<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<itemContainer xmlns="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5" xmlns:xsi="http://www.w3.org/2001/XMLSchema-instance" xsi:schemaLocation="http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5 http://omeka.org/schemas/omeka-xml/v5/omeka-xml-5-0.xsd" uri="https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/items/browse?collection=1&amp;output=omeka-xml&amp;sort_field=Dublin+Core%2CTitle" accessDate="2026-09-27T09:03:57+00:00">
  <miscellaneousContainer>
    <pagination>
      <pageNumber>1</pageNumber>
      <perPage>50</perPage>
      <totalResults>128</totalResults>
    </pagination>
  </miscellaneousContainer>
  <item itemId="11267" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11245">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/66e3bac62c26686fc8ab9e729ae47cff.pdf</src>
        <authentication>43ecb5f5813273b4965bad4aad22a350</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134237">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5461</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134238">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134239">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134240">
                <text>dziedzictwo kulturowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134241">
                <text>Śląsk Cieszyński - dziedzictwo kluturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134242">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5078</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134243">
                <text>Analiza Jana Szczepańskiego - Korzeniami wrosłem w ziemię</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134244">
                <text>Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego i jego rola w życiu codziennym / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134245">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s.188-195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134246">
                <text>Rembierz, Marek</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134247">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134248">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134249">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134250">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134251">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134252">
                <text>Marek Rembierz
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Instytut Nauk o Edukacji

Dziedzictwo kulturowe
Śląska Cieszyńskiego
i jego rola w życiu codziennym.
Analiza Jana Szczepańskiego
Korzeniami wrosłem w ziemię

Rozpatrując dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego i jego rolę w życiu codziennym mieszkańców tego regionu warto zwrócić uwagę – na cieszącą się popularnością wśród mieszkańców Ustronia i szerzej Śląska Cieszyńskiego – książkę Korzeniami wrosłem w ziemię1. Jej autorem jest wybitny socjolog Jan Szczepański (1913-2004).
Książka ta dotyczy rzeczywistości kulturowej Ustronia i Śląska Cieszyńskiego z końca
XIX wieku i pierwszego trzydziestolecia XX wieku; zaświadcza się tu o faktycznych
treściach formacji kulturowej, która przeminęła w dużej mierze bezpowrotnie2.
W jaki sposób Szczepański uchwycił elementy kultury Śląska Cieszyńskiego,
a zwłaszcza Ustronia, w której się kształtował w czasie dzieciństwa i dorastania? Powiedzieć, że uchwycił je jako socjolog, to o wiele za mało. W mass-mediach często socjolodzy występują jako tzw. eksperci, komentujący wydarzenia społeczne; a bywa, że
niektórzy jawią się jako „komentatorzy od wszystkiego”. Szczepański nie był tego typu
socjologiem, który zadowala się błyskotliwym, acz powierzchownym komentarzem3.
1 Odwołania do tej książki na podstawie wydania Ustroń 2009; przy cytatach z tej książki
strony będę podawał w nawiasie umieszczonym na końcu danego cytatu. .
2 Zob. też: J. Szczepański: Dzienniki z lat 1935-1945. Opr. K.D. Kadłubiec. Ustroń 2009.
3 Por. K. Lutyńska: O badaniach socjologicznych inspirowanych i inicjowanych przez Profesora po wojnie. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspo-

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

189

Dążył do pogłębionego zrozumienia znaczenia interesujących go zjawisk. Korzeniami
wrosłem w ziemię także przenika takie dążenie4.
Określając postawę badawczą Szczepańskiego należy uwzględnić, że jego droga
do socjologii wiodła przez filozofię. I to w dwójnasób: filozofia odegrała istotną rolę
w edukacji licealnej i w czasie studiów. W cieszyńskim liceum miał Szczepański lekcje
filozofii z Julianem Przybosiem (1901-1970). Podstawą była książka Wstęp do filozofii,
autorstwa wiedeńskiego filozofa i pedagoga Wilhelma Jerusalema (1854-1923). Jedna
czwarta treści tego podręcznika dotyczy zagadnień należących do socjologii. Szczepański zaświadcza, że po raz pierwszy na lekcjach filozofii zetknął się on z socjologią.
I uznał ją za dziedzinę, która pozwala mu lepiej zrozumieć świat i lepiej zrozumieć
siebie. Fascynacja socjologią ma źródło w zajęciach z filozofii, służących rozbudzaniu
i systematyzowaniu pogłębionej refleksji nad światem.
Dociekanie sensu zjawisk i istoty tego, co jest nam dane w naszym doświadczaniu
świata jest stale obecne w „socjologii rozumiejącej” Szczepańskiego5. W Korzeniami
wrosłem w ziemię zastanawia się on, jakie ma znaczenie dla jego osobowej tożsamości, że kształtował się w środowisku kulturowym Ustronia, jaki to nadało sens jego
postawie życiowej? Autor pyta o znaczenie tego, co go ukształtowało i co zarazem
nadaje znaczenie jego egzystencji, o trwały sens zdarzeń codziennych, uchodzących
z pamięci, które wszakże wydatnie formują ludzką tożsamość6.
Jan Szczepański łączy na kartach Korzeniami wrosłem w ziemię i w swej postawie
badawczej dwie różniące się kultury intelektualne – kulturę filozoficzną i socjologiczną. A przecież niektórzy wskazują na dość radykalne rozdarcie między nastawieniem
badawczym filozofa i nastawieniem socjologa w sprawach społecznych. „Ziejąca przepaść” między oglądem rzeczywistości dokonanym przez filozofa i przez socjologa – jak
ujmuje to Tadeusz Kotarbiński – bierze się stąd, że socjolog „pracuje na materiale dziejów, gromad ludzkich, kultur masowych” i częstokroć bywa „urzeczony fikcją rzeczywistości społecznej ponadindywidualnej, a różnej od międzyosobniczych stosunków”7.
Natomiast filozof nie wierzy w ową fikcję rzeczywistości społecznej, lecz swą uwagę
kieruje na relacje międzyludzkie; zazwyczaj przyjmuje inną koncepcję rzeczywistości
społecznej, wręcz inną wizję świata. To nie ogólna fikcja rzeczywistości społecznej ponadindywidualnej, ale fundamentalne relacje międzyosobowe interesują filozofa.
Szczepański, będąc socjologiem, nie dał się uwieść fikcji rzeczywistości społecznej
i zwracał uwagę – w Korzeniami wrosłem w ziemię oraz w dociekaniach o indywidualności
i sprawach ludzkich – na relacje międzyosobowe. Nie tylko relacje międzyjednostkowe,
ale właśnie międzyosobowe. Pytał o to, jak kształtuje się ludzki umysł, ludzka wyobraźnia
i ludzki charakter, a nie tylko o to jak kształtują się wielkie grupy społeczne i zależne od
nich tożsamości i role społeczne. Jeśli popatrzymy na te pytania w kontekście wielkiego
mnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005, s. 146-151; K. Łęcki: Profesor i „socjologiczny
odruch warunkowy”. W: Jan Szczepański. Humanista…, s. 157-163.
4 Por. M. Porębski: Jan z Brzeziny. W: Jan Szczepański. Humanista…, s. 90-96.
5 Zob. J. Szczepański: Interpretacja i rozumienie ludzkiego zachowania. W: Tenże: Odmiany czasu teraźniejszego. Warszawa 1973, s. 499-518.
6 Zob. M. Rembierz: Źródła i dylematy tożsamości. Filozofia wobec pytań o treść tożsamości i sens egzystencji. „Colloquia Communia” (Tożsamość człowieka wobec życia i śmierci) 2
(69) 1999. Red. J. Mizińska i H. Rarot, Lublin 1999, s. 11-39.
7 T. Kotarbiński: Myśli o ludziach i ludzkich sprawach. Wrocław 1986, s. 240-241.

�190

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

konfliktu XX wieku między systemami kolektywistycznymi a systemami akcentującymi
istnienie i wolność jednostki, to Szczepański jest po stronie jednostki, po stronie osoby.
W Korzeniami wrosłem w ziemię to ukierunkowanie jest widoczne i wskazuje na to już tytuł
książki opublikowanej w roku 1983. W tym samym czasie, w podziemnym obiegu wydawano publikacje Hannah Arendt (1906-1975) o człowieku wykorzenionym, o człowieku
systemów totalitarnych. Co czynił z człowiekiem państwowy socjalizm i co robił narodowy
socjalizm? Wykorzeniał, wyrywał człowieka z korzeniami z tej kultury i tradycji, w których
wzrastał. Państwowy socjalizm i narodowy socjalizm projektowały nowego człowieka na
modłę swych ideologii. Natomiast Szczepański pokazuje, że człowiek powinien być człowiekiem zakorzenionym i nie ma dać się wykorzenić, nie ma ulec fikcji społecznych ideologii, które chcą zrobić z niego tylko trybik historii według jakieś ideologicznej wizji.
Szczepański pokazuje, że człowiek ma być sobą u siebie współdziałając z innymi.
Człowiek ma „wrośniętą korzeniami w ziemię” własną historię i ma swą ziemię. Nie
ma dać sobie wydrzeć własnych korzeni przez systemy społeczne, czy to narodowy socjalizm, czy państwowy socjalizm8. Człowiek jest wezwany, aby zmagać się o ukształtowanie i zachowanie własnej indywidualności.
Interesującą uwagą kończą się refleksje o wierze w Korzeniami wrosłem w ziemię:
Między 1918 a 1945 rokiem mieszkańcy Ustronia cztery razy zmieniali obywatelstwo czy przynależność państwową: od upadku Austro-Węgier, przez Polskę, hitlerowskie Niemcy (Śląsk Cieszyński stanowił „eingegliederte Ostgebiete”) do Polski Ludowej. Dla wielu ludzi wiara była podstawową identyfikacją.
Zaczynało się to w wielowyznaniowej i wielonarodowej monarchii Habsburgów (s. 70).

Dzieje mieszkańców Ustronia pokazują wtórność zmieniającej się przynależności państwowej i przypadkowość podporządkowania systemom politycznym. Dzisiejsze myślenie
o dziejach i sprawach państwa przepojone bywa ideologią narodu, wywodzącą się z ducha
romantyzmu. I jako pierwotne poczucie tożsamości ludzie miewają identyfikacje narodowe. Szczepański pokazuje, że pierwotna jest identyfikacja ze swym otoczeniem rodzinnym i bliskim środowiskiem, w którym jest się zakorzenionym. Pokazuje, że były AustroWęgry i była Polska. I były to te dwa okresy, kiedy on się duchowo formował, a książka
Korzeniami wrosłem w ziemię jest jakby przepojona duchem otwartej, wielowyznaniowej
i wielonarodowej Europy9. Później nastały zamknięte systemy totalitarne i monopartyjne,
hitlerowskie Niemcy i Polska Ludowa, w których przyszło działać Szczepańskiemu. Przyszło mu przenosić w nowe czasy dawną tradycję, w której się ukształtował. Przenosić ją
w politycznie trudne czasy, w których mocna indywidualność i oparte na tradycji relacje
międzyosobowe nie były w cenie z punktu widzenia panujących ideologii.
Autor książki Korzeniami wrosłem w ziemię, analizując różne szczegóły z codziennego życia, ukazuje ich istotne znaczenie w kształtowaniu osobowej tożsamości człowieka. Umie on odkryć sens i wagę spraw, które umykają uwadze innych.
8 Zob. M. Rembierz: Sprawy ludzkie według Jana Szczepańskiego. W: Tradycja i współczesność. Folklor – język – kultura. Red. D. Czubala, M. Miczka-Pajestka. Bielsko-Biała
2009, s. 441-447.
9 Zob. m.in. R. Buttiglione, J. Merecki: Europa jako pojęcie filozoficzne. Lublin 1996; N.
Lobkowicz: Dziedzictwo Europy. W: Tenże: Czas kryzysu, czas przełomu. tłum. G. Sowiński.
Kraków 1996, s. 5-20; M. Rembierz: Współczesne procesy integracji a paradoksy tożsamości
europejskiej. „Bielsko-Bialskie Studia Europejskie” 2008, nr 2, s. 47-60.

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

191

Czym było pranie, zwłaszcza pranie bielizny? Osiągnie czystości „ciała, bielizny,
pościeli, podłóg” i czystości „wybielonych ścian” postrzegano w kategoriach „symbolu i wskaźnika czystości duszy” (s. 58). Częstokroć z wielkim trudem wypracowana fizycznie widoczna czystość manifestowała zarazem wymiar duchowo-moralny:
„Czystość noszonych rzeczy, była jakby miarą wartości człowieka” (s. 58). Szczepański
udostępnia będące jego udziałem doświadczenie podstawowych wartości moralnych,
których urzeczywistnienie w społecznie uznanej aksjosferze10 jest ściśle zespolone
z zachowaniem czystości.
W badaniach nad obecną kulturą zwraca się uwagę na wzrastającą ilość „ludzi wykorzenionych” i wzmagające się zjawisko „kulturowej bezdomności”. Albert Schweitzer w studium Czynniki hamujące rozwój kultury w naszym życiu gospodarczym
i duchowym wskazuje – już w połowie XX wieku – na przejawy „kulturowej bezdomności”:
Wolność duchowa i materialna są ze sobą związane. Kultura wymaga istnienia ludzi wolnych. Współczesnego człowieka cechuje jednak ograniczenie wolności i osłabienie zdolności myślowej. […] Brak
wolności potęgują ogromne aglomeracje miejskie, odrywające ludzi od żywiącej ich ziemi, od własnego
domu i od natury11.

Utrata własnej ziemi i własnego domu skutkuje „nienormalnym życiem”. Radykalna zmiana stylu życiu (symbolizowana m.in. przez „miasta-sypialnie”) odrywa człowieka od tradycyjnego „istnienia-w-domu”.
W rzeczywistości społecznej, którą przypomina Szczepański, dom był „osią świata”,
organizującą przestrzeń i całokształt ludzkiego życia12. Każda sprawa życiowa zaczynała się i kończyła w domu. Dom organizował ludzki świat. Obraz domu rodzinnego
jako moralnie uporządkowanej przestrzeni życia odtwarza Szczepański w Korzeniami
wrosłem w ziemię. Wyraziście ukazany został ład moralny określający funkcjonowanie domu i jego trwałość:
Istnienie człowieka było uporządkowane według urządzenia domu. Każda czynność, każda rzecz
miała tu swoje miejsce, dokonywała się w wyznaczonym czasie. [...] Doskonałość gospodarstwa zależała
od doskonałości domu. Dom musiał więc być doskonały. Dzieci musiały dorastać do jego doskonałości.
Dom zapewniał nie tylko ciągłość pokoleń, ale także ich jakość (s. 74).

Istotny jest tu akcent położony na kwestię jakości i doskonałości życia, które kształtują się dzięki „istnieniu w domu” i dzięki wymaganiom stawianym uczestnikom życia
domowego. Dom był miejscem, w którym trzeba wykonać „twardo i kamiennie” obowiązki. A jedzenie nie każdemu się należało, bo jeśli „chcesz jeść, to najpierw zapracuj”.
Dlatego też dzisiejsze formy pomocy socjalnej, jako rozdawnictwa dóbr, skutkują głęboką demoralizacją, gdyż oduczają „twardego i kamiennego” obowiązku pracy na chleb.
10 Zob. J. Lipiec: Świat wartości. Wprowadzenie do aksjologii. Kraków 2001, s. 30-37.
11 A. Schweitzer: Czynniki hamujące rozwój kultury. W: I. Lazari-Pawłowska: Schweitzer.
Warszawa 1976, s. 129 i n.
12 Zob. M. Rembierz: Egzystencjalne i aksjologiczne doświadczenie domu rodzinnego. W:
Kultura dnia codziennego i świątecznego w rodzinie. Red. L. Dyczewski i D. Wadowski. Lublin 1998, s. 41-57.

�192

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Czym była szkoła? Była swoistym światem, który organizował logos. Była ona
skupiona na logosie, na rozumieniu sensu słowa. Do szkoły skupionej na logosie przychodziło się już w dużej mierze ukształtowanym. Zdolność rozumienia
i szacunek dla wagi słowa nabywało się dzięki obserwacji rozmów prowadzonych
w rodzinie. Szczepański pisze o wdzięku rozmowy, której się uczyło w czasie spotkań rodzinnych i stwierdza: „Rozmowa była sprawą poważną” (s. 54). W domu
uczono słuchania i rozmawiania, a nie tylko wydawania atawistycznych dźwięków
pozorujących komunikowanie się: „yyy”, „czeego!”, „ooo”, „eee, taam!”, „no too”,
„hm”, „ejjja!”, „tee, e…”. Gdy dziś wchodzi się do szkoły na przerwie, to częstokroć
uczniowie odzywają się w formie zdecydowanie nieartykułowanej. Czy swoisty
świat szkoły, który jest podporządkowany prawom logosu, w którym dominuje
szacunek dla słowa i chęć jego zrozumienia, staje się już zapomnianą (wręcz niebyłą) przeszłością?
„Rozmowa była sprawą poważną”, a człowiek mówiący „byle co”, bez odpowiedzialności za wypowiadane słowo, był osobą niegodną zaufania i szacunku. Akcent pada
na odpowiedzialność za słowo. Dzisiaj często spotykamy w życiu prywatnym i w sferze publicznej zwrot: „a tak mi się tylko powiedziało”, ktoś oświadcza w ten sposób, że
nie bierze odpowiedzialności za słowo i czuje się usprawiedliwiony z manifestowania
własnej niesolidności13. W świecie przedstawionym w Korzeniami wrosłem w ziemię
mamy jednoznaczną zasadę: kto nie jest odpowiedzialny za słowo, ten jest osobą niegodną zaufania; jeśli ktoś nie bierze odpowiedzialności za słowo, to należy go traktować jako osobę niegodną szacunku. Osąd, iż ktoś jest „godzien zaufania” i „godzien
szacunku” stanowi jedno ze źródeł dla przekonania, że człowiek ma swą osobistą godność albo ją zatracił.
„Człowiek poważny”, to istotna kategoria wśród wartości i wzorców osobowych
w Korzeniami wrosłem w ziemię. Kształtowanie się tożsamości człowieka powinno
być procesem formowania się człowieka poważnego, konsekwentnie zmagającego się
z własnym losem. Człowiek doświadczając „twardego i kamiennego” oporu materii
w jego najbliższym środowisku (rodzinnym domu i gospodarstwie), powinien stawać
się człowiekiem poważnym, aby przezwyciężyć napotykane przeciwności, których życie nie szczędzi i przemóc własne słabości, które ujawniają się w kontekście nowych
wyzwań.
Słowo „obowiązek” i powinność jego wykonania – włącznie z ich religijną interpretacją – w różnych konfiguracjach są stale obecne w Korzeniami wrosłem w ziemię. Tak
oto Szczepański interpretuje Wielki Piątek:
Dla surowych i prostodusznych ewangelików Wielkanoc, była świętem przypominającym o bezwzględności obowiązku. Przecież Jezus przyszedł na świat, by swoją męką zbawić ludzi i ten swój obowiązek wykonał bez reszty (s. 113).

Nakaz sumiennego wykonania obowiązku jest fundamentem etyki; to obowiązek
odgrywa w niej pierwszorzędną rolę. Ale także jest tu miejsce dla zadowolenia i radości, uzyskanych dzięki wykonaniu obowiązku.
Kwestię kształtowania rzetelności podejmuje końcowy rozdział zatytułowany „Rodzice”:
13 Zob. M. Ossowska: Normy moralne. Próba systematyzacji. Warszawa 1985, s. 114-125.

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

193

Mama nie zważała na protesty wynikające z popękania skóry, pozbijanych paznokci, tylko kazała
stopy szorować rzetelnie (s. 121).

Walor rzetelności, niezbędny w relacjach międzyludzkich, w różnego typu pracy,
także w badaniach naukowych, kształtuje się począwszy od wykonywania podstawowych czynności. Ukazuje to opis mycia stóp w strumyku. Zimna woda, kamor oraz
polecenia, aby czyścić i nie gadać. Elementarną czynność należy spełniać rzetelnie.
Trudno o lepszą szkołę ćwiczącą w rzetelności.
Lektura Korzeniami wrosłem w ziemię pozwala na nowo przemyśleć powagę, rzetelność, uczciwość, obowiązek i zastanowić się nad wartościami etycznymi minionego
już świata, w którego rzeczywistości dzięki książce możemy uczestniczyć.
Współczesny świat okazuje się radykalnie odmienny od świata ludzi, którzy sens
życia pojmowali jako obowiązek „wobec gospodarstwa, wobec dzieci i przyszłych pokoleń, wobec Boga i wobec społeczności”. Szczepański tak oto ujmuje destrukcyjne
zmiany zachodzące w etosie w XX wieku:
kolejno się zmieniające państwa i ustroje w coraz szybszym tempie wprowadzały zmiany podważające
sens tych obowiązków (s. 122).

Doprowadziło to do sytuacji, w której ojciec Szczepańskiego
dożył tego, że można mu odebrać ziemię i dom, […] i że to wszystko, co stanowiło sens długiego
życia, rozpadło się stopniowo, zastępowane przez nowe formy bycia, obce i niezrozumiałe (s. 122).

Te „nowe formy” mają być „obce i niezrozumiałe” zwłaszcza z tej przyczyny, iż „[n]
ie istniały w nich trwałe zobowiązania wobec niczego” (s. 122). Brak takich zobowiązań skutkuje kryzysem sensu, który upatrywano w ludzkich działaniach i zmaganiach.
Szczepański w dużym stopniu identyfikuje się z tym dziedzictwem kulturowym Śląska
Cieszyńskiego, które odgrywało istotną rolę w życiu codziennym, a które dziś już nie
funkcjonuje w codzienności. Szczepański w swej narracji przytacza postawę wnuka
Czerwonej Chmury (wodza Dakotów), gdy obaj patrzyli na miasto u podstaw góry:
Charles Czerwona Chmura pokazał ręką miasteczko i zapytał: «Widzisz to miasto?» «Widzę odpowiedziałem». «Ja go nie widzę. Ja widzę ten kraj, jakim był w mojej młodości» (s. 102).

Postawę podobną do tej, którą prezentuje Charles Czerwona Chmura, można dostrzec w wypowiedziach Szczepańskiego. On również widzi obecność dawnego dziedzictwa i dostrzega jego aktualność. Gdy rozpatruje kulturowe walory Cieszyna, to
osadza je w szerszym kontekście tradycji austro-węgierskiej:
w latach sześćdziesiątych znalazłem się w Lublanie, a potem w Bratysławie i pętałem się sam po starych
uliczkach, odnajdywałem w nich spokój i smętny uśmiech czasu zatrzymanego w fasadach Cieszyna (s. 93).

Dziedzictwo lokalne okazuje się elementem o wiele większego uniwersum, w którego przestrzeni jednak odnajduje się kto dobrze przyswoił sobie cechy danej kultury
lokalnej.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

194
Bibliografia:

Buttiglione R., Merecki J.: Europa jako pojęcie filozoficzne. Lublin 1996
Lipiec J.: Świat wartości. Wprowadzenie do aksjologii. Kraków 2001
Lobkowicz N.: Dziedzictwo Europy. W: Tenże: Czas kryzysu, czas przełomu, tłum.
G. Sowiński. Kraków 1996, s. 5-20
Lutyńska K.: O badaniach socjologicznych inspirowanych i inicjowanych przez Profesora po wojnie. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspomnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005, s. 146-151
Łęcki K.: Profesor i „socjologiczny odruch warunkowy”. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspomnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005,
s. 157-163
Ossowska M.: Normy moralne. Próba systematyzacji. Warszawa 1985
Porębski M.: Jan z Brzeziny. W: Jan Szczepański. Humanista – uczony – państwowiec. Księga wspomnień. Red. J. Kulpińska. Warszawa 2005, s. 90-96
Rembierz M.: Egzystencjalne i aksjologiczne doświadczenie domu rodzinnego. W:
Kultura dnia codziennego i świątecznego w rodzinie. Red. L. Dyczewski, D. Wadowski.
Lublin 1998, s. 41-57
Rembierz M.: Źródła i dylematy tożsamości. Filozofia wobec pytań o treść tożsamości
i sens egzystencji. „Colloquia Communia” (Tożsamość człowieka wobec życia i śmierci)
2 (69) 1999. Red. J. Mizińska i H. Rarot. Lublin 1999. s. 11-39
Rembierz M.: Współczesne procesy integracji a paradoksy tożsamości europejskiej.
„Bielsko-Bialskie Studia Europejskie” 2008, nr 2, s. 47-60
Rembierz M.: Sprawy ludzkie według Jana Szczepańskiego. W: Tradycja i współczesność. Folklor – język – kultura. Red. D. Czubala, M. Miczka-Pajestka. Bielsko-Biała
2009, s. 441-447
Schweitzer A.: Czynniki hamujące rozwój kultury. W: I. Lazari-Pawłowska: Schweitzer. Warszawa 1976, s. 128-140
Szczepański J.: Interpretacja i rozumienie ludzkiego zachowania. W: Tenże: Odmiany czasu teraźniejszego. Warszawa 1973, s. 499-518
Szczepański J.: Korzeniami wrosłem w ziemię. Ustroń 2009
Szczepański J.: Dzienniki z lat 1935-1945. Opr. K. Kadłubiec. Ustroń 2009

Shrnuti
Kulturní dědictví Těšínského Slezska a jeho role v každodenním životě.
Analýza Jana Szczepańského „Korzeniami wrosłem w ziemię”
Když rozebíráme kulturní dědictví Těšínska a jeho úlohu v každodenním životě jeho občanů,
je třeba se pozastavit nad čtenářským úspěchem nejen mezi obyvateli Ustroně, ale i širšího
Těšínska knížky „Korzeniami wrosłem w ziemię“ (Vrostl jsem kořeny do země). Jejím autorem
je světoznámý sociolog Jan Szczepański (1913-2004), dr. h. c. také brněnské univerzity (1969),
ustroňský rodák. Píše v ní o kulturní specifice Ustroně a Těšínska od konce XIX. století do 30.
let století následujícího, která dneska již patří minulosti.
Szczepański ve své naraci přivolává vnuka Černého Mraku (vůdce Dakotů), když oba měli
před zraky město na úpatí hory. – „Vidíš to město?“ – zeptal se vůdce. – „Vidím“ – odpověděl

�Marek Rembierz: Dziedzictwo kulturowe Śląska Cieszyńskiego...

195

vnuk. – „Já ho nevidím. Vidím jen to, co tu bylo v mém mládí“. Skoro s analogickou situací
se setkáváme u Szczepańského v jeho „Kořenech“. Díky nim si znovu uvědomujeme význam
takových hodnot, jako jsou poctivost, odpovědnost, svědomitost, a také se můžeme zamyslet
nad etickými hodnotami světa, který již navždy odešel, ale díky Szczepańskému stále žije. Ve
své knížce vyjadřuje i zásadu, že ten, kdo není odpovědný za slovo, si nezasluhuje na úctu. Jen
člověk odpovědný má svoji důstojnost, a ta je důležitou kategorií osobnostních vlastností.
Formování lidské identity by mělo být procesem formování člověka váženého, který nikdy
neuhýbá před svým osudem. Člověk, který ví, jak chutná tvrdý chleba, má předpoklady, aby
byl člověkem váženým a měl sílu překonat vlastní slabost, všechny překážky, které mu nastraží
život.

Summary
Cultural heritage of Cieszyn Silesia and its role in daily life.
An analysis of Jan Szczepański’s “Korzeniami wrosłem w ziemię”
(”With Roots I Grew into the Land”)
Considering the cultural heritage of Cieszyn Silesia and its role in the residents’ daily life, attention should be paid to a very popular book among the inhabitants of Ustroń and the whole
Cieszyn Silesia – “With Roots I Grew into the Land” by an eminent sociologist Jan Szczepański
(1913-2004). The book explores the cultural reality of Ustroń and Cieszyn Silesia at the end of
the 19th century and the first three decades of the 20th century. Real contents are certified here
of the cultural system, which has mostly irreversibly disappeared.
In his narration, Szczepański refers to the attitude of the Red Cloud’s (a chief of Dakota
Indians) grandson in the situation when they both looked at a town at the feet of a mountain:
“Charles the Red Cloud showed the little town with his hand and asked: ‘Can you see this
town?’ ‘Yes, I answered’. ‘I can’t see it. I can see the country as it used to be in my youth’”. A
similar attitude to this presented by Charles the Red Cloud can be observed in Szczepański’s
opinions.
Reading “With Roots I Grew into the Land” allows for re-thinking the significance, reliability, honesty, responsibility, and for pondering over ethical values of the past world, in which
we can take part owing to the book. The book promotes an unambiguous principle: who is
not responsible for words is not trustworthy; who does not take responsibility for words does
not deserve respect. The judgment whether someone is “trustworthy” or “worth respecting”
is a source of belief that one has one’s personal dignity or has lost it. The “serious man” is a
significant category among values and personal models in “With Roots I Grew into the Land”.
Shaping the man’s identity should be the process of forming a serious man, who consistently
wrestles with the fate. By experiencing the “hard and stony” resistance of the matter in the nearest environment (family home or farm), the man ought to become a serious person in order
to overcome adversities, which frequently occur in life, and in order to break the weaknesses
which appear in the context of new challenges.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8135" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8115">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/763a1d6ed1c831af7285e653e8c4dd6f.pdf</src>
        <authentication>8e19268a52ca04c1ee88d23d1e309a29</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97233">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5019</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97234">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97236">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97238">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97240">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4655</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97243">
                <text>Antropolog on-line, a badanie w działaniu / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97245">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97247">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.14-20</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97249">
                <text>Krawczyk-Wasilewska, Violetta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97251">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97253">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97255">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97257">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97261">
                <text>Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

Violetta Krawczyk-Wasilewska
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Antropolog „on-line" a badanie w działaniu.
Eksperyment polsko-brytyjski

T

ermin „badanie w działaniu", ukuty w latach czterdziestych przez psycholo­
ga społecznego Kurta Lewina (Lewin 1946: 202-203), znanego też jako pre­
kursora „teorii zmiany", przechodził rozmaite koleje losu; już to jako mani¬
pulacyjna socjotechnika odrzucona do lamusa, już to jako nurt emancypacyjny trak¬
tujący badanie jako formę refleksyjnej działalności podjętej przez badacza, uczest­
niczącego w sytuacji społecznej z zamiarem jej ulepszenia. Na gruncie brytyjskim
badania w działaniu jako odmiana badań stosowanych bywają zaliczane do tak zwa­
nej metodologii systemów miękkich (SSM) i w ostatnich latach ponownie cieszą
się tam sporą popularnością.
Dyskusyjną próbę sprawdzenia możliwości wykorzystania tej metody w antropo­
logii on-line podjęła autorka niniejszego tekstu wraz z badaczem brytyjskim Dennisem W. Beer, podczas ich wspólnej pracy nad studium zatytułowanym Globalna
wioska „singli", a kulturowe postawy starszych Brytyjczyków wobec randkowania
„on-line" i zreferowanym podczas X V Kongresu ISFNR w Atenach w czerwcu
2009 roku w sekcji „Narratives and Modern Media". Wnioski metodologiczne au¬
torów poddam pod dyskusję po przedstawieniu materiału badawczego .
Internetowe serwisy społecznościowe, a zwłaszcza portale randkowe są częścią
współczesnego scenariusza kulturowego, gromadzą bowiem - liczonych w milionach
- użytkowników reprezentujących wszystkie kategorie wiekowe, przy oczywistej domi­
nacji ludzi młodszych. Wielka rozmaitość i popularność tych portali w krajach wysoko
rozwiniętych odzwierciedla głębokie lęki kulturowe związane ze zwiększającym się
poczuciem ludzkiej samotności, której główne przyczyny upatrywane są w zaniku tra­
dycyjnych powiązań krewniaczych oraz tak zwanej gender revolution i „atomizacji"
społeczeństwa. Ta ostatnia wiąże się z upadkiem rodziny, wzrostem neo-liberalizmu,
konsumeryzmem i gloryfikacją autonomii jednostki. W tej sytuacji nawet związki
mężczyzny i kobiety stają się towarem, który jako artykuł pierwszej potrzeby jest
przedmiotem wymiany za pośrednictwem internetowych stron randkowych.
Liczba osób samotnych, w żargonie zwanych z angielska singlami, cechuje się stałą
tendencją wzrostową. Przewiduje się, iż do 2021 roku obejmie ona 40% dorosłych

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

15

a badanie w działaniu...

obywateli świata w krajach rozwiniętych i wymusi zmianę obyczajów, zmianę potrzeb
mieszkaniowych, kosztów utrzymania, zużycia energii, usług, i tym podobnych . Ta
prawdziwa rewolucja może zniszczyć zasady życia społecznego oparte na domu, ro­
dzinie i stałym miejscu zamieszkania. Single obojga płci nie odczuwają dziś stygmatyzacji, co więcej - wykorzystują swój status do poznawania świata, budowania kariery
zawodowej i życiowego eksperymentowania. Wygodni i zadowoleni z siebie samotni
tworzą powiększającą się populację, zwaną w USA quirkylones (quirky alone), na po­
trzeby której rynek odpowiada promocją życia solowego, małymi porcjami pakowanej
żywności, wakacjami dla samotnych, mniejszymi mieszkaniami i domami oraz wzros¬
tem liczby internetowych serwisów randkowych, jak również... wzrostem liczby
domów spokojnej starości.
Oczywiście bycie tak zwanym singlem może być sprawą wyboru (w wypadku
ludzi młodych, aktywnych zawodowo) albo koniecznością (w wypadku coraz młod¬
szych, rozwiedzionych lub owdowiałych emerytów i rencistów ). Poza korzyściami
życie indywidualne rodzi pewne niedogodności, na przykład finansowe czy psy¬
chologiczne (puste gniazdo, brak stałego towarzystwa i wsparcia), wzmacniane doj¬
mującą samotnością, mimo posiadania progenitury. Ta sytuacja dociera powoli także
do naszego kraju.
1

Wskazane wyżej problemy odzwierciedlają portale randkowe, które - co prawda
- jeszcze nie dostarczają gotowego produktu, ale zmierzają w tym kierunku, o czym
świadczy coraz większa liczba stron randkowych oferujących usługi psychometryczne, na przykład Parship.com, e-Harmony, Be-2.com, DDAffinity.com.
Badając internetowe strony randkowe odnosimy wrażenie, o czym już pisaliśmy
na łamach Fabuli (Krawczyk-Wasilewska 2006: 251-252), że zachowania on-line ich
subskrybentów mają charakter globalny, świadczący o unifikującej sile mass-mediów
i internetowej netykiety. Z drugiej zaś strony wspólnota sieciowych randkowiczów
myśli lokalnie, o czym świadczą ich profile umieszczane w lokalnych lub transnaro¬
dowych, opartych na wymianie informacji, portalach. Studiując je, dostrzegamy różnice
kulturowe, etniczne i społeczne; biedę i bogactwo, społeczną stratyfikację, lokalne oby¬
czaje, kryzys tradycyjnej rodziny , a także lokalną pozycję płci kulturowej.
W Europie najwyższą liczbą samotnych osób i pojedynczych gospodarstw domo¬
wych cechuje się Wielka Brytania, gdzie w ciągu ostatnich czterdziestu lat ich liczba
wzrosła czterokrotnie. Dziś wynosi piętnaście milionów przy sześćdziesięciomilionowej populacji. Tylko w samej Anglii samotne gospodarstwa liczą siedem milionów,
przy prognozie wzrostu do dziewięciu milionów w roku 2021 (Palmer 2006).
Tę sytuację odzwierciedlają brytyjskie usługi randkowe on-line (na przykład
Match.com, YahooPersonals, DatingDirect.com), cechujące się ogromną liczbą użyt¬
kowników w porównaniu z innymi europejskimi stronami randkowymi. Wyjaśnie¬
nie kwestii, dlaczego Brytyjczycy są najbardziej samotnymi Europejczykami, wy¬
magałoby odrębnych, interdyscyplinarnych badań na większą skalę.
Nasze zainteresowanie ograniczyliśmy do starszych Brytyjczyków i ich postaw
kulturowych wobec internetowego randkowania. Celem było badanie w działaniu
o charakterze jakościowym prowadzone przez autorów niniejszego - Polkę i Anglika;
oboje w momencie badań samotni, oboje reprezentujący interesujący ich przedział
wiekowy i status społeczny.
1

Tendencję tę uwidoczniają przewidywania statystyczne (między innymi Austriackiego Instytutu Eko­
logicznego) i projekty architektoniczne (na przykład wystawa „Singletown" na Biennale Architektury,
Wenecja 2008).

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

16

Dla naszego badania wybraliśmy DatingDirect.com (dalej skrót: DD), jeden z naj­
większych i najbardziej popularnych na Wyspach odpłatnych portali randkowych,
którego właścicielem jest Meetic, firma umocowana we Francji i operująca w piętna­
stu państwach europejskich, a także na innych kontynentach. W końcu 2008 roku DatingDirect liczył około siedmiuset tysięcy użytkowników, podczas gdy w maju roku
następnego ich liczba wzrosła do pięciu milionów na całym świecie, co dowodzi dal¬
szej konsolidacji operatorów rynku randkowego. O popularności portalu świadczy licz­
ba zalogowanych, na przykład dwudziestego piątego maja 2009 roku, o godzinie dwu­
nastej trzydzieści pięć (wtorek) system wykazywał dwadzieścia osiem tysięcy sie­
demset sześćdziesiąt siedem osób on-line w dziewięćdziesięciu trzech państwach,
podczas gdy w sobotę wieczorem było ich już około siedemdziesięciu tysięcy.
Próbą badawczą objęto osiemdziesięciu mężczyzn (w większości Anglików),
którzy opublikowali swój pełny profil i odpowiedzieli na test autorki. Wszyscy oni
byli aktywnymi subskrybentami DD w ostatnim kwartale 2008 roku i deklarowali,
że należą do rasy kaukaskiej, są nieżonaci, mieszczą się w przedziale wiekowym
sześćdziesiąt - sześćdziesiąt pięć lat, poszukują kobiet od pięćdziesiątego do sześć¬
dziesiątego ósmego roku życia, posiadają wyższe wykształcenie (od magisterium po
doktorat), reprezentują indywidualne gospodarstwa domowe i dochód średni do wy¬
sokiego. Nie brano pod uwagę religii, zatrudnienia/emerytury, liczby posiadanych
dzieci i innych danych.
Dla porównania wskażmy przykładową sesję z dnia piątego grudnia 2008 roku,
kiedy to system wykazywał sześciu takich mężczyzn w Polsce (populacja 38,1 mi­
lionów), piętnastu w Niemczech (82 miliony), siedemnastu we Francji (65 milio­
nów), ale w Wielkiej Brytanii aż tysiąc, a w samym tylko Londynie czterystu
dwudziestu. Brytyjczycy dominowali podczas tej i każdej następnej sesji.
Jak już wspomniano, autorka opublikowała, składający się z dwudziestu pytań
test zgodności, którego wyniki pokrótce omówimy. Na pytanie o preferowany ro¬
dzaj wypoczynku wakacyjnego (trekking czy wczasy typu all-inclusive), prawie
100% respondentów opowiedziało się za wakacjami aktywnie spędzonymi i w spo¬
sób indywidualny. Na pytanie o rodzaj spędzania wolnego czasu, większość optowała
raczej za pielęgnacją ogródka, komputerem, majsterkowaniem i oglądaniem TV oraz
DVD niż odległą wyprawą do kina czy teatru. Tak zwane „wyjścia" dla większości
oznaczały wizytę w najbliższym pubie. Wszyscy samotnie popijali w domach, nikt
nie deklarował abstynencji. Czytanie książek i aktywność sportowa (głównie jazda
rowerem, ale też żeglowanie, czasem tenis i golf lub krykiet) dotyczyły mniejszości.
Przyjmowanie gości w domu, składanie spontanicznych wizyt sąsiadom, zaprasza¬
nie dalszych znajomych, jak i inne formy życia towarzyskiego nie są powszechnie
praktykowane. Wyjątek stanowią śluby i pogrzeby oraz rodzinne wakacje w małym
gronie. Powiedzenie „Mój dom jest moim zamkiem" oddaje tradycyjne wartości:
szacunek dla własnej przestrzeni i prywatności, posiadanie nieruchomości (spłacony
lub odziedziczony dom), obowiązki domowe (mężczyźni gotują, sprzątają, remon¬
tują) i pracę w ogrodzie oraz czas poświęcony na własne hobby. Tak zindywiduali¬
zowany styl życia, jak i dość wczesne przechodzenie mężczyzn na emeryturę (od
pięćdziesiątego piątego roku życia i z odpowiednim odszkodowaniem od firmy) nie
sprzyja zawieraniu nowych znajomości.
Przeciwieństwem powyższego są możliwości, jakie oferuje Internet. Samotny star¬
szy pan może randkować do woli, spotykając w sieci nieograniczoną liczbę nowych
znajomych i potencjalnych życiowych partnerek, tak z najbliższej okolicy, jak i całkiem

�Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

odległej (prawdziwa globalizacja!), z którymi można korespondować, wymieniać
poglądy i fotografie, „czatować" i wreszcie marzyć o podjęciu ryzyka spotkania
wirtualnej damy, by przekonać się o jej osobowości, wspólnych zainteresowaniach
i wzajemnym pociągu fizycznym, zwanym w żargonie randkowym „chemią".
Co więcej, w przeciwieństwie do komunikacji „twarzą w twarz", komunikacja
on-line pomaga naszemu stereotypowemu Brytyjczykowi pokonać jego nieśmiałość
wynikającą z tak zwanego zimnego wychowania i klasowej stratyfikacji społecznej,
rozpoznawanej po sposobie wymowy i określonym restrykcyjnie kodzie zachowa­
nia. Postępując zgodnie z globalną netykietą randkową wychodzi ów poza sferę
swych przyzwyczajeń, otwiera się „na obcych", opisuje szczegóły z życia osobis¬
tego i uczuciowego, jak również czuje się zwolniony z konwencjonalnych zasad
używania języka formalnego czy zwyczaju nieokazywania emocji i panowania nad
reakcjami (Fox 2004). Wręcz odwrotnie, internetowy kod językowy, używanie za¬
bawnych znaków graficznych, piktogramów i akronimów, posługiwanie się tak zwa¬
nymi śmieszkami czy buźkami (ang. emoticons i smileys) to cechy „warsztatu"
komunikacyjnego każdego randkowicza.
Dlatego też randkowanie w sieci jest dla antropologa świadectwem istnienia pewnej
sfery liminalnej, w której randkowicz oderwał się już od „profanum", ale nie osiągnął
jeszcze sfery „sacrum" (Gennep: 2006). Problem się sam rozwiązuje, gdy związek wir­
tualny przekształca się w rzeczywisty, o czym marzy większość użytkowników. Na prze¬
szkodzie jednak stają stare przyzwyczajenia, nawyki, bagaż rodzinny i inne życiowe
doświadczenia, wreszcie brak chęci do przystosowania się lub zmiany.
I tak, mimo przyzwyczajenia do życia w wieloetnicznym społeczeństwie, starsi
Brytyjczycy w większości nie wykazywali zainteresowania rozwijaniem znajomości
z Polką w wieku średnim, grzecznie odsyłając j ą do polskiej strony internetowej i pod­
kreślając, iż nie życzą sobie kontaktu z paniami z kontynentu (europejskiego - V.K-W),
a zwłaszcza z „.. .Portugalii, Hiszpanii, Rosji, Polski i Bawarii", a także nie są zainte­
resowani kobietami z bardziej odległych miejsc, takich jak Filipiny, Afryka i Ameryka
Południowa. Niektórzy pytali, czy rzeczywiście pisze do nich kobieta, czy też mężczyz¬
na, chcący wyłudzić pieniądze na podróż do Zjednoczonego Królestwa.
Te stereotypowe opinie bazujące na pogłoskach, jak również nieznajomość po­
litycznych i ekonomicznych realiów tak zwanej Nowej Europy świadczą, iż inter¬
netowe kontakty z kobietami z krajów zwanych drugim i trzecim światem w oczach
przeciętnego Brytyjczyka mają konotację negatywną i mogą być również manifes¬
tacją konserwatywnego poczucia wyższości Wyspiarzy, szeroko znanego - od wieku
dziewiętnastego - pod hasłem splendid isolation.
Z drugiej zaś strony badanie nasze wykazało, że 15% subskrybentów wykazywało
postawę neutralną wobec pochodzenia etnicznego, w kilku zaś wypadkach nawet wy¬
jątkowo przychylną wobec pochodzenia polskiego, co wynikało z wcześniejszych, po¬
zytywnie ocenianych kontaktów z naszym krajem. Dwóch respondentów - wdow¬
ców, których zmarłe żony pochodziły z Polski - nie było zainteresowanych ponowną
znajomością z Polką, motywując swą decyzję różnicą mentalności. Pytanie „Czy życie
zagranicą byłoby dla ciebie problemem" starsi Brytyjczycy traktowali jak wyzwanie,
którego nie należy brać pod uwagę. Jedynym miejscem do relokacji jest dla większości
Hiszpania, czemu sprzyja łagodny klimat i duża ilość na stałe zamieszkałych tam emery­
tów brytyjskich. Relokacja do Polski wymagałaby poznania języka, przetrwania mroź­
nej zimy i przystosowania się do „dziwnych" obyczajów oraz nieznanych przepisów praw­
nych i niepewnej - w dłuższej perspektywie czasowej - sytuacji polityczno-ekonomicznej.

�Violetta Krawczyk-Wasilewska

- Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

18

Mimo tych zastrzeżeń, nasi wirtualni randkowicze wykazywali się dużą tolerancją re­
ligijną, wyrażając przekonanie, iż dwie religie mogą koegzystować pod jednym da­
chem bez żadnego problemu. Nadmienić przy tym należy, że większość subskrybentów
deklarowała się jako ateiści lub niepraktykujący protestanci.
Interesującą kwestią jest trudna do wymierzenia realna skuteczność randkowania
on-line w odniesieniu do badanej populacji. Z naszych informacji wynika, że dla nie¬
wielu zakończyło się ono sukcesem. Większość badanych uczciwie stwierdzała, że
była aktywnym członkiem strony DD przeciętnie od trzech do sześciu miesięcy, po
czym znudzona, odpoczywała przez jakiś czas lub przenosiła się do innego portalu, by
po około roku powrócić ponownie do DD , mimo faktu, że „.. .ludzie byli w więk­
szości ci sami, a część niechętnie odpowiadała na e-listy" - jak stwierdził jeden z użyt¬
kowników. Brak odpowiedzi mógł wynikać nie tylko z nadmiaru bardziej interesu¬
jących ofert, ale też z faktu, powszechnie niezauważanego, że nowi użytkownicy mogą
rejestrować się bezpłatnie i choć ich profile są wyświetlane, w rzeczywistości jednak
powiększają rząd „martwych dusz" (Silverstein 2004) pozbawionych prawa aktyw¬
nego uczestnictwa do czasu wniesienia pełnej opłaty członkowskiej.
W dużych miastach wirtualna randka często przeradza się w osobiste spotkanie.
Jeśli nie spełnia oczekiwań - nie martwi żadnej ze stron, gdyż następnego weekendu
można spotkać się z inną osobą - każda ze stron płaci za siebie i każdy chętnie spę¬
dzi czas poza domem. Natomiast w małych miejscowościach i wsiach wirtualne kon¬
takty (zwłaszcza tak zwane czaty) podtrzymywane są dużo dłużej, stanowiąc formę
miłego spędzania czasu. Oto przykład:
Wyprowadziłem psy na spacer, potem czatowałem z kobietami, następnie lunch,
praca w ogródku, kilka e-maili do nowych pań z DD, wieczorny spacer z psami, no
i dzień wypełniony...

Dlatego też profile wielu starszych użytkowników DD oznakowane są setkami
puszczanych „oczek" i tak zwanych odwiedzin, skrupulatnie wykazywanych przez
zarządzających portalem webmasterów. Mając poczucie nieograniczonych możli¬
wości, cybernetyczni randkowicze nie wykazują pośpiechu i traktują wirtualne kon¬
takty jako formę zabawy z bezpiecznej odległości i bez wychodzenia z domu. Nie¬
którzy subskrybenci porównywali swe uzależnienie od wirtualnego randkowania do
pasji cechującej kolekcjonerów na przykład znaczków pocztowych. Nadmienić tu
należy, że podtrzymywaniu uzależnienia sprzyjają różne triki marketingowe właści¬
cieli portalu DD, takie jak automatyczne odnawianie płatności na następny okres sub¬
skrypcji, utrudniony sposób likwidacji konta, przenoszenie niepłacącego do grona
opisanych wcześniej „martwych dusz", zachęcanie e-mailami w rodzaju „tęsknimy
za t o b ą . " , „ . m a m y pasujące do ciebie, nowe osoby", „dla ciebie wyjątkowo tania
o f e r t a . " i inne zniżki, promocje, i tym podobne. Nic tedy dziwnego, że wirtualny
business randkowy kwitnie, a jego użytkownicy, często samotni emeryci, mimo po¬
czucia iż podlegają manipulacji, często wracają do DD, ponieważ świat zewnętrzny
pogłębia jedynie ich samotność.
Sumując powyższe, nasuwają się wnioski o specyfice izolacji społecznej starszych
Brytyjczyków, wynikającej z ich dawniejszej mobilności zawodowej i częstych zmian
miejsca zamieszkania (ograniczone więzi koleżeńskie i przyjacielskie) oraz ograni¬
czonych więzi krewniaczych i międzypokoleniowych. Te ostatnie na przykład w Pol¬
sce są o wiele ściślejsze, ponadto - zgodnie z polskimi zwyczajami i obowiązującym
prawem - dorosłe dzieci zobligowane są do opieki nad starymi rodzicami. Z kolei izo¬
lacja towarzyska starszych Brytyjczyków wynika ze zwyczajowego indywidualizmu

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

19

i konserwatyzmu oraz tradycyjnego angielskiego stylu życia. Stąd też nasi respon¬
denci przezwyciężali swą samotność, ślęcząc przy komputerze - swoistym substy¬
tucie towarzyszki życia.
Wirtualna miłość ze strony wyzwolonych, wymagających i często - w wyniku
rozwodów lub wdowieństwa - bardziej zamożnych niż mężczyźni kobiet brytyj­
skich nieczęsto kończy się sukcesem. Z kolei brak powodzenia wśród kobiet z kon¬
tynentu może wynikać, iż postrzegają one starszych Brytyjczyków w sposób stere¬
otypowy - jako „zimnokrwistych", konserwatywnych i twardo po ziemi stąpających
hipokrytów, dla których termin „romantyk" utożsamiany bywa nie z pojęciem za¬
kochanego, lecz raczej „artysty", „dziwaka", ekscentrycznego Don Kichota i nie¬
odpowiedzialnego życiowo człowieka. Oto przykład:
...Ona wszystko traktuje bardzo serio i pisze do mnie: „w twoim profilu stwier­
dziłeś, że nie jesteś romantyczny". Więc ja jej odpisałem, że była tam również opcja
„całkowicie nieromantyczny", której nie wybrałem. Teraz fascynuje ją koresponden­
cja z artystą, WIELCE romantycznym...

Na koniec wreszcie należałoby zwrócić uwagę na fakt, iż przeprowadzone przez
nas badanie odbywało się w czasie globalnego kryzysu ekonomicznego, który w Wiel¬
kiej Brytanii przybrał formę recesji, dotkliwie odczuwanej przez większość tamtejsze¬
go społeczeństwa. Reakcją na kryzys jest, między innymi, hasło odwrotu od między¬
narodowych powiązań ekonomicznych w kierunku deglobalizacji. Tendencja ta po¬
woli wymusza określone zachowania społeczne, że wymienimy choćby: codzienne osz¬
czędzanie, spadek wartości nieruchomości oraz trudność ich sprzedaży, lęk o spokojną
starość itp. Dlatego też kryzys może wpływać na zmniejszenie zainteresowania pod¬
różami, relokacją, a więc także międzynarodowym randkowaniem on-line.
W świetle powyższego powrócić trzeba do postawionego na początku tego artyku¬
łu problemu metodologicznego, a mianowicie tak zwanego partycypacyjnego badania
w działaniu zmodyfikowanego w odniesieniu do wybranej społeczności on-line, którą
reprezentowaliśmy. W naszym wypadku przeprowadziliśmy je z perspektywy użyt¬
kowników popularnego na Wyspach portalu internetowego, a więc nasze zachowania,
tak jak innych użytkowników, miały charakter indywidualnych, choć typowych dzia¬
łań, z których wyciągnęliśmy wnioski i przedstawiliśmy je w opracowaniu.
Pozostaje otwartym do dyskusji pytanie czy użytkownicy portali randkowych wy¬
korzystują dla swego dobra wszystkie możliwości, jakie daje randkowanie on-line,
by pokonać swą samotność i znaleźć odpowiedniego partnera. Zważyć tu zwłaszcza
należy, że portale randkowe oferują pomoc w kreowaniu atrakcyjnego profilu i pub¬
likują liczne porady psychologiczne, dostarczając użytkownikowi swoistej edukacji,
która wraz z dostępnymi - na rynku internetowym i księgarskim - poradnikami słu¬
żyć ma owemu celowi. Jak jest w rzeczywistości? Nie wiemy również jaka jest realna
statystyka historii o „szczęśliwym zakończeniu" (Krawczyk-Wasilewska 2006: 252),
tak chętnie publikowanych przez randkowe strony internetowe. Czy mają one jedy¬
nie wymiar komercyjny?
Powyżej postawione pytania, a także wiele innych, wymagają dalszych badań,
które mogłyby być wykorzystane do udoskonalenia randkowych stron interneto¬
wych i poprawy świadomości ich użytkowników. Jednakże omawiane portale, będąc
w prywatnym posiadaniu i powiązaniu z użytkownikami różnych interfejsów nie
wykazują skłonności do modyfikacji swojego oprogramowania. Stąd też zasięg na¬
szego badania ma charakter ograniczony.

�Violetta Krawczyk-Wasilewska - Antropolog „on-line"

a badanie w działaniu...

20

Literatura:
Fox K., Watching the English.The Hidden Rules of English Behaviour, Hodder &amp;
Stroughton, London 2004.
Gennep van A., Obrzędy przejścia, PIW, Warszawa 2006.
Krawczyk-Wasilewska V., e-Folklore in the Age of Globalization, Fabula 47, heft 3/4,
2006, s. 248-254.
Kwiecińska-Zdrenka M . , Badacz w działaniu - opisywać, zrozumieć czy zmieniać
zastaną rzeczywistość? Socjologia Wychowania, t. XIV, 2000, s. 63-70.
Lewin K., Resolving Social Conflict, Harper and Brothers, New York 1946.
New Directions in Action Research, red. O. Zuber-Skerritt, Falmer Press, London 1996.
Palmer G., Single Person Housholds, New Policy Institute, Joseph Rowntree Fo¬
undation, April 2006.
Silverstein J., Online Dating for Dummies, Wiley Hoboken, New Jersey 2004.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7676" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7657">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d8fc302a263f6567200c5b00ebc49915.pdf</src>
        <authentication>c3e6dfbb60af2317d53abd1f13cec40c</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91618">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5491</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91620">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91622">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91624">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91627">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5107</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91630">
                <text>Antropolog w służbie publicznej / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91633">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.163-196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91636">
                <text>Ząbek, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91639">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91642">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91644">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91646">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91648">
                <text>6
Maciej Ząbek

Antropolog w służbie publicznej
Pojęcie służby publicznej rozumiem tu szeroko, nie zawężając go do
służby cywilnej czy wąsko pojętego aparatu państwowego. Służba publiczna
to nie tylko praca w organizacjach publicznych, resortach i agendach rządowych, samorządach terytorialnych, edukacji, administracji, wojsku, policji
czy służbie zdrowia, ale także w fundacjach i stowarzyszeniach na szerokim
polu pozarządowym1. Organizacje pozarządowe (NGO2) zazwyczaj nie są
do niej zaliczane, gdyż należą do tzw. trzeciego sektora, często są tworzone
przez podmioty prywatne, jak fundacje, ale z założenia niezorientowane na
zysk i mające misję pomocową: humanitarną, rozwojową, prawo-człowieczą
lub polityczną, choć oczywiście nie należą do jawnych organizacji politycznych, takich jak partie polityczne. Niemniej to organizacje pozarządowe są
najważniejszymi partnerami społecznymi państwa w realizacji wielu jego
zadań. Powinny z nim współpracować, wypełniać luki lub monitorować jego
działania. Nie mówiąc już o tym, że wiele z tych organizacji, zwłaszcza większych, faktycznie finansowanych jest całkowicie lub częściowo przez rządy,
a zatem są pod ich kontrolą. Innymi słowy przez służbę publiczną rozumiem
pojęcie odwołujące się do troski o własne państwo, o dobro zbiorowości, której
jesteśmy częścią albo wobec której widzimy potrzebę naszego działania, przywołującej etos służby czy misji w interesie pro publico bono, ogólnie pojętego
dobra wspólnego i poprawy jakości życia.

 Organizacji pozarządowych, które mają powiązania międzynarodowe, jest na świecie
ok. 40 tys. Liczby w poszczególnych krajach są zwykle dużo większe. Najwięcej jest w Indiach,
gdzie szacuje się ich liczbę na ponad 3 mln. W Polsce według stanu na dzień 31 grudnia 2009 r.
w rejestrze REGON zarejestrowanych było 136 829 podmiotów, w tym 81 967 stowarzyszeń
i 10 451 fundacji, 14 113 jednostek organizacyjnych Kościoła katolickiego, 1462 jednostki innych
kościołów i związków wyznaniowych, 3782 organizacje społeczne oddzielnie nie wymienione,
18 800 związków zawodowych, 5678 organizacji samorządu gospodarczego i zawodowego,
236 partii politycznych oraz 340 organizacji pracodawców.
2
Non-governmental organization.
1

�164

Maciej Ząbek

Dla absolwentów etnologii i antropologii kulturowej liczne organizacje
wchodzące do tak rozumianej służby publicznej od dawna stanowią potencjalne miejsce pracy. Nie kuszą wysokimi zarobkami, ale często dają nadzieję,
że zdobyta na studiach etnologicznych wiedza może znaleźć tu przynajmniej
częściowe zastosowanie, nawet jeśli zatrudniający nie biorą tego aspektu
w ogóle pod uwagę. Dla ciekawych świata etnologów tego typu instytucje
oferują szansę zdobycia rozległego doświadczenia, interesujących szkoleń,
możliwość ustawicznego kształcenia, wyjazdów i pracy w terenie. Sektor
publiczny gwarantuje ponadto względną stabilność zatrudnienia, co na niepewnym rynku pracy jest zaletą nie do przecenienia. Można wynegocjować
niekiedy nawet elastyczny czas zatrudnienia, pracę w niepełnym wymiarze,
co istotne jest zwłaszcza dla osób podejmujących studia doktoranckie lub
wychowujących dzieci. Dodatkowo, co dla wielu młodych etnologów z poczuciem misji najważniejsze, stosowanie antropologii nie musi tu wykluczać
jej zaangażowania w sprawy społeczne i kwestie lokalnie wrażliwe, a nawet
może do tego zachęcać, choć oczywiście w konkretnych sytuacjach nie musi
to wyglądać aż tak optymistycznie.
Pracę w administracji czy w dużych organizacjach pozarządowych można
także potraktować, jak robi to wielu, jako swego rodzaju przygotowanie do
pracy we własnym biznesie czy do założenia fundacji. Daje ona bowiem szansę
zdobycia, bez większego ryzyka, niezbędnego doświadczenia choćby w zakresie
uporządkowania wiedzy w niektórych kwestiach prawnych. Zazwyczaj osoby
prowadzące z sukcesem własne organizacje pozarządowe dysponowały właśnie
takim doświadczeniem. Dla zainteresowanych możliwe jest też przejście ze
szczebla administracji do polityki, co z perspektywy funkcjonowania państwa
jest bardzo dobrą praktyką.
Do negatywów, obok niskich zarobków, można zaliczyć także ograniczone
szanse na awans. Nie jest on możliwy tak szybko, jak w biznesie. Wymaga
cierpliwości i strategicznego podejścia do własnej kariery, podobnie zresztą,
jak i w świecie akademickim. Praca w administracji często zniechęca młodych
także swoimi procedurami, hierarchicznością i wszystkim tym, co wiąże się
z biurokracją i skostnieniem. Zauważyć jednak trzeba, że bywają w jej ramach
departamenty i biura odbiegające od stereotypu, dynamiczne i nowatorskie.
Ogólnie rzecz biorąc, w sektorze publicznym stale rośnie zapotrzebowanie na analityków i badaczy charakteryzujących się pewną niezależnością
myślenia, umiejętnością zarządzania i interpretowania ludzkich zachowań.
Urzędy, fundacje czy stowarzyszenia coraz częściej poszukują osób z konkretnym wykształceniem i określonymi kompetencjami, zwłaszcza w zakresie tzw.
umiejętności miękkich. Antropolodzy posiadają te zalety, choć zwykle wymagają

�Antropolog w służbie publicznej

165

oni jeszcze dodatkowego przeszkolenia w zakresie niektórych dziedzin wiedzy.
Praca ta wymaga bowiem posiadania pewnej znajomości prawa, ekonomii czy
umiejętności menedżerskich.
Antropologia tzw. publiczna (public anthropology), o której wspomniałem
już we wstępie, przygotowująca studentów do podjęcia kariery w szeroko rozumianej służbie publicznej, jest w niektórych krajach oddzielnym kierunkiem
studiów. Obok klasycznego programu z etnologii dodatkowe wykłady z zakresu
prawa, zarządzania, negocjacji, rozwoju międzynarodowego, ćwiczeniowe projekty badawcze i praktyki pozwalają studentom zdobyć konieczne umiejętności
nie tylko w zakresie krytycznych dociekań, ale i rozwiązywania praktycznych
problemów w komunikacji publicznej, by potem móc pracować w takich
dziedzinach jak np. zarządzanie zasobami kultury, integracja uchodźców,
ochrona środowiska czy problemy etniczne. Uruchomienie takich studiów lub
wzbogacenie dotychczasowych będzie wskazane i w Polsce, jeśli chcemy, aby
nasi absolwenci mieli lepsze możliwości wykorzystywania antropologicznych
metod i teorii w zakresie praktycznego uczestnictwa w zmianie społecznej
i podejmowania bardzo złożonych i strategicznych problemów związanych
ze specyfiką sektora publicznego.

Zadania podejmowane przez antropologów
w służbie publicznej, w tym doświadczenia własne
Przypomnijmy jednak raz jeszcze, że z antropologią stosowaną mamy
do czynienia nie wtedy, kiedy nasz absolwent zostanie zatrudniony w jakiejś
organizacji, jako po prostu osoba z wyższym wykształceniem, ale w sytuacji,
kiedy dana instytucja zatrudnia właśnie antropologa, by lepiej realizować
swoje cele.
Antropolog może zostać zatrudniony do realizacji różnych zadań, zarówno
na stałe, jak i czasowo, do jednego tylko zagadnienia. W administracji państwowej lub samorządowej, a także w organizacjach pozarządowych może on
pracować np. jako specjalista od spraw mniejszości religijnych lub etnicznych,
konkretnych obszarów kulturowych, migrantów czy innych grup zagrożonych
wykluczeniem. Osobiście przez wiele lat byłem zatrudniony w Urzędzie ds.
Cudzoziemców przede wszystkim jako specjalista od Afryki i rozpoznawania
przypadków z tamtego obszaru. Była to praca bardzo ciekawa, znacznie rozszerzająca moją dotychczasową wiedzę, często o kwestie unikalne i trudne
do zdobycia w innym trybie, choć konieczność przestrzegania określonych
procedur i poddania się temu, co nazywane jest kulturą danej organizacji,
z pewnością stanowiła cenę tej wiedzy.

�166

Maciej Ząbek

W podobnym charakterze, czyli np. jako specjalista od świata islamu czy
regionu Kaukazu, antropolog może zostać zatrudniony do przeprowadzenia
szkoleń z określonej tematyki. Wielokrotnie prowadziłem takie szkolenia dla
pracowników Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, realizującego programy
integracji uchodźców, oraz dla Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej
w Gliwicach, uczestniczącego w polskich misjach wojskowych za granicą. Tego
typu szkolenie, zwłaszcza dla zawodowego wykładowcy, nie stanowi większego
problemu, niemniej w przeciwieństwie do sytuacji, gdy słuchaczami są tylko
studenci, oczekiwana jest tu od antropologa przede wszystkim umiejętność
przełożenia wykładanych treści na praktykę, jak w całej antropologii stosowanej. Nie wystarczy więc powiedzieć o roli życia rodzinnego i klanowości
struktur społecznych w kulturze Czeczenów, ale trzeba odpowiedzieć na
pytanie, jak przełożyć to na konkretne działania wśród imigrantów tej grupy
narodowościowej. Można próbować trzymać się zasady, postulowanej m.in.
przez Monikę Kosterę, że nie udzielamy praktykom porad co mają robić,
tylko najwyżej służymy im refleksją, inspirując ich poprzez problematyzację
określonego zagadnienia (2005, s. 23), ale i tak nie unikniemy konkretnych
pytań o praktyczne zarządzanie problemem.
Dana organizacja może zatrudnić antropologa także jako konsultanta
w trakcie projektowania programów, eksperta w ramach zespołu negocjacyjnego w konflikcie z daną społecznością lokalną lub grupą mniejszościową czy też jako fachowca do przeprowadzenia ekspertyzy sytuacyjnej
przy realizacji określonego projektu lub badań ewaluacyjnych już po jego
wykonaniu. Osobiście nie miałem w tym zakresie głębszych doświadczeń,
choć w trakcie moich badań terenowych na obszarze Dar Hamid w Sudanie
w 1991 roku, fińska organizacja pomocowa, realizująca w tym terenie program „walki z pustynnieniem”, zleciła mi przeprowadzenie takich badań.
Program tej organizacji zakładał sadzenie drzew i budowę studni w tym rejonie Sahelu, ale miał on też jak zwykle ukrytą misję społeczną, czyli innymi
słowy eksport współczesnej zachodniej ideologii. Była nią zaprojektowana
próba podniesienia statusu miejscowych kobiet, silnie dyskryminowanych
zwłaszcza w sferze publicznej, poprzez uaktywnienie ich przy pracy nad tym
programem. Warunkiem finansowania programu był udział w nim kobiet,
bezpośrednia ich praca przy budowie studni i przy opiece nad sadzonkami,
co powinno później przełożyć się na zwiększenie ich roli w ramach wiejskich komitetów. Zakładano bowiem, że kobiety będą chciały mieć władzę
przynajmniej nad tym, co same wykonały. Badania jednak szybko wykazały,
że dodatkowa praca kobiet wcale nie przekłada się na wzrost ich roli w sferze publicznej. Nie doceniono choćby roli religii w utrwaleniu się pewnych

�Antropolog w służbie publicznej

167

ról społecznych. Władza w komitetach pozostała i tak w rękach mężczyzn.
W związku z powyższym raport mój zawierał konkluzję, że dokładanie pracy
kobietom w sytuacji i tak dużego ich obciążenia obowiązkami domowymi
nie jest drogą do ich społecznej aktywizacji. Do pracy tej podszedłem sumiennie, poświęcając jej wiele starań i czasu, stąd byłem też zainteresowany,
jaki będzie odbiór mego raportu. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy
okazało się, że nie został on nawet przeczytany. Jego treść nie miała żadnego
znaczenia, chodziło tylko o sam fakt przeprowadzenia badań ewaluacyjnych
i wydanie na ten cel pieniędzy, rozliczenie się wobec donatorów, co było
obowiązkiem wykonawców programu. Został powierzony akurat mi, gdyż
byłem na miejscu, a sprowadzenie kogoś tylko w tym celu z Europy byłoby
zapewne kosztowniejsze.
Tego typu potraktowanie wyników badań antropologa przez organizację
humanitarną nie należy do rzadkości. Krytycy organizacji pozarządowych przytaczają wiele tego typu przykładów pokazujących, że nie można zmienić świata,
zwłaszcza wtedy, gdy się go nie rozumie. Oczywiście nie można wszystkiego
uogólniać. Znane są studia w ramach antropologii rozwojowej (development
anthropology), które cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony niektórych
praktyków. Przykładowo można tu wymienić choćby porównawcze badania
z Bośni i Konga Mary Anderson, Do no harm. Haw aid can support peace – or
war (1999), czy Południowego Sudanu, Rwandy i Angoli pod redakcją Sary
Pantuliano, Uncharted territory. Land, conflict and humanitarian action (2009).
Krytyczne studia nad pomocą, wyciągające wnioski z katastrof i konfliktów,
próbujące odpowiadać na pytanie, jakiego typu interwencje mają sens, a jakie są jego pozbawione, uwrażliwiające środowiska humanitarne na to, żeby
przede wszystkim nie szkodzić i uwzględniać w swych programach tzw. miękkie komponenty tych projektów, pisane przez antropologów mających często
długoletnią praktykę przy ich wprowadzaniu w życie, nie są odrzucane przez
humanitariuszy, o ile tylko nie negują one samej idei pomocy.
Antropolog najczęściej potrzebny jest, aby dowiedzieć się czy funkcjonowanie danej organizacji jest skuteczne na terenie jej działania albo rzadziej
w niej samej. Zwłaszcza w przypadku badań eksplorujących, rozpoznania
zjawisk ukrytych lub o których niewiele wiadomo. W tym względzie etnograficzne badania jakościowe są nie do zastąpienia. Zdarzało się wprawdzie,
że organizacje chcąc zaoszczędzić, próbowały wykonać je samodzielnie, ale
z reguły kończyło się to niepowodzeniem. Do nieco innego typu należą badania
poddające analizie funkcjonowanie całej organizacji lub jej wybranej części
w kontekście instytucjonalnym, mające na celu poprawienie efektywności jej
działania. Rozwijane są one w ramach tzw. antropologii organizacji, które

�168

Maciej Ząbek

są nową subdyscypliną w ramach antropologii3. Jest ona raczej działalnością zbliżoną do antropologii stosowanej niż rodzajem właściwych badań na
zlecenie. Organizacje bowiem, zwłaszcza z sektora publicznego, raczej nie
ryzykują poddania się badaniu, gdyż niejako ze swej natury niełatwo poddają
się zmianie.
Trzeba pamiętać także, że prowadząc badania nawet na innym polu niż
sama organizacja, ale w końcu na terenie jej działalności, współpraca między
antropologiem a zlecającą te badania instytucją może różnie się układać.
Czasami jest bardzo dobra, gdyż niektóre z organizacji są otwarte i faktycznie
nastawione na zwiększenie efektywności swojej działalności, zwłaszcza w sferze
pomocowej. Przyjmują one z reguły wyniki badań ewaluacyjnych ze wszystkimi
ich konsekwencjami. Przykładem pozytywnym z mojego doświadczenia były
badania na zlecenie Polskiej Akcji Humanitarnej z funduszu europejskiego
programu Equal, dotyczące integracji społecznej i zawodowej cudzoziemców,
obejmujące m.in. tzw. działania preintegracyjne, prowadzone przez PAH
w ośrodkach dla uchodźców. Mimo że raport sceptycznie ustosunkowywał się
do tego programu, przyjęty został pozytywnie. Nie stwarzają zwykle większych
problemów także badania, które mają dopiero dany problem w określonym
terenie rozpoznać i nie dotyczą bezpośrednio działalności samej organizacji.
Zdarza się jednak, że antropolog krytykuje metody i skutki danej działalności, ujawnia błędy popełnione przez pracowników organizacji albo, co
gorsza, same jej cele. Może więc spotkać się z niezadowoleniem, zwłaszcza
że organizacje, których byt, a nawet legitymizacja zależy od różnego rodzaju
sponsorów i donatorów, są szczególnie czułe na punkcie swojego wizerunku
publicznego. Stąd często boją się „wtykających nos w nie swoje sprawy” antropologów. A przecież celem tych badań nie jest chęć zaszkodzenia danej
organizacji, lecz tylko zrozumienie dlaczego np. dany projekt poniósł porażkę,
znalezienie odpowiedzi na pytanie, jak go poprawić i uniknąć podobnych
błędów w przyszłości.
Antropolog pracujący na zlecenie uzależniony jest jednak od funduszy
danej organizacji, a co gorsza często także od możliwości dostępu do danego
terenu i ma niewielkie szanse przeciwstawienia się temu. Może dojść do sytuacji, że nie uwzględnia się wyników badań, a samego antropologa zwalnia
bądź naciska na niego, by zmodyfikował swoje podejście. Z moich doświad3
 W Polsce antropologia organizacji rozwijana jest przede wszystkim przez prof. Monikę
Kosterę z Wydziału Zarządzania UW. Dla czytelników zainteresowanych tym tematem godne polecenia są jej książki: Postmodernizm w zarządzaniu (1996), Antropologia organizacji. Metodologia
badań terenowych (2005) czy Kultura organizacji. Badania etnograficzne polskich firm (2007).

�Antropolog w służbie publicznej

169

czeń mogę przytoczyć zajście, które miało miejsce, gdy podczas wizyty we
Władykaukazie na zaproszenie tamtejszego oddziału UNHCR mój referat
krytykujący koncepcję integracji w obozach dla uchodźców, przetłumaczony
na angielski, został umieszczony na wewnętrznych stronach tej organizacji. Już
następnego dnia miałem telefon z krajowego oddziału UNHCR ze stanowczą
prośbą napisania natychmiastowego wyjaśnienia, że moje badania w ośrodkach w Polsce były prowadzone kilka lat temu i od tego czasu sytuacja tam
diametralnie się zmieniła. Chcąc współpracować dalej z tą organizacją, nie
miałem wyjścia i musiałem spełnić ich prośbę, choć według mojego rozpoznania zmiany w ośrodkach, które faktycznie od tego czasu zaszły, nie dotyczyły
istoty zagadnienia poruszonego w tym tekście.
Podsumowując tą część wywodów, trzeba ponownie zauważyć, że w Polsce,
w przeciwieństwie do wielu innych krajów zachodnich, zatrudnianie absolwentów etnologii i antropologii kulturowej przez organizacje wchodzące do
szeroko rozumianej służby publicznej nie jest jeszcze powszechne. Tego typu
badania są często u nas wykonywane przez socjologów. Wielu zlecających ma
przekonanie o większej wiarygodności badań ilościowych, panuje mit „twardych
danych”, których symbolem są liczby, tabele, wykresy. Tymczasem obiektywizm
liczb jest często złudzeniem. Nawet w przypadku wspomnianych wyżej badań
na zlecenie PAH poproszono mnie o przeprowadzenie ich razem z socjologiem,
gdyż wyniki powinny zawierać „twarde dane”. Brak jest w dalszym ciągu szerszego zrozumienia, że badania ilościowe i jakościowe mają zupełnie inne cele.
O ile te pierwsze służą do testowania hipotez i uogólniania wyników na całą
populację, to te drugie poszukują zrozumienia badanych zjawisk, odpowiedzi
na pytania dlaczego, odkrycia tego, co na co dzień niewidoczne, a na tego
typu pytania organizacje często poszukują odpowiedzi. Stąd jest tylko kwestią
czasu, kiedy wiedza ta będzie w Polsce powszechniejsza.
Inną kwestią obecną w całej antropologii stosowanej jest za każdym
razem problem przekładania wyników badań na konkretne rekomendacje.
Zakładają one z góry uproszczenie pewnych kwestii, co prowadzi do konfliktu
z rozumieniem tych spraw na gruncie antropologii. Przykładem może być tu
kwestia integracji cudzoziemców albo ostatnio dyskutowana kwestia tzw. mowy
nienawiści na forum Komisji Ekspertów ds. Migrantów przy rzeczniku Praw
Obywatelskich. Praktycy oczekują tu prostych zaleceń, co np. bezwzględnie
zakazać, co można tolerować, a w jakich sprawach należy cudzoziemcom wyjść
naprzeciw. Nie rozumieją zwykle, że kultura nie jest zbiorem rzeczy, którą
można mechanicznie zmieniać. Coś dodawać lub odejmować i do tego w trybie
administracyjnym. Antropolog nie chcąc praktykom doradzać co mają robić,
powinien ich umiejętnie inspirować, aby określone rozwiązania padły raczej

�170

Maciej Ząbek

z ich ust niż ze strony antropologa. Nie może jednak bez przerwy określonej
kwestii problematyzować, gdyż wówczas sama obecność antropologa w tego
typu gremiach staje się problematyczna.

Antropologia stosowana w wojsku i na wojnie
Formą zaangażowania antropologów w sprawy publiczne, budzącą zaciekawienie, ale wywołującą też wiele emocji i kontrowersji, jest ich praca
dla wojska, policji czy wywiadu. Nie potrzeba tu już chyba tłumaczyć, że
antropolog nauczony wnikania w rozmaite środowiska tubylcze, potrafiący
odkrywać to, co ukryte, może być osobą w tych służbach bardzo pożądaną.
Z drugiej jednak strony jego kodeks zawodowy nie pozwala na wykorzystywanie
tych umiejętności przeciw swoim własnym rozmówcom. Nic więc dziwnego,
że od początku tego typu zastosowanie antropologii zostało potępione przez
autorytety antropologiczne. Franz Boas już w 1919 roku w artykule Scientists
as spies (2005) potępił czterech antropologów, którzy pod pozorem badań terenowych prowadzili w czasie I wojny światowej działalność wywiadowczą na
terenie Ameryki Środkowej. Wyraził wówczas zdanie, podzielane do dziś przez
część antropologów, że wykorzystywanie antropologii do celów politycznych
to zdrada nauki i narażenie wiarygodności badań terenowych. Amerykańskie Towarzystwo Antropologiczne odparło wówczas ten atak twierdząc, że
w używaniu antropologii w służbie własnemu krajowi z pobudek patriotycznych nie widzi nic niestosownego, a sam Boas został usunięty nawet z rady
Towarzystwa (Price 2000).
Do czasów II wojny światowej zaangażowanie antropologów w armii nie
było jednak szerzej znane. Dopiero w jej trakcie wykorzystano zarówno patriotyzm, jak i konkretne ich umiejętności. Prawie 300 amerykańskich antropologów uczestniczyło w ten lub inny sposób w wysiłku wojennym swej ojczyzny
(Kluckhohn 1949, s. 168–195; Mead 1977, s. 149). Do ich grona należała
także Ruth Benedict, której słynna książka The Chrysanthemum and the Sword:
Patterns of Japanese Culture (1946, wyd. pol. 1999) także została napisana na
zlecenie armii. Uznanie dla ich ekspertyz sprawiło, że wzrosło zapotrzebowanie
na antropologów ze strony samego państwa i jego instytucji, a nauka ta zyskała
sobie w Stanach Zjednoczonych dużą popularność i rangę.
Udział antropologów w zbiorowym wysiłku podjętym przez państwo przeciwko totalitaryzmowi i rasizmowi ucieleśnianemu przez niemiecki nazizm
i japoński militaryzm nie budził w tym czasie niczyich obiekcji. W przypadku akcji militarnych USA w okresie zimnowojennym i współczesnej wojnie
z terroryzmem było już inaczej. Niemniej antropologów amerykańskich do

�Antropolog w służbie publicznej

171

celów militarnych wykorzystywano jeszcze niejednokrotnie. W Wietnamie
w ramach programu Phoenix włączano ich do specjalnych plutonów piechoty
morskiej, które zamieszkiwały w wietnamskich wioskach (Price 2007). Antropolodzy nawiązywali realny kontakt z miejscową ludnością i prowadzili
taktyczne rozpoznanie. Dostarczali informacji na temat osób podejrzanych
o kontakty z siłami komunistycznymi w celu ich późniejszej „neutralizacji”.
W latach sześćdziesiątych przygotowywano, ostatecznie zarzucony, projekt
Camelot w celu zbierania informacji w krajach Trzeciego Świata o mogących
pojawić się konfliktach etnicznych i społecznych oraz określeniu ich przyczyn.
Dopiero w czasie wojny w Iraku i Afganistanie w 2005 r. Pentagon ponownie
sięgnął po antropologów. Antropolożki Montgomery McFate i Andrea Jackson
przyczyniły się do stworzenia programu pod nazwą Human Terrain System
(HTS), którego zadaniem było zniwelowanie braków świadomości kulturowej
na poziomie taktycznym przez dostarczenie dowódcom brygad pomocy przy
podejmowaniu decyzji operacyjnych adekwatnych do warunków kulturowych
i środowiskowych na danym obszarze. Założeniem Systemu było, że drużyny
HTS nie biorą udziału w walce ani nie zbierają informacji wywiadowczych typu
wojskowego. W praktyce antropolodzy mieli po prostu rozmawiać z ludźmi,
rozpoznając problemy, do których rozpoznania wojskowi nie byli szkoleni.
System zdawał egzamin. Niewielkim sześcioosobowym oddziałom, w skład
w których wchodził antropolog, docierającym do irackich i afgańskich wiosek
udawało się nawiązać znacznie głębszy kontakt z lokalną ludnością niż było to
do tej pory. Antropolodzy zauważyli np., że ludność niektórych wiosek wcale
nie zawsze popiera talibów, ale potrzebują oni wsparcia, aby się im oprzeć
albo dodatkowych źródeł zarobkowania, aby żołd w oddziałach Talibanu nie
był czynnikiem zachęcającym młodych do wstąpienia w ich szeregi. Niekiedy, jak to odkryły drużyny HTS, wystarczyło porozmawiać z miejscowymi
mułłami, zorganizować częstsze patrole, szkolenia zawodowe albo nawet
podarować siatkę do gry w siatkówkę, aby starszyzna danej wioski przestała
talibów wspierać4.
Obecność antropologów w oddziałach wojskowych w Afganistanie okazała się mieć, podobnie jak wcześniej w czasie II wojny światowej i wojny
w Wietnamie, wymierne efekty. Odnotowano spadek misji typowo bojowych,
w poszczególnych przypadkach nawet o 60–70%5. Nic więc dziwnego, że posta4
 Liczba publikacji internetowych dotyczących HTS jest ogromna. Patrz m.in.: http://humanterrainsystem.army.mil/impacts.html (lipiec 2011).
5
 Więcej na stronie: www.openanthropology.wordpress.com, gdzie zamieszczono liczne
artykuły dotyczące HTS.

�172

Maciej Ząbek

nowiono rozszerzyć program, włączając antropologów do każdej z 26 brygad
stacjonujących w Afganistanie.
Ryzyko związane z wojną (w ciągu 4 pierwszych lat działania Systemu
zginęło trzech antropologów) i wysokie, przynajmniej z założenia, wymagania
sprawiają jednak, że antropolodzy, mimo dobrych zarobków nie palą się do tej
pracy. Wymagane jest obywatelstwo amerykańskie, znajomość języka regionu,
możliwość wyjazdu na 6–9 miesięcy i wysoka sprawność fizyczna (zdolność
do pracy przy małej ilości snu, noszenie obciążenia do 22 kg, mała wrażliwość
na warunki pogodowe i nie posiadanie więcej niż 40% tłuszczu w ogólnej
masie ciała). W praktyce, jak można dowiedzieć się z blogów, nie wszystkie
te kryteria są szczegółowo sprawdzane (Ephron, Spring 2008).
Ministerstwo Obrony Stanów Zjednoczonych przystąpiło zatem do realizacji projektu Minerva, zakładającego kształcenie wysoko kwalifikowanych
specjalistów w zakresie bezpieczeństwa na obszarach wysokiego ryzyka. Pod
uwagę wzięte zostały przede wszystkim kraje muzułmańskie i Chiny. Przystąpiono także z udziałem antropologów do tworzenia baz danych znaczących
osób w danych regionach, lokalnych struktur społecznych, nieformalnych
powiązań między klanami, funkcjonowania lokalnej gospodarki czy transportu
publicznego.
Interesujące jest jednak, że mimo docenienia przez amerykańskich wojskowych przydatności antropologów w działaniach militarnych, nie byli oni przez
armię wykorzystywani na szczeblu wyższym niż taktyczny. Decyzja inwazji na
Irak czy Afganistan nie była poprzedzona odpowiednimi badaniami (McFate
2011). Nie są znane przykłady, aby korzystano z ich ekspertyz przy podejmowaniu decyzji strategicznych. Być może to jest przyczyną, że choć armia
amerykańska wygrywa prawie wszystkie bitwy, to jednak przegrywa wojny.
Gdyby pytano antropologów, być może do niektórych wojen by nie doszło,
a jeśli już, to wiedziano by może, jak je wygrać. Tym bardziej, że w tekstach
typowo akademickich o wojnie w Afganistanie nie brakuje interesujących
pomysłów. Przykładowo psycholog kulturowy Karl Slaikeu (2009), pracujący
w Afganistanie jako mediator, proponuje działania polegające na opanowywaniu
każdej wioski z osobna i zapewnianiu jej mieszkańcom 100% bezpieczeństwa,
w tym wyraźną poprawę ich dobrobytu. Przy czym to mieszkańcy mieliby
decydować, co ma ulec poprawie (higiena, zdrowie, edukacja czy utrzymanie
rodziny). Nowe, odmienione wioski byłyby dla sąsiadów przykładem tego, jak
Afganistan może wyglądać po wygranej wojnie z talibami. Z kolei antropolog
wojny, badacz radykalnego islamu Ronald Holt (2009) proponuje, aby żołnierze
mieszkali z wieśniakami pod jednym dachem, pomagając miejscowej ludności swymi umiejętnościami, w ten sposób przekształcając ich w sojuszników.

�Antropolog w służbie publicznej

173

Inną propozycją jest, aby szkolić, uzbrajać i opłacać wiejskie milicje, a dolary
wsparte rozpoznaniem antropologicznym powinny wygrać z dżihadem. Wbrew
pozorom rozwiązanie takie byłoby tańsze i przede wszystkim nawiązujące
poniekąd do sprawdzonych brytyjskich rozwiązań sprzed 100 lat.
Inną kwestią jest fakt, że projekty typu HTS czy Minerva budzą od samego
początku krytykę ze strony samych antropologów. Amerykańskie Towarzystwo
Antropologiczne po II wojnie światowej wycofało się ze swojego wcześniejszego
stanowiska i przyznało rację tezom Boasa. Kodeks etyczny, które przyjęło w 1971
roku, zakłada odpowiedzialność antropologa wobec badanych, stawianie ich
interesów na pierwszym miejscu w trakcie konfliktu, ochronę rozmówców oraz
szanowanie ich godności i prywatności. W 2007 roku Towarzystwo oficjalnie
potępiło udział antropologów w HTS, podkreślając, że obowiązkiem ich jest
przede wszystkim nie szkodzić osobom badanym i wyjaśnić kim się jest i w jakim
celu zbiera się informacje. Organizacja ta podkreśla, że antropolog w żadnym
wypadku nie powinien angażować się w pracę niejawną, naruszającą zaufanie
rozmówców, mogącą przyczynić się do krzywdy innych ludzi.
Antropolożka McFate stara się odpierać ataki na HTS, dowodząc, że
wspomniane drużyny działają jawnie, a pracujący w Systemie antropolodzy
przestrzegają podstawowych zasad etycznych. Nikt poza tym nie jest zmuszony do rozmawiania z przedstawicielami HTS. Wymiernym zaś rezultatem
„antropologizacji armii” jest spadek operacji ze skutkiem śmiertelnym. Wiedza
zaś z zakresu społeczno-kulturowych uwarunkowań może przyczynić się do
ograniczenia niepotrzebnej przemocy (McFate 2011).
Niemniej dylematy moralne, mimo tych argumentów, pozostaną, a każdy
z antropologów musi sam je rozstrzygać we własnym sumieniu. Musi odpowiedzieć sobie przede wszystkim, na ile działanie w służbie swojego państwa
i dla jego obrony są jego obywatelskim obowiązkiem, tak jak w czasie II wojny
światowej, a na ile wyłącznie realizacją imperialnych interesów i ukrytych
tendencji neokolonialnych. Na ile antropolog ma bronić zachowań tubylców
niezależnie od tego, co właściwie oni robią, a na ile uczestniczyć w próbie
ich zmiany. Pytania te nie dotyczą tylko dzisiejszej walki z terroryzmem, ale
i starych tematów tego typu, jak np. okaleczenia genitalne. Działać na rzecz
zmiany czy tylko tłumaczyć punkt widzenia tubylców. To są dylematy z zakresu
relatywizmu kulturowego, znane co najmniej od czasów Boasa.
Kończąc, można tylko stwierdzić, że polski antropolog nie będzie musiał
takich dylematów jeszcze rozstrzygać, ponieważ polska armia w przypadku
wyjazdu żołnierzy na misje stabilizacyjne ogranicza się tylko do zorganizowania im wykładów dotyczących sytuacji w regionie i wynajęcia tłumaczy.
Tymczasem udział antropologa w armii jest nie tylko przydatny w działaniach

�174

Maciej Ząbek

typowo militarnych, ale także w misjach stabilizacyjnych czy pokojowych,
w których polscy żołnierze w ciągu ostatnich dwóch dekad służyli dość masowo. Na potrzebę badań antropologicznych w tym kontekście zwracał uwagę
m.in. Amitav Ghosh (1994).
W Polsce powstało jak do tej pory kilka prac magisterskich dotyczących
wojska. Z ostatnich wymienić tu można studia w bazie Babilon w Iraku Anety
Baranowskiej (2009) czy w Kosowie Anny Janickiej (2003). Niestety na razie
nie była to jeszcze antropologia zastosowana. Temat wojny i wojska pozostaje jednak ciągle interesujący zarówno dla antropologii akademickiej, jak
i stosowanej, a armia, nawet polska, to ciągle potencjalny dla antropologów
pracodawca. Pozostaje mieć nadzieję, że polscy dowódcy nauczą się czegoś od
swych amerykańskich kolegów i będą chcieli wykorzystać ich pomysły także
we własnej armii.

Rozwiązywanie konfliktów.
Negocjacje z udziałem antropologa
Nie ma zbiorowości ludzkich wolnych od konfliktów. Ludzie wykazują
głęboką skłonność do tworzenia grup wewnętrznych i zewnętrznych, a tam,
gdzie są takie grupy, dochodzi do napięć i problemów, gdyż jako istoty społeczne
instynktownie opowiadamy się zawsze po jednej lub drugiej stronie. Całkowite
ich wyeliminowanie nie jest możliwe ani nawet pożądane. Obok negatywnych
skutków konflikty przyczyniają się niejednokrotnie do wzrostu motywacji, innowacyjności albo stanowią sygnał o złym funkcjonowaniu i dysfunkcjonalności
określonych systemów i obszarów. Przedłużające się i nierozwiązane konflikty
powodują jednak napięcia i niepokoje, obniżają efektywne osiąganie celów,
dezorganizują pracę, prowadzą niejednokrotnie do jawnej agresji zarówno na
poziomie grup, jak poszczególnych jednostek.
Podejmowane często tradycyjne strategie wobec konfliktów poprzez ich
ignorowanie, deprecjonowanie, separację, reorientację, czyli wskazanie tzw.
kozła ofiarnego i odwrócenie uwagi od istoty problemu, aż po otwartą walkę,
której wynikiem są wojny i konflikty zbrojne nie są uważane za metody efektywne. Za takie uchodzą natomiast negocjacje mające za zadanie rozpoznanie
sytuacji konfliktowych i podjęcie rokowań w celu osiągnięcia porozumienia,
zawarcia transakcji lub rozwiązania problemu między stronami konfliktu
(Sikorski 2005; Kamiński 2004).
We wszystkich negocjacjach jest jedna podstawowa zasada. Ten, kto wie
najwięcej – wygrywa. Dlatego zdiagnozowanie danej sytuacji, określenie
źródeł konfliktu, jego dynamiki i charakteru, poznanie historii związków mię-

�Antropolog w służbie publicznej

175

dzy stronami i zrozumienie potrzeb drugiej strony należą do podstawowych
elementów przygotowania się do negocjacji. Kluczową kwestią odniesienia
sukcesu jest przy tym tzw. BATNA (Best Alternative to Negotiated Agreement),
czyli najlepsza alternatywa negocjowanego porozumienia, a innymi słowy
w miarę dokładne określenie zarówno swoich interesów, jak i przede wszystkim
interesów drugiej strony, leżących u podstaw sporu. Realna siła negocjacyjna
stron zależy przede wszystkim od tego, na ile atrakcyjne dla każdej z nich jest
lub nie jest osiągnięcie porozumienia (Fisher, Ury, Patton 2009, s. 148).
Absolwenci etnologii i antropologii kulturowej będąc wyczuleni na zrozumienie drugiego człowieka, dysponując szeroką wiedzą faktograficzną o różnych
grupach społecznych i kulturowych oraz mając umiejętność bezpośredniego
kontaktu z ludźmi, umiejąc słuchać i zadawać pytania, są potencjalnie dobrze
przygotowani do prowadzenia negocjacji, zwłaszcza typu międzykulturowego. Może brakować im tylko wiedzy i ćwiczeń z zakresu samych technik
negocjacyjnych.
Negocjacje dzielą się zazwyczaj na tzw. negocjacje pozycyjne – polegające na przetargu o stanowiska i integracyjne – będące procesem budowania
porozumienia na podstawie analizy interesów stron. Można je prowadzić
samodzielnie albo w zespole. W skład zespołu, poza szefem podejmującym
decyzje, wchodzi bardzo często ekspert w zakresie danego tematu lub analityk (tudzież doradca czy obserwator), którym może zostać oczywiście antropolog. Może on zostać także doproszony (zwłaszcza gdy negocjacje utkną
w martwym punkcie) również w charakterze mediatora6. Jeśli występuje jako
strona w konflikcie, może dostać zlecenie przeprowadzenia badań dotyczących
strony przeciwnej.
W negocjacjach pozycyjnych celem jest dojście do punktu docelowego czyli
punktu oporu drugiej strony. Na początku mamy zwykle do czynienia z tzw.
pierwszą ofertą, ale przystępując do negocjacji zakładamy, że strona gotowa
jest pójść na ustępstwa. Nie podejmuje negocjacji ten, kto nie chce ustępować.
Różnica między pierwszą ofertą a punktem oporu to właśnie obszar negocjacyjnego porozumienia. Można jednak próbować zmienić ten punkt oporu,
w najgorszym razie trzeba zawsze próbować się do niego zbliżyć. Dobrze jest
jednak wcześniej znać możliwy obszar negocjacyjnego porozumienia, a więc
poznać swojego rozmówcę, w tym celu etnograficzne ekspertyzy mogą być
wręcz niezastąpione.
6
Mediator to osoba trzecia, z założenia neutralna i bezstronna, której zadaniem jest
w bardziej poufny sposób dochodzenie do rozwiązania sporu i zawarcia satysfakcjonującego
obie strony porozumienia.

�176

Maciej Ząbek

Przykładem klasycznych negocjacji pozycyjnych są oczywiście negocjacje
cenowe, a te, do których dochodzi na arabskim targowisku, mogą być wręcz
wzorcem tego typu negocjacji. Arabowie uwielbiają negocjować, umiejętność
targowania się jest częścią ich kultury. Mają dobrze wystudiowane czynienie
ustępstw i taktyk w rodzaju podpuszczania czy ociągania się z podjęciem
decyzji. Negocjują też do samego końca, nawet wówczas, gdy wydaje się, że
transakcja została już zawarta. Nic więc dziwnego, że arabski kupiec europejskiemu turyście jest w stanie zazwyczaj sprzedać dużo więcej niż on miał
zamiar kupić i to za cenę wyższą niż ten był gotów początkowo zapłacić.
Pamiętać jednak trzeba, że negocjacje mogą dotyczyć różnych kwestii
konfliktowych nie tylko z zakresu kupna i sprzedaży czy ogólnie rzecz biorąc
kwestii biznesowych. W zasadzie zdarzają się we wszystkich aspektach życia,
a pracując w szeroko rozumianej służbie publicznej, będąc przedstawicielem
administracji, policji czy organizacji pozarządowej ma się z nimi do czynienia
wręcz na co dzień. Najczęściej dotyczą kwestii banalnych, np. terminu wydania
decyzji administracyjnej, czy zakresu udzielenia świadczeń społecznych. Błędem negocjacyjnym jest tu zwykle wykazanie niezrozumienia drugiej strony
i ograniczenie się do wyjaśnień formalnych. Prowadzi to zwykle do zaognienia
konfliktu. Obietnica przyspieszenia procedury, wykazanie zrozumienia, empatii i współczucia jest tu strategią o wiele bardziej pożądaną, prowadzącą
do rozładowania konfliktu, nawet jeśli z praktycznego punktu widzenia nie
zmienia to sytuacji petenta.
Poważniejsze negocjacje dotyczą jednak konfliktów będących już w stanie
znacznego zaawansowania, jak protesty czy strajki różnych grup lokalnych,
zawodowych, etnicznych czy religijnych, gdzie żądania nie dotyczą tylko postulatów płacowych, ale np. zachowania różnych przywilejów czy równego
traktowania. Mogą dotyczyć też takich kwestii konfliktowych, jak np. zgoda
lokalnej społeczności na budowę autostrady, zapory wodnej czy rozszerzenia
obszaru parku narodowego oraz poziomu ewentualnych rekompensat z tego
tytułu. Przykładem znanym mi z własnego doświadczenia może być strajk
osób ubiegających się o status uchodźcy, mieszkających w ośrodku pobytowym
w Polsce. Postulatem protestujących było zezwolenie na legalne opuszczenie
przez nich Polski i możliwość ubiegania się o status uchodźcy w innych krajach
Unii Europejskiej. Przedstawiciele Urzędu ds. Cudzoziemców, po rozpoznaniu
sprawy założyli, że ubiegający się dobrze zdają sobie sprawę, że władze nie
przyjmą tego typu żądań, chociażby z powodu obowiązującej konwencji dublińskiej. Trzymając się więc swego stanowiska, zaproponowali protestującym
tylko nieznaczną poprawę warunków w ośrodku. Usłyszeli wówczas listę żądań dotyczących kwestii związanych zarówno z zarządzaniem ośrodkiem, jak

�Antropolog w służbie publicznej

177

i szybszego wydawania decyzji statusowych. W tym przypadku po miesiącu
przetargów udało się zakończyć protest niezobowiązującą obietnicą ze strony
Urzędu przyspieszenia procedur i przeniesienia na inne stanowisko nielubianego kierownika ośrodka. Niemniej nie jest to najlepszy sposób rozwiązywania
sporów. Nie prowadzi on bowiem do trwałego porozumienia, ale co najwyżej
do przesunięcia rozwiązania konfliktu aż do następnego strajku.
Strony nie zawsze chcą ustępować w tak prosty sposób, a chcąc zwiększyć
szanse na porozumienie korzystne dla siebie, stosują klasyczne taktyki opóźniania rozmów, obstrukcjonizm, straszenie odejściem od stołu, czy klasyczną
grę w tak zwanego dobrego lub złego policjanta i inne podobne posunięcia.
Co więcej, gdy negocjatorzy targują się wokół stanowisk, zazwyczaj zamykają
się w nich. Jest to widoczne zwłaszcza ze strony przedstawicieli administracji
rządowej, którzy nie chcąc stracić twarzy i w trakcie negocjacji zwykle coraz
bardziej identyfikują się ze swoim stanowiskiem. Sprawia to, że efektywne
rozwiązanie sporu, czyli takie, gdzie osiąga się pogodzenie interesów obu
stron, jest właściwie niemożliwe (Fisher, Urry, Patton 2009, s. 35).
Antropolog będący ekspertem w takim sporze, niezależnie od tego czy
pracuje dla Urzędu czy został wynajęty przez którąś z organizacji pozarządowych do pomocy uchodźcom, będzie miał, jak na wojnie, dylematy etyczne,
jeśli jest zaangażowany w interesie tylko jednej ze stron. Dlatego powinien on
dążyć do zmiany formuły negocjacji na negocjacje typu integracyjnego, polegające na dokładnej analizie rzeczywistych potrzeb stron, gdzie tym bardziej
jego kompetencje mogą zostać docenione.
Podręcznikowym, udanym przykładem odejścia od przetargu pozycyjnego
były negocjacje pokojowe między Egiptem i Izraelem w Camp David. Egipt
pragnął odzyskać utracone terytoria na Synaju, a Izrael nie chciał utraty bezpieczeństwa. Konieczne było znalezienie takiego rozwiązania, które zapewniłoby realizację żądań obu stron konfliktu. Znaleziono ją w formule integracji
terytorialnej Egiptu w zamian za bezpieczeństwo Izraela. Egipt odzyskał
Półwysep Synaj, ale za cenę jego demilitaryzacji.
W przypadku konfliktu służb migracyjnych z poszukiwaczami azylu,
potrzeby tych pierwszych są zogniskowane na przestrzeganiu prawa, umów
międzynarodowych i przyjętych procedur. Natomiast prawdziwy interes ubiegających się o azyl polega na tym, aby wyrwać się z niekończącej się wegetacji
w ośrodku i rozpocząć prawdziwe życie. Pozostaje więc wiele miejsca dla
negocjacyjnego porozumienia. Dzięki wewnętrznej restrukturyzacji urzędu
można skrócić procedury statusowe do ustawowego minimum, a w przypadku przedłużającego się oczekiwania dać ubiegającym się prawo do pracy, jak
również prawo mieszkania poza ośrodkiem, nie naruszając przy tym obowią-

�178

Maciej Ząbek

zującego prawa. Postulaty te po latach częściowo zostały zrealizowane, co
znacząco zredukowało liczbę strajków w ośrodkach. Możliwe jest więc osiąganie
mądrych porozumień, które umożliwiają realizację uzasadnionych interesów
stron w maksymalnym stopniu w zakresie tego co możliwe i względnie trwale
rozwiązują konflikt interesów. Należy jednak zmierzać nie tyle do zwycięstwa,
ile do obustronnej satysfakcji. W przypadkach naprawdę trudnych trzeba wyjść
do drugiej strony z atrakcyjną propozycją, zbudować dla niej „złoty most”, jak
zalecał Sun Tzu, aby mogła się wycofać, wciągnąć w tworzenie porozumienia
i pomóc w zachowaniu twarzy (Ury 2009, s. 122–176). Przy rozwiązywaniu
konfliktów zarówno na gruncie biznesowym, jak i tym bardziej w sferze publicznej tylko tego typu negocjacje mogą być naprawdę efektywne.
Antropolog, jeśli zostanie zatrudniony w charakterze negocjatora, to jednak
przede wszystkim z uwagi na to, że jest uznany za specjalistę od stosunków
międzykulturowych. Znaczenie różnic kulturowych przy podejmowaniu negocjacji, zwłaszcza z obcokrajowcami, dostrzegają niemal wszyscy autorzy
podręczników na ten temat. Podkreślają oni coraz częściej bariery, jakie wynikają z faktu z odmienności stylów i celów negocjacji, które uwarunkowane
są kulturowo oraz kosztów, jakie z tego tytułu muszą ponosić. Próbują jednak
uporać się z tematem samodzielnie, czego skutki są podobne, jak w przypadku
tych organizacji, które próbują samodzielnie przeprowadzić badania jakościowe. Amerykańska specjalistka od konfliktów, polityki publicznej i negocjacji
antropolożka Jayne Docherty przyrównuje to do próby nauczenia się angielskiego przez wkuwanie słówek ze słownika bez znajomości gramatyki (2004,
s. 711). Sposób rozumienia kultury w popularnych książkach o negocjacjach
jest daleki od antropologicznego, zawierając szereg błędnych założeń na ten
temat. Ich autorzy widzą zwykle to, co na powierzchni, nie uwzględniając przy
tym dynamiki i zmienności kultury. Powstają w ten sposób pewne katalogi
nakazów, zakazów i uwag, o których negocjator powinien pamiętać, w stylu:
naucz się podstawowych zwrotów i poszukaj informacji w Internecie, szanuj
różnice kulturowe, zwracaj uwagę na mowę ciała, pamiętaj, że Hiszpanie mają
skłonność do czynienia obietnic, a Francuzi do stosowania gróźb, Niemcy są
konkretni, a Rosjanie nie uznają kompromisów, jeśli spotkasz Japończyka, to
ukłoń się głęboko, a w przypadku Araba uważaj przy zapraszaniu go na obiad.
W ramach tych katalogów sporządza się też oddzielnie zbiór wskazówek dotyczących rozmawiania z płcią przeciwną7.
7
Dobrym przykładem tego typu zaleceń są np. książki Michaela Donaldsona, Negocjacje
dla bystrzaków (2008), Magdaleny Kendik, Negocjacje międzynarodowe (2009) czy też Grażyny
Rosa, Komunikacja i negocjacje w biznesie (2009).

�Antropolog w służbie publicznej

179

Bardziej wyrafinowane podejście do kultury w podręcznikach do negocjacji
polega na przedstawianiu listy cech dychotomicznych kultur, które dzielą je na
wysoko i nisko kontekstowe, indywidualistyczne i kolektywistyczne, egalitarne
i hierarchiczne, protransakcyjne i propartnerskie, o długim i krótkim horyzoncie czasowym8. I dopiero w tym kontekście opisywane są ich cechy przydatne
z punktu widzenia negocjatorów. Tłumaczą one zainteresowanym czytelnikom, dlaczego przedstawiciel kultury wysokiego kontekstu, np. Chińczyk, nie
oczekuje zapisania w umowie wszystkich wynegocjowanych szczegółów, gdyż
opiera się często na komunikacji pośredniej, np. poprzez niewerbalne gesty,
w przeciwieństwie do Amerykanina, przedstawiciela kultury niskiego kontekstu, dla którego umowa to rodzaj instrukcji obsługi danego przedsięwzięcia,
w której wszystko musi być dokładnie wyszczególnione. Przedstawiciele z kolei
kultur egalitarnych są mniej wrażliwi na kwestie rangi i przywileje niż kultur
hierarchicznych. Reprezentantów kultury indywidualistycznej może z kolei
mniej martwić odchodzące od konwenansu zachowanie strony przeciwnej
niż negocjatorów z kultury kolektywistycznej. Ci pierwsi w przeciwieństwie
do drugich nastawieni są na zawarcie jednorazowej transakcji, nie mają potrzeby trwałych kontaktów, słabo są zainteresowani rezultatem drugiej strony.
Przedstawiciele kultur protransakcyjnych, jak np. Skandynawowie, są zwykle
skupieni na zadaniach, a propartnerskich, jak kultury arabskie czy latynoamerykańskie – na ludziach, na ustanowieniu dobrych relacji między nimi. Stąd
niejednokrotnie zdarzało się, że negocjatorzy arabscy zrywali uzgodniony już
kontrakt, jeśli do jego podpisania wysyłano osobę, która tego z nimi nie negocjowała, a więc nie była z nimi wcześniej zaprzyjaźniona. W tym wszystkim
zauważa się także niezmiernie istotne różnice, jeśli idzie o percepcję czasu.
Istnieją kultury, jak np. chińska, o długim horyzoncie czasowym i krótkim,
jak np. amerykańska. Podejście do czasu mierzone jest nawet tzw. wskaźnikiem LTO (long term orientation), który dla tych pierwszych wynosi 118,
a dla tych drugich tylko 29, co obrazuje różnice w podejściu do negocjacji,
ale też i w przestrzeganiu terminów. Przykładem tego typu różnic może być
historyczny fakt zupełnie innego podejścia do negocjacji pokojowych między
Wietnamem a Stanami Zjednoczonymi. Amerykanie przyjeżdżając do Paryża
wynajęli hotel na tydzień, Wietnamczycy zaś na 2,5 roku.
Zdaniem Jayne Docherty ten sposób jest o tyle lepszy, że nie tylko
zwiększa zdolność ze zdawania sobie sprawy ze znaczenia kultury w negocjacjach, ale przede wszystkim uświadamia stronom konfliktu, że oni sami
 Podziały te oparte są zwykle na koncepcjach Edwarda Halla (1959, 1966) i Geerta Hofstede (1997).
8

�180

Maciej Ząbek

także posiadają kulturę (2004, s. 715). Doświadczamy jej bowiem zwykle
dopiero wtedy, gdy jesteśmy zmuszeni uznać, że nie wszyscy myślą w ten
sam sposób co my. Autorka przytacza przykład konfliktu we Francji na tle
noszenia symboli religijnych w szkole, kiedy to negocjacje wydają się w zasadzie niemożliwe, gdyż każda ze stron w trakcie rozmów stoi na gruncie
swojej kultury. Dla muzułmańskich uczniów i ich rodziców nakrycia głowy dla
dziewcząt są kwestią nienegocjowalną. Z drugiej strony francuscy urzędnicy
odmawiają imamom posiadania autorytetu i prawa do włączenia się w proces
negocjacji. Jak wówczas negocjować? Możemy się wówczas skupić, twierdzi
badaczka, na tym, co druga strona robi źle wobec nas. Postuluje raz jeszcze
przede wszystkim uczenie kultury negocjatorów w taki sposób, aby podnieść
u nich świadomość własnej kultury, a także uznania tego, że kultury nie
muszą odnosić się wyłącznie do etnosów, ale także do grup zawodowych,
organizacji i innych lokalnych grup. Nawet spotkanie dwóch osób może być
wielokulturowe, gdyż po pierwsze każda z nich może należeć do wielu grup.
Po drugie ważne jest, aby w procesie negocjacji pomóc zrozumieć uczestnikom mechanizmy, które przekazują kulturę i po trzecie – prawie nigdy dana
kultura nie jest w całości podzielana przez wszystkich członków danej grupy.
Jednostki mają zdolność selektywnego jej przyjmowania i dostosowywania
się do wielu kultur. Stąd nie można zakładać, że każda osoba z kultury X zrobi y. Dlatego każde międzykulturowe spotkanie, jakim są często posiedzenia
negocjacyjne, wymaga dużej dozy improwizacji, doświadczenia i po prostu
„zdrowego rozsądku”. A także pamiętania, że żadnej z kultur nie są obce
konflikty, choć nie wszystkie te same problemy spostrzegają jako konflikt
lub mają te same założenia, jak ludzie powinni na nie reagować. Autorka,
której misją jest, jak sama pisze, wykorzystać pozytywną energię konfliktu,
jednocześnie minimalizując jej destrukcyjny potencjał, twierdzi, że wszyscy
mimo wszystko należymy do jednej kultury ogólnoludzkiej, dlatego mimo
różnic możliwe jest rozwiązywanie konfliktów i strategiczne budowanie
pokoju (Docherty 2004, s. 711–722).
Kończąc ten podrozdział, należy zauważyć, że udział antropologów
w zespołach negocjacyjnych nie stał się jeszcze normą ani na gruncie międzynarodowym, ani tym bardziej krajowym. Niemniej od dawna uczestniczą oni
często w charakterze mediatorów między różnymi społecznościami tubylczymi a władzą państwową, samorządową, organizacjami pozarządowymi lub
firmami prywatnymi, np. firmami turystycznymi, ale też wszelkiego rodzaju
inwestorami.
Wspomnieć można jeszcze, że antropolożka Hazel Weidman (1976) rozwinęła koncepcję pośrednictwa kulturowego (cultural brokerage) w odniesieniu

�Antropolog w służbie publicznej

181

do instytucji pomocy społecznej i ochrony zdrowia. Stwierdziła ona istnienie
różnych, konkurujących ze sobą systemów w obrębie kultury zdrowotnej,
zależnej od etniczności i zaplecza kulturowego jednostek w nią zaangażowanych. Stwierdzenie to pozwoliło jej na stworzenie projektu interwencyjnego,
którego celem była zmiana relacji pomiędzy koegzystującymi systemami,
a w konsekwencji dostosowanie publicznej opieki zdrowotnej do potrzeb grup
mniejszościowych. Wykreowała w ramach programu zdrowotnego Departamentu Psychiatrii Uniwersytetu w Miami zawód tzw. brokera kulturowego,
czyli osoby, która ułatwia ludziom przekraczanie granic z jednej kultury do
drugiej. Brokerami kulturowymi powinny zostawać osoby znające obie kultury,
ale niekoniecznie bikulturowe, doświadczające pewnego dystansu wobec ich
obu, czyli np. socjolodzy lub antropolodzy (Willingen 2002).
Należy mieć nadzieję, że dzięki wzrostowi świadomości roli czynników
kulturowych, zwłaszcza w międzynarodowych negocjacjach, a także przy
postępującej globalizacji biznesu i nieumiejętności radzenia sobie z kulturą
przez dotychczasowych ekspertów, będzie to potencjalnie duży rynek pracy
dla antropologów.

Od szkół po wioski tematyczne.
Inne przykłady zastosowań antropologii w służbie publicznej
Możliwych zastosowań antropologii, poza murami instytucji naukowych,
jest jeszcze wiele. Poniżej przedstawiam przykłady tylko kilku z nich, podejmowanych na zlecenie resortów rządowych lub instytucji samorządowych.
Edukacja
Pierwszym z nich mogą być przykłady zastosowań antropologii w edukacji, realizowane w Stanach Zjednoczonych. Ten kierunek wykorzystania
praktycznego antropologii poza medycyną i rolnictwem należy zresztą w tym
kraju do najczęstszych. Ma on poza tym długą tradycję, której początki można
datować od artykułu Niny Vandewalker opublikowanego w The American Journal of Sociology w 1898 r., postulującego konieczność połączenia pedagogiki
i studiów nad kulturą (Greenman 2005, s. 266). Ważną rolę w tej sprawie
odegrała książka Margaret Mead Coming of Age in Samoa (1928), wywierając
z czasem ogromny wpływ na pedagogikę na Zachodzie. Trwały związek natomiast między nią a antropologią datuje się w USA od konferencji w Carmel
Valley w 1954 r., z udziałem pedagogów i antropologów, gdzie po raz pierwszy wyraźnie stwierdzono, że antropologia może przyczynić się do poprawy
nauczania (Spindler 2000).

