
2

W ilozoficznym dyskursie. Tak przecież rzecz
ma się z pomysłem odwrócenia trybu myślenia
i efektami takiego rozumowania u Kanta. Nie
tylko na poziomie figur dyskursu analogię z al­
ternatywnym światem idei Platońskich odnaleźć
można w Kaniowskim świecie rzeczy samych
w sobie (Dinge an sich). Kant w całej swojej me­
tafizyce wikła się w szereg antynomii i paradok­
sów, bo z jednej strony z niepodważalną wręcz
stanowczością głosi, że rozum ludzki jest w sta­
nie poznać jedynie fenomeny, a z drugiej chce
wyjść poza ów rozum i objąć rzeczywistość nie
tylko fragmentarycznie, ale całościowo, zbliżając
się ku noumenom Gdy opisuje czyste pojęcia
(idee), jako narzędzia używa przecież intelektu.
postawi postulat odwrócenia wizji Platona - to filozofia
powinna służyć poezji, a nie odwrotnie.

BARBARZYŃCA

1(111 P O D B

�Światy znikąd

55

Jest przekonany do zasadności swoich twier­
dzeń, mimo tego że sprawdzenie istnienia idei
jest niemożliwe, gdyż rozum nie może dosięgnąć
owego celu. Rozum nie może powiedzieć nic
pewnego na temat idei duszy, wszechświata czy
Boga, a mimo to Kant tworzy wizje ich egzy­
stencji. Idee nie mogą być wcielane do doświad­
czenia, zatem twór Kantowski znów będzie miał
wszelkie znamiona magicznego świata, który
jest daleki od materialnej, empirycznie spraw¬
dzalnej rzeczywistości.
P r z y w o ł a n e przypadki stanowią jedynie
ezempla i m o ż n a by je mnożyć, poszukując
analogicznych konceptów i figur dyskursu filo­
zofów w różnych ich wersjach. Właściwie cała
metafizyka podejmuje temat tego, co jest „po
fizyce", po świecie materialnym, i chce opisać
ostateczną rzeczywistość, o której człowiek ma
pojęcie bardzo blade i nieugruntowane w po­
staci doświadczalnych potwierdzeń . Ontologia,
budując swoje twierdzenia w takich dyskursach,
jednocześnie stabilizuje jeden z ważniejszych
toposów w historii intelektualnej, toposów, któ¬
re wcale nie musza^ mieć metafizycznych uza—
sadnień ani być osadzone w iezyku filozofów.
W koncepcjach metafizycznych figura magicz
nych światów ma status twierdzeń o istocie
rzeczy które dla czytelników i użytkowników
tvch systemów niosą także obrazy żviace Doza
wypowiedziami o charakterze twierdzeń onto
logicznych. ^Viara w filozoficzne przestrzenie
3

niezbadane i niepotwierdzone towarzyszy czło
i i i e p u i w i e r u z u i i e towarzyszy c z i u w i e k n w i nd z a w s z e czestn iednak staia sie nne

fionrami w r e f l e k ^ n i

i

n.ih.rdlli Ind.

Magiczne światy wyłaniają się także z dys­
kursów nauki opartej na doświadczeniu i ba­
dającej zjawiska. Fizyk, matematyk, astronom,
Próby uwolnienia się od metafizyki pochodzącej jeszcze
z ducha Platońskiego podejmowano wielokrotnie. Pierw­
szymi, którzy chcieli się wyzwolić od zachodniej metafi­
zyki obecności, byli Freud, Nietzsche i Heidegger, jednak

3

m i ) im mminn

który opowiada o swoim przedmiocie badań,
zamienia go w przedmiot poznania, a więc na­
daje mu status naukowej konstrukcji, nie może
nie ulec presji języka i wymogów opowieści. Jego
prezentacja staje się relacją o światach urojo­
nych, niemożliwych, niedoświadczalnych... Nie
trzeba daleko szukać - weźmy choćby Isaaca
Newtona. Jego skrupulatnie przebadane i spraw¬
dzone poglądy nie były wolne od hipotetycznych
twierdzeń. Z ogromną pewnością wprowadził
pojęcia: przestrzeń absolutna, czas absolutny
i ruch absolutny. Oczywiście istnieją one obok
przestrzeni którą jesteśmy w stanie poznać do¬
świadczalnie jednak mają - zdaniem uczonego
- naturę duchową (!). Metafizyka Newtona mia¬
ła cechy idealistyczne w duchu platońskim Cały
projekt układów inercyjnych" czyli takich na
które nie oddziałuje żadna siłazewnętrzna ma
także znamiona magicznego świata Wmomencie kreowania takich teorii fizyk działa identycz
y

y

nie iak filnznf i nneta — twnrzv n i c z v m nienn
n a r t ę ciekawe t a i e m n i r z e przestrzenie R ó ż n i c a
nniawi sie dnniern w d r n a i m etanie k i e d v N e w

ton hed.ie d L ł do nr.ktvr.nean ^ t n l w . n i ś

ton oęozie aązyi do praktycznego zastosowania
swoicn magicznych światów. faktycznie, po modyti
ji
^ ™ J wizji wyłaniają się z men
prawa dynamiki i hipotezy dalece wykraczające
poza takty empiryczne, które są tundamentem
nauki doświadczalnej sensu stneto.
W i z j ę alternatywnych światów odnajdziemy
tym bardziej w dyskursie nauki współczesnej,
choćby w fizyce kwantowej, której teorie zawsze
wzbudzały wiele emocji. Trafnie jej naturę okre­
ślił Stanisław Lem:
„Są fizycy utrzymujący, że rozumieją to [od­
mianę fizyki kwantowej] tak samo jak rozumie­
ją, czym są kamienie i szafy. W rzeczywistości
rozumieją zgodność teorii z wynikami pomial d e a l l

c

e

swoje krytyki pisali nadal językiem metafizyki pełnym
Platońskich dualizmów. Nowy, wyzwolony spod okowów myślenia Platońskiego język zaproponował dopiero
Jacques Derrida w projekcie dekonstrukcji.

�Małgorzata Czapiga

56
rów. Fizyka, mój drogi, jest wąskim szlakiem
wytyczonym przez czeluście, niedosiężne dla
ludzkiej wyobraźni. Jest to zbiór odpowiedzi na
pytania, które zadajemy światu, a świat udziela
odpowiedzi, pod warunkiem że nie będziemy
mu stawiali innych pytań n i ż te, które wykrzy­
kuje zdrowy rozsądek. Czymże jest zdrowy roz­
sądek? Jest tym, co ogarnia intelekt stojący na
zmysłach takich samych jak zmysły małp. Ów
intelekt chce poznawać świat zgodnie z reguła­
mi ukształtowanymi przez jego ziemską niszę
życiową. Ale świat poza tą niszą, tą wylęgarnią
inteligentnych małpoludów, ma własności, któ­
rych nie można wziąć do ręki zobaczyć ugryźć
usłyszeć, opukać i w ten sposób zawłaszczyć" .'

pewną substancjalność. Spotkania te możemy
właśnie połączyć z teorią Everetta, która mówi,
że komunikacja między światami odbywa się na
dwa sposoby. Pierwszy z nich to „drzwi między
światami", które stwarzają okazję do fizyczne­
go przemieszczenia się z jednej przestrzeni do
drugiej. Przykłady takie w poezji autora Napoju
cienistego odnajdziemy wielokrotnie. Szczegól­
nie późne tomy Leśmiana przynoszą wizję po­
zagrobowych spotkań kochanków:
„Uczył się kochać umarłą, pieścił dłoń,
której nie było,
Całował oczy zamknięte, każdą powiekę
z osobna,
Porozumiewał się z piersią j ak z pełną pieszczot
mogiłą Ale nie wiedział, co czuła, bo nazbyt była
zagrobna" .

4

W fizyce kwantowej pojawiają się nurty, które
wprost mówią o istnieniu światów innych n i ż
nasz materialny i fizykalny świat. W 1956 roku
Hugh Everett sformułował tak zwaną teorię
wielu światów (Many Worlds Theory) , zgod­
nie z którą równolegle mogą istnieć obok siebie
czterowymiarowe materialne struktury czaso­
przestrzenne. Co więcej, między tymi świata­
mi może dochodzić do komunikacji. Teorię tę,
między innymi dzięki obecności analogicznej
figury—wyobrażenia,
można rozpatrywać rów­
nolegle z poezją Bolesława Leśmiana, w której
obok siebie istnieją świat i zaświat. Oba Leśmianowskie światy współistnieją na zasadzie równo­
ległości przy czym drugi niekoniecznie musi być
postrzegany w kategoriach religijnych. W obu
Przestrzeniach zvia zarówno ludzie iak i inne
istotv które oostrzeLne sa w trzech wymiarach
exłvż 'dochodzi do spotkań miedzv wszystkimi
postaciami utworów, zatem muszą one mieć

Drugą możliwością kontaktu między świa­
tami równoległymi są „tunele przestrzenne"
o charakterze „okien między światami", za po­
mocą których zaglądamy w inny świat zaledwie
przez moment. Za odpowiedniki takich momen­
tów w poezji Leśmiana można uznać sytuacje
liryczne, w których pojawia się sen i konanie,
kiedy podmiot nie przekracza jeszcze granicy
świata materialnego. Oczywiście sam Leśmian
nie mógł znać teorii światów równoległych, ale
jego pomysły na kształt wszechświata i założe­
nia Everetta mają wspólne mianowniki. Przede
wszystkim - w obu przypadkach niezbędne było
odniesienie do tak ważnej w dyskursach kultury
europejskiej figury świata alternatywnej Sam
poeta pisał przecież:

S. Lem, Fiasko, Kraków 1999.
Teoria wielu światów posłużyła również do wyjaśnie­
nia możliwości podróży w czasie. Wyobraźmy sobie, że
cofamy się w czasie do momentu, gdy nie ma nas jeszcze
na świecie, i sprawiamy, że nasi rodzice nie spotykają
się nigdy. Czy wobec tego mamy w ogóle prawo istnieć?
Według Everetta, cofając się w czasie, trafiamy do nowego

kontinuum będącego jedynie powieleniem przeszłości
pierwotnej, która już raz się zdarzyła i nie może być zmie­
niona. A zatem podróż w czasie oznacza tu jedynie stwo­
rzenie nowego świata, nie przejście do realnej przeszłości.
Ten pomysł usuwa problem zasady przyczynowości.
B. Leśmian, Rok nieistnienia, [w:] Poezje wybrane, Wroc­
ław 1983, s. 106.

5

4

5

6

6

BARBARZYŃCA

1(111 F-QDB

�Światy znikąd

57
„Większość teorii, które
się formułuje, żeby coś wyka­
zać albo objaśnić, opiera się
i tak na apriorycznym prze­
konaniu, że tak właśnie jest.
I jest to bezsensowny sposób
postępowania, jeśli rzeczy­
wiście chce się dojść do praw­
dy. Nauka postępuje inaczej.
Jej celem jest zrozumienie
świata, jego rzeczywiste po­
znanie. Nauka przeto musi
zakładać, że czymkolwiek
by była owa rzeczywistość
pozostanie taka bez wzdedu
na to co wv l u b i ą będziemy
o nie! myśleć i bez wzdedu
na to co myśleć o mei beda
inni, przekonani przez nas
lub 'nie. Dlatego tez uczeni
nie przywiązują
s cialnei
w a d H o s.tnki n r o w a H ^ n i a
s n o r ó w F l o k w e n c i a i talent
n r . e k n n v w . n i , . L n n ś ć An

FOT. PIOTR KASIEWICZ

„Są inne światy, są niebieskie łąki,
Gdzie się tajemnic rozchylają pąki..." .
7

Obaj twórcy, choć w tak dramatycznie od­
mienny sposób i w innych celach, posługują
się tym samym wyobrażeniem. Istotne jest, by
spostrzec, że świat Everetta jest jak Pascalowski
kosmos, obojętny i aksjologicznie pusty, Leśmianowski świat równoległy natomiast jest kosmo­
sem ludzkiej egzystencji.
Zarówno nauka, jak i poezja wychodzą naj­
częściej od sądów apriorycznych - niezależnych
od doświadczenia, mających źródło w samym
umyśle. Bardzo celnie podsumowuje tę tenden­
cję Einstein - jeden z bohaterów Operacji Proteusz Jamesa P. Hogana, kiedy mówi, że:
B. Leśmian, Z dziennika, cyt. za: P. Łopuszański, Leśmian,
Wrocław 2000, s. 46.
7

mi) eona

BARBARZYŃCA

przeKonywania zaoinoscao
atraKcyjnego przedstawienia spraw

mei nie

mają najmniejszego wpływu na to, czy cos jest
racją, czy tez nią nie jest .
Podobnie rzecz się ma ze wspomnianymi
Leśmianowskimi zaświatami, których wyobra­
żenia spotkamy w wierzeniach religijnych ludów
wszystkich kontynentów. Hinduizm mówi o pię­
ciu niebiańskich rajach, do których może zostać
wysłany cnotliwy Hindus po śmierci. Będzie to
albo niebo Indry - Swarga, gdzie tancerki Apsar
tańczą w takt muzyki Gandharwów, albo niebo
boga Siwy - Kailasa, albo złota siedziba Wisznu
pełna różnokolorowych lotosów, albo wreszcie
krowi świat Kriszny czy niebo Brahmy - Brahmaloka. Mitologia japońska z kolei wspomi­
na, że oprócz nieba istnieje jeszcze podziemie,
s

J.R Hogan, Operacja Proteusz, Warszawa 1994.

�Małgorzata Czapiga

58
które powstało albo przed, albo równocześnie ze
światem. Nosi ono różnorodne nazwy, między
innymi Kraina Ciemności czy Kraina Zakazana.
Chiński podział na jin i jang także przekłada się
na rozwarstwienie wszechświata na niebo i zie­
mię, które współdziałają ze sobą jak oba pier­
wiastki - podstawy kosmicznego porządku i ładu
przyrody. Natomiast religie judeochrześcijańskie
kreują wizję nieba, piekła i czyśćca. Podobnie
w islamie - dla dobrych ludzi nagrodą będzie
życie w raju, a grzeszni i źli zostaną skazani na
wieczne męki w piekle.
Każda religia ma swoje magiczne światy,
co nieuniknione, bo na nich wspiera się każdy
religijny dyskurs. Weryfikowalność ich istnie­
nia możliwa jest jednak wyłącznie w ramach
religijnego paradygmatu. Trzeba zakładać ich
trwanie i wierzyć w nie - niejednokrotnie bez­
warunkowo i bezwzględnie. System rozumowa­
nia wierzących nie może podlegać weryfikacji,
bo pochodzi z logiki specyficznego dyskursu,
kierują nim inne zgoła mechanizmy, co jest j u ż
tematem na osobne rozważania. Z perspektywy
historii kultury i komunikacji istotniejsze jest
to że sa.mo wyobrażenie może się uwolnić od
religijnego kontekstu i funkcjonować w innych
dyskursach . To też jest problem który zasługuje
na odrębne studia
9

Stwarzaniu magicznych światów w każdym
z opisanych przypadków - filozofii, nauki, sztu­
ki i religii - przyświecał jeden cel, mianowicie
dochodzenie do prawdy. Poznanie jest jednak
pewnym procesem p r z e w i d y w a n i a , nie
może być zatem czystą wiedzą, bo trudno wie­
dzieć wszystko o czymś, czego jeszcze nie ma.
Dlatego poznanie jest także wiarą . Przewidy­
wanie w zderzeniu z doświadczeniem albo zo­
staje potwierdzone, albo obalone, jednak szeregu
10

Zob. np. P. Kowalski, Wieczernik «&gt; różnych swoich
postaciach, [w:] tenże, O jednorożcu, Wieczerniku i innych
motywach mniej lub bardziej ważnych, Kraków 2007.
9

twierdzeń niepodobna w ten sposób rozstrzyg­
nąć, zatem uznanie ich prawdziwości zależy
tylko i wyłącznie od naszej wiary (tak właśnie
rzecz się ma z magicznymi światami). Nawet
amerykański pragmatysta William James wy­
powiadał się przeciwko idealizmowi racjonali­
stycznemu i metafizycznemu. William James
Sformułował hasło the will to believe, służące
mu do opisu procesu, w którym człowiek nie
może wyrokować jednoznacznie o danej rzeczy
więc nieuniknione staje się stawianie na wiarę.
Chciałoby się powiedzieć zatem za Jamesem, że
jeśli ktoś nie chce wierzyć w dany magiczny świat
i twierdzi, że takowy nie istnieje, to i tak musi się
odwołać do wiary bo wiedza nie daje mu prze
sianek przemawiaiacvch za iezo nieistnieniem
podobnie jak nie udowadnia ze istnieje
W systemie Św. Tomasza z Akwinu figura
alternatywnych światów została użyta w sposób
specyficzny. Veritas est adaequatio

intellectus

et rei - „prawda jest zgodnością rozumu i rze­
czy". Czy narzędziem poznania może być tylko
i wyłącznie intelekt, który sprawdza się jedynie
w poznaniu nieruchomej materii martwej? Czy
może należy najpierw zweryfikować sens każ­
dej z figur językowej gry filozofów? Ciekawe
stwierdzenie dotyczące przyrównania rozumu
do prawdy zaproponował Mikołaj z Kuzy - in­
telekt ma się do prawdy tak jak wielokąt do koła.
Im więcej katów będzie miał wielokąt tym bar¬
dziej będzie się upodabniał do koła ale kołem
nigdy sienie stanie Najważniejsze zatem nie jest
uchwycenie rezultatów dochodzenia do prawdy,
ale ciadv proces zbliżania sie do niej Wspom
nanv iuz wcześmei Leśmian zderzaiac swoia
koncepcie orawdv z filozofia Henri Beresona
powiedział ze nrawda wcale nie iest czvmś có
dałoby się osiągnąć ale czymś co trzeba reali

W tym punkcie rozchodziły się pragmatyzm i empiryzm, gdyż jeden głosił, że nie ma poznania bez wiary,
a drugi twierdził, że poznanie kończy się tam, gdzie
zaczyna się wiara.
10

BARBARZYŃCA

1(111 F-QDB

�Światy znikąd

59

zować. Poznanie prawdy nie powinno zmierzać
ku tworzeniu systemów metafizycznych czy
dyskursów naukowych, ale zwróceniu się ku sa­
memu procesowi życia. Poeta dokonuje tu zatem
przemieszczenia i postuluje odwrócenie się od
pojmowania prawdy jako wiedzy, a skierowanie
się ku prawdzie jako życiu.
Alternatywne światy są figurami wykorzy­
stywanymi w próbach poszukiwania prawdy
i sposobach jej prezentowania. Takie sfunkcjonalizowanie przejawia się szczególnie dobitnie
w przypadku sztuki, gdzie tworzenie światów
i posługiwanie się nimi może również być próbą
doświadczania wieczności. Poeta jest w jednej
osobie i obserwatorem doświadczalnej rzeczy­
wistości, i jej kreatorem, który może stwarzać
całkiem nowe światy. Jednostka twórcza, będąc
demiurgiem i obserwatorem rezultatu kreacji,
doznaje pewnego poczucia liminalności - za­
wieszenia pomiędzy - które wyabstrahowane
jest z historycznego czasu i miejsca tu i teraz.
Obcowanie z dziełem stworzenia pozwala od­
czuć epifaniczne objawienie -jednostkowe i m i
gawkowe ale dzięki temu tak cenne Zadanie
takie narzucał sztuce Witkacy Magiczne światy
filozofii i religii nie dawały człowiekowi pełnych
odpowiedzi na wiele z nurtujących pytań może
dlatego właśnie Witkacy szukał rozwiązania
w sztuce. Dzieło sztuki z iego wielością różno
rakich elementów może wzbudzić w człowieku
mepoKoj metanzyczny wemug witKacego jego

jeaynym ceiem jest istnieć jaKo czysta forma
i nie pełnie funkcji mato znaczących, jak dy­

Witkacy już w XX-leciu międzywojennym przewi­
dział rozwijającą się później tendencję do dehumanizacji
człowieka. W czasach jemu współczesnych skłonności
katastroficzne były już dostatecznie silne ze względu na
rosnącą demokratyzację i upowszechnianie się kultury
masowej. Stwarzały one zagrożenie dla kultury wysokiej
i tworzących ją elit. Najsilniej dał temu wyraz Ortega
y Gasset w eseju z 1925 roku Dehumanizacja sztuki.
11

mi)

enoa

mminn

daktyzm czy ludyczność. Magiczne światy Wit­
kacego miały bezpośrednio umożliwić człowie­
kowi kontakt z Absolutem, a pośrednio uchronić
całe społeczeństwa od zbliżającej się katastrofy.
Kresem cywilizacji nie byłoby fizyczne unice­
stwienie ludzkości, ale zaniknięcie osobników
zdolnych do odczuwania Tajemnicy Istnienia,
co w rezultacie doprowadziłoby do zaniknię­
cia filozofii, religii oraz sztuki i przemienienia
ludzkości w bezmyślne bydło . Witkacy ratu­
nek widział tylko w kreowanych przez siebie
magicznych światach dzięki którym możliwa
jest teatralna sztuka w której samo stawanie sie
uniezależnione od spotęgowanego obrazu życia
może w i d z a wprowadzić w stan pojmowania
metafizycznego uczucia niezależnie od tego
czy »fond« sztuki będzie realistyczne czy fanta
styczne lub tez czy będzie synteza obu rodzaiów
w swoich noszczerólnych częściach natura nie
11

o ile całość sztuki b ę d z i e w y p ł y w a ł a ' z e szczerei

konieczności otworzenia w warunkach scemcznvch w v r a z n m e t a f i z v c z n v c h u c z u ć w czvsto

formalnych wymiarach u autora" .
12

O ile katastroficzna teoria Witkacego prze­
widywała unicestwienie człowieka, o tyle po­
wstawały też wizje o całkowitym zaniknięciu
świata . W 1981 roku Jean Baudrillard ogłosił
autorytatywnie, że „rzeczywistość nie istnieje".
Teoria francuskiego socjologa opiera się na wy­
kreowaniu kolejnego magicznego świata, który
będzie polegał na tym, że nie ma j u ż rzeczywi­
stości jako takiej, gdyż została ona zastąpiona
znakami rzeczywistości. Nic nie dzieje się j u ż
13

S.I. Witkiewicz, Wstęp do teorii Czystej Formy w teatrze,
[w:] tegoż, Teatr i inne pisma o teatrze, Warszawa 1995.
Witkiewiczowska dehumanizacja miała swoich niebezpośrednich kontynuatorów w postaci postmodernistycz­
nych myślicieli głoszących kryzys podmiotu. W latach 60.
XX wieku Michel Foucault i Jacques Derrida obwiesz­
czają śmierć człowieka, a Roland Barthes ogłasza Śmierć
autora. Od tego momentu kres staje się kategorią języka
filozoficznego na wielką skalę.
12

13

�Małgorzata Czapiga

60
tak jak dotychczas, bo zamiast procesu istnie­
nia ma miejsce symulacja - czyli udawanie,
że jest coś, czego faktycznie nie ma. Za pomo­
cą symulacji generowana jest nierzeczywista
i pozbawiona oparcia w realności hiperrealność,
która stanowi wierną imitację rzeczywistości.
Hiperrealność z kolei wypełniona jest po brzegi
symulakrami, czyli wizerunkami i znakami, któ¬
re człowiek przez wieki stwarzał, aby „odzwier­
ciedlały rzeczywistość". Dziś natomiast wszelkie
kopie zaczęły zastępować swoje pierwowzory
i współczesny człowiek niekiedy nie odróżnia
ich od matryc i wzorów, a symulakry stają się dla
niego jedynym punktem odniesienia Dlatego
właśnie Baudrillard nazywa ten proces ' precesi a
symulakrów" gdyż nie tylko zastąpiły one swo
ie Pierwowzory ale wręcz ie P O D r z e d z 11 v
Człowiek sam wpędził sie w te pułapkę Avż
długotrwałe svmiSowanie osłabiło w nim, proces
poznania i symulacje wvdaia sie dzisiai bardziej
rzeczywiste n i ż sama rzeczywistość.
14

e

Wśród wielu przykładów precesji symulakrów
Baudrillard przywołuje krasową jaskinię w Lascaux, która pochodzi z paleolitu, a została odkryta
w 1940 roku. Osiem lat później udostępniono ją
turystom. Niestety, para z oddechów, podwyższo­
na temperatura, bakterie, glony i inne zanieczysz­
czenia wnoszone na butach oraz ruch powietrza
wywołały nieodwracalne zmiany w strukturze
malowideł ściennych i rychło spowodowałyby ich
zniszczenie. Jedynym ratunkiem było pozosta­
wienie ich w mroku i zakaz udostępniania jaskini
wszystkim oprócz naukowców. Równocześnie
zbudowano wierną kopię Lascaux, którą w 1983
roku otwarto dla zwiedzających. Za pomocą pre—
historycznych technik odtworzono 90 procent

Już same określenia, jak pierwowzór, matryca, podwo­
jenie rzeczywistości wskazują, że teoria Baudrillarda jest
silnie związana z koncepcją Platona. Teoria francuskiego
socjologa wiąże się z filozofią Platona również w tym
14

wszystkich malowideł. Powstał zatem symulakr,
o którym Baudrillard sądzi, że może stać się pier­
wotniej szy niż pierwowzór, bo wspomnienie au­
tentycznych grot może się zatrzeć w świadomości
kolejnych pokoleń.
Człowiek żyje zatem w świecie, w którym
zewsząd otaczają go pozory. W tej „pustyni hiperrzeczywistości" miraże dominują nad praw­
dziwymi oazami, więc każdy z nas do pewnego
stopnia obcuje z magicznymi światami i dzisiaj,
bo j u ż teraz ciężko odróżnić, co jest rzeczywiste,
a co nadrzeczywiste.
Alternatywne światy są projektem obecnym
od zarania dziejów aż do dziś. Wyszliśmy od lite­
rackich światów baśniowych, ale przywoływane
tu przykłady z filozofii, religii, poezji, fizyki czy
socjologii wykazują wiele wzajemnych filiacji.
Każdy z nich jest tak naprawdę historią niedowiedzioną, opowieścią intuicyjną, nadrealnym
rozpoznaniem, mistycznym przeżyciem. Figurę
tę można nazwać światami m a g i c z n y m i ,
bo: „Magię spotykamy wszędzie tam, gdzie przy¬
padek czy wypadek oraz emocjonalne zderzenie
się nadziei i strachu rozwijają się na szeroką
skale Magia nie występuje natomiast tam gdzie
przedsięwzięcie jest pewne niezawodne i w pełni
podlega kontroli racjonalnych metod i procesów
technologicznych" .
15

Magiczne światy to przestrzenie mentalne
zaznaczające swoje granice na mapach historii
ludzkiej myśli, a ich kartografowie - od Platona
przez Kanta, Newtona, Witkacego po Baudrillarda - postępowali jak magowie. Skuteczność ich
działań magicznych i istnienie postulowanych
przez nich światów nadnaturalnych pozostają
w sferze wiary - ich i naszej.

sensie, że człowiek za prawdę bierze fikcję. U Platona
dualizm ten przekłada! się na świat rzeczy i świat idei,
a u Baudrillarda na rzeczywistość i hiperrzeczywistość.
B. Malinowski, Mit, magia, religia .Warszawa 1990.
15

BARBARZYŃCA

1(111 ? 0 D B

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9979" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9957">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5efb25008104e0092e9837501454cd69.pdf</src>
        <authentication>f646bb6c495b61d8e5c3801bf0b06525</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118738">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5688</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118739">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118740">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118741">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5288</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118742">
                <text>La frontera, czyli opowieści o" końcu świata"/ Barbarzyńca 2013 nr (1) 19</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118743">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1 (19), s.22-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118744">
                <text>Masłowska, Dagmara</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118745">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118746">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118747">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118748">
                <text>La Frontera, czyli
opowieści o „końcu
świata"

�Dagmara

Masłowska

Studentka etnologii i antropologii kulturowej na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Większość czasu poświęca na podróżowanie, pasjonuje się teatrem, rysunkiem
oraz fotografią.

D:

wa sąsiadujące ze sobą stany - amery­

( kańska California oraz meksykańska Baja

California - są obszarem, gdzie o żela­
zne słupy muru granicznego rozbijają się marzenia
o lepszym życiu. To przestrzeń wielokulturowa,
wieloetniczna. Przestrzeń zagrożona i niestabilna,
niepozwalająca na sen.
W świadomości Meksykanów mieszkających
w północnej części kraju, los norteńos - „ludzi
północy", jak są określani w Meksyku - uchodzą­
cych za nieustępliwych i wulgarnych, granica jest
największym ograniczeniem. W większości przy­
padków nie do pokonania. Są to tereny niezwykle
wymagające, bowiem poddają nieustannej próbie
tak siłę charakteru jak wytrzymałość fizyczną.
Wszystko za sprawą pustynnego klimatu. Latem
temperatury sięgają 50°C, a życie w mieście staje
się nie do wytrzymania. Stąd wieczne nigdy niezaspokajalne pragnienie, które ledwie na chwilę
gasi niskoprocentowe piwo Tecate. Stąd pozorne
lenistwo i apatia. Stąd zniszczona słońcem skóra.
Stąd zawziętość i duma, tak ważne dla
talności miejscowych Można bv pokusić sie
o wskazanie podobieństwa miedzy powyższymi
cechami a Jeżykiem natury trzęsienia ziemi iako
porywczość wulgarność ekspresywność- palące
słońce-wytrwałość pulsująca enemia ńiezmo
ż o n a siła- pustynia czyli stanowczość nieustępli
w o ś ć b e ź k o m n r o m i s o w o ś ć Ostatnia'- i a ł o w o ś ć
ziemi - zdaje się odzwierciedlać stosunkowo małą

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

produktywność tutejszej kultury nastawionej
na import. Trudno rozsądzić, czy to wada, czy
zaleta. Najważniejsze, że potrafili i nadal potra­
fią się przystosować do panujących warunków.
Tak po prostu jest, czy raczej: tak jawi się to oku
podróżnika.
Obserwowane w stanie Baja California zja­
wiska kulturowe, a także działania społeczne,
świadczą wręcz, że tej części Meksyku daleko
do reszty kraju, że kulturowo bliżej jej do Sta­
nów Zjednoczonych. Engringado - mówią, nieco
pogardliwie określając białego cudzoziemca,
przybysza zza płotu. Wystarczy przespacerować
się którąkolwiek z głównych ulic, by zauważyć
fastfoodowe kolosy w rodzaju Burger King czy
Carls Jr., które w pasie przygranicznym zastąpiły
charakterystyczne dla reszty kraju budki z ręcznie
robionymi lodami albo tradycyjnymi wyrobami
rękodzielniczymi. Właśnie w tych niemal nie­
zauważalnych, bo oczywistych, przekształceniach
krajobrazu kulturowego, potwierdza się ot war¬
tość ludzi z północy na wszelkie inicjatywy eko­
nomiczne prowadzące do modernizacji i rozwoju
technologicznego.
Świadomość istnienia granicy konkretyzuje
przestrzeń, nadaje jej określoną formę, oddzielając
„nasze" od „obcego", „innego". Problem zaczyna
się, gdy granica, owo subtelne rozróżnienie funk­
cjonujące dotąd jedynie w umyśle, ujawni się

�24

nagle w materialnej i dotkliwej formie ciągnącego
się kilometrami, niemal w nieskończoność, wyso­
kiego, żelaznego płotu. Potrzeba wtedy redefini­
cji. To jedyna możliwa rzecz, jaką da się zrobić,
niemal naturalna reakcja na nowy stan rzeczy. Jak
w takim razie opisać granicę Mex-U.S.A.?
Carlos, 24, Tijuana
Dla mnie granica to geograficzny podział mię­
dzy narodami. Jednocześnie reprezentuje ona

Dagmara Masłowska

podział bogactw. Bogactw, którymi (w wypadku
tej granity) Stany Zjednoczone nie maja za­
miaru dzielić się w sposób niekontrolowany co
prowokuje niezadowolenie wśród społeczeństwa
zarówno na wsi, jak i w miastach. Co więcej,
odbija się to na stylu życia niższej klasy (ludzie
migrują do Stanów Zjednoczonych, jadą szukać
pracy). Myślę, żejest wielepowodów, dla których
chce się monitorować przepływ ludności. Jednak
granica, o której mowa, to nie tylko to. Mówi się,

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

25

że istnieje bardzo silna kontrola Stanów Zjedno­ „koniec świata". Już nie zamykam się na strze­
czonych nad krajami Ameryki Łacińskiej. Tak żonym osiedlu ani nie jeżdżę klimatyzowanymi
dopewnego stopniajest to prawĄ.
camionetas.
Już w tej wypowiedzi pojawia się wątek prze­
kraczania granicy - migracja do Stanów Zjed­
noczonych. Ujawinia się perspektywa, z której
jest ona obserwowana. Ktoś się oddzielił murem,
ktoś został po jego drugiej stronie. Trzymam się
z tymi, od których się odgrodzono, pozostawiając
dla nich miejsce w tej narracji. Jeszcze kilka lat
temu żyłam w świecie meksykańskim. Potrzebo­
wałam wtedy przewodnika, ale nie było nikogo,
kto na bieżąco tłumaczyłby mi ów niezwykły, zło­
żony a zarazem intrygujący świat. Już od pierwdnia nałożono na mnie klosz - wzniesiono
wokół mnie mur sztucznych zabezpieczeń. Byłam
obwarowana dokumentami i chroniona przez
liczących sie w mieście bogatych ludzi którzy
roztaczali przede mna wizie cudownego Meksyku
należącego tak naprawdę zaledwie do kilku 'pro
cent Lo mieszkańców. Bez wątpliwości byłam
wtedy w Pozycii uprzywilejowanej- europejski
paszport wiza amerykańska wiza meksykańska
(na wjazd) i brak znajomych zaangażowanych
w wojny gangów dawały niewyobrażalną prze­
wagę. A jednak la frontera kazała mi być nie­
ustannie czujną. Tłumaczę więc także sama przed
sobą pewien fenomen. Miałam przecież swobodę
w przemieszczaniu się pomiędzy Stanami Zjed­
noczonymi a Meksykiem, a mimo to towarzy­
szyło mi przeczucie, że nie przedostanę się na
drugą stronę granicy, że nawet jeżeli spędzę tam
dzień lub kilka, będzie to sztuczny świat, który
prędzej czy później, z puszką coli w ręce wypluje
mnie z powrotem. Określiłabym tę granicę jako

Postaram się zatem zagłębić w głos większości
stłoczonej w centralnej części miast przygranicz­
nych. Z ponad trzech tysięcy kilometrów wydzie­
lam odcinek niewielki od Tijuany do Mexicali.
Bardziej na północ nie można, nie da się - jest
żelazna bariera. Nie ma co robić. Ta cała masa
gorącego powietrza tkwi pomiędzy ludźmi i czeka
na powiew wiatru, który przesunie ją nieznacznie,
aby mogła przykleić się do innych ciał.

1

1

I
1

Nie jest wymagane posiadanie wizy meksykańskiej
w momencie przekraczania granicy amerykańsko-meksykańskiej (można kupić ja z łatwością, gdy
przebywa się już na terenie Meksyku), bramka n e jest
zamykana, droga wolna! Natomiast nie jest możliwe
przejście do Stanów Zjednoczonych bez ważnej wizy
Lerykańskiej i kontroli osobistej.
FOT. DAGMARA MASŁOWSKA

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

�26

Dagmara Masłowska

W Mexicali można sprzedawać gumy do
żucia, napoje, gazety, raczej się nie kradnie,
przynajmniej nie w ciągu dnia - to przez upał.
I tak siedzi się godzinami w cieniu budynków
albo pod blaszanym dachem trasy do garita
vieja, czyli starszego przejścia granicznego
w mieście. Tam zawsze widać tłumy, czasami
kolejka wykracza poza przejście podziemne
i ciągnie się aż do drugiej przecznicy, zakręcając
przy aptece. Siedząc pośród staruszków, bez­
domnych, deportowanych emigrantów, czeka
się na okazję. Może znowu w granicę wbije

się rozpędzony autobus porwany przez kogoś
wyjątkowo zdesperowanego i w chaosie zdarze­
nia albo gdzieś między pociskami, uda się uciec
za domy po drugiej stronie. I tak trwają latami,
marząc i łudząc się. Uśpieni snem czujnym,
gotowi do skoku, bo być może to już dzisiaj,
może jutro. A jeśli nic się nie wydarzy, to też
dobrze, bo do kieszeni wpadnie chociaż kilka
pesos. Stare centrum Mexicali jest jak oaza,
poza tym miejscem rzadko spotyka się kogo­
kolwiek spacerującego ulicami miasta. Pustka
i upał. Lepiej pozostać blisko źródła.

fiispl
Tijuana es la esąuina
donde rebotan lossueńos
deun paisnecesitado de paz.

HI i f

$i.
Req

liVi A w

i,* j

1

t

• Ul

' ' i i i

l i i i

iuariQ g

Ti

•

BARBARZYŃCA

I" i

1 (19) PD13

I

y

�27

La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

FOT. DAGMARA MASŁOWSKA

Aqui en la esąuina
De un mundo tierra
Penultima calle de
Latinoamerica.
La linea nos marca
Desde afuera
El limite entre
Pueblo y piedra.
2

Tutaj w kącie
Na gruncie Ziemi
Przedostatnia ulica
Ameryki Łacińskiej
Linia wyznacza nam
Z zewnątrz
Granicę między
Ludźmi a kamieniem.
Kiedy w 2006 roku doszło do realizacji prze­
głosowanego w Kongresie projektu budowy muru
wyposażonego w kamery i czujniki elektroniczne
mającego oddzielać Stany Zjednoczone od Mek­
syku, życie na granicy uległo reorganizacji. Trzeba
było błyskawicznie przystosować się do nowych
warunków, nauczyć się funkcjonować w obli­
czu żelazno-betonowej klatki, która podzieliła
świat na zbiór „moje-tutaj" oraz „twoje-tam".
Przestrzeń przygraniczna stała się miejscem spo­
rów, a wszelkie działania z nią związane zaczęto
postrzegać jako zagrożenie. Takie stanowcze roz­
wiązanie, odcięcie większości Meksykanów od
dostępu do świata amerykańskiego, obudziło falę
przemocy. Wystrzeliły pociski.

sie znajdujesz, w twoim odczuciu może być twoją
opiekunką lub wrogiem.
Sin cicatrizar
Heridas en la tierra
Venas abiertas
De Latinoamerica

Ivan, 24, Mexicali
Granica jest dla mnie barierą, która oddziela
dwa identyczne światy i przekształca je w totalną
nierówność, jest korupcją, strachem, pieniędzmi
i, w zależności od tego, po której stronie granicy
' Ten i kolejne fragmenty pochodzą z piosenki zespołu
Tijuana No! La esquina del Mundo (1994), tłumaczenie własne.

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

Bez zabliźniania
Ran w ziemi
Otwarte żyły
Ameryki Łacińskiej
^
&gt;
problematykę transgraniczności, opisuje pięć typów pogranicza. Autor
M

G o l k a

�28

Dagmara Masłowska

podkreśla, że jego charakter zależny jest od rodzaju
granicy, jaka dzieli strony W modelowym ujęciu
wyróżnione zostały: granica jako „linia okopów",
granica jako „rzeka", granica jako „ściana", granica
jako „parkan" oraz granica jako „ulica". O pogra­
niczu amerykańsko-meksykańskim można po­
wiedzieć, że wytworzyła się „linia okopów", gdzie
podział jest najbardziej jednoznaczny, a pogranicze
funkcjonuje jak „pole minowe".
Na tym pograniczu strony spotykają sie jedynie
jako przeciwnicy widząc siebie w nieustannym
antagonizmie. Wspólne na tym pograniczu są
zazwyczaj trupy (bo już nie ranni), jako że ten ro­
dzaj pogranicza jest obszarem dążności do pełnego
zniszczenia stron .
5

Nie można zapomnieć o granicy, nie można
od niej uciec, bo wyznacza ona niejako sposób,
w jaki na co dzień funkcjonujemy. Należy unikać
przygranicznych barów, o pewnych godzinach nie
powinno się przebywać w okolicy muru i najlepiej
nie otwierać drzwi ani okien w samochodzie na­
wet w trakcie postoju - czy wszystko to tylko ze
względów bezpieczeństwa? Taki mały instruktaż
zachowywania się w obliczu jrontery napędzany jest
przez lęk i niepokój wynikających z rozlicznych hi­
storii ludzkich tragedii, które się zdarzyły lub mogły
zdarzyć. W prowadzonych przeze mnie rozmowach
ze znajomymi, czy też osobami napotkanymi w ko­
lejce al otro lado, czyli
drugą stronę", trudno
było pomiąć wątek konfliktu amerykańsko mek
sykańskiego. Obok słowa granica" pojawiały się
natychmiastkoleine- podział" koniec" niespra
wiedliwość" Niewątpliwie wraz z budowa muru
dyskusje o wzajemnych sposobach traktowania sie
sąsiadujących ze soba państw przybrały na sile To
właśnie fizyczna separacja spotęgowała wrażenie

3

M . Gołka, Pogranicza - transgraniczność-

nierówności i wrogości. Meksyk w oczach własnych
obywateli jawił się jako kraj pozostawiony sam so­
bie, niejako wyjęty spod prawa, gdzie fiesty mieszają
się z wojnami karteli narkotykowych. A wszystko
przepija się złotą teąuilą.
Ahora ya estuvo
Seacabalaera
Puertas abiertas
Esa es la mera.
38 especial
Bala certera
Barrasy estrellas
Estdn en guewd.
To wszystko już było
Kończy się wiek
Otwarte drzwi
To cała prawda.

transkulturo- ŚjjS

wość, [w:] L. Gołdyka (red.), Transgraniczność w per­
spektywie socjologicznej - kontynuacje, Lubuskie To­
warzystwo Naukowe, Zielona Góra 1999, s. 14.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

„38 especial"
Celna kula
Pręty i gwiazdy
Są w stanie wojny.

Gdy zbierałam wypowiedzi Meksykanów doty­
czące ich rozumienia „granicy" i „końca świata"
wracały do mnie obrazy ludzi i ich zachowania,
obserwowane zza szyby klimatyzowanego samo­
chodu przemieszczającego się leniwie w stronę
przejścia granicznego będącego bramą do świata,
do którego wielu z nich nigdy nie będzie miało
dostępu. Można było spokojnie wysiąść i przespa­
cerować po kilka tłustych tacos, a nawet poczytać
gazetę w kiosku, zanim samochód przesunął się
w sznurze zakurzonych maszyn. Nikt tego raczej
nie robił. Za
Tylko na kilka sekund
otwierało się okno, wyciągało rękę z drobnymi po
schłodzony napój i włączało zostawione do odsłu-

29
chania płyty CD, dopóki nie pojawiło się zielone
światło oznaczające polecenie podjechania na
miejsce kontroli. Pas transmisyjny dla uprzywi­
lejowanych, dla tych, którzy mogą przejechać.
Meksyk albo Stany Zjednoczone. Podział
mieszkańców Baja California na dwie przeciw­
stawne kategorie - tych „z papierami" i „bez papie­
rów" - ma fundamentalne znaczenie. To podział
stanowczy, brutalny i w samej swej istocie nie­
sprawiedliwy. Jednak to właśnie takimi prawami
rządzi się la frontera. W wypowiedziach posiada­
jących zezwolenia na legalne przekraczanie granicy
uderzająca i wyczuwalna jest odpowiedzialność
za tych, którzy takiego przywileju nie otrzymali.
Mówiąc o „końcu świata", większość umieszczała
go dokładnie tam, na styku państw. Nie miało
znaczenia, że za tym końcem jeszcze coś się znajdo­
wało -widmowy nomen o men - american dreaml

FOT. DAGMARA MASŁOWSKA

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

�30

Ograniczenia i niemal klaustrofobiczne poczucie
zamknięcia były na tyle przemoże, że dopiero
po przekroczeniu granicy wracała świadomość
realności świata amerykańskiego, tego, że granicę
można i da się przekroczyć. Ludzie „bez papierów"
(nieposiadający wizy, bez pozwolenia na pracę,
niejednokrotnie bez dokumentów pozwalających
na ich identyfikację prawną) nie mają wyboru.