�182

Maciej Ząbek

Antropolodzy w swym podejściu do edukacji od początku zwracali uwagę
przede wszystkim na środowisko pozaszkolne, edukację nieformalną i enkulturację, czyli po prostu w jaki sposób dzieci uczą się kultury (Greenman
2005, s. 263). Te badania otworzyły później drogę do dalszych szczegółowych
pytań: Jak i gdzie uczą się dzieci? Kim są nauczyciele? W jaki sposób zachodzą
zmiany w edukacji? Co się dzieje, gdy otrzymują one sprzeczne przekazy? Jak
powinna wyglądać edukacja w środowisku wielokulturowym?
Współcześni badacze zwracają szczególną uwagę na konteksty, które
mogą mieć wpływ na naukę i wychowanie dzieci, na znaczenie wpływu
rodziców i rodziny, miejsca zamieszkania i szeroko pojętego środowiska
pozaszkolnego. Antropolożka Nancy Greenman postuluje, aby kwestię nabywania kultury i rozpoznania całego środowiska edukacyjnego uczynić
zadaniem najważniejszym i dopiero z tej perspektywy podjąć się projektowania i realizacji programów, które przyczynią się do poprawy nauczania
(2005, s. 280).
Do podstawowych metod badawczych należą oczywiście rozmowy i obserwacja uczestnicząca, ale też i wywiady grupowe. Korzysta się też z materiałów
zastanych, tworzy filmy i dokumentację fotograficzną, wykorzystywaną później
w dyskusjach nad tematem. Badania mogą mieć miejsce zarówno w klasie
podczas zajęć szkolnych, na boisku, w trakcie wycieczek, jak i w czasie wolnym, nie tylko wśród uczniów, ale i ich rodziców czy konkretnej społeczności,
do której należą badane dzieci.
Obecnie działa w USA kilkaset placówek zajmujących się stosowaniem
antropologii w edukacji, m.in. Rada ds. Antropologii i Edukacji przy Amerykańskim Towarzystwie Antropologicznym z licznymi komisjami koordynującymi
projekty zgodnie ze swoim profilem. Otrzymują one szereg zleceń na tego typu
badania zarówno od konkretnych szkół, jak i agencji rządowych, organizacji
pozarządowych czy muzeów. Specjalnością ich są oczywiście badania etnograficzne prowadzone w szkołach, do których uczęszczają dzieci z mniejszości
etnicznych, w rezerwatach indiańskich, w obozach dla uchodźców czy w ogóle
wśród mniejszości imigranckich.
Przykładem takiej antropologii stosowanej w dziedzinie edukacji wielokulturowej mogą być badania Jerry’ego Lipka wśród Eskimosów Yup’ik i Theresy
McCarty wśród Indian Navajo, które miały za cel wypracować kompromis
pomiędzy ich kulturami i ich sposobami uczenia się a państwowym ustawodawstwem obowiązującym w edukacji (Lipka 1998, McCarty 2002). Były też
badania Nancy Greenman nad problemem dlaczego dziewczęta pochodzenia
latynoskiego i afrykańskiego nie odnosiły znaczących sukcesów w nauce,
zwłaszcza w przedmiotach ścisłych (2005) czy projekty prowadzone np. przez

�Antropolog w służbie publicznej

183

Biuro Stosowanych Badań w Antropologii9 dotyczące tego, jak młodzież latynoamerykańska doświadcza różnych form nierówności w szkole albo w jaki
sposób dzieci uchodźców z Somalii przystosowują się do amerykańskiej szkoły
i co ona może zrobić, aby ułatwić im adaptację.
Wyniki tych i innych badań wprowadza się w życie. Mają one przede
wszystkim na celu stworzenie przyjaźniejszego i efektywniejszego środowiska
sprzyjającego nauczaniu. Należy jednak podkreślić, że podobnie jak w innych
projektach antropologii stosowanej, nie wszystkie miały pozytywne konsekwencje. Badacze i ich sponsorzy też mają kulturę i to ona wpływa często na
wybory, których dokonują. Na te same kwestie różni antropolodzy mogą patrzeć z różnych perspektyw, tym bardziej, że w badanych społecznościach też
występują różne, często skrajnie odmienne głosy. Jedni popierają np. edukację
dwujęzyczną, inni tylko w zakresie języka rodzimego, a jeszcze inni opowiadają
się za nauką języka dominującego. Skutki mogą być różne, wzbudzające często
kontrowersje, stąd badacze zajmujący się antropologią stosowaną w edukacji
powinni mieć świadomość ich istnienia.
Na amerykańskim tle zaangażowanie polskich antropologów w edukację
prawie nie istnieje, choć wiadomo, że nasi absolwenci dość często podejmują
pracę w szkołach. Zazwyczaj jednak są tylko nauczycielami niektórych przedmiotów humanistycznych lub języków obcych, choć należy się spodziewać, że
używają również swojej wiedzy etnologicznej przynajmniej tak często, jak mają
ku temu okazję. Zapewne też wyjaśnianie zagadnień kulturowych przez nich
jest dużo bardziej profesjonalne niż innych nauczycieli. Najlepiej, jak trafiają
do gimnazjów i liceów niepaństwowych, gdzie istnieje nieco większa szansa
samodzielnego kształtowania programu, a nawet dołączenia do niego jakiegoś
wstępu do antropologii czy zajęć o mniejszościach etnicznych lub etnografii
regionu. Jest to oczywiście też pewien rodzaj stosowania antropologii, ale
niestety bardzo nieformalny.
Pewną szansę na zatrudnienie antropologów stwarzają także programy
związane z koniecznością przeprowadzenia badań w zakresie edukacji specjalistycznej, np. na temat społecznego kontekstu żywienia niemowląt w związku
z dość jednostronnym potraktowaniem tego tematu przez szkoły rodzenia.
Jedna z absolwentek etnologii warszawskiej wystąpiła z projektem tego typu
badań do Urzędu Miasta. Tego typu inicjatywy mają dużą szansę realizacji,
jeśli wniosek zostanie odpowiednio przedstawiony i uzasadniony. Jest to jednak jednocześnie przykład, że antropolog w Polsce sam musi wyjść z pewną
inicjatywą, musi przeszukiwać także strony internetowe różnych organizacji,
9

Bureau of Applied Research in Anthropology (BARA) założone w 1952 r. w Arizonie.

�Maciej Ząbek

184

żeby dowiedzieć się o ogłaszanych konkursach na tego typu badania, a nie
tylko oczekiwać, że dana instytucja zgłosi się do niego sama z odpowiednim
zleceniem. Dotyczy to oczywiście nie tylko projektów z zakresu edukacji.
W ramach nowej podstawy programowej przewidziano wprowadzenie
obowiązkowej dla uczniów edukacji regionalnej w celu, jak napisano: „kształtowania trwałych więzi z małą ojczyzną, świadomości własnych korzeni,
odnajdywania w kulturze źródeł najistotniejszych wartości, zaangażowania
do aktywnego działania na rzecz środowiska” (Ministerstwo..., 2009). Może
to stanowić także pewne wyzwanie i szanse dla absolwentów etnologii, ale
zapytać można, dlaczego MEN nie zaangażował antropologów do współpracy
nad nową podstawą programową, aby sprawdzić choćby, jakie są społeczne
(lokalne) oczekiwania i potrzeby wobec proponowanych zajęć? Badań tego
typu jak amerykańskie, o ile mi wiadomo, nie prowadzi się jeszcze w Polsce,
choć niektórzy studenci i absolwenci robili już takie badania w ramach wolontariatu na zlecenie organizacji pozarządowych. Dotyczyły one przeważnie
problemów adaptacji cudzoziemców w szkole czy też źródeł powstawania
konfliktów międzykulturowych. Przykładem tych ostatnich mogą być badania
w ramach prowadzonych przez mnie warsztatów z antropologii stosowanej, na
zlecenie Fundacji Polskie Forum Migracyjne, w szkole w warszawskiej dzielnicy Targówek, do której uczęszczają dzieci czeczeńskie z pobliskiego ośrodka
dla uchodźców. Istnieje więc pewna szansa, że kiedyś staną się one normalną
praktyką, zwłaszcza w sytuacjach problemów kulturowych w szkole. W ramach
obowiązujących do niedawna minimów kształcenia na pedagogice przewidywano również wprowadzenie antropologii. Niestety, osobiście miałem okazję
zaobserwować, że wydziały pedagogiki przeznaczały na nie niewystarczającą
liczbę godzin albo w ogóle z nich rezygnowały. Podsumowując, trzeba stwierdzić,
że kontakt między antropologami i pedagogami jak dotychczas jest w Polsce
zbyt wątły i aby coś się zmieniło, trzeba go przede wszystkim rozszerzyć.
Rybołówstwo
Zupełnie innym przykładem na wykorzystanie antropologicznych badań
społeczno-kulturowych mogą być badania nad rybołówstwem na zlecenie
Departamentu Gospodarki Stanów Zjednoczonych10. Miały na celu z jednej
strony zaradzenie ubytkowi zasobów rybnych w oceanach, a z drugiej pomoc
w przetrwaniu lokalnych społeczności rybackich. Podjęcie tych badań wiązało
się z zakazem połowu mieczników na Hawajach, zagrażających populacji żółwi
Dokładnie przez jednostkę wchodzącą w jego skład zajmującą się łowiskami morskimi
i rybołówstwem (National Marine Fisheries Service http://www.nmfs.noaa.gov/).
10

�Antropolog w służbie publicznej

185

morskich. Konsekwencją tego było jednak bankructwo lub zubożenie społeczności rybaków wyspecjalizowanych w połowach mieczników. Nie pomogły
dotacje rządowe i próba ich przejścia na połowy tuńczyków, gdyż pieniądze
z dotacji okazały się niewystarczające, a zmiana specjalizacji wymagała czasu,
aby nauczyć się nowych technik połowu (Allen, Gough 2006). Początkowo
nie uznawano tego za problem, ale po przegraniu kilku procesów sądowych
postanowiono jednak zbadać podłoże tego zjawiska, zlecając badania antropologom (Abbott-Jamieson, Clay, Colburn, 2006).
Badania nad rybołówstwem różnych grup tubylczych zawsze interesowały wielu antropologów, stąd i tym razem nie było problemu ze znalezieniem
chętnych, zwłaszcza gdy pojawiły się środki przeznaczone na ten cel. Zadali
oni podstawowe pytania o to, jak są zorganizowane społeczności rybackie?
Dlaczego rybacy podejmują się tego zawodu? Jak klasyfikują obszary swoich
połowów i ich faunę? Jak wygląda ich życie w różnych grupach etnicznych?
Jaki wpływ mają na nich działania rynkowe w skali globalnej?
W przypadku wspomnianych rybaków z Hawajów pochodzenia wietnamskiego pokazano, jak jedna decyzja administracyjna potrafi rozbić silnie dotąd
zintegrowaną społeczność rybacką, doprowadzić do kłótni wewnątrz rodzin,
zmusić kobiety do podjęcia pracy zarobkowej, wpłynąć negatywnie na wychowanie dzieci. Badania pokazały też dużą zdolność adaptacyjną badanej grupy,
ale za cenę zmiany miejsca zamieszkania (emigracji do Kalifornii) i obniżenia
dotychczasowego poziomu życia (Allen, Gough 2006). Porównawcze badania
przeprowadzone z kolei na Puerto Rico pokazały natomiast, jak wiedza lokalna
na temat środowiska morskiego może przyczynić się do wzbogacenia wiedzy
akademickiej w tym temacie. Ze studiów podjętych na tym terenie przez
antropologa Carlosa Garìa-Quijano wynika, że rybacy portorykańscy rozpoznają zadziwiająco dużą liczbę gatunków żyjących w wodach przybrzeżnych
i klasyfikują je według miejsca występowania i typów podwodnych środowisk.
Przyjęli też inną strategię niż rybacy z Hawajów, nie koncentrując się na
jednym gatunku, lecz na odławianiu różnych ryb i skorupiaków i utrzymując
się na rynku poprzez dostarczanie świeżych owoców morza wysokiej jakości
(Garìa-Quijano 2007).
Badania tego rodzaju pokazały, że specjalizacja w połowie określonego
gatunku staje się coraz bardziej ryzykowna, przyczynia się do naruszenia
równowagi w środowisku, a w rezultacie grozi utratą dotychczasowych łowisk. Strategia rybaków portorykańskich jest natomiast pewnym sposobem
zapobiegnięcia temu. Antropolodzy pokazali tu raz jeszcze, że są świetnymi
„tłumaczami” między społecznościami lokalnymi a naukowcami od ochrony
środowiska i administracją państwową. Dzięki dużej wartości danych zdo-

�186

Maciej Ząbek

bytych dzięki tym badaniom, amerykańskie agencje rządowe obecnie stale
przyznają środki na prowadzenie badań nad rybołówstwem, które stają się
coraz popularniejsze wśród tamtejszych antropologów.
W Polsce niestety nikt nie zlecił antropologom przeprowadzenia badań
jakościowych na ten temat, choć akurat w kwestii rybołówstwa byłyby one
niesłychanie potrzebne i naglące, gdyż sytuacja polskich rybaków po wprowadzeniu przez Unię Europejską, w ramach tzw. Wspólnej Polityki Rybackiej,
kwot połowowych zbliżona jest do tych z Hawajów. Na etnologii warszawskiej
i szczecińskiej studenci podjęli badania tylko w ramach przygotowywanych
prac magisterskich. Niestety, pisane są na użytek wyłącznie akademicki, a nie
z uwagi na możliwość ich zastosowania11.
Domy spokojnej starości w Danii
Praktyczne stosowania antropologii nie ograniczają się tylko do obszaru
Stanów Zjednoczonych. Przykładem badań stosowanych w Europie mogą być
badania duńskich antropologów Jensa Kofoda i Anny Birkemose w domach
spokojnej starości (2004). Wykonane zostały one na zlecenie duńskiego Ministerstwa Zdrowia z uwagi na zaskakujący fakt stwierdzenia u pensjonariuszy
tych domów niedożywienia. Było to tym bardziej bulwersujące, że mamy tu
do czynienia z taką sytuacją nie w ubogim państwie Trzeciego Świata, lecz
w Danii, gdzie w tego typu domach panują wręcz doskonałe warunki i jest
oczywiście pod dostatkiem jedzenia. Każdy z lokatorów ma własny pokój, balkon
i ogródek, a kuchnia przygotowuje posiłki przynajmniej w dwóch zestawach.
Są organizowane zajęcia gimnastyczne, wycieczki, wieczorki taneczne i inne
imprezy okolicznościowe. A jednak u jednej trzeciej pensjonariuszy stwierdzono
niebezpieczny dla zdrowia spadek wagi ciała.
Władze próbowały się z tym problemem początkowo uporać same, tworząc
specjalne domy eksperymentalne, w których starano się włączyć pensjonariuszy do wspólnych zajęć, także przy gotowaniu, gdzie mieli się oni poczuć jak
we własnym domu. Dopiero gdy okazało się, że niechętnie włączają się oni
w takie zajęcia, a indeks ich masy ciała nie wzrósł znacząco, dopiero wówczas
rozwiązanie zagadki powierzono antropologom.
Antropolodzy na przykładzie czterech wybranych domów przeprowadzili
z ich mieszkańcami typowe badania etnograficzne na temat ich postrzegania
11
 Na etnologii warszawskiej jedna z tych prac została już obroniona: N. P u c i a t o, Jastanicy, przedsiębiorcy, ekolodzy i ryby – debata na temat zmian w rybołówstwie związanych
z wprowadzeniem Wspólnej Polityki Rybackiej, pod kierunkiem prof. UW, dr hab. A. MalewskiejSzałygin (archiwum IEiAK, UW).

�Antropolog w służbie publicznej

187

życia w takich domach, relacji z innymi mieszkańcami i oczywiście ich opinii
na temat przygotowywanych tam posiłków.
Wyniki może były do przewidzenia, choć niekoniecznie w Danii, gdzie
tego typu domy opieki na seniorami stały się już czymś zupełnie naturalnym.
Rodzina oddająca swoich bliskich nie musi obawiać się krytyki otoczenia,
posądzenia o egoizm i brak troski, jak może zdarzyć się to jeszcze w Polsce.
Pozornie ludzie starsi też są zadowoleni z takiego rozwiązania. Rozmówcy
antropologów mówili im, że sami podjęli decyzję o przeprowadzce, gdyż nie
chcieli być dla nikogo ciężarem. Okazało się jednak, że był to wybór ich rodzin. To one planowały przeprowadzkę, wynajdywały odpowiednią placówkę
i załatwiały formalności. Tymczasem taka zmiana wiązała się z zawieszeniem
dotychczasowej roli społecznej i staniem się uzależnionym od personelu i regulaminów ośrodka pensjonariuszem. Dlatego podejmowali walkę o utrzymanie
odrobiny niezależności. Odmawiali uczestniczenia w różnych programach,
ponieważ traktowali je jak zamach na swoją niezależność. Najbardziej jednak
manifestowała się ona podczas posiłków, tym bardziej, że przy tej okazji byli
często na siłę wyciągani ze swoich pokojów albo karmieni przez personel.
Niejedzenie było więc jedną z nielicznych możliwych do zastosowania przez
nich form buntu i zachowania swojej autonomiczności. Mimo że personel
ciągle podkreślał, że w ośrodku panuje atmosfera domowa, to trudno było ją
za taką uznać w sytuacji, gdy stosunek do nich był paternalistyczny, jak do
małych dzieci. Istotne było także, że, jak pisze Kofod, nie tylko jedzenie jest
ważne, ale także z kim się je. A musieli oni jeść z ludźmi, z którymi z reguły
nie mieli nic wspólnego (2006).
Wniosek antropologów z tych badań był taki, że problemu niedożywienia
nie można rozpatrywać jedynie w kontekście medycznym lub kulinarnym.
W tym przypadku ważna była podmiotowość badanych, trudna czy wręcz
niemożliwa do zachowania w „instytucji typu totalnego”12. Pensjonariusze, nie
znajdując innego wyjścia z sytuacji, wybierali bierny opór, unikanie wszelkich
kontaktów i niejedzenie.
Podsumowując, antropolodzy wywiązali się z powierzonego im zadania
i odpowiedzieli na pytanie, dlaczego pensjonariusze domów spokojnej starości
chudną. Odpowiedzi na pytanie, jak temu zaradzić, zlecenie już nie przewidywało. Można podejrzewać tylko, że zleceniodawca, jak w innych tego typu
przypadkach, nie byłby z odpowiedzi zadowolony, jeśli wybiegałaby ona poza
12
 Nawiązanie do koncepcji E. Goffmana, który to „instytucjami totalnymi” nazywa wszystkie
te miejsca zamieszkania i pracy, gdzie większość przebywających tam osób prowadzi wspólnie
zamknięty i formalnie administrowany tryb życia (1961/1991).

�188

Maciej Ząbek

dotychczasowy przyjęty i społecznie aprobowany system w postaci istnienia
instytucji domów spokojnej starości.
Wioski tematyczne
Ostatni z przytoczonych tu przykładów zastosowań antropologii dotyczy polskiej wsi i zarazem interwencji w jej życie kulturalne. Koncepcja „wsi
tematycznych” to idea ożywienia gospodarczego, polegająca na uczynieniu
danej miejscowości atrakcyjną dla ruchu turystycznego i swego rodzaju pomysł na zarabianie pieniędzy poprzez wykorzystanie specyfiki dziedzictwa
kulturowego i kapitału społecznego mieszkańców z określonych miejscowości
wiejskich. Polega głównie na wykorzystaniu popularności agroturystyki, ale
wobec terenów, na których pozornie nie ma nic szczególnie interesującego,
gdzie bez specjalnych zabiegów nie mogłaby się ona rozwijać. Zaletą tej
koncepcji rozwoju są niskie, przynajmniej na początku, nakłady finansowe
potrzebne na uruchomienie takich projektów i objęcie nim praktycznie całej
społeczności wiejskiej.
Idea wsi tematycznych, w której aktywnie uczestniczą antropolodzy, nie
jest nowa. Praktykowana jest już od dawna na terenie Stanów Zjednoczonych,
Francji, Niemiec czy Austrii. W Polsce pojawiła się dopiero od niedawna. Rozwija
się ona w odpowiedzi na kryzys lub wręcz upadek tradycyjnego rolnictwa, tam
gdzie lokalna społeczność nie była w stanie z różnych przyczyn dostosować
się do współczesnych zmian w tym sektorze.
W Polsce inicjatorem i koordynatorem projektu „Wioski tematyczne”
został Wacław Idziak13, który wraz z organizacjami pozarządowymi (Biurem
Partnerstwa „Razem”, Fundacją Wspomagania Wsi, Koszalińskim Towarzystwem Społeczno-Kulturalnym i innymi) pozyskał środki unijne z programu
operacyjnego EQUAL, Europejskiego Funduszu Społecznego do wprowadzenia
tej idei w życie.
Pierwszym etapem jest poznanie wspomnianego dziedzictwa kulturowego i ukrytego potencjału społecznego, istniejącego w danej społeczności
lokalnej oraz analiza potencjału zasobów lokalnych i sprawdzenie możliwości
ich wykorzystania. Następnym jest przeprowadzenie badań etnograficznych
i w razie potrzeby archiwalnych. Stąd współpraca realizatorów programu
z naukowcami i studentami antropologii. W trakcie badań, w których uczest13
 Wacław Idziak, naukowiec i działacz społeczny, zainteresowany kulturą wsi, wykładowca
socjologii i takich przedmiotów, jak zachowania organizacyjne czy zarządzanie rozwojem lokalnym na Politechnice Koszalińskiej i Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu
Szczecińskiego.

�Antropolog w służbie publicznej

189

niczą mieszkańcy wsi, dokonuje się wymiana wiedzy między badaczami
a badaną społecznością, w wyniku czego pojawia się oczekiwany efekt
sprzężenia zwrotnego i powstają w końcu pomysły na specjalizację danej
wsi. Największą trudnością są tu, jak pisze Wacław Idziak, bariery związane
z myśleniem, obawą narażenia się na śmieszność, jeśli się nie uda (2005).
Antropolog musi tu także wejść w rolę negocjatora, umiejętnie przekonywującego do danego pomysłu.
Przykładem tego typu projektów może być jeden z nich pod tytułem
„Iwięcino – wieś z końca świata”. Wykorzystano tu obraz „końca świata”
z miejscowego kościoła, który pozwolił uruchomić wśród badanej społeczności różne interpretacje związane z tym zagadnieniem, np. końca świata
przyrodniczego, historycznego czy dziecięcego. Na tej podstawie mieszkańcy
Iwięcina, dawnej wsi cysterskiej, stworzyli produkt w postaci zajęć o tematyce
historycznej, astronomicznej i różnicach kulturowych, a wspólnie z antropologami udało im się odnaleźć w przestrzeni społeczno-kulturowej wsi swoiste
ślady owego tytułowego „końca świata”. Powstała w ten sposób ścieżka dydaktyczna o nazwie „Końce świata w Iwięcinie”, po której wędrując można
obejrzeć obelisk, kościół, cmentarz i grodzisko w lesie. Uzupełnieniem tego
pomysłu stał się targ cysterski oraz warsztaty regionalne na temat tradycji
bożonarodzeniowej (krucha tajemnica bombek choinkowych) i wielkanocnej
(malowanie i kraszenie pisanek, zabawy z jajem). Dla dzieci przygotowano
program pod nazwą „Misiowa kraina na końcu świata”. Z czasem wymyślono
nowe imprezy, np. nocne zwiedzanie kościoła pt. „Nocą daj poprowadzić się
aniołom”, a dzięki temu, że przez wieś przebiega fragment nadmorskiego szlaku
kolarskiego, otworzono przy szkole podstawowej schronisko młodzieżowe im.
Kazimierza Nowaka, podróżnika, któremu jeszcze w latach trzydziestych udało
się objechać na rowerze Afrykę. Zorganizowano nawet konferencję naukową
pt. „Pomorskie końce świata”. Dopiero tego typu program pozwolił rozwijać
we wsi dochodową agroturystykę. Przy okazji udało się mieszkańcom Iwięcina
pozyskać pieniądze na renowację zabytkowej ambony, chrzcielnicy i tablicy
inskrypcyjnej oraz nowej remizy strażackiej służącej za świetlicę wiejską.
Powstało też monograficzne opracowanie historii Iwięcina.
Idea „wsi tematycznych”, bazująca na własnych pomysłach mieszkańców,
stała się szansą szczególnie atrakcyjną dla miejscowości pozbawionych atrakcji turystycznych, jak np. typowe wsie popegeerowskie na Pomorzu. Tak np.
w Sierakowie Sławieńskim zainspirowano się Tolkienem, budując bajkowe
domki z gliny i słomy, organizując jarmarki hobbickie, warsztaty z pamiątkarstwa i rękodzieła, gry terenowe, liczne imprezy okazjonalne, jak majówka
w wiosce hobbitów, a przy okazji serwując jadło hobbickie i oferując noclegi.

�190

Maciej Ząbek

W Paprotach inspiracją do pomysłu okazały się okoliczne źródła i liczne poplątane ścieżki między gospodarstwami. I tak Paproty stały się „wioską labiryntów i źródeł”, gdzie odbywają się liczne gry i zabawy. Dąbrowa, w której
zachowała się znajomość zielarstwa, stała się natomiast „wioską zdrowego
życia” z własnym ogrodem medytacyjnym, ścieżką zdrowia i zdrową kuchniąb a zwłaszcza produkowanymi tam wyrobami wędliniarskimi, miodami,
syropami i oczywiście ziołami.
Idea się przyjęła i obecnie w całej Polsce można już spotkać wioski, które
reklamują się jako np. Kraina Bajek i Rowerów, Królestwo Żab, Biegun Zimna
i Sera itp. Poza pomysłem na powiększenie swych dochodów poprzez przejście z niedochodowego rolnictwa do sektora usług, zaletą tego typu programów okazało się przede wszystkim to, że mieszkańcy tych wsi nauczyli się
współpracować i wierzyć, że potrafią sami realizować swoje marzenia. Dla
antropologów natomiast programy tego typu stały się miejscem dodatkowego
zatrudnienia, gdyż wymagają one kogoś, kto potrafi wejść w system społeczny
wsi i wprowadzić jej mieszkańców w obszar gospodarki opartej na wiedzy.

Konkluzje
Szeroko rozumiana służba publiczna, do której wchodzą instytucje i organizacje międzynarodowe, rządowe, samorządowe i pozarządowe, jest
potencjalnie dużym i względnie atrakcyjnym rynkiem pracy dla absolwentów etnologii i antropologii kulturowej. Projektują one i wdrażają corocznie
szeroką gamę programów w niemal wszystkich dziedzinach życia zarówno
w kraju, jak i za granicą. Programy te stwarzają wiele unikalnych możliwości
zastosowania wiedzy antropologicznej i etnograficznych badań jakościowych.
W przeciwieństwie do zastosowań wyłącznie biznesowych mają szersze cele,
przeniknięte nierzadko ideologią mającą na uwadze aktywne zmienianie świata
dla wspólnego dobra. Poza tym często pozwalają etnologom i antropologom
kontynuować zainteresowania badawcze poza murami uczelni, z korzyścią
także dla nauki akademickiej.
Prawdą jest, że w warunkach polskich tego typu organizacje nadal zbyt
rzadko mają świadomość praktycznych możliwości wykorzystywania antropologii. Należy jednak przypomnieć, że zdarza się to nadal także w Stanach
Zjednoczonych i innych krajach zachodnich. Przykładem może być opisana
wyżej decyzja administracyjna w sprawie połowów mieczników. Nie zawsze
jest to tylko kwestia niewiedzy lub chęci zaoszczędzenia środków na badania
antropologiczne. Jest to także często problem arogancji władzy w ogóle lub
poszczególnych organizacji, które są skłonne wdrażać swoje pomysły bez szer-

�Antropolog w służbie publicznej

191

szych konsultacji czy mediacji z grupami lokalnymi, nie patrząc na możliwe
skutki ich interwencji w delikatną materię życia społecznego.
Przykładem mogą być konflikty między inwestorami (prywatnymi, ale
także publicznymi), którzy dokonują dajmy na to wyburzeń lub budowy czy
modyfikacji pewnych obiektów, a społecznością lokalną lub urzędem. Dochodzi
do tego często już po zakończeniu realizacji danej inwestycji bez wcześniejszej
konsultacji i partycypacji społecznej. W Polsce zbyt często dopuszcza się do otwartej konfrontacji w takich sytuacjach. W analogicznej sytuacji np. w Hiszpanii,
kiedy pojawił się problem zagospodarowania byłego więzienia z czasów Franko,
które to miejsce było przez wiele lat pustostanem, a jednocześnie miejscem
kultowym dla graficiarzy, władze dzielnicy Carabanchel w Madrycie, na którego terenie znajdował się ten pustostan, zamówiły u antropologów badania
jakościowe na ten temat14. W rezultacie przeprowadzono inwentaryzację
obiektu, nakręcono film o historii i obecnym stanie więzienia, pokazano go
mieszkańcom dzielnicy, potem przeprowadzono z nimi wywiady na temat ich
stosunku do obiektu, ale także i ich pomysłów, co z nim zrobić. Kiedy okazało
się, że większość z nich opowiedziała się za budową szpitala w tym miejscu
i ewentualnie stworzenia w nim niewielkiej izby pamięci, dopiero wówczas
ruszyły prace rozbiórkowe. Uniknięto w ten sposób większych protestów, co
niestety w Polsce jest na porządku dziennym w tego typu sytuacjach.
Należy tu podkreślić, że zastosowaniu antropologii w sferze publicznej
sprzyja rozwój instytucji i przestrzegania praw społeczeństwa obywatelskiego. Przykłady jej niestosowania, zwłaszcza przez samorząd terytorialny, są
zawsze dowodem na niedorozwój tych instytucji i brak poszanowania reguł
demokracji.
Inną kwestią jest, że antropolodzy chcący zatrudnić się w służbie publicznej muszą wykazać się pewną własną inicjatywą w tym zakresie, a nie
po prostu oczekiwać na propozycje, tym bardziej, że w Polsce brak tego typu
stowarzyszeń, jak w USA, które mogłyby pełnić funkcje swego rodzaju pośrednictwa pracy dla antropologów. Powinni też pamiętać o uzupełnianiu swojego
wykształcenia, szczególnie w zakresie znajomości prawa, ekonomii, technik
negocjacyjnych czy umiejętności menedżerskich. Muszą też nauczyć się pracować w pewnych określonych limitach czasowych, do których zobowiązują
programy realizowane przez organizacje. Poza tym powinni umieć przekładać
wyniki swych badań na praktykę, mieć umiejętność pisania skondensowanych
raportów i rekomendacji, a nie tylko rozpraw i esejów naukowych, pamię Informacje na ten temat otrzymałem z relacji absolwenta etnologii Gawła Walczaka,
który pracował jako mediator kulturowy właśnie w tej dzielnicy.
14

�192

Maciej Ząbek

tając przy tym, że też nie są z natury obiektywni, też mają kulturę i mogą
popełniać błędy.

Literatura
Abbott-Jamieson S., Clay P., Colburn L.L.
2006 – Anthropological Applications in the Management of Federally Managed
Fisheries: Context Institutional and Prospectus, „Human Organization”,
Washington, vol. 65, s. 231–240.
Allen S.D., Gough A.
2006 – Monitoring Environmental Justice Impacts: Vietnamese-American Longline
Fishermen Adapt to the Hawaii Swordfish Fishery Closure, „Human Organization”, Washington, vol. 65, nr 3, s. 319–329.
Anderson M.
1999 – Do no harm. Haw aid can support peace – or war, London.
Baranowska A.
2009 – Proces kształtowania się tożsamości w instytucji totalnej na przykładzie
żołnierzy obozu Babilon w Iraku, w: J. Maciejowski, W. Nowosielski (red.),
Tożsamość społeczna grup dyspozycyjnych, Wrocław.
Bednarek S.
1998 – Czym jest regionalizm?, Wrocław – Ciechanów.
Benedict R.
2003 [1946] – Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej, tłum. E. Klekot,
Warszawa.
Birkemose A., Kofod J.
2004 – Meals in nursing homes, Scand J Caring Sci, 18, s. 128–134.
Boas F.
2005 [1919] – Scientists as Spies, „Anthropology Today”, June, vol. 21, p. 27.
Docherty J.S.
2004 – Culture and negotiation: Symmetrical anthropology for negotiators, „Marquette Law Review”, 87(4), 711–722.
Donaldson M.C.
2008 – Negocjacje dla bystrzaków, Gliwice.
Dul R.A.
2009 – I cóż to za zawód, ten antropolog?, „Etnografia Nowa”, nr 1, s. 155–157.

�Antropolog w służbie publicznej

193

Dżurak E.
2010 – Antropolog z karabinem na ramieniu, „(op.cit.)”, nr 41.
Ephron D., Spring S.
2008 – A gun in one hand, a pen in the other, „Newsweek Magazine”, Apr 12.
Ervin A.M.
2005 – Applied Anthropology: Tools and perspectives for contemporary practice,
Boston.
Fisher R., Urry W., Patton B.
2009 – Dochodząc do tak. Negocjowanie bez poddawania się, Warszawa.
Garìa-Quijano C.
2007 – Fishers’ Knowledge of Marine Species Assemblages: Bridging Between Scientific
and Local Ecological Knowledge in Southeastern Puerto Rico, „American
Anthropologist” Washington, vol. 109, s. 529–537.
Goffman E.
1961 [1991] – Asylums: Essays on the social situation of mental patiens and other
inmates, London.
Gonzales R.J.
2007 – Phoenix Reborn?, „Anthropology Today”, Dec., vol. 23, s. 21–22.
Greenman N.P.
2005 – Anthropology Applied to Education, w: Applied Anthropology: Domains of Application, S. Kedia, J. Willingen (eds.), Westport and London, s. 262–306.
Griffith D.
2006 – Editor’s Foreword: The Puertoricanization of North American Fisheries
Research, „Human Organization”, Washington, vol. 65, s. 229–231.
Hall E.T.
1987 [1959] – Bezgłośny język, Warszawa.
1978 [1966] – Ukryty wymiar, Warszawa.
Holt R.L.
2009 – Afghan Village Militia: A People-Centric Strategy to Win, www.samllwarsjournal.com (maj 2012).
Hofstede G.
2000 [1997] – Kultury i organizacje. Zaprogramowanie umysłu, Warszawa.
Idziak W.
2005 – Wieś tematyczna, www.witrynawiejska.pl/strona.php?p=455/ (lipiec 2012).

�194

Maciej Ząbek

Janicka A.
2003 – Doświadczenie miejsca misji pokojowej przez polskich żołnierzy Kosovo Force,
(niepublikowana praca magisterska, archiwum IEiAK UW, Warszawa).
Kamiński J.
2004 – Negocjowanie. Techniki rozwiązywania konfliktów, Warszawa.
Kedia S., van Willingen J. (eds.)
2005 – Applied Anthropology: Domains of application, Westport and London,
s. 262–306.
Kendik M.
2009 – Negocjacje międzynarodowe, Warszawa.
Kofod J.
2006 – Waiting to go into a Danish Nursing Home, Generation Review, vol. 16,
nr 2.
Kluckhohn C.
1949 – Mirror for Man: The Relation of Anthropology to Modern Life, New York
– Toronto.
Kukuczka J.
2010 – Antropologia na wojennej ścieżce. Wojny i konflikty jako wyzwanie dla
współczesnego etnologa, w: F. Wróblewski, Ł. Sochacki, J. Steblik (red.),
Antropologia Zaangażowana, „Prace Etnograficzne”, z. 38., s. 75–83.
Lipka J. (ed.)
1998 – Transforming the culture of schools: Yup’ik Eskimo examples, Mahwah.
Mead M.
1928 – Coming of Age in Samoa, New York.
1977 – Applied Anthropology: The State of the Art, w: E.M. Eddy, W.L. Partrige
(eds.), Applied Anthropology in America, New York, s. 425–437.
Ministerstwo...
2009 – Ministerstwo Edukacji Narodowej, rozporządzenie z dnia 15 lutego 1999
roku, /Dz.U. 1999 Nr 14, poz. 129/ o „Edukacji regionalnej”.
McCarty T.
2002 – A place to be navajo: Rough Rock and the struggle for self-determination in
indigenous schooling, Malwah.
McFate M., Fondacaro S.
2008 – Cultural Knowledge and Common Sense, „Anthropology Today”, Feb.,
vol. 24, s. 27.

�Antropolog w służbie publicznej

195

2011 – Reflections on the First 4 Years of the Human Terrain System, „Prism. Journal, National Defense”, vol. 2, no 4.
Pantuliano S.
2009 – Uncharted territory. Land, conflict and humanitarian action, Warwickshire.
Price D.
2000 – Anthropology as Spies, „The Nation”, November, 20. http://www.thenation.
com/issue/november-20-2000 (lipiec 2012).
2007 – Anthropology, Counterinsurgency, the Kill Chain, and Plagiarism, http://
zeroanthropology.net/2007/10/31/david-price-anthropology-counterinsurgency-the-kill-chain-and-plagiarism/ (lipiec 2012).
Puciato N.
2012 – Jastanicy, przedsiębiorcy, ekolodzy i ryby – debata na temat zmian w rybołówstwie związanych z wprowadzeniem Wspólnej Polityki Rybackiej, praca
magisterska pod kierunkiem prof. UW, dr hab. A. Malewskiej Szałygin
(archiwum IEiAK, UW).
Rosa G.
2009 – Komunikacja i negocjacje w biznesie, Szczecin.
Satish Kedia and John van Willigen (eds.)
2005 – Applied Anthropology: Domains of Application, Westport, Connecticut.
Sikorski C.
2005 – Język konfliktu. Kultura komunikacji społecznej w organizacji, Warszawa.
Slaikeu K.
2009 – Winning the War in Afghanistan: An Oil Spot Plus Strategy for Coalition
Forces, www.samllwarsjournal.com (maj 2012).
Słaboń A.
2008 – Konflikt społeczny i negocjacje, Kraków.
Spindler G. (ed.)
2000 – Fifty Years of Anthropology and Education 1950–2000, Mahwah.
Weidman H.
1976 – On getting from „here to there”, „Medical Anthropology Newsletter”, vol.
8,1, s. 2–7.
Winch A. i S.
2010 – Negocjacje. Jednostka, organizacja, kultura, Warszawa.

�196

Maciej Ząbek

Willingen J. van
2002 – Applied anthropology: an introduction, Greenwood Publishing Group.
Ury W.
2009 – Odchodząc od nie. Negocjowanie od konfrontacji do kooperacji, Warszawa.
Vandewalker N.C.
1898 – Some Demands of Education upon Anthropology, „American Journal of
Sociology”, 4,69.

Netografia (maj – czerwiec 2012):
American Anthropological Association: www.aanet.org.
Alliance for Applied Research in Educational Anthropology: http://antropology.usf.
edu/aarea/.
Bureau of Applied Research in Anthropology: http://bara.arizona.edu/index.htm
Council on Anthropology and Education: www.aanetorg./section/cae/.
Human Terrain System: www.humanterrainsystem.army.mil.
Ministerstwo Obrony USA: www.defenselink.mil.
National Association for the Practice of Anthropology: www.practicinganthropology.
org/.
National Marine Fisheries Service: http://www.nmfs.noaa.go.
Partycypacja społeczna: www.abc.com.pl/problem/1500/4/.
Wioski tematyczne: www.wioskitematyczne.org.pl/.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10993" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10971">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/23ac3f8c10024254c40d0c246f5c1c51.pdf</src>
        <authentication>11abc35d9e5c7089352fc1caf257035a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131082">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5003</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131083">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131084">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131085">
                <text>Płeć i seksualność - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131086">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4640</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131087">
                <text>Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131088">
                <text>Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131089">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.227-234</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131090">
                <text>Kościańska, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131091">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131092">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131093">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131094">
                <text>Agnieszka Kościańska
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Kulturowe konteksty
naukowej wiedzy o seksualności

Praca profesor Anny Zadrożyńskiej Etnologiczne problemy seksuologii. Symbolika płci w kul­
turach różnych ludów (1981) jest jednym z pierwszych polskich tekstów wykorzystu­
jących dokonania etnologii i antropologii kulturowej w studiach nad płcią i seksual­
nością. Podążając t y m tropem, w niniejszym artykule przyglądam się temu, jak
dominujące w kulturze polskiej stereotypy płciowe i wyobrażenia na temat seksual­
ności przenikają się z nauką i medycyną. Analizuję jedną z pierwszych i zdecydowanie
najpopularniejszą (sprzedano co najmniej siedem milionów egzemplarzy) polską
książkę o seksualności - Sztukę kochania Michaliny Wisłockiej.
Wpływ kulturowych wyobrażeń na temat płci na wiedzę naukową z zakresu sek­
sualności był przedmiotem zainteresowania wielu badaczy Michel Foucault poka­
zuje związek między scientia sexualis a władzą (Foucault 1995), Thomas Laqueur
analizuje zachodzące w ciągu wieków zmiany w postrzeganiu ciała kobiecego i męs­
kiego czy masturbacji (Laqueur 1986, 2003). N a wpływ kultury na seksuologię
zwracają uwagę też sami seksuolodzy i terapeuci: krytykują m.in. to, że wcześ¬
niejsze prace koncentrują się na relacji heteroseksualnej i związanymi z nią rolami
płciowymi lub nie doceniają oddziaływania relacji władzy między partnerami na jakość
pożycia (np. Długołęcka 2008, Kaschak i Tiefer 2001). Z kolei antropolożka Emily
M a r t i n (2006) wskazuje, że w opisach naukowych relacje między plemnikiem
a jajem bardzo przypominają relacje między mężczyzną a kobietą.
W książce poświęconej historii amerykańskiej seksuologii socjolożka Janice
M . Irvine dowodzi, że już sam moment narodzin tej dyscypliny jest związany
z pewnymi założeniami dotyczącymi płci. Bez wątpienia dziełem, które wyznacza
początek seksuologii w Stanach Zjednoczonych, jest raport Kinseya. Jak podkreśla
Irvine, Alfred Kinsey dąży do wyników naukowych, obiektywnych. Jego raport jest
oparty na 12 tysiącach wywiadów. Zeby zachować obiektywizm, Kinsey - zoolog
z wykształcenia - starannie dobierał ankieterów: osoba taka powinna być szczęśli¬
wa w małżeństwie, ale musi móc dużo podróżować (to, zdaniem Kinseya, wyklucza227

�Agnieszka Kościańska

ło kobiety bo jak mówił, kobieta nie może bez męża dużo podróżować i mieć
zarazem udanego związku); mieć wykształcenie medyczne lub doktorat, ale jedno­
cześnie umieć rozmawiać z ludźmi z niższych warstw; powinna być urodzona
w Stanach Zjenoczonych i znać kulturę amerykańską. Ponadto Kinsey nigdy nie
zatrudniał nikogo o „dziwnym" etnicznym imieniu, unikał zwłaszcza Żydów, żeby
nie zrażać protestantów. W efekcie ankieterzy Kinseya to niemal wyłącznie biali,
heteroseksualni mężczyźni - WASP-owie (ang. White Anglo-Saxon Protestant). O n i
reprezentowali, jego zdaniem, amerykańskie społeczeństwo i jego moralność, co
w tej perspektywie było gwarancją zdobycia obiektywnych danych (Irvine 2005,
s. 25).
Również późniejsze prace seksuologiczne opieraja się na pewnych założeniach
kulturowych i promują określony t y p seksualności. N a przykład uważane za
rewolucyjne książki Virginii Johnson i Williama Mastersa (np. 1975) umiejscawiają
seks w małżeństwie i wskazują na jego znaczenie właśnie w t y m kontekście (Irvine
2005, s. 39).
Także w polskiej naukowej wiedzy o seksualności można zauważyć uwarunko­
wania kulturowe. Szczególnie widać to w kwestiach związanych z płcią: jak kobiety
i mężczyźni są opisywani, jakie role są i m wyznaczane, jaka jest definicja udanego
związku. Przyjrzyjmy się, jak ta kwestia wygląda w Sztuce kochania. Jak podaje autor­
ka, książkę oparła na doświadczeniach z 15 lat pracy lekarskiej (rozmowy z pacjentka¬
mi, odpowiadanie na listy kierowane do Poradni Korespondencyjnej Towarzystwa
Planowania Rodziny oraz do miesięcznika „Zdrowie"), naukowej i publicystycznej.
„Wojowałam uparcie o kulturę uczuć i seksu" - pisze Wisłocka (1978, s. 9). Porady
których w ten sposób udzielała, dotyczyły trudności seksualnych, antykoncepcji
i dolegliwości ginekologicznych. Jako ginekolożka, Wisłocka rozmawiała głównie
z kobietami, ale Sztuka kochania - jak pisze - jest dla „obojga" (Wisłocka 1978, s. 10).
Już w t y m momencie, na samym początku książki, widoczne jest, jak autorka rozu¬
mie rolę kobiety w związku: „Nie sądzę jednak, żeby to nastawienie było ujemną
stroną książki, ponieważ w moim przekonaniu w kobiecych rękach leży kształt miłości
i kultura życia uczuciowego rodziny" (Wisłocka 1978, s. 10).
Sztuka kochania podejmuje kwestie takie jak: dojrzewanie płciowe, działanie hor¬
monów, psychika i fizjologia kobiet mężczyzn, budowa narządów płciowych, pierw¬
szy stosunek, relacje między płciami, zdrowie seksualne i antykoncepcja. Najwięk¬
sze zainteresowanie i zarazem największe kontrowersje budził rozdział Monotonia
wrogiem miłości, w którym czytelnicy mogli znaleźć Przegląd podstawowych pozycji przy
stosunku. Opisowi towarzyszyły rysunki: biała postać kobiety i czarna postać męż¬
czyzny w akcie miłosnym oraz szkice ilustrujące, jak w danej pozycji członek wcho­
dzi do pochwy Niektóre późniejsze wydania zostały wzbogacone o zdjęcia (np. War­
szawa: Graf-Punkt 1995). Autorka z kolei następne edycje uzupełniała o najnowsze
odkrycia medyczne, głównie z zakresu antykoncepcji.

228

�Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności

Sztuka kochania była niewątpliwie dziełem rewolucyjnym, elektryzującym opinię
publiczną i budzącym sprzeciw środowiska lekarskiego , cenzury i Kościoła. W w y ­
wiadzie udzielonym Darkowi Zaborkowi na krótko przed śmiercią Wisłocka o p o ­
wiadała:
1

G d y książka w r e s z c i e trafiła d o c e n z u r y czepiali się, ż e z d j ę c i a p o z y c j i są za duże,
a b y ł y wielkości p o c z t ó w k i . Z m n i e j s z a l i ś m y aż się z r o b i ł y maleńkie jak z n a c z e k
p o c z t o w y C o i m zrobiłam m n i e j s z y t o miał b y ć jeszcze m n i e j s z y I tak na okrągło.
W k o ń c u jak już b y ł t a k i mały ż e nie b y ł o w i a d o m o , k t o baba, a k t o chłop, t o m ó w i ę
d o naszego grafika: „Panie, z r ó b pan c h ł o p a czarnego, b a b ę białą, a l b o o d w r o t n i e ,
ż e b y b y ł o widać, c z y j e n o g i , c z y j e ręce, b o p r z e c i e ż t o w s z y s t k o r a z e m jest d o n i ¬
czego". Z r o b i ł i r z e c z y w i ś c i e b a r d z o c z y t e l n e są te r y s u n k i . W i ę c p o t e m p y t a l i : „Ale
dlaczego biała k o b i e t a z M u r z y n e m ? " . T o b y ł n a j w i ę k s z y z a r z u t . [ . . . ] Jak c e n z u r a już
się zgodziła, podpisała, p o d p i e c z ę t o w a ł a ,

Sztuka

miała w y j ś ć za t r z y miesiące. A ż t u

nagle n i e s p o d z i e w a n i e p r z y s z ł o d o Iskier k i l k u p a n ó w w d z i w n y c h kapeluszach, jak
z filmu. Kazali d y r e k t o r o w i zamknąć lokal i z r o b i l i rewizję w biurkach p o kolei. D o s z l i
d o w y d a w c z y n i , p a n i M ę c i n y a ona miała r o z u m na s w o i m m i e j s c u i poprosiła U r z ą d
C e n z u r y o d w a e g z e m p l a r z e o p i e c z ę t o w a n e . D a l i d w a , j e d e n schowała g ł ę b o k o d o
sejfu, d r u g i miała w szufladzie. „Proszę o d d a ć e g z e m p l a r z o p i e c z ę t o w a n y " . U z n a l i , że
d o s t a l i w s z y s t k o . Ryzykowała, g d y b y znaleźli d r u g i , blada jej t w a r z ( W i s ł o c k a 2 0 0 4 ) .

W końcu jednak:
d o Iskier p r z y s z e d ł n o w y d y r e k t o r . A m ó j p r z y j a c i e l R y s i o W i ś n i o w s k i , t a k i działacz
m ł o d z i e ż o w o - s o c j a l i s t y c z n y , ale i d z i e n n i k a r z , p o w i e d z i a ł : „Wiesz, z n a m t e g o pana,
m y ś m y r a z e m d o g i m n a z j u m c h o d z i l i , p o g a d a m z n i m . K s i ą ż k a jest super, m o ż e za¬
n i m się połapie, t o ją puści". N o w y szef w y d a w n i c t w a p o l e c i a ł d o m i n i s t r a i mówi: „To
s p o k o j n a książka dla m a ł ż o n k ó w , ż e b y się p o d s z k o l i l i i p o m o r d a c h nie b i l i , t a m t a r a m ta, t a m t a r a m t a " . A m i n i s t e r : „Tu na o k ł a d c e z r o b i pan pana m ł o d e g o w muszce i p a n n ę
m ł o d ą w w i e ń c u i t o b ę d z i e para ślubna z w e l o n e m . I już nie b ę d ą g a d a ć , ż e t o jest
takie r o z p u s t n e , b o jak dla małżeństw, t o dla m a ł ż e ń s t w " ( W i s ł o c k a 2 0 0 4 ) .

I rzeczywiście, na okładce pierwszego wydania (1978) jest rysunek przedstawia­
jący młodą parę. Uważna lektura książki pokazuje, że okładka zaproponowana przez
komunistycznego decydenta dobrze oddawała treść książki. Wisłocka często zwra­
ca się do małżeństw, proponuje rozwiązania mające na celu przełamanie - jak to na1

Wisłocka tak t o w s p o m i n a w w y w i a d z i e z 2004 r.: „Kozakiewicz w swojej recenzji powyrzucał m i

rzeczowe wyjaśnienia, rozwalając szereg p r o p o z y c j i dla pacjentów. Z e t o w y p r z e d z a n i e zaintereso­
wań l u d z i , że nie można proponować rzeczy, którymi się nie interesują. Uważał, że przewlekłe stany
zapalne p r z y p i e r w s z y m stosunku, p r z y uszkodzeniu błony t o temat nie d o pisania. O n a n i z m t o na¬
stępny grzech, którego się czepiali, że jest taki strasznie szkodliwy. Po onanizmie i antykoncepcji re¬
cenzenci jeździli w tę i nazad. G d y b y m poprawiła według t y c h uwag, książka nadawałaby się na śmiet­
nik" (Wisłocka 2004).

229

�Agnieszka Kościańska

zywa - nudy w małżeństwie. Autorka czerpie zatem z głównego nurtu seksuologii
amerykańskiej tego okresu, prac Mastersa i Johnson, które - jak wspominałam - rów¬
nież są skierowane do małżeństw.
Przyjrzyjmy się więc koncepcjom kobiecości i męskości, na których opiera się
Wisłocka. Jawnie krytykuje, pojawiającą się w wielu amerykańskich pracach seksuo­
logicznych (m.in. u Kinseya), ideę podobieństwa kobiet i mężczyzn . Różnica mię¬
dzy nimi wynika - zdaniem Wisłockiej - przede wszystkim z działania hormonów
i jest szczególnie istotna w okresie dojrzewania. Mężczyźni (zwłaszcza młodzi) nie
mogą kontrolować swoich zachowań seksualnych. Odpowiedzialność spoczywa na
kobietach. N a w e t w sytuacjach tak drastycznych jak gwałt:
2

O g l ą d a j ą c s p r a w o z d a n i a f i l m o w e d o t y c z ą c e z b i o r o w y c h g w a ł t ó w zastanawiałam się,
c z y w w i e l u w y p a d k a c h „ofiary" gwałtu i n d y w i d u a l n e g o l u b z b i o r o w e g o nie są tak
samo w i n n e zaistniałej s y t u a c j i jak gwałciciele, a w o s t a t e c z n y m efekcie t y l k o b a r d z i e j
p o k r z y w d z o n e ? M o ż e n a w e t s ł o w o „winna" w s t o s u n k u d o d z i e w c z y n y nie jest
słuszne, raczej n a l e ż y się o n o r o d z i c o m i w y c h o w a w c o m ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 1 ) .

Autorka wiąże to ze zmianą obyczajów:
Z a c z a s ó w n a s z y c h mam i b a b e k b y ł o nie d o p o m y ś l e n i a , ż e b y m ł o d a d z i e w c z y n a
udawała się z p r z y g o d n i e p o z n a n y m m ę ż c z y z n ą na spacer, d o l o k a l u c z y w miejsce
o d l u d n e . O s ł a w i o n e „ p r z y z w o i t k i " t a m t y c h c z a s ó w , wysyłane p r z e z r o d z i c ó w dla t o ­
w a r z y s t w a córki s p o t y k a j ą c e j się z m ł o d y m c z ł o w i e k i e m , miały z a p o b i e c n i e o c z e k i ¬
w a n y m agresjom f i z y c z n y m za s t r o n y m ę ż c z y z n y .
D z i ś ś m i e j e m y się z tego. D z i e w c z ę t a c h o d z ą z mało z n a n y m i c h ł o p c a m i na w y c i e c z ­
k i , pozwalają się p o d r y w a ć na u l i c y n i e z n a n y m m ę ż c z y z n o m , z g a d z a j ą się na p ó j ś c i e
z n i m i d o o b c e g o mieszkania c z y d o lasu. W y d a j e i m się, ż e są t o o b j a w y p o s t ę p u
i n o w o c z e s n o ś c i , a nie k a r y g o d n e j l e k k o m y ś l n o ś c i . R o d z i c e , niestety, r ó w n i e ż nie
zdają sobie c z ę s t o s p r a w y z n i e b e z p i e c z e ń s t w a t a k i e g o p o s t ę p o w a n i a i nie u p r z e d z a ¬
ją d z i e w c z ą t o g r o ż ą c y c h i m k o n s e k w e n c j a c h ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 1 ) .

W y n i k a to, jak wspominałam, z działania hormonów:
C h ł o p a k nie ma wpływu na w y s o k o ś ć s w o j e g o napięcia seksualnego, ale d z i e w c z y n a
p o w i n n a w i e d z i e ć , ż e każda sytuacja z w y ż e j w y m i e n i o n y c h staje się dla niego jawną
p r o p o z y c j ą d o „gwałtu", i jeżeli nie chce b y ć z g w a ł c o n a , nie p o w i n n a dawać p o t e m u
o k a z j i . [ . ] N i e s t e t y , g d y analizuje się d o k ł a d n i e s p r a w o z d a n i a s ą d o w e i p r a s o w e na
t e n t e m a t , w p r z e w a ż a j ą c e j w i ę k s z o ś c i w y p a d k ó w s t w i e r d z a m y z g o d ę d z i e w c z y n y na
p ó j ś c i e d o mieszkania, d o lasu c z y w o d l u d n e miejsce z p r z e d chwilą p o z n a n y m
c h ł o p c e m " ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 1 - 4 2 ) .

2

R ó w n i e ż Masters i Johnson, z których Wisłocka czerpie, dowodzą, że istnieją liczne p o d o b i e ń s t ­

wa między kobietami i mężczyznami, zob. Irvine 2005, s. 6 0 - 6 2 .

230

�Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności

I tylko popularyzacja tej wiedzy może być - zdaniem autorki - równie skutecz¬
na co przyzwoitki:
S ą d z ę , że szeroka p o p u l a r y z a c j a w i e d z y o p r o c e s a c h f i z j o l o g i c z n y c h z a c h o d z ą c y c h
w w i e k u m ł o d z i e ń c z y m w o r g a n i z m i e c h ł o p c ó w i d z i e w c z ą t p o w i n n a d a ć w efekcie
ostrożniejsze korzystanie przez dziewczęta z wywalczonej z trudem równości w o b e c
c h ł o p c ó w . [ . ] W d z i e d z i n i e seksu p o s t ę p i z r ó w n a n i e p r a w d z i e w c z ą t i c h ł o p c ó w
wyprzedziły znacznie wiedzę o niewzruszonych prawach rządzących przemianami
fizjologicznymi i p s y c h i c z n y m i w organizmie młodzieży i pozostawiły dziewczęta
w jakimś sensie b e z b r o n n e , narażone na agresję seksualną ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 2 ) .

Autorka podkreśla też, że kobieta jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za
mężczyznę:
C h ł o p c ó w natomiast p o n i e s i o n y c h napięciami seksualnymi, b a r d z o gwałtownymi w t y m
w i e k u , zwykła l e k k o m y ś l n o ś ć d z i e w c z ą t naraża na k o m p r o m i t a c j ę , k a r y s ą d o w e i n i e ­
j e d n o k r o t n e w y k o l e j e n i e się z d r o g i p r a w i d ł o w e g o r o z w o j u już w latach m ł o d z i e ń ­
c z y c h ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 2 ) .
3

Młode kobiety, idąc z mężczyzną w odludne miejsce, kierują się uczuciem:
„u dziewcząt w t y m wieku (jak i przez całe życie) dominuje uczucie, podświadomy
instynkt macierzyński". O w e uczucia i instynkt leżą u podłoża relacji z mężczyzna­
mi. Dziewczęta „wiją gniazdo" i opiekują się nimi (np. gotują i m ; Wisłocka doradza
dietę bogatą w mięso, jeśli chcą, by mąż był sprawny seksualnie).
Kobiety, będąc odpowiedzialne za siebie, mężczyznę i za rodzinę, mają „kobie¬
ce" metody kontroli mężczyzn. C i ostatni nie lubią k r y t y k i i np. nie lubią chodzić do
dentysty - kobiety powinny swoje uwagi (np. dotyczące uprzykrzającego współży¬
cie seksualne fatalnego stanu uzębienia męża) przedstawić drogą okrężną, nie wprost.
Kobieta kontroluje też życie seksualne i uczuciowe - „kobieta buduje miłość dla
obojga" (Wisłocka 1978, s. 150), jej rolą jest hamowanie „zapędów partnera, nie p o ­
winna przejmować inicjatywy ponieważ to może zabić związek" (s. 151). Wisłocka
(odwołująca się i do autorytetu nauki, i do tradycji) od razu odpowiada na ewentu¬
alną krytykę:
T u z a k r z y k n i e c i e na m n i e z o b u r z e n i e m : - A g d z i e r ó w n o u p r a w n i e n i e ? W sferze płci
nie ma i nie b ę d z i e n i g d y i d e n t y c z n o ś c i o d c z u w a n i a . Z z a s a d n i c z y m i r ó ż n i c a m i
i o d m i e n n o ś c i ą p s y c h o s e k s u a l n ą m ę ż c z y z n y i k o b i e t y trzeba się p o g o d z i ć jak z fak¬
t e m , ż e m ę ż c z y z n a n i g d y nie b ę d z i e r o d z i ł d z i e c i . [ . . . ] N a s z e babcie twierdziły że
„ m ę ż c z y z n a t o myśliwy a k o b i e t a - ptaszka, na k t ó r ą p o l u j e " . I m t r u d n i e j s z a d o upo¬
l o w a n i a c z y złowienia, t y m cenniejsza. N i e o d b i e r a j c i e , d z i e w c z ę t a , w a s z y m c h ł o p -

3

W a r t o zaznaczyć, że w kolejnych wydaniach Sztuki kochania f r a g m e n t y te nie zostały usunięte

(np. G r a f - P u n k t 1995, W y d a w n i c t w o Jacek Santorski &amp; C o 2002).

231

�Agnieszka Kościańska

c o m p r z y j e m n o ś c i p o l o w a n i a na c e n n ą z d o b y c z . S p ó j r z c i e na n i e s ł y c h a n i e d u m n e
i r o z r a d o w a n e m i n y panów, k t ó r z y na łamach gazet c z y p r z e d ekranem t e l e w i z y j n y m
p o k a z u j ą z t r i u m f e m taaaką r y b ę z ł o w i o n ą w ł a s n o r ę c z n i e . A b s o l u t n e s z c z ę ś c i e m a l u ­
je się na i c h o b l i c z u . Sam złowił taką r y b ę , jaką n i e w i e l u m o ż e się p o c h w a l i ć ( W i ­
słocka 1978, s. 152).

Kobiety mają więc siłę oddziaływania, ale jest to siła szczególna, można powie­
dzieć zakulisowa. I w tej książce, i w swych innych publikacjach Wisłocka bardzo
krytycznie odnosi się do postulatów feminizmu liberalnego i konstruktywistycznego myślenia o płci . C z y jednak Sztuka kochania to książka, która wyłącznie utrwala
stereotypy płciowe? O t ó ż nie. Wisłocka wyraźnie pisze, że kobieta ma prawo do
przyjemności seksualnej i że to kobieta decyduje o t y m , czy chce mieć dziecko.
Krytykuje pornografię za odhumanizowanie ciała kobiecego. Radzi, jak zabezpie­
czyć się przed niechcianą ciążą i jak osiągnąć przyjemność. Jednak metody przez
nią proponowane - szczególnie jeśli chodzi o ostatnią z tych kwestii - opierają się
w dużej mierze na stereotypach płciowych i owe stereotypy utrwalają. Te wyobra¬
żenia na temat kobiecości i męskości są wzmacniane przez autorytet nauki i wyra¬
żane w języku odwołującym się do hormonów. Jednocześnie ten sam język nauki
służy do tego, by opisać techniki życia seksualnego i metody osiągania przez kobie¬
ty orgazmu w sposób odważny i zdecydowanie kobiety emancypujący.
4

Taka wizja kobiecości i męskości z jednej strony harmonizuje z wyobrażeniami
na ten temat dominującymi w Polsce lat 70. X X w., z drugiej - jest z nimi sprzeczna.
Jak piszą Mirosława Marody i Anna Giza Poleszczuk (2000), prasa popularna z tego
okresu przedstawia kobiety jako dzielne ofiary a mężczyzn jako duże dzieci. Kobie­
ty dbają o mężów i pomagają im dla dobra rodziny Poświęcają się, pozwalają im wy¬
chodzić z inicjatywą, nawet jeśli to one były pomysłodawczyniami. Seksualność
w tym okresie jest nieobecna, jeśli się pojawia - jest raczej zadaniem. T u Wisłocka za­
uważa problem. W latach 70. seksualność w dyskursie oficjalnym prawie nie istnie­
je. N i e ma edukacji; udaje się, że nie ma przestępstw seksualnych. W tej ostatniej
kwestii Wisłocka nie staje jednak na wysokości zadania. Jak pokazują badania Piotra
Perkowskiego (2009), mimo że obowiązujący w t y m okresie kodeks przewidywał
kary za gwałt - wyroki były bardzo rzadkie. T u przychodzą na myśl cytowane po¬
wyżej fragmenty Sztuki kochania. N i e należy się dziwić, że milicjanci i sędziowie nie
traktowali ofiar gwałtów poważnie, skoro postępowa lekarka obarczała je winą.

4

W książce Sztuka kochania. W dwadzieścia lat później (1988) Wisłocka poświęca dużo uwagi f e m i n i z ­

m o w i ( m . i n . obszernie k r y t y k u j e jedną z p i e r w s z y c h dostępnych po p o l s k u publikacji f e m i n i s t y c z ­
nych Nikt

nie rodzi się kobietą p o d . r e d . Teresy H o ł ó w k i ) . Jej podejście d o b r z e streszcza następujący

cytat: „Walka o prawa kobiet zaczęła się bardzo interesująco i stanowiła postęp po epoce »niewolnicy
d o m o w e j « . Służyła szczęściu k o b i e t y i rodziny: Dalej nabierając z czasem rozpędu zaczyna służyć
samej sobie i kończy się z b o c z e n i e m lesbijskim" (Wisłocka 1988, s. 30).

232

�Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności

Z kolei analiza prasy z końca lat 60., przeprowadzona przez Małgorzatę Szpakowską
(2003, s. 73-82), pokazuje, że wiedza i edukacja w t y m zakresie były bardzo ogra¬
niczone, a wiele kobiet z powodu niewiedzy postrzegało współżycie jako torturę
i grzech oraz panicznie bało się ciąży - Sztuka kochania mogła spowodować przełom
w ich życiu .
5

W t y m sensie rola, jaką odegrała Sztuka kochania w wytwarzaniu dyskursu płci
i seksualności, jest ambiwalentna - z jednej strony autorka bardzo dobrze diagnozu­
je problemy kobiet i częściowo dostarcza konkretnych narzędzi do rozwiązania
tych problemów, z drugiej zaś - podobnie jak wiele innych prac naukowych doty¬
czących seksualności (zob. Fishman i M a m o 2001) - przyczynia się do utrwalania
warunków kulturowych, które wytwarzają relacje władzy i przypisują określone
role, a t y m samym owe problemy wywołują.

Bibliografia
Długołęcka A .
2008

Tworzenie intymnych związków, w: Kiedy kobieta kocha kobietę..., red. A . Długo­
łęcka i A. Engel-Bernatowicz, Warszawa, s. 115-160

Fishman J.R., Mamo L .
2001
What's is a disorder: a cultural analysis of medical and pharmaceutical constructions of
male and female sexual dysfunction, W o m e n &amp; Therapy", nr 1/2, s. 179-193
Foucault M .
1995

Historia seksualności, Warszawa

Irvine J.M.
2005

Disorders of Desire. Sexuality
Philadelphia

and Qender in Modern

American

Sexology,

Kaschak E., Tiefer L . (red.)
2001

A New View of Women's Sexual Problems, Binghamton, N e w York

Laqueur T.
1986
2003

5

Orgasm, generation, and the politics of reproductive biology, Representations", nr 14,
s. 1-41
Samotny seks. Kulturowa historia masturbacji, Kraków

Szpakowska swoją analizę prasy uzupełnia odniesieniem d o społeczno-psychologicznych

badań

przeprowadzonych w t y m okresie przez Hannę Malewską. W n i o s k i Malewskiej są jednoznaczne: i m
mniejsza wiedza, t y m gorsza jakość współżycia (zob. Szpakowska 2003, s. 75)

233

�Agnieszka Kościańska

Marody M . , Giza-Poleszczuk A .
2000
Changing images of identity in Poland: from the self-sacrificing to the self-investing
woman?, w: Reproducing Qender. Politics, Publics, and Everyday Life after Socialism,
red. S. Gal, G. Kligman, Princeton
M a r t i n E.
2007

Jajo i plemnik. Naukowy romans, w : Qender. Perspektywa antropologiczna,
Kobiecość, męskość, seksualność, red. R.E. H r y c i u k , A . Kościańska, t. 1, Warsza­
wa, s. 33-49

Masters W . H . i Johnson V E .
1975

Niedobór seksualny człowieka, Warszawa

Perkowski P.
2009

Przemoc seksualna wobec kobiet w świetle źródeł okresu Polski Ludowej, referat
wygłoszony na konferencji Zapisy cierpienia, Warszawa, 15-16 kwietnia

Szpakowska M .
2003

Chcieć i mieć. Samowiedza obyczajowa w Polsce czasu przemian, Warszawa

Wisłocka M .
1978
Sztuka kochania, Warszawa
1988
2004

Sztuka kochania. W dwadzieścia lat później, Warszawa
Seksualistka. Z Michaliną Wisłocką rozmawia Darek Zaborek, „Gazeta W y ¬
borcza", 20 września

Zadrożyńska A.
1981
Etnologiczne problemy seksuologii. Symbolika płci w kulturach różnych ludów, w: Se¬
ksuologia kulturowa, red. K. Imieliński, Warszawa, s. 172-218

234

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7667" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7647">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/60fd6066857e593a3100c02997f7a6cf.pdf</src>
        <authentication>4a3f04c6f66bb707c1ccc2d0f577485a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91517">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5486</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91518">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91519">
                <text>antropologia stosowana</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91521">
                <text>antropologia polityki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91523">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5102</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91526">
                <text>Antropologia i polityka - zastosowanie czy uwikłanie/ Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91530">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.41-54</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91532">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91535">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91538">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91541">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91544">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91549">
                <text>1
Anna Malewska-Szałygin

Antropologia i polityka
– zastosowanie czy uwikłanie
Polityczne uwikłania antropologii stosowanej
Gdy Edward Evans-Prichard „przybył do kraju Nuerów na tyłach karnej wyprawy wojskowej, na wyraźne życzenie angielsko-egipskiego rządu
w Sudanie, był przedmiotem ciągłych i silnych podejrzeń. Dopiero w ostatnich kilku miesiącach swojego pobytu mógł rozmawiać z pewnym skutkiem
z informatorami” – pisał James Clifford (2000, s. 40). Ta informacja przybliża
niebezpieczeństwa związane z uprawianiem antropologii stosowanej, a zwłaszcza z prowadzeniem badań zlecanych przez instytucje władzy, wykorzystujące
ich wyniki do realizacji celów politycznych.
Brytyjska antropologia stosowana miała być pomocna w usprawnianiu administrowania Imperium, nad którym nie zachodziło słońce. Taki cel
przyświecał również badaniom prowadzonym w 1932 roku przez Edwarda
Evans-Pricharda wśród Nuerów, „do których skierowały go z misją brytyjskie
instytucje państwowe” (Evans-Prichard 2008, s. 7). Evans-Prichard opisując
system władzy plemiennej, jak wiadomo akefaliczny, miał dostarczyć istotnych
informacji ułatwiających Brytyjczykom kontrolowanie terytorium południowego Sudanu. Jest to wyjątkowo dobry przykład pokazujący problematyczność
politycznie uwikłanej etnografii na zlecenie.
Uwikłanie antropologii w projekt kolonialny zostało wytknięte i wnikliwie
rozważone przez rozwijające się w ostatnich dekadach studia postkolonialne
(Bhabha, Chakrabarty, Chakravorty Spivak, Ghandi i wielu innych). Jednakże
niebezpieczne związki antropologii i polityki przybierają wciąż nową postać.
Bardziej współczesną formę quasi-kolonialnej zależności ujawnia antropologiczna krytyka dyskursu rozwojowego. Doskonałym jej przykładem jest praca
Jamesa Fergusona dotycząca pomocy rozwojowej dla afrykańskiego państwa
Lesotho (1994). W 1979 r. rząd Lesotho otrzymał 64 miliony dolarów dotacji
na rozwój gospodarczy. 26 państw przekazało wsparcie za pośrednictwem Świa-

�42

Anna Malewska-Szałygin

towego Systemu Monetarnego. Jakie zaklęcie spowodowało ten złoty deszcz?
Podstawą przekazania tak hojnego subsydium był raport przypominający
opis etnograficzny, przedstawiający Lesotho jako nierozwinięty gospodarczo
kraj rolniczy. Raport przygotowany na zlecenie kreślił obraz idealnie zgodny
z pierwszym etapem rozwoju opisanym przez Rostova w jego teorii modernizacji
(1960). Ta teoria przez wiele dekad była wiodącą teorią dyskursu rozwojowego
popularnego w światowych instytucjach finansowo-politycznych (Lewellen
2011). Specyficzną stosowalność, żeby nie powiedzieć instrumentalność pseudo-etnograficznego opisu obnażyły wyniki badań Jamesa Fergusona, z których
wynikało niezbicie, że w Lesotho tradycyjne rolnictwo zaniknęło w połowie
XIX wieku i od tamtej pory jego mieszkańcy słynęli w regionie jako najemna
siła robocza, na przełomie wieków XIX i XX zatrudniana na plantacjach, a od
połowy XX wieku przemieszczająca się w poszukiwaniu pracy w kopalniach
i fabrykach. Jakie były polityczne skutki wsparcia finansowego dla Lesotho,
uruchomionego przez raport przygotowany na zlecenie Banku Światowego?
Dotacja zapewniła przetrwanie nieudolnej ekipy rządzącej. Nadchodzący
nieuchronnie kryzys ekonomiczny zapewne położyłby kres jej rządom, gdyby
nie to, że został zażegnany przez hojne wsparcie zewnętrzne. Raport opisujący
społeczeństwo Lesotho był rodzajem antropologii stosowanej, co więcej okazał
się niezwykle skuteczny, spowodował osiągnięcie zamierzonych celów, skrzętnie ukrytych pod retoryką pomocowo-modernizacyjną. Trudno jednak uznać
go za budujący przykład antropologii stosowanej. Inaczej sprawa wygląda
w przypadku monografii Fergusona, którego badania nie były wykonywane
na zamówienie, a inspiracją do nich była raczej dociekliwość i krytyczne podejście badacza.
Przytoczone przykłady stosowania wiedzy antropologicznej wybrałam,
żeby uzasadnić nieufność, z jaką podchodzę do określenia antropologia
stosowana. W miejsce tego nienajlepiej kojarzącego się terminu proponuję
kategorię antropologia możliwa do zastosowania. Antropologia za-stosowana
(aplikowalna) to wiedza antropologiczna wytwarzana dla celów poznawczych,
bez nastawienia celowego na jakieś konkretne wykorzystanie, bez ustalenia
konkretnych korzyści z niej płynących, bez bezpośredniego przełożenia na jakieś
projektowane zmiany sytuacji społeczno-kulturowej. Czy to oznacza, że wiedza
antropologiczna nie może być użyteczna? Czy miejscem jej funkcjonowania ma
być uniwersytet, akademia i inne zamknięte środowiska naukowe? Oczywiście
– nie, wiedza antropologiczna powinna być fundamentem projektów mających
na celu zmianę praktyk, dyskursów, procedur, struktur, przepływów. Jednak
z założenia nie powinna być wytwarzana pod kątem tych zastosowań. Na etapie
wytwarzania powinna być zorientowana jedynie na prawdę doświadczenia,

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

43

mówiąc językiem Kirsten Hastrup, dopiero potem może zostać zastosowana.
Językowo niewielka różnica (polegająca na dodaniu przedrostka za-) staje się
różnicą zasadniczą dla praktyki antropologicznej.

Specyfika wiedzy antropologicznej
Odpowiedź na pytanie o możliwe zastosowania wiedzy antropologicznej
warto rozpocząć od objaśnienia tego pojęcia. Wiedza antropologiczna to wiedza dotycząca „dyskursów lokalnych” (Mohl 1997), „lokalnych wyobrażeń”
(Malewska-Szałygin 2008), lokalnych „obrazów świata” (Rapport 2000),
„lokalnych znaczeń” (Smyrski 2005). Przymiotnik „lokalna” jest kluczowy
dla zrozumienia specyfiki wiedzy antropologicznej. W czasach globalizacji
oczywistym jest, że lokalności są wytwarzane (Appadurai 2005), że istnieje
ciągłość pomiędzy dyskursami wewnętrznymi (lokalnymi) i zewnętrznymi
(Certeau 2008), a wszelkie granice pomiędzy nimi są sztucznie konstruowane (Clifford 2004). Mimo to przymiotnik „lokalny” jest wciąż niezbędny dla
podkreślenia, że w antropologii chodzi o „oddolny punkt widzenia”, o „liczne
subiektywności” (Herzfeld 2004, s. 412).
Jak wytwarzana jest wiedza antropologiczna? Odpowiedzi na to pytanie
jest wiele, o czym przekonują teksty zawarte w tomie Teren w antropologii
(2011). Ja zgadzam się z Jamesem Cliffordem (2004) i Kirsten Hastrup (2008),
że etnograficzne badania terenowe to uprzywilejowany sposób uprawiania
antropologii kulturowej i społecznej oraz etnologii. Chcąc krótko nakreślić specyfikę tej jakościowej metody badawczej, przywołam klasyczne już,
a wciąż aktualne objaśnienia mówiące o tym, że są to „badania prowadzone
w warunkach społecznej zażyłości, z udziałem rzeczywistych informatorów”
(Herzfeld 2004, s. 406).
Wartość tak rozumianej metody etnograficznej jest moim zdaniem niewątpliwa i unikalna. Wiedzy wytwarzanej tą metodą nie można zastąpić
żadną inną. Dlaczego? Otóż dlatego, że jak przekonuje jeden z najpopularniejszych współczesnych antropologów, „etnografia daje nam możliwość
idealnego dostępu do miejsca, w którym zbiegają się z jednej strony lokalne
formy percepcji i praktyki, z drugiej zaś produkowane na skalę masową
formy przedstawiania” (Herzfeld 2004, s. 410). W pełni się z nim zgadzam
i również uważam, że tylko etnograficzny fieldwork pozwala na współuczestniczenie w kulturze, odczytywanie lokalnych znaczeń, rekonstruowanie
podzielanych przez niewielkie grupy wyobrażeń, rozpoznawanie sensów
słów i działań, słowem rozumienie niszowych dyskursów i praktyk przez
współdoświadczanie.

�44

Anna Malewska-Szałygin

Przykłady zastosowania wiedzy antropologicznej
Przedstawiając możliwe zastosowania wiedzy wytwarzanej metodą etnograficznych badań terenowych, posłużę się przykładami zaczerpniętymi z moich
ostatnich doświadczeń badawczych, podsumowanych publikacją Wyobrażenia
o władzy i państwie we wsiach nowotarskich 1999–2005 (2008).
Przykład I: Nieporozumienia w interpretacji haseł wyborczych
W roku 2000 rozmowy prowadzone w ramach nowotarskiego projektu
badawczego1 ujawniły, że hasła konkurujących wówczas kandydatów na
prezydenta, będące ważnym orężem w kampanii wyborczej, są lokalnie
odbierane w sposób niezgodny z założeniami ich twórców. Wprawdzie Michel Herzfeld pisał, że „widzowie mogą interpretować przekazywane przez
telewizję treści w sposób całkowicie odmienny od zamierzeń ich twórców”
(2004, s. 413), a jednak lokalne interpretacje haseł zupełnie nas, badaczy,
zaskoczyły.
Według naszych podhalańskich rozmówców hasło wyborcze Aleksandra
Kwaśniewskiego „Dom wszystkich – Polska” okazało się:
„Takie niejasne. No to, że jest dom, to wiem, ale o jakim tym domie chodzi? Czy o ten we Warszawie, gdzie mieszka prezydent czy jaki to ten dom
wszystkich Polaków?”

Inne interpretacje były jeszcze bardziej zadziwiające:
„Trochę za bardzo anty, anty, przeciw, tak tym antysemityzmem, anty, tak
jakby mniejszości, no nie wiem... Mniejszości narodowe mogłyby się poczuć
dotknięte tym hasłem, obrażone, chyba”.

Zapewne twórcy hasła nigdy nie domyśliliby się, że jest ono antysemickie.
Ta wypowiedź, podobnie jak kolejne, pokazuje otchłań nieporozumień. Doskonale unaocznia dyskursywną przepaść, jaka dzieli pracowników agencji PR,
konstruujących wizerunek kandydata, od wiejskich odbiorców tego obrazu.
Ta odmienność rozumienia słów i przenoszonych przez nie idei jest widoczna również wtedy, gdy hasło „Dom wszystkich – Polska” jest interpretowane
w sposób bliski intencjom twórców:
1
 Projekt badawczy dotyczący Etnopolitologii – wiedzy lokalnej o polityce państwowej był
realizowany w latach 1999–2001 i kontynuowany do 2005 roku we wsiach powiatu Nowy Targ
i na targowisku w mieście powiatowym. Naszymi rozmówcami byli w większości mężczyźni,
w wieku od około 30 do 80 lat, z wykształceniem podstawowym lub średnim zawodowym,
rzadziej średnim technicznym.

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

45

„No to jest dom dla wszystkich Polaków, którzy chcą tu uczciwie żyć! [...]
To chyba, żeby się wszyscy kupy trzymali, no! Bo to nie chodzi o mieszkania
w tym haśle, nie?!”

Rozmówcy, jakkolwiek odczytali integracyjne przesłanie hasła, nie pozbyli
się wątpliwości, czy na pewno nie chodzi o bardziej konkretną mieszkaniową
obietnicę wyborczą.
Podobnie niejasne i wieloznaczne wydawało się nowotarskim rozmówcom
hasło Mariana Krzaklewskiego „Każda rodzina na swoim”. Hasło rozumiano
jako konkretną obietnicę materialną i dlatego uważano za nierealne:
„Gdzie to postawić i za co? To jest obiecywanie gruszek na wierzbie! Naprawdę obiecywali różne rzeczy, ale to nierealne jest!”

Odczytywane „po gospodarsku” budziło daleko idące wątpliwości:
„Każda na swoim? No jak? Z czego oni będą ten dom remontować? Jak
mąż ma 450 zł renty, to z czego by remontował?!”

Wątpliwości były nie tylko natury ekonomicznej, ale również etycznej
– para starszych rolników była oburzona tym hasłem, uważając, że nawołuje
ono do oddawania starych ludzi do domu starców.
Przytaczam szczegółowo lokalne objaśnienia haseł wyborczych, aby pokazać jak daleko idący jest brak porozumienia pomiędzy ich twórcami i odbiorcami. Konstruktorzy strategii kampanii i wizerunku kandydata swobodnie
poruszają się w „dyskursie miejsko-inteligenckim” (Bukraba-Rylska 2005). Na
potrzeby kampanii masowej specjalnie wybierają najprostsze słowa, by z ich
pomocą przekazać swoje przesłanie jak najszerszej grupie wyborców także
tych należących, ich zdaniem, do dyskursu „wiejsko-plebejskiego” (BukrabaRylska 2005). Problem w tym, że zakładają jednoznaczność najprostszych
słów, a to założenie jest poważnym błędem niweczącym cały wysiłek kampanii
wyborczej.
Autorzy haseł nie wzięli pod uwagę, że mieszkańcy wsi nowotarskich
do interpretacji haseł wyborczych używają swoich „kategorii uprzednich”
(Sahlins 2006), lokalnej wiedzy potocznej, czy raczej wiedzy wspólnej,
jak należałoby przetłumaczyć określenie common sense, wnikliwie analizowane przez Cliforda Geertza (2005). Wiedza ta była konstruowana przez
pokolenia i zogniskowana wokół doświadczenia wspólnej pracy w wiejskim
gospodarstwie. W efekcie hasła wyborcze analizowano z perspektywy, którą
nazwałabym gospodarską.
Przyjmując założenie, że „kluczowym elementem politycznej gry sloganowej
jest znajomość zasad stosowania metafor opierających się na pokrewieństwie

�46

Anna Malewska-Szałygin

i innych intymnych sferach rzeczywistości społecznej” (Herzfeld 2004, s. 426),
można śmiało postulować, żeby twórcy kampanii wyborczej wykorzystywali
wyniki badań etnograficznych w celu rozpoznawania lokalnych metafor i nie
popełniali błędów przy konstruowaniu haseł wyborczych.
Przykład II: Odmienna wizja władzy i państwa
Drugi przykład możliwego zastosowania wiedzy antropologicznej wybrałam tak, aby pokazać, jak głębokie mogą być różnice wyobrażeń dotyczących
właściwych sposobów rządzenia, jak zasadniczo mogą różnić się rozwiązania
uważane za dobre i pożądane. Materiał ilustrujący tę tezę również pochodzi
z nowotarskiego projektu badawczego.
Transformacja ustrojowa rozpoczęta w 1989 roku miała za zadanie przekształcenie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, której ustrój polityczny określany
był jako demokracja socjalistyczna, w demokrację neoliberalną, parlamentarną, wielopartyjną. Ten wzór został przyjęty jako docelowy i rozpoczął się
proces opisywany w literaturze socjologicznej jako „budowanie demokracji”
(Grabowska, Szawiel 2003). Przez większość elit polityczno-społecznych takie
rozwiązanie było uważane za jedyne możliwe i najlepsze, choć zdarzały się
głosy krytyczne, wytykające wtórność tych rozwiązań i ich niedopasowanie
do miejsca, w które miały być przeszczepiane (Krasnodębski 2003).
Tymczasem nie wszystkie grupy społeczne uważały przyjęty model transformacji ustrojowej za optymalny. Wyniki badań etnograficznych dowodzą,
że lokalne ideały dobrej władzy są konstruowane zupełnie inaczej, w sposób
wręcz przeciwstawny względem modelu ustanowionego prawnie, wdrażanego
instytucjonalnie i proceduralnie oraz propagowanego przez media.
Zdanie rozpoczynające rozmowy prowadzone w 2000 roku na targowisku
w powiatowym mieście Nowy Targ brzmiało najczęściej tak:
„Teraz nie ma w Polsce gospodarza! To jest dryfowanie takie! Nie ma
w Polsce gospodarza!”

Ta konstatacja odsyła do metafory gospodarskiej, organizującej nowotarski
dyskurs o władzy i państwie. Często stosowane w lokalnej retoryce porównanie
państwa do gospodarstwa pozwala przedstawiać relacje władzy w państwie
zgodnie ze wzorem „dobrego gospodarza”, znanym naszym respondentom
z doświadczeń nabywanych w gospodarstwie rolnym.
Wzór „dobrego gospodarza” tkwi korzeniami w kulturze ludowej (Dobrowolski 1966, s. 236). Trwałość tego wzoru na wsi polskiej potwierdzają
badania antropologiczne z lat dziewięćdziesiątych XX w. (Jaworska, Pieniążek
1995) i początku XXI w. (Rakowski 2009, s. 66).

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

47

W nowotarskich rozmowach gospodarski ideał władzy werbalizowano
następująco:
„Prezydent powinien być jak gazda! Żeby wsiczkim ludziom nie brakowało
dachu nad głową! A na pierwszym miejscu chleba!
Jest takie góralskie przysłowie: jak nie ma gazdy, głupi każdy!”.

Przytoczone porównania pozwalają na rekonstrukcję lokalnych oczekiwań
względem władzy. Gospodarski wzór władzy odsyła do modelu wielokrotnie
opisywanego w literaturze jako „tradycyjny” (Weber 1975, s. 541), „suwerenny” (Foucault 1998, s. 45), „patriarchalny”, „pastoralny” (ibidem, s. 221)
czy wprost „gospodarski” (Kasznica 1966, s. 22). W tym modelu ideałem jest
władza integralna, skupiona w jednym ręku i obejmująca całość problemów,
władza autokratyczna, zogniskowana w osobie władcy panującego nad całością
narodowego gospodarstwa.
Istotną cechą gospodarskiego wzoru zarządzania jest, zdaniem nowotarskich rozmówców, skuteczność i siła dobrze widoczna w lokalnie popularnym
porównaniu władzy do pasterza:
„To tak jak pasterz idzie owce paść, to som takie, co sie dobrze pasom i takie,
co uciekajom. Dla tych to pasterz musi być ostry, musi je kochać i gonić. Kara
musi być! Dyscyplina! Żeby sie bali pasterza!”.

Przeniesienie wzoru ostrego pasterza na skalę państwa owocuje postulatami:
„Polsce potrzebna straśnie twarda władza! Dobra władza musi być ostra!
Polsce potrzebna jest twarda ręka, a Polakom przede wszystkim!”.

Przytaczane fragmenty rozmów cytuję po to, by podkreślić, że lokalny ideał
rządzenia jest zasadniczo przeciwstawny władzy kolektywnej. W nowotarskich
rozmowach dawano wyraz daleko idącej niechęci do władzy kolektywnej:
„Jeden rządzić, jednego słuchać, a nie pińcet, tysiąc, cy kielo tam! Kielo
oni biorą pieniądza?! Kielo osukują Polskę?!”.

Niechęć do gremiów kolektywnych często przeradzała się w żywą nienawiść, z jaką rozmówcy mówili o polskich parlamentarzystach:
„Bin Ladena się musi uruchomić! Samolot pasażerski na ten sejm puścić!
Tych posłów trzeba by wszystkich zagazować!
Hitlera sprowadzić na nich!”.

Wykrzyczane ze złością ostre słowa ujawniają niechęć do władzy kolektywnej, którą krótko podsumowuje zdanie:

�48

Anna Malewska-Szałygin
„Władza musi być jednolita, a nie taka rozbieżna! Po co nam taki parlament?! Tyle hołoty!”.

Z tych kilku wypowiedzi wynika jasno, że zdaniem rozmówców dobra
władza państwowa nie jest władzą kolektywną, demokracją reprezentacyjną,
deliberującą, ani żadną inną formą władzy negocjującej cele i sposoby ich
osiągania. Porównania do stanowczego gazdy czy ostrego pasterza dobitnie
podkreślają, że w wiejskim dyskursie lokalnym wzorem władzy pożądanej
jest autokracja patriarchalna, pastoralna, gospodarska. Taka władza powinna
stanowczo zarządzać gospodarką, bezwzględnie egzekwować prawo oraz
ostro, choć sprawiedliwie karać. Zapewnienie bezpieczeństwa i dostatku
należy, zdaniem rozmówców, do fundamentalnych powinności władzy
– obowiązków wywiedzionych ze wzoru dobrego gospodarza, często ilustrowanego przykładami cesarza Franciszka Józefa I, Józefa Piłsudskiego,
Edwarda Gierka, a najczęściej papieża Jana Pawła II. Każda z tych postaci
była przywoływana po to, by uwydatnić inny aspekt pożądanego wzoru
dobrego władcy.
Tradycyjno-nowoczesny węzeł gordyjski
Opis lokalnego ideału władzy warto zderzyć z modelem wdrażanym
w Polsce po 1989 roku, zakładającym, że rządzenie odbywa się w sposób kolektywny, strukturalny, proceduralny. Rządzenie opiera się na wielostronnej
negocjacji, realizowanej w ramach „systemów sieciowych, w których rządzi się
poprzez próby modyfikowania (metodą negocjacji) założeń wyznaczających
logikę działania poszczególnych pajęczyn” (Staniszkis 2006, s. 13).
Jak opisać relację wzajemną tych dwóch modeli? Nowotarski ideał władzy odpowiada wzorowi tradycyjnemu przeciwstawianemu, między innymi
przez Maxa Webera, wzorowi nowoczesnemu. Zatem relacja pomiędzy modelami ma charakter opozycji, jeśli rozważać ją w układzie synchronicznym.
Gdy jednak spojrzymy na nią w układzie diachronicznym, wydaje się, że
chodzi o modele następujące po sobie. Przedstawiciele politologii, socjologii i filozofii polityki uważają taki wzór panowania za rodzaj „przeżytku”,
pozostałości systemu myślowego od dawna nieaktualnego w dyskursie elit
zachodnioeuropejskich. O ile Michel Foucault (2000) umiejscawia wyłonienie
się nowoczesnego modelu władzy na przełomie XVII i XVIII w., to Jadwiga
Staniszkis uważa, że: „katolickie kraje Europy Środkowej (w tym Polska)
nie przeszły przez nominalistyczną rewolucję myślową, pozostając w kręgu
tomistycznego realizmu. Wpłynęło to zasadniczo na odmienność królującej
tu koncepcji państwa, prawa i porządku społecznego – odmienność, która
trwa do dziś” (2006, s. 61–62).

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

49

Diachroniczne usytuowanie przeciwstawienia tradycyjne-nowoczesne
pozwala na diagnozę mówiącą o „zapóźnieniu” intelektualnym mieszkańców
wsi nowotarskich. Tymczasem, jak trafnie to dostrzegł Michał Buchowski, tego
rodzaju kategorie są charakterystyczne dla praktyki dyskursywnej, którą nazywa wewnętrzną orientalizacją [„nesting orientalism”, „domestic oreintalism”]
(Buchowski 2006). W pierwszej dekadzie po transformacji, a nawet dłużej,
retoryka wyższości wykształconych elit nad wewnętrznym „dzikim” była bardzo popularna w debacie publicystyczno-politycznej, w której robotniczy czy
wiejski homo sovieticus (np. Wnuk-Lipiński 2008) był ukazywany jako niedostosowany do nowej sytuacji, mniej otwarty na zmianę i jej dobrodziejstwa,
wymagający doszkolenia i uelastycznienia (to podejście charakteryzuje szerzej
Elisabeth Dunn 2008).
Trop argumentacji posługującej się kategorią zapóźnienia mieści się
w modelu historyzmu, który zakładał, że „czas historyczny jest miarą dystansu
kulturowego” (Chakrabarty 2011, s. 9). Chakrabarty opisuje tak rozumiany
historyzm jako ideę będącą narzędziem władzy, ustanawiającej swoją dominację
poprzez umiejscowienie wykształconych elit społecznych i słabo wykształconych mieszkańców wsi na jednej, wektorowej osi czasu. Taki zabieg umożliwia
orzekanie o zaawansowaniu na jednokierunkowej drodze postępu. Drodze
wyobrażonej, będącej ideą, która wygrała konkurencję z innymi koncepcjami
i stała się główną metaforą organizującą myślenie o rzeczywistości. Tymczasem antropologia dostarcza wiedzy o tym, że istnieją koncepcje równoległe,
alternatywne, wypierane przez dyskurs hegemoniczny, który traktuje je jako
podrzędne, ponieważ „nie przygotowują nas ani do demokracji, ani do praktyk
obywatelskich” (Chakrabarty 2011, s. 127). Takie koncepcje, zarówno dotyczące
przeszłości, jak i teraźniejszości, stanowią swego rodzaju suplement, patrząc
z perspektywy dominującej.
Chcąc uchwycić specyfikę owych suplementów, warto przywołać propozycję
Nestora Garcia-Cancliniego (1995), który relację pomiędzy nowoczesnością
a tradycją objaśnia wprowadzając termin „hybrydyczność” podkreślający, że
oba ekstrema tej opozycji mogą współfunkcjonować jednocześnie tworząc
hybrydyczną całość doświadczaną przez niego w czasie badań prowadzonych
w Meksyku.
Można też relację rozważanych modeli rządzenia scharakteryzować
w kategoriach proponowanych przez Bruno Latoura, mówiąc, że modernizatorzy życia politycznego dążący do wdrożenia jedynie słusznych rozwiązań,
kroczą drogą „puryfikacji” (Latour 2011), zapominając, że jednocześnie
w rzeczywistości polityczno-publicznej wciąż dokonuje się „mediacja” czy
„translacja” (Latour 2011) różnych wyobrażeń składających się na rozliczne

�50

Anna Malewska-Szałygin

„hybrydy” i „mieszaniny” (Latour 2011) współistniejących wyobrażeń, języków i praktyk.
Jeśli zamiast koncepcji linearnego procesu następowania po sobie coraz
doskonalszych form organizacji politycznej, zwieńczonych neoliberalną demokracją, przyjmiemy koncepcję hybrydy (Garcia-Canclini 1995), mieszaniny,
węzła (Latour 2011) czy kłącza (Deleuze 2011), wówczas musimy znaleźć
kogoś, kto umożliwi odnalezienie się w tym splątanym gąszczu. Zgadzam się
z Bruno Latourem, że nikt nie jest tak dobrze przygotowany do tej roli jak
etnolog czy antropolog kultury (Latour 2011).
Etnolog rozpoznający splątanie występujących równolegle wyobrażeń, języków i działań może uzmysłowić modernizatorom, że pomysły,
które wdrażają, nie są ani jedynie możliwe, ani jedynie słuszne. Życie
polityczno-publiczne neoliberalnej demokracji nie jest nowoczesnością
z „przeżytkami”, pozostałościami dawnego systemu rządzenia. Jest ono mieszaniną niemożliwych do rozdzielenia komponentów. Dychotomia tradycyjne
versus nowoczesne wyznacza ekstrema, pomiędzy którymi nie ma przepaści,
przeciwnie, przestrzeń pomiędzy nimi jest wypełniona różnymi formami
pomieszania. Co więcej, języki należące do dwóch przeciwstawnych modeli
rządzenia kształtują się nawzajem, podobnie jak związane z nimi wyobrażenia i praktyki.

Konkluzje
Antropolog jako przewodnik w dżungli splątanych dyskursów i praktyk
Jak przejść od tych wysoce teoretycznych konstatacji do praktycznych
zastosowań wyników badań etnograficznych? Pokazanie podporządkowanych
praktyk dyskursywnych wyrażających alternatywne koncepcje władzy i państwa może uświadomić publicystom i politykom, że hegemoniczny dyskurs
wciąż ma konkurentów, wprawdzie zepchniętych na margines, lecz mimo to
atrakcyjnych dla pewnych grup społecznych. Świadomość tego faktu może
okazać się cenna, a wiedza o nich może być wykorzystana na przykład przy
okazji kampanii wyborczych czy społecznych.
Oprócz świadomości istnienia alternatyw w debacie publicznej bardzo
istotne jest zrozumienie, że pomiędzy dyskursem dominującym a dyskursami
podrzędnymi istnieje pewna ciągłość. Badanie wzajemnych wpływów i wielorakich uwarunkowań może ułatwić budowanie porozumienia pomiędzy
alternatywnymi dyskursami. Antropolog jest w stanie pokazać, jak różne
dyskursy konstruują wspólną płaszczyznę sporu, jak zgodnie z zasadami
przyjętej w nich retoryki pozycjonują swoje stanowisko zwykle jako antytezę

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

51

przeciwnika. Dostrzeżenie wzajemnych uwarunkowań można wykorzystać do
budowania społecznego porozumienia.
Antropologiczne rozpoznanie lokalnych strategii i taktyk erystycznych
zwiększa szanse zrozumienia i dowartościowania dyskursów marginalizowanych. Antropolog kultury potrafi pokazać, że za narzekaniami i wyzwiskami, jawiącymi się ludziom wykształconym jako prostackie formy wyrażania
poglądów, kryją się koncepcje, których sens i spójność można przedstawić
w konwencji przyjętej w naukach społecznych. Z chwilą gdy zostają tak opisane, stają się bardziej zrozumiałe, zyskują wcześniej niedostrzeganą wartość
i mogą być brane pod uwagę w debacie publicznej, z której eliminowała je
zbyt duża odmienność formy wyrażania myśli.
Oczywiście nie zamierzam formułować populistycznych haseł mówiących o tym, że system polityczno-społeczno-ekonomiczny należy reformować
zgodnie z oczekiwaniami grup marginalizowanych w debacie publicznej.
Jednakże wiedza o ich dyskursach, praktykach, retorykach, czy erystykach
może wzbogacać refleksję legislatorów oraz ułatwić budowanie społecznego
poparcia dla proponowanych zmian. Ta wiedza może być za-stosowana przez
władze samorządowe i organizacje pozarządowe, które często powoływane
są po to, by połączyć dyskursy podrzędne i nadać im taką siłę, by stały się
słyszalne w debacie publicznej.

Literatura
Appadurai A.
2005 – Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, tłum. Z. Pucek,
Kraków.
Buchowski M.
2006 – The Specter of Orientalism In Europe: From Exotic Other to Stigmatized
Brother, „Anthropological Quarterly”, vol. 79, nr 3, s. 463–482.
Bukraba-Rylska I.
2005 – Na temat wsi i socjologii wsi. Pomiędzy dyskursem wiejsko-plebejskim
a miejsko-inteligenckim, Warszawa.
Certeau M. de
2008 – Wynaleźć codzienność: sztuki działania, tłum. K. Thiel-Jańczuk, Kraków.
Chakrabarty D.
2011 – Prowincjonalizacja Europy: myśl postkolonialna i różnica historyczna,
Warszawa.

�52

Anna Malewska-Szałygin

Clifford J.
2000 – Kłopoty z kulturą, tłum. E. Dżurak, J. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora,
M. Sznajderman, Warszawa.
2004 – Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące
w antropologii, tłum. S. Sikora, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej. Kontynuacje, E. Nowicka, M. Kempny (red.), Warszawa.
Deleuze G., Gauttari F.
1988 – Kłącze, „Colloquia Communia” nr 1–3.
Dobrowolski K.
1966 – Studia nad życiem społecznym i kulturą, Wrocław – Warszawa – Kraków.
Dunn E.
2008 – Prywatyzując Polskę: o bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji
pracy, Warszawa.
Evans-Pritchard E.E.

2008 – Czary, wyrocznie i magia u Azande, tłum. S. Szymański, Warszawa.
Ferguson J.
1994 – The Anti-politics Machine: „Development”, Depoliticization and Bureaucratic
Power in Lesotho, Cambridge.
Foucault M.
1998 – Trzeba bronić społeczeństwa, tłum. M. Kowalska, Warszawa.
Garcia Canclini N.
1995 – Hybrid Cultures: Strategies For Entering And Leaving Modernity, Minneapolis.
Geertz C.
2005 – Myśl potoczna jako system kulturowy, w: Wiedza lokalna. Dalsze eseje
z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Kraków.
Grabowska M., Szawiel T.
2003 – Budowanie demokracji, Warszawa.
Hastrup K.
2008 – Droga do antropologii: między doświadczeniem a teorią, Kraków.
Herzfeld M.
2004 – Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, tłum.
M.M. Piechaczek, Kraków.

�Antropologia i polityka – zastosowanie czy uwikłanie

53

Jaworska G., Pieniążek W.
1995 – Konteksty ekonomicznego myślenia. Wolny rynek z punktu widzenia antropologa, Warszawa.
Kasznica S.
1966 – Władza, Warszawa.
Krasnodębski Z.
2003 – Demokracja peryferii, Gdańsk.
Latour B.
2011 – Nigdy nie byliśmy nowocześni: studium z antropologii symetrycznej, Warszawa.
Lewellen T.C.
2011 – Antropologia polityczna. Wprowadzenie, tłum. A. Dąbrowska, T. Sieczkowski, Kraków.
Malewska-Szałygin A.
2008 – Wyobrażenia o władzy i państwie we wsiach nowotarskich 1999–2005,
Warszawa.
Mřhl P.
1997 – Village Voices. Coexistence and Communication in a Rural Community in
Central France, Copenhagen.
Rapport N.
2000 – Discourse, w: Social and Cultural Anthropology. The Key Concepts, N. Rapport, J. Overing (eds.), London–New York, s. 117–126.
Rakowski T.
2009 – Łowcy, zbieracze, praktycy niemocy. Etnografia człowieka zdegradowanego,
Gdańsk.
Rostov W.
1960 – The Stages of Economic Growth, Cambridge.
Sahlins M.
2006 – Wyspy historii, tłum. I. Kołbon, Kraków.
Smyrski Ł.
2005 – Wprowadzenie, w: Etnografia lokalnych znaczeń: monografia społeczności lokalnej okolic Dziewieniszek na Wileńszczyźnie, Ł. Smyrski (red.), Warszawa.
Staniszkis J.
2006 – O władzy i bezsilności, Kraków.

�54

Anna Malewska-Szałygin

Weber M.
1975 – Trzy czyste typy prawomocnego panowania, w: Elementy teorii socjologicznych, W. Derczyński, A. Jasińska-Kania, J. Szacki (red.), Warszawa.
Wnuk-Lipiński E.
2008 – Długie pożegnanie, „Tygodnik Powszechny”, nr 2, 13.01.2008, s. 24–25.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10978" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10956">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c71b8760f07d9d90fc203975b858f74e.pdf</src>
        <authentication>31c5c89280206cad872c8237f5faccba</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130867">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5495</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130868">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130869">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130870">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130871">
                <text>opieka psychiatryczna - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130872">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5111</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130873">
                <text>Antropologia i psychiatria: społeczny wymiar deinstytucjonalizacji opieki psychiatryczneji / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130874">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.257-272</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130875">
                <text>Perzanowski, Andrzej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130876">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130877">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130878">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130879">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130880">
                <text>10
Andrzej Perzanowski

Antropologia i psychiatria:
społeczny wymiar deinstytucjonalizacji
opieki psychiatrycznej
Analizowana w poniższym artykule problematyka obejmuje determinanty medyczne, historyczne, ekonomiczne, prawne, kulturowe, filozoficzne,
aksjologiczne, moralne i etyczne, określające procedury i metody stosowane
w psychiatrii wobec osób ciężko i przewlekle chorych i izolowanych. Chodzi
zatem o wszystkie czynniki, które wpływają na instytucjonalny kształt psychiatrii oraz wypracowywane przez nią koncepcje terapii, opieki i reintegracji
społecznej osób chorych. Szczegółowym kontekstem jest deinstytucjonalizacja
opieki nad chorymi psychicznie czy upośledzonymi intelektualnie. Procesy
deinstytucjonalizacji wymagały nie tylko zmian w infrastrukturze: organizowania licznych, małych ośrodków wsparcia i pomocy w miejsce dużych szpitali
psychiatrycznych. Prowadziły do współpracy psychiatrów, lekarzy z lokalnej
opieki medycznej, zespołów współpracujących z rodzinami pacjentów i ich
społecznościami, władz samorządowych, wolontariuszy, organizacji pozarządowych. Niemniej istotna jest jednak konieczność prowadzenia badań z użyciem
jakościowych metod nauk społecznych, które miałyby z jednej strony rozpoznawać i wskazywać główne problemy stojące przed opieką psychiatryczną
w środowisku (rodzinnym, sąsiedzkim, zawodowym etc.) osób chorych,
z drugiej zaś być źródłem wiedzy o oddziaływaniu psychiatrii środowiskowej
nie tylko w rozumieniu polepszenia stanu osób chorych, ale i wpływie na
świadomość społeczną w sferze wiedzy o chorobach psychicznych, kulturowo
ukształtowanych wyobrażeń, stereotypów i lęków z nimi związanych.
Podstawowe znaczenie ma dla antropologa konstatacja, iż badanie kondycji
osób, które łączy „bycie pacjentem” i „bycie chorym psychicznie” zasadniczo
różni się od bardziej klasycznych sytuacji badawczych. Przede wszystkim nad
podobieństwami w obrębie kategorii pacjentów i chorych dominuje różnorodność. Włączenie do tych kategorii odbywa się na podstawie diagnozy lub
zewnętrznego rozpoznania podobieństw, takich jak symptomy lub problemy

�Andrzej Perzanowski

258

życiowe. Część osób sama włącza się w obręb tych kategorii poprzez mówienie o swoich objawach czy doświadczeniach bądź w efekcie prośby o pomoc,
część jednak doznaje przemocy w postaci przymusowej hospitalizacji. Żadne
z wymienionych wspólnych elementów nie pozwalają na zakładanie istnienia
uwzorowań społecznych i kulturowych uprzednich wobec kategorii pacjentów1. Co więcej, zarówno kuracja psychiatryczna, jak i reintegracja społeczna
osób chorych to procesy, które z założenia nastawione są na ich przemianę:
jest to walka jednostek o ukształtowanie nowej, akceptowalnej – przez siebie i innych – osobowości. Tożsamości te często stoją w sprzeczności, jest to
proces radzenia sobie ze swoimi objawami, sytuacją społeczną, ekonomiczną
(może to oznaczać próbę ich zintegrowania, zrozumienia, ale też zapomnienia) (Estroff 1985, s. 36). Na drodze do formułowania prostych klasyfikacji
czy wzorów odnoszących się do kategorii pacjentów i ich kondycji społecznej
stoją różnice w kwestii wieku, płci, długości trwania choroby, jej rodzaju,
wcześniejszego sposobu życia, specyfiki interakcji społecznych: wszystko to
wpływa na przebieg leczenia, treść okresu, w jakim osoba pozostaje pacjentem
oraz proces reintegracji społecznej. Wszystkie wymienione etapy wymagają
uwzględnienia determinantów o charakterze nie tylko medycznym, ale też
etycznym i społeczno-kulturowym (Kleinman 2010, s. 85).
*

*

*

Podstawę do niniejszych rozważań stanowi szereg źródeł. Pierwszym
są prowadzone przeze mnie pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w. i na
początku XXI w. badania nad postrzeganiem osób odmiennych w społecznościach lokalnych. W dyskursie o odmienności pojawia się często wątek choroby
psychicznej (domniemanej, przypisywanej lub dodatkowo opartej na diagnozie
psychiatrycznej), opisywanej nie tylko z użyciem określeń potocznych, często
archaicznych lub wręcz demonologicznych, ale także zaczerpniętych z języka
medycznego i psychiatrycznego: „chory psychicznie”, „schizofrenia”, „upośledzenie”, „konflikt krwi”, chore „geny”.
Jednym z wątków tego dyskursu jest zamknięcie, izolacja w szpitalu
psychiatrycznym; traktowana jest ona jako krok ostateczny, jedyne rozwiązanie w sytuacji bez wyjścia, często fizycznie chroniące daną osobę i jej otoczenie. Kojarzy się z fizyczną i symboliczną przemocą, związaną szczególnie
z oderwaniem od własnej społeczności i rodziny. Zamknięcie długotrwałe jest
rzadkością, ale też odbierane jest jako nieszczęście, rodzaj klęski. Instytucja
 Nie wyklucza to rzecz jasna kulturowego, aksjologicznego czy wręcz ideologicznego
ukontekstowienia diagnoz i koncepcji w psychiatrii (patrz np. Sowa 1984).
1

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

259

szpitala psychiatrycznego, nawet odległego w przestrzeni, stanowi element
wiedzy potocznej i lokalnej „geografii”. Nazwa miejscowości, w której znajduje
się szpital, jest powszechnie znana, jest synonimem przestrzeni odizolowanej,
miejsca wyobcowania i dehumanizacji. Skojarzenie jakiejś osoby czy rodziny
z tą nazwą ma charakter jednoznacznie stygmatyzujący.
Drugą podstawą źródłową są prowadzone obecnie przeze mnie badania nad
procesami deinstytucjonalizacji opieki psychiatrycznej. Ich częścią najbardziej
interesującą z perspektywy antropologicznej jest społeczno-kulturowy kontekst
działania instytucji totalnej, jaką jest szpital psychiatryczny, oraz społeczne
funkcjonowanie osób chorych psychicznie, zwłaszcza chorych przewlekle lub
chronicznie. Konkretnym obszarem badań jest opieka domowa nad osobami
chronicznie chorymi psychicznie w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy oraz
działanie Zespołów Leczenia Środowiskowego w Białymstoku i Warszawie.
Trzecim obszarem eksploracji jest dla mnie dyskurs psychiatryczny z jego
refleksją nad pozamedycznymi aspektami funkcjonowania psychiatrii i osób
chorych psychicznie: formami terapii uwzględniającymi godność pacjentów,
koniecznością respektowania praw człowieka, oceną negatywnego wpływu
długich pobytów w szpitalach psychiatrycznych i środowiska szpitalnego jako
patologicznego etc. (patrz np.: Falicki 1997, Król 2012). Najistotniejszym
zjawiskiem z tym związanym jest wdrażanie różnych form psychiatrii środowiskowej. Z antropologicznego punktu widzenia ważne jest uwzględnianie
przez psychiatrię środowiskową dorobku nauk społecznych, jak choćby teorii
stygmatyzacji, znaczenia środowiska pozaszpitalnego (rodzinnego, lokalnego)
dla kondycji osób chorych psychicznie (Goffman 2007, 2011). Wiąże się z tym
wykorzystanie etnograficznych i socjologicznych metod badawczych w postaci
ankiet i pogłębionych wywiadów, mających dać obraz społecznego otoczenia
osoby chorej, szczególnie tych wyobrażeń, które skutkują strachem, napiętnowaniem i wykluczeniem. Jest to rozległy obszar zastosowania antropologii,
jej refleksji teoretycznej i metod badawczych, w rozwiązywaniu konkretnych
problemów jednostek i społeczności.

Deinstytucjonalizacja: perspektywa ogólna
Deinstytucjonalizacja psychiatrii, proces o powszechnym charakterze,
przybierała rozmaite formy, będące pochodnymi historii psychiatrii i medycyny w konkretnym społeczeństwie. Można jednak wskazać także szereg
czynników bardziej uniwersalnej natury. Jednym z głównych było znaczenie
roli tzw. detencyjnego modelu opieki psychiatrycznej, który wynikał z obawy
przed zakładaną z góry agresją osób chorych psychicznie. Trwałą pozostałością

�260

Andrzej Perzanowski

tego modelu są wielkie szpitale psychiatryczne, najczęściej umieszczane na
peryferiach miast lub nawet poza nimi, z dala od „zdrowych mieszkańców”
(Bilikiewicz 2011, s. 674). Jedną z jego konsekwencji było nie tylko oczywiste
pogłębienie wyobcowania i wykluczenia społecznego osób chorych psychicznie, ale i wykreowanie szpitala jako przestrzeni zamkniętej, nieznanej, a tym
samym będącej źródłem szeregu wyobrażeń, najczęściej związanych z lękiem
i będących źródłem stygmatyzacji. Dodatkowym faktem jest zasadnicza różnica między hospitalizacją psychiatryczną a umieszczeniem w innym szpitalu:
bardzo często jest ona niedobrowolna i łączy się z „przymusem fizycznym
i moralnym” (Langiewicz, Pasiorowska 2008, s. 132). Wiąże się to nie tylko
z możliwością nadużywania przemocy (tak w postaci unieruchomienia, jak
i stosowania zastrzyków), ale też pogwałceniem zasad etyczno-deontologicznych oraz praw człowieka (Bilikiewicz 2011, s. 675).
Konsekwencją była niezwykle krytyczna ocena funkcjonowania dużych
szpitali psychiatrycznych. W latach sześćdziesiątych XX w. rozwinął się szeroki
ruch antypsychiatrii, mający swe źródła w krytyce metod psychiatrii, w tym
działania szpitali (patrz np. Szasz 1977, 1998). Lecz także na gruncie samej
psychiatrii wskazywano nie tylko na negatywne ze zdrowotnego punktu
widzenia długie pobyty w szpitalu (przewlekłość choroby, pogłębiająca się
niesprawność), ale zwłaszcza na antypodmiotowe traktowanie pacjentów.
Stąd koncepcje deinstytucjonalizacji i dehospitalizacji, odstępowanie od
„izolacjonizmu”, zastępowanie dużych szpitali małymi (Mechanic, Rochefort
1990, s. 306). Najbardziej skutecznym sposobem zniwelowania społecznego
piętna wynikającego z hospitalizacji miałoby być tworzenie oddziałów psychiatrycznych przy szpitalach ogólnych (Załuska 2006, s. 278).
Procesy deinstytucjonalizacji przybierały odmienny kształt w różnych
krajach. Od lat pięćdziesiątych do połowy dziewięćdziesiątych liczba pacjentów szpitali psychiatrycznych w krajach o zinstytucjonalizowanej opiece
systematycznie spadała. Najszerzej opisywany jest przypadek Stanów Zjednoczonych, gdzie miał miejsce najbardziej drastyczny spadek liczby miejsc
w szpitalach psychiatrycznych: od 559 000 w roku 1955 do 110 000 około
roku 1990 (Mechanic, Rochefort 1990, s. 301). W Europie deinstytucjonalizacja najpełniejszy kształt przybrała we Włoszech, gdzie całkowicie zlikwidowano szpitale psychiatryczne. W Polsce od roku 1970 do 2005 z 21 do 98
zwiększyła się liczba oddziałów psychiatrycznych przy szpitalach ogólnych.
Zarazem zmniejszała się liczba miejsc w dużych szpitalach psychiatrycznych
i powstawały szpitale mniejsze (wzrost z 34 do 54). Ogólny wskaźnik liczby
łóżek psychiatrycznych na 10 tys. mieszkańców spadł z 11,6 do 7,2 (Załuska,
Prot, Bronowski 2007, s. 22).