Dagmara Masłowska

Aby legalnie przedostać się na drugą stronę, spę­
dzają całe dnie w kolejce do biura imigracyjnego,
zrezygnowani, z naręczem kartek, czekają na swoją
kolej, wypatrują chwili, gdy jakiś urzędnik wresz­
cie rozpatrzy ich sprawę. Niektórzy już dawno się
poddali, nie chcąc strawić życia na staniu w kolej­
kach, oddają się zamerykanizowanym rozrywkom
w mieście, udając, że płacą dolarami.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

31

Tijuana i Mexicali zdają się znajdować na
Brutalność to, oprócz przemocy, jałowość.
dwóch przeciwległych, a przecież tak do siebie Mexicali jest położonym w strategicznym punk­
podobnych, biegunach „linii okopów". Intensyfi­ cie miastem przemysłowym, pozbawionym atrak­
kują jej cechy. O Tijuanie mówi się, że jest „naroż­ cji turystycznych, dla których warto byłoby je
nikiem Ameryki Łacińskiej" - la esąuina de Lati­ odwiedzić. Nie ma zbyt wielu podróżników, nie
noamerica. Trafiają tam wszystkie brudy, kumuluje ma wycieczek autokarowych. Miasto ożywia się
się kurz, to miejsce rzadko sprzątane. Dokąd prze­ w nocy, wybudzone z letargu powodowanego
rzucani są nielegalni imigranci wyłapani na terenie duchotą, gdy nie ma już słońca i młodzi chęt­
Stanów Zjednoczonych? Gdzie czekają na okazję nie wychodzą na ulicę, urządzając „domowe"
ci, którzy planują nielegalnie przedostać się do - imprezy pod gołym niebem. Z głośników huczą
w ich mniemaniu - lepszego świata?
amerykańskie piosenki z list przebojów, a grupki
znajomych - tu jedna, tam druga - tańczą nie­
Okazją do wylania żali i pretensji skierowanych strudzenie w rytm popowej muzyki Zadymione
bary w starym centrum miasta tuż przy L n i c y
w stronę rządu, który rozpoczął budowę muru, jest
stanowią
terytorium starych'i wykluczonych
spotkanie się z bliskimi mieszkającymi po stronie
Czasem
zdarzy
sie strzelanina częściej jednak
amerykańskiej. Tam, gdzie nie przejdzie człowiek,
przecisną się słowa. Widać więc opartych o mur ktoś przeskoczy przez mur. Nie ma deszczu, który
Meksykanów rozmawiających z kimś stojącym mógłby zmyć brud oczyścić sumienie
po drugiej stronie. Jeżeli w pobliżu nie ma wozu
patrolującego, można nawet podać sobie dłoń albo
pocałować się, wciskając usta między pręty. La fron­
tera jest przyczyną licznych dramatów rodzin mek­
sykańskich, które wyemigrowały „na drugą stronę".
Ich krewni często nie otrzymali wizy pozwalającej na
odwiedziny. Prowadzi to czasem nie tylko do roz­
bratu z prawem, lecz także działalności przestępczej.
kradzionych pieniędzy, czy kosztowności pozy­
skanych za okupy ci najbardziej zdeterminowani
lub zdesperowani opłacają fałszywe dokumenty
Inni jeszcze kopia tunele by tym sposobem prze
dostać się do Stanów Zjednoczonych.
Tak jak w Tijuanie kolorem pamięci o tych,
których zgubiło pragnienie, jest biel, w Mexicali
panuje wszelka dowolność, ponieważ historie
tego rodzaju trzymają się raczej pamięci tych,
którzy pozostali wśród żywych.
Jose, 33, Mexicali
Miasto, które nazywa się Mexicali, najbardziej
wysunięte na północ w Meksyku i całej Ameryce
Łacińskiej... Mexicali: epicentrum brutalności.

l (19)

P019

BARBARZYŃCA

lvan, 25, Ciudad de Mexico, Distrito
Federal
Dla mnie granica jest czymś, co nie powinno ist­
nieć. Świat jest dla wszystkich i nie powinno być
ludzi, którzy kontrolują dostęp innych do jakiegoś
terytorium.
Meksyk wydaje się żyć marzeniami. Im bar­
dziej marzenie jawi się nam jako nierealne, tym
częściej do niego powracamy, zupełnie jakby­
śmy chcieli dodać siły losowi. Widzę i próbuję
dotknąć, ale jest to poza moim zasięgiem. Po
stronie meksykańskiej zostaje ciężka materia
życia. „Koniec świata" przybliżył się niebezpiecz­
nie i zamiast myśleć o rubieżach świata - kole
podbiegunowym, gdzie Meksykanie je umiej­
scawiają, wystarczy wyjrzeć przez okno. Lokalne
media codziennie dają świadectwo tego, że mek­
sykański koniec świata" jest do pokonania nie
spada liczba nielegalnych emigrantów z Mek­
syku. Nikomu nie jest jednak zn 3.ri3. długość
życia w świecie firmowanym flagą amerykańską
Może więc lepiej pozostać po stronie Mex i tylko

�32
obserwować to, co dzieje się za murem? Brakuje
jednoznacznej odpowiedzi. La frontera postrze­
gana w kategorii „końca świata" stanowi efekt
ogromnych ograniczeń, jakie można tam zaob­
serwować. Otwarcie granicy dla Meksykanów nie
jest możliwe, bowiem oznaczałoby to roszczenia
innych grup narodowych koczujących na terenach
przygranicznych. Meksykanie nie są jedynymi,
którzy wypatrują okazji do przekroczenia muru.
Pozostaje walka o dobre życie i próba leczenia ran.
Z bronią w dłoni, czy bez, to już kwestia indywi­
dualnego wyboru.

Dagmara Masłowska
Sin cicatrizar
Heridas en la tierra
Venas abiertas
De Latinoamerica
Bez zabliźniania
Ran w ziemi
Otwarte żyły
Ameryki Łacińskiej

La Frontera, or a story about "the end of the world"
The author of the essay explores the implications of Mexican - American border on the life of local
communities, especially Mexican ones. Thoughts about the changes of the culture and social behavior
caused by the raising of the border wali are based on authors personal experiences, participations,
observations and conversations with the citizens of Mexicala and Tijuana. Author shows how the efforts
made to cross the border are becoming the tool of social stratification and how they preserve the social
ineąualities.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

�BARBARZYŃCA

1 (19) PD13

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9970" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9948">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e4f54c6c167df6875a409a6ad36dd290.pdf</src>
        <authentication>174ccc280f4e10cc5fa795a173b49c12</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118620">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5687</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118621">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118622">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118623">
                <text>Zadrożyńska, Anna (1938-2013)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118624">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5287</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118625">
                <text>Innego końca świata nie będzie / Barbarzyńca 2013 nr 1(19)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118626">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne 2013 nr 1(19) s.7-21</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118627">
                <text>Wróblewski, Filip</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118628">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118629">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118630">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="118631">
                <text>ońca świata
me będzie
z Anną

Zadrożyńska

rozmawia Filip W r ó b l e w s k i

1

Anna Zadrożyńska: Jeśli mam o sobie mówić, to
proszę o szacunek, bo świat ujrzałam rok przed
wybuchem światowej wojny

Sęk w tym, że nie jestem z Krakowa, czy raczej - nie
całkiem. Jestem Hutasem, pochodzę z Nowej Huty,
a to robi sporą
różnicę.

Filip W r ó b l e w s k i : Skoro gramy w ten
miejsce urodzenia?

Aha! Rozumiem. No, to jest po prostu życio­
rys. Kontynuując, cała moja rodzina właśnie ze
stolicy się wywodzi: ojciec i jego rodzina, mama
też, chociaż już jej rodzice przybyli tu z różnych
stron Polski.

sposób:

Warszawa, jestem warszawianką, dla krako­
wiaków: niestety!
Jak to

„niestety"?

...to odwołanie się do stereotypu, krakowia­
kom podobno nie należy w ogóle wspominać
o warszawskości.

Przed wojną zamieszkaliśmy na warszawskim
Żoliborzu. Tu, podczas okupacji, rozpoczęłam edu­
kację w klasztornym przedszkolu, potem prawie do
matury nadal „byłam w klasztorze" Sióstr Zmar­
twychwstanek. To dość długo, nabiera się wtedy

Niniejszy materiał stanowi fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach projektu badawczego „Etnografia jako
doświadczenie osobiste. Generacyjne uwarunkowania przemian metodologii i praktyk badawczych" realizowanego
w latach 2011-2013, finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki (grant numer 2011/01/N/HS3/03273).
Wypowiedź autoryzowana.

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

�Wywiad

8

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�9

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e
pewnego stylu, ale i wiedzy, np. o dorocznym cyklu
świętowania, o świętych pańskich, o katolickich
(wyłącznie!) ceremoniach i obrzędach. A to już jest
materia do wykorzystania wiele lat później w etno­
graficznych studiach i naukowej refleksji. To taki
jasno sprecyzowany punkt widzenia do badań nad
świętowaniami w Polsce. Tym zresztą zajmowałam
się przez pewien czas. I dość, porzuciłam temat, bo
tak naprawdę świąt bardzo nie lubię. Obchodzę je
z daleka. Często wtedy wyjeżdżam nad morze.
Ale tam też są święta,

choćby

którym towarzyszy kościelna komercja. Dopiero
na nie nakłada się komercyjność świecka. Nato­
miast 11 Listopada dotyczy Narodu i Państwa,
a one nie dysponują środkami nadprzyrodzonego
przymusu. Moglibyśmy się po prostu wspólnie
cieszyć, ale tego nie mamy w tradycji. Tradycji
uczymy się w dzieciństwie. We własnym doro­
słym życiu miałam oczywiście czas, gdy powta­
rzałam to, czego nauczyłam się w domu: wielka¬
nocne mazurki (które pewnego roku rozbawieni
goście zjedli już w Wielki Piątek), jedwabiste,
p cirzone drożdżowe baby i aromatyczne, aksa­
mitne bożonarodzeniowe makowce. Wyrób ciasta
p cirzone20 to był rodzinny prawie rytuał sprzed
kilku pokoleń. Robiło się je przyna mniej dwa¬
dzieścia godzin albo dobę. Samo ciasto wymagało
trzykrotnego wyrośnięcia i na dodatek wsoania
łego wyrobienia do wyrośnięcia. Wyrabiało sie ie
orzy oomocy młodych ludzi Mamy nasze mia y
trochę takie reumatyczne dłonie
Służyła do
tepo snecialna niecka ona ieszcze do tei nory iest
u rodziny mojego brata w Fałenicy Specjalna
niecka — tego nier obiło sie z dwóch kilogramów

Bożego Narodzenia.

Ale tam da się je ominąć. Tam Boże Narodze­
nie jest naprawdę świętem rodzinnym i delikatne
wymówienie się od zaproszenia jest przyjmowane
z wdzięcznością. Co innego Wielkanoc, ona
otwiera wrota domów na ludzi.
Powiem, że to jest dość śmiałe wyznanie, jak na
osobę, która napisała kilka książek na ten temat .
1

Przecież się do tego przyznałam. W pierw­
szym zdaniu Powtarzać czas początku (i Światów,
zaświatów)
napisałam: „świąt można nie lubić".

r yiko
Ik z, n
rn r b
l V Ustarczyło.
t AAle
l'
piętnastu
DyHI wszystkicn
r

to było ciasto jak aksamit, ono wreszcie musiało

wyrosnąć było opieczone a po wyjęciu z pieca
Zwłaszcza, że Boże Narodzenie zaczyna sie tuż
po Wszystkich Świętych...
Tylko sie dziwić naszej
narodowej niegospodarności,
skoro nie
zrobiliśmy
nic z U Listopada.

mu
. * °
! ,
° {I
^ "" można je było jesc do Wielkanocy, jeśli by czło­
0 p a

St0

a

aS

lo był przepis sprzed Hus pokoleń, jednym siowem — święto.

Dalej Pani twierdzi, że nie lubi

Zob.: A. Zadrożyńska, T.M. Ciołek, J. Olędzki, Wyrzeczysko. O świętowaniu w Polsce, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1976; A. Zadrożyńska,
t

^ylb Z ^ ^ ^ " ^ Z ^ ,

C1

wiek wytrzymał, bo ono się nie starzało w ogolę,

To są odmienne świętowania. Doroczny cykl
świąt katolickich wymusza przestrzeganie reguł,
2

C

świąt?

Lubiłam. Święta to był smak, zapach i emocje
dzieciństwa, może też i młodości. Wtedy była w nich
^
•
^ ,

Warszawa 1986; idem, Powtarzać czas początku, cz.

widzę w świętowaniu tylko biesiadowanie. Czy biesiadowanie ma w sobie cokolwiek tajemniczego?
Gdy przygotowania do świąt zaczynały się na kilka

ty zaświaty O tradycji wietowań w Polce Twój Styl
WaSzawa2000; idL, Świętowania polskie. Przewódnikpo tradycji, Twój Styl, Warszawa 2002.

^g ^
ś m e j , gdy myślało się np. o wigilijnych podarunkach dla ludzi bliskich, gdy właściwie
wszystko bywało problemem, bo najprostsze zakupy

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

0

1w c z e

�10

Wywiad

(to okupacja i PRL były czasem mojego dzieciństwa
i nawet młodości) wymagały nie tylko pieniędzy,
ale głównie inwencji i zaradności, wszystko stawało
się niespodzianką. A co dopiero, gdy w wigilijny
wieczór, ku zdumieniu dzieciarni, u drzwi stawał
prawdziwy Święty Mikołaj (zresztą od dawna już
bardziej krasnala przypominający niż świętobli¬
we go biskupa sprzed wieków). Do pewnego czasu
właściwie chyba wierzyliśmy w jego istnienie, aż do
momentu obnażenia tego oszustwa. U nas robiło
się takie „centralne" Wigilie. I jeden, jedyny stryj,
którego nigdzie nie aresztowali i którego wojna
nigdzie nie rzuciła przebierał sie za Mikołaja Do
pewnego czasu właściwie wierzyliśmy w to że to jest
Święty Mikołaj. Ale któregoś dnia kiedy przyszedł
Mikołaj - pewnie już dojrzałam' za stara byłam
na to i postanowiłam zupełnie obnażyć kłamstwo
-ściągnęłam mu brodę. \ robiła sie konsternacja
tak mi sie żal zrobiło własne™ wyobrażenia o świefach Tak naprawdę to było obrzydliwe z mojej
strony - brodę mu Ś c i s n ę ł a m Podejrzewałam

tam patrol niemiecki, który wparował do domu.
Moja mama, kiedy aresztowali ojca, zaczęła pro­
wadzić - to się nazywało: sklep - paszteciarnia
czy coś takiego, takie miejsce, gdzie przychodzili
ludzie. Były ciastka, które piekła babcia, mama
sama robiła kajmaki, ktoś przywoził eklery i obok
tego pomieszczenia sklepowego było po schod­
kach wejście do pokoju - kiedyś była tam jakaś
restauracja albo coś w tym rodzaju - tak jakby
mieszkalnego pomieszczenia. Dopiero potem, po
wojnie się o tym dowiedziałam, wtedy przecież
nikt dzieciom takich rzeczy właściwie nie mówił.
Mama po prostu brała udział w konspiracji i tam
pod podłoga były skrytki w tym pomieszczeniu
poza sklepem, skrytki na broń na rozmaite eranatyiinne takie rzeczy. Oczywiście opalało się to

A szkoda bo dzieci nowinnv iak n a i d L e i w i e r z v ć

bvł z nierwszego nierra

w marzenia ocierać sie o r.iemnire Dziś nisz, lisrv

nLrhodził

do Świętego Mikołaja

A mamy,
m wywracaliśmy
r
l"'m rto \
rk ' k'
A juz
i *
wszystko
kiedy
zaczęliśmy się dogrzebywac do wnętrza tej sterty,
wszem patro niemiecki, i rzycnodzno dziesięciu

7

Świat tajemnic mojego pokolenia to wojna
i powojenny rozgardiasz. Wiem, to była tragedia,
ale dla dzieciarni czas wojny to był czas wspania­
łych zabaw. Nic naprawdę nie było „naprawdę"!
Ani groza wojny, ani popowstańczego wysiedle­
nia, ani powojennych ruin. Wszystko mogło się
stać fragmentem zabawy: „To teraz ja do ciebie
strzelam, a ty upadniesz", „Dobra. Zabiłaś mnie",
„No to nie wstawaj". I on wstaje! Śmierć była
nierealna, nawet podczas Powstania. Byliśmy
zbyt mali... Ale bardzo niedługo potem wszystko
nagle stało się realne.
Oczywiście, w tej wojnie działy się rzeczy
okrutne i okropne, ale ludzie żyli. Wobec tego
mieli inne, rozmaite problemy, coś się działo
zupełnie innego. Na przykład doskonale pamię­

Piecykiem koza zresztą w tych domach w ogóle

nie było centralnego ogrzewania tylko były piece
wiec był skład tak stała w rogu ta koza było
drewno szczany rozmaite i chyba trochę koksu
czy czegoś M i a ł a m takiego kumnla H e n i a który
m

L v L '

mv z drugiego

Henio

n r z w h n d z n i sie b a w i ć -

L

INiemcow

to nie było tak mało

uzbrojonych

po zęby. Moja mama zaczęła nas odganiać od tej
sterty i mowie: „Uzieci, dajcie spokój, nie bawcie
się, nie bierzcie tego.. Niemcy usiedl^jakies
ciastka sobie zafundowali, czy cos, a my z Heniem
do tej kupki lotem wyszli, lam po prostu była
ukryta bron, której jeszcze nie zdążyli ludzie scho­
wać. Gdybyśmy z wdziękiem, z tym Heniem, to
rozgrzebali do końca, to dopiero byłaby jatka.
Mama mi to powiedziała dopiero po woj­
nie. Nie wiedziałam w ogóle. Więc, gdyby się
podobne rzeczy mówiło dzieciom, być może, że
byłyby mądre albo byłyby jeszcze głupsze, niż
były i na przykład by do tych Niemców poszły
i to pokazały: „Panowie, macie taki karabinek.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�11

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e
A tu tyle leży". Nie sądzę, żeby tak było, ale mogło
tak być. W każdym razie to były takie sytuacje,
które gdzieś nawiązują do ruchu oporu, czy do
czegoś podobnego, ale obok tego była jakaś swego
rodzaju społeczna więź, która cały czas nie wyma­
gała zdawania sobie spawy z tego, że ludzie robią
rzeczy wielkie, wspaniałe. Oczywiście, oni ryzy­
kowali. Zresztą właściwie niesłychanie popularne
było robienie makaronu. Makarony się robiło po
to, żeby je suszyć i żeby były właśnie dla ruchu
oporu, żeby mieli co jeść, bo coś trzeba było jeść.
Więc jeżeli gdziekolwiek była jeszcze jakakolwiek
mąka i można było ją kupić podczas okupacji,
to się robiło makarony. To też było tajne, robiło
się je w mieszkaniach, a już
pewno nikt rici
zewnątrz o tym nie musiał wiedzieć. Bieda solida­
ryzuje ludzi natomiast brak pieniędzy wywołuje
rywalizację.'
J

Dla dorosłych, niestety, cały ten Zły Czas był
aż w nadmiarze realny. Dobrze jest być poza nim,
ale dla tych, którzy go przeżyli, nawet w formie
dziecięcych zabaw, staje się on Czasem Wstęp­
nego Chaosu (jak u Mircei Eliadego), układem
odniesienia dla ocen współczesności. Dobrze, gdy
kolejne pokolenia o tym rozmawiają- o tym świe­
cie, którego na szczęście już nie ma. Rozmawiają
nie tylko o martyrologii i czynach bohaterskich,
ale o wydarzeniach codzienności, o okupacyjnych
patrolach niemieckich żandarmów, o konspiracji,
0 głupocie i cwaniactwie ówczesnych dzieciaków
1 o odwadze dorosłych. Ten „powstańczy zryw",
„bohaterstwo", „patriotyzm" tamtych lat to wspa­
niała przeszłość i legenda. Może niezbyt mądra,
ale na pewno wspaniała. Dziś zobowiązani jeste­
śmy po prostu do przyzwoitości...
Mieszkam na warszawskim Marymoncie, na
dwunastym piętrze zwyczajnego domu miesz­
kalnego. Najważniejsze jest to, że mam widok,
przestrzeń nie jest depresyjna. Otwieram okno,
mam przestrzeń i Lasek Bielański po drugiej

l (19)

P019

BARBARZYŃCA

stronie. Po prostu wychodzę na spacer - mam
dwie godziny spaceru, mogę nawet do Młocin
dojść, jeśli oczywiście mam jakie takie nogi. Są
trasy spacerowe, tu jest taki kanałek wzdłuż trasy
Wisłostrady, więc gdzie człowiek wejdzie, to po
prostu ma przyjemność. To już jest poza miastem.
Człowiek ma szansę spokojnie myśleć. To jest
coś takiego, co uspokaja. Człowieka ogarnia taka
frajda myśli w tym wszystkim i nie jest to bolesne,
nie jest wymuszone: „trzeba", „koniecznie", „jest
tylko dziesięć minut". Można tak na spokojnie.
Bardzo spokojnie. Patrzeć na mech, na borówki
czerwone — brusznice albo na te borówki czarne
- jagody Patrzeć na drzewa W ogóle przychodzą
różne rzeczy do głowy. To naprawdę inspiruje
Poza tym nagle naprawdę w takim kontakcie
z przyroda takim niewymuszonym takim zupeł
nie zwyczajnym zdaie sobie sprawę z tego że
iest sie cza tka tego wszystkiego i że w badaniu
kultury nie można oominać asoektu fizycznego
człowieka że biologia i ta natura w nim iest
Inie wiem jak bv zaprzeczać i mądrzyć sie na ten
temat to n euwzglednianie tego akurat L e k t u
zrobiłoby bardzo dużo złego
Blok to wstępne pole moich etnologiczno-antropologicznych penetracji. Dalej jest mia­
sto, Warszawa. Wydaje się, że dziś właśnie miasta
stają się naturalnym miejscem osadnictwa ludzi.
Dlatego są ciekawe. Wioski okazują się minia­
turami miast, sypialniami dla mieszczuchów,
miejscami weekendowych powrotów miejskich
emigrantów (nazywanych „słoikami"). Niewiele
ma to wspólnego z etnograficzną wizją kul­
tury ludowej. Tu, w mieście, wyraźnie widać,
że rodzina, jakaś grupa sąsiedzka, zawodowa,
towarzyska demonstruje własny styl życia, jakąś
kulturę jakąś własną ludowość" jakieś trady­
cje, choćby i niedawne. Bo i sąsiedztwo miesz­
kańców miejskich (nie tylko Warszawy) osiedli
jest dziś kalejdoskopowe. Choćby takie osiedle
jak to, gdzie w PRL-u to była spółdzielnia

�12

Wywiad

nauczycielska i trzeba było być albo nauczy­
cielem, albo mieć „znajomości". Różne rzeczy
się w Polsce robiło, żeby można było dostać

mieszkanie. W każdym razie, w pewnym stop­
niu spółdzielnia była ekskluzywna - to może za
mocne słowo, ale tak jakoś środowiskowo okre­
ślona. Potem, gdy w 1989 roku zaczęły się prze­
miany, zwiększyły się możliwości dla bogatych

- bo tu różni ludzie mieszkali - dla bogatych,
którzy dorabiali się i zaczęli się wyprowadzać,

zostawiając mieszkania. Zaczęto je wynajmo­
wać albo sprzedawać. I zupełnie inny zestaw
ludzi się wprowadził. Na moim piętrze mniej
ale i bez tego jest tutaj spora rotacja zupełnie
nieprawdopodobna. Na „moim" osiedlu był

już czas dominacji Wietnamczyków. Wynaj¬
mowali bo nie mieli mieszkań W tej chwili
już sie gdzieś przenieśli bo już sie dorobili albo
wyjechali z Polski albo' się dorobili i mieszkają
gdzie indziej Nierzadkie iest sąsiedztwo mał
ż e ń s t w mieszanych (nolsko a f r y k a ń s k i e

nolsko

h i n d u s k i e nolsko c h i ń s k i e nolsko i a n o ń s k i e ^
d l , n r z v k ł ' d n - hvła tn taka' d z i e w r z v L
a

\

Z

m

.

y

H

.

,

0

n

•

f

[ '

która

,

r

wyszła za mąz za Hindusa, u n a jest japonistką
i poznali się w japonn. Kozmawiają
trojgiem
dzieci po j a p o n s ^ lo_jest juz nieprawdopo­
dobna ekwilibrystyka. W każdym razie, według
mnie, to jest miłe. Mnie się to bardzo podoba.
Nierzadkie jest również sąsiedztwo naukowych
p r a c o w n i k ó w zza wschodniej granicy, teraz
coraz częściej pojawiają się młodzi przybysze
z odległych i pobliskich wiosek.

Gdyby się przejść, właśnie w weekend, bo na
co dzień nigdzie nikogo nie ma - znikają wszyscy,
ale w weekend - te zakupy, samochody rozmaite,
to dopiero widać, jak się świat otworzył, jak jest
fajnie. Czy to nie jest ciekawe pole do badań dla
etnologa? Dla antropologa? Naprawdę nie trzeba

wyjeżdżać na wieś...
Ani do ciepłych

Chociaż te „ciepłe kraje" pozwalają odkryć
np. granice tożsamości. Ponadto jesteśmy z tego
kręgu klimatycznego, co to zmienności pożąda.
Wiatach 80. ubiegłego już wieku byłam w Algierii.
Turystycznie, czy...
Brat był tam na kontrakcie, pojechałam do
niego na parę miesięcy. Wcześniej prowadziliśmy
instytutowe badania na Bałkanach, w Macedonii.
Właściwie nie było tam problemu z wtopieniem
się w tłum, chociaż kontakty między ludźmi
opierały się głównie na znajomościach i zasadzie
rekomendacji. Zawsze jednak można było taką
rekomendację uzyskać. Nic podobnego nie dało
się załatwić w Algierii. Już na pierwszy rzut oka
przybysz z Europy okazywał się co najmniej inny,
o ile nie obcy. A cóż dopiero, gdy stanął wobec
np. Tuarega? Natychmiast po przylocie, w hali
przylotowej algierskiego lotniska zobaczyłam
właśnie Tuarega To było zjawisko król świata:
wysoki, szczupły, w jasnobłękitno-szarej szacie
w turbanie z chustą, chroniącą przed pustynnym
wiatrem i pyłem Szedł. Nie on nie szedł on tak
jak wielkie ptaszysko jak lądująca czapla sunął
no nosadzce nrzylotowei hali Obraz i ruchnie do
naśladowania przez Europejczyka. Utożsamienie
niemożliwe Od razu wiedziałam że ićł tu nie
mam co robić, że jestem rozpoznawalna.
Po wyjściu na zewnątrz wkroczyłam w następną
odmienność: pod drzewami pomarańczy (owoce
drgały na gałęziach) modlili się muzułmanie.
Była akurat pora modlitwy. Pod drzewkami, na
których rosły pomarańcze! Byłam tam w 1985
roku, głęboki PRL, więc nie można było dostać
pomarańczy, ich po prostu w ogóle w Warszawie
nie było. Mnie to absolutnie zachwycało, a dla
nich to było przecież normalne. Wiedziałam, że
jestem w pełnej egzotyce. I te zapachy! Bo Afryka
pachnie zupełnie inaczej niż Europa! Eukaliptusy

krajów.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�13

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e
i kebab, jakiś aromat jarzyn, jakiś powiew podpie­
kanego mięsa, ale eukaliptus najsilniejszy
A jak sie zatem prezentuje dla etnologa Polska
i okiem, i nosem?
Wolałabym nie mówić, bo przede wszystkim
tu, zwłaszcza w miastach, trochę śmierdzi. Ale jed­
nak można odnaleźć i zapachy interesujące, tylko
że pozamykane w domach, w mieszkaniach. Tak
jakby chronione przed nosem obcych. Ale już na
przykład w windzie ludzie zostawiają swoje zapa­
chowe wizytówki: perfum, wód perfumowanych
(kiedyś mówiło się - kolońskich), płynów do płu­
kania ubiorów, potu. Na korytarzach bloków miesz­
kalnych napotyka się codziennie fale obiadowych
woni. Przed świętami królują bigosy (pachniało
fajnie, dlatego że bigosy robiło się znacznie
śniej, to był taki zapach kapuściany - jakoś
istny w tym wszystkim- teraz ludzie zapomnieli że
bigos się robi na dwa, trzy tygodnie albo najlepiej
miesiąc przed zjedzeniem, żeby mógł się przetrawić
przegryźć przemrozić oderzać) wanilia pieczone
ciasta Wblokachbywaróżnie ponieważ wentylacja
iest dziwna zaoachy wychodzą na klatkę schodowa
Latem bvli'iacvś ludzie którzy filowali na balko¬
nach Nie polegało to na urozmaiconych komnozy
ciach iarzJnowo miesnwh rvlko kiełbasa z cebula"
nosvnane ieszcze iakimś z i o L w m naskndzrwem

W
r b
h znow
J
h ' r wizytówki
T A ' Ui benzyna.
n'
w autobusach
osobiste
Natomiast zapachy wie skie płyną
pol ^trawa
siano, kwitnące kwiaty ale tez i rozrzucany obornik
i nawozy; i z obejsc pachnie zwierzętami, karmą,
czasami gnojówką). Ł domów zapachy wydobywają
się rzadko, wchodzącego atakują z całą mocą, me
zawsze przyjaźnie, nie zawsze przyjemnie. Natomiast
wizualnie to niezmiernie piękny pejzaż, 1 olska to
kraj piękny, naprawdę niepowtarzalnie piękny Ale
myślę, ze wszystkie kraje są niepowtarzalnie piękne.
?

Wyobrażam sobie, jak ten kraj musiał
wyglądać
w latach czterdziestych i pięćdziesiątych
minionego

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

stulecia. Czyli wracając do punktu wyjścia,
minała Pani dzieciństwo
i szkole prowadzoną
zakonnice. Jak to wtedy wyglądało?

wspo­
przez

Kraina dzieciństwa i młodości jest na ogół
Arkadią. I dla mnie też tym była. Klasztorne kory­
tarze, wyłącznie damskie towarzystwo, enklawa
niekomunistycznej atmosfery. A wokół świat
PRL-u. Uczono nas wiedzy i dobrych manier,
koleżeńskości i współpracy ze słabszymi, ale też
i wstydu własnej cielesności, pruderii i swoistego
odrzucenia tych inaczej myślących. Dojrzewając,
bardziej zauważałyśmy otaczający świat.
Dlatego zapewne na dwa lata przed maturą prze­
niosłam się (w dość licznym towarzystwie) do
publicznej szkoły koedukacyjnej. Miało to też
swój wymiar praktyczny na wyższe uczelnie (były
tylko państwowe') rzadko przyjmowano kandy­
datów ze szkół prywatnych Dlatego ta zmiana
była swoieeo rodzą u wyrachowaniem - wszystkie
chciałyśmy studiować a Zmartwychwstanki"
były przecież szkołą prywatną.
Ale nie było to dobrze widziane...
Było to fatalnie widziane. W nowej szkole
odnowiłam rozmaite znajomości z przedszkola,
z okresu okupacji. Był to czas przewalania się
Historii: żrący socjalizm, który ginie wraz ze
śmiercią Stalina w 1953 roku, potem umiera
Bierut i nagle poczuliśmy wkraczającą „odwilż".
Maturę zdałam w 1955 roku i jako matematyczka
(z upodobania i możliwości) zdawałam egzaminy
wstępne na Wydział Łączności (teraz Elektroniki)
Politechniki Warszawskiej. Ale te matematyczne
zainteresowania równoważył humanistycznie
krąg moich szkolnych kolegów. Chodziliśmy
wiec na wystawy na koncerty na odczyty. I nastał
rok 1956. 1 lipca, po pierwszym roku studiów,
stawiliśmy się kilkuosobową grupą na praktykę
w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego
w Nowym Sączu. Fatalnie, bo kilka dni wcze-

�14

Wywiad

śniej wybuchnął z całą mocą Poznański Czerwiec
(28-30.06.1956). Grupa studentów, więc podej­
rzani. Zakwaterowano nas na terenie zakładów,
w mieszkalnych wagonach kolejowych. Dyspozy­
cja dyrekcji: uniemożliwić swobodne wychodze­
nie do miasta, przecież właśnie my także byliśmy
tą ręką, którą premier Cyrankiewicz chciał obci­
nać. A więc jakoś tak poczuliśmy się wciągnięci
w całą opozycyjną akcję. Potem, już w paździer­
niku, na Politechnice, były następne protesty, ale
w nich już nie uczestniczyłam. (Miałam zapalenie
płuc, bo nieco wcześniej pływaliśmy z bratem po
Wiśle. Jacht po prostu się wywrócił. W paździer­
niku kapać sie w Wiśle to troszeczkę tak jakoś
niepoważnie). Na drugim roku studiów zaczęłam
dojrzewać do zmiany. .
Sporo się z tym Pani

przemęczyła.

Wytrzymałam pięć semestrów, bo tyle trwały
zajęcia z matematyki. Postanowiłam, inspiro­

wana dyskusjami z humanistami, studiować
historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim.
No, ale tam trzeba było znać historię, a my
w PRL-u historii uczyliśmy się specyficznej i spe­
cyficznie. Uczono nas wybiórczych faktów, żadnej
konstrukcji dziejowej, żadnego sensu zdarzeń,
żadnych kontekstów i współzależności. A ja chyba
miałam potrzebę systemu, takiego, które owe
fakty by porządkował.
Pewien typ

umysłowości...

Chyba tak, o syntezę chodzi. Miałam więc
co robić do tych egzaminów wstępnych na Uni­
wersytet... Uczyłam się historii, to była groza.
Właściwie do tej pory jestem niedouczona, cho­
ciaż chyba nie powinnam się do tego przyzna­
wać, ale etnografowie, jak to przez pół wieku
konstatowałam, mają dość dziwny stosunek do
historii: wielu jej nie zna. Oczywiście był jeden
ewidentny znakomity wyjątek - Ludwik Stomma.

�•

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e

15

Jego praca na egzaminie wstępnym to bogata fak­
tografia i synteza. Nakreślił graf genezy II wojny
światowej, schemat zależności i konfliktów przed
jej wybuchem. I to by wystarczyło. Mógł nic nie
napisać. Ale napisał.
A więc poszłam na egzamin, zdałam i z braku
miejsc mnie nie przyjęto. I słusznie. Natomiast
przyjęto mnie (z tzw odwołania) na etnografię.
Zadecydował o tym prof. Witold Dynowski, szef
ówczesnej Katedry. Moja ciotka, która pracowała
na uniwersytecie w dziale gospodarczym, powie­
działa, żebym napisała odwołanie. To napisa­
łam. I tu się zaczyna moja kariera. Ponieważ do
dokumentów miałam przyczepione zdjęcie, ładne
zdjęcie, bo jak człowiek ma dwadzieścia lat, to
wygląda ładnie, jest fotogeniczny, jak każdy inny
człowiek. I profesor Dynowski - wrażliwy esteta,
nic bcicZc^c n&lt;ł to czy js. ms-in dwójki, trójki, czy
cokolwiek, spojrzał na zdjęcie i mówi: „Biorę
ją". I wziął. Okazało się, że wtedy na etnografię
przyjęto sześć osób Nie miałam poiecia co to
jest ta etnografia lak sie tylko dowiedziałam że
sie na nia dostałam to pierwsze co zrobiłam to
Doszłam do biblioteki żeby orzeczytać w en cv
klonediicoroiesr
Przecież nie wiedziałam
p
J
u
, co o
iesr ernoprafia To bvł raki mamines humanisrvki
że

w o J l e dorad ro nie w c h o d z i ł o w r a c h u b ę '

Z a i m o w a ł a m sie

n

n

ą

n

ą

g

Lata 50. i 60. to głębia realnego socjalizmu.
Do humanistyki polskiej w zasadzie nie docierały
żadne prądy nauki ze świata. A jednak pojawiały
się w tej etnografii pojedyncze jaskółki: w 1959
roku po stypendium w London School of Economics powróciła adiunkt katedry, Zofia Szyfelbejn
(Sokolewicz), chyba w 1962 roku z Paryża wrócił
Krzysztof Makulski , wtedy jeszcze student, który
potem był bliżej związany z Zakładem Etnografii,
a wiele lat później został dyrektorem PaństwoMuzeum Etnograficznego w Warszawie.
4

Chodzi o filie Instytutu Historii Kultury Mate­
rialnej PAN?

r

Oczywiście, same studia, choć nie zawsze
interesujące, odbywały się w niezwykłej atmos­
ferze. Wszyscy się znaliśmy: i studenci, i wykła­
dowcy, i woźna, i bibliotekarka. A miejsce było
też niecodzienne: zwyczajna kamienica na ulicy

P019

3

kultura wielka" s k a d m o . ł a m

, .,
. V: ,
l'
* ,,
&gt;
Al
T
ł
ł
^oioergu.
Ale okazało się, ze cały życiorys, wszystko, co
robiłam, czego poszukiwałam to złożyło się na
konieczne doświadczenie wstępne do studiów
etnograficznych. Wszystkie osobiste i naukowe
zdarzenia doznały rekonstrukcji i nabrały w tych
studiach sensu.

1 (19)

Hożej, gdzie również mieszkał profesor Dynowski
i gdzie w oficynie można było przenocować (jak
ktoś nie miał gdzie) albo nawet przemieszkiwać.
Katedra mieściła się na III, IV, V I piętrze, zaś na
piętrze V egzystował Zakład Etnografii PAN-u .
Taka ciepła atmosfera przyjazności, którą głów­
nie kreował profesor Dynowski (i pani Buśkowa,
woźna), goszcząc nas wcale nierzadko w swoim
mieszkaniu, każdego nazywając jego imieniem.
Odkryłam, że tylko tu będę mogła w nauce zająć
się tym, co mnie interesuje. Pomimo możliwości,
studiów już nie zmieniłam. Zostałam w etnografii
na następne pół wieku...

BARBARZYŃCA

3

„W kamienicy przy ulicy Hożej 74, na parterze znaj­
dowało się mieszkanie profesora, na piętrach 3-4 sie­
dziba uniwersyteckiej Katedry Etnografii, a w niej
prawdziwa instytucja - woźna, pani Genowefa Busko
dokarmiająca studentów plackami ziemniaczanymi
Oddając JLć prawdzie historycznej należy dodać, że
na piętrach 5-6 znajdował sie Zakład Etnografii In ty­
tułu Historii Kultury Materialnej" (za- http-//ww

etnologia.uwedu.pl/Lw/instytut).
4

Zob. J. Skrzyńska, Jan Krzysztof Makulski (1938¬

1989), [w:] E. Fryś-Pietraszkowa, A. Kowalska-Lewic-

ka, A. Spiss (red), Etnografowte i ludoznawcy polscy.
Sylwetki, szkice biograficzne, t. I , Wydawnictwo Na­
ukowe D W N , Oddział Polskiego Towarzystwa Ludo­
znawczego w Krakowie, Kraków 2002, s 189-191.

�16

Wywiad

Tak, o Zakład Etnografii Polski. Otóż Zofia
Szyfelbejn to był pierwszy powiew wielkiej nauki:
brytyjska koncepcja funkcjonalizmu, dzieła Bro­
nisława Malinowskiego i Raymonda Firtha pre­
zentowane studentom na ul. Hożej. Potem fran­
cuska fascynacja Levi-Straussem, którą zarażał
nas Krzysztof Makulski . Jeszcze później, chyba
w 1964 roku, już po doktoracie, do Francji na
krótki staż wyjechała Zofia Sokolewicz . Ale to
był dopiero początek, który jednak zmuszał do
uznania, że poza Polską istnieje nieograniczony
wszechświat nauki.
5

6

W 1963 roku zrobiłam magisterium, napi­
sałam bardzo klasyczną pracę etnograficzną,
wspartą na terenowych badaniach podlaskich
wiosek. I dziwnym zbiegiem okoliczności, nagle
Profesor zdobył etat dla Katedry Etnografii. To
była propozycja dla mnie. Od września 1963 roku
zostałam tu na stałe.
Dziś patrzę na swoje losy z dystansem i poczu­
ciem humoru. Ale wówczas to była sprawa
poważna, wielka szansa, ale też i zobowiązanie.
Zdaje się, że wykorzystałam i szansę, i podołałam
zobowiązaniu. I z pewnością mogę powiedzieć,
że w całej tej półwiecznej pracy miałam silne
wsparcie ze strony Profesora i Zofii Sokolewicz.
Także dzięki nim, dzięki etosowi warszawskiej
etnografii powstawał przez lata wspaniały zespół,
który dziś już zupełnie samodzielnie daje sobie
radę w nauce I pożegnaliśmy bardzo liczną grupę
5

doskonałych absolwentów, dziś wspierających
naukę nawet bardzo odległych krajów.
Pani profesor, odnośnie studiów: sporo sie zmieniło
od połowy minionego stulecia. Ogromnie się cieszę,
że miała Pani sposobność doświadczyć
studiowania
w tym takim starym, uniwersyteckim stylu -przez
duże „ U". Nie tak, jak dziś, gdzie na jednym roku
jest po kilkadziesiąt
osób.
Dawno temu także próbkę masowości pozna­
łam na Politechnice Warszawskiej, zapewne dla­
tego doceniłam atmosferę studiów na etnografii.
To jest w ogóle inna atmosfera.
Tę atmosferę tworzą jednak ludzie. Studia,
skupiające nawet dużą liczbę studentów, nie
muszą być masowe. W Katedrze (potem w Insty­
tucie) Etnografii (potem Etnologii i Antropologii
Kulturowej) U W pracowaliśmy nad systemem
nauczania. W latach 50. i później takimi droż­
dżami rozwoju wymiany myśli i współdziałania
były Międzyuczelniane Obozy Etnograficzne .
Już po pierwszym roku studiowania poznawali­
śmy „załogi" pozostałych ośrodków etnograficz­
nych, nie tylko w Polsce, ale także w sąsiednich
„demoludach", a niekiedy też i z „dalszej Zclgf 3.-*
7

Międzyuczelniane Obozy Etnograficzne organizowa­
no w latach 1952-1985 (w latach 1952-1955 przez
Studium Historii Kultury Materialnej Polskiej Akade­
mii Nauk, a 1956-1985 przez Katedrę Etnografii Uni­
wersytetu Warszawskiego). Pomysłodawcą obozów
Zob. Z. Sokolewicz, Rewolucja, konflikt pokoleń czy był prof. Witold Dynowski. Były to dwutygodniowe
kumulacja doświadczeń - zmiana pytań badawczych praktyki terenowe/w któtych uczestniczyli studenci
w etnografii polskiej po II wojnie światowej, [w:] A. LrwLego i drug ego roku wszystkich katedr etno­
Malewska-Szałygin!M. Radkowska-Walkowicz (red.),
grafii w Polsce Dodatkowo
te delegowały
Antropolog wobec współczesności. Tom w darze Profesor wybranych pracowników jako instruktorów orał
^«/zir^,/lnstytutEtnologiiiAntropologii
Srszych studentów jako podinsttuktorów" Samych
Kulturowej Uniwer ytetu Warszawskiego, w L a w a
u d e ^
2010, s. 20-23.
/

ejdnostki

6

1

SSSdSSS

Zob. Z. Sokolewicz, „Moje życie naukowe można spro­
muzTf
Zob A TzZ
wadzić do próbowania kolejnego klucza z wielkiego peku,S ^ S i - T f f i S S
WydfwSwó
który dalami teoria poznania". Odpowiedzi napytania
Pozrlń
Zbigniewa Jasiewicza, „Lud" 95 2011, s. 322-331.
2 0 0 6 T 6 0 61 6 4 ^ 7 0 1 2 K 2 2 124 125

VSM£T^^"S^S

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�17

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e
nicy". Z czasem ta inicjatywa zmarła śmiercią
naturalną, gdy zabrakło pieniędzy, gdy „kultura
ludowa" przeobraziła się w kulturę masową, gdy
zamiast oryginalnych obyczajów i obrzędów poja­
wiły się symulakra. Wówczas prof. Sokolewicz
wymyśliła dla warszawskich studentów wspaniałe
rozwiązanie dydaktyczne: laboratoria etnologiczne . Tu małe grupy (10-12 osób) studentów
pod kierunkiem pracownika nauki, już w drugim
semestrze swoich uczelnianych zmagań, rozpo­
czynają pracę nad jasno sformułowanym proble­
mem, zaczynając od wstępnego poznania metod
badań opisu i interpretacji. Potem następują
badania terenowe, weryfikacja faktów i opraco¬
wanie materiału pod koniec zimowego semestru
trzeciego roku studiów. To opracowanie staje się
podstawa do napisania pracy licencjackiej Test
to orawie system tutorski którego kontynuacja
okazuie sie oraca na oóźnieiszych seminariach
magisterskich.
8

Oczywiście naukowe zmagania i studentów,
i tych dojrzalszych naukowo uczonych wyma­
gają stałych poszukiwań i dyskusji o metodach
badania materii etnograficznej. Ja zaczynałam
od klasycznej metody badań terenowych, którą
ośmielam się nazywać metodą Mariana Pokropka
(profesora).
Znam tylko postać

8

9

książkową*.

Laboratoria etnograficzne wzorem rozwiązań wy­
pracowanych przez ośrodek warszawski zostały
wprowadzone również do dydaktyki akademickiej
w Krakowie w latach 90. minionego stulecia. Tak zor­
ganizowanych laboratoriów nie uruchomiono w in­
nych ośrodkach, pozostając wyłącznie przy zajęciach
warsztatowych wykładach i klwersatoriach dotyczą­
cych technik i nSodyki badań terenowych oraz prak­
tyk terenowych (wakacyjnych bądź śródrocznych).

To badacz niepowtarzalny, kolekcjoner fak­
tów i encyklopedia polskiej klasycznej etnogra­
fii. Zna zapewne wszystkie wioski w Polsce (być
może także w innych krajach, które penetrował
naukowo). Ale jest to metoda zbierania fak­
tów na podstawie kwestionariusza, a kwestiona­
riusz - jak wiadomo - tworzy się na podstawie
posiadanej wiedzy. Zatem niewiele da się dzięki
niemu odkryć. A dziś świat odkrywać musimy,
bo dotychczasowe opisy i interpretacje niewiele
już wyjaśniają. Dlatego klasyczny kwestionariusz
nie wystarcza, ale poszukiwania da się wesprzeć
dyspozycjami badawczymi" wtedy edy problem
został już wstępnie sformułowany. W takich dys­
pozycjach pojęcia badawcze doznają operacjonalizacii i wskazują punkt startu rozmowy. Badacz
w zależności od rozwoju sytuacji narracyjnej'
ma reagować na poiawiaiace sie nformacie i ie
stymulować Wydaie sie to oroste a wcale takie
nie iest Przede w s L t k i m samo sformułowanie

nie jest. i rzeae wszystkim samo srormuiowanie
remaru wymapa iuż wiedzy nie rvlko fakropra
fi™
i J l r iidKze
J ś w i swiauomosci
. H o r n o L i f i l oiiiozoiiczno-meio/ofir.no
Jrn
licznej,
lecz

dolocrirznei wvmacra określenia teorii T o siatka
n i
k r ' ' 7badacz
H
k nr i • Które,
W ' r wemug
Hł
pojęć,
Którą
akceptuje

\

niego, są w stanie opisać badaną, obserwowaną
rzeczywistość. Ale tak naprawdę, związek teo­
rii z realnymi badaniami w terenie jest nikły.
1 ozwala badaczowi co najwyżej uzyskać dystans
do siebie samego i zgodzie się na odmienność
rozmówców
1 rzeciez musimy zdawać sobie
sprawę, choćby tylko mniej więcej, z tego, czego
szukamy, w jakim obszarze chcemy się poru­
szać. A jednak nie możemy z gory eliminować
zaskoczenia i nieprzewidzianych zmian kierunku
rozmowy. Dyspozycja badawcza pozwala tez na
akceptację odmienności rozmówców co może
skłonie badacza do zmiany naukowych plalanow,
—
a nawet do weryfikacji wstępnej teorii.

M . Pokropek, Budownictwo ludowe w Polsce, Ludowa

Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1976; idem, Atlas

sztuk ludowej i folkloru w Polsce, Arkady, Warszawa
1978; idem, E. Ftyś-Pietraszkowa, A. Kunczyńska-Irac-

ka, Sztuka ludowa w Polsce, Arkady, Warszawa 1988.

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

10

Zob. N . Barley Niewinny antropolog. Notatki z gli­
chatk , tłum. E. Szyler, Prószyński i S-ka, War­
szawa 1997; a także inne książki tego antropologa po
angielsku (przypis AZ).
nianej

t

�18

Wywiad

Doświadczyłam tego co najmniej dwukrotnie,
podczas badań.
Pod koniec lat 60. ubiegłego wieku postano­
wiłam rozpocząć badania w pomorskich PGR-ach. Byłam przekonana, że kwintesencją socja­
listycznej rzeczywistości, a więc i kultury są
właśnie Państwowe Gospodarstwa Rolne. Te
z Pomorza Środkowego znałam. A więc skom­
pletowałam dwuosobową ekspedycję (do tego
planu dała się namówić tylko Mirosława Drozd,
wówczas jeszcze studentka, dziś profesora Drozd-Piasecka) i pojechałyśmy latem do wybranej
osady. Zarówno badania, jak ich efekty opisałam
w pracy doktorskiej , a potem wykorzystałam
także w książce pt. Homo faber i homo ludem .
Ta badawcza rzeczywistość była chyba porówny­
walna z sytuacją Malinowskiego naTrobriandach.
Nie od razu udało sie nam pojąć konstrukcje
siatek rodzinnych powiązań mieszkańców osady
ani zrozumieć sens sąsiedzkich powikłań Żadne
klasyczne badanie etnograficzne nie było moż
liwe. Skupiłyśmy sie zatem na słuchaniu historii
11

11

życiowych
naszych rozmówców,
r o z m ó w c ó w Wiele
lat
zyciowycn Ii OLS Ow
W naszycn
wieie iai
nóźniei inż no 1 989 roku crdv PCR v nnadłv
i

.

\'\ J

r

rr

n

'J\\

7

. l f.r
m

m

wydarzenia losy znanych mi OSOD, az do cnwin,
gdy ich rzeczywistość zaczęła się uładzac.
Inną sytuacją badawczą, która zmusiła mnie do
zmiany punktu widzenia już na starcie, była pene­
tracja środowiska tzw. chłoporobotników w war­
szawskiej Fabryce Samochodów Osobowych.

pewnej pokory, samopoznania, dystansu, wręcz
pogody ducha. Wydaje mi się, że jeżeli w każ­
dym z takich cykli badawczych człowiek-badacz
maksymalnie siebie eksploatuje, to z konieczno­
ści „otwierając" innych, dociera też w głąb siebie
samego. A przecież taką koncentrację osiąga się
tylko wtedy, gdy pracuje się naprawdę.
Intrygujące jest to, co mówi Pani na temat samo­
poznania dokonującego
sie niejako przy okazji.
Pobrzmiewa w tym echo starożytnej zasady cognosce
te ipsum. Zatem, jak się rzecz miała z Panią?
Właśnie tak, jak powiedziałam. Trochę się
o sobie dowiedziałam, nie przesadzając jednak, bo
badania to jednak nie psychoterapia, a w każdym
razie nie tylko. Chociaż, chcąc nie chcąc, poznaje
się także granice możliwości wkraczania w pry­
watność, może nawet intymność tych, z którymi
się zadajemy podczas badań. Sprawdza się pola
obrzeżne, z których już dalej pytać nie należy.
Czasami jedno słowo okazuje się zakłóceniem
intymności, sprzeniewierzeniem się umownej
relacji, dowodem na odmienność i jednej, i dru¬
giej strony.
To tak jak z kontaktami między

ludźmi...

No tak, ale antropolog musi to wiedzieć.
Pani profesor, odnośnie badań terenowych i podob­
nych sytuacji. Czy zdarzyły się jakieś sytuacje, które
miały znaczący wpływ na Panią? Poruszyły Pani
świat wartości,
światopogląd...

I co by nie mówić, to tego rodzaju kon­
takty, takie spotkania z ludźmi, których w swojej
codzienności najczęściej nie uwzględniamy, uczą
11

Iz

No pewnie! Wszystkie badania, które prowa­
dziłam, wszystkie obserwacje miały wpływa na
to, jak myślę, jak się ze sobą dogaduję. Wioski
Praca doktorska obroniona w 1972 r. pod tytułem:
podlaskie, PGR-y, FSO, Algieria, Bałkany, tego
Motywy zawarcia i oceny małżeństwa a system warto­
się nie da wymazać. Powstaje w umyśle matryca,
ściowania współczesnych społeczności wiejskich w Polsce.
A. Zadrożyńska, Homo faber i homo ludens. Etnolo°
J PÓŹ ejs ej
giczny szkic o pracy w kulturach tradycyjnej i wspólczerefleksji. Określa też kręgi ludzi poznanych, znasnej, PWN, Warszawa 1983.
k t ó r a

S W e

d c l s k a

n

BARBARZYŃCA

a

kaŻde

ni

1 (19) P019

Z

�19

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e
jomych, przyjaciół, bliskich. Kreuje świadomość
swoistego osobistego konwenansu, pozwalającego
zachować poprawne więzi z rozmaitymi ludźmi,
nie wykluczając na przykład przyjacielskich więzi
z naszymi rozmówcami.

i dogłębniej drąży się problem, tym stają się tro­
chę trudniejsze, potem bardzo trudne, aż wreszcie
rozmówca staje się niedostępny. Już ten kontakt
okazuje się murem nie do przebycia. Wtedy trzeba
się wycofać.

Z tego co Pani powiedziała
wnoszę, że z przyjaź­
nieniem się z naszymi rozmówcami,
bliskością
z nimi wiąże się pewna „niewygoda".
Czy możemy
rozwinąć ten wątek?

Myślę, że odrobina tajemnicy jest
w życiu.

Nie wiem, czy jest to niewygoda? Bo prze­
cież kontakt z drugim człowiekiem polega na
respektowaniu pewnej granicy szacunku. Wydaje
się, że gdzieś tam jakąś pestkę w środku mamy
i ta pestka jest otoczona... I przełamanie tego,
to zależy od rozmaitych sytuacji w dzieciństwie
i później, po prostu nie dopuszczamy innych do
tego momentu.

Niezbędna

Ludzie, z którymi się kontaktujemy, do pew­
nego momentu pozwalają nam wyciągać z siebie
rozmaite wiadomości. Ale j u ż nie dalej. O n i
nawet, jeżeli już uchylą jakiegoś rąbka tajemnicy,
nawet rodzinnej albo swojej osobistej, to potem
się szybko z tego wycofują, zamurowują ten kon­
takt, ten kontakt właściwie jest nie do przywró­
cenia. To tak, jakby były zamykane, odgradzane
strumyki, które czuje się, że one są, dają znać, że
coś tam jeszcze by można było... Nic. To czło­
wiek się cofa.
Sądzę, że to chyba jest istota człowieczeństwa,
że nie wiem przy jak bliskim kontakcie z drugim
człowiekiem, jednak jest w nim: „ja jestem". To
„ja" gdzieś tam siedzi. Poza tym nie wiem, jak to
„ja" zareaguje w pewnym momencie. Myślę, że
to na tym polega kontakt z drugim człowiekiem,
że cały czas właściwie, jak byśmy nie chcieli, nie
jesteśmy w stanie przekroczyć pewnej bariery.
Badania terenowe mają to do siebie, że do jakie­
goś momentu są bardzo łatwe, ale im dłużej

l (19)

P019

BARBARZYŃCA

niezbędna

Tajemnicy i intymności...
i zdrowa.

Pobudza do zainteresowania drugim czło­
wiekiem, bo chyba zawsze wyczuwamy, że nie
wszystko wiemy o nim, prawda? Że coś z niego
nam umyka, ale jemu też umyka z nas. Wszystko
jest takie, powiedziałabym, symetryczne. Świado­
mość tego to wyraz pokory, a więc i wyrozumiało­
ści, równouprawnienia. Tu nie chodzi o toleran­
cję, w pojęciu tolerancji zawiera się jakieś - czy
ja wiem? - lekceważenie, obojętność...
Pogarda...
To może za mocne określenie, ale na pewno
nie równoprawność...
Osoby z naszego środowiska rozmaicie reagują na
określenia w rodzaju „antropolog" albo „etnograf".
Bywa, że opowiadający
się za którąś z opcji są wręcz
uczuleni na drugą i to, co z nią utożsamiają.
Unikam rozważań terminologicznych. Według
mnie nie prowadzą one do rozwikłania problemu
nauki. Wydaje się, że etnograf (etnolog, antropo­
log) to - jak mawiał profesor Dynowski - przede
wszystkim człowiek specyficznie spoglądający na
świat, to nie profesja. Potem zrozumiałam, że ta
specyfika wymaga wiecznego amatorstwa, w tym
szlachetnym rozumieniu tego pojęcia jako przy­
znawania się do niewiedzy i bezustannego poszu-

�20

Wywiad

kiwania wiedzy o innym człowieku, starań w zro­
zumieniu jego działania. Innymi słowy etnologia
wymaga rozdwojenia jaźni. Trzeba żyć własnym
życiem, lecz jednocześnie mieć we własnym umy­
śle włączoną na stałe analityczną strukturę (żeby
zapamiętywać to, co się obserwuje). Nie umiem
już pójść na wesele, nie potrafię po prostu pójść
i tylko się w tym wszystkim znaleźć towarzysko.
Jednocześnie jestem antropologiem i nic na to nie
poradzę. Potrafię się świetnie bawić towarzysko,
prowokować sytuacje, które to z drugiej strony
rejestruję jako sytuacje badawcze - znakomicie.
Myślę że ci którzy nie prowadzili badań mogą
tego nie mieć nie wyczuwać. Więc tym jest dla
mnie etnologia - bezustannym rozdwajaniem
jaźni Nie ma od
odpoczynku. Im dłużej
uprawia sie te dyscyplinę tym ten mechanizm
staje się perfekcyjniejszy.
Bardziej

przemożny.

Można na przykład siedzieć na interesującym
wykładzie, uczestniczyć w poważnej ceremonii,
świetnie się bawić z przyjaciółmi, oglądać telewi­
zję, słuchać radia czy muzyki, a ten mechanizm
cały czas pracuje i potem daje znać o sobie.

Sikora. Przyjechaliśmy do wsi, zakwaterowaliśmy
się, najpierw długo szukaliśmy tej wioski. To były
studentki pierwszego roku, więc chodziłam z nimi
po domach, żeby nawiązać kontakt i to się roz­
niosło... Strasznie miła była ta wioska. Rozniosło
się, że przyjechali studenci i „władza". Ja byłam
„władzą". To miało konsekwencje nieprawdopo­
dobne. Studentki oczywiście zostały rozlokowane,
chodziły już po wsi. Rzeczywiście, jak już do
jednej chaty weszły i coś tam pogadały, to zaraz
następne były. Wiadomo było w wiosce, że przy­
jechali studenci i że będą chodzili. W rezultacie,
momencie przychodzi do mnie jedna
z dziewczyn i mówi że jest taka zamawiaczka,
która zamawia róże. Ona jest starsza pani, babcia
taka, która jest właściwie już u schyłku swoieeo
życia ale Dowiedziała że zrobi nam seans tei
róży jak władza" do niej przyjdzie Wiec mówięSłuchaj "nie ma Drabiemu idziemy do babci"
Wchodzę babcia siedzi raka opatulona w izbie'
oczki tylko iei błyszcza iak wchodzę i Iza mówi'
no to właśnie nrzvszła nani

do mnie, chwyta mnie za rękę, całuje w nią i - to
było straszne mowi do mnie. „witam w adzę .
Ula mej władza^ wszystko jedno, jak wyglądała,
i czego władza

Wspomniała
Pani o pewnym,
wynikającym
z doświadczenia,
rodzaju rozeznania. Zatem, czy
antropolog bądź etnolog powinien wiedzieć, jakie
są granice i jakie są reguły zachowania, czy powi­
nien bezwzględnie
znać konwenanse? W warun­
kach terenowych tak się chyba nie da?
Powinien to czuć, często nazywa się to intuicją.
Dla przykładu, zdarzyła się następująca sytuacja:
prowadziłam badanie etnograficzne we wsi Choroszczynka na potrzeby habilitacji. Razem z grupą
laboratoryjną robiliśmy „światopoglądowe pod­
stawy wspólnoty" - tak sobie wymyśliliśmy, tak
trochę za Znanieckim, czy Obrębskim. Bardzo
fajna grupa, same dziewczyny i jeden Sławomir

" C o ś ram nowie'

działa
abciaw
s r a i e nodchodzi
aziaia, nie wiem
wiem. T ra
ta b
DaDcia
wstaje,
poacnoazi

Dyla czymś tak odległym Dyla

czymś tak sakralnym ze należało ją pocałować,
choćby to była dziewucha. Niewiele miałam wtedy
lat, bo to był osiemdziesiąty chyba pierwszy, laka
dorosła byłam, ale naprawdę w porównaniu z tą
kobietą, która co najmniej trzydzieści lat byłaby
starsza ode mnie - w życiu bym nie pomyślała.
1 lerwsza rzecz, to chciałam je, wyciągnąć tę rękę,
ale potem sobie myślę: „Nie. To jest rytuał, muszę
w tym uczestniczyć . I uczestniczyłam, ucałowała
mnie w rękę, ja się zachowałam jak władza ,
powitałam ją, powiedziałam, ze wszystko fajnie
i siedhśmy Zrobiła nam seans zamawiania róży
z woskiem, z takimi rozmaitymi nićmi. Potem, po
tym całym zamawianiu róży, wszystkie miałyśmy
ból głowy. Śmierdziały te konopie, którymi ona

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

�21

I n n e g o k o ń c a ś w i a t a nie b ę d z i e

Tu ma Pan z grubsza rację, ale pozwolę sobie na
nieco odmienne zdanie. To się zaczyna w momen­
cie upubliczniania, jakiegokolwiek upubliczniania. Bardzo źle zniosłam, jak Artur Domosławski
odkrył najintymniejsze sprawy Ryszarda Kapu­
ścińskiego . Pokazać, że nadużywał i zmyślał nie­
Wobec powyższego, jakie są granice tego, na co jeste­ które teksty, to jeszcze pół biedy. Ale kiedy napisał
śmy w stanie sie zgodzić w trakcie badań?
0 jego życiu osobistym, co sprawiło ogromną
przykrość jego żonie, nie wiem, czy wiedziała, czy
To problem etyczno-psychologiczny chyba nie - nie ma znaczenia. Po prostu upublicznie­
każdej dyscypliny nauki. W przypadku etnologii nie tej informacji, to jest właśnie przekroczenie
ociera się on o szacunek dla drugiego człowieka granicy. To po prostu jest nieprzyzwoite. Po co
i własną godność. Wkraczając w ludzkie życie, to? Zupełnie nie o to chodzi, żeby nie podważać
uzurpujemy sobie prawo do wykorzystania tej autorytetów i pomników nie burzyć - niech sobie
wiedzy w jakimś opracowaniu, w jakimś tekście, burzą, tylko niekoniecznie taką metodą. To nie
czy w publikacji. Stosujemy na ogół niejasne kry­ jest sprawa społeczna.
teria oceny, pozwalające, w imię dobra nauki, na
ujawnienie czyjejś prywatności. A są to kryteria Są kwestie agory i są kwestie alkowy i do alkowy
z dziedziny etyki, moralności. Dziś w publika­ raczej nie powinno się
wchodzić...
cjach ukrywamy nazwy miejscowości, nazwiska
rozmówców, wszelkie informacje
ziden­
Tam przecież zamykano drzwi, a brak okien
tyfikować i ukonkretnić
dorobek badawczy
skutecznie dostęp blokował.
Czy tak trzeba? Czy to "wystarczy żeby powie­
dzieć, że szanujemy tych którzy sa niezbędnym
Oczywiście,
ten rodzaj refleksji i troski jest nie­
warunkiem naszej pracy?'
zmiernie ważnym, nie mniej ważnym jest również

paliła, bo się takie kupki robi zwinięte z konopi.
Więc bywa człowiek i w takiej sytuacji, jak z „wła­
dzą" ... Sądzę, że jakbym wycofała rękę, to doszłoby
do nieporozumienia. Dobrze, że się opamiętałam.
Teraz te wsie są inne.

13

zachowanie właściwych

proporcji.

Rozumiem, o co chodzi. Jeżeli powiem, że jakiejś
informacji udzielił mi etnolog zajmujący sie bada­
niem grupy Indian takich i takich, to wiadomo
który, a przynajmniej można łatwo
sprawdzić.

Ale te proporcje to właśnie sprawa wiedzy
1 intuicji.

No właśnie. Ale Europejczycy Indianami jakoś
mniej się przejmują. W stosunku do własnych
interlokutorów chcą być przyzwoitsi.

Warszawa, 27.11.2012

Problemy etyczne antropologów
są czymś niezmier­
nie skomplikowanym. Wydaje mi się, że zasadniczy
problem etyczny zaczyna się przede wszystkim na
poziomie pisania.

o p r a c o w a n i e : F i I i p W r ó b I e ws k i,
Anna

13

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

Zadrożyńska

A. Domosławski, Kapuściński non-fiction, Świat Książ­
ki, Warszawa 2010.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9687" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9665">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6e57777d0d00fe47bea5283182b32719.pdf</src>
        <authentication>929af5a37c31fc4017e50fd17874ffef</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115248">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5625</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115249">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115250">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115251">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5229</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115252">
                <text>Egzystencja nieautentyczna/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115253">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.99-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115254">
                <text>Danel, Adam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115255">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115256">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115257">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115258">
                <text>Adam

Dane

Ur. w 1980 roku, socjolog, doktorant W y d z i a ł u Nauk Społecznych Uniwersytetu
Śląskiego. Swoje zainteresowania naukowe koncentruje - w g ł ó w n e j mierze na problemie intersubiektywności i społecznej dystrybucji wiedzy. Teoretycznym
i metodologicznym układem odniesienia do podejmowanych przez niego r o z w a ż a ń
jest przede wszystkim fenomenologia społeczna i socjologia wiedzy. Jest autorem
a r t y k u ł ó w z zakresu teorii ról społecznych, „ p o n o w o c z e s n o ś c i " i problematyki
monitorowania r/nku pracy.

Egzystencja
nieautentyczna
ozważania nad autentycznością i nieautentycznością człowieka niekoniecz, nie muszą implikować zaangażowanie
wartościujące, choć potoczne rozumienie tych
terminów mogłoby taką konotację sugerować.
Nieautentyczność - pojęcie permanentnie nie­
jednoznaczne - w potocznym rozumieniu od­
syła nas do takich pojęć, jak „fałszywość" czy
„sztuczność". Są to jednakże kategorie etyczne.
Kategorie autentyczności i nieautentyczności
są zaś kategoriami ontologicznymi w wymia­
rze socjologicznym. Odnoszą się do ludzkiego
sposobu bycia. Sposób bycia jest z kolei SpOSO—

R:

bem orientacji w świecie i regulacji zachowań
ze względu na odczuwany i rozumiany sens
znaków i rzeczy, kształtujący specyficzny obraz
świata jako całości" . Celem tego artykułu nie
jest więc wskazanie moralnego ideału, który
człowiek własnym wysiłkiem ma realizować, ani
tym bardziej instruktaż, jak mu w tym projek­
cie dopomóc. Praca ta, w s w y m założeniu, m a
jedynie stanowić socjologiczny ogląd sposobów
uświadamiania sobie przez ludzi siebie samych
i swego społecznego domostwa. Dokonane jest
to w oparciu i poprzez ontologiczną kategorię
nieautentyczności.

W Pawluczuk, Wiara a życie codzienne, Wydawnictwo Miniatura, Kraków 1990, s. 9.

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

1

�Adam Danel

100

Rzeczywistość społeczna
w subiektywnym oglądzie
Socjologiczny namysł nad problematyką
nieautentyczności w życiu społecznym wyma­
ga zaakceptowania dwóch fundamentalnych
założeń:
1. założenia o ludzkiej podmiotowości;
2. założenia o ludzkiej wolności.
Akceptacja tychże założeń w i ą ż e się w sposób konieczny - z przyjęciem określonej
wizji człowieka oraz określonego sposobu ujęcia
istnienia społeczeństwa. Pomimo, iż założenia te
mają charakter ontologiczny oraz funkcjonują
(explicite bądź implicite) we wszystkich orienta­
cjach teoretycznych składających się na huma­
nistyczną perspektywę w socjologii, do dziś dnia
pojęcia „wolność" i „podmiotowość" obciążone
są wieloznacznością, emocjami i ideologią.
Dokonując eksplikacji pojęcia podmioto­
wości i poszukując jego socjologicznego sensu,
zacząć wypada od określenia filozoficznego
pojęcia podmiotu, wobec którego wszelkie po­
jęcia pozafilozoficzne mają charakter wtórny.
Otóż „sam termin »podmiot« wywodzi się wprost
z łacińskiego subiectum, będącego odpowiedni­
kiem greckiego hypcAeiménon
(od hepókeimai).
Hepókeimai zaś oznacza dosłownie: »znajdować
się pod czymś, u spodu czegoś«, a niedosłownie:
»być podstawą, założeniem czegoś«. W źródło­
wym zatem znaczeniu podmiot jest tym, co znaj­
duje się u podłoża czegoś, tym co utrzymuje coś
innego, jest jego substratem czy substancją" .
2

Problematyka podmiotowości obejmuje roz­
legły i wieloaspektowy zespół zagadnień. W

2

A. Węgrzecki, Zarys fenomenologii

podmiotu,

Ossolineum, Kraków 1996, s. 11-12.
3

R. Cichocki, Podmiotowość

w

społeczeństwie,

Wydawnictwo Naukowe U A M , Poznań 2003, s. 49.
4

P. Sztompka, Socjologiczna teoria

podmiotowości,

[w:] P. Buczkowski i R. Cichocki (red.),
możliwość,

rzeczywistość,

konieczność,

Podmiotowość:

swej istocie odnosi się do usytuowania i aktyw­
ności jednostki w społeczno-kulturowym świecie.
„Zdeterminowanie i twórczość, nawyk i sponta­
niczność, naciski sytuacyjne i autodeterminacja,
reifikacja i emancypacja, ponadindywidualne
struktury i aktywność indywiduów, zniewolenie
i rewolucja, alienacja i dezalienacja, struktura
społeczna i tożsamość jednostki - wszystkie te
opozycje dotykają jakichś aspektów podmioto­
wości" . Próbując jednakże dokonać delimitacji
obszaru obejmowanego przez pojęcie podmio­
towości, można przyjąć - zgodnie z sugestią
Piotra Sztompki - iż genus pfoximum sociologicznej idei podmiotowości to relacja działania
i struktury" a podmiotowość w sociolosicznvm znaczeniu tezo terminu to istotny aktyw
nv wpływ działań ludzkich na kształt struktury
społecznej" .
3

4

5

Przyjmowane w tej pracy ontologiczne
założenie o podmiotowości, można sformuło­
wać - bazując na propozycji Ryszarda Cichoc­
kiego - w postaci trzech komplementarnych
stwierdzeń:
1.
działania społeczne nie są jednoznacz­
nie i całkowicie zdeterminowane ani przez kon­
stytucję biologiczną podmiotu, ani przez wpływy
społeczne, którym podmiot ulega;
2. struktury społeczne wszystkich typów
(idealne, organizacyjne, materialne) są plastycz­
ne wobec aktywności podmiotów;
3. relacja działań i struktur ma charakter
obustronny .
Podsumowując zatem, koncepcja podmioto­
wości zrywa z pozytywistyczną wizją człowieka
i świata w XIX-wiecznej socjologii. Uwydat6

7

1989, s. 12-13.
5

Ibid., s. 12-13.

6

Założenie Ryszarda Cichockiego o podmiotowości jest

w zasadzie syntetycznym ujęciem dialektycznej teorii
podmiotowości Piotra Sztompki. Zob. ibid., s. 19-25.
7

Por. R. Cichocki, op. cit., s. 76.

Nakom, Poznań

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Egzystencja nieautentyczna
niając strukturotwórczą rolę ludzkich działań,
podważając absolutną obiektywność społeczne­
go świata oraz kwestionując fatalizm, zarysowu­
je ona obraz człowieka twórcy {homo creator),
podmiotu społeczeństwa.
Z pojęciem podmiotowości na gruncie nauk
społecznych, kojarzone bywa pojęcie wolności.
Nie są to jednak pojęcia tożsame. Wolność sta­
nowi raczej istotny atrybut podmiotowości czło­
wieka, umożliwiając mu przekroczenie obszaru
tego, co przedmiotowe .
Podobnie jak w przypadku koncepcji pod­
miotowości, problematyka wolności w rozwa­
żaniach socjologicznych ma charakter wtórny
wobec sposobów jej rozumienia przez filozo­
fów. Historia filozofii jest w znacznej mierze
zapisem rozważań wokół koncepcji wolności,
by wymienić tylko: stoików, Platona, św. Toma­
sza Duns Szkota Karteziusza Thomasa Hobbesa Immanuela Kanta lohna S Milla Maxa
Schelera czy egzystencjalistów. Nie wnikając
we wszystkie zawiłości i subtelności poszczęgólnych stanowisk, można stwierdzić, iż pojęcie
wolności rozumiane jest zazwvczai na. czterv
różne sposoby (czasem ujmowane rozłącznie
czasemkoniunkcyjme):

101

WOLNOŚĆ

WOLNOŚĆ
ZEWNĘTRZNA

WOLNOŚĆ
WEWNĘTRZNA

8

Pierwsza dychotomia - to rozróżnienie wol­
ności wewnętrznej, a więc indywidualnego czło­
wieka i wolności zewnętrznej, społeczno-poli­
tycznej.
Drugi podział - to rozróżnienie „wolności
od" i „wolności do" oraz uwypuklenie dwóch
aspektów wolności: negatywnego i pozytywnego.
„Wolność od" jest absencją przymusu, koniecz­
ności fizycznej, brakiem całkowitego zdetermi­
nowania. „Wolność do" jest zaś możnością uczy­
nienia inaczej i uzdolnieniem do rozstrzygnięcia
wyboru.

8

Por. A. Węgrzecki, op. cit., s. 85.

9

P.L. Berger, Zaproszenie do socjologii, tłum. J. Stawiński,

P W N , Warszawa 2001, s. 135.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

WOLNOŚĆ OD
(ASPEKT NEGATYWNY)

WOLNOŚĆ DO
(ASPEKT POZYTYWNY)

SCHEMAT 1: CZTERY PŁASZCZYZNY WOLNOŚCI (OPR. AUT.)

Na gruncie socjologii problematykę wolności
najczęściej sprowadza się do relacji „jednostka społeczeństwo", która ma charakter dialektycz­
ny. I tak, z jednej strony, społeczeństwo zniewala
jednostkę, ma ograniczający wpływ na jej spon­
taniczną aktywność, z drugiej zaś, w konfron­
tacji z rzeczywistością społeczną, człowiek jest
aktywną przyczyną, a -jakpowiada Peter L. Ber­
ger - „stwierdzenie: »muszę« jest nieprawdziwe
prawie w każdej sytuacji społecznej" . Jednostka
może więc wypowiedzieć posłuszeństwo swemu
społeczeństwu. Inną sprawą są negatywne kon­
sekwencje, które akt ten nieuchronnie by na nią
sprowadził Niemniej jednak jednostka ma taka
możliwość.'
9

Wolność, podobnie jak podmiotowość, jest
pojęciem trudnym do operacjonalizacji i na­
ukowego badania. „Wolność - pisze Berger - nie
jest faktem empirycznym. Mówiąc ściślej, cho­
ciaż wolność może być przez nas doświadczana
z pewnością równą pewnikom empirycznym,

�Adam Danel

102

\

CZAS

PRZESTRZEŃ

NASTĘPCY

• Carnap wraz z inny­
mi przedstawicielami
Koła W i e d e ń s k i e g o
uznałby za pozbawio­
ne sensu i odmówiłby
i m miana naukowo­
ści. Burrhus F. Skin¬
ner - kolejny badacz
o pozytywistycznej
proweniencji - uznał­
by z kolei iż założenia
te schlebiają człowie¬
kowi dostarczając mu
tvm 'samym wzmoc­
nień- w y n i k a j ą z a ś
z naszej niewiedzy isa
wybiec em stosowa
nvm cdy nie można
inacźei w y t ł u m a c z y ć
pewnych zjawisk.

Z całą pewnością
w ramach naukowe­
go dyskursu nie jest
możliwe pełne, esencjonalne ujęcie zjawi•
ska wolności. Jednakże
SCHEMAT 2: EGOCENTRYCZNA STRUKTURA SPOŁECZNEGO ŚWIATA (OPR. AUT.)
„jedynie intelektualny
to nie jest możliwe jej dowiedzenie jakimikol­ barbarzyńca może utrzymywać, że rzeczywistość
wiek metodami naukowymi. (...) Cokolwiek to tylko to, co daje się uchwycić metodami na­
może się w subiektywnej świadomości jednostki ukowymi" . Wulgarna redukcja, upraszczająca
pojawić jako wolne, w systemie naukowym oka­ obraz człowieka i świata w imię kanonów meto­
że się ogniwem w jakimś łańcuchu przyczyno­ dologicznej poprawności i - w efekcie - będąca
wym" . Max Scheller wskazuje z kolei, iż „to, negacia humanistyki jest równie nieuprawniona
czym jest wolność, rozumiemy tylko w obrębie jak stwarzanie iluzji poznania blizszeco poezji
naszego życia wolitywnego, a nigdy poprzez
rozważanie teoretyczne" .
Jak zatem możliwe jest myślenie socjologicz­
Poczynione powyżej założenia o podmioto­ ne bez porzucenia wizji człowieka jako wolnego
wości i niezbywalnej wolności człowieka Rudolf podmiotu?
12

10

11

10

Ibid., s. 117-118.

11

M . Scheller, Rozważania

i metafizyki wolności,

1 2

dotyczące

P.L. Berger, op. cit., s. 133.

fenomenologii

„Znak" 11 1963, s. 1275.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Egzystencja nieautentyczna

103

Właściwą drogę wytyczył Edmund Husserl.
W ślad za nim poszedł Alfred Schiitz, którego
ustalenia stały się przyczynkiem do powstania
socjologii fenomenologicznej, etnometodologii
i socjologii egzystencjalnej. Nastąpiła zasadni­
cza zmiana perspektywy - „fenomenologiczny
zwrot w socjologii" . Środek ciężkości zain­
teresowań przeniesiony został z obiektywnej
rzeczywistości na świadome podmioty. Dekonstrukcja naturalizmu pozwoliła na odejście od
obrazu człowieka jako istoty reaktywnej, której
cechy i działania są całkowicie zdeterminowane
przez zewnetrzno-obiektywna rzeczywistość
Podkreślaiac konstytutywna role intencionalnei
świadomości fenomenologia dostarczyła obrazu
człowieka iako wolnego podmiotu przy czym
samą wolność sprowadziła do poziomu aksjo¬
matu któreco sie wnrawdzie nie kwestionuie ale
którego się również nigdy w pełni nie wyjaśnia.
13

D o k o n u j ą c fenomenologicznego zwrotu
i analizując rzeczywistość społeczną w nasta­
wieniu humanistycznym, należy przyjąć i utrzy­
mywać w najpełniejszym zakresie subiektywny
punkt widzenia. Punktem wyjścia uczynić trze­
ba fenomenalne doznania podmiotu, sens jego
doświadczeń. To one bowiem są tym, co konsty­
tuuje rzeczywistość.
W codziennym życiu człowiek doświadcza
społecznego świata tak, jakby był on zorganizo­
wany wokół jego własnej osoby. Świat społeczny
ma strukturę egocentryczną . Podmiot stano­
wi jego centrum, „punkt zerowy", na którym
zorientowana jest jego konstytucja. Świat ten
posiada znaczenie i sens dla niego i poprzez
14

13

Zob. M . Roche, Fenomenologiczny zwrot w socjologii,

niego. Zawsze odnosi go do swojej rzeczywistej,
biograficznie zdeterminowanej sytuacji. Jego
system istotności selekcjonuje i grupuje poszcze­
gólne przedmioty zgodnie ze schematem osobi­
stych planów i potrzeb. Rozciągły przestrzennie
i czasowo świat, zorganizowany wokół „tu i te­
raz" doświadczającego podmiotu, rozwarstwia
się wedle stopnia znajomości i anonimowości.
Dzieli się na świat współczesnych, przodków
i następców.
Egocentryczna struktura świata ukazuje,
że własna świadomość i własne doświadczenie
są uprzywilejowane. Dodać tu jednak trzeba,
że świat doświadczany przez podmiot jest polem
możliwego działania innych i z ich perspektywy
zorganizowany jest w analogiczny sposób. Świat
społeczny przekracza obszar jednostkowego do­
świadczenia. Jest intersubiektywnym światem
kultury, uniwersum znaczeń. Mostem łączącym
subiektywne i intersubiektywne ujęcie świata jest
generalna teza przekładalności perspektyw.
Ciało (oraz związana z nim przestrzeń), czas
(subiektywny i obiektywny) i inni są ontologicznym fundamentem świata przeżywanego; „sta­
nowią najogólniejsze warunki doświadczenia,
które narzucone są każdemu. Są one granicami,
w ramach których subiektywne doświadczenie
świata przeżywanego strukturalizuje się na róż­
ne sposoby" .
W rozpatrywaniu podmiotu, ludzkiego Ja
jako centrum społecznego świata, nie chodzi tyl­
ko o wyróżnienie go w stosunku do tego, co jest
poza nim i oddzielenie tego, co własne, od tego,
co obce. Człowiek nie jest bowiem zamkniętym
15

współczesnej,

PIW, Warszawa 1984, s. 153, 180; oraz

[w:] Z. Krasnodębski [red.), Fenomenologia i socjologia.

A. Schütz, Świat społeczny

Zbiór tekstów,

[w:] P. Sztompka (red.), Metodologiczne podstawy

14

PWN, Warszawa 1989, s. 458-474.

Zob. A. Schiitz, Fenomenologia i nauki społeczne,

[w:]

socjologii. Wybór tekstów,

i teoria działania

społecznego,

WUJ, Kraków 1980, s. 155-156.

Z. Krasnodębski (red.), Fenomenologia i socjologia, op. cit.,

15

s. 124-127; zob. także: A. Schutz, Potoczna i naukowa

1971, s. 20; cyt za: D. Lachowska, Codzienność i rozumienie w teońi

interpretacja ludzkiego działania,

Alfreda Schulza, [w:] Z. Krasnodębski (red.),Ctótranscendentdizmu

[w:] E. Mokrzycki (red.),

Kryzys i schizma. Antyscjentyczne tendencje w socjologii

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

A Schütz, Das Problem der Relevanz, Suhrkamp, Frankfurt

ku hermeneutyce, PWN, Warszawa 1987, s. 166.

�Adam Danel

104

kosmosem, „monadą bez okien" - jak chciał
tego Leibniz . Geneza ludzkiego umysłu nie
jest „monologiczna", lecz dialogiczna - powstaje
w nieustannym dialogu z innymi (o czym świad­
czą takie procesy, jak: socjalizacja, kulturalizacja
czy wychowanie). Owo „centrum" rozumieć
raczej należy jako to, z czego coś się wyłania
(bądź intencjonalnie, bądź samorzutnie) i jako
to, do czego coś prowadzi. Sensowna aktywność
podmiotu jest poddawana interpretacji przez
innych i odwrotnie
16

sensowne aKtv innvcn sa

interpretowane przez podmiot.
Tylko przez odniesienie do podmiotu pewne
typy stosunków społecznych i elementów kultu­
ry zyskują specyficzny sens. Podmiot w każdej
chwili swego świadomego życia znajduje się
w jakiejś sytuacji, „jest ona w swej konkretnej tre­
ści nieskończenie zmienna - dlatego, że z jednej
strony jest wyartykułowana biograficznie jako,
by tak rzec, produkt wszystkich poprzednich sy­
tuacji, z drugiej zaś, że jest względnie »otwarta«,
to znaczy może być w różny sposób na podstawie
danego
»17zasobu wiedzy definiowana i opanowyWcina.

umysłu, który skłonił go do przyjęcia nieauten­
tycznych postaw i zrozumieć ich odniesienie
w sferze działań. Chodzi tu o ukazanie orien­
tacji społecznej podmiotu, a więc zgeneralizowanych tendencji do postrzegania, odczuwania,
wartościowania i reagowania na rzeczywistość
społeczną . Warto w tym miejscu zaznaczyć,
że powstające różnice w obrazach świata nie
są wynikiem deformacji w procesach pozna¬
nia, ale są rezultatem odmiennych procesów
społecznych, przyjmowanych i dokonywanych
definicji sytuacji wyznaczających granice tego,
co rzeczywiste.
18

Wyróżnić m o ż e m y dwie zasadnicze zgeneralizowane tendencje do postrzegania świa­
ta przyjmowane przez aktorów społecznych.
Pierwszą z nich nazwijmy plastycznym obrazem
świata. Tutaj wszelkie sytuacje, w które wkracza
jednostka, charakteryzują się pewnym „otwar­
ciem", „plastycznością" wobec jej aktywności.
Jednostka dostrzega różne możliwości działa­
nia. Stale „nosi w sobie" możliwość kontestacji
czy też transgresji kulturowego status quo. Swą
podmiotową aktywność podejmuje ze względu
na aksjologiczne preferencje a nie zewnętrzne
przymuszenia Źródłem konformizmu - który
Narodziny n i e a u t e n t y c z n o ś c i
zarazem konieczny jest dla skuteczności działań
iest przede wszystkim wewnętrzne przeko
Z punktu widzenia nieautentyczności de­
cydujący jest sposób, w jaki aktor społeczny name wewnętrzna kontrola Materia znaczeń
napełnia sensem społeczny świat, którego jest wartości czy norm wzniesiona przez przodków
centrum. Odpowiadając na pytanie: „co ten i współczesnych stanowi zasób z którym nod
świat społeczny znaczy dla działającego czło­ miot kieruie sie ku otwartemu horyzontowi
wieka?" i ukazując sposób, w jaki ten świat jawi przyszłości Doświadczane wielowymiarowości
się w toku doświadczenia, możemy ujawnić stan i plastyczności, jednostka traktuje tenże świat

16

Leibniz pisał: „Monady nie mają okien, przez które by

2003, s. 113; cyt. za: Z. Krasnodębski, O

związkach

cokolwiek mogło się do nich dostać lub z nich wydostać.

fenomenologii i socjologii. Wprowadzenie, [w:] idem (red.),

(...) Naturalne zmiany monady pochodzą od jakiejś

Fenomenologia i socjologia, op. cit., s. 37.

zasady wewnętrznej, ponieważ przyczyna zewnętrzna nie

18

Por. M . Ziółkowski, Orientacje indywidualne a system

może wywierać wpływu w jej wnętrzu". G.W. Leibniz,

społeczny,

Monadologia, tłum. H . Elzenberg, U M K , Toruń 1991, s. 48.

i M . Ziółkowski (red.), Orientacje społeczne

17

A. Schütz, Strukturen der Lebenswelt, Taschenbuch

mentalności,

[w:] J. Reykowski, K. Skarżyńska
jako element

Nakon, Poznań 1990, s. 57.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Egzystencja nieautentyczna

105

jako pole możliwości, ekspresji (eksternalizacji)
własnej subiektywności i samorealizacji (przy
czym nie jest tutaj ważne, czy będzie to makiawelizm, czy autodeterminacja przez społecznie
aprobowane wartości). Tylko w tak postrzega­
nym świecie człowiek może stać się „sobą" i ta­
kim pozostać.
Przeciwstawną orientacją jest perspektywa,
którą nazwać można zreifikowanym obrazem
społecznego świata. Reifikacja jako odmiana
świadomości sprawia, iż wszelkie instytucje spo­
łeczne postrzegane są jako posiadające własną
realność, niezmienne i oczywiste same przez
się. Ich zmiana nie jest dostrzegana nawet jako
realna możliwość. Istniejący porządek społeczny
jawi się jako naturalny i nieodwołalny. Zreifikowana reprezentacja społecznego świata w umy­
śle człowieka jest źródłem tego, co psycholo­
gowie nazywaia utrata poczucia kontroli nad
otoczeniem Świat społeczny doświadczany iest
w kategoriach powinności których niespełnie­
nie iawi sie iako skok w szaleństwo a wszelkie
formv ekstazy (bycia poza wykraczania poza)

czy transrresii sa traktowane iako nonadnie
cie w nierzeczywistość. Zachowanie człowieka
nrzvbiera formę inercvinei asvmilacii swoistego
L w „ &gt; hlizszean bierności niz rzeczywiste,
twórrzei .ktywnośri nodmiotn W b , ś n i e wtedy
- adv snhie J v w n e odbieie rzeezvwi stośei w «rn,
m

?en7^w7^^^

mieniu świadomości

przypiera

zreitiKowaną

postać
się nieautentyczny sposób bycia,
jest
warunek Konieczny meautentycznosci,
który w pewien sposób wiąże się z jej istotą, ale
jej jeszcze nie stanowi.
19

Zob. M . Merleau-Ponty, Czym jest fenomenologia?,

Rola społeczna: zaangażowanie
i dystans
Fenomenolog francuski Maurice Merleau¬
-Ponty wskazał, iż rozpoznanie poza własnymi
działaniami świata, który jest dany podmioto­
wi, możliwe jest dlatego, że podmiot jest dany
samemu sobie . Człowiek nie tylko istnieje, ale
ma pewien stosunek do swego istnienia; może
u c z y n i ć siebie przedmiotem własnej reflek­
sji. Pytanie: „kim jestem?" jest fundamentalną
kwestią naszej społecznej egzystencji. Udzielane
nań odpowiedzi
kolei sprzęgnięte z subiek­
tywnym oglądem rzeczywistości w obustronnie
koniecznej koegzystencji. Za Zbigniewem Bokszańskim przyiać wiec można teze o wzaiemnvch uwarunkowaniach koncepcii siebie i świata
społecznego .
19

20

Mówiąc o refleksyjnym stosunku podmiotu
do samego siebie, wkraczamy w szeroko podej­
mowaną w naukach społecznych problematykę
tożsamości. Generalnie rzecz biorąc, „pojęcie
tożsamości w socjologii i psychologii społecznej
odnosi się najczęściej do sfery autodefinicji ak­
tora społecznego (...). Można w związku z tym
określić je jako zbiór wyobrażeń, sądów i prze¬
konań owego aktora o samym sobie" . Ujmując
rzecz jeszcze lapidarniej, za Anthonym Giddensem można przyjąć, iż indywidualna tożsamość
„jest to »ja« pojmowane przez jednostkę w ka­
tegoriach biograficznych" . Ponieważ biogra­
fia jednostki praktycznie zawsze uwikłana jest
21

22

życie społeczne tożsamość konstytuuje sie
w dialogu z innymi, w toku interakcji społecz-

22

A. Giddens, Nowoczesności

„Ja"

i społeczeństwo

Warszawa 1995, s. 103.