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

261

Można też mówić o zjawisku określanym mianem transinstytucjonalizacji.
W latach 1992–2005 przybyło 21% chorych poddanych całodobowej opiece.
Jest to związane z wydłużaniem się długości życia, coraz większą dostępnością
opieki psychiatrycznej etc., ale przede wszystkim oznacza przenoszenie chorych
ze szpitali do placówek opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych
(Boguszewska, Słupczyńska-Kossobudzka, Szirkowiec 2008, s. 344).
Głównym wyzwaniem stojącym przed pacjentami opuszczającymi szpital
psychiatryczny, w którym spędzili długi czas (podobnie jak przed wszystkimi innymi pacjentami psychiatrii), jest adaptacja w środowisku rodzinnym
i społecznym. Przez wiele dziesięcioleci wiedza na temat realiów związanych
z chorobami psychicznymi była społecznie ograniczona lub niedostępna.
Instytucja szpitala psychiatrycznego wytworzyła wobec chorób psychicznych
nastawienie w rodzaju „czego nie widać, tego nie ma”.
Niedostępność wiedzy i brak kontaktu z realiami choroby psychicznej
były źródłem różnych wyobrażeń i mitów, często istniejących obok siebie
sprzecznych wyobrażeń. W coraz większym stopniu ugruntowuje się nierealistyczne oczekiwanie, iż wszystkie dolegliwości psychiczne mogą zostać
wyleczone, którego skutkiem może być niezadowolenie czy gniew ze strony
rodzin i sąsiadów, w sytuacji gdy pacjenci szpitali psychiatrycznych po powrocie
nie czują się dobrze lub ich stan się pogarsza. Ogół społeczeństwa zdaje sobie
doskonale sprawę, że nie wszystkie choroby podlegają leczeniu i że lekarze
nie są odpowiedzialni za chroniczną astmę czy cukrzycę; są jednak odpowiedzialni za ułomności osób chorych psychicznie. Nie każdą śmierć w trakcie
operacji chirurgicznej przypisuje się chirurgowi, natomiast każde zabójstwo
popełnione przez osobę chorą psychicznie jest automatycznie uważane za
dowód wady systemu. To małe zrozumienie ograniczeń leczenia i skutków
chorób psychicznych nie zaskakuje, jeśli zdamy sobie sprawę, jak niewielkie
rzeczywiste doświadczenie mają w tym temacie pokolenia ukształtowane
w czasie dominacji dużych szpitali psychiatrycznych. Nie wyrasta się obok
tego tak jak obok cukrzyków, ludzi z demencją, a obecnie obok cierpiących
na depresję.
Nierealistyczne wyobrażenia o skuteczności leczenia idą w parze z przesadzonymi lękami przed zagrożeniem ze strony osób chorych psychicznie i ich
chronicznością (a tym samym przewidywalnością). Te przesadzone reakcje na
chorobę psychiczną były wzmacniane przez bardziej ogólną kulturę konsumpcji. We współczesnych społeczeństwach, w których szybko zanika podległy
stosunek do profesjonalistów i gdzie jednostki oczekują, że będą w coraz
większym stopniu traktowane jako równe w rozmowie, podkreśla się potrzebę
sprawdzania, że uzyskiwana opieka jest najlepsza. Wzrosły oczekiwania, a tym

�Andrzej Perzanowski

262

samym wzrastają standardy profesjonalistów. To jednak prowadzi do pewnego
stałego niezadowolenia z usług. Złożony obraz ryzyka i korzyści związanych
z terapią w konkretnym przypadku jest trudny do wyjaśnienia osobom, których
doświadczenie ogranicza się do pacjenta, którego znają blisko. Tym samym
rozległa sfera osądów nie jest już pozostawiana jedynie profesjonalistom.

Piętno społeczne chorób psychicznych
Wszelkie rozważania nad społecznym umiejscowieniem osób chorych bądź
upośledzonych psychicznie wiążą się od samego początku z kwestią piętna
i wykluczenia, które są społecznymi konsekwencjami chorób psychicznych
(Goffman 2007, Brodniak 2000, s. 178). Nie brak było co prawda szeregu romantycznych ze swej natury wyobrażeń, zgodnie z którymi chorobie
(„szaleństwu”, „opętaniu” etc.) przypisywano pewne duchowe, religijne lub
demonologiczne wymiary (patrz np. Wodziński 2000, Foucault 1987). Miało to zyskiwać im w tradycyjnych społecznościach pewien status społeczny
oraz opiekę. Z moich własnych badań terenowych wynikało, iż osoby chore
psychicznie, jeśli nie zachowują się destruktywnie lub agresywnie, najczęściej
mają dobrą opiekę w rodzinie, cieszą się w społecznościach lokalnych tolerancją, a nawet życzliwością (Perzanowski 2009, rozdz. III, VIII). Nie dotyczy
to jednak ciężej chorych: mamy w ich przypadku do czynienia z wieloma
formami stygmatyzacji i wykluczenia. W społeczeństwach, w których istnieje
brak lub niedostatek rozwiniętych instytucjonalnych form opieki, szczególnie
drastyczne konsekwencje ma wykluczenie w sferze opieki rodzinnej i możliwości zawarcia małżeństwa.
Innym problemem jest w tym kontekście społeczny lęk przed przemocą
ze strony osób chorych psychicznie. Związek między chorobami psychicznymi
i zwiększoną przemocą bądź agresją jest niewątpliwy, o czym mówią liczne
badania2. Jest to poza wszystkim problem, którego świadomość (i płynąca
stąd odpowiedzialność) powinna być szczególnie pogłębiona w przypadku
proponowania różnorodnych form deinstytucjonalizacji i rozwijania psychiatrii
środowiskowej. Psychiatryczne badania stygmatyzacji osób chorych psychicznie opartej na lęku przed agresją z ich strony, z wykorzystaniem jakościowych
metod badań społecznych, w coraz większym stopniu koncentrują się na roli
środków masowej komunikacji w kreowaniu negatywnych, stereotypowych
wyobrażeń i postaw. Chodzi przede wszystkim o dominujący obraz osoby chorej
 Szacuje się, iż prawdopodobieństwo przemocy ze strony osób psychotycznych jest czterokrotnie wyższe niż ze strony osób niepsychotycznych (Burns 2004, s. 15).
2

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

263

psychicznie, pokazywanej w kontekście agresji, przemocy i nieprzewidywalności (Świtaj 2005, s. 141)3. Szczególnie choroba psychiczna w przypadku
przestępców, a zwłaszcza zabójców, jest w mediach okolicznością mocno
podkreślaną. Dostrzec można jednak wyraźną tendencję do rzetelnego, a nie
stereotypowego przedstawiania problemu chorób psychicznych w dyskursie
publicznym, co może mieć związek także z licznymi kampaniami społecznymi
ukierunkowanymi na zmniejszenie stygmatyzacji.
W zredukowaniu piętna może także pomóc rozpoznanie szczególnych
społecznych i psychiatrycznych wyobrażeń i narracji na temat chorób psychicznych. Tradycyjnie w psychiatrii schizofrenia była opisywana za pomocą
narracji o utracie: osoba sprzed choroby w pewnym sensie znika. Schizofrenia
jest tutaj czymś więcej niż chorobą, którą się „miało”, to coś, czym dana osoba
„jest” lub się „staje”. Osoba cierpiąca na schizofrenię doświadcza gwałtownego zerwania w ciągłości biografii. Trudno jest wówczas pytać o to, kto istniał
przed chorobą, co stało się w jej trakcie i co przetrwało. Pewne podejścia
zakładały, że w przypadku osoby schizofrenika nie istnieje „po”, a jedynie
„przed” (Barham, Hayward 2002, s. 2). Innym wyobrażeniem, które wymaga
zmiany w społecznej świadomości, jest poczucie ostatecznego nieszczęścia
i nieuleczalności, kojarzonego z chorobami psychicznymi.
Procesom deinstytucjonalizacji musi zatem towarzyszyć, po pierwsze,
poprawa wiedzy, zrozumienia społecznego dotyczącego dostępnych kuracji i ich możliwych skutków. Przede wszystkim wiedza ta musi odnosić się
do konkretnych chorób: schizofrenii, depresji, alzheimera, nie zaś „chorób
psychicznych” jako takich. Po drugie, usunięcie społecznych i kulturowych
skutków (jak stygmatyzacja i strach) trwającego wiele lat izolowania chorych
psychicznie w instytucjach zamkniętych (Świtaj, Wciórka, Grygiel, SmolarskaŚwitaj, Anczewska, Chrostek 2010, s. 273). To wymaga postrzegania chorych
cierpiących na zaburzenia psychicznie jako pełnych osób, a nie jedynie jako
pacjentów, zaś choroby jako części ich tożsamości, a nie tożsamości jako takiej
(Burns 2004, s. 17).
Ponieważ głównymi obszarami działania różnych form psychiatrii środowiskowej jest przezwyciężenie przez chorych marginalizacji i piętna społecznego,
najważniejszym zadaniem jest zbadanie skuteczności procesu reintegracji. Tym
samym nie tylko uchronienie od długotrwałego pobytu w instytucji zamkniętej,
lecz upewnienie się, iż pacjenci są w społeczeństwie. Zapewnienie „jakości życia”
3
Z niektórych badań wynika, że chorzy psychicznie przedstawiani w programach telewizyjnych w porze największej oglądalności byli agresywni w ponad 70% przypadków (Świtaj
2005, s. 141).

�264

Andrzej Perzanowski

rozumianej jako zintegrowanie z otoczeniem społecznym, możliwość pracy,
przyjaźni etc. nie może być elementem opcjonalnym, dodatkowym, obok skutecznej terapii, lecz podstawowym zadaniem (Pietrzykowska 2011, s. 605).

Opieka środowiskowa:
deinstytucjonalizacja w psychiatrii polskiej
Z perspektywy antropologicznej zasadnicze znaczenie ma główna zasada,
zgodnie z którą psychiatria środowiskowa jest zarazem dyscypliną naukową oraz
działaniem praktycznym, którego celem jest zapewnienie chorym psychicznie
dóbr dostępnych innym. Dlatego też psychiatria środowiskowa bywa określana
mianem psychiatrii społeczności lokalnej (Załuska, Prot, Bronowski 2007,
s. 11). Tak rozumiana, psychiatria środowiskowa działa na rzecz społecznej
reintegracji osób chorych, której narzędziami są dehospitalizacja, deinstytucjonalizacja i radykalne ograniczenie stosowania izolacji. Jednym z podstawowych
postulatów deinstytucjonalizacji jest oczywiście likwidacja dużych szpitali
psychiatrycznych i tworzenie mniejszych (do 300 łóżek), usytuowanych jak
najbliżej miejsca zamieszkania pacjentów; optymalnym rozwiązaniem jest
łączenie oddziałów psychiatrycznych ze szpitalami ogólnymi, co zmniejsza
stygmatyzujący wymiar hospitalizacji (Załuska 2006, s. 278).
Projekt tak rozumianej deinstytucjonalizacji opiera się na ochronie chorych przed „opresyjnymi trybami maszynerii szpitala” (Goffman 2011, s. 127).
Chodzi nie tylko o sytuację izolacji, brak prywatności, zinstytucjonalizowane
zaspokajanie wszystkich potrzeb, lecz o objawy wynikające nie ze specyfiki
choroby, lecz z samego faktu hospitalizacji: wyuczona bezradność, bierność,
ograniczony kontakt z otoczeniem. Ów negatywny wpływ instytucji zamkniętej
zyskał własną nazwę nerwicy instytucjonalnej lub choroby szpitalnej (Załuska,
Prot, Bronowski 2007, s. 14).
Innym istotnym pryncypium jest założenie, iż czynniki stricte społeczne
odgrywają ważną rolę w rozwoju choroby i przebiegu leczenia. Część odpowiedzialności za kondycję osób chorych jest zatem przenoszona na ich bliskich
i społeczność lokalną, co oznacza z kolei konieczność poznania wielu elementów, które decydują o kulturowej specyfice tej społeczności (Pietrzykowska
2011, s. 610).
Realizacja tego projektu oznacza konieczność badania i analizy (we współpracy i z wykorzystaniem dorobku psychiatrii), kulturowych uwarunkowań
ocen, diagnoz i koncepcji psychiatrycznych z jednej strony, oraz społecznych
wyobrażeń, lęków i oczekiwań związanych z chorobami psychicznymi z drugiej strony. Nie ulega wątpliwości, iż duża część działań przeprowadzanych

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

265

w środowisku osoby chorej psychicznie lub powracającej ze szpitala będzie
mieć postać badań o charakterze etnograficznym. Aby zrealizować główne
cele, przede wszystkim bliską współpracę psychiatrów i terapeutów z rodziną
i otoczeniem chorych, kształtowanie postaw otwartości i tolerancji wobec nich,
odbudowywanie sieci ich społecznych relacji, konieczne jest poznanie kulturowo ukształtowanych, lokalnie umiejscowionych form postrzegania chorób
psychicznych i osób chorych, szczególnie tych, których efektem jest napiętnowanie i wykluczenie społeczne, będące przeszkodą w reintegracji pacjentów
(tamże). Na związanych z tym elementach chciałbym się skoncentrować,
analizując poniżej koncepcję psychiatrii środowiskowej na gruncie polskim.
Pierwszym obszarem jest bliska współpraca z rodzinami pacjentów, które
nie tylko obarczone są opieką i odpowiedzialnością za osoby chore, ale też są
ofiarami negatywnych, nacechowanych lękiem postaw i wyobrażeń społecznych
dotyczących osób poddawanych hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym. Rodziny, będąc podstawowym źródłem oparcia społecznego dla chorych, otrzymują
od pracowników opieki psychiatrycznej wiedzę konieczną do radzenia sobie nie
tylko z objawami choroby, ale też do społecznego funkcjonowania. Z drugiej
strony są dla psychiatrii środowiskowej ważnym źródłem wiedzy o społecznym
otoczeniu osób chorych (Załuska, Prot, Bronowski 2007, s. 20).
Drugim celem jest zmiana wizerunku chorego psychicznie w świadomości
społecznej. Szczególnie interesująca jest w tym kontekście koncepcja angażowania władz samorządowych w działania na rzecz osób chorych i ich rodzin.
Dotyczy to nie tylko prowadzenia placówek rehabilitacji i wsparcia społecznego,
ale też chronionych miejsc pracy i zamieszkania (Brodniak 2000b, s. 340). Cel
edukacyjny, polegający na zmianie postaw prowadzących do wykluczenia i stygmatyzacji chorych, ma być osiągany przez angażowanie społeczności lokalnych
w pracę na ich rzecz, na przykład przez powoływanie organizacji pozarządowych
(stowarzyszeń, fundacji) pomagających w reintegracji osób chorych.
Kolejnym istotnym elementem modelu psychiatrii środowiskowej jest
budowanie „sieci społecznego oparcia”, na które składają się relacje z bezpośrednim otoczeniem osoby chorej (Załuska, Prot, Bronowski 2007, s. 21). Jest
ono źródłem nie tylko opieki czy pomocy materialnej, ale przede wszystkim
akceptacji, wsparcia emocjonalnego, poczucia zaangażowania. Zasięg sieci oparcia i jej zróżnicowanie, czyli różnorodność form wsparcia, wspomaga nie tylko
reintegrację społeczną, ale wpływa nawet na przebieg leczenia. Determinacja
rodziny pacjenta dla jego reintegracji i wsparcie sieci społecznego oparcia, niezależnie od jego kondycji psychicznej, bywało uważane za najsilniejszy czynnik
decydujący o długości pobytu w szpitalu psychiatrycznym (Scheff 1974, s. 448).
Osoby chore psychicznie mają sieci oparcia mniej rozbudowane i zróżnicowane

�266

Andrzej Perzanowski

niż osoby zdrowe, ważną częścią strategii psychiatrii środowiskowej jest zatem
ich wzmacnianie: pomoc dla rodziny, mediacje sąsiedzkie, pomoc w miejscu
pracy. Poza wspomnianymi wyżej organizacjami pozarządowymi swoją rolę
mają tutaj do odegrania lokalne organizacje kulturalno-oświatowe, sportowe
czy związki wyznaniowe (Załuska, Prot, Bronowski 2007, tamże).
Oczywiście częścią praktyki psychiatrii środowiskowej jest nie tylko analizowanie kwestii związanych bezpośrednio z kondycją osób chorych. To także
uwzględnianie konserwatyzmu i sztywności dotychczasowego systemu oraz
problemów ekonomicznych, wynikających z dramatycznego niedofinansowania
opieki psychiatrycznej (Thornicroft, Tansella, Law 2008, s. 276).

Psychiatria środowiskowa w działaniu: przykłady badań
Wspomniane wyżej zastosowanie jakościowych metod badawczych obejmuje szereg problemów, traktowanych jako kluczowe w realizacji projektu psychiatrii środowiskowej oraz podmiotowego traktowania pacjentów
w warunkach hospitalizacji. Omawiane poniżej przykłady prezentują badania
wśród pacjentów szpitali psychiatrycznych, uczestników terapii środowiskowej,
prowadzone przez psychiatrów badania dotyczące społecznych wyobrażeń na
temat chorób psychicznych i osób chorych psychicznie, oraz badania wśród
pacjentów wracających do życia społecznego po okresie hospitalizacji.
Badanie opinii pacjentów szpitali psychiatrycznych
Badania dotyczą w tym przypadku przede wszystkim oceny przebiegu
hospitalizacji w szpitalu psychiatrycznym. Za przykład mogą posłużyć przeprowadzone w latach 2004–2005 badania opinii pacjentów z ostrymi zaburzeniami
psychicznymi (Zając, Rymaszewska, Hadryś, Adamowski, Szurmińska, Kiejna
2006, s. 671)4. Były one prowadzone przy użyciu kwestionariusza zawierającego 49 pytań dotyczących pobytu w szpitalu od przyjęcia do wypisania.
Obok zamkniętych znajdowały się w nim dwa pytania otwarte dotyczące oceny
najbardziej pozytywnych i negatywnych aspektów pobytu w szpitalu.
Szczególnie ważne są odpowiedzi na pytania otwarte, w sposób najbardziej bezpośredni pokazując specyfikę szpitala psychiatrycznego (Anczewska,
Indulska, Raduj, Pałyska, Prot 2007, s. 429). Poza kwestiami o charakterze
materialnym (zatłoczenie, jakość posiłków, hałas) pacjenci wskazywali na
4 Badania ankietowe trwały rok i objęły 1190 pacjentów (22% z ówcześnie hospitalizowanych) warszawskiej placówki zajmującej się leczeniem pacjentów z zaburzeniami i chorobami
psychicznymi (tamże, s. 672).

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

267

różne formy agresji i przemocy (chodzi szczególnie o unieruchomienie), wynikający z ciągłego nadzoru brak intymności, nieuwzględnianie płci pacjenta
przy wykonywaniu niektórych czynności. Przemoc była traktowana jako nieuzasadniona także przez wielu pacjentów w momencie wypisania, co oznacza,
że nie była uważana za niezbędny element terapii. W jakościowej analizie
wyników badań przemoc i agresja interpretowane są często jako wynikające
z braku standardów etycznych personelu lub niewykorzystywania takich form
komunikacji z pacjentami jak zebrania społeczności terapeutycznych (tamże,
s. 431). Ważną rolę w negatywnych opiniach odgrywa problem poszanowania
płci w relacjach pacjent-pacjent i pacjent-personel. Oddziały koedukacyjne są
traktowane jako pozytywny efekt zmian czyniących hospitalizację bardziej
przyjazną. Wnioskiem z badań jest zatem wprowadzenie możliwości wyboru
przez pacjenta osoby wykonującej niektóre zabiegi.
Za wartościową dla procesu zdrowienia uznaje się zmianę stosunku do
pacjentów: w miejsce postawy paternalistycznej uznanie w nich partnerów, „ekspertów” w sferze, jaką jest doświadczenie choroby. Uznanie autonomii pacjenta
jest częścią koncepcji psychiatrii, której działanie ma wykraczać poza model
czysto medyczny (tamże). Za pozytywny uznaje się także sam fakt udzielenia
głosu pacjentom; równie ważna co ich podmiotowe potraktowanie, jest tutaj
możliwość zmiany społecznych wyobrażeń o osobach chorych psychicznie jako
bezwolnych, nie posiadających żadnej kontroli nad własnym życiem.
Podobne ankietowe badania prowadzone są wśród pacjentów opieki środowiskowej. W tym wypadku przedmiotem analizy jest współpraca z rodziną
pacjenta, skuteczność pomocy w reintegracji społecznej, ale też satysfakcja
z przyjętego modelu opieki (Prot, Pałyska, Anczewska, Indulska, Raduj 2005,
s. 301). Ponieważ osoby chore i ich rodziny mają często wybór tradycyjnego
modelu terapii w szpitalu psychiatrycznym, negatywna ocena opieki środowiskowej może być interpretowana nie tylko jako efekt jej niedoskonałości
(wynikającej najczęściej z niedofinansowania i braku personelu), ale konsekwencja społecznych lęków przed kontaktem z osobą chorą. Badania ukazują
korzyści wynikające z opieki środowiskowej w sferze skutecznej ochrony godności pacjentów, przestrzegania ich praw, ograniczenia negatywnych aspektów
leczenia psychiatrycznego w postaci izolacji czy stosowania przemocy (Prot,
Anczewska, Indulska, Raduj, Pałyska 2011, s. 805).
Społeczne wyobrażenia na temat chorób psychicznych
i osób chorych psychicznie
W przypadku badania społecznych wyobrażeń istotne jest przede wszystkim samo sformułowanie podlegających analizie problemów. Są one ważne

�Andrzej Perzanowski

268

z perspektywy praktykujących psychiatrów, wykorzystują doświadczenia psychiatrii z różnymi formami terapii, ale uwzględniają też zmiany wynikające
z deinstytucjonalizacji i koncepcji psychiatrii w środowisku chorego. Można tu
wskazać takie kwestie jak: uleczalność/nieuleczalność chorób psychicznych,
specyfika zachowania osób chorych psychicznie, odczucia osób zdrowych
w spotkaniu z chorymi, określenia stosowane na choroby psychiczne, dystans
społeczny wobec osób chorych, dyskryminacja chorych psychicznie (Wciórka,
Wciórka 2006, s. 256–262). Blisko związane z nimi okazują się takie szczegółowe postawy, jak odbiór zachowań osób chorych jako niezrozumiałych lub
agresywnych, współczucie, często połączone z lękiem lub poczuciem zagrożenia. Analiza określeń, zapatrywań na temat nieuleczalności choroby czy
oczekiwań od osób chorych wskazuje na skalę stygmatyzacji i dyskryminacji
(Rymaszewska, Dobrzyńska, Kiejna 2006, s. 102). Najsilniej stygmatyzujące następstwa chorób psychicznych przejawiają się w przekonaniach o ich
wstydliwości (fakt choroby czy hospitalizacji powinien być ukrywany) oraz
w niezgodzie na powierzanie osobom wcześniej leczonym ról społecznych
związanych z odpowiedzialnością za czyjś los. Stygmatyzującemu i wykluczającemu traktowaniu osób chorych psychicznie towarzyszy – wynikająca
częściowo z owej tendencji do wykluczenia – bezradność i strach w zetknięciu
z chorymi (Wciórka, Wciórka 2006, s. 263)5.
Odzwierciedleniem społeczno-kulturowych uwarunkowań związanych
z chorobami psychicznymi są także badania wśród osób wcześniej leczonych
psychiatrycznie. Przykładowe badania dotyczą kwestii takich jak: komunikacja i więzi międzyludzkie, kontakty społeczne, formy spędzania czasu,
samodzielność, możliwości pracy (Bronowski, Sawicka, Kluczyńska 2009,
s. 46–47). Analiza badań świadczy o dużej gotowości chorych do aktywności,
komunikowania się, przeświadczeniu o samodzielności, gotowości do pracy.
Z drugiej zaś strony w tych sferach, które mają kluczowe znaczenie dla społecznej reintegracji, jak na przykład możliwość podjęcia pracy, istnieją bariery
prowadzące do stygmatyzacji i wykluczenia (tamże, s. 49).

Konkluzje
Specyfiką antropologicznej refleksji nad praktykami stosowanymi w psychiatrii, określanej często mianem psychiatrii kulturowej, jest zainteresowanie nie tyle problemami teoretycznymi, ile uwarunkowaniami o charakterze
„Potoczny język i obyczaje życia codziennego podsuwają im [Polakom] raczej wzorce
naznaczania, napiętnowania, dystansu i dyskryminacji wobec chorych” (tamże).
5

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

269

praktycznym, klinicznym. Stąd wynikają pytania i metody badawcze oraz
sposoby interpretacji ich wyników. Równie zasadnicze znaczenie ma analiza teorii i praktyki psychiatrii jako wytworu konkretnej kultury (Kirmayer
2007, s. 4). Odzwierciedlają się w niej koncepcje jednostki, społeczne, ekonomiczne i polityczne wymiary diagnoz psychiatrycznych, postawy etyczne
i zdefiniowane przez wartości społeczne zagrożenia. Deinstytucjonalizacja
i wprowadzanie modelu psychiatrycznej opieki środowiskowej są współcześnie
najbardziej dynamicznymi procesami, których determinanty i konsekwencje
stanowią jeden z obszarów badań z praktycznym zastosowaniem metodologii
antropologicznej.

Literatura
Anczewska M., Indulska A., Raduj J., Pałyska M., Prot K.
2007 – Analiza jakościowa opinii pacjentów o pobycie w szpitalu psychiatrycznym,
„Psychiatria Polska”, t. 41, z. 4, s. 427–434.
Barham P., Hayward R.
2002 – From the Mental Patient to the Person, London.
Bilikiewicz A.
2011 – Niektóre problemy etyczno-deontologiczne w psychiatrii, w: Psychiatria.
Podręcznik dla studentów medycyny, A. Bilikiewicz (red.), Warszawa,
s. 674–682.
Boguszewska L., Słupczyńska-Kossobudzka E., Szirkowiec W.
2008 – Przewlekle chorzy w psychiatrycznych placówkach leczniczych i opiekuńczych w latach 1992–2005, „Postępy Psychiatrii i Neurologii”, t. 17, nr 4,
s. 337–346.
Brodniak W.A.
2000a – Choroba psychiczna w świadomości społecznej, Warszawa.
2000b – Przegląd badań nad postawami społeczeństwa wobec chorób psychicznych,
osób psychicznie chorych i instytucji psychiatrycznych w Polsce (1963–1999),
„Postępy Psychiatrii i Neurologii”, t. 9, z. 3, s. 339–351.
Bronowski P., Sawicka M., Kluczyńska S.
2009 – Funkcjonowanie społeczne osób przewlekle chorych psychicznie uczestniczących
w środowiskowych programach wsparcia społecznego, „Postępy Psychiatrii
i Neurologii”, t. 18, nr 1, s. 43–50.
Burns T.
2004 – Community Mental Health Teams: A Guide to Current Practices, New
York.

�270

Andrzej Perzanowski

Estroff S.E.
1985 – Making it Crazy: An Ethnography of Psychiatric Clients in An American
Community, Berkeley &amp; Los Angeles.
Falicki Z.
1997 – Godność chorego w praktyce psychiatrycznej, w: Kontrowersje w psychologii
i filozofii medycyny. Skrypt dla studentów medycyny i farmacji, G. Zalewski
(red.), Białystok, s. 93–100.
Foucault M.
1987 – Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, Warszawa.
Goffman E.
2007 – Piętno. Rozważania o zranionej tożsamości, Gdańsk.
2011 – Instytucje totalne: o pacjentach szpitali psychiatrycznych i mieszkańcach
innych instytucji totalnych, Gdańsk.
Kirmayer L.J.
2007 – Cultural Psychiatry in Historical Perspective, w: Textbook of Cultural Psychiatry, D. Bhugra, K. Bhui (eds.), Cambridge, s. 3–18.
Kleinman A.M.
2010 – Medicine’s Symbolic Reality: On a Central Problem in the Philosophy of
Medicine, w: A Reader in Medical Anthropology: Theoretical Trajectories,
Emergent Realities, B. Good, M.M.J. Fischer, S.S. Willen (eds.), London,
s. 85–90.
Król E.
2012 – Przestrzeganie praw człowieka w szpitalach psychiatrycznych, dostępne
pod adresem: http://www.opcat.interwencjaprawna.pl/pliki/plan-monitoringu-szpitali.pdf.
Langiewicz W., Pasiorowska M.
2008 – Przymusowe hospitalizacje oraz przymus bezpośredni w oddziałach psychiatrycznych w 2006 roku na tle lat wcześniejszych, „Postępy Psychiatrii
i Neurologii”, t. 17, nr 2, s. 127–133.
Mechanic D., Rochefort D.A.
1990 – Deinstitutionalization: An Appraisal of Reform, „Annual Review of Sociology”, 16, s. 301–327.
Perzanowski A.
2003 – Oddity as Challenge, w: Between Tradition and Postmodernity. Polish
Ethnography at the Turn of the Millenium, L. Mróz, Z. Sokolewicz (red.),
Warszawa, s. 25–36.
2009 – Odmieńcy. Antropologiczne stadium dewiacji, Warszawa.

�Antropologia i psychiatra: społeczny wymiar dyskryminacji...

271

Pietrzykowska B.
2011 – Psychiatria środowiskowa i organizacja psychiatrycznej opieki zdrowotnej,
w: Psychiatria. Podręcznik dla studentów medycyny, A. Bilikiewicz (red.),
Warszawa, s. 605–617.
Prot K., Anczewska M., Indulska A., Raduj J., Pałyska M.
2011 – Satysfakcja pacjentów i rodzin z opieki środowiskowej – badanie pilotażowe,
„Psychiatria Polska”, tom XLV, t. 6, s. 799–809.
Prot K., Pałyska M., Anczewska M., Indulska A., Raduj J.
2005 – Badanie satysfakcji pacjenta w warunkach opieki środowiskowej, „Postępy
Psychiatrii i Neurologii”, t. 14, nr 4, s. 299–304.
Rymaszewska J., Dobrzyńska E., Kiejna A.
2006 – Funkcjonowanie społeczne i niesprawność społeczna – definicje, narzędzia
oraz znaczenie kliniczne w psychiatrii, „Postępy Psychiatrii i Neurologii”,
t. 15, nr 2, s. 99–104.
Scheff T.J.
1974 – The Labelling Theory of Mental Illness, „American Sociological Review”,
Vol. 39, No. 3, s. 444–452.
Sowa J.
1984 – Kulturowe założenia pojęcia normalności w psychiatrii, Warszawa.
Szasz T.S.
1977 – The Theology of Medicine: The Political-Philosophical Foundations of Medical
Ethics, New York.
1998 – Psychiatric Slavery, Syracuse.
Świtaj P.
2005 – Piętno choroby psychicznej, „Postępy Psychiatrii i Neurologii”, t. 14, nr 2,
s. 137–144.
Świtaj P., Wciórka J., Grygiel P., Smolarska-Świtaj J., Anczewska M., Chrostek A.
2010 – Częstość doświadczeń stygmatyzacji u chorych na schizofrenię w porównaniu do pacjentów z innymi problemami zdrowotnymi, „Postępy Psychiatrii
i Neurologii”, t. 19, nr 4, s. 269–274.
Thornicroft G., Tansella M., Law A.
2008 – Budowanie środowiskowej opieki psychiatrycznej – kroki, wyzwania i wnioski,
„Postępy Psychiatrii i Neurologii”, t. 17, nr 4, s. 273–290.
Wciórka B., Wciórka J.
2006 – Sondaż opinii publicznej: społeczny obraz chorób psychicznych i osób chorych
psychicznie w roku 2005, „Postępy Psychiatrii i Neurologii”, t. 15, nr 4,
s. 255–267.

�272

Andrzej Perzanowski

Winkelman M.
2009 – Culture and Health. Applying Medical Anthropology, San Francisco.
Wodziński C.
2000 – Św. Idiota. Projekt antropologii apofatycznej, Gdańsk.
Zając J., Rymaszewska J., Hadryś T., Adamowski T.,
Szurmińska M., Kiejna A.
2006 – Leczenie szpitalne w opinii pacjentów z ostrymi zaburzeniami psychicznymi,
„Psychiatria Polska”, t. 40, z. 4, s. 671–681.
Załuska M.
2006 – Środowiskowy model leczenia psychiatrycznego a zmiany w strukturze
lecznictwa w ostatnich latach w Polsce, „Postępy Psychiatrii i Neurologii”,
t. 15, nr 4, s. 277–285.
2012 – Jak zapewnić integrację i ciągłość oddziaływań placówek opieki psychiatrycznej w gminie (z doświadczeń w warszawskiej gminie Targówek), dostępne
na stronie: http://p-ntzp.com/dok/09Zaluska-p.pdf.
Załuska M., Prot K., Bronowski P.
2007 – Psychiatria środowiskowa jako środowiskowa opieka nad zdrowiem psychicznym, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10979" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10957">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d30f2062bf23e51401690bc92b144870.pdf</src>
        <authentication>c01609438bb343634f45f4990674f256</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130881">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5500</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130882">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130883">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130884">
                <text>antropologia medyczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130885">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130886">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5116</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130887">
                <text>Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna/ Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130888">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.355-374</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130889">
                <text>Rakowski, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130890">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130891">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130892">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130893">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130894">
                <text>15
Tomasz Rakowski

Antropologia medyczna
jako stosowana nauka humanistyczna
Założenia, cele, praktyki
Obszar wiedzy zwany antropologią medyczną (medical anthropology)
próbuje wprowadzić do nauki wartość wyjątkową – jest nią umiejętność i potrzeba zrozumienia ciała, choroby i życia człowieka w sposób przede wszystkim
humanistyczny. Konieczność powstania takiej dziedziny wiedzy wynika już
chociażby stąd, że każdy, kto spotyka, bada czy rozmawia z pacjentem, napotyka nie tylko stan chorobowy, ale też różnego rodzaju jego „życie tajemne”
– zwyczaje, odruchy zachowań społecznych, prywatne mity i wyobrażenia.
Pojawia się w ten sposób rola badacza społecznego, w której poprzez swe
rozpoznania świata zdrowia, choroby i wszelkich praktyk związanych z leczeniem, staje się on z czasem badaczem „świata prywatnego” ludzi chorych,
ich „powiernikiem kultury” czy może nawet „powiernikiem człowieczeństwa”
– i jest to główna teza tak rozumianej stosowanej nauki medycznej. O co tu
jednak tak naprawdę chodzi?
Problem polega na samej historii czy genealogii lekarskiego czy biomedycznego (tj. umocowanego w paradygmacie nauk biologicznych i medycznych) podejścia do pacjenta i do zdrowia/choroby. Poprzez współczesną tradycję wiedzy
biomedycznej przywiązani jesteśmy bowiem do pewnego szczególnego podejścia
do chorego i do jego ciała. Podejście to zostało i jest wciąż wypracowywane
przez nowoczesną naukę biologiczną, która umożliwia skuteczne rozpoznawanie
i leczenie chorób i jednocześnie umożliwia sam postęp w medycynie. Jest to
jednak wiedza bardzo specyficzna: można ją określić jako wiedzę racjonalną,
obiektywną, niemal naukowo-techniczną, odwołującą się w coraz większym
stopniu do danych zliczeniowych, numerycznych, danych, które nie kłamią
(„medycyna oparta na faktach”). Jest to pewien szczególny sposób widzenia
choroby – poprzez obiektywne patologie/dysfunkcje organizmu człowieka: dane
statystyczne, zmiany organiczne widoczne w badaniach, odchylenia w badaniach
laboratoryjnych, w zapisach elektrokardiograficznych itd., czy w końcu różne

�356

Tomasz Rakowski

układy wyraźnych i bezdyskusyjnych objawów klinicznych (zażółcenie powłok
skórnych, twardy, „deskowaty” brzuch, gorączka itp.). W każdym razie ciało
jest w nich pewną skończoną, materialną całością, choroba – bezdyskusyjną
interpretacją, zestandaryzowanym widzeniem „wypalającym prawdę” (Foucault
2000). Nie tyle chodzi zatem o samą „wizję” ciała, ile o to, że poprzez praktykę
kliniczną wiedza oparta na tej podstawie utrwala się i uznaje się za naturalne
pojmowanie choroby bardzo rzeczywiście, a mianowicie jako dysfunkcję organizmu o uchwytnej przyczynie, którą można rozpoznać i zaprotokołować,
np. załączyć w dokumentacji pacjenta (Miron Białoszewski nazywał takie
rozpoznania „dosłownościami biologicznymi”). Jest ono po stawą wiedzy
o chorobie, tworzy uprzywilejowaną bazę dla jej wyjaśnienia i zrozumienia
– w piśmiennictwie światowym humanistyki medycznej określa się w ten sposób pojmowaną chorobę jako disease (Helman 2001, s. 79–86; Young 1982;
Cassels 2001, s. 4–21). Disease jest zatem tym, „czego pacjent dowiaduje się
od lekarza”, czy jeszcze inaczej, jest chorobą w „perspektywie lekarza” (the
doctor’s perspective). Rozumienie choroby opiera się w niej przede wszystkim
na poznaniu biomedycznej, biologicznej sfery życia człowieka, a sama choroba
staje się obiektywnym i bezdyskusyjnym stanem. Klinika, w swej historycznej
postaci, to zatem miejsce, w którym gromadzono różnych chorych, a w istocie
– różne ciała, i nauczano klasyfikującego spojrzenia („segregacja medyczna”).
„Spojrzenie kliniczne” to zatem praktyka, która mogła uchwycić coś takiego, jak
„jednostki chorobowe”, to znaczy dostrzec jednakowe, porównywalne przypadki w różnych ciałach i wyodrębnić je, zestawić, opisać i poklasyfikować (zob.
m.in. Brzeziński, red., 2000; Foucault 2000). Pojawiła się pewna powtarzalność
typów ludzkich: objawów, dysfunkcji, skarg, nawet biografii.
Wiemy jednak, że choroba nie jest czymś powtarzalnym, obiektywnym
i ujednoliconym dla ludzi chorych. Istnieje bowiem też jako doświadczenie
po drugiej stronie – stronie pacjenta, jako coś, co pacjent po prostu odczuwa.
Istnieje pewne subiektywne odczucie własnego ciała – i własnej sytuacji. To
subiektywne rozumienie choroby, choroba z „perspektywy pacjenta” (the patient’s perspective), to pewna „druga strona” wiedzy o chorobie (prawda „drugiej strony”). Tak rozumiany sposób pojmowania choroby określa się mianem
illness, „doświadczeniem choroby”, czyli tym, czego „lekarz dowiaduje się od
pacjenta” (w przeciwieństwie do biologicznie rozumianej disease). Są to nie tylko
dolegliwości i wszelkie objawy chorobowe, ale i wszystkie odczucia, niepokoje,
nieracjonalne nadzieje i „przesądy”, które można usłyszeć od pacjentów. Skąd
jednak bierze się to subiektywne poczucie choroby, skąd bierze się illness? Wiemy, że wykracza ono daleko poza wiedzę o biologicznych podstawach choroby
i że jest bardzo złożonym i trudnym do przekazania doświadczeniem.

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

357

Ciało, cielesność i doświadczenie choroby
Jest to punkt kluczowy rozważań podejmowanych przez antropologię
medyczną. To właśnie w tej perspektywie poszukiwany jest trudny język relacjonowania „całościowego faktu społecznego”, jakim choroba, chorowanie
i leczenie. W perspektywie antropologii medycznej – humanistycznej nauki
stosowanej – proces, w którym chory człowiek buduje swe doświadczenie,
nie odnosi się bowiem jedynie do stanu biologicznego organizmu; ciało
człowieka chorego w żadnym razie nie sprowadza się do samego ciała. Ciało człowieka nie jest tu „tylko” ciałem. I nie chodzi tylko o to, że poza tym
istnieje jakaś „dusza”, „umysł”, „duch” czy „historia”1. Ciało w tym ujęciu
jest całością człowieka, to znaczy jest całością jego doświadczenia. Maurice
Merleau-Ponty, fenomenolog najczęściej chyba czytany przez antropologów
medycznych (zob. Becker 2004), pisał, że „u człowieka, chciałoby się rzec,
wszystko jest wytworzone i wszystko jest naturalne w tym sensie, że nie
ma takiego słowa, takiego zachowania, które by nie zawdzięczało czegoś
biologicznemu bytowi, a które by zarazem nie oddalało się od prostoty życia zwierzęcego i nie odwracało sensu zachowań witalnych dzięki czemuś
w rodzaju wymykania się oraz dzięki geniuszowi dwuznaczności, który
mógłby służyć za definicję człowieka” (Merleau-Ponty 1999, s. 103). Ma
to swoje bardzo praktyczne konsekwencje. Ciało człowieka w antropologii
i humanistyce medycznej jest w ten sposób w ogóle całym sposobem funkcjonowania w świecie życia codziennego (lifeworld), jest tą najbardziej realną
sferą doświadczenia.
Z takiego przeciwstawienia „unieruchomionego” czy „obiektywnego”
ciała tradycji współczesnej biomedycyny oraz ciała jako najbardziej bazowego i zarazem wytworzonego doświadczenia ludzkiego wyprowadzić zatem
można podstawowe modele rozumienia choroby, odpowiednio disease i illness,
a co za tym idzie, dwa modele poznania. Te dwa poziomy wiedzy i praktyki
przedstawię skrótowo w tabeli2.

 Przywołam tu jedną z wiele mówiących anegdot. Jeden z niezwykłych badaczy kultur
pierwotnych, Maurice Leenhardt (żył w latach 1912–1967), zapytał niegdyś tubylców z Nowej
Kaledonii: „Czy wiary w niecielesną duszę nauczyliście się od swoich misjonarzy i Białych kolonizatorów? Nie – odpowiedział mu wtedy jeden ze starszych – to, co przywieźli ze sobą Biali,
to przekonanie, że w ogóle istnieje coś takiego jak c i a ł o” (za Csordas 2001, 6). Widać dobrze,
że ten obiektywny sposób postrzegania ciała – ciała unieruchomionego – na dobre utrwalił
się w praktycznym, współczesnym myśleniu, akurat w ostatnich dwóch stuleciach, i to akurat
w naszym euro-amerykańskim kręgu kulturowym.
2
Korzystam tu częściowo z opracowania Helman (2001: 79n.).
1

�358

Tomasz Rakowski

Disease
Badacz w paradygmacie biomedycyny

Illness
Badacz w paradygmacie
nauki humanistycznej

Uwaga skierowana na obiektywne wyniki ba- Uwaga skierowana na subiektywne sensy
dania fizykalnego; naukowa racjonalność. i objawy choroby; podmiotowość pacjenta.
Nacisk na precyzyjne parametry fizyczne i bio- Uwaga skierowana na sens nadawany życiu
chemiczne; „prawda” po stronie lekarza.
i chorobie przez pacjenta; „prawda” także po
stronie chorego.
Dualizm materii i ducha, ciała i umysłu.

Przekroczenie dualizmu ciało-umysł; ciało
jako podmiot.

Choroba jako wyodrębniona jednostka.

Choroba jako pochodna i wyraz doświadczeń
społecznych.

Ciało zredukowane do procesów biologicz- Ciało żywe i bezpośrednio doświadczane wynych, fizjologicznych, psychicznych itd.
znacza sposób rozumienia siebie i świata.
Historia pacjenta zredukowana do historii Historia choroby jako ważna część biografii
jego choroby, jej epizodów, zaostrzeń, terapii pacjenta; przenika wiele innych aspektów
i jej efektów.
jego życia.
Historia choroby pacjenta dotyczy przede Historia choroby i sposób rozumienia chowszystkim pojedynczego organizmu, przy- roby dotyczy nie tylko chorego, ale i jego
padku wyizolowanej społecznie jednostki. otoczenia: jest pochodną relacji rodzinnych
(społecznych).
Odgórnie przyjęte sposoby funkcjonowania Pacjent w sytuacji „obnażenia kulturowego”;
pacjenta w warunkach szpitalnych, szpital przesunięcia barier wstydu i poczucia narujako usankcjonowany sposób współbycia szenia niewidocznych granic „ja”.
społecznego; wymóg podporządkowania zachowań cielesnych normom szpitalnym (np.
„publiczny” strój typu pidżama).

Cielesność, tak rozumiana, nie jest jednak niczyja i nie należy tylko do
jednostki – jest produktem życia społecznego, produktem kultury, produktem
historii. Ta żywa cielesność poddaje się zatem nade wszystko doświadczeniu
wbudowanemu w społeczeństwa. Ciało i jego granice, jego choroby i jego sprawność rozumiane są raczej intuicyjnie, są mocno uwewnętrznione, stosownie do
danej kultury, a nie wydobyte w sposób obiektywny i materialny. Tłumaczy to
w dużym stopniu istnienie „ludowych” jednostek chorobowych (folk illnesses czy
culture-bound syndromes), a więc wszelkich chorób nieobecnych w oficjalnym
nazewnictwie lekarskim, ale krążących gdzieś w wyobrażeniach społecznych
(Helman 2001, s. 86–89; zob. też opracowania polskie: Piątkowski 1988; Libera
1995; Paluch 1995; Jeszke 1996; Penkala-Gawęcka 2006). Nie tylko zresztą
choroby, ale i same objawy mają swe ludowe wyobrażenia. Mówi się o nich,
dyskutuje w małych grupach, określa dolegliwości i po jakimś czasie powstają
właśnie ich środowiskowe sensy, wersje, powstają jakby nowe zupełnie objawy.

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

359

Dobrym wprowadzeniem do tej problematyki jest praca Charles’a M. Boyle’a
(1970), w której autor pokazał zupełnie różne, środowiskowe sposoby rozumienia
tego, gdzie znajduje się żołądek. O ile lekarze bez wahania wskazywali żołądek
zgodnie z jego anatomicznym rzutem, o tyle pacjenci, zależnie od środowiska,
wskazywali obszar wzdłuż linii pośrodkowej ciała (od rękojeści mostka aż po
spojenie łonowe) albo po prostu wskazywali cały obszar brzucha, a niektórzy
tylko prawe kwadranty. Wyobrażenia ciała i objawów okazują się zatem zupełnie
różne, zależnie od grupy społecznej i nie muszą wcale wynikać ze współczesnej
wiedzy biomedycznej – powstają raczej w sposób bardziej naturalny i bardziej
bezpośredni, wynikają z doświadczeń społecznie kształtowanej cielesności.
Stąd „choroby ludowe” (folk illnesses) można potraktować właśnie jako pewne
konkretne, „ludowe” wersje wiedzy o ciele, czyli doświadczeń ciała; są one nieustannie omawiane, komunikowane wewnątrz poszczególnych grup i w końcu
staja się, w pewnym sensie, nawet bardziej realne niż samo ciało.
Ciało podlega zatem pewnym wyobrażeniom i po jakimś czasie powstają
już wytworzone objawy, wytworzone ciało czy wręcz społeczne „sposoby posługiwania się ciałem”, by posłużyć się słynnym tytułem eseju Marcela Maussa
(2001). Przykładem może być pewna „choroba ludowa”, krążąca współcześnie
w okolicach Szydłowca. Zwana jest ona uchynięciem, jest chorobą niemowląt
i małych dzieci3. Co to jest uchynięcie? Etiologia uchynięcia nie jest do końca jasna, ale wiąże się z wyobrażeniem gwałtownej przemiany w organizmie dziecka,
rozumianej niemal mechanicznie. „Chorobę” tę zwie się też (s)chynięciem, gibem,
gibnięciem, przełamniem, przesunięciem, bo terminy bywają różne w różnych
częściach Polski (Układ gniazdowy terminów... 2005). Chynięcie może mieć
miejsce przy porodzie, ale w szczególności w ciągu pierwszych 2–3 lat życia.
Chorobę trudno jest później rozpoznać, ale objawami mogą być płacz, krzyk,
brak snu, odmowa lub problemy z ssaniem piersi, pojawiają się w końcu małe
guzki, „guziczki” na klatce piersiowej, „zgrubienie”, „gruczoł”, „narośl”. „Kto nie
wierzy – mówi mieszkanka jednej z badanych wsi – to później dziecko kaleka
jest. Garba ma jakiegoś, gdzieś, bo jak się schynie, to nie rozsmarują [rozmasują
– T.R.]. Dziecko rośnie i to rośnie. Na Wysokiej była dziewczynka co się chynęła.
Córka gospodyni księdza. Nie wierzyła jej matka, po lekarzach jeździła – i garbuska!” (Adamiak, Hekselman 2008). W tej społeczności przyjmuje się zatem,
że jak się w porę nie dojrzy, nie zobaczy, nie uwierzy w objawy chynięcia, robi
3
Badania poświęcone uchynięciu i lokalnym wyobrażeniom zdrowia i choroby prowadziły
pod moim kierunkiem w latach 2007–2008 uczestniczki warsztatów etnograficznych Instytutu
Kultury Polskiej UW Karolina Adamiak i Marta Hekselman. Omawiając problem uchynięcia,
korzystam z raportu końcowego i wywiadów terenowych ich autorstwa (Adamiak, Hekselman
2008).

�360

Tomasz Rakowski

się garb, guz czy narośl. Aby dziecko wyleczyć, trzeba znaleźć kobietę, która
je „wysmaruje”. „Smarowaniem”, „wygładzaniem garba” zajmują się kobiety
w okolicach Szydłowca, ale szczególnie jedna z nich, stosunkowo młoda, posiada
wyjątkowy „dar” tej umiejętności. Celem smarowania – tłumaczy ona – jest to,
że musi być „gładko”. Należy się wyzbyć powstałego zgrubienia, które „słychać
jak chrupie, gdy je się rozmasowuje” (Adamiak, Hekselman 2008). Czym jest
zjawisko „chynięcia”? Czy istnieje realnie? O tym nawet nie próbowałbym rozstrzygać. Na pewno jest jednak częścią chyba jednak autentycznych doświadczeń
tych ludzi. Jest pewnym lokalnym, dotyczącym zresztą głównie młodych matek,
sposobem doświadczania i uczenia się ciała swojego i swego dziecka. Podobnie
dzieci „uczą się” tej choroby, by ją potem, w przyszłości, rozpoznawać u innych.
Popatrzmy na fragment rozmowy z 4-letnim chłopcem, synem smarowaczki:
Etnografki: „A to boli?”
Chłopiec: „No, boli... [...] Na przykład tak jak teraz, to czuje, że tutaj to
mam i mnie boli, ale mama smaruje, to jeszcze gorzej...”
Etnografki: „Ale jaki to jest ból? To tak kłuje czy to jest gorące?”
Chłopiec: „Bo ja wiem, tak jakby ktoś wciskał we mnie coś, nie wiem...”
Etnografki: „To tak w środku jest?”
Chłopiec: „Mhm...”
Etnografki: „Ale jak mama smaruje, to pomaga?”
Chłopiec: „Powinno, tak...”
Widać jak chłopiec zaczyna podążać za objawami i doświadczeniami znanymi z opowieści rodziców i sąsiadów. W postaci folk illness powstaje w ten
sposób pewna społeczna akumulacja doświadczeń; jest ona „wbudowywana”
w wewnętrzny schemat ciała4. Jest to kapitalny punkt pojmowania koncepcji
„kompetencji kulturowej” w antropologii medycznej (Benson, Kleinman 2006).
Wiąże się to z dość nowym, antropologicznym rozumieniem kultury i tożsamości
kulturowej (etnicznej, narodowej, społecznej, religijnej, zob. Gupta, Ferguson
2006): wedle tego rozumienia kultura jest raczej przede wszystkim aktywnym
procesem budowania wzorów ucieleśnienia i norm współ-bycia społecznego.
Artur Kleinman i Peter Benson konstruują nawet metodę minietnografii klinicznej, w której kładą oni nacisk przede wszystkim na uchwycenie przez praktyków medycyny sposobu, w jaki dana kultura jest wytwarzana i aprobowana
przez jednostki. Stąd jest ona przeciwna wizji, w której traktuje się kulturę
4
 Tego typu „choroby ludowe” krążą wciąż i będę krążyły pomiędzy różnymi grupami
społecznymi. „Przestrachy”, „oberwania”, „przewiewy”, „uchynięcia” i inne formy społecznych
wyobrażeń doświadczenia choroby będą zatem, jak pokazuje m.in. Jeszke (1996), pełnoprawną
częścią historii medycyny, obejmującej nie tylko postępy i próby w dokonywaniu przełomowych
odkryć medycyny, ale i wszelkie historie folk illnesses.

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

361

jako nieodwołalną kondycję danego człowieka5 i która pozwala tłumaczyć za
pomocą kultury wszelkie jego decyzje i zachowania (Kleinman, Benson 2006;
zob. też Gupta, Ferguson 2006). Widać tu zatem, że kultura w tym ujęciu jest
dynamicznym procesem, umocowanym w działaniach jednostek i jest czymś
innym niż potocznie rozumianą „kulturą” jako upraszczającym i redukującym
wytłumaczeniem obcych zachowań, poglądów itd. Aby jeszcze mocniej wydobyć
tę różnicę, przedstawię cechy „dawnego” (1) i „nowego” (2) sposobu rozumienia
i wyobrażania kultury w poniższej tabeli – za Pawłem Krzyworzeką (2008).
Rozumienie kultury 1

Rozumienie kultury 2

Kultura jest niezmienna, w stanie stałej rów- Kultura jest aktywnym procesem społecznie
nowagi lub samoreprodukująca się.
wytwarzanych znaczeń i zachowań.
Kultury to jednorodne, statyczne, zamknięte
całości; związane są z konkretnym miejscem na mapie i/lub z konkretną warstwą
społeczną.

Kultury nigdy nie tworzą całkowicie zamkniętych i spójnych całości; kultury nie
są „zamrożone” – ludzie korzystają z lokalnych, narodowych i ponadnarodowych
powiązań.

Kulturę można sprowadzić do zestawu stałych, zdefiniowanych cech (checklist); istnieje
coś w rodzaju całościowej i statycznej wiedzy
o poszczególnych kulturach.

Ludzie usytuowani w relacjach społecznych
korzystają z dostępnych im ekonomicznych
i politycznych środków, aby własną definicję
sytuacji (rozumienie swej „kultury”) uczynić
względnie trwałą.

W dziedzinie antropologii medycznej to dynamiczne, „nowe” ujęcie kultury
– jako różnie usytuowanych aktorów społecznych, nabywających doświadczenia,
podejmujących decyzje i budujących tożsamość – ma szczególne znaczenie.
Nie wynika to jednak tylko z potrzeby rozumienia odmienności kulturowych,
innych cielesności lub innych sensów choroby czy leczenia, ale wiąże się też
ze współistnieniem, a czasem konfliktem różnych, pełnoprawnych światów
i typów medycyny, sposobów rozumienia zdrowia, choroby i leczenia. W wielu
miejscach lekarze, pacjenci, uzdrawiacze, terapeuci czy „specjaliści ludowi”
tworzą bowiem, jak się okazuje, niemal autonomiczne światy medyczne – światy,
które istnieją tuż obok siebie; jest tak np. we współczesnym społeczeństwie
Meksyku, gdzie medycyna Indian i Metysów często współistnieje i zderza się
z nowoczesną medycyna Zachodu (Wądołowska 2010) czy we współczesnym
Kazachstanie, gdzie niemal instytucjonalnie, w zakresie wyższych uczelni me5
 Ten „esencjalizujący” sposób widzenia kultury może prostą drogą zaprowadzić bowiem
do powstawania stereotypów czy wręcz stygmatów kulturowych, co skutkuje przekonaniami,
iż „Hindusi jedzą tak...”, „Romowie robią to...”, „Bezrobotni żyją tak....”, „Byli pracownicy PGR
nauczeni są, że...” itp.

�362

Tomasz Rakowski

dycznych, współistnieją ze sobą medycyna Wschodu (chińska i ajurwedyczna),
medycyna ludowa, „kazachska” (kształtująca też w pewnym stopniu kazachską
tożsamość) i wreszcie biomedycyna, istniejąca tu jako postsowiecka organizacja
opieki zdrowotnej na bazie modelu Mikołaja Siemaszki (zob. Penkala-Gawęcka
2008). Perspektywa pluralizmu medycznego wprowadza tu ponadto możliwość
rozpoznania bardzo skomplikowanego współistnienia różnych typów medycyny,
nie tylko na linii medycyna zachodnia – medycyny „ludowe” (komplementarne),
ale pokazuje też na zróżnicowania w obrębie poszczególnych tradycji, w tym
w obrębie biomedycyny jako dziedziny zmiennej, wytwarzanej społecznie,
kulturowo i istniejącej jako pewna „realność symboliczna”.

Choroby wytwarzane społecznie
i społeczne przyczyny chorób
Do szczególnego typu problematyki antropologii medycznej należą również
choroby wytwarzane społecznie, które mają charakter kompleksów cielesnych
doświadczeń, migrujących wewnątrz społeczeństw. Należą do nich np. „choroby
ludowe” ludzi ubogich i wykluczonych społecznie, choroby mające związek ze
stresem psychospołecznym, poczuciem bezradności i ciągłymi niedoborami finansowymi. Jest nią między innymi susto, choroba ubogich mieszkańców Ameryki
Łacińskiej, tłumaczona z języków indiańskich jako „zniknięcie/porwanie duszy”.
Objawia się ona bezsennością, spadkiem nastroju, ciągłym zmęczeniem, ale nieraz wymiotami, dreszczami i gorączką. Susto, jak pisze jej badaczka, Avis Mysyk
(1998), an illness of the poor, to coś w rodzaju społecznie wytwarzanej choroby
ciężko pracujących, a przede wszystkim migrujących za pracą ubogich robotników
(woorking poor). Odzwierciedla ona procesy negatywnych przesunięć w strukturze społecznej, jest udziałem biedniejących migrantów w Meksyku trafiających
w nowe, wielkomiejskie środowiska czy tracących swoją niezależność, przywileje,
a w końcu pola i ziemię członków grup indiańskich w miejscach, gdzie inne grupy
– białych właścicieli ziemskich – zyskują silniejsze i dominujące pozycje.
Dolegliwości tego typu powiązane są z nervios, nerves, nerva czy nerwy, czyli
innej, ale bardzo podobnej społecznie wytwarzanej „jednostki chorobowej”,
opisywane były m.in. przez Sethę Low (2001) na Kostaryce, wśród ubogich
społeczności, ale też w Gwatemali, wśród sycylijskich emigrantów w Kanadzie
(Migliore 2001), w końcu też w południowej Polsce, w latach transformacji
i rosnącego gwałtownie bezrobocia (Rakowski 2006). Podobnie manifestują
się one napięciem, bólami głowy, bólami w nadbrzuszu, pobudzeniem, dysforią. Nerwy są pewnym migrującym społecznie zaburzeniem, o charakterze,
powiedzielibyśmy, psychosomatycznym.

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

363

We współczesnym piśmiennictwie w odniesieniu do kultur Zachodu coraz
częściej natomiast używa się pewnej bardzo adekwatnej i pojemnej kategorii choroby – są to wszelkie istotne dla pacjenta i dla jego komfortu objawy
i dolegliwości, które nie znajdują uzasadnienia w żadnych lekarskich rozpoznaniach – to tak zwane MUS, czyli medically unexplained symptoms (Page,
Wessley 2003; zob. Katon, Sullivan, Walker 2001, Sharpe, Carson 2001). Wiążą
się one często z przykrymi doświadczeniami lekceważenia dolegliwości przez
lekarzy i pielęgniarki i jednocześnie ze zlecaniem kolejnych, coraz bardziej
zaawansowanych badań i testów w celu wykrycia albo wykluczenia choroby. Perspektywa antropologii medycznej czy humanistyki medycznej z całą
powagą przyjmuje tego typu doświadczenia, czyni je wręcz niezbędnymi dla
zrozumienia tego typu dolegliwości.
Te różnice w rozpoznawaniu, klasyfikowaniu i definiowaniu zdrowia
i choroby sięgają jednak jeszcze głębiej, do współczesnych, ogólnoświatowych
uwarunkowań nierówności społecznych i napięć między zamożnymi krajami
Zachodu i doświadczającymi biedy i cierpienia społeczeństwami krajów „globalnego Południa”. To napięcie na wiele sposobów przekłada się na sposoby
rozumienia tego, co jest chorobą, zdrowiem, leczeniem. Antropologia medycyny
w bardzo krytyczny sposób pokazuje nieraz, jak bieda, bezrobocie i głód zamieniane się, dzięki klasyfikującej mocy współczesnej medycyny, na problemy
o charakterze psychosomatycznym czy nerwicowym (Nancy Scheper-Hughes).
Jeszcze inne badania pokazują, jak bardzo paradygmat i dyskurs współczesnej biomedycyny unieważniają doświadczenia ludzi potrzebujących pomocy
z ubogich krajów Południa. Kategoria distant needy jednego z najważniejszych
krytyków, lekarza i badacza społecznego Paula Farmera (2010ab), ukazuje jak
łatwo tworzy się prawa do autonomicznego decydowania o sobie w przypadku chorych zainfekowanych HIV w Afryce subsaharyjskiej, biorących udział
w badaniach eksperymentalnych leków antyretrowirusowych, a jak łatwo zapomina się o ich niedożywieniu, braku pracy, braku domu czy prawa do leczenia
(zdarzało się, że chorzy byli pozbawiani leczenia anty-HIV po zakończeniu
programu badawczego). Paul Farmer (2010) wskazuje tu wręcz na procesy
odspołecznienia (desocialization) wiedzy medycznej, czyli wypłukiwania tych
efektów badań nad stanem zdrowia, które nie mają pochodzenia czysto medycznego, ale wiążą się z warunkami życia w skrajnej biedzie, doświadczania
przemocy czy efektów skażenia środowiska. Jest to szczególnie istotne, gdyż
klasyczne badania brytyjskie jeszcze z roku 1974 pokazują, że czynniki tzw.
„środowiskowe” (społeczne) mają kolosalne znaczenie dla zdrowia populacji
i statystyki chorób przewlekłych, ciężkich i zgonów w ich przebiegu, nawet
bardziej znaczące niż np. dostęp do antybiotyków (jest to rozwinięcie słynnej

�364

Tomasz Rakowski

tezy Marca Lalonde’a mówiącej, iż na stan zdrowia i jakość życia bardziej znaczący wpływ ma styl i sposób życia niż np. dostęp do opieki zdrowotnej).
Podsumowując: choroba i ciało pacjenta są pochodną cielesności wytwarzanej społecznie, nie jest jednak tak, że kultura absolutnie determinuje doznania
i sensy zachowań cielesnych. Każdy pacjent we właściwy sobie sposób tworzy swe
kulturowe ciało i posiada pewną niezbędną przestrzeń wolności – stąd kultura
nie może przesądzać o illness pacjenta; takie podejście zmieniłoby się bowiem
w rodzaj stereotypizowania i stygmatyzowania poprzez „kulturę”. Ciało, wstyd,
granice, sposób zachowania i traktowanie swojego zdrowia, dolegliwości czy
zgłaszane skargi wiążą się jednak bardzo wyraźnie ze środowiskiem, w którym
pacjent funkcjonuje, w którym się wychowuje. Podam dwa przykłady, dwa
możliwe scenariusze, w których objawia się ten poziom odmiennego kulturowo
ciała. Będą to przypadki pacjentki pochodzącej ze społeczności polskich Romów
oraz pacjenta, byłego górnika z Wałbrzycha, od ośmiu lat bezrobotnego.
W Klinice Kardiologii jednego ze stołecznych szpitali przebywała pacjentka,
pochodząca ze społeczności polskich Romów (z grupy Polska Roma), hospitalizowana z powodu przełomu nadciśnieniowego. Celem pobytu miała być
podstawowa diagnostyka NT i ustalenie leczenia. Lekarz prowadzący miał problemy z nawiązaniem rozmowy i dobrego kontaktu z chorą (choć chora mówiła
poprawnie po polsku). Kiedy przychodził do jej sali, wraz z nią znajdowała się
tam część jej rodziny i dalszych krewnych; zwykle były to kobiety. Na korytarzu
nieustannie widać było zatem przez ponad tydzień przedstawicieli Romów,
jej krewnych, którzy przynosili jedzenie, środki czystości, ubrania. Przeprowadzenie badania fizykalnego było trudne, zwykle odbywało się w otoczeniu
krewnych, najczęściej kobiet, które dopiero po napomnieniach opuszczały
salę. Zdarzało się, że wbrew zaleceniom lekarskim chora zabierana była przez
rodzinę na przechadzki po szpitalu. Po kilku dniach lekarze, a w szczególności
lekarz prowadzący, byli wyraźnie zmęczeni tą sytuacją (mimo tego starano się
traktować jej krewnych uprzejmie, choć stanowczo wskazywano na obyczaj
szpitalny, godziny odwiedzin itd.). Dlaczego, zadawano sobie pytanie, jest tu
wciąż tylu ludzi, tylu krewnych tej pacjentki? Skąd to się bierze? Otóż w tym
przypadku wiąże się to niemal wprost z ową społecznie wytwarzaną cielesnością. Z badań antropologicznych wynika, iż ciało w kulturze Romów (w grupie
Polska Roma) jest starannie zabezpieczane przed skalaniem, tj. przed symbolicznym uczynieniem nieczystym (Mirga, Mróz 1994, s. 137–151; Szurman
2004). Romowie, jak wiadomo, ciało swe traktują bardzo poważnie, jest ono
przedmiotem nieustannej troski, specjalnych obrządków higienicznych, ale też
i obrządków symbolicznych. Co więcej, istnieje pewien zwyczajowy kodeks
skalań (mageripen) – aktów symbolicznego uczynienia człowieka nieczystym.

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

365

U Romów w różnych sytuacjach kalający jest kontakt z ludzkimi wydzielinami.
Stąd pewne zawody są Romom wzbronione, takie jak, na przykład, właśnie
lekarz, pielęgniarka, salowa – są to zawody skalane, „trefne”. Ciało utrzymywane jest w czystości symbolicznej poprzez przestrzeganie zasad higieny i zasad
kodeksu skalań. Kodeks nakazuje między innymi korzystanie z kilku naczyń
do mycia się (naczynia do mycia dolnej, nieczystej, połowy ciała są zawsze
inne niż naczynia do mycia górnej połowy ciała). To przestrzeganie zasad
jest jednak zawsze aktem społecznym, aktem jawnym. Wszelkie zachowania
cielesne, higiena, przygotowanie posiłków, życie seksualne są oceniane i przestrzegane wspólnotowo. Romowie często sami sprawują wzajemnie kontrolę
nad swoim zachowaniem, a w razie skalania głos zabiera też starszy mężczyzna
– głowa rodu (Szero Rom, Baro Szero). Ciało i jego utrzymanie w symbolicznej
czystości staje się w ten sposób własnością społeczną, ciało należy jakby do
społeczności (zapewnia jej „czystość”), a nie do samej jednostki. To właśnie
tłumaczy w dużym stopniu zachowanie kobiet, krewnych pacjentki w tak obcym
i potencjalnie kalającym miejscu, jakim jest szpital.
Drugim przykładem społecznie wytworzonej cielesności i pewnego szczególnego sensu zgłaszanych dolegliwości może być historia pacjenta, który trafił
w styczniu 2004 roku do ambulatorium ortopedyczno-urazowego jednego ze
szpitali w Wałbrzychu, z podejrzeniem urazu kręgosłupa. Był to były górnik,
bezrobotny, pracujący od dwóch lat w nielegalnych wyrobiskach węgla kamiennego, tzw. biedaszybach. Mężczyzna miał silne bóle okolicy lędźwiowej,
z trudem poruszał kończynami dolnymi (szczególnie prawą). Do ambulatorium
przyniesiony został przez swoich towarzyszy z pobliskiego lasku, na drewnianych drzwiach (zdobytych w opuszczonym budynku, będącym dawniej
siedzibą władz kopalni, w okolicy powszechnie nazywanym „Belwederem”).
Okazało się, że część szybu osunęła się podczas pracy, przygniatając kopacza.
Badania RTG wykazały, że nie ma żadnych poważnych zmian pourazowych,
złamań itd. Były górnik dodał, iż od wielu lat ma „problemy z kręgosłupem”,
jest to skutek ciężkiej pracy w kopalni, oraz że miał kiedyś z tego tytułu rentę, „po czym – jak twierdził – mu ją odebrano”. Lekarz potwierdził obecność
zaawansowanych zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa pacjenta i wytłumaczył, że dolegliwości mogą wiązać się z przeciążeniem i naciągnięciem mięśni
w czasie wypadku (rozpoznał zespół rzekomo-korzeniowy), ale dodał, że po
kilku tygodniach leczenia lekami przeciwbólowymi, rozluźniającymi napięcie
mięśni szkieletowych oraz zaprzestania prac fizycznych powinno być znacznie
lepiej – dolegliwości będą ustępowały. Nakazał też zgłoszenie się do lekarza
POZ. Były górnik powiedział wtedy, że niewiele to zmieni, że jego kręgosłup
jest w rozsypce i że po pracy w kopalni „jest do wyrzucenia”. Okazało się też,

�366

Tomasz Rakowski

że nie jest ubezpieczony – od roku nie rejestrował się w Urzędzie Pracy, bo, jak
twierdzi, „jest to bez sensu”, a do pracy w biedaszybach i tak będzie chodził, bo
„jakoś musi ukopać tego węgla”; dodał jeszcze, że „najwyżej następnym razem
całkiem go zasypie”. Dlaczego jego wypowiedzi były tak zdecydowane i tak
pozbawione nadziei? Czy łączyło się to ze schorzeniami, na które cierpiał?
Ponownie pojawia się tu społecznie wytwarzana cielesność, a dokładniej
– społecznie wytwarzane dolegliwości, a właściwie owe „skargi społeczne”.
Kiedy bowiem przeanalizuje się wypowiedzi i zachowania byłych górników,
bezrobotnych po serii likwidacji wałbrzyskich kopalń, to okazuje się, że taki
stosunek do własnego ciała i samych dolegliwości jest dość częsty. Wielokrotnie, w czasie badań antropologicznych, usłyszeć można było zwroty typu
„płuca mam całe zacementowane”, „moja lewa noga jest bez czucia – taki
mam kręgosłup”, „mamy [zniszczone] dyski, kręgosłupy – prawie wszyscy”.
Chwilami, kiedy mowa jest o pracy w nielegalnych biedaszybach, pojawiają
się wypowiedzi wręcz katastroficzne, „po jednym do szybu – i niech nas tu
i zasypie nawet!”, „a jak tąpnie – to będzie!”, „wczoraj urwał nam się cały nawis – szkoda, że nas nie zasypało!”. Widać tu pewną skłonność do tworzenia
wypowiedzi demonstrujących pewną destruktywność, czy nawet autoagresję,
i rzeczywiście, w wielu innych badaniach, też na Górnym Śląsku, okazywało
się, że jest to rodzaj niemal powszechnej społecznej ekspresji, pojawiający się
w latach transformacji (Jarosz 2004, s. 77–85). Przypadek górnika obrazuje
zatem nie tylko subiektywny sens jego dolegliwości (i zachowania), ale i pewną szerszą, uspołecznioną narrację, środowiskową wypowiedź, wykraczającą
daleko poza problem medyczny (Rakowski 2007).

Narracje chorych: pamięć, nawarstwianie się doświadczenia
i procesy reorganizacji biografii
W perspektywie antropologii medycznej choroba traktowana jest również
jako podmiotowa droga doświadczeń, historia życia pacjenta i historia jego
choroby (zob. m.in. Cassels 2001). Jest swoistym mikrokosmosem historii życia
pacjenta i historii jego społecznych doświadczeń. Wiąże się to w szczególności
z tym, że poprzez ciało i jego losy budowana jest tożsamość każdego z pacjentów,
czyli sposób, w jaki on sam rozumie siebie, swoją sytuację i otoczenie. Punktem
wyjścia jest analiza ucieleśnionego, budującego swą biografię/tożsamość podmiotu – dla Anthony’ego Giddensa (2001) ciągłość tożsamości to na przykład
„trwałe poczucie bycia osobą związane ciągłością doświadczenia własnego «ja»
i własnego ciała” (Giddens 2001, 78). Szczególnie istotna jest tu jednak kwestia
„cielesnego doświadczenia”. Jaki to ma związek z trwałym poczuciem własnego

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

367

„ja”6? Anthony Giddens przedstawia podstawowe doświadczenie cielesności
jako rodzaj „bezpieczeństwa ontologicznego”, to jest poczucia bezpiecznej
i w miarę normalnej egzystencji. Krąg owego „cielesnego bezpieczeństwa” ma
jednak to do siebie, że w jego obrębie zagrożenie zdaje się niedorzecznością.
Sposób posługiwania się ciałem – swoboda ruchów, gestykulacja, mimika, coś
takiego jak „styl życia” pokazuje zatem, że „nic takiego się nie dzieje”. Wypracowanie i utrzymanie takiego „stylu” pochłania jednak wiele energii i zaprzęga
większość kulturowych czynności. Powoduje to sytuację, w której już niewielkie
rozchwianie systemu zachowania momentalnie odsłania niepewność otoczenia
– świat znany i oczywisty może stać się w jednej chwili kruchy i obcy.
Choroba jest zatem nie tylko rozchwianiem systemu i chwilą rozdarcia
powłoki owego „cielesnego bezpieczeństwa”, ale także rozstrojeniem procesu
budowania narracji o sobie samym. Tłumaczy to w dużym stopniu to, co dzieje
się z człowiekiem i z jego narracją tożsamościową (procesem budowania sensu) zarówno sytuacji nagłego zachorowania, jak i długo trwającej czy nawet
nieusuwalnej choroby. Ulega ona czemuś w rodzaju załamania czy rozstrojenia.
Tomasz Pasierski pisze wprost, iż „doświadczenie choroby burzy dotychczasową historię naszego życia [...] Chory staje w obliczu sił, które są źródłem
cierpienia, zagrożeniem dla osobowej tożsamości” (Pasierski 2008, s. 69).
Powoduje to, że związek ciała i świata, w którym żyjemy, ulega zakwestionowaniu, staje się nieoczywisty. Wtedy też praca narracji-opowieści i wszelkich
procesów budowania sensu egzystencji, historii, biografii i pamięci wydarzeń
może ulegać wzmocnieniu i zwielokrotnieniu. Człowiek chory znajduje się
w sytuacji, w której musi odbudować swoją strukturę normalności, strukturę
opowieści o samym sobie, o swoim życiu. Można pokazać, iż służą temu zapiski
i dzienniki osobiste chorych; moment kryzysu tożsamości w chorobie i wiele
innych kryzysów życiowych jest właśnie czasem zwielokrotnienia potrzeby
pisania, tworzenia osobistej, nawet chaotycznej narracji. Badacz dzienników
osobistych, Paweł Rodak, pisze, iż taki dziennik może być wówczas „swego
rodzaju narzędziem rozumienia swoich uczuć, ale może też – i tak dzieje się
bardzo często – spełniać funkcję terapeutyczną, służąc do rozładowania bądź
skompensowania stanów lękowych, depresyjnych, kryzysów życiowych, apatii
czy głębokiej samotności” (Rodak 2004, s. 3). Gromadzenie zapisków własnej
historii może być więc rodzajem gromadzenia własnych doświadczeń – warto
6
„Ja” w cudzysłowie oznacza tu właśnie, iż jest to nie tyle ostateczne ja, trwała tożsamość,
ile coś, czemu nadajemy nieustannie znaczenie, opowiadamy. A zatem „ja” – taka też forma
pojawia się w tytule książki Giddensa (2001) Nowoczesność i tożsamość. „Ja” i społeczeństwo
w epoce późnej nowoczesności.

�368

Tomasz Rakowski

tu zauważyć, że wielu pacjentów wyjątkowo skrupulatnie zbiera i prowadzi
rejestr dokumentacji swojej choroby (Rakowski 1999; Wierciński 2009). Człowiek chory znajduje się zatem w sytuacji, w której musi odbudować swoją
strukturę normalności i dlatego tak wiele zależy wówczas od osób, które na
swej drodze napotyka – lekarza, pielęgniarki, ratownika, technika medycznego,
sanitariusza. Chory często każdemu, a też i sobie samemu stara się opowiedzieć
na nowo swoją historię – jest to moment intensywnej przebudowy. Ukazuje to
dobrze historia pacjentki jednej z warszawskich klinik o profilu kardiologicznym
(będzie to pewien kolejny przykład, scenariusz kliniczny).
Pacjentka trafiła do szpitala z powodu rozpoznania niewydolności serca
– znacznych obrzęków obwodowych i zastoju w krążeniu płucnym (najpewniej
w przebiegu kardiomiopatii pozawałowej – zawał serca jednak najpewniej dokonał się jako „niemy” i nie został rozpoznany). Dla 85-letniej pacjentki, dotychczas zdrowej, nie leczącej się, wiadomość o tym, iż ma „chore serce” oznaczała
jednak, jak się okazało, coś zupełnie innego. Na pytanie od kiedy „choruje na
serce”, odpowiadała, iż serce ma chore od bardzo dawna, a przynajmniej „bardzo
słabe”. Kiedy jednak pytano o objawy oraz o badania, które by to potwierdzały,
okazywało się, że nie było ani żadnych badań, ani objawów wskazujących na
tego typu schorzenia. Dopiero po dłuższej rozmowie z pacjentką wyszło na
jaw, że „chore serce” wiąże ona z tragicznym, traumatycznym wydarzeniem
z czasów jej młodości – czasów okupacji hitlerowskiej. Zdarzyło się wtedy, że
jej ojciec zginął na jej oczach – został rozstrzelany; następnie sama, tylko przy
pomocy kuzynki musiała zająć się prowizorycznym pochówkiem. Od tego czasu
mówiło się w jej rodzinie, że ma „słabe serce” albo że kiedyś może z tego powodu „chorować na serce”. Mówiła o tym kilkakrotnie w czasie hospitalizacji.
W poczuciu pacjentki jej choroba istniała zatem już wcześniej, była nieodłączną
częścią jej własnej historii (i jej pamięci). Pacjentka budowała w ten sposób
pewien własny sens choroby, którego nie sposób było pominąć.
Z powodu choroby i związanego z tym załamania narracji tożsamościowej
(prywatnego i społecznego sensu swego „ja”) pacjenci opowiadają zatem o swych
dolegliwościach, ale i o wszelkich innych doświadczeniach, o całej swej illness
i poprzez to o swej osobie, swej historii, swej biografii. Pojawia się tu możliwość odsłonięcia ukrytych światów, odsłonięcia te pochodzą jednak z działań
badawczych i konstrukcji badania – każda rozmowa będzie docierała do nieco
innych pokładów rozumienia choroby i historii życia chorych. Jest to moment
ruchu, narracje pacjentów przebudowują się, tak jak przebudowuje się relacja
z własnym ciałem; są to opowieści powstające poprzez ciało chore (through
a wounded body), jak pisze Artur Frank (1995, s. 2). Można tu pokazać, że
poprzez opowiadanie dochodzi tu do pewnej sedymentacji pokładów pamięci

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

369

(Garro 2000, s. 72–73), z jednej strony powstaje pamięć epizodyczna, budująca
znaczenia, zmieniająca je i dopasowująca (knowing, teraźniejsze poszukiwania),
z drugiej strony pojawia się coś w rodzaju wzoru pamięci, schematu czy motywu,
za pomocą których „upakowane” są doświadczenia (knowledge, pamięć spetryfikowana w postaci wzoru); pomiędzy nimi zaś zachodzi nieustanna komunikacja.
„Działania narracyjne” za Danielem Bertaux (1990) posiadają w ten sposób
przynajmniej dwa odniesienia czy też dwa konteksty. Pierwszym z nich jest rys
społeczny narracji, wszelkie ramy, motywy i wyobrażenia społeczne kształtujące
zapis i organizacje doświadczeń narratora. To coś, co odnajdywać by można na
poziomie elementu znaczącego (signifiant) wypowiedzi. Drugim odniesieniem
jest doświadczenie bardziej osobiste, a właściwie proces „organizowania sensu”
własnego doświadczenia. Jest to bardzo trudny proces, zawierający zupełnie
inne, nieraz zaskakujące rozumienia świata, następujących wydarzeń czy własnego losu. To jakby drugie, głębsze odniesienie samej wypowiedzi, jej element
znaczony (signifié), coś, czego poszukujemy, co jest trudne do rozpoznania
i z trudem komunikowane. To tutaj – i pacjentowi, i rozmawiającemu z nim
lekarzowi – często brakuje języka zdolnego przekazać subiektywne narracje
choroby. Powstaje zatem coś w rodzaju, powiedziałbym, „trójkąta Bertaux”,
w którym jednym wierzchołkiem jest sama wypowiedź autobiograficzna (jej
kontekst, prozodia), drugim społeczno-kulturowe treści i wzory zawierające się
w narracjach (mitologie, wyobrażenia, stereotypy), trzecim w końcu odniesienia
do wewnętrznych procesów przemian biograficznych (doświadczenie, droga
życia, prywatna historia choroby).
Jednocześnie możemy się tutaj odwołać do typologii opowieści chorych
(narrative types) zaproponowanych przez Arthura Franka (1995). Są to: opowieść restytucji (restitution narrative), opowieść drogi i poszukiwania (quest
narrative), w końcu opowieść chaosu i regresu (chaos narrative).
Opowieść restytucji jest najbardziej typowa dla naszego kręgu kulturowego
– jest to opowieść o wszelkich działaniach przywracających poprzedni sposób
funkcjonowania, pewna matryca rozumienia choroby jako stanu odwracalnego,
umożliwiającego usunięcie jej skutków (możemy ją znaleźć w popularnych,
reklamowych sloganach ogólnodostępnych leków, jak np. Pyralginum czy
Ibuprom: „Ból szybko minie po Pyralginie”, „Dopadł cię ból? Przewiń go!”).
W opowieści poszukiwania życie zaczyna być opowiadane jako przebudowa osobistego sensu wydarzeń, choroby itd. Tryb ten trochę przypomina
narrację restytucji, jest związany z aktywnym odbudowywaniem życia po
chorobie (czy z chorobą), i choć punkt dojścia jest nieco inny, pozostaje pewne
wspólne ukierunkowanie i ciągłość procesu. Obecna jest tu, w taki czy inny
sposób, realizacja życiowych zamierzeń.

�370

Tomasz Rakowski

Opowieść chaosu natomiast jest pełna zerwań, nieciągłości, przerywników;
pacjenci manifestują, że w istocie nie są w stanie jej zbudować, że wydarzenia
z ich życia przekraczają ich możliwości zestrojenia tego, co zaszło, w jedną
całość.
W badaniach narracji chorych (illness narratives) ujawnia się w ten sposób olbrzymia potrzeba zrozumienia siebie w nowej sytuacji, a badacz tych
wypowiedzi, podobnie jak lekarz, staje się wtedy najważniejszym świadkiem
i „powiernikiem” tej próby. Wymaga to pewnego osobnego treningu – treningu umiejętności rozmawiania i prowadzenia rozmowy, w której wiele z tych
opowieści, wspomnień, nieraz trudno wytłumaczalnych i rozpoznawalnych
objawów (medically unexplained symptoms), jest przyjmowanych jako rzecz
ważna, którą próbujemy rozumieć i interpretować. Jest to rozmowa, która
wszelkie subiektywne sensy pacjenta nie tyle odsiewa, odsuwa na bok, ile za
nimi podąża.

Konkluzje
W czym może być pomocna tego rodzaju wiedza? Czy można wskazać
w ogóle na jakieś konkretne korzyści płynące z antropologii medycznej jako
stosowanej nauki humanistycznej, zajmującej się doświadczeniami, procesami
społecznymi czy narracjami, które stają się udziałem chorych? Odpowiem na
to w kilku punktach.
Można by założyć, że praktykując tę wiedzę, poprawimy wiedzę o leczeniu
chorych, będziemy umieli poprowadzić lepszy wywiad z chorym i lepsze rozpoznanie jego historii pojmowanej całościowo. Można zakładać, że medycyna
zyskuje w ten sposób kolejne narzędzia w walce z dolegliwościami chorych,
związanymi np. z MUS czy niepokojem psychospołecznym, a wytworzone
pomiędzy chorym a lekarzem zaufanie i więź stworzy zupełnie inne warunki
traktowania takiego chorego – jego choroby i dolegliwości.
Można również stwierdzić, że poprzez narzędzia antropologii medycznej
więcej będzie wiadomo o społecznościach lokalnych ludzi chorych, o ich środowiskach, o instytucjach, do których trafiają i w których są leczeni. Być może
ujawnione zostaną tu nowe kulturowe i społeczne czynniki prowadzące do
zwiększonego ryzyka zachorowań i niepowodzenia terapii. Zwyczaje jednostek i małych grup mogą np. stanowić ważkie rozpoznanie w leczeniu chorób
przewlekłych, takich jak astma, gdzie okazuje się, że w wyborze leku i w skuteczności leczenia kapitalną rolę ogrywa komunikacja pomiędzy pacjentami,
wiedza środowiskowa, pozamedyczna, a także świat emocji (badania autora).
Antropologia medyczna może w związku z tym próbować zaspokajać bardzo

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

371

realne i bardzo palące potrzeby społeczności ludzi chorych, może również
budować bardzo trafne strategie zachowania zdrowia.
Antropologia medyczna jest również krytyczna wobec źródeł wiedzy. Bada
pochodzenie paradygmatów nauki medycznej jako przemiany praktyk, wyobrażeń i wiedzy mogącej naturalizować i uprawomocniać nierówności społeczne
i nierówności w dostępie do opieki i pomocy. Poddaje w wątpliwość najbardziej
usankcjonowane drogi rozwoju współczesnej medycyny, wskazując na to, iż
może rozwijać się inaczej, w innym kierunku, odpowiadać na potrzeby dotąd
nie dostrzegane, a rozpoznane dzięki badaniom społecznym i kulturowym.
Jest w stanie wyłaniać światy ludzi będących w naglącej potrzebie pomocy
i opieki zdrowotnej.
W ujęciu opisanym powyżej antropologia medyczna wspiera w ten sposób
dotychczasową wiedzę medyczną i tzw. nauki o zdrowiu. Jako stosowana nauka
humanistyczna może mieć jednak jeszcze inną, znacznie bardziej znaczącą
rolę. Skoncentrowana na wytwarzaniu cielesności, biografii czy tożsamości
chorych stawia pytania tam, gdzie nauki biomedyczne nie są w stanie dotrzeć.
Próbuje rozumieć ciało, chorobę i życie człowieka w sposób przede wszystkim
humanistyczny, zajmuje się fenomenologią ucieleśnienia i cierpienia, jest próbą
konfrontacji z prostym faktem śmiertelności, człowieka chorego poznaje jako
„cierpiącego narratora” (Frank 1995). Buduje w ten sposób swoją własną,
długoletnią refleksję, a chorobę widzi jako doświadczenie, przekraczając daleko
medyczną wiedzę o chorobach i ich leczeniu.

Literatura
Adamiak K., Hekselman M.
2008 – „Lekarze w to nie wierzą...”. Uchynięcie jako społeczny konstrukt ciała we
wsi Ostałówek i okolicach (archiwum Instytutu Kultury Polskiej UW).
Becker G.
2004 – Phenomenology of Health and Illness, w: Encyclopedia of Medical Anthropology, red. C. Ember, M. Kluwer.
Bertaux D.
1990 – Funkcje wypowiedzi autobiograficznych w procesie badawczym, w: J. Włodarek, M. Ziółkowski (red.), Metoda biograficzna w socjologii, Warszawa,
Poznań, s. 71–81.
Boyle Ch.M.
1970 – Difference Between Patients’ and Doctors Interpretation of Some Common
Terms, „British Medical Journal”, 2, s. 286–289.

�372

Tomasz Rakowski

Cassels E.
2001 – The Nature of Suffering and the Goals of Medicine, Oxford.
Csordas T.
2001 – Introduction. The Body as Representation an Being-in-the World, w: Embodiment and Experience. The Existential Ground of Culture and Self, T. Csordas
(red.), Cambridge, s. 1–26.
Farmer P.
2010a – Rich World, Poor World. Medical Ethics and Global Inequality, w: Partner
to the Poor. A Paul Farmer Reader, H. Saussy (red.), Berkeley.
2010b – Ethnography, Social Analysis, and the Prevention of Sexually Transmitted
HIV Infection among Poor Woman In Haiti, w: Partner to the Poor. A Paul
Farmer Reader, H. Saussy (red.), Berkeley.
Foucault M.
2000 – Narodziny kliniki, Warszawa.
Frank A.
1995 – The Wounded Storyteller. Body Illness, and Ethics, Chicago.
Garro L.C.
2000 – Cultural Knowledge as Resource in Illness Narratives: Remembering through
Account of Illness, w: Narrative and the Cultural Construction of Illness and
Healing, Mattingly Ch., Garro L.C. (eds.) Berkeley, Los Angeles, University
of California Press, s. 70–87.
Giddens A.
2001 – Nowoczesność i tożsamość. „Ja” i społeczeństwo w dobie późnej nowoczesności, Warszawa.
Gupta A., Ferguson J.
2006 – Poza „kulturę”. Przestrzeń, tożsamość i polityka różnicy, przeł. J. Giebułtowski, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznych (kontynuacje),
M. Kempny, E. Nowicka (red.), t. 2, Warszawa, s. 267–283.
Helman C.
2001 – Culture, Health and Illness. An Introduction for Health Professionals, London.
Jarosz M.
2004 – Władza. Przywileje. Korupcja, Warszawa.
Jeszke J.
1996 – Lecznictwo ludowe w Wielkopolsce w XIX i XX wieku. Czynniki i kierunki
przemian, Wrocław.

�Antropologia medyczna jako stosowana nauka humanistyczna...

373

Katon W., Sullivan M., Walker E.
2001 – Medical Symptoms without Identified Pathology. Relationship to Psychiatric
Disorders, Childhood and Adult Trauma, and Personality Traits, „Annals of
Internal Medicine”, t. 134, s. 917–925.
Kleinman A., Benson P.
2006 – Anthropology in the Clinic. The Problem of Cultural Competency and How
to Fix it, „PLoS Medicine”, nr 3, s. 1675–1677.
Krzyworzeka P.
2008 – Kultura i organizacje. Perspektywa antropologiczna, w: Antropologia organizacji, M. Kostera (red.), Warszawa, s. 179–198.
Libera Z.
1995 – Medycyna ludowa. Chłopski rozsądek czy gminna fantazja?, Wrocław.
Low S.M.
2001 – Embodied Metaphors. Nerves as Lived Experience, w: Embodiment and
Experience. The Existential Ground of Culture and Self, Th. Csordas (red.),
London, s. 139–162.
Mauss M.
2001 – Sposoby posługiwania się ciałem, w: M. Mauss, Socjologia i antropologia,
przeł. M. Król, K. Pomian, J. Szacki, Warszawa, s. 391–413.
Merleau-Ponty M.
1999 – Proza świata. Eseje o mowie, przeł. S. Cichowicz, Warszawa.
2001 – Fenomenologia percepcji, przeł. J. Migasiński, Warszawa.
Migliore S.
2001 – From Illness Narratives to Social Commentary. A Pirandellian Approach to
„Nerves”, „Medical Anthropology Quartely”, t. 15, s. 100–125.
Mirga A., Mróz L.
1994 – Cyganie. Odmienność i nietolerancja, Warszawa.
Mysyk A.
1998 – Susto: An Illness of the Poor, „Dialectical Anthropology”, t. 23, s. 187–202.
Page L.A., Wesseley S.
2003 – Medically Unexplained Symptoms. Exacerbating Factors In The DoctorPatient Encounter, „Journal of the Royal Society of Medicine”, t. 96,
s. 223–227.
Paluch A.
1995 – Etnologiczny atlas ciała ludzkiego i chorób, Wrocław.

�374

Tomasz Rakowski

Pasierski T.
2007 – Współczucie, „Medycyna po Dyplomie”, nr 15, s. 1–5.
2008 – Choroba jako opowieść, „Medycyna po Dyplomie”, nr 9, s. 68–71.
Penkala-Gawęcka D.
2006 – Medycyna komplementarna w Kazachstanie. Siła tradycji i presja globalizacji,
Poznań.
Piątkowski W.
1988 – Lecznictwo niemedyczne w Polsce XX w., Wrocław.
Rakowski T.
2006 – Body and Fate. The Pension As a Practice of Social Remembering, „Anthropological Yearbook of European Cultures”, t. 16, s. 37–48.
2007 – Między zbieractwem a archeologią. Doświadczenie przeszłości i teraźniejszości
wśród bezrobotnych górników wałbrzyskich, „Kultura i Społeczeństwo”,
nr 4, s. 71–91.
2008 – Medycyna humanistyczna. Nowe wyzwania w praktyce lekarskiej, „Medycyna
po Dyplomie”, nr 17, s. 206–212.
Rodak P.
2004 – Dziennik osobisty: praktyka, przedmiot, tekst (mps w archiwum Instytutu
Kultury Polskiej UW).
Rosner K.
2003 – Narracja, tożsamość i czas, Kraków.
2005 – Układ gniazdowy terminów i słownik słów kluczowych wybranych kategorii
kultury. Medycyna ludowa, Cz. Robotycki, W. Babik (red.), Kraków.
Sharp M., Carson A.
2001 – „Unexplained” Somatic Symptoms, Functional Syndromes, and Somatization. Do We Need a Paradigm Shift?, „Annals of Internal Medicine”, t. 134,
s. 926–930.
Szurman K.
2004 – Ciało jako własność społeczna. Cielesność w kulturze Polska Roma (mps
w archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW).
Wądołowska A.
2010 – Pluralizm medyczny a zdrowie reprodukcyjne kobiet w regionie Indian Purhepecha w Meksyku, w: D. Penkala-Gawęcka, Nie czas chorować? Zdrowie,
choroba i leczenie w perspektywie antropologii medycznej, Poznań.
Young A.
1982 – The Anthropologies of Illness and Sickness, „Annual Review of Anthropology”, t. 11, s. 257–285.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10975" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10953">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/59f338d7a55573b1375374874c5caad2.pdf</src>
        <authentication>82eeeae82b8a7cc56c82bb680dba333f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130820">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5496</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130821">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130822">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130823">
                <text>płeć i seksualność - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130824">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130825">
                <text>dyskryminacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130826">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130827">
                <text>Antropologia stosowana i zaangażowana wobec dyskryminacji ze względu na płeć i seksualność / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130828">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.273-292</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130829">
                <text>Kościańska, Agnieszka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130830">
                <text>Grabowska, Magdalena</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130831">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130832">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130833">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130834">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130835">
                <text>11
Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

Antropologia stosowana
i zaangażowana wobec dyskryminacji
ze względu na płeć i seksualność
Antropologia kulturowa jest dyscypliną, która miała i do dziś ma wiele do
zaoferowania w kwestiach równościowych. Dzięki metodom badań, takim jak
obserwacja uczestnicząca i wywiady pogłębiane, antropolodzy od początku
koncertowali się na perspektywach marginalnych, starali się poznać życie innych
kultur i różnych grup społecznych; ich opisy służyły denaturalizacji perspektywy
zachodniej, czego klasycznym przykładem jest studium Margaret Mead, pokazujące, że podejście do kwestii płci i seksualności obowiązujące w dwudziestowiecznej kulturze Stanów Zjednoczonych nie jest jedynym, czyli nie jest wynikającym z natury modelem (Mead 1986; o Mead zob. np. Vance 1991). Innym
przykładem jest wykorzystywanie źródeł pokazujących istnienie np. u Indian
północnoamerykańskich tzw. trzecich płci w walce na rzecz praw mniejszości
seksualnych (np.: Katz 1976, 1983; zob. też Vance 2007). Ponadto od samego
początku antropolodzy angażowali się na rzecz badanych społeczności, czego do
czasu przewrotu postmodernistycznego nie widać w ich tekstach, jednak świadczy
o tym ich działalność społeczna udokumentowana w innych źródłach (zob. np.
Lassiter 2010 o Morganie i innych dziewiętnastowiecznych badaczach Indian).
Co więcej, feminizm i antropologia wzajemnie na siebie wpływały (Moore 1988,
Strathern 1987, Baer 2004a, Baer 2004b). Prace antropologiczne poruszające
kwestie płci i seksualności, które przyczyniły się do rozwoju krytycznego myślenia na temat tych kategorii, początkowo opierały się na esencjalistycznym ich
pojmowaniu (Vance 1991). Jednak począwszy od lat siedemdziesiątych XX w.
możemy mówić o rozwoju antropologii, która problematyzuje i dekonstruuje te
pojęcia i w ciekawy, krytyczny sposób zazębia się z metodologią feministyczną
oraz współdziała z równościowymi ruchami społecznymi.
Przekładanie się wiedzy antropologicznej na praktykę od samego początku
istnienia dyscypliny odbywało się w dwóch postaciach: antropologii stosowanej
i antropologii zaangażowanej. Z antropologią stosowaną mamy do czynienia

�274

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

w sytuacji, kiedy dana organizacja zatrudnia osobę z wykształceniem antropologicznym, by lepiej realizować swoje cele. Na przykład organizacja pomagająca
ofiarom przemocy domowej w danej części świata lub w danym środowisku
zatrudnia antropologa lub antropolożkę (załóżmy, że będzie to ktoś, kto ma
doświadczenie w badaniach feministycznych), żeby poznać uwarunkowania tego
zjawiska w określonym kontekście i dzięki temu lepiej pomagać, przygotować
skuteczniejsze programy profilaktyczne. Organizacja może też zatrudnić antropologa bądź antropolożkę, żeby dowiedzieć się, czy jej działania są skuteczne.
Praktycy zwracają uwagę, że taka współpraca może różnie się układać. Czasami
może przebiegać bardzo dobrze, organizacja może być otwarta na – w naszym
przypadku – metodologię feministyczną i wyniki badań ewaluacyjnych ze wszystkimi ich konsekwencjami. Antropolodzy mogą też pomagać w prowadzeniu
projektów, w które angażuje się społeczność lokalna. Zdarza się jednak też tak,
że organizacja zatrudniająca nie jest zadowolona z badań, gdyż np. ujawniają
one błędy popełnione przez pracowników tej instytucji. Może dojść do sytuacji,
że nie uwzględnia się wyników, a antropologów zwalania się bądź naciska na
nich, by zmodyfikowali swoje ustalenia bądź metodologię. Podejście stosowane
cechuje się więc uzależnieniem antropologów od funduszy organizacji (Bennett
2010, Lassiter 2010). Inaczej funkcjonuje antropologia zaangażowana (zwana
też antropologią w działaniu1). Mówimy o niej, gdy antropolodzy prowadzący
badania na dany temat zauważą problem i zdecydują się zaangażować w jego
rozwiązanie, np. współdziałając z badaną społecznością. Może to przyjąć różne
formy od publikacji w prasie, przez działania aktywistyczne wspólnie z badanymi,
po organizowanie pomocy. Na przykład Paul Farmer, antropolog i lekarz, który
badał m.in. drogi rozwoju epidemii AIDS wśród kobiet na Haiti, założył organizację charytatywną Partners in Health2, która zajmuje się pomocą medyczną,
budową szpitali i szkoleniem lokalnego personelu medycznego. W tej sytuacji
antropolodzy działają na własny rachunek. Ponadto coraz częściej mówi się też
o antropologii publicznej, czyli zaangażowaniu badaczy w debatę publiczną3.
1
 Terminem tym po raz pierwszy posłużył się badacz Indian Meskwaki Sol Tax (np. 2010),
który w późnych latach czterdziestych i w latach pięćdziesiątych XX w. wraz z grupą studentów
wykorzystując granty badawcze prowadził projekty mające na celu nie tylko diagnozę problemów
tej grupy, ale też ich rozwiązywanie (o kontrowersjach wokół działań Taxa zob. Foley 2010).
2
Zob.: http://www.pih.org/
3
Zob. też Červinková i Gołębniak red. 2010, Lassiter 2010, Bennett 2010, Tax 2010, Kościańska 2012, Kościańska red. 2012; w latach 2004–2006 w czasopiśmie „(op.cit.)” odbyła się
debata o antropologii zaangażowanej w Polsce (zob. http://opcit.pl/teksty/tagi/antropologia%20
zaanga%C5%BCowana/ dostęp 28.03.2013), poruszono tam też kwestie feminizmu Baer (2005).
Nancy Scheper-Hughes, która m.in. stawiła czoła międzynarodowemu handlowi organami, mówi
z kolei o antropologii walczącej (zob. np. Scheper-Hughes 2010).

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

275

W pierwszej części tego artykułu przyjrzymy się metodologicznym
i epistemologicznym związkom antropologii zaangażowanej i stosowanej
z feminizmem, a dwie kolejne części prezentują konkretne przykłady, zarówno na poziomie dobrze znanych projektów antropologicznych, jak i działań studentów z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu
Warszawskiego.

W stronę zaangażowanej metodologii feministycznej
Podawanie w wątpliwość zaakceptowanych
przekonań, podważanie przyjętych założeń i przeformułowywanie pytań badawczych są charakterystyczne dla badań feministycznych – bez względu na ich specjalizację (Hawkesworth 2006, 4).

Badaczki i badacze nazywający siebie „feministycznymi” muszą być
przygotowani na to, że w ich kierunku padać będą pytania dotyczące odrębności i specyfiki metodologii feministycznej: „Czy istnieje coś takiego, jak
feministyczna metoda badań i na czym ona polega? Jakie metody badawcze
są, a jakie nie są «feministyczne»? Czy feminizm jest dyscypliną naukową?
Antropolożki i antropolodzy, którzy w przeszłości i obecnie definiowali
i definiują swoje projekty jako badania feministyczne, nie są jednomyślni
w odpowiedziach na te pytania. Co więcej, niejednokrotnie nie ma wśród
nich zgody na temat tego, czym jest sam feminizm: podczas gdy dla jednych
jest to praktyka działania zakorzeniona w ruchach społecznych lat sześćdziesiątych XX wieku, dla innych feminizm to krytyczny projekt naukowy
skoncentrowany wokół pojęcia płci kulturowej, jeszcze inni widzą go jako
niemożliwy do wyodrębnienia w czystej postaci nurt zmagań na rzecz szeroko pojętej sprawiedliwości społecznej, którego częścią jest również walka
z rasizmem, homofobią czy nierównościami ekonomicznymi (Collins 1998,
Lorde 1985).
Dla lepszego zrozumienia projektu metodologii feministycznej przydatne
okazać się może zaproponowane w 1987 r. przez Sandrę Harding rozróżnienie pomiędzy feministycznymi „metodami” (czyli specyficznymi narzędziami
czy praktykami badawczymi), feministyczną „metodologią” (czyli teoretyzowaniem na temat praktyk badawczych i ich implikacji), a „epistemologią”
feministyczną (czyli rozważaniami nad procesem poznawczym) (Harding
1987). O ile według Harding nie istnieją specyficzne, feministyczne metody
badawcze (zdaniem wielu badaczy i badaczek wynika to z charakterystycznej dla badań feministycznych interdyscyplinarności), o tyle możemy mówić

�276

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

o feministycznym podejściu metodologicznym, przejawiającym się przede
wszystkim w sposobach zastosowania tradycyjnych metod badawczych i ich
krytyce, jak również tworzeniu nowego podejścia do procesu badawczego
dzięki redefinicji istniejących definicji wiedzy i poznania (feministyczna epistemologia) (Harding 1987). Punktem wyjścia metodologii feministycznej
jest diagnoza kondycji tradycyjnej nauki. Po pierwsze, metodologia feministyczna wskazuje na fałszywość przekonania o obiektywności i neutralności
tradycyjnej nauki. Po drugie, rozpoznaje ona kluczową rolę badacza/badaczki
w procesie formułowania pytań badawczych, prowadzenia badań i analizy
danych: metodologia feministyczna kładzie więc nacisk na autorefleksyjność
jako niezbędny element praktyki badawczej. Po trzecie wreszcie, tworząc narzędzia badawcze metodologia feministyczna wychodzi z założenia, że każdy
projekt jest jednocześnie przedsięwzięciem naukowym i społecznym, a badania
feministyczne stanowią kombinację produkcji wiedzy i polityki feministycznej
(Reinharz 1992). Jednym z najważniejszych celów badań feministycznych
jest zmiana społeczna.
Krytyka obiektywności i neutralności wiedzy
Zdaniem badaczek i badaczy feministycznych obiektywność nauki jest
mitem, podobnie jak istnienie jednej obiektywnej i uniwersalnej perspektywy epistemologicznej. Ich zdaniem tradycyjne nauki ścisłe i społeczne nie są
w stanie dotrzeć do neutralnych „faktów” społecznych czy naukowych (gdyż
takie nie istnieją). Ponieważ dotychczasowym kontekstem procesu produkcji
wiedzy była i jest kultura patriarchalna (zarówno wiedza w zakresie nauk
ścisłych, jak i nauk społecznych produkowana była przez mężczyzn i na temat
mężczyzn), istniejące teorie naukowe niejednokrotnie proponują nam również
zafałszowany, zmaskulinizowany obraz rzeczywistości społecznej. W projekcie
feministycznym, rozpoznając i uprzywilejowując perspektywę poznawczą grup
mniejszościowych, badaczki i badacze skupiają się raczej na (subiektywnych)
doświadczeniach zgodnie z założeniem, że możemy mieć dostęp jedynie do
fragmentów wielowymiarowej i podatnej na wiele interpretacji rzeczywistości
społecznej. Włączenie dotychczas nieobecnych w nauce perspektyw i doświadczeń odbywać się może na wielu poziomach i etapach procesu badawczego za
pośrednictwem: uwzględnienia tożsamości takich jak wiek, płeć, rasa, klasa
czy seksualność jako zmiennych w badaniu (np. w jaki sposób płeć wpływa na
preferencje wyborcze, na podejście do problemów etycznych, wybory życiowe),
przyjrzenia się wpływowi posiadanych przez nas jako badaczek/badaczy tożsamości na sposób prowadzenia badań – wybór tematów, to, jak patrzymy na
zebrany materiał badawczy, przeszkody, na jakie możemy napotkać w procesie

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

277

badawczym ze względu na posiadane przez nas cechy, czy też zadania pytania
o to, w jaki sposób tradycyjna wiedza na temat rozmaitych obszarów życia
społecznego i grup społecznych wpływa na interpretację zebranego materiału
badawczego (innymi słowy na ile uprzedzenia i stereotypy wpływają na jakość
analizy naukowej). Skupienie się na doświadczeniu grup opresjonowanych,
niewidocznych, marginalizowanych – takich jak kobiety, mniejszości rasowe
czy seksualne – podważa jednocześnie teoretyczne fundamenty tradycyjnych
nauk społecznych, pokazując, że społeczeństwo nie istnieje jako całość i może
być badane jedynie jako konglomerat różnych grup społecznych, tożsamości,
perspektyw i doświadczeń.
Zmiana perspektywy epistemologicznej
Uznanie kobiet i innych grup mniejszościowych za podmioty posiadające
wiedzę obejmuje również dowartościowanie typowych dla antropologii, ale nie
uznawanych w wielu innych naukach społecznych, sposobów poznania, czyli
dopuszczenie użycia narzędzi badawczych takich jak obserwacja uczestnicząca
czy wywiad pogłębiony4, włączenie badanych do procesu definiowana celów
badania (zob. Lassiter 2010, Piotrowska, Synakiewicz red. 2011) oraz skupienie
się na perspektywach poznawczych, które nie opierają się na racjonalności (na
przykład emocje, zob. Abu-Lughod 2012 lub przekaz pozawerbalny, Ardener
1975). Przełamując paradygmat obiektywności, metodologia feministyczna
skupia się też na włączeniu kategorii płci kulturowej (gender) do procesu
badawczego. Proces ten odbywa się za pośrednictwem włączenia kobiet do
procesów badawczych na poziomie ustalania próby, zwiększenia liczby kobiet
pracujących jako badaczki (empirycyzm), skupienia na „subiektywnym” doświadczeniu kobiet żyjących w rozmaitych kontekstach społeczno-kulturowych
oraz uznania kobiecego doświadczenia jako krytycznej perspektywy analitycznej (Harding 1987, Reinharz 1992). W konsekwencji oznacza to również
poszerzenie horyzontów badawczych o problemy dotychczas uznawane za
nienaukowe, należące do sfery prywatnej – metodologia feministyczna może
pochwalić się ogromnym wkładem w poszerzanie obszarów badawczych o ważne, a dotychczas pomijane tematy takie jak przemoc w rodzinie, seksualność,
reprodukcja czy praca domowa.
W odpowiedzi na tradycyjną koncepcję nauki jako obiektywnej i neutralnej metodologia feministyczna proponuje model, w obrębie którego proces
produkcji wiedzy naukowej jest głęboko osadzony w konkretnych kontekstach
 Nie oznacza to, że badania etnograficzne nie były i nadal nie są prowadzone z androcentrycznej perspektywy (Ardener 1975, Moore 1988).
4

�278

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

społeczno-kulturowych. Jednocześnie postuluje się uważność i autorefleksyjność zarówno w kwestii możliwości tworzenia obiektywnych, uniwersalnych
teorii naukowych, jak i samego procesu badawczego (a w szczególności relacji
pomiędzy badaczką/badaczem a przedmiotem badań). W tym ujęciu nauki
społeczne i wiedza w ogóle mają zawsze charakter polityczny; metodologia
feministyczna postuluje ujawnienie tej polityczności, zrywając z nierealnym
dążeniem do neutralności i obiektywności nauki. Jednocześnie proponując
własną perspektywę badawczą i epistemologiczną oraz krytyczne spojrzenie
na istniejące narzędzia badawcze, metodologia feministyczna niejednokrotnie
przekracza granice istniejących dyscyplin naukowych. Badania skomplikowanych relacji władzy i wielowymiarowego charakteru opresji społecznych
nierzadko wymagają wyjścia poza wąsko zdefiniowane granice dyscyplin
naukowych czy sfer życia społecznego. Dla wielu badaczek stosujących metodologię feministyczną interdyscyplinarność staje się kluczowa w doborze
metod i narzędzi badawczych, a także dla sformułowania strategii politycznych feminizmu.
(Auto)refleksyjność a metodologia feministyczna
Badaczki feministyczne postrzegają siebie jako aktywistki czy działaczki
społeczne (Reinharz 1992), a zaangażowanie społeczne i polityczne stanowi
główne założenie metodologii feministycznej. Jeśli uznamy związki pomiędzy teorią i praktyką feminizmu, podjęcie badań feministycznych wymaga
krytycznego odniesienia się do procesów społecznych oraz relacji warunkujących proces produkcji wiedzy w naukach społecznych, humanistycznych czy
ścisłych. Kluczowe jest tu rozpoznanie i nazwanie relacji władzy wynikającej
z płci (gendered power), a także innych czynników, takich jak wiek, rasa, klasa
czy seksualność wpływających na proces badawczy. W tym kontekście ważna
jest przede wszystkim (auto)refleksja nad własnym usytuowaniem badaczki/
badacza w procesie produkcji wiedzy, rozpoznanie własnego umiejscowienia
w rozmaitych hierarchach władzy i ich wpływu na postępowanie w procesie
badawczym (Rich 1986). Refleksja nad umiejscowieniem badaczki/badacza
w procesie naukowym wiąże się nie tylko z odejściem od postrzegania badaczy jako neutralnych obserwatorów rzeczywistości społecznej, ale również
z podważeniem ich pozycji jako ekspertów w dziedzinie nauk społecznych.
Redefiniując umiejscowienie badaczki/badacza metodologia feministyczna,
podobnie jak inne nurty stosowanych nauk społecznych, odchodzi od pozytywistycznej tradycji, w której badacz jest usytuowany ponad rzeczywistością,
jako obiektywny obserwator starający się nie ingerować w badany przedmiot
(Wyka 1993, Okely 2007).