A. Szulżyńska, PWN, Warszawa 2002, s. 75.

20

Zob. Z. Bokszański, Koncepcja siebie a obraz innego,

„Kultura i Społeczeństwo" 3 1984, s. 171-172.
21

Z. Bokszański, Tożsamość,

[w:] Encyklopedia socjologii,

t. W, Oficyna Naukowa, Warszawa 2002, s. 252.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

w epoce późnej

tożsamość.

[w:] J. Migasiński, Merleau-Ponty, Wiedza Powszechna,

nowoczesności,

tłum.

�Adam Danel

106

nych, przy czym tożsamość jest nie tylko „pro­
duktem" interakcji, ale także determinantem jej
przebiegu.
Wart podkreślenia jest fakt, i ż tożsamość
konstytuuje się nie tylko w relacji poznawczej
do świata, ale także emocjonalnej . Emocjo­
nalne naznaczenie społecznego świata, procesy
jego odczuwania i doświadczania, społeczna
kategoryzacja i stygmatyzacja - wszystko to
ostatecznie sumuje się w jakiejś postaci obrazu
samego siebie. Tożsamość - tak j ak j est ona tutaj
uchwycona - ma fundamentalne znaczenie dla
społecznej egzystencji człowieka. Pozwala ona
jednostce urzeczywistnić się w społeczeństwie,
chroni ją przed egzystencjalnie pojętym lękiem
i trwoea czy wreszcie zapewnia jej ontoloeiczne bezpieczeństwo" - by posłużyć sie terminem
ukutym przez Ronalda D.Lainga,aupowszechnionvm przez Anthonv'eeo Giddensa Ber cer
dobrze to ilustruje

»wraca do rzeczywistością Przypomina sobie
swoje nazwisko, adres i zawód, swoje plany
na następny dzień. Przechadza się po domu,
pełnym potwierdzeń przeszłej i obecnej tożsa­
mości. Słucha odgłosów miasta. Może nawet
obudzi żonę i dzieci i zostanie uspokojony
przez ich zatroskane zapewnienia. Wkrótce
może śmiechem skwituje niedorzeczność tego,
co się właśnie zdarzyło, zajrzy do lodówki, żeby
coś przekąsić lub do barku, żeby coś łyknąć
na sen i pójdzie do łóżka z postanowieniem,
że będzie śnił o awansie .

23

-

Spójrzmy na przykład na człowieka zbudzo­
nego w nocy przez jeden z tych koszmarów
sennych, w których traci się całkowicie poczucie
tożsamości i miejsca. Nawet w chwili przebu­
dzenia realność jego własnego istnienia i jego
świata wydaje mu się senną fantasmagorią,
która może zniknąć lub zmienić się za jed­
nym mrugnięciem powieki. Przebudzony, leży
w łóżku tknięty czymś w rodzaju metafizyczparaliżu, czując się oddalony co najwyżej
0 krok od owego unicestwienia, które zagrażało
mu w przerwanym właśnie śnie. Przez kilka
chwil tak boleśnie j asnej świadomości j est w sta­
nie nieomal zmysłowego kontaktu ze śmiercią
1 - wskutek tego - z nicością, lecz wówczas po
omacku sięga po papierosa i , jak to się mówi,

23

Emocjonalna, uczuciowa sfera człowieka, często

24

Ten długi cytat wskazuje na jeszcze jedną
istotną kwestię. Otóż zachwianie tożsamości
powoduje, że także inne aspekty realności świata
są zagrożone. Potwierdza to tezę, iż tożsamość
i obraz świata warunkują się wzajemnie.
Obraz samego siebie, w mniejszym lub więk­
szym stopniu, jest odbiciem uczestnictwa jed­
nostki w grupach społecznych i zajmowane­
go przez nią (przypisanego bądź osiągniętego)
miejsca w strukturze społecznej. Pojęcie tożsa­
mości łączy więc w sobie zagadnienie refleksyj­
nych podstaw działania jednostkowego z proble­
matyką ról społecznych.
Przyjmując perspektywę teorii ról, można
postrzegać jednostki jako aktorów w teatrze
lub jako uczestników gry. „Naturalne stosunki
społeczne - pisze Erving Goffman - powstają
w taki sam sposób, w jaki powstaje sytuacja
na scenie: przez w y m i a n ę dramaturgicznie
uwznioślonych działań, reakcji na działania
i zamykających kolejne sceny odpowiedzi. Sce­
nariusz nawet w ręku niewprawnego aktora
może ożyć dlatego, że samo życie ma konstruk­
cję dramatyczną. Oczywiście nie cały świat jest

Uwagi na marginesie książki Existential Sociology, „Studia

bagatelizowana przez socjologów, stała się rdzeniem

Socjologiczne" 4 1980, s. 315-331.

socjologii egzystencjalnej. Zob. przeglądowy artykuł

24

P.L. Berger, op. cit., s. 139.

M. Czyżewskiego, O programie socjologii egzystencjalnej.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Egzystencja nieautentyczna

107

sceną, lecz niełatwo rozstrzygnąć, w jakiej mie­
rze sceną nie jest" .
Czym jest więc rola społeczna? Zdaniem
Pawła Rybickiego, „można ją określić jako spo­
łecznie wydzielony zakres działania, jako ciąg
zachowań i działań spełnianych przez człowieka
zajmującego określoną pozycję społeczną. (...)
Jest zawsze szczególnego rodzaju schematem
społecznym i jest tokiem działalności, który ten
schemat wypełnia. Jest zawsze dwoista; nie ma
roli społecznej bez określającego ją schema­
tu i nie ma roli bez człowieka który w swych
zachowaniach i działaniach ów schemat realizu­
je" . Rola społeczna zawiera w sobie oczekiwa­
nia określone przez współrzędne wyznaczające
umiejscowienie jednostki w przestrzeni" społecznei Peter L Berger stwierdza wręcz że rola
może bvć zdefiniowana iako typowa odpowiedź
na typowe oczekiwania" .
25

26

27

Oczekiwania, z jakimi spotyka się aktor od­
grywający swą rolę na społecznej scenie, pocho­
dzą ze zróżnicowanych źródeł. Są to:
a) oczekiwania wynikające ze scenariusza chodzi tu o aksjonormatywne podłoże aktywno­
ści, wyznaczające zobiektywizowane schematy
zachowań;
b) oczekiwania ze strony innych aktorów - są
to oczekiwania ze strony partnerów interakcji;
c) oczekiwania ze strony publiczności - źró­
dłem oczekiwań są tutaj audytoria będące dla
jednostki układem odniesienia. Warto w tym
miejscu nawiązać do myśli Ralpha Lintona,

25

E. Goffman, Człowiek

™ teatrze życia

codziennego,

który stwierdził, i ż „jesteśmy skłonni grać dla
publiczności, nawet gdy publiczności nie ma" .
Chodzi t u przede wszystkim o w y o b r a ż a n e
przez jednostkę zobowiązania wobec „przod­
ków" i „następców", a także - w przypadku osób
wierzących - istot nadprzyrodzonych.
Stopień spełnienia tych oczekiwań pozwala
odnieść zachowanie jednostki do opozycji kon­
formizm - nonkonformizm .
Poczynione dotychczas ustalenia definicyjne
dotyczące roli społecznej pozwalają wyodrębnić
jej trzy komponenty. Są to:
1. wymogi i oczekiwania wobec jednostki
przypisane zajmowanej przez nią pozycji spo­
łecznej;
2. subiektywna ocena sytuacji interakcyjnej;
3. uzewnętrznione zachowania.
Czerpiąc z metaforyki teatralnej, można po­
wiedzieć, iż odgrywanie roli wiąże się z włoże­
niem określonej maski. „Nie jest chyba dziełem
historycznego przypadku - pisał Robert Ezra
Park - że pierwszym znaczeniem słowa »osoba« (person) jest »maska«. Jest to uznanie faktu,
że każdy zawsze i wszędzie, bardziej lub mniej
świadomie, odgrywa jakąś rolę. (...) To właśnie
w tych rolach znamy się nawzajem i znamy sa­
mych siebie" .
28

29

30

Maska jest funkcjonalną koniecznością życia
społecznego. Jest środkiem komunikacyjnym;
oszczędza czas i emocjonalną energię. Maska
jest także - chciałoby się powiedzieć - koniecz­
nością antropologiczną, bowiem: „nie wystarcza

ukazuje, że świat społeczny jest również zamieszkiwany

tłum. H . Datner-Śpiewak, P. Śpiewak, KR, Warszawa

przez ludzi pozbawionych tej fundamentalnej sprawności,

2000, s. 100.

jaką jest wyczucie gry. Wydaje się więc, że wobec

2 6

P. Rybicki, Struktura społecznego

społecznej,

świata.

Studia z teorii

Iluzje codzienności.

2 7

P.L. Berger, op. eh., s. 93.

28

R. Linton, Kulturowe podstawy osobowości,

tłum.

A. Jasińska-Kania, PWN, Warszawa 2000, s. 113.
2 9

Ujmując życie społeczne jako grę, Pierre Bourdieu

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

tych typów ludzi tradycyjna opozycja konformizm nonkonformizm nie ma zastosowania. Zob. M . Jacyno,

PWN, Warszawa 1979, s. 462, 463.

BARBARZYŃCA

O teorii socjologicznej Pierre a

Bourdieu, IFiS PAN, Warszawa 1997.
3 0

R.E. Park Race and Culture, Glencoe 1950, s. 249; cyt.

za: E. Goffman, op. cit., s. 49.

�Adam Danel

108

nam fakt, że istniejemy. Musimy istnieć dla i n ­
nych, istnieć przez innych" .
Wobec tego w tymże artykule problematyczne
nie jest samo funkcjonowanie masek w świecie
społecznym. Problemem jest sytuacja, w której
maska przenika do wnętrza człowieka, stając się
jądrem jego tożsamości.
Gaston Bachelard wskazał, iż maska jest synte­
zą dwu przeciwieństw: dysymulacji i symulacji .
Dysymulacja wiąże się z ukrywaniem, zatajaniem
czy po prostu nieujawnianiem pewnych aspektów
siebie. „Tymczasem symulacja stawia pod zna­
kiem zapytania różnicę między »prawdziwym«
a »fałszywym«, między światem »rzeczywistości«
a światem »wyobraźni«" . Symulacja narusza
zasadę rzeczywistości. Nie jest ona prostym uda­
waniem. Ktoś kto symuluje chorobę wywołuje
sobie pewne j ej objawy. Analogicznie jest w przy¬
padku roli społecznei (maski) Z iednei strony iest
ona konstruktem społecznym pewna społeczna
abstrakcia z drugiei zaś człowiek ia odgrywaiacy
nie tylko działa zgodnie'z iei schematem ale tak
ze w pewnych sytuaciach odpowiednio (do tego)
czułe Tak wiec sfera ziawisk nsychicznych iest
nieustannie przenikana nrzez siły snołeczne"
Kwestie te dobrze oddaie myśl Georga Santay'
anv Każdy kto iest newIn sweanumysłu dumny
31

32

33

34

zelweanurzędu rzy nrzeiety swoim nhnwiazkiem
n r z v i m ^ i e m ! , k e r r L z n / p n z w l rei m L e bv
a

a

a

r S f

lmvm 7 ^ 2 1 1 2 2 c l
była nim samym, przelewa na nią całą swą próż­
ność. J ak długo żyje i podlega niepokojom własne­
go ciała, jak wszystko cokolwiek żyje, tak długo
w duszy tworzy ideę i bardziej z dumą niz żalem
ofiarowuje swe życie na ołtarzu Muz .
31

G. Bachelard, Fenomenologia maski, [w:] M . Janion

Poszukując własnego miejsca na społecznej
scenie, odgrywamy role i z a k ł a d a m y maski.
Każdą rolę można odgrywać świadomie lub bez
udziału refleksji, z mniejszym lub większym
zaangażowaniem. Maska jako istotne akceso­
rium identyfikacji (tożsamości), może być mniej
lub bardziej elastyczna. W społecznej dramie
występują więc dwojakiego rodzaju aktorzy.
„Na jednym krańcu - pisze Goffman — mamy
do czynienia z wykonawcą, którego całkowicie
wciąga akcja sceniczna i który może być szczerze
przekonany, że zainscenizowana iluzja rzeczy¬
wistości iest sama rzeczywistością Publiczność
naicześciei odbiera widowisko w ten sam sposób
i tylko sociolog lub malkontent moga wątpić
w &gt;&gt;realność« tego, co jest przedstawiane Na dru¬
gim krańcu mamv do czynienia z wykonawca
który wobec swei Pry zachowuie dystans Taka
możliwość łatwo sobie wyobrazić nikt bowiem
nie ma równie dogodnego stanowiska do ob­
serwowania nrzedstawienia iak ktnś ktn sam ie
zainscenizował" .
'
36

Stopień zaangażowania w pełnioną rolę spo­
łeczną i zakres identyfikacji z nią wyznacza
dwie odmienne jakościowo formy społecznej
egzystencji: autentyczność i nieautentyczność.
Tworzą one swego rodzaju continuum, którego
krańce nie są rzeczywistą reprezentacją sposobu
bycia człowieka w społecznym świecie, ale ra­
czej typami idealnymi czy też eksperymentami
myślowymi, do których rzeczywiste przypadki
mogą się co najwyżej asymptotycznie przybliżać.
Niemniej jednak, bieguny owego continuum
odzwierciedlają niestabilną sytuację człowie-

tłum. A. Chmielecki, St. Czerniak, J. Niżnik, [w:]

i S. Rosiek (red.), Maski, t. I I , Wydawnictwo Morskie,

A. Chmielecki, J. N i ż n i k i S. Rainko (red.), Problemy

Gdańsk 1986, s. 20.

socjologii wiedzy, P W N , Warszawa 1985, s. 479.

32

Zob. ibid., s. 14.

33

J. Baudrillard, Precesja symulakrów,

35

[w:] R. Nycz

(red.), Postmodernizm. Antologia przekładów,

Baran

i Suszczyński, Kraków 1997, s. 177-178.
34

P.L. Berger, Tożsamość

G. Santayana, Soliloquies in England and Later

Soliloquies, Nowy Jork 1922, s. 133-134; cyt. za:
E. Goffman, op. cit., s. 86.
3 6

E. Goffman, op. cit., s. 47.

jako problem socjologii wiedzy,

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Egzystencja nieautentyczna

109

ka w świecie społecznym. W żadnym z nich
bowiem człowiek nie pozostaje na stałe. „Tak
wiele potrzeba energii, aby ściśle przystosować
się do maski, że energia ta gdzieś zawodzi.
Wówczas najpodstępniej skomponowana twarz
się rozpada. Dysymulacja traci swą podstawową
jedność" .
37

Należy wreszcie zapytać o ogląd ejdetyczny,
0 istotę tytułowej nieautentyczności. Wspomnia­
no wcześniej, iż warunkiem koniecznym nie­
autentyczności jest zreifikowana reprezentacja
społecznego świata w umyśle człowieka. Wyka­
zano następnie, iż obraz świata i obraz samego
siebie warunkują się wzajemnie. Dokonując reifikacji społecznego świata, człowiek doświadcza
go w kategoriach powinności. „Wymogi rzeczy­
wistości" nie istnieją jednak same przez się, ale są
powiązane ze społecznymi rolami. Zreifikowany
obraz świata implikuje więc, że autodefinicje
aktora społecznego formułowane są w oparciu
1 poprzez pełnione role społeczne. Niezmienną
istotę nieautentyczności stanowi zatem utrata
subiektywnego dystansu pomiędzy samym sobą
a pełnioną rolą społeczną. Co prawda, zawsze
istnieje świadomość innych aspektów siebie, ale
są one marginalne i w znacznej mierze przesło­
nięte maską pełnionej roli społecznej. Maska
ulega usztywnieniu, podczas gdy - jak sądzi
Antoni Kępiński - powinna być jak najbardziej
elastyczna, zmieniać się zależnie od sytuacji
i być wypadkową prawdziwej reakcji emocjonal­
nej i reakcji rytualnej to znaczy tej której spo­
dziewa się społeczne 'otoczenie Usztywnienie
maski powoduje, iż przestaje ona. spełniać swe
38

3 7

G. Bachelard, op. cit., s. 21.

3 8

A. Kępiński, Poznanie chorego, Wydawnictwo Literackie,

Kraków 2002, s. 100.
39

4 0

społeczne zadanie (środka komunikacyjnego
i zwierciadła społecznego), a człowiek „nieza­
leżnie od tego, co wokół niego i w nim samym
się dzieje, kroczy przez życie na kształt posągu,
dużych czy małych rozmiarów" .
Utrata jednostkowego autentyzmu zaciera
granice pomiędzy tworem a twórcą. Rola spo­
łeczna zaczyna być traktowana jako rzeczywisty
byt. Przestaje być czymś, co się robi, a staje się
czymś, czym się jest.
Nietrudno wyobrazić sobie dyrektora, który
nie potrafi (nie chce) „przestać być" dyrektorem
po opuszczeniu przestrzeni swego gabinetu.
Zmiana „dekoracji" i „publiczności" nie prze­
rywa występu, o czym często boleśnie przeko­
nuje się jego rodzina. Sam moment przejścia
na emeryturę staje się dla niego swoistą sytuacją
graniczną , często o katastrofalnych konsekwen­
cjach psychologicznych. Uświadomienie sobie
bowiem nietrwałości społecznych przypisań, po­
woduje zachwianie ontologicznego bezpieczeń­
stwa co w skrajnych przypadkach prowadzi do
uformowania się osobowości schizoidalnej .
39

40

41

Nieautentyczność określić więc można jako
fundamentalizm roli społecznej. „Człowiek
przyzwyczaja się do bycia w rolach i tak wycho­
wywany w tych rolach nie ma odwagi znaleźć
się w tych miejscach poza rolami. To są miejsca
dość straszne i trudno jest się znaleźć poza sumą
ról" .
Człowiek jednak sumą ról być nie musi. Jest
on raczej czymś permanentnie niedookreślonym
i nieredukowalnym do czegokolwiek. Wskazują
na to pojęcia wolności i podmiotowości, a naj­
pełniej wyraża pojęcie osoby .
42

43

R. Rudziński, Jaspers, Wiedza Powszechna, Warszawa
1978, s. 186-242.
41

Zob. R.D. Laing, Podzielone „Ja". Egzystencjalistyczne

Ibid.

studium zdrowia i choroby psychicznej, dum. M . Karpiński,

Pojęcie „sytuacja graniczna" pochodzi od Karla

Rebis, Poznań 1995.

Jaspersa. Zob. K. Jaspers, Sytuacje graniczne, [w:]

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Adam Danel

110

R e d u k u j ą c się do pełnionej roli społecz­
nej, człowiek rodzi się po raz wtóry jako homo
sociologicus - jednostka doskonale uspołecznio­
na, której aktywność sprowadza się jedynie do
pełnienia przeznaczonej jej funkcji społecznej.
Można powiedzieć, że homo sociologicus jako
nosiciel ról społecznych jest człowiekiem bez in­
dywidualności. Jego podstawowymi cechami są
bezrefleksyjny konformizm i pasywność zacho­
wania, będąca w istocie kresem podmiotowości
(która najpełniej wyraża się w twórczej aktyw­
ności). Pasywność oznacza bowiem „ogranicze­
nie a nawet brak wolności wyboru - a mówiąc
dokładniej, brak zainteresowania dla problema­
tyki wyboru jaki prezentuje ze swej strony homo
socioLicus
ze względu na narzucone iednost
ce zobowiązania i dyscyplinę społeczną" .
44

Jednostce nieautentycznej szczególnie bliska
jest „myśl jednowymiarowa" czy „myśl osiadła" ,
nie pozwalająca jej na myślowe przekroczenie
siebie jako tworu społecznego (homo sociologi­
cus) i kontestację rutynowego sposobu istnienia.
Ponadto nieautentyczność sprawia, iż jednostka
dokonuje symbolizacji własnego doświadczenia
wyłącznie przez pryzmat pełnionej roli. Odwo­
łajmy się do przykładu. Urzędnik, który silnie
zinternalizował biurokratyczny subświat, świat,
który rozwarstwia się wokół jego własnej oso­
by widzi" w kategoriach przepisu jako ścisły
nie podlegający dyskusji układ zależności wy¬
mogów i przywilejów Wszelka sytuacja która
wymaga od jej uczestników aktywnego udziału
zdefiniowaniu staje się dla mego nazbyt
W
45

42

M . Paschalska, Człowiek

autentyczny i

człowiek

zniewolony. (Glos w dyskusji), [w:] B. Suchodolski (red.),
Strategia życia. Rozważania
Jabłonnie,
43

i dyskusje na sympozjum w

UMCS, Wrocław 1983, s. 83.
idea osoby, [w:]

J. Pawlak (red.), Kierunki filozofii współczesnej,

46

Mówienie o nieautentyczności byłoby pozba­
wione sensu, gdyby u jej podstaw nie leżała moż­
liwa autentyczność. Powracając po raz kolejny
do metaforyki teatralnej, można powiedzieć, iż
— w pewnym sensie i pewnym zakresie — auten­
tyczność to zachowanie „Czystej Formy" w „te­
atrze życia codziennego". Intencją Stanisława
Ignacego Witkiewicza, twórcy pojęcia „Czysta
Forma", było stworzenie teatru, który nie byłby
tylko kopią rzeczywistości, ale swobodnie de­
formowałby życie. Rozpoznawałby on własną
dynamikę określona wewnętrzna konstrukcja
a nie istniejącym dotąd szablonem Aktor w sztuteatralnej „Czystej Formie" miałby SWiJ rolę
CC

„jednostka"), najczęściej stosowane jest przez socjologów
instytucjonalnie i intelektualnie związanych z Katolickim
Uniwersytetem Lubelskim.
44

Syntetyczną wykładnię koncepcji osoby zawiera esej

Emmanuela Mouniera, Ogólna

problematyczna, wręcz nieznośna. W efekcie,
opisana przez Roberta K. Mertona, „wyuczona
nieudolność" jako dysfunkcja biurokracji rozcią­
ga się także na inne sfery rzeczywistości.
W tym kontekście warto powrócić do wspom­
nianej j u ż tezy o wzajemnych uwarunkowa­
niach koncepcji siebie i świata społecznego. Otóż
implikacją tej tezy jest fakt, iż jednostki, które
postrzegają siebie w kategoriach konsensualnych (ról społecznych) są także skłonne patrzeć
w ten sam sposób na innych . Kategorie subkonsensualne (personalne, indywidualistyczne) są
marginalizowane czy pomijane. Rzeczywistość
społeczna jest tedy - w oczach jednostki - systemcm ról społecznych, światem, w którym wszy¬
scy ludzie są tożsami z ich społecznymi przypi­
saniami. Przodkowie współcześni następcy
są odbierani w aspekcie ról społeczi ych które
pełnili, pełnią lub będą pełnić

45

1.1,

P. Chmielewski, Homo sociologicus - model

a rzeczywistość,

„Studia Socjologiczne" 3 1998, s. 78.

Pojęcie „myśl jednowymiarowa" pochodzi od Herberta

Marcuse, a „myśl osiadła" od Gillesa Deleuze.

Wyd. U M K , Toruń 1995, s. 178-181. Pojęcie osoby, coraz

4 6

powszechniejsze w socjologii (jako synonim pojęcia

s. 175-178.

Zob. Z. Bokszański, Koncepcja siebie..., op. cit.,

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Egzystencja nieautentyczna

111

nie tyle odgrywać, co stwarzać (nie przekraczając
jednakże idei formalnej utworu) .
Autentyczny aktor społeczny jest więc dys­
ponentem swej roli. Staje się ona narzędziem
do możliwie pełnej realizacji tego, co w nim tkwi.
Pozwala wówczas na „wyraz czegoś, co może być
przypisane zjawisku rozleglejszemu i trwalsze­
mu n i ż bieżąca rola lub sposób jej wykonywa­
nia czemuś w skrócie co charakteryzuje nie
rolę, lecz osobę - chodzi o trwały charakter
moralny, osobowość, wyposażenie biologiczne
i tak dalej" .

Z całą pewnością nie jest to t a k ż e wywód wy­
czerpujący. Poznanie z a k o ń c z o n e , poznanie,
które zwolnione j u ż jest z obowiązku dal­
szych dociekań, to n i e w ą t p l i w i e contradictio
in termims .
Jednocześnie trzeba zdać sobie sprawę z ogra­
niczeń socjologicznego poznania. Otóż rzeczy­
wistość społeczna będąca przedmiotem socjolo­
gicznej refleksji to nie tyle pewien byt, co raczej
proces ustawicznie zmienny i płynny. Przedmio­
tem poznania nie jest więc to, co gotowe, lecz to,
co się staje. My zaś - jak twierdzi Henri Berg­
Oczywiście nie oznacza to całkowitej dowol­ son - „ograniczamy się tylko do rejestrowania
ności. „Autentyczność i oryginalność jednostki - migawkowych ujęć płynącej rzeczywistości" .
pisze Antonina Kłoskowska - polega na swoistej Podążając z kolei za wszystkimi jej meandrami,
kombinacji różnorodnych elementów i na ich myśl socjologiczna zawsze natknie się na sferę
refleksyjnej modyfikacji oraz selekcji" . Ilość in­ transcendencji, na to, co przekracza ludzkie
terpretacji jest siłą rzeczy ograniczona. Nie moż­ możliwości poznawcze Pewne łamigłówki" na całkowicie oderwać się od społecznej materii w rozumieniu Kuhnowskim -pozostaną na za¬
znaczeń i pozostać człowiekiem. Autentyczność wsze nierozwiązane Stad permanentny i - iak
i nieautentyczność możliwe są tylko w ramach wolno sadzić - zasadniczo nieprzezwyciężony
kryzys socjologu".
społeczeństwa.
47

51

48

52

49

Zamiast konkluzji
Ryszard Kapuściński pisał, i ż „poczucie,
że coś odkrywamy w humanistyce, wynika
dziś tylko z naszych braków w oczytaniu" .
W y w ó d zawarty w tej pracy, będący próbą
socjologicznego teoretyzowania nie powołuje
rzeczy nowych. Ma cel o wiele skromniej­
szy. Jest jedynie próbą rekonstrukcji socjolo­
gicznego oglądu zjawiska nieautentyczności.
50

4 7

Zob. S.I. Witkiewicz, Czysta Forma w teatrze, J. Degler

Płynie też stąd wniosek etyczny. Alfred Schiitz
pisał: „Gdy tylko socjologia zaczyna rościć sobie
pretensje do ostatecznego wyjaśniania tajemnicy
tego świata, do wypowiadania się na temat prze­
znaczenia człowieka oraz do natychmiastowego
tłumaczenia pojęć teoriopoznawczych w katego­
riach bytu społecznego, oznacza to, iż j u ż uległa
demonowi nihilizmu" .
Jean-Francois Lyotard z kolei, w swym
Raporcie o stanie wiedzy wysunął tezę, iż w wa­
runkach ponowoczesnych wiedza zmieniła sta53

5 0

R. Kapuściński, Lapidarium

(red.), Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa

1997, s. 134.

1977.

51

48

E. Gottmzn, Frameanalysis. Uwagi końcowe,

„Teksty"

5-6 1977, s. 249.
4 9

A. Kłoskowska, Człowiek

człowiek

filozofią

a socjologią.

Społeczna

ontologia Alfreda Schutza, P W N , Warszawa 1991, s. 147.
52

autentyczny i

Zob. J. Sójka, Pomiędzy

III, Czytelnik, Warszawa

H . Bergson, Pamięć

i życie,

tłum. A. Szczepańska, Pax,

Warszawa 1988, s. 36.
A. Schiitz, A. Gurwitsch, Briefwechsel

1939-1959,

zniewolony. (Głos w dyskusji), [w:] B. Suchodolski (red.),

53

op. &lt;//.. s. 83.

R. Grathoff (red.), Monachium 1985, s. 134; cyt. za:
J. Sójka, op.cit., s. 147.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

�Adam Danel

112

tus i z kształcenia ducha stała się informacją .
Z całą pewnością wiele w tym racji, ale to od nas
zależy, jaki użytek (pożytek) ze zdobytej wie­
dzy zdołamy zrobić. Świadomość socjologiczna,
zrozumienie logiki społecznej dramy daje nie­
bywałą szansę ograniczenia sfery oczywistości,
intelektualnego wyzwolenia i urzeczywistnienia
autentycznego sposobu bycia. Wszak, jak pisał
54

Peter L . Berger: „W odróżnieniu od lalek mamy
możliwość zatrzymania się podczas ruchu, spoj­
rzenia w górę i przyjrzenia się maszynerii, która
nami porusza. W akcie tym kryje się pierwszy
krok w stronę wolności. I w tymże akcie odnaj­
dujemy ostateczne uzasadnienie socjologii jako
dyscypliny humanistycznej" .
55

Inauthentic Existence
The article concerns the phenomenological reflection about the ways of becoming conscious of one's
self and the surrounding world. The centre of the interest is not the objective reality, but the aware
human subject, the context and the meaning of their experiences.
Author determines the necessary condition of the inauthenticity by characterizing the means of
structuralization of the subjective experiencing of the world, as well as determines its essence by
presenting the social role that appears in the field of human awareness.

54

J.F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie

5 5

P.L. Berger, op. cit., s. 163.

wiedzy, tłum. M . Kowalska, J. Migasiński, Aletheia,
Warszawa 1997. Zob. też B. Baran, Postmodernizm i końce
wieku, Inter Esse, Kraków 2003, s. 194.

BARBARZYŃCA

3 - 3 (13-11) 3ÛÛ9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9686" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9664">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6eca50dde0825fd041858d4e350c259b.pdf</src>
        <authentication>8e331094f32468b1e1c32f887aaa279e</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115237">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5624</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115238">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115239">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5228</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115241">
                <text>Katalog pustych domów/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115242">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.91-98</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115243">
                <text>Wołodźko, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115244">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115245">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115246">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115247">
                <text>Katalog Dustych
d o m ó w
Z

Iwoną

Zając

Agnieszka

rozmawia

Wotodźko

Iwona Zając: \pokazujac zdjęcia] Tak wła­
śnie wyglądała nasza łazienka po wejściu, to
znaczy po tym, jak otworzyliśmy squat. Po pro­
stu totalna destrukcja, porozwalane umywalki,
zniszczony sedes, powyrywane krany itd. Robią
to pracownicy lokalnego samorządu, do którego
należą dane mieszkania. W ten sposób chcą się
zabezpieczyć przed squattersami.
Agnieszka Wotodźko: Jąkato się stało,

żemieszkania

są opuszczone? Ludzie się wyprowadzili
chcą w nich mieszkać?

i nie

Po prostu nie ma na nie chętnych.
Prywatne mieszkania są często przetrzymywane,
aż wzrośnie cena gruntu. Taką taktykę
stosowano na przykład na Dalston, gdzie
będzie
organizowana
olimpiada.
Domy
zostaną wyburzone, ponieważ tamtędy będzie
przebiegać linia kolejki miejskiej. Dlatego część
prywatnych właścicieli trzymała pustostany,
czekając, aż kiedyś grunt podrożeje i ktoś będzie
chciał te działki od nich kupić. Z tego powodu

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

ani nie wynajmują, ani nie sprzedają mieszkań,
nikt ich nie używa.
Od jak dawna mieszkasz na

sąuacie?

Od 2004 roku. Skończyłam malować
mural Stocznia na ścianie stoczni w Gdańsku
i pojechałam do Londynu. W tym czasie był tam
już mój chłopak, więc jechałam do niego. To był
dla mnie szok, bo dotąd żyłam w biegu, cały czas
robiłam różne rzeczy i nagle trafdam do miejsca,
gdzie nie ma prądu ani ciepłej wody, jest zima, no i
w ogólezupełnie inne warunki, inna rzeczywistość.
To jest też kwestia wieku. Gdy byłam pierwszy raz
w Londynie, miałam dwadzieścia lat, jeździłam
stopem nie miałam pieniędzy paliłam papierosy
wysępióne od innych i nie widziałam żadnych
problemów Kiedy poiechałam drugi raz do Anglii
w wieku trzydziestu trzech lat było iuz inaczei
Nagle zobaczyłam ze iest 'ogromna bariera
iezvkowa bo nie znałam angielskiego Miałam
ataki paniki nie mogłam oddychać bałam sie coś
powiedzieć' coś kupić Potem to przełamałam

�Wywiad

Iwona Zając

Ur. w 1971 roku w G d a ń s k u . Malarka.
W

1999

roku

ukończyła

Akademię

Sztuk Pięknych w G d a ń s k u . O d 2002
roku

rezydentka

(obecnie

Młode

Kolonii
Miasto)

Artystów
na

terenie

Ta pierwsza chata była j u ż w miarę
wyremontowana, mieliśmy meble, k u c h e n k ę . . .
Gdy Rafał przyjechał miesiąc wcześniej, niczego
tam nie było. Ponieważ nie mieliśmy prądu,
kumpel, który jako jedyny w tym czasie miał
pracę, brał nasze telefony komórkowe i ładował
tam baterie. Pomieszczenia oświetlaliśmy
świeczkami. Zaczął się cykl wczesnego
wstawania - kiedy robiło się jasno, i szybszego
kładzenia się spać - gdy zapadał zmierzch.

Stoczni G d a ń s k i e j . W swojej t w ó r c z o ś c i
podejmuje

problematykę

społeczną

i feministyczną. C z ę s t o b o h a t e r k ą swych
prac czyni siebie samą lub przyjaciół.
O d 2000 roku zajmuje się malarstwem
ś c i e n n y m . Swoje muralesy p o k a z y w a ł a
w Polsce i za granicą.

seria s z a b l o n ó w

na

zewnętrznych

murach Stoczni Gdańskiej z a w i e r a j ą c y c h
o p o w i e ś c i s t o c z n i o w c ó w z w i ą z a n e z ich
ż y c i e m i pracą (www.stocznia.bzzz.net).
W ostatnich latach tematy jej m u r a l e s ó w
ogniskują

się

tez

wokół

rodziny

(Mama, Cudzoziemka, On mnie tego
nauczył).
Zając od lat w s p ó ł p r a c u j e z Fundacją
Theatrum Gedanense, d l a k t ó r e j prowadzi
warsztaty plastyczne podczas festiwali
szekspirowskich,
społecznymi

oraz
jako

edukacyjnych

czynszu, tak?

Płacimy za wodę, prąd i gaz. Zgłosiliśmy
te wszystkie media i używamy ich legalnie.
Są oczywiście sąuaty, które używają prądu
nielegalnie, ale jest to jedna z podstaw, żeby
policja mogła wejść do takiego domu.

Do najbardziej

znanych jej p r o j e k t ó w należy Stocznia
-

Nie płacicie

projektów

z

instytucjami

koordynatorka
artystycznych

dla m ł o d z i e ż y (www.mlodazaloga.bzzz.
net, www.karandasz.bzzz.net).
Mieszka i pracuje w G d a ń s k u i Londynie.

FOT. M A G D A L E N A MAŁYJASIAK
HTTP://MAGDAMALYJASIAK.BLOGSPOT.COM

Czy decyzję o zamieszkaniu na
z przyczyn ekonomicznych?

sąuaciepodjęliście

Tak.
A nie po to, ieby przeżyć

przygodę

w Londynie?

No, wiesz, ja na pewno wyjechałam do
Londynu, żeby odmienić swoje życie. W Gdań­
sku miałam dom, pracownię, pracę... Nie je­
stem jednak wielką anarchistką, sąuatterką. Mój
chłopak jest anarchistą i dla niego idea sąuatów
jest bardzo fajna. On się z nią utożsamia i uczy

�Katalog pustych domów
mnie świata bez pieniędzy. Ja zawsze starałam
się nie wydawać dużo pieniędzy bo ich nie
miałam, ale lubiłam sobie coś kupić, jakiś dro­
biazg. Rafał mnie nauczył, że pieniądze nie są
potrzebne. Na przykład zdobywamy pożywie­
nie ze skipów, czyli tego, czego pozbywają się
supermarkety albo ludzie handlujący zieleniną.
Znajdujemy świeże owoce i warzywa, często
dużo lepsze od tych, które mogłam kupić w Pol­
sce. Życie tam jest w ogóle o wiele łatwiejsze.
Stwarzanie domu, wchodzenie do bu­
dynku... Ja nie cierpię otwierać budynków. To
dla mnie straszna trauma. Natomiast Rafał bar­
dzo to lubi, tę adrenalinę. Pamiętam, że kiedyś
właśnie otworzyliśmy dom, gdy nagle zauwa­
żyliśmy policję w ogrodzie. Zaraz zaczęła m i
nerwowo drgać powieka i zrobiłam się zielona.
Rafał potrafi się wykłócać z policją albo z nimi
dyskutować. Dla mnie wchodzenie do nowych
budynków jest poznawaniem nowego świata
i stwarzaniem domu. Zrobiłam się całkowicie
niewybredna. Nauczyłam się minimalizować
swoje potrzeby musze wyczyścić przestrzeń
wyszorować i a pomalować Farbę znajdę sobie
na ulicy.

93

Czasami dowiadujemy się o pustych do­
mach od innych sąuattersów. Tak było w przy­
padku zupełnie wyludnionego osiedla. Nie
wiadomo dokładnie, z jakich przyczyn, pewnie
finansowych, ludzie musieli opuścić zupełnie
nowe mieszkania. Squattersi zaczęli je zajmo­
wać. Były bardzo trudne do zdobycia, ponie­
w a ż w całym budynku zainstalowano alarmy
i pełno czujników, toteż
przyjechała po¬
licja i ochroniarze. Skończyło się tylko 113. prze¬
pychance słownej, bo oni nie mogli wejść do
domu. To była chata, gdzie mieliśmy ri3 przy¬
kład jakuzzi...
Ico, udało wam się tam

wprowadzić?

Tak, mieszkaliśmy tam trzy miesiące,
a potem znaleźliśmy chatę, w której teraz
jesteśmy.
A czemu tamtą musieliście

opuścić?

Przegraliśmy sprawę w sądzie. Właściciel
wytoczył nam proces, bo taka jest w Anglii
procedura. Ale zdarzyło się i tak, że sprawa
została rozstrzygnięta na naszą korzyść. Tak
się stało w przypadku ostatniego domu. To
A w jaki sposób wyszukujecie te pomieszczenia?
budynek, który składa się z dwóch mieszkań
Chodzi się, obserwuje. To jest taki połączonych ogrodem i mających dwa osobne
śmieszny nawyk, że nawet, jeśli j u ż ma się wejścia. Myśmy otworzyli oba i przyszło
gdzie mieszkać, to gdy na spacerze widzi się wezwanie do sądu dotyczące obu chat. N o ,
wolny dom, zaraz się go spisuje. Robimy sobie ale jest taka organizacja pomocy squattersom
katalog pustych domów. Teraz jesteśmy j u ż - Advisory Service for Squatters - to Anglicy,
działają
dwa i pół roku w jednym miejscu, ale był taki którzy od lat sie tym zajmują
okres, że zmienialiśmy lokum co miesiąc, więc społecznie i słuza pomocą prawna Pomaca a
obserwowanie pustostanów, wkładanie kartek w pisaniu wniosków i różnych pism bo sad
W drzwi, sprawdzanie, c z y są śmieci albo listy inaczej zachowuje sie w stosunku do Andika
było na porządku dziennym. Jeżeli kartka a zupełnie inacze w stosunku do obcokraiowca'
znika, to znaczy, że ktoś te drzwi otwiera. Jeśli To bvło niesamowite nasz koleba który do nich
poszedł dostał różne książki dotyczące prawa
są listy, to znaczy, że nikt ich nie odbiera. Jeżeli
Ponadto przeczytał ze ieśli iesteś
są śmieci - ktoś korzysta z mieszkania, chyba że w Andii
sąsiedzi wrzucają bo też tak może być. Później nierwfzv raz w sadzie nrzvshicn'ne c darmowa
porada prawna, więc poszedł do adwokata
sprawdza się te mieszkania.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

�Wywiad

94

Ten pan sprawdził jego papiery i powiedział,
że wszystko jest dobrze, a council (samorząd
lokalny, do którego należy nasz dom) nie
ma podstaw nas zaskarżać, bo nie rozwiązał
umowy z poprzednią lokatorką. W dodatku
później miał chwilę czasu i reprezentował nas w
sądzie - prawdziwy angielski prawnik w peruce
[śmiech]. Sąd nie mógł powiedzieć, że sprawę
przegrywamy, i wyznaczył nowy termin dla
councilu, żeby ten lepiej się przygotował. Gdy
zbliżała się data kolejnej ro zpFa.wy przyszło
do nas pismo z councilu, że się wycofują. I tak
udało nam się obronić jedno mieszkanie.
POKÓJ

PO REMONCIE,

LONDYN

STREATHAM

FOT.

RAFAŁ ZABŁOCKI,

Tworzycie stalą

grupę?

Tak.
... która przenosi się {olejno w nowe miejsca?
Tak, ale mamy też krąg znajomych
i nawzajem sobie pomagamy. Jest taka niepisana
zasada, że ludzie się wspierają, bo nikt nie chce
znaleźć się na ulicy. Jeżeli ktoś znajomy nie ma
gdzie mieszkać, Rafał pomaga mu otwierać chatę
albo jej strzec. Bo jak otworzysz dom, to musisz
go na początku pilnować. Cała zabawa polega

HTTP://SWIATLAWIELKIEG0MIASTA.BL0GSP0T.COM

�Katalog pustych domów
na tym, że po wymianie zamków masz klucze
i jesteś właścicielem. Jednak gdy nie ma nikogo
w domu, może przyjść prawowity właściciel,
znowu wymienić zamki i teraz on ma klucze.
Są więc dyżury. Nie możesz sobie po pracy
gdzieś pójść, czasem musisz wziąć urlop, bo
albo chcesz mieć dom albo nie.
Czyli cały czas ktoś musi być w budynku?
Na początku tak. Kiedy oswajasz dom,
przez pierwszy miesiąc pilnujesz go dzień
w dzień, żeby nie stał ani przez moment sam.
Ja\ ci się tam mieszka? Jest to komfort czy
dyskomfort?
To zależy. Chociaż sprawiam wrażenie
osoby dość kontaktowej, tak naprawdę bardzo
potrzebuję własnej przestrzeni, w której nikt m i
nie przeszkadza. Mam swoje rytuały, z którymi
chcę być sama. Czasami jest tak, że chcesz wstać
i nie usłyszeć żadnego komentarza. Po prostu
wypić sobie herbatę, popatrzeć bezmyślnie
w okno. Tam często bywa tak, że jesteśmy
na siebie skazani. Kiedy wstajesz, w kuchni j u ż
ktoś siedzi. Dla mnie to było trudne. Musiałam
przywyknąć do życia wśród ludzi i to nie przez
miesiąc tylko przez lata Wtedy co ciekawe
nawiązałam przyiaźnie których medy bym sie
nie spodziewała
Z kolei jeśli chodzi o osoby, z którymi
dotychczas byłam blisko, życie zweryfikowało
nasze relacje. Okazało się, że fajnie było spotkać
się na moment, pogadać, ale w sytuacjach
ekstremalnych, kiedy się boisz i potrzebujesz
wsparcia tego człowieka, możesz się zawieść.
Pewnego razu dom był zagrożony i doszło do
aktów agresji, pobito parę osób. Wtedy ja i inne
dziewczyny po prostu bałyśmy się zostawać
same w domu. Kolega w tym czasie wybierał
wyjścia na imprezy, bo miał w nosie to, że się
bałam. Przekonałam się, że nie można na nim

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVNCA

95

polegać. Normalnie zawsze świetnie się
z nim rozmawiało, było super, ale w tamtym
momencie zobaczyłam, że dla niego ważniejsze
są inne sprawy, a dla mnie priorytetem jest
poczucie bezpieczeństwa. Mam natomiast takie
przyjaźnie zawiązane na squacie, które będą
j u ż chyba do końca życia.
Fajne jest też to, że na squacie jestem
zupełnie inną osobą. Nikt tam się specjalnie
nie interesuje moją sztuką. Jestem Iwoną
Zając, a nie artystką Iwoną Zając. To jest dla
mnie bardzo dobre, bo bycie artystką ma swoje
obciążenia. Dzięki temu, że poznałam nowych
ludzi, mój świat się rozszerzył. Już się nie boję,
że mogę zastać budynek w strasznym stanie, bo
wiem, że umiem z Rafałem zrobić z każdego
domu cacko. Potrafimy podłączyć wodę czy
prąd. Wiele się nauczyliśmy, więc to ma też
dobre strony.
Czym dla ciebie jest dom?
Pierwsza rzecz, która kojarzy m i się
z domem jest taka, że to ja go stworzyłam.
Nie chodzi o to, że go zbudowałam,
ale wyszorowałam i poznałam każdy kąt. Wtedy
wiem, że to teren „obsikany" przeze mnie. Nie
jestem sterylną osobą, która utrzymuje idealny
porządek, ale wiem, że to są j u ż moje śmieci.
Oczywiście jest problem z poczuciem
bezpieczeństwa. Często jest tak, że gdy wracam
z pracy, zastanawiam się, czy ktoś nam się nie
wbił na chatę. Nigdy tego nie wiem do końca.
Dlatego staram się nie trzymać w domu sprzętu,
z komputerem jeżdżę do pracy. Mimo to traktuję
squat jak dom, dbam o niego, nie pozwalam
wchodzić intruzom. Wcześniej zdarzało nam
się mieszkać z przypadkowymi ludźmi, którzy
nie mieli lokum i zwracali się do nas z prośbą
o pomoc. Zauważyliśmy jednak, i to zadziwiało
swoją powtarzalnością, że ponieważ oni nie
musieli włożyć wysiłku w powstanie domu
traktowali squat jak rodzaj imprezowni!

�Wywiad

96

Dlatego stworzyliśmy kodeks, który chroni
nas przed takimi sytuacjami. Jeżeli kogoś
zapraszamy, to jest na zasadach gościa, a gość
nie może sprowadzać innych. Jeśli gość nam się
nie spodoba, dajemy mu miesiąc na znalezienie
nowego domu.
Bardzo ważne są poczucie bezpieczeństwa
i możliwość jasnego wyznaczania granic. Mam
dużo uczniów i część z nich chce przyjechać do
Londynu. Mówię: „Niestety, nie przenocuję cię,
bo dom to jest dom. Jak ja bym cię przenocowała,
to czułabym się zobowiązana przyjąć następną
osobę. Mogę ci pomóc, udzielić wszystkich rad,
ale do domu cię nie wpuszczę".
Jakimi wartościami
się {terujesz,
przestrzeń
mieszkalne?

organizując

Ha, to śmieszna historia. Szczególnie
duży wpływ na moją obecną przestrzeń
mieszkalną miało bardzo małe zwierzątko
- pluskwa. Wcześniejsze nasze domy miały
dużo szablonów, były kolorowe. Nie cierpiałam
farby olejnej. Zdarzało się, że sąuaty, w których
mieszkaliśmy, miały dziury w ścianach,
a ponieważ nie mieliśmy cegieł, to upychaliśmy
materace, wieszaliśmy piękny materiał kupiony

za grosze. Ale okazało się, że pluskwa uwielbia
materiały, książki, drewno, cegłę i moją krew.
To bardzo wierne stworzenie - wybiera
sobie jakąś osobę i jej nie odstępuje
[śmiech].
Taka sytuacja siada na psychikę: budzisz się
(one zaczynają żerować w nocy) i zaczynasz
obserwować nadejście przeciwnika. Musieliśmy
opuścić pokój, w którym mieszkaliśmy. Pomimo
prób walki o tę przestrzeń okazało się, że
nie damy rady, bo one chowają się w cegłach.
Zeszliśmy na dół, do kolejnego mieszkania,
gdzie zdarliśmy tapety i pomalowaliśmy ściany
na biało wszystkie elementy drewniane biała
oleimca 'a silikonem zatkaliśmy każda szparkę
Tak wiec teraz nokói w którym mieszkamy
w Londynie iest DO orostu b a ł y Wcześnie
nie lubiłam te PO koloru a nokochałam Jo
dzięki insektowi Wszystkie rzeczy trzymamy
w plastikowych' kontenerach Nie ma iuz
żadnych szablonów na ścianach noniewaz te
wzory nowodowały że nie widziałam czv one
nadchodzą Zminimalizowałam ilość rzeczv

bTplu^Tyg^
Odnawiamy
to
mieszkanie
dość
regularnie, malujemy pokój, żeby był czysty.
Mamy bardzo mało elementów drewnianych,

Tradycja squatow ma w Anglii dtugą h i s t o r i ę i datuje się od X I V wieku. W czasach w s p ó ł c z e s n y c h
ruch squattersow nasilił się za r z ą d ó w

Margaret Thatcher w z w i ą z k u z n a g ł y m w z r o s t e m

bezrobocia. Obecnie prawodawstwo brytyjskie toleruje squaty w budynkach prywatnych ( w
k t ó r y c h od d ł u ż s z e g o czasu brakuje widocznych oznak zamieszkiwania), opuszczonych lokalach
komunalnych ( m i ę d z y innymi tych, z k t ó r y c h m i e s z k a ń c ó w wysiedlono z uwagi na k o n i e c z n o ś ć
przeprowadzenia remontu b ą d ź r o z b i ó r k i ) , opuszczonych pubach, m a ł y c h fabrykach, biurach
i sklepach, pod warunkiem, ż e nie stają się one miejscem dystrybucji n a r k o t y k ó w . W ł a ś c i c i e l
n i e r u c h o m o ś c i , jeśli chce u s u n ą ć m i e s z k a ń c ó w squatu, musi w y s t ą p i ć na d r o g ę s ą d o w ą
informacje za Squatters'

Handbook, Advisory Service for Squatters,

-

Londyn 2004.

BARBARZYŃCA

3 - 3 (1 3 - 1 1) 3 0 0 9

�Katalog pustych domów

97

tylko stół i krzesło. Dawniej lubiłam drewno,
a teraz pokochałam plastik, za którym kiedyś nie
przepadałam... Tak więc, jak widzisz, moje gusta
zmieniły się pod wpływem pluskwy. Teraz, gdy
przyjeżdżam do Gdańska, wszystko wkładam
do zamrażarki. Nauczyłam się pakować rzeczy
w plastikowe worki. To jest bardzo ciekawe
doświadczenie, które radykalnie zmieniło mój
sposób funkcjonowania.
Raz zdarzyło się tak, że pomimo
wszelkich
starań
przewiozłam
pluskwę
do Gdańska. Pogryzła mnie w samolocie,
więc j u ż na lotnisku wszystko pakowałam
do worków. Kiedy przyjechałam do domu,
zrobiłam pełną dezynfekcję. Jednak potem
moja mama stwierdziła, że chyba coś ją gryzie.
To było straszne. Dom moich rodziców z tymi
wszystkimi materiałami, obrusami, pościelą,
meblami... W Londynie znajdujemy wszystko
na ulicy i nie jest to dla nas dramat, gdy te
rzeczy tracimy, bo wiemy, że znajdziemy nowe
ale dla moich rodziców to jest dorobek całego
życia Poszły wory ieden za drugim wyrzucanie
ciuchów
Teraz iest tak ze gdy wybieram sie
do domu'wszystkie rzeczy książki i tak dale,
najpierw lądują w zamrażarce.
Jakie przedmioty są w domu

niezbędne?

Materac i stół. Miałam lokum, w którym
nie było stołu, ale bardzo się źle z tym czułam.
Mówię o jednym pokoju, bo do niego ograniczam
dom. Poza tym, oczywiście, musi być łazienka
z ciepłą wodą i kuchenka.
Czy wainejest, ieby dom byl czymś niezmiennym ?
Może w twoim przypadku to jest przewrotne
pytanie, bo często się przenosisz, ale czy to ci
dokucza?
Musiałam się tego nauczyć. Już wcześniej,
wyprowadzając się z domu od rodziców,
nauczyłam się żyć z małą ilością przedmiotów.

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑCA

Gdy zamieszkałam z koleżanką w Sopocie...
Ona miała strasznie dużo rzeczy. W pokoju,
w którym ja mieszkałam, było mnóstwo
bibelotów pozawieszanych na wstążeczkach,
suszonych pomarańczy itd. Nie mogłam tego
znieść i dopiero gdy ona wyjechała na święta
wielkanocne, to wreszcie mogłam oczyścić
pokój z wszystkich drobiazgów. Na pewno
nie jestem gadżeciarą. Kiedyś miałam w sobie
coś ze zbieracza, kiedyś całe nasze pokolenie
zbierało puszki po napojach, opakowania
po czekoladach czy puste pojemniki po
zagranicznych szamponach [śmiech]
Wtedy
mój brat powiedział: „Będziesz jak tata".
A mói tata iest zbieraczem Wtedy zaczęłam
ograniczać to co mam Z tego powodu również
zaczęłam malować múrale bo murów m i nie
szkoda nawet ieśli ktoś nóźniei zamaluie moia
nrace a P-dv rośnie mi sterta obrazów które
nokrvwai M e kurzem i rolki rvsunków które
ulegają uszkodzeniom to jestem chora.' Wole
to rozdać.
'
Czy przywiązujesz
się wystylizować

wagę do otoczenia? Czy starasz
miejsce, w którym mieszkasz?

Czasami wprowadzaliśmy się na squat
tylko na miesiąc albo półtora, a jednak nawet
wtedy sprawą strasznie ważną dla mnie
było zrobienie z tego miejsca domu, czyli
pomalowanie go, zawieszenie w nim lampek
czy obrazka. Często widziałam, jak ludzie
wchodzili do mieszkań i tylko tam spali... Dla
mnie było nie do pomyślenia, żeby nie stworzyć
tej przestrzeni na nowo. Przecież będę spędzać
w niej czas. Uwielbiam patrzeć na równo
pomalowane ściany. To są moje natręctwa
[śmiech]. Musi być równo, nie może być zacieków
na. suficie. Ktoś kto tu przychodzi, może nawet
nie zauważyć że wyszorowałam wszystko
na kolanach natomiast mnie to daie totalne
poczucie bezpieczeństwa i zadowolenia.

�Wywiad

98

Czy myślisz,
że długo
będziesz
w ten sposób?
Chciałabyś
zmienić
zamieszkiwania?

bytować
formę

Oczywiście. Marzę o takim domu, który
będzie naprawdę nasz. Chcę, byśmy stworzyli
z Rafałem ekologiczny dom z bateriami
słonecznymi na dachu. Rafał mówi, że jeszcze
będziemy uprawiać ziemię [śmiech].
Kędyś
jechaliśmy
autobusem
do Londynu. Zawsze, gdy wracamy z wakacji,
zadajemy sobie pytanie, czy w domu wszystko
dobrze. Raz nasz kolega zażartował sobie
i wysłał do nas SMS, że następnego dnia
mamy eksmisję. To był taki absurdalny SMS.
On przypuszczał, że tego nie łykniemy.
Jechaliśmy całą dobę i mieliśmy czas
na rozmyślanie. Nagle zdałam sobie sprawę,
że znów jestem bez dachu nad głową.

Płakałam cały czas. Zimno, wychodziłam
z autobusu w czasie przerw i myślałam: „Boże,
znowu jestem bezdomna".
Pytanie o dom jest dla mnie cały czas jedną
z podstawowych kwestii. I marzę o tym, żeby­
śmy j u ż mieli swój własny. Na razie zbieramy
na niego pieniądze, ale nie widzimy możliwości
utrzymania go. Ja nie chcę wracać do wcześniej
wykonywanej pracy instruktorki plastyki, w któ­
rej dostawałam co miesiąc wypłatę za prowadze­
nie zajęć plastycznych. Póki co wolę pracować
w kawiarni i robić niezależne projekty. Rafał ma
taki pomysł, że gdy będziemy mieli dom, to po­
nieważ nie potrzebujemy dużo pieniędzy, on bę­
dzie jeździł na kilka miesięcy do Finlandii i pra­
cował tam jako spawacz — te zarobki wystarczą
nam na cały rok Nie wiem jak to będzie To są
nasze
A jak to się wszystko ułoży? - nie
mam pojęcia.'

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9685" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9663">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/be3216cd81e4ef48d1fa265cab22e259.pdf</src>
        <authentication>ccf94a63d3dbddaa8a5c365a3d2582aa</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115224">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5623</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115225">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115226">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115227">
                <text>Teatr japoński</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115228">
                <text>Taniec</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115229">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5227</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115230">
                <text>Neozakorzenianie/Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115231">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17)s.84-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115232">
                <text>Zamorska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115233">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115234">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115235">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115236">
                <text>Neozakorzenianie
Buto jako ponowoczesna
strategia

W buto porusza się i tańczy
„cos"', a nie „ktoś"' (...)•. Lu­
dzie często nazywają ten pełen
obietnic moment „harmonią ",
„ekstazą", „prawdą",
„miło­
ścią" i „tańcem". Choć tech­
nikę t? określa się słowami
takjmi, jak „bycie niczym",
w rzeczywistości
stan, w ja­
kim znajduje się wykonaw­
ca, łepiej oddawałyby
słowa
„bycie
pełnym" .
1

— Nakajima Natsu, japońska
tancerka buto

o
—\
o

�M

z a
a

g

m

d

Absolwentka w r o c ł a w s k i e g o kulturoznawstwa, od 2006 roku doktorantka studium
doktoranckiego nauk o kulturze na UWr. W roku 2005 o b r o n i ł a pracę magisterską
zatytułowaną Tybetański Monlam. Rola praktyk cudotwórczych w kształtowaniu
tożsamości, opartą na badaniach przeprowadzonych w latach 2002-2003 podczas
wyprawy do Indii i Nepalu. Od 2007 roku prowadzi zajęcia z wiedzy o teatrze.
Interesują ją techniki pracy z ciałem oraz performans, w szczególności religijny
i terapeutyczny. Przygotowuje pracę doktorską na temat polskiej sceny tańca buto.

:': i
n

k

,oniższy artykuł jest wstępnym szkicem,
zawierającym garść refleksji, jakie mogą
się nasunąć, gdy spojrzymy na buto jako
ponowoczesną strategię.
W podsumowaniu artykułu diagnozującego
sytuację człowieka w świecie ponowoczesnym
Zygmunt Bauman pisze: „Marzy się świat prost­
szy, bardziej jednoznaczny, dający się ogarnąć
jednym spojrzeniem i wymierzyć jedną miarką
(...). Można powiedzieć, że symplifikacja jest
najbardziej dotkliwą psychozą czasów ponowoczesnych, przyrodzoną i nagminną dolegliwo­
ścią ponowoczesnego trybu życia" . Człowiek
ponowoczesny dąży więc do stworzenia „formuł
wszechobowiązujących i wytrychów uniwersal­
nych" .

P

2

3

sytuacji okazało się skuteczne, głębi zaś nie spo­
sób się doszukać, bo gdy wszystko chce znaczyć,
nie znaczy nic, a wewnątrz czai się próżnia zna­
czeniowa .
To nowoczesność postawiła przed człowie­
kiem nowe wyzwanie: dotarcie do własnej tożsa­
mości. Rozwijające się miasta zaludnił anonimo­
wy, ruchliwy tłum, w którym trudno jest znaleźć
własne miejsce, nie sposób się zakorzenić.
Ale równocześnie człowiek zyskał anonimowość,
możliwość zwielokrotniania własnego ja. „Czło­
wiek jawił się drugim ludziom tylko fragmentem
własnej osoby, tylko fragmenty owych drugich
znając z oglądu;
(_Q gors z 3. od zdarzenia do zda­
rzenia jedni »drudzy« zastępowali innych »drueich«" Pojawił sie wspomniany postulat- odkryć/
skonstruować tożsamość. Bowiem tożsamość była
w czasach nowożytnych analizowana dwojako:
albo iako ukryta jakość która należy odkryć (Kar
teziusz Kant francuska filozofia oświeceniowa)
albo jako istota człowieka którą należy w ramach
nroiekni żvcioweor&gt; stworzyć od zera (Nietzsche
Hede^er Sartref" Z^oda dotyczyła teto ze t o ż '
samość nie jest człowiekowi dana z góry trzeba
4

5

Tożsamość pielgrzymia
Człowiek nowoczesny mówił o prawdzie,
głębi, istocie zjawisk. Filozofie nowożytne odwo­
ływały się do takich pojęć, jak wrażenie i praw­
da, powierzchnia i głębia. Natomiast filozofia
ponowoczesną kładzie nacisk na konieczność
wypracowywania wielu równoległych strategii
bycia w świecie. Wspomniane podziały tracą
rację bytu, gdyż prawda okazuje się kategorią
proceduralną - to jest prawdziwe, co w danej

1

N . Nakajima, Butoh-pomiędzy

teatrem a

tańcem,

„Opcje" 3 (22) 1998, s. 49.
2

Z. Bauman, Ponowoczesne wzory osobowe, „Studia

socjologiczne" 2 (129) 1993, s. 31.
3

Ibid.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

iei szukać i nrnces żvcinwv iest właśnie nasmem
nwvch nnsz.fkiwań L c e s e m w tok,, J L o n do

( lb

)

T

t

t

4

Por. Z. Bauman, Ponowoczesne...,op. cit., s. 16.

5

Ibid., s.Z.

6

Por. ibid., s. 9.

7

Ibid.

1

�Magdalena Zamorska

86

do którego dążyczłowiekwswojej pielgrzymce przez
życie. Czyni to, by nie dopuścić do „patologicznej
radykalizacji »normalnej« tożsamościowej niepew­
ności" , której wyrazem może być schizofrenia.
8

Tożsamość n i e d o m a g a j ą c a
Według baumanowskiej diagnozy strategia
pielgrzyma nie może być skuteczna w czasach

nieuporządkowanych, symultanicznie przyda­
rzających się epizodów. Reguły są adekwatne
jedynie chwilowo i zmieniają się w zależności od
kontekstu. W wyniku tego granice rzeczywistości
rozmywają się, cele są doraźne, a nowożytna idea
„prawdy" traci rację bytu.
Podobnie tożsamość - rozmywa się w wielorakości i braku spójności zadań życiowych,
w pankontekstualizmie, w doraźności, która jest
jej podstawowym wymiarem,
i w końcu w niemożności
ustanowienia jakichkolwiek
długofalowych celów; na­
tomiast w kontekście relacji
międzyludzkich, w koniecz­
ności tworzenia za k a ż d y m
razem nowej persony , ade­
kwatnej do danej sytuacji.
9

FOT.

ANDRZEJ

JANIKOWSKI

HTTP://WWW.BUT0H.GETPH0T0.PL

ponowoczesnych. Metaforyczny pielgrzym żyje
w świecie uporządkowanym, opiera się na zna­
jomości reguł rządzących rzeczywistością o wy­
raźnych konturach, kształtem jego istnienia
zawiaduje poczucie celowości. Jego życie jest
spójnym projektem, a tożsamość postulatem,
którego realizacja znajduje się w zasięgu ręki.
Świat ponowoczesny jest natomiast światem

8

9

Kontekst ponowożytny forytuie wiec rzec można brak
ściśle określonei tożsamościi m mniej dokładnie tozsamość jest zdefiniowana tym
leniei dla iei nosiadacza ( )
Osobowość iście ponowoC7esna wyróżnia sie brakiem
tożsamości"'" Nieco inacze,
nostrzeaa kwestie tożsamość
Pianni Vattimo L r o w a d z a
i,c noiecie

^

^

^

^

^

^

P

]

S

r

d m l 0 t U

C

Z

^

^

d

h

Ibid.

Janiszewska (red.), Problemy

Z.W Dudek, Podstawy psychologii Junga, Eneteia,

kultury. Wokół koncepcji Wolfganga Welscha.

Warszawa 2006, s. 275.

1

ją , l
"
T
P°
' l
P ° ™
nie do końca ukształtowanego, pękniętego, od­
powiadającego na potrzeby spluralizowanej rze­
czywistości . odobnie postępuje Kichard Korty,
czyniąc podmiot „tkanką przygodnych relacji,
siecią, która rozciąga się w obie strony poprzez
przeszłość i przyszłość . lozsamosc staje się
zatem albo świadomością własnej niekoherencji,

ponowoczesnejpluralizacji
Części,

Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 1998, s. 45.

10

Z. Bauman, Ponowoczesne..., op. cit., s. 14.

12

11

Por. M . Bakke, Podmiot i noc, [w:] A. Zeidler-

W Popowski, Spacja, Warszawa 1996, s. 69.

R. Rorty, Przygodność,

ironia, solidarność,

BARBARZYŃCA

dum.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Neozakorzenianie. Buto jako ponowoczesna strategia
wewnętrznej wielorodności, albo świadomością
niesubstancjalności, zdolnością do postrzegania
siebie jako żywej tkanki, której sposobem bycia
jest ciągły przepływ. Z kolei Wolfgang Welsch
mówi o tożsamości jako „zdolności do łączenia
różnych cech, do wiązania różnych rodzajów
tożsamości, o rysach zarówno wspólnych, jak
i odmiennych, ale tak, aby żadna z tych tożsa­
mości nie obejmowała pozostałych" . Według
niego jaźń ewoluuje w procesach kontyngentnych podczas rozmaitych interakcji w różnych
kontekstach i zawsze „pozostaje otwarta na mo¬
dyfikacje które przynajmniej częściowo pocho¬
dzą z zewnątrz i są przygodne""
13

Jak wynika z powyższych stwierdzeń, toż­
samość w czasach p o n o w o ż y t n y c h została
pozbawiona twardego rdzenia. W rezultacie
zamazania się ram społecznych i kulturowych
budowanie tożsamości stało się strategią doraź­
ną. Zmiana kontekstu pociąga za sobą upłynnie­
nie się przygodnie ukształtowanej i tymczasowo
zdefiniowanej tożsamości. Z zastrzeżeniem, że
W razie konieczności zawsze można do tych
doraźnych konstruktów powrócić - Bauman
nazywa tę cechę ponowoczesnej rzeczywistości
„nieostatecznością przemij ania" .
15

Człowieka ponowoczesnego najtrafniej moż­
na opisać jako nomadę - cechą charakterystycz­
ną jego stylu bycia jest ruchliwość. Ale jest to
ruchliwość wielokierunkowa, trudno mu za­
planować trajektorię własnych przemieszczeń.
Neonomada jest przez Baumana opisywany za
pomocą czterech metafor: spacerowicza, włó­
częgi, turysty oraz gracza . Przedstawiają one
sposób funkcjonowania człowieka w rzeczy¬
wistości jego stosunek do niej a także sposób
wykorzystywania jej i ogrywania. Żaden z tych
16

13

W Welsch, Tożsamość

w epoce

globalizacji-perspektywa

87

typów nie oddaje wszystkich cech niespójnego
ponowoczesnego bytu. „Zamiast jednego, trze­
ba nastawić się w przypadku ponowoczesności na kilka wzorów - nie jednak w tym celu,
by oddać rozmaitość sposobów życia obiera­
nych odpowiednio do preferencji osobistych czy
grupowych, ale po to, aby ukazać niespójność
wewnętrzną sposobu, jaki jest w warunkach
ponowoczesnych u d z i a ł e m wszystkich ludzi
i każdego człowieka z osobna" . Każdy z tych
wzorów m o ż n a scharakteryzować, wskazując
na cel, którym kieruje się człowiek uwikła­
ny w określona procedurę obrabiania danych
pochodzących z rzeczywistości Spacerowicz
bedac urodzonym obserwatorem Dramie - kolekcionuiac w r a ż e n i a i czerpiąc zadowolenie
z wystawianych na pokaz obrazów - nasycić
sie estetycznie W ł ó c z e ń z kolei bedac zawsze
niezadowolonym z własnej sytuacji, nigdzie me
rznie sie iak u siebie w domu i bezustannie no
17

szukme odmiany Turysta zna,ar swoi, w a r t o V
dystansuie sie wohec innv'ch i stale stawiaiar im

nowe warnnki nróbnie za wszelka eene i z b o
I Z J Z Z Z I Z Z Z Z 7 Z Z Z Z Z Z Z Z

gacie swojsKarPiecwrazemiNatomiast gracz wie,
co j S m u w Z n q c h w i l i p o S n e !

Oczywiście j u ż w czasach n o w o ż y t n y c h
wszystkie te strategie poj awiały się - były jednak­
że w kontekście nowoczesnego pielgrzymowania
czymś marginalnym, a wybór mniej popularnego
modelu wiązał się przeważnie z koniecznością
(albo możliwością) wynikającą ze stratyfikacji
społecznej. Ponowoczesność wprowadziła pew­
nego rodzaju egalitaryzm - każdy jest uwikłany
w sieć współistniejących wzorów, często nie
zdając sobie sprawy z tego, że stale próbuje rów­
nocześnie spełnić wymogi kilku niekompatybil-

16

Por. Ibid.; idem, Ponowoczesnośćja^

źródło

cierpień,

transkulturowa, [w:] K. Wilkoszewska (red.), Estetyka

Sic!, Warszawa 2000, s. 133-155; idem, Globalizacja. I co

transkulturowa, Kraków 2004, s. 23.

z tego dla ludzi wynika, PIW, Warszawa 2000, s. 92-121.

14

Ibid., s. 21.

15

Z. Bauman, Ponowoczesne..., op. cit., s. 15.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

17

BARBARZYŃCA

Z. Bauman, Ponowoczesne..., op. cit., s. 18.

�Magdalena Zamorska

88

nych modeli. Wspomniane wzory nie są na tyle
wyraźne, by można było świadomie między nimi
wybierać, a epizody, które przygodnie napotykamy,
w każdej chwili mogą wpłynąć na zmianę strategii
życiowej. „Rozpad »projektu życiowego« na kalej­
doskop samoistnych epizodów, niepowiązanych
ani przyczynowo ani logicznie, rezonuje z równie
kalejdoskopową ponowoczesną kulturą nieusta­
jącego karnawału«, która
zastępuje kanon kulturo¬
wy korowodem krótko­
trwałych mód" .
18

Brak obowiązujące­
go kanonu, sprzeczne
sygnały, niewspółbieżne
wymagania i wzajemnie
wykluczające się reguły
doprowadzają do tego,
że pomimo pozornego
poczucia wolności czło­
wiek epoki ponowożytnej czuje się zdezorien­
towany i w e w n ę t r z n i e
rozdarty. Szuka więc le­
karstwa na tę chroniczna^ przypadłość.

Taką strategię chciałabym nazwać neozakorzenianiem (piszę bez myślnika, zaznaczając
w ten sposób powinowactwo z Baumanowskim
terminem neonomadyzm). Termin neozakorzenianie obejmowałby zatem świadomie po­
dejmowane działania, mające na celu wyzbycie
się tożsamości: odżegnywanie się zarówno od
definiowania sani ego siebie jako całości spój­
nej i zachowującej we¬
wnętrzną ciągłość, jak
również konstytuowa­
nia siebie w relacji do
innych iako całości
odrębnej.
Jak zatem miałoby
się postulowane pono­
woczesne neozakorzenianie do stanu zako­
rzenienia i z w i ą z a n e j
z nim kwestii tożsamo­
ści społecznej? Termin
zakorzenienie jest osa¬
dzony w filozofii no­
wożytnej która opisuie
rzeczywistość bazuiac
na binarności będącej
składowa i ej ukrytego
dyskursu Gdy mówimy
o zakorzenieniu, auto-

Uzdrawianie
ponowoczesne

matvcznie D o i a w i a

sie

obraz wykorzenienia
N i e m o ż n o ś ć zdefi­
C 7 V braku korzeni Po
niowania własnej tożsa­
FOT. ANDRZEJ JANIKOWSKI HTTP://WWW.BUT0H.CETPH0T0.PL
nowożytne społeczeń¬
mości, a nawet rozpozna­
stwo
onisvwane
nrzez
Baumana
iest natomiast
nie jej zbędności, może lec u podłoża świadomie
stosowanej strategii, która pozwoli człowiekowi
uporać się (choć być może pozornie) z typowym
dla epoki ponowoczesnej wewnętrznym poczu­
ciem braku „głównego ogniwa", „głębinowej
struktury" czy „wzoru dominującego", spajają­
cego różne aspekty rzeczywistości.

18

snołerzeństwem w rucnu.
rnrhir wvniiszrza
korzenie
społeczeństwem
wypuszcza Korzenie
iedvnie doraźnie bardziei nrzvnomina rnrhoma
r z ^ w o d ^

Metaforycznie zakorzenienie jest związane
z zadomowieniem. Silne i głębokie korzenie
pozwalają przetrwać w najbardziej niesprzyja-

Ibid., s. 15.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Neozakorzenianie. Buto jako ponowoczesna strategia
jących warunkach; podobnie dom będący me­
taforą bezpieczeństwa, więzi i bliskości daje
schronienie wtedy, gdy rzeczywistość dezorien­
tuje nas i napełnia lękiem. Zakorzenienie to stan
pewności, że istnieje jakieś spajające ogniwo, to
świadomość istnienia punktu orientacyjnego.
Zakorzenienie wiąże się z posiadaniem czegoś metaforyczne korzenie lub dom „się ma". Zado­
mowienie, zakorzenienie czy też wykorzenienie
lub wygnanie to pewne stany, do których się dąży
lub których się unika.
Natomiast neozakorzenianie byłoby proce­
sem, stale powtarzanym aktem performatywnym. Byłoby procesem odnajdywania główne­
go ogniwa skrojonym na m i a r ę swoich czasów
- tym ogniwem byłby... jego brak. Cechami
ponowoczesności są rozproszenie, brak domi­
nującego wzoru, wzajemnie sprzeczne reguły
- trudno w tej sytuacji odkrywać czy konstru­
ować własną tożsamość. Jak j u ż wspominałam,
w świecie ponowożytnym preferuje się słaby
podmiot (Vattimo), j a ź ń otwartą na wszelkie
modyfikacje (Welsch), podmiot rozumiany
jako tkanka przygodnych relacji (Rorty) czy
wręcz brak określonej tożsamości (Bauman).
„Stąd zapotrzebowanie na »główne ogniwa« mianowniki, do jakich dałoby się sprowadzić
wszystkie ułamkowe cierpienia i strachy; na
jasne, nie p o z o s t a w i a j ą c e wątpliwości dro­
gowskazy przejrzyste mapy i jednoznaczne
wskazówki (...). Są więc nastroje sekciarskie,
plemienne manichejskie tak samo cecha nie­
odłączna świata ponowoczesnego iak wolność
wyboru i autonomia osobowa iaka ten świat
oferuie" lak twierdzi Bauman tożsamość
19

bedaca nodnora i falochronem leni sie wciaz
na nowo
^P ?
^
t

a

l

o

c

n

r

19

Ibid., s. 31.

2 0

S.J. Cohen [red.),International

o

n

e

m

1

S1

W C 1

Z

Encyclopedia of Dance,

89

Neozakorzenianie byłoby wrastaniem w rze­
czywistość, które nie wymaga wypuszczania
korzeni. Strategią, której rdzeniem jest proces
pozbywania się tożsamości. Pozbywać się, opróż­
niać, zamiast czerpać, nabierać i dookreślać - oto
jej podstawowy postulat. Stać się pustym.
Hijikata Tatsumi i Ono Kazuo stworzyli
w końcu lat pięćdziesiątych taniec buto ( U l ® ) .
Międzynarodowa
encyklopedia tańca definiuje go
jako „współczesną formę, która wywodzi się za­
równo z tradycji zachodnich, jak i rodzimych" .
Taniec buto jest dzieckiem burzliwych czasów
- powstał w Japonii wstrząsanej falą demon­
stracji skierowanych przeciwko amerykańskiej
dominacji. W ciągu półwiecza rozprzestrzenił
się na cały świat, bezustannie zmieniając swoje
oblicze i tworząc nowe hybrydyczne kształty.
20

Podstawową techniką tej formy jest wła­
śnie „bycie niczym" czy inaczej „stan pustki".
Tancerz pozwala, by jego ciało „było porusza­
ne", „pozbywa się swojej społecznej tożsamości
i koncentruje na ciele jako takim. (...) Technika
jest niewidoczna. Choć może to brzmieć prosto,
w rzeczywistości technika ta jest bardzo trud­
na" . Z zewnątrz przypomina to tradycyjny ja­
poński sposób rytualno-scenicznego poruszania
się, charakterystyczny dla teatru rytualnego no,
na który składają się „krok zwany suriashi (ruch
posuwisty bez odrywania stóp od podłoża) oraz
pozycja^«OT«ć? (z obniżonym środkiem ciężkości
1 W lekkim pochyleniu całego ciała w przód)" .
W buto rezygnuje się z wszelkich kodów formal­
nych na których może bazować ruch scenicz­
ny Ważny iest sam akt transformacii tancerz
całkowicie staie sie tym co (7 nunktu widzenia
obserwatora) przedstawia. „Pustka" pojawiająca
21

22

-

21

N . Nakajima, op. cit., s. 49.

22

Informacja dotycząca warsztatów: Teatr nó -

Oxford University Press, Oxford 2004; cyt. za: http://

tradycja i dialog, maj 2006, http://soto.waw.pl/modules.

butohdance.blogspot.com/2008/04/but-in-international-

php?name = News&amp;file = article&amp;sid=39, 16.11.2009

encyclopedia-of html, 06.04.2008.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVMCA

�Magdalena Zamorska

90

się w wyniku odrzucenia własnej tożsamości zo­
staje wypełniona konkretnymi wyobrażeniami.
Można powiedzieć, że świat zewnętrzny za po­
mocą obrazów zostaje wprowadzony do wnętrza
opróżnionego ciała. Wyobrażenie lub emocje
zostają w tańcu dosłownie ucieleśnione.
Tancerz buto zwraca się ku własnemu ciału,
„ponieważ to ciało jest naszym ostatnim jedno­
litym centrum. Kiedy się traci jedność, można ją
odzyskać wewnątrz ciała" . W ponowożytnym
23

FOT.

ANDRZEJ

JANIKOWSKI

świecie stale zmieniających się reguł procedury
pozbywania się społecznej tożsamości pozwalają
zwrócić się w kierunku cielesności „przeźroczy­
stej" - ciało jest tu wszakże pustym naczyniem
wypełnianym przez rozmaite treści. Jest przytuł­
kiem, a nie domem.
Neozakorzenianie to nie kończący się nigdy
proces, którego źródłem są impulsy zewnętrzne.
To strategia leczenia pokawałkowanego ja, niemogącego stworzyć spójnej tożsamości ani jej
odnaleźć. Ale jest to uzdra¬
wianie ponowoczesne: do­
raźne i skuteczne jedynie
przy określonej konstelacji
wpływów zewnętrznych.
Pozbywając się tożsamo­
ści m o ż n a organolep­
tycznie poznać rzeczywi­
stość - strumień epizodów
przestaje być czymś wobec
nas z e w n ę t r z n y m prze¬
pływa przez nasze ciała
Ito on właśnie jest gliną
7 którei wciąż iesteśmy le
pieni na nowo.

HTTP://WWW.BUTOH.GETPHOTO.PL

Neoenrooting as a Postmodern Strategy
A modern man used to look for his identity understood as the truth about himself Now, in the postmodern
world, that idea had become devalued. To know your own identity means to be conscious of your inner
hybridization, to be able to see yourself as a living tissue the nature of which is to flow ceaselessly. Postmodern
man should be described most properly as a neonomad - mobility is a distinctive feature of his lifestyle.
I suggest to use the neologism neoenrooting {neozakprzemame) for the postmodern strategy which helps
to deal with the lack of the frames of reference. This term includes all conscious efforts to get rid of all the
hints of identity. To empty oneself and let the world in are the main demands of the strategy. To attain inner
emptiness is the essential technique in the butoh dance. Emptiness rising from the act of abandoning the
identity is filled with images and the all-changing world is brought into the emptyfied interior of the body.
23

N . Nakajima, op. cit., s. 51.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9684" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9662">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4e525782e744d1bd7838531ef7af13da.pdf</src>
        <authentication>2c6cd9752cbdce50a7a9f1b78030d505</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115211">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5622</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115212">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115213">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115214">
                <text>antropologia miasta</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="115215">
                <text>Nowa Huta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115216">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5226</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115217">
                <text>Miasto dobrego losu/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115218">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.68-83</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115219">
                <text>Nałęcz-Nieniewski, Michał</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115220">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115221">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115222">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115223">
                <text>FOT.

Michał
Natęcz- N i e n i e w s ki

TOMASZ

CICHOREK

HTTP://TOMEKCICHOREK.WORDPRESS.COM

Ur. w 1986 roku.
Student piątego roku
etnologii i antropologii
kulturowej UJ. Jego
praca magisterska
dotyczy wizerunku
pisarza w okresie
o d w i l ż y '56. Interesuje
się mechanizmami
totalitaryzmu, istnieniem
mitycznych s t w o r z e ń
w w y o b r a ź n i ludzkiej
oraz antropologią
literatury i filmu.

Dziewczynko wybudują
miasto, w którym nie będzie
innych, niż szkolne, klas

Ideowe korzenie

Adam Włodek,
olegom z 51. ochotniczej brygady ZMP

koncepcji Nowej Huty
BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Michał Natęcz-Nieniewski

70

I. Fenomen miasta
pecyficzny i złożony twór, który nazywa­
my miastem, w ciągu wieków rozwoju
stał się niemal synonimem cywilizacji
i a k o takiej.
tak
jako
Chodzi o taką osadę ludzką, która
jest wyraźnie wyodrębniona w krajobrazie opa­
nowanym przez człowieka, wyróżnia się swoim
rozmiarem, gęstością zabudowy i społecznością
mieszkańców. Nie trudnią się już oni rolnictwem,
które staje się wobec miasta czymś zewnętrznym,
podobnie jak myślistwo czy rybołówstwo. W po­
dobny sposób ujął definicję miasta Philip Bagby,
prowadząc rozważania na jej temat kontekście
zagadnienia cywilizacii: To właśnie uwolnienie
od konieczności wytwarzania własnymi rękami
swego Dożywienia Dozwoliło należy sadzić
mieszkańcom miast poświecić całv swoi czas^
soecializacii i co za tym idzie komplikowaniu
kultury'" r
;
zdefiniowanie
cywilizacji jako „kultury miast"
o w i e r e

n

r

o

n

o

n

o

w

a

ł

2

Z drugiej strony nietrudno zauważyć, że każ­
de miasto jest przede wszystkim wykwitem myśli
ludzkiej, a jego forma i treść wyrastają z konkret­
nej kultury i są od niej zależne. Porządkuje życie
zbiorowości i zaspokaja ludzkie potrzeby - ale
też stanowi przestrzeń te potrzeby formującą.
Można powiedzieć, że nadaje kształt kulturze,
która funkcjonuje w ramach określonej miejskiej
przestrzeni. Nic zatem dziwnego, że kiedy uto­
piści poszukiwali recepty na idealne społeczeń­
stwo, projektanci kreślili idealne rozwiązania
zabudowy miejskiej, 2L wszyscy w swoich pOmyślach ulegali tendencii do regulowania życia
ludzkiego na nowo, wedle arbitralnie przyjętych
p r z e z siebie zasad.

Zanim jednak nadszedł czas projektów ma­
jących za cel przemiany społeczne, trzeba było

1

P. Bagby, Kultura i historia. Prolegomena do

porównawczego

badania cywilizacji, tłum. J. Jedlicki, PIW,

Warszawa 1975, s. 230.
2

Ibid, s. 231.

wielu wieków rozwoju myśli urbanistycznej
i realizacji coraz to nowych rozwiązań w zmie­
niającym się świecie. Jedno z najstarszych zna­
nych nam miast wzniesionych według planów
urbanistycznych to Kahun w Egipcie (z wyzna­
czonymi kwartałami dla robotników; około 1900
p.n.e.). Późniejsze, jak rozpoczęta przez Echnatona nowa stolica (Amarna, około 1340 p.n.e.),
również powstawały w państwie faraonów lub
rozwijały się j u ż poza tym kręgiem kulturowym
(na przykład Marzabotto w Etrurii, około 500
p.n.e). W greckich koloniach, w przeciwieństwie
do rozwijających się swobodnie prastarych Aten
czy Olimpii powstawały ściśle uporządkowa­
ne ośrodki mieiskie (miedzy innymi Sehnunt
na Sycylii około 628 o n e ) Ekspansia Gre
ków u m o ż l i w i a ł a rozładowanie p r z e l u d n i ć nvch miast a zasiedlanie obcvch terenów bvło
bodźcem dó szukania nowych rozwiązań. Układ
urbanistyczny onartv na nrostokatnei siatce ulic
nronaaowałHinnodamosz Milen, budowniczy
L i a r y w n i e r w s z e i nołowie V w i e k ń Zastosował
ao w nianie P i r e , Z Milen, i Thnrioi W e d ł n a

stosowane przez niego demoKratycznej zasady
isonomn (równego podziału; zaKIadano nowe
miasta w Ko oniacn grecKicn przez prawie
pięćdziesiąt lat. scentralizowanemu Imperium
Rzymskiemu bardziej od demokratycznego sys­
temu nippodamejskiego odpowiadała prostokąt­
na symetria hellenizmu, którą wraz z wzorcem
etruskim połączono w castrum Komanum Le­
piej reprezentowało państwo i hierarchię władzy,
jednocześnie zapewniając obronność odpowied­
nią dla nowo zakładanych posterunków wojsko­
wych i stolic Prowincji (Kolonia, Strasburg T i m gad w Afryce) . Wymienione przekształcenia
urbanistyczne są zgodne z ujęciem miasta jako
emanacji kultury wyrażającej wiodące dla niej

3

W. Koch, Style w architekturze. Arcydzieła

europejskiego od antyku po czasy współczesne,

budownictwa
tłum.

W. Baraniewski i in., Świat Książki, Warszawa 1996,
s. 390-393.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
treści. Wraz z wzrostem migracji i roli średnio­
wiecznego mieszczaństwa następował bardziej
żywiołowy rozwój zabudowy, wcześniej niemoż­
liwy ze względu na rygorystyczny plan rzymski.
Nowe lokacje powstawały wokół klasztorów
i zamków lub w miejscach istotnych dla szlaków
handlowych. W sposób ścisły planowano głów­
nie ośrodki spełniające funkcję warowni, a ich
potrzeby militarne wciąż na nowo pobudzały
rozwój fortyfikacji .
4

II. Miasto idealne

71

święciło swoje triumfy w okresie baroku, bę­
dąc odbiciem megalomanii władców. Dopiero
w ustroju monarchii absolutnej realizowane
były projekty miasta jako rezydencji, ogrodu,
garnizonu, prestiżowego obiektu, czy wreszcie
GesamtkunstweĄ Równocześnie zmieniał się sposób myślenia
o mieście. W czasach oświecenia wzrastało za­
interesowanie drugim aspektem istnienia mia­
sta - kreacyjnym, sprawczym. Wiązało się to
z XVIII-wieczną ideą „architektury jako dzie­
dziny o wyjątkowej społecznej randze, sprzęga­
jącej kwestie estetyki i polityki" . Dostrzegano
zawarty w mieście potencjał kulturowy, jego
ogromny wpływ na kształtowanie się relacji mię­
dzyludzkich i stosunków społecznych, a także
nagły wzrost jego roli gospodarczej w okresie
rewolucji przemysłowej. Niektórzy zaczęli po­
kładać nadzieje w nim jako narzędziu metodzie
systemie czy tez mechanizmie który ukształtuje
nowe społeczeństwo. Taki sam „nacisk padaiacv na 2~l0ba.ln.0sc rozwiązań, będzie charak
tervstvcznv dla teorii urbanistyczna w okresie
modernizmu.
6

7

Myśl o mieście idealnym zrodziła się naj­
prawdopodobniej w umysłach starożytnych,
jednak dopiero w renesansie próbowano wpro­
wadzać ją w życie. Idealnymi rozwiązaniami
urbanistycznymi zajmowały się wtedy najwięk­
sze umysły epoki, między innymi Leonardo
da Vinci (którego pomysł wielopoziomowych
ulic i kanalizacji wykorzystano dopiero na prze¬
łomie X I X i X X wieku w Paryżu), Albrecht
Durer i Giorgio Vasari. Dla renesansowych teo­
retyków inspirację stanowiło dzieło O architek­
turze ksiąg dziesięć napisane przez Witruwiusza
miedzy 88 a 26 rokiem P.n e. Cele projektów
były r ó ż n e - zależnie od nich zwracano większą
uwagę na obronność fortyfikacji na parki iako
przestrzeń wypoczynkowa i ciesząca oko na
odpowiednie dla każdego stanu umiejscowienie
dzielnicy i tak dalei Kreślono ie na rozmaitym
olanie-koła kwadratu c^iazdy wielokąta ehn
sv i innych' nieraz fańfazvinvrh fi«n,r Proiek
ty miast idealnych realizowano jednak hardzó
r L d k o noniewaz koncentrowano sie na nrze
Puuowie juzistniejącycn osrodKow . almanoya
twierdza Wenecjan na peanie g ^ z d y
była

Z biegiem czasu paradygmatem stała się misja
cywilizacyjna Europy Zachodniej, wiążąca się
z industrializacją i uprzemysłowieniem. Szerząc
ideę gospodarczego postępu, podejmowano coraz
śmielsze przedsięwzięcia budowlane (moderni­
zacja centrum Paryża w 1852 roku, londyńskie
metro w 1854, Kanał Sueski w 1859, Pierwsza Ko­
lej Transkontynentalna w 1862, Most Brookliński
w 1870, Statua Wolności w 1884, Wieża Eiffla
w 1889, Kolej Transsyberyjska w 1891 i inne). Co­
raz bardziej zmieniał się pejzaż miejski. Nadeszła
epoka eksperymentów społecznych, w której roz­
poczęto realizacje różnych utopijnych projektów
na miarę X I X wieku.