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

279

Innym ważnym elementem refleksyjności charakterystycznej dla metodologii feministycznej jest przedefiniowane relacji pomiędzy badaczką/badaczem
a badanymi. Taka redefinicja oznacza przede wszystkim podmiotowe podejście
do osób i społeczności badanych oraz traktowanie ich doświadczenia jako
najważniejszego w procesie badawczym. Metodologia feministyczna postrzega
w tym kontekście badanie naukowe jako współtworzone przez społeczność
badaną, a nie będące jedynie własnością intelektualną badaczki/badacza.
Proces włączenia grupy badanej do procesu badawczego może polegać między
innymi na włączeniu punktu widzenia społeczności do procesu badawczego
na każdym etapie: podczas formułowania hipotez, prowadzenia badań terenowych, interpretacji materiałów oraz przygotowywania publikacji naukowych.
Takie praktyki są zgodne z proponowaną przez niektórych badaczy z kręgu
antropologii stosowanej koncepcją „samodeterminującej się społeczności”, czyli
społeczności, która posiada sprawczość w procesie badawczym (Olszewska-Dyoniziak 2000, s. 255). W podejściu tym społeczność badana współuczestniczy
w procesie badawczym, a celem badań jest reprezentacja grupy badanej zgodnie
z interesem i wolą jej członków, uwzględniając przy tym przyjęty przez nią
system wartości (Staszczak 1987, Olszewska-Dyoniziak 2000, Lassiter 2010).
Jednocześnie praktyka badawcza zorientowana na współuczestnictwo wpisuje
się w filozofię teorii postkolonialnych, które skupiają się na doświadczeniu
grup opresjonowanych (subaltern studies), umiejscawiając je w centrum teorii
naukowych (Spivak 1985).
Odejście od pozytywistycznego modelu badań społecznych i propozycja,
że badaczka/badacz nie jest obiektywną obserwatorką/obiektywnym obserwatorem, ekspertem/ekspertką, ale współuczestniczką/współuczestnikiem badań,
oznacza również redefinicję samej praktyki badań. Metodologia feministyczna
niejednokrotnie odwołuje się w tym kontekście do stworzonej przez Paulo
Freire „metodologii opresjonowanych” (Freire 1967), dla której kluczowa jest
destabilizacja istniejących kanałów produkcji i przepływu wiedzy naukowej
(na przykład relacji pomiędzy nauczycielem i uczniem czy „pierwszym” i „trzecim światem”) (Sandoval 2000). Podążając za Antonio Gramscim, koncepcja
metodologii opresjonowanych głosi, że wszyscy, zarówno badacze/badaczki,
jak i badani posiadamy zdolność i chęć do refleksji naukowej (Gramsci). Kładąc szczególny nacisk na kwestię współuczestnictwa, niektóre autorki z kręgu
metodologii feministycznej chcą odejść od tradycyjnego nazewnictwa badań
naukowych, proponując reinterpretację lub zastąpienie pojęć takich jak „badanie
naukowe” zwrotami podkreślającymi równość pomiędzy badaczami a społecznościami badanymi, takimi jak „uczestniczące działanie” „badanie w działaniu”
czy „uczestniczący rozwój”. Zwroty te podkreślają jednocześnie zaangażowany

�280

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

wymiar badań feministycznych i ich ukierunkowanie na zmianę społeczną (przykład takich badań w kontekście polskim: Piotrowska, Synakiewicz red. 2011).
Zmiana społeczna: wiedza i polityka w badaniach naukowych
Dla badaczek i badaczy feministycznych proces produkcji wiedzy jest
zawsze procesem politycznym, a zmiana społeczna powinna być najważniejszym rezultatem badań naukowych (Reinhratz 1992). Praca w paradygmacie metodologii feministycznej jest wynikiem politycznego zaangażowania
w projekt feministyczny i jako taka stawia przed sobą cele nie tylko naukowe,
ale również, a może przede wszystkim, społeczne i polityczne. Metodologia
feministyczna jest więc przykładem takiego podejścia badawczego, w obrębie
którego interwencja, nie obserwacja czy analiza, stanowi ostateczny cel pracy
naukowej. Kładąc nacisk na interwencję lub zmianę społeczną, metodologia
feministyczna dąży również do zatarcia tradycyjnego podziału pomiędzy teorią
a praktyką społeczną, a w naukach społecznych pomiędzy naukami teoretycznymi a stosowanymi naukami społecznymi. O ile nauki stosowane są często
widziane jako antytetyczne i idące przeciwko abstrakcyjnym teoretycznym
wywodom w humanistyce, o tyle w paradygmacie metodologii feministycznej
rozdział ten zostaje zatarty, ponieważ wiele jego przedstawicielek jest przekonanych o ścisłym powiązaniu pomiędzy teorią a praktyką społeczną. Ich
zdaniem teoria może wpłynąć na rozpoznanie podmiotowości pewnych grup
społecznych, legitymizację ich istnienia i uznanie ich problemów za polityczne.
Tak na przykład stało się w przypadku teorii Judith Butler, która odwołując
się do istnienia podmiotów seksualnych poza binarnym podziałem na dwie
płcie, znacząco wpłynęła na widoczność i uznanie tożsamości społecznych
osób transpłciowych.
Istnieje wiele poziomów, na których zmiana społeczna może zaistnieć jako
rezultat badań przeprowadzonych w paradygmacie metodologii feministycznej.
Zmiana społeczna, do której dąży metodologia feministyczna, może dokonać
się na poziomie samego procesu badawczego – na przykład postawienie dotychczas unikanych pytań może doprowadzić do ujawnienia jeszcze niezbadanych problemów społecznych czy poszerzenia horyzontów teorii społecznej.
Innym ważnym wymiarem badań zaangażowanych jest upełnomocnienie czy
upodmiotowienie poszczególnych grup społecznych na przykład dzięki redefinicji i demistyfikacji ich wizerunku jako grup pasywnych (np. bezrobotni,
imigranci) lub zacofanych (np. mieszkańcy krajów rozwijających się). Badania
naukowe mogą być narzędziem ewaluacji, ich rezultatem może być na przykład
wskazanie najlepszych mechanizmów do walki w dyskryminacją i wykluczeniem
społecznym (badania dotyczące tak zwanych „dobrych praktyk”).

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

281

Zmiana społeczna, która jest rezultatem badań, może też doprowadzić
np. do zmiany prawa lub polityki społecznej dzięki ujawnieniu jej skutków dla
kobiet lub innych grup społecznych (działaczki i badaczki feministyczne często
prowadzą badania dotyczące przemocy, przemocy seksualnej wobec kobiet czy
tak zwanej pracy domowej). W tym kontekście badania społeczne mogą stanowić narzędzie poprawy działania instytucji państwowych i społecznych.
Ze względu na charakter uczestniczący badania prowadzone w paradygmacie metodologii feministycznej mają również wpływ na autorefleksję na
poziomie indywidualnym wśród badaczek/badaczy i społeczności badanej.
Mogą one doprowadzić do zmiany świadomości, upełnomocnienia pewnych
grup, lepszej konceptualizacji pewnych problemów wewnątrz grup czy konsolidacji grupy.

Co konkretnie antropologia może wnieść
do przeciwdziałania dyskryminacji
ze względu na płeć i seksualność?
Prostytucja i przeciwdziałanie handlowi kobietami
W ostatnich latach na arenie polityki międzynarodowej dużo uwagi poświęca się problematyce handlu ludźmi i zmuszania do prostytucji. W 2000 r.
ONZ przyjęła Protokół o zapobieganiu, zwalczaniu oraz karaniu za handel
ludźmi, w szczególności kobietami i dziećmi, a amerykański Departament Stanu przyjął Akt broniący ofiar handlu ludźmi i przemocy (Victims of Trafficking
and Violence Protection Act)5. Na podstawie tych dwóch dokumentów ONZ,
a przede wszystkim Stany Zjednoczone monitorują walkę z tym procederem
na całym świecie i na różne sposoby zachęcają rządy, by aktywnie się w to
włączały (Departament Stanu przygotowuje rankingi krajów pod względem
ich zaangażowania w tę sprawę). Mimo że przyjęciu obu dokumentów przyświecały szczytne cele – praktyka okazała się daleka od doskonałości. Badaczki
feministyczne, które skoncentrowały się na tym, jak te rozwiązania prawne
wpływają na życie kobiet, wskazują na to, że w wielu przypadkach państwa,
która chcą się wykazać walką z handlem ludźmi, koncentrują się na kryminalizacji prostytucji i nękaniu osób świadczących usługi seksualne, co uderza
w tych, których mają chronić. Joanna Busza (2012) na zlecenie organizacji
Lekarze bez Granic analizuje sytuację Wietnamek w Kambodży. Ciężkie wa5
 Pierwsze traktaty międzynarodowe przeciwko handlowi ludźmi pochodzą z początku
XX w. (Porozumienie międzynarodowe w sprawie zwalczania handlu białymi niewolnikami, Paryż
1904).

�282

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

runki ekonomiczne panujące na wietnamskiej wsi skłaniają wiele kobiet do
poszukiwania pracy poza miejscem zamieszania. Często nielegalnie migrują
do Kambodży i tam podejmują pracę w przemyśle seksualnym. Niektóre są
tam, bo zostały sprzedane. Kobiety te, bez względu na to, jak trafiły do domów
publicznych, pracują razem. Busza analizuje przeprowadzone z nimi wywiady
pogłębione i zwraca uwagę, że największym problemem dla osób świadczących
usługi seksualne są działania kambodżańskich władz, które chcą wykazać się
zaangażowaniem w walkę z handlem ludźmi. Miejscowe służby porządkowe
urządzają – często w asyście działaczy organizacji pozarządowych – naloty
na domy publiczne, aresztując pracujące tam osoby. W rezultacie tych akcji
kobiety muszą uciekać się do łapówek, by odzyskać wolność, tracą też klientów.
Akcje te przynoszą więc im straty finansowe, które potem starają się nadrobić,
np. zgadzając się na seks bez prezerwatywy. Poza tym obecność aktywistów
walczących z handlem ludźmi w czasie nalotów powoduje, że wszystkie organizacje pomocowe tracą zaufanie kobiet – znacząco utrudnia to działania na
rzecz profilaktyki HIV. Busza wskazuje, jakie potrzeby mają kobiety świadczące
usługi seksualne: chcą łatwego dostępu do opieki zdrowotnej oraz prezerwatyw;
dobrze też oceniają prowadzaną przez Lekarzy bez Granic świetlicę, do której
mogą przyjść i spędzić czas poza domem publicznym, socjalizując się z innymi
kobietami. Akcje mające je wyzwolić są dla nich prawdziwym problemem,
pogarszają warunki ich pracy. Są one bowiem zmuszone do świadczenia usług
seksualnych przez ciężką sytuację gospodarczą w Wietnamie, a prostytucja jest
dla nich często jedynym dostępnym im sposobem na zarabianie. Busza wskazuje
więc, że organizacje pomocowe powinny skupić się na zaspokajaniu potrzeb
osób świadczących usługi seksualne, a nie koncentrować się na działaniach,
które pogarszają ich sytuację (wymiar upodmiotowiający). Badania takie nie
tylko dążą do upodmiotowienia osób świadczących usługi seksualne, ale też
do ukazania rezultatów międzynarodowych legislacji (wymiar demistyfikujący)
(Busza 2012, zob. też Vance 2011).
Kampania na rzecz afirmacji kobiecej seksualności
Po wielkim sukcesie viagry firmy farmaceutyczne chciały wynaleźć i wprowadzić na rynki jej odpowiednik dla kobiet. Badaniom towarzyszyło lansowanie idei, zgodnie z którą zaburzenia seksualne u kobiet mogą być łatwo
przezwyciężone dzięki odpowiednim lekom (uczestniczyli w tym też lekarze
współpracujący z firmami farmaceutycznymi, zob. Fishman 2012). W końcu
starano się o rejestrację plastra testosteronowego podnoszącego libido, ale
amerykański urząd ds. leków (Food and Drug Administration, FDA) odrzucił
wniosek. Lek zarejestrowano w Unii Europejskiej.

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

283

Medykalizacji kobiecej seksualności i rejestracji leków rzekomo podnoszących libido u kobiet przeciwstawia się działająca od 2000 r. grupa aktywistek,
terapeutek i badaczek społecznych, sygnatariuszek manifestu wzywającego
do nowego spojrzenia na seksualność kobiet, New View Manifesto, prowadzących kampanię społeczną pod tą samą nazwą – New View Campaign (http://
newviewcampaign.org, zob. też numer specjalny „Women &amp; Therapy”, t. 24,
nr 1/2, 2001, film Orgazm Inc. 2009, reż. Liz Canner). Główną organizatorką
kampanii jest terapeutka Leonore Tiefer, profesorka psychiatrii na Uniwersytecie
Nowojorskim. To ona występowała przed komisją FDA i przekonywała, że wyniki
badań przedstawione przez firmę farmaceutyczną starającą się o rejestrację
plastra są niewystarczające; długotrwałe podawanie testosteronu ma rozliczne
efekty uboczne, a na seksualność kobiet wpływają też inne niż hormonalne
czynniki. Tiefer zwraca uwagę na różnice kulturowo-społeczno-ekonomiczne
powodujące odmienne sposoby przeżywania i wyrażania seksualności oraz na
to, że warto brać pod uwagę subiektywne odczucia (zob. Hite 1976) i relacje.
Model wyłącznie fizjologiczny, dominujący – zdaniem twórczyń kampanii –
w seksuologii amerykańskiej, prowadzi do dominacji firm farmaceutycznych,
chcących sprzedawać leki na zaburzenia. Zgodnie z założeniami manifestu
Tiefer w licznych publikacjach oraz przed komisją FDA (np. Tiefer 2000, 2001)
zwraca uwagę na specyfikę kobiecej seksualności. Jej zdaniem jest błędem:
— postrzeganie kobiecej i męskiej seksualności jako ekwiwalentów (tak
założyli wcześniejsi badacze [m.in. William Masters i Virginia Johnson
1975] i z tego wnioskuje się, że zaburzenia u kobiet i u mężczyzn są podobne) – ignoruje się w ten sposób wpływy kultury i nierówności między
płciami;
— pomijanie kontekstu relacyjnego;
— stawianie znaku równości między wszystkimi kobietami.
W związku z tym, zdaniem Tiefer i innych sygnatariuszek manifestu,
problemy seksualne powinno się dzielić na:
— mające podłoże socjokulturowe, polityczne, ekonomiczne;
— relacyjne;
— psychologiczne;
— związane z innymi trudnościami zdrowotnymi.
Jaką rolę w tym – wydawałby się medyczno-terapeutycznym kontekście
– mogą odegrać badania antropologiczne? W ramach kampanii New View terapeutki ściśle współpracowały z badaczkami społecznymi, które analizowały
kulturowe znaczenie leków poprawiających sprawność seksualną (Fishman,
Mamo 2002), a także procesy towarzyszące opracowywaniu nowych leków
(Fishman 2012). Antropolożka Jeniffer Fishman przeprowadziła badania etno-

�Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

284

graficzne (obserwacja uczestnicząca, wywiady pogłębione i analiza publikacji
specjalistycznych) i pokazała związki lekarzy z firmami farmaceutycznymi,
do których dochodzi w procesie testowania i promowania nowych, jeszcze
niezarejestrowanych leków. W związku z tym, że leki na zaburzenia erekcji
okazały się bardzo dochodowe, koncerny starają się stworzyć ich odpowiednik dla kobiet, czyli magiczną pigułkę na zaburzenia seksualne u kobiet. To
jednak okazało się znacznie trudniejsze, przede wszystkim z tego względu, że
zaburzenia seksualne u kobiet nie są tak jasno zdefiniowane jak w przypadku
mężczyzn: kobiety, które nie przeżywają orgazmu, mogą nie uważać tego za
problem i być usatysfakcjonowane ze swojego życia seksualnego; również niskie libido może być przez nie w pełni akceptowane. Dlatego, aby skutecznie
wprowadzić na rynek „różową viagrę”, trzeba nie tylko wynaleźć substancję
chemiczną, ale też skonstruować zaburzenie: wpłynąć na jego opis w klasyfikacji
chorób oraz odkryć grupę docelową (tj. przekonać kobiety, że mają problemy),
a także zasugerować lekarzom, że warto zapisywać leki. Fishman pokazuje,
że za pośrednictwem finansowania badań i szkoleń, firmy farmaceutyczne
zaskarbiają sobie sympatię lekarzy6. W Stanach Zjednoczonych, podobnie jak
w wielu innych krajach, koncerny nie mogą promować niezarejestrowanych
leków ani pozarejestracyjnego stosowania rejestrowanych7. Wspierają jednak
naukowców, którzy to robią. Fishman pisze m.in. o siostrach Berman, urolożce
i psycholożce z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, współpracujących
z jednym z koncernów:
W lutym 2001 r. siostry Berman wystąpiły dwukrotnie w programie
telewizyjnym Oprah Winfrey [...]. W obu godzinnych programach były „ekspertkami” pytanymi o to, „dlaczego kobiety nie chcą uprawiać seksu” i w jaki
sposób najnowsze badania medyczne mogą pomóc kobietom w osiągnięciu
satysfakcji z życia seksualnego (Fishman 2012, s. 202–203).

W swojej książce lekarki:
Informują [...] o „nowościach” w dziedzinie medycznych badań nad kobiecą
seksualnością oraz nowych specyfikach i sposobach leczenia, ze szczególnym
uwzględnieniem viagry i terapii testosteronowej (Fishman 2012, s. 203).
 Trzeba w tym miejscu pamiętać, że w Stanach Zjednoczonych często fundusze od prywatnych darczyńców (w tym przypadku przemysłu) są jedynymi dostępnymi źródłami finansowania
badań naukowych.
7
Użycie pozarejestracyjne polega na tym, że lekarz na daną chorobę zapisuje pacjentom
lek, który co prawda uzyskał rejestrację w danym kraju, ale nie na tę chorobę, np. będzie to
zapisywanie viagry – specyfiku dopuszczonego do użycia dla mężczyzn z zaburzeniami erekcji
– kobietom z problemami seksualnymi.
6

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

285

Choć, jak wspominałyśmy, firmy farmaceutyczne nie mogą informować
pacjentów o lekach niezarejestrowanych na dane zaburzenia, zupełnie legalnie
mogą to robić lekarze, np. siostry Berman. W ich książce „przeczytamy, że
dr Jennifer Berman często przepisuje viagrę kobietom i że może ona pomagać
w problemach seksualnych” (Fishman 2012, s. 203). Ich działalność poszła
jeszcze dalej:
Berman założyły własną stronę internetową w 2001 r. – www.newshe com
Network for Excellence in Women’s Sexual Health (Sieć na rzecz doskonałości zdrowia seksualnego kobiet). Podobnie jak ich książka, strona miała
„pomagać kobietom radzić sobie z problemami funkcji seksualnych” [...]. Na
stronie znajdują się również banery reklamowe, za które Berman otrzymują
wynagrodzenie, firm farmaceutycznych i produkujących środki medyczne.
Poza tym zimą 2002/2003 r. opublikowano tam przynajmniej trzy reklamy
(wyraźnie oznaczone) zamówione przez „główne firmy farmaceutyczne”,
rekrutujące ochotniczki do testów klinicznych środków leczących kobiety
z FSD (zaburzenia seksualne u kobiet – przyp. AK). Popularność Berman
i ich status osób sławnych przyciągają odwiedzających stronę, a to prowadzi
do kontaktu potencjalnych konsumentek z nowymi lekami i firmami farmaceutycznymi. Entuzjastyczna reakcja kobiet na wydanie książki i występy
u Oprah pokazują, że Berman zidentyfikowały rynek kobiet, które szukają
rozwiązania problemów seksualnych. Strona ta przyczynia się również do
stworzenia rynku kobiet z „zaburzeniami seksualnymi” przez skapitalizowanie już istniejącego u kobiet poczucia seksualnego niedoboru (Fishman
2012, s. 204).

Fishman w następujący sposób interpretuje tę stronę:
Częściowo stronę tę można postrzegać jako „sprzedaż FSD” publiczności
(Tiefer 2001). Nowe rynki dla terapii farmaceutycznych mogą być tworzone
przez nowe kryteria diagnostyczne, a także kiedy eksperci informują o istnieniu
zaburzenia bezpośrednio tych, którzy mogą rozpoznawać u siebie jego objawy
[...]. Dzięki temu, że strona prowadzona jest przez badaczy medycznych,
uzyskała legitymizację, która jest konieczną częścią reklamy i handlu FSD
i potencjalnymi terapiami tego zaburzenia (Fishman 2012, s. 204).

Działalność sióstr to tylko jeden z przykładów przytaczanych przez Fishman. Szczegółowo śledzi ona wpływ firm farmaceutycznych na lekarzy: często
finansują one szkolenia i badania naukowe.
Badania Fishman to przykład zaangażowania antropologii w feminizm.
Pomogły pokazać (wymiar demistyfikacyjny), że coraz częstsze omawianie
w mediach zaburzeń seksualnych nie jest rezultatem nagłej ich epidemii,

�286

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

a raczej wynika ze skrupulatnie zaplanowanych działań wielkiego przemysłu;
dostarczyły bardzo szczegółowych przykładów tego, jak ten proces się odbywa;
wskazały nie tylko uwarunkowania kulturowe, ale też społeczne, a przede
wszystkim ekonomiczne we współczesnym podejściu do kobiecej seksualności,
wspomagając w ten sposób kampanię aktywistyczną na rzecz nowego podejścia
do kobiecej seksualności (wymiar upodmiotowiający).

Przykłady projektów studenckich:
przekładanie się wiedzy antropologicznej na praktykę
Najważniejszym celem warsztatów z zakresu antropologii zaangażowanej
jest unaocznienie studentom praktycznej wartości prowadzonych przez nich
badań oraz ukazanie możliwości kreowania zmiany społecznej w kwestiach
związanych z płcią i seksualnością. Projekty studenckie realizowane w ramach
warsztatów antropologii stosowanej, prowadzonych w Instytucie Etnologii
i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, dotyczą rozmaitych
kwestii związanych z płcią i seksualnością, między innymi zdrowia reprodukcyjnego uchodźczyń z Czeczenii przebywających na terytorium RP, prawnej
i społeczno-politycznej sytuacji osób transseksualnych i transpłciowych w Polsce, określenia aktualnych potrzeb klientów w ramach projektu związanego
z profilaktyką HIV/AIDS „Bezpieczniejsze związki”, współpracy pomiędzy
organizacjami kobiecymi w Polsce i na Ukrainie oraz seksualności osób z zespołem Downa. Indywidualne badania studentów odnoszą się do rozmaitych
aspektów metodologii badań feministycznych: część z nich ma charakter
upodmiotowiający (na przykład badania nad autodefinicją oraz potrzebami
wybranych mniejszości seksualnych), inne to projekty demistyfikacyjne (analiza pracy organizacji pozarządowych działających na rzecz rozmaitych grup
kobiet, na przykład imigrantek).
Kluczowa dla powodzenia projektów studenckich jest forma prezentacji
wyników badań: ważne jest nie tylko, aby badania miały charakter ukierunkowany na potrzeby konkretnych grup społecznych i/lub organizacji działających na rzecz grup społecznych, ale również aby ich wyniki prezentowane
były w formie i w przestrzeni umożliwiającej dialog pomiędzy wiedzą teoretyczną, praktyką badawczą i codziennymi działaniami grup społecznych
i organizacji pozarządowych. W ramach warsztatów prowadzonych w IEAK
część badań studentów dotyczyła kwestii ważnych dla rozmaitych marginalizowanych grup społecznych: imigrantek czy osób transpłciowych. Indywidualne projekty studenckie realizowane były we współpracy z rozmaitymi
organizacjami pozarządowymi, takimi jak Lambda Warszawa, Federacja

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

287

na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny (grupa Ponton) oraz Transfuzja8. Różnorodna była również forma, w jakiej uczestnicy warsztatów prezentowali
wyniki swoich badań, na przykład raport zawierający ewaluację działań
organizacji na rzecz danej grupy, propozycja artykułu w prasie, wystąpienie
w panelu, w którym udział biorą przedstawiciele/przedstawicielki organizacji pozarządowych, raport przedłożony organizacji na temat tożsamości
i potrzeb potencjalnej grupy docelowej. Niektórzy studenci wybrali również
pozainstytucjonalne formy prezentacji wyników swoich badań, na przykład
w formie przedstawienia teatralnego lub filmu dokumentalnego. Jednak zarówno w przypadku ścisłej współpracy studenta/studentki/badacza/badaczki
z organizacją pozarządową, jak i skupienia się na pozainstytucjonalnej formie przekazu uzyskanych wyników, wszystkie projekty studenckie zawierały
w sobie element zaangażowania społecznego, przejawiający się w dążeniu
do zastosowania wiedzy teoretycznej i narzędzi badawczych w przestrzeni
pozaakademickiej.

Konkluzja
Badania typowe dla antropologii, tj. badania jakościowe, etnograficzne,
biorące pod uwagę relacje władzy w terenie i uwarunkowania kształtujące
wiedzę oraz kładące nacisk na autorefleksyjność badacza czy badaczki, mogą
wspierać zmianę społeczną w kwestiach związanych z płcią i seksualnością
i współdziałać z feminizmem. Antropologia stosowana i zaangażowana może
spełniać cele badań feministycznych: demistyfikować ogólnie przyjętą wiedzę
i upodmiotowiać wykluczonych.

Literatura
Abu-Lughod L.
2012 – Ideologia i polityka uczuć, przeł. A. Kościańska, M. Petryk, w: Emocje
w kulturze, red. M. Rajtar, J. Straczuk, Warszawa, s. 301–325.
Ardener E.
1975 – Belief and the problem of women, w: Perceiving Women, red. Sh. Ardener,
New York.
8
 Wymienione projekty realizowane były przez uczestniczki i uczestników zajęć Antropologia stosowana, prowadzonych w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu
Warszawskiego: Jakuba Hińczę, Paulinę Kobzę, Małgorzatę Machnik, Gaję Mount, Agatę Rybus,
Edytę Wasowską.

�288

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

Baer M.
2004a – Najzdrowszy ze sceptycyzmów? Koncepcje płci i seksualności w antropologii
społeczno-kulturowej, w: Gender. Konteksty, red. M. Radkiewicz, Kraków,
s. 11–25.
2004b – Między antropologią a aktywizmem. Użycia i nadużycia paradygmatu wielorakich płci, „Zeszyty Etnologii Wrocławskiej”, nr 1(6), s. 23–35.
2005 – Ku pluralistycznej wspólnotowości, „(op.cit.) Maszyna Interpretacyjna”,
nr 6, s. 6–7.
Bennett J.
2010 – Antropologia stosowana i antropologia w działaniu. Aspekty ideologiczne i pojęciowe, przeł. A. Kościańska, M. Petryk, w: Badania w działaniu. Pedagogika
i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkova, B.D. Gołębniak, Wrocław.
Busza J.
2012 – Usługi seksualne, migracja i niebezpieczeństwa płynące z przesadnych
uproszczeń. Wietnamki w Kambodży – studium przypadku, w: Antropologia seksualności. Teoria, etnografia, zastosowanie, przeł. M. Petryk, red.
A. Kościańska, Warszawa, s. 322–337.
Červinkova H., Gołębniak B.D. (red.)
2010 – Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, Wrocław.
Collins P.H.
1998 – Fighting Words: Black Women and the Search for Justice, Minneapolis.
Fishman J.R.
2012 – Produkcja pożądania. Utowarowienie zaburzeń seksualnych u kobiet, w: Antropologia seksualności. Teoria, etnografia, zastosowanie, przeł. M. Petryk,
red. A. Kościańska, Warszawa, s. 183–217.
Foley Douglas E.
2010 – Projekt Lisy. Rewizja, przeł. A. Kościańska, M. Petryk, w: Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkova,
B.D. Gołębniak, Wrocław.
Freire P.
1967 – Pedagogy of the Opressed Published, New York.
Harding S.
1987 – Science Question in Feminism, Ithaca.
Hawkesworth M.
2006 – Globalization and Feminist Activism, New York.
Hite S.
1976 – The Hite Report. A Nationwide Study of Female Sexuality, New York.

�Antropologia stosowana i zaangażowana...

289

Katz J.
1976 – Gay American History, New York.
Katz J.
1983 – Gay/Lesbian Almanac, New York.
Kościańska A.
2012 – Antropologiczne badania seksualności i ich zastosowanie, w: Antropologia
seksualności. Teoria, etnografia, zastosowanie, red. A. Kościańska, Warszawa.
Lassiter L.E.
2010 – Etnografia współpracująca i antropologia publiczna, przeł. A. Kościańska,
M. Petryk, w: Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkova, B.D. Gołębniak, Wrocław.
Lorde A.
1984 – Transformation from silence to action, w: Sister Outsider: Essays and Speeches, New York.
Masters W.H., Johnson V.E.
1975 – Współżycie seksualne człowieka, przeł. R. Klimek, Warszawa.
Mead M.
1986 – Dojrzewanie na Samoa, przeł. Ewa Życieńska, w: M. Mead, Trzy studia,
Warszawa.
Moore H.L.
1988 – Feminism and anthropology, Cambridge.
Okely J.
2007 – Gendered Lessons in Ivory Towers, w: Identity and networks: fashioning gender and ethnicity across cultures, (red.) D.F. Bryceson, J. Okely, J. Webber,
Oxford, Berghahn.
Olszewska-Dyoniziak B.
2000 – Zarys antropologii kulturowej, Zielona Góra.
Piotrowska J., Synakiewicz A. (red.)
2011 – Dość milczenia. Przemoc seksualna wobec kobiet i problem gwałtu w Polsce,
Warszawa.
Reinharz S.
1992 – Feminist Methods in Social Research, Oxford.
Sandoval Ch.
2000 – Methodology of the Oppressed, Mineapolis.

�290

Magdalena Grabowska, Agnieszka Kościańska

Scheper-Hughes N.
2010 – Prymat etyki. Perspektywa walczącej antropologii, przeł. K. Liszka, w: Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkova, B.D. Gołębniak, Wrocław.
Spivak Gayatri Ch.
1987 – Post-structuralism, Marginality, Post-coloniality, and Value, „Sociocriticism”
5(2) [10], 43–81.
Staszczak Z. (red.)
1987 – Słownik etnologiczny: terminy ogólne, Warszawa, Poznań.
Strathern M.
1987 – An awkward relationship: the case of feminism and anthropology, „Signs.
Journal of Women in Culture and Society”, t. 12, nr 2, s. 276–292.
Tax S.
2010 – Projekt Lisy, przeł. A. Kościańska, M. Petryk, w: Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. H. Červinkova, B.D. Gołębniak,
Wrocław.
Tiefer L.
2000 – Sexology and the Pharmaceutical Industry: The Threat of Co-option, „Journal
of Sex Research”, t. 37, nr 3, s. 273–283.
2001 – Arriving at a „New View” of Women’s Sexual Problems: Background, Theory,
and Activism, „Women &amp; Therapy”, t. 24, nr 1/2, s. 63–98.
Vance C.S.
1991 – Anthropology Rediscovers Sexuality: A Theoretical Comment, „Social Science
and Medicine”, t. 33, nr 8, s. 875–884.
2007 – Konstruktywizm społeczny: kłopoty z historią seksualności, przeł. A. Kościańska, w: Gender. Perspektywa antropologiczna, t. 2, Kobiecość, męskość,
seksualność, red. R.E. Hryciuk, A. Kościańska, Warszawa.
2011 – Thinking Trafficking, Thinking Sex, „GLQ”, t. 17, nr 1, s. 135–143.
Wyka A.
1993 – Badacz społeczny wobec doświadczenia, Warszawa.

�III

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10976" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10954">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fa4b657b461914f5dcb5daa970aa982d.pdf</src>
        <authentication>f6da19f8c45930424da50f5fdf3c7ba2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130836">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5497</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130837">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130838">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130839">
                <text>antropologia stosowana</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130840">
                <text>antropologia i biznes</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130841">
                <text>antropologia i przemysł</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130842">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5113</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130843">
                <text>Antropologia w biznesie i przemyśle / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130844">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.293- 322</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130845">
                <text>Ząbek, Maciej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130846">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130847">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130848">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130849">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130850">
                <text>12
Maciej Ząbek

Antropologia w biznesie i przemyśle
Biznes i przemysł to dwa podstawowe sposoby organizowania działalności gospodarczej człowieka w celu zaspokojenia jego podstawowych potrzeb
w nowoczesnych społeczeństwach rynkowych. Pierwszy odnosi się przede
wszystkim do handlu, sprzedaży i kupowania towarów oraz usług na rynku,
a drugi do zorganizowanej ich produkcji na dużą skalę. Wielu może zapytać:
Gdzie w tym świecie miejsce na antropologię? Na początku przypomnieć można, że wiejskie targowiska, odpustowe stoiska, czy tradycyjna wytwórczość
rzemieślnicza, skąd wyrasta współczesny rynek i przemysł, od dawna były
w promieniu zainteresowań antropologów. Ciekawość ta ograniczała się jednak
przez długi czas do ich zanikających form z okresu przedkapitalistycznego.
Zapewne dlatego spośród wielu potencjalnych miejsc, w których antropolog
mógłby podjąć pracę, rzadko które wzbudza nadal jeszcze tyle zaskoczenia,
co sugestia, że mogłaby to być firma biznesowa albo zakład przemysłowy.
Obraz antropologa jako romantycznego ludoznawcy i folklorysty albo kogoś
w stylu Indiany Jonesa nadal ciąży na potocznym wizerunku naszej dyscypliny.
Tymczasem umiejętność wchodzenia w obce światy, kiedy nie zna się nawet
miejscowego języka ani zasad poruszania się w tym świecie, konieczność nauki tego wszystkiego, poznania miejscowych struktur, kodów i tabu okazuje
się przydatna do poznania także „plemion” ze współczesnego korporacyjnego
buszu. Działanie na ich zamówienie to także znana antropologom sytuacja,
gdy występowali w interesie „swoich tubylców” lub podejmowali się mediacji.
Dotyczące biznesu tematy także tak naprawdę nie są nowe. To ciągle ta sama
próba odpowiedzi na pytanie, jaki jest człowiek i dlaczego robi to, co robi,
podejmowana tylko w nieco innym kontekście niż dawniej.
Na szczęście wbrew temu, co wyżej zostało powiedziane, rola antropologa
w organizacjach zajmujących się działalnością gospodarczą jest już zauważalna
i wcale nie tak egzotyczna, jakby mogło się wydawać. W różnych szkołach
biznesu oraz na kierunkach zarządzania i ekonomii, wykłady coraz częściej prowadzą antropolodzy. Powstają specjalistyczne periodyki poświęcone wyłącznie

�Maciej Ząbek

294

temu zagadnieniu1, w których można przeczytać o zjawisku „antropologizacji
biznesu”. Sami antropolodzy wchodzą zaś w rolę cenionych konsultantów,
badaczy, analityków i menedżerów w najpoważniejszych światowych koncernach typu: Boening, Microsoft, Hallmark, Intel, Kodak, Nokia, Motorola, Walt
Disney i wielu innych (patrz: Guang Tian i van Marrewijk 2010).
W ostatnich latach także w Polsce pojawiły się takie firmy, jak np. Tomo
Group, Izmałkowa Consulting, 4P Research Mix, ARC Rynek i Opinia, Dom
Badawczy Maison, czy ABM, które zajmując się badaniami rynku, posługują się
technikami etnograficznymi, stwarzając absolwentom etnologii i antropologii
kulturowej szanse na miejsce pracy.
Dlaczego zatrudniają tam antropologów? Otóż dostrzeżono, że źródłem
wielu niepowodzeń w świecie biznesu był brak zrozumienia i dostosowania się
do innego rodzaju myślenia i działania obecnego w grupach ludzkich innych
niż nasza własna, czyli brak uwzględnienia w swym działaniu kontekstów
kulturowych.
Z doświadczeń stosowania etnografii w badaniach marketingowych także na rodzimym gruncie, np. Julii Izmałkowej, można odnaleźć wiele na to
dowodów. Na przykład pewna firma sprzedająca kostki toaletowe w Polsce
zauważyła, że kupują je jedynie mieszkańcy miast a nie wsi. Chcąc zwiększyć
sprzedaż, firma postanowiła dowiedzieć się dlaczego tak jest. Dopiero po
badaniach etnograficznych okazało się, że przyczyną jest przeświadczenie
ludzi, że służy ona do likwidowania przykrych zapachów, a ponieważ łazienki
w domach poza miastem mają zwykle okno, to ich właścicielom wydawała się
ona rzeczą zbędną. Dzięki tej wiedzy firma mogła nawiązać do tych wyobrażeń
i pokazać, że rola kostki toaletowej jest o wiele większa i dopiero wówczas
odnieść sukces. Inna firma z kolei próbowała wprowadzić na rynek nowy
rodzaj dżemu różanego. Wcześniej wszystko dokładnie sprawdziła zgodnie
z klasyczną sztuką marketingu. Rynek został rozpoznany, smaki przetestowane,
kosztowna kampania reklamowa uruchomiona. Tymczasem choć pierwsza
partia towaru rozeszła się błyskawicznie, drugiej już prawie nikt nie kupił.
Dopiero antropolog odkrył, że w trakcie badań wstępnych podawano badanym
próbki chleba z dżemem cienko rozsmarowanym na pieczywie. Tymczasem
w domu ludzie byli przyzwyczajeni do nakładania grubej warstwy, co sprawiało, że produkt stawał się za słodki i niesmaczny. A tego typu przyzwyczajeń
nie da się łatwo zmienić, czego firma w swej kampanii promocyjnej w ogóle
nie uwzględniła.
 Przykładem może być np. pismo „International Journal of Business Anthropology”
(2010).
1

�Antropologia w biznesie i przemyśle

295

Obecnie wielkie korporacje zrozumiały, że jeśli chcą odnosić sukcesy, to
muszą uwzględniać i rozumieć tego typu różnice zarówno na gruncie krajowym,
jak tym bardziej na rynku globalnym, w dodatku w szybko zmieniającym się
świecie. Antropolodzy natomiast wydają się być, jak dotąd, najlepiej przygotowaną grupą zawodową w odkrywaniu i wyjaśnianiu rozmaitych wzorów
zachowań, które mają wpływ na podejmowane przez korporacje strategie
i taktyki w biznesie i produkcji. Są oni szkoleni w zakresie komunikowania
się we współczesnym świecie, unikania uprzedzeń i podejmowania wysiłku
zrozumienia ludzi z różnych grup kulturowych, patrzenia na rzeczy całościowo, a przede wszystkim w opanowaniu etnograficznych metod jakościowego
gromadzenia i przetwarzania danych.
Te ostatnie w przeciwieństwie do metod ilościowych (socjologicznych)
mają nie tyle dostarczyć informacji o ilości i wynikach sprzedaży, co służą np.
do odkrywania opinii, sądów, motywów zachowań i postaw konsumenckich.
Pozwalają na dotarcie do często nieujawnianych w sposób bezpośredni motywów zachowań. Pozwalają rozpoznać zjawiska znajdujące się pod powierzchnią zjawisk rynkowych i wykorzystać je w praktyce marketingowej. Dlatego
etnografia polegająca na umiejętności obserwacji, przeprowadzania rozmów,
ich dokumentacji i analizy jest dziś najlepszą techniką ułatwiającą zrozumienie
mechanizmów działania ludzi zarówno w badaniu kultur egzotycznych, jak
i np. segmentów kultury związanych z konsumpcją czy produkcją.
Ilustracją powyższych stwierdzeń może być wiele konkretnych, choć
drobnych przykładów, ale dużo mówiących o tym, w jak szerokim zakresie te
badania mogą być stosowane. To dzięki badaniom antropolożki Susan Squires
zauważono, że dzieci lubią spożywać jogurt podczas zabawy, w ruchu, na
wycieczkach i na podstawie wniosków z tej właśnie obserwacji amerykańska
firma General Mills wprowadziła na rynek nowy produkt, jogurty dla dzieci
Go-Gurt, wyciskane bezpośrednio z tuby do ust, bez użycia łyżeczki. Dzięki
tej innowacji wygenerowała pomimo ograniczonej dystrybucji 37 milionów
dolarów już w pierwszym roku sprzedaży (Squires 2002).
Podobnie Disneya uratowało przed spadkiem oglądalności stworzenie
nowego kanału telewizyjnego Disney XD w wyniku wyciągnięcia wniosków
z obserwacji uczestniczącej etnografów, wskazujących na potrzebę stworzenia programów uwzględniających także zainteresowania chłopców w wieku
6–14 lat. Znany natomiast wszystkim obsługującym maszyny do kopiowania
duży zielony przycisk pojawił się na nich, gdy antropolożka Lucy Suchman,
prowadząca badania na zlecenie firmy Xerox, odkryła, że najwięcej problemów
przy włączaniu sprzętu sprawia niedoświadczonym użytkownikom poszukiwanie tego właśnie przycisku.

�296

Maciej Ząbek

Podejście holistyczne charakterystyczne dla antropologii umożliwia zrozumienie, w jaki sposób globalne zmiany mogą mieć wpływ na lokalne
społeczności i jak najlepiej dostosować się do tych zmian. O ile inżynierowie
potrafią stwarzać nowe technologie, to antropolodzy potrafią się przyglądać,
jak ludzie w rzeczywistości ich używają. Badacze pracujący np. w 1996 r. dla
Motoroli na wsi chińskiej nad wykorzystaniem pagerów odkryli, że młodzież
używa ich nie tylko do kontaktów między sobą, ale też jako swego rodzaju
akcesoriów mody. Łącząc wiedzę inżynierską z danymi etnograficznymi projektanci mogli dzięki temu opracować modne, dobrze sprzedające się pagery
kolorowe (Hafner 1999).
Antropolodzy potrafią wytłumaczyć subtelności życia codziennego w różnych kulturach, tak aby były zrozumiałe dla szerokiej publiczności. Nie mają
uprzedzeń i odrzucają myślenie europocentryczne, które często jest powodem
niepowodzeń w kampaniach marketingowych. Dlatego np. Bank Światowy zatrudnia antropologów do realizacji programów dotyczących m.in. nawadniania
i zadrzewiania w Afryce, ale tak by nie powodować jednocześnie konfliktów
ze społecznościami lokalnymi.
W jednym z krajów arabskich prowadzono kampanię proszku do prania.
Słusznie założono, że adresatkami przekazu będą przeważnie niepiśmienne
gospodynie domowe. W związku z czym zdecydowano się na proste plakaty
z rysunkami przedstawiającymi: brudną koszulę, proszek, czystą koszulę.
Arabki odebrały jednak ten przekaz, że ów proszek zmienia czystą koszulę
w brudną. Dlaczego? Nie wzięto pod uwagę, że w krajach arabskich czyta się
tekst z prawa do lewa.
Firma Intel, znany producent układów scalonych oraz twórca mikroprocesorów, rozwijająca się od 1965 r. bardzo dynamicznie, podwajając m.in. liczbę
tranzystorów na układzie scalonym co dwa lata, w latach dziewięćdziesiątych
doszła jednak „do ściany”, kiedy to jej inżynierowie stwierdzili, że niemożliwy
jest już dalszy wzrost mocy obliczeniowej starymi metodami. Zdecydowano
się wówczas na zatrudnienie antropolożki Genevieve Bell (2006, 2011), która
zwróciła uwagę firmy na potrzeby potencjalnych indywidualnych odbiorców
z różnych grup: kobiet czy użytkowników komputerów w różnych rejonach
świata. Szeroko zakrojony projekt badawczy, obejmujący Indie, Chiny, Chile
i Węgry, który podjęła Bell, pozwolił odkryć, że nawet niebogaci ludzie są gotowi
na zakup komputera, jeśli nabiorą przekonania, że zwiększy to szanse życiowe
ich dzieci. Odkrycie to Intel wykorzystał przede wszystkim na rynku chińskim,
wypuszczając we współpracy z lokalnym producentem serię „komputerów
do nauki”. Te i wiele innych tego typu późniejszych badań antropologów dla
firmy Intel i zastosowań płynących z nich wniosków sprawiły, że korporacja

�Antropologia w biznesie i przemyśle

297

ponownie nabrała „wiatru w żagle”. Przy okazji, także dzięki antropologom,
polepszyła swój wizerunek w społeczeństwie, podejmując działania chroniące
środowisko, zmniejszając jego zanieczyszczanie przy jednoczesnym wzroście
wydajności technologicznej.
Absolwenci etnologii i antropologii kulturowej skutecznie umieją się też
komunikować z ludźmi z różnych miejsc, kultur i środowisk, poczynając od
imigrantów po prezesów międzynarodowych korporacji. Dostarczają tym
ostatnim np. danych, jak rzeczy przez nich produkowane będą odbierane za
granicą, szczególnie w innych kręgach kulturowych. Potrafią także przeprowadzić ewaluację danego projektu i ocenę jego ryzyka, a także wykonać w razie
potrzeby badania wewnątrz danej firmy w celu restrukturyzacji i poprawienia jej efektywności. Wreszcie mogą przydać się przy pozyskiwaniu różnego
rodzaju dotacji budżetowych czy unijnych, gdyż jeszcze na studiach uczą się
pisać wnioski w celu pozyskiwania środków na badania.
Na gruncie akademickim w USA badania antropologów zorientowane na
zastosowanie ich wyników w handlu i produkcji zostały nazwane w latach
osiemdziesiątych „antropologią biznesu lub przemysłu” (business or industrial
anthropology). Zdefiniowano ją także jako antropologię ekonomiczną, której
teorie i praktyki dostosowane są do potrzeb organizacji sektora prywatnego,
a zwłaszcza firm przemysłowych (Bailey 2009). Obecnie ta subdyscyplina
antropologii dzieli się na trzy główne obszary działań: 1) Badania dotyczące
procesu wytwarzania dóbr i usług oraz samych organizacji, w których produkcja
się odbywa; 2) Badania marketingowe i zachowań konsumenckich na rynku,
w tym również międzynarodowym; oraz 3) Działania związane z zarządzaniem
wiedzą, komunikacją międzykulturową i projektowaniem nowych produktów,
usług i systemów dla konsumentów i przedsiębiorców.
We wcześniejszej historii antropologii stosowanej także znajdziemy przykłady tego typu praktyk, określane niekiedy mianem „antropologii pracy”
(anthropology of work), bądź „antropologii stosowanej w przemyśle” (applied
anthropology in industry). Niemniej były one rzadkie lub ograniczające się
do studiów typowo akademickich (Baba 2006, s. 83). Dopiero po 1980 r.
nastąpiła zmiana. Spowodował ją wzrost popytu na etnografię ze strony firm
biznesowych, dążących do lepszego zrozumienia kontekstów kulturowych,
jako narzędzia zapewniającego innowacje i przewagę konkurencyjną. Na
uniwersytetach natomiast zderzono się z presją zbyt dużej liczby osób po doktoracie w stosunku do realnych możliwości zatrudnienia ich na stanowiskach
akademickich, co w konsekwencji wymusiło przewartościowanie postaw wielu
absolwentów antropologii wobec możliwości pracy w przemyśle czy biznesie,
gdzie wcześniej nie chciano pracować, powołując się często na etykę i kodeks

�298

Maciej Ząbek

zawodowy antropologa. Zmusiło to także Amerykańskie Towarzystwo Antropologiczne do zmiany stanowiska, które próbowało nawet zakazać badań
w celach komercyjnych (Bailey 2009).
Kończąc ten wstęp, można zauważyć, że relacje między polską antropologią
a biznesem i przemysłem, znajdują się obecnie na podobnym etapie co w USA
20 lat temu, a sytuacja na rynku wymusza ewolucję w tym samym kierunku,
czyli konieczność nawiązania znacznie bliższych stosunków niż kiedykolwiek
dotąd. Związek ten wydaje się już nieuchronny i nie należy się go bać, gdyż
umożliwia postęp zarówno w zakresie wiedzy, jak i praktyki. Włączenie do
nowego ładu gospodarczego Azji i innych części świata nazywanego rozwijającym się stwarza globalną platformę produkcji i konsumpcji, gdzie udział
antropologa w charakterze badacza, tłumacza i mediatora będzie dla biznesu
coraz bardziej niezbędny. Antropologom natomiast poszukującym zawsze
nieznanego bynajmniej nie odbiera misji dyscyplinarnej, a wręcz przeciwnie
– dostarcza nowych inspiracji dla niej, nie mówiąc już o tym, że stwarza to
dla nich niezwykle obiecujący rynek pracy.

Badania marketingowe i konsumenckie
Etnografia w badaniach rynku
Badania rynku związane są z systematycznym gromadzeniem, analizą
i interpretacją informacji związanych z decyzjami marketingowymi w celu
udoskonalenia procesów decyzyjnych podejmowanych przez określone przedsiębiorstwa. Chodzi nie tylko o zebranie i przetworzenie informacji o rynku
konsumpcji, ale także o działaniach konkurencji.
W przeciwieństwie do metod ilościowych (charakterystycznych dla badań
socjologicznych) przynoszących informacje o ilości i wynikach sprzedaży,
wykorzystanie technik etnograficznych (charakterystycznych dla antropologii i etnologii) służy do poszukiwania opinii, sądów, motywów zachowań
i przejawiających się postaw konsumenckich. Główną ideą większości firm
jest zasada: dowiedz się, czego ludzie pragną i daj im to. A w ich imieniu
najlepiej mogą zrobić to antropolodzy, gdyż etnografia jest najlepszą metodą
ułatwiającą zrozumienie ludzi i mechanizmów ich działania. Sprawdziła się
nie tylko w badaniu egzotycznych kultur, ale i tych segmentów kultury, które
są związane z konsumpcją. Interesujące wnioski dla praktyki marketingowej
wymagają zadania ciekawych pytań, a etnografia pomaga sformułować te
pytania. Może także pomóc we właściwym przygotowaniu badań ilościowych,
służyć sprawdzeniu hipotez i dostarczeniu cennych informacji o konkretnych
grupach ludzi. Poza tym pozwala na dotarcie do nieujawnionych w sposób

�Antropologia w biznesie i przemyśle

299

bezpośredni motywów zachowań i rozpoznawania zjawisk znajdujących się
pod powierzchnią zjawisk rynkowych.
Ogólnie rzecz biorąc, etnograficzne metody jakościowe są wykorzystywane
w odkrywaniu tzw. tubylczego punktu widzenia, czy badania z perspektywy konsumentów. Przydatne są szczególnie w badaniu nowych grup konsumenckich,
zbieraniu opinii o danych markach, testowaniu nowych produktów i technologii,
ocenie pozycji danego produktu bądź marki na rynku, oddziaływaniu reklam
na podejmowane decyzje i szukaniu nisz dla nowych produktów.
Podstawowe techniki etnografii to badania łączące „obserwację uczestniczącą” w środowisku badanych, w tym tzw. technikę cienia, z wywiadami
pogłębionymi bądź po prostu rozmowami na ten temat oraz zapis wizualny
z tekstowym. Obserwacji zachowań konsumenckich, które mogą trwać dzień
lub nawet miesiąc, dokonuje się zarówno w mieszkaniu badanego, jak i poza
jego domem. W Polsce do takich firm wykorzystujących technikę cienia
należy m.in. firma Izmałkowa Consulting. Badania tego typu dostarczają
wiedzy niemożliwej do uzyskania w inny sposób. Są to obserwacje, dzięki
którym firma może dowiedzieć się, jak ludzie w praktyce wykorzystują jej
produkty. Etnograf uczestniczy w codziennych rutynowych czynnościach
konsumenta. Obserwuje sprzątanie mieszkania, przygotowanie posiłków,
czynności związane z higieną czy prace w ogródku. Interesuje go nie tylko
przebieg tych czynności, ale także ich kontekst (powierzchnia mieszkania,
wyposażenie kuchni i łazienki, dostęp do wody, elektryczności czy komunikacji). Odnotowuje, jakie produkty znajdują się w mieszkaniu badanego,
jakie wyrzuca on do śmieci, czyli dowiaduje się, jak w praktyce funkcjonują
różne marki. Bierze udział w degustacji przygotowywanego posiłku albo
w ocenie wyników prania, analizując skutki czynności konsumenta. Na bieżąco natomiast robi nie tylko notatki, ale posiłkuje się nowoczesnymi technikami dokumentacyjnymi, wykorzystując fotografię i film. Po zakończeniu
obserwacji rozmawia z konsumentem, a także z innymi członkami rodziny,
które to rozmowy pomogą mu w interpretacji jego zachowań lub decyzji.
Podobnych obserwacji etnograf dokonuje poza domem badanego. Interesuje go, w jaki sposób dociera na miejsce sprzedaży, jakie miejsca i dlaczego
wybiera, jak dokonuje zakupów, jak wygląda proces wyboru produktów,
oczywiście tak jak poprzednio dokonując zapisu, w tym także wizualnego,
tych wszystkich czynności.
Powyższe techniki, wykorzystywane od dawna w etnografii, są obecnie
wzbogacane metodami przyspieszającymi proces badania. Należą do nich
tzw. badania fokusowe stosowane często w socjologii. Polegają na zebraniu
w jednym miejscu wybranego kilkuosobowego grona konsumentów, których

�300

Maciej Ząbek

moderator (badacz) zadając pytania stara się sprowokować do dyskusji i sporów
między sobą. Zazwyczaj tematyka spotkania dotyczy jednego z produktów
lub usługi, np. proszku do prania danej marki bądź np. audycji danej stacji
radiowej. Oczywiście grupa dobierana jest według pewnego klucza, aby
z jednej strony była reprezentacyjna, a z drugiej jej uczestnicy mieli coś do
powiedzenia na dany temat. Technika ta pozwala badaczom na bardzo szybkie
rozpoznanie preferencji i postaw tej grupy konsumentów wobec określonego
produktu.
Jeszcze inną techniką są badania w przestrzeni wirtualnej. Internet odgrywa coraz większą rolę w życiu ludzi. Obserwacja zachowań badanych,
szczególnie na serwisach społecznościowych typu „Facebook”, czy „Nasza
Klasa” i innych forach i czatach, dostarcza wielu informacji niedostępnych
z innych poziomów komunikacji. Dotarcie do nich staje się kluczowe z punktu widzenia wielu producentów. Na gruncie polskim w tego typu badaniach
w Internecie specjalizuje się firma prowadzona przez jednego z absolwentów warszawskiej etnologii, pana Tomoho Umeda, wykorzystując przy tym
z powodzeniem techniki hipersegmentacji tekstu i analizy semiotycznej. Mają
one jeszcze tą zaletę, że pozwalają prowadzić badania stosunkowo szybko
i na dużych grupach konsumenckich, co jest rzeczą niemożliwą w przypadku
tradycyjnej etnografii.
Celem tych wszystkich metod jest poznanie całokształtu aktywności konsumenckiej badanej grupy. Badacz stara się poznać ich zachowanie i próbuje
odpowiedzieć podczas analizy danych, jakie jest miejsce i znaczenie różnych
dóbr i usług w ich życiu, odkryć ewentualnie także ich nowe potrzeby konsumpcyjne. Ludzie często nie uświadamiają sobie swoich potrzeb, dopiero
w trakcie tego typu badań są w stanie wyartykułować co ich irytuje, drażni,
co sprawia im problem. Etnograf poznaje w ten sposób ich system wartości
i preferencje, którymi się kierują. W efekcie informacje te wykorzystuje się
w celu dostarczenia na rynek nowych produktów bądź ulepszenia starych, czy
też poprawy standardu usług świadczonych klientom przez daną firmę.
W dzisiejszym świecie nowoczesne galerie handlowe i supermarkety
wypierają tradycyjne bazary. Ludzie otaczają się różnymi przedmiotami,
określonymi markami i przypisują im konkretne znaczenie. Ich odkrycie jest
zadaniem dla antropologa nie tylko na użytek określonych firm badających
rynek, ale także z motywacji czysto naukowych.
Etnograf w roli tajemniczego klienta
Zachodnie firmy, także w Polsce, w celu zbadania możliwości poprawy
świadczonych usług lub też zorientowania się w ofercie i jakości obsługi

�Antropologia w biznesie i przemyśle

301

u konkurencji, od dawna już zlecają przeprowadzenie badań agencjom badawczym, zatrudniającym etnografów do technik badawczych określanych
mianem audytów MS, czyli rewizji dokonywanej przez „tajemniczego czy
też tajnego klienta” (mystery shopper). Jest to rodzaj badania, w którym na
zlecenie firmy przeszkolony obserwator wciela się w rolę zwykłego klienta,
aby zebrać w niejawny, a przez to skuteczny sposób prawdziwe informacje
dotyczące świadczonych usług (Maison, Noga-Bogomilski 2007, s. 221). Jego
zadaniem jest sprawdzić czy podejście pracowników obsługujących klientów
jest profesjonalne, uprzejme, czy stosują oni w praktyce znaną zasadę „klient
nasz pan”, a jednocześnie czy są lojalni wobec firmy.
Celem stosowania tego typu audytów przez firmy jest osiągnięcie oczywiście wyższych zysków, ale w tym typie badań rynkowych ma to nastąpić
przede wszystkim na drodze poprawy obsługi klienta, w sytuacji gdy głównym
czynnikiem decydującym o wyborach konsumenckich jest nie sam produkt
czy usługa (gdyż te nie różnią się zbytnio od siebie), lecz jakość obsługi. Stąd
badanie to proponowane jest głównie firmom o charakterze usługowym,
mającym bezpośrednią styczność z klientem, szczególnie takim jak centra
handlowe, różne sklepy, księgarnie, restauracje, stacje benzynowe, hotele,
biura turystyczne, banki czy agencje ubezpieczeniowe. Decydują się one na to
zazwyczaj z uwagi na niepokojące sygnały dotyczące np. obniżenia się wyników
sprzedaży, narastające skargi od klientów, w reakcji na działania konkurencji,
z chęci ulepszenia standardów obsługi czy też zmiany wizerunku marki. Np.
sieć stacji benzynowych CPN w okresie transformacji w Orlen wydawała ponad
1 milion złotych rocznie na projekty typu mystery shopper.
W ramach tej techniki wyróżniamy kilka jej typów: badania bezpośrednie,
indywidualne, biznesowe lub eksperckie. Mogą być jakościowe (próby ograniczające się do 10–20 wizyt), ale też ilościowe (200–1000 wizyt). Opierają
się zwykle na kontaktach bezpośrednich, choć są również audyty telefoniczne, e-mailowe oraz prowadzone on-line. Rola tych ostatnich zapewne będzie
wzrastać proporcjonalnie do liczby usług i sprzedaży przenoszonych do świata
wirtualnego. Audyty, aby były skuteczne, muszą być regularnie ponawiane jako
element szerszych standardów. Na przykład firmy amerykańskie w Polsce są
zobowiązane do regularnego przeprowadzania audytów MS.
Antropolog zatrudniony przez firmę prowadzącą tego typu badania zaczyna
swą pracę zwykle na stanowisku audytora, czyli swego rodzaju detektywa bądź
agenta do bezpośredniego kontaktu ze sprzedawcami. W tej roli zatrudnia się
nie tylko antropologów, choć oczywiście znając metody etnograficzne potrafią
dostrzegać i odnotowywać istotne aspekty zachowania sprzedawcy lepiej niż
inni kandydaci. Na dalszym etapie kariery antropolog może zająć już stano-

�302

Maciej Ząbek

wisko badacza w firmie, czyli kogoś, kto w sposób adekwatny będzie mógł
interpretować i analizować często sprzeczne i wieloznaczne dane i przekazywać
je w przystępny sposób w formie wniosków osobom, które nie przebywały
w terenie. Poza tym, dzięki umiejętności komunikacji interpersonalnej nawet
w najbardziej ekstremalnych warunkach, jest najlepszym kandydatem na
cierpliwego i skutecznego organizatora warsztatów, które są zwieńczeniem
każdego z projektów mystery shopper.
Audytorzy w roli tajnych obserwatorów powinni znać się dobrze na
branży, w której zamierzają robić badania, mieć dopracowaną w szczegółach
swoją „historię życia” pasującą do klienta, którego rolę odgrywają i nie być
rozpoznawani w środowisku, w którym mają prowadzić badania. Inną osobę
wysyła się do salonu samochodowego, a inną po kredyty do banku. Pamiętać
należy, że sprzedawca może zacząć zadawać pytania i audytor zamierzający kupić samochód rodzinny, powinien wiedzieć, ile dzieci posiada i gdzie
zamierza je wozić. Jeszcze inną osobę wysyła się do salonu odnowy biologicznej czy też do luksusowego hotelu. Powinien to być ktoś, kto wygląda,
że korzysta z takich przybytków na co dzień. W każdym przypadku audytor
udający klienta nie powinien być kimś zwracającym uwagę, dążącym do spięć
czy też wytykającym obsłudze błędy. Przede wszystkim powinien być jednak
dobrym obserwatorem. Z tego też względu absolwent etnologii i antropologii kulturowej, zwłaszcza po zapoznaniu się z daną branżą, na pewno się do
takiej pracy nadaje, aczkolwiek rola audytora, przede wszystkim z uwagi na
niejawność prowadzonych badań i możliwość zaszkodzenia badanym, może
być niekoniecznie zgodna z jego postawą etyczną. Co prawda etnografia zna
technikę prowadzenia „ukrytej obserwacji uczestniczącej” w sytuacji, gdy nie
ma innego dostępu do badanej grupy, lecz nawet wówczas spotyka się ona
z krytyką części środowiska antropologicznego, które podkreśla, że przypomina ona wówczas infiltrację danego środowiska przez szpiegów (Hammersley,
Atkinson 2000, s. 83–88, 268–291). Tym bardziej metoda mystery shopper,
kojarzona z inwigilacją i donosicielstwem, jest tu często spostrzegana jako
typowa dla „bezwzględnego odhumanizowanego kapitalizmu”, od którego
antropolodzy powinni się zdystansować.
W przypadku jednak badań dotyczących jakości obsługi, informowanie
usługodawców i sprzedawców bezpośrednio przed badaniem o tym, że mają
być poddani obserwacji, mijałoby się oczywiście z celem samego badania.
Można jednak postawić pytanie, czy to etnograf powinien bezpośrednio wpływać na decyzje szefa danej firmy, dotyczące np. udzielenia komuś nagany,
zastosowania kary finansowej, czy też dalszego zatrudnienia pracownika nie
wywiązującego się ze swych obowiązków?

�Antropologia w biznesie i przemyśle

303

W tym przypadku antropolodzy biznesu z Europejskiego Towarzystwa
Badania Rynku i Opinii (ESOMAR2) proponują często drogę pośrednią. Badacz
po pierwsze powinien spowodować, aby pracodawca poinformował jednak
pracowników, że wezmą nieświadomie udział w badaniu w danym roku, czyli
na dużo wcześniej nim faktycznie do niego dojdzie. Po drugie nie powinien
udzielać żadnych informacji pozwalających na zidentyfikowanie konkretnych
pracowników. W takim postępowaniu także z punktu widzenia interesów
firmy można upatrywać korzyści, gdyż pracownicy nie stracą zaufania do
szefa, a jakość obsługi klienta na pewno się polepszy. Sama zapowiedź jej
stosowania działa już bowiem jak „samospełniające się proroctwo”. Ponadto
kierownictwo firmy powinno zorganizować szkolenia, w których poruszono by
wszystkie problemy wyłapane przez tajnego klienta i zaproponować zmiany na
lepsze. Stanowi skuteczne narzędzie zwłaszcza przy wprowadzaniu do przedsiębiorstwa nowych pracowników. Skuteczną metodą jest również budowanie
systemu motywacji i nagradzania tych pracowników, u których audytor nie
doszukał się uchybień. W praktyce oczywiście są różni pracodawcy i zdarzają
się przypadki, że szukają oni tych pracowników, którzy „nie zdali egzaminu”,
tym bardziej że w wielu sytuacjach istnieje możliwość ich zidentyfikowania,
nawet bez podawania dokładnych informacji. Rolą antropologa powinno być
uświadomienie jednak szefom firm, że metoda zwolnień powinna być ostateczną, gdyż na ich miejsce przychodzą osoby również nie przygotowane,
które mogą mieć podobne problemy i nie jest to najlepsza droga (zwłaszcza
stosowana mechanicznie) do poprawienia wyników sprzedaży. Przestrzeganie
tych zasad sprawi, że wykorzystywanie techniki mystery shopper wcale nie
będzie naruszaniem standardów etycznych antropologii.
Antropologia zmysłów w marketingu sensorycznym
„Antropologia zmysłów” (sensous anthropology) jest podejściem badawczym
skupionym na odkrywaniu znaczenia zmysłów jako środków do zrozumienia
interakcji między człowiekiem a tym, co go otacza (Howes 2003). Rozwija się
od niedawna w ramach antropologii kulturowej, gdzie towarzyszy jej myśl,
jak pisze Michael Herzfeld, że percepcja zmysłowa posiada nie tylko wymiar
fizyczny, ale jest również aktem kulturowym (2004, s. 332). To ona często
wyznacza granice społeczne – nie tylko dlatego, że np. niektóre wonie są dla
nas nieprzyjemne, lecz ze względu na fakt ich kulturowego konstytuowania
(tamże). W tej dziedzinie nie można oczywiście nie wziąć pod uwagę, o czym
wspomina w swoim rozdziale niniejszej książki Karol Piasecki, że jest to sfe2

ESOMAR – European Society for Opinion and Marketing Research.

�304

Maciej Ząbek

ra przede wszystkim biologiczna, a bodźce np. zapachowe są percypowane
głównie podprogowo, bez udziału świadomości, będąc przedmiotem badań
antropologii fizycznej. Wiedzę o tym wykorzystuje się już od pewnego czasu
w handlu, a ta umiejętność nosi nazwę marketingu zmysłów lub marketingu
sensorycznego.
Ten typ marketingu jest użytecznym narzędziem pozwalającym na rozpoznanie emocjonalnych decyzji konsumenta. Wypełnia lukę w tradycyjnym
podejściu do technik sprzedaży, które zakładają, że decyzje konsumentów
są zawsze całkowicie racjonalne (Rieunier, Daucé 2002). Tymczasem wiele
obserwacji wskazuje, że działamy często pod wpływem emocji czy impulsów,
a nie rozumu. Stąd marketing zmysłów przykłada wagę do konieczności obserwacji i analizy uczuć oraz roli fizycznego otoczenia konsumentów w procesie
projektowania oraz promocji produktów (Lindstrom 2005, s. 84–87), kreowania głębszego i bardziej zindywidualizowanego związku z klientem poprzez
stworzenie odpowiedniej atmosfery, na którą składają się czynniki wizualne
(kolory), dźwiękowe (muzyka), zapachowe (zapachy naturalne i sztuczne)
czy dotykowe (materiały).
Dobrym przykładem udanego zastosowania marketingu sensorycznego
i budowania atmosfery w celu wzmocnienia swej marki, była kampania firmy
Starbucks w latach osiemdziesiątych. Wizyta w kawiarni Starbucksa miała
być, według jej autorów, wydarzeniem angażującym „umysł i serce”. Miała
zapewnić wygodne miejsce do czytania książki i rozmowy ze znajomymi.
Zastosowanie zielonych i żółtych kolorów, dobrze dobranej muzyki, zapachu
i smaku świeżo przyrządzonej kawy, wraz z przyjemnym oświetleniem miało
stworzyć przestrzeń pozwalającą gościom się odprężyć.
Starbucks stworzył w ten sposób „sensoryczny wizerunek swej marki”,
który przyniósł mu sukces. Pozostaje pytanie, na jakiej podstawie on powstał.
Otóż badanie tak delikatnego i trudnego tematu, jak wpływ określonych bodźców na zmysły człowieka i powiązanie go z wpływem na postawy i decyzje
konsumenckie, wymaga etnograficznych badań jakościowych. Są one w tej
dziedzinie niezastąpione, gdyż to one pozwalają zebrać pełniejsze informacje
na temat uczuć, postaw, wartości i motywacji konsumenckich (Mattar 1996).
Krytycznie jednak trzeba przyznać, że mają one swoje ograniczenia, przede
wszystkim techniczne, utrudniające utrwalanie oraz rejestrowanie zapachów
i smaków i z pewnością też skutecznie hamujące postępy w tej dziedzinie
(Herzfeld 2004, s. 331). Nie wystarczy wyjść w teren, obserwować ludzi
i zadawać im pytania, gdyż zmysłowe doświadczenia są raczej trudne do zwerbalizowania. Są to doświadczane przeżywane subiektywnie, przez co trudne
do obserwacji bezpośredniej. W tym sensie klasyczna etnografia zdaje się

�Antropologia w biznesie i przemyśle

305

zawodzić i wymaga technik wspomagających: fotografii, filmu i nagrań audio.
Austriacka antropolożka Mădălina Diaconu proponuje gęsty opis zmysłowego
doświadczenia, których autorami powinni być nie tylko badacze, ale również
rozmówcy (2002). Przydatne może być także wykorzystanie interpretacji
fenomenologicznej, niektórych wniosków płynących z antropologii genderowej, ciała czy jedzenia, ale również uwzględnienie dorobku w tej dziedzinie
antropologii biologicznej.
Podsumowując, przykład strategii marketingowej sieci kawiarni Starbucks
pokazuje, że metody etnograficzne mogą mieć na nią, mimo wspomnianych
ograniczeń, duży wpływ. Rola antropologa w badaniu marketingowym jest
też doceniana przez ludzi z branży, którzy zauważają, że dla wielu konsumentów większe znaczenie niż cena produktu ma jego postrzeganie. Stąd
firmy kreują już nie tylko jego atrakcyjny wygląd, ale dbają o odpowiednią
atmosferę, która wokół niego panuje. Dana rzecz ma odpowiadać potrzebom
konsumenta, ale także – a nawet przede wszystkim – „być w jego stylu”,
pomagać mu „wyrażać siebie”. W sytuacji, gdy wiele rzeczy jest podobnych
do siebie, chodzi o to, aby to dana marka mogła się wyróżnić. Jak zauważa
słusznie Naomi Klein, we współczesnym świecie nie sprzedaje się rzeczy, ale
marki (2000). Ale aby dana marka mogła się wyróżnić, potrzebne są sposoby
angażujące wszystkie pięć zmysłów klienta (wzrok, słuch, smak, zapach, dotyk), angażując ich pamięć i wywołując emocje, a postrzeganie ich może być
badane przez antropologów.

Pomoc w generowaniu pomysłów
i zarządzania ukrytą wiedzą
Antropologia stosowana w biznesie, a zwłaszcza w przemyśle nie służy
wyłącznie do badań marketingowych, które sprowadzają się, jak przedstawiłem
to wyżej, do pytania „co zrobić, aby klienci kupili wybrane dobra i usługi”,
ale stawia sobie też cele bardziej ambitne. Pragnie umożliwić projektantom
przemysłowym zrozumienie roli poszczególnych produktów w byciu człowiekiem. Antropolog pyta, co to znaczy być człowiekiem i uświadamia sobie
i innym, że ludzie są nie tylko konsumentami i użytkownikami, ale osobami
z własnym bogatym życiem, do których dany produkt pasuje lub nie (Tunstall
2012). Pomaga projektować przedmioty i usługi odpowiadające potrzebom
badanych. Mówiąc inaczej, antropolodzy pozwalają projektantom dostrzec
w „użytkownikach” – ludzi i przy okazji pozwalają na lepsze zrozumienie
znaczenia badanych produktów i usług w ich życiu. Na końcu zaś tej drogi są
praktyczne pomysły związane z ich udoskonaleniem (Squires &amp; Byrne 2002,

�306

Maciej Ząbek

s. 14). Ten kierunek w antropologii biznesu i przemysłu określano mianem
„antropologii w projektowaniu”.
Antropologia w projektowaniu (design anthropology)
Jest dziedziną, w której metoda etnograficzna i antropologicznie zorientowana analiza wykorzystywana jest do generowania innowacyjnych pomysłów
w celu tworzenia nowych, doskonalszych produktów i usług. Pojawiają się
one dzięki wyciąganiu wniosków z bezpośredniej obserwacji etnograficznej
ludzkich zachowań w ich codziennym otoczeniu. Niezależnie od tego czy
etnograf obserwuje dzieci spożywające jogurt czy użytkowników kopiarki,
umożliwia to zdobycie informacji na poziomie, który nie znajduje odzwierciedlenia w ankietach czy ustrukturalizowanych wywiadach, gdzie ludzie są
raczej skłonni do idealizacji swego zachowania.
Przykładem mogą być badania na zlecenie firmy produkującej instrumenty
chirurgiczne, która chciała się dowiedzieć, jak lekarze w rzeczywistości używają
swych narzędzi. Na podstawie wywiadów przed badaniami antropologicznymi
wiedziano, że lekarze podkreślali, że zależy im szczególnie na ich dokładności,
ale menedżerowie firmy podejrzewali, że tak naprawdę nie o to chodzi. I tak
rzeczywiście było. Antropolodzy po przeprowadzeniu bezpośredniej obserwacji
na sali operacyjnej odkryli, że w rzeczywistości to możliwość ich szybkiego
użycia była ważniejsza niż ich dokładność. Lekarze woleli po prostu takie
narzędzia, które pozwolą im działać szybko. Wnioski z tych badań pozwoliły
później zaprojektować firmie nowe instrumenty chirurgiczne, które pomogły
zdecydowanie zwiększyć jej udział na rynku, a lekarzom ułatwiły pracę (Baba
1998).
Stosowanie antropologii w projektowaniu jest ostatecznym odejściem od
ery fordyzmu3 w gospodarce, gdy konsument nie miał wyboru oraz spojrzenia
na biznes i produkt z punktu widzenia jego potrzeb. W USA jest już powszechnie przyjętą praktyką, zwłaszcza w przodujących technologicznie firmach, że
etnografia została zaprzęgnięta do projektowania produktów, technologii lub
usprawnienia sposobu ich produkcji. Menedżerowie zatrudniając antropologa
mają nadzieję, że pomoże im on lepiej zrozumieć zarówno swoich pracowników, jak i klientów, a dzięki temu ułatwi projektowanie produktów, które będą
lepiej odzwierciedlały pojawiające się trendy kulturowe. Pozwoli odkryć tym
3
Mowa o epoce, w której przemysł nie brał pod uwagę wielu specyficznych potrzeb swoich
klientów, tylko narzucał im z góry swoje rozwiązania. Charakteryzowały ją najlepiej słynne słowa
wypowiedziane przez Henry’ego Forda, że klient „może otrzymać samochód w każdym kolorze,
pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”.

�Antropologia w biznesie i przemyśle

307

samym nowe sposoby osiągnięcia przewagi konkurencyjnej, odpowiedzieć na
pytanie jak urządzić przestrzeń biurową, aby zachęcała do współpracy lub jak
zaprojektować strony internetowe, aby najlepiej pasowały do sposobu myślenia i wykorzystywania ich przez określone grupy odbiorców (McDonough
i Braungart 2002).
Tak np. amerykański gigant telekomunikacyjny Nynex zatrudnił antropolożkę Patrycję Sachs, kiedy okazało się, że jego pracownicy nie zareagowali
zgodnie z oczekiwaniami po wprowadzeniu nowego specjalistycznego oprogramowania swoich komputerów, mającego ułatwić zarządzanie czynnościami
konserwacyjnymi. Sachs postawiła hipotezę, że być może problem nie leży
po stronie systemu komputerowego, lecz dotychczasowego systemu pracy,
który należałoby zrozumieć. Analiza, przeprowadzona przez antropolożkę na
podstawie obserwacji uczestniczącej, faktycznie wykazała, że ma on kluczowe
znaczenie i nowy system informacyjny zakłócił pewien naturalny sposób pracy,
a przez to proces rozwiązywania problemów stał się o wiele mniej skuteczny
niż był wcześniej. Wyciągnięto wnioski z tych obserwacji i dzięki antropolożce
stworzono oprogramowanie lepiej dostosowane do organizacji pracy w tej
firmie (Sachs 1995).
Z kolei firmy Apple i AT&amp;T skorzystały z usług antropolożki Bonnie
Nardi, aby dowiedzieć się, w jaki sposób ludzie korzystają z ich technologii
w swoich domach i biurach. Na podstawie jej badań okazało się np., że nie
satysfakcjonował ich zbyt wolny system wyszukiwania tekstu na komputerach
Macintosh albo mieli problemy z wyszukiwaniem plików, gdy zapomnieli ich
nazwy i woleliby, aby po wciśnięciu przycisku find, system był na tyle inteligentny, aby na podstawie tylko części zapamiętanej nazwy sam go znalazł.
Te i wiele innych tego typu szczegółowych obserwacji pomogły inżynierom
wymienionych firm na opracowanie inteligentnych systemów wyszukiwania
i archiwizacji danych.
Badania w ramach „antropologii projektowania” wykorzystują głównie
metodę obserwacji uczestniczącej, jednak w przypadku badań na zlecenie
trudno ją stosować w klasycznym znaczeniu w postaci długotrwałych badań
terenowych. Dlatego tak często wyniki badań komercyjnych są lekceważone
przez antropologów akademickich. W biznesie trzeba mieć jednak na uwadze
ograniczone fundusze i krótkie terminy realizacji projektów, toteż antropolodzy zmuszani są do ich maksymalnego skracania, choć zdają sobie sprawę, że
dobrze byłoby nie robić tego kosztem ilości i jakości pozyskiwanych danych.
Antropologowie biznesu, m.in. Sperschneider i Bagger (2003) poszukiwali
w związku z tym rozwiązań pozwalających pogodzić te sprzeczne wymagania.
W oparciu o zasadę „współpracy” i „uczestnictwa” użytkowników i antropo-

�308

Maciej Ząbek

logów, stworzyli metodę pozwalającą na tzw. projektowanie w kontekście
(design-in-context). Polega ona na przeprowadzaniu spotkań w środowisku
użytkowników w oparciu o stworzony przez nich scenariusz. Przejmują oni
wówczas kontrolę nad procesem, wprowadzając badacza w przestrzeń swojej
pracy, tworząc scenariusze sytuacji, w których dany produkt jest używany.
Następnie biorą udział w warsztatach, podczas których robią nagrania wideo,
przedstawiające możliwe sposoby użytkowania nowych produktów, pobudzając
się w ten sposób do współpracy w procesie projektowania.
Ogólnie rzecz biorąc tego typu metody, jak pisze Katarzyna Wala (2010),
są jedną z bardziej popularnych perspektyw w antropologii projektowania.
Wymagają od badaczy rozwinięcia empatii i zrozumienia użytkowników oraz
dostarczenia im bodźców do samodzielnego projektowania. Można to osiągnąć
także wykorzystując np. metodę konkursu, jak zrobiono to w trakcie projektu
badań dla Nokii (patrz niżej: Badania dla Nokia). Antropolog nie przyjmuje
tu punktu widzenia użytkowników ani projektantów, ale stara się łączyć obie
perspektywy. Daje mu to możliwość oglądu problemu z trzeciej, tzw. podwójnej,
perspektywy i szybszego uzyskania potrzebnych danych (Pink 2007, s. 93).
Badania dla Nokia
Dobrym przykładem zastosowania antropologii do projektowania nowych
produktów, w oparciu o uczestnictwo i współpracę antropologów z użytkownikami, były badania Younghee Junga i Jana Chipchase, podjęte w 2007 r. dla
korporacji Nokia (2008). Przypadek ten warto opisać tu dokładniej, tym bardziej, że pokazuje on zarówno mocne, jak i słabe strony tego typu badań.
W ramach projektu pod nazwą Open Studio wymienieni antropolodzy mieli
przeprowadzić badania warsztatowe w trzech różnych miejscach na świecie,
dzielnicach ubóstwa wielkich miast tzw. trzeciego świata – Dharavi (Bombaj,
Indie), Favela Jacarezinho (Rio de Janeiro, Brazylia) i Camp Buduburam (Accra,
Ghana). Dobrani losowo ich mieszkańcy mieli zaprojektować „idealny telefon
komórkowy”. Spotkania były połączone z konkursem i nagrodami na najlepszy
projekt. Tą metodą zachęcono użytkowników do samodzielnego projektowania, oddając im głos – tak aby mogli samodzielnie znaleźć związek między
technologią a własnym życiem i wyartykułować swoje potrzeby względem
telefonów, przedstawiając najlepsze dla siebie rozwiązania.
Badacze z uwagi na czas (mieli na każde miejsce po dwa tygodnie), brak
znajomości krajów, w których mieli prowadzić badania oraz ich lokalnych
języków, musieli na początku w każdej lokalizacji powołać dwudziestoosobowe grupy miejscowych współpracowników, mających pewne doświadczenie
np. w socjologii lub dziennikarstwie, przy pomocy których podczas badania

�Antropologia w biznesie i przemyśle

309

sondażowego, prowadzonego na ulicy wśród przechodniów, werbowano
uczestników warsztatu. Starano się, choć nie do końca skutecznie, przestrzegać parytetu płci i nie werbować analfabetów z uwagi na konieczność (w celu
zminimalizowania trudności logistycznych) wypełnienia specjalnego formularza, na którym mieli opisać i narysować swój idealny model telefonu. Ponadto
musieli oni podpisać zgodę na udział w badaniu, które nie przewidywało
wynagrodzeń w przypadku ewentualnej realizacji któregoś z ich pomysłów
w praktyce. W przypadku udziału niepełnoletnich wymagany był podpis rodzica. W ten sposób starano się zabezpieczyć przed ewentualnymi procesami
związanymi z wykorzystaniem własności intelektualnej. Zgoda ta była nieodłączną częścią wspomnianego formularza, podpisywana dopiero wówczas, gdy
ją wypełniono, aby dać uczestnikom badania większą świadomość tego, co
podpisują. W razie konieczności mieli im pomagać powołani lokalni asystenci.
Poza tym większość uczestników badania, z wyjątkiem mieszkańców Accry,
była już właścicielami telefonów komórkowych, a w każdym razie wiedzieli,
do czego one służą.
Motywacje skłaniające badanych do uczestnictwa w projekcie były zróżnicowane. Poza szansą wygrania nagród we wspomnianym konkursie, przeważała ciekawość, chęć podniesienia prestiżu w swojej grupie poprzez kontakt
z przedstawicielami światowej sławy korporacji, a także, jak w przypadku
Brazylijczyków – chęć zabawy, a Ghańczyków – wypełnienia wolnego czasu
i zabicia nudy. Na koniec jednak dominowało poczucie dumy z udziału w tym
badaniu i z możliwości przedstawienia swoich pomysłów, które mogą zostać
wprowadzone w życie.
Trzeba dodać, że badaniom towarzyszyła kampania informacyjna, podczas
której lokalni artyści tworzyli piosenki (emitowane potem w radiu), obrazy,
zdjęcia i logo, które pojawiło się na koszulkach promocyjnych – co oczywiście
miało na celu ocieplenie i oswojenie wizerunku marki Nokia.
Wspomniane badania pozwoliły odkryć antropologom specyficzne potrzeby użytkowników telefonów w różnych częściach świata, dotyczące zarówno
ewentualnego kształtu aparatu, jego funkcji, jak i innych – często zupełnie
nieoczekiwanych – zastosowań, bez jakichkolwiek odniesień technicznych
lub znaczenia dla komunikacji. Pojawił się np. projekt telefonu w kształcie
butelki, która mogłaby unosić się na wodzie w czasie powodzi, a przy okazji
zawierać wodę pitną, zgłoszony przez uczestnika z Bombaju. Inny mieszkaniec
tego miasta, zmuszony do ciągłej naprawy swego roweru, pragnął, aby telefon
obejmował także narzędzie do jego naprawy. Jeden z Brazylijczyków marzył
o magicznym „telefonie pokoju”, emitującym fale dźwiękowe zdolne zakończyć
każdy konflikt na świecie, a drugi o „telefonie ekologicznym”, pokazującym na

�310

Maciej Ząbek

ekranie stan środowiska naturalnego w danym miejscu. Autor tego ostatniego
projektu, pochodzący także z Rio de Janeiro, upatrywał w nim nadzieję na
podniesienie stanu świadomości ekologicznej społeczeństwa.
Proponowane kształty aparatów miały natomiast w symboliczny sposób
podkreślać zainteresowania, tożsamość, marzenia lub zawód jego właściciela. Chłopak z Brazylii proponował komórkę w kształcie małej piłki nożnej,
a dziewczyna z tego kraju pragnęła, aby telefon był wyposażony w mały
przybornik, tak aby chodząc na tańce nie musiała ze sobą zabierać torebki.
Indus chciał mieć aparat telefoniczny w kształcie paletki do krykieta, a Afrykańczyk w formie stopy.
Większość pomysłów obracała się jednak wokół idei tworzenia atrakcyjnych kombinacji znanych już funkcji mogących faktycznie mieć zastosowanie
praktyczne. Tak np. w Indiach silnie podkreślano potrzebę zamontowania
w telefonach dobrych głośników, aby rozmowy mogły być prowadzone przez
większą liczbę osób (np. podczas spotkań rodzinnych), poza tym telefon
powinien być wodoodporny (z uwagi na tamtejszy klimat zwłaszcza w porze monsunów) oraz odporny na uderzenia (najlepiej w obudowie z gumy),
gdyż ludzi nie stać na częste zmiany telefonów, a te nabyte muszą im służyć
przez długi czas. Poza tym dobrze byłoby, aby podawały one informacje
o nadzwyczajnych wydarzeniach (pomysł spowodowany wybuchami bomb
w Bombaju) czy też sygnalizowały zmianę pogody (pomysł wynikający z tego,
że mieszkańcy dzielnic nędzy nie kupują gazet ani zazwyczaj nie słuchają radia). W Brazylii wyrażano pragnienie, aby komórka stanowiła jeden połączony
system rozrywki zawierający gry, muzykę i możliwość oglądania telewizji,
a także możliwość noszenia jej przy bikini. Matka trojga dzieci z tego kraju,
pozostawiająca je często bez opieki, pragnęła natomiast aparatu, który by
wyświetlał jej dzieciom informację, gdzie się w danej chwili znajduje i w ten
sposób dawał im poczucie jej bliskości. W Ghanie natomiast, gdzie z uwagi
na brak elektryczności ludzie nie mają zwykle komputerów w domu, ani często nawet nie słyszeli o Internecie, proponowano, aby telefon jednocześnie
pełnił funkcję pendrive’a, służącego do ściągania danych przy okazji pobytu
w kafejce internetowej. Proponowano także wyposażyć go w baterie słoneczne, jako tani i dostępny wszędzie sposób jego naładowania, a także, by miał
połączenie z Internetem i był zaopatrzony w funkcję translatora tłumaczącego
różne języki plemienne tego kraju.
Dla ubogich mieszkańców wspomnianych krajów bardzo istotne było, aby
telefon komórkowy pełnił wiele funkcji, gdyż umożliwiłoby to oszczędzenie
wydatków na inne rzeczy. Na przykład w Indiach wyrażano chęć, żeby można
go było nosić jak zegarek, co mogłoby też zmniejszyć ryzyko jego zgubienia

�Antropologia w biznesie i przemyśle

311

czy kradzieży, a w Ghanie – żeby obsługiwał jednocześnie kilka kart SIM, co
ułatwiłoby jego używanie tym, którzy korzystają z usług kilku operatorów
albo tam, gdzie z jednego telefonu korzysta kilka osób.
Na koniec warto podkreślić, że nie oczekiwano po badaniach, że pomogą one odkryć nowe technologie, a jedynie przybliżą projektantom potrzeby
ludzi z różnych miejsc na świecie i konteksty użycia telefonu, co pozwoli na
wprowadzenie innowacji. Metody etnograficzne zastosowane przez Younghee
Junga i Jana Chipchase okazały się skuteczne w odkrywaniu emocjonalnych
więzi między technologią a człowiekiem, zachęciły do refleksji i spełniły
wspomniane oczekiwania.
Podsumowując, choć większości tu przytoczonych pomysłów nie wcielono
jeszcze w życie, to jednak ich przedstawienie pozwoliło antropologom zrozumieć problemy osób zaangażowanych do badań, dostrzegając te kwestie,
których wcześniej w Nokii nie dostrzegano, co w przyszłości zapewne ułatwi
jej projektantom stworzenie takich telefonów, które będą lepiej dostosowane
do realnego świata i prawdziwych ludzi.

Badania organizacji
Współczesne badania dotyczące kreowania innowacji i wiedzy w przedsiębiorstwach coraz częściej sięgają po metody jakościowe. Na uwagę zasługuje
tu zwłaszcza tzw. antropologia organizacji. Jest to subdyscyplina w antropologii stosująca techniki etnograficzne w celu badań organizacji, czyli grupy
osób zjednoczonych wspólnym programem działania, w tym przedsiębiorstw
handlowych lub przemysłowych. Przedmiotem zainteresowania są ludzie
i relacje między nimi, wewnątrz i na zewnątrz danej organizacji, relacje między
pracownikami a dostawcami i klientami, stosunki między kadrą kierowniczą
a pracownikami, a wszystko to pod kątem tworzenia strumieni innowacji.
Etnografię wykorzystuje się w tych badaniach stosunkowo od niedawna,
zastępuje jednak ona coraz częściej badania ilościowe, które nie są w stanie
uchwycić tej całej dynamiki procesów społecznych zachodzących w organizacjach (Krogh, Roos, Slocum 1994). Etnografia natomiast pozwala badaczowi
obserwować, co ludzie robią na co dzień, prowadzić rozmowy twarzą w twarz
z samymi pracownikami, aby w końcu zrozumieć ich zachowanie i rozpoznać w nich pewne wzory postępowania związane również z przekonaniami
i wartościami. Innymi słowy, odkryć kulturę danej organizacji. Etnografia, jak
piszą socjolożki Anna Mazur i Lidia Zys, wydaje się szczególnie przydatna do
uchwycenia dynamiki powiązań wewnątrz organizacji i wykraczających poza
organizację, co uważa się za szczególnie istotne, gdyż to z tego typu relacji

�312

Maciej Ząbek

wyłaniają się innowacje (2005). Pozwala to odkrywać zjawiska powtarzalne i obserwować relacje zwrotne między nimi, a w końcu tworzyć ogólne
modele za pomocą teorii wyjaśniających, co się wydarzyło w konkretnym
przypadku. Metoda etnograficzna nie oddziela jednak teorii od praktyki
w taki sposób, jak robią to teorie zarządzania, coraz bardziej odbiegające od
praktyki gospodarczej. W zasadzie mamy tu tylko do czynienia z pewnymi
faktami terenowymi, zebranymi przez badacza i pojęciami używanymi przez
niego, służącymi do wyjaśnienia ich i uporządkowania. Metoda ta pozwala
na identyfikację zachowań i postaw pracowników oraz ich emocjonalnego
stosunku do danej organizacji. Pozwala odpowiedzieć na pytania, czy misja
przedsiębiorstwa promuje innowacje, czy zdefiniowana jest strategia innowacyjna przedsiębiorstwa, ale także zorientować się w obyczajach i klimacie
codziennej pracy, sposobach nawiązywania kontaktów przez pracowników,
codziennych praktykach i sposobach działania.
Badania tego typu można prowadzić na całej lub tylko na konkretnej
podgrupie pracowników, wewnątrz, jak i na zewnątrz organizacji. Celem może
być np. określenie dlaczego jedne mechanizmy działają zbyt silnie, a inne nie
działają wcale, co przyczynić się może do podjęcia decyzji o zmianie metod
zarządzania organizacją, w celu podniesienia jej wydajności. Antropologia
organizacji, jako akademicka subdyscyplina antropologii, nie ma sobie jednak
ambicji, aby radzić, a tym bardziej zastępować praktyków w organizowaniu
i zarządzaniu. Zarządzać oni potrafią sami, jak pisze Monika Kostera, ale
mogą potrzebować antropologów, aby pokazali im coś nowego lub dostarczyli
im inspiracji (2005, s. 23). Nie kwestionując słuszności tych słów, stosowana
antropologia organizacji, wykonywana na zlecenie, musi mieć jednak efekty
praktyczne. Zazwyczaj chodzi o opracowanie na podstawie wyników badań,
metod oceny procesów innowacji w zakresie np. transferu technologii, wymiany
i łączenia wiedzy czy organizowania strumienia innowacji. Analiza struktury
sieci relacji pozwala np. określić, kto z kim wchodzi w relacje, wskazać pozycje określonych jednostek w tej strukturze i wyłaniać liderów. Wiedza zaś na
ten temat może wydatnie przyczynić się do lepszego zarządzania procesami
kreowania innowacji (Mazur, Zys 2005).
Zarządzanie wiedzą ukrytą
Wiedza ukryta lub też milcząca (inside knowledge, tacit knowledge), jest
to wiedza, którą trudną przekazać w formie bezpośredniej komunikacji. Jest
przeciwieństwem wiedzy formalnej, dostępnej i łatwo wyrażalnej. Na przykład
doświadczony pracownik fabryki zapewne zna całą logistykę swojego zakładu,
w którym pracuje. Może mieć w głowie mentalną mapę dróg przemieszcza-

�Antropologia w biznesie i przemyśle

313

nia się surowców i półproduktów, wie co dzieje się na halach produkcyjnych
dokładniej niż jest to wyrażone na schematycznych rysunkach i podręcznikowych opisach procesu produkcyjnego, nie umie jednak się tą wiedzą podzielić,
wyartykułować jej lub skodyfikować, jak określany jest proces przekształcania
wiedzy ukrytej w wiedzę jawną. Tymczasem, jest to o tyle ważne, że wiedza
ukryta jest często uważana za cenniejszą od formalnej. Wynika z długoletniego doświadczenia danego pracownika, jest wiedzą o tych kontekstach
organizacji produkcji, których specjalistyczne podręczniki, z powodów wyżej
wymienionych, już nie opisują. Dotyczy to zresztą wszystkich zawodów. Co
więcej, ludzie często nie są świadomi tej wiedzy, jaką posiadają, jak i nie zdają
sobie sprawy, jak cenna może być ona dla innych. Niemniej praktykantowi, czy
nowo zatrudnionemu po szkole zawodowej, nawet najlepiej wykształconemu
w swej dziedzinie, nie powierza się samodzielnego stanowiska. Musi z reguły
długo praktykować pod okiem swego mistrza, kogoś bardziej doświadczonego,
właśnie z powodu braku tej wiedzy, którą trudno się z kimś drugim podzielić.
Wymaga to zwykle dłuższego osobistego kontaktu i zaufania.
Antropologowie wyspecjalizowani w odkrywaniu tego co ukryte, mogą
znacząco przyczynić się do wydobycia wiedzy, którą trudno przekazać pozostałym członkom organizacji, gdyż często zna ją tylko jedna osoba, niczym ostatni
ze starców jakiegoś egzotycznego plemienia, który jest skarbnicą dawnych
tradycji. Tymczasem jej ujawnienie może pomóc w poprawieniu wydajności
pracy w danej firmie i tym samym przyczynić się do zwiększenia jej zysków. Ta
umiejętność nazywa się zarządzaniem wiedzą milczącą. Antropologowie byli
zawsze, w kontekście badanych przez nich różnych grup kulturowych, zainteresowani, jak jest ona tworzona, wykorzystywana i zarządzana. W pewnym
też sensie posiadają do jej otwarcia klucz. Na gruncie organizacji biznesowych
mogą pomóc zwiększyć tę wiedzę w ogóle, jednocześnie tworząc nowe formy
jej organizacji. Jest to szczególnie ważne w sytuacji szybkich zmian, procesu
globalizacji, problemów z różnicami kulturowymi i dekonstrukcji tradycyjnych
tożsamości. Wydobycie jej nie musi dokonywać się tylko w wyniku długoletniej
praktyki u doświadczonego „mistrza”, ale np. poprzez zorganizowanie rozmów
z nowymi pracownikami o historii i tradycji danej korporacji. Uświadomienie
sobie tego faktu zawdzięczamy przede wszystkim antropolożce Patrycji Burke,
będącej założycielem i dyrektorem Workspace International, która obserwując swoich pracowników odkryła, że wiedza ukryta jest częścią danej kultury
i składa się z pewnych nawyków, których ludzie sami zwykle nie rozpoznają
(Burke 1988; Laabs 2003; Gwynne 2003).
Wielkie korporacje i inne organizacje biznesowe posiadają zwykle olbrzymie bazy danych zawierających historie ich transakcji z klientami, jednak to,

�314

Maciej Ząbek

co nazywamy wiedzą ukrytą, trudno jest zapisać czy przekształcić w składnik
majątku intelektualnego firmy. Poza tym tradycyjne przetwarzanie danych
polega zwykle na procesie łączenia lub rekonfiguracji do nowych wzorców
i struktur, tymczasem wiedza milcząca, jeśli ma być czymś więcej niż katalogiem faktów lub oświadczeń, wymaga raczej refleksji i dialogu, czyli czegoś,
co jest trudne do zaplanowania w ramach codziennej pracy. Jest też zawsze
kwestia kosztów jej uprzedmiotowienia czy utowarowienia w porównaniu
do ewentualnych korzyści, jakie można z tego wyciągnąć. Wreszcie, jest to
zawsze wiedza bardzo osobista i indywidualna, nie przechowywana w bazach
danych. Z jednej strony stwarza to konieczność oddzielenia jej użytecznej części
od tej, która nie ma tego charakteru i ociera się być może o fałsz. Z drugiej
strony, jeśli któraś z kluczowych osób opuści organizację, to choć mówi się,
że nie ma ludzi niezastąpionych, jednak będzie to strata, gdyż jej wiedza nie
pozostanie w organizacji.
Podejście antropologiczne, polegające na przeprowadzeniu tzw. obserwacji
uczestniczącej i zdobyciu dogłębnej wiedzy na temat badanej grupy, jest tu
szczególnie użyteczne, gdyż może wnieść znaczący wkład do tematu zarządzania wiedzą. Stałe dążenie do klasyfikacji w antropologii także umożliwia
otworzenie ukrytej metalogiki systemu oraz idei i wartości łączących organizację
w całość, innymi słowy kultury danej organizacji. Przekonanie zaś, że kultura
tworzy wzorce zachowań, prowadzi z kolei do założenia, że zachowanie jest
przeważnie efektem uwarunkowań społecznych, co prowadzi do tworzenia
jego modeli na podstawie szczegółowej obserwacji wielu zachowań w podobnych sytuacjach. Zawierają one wiedzę na temat kluczowych zmiennych oraz
reguł decyzyjnych i w postaci pewnych szablonów czy planów mogą zostać
upowszechnione dla potrzeb organizacji w określonych sytuacjach. Tak więc
zastosowanie modeli jest techniką, która może przyspieszyć analizę otoczenia
biznesowego i identyfikację kluczowych aktywów wiedzy ukrytej. Oczywiście,
jak w innych obszarach zarządzania, o ile mają one być skuteczne, wymagają
namysłu i starannego planowania.
Przykładowo Patrycja Burke (1988), proponuje model nazwany przez nią
zarządzaniem przestrzenią wiedzy, obejmujący cztery główne obszary: wiedzę
osobistą, kapitał intelektualny, możliwości trwałych korzyści oraz rozwoju
w przestrzeni pracy. Każdy z tych obszarów należy, jej zdaniem, dokładnie
zbadać. W przypadku pierwszego chodzi o dowiedzenie się, jaki rodzaj wiedzy osobistej pracowników jest wykorzystywany przy podejmowaniu decyzji
i wykonywaniu zadań zawodowych. Jak zdobyli tę wiedzę? Czy pochodzi ona
spoza organizacji czy została nabyta w wyniku współpracy z kolegami i co by
się stało, gdyby przestała być dostępna? W drugim należy zbadać, jaki rodzaj

�Antropologia w biznesie i przemyśle

315

kapitału intelektualnego istnieje już w organizacji, a jaki może być jeszcze
stworzony w przyszłości? Kim są jego właściciele? Jak jest chroniony i w jaki
sposób udostępniany innym osobom z organizacji? Następnie należy rozpoznać, w jaki sposób wiedza osobista i kapitał intelektualny może przyczynić się
do zapewnienia trwałej przewagi danej organizacji. Jak można ten potencjał
wykorzystać bardziej efektywnie i w sposób uniemożliwiający przejęcie go
przez konkurencję? Wreszcie trzeba odpowiedzieć na pytanie czy organizacja
ma kulturę wspierającą rozwój i czy stosuje tę wiedzę w sposób efektywny.
Inaczej, czy jest rozpowszechniana w całej organizacji, czy wszyscy muszą
mieć dostęp do tych samych informacji, jakie umiejętności są ważne i jakie
są systemy wynagradzania z tym związane.
Na koniec badaczka podkreśla, że kluczowe są powiązania między tymi
składnikami, wiążące się ze sposobami przechowywania tej wiedzy, własności
i zarządzania informacją, tworzące przestrzeń, w ramach której pojawiają
się innowacje dające przewagę konkurencyjną. Techniki zaś zaczerpnięte
z antropologii dają pewną przewagę nad metodami konwencjonalnymi i mogą
wesprzeć innowacyjność i kreatywność pracowników danej organizacji (Burke
1988).

Skansen i agroturystyka.
Pomysł na „etnograficzny” biznes
Na zakończenie wróćmy do jednego ze stereotypowych wyobrażeń etnologa jako specjalisty od folkloru i skansenów. Niewątpliwie niektórzy
z naszych absolwentów również nimi zostają, mimo że obecnie studentów
zainteresowanych tradycyjną architekturą drewnianą, czy w ogóle tzw. kulturą
materialną, a nawet tzw. antropologią rzeczy, nie jest zbyt wielu. Niemniej
istnieją i może ich nie interesować żadna z powyższych propozycji pracy
w biznesie, a jednocześnie szukają rozsądnej alternatywy zatrudnienia poza
muzeum państwowym. Taką alternatywą może być własny komercyjny skansen,
zwykle w połączeniu z agroturystyką i gastronomią. Połączenie to wydaje się
niezbędne, gdyż z biletów wstępu do samego muzeum trudno byłoby nawet je
utrzymać, nie mówiąc już o jakichkolwiek satysfakcjonujących dochodach. Jak
wynika z doświadczeń osób, które podjęły się tego typu działalności, skansen
czy innego typu muzeum tworzy raczej markę dla pensjonatu czy karczmy
przyciągającej turystów, przyczyniając się do wzrostu obrotów.
Większość tego typu inicjatyw ma status gospodarstwa agroturystycznego,
oferującego noclegi, wyżywienie, organizację okolicznościowych biesiad plus
sprzedaż upominków i produktów żywnościowych własnej produkcji. Przy czym

�Maciej Ząbek

316

najpewniejszym źródłem dochodów jest właśnie to ostatnie, czyli najlepiej
karczma lub choćby skromna jadłodajnia. Sprzyja temu moda na produkty
regionalne, zdrową, ekologiczną żywność i ruchu slow food4.
Przykładem takiej działalności może być skansen maszyn rolniczych przy
gospodarstwie agroturystycznym Romana Gorka z opolskiego, gdzie serwuje
się potrawy według tradycyjnych przepisów, np. ser żółty z Lewandówki, czy
pierogi postne5. Albo gospodarstwo Anny i Stanisława Jachymków z zamojskiego, zapraszające na podpłomyki, kaszę z soczewicą, kartofle w łupinach
z masłem czosnkowym, zupę z młodych pokrzyw, smażone borowiki oraz rosół z grzybów z kaszą gryczaną. Przy okazji zaś można poznać bogate zbiory
etnograficzne i geologiczne oraz historię regionu6.
Biznes tego typu ma szansę powodzenia, jeśli znajduje się w miejscu już
odwiedzanym przez turystów, np. w bliskości parku narodowego, jak wspomniane gospodarstwo Jachymków, czy sanktuarium maryjnego, jak Muzeum
Sprzętu Gospodarstwa Domowego Mariana Garncarskiego w Wambierzycach7,
a profil jego ekspozycji jest ściśle powiązany z terenem. Istotna jest reklama,
jaką mogą zrobić takiej placówce autorzy przewodników czy pracownicy biur
turystycznych.
Nie ma co ukrywać, że jest to dość kapitałochłonna inwestycja i decydują
się na nią zwykle ci, którym wcześniej udało się zgromadzić interesującą kolekcję, mają kawałek ziemi i dom mogący uchodzić za zabytkowy. W ten sposób
rozpoczął swą działalność np. pasjonat historii pan Klemens Leman z Piaszna,
budując skansen pod nazwą „osady Gotów”8, czy Jan Solarz, który uratował
siedem łużyckich chat, adaptując je na hotel, a przy nich otwierając gospodę
łużycką, muzeum i mały ogród zoologiczny9. Być może dlatego przeważają
w tej branży raczej folkloryści-pasjonaci, kolekcjonerzy rozmaitych zawodów,
rolnicy-wizjonerzy, artyści, a nawet emerytowani górnicy czy wojskowi niż
profesjonalni etnolodzy. Ci ostatni z reguły bywają ich konsultantami lub
podejmują się prac porządkowo-inwentaryzacyjnych na zlecenie, co niekiedy
prowadzi do tego, jak napisała Katarzyna Waszczyńska w swoim rozdziale tej
 Ruch Slow food, przeciwieństwo fast food, ruch sztuki życia bez pośpiechu, dotyczący
przede wszystkim jedzenia. Popularyzujący spowolnienie, lokalność i zmysłowość, ogólnie
zdrowy tryb życia „zgodny z naturą”.
5
 Patrz m.in.: http://www.odnowawsi.eu/serwis/index.php?id=491/ (czerwiec 2012).
6
 Patrz: http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/3930,guciow-lupcie-w-guciowie.html/
(czerwiec 2012).
7
 Patrz: http://www.eholiday.pl/noclegi-pn8541.html/ (czerwiec 2012).
8
 Patrz: http://www.polskaniezwykla.pl/web/place/13857,piaszno-wioska-gotow-i-czarownic.html/ (czerwiec 2012).
9
 Patrz: http://podroze.gazeta.pl/podroze/1,114158,331050.html/ (czerwiec 2012).
4

�Antropologia w biznesie i przemyśle

317

książki, że sami stają się zbieraczami, kolekcjonując doświadczenia, które tej
pracy towarzyszą.
Etnolodzy, dysponując przede wszystkim kapitałem wiedzy, mogą mieć
zresztą na tym rynku dużą szansę, jeśli zostanie ona połączony z przedsiębiorczością i umiejętnością prowadzenia biznesu. To, co jest bowiem przedmiotem
ich wiedzy, tzw. tradycja w połączeniu z krajobrazem, staje się w coraz większym
stopniu po prostu „produktem rynkowym”. W krajach zachodniej Europy jest to
„produkt” znany już zresztą od dawna i nieźle się sprzedający, w Polsce dopiero
wraz z pewnym wzrostem zamożności społeczeństwa zaczyna się rozwijać. Nie
jest to zapewne sposób na zdobycie majątku (dochody pojawiają się dopiero po
2–3 latach), niemniej jest to sposób pozwalający zarabiać na życie, jakie się lubi,
co dla wielu absolwentów etnologii może być interesujące (Łyś 2006).

Konkluzje
Sfera bezpośredniej działalności gospodarczej człowieka może stanowić
bodajże największy i najbardziej rozwojowy rynek pracy dla przyszłych absolwentów etnologii i antropologii kulturowej. Są oni w tej sferze użyteczni,
należą bowiem do najlepiej przygotowanych specjalistów w zakresie stosowania
metod etnograficznych i antropologicznej refleksji teoretycznej.
Na dzień dzisiejszy, jeśli chodzi o Polskę, istnieje potrzeba szerszego
jeszcze uświadomienia ludzi biznesu w zakresie tego, jakie korzyści mogą
odnieść, zatrudniając naszych absolwentów. Mimo opóźnień w tym zakresie
w stosunku do najbardziej rozwiniętych krajów Zachodu, ten proces właśnie
się rozpoczął. Coraz więcej także rodzimych biznesmenów, mających zwłaszcza
kontakty z Zachodem, zdaje sobie sprawę, że tzw. antropologizacja biznesu
daje niezwykłą szansę na przyspieszenie procesów innowacji zarówno w zakresie produkcji, jak i zarządzania. Jest to zmiana porównywalna z przejściem
z telewizji czarno-białej na kolorową. W świecie globalnej konkurencji nie ma
powrotu do czasów, kiedy „każdy ford musiał być w kolorze czarnym”, a klient
nie miał innego wyjścia, jak tylko to zaakceptować. Dzisiaj uwzględnienie potrzeb i opinii konsumentów, których rozpoznaniem zajmują się antropolodzy,
staje się niezbędne, aby odnieść sukces na rynku.
Natomiast praca w biznesie nie odbiera bynajmniej antropologom misji
typowo poznawczej i wbrew pozorom nie ogranicza się tylko do sprzedaży
wyłącznie swych technicznych umiejętności zbierania i analizy danych. Wręcz
przeciwnie, współpraca z biznesem umożliwia dostęp do terenów dotąd nierozpoznanych, a zatem równie egzotycznych, jakie mieli dawniej klasycy tych
studiów. Może dostarczyć inspiracji dla rozwoju zarówno technik etnograficz-

�318

Maciej Ząbek

nych, co wymusza choćby konieczność większej dyscypliny i terminowego
wywiązywania się z powierzonych zadań, jak i dla teorii antropologicznej
i ogólnej refleksji o kulturze poprzez zderzenie się z problemami dotąd niespotykanymi. Stąd specjalizacja w ramach antropologii biznesu może być ciekawą
alternatywą, w tym także dla osób kończących studia trzeciego stopnia, a nie
mających możliwości pracy w instytucjach naukowych.
Na koniec warto także podkreślić, że praca antropologa w biznesie nie
musi wiązać się z naruszaniem podstawowych standardów etycznych antropologii, związanych z zasadą nie szkodzenia swoim badanym. Choć oczywiście
niektóre z postulowanych przez środowisko propozycji etycznych, jak zasada
informowania zawsze swych rozmówców o tym, że podlegają badaniu, czy
też niewykorzystywania zgromadzonych o nich danych na użytek komercyjny,
stworzone na gruncie czysto akademickim, wymagają tu korekty, gdyż uniemożliwiłyby w ogóle badanie. Należy przy tym zauważyć, że nawet w studiach
typowo akademickich były one często naruszane. Poza tym w biznesie, aby
osiągnąć sukces w produkcji i sprzedaży różnorodnych produktów i usług,
trzeba stale uwzględniać zmieniające się potrzeby człowieka, a nie działać
przeciw niemu. Dlatego można powiedzieć, że tak, jak zasada nie szkodzenia
swoim rozmówcom obowiązuje na gruncie antropologii, tak zasada nie szkodzenia swoim klientom (a przecież są to te same osoby) powinna obowiązywać
również na gruncie każdego biznesu pragnącego odnosić sukces.
Oczywiście w świecie biznesu nie zawsze tak się dzieje, nie ma jak wiadomo
rzeczy doskonałych, ale jest to właśnie jeszcze jeden argument za antropologizacją tej dziedziny życia, mogącej przynieść tu pewną poprawę, w interesie
zarówno człowieka, jak i samego biznesu.

Literatura
Baba M.
2006 – Anthropology and Business, w: H. James Birx (red.), Encyclopedia of
Anthropology, Thousand Oaks, s. 83–117.
Babbie E.
2003 – Badania społeczne w praktyce, Warszawa.
Bailey G., Peoples J.
2009 – Essentials of Cultural Anthropology, Wadsworth.
Bell G.
2006 – The Age of the Thumb. A Cultural Reading of Mobile Technologies from Asia,
„Knowledge, Technology and Policy”, vol. 19 (2), s. 41–57.

�Antropologia w biznesie i przemyśle

319

2011 – Intel anthropologist. Fieldwork with the silicon tribe, „New Scientist. Culture
Lab”, www.newscientist.com/blogs/culturelab/ (listopad 2011).
Buderi R.
1998 – Fieldwork in the Tribal Office, „Technology Review”, May/June.
Burke P.
1998 – Anthropological Approach, „Inside Knowledge”, 2 (1), s. 3–12.
Diaconu M.
2002 – Phänomenologie Als Speläologie Oder Prolegomena Zu Einer Philosophie
des Essens, „Studia Phaenomenologica”, 2 (3–4), s. 65–85.
Grudzewski W., Hejduk I.
2000 – Wspieranie innowacyjności przedsiębiorstw, „Organizacja i zarządzanie”,
nr 3 (101).
Gwynne M.A.
2003 – Applied Anthropology: A Career-Oriented Approach, Boston.
Hafner K.
1999 – Coming of Age in Palo Alto, „New York Times”, June 10.
Hammersley M., Atkinson P.
2000 – Metody badań terenowych, Poznań.
Hercfeld M.
2004 – Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, Kraków.
Howes D.
2003 – Sensual Relations: Engaging the Senses in Culture and Social Theory, Michigan.
Jung Y., Chipchase J.
2008 – Nokia Open Studio: Engaging Communities, 1http://younghee.com/wp/
wp-content/uploads/2008/10/nokiaopenstudio_final_20081030.pdf/
(lipiec 2012).
Kersey J.C.
2007 – Design Anthropology, w: G.C. Stanczak (red.), Visual Research Methods:
Image, Society, and Representation, Denton, Texas.
Klein N.
2000 – No Logo: Taking aim at the brand bullies, Toronto.
Kostera M.
2005 – Antropologia organizacji. Metodologia badań terenowych, Warszawa.

�320

Maciej Ząbek

Kostera M. (red.)
2007 – Kultura organizacji. Badania etnograficzne polskich firm, Gdańsk.
Krogh G., von Roos J., Slocum K.
1994 – En Essay on Corporate Epistemology, „Strategic Management Journal”,
vol. 15.
Laabs, J.
1992 – Profile of an Anthropologist. Corporate Anthropologists, w: A. Podolefsky, P.J. Brown (red.), Applying Anthropology. An Introductory Reader,
s. 138–143.
Lindstrom M.
2005 – Broad sensory branding, „Journal of Product &amp; Brand Management”, vol.
14, Iss: 2, s. 84–87.
Łyś G.
2006 – Rynek pod strzechą, „Rzeczpospolita”, wyd. 620/17 (7311).
Maison D., Noga-Bomilski A. (red.)
2007 – Badania marketingowe. Od teorii do praktyki, Gdańsk.
Maison D.
2010 – Jakościowe metody badań marketingowych. Jak zrozumieć konsumenta,
Warszawa.
Makarenko V.
2008 – Tajne służby kapitalizmu. Skąd firmy tyle o nas wiedzą?, Kraków.
Mattar F.N.
1996 – Pesquisa de marketing: edição compacta, São Paulo.
Mazur A., Jaksa M.
2004 – Organizacja jako strumień wiedzy, „Zeszyty naukowe Politechniki Łódzkiej”,
z. 41.
Mazur A., Zys L.
2005 – Ocena procesów innowacji wpływających na sukces małych i średnich,
przedsiębiorstw – projekt badań, http://autopojetycznawiedza.republika.
pl/materialy/polskie/ocena_procesow/oc.doc/ (lipiec 2012).
McDonough W., Braungart M.
2002 – Cradle to Cradle. Remaking the Way We Make Things, New York.
Nikodemska-Wołowik A.M.
1999 – Jakościowe badania marketingowe, Warszawa.

�Antropologia w biznesie i przemyśle

321

Olszewski A.
2009 – Quo vadis, branżo?, „Katalog Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku
i Opinii”, s. 28–32.
Pink S. (red.)
2007 – Visual Interventions. Applied Visual Anthropology, „Studies in Applied
Anthropology”, vol. 4, Berghahn.
Rieunier S., Daucé B.
2002 – Le marketing sensoriel du point de vente, „Recherche et Applications en
Marketing”, 17, 4.
Sachs P.
1995 – Transforming Work: Collaboration, Learning, and Design, „Communications
of the ACM”, vol. 38, nr 9, s. 36–44.
Sperschneider W., Bagger K.
2003 – Ethnographic Fieldwork Under Industrial Constraints. Toward Design-in
Context, „International Journal of Human-Computer Interaction”, 15,
(1), s. 41–50.
Squires S.
2002 – American breakfast &amp; the mother-in-law: How an anthropologist created
Go-Gurt. National Association for the Practice of Anthropology. Retrieved
from http://practicinganthropology.org/stories/2002/american-breakfastthe-mother-in-law-how-an-anthropologist-created-go-gurt/
Squires S. &amp; Byrne B.
2002 – Creating Breakthrough Ideas: The Collaboration of Anthropologists and
Designers in the Product Development Industry, Westport.
Tunstall D.
2012 – Dori’s Moblog. Design Anthropology, http://dori3.typepad.com/my_weblog/design_anthropology/ (lipiec 2012).
Wala K.
2010 – Antropologia za_stosowana, http://stosowana.wordpress.com/2010/10
		 /07/1079/ (lipiec 2012).
Wódkowski A.
2007 – Mystery Shoping – badanie jakości usług, w: D. Maison, A. Noga-Bomilski
(red.), Badania marketingowe. Od teorii do praktyki, Gdańsk.
2010 – Mystery Shoping – wprowadzenie do metody (materiały szkoleniowe Szkoły
Badaczy Rynku PTBRiO), Warszawa.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10980" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10958">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fa8629a97419444088e3ced2a79f9a1a.pdf</src>
        <authentication>639baad78571002c9b055cd99261bede</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130895">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5501</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130896">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130897">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130898">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130899">
                <text>dziennikarstwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130900">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5117</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130901">
                <text>Antropologia w dziennikarstwie / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130902">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.375-396</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130903">
                <text>Kowalski, Marek Arpad</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130904">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130905">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130906">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130907">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130908">
                <text>16
Marek Arpad Kowalski

ANTROPOLOGIA W DZIENNIKARSTWIE
Niezależnie od tego, jak byśmy nazwali czy określili temat: „Antropologia
w dziennikarstwie” czy „Antropologia a dziennikarstwo” lub „Antropologia
i dziennikarstwo”, lub jeszcze inaczej, ale podobnie – rzecz rozważań pozostaje
ta sama, sprawiając wszakże pewne trudności w zrozumieniu i przedstawieniu.
Lecz odsuńmy na bok wątpliwości nazewnicze. Zadanie polega na tym, by określić wzajemne relacje między antropologią a dziennikarstwem: podobieństwa
i różnice, a jeszcze dokładniej, by wydobyć elementy wspólne i odrębne oraz takie,
które znajdują się na pograniczu jednej i drugiej formy, a wreszcie by znaleźć
związki metodologiczne i formalne między jednym a drugim rodzajem działania,
wypowiedzi i przekazu, a jednocześnie odmienności charakterystyczne dla obu
rodzajów poszukiwań i wypowiedzi przy jednoczesnym widzeniu tego, co może
być uznane za wspólne lub podobne, a zarazem wzajemnie przenikające się.
Konieczne jest tu pewne dopowiedzenie. Od pewnego czasu dziennikarstwo stanowi jedno z pól badawczych dla antropologii, znacznie szerzej nawet: nie tylko dziennikarstwo, ale ogólnie media (pamiętać trzeba, że w tym
układzie dziennikarstwo jest – by tak rzec – fragmentem mediów). Powstają
opracowania antropologiczne dotyczące dziennikarstwa, czy ogólniej mediów,
jako przejawów kultury (naturalnie kultury jako efektów działalności ludzkiej
i zarazem formującej człowieka, by nie odwoływać się tu do klasycznej już,
acz nieco przydługiej i „wyliczankowej” definicji Edwarda Burnetta Tylora).
Zarazem szukające w tych obu formach aktywności mniej czy bardziej widocznych antropologicznych tropów. Michael Herzfeld w pracy Antropologia.
Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie jeden z rozdziałów swej pracy
tytułuje Media, obejmując w nim nie tylko dziennikarstwo w czasopismach,
ale i telewizyjne oraz radiowe, a także film, seriale i reklamy oraz wszelkie
reportaże telewizyjne, słuchowiska radiowe i billboardy oraz rozmaite inne,
a pokrewne formy klasyfikowane jako media. Zostawmy jednak na marginesie
tak szerokie potraktowanie tematu, by nie pogubić się w szczegółach i skupić
się na właściwym temacie naszych rozważań.

�376

Marek Arpad Kowalski

Podobieństwa i różnice
Można rozumieć antropologię w dziennikarstwie w sposób niejako
jednostronny, a raczej uproszczony. To znaczy zajmować się antropologią
w dziennikarstwie rozumianą jako wypowiedzi dziennikarskie na temat
antropologii, a dokładniej – publikowanie artykułów dziennikarskich traktujących o tym, czym jest antropologia, wyjaśnianie w ten sposób założeń
nauki, przedstawianie jej wyników badawczych, przybliżanie pewnych terminów i określeń, przedstawianie myślenia antropologicznego jako dobrego
sposobu na odbiór i rozumienie świata. Byłaby to swoista popularyzacja
nauki. Można też publikować recenzje z prac i książek antropologicznych,
zwłaszcza w pismach specjalizujących się w drukowaniu recenzji czy też
w działach recenzyjnych rozmaitych pism, także popularnych. Jeśli – dodajmy
– redakcje czasopism będą nimi w ogóle zainteresowane, gdyż wiele pism
raczej stara się unikać zbyt wielu podobnych artykułów czy recenzji jako
uważanych za trudne w odbiorze, a zatem nie przyciągających czytelników.
Ta dosyć prosta forma antropologii w dziennikarstwie jest stosowana mimo
pewnych trudności związanych z tzw. polityką wydawniczą, nastawioną na
publikowanie tekstów „dla każdego”, czyli „dla wszystkich”, a zatem o niezbyt dużej skali trudności w odbiorze, acz korzystna jest dla popularyzacji
nauki. Jednak nie tylko o to chodzi. Owszem, popularyzacja antropologii
w dziennikarstwie jest ważna, ale jak powiedziano wcześniej, powinniśmy
szukać wzajemnych relacji głębiej, niż tylko w artykułach i recenzjach
popularyzatorskich.
W 1912 r. ukazała się w Krakowie, nakładem wydawnictwa Gebethner i Wolff, praca Psychologia społeczna. Czynności poznawania, której autorem był Zygmunt Balicki, jak głosi wyjaśnienie: doktor praw, członek stowarzyszony Międzynarodowego Instytutu Socjologicznego. Wbrew tytułowi,
czy raczej wbrew dzisiejszemu znaczeniu terminów, nie jest to praca stricte
psychologiczna, lecz raczej socjologiczna, zawierająca bardzo wiele elementów i rozważań z zakresu etnologii i antropologii kulturowej, a właściwie
lokująca się na pograniczu tych dyscyplin, czyli socjologii i etnologii (mianem
psychologii społecznej określano wówczas socjologię). Znajdujemy tam pewne
tropy mówiące o stosunku antropologii do dziennikarstwa i odwrotnie.
Systematyzacja umysłowa, łącząca ze sobą wrażenia z obrazami, przechowanymi w pamięci surowej, polega przede wszystkim na skojarzeniu w czasie
wrażeń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych na podstawie ich podobieństwa.
Jeżeli każde nowo występujące wrażenie dochodzi do świadomości podmiotu
już jako znane w swych charakterystycznych przejawach z przeszłości i pod

�Antropologia w dziennikarstwie

377

tym samym względem przewidziane i oczekiwane, przybiera ono cechy wrażenia określonej jakości (Balicki 1912, s. 80).

Upraszczając nieco – wrażenia plus obrazy przechowywane w pamięci
plus skojarzenia wrażeń przeszłych, teraźniejszych i przyszłych na podstawie
ich podobieństwa, są to czynności umysłowe albo też rodzaj postępowania
charakterystyczny dla antropologii i dziennikarstwa. I dalej nieco bardziej
szczegółowo:
Jako przykład trudności praktycznej w przeprowadzeniu granicy między
duchowymi a funkcyonalnymi przejawami pewnego faktu społecznego,
przytoczyć możemy zaniepokojenie, wywołane w środowisku społecznem
przez silne wrażenia zewnętrzne: artykuły i wiadomości, zamieszczone
w prasie, a temu faktowi poświęcone, zgromadzenia, narady, listy i depesze
z tegoż powodu rozsyłane, demonstracye uliczne (odruchy) etc. zaliczymy
do zjawisk fizycznych, przedmiotowych, podczas gdy treść wystąpień prasy,
narad, komunikatów i haseł podczas demonstracyi wygłaszanych – do zjawisk
duchowych (Balicki 1912, s. 99).

Wyznaczając granicę między tym, co Balicki określa przejawami duchowymi, a przejawami funkcjonalnymi, czyli rzeczywistymi, realnymi, w jakiś sposób
materialnymi, widać ponownie związki między antropologią a dziennikarstwem.
A wreszcie swoiste podsumowanie wskazujące na rolę dziennikarstwa i jego
związki z antropologią w ówczesnym rozumieniu zagadnienia:
Jeżeli stróżem i wyrazicielem uwagi samorzutnej w społeczeństwach
współczesnych jest dziennikarstwo, rolę tę w zakresie uwagi dowolnej spełnia publicystyka. Ona to wskazuje, co jest godnego przechowania w pamięci
społecznej, co jest symptomatem poznawczym trwałym, a co przemijającym,
i daje pierwsze wskazania nowych wyobrażeń twórczych, mających powstać
w zakresie kultury narodowej. Publicystyka jest nadto stróżem niezaspokojonych potrzeb społeczeństwa, wyrazem jego pragnień i dążeń, a skierowując uwagę opinii na najdonioślejsze i najgłębiej sięgające zagadnienia bytu
narodowego, zwraca ją w kierunku największego oporu zewnętrznego lub
wewnętrznego i siłą rzeczy staje się drogowskazem przyszłych wysiłków
twórczych (Balicki 1912, s. 263).

Jak widać już wówczas, sto lat temu, gdy jeszcze antropologia była przynajmniej u nas w powijakach, zwracano uwagę na jej związki z dziennikarstwem
(też w porównaniu z obecnym znajdującym się może nie w powijakach, ale
jednak w przedszkolu). Nie wnikam tu w to, co Balicki rozumie pod pojęciami „zjawisk fizycznych”, „zjawisk duchowych”, „symptomatów trwałych”
i „symptomatów przemijających”, czy wreszcie „oporu zewnętrznego” i „oporu

�378

Marek Arpad Kowalski

wewnętrznego”, ani jak je definiuje według ówczesnego rozumienia tych terminów, gdyż wymagałoby to szczegółowej recenzji tej pracy, a przecież nie o to
nam chodzi. Dodać jednak należy dla lepszego pojmowania jego poglądów,
że „pamięć surowa” odpowiada mniej więcej pamięci potocznej, nie wyniesionej z nauki, „symptomaty trwałe” to takie, które zapadają nam w pamięci
na trwałe, w odróżnieniu od „symptomatów przemijających” czyli chwilowo
goszczących w naszej umysłowości, wreszcie „opór zewnętrzny” to taki, który
stawia nasz umysł przed przyjęciem realnych faktów zachodzących w naszym
otoczeniu, a „opór wewnętrzny” to wzdraganie się przed przyjęciem faktów
niezgodnych z naszymi poglądami i przyzwyczajeniami. To pokrótce tyle, żeby
zrozumieć co Balicki rozumie pod tymi określeniami. Dokładne wyjaśnienia
znajdują się w rzeczonej pracy i są czerpane z ówczesnego katalogu psychologicznego i socjologicznego. Dla naszych rozważań mają jednak drugorzędne
znaczenie (ich znaczenia możemy zresztą domyślać się z kontekstu, w jakim
występują).
Najbardziej istotne wydaje się to, że już wtedy dostrzegano rolę antropologii
w dziennikarstwie i rolę dziennikarstwa w antropologii, aczkolwiek w sposób
rozłączny, niezupełnie przenikający się, chociaż zarazem często tożsamy,
zwłaszcza przypisując jednej i drugiej formie wypowiedzi chęć obserwowania
i badania świata, jego zrozumienia i wyjaśnienia. Uderza również u Balickiego
fakt idealizowania dziennikarstwa dla formowania wyrażania i zaspokajania
potrzeb społecznych; idealizowania wzbudzającego dziś pewne poczucie sceptycyzmu, czy rzeczywiście tak jest. W każdym razie dziennikarstwo zostało
potraktowane jako pomocne w kształtowaniu postaw społecznych, czy raczej
enkulturacji – pomocne dla wszelkich działań antropologicznych, a zarazem
antropologia jako pomocna dla dziennikarstwa dla lepszego rozumienia
świata i jego objaśniania. Ale przyjmijmy takie stanowisko z dobrodziejstwem
inwentarza, w końcu takie były na ów temat poglądy na progu XX wieku.
Zresztą i obecnie przy traktowaniu dziennikarstwa jako domniemanego „bytu
idealnego”, nie pamiętając o jego współczesnych dewiacjach, jest to pogląd
teoretycznie zasadny. A że praktyka częstokroć odbiega od ideału, to już odrębne zagadnienie.
Dodajmy jeszcze dla uzupełnienia, że w dziennikarstwie mylone są niejednokrotnie pojęcia etnografii, etnologii i antropologii, a wreszcie że antropologia często bywa utożsamiana z antropologią fizyczną. Dodam na
podstawie własnych obserwacji i rozmów (jeśli są one w jakiś sposób reprezentatywne), że kiedy mówię o antropologii (w domyśle kulturowej, acz nie
dodaję tego przymiotnika), słyszę zdziwienie, że przecież to „badanie kości”
czy coś podobnego, w każdym razie rozumiana ogólnie, jak powiedziałem,

�Antropologia w dziennikarstwie

379

jako wyłącznie antropologia fizyczna. Trzeba dopiero dłuższego tłumaczenia,
by rzecz wyjaśnić. Przydałoby się zatem, zwłaszcza ze strony antropologów,
dokładniejsze wyjaśnienie, co należy rozumieć pod mianem antropologii, by
w dosyć powszechnym odbiorze dziennikarskim nie była utożsamiana jedynie
z jedną jej „częścią” (fizyczną). Ale to na marginesie. Znów jednak wróćmy
do tematu.

Logika versus emocje
Na przestrzeni co najmniej stulecia mamy do czynienia z wzajemnym
przenikaniem się antropologii i dziennikarstwa, aczkolwiek początkowo jeszcze
delikatnym, nie sformalizowanym, albo może raczej z poczuciem, czy trochę
bardziej ostrożnie, wyczuwaniem wzajemnych związków lub pewnych podobieństw, później dopiero bardziej wyraźnym. Lecz po tej wycieczce historycznej
wróćmy do istoty problemu.
Otóż należy od razu stwierdzić, że wszystko to, co podlega opisowi antropologicznemu, podlega także opisowi dziennikarskiemu. I odwrotnie: to, co
podlega opisowi dziennikarskiemu, podlega także opisowi antropologicznemu.
Innymi słowy, wszelkie zjawiska i fakty, które są przedmiotem badawczym
antropologii, mogą być zarazem przedmiotem obserwacji dziennikarskiej.
I odwrotnie: zjawiska i fakty, jakie bywają przedmiotem relacji dziennikarskich,
mogą być także przedmiotem badań antropologicznych i wyciąganych na tej
podstawie wniosków.
Naturalnie, nie wszystko, co jest opisem dziennikarskim, nadaje się do przełożenia na pojęcia i język antropologii, tak jak i nie zawsze opis antropologiczny
nadaje się do przełożenia na dziennikarstwo. Dodajmy, że opis dziennikarski
teoretycznie powinien być gładki, potoczysty, językowo poprawny i ładny.
W porównaniu z nim opis antropologiczny językowo bywa niekiedy chropowaty,
elegancja językowa może mieć znaczenie drugorzędne. Jednakże są liczne pola
wspólne pozwalające eksploatować je zarówno w sposób antropologiczny, jak
i dziennikarski, a także śledzić założenia antropologiczne w dziennikarstwie. Na
tym, jak sądzę, polega przede wszystkim istota antropologii w dziennikarstwie:
wspomniane wspólne pola zainteresowań dające możność szukania tropów
antropologicznych w wypowiedziach dziennikarskich i odwrotnie – możliwości
dziennikarskich w poczynaniach antropologicznych.
Narzuca się w tym miejscu przykład może nieco kontrowersyjny, ale trafny – mianowicie to, co od 10 kwietnia 2010 roku dzieje się w Warszawie na
Krakowskim Przedmieściu przed Pałacem Prezydenckim. Nie oceniam tych
wydarzeń w żaden sposób, podaję jednak jako wyraźny przykład. Wydarzenia

�380

Marek Arpad Kowalski

te i wszystko, co się tam dzieje, obrosło niezmiernie licznymi artykułami dziennikarskimi, kontrowersjami, publicystyką. Wszakże antropolog przypatrując się
tym wydarzeniom, znajdzie dla siebie liczne tematy badawcze: narodziny mitu
(na temat postaci Lecha Kaczyńskiego), tworzenie się wspólnoty, sakralizacja
terytorium, stosunek do religii (krzyża jako symbolu i Kościoła jako instytucji),
sprawa wykluczenia, stosunek „my” i „oni”, potoczne postrzeganie państwa,
relacje między grupą a jednostką... Zapewne można by znaleźć wiele innych
tematów przyciągających naukowca (rozwinięcie tych przykładów to odrębne
zagadnienie, tu podaję je hasłowo). W każdym razie widać dobitnie, że to, co
jest przedmiotem opisu dziennikarskiego, staje się przedmiotem badawczym
dla antropologii. Przypominam: nie oceniam, nie komentuję, ale widać tu dobitnie, jak funkcjonuje lub może funkcjonować antropologia w dziennikarstwie,
przynajmniej na poziomie uogólnionym. Podobnych przykładów z aktualnego
życia publicznego można by przytoczyć więcej. Chociażby sprawa OFE (renty
i emerytury), obecność naszych wojsk w Afganistanie, kwestia ewentualnej
elektrowni atomowej w Polsce, zjawisko tzw. kibiców stadionowych i wiele
innych spraw, jakimi żyje obecnie dziennikarstwo i jakimi będzie się karmiło
w przyszłości.
Trzeba w tym miejscu zauważyć, że podobne tropy antropologiczne
znajdują się nie tylko w dziennikarstwie, ale i w literaturze pięknej. Są liczne
tytuły powieściowe będące wprost antropologią. Można w tym miejscu wymienić takie przykłady, jak chociażby Kirgiz schodzi z konia (Warszawa 1974)
Ryszarda Kapuścińskiego, Boża podszewka (Warszawa 1997 – na tej podstawie
powstał serial telewizyjny pod tym samym tytułem emitowany kilkanaście lat
temu) Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz, Traktat o łuskaniu fasoli (Kraków 2006)
Wiesława Myśliwskiego, Huta (Wołowiec 2007) Grzegorza Kopaczewskiego.
To tylko kilka przykładów wybranych przypadkowo. Można by wymienić ich
znacznie więcej, ale nie będę tego czynił, ponieważ związki między antropologią a literaturą piękną także bywają wyraźne, lecz dokładne ich prześledzenie
odbiega od tematu zajmującego się antropologią w dziennikarstwie. Jeśli zostały
tu przywołane, to marginalnie, żeby pamiętać i o tych także relacjach.
Wracając do głównego nurtu rozważań, warto w tym miejscu zauważyć
rzecz niezbyt często dostrzeganą, acz ważną. Mianowicie uwadze często umyka
to, że absolwenci antropologii uprawiający badania etnograficzne mają niejako
automatycznie przygotowanie dziennikarskie, chociaż nie zawsze jesteśmy
tego świadomi. Na czym to polega?
Etnograf przygotowujący się do badań na jakimś terenie czy na jakiś temat
musi wiedzieć o co pytać swoich ewentualnych informatorów, jak to czynić,
jak ich dobrać, jak skłonić do możliwie otwartych i dokładnych wypowiedzi,

�Antropologia w dziennikarstwie

381

a wreszcie jak przełożyć te wypowiedzi na „swój” etnograficzny język utrzymany w ryzach przejrzystej logiki. Podobnie dziennikarz. Szykując się do
napisania reportażu, felietonu, wywiadu lub jakiejkolwiek podobnej formy
wypowiedzi, musi przygotować się do tego i wiedzieć, co chce powiedzieć
i o co pytać informatorów, jak ich dobrać, jak skłonić do wynurzeń, gdy zrazu niechętnie mówią czy to z powodu skrępowania, czy dla jakichś innych
przyczyn, a na koniec jak to przełożyć na obowiązujące formy dziennikarskie.
Metodologia więc wywiadu, publicystyki, felietonu albo jakiejkolwiek innej
wypowiedzi dziennikarskiej lub też bardziej generalnie zebrania materiału
czy to dziennikarskiego, czy etnograficznego jest bardzo podobna, jeśli nie
wręcz taka sama.
Ale oprócz niewątpliwych podobieństw, są także różnice i to istotne, polegające na odmiennych w efekcie formach wypowiedzi, stylistyce, metodologii
(w głębszym jej rozumieniu), przeznaczeniu i ostatecznych efektach.
Antropolog musi pamiętać o tym, by przedkładane przez niego fakty były ze
sobą powiązane logicznie, by jedne wynikały z drugich, a późniejsze wiązały się
z wcześniejszymi, a wszystkie powinny być dobrze osadzone w postrzegalnych
i udokumentowanych realiach. Musi także dbać o to, by były racjonalne, nie
zbaczające w stronę domniemanych legend lub mitologii, a nawet opowieści
„wyssanych z palca”, którymi informator może bezwiednie albo świadomie
„karmić” badacza, on zaś powinien być czujny i nie dać się sprowadzić na
manowce, zatem informacje prowadzące do ogólniejszych spostrzeżeń musi
poddać weryfikacji i dociekać co kryje się pod pewnymi symbolami a nawet
niedopowiedzeniami, tzw. „wymownym milczeniem”, gestami i mimiką, w ogóle
mową ciała i spod tej warstwy ujawniać istotę sprawy.
Podsumujmy zatem: logika, wzajemne powiązania faktów ujawniające
rzeczywisty stan rzeczy, no i wystrzeganie się dowolności w interpretowaniu
faktów. Interpretacja musi być zbudowana na jak najdalej idącym prawdopodobieństwie. Nie ma tu miejsca na zupełną dowolność czy pozwalanie sobie
na ujawnianie rozmaitych sympatii czy antypatii w jakiejkolwiek sprawie.
Własny pogląd powinien być podporządkowany racjonalności i obiektywizmowi. Na własne zdanie można sobie pozwolić dopiero w podsumowaniu,
zastrzegając wszakże, że jest to osobiste zdanie autora. W razie wątpliwości
czy niemożności jednoznacznych stwierdzeń potwierdzanych twardo faktami,
dopuszczalne są jedynie zastrzeżenia czy też ostrożności w rodzaju: „wydaje
się”, „można sądzić, że...”, „przypuszczalnie” itp.
Natomiast, aczkolwiek w dziennikarstwie też mamy do czynienia z interpretacją, to wątpliwości nie są obudowywane zastrzeżeniami „wydaje się”, „można
przypuszczać” i podobnymi. A w każdym razie są one rzadko stosowane. Naj-

�382

Marek Arpad Kowalski

częściej bowiem mamy do czynienia z jawnym, bezwzględnym i bezpośrednim
wyrażaniem przeważnie jednoznacznej opinii, że tak właśnie dokładnie jest,
jak zostało przedstawione w tekście. Fakty nie wymagają potwierdzenia i nie
muszą wynikać jedne z drugich. Fakty – przyjmuje się – po prostu są, a samo ich
istnienie jest już eo ipso podawane odbiorcy jako dowód ostateczny. Owszem,
istnieją między nimi powiązania w twórczości dziennikarskiej, ale dosyć luźne,
nie wymagające dokładnego ukazywania wzajemnych związków i zależności.
Niejako „są, bo są” i oczekiwana jest zgoda na nie czytającego, bez wgłębiania
się w konteksty i szukania ewentualnych relacji między nimi.
Media masowe zdefiniować możemy jako media komunikacyjne, które
są – lub też mogą być – rozpowszechniane na szeroką skalę, praktycznie
w identycznej formie; w ich poczet zaliczamy nie tylko film, wideo, telewizję,
radio czy drukowaną prasę – czyli formy, które najczęściej mamy na myśli
mówiąc o „mediach” – ale też odbitki litograficzne, billboardy reklamowe
oraz Internet. Sęk w tym, by nie dać się zwieść rzekomej doniosłości skali.
Pod pewnymi względami media masowe przypominają niektóre ze skrajnie
zlokalizowanych wytworów kultury. Na przykład gazety są w równym stopniu co ludowe pieśni skore do redukowania zbliżonych w jakikolwiek sposób
zdarzeń do stosownej formułki – obciążonej jednak pokaźnym bagażem
symbolicznym – co w rezultacie prowadzi do ich ujednolicenia (Herzfeld
2004, s. 404–405).

Media masowe z natury rzeczy są mediami komunikacyjnymi. Znaczy to,
że służą komunikacji ze społeczeństwem. Najbardziej jednak istotne wydaje
się tu pojęcie redukowania jako zdecydowanie odróżniającego dziennikarstwo
od antropologii. Mianowicie dziennikarstwo redukuje złożoność zdarzeń
i faktów do jak najbardziej prostych i oczywistych stwierdzeń, zamykając je
na ogół we względnie krótkich formułach, niejednokrotnie schematycznych
i często abstrahuje od złożoności kontekstów – akurat odwrotnie aniżeli czyni
to antropologia, uwzględniająca złożoność wydarzeń i ich konteksty.
Gdy antropologia rozkoszuje się – można barwnie powiedzieć – złożonością faktów i zdarzeń, ich niejednoznacznością, pozwalając każdemu na
wypracowanie i pielęgnowanie własnego punktu widzenia czy własnej interpretacji, krytycznego spojrzenia na to, co zostało przedstawione, to media
odwrotnie – redukując złożoność faktów do prostych stwierdzeń i pomijając
konteksty i wszelkie uwikłania owych faktów, tworzą uproszczone standardy
ocen, podając bez wahania co jest prawdziwe, a co nie, co jest złe, a co dobre,
co jest właściwe, a co nie, a czynią to na masową skalę, jawnie albo skrycie
wpływając na czytelników, aby przyjęli owe standardowe oceny tak jakby
były ich własne.

�Antropologia w dziennikarstwie

383

Zapewne to miał na myśli Herzfeld w przytoczonym wyżej cytacie, by
„nie dać się zwieść rzekomej doniosłości skali”. Skalę można w tym znaczeniu
pojmować jako względnie skromny nakład i odbiór prac antropologicznych
w porównaniu ze skalą i powszechnym odbiorem artykułów dziennikarskich
(wysokie nakłady gazet i czasopism i liczne bardzo grono odbiorców). Doniosłość skali w tym przypadku oznacza masowość ocen; można powiedzieć,
że ilość przechodzi w tym przypadku w jakość – im coś jest większe, staje się
automatycznie bardziej prawdziwe (aczkolwiek wiemy, że nie musi odpowiadać to prawdzie). Tym bardziej, że media wskutek takiego odczytywania ich
przesłania bywają często źródłem tworzenia samooceny, dzięki czemu wiemy
(powinniśmy wiedzieć) jak życie nam się układa, czy jest dobre, czy nie bardzo,
zatem wpływają na nas nie tylko w sposób informacyjny, ale i normatywny.
Zwłaszcza że media niejako same z siebie tworzą ramy tego, co istotne, albo
inaczej: tego, co za istotne powinno być powszechnie uważane, narzucając
bezwiednie albo świadomie taki pogląd odbiorcom.
Wspomniana w cytacie identyczna forma jest dlatego identyczna (przepraszam za tautologię), że występuje we wspomnianej masowej skali. Masowej,
to znaczy przyjmowanej przez zdecydowaną większość odbiorców jako fakt
nie podlegający dyskusji. Innymi słowy następuje redukcja zjawisk i zdarzeń
do pobieżnych formułek podawanych jako fakty do masowego i szybkiego
przyswojenia sobie, bez wgłębiania się w ich współzależności, konteksty czy
odmiennie postrzegane kontrowersje.
Dziennikarstwo ujawnia w tym miejscu jedną z bardziej pospolitych cech
dyskursu biurokratycznego, w którym – w wyniku aktywnego stosowania
błędnie umiejscowionej konkretności – standaryzacja retoryki stwarza iluzję
gruntownej faktyczności – czy też, innymi słowy, czystej referencyjności
(Herzfeld 2004, s. 405).

Referencja, a więc niezgodność (czy chociażby względna niezgodność)
między stanem rzeczywistym a opinią na jego temat, zdaniem Herzfelda,
jest jedną z cech dziennikarstwa. Czy nam się to podoba czy nie, właśnie
narzucanie przez dziennikarstwo, w sposób mniej czy bardziej jawny, poglądów do możliwie powszechnego wierzenia, niezależnie od rzeczywistego
stanu rzeczy, stanowi o jego istocie. Należy w tym miejscu pamiętać o tym,
co rzadko jest wspominane lub znane odbiorcom twórczości dziennikarskiej,
a co ma wpływ na wspomnianą referencyjność, że dziennikarze w swojej pracy
orientują się dosyć powszechnie, a może głównie na innych dziennikarzy, będących dla nich źródłem wiedzy i ocen, ponieważ często wielu z nich nie ma
czasu (a bywa, że i chęci) dla pogłębiania swojego zasobu wiedzy, a przecież

�384

Marek Arpad Kowalski

każdy chce, by jego koledzy po fachu doceniali jego profesjonalizm. To jest
owa „iluzja gruntownej faktyczności” niejako wymuszana przez samą istotę
dziennikarstwa – dostarczenia odbiorcom szybkiego i nieskomplikowanego
oglądu świata.
Owszem, podobnie w antropologii też niejednokrotnie mamy do czynienia
z orientowaniem się na zdania i poglądy innych badaczy i ich sądy i poglądy,
ponieważ trzeba pamiętać, że:
Etnografia jest od początku do końca uwikłana w pisanie (Clifford 2000,
s. 33).

Wychodząc od tego stwierdzenia, zauważmy, że pisanie – każde pisanie,
antropologiczne, dziennikarskie czy jakiekolwiek inne – polega nie tylko na
krytycznym odbiorze, ale również pretenduje do bycia mniej lub bardziej
czymś w rodzaju prawdy objawionej. Zatem odnajduje się tu podobieństwo
antropologii do dziennikarstwa (albo odwrotnie), gdyż dziennikarstwo jest
właśnie pisaniem. Oczywiście dotyczy to dziennikarstwa prasowego, ale nie
tylko prasowego, bo jednakże przy uwzględnieniu wszelkich różnic w formach
wypowiedzi i innych jego form, także telewizyjnego, radiowego, Internetu.
Podobnie i antropologia nie jest jedynie pisaniem, lecz przekazem słownym
i wizualnym, też bowiem sięga do telewizji, radia i Internetu. Potraktujmy
więc „pisanie” jako skrót myślowy, uwzględniający najrozmaitsze, nie tylko
piśmienne formy przekazu.
Wracając zaś do poprzedniej uwagi dotyczącej orientowania się na innych badaczy, występuje to zjawisko i w antropologii, lecz jest to wyraźnie zaznaczane,
że np. X uważa tak, zaś Y inaczej i te różnice są motywowane przebiegiem
własnych badań i spostrzeżeń, nie zaś pędem do stosowania schematycznych
formułek. James Clifford w eseju na temat badań Marcela Griaule’a wśród
afrykańskich Dogonów dosyć złośliwie zauważył:
Nawet jeśli jest prawdą, że kluczowi informatorzy zostali „zgriaulizowani”,
sam zaś Griaule się „zdogonizował” [...] to nie można z tego wywnioskować,
że stworzona przez Griaule’a wersja Dogonów jest fałszywa (Clifford 2000,
s. 70).

Jak widać, kontrowersje między antropologami polegają na dokładnym
przypatrywaniu się faktom i ich interpretacji, dalekie jednak są od pośpiesznych,
schematycznych uogólnień. Natomiast w przypadku dziennikarstwa żyjemy
w świecie symulacji, w którym najważniejszą funkcją znaku jest wymazanie
rzeczywistości i jednocześnie ukrycie jej (rzeczywistości) zniknięcia. Wszelkie
wartości są zazwyczaj nieostre, a ich interpretacja staje się dowolna, aby tylko
była zgodna z potocznym myśleniem.

�Antropologia w dziennikarstwie

385

Z drugiej wszakże strony wzmiankowane przypadki znane są wśród
antropologicznych taktyk dyskursywnych jako technika sepizacji. Słowo pochodzi od anglojęzycznego skrótu SEP (somebody else’s problem). Sepizacja
zatem polega na tym, że rozważany problem może zostać przemilczany albo
uznany za nieważny poprzez sposób, w jaki się go omawia, pomimo że jest
ważnym fragmentem rozmowy czy dyskusji. Chodzi więc w tym przypadku
o przeforsowanie własnego punktu widzenia, kosztem zniwelowania punktu
widzenia kontrpartnera czy kontrpartnerów, za pomocą odpowiednich zabiegów
słownych. Sposoby stosowania sepizacji zajmują się nie tylko sprawami uważanymi za nieważne (dokładniej: sprowadzaniem spraw ważnych do kategorii
spraw nieważnych), lecz i tym, w jaki sposób sprawy nabierają ważności lub
ją tracą. Każdemu bowiem aktowi unieważnienia towarzyszy akt odwrotny:
nadanie ważności sprawom innym. Jest to kontrsepizacja.
Podobne do sepizacji i kontrsepizacji (albo też pokrewne) są manipulacje
za pomocą stosowania cliché, czyli uproszczenia fałszującego rzeczywisty stan
rzeczy. Nie każde uproszczenie jest cliché, tylko takie, które maskuje szczególny
charakter opisywanego stanu rzeczy. Zabieg taki uważany jest za tendencyjny, ponieważ przy jego stosowaniu dominuje chęć osiągnięcia pożądanego
skutku, realizacji jakiegoś zamiaru czy uzyskania wpływu na odbiorców lub
czytelników. Umożliwia on to w ten sposób, że słowo lub zdanie napisane albo
wypowiedziane zrazu jako komunał bez pokrycia w rzeczywistości (zafałszowanie stanu rzeczy) stopniowo staje się czymś możliwym do wyobrażenia,
możliwym do dokonania, a wreszcie czymś dokonywanym. Bywa i tak, że
przypadek indywidualny, podawany jako jednostkowy, staje się uogólnieniem.
Zatem cliché zmienia rzeczywistość udając, że ją opisuje.
Ktoś stosujący wspomniane techniki manipulacyjne (sepizacja, kontrsepizacja, cliché) rości sobie prawo do bycia dostarczycielem prawdy w tekście.
Zgoda, że interpretacja może być także rodzajem wyjaśnienia, aczkolwiek
tych wyjaśnień może być wiele, tyle ile interpretacji, a żadne z nich nie może
pretendować do prawdy jedynej. Interpretacja może być tylko dociekaniem
prawdy. Zatem pojawia się dalsze pytanie, kto (jaka interpretacja) ma reprezentować tożsamość i autentyczność prawdy? To pytanie nieustannie znajduje
się w zawieszeniu. Możemy tylko domniemywać w oparciu o własną wiedzę
i zmysł krytycyzmu. Tak jest w antropologii, gdy spoglądamy na odmienną interpretację innych naukowców i wybieramy tę, z którą się zgadzamy.
W dziennikarstwie podobny wybór interpretacji jest mocno ograniczony. Tekst
dziennikarski nie wdaje się w takie subtelności, przedstawiając to, co uważamy za interpretację, jako fakt. Tu kryje się „iluzja gruntownej faktyczności”,
podniesiona przez Herzfelda.

�386

Marek Arpad Kowalski

Istota gruntownej faktyczności
Jeżeli podobne techniki i zabiegi stosowane są w pewnych przypadkach
w antropologii, to widać wyraźnie pewne relacje i podobieństwa z dziennikarstwem, z tym że w tym drugim przypadku czynności manipulacyjne są
stosowane wprost i nie tak bardzo ukryte, jak w przypadku antropologii. Słowo
i znak w dziennikarstwie bywają oderwane od swojej treści i odwołują się do
innego słowa i znaku podawanych jako właściwe. Co ważniejsze, o ile przy
wszelkich podobieństwach w antropologii można względnie trafnie wytropić
manipulacje, a zawsze znajdzie się wcześniej czy później ktoś, kto zwróci
uwagę na niedokładności lub nadinterpretację, o tyle w dziennikarstwie jest
to znacznie bardziej trudne. Dlaczego?
Charakterystyczną cechą mediów publicznych jest tworzenie pewnego,
publicznego języka, który można powielać w nieskończoność i rozpowszechniać potencjalnie w jak najrozleglejszych przestrzeniach (Herzfeld 2004,
s. 405).

To jest też owa, inaczej określona herzefeldowska „gruntowna faktyczność”, czyli jeden z elementów odróżniających (przy wielu cechach wspólnych,
a przynajmniej podobnych) dziennikarstwo od antropologii. To pierwsze
działa w masowej skali, ta druga w skali znacznie mniej masowej. To pierwsze zorientowane jest na bardzo szeroki krąg odbiorców, ta druga na krąg
odbiorców zawężony do grona fachowców i ewentualnie osób specjalnie nią
zainteresowanych.
Dziennikarstwo z założenia i z praktyki postępowania jest, jak wskazano,
twórczością masową, dla wszystkich. Wśród tych „wszystkich” znajdują się
osoby od – nazwijmy tak mało elegancko – prostaczków, kierujących się na co
dzień wiedzą potoczną, do wyrafinowanych intelektualistów z rozwiniętym
zmysłem krytycznym i samokrytycznym. Ma więc trafiać do każdego i to tak,
by każdy zrozumiał przekaz dziennikarski, a jeszcze lepiej, by uznał go za
„swój”, to znaczy odpowiadający mu zawartym w nim przesłaniem. Z pewną
przesadą można stwierdzić, że dziennikarstwo jest swojego rodzaju masową
misją, nakierowaną na jak najszerszy krąg odbiorców. Ponieważ zaś dziennikarstwo jest formą komunikacji nie tylko masowej, ale i często jednocześnie
politycznej, najważniejsze są fakty, informacje i siła argumentów, a wszystkie
one zredukowane dla zawładnięcia zbiorową wyobraźnią, nadającą działaniom
i ideom wymiar symboliczny, uproszczony zarazem dla lepszego i bardziej
efektywnego przyjęcia przez odbiorców.
Wcześniej wspomniane zostało, że – z warsztatowego czy metodologicznego punktu widzenia – antropologowie otrzymują, niejako nieświadomie,

�Antropologia w dziennikarstwie

387

przygotowanie dziennikarskie. Ta relacja działa i w drugą stronę. Dziennikarze
równie automatycznie korzystają, a przynajmniej po części są profesjonalnie
przygotowani do myślenia antropologicznego. Mianowicie przynajmniej teoretycznie dziennikarze mają za zadanie poznawać świat i rzetelnie przedstawiać
go odbiorcom, czyli społeczeństwu. A właśnie takie założenie przyświeca
antropologii. Widać tu znów wyraźnie relacje między jedną a drugą formą
wypowiedzi.
Jeżeli w tym dziennikarskim, masowym, powszechnym przekazie dla wszystkich mieści się antropologiczny punkt widzenia, to dobrze; a często mieści się.
Bo znaczy to, że ów punkt widzenia, czy też sposób objaśniania świata staje się
ważny i też znajduje odbiorców, powodując bardziej krytyczny i zróżnicowany
odbiór rzeczywistości. Powoduje to rozszerzenie możliwości dziennikarskich,
a także, niejako przy okazji, antropologicznych, bo i w tym ostatnim przypadku
wyraźnie, a przynajmniej potencjalnie poszerza krąg odbiorców.
Chociaż trzeba pamiętać, że między dziennikarstwem a antropologią nie
istnieje rywalizacja w dążeniu do masowości. Dziennikarstwo z założenia nastawione jest na masowość. Antropologia nie startuje w tym wyścigu, chociaż
ambicją niektórych antropologów bywa też masowy odbiór ich prac. Naturalnie
nie tak masowy, jak twórczości dziennikarskiej, ale jednak możliwie szeroki.
Aczkolwiek należy pamiętać, że misją antropologii jest przedstawianie złożoności świata (a nie jego prostoty), wydobycie skomplikowanych kontekstów,
uwikłań, rozmaitych powiązań i ujawnienie ich. Przedstawianie złożoności
świata jest także zadaniem dziennikarstwa, chociaż jak powiedziano wcześniej,
odbywa się to na innym poziomie. Nie tylko znacznie bardziej masowym, ale
i – w porównaniu do antropologii – uproszczonym. To uproszczenie wynika
z bardzo prostego powodu: aby trafić do możliwie dużej grupy odbiorców i być
przez nich zrozumianym. Dotyczy to także problemu interpretacji, gdyż występuje on i w dziennikarstwie, ale ponownie na innym poziomie. Interpretacja
w dziennikarstwie bywa, w porównaniu z antropologią, mocno uproszczona,
stosowana nie drogą żmudnego dochodzenia do niej, lecz „od jednego rzutu”.
Dzieje się tak z powodów wcześniej wskazanych: masowości dziennikarstwa
i w związku z tym konieczności szybkiego i bezkonfliktowego trafienia do
odbiorcy, który powinien zrozumieć zabieg interpretacyjny bez konieczności
wchodzenia do niego jak do labiryntu. Musi być wyłożony prosto.

Formy wizualne
Ciekawe rozważania wiążące się z tematem przedstawia Sławomir Sikora
w artykule O problematyczności wizualności w antropologii, zamieszczonym

�388

Marek Arpad Kowalski

w zbiorze Kultura profesjonalna etnologów w Polsce. Autor skupia się, jak
wyjaśnia tytuł, na formach wizualnych, takich jak fotografia czy film, ale
pamiętajmy, że w dziennikarstwie mamy też do czynienia z wizualnością,
ponieważ fotografia i film również mogą być formami wypowiedzi dziennikarskiej samodzielnej albo uzupełniającej wypowiedź pisaną lub mówioną.
Zresztą należy zdać sobie sprawę, że pisanie także jest rodzajem wizualności: czytamy, a więc obserwujemy słowa, zdania, akapity, całą myśl zawartą
w znakach pisarskich, które najpierw przyswajamy sobie patrząc, a więc
czytając i dopiero w ułamek sekundy później to, co odbieramy, widzimy (to
znaczy nie tylko patrzymy, ale rozumiemy to, co widzimy), zatem wizualnie
czytanie zamienia się w rozumienie umysłowe.
[...] widzenie (w odmienności do patrzenia) zawsze zawiera sporą domieszkę interpretacji (Sikora 2006, s. 183–184).

Formy wizualne zawierają, bo muszą ze swej istoty zawierać, interpretację.
Kluczem wszakże jest tu nader trafne przeciwstawienie pojęcia „patrzenia”
pojęciu „widzenia”. Wiemy przecież, że „patrzeć” to nie znaczy dosłownie
„widzieć”. Ta para pojęć odpowiada innej, przekładając na konwencję pisaną
lub mówioną, stricte już dziennikarskiej: „czytać” i „rozumieć”, gdyż czytanie
to rozpoznawanie liter, całych słów i zdań, lecz nie musi być równoznaczne
z rozumieniem. Jeżeli na przykład mam przed sobą jakiś tekst w języku portugalskim, którego nie znam, patrzę na niego, rozpoznając litery i słowa, więc
patrzę (pomijam wymowę), ale go nie widzę w znaczeniu: nie rozumiem,
a wobec tego nie stać mnie na jakąkolwiek interpretację, ponieważ czytam,
ale nie rozumiem, co czytam.
Problem wizualności wpisuje się w pewną oczywistość reprezentacji. Przed
tą oczywistością antropologia dziś ucieka, ale tak jak uczymy się z większym
wyczuciem przyglądać tekstom pisanym, tak też wypada wykazać się większą
wrażliwością w podchodzeniu do materiału wizualnego, czy szerzej wizualności (Sikora 2006, s. 184–185).

Sikora co prawda lojalnie wyznaje, że na przykład Kirsten Hastrup w tekście
Film as Ethnography, zamieszczonym w pracy Anthropological Visions: Some
Notes on Visual and Textual Authority (1992) opowiada się przeciwko wizualności (co zostało oparte na jej doświadczeniach z badań terenowych) jako
grożącej, jak mi się wydaje, pochopną i powierzchowną interpretacją, jednak
jawi się on zwolennikiem wizualności, mimo wszelkich wątpliwości i zastrzeżeń, jakie ona niesie, podając z drugiej strony inne przykłady antropologiczne
wspierające wizualność.

�Antropologia w dziennikarstwie

389

Nie jest moją rzeczą wchodzić w ten spór, aczkolwiek doświadczenia
rozmaitych antropologów z wizualnością mogą być odmienne. Wypada jednak zauważyć, że wizualność stała się jednym z filarów dziennikarstwa, a co
więcej mimo pewnych wątpliwości („przed tą oczywistością antropologia dziś
ucieka”), jednak wchodzi do antropologii, czego liczne przykłady przytacza
sam Sławomir Sikora w wymienionej pracy, omawiając słusznie przykłady
„czystej” wizualności w antropologii.
Widać tu wzajemne przenikanie się pewnych form dziennikarstwa z pewnymi „wypowiedziami” antropologii. „Wypowiedziami” rozumianymi w tym
przypadku jako wizualnymi formami. Wiadomo bowiem, że antropologia odwołuje się w pewnych przypadkach do form wizualnych: zdjęć i filmu, może więc
nie tyle „ucieka przed problemem”, ile często nie traktuje go równie poważnie
jak wypowiedzi tekstualnych. A przecież ileż to razy przypatrując się jakiemuś
zdjęciu czy filmowi, mruczymy sobie pod nosem, że mówi on więcej, aniżeli
opis tekstowy. Acz z drugiej strony przekazowi jedynie wizualnemu, mówiąc
popularniej „obrazkowi” towarzyszy oczekiwanie, że będzie on dokładniej
jeszcze wyjaśniony przez tekst pisany lub mówiony, chociaż nie zawsze takie
dopowiedzenie bywa konieczne.
Można przyjąć, że tryb wizualny powinien być równorzędny i równie poważnie traktowany, jak tekst pisany czy mówiony. Dziennikarstwo dawno już
uznało tę równorzędność, antropologia dopiero stara się o ich równouprawnienie, chociaż w wielu przypadkach stosuje także owe standardy (może jednak
owo równouprawnienie już się dokonało, bo przecież przekaz antropologiczny
operuje dziś często zdjęciem, filmem – liczne są przecież filmy etnograficzne?).
W każdym razie widzimy tu jak na dłoni antropologię w dziennikarstwie.
Zwłaszcza wtedy, gdy przekaz wizualny opowiada nam o obcości, inności,
niejednokrotnie wyraźniej przemawiającej obrazem niż tekst, a przecież antropologia to poszukiwanie „obcości”, czegoś innego, co nas otacza, sąsiaduje
z nami albo jest „inne” od tego, do czego przywykliśmy w obrębie swojej kultury,
no i porównywanie tego „innego” czy „obcego” z „naszym”.
Dziennikarstwo często fascynuje pokazywaniem wzmiankowanej „obcości” czy „inności” jako egzotyki. Antropologia ową „inność” czy „obcość” także
ujawnia, ale jako rzecz normalną, bez podniecania odbiorcy niezrozumiałą,
a fascynującą egzotyką. Przeciwnie, oswaja ją tłumacząc, że inność albo obcość
jest oczywistością, a nie odmiennością powodującą ekstazę wśród odbiorców.
Dosyć, że mamy tu do czynienia z wzajemnymi relacjami między antropologią
a dziennikarstwem, tyle że relacjami na poziomie z jednej strony profesjonalnym, z drugiej zaś masowym. Istota jednak, przy wszelkich odmiennościach,
pozostaje ta sama.

�390

Marek Arpad Kowalski

Wszystko na sprzedaż?
Paul Willis, krytyczny, jak można zrozumieć, wobec dziennikarstwa, porównuje teksty dziennikarskie do towarów kulturalnych. Zbliżamy się w tym miejscu
do tego, że dziennikarstwo często swoje wypowiedzi traktuje jako towar. Naturalnie, towar specyficzny, pojmowany nie jako rzecz materialna, lecz jako rzecz
„duchowa”, umysłowa. Materialne w tym przypadku może być to, co napisane
albo pokazane na ilustracji (zdjęciu, filmie), lecz najbardziej istotna jest owa
niematerialna, duchowa treść towaru, czyli przesłanie, jakie on niesie.
Podwójna zagadka formy towarowej w sferze kultury nie tylko skutkuje
walką jednej strony przeciwko drugiej – towar jako użyteczność, towar
jako fetyszyzm – lecz także, jak widzieliśmy, zmaganiami w obrębie samej
„formy kulturalnej”. Wpływ, jaki forma „nośnika” (fetyszyzm formy towarowej w ogóle) wywiera na „formę kulturalną”, polega na częściowym
sfetyszyzowaniu wewnętrznych form tej ostatniej oraz wprowadzeniu
wewnętrznego dystansu. Oczywiście element „kulturalny” towaru kulturalnego nie może ulec kompletnej fetyszyzacji, gdyż przestałby cokolwiek
komunikować. Jednak brak stabilności między formami daje dobrego wewnętrznego „kopa”, by ujawnić fetyszystyczną naturę towaru lub tekstu,
poddając ironii, relatywizując [...] te znaczenia, którym udało się przetrwać
(Willis 2005, s. 93).

Fetyszyzacja w tym ujęciu oznacza, że ważne staje się nie to, co jest ukryte
w pewnych zdaniach lub określeniach, lecz oznacza zredukowanie (o czym była
mowa wcześniej) złożoności do form najbardziej prostych, a przeto najłatwiejszych do przyswojenia. Nasuwa się tu porównanie do matematyki, mówi się
bowiem o „uproszczeniu równania”. Lecz ani antropologia, ani dziennikarstwo, by
ograniczyć się do tych dwóch przykładów szeroko pojętej humanistyki, nie są matematyką. Uproszczenie, czyli redukcja form skomplikowanych do najprostszych,
w tym przypadku czyni rzeczywistość uboższą. A jednak dziennikarstwo czyni
to – w imię maksymalnego uproszczenia tego, co ma do powiedzenia, a zatem
i łatwiejszego odbioru. Innymi słowy, a bardziej dosadnie – tekst dziennikarski
wydaje się być „towarem”, dokładniej „towarem kulturalnym”, działającym
z jednej strony jako towar taki sam, jak każdy inny (np. mydło, samochód,
odzież itd., cokolwiek zresztą, co byśmy chcieli podstawić pod pojęcie towaru),
z drugiej mającym ambicję być przekaźnikiem kultury. O tej podwójności tekstów
dziennikarskich czytamy w dalszych rozważaniach na ten temat:
Przy odbiorze „prostej użyteczności” tekstu „wydajność” może iść w parze
z realizmem i realistycznym odczytaniem, natomiast „złożona użyteczność”
towarów kulturalnych oferuje także produktywność jako rezultat buntu.

�Antropologia w dziennikarstwie

391

W wieku przedstawieniowej niewinności specjaliści zabawiali się, rozkładając
na czynniki pierwsze sposoby pozwalające na semiotyczne manipulowanie
pozostałymi członkami społeczeństwa (Willis 2005, s. 93).

Bardzo trafne wydaje się porównanie tekstów dziennikarskich do towaru,
dokładniej towaru specyficznego, mianowicie towaru kulturalnego, w którym
kryje się zarówno pojęcie towaru (jakiegokolwiek), a zarazem pojęcie ideowego czy też myślowego przesłania (wszystko jedno w tym przypadku, jak
chcielibyśmy go nazwać). Pod wspomnianą wyżej „użytecznością” połączoną
z „wydajnością” (oba te czynniki wzajemnie się wspomagają i trzeba traktować
je nierozdzielnie) należy, moim zdaniem, rozumieć wpływ tekstów dziennikarskich na odbiorców lub szerzej na społeczeństwo, dla którego produkowane są
owe towary kulturalne. Ich podwójna rola polega na tym, że z jednej strony
mówią jak gdyby idealistycznie albo lepiej generalnie o kulturze (jakkolwiek
byśmy ją rozumieli), z drugiej zaś o jej „produkcyjnym” zastosowaniu, czyli
dążeniu do tego, by ów towar był jak najszerzej przyjęty w społeczeństwie
i stosowany w praktyce. Być może formy wizualne, tak jak określa je Sławomir
Sikora, są bardziej towarem, aniżeli teksty pisane albo mówione. Ale to moje
indywidualne spostrzeżenie, gdyż w takich przypadkach zdaje się decydować
nie tyle zawarta w nich treść, ile mniej czy bardziej atrakcyjny wygląd.
Warto zastanowić się, czy w przypadku antropologii też mamy do czynienia
z towarem. W jakimś sensie – tak, ponieważ antropologia również w efekcie
zmienia badania i ich wyniki w rodzaj towaru, gdy owe wyniki zamykane
są w formie książki czy wykładu. Zmierza bowiem do tego, by owe badania
i wyniki uprzystępnić możliwie szeroko (acz na znacznie mniejszą skalę) i sprawić, by były one znane i przyjęte w praktyce społecznej, a w każdym razie, by
przeniknęły do świadomości ogółu i były stosowane (co najmniej rozumiane)
w realnych działaniach i rozumieniu prawideł kierujących ludzkim życiem.
Jednakże wiemy, że często stwierdzenia antropologiczne są przez następców
poddawane krytyce, unieważniane albo lokowane w historii nauki. Na ich
miejsce pojawiają się nowe, obowiązujące do czasu, kiedy powstają kolejne
stwierdzenia lub odmienne od dotychczasowych interpretacje.
Jeśli zgodzimy się, że i w antropologii, i w dziennikarstwie tekst (w jakiejkolwiek formie – pisanej, mówionej, wizualnej) jest towarem, to dostrzeżemy podobieństwa, a przynajmniej wzajemne relacje między antropologią
a dziennikarstwem. Ta wszakże różnica, że w dziennikarstwie towar jest
wystawiany na sprzedaż poprzez konkurencję gazet i wszelkich mediów dążących do tego, by to ich konkretny głos był przyjmowany przez odbiorców jako
„własny”, w antropologii zaś towar jest nieustannie poprawiany i ulepszany
i wprawdzie też wystawiany na sprzedaż, jednak nie tak bezwzględnie. Można

�392

Marek Arpad Kowalski

to ująć nieco inaczej. W antropologii ów towar też bywa sprzedawany, ale ze
względu na jego wartość poznawczą. W dziennikarstwie natomiast wartość
towaru nie jest wyliczana jedynie „sama w sobie”, ale decyduje także, a może
i w znacznej mierze „opakowanie” – atrakcyjne, „błyszczące”, przyciągające
swoim wyglądem.
Jest jeszcze jedna, zapewne zasadnicza, różnica. W antropologii nasz
„towar” nie jest sprzedawany za wszelką cenę. W dziennikarstwie bardzo
często – tak. Zwraca na to pośrednio uwagę (pośrednio, gdyż rzecz nie dotyczy
dziennikarstwa, lecz zawiera spostrzeżenia na temat współczesnej kultury)
Anna Zadrożyńska:
Jedno jest pewne: nie wszystko jest na sprzedaż, zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Na jarmarku kultury, przynajmniej europejskiej,
proporcje towarów i usług do walorów bezcennych nie należą do wartości
trwałych. Zmieniały się razem z ideologiami, ekonomiami, władcami, wojnami,
modami, wynalazkami i wielu innymi warunkami zwykłego i niezwykłego
życia ludzi (Zadrożyńska 2001, s. 6).

Zarówno antropologia, jak i szczególnie dziennikarstwo, oferują towar na
owym jarmarku kultury, ale – jak powiedziano – czynią to odmiennie. Powstaje
pytanie: czy w przypadku antropologii mamy do czynienia z działalnością
na wspomnianym, metaforycznym jarmarku kultury? Jeśli przyjąć, że tak, to
jednak zachodzi między nimi istotna różnica. Autorka wyczuwa doskonale tę
różnicę, gdy pisze o rozszerzeniu się – jak to nazywa – sprzedajności na wiele
dziedzin z pozoru dawniej nie tykanych, dokładniej nietykalnych, mianowicie
uczynienie towaru z tradycji, historii, przeżyć intymnych, religijnych, estetycznych i wystawianiu go na sprzedaż na jarmarku kultury. Ale stwierdzając,
że nie wszystko jest na sprzedaż (to znaczy, że nie wszystko powinno być
wystawiane na sprzedaż), zauważa:
Targowisko to nie targ czy jarmark. To nie tylko spotkania kupców, sprzedawczyków i klientów. Targowisko – to pewna metaforyczna sytuacja kontaktów między ludźmi, relacji o zabarwieniu moralnym, emocjonalnym,
estetycznym. Na targowisku przecież przede wszystkim się targuje: zachwala,
negocjuje, kupuje, płaci. Każdemu zależy, by sprzedać jak najlepiej, by kupić
jak najkorzystniej (Zadrożyńska 2001, s. 7).

A więc mamy rozróżnienie na jarmark i targowisko. Tu i tam odbywa
się handel, kupuje się i sprzedaje, a każdemu zależy na tej transakcji. Z tą
wszakże różnicą, że na targowisku wszystko jest na sprzedaż, natomiast na
jarmarku – nie wszystko. Dziennikarstwo, przynajmniej współczesne, handluje
wszystkim. Antropologia wzdraga się przed wystawianiem wszystkiego na

�Antropologia w dziennikarstwie

393

sprzedaż, aczkolwiek bywa kuszona do maksymalnego rozszerzenia swojej
handlowej oferty. Z punktu widzenia korzyści zachęta wygląda pozornie racjonalnie, a owa zachęta czyniona ze strony dziennikarstwa (jeśli jest czyniona)
równie pozornie zdaje się obiecywać zysk. Skąd więc opór antropologii przed
wystawianiem wszystkiego na sprzedaż? Stąd, jak się wydaje, że mówi ona
o niepewności licznych zjawisk kultury, o niemożności ostatecznego wyjaśnienia
wszystkiego aż do końca i zostawienia pewnych spraw w zawieszeniu, gdyż
inaczej antropologia zaprzeczyłaby samej sobie. Odwołajmy się ponownie do
kolejnego cytatu wyjaśniającego ten problem:
Niepewność, jak sądzę, jest wielką szansą poznawania, nie kończącego się
śledzenia, szukania, wyjaśniania, konstruowania kolejnych, choćby i subiektywnych stopni wiedzy. Nawet jeżeli współczesny (czy tylko?) tekst naukowy
ma być traktowany jedynie jako wyznanie badacza, to przecież tkwi w nim
nadzieja na coś więcej. Nawet jeżeli nie może być ukazaniem obiektywnej
prawdy, tylko opisaniem subiektywnego doświadczania świata, możliwym
dzięki siatce własnych pojęć konstruowanej stopniowo, powoli i długo, to
przecież i tak zmierza do jakiegoś pozasubiektywnego celu, choć dokonuje
tego krętymi drogami (Zadrożyńska 2001, s. 12).

Przypomnijmy raz jeszcze. Antropologia to śledzenie, szukanie i konstruowanie oglądu świata, a przeto i możliwie obiektywnej, nie subiektywnej,
wiedzy o nim. Dziennikarstwo to też śledzenie, szukanie i konstruowanie
wiedzy o świecie, ale nie stopniowe, powolne i długie, lecz idące „na skróty”.
Szybkie i proste, zamieniające się niekiedy w prostackie. Nie ma w nim na ogół
miejsca na wahania i wątpliwości subiektywizmu, wiele, jeśli nie wszystko,
musi być podawane jako wyglądające na obiektywne i tak właśnie odbierane
przez odbiorców.
A przecież w antropologii jakieś pozornie błahe, nawet pojedyncze wydarzenie, słowo, zdanie może dawać asumpt do dalszych dociekań, rozwijania
tego w jakąś teorię czy chociażby próbę teoretyczną poprzez konsekwencję
postępowania logicznego, czasem swobodne skojarzenia albo wizje pozwalają
na dokonywanie mniej czy bardziej umotywowanych interpretacji. Refleksja
na temat poddawany badaniu, ogólniej – na temat kultury – bierze, a przynajmniej powinna brać pod uwagę zmienność słów, zdarzeń i ich rozumienie,
by wypracować jakąś uporządkowaną konstrukcję, nawet jeżeli ta konstrukcja
za chwilę poddana zostanie krytyce przez innego badacza, ale przecież wokół
tej konstrukcji toczą się spory i dyskusje. Innymi słowy wątpliwości bywają
immanentną cechą antropologii.
W dziennikarstwie na ogół nie ma zapotrzebowania na wątpliwości (choć
i ono niekiedy daje im wyraz). Antropologia obserwuje i bada odmienność,

�394

Marek Arpad Kowalski

inność, obserwuje zmienność, by na tych między innymi podstawach tworzyć
konstrukcje mówiące o kulturowej rzeczywistości świata (relatywizm mieści się
w tych konstrukcjach). W efekcie przedstawiać świat i kulturę w sposób możliwie uporządkowany (zmienność również jest fragmentem tego porządku).
Dziennikarstwo też ma ambicję przedstawiania uporządkowanego świata,
ale unika wybijania na czoło zmienności, waha się przed ujawnianiem wątpliwości jako czynnika wprowadzającego chaos do tego porządku. Naturalnie
nie sposób go nie zauważyć, lecz przecież można go ominąć, przedstawiając
chaos i wątpliwości jako zakłócenia mniej czy bardziej chwilowe. A w każdym
razie potraktować chaos, zmienności i wątpliwości jako elementy obecnego
porządku świata poprzez semiotyczne zabiegi i tworzenie publicznego języka
powielanego w nieskończoność, jak zauważa, co zostało wcześniej powiedziane, Herzfeld.
Tak więc pomimo wszelkich różnic dzielących antropologię i dziennikarstwo, relacje między nimi bywają w wielu elementach dosyć bliskie, jeżeli
wręcz nie tożsame. Łączy je przede wszystkim zaciekawienie światem, ludźmi
i ich kulturą, obserwacja tego wszystkiego, co się dzieje i zamiar, a właściwie
chęć wyjaśniania wszelkich zjawisk, obyczajów i poglądów. Każda z tych
dwu dziedzin twórczości czyni to po swojemu, a dokładniej w sposób sobie
właściwy. Jednakże są dosyć liczne elementy wspólne, wyrażające się dosyć
często w warsztacie czy metodologii. Powtórzę, bo to jest bardzo ważne i nigdy
dosyć przypomnienia, że to, co jest przedmiotem obserwacji i badań antropologicznych, jest zarazem przedmiotem obserwacji i poczynań dziennikarskich.
Równie ważne jest podobieństwo (czasami tożsamość) przygotowawczego
postępowania antropologa i dziennikarza: umiejętność sformułowania tematu,
zbieranie informacji wraz ze stosunkiem do informatorów, logiczne i racjonalne postępowanie w budowaniu ostatecznych wniosków (aczkolwiek znacznie
bardziej surowe w przypadku antropologii, i odwrotnie, bardziej luźne, nie
tak rygorystyczne w przypadku dziennikarstwa). Tożsamy, a w każdym razie
bardzo podobny jest cel: wyjaśnianie świata, jego kultur i postępowania ludzi,
aczkolwiek drogi do tego celu bywają odmienne, a i cel, chociaż podobny, to
w ostatecznym rachunku bywa odmienny. Z jednej strony uświadamiający
prosto to, co najistotniejsze, z drugiej pokazujący, że nic nie jest jednoznaczne
i tożsame zawsze i wszędzie.
Niezależnie jednak od zasygnalizowanych różnic i odmienności nasuwa
się wniosek, że jednak w dziennikarstwie myślenie antropologiczne może być
wielce pomocne. Myślenie, czyli tu sposób reagowania na informacje, ich dobór,
ostateczne logiczne ich uszeregowanie, dostrzeganie związków między nimi,
krytycyzm, wystrzeganie się pochopności, racjonalizm spojrzenia. Z drugiej

�Antropologia w dziennikarstwie

395

strony myślenie dziennikarskie może być także pomocne w antropologii: odcięcie niepotrzebnych wahań (jakie są niepotrzebne, to już każdy powinien orzec
w swoim sumieniu), zmierzanie prostą drogą do celu; „kręte drogi”, o jakich
wspomina Zadrożyńska nie powinny być krętactwem (tu znów zastrzeżenie:
co jest „krętą drogą”, a co krętactwem, a dzieli je niekiedy cienka linia, też
powinno być określone przez każdego osobiście).
Druga cienka linia oddziela to, co subiektywne od tego, co obiektywne.
Schodzą się one w interpretacji, ale tu ponowna uwaga, by interpretacja nie
przeradzała się w subiektywizm, lecz możliwie wiernie trzymała się obiektywizmu. Wprawdzie każdy człowiek ma jakieś własne poglądy, ideały, którym
może ulegać, ale powinien w miarę możności pozostawić je na boku, uruchamiając swój krytycyzm. Dziennikarz znacznie łatwiej ulega swoim subiektywnym poglądom, chociażby ze względu na pośpiech i masowość wpisane w ten
zawód, aniżeli antropolog, jednakże, przynajmniej teoretycznie obu powinno
cechować myślenie obiektywne. Naturalnie nie jest to łatwe, lecz warto o tym
wskazaniu zawsze pamiętać.
Jeśli więc mówimy o antropologii stosowanej, to doskonałym jej przykładem może być w praktyce dziennikarstwo. Przy pamiętaniu jednakże o obowiązku (nigdy dosyć przypominania) racjonalnego i logicznego postępowania,
zwracaniu uwagi na konteksty i rozmaite uwarunkowania (etniczne, obyczajowe, historyczne, geograficzne, kulturowe itd.). W końcu obie te dziedziny
„wystartowały” ze wspólnej linii: objaśnianie świata i kultury, przy baczeniu na
wszelkie odmienności, różnice i zmiany. Myślę więc, że w dziennikarstwie kryją
się potencjalnie duże i liczne wartości antropologiczne, jakie mogą i powinny
być stosowane korzystnie w tym zawodzie i odwrotnie – dziennikarstwo może
być pomocne antropologii w stosowaniu jasnego i nie nazbyt poplątanego
objaśniania świata. Konkretne przykłady twórczości dziennikarskiej, a i literackiej, dowodzą właśnie tego, z drugiej strony liczne prace antropologiczne
dowodzą tego, że mogą one stanowić pasjonującą literaturę. Reszta zależy już
od umiejętności, talentów i wciągających wizji autorów.

Konkluzje
Podsumujmy zatem powyższe wywody, starając się skupić na płynących
z nich wnioskach, przedstawiając je w sposób możliwie skondensowany:
— Zdarzenia i zjawiska podlegające opisowi antropologicznemu podlegają
także opisowi dziennikarskiemu.
— Język antropologii cechuje się logiką i racjonalnością, język dziennikarstwa
odwołuje się do przekazu emocjonalnego.

�396

Marek Arpad Kowalski

—	Antropologia interpretuje fakty, dziennikarstwo redukuje złożoność zdarzeń i faktów, sprowadzając je do standardowych, potocznych ocen.
— Dziennikarstwo jest komunikacją masową uogólniającą świat, antropologia
opisuje złożoność świata.
—	W dziennikarstwie wszystko jest towarem, w antropologii fakty prezentowane są ostrożnie.

Literatura
Balicki Z.
1912 – Psychologia społeczna. Czynności poznawania, Kraków.
Clifford J.
2000 – Kłopoty z kulturą, Warszawa.
Herzfeld M.
2004 – Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, Kraków.
Sikora S.
2006 – O problematyczności wizualności w antropologii, w: Kultura profesjonalna
etnologów w Polsce, Wrocław.
Willis P.
2005 – Wyobraźnia etnograficzna, Kraków.
Zadrożyńska A.
2001 – Targowisko różności. Spojrzenie na kulturę współczesną, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11448" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11426">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/906c943686f0254d6e9e9c573fa4c95d.pdf</src>
        <authentication>268efcd386788fd9fe69b49273c1f893</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136393">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5666</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136394">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136395">
                <text>2011</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136396">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5268</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136397">
                <text>Autoportret z negatywu czyli czego można dowiedzieć się o Polakach z góralskich wypowiedzi na temat władzy / Polacy o sobie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136398">
                <text>Malewska-Szałygin, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136399">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136400">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136401">
                <text>Polacy o sobie. Współczesna autorefleksja: jednostka, społeczeństwo, historia, red. Piotr
Kowalski, Łomża: Oficyna Wydawnicza „Stpoka" 2005, s. 17-34. Prawa autorskie
zastrzeżone.

Anna Malewska-Szałygin

Autoportret z negatywu czyli czego można się dowiedzieć o Polakach z góralskich
wypowiedzi na temat władzy.

Tytułowe sformułowanie odwołuje się do zaproponowanego przez Ludwika
Stommę określenia portret z negatywu, którego użycie autor Antropologii kultury wsi
polskiej

XIX w. uzasadnia w ten sposób „wyobrażenia

przeciwstawieniem, swoistym negatywem wyobrażeń
więc odwrócenie

tych wyobrażeń, przekształcenie

danej grupy o sobie są

tej grupy o obcych".

Wystarczy

negatywu w pozytyw, by

uzyskać

własny portret grupy, by dowiedzieć się jakie warunki musi spełniać „swój" (Stomma
1986, s. 63). Zgodnie z tym zaleceniem postaram się odczytać jaki portret własny kreślą
nowotarscy górale rozmowach na temat polityki i władzy.
Badania prowadzone od

1999

r. na Podhalu przez Instytut Etnologii

i

Antropologii Kulturowej dotyczyły wiejskich wyobrażeń na temat władzy państwowej.
Technika badań przewidywała długie, swobodne rozmowy (porządkowane wytycznymi
zawartymi w dyspozycji badawczej), prowadzone we wsiach powiatu Nowy Targ. Muszę
zastrzec, że termin górale stosuję w szerokim znaczeniu, nie rezerwując go dla górali
tatrzańskich, z okolic Zakopanego. Naszymi rozmówcami byli w większości ludzie w
wieku 30 - 70 lat, słabo wykształceni (w większości absolwenci szkoły podstawowej lub
zawodowej,

rzadziej technikum). Celem badań

było przyjrzenie

się lokalnemu

dyskursowi na tematy polityczne i dlatego rozmowy ogniskowały się wokół pojęć:
początkowo słów zaczerpniętych z dyskursu publicznego, a potem, kiedy już oswoiliśmy
się z językiem lokalnych rozmów o władzy, doprecyzowaliśmyokreślenia, którymi
posługiwali się nasi rozmówcy.

1

�W tym tekście skupię się na pojęciu władza i jego znaczeniach. Wyłania się z
nich góralski obraz władzy, ale jeśli zastosować wytyczne Stommy można też zobaczyć
portret samych siebie, jaki kreślą nasi rozmówcy. Zalecenia Stommy dotyczą badania
stereotypów o „obcych". Można zapytać: na ile demokratycznie wybrani przedstawiciele
są widziani przez społeczeństwo jako „obcy"? Z naszych rozmów wynika, że ludzie
władzy, politycy są tak właśnie postrzegani. Wybrani spośród społeczeństwa kandydaci
po dojściu do władzy przechodzą rodzaj metamorfozy, odtąd stosuje się do nich kategorię
oni i uznaje za przeciwieństwo prostego narodu.
Górale o władzy.
Kiedy w rozmowie padało słowo władza nasi rozmówcy objaśniali je na różne
sposoby: władza to jest polityka mnie się wydaje [Kobieta, lat 45]; władza to ktoś kto
rządzi [Kobieta lat 55], ktoś kto będzie kierował, jak w pracy tak i w państwie [Kobieta
lat 33], ktoś kto lepiej, rozsądniej

to zorganizuje, musi być taka „głowa

domu"

[Taksówkarze lat 35-50]. Pierwsze z zacytowanych zdań potwierdza przekonanie, że
pojęcia władza i polityka mają częściowo wspólną płaszczyznę znaczeniową, choć
oczywiście rozważywszy wszelkie konotacje nie są to pojęcia pokrywające się, już
choćby dlatego, że w rozmowach zwykle występują w innym kontekście słownym.
Stwierdzenie władza

to ktoś kto rządzi,

podobnie jak następne, odsyła do

zasadniczej funkcji władzy - kierowania i zarządzania: władza powinna być mądra i
dobrze zarządzać [Mężczyzna lat 60]. Takie krótkie quasi definicje nie pojawiały się
często. Chętniej stosowaną strategią objaśniania pojęć abstrakcyjnych było odwołanie się
do przykładu. Zwykle był on wzięty z życia i tłumaczył abstrakcyjną ideę, poprzez
odniesienie jej do zjawisk znanych i bliskich, podobnie jak przypowieść: Władza to jest
tako jak łojciec, abo matka w domu. O to jest władza! Jak matka dobrze rzundzi, to ma z
cego cyrpać, a jak nie, to ni mo i mo przerombane - objaśniał nas sześćdziesięcioletni
rolnik. Porównań do ojca lub matki w rodzinie używali najczęściej ludzie starsi. Prócz
nich wiele kobiet w średnim wieku (ok.40), objaśniło problem rządzenia krajem poprzez
odniesienie do życia rodzinnego. Przy czym, co zaskakujące w patriarchalnych
góralskich rodzinach, głową, o której mówiły była kobieta - zwykle nasza rozmówczyni:
niechby tak rządzili jak ja w domu rządzę - postulowała pięćdziesięcioletnia rencistka.

2

�Inna kobieta w jej wieku wtórowała: ja w domu rządzę i mnie słuchają to oni w państwie
też tak powinni .
Objaśnianie pojęć abstrakcyjnych poprzez odwołanie się do rzeczywistości znanej
z własnego doświadczenia opisywał Jacques Le Goff (2002) szukając odpowiedzi na
pytanie: w jaki sposób ludzie średniowiecza tworzyli wyobrażenia o odległej dla nich
rzeczywistości? Jego zdaniem rozszerzali wiedzę o dobrze znanej człowiekowi mikro
skali codziennego życia na makro skalę wyobrażeń o nieznanym świecie. Zaskakujące,
ale podobnie postępowali również nasi rozmówcy. Odległe zjawiska objaśniali przez
odniesienie do bliskich im i dobrze znanych realiów rodziny lub pracy: władza powinna
być jak dobry gazda, żeby ludziom nie brakowało ani chałupy, ani chleba. Na pierwszym
miejscu chleba! - mówiła siedemdziesięcioletnia kobieta. Władza to powinna być taka
kierownica,

to tak samo jak

na przykład

gospodarz na wsi...

-

postulował

czterdziestoletni kowal. Jak mówi góralskie przysłowie „jak nie ma gazdy, głupi kazdy"
- wtórowali nowotarscy taksówkarze, to jak na bacówce, jak ni ma bacy - nic z tego uzupełniał sześćdziesięcioletnie mężczyzna. Co wynika z takiego sposobu mówienia o
władzy oprócz spostrzeżenia, że wielkie problemy objaśnia się poprzez odniesienie do
codziennych? Jeżeli władza to gazda czy baca, jakie jest miejsce naszych rozmówców w
tym układzie? Wydaje się, że pełnią oni rolę inwentarza, owiec, baranów, ale także
juhasów, dzieci i parobków w gospodarstwie, w którym gospodarz czy ojciec rodziny
organizują pracę. Społeczeństwo byłoby zatem grupą ludzi, której pracą trzeba tak
pokierować, żeby zapewnić dobrobyt. To spostrzeżenie potwierdzałyby słowa cytowane
na początku rozdziału o kierowniczej funkcji władzy. Władza, zatem powinna zarządzać
pracą społeczeństwa tak, żeby ta przynosiła jak najwięcej korzyści. Gdy pytaliśmy
naszych rozmówców czy można to tak ująć, niektórzy odpowiadali: aby oni tylko nie
szkodzili! W tych słowach zawiera się realistyczny program minimum: skoro władza w
Polsce nie umie dobrze zarządzać gospodarką, niech choć nie zarządza na niekorzyść.
Warto tu po raz kolejny podkreślić, że - zdaniem naszych rozmówców - głównym
zadaniem władzy jest zarządzanie gospodarką tak, aby ludzie swoją pracą mogli
wypracować dobrobyt.
Porównania „gospodarskie" niosą jeszcze inne przesłanie. Są zdecydowanie
przeciwstawne

idei

władzy

kolektywnej.

Gazda

czy

baca

uosabiają

władzę

3

�jednoosobową, odpowiedzialną i stanowczą: to musi być stanowczy człowiek, żeby mógł
coś zrobić! Tak jak gazda jest stanowczy. - twierdził sześćdziesięcioletni rolnik. To
zdanie podkreśla

podstawową,

zdaniem naszych rozmówców,

stanowczość. Siedemdziesięcioletni rolnik objaśniając

cechę

władzy

-

nam czym jest władza też

uwypuklał ten aspekt: to tak jak pasterz idzie owce paść, to som takie co sie dobrze
pasom i takie co uciekajom. Dla tych to pasterz musi być ostry, musi je kochać i gonić.
Kara musi być! Dyscyplina!

Żeby sie bali pasterza! W tych słowach teoretyczne

rozważania czym jest władza zostały odniesione do specyfiki

polskiej,

a polskie

społeczeństwo porównane do stada niesfornych owiec. Wielokrotnie spotykaliśmy się z
poglądem, że Polacy są społeczeństwem zwaśnionym i trudnym do rządzenia, a przez to
wymagającym szczególnie silnej ręki. Zapewne to założenie było podstawą twierdzenia,
że cechą dobrej władzy w Polsce jest żeby umiała rygor trzymać. Czterdziestoletni
elektryk uściślał ten pogląd: Dla Polaków to rząd silnej ręki najlepszy, bo tak w ogóle to
najlepsza jest demokracja. Wtórował mu siedemdziesięcioletni rolnik: No jesce się taki
nie urodził, abo nie dorósł taki, co by to chycił w łapy i to tak twardo na 100%. Polsce
potrzebna strasnie twarda władza! Bardziej wykształceni rozmówcy mówili o potrzebie
zmiany uprawnień polskiego prezydenta. Uważali, że silna władza prezydencka na wzór
amerykańskiej byłaby optymalną formą władzy w Polsce. Amerykański dobrobyt
przytaczali jako koronny argument na rzecz tej tezy.
Często

podkreślanym

zadaniem

władzy

było

też

zapewnianie

ludziom

bezpieczeństwa. Górale bardzo przeżywali wzrost przestępczości jaki nastąpił po 1989 r.
Często o tym mówili, czuli się zagrożeni i wygłaszali sądy ostateczne typu: świat sie
kończy! Pani! Kto to kiedy takie rzeczy widział! Gdy pytaliśmy czy opisywane nam
przestępstwa wydarzają się we wsiach wokół Nowego Targu czy też wiedzą o nich z
telewizyjnych wiadomości, często mieszali wydarzenia bliskie, znane z sąsiedztwa i
dalekie, znane z telewizora, które razem składały się na obraz szalejącej przemocy.
Oczywiście winą za to obarczali władzę (czasem używali wówczas słowa rząd), która
jest zbyt słaba, aby przeciwstawić się przestępczości, zwłaszcza zorganizowanej. Padały
wówczas porównania do władz PRL, o których nasi rozmówcy mieli różne zdania, ale
byli zgodni, że przestępców umiały trzymać pod kontrolą. Większe bezpieczeństwo na

4

�ulicach było jedynym aspektem rzeczywistości PRL, który był jednoznacznie dobrze
oceniany.
Prócz funkcji dyscyplinarnych władza powinna również wykazywać się troską o
podwładnych. Element troski, podobnie jak rygoru jest dobrze widoczny w porównaniach
władzy do matki lub ojca w rodzinie, do gazdy czy pasterza. Wszystkie te osoby mają
prawo do narzucania swojej woli i wymuszania posłuszeństwa, ale mają też obowiązek
działania dla dobra rodziny, gospodarstwa czy powierzonych ich opiece owiec. Nie sądzę
jednak,

żeby

chodziło

o troskę

rozumianą

w wzór

karmienia

inwentarza

w

gospodarstwie. Myślę raczej, że chodzi o organizację pracy taką, aby nikomu nie brakło
ni chałupy, ni chleba.
Dwa sposoby mówienia o władzy.
Przysłuchując

się naszym

rozmowom można

zauważyć

wyraźną

cezurę

oddzielającą dwa, różne sposoby mówienia o władzy. Tą cezurą jest wykształcenie,
zwykle skorelowane z wiekiem mówiącego. Większość naszych rozmówców, którzy
ukończyli technikum lub liceum (zwykle byli to ludzie w wieku 30-50lat) albo nie
posługiwała się terminem władza zastępując je słowami rząd, sejm, posłowie
stosując to pojęcie objaśniała je jako instytucje sprawujące

albo

władzę, które potrafili

wymienić. Można stwierdzić, że większość wykształconych respondentów posługiwała
się w rozmowie monteskiuszowskim podziałem władzy czego przykładem może być taka
wypowiedź pięćdziesięcioletniego sprzedawcy, po technikum ekonomicznym: państwo
musi mieć władzę ustawodawczą i wykonawczą. Musi panować ład, porządek.
Inaczej było w przypadku ludzi słabo wykształconych i starszych. Oni najczęściej
używali określenia władza na opisanie mglistej sfery onych. Sfera władzy była dla nich
tak odległa, że jawiła się nieostro jako tajemnicza, niepojęta, inna. Trudno było coś o niej
wyraźnie powiedzieć, trudno mieć do niej zaufanie, wzbudzała raczej niepokój. Te
spostrzeżenia przywołują na myśl obserwacje Floriana Znanieckiego o władzy, która jest
1

dla chłopów odległa i niepojęta jak Bóg .

Wynikałoby z tego zestawienia, że

Polityczny porządek jawi się chłopu jako w pewnej mierze bezosobowa moralna siła, absolutnie
tajemnicza, której przejaw można w jakiś sposób przewidzieć, ale której istota i prawa nie dadzą się
zmienić dzięki ingerencji ludzkiej.(...) Nieograniczona władza przypisywana państwu oraz tajemnica, jaką
w wyobraźni chłopa otoczeni są przywódcy, sprawia, że często chłop wiąże z nimi najbardziej niedorzeczne
nadzieje i daje dostęp najbardziej czasem absurdalnym obawom. Jeśli nawet bowiem przywódcy kierują się
motywami zrozumiałymi dla chłopa, działają oprócz tego w nieograniczonym kręgu nie znanych mu
1

5

�wyobrażenia o władzy zmieniają się bardzo powoli i te opisywane przez Znanieckiego
wciąż są rozpoznawalne obecnie, choć najczęściej u ludzi starszych.
Nasi słabiej wykształceni rozmówcy używając słowa władza zaskakująco szeroko
zakreślali jego pole semantyczne. Często pytani o władzę odpowiadali to ci tam we
Warszawie, albo jeszcze szerzej i mniej precyzyjnie no to ci bogaci, no. Jakkolwiek te
objaśnienia są niejasne, można dopatrzyć się w nich echa dawnych podziałów
organizujących życie na wsi, a przede wszystkim
rozmówcom władza kojarzyła się z wyższą sferą:

podziału stanowego. Naszym

władza to te wszystkie co som na

stanowiskach, a my to ino pionki. My tu daleko od Warszawy, to tak musimy robić jak uni
każą

-

twierdził

sześćdziesięcioletni

rolnik. Wtórowała

mu

sześćdziesięcioletnia

rencistka (rolniczka): władza to zawse musi być wyzsa jako my bidni ludzie. To ci co na
stanowisku. O jak ksiądz! On ttyz jest na stanowisku. No to juz jest wyzso, bo on sie na to
kształci. No tacy [ludzie władzy - A. M . Sz.] oni tez sie na to kształcili żeby cosi wiedzieli
jak trzeba rządzić. Ludzie władzy to elita, wyższa sfera, której życie obserwowane z
perspektywy mieszkańców wsi ma wiele cech dawnego życia pańskiego. Określenie oni
tam żyją po pańsku pojawiało się bardzo często. Wiele cech przypisywanych tym na
górze to przymioty, które Józef Chałasiński przypisuje inteligencji polskiej.
Góralskie wyobrażenia o ludziach władzy.
Ludzi władzy i mieszkańców wsi różni przede wszystkim wykształcenie, ogłada i
pieniądze. Ten na stanowisku to musi być wykształcony

-

twierdziła cytowana

rozmówczyni, inna, osiemdziesięcioletnia rolniczka, uzupełniała to musi być ktoś, kto
głowę ma na to, co sie orientuje w tej polityce, w tem wszystkiem. Bo my to nie, my som
za głupie na takie coś. Tam musą być ludzie wykształcone i mądrzejsze, nie takie jak my,
co tam dozo gadać. Władza to ludzie obyci, przygotowani do wyższych zadań: człowiek
nie obyty nie wykształcony,
wiedzieć

co powiedzieć

nie ma po co tam iść, on się musi umieć wypowiedzieć

i

[Kobieta lat 55]. Zwłaszcza kobiety w średnim wieku

podkreślały, że: musi się umieć odpowiednio zachować

w wielu sytuacjach, bo na

przykład poprzedni prezydent [Lech Wałęsa - A. M . Sz.] to nie umiał, a ten [Aleksander
Kwaśniewski - A. M . Sz.] to wręcz przeciwnie, zawsze zachowuje się Wizerunek

motywów i planów, dokładnie tak jak Pan Bóg. (...) Reprezentując nadprzyrodzony porządek, państwo jest
jednocześnie źródłem nieograniczonych możliwości (Thomas, Znaniecki 1976, s. 133)

6

�człowieka z wyższej sfery uzupełnia postawa fajna, ubranie na nim, no i umiejętność na
tej mównicy [Mężczyzna lat 65].
Zdaniem naszych rozmówców pieniądze to podstawowy wyznacznik władzy.
Ludzie władzy są bogaci. Warto rozważyć wypowiedź czterdziestoletniego pracownika
firmy krawieckiej dotyczącą wprawdzie problemów finansowych, ale wiele mówiącą na
interesujący nas temat: Skąd oni biorą tą średnią krajową? Ja się pytam kto zarabia te
osiemnaście baniek?[1.800zł

- A. M . Sz.] No może posłowie tyle mają. Tu w Nowym

Targu to jak ktoś zarobi 8 baniek [800 zł - A. M . Sz.] to podskakuje ze szczęścia.
Warszawa ma lepiej, bo przy żłobie jest, nie!. Ostatnie zdanie sugeruje, że władza
„promieniuje"

pieniędzmi.

Kto jest bliżej

władzy

ma większe

szanse zarobić.

Potwierdzają to potoczne wyobrażenia o warszawiakach przyjeżdżających na Podhale na
letnisko czy na zimowisko. Mieszkając w Warszawie czyli w centrum są bardziej
zamożni, obyci, pewni siebie - opromienieni bliskością władzy. Sądzę, że czasownik
promieniować

prowadzi nas do ważnego aspektu wyobrażeń o władzy. Władza ma

swoje centrum - miejsca, gdzie jej atrybuty: stanowiska, obycie, pieniądze są najbardziej
skondensowane.

Z

tego

ośrodka

rozchodzą

się

koncentrycznymi

kręgami,

rozmywającymi się w miarę oddalania. Na wieś splendory władzy centralnej nie
docierają.
Dojście do władzy to niegodny wprawdzie, ale najszybszy sposób wzbogacenia
się. Władza

- wiadomo, to potem ułatwia

ludziom inne sprawy

- twierdziła

czterdziestoletnia właścicielka małego sklepu. To samo, choć bardziej poetycko
formułował siedemdziesięcioletni rolnik: trza tam blisko złobka siedziec i nabić do
kiesonka. Na pytanie: czemu ludzie starają się zdobyć władzę, sześćdziesięcioletnia
rencistka odpowiadała: Zeby było lepi cłowiekowi. No na pewno mu jest lepi. On jedzie
tam, on jedzie tu i nie musi płacić, bo jemu płacom.

No, chleba zawse więcej se na tym

dorobi. No jak Wałęsa był na chwile tem prezydentem. Jak się jego dzieciom powodzi? A
jak by był pracował to by im się się było na pewno tak nie powodziło.

Choćby krótka

styczność z władzą bardzo szybko owocuje poprawą kondycji finansowej całej rodziny.
Jest to aksjomat, podstawowy pewnik potocznej wiedzy o władzy. Wejście w sferę
władzy kładzie się blaskiem złotego na całej rodzinie. Nasi rozmówcy nie mają
rewolucyjnych poglądów uważają, że muszą być bogaci i biedni. Tak zawsze było, jest i

7

�będzie. Ale pomału trzeba się bogacić, a nie w ciągu roku i już bogaty! - irytował się
starszy mężczyzna. Tu dochodzimy do sedna: bogactwo zdobyte ciężką, często
wielopokoleniowa pracą jest wysoko cenione przez naszych rozmówców. Pieniądze
szybko zdobyte poprzez dojście do władzy, podobnie jak poprzez udział w ciemnych,
interesach uważa się ze niegodne.
Tym, którzy są blisko żłobka władza objawia swą złocistą

stronę, zwykłym

ludziom jawi się przeciwnie, jako nienasycony poborca podatków: ten rząd to tak nam
daje w dupę, że nawet tego nie można określić

- narzekał na ciężary fiskalne

czterdziestoletni elektryk w 2000 r. Pięćdziesięcioletni stolarz formułował podobne
zarzuty tyle, że pod adresem sejmu: oni się tam zbierajo, codziennie siedzo tam no i
radzo, ażeby kogoś upieprzyć. No i zawsze tego robotnika, tego rolnika upieprzo! Siebie
przecież

nie upieprzo! Ucisk podatkowy zwykle opisywany był w emocjonalnych,

ostrych słowach, choć czasem, zwłaszcza młodsi, lepiej wykształceni

rozmówcy

przedstawiali go w długich wyliczeniach mających nam wykazać jak zbójeckie są
powinności, które trzeba płacić na rzecz państwa. Warto zauważyć, że w rozmowach o
fiskalizmie nasi rozmówcy zwykle posługiwali się terminem państwo, a nie władza.
Rozbuchany fiskalizm państwa nie jest w stanie nasycić Lewiatana, a ściślej
szalonych apetytów ludzi władzy. Formułowany przez Edwarda Shilsa (1994) postulat
samoograniczenia jako podstawowej cnoty obywatelskiej jest politykom zupełnie obcy.
Naszym rozmówcom trzęsły się ręce ze złości, gdy mówili o zarobkach ludzi władzy i o
wszelakich synekurach: Jak taki dyrektor w Krakowie zarabia 2 miliardy 700 milionów ,
to taki zwykły śmiertelnik nie zarobi do końca życia tego co on za miesiąc. To jak to może
być! Jeden i drugi ma taki sam żołądek! - krzyczał kowal na bazarze w Nowym Targu.
Wysokie podatki i opłaty na ZUS, fantastyczne zarobki ludzi władzy płacone z
pieniędzy podatnika budziły złość, ale prawdziwą nienawiść, często mieszającą się z
rozpaczą budziła wyprzedaż majątku narodowego: jak można sprzedać fabrykę czy dom
towarowy jednemu biznesmenowi, jak to było budowane przez cały naród? To przecież
nie jest jednej osoby, to przecież nie jest władzy. Teraz to nie wiadomo komu sprzedają, a
to było całego narodu - zaperzała się rencistka, w średnim wieku. Czem tu mają rządzić,
jak wszystko sprzedali? - pytał retorycznie pięćdziesięcioletni stolarz - a ile tam oni
piniędzy majom!!! Niech to diabeł jasny weźmie! Wyprzedaż majątku narodowego jest

8

�najcięższym zarzutem wobec władzy. Często padały porównania do rozkradania państwa
przez zaborców, czy

do pobierania kontyngentów w czasie okupacji niemieckiej.

Władza, która nie tylko nie wywiązuje się z umowy, ale jeszcze kradnie i wyprzedaje
majątek narodowy działając ewidentnie na niekorzyść obywateli, a tak tę sytuację
opisywali nasi rozmówcy, jest podejrzewana o służenie obcym interesom. Jest to
najcięższy zarzut jaki można sformułować. Emocjonalne wypowiedzi oni obcym
interesom służą! Nie o Polskę dbają!, porównania do okupacyjnych kolaborantów
sugerują oskarżanie władzy o zdradę. Ludzie władzy działając gospodarczo na szkodę
Polski dopuszczają się zdrady wobec społeczeństwa. Ten proceder politycy ukrywają pod
fasadą kłamliwych słów.
Hipokryzja władzy budzi w naszych rozmówcach największą furię. Zapewnienia
parlamentarzystów o służeniu dobru społecznemu odbierane jako okrutny fałsz. Głosów
pełnych oburzenia i złości zanotowaliśmy wiele. Wyjątkowo kwiecista była wypowiedź
siedemdziesięciolatki, która mówiła o sobie: ja mam dwie klasy i żem zrobiła w Ameryce
obywatelstwo i wszystkie dzieci, żem wypchała i wszystkich wnuków. Ja sześcioro dzieci
miała i wszystko żem wypchała, bo co tu biedaki mieli robić. A pisać i cytać nie umim. Ta
niepiśmienna gaździna o władzy mówiła w ten sposób: A żeby ślak ich wszystkich trafił!
Po co to fałszystwo?! My proste, biedne ludzie, skoły nie mamy, a w ten telewizor teraz
troszkę popatrzymy i to widzimy, że tam chamstwo, cygaństwo jest! Bedom sie kochać,
kiedy bedom chcieć. Fałszywe takie! Cymu jeden drugiemu tak dokuca?! Cymu ich tam
taka kupa?! W Ameryce to ich jest dziesięciu, a nie dziewięciuset

dziewięćdziesiąt

dziewięć. Uni uceni!!! A dać im łopate niech idom rowy kopać! W państwie
nauczycielom mało pensji nie płacom, pielęgniarkom

bieda,

tyz, a łoni majom! Łoni majom!

Jeno siedzo i sie obyczajo! Po co ten fałsz?! (...) A cygaństwo jak sie widzi to az śkoda
patseć na to. Ja to w swoim głupim rozumie rozumiem i jak widze posła to bym tak
napluła w ocy. Jakoś to oni skromniej powinni! A nie żeby im brzuchy rozsły a my ze
karkami zgiętymi!!

Obłuda i zakłamanie władzy przemawiającej z telewizora budzą

straszne rozgoryczenie. Słowa parlamentarzystów o uchwalaniu uchwał i podejmowaniu
działań dla dobra społecznego zderzone z aferami, przekrętami,

informacjami o

zarobkach płynącymi z tego samego ekranu odbierane są jako kłamstwo niezmiernie
irytujące.

Powodem

złości jest

fakt,

że kłamstwa

władzy unicestwiają

realną

9

�rzeczywistość. Wobec zastępowania doświadczanej rzeczywistości przez wykreowaną
fikcję nasi rozmówcy czują się zupełnie bezradni. Mamy tu jak sadzę do czynienia z
simulacrum, o którym Jean Baudrillard (1998) pisał, że znosi rzeczywistość. Oficjalny
dyskurs polityczny kreuje nierzeczywistość, zastępując nią doświadczaną przez naszych
rozmówców realność. W ten sposób ich prawda nie ma szans zaistnienia, znika podobnie
jak przeżywana przez ludzi codzienność. To budzi irytację, choć jak powiedział jeden z
naszych rozmówców do mijania się rzeczywistości z fikcją kreowaną przez polityków
zdążyli przyzwyczaić już w latach PRL-u.
Na koniec warto zapytać o to, jak to się dzieje, że zwykli ludzie, w tym także
pochodzący ze wsi stają się ludźmi władzy? Targowi sprzedawcy mieli na ten temat jasną
odpowiedź: Nie ma człowieka, który idzie do władzy żeby zachował swoje...[cechy - A.
M . Sz.] traci wtedy swoją tożsamość, traci honor, wiele, wiele traci. Idzie tak jak koń z
klapkami na oczach, on rządzi i wszystko. Nie ma człowieka u władzy, żeby cos nie
przeskrobał

- twierdził pięćdziesięcioletni mężczyzna. Ten pogląd podzielało wielu

naszych rozmówców. Władza zmienia ludzi. Wstępując do tego środowiska nawet
porządny człowiek przechodzi przemianę i nabiera cech negatywnych: staje się kimś
„wyższym", bogatym i zaczyna się interesować wyłącznie własnym dobrobytem. Należy
do sfery, na którą, jak twierdzili wszyscy nasi rozmówcy, zwykły człowiek nie ma
żadnego wpływu, co znów przypomina wnioski Znanieckiego.
Góralskie wyobrażenia o „dobrej władzy".
Nasze rozmowy w ogromnej mierze wypełniały narzekania, żeby nie powiedzieć
pomstowania na władzę czy polityków. Próbowaliśmy odnaleźć jakieś pozytywne oceny
lub jakiś idealny wzorzec zadając pytanie o dobrą władzę. Zwykle

uzyskiwaliśmy

odpowiedzi odwołujące się do wartości: uczciwy powinien być. Ten kto sprawuje władzę
powinien być uczciwy [Kobieta lat 55]. Słowo uczciwy padało najczęściej, streszczając
wszelkie etyczne wymagania wobec kandydata do władzy. Nieco mniej popularne, ale
dobrze uzupełniające poprzedni termin, było określenie sumienny: byle oni sumiennie
rządzili [Kobieta lat 60] lub powinien być solidny, sumienny i nie myśleć tylko o sobie,
ino o wszystkich [Kobieta lat 55]. Określenie sumienny i uczciwy jest używane w
znacznym stopniu wymiennie - chodzi o to, aby człowiek władzy żył zgodnie z

10

�sumieniem ukształtowanym przez dekalog i miłość bliźniego. Wszystkie postulaty tego
typu kończą się stwierdzeniem, że obecnie jest dokładnie na odwrót.
Gdy zadawaliśmy pytanie o dobrą władzę wielu rozmówców porównywało ją do
służby:

Władza

służyć

powinna

Polakom,

społeczeństwu,

każdemu

człowiekowi

[Mężczyzna lat 50]. Jak się przekonaliśmy władza rozumiana w kategoriach służby
stanowiła idealny wzór wszelkiej władzy. Ten ideał wcielał, zdaniem górali, tylko jeden
człowiek - papież Jan Paweł I I : władza nie powinna być władzom, tylko po prostu służyć,
tak jak papież, nasz Ojciec Święty. On jest autorytetem, oni powinni się od niego uczyć.
On niby rządzi całym światem, ale służy - objaśniała pięćdziesięcioletnia kobieta. Takie
rozumienie władzy niewątpliwie zostało ukształtowane na gruncie chrześcijaństwa.
Postać Jana Pawła I I jest niezwykle istotna dla zrozumienia góralskich wyobrażeń
o władzy. Nasi rozmówcy, zwłaszcza ci wychowani w czasach PRL, bardzo ostro
rozdzielali sfery polityki i religii, charakteryzując tę pierwszą jako sferę brudną, drugą
zaś jako wzniosłą (Lubańska 2005). W przypadku Jana Pawła I I ten podział jest
nieistotny, Ojciec Święty jest ponad nim: papież całą tą politykę utrzymuje, bo on jest
podstawą tej polityki, (...) nie chce wojny, nie chce robić zła, chce jak najlepiej, zawsze
czyni dobrze - podkreślał sześćdziesięcioletni mężczyzna. Polityczna rola Ojca Świętego
jest podkreślana we wszystkich wypowiedziach, podobnie jak w rozmowie taksówkarzy
w Nowym Targu: proszę Panią, wojnę przekroczył Papież, Reagan i Gorbaczow. Tych
trzech ludzi załatwiło to i dalej tę politykę formują. My bez Papieża to byśmy już 18
republiką

byli dawno! Rolnik, emeryt uzupełniał: on był tą iskrą, która

rozpaliła

wszystko, a wielu naszych rozmówców mówiło po prostu: on komunizm obalił.
Zaskakujące, ale w osobie Jana Pawła I I polityka nie tylko nie jest przeciwieństwem
religii czy moralności przeciwnie, zdaniem górali on potrafił wnieść do brudnej polityki
dobro, przemieniając ją tym samym w sferę, nadal obcą i odległą dla zwykłego
człowieka, ale nie diaboliczną. Według naszych rozmówców stało się tak dlatego, że
Papież wniósł ewangeliczne wartości do świata polityki: Ojciec święty pokazuje jak
wyciąga rękę do każdego. Miał spotkania ekumeniczne nawet z żydami. No najgorzej mu
idzie z prawosławiem,

ale do każdego wyciąga rękę - mówiła pięśdziesięcioletnia kobieta

- i ta jego tolerancja! To jest podstawowa rzecz! Papież przeprasza, on do każdego
wyciąga rękę! Starsza gaździna uzupełniała: Ojciec Święty powiedzioł:

on psyjmuje i

11

�żydów i muzułmanów i każdego szanuje i powinno się tolerować każdego cłowieka: cy to
katolik, cy to zyd, cy cygon. Młodsza kobieta, dawniej należąca do PZPR dodawała:
Ojciec Święty pokazuje jak być tolerancyjnym w stosunku do tych, którzy wierzą w co
innego niż my. O tolerancję mu chodzi i o pokój. Władza sprawowana w myśl zasad
chrześcijańskich uległa przemienieniu. Stało się to za sprawą siły duchowej Jana Pawła
I I , którą nasi rozmówcy uważali za tak wielką, że zdolną przemieniać ludzi i narody: on
był ta iskrą potrzebną w narodzie, żeby się ludzie obudzili, żeby uwierzyli po prostu w to,
że pewne rzeczy są możliwe. Ludzie stali się dużo odważniejsi, takiej otuchy nabrali, bo w
ten cas był jesce taki ustrój komunistyczny i to tak różnie było, po prostu my tacy byli
zniewoleni, ze nic nie wolno było mówić, nic tego... i po prostu ludzie takiej otuchy
nabrali - tak objaśniała studentom fenomen oddziaływania Ojca Świętego staruszka,
która ukończyła 2 klasy (rolniczka).
Jej wypowiedź dobrze charakteryzuje stosunek górali do Papieża: No to my tu w
Ludźmierzu Papieża bardzo szanujemy, bo jesce jak był biskupem w Krakowie, to cęsto
psyjezdzoł do Ludźmierza, przeważnie na odpusty. No to sie go widziało, i wiedzieli my ze
to ten i jak go wybrali na papieża to kazdy był zadowolony, że to taki, co my go znamy,
nie! Dalszy ciąg jej wypowiedzi dotyczy zdarzenia istotnego dla rozważań na temat
władzy: I jesce takie zdazenie było, ze jak było koronacjo tej Matki Boskiej

Ludźmierskiej

w 1963, to te figurę jak podnosili, to jakoś im się pochyliła i berło jej wypadło z rąk i on
to chwycił, żeby nie upadło na ziemię. Chwycił to berło! I zaraz śmiali sie z niego księża i
biskupi śmiali się z niego, że wróży mu sie jakaś władza i potem było właśnie ta władzo!
Opowieść o pochwyconym berle słyszeliśmy od wielu osób. Ludzie opowiadali nam ją
wielokrotnie, abyśmy zrozumieli że, władza Ojca Świętego pochodziła od Boga.
Opisywane zdarzenie interpretowali jako znak z nieba, rodzaj objawienia woli bożej,
element planu bożego wcześniej wiadomy i zakomunikowany wybranym (góralom
oczywiście). Odwołując się do sakralnego pochodzenia władzy, o którym pisał zarówno
Mircea Eliade (1988), Jean Paul Roux (1998) jak i inni autorzy sądzę, że można pokusić
się o przeciwstawienie władzy pochodzenia boskiego i ustanowionej przez ludzi.
Reprezentanci wybierani przez elektorat i na mocy umowy społecznej oddelegowani do
decydowania w ich imieniu, mają wszystkie ludzkie przywary: samolubność, skłonność
do prywaty, nepotyzmu itp. Inaczej z władzą z boskiego nadania, którą Bóg ustanawia i

12

�wzmacnia swą siłą, która pozwala wybrańcowi przemieniać duchowo całe narody.
Dlatego ten rodzaj władzy stanowi niedościgły wzór dla władzy ludzkiej. Ucieleśniający
go Jan Paweł I I o oczach górali ma wszelkie cechy „bożego pomazańca" - jest wybrany
przez boga, jest pośrednikiem pomiędzy światem ludzi i sferą sacrum: w obliczu
Najwyższego uosabia rodzaj ludzki wstawiając się za nim, na ludzi oddziałuje mocą,
której źródło jest ponad naturalne.
Portret z negatywu.
Próbując z tych rozważań odtworzyć obraz własny naszych

rozmówców

zacznijmy od porównań, którymi się posługiwali. Postaci gazdy, bacy, pasterza to jak
pisze Sherry Ortner metafory źródłowe, o których można powiedzieć, że są jednym z
rodzajów symbolu kardynalnego, który bywa symbolem służącym do

porządkowania

doświadczenia

i uchwycenia go w kategoriach danej kultury, symbolem, który pomaga

nam wymyślić

w jaki sposób owo doświadczenie

tworzy całość (Ortner 2003, s. 110).

Jaki obraz własny ujawnia się w tak znaczącej metaforze? Jak już sugerowałam pierwsze
skojarzenie to inwentarz w gospodarstwie, owce, które trzeba pilnować, karmić, poić.
Jest też możliwa mniej deprecjonująca interpretacja: społeczeństwo to juhasi, członkowie
rodziny gospodarza, słowem ludzie, którzy wespół z nim wypracowują dobrobyt, a od
niego oczekują zorganizowania pracy tak, żeby była jak najbardziej efektywna. Pierwsza
interpretacja nie zakłada podmiotowości. W drugim ujęciu Polacy, a w każdym razie
górale, postrzegają się jako samodzielne podmioty, wymagające jedynie pokierowania.
Jeżeli od władzy oczekują przede wszystkim dobrego organizowania gospodarki oznacza
to, że uważają, iż sami odnajdą się w rzeczywistości rynkowej, o ile prawo, które
reguluje tę sferę będzie sprzyjające i przejrzyste.
Porównanie władzy do stanowczego pasterza niesfornych owiec wprowadza
ważny element autoportretu polskiego społeczeństwa. Oczywiście uzasadnia potrzebę
silnej władzy,

ale przede

wszystkim niesie informację

o samoocenie

naszych

rozmówców, którzy uważają, że Polacy są niesubordynowani, mają kłopoty z samo
organizacją i współdziałaniem. Są społeczeństwem zatomizowanym, które jednoczy się
w obliczu silnej władzy.
Czy zatem idea działania dla wspólnego dobra jest im obca? Przeczą temu bardzo
emocjonalne

i liczne wypowiedzi na temat rozkradania i wyprzedaży

majątku

13

�narodowego. Wiele z nich zawierało argumenty, że przecież był to majątek wypracowany
przez społeczeństwo. Można się zastanawiać, na ile jest to wynik oddziaływania
socjalistycznych idei upowszechnianych przez radiowęzeł w kombinacie „Podhale".
Warto jednak przypomnieć, że górale mają wyjątkowo zakorzenione poczucie własności.
Nigdy nie odebrano im ziemi, nie powstały na Podhalu PGR-y. Może to być zatem
poczucie więzi i współ wytwarzania czegoś, co nie jest majątkiem konkretnego
właściciela, ale wspólnoty narodowej. Z tego wynika, że nasi rozmówcy zakładają
istnienie takiej wspólnoty, że czują się składową narodu, wspólnoty, którą Benedict
Anderson nazywa wyobrażoną (1997). Jak górale wyobrażają sobie naród, to temat do
zbadania, tutaj chciałam jedynie złagodzić indywidualistyczną wizję społeczeństwa, jaką
zawiera się w metaforze niesfornych owiec.
Władza

oprócz

funkcji

organizacyjnych powinna zapewniać obywatelom

bezpieczeństwo - ten postulat jest chyba najstarszym i najbardziej uniwersalnie
formułowanym oczekiwaniem wobec wszelkiej władzy i trudno się dziwić, że wciąż jest
aktualny.

Tymczasem ludzie czują

się zagrożeni,

bezradni wobec

narastającej

przestępczości, zwłaszcza zorganizowanej. Porównanie z latami PRL jeszcze pogłębia to
wrażenie. Całkiem niedawno było na ulicach dużo bezpieczniej. Po przełomie 1989 r
przestępczość bardzo wzrosła, a przede wszystkim znacznie nasiliło się zainteresowanie
mediów. Efektem jest społeczne odczucie gwałtownego spadku bezpieczeństwa.
Nasi rozmówcy czują się również zagrożeni gospodarczo - zmieniające się
przepisy i obciążenia fiskalne powodują, że nikt nie jest pewny jak długo jego mała
wytwórnia, zakład usługowy, stragan czy gospodarstwo będzie rentowne. Gdy państwo
zmieni przepisy, podniesie VAT, opłaty na ZUS drobny przedsiębiorca splajtuje i zwolni
pracowników. W efekcie nikt nie jest pewien jutra, wszyscy obawiają się utraty pracy i
narzekają na bardzo słabe zarobki u „prywaciarza", który obciążony świadczeniami na
rzecz państwa, nie chce lepiej płacić pracownikom. Większość z nich porównując obecną
sytuację z czasami PRL-u z nostalgią wspomina komfort, jakim była stała pensja
przynajmniej jednego z członków rodziny pracującego w kombinacie obuwniczym
2

„Podhale" . Warto podkreślić, że górale w stopniu większym niż mieszkańcy innych

2

Kombinat przemysłu obuwniczego "Podhale" zbudowano w Nowym Targu w 1957 r. W okresie
największego rozkwitu, w l. 70., zatrudniał do 10.000 pracowników. Został zlikwidowany w 1990r.

14

�regionów, byli od pokoleń przyzwyczajeni do tego, że dochód z górskiego gospodarstwa
nie wystarcza na wyżywienie rodziny i trzeba szukać zarobku w rzemiośle lub w pracy za
granicą.

Mimo, że niepewność jutra nie jest dla nich niczym nowym, po latach

zatrudnienia w państwowych zakładach zapewniających stabilność zarobków, obecna
sytuacja jawi się jako niepewna. Poczucie niepewności i niestabilności gospodarczej
dominuje w wypowiedziach.
Wiele o lokalnym autoportrecie mówią opowieści o ludziach władzy, o tym kto
może zostać politykiem, jakie cechy predestynują do władzy itp.

Nasi rozmówcy

uważają się za radykalnie różnych od polityków. Polityk to człowiek wykształcony,
obyty, bogaty przywykły do dobrobytu i lekkiej a dochodowej pracy. Ludzie, z którymi
rozmawialiśmy - przeciwnie - czują się nieznaczącymi pionkami. Mówią o sobie my
bidne ludzie lub my - prosty naród. To poczucie niskiej wartości uzasadniają brakiem
edukacji, ogłady, a przede wszystkim biedą. Uważają, że za ciężką pracę są słabo
wynagradzani i choćby się zapracowali, nie są w stanie zarobić tyle, by żyć godnie.
Zwłaszcza starsi ludzie uważają, że przyszło im żyć z karkami zgiętymi. Młodsi są
bardziej konkretni i szukają przyczyn tego, że w Polsce człowiek pracujący fizycznie nie
może się dorobić, a w USA czy Niemczech - tak. Za tą poniżającą dla nich sytuację
obwiniają fiskalizm państwowy i złe zarządzanie gospodarką. Pod tym określeniem
mieszczą się wszystkie afery gospodarcze, nieuczciwości związane z likwidacją i
prywatyzacją przedsiębiorstw oraz wyprzedaż majątku narodowego. Są to sprawy bardzo
bulwersujące, nasi rozmówcy czują się wobec nich bezsilni. Pracują, ale zyski z ich pracy
czerpią inni. W efekcie trudno mówić o poczuciu własnej wartości, gdy walczą o
utrzymanie siebie i swoich rodzin. Jedyne co im pozostaje to przekonanie o tym, że w
porównaniu do polityków są bardziej uczciwi,

sumienni, etyczni. Porównanie z

politykami pod kątem wygody życia i dostatku wypada zdecydowanie na niekorzyść
naszych rozmówców, rekompensatą za to jest korzystne dla ciężko pracujących ludzi
porównanie pod względem moralnym.
Wyrzucanie ludziom władzy prywaty, nieuczciwości, zakłamania wiele mówi o
wiejskim systemie wartości, w którym uczciwa praca jest jedną z najwyższych wartości.
Ciężka, codzienna praca, powolne dorabianie się, bogacenie przez pokolenia są
przeciwstawiane obecnym karierom, kiedy to majątek zbijany jest w kilka lat. Czerpanie

15

�korzyści dawniej z przynależności do PZPR, a obecnie z uczestnictwa w polityce lokalnej
czy centralnej jest negatywnie wartościowane. Jak wynika z naszych badań: polityka to
nie jest uczciwa praca (Rozmowy...2005). Podkreślają to również wypowiedzi dotyczące
przemiany moralnej człowieka, który wchodzi w sferę władzy - gdzieś gubi się jego
kręgosłup moralny i zrozumienie dla problemów sąsiadów. Dla naszych rozmówców
wartością jest sumienna praca, działalność polityków uważają za dorobkiewiczostwo.
Co wynika z kreślonego przez

górali wzorca idealnego? Ideał władzy

formułowany w kategoriach służby zakłada podmiotowość tego, komu ta władza służy.
Idea służby jest swego rodzaju dowartościowaniem owego podmiotu. Zmienia to
diametralnie istniejącą sytuację, w której nasi rozmówcy czują się pionkami. W modelu
idealnym następuje odwrócenie: to oni są godnym poszanowania podmiotem, wobec
którego władza pełni funkcje służebne. Takie ujęcie pokazuje silną tęsknotę za
poszanowaniem, dostrzeżeniem, zaistnieniem w sferze publicznej. Władza, która służy
człowiekowi dostrzega jego problemy i dąży do tego, aby je rozwiązać. W takim ujęciu
ludzie, również niewykształceni, są znaczący. Zważywszy, że mówimy tu o sytuacji
pożądanej, a nie realizowanej, można wnosić, że nasi rozmówcy czują się nieistotni,
lekceważeni, odsunięci o wpływu, a często poniżeni.
Wielka irytacja jaką budzą zapewnienia ludzi władzy, o tym, że służą dobru
społecznemu wynika z tego, że prawda jest inna, zdaniem naszych rozmówców.
Publiczne wypowiedzi polityków o poszanowaniu wyborców i działaniu dla ich dobra,
unicestwiają rzeczywistość zastępując ją sielankowa wizją. To budzi w naszych
rozmówcach wielkie rozgoryczenie. Media dopuszczają do głosu polityków, głos ludzi
niewykształconych jest niesłyszalny. Ich prawda o rzeczywistości nie ma, jak uważają,
możliwości zaistnienia. Jest wyparta z dyskursu publicznego i zastąpiona obłudnymi
deklaracjami. To wzmaga jeszcze poczucie odsunięcia i tego, że dla polityków nasi
rozmówcy stanowią masę, łatwo poddająca się manipulacji.
Co objawiają wypowiedzi dotyczące Jana Pawła II? Niewątpliwie ujawniają
marzenia o władzy etycznej, zainteresowanej człowiekiem, akceptującej każdego, nawet
prostych ludzi; władzy, która ich szanuje na tyle, że chce im służyć. Te marzenia
powstają na gruncie przekonania, że w rzeczywistości jest odwrotnie. Wyrastają z
poczucia nieposzanowania, okpienia, lekceważenia bidnych ludzi, którzy są pionkami.