4

Ibid., s. 397-399.

7

5

Ibid., s. 404.

socjalistycznego w planie „propagandy

6

„Racjonalnie przemyślana, funkcjonalną jednolita całość".

Wydawnictwo Leopoldinum, Wrocław 1999, s. 41.

Ibid

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

8

BARBARZYŃCA

W. Tomasik, Inżynieria

Ibid.

dusz. Literatura realizmu
monumentalnej",

�Michat Naîecz-Nieniewski

72

Idąc za rozmaitymi wizjonerami, zarówno
rządy, jak i bogaci przemysłowcy a n g a ż o w a l i
się w tworzenie miast idealnych. Co charak­
terystyczne, rzadko decydowano się ekspery­
mentować na własnym podwórku. Jak więk­
szość ideologii wymyślonych w obrębie kultury
zachodniej , tak i miasta idealne były testowa­
ne raczej poza jej granicami. Wiele utopijnych
pomysłów starano się uskuteczniać w Nowym
Świecie, m i ę d z y innymi wioskę owenowską,
falanster Fouriera i Ikarię Cabeta. Jednym
z wyjątków było Guise we Francji, gdzie
alizowano w 1859 roku koncepcję Charlesa
Fouriera - pół wieku po jej ogłoszeniu. E l i ­
sabeth F ö r s t e r - N i e t z s c h e siostra s ł a w n e g o
filozofa w 1886 roku wraz z m ę ż e m założyła
w Ameryce Południowej kolonię Nueva Ger¬
mania dla czvstei krwi Arviczvkow W latach
dwudziestych X X wieku swoich sił na tym polu
nróbował też naibosratszv człowiek na świecie
Henry Ford Rył pomysłodawca trzyzmiano'

Wraz z panem Fordem jesteśmy głęboko prze­
konani, iż gdybyśmy tylko zdołali wniknąć do
samych korzeni i serca rodziny i życia domowe­
go (...), udałoby się nam stworzyć doskonalsze
przyszłe pokolenia, niż teraz, gdy docieramy do
nich jedynie w czasie godzin pracy .
11

9

10

weao trvhu pracy wynalazca taśmy fahrvcznei
i pfekJsnrem masnwei nrndnkrif O J r n i e t v
nhsesi! n ™ ™ ^ ^

obsesją ograniczania Kosztów
zważania
wydajności, w n i k a ł w życie prywatne swoich
pracowników i marzył o stworzeniu dealnej
społeczności, l ewnie dlatego założył na te­
renie Manow Zjednoczonych az trzy miasta.
Warto zacytować stówa jego eksperta od siły
roboczej:
9

Najbardziej znanym przykładem są losy myśli

Chwilowy wzrost zapotrzebowania na g u m ę
w produkcji samochodów zaowocował w 1927
roku szalonym pomysłem. Zakładając własną
plantację w brazylijskiej dżungli, Ford chciał
jednocześnie z a p r o w a d z i ć tam porządek na
wzór amerykańskiego miasteczka: z krytymi
gontem domami, rynkiem, kościołem i szpita­
lem, z elektrycznością zasilającą sieć telefonicz­
ną, lodówki, pralki i gramofony, z lodziarnią,
estradą i dancingiem, z kortami tenisowymi,
kursami golfa i wieczorami poetyckimi, z wie­
żą ciśnień, instalacją wodociągową i czerwo­
nymi hydrantami wzdłuż prostych szerokich
dróg po których jeździć miały oczywiście słynne
Fordy T " .

III. Socrealizm
Dyktatorzy państw totalitarnych i partyjni
guru, podobnie jak inni władcy tego świata,
wykorzystują wszystkie sposoby ekspresji, które
opanowała ludzkość, jako narzędzia sprawowa­
nia władzy. W odróżnieniu jednak od swoich

S. Friedrichsmeyer i in. (red.), The Imperialist Imagination:

marksowskiej, wykorzystywanej w Rosji w różnych

German Colonialism and Its Legacy, University of Michigan

mutacjach, rozplenionej na Bliskim Wschodzie, w Afryce,

Press, Ann Arbor 1998, s. 33-39.

w Ameryce Środkowej oraz Południowej i nadal wegetującej

11

E. Zaretsky, Sekrety duszy. Społeczna

i kulturowa historia

jako oficjalna ideologia na terenach Azji. Wyobrażenie

psychoanalizy, tłum. M . Trzcińska Prószyński i S-ka,

Lenina jadącego z Niemiec do Rosji w zapieczętowanym

Warszawa 2009, s. 159, 160.

wagonie, niczym nowy koń trojański, jest trafnym skrótem

12

dla tej prawidłowości. Ponadto wielu krwawych dyktatorów

in Environmental History, Cambridge University Press,

studiowało w Europie Zachodniej, zanim objęło rządy

Cambridge 2002, s. 71-86. Por. G. Grandin, Fordlandia:

w rodzimych krajach.

The Rise and Fall of Henry Ford's Forgotten Jungle City,

10

R.C. Hołub, Nietzsche's ColonialistImagination: Nueva

Germania, GoodEuropeanism, andGreatPolitics,

W. Dean, Brazil and the Struggle for Rubber: A Study

Metropolitan Books, Nowy Jork 2009.

[w:]

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
poprzedników likwidują wszystko, co nie repre­
zentuje ideologii państwowej. Ideologia bowiem
ma obejmować poszczególne aspekty życia, jako
że zgodnie z oficjalną wykładnią jest samowy­
starczalna: stanowi receptę doskonałą na idealne
społeczeństwo. Podkreśla się zatem ideę nowości
- nie tylko w znaczeniu nowatorstwa czy nowo­
czesności, ale w sensie na nowo ustanawianego

FOT. TOMASZ CICH0REK

HTTP://T0MEKCICH0REK.W0RDPRESS.COM

świata. Nowa epoka oznacza nowego człowieka,
nowe społeczeństwo i państwo. Każda dziedzina
działalności człowieka miała być tego wyrazem.
W ich szeregu, obok malarstwa i rzeźby, również
architektura i urbanistyka.
Wbrew różnym wizjonerom łączącym przy­
szłe społeczeństwa nowoczesne z futurystyczną
aglomeracją, konstruowane od podstaw miasta
socjalistyczne nie odznaczają się nowatorską
architekturą. Podobnie jak w innych dziedzi­
nach życia, starano się ograniczyć indywidual­
ną inwencję do minimum, wprowadzając je­

W. Tomasik, op. cit., s. 39.

3-1

(1G-11) 3 3 3 3

den obowiązujący styl, którym stał się w końcu
socrealizm. Miasto w ustroju socjalistycznym,
postrzegane jako państwo w miniaturze, miało
być gigantycznym pomnikiem reprezentują­
cym nowy porządek. W pewnym sensie była to
idea przeciwstawna wobec rojeń władców ab­
solutnych. Miasto ludu miało być odpowiedzią
na zbytkowną rezydencję typu Wersal wznie­
siony dla Króla Słońce, który
mógł powiedzieć: „Państwo to
ja". Według komunistów nade­
szły czasy by odrzec- Państwo
tomy proletariusze" inrzeiśćod
mterńacionalistycznych mrzonekdo bardziej konkretnego im­
perializmu.
T ł u m a c z ą c założenia swo­
jego planu „propagandy mo­
numentalnej", którego częścią
miał być socrealizm, Lenin po­
woływał się w 1918 roku na
Miasto słońca Tommaso Cam¬
panella i wspomniane tam
„socjalistyczne freski" pełnią­
ce funkcję edukacyjną. Pisał:
„Niech to będą choćby
towe bloki z inskrypcjami na
nich, m o ż l i w i e najczytelniej­
szymi. (...) Za jeszcze w a ż n i e j s z e n i ż i n skrypcie u w a ż a m pomniki- popiersia lub posaJ naturalnei wielkości m o ż e płaskorzeźby
;
-,3
d s t a w i a ć antenatów
socia izmu" i bohaterów kultury" w e d ł u g
wcześniei snorzadzonei listy W czasach sta
linowskich idee komunizmu w y r a ż a ć miał j u ż
e

u D V

M i a

J

ł v b v

D r z e

każdy fracrment u f o r m o w a n e i nrzez c z ł o w i e

ka o r z e c z e n i w s z r z e a n l n n ś r i - założenia
a r r h i r e k t n n i r z ń e i r n z w L a n i a urhanistyrz
ne"H
Arehitekt snnłeezeń &lt;twa hn d n i a Jean

i uiic, lecz liizyiiiereiii

u

BARBARZYŃCA

73

Ibid.

QUSZ

IUQZICICII.

IVIH

�Michał Natęcz-Nieniewski

74

on możność o d d z i a ł y w a n i a na masy ludzkie
w s z ę d z i e i zawsze" .
Realizm socjalistyczny powstawał w opozycji
do nowatorskiego konstruktywizmu, który był
początkowo wspierany i wykorzystywany przez
bolszewików, a następnie, wraz z całą awangar­
dą, potępiony przez Lenina i Trockiego. Pojawiły
się takie grupy plastyków, jak utworzona w 1921
roku Nowoje Obszczestwo Żiwopiscew lub za­
wiązana rok później Assocjacja Chudożnikow
Rewolucjonnoj Rossiji. Wyeliminowanie wpły­
wów konstruktywizmu końca lat dwudziestych
było wyraźnym sygnałem, w jaki sposób będzie
kształtowane życie artystyczne w ZSRR. Sztuka
miała być jednym z wielu narzędzi w walce o socidizm co oznaczało głównie położenie nacisku
na to b'v treść podporządkować funkcji dvdak
tyczna lako cześć propagandowa machiny ceł
niła wyznaczona role obok mediów i literatury
Jej przekaz miał być powszechnie zrozumiały
— stad bierze sie nóźnieisza komunistyczna ten
denria do dyskredytach innych niz realizm m u
tów w sztuce jako „formalistycznych".
15

Tematyka malarstwa i rzeźby socrealizmu
siłą rzeczy obracała się wokół etosów proleta­
riusza i rewolucjonisty, później również żołnie­
rza Armii Czerwonej. Przedstawiano doniosłe
czyny socjalistyczne, głównie pracę fizyczną,
i herosów w postaci portretów konkretnych re­
wolucjonistów, działaczy, przodowników pracy
(które swoim wyidealizowaniem zaprzeczały
realistycznym założeniom ruchu) lub anonimo­
wych wizerunków robotnika czy kołchoźnicy.
W architekturze preferowano budowle o klasycystycznej formie i monumentalnym charakterze,
takie jak gmach Uniwersytetu im Łomonosowa
Of 3.Z, Ibogate wnętrza, jak wystrój moskiewskiego

15

E. Goldzamt, Zagadnienie realizmu socjalistycznego

w architekturze, [w:] O polską architekturę
Materiały

socjalistyczną.

z krajowej partyjnej narady architektów

odbytej

w dniu 20-21 VI1949 roku w Warszawie, Warszawa 1950,

metra. Teorię nurtu sformułował Maksym Gor­
ki. Nazwy użyto po raz pierwszy w 1932 roku,
kiedy na mocy postanowienia KC WKPB zlikwi­
dowano wszystkie dotychczasowe organizacje
literacko-artystyczne i utworzono jednorodne
związki na ich miejsce. Od 1949 roku socrealizm
obowiązywał j u ż we wszystkich krajach bloku
sowieckiego . Należało wówczas zdecydować
przynajmniej orientacyjnie, co właściwie będzie
zgodne z tym niespójnym stylem narzuconym
polskiej kulturze. M o ż n a było twierdzić, jak
Edmund Goldzamt, że wystarczy wybrać „wła­
sną, socjalistyczną w treści, narodową w formie
architekturę opierająca sie na postępowych tradyciach naszego narodu kształtująca sie poprzez
metodę realizmu socjalistycznego" odrzucając
kosmopolityczna konstruktywistyczna archi
tekturę burzuazyma w swei istocie odrtwaiaca
naród od nostenowe.ro snadku nrźeszłych no
16

koleń i nodnorzadkowuiaca «ro rozkładowym
wnływom J k r e i kultury Imneriali stycznego
Zachodu" Mnie fanatycznie hrzmia wytycz
ne nrzviete nrzez Rade SARP nrzewidmace ze
17

polska architektura otrzyma ,,tormy narodowe
bliskie i zrozumiale ludowi dzięki odzwier­
ciedlaniu -ideowego bogactwa epoki budowy
socjalizmu -odkrycie, ze stylem typowym dla
polskiej architektury jest renesans, było ostat­
nią wskazówką, jaką dano zdezorientowanym
architektom .
19

IV. Miasto p r z e m y s ł o w e
W sto lat po ogłoszeniu manifestu partii
komunistycznej, w którym Marks potępił „krytyczno-utopijny socjalizm i komunizm", zali­
czając doń idee Saint-Simona, Fouriera, Owena

16

B. Osińską Sztuka i czas, WSiP, Warszawa 1986, s. 100, 101.

17

E. Goldzamt, op. cit.

18

W. Tomasik, op. cit, s. 39.

19

E. Goldzamt, op. cit.

s. 26; cyt. za: W. Tomasik, op. cit., s. 8.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
i Cabeta , została podjęta decyzja o budowie
miasta, które nazwano później Nową Hutą. Najważniej szym j ego elementem miał być kombinat
- największa inwestycja Polski Ludowej. Pomysł
wzniesienia wielkiego zakładu metalurgicznego
pojawił się j u ż w 1945 roku, a prace projektowe
prowadzono od pierwszej połowy 1946 roku,
kiedy to n a w i ą z a n o kontakt z amerykańską
firmą Freyn Engineering Company z Chicago.
Miała ona dostarczyć całą niezbędną do budowy
huty dokumentację .
20

Mottem towarzyszącym budowie miasta mo­
głaby być jedna z wielu - podobnie brzmiących
w całym bloku sowieckim - oficjalnych wypo­
wiedzi odwołujących się do znaczenia postę­
pu technologicznego dla rozwoju socjalizmu.
W swoim referacie na piątym plenum KC PZPR,
Bierut podkreślał, jakie zadanie stoi przed polską
gospodarką:
Przesiąść się na konia wyższej techniki na nowe skomplikowane maszyny własnej produkcj i, na nową hutę w przemy śle, na elektryfi¬
kację (...) - dopiero wówczas można zbudować
trwałe i niewzruszone podstawy socjalizmu
w Polsce. Dopiero bowiem wyższa technika
umożliwia wysoką wydajność pracy człowie­
ka i stwarza warunki dla wydatnego wzrostu
dobrobytu i kultury całego narodu, dobrobytu
i kultury 111 ćl S pracujących, bez
nie 1X1 cl

21

Po odrzuceniu Planu Marshalla Polska za­
cieśniła kontakty z ZSRR. W 1947 roku Stalin
„zaproponował" współpracę przy wzniesieniu
kombinatu metalurgicznego, pod warunkiem
że zamiast pół miliona ton stali rocznie wypro­
dukuje a ż półtora miliona. W związku z tym
na początku 1948 roku zerwano u m o w ę z Ame­
rykanami, a ZSRR zapewnił dostawę projektów
i podstawowych u r z ą d z e ń dla huty. Głów­
nym projektantem został radziecki Gipromez,
z i n ż y n i e r e m Chryzantem Dmitrijewiczem
Zybinem na czele . Projekt kombinatu powstał
w wyniku pierwszych prac nad sześcioletnim
planem perspektywicznym rozwoju gospodarki
narodowej. W latach 1950-1957 pracowało nad
nim a ż kilkanaście radzieckich biur projekto­
wych Wiatach 1949—1960 generalnym oroiek
tantem miasta był natomiast Tadeusz Ptaszycki
a nroiektantami osiedli miedzy innymi Mar'
22

ta i lanusz Inaardenowie Tadeusz Remhie
sa Tadeusz lanowski Adam Fołtyn Rolesław
Skrzvhalski Andrzei TInieiewski i Stanisław

JuchLwicz.

75

socjalizmu .
23

Cytowane słowa otwierały Kromkę
Nowej
Huty podsumowującą dzieje wielkiego przed­
sięwzięcia. Miało się na nią składać opraco­
wanie archiwów w posiadaniu Huty im. Le­
nina. W obszernym wstępie dyrektor naczelny
Huty, mgr inż. Antoni Czechowicz, wskazywał,
że zwycięstwo Związku Radzieckiego w drugiej
wojnie światowej i „wyzwolenie Polski przez
bohaterską Armię Czerwoną" zapoczątkowało
nowej
epokę w dziejach narodu. Tym SĆI 111 y 111
zapowiadał, w jakich kategoriach będzie ujęta
historia powstania miasta - uniwersalnych i mi­
tycznych .
24

20

K Marks, F. Engels, Manifest komunistyczny, tłum.

W. Piekarski, Książka i Wiedza, Warszawa 1976, s. 118-122.
21

A Markowski, Dwie huty, podobna historia: Zakład

Słowackiego Powstania Narodowego i Huta im. W I . Lenina
- budowa wielkiego socjalistycznego zakładu przemysłowego,

aluminium z osiedlem na 16 tys. mieszkańców.
22

T. Gołaszewski, Kronika Nowej Huty. Odutwoizenia działu

projektowania Nowej Huty do pierwszego spustu surówki
wielkopiecowej, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1955, s. 9, 27.
23

B. Bierut, Referat wygłoszony

na Kongresie

„Acta Histórica Neosoliensia" nr 10, 2007, s. 214, 215.

Zjednoczeniowym. Podstawy ideologiczne PZPR, Książka

W swoim artykule autor porównuje Nową Hutę ze słowacką

i Wiedza 1949, s. 61; cyt. za: T. Gołaszewski, op. cit, s. 6.

miejscowością Żiar nad Hronem, gdzie wybudowano hutę

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑCA

24

T. Gołaszewski, op. cit., s. 7.

�Michał Natęcz-Nieniewski

76

Jednym z etapów na „trudnej, lecz pięknej
drodze do socjalizmu" miało być wzmożenie
sił wytwórczych społeczeństwa dzięki wysokiej
technice podporządkowanej ekonomice kraju.
W rzeczywistości oznaczało to charakterystycz­
ny dla ideologii komunistycznej przesadny na­
cisk na produkcję, angażującą masy w wyścigi
pracy, którą uznawano konsekwentnie za war­
tość samą w sobie. Głównym ce­
lem tak zwanej „planowej polityki
gospodarczej" był „stały rozwój sił
wytwórczych kraju" . Największą
waee przywiązywano do przemysłu
ciezkieeo zapewnia) aceeo rzadko
wymienianywoficialnych wypowie­
dziach rozwói militarny. To wszyst
ko tłumaczy odrórny nacisk na hut
niczy charakter nierwszep-o w Polsce
socjalistycznego miasta

uprzemysłowienie będące okazją do pokazo­
wej industrializacji. Przy wyborze miejsca pod
budowę zignorowano całkowicie fakt, że grunt
stanowiły w większości żyzne czarnoziemy. O
lokalizacji miał zdecydować ogół przyczyn eko­
nomicznych, technicznych oraz polityczno-demograficznych . Pomysł tak bliskiego sąsiedz­
twa (7 k m od Placu Centralnego do Rynku
26

25

V. Satelita
B u d o w ą wzorcowego miasta
PRL-u, zaplanowanego na 60-80
tysięcy mieszkańców, rozpoczę­
to realizację planu sześcioletnie­
go. Dzielnica powstała na obsza­
rze gminy Mogiła, gromad Ruszczą
i Wadów, części gromad Branice i Przewóz.
Ziemie te zostały wskazane przez przysłanych
z Moskwy architektów - 13 stycznia 1949 roku
do Gliwic przybyli specjaliści radzieccy, aby usta­
lić lokalizację odpowiednią dla powiększonego
projektu. Okolice Krakowa wybrano ze względu
na płaski teren źródła surowców i dostęp do odpowiedniei ilości wody rezerwuar siły roboczei
w małopolskich wsiach zaplecze transportowe
szkoły i wyższe uczelnie techniczne oraz słabe

FOT. TOMASZ CICH0REK HTTP://T0MEKCICH0REK.W0RDPRESS.C0M

Głównego) miał nieco odmiennego poprzednika
w brytyjskiej koncepcji z lat dwudziestych, która
sformułowała miasto satelitę z samodzielnymi
rynkami usług i zatrudnienia, ale uzależnione
od administracji, instytucji naukowych i kultu­
ralnych większego ośrodka. W przypadku Nowej
Huty stosunki te miały przebiegać w sposób bar­
dziej obustronny .
Wybór okolic Krakowa sugeruje bowiem
jeszcze jeden cel. „Nowe miasta i fabryki miały
27

Ibid.

rozwojowe), [w:] J. Dąbrowski (red.), Kraków.

26

Ibid., s. 31-40.

rozwojem miasta, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1957,

27

A. Ptaszycka, Oblicze urbanistyczne

25

Krakowa (Rozwój

współczesnego

Studia nad

s. 358.

miasta w latach 1945-1955, perspektywy

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
«przekształcać» strukturę społeczną, uwarun­
kowaną przez formację schodzącą właśnie z h i ­
storycznej sceny" . Mieszkańcy pochodzenia
robotniczo-chłopskiego mieli stanowić równo­
w a ż n i k dla drobnomieszczaństwa i inteligen­
cji grodu Kraka . Była to część stalinowskiej
strategii w konflikcie pomiędzy „postępowymi"
siłami komunizmu a „reakcyjnymi" warstwami
społeczeństwa. „Nowa Huta świetnie pasowała,
by stać się społecznym i ideologicznym labora­
torium stalinizmu" , z a u w a ż a Jerzy Sądecki
i cytuje Andrzeja Chwalbę: „Miała stanąć do
pojedynku ze starym Krakowem. Zmienić to
miasto rozpuścić «błekitna krew» w świeżej i do­
brej, bó «robociarsko-biedniackiej»". Używając
dalei ówczesnej nomenklatury zdrowy element
proletariacki" miał rozsadzić "ten „zaścianek"
i rezerwat" krakowski Rekompensaty wre
rżane chłonom za odebrane ziemie stanowiły
znikomy procent ich wartości a ponadto docho­
dziło nrzv tvm do nadużyć i machinacii Nano
t y k a n o n a r z y n n y o n ó r w y s i e d l a n y r h mieszkań"
rów Maiae I d n a k szczvtnv eel nnknnvwanń
28

29

30

31

takie przeszkody Pezsentymentów .
zatwier­
dzeniu terenu Mogiły i 1 leszowa rozpoczęto
pracę od pomiarów pod zakład metalurgiczny
(1 kwietnia IW) .Juz w polowie
roku
przedłożono rezydmm Rządu plan urbani­
styczny wraz z makietą, jednak władze zdecy­
dowały wówczas o powiększeniu miasta do 1UU
tysięcy mieszkańców.

77

VI. Inspiracje i idee
Nowa Huta miała być przeciwieństwem „cia­
snych i chaotycznych" ośrodków przemysłowych
na Zachodzie. Wytyczono sieć szerokich ulic,
place i skwery, miejsca wypoczynku i rozrywki.
Budynki mieszkalne nie od razu wpisywały się
w narzucony od połowy 1949 roku styl realizmu
socjalistycznego. Zanim dociśnięto ideologiczną
sztancę, powielano warszawskie domy autorstwa
Franciszka Adamskiego: jedno- i dwupiętrowe,
ze spadzistymi dachami, ustawione szeregowo
na dużej przestrzeni . Dopiero w następnym
etapie budowy zastąpione je większymi bu¬
dynkami o profilowanych gzymsach i płaskich
dachach ozdobionych attyka Realizując postu­
lat intensyfikacji zabudowy łączono obrzezne
budynki w długie ciari Niezależnie od przy
ietego stylu osiedla oroiektowano pod woły
wem insniraćii amerykańska iednostka sąsiedzka
(neiphhourhood unh ronrelt) która w czasach
stalinowskich była oflrialnie noteniana Meto
da ta noleaała na koncentracii ustalone! liczhy
mieszkań wokół obiektów twórz a cvch w i i
34

społeczną
przedszkoli, szkol, sklepów .lelen
wyraz doktryna socrealizmu znalazła w zespole
oraz l l a c u Centralnym, co jednak me prze­
szkodziło projektantom wzorować się na roz¬
wiązaniach i styfach zachodnioeuropejskich (na

WTomasik,cp.£«.,s.7.

(Osiedle Wandy, Osiedle Willowe, Na Skarpie).

29

A Kaszycka, o/&gt;.«;.,s. 356.

W „module Adamskiego" można się dopatrzyć wpływów

3 0

J. Sądecki, O Nowej to Hucie piosenką, [w:] Najnowsza historia

„anglosaskiej idei miasta-ogrodu i koncepcji niemieckich

28

Polaków. Oblicza PRL, „Rzeczpospolita" 20.11.2007, s. 5.
31

32

kolonii pracowniczych z przełomu X I X i X X wieku,
realizowanych w Krakowie po 1910 roku na Salwatorze

Ibid.
D . Gut, Nowa Huta w świadectwach

jej

mieszkańców,

oraz w latach 1941-1944 przez Niemców budujących

[w:] J. Bujak, A. Zambrzycka-Steczkowska, R. Godula

osiedle przy ul. Królewskiej". Może tu leży przyczyna

(red.), Kraków.

kojarzenia jego projektu z I I I Rzeszą. W Komorowski,

Przestrzenie kulturowe, Wydawnictwo

Platan, Kraków 1993, s. 119, 120. Zob. też:

Urbanistyka i architektura Nowej Huty

T. Gołaszewski, op. cit., s. 57 i 65

„Rocznik Krakowski" t. L X X I , Kraków 2005, s. 190, 192;

3 3

3 4

T. Gołaszewski, op. cit., s. 56.
Budowano je na terenie całej Polski, ale żaden

zespół budynków nie jest większy od nowohuckiego

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

1949-1959,

zob. także: T. Gołaszewski, op. cit., s. 66-67.
3 5

W Komorowski op. cit., 190, 193. Autor przytacza

informacje na ten temat za S. Juchnowiczem i A. Lorkiem.

�Michał Nafęcz-Nieniewski

78

przykład francuskim, z czasów Ludwika XVI). i był to dialog złożony z kontradykcji oraz konty­
Niemniej jednak dominowały cytaty ze stylów nuacji. Odpowiednikiem Rynku Głównego miał
historycznych pochodzących głównie z polskiej być plac z bogato zdobionym ratuszem miejskim,
architektury barokowej i renesansowej .
a Traktu Królewskiego - Aleja Róż. Plan zakładał
Równolegle do osiedli powstawały kolejne powierzchnię ponad dwa razy większą od Starego
wydziały kombinatu (nazywanego początkowo Miasta. W przeciwieństwie do bogatego w kościo­
Gigantem): konstrukcji stalowych, mechaniczny, ły centrum Krakowa, w Nowej Hucie nie przewi­
kuźnia, odlewni staliwa, odlewni żeliwa, wal­ dziano miejsca na żadną świątynię.
cowni gorącej blach, materiałów ogniotrwałych,
Już w renesansie próbowano zwizualizować
aglomerownia, siłownia i tak dalej. 22 lipca 1954
architekturę jednocześnie świecką i wzniosłą,
uznaje się za początek istnienia Huty im. Le­ 0 formie odpowiedniej do kultu Wiedzy. Bu­
nina . Wzniesiono ją w odpowiedniej odległo­ dowla ukazana na Szkole Ateńskiej Rafaela sta­
ści od osiedli mieszkalnych, za doliną Dłubni. nowi przykład idealnej architektury monumen­
Z Placu Centralnego prowadziła do niej jedna talnej - wzorowanej zarówno na sakralnej, jak
z głównych ulic. Oprawę głównego wejścia sta­ 1 świeckiej - będącej pomnikiem nauki i filozo­
nowiły dwa bliźniacze gmachy projektu Janusza fii. Style „świeckich religii", jakimi okazały się
Ballenstedta i Janusza Ingardena zbudowane być ideologie totalitarnego państwa, czerpały
w nierwszei nołowie lat pięćdziesiątych Sa do- w znaczący sposób z tradycji architektury sa­
brvm przykładem z i ákich elementów oolskiei
kralnej. I to dosłownie znaczący: jeśli chodzi
architektury renesansowej korzystano: okazałe o detal, to formy architektoniczne miały m ó ­
attvki sugeruia że mamv do czynienia z Draw
wić językiem zrozumiałym dla każdego, niczym
dziwymi robotniczymi pałacami Motyw attyki biblia pauperum. Podobnie jak w projektach ka­
snełniał wvmopi ideologiczne renesans został tedr i kościołów zakodowano przekaz odnoszący
u z n a n y z a styl historyczny «rodn'v naśladowania w
się do paruzji, takw budowlach socrealizmu znaj­
architekturze nowego miasta zarówno ze wzele
dowała odzwierciedlenie szczęśliwość jutra.
d „ na ieo-o nostenowy charakter iak i na J
Nowa Huta miała być wizytówką Nowego
siedź J o K r a k o w f oiezvznv n o k k l i attvki Z
Państwa o bezklasowym ustroju, wyrazem spo­
nesansowej . usiedle mieszkaniowe długo było łecznych przemian i ideowym komunikatem.
największym w powojenne] olsce. Ud Krakowa Był to hołd nauce w wydaniu ideologicznie spa­
miały oddzielać je obszary parkowe, a od strony czonym: monumentalna architektura w swej
kombinatu wzdtuz doliny IJtubni przewidywano funkcji i formie została podporządkowana jednej
izolujący od szkodliwych wyziewów pas zieleni, z gałęzi socjalistycznej władzy. Monumentalizm
ze sztucznym jeziorem, plażą i boiskami teren niekoniecznie wskazywał na doniosłość funkcji
pomiędzy dzisiejszą aleją Solidarności i ulicą ta- obiektu - ta bywała bowiem skromna w sto­
szyckiego podzielono na działki dla pracowników sunku do jego formy. Częściej przekazywała
znamienne treści: wzniosłość epoki (spełniony
Kombinatu.
Nowe miasto wyraźnie korespondowało z po­ Dostulat sDołeczeństwa idealnego) noteee Dańłożonym na zachód od niego „starym Krakowem" stwa robotniczego. Budynki tego typu miały
36

37

36

Ibid., s. 192-194.

op. cit., s. 214.

3 7

T. Gołaszewski, op. cit, s. 14.

39

38

W. Komorowski, op. cit., 202; zob. także: T. Gołaszewski,

Warszawa 1966, s. 39.

Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, t. VIII, PWN,

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
same sobą świadczyć o głębokich przemianach
społecznych, a ich zadaniem było zapowiadanie
rychłej przyszłości. „Dzieła architektów i urba­
nistów miały kształtować społeczeństwo nie
tylko w sposób bezpośredni, ale też pośrednio kierując myśli mieszkańców ku «jasnym dniom»
i szczęściu, jakie czeka «o przecznicę dalej»" .
Plan urbanistyczny Nowej Huty ma kształt
wachlarza i przypomina renesansowe oraz baro­
kowe miasta idealne, kreślone na planie okręgu
(przykładami mogą być modele Andrei Palla­
dia, Simone Martiniego lub Giorgia Vasariego,
a także te zrealizowane w Wersalu i Peters­
burgu). Waldemar Komorowski wskazuje na
jeszcze inne możliwe wzorce; barokowe place
del Popolo i św. Piotra w Rzymie, klasycyzujący
układ centrum Londynu Christophera Wrena
i realizacje paryskie Georges'a Haussmana. Jak
stwierdza Woiciech Tomasik geometria prze­
strzeni («bez zaułków») gwarantować miała,
iż w strukturze społecznei miasta powtórzy sie
harmoniine i proporcjonalne zestroienie cze
ści N o w a przestrzeń mieiska formowałaby
n o w e ™ człowieka nosłusznep-o - tak iak ona
- obiektywnym nrawom nauki" ' Tnsniracie re
nesansowymi miastami miały widocznie szcze40

4

aólne znaczenie sknrn ieszcze na nnczatku lat
niećdziesiatych krakowski SARP L a n i z o w a ł
d l ! architektów trzvdninwe wvcieczki antoka

Znaczny wpływ na projekt mogły mieć także
miasta przemysłowe o barokowej urbanistyce bu­
dowane na ziemiach polskich pod koniec X V I I I
i w X I X wieku. Według założenia w Kunsztowie
(1790) gwiaździste place leżą wzdłuż przecina­
jących się osi, natomiast w Białogonie (1816)
i Nietulisku (1820) występuje układ trójosiowy:

79

trzy ulice zbiegają się u wejścia do fabryki. Na
planie Nowej Huty widać, że starano się w jedną
połączyć dwie, zdawałoby się sprzeczne, kon­
cepcje: miasta przemysłowego i miasta-ogrodu. Za punkt odniesienia mogło służyć „rze­
mieślnicze miasto" Furttenbacha (XVII wiek),
w obrębie którego nakreślił on szkołę, łaźnię,
a przede wszystkim miejsca wypoczynku - staw,
lasek i porośnięte drzewami place. Nawet wały
obronne miały być obsadzone roślinnością. Na­
tomiast klasycznym przykładem zrealizowanego
projektu miasta-ogrodu jest Richelieu autorstwa
Lemerciera (na podstawie szczegółowych wskazówekkardynała) w którym wszystkie dziedziń­
ce wewnętrzne podwórza i place sa obsadzone
rzędami drzew«
Nawet po drugiej wojnie światowej na wy­
obraźnię projektantów wpływała wizja wywo­
dząca się z koncepcji Ebenezera Howarda. Jego
książka Garden Cities of To-morrow stanowiła
inspirację dla wielu teoretyków i działaczy spo­
łecznych przełomu X I X i X X wieku. Podjęta
w niej na nowo myśl o mieście-ogrodzie została
wzmocniona żywotną doktryną higieny i eugeniki, a kontynuowała ideę komunalnej własno­
ści ziemi. Przedstawiała rozwiązanie problemu,
jak jednocześnie zaspokoić potrzeby związane
z udogodnieniami miejskimi i z życiem bliżej
natury Odpowiedzią miał być ośrodek o kontro¬
lowanym rozwoiu terytorialnym i limitowanym
stanie zaludnienia", którego ziemia stanowiła
własność wspólnoty a układ urD3.nisüvcznv ZÜ
pewniał równowagę pomiędzy miastem a i ego
otoczeniem" . Na w z ó r założonych przez
Howarda miast fi etchworth Welwvn^ zaczęły
w Furonie nowstawać coraz dalsze od nrototynu
realizacie - także na ziemiach nokkich ÍZahki
Młociny) Większość tych projektów wiązała się
44

4 0

W. Tomasik, op. cit., s. 7.

43

W. Koch, op. cit.

41

Ibid., s. 6.

44

A. Czyżewski, Trzewia Lewiatana. Antropologiczna

42

Taką wycieczkę opisuje jeden z uczestników: http://www.

interpretacja utopii miasta-ogrodu, WUJ, Kraków 2001, s. 11.

nh.pl/jak_to_bylo.htm, 7.09.2009.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVÑICA

�Michał Nafęcz-Nieniewski

80

z niepowodzeniami organizacyjnymi lub ekono­
micznymi, które wymuszały odchodzenie od za­
łożeń bądź ich zarzucenie. Otoczone szerokimi
pasami zieleni zespoły osiedlowe Nowej Huty
nawiązują więc nie tylko do tradycji moderni­
stycznych ośrodków robotniczych Polski przed­
wojennej. Pomimo przygaśniccia entuzjazmu
dla konceptu miasta-wsi co pewien czas powraca
on w zupełnie nowych projektach zagospodaro­
wania terenów bliskich dużym ośrodkom.

zamknięcie go również od południa efektownym
gmachem Domu Kultury - odpowiednikiem bu­
dynków opery lub teatru narodowego w miastach
zachodnioeuropejskich. Po obu stronach miały­
by mu towarzyszyć okazałe budowle. Na środku
Placu, w punkcie zbiegu alei Rewolucji Paździer­
nikowej i alei Lenina, miała stanąć wysoka iglica
bardziej przypominająca starożytne obeliski niż
zwieńczone gwiazdą pomniki typowe dla krajów
Demokracji Ludowej.

Jak twierdzi Leszek Sibila, koncepcj a urbani­
styczna Ptaszyckiego z 1949 roku opierała się na
największym do dziś mieście przemysłowym Ro­
sji, stalinowskim Magnitogorsku (z którym łączył
ją charakterystyczny zbieg trzech osi na placu),
i na świeżo wówczas zakładanym Stalinstadt,
pierwszym socjalistycznym mieście na niemiec­
kiej ziemi (również hutniczym, i z podobnymi
kwartałami osiedli mieszkalnych) .

Osiedla centralne odznaczają się od pozostałych
wyższymi budynkami, co ma służyć podniesieniu
rangi tego miejsca. Wzorowane na warszawskiej
MDM, wyróżniają się bogactwem detali archi­
tektonicznych w postaci arkad, gzymsów i attyk szczególnie cztery gmachy wokół Placu Centralne­
go. W pobliżu znalazł się również budynek Straży
Pożarnej i biurowiec przeznaczony dla instytucji
gospodarczych, społecznych i politycznych miasta.
Po 1956 roku zrezygnowano z wielu planów deko­
racyjnych, obejmujących ceramiczne płaskorzeźby
na ryzalitach wokół Placu, figury i płaskorzeźby
n*ł elewacjach, a także kamienne okładziny na bu­
dynkach wzdłuż głównych arterii .

45

VII. Opór rzeczywistości
Założenie urbanistyczne Nowej Huty oparło
się o zakole, w którym znajdują się Łąki Nowo­
huckie objęte dziś ramionami osiedli od zachod­
niej i wschodniej strony. Prostopadle do niecki
wytyczono główną oś skierowaną na północ . U jej
początku powstał główny plac, nazywany do dziś
Centralnym, choć nigdy nie znalazł się w rzeczy­
wistym centrum miasta. Ma kształt zbliżony do
pięcioboku i odchodzi od niego promieniście pięć
szerokich alej. Od północy, wschodu i zachodu
otaczają go budynki z arkadami. Zgodnie z pier­
wotnymi projektami parterowe części budynków
zostały przeznaczone na pomieszczenia o charak­
terze publicznym. Plan urbanistyczny zakładał
46

45

R. Radłowska, Lenin nie stanąłby

nigdzie -

47

Na południe od Placu Centralnego, u podnóża
skarpy, projekt zakładał stworzenie Centralnego
Zalewu Wodnego o powierzchni 80 hektarów
z torami regatowymi, wydzielonymi kąpieliskami,
amfiteatrami nad brzegiem, wielkim stadionem
sportowym i innymi obiektami rekreacyjnymi.
Zdobycie funduszy na takie przedsięwzięcie było
niemożliwe . Podobnie plan wykorzystania terenu
zielonego nad Dłubnią jako miejsca odpoczynku
i rekreacji spalił n&lt;ł pcinewce.
48

Główną oś założenia urbanistycznego, biorącą
swój początek na Placu, tworzy Aleja Róż, dzieląca

48

Za stroną Tadeusza Binka, który od 1952 roku pracował

rozmowa z Leszkiem Sibilą, http://miasta.gazeta.pl/

jako inspektor nadzoru budowlanego w Dyrekcji Budowy

krakow/l,35812,3133844.html, 07.09.2009.

Miasta Nowa Huta, a w latach 1956-1959 był tam

46

A. Ptaszycka, op. cit, s. 382.

dyrektorem do spraw przygotowania inwestycji:

47

W. Komorowski op. cit., 193.

http://tadeusz.binek.pl/6_02.htm, 7.09.2009.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
miasto na dwa skrzydła. Na odcinku znajdują­
cym się jeszcze w obrębie centralnych osiedli aleja
rozszerza się, tworząc podłużny plac. Na północ
od niego miała przecinać rynek z budynkami
partyjnymi po bokach i ratuszem - symbolem sa­
modzielności pełnoprawnego miasta - na środku.
Na podstawie makiety widać wyraźnie, że formą
nawiązywał do renesansowych ratuszy w Polsce.

81

ciwlotniczych. Projekt budynków mieszkalnych
przewidywał też instalację radiofonii przewodowej:
montowano głośniki podłączone do osiedlowej cen­
trali. Ponieważ okazało się to anachroniczną kon­
cepcją, uruchomiono centrale nadawcze jedynie na
dwóch osiedlach. Wkażdym budynku przeznaczano
część piwnicy na wspólne: pralnię i suszarnię (czasa­
mi projektowane na poddaszu). Powszechne zaopa­
trywanie się w pralki i radioodbiorniki
przekreśliło jednak sens tych pomysłów.
Od wybuchu wojny w Korei w 1950
roku na każdym osiedlu z polecenia
władz budowano w piwnicach schrony
przeciwlotnicze. Jednak wobec dużych
kosztów i dewastowania wyposażenia
wykreślono je z nowych projektów. Po­
wstałe schrony, szczególnie pod kombi­
natem, świadczą o strategicznym wymia­
rze i militarnym aspekcie przedsięwzięcia
z czasu zimnej wojny.

FOT. TOMASZ CICHOREK HTTP://TOMEKCICHOREK.W0RDPRESS.COM

Obawiano się jednak, czy kilkudziesięciometrowa
wieża (wzorowana zresztą na krakowskiej ) nie
stworzy zagrożenia dla samolotów z pobliskiego
lotniska w Czyżynach. W związku z przekształ­
ceniem miasta w dzielnicę z budowy ratusza osta­
tecznie zrezygnowano . Nie przewidziano szyb­
kości, z jaką rozwiną się okoliczne przedmieścia.
Już po dwóch latach budowy Nowa Huta została
włączona do Krakowa .
Zarzucono też - częściowo lub całkowicie
- stworzenie pralni domowych i schronów prze­
49

50

Na każdym osiedlu przewidzia­
no podstawówkę, przedszkole, żłobek
i przychodnię lekarską. Oprócz tego,
na terenie miasta wzniesiono Teatr Lu­
dowy, dwa bliźniacze kina (Świt i Świa­
towid), Szpital im. Stefana Żeromskie­
go. Pojawiły się także dwa stadiony (KS
Wanda i KS Hutnik) i nieduży zalew z plażą przy
ulicy Bulwarowej. Na osiedlu Szklane Domy, tuż
przy głównej trasie przemarszowej Plac Centralny
- Kombinat planowano postawić mało socjalistycz­
ny za to kojarzący się z kapitalizmem, jedenastopietrowy hotel Orbis. Nic dziwnego ze z czcisem
również z tego projektu zrezygnowano .
52

VIII. Decydujące zderzenie

51

Historia dopisała gorzkie epizody do większości
prób zrealizowania „nowego Eldorado". Wszystkie

W. Komorowski "/'• &lt;//.. s. 200.

51

A. Ptaszycka, op. cit., s. 358.

R. Radłowska, op. cit.

52

R. Radłowska, op. cit.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Michał Natęcz-Nienlewski

82

społeczności „idealne" realizujące w USA pomysły
Owena i Cabeta rozpadły się po zaledwie paru la­
tach istnienia, bezradne wobec klęsk żywiołowych
i wewnętrznej niezgody. Warunki przyrodnicze
w Nueva Germania okazały się nie do pogodze­
nia z niemieckimi przyzwyczajeniami, a kolonia
zaciągnęła górę długów. W parę lat po samobój­
stwie męża Elisabeth Fórster-Nietzsche porzuciła
mieszkańców i pierwsze pokolenie „nadludzi".
Fordlandia, wybudowana na wzór typowej ame­
rykańskiej mieściny, nie zapewniła mieszkańcom
ochrony przed szkodnikami i chorobami tropikal­
nymi. Dodatkowym utrudnieniem były drobia­
zgowe zasady reguluiace życie według poglądów
pomysłodawcy
od programu kulmralnego po
wegetariańskie menu W trudnych warunkach
Amazonii stalv sie zapłonem buntu pracowników
co wraz z orólna norazka nlantacii zakończyło sie
zwinięciem interesu który zdazył iuz nochłonać
ponad 10 milionów dolarów.
W przeciwieństwie do tych eksperymentów,
miasto przemysłowe realizowane jako sztanda­
rowy projekt planu sześcioletniego miało oparcie
w ustroju tak samo podporządkowanemu ideolo­
gii komunistycznej. Mimo to, ciemna strona No­
wej Huty doczekała się komentarza w Poemacie
dla dorosłych Adama Ważyka, przeczącym zresztą
dotychczasowemu nastawieniu poety:
Ze wsi, z miasteczek wagonami jadą
zbudować hutę, wyczarować miasto,
wykopać z ziemi nowe Eldorado,
armią pionierską, zbieraną hałastrą
tłoczą się w szopach, barakach, hotelach,
człapią i gwiżdżą w błotnistych ulicach (...)
Wielka migracja przemysł budująca,

53

A. Ważyk, Poemat dla dorosłych

i inne wiersze, PIW,

Warszawa 1956, s. 9. Poeta, mając pełną świadomość

nie znana Polsce, ale znana dziejom,
karmiona pustką wielkich słów, żyjąca
dziko z dnia na dzień i wbrew kaznodziejom w węglowym czadzie, w powolnej męczarni,
z niej się wytapia robotnicza klasa.
Dużo odpadków. A na razie kasza.
53

Wtórował mu młody Ryszard Kapuściński,
analizując temat zaplecza kulturalnego i rekre­
acyjnego Nowej Huty: „dwa maleńkie kina (oko­
ło 400 miejsc łącznie na 80 000 mieszkańców), ani
basenu, ani boisk". I pytał: „Kto zatwierdził plan
budowy miasta przewidujący dotąd tylko dwa
małe kina, a za to wiele knajp?" .
54

IX. Idea i praktyka
Można założyć, że na koncepcję Nowej Huty
wpłynęły projekty miast idealnych i przemysłowych,
idee miasta-ogrodu i miasta satelickiego. Oczywiście
wszystkie w interpretacji socjalistycznej, a po części
wręcz sowieckiej. W tej perspektywie Nowa Huta
jawi się jako owoc konkremych prądów myślowych,
permutacji ideologicznej komunizmu, skrzyżowa­
nia rozmaitych czynników kulturowych o zaska­
kującej niekiedy proweniencji. Została zbudowana
w wyniku zewnętrznej decyzji politycznej. „Nowe
miasto narzucało od początku swoim mieszkańcom
«ideologie zamieszkiwania* z góry ustalony podział
CZ9.SU- i przestrzeni Czasu - poprzez wypełnienie go
obchodzonym, ( ') świętami oraz przestrzeń, - przez
wsl^zan,eLwychm,e sc&lt;&lt;adorac ,&gt;!'' zauważa Dorota
Gut Gospodarcze p zeds,ewz,ec,e' na zamówienie
Moskwy okazu sie być również eksperymentem SPO
łecznymlednaLaokolemeetapyzaskoczyłyzarówno
twórców miasta, jak , jego wrogów Wszystko dlatego
1

1

55

ie

54

R. Kapuściński, To też jest prawda o Nowej Hucie,

„Sztandar Młodych" nr 234, 30.09.1955; cyt. za:

utopijnego rodowodu Nowej Huty, umieszcza w tym

http://www.kapuscinski.info/page/po_smierci/jezy k/l/kat/2/

samym utworze nazwisko Fouriera, którego wizja „morza

txt/36, 07.09.2009.

lemoniady" ziściła się jako system kłamstwa i odwracania

55

D. Gut, op. cit., s. 121.

pojęć.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Miasto dobrego losu. Ideowe korzenie koncepcji Nowej Huty
że - jak twierdzi Michel Foucault - żaden projekt nie
gwarantuje stałego porządku, bo zawsze jest możliwość
sprzeciwienia się mu. Powołując się na francuskiego
myśliciela, można zatem zdecydowanie odrzucić kon­
cepcję architektury determinującej lub wyzwalającej
człowieka, jako że wolność jest praktyką (h liberté est
une pratique) .
Pod względem ideologicznym koncepcja poniosła
więc prawdziwą klęskę, kiedy dzielnica stała się ośrod­
kiem strajków przeciw władzy i w obronie religijnego
aspektu życia mieszkańców. W jednolitej siatce seman­
tycznej miasta zaczęły powstawać wyłomy. Najpierw
w postaci placu pod budowę kościoła i słynnego Krzyża
Nowohuckiego, który w kolejnych odsłonach pełnił
tę funkcj ę przez pół wieku pomimo (z powodu ? ) wybu­
dowania w tym miej scu obiektu reprezentuj ącego j edną
z instytucji władzy - szkoły . Następnym dysonansem
była „Arka Pana" w Bieńczycach, formą nawiązująca
do sztandarowej dla modernizmu kaplicy w Ronchamp
projektu Le Corbusiera. Znakiem oporu wobec funda­
mentalnej dla miasta ideoloeii stała sie próba wysadzę
ma pomnika Lenina a urwame mu stopy przełamało
56

57

83

nietykalność symbolu dominującego nad hutniczym
miastem. Choć „kolos" nie runął, to socjalizm zo­
stał w symboliczny sposób pozbawiony stabilności.
Ostatecznym zaprzeczeniem świeckiego charakteru
starszej części dzielnicy stał się kościół Matki Boskiej
Częstochowskiej na osiedlu Szklane Domy, budowa­
ny tuż przed tak zwaną „zmianą systemową". Nad
Nową Hutą poj awiły się wieże kościelne, z których bij ą
dzwony, a przez osiedla, zamiast pierwszomajowego
pochodu przechodzi procesja Bożego Ciała-wszystko
to wbrew planom pomysłodawców „pierwszego socj alistycznego miasta" w Polsce Ludowej .
58

Jednak w odróżnieniu od rozmaitych utopijnych
projektów na świecie, społeczność dzielnicy nie roz­
padła się, apo przej ściu historycznych kryzysów, które
dotknęły wielemiastwblokuwschodnim,NowaHuta
nie przestała funkcjonować. Wprawdzie włączona
w organizm „starego Krakowa" utraciła swą autono­
mię urbanistyczną, lecz w świadomości mieszkań­
ców zachowała swoją tożsamość. Ponadto zyskała
wewnętrzną równowagę pomiędzy dwiema siłami:
ideą i praktyką.

City of Good Fate. Ideological Roots of the Concept of Nowa Huta
The aim of this article is to present diversity of origins of Nowa Huta. The idea of the socialist city was
a continuation of Utopian thinking about the society and the city. We can find the same thought in projects
created by some great minds of Renaissance, as well as in English projects like garden cities and satellite
towns (especially Howard's projects that were put into practice). The creators of Nowa Huta were inspired
also by the examples of workers' estate in Poland and communist industrial cities. The main assumption
was to shape a new kind of Soviet man by means of the architectural concept of the city. In this point
Nowa Huta failed. In fact, it were the inhabitants who started to transform the town.

56

M. Foucault, Espace, savoir et pouvoir, [w:] D. Defert

57

Była to (zaprojektowana w duchu funkcjonalizmu) jedna

i F. Ewald (red), Dits et écrits, 1954-1988, Gallimard, Paryż

z tysiąclatek, które były częścią przygotowań do obchodów

1994, s. 275-276; cyt. za: M. Kwiek, Dylematy tożsamości.

„Tysiąclecia Państwa Polskiego" organizowanych przez Partię

Wokół autowizerunkufilozofaw powojennej myśli francuskiej,

między innymi dla zmarginalizowania „Millenium chrztu Polski",

Wydawnictwo Naukowe Instytutu Filozofii U AM, Poznań 1999,

projektu Kościoła Katolickiego. W. Komorowski, op. cit, s. 209.

s. 43. Według Kwieka sformułowanie Foucaulta, którego

58

oryginalne brzmienie podałem w nawiasie, pochodzi z jego

strategii zmierzających do jej odzyskania i „uwłaszczenia". D. Gut,

rozmowy z Rabinowem.

op. cit, s. 120, 124.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

Według Doroty Gut taka sakralizacja przestrzeni jest jedną ze

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9683" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9661">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/9662f575a9a54e468c8f7e24cda76e33.pdf</src>
        <authentication>1de1db15f5309c5397f7ee7ed589cc77</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115200">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5620</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115201">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115202">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115203">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5224</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115204">
                <text>W czterech ścianach/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115205">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17) s.59-67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115206">
                <text>Chruścińska, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115207">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115208">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115209">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115210">
                <text>n

,

,

Anna
• ,
|

ChrUSCinska

n

I

Ur. w I 985 roku. Studentka etnologii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz socjologii
na Uniwersytecie Paryskim (Paris Descartes). Absolwentka historii sztuki
.
,fc
,
anam,
a

U n | e w e r s y t e c | e J a g | e | | o n s k | m

I n t e r e s u j e

S l e :

re

ąatożsamością

m u z u t m

we Francji, orientalizmem w sztuce polskiej i obcej.

W czterech ścianach
Zmiana znaczenia ról s p o ł e c z n y c h
u Kabylów żyjących we Francji
na przykładzie ewolucji przestrzeni mieszkalnej

F

rancuzki mają więcej swobody, są bardziej
niezależne i żyją w większej równowadze.
Sądzę że status kobiety i mężczyzny jest
tu równy. Tam, w Algierii, jest tak, że w domu
kobieta robi wszystko. Naprawdę, jak ci mówię,
że „robi wszystko", to właśnie to mam na myśli.
Prasuje, gotuje, sprząta, zajmuje się dziećmi...
A mąż zajmuje się pracą poza domem i koniec.
A kiedy
trzeba go jeszcze obsłużyć, dać
mu jeść, też się nim trochę zająć. To kobieta
odwala całą robotę, nawet jeśli również pracuje
poza domem A już zwłaszcza w KabyhT Tam
mężczyzna się niczego nie tknie. Jak raz byłam

1

u babci razem z moim kuzynem, który jest
w tym samym wieku co ja, to po jedzeniu on
chciał poskładać talerze. A babcia krzyknęła do
niego: „Przestań, usiądź, przecież masz tu ku­
zynkę, ona się tym zaj miel". Bo u Kabylów od za­
wsze tak jest, że mężczyzna nic nie robi. On jest
„na zewnątrz", a kobieta zostaje w domu.
- Naima, 22 lata
1

Imigranci z krajów Maghrebu (lub ich po­
tomkowie) na dobre wpisali się w społeczny
krajobraz Francji. Napływ ludności z daw­
nych kolonii na terytorium Republiki trwa

Wywiad przeprowadzony przez autorkę 19 listopada 2008 roku w Paryżu.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Anna Chruścińska

60

nieprzerwanie od X I X wieku, ale najbardziej
nasilony exodus zaczął się po I I wojnie świato­
wej. Sytuacja ta dotyczy głównie społeczności
arabskich, jednak wśród nowo przybyłych znaj­
dziemy sporo przedstawicieli rdzennej ludności
Afryki Północnej, czyli Berberów. W przypadku
Algierii są to głównie Kabylowie, zamieszkujący
północno-wschodnią część kraju i tworzący je­
den z najbardziej rozproszonych narodów berberyjskich. Najliczniejsza ich diaspora znajduje
się właśnie w Republice Francuskiej.
Szacuje się, że jeszcze przed zakończeniem
działań wojennych w 1945 roku we Francj i miesz­
kało około 300 tysięcy Algierczyków . W 1977
było ich j u ż ponad 800 tysięcy , a w przededniu
nowego tysiąclecia nadal stanowili jedną z nacji
najliczniej emigrujących do Francji. Wyprze­
dzali ich tylko Marokańczycy . Wśród przyjezd­
nych spory odsetek zajmuje ludność kabylska.
Nic nie wskazuje na to, że tendencja ta miałaby
ulec zmianie, bo również dzisiaj, jeśli zapytać
mieszkańca Maroka, Algierii czy Tunezji o jego
plany na przyszłość, najczęściej można od nie¬
go usłyszeć marzeniach wyjazdu do Francji,
choćbv tvlko na. i ákiś czas Wielu sie to udaie
a doświadczenia zdobyte w obcym kraiu wnływaia (w mnieiszym lub większym storaiiu ale
zawsze) na ich soosób oatrzenia na świat i'do
tvchczasowe modele zvcia Tvm samvm snołecz
nośri Map-hrebu uleJia nroresowi nermanent
2

3

4

nvrh zmian Szcze J l n i e dntvcza one instvr,,rii
rodziny - tak ważne, fieśli nie n a i w a ż n i e L e r t
dla ludów nółnornoafWkańskirh 7 fvm z aw
skiem wiaze ,ie z a e h w L i e nndżiałn ról L r e

trady^y^

2

I . Despois, Lémigration

des travailleurs algériens

en

France, „Annales de Géographie" 61 (323) 1942, s. 77.
3

Ch.R. Ageron, L'immigration maghrébine

en France,

.Vingtième Siècle. Revue d'histoire" 7 1985, s. 66.
4

X . Thierry, Les entrées

d'étrangers

en France de 1994

à 1999, ..Population" 3 (56) 2001, s. 439.

cie i mężczyźnie, a które ulegają stopniowemu
zatarciu. Znalazło to odbicie w materialnym
świecie, którego ewolucja bardzo mocno zazna­
czyła się w sferze przestrzeni mieszkalnej.

Tradycyjny dom kabylski

5

Dom dla każdego człowieka stanowi pierw­
szy znany mu świat. To obszar, w którym każda
cząstka pełni szczególną rolę, a każdy kąt przy­
wołuje wspomnienia przeszłych wydarzeń. Tam
czujemy się u siebie, bo jest to sfera dobrze nam
znana, w której nic nie niepokoi, nic nie wprawia
w zakłopotanie. Każda siedziba ludzka powiela
porządek, który wyraża istotę tego, co składa się
na życie jej mieszkańców. Wreszcie dom to uniwersum wewnątrz uniwersum.
By lepiej zrozumieć znaczenie domu dla kul­
tury Kabylów, najlepiej odwołać się do jego tra­
dycyjnej, coraz rzadziej spotykanej formy. W ję­
zyku kabylskim dom jest nazywany przez słowo
axxam, a jego przestrzeń podzielona jest na trzy
podstawowe części - tak jak życie Kabylów, które
toczy się wokół ludzi, zwierząt i gromadzonych
zapasów. Jeśli zajrzymy do wnętrza domu, znaj­
dziemy w nim część mieszkalną (aguns), stajnię
dla zwierząt (adaynin) oraz poddasze (takanna),
gdzie przechowywana jest słoma i siano. Dwa
pierwsze pomieszczenia odgrodzone są od sie­
bie niskim murem, który stanowi jedną trzecią
dłueości ściany frontowei domu Dzięki temu
przestrzeń przeznaczona dla ludzi jest większa
odtei która służy zwierzętom Takanna znaiduie
sie na metrze bezoośrednio nad adavmn moz
na więc powiedzieć, że tradycyjny dom kabylski

5

Pierre Bourdieu prowadził badania w Algierii

w latach 1958-1960, a zatem ich wyniki odnoszą się
stricte do tamtejszej epoki. Choć fragment niniejszego
artykułu, dotyczący tradycyjnego domu kabylskiego, jest
sformułowany w czasie teraźniejszym, należy wyraźnie
zaznaczyć, że współcześnie kabylskie mieszkania
wzorowane są na modelach zachodnich.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�W czterech ścianach

61

dzieli się na dwie części zarówno horyzontalnie,
jak i wertykalnie . Dostęp do domu umożliwiają
drewniane drzwi, zazwyczaj złożone z dwóch
skrzydeł. Otwierają one budynek w kierunku
wschodnim, na światło dnia, co zawsze było
brane pod uwagę w trakcie wznoszenia kon­
strukcji mieszkalnej. Choć takie zorientowanie
domu może uchodzić za element zasadniczy
i nieodzowny dla kultury Kabylów , zdarzają
się odstępstwa od tej reguły. Położenie siedzi­
by na zboczu lub jej rozbudowa spowodowana
powiększeniem rodziny (na przykład ślubem
syna) należą do najczęstszych przyczyn zmiany
wyjściowego modelu"
6

7

Aguns to część znajdująca się na prawo od
wejścia. Podłoga w tym pomieszczeniu leży
o pół metra wyżej n i ż podłoże w przylegającej
do niego stajni. W izbie znajduje się palenisko,
żarna, przedmioty wykonane za pomocą ognia
(na przykład zawieszona na ścianie strzelba),
warsztat tkacki ustawiony przy ścianie przeciw­
ległej do wejścia oraz dzbany służące do prze¬
chowywania suszonych produktów (takich jak
zboża i figi). Z perspektywy u ż y t k o w n i k ó w
można powiedzieć, że pomieszczenie to słu­
ży jednocześnie jako kuchnia, pokój dzienny,
jadalnia a także sypialnia Tednak dla analizy
symboliki domu naiwaznie sza rzecz stanowi
jego konstrukcja Otóż dach którym przykry
ty iest a^uns wznosi sie na systemie złożonym
z belki stropowej i centralnego filaru. Układ ten
wyznacza nunkt wokół którego dawniei kon
centrowało się
sie wiele
nraktyk miesz
cciiiiuwdiu
wicie irytualnych
yiudiiiycii pidKiyK.
iincsz.kańców domu
Adaynin położona jest obok aguns, czyli
na lewo od głównego wejścia. Ponieważ służy

6

M . Khellil, L'exile Kabyle: essai d'analyse du vécu des

migrant, L'Harmattan, Paryż 1979, s. 46.
7

P. Bourdieu, SzĄic z teorii praktyki poprzedzony trzema

studiami na temat etnologii Kabylów,

dum. W Kroker,

Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty 2007, s. 74-75.
8

M . Khellil, op. cit., s. 44.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

za stajnię, jej ściany nie są niczym dekorowane,
ani nawet bielone. W tej pogrążonej w ciem­
nościach części domu z n a j d u j ą się dzbany
z wodą i świeżymi warzywami oraz składowane
jest drewno przeznaczone na opał. Podobnie
ta\anna, trzecie i ostatnie pomieszczenie, należy
do mrocznej części. Poddasze jest umieszczone
powyżej adaynin i pełni głównie funkcję ma­
gazynu na narzędzia oraz paszę dla zwierząt.
Dodatkowo może ono służyć jako sypialnia.
Według Pierrea Bourdieu użytkowane jest naj­
częściej przez kobiety i dzieci, w szczególności
W okresie zimowym . Mohand Khellil dodaje
ze miejsce to przeznaczone jest dla dorosłych
dzieci oraz rozwódek i w d ó w " " którepowróciły
do rodzinnego domu Naiistotnieiszy iest fakt ze
poddasze nie należy do tei części domu która
byłaby przeznaczona dla mężczyzn Ciemność
tam nanuiaca wiązano symbolicznie z nłodno
ścia (łudź i nól) dlateaomieiscetonrzynorzad
kowano kobietom".
9

Analiza układu kabylskiego domu odkrywa
jego funkcję symboliczną oraz rolę, jaką nie­
gdyś odgrywał w rodzinie i szerszej społecz­
ności. Tym, do czego chciałabym się odwołać
jeszcze przed przypomnieniem badań Pierrea
Bourdieu, jest koncepcja sakralnej przestrzeni
sformułowana przez Eliadego. Sfera sacrum
wiąże się tu bardzo mocno ze światopoglądem
mitycznym, według którego uniwersum życia
ludzkiego składa się z Chaosu i Kosmosu . Ten
podział pozwala ustanowić w świecie pewne
stałe punkty, ponieważ poprzez waloryzowa­
nie danych przestrzeni jako świętych redukuje
bezmiar tego co chaotyczne. Dziek i istnieniu
kosmicznego porządku można znaleźć miejsca
12

9

P. Bourdieu, op. cit., s. 59.

10

M . Khellil, op. cit., s. 49.

11

P. Bourdieu, op. cit., s. 64.

12

M . Eliade, Sacrum a profanum. O istocie sfery religijnej,

dum. B. Baran, Aletheia, Warszawa 2008, s. 27-28.

�Anna Chruścińska

62

które są bliżej tego, co boskie, i które postrzega
się jako centrum (pępek świata lub mityczny
omfalos). Miejsca te wskazuje sama natura (pod
postacią góry, drzewa czy liany), ale mogą być
też stworzone przez człowieka (jak sanktuarium
czy kolumna) . Służąc jako axis mundi (miej­
sce, gdzie świat ludzki, boski i świat umarłych
komunikują się wzajemnie), stają się obiektami
znaczącymi, które odgrywają zasadniczą rolę
w życiu rytualnym danej społeczności .
13

14

W tradycyjnym domu kabylskim elementem,
który wyznacza świętą przestrzeń, jest najwięk­
szy fdar pomieszczenia aguns, podtrzymujący
cały szkielet domu. Wskazuje on kierunek ku
górze oraz świadczy o jego wyjątkowości, którą
dodatkowo podkreśla wzniesienie podłogi o pół
metra powyżej gruntu. Jak zanotował Bourdieu,
z uwagi na tę fundamentalną rolę, na przykład
u pewnych Berberów z gór Aures małżeństwo
zostawało skonsumowane na legowisku znajdu­
jącym się właśnie u stóp głównego filaru . Po­
nieważ konstruowanie nowego habitatu ozna¬
cza tyle, co tworzenie uniwersum w e w n ą t r z
uniwersum obecność porządku który zapewni
mieszkańcom szczęście iest zasadnicza sprawa
Z drumei strony wprowadza to tez newne zakazy
(przykładowo w czasie orać polowych zabrania
no wymiatania noniołu z domowe™ naleniska
by nrzez nrzvnadek nie nrzep-onić opiekuńczych
duchów które moo-ły sie z L m a d z i ć we wne
trzu domu dzięki mediacyjnym właściwościom
axis mundi)
15

16

W swoich studiach na temat etnologii
Kabylów Pierre Bourdieu określił tradycyjny
dom kabylski mianem „świata odwróconego" .
Na początku zaproponował taki podział prze­
strzeni domowej, który u m o ż l i w i a wypraco­
wanie systemu fundamentalnych opozycji. Za­
17

znaczył między innymi, że aguns przeciwstawia
się adaynin tak jak góra dołowi. Zgadza się to
w sensie dosłownym, ponieważ obie części domu
znajdują się na innej wysokości, ale dostrzegalna
jest też ich opozycja metaforyczna. Przestrzeń
mieszkalna, która służy do przechowywania pro­
duktów suchych i obiektów wykonanych przez
człowieka, reprezentuje zatem kulturę. Tym
samym cigutis należy do sfery szlachetniejszej
(wyższej), podczas gdy adaynin jest w porów­
naniu do niego tym, co ciemne i wilgotne. Jako
miejsce służące zwierzętom, stajnia należy więc
do porządku natury.
Kolejna para przeciwieństw m i ę d z y tymi
dwiema przestrzeniami wydobywa aspekty bar­
dziej egzystencjalne. Podczas gdy aguns to re­
zerwuar życia, pogrążona w ciemności stajnia
w i ą ż e się bardziej ze śmiercią. W rytuałach
pogrzebowych Kabylów to właśnie przy wejściu
do adaynin obmywany jest zmarły. Bourdieu do
zestawu cech charakteryzujących podział aguns
- adaynin dodał jeszcze następujące opozycje:
d z i e ń - n o c światło - ciemność c i e p ł e - z i m n e
o g i e ń - w o d a ż y c i e - ś m i e r ć wysokie - niskie
kultura - natura . Doprowadzają nas one dó
zasadniczych myśli Bourdieu powstałych na
p;runcie refleksu nad siedziba Kabylów które
poświęcił on opozycji męskie - ż e ń s k i e .
18

W tradycyjnych społecznościach kabylskich
podział pracy ze względu na płeć jest bardzo
czytelny i dotyczy podziału przestrzeni. To ko­
bieta zajmuje się wykonywaniem czynności,
które z w i ą z a n e są z pogrążoną w ciemności
partią domu (transport wody i drewna, wywóz
obornika). Inaczej mówiąc, „niska" część ka­
bylskich siedzib jest zarezerwowana wyłącznie
dla kobiet. Natomiast do obowiązków mężczy­
zny należy praca w polu lub zaangażowanie się

13

Ibid., s. 36.

16

M . Khellil, op. cit., s. 52.

14

Ibid., s. 47-48.

17

P. Bourdieu, op. cit., s. 59.

15

P. Bourdieu, op. cit., s. 66.

18

Ibid., s. 66.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�W czterech ścianach

63

w życie publiczne, więc wychodzi on z domu
wcześnie rano, a wraca do niego na spoczynek.
Jeśli mężczyzna nie respektuje tego zwyczaju
i spędza przy rodzinie zbyt wiele czasu, naraża
się tym samym na śmieszność .
Mimo to przestrzeń męska i żeńska nie dają
się tak jednoznacznie rozgraniczyć. Kobieta
rezyduje w domu, bo wedle powiedzenia, dla
kobiety istnieją tylko dwa miejsca pobytu: dom
i grób. Jej egzystencja jest silnie związana ze sfe­
rą „niższej" partii domu, przez co staje się
przyporządkowana tej jego części i charaktery­
zującym ją cechom. Współgra to z koncepcją
kobiety, zgodnie z którą żeńska natura kryje
rozliczne tajemnice i przypomina mroki nocy.
Ale nawet jeśli wyłącznie kobiecie przypadają w
udziale obowiązki związane z adaynin i takanna,
to jednocześnie przynależy ona do tej wyższej"
części domu Krosno (jeden z nai ważniej szych
obiektów służących do rytuałów przejścia w ży­
ciu kobiety) znaiduie sie w części amns tuz
obok strzelby n a l e ż ą c a do mężczyzny który
identyfikuie sie raczę, ze światem zewnętrznym
Tb właśnie w obrębie tej przestrzeni dowodzi
19

swoiei męskości choć iednocześnie nozostaie
orzeciez iednym z mieszkańców domu Wewne
trzn mie z k a L m krzyznia sie wiec ohie sfery
męska i żeńska nrzez co 1 L ! siedziba n a h i L

podwójnego sensu, tfourdieu zilustrował to
za pomocą rozszerzonej opozycji męskie żeń­
skie, dodając do tego ostatniego członu kolejne
podziały, żeńskie żeńskie oraz żeńskie m ę ­
skie. W ten sposób stera domu utożsamiana z ko­
bietą jest podzielona na częsc wyłącznie zenską
oraz na przestrzeń wspólną dla obu płci.
Te dwa elementy, męski i kobiecy, jednoczą
się w sposób bardziej ewidentny, kiedy przyjrzy­
my się połączeniu filaru i głównej belki stropu.
U Bourdieu (tak jak u Eliadego) jest to miejsce
szczególne, choć pierwszy z badaczy skupił się

19

Ibid., s. 74.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

na nieco innym znaczeniu. Według niego belka
główna reprezentuje mężczyznę, podczas gdy
kobieta utożsamiana jest z filarem. W języku
Kabylów, odwrotnie niż ma to miejsce w języku
polskim, rodzaje gramatyczne tych terminów
dobrze korespondują ze znaczeniami, które one
niosą (belka główna - asalas al-immas - rodzaj
męski; filar centralny - sigidżdis - rodzaj żeń­
ski) . W ten sposób belka (symbolizująca męż­
czyznę) oznacza niebo i to, co wysokie, wiąże się
również ze sprawowaniem przez męża opieki
nad całym domem. Kobieta natomiast to filar,
który pełni role łącznika miedzy niebem a zie¬
mia przodków Tworzy ona dla mężczyzny solid­
ny fundament i jest jego podpora Oba elementy
zjednoczone razem stanowią manaz nieba i zie¬
mi oznaczai acv płodność i mai acv znaleźć wvraz
w licznym potomstwie.
20

To dobry moment, by powrócić do kwestii
tradycyjnego domu kabylskiego jako do uniwersum o odwróconym porządku. Jest to związane
z czterema stronami świata. Fasada wejściowa
domostwa jest zazwyczaj skierowana na wschód,
a zatem jej mury znajdują się w znacznym na­
słonecznieniu. Ta sama ściana, ale od wnętrza
domu, jest za to jego zacienioną częścią. Wpa­
dające do środka promienie słońca, oświetlają
ścianę zachodnią, która na zewnątrz domu jest
z kolei pogrążona w cieniu. Inaczej mówiąc
zewnętrzne fasady domu korespondują z ich
wewnętrznymi odpowiednikami i w tym sen­
sie są odwrócone/Ściana zachodnia w środku
domostwa jest dobrze oświetlona i przekształ­
ca sie w ścianę wschodnia Przy niei znaiduie
sie krosno gdzie gospodyni oracuie w świetle
słońca Zostaie wiec naświetlona przez iasność
dnia i nromienie nochodzace z zewnątrz czyli
z przestrzeni w którei oracie iei maz Ta' sym
bobka światła oznacza ze kobieta stale znaiduie
się pod wpływem m ę ż c z y z n y Cała konstrukcja

Ibid., s. 65.

BARBARZYŃCA

�Anna Chruścińska

64

budynku dowodzi, że jest to męska przestrzeń,
definiowana „z punktu widzenia m ę ż c z y z n ,
(...) przez mężczyzn dla mężczyzn" . Kobieta
jest jedynie refleksem męskiego świata, zawsze
jemu podległym. Laura Mouzaia opisuje tę
relację, posługując się metaforą ścian domu:
,W części przeznaczonej dla mieszkańców ścia­
ny zewnętrzne są otynkowane za pomocą kielni
przez mężczyzn, a ściany wewnętrzne są ręcznie
dekorowane przez kobiety" , ale przecież wciąż
jest to ten sam dom. Bourdieu zilustrował to
inaczej. W tym celu posłużył się kabylskim przy¬
słowiem: Mężczyzna iest lampa na zewnątrz
kobieta j e i lampą wewnątrz".

małżonków wraz z ich dziećmi, którzy razem
tworzą wspólnotę mieszkańców. Ale biorąc pod
uwagę to, że u Kabylów kontakty między m ę ­
żem a jego rodziną zawsze pozostają bliskie (to
kobieta przechodzi z jednej rodziny do drugiej),
w grę wchodzą jeszcze jego bracia i niezamężne
lub owdowiałe siostry. W końcu, wraz z zasadą
gradacji, dom jako taxerrubt może oznaczać
wielką rodzinę obejmującą kuzynów aż do trze­
ciego stopnia.

Studia Bourdieu sprzed połowy wieku usta­
nowiły kanon badań nad siedzibami Kabylów
i zawsze traktowane są jako baza dla kolejnych
analiz i refleksji. Inni badacze odwołują się do
Bourdieu, rozwijając jego koncepcję zwłaszcza
w kontekście symbolicznych funkcji pełnionych
przez dom. Mouzaia przywiązuje szczególną
wagę do znaczeń centralnego filaru i głównej
belki. Dom (w znaczeniu budynku) staje się dla
niej miejscem połączenia sił mężczyzny i kobie­
ty, które ustanawiają potomstwo, a zatem czyni
ona z niego symbol rodziny . Z kolei Mohand
Khellil odkrywa wiele znaczeń słowa dom, któ­
re analizuie z punktu widzenia systemu pokre­
wieństwa Po pierwsze utożsamia domostwo
z osoba kobietv czv raczei małżonki ponieważ
iest ona silnie związana z iep"o wnętrzem Pozo
staie w p-ranicach domu tam nracuie i wvkonuie
wszelkie obowiązki skoi'arzone z życiem rodzin
nvm a tym samym staie sie osoba odnowiedzial
na za atmosferę tam nanniara Khelld rzvni krok
d l i bv stwierdzić ze termm ten odnoli sie do

Rzeczywistość, w której znajdują się imigran­
ci jest, delikatnie rzecz ujmując, kompletnie od­
mienna. Oddaleni od swej pierwotnej ojczyzny
zaczynają oni przynależeć do innego środowi­
ska, w którym ich status radykalnie się zmienia.
Znajdują się w nowej dla siebie sytuacji, wyma­
gającej postawienia pytań, dotyczących kwestii
tożsamości, wyznawanych wartości i praktyko­
wanych zachowań, również tych wyuczonych
w nowym otoczeniu. Cała ich egzystencja musi
zostać zredefiniowana na podstawie zetknięcia
z odmienną kulturą, co oczywiście jest trudnym
procesem i nie przebiega bezboleśnie.

21

22

23

24

25

Adaptacja do w a r u n k ó w
mieszkaniowych we Francji

Jeśli chodzi o Kabylów przybyłych do Fran­
cji, to nowe warunki życia nie są dla nich aż
tak szokujące. Wynika to z długiej tradycji ich
emigracji do Republiki oraz bliskich kontaktów
międzykulturowych. Co za tym idzie, Kabylowie
opuszczający Algierię trafiają do świata o zwy­
czajach bardzo zbliżonych do ich ojczyźnianych,
jako że jest on j u ż zamieszkany przez wielu ich
rodaków przybyłych wcześniej (a często nawet
przez członków ich rodzin) . Nie zmienia to
faktu, że początki na nowym miejscu nigdy
26

roko P r z e d ^ w s z y X ^ s k ł a d a n e na nią para

21

Ibid., s. 78.

22

L . Mouzaïa, Le féminin

générations
23

pluriel dans l'intégration:

trois

de femmes kabyles, Karthala, Paryż 2006, s. 22.

Ibid., s. 23.

24

M . Khellil, op. cit., s. 54-55.

25

Taxerrubt - rodzina złożona z krewnych aż do

czwartego pokolenia.
26

M . Khellil, op. cit., s. 127.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�W czterech ścianach

65

nie należą do łatwych, co wpływa zasadniczo niu do tradycyjnego domu), nie ma możliwości,
na sposób życia Kabylów osiadłych we Francji. aby przechowywano w niej znaczne ilości pro­
By start ten uczynić mniej dotkliwym, zazwy­ duktów żywnościowych. Sama praca kobiety też
czaj to mężczyzna emigruje jako pierwszy, a po uległa zmianie, wraz z przyjęciem standardów,
pewnym czasie dołącza do niego reszta rodziny . wedle których piekarnik czy lodówka są w kuchni
oczywistością . Wszystko to powoduje, że miesz­
Co istotne, podczas pierwszych lat egzystencji
„poza krajem", świeżo przybyli imigranci kon­ kanie imigrantów kabylskich wydaje się być bardzo
centrują się przede wszystkim na poprawie wła­ podobne do mieszkań ich europejskich sąsiadów,
snych warunków bytowych. Z tego powodu prawie i nie wynika to wyłącznie z faktu, że zajmowane
w ogóle nie wspomagają finansowo swojej rodziny, przez nich budynki wzniesiono „po europejsku".
Powtarzanie algierskiego modelu zamieszkiwania
która została w ojczyźnie .
wydaje
się imigrantom o tyle niewłaściwe, że utoż­
Bardzo charakterystyczną cechą Kabylów jest
samiają
świadectwami ubóstwa .
łatwość dostosowywania się do nowej sytuacji.
27

33

28

34

Znacznie szybciej przyjmują oni lokalne modele
życia, w przeciwieństwie na przykład do Maro­
kańczyków. W kwestii zamieszkania znaczy to,
że „wydają się adaptować formy zorganizowania
przestrzeni i jej użycia w sposób jak najbardziej
zgodny z przeznaczeniem konstrukcyjnym bu­
dynków, które są przez nich zajmowane" . Moż­
na powiedzieć, że we Francji Kabylowie żyją po
europejsku, choć wcale nie musi to oznaczać, że
żyje im się lepiej. Wchodząc do typowego domu
imigrantów (typu F3 lub F5 ) najpierw napoty¬
kamy korytarz czy rodzai hallu który doprowadza
nas do kolejnych pomieszczeń Przestrzeń prze
znaczona dla gość, składa się (niezależnie od jej
rozmiarów) z dwóch części" salonu oraz jadalń,.
W nierwszvm znaiduia sie kanana fotele lub nufv
niski stoliki szafka pod telewizor! Umeblowanie
j 9.dcilfli tworze, głównie duży stół (jeśli to możliwe)
z krzesłami Zdarza sie że stoi tam też harek
obecność w nim alkoholu muzułmame tłumaczą
29

30

-

31

posiadaniem europejsK.cn znajomycn . K u c n n a

rowmez jest wyposażona w sprzęty zachodnie,
z powodu zredukowanej przestrzeni (w porówna­

27

R. Bekkar, N . Boumaza, D . Pinson, Familles

maghrébines

en France, l'épreuve

de la ville, Presses

Universitaires de France, Paryż 1999, s. 261.

Istnieją jednak pewne cechy, które różnicują
domy kabylskie od europejskich. Najbardziej wi­
doczna odnosi się do wyposażenia pokoi, gdzie
znajdują się wyłącznie łóżka i (ewentualnie)
fotele. Te części domu służą tylko jako sypial­
nie, chyba że z braku miejsca ulega to zmianie,
na przykład pralka musi zostać wstawiona do
jednego z pokoi . Podobna zasada dotyczy też
elementów wystroju, które znajdują się w części
przeznaczonej dla gości i odnoszą się do pocho­
dzenia mieszkańców. Zazwyczaj związane są one
z przynależnością religijną (obrazki z widokami
Mekki wersety koraniczne) albo odwołują sie do
kraiów Maghrebu Sa przywiezione bezpośrednio
z Algieru lub zakupione na francuskich targach
w stylu paryskiego Barbes Imigranci demon
struia swoia wieź z kraiem pochodzenia również
za Domoca t d i e ć oraz przedmiotów tradvcvine™
rękodzieła fn przykład terakotowych n a c z y ń
Wszystkie te elementy nniawiaia sieldnak w P O
mieszczemach dla gość, natomiast w pokojach
35

36

svnialnianvrh nie 7nairl7ipmv 7arlnvrh fotocrrafii

czy obrazów, jedynie gołe ściany.

31

R. Bekkar, N . Boumaza, D . Pinson, op. cit., s. 262.

32

M . Khellil, op. cit., s. 134.

33

R. Bekkar, N . Boumaza, D . Pinson, op. cit., s. 263.

28

M . Khellil, op. cit., s. 136.

34

Ibid., s. 261.

29

R. Bekkar, N . Boumaza, D . Pinson, op. cit., s. 250.

35

Ibid., s. 264.

3 0

Cyfra oznacza liczbę pokoi.

36

Ibid., s. 265.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�Anna Chruścińska

66

Jednocześnie uderzający jest fakt, że Kabylowie
traktują swoje francuskie mieszkania jedynie jako
miejsca czasowego pobytu. Przez to domy imigran­
tów sprawiają wrażenie, jakby nie były wykończo­
ne . Żyją oni z przeświadczeniem, że znajdują się
we Francji tylko po to, by zarobić pieniądze i pewne­
go dnia powrócić do oj czyzny, nawet jeśli i tak nigdy
do tego nie dojdzie.
37

Jak łatwo zauważyć, nowe mieszkania Kaby­
lów są dalekie od tego, co znamy z przytoczonego
wcześniej modelu domu tradycyjnego, w którym
dało się wyznaczyć wiele symbolicznych aspektów
jego istnienia. Przeprowadzka do miasta dopro­
wadziła do zaniku podziału na aguns i adaynin,
istnienia ściany krosien czy budownictwa frontem
w kierunku wschodnim. Nie sposób wyznaczyć też
axis mundi, co jest o tyle zgodne z sytuacją miesz­
kańców, że Francja nie stanowi dla nich centrum
ich świata, a jedynie „poczekalnię", więc nie jest „aż
tak istotna". Jeśli chodzi o Pierre'a Bourdieu i jego
koncepcie świata odwróconego która miałaby zostać
zastosowana do społeczność,'kabylsk,ch imigran­
tów badacze pozostała ostrozn, Właśnie dlatego
mu's,my sie zatrzymać na poziomie funkcii i ogra
niczeń materii ies'li chodzi o ooozycie homokJcz
ne ponieważ wszystkie one praktycznie zanikły
w koncenrii domu nowe.o tynu" * Khellil dorzuca
jeszcze że u imigrantów sfera zakazów i wszelkie­
3

go tahn zwiazanetro z nrzestrzenia ma tendenrie

dn zanikania 7mfeniaia sie i r h z l r z a i e i zano
™ ,
oni
, h l l n l
'
zyczają om miejscowe modele zachowań o czym
świadczy chociażby obecność w domu alkoholu .
badania przeprowadzone przez INadira rJoumazę
wprawdzie pokazały, ze istnieją pewne pozostało­
ść, po pierwotnych kategoriach przeciwieństw (jak
na przykład podział przestrzeń, pomiędzy płciami),
ale dotyczy to wyłączme pierwszej generacji ,migrantów™. Z drugiej strony, by posłużyć się termino­
7

r

logią Bourdieu, można odnieść wrażenie, że nowa
siedziba Kabylów jest naprawdę „odwrócona" i że,
w sensie porzucenia przez nich dawnych nawyków,
przynależy do świata „na opak".
Nie powinno się jednak pomijać faktu, że nie
wszystkie przejawy kultury Kabylów związane z do­
mem uległy zatarciu. Możemy zaobserwować specy­
ficzną ewolucję opozycji pomiędzy tym, co wewnątrz
a tym, co na zewnątrz, która teraz bardziej przypomi­
na podział na to, co prywatne a co publiczne. Zgodnie
z tym rozdzieleniem reprezentacyjna część domu,
która ma służyć przyjmowaniu gości, bywa przezna­
czona wyłącznie dla nich. W takim wypadku rodzi­
na utrzymuje te pomieszczenia w idealnej czystości
i porządku tak by pozostawały w nieustannej gotowości" , gdy tylko ktoś zadzwoni do drzwi. Do po­
zostałych mieisc o charakterze publicznym należą"
kuchnia sanitariaty balkony, korytarze podczas gdy
pok e powinny pozostawać w ukrycu ,'być chronio
ne p zed sooirzeniem obcych To co znaiduie sie
na zewnątrz tworzy kateine przestrzenna nowa
l aca Hub nie) na w l a d wto co kr e sie wewnątrz
Domostwo sta e sie cytadela t r a d y n i l d z l rozlywa
sie walka miedzy dwoma światami Dom t w o l y
renrodnkne ( l w ó r h nniwersów maahrehskie i
i lhndnlańl,dvrvmean iw . n ń w i L n
1
, zachodniego, tradycyjnego współczesnego,
stymuluje przepływ jednostek ludzkich proces
przekazywania przedmiotów, który dokonuje s,ę
w przestrzeń, pomiędzy-krajami oraz w czasie
pomiędzypokolemam, . We wnętrzu domu można
więc znaleźć przedmioty zdradzające przynależność
do porządku swiata Zachodu, a także do kraju pocho­
dzenia, które mieszczą s,ę właśnie w częsc, reprezen­
tacyjnej, by były zauważalne dla „tych spoza . Dom
wyraża w ten sposób.odwieczną opozycję my - oni,
w sensie kulturowych odrębność,, o jego przestrzeń,
„zawsze należy myslec wraz z uwzględnieniem tego,
co znajduje się na zewnątrz .
41

01

42

al

V1

a

37

Ibid., s. 263.

41

Ibid., s. 263.

38

M . Khellil, op. cit., s. 54.

42

Ibid., s. 264-265.

39

Ibid., s. 135.

43

Ibid., s. 283.

40

R. Bekkar, N . Boumaza, D . Pinson, op. cit., s. 274.

44

Ibid., s. 275.

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�W czterech ścianach

67

Przeciwieństwo męskie - żeńskie jest trudniejsze
do odnalezienia, bo siedziba mieszkalna przestała być
kojarzona wyłącznie z bastionem kobiecości. Jednak
wraz z ciągłością istnienia obowiązków domowych,
a także z powodu tego, że żony imigrantów zazwy­
czaj nie pracują poza domem, kobieta pozostała
przywiązana do przestrzeni mieszkalnej bardziej niż
reszta rodziny. Szczególnie jadalnia traktowana jest
jako miejsce typowo kobiece, ponieważ mąż i dzie­
ci używają jej dopiero wieczorami, po powrocie do
domu .
45

Według Khellila najbardziej widoczną konse­
kwencją imigracji do Republiki Francuskiej i owych
zmian w strukturze mieszkań Kabylów, jest ostatecz­
ny rozpad ich tradycyjnego społeczeństwa . Dom
zaczął przypominać siedziby Europejczyków, jego
rozmiar się zwiększył, a przeznaczenie ograniczy­
ło się do służenia wyłącznie człowiekowi. Podział
na przestrzeń cienia i światła również zniknął, od
kiedy mury zostały podziurawione licznymi oknami
wychodzącymi na ulice. Bez podparcia w świecie
materialnym symbolika domu zaczęła coraz wyraź­
niej zanikać .
46

zostaje pozbawiony tradycyjnej kultury materialnej,
nie ma możliwości podtrzymywania istoty tożsamości
kulturowej. Jest to szczególnie widoczne w podziale
ról ze względu na płeć. Dzięki ewolucj i budownictwa
kobieta kabylska (w miastach Algierii lub we Francji)
znacznie bardziej niż kiedyś angażuje się w zajęcia
poza domem - może pracować i wykonywać takie
czynności, które do tej pory uznawano za typowo
męskie. U Naimy, Kabylki, która przybyła na studia
do Francji, trudno by było odnaleźć znamiona ko­
biety w Bourdieuowskim typie „lampy we wnętrzu".
W Paryżu zrzuciła ona z głowy chustę a zamiast tego
założyła minispódniczkę i nie wyobraża już sobie
powrotu do A l i n , lei plany na przyszłość zdradza
ia pewne przwmzanie do tradycyjnych kabvlsk,ch
wartość, ale stały sie znacznie bliższe oczekiwaniom
współczesnych Europejek.
48

Chcę skończyć tu studia i zostać profesorem
na uczelni. A potem założyć rodzinkę. Bardzo
lubię dzieci! Ale teraz muszę się skupić na mojej
edukacji.