16

�Oczywiście

nie

dotyczy to

całego

społeczeństwa,

ale prostego

narodu

ludzi

niewykształconych, pracujących fizycznie, mieszkających z dala od centrum władzy i
bogactwa.
Wypowiedzi naszych rozmówców dowodziły, że podział na Polskę „pańską" i
„chłopską" jest wciąż aktualny. Józef Burszta wywodzi go ze średniowiecznego
porządku społecznego, pokazuje jak umacniał się w czasach renesansu, racjonalizował w
dobie oświecenia, nabierał emocjonalnego
młodopolskim. O dwudziestoleciu

zabarwienia w okresie romantyzmu i

międzywojennym pisze, że wówczas podział był

doświadczany w kategoriach kultury chłopskiej i

szlachecko-inteligenckiej (1985, s.

274). Józef Chałasiński podobnie charakteryzuje go w latach pięćdziesiątych, kiedy
przybiera postać opozycji kultura chłopska - kultura inteligencka. Burszta pisze o jego
aktualności w latach

osiemdziesiątych. Najnowsze wcielenie tego przeciwstawienia

Izabella Bukraba Rylska (2005) nazywa dyskursem miejsko-inteligenckim i wiejsko
plebejskim.
Podsumowując, warto zauważyć, że kreślony przez górali autoportret zakłada
bardzo głęboki podział społeczny, wywodzący się jeszcze z czasów społeczeństwa
stanowego, a jak widać wciąż aktualny pomimo zmian prawnych włączających warstwę
ludową do grona obywateli współdecydujących o losach Polski. Czym charakteryzuje się
prosty naród

przeciwstawiany tym, którzy żyją po pańsku?

skupieniem na sprawach gospodarczych,
zapewnić utrzymanie rodziny

Przede wszystkim

na pracy, pozwalającej odegnać biedę i

(Stomma 1986, Kroh 2002). Sprawy gospodarcze są

zawsze priorytetowe, a polityka interesuje ich o tyle, o ile ma wpływ na gospodarkę
(Rozmowy...2005). Dlatego najistotniejsze są te wartości, które łączą się z pracą uczciwość i sumienność.

Stanowiąca zasadniczą większość społeczeństwa grupa ludzi

słabiej wykształconych ma poczucie odsunięcia. Ich cele, dążenia, wyznawane wartości
nie przebijają się do dyskursu publicznego. Medialne debaty w małym stopniu dotyczą
optymalizacji rozwiązań gospodarczych,

skupiają się na sprawach politycznych, o

których nasi rozmówcy mówili, że są fanaberią

dla bogatych, co nie muszą

ciężko

pracować.
Bibliografia:
Anderson B.

17

�1997

Wspólnoty wyobrażone, tłum. S. Asmsterdamski, Kraków.

Baudrillard J.
1998

Procesja symulakrów, w: Postmodernizm,

red.

J. Nycz,

tłum.

T.

Komendant, Kraków, s. 175-189.
Bukraba-Rylska I .
2005

Na temat wsi i socjologii wsi (pomiędzy dyskursem wiejsko-plebejskim a

miejsko inteligenckim),Warszawa.
Burszta J.
1982

Osobowość chłopa polskiego u progu niepodległości jako wynik przemian

agrarnych i społeczno-ekonomicznych, w: Dzieje szkolnictwa i oświaty na wsi polskiej,
red. S. Michalski, t. I, Warszawa.
1985

Chłopskie źródła kultury, Warszawa.

Chałasiński J
1997

Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej, Warszawa.

Eliade M .
1988

Historia wierzeń i idei religijnych, t. 1, tłum. S. Tokarski, Warszawa

1994

Historia wierzeń i idei religijnych, t. 2, tłum. S. Tokarski, Warszawa

Goff Le J.
2002

Kultura średniowiecznej Europy, tłum. H. Szumańska-Grossowa, Gdańsk,

Warszawa.
Lubańska M .
2005

Religia i polityka. Ich wzajemne relacje w powiecie nowotarskim, w:

Rozmowy z góralami o polityce, red. A. Malewska-Szałygin, Warszawa, s. 125-140.
Ortner Sh. B.
2003

O

symbolach kardynalnych, w: Badanie

kultury. Elementy

teorii

antropologicznej, tłum E. Klekot, Warszawa, s. 106-116.
Rozmowy...
2005

Rozmowy z góralami o polityce, red. A. Malewska-Szałygin, Warszawa.

18

�Roux J. P.
1998

Król. Mity i symbole, tłum. K. Marczewska Warszawa.

Schils E,
1994

Co to jest społeczeństwo obywatelskie?, w: Europa

i

społeczeństwo

obywatelskie. Rozmowy w Castel Gandolfo, red. K. Michalski, tłum. D. Lachowska,
Kraków.
Stomma L.
1986

Antropologia kultury wsi polskiej XIX w, Warszawa

Thomas W. I . , Znaniecki F.
1976

Chłop polski w Europie i Ameryce, tłum. M . Metelska, Warszawa.

19

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11141" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11119">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/262118371b3eb6a84096d8159b993834.pdf</src>
        <authentication>33d960b4f4ec07747f4e72bff4eccec2</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132863">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5029</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132864">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132865">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132866">
                <text>wyszukiwanie informacji w Internecie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132867">
                <text>Bibliografia Etnografii Polskiej (BEP)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132868">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4665</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132869">
                <text>Bibliografia Etnografii Polskiej/ Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132870">
                <text>Homo interneticus : etnograficzne wędrówki w głąb sieci ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.113-118</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132871">
                <text>Piotrowski, Marcin</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132872">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132873">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132874">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132875">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132876">
                <text>Marcin Piotrowski — Bibliografia

etnografii polskiej

113
±±~&gt;

Marcin Piotrowski
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Bibliografia etnografii polskiej

P

oczątki bibliografii etnografii polskiej sięgają dziewiętnastego wieku - jak
wiemy - były to opracowania drukowane samodzielnie, jak i w postaci odręb­
nych numerów czasopism ludoznawczych. W Ośrodku Dokumentacji i Infor­
macji Etnograficznej (ODiE) prace mające na celu stworzenie całościowej biblio¬
grafii rozpoczęły się we wczesnych latach siedemdziesiątych, a w latach osiemdzie¬
siątych podjęto działania uwieńczone kilkoma publikacjami bibliograficznymi, po­
czątkowo retrospektywnymi, a później prowadzonymi na bieżąco (ich wykaz w załą­
czonej literaturze). Kolejne opracowania - dzięki środkom grantu „Bibliografia Et­
nografii polskiej w Internecie" - powstają od 2000 roku i sukcesywnie pomnażają in­
ternetowe zasoby tej unikalnej bibliografii opracowanej prze zespół ODiE pod kierun­
kiem profesor B. Kopczyńskiej-Jaworskiej. Skromny zespół - M . Wilbik, M . Niewia­
domska, a także współpracownicy zatrudniani okresowo - A. Hlebowicz, I . Kuźma,
J. Kościelska oraz inni - stworzyli dzieło, którego rangę doceniają nie tylko etnolodzy,
ale i inni naukowcy w Polsce i na świecie. Jak mówi jednak profesor Jaworska: „ko­
ledzy polscy nie podzielili się ani razu swoimi uwagami..." (tyczącymi bibliografii
- zasad jej tworzenia jak i zasobami).
Należy także przypomnieć, że zespół kierowany przez prof. Jaworską, zarówno
w ODiE, jak i w Katedrze Etnografii przez wiele lat, obok swoich podstawowych za¬
interesowań naukowych brał udział w wielu inicjatywach, mających na celu usyste¬
matyzowanie i opracowania porządkujące wiele dziedzin etnografii, etnologii, antropo¬
logii kultury. Wymienić tu trzeba współpracę z bibliograficznym czasopismem Demos,
w którym opublikowano wiele recenzji polskich prac etnograficznych (i pokrewnych),
czy też stworzenie słownika haseł związanych z szeroko rozumianym ludoznawstwem, pomocnych później miedzy innymi przy tworzeniu internetowej bibliografii.
Nawiązano także współpracę z wieloma instytucjami o podobnym zakresie działania
w całym świecie, korzystając z ich doświadczeń, sposobów działania, a częściowo rów¬
nież dorobku. W samym Ośrodku znajdują się uporządkowane zbiory tyczące szero¬
ko rozumianego ludoznawstwa, etnografii, etnologii. Wiele dziedzin - wystawiennictwo,
twórczość ludowa, muzealnictwo, imprezy związane z kulturą ludową są tu odnotowane

�Marcin Piotrowski - Bibliografia

etnografii polskiej

114

i opracowane, dostępne dla zainteresowanych. Wiele z tych materiałów zostało opub­
likowanych, stały się także podstawą dalszych badań, opracowań publikacji. Niestety,
problemy finansowe nie pozwalają na szersze opracowanie tych zbiorów, a co więcej,
na ich elektroniczne przetworzenie i udostępnienie.
Autorzy bep-u wielokrotnie uczestniczyli w spotkaniach roboczych i konferencjach
- krajowych i zagranicznych - dzieląc się swoimi doświadczeniami i refleksjami. Po­
zwolę sobie, korzystając z ich publikacji, pokazać wybrane problemy związane z in­
ternetowymi pracami bibliograficznymi:
1. Braki kadrowe i finansowe,
2. Problem dostosowania języka opisu oraz sposoby wyszukiwania,
3. Konieczność przeformułowania słów kluczowych,
4. Problem porównywalności bep ze „starymi" bibliografiami drukowanymi - ich
kompatybilność,
5. Problem wyznaczenia granic zakresu - etnografii, etnologii, antropologii kul¬
tury,
6. Interdyscyplinarność stwarzające jednocześnie szanse i problemy,
7. Zmiany pól zainteresowań - konieczność wprowadzania nowych haseł, ta­
kich jak: media, reklama, płeć (gender) i inne,
8. Konieczność „współgrania" z innymi bibliografiami i dyscyplinami nauko¬
wymi,
9. Braki wynikające z niekompletności zbiorów literatury dostępnej w bibliote¬
kach (czasopisma),
10. Brak odzewu instytucji i organizacji, jak również autorów.
Należy więc:
1. Zachęcić wszystkich do korzystania z bep, zwłaszcza, że jest to - w przeciw¬
ieństwie do wielu innych bibliografii internetowych - bezpłatne,
2. Zmobilizować siebie i innych do przesyłania not bibliograficznych o publika¬
cjach własnych i kolegów,
3. W miarę możliwości wspomóc działania bep-u - organizacyjnie i finansowo.

�Marcin Piotrowski — Bibliografia etnografii polskiej

115

Literatura:
Andrunik A., Bibliografia etnografii polskiej za lata 1934-1939, Polskie Towarzy­
stwo Ludoznawcze, Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL,
Łódź-Wrocław 1996.
Kulesza-Zakrzewska T., Bibliografia etnograficznych prac magisterskich, doktor¬
skich i habilitacyjnych wykonanych na uniwersytetach polskich w latach 1945¬
1975, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa-Łódź 1979.
Hlebowicz A., Bibliografia etnografii polskiej za lata 1926-1933, Polskie Towa¬
rzystwo Ludoznawcze, Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL,
Łódź-Wrocław 1993.
Kościelska J., Bibliografia etnografii polskiej za lata 1986-1990, Polskie Towarzy¬
stwo Ludoznawcze, Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etnograficznej PTL,
Łódź-Wrocław 1966.

�Marcin Piotrowski - Bibliografia

etnografii polskiej

116

Karpińska G.E., Niewiadomska M . , Bibliografia zawartości Literatury ludowej za
lata 1957-1980, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1986.
Niewiadomska M . , Bibliografia etnografii polskiej za lata 1976-1985, Zakład Na­
rodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1989.
Karpińska G.E.,Niewiadomska M., Bibliografia zawartości Ludu za lata 1895-1985,
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,Wrocław 1988.
Piękno użyteczne czy piękno ginące. Infromator o realizacji programu Ministerstwa
Kultury i Sztuki „Ginące zawody", Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, red. i oprac.
Kopczyńska-Jaworska B., Niewiadomska-Rudnicka M . Łódź 1997.
Kopczyńska-Jaworska B., Kuźma I . , Wilbik M . , Warsztaty bibliograficzne. Inter­
nationale volkskundlische bibliographie, Lud, t. L X X X I X , 2005, s.359-366
Kopczyńska-Jaworska B. Pracować nie tylko dla podłego zysku i miernej sławy. Od¬
powiedzi na pytania Zbigniewa Jasiewicza, Lud, t. LXXXIX, 2005, s.295-312
Kopczyńska-Jaworska B., Kuźma I . , Gegenwartige interessen der polnische ethno­
logie, [w:] Europaische Etnologie im neuen Millenium, Thelm 2002, s.79-84.
Kuźma I . , Bibliografia etnografii polskiej w internecie (uwagi po dwóch latach funk­
cjonowania), Lud, t . L X X X X I I , 2008, s. 265-272.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6234" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6214">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/df2c5f190f57df069b528d795a1857ec.pdf</src>
        <authentication>25d0239ee890acff2a6f4832a8f929f3</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74202">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6647</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74203">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74204">
                <text>2017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74205">
                <text>Sudan a Polska</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74206">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6215</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74207">
                <text>Bilad as-Sudan: Polska a strefa Sudanu</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74208">
                <text>Bilad as-Sudan t.5, 294 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74209">
                <text>Cisło, Waldemar (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74210">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74211">
                <text>Ząbek Maciej (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74212">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74213">
                <text>Bernardinum</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74214">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74215">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74216">
                <text>Bilad as-Sudan
Polska a strefa Sudanu

�Bilad as-Sudan
Polska a strefa Sudanu

�Bilad as-Sudan

pod red. Waldemara Cisło,
Jarosława Różańskiego i Macieja Ząbka
1. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– kultury i migracje, Warszawa 2013.
2. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– napięcia i konflikty, Pelplin 2014.
3. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– dziedzictwo przeszłości, Pelplin 2015.
4. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– kultura i polityka, Pelplin 2016.
5. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– Polska a strefa Sudanu, Pelplin 2017.

�Bilad as-Sudan
Polska a strefa Sudanu

Praca pod redakcją
Waldemara Cisło, Jarosława Różańskiego, Macieja Ząbka

2017

�Recenzenci:
prof. UJ dr hab. Robert Kłosowicz
dr hab. Wiesław Lizak

Okładka:
foto str. 1: Nieukończona budowa Domu Polskiego w Chartumie
– inicjatywa byłych studentów z Polski. Foto: M. Ząbek.
foto str. 4: Wioska sudańska w północnej Ugandzie. Foto: M. Ząbek.

© Copyright by Jarosław Różański, 2017

Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o.
ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin
tel. +48 58 536 17 57, fax +48 58 536 17 26
bernardinum@bernardinum.com.pl
www.bernardinum.com.pl
ISBN 978-83-8127-035-9

Skład, druk i oprawa
Drukarnia Wydawnictwa „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin

�SPIS TREŚCI
JACEK ŁAPOTT
Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?....................................... 7
LUCJAN BUCHALIK
Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)................... 37
RYSZARD VORBRICH
Kamerun Północny – laboratorium polskiej
afrykanistyki antropologicznej............................................... 91
NINA PAWLAK
Hausa a sprawa polska. Od Orchideenfach
do współpracy rozwojowej................................................... 125
JOANNA BAR
Strefa Sudanu w badaniach
Jana Czekanowskiego (1908–1909)..................................... 139
BŁAŻEJ POPŁAWSKI
Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej.................................. 169
KRYSTYNA KAMIŃSKA
Jan Dybowski (1856–1928)
– zapomniany odkrywca Afryki............................................ 197
ANETA PAWŁOWSKA
Odzyskane Królestwo Makurii – skarby Galerii Faras
w Muzeum Narodowym w Warszawie.................................. 215

�KATARZYNA ANNA MICH
Z Nubii do Polski – biskupi farascy
na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie........................... 247
ANNA NADOLSKA-STYCZYŃSKA
Opowieści znad Nigru. Francuska Afryka Zachodnia
w opisach Jerzego Giżyckiego.............................................. 261

�JACEK ŁAPOTT

GDZIE KRAJ DOGONÓW,
A GDZIE POLSKA?
Wśród wielu grup etnicznych Afryki są też takie, które od dziesiątków już lat otoczone są nimbem tajemnicy, niedomówień czy
nawet formą popularności medialnej przekraczającej granice ich
odmienności. Do jednej z tych grup należą bez wątpienia Dogonowie. Społeczność rolnicza zajmująca się do niedawna żmudną,
kopieniaczą uprawą prosa na niewielkich górskich tarasach masywu Bandiagara gdzieś na południu Mali. Oczywiście, jak przy
wielu innych tego rodzaju encyklopedycznych skrótach, nie jest
to pełny obraz podstaw ekonomicznych tego plemienia1. Nie jest
to społeczność mała, liczy bowiem współcześnie około 400 000
członków. Tylko jej część (i to nie ta największa) żyje na tzw.
rumowisku skalnym u stóp masywu. To oni parają się malowniczą,
tarasową uprawą ziemi – ci Dogonowie żyjący czy to na płaskowyżu masywu, czy w dolinie otaczającej masyw, posiadają zgoła
„typowe” dla innych części Afryki pola i wioski.
Dr hab. Jacek Łapott – prof. US, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Szczeciński
1
Mocno wrośnięte w polską terminologię etnologiczną historyczne już
określenie „plemię” stosuję w sposób uproszczony, jako nieostrą jednostkę
klasyfikacji społecznej, bez wnikania w stopień spoistości społecznej i tożsamości
członków tej grupy.

�8

Jacek Łapott

Zainteresowanie zarówno badaczy, jak i odwiedzających budzą
jednak głównie nie niecodziennie usytuowane wioski, a nie do
końca dziś opisany ich mit etiologiczny, wiedza astronomiczna
czy nietypowa twórczość artystyczna. Poczynając od dziesiątków
masek, a kończąc na nie mniejszej ilości rzeźb-fetyszy czy rzemiosła artystycznego. Początki tej popularyzacji zaczęły się tuż po
II wojnie światowej za sprawą niecodziennej publikacji M. Griaule’a pt. Dieu d’eau. Entretiens avec Ogotemméli2. Była ona jakby
finałem wieloletniego pobytu grupy etnologów francuskich wśród
tej społeczności. Powstało szereg fundamentalnych publikacji
przez lata niedostępnych w Polsce. Wydany w 1965 roku Le renard
pâle. I – Le mythe cosmogonique. I –La creation du monde tegoż
M. Griaule’a i G. Dieterlena przeszedł bez większego echa, mimo
że potwierdzał niecodzienną wiedzę astronomiczną wspomnianej
społeczności3.
Dopiero praca E. Guerriera (autora posiadającego wiedzę astronomiczną) z 1975 r. zatytułowana Essai sur la cosmogonie des
Dogon zwróciła zainteresowanie mediów na niecodzienne przekazy tego plemienia. Opisany w Le renard pâle mit nabrał zupełnie
innego wymiaru, gdy jego analizą zajął się ktoś mający odpowiednią wiedzę astronomiczną. W dobie „przedinternetowej” informacje te, traktowane zgoła jak sensacyjne „newsy”, szybko obiegły „cały świat” i wzmogły zainteresowanie tak niecodzienną
kulturą. C. Kleinitz omawiając historię badań kultury Dogonów,
stwierdza po prostu, że badania tej społeczności w ostatniej ćwierci XX w. mają „quasi-przemysłową” skalę i skutkowały ponad 1800
publikacjami na temat różnych aspektów kultury tego plemienia4.
Wyd. Paris 1948.
Wyd. Paris 1965.
4
Zob. http://www.necep.net/society (dostęp: 24.01.2010). NECEP – Non
European Components of European Ptrimony.
2
3

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

9

Wśród tej grupy znalazło się także ciągle powiększające się grono
Polaków.
Poznawanie i opisywanie kultury Dogonów jest trudnym zadaniem. Wiele z tych publikacji jest zbyt powierzchownych, by
traktować je poważnie, inne opierają się na materiale wtórnym,
jeszcze inne są li tylko kolorowymi albumami z niecodziennymi
fotogramami. Już podczas pierwszych kontaktów z Dogonami
w latach 30. XX w. M. Leiris pisał: Wydaje się, że nic nie posuwa
się naprzód i że ludzie, jeśli wyjawią kilka swoich małych sekretów,
starannie ukrywają to, co najważniejsze… Wspaniała religijność.
To co sakralne znajduje się we wszystkich kątach. Wszystko wydaje
się mądre i ważne5.
W Polsce poznanie niektórych aspektów kultury Dogonów
rozpoczęło się tak naprawdę za sprawą A. Mostowicza w latach
70. XX w. Popularyzował on wiedzę na temat „tych z kosmosu”
na łamach popularnych podówczas tygodników: „Dookoła Świata”, „Razem” czy „Tygodnika Powszechnego”6. To za sprawą obszernych artykułów na temat wiedzy kosmogonicznej tej społeczności, zamieszczonych w trzech kolejnych numerach „Dookoła
Świata”, uczestnicy Studenckiej Ekspedycji Etnograficznej AFRYKA 76–77 zmierzający do Kamerunu w celu penetracji po stu latach tzw. Trasy S. Rogozińskiego „odbili” w Niamey do Mali i do
kraju Dogonów7. Ta odważna decyzja zaowocowała nie tylko
interesującymi pracami magisterskimi i bogatymi zbiorami mu5
M. Leiris, L’Afrique fantôme, Paris 1934, cyt. za : I. Fiemeyer, Marcel Griaule
citoyen dogon, Paris 2004.
6
Artykuły te (z czasem poszerzone) przybrały formę książkową. Zob. A. Mostowicz, My z Kosmosu, Warszawa 1978 oraz wyd. II, kolejny raz poszerzone:
Warszawa 1984.
7
Zob. J. Łapott, Studencka Ekspedycja Etnograficzna AFRYKA 76–77 – sprawozdanie z przebiegu i wyników działalności etnologicznej wyprawy do Afryki, w:
„Materiały Zachodniopomorskie” 1978, t. 25, s. 283–319.

�10

Jacek Łapott

zealiów, ale i kontynuacją tych zainteresowań zarówno przez nich
samych, jak i przez ich współpracowników w kolejnych dekadach8.
Z kronikarskiego obowiązku należałoby dodać, że pierwsze
kontakty Polaków z tą grupą etniczną nastąpiły zapewne wcześniej. Udokumentowany publikacją jest pobyt W. Korabiewicza
na początku lat 60. XX wieku9. Trudno dziś z perspektywy kilkudziesięciu lat ocenić jego opis uroczystości pogrzebowej we wsi
Banani: Harmider straszliwy, niesamowite zawodzenie. Od prochowego dymu powstaje swąd i tuman, a ponad tym wszystkim, na
dachu ten stary czarownik tańczy bez przerwy i dzwoni. Chyba
wprawił się w jakiś trans, skoro coraz to wali głową w mur i pada,
znowu zaraz się zrywa i znowu wali głową w mur. Obłędny, szalony
taniec furiata… Nagle rozległ się piskliwy wrzask, tłum zafalował,
rzucił się do panicznej ucieczki. W oczach niekłamane przerażenie,
patrzą w kierunku skalnej ściany. I oto gdzieś, jakby z podziemia,
wyłażą komiczne maszkarki, małe zgrabne kobietki w spódniczkach
z czerwonej rafii typu hula-hula, w maskach z muszelek białych,
piersi z takichże muszelek, bo nie są to wcale kobiety, tylko przebrani chłopcy… Przypatruję się uważnie maskom. Są bardzo prymitywnie i raczej niedbale sklecone, bez rzeźb i bez żadnych artystycznych walorów, prócz samej tylko, bardzo oryginalnej, powiedziałbym
dziwacznej inwencji10. Chciałoby się powiedzieć: inne czasy, inne
obyczaje zarówno opisującego, jak i opisywanych. Już po kilkunastu latach od pobytu wymienionego autora, w czasie wspomnianej pierwszej wyprawy, obyczaje zdawały się być nieco rozluźnione, a ocena sztuki dogońskiej zmieniła się diametralnie. Po
kolejnych trzydziestu pięciu latach, z racji swoistej inwazji turystów
(do 2012 roku), okazało się, że wszystko jest już na sprzedaż,
8
10 grudnia 2016 r. Muzeum Miejskie w Żorach zorganizowało spotkanie
z kilkoma uczestnikami tej wyprawy, czcząc 40-lecie tych zainteresowań.
9
Zob. W. Korabiewicz, Do Timbuktu, Warszawa 1967.
10
W. Korabiewicz, op. cit. s. 253, 254, 255.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

11

a sprzedawane artefakty tworzone „w stylu dogońskim” powstawały bardzo daleko od kraju Dogonów.
Wracając do działań Polaków w tym rejonie, warto nadmienić,
że jednym z pierwszych naukowców, jaki trafił w ten rejon był
W. Filipowiak, archeolog, podówczas dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie, silnie związany z Afryką z racji swoich poszukiwań i badań stolicy średniowiecznego Mali11. Zaproszony przez
organizatorów uczestniczył w Premier Colloque international de
Bamako (27 janvier – 1-er février 1975) zorganizowanym przez
Fondation SCOA pour la recherche scientifique en Afrique Noire
(Projet Boucle du Niger). W programie tego seminarium był także
krótki objazd kraju Dogonów.
Uczestnicy wyprawy z 1977 r. mogli się jeszcze zapoznać z informacjami na temat podróży po tym kraju z wydanej w Polsce
w roku 1960 książki J.-F. Waltera pt. Afrykańska włóczęga12. Jej
autor jako siedemnastolatek wraz z kolegą odbył podróż do ówczesnej Francuskiej Afryki Zachodniej, m.in. do kraju Dogonów.
Zamieszczone w książce informacje zgromadzone w okresie funkcjonowania administracji francuskiej są mocno niejednolite. Obok
informacji uzyskanych wśród rodzimych, francuskich rezydentów:
Nie jedźcie tam; „oni” ugotują z was rosół, a z waszych goleni i łopatek zrobią kastaniety… Dowódca okręgu Bandiagara notuje co
roku prawie sześćdziesiąt wypadków zaginięcia dzieci z sąsiednich
plemion. Kupują je Dogoni i składają jako ofiary ludzkie… widać
wyraźnie zainteresowania młodych „badaczy”: Uwagę naszą przyciągają tysiące szczegółów: domy, których fasady tworzą szachownice prostokątnych nisz, a wierzchołki obrzeżone są rzędem białych
kamieni; małe, malowane jaskrawo budowle, poobwieszane poczer11
Zob. W. Filipowiak, Ėtudes archéologiques sur la capitale médiévale du Mali,
Szczecin 1979 oraz tenże: Średniowieczna stolica królestwa Mali – Niani w VI–XVII
wieku, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1981.
12
J.-F. Walter, Afrykańska włóczęga, Warszawa 1960.

�12

Jacek Łapott

niałymi fetyszami i czaszkami zwierząt; okrągłe chaty z kamienia,
do których przewodnik nie pozwala nam się zbliżyć; obszerna szopa
skonstruowana z trzech rzędów rzeźbionych słupów, na których
spoczywa gruba strzecha z łodyg prosa13.
Uczestnicy SEE Afryka 76–77 pomimo fascynacji opisami wiedzy kosmogonicznej Dogonów nie mieli ambicji związanej z jej
zgłębianiem. Jako początkujący afrykaniści terenowi postanowili skoncentrować się na innych dziedzinach kultury. R. Vorbrich
zainteresował się garncarstwem, W. Żukowski – budownictwem,
a T. Szymaniak – kowalstwem. Dalsze zainteresowanie Dogonami
pozwoliło R. Vorbrichowi rozwinąć tezy swojej pracy magisterskiej
w dwa źródłowe artykuły. Według autora: Garnek nawet bez ornamentów jest symbolem człowieka, tak więc w myśl doktryny Dogonów garncarka formując garnek, tworzy istotę ludzką, zaś przykładając do maty, nadaje mu cechy ludzkiej głowy. Powierzchnia
garnka zdobionego na macie piru rzeczywiście może przypominać
krótko ostrzyżoną głowę człowieka rasy nigryckiej (kręcone włosy)14.
Pokłosiem tej wyprawy był także kolejny artykuł przygotowany
przez niżej podpisanego pt. Tradycjonalizm kulturowy plemienia
Dogon z Mali. Tuż po pierwszym sezonie badawczym autor pisał
w nim: W sytuacji zachowania mechanizmu międzypokoleniowego
przekazu logicznie sprawnej i funkcjonalnej tradycji rola kontaktów
kulturowych nie jest decydująca i nie stanowi o upadku kultury. Lecz
odwrotnie – dostrzeżenie plemiennych różnic może wzmocnić po13
Ibidem, s. 64, 81. Autor ukończył studia antropologiczne, a następnie
wydał później drugą pracę ukazującą wyniki tych badań: La vie religieuse chez
les Dogons du Mali. Témoignages recueillis en 1952, Paris 2016.
14
Zob. R. Vorbrich, Naczynia gliniane Dogonów, „Materiały Zachodniopomorskie” 1980, t. 26, s. 471–488, cyt. na s. 477; Produkcja garncarska Dogonów,
„Etnografia Polska” 1982, t. 26, z. 1. Autor pokusił się o konwencję stosowania,
w miarę możliwości, przy wyliczaniu kolejnych prac dłuższych cytatów z ich
treści. Pozwala to ocenić czytelnikowi szeroki zakres poruszanych tematów.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

13

czucie własnej odrębności i rodzimego dziedzictwa. W takim ujęciu
tradycjonalizm byłby świadomą, pełną akceptacją wartościowego
wzoru kulturowego pozostawionego przez przodków, wykształconego w ramach własnej historii i przekazywanego w sposób bezpośredni kolejnym pokoleniom15.
Z racji udziału w wyprawie pracownika Muzeum Narodowego
w Szczecinie jej uczestnicy gromadzili także artefakty ukazujące
w zasadzie wszystkie dziedziny życia odwiedzanych społeczności.
Zgromadzona w ten sposób kolekcja liczyła 1309 eksponatów,
z czego ponad 400 sztuk dotyczyło tylko Dogonów16. Zbiory te
w owym czasie były naprawdę niecodzienną kolekcją w naszym
kraju. Po powrocie ekspedycji do Polski zorganizowano kilka wystaw ukazujących plony wyprawy (nie tylko kulturę Dogonów):
w Szczecinie, Poznaniu i Kaliszu (Dogonowie i inni) oraz jedną
monograficzną w Museum für Völkerkunde w Dreźnie w roku 1979,
pod tytułem Dogon die Kultur eines westafrikanischen Bauervolkes.
W następnych latach, wskutek kolejnych kontaktów zbiory te sukcesywnie powiększano. Zaowocowało to nawet, zapewne jedyną
w Europie, stałą ekspozycją poświęconą tej społeczności w ramach
większej wystawy Afryka na południe od Sahary. Dziś zbiory dogońskie w Muzeum Narodowym w Szczecinie liczą ponad 800
sztuk różnorodnych eksponatów. Jedynym muzeum w Polsce
z porównywalnymi zbiorami kultury Dogonów jest Muzeum Miejskie w Żorach, gdzie jest ich około 35017.
15
Trzeci Świat w polskich badaniach etnograficznych, M. Parandowska (red.),
Warszawa 1987, s. 211–233. Cyt. ze strony 227.
16
J. Łapott, op. cit., s. 316; E. Prądzyńska, Zbiory afrykańskie Muzeum Narodowego w Szczecinie – historia gromadzenia, w: Afryka – 40 lat penetracji oraz
poznawania ludów i ich kultur, J. Łapott (red.), Szczecin 2004, s. 364.
17
Przed oddaniem tego artykułu do druku Muzeum Narodowe w Szczecinie
otworzyło wystawę czasową Zapatrzeni w niebo Dogonowie i ich sztuka powstałą
z części świeżo nabytej kolekcji.

�14

Jacek Łapott

Ukazujące się z rzadka w latach 70. XX w. prace na temat kultur i historii Afryki częstokroć poświęcają poszczególne rozdziały Dogonom. Tak jest z Kosmogonią Dogonów w pracy S. Piłaszewicza pt. Afrykańska księga rodzaju czy w odpowiednich akapitach
książki M. Tymowskiego Historia Mali18.
Początek lat 80. XX wieku nie służył działalności terenowej
etnologów polskich w Afryce. Do tematu wrócono w roku 1984
za sprawą studentów etnografii Uniwersytetu Wrocławskiego,
którzy zorganizowali kolejną wyprawę na kontynent afrykański
– w tym także do kraju Dogonów. Niestety awaria samochodu
spowodowała przedwczesny powrót większości uczestników do
Polski. Jedynie L. Buchalik i S. Szafrański postanowili na własną
rękę dotrzeć do ojczyzny tego plemienia i odwiedzili kilka wiosek
masywu Bandiagara. Zainteresowanie Dogonami zaowocowało
pracą magisterską L. Buchalika opublikowaną następnie w dwóch
częściach w „Materiałach Zachodniopomorskich”. Nowatorska
w swym zamyśle praca omawiała szczegółowo Historię badań…
tej grupy etnicznej i jej kultury19. Kolejną pracą magisterską
poświęconą Dogonom była praca D. Iwińskiej, jednej z uczestniczek wyprawy Tkactwo i jego wyroby w plemieniu Dogon (Mali).
Praca powstała głównie w oparciu o zbiory Muzeum Narodowego w Szczecinie20.
Lata 80. XX w. to również okres zainteresowań m.in. krajem
Dogonów K. Izaka i studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego,
którzy zorganizowali kilka ekspedycji do Afryki Północnej i ZaS. Piłaszewicz, Afrykańska księga rodzaju Mity i legendy ludów Afryki
Zachodniej, Warszawa 1978, s. 218–236; M. Tymowski, Historia Mali, WrocławWarszawa-Kraków-Gdańsk 1979.
19
L. Buchalik, Historia i stan badań kultury Dogonów, cz. 1, „Materiały Zachodniopomorskie”, t. 32, s. 455–518; cz. 2, t. 33, s. 391–420.
20
D. Iwińska, Tkactwo i jego wyroby w plemieniu Dogon (Mali), „Materiały
Zachodniopomorskie” 1987, t. 33, s. 327–365.
18

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

15

chodniej21. Wyprawy odbyły się w latach 1979/1980, 1981 oraz
1983/1984. Szczególnie istotna była wyprawa „Afryka 83–84”,
która zgromadziła podczas pobytu w kraju Dogonów 103 obiekty poświęcone kulturze tego plemienia (m.in. kompletne maski
ze strojami). Trafiły one ostatecznie do zbiorów Muzeum Narodowego w Szczecinie. Głównym celem ekspedycji było przeprowadzenie badań archeologiczno-etnograficznych w masywie skał Bandiagara. Uczestnicy wyprawy spenetrowali 25-kilometrowej
długości odcinek krawędzi masywu, na którym położone są najbardziej interesujące wioski Dogonów, oraz kilkukilometrowej szerokości pas w głębi płaskowyżu. W rezultacie penetracji archeologicznych
nie stwierdziliśmy osadnictwa starszego od kultury Tellem, której
początek datowany jest na VIII–IX w. n.e. Badania przeprowadzone
w grobach i chatach Tellemów przyniosły interesujące spostrzeżenia
z zakresu obrzędów kultowych i kultury materialnej tego ludu oraz
dostarczyły cennych zabytków w postaci ceramiki i figurek pogrzebowych22. Dziesięciotygodniowy pobyt w Mali zaowocował szczegółowym sprawozdaniem z nie zawsze rzetelnym opisem rzeczywistości kulturowej tego plemienia (bez wnikania w szczegóły):
Abstrakcyjne maski taneczne produkuje związek, którego członkami zostają chłopcy zwani „AWA” po odbyciu inicjacji. Nazwa ta może
oznaczać także wszystkie maski i strój taneczny. Matka masek, którą Dogonowie nazywają IMINA-NA, wykonana została jako symbol
pierwszego przodka. Po upływie 60 lat zastępuje się ją nową, identyczną maską. Matka masek ma wysokość ok. 10 m i kształt wąskiej
K. Izak, Badania Polskich Studenckich Wypraw Archeologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Afryce Zachodniej, w: „Materiały Zachodniopomorskie”
1984, t. 30, s. 219–244, cytat ze strony 231; idem, III Polska Studencka Wyprawa
Archeologiczna „Afryka 1983/1984”, w: „Materiały Zachodniopomorskie” 1985,
t. 31, s. 319–334, cytat ze strony 329; idem, Kronika dwóch wypraw, „Z otchłani
wieków” 1984, nr 50/3–4, s. 210–240.
22
K. Izak, 1984, s. 231.
21

�16

Jacek Łapott

deski. U jej podstawy znajduje się właściwa maska nakładana na
głowę… Tych masek jest stosunkowo niewiele. Oprócz nich używa
się zwykłych masek twarzowych niezbędnych przy różnych uroczystościach. Są one pełne rozmachu, a wieńczące je przedstawienia
zwierzęce są realistyczne23.
Dopiero w roku 1986 ukazała się kolejna polska praca popularyzująca niektóre fragmenty kultury Dogonów za sprawą Z. Sokolewicz. Jej Mitologia Czarnej Afryki na kilkudziesięciu stronach
omawia bogato ilustrowaną mitologię tej grupy i jej kulturę24.
W 1991 r. przetłumaczono na język polski wyczerpującą pracę
R. K. G. Temple’a pt. Tajemnica Syriusza, gdzie obok dziejów tej
gwiazdy w historii mitologii i poznania kosmosu przez człowieka
znajdują się spore fragmenty poświęcone zarówno niecodziennej
wiedzy Dogonów, jak i Sudańskiemu Systemowi Syriusza25. Następuje fala popularyzacji kultury tego plemienia w Polsce. Coraz
więcej Polaków może ją już poznawać z autopsji – nie przekłada
się to jednak na ilość nowych publikacji źródłowych.
W roku 1990 trafia do kraju Dogonów kolejna wyprawa z Pol26
ski . Działania ekspedycji w kraju Dogonów były mocno ograniczone z racji poważnej choroby jednego z uczestników. Udało się
wyeksplorować pod kątem pozyskania kolejnej kolekcji artefaktów
jedynie niewielką liczbę wiosek. Do Szczecina trafiło dosłownie
kilka obiektów dogońskich (broń i sztuka). Rok później wyruszyła następna ekspedycja STAREM. Pobyt w kraju Dogonów trwał
K. Izak, 1985, s. 329.
Z. Sokolewicz, Mitologia Czarnej Afryki, Warszawa 1986, s. 239–259.
25
R. K. G. Temple, Tajemnica Syriusza (Dzieje Gnozy), t. 2, Poznań 1991. Zob.
ibidem: M. Griaule i G. Dieterlen, Sudański system Syriusza, s. 53–80.
26
Zob. J. Łapott, Ekspedycja Etnologiczna SAHARA SAHEL ’90 – sprawozdanie
z przebiegu i wyników działalności wyprawy do Afryki, „Materiały Zachodniopomorskie” 1992, t. 38. Działania ekspedycji w kraju Dogonów były ograniczone
z racji poważnej choroby jednego z uczestników.
23
24

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

17

dłużej, jego finałem było kilka wystaw fotograficznych T. Wierzejskiego (w Warszawie i Szczecinie) oraz popularna praca A. Piechowskiego pt. Lud Syriusza. Autor odważnie potwierdza tezę
o edukacyjnym wpływie kultury Tellem na tradycyjną kulturę
Dogonów: Coraz wyraźniej zdaje się narzucać jeszcze jedno rozwiązanie zagadki wiedzy tajemnej Dogonów. Może jej pierwotnymi
depozytariuszami byli właśnie Tellemowie? Prowadzone przez Holendrów wykopaliska archeologiczne wskazują, że już w roku 500
przed Chrystusem urwiska płaskowyżu Bandiagara zamieszkałe
były przez lud, który wytworzył wysoko rozwiniętą kulturę określaną jako „kultura toloy”. Jej kontynuatorami byli późniejsi Tellemowie, a wreszcie Dogonowie…27.
Popularne prace o charakterze reportażowym są nie tylko
dowodem na coraz powszechniejsze odwiedzanie kraju Dogonów przez Polaków, ale i na ich zmysł obserwacji. Niektórzy, jak
S. i M. Kulczykowie, robią to dodatkowo z racji zainteresowań
zawodowych: Teraz dociera do mnie, że Dogoni to naprawdę inne
plemię. Bo inne jest tu wszystko. Miast bezładnie rozrzuconych domów, zupełnie obronna wioska, z wąskimi, ujętymi murami uliczkami, zbiegającymi się na nieregularnych placykach. Zwykle nieco
wyniesione centrum tych ostatnich należało do togun, miejsc narad
starszyzny. Niskie, bo przeznaczone do siedzenia miejsce, ograniczone było kamiennymi zazwyczaj czterema-sześcioma filarami,
dźwigającymi płaski, belkowy dach28.
Niecodzienna kultura Dogonów intrygowała Polaków działających na różnych polach nauki. S. Jedynak podjął się zadania
omówienia implikacji filozoficznych związanych z symbolem graficznym tej grupy: Dogoni uważają, że myśl wyprzedza wszelką
27
A. Piechowski, Lud Syriusza. W poszukiwaniu tajemnic Dogonów, Warszawa
1994, s. 191.
28
M. Kulczyk, Okolice Timbuktu, Warszawa 2002, s. 184.

�18

Jacek Łapott

postać egzystencji fizykalnej i że wszelka myśl może być oddana za
pomocą symboli, a te mogą być wyrażone w znakach graficznych.
Myśli i symbole istniały od początku. Zawierały się one wewnątrz
istoty duchowej – Ammy. Amma znajdował się wewnątrz wielkiego
jaja, z którym stanowił jedność. Pierwsza substancja, jaką się posłużył w kreacji, była woda. Można więc powiedzieć, że wszystko to,
co materialne, powstało z wody…29.
Na kolejne poważniejsze kontynuacje zainteresowań kulturą
Dogonów trzeba było czekać do drugiej połowy pierwszego dziesięciolecia XXI w. Wcześniej, w roku 2000, ukazuje się album
L. Buchalika pt. Kolorowy Sahel, w którym autor poświęca Dogonom obszerny, bogato ilustrowany rozdział Ludzie z glinianych
fortec30. L. Buchalik był uczestnikiem wspomnianych wypraw
z 1984 i 1990 r. Do czasu wydania tej książki odwiedził masyw
Bandiagara i jego mieszkańców pięciokrotnie. W kolejnych latach
prowadził badania na tym terenie (samotnie i w różnych grupach)
jeszcze jedenaście razy. Plonem tych działań są dwie kolejne książki: Niewolnicy kobiet, czyli pokrewieństwo żartów Dogonów i Kurumba. Studium z etnohistorii Afryki Zachodniej oraz Dogon ya
gali. Dawny świat Dogonów31. Obie stanowią wyczerpujące kompendia na temat tradycyjnej kultury tej społeczności – do tej pory
nieobecne w polskiej nauce. Szczególnie ta druga, bogato ilustrowana, jest rzeczową syntezą wiedzy o tradycyjnej kulturze Dogonów. Dla wszystkich zainteresowanych jest niejako odpowiedzią
na pytanie: co pozostało w kulturze Dogonów z tego obrazu, któS. Jedynak, Symbolizm graficzny Dogonów i jego implikacje filozoficzne, w:
Symbol w kulturze, G. Głuchowski (red.), Lublin 1995, s. 15–24, cyt. ze stron
16–17.
30
L. Buchalik, Kolorowy sahel, Żory 2000, s. 68–107.
31
L. Buchalik, Niewolnicy kobiet, czyli pokrewieństwo żartów Dogonów i Kurumba. Studium z etnohistorii Afryki Zachodniej, Wrocław 2009; tenże, Dogon
ya gali. Dawny świat Dogonów, Żory 2010, s. 632.
29

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

19

ry opisywał M. Griaule? We wstępie do niej autor pisze: Niniejsza
praca jest jedynie próbą napisania „przewodnika” po odchodzącej
w zapomnienie kulturze. Stąd tytuł Dogon ya gali – dawny świat
Dogonów. Czas dokonuje wielkich zmian w życiu społeczeństwa,
kultura ciągle ewoluuje. Tego procesu nie można zatrzymać ani
zmienić jego przebiegu, można jednak opisać to, co przemija. Niniejsza praca jest taką próbą pokazania dawnej kultury Dogonów,
tej z początków XX wieku, ale także tej bardziej współczesnej, z przełomu XX i XXI wieku32.
W 2006 r., po ponad pięćdziesięciu latach od I wydania francuskiego, ukazała się po polsku praca M. Griaule’a pt. Bóg Wody.
Rozmowy z Ogotemmelim. Praca wbrew pozorom niezbyt łatwa
w odbiorze i nie zawsze, w moim przekonaniu, przetłumaczona
zgodnie z „duchem kultury dogońskiej”33. Przełom wieków był
w naszym kraju okresem szybkiego nadrabiania tłumaczenia klasycznych prac etnologicznych – w kanonie tym znalazł się także
Bóg Wody…34
Po kilkudziesięciu latach dwaj uczestnicy SEE „Afryka 76–77”
równolegle wracają niejako „do korzeni” i przygotowują niezależnie dwa oddzielne projekty badawcze o tym kraju i jego mieszkańcach. R. Vorbrich z grupą studentów i nauczycieli zrealizował
nowatorski na gruncie afrykańskim projekt Pokaż mi swój świat
– pokaż mi swoją szkołę35. Zorganizowany był we wrześniu 2008
L. Buchalik, 2010, op. cit., s. 17.
M. Griaule, Bóg Wody. Rozmowy z Ogotemmelim, Kęty 2006. Rok później
ukazuje się polskie tłumaczenie pracy L. Scrantona pt. Kosmiczna tajemnica
Dogonów. Zadziwiające podobieństwa między mitami afrykańskiego plemienia
a naukowymi teoriami XX wieku, Warszawa 2007.
34
Z porządku kronikarskiego należy dodać, że pierwsze podejście do tłumaczenia Boga Wody nastąpiło 20 lat wcześniej. Wydawnictwo Iskry miało już
tę książkę w zapowiedziach wydawniczych serii Naokoło Świata.
35
W bezpośrednią realizację projektu zaangażowani byli: B. Jedlińska,
P. Maliński, T. Marciniak, K. Meissner, M. Polaszewski, M. Sobańska, K. Vorbrich,
32
33

�20

Jacek Łapott

roku w trzech wioskach: Songho, Damasongo i Tireli. 2009 rok
to kontynuacja pierwszego projektu współfinansowanego w ramach polskiej pomocy zagranicznej udzielanej za pośrednictwem
MSZ RP w 2009 r. Projektem również kierował R. Vorbrich. W efekcie, poza wdrożonymi programami „edukacyjnymi”, ukazały się
dwie popularne publikacje. W Pokaż mi swój świat znalazły się
podsumowania działań w Afryce dokonane przez uczestników.
K. Meissner omawia m.in. temat Kim chciałbym zostać w przyszłości; Czego uczy mnie mama, czego uczy mnie tata, Piotr Maliński
opracował temat Z wizytą w afrykańskiej wiosce; Pogrzeb oczami
dziecka, M. Polaszewski omawia temat Pokaż mi swoją szkołę. Całość opatrzył redakcją naukową i merytoryczną R. Vorbrich36.
Oddzielną publikacją jest podsumowanie działań K. Vorbricha
w pracy Afryka. Mój Świat, moja szkoła37. Autor przedstawia założenia całości działań na łamach „Afryki” – Projekt badawczo-rozwojowy. Pokaż mi swój świat, pokaż mi swoją szkołę. Według
autora: projekty badawczo-rozwojowe należą do zaniedbanych form
aktywności etnologów-afrykanistów […]. W swoim sprawozdaniu
autor przekonuje nas, że jemu i jego zespołowi udało się przełamać
tę opinię38.

R. Vorbrich, W. Wiecki.
36
Kierownik swego projektu, przebywając kilkakrotnie w kraju Dogonów,
często przywołuje swoje doświadczenia z tego terenu w licznych publikacjach.
Zob. m.in.: Mali – kraj Dogonów, w: Pokaż mi swój świat. Edukacja rozwojowa
a antropologia wizualna, R. Vorbrich (red.), Poznań 2009, s. 26–31.
37
K. Vorbrich, Afryka. Mój Świat, moja szkoła, Poznań 2009.
38
R. Vorbrich, Projekt badawczo-rozwojowy „Pokaż mi swój świat, pokaż mi
swoją szkołę, „Afryka” 2009, nr 29–30, s. 186–192, cyt. ze strony 186. Temat
autor kontynuował w artykule: Język obrazu a dialog międzykulturowy, w: Pluralizm kulturowy i religijny współczesnego świata. Księga pamiątkowa dedykowana
Księdzu Profesorowi Henrykowi Zimoniowi SVD w 70. rocznicę urodzin, Z. Kupisiński
SVD, S. Grodź SVD (red.), Lublin 2010, s. 569–583.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

21

W roku 2012 R. Vorbrich kontynuował badania wśród Dogonów
w ramach kolejnego projektu – tym razem KBN/NCN: Bierny beneficjent versus lokalny partner projektów rozwojowych. Konceptualizacja i strategie adaptacyjne w zakresie współpracy rozwojowej
wśród afrykańskich społeczności lokalnych (studium porównawcze).
Projekt zaowocował pojawieniem się kolejnych publikacji: „Sorghum wealth” versus „Money Wealth” or Hybrid Nature of Post-tribal Economies; „Zróbmy coś” – „dajcie coś”. Dwie konceptualizacje projektów rozwojowych, ale także najnowszą pracą autora
pt. Ziomkostwo – grupa pierwszego wyboru w organizacji pozarządowych przestrzeni rozwoju na przykładzie organizacji pozarządowych w Mali39.
Pisząc o działalności pomocowej Polaków w kraju Dogonów,
warto dodać, że kolejnym Polakiem zafascynowanym kulturą tego
plemienia był plastyk warszawski P. Althammer, który oprócz
nietypowych działań wśród Dogonów (występ w złotych, „kosmicznych” kombinezonach oraz występ w masce i stroju Koziołka Matołka) zaprosił do Warszawy dogońskiego rzeźbiarza Youssoufa Darę i wspólnie z nim zbudowali w Warszawie, w Parku
Rzeźby na Bródnie, togu na – dom spotkań mężczyzn „w stylu
dogońskim”. Dom, a właściwie wiata wsparta na ośmiu wspólnie
wyrzeźbionych, drewnianych słupach.
Drugi uczestnik SEE „AFRYKA 77” – J. Łapott – otrzymał z ówczesnego Komitetu Badań Naukowych grant habilitacyjny, który
stał się podstawą wielokrotnych wyjazdów, a finalnie zaowocował
R. Vorbrich, „Sorghum wealth” versus „Money Wealth” or Hybrid Nature of
Post-tribal Economies, „Hemispheres. Studies on Cultures and Societies” 2013,
vol. 28, s. 5–14; tenże, „Zróbmy coś” – „dajcie coś”. Dwie konceptualizacje projektów
rozwojowych, w: „Etnografia Polska” 2013, t. 57, z. 1. s. 9–22; tenże, Ziomkostwo
– grupa pierwszego wyboru w organizacji pozarządowych przestrzeni rozwoju na
przykładzie organizacji pozarządowych w Mali, w: Ex Africa semper Aliquid novi,
L. Buchalik, J. Różański (red.), t. 4, Żory 2017, s. 40–57.
39

�22

Jacek Łapott

oddzielną, obszerną pracą pt. Dogonowie z Mali. Społeczność tradycyjna w procesie zmian40. Kilkuletni grant stanowił zapewne
najbardziej wszechstronną możliwość badania kultury Dogonów
przez Polaków41. Rozpoznanie przeprowadzono jeszcze przed
otrzymaniem grantu w roku 2006. Następne, nierzadko kilkumiesięczne wyjazdy miały miejsce w latach 2008, 2009 (dwukrotnie). Zakres penetracji wiosek był niespotykany, podobnie
jak ilość przeprowadzonych rozmów i wywiadów. Towarzyszący
grupie przewodnik i tłumacz Gadiolou Dolo był zdania, że tak
dużą ilość wiosek w kraju Dogonów odwiedził zapewne tylko
Marcel Griaule – ich odkrywca. Odwiedzono nie tylko wioski znane z „tras turystycznych”, takie jak: Banani, Ireli, Tireli czy Amani (nie mówiąc o Sangha), ale także 38 innych wiosek (w roku
2008). W roku 2009 (zimą – podczas krótkiego wyjazdu na początku pory deszczowej) odwiedzono 10 wiosek, w okresie lato–
jesień – 20 wiosek i miejscowości. Łącznie przeprowadzono 189 wywiadów o dość różnej długości, wszystkie zostały zarejestrowane
na nośnikach pamięci cyfrowej, czasami także na płytach
DVD. Wykonano setki zdjęć dokumentacyjnych ukazujących zarówno kulturę tradycyjną, jak i zachodzące zmiany. W książce,
która była finałem tych prac znalazło 91 kolorowych ilustracji
i 15 całostronicowych tablic42. Kończąc ją autor, pisał: Czas płynie
szybko. Do kolejnego święta sigui w 2027 roku zostało już tylko
15 lat, to także jeszcze kilka dużych świąt dama oraz piętnaście uroczystości związanych ze świętem siewów bulo. Chciałbym być pewny,
że wbrew moim wnioskom przedstawionym wyżej nic nie stanie na
Wyd. Szczecin 2012. Grant przyznany autorowi zgodnie z umową nr 2641/B/
H03/2008/35.
41
Na różnych etapach prac zaangażowani byli m.in.: J. Borowiak, L. Buchalik,
T. Buchalik, H. Łapott, J. Łapott, K. Podyma, E. Prądzyńska, M. Ząbek.
42
Zob. J. Łapott, Dogonowie z Mali. Społeczność tradycyjna w procesie zmian,
Szczecin 2012, s. 531.
40

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

23

przeszkodzie, aby sigui kolejny raz zaistniało w kulturze Dogonów
i jak mówi Walu Banga, szef tajnego stowarzyszenia Awa w Sangha:
„przebiegało zgodnie z porządkiem zdarzeń”43.
Dogonowie stają się także dla niektórych autorów inspiracją
do nowego spojrzenia na różne „nowe-stare” tematy. Tak jest
w przypadku Sztuki Afryki u progu XXI wieku – refleksje etnologa.
Obok współczesnej systematyzacji i podziału obecnych powszechnie w wioskach Dogonów artefaktów autor pisze: Z moich obserwacji i doświadczenia wynika, że kultura afrykańska, znalazłszy
się w warunkach zgoła ekstremalnych (w przypadku Dogonów jest
to swoista „inwazja turystyczna”), potrafi znakomicie dostosować
się do tych zmian. Podobnie jest w tym wypadku. Dogonowie potrafili wyraźnie rozdzielić swoje życie na dwie równie ważne części:
– pierwsza: związana z pobytem turystów w wioskach i wszelkimi działaniami powstałymi przez kontakt z nimi (w tym sprzedaż
tzw. pamiątek z zakresu „sztuki”, ale i obsługa hotelowo-campin­
gowa);
– druga: istniejącą wtedy, gdy „obcy” znajdą się poza wioską,
a życie codzienne toczy się według powszechnych zasad i norm44.
Lata pracy wśród Dogonów zespołu polskich badaczy skutkują licznymi artykułami w różnych opracowaniach monograficznych.
J. Łapott jest autorem tekstu pt. Atmo Domno – refleksje nad przywództwem i stratyfikacją społeczną u Dogonów z Mali. Temat wbrew
pozorom niełatwy, z dziedziny dwustronnych stosunków badacz
– badana społeczność. Atmo Domno nie był „zwykłym” Dogonem.
Z racji swego urodzenia należał do grupy wysoko postawionych
w hierarchii społecznej Dogonów, którzy decydowali o życiu nie tylIbidem, s. 416.
J. Łapott, Sztuka Afryki u progu XXI wieku – refleksje etnologa, w: Kultury
Afryki w świecie tradycji, przemian i znaczeń, w: A. Nadolska-Styczyńska (red.),
Toruńskie Studia o Sztuce Orientu, t. 4, Toruń 2009, s. 117–126, cyt. ze stron
120–121.
43

44

�24

Jacek Łapott

ko wsi Yougo Na, ale i całego plemienia. Jego obecność w naszej
grupie nie była przypadkowa. Podobno nasze natarczywe i zbyt
szczegółowe pytania na niektóre tematy dotyczące kultury dogońskiej
budziły niepokój „starszych”. Atmo został więc „oddelegowany” jako
ich przedstawiciel na cały okres pobytu naszej ekipy w kraju Dogonów. To on miał w pewnym sensie decydować, jaki fragment wiedzy
tego plemienia można nam było udostępnić45. Ten sam autor publikuje następnie tekst pt. Czy w Afryce jest jeszcze miejsce na tajne
związki – rzecz o stowarzyszeniu Awa w plemieniu Dogon (Mali).
Można w nim znaleźć następujące informacje: Określenie Awa
w społeczności Dogonów ma kilka znaczeń. Awa to w tajnym języku
sigi so członek stowarzyszenia (Awa larani), to także sama maska,
a raczej jej strój z włókien, ale także pierwszy zmarły przodek zamieniony w węża (Awa duno), ale również tzw. romb (warkotka
– rodzaj czuringi), którego dźwiękiem rozpoczyna się święto dama
oraz sam dźwięk „głos Awa” (Awa non). Jest to także organizacja,
ale i związek osób należących do „społeczeństwa masek”. Może dlatego niektórzy badacze określają kulturę Dogonów jako „kulturę
masek”46.
W roku 2012 ukazał się kolejny artykuł inspirowany badaniami w Mali: Jesteśmy innej rasy i dlatego nasz dom nie jest dla nich
– piętno wykluczenia w społeczności afrykańskiej. Zarówno tytuł,
jak i treść zanotowana była w kraju Dogonów. Cytowany w pracy
Sekou O. Dolo twierdzi: U nas kaletnik i kowal należą do specjalnych
grup, do kast, z którymi szlachetny dogoński rolnik nie może się
J. Łapott, Atmo Domno – refleksje nad przywództwem i stratyfikacją społeczną
u Dogonów z Mali, w: Przywództwo i przywódcy we współczesnej Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2008, s. 341–352, cyt. ze strony 343.
46
J. Łapott, Czy w Afryce jest jeszcze miejsce na tajne związki – rzecz o stowarzyszeniu Awa w plemieniu Dogon (Mali), w: Ugrupowania polityczne i ruchy
społeczne w Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2009, s. 225–238, cyt. ze strony
232.
45

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

25

mieszać. Niemożliwe jest, by bez narażenia się na zhańbienie syn
szlachetnego rolnika poślubił córkę kowala. Lub na odwrót… Według
tradycji dogońskiej do wspomnianej „innej rasy”, w „której nie szuka się żony” (tumon ya-yeyyelen), należą:
– Przedstawiciele kast;
– Dogonowie „zepsuci” przez mezalians z kastą;
– Ludzie uważani za nosicieli brudu (lud/ród Manadonnos);
– „Ludzie dzicy” („ludzie natury”) tacy jak Fulbe czy Samo;
– Potomkowie niewolników (pochodzenia dogońskiego)47.
W tym samym roku ukazuje się artykuł pt. Yaa iye-i la („Wczoraj to nie dzisiaj”) – rozwój i zmiana w kulturze Dogonów. Cytując
kolejny raz fragment artykułu, czytamy: [Dogonowie] przez wielu badaczy postrzegani są jako lud niezwykle odporny na wszelkie
zewnętrzne wpływy i potrafiący chronić swoją prawdziwą, pierwotną kulturę w środku ulegającego zmianom kontynentu. Od wielu
dziesięcioleci lud ten uznawany jest za archetyp tradycyjnego afrykańskiego społeczeństwa (Doquet 1999: 13)… Ta swego rodzaju
idealizacja, żeby nie powiedzieć iluzja, w ocenie społeczeństwa Dogonów trwa do dziś za sprawą… biur podróży i polityki turystycznej
państwa. Tak jednostronne postrzeganie jakiejkolwiek społeczności
jest nie tylko nieuprawnione, ale jednocześnie mocno wypacza obraz
i proces rozwoju, nie tylko jej, ale i kultur sąsiednich grup z całego
regionu48.
Analogiczny temat został podjęty w innej publikacji zatytułowanej Plemiona Afryki Zachodniej wobec globalizacji na przykładzie
ludu Dogonów. Artykuł próbuje odpowiedzieć na kilka aktualnych
J. Łapott, Jesteśmy innej rasy i dlatego nasz dom nie jest dla nich – piętno
wykluczenia w społeczności afrykańskiej, w: „Stare” i „nowe” mocarstwa w Afryce,
A. Żukowski (red.), Olsztyn 2012, s. 205–319, cyt. ze stron 306 i 312.
48
J. Łapott, Yaa iye-i la („wczoraj to nie dzisiaj”) – rozwój i zmiana w kulturze
Dogonów (Mali), w: Rozwój a kultura. Perspektywy poznawcze i praktyczne, R. Vorbrich (red.), Wrocław 2012, s. 109–130, cyt. ze strony 113.
47

�26

Jacek Łapott

zagadnień w związku z wpisaniem w roku 1989 części kraju Dogonów na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako obszaru
chronionego pod nazwą „Sanctuaire naturel et culturel de la Falaise Bandiagara…”. Rodzi się pytanie – co dzieje się z Dogonami
i ich kulturą w sytuacji, gdy połowa zamieszkałych przez nich wiosek i analogiczna część populacji zmieniana jest w rodzaj „żywego
skansenu”? Oczywiście można łatwo odpowiedzieć, że jest to znak
czasu i fragment procesu globalizacji. Organizacja Narodów Zjednoczonych – światowa organizacja, światowy program, światowe
fundusze na jego ochronę… Ważne jest jednak, jak odbierają to sami
Dogonowie, czy taka odgórna decyzja tworzy mechanizmy obronne.
Czy służy naprawdę ochronie ich rodzimej kultury, czy wprost przeciwnie – stawia przed nią wyzwania, którym być może nie uda się
im sprostać?49
Nieco wcześniej należałoby odnotować dwie kolejne publikacje na temat kultury tej społeczności. W roku 2010 ukazał się
Afrykański obraz świata białych – między kultem cargo a postawą
roszczeniową (na przykładzie Dogonów z Mali). Także tutaj podnoszonych jest kilka ważkich kwestii związanych z tematem współczesnej rzeczywistości tej grupy. Tworzy się zupełnie nowa jakość
w stosunkach z białymi (niezależnie od tego, czy trafią oni w końcu
na camping, czy nie) – pojawia się postawa roszczeniowa. „To musi
być twoja wina, że mnie się nie udało”. Płać za wszystko i to drogo
– za zdjęcie, za wynajęcie mnie jako tragarza, za pamiątki, muzykę
czy tańce. Nie jest ważne, że ceny nijak się mają do rzeczywistości:
„wolę nie sprzedać i niech się ta maska zniszczy, niż miałbym na tym
zarobić zbyt mało”. Na pytanie: „a właściwie czy wiesz, po co tutaj
przyjeżdżają biali turyści?” usłyszeć można często odpowiedź: „Oni
49
J. Łapott, Plemiona Afryki Zachodniej wobec globalizacji na przykładzie
ludu Dogonów, w: Społeczności lokalne wobec globalizacji i modernizacji, A. Makowski (red.), Szczecin 2011, s. 119–132, cyt. ze strony 121.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

27

przywożą nam pieniądze… Widzą, jaką wspaniałą mamy kulturę,
ale widzą także, w jakich warunkach mieszkamy – i chcą nam pomagać. Budują studnie, wodociągi, szkoły i ośrodki zdrowia. My
z tego skorzystamy. Pieniądze i pomoc dla nas to rola białych”50.
Kolejną publikacją zagłębiającą się w zawiłości kultury dogońskiej jest opublikowany w 2011 roku artykuł pt. Wioska plemienia
Dogon jako symbol ciała mitycznego przodka – czyli co zostało z mitu?
Można z niego przytoczyć interesujące, mało znane aspekty ich
mitu: Mityczny przodek Dogonów – Nommo – był nie tylko postacią
obojnaczą, wcześniej był w połowie człowiekiem, a w połowie rybą.
Wiele postaci mitycznych Dogonów ma swoje artefakty w formie
rzeźb czy płaskorzeźb. Nie inaczej jest i z Nommo. Wyobrażenia tej
postaci, przedstawiają ją jako pół ryby, pół człowieka, jednak nieco
w innej konwencji niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Głowa
mężczyzny o charakterystycznych męskich (?) rysach z niewielką
bródką, jaką do dziś noszą starcy, oraz „warkoczem” na plecach.
Intrygujące, że w wyobrażeniu tym „łuską” ryby pokryta jest górna
połowa ciała tej postaci. Ogon jest gładki z charakterystyczną płetwą
u dołu. Postać nie ma rąk. „Łusek” (?) jest osiem w poziomie, w dziesięciu rzędach. Łatwo obliczyć, że jest ich 80 i stanowią egzemplifikację wspomnianych wyżej 80 rodów „prawdziwych” Dogonów51.
W wydanej w roku 2012 bogato ilustrowanej pracy Maska afrykańska – między sacrum a profanum tematyka dogońska jest domi­
nująca. Obok szczegółowego katalogu masek dogońskich (zbiory
Muzeum Miejskiego w Żorach) znalazły się tam także artykuły
„podpierające” się wiedzą autorów uzyskaną podczas pobytu
J. Łapott, Afrykański obraz świata białych – między kultem cargo a postawą
roszczeniową (na przykładzie Dogonów z Mali), „Zeszyty naukowe Centrum Badań
im. Edyty Stein” 2010, nr 6, s. 69–84, cyt. ze strony 81.
51
J. Łapott, Wioska plemienia Dogon jako symbol ciała mitycznego przodka
– czyli co zostało z mitu, w: Rytmy i kroki Afryki, W. Mond-Kozłowska (red.),
Kraków 2011, s. 55–72, cyt. ze strony 66.
50

�28

Jacek Łapott

w kraju Dogonów. L. Buchalik zastanawia się: Maska afrykańska
– sacrum czy profanum? Każda maska ma swój charakterystyczny
układ choreograficzny. Starzy uczą młodych tańców masek. Rodziny decydują, kto w jakiej masce tańczy. Silna osoba może tańczyć
w wysokiej, a co za tym idzie ciężkiej masce, np. sirige, słabsze w mniejszej, np. zająca, młodej dziewczyny. J. Łapott stawia kolejny znak
zapytania: Dziś prawdziwych masek w Afryce już nie ma…? Z powodu wzmożonej aktywności turystycznej na kontynencie afrykańskim wzrósł popyt na „oryginalne, rytualne maski”, w związku z czym
ich masowe fałszerstwo przybiera czasami formy zorganizowane,
aby nie powiedzieć przemysłowe… K. Podyma w artykule Maska
afrykańska w świecie sztuki europejskiej. Od transcendencji do wymiaru ekonomicznego podsumowuje opinie na ich temat w ten
sposób: Wzrost zainteresowania maską afrykańską spowodował
szybkie włączenie jej w struktury handlu zarówno lokalnego, jak
i międzynarodowego. Maska, stając się elementem artisanatu, bezpowrotnie utraciła element sakralności52.
Jedną z ostatnich polskich prac na temat kultury społeczności
Dogon jest zapewne praca E. Prądzyńskiej pt. Kasta dyam w kulturze Dogonów z Mali. Autorka w oparciu o własne badania podejmuje, kolejny raz, ważki temat stratyfikacji społeczności afrykańskich, w tym także w mało poznanym i niekojarzącym się
zwykle z kontynentem afrykańskim systemem kastowym. Autorka pisze: Skórnicy są dla „prawdziwych” Dogonów odrębna grupą.
Spełniają jednak w społeczeństwie ważną rolę i są jego istotną częścią.
Świadczy o tym chociażby fakt istnienia masek przedstawiających
Zob. Maska afrykańska – między sacrum a profanum, L. Buchalik, K. Podyma
(red.), Żory-Katowice 2012; L. Buchalik, ibidem, s. 11–22, cyt. ze strony 13;
J. Łapott, Dziś prawdziwych masek w Afryce już nie ma…?, s. 23–30, cyt. ze strony 25; K. Podyma, Maska afrykańska w świecie sztuki europejskiej. Od transcendencji do wymiaru ekonomicznego, s. 39–48, cyt. ze strony 43. Wszystkie artykuły
posiadają pełną wersję angielską.
52

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

29

ludzi z kasty dyam… Skórnicy nie cieszą się dobrą opinią wśród
„prawdziwych” Dogonów. Istnieje przekonanie, że nie należy wierzyć
w ich słowa. „Skórnicy nigdy nie mówią prawdy. […] Mają wiele
kolorów, to oznacza, że mogą mówić prawdę, mogą kłamać oraz
zmieniać zdanie” 53.
W 2015 r. wyszło drugie wydanie Dogonów z Mali… poszerzone o najnowsze obserwacje w kraju dokonane przez K. Meissner.
Autorka pisze o swoim pobycie w kraju Dogonów w 2015 roku:
Bycie jedyną „turystką” stanowiło anomalię zarówno dla mnie, jak
i dla samych Dogonów, zwłaszcza członków młodszego pokolenia
utrzymujących się z działalności turystycznej, hotelarstwa, obsługi
grup turystycznych, sprzedaży pamiątek i rękodzieła. Dlatego też
moja niespodziewana obecność ożywiła miejscowych handlarzy pamiątek, którzy już podczas pierwszego dnia przyjazdu do Banani
usiłowali pokazać mi swoje butiki, nim zdążyłam wysiąść z samochodu i znaleźć nocleg. Na nic zdały się moje tłumaczenia o badawczym charakterze pobytu oraz braku środków na zakup dogońskiego rękodzieła. W odpowiedzi usłyszałam wręcz błagalne (?) prośby
o zainteresowanie się ich butikami, nieustannie też powracały zdania typu: „Przyjdź i zobacz, to nic nie kosztuje” lub „Może zechcesz
coś kupić? Nie mamy pieniędzy, bo nie ma turystów. Cierpimy”54.
Ta sama autorka w roku 2014 opublikowała artykuł pt. Budu kuru,
czyli kasa kobiet. Dogońskie stowarzyszenie kobiece jako przykłady
lokalnych inicjatyw rozwojowych. Ta cząstkowa, zdawałoby się
(jeśli chodzi o całokształt kultury), praca podnosi ważny temat
odnalezienia się Dogonów we współczesnym świecie zmian i gloE. Prądzyńska, Kasta dyam w kulturze Dogonów z Mali, w: In gremio – in
praxi. Przedmioty skórzane na co dzień i od święta, A. B. Kowalska (red.), Szczecin
2015, s. 209–226, cyt. ze strony 216.
54
K. Meissner, Gdy zabrakło toubabou… Skutki wstrzymania turystyki masowej
wśród Dogonów z Mali, posłowie do II wyd. J. Łapott, Dogonowie z Mali…, op. cit.,
s. 419.
53

�30

Jacek Łapott

balizacji. W Kraju Dogonów znaczna liczba stowarzyszeń powstała
z inicjatywy kobiet. Zasadniczo stowarzyszenia kobiece dzielą się
na dwa rodzaje: niezarejestrowane i zarejestrowane. W przypadku
stowarzyszeń niezarejestrowanych badacz ma do czynienia ze strukturą o dość wąskim polu aktywności społecznej z ograniczonym
dostępem do środków generowanych przez zachodnie organizacje
pozarządowe… Wymogi związane z zarejestrowaniem stowarzyszenia wydają się błahe, jednakże w realiach dogońskich, gdzie
znaczny odsetek kobiet nie potrafi czytać ani pisać w języku francuskim, przygotowanie zestawu dokumentów jest poważną barierą na
drodze do współpracy z organizacjami pozarządowymi55.
B. Szałek, szczeciński profesor, poliglota i językoznawca porównawczy, podjął się heroicznego tematu porównania tajnego
języka Dogonów – sigi so – z językiem sanskryckim. Język sigi so
używany jest w kulturze Dogonów rzadko, a właściwie bardzo
rzadko – raz na 60 lat w czasie największego okresowego święta
zwanego sigui.
Kwintesencją wieloletnich, systematycznych kontaktów z Dogonami i ich kulturą jest artykuł Pochwała afrykańskiej tradycji
oralnej (na przykładzie plemienia Dogon z Mali). W pracy można
przeczytać: Wielokrotne kontakty z Dogonami kierowanej przeze
mnie grupy (szczególnie w ostatnich kilku latach) sprawiły, że nasze
relacje stały się bliższe i zaczęto nas postrzegać jako osoby godne
zaufania… Następnego dnia, nieco z zaskoczenia, Pangale Dolo oraz
Gadiolou Dolo zabierają nas na skraj wioski… Nieco 100 m dalej
wznosi się niski (o wysokości do 10 m) masyw skalny z kilkoma
jaskiniami. Pangale prowadzi nas do jednej z nich. Jaskinia jest niska i rozległa. U góry, z boku znajduje się otwór, a w kącie szczelina,
55
K. Meissner, Budu kuru, czyli kasa kobiet. Dogońskie stowarzyszenie kobiece
jako przykłady lokalnych inicjatyw rozwojowych, w: Ex Africa semper aliquid novi,
A. Żukowski (red.), t. 3, Żory 2014, s. 203–2017, cyt. s. 207–208.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

31

częściowo wypełniona kamieniami, której krańce są niewidoczne.
Pośrodku leży duży, płaski kamień. Ta jaskinia nazywa się Tonoma
(Tonommo). To tutaj wraz z burzą i piorunami, które zrobiły wspomniany otwór w sklepieniu skały: „przez ten otwór Nommo zstąpili z nieba w towarzystwie suma. W języku Dogonów słowo „zstąpił”
znaczy yalsugu. Yalsugu go – to miejsce zstąpienia Nommo… Nommo przybyli [z nieba, okolic] tolo diugu. To grupa gwiazd pojawiająca się w czerwcu. Gwiazdy te są przyklejone do nieba i nigdy się
nie gubią. Nie można ich dotknąć, zawsze są na swoich miejscach…
Gwiazdy i Nommo są zawsze razem… Sigi tolo [Syriusz] i słońce
nie są daleko. Sigi tolo jest czerwona… Według Pangale Dolo ostatni raz to miejsce odwiedzili obcy 24 lata temu. Byli to Germaine
Dieterlen i Jean Rouch. „Tak naprawdę Griaule był Dogonem, zorganizowaliśmy mu święto dama”. G. Dieterlen powiedziała, że to
miejsce jest zakazane dla turystów. I Dogonowie jej posłuchali… To
był przedostatni dzień naszego pobytu. Żegnają się z nami, Pangale
Dolo jakby kończył swoją opowieść: „To ojciec mi o tym opowiadał
[przekazał]. Dzisiaj mój ojciec już nie żyje. Wszyscy ludzie, którzy
pracowali z Marcelem Griaule’em zmarli już. I ja sam tutaj pozostałem… Tak wyglądał przekaz, który otrzymaliśmy. Opowiadany
spokojnie przez Pangale Dolo, czasami z przymkniętymi powiekami,
jakby dla lepszego przypomnienia i wyobrażenia całości. Z często
powtarzającymi się frazami czy wątkami rozwijającymi się w kolejny fragment opowieści. Całość uzupełniana rysunkami na piasku
samych Nommo, jak i korey [arki, w której przybyli „z gwiazd”]”56.
Pangale Dolo mówi dalej: Jesteśmy już razem [nie wy u nas, nie
obok, ale razem], my i wy i ten, kto chce to opisać, winien pisać
prawdę. Rodzi się pytanie, po ilu latach kontaktów i badań moż56
J. Łapott, Pochwała afrykańskiej tradycji oralnej (na przykładzie plemienia
Dogon z Mali), w: Europejczycy Afrykanie i inni, B. Nowak, M. Nagielski, J. Pysiak
(red.), Warszawa 2011, s. 374–390, cyt. ze stron 381, 384, 389 i 390.

�32

Jacek Łapott

na zasłużyć na takie zaufanie Dogonów? Czy i jak można zweryfikować otrzymany przekaz? Ale to już zupełnie inna historia…

Bibliografia
Buchalik L., Historia i stan badań kultury Dogonów, cz. 1, „Materiały
Zachodniopomorskie”, t. 32, s. 455–518; cz. 2, t. 33, s. 391–420.
Buchalik L., Kolorowy sahel, Żory 2000, s. 68–107
Buchalik L., Niewolnicy kobiet, czyli pokrewieństwo żartów Dogonów i Kurumba. Studium z etnohistorii Afryki Zachodniej, Wrocław 2009.
Buchalik L., Dogon ya gali. Dawny świat Dogonów, Żory 2010, s. 632.
Buchalik L., Maska afrykańska – sacrum czy profanum, w: Maska afrykańska – między sacrum a profanum, L. Buchalik, K. Podyma
(red.), Żory-Katowice 2012, s. 11–22.
Fiemeyer I., Marcel Griaule citoyen dogon, Paris 2004.
Filipowiak W., Ėtudes archéologiques sur la capitale médiévale du Mali,
Szczecin 1979.
Filipowiak W., Średniowieczna stolica królestwa Mali – Niani w VI–XVII
wieku, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk-Łódź 1981.
Griaule M., Bóg Wody. Rozmowy z Ogotemmelim, Kęty 2006.
Griaule M., Dieu d’eau Entretiens avec Ogotemméli, Paris 1948.
Griaule M., Dieterlen G., Le renard pâle. I – Le mythe cosmogonique. I –La
creation du monde Paris 1965.
Griaule M., Dieterlen G., Sudański system Syriusza, w: Tajemnica Syriusza (Dzieje Gnozy), t. 2, Poznań 1991, s. 53–80.
Iwińska D., Tkactwo i jego wyroby w plemieniu Dogon (Mali), „Materiały
Zachodniopomorskie” 1987, t. 33, s. 327–365.
Izak K., Badania Polskich Studenckich Wypraw Archeologicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Afryce Zachodniej, w: „Materiały Zachodniopomorskie” 1984, t. 30, s. 219–244.
Izak K., Kronika dwóch wypraw, w: „Z otchłani wieków” 1984, nr 50/
3–4, s. 210–240.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

33

Izak K., III Polska Studencka Wyprawa Archeologiczna „Afryka 1983/1984”,
„Materiały Zachodniopomorskie” 1985, t. 31, s. 319–334.
Jedynak S., Symbolizm graficzny Dogonów i jego implikacje filozoficzne,
w: Symbol w kulturze, G. Głuchowski (red.), Lublin 1995,
s. 15–24.
Korabiewicz W., Do Timbuktu, Warszawa 1967.
Kulczyk M., Okolice Timbuktu, Warszawa 2002.
Leiris M., L’Afrique fantôme, Paris 1934.
Łapott J., Studencka Ekspedycja Etnograficzna AFRYKA 76–77 – sprawozdanie z przebiegu i wyników działalności etnologicznej wyprawy do
Afryki, „Materiały Zachodniopomorskie” 1978, t. 25, s. 283–319.
Łapott J., Tradycjonalizm kulturowy plemienia Dogon z Mali, w: Trzeci
Świat w polskich badaniach etnograficznych, M. Parandowska
(red.), Warszawa 1987, s. 211–233.
Łapott J., Ekspedycja Etnologiczna SAHARA SAHEL ’90 – sprawozdanie
z przebiegu i wyników działalności wyprawy do Afryki, „Materiały
Zachodniopomorskie” 1992, t. 38.
Łapott J., Atmo Domno – refleksje nad przywództwem i stratyfikacją społeczną u Dogonów z Mali, w: Przywództwo i przywódcy we współczesnej Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2008, s. 341–352, cyt.
ze strony 343.
Łapott Ł., Czy w Afryce jest jeszcze miejsce na tajne związki – rzecz o stowarzyszeniu Awa w plemieniu Dogon (Mali), w: Ugrupowania polityczne i ruchy społeczne w Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn
2009.
Łapott J., Sztuka Afryki u progu XXI wieku – refleksje etnologa, w: Kultury Afryki w świecie tradycji, przemian i znaczeń, A. Nadolska-Styczyńska (red.), „Toruńskie Studia o Sztuce Orientu”, t. 4, Toruń
2009, s. 117–126.
Łapott J., Afrykański obraz świata białych – między kultem cargo a postawą roszczeniową (na przykładzie Dogonów z Mali), „Zeszyty naukowe Centrum Badań im. Edyty Stein” 2010, nr 6, s. 69–84.
Łapott J., Wioska plemienia Dogon jako symbol ciała mitycznego przodka
– czyli co zostało z mitu, w: Rytmy i kroki Afryki, W. Mond-Kozłowska (red.), Kraków 2011, s. 55–72.

�34

Jacek Łapott

Łapott J., Pochwała afrykańskiej tradycji oralnej (na przykładzie plemienia Dogon z Mali), w: Europejczycy Afrykanie i inni, B. Nowak,
M. Nagielski, J. Pysiak (red.), Warszawa 2011, s. 374–390.
Łapott J., Plemiona Afryki Zachodniej wobec globalizacji na przykładzie
ludu Dogonów, w: Społeczności lokalne wobec globalizacji i modernizacji, A. Makowski (red.), Szczecin 2011, s. 119–132.
Łapott J., Dogonowie z Mali. Społeczność tradycyjna w procesie zmian,
Szczecin 2012, s. 531.
Łapott J., Jesteśmy innej rasy i dlatego nasz dom nie jest dla nich – piętno
wykluczenia w społeczności afrykańskiej, w: „Stare” i „nowe” mocarstwa w Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2012, s. 205–319.
Łapott J., Yaa iye-i la („wczoraj to nie dzisiaj”) – rozwój i zmiana w kulturze Dogonów (Mali), w: Rozwój a kultura. Perspektywy poznawcze i praktyczne, R. Vorbrich (red.), Wrocław 2012, s. 109–130.
Łapott J., Dziś prawdziwych masek w Afryce już nie ma…?, w: Maska
afrykańska – między sacrum a profanum, L. Buchalik, K. Podyma
(red.), Żory-Katowice 2012, s. 23–30.
Meissner K., Budu kuru, czyli kasa kobiet. Dogońskie stowarzyszenie kobiece jako przykłady lokalnych inicjatyw rozwojowych, w: Ex Africa semper aliquid novi, A. Żukowski (red.), t. 3, Żory 2014,
s. 203–217.
Meissner K., Gdy zabrakło toubabou… Skutki wstrzymania turystyki masowej wśród Dogonów z Mali, posłowie do II wyd. J. Łapott, Dogonowie z Mali…, Szczecin 2015, s. 417–424.
Mostowicz A., My z Kosmosu, Warszawa 1978; wyd. II, poszerzone: Warszawa 1984.
Piechowski A., Lud Syriusza. W poszukiwaniu tajemnic Dogonów, Warszawa 1994.
Podyma K., Maska afrykańska w świecie sztuki europejskiej. Od transcendencji do wymiaru ekonomicznego, w: Maska afrykańska – między
sacrum a profanum, L. Buchalik, K. Podyma (red.), Żory-Katowice 2012, s. 39–48.
Piłaszewicz S., Afrykańska księga rodzaju. Mity i legendy ludów Afryki
Zachodniej, Warszawa 1978.

�Gdzie kraj Dogonów, a gdzie Polska?

35

Pokaż mi swój świat. Edukacja rozwojowa a antropologia wizualna, R. Vorbrich (red.), Poznań 2009.
Prądzyńska E., Zbiory afrykańskie Muzeum Narodowego w Szczecinie –
historia gromadzenia, w: Afryka – 40 lat penetracji oraz poznawania ludów i ich kultur, J. Łapott (red.), Szczecin 2004, s. 362–377.
Prądzyńska E., Kasta dyam w kulturze Dogonów z Mali, w: In gremio – in
praxi. Przedmioty skórzane na co dzień i od święta, A. B. Kowalska
(red.), Szczecin 2015, s. 209–226.
Sokolewicz Z., Mitologia Czarnej Afryki, Warszawa 1986.
Temple R. K. G., Tajemnica Syriusza (Dzieje Gnozy), t. 2, Poznań 1991.
Tymowski M., Historia Mali, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1979.
Scranton L., Kosmiczna tajemnica Dogonów. Zadziwiające podobieństwa
między mitami afrykańskiego plemienia a naukowymi teoriami
XX wieku, Warszawa 2007.
Vorbrich R., Naczynia gliniane Dogonów, „Materiały Zachodniopomorskie” 1980, t. 26.
Vorbrich R., Produkcja garncarska Dogonów, „Etnografia Polska” 1982,
t. 26, z. 1.
Vorbrich R., Projekt badawczo-rozwojowy Pokaż mi swój świat, pokaż mi
swoją szkołę, „Afryka” 2009, nr 29–30, s. 186–192.
Vorbrich R., Język obrazu a dialog międzykulturowy, w: Pluralizm kulturowy i religijny współczesnego świata. Księga pamiątkowa dedykowana Księdzu Profesorowi Henrykowi Zimoniowi SVD w 70. rocznicę urodzin, Z. Kupisiński SVD, S. Grodź SVD (red.), Lublin 2010,
s. 569–583.
Vorbrich R., „Sorghum wealth” versus „Money Wealth” or Hybrid Nature
of Post-tribal Economies, „Hemispheres. Studies on Cultures and
Societies” 2013, vol. 28, s. 5–14.
Vorbrich R., „Zróbmy coś” – „dajcie coś”. Dwie konceptualizacje projektów
rozwojowych, „Etnografia Polska” 2013, t. 57, z. 1, s. 9–22.
Vorbrich R., Ziomkostwo – grupa pierwszego wyboru w organizacji pozarządowych przestrzeni rozwoju na przykładzie organizacji pozarządowych w Mali, w: Ex Africa semper Aliquid novi, L. Buchalik,
J. Różański (red.), t. 4, Żory 2017, s. 40–57.
Walter J.-F., Afrykańska włóczęga, Warszawa 1960.

�36

Jacek Łapott

Walter J.-F., La vie religieuse chez les Dogons du Mali. Témoignages recueillis en 1952, Paris 2016.

Where is the Dogon Country, and where is Poland?
Summary
The Dogons – an interesting agricultural community from Mali. For
decades they have been intriguing explorers. Among them there are also
a group of Poles. Their study is not only based on the traditional culture of the tribe, but also the evolution of changes within it. Research
material has lead to the publishing of books and articles covering the
subject. The latter of which are partial, but often very important. These
articles analyze fragments of the culture of this tribe.
Further work is in progress. More and more Polish specialists are
taking up the research.
Keywords: Dogons, the history of research, Polish researchers in
Africa

�LUCJAN BUCHALIK

POLSKA OBECNOŚĆ WŚRÓD KURUMBÓW
(1997–2017)1
Wstęp
Kurumbowie są rolnikami zamieszkującymi północną część
Burkina Faso i pograniczne tereny w Mali2. Na przestrzeni swej
historii utworzyli kilka wodzostw, w literaturze przedmiotu nazywanych także królestwami3. Władzę polityczną i religijną pełnią
w nich wodzowie zwani a-yo, mający do pomocy kapłanów-ofiarników. Niezależni od wodza są władcy ziemi (Asendesa), wywoDr Lucjan Buchalik – Muzeum Miejskie w Żorach.
1
Większość badań prowadziłem samodzielnie i przyznaję, że w niektórych
kwestiach trudno mi uniknąć osobistego charakteru wypowiedzi.
2
Zamieszkują prowincje: Bam (Region Północno-Centralny), Soum (Region
Sahel), Yatenga i Loroum (Region Północny). Kraj Kurumbów to równina leżąca
na wysokości 300–330 m n.p.m., z rzadka urozmaicona wzniesieniami sięgającymi
400–520 m n.p.m. Znajduje się tam wiele okresowych zbiorników wodnych,
tylko nieliczne jeziora nie wysychają całkowicie (m.in. Boukou i Bam). Klimat
typu sahelskiego, odbiciem warunków klimatycznych jest charakterystyczna
dla sawanny fauna i flora.
3
Lurum rządzone jest przez Lurumyo, wodza wybieranego z rodu Konfe ze
stolicą w Pobe-Mengao, Tera, z władcą Teryo wybieranym z rodu Badini, stolica
w Bourzandze, Pela z władcą Pelayo wybieranym spośród rodu Ganame
i najbardziej oddalone na wschód Karo rządzone przez Karyo wybieranego z rodu
Maïga z siedzibą w Aribindzie.

�38

Lucjan Buchalik

dzący się z autochtonów, najstarszych rodów zamieszkujących
dany obszar. O ile władca wybierany jest spośród członków rodu
wodzowskiego, o tyle władca ziemi jest funkcją dziedziczną, piastowaną przez najstarszego z rodu. W trakcie badań prowadzonych
wśród Dogonów (Mali) przez etnologów francuskich pojawił się
wątek Kurumbów jako potomków kultury Tellem4. Późniejsze
badania z zakresu antropologii fizycznej i archeologii, podjęte
przez naukowców holenderskich, nie potwierdziły wspomnianych
wyżej hipotez5. Badania nad kulturą Kurumbów zaczęto prowadzić
w konsekwencji badań prowadzonych wśród Dogonów. Zauważono, że istnieje wzajemna sympatia pomiędzy Dogonami i Kurumbami. Naukowcy byli przekonani, że istnieje pomiędzy nimi
związek kulturowy6.

4
W literaturze etnograficznej połowy XX wieku można znaleźć informacje,
że ludność kultury Tellem, którą Dogonowie zastali w Falezach Bandiagary,
a potem wyparli na południe do Yatengi, to współcześni Kurumbowie, którzy
obecnie zamieszkują okolice Yoro (M. Griaule, Masques dogons, Paris: Institut
d’Ethnologie, Travaux et memoire de l’Institut d’Ethnologie 1938, s. 28;
G. Dieterlen, Les âmes des Dogon, Paris: Institut d’Ethnologie 1941, s. 5–6;
M. Griaule, G. Dieterlen, Le renard pâle. I – Le mythe cosmogonique. 1 – La creation
du monde, Paris: Institut d’Ethnologie, Musee de l’Homme 1965, s. 14–18;
A.-M. Schweeger-Hefel, W. Staude, Die Kurumba von Lurum, Wien: Verlag
A. Schendl, 1972, s. 16).
5
Problem ten omówiłem w pracach: L. Buchalik, Niewolnicy kobiet, czyli
pokrewieństwo żartów Dogonów i Kurumba. Studium z etnohistorii Afryki Zachodniej,
Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze 2009, s. 17–19 oraz L. Buchalik,
Dogon ya gali. Dawny świat Dogonów, Żory: Muzeum Miejskie 2011, s. 555–565.
6
W. Staude, La légende royale des Kouroumba, „Journal de la Société des
Africanistes” 1961, t. 31, nr 2, s. 258–259.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

39

1. Przygotowania do prowadzenia badań
Badania etnologiczne wśród Kurumbów – na północy Yatengi
– rozpoczęli Francuzi w trakcie Misji Lebaudy-Griaule (1938–1939)7.
Badania nad ich kulturą nie były przypadkowe. Francuski etnolog
Marcel Griaule dokonał świadomego wyboru, uważając społeczeństwo Kurumbów za w pełni niezależną formację społeczną
„zagrożoną niebezpieczną obcością: Moaga, Songaj i Peul”8.
M. Griaule uważał, że tożsamości Kurumbów zagrażają sąsiadujące ludy, które podporządkowały ich sobie militarnie i politycznie. Efektem badań wspomnianej misji były artykuły publikowane w literaturze fachowej9. W drugiej połowie XX wieku badania
zaczęli prowadzić naukowcy austriaccy i holenderscy, ci ostatni
koncentrowali się głównie na badaniach z zakresu antropologii
fizycznej10. Austriacy zaś – Anne-Marie Schweeger-Hefel i Wilhelm
Staude – podjęli się badań etnograficznych. Inspiracją ich prac
badawczych wśród Kurumbów (w 1961 roku) były badania fran7
M. Izard, Les Kurumba et la Mission Lebaudy-Griaule (1938–1939), „Journal
des Africanistes” 2001, t. 71, nr 1, s. 113–119.
8
M. Izard, Les Kurumba…, op. cit., s. 114.
9
G. Dieterlen, Note sur les Kouroumba du Yatenga Septentrional, „Journal de
la Société des Africanistes” 1939, t. 9, s. 181–189; M. Griaule, Le Domfé des
Kouroumba, „Journal de la Société des Africanistes” 1941, t. 11, s. 7–20; M. Griaule,
La mort chez les Kouroumba, „Journal de la Société des Africanistes” 1942, t. 12,
s. 9–24; J.-P. Lebeuf, Sur la circoncision chez les Kouroumba du Soudan Français,
„Journal de la Société des Africanistes” 1941, t. 11, s. 61–84.
10
J. Huizinga, New physical anthropological evidence bearing on the relationships
between Dogon, Kurumba and the extinct West African Tellem populations,
„Proceedings of the Koninklijke Nederlandse Akademie van Wetenschappen”
1968, t. 71, series C, s. 16–30; E. V. Glanville, J. Huizinga, Digital dermatoglyphics
of the Dogon, Peul and Kouroumba of Mali and Upper Volta, „Proceedings of the
Koninklijke Nederlandse Akademie van Wetenschappen” 1966, t. 69, series C,
s. 664–674.

�40

Lucjan Buchalik

cuskie z lat 30. XX wieku. Wybrali oni teren „na południe od drogi przebytej przez grupę kierowaną przez M. Griaule’a”11. Obok
wielu artykułów będących efektem ich pracy na uwagę zasługuje przede wszystkim obszerna monografia Kurumbów z Lurum12.
Po przestudiowaniu dostępnej literatury rozpocząłem przygotowania do badań terenowych. Prowadzenie tego typu badań
w Afryce w czasach PRL-u nie było łatwe. By wyjechać z kraju
i prowadzić pracę badawczą za granicą, należało się odpowiednio
zorganizować. I tak, w 1982 roku, sześciu studentów etnografii
Uniwersytetu Wrocławskiego (wśród nich również autor niniejszego artykułu) postanowiło przeprowadzić badania w Afryce
Zachodniej. Pierwszym etapem przygotowań było opracowanie
programu badawczego. Biorąc przykład ze starszych kolegów13,
postanowili, że badania rozpoczną w kraju Dogonów (Mali) i będą
je kontynuować wśród rybaków Bozo (Mali), zamieszkujących
tzw. wewnętrzną deltę Nigru, uważanych za spokrewnionych
z Dogonami, oraz wśród Kurumbów (Burkina Faso).
Przygotowując wspomniany program badawczy, korzystali
przede wszystkim z literatury osiągalnej w owym czasie w Polsce.
Była to głównie literatura francuska, poświęcona Dogonom14,
oraz wspomniana monografia austriacka, poświęcona KurumW. Staude, La légende royale des Kouroumba, „Journal de la Société des
Africanistes” 1961, t. 31, nr 2, s. 210.
12
A.-M. Schweeger-Hefel, S. Wilhelm, Die Kurumba von Lurum, Wien: Verlag
A. Schendl, 1972. Praca ta jest efektem 11-letnich badań prowadzonych od 1961
roku.
13
Studencka Ekspedycja Etnograficzna Afryka 76–77, zorganizowana przez
studentów etnologii UAM.
14
G. Dieterlen, Les âmes…, op. cit.; M. Griaule, Dieu d’eau. Entretiens avec
Ogotemmêli, Paris: Fayard 1966; D. A. Lettens, Mystagogie et mistification.
Evaluation de l’oeuvre de Marcel Griaule, Bujumbura 1971; M. Palau-Marti, Les
Dogon, Paris: Presses Universitaires de France 1957; D. Paulme, Organisation
social des Dogon (Soudan français), Paris: Domat-Montchrestien 1940.
11

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

41

bom15. Niestety Studencka Ekspedycja Etnograficzna Afryka’85
nie zakończyła się sukcesem. Jak wspomina jeden z jej uczestników: „zaplanowano badania etnograficzne i etnoarcheologiczne
w wioskach plemion Bozo, Dogon i Kurumba na terenie Mali
i Burkina Faso w Afryce Zachodniej. Zrealizowano je w niewielkim
stopniu ze względu na wypadek samochodowy i szybszy niż planowano powrót do kraju”16.
Pomysł prowadzenia badań etnologicznych wśród Kurumbów
pojawił się ponownie w czasie przygotowań do Ekspedycji Etnologicznej „Sahara-Sahel’90”17. „Przewidywano kontynuację badań
stacjonarnych u Somba (Betamaribe) w Beninie oraz ewentualnie
u Lobi w Burkina Faso, a także rozpoznanie wśród innych grup
etnicznych leżących na trasie podróży”18. Rozważano także możliwość wizyty na północy Burkina Faso u Kurumbów, w związku
z czym ponownie sięgnąłem po monografię tego ludu. Niestety
znowu nic z tego nie wyszło, gdyż planowaną trasę, a wraz z nią
zakres planowanych badań, znacznie ograniczył stan techniczny
samochodów.
Po przekształceniach ustrojowych w Polsce realna stała się
podróż do Afryki samolotem19. W 1995 roku po raz pierwszy poA.-M. Schweeger-Hefel, S. Wilhelm, Die Kurumba…, op. cit.
S. Szafrański, Jelczem do Mali, „Z otchłani wieków” 1988, t. 43, s. 26.
17
Ekspedycja realizowana była jeszcze sposobami znanymi w PRL, tzn. grupa
osób zainteresowanych wyjazdem zbierała środki finansowe, gromadziła towar
na wymianę barterową w Afryce i wspólnie wyjeżdżała samochodem. W czasach
PRL podróż lotnicza, poruszanie się w terenie lokalnymi środkami transportu,
wynajem samochodu terenowego na miejscu były bardzo kosztowne. Przekraczały
możliwości finansowe uczestników, dlatego wybierano tańszą metodę, tj. dojazd
z Polski do terenu badań w Afryce własnym samochodem.
18
J. Łapott, Ekspedycja Etnologiczna SAHARA-SAHEL’90 – sprawozdanie
z prze­biegu i wyników działalności wyprawy do Afryki, „Materiały Zachodnio­
pomorskie”1992, t. 38, s. 386.
19
Zaprzestano dużych, trwających kilka miesięcy wypraw samochodami
przez pół Europy i Saharę na rzecz bardziej zindywidualizowanych wyjazdów
15
16

�42

Lucjan Buchalik

leciałem na badania. Prowadziłem je w kraju Dogonów, pośrednio
dotyczyły one także Kurumbów, nazywanych przez Dogonów
Tellemami. Odpowiadając na pytania o historię Dogonów, moi
respondenci bardzo często wspominali Tellemów, których zastali w Falezach Bandiagary i którzy później „poszli do Yoro i teraz
nazywają się Ganame”20.

2. Cel prowadzenia badań
O sens pracy badawczej w Afryce pytają zarówno rodacy etno­
loga, jak i przedstawiciele ludu, którego kulturę bada. U siebie
etnolog słyszy pytanie: „po co ty tam jeździsz?”, a w domyśle
pytającego pojawia się turystyczny cel wyjazdów. Tych drugich
ciekawi przyjazd białego do – z turystycznego punktu widzenia
– mało atrakcyjnego regionu. Zadają pytania: „kim jesteś?”, „po
co przyjechałeś?”. Początkowo odpowiadałem: „jestem turystą”,
bo wydawało mi się, że taką odpowiedź będzie łatwiej im zrozu-

lotniczych. Wyprawa mająca do dyspozycji ciężarówkę miała też swoje plusy.
Duża ilość sprzętu obozowego pozwalała na rozbicie obozu praktycznie wszędzie.
A kiedy brakowało miejsca, wielkość ciężarówki pozwalała na zanocowanie
w niej, bez potrzeby rozbijania obozu. Przyjazd ciężarówką znacznie też ułatwiał
transport zgromadzonych podczas badań zbiorów. Niedogodność polegała na
uzależnieniu od jej stanu technicznego. Przylot samolotem i poruszanie się
lokalnymi środkami transportu, wynajem ich w miejscu prowadzenia badań ma
też swoje minusy. Podróżując z plecakiem nie można zabrać większej ilości
zapasów, co skutkuje uzależnieniem (w wyborze miejsc noclegowych) od
mieszkańców odwiedzanych wiosek. Jest to pewne utrudnienie, ale jednocześnie
wielka szansa na zawiązanie kontaktów. Ułatwia to później pracę przy zbieraniu
informacji, uczestniczeniu w życiu lokalnej społeczności. W porównaniu do lat
80. w połowie lat 90. XX wieku nastąpiła jakościowa zmiana, jeśli chodzi o warunki
techniczne i sposoby prowadzenia badań.
20
Informator: Yogara.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

43

mieć. Ale w czasie mojej pierwszej wizyty w Pobe-Mengao21 mój
rozmówca, Almisi Sawadogo, powiedział: „ty nie jesteś turystą,
turysta nie zadaje takich pytań”. Był on wieloletnim współpracownikiem naukowców austriackich, korespondował nawet listownie z A.-M. Schweeger-Hefel. Znał więc specyfikę pracy etnologa. Jak się później okazało, w społeczności Pobe-Mengao
wiedza o badaniach etnologicznych prowadzonych przez Austriaków jest powszechna. Wielokrotnie pokazywano mi pracę pt. Die
Kurumba von Lurum. Książka napisana jest po niemiecku, więc
nie znają jej treści, ale bardzo chętnie pokazują siebie i swoich
przodków uwiecznionych na zdjęciach. Jak głęboka jest wiedza
o pracy etnologa, może ilustrować pewna scenka, która miała
miejsce w jednej z pijalń (buvete) w Pobe-Mengao. Młody człowiek
obserwujący moją pracę, po zakończeniu wywiadu zapytał wprost:
„co jest dobre, a co złe, co mam robić?”. Starsi na jego pytanie
zareagowali śmiechem i odpowiedzieli: „on się tym nie zajmuje,
nie ocenia tego, co robią ludzie, tylko pisze”. Później wytłumaczyłem mu, że interesuje mnie tradycyjna kultura i zmiany zachodzące w ich życiu, a nie ocena postępowania.
Austriaccy naukowcy w pewien sposób przygotowali grunt pod
badania następnych pokoleń. Porównując swoją pracę w Pobe-Mengao i innych wioskach, bardzo odległych od głównych szlaków (Ouahigouya – Djibo i Kongoussi – Djibo), gdzie nie pamięta się o badaniach Austriaków, zauważyłem dużą różnicę
w podejściu miejscowej ludności do pracy etnologa. W Pobe-Mengao nieskrępowane poruszanie się po wiosce i przeprowadzenie
wywiadu nie przedstawia żadnego problemu, podczas gdy w wioskach oddalonych od szlaków przyjazd białego jest zawsze sen21
Zapis Pobe-Mengao spotyka się w starszej literaturze, współcześnie stosuje
się zapis Pobé-Mengao, podobnie Gagaboulle = Gargaboullé, Toulfe = Toulfé.
Autor niniejszego artykułu stosuje pierwotną wersję zapisu.

�44

Lucjan Buchalik

sacją. Przeprowadzenie wywiadu staje się trudnym, dużym przedsięwzięciem, w które zaangażowanych jest wiele osób. Bardzo
często odbywają się one w miejscach publicznych w obecności
sporej części mieszkańców wioski.
Naukowcy, szczególnie humaniści, często spotykają się z pytaniem, czemu służą te badania. O ile w przypadku nauk technicznych odpowiedź jest stosunkowo prosta i przemawiająca do
wyobraźni przeciętnego obywatela, o tyle w przypadku nauk
humanistycznych, szczególnie tych prowadzonych wśród obcych
kultur, udzielenie satysfakcjonującej odpowiedzi nie jest już takie
proste. Nie wystarcza mówienie o tym, że pozyskiwanie wiedzy
jest wartością samą w sobie. Prowadzenie badań niesie z sobą
wartość ulotną, w odczuciu przeciętnego obywatela – mało praktyczną. Ale etnologia może być użyteczna wobec problemu napięć
społecznych związanych chociażby z procesami migracyjnymi.
Może pomóc odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, by powstrzymać
niekontrolowaną migrację ludności Afryki. Problem wykorzystania wiedzy etnologów-afrykanistów to szeroki temat wykraczający poza niniejsze opracowanie.

3. Techniki i metody badawcze
Przyjeżdżając do Kurumbów po raz pierwszy w 1997 roku posiadałem wiedzę przekazaną w publikacjach przez badaczy francuskich, austriackich i holenderskich oraz pewne doświadczenie
w prowadzeniu badań terenowych w Afryce wyniesione z poprzednich pobytów. Przygotowując się do badań, przeanalizowałem
sposób pracy etnologów francuskich i austriackich, a przez dwadzieścia lat, podczas których prowadziłem własne badania wśród
Kurumbów, wraz ze zdobywaniem doświadczenia modyfikowałem
swoje metody pracy.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

45

Najczęściej posługiwałem się obserwacją uczestniczącą, połączoną z wywiadem, bowiem „metoda ta pozostaje główną cechą
wyróżniającą profesjonalną antropologię”22. Odmienną wobec
wzoru anglo-amerykańskiego obserwację uczestniczącą wypracował wspomniany już M. Griaule23. Nie mogę jednak stosować
jego metody pracy, ponieważ najczęściej pracuję w terenie samotnie. Ma to swoje plusy, jak ten, że obecność jednego etnologa nie
zakłóca rytmu życia badanej społeczności, ale i minusy: niebezpieczeństwo przeoczenia drobnej, lecz istotnej kwestii. Żeby go
uniknąć, M. Griaule zaleca w swej metodzie, by sprawdzenia
zebranego materiału dokonywały dwie ekipy badawcze24. W przypadku prac prowadzonych przez jednego badacza jest to niemożliwe. Wraz ze wzrostem zaufania mieszkańców mogłem liczyć na
ich pomoc i zaangażowanie w proces dokumentacji uroczystości,
w których uczestniczyłem. Byli bardzo pomocni, gdy ceremonie,
w których uczestniczyła duża grupa ludzi, rejestrowali kamerą
video lub komentowali je i nagrywali swoje wypowiedzi na taśmie
magnetofonowej.
W badaniach terenowych w równym stopniu wykorzystuję dwie
podstawowe formy wywiadowcze: wywiad sformalizowany i spontaniczną rozmowę. Dużym wyzwaniem organizacyjnym są wy-

22
J. Clifford, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura
i sztuka, przekł. Ewa Dżurak (et al.), Warszawa: Wydawnictwo KR 2000, s. 43.
23
Uważał on, że samotny badacz nie może dokonać pełnej obserwacji
uczestniczącej. Dlatego w swoich badaniach do obserwacji wykorzystywał co
najmniej kilku etnologów. Duża ilość „obcych” zakłócała jednak proces badawczy.
Zwracali na to uwagę jego anglo-amerykańscy krytycy, preferujący „model
indywidualnej obserwacji uczestniczącej” (J. Clifford, Kłopoty…, op. cit.,
s. 70–88).
24
M. Griaule, Méthode de l’ethnographie, Paris: Presses Universitaires de
France 1957, s. 24–26.

�46

Lucjan Buchalik

wiady zbiorowe, tłumaczone przez dwóch tłumaczy25. Rozmowę
trzeba prowadzić bardzo uważnie, wielokrotnie powtarzając pytania. Należy zwracać uwagę na to, kto udziela odpowiedzi i z kim
ją konsultuje, by móc potem zadać odpowiednie pytania weryfikujące.
Odpowiedzi informatorów często są dla mnie nie w pełni zrozumiałe. Dlatego wielokrotnie powtarzam te same pytania, omawiam z różnymi informatorami te same zagadnienia. W trakcie
rozmów pojawiają się nowe tematy, wywiady rzucają nowe światło na otaczającą rzeczywistość26. Zrozumienie sensu wypowiedzi
informatorów ułatwiają obserwacje wydarzeń. By obserwacja
uczestnicząca była wartościowa, badacz musi zostać zaakceptowany przez mieszkańców odwiedzanych wiosek, dlatego staram
się wchodzić w możliwie bliskie relacje z badanymi osobami, towarzysząc im w ich codziennych zajęciach i w ważniejszych uroczystościach, przede wszystkim rodzinnych. Po dłuższym czasie
udało mi się pozyskać zaufanie rodzin w wioskach, w których
prowadzę badania27. Pomogły mi osoby zajmujące się niesieniem
pomocy humanitarnej, o czym mowa będzie w dalszej części ar25
Do takich sytuacji dochodziło dość rzadko. Miały one miejsce w wioskach
– najczęściej z dala od szlaków – gdzie nie było szkoły, a co za tym idzie – osób
znających j. francuski.
26
Najbardziej było to widoczne w trakcie intronizacji Lurumyo (11 czerwca
2011 r.), kiedy to część mieszkańców Pobe-Mengao zarzucało nowemu władcy,
że nie został wybrany zgodnie z tradycją. W trakcie ceremonii intronizacyjnych
byłem świadkiem konsternacji uczestników wywołanej naruszeniem zasad
ceremoniału przez nowego władcę. Miałem okazję słyszeć na gorąco komentarze
uczestników ceremonii. W następnych latach mogłem śledzić, jak niechętnie
przyjęty (przez część poddanych) władca budował swój autorytet.
27
Na początku sądzono, że jestem turystą, w trakcie kolejnych rozmów
wyjaśniłem, że jestem etnologiem i próbuję bliżej poznać ich kulturę. Wielu
moich informatorów z królestwa Lurum, pamiętało pobyt etnologów austriackich.
Dobrze wspominali A.-M. Schweeger-Hefel i W. Staude, ta pierwsza, aż do śmierci
w 1991 r., korespondowała ze swoimi informatorami z Pobe-Mengao. Skojarzono

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

47

tykułu. Nawiązanie przyjacielskich kontaktów z mieszkańcami
pozwala na bezpośrednią obserwację życia rodzinnego, która
niesie z sobą zupełnie inną jakość informacji. Czymś innym jest
wiedza uzyskana w trakcie wywiadów, które są w zasadzie deklaracjami rozmówcy o jego wyobrażeniu rzeczywistości, a czymś
innym jest wiedza potwierdzona przez własną obserwację. Na
przykład, przepytywani mężczyźni deklarowali niejednokrotnie,
że żony w małżeństwach poligynicznych żyją ze sobą w zgodzie.
Uczestnicząc w ceremonii zaślubin, miałem okazję widzieć reakcję żony już poślubionej – jeden z moich współpracowników poprosił, bym zrobił zdjęcie rodzinne w trakcie jego wesela. Oprócz
zainteresowanego i tulącej się do niego nowej żony, na fotografii
miały znajdować się również dzieci i pierwsza żona. Jej wyraz
twarzy nie pozostawiał wątpliwości odnośnie do tego, co myśli
o poślubieniu drugiej żony przez męża.
Najlepszymi moimi informatorami w sprawach dotyczących
historii i tradycji są ludzie starsi, pełniący określone funkcje w badanych społecznościach28. Zaś tematy związane z zachodzącym
procesem przemian najlepiej omawiać z tzw. funkcjonariuszami29
i osobami młodymi. Aby być pewnym uzyskanych informacji, należy zadawać pytania kontrolne, rozmawiać z wieloma informatorami w różnych okolicznościach, a także przeprowadzać wiele
wywiadów weryfikujących z różnymi osobami, w różnych miejscowościach i z udziałem różnych przewodników-tłumaczy.
Istotnym zagadnieniem wynikającym często podczas prowadzenia badań w Afryce są kompetencje rozmówcy w temacie posiadanej wiedzy oraz możliwości jej przekazania innym. Informatorzy udzielają odpowiedzi tylko na tematy dotyczące „zakresu
więc moją działalność z ich pracą, tłumaczyło to moją dociekliwość i ułatwiało
kontakt.
28
Kapłani, wodzowie wiosek, starsi rodów.
29
Urzędnicy różnych szczebli, nauczyciele.

�48

Lucjan Buchalik

ich kompetencji”, przykładem może być mit o pojawieniu się
„żelaznego domu”. Może go opowiedzieć tylko przedstawiciel
rodu wodzowskiego (Konfe), najlepiej przez Lurumyo, którego
przodek przybył z nieba w „żelaznym domu”. Przedstawiciele
rodu Sawadogo, chociaż znają ten mit, nie chcą o nim mówić, bo
to należy do rodu sprawującego władzę. Z kolei tylko przedstawiciele rodu Sawadogo mogą rozmawiać na temat „władztwa
ziemi”, bo to właśnie do nich należy, itd. Nigdy nie nalegam, by
rozmówca poruszał tematy, do omawiania których nie ma kompetencji. Uporczywe dopytywanie „niekompetentnego” rozmówcy może spowodować, że chcąc „pochwalić się” swoimi kompetencjami, zaprezentuje nam swoje wyobrażenie na dany temat,
a nie realną wiedzę.
„Żelazny dom”, jego usytuowanie, konstrukcja i wszystko, co
się z nim wiąże, absorbowały moją uwagę od początku. Z jednej
strony wynikało to z naukowej ciekawości, ale z drugiej chyba
jednak z czystej przekory, bo podobno im bardziej nam się czegoś
odmawia, tym bardziej tego pragniemy, a skoro austriackim badaczom udało się tam dotrzeć, więc dlaczego ja mam zrezygnować?
W 1997 roku, w początkowej fazie badań poprosiłem ówczesnego
YoSigri30 o pozwolenie odwiedzenia „żelaznego domu” – teren
ten jest jednocześnie cmentarzem, miejscem spoczynku władców
Lurum. On jednak odmówił i wspomniał austriackich etnologów:
Jeden biały Monssieur Williams i jego żona Anne-Marie prosili o zgodę na zwiedzenie „żelaznego domu”. Williams poleciał samolotem
na miejsce, by zrobić zdjęcie „żelaznego domu”, po czym wrócił tutaj,
pokazał wszystkim zdjęcie i zmarł. Jego żona Anne-Marie również
Pełna nazwa władcy Lurum brzmi Lurumyo, mówiąc o konkretnym władcy
należy dodać jego zabyure (przydomek nadawany po wyborze na władcę).
W latach 90. XX w do władcy zwracano się Lurumyo Sigri lub Ayo Sigri. Kurumbowie
– w potocznych rozmowach – mówiąc o władcy, często opuszczają przedrostek
„a”, stosując skrót YoSigri.
30

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

49

zmarła31. Osoby z otoczenia Lurumyo Sigri proponowały mi,
że pójdą do „żelaznego domu” i zrobią dla mnie zdjęcia – nie
skorzystałem. W tym samym czasie Hamado Sawadogo – mój
pierwszy przewodnik-tłumacz – opisał miejsce, gdzie znajduje się
„żelazny dom” oraz sposób, w jaki można do niego dotrzeć. W późniejszych latach, nawet wtedy, gdy nie pytałem, moi afrykańscy
znajomi wskazywali mi miejsce, gdzie znajduje się „żelazny dom”
– o kilkadziesiąt minut marszu od drogi głównej. Bez trudu mogłem tam dotrzeć. Jednak nigdy się tam nie wybrałem. Sądzę, że
niewiele by mi to pomogło w moich badaniach32, a na pewno
pogorszyłoby moje dobre relacje z lokalną wspólnotą.

4. Pokrewieństwo żartów (1997–2004)
Po raz pierwszy przyjechałem do kraju Kurumbów w marcu
1997 roku, „mobiletką” P-5033, wjeżdżając od strony Kongoussi
do Bourzangi, stolicy wodzostwa Tera. Z etnologicznego i archeologicznego punktu widzenia jest to bardzo interesujący teren
badawczy. Jednak realizowany wtedy temat dotyczący pokrewieństwa żartów spowodował, że bardziej interesujące było leżące bardziej na północ wodzostwo Lurum. Przyjeżdżając po raz
pierwszy do Pobe-Mengao, miałem nadzieję na spotkanie kogoś
z rodziny Petersango Konfe – przewodnika-tłumacza, z którym
pracowali austriaccy naukowcy34. Zdawałem sobie sprawę z kluFaktem jest, że W. Staude zmarł młodo, ale A.-M. Schweeger-Hefel dożyła
sędziwego wieku.
32
Cmentarzysko, to raczej miejsce pracy archeologa, a nie etnologa.
33
Był to bardzo zawodny pojazd często się psujący, ale za to bardzo łatwy
w naprawie i tani w eksploatacji. Przez następnych kilka lat był to mój podstawowy
środek lokomocji.
34
Zmarł w 1968 roku.
31

�50

Lucjan Buchalik

czowej roli, jaką dla etnologa w terenie stanowi przewodnik-tłumacz. Liczyłem na to, że może ktoś z rodziny będzie chciał pójść
w jego ślady. Pomysł ten nie został zrealizowany, a moimi wieloletnimi współpracownikami zostali bracia Adama i Moussa/Samuel Sawadogo. W czasie pierwszego pobytu spotkałem Almisi
Sawadogo – jednego ze współpracowników etnologów austriackich. Ze względu na wiek nie czuł się na siłach, aby wspólnie ze
mną przemierzać kraj Kurumbów. Zadanie to zlecił swojemu najstarszemu synowi (niedawno przybyłemu z Abidjanu35) Hamado
Sawadogo, który niestety kilka tygodni po moim wyjeździe zmarł.
W następnych sezonach badawczych (aż po dziś dzień), będąc
w Pobe-Megao, korzystam z usług jego braci.
W trakcie rozmów z informatorami w czasie mojego pierwszego pobytu, szczególnie dotyczących historii, pojawiał się wątek
braterstwa z Dogonami. Kurumbowie uważają ich za swych braci. Twierdzenie to było o tyle interesujące, że w trakcie wcześniejszych badań w Falezach Bandiagary Dogonowie nie wspominali
o Kurumbach jako o braciach. Twierdzenia Kurumbów o szczególnych więziach łączących ich z Dogonami spowodowały, że
stało się to pierwszym moim tematem badawczym realizowanym
wśród Kurumbów. W latach 1998–2004 skoncentrowałem się
właśnie na badaniach dotyczących świadomości braterstwa między tymi dwoma ludami36.
Pierwszym etapem badań był Program Badawczy „Lurum’2000”
(opracowany wspólnie z J. Łapottem), realizowany na przestrzeni 2–3 lat. Jego celem było zgromadzenie danych i weryfikacja
Hamado pracował na Wybrzeżu Kości Słoniowej jako krawiec. Twierdził,
że dobrze mu się powodziło, a do Pobe-Mengao wrócił po to, by opiekować się
starzejącym się ojcem. To było interesujące, bo świadczyło o jego przywiązaniu
do tradycji, a to czyniło go dodatkowo „atrakcyjnym” źródłem wiedzy.
36
Efektem tych badań była wspomniana już publikacja: L. Buchalik,
Niewolnicy…, op. cit.
35

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

51

poglądów na temat wspólnoty kulturowej plemion Dogon i Kurumba (w przeszłości i obecnie) oraz ewentualnych wpływów
kultury Tellem na owe ludy. W ramach programu zorganizowano
trzy misje badawcze (lata: 2000–200237). „Badania prowadzono
na terenie zamieszkałym przez plemiona Mossi, Kurumbów i Dogonów. Z zebranych materiałów wynika, że kultura materialna
tych ludów nie różni się. Środowisko naturalne oraz funkcjonowanie w obrębie jednego państwa na tyle zdominowało ich życie,
że trudno dostrzec jakieś różnice. Różnice, ale także i elementy
wspólne występują natomiast w sferze kultury społecznej i duchowej, i to stało się szczególnym obiektem moich zaintereso­
wań”38.
Kluczowymi osobami tego projektu byli Asendesa (władca ziemi), wspierany przez Almisi, oraz Lurumyo Sigri. Wszyscy oni byli
współpracownikami jeszcze Austriaków. Niektóre wątki pojawiające się z ich wypowiedziach badane były również w następnych
latach. Przykładem może być sytuacja z 1998 roku, kiedy w rozmowie o „żelaznym domu” Lurumyo wspomniał o sposobie sprowadzania deszczu – nie zwróciłem wtedy na to uwagi. Dopiero
kiedy w 2010 roku byłem świadkiem części ceremonii związanych
ze sprowadzaniem deszczu, moją uwagę przykuł właśnie ten fragment wywiadu. Brak deszczu, opóźniane się pory deszczowej, to
dla tutejszych rolników poważny problem, dlatego tak absorbuje
ich uwagę. Później miałem okazję wielokrotnie rozmawiać na ten
37
Uczestniczyli w nich: Lucjan Buchalik (etnolog) i Katarzyna Podyma
(historyk) z Muzeum Miejskiego w Żorach, Jacek Łapott (etnolog) i Mirosława
Kujda (przyrodnik) z Muzeum Narodowego w Szczecinie oraz Urszula Duda –
studentka etnologii Uniwersytetu Warszawskiego. Niestety z braku funduszy
i kandydata badań archeologicznych nie przeprowadzono.
38
L. Buchalik, J. Łapott, Sprawozdanie z realizacji programów badawczych
„Lurum 2000” oraz „Atacora-Lurum 2001” i „Yoro 2002”, „Ludzie i Kultury” 2003,
t. 1, s. 70.

�52

Lucjan Buchalik

temat i obserwować elementy inicjujące ceremonię. Kulminacyjny moment ma miejsce przy „żelaznym domu”, który jest dla mnie
niedostępny.
Wielokrotne systematyczne odwiedziny na przestrzeni lat u tych
samych rodzin39, udział w ich życiu codziennym, wywiązywanie
się z obietnic (przywożenie wcześniej zrobionych zdjęć), utrzymywanie stałego kontaktu (listy, kartki świąteczne, telefony, SMS-y)
oraz udzielana im pomoc materialna (będzie o tym mowa w dalszej
części artykułu) pozwoliła na zdobycie ich zaufania. Z niektórymi
z czasem połączyła nić przyjaźni, co zaowocowało ich zaangażowaniem w zbieranie materiału badawczego. Sami opracowywali
materiały, najczęściej dotyczyły one historii wsi, genealogii wodzów40. Najciekawsze były poświęcone zwyczajom pogrzebowym
wodzów z Toulfe. Mimo iż w owym czasie nie był to mój główny
temat badawczy, poświęciłem mu sporo uwagi. Najpierw drogą
listowną, zadając pytania uszczegóławiające, sprawdzające. Potem
już w terenie, przeprowadzając wywiady z osobami wymienionymi w tekście, częściowo biorąc udział w opisanych zwyczajach41.
Równie istotny jak kontakt z mieszkańcami były relacje w władzami tak tradycyjnymi (Ayo, Kesu, Asendesa), jak i oficjalnymi
(prefekt, mer, nauczyciele). W urzędach można otrzymać oficjalNajczęściej mieszkam u rodzin: Badini w Bourzanga, Zoungrama w Nam­
siguia, Sawadogo w Pobe-Mengao, Konfe w Zana, Maïga w Belehede i Aribinda,
Ganame w Toulfe.
40
Gabriel Zoungrama przygotował dokument L’histoire de Namsiguia,
Namsiguia 2003. Boukari Maïga przepisał opracowanie D. L. Koundaba Douramane
Laribou, L’histoire de Belehede: source, Belehede, ~2004. Interesujący dokument
znaleźli Hassami i Mammoudou Ganame w Toulfe. Jest to historia Toulfe i wodzów
w niej panujących, począwszy od czasów mitycznych, aż po dzień współczesny,
spisana przez G. Ganame, Historique de village de Toulfe depuis sa creation, Toulfe,
2004.
41
Artykuł poświęcony mumifikacji u Kurumbów jest przygotowywany do
druku. W oryginalnym opracowaniu M. Ganame użył terminu „mumifikacja”
nawiązującego do okresu przechowywania ciała zmarłego w jego domu.
39

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

53

ne dane dotyczące liczebności wiosek, a nieoficjalnie – dotyczące
składu etnicznego oraz codziennych problemów, z jakimi borykają się mieszkańcy.
Pierwszy wyjazd do Kurumbów zrealizowałem sam, w następnych latach w badaniach etnologicznych brali udział przede wszystkim: Jacek Łapott (Muzeum Narodowe w Szczecinie, Uniwersytet
Szczeciński) i Katarzyna Podyma (Muzeum Miejskie w Żorach).

5. Zmiany w tradycyjnej kulturze (od 2006 roku)
Pierwszy etap badawczy, poświęcony głównie zagadnieniu
pokrewieństwa żartów, był na tyle inspirujący, że rozpoczął okres
moich wieloletnich badań wśród tego ludu. Po zakończeniu opracowywania tego tematu w 2004 roku kontynuowałem badania
nad tematami podjętymi wcześniej. W tym też czasie w terenie
pojawiają się młodzi naukowcy, najpierw Ewa Prądzyńska (Muzeum Narodowe w Szczecinie), studenci ze Szczecina, Wrocławia,
Cieszyna, a później doktorantka Katarzyna Meissner (2014–2015;
prowadzi bardzo zaawansowane badania, o czym mowa będzie
w dalszej części artykułu). Od 2009 roku w wyjazdach do Kurumbów uczestniczą członkowie Centrum Misji i Ewangelizacji z Dzięgielowa, którzy koncentrują się na działaniach charytatywnych.
W latach 2010–2011 do Pobe-Megao przyjeżdżali członkowie
stowarzyszenia „Edukacja dla Pokoju” z Warszawy, celem tych
wizyt była budowa szkoły. Działania pomocowe prowadzone przez
wspomniane organizacje są doskonałą okazją do prowadzenia
badań nad procesem zmian zachodzących w tradycyjnej kulturze
Kurumbów. Od 2016 roku na terenach zamieszkałych przez Kurumbów badania prowadzą polscy archeolodzy.
Punktem wyjścia badań była wspomniana wcześniej literatura
przedmiotu. Później, po zgromadzeniu większej ilości materiałów

�54

Lucjan Buchalik

własnych, to one stanowiły podstawę programu badawczego realizowanego w terenie. Porównując informacje zawarte w literaturze oraz wywiady i obserwacje, wyraźnie można zauważyć
zachodzący proces przemian. W przypadku tzw. „trudnych pytań”,
kiedy był kłopot z uzyskaniem odpowiedzi, powoływałem się na
austriackich poprzedników – szczególnie w sytuacjach, kiedy moi
informatorzy zasłaniali się niewiedzą lub twierdzili, że dane zjawisko nie występowało. Powtarzając pytanie, odwoływałem się
do znanych im postaci: „ale przecież Anna-Maria i Wilhelm o tym
pisali”. Wtedy wracaliśmy do tematu, a informatorzy starali się
odpowiadać, ale tylko moi starsi rozmówcy, którzy pamiętali jeszcze pracę z austriackimi naukowcami.
Dostęp badacza do intymnej, zastrzeżonej dla wtajemniczonych
sfery kultury badanego ludu zawsze budzi wątpliwości. Czy powinniśmy (my obcy) w nie wkraczać? Ród Sawadogo w Nenkate
(jedna z dzielnic Pobe-Mengao) ma dwa ważne dla siebie miejsca
sacrum, do których odmawiano mi wejścia. Jednym z nich jest
sanktuarium darakere42, a drugim ołtarz rodzinny kanay-daŋ.
Almisi Sawadogo, jeden ze starszych rodu, w marcu 1999 roku
na migi pokazał mi (nie znał francuskiego), żebym za nim poszedł.
Zaprowadził mnie do domu i wskazał na kanay-daŋ, po czym wymownie dał mi do zrozumienia, by nikomu o tym nie mówić, to
miała być nasza tajemnica. Almisi, pokazując mi ołtarz, nie przekroczył prawa rodu, był to bowiem jego ołtarz rodzinny. Nie wszedł
w kompetencje Asendesa i nie pokazał sanktuarium darakere.
Kilka lat później jego syn Adama, również w wielkiej tajemnicy
przed rodziną, pokazał mi ten sam ołtarz. W ten sposób ojciec
i syn, w tajemnicy przed sobą, pokazywali obcemu rodzinne świę42
Niewielka chatka (wykonana tradycyjnymi metodami) okrągła, kryta
strzechą, na której znajduje się strusie jajo. Mieszczą się w niej obiekty kultu,
zarządzana jest przez Asendesa.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

55

tości. W takich sytuacjach pojawia się trudny dla etnologa problem:
jak się zachowywać, by nie wchodzić zbyt brutalnie w rodzinne
relacje. To oczywiście nie jest jedyny przykład ingerencji etnologa w życie ludzi, których historię i kulturę bada. Jednym z takich
przykładów jest dla mnie zachowanie mojego współpracownika
Adamy, który od 2001 roku sam zaczął prowadzić własne badania,
zaopatrzony najpierw w długopis i notes, później w dyktafon,
aparat fotograficzny i kamerę. Kiedy kończyłem wywiad, Adama
pytał, czy zakończyłem już pracę i sam przechodził do zadawania
pytań. Słuchałem tych rozmów z dużym zainteresowaniem. Dzięki nim wiedziałem, co interesuje Adamę. Najciekawsze było jednak to, w jaki sposób prowadzi on rozmowę – można się było
wiele nauczyć. W konsekwencji tych działań Adama w 2003 roku
zaopatrzył się w pieczątkę o treści: „Adama Sawadogo historien
Kurumba”. Swoją wiedzę zaczął zapisywać i w 2008 roku mogłem
zapoznać się z wynikami jego pracy, którą prowadzi dwóch kierunkach: opracowania słownika języka koronfe i opracowania
historii Kurumbów, która zaczyna się od wyjaśnienia znaczenia
słowa sawadogo, co ma swoje uzasadnienie w tym, że ród Sawadogo uznawany jest za autochtonów na obszarze wodzostwa Lurum.
Wątek mitu etiologicznego o „żelaznym domu”, który wylądował w buszu, pojawiał się w badaniach od samego ich początku. Znaleźli go przodkowie dzisiejszych Sawadogo, ale wyszli
z niego przodkowie rodu Konfe. Między rodami doszło do walki,
w wyniku której ustalono zakres rodowych kompetencji: Konfe
zostali ustanowieni władcami ludzi, Sawadogo – władcami ziemi,
taki podział władzy honorowany jest do dzisiaj. Znając zapis mitu
dokonany przez austriackich naukowców i słuchając współczesnych
jego wersji, dostrzec można zmiany w jego narracji. Jednak bardziej interesujące było dla mnie to, że jedną z wersji mitu opowiadał Austriakom Hamidu (Medo) Konfe, znany mi jako YoSigri.

�56

Lucjan Buchalik

Na początku XXI wieku wraz z rozwojem telefonii komórkowej
pojawiła się możliwość prowadzenia wywiadów na odległość.
Bardzo przydatna okazała się możliwość doprecyzowania informacji uzyskanych w trakcie terenowych wywiadów za pomocą
SMS-ów. Analizując wypowiedzi informatorów, niejednokrotnie
zauważałem pewne braki i niedociągnięcia, które szybko można
było skorygować drogą SMS-ową. Telefony komórkowe doskonale sprawdzają się również w informowaniu o ważnych ceremoniach
takich jak pogrzeby władców czy intronizacje.
W końcu marca 2007 roku otrzymałem wiadomość SMS o treści: On n’est pas loin des funeraille. Mimo że specjalnie przyjechałem na tę uroczystość, nie mogłem uczestniczyć w główniej części
ceremonii43. Można by odnieść wrażenie, że mój przyjazd był
stratą czasu, ale nie – nie dla etnologa. To była świetna okazja do
obserwacji zachowań w tym ważnym dla wspólnoty święcie. Tym
bardziej że w tym samym czasie w sąsiednim wodzostwie Lurum
odbywały się ceremonie związane z intronizacją Kesu44. Gdy zapytałem moich współpracowników z Pobe-Mengao, dlaczego nie
poinformowali mnie o tym wydarzeniu, odparli: i tak wiedzieliśmy,
że przyjedziesz, to miała być niespodzianka dla ciebie45. Telefonami
komórkowymi robili zdjęcia z uroczystości poprzedzających główne ceremonie, aby mi później je pokazać. Trzy lata później telefon
tegoż samego współpracownika (Mammoudou Ganame) poinformował mnie o rozpoczynających się ceremoniach introniza43
W trakcie poprzedniego pobytu, w październiku 2006 roku, obiecano mi,
że będę mógł uczestniczyć w ceremoniach pogrzebowych Pelayo. Niestety istnieje
różnica w rozumieniu terminu „pogrzeb”. Mieszkańcy Toulfe wyraźnie odróżniają
pochówek, w trakcie którego wynosi się ciało z domu zmarłego i przenosi na
cmentarz (wejście na cmentarz najczęściej jest zabronione dla obcych) od
ceremonii żałobnych, w których mogą uczestniczyć obcy.
44
Kapłan składający ofiary w imieniu wodza, zwany też „małym wodzem”.
45
Współpracownicy z Toulfe i Pobe-Mengao znają się i kontaktują ze sobą
za pomocą telefonów komórkowych.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

57

cyjnych Pelayo Kom z Toulfe. Uczestniczyła w nich cała wspólnota, było wielu zaproszonych gości, także obcych. Mogłem więc
bez przeszkód uczestniczyć w całej uroczystości.
Nowinki techniczne pozwalają na obserwację uroczystości,
w których etnolog nie uczestniczy osobiście. Dzięki rejestracji
video miałem możliwość obserwować uroczystości związane z pochówkiem Lurumyo, która w końcowej części była dla obcych
niedostępna. Kondukt wchodził bowiem na teren cmentarzyska
w pobliżu „żelaznego domu”. Rejestracja video wykonana przez
uczestnika uroczystości daje jedyną możliwość obserwacji.
Weryfikacja informacji uzyskanych w czasie wywiadów następuje czasami w dość przypadkowy sposób. Rozmówcy, szczególnie ci zaangażowani w promowanie kultury Kurumbów, podkreślali wagę języka koronfe. W ich mniemaniu wszyscy Kurumbowie
znają język koronfe, który jest istotnym elementem ich tożsamości. W czasie rozmów niejednokrotnie miałem okazję obserwować,
jak Kurumbowie rezygnują z własnego języka na rzecz języka
moore46. I tak w listopadzie 2016 roku wziąłem udział w oficjalnym
spotkaniu w prefekturze w Pobe-Mengao, dotyczącym projektu
remontu zapory wodnej. Uczestniczyli w nim właściciele ziemscy,
których pola zostałyby zalane po naprawieniu zapory. Wszyscy
musieli więc rozumieć treść prowadzonych rozmów. Adama –
odgrywający ważną rolę w działaniach pomocowych – chciał, by
spotkanie prowadzone było w języku francuskim (rozumianym
przez stronę polską) i języku koronfe (używanym przez autochtonów). Okazało się jednak, że część właścicieli ziemskich nie zna

46
Osobie nieznającej j. koronfe najłatwiej jest to zaobserwować na przykładzie
stosowania istotnych terminów, np.: Teng Saba (j. moore), zamiast Asendesa
(j. koronfe), Naaba (j. moore), a nie Ayo (j. koronfe).

�58

Lucjan Buchalik

języka autochtonów i posługuje się językiem moore, używanym
przez Mossi (grupę dominującą w regionie)47.
Istotną sprawą w trakcie prowadzenia wieloletnich badań jest
konieczność zmian tłumacza-przewodnika. Ograniczenie się do
jednej osoby może spowodować, że będziemy otrzymywać standardowe odpowiedzi. By ułatwić sobie pracę, naszym kolejnym
rozmówcom tłumacz będzie „wkładał w usta” wypowiedzi poprzedników. Wywiady będą w ten sposób spłycane, niepełne
i przekłamane. Wraz z tym, jak rozwijałem badania korzystałem
z różnych tłumaczy-przewodników. W wodzostwie Pela korzystam
z usług osób z rodu Ganame, w Tera – z osób wywodzących się
z Badini, a w Karo – z Maïga. Są to przedstawiciele najważniejszych
w danym wodzostwie rodów. Moi najbardziej zróżnicowani tłumacze wywodzą się z wodzostwa Lurum, w którym przebywam
najczęściej. W samym Pobe-Mengao sytuacja jest o tyle prosta,
że wiele osób zna francuski i rozmawiając z młodymi i ludźmi
w średnim wieku, nie trzeba korzystać z pośrednictwa tłumacza.
W trakcie opracowywania wywiadów pozyskanych w terenie
pojawiają się tezy, które powinny być odpowiedzią na problem
badawczy, a które należałoby zweryfikować w terenie za pomocą
pytań kontrolnych. Pojawia się „syndrom niezadanego pytania”,
którego w dodatku nie można zadać przez telefon ze względu na
złożoność zagadnienia. W konsekwencji trzeba pojechać do Burkina, by w terenie zadać pytania kontrolne, na które odpowiedzi
powinny potwierdzić postawioną tezę. Bardzo często jednak pytania kontrolne otwierają nowe pola badawcze, powiększając w ten
Kwestia zmiany języka przez współczesnych mieszkańców Pobe-Mengao
może być ilustracją zachodzących przemian. W przeszłości Kurumbowie i Mossi
prowadzili ze sobą wojny, ci pierwsi zostali zdominowani przez Mossi. W wyniku
tych działań w złym tonie było używanie przez Kurumbów j. moore, a w obecności
władcy obowiązywał kategoryczny zakaz posługiwania się tym językiem. Zjawisko
to poddane jest silnej dynamice i wymaga dalszych badań.
47

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

59

sposób zasób wiedzy. Wyraźne widać różnice między wiedzą
z połowy XX wieku, zawartą w monografii Die Kurumba von Lurum, a współczesną.

6. Tworzenie kolekcji muzealnej
Muzeum Miejskie w Żorach posiada obecnie największą w Polsce – znaczącą w skali europejskiej – kolekcję ilustrującą kulturę
Kurumbów, liczącą wraz z depozytem około 350 obiektów. Wspomniani wielokrotnie badacze austriaccy pracowali dla wiedeńskiego Muzeum Etnograficznego (Weltmuseum). Ich kolekcja,
składająca się głównie z obiektów sztuki (statuetek), pochodzi
z pierwszej połowy XX wieku i powstała głównie dzięki zainteresowaniom A.-M. Schweeger-Hefel (z wykształcenia historyka
sztuki), której badania koncentrowały się na sztuce w jej socjohistorycznym kontekście48. Kolekcja muzeum żorskiego to głównie
obiekty z przełomu XX i XXI wieku, tylko nieliczne pochodzą
z pierwszej połowy XX wieku. Składają się na nią przede wszystkim przedmioty codziennego użytku (ceramika, tkaniny, plecionki, itd.), obiekty sztuki (rzeźby, maski) stanowią niewielką część
zbioru. Biorąc pod uwagę czas, w którym powstawały obie uzupełniające się kolekcje, są one doskonałą ilustracją zachodzącego
w kulturze Kurumbów procesu przemian.
Mając świadomość, że prowadząc badania pod koniec XX wieku, nie nabędziemy „starych” obiektów, postanowiłem stworzyć
kolekcję ilustrującą współczesne życie Kurumbów. Szczególną
uwagę poświęcałem obiektom, które ilustrowały przemiany. Jed48
Oryginalną kolekcję posiada Musée du Korom-Wondi w Pobe-Mengao, jej
szczególna wartość polega na tym, że sami Kurumbowie są jej twórcami, przy
niewielkim udziale naukowców europejskich.

�60

Lucjan Buchalik

nym z takich obiektów jest garnitur używany przez jednego z mieszkańców Pobe-Mengao, który w swym uszyciu łączy cechy tradycyjne i współczesne. Tradycyjny jest materiał, z jakiego został
wykonany – utkane pasy banderol o szerokości kilkunastu centymetrów. Współczesny zaś jest krój garnituru. Patrząc na niego
z większej odległości, trudno odróżnić go od innych strojów noszonych przez funkcjonariuszy. Dopiero z bliska widać wyraźne
oryginalne łączenia poszczególnych pasów tkaniny, co – jak sądzę
– było pomysłem właściciela (nikt inny takiego garnituru nie nosił), który chciał w ten sposób zaakcentować z jednej strony swoje przywiązanie do tradycji, z drugiej nowoczesne podejście do
kwestii stylu życia. Innym obiektem ilustrującym proces przemian
jest zakupiony w Toulfe, w grudniu 2014 roku, łuk z cięciwą ze
stalowego drutu. Według sprzedającego oryginalną cięciwę na
drut zamienił jego dziadek. Stan obiektu, występujące zabrudzenia, wskazują na to, że istotnie drucianą cięciwę zamontowano
w łuku dosyć dawno i że był on później używany. Zamianę cięciwy z naturalnej na przemysłową (stalowy drut, rowerową linkę
hamulcową itp.) mogłem obserwować na różnych terenach Afryki Zachodniej. W kolekcji Muzeum Miejskiego znajduje się taki
„kompilowany” łuk zakupiony u Wama (Benin). W 2016 roku
pojawili się u Kurumbów Kogle Woeogo49 uzbrojeni w broń myśliwską i odlane z aluminium proce, służące do miotania strzał
z tradycyjnego łuku. Broń taką kupiłem w październiku 2017 roku
od strażników pełniących służbę w Pobe-Mengao, dzięki czemu
udało mi się uzupełnić o nią muzealną kolekcję.
Nie tylko przedmioty się zmieniają, ale także sposób sprzedaży. Tkacze tradycyjnie sprzedawali swój towar na targach. Współ49
Strażnicy pilnujący porządku we wsi – formacja nawiązująca do tradycji
Mossi – pojawili się w Burkina Faso w odpowiedzi na zagrożenie bandytyzmem
po upadku rządów Blaise’a Campaore’a.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

61

cześnie coraz trudniej jest spotkać tkaczy na targowiskach, głównie dlatego, że coraz mniej osób trudni się tym zajęciem50. Ci zaś,
którzy nadal wytwarzają tkaniny wiedzą, że rynków zbytu należy szukać poza granicami regionu. Dlatego na oferowanych produktach zamieszczają informacje o możliwości zakupu przez
Internet, podają adresy mailowe – swoje lub handlarzy.
Początkowo mieszkańcy wiosek, w których prowadziłem badania nie rozumieli celu czynionych przeze mnie zakupów. Kiedy
jednak zauważyli, że na „starych” przedmiotach pochodzących
od nieżyjących dziadków czy też rodziców można zarobić, zaczęli mi je przynosić sami. Przykładem może być zakup w Pobe-Mengao w maju 2007 roku naszyjnika z agatów. Sprzedawca twierdził,
że właścicielką była jego matka, której naszyjnik kupił jej mąż
w latach 40. XX w. Kosztował wtedy tyle, ile kosztował osioł, był
to duży wydatek i świadczył o wielkim uczuciu, jakim mąż darzył
żonę. Według sprzedawcy o jego wyjątkowości świadczyło również
to, że: w Lurum są tylko dwa takie naszyjniki, ten od matki i jeszcze
jedna kobieta w Gargaboulle miała taki naszyjnik. Zakupy takie są
rzadkością, większość przedmiotów kupuję na targach, w zagrodach lub bezpośrednio u producentów.

7. Działania pomocowe51
W trakcie badań moi rozmówcy zwracali mi często uwagę na
swoje problemy materialne, prosząc o pomoc. Najpierw do żorProblemem jest przede wszystkim zmieniająca się moda, wejście
w powszechne użycie tanich tkanin, strojów fabrycznych. Koszt wykonania stroju
z tkaniny tradycyjnej jest wysoki, między innymi dlatego klienci preferują wyroby
przemysłowe.
51
W rozdziale wykorzystano materiały przygotowane przez Iwonę Nawrot
i Lidię Żur.
50

�62

Lucjan Buchalik

skich parafii zwracałem się z prośbą o wsparcie potrzebujących.
Były to tzw. projekty miękkie: dofinansowywanie dzieci z rodzin
o niskim statusie materialnym, umożliwiające im chodzenie do
szkoły52. Chodziło głównie o sieroty ze wsi Namsiguia. Gabriel
Zoungrama przygotował listę sierot z Namsigui i okolicznych
przysiółków, w 90 procentach były to sieroty ze względu na brak
ojca. Taką dysproporcję tłumaczono faktem, że gdy mężczyzna
ma dwie żony i umrze, to osieraca wszystkie dzieci. Kiedy umrze
kobieta, to osieraca tylko swoje dzieci. Czyli gdy umiera mężczyzna, który ma dwie żony, to osieraca 100 procent swoich dzieci
w rodzinie, a gdy umiera jedna z dwóch żon, to osieraca 50 procent dzieci. Pośród powodów śmiertelności wśród mężczyzn wymieniano ciężką pracę w polu, kopalniach złota53 oraz niebezpieczeństwo związane z podróżami w poszukiwaniu pracy, wliczając
w nie częste wypadki w komunikacji samochodowej.
Później nawiązałem kontakt z Centrum Misji i Ewangelizacji
w Dzięgielowie, które w 2007 roku zaangażowało się w działania
pomocowe głównie na terenie wodzostwa Lurum54. Szczególnie
aktywni byli: Iwona i Jacek Nawrotowie, Lidia Żur, Damian Pomocka, ks. Grzegorz Giemza kierujący w owym czasie CME55.
Zróżnicowana pod względem zawodowym ekipa zaangażowana
Teoretycznie uczestniczenie w zajęciach szkolnych jest bezpłatne, ale
w praktyce trzeba wnosić pewne opłaty, pod koniec lat 90. XX wieku było to
1 000 F CFA (ok. 6,3 zł). Należy też kupować przybory szkolne.
53
Mowa o niczym niezabezpieczonych biedaszybach i podziemnych
korytarzach, gdzie dochodzi do niekontrolowanych osunięć ziemi, to z kolei jest
częstą przyczyną śmierci górników.
54
W grudniu 2008 roku przedstawiciele CME po raz pierwszy przyjechali
do Burkina, by zobaczyć efekty dwóch już zrealizowanych projektów: zakupu
podręczników i pomocy szkolnych dla dzieci ze szkoły podstawowej w PobeMengao oraz wspomnianego warsztatu krawieckiego.
55
W tym czasie w Arbindzie, w wodzostwie Karo, pracował polski misjonarz
o. Marcin Zeguła.
52

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

63

w pomoc humanitarną pozwalała na działalność na różnych polach, często z inicjatywy samych Kurumbów, podczas rozmów
z którymi pojawiały się kwestie dotyczące działań pomocowych,
w zakresie skolaryzacji, pomocy kobietom, opieki medycznej itp.
Pierwszą inicjatywą zrealizowaną w Burkina Faso był warsztat
krawiecki w Namsiguia, w którym pracę znalazło kilka osób. Prowadzono także akcję dożywiania dzieci szkolnych i finansowano
akcję wydawania dzieciom aktów urodzenia. Uczniowie nieposiadający takiego dokumentu mogli chodzić do szkoły, ale nie
mogli otrzymać świadectwa ukończenia szkoły, co z kolei uniemożliwiało im dalsze kształcenie. Sfinansowano zakup i transport
z Polski ok. 2,5 tony darów (głównie przyborów szkolnych). W ramach ponadtygodniowej wizyty, w lutym 2010 roku w Pobe-Mengao, polska ekipa (wśród której byli również nauczyciele)
przygotowała i poprowadziła zajęcia z języka angielskiego, a także z zakresu profilaktyki dla dzieci w gimnazjum (prelekcje nt.
AIDS i udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej). W szkołach
i dyspenserach rozdano przywiezione apteczki oraz podstawowe
leki, których brak stanowi wciąż ogromny problem.
Mieszkańcy Pobe-Mengao często wspominali o ciasnocie w istniejących dwóch szkołach podstawowych. Rozpoczęto więc przygotowania do utworzenia trzeciej szkoły, wydzielono uczniów
i nauczycieli. Szkoła zaistniała już „na papierze”, ale nie było
budynku, w którym mogłaby się mieścić. Uczniowie uczyli się
w cieniu drzew lub pod prowizorycznymi zadaszeniami. W opinii
mieszkańców istniała jednak paląca potrzeba zbudowania nowej
szkoły, określanej literą „C”, później nazwaną przez mieszkańców
„polską szkołą”. Centrum Misji i Ewangelizacji oraz warszawskie
stowarzyszenie „Edukacja dla Pokoju” zobowiązały się do pomocy w rozwiązaniu tego problemu. Społeczność Pobe-Mengao deklarowała pomoc w budowie szkoły na etapie przygotowań. Strona polska miała sfinansować prace wykonywane przez firmę

�64

Lucjan Buchalik

budowlaną, a mieszkańcy mieli przywieźć materiały budowlane
dostępne w terenie (piasek, żwir). Ich początkowy zapał potwierdzał deklaracje, ale wraz z upływem czasu zaangażowanie mieszkańców malało i pod koniec budowy nie było już chętnych do
pracy. Wyjątkiem był mer (Inoussa Konfe), który czuł się zobowiązany do spełnienia obietnicy danej przez reprezentowaną przez
niego gminę. Z punktu widzenia badacza-etnologa potrzeba budowy szkoły – powszechnie artykułowana przez mieszkańców – nie
została w pełni potwierdzona. Można było domniemywać, że to
nauczyciele chcieli budowy szkoły, a mieszkańcom była ona obojętna. W 2016 roku wróciłem do kwestii „polskiej szkoły”, pytając
o to, jak jest ona postrzegana. Mieszkańcy raczej bez emocji odpowiadali, że owszem była potrzebna, bo: edukacja jest ważna.
Bardzo emocjonalnie zaś wypowiadali się rodzice dzieci do niej
uczęszczających. Ci dziękowali Polakom za zbudowanie szkoły,
chwalili niskie opłaty i wysoki poziom nauczania56. Z punktu widzenia badawczego problem braku trzeciej szkoły miał swoje trzy
odsłony: wyraźne sygnalizowanie potrzeby budowy szkoły, brak
zaangażowania w prace budowlane (w kontekście własnych obowiązków), zadowolenie z funkcjonowania szkoły.
Szczególnym zainteresowaniem osób prowadzących działalność
pomocową cieszyły się kobiety. W latach 2014–2015 w trakcie
przygotowywania projektu remontu zniszczonej zapory, w rozmowach prowadzonych z kobietami pojawił się problem braku
bielizny. Kobiety miały problem z zaopatrzeniem się w bieliznę
nie tylko z przyczyn finansowych. Na targu w Pobe-Mengao, który odbywa się co trzy dni, nie można było bowiem jej kupić. Zorganizowano wtedy akcję „Sekretna misja kobiet”. Od marca do
56
Te dwa czynniki spowodowały, że rodzice bardzo chętnie posyłają tam
dzieci, w efekcie znowu część dzieci uczy się w cieniu drzew. Szkoła stała się
„ofiarą własnego sukcesu”.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

65

listopada 2015 roku przeprowadzono w Polsce zbiórkę i wysłano
260 kg bielizny – wystarczyło dla każdej kobiety w Pobe-Mengao.
W efekcie tych działań handlowcy zwrócili uwagę na zainteresowanie tym towarem i na targu pojawiła się damska bielizna. Innym
projektem skierowanym do kobiet była akcja hodowli owiec w Pobe-Mengao. Kobiety otrzymały środki na zakup kilkudziesięciu
owiec, których hodowlą miały się zająć. Pieniądze pozyskane z ich
sprzedaży miały być przeznaczone częściowo na potrzeby zaangażowanych w hodowlę kobiet, a częściowo na zakup jagniąt.
Przy tej okazji można było zaobserwować podejście mężczyzn do
aktywności zawodowej kobiet. Na zebranie stowarzyszenia kobiet
„Dofre Hansi” nie przyszedł ani jeden mężczyzna z Pobe-Mengao.
Jedynym mężczyzną wspierającym kobiety był mieszkaniec pobliskiej Niamangi. Oficjalnie mężczyźni są zadowoleni z aktywności swoich żon, rzeczywistość wygląda jednak inaczej.
Wszystkie projekty realizowane przez Polaków były wcześniej
dyskutowane z lokalną wspólnotą i władzami: budowa szkoły
(w październiku 2010 roku), projektowana naprawa zapory (w listopadzie 2016 roku). Mieszkańcy z zadowoleniem zwracali uwagę na to, że nasze projekty są z nimi konsultowane i dla przeciwwagi wskazywali na salę narad wybudowaną wcześniej na
obrzeżach wsi, bez akceptacji mieszkańców na mocy porozumienia pomiędzy rządami Burkina i Stanów Zjednoczonych. Budynek
pięknie wygląda, ale usytuowany jest w dość dużej odległości od
centrum, w związku z czym zebrania wiejskie nadal odbywają się
w przy placu targowym.
We wszystkich tych działaniach (z wyjątkiem projektów dotyczących kobiet) uczestniczy Adama Sawadogo. Od dwudziestu
lat obserwuję zmiany, jakie zachodzą w postrzeganiu jego osoby
przez lokalną społeczność, początkowo ze względu na jego kontakty z etnologami, później ze względu na jego zaangażowanie
w działania pomocowe. W 2003 roku nastąpiły poważne zmiany

�66

Lucjan Buchalik

w wyglądzie domu Adama. Mieszkańcy Pobe-Mengao mówili, że:
rodzina Sawadogo z Nenkate inwestuje sporo pieniędzy w dom, to
dzięki Adama. W ich domu na przełomie XX i XXI wieku znajdował
jedyny prywatny telefon we wsi. Dopiero później pojawiły się telefony komórkowe, które obecnie posiada niemal każdy dorosły
mieszkaniec wsi. Adama wyrósł ponad przeciętność, co doskonale ilustruje to, jak wygląda i w co wyposażony jest jego dom oraz
długa lista oczekujących na poranne spotkanie z nim. Jest to podstawowy temat badawczy Katarzyny Meissner.

8. Badania „współpracy rozwojowej”57
Prace terenowe wśród Kurumbów przeprowadzone były przez
K. Meisner w ramach projektu badawczego pt. „Wiejskie społeczności Afryki w poszukiwaniu projektów rozwojowych. Antropologiczne studium przypadku lokalnych pośredników rozwoju
w Mali i Burkina Faso”58. Badania zrealizowano podczas trzech
pobytów badawczych59. Celem naukowym projektu było przeprowadzenie studiów nad funkcjonowaniem i rolą lokalnych pośredników rozwoju w procesie redystrybucji dóbr i transmisji wiedzy,
określanym jako „współpraca rozwojowa”.
Z perspektywy antropologicznej istotne znaczenie dla funkcjonowania pośredników rozwoju mają wydarzenia zachodzące
57
Rozdział opracowano na podstawie materiałów przygotowanych przez
Katarzynę Meissner.
58
Projekt został sfinansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki
przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2012/07/N/HS3/00866.
59
14.01. – 15.03.2014: Pobe-Mengao (badania stacjonarne), Djibo, Gargaboule,
Bougue, Bourzanga, Namsiguia, Titao, Toulfe, Rollo, Lessam, Oudouga, Mentao.
13.01. – 14.03.2015: Pobe-Mengao, Djibo, Titao, Ouindigui, Hitte, Toulfe, Aribinda.
24.08. – 13.11.2015: Pobe-Mengao, Djibo, Bourzanga, Bougue, Gargaboule,
Kaya, Zablo, Ouagadugu, Mentao.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

67

w latach 90. XX wieku. Kryzys państwa w Afryce oraz niepowodzenia makroprojektów rozwojowych (nadzorowanych i sterowanych przez władze centralne zainteresowanych państw) doprowadziły do zmiany w światowej polityce i retoryce rozwojowej.
W konsekwencji wcale niemalejący, a wręcz gwałtownie wzrastający w ostatnich latach przepływ zasobów zewnętrznych, a zatem
i „renta rozwojowa”, zaczęły przechodzić przez niezależne, zdecentralizowane sieci pośredników60. To spowodowało, iż mniej
więcej na przełomie XX i XXI wieku pojawił się i wykrystalizował
nowy typ pośrednika rozwoju – między ludźmi Północy i Południa,
między „rozwijającymi” a „rozwijanymi” – „lokalny pośrednik
rozwoju”61. Jego pojawienie się uzasadniło konieczność podjęcia
dalszych badań nad zjawiskiem „pośredniczenia”.
W kontekście przedstawianej wyżej problematyki K. Meissner
postawiła hipotezę, iż na przełomie XX i XXI wieku obecność lokalnych pośredników rozwoju zauważa się wszędzie tam, gdzie
realizuje się tzw. mikroprojekty i występuje zdecentralizowana
forma udzielania pomocy rozwojowej. Prowadzi to do sytuacji,
w której lokalni pośrednicy rozwoju odgrywają coraz większą rolę
na szczeblu lokalnym, regionalnym, państwowym i międzynarodowym. Założyła, że na gruncie analizy zjawisk społecznych i kulturowych związanych z przedsięwzięciami rozwojowymi spodziewany efekt końcowy ukaże wzrastającą podmiotowość wspólnot
lokalnych w Afryce, w szczególności aktywną rolę miejscowych
elit (tak lokalnych, jak i ściśle z nimi powiązanych grup „trzymaR. Vorbrich, Agent kontaktu – agent rozwoju. Od społeczeństwa kolonialnego
do społeczeństwa globalnego, w: R. Vorbrich (red.), Rozwój a kultura. Perspektywy
poznawcze i praktyczne, Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze 2012,
s. 131–147.
61
T. Bierschenk Thomas, J. P.e Olivier de Sardan, Les courtiers locaux du
développement. Un programme de recherche, „Bulletine de L’APAD” 1993, nr 5,
s. 71–76.
60

�68

Lucjan Buchalik

jących władzę”) w przyjmowaniu i aplikacji projektów rozwojowych. Zjawiska te nie będą wartościowane, lecz analizowane pod
kątem roli i funkcjonowania pośredników rozwoju w lokalnej
społeczności.
Na miejsce stacjonarnych badań u Kurumbów K. Meissner wybrała Pobe-Mengao i zatrzymała się w tamtejszym campement.
Miejsce to okazało się idealne na urządzenie w nim bazy pobytowo-wypadowej nie tylko ze względu na komfortowe warunki
bytowe, ale przede wszystkim przez wzgląd na to, że jest to ulubione miejsce spotkań i przestrzeń życiowa gospodarza i głównego informatora (Adamy Sawadogo). Przed przyjazdem planowała, że będzie prowadzić klasyczne stacjonarne badania terenowe
w wiosce Pobe-Mengao, które rozpocznie od znalezienia lokalnych
organizacji rozwojowych, które doprowadzą ją do pośredników.
Metoda okazała się skuteczna w początkowej fazie badań. Okazało się, że w wiosce funkcjonuje kilkadziesiąt takich organizacji
o różnym profilu działalności, a w skali gminy i regionu jest ich
znacznie więcej. Zastana sytuacja skłoniła badaczkę do przejścia
od tego, co George Marcus nazywa „antropologią wioski” (village
anthropology), skupioną na jednym ograniczonym stanowisku,
do „antropologii wielostanowiskowej” (multi-side anthropology),
badającej nie miejsce, kulturę czy społeczność, ale „łańcuchy,
ścieżki, wątki i zestawienia różnych lokalizacji” 62.
Wybierając grupy badawcze, rozpoczęła od listy dostępnej
w prefekturze, zawierającej spis 59 organizacji kobiecych zarejestrowanych w gminie Pobe-Mengao w latach 2010–2012. Ze względu na szeroką skalę zjawiska zdecydowała się prowadzić badania
dwutorowo. Najpierw wytypowała losowo sześć organizacji we
wsi Pobe-Mengao, następnie po dwie z Bougue i Gargaboule.
G. E. Marcus, Ethnography In/Of the World: The Emergence of Multi-sited
Ethnography, „Annual Review of Anthropology” 1995, t. 24, s. 105.
62

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

69

W trakcie badań zorientowała się, że Adama Sawadogo posiada
gęstą sieć kontaktów z organizacjami działającymi w miejscowościach sąsiadujących z Pobe-Mengao i bardziej oddalonych – w innych regionach. Łącznie przebadała 50 lokalnych organizacji
rozwojowych działających w Regionie Sahel: w gminach Pobe-Mengao i Aribinda, w Regionie Północnym: w gminie Titao oraz
w Regionie Centralno-Północnym: w gminach Bourzanga i Rollo.
Wywiady prowadzone z członkami organizacji rozwojowych
były świetną okazją do poznania lokalnych „liderów” rozwoju.
Duża w tym zasługa wymienianego wielokrotnie Adama Sawadogo, który jak się później okazało, był jednym z prężnie działających pośredników w skali ponadregionalnej. Jego sposób działania, które opierało się na „byciu w kontakcie” z członkami
lokalnych organizacji rozwojowych i innymi liderami, legitymizował jego pozycję. Dzięki jego przychylności inni liderzy, mimo
początkowych oporów, odkrywali przed badaczką świat pośredników – ich układów, przysług, kontraktów oraz strategii dostępu
i redystrybucji renty rozwojowej.

9. Badania archeologiczne63
W 1941 roku ukazał się artykuł Y. Urvoy poświęcony skupiskom
rytów naskalnych na skale Kuru w okolicy Aribindy64, które dzisiaj
stanowią jedną z atrakcji regionu. Był to jednak tylko opis miejsca
pozbawiony głębszej refleksji. Badania archeologiczne w kraju
Kurumbów rozpoczęły się nieco później niż badania etnologiczne.
Najpierw przeprowadzono je w Yatenga, na terenach graniczących
63
Rozdział opracowano na podstawie materiałów przygotowanych przez
Bogusława Franczyka i Krzysztofa Raka.
64
Y. Urvoy, Gravures rupestres dans l’Aribinda (Boucle du Niger), „Journal de
la Société des Africanistes” 1941, nr 11, s. 1–5.

�70

Lucjan Buchalik

z krajem Dogonów65. Natomiast w kraju Kurumbów w królestwie
Karo prowadzenie badań archeologicznych rozpoczęto w latach
80. XX wieku66. Na początku XXI wieku amatorskie badania archeologiczne prowadził na tym terenie Jörg Lange, który dokonywał opisu stanowisk archeologicznych i kolekcjonował kamienne rzeźby.
W październiku 2016 roku, w królestwie Lurum, rozpoczęli
badania polscy archeolodzy: Krzysztof Rak i Bogusław Franczyk.
Mogą one rzucić nowe światło na historię osadnictwa na tym terenie. W czasie pierwszego sezonu archeolodzy wytypowali miejsca do przeprowadzenia wykopalisk: w okolicy Pobe-Mengao
(Gidjambo, Seneboulli i Danfelenga-Damgonde) i Namsiguia.
W poszukiwaniu śladów ludzkiej działalności zalegających na
powierzchni ziemi przeprowadzono badania powierzchniowe.
Znaleziono fragmenty ceramiki, kamienne narzędzia i odpadki
powstałe w wyniku ich produkcji.
Do najbardziej spektakularnych odkryć należy zaliczyć rdzeń
wykonany techniką lewaluaską. Artefakt, będący jednym z najstarszych w całym Burkina Faso wytworów wykonanych przez
człowieka, należy łączyć z tzw. afrykańskim Later Stone Age. Ze
względu na powierzchniowy charakter znaleziska ustalenie przyPrzy okazji własnych badań A.-M. Schweeger-Hefel prowadziła również
badania archeologiczne. Co prawda nie była archeologiem, ale wykonała kilka
prostych badań, głównie rejestracji pochówków ze stelami i pochówków
w naczyniach oraz kopców. Zebrane w ten sposób materiały wykorzystała w wielu
publikacjach. Później badania prowadzili: Jean-Yves Marchal (Vestiges d’occupation
ancienne au Yatenga (Haute Volta). Une reconnaissance du pays Kibga, „Cahiers
ORSTOM” 1978, t. 15, nr 4, s. 449–484) oraz Bruno Martinelli (Trames
d’appartenances et chaînes d’identité. Entre Dogons et Moose dans le Yatenga et la
plaine du Séno (Burkina Faso i Mali), „Cahiers des Sciences Humaines” 1995,
t. 31, nr 2, s. 365–405).
66
G. Dupré, D. Guillaud, Archéologie et tradition orale: contrubition a l’histoire
des espaces du pays d’Aribinda. Province de Soum, Burkina Faso, „Cahiers d’Études
Africaines” 1986, t. 22, nr 1, s. 5–48.
65

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

71

należności kulturowej oraz dokładne jego wydatowanie wymaga
dalszych badań. Ponadto w okolicy miejscowości Gidjambo zarejestrowano późnoplejstoceńską krzemienicę, w skład której wchodzi 114 przedmiotów wykonanych techniką łupania. Przez wzgląd
na zaobserwowane charakterystyczne cechy inwentarza zaliczyć
ją należy do West African microlithic technocomplex (ok 30 000–8000
p.n.e.). Nieopodal stanowiska rozpoznano wychodnię kwarcu,
z której ówczesny człowiek epoki kamienia pozyskiwał surowiec
do produkcji narzędzi. Odkryto zabytki świadczące, że teren ten
był zamieszkiwany na długo zanim przybyli tam Kurumbowie, co
jest zgodne z ich tradycją ustną. Archeolodzy skupili się na badaniach powierzchniowych, podczas których rozpoznano trzy strefy: Namsiguia (2 punkty osadnicze), Gidjambo (67 punktów
osadniczych), Pobe-Kone (21 punktów osadniczych). Dodatkowo
zbadano kilkanaście stanowisk z rytami naskalnymi w miejscowościach Irimpele oraz Seneobuli.
Pierwsza strefa to okolice miejscowości Namsiguia. Obserwacje w terenie pozwalają stwierdzić, że aż do tego miejsca dochodziła strefa pochówków w naczyniach. Strefa tego typu pochówków ciągnie się mniej więcej od zakola Czarnej Wolty, szerokim
(niekiedy na 200 km) pasem biegnącym na północ od Ouagadogou, mniej więcej wzdłuż granicy z Mali, aż nad Niger w rejon
Niamey. Ciekawostką jest fakt, że stanowisko przy drodze z Namsiguia do Pobe-Mengao było jednym z największych kopców,
jakie zarejestrowano podczas pierwszego sezonu badawczego.
Płaszcz kopca jest mocno zniszczony i dosyć niski, ale jego powierzchnia to okręg o średnicy prawie 10 m. Trudno jednak dookreślić jego wielkość, gdyż od północnego wschodu został on
zniszczony przez pole uprawne, a od zachodu przecina go piaszczysta droga do Pobe-Mengao. Zarejestrowano kilkanaście pochówków w naczyniach (pitosach) – zarówno w pojedynczym
naczyniu, jak i w podwójnym układzie naczyń zwróconych do

�72

Lucjan Buchalik

siebie wylewami. Wypełnisko tych obiektów zawierało elementy
naczyń ceramicznych, które archeolodzy traktowali jako część
wyposażenia grobowego (np. ceramiczna pokrywka do naczynia
flaszowatego). Oprócz ceramiki archeolodzy natknęli się na przedmioty wykonane z żelaza, kości i zęby ludzkie oraz pojedyncze
bransolety mocno zerodowane, o średnicy około 4 cm. Pochówki
towarzyszące temu założeniu spotykane były na okolicznych polach w odległości prawie 50 m od samego kopca.
Najwięcej czasu archeolodzy spędzili w drugiej strefie, w Gidjambo. Zarejestrowali głównie kopce/kurhany, stanowiska z rytami naskalnymi, wychodnie kwarcu (które mogły być wykorzystywane do produkcji narzędzi kamiennych), litofony oraz
punkty osadnicze. Znalezione tam kopce można podzielić na dwie
grupy. Wysokie (najwyższy miał około 170 cm wysokości), posiadające najczęściej płaszcz kamienny, z małą ilością ceramiki w pobliżu oraz niskie (często poniżej 50 cm) i mocno spłaszczone
z pochówkami w naczyniach (jak w Namsiguia). Trudno je ze
sobą powiązać, określić czas ich powstania czy związek z jakąś
grupą etniczną. Na stanowisko o roboczym numerze 24 składa
się kopiec drugiego typu z 28 pochówkami w naczyniach oraz
kilkoma w odległości większej niż 20 m od kopca. Kopiec ma około 8 m średnicy, a większość pochówków otaczała kopiec od północnego wschodu i południa. Naczynia zawierają pojedyncze
kości ludzkie, w jednym z nich bardzo dobrze rysowała się czaszka. Praktycznie brak jest przedmiotów żelaznych (zarejestrowano
na powierzchni tylko jeden gwóźdź żelazny). Szczególnie interesującym jest to, że wspomniany kopiec prawdopodobnie zawiera
słabo czytelne konstrukcje ziemno-kamienne w postaci niskich
wałów. Tworzą one łuki, które w przeszłości – według B. Franczyka – być może otaczały kopiec. Są jednak na tyle słabo widoczne,
że nie sposób ich nie pominąć lub nie uznać za całkowicie przypadkowy układ kamieni. Taki obiekt, według A.-M. Schweeger-

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

73

-Hefel, był dogońskim założeniem grobowym, które miało odzwierciedlać ruch spiralny, właściwy przy tworzeniu świata przez
boga Amma. Spirale te miały być wykonywane z małych wałów
ziemno-kamiennych, a wpisywane w nie pochówki w naczyniach
miały przypominać rozrzucane nasiona fonio – ważne podczas
aktu kreacji świata67. Na obecnym etapie badań trudno jednak
udowodnić taką interpretację, nie prowadzono bowiem żadnych
badań inwazyjnych. Byłoby to jednak niesłychanie inspirujące
natknąć się w terenie na pochówki dogońskie, których formuła
byłaby odzwierciedleniem ich mitologii.
Trzecia strefa według B. Franczyka jest najciekawsza, niestety
tutaj badania prowadzono bardzo krótko. Rzecz dotyczy Pobe-Kone (Stare Pobe). Można je podzielić na trzy części: wzgórze
tellowe nazywane Damfelenga-Damgonbde, cmentarzysko z pitosami na wschód od tellu i na południe od wzgórza – dwa wzniesienia określane mianem Aguloderga. W pierwszym przypadku
nie prowadzono poważniejszych badań. Trudno jest tu określić
powierzchnię – zapewne kilka hektarów. Na podstawie wywiadu
z Ismaelem Sawadogo oraz badań powierzchniowych wyróżniono tu strefę działalności kowali (pozostałości dymarek, „soczewki” popiołu zalegające na powierzchni oraz fundamenty zabudowań). Pojedyncze groby, bardzo słabo czytelne na powierzchni,
oraz miejsce wydobycia kamienia do budowy (zlepieniec). Miejsce to jest bardzo obiecujące, ale do dalszych badań wymagany
będzie bardziej zaawansowany sprzęt (geofizyka) oraz oficjalne
pozwolenia. Cmentarzysko z pitosami leżące na wschód od tellu
położone jest na terenie, przez który przepływa strumień okresowy, dlatego też większość z nich jest mocno zniszczona. Żadne
67
A.-M. Schweeger-Hefel, Frühhistorische Bodenfunde im Raum von Mengao
(Ober-Volta, Westafrika), Wien, Österr. Akademie d. Wissenschaften, philosophischhistorischen Klasse Verlag: VÖAW Erscheinungsjahr 1965; L. Buchalik, Dogon
ya gali…, op. cit.

�74

Lucjan Buchalik

prace, oprócz dokumentacji fotograficznej pojedynczych grobów,
nie były tutaj prowadzone.
Największą niespodzianką dla archeologów było trzecie z wymienionych miejsc. Dwa wzgórza Aguloderga nazwano roboczo
„W” oraz „E” (od kierunków, w które są zwrócone). Na ich szczytach nie zarejestrowano praktycznie niczego. Brak ceramiki (albo
pojedyncze skorupy), pojedyncze kości zwierząt, które mogły
przynieść drapieżniki oraz zaledwie pięć, raczej pradziejowych
odłupków kwarcytowych wykonanych techniką łupania. Według
Ismaela Sawadogo było to miejsce refugialne dla mieszkańców
Danfelenga-Damgonbde w czasach obcych najazdów i niepokojów
politycznych. Na północnym skłonie wzgórza „E” zlokalizowano
wychodnię granitu w formie grupy dużych głazów tworzących
mały zespół. Większość z nich nosiła ślady obróbki mechanicznej
dokonanej przez człowieka i długie odbicia wskazujące na próbę
uzyskania płaskich wiórów granitowych. Na ziemi znaleziono
bardzo dużo kamiennych odłupków noszących wszelkie ślady
potwierdzające wykonanie odbić ręką ludzką. Archeolodzy bardzo
szybko odrzucili możliwość spękania skały w wyniku działania
warunków atmosferycznych. Brak jest jakichkolwiek elementów
ceramiki czy żelaza, jak również śladów ognia, który mógłby zostać wykorzystany do łupania skały. Z pomocą przychodzi
A.-M. Schweeger-Hefel, która twierdzi, że w rejonie Pobe-Mengao
jeszcze na początku XX wieku tak właśnie łupano granit (kamieniem o kamień), podczas gdy w Bourzandze miano stosować
ogień68. Jest to o tyle ciekawe miejsce, że w odległości około 240 m
(na zachodnich stokach wzgórza „W”) znajduje się stanowisko ze
stelami nagrobnymi, które najprawdopodobniej pozyskiwano we
wskazanej wychodni.
A.-M. Schweeger-Hefel, L’art Nioniosi, „Journal de La Société Des
Africanistes” 1966, t. 36, nr 2, s. 251–332.
68

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

75

10. Badania parazytologiczne69
Badania parazytologiczne w sierpniu 2011 roku prowadziła
w kraju Kurumbów (Pobe-Mengao, Djibo, Bourzanga) Anna Pinkas. Ich wyniki zawarła w swojej pracy magisterskiej pt.: Prewalencja parazytoz skórnych w wybranych krajach kontynentu
afrykańskiego, napisanej na Wydziale Opieki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jedną z najważniejszych dróg
zarażenia dla większości tropikalnych pasożytów skórnych jest woda,
która niedostatecznie gotowana, filtrowana, oczyszczana stanowi
doskonałe siedlisko dla tych chorób. W krajach o klimacie gorącym
nikt z tamtejszej ludności nie myśli o tym, aby gotować wodę, gdyż,
jak sami Afrykańczycy twierdzą, trzeba później czekać aż woda ostygnie. Jest to też dla nich bardzo nieekonomiczne. […] Parazytozy
skórne wywoływane są inwazją pierwotniaków, robaków oraz stawonogów pasożytniczych. Jest to bardzo szeroka grupa chorób,
która atakuje bez względu na wiek i powoduje duży odsetek zgonów,
a także poważne zniekształcenia twarzy, całego ciała, prowadząc
do izolacji chorych od otoczenia, a w ostateczności do śmierci. Parazytozy skórne często prowadzą do wtórnych infekcji i zakażeń
w wyniku ciągłego drapania i rozdrapywania zmian, często silnie
swędzących, co sprawia, że przy braku pomocy medycznej i podstawowych leków początkowo niegroźne zmiany powodują poważne
powikłania70.
Praca, po przetłumaczeniu na język francuski, została przekazana personelowi medycznemu szpitala w Djibo, na jego życzenie.
Lekarze z Djibo twierdzili, że nie posiadają dostatecznej wiedzy
69
Rozdział opracowano na podstawie materiałów przygotowanych przez
Annę Pinkas.
70
A. Pinkas, Prewalencja parazytoz skórnych w wybranych krajach kontynentu
afrykańskiego, Katowice 2012, s. 4.

�76

Lucjan Buchalik

o chorobach skórnych, na które cierpią ich pacjenci. Przez brak
dostępu do laboratorium nie potrafią przeprowadzić dostatecznych
badań, by skutecznie leczyć. O problemie tym wspomina Linda
Polman, pisząc, że niektórzy lekarze stawiają niewłaściwą diagnozę, gdyż nie znają „miejscowych chorób ani pasożytów”71.

11. Wykorzystanie wyników badań terenowych
Efektem prowadzonych badań są referaty wygłaszane w czasie
konferencji naukowych, publikacje oraz projekty realizowane
w muzeum. Wyniki badań wykorzystałem na 13 konferencjach,
w których brałem udział, organizowanych w Polsce72 i za granicą73.
Publikacje zawierające informacje zebrane w trakcie badań znajdują się w bibliografii.
Dla Katarzyny Podymy74 z Muzeum Miejskiego w Żorach badania terenowe wśród Kurumbów stanowią bazę informacji naukowej, która wykorzystywana jest jako bezpośredni materiał do
71
L. Polman, Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej,
Wołowiec: Wydawnictwo Czarne, 2011, s. 82.
72
Konferencje były organizowane przez: Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne
(Pieniężno, Obra, Szczecin, Żory), Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu
Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Muzeum Narodowe w Szczecinie, Koło
Naukowe Kultury Orientu, Wydział sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika w Toruniu, studenckie koła naukowe (Wrocław, Kraków, Cieszyn).
73
Konferencja „Africa for sale”: Analysing and Theorizing Land Claims and
Acqusitions zorganizowana w Groningen w październiku 2010 roku przez
Nederlandse Vereniging voor Afrika Studies. 12th Conference of Africanists: „Africa
in the changing world development paradigm” zorganizowana w Moskwie w maju
2011 roku przez Russian Academy of Sciences, Institute for African Studies; Panel
18 „Religion in Contemporary Sub-Saharan Africa: The Fate of Traditional Beliefs
in Present-day Conditions” (ze względu na nieobecność autora referat został
wygłoszony przez K. Podymę).
74
Opracowano na podstawie materiałów przygotowanych przez K. Podymę.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

77

wystąpień konferencyjnych w kraju75 i za granicą76 (uczestniczyła w ośmiu konferencjach) oraz publikacji (wymienionych w bibliografii). Na podstawie przeprowadzonych wywiadów oraz
obserwacji bezpośrednich opracowuje artykuły poświęcone szeroko traktowanemu pojęciu sztuki afrykańskiej, ze szczególnym
uwzględnieniem tradycyjnej sztuki Kurumbów. Zebrane materiały stanowią również podstawę badań własnych na użytek pracy doktorskiej: Jak Feniks z popiołów. Społeczny kontekst odrodzenia tradycyjnej sztuki Kurumbów z Burkina Faso. Program
naukowy związany z tematem pracy doktorskiej, realizowany
w latach 2008–2012 w trakcie wypraw etnologicznych organizowanych przez Muzeum Miejskie w Żorach, koncentruje się wokół
problemów związanych z tradycyjną sztuką i zachodzącymi w niej
zmianami.
Pośrednio wiedza pozyskana w trakcie badań stanowi dla K. Podymy źródło pomysłów i wiedzy do działań wystawienniczych
i edukacyjnych. W zakresie działań edukacyjnych na podstawie
przeprowadzonych badań zrealizowano cztery projekty77. Owe
działania edukacyjne były nagradzane za profesjonalizm i wymiar
naukowy projektów. Organizator – Muzeum Miejskie w Żorach
– otrzymało między innymi nagrody i wyróżnienia. Pozyskane
Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne (Pieniężno, Obra, Szczecin), Instytut
Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Muzeum
Narodowe w Szczecinie, Koło Naukowe Kultury Orientu, Wydział sztuk Pięknych
Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, studenckie koła naukowe (Wrocław,
Kraków).
76
12th Conference of Africanists: Africa in the changing world development
paradigm zorganizowana w Moskwie w maju 2011 roku przez Russian Academy
of Sciences, Institute for African Studies; Panel 18 „Religion in Contemporary SubSaharan Africa: The Fate of Traditional Beliefs in Present-day Conditions”, referat
„When the non-art becomes the art. Changes in treating of the objects which are
the integral part of social and religious life West African peoples”.
77
Bliżej Afryki (2001), JA – TY – MY MOI – TOI – NOUS (2001–2002), Sztuka
– interaktywna droga poznania (2002-03), Ex libris – wszystko o Afryce (2006).
75

�78

Lucjan Buchalik

w trakcie wypraw obiekty, dokumentacja fotograficzna oraz wiedza merytoryczna o nich były podstawą do opracowania wystaw78.
Doświadczenia i wiedza pozyskane w trakcie badań zostały wykorzystane przy opracowaniu projektów muzeologicznych: „Yatenga” oraz „Polskie poznawanie świata”. Projekt „Yatenga” został
zaprezentowany na konferencji: Muzeum XXI wieku, a następnie
opublikowany w pokonferencyjnym wydawnictwie w formie artkułu: Muzeum Yatenga – Spotkania Kultur Świata. Budowa innowacyjnego kompleksu muzealnego w Żorach.
K. Meissner wygłosiła referaty prezentujące jej badania w trakcie czterech konferencji organizowanych w Polsce79. Publikacje
zawierające informacje zebrane w trakcie badań znajdują się
w bibliografii.
Archeolodzy K. Rak i B. Franczyk wykorzystali efekty swoich
badań w trakcie konferencji krajowych (Kraków, Warszawa, Wrocław, Łódź, Olsztyn). Zrelacjonowali swoje dokonania także w prasie ogólnopolskiej.

„Tkanina artystyczna Afryki Zachodniej”, wystawa sztuki we współpracy
z L. Buchalikiem (2005), „Opowiem o ich życiu w Afryce”, wystawa fotograficzna
we współpracy z L. Buchalikiem (2006), „Sztuka Afryki Zachodniej”, wystawa
sztuki (2007), „Maska afrykańska – między sacrum a profanum”, wystawa
etnograficzna połączona z elementami sztuki (2012), „Bóg wody”, wystawa
etnograficzna (2015).
79
Konferencje były organizowane przez: Katedrę Etnologii i Antropologii
Kulturowej Uniwersytetu Szczecińskiego; Instytut Etnologii i Antropologii
Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, Instytut Dialogu Kultury i Religii
Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, Katedrę Studiów Europejskich
Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne
(Warszawa, Żory).
78

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

79

12. Perspektywy badawcze
Prowadząc przez długi czas badania na określonym terenie,
badacz dostrzega zmiany zachodzące w życiu jego mieszkańców
i ich tradycyjnej kulturze. Odeszło pokolenie, które pracowało
z austriackimi etnologami w połowie XX wieku. Pojawili się nowi
ludzie pełniący role autorytetów w zakresie wiedzy tradycyjnej.
Trudno określić, jaka dziedzina życia Kurumbów najszybciej ulega zmianie: język koronfe poddawany silnej presji języka moore,
stroje, tradycyjna religia ustępująca przed religiami uniwersalistycznymi (głównie islamem). Pojawiły się nowe zjawiska: telefonia komórkowa, która „zrewolucjonizowała” kontakty z rodziną rozrzuconą po świecie; migracje z kraju Kurumbów, głównie
w kierunku dużych miast Afryki Zachodniej, bardzo pożądane
wyjazdy na Wybrzeże Kości Słoniowej i sporadyczne do Europy80
i wreszcie – rozwijająca się powoli turystyka81. Elity Kurumbów
wiążą z turystyką wielkie nadzieje na rozwój regionu. Według
Abdoullaye z Pobe-Mengao: Turystyka jest pierwszym krokiem do
zrozumienia. Wiadomości w telewizorze, radiu, gazetach nie wystarczą, aby zrozumieć naszą rzeczywistość.
Najlepszą ilustracją zachodzących zmian może być podejście
do tradycji obecnego Lurumyo Pilan. Kiedyś wizyta u władcy
80
Starzy chętnie patrzą na czasowe wyjazdy młodych do pracy, bo wracając
przywożą pieniądze i pomagają w pracach polowych. Niechętnie patrzą natomiast
na wyjazdy stałe: pieniądze przysyłają, ale nie ma komu pomagać w pracach
polowych.
81
Sytuacja zmieniła się po kolejnych niepokojach na północy Mali, związanych
z powstaniem samozwańczego państwa Azawad. W 2011 roku przez Pobe-Mengao
przejeżdżały silnie uzbrojone samochody armii burkińskiej i francuskiej, od tego
czasu zmienił się też stosunek mieszkańców do mnie. Wcześniej mogłem siedzieć
w lokalnej pijalni piwa przy drodze. Później mi to odradzano, zapraszając do
środka na podwórze, mówiono „tam jest bezpieczniej”.

�80

Lucjan Buchalik

w czerwonym stroju nie była możliwa, dzisiaj nie stanowi problemu. Na podwórzu zagrody Lurumyo Pilan stoi mercedes (oznaka
nowoczesności) i koń (ze względu na tradycję). Austriacy opisywali, jak w trakcie dorocznego święta żniw Apilan-Donda, Ayo
wjeżdżał do Pobe-Mengao na koniu. Kiedy po raz pierwszy uczestniczyłem w tym święcie (w 2003 roku) YoSigri wjeżdżał na mojej
mobiletce, zaś Lurumyo Pilan używa samochodu. To proste zestawienie ilustruje, jak szerokim frontem postępuje proces przemian.
W tej sytuacji naturalnym wydają się być badania nad „Kulturą Kurumbów w procesie przemian” – od pierwszych badań francuskich z początku XX wieku, poprzez pracę Austriaków, po lata
20. XXI wieku.

***
Opis w krótkim artykule 20 lat polskiej obecności wśród Kurumbów jest zadaniem trudnym, dlatego siłą rzeczy poruszyłem
tu tylko niektóre kwestie. Prowadzenie przez długi czas badań
w jednym konkretnym miejscu skutkuje nawiązaniem emocjonalnych więzi międzyludzkich, specyficzną identyfikacją badacza
z ludem, którego kultura jest obiektem badań.
Przeglądając materiały do niniejszego artykułu, zauważyłem
błędy popełniane na początku mojej pracy terenowej – jakże przeszkadzał mi mój europocentryzm. Podczas analizy rozmów przeprowadzonych po „europejsku” trudno było mi zrozumieć zawarte w nich treści. Przykładem mogą być opowieści o szczególnych
relacjach łączących Kurumbów i święte krokodyle w stawie w Pobe-Mengao. Mówiono mi, że krokodyl nigdy nie zaatakuje mieszkańca wsi, a gdy jest zbyt gorąco, krokodyle przychodzą do wiejskich zagród, by ludzie je schłodzili. Trudno było pogodzić mi się
z myślą, że dzikie zwierzę przychodzi z własnej woli do ludzi. Do
tych opowieści podchodziłem więc z pewnym dystansem, sądząc,

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

81

że opierają się one raczej na czymś w rodzaju licentia poetica. Kiedy jednak w kwietniu 2012 roku pokazano mi krokodyla w zagrodzie, pod zadaszeniem, gdzie ludzie polewali go wodą – zrozumiałem, że mówili prawdę. Najlepszą formą konfrontacji
wiedzy czerpanej z literatury są badania terenowe. Dziś – patrząc
z perspektywy czasu – inaczej poprowadziłbym rozmowy, tyle
tylko, że nie ma już moich rozmówców. Odeszli i już nigdy się nie
dowiem się, jak należało rozumieć ich słowa, co mogli i co chcieli mi przekazać.

Bibliografia
Bierschenk Thomas, Jean Pierre Olivier de Sardan, Les courtiers locaux
du développement. Un programme de recherche, „Bulletine de
L’APAD” 1993, nr 5, s. 71–76.
Buchalik Lucjan, Afrykańskie dzieci piszą list, „Kalendarz Żorski 2003”,
Żory: Muzeum Miejskie 2003, s. 157.
Buchalik Lucjan, Apilan-donda, czyli Nowy Rok u Kurumbów, „Kalendarz
Żorski 2005”, Żory: Muzeum Miejskie 2005, s. 165–171.
Buchalik Lucjan, Archeologia i tradycja ustna. Próba rekonstrukcji historii regionu na przykładzie królestw Kurumbów (Burkina Faso), w:
Rafał Wiśniewski i Arkadiusz Żukowski (red.), Afryka. Między
tradycją a współczesnością. Wybrane przykłady kontynuacji i zmian
w historii, polityce, gospodarce i społeczeństwie, Warszawa: Polskie
Towarzystwo Afrykanistyczne, t. 1 (2013), s. 113–125.
Buchalik Lucjan, Dogon ya gali. Dawny Świat Dogonów, Żory: Muzeum
Miejskie 2011.
Buchalik Lucjan, Doroczne święto Apilan-donda jako ilustracja mitu etiologicznego Kurumbów (Burkina Faso), w: Jacek Jan Pawlik, Małgorzata Szupejko (red.), Afryka na progu XXI wieku. Kultura i społeczeństwo, Warszawa 2009, s. 85–96.

�82

Lucjan Buchalik

Buchalik Lucjan, Granice etniczności w relacjach między Mossi i Kurumbami w Burkina Faso, w: Arkadiusz Żukowski (red.), Forum Politologiczne. Przestrzeń i granice we współczesnej Afryce, t. 10, Olsztyn 2010, s. 69–84.
Buchalik Lucjan, Historia i stan badań nad kulturą Dogonów, „Materiały
Zachodniopomorskie” 1986, nr 32, s. 455–518; nr 33 (1987),
s. 391–420.
Buchalik Lucjan, Historia Kurumbów z Lurum (Burkina Faso), „Materiały Zachodnio-Pomorskie” 2000, nr 46, s. 601–634.
Buchalik Lucjan, Intronizacja Kesu, „Kalendarz Żorski 2008”, Żory: Muzeum Miejskie 2008, s. 201–203.
Buchalik Lucjan, Kolekcja pozaeuropejska, The non-european collection
in Żory, w: Lucjan Buchalik, Katarzyna Podyma (red.), Polskie
poznawania świata. Kolekcja Pozaeuropejska Muzeum Miejskiego
w Żorach, The Polish way of learning the world. Non-European collection of the Municipal Museum in Żory, Żory: Muzeum Miejskie
w Żorach 2015, s. 175–193.
Buchalik Lucjan, Kolorowy Sahel, Żory 2000.
Buchalik Lucjan, Kurumbowie – rolnicy z Burkiny Faso, „Toruńskie Studia
o sztuce Orientu” 2009, t. 4, s. 53–64.
Buchalik Lucjan, Ludy refugialne w obliczu kolonizacji, w: Jacek Łapott,
Ewa Prądzyńska (red.), Ex Africa Semper Aliquid Novi, Żory-Warszawa: Muzeum Miejskie w Żorach – Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne 2014, t. 1, s. 138–153.
Buchalik Lucjan, Maska afrykańska – sacrum czy profanum? The African
Mask – the Sacred or the Profane, w: Lucjan Buchalik, Katarzyna
Podyma (red.), Maska afrykańska między sacrum a profanum.
African Mask – Between the Sacred and the Profane, Żory-Katowice: Muzeum Miejskie w Żorach – Muzeum Historii Katowic 2012,
s. 11–20.
Buchalik Lucjan, Niewolnicy kobiet, czyli pokrewieństwo żartów Dogonów
i Kurumba. Studium z etnohistorii Afryki Zachodniej, Wrocław:
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze 2009.
Buchalik Lucjan, Narodziny u Kurumbów, „Lud” 2001, nr 85, s. 223–238.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

83

Buchalik Lucjan, Rola pokrewieństwa żartów w tworzeniu się współczesnego społeczeństwa Burkinabe (Burkina Faso), „Zeszyty Naukowe
Centrum Badań im. Edyty Stein” 2010, t. 6, s. 85–97.
Buchalik Lucjan, Shifting Patterns of Land Use and Ownership in Burkina
Faso with a Case Study of Two Kurumba Villages – Bourzanga and
Pobe-Mengao, w: Sandra J. T. M. Evers, Caroline Seagle and Froukje Krijtenburg (ed.), Africa for Sale? Positioning the State, Land
and Society in Foreign Large-Scale Land Acquisitions in Africa, Leiden – Boston: Brill, 2013, s. 203–219.
Buchalik Lucjan, The social role of the rain-making rituals in the modernizing society of West Africa, w: 12th Conference of Africanists: „Africa in the changing world development paradigm”, Moscow, May
24–26.2011. Abstracts, s. 162–163.
Buchalik Lucjan, Tradycyjna sztuka Kurumbów, w: Sławomir Szafrański,
Małgorzata Kadziela, Marta Tabota, Maciej Ząbek (red.), Sztuka
Afryki w kolekcjach i badaniach polskich, Szczecin: Muzeum Narodowe w Szczecinie 2014, s. 465–482.
Buchalik Lucjan, Trwałość słowa, w: Bronisław Nowak, Mirosław Nagielski, Jerzy Pysiak (red.), Europejczycy, Afrykanie inni. Studia ofiarowane Profesorowi Michałowi Tymowskiemu, Warszawa: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2011, s. 391–410,
Buchalik Lucjan, Wodzowie Kurumbów i ich królestwa (Burkina Faso),
w: Arkadiusz Żukowski (red.), Forum Politologiczne. Przywódcy
i przywództwo we współczesnej Afryce, t. 7, Olsztyn 2008, s. 353–
383.
Buchalik Lucjan, Zaklinanie deszczu, „Kalendarz Żorski 2011”, Żory:
Muzeum Miejskie, s. 148–151.
Buchalik Lucjan, Żelazny dom Kurumbów, w: Jacek Łapott (red), Afryka
– 40 lat penetracji oraz poznawania ludów i ich kultur, Szczecin
2004, s. 215–226.
Buchalik Lucjan, Łapott Jacek, Sprawozdanie z realizacji programów
badawczych „Lurum 2000” oraz „Atacora-Lurum 2001” i „Yoro
2002”, w: Irena Bukowska-Floreńska (red.), Ludzie i Kultury,
Żory: Muzeum Miejskie w Żorach 2003, s. 69–82.

�84

Lucjan Buchalik

Buchalik Lucjan, Katarzyna Podyma, Krótka relacja z wyprawy etnologicznej „Somba 2009”, „Kalendarz Żorski 2010”, Żory: Muzeum
Miejskie 2010, s. 209–210.
Clifford James, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia literatura i sztuka, przekł. Ewa Dżurak (et al), Warszawa: Wydawnictwo KR 2000.
Dieterlen Germain, Les âmes des Dogon, Paris: Institut d’Ethnologie 1941.
Dieterlen Germaine, Note sur les Kouroumba du Yatenga Septentrional,
„Journal de la Société des Africanistes” 1939, nr 9, s. 181–189.
Dupré Georges, Guillaud Dominique, Archéologie et tradition orale: contrubition a l’histoire des espaces du pays d’Aribinda. Province de
Soum, Burkina Faso, „Cahiers d’Études Africaines” 1986, t. 22,
nr 1, s. 5–48.
Glanville E. V., Huizinga J., Digital dermatoglyphics of the Dogon, Peul
and Kouroumba of Mali and Upper Volta, „Proceedings of the Koninklijke Nederlandse Akademie van Wetenschappen” 1966,
nr 69, ser. C, s. 664–674.
Griaule Marcel, Dieu d’eau. Entretiens avec Ogotemmêli, Paris: Fayard
1966.
Griaule Marcel, Le Domfé des Kouroumba, „Journal de la Société des
Africanistes” 1941, nr 11, s. 7–20.
Griaule Marcel, Masques dogons, Paris: Institut d’Ethnologie, Travaux
et memoire de l’Institut d’Ethnologie 1938.
Griaule Marcel, Méthode de l’ethnographie, Paris: Presses Universitaires
de France 1957.
Griaule Marcel, La mort chez les Kouroumba, „Journal de la Société des
Africanistes” 1942, nr 12, s. 9–24.
Griaule Marcel, Dieterlen Germaine, Le renard pâle. I – Le mythe cosmogonique. 1 – La creation du monde, Paris: Institut d’Ethnologie,
Musee de l’Homme 1965.
Huizinga J., New physical anthropological evidence bearing on the relationships between Dogon, Kurumba and the extinct West African
Tellem populations, „Proceedings of the Koninklijke Nederlandse
Akademie van Wetenschappen” 1968, nr 71, ser. C, s. 16–30.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

85

Izard Michel, Les Kurumba et la Mission Lebaudy-Griaule (1938–1939);
„Journal des Africanistes” 2001, t. 71, nr 1, s. 113–119.
Lebeuf Jean-Paul, Sur la circoncision chez les Kouroumba du Soudan
Français, „Journal de la Société des Africanistes” 1941, nr 11,
s. 61–84.
Lettens Dirk A., Mystagogie et mistification. Evaluation de l’oeuvre de Marcel Griaule, Bujumbura 1971.
Łapott Jacek, Ekspedycja Etnologiczna SAHARA-SAHEL’90 – sprawozdanie z przebiegu i wyników działalności wyprawy do Afryki, „Materiały zachodniopomorskie” 1992, nr 38, s. 385–414.
Marchal Jean-Yves, Vestiges d’occupation ancienne au Yatenga (Haute
Volta). Une reconnaissance du pays Kibga, „Cahiers ORSTOM”
1978, t. 15, nr 4, s. 449–484.
Martinelli Bruno, Trames d’appartenances et chaînes d’identité. Entre Dogons et Moose dans le Yatenga et la plaine du Séno (Burkina Faso
i Mali), „Cahiers des Sciences Humaines” 1995, t. 31, nr 2,
s. 365–405.
Marcus Georg E., Ethnography In/Of the World: The Emergence of Multi-sited Ethnography, „Annual Review of Anthropology”: 1995,
nr 24, s. 95–117.
Meissner Katarzyna, Cele jawne – cele ukryte. Niezgodność scenariuszy
na lokalnym polu współpracy rozwojowej, w: Waldemar Cisło, Jarosław Różański, Maciej Ząbek (red.), Bilad as-Sudan. Napięcia
i konflikty, Pelplin-Warszawa: Bernardinum – Instytut Dialogu
Kultury i Religii WT UKSW 2014, s. 7–24.
Meissner Katarzyna, Czego nie widać? Projekt jako mechanizm kreowania
lokalnych pośredników rozwoju – perspektywa antropologiczna, w:
Katarzyna Jarecka-Stępień, Aleksander Surdej (red.), Tożsamość
i efektywność: w poszukiwaniu mechanizmów zrównoważonego
rozwoju, Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek 2016, s. 67–85.
Meissner Katarzyna, Konflikty interesów we współpracy rozwojowej na
przykładzie projektów hydrotechnicznych w Pobé-Mengao (Burkina
Faso), w: Piotr Maliński (red.), Człowiek – Woda – Kultura, Szczecin: Wydawnictwo Naukowe Wydziału Humanistycznego US –
MINERWA 2014, s. 10 (przyjęte do druku w pracy zbiorowej).

�86

Lucjan Buchalik

Meissner Katarzyna, Logique d’accumulation, stratégie de redistribution
et légitimité du statut des courtiers du développe chez les Kurumba
de Burkina Faso, „Cahiers d’Études africaines” 2017, t. 202, s. 22
(złożone do druku).
Meissner Katarzyna, Les objectifs non-cachées – les objectifs cachées. L’incompatibilité des scénarios sur les champs local de la collaboration
de développement, w: Waldemar Cisło, Jarosław Różański, Maciej
Ząbek (red.), Collectanea Sudanica, Figuil-Warsaw: Wydawnictwo Bernardinum 2017, s. 51–68.
Palau-Marti Montessera, Les Dogon, Paris: Presses Universitaires de
France 1957.
Paulme Denise, Organisation social des Dogon (Soudan français), Paris:
Domat-Montchrestien 1940.
Pinkas Anna, Prewalencja parazytoz skórnych w wybranych krajach kontynentu afrykańskiego, Katowice 2012.
Podyma Katarzyna, Afrykańska kolekcja Muzeum Miejskiego w Żorach,
„Gazeta Antykwaryczna” 2005, nr 4, s. 16–17.
Podyma Katarzyna, Narodziny czy renesans? Paradoks sztuki Kurumbów
na tle społeczno-ekonomicznych zmian życia codziennego, w: Sławomir Szafrański et al. (red.), Sztuka Afryki w kolekcjach i badaniach polskich, Szczecin: Muzeum Narodowe w Szczecinie 2014,
s. 483–494.
Podyma Katarzyna, When the non-art becomes the art. Changes in treating
of the objects which are the integral part of social and religious life
West African peoples, w: 12th Conference of Africanists: „Africa in
the changing world development paradigm”, Moscow, May
24–26.2011. Abstracts, s. 162–163.
Podyma Katarzyna, Lucjan Buchalik, Bogolan, korhogo i inne tkaniny
Afryki Zachodniej, „Archiwum Etnograficzne” 2005, nr 43,
s. 261–269.
Polman Linda, Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej, przekł. Ewa Jusewicz-Kalter, Wołowiec: Wydawnictwo
Czarne 2011.
Schweeger-Hefel Anne-Marie, L’art Nioniosi, „Journal de La Société Des
Africanistes” 1966, t. 36, nr 2, s. 251–332.

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

87

Schweeger-Hefel Anne-Marie, Frühhistorische Bodenfunde im Raum von
Mengao (Ober-Volta, Westafrika), Wien, Österr. Akademie d. Wissenschaften, philosophisch-historischen Klasse Verlag: VÖAW
Erscheinungsjahr 1965.
Schweeger-Hefel Anne-Marie, Zur Frage megalithischer Elemente bei den
Kurumba (Ober-Volta, Westafrika), „Zeitschrift für Ethnologie”
1963, t. 88, nr 1, s. 266–291.
Schweeger-Hefel Anne-Marie, Staude Wilhelm, Die Kurumba von Lurum,
Wien: Verlag A. Schendl 1972.
Staude Wilhelm, La légende royale des Kouroumba, „Journal de la So­ciété
des Africanistes” 1961, t. 31, nr 2, s. 209–259.
Szafrański Sławomir, Jelczem do Mali, „Z otchłani wieków” 1988, nr 43,
s. 26–44.
Urvoy Yves, Gravures rupestres dans l’Aribinda (Boucle du Niger), „Journal de la Société des Africanistes” 1941, nr 11, s. 1–5.
Vorbrich Ryszard, Agent kontaktu – agent rozwoju. Od społeczeństwa kolonialnego do społeczeństwa globalnego, w: R. Vorbrich (red.),
Rozwój a kultura. Perspektywy poznawcze i praktyczne, Wrocław:
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze 2012, s. 131–147.
Informatorzy/Rozmówcy:
Abdoullaye, Kurumba, mieszkaniec Pobe-Mengao, ~40 lat, muzułmanin
Almisi, Kurumba, mieszkaniec Pobe-Mengao, ~70 lat, religia trady­cyjna
Adama, Kurumba, mieszkaniec Pobe-Mengao, ~50 lat, muzułmanin
Boukari, Kurumba, mieszkaniec Belehede, ~30 lat, muzułmanin
Gabriel, Mossi, mieszkaniec Namsiguia, ~40 lat, chrześcijanin
Hassami, Kurumba, mieszkaniec Toulfe, ~35 lat, muzułmanin.
Mammoudou, Kurumba, mieszkaniec Toulfe, Titao, ~35 lat, muzuł­
manin
Yogara, Dogon, mieszkaniec Tireli, ~60 lat, religia tradycyjna

Rękopisy
Ganame Georges, Historique de village de Toulfe depuis sa creation, Toulfe 2004.

�88

Lucjan Buchalik

Koundaba Douramane Laribou, L’histoire de Belehede: source, Belehede
~2004.
Zoungrama Gabriel, L’histoire de Namsiguia, Namsiguia 2003.

Polish presence among the Kurumba (1997–2017)
Summary
The article describes the twenty-year presence of Polish people in
areas inhabited by the Kurumba (northern lands of Burkina Faso). In
the initial phase, mainly employees of the Municipal Museum in Żory
and the National Museum in Szczecin were engaged in this research.
Preparations for field research among the Kurumba began in the 1980s.
The work of French and Austrian scientists conducting research in this
area in the 20th century constituted a starting point. A monograph of
the latter, Die Kurumba von Lurum (1972), was a basic source of knowledge during the initial stage of research. In the first period (from 1997),
the research mainly focused on the problem of mutual, familiar relations
between the Dogon and the Kurumba and they resulted in a publication
entitled Niewolnicy kobiet (2009).
Research on various fields of culture were conducted in the second
stage (from 2006). Over time, The Kurumba started to treat the works
of ethnologists with more and more confidence. Mutual relations were
visible not only in the scientific field but also in aid. Many Kurumba
people were involved in the work of ethnologists, they worked on interesting research topics, helped during interviews, informed about approaching ceremonies which were important for their traditional culture. Due to the involvement of Polish organizations multiple aid projects
were carried out. The most important one was a construction of a primary school in Pobe-Mengao. Apart from the human factor, these actions
were a great opportunity to conduct research on the process of transformation happening in their lives.
During the last period, the following people were involved in research
among the Kurumba: A. Pinkas (parasitology studies), K. Meissner (co-

�Polska obecność wśród Kurumbów (1997–2017)

89

operation on development), K. Rak and B. Franczyk (archaeological
studies), as well as students from Szczecin, Wrocław and Cieszyn.
Materials gathered during ethnographic studies have been used for
the writing of papers presented during conferences in Poland and abroad, articles published in specialist literature and in the academic book
entitled Kolorowy Sahel (2000). The ethnographic collection, which
illustrates the process of transformation that happened in their culture,
was created in the Museum in Żory, thanks to conducted research. Gathered information and illustrative materials are also used in the exhibition and educational projects, organized in the aforementioned Museum.
Key words: Relationship of jokes, process of transformation, research techniques, the Dogon, the Mossi

��RYSZARD VORBRICH

KAMERUN PÓŁNOCNY
– LABORATORIUM POLSKIEJ
AFRYKANISTYKI ANTROPOLOGICZNEJ
Kamerun, zwłaszcza jego północna część, stał się od ponad
40 lat prawdziwym laboratorium polskiej afrykanistyki antropologicznej1. Na taką sytuację złożyło się kilka czynników związanych
z geograficznymi i kulturowymi cechami tego regionu, jak i uwarunkowaniami wynikającymi z historii polskiej obecności w Kamerunie.
Naświetlenie tych uwarunkowań należy rozpocząć od przedstawienia charakterystyki tej części Afryki. Północny Kamerun
swymi granicami wytyczonymi sztucznie w XIX wieku, w dobie
podboju kolonialnego2, wciska się od południa klinem w rozległą
Prof. dr hab. Ryszard Vorbrich – pracownik Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
1
Niniejsze opracowanie, powstałe z perspektywy czterech dekad doświadczeń,
w dużej mierze (choć nie wyłącznie) opiera się na autopsji i autorefleksjach.
2
Kamerun jest dobrym przykładem państwa powołanego do życia od podstaw przez kolonizatorów. Wielokrotnie zmieniał swe granice, obejmując skrajnie
różne strefy geograficzno-klimatyczne. Funkcjonują tam dwa języki oficjalne
(angielski i francuski). Zamieszkiwany jest przez mozaikę ludności mówiącą
ponad dwustoma językami lokalnymi. Funkcjonują odwołania do dwóch uniwersalnych religii (islamu i chrześcijaństwa). Kamerun wykreowany został jako
twór całkowicie sztuczny w procesie rywalizacji europejskich mocarstw kolo-

�92

Ryszard Vorbrich

nieckę Jeziora Czad. Jest to strefa Sudanu (na północy obejmująca także strefę Sahelu). Cechuje ją suchy klimat3.
W tak zakreślonych granicach kraju (regionu) wyróżnić można, idąc od północy, bagniste brzegi Jeziora Czad (wysokość lustra:
283 m n.p.m.) i wpływające do niego zlewisko rzek Logone i Szari. Przechodzą one w rozległą, nachyloną ku północy, płaską, suchą (z wyjątkiem doliny rzeki Benoue) równinę, opierającą się
od południa o rozległy masyw Adamaoua4, tworzący naturalną,
południową granicę regionu zwanego Kamerunem Północnym.
W różnych częściach tak zakreślonej krainy leży kilka izolowanych
masywów górskich, sięgających 1885 m n.p.m. (Aiguille – „Igła”
– Saptou w Masywie Alantika), 1665 m n.p.m. (Hossére Gode
w Masywie Poli) oraz 1442 m n.p.m. (Tourou w masywie Mandara).
Właśnie mieszkańcy tych izolowanych masywów w latach 70.
ubiegłego wieku przyciągnęli polskich etnologów/antropologów
szukających kultur określanych jako tradycyjne, zachowujące
oryginalną kulturę afrykańską, „nieskażoną” obcymi (europejskimi) wpływami.

nialnych. Ziemie obecnego Kamerunu nie stanowiły nigdy krainy naturalnie
zintegrowanej, np. elementami fizjografii, nie tworzą go zlewiska jakiejś rzeki,
nie obramowują masywy górskie. Jego granice wytyczono drogą traktatów pomiędzy Niemcami, Francją i Wielką Brytanią (a także Hiszpanią – na
południu).
3
Średnia rocznych opadów deszczu oscyluje tu od 600 mm na północy do
1200 na południu (1400 wyspowo w wyższych partiach masywów górskich).
J. Boulet, Atlas regional Bénoue, Yaoundé 1966.
4
Rozległy (rozpostarty na przestrzeni 700–800 km) i osiągający w najwyższych partiach wysokość ponad 2000 m n.p.m (nie licząc, będącego jego przedłużeniem, leżącego na wybrzeżu Mont Cameroun Fako, który osiąga
4070 m n.p.m.) stanowi naturalną barierę powstrzymującą wilgotne masy powietrza idące od równika. Dzieli w ten sposób Kamerun na dwie części: wilgotną
na południu i suchą na północy.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

93

Przed kilkoma wiekami region ten stał się miejscem, w którym
ludność reprezentująca pierwotne warstwy osadnicze (kulturowe)
Afryki chroniła się przed ekspansją ludów (państw) muzułmańskich. Na przełomie XVIII i XIX w., pod naporem imperium (kalifatu) Adamaoua od zachodu (później także od południa), państwa
Baguirmi od wschodu oraz królestwa Mandara od północy ziemie
dzisiejszego północnego Kamerunu (oraz sąsiednich regionów
dzisiejszej Nigerii) stały się jednym z najlepiej zachowanych obszarów refugialnych5 Afryki. Strumienie uciekinierów i migrantów
przemieszczały się i krzyżowały się tu w różnych proporcjach,
w różnym stopniu przejmując cechy rasowe, język, wierzenia
i zwyczaje. W ten sposób niemal do końca XX w. zachowały się tu
pozostałości pierwotnej warstwy osadniczej Afryki subsaharyjskiej,
zwanej „cywilizacją paleonigritycką” (paléonigritique).
W epoce przedkolonialnej ukształtował się w tym regionie
specyficzny typ organizacji przestrzeni – „górskich zespołów osadniczych”. Taka spójna politycznie i gospodarczo jednostka organizacji społecznej obejmowała zwykle dające się wydzielić masywy górskie. Ich granice nie były jednoznacznie delimitowane,
bowiem rozdzielały je niezamieszkałe doliny śródgórskie. Najgęściej zaludnione (i w największym stopniu przekształcone antropogenicznie) były w tym układzie wierzchołki masywów oraz
ulokowane pomiędzy nimi wewnętrzne płaskowyże. Niemal bezludne i pozostawione odłogiem pozostawały natomiast podgórskie
równiny lub doliny oddzielające masywy, ponieważ były one narażone na cykliczne napady Fulbejów6.
Od łac. refugio – ‘cofać się’, ‘chronić się’, ‘uciekać’.
Pod koniec XX wieku w typowo refugialnych masywach gęstość zaludnienia
wahała się do niedawna średnio między 25 a 40 osób na km2 (niekiedy nawet
dochodziła do 150–200 osób/km2), podczas gdy gęstość zaludnienia na pogórzu
rzadko przekraczała 10 osób na km2, a na otwartych dolinach utrzymywała się
z reguły na poziomie poniżej 5 osób na km2. Zob. Atlas du Cameroun, Paris,
5
6

�94

Ryszard Vorbrich

Stłoczone w swoistym tyglu liczne ludy i grupy etniczne liczące od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób, przez dekady odmawiały podporządkowania się scentralizowanej władzy politycznej
i broniły się przed zasymilowaniem przez ekspansywną cywilizację islamu. Zawziętości oporu zawdzięczały one także swój egzoetnonim – Kirdi7, co w języku najeźdźców oznacza „niewiernego”,
„parszywego psa”. Pod względem politycznym i kulturowym te
specyficzne strefy „bez państwa” tworzyły zupełnie odmienny
świat, świat mikrogrup etnicznych, niezależnych wspólnot lokalnych, zachowujących struktury plemienne, ceniących niezależność
i wiernych wierzeniom przodków. Ludy te nie tylko stawiały skuteczny opór ekspansywnym państwom muzułmańskim epoki
przedkolonialnej, ale później także odrzucały władzę europejskich
kolonizatorów, a w epoce postkolonialnej kontestowały dominację muzułmańskich elit, które przejęły władzę w regionie. Można
Yaounde 1973, Planche XII; A. Beauvilan, Nord-Cameroun: crises et peuplement,
(these de doc.), Rouen 1989, s. 497.
7
W literaturze etnologicznej termin Kirdi (pochodzący z języka ba-guirmi)
odnosi się obecnie do ok. 30 niemuzułmańskich ludów północnego Kamerunu
oraz sąsiednich rejonów Nigerii i Czadu. Ludy te liczą ponad 3 mln osób. Początkowo termin był pejoratywnym określeniem stosowanym przez muzułmańskich najeźdźców (Fulanów) w stosunku do plemion górskich (głównie z masywu
Mandara), broniących swej niezależności; z czasem został przejęty przez administrację kolonialną i literaturę etnologiczną jako nazwa zespołu plemion (m.in.
Daba, Guidar, Fali, Mofu, Mafa), reprezentującą pierwotną warstwę osadniczą
Afryki i archaiczną kulturę paleonigrycką – cechującą się acefaliczną organizacją
społeczną (opartą na patriarchalnej rodzinie) i kopieniaczą uprawą roli (sorgo,
fasola, orzechy arachidowe). W epoce przedkolonialnej i kolonialnej, a także
w pierwszych latach niepodległości Kamerunu Kirdi poddani byli opresyjnej
polityce ze strony fulbejskich feudałów (obracano ich w niewolę lub siłą nawracano na islam) i sprzymierzonej z nimi administracji państwowej. W latach 90.
XX wieku pojawił się tu ruch emancypacji kulturowej i politycznej Kirdi, głoszący
ideologię kirditude, afirmującą rodzimą kulturę ludów tubylczych Północnego
Kamerunu. Por. R. Vorbrich, Kirditude. Idéologie de la Majorité Opprimée au
Cameroun, „Ethnologia Polona” 2002, t. 23, s. 39–54.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

95

powiedzieć, że w latach 70. XX w. (gdy dotarli tu polscy etnolodzy,
a wcześniej jeszcze polscy misjonarze) dawały obraz swoistej skamieliny, jednej z ostatnich na kontynencie afrykańskim enklaw
tradycyjnej kultury Afryki.
Na tak uformowany obszar „laboratorium” badań antropologicznych zwrócili uwagę polscy studenci etnologii (i innych kierunków studiów), którzy postanowili wykorzystać otwierające
się w Polsce w latach 70. (po raz pierwszy w okresie powojennym)
możliwości zdobywania doświadczeń zawodowych na innych
kontynentach. Należy pamiętać, że wizja świata tych młodych
etnologów (poza Europą, poza „żelazną kurtyną”) była anachroniczna, wyidealizowana i daleka od realiów. W formacji uczestników ówczesnych wypraw studenckich silnie pobrzmiewał etos
odkrywcy, żeby nie powiedzieć „zdobywcy”8. A poziom doświadczenia i kompetencji zawodowych umożliwiających prowadzenie
badań na terenach pozaeuropejskich ówczesnych polskich etnologów (jak się wówczas mówiło: etnografów) był stosunkowo
niewielki9. W skali kraju zaledwie kilka osób posiadało doświadczenie pracy badawczej na terenach Azji i Ameryki, jeszcze rzadziej
Afryki.
W tym czasie (w połowie lat 70.) w różnych ośrodkach akademickich Polski pojawiło się kilka inicjatyw studenckich stawiająEtos odkrywcy odnaleźć można w (przytoczonych niżej) założeniach naukowych SEE „Afryka 76” mającej dotrzeć do „nieznanych”, „niezbadanych”
zakątków Afryki. W gotowości do poruszania się w trudnym terenie górskim
z karawaną tragarzy itp. Postawa zdobywcy ujawniła się np. w zachowaniach
członków innej wyprawy (o której nieco szerzej piszę niżej). We wsi Mandama
wywiesili oni biało-czerwoną flagę, co skończyło się interwencją żandarmów.
9
Studenci etnografii tamtej epoki mieli (trudny do wyobrażenia dla dzisiejszego pokolenia) bardzo ograniczony dostęp do literatury światowej. Jedyny
przedmiot kursowy studiów poświęcony kulturom pozaeuropejskim (30 godzin)
opierał się na skryptach powstałych w latach 40. XX wieku (a one z kolei na literaturze z lat 30. lub wcześniejszej).
8

�96

Ryszard Vorbrich

cych sobie za cel osobiste poznanie realiów Afryki i zdobycie doświadczenia zawodowego na tym kontynencie. W tym czasie,
w epoce bez grantów, NCN-ów (i prawie bez stypendiów zagranicznych) jedyną możliwość przeprowadzenia badań na terenach
pozaeuropejskich był tzw. „wyprawy”. Formuła wypraw (przedsięwzięć samowystarczalnych, na wzór wypraw wysokogórskich)
była jedynym sposobem pokonania barier dewizowych i politycznych (obostrzeń paszportowych itp.).
W połowie lat 70. XX w., w sytuacji względnego „zelżenia”
systemu politycznego w Polsce, poszerzyły się możliwości organizowania „wypraw naukowych”. W kilku ośrodkach akademickich
w Polsce pojawiły się inicjatywy tego rodzaju. Największym „zagłębiem” wyprawowym stał się Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a konkretnie tamtejsze środowisko etnografów10.
Podobne projekty pojawiały się też w innych ośrodkach. Wśród
tych inicjatyw dwie udało się doprowadzić do szczęśliwego końca. Dwie grupy entuzjastów (studentów UAM w Poznaniu i UŁ)
dotarli w drugiej połowie lat 70. do Kamerunu.
Na wybór tego kraju jako miejsca penetracji naukowych wpływ
miały dwa – czysto polskie – czynniki. Pierwszą sprzyjającą okolicznością była pamięć o „I polskiej wyprawie naukowej do Afryki” – wyprawie wielkopolanina – Stefana Szolc-Rogozińskiego
z lat 1882–188511. Organizatorzy poznańskiej Studenckiej Ekspedycji Etnograficznej „Afryka 76”, wybierając Kamerun jako
10
W latach 1976–1981 etnografowie poznańscy zorganizowali sześć wypraw
naukowych do Azji, Ameryki i Afryki. Był to prawdziwy fenomen w skali kraju.
11
Wyprawa S. Szolc-Rogozińskiego oprócz oficjalnych celów naukowych
(odkrycie mitycznych jezior Liba, które w rzeczywistości nie istniały) miała
także ukryte cele kolonizacyjne („wykrojenia skrawka polskiej niepodległości”).
W latach 1883–1885 na małej wyspie Mondoleh (leżącej opodal stałego lądu)
funkcjonowała polska stacja naukowa. Było to wówczas jedyne miejsce na świecie, nad którym powiewała biało-czerwona flaga.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

97

miejsce swych penetracji naukowych, liczyli na to, że hasło „Rogoziński” przysporzy im sponsorów, co – jak się okazało – sprawdziło się w praktyce, zwłaszcza w wypadku Kalisza – rodzinnego
miasta S. Szolc-Rogozińskiego. O wyborze północnej części Kamerunu jako miejsca badań naukowych zadecydowała z kolei
obecność w tym regionie polskich misjonarzy ze zgromadzenia
Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, którzy od 1970 roku
pracowali w tym regionie12. Mieszcząca się w Poznaniu Prokura
Misyjna Polskiej Prowincji Oblatów (w osobie ówczesnego prowincjała o. Alfonsa Kupki) udzieliła studentom UAM (organizatorom ekspedycji) pomocy merytorycznej, udostępniając literaturę naukową (i popularnonaukową) dotyczącą ludów
Północnego Kamerunu oraz wiele wskazówek praktycznych. Była
to w ówczesnych czasach nieoceniona pomoc w kraju pozbawionym dostępu do publikacji i informacji praktycznych dotyczących
Afryki13.
Działalność polskich misjonarzy w Kamerunie nabrała szczególnie dużego
rozmachu w latach 1975–1997, kiedy w prowincji tej funkcjonowała zakonna
Delegatura Polskiej Prowincji Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Figuil
(zwana w skrócie „Delegaturą Figuil”). Personel misyjny Delegatury Figuil utrzymywał się przeciętnie w granicach 30 misjonarzy. Ogółem w latach 1970–2010
w Kamerunie pracowało 69 polskich oblatów Maryi Niepokalanej. W latach
90. XX w. polscy oblaci obsługiwali aż 13 misji (nie licząc kilku na południu
Kamerunu) i stanowili prawie połowę duchowieństwa archidiecezji Garoua.
Należy dodać, że od 1974 pracę misjonarzy oblatów wspomagały polskie siostry
zakonne ze zgromadzenia Służebniczek Najświętszej Maryi Panny – Śląskich.
W sumie kilkadziesiąt sióstr z Polski prowadziło działalność w szkolnictwie
(i formacji kobiet) oraz w zakresie opieki zdrowotnej (m.in. prowadzą leprozoria). Pozostały one w Kamerunie także po wyjeździe większości polskich oblatów
w pierwszej dekadzie XXI w.
13
Wśród udostępnionych publikacji znalazła się m.in. popularnonaukowa
książka francuskiego misjonarza Yvesa Schallera, Les Kirdi du Nord-Cameroun,
Strasbourg 1973. Na owe czasy była to pierwsza kompleksowa monografia
poświęcona ludom Kirdi, jedyne opracowanie dotyczące Północnego Kamerunu
w zbiorach polskich. Ten drobny szczegół dobrze ilustruje ubóstwo polskich
12

�98

Ryszard Vorbrich

Polskim misjonarzom oblatom przypisać należy także pierwsze
polskie działania o charakterze naukowym w Północnym Kamerunie. W tym kontekście pionierem był misjonarz o. Antoni Kurek,
pracownik naukowy Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie,
który w latach 1976–1977 badania nad religijnością ludu Guidar
łączył z pracą katechety w gimnazjum w Guider14. Zdobytą wiedzę
i doświadczenie przekazywał później zarówno w Kamerunie, jak
i w Polsce pokoleniu młodych polskich misjologów. Docent A. Kurek użyczył też swej wiedzy członkom Studenckiej Ekspedycji
Etnograficznej „Afryka 76”, organizując dla nich ad hoc seminarium naukowe podczas ich pobytu w Lam. Dla uczestników tego
seminarium było to pierwsze osobiste zetknięcie się z naukowcem
dysponującym wysokim poziomem wiedzy dotyczącej etnologii
Kamerunu.
Omówienie polskich badań stricte etnograficznych w Kamerunie15 rozpocząć musimy od zaprezentowania przebiegu i dokonań
wspomnianej już wyżej Studenckiej Ekspedycji Etnograficznej
„Afryka 76”. Jej przygotowanie zajęło dwa lata. W ramach Koła
Naukowego Studentów Etnografii powołano Sekcję Afrykanistyczną. Z 30 osób, które początkowo zgłosiły do niej akces, aktywny
udział w pracach organizacyjnych i merytorycznych (naukowych)
zasobów źródłowych dotyczących omawianego regionu i zarazem sposoby
pokonywania barier w dostępie do źródeł.
14
Efekty swych badań terenowych przedstawił później w swej pracy
habilitacyjnej pt. Wierzenia i obrzędy ludu północnokameruńskiego. Studium
historyczno-hermeneutyczne (Warszawa 1988). Obszerna rozprawa (495 stron)
omawia kwestie religioznawcze w szerokim kontekście historycznym i etnicznym.
15
Gwoli ścisłości należy dodać, że w wśród publikacji naukowych z lat 60.
i 70. XX poświęconych Kamerunowi Północnemu pojawia się nazwisko polskie
– André Michela Podlewskiego – demografa i etnografa z Uniwersytetu Paryskiego, autora licznych opracowań z zakresu demografii i etnografii (m.in. La
dynamique des principals populations du Nord Cameroun, etre Bénoue et lac Tchad,
Yaoundé 1964; Notes sur les objets sacrés traditionnels Mboum (Adamaoua, Cameroun), „Journal des africanistes” 1978, Vol. 48, Numéro 2, s. 102–120).