47

Czasy się zmieniają a wraz z nimi modele życia.
Można powiedzieć, że system reprezentacji, który

Between Four Walls. Change of the Social Roles of Kabyle People Living in France on the Example of
the Evolution of Domestic Space
It is observed that the societies of Maghreb, although strongly related to tradition, are going through
permanent change. The issues concerning the compatibility between the material world and the
social structures are discussed through the analyses of Kabyle people by Pierre Bourdieu and other
researchers that followed this subject. Thus, the models of traditional abodes in Kabylie and current
ones within Kabyle diaspora in France are presented. The connection with the domain of social
roles and their evolution is highlighted, especially that of feminine lifestyle. A new structure of the
domicile space that is to be found in the situation of immigration influences and determines the
Kabyle system of values and aspirations. At the same time it also illustrates the willingness of Kabyle
people to change.

45

Ibid., s. 262.

47

Ibid., s. 175.

4 6

M . Khellil, op. cit., s. 174.

48

Ibid., s. 178.g

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZYŃCA

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="9682" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="9660">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fef980bf87859f0ef5cd69e34f9ac6a7.pdf</src>
        <authentication>1d7fa7884bc35b60f6a525ea2be1d140</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="10">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="136967">
                  <text>Barbarzyńca </text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="37">
              <name>Contributor</name>
              <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138652">
                  <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="47">
              <name>Rights</name>
              <description>Information about rights held in and over the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138653">
                  <text>umowa licencyjna z Wydawcą</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="44">
              <name>Language</name>
              <description>A language of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138654">
                  <text>pol</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
            <element elementId="51">
              <name>Type</name>
              <description>The nature or genre of the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="138655">
                  <text>czasopismo nieregularne</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115189">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5619</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115190">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115191">
                <text>2009</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115192">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5223</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115193">
                <text>Swaggie on the road, czyli o figurze noamdy w literaturze XIX-wiecznej Australii/ Barbarzyńca 2009 nr 3-4 (16-17)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115194">
                <text>Barbarzyńca - pismo antropologiczne, 2009 nr 3-4 (16-17)s.47-58</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115195">
                <text>Rzońca, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115196">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115197">
                <text>Stowarzyszenie Antropologiczne „Archipelagi Kultury”</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115198">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="115199">
                <text>Joanna
n

/

Ur. w I 982 roku. W 2005 roku ukończyła studia na kierunkach stosunki etniczne
i migracje m i ę d z y n a r o d o w e oraz filmoznawstwo. Obecnie jest doktorantką (nauki
humanistyczne, specjalność nauki o sztuce) na Wydziale Zarządzania i Komunikacji
Społecznej UJ, a także nauczycielką wiedzy o kulturze w IV LO w Krakowie.
Zakochana w Australii i Kanadzie, roztrząsa p r o b l e m a t y k ę kulturowej tożsamości
w tych wieloetnicznych społeczeństwach oraz to, w jaki sposób zagadnienia
t o ż s a m o ś c i o w e przedstawiane są w sztuce owych k r a j ó w - malarstwie, literaturze
i filmie.

Swaggie on the road
czyli o figurze nomady w literaturze
XIX-wiecznej Australii

Zamiast w s t ę p u
ustralia to kontynent bezkresnych prze­
strzeni i jako taki stanowił dla chcące­
g o go przemierzyć człowieka ogromne
wyzwanie, co nie zmieniło się zresztą do dziś.
wwwan
Australijski outbac\ nie bez podstaw kojarzy się
z wolnością i swobodą, ale z drugiej strony czę­
sto bywał dla rzucających mu wyzwanie śmiał­
ków przeciwnikiem nie do pokonania. Obecnie
ponad osiemdziesiąt procent Australijczyków
mieszka w d u ż y c h miastach ciągnących się
wzdłuż wybrzeży kontynentu . I choć ludzie ci

nie mają na co dzień nic wspólnego z interiorem
środkowych części kraju, to jednak outboc\ był
i jest nadal esencją australijskości, która jednoczy
dwudziestomilionowy naród. Przeciętny Austra­
lijczyk pielęgnuje w sobie sprzeczność: wiedzie
wygodne życie mieszczucha, który na oczy nie
widział odludzi wewnątrz kraju oraz niewiele
wie o jego bogatej przyrodzie, a jednocześnie
czuje się potomkiem postaci z XIX-wiecznych
ballad narodowego wieszcza Australii A.B. „Ban­
jo" Patersona , który wykreował w swej twórczo­
ści postaci małomównych, zahartowanych przez
naturę włóczykijów.

Podróże marzeń. Australia, red. A. Willman, A.M. Thor,
red. wyd. pol. J. Zaborowska, Biblioteka Gazety Wyborczej,
Warszawa 2005.

Zob. G.B. Davey, G. Seal,/! Guide to Australian Folklore. From
NedKelly to Aeroplane Jelly, Kangaroo Press, Sydney 2003, s. 207, a
takze: J. Lencznarowicz,,4«*a&amp;, TRIO, Warszawa 2005, s. 44,84.

Ai

1

1

3-1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

BARBARZVMCA

2

2

�Joanna Rzońca

48

Trudny klimat kontynentu sprawił, że j u ż
pierwsi mieszkańcy tych ziem praktycznie nie
wiedli osiadłego trybu życia, a polując i zbierając
nadającą się do spożycia roślinność, przemiesz­
czali się z miejsca na miejsce. Aborygeni mieli
bardzo specyficzne podejście do ziemi i kwestii
zamieszkiwania jej. Czuli, że to nie ona należy
do nich, ale oni do niej. Takie osobliwe formy
własności ziemi były wplecione w opowieści
o wydarzeniach Okresu Snu (Dreamtime), cza­
sów tworzenia się świata z wiecznie wszechobec­
nej przeszłości, która wciąż przeplata się z teraźnieiszościa i przyszłością Osia konfliktu białych
z Aborygenami od chwili zetknięcia sie tych
grup w 1788 roku była właśnie ziemia. Własność
prywatna w tym własność ziemi w rozumieniu
Andosasów wiązała sie z katastrami aktami no
tarialnymi lub nrzynaLniei z wykonywaniem
3

h i h l i i n L nakazu by zasiedlać z.emie i czynić

ia sonie noddana Przvbvwaiac do Australii Rrv
t w z y c y uznali kontynent za ziemie n i c z y j "
- /J l L w « c - i nokoiowo ia anektowali* Nie
hvłn wiec n f i r i a l n J L n nv i wvnikaiareao ż niei

Krótko mówiąc, biali kolonizatorzy uznali
Australię za teren wcześniej nie zamieszkały,
a sami zaczęli kolonizować ją w bardzo nieco­
dzienny sposób, tworząc z niej ogromne bry­
tyjskie więzienie. To właśnie zsyłki skazańców
stanowiły pierwszą falę migracji, będącą zarazem
falą najbardziej charakterystyczną i odciskającą
znaczące piętno na historii Australii oraz świa­
domości jej mieszkańców. Wielu współczesnych
jej obywateli ma swoje kryminalne lub nadzor­
cze korzenie. U źródeł australijskiej kultury
leży przestępcza subkultura i antyautorytaryzm
wrogość do instytucii maiacych zhierarchizowa­
ną strukturę i radykalny egalitaryzm kulturowy,

3

] . Rickard, Australia. Historia kultury, Ossolineum,

W r o c ł a w - W a r s z a w a - K r a k ó w 1994, s. 12-26; por. także:

który manifestuje się przez twierdzenie: wszyscy
jesteśmy równi .
Australia u zarania swej państwowości była
więc postrzegana jako przejściowy dom dla tych,
którzy w Wielkiej Brytanii na lokum bynajmniej
nie zasługiwali; jako miejsce, do którego wysyła
się wszelkiej maści wyrzutków i rzezimieszków.
Z czasem przybywać do niej zaczęli - j u ż z wła­
snej woli - poszukiwacze przygód, włóczykije,
pechowcy chcący zacząć tu wszystko od nowa.
Przemierzali oni australijski interior w poszuki­
waniu miejsca dla siebie. Jedni osiedlali się, bu­
dując domy i wybierając żywot farmerski, innym
nigdzie nie udawało się zagrzać na dłużej miej­
sca i do końca swych dni oddawali się nieustan­
nej wędrówce przez australijskie przestrzenie.
5

Ta druga kategoria jest najbardziej popu­
larnym motywem XIX-wiecznej literatury
Australii, która otoczyła owych włóczykijów
aurą romantyczności, czyniąc z nich naro­
dowych bohaterów. Pisarze i poeci tworzący
w drugiej połowie X I X stulecia przemycali czę­
sto w swoich dziełach motyw niepoprawnego
łazika-marzyciela zaczerpnięty z ludowych opo¬
wieści. Swą twórczość nierzadko stylizowali
na proste, rytmiczne ballady popularne wśród
australijskiej klasy pracującej. Wyciągali jednak
z rodzącego się wówczas folkloru australijskie­
go tylko niektóre elementy ludowego przekate najbardziej atrakcyjne i nośne by za ich
pomocą wspierać podnoszony przez'polityków
postulat ustanowienia państwowości austrahi
skiei W tym sensie wiec działanie ówczesnych
literatów z tamte™ kontynentu wnisać by nale
zało w ziawisko folkloryzmu rozumianego iako
wydobywanie z rradwii ludowe, historyczne,
h,h aktiialnei takich ty ko elementów które J
interesni^re

y

r^rii ich ^tr^krvinei fnrmv r y v

emocjonalnej treści; prezentowanie ich

tteśd

2004, s. 7-9.
4

J. Lencznarowicz, op.cit., s. 25-30.

M. Clark, Historia Australii, Bellona, Warszawa - Gdańsk

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Swaggle on the road, czyli o figurze nomady w literaturze XlX-wiecznej Australii

49

odbiorcom mniej lub więcej autentycznej, lub przeważnie - przetworzonej, skomplikowanej,
skróconej lub rozszerzonej" .
W każdym razie to na oczach australijskich
twórców końca X I X wieku i z ich niemałym
udziałem, kształtował się na Antypodach białego
świata nowy naród, w którym uprzywilejowane
miejsce zajmował etos przemierzającego bezkre­
sny interior, zahartowanego przez trudy podróży
poszukiwacza przygód i wolności.

tą ochrzczono hodowców owiec z prostej przy­
czyny: początkowo większość z nich była ubo­
gimi emigrantami lub byłymi więźniami, którzy,
by się dorobić, prowadzili nie zalegalizowaną
hodowlę na ziemiach formalnie należących do
Korony Brytyjskiej. Jednak stopniowo squatting
nabrał pozytywnego znaczenia. W roku 1847
przyznano ludziom parającym się squattingiem
prawo do pierwokupu zajmowanych ziem oraz
korzystne dzierżawy . W Australii wyrosła w ten
sposób tak zwana squatokracja.

Owczy interes-wyzwanie
australijskiego interioru
Osadnicy kolonizujący australijski outback
budzili zazwyczaj pozytywne emocje w społe­
czeństwie, a nastroje te podsycane były rodzącą
się w X I X wieku australijską mitologią narodo­
wą, w której kolonizatorzy zajmowali szczegól­
ne miejsce. Sylwetka osadnika jest o tyle ważna,
że z tej kategorii wyrastają inne, nie mniej ważne
dla kulturowego krajobrazu Australii, męskie
wizerunki bohaterów.

Jednak to nie ona wycisnęła na folklorze au­
stralijskim tak znaczące piętno, by być obecną
w piosenkach i wierszach, a uczyniła to inna
grupa związana z tym samym „owczym intere­
sem". Byli to wędrowni postrzygacze. Ludzie ci
strzygli owce, wędrując od jednej stacji hodow­
lanej do drugiej. Z tych wędrownych rolnych
robotników i postrzygaczy narodził się wielki
australijski etos człowieka interioru - włóczy­
kija naznaczonego pijaństwem i samotnością,
a jednocześnie zahartowanego i bezwzględnie
lojalnego dla współtowarzyszy pracy

Osadnik bowiem to termin ogólny, którym
określano nowo przybyłych, wolnych (choć
nierzadko z bogatą przeszłością) ludzi, którzy
w Australii chcieli „zacząć wszystko od nowa".
Jedną z możliwości było dołączenie do gru­
py wielkich posiadaczy ziemskich parających
się hodowlą zwierząt będących podstawą au­
stralijskiej gospodarki rolnej, czyli owiec. Gru­
pa ta znana jest w historii jako squatters. J u ż
na początku X I X wieku owce, a szczególnie
sprowadzona przez Johna Macarthura odmia­
na merynosów stały się motorem australijskiej
gospodarki. Słowo sauatting oznacza samo—
wolne przejecie jakiegoś miejsca czy obszaru
i nielegalne (lub nie do końca legalne) objecie
go w posiadanie przywłaszczenie go? Nazwą

Środowisko wędrownych postrzygaczy owiec
prezentuje powieść Napad z bronią w ręku au­
stralijskiego pisarza o brytyjskich korzeniach,
Rolfa Boldrewooda. Zaczął on pracę nad
Napadem... w 1880 roku. Powieść ta, ukazują­
ca się w odcinkach, a ukończona w 1888 roku,
szybko przyniosła mu rozgłos, stała się najwar­
tościowszą pozycją w jego literackim dorobku
i na stałe weszła do kanonu australijskiej klasyki.
Jest to przede wszystkim książka przygodowa,
jej treść świetnie charakteryzuje podtytuł: Opo­
wieść o życiu i przygodach w buszu i na polach
złotodajnych
Australii. Oprócz cech typowo roz­
rywkowych tekst zawiera także głębsza refleksie
stanowiącą cenną analizę kulturowo-społeczną
Australii drugiej połowy X I X wieku. Duza po-

6

5

J.Rickard,o/&gt;.ttt.,s. 26-32.

6

Slowni\ etnologiczny. Terminy ogólne,

7

red. Z. Staszczak,

P W N , W a r s z a w a - P o z n a ń 1987, s. 131, hasło: folkloryzm.

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

8

BARBARZYŃCA

Obecnie pojęć squatting i squatters używa się

na przykład wobec ludzi, którzy nielegalnie („na dziko")
zamieszkują pustostany. Zob. s. 91 „Barbarzyńcy".

�Joanna Rzońca

50

pularność książki sprawiła, że wielokrotnie się­
gali po nią twórcy filmowi, pierwsi j u ż w 1907
roku! Najnowszą jej adaptacją jest Napad z bro­
nię w ręku zrealizowany po upływie ponad stu lat
od ukazania się powieści (1985 rok) w reżyserii
Donalda Crombiea i Kena Hannama z udzia­
łem Sama Neilla i Tommyego Lewisa.
W powieści o d n a l e ź ć m o ż n a wszystkie
najważniejsze dla kultury australijskiej tropy
i symbole tworzące narodową mitologię Australii
- mitologię, która stała się podstawą tożsamo­
ści kulturowej współczesnych Australijczyków.
Zesłańcy, „buszrangerzy", wędrowni postrzygacze owiec, sąuattersi, „kopacze" - to pojęcia
odgrywające kluczową rolę w kształtowaniu się
australijskiej tożsamości narodowej.
Właśnie w postrzygaczy wcielają się na jakiś
czas pracujący u pana Falklanda bracia Marstonowie, główni bohaterzy powieści. „Zostaliśmy
z Jimem w Boree, póki nie ostrzyżono wszyst­
kich owiec. To się opłaca jeśli pogoda jest niezła,
i czasem bywa dość wesoło, kiedy się zejdzie
dwudziestu lub trzydziestu chłopa w chacie po­
strzygaczy" .
Jednak zajęcie to, mimo że dobrze płatne
i uczciwe, rządzi się własnymi, bezwzględnymi
prawami. Przede wszystkim nie jest stałe i ska­
zuje tym samym parających się nim młodych
mężczyzn na nomadyzm i włóczęgę, która nie
zawsze ma dobre skutki. „Po skończeniu strzy­
żenia wszystkim nam zapłacono, postrzygaczom, ludziom, którzy myli owce, różnym popychadłom, kucharzom i pastuchom. Kto tylko był,
oprócz pana M'Intyre i pana Falklanda, każdy
otrzymał czek, 2L zarażeni świadectwo odejścia.
Odeszli niby chłopcy puszczeni ze szkoły i CZC"
sto równie nierozsądnie" .
9

Kto zatańczy ze m n ą Walca Matyldy?
Postrzygacze tak n a p r a w d ę mieli pracę
od przypadku do przypadku - czasem brak
zajęcia i głód powodował, że najmowali się oni
do wszelkich prac, nie tylko przy owcach. Nie­
kiedy zaś te same powody spychały ich na drogę
przestępczą: dokonywali w ó w c z a s drobnych
rabunków i wdawali się w bójki. Taki samotnik
przemierzający australijski interior, wciąż ba­
lansujący na granicy prawa znany jest w Austra­
lii jako stva^77ici7i^ zwany również zdrobniale
swaggie. Sylwetka swagmana jest bardzo popu¬
larna w australijskiej kulturze ale należy pamietać ze podobnie ak poprzednie opisywane
kategorie także ta ma swój historyczny kontekst
Wędrowni wygłodzeni robotnicy pojawili sie
w Australii DO raz pierwszy podczas kryzysu go
soodarcze.ro w latach dziewięćdziesiątych X I X
wieku a nowrócili wraz z koleinym kryzysem
na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych
XX wieku
Waltzing Matilda

Och! Kiedyś łazik w Billabong biwakował
Pod drzewem Coolabah w cieniu skryty
I patrząc na kipiący kociołek, tak śpiewał
„Kto ze mną zatańczy walca Matyldy?"
Kto zacznie walca Matyldy, kochana
Kto ze mną zacznie walca Matyldy?
Tańcząc Matyldę wiodąc wody torbę
Kto ze mną zacznie walca Matyldy?
Dołem baranek szedł napić się w sadzawce,
Łazik podskoczył, chwycił go z góry

10

8

J. Lencznarowicz, op.cit., s. 21.

9

R. Boldrewood, Napad z bronią

12

można by przetłumaczyć jako tobołek, ^&lt;&gt;b. G.B. Davey,
w ręku, Iskry, Warszawa

1988, s. 46.
10

Ibid., s. 53.

11

Swagman to słowo pochodzące od pojęcia swag, które

G. Seal, op.cit., s. 244.
12

Wszystkie cytowane ballady Patersona (w całości lub

we fragmentach) podaję w tłumaczeniu J.K. Piaseckiego
[w:] Wiersze wybrane; A.B. („Banjo")

Paterson, 14 wierszy

i ballad, Księgarnia Akademicka, Kraków 1998.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Swaggle on We mad, czyli o figurze nomady w literaturze XlX-wiecznej Australii
I rad zaśpiewał gdy go do torby pakował
„Ty ze mną zaczniesz walca Matyldy".
Dołem przejechał rządca na swym wierzchowcu
I policjanci: jeden, dwa, trzy.
„Czy jest baranek schowany do twej torby?
Ty z nami zaczniesz walca Matyldy".
Ale łazik podskoczył i wpadł do sadzawki
Topiąc się obok drzewa Coolabah
A jego ducha słychać jak śpiewa w Billabong
„Kto ze mną zatańczy walca Matyldy ?"
Ta przytoczona w całości pieśń jest chy­
ba najbardziej z n a n ą australijską balladą
i nieoficjalnym hymnem Australii. Piosenkę
o wygłodzonym wędrownym robotniku, czyli

51

właśnie swagmanie, który przyłapany na kra­
dzieży owieczki woli śmierć niż utratę wolności,
znają zarówno farmerzy pracujący wewnątrz
kontynentu, jak i miastowi ockerzy. Jej autorem
jest Andrew Barton Paterson, bardziej znany pod
literackim pseudonimem „Banjo".
Paterson urodził się w 1864 roku na far­
mie owiec w Narrambla koło Orange, w Nowej
Południowej Walii, skąd jako dziesięciolatek
został wysłany do babci, do Sydney, by zdobyć
wykształcenie i uniknąć losu ciężko pracujące­
go i źle opłacanego parobka wiejskiego. Karierę
zaczynał jako radca prawny w mieszczącej się
w Sydney kancelarii prawnej „Street &amp; Paterson",
jednak drzemała w nim potrzeba romantycznej
przygody, chciał mieć barwne wspomnienia,
13

FOT. ROBERT BURRESS, HTTP://SXC.HU

�Joanna Rzońca

52

do których mógłby na starość wracać pamięcią.
W związku z tym zaczął pisywać do poczytnego
tygodnika „Bulletin" pod pseudonimem „Ban­
jo" (który zapożyczył od wyścigowego konia):
„Wyszedłszy z biura puszczał wodze fantazji
i jako Banjo wędrował w wyobraźni po od­
ludziach i spisywał wyimaginowane wyczyny
wędrownych parobków i poganiaczy bydła, za­
zdroszcząc im jakimś fragmentem duszy, żałując
trochę, że nie ośmielił się pójść w ich ślady" .
Takie „podwójne życie" Paterson prowadził
przez dziesięć lat.

ClancyzOverflow
Napisałem list do niego i z braku adresu jego
Do Lachlan ten list wysłałem, gdzie go przed laty
spotkałem;
On strzygł owce gdym znał go i ten list posła­
łem doń,
Tak w niepewne, z tym adresem: „Clancy z kraju
Overflow".

14

Wszystko zaczęło się w 1889 roku, kiedy to
w gwiazdkowym numerze „Bulletinu" ukazał
się wiersz „Banjo" Patersona Clancy z Overflow,
który z miejsca stał się przebojem. Inspiracją
do napisania utworu była prawdziwa historia,
z którą Paterson zetknął się osobiście, pracując
w kancelarii. Chodziło o sprawę niesolidnego
dłużnika, kowboja z Nowej Południowej Walii,
który napożyczał pieniędzy i zniknął, a wierzy­
ciele zwrócili się o pomoc właśnie do Patersona.
Młody radca zajął się poszukiwaniem niejakiego
Clancy'ego. Wysłał utrzymane w surowym tonie
wezwanie do dłużnika z nakazem uregulowa­
nia należności. Jednak człowiek
bezmiarze
australijskiego outbacku stawał sie nieuchwyt­
ny - wysłany list wrócił do kancelarii z nagry
zmolonym-na ukos zdaniem Clancy pognał
bvdlo na Oueensland i niewierny pxlzie on sa"
Oczywiście wierzyciele nie byli zadowoleni ale
dla Patersona bvł to świetny temat na ballade
która w kilkudziesięciu wersach opiewała h i stnrie hładzacecrn nn interiorze listu i włóczące
an s,e adzieś nn bezkresach Australii
vArrtr*
-

15

wiodącego proste, swobodne życie poganiacza,
Które autor przeciwstawił swojej miejsKiej, nie-

13

R. Smith, Australia wieszcza z Antypodów,

I odpowiedź szybko przyszła nieoczekiwanym
pismem
(Myślę, że była pisana paznokciem kciuka macza­
nym w smole),
Inny strzygacz ją napisał, dosłownie ją zacytuję:
„Clancy poszedł paść do Queensland i nie wiemy
gdzie on są". (...)
I w buszu przyjaciół ma Clancy, tam miłe go
głosy witają
Mruczeniem lekkiego wiatru i szumem rzeki
na progach
I widzi wspaniały obraz skąpanej w słońcu
równiny
A w nocy cudowną glorię gwiazd wiecznie
jaśniejących.
W mym biurze małym, obskurnym siedzę,
kiedy promień
Słońca nieporadnie walczy aby wejść pomię­
dzy domy wielkie
W zapylonym, brudnym mieście cuchnące
powietrze z piaskiem
Wpada przez otwarte okno, rozsiewając
to diabelstwo wszędzie.
I jakoś myślę, że chciałbym bardzo zamienić
się z Clancym,
Przyłączyć się do pasterzy gdy przyjdzie sezon,
wyruszyć

„National Geographic. Polska" 9 (60) 2004, s. 48-69.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Swaggle on We mad, czyli o figurze nomady w literaturze XlX-wiecznej Australii
Gdy on zostanie na zawsze z książką czekową,
z dziennikiem Lecz bardzo wątpię, czy zniósłby biuro, on,
Clancy z Overflow.
Wiersz pierwszorzędnie wpisał się w ówcze­
sne nastroje społeczne - rok przed jego publikacją
obchodzono stulecie osiedlenia się na kontynen­
cie, a równocześnie trwały rozmowy dotyczące
zjednoczenia australijskich kolonii, co ostatecz­
nie nastąpiło w roku 1901. Clancy z Overflow
to początek literackiej kariery Patersona, który
przez następne dziesięć lat stworzył cykl ballad
opiewających australijską przyrodę i krajobraz
oraz ludzi zamieszkujących wnętrze kontynen­
tu, którym nadał rys mityczny. Australię Paterso­
na przemierzali romantyczni poganiacze w stylu
Clancy'ego świetni ieźdźcy znad Śnieżnei Rzeki
czy tez mihiiacy wolność włóczykiie - wszyscy
szorstcy małomówni ale o głębokich bezkre¬
snych niczym ich kontynent duszach. '

53

czas jednego z pikników nad stawem Combo
Waterhole opowiedziano Patersonowi historię
postrzygacza owiec, który poprzedniej wiosny,
podczas strajku postrzygaczy, popełnił w tym
stawie samobójstwo.
Ta opowieść rozbudziła wyobraźnię pisarza
i postanowił ułożyć na jej podstawie balladę.
W kilku strofach opisał biednego wędrownego
swagmana, których pełno było wówczas w kra­
ju (lata dziewięćdziesiąte X I X wieku to czas
pierwszego wielkiego kryzysu gospodarczego
w Australii). Wędrowiec ten z głodu kradnie
i zabija owcę, ale zostaje przyłapany przez boga­
tego właściciela i policjantów. W obliczu utraty
wolności, którą ceni bardziej niż życie, postana­
wia popełnić samobójstwo w pobliskim stawie.
Tytuł Walzing Matilda pochodzi od gwarowego
wyrażenia, którym określa się pieszą wędrówkę
nrzez outback ze zwiniętym w rulon posłaniem
zwanym właśnie „Matyldą".

Ponieważ Christina Macpherson miała mu­
zyczne wykształcenie, zaczęła szukać melodii
do ballady. Wybrała szkocki utwór Thou Bonme
Wood oCraigielea, do którego nikt nie znał słów
i razem z Patersonem zabrali się do pracy nad
piosenką, która stała się największym austra­
lijskim przebojem. Waltzing Matilda, mimo że
przepełniona australijskimi idiomami, trudny­
mi do zrozumienia w innych częściach świata,
zyskała
ogroriiri^
popularność także poza jej
rodzinnym kontynentem. „Do dziś
ją
Swoją najbardziej popularną balladę Pater­
na świecie ponad 500 razy Znalazła się w reper¬
son napisał podczas wakacji w Queensland, na
tuarze Burla Ivesa, Billa Haleya i jego zespołu
które w 1895 roku wybrał się wraz z narzeczo­
Comets Bon Jovi Liberace'a a nawet orkiestry
ną, Sarah Riley. Razem z Sarah często bywali
opery wiedeńskie/ Przerabiano i a na bluesa he
u jej przyjaciółki, Christiny Macpherson i jej
avy metal jodłowano Winston Churchil zaśpię
brata, którzy posiadali ogromne (ponad sto ty­
wał ją rzekomo Charlesowi de Gaulle'owi przy
sięcy hektarów) gospodarstwo hodowlane. Pod­
kolacii w swoiei willi w Cheauers w 1941 roku
a na koniec obwieścił- To iedna z nainiekniei-

W swoich balladach Paterson sięgał do więk­
szości australijskich symboli i mitów. I chociaż
jego Australia to radosna kraina zamieszkana
przez ludzi pomysłowych, stawiających czoło
przeciwnościom losu, małomównych, a jednak
przepełnionych kpiącym poczuciem humoru
- nie brak w tych pieśniach również pewnej
dozy smutku i samotności człowieka skazanego
na nomadyzm. „Banjo" pokazywał zarówno ja­
sne, jak i ciemne strony włóczęgostwa po bezdro­
żach Australii. W WaltzingMatilda nawiązał też
do więziennych fundamentów tej wędrówki.

V

14

Ibid., s. 58.

15

Ibid., s. 53.

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

\J

yV 1VJV11 •

X. VJ

szych
piosenek na świecie"
16 R. Smith, op.cit., s. 66.

BARBARZVNCA

\WJ11U.

16

t-i

XX C l | L ' X*^-XVXXX

|

�54

Umiłowanie wolności i sceneria
australijskiego krajobrazu zawarte
w piosence stały się bliskie Austra­
lijczykom do tego stopnia, że po­
wstało nawet muzeum poświęcone
tej narodowej balladzie - Waltzing
Matilda Centre w Winton. W 1977
roku, w pozostającej wciąż bez własn ego hymnu Australii, odbyło się
referendum mające ostatecznie roz­
strzygnąć, który utwór będzie pełnił
tę funkcję. Co prawda Waltzing Ma­
tilda przegrało z dostojna pieśnią
Advance Australia Fair jednak juz
sam fakt ze możliwość wyboru na
narodowy hymn właśnie ballady Pa­
tersona bvła w oróle rozważana daie
obraz popularności piosenki
17

Trudy i niedole włóczęgi przez
interior Paterson opisywał także
w innych balladach, w których dodat­
kowo umieszczał aluzje do sytuacji
politycznej kraju oraz do nastrojów
społecznych we współczesnych mu
czasach. Nawiązywał do wielkiego
kryzysu, niepewności jutra, która
nękała swagmanów chwytających się
każdego zajęcia, masowych strajków
postrzygaczy i obawy białych robot­
ników przed zalewem taniej siły ro­
boczej z Chin {yellowperil):
FOT. ELLY KELLNER, HTTP://SXC.HU

Pieśń buszmana
Wędruję do Castlereagh, jestem farmerskim spe­
cem
Jestem zręczny w pętaniu, znam palenie żelazem,
Umiem ujeździć źrebaka, machać siekierą cały
dzień,
Lecz nie trzeba takiego jak ja przy drodze Casdereagh.

17

A więc zwrot, chłopaki, zwrot, bo wcale nie
wątpię, że
Musimy zawrócić ku farmom dalej gdzieś,
Z jucznym koniem, który biegnie za nami jak
pies,
Musimy się puścić przez kraj i w siodłach tele­
pać się. (...)

http://www.aph.gov.au/library/handbook/referendums/pl977.htm 25. 06. 2009, zob. także: G.B. Davey, G. Seal, op.ck., s. 264.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�Swaggle on the road, czyli o figurze nomady w literaturze XlX-wiecznej Australii
To jest zwrot, chłopaki, zwrot, bo wcale nie
wątpię, że
Musimy zrobić zwrot ku farmom dalej gdzieś:
Juczny koń biegnie za nami, trzyma się nas
jak pies
I przejedziemy przez kawał kraju, telepiąc się.
Według Bernarda Salta, dziennikarza z Mel­
bourne: „W duszy Australijczyka outbaĄ zaj­
muje dziwne miejsce (...). Potrzebna jest nam
świadomość, że gdzieś daleko, ktoś prowadzi
żywot w stylu Clancyego, chociaż my sami wca­
le nie mamy zamiaru tam jechać" . Tę sprzecz­
ność uosabiał sam Paterson - radca prawny z
kancelarii w Sydney, potem dziennikarz i ko­
respondent prasowy oraz włóczęga - pieśniarz
„Banjo" w jednej osobie. To dzięki poezjom Patersona jego rodacy mogą, nie opuszczając mia­
sta, przenieść się na bezdroża swego kontynentu
i niemal zakosztować życia w buszu. Każdy
z nich może poczuć się Clancym lub człowie­
kiem ze Śnieznei Rzeki i przypomnieć" sobie
dawne wędrówki DO interiorze Bowiem Paterson
chcąc zbudować własne romantyczne dzieie dał
Australiiczykom narodowe wsnomnienia mitycz
ną przeszłość, do której mogą wracać pamięcią:

55

jest uniwersalność tych ballad i to, jak głęboko
weszły one Australijczykom w krew. Waltzing
Matilda jest obecna zarówno podczas oficjalnych
uroczystości, j ak też na knaj pianych spotkaniach
przy piwie, a Russel Crowe, odbierając w 2001
roku statuetkę Oscara, zacytował ulubiony frag­
ment Clancy'ego z Overflow. Sylwetka Patersona
jest także obecna w życiu kraju w inny sposób
- jego wizerunek zdobi australijski dziesięciodolarowy banknot.

Gdy busz staje się domem

18

Światło dnia zanika
(...) Ale pół-słyszalny
Refren dawnych czasów
Znów to przypomina,
Pamięć rozjaśniając.
Te baśnie surowo
Wykute, wprost z Buszu,
Mogą myśl przywołać
O tamtym tułaniu.
Dlatego utwory „Banjo", jak i pamięć o nim
samym są w Australii żywe do dziś. Zadziwiająca

18

R. Smith, op.ck., s. 58.

19

Na Ziemi Van Diemena zbiegli więźniowie nosili nazwę

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

Wśród takich kategorii, jak wędrowny postrzygacz owiec, czy swagman, na uwagę zasłu­
gują również dwie inne figury pojawiające się
w australijskiej kulturze związane z nieustanną
tułaczką po buszu. Mimo, że obydwie te kate­
gorie są synonimem nieujarzmionej wolności
i ludzi, którzy nie mieli zamiaru wiązać się z ja­
kimkolwiek miejscem, wybierając busz jako swój
dom, to sytuują się one na przeciwległych biegu­
nach - można powiedzieć, że jedna reprezentuje
ciemne, a druga jasne strony „ludzi z buszu".
Taką ciemną stroną było z pewnością
buszrangerstwo, czyli kolejny wyznacznik
australijskiej mitologii, do dziś obecny w naro­
dowej świadomości. To właśnie buszrangerstwo
jest przewodnim tematem wielu powieści i fil­
mów, a obecnie jest jednym z bardziej nośnych
motywów australijskiej popkultury. Początkowo
termin bushranger (buszranger) oznaczał kogoś,
kto w buszu miał jakąś oficjalną misję do spełnie­
nia (bush + ranger). Z czasem zaczęto tak okre­
ślać zbiegłych do buszu zesłańców (convicts),
a później wszystkich przestępców, dla których
outback
ł się schronieniem i domem. Buszraneerzy z racii swei specyficznei profesii nie
m o d i n i e d z i e n a d ł u ż e i zaerzać mieisca wybie­
rając więc taką drogę życiową, skazywali samych
19

s t a w a

bolters; zob. J. Lencznarowicz, op.cit., s. 30.

BARBARZVNCA

�Joanna Rzońca

56

siebie na wieczną tułaczkę, która w tym przypad­
ku oznaczała niemal nieustanną ucieczkę przed
wymiarem sprawiedliwości.
Pierwszym „bandytą z buszu", którego ist­
nienie potwierdza historia, jest zbiegły w 1789
roku skazaniec, Black Caesar . Innymi sław­
nymi buszrangerami byli: Ben Hall, Jack Donohoe (Donahue), Frank Gardiner, Johny Gil­
bert . Najsławniejszym, a zarazem ostatnim
był legendarny Ned Kelly, który w 1880 roku
został powieszony na d z i e d z i ń c u wiezienia
w Melbourne. Po jego śmierci proceder buszrangerstwa właściwie zaniknął.
20

21

Jedną z najbardziej znanych anonimowych
XIX-wiecznych ballad australijskich poświęco­
nych wyjętym spod prawa, jest piosenka The Wild
Colonial Boy, chętnie śpiewana nie tylko w Au­
stralii, ale także w Nowej Zelandii, Stanach
Zjednoczonych i Kanadzie. Ballada ta, oparta na
prostej, tradycyjnej melodii ludowej, opowiada
dzieje młodego rabusia, niejakiego Jacka Duggana, kryjącego się w buszu, który - jak głosi tekst
- okradał bogatych i pomagał biednym. Postać
Duggana, choć wzorowana, na Jacku Donohoe,
jest jednak fikcyjna.
Natomiast Ned Kelly był niewątpliwie i n ­
spiracją dla autora Napadu z bronię w ręku,
który swą powieść zaczął pisać w roku śmierci
sławnego buszrangera. Pomimo że w tekście
można znaleźć pewne elementy z biografii Kel­
ly'ego, nigdzie nie ma do jego postaci bezpośred­
nich porównań. Prawdopodobnie sprawa Neda
Kelly'ego, która w ó w c z a s bardzo podzieliła
australijskie społeczeństwo, była w czasie, gdy
powstawała powieść Boldrewooda, zbyt świeża,
by móc bezpośrednio się do niej odwoływać. Nie
było to zresztą konieczne, gdyż ówcześni czy­

20

M . YtAtoi, Kino Australii. O ekranowej konstrukcji

telnicy byli doskonale zorientowani w bieżącej
sytuacji i z pewnością bezbłędnie odczytywali
zawarte w Napadzie... aluzje i odniesienia.
Należy wspomnieć o jeszcze jednym austra­
lijskim złoczyńcy, którego historia była świetnie
znana Boldrewoodowi, niektórzy nawet dopa­
trują się w tej postaci literackiego pierwowzoru
kapitana Starlighta. Chodzi tu o buszrangera
Andrew George'a Scotta, znanego w Australii
jako „Kapitan Moonlite" (ten pseudonim przy­
brał na cześć sławnego amerykańskiego krymi­
nalisty). Podobnie jak Ned Kelly, Scott także
pochodził z Irlandii i został wraz ze swymi to­
warzyszami powieszony w 1880 roku.
Ned Kelly stanowi do dziś inspirację dla wie­
lu twórców i jest chyba najbardziej znaną ikoną
australijskiej kultury. Nie jest to postać jedno­
znaczna (nie była nią zresztą nawet za życia )
- w literaturze i filmach Kelly występuje jako
romantyczny buntownik w charakterystycznej,
zrobionej przez siebie zbroi. U większości od­
biorców budzi niekłamaną sympatię, a nawet
podziw, w czym kompletnie nie przeszkadza
fakt, że Kelly był po prostu bandytą. Pozycję le­
gendy, którą stał się ten buszranger, wzmocniło
wiele powieści (choćby Prawdziwa historia Neda
Kelly'ego Petera Careya), filmów (Ned Kelly
Tbnv'epo Richardsona z tytułowa rola Micka
la J e r a czy tez Ned Kelly Greeora Tordana
z Heathem Ledoerem w roli downa) a także
słynna seria obrazów SidneyaNolana
22

Buszmen natomiast, to kategoria odbierana
jednoznacznie pozytywnie. Pojęcie to ma swo­
je źródła również w XIX-wiecznej literaturze
australijskiej, w której częste było podkreślanie
„typowo australijskich elementów" odgrywa­
jących dużą rolę w kształtowaniu narodowej

22

Sprawa Neda Kelly'ego, która bardzo podzieliła

Australii, Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa,

wówczas australijskie społeczeństwo - 3 2 tysiące osób

Telewizyjna i Teatralna, Łódź 1996, s. 131.

podpisało petycję o laskę dla niego.

21

G.B. Davey, G. Seal, op.cit.

BARBARZYŃCA

3 - 3 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

��57

tożsamości. Buszmen więc to mężczyzna
(„W wielkim australijskim śnie nie ma
miejsca dla kobiet" ) z buszu, będący
jego pogromcą i produktem zarazem;
jest spontaniczny, szorstki w obejściu, ale
równocześnie praktyczny i wytrzymały.
Postać ta uchodzi za esencję wnętrza
Australii: Buszmen jest „nieoswojony"
niczym przyjazne, a jednak dzikie zwie­
rzę, nieujarzmiony, spalony słońcem,
więc na swój sposób egzotyczny dla prze­
ciętnego australijskiego mieszczucha.
Mieszka wszędzie i nigdzie zarazem,
jego domem jest po prostu australijski
busz. „Mit buszmena jest przedłużeniem
mitu buszu. Legenda buszmena to jeden
z n a j ż y w o t n i e j s z y c h australijskich
mitów" .
23

24

Do XIX-wiecznej figury buszme­
na nawiązuje Krokodyl Dundee — fdm
Petera Faimana, w którym w tytułową
rolę wcielił się jeden z bardziej zna­
nych australijskich aktorów, Paul Hogan.
Krokodyl... jest uosobieniem najbardziej
wartościowych cech buszmena — lojal­
ności, przyj acielskości — charakteryzuje
go egalitaryzm i typowe dla buszmenów
dobre stosunki z Aborygenami oraz
umiejętność życia w symbiozie z austra­
lijską przyrodą.

Na zakończenie
W X I X wieku kształtowała się au­
stralijska t o ż s a m o ś ć narodowa — jej
wyznacznikami stały się jednak ele­
menty bardzo odmienne od narodo­
wych symboli k r a j ó w europejskich,

23

M . Haltof, op.cit., s. 126-127.

Ibid., s. 126.

24

FOT. DANIEL JAEGER VENDRUSCOLO, HTTP://SXC.HU

�Joanna Rzońca

58

których tożsamość bazowała na wielowieko­
wej tradycji i kulturze elitarnej. W Australii
niezwykle d u ż e znaczenie miały i mają nadal
w y w o d z ą c e się z kultury ludowej lub czer­
piące z niej pełnymi g a r ś c i a m i XIX-wieczne
ballady i piosenki opiewające włóczęgę po bu­
szu lub powieści o łazikach przemierzających
australijski interior.
Jednak ogromne przestrzenie Australii
także dziś prowokują wielu artystów do pod­
jęcia w swej twórczości tematu różnie rozu­
mianej w ę d r ó w k i , tułania lub ucieczki przed
czymś czy też od czegoś. Motyw ten szczegól­
nie często pojawia się choćby w australijskiej
kinematografii.
Filmy takie jak Walkabout w r e ż y s e r i i
Nicolasa Roega (1971), Pająk i Róia Billa

Bennetta (1994), Priscilla, królowa
pustyni
Stephana Elliota (1994), Kolor zachodu słoń­
ca Johna Polsona (1999) mogą być, owszem,
potraktowane jako wariacje na temat charak­
terystycznego dla a m e r y k a ń s k i e j tradycji kina
drogi. Jednak z drugiej strony jest w nich coś
na wskroś australijskiego - czy w bohaterach
tych nie odnajdujemy bowiem jakiejś cząstki
owego XIX-wiecznego swaggiego naznaczo­
nego niepewnością jutra, ale i czerpiącego
siły z obietnicy przygody? Czy w ich losach
nie odbija się dalekie echo historii spisanych
na kartach powieści Boldrewooda czy w balla­
dach Patersona? Na pewno, g d y ż n i e z a l e ż n i e
od z m i e n i a j ą c e j się nieustannie rzeczywisto­
ści mit niepoprawnego w ę d r o w c a - w ł ó c z y k i j a
w c i ą ż żvie na dnie australijskich serc.

Swaggie on the Road. A Figure of Nomad in 19 Century Australian Literature
th

Australian interior has always been the great challenge for its explorers. Australian outback is asso­
ciated with freedom, yet it turns out to be an insurmountable opponent for daredevils in traditional
culture. It is the nucleus of national identity and the most important national symbols are the figu­
res of squatters, nomad sheep shears, diggers, bushrangers and tramps, who are called swagmen or
swaggies.
A figure of swaggie appeared for the first time in 19 century in Australian folk songs and tales. On
the basis of this folk oral art activity Australian poets and writers created their own short novels and
ballads, in which they pictured a modest and simple - but still full of adventures - life of men tra­
velling trough infinities of Australian land. The yearning for freedom and adventure can be found
in the novels by Rolf Boldrewood. The most popular Australian song Waltzing Matilda by national
poet Andrew Barton "Banjo" Paterson recalls a story of a poor swaggie, who prefers to die than go
to jail.
Even today enormous Australian space inspires many writers, artists and directors. They use motives
of travelers, wanderers or fugitives. Films such as Walkabout by Nicolas Roeg, Spider and Rose by
Bill Bennet, Priscilla by Stephan Elliot or Siam Sunset by John Poison can be considered a variation
of American road movie, but they also include some very "Australian" threads. Protagonist in such
film are based on the figure of the 19 century swaggie who, being uncertain of tomorrow, is getting
power out of the promise of adventure.
th

th

BARBARZYŃCA

3 - 1 ( 1 3 - 1 1 ) 3DD3

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