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

99

brało zaledwie kilku studentów ówczesnego II i III roku16. Z czasem ukonstytuował się Komitet Organizacyjny Ekspedycji, który
uzyskał poparcie kierownictwa ówczesnej Katedry Etnografii UAM
(szczególnie prof. dr. hab. Józefa Burszty oraz doc. dr. hab. Zbigniewa Jasiewicza)17 oraz władz rektorskich uniwersytetu. Ostatecznie udział w wyprawie wzięło czterech studentów etnografii
UAM (Paweł Kostuch, Tomasz Szymaniak, Ryszard Vorbrich oraz
Włodzimierz Żukowski). Kierownikiem tak skonfigurowanego
zespołu został dr Tomasz Schramm – historyk z UAM), opiekę
naukową objął mgr Jacek Łapott – etnograf z Muzeum Narodowego w Szczecinie18. W skład ekspedycji weszli także Andrzej
Polaszewski (lekarz wyprawy) oraz Leon Bąbelek (kierowca mechanik). Już w Afryce (w Niamey) po dwóch miesiącach do zespołu dołączył fotoreporter PAP – Zbigniew Staszyszyn. Tuż po
dotarciu do Afryki dr T. Schramm z powodu choroby odleciał
z Algieru do Polski. Od tego momentu kierownictwo organizacyjne ekspedycji sprawowali Włodzimierz Żukowski (grudzień 1976
– luty 1977 roku) oraz Paweł Kostuch (luty – maj/czerwiec 1977
roku).
SEE „Afryka ‘76” wyruszyła statkiem PLO (M/S „Siematycze”)
na początku grudnia 1976 roku i powróciła do kraju z kameruńskiego portu Douala (dwoma statkami PLO) w maju i czerwcu
Przygotowania objęły zarówno działania czysto organizacyjne (pozyskiwanie sponsorów, sprzętu i żywności oraz usług transportowych i procedur
wizowych), jak i prace o charakterze merytorycznym (działalność samokształceniową, konceptualizację celów i metod naukowych).
17
Późniejszy profesor Zbigniew Jasiewicz, który jako jeden z nielicznych
polskich etnologów posiadał w tym czasie doświadczenie w prowadzeniu badań
terenowych na obszarach pozaeuropejskich, został promotorem prac magisterskich przygotowywanych przez studentów – organizatorów ekspedycji.
18
Muzeum Narodowe w Szczecinie miało już doświadczenie w badaniach
naukowych w Afryce i włączyło się w przygotowania do wyprawy na cztery
miesiące przed jej wyruszeniem.
16

�100

Ryszard Vorbrich

1977 roku. W tym czasie przebyła ona w Afryce samochodem
terenowym Star 266A (użyczonym nieodpłatnie przez Fabrykę
Samochodów Ciężarowych w Starachowicach) trasę ok. 13 000 km,
odwiedzając pięć krajów (Algierię, Niger, Mali, Nigerię i Kamerun). Członkowie wyprawy prowadzili badania terenowe głównie
w Mali (wśród Dogonów) oraz w Kamerunie (wśród Daba i w mniejszym zakresie wśród Guidar)19.
W tym miejscu skupię się na omówieniu prac badawczych
w Północnym Kamerunie. Badania terenowe trwały niecały miesiąc i objęły kilka wsi zamieszkałych przez ludy Daba i Guidar.
Podczas pobytu w tym regionie ekspedycja korzystała z gościny
polskich misjonarzy oblatów, zwłaszcza w misjach w Figuil, Mandama i Lam. Po rozpoznaniu sytuacji, na miejscu, na teren bardziej
szczegółowych badań wytypowano wsie Mandama, Teleki i Lam.
Krótkie obserwacje etnograficzne dokonano także w Kopea i Djii
(zamieszkałych przez lud Gude/Chede). Ponieważ szukano bardziej izolowanych wspólnot lokalnych, najdłuższe badania przeprowadzono w śródgórskiej wsi Teleki, położonej z dala od misji.
Prace badawcze w Mandamie i Lam miały uzupełniający cha­rakter.
Takie podejście wynikało z założeń programu badawczego
ekspedycji (ułożonego przez młodych, „spragnionych egzotyki”
Krótsze penetracje badawcze prowadzono także w kilku innych miejscach
Afryki, np. wśród ludu Buduma nad nigeryjskim brzegiem Jeziora Czad oraz
dokumentując tzw. trasę Rogozińskiego w południowym Kamerunie. Pełniejszy
opis przebiegu i efektów SEE „Afryka” można znaleźć w kilku publikacjach:
J. Łapott, Studencka ekspedycja etnograficzna „Afryka 76–77” – sprawozdanie
z przebiegu i wyników działalności etnologicznej wyprawy do Afryki, „Materiały
Zachodniopomorskie” 1978 (1982), t. 24, s. 283–319; R. Vorbrich, Studencka
Ekspedycja Etnograficzna „Afryka 76”, „Lud” 1980, t. 64, s. 356–359; R. Vorbrich,
Studencka ekspedycja Etnograficzna „Afryka 76” a doświadczenia indywidualnych
badań terenowych, w: Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojennej, L. Dzięgiel (red.), Wrocław
1987, s. 75–101.
19

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

101

adeptów etnografii). Program ten zakładał skupienie się na badaniu społeczności względnie izolowanych, w których zachowały się w jak największym stopniu tradycyjne (archaiczne) elementy kultury afrykańskiej. Ówczesną postawę badawczą członków
ekspedycji dobrze ilustruje charakterystyka punktów badawczych
SEE „Afryka 76”, sformułowana przez jej kierownika naukowego
– mgr. Jacka Łapotta. „Zasady wyboru określonych ludów Afryki
Zachodniej”, które miały być obiektem badań SEE, były następujące:
1. wybrany lud winien zamieszkiwać wyodrębnione środowisko
geograficzne, jego kultura materialna winna być w miarę jednorodna i odrębna od kultury społeczeństw sąsiednich;
2. winien to być lud o stosunkowo małym stopniu skażenia wpływami zarówno tzw. „wielkich cywilizacji Afryki Zachodniej”
i islamu, jak i nowszymi kontaktami z cywilizacją europejską;
3. kultura materialna tego ludu winna być na tyle prosta, aby jej
wybrane zagadnienia można było poznać w czasie niezbyt
długich badań stacjonarnych;
4. problemy badawcze opracowywane przez uczestników wyprawy winny dotyczyć tematów i kultur stosunkowo mało znanych,
aby ich wkład do etnologii polskiej miał jak największe znaczenie”20.
Cytowane powyżej zestawienie założeń metodologicznych
(i metodycznych) ukazuje ówczesny stan polskiej etnografii krajów pozaeuropejskich, ambicje uczestników wyprawy oraz ich
świadomość ograniczonych własnych możliwości badawczych.
Uwzględniając poziom kompetencji badawczych (merytorycznych i językowych) młodych uczestników wyprawy, jako tematy
badań wytypowano dziedziny kultury łatwo poddające się oglądowi, wybrane zagadnienia kultury materialne, takie jak: garn20

Zob. J. Łapott, Studencka ekspedycja…, s. 285.

�102

Ryszard Vorbrich

carstwo, kowalstwo i budownictwo (wraz ze strukturą i fun­kcjami
tradycyjnej zagrody rodzinnej). W badaniach stosowano głównie
metody obserwacji i w mniejszym zakresie wywiadu etnograficznego. „Wąskim gardłem” wyprawy była bowiem bariera językowa.
Oczywiście nikt z członków zespołu nie znał miejscowego języka
daba (i guidar używanego w Lam). Zaledwie jedna osoba (lekarz)
władała płynnie językiem francuskim (językiem urzędowym w tym
regionie Kamerunu). Tylko jeden ze studentów (R. Vorbrich) posiadał znajomość języka francuskiego na poziomie podstawowym21.
Taka sytuacja wymusiła podział zespołu badawczego na mniejsze
(2–3-osobowe) grupy. Gdy jedna z nich prowadziła wywiady (tłumaczone przez Andrzeja Polaszewskiego), pozostali adepci etnogra­
fii zajęci byli obserwacją wybranych przez nich dziedzin kultury
oraz wchodzeniem w luźne kontakty interpersonalne z mieszkańcami wsi.
Pomimo tych ograniczeń efekty przeprowadzonych badań (tak
w Kamerunie, jak i innych rejonach badań) uznać można za więcej niż zadowalające. Studenci uzyskali cenne doświadczenie,
przydatne dla części z nich w dalszej drodze zawodowej etnologa22.
Dla trzech studentów zebrana w terenie dokumentacja stanowiła podstawę źródłową napisanych przez nich prac magisterskich.
Ich tematem było garncarstwo, budownictwo i zagroda afrykańBarierę językową pogłębiał dodatkowo brak znajomości języka francuskiego
wśród mieszkańców badanych wsi. O ile we wsiach misyjnych Mandamie i Lam
(gdzie od kilku lat działała 4-letnia szkoła podstawowa) można było spotkać
młodych ludzi znających nieco język francuski, o tyle w Teleki (gdzie nie było
szkoły) znajomość języka francuskiego była „zerowa”. W takich okolicznościach
wielką pomocą służyli młodzi wychowankowie misji. Jeden z nich towarzyszył
nam podczas pobytu w Teleki.
22
Z pięciu etnologów – członków wyprawy – dwóch kontynuuje profesjonalną
„przygodę z Afryką”. Trzech uzyskało z czasem stopień doktora nauk humanistycznych, z których jeden posiada stopień doktora habilitowanego, a jeden
tytuł profesora.
21

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

103

ska23. Były to wówczas (w roku 1978) pierwsze w Polsce prace
magisterskie z zakresu etnografii, powstałe w oparciu o w pełni
oryginalny, osobiście zebrany w terenie pozaeuropejskim materiał
dokumentacyjny24. W kolejnych latach ukazały się w periodykach
naukowych artykuły prezentujące wybrane aspekty dorobku SEE
„Afryka 76”25.
Niebagatelnym efektem prac terenowych wyprawy była pozyskana kolekcja wytworów kultury materialnej. Wielkość i jakość
w pełni opracowanej naukowo (pod względem etnograficznym
i muzealniczym) kolekcji zawdzięczać należy członkowi wyprawy
– pracownikowi muzeum – Jackowi Łapottowi. W sumie członkowie SEE „Afryka 76” zebrali i przekazali polskim placówkom
muzealnym kolekcję liczącą około 1300 sztuk często unikatowych
eksponatów, z których 614 sztuk pozyskano wśród ludów Kirdi26.
Eksponaty przekazane w darze polskim placówkom muzealnym
23
P. Kostuch napisał pracę magisterską dotyczącą zagrody ludu Daba, R. Vorbrich był autorem pracy poświęconej garncarstwu Dogonów, a W. Żukowski
poświęcił swą pracę dyplomową budownictwu Dogonów.
24
W sumie podczas całej wyprawy „nakręcono” ponad 2000 m kolorowego
materiału filmowego w formacie 16 mm (zmontowane z tego materiału filmy
były emitowane przez TVP), ponad 1000 kolorowych diapozytywów, 500 zdjęć
kolorowych i 3000 czarno-białych. Niestety kolorowe zdjęcia, a zwłaszcza diapozytywy, wykonane na materiale ORWO straciły po latach wiele ze swej wielobarwności. Zarejestrowano ponad 10 godzin nagrań dźwiękowych.
25
Uwzględniając tylko publikacje poświęcone Kamerunowi, zob. m.in. J. Łapott, Kowalstwo w życiu codziennym plemion Daba i Guidar w Kamerunie Północnym, „Materiały Zachodniopomorskie” 1984 (1987), t. 30, s. 245–262; P. Kostuch,
Zagroda północnokameruńskiego plemienia Daba, „Materiały Zachodniopomorskie”
1981 (1985), t. 27, s. 281–305; R. Vorbrich, Gospodarcza i społeczna rola daru
w życiu rodziny i społeczności lokalnej Daba z Kamerunu, w: Kulturowa funkcja
daru, A. Zambrzycka-Kunachowicz (red.), Zeszyty Naukowe UJ: Prace Etnograficzne, z. 25, Kraków 1988, s. 149–165; R. Vorbrich, Trade as element of the
Daba economy in Northern Cameroon, „Etnologia Polona” 1987 (druk 1988),
t. 13, s. 153–182.
26
Były to głównie egzemplarze broni, ozdoby, wytwory sztuki i rzemiosła.

�104

Ryszard Vorbrich

(Muzeum Narodowemu w Szczecinie, Muzeum Okręgowemu
w Kaliszu oraz Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu)
została wyceniona przez samych beneficjentów na łączną wartość
1 437 500 zł, co ponad dwukrotnie przewyższało ogólne koszty
wyprawy (szacowane na 700 000 zł).
Studencka Ekspedycja Etnograficzna „Afryka 76” otworzyła
40-letni okres aktywności badawczej polskich naukowców (w przeważającej mierze etnologów) w Północnym Kamerunie. W kolejnych latach do regionu tego wracali członkowie SEE, ale także
przedstawiciele młodszego pokolenia.
Pod koniec 1977 roku do Mandamy dotarła (via Nigeria) kolejna polska wyprawa studencka – Wyprawa Studenckiego Koła
Naukowego Biologów Uniwersytetu Łódzkiego – Afryka 79. Jak sama
nazwa wskazuje, nie miała ona charakteru etnograficznego27, lecz
swymi zainteresowaniami objęła także sferę kultury poznawanych
ludów. Z publikowanych sprawozdań28 wnosić można, że działalność członków wyprawy na niwie etnograficznej sprowadzała
się głównie do pozyskiwania kolekcji eksponatów29. Publikowane
omówienia dorobku naukowego tej wyprawy mają charakter po27
W jej skład wchodziło pięcioro studentów biologii UŁ (Piotr Frankiewicz,
Mirosław Karolak, Jerzy Nadolski, Marek Wanat i Joanna Wojciechowska) oraz
jeden student archeologii UŁ (Sławomir Szafrański) oraz Paweł Królikowski
(lekarz) i Andrzej Krawczyk (kierowca). Zob. A. Nadolska-Styczyńska, J. Nadolski, Kultury Północnego Kamerunu i Nigerii jako przedmiot zainteresowań
wyprawy naukowej studentów biologii Uniwersytetu Łódzkiego – Afryka 79, w:
Afryka – 40 lat penetracji oraz poznawania ludów i ich kultur, J. Łapott (red.)
Szczecin 2004, s. 287–308.
28
Por. J. i J. Nadolscy, O etnograficznych wynikach afrykańskiej wyprawy
biologów, w: Na egzotycznych…, op. cit., s. 103–108.
29
Które później (w liczbie ponad 500 egzemplarzy) wzbogaciły polskie muzea. Zob. A. Nadolska-Styczyńska, J. Nadolski, Kultury…, op. cit., s. 290; A. Styczyńska, Kolekcja zabytków z Północnego Kamerunu i Nigerii – dar wyprawy łódzkich
biologów, w: Prace i materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi,
„Seria Etnograficzna” 1991–1995, nr 30, s. 105–130.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

105

pularyzatorski i reportażowy30 lub sprowadzają się do informacji
praktycznych (jakie i za ile można kupić „eksponaty”)31.
Doświadczenie i dokumentacja naukowa zdobyte w ramach
SEE „Afryka 76” skłoniły mnie do powrotu do Kamerunu, do kraju Daba, w 1982 r. Tym razem wyjazd był odpowiednio przygotowany merytorycznie dzięki kwerendzie archiwalnej i sprowadzonym z zagranicy publikacjom32. Badania trwały tym razem
trzy miesiące (marzec–kwiecień) i były możliwe dzięki pomocy
władz UAM (który kupił bilet lotniczy), a także gościnności (i pomocy logistycznej) polskich misjonarzy oblatów oraz sióstr ze
Zgromadzenia Sióstr Służebniczek NMP. Moją bazą została ponownie misja w Mandamie. Za miejsce głównych badań stacjonarnych obrałem liczący ok. 80 zagród (ok. 500 mieszkańców)
zespół osadniczy we względnie izolowanym masywie Nive33. Był
on odległy o 14 km od Mandamy i pozbawiony wówczas połącze30
Zob. S. Szafrański, Z biologami na afrykańskim szlaku, „Z otchłani wieków”
1983, z. 3.
31
Materiał fotograficzny (ze wspomnień uczestników wyprawy potencjalnie
interesujący) uległ niestety w najbardziej wartościowej części prześwietleniu
(por. A. Styczyńska-Nadolska, J. Nadolski, Kultury…, op. cit., s. 288).
32
Koszty podróży lotniczej pokrył UAM, a koszty pobytu w Kamerunie prywatne stypendium Ireny i Jaquesa Driveta (z Douala). Wielką pomoc (gościnę)
otrzymałem także od polskich lekarzy: Krystyny i Krzysztofa Haslingerów podczas
pobytu w Yaounde (kwerendy archiwalnej i bibliotecznej w Université de Yauondé oraz ORTSTOM).
33
W Nive spędziłem około 50 dni (przedzielonych wizytami w Mandamie
i innych wsiach). Zamieszkałem tam w opuszczonej zagrodzie przydzielonej mi
przez miejscowego wodza. Prace badawcze w Mandamie miały w tym wypadku
zdecydowanie uzupełniający charakter. Pobyt na terenie misji służył także odnowie biologicznej i pracom organizacyjnym oraz opracowywaniem materiału
naukowego). Krótkie 1-4 dniowe penetracje etnograficzne przeprowadziłem
także w kilkunastu innych wsiach zamieszkałych przez Lud Daba (i Chede):
Bourngala, Dane Klvin, Djifi, Douroum, Gueleng, Gorom, Koalar, Kopea, Matalao,
Ndouzeng Tima le Bas, Tima le Haut, Tra, Popologozom, Vinde Yola
i Vourmoutch.

�106

Ryszard Vorbrich

nia drogowego ze światem (Mandamą). Nie był objęty działalnością misji, co z punktu metodologii i metodyki badań miało pozytywne i negatywne skutki. Do pozytywów zaliczyć można
niezakłócony zewnętrznymi wpływami obraz miejscowej kultury.
Do negatywów – brak osób władających językiem francuskim.
Problem pomogli mi rozwiązać młodociani tłumacze (wychowankowie misji w Mandamie), którzy towarzyszyli mi podczas badań
prowadzonych poza Mandamą.
Badania z roku 1982 były w pewnym sensie kontynuacją i rozwinięciem prac z roku 1977. Ich przedmiotem badań był szeroko
rozumiany system gospodarczy ludu Daba, zarówno w aspekcie
materialnym, jak i społecznym (organizacja pracy, system własności, dystrybucja i konsumpcja dóbr). Nieco dłuższy okres badań
stacjonarnych pozwolił na zastosowanie metod jakościowych.
Należały do nich: analiza relacji pomiędzy stosunkami pokrewieństwa a formami współpracy gospodarczej, dystrybucji dóbr
itp. W tym celu w dwóch dzielnicach sąsiadujących z „moją zagrodą” dla kilkunastu (18) zagród założyłem karty informacyjne,
zawierające dane o mieszkańcach zagrody (liczba, wiek, miejsce
urodzenia, stopień pokrewieństwa, powiązania z innymi mieszkańcami wsi, masywu i ze światem zewnętrznym). Karty zawierały także dane z inwentaryzacji majątku ruchomego (także zwierząt hodowlanych), powierzchni, położenia i jakości ziemi
uprawnej. Uzyskane dane stały się podstawą do szczegółowej
analizy relacji ekonomicznych zachodzących w sferze relacji pokrewieństwa (rodzina podstawowa, rozszerzona, ród) oraz w sferze poszczególnych ogniw organizacji terytorialnej (dzielnica –
wspólnota lokalna). Podobne prace prowadziłem wyrywkowo
w pozostałych 10 dzielnicach Nive. Prace te niestety nie zostały
ukończone we wszystkich aspektach z powodu odmowy przedłużenia mi wizy kameruńskiej. W badaniach stosowałem też metody ilościowe. Używałem ich w celu uzyskania danych dotyczących

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

107

zagadnień mikroekonomii (działalność produkcyjna w ramach
gospodarstwa rodzinnego, budżetu rodzinnego itp.). Posłużyłem
się także metodami ekstensywnymi w postaci ankiet (dotyczących
m.in. struktury upraw, asortymentu targów lokalnych itp.) zbieranych w sąsiednich wsiach przez moich piśmiennych współpracowników – mieszkańców Mandamy.
Podstawowym, stałym elementem warsztatu badawczego były
codzienne obserwacje i wywiady, uczestniczenie w życiu ceremonialnym (na tyle, na ile pozwalał mi status „obcego”) – pogrzebach, przenosinach „panny młodej”, wyprawach ludycznych
i handlowych do okolicznych targów itp. Szczególnym doświadczeniem poznawczym było obserwowanie konfliktów i sporów
(np. o ziemię), interpretowanych „na gorąco” przez uczestników
i innych świadków. Nowym rysem programu badawczego z roku
1982 było objęcie obserwacją i analizą dynamiki zmian kulturowych, jakie już wówczas można było zauważyć u Daba. Celem
badań nie było już tylko dementowanie i odtwarzanie „tradycyjnej” kultury, ale szukanie nowych elementów i analiza sposobów
ich włączania w życie codzienne górali.
Można powiedzieć – jeśli mogę wpleść tu nieco osobistej nuty – że
trzymiesięczne badania z roku 1982 uformowały mnie jako badacza
terenowego. A doświadczenie wówczas zdobyte wykorzystywałem
w kolejnych 20 sezonach badawczych w 10 krajach Afryki.
Naukowym efektem dwóch pierwszych sezonów badawczych
w Północnym Kamerunie (1977 i 1982) była praca doktorska
pt. „System gospodarczy społeczności plemiennej. Na przykładzie
grupy Daba z Północnego Kamerunu” (1987). Wyniki badań wykorzystywałem w następnych latach w licznych publikacjach naukowych oraz w pracy dydaktycznej34.
Zob. R. Vorbrich, Daba – Górale Północnego Kamerunu. Afrykańska gospodarka tradycyjna pod presją historii i warunków ekologicznych, Wrocław 1989.
34

�108

Ryszard Vorbrich

W latach 80. i 90. XX wieku w Północnym Kamerunie ciekawym
uzupełnieniem szeroko zakrojonej działalności misyjnej polskich
misjonarzy oblatów były publikowane przez nich opracowania
naukowe i popularnonaukowe. Obok wspomnianego wyżej doc.
dr. hab. Antioniego należy wymienić w tym kontekście przede
wszystkim o. Mariana Biernata – autora monografii małej wspólnoty lokalnej z grupy etnicznej Daba – Masyw Popologozom (maszynopis, bez miejsca i daty wydania) oraz zwięzłego opisu wierzeń i obrzędowości tego ludu.
Nieco później, w latach 90., badania nad społecznym wymiarem religii ludów Kirdi prowadził o. Krzysztof Zielenda, pracujący m.in. na misjach w Poli i Mandamie35. Wyniki swych badań
przedstawił on w swej dysertacji doktorskiej pt. Wspólnotowy
wymiar tradycyjnych religii północnokameruńskich ludów kirdyjskich
(Warszawa: ATK 1998).
W tym samym czasie szerszą i wielozakresową działalność
badawczą w Północnym Kamerunie rozwinął oblat – (późniejszy
prof. dr hab.) Jarosław Różański. Ojciec J. Różański przyjechał
do Kamerunu po raz pierwszy na staż misyjny, pracując na misjach
w Lam, a także w Mandamie, Moutouroua i Karna, w latach
1991–1993. Mający bardzo szeroką formację naukową, teologiczną, misjologiczną i filologiczną (ukończył także studia polonistyczne) zainteresował się początkowo literaturą ustną ludów
Kirdi, zwłaszcza Guidarów i Guiziga. Efektem pierwszych jego
prac badawczych były publikacje prezentujące bajki i legendy,
głównie ludów Guidar i Guiziga, wśród których prowadził działalność misyjną36. Prace terenowe nad tym zagadnieniem kontyW późniejszym okresie pełnił on kolejno funkcję wykładowcy w seminarium
duchowym, w Maroua i rektora seminarium duchowego w Yaoundé.
36
Zob. m.in. J. Różański, W kręgu większych form narracyjnych u ludów Północnego Kamerunu, „Literatura Ludowa” 1992, nr 4–5, s. 3–22; W cieniu góry
Lam, Gorzów Wlkp. 1994; Z tradycji ustnej sawanny kameruńskiej, „Afryka”
35

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

109

nuował także później (w Figuil, Garoua i Maroua) w latach 2001–
2011. W latach tych poszerzył tematykę swych badań o szeroko
pojęte zagadnienia z zakresu historii misji (i kościoła rodzimego),
religioznawstwa, antropologii kulturowej, etnopsychologii itp.
Efekty studiów nad historią misji katolickich w Kamerunie
o. J. Różański wykorzystał w swej dysertacji doktorskiej pt. Dojrzewanie północnokameruńskiej prowincji kościelnej Garoua w latach 1946–1996 (Warszawa: ATK 1998)37. W ramach problematyki misjologicznej koncentrował się on na historii polskich misji
w Kamerunie38. Szczególnie dużo miejsca poświęcił też relacjom
pomiędzy tradycyjną religią i kulturą ludów Kirdi, a metodami
ich ewangelizacji. Uwzględniając okoliczność, iż jednym z głównych celów misji jest zakorzenianie się chrześcijaństwa w miejscowych społecznościach, analizował, w jakim zakresie działania
misjonarzy mogą uwzględniać lokalną kulturę i w jaki sposób

2002, nr 15, s. 43–64; Mali’i ahin ti maya ta. Przysłowia gizigijskie, Warszawa
2000.
37
Zob. też J. Różański, Umiędzynarodowienie misji północnokameruńskiej,
„Saeculum Christianum” 2004, t. 11, nr 2, s. 133–167.
38
Spośród wielu publikacji przywołać można jedynie kilka najważniejszych.
Zob. J. Różański, Polskie misjonarki i misjonarze w Afryce, Warszawa 2012; J. Różański, Udział polskich Sióstr Służebniczek NMP – Śląskich w pracy misyjnej w północnym Kamerunie, „Annales Missiologici Posnanienses” 2003, t. 13, s. 111–129;
Działalność polskich oblatów Maryi Niepokalanej w Kamerunie (1970–2010),
Warszawa 2015; J. Różański, Wkład misjonarzy i misjonarek w poznawanie i ocalanie kultur kirdyjskich, w: Afryka. 40 lat penetracji oraz poznawania ludów i ich
kultur. Materiały z sesji naukowej zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Szczecinie 18–19 kwietnia 2002 r., Szczecin 2004, J. Łapott, E. Prądzyńska, B. Zaborowska (red.), s. 165–178; Figuil – zarys dziejów miasta i centralnej misji polskich
oblatów Maryi Niepokalanej w Północnym Kamerunie, w:, Bilad as-Sudan –
dziedzictwo przeszłości, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Pelplin 2015,
s. 163–197; Cameroon – Africa’s Largest Polish Roman Catholic Mission Center,
w: Poland’s Relations with West Africa, (ed.) Zygmunt Łazowski, Warsaw 2004,
s. 200–210.

�110

Ryszard Vorbrich

lokalne kultury wpływają na postawę misjonarzy39. W końcu
przedmiotem badań i analiz o. Jarosława Różańskiego były także
przemiany społeczne i kulturowe społeczeństwa Kamerunu Północnego w dobie globalizacji40.

39
Zob. J. Różański, Wkład misjonarzy i misjonarek w poznawanie i ocalanie
kultur kirdyjskich, w: J. Łapott, E. Prądzyńska, B. Zaborowska (red.), Afryka.
40 lat penetracji oraz poznawania ludów i ich kultur. Materiały z sesji naukowej
zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Szczecinie 18–19 kwietnia 2002 r.,
Szczecin 2004, s. 165–178; J. Różański, Inkulturacja Kościoła wśród ludów Środkowego Sudanu, Poznań 2004; Misjonarze wobec rodzimych kultur, w: Afryka na
progu XXI wieku, t. 1, Kultura i społeczeństwo, J. Pawlik, M. Szupejko (red.),
Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne, Warszawa 2009, s. 287–296; Missions in
Northern Cameroon and development of local cultures, w: M. Ząbek (ed.), Sustainable development in Sub-Saharan Africa, University of Iringa (Tanzania) &amp;
Institute of Ethnology and Cultural Anthropology University of Warsaw, Iringa-Warsaw 2015, s. 139–154; J. Różański, Matka-rodzicielka – kobieta w tradycji
północnokameruńskiej, w: Ewangelia między tradycją i współczesnością, J. Różański,
P. Szuppe (red.), Warszawa 2003, s. 71–84; Tradycyjne religie afrykańskie w listach misjonarzy, w: E. Śliwka (red.), Wypłyń na głębię. Materiały Pierwszego
Ogólnopolskiego Kongresu Misyjnego Zakonów i Zgromadzeń Męskich i żeńskich,
t. 2, Refleksja (Sesja naukowa), Gdańsk-Pieniężno 2004, s. 377–384.
40
Zob. J. Różański, Miejscowa kultura wobec przemian społecznych
i gospodarczych w środkowym Sudanie, w: Zagrożenie tożsamości? Problematyka
globalizacji w zainteresowaniach polskiej antropologii, A. Nadolska-Styczyńska
(red.), Wrocław-Łódź 2005, s. 240–249; Przemiany w systemie społecznopolitycznym północnokameruńskich Kirdi, w: Forum Politologiczne, t. 7, Przywódcy
i przywództwo we współczesnej Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2008, s. 309–
340; Fulbe w strefie Sudanu. Migracje, władza i pieniądze, w: Bilad as-Sudan –
kultury i migracje, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Warszawa 2013, s. 47–64;
Kształtowanie się tradycyjnych struktur społeczno-politycznych w kraju Gidarów
(północny Kamerun), w: Ewolucja społeczeństw i państw afrykańskich. Polityka,
bezpieczeństwo i historia, Kubicki R., Saletra W. (red.), Kielce 2015, s. 231–245;
Tradycyjne religie Kirdi – kontynuacja i zmiany, w: Forum Politologiczne, t. 23,
Tradycja i nowoczesność w Afryce. Społeczeństwo – kultura – sztuka, A. Żukowski
(red.), Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego
w Olsztynie, Olsztyn 2017, s. 51–72; Dzieci żyjące na ulicy – nowe zjawisko miast
afrykańskich, Warszawa 2004.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

111

Do Kamerunu i do Daba wróciłem po 17 latach, w roku 1999.
Była to już zupełnie inna epoka, inna Afryka i inna Polska41. Dawna metoda badań terenowych w postaci „wypraw”, adekwatna
do warunków panujących w PRL, stała się już zbyt archaiczna
i niedostosowana do realiów okresu postkomunistycznego. Sześć
sezonów badawczych w Kamerunie (w latach 1999, 2000, 2001,
2003, 2004, 2011) finansowanych było w ramach grantów KBN,
NCN oraz PTPN42. Problematyka tych projektów badawczych nawiązywała do zakresu dynamicznych zmian, jakie zaszły w Kamerunie w ostatnich dwudziestu latach ubiegłego wieku oraz
w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Koncentrowała się ona
głównie na różnych aspektach procesów etnicznych, zmianie społecznej i kulturowej oraz zagadnieniach z zakresu antropologii
Była to już epoka nasilonej globalizacji. W Północnym Kamerunie rozwinął
się wielopartyjny system polityczny (wpływający na etnicyzację polityki), pojawiły się pierwsze struktury organizacji pozarządowych (np. stowarzyszeń
prorozwojowych), znikały już ostatnie miejsca poza siecią dróg i systemu ochrony
zdrowia i szkolnictwa powszechnego (ostatnią znaną mi wsią, w której powstała
szkoła podstawowa była w 2003 roku wieś Nive), co diametralnie zmieniło sposób
życia, sieć kontaktów i wizję świata członków wspólnot lokalnych. W Polsce
w ramach zmiany systemu polityczno-gospodarczego dawny sposób pozyskiwania funduszy na badania naukowe stracił rację bytu wobec powstania takich
instytucji jak Komitet Badań Naukowych czy późniejsze Narodowe Centrum
Nauki.
42
W sezonach badawczych styczeń–marzec 1999 oraz styczeń–luty 2000
roku realizowałem w Kamerunie projekt badawczy KBN „Procesy etniczne i migracyjne w Kamerunie”. W sezonie listopad–grudzień 2001 roku realizowałem
badania w ramach projektu UAM i Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk
„Środowiskowe uwarunkowania kultury w Afryce”. W sezonach styczeń–luty
2003 oraz listopad–grudzień 2004 roku realizowałem projekt badawczy KBN.
Natomiast w sezonie styczeń–luty 2011 roku prowadziłem badania w ramach
projektu KBN/NCN „Bierny beneficjent versus lokalny partner projektów rozwojowych. Konceptualizacja i strategie adaptacyjne w zakresie współpracy
rozwojowej wśród afrykańskich społeczności lokalnych (studium porównawcze)”.
W wypadku tego ostatniego projektu prace terenowe prowadzone były nie tylko
w Kamerunie, ale także w Mali (2012) i w Maroku (2013).
41

�112

Ryszard Vorbrich

rozwoju. Tematyka kolejnych realizowanych na przestrzeni 13 lat
projektów badawczych uzupełniała się i była formatowana w oparciu o materiał badawczy i doświadczenie zdobyte w sezonach
poprzednich. W ten sposób Kamerun Północny stał się dla mnie
prawdziwym laboratorium terenowym, pozwalającym dotrzeć
do enklaw tradycyjnej kultury, ale pozwalającym, na przestrzeni
kilku dekad, obserwować dynamikę kultury afrykańskiej.
Brak tutaj miejsca na dokładniejsze omówienie przebiegu prac
terenowych. Wspomnę jedynie, że koncentrowały się one na opisanej już wspólnocie lokalnej Nive. Pole badawcze rozszerzyłem
także na etnicznych Daba, emigrujących do innych regionów kraju, a także o inne grupy etniczne Kamerunu (od Pigmejów na
południu kraju, do Fulbejów na północy). W Północnym Kamerunie badania stacjonarne i krótsze penetracje prowadziłem (licząc
od północy regionu) w Waza, Oudjilla, Kapsiki, Tokombere, Maroua, Douroum, Tra, Figuil, Garoua, Bibemi, Sebore (wśród emigrantów Daba), Rey Bouba, Tcholire oraz Poli, Karna i Nagaoundere.
Nie sposób omówić, nawet pokrótce, przebieg moich badań
oraz ich efekty. Wymienię tu jedynie najważniejsze aspekty (problemy badawcze) oraz zilustruję je odniesieniami do poszczególnych, najważniejszych publikacji.
1. Badania z zakresu antropologii ekonomicznej i antropologii
rozwoju objęły zagadnienia związane z miejscową („tubylczą”)
konceptualizacją pracy i bogactwa (kapitału)43.

43
Zob. R. Vorbrich, Praca i kapitał w tradycyjnych systemach gospodarczych
Afryki, „Annales Missiologicae Posnanienses” 2000, t. 11, s. 249–257; „Sorghum
Wealth” versus „Money Wealth” or the Hybrid Nature of Post-tribal Economies,
„Hemispheres. Studies on Cultures and Societies” 2013, vol. 28, s. 5–14.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

113

2. Studia nad ekologicznymi uwarunkowaniami kultury i sposobami zarządzania zasobami strategicznymi – ziemią i wodą44.
3. Badania procesów migracyjnych, zwłaszcza związanych z pokonywaniem barier naturalnych i politycznych45.
4. Studia nad procesami etnicznymi i powstawaniem nowych
typów tożsamości46.
5. Badania z zakresu antropologii historycznej i politycznej; zjawisko trybalizmu, funkcjonowanie społeczeństwa plemiennego i postplemiennego a kwestia praw obywatelskich47.
Zob. R. Vorbrich, Człowiek i woda w masywie Mandara – Kamerun Północny,
w: Afryka. 40 lat penetracji…, op. cit., s. 101–109; Land and the environment
versus customary and statute laws. Environmental and political pressures on the
Daba of northern Cameroon, „Collectanea Sudanica”, vol. 1, s. 31–50.
45
Zob. R. Vorbrich, Mikro- i makromigracje w Kamerunie. Przestrzeń a bariery
adaptacji kulturowej, w: Upadek imperiów i rozwój migracji, J. E. Zamojski (red.),
Migracje i Społeczeństwo, nr 8, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2003,
s. 175–197.
46
Zob. R. Vorbrich, Trybalizm a wieloetniczne państwo afrykańskie, „Sprawy
Narodowościowe” 1999 (2000 druk), z. 14–15, s. 183–192; Kirditude. Idéologie
de la Majorité Opprimée au Cameroun, „Ethnologia Polona” 2002, t. 23,
s. 39–54.
47
Zob. R. Vorbrich, Wódz jako funkcjonariusz. Despotyzm zdecentralizowany
w społeczeństwie postplemiennym Kamerunu, „Lud” 2004, t. 88, s. 219–236; Lamidat. Państwo przedkolonialne w państwie postkolonialnym, „Afryka”. Biuletyn
Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego 2005, nr 21, s. 7–28; The idea of
consensus and tribal identity in relation to democratic elections in an African State.
The case of Cameroon, w: Exploring home, neighbouring and distant cultures,
L. Mróz, A. Posern-Zieliński (red.), Wydawnictwo DiG, Warszawa 2008,
s. 209–224; Etniczność a trybalizm w Afryce, w: Afryka na progu XXI wieku, t. 1,
Kultura i społeczeństwo, J. J. Pawlik, M. Szupejko (red.), Oficyna Wydawnicza
ASPRA-JR, Warszawa 2009, s. 311–323; The clay pot and the iron pot. The tribal
society confronted with the nation and the global society, „Hemispheres”. Studies
on Cultures and Societies 2009, nr 24, s. 143–154; Plemienna i postplemienna
Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Wydawnictwo
Naukowe UAM, Poznań 2012, s. 427; Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie, w: Obywatelstwo na progu XXI wieku. Konteksty prawne i kulturowe,
Maciej Ząbek (red.), Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Biuro
44

�114

Ryszard Vorbrich

6. Procesy oraz instytucje rozwojowe48.
7. Problematyka religioznawcza; obrzędowość tradycyjna i zmiany struktury religijnej49.
Efektem studiów nad sposobami zarządzania zasobami strategicznymi stał się także uruchomiony i koordynowany przeze
mnie program rozwojowy „Woda dla Sahelu”. Dzięki pozyskanym
przeze mnie w Polsce (i w Australii) środkom i sponsorom w latach
2001–2006 powstało w Północnym Kamerunie 11 studni dostarczających pitną wodę w regionach od lat odczuwających narastającą suszę50.
W tym samym czasie prace badacze w Północnym Kamerunie
prowadziły też inne osoby. Jedną z nich była Donata Popławska
(studentka etnologii UAM w Poznaniu), która w październiku
Krajowe UNHCR w Polsce, Międzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW, Warszawa 2013, s. 177–186; Sukcesja substancjalna a legitymizacja władzy w wodzostwach Północnego Kamerunu. Między
perspektywą antropologiczną a historyczną, w: J. Banaszkiewicza, M. Kara,
H. Mamzer (red.), Instytucje „wczesnego państwa” w perspektywie wielości
i różnorodności kultur, IAiE PAN, Poznań 2013, s. 91–104.
48
Zob. R. Vorbrich, Tradycyjna społeczność afrykańska a szkoła. Systemy
wychowawcze i edukacyjne w pluralistycznym społeczeństwie Kamerunu, „Lud”
2002, t. 86, s. 105–130; Bierny beneficjent versus lokalny partner projektów
rozwojowych w Afryce, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– dziedzictwo przeszłości, Pelplin: Instytut Dialogu Kultury i Religii WT UKSW,
s. 231–256.
49
Zob. R. Vorbrich, Tradycyjne religie Kamerunu wobec chrześcijaństwa i islamu,
„Lud” 2000, t. 84, s. 37–48; Święto duchów – czyli jak przetańczyć święto, w:
Rytmy i kroki Afryki (Rhythms and steps of Africa), red. W. Mond-Kozłowska,
Akademia Ignatianum, Wydawnictwo WAM, Kraków 2011, s. 167–172.
50
W tym kontekście wyrazy podziękowania należą się wszystkim sponsorom
z Polski i Australii. Pragnę szczególnie serdecznie podziękować misjonarzowi
o. Władysławowi Koziołowi, który włożył zasadniczy wkład w ten projekt jako
radiosteta i organizator prac oraz panu Ireneuszowi Brzechwie (z Obornik Wlkp.)
i pani Marioli Strzałek (z Australii) – mojej koleżance ze studiów etnograficznych – za ich wkład finansowy oraz działania na rzecz pozyskania kolejnych
sponsorów.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

115

i listopadzie 2004 roku zajmowała się tam obrzędowym okaleczaniem kobiecych narządów płciowych. Jej bazą było Ngaoundere (gdzie korzystała z gościny polskich misjonarzy). Przebywała także w kraju Daba (w Mandamie). Materiały zgromadzone
podczas badań terenowych były podstawą napisanej przez nią
i obronionej pracy magisterskiej pt. Praktyka okaleczania żeńskich
narządów płciowych a tradycja i współczesność Afryki i Bliskiego
Wschodu (Poznań 2005).
W październiku i listopadzie 2005 r. działał w Kamerunie pięcioosobowy zespół badawczy złożony z etnologów i historyków
sztuki, pracowników kilku polskich muzeów. W jego skład wchodzili: dr Jacek Łapott (weteran SSE „Afryka 76”), mgr Agnieszka
Tomaszewska (oboje z Muzeum Narodowego w Szczecinie) oraz
mgr Katarzyna Podyma i mgr Lucjan Buchalik (pracownicy Muzeum Miejskiego w Żorach)51. Przedmiotem obserwacji członków
grupy była tradycyjna kultura i sztuka Kamerunu. Po badaniach
w południowej części Kamerunu w północnej części kraju ekipa
muzealników swą penetracją objęła głównie obszar etniczny mało
zbadanej grupy Duupa (należącej do ludów Kirdi), zamieszkującą izolowany i trudno dostępny masyw Alantika. W tym regionie
obserwacje etnograficzne prowadzono we wsiach Hoy, Sari,
a zwłaszcza w N’inga. Ze względu na swe położenie (w trudnym
terenie górskim – Pic de Ninga ma 1748 m n.p.m.) nieliczni już
członkowie tej górskiej wspólnoty lokalnej (50 osób) jeszcze w tym
czasie reprezentowała typ archaicznej, izolowanej kultury paleonigrityckiej. Członkowie zespołu odwiedzili także (w drodze do
Czadu) m.in. miejscowości N’Dingtire, Mougeni, Lugunde i Liwa,
gdzie prowadzono obserwacje wśród ludów: Fulbe, Tchiamba,
Geunu i Gembe. W dalszej części swej podróży badawczej odwieOba muzea mają jedne z największych i najcenniejszych kolekcji afrykanistycznych w Polsce.
51

�116

Ryszard Vorbrich

dzono także masyw Mandara (miejscowości Rumsiki, Amsa, Haou
i Mokolo). Ostatnim regionem Kamerunu penetrowanym w ramach
tej wyprawy był kraj Musgum (opodal Jeziora Czad), znany z oryginalnego budownictwa. Efektem opisanej inicjatywy badawczej
była głównie kolekcja ponad 150 eksponatów etnograficznych,
które wzbogaciły polskie placówki muzealne. Rezultaty naukowe
prezentuje publikacja Lucjana Buchalika52.
W 2013 roku krótką penetrację antropologiczną przeprowadzili prof. dr hab. Maciej Ząbek oraz prof. dr hab. Jarosław Różański. Badania były elementem większego projektu „Sudańscy
uciekinierzy i wypędzeni. Dyskurs o uchodźcach i zachodniej
pomocy humanitarnej” i obejmował, oprócz Sudanu, także kraje
sąsiednie. Badano wówczas wywiady z samoosiedlającymi się
przedstawicielami uchodźców-koczowników Mbororo z Republiki Środkowoafrykańskiej na pograniczu Kamerunu, w okolicach
granicznej miejscowości Garoua Boulai. Podjęta wówczas próba
przeprowadzenia badań w leżącym bardziej na północ, w prowincji Garoua, likwidowanym wówczas obozie Langui dla Czadyjczyków, nie powiodła się z uwagi na bardzo niechętną (wręcz
wrogą) reakcję zarządzającego obozem przedstawiciela UNHCR.
Ponad 40 lat obecności polskich misjologów, religioznawców
i antropologów nadało temu regionowi Afryki szczególny status
laboratorium terenowego, jedynego o takim znaczeniu (być może
obok Sudanu) w skali polskiej humanistyki.

L. Buchalik, Ludy refugialne w obliczu kolonizacji, w: Ex Africa Semper Aliquid
Novi, J. Łapott, E. Prądzyńska (red.), t. 1, Żory 2014, s. 138–153.
52

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

117

Bibliografia
Atlas du Cameroun, Paris, Yaounde 1973, Planche XII.
Beauvilan A., Nord-Cameroun: crises et peuplement, (these de doc.), Rouen 1989.
Buchalik L., Ludy refugialne w obliczu kolonizacji, w: Ex Africa Semper
Aliquid Novi, J. Łapott, E. Prądzyńska (red.), t. 1, Żory 2014,
s. 138–153.
Kostuch P., Zagroda północnokameruńskiego plemienia Daba, „Materiały Zachodniopomorskie” 1981 (1985), t. 27, s. 281–305.
Łapott J., Studencka ekspedycja etnograficzna „Afryka 76–77” – sprawozdanie z przebiegu i wyników działalności etnologicznej wyprawy do
Afryki, „Materiały Zachodniopomorskie” 1978 (1982), t. 24,
s. 283–319
Łapott J., Kowalstwo w życiu codziennym plemion Daba i Guidar w Kamerunie Północnym, „Materiały Zachodniopomorskie” 1984 (1987),
t. 30, s. 245–262.
Nadolska-Styczyńska A., Nadolski J., Kultury Północnego Kamerunu
i Nigerii jako przedmiot zainteresowań wyprawy naukowej studentów biologii Uniwersytetu Łódzkiego – Afryka 79, w: Afryka – 40 lat
penetracji oraz poznawania ludów i ich kultur, J. Łapott (red.),
Szczecin 2004, s. 287–308.
Nadolscy J. i J., O etnograficznych wynikach afrykańskiej wyprawy biologów, w: Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji w dobie powojennej, L. Dzięgiel
(red.), Wrocław 1987, s. 103–108.
Podlewski A. M., La dynamique des principals populations du Nord Cameroun, etre Bénoue et lac Tchad, Yaoundé 1964; Notes sur les
objets sacrés traditionnels Mboum (Adamaoua, Cameroun), „Journal des africanistes” 1978, Vol. 48, Numéro 2, s. 102–120.
Różański J., W kręgu większych form narracyjnych u ludów Północnego
Kamerunu, „Literatura Ludowa” 1992, t. 4–5, s. 3–22.
Różański J., W cieniu góry Lam, Gorzów Wlkp. 1994.

�118

Ryszard Vorbrich

Różański J., Z tradycji ustnej sawanny kameruńskiej, „Afryka” 2002,
nr 15, s. 43–64.
Różański J., Mali’i ahin ti maya ta. Przysłowia gizigijskie, Warszawa 2000.
Różański J., Wkład misjonarzy i misjonarek w poznawanie i ocalanie kultur kirdyjskich, w: Afryka. 40 lat penetracji oraz poznawania ludów
i ich kultur, w: Materiały z sesji naukowej zorganizowanej przez
Muzeum Narodowe w Szczecinie 18–19 kwietnia 2002 r., J. Łapott,
E. Prądzyńska, B. Zaborowska (red.), Szczecin 2004, s. 165–178.
Różański J., Matka-rodzicielka – kobieta w tradycji północnokameruńskiej,
w: Ewangelia między tradycją i współczesnością, J. Różański,
P. Szupejko (red.), Warszawa 2003, s. 71–84.
Różański J., Udział polskich Sióstr Służebniczek NMP – Śląskich w pracy
misyjnej w Północnym Kamerunie, „Annales Missiologici Posnanienses” 2003, t. 13, s. 111–129.
Różański J., Umiędzynarodowienie misji północnokameruńskiej, „Saeculum Christianum” 2004, t. 11, nr 2, s. 133–167.
Różański J., Cameroon – Africa’s Largest Polish Roman Catholic Mission
Center, w: Poland’s Relations with West Africa, Z. Łazowski (ed.),
Warsaw 2004, s. 200–210.
Różański J., Dzieci żyjące na ulicy – nowe zjawisko miast afrykańskich,
Warszawa 2004.
Różański J., Inkulturacja Kościoła wśród ludów Środkowego Sudanu, Poznań 2004.
Różański J., Tradycyjne religie afrykańskie w listach misjonarzy, w: „Wypłyń na głębię. Materiały Pierwszego Ogólnopolskiego Kongresu
Misyjnego Zakonów i Zgromadzeń Męskich i żeńskich, t. 2, Refleksja, E. Śliwka (red.), Gdańsk-Pieniężno 2004, s. 377–384.
Różański J., Miejscowa kultura wobec przemian społecznych i gospodarczych w środkowym Sudanie, w: Zagrożenie tożsamości? Problematyka globalizacji w zainteresowaniach polskiej antropologii,
A. Nadolska-Styczyńska (red.), Wrocław-Łódź 2005, s. 240–249.
Różański J., Przemiany w systemie społeczno-politycznym północnokameruńskich Kirdi, w: Forum Politologiczne, t. 7, Przywódcy i przywództwo we współczesnej Afryce, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2008,
s. 309–340.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

119

Różański J., Misjonarze wobec rodzimych kultur, w: Afryka na progu
XXI wieku, t. 1, Kultura i społeczeństwo, J. Pawlik, M. Szupejko
(red.), Polskie Towarzystwo Afrykanistyczne, Warszawa 2009,
s. 287–296.
Różański J., Polskie misjonarki i misjonarze w Afryce, Warszawa 2012.
Różański J., Fulbe w strefie Sudanu. Migracje, władza i pieniądze, w: Bilad
as-Sudan – kultury i migracje, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek
(red.), Warszawa 2013, s. 47–64.
Różański J., Figuil – zarys dziejów miasta i centralnej misji polskich oblatów Maryi Niepokalanej w północnym Kamerunie, w: Bilad as- Sudan – dziedzictwo przeszłości, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek
(red.), Pelplin 2015, s. 163–197.
Różański J., Kształtowanie się tradycyjnych struktur społeczno-politycznych w kraju Gidarów (Północny Kamerun), w: Ewolucja społeczeństw i państw afrykańskich. Polityka, bezpieczeństwo i historia,
Kubicki R., Saletra W. (red.), Kielce 2015, s. 231–245.
Różański J., Missions in Northern Cameroon and development of local
cultures, w: M. Ząbek (ed.), Sustainable development in Sub-Saharan Africa, University of Iringa (Tanzania) &amp; Institute of Ethnology and Cultural Anthropology University of Warsaw, Iringa-Warsaw 2015, s. 139–154.
Różański J., Działalność polskich oblatów Maryi Niepokalanej w Kamerunie (1970–2010), Warszawa 2015.
Różański J., Tradycyjne religie Kirdi – kontynuacja i zmiany, w: Forum
Politologiczne, t. 23, Tradycja i nowoczesność w Afryce. Społe­
czeństwo – kultura – sztuka, A. Żukowski (red.), Olsztyn 2017,
s. 51–72.
Schallers Y., Les Kirdi du Nord-Cameroun, Strasbourg 1973.
Styczyńska A., Kolekcja zabytków z Północnego Kamerunu i Nigerii – dar
wyprawy łódzkich biologów, „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna”
1991–1995, nr 30, s. 105–130.
Szafrański S., Z biologami na afrykańskim szlaku, „Z otchłani wieków”
1983, z. 3.

�120

Ryszard Vorbrich

Vorbrich R., Studencka Ekspedycja Etnograficzna „Afryka 76”, „Lud” 1980,
t. 64, s. 356–359.
Vorbrich R., Studencka ekspedycja Etnograficzna „Afryka 76” a doświadczenia indywidualnych badań terenowych, w: Na egzotycznych szlakach. O polskich badaniach etnograficznych w Afryce, Ameryce i Azji
w dobie powojennej, L. Dzięgiel (red.), Wrocław 1987, s. 75–101.
Vorbrich R., Gospodarcza i społeczna rola daru w życiu rodziny i społeczności lokalnej Daba z Kamerunu, w: Kulturowa funkcja daru, A. Zambrzycka-Kunachowicz (red.), Zeszyty Naukowe UJ: Prace Etnograficzne, z. 25, Kraków 1988, s. 149–165.
Vorbrich R., Trade as element of the Daba economy in Northern Cameroon, „Etnologia Polona” 1987 (1988), t. 13, s. 153–182.
Vorbrich R., Praca i kapitał w tradycyjnych systemach gospodarczych Afryki, „Annales Missiologicae Posnanienses” 2000, t. 11, s. 249–257.
Vorbrich R., Tradycyjne religie Kamerunu wobec chrześcijaństwa i islamu,
„Lud” 2000, t. 84, s. 37–48.
Vorbrich R., Trybalizm a wieloetniczne państwo afrykańskie, „Sprawy
Narodowościowe” 1999 (druk 2000), z. 14–15, s. 183–192.
Vorbrich R., Kirditude. Idéologie de la Majorité Opprimée au Cameroun,
„Ethnologia Polona” 2002, t. 23, s. 39–54.
Vorbrich R., Tradycyjna społeczność afrykańska a szkoła. Systemy wychowawcze i edukacyjne w pluralistycznym społeczeństwie Kamerunu,
„Lud” 2002, t. 86, s. 105–130.
Vorbrich R., Mikro- i makromigracje w Kamerunie. Przestrzeń a bariery
adaptacji kulturowej, w: Upadek imperiów i rozwój migracji,
J. E. Zamojski (red.), Migracje i Społeczeństwo nr 8, Wydawnictwo Neriton, Warszawa 2003, s. 175–197.
Vorbrich R., Człowiek i woda w masywie Mandara – Kamerun Północny,
w: Afryka. 40 lat penetracji oraz poznawania ludów i ich kultur.
Materiały z sesji naukowej zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Szczecinie 18–19 kwietnia 2002 roku, J. Łapott (red.), Muzeum Narodowe w Szczecinie, Szczecin 2004, s. 101–109.
Vorbrich R., Wódz jako funkcjonariusz. Despotyzm zdecentralizowany
w społeczeństwie postplemiennym Kamerunu, „Lud” 2004, t. 88,
s. 219–236.

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

121

Vorbrich R., Lamidat. Państwo przedkolonialne w państwie postkolonialnym, „Afryka”. Biuletyn Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego 2005, nr 21, s. 7–28.
Vorbrich R., L’Afrique face au problem des mutilations génitales, „Africana Bulletin” 2006, t. 54, s. 131–145.
Vorbrich R., The idea of consensus and tribal identity in relation to democratic elections in an African State. The case of Cameroon, w: Exploring home, neighbouring and distant cultures, L. Mróz, A. Posern-Zieliński (red.), Wydawnictwo DiG, Warszawa 2008, s. 209–224.
Vorbrich R., Etniczność a trybalizm w Afryce, w: Afryka na progu
XXI wieku, t. 1, Kultura i społeczeństwo, J. J. Pawlik, M. Szupejko (red.), Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR, Warszawa 2009,
s. 311–323.
Vorbrich R., The clay pot and the iron pot. The tribal society confronted
with the nation and the global society, „Hemispheres”. Studies on
Cultures and Societies 2009, nr 24, s. 143–154.
Vorbrich R., Święto duchów – czyli jak przetańczyć święto, w: Rytmy i kroki Afryki [Rhythms and steps of Africa], W. Mond-Kozłowska
(red.), Akademia Ignatianum, Wydawnictwo WAM, Kraków 2011,
s. 167–172.
Vorbrich R., Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Wydawnictwo Naukowe
UAM, Poznań 2012, s. 427.
Vorbrich R., Kwestia tubylcza a status obywatela w Kamerunie, w: Obywatelstwo na progu XXI wieku. Konteksty prawne i kulturowe,
M. Ząbek (red.), Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW,
Biuro Krajowe UNHCR w Polsce, Międzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW, Warszawa
2013, s. 177–186.
Vorbrich R., Sukcesja substancjalna a legitymizacja władzy w wodzostwach północnego Kamerunu. Między perspektywą antropologiczną a historyczną, w: Instytucje „wczesnego państwa” w perspektywie wielości i różnorodności kultur, J. Banaszkiewicz, M. Kara,
H. Mamzer (red.), IAiE PAN, Poznań 2013, s. 91–104.

�122

Ryszard Vorbrich

Vorbrich R., „Sorghum Wealth” versus „Money Wealth” or the Hybrid Nature of Post-tribal Economies, „Hemispheres. Studies on Cultures
and Societies” 2013, vol. 28, s. 5–14.
Vorbrich R., „Zróbmy coś” – „dajcie coś”. Dwie konceptualizacje projektów
rozwojowych, „Etnografia Polska” 2013, t. 57, z. 1, s. 9–22.
Vorbrich R., Rywalizacja o ziemię a bariery rozwojowe w Kamerunie. Przykład lokalnych wspólnot z masywu Mandara i terenów pogórza, w:
Bilad as-Sudan napięcia i konflikty, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek
(red.), Instytut Dialogu Kultury i Religii WT UKSW, Pelplin 2014,
s. 25–50.
Vorbrich R., Bierny beneficjent versus lokalny partner projektów rozwojowych w Afryce, w: Bilad as-Sudan – dziedzictwo przeszłości, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Pelplin: Instytut Dialogu Kultury i Religii WT UKSW, 2015, s. 231–256.
Vorbrich R., Land and the environment versus customary and statute laws.
Environmental and political pressures on the Daba of northern Cameroon, w: Collectanea Sudanica, W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek
(red.), t. 1, s. 31–50.

North Cameroon – a laboratory of Polish anthropological
African Studies
Summary
He presented the achievements of four decades of Polish anthropological research in North Cameroon. In the category of research „anthropological” included studies in the field of missiology and folklore.
The particular importance of Cameroon as a field laboratory of Polish
anthropologists was due to the specific cultural features of the region
(as a relatively isolated area, with conservative culture) and certain
typical Polish historical and logistical conditions (Rogoziński’s Expedition of 1882-85, the presence of Polish missionaries since 1970).
The author opposes the specifics of finalizing and organizing african
field research in the Communist era, the method of finalizing such studies of the realities of the capitalist economy (grant system)

�Kamerun północny – laboratorium polskiej...

123

The article discusses the research and the effects (publications) of
students’ scientific expeditions from the 1970s, once the individual fieldwork of several Polish anthropologists and missionaries, including:
L. Buchhalik, A. Kurek, J. Lapap, J. Różańki and R. Vorbrich.
Keywords: Cameroon, field research, anthropology, missiology,
folklore

��NINA PAWLAK

HAUSA A SPRAWA POLSKA.
OD ORCHIDEENFACH
DO WSPÓŁPRACY ROZWOJOWEJ
Wstęp
Polskie kontakty z Afryką są często skutkiem indywidualnych
inicjatyw, a ich los zależy od wsparcia instytucjonalnego i zainteresowania, jakie mogą okazać im znane osoby i szersza publiczność. Naturalnym zapleczem instytucjonalnym dla tych kontaktów
mógłby być kierunek kształcenia określany terminem „afrykanistyka”, usytuowany na wydziałach, na których są inne regionalne
specjalizacje, zarówno z obszaru europejskiego, takie jak anglistyka, romanistyka, hungarystyka, jak i specjalizacje ukierunkowane na regiony pozaeuropejskie, tradycyjnie reprezentujące
orientalistykę, wśród nich: sinologia, arabistyka, tybetologia.
Polska afrykanistyka od dawna sygnalizuje problemy z tożsamością, ich przejawem jest m.in. dyskusja na temat afrykanistyki

Prof. dr hab. Nina Pawlak – Uniwersytet Warszawski, Katedra Języków
i Kultur Afryki, główny obszar zainteresowań: języki Afryki, w tym głównie język hausa.

�126

Nina Pawlak

na łamach „Afryki”1, która pokazuje dokonania badawcze w niektórych obszarach, m.in. etnologii2, ale także stawia pytania o sens
uprawiania afrykanistyki w Polsce3. Przedmiotem zainteresowania w tej dyskusji są też języki afrykańskie4, które są nauczane
wyłącznie w ramach specjalizacji językowo-kulturowej, a znajomość
tych języków nie jest komponentem wiedzy afrykanistycznej z innych obszarów badawczych. Także w kręgach biznesu panuje
powszechne przekonanie, że „dogadanie się” z afrykańskimi partnerami jest możliwe za pośrednictwem języków europejskich
i znajomość Afryki z poziomu innego niż oficjalny nie jest w tych
kontaktach potrzebna. Sami Afrykańczycy umacniają takie przekonanie, widząc w nim potwierdzenie swych internacjonalnych
kompetencji i profesjonalnych umiejętności. Problemy pojawiają
się dopiero wówczas, gdy się okaże, że porozumienie oznacza
inne rozumienie tej samej treści.
Polska afrykanistyka językowo-kulturowa od czasu swego powstania w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku skupia się na
badaniu i nauczaniu języków ważnych w skali Afryki (suahili,
hausa, amharskiego) i obszarach, na których te języki są używane. Jej dorobek jest mało znany w polskim społeczeństwie i nie
jest wykorzystywany w polityce zmierzającej do poprawy naszych
relacji z Afryką czy zwiększenia polskiej obecności w Afryce. Ten
pogląd będzie zilustrowany przykładem języka hausa, ale osiągnięcia polskiej hausanistyki będą zinterpretowane w świetle
1
J. Mantel-Niećko, Jaka dziś powinna być rola afrykanistyki?, „Afryka”
1995, t. 2, s. 5–13.

R. Vorbrich, R., Polskie badania afrykanistyczne z zakresu etnologii i antropologii kulturowej, „Afryka” 2000, t. 11, s. 74–81.
3
N. Pawlak, Samotny wojownik czy specjalista do wynajęcia?, „AFRYKA. Biuletyn Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego” 2000/2001, t. 12, s. 83–87.
4
A. Boniewicz, Wszystko i nic o Afryce? Refleksje dotyczące sposobu prowadzenia studiów w Zakładzie Języków i Kultur Afryki Uniwersytetu Warszawskiego,
„Afryka” 2001, t. 13, s. 90–96.
2

�Hausa a sprawa polska...

127

założeń deklaracji o współpracy rozwojowej, których Polska jest
sygnatariuszem.

Językowe świadectwa kontaktów
W historii polskich kontaktów ze społecznością5 Hausa z Afryki Zachodniej możemy szukać wyjaśnienia, dlaczego wiedza o języku (i szerzej kulturze) hausa w Polsce jest nikła. Niewielki zakres
lub wręcz brak wzajemnych relacji odzwierciedla słabe zakorzenienie nazwy ‘hausa’ w języku polskim i problemy z deklinacją
tego wyrazu. W literaturze pojawiły się formy ‘Hausy’, ‘w Hausie’6,
na wzór ‘Birmy’, ‘w Birmie’, jako przejaw tego samego paradygmatu fleksyjnego (od ‘Birma’, ‘Kuba’ etc.), jednak ta modyfikacja
w obrębie spółgłosek tematycznych w sposób istotny narusza cechy identyfikacyjne nazwy własnej ‘Hausa’ i nie jest akceptowana
przez afrykanistów, którzy starają się ją zachować poprzez dodawanie członu ogólnego, np. kraina Hausa. Pewien problem stwarza również etnonim, w użyciu są bowiem dwie nazwy: Hausowie
i Hausańczycy, obie oparte na wzorze z końcówką przypisaną
raczej odległym narodowościom.
Podobnie problem rysuje się z drugiej strony. Nazwa ‘Poland’
u użytkowników hausa jest rzadko kojarzona z naszym krajem,
a wobec charakterystycznej dla języka wymowy szczelinowej głoski /p/ i alternacji między ‘f’ i ‘h’ (jak w wyrazach fula = hula
‘czapka’) jest często mylona z Holandią (Holland). Także nazwa
Ponad 25-milionowa społeczność, dla której hausa jest językiem ojczystym,
jest uznawana za naród, który w swojej historii wykształcił struktury polityczne,
ale współcześnie jego obszar znajduje się w granicach kilku państw, głównie
Nigerii i Nigru.
6
Takich form używał m.in. Maciej Kuś w pracy Boża ścieżka i jej rozstaje.
Dżihad Usmana ɗan Fodio i dzieje emiratów fulańskich, Kraków 2003.
5

�128

Nina Pawlak

języka polskiego nie jest utworzona na podstawie regularnego
wzoru derywacyjnego nazw języków (Turanci ‘język angielski’,
dosł. europejski &lt; Turai ‘Europa’, Jamusanci ‘język niemiecki’
&lt; Jamus ‘Niemcy’), tylko opiera się na konstrukcji złożonej harshen
Poland, dosł. ‘język Polski’.
Brak wiedzy o języku i kulturze Hausa wśród wykształconych
Polaków zaświadczają kandydaci na afrykanistykę, którym oferuje się wybór języka do dalszej nauki i bardziej pogłębionych
studiów. Pierwszy ich wybór pada zwykle na suahili, ponieważ
o tym języku już słyszeli, na hausa lub amharski decydują się
wówczas, gdy dowiedzą się więcej, jak te języki sytuują się na
mapie Afryki. Hausa pozostaje językiem nie tylko odległym terytorialnie, ale też obcym przez swój kulturowy kod islamu. Nie
wprowadzili go do polskiej wiedzy potocznej ani podróżnicy, ani
misjonarze, ani nawet fikcyjni bohaterowie książek (jak to się
stało ze suahili za sprawą przygód Stasia i Nel – bohaterów W pustyni i w puszczy Henryka Sienkiewicza). Doświadczenia brytyjskiej
władzy kolonialnej, która uczyniła hausa językiem komunikacji
z wieloma społeczeństwami w Afryce Zachodniej i narzędziem
polityki rządów pośrednich, nie miały większego wpływu na rozwój kontaktów polsko-hausańskich.

Hausanistyka jako specjalizacja w ramach
afrykanistyki językowo-kulturowej
Miejsce języka hausa w świadomości Polaków jest zupełnie
nieadekwatne do roli, jaką pełni on w Afryce i jaka jest wiedza
o nim w innych krajach europejskich. Kontekst europejski może
uzasadniać fakt, że na Uniwersytecie Warszawskim (w Katedrze
Języków i Kultur Afryki) rozwija się regionalna specjalizacja w ramach afrykanistyki, skoncentrowana na języku i kulturze hau-

�Hausa a sprawa polska...

129

sa7. Hausa do Polski „sprowadził” polski semitysta, prof. Stefan
Strelcyn, który położył podwaliny pod rozwój polskiej afrykanistyki (początkowo tylko związanej z językiem amharskim, od roku
1962 także z hausa, nieco później ze suahili), powielając w ten
sposób strukturę europejskich akademickich ośrodków afrykanistycznych, w których te języki odgrywały największą rolę. Zaliczana do Orchdeenfächer specjalność z gatunku egzotycznych swą
akademicką tożsamość upatruje w formule studiów regionalnych
o charakterze wielodyscyplinarnym. W Polsce uprawiana jest tylko w jednym ośrodku i realizuje głównie cele naukowe, a ze względu na brak szerszego środowiska akademickiego o tej specjalności (niezbędnego dla jej rozwoju w kategoriach instytucjonalnych)
polscy hausaniści są lepiej rozpoznawani przez naukowców zagranicznych niż przez rodzimych badaczy z pokrewnych specjalności (polonistów, anglistów, iberystów i in.), którzy są „zanurzeni” w bliższym im obszarze badawczym. Hausanistyka (i szerzej
afrykanistyka o profilu językowo-kulturowym) w polskim środowisku naukowym trąci egzotyką, co sprawia, że siła jej oddziaływania zarówno na polu naukowym, jak i popularnonaukowym
jest niewielka.
Osiągnięcia polskiej hausanistyki nie mają także żadnego odzwierciedlenia w funkcjonowaniu polskich instytucji odpowiedzialnych za kontakty z Afryką. Absolwenci w podejmowanej po
ukończeniu studiów pracy zawodowej nie mają okazji wykorzystać
swojej wiedzy o języku i kulturze hausa i szybko zapominają o tym,
czego się nauczyli na studiach. Wyjątkiem jest Jacek Wróblewski,
misjonarz zgromadzenia Ojców Białych Misjonarzy Afryki, który
pracuje na terenach, gdzie dominującą religią jest islam.

Zob. S. Piłaszewicz, Afrykanistyka, w: Maciej Popko (red.), 75 lat Instytutu
Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007, s. 23–36.
7

�130

Nina Pawlak

Hausa w kontekście polskich kontaktów z Nigerią
Bezpośrednie kontakty Polski z Nigerią, a więc także z hausa,
rozwinęły się po roku 1960, jednak nie dostarczyły one okazji do
umocnienia pozycji tego języka w Polsce. Znajomość hausa nie
była zupełnie brana pod uwagę przy wyborze ambasadorów czy
innych pracowników placówek dyplomatycznych w Nigerii. Przeświadczenie o znajomości języka angielskiego wystarczającej do
reprezentowania polskiego rządu w kontaktach z rządem nigeryjskim i jego instytucjami było (i jest nadal) powszechne. W praktyce utrzymywanie bliższych relacji z Nigeryjczykami ograni­czało
się do południa Nigerii, w tym głównie do kontaktów z przedstawicielami Ibo i Joruba, co sprawiało, że poza ich zasięgiem pozostawała Północ, mająca ogromny wpływ na aktualną sytuację
społeczno-polityczną kraju. Z polskiej perspektywy Hausa sytuowani byli gdzieś poza granicą cywilizowanej Nigerii, a miarą
takiej wiedzy jest pytanie, jakie zadał mi przedstawiciel polskiego
rządu (jeszcze z poprzedniej epoki) w konsulacie w Kano: „Czy
oni [Hausa] mają jakąś kulturę?”.
Także polscy specjaliści pracujący w Nigerii, zwłaszcza wielka
grupa polskich wykładowców na Uniwersytecie Ahmadu Bello
w Zarii, rekrutowanych przez „Polservice” w latach siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, którzy przybliżyli Polsce Nigerię, nie poprawili w sposób istotny
wizerunku hausa w polskiej przestrzeni komunikacyjnej. Specjaliści różnych zawodów podczas kilkuletnich (nieraz wieloletnich)
pobytów spotykali się w różnych sytuacjach z nigeryjskimi kolegami, byli zapraszani na rodzinne uroczystości i oficjalne wydarzenia, nawiązywali też bliższe relacje osobiste. Doświadczenia
te zostały utrwalone w czterech tomach pod wspólnym tytułem
Polacy w Nigerii, wśród nich jest tom drugi, który otrzymał pod-

�Hausa a sprawa polska...

131

tytuł Wspomnienia8. Specjaliści w swoich relacjach przekazali
wiele językowych świadectw obecności hausa także poza terenem
ojczystym w Nigerii, które odnosiły się do pozdrowień (barka,
sannu), nazw produktów żywnościowych i potraw (naman shanu,
fura da nono) czy fraz „rytualnych” o funkcji ekspresywnej (shi
ke nan). Zapadły w pamięć, ponieważ były słyszane na co dzień.
Pozostały we wspomnieniach, które można uznać za kapitał na
odbudowanie relacji gospodarczych i kontaktów Polski z Nigerią.
Ich efektem jest pozytywne postrzeganie Polski i Polaków w Nigerii, mające także wpływ na istotne zwiększenie liczby Nigeryjczyków w Polsce. Jednak to nie Hausańczycy zaczęli częściej
przyjeżdżać do Polski, lecz przedstawiciele nigeryjskiego Południa,
w tym Ibo, których diaspora europejska jest dziś najliczniejsza
właśnie w Polsce. Ponieważ w przekazie medialnym dominuje
patrzenie na Afrykę przez pryzmat państw, a nie grup etnicznych,
Hausa są odbierani przede wszystkim jako Nigeryjczycy. Przypadki negatywnie ocenianej działalności Nigeryjczyków w Polsce
rzutują także na negatywny wizerunek Hausa.

Co znaczy Boko Haram po hausa?
Zwiększenie zainteresowania, a nawet swoisty rozgłos uzyskał
język hausa wraz z nagłaśnianymi przez media informacjami
o działalności Boko Haram w Nigerii. Wprawdzie Maiduguri,
miejsce powstania w 2002 r. tej organizacji terrorystycznej znajduje się poza terenami ojczystymi hausa, a założyciel (Ustaz Mohammed Yusuf) pochodził ze społeczności Kanuri, każdy przekaz
o działaniach terrorystycznych dość jednoznacznie jest utożsamiany ze społecznością Hausa. Paradoksalnie etykieta języka Boko
8

Z. Łazowski (red.), Polacy w Nigerii, t. 2, Wspomnienia, Warszawa 1998.

�132

Nina Pawlak

Haram zwiększyła zainteresowanie samym językiem. Przemówienia przywódców (z których największy rozgłos zyskały kazania Abubakara Shekau) były wygłaszane właśnie w hausa.
Pewne wieloznaczności w przekazie medialnym kreuje sama
nazwa Boko haram, a zwłaszcza jej komponent leksykalny boko
(drugi człon haram oznacza ‘wszystko, co jest niezgodne z muzułmańskim prawem i zasadami islamu’). Wśród licznych fraz
uznawanych za odpowiedniki Boko haram są następujące: ‘Zachodnia edukacja jest zakazana’, ‘wszystko, co europejskie, jest
zakazane (bo niezgodne z islamem)’, ‘Książki to grzech’, ‘Zakazać
zachodniej oświaty’, ‘Nowoczesne wychowanie to grzech’ i in.
Znaczenie wyrazu boko jest uznawane za semantyczne rozszerzenie angielskiego zapożyczenia o podstawowym znaczeniu
‘książka’ (ang. book). Tymczasem słowniki uznają wyraz boko za
rodzimy o znaczeniu ‘oszustwo, fałszywka, nieautentyczny produkt’ i zdaniem Paula Newmana9 ewolucja treści tego wyrazu ma
takie podstawy. Za „podrobiony”, czyli nieautentyczny, uznany
został w pierwszym rzędzie alfabet łaciński, zaadaptowany na
początku XX wieku do zapisu języka hausa, który miał już wówczas
ugruntowaną własną tradycję zapisu alfabetem arabskim (ajami).
Ponieważ szkoły, które zaczęły funkcjonować w czasach brytyjskiej
administracji kolonialnej, stosowały wyłącznie zapis alfabetem
łacińskim (także w nauczaniu innych przedmiotów), semantyczne rozszerzenie boko do znaczenia ‘zachodnia edukacja’ stało się
oczywiste, ale w tym znaczeniu wyraz pojawia się tylko w złożeniach, np. makarantar boko – ‘szkoła typu europejskiego’, karatun boko – ‘edukacja typu europejskiego’. Zasadne skojarzenie
wyrazu boko z zachodnią edukacją we frazie Boko haram jest
9
P. Newman, The Etymology of Hausa boko, publikacja internetowa (2013),
http://www.megatchad.net/publications/Newman-2013-Etymology-ofHausa-boko.pdf (dostęp: 25.10.2017).

�Hausa a sprawa polska...

133

propozycją figuratywną, której treść może być rozpatrywana odmiennie w zależności od uwzględnienia w niej kontekstu rodzimego lub wpływów obcych.

Współpraca hausanistyki polskiej i nigeryjskiej
Dynamiczny rozwój polskiej hausanistyki rozpoczął się w latach
80. ubiegłego wieku, gdy polski specjalista, prof. Stanisław Piłaszewicz podjął pracę w charakterze wykładowcy języka i kultury
hausa na Uniwersytecie w Maiduguri, a polscy studenci hausanistyki wyjechali na staż językowy na Uniwersytet Ahmadu Bello
w Zarii10, wypełniając w ten sposób zapis polsko-nigeryjskiej umowy międzyrządowej o wymianie studentów i pracowników uczelni obu krajów. W 1986 roku Uniwersytet Warszawski wizytował
prof. M. K. M. Galadanci, hausanista rangi międzynarodowej
i ówczesny rektor (Vice-Chancellor) Uniwersytetu Bayero w Kano.
Podczas tej wizyty zostało podpisane porozumienie o współpracy
między uczelniami. Współpraca, zapisana w formie bardziej listu
intencyjnego niż konkretnych zobowiązań, zaczęła się dynamicznie rozwijać i po roku 2000 obejmowała już nie tylko wzajemne
wizyty pracowników i studentów, ale także wspólne konferencje,
publikacje, uczestnictwo w rozwijaniu kadry naukowej z głosem
opiniującym w procedurach awansu naukowego11. Obok celów
akademickich współpraca ta miała jeszcze jeden wymiar, odnoszący się do zbudowania relacji partnerskich, które zdały egzamin
Doświadczenia akademickie i kontakty kulturowe grupy przebywającej
w roku 1985 w Zarii zostały opisane w tomie Wspomnienia w artykule Niny
Pawlak pt. „Uczyć się hausa w Nigerii” (Łazowski, op. cit., s. 124–136).
11
O szczegółach niektórych przedsięwzięć zob. N. Pawlak, Most polsko-afrykański na Uniwersytecie Warszawskim, „Kwartalnik UW” 2005, nr 4, z. 25,
s. 31–34.
10

�134

Nina Pawlak

w czasach kryzysu zaufania do nigeryjskich instytucji i negatywnego wizerunku Nigeryjczyków popadających w konflikt z prawem
polskim i międzynarodowym. Wszelkie kontakty bezpośrednie
inicjowane w ramach porozumienia z nigeryjskimi partnerami
miały rekomendację nigeryjskich „strażników” umowy międzyuczelnianej, nawet wówczas, gdy te kontakty wykraczały poza
uczelnię, z którą umowa była podpisana. Rekomendacje te oznaczały, że kandydaci ubiegający się o studia doktoranckie w Polsce,
o krótki staż naukowy czy nawet przyjazd na konferencję przybywają do Polski w celach akademickich i mają motywację, by
uczynić ten wyjazd trampoliną do rozwijania własnej kariery
w Nigerii. Dwa doktoraty hausanistyczne w Uniwersytecie Warszawskim12 i poddawana aktualnie procedurze obrony dysertacja
Jibrila Shu’aibu Adamu są przede wszystkim wyrazem osiągnięć
polskiej hausanistyki, które jednocześnie służą wspieraniu rozwoju hausanistyki nigeryjskiej w jej rodzimym środowisku13. Wkład
polskiej afrykanistyki w rozwój kadr stanowiących zaplecze intelektualne rozwijającej się Nigerii14 i decydujących o jej przyszłym
rozwoju może być także zinterpretowany w kategoriach współpracy rozwojowej, choć ten rodzaj aktywności nie był dotychczas
12
H. M. Yakasai, Hausa Reduplication in the Process of Grammaticalization
and Lexicalization, praca doktorska, Wydział Orientalistyczny Uniwersytetu
Warszawskiego, Warszawa 2006; I. Y. Chamo, The Changing Code of Communication in Hausa Films, praca doktorska, Wydział Orientalistyczny Uniwersytetu
Warszawskiego, Warszawa 2012.
13
Także staże badawcze na Uniwersytecie Warszawskim Yakubu Azarego
(2008) z BUK i Abubakara Zarii Ibrahima z ABU Zaria (2016) przyspieszyły
prace nad doktoratami, przygotowywanymi pod kierunkiem nigeryjskich
promotorów i umożliwiły przygotowanie prac, które zyskały pozytywną opinię
recenzentów, a ich autorom pozwoliły rozwijać dalszą karierę akademicką
w rodzimym ośrodku akademickim.
14
Liczne funkcje akademickie absolwenta polskiej uczelni, profesora Hafizu
Miku Yakasai (kierownika katedry, dziekana wydziału, prorektora) służą upowszechnianiu współpracy akademickiej także poza hausanistyką.

�Hausa a sprawa polska...

135

brany pod uwagę w programach pomocowych. Rozwijanie rodzimych filologii w krajach, w których używane są języki afrykańskie
o dużej tradycji akademickiej w Europie, angażuje liczne kadry
absolwentów rodzimych uczelni, którzy widzą swoją przyszłość
we własnym kraju. Odpowiedź ze strony krajów rozwiniętych na
problem ubóstwa i braku wykształcenia może więc dotyczyć także obszarów, które rozwijają się na gruncie wiedzy o własnych
językach i kulturach. Doświadczenia hausanistyki pokazują, że
są to najszybciej rozwijające się kierunki akademickie15, które
kształcą kadry nawiązujące dialog z badaczami z całego świata,
są kuźnią elit intelektualnych i politycznych we własnym kraju.

Bibliografia
Boniewicz A., Wszystko i nic o Afryce? Refleksje dotyczące sposobu prowadzenia studiów w Zakładzie Języków i Kultur Afryki Uniwersytetu Warszawskiego, „Afryka” 2001, t. 13, s. 90–96.
Chamo I. Y., The Changing Code of Communication in Hausa Films, praca doktorska, Wydział Orientalistyczny Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2012.
Łazowski Z. (red.), Polacy w Nigerii, t. 2, Wspomnienia, Warszawa 1998.
Mantel-Niećko J., Jaka dziś powinna być rola afrykanistyki?, „Afryka”
1995, t. 2, s. 5–13.
Newman P., The Etymology of Hausa boko, publikacja internetowa
(2013), http://www.megatchad.net/publications/Newman-2013-Etymology-of-Hausa-boko.pdf (dostęp: 25.10.2017).

15
O dorobku hausanistyki nigeryjskiej zob. H. M. Yakasai, A. Mu’azu, Hausa
studies in the 21st century: prospects and challenges, w: N. Pawlak, H. RubinkowskaAnioł, I. Will (eds.), African studies. Forging new perspectives and directions,
Warszawa 2016, s. 31–52.

�136

Nina Pawlak

Pawlak N., Samotny wojownik czy specjalista do wynajęcia?, „AFRYKA.
Biuletyn Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego” 2000/2001,
t. 12, s. 83–87.
Pawlak N., Most polsko-afrykański na Uniwersytecie Warszawskim,
„Kwartalnik UW” 2005, nr 4, z. 25, s. 31–34.
Piłaszewicz S., Afrykanistyka, w: Maciej Popko (red.), 75 lat Instytutu
Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007,
s. 23–36.
Vorbrich R., Polskie badania afrykanistyczne z zakresu etnologii i antropologii kulturowej, „Afryka” 2000, nr 11, s. 74–81.
Yakasai H. M., Mu’azu A., Hausa studies in the 21st century: prospects and
challenges, w: N. Pawlak, H. Rubinkowska-Anioł, I. Will (eds.),
African studies. Forging new perspectives and directions, Warszawa
2016, s. 31–52.
Yakasai H. M., Hausa Reduplication in the Process of Grammaticalization
and Lexicalization, praca doktorska, Wydział Orientalistyczny
Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.

Hausa and the Polish question.
From Orchideenfach to development cooperation
Summary
The paper aims at interpreting achievements of the African Studies
relating to languages and cultures in Poland in terms of the Polish national interests that this academic field has not been previously identified
with. The history of Hausa studies in Poland is currently being evaluated through its membership in the international society of Africanists
dealing with African languages, Chadic in particular. Official contacts
between Poland and West African countries (especially with Nigeria)
do not include the status of the language in these countries, the knowledge of the Hausa language and culture among the graduate students
of the African studies program in Poland is not considered, neither.
Moreover, some factors (such as Boko Haram) create negative image of
the Hausa society in our country. The paper shows, that some activities

�Hausa a sprawa polska...

137

aimed at the development of academic cooperation within Hausa studies between the University of Warsaw and Bayero University, Kano implement broader goals that are consistent with the declarations of partnership by developed and developing countries that was signed by
Poland. By supporting the development of Hausa studies in its native
environment, Poland participates in educating people who will become
intellectual base of the developing Nigeria and will determine directions
of its future development.
Key words: development cooperation, Nigeria, Hausa studies, the
Hausa language

��JOANNA BAR

STREFA SUDANU W BADANIACH
JANA CZEKANOWSKIEGO (1908–1909)
Wstęp
Wiosną 1907 r. Jan Czekanowski rozpoczął prowadzenie badań
terenowych w Afryce w ramach niemieckiej interdyscyplinarnej
ekspedycji badawczej, zorganizowanej i poprowadzonej przez
Adolfa Friedricha, księcia Meklemburgii. Głównym jej celem było
systematyczne zbadanie północno-zachodnich terytoriów ówczesnej Niemieckiej Afryki Wschodniej, rowów środkowoafrykańskich
położonych pomiędzy jeziorami Kiwu i Alberta oraz północno-wschodnich obszarów granicznych państwa Kongo. Prowadząc
badania jako antropolog i etnolog wyprawy1, zebrał materiały,
które stały się następnie podstawą pięciotomowej publikacji Forschungen im Nil-Kongo-Zwischengebiet2, integralnej części zbioru
Dr hab. Joanna Bar – prof. UP, Instytut Politologii, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie, historyk i politolog, główne kierunki badań: Afryka
Wschodnia.
Rozróżnienie to pojawia się w tym tekście zgodnie z nomenklaturą używaną
przez J. Czekanowskiego.
2
J. Czekanowski, Forschungen im Nil-Kongo–Zwischengebiet, Leipzig 1911–
1927; szczegółowe informacje dotyczące poszczególnych tomów zostały zamieszczone w spisie bibliograficznym.
1

�140

Joanna Bar

Wissenschaftliche Ergebnisse der Deutschen Zentral-Afrika-Expedition 1907–1908 unter Führung Adolf Friedrichs, Herzogs zu Mecklenburg3, złożonego z prac pozostałych członków ekspedycji:
topografa, geologa, meteorologa, botanika i zoologa. Ze względu
na późniejsze publikacje w języku polskim, w kręgu polskich afrykanistów najbardziej znane stały się wyniki badań prowadzonych
w pierwszym roku pobytu w Afryce, w tym przede wszystkim
w Rwandzie. Praktycznie nieznane są natomiast rezultaty prac
kontynuowanych przez Czekanowskiego na południowych rubieżach Sudanu od maja 1908 do kwietnia 1909 r. Prace te prowadzone były już samodzielnie po rozstaniu się z ekspedycją, która
ze względu na problemy zdrowotne dwóch uczestników wróciła
do Europy wiosną 1908 r., rok wcześniej niż pierwotnie zakładano. Z planów skrócenia trasy wyłamał się jedynie Czekanowski,
który kontynuował badania w dorzeczu rzek Uele i Ituri, próbując
określić kształt stosunków etnicznych i antropologicznych południowych rubieży Sudanu, przylegających od północy do lasu
dziewiczego dorzecza Konga. Tematyka prowadzonych przez
niego wówczas badań stała się przedmiotem niniejszej analizy.

Publikacje Jana Czekanowskiego
dotyczące badań przeprowadzonych w Afryce
Jak wspomniano, ostateczne wyniki badań przeprowadzonych
w Afryce Centralnej Jan Czekanowski opublikował w języku niemieckim w pięciotomowym dziele zatytułowanym Forschungen
im Nil-Kongo-Zwischengebiet. Dwa pierwsze tomy tej publikacji
3
J. Czekanowski, Eg. F. Kirschstein, M. Weiss et al., Wissenschaftliche Ergebnisse der Deutschen Zentral-Afrika-Expedition 1907–1908 unter Führung Adolf
Friedrichs, Herzogs zu Mecklenburg, Leipzig 1910–1927.

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

141

(1917, 1924) zawierają tekstowy materiał etnologiczny, tomy
trzeci i piąty (1911, 1927) materiał ilustracyjny – fotografie. W tomie czwartym (1922) zaprezentowana została część zebranych
materiałów z dziedziny antropologii fizycznej, mianowicie obserwacje na osobnikach żywych4.
Tom pierwszy zawiera wyniki badań przeprowadzonych na
terenie Międzyjezierza Afrykańskiego; rozdziały poświęcone organizacji badań ekspedycji, ogólnym informacjom o Międzyjezierzu i jego historii oraz 14 rozdziałów dotyczących Rwandy. Do
tomu dołączony został suplement prezentujący materiały muzykologiczne. Tom liczy 412 stron tekstu i 14 stron zapisów nutowych,
zawiera również 186 ilustracji oraz 4 tablice z wzorami ornamentów rękodzieła ruandyjskiego.
Szeroko rozumianej strefy Sudanu dotyczy natomiast znaczna
część rozdziałów tomu drugiego, na który składają się wyniki
badań przeprowadzonych wśród 16 grup etnicznych zasiedlających
północno-wschodnie obszary państwa Kongo, podsumowanie
badań etnograficznych oraz aneks będący skrótowym opracowaniem badań lingwistycznych. Tom ten liczy łącznie 714 stron tekstu i 294 ilustracje.
W obu tomach autor zastosował klasyczny dla badań etnologicznych schemat konstrukcji rozdziałów, w większości będących
monografiami poszczególnych społeczności plemiennych. Rwandzie poświęcił jednakże aż 14 rozdziałów, szerzej potraktował
również organizacje państwowe Azande i Mangbetu. Omówił
zasiedlane terytorium, typy osadnictwa, kulturę materialną
i duchową, zajęcia ludności, stosunki rodzinne i organizację społeczną. W przypadku społeczności o rozwiniętych strukturach
4
Druga część badań antropologicznych – materiały kraniologiczne – które
pierwotnie miały być opublikowane w osobnym tomie Forschungen…, ukazały
się jako artykuł Badania antropologiczne w Afryce i ich wyniki opublikowany
w 1963 roku w „Przeglądzie Antropologicznym”.

�142

Joanna Bar

państwowych zamieścił także informacje historyczne, przechowywane w tradycji ustnej badanych ludów i pochodzące z innych
źródeł. Mimo niewątpliwej wartości naukowej, żaden z tomów
Forschungen… nigdy nie został przetłumaczony na język polski.
W okresie międzywojennym w języku polskim ukazały się jedynie dwie relacje z badań etnologicznych przeprowadzonych
w Afryce, mianowicie artykuł Badania w międzyrzeczu Nilu i Kongo opublikowany w 1910 r. na łamach „Rozpraw Wydziału Matematycznego-Przyrodniczego AU”5 oraz zaledwie dwunastostronicowy tekst Ostateczne wyniki badań w Afryce Środkowej w latach
1907, 1908 i 1909, opublikowany w 1924 r. w „Przeglądzie Geograficznym”6.
W 1961 roku na łamach „Przeglądu Socjologicznego” ukazało
się jeszcze jedno cenne opracowanie naukowe, mianowicie czterdziestostronicowy artykuł zatytułowany Feudalne państwa pasterskie afrykańskiego Międzyjezierza7. Dzięki niemu zagadnienie
historii i organizacji państw pasterskich Międzyjezierza jako jedno z nielicznych doczekało się szczegółowego opracowania w języku polskim8.
Wcześniej jeszcze, w 1958 r., ukazała się najbardziej znana
polskim czytelnikom publikacja odnosząca się do badań prowadzonych przez Jana Czekanowskiego w Afryce. Był to fragment
wspomnień zatytułowany W głąb lasów Aruwimi. Dziennik wypra-

5
J. Czekanowski, Badania w międzyrzeczu Nilu i Kongo, „Rozprawy Wydziału
Matematyczno-Przyrodniczego AU”, Kraków 1910, ser. B, s. 605–669.
6
J. Czekanowski, Ostateczne wyniki badań w Afryce Środkowej w latach
1907–1909, „Przegląd Geograficzny” 1924, t. 4, s. 138–150.
7
J. Czekanowski, Feudalne państwa pasterskie afrykańskiego Międzyjezierza,
„Przegląd Socjologiczny” 1961, t. 15, s. 21–60.
8
Pełny wykaz prac J. Czekanowskiego dotyczących w całości Afryki i opublikowanych w języku polskim został zamieszczony w spisie bibliograficznym.

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

143

wy do Afryki Środkowej9. Treść tego tomu powstała na bazie fragmentu dziennika prowadzonego przez polskiego badacza, obejmującego środkowy okres badań, prowadzonych od 1 grudnia
1907 do 24 marca 1908 r. na terenie Międzyjezierza Afrykańskiego i w dorzeczu rzeki Aruwimi.
Publikacja ta nie zawarła w sobie jednak pełnej treści dziennika, który powstał podczas pobytu badacza w Afryce. Na przeszkodzie wydania całości wspomnień w języku polskim stanął
wybuch II wojny światowej i jej skutki. W 1937 r. Jan Czekanowski otrzymał bowiem propozycję zredagowania i wydania skróconej polskiej wersji Dziennika. Planował wówczas wydanie łącznie trzech tomów, zatytułowanych odpowiednio: Do źródeł Nilu
(t. 1), W głąb lasów Aruwimi (t. 2), Na rubieżach Sudanu (t. 3).
Jedyny egzemplarz rękopisu pierwszego tomu, złożony do archiwum Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego,
uległ zniszczeniu podczas powstania warszawskiego. Dlatego też
po wojnie, w 1958 r., została wydana niezniszczona, niegotowa
w 1939 r. (i dlatego nieprzekazana do ministerstwa) druga część
wspomnień – jako tom W głąb lasów Aruwimi… 10 W latach
1951–1954 Czekanowski pracował nad rekonstrukcją części pierwszej, która nie została wówczas sfinalizowana. Nigdy nie została
także zredagowana trzecia część wspomnień.
Oryginalny Dziennik wyprawy ekspedycji antropologiczno-etnologicznej do Afryki Środkowej w latach 1907–1909, pisany według
wymagań organizatorów ekspedycji na bieżąco podczas wyprawy,
nie został opublikowany do dnia dzisiejszego, choć zachowały się
w bardzo dobrym stanie dwa niemal pełne komplety tekstów napisanych w przeważającej części w języku niemieckim (fragmen9
J. Czekanowski, W głąb lasów Aruwimi. Dziennik wyprawy do Afryki Środkowej, Wrocław 1958.
10
J. Czekanowski, W głąb lasów Aruwimi..., op. cit., s. 31.

�144

Joanna Bar

ty także po francusku, polsku i w językach lokalnych). Ten obszerny zbiór liczy 11 zeszytów i 1 teczkę o łącznej ilości 1187 kart.
Egzemplarz należący do Anny Czekanowskiej-Kuklińskiej, córki
badacza, obecnie jest przechowywany jako jej depozyt w Gabinecie Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie11.
W 2014 r. nakładem Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego opublikowany został fragment pierwszej części Dziennika wyprawy, odtworzony przez Jana Czekanowskiego w latach 1951–
1954, przygotowany do druku na podstawie maszynopisu autora.
Tekst, oprócz rozdziałów o charakterze biograficznym i dotyczących przygotowań do wyprawy, prezentuje poszczególne etapy
pierwszych miesięcy podróży: morskiej, a następnie realizowanej
koleją z Mombasy do Port Florence, ówczesnej stacji końcowej
kolei kenijsko-ugandyjskiej oraz parowcem przez Jezioro Wiktorii do Bukoby, dokąd członkowie ekspedycji dotarli 9 czerwca
1907 r.
Rok później, w 42. numerze czasopisma „Afryka” z 2015 r.,
został opublikowany artykuł napisany na podstawie rękopisu
Dziennika wyprawy, będący próbą rekonstrukcji kolejnego etapu
badań Jana Czekanowskiego prowadzonych pomiędzy czerwcem
a listopadem 1907 r. Głównym celem tej publikacji była próba
połączenia wydarzeń opisanych przez Jana Czekanowskiego na
kartach Dziennika podróży afrykańskiej (do 9 czerwca 1907 r.)
i tomu W głąb lasów Aruwimi (od 1 grudnia 1907 do 24 marca

W latach 2003–2004 w ramach grantu przyznanego przez KBN Wydawnictwu Towarzystwa Naukowego KUL sporządzono transkrypcję tego zbioru
oraz wprowadzono jego treść do plików komputerowych. Podjęte wówczas prace
są prowadzone również obecnie. Starania o pozyskanie środków na przygotowywanie rękopisów do druku i wydanie ich w językach oryginału zakończyły
się sukcesem w 2017 r., pozytywną oceną projektu w ramach programu „Uniwersalia” 2.1 NPRH. Projekt ten jest obecnie realizowany.
11

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

145

1908 r.)12. Po sfinalizowaniu tej publikacji do odtworzenia pozostał jeszcze ostatni etap podróży, pokrywający się chronologicznie
z planowanym, a nigdy nieukończonym tomem Na rubieżach Sudanu. Cel ten został zrealizowany w artykule opublikowanym
w 44. numerze czasopisma „Afryka” z 2016 r., dotyczącym ostatniego, samodzielnie realizowanego etapu badań, prowadzonych
w dorzeczach Uele i Ituri, w okresie pomiędzy 1 kwietnia 1908
a 1 kwietnia 1909 r.13
We wspomnianych powyżej trzech publikacjach, powstałych
na bazie oryginalnego Dziennika wyprawy, przedmiotem analizy
były przede wszystkim informacje dotyczące przebiegu podróży
oraz zastanych realiów społeczno-politycznych. Podsumowania
i wnioski naukowe z prowadzonych badań są natomiast dostępne
w odnośnych tomach Forchungen…, a dla nieznających języka
niemieckiego, w wydanych w Polsce wspomnianych opracowaniach Jana Czekanowskiego, niestety bardzo skromnych objętościowo14.

Badania Jana Czekanowskiego na południowych
rubieżach Sudanu – zasięg geograficzny
Głównym celem naukowym analizowanego etapu podróży
i prowadzonych wówczas badań było stworzenie mapy etnograficznej sawanny południowych rubieży Sudanu, przylegających
J. Bar, Dziennik podróży afrykańskiej Jana Czekanowskiego, czerwiec – listopad
1907 r. Rekonstrukcja wydarzeń, „Afryka” 2015, nr 42, s. 103–124.
13
J. Bar, Dziennik podróży afrykańskiej Jana Czekanowskiego – ostatni etap
podróży (31 marca 1908 – 1 kwietnia 1909 r.). Rekonstrukcja wydarzeń, „Afryka”
2016, nr 44, s. 109–129.
14
Por. J. Bar, Afrykanistyczne badania Jana Czekanowskiego w stulecie wyprawy, Kraków 2007.
12

�146

Joanna Bar

od północy do lasu dziewiczego dorzecza Konga15. Zdecydowana
większość badań tego okresu realizowana była w granicach obecnej Demokratycznej Republiki Konga, z wyjątkiem odcinka powrotnego, prowadzącego przez terytoria współczesnej Ugandy
i Sudanu Południowego.
Czekanowski zostawił za sobą strefę lasów deszczowych wraz
z wymarszem z posterunku Gumbari (5 maja 1908 r.). Stamtąd
wyruszył w kierunku północno-wschodnim, by przez Vanker­
ckhovenville, Faradje i Aba 1 czerwca dotrzeć do osady Yei, stanowiącej najdalej na północny-wschód wysunięty punkt tego
etapu podróży16. Mijane wioski zamieszkiwane były przez ludność
plemion Azande, Logo, Avokaya i Kakwa. Ich głównym pożywieniem nie były już banany, które dominowały w pożywieniu plemion
strefy leśnej, lecz proso i kukurydza. Osada Yei znajdowała się na
terenie Enklawy Lado, położonej w zachodniej części dorzecza
górnego Nilu na północ od jeziora Albert-Nyanza17.
Stamtąd Czekanowski wyruszył na zachód, w kierunku posterunku Dungu. Dotarł tam 14 lipca, konstatując, iż nazwa posterunku jest identyczna z nazwą rzeki, która niegdyś wyznaczała
od strony południowej granicę terenów opanowanych przez Azande. Około dwudziestu lat przed podróżą Czekanowskiego, a więc
w latach 90. XIX w., sięgnęli oni jednak również po część terenów
należących do Logo, wypierając tych ostatnich w kierunku połuJ. Czekanowski, W głąb lasów Aruwimi…, op. cit., s. 18–19.
Tekst Forschungen…, jako oficjalnie opublikowane podsumowanie wyników
badań przeprowadzonych podczas ekspedycji, stanowi główne odniesienie w pisowni nazw etnicznych i geograficznych.
17
Enklawa Lado, położona w części dorzecza górnego Nilu na północ od
jeziora Albert-Nyanza, od 1894 r. administrowana przez Państwo Niezależne,
po śmierci Leopolda II miała wrócić w posiadanie anglo-egipskiego Sudanu.
J. Czekanowski, W głąb lasów Aruwimi…, op. cit., s. 184, por. także Lado Enclave,
https://www.britannica.com/place/Lado-Enclave#ref246249 (dostęp:
12.12.2016).
15
16

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

Schematyczny plan podróży Jana Czekanowskiego

147

�148

Joanna Bar

dniowym. Powszechnym językiem handlu i komunikacji tych
terenów pozostawał bagala, którym porozumiewali się ludzie
z różnych plemion18.
Po opuszczeniu Dungu Czekanowski ruszył w kierunku posterunku Amadi, który stał się najdalej na zachód wysuniętym punktem jego podróży. Pobyt w Amadi zaowocował zestawieniem
danych statystycznych dotyczących poszczególnych grup ludności z tego okręgu, znajdującego się na styku obszarów zasiedlonych
przez plemiona Abarambo, Madyo i Azande.
Opuściwszy stację, badacz ruszył na południowy wschód, w kierunku posterunku Poko, wędrując terenami zasiedlonymi przez
Abarambo i pozostającymi pod silnym wpływem kulturowym
Mangbetu. 12 września Czekanowski przybył do Nala, 29 września
wrócił do Gumbari, zamykając zarazem pętlę ponadczteromiesięcznego okresu podróży.
Kolejne jej etapy (Entebbe, Kampala, Hoima) wiązały się już
z powrotem do Europy. Z map dołączonych do pierwszego tomu
Forschungen…19 wiemy, że podróż do Entebbe wiodła przez Irumu,
Fort Portal i Bukobę, a następnie wodami Jeziora Wiktorii. Z osady Mahagi położonej nad jeziorem Alberta podróż kontynuowana była drogą wodną, wodami Nilu, aż do Nimule, do którego
Czekanowski dotarł 15 marca 1909 r. Ostatni etap samodzielnie
zorganizowanej podróży trwał dwa tygodnie i realizowany był
lądem. Zakończył się 1 kwietnia wraz z zaokrętowaniem się na
statek rejsowy w Gondokoro nad Nilem.

„W Uele analogiczną pozycję [do kishuaheli – przyp. J. B.] zdobył sobie
język bangala, wprowadzony przez administrację Państwa Niezależnego, która
tam posunęła się z obszaru opanowanego przez język bangala nad rzeką Kongo”,
por. J. Czekanowski, W głąb lasów Aruwimi…, op. cit., s. 367.
19
J. Czekanowski, Forschungen…, op. cit., t. 1, s. 7.
18

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

149

Mapa etniczna
Mając na uwadze podział etniczny międzyrzecza Nilu i Konga,
Czekanowski stwierdził, że obszar ten, ujęty jako całość, dzieli
się pod względem geograficznym na cztery prowincje odpowiadające w dużym przybliżeniu również etnicznemu i antropologicznemu zróżnicowaniu mieszkańców: Międzyjezierze, obszary
dżungli basenu Konga, sawanny basenu Uele oraz stepy górnego
Nilu (Bahr-el-Gebel). Dwie ostatnie dotyczą szeroko rozumianej
strefy Sudanu.
Według Jana Czekanowskiego dla ukształtowania stosunków
etnicznych obszarów sawanny położonych na północ od strefy
dżungli decydujące znaczenie miała ekspansja ludów Azande
i Abandja. Spowodowała ona rozproszenie autochtonów basenu
Uele, ich dyslokację w kierunku wschodnim oraz w większości
ich asymilację. Rdzenna ludność basenu Uele przed pojawieniem
się Azande należała do grupy plemion Mundu na wschodzie, na
zachodzie zaś do wzajemnie spokrewnionych plemion Abarambo
i Bomu. Napór skierowany wzdłuż Uele ku wschodowi spowodował ich znaczne przesunięcie, przy czym ucierpiały również bardziej na północ położone plemiona Ababua. W konsekwencji
plemiona te pojawiły się w basenie Bili20.
Podsumowując wyniki badań prowadzonych na południowych
rubieżach Sudanu, Czekanowski zwrócił uwagę na potrzebę klasyfikacji występujących na badanym obszarze licznych plemion
oraz konieczność rozgraniczenia obszarów zamieszkiwanych przez
ludy Bantu i ludy sudańskie.

Podstawą informacji zawartych w tym rozdziale stały się odnośne rozdziały
Forschungen…; J. Czekanowski, Forschungen…, op. cit., t. 2, s. 21–237.
20

�150

Joanna Bar

Sawanny, rozciągające się na północ od lasów pierwotnych,
zamieszkiwane były w przeważającej większości przez plemiona
sudańskie, noszące wyraźne ślady wpływów północno-wschodnich. Do grupy tej zaliczeni zostali Azande oraz plemiona grup
Mundu i Abarambo.
Azande, którzy swym przybyciem silnie przeobrazili mapę
etnograficzną basenu Uele, zasiedlili poza wielkimi obszarami
na północy Uele również liczne pasy ziemi na południu i północy sawanny. Czekanowski wymienił opanowane przez nich pojedyncze wsie oraz rozległe obszary w basenach Chinko i Bahrel-Ghasal. Azande centralni, południowi i wschodni rządzeni
byli przez ród Avungura, zaś zachodni przez ród Abandja. Na
wszystkich obszarach podbitych przez Azande pozostawały liczne warstwy ludności autochtonicznej, podlegającej szybkiej asymilacji.
Do grupy Mundu Czekanowski zaliczył plemiona: Mundu, Bere-Bangba, Mayogu i Mangbele, określając zarazem szczegółowo
ich siedziby. Peryferyjne położenie plemion grupy Mundu na
obrzeżach strefy ekspansji Azande i ich powinowactwo z plemionami Ubangi posłużyły Czekanowskiemu za dowód, że byli oni
rzeczywistymi autochtonami basenu Uele, którzy zostali przesunięci daleko na wschód i południe w stosunkowo niezbyt odległej
przeszłości.
Abarambo, włącznie ze spokrewnionymi z nimi blisko plemionami Duga, Pambia i Akare, Czekanowski wymienił jako następną grupę, do której postulował zaliczenie również plemion Abiri
i Angadi. Plemiona te uważał za autochtonów obszarów basenu
północnej Uele, którzy utrzymali się w pasie granicznym między
obszarami zasiedlonymi przez centralnych Azande i Abandja.
Abarambo mieli przywędrować z leżących na zachodzie ziem położonych na obszarze między rzekami Uele i Bomokandi. Jedna
ich podgrupa miała przekroczyć Bomokandi, zaś plemiona Duga,

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

151

luźno spokrewnione z pozostałymi Abarambo, zawędrowały dalej, na prawy brzeg Uele.
Czekanowski stwierdził, iż obszar górnego Nilu pod względem
etnicznym wyodrębniony był bardzo wyraźnie. Do ludności zamieszkującej badane przez siebie obszary górnego Nilu Czekanowski zaliczył Niloto-Chamitów w centrum, plemiona Shilluk
na wschodzie oraz plemiona Madi na południu i zachodzie. W kierunku północno-wschodnim od ziem tych ostatnich miał się rozciągać obszar zamieszkiwany przez plemiona Mittu.
Plemiona należące do grupy Madi, które według Czekanowskiego miały wykazywać powinowactwo z grupą Momvu, zamieszkiwały wschodnie brzegi basenu Uele, sięgając na południu aż
w pobliże południowego brzegu Jeziora Alberta, a na wschodzie
poza dolinę Nilu. Wkroczenie wypartych przez Azande Mundu
podzieliło obszar plemion Madi na dwie części: w północnej, w basenie Yei, osiąść mieli Moru i Avokaya-Oisila, zaś część południowa była zamieszkiwana przez plemiona: Avokaya-Oigiga, Logo,
Lugware, Kaliko, Nil-Madi i Lendu.
Północno-zachodni, luźno spokrewnieni sąsiedzi plemion grupy Madi – plemiona Mittu i Baka – osiedli między rzekami Jaro,
Meridi, Issu a wododziałem Uele. Także oni mieli ucierpieć wskutek pojawienia się Azande, tworząc wówczas na południu swej
strefy osiedlenia małe, rozproszone wyspy.
Grupa plemion Shilluk zasiedliła rozległe tereny na wschód
od ziem Madi, częściowo na prawym brzegu Nilu Wiktorii. Czekanowski zaliczył do nich, poza plemionami Gang (Acholo lub
właściwi Shuli), również plemiona Lur, Ja-Luo, Shifalu, Berri
i Lango – na wschodzie, plemiona Shilluk – osiadłe na północy
oraz plemiona Belanda, Dyur i Dembo – na północnym zachodzie.
Zachodnia grupa Niloto-Chamitów obejmowała plemiona Bari,
Kakwa, Fadjulu, Yambara, Liggi i Kuku, zaś Latuka zostali przez
Czekanowskiego zaliczeni do grupy wschodniej. Badacz zaznaczył

�152

Joanna Bar

również, że Niloto-Chamici, jako Chamici, nie należą do plemion
sudańskich. Ich siedziby wsunęły się jednak na zachód od Nilu
klinem w obszar zamieszkiwany przez plemiona Madi i przez to
stali się oni istotnym czynnikiem w ukształtowaniu się etnicznych
stosunków wschodniej części międzyrzecza Nilu i Kongo.
Podejmując temat podziału języków sudańskich, Czekanowski
stwierdził, że choć wydzielenie oddzielnego kompleksu języków
sudańskich nie przedstawiało trudności, to ocena ich wzajemnych
relacji, ze względu na zróżnicowanie pojedynczych grup, nie była
łatwa21.
Zamieszczone na pięciu stronach Forschungen… porównanie
liczebników poszczególnych plemion sudańskich pozwoliło Czekanowskiemu stwierdzić, że plemiona Momvu, Lendu i Madi
prawdopodobnie w przeszłości tworzyły większą całość. Czas tej
wspólnoty miał nastąpić po okresie ściślejszego współżycia Lendu
z plemionami Momvu. Dopiero później Lendu weszli w bliższy
związek z wyodrębnionymi plemionami Madi, zaś stosunki z plemionami Momvu rozluźniły się. Brak zwyczaju wybijania dolnych
siekaczy u Lendu, w przeciwieństwie do plemion Madi, stanowić
mógł ślad tych czasów.
Języki plemion Abarambo i Madyo oraz języki Azande i grupy
Mangbetu były pozostałością najmłodszych przesunięć etnicznych.
Wypowiadając się na temat języków plemion Abarambo i Madyo,
Czekanowski podkreślił, że mimo różnych postaci liczby mnogiej,
posiadały te same liczebniki 2 i 3. Plemiona Mangbetu i Azande
charakteryzowały się z kolei odmiennymi formami tworzenia
liczby mnogiej i z pewnością nie były wzajemnie spokrewnione,
będąc sobie obce również pod względem innych dziedzin kultury. W przeciwieństwie jednak do zupełnie odizolowanych Mangbetu, Czekanowski dostrzegał pewne podobieństwa Azande i Aba21

Ibidem, s. 575 i nast.

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

153

rambo, nieznajdujące jednak swego potwierdzenia w sposobie
tworzenia liczebników.
W badanych językach sudańskich Czekanowski skonstatował
skutki postępującego zróżnicowania pierwotnej całości, której
późniejsze podgrupy weszły w różnorodne stosunki wzajemne.
Ze względu na wspólne liczebniki niższe Czekanowski przypuszczał, że grupy językowe Mundu, Bwaka, Banda i Sango wcześniej
tworzyły pod względem językowym jedność wyższego rzędu.
Późniejsze wpływy tych czterech grup sięgały nie tylko na obszary pozostałych, pierwotnie z nimi spokrewnionych plemion, lecz
także sąsiednich plemion Bantu – Mabudu, Mabali, Balika i Babira.
Podobne procesy zostały stwierdzone u plemion Madi i Momvu.
Tam na okres starszej wspólnoty nałożyło się intensywne współżycie plemion Momvu i Lendu, zastąpione później związkami
Lendu z plemionami Madi, widoczne w kulturze materialnej tych
plemion jeszcze w czasie pobytu Czekanowskiego.
Niejasne pozostały związki Madyo i Abarambo z plemionami
Bwaka i Banda, mimo zgodności występujących w niższych liczebnikach. Ze względu na różnice w gramatyce języków plemion
powyższe zgodności zostały jednak uznane za zapożyczenia.
W przypadku kultury materialnej poszczególnych plemion nie
sposób w ograniczonym objętościowo artykule zaprezentować
bogactwa treści opracowania Czekanowskiego. W największym
skrócie warto jednak przypomnieć, że według ówczesnych dyfuzjonistów na obszarze międzyrzecza Nilu i Kongo stykały się ze
sobą kultura zachodnioafrykańska ze wschodnioafrykańską oraz
sudańska. Rozgraniczenie obszarów poszczególnych kultur napotykało jednak na wielkie trudności, zwłaszcza przy próbie klasyfikacji pojedynczych zjawisk kulturowych. Trudności te – według
Czekanowskiego – wynikały z faktu, że różne kategorie wytworów
ludzkiej działalności rozprzestrzeniały się drogą zapożyczeń z roz-

�154

Joanna Bar

maitą prędkością. Ze względu na kształt budynków mieszkalnych
Czekanowski wydzielił na obszarze badań ekspedycji trzy prowincje. Stanowić je miały: obszar zachodnioafrykańskich chat ze
szczytowym dachem, obszar chat ulowych Międzyjezierza oraz
obszar okrągłych chat sudańskich z dachem stożkowym. Sawanny południowego Sudanu były krainą występowania odzieży ze
skóry, która zastępowała tam materiały wyrabiane z kory drzew,
powszechne na obszarach lasów deszczowych. Warto zwrócić
uwagę na fakt, iż obserwacje poczynione podczas podróży poświadczały na interesujących nas terenach sudańskich sawann
wzrost wpływów europejskich, silniejszych niż w Rwandzie i w strefie dżungli, zauważalnych zarówno w nowej modzie na budowę
przez starostów domów na wzór europejski, jak i w zwiększającym
się udziale w handlu lokalnym towarów europejskich. Nic w tym
dziwnego, gdyż na tych terenach „misja cywilizacyjna” białych
zaczęła być realizowana wcześniej niż na niektórych obszarach
Międzyjezierza, np. w Rwandzie. Jednocześnie jednak to właśnie
w dorzeczu Uele Czekanowski podróżował po obszarach, na których kultura i obyczaje mieszkańców najbardziej odbiegały od
norm i obyczajów akceptowanych przez Europejczyków (kanibalizm).

Historia, organizacje państwowe
i struktura społeczna
W zakresie stosunków społecznych głównym podmiotem badań
były sudańskie państewka plemienne, oparte na niezwykłym
ustroju feudalnym, którego podstawę stanowiło oddawanie kobiet
w lenno. Ówczesne objęcie tych obszarów administracją Niezależnego Państwa Kongo doprowadziło do pewnej stabilizacji i zabezpieczyło ludność przed najazdami Arabów. Tym samym doszło

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

155

do zatrzymania plemion sudańskich uchodzących ku południowi,
gdzie powodowały niemniejsze spustoszenia od wypraw Arabów.
Monografia Azande, najobszerniej opracowana, zajmuje
90 stron druku tomu drugiego Forschungen…, zatytułowanego
Etnographie Uele/Ituri/Nil Länder, na których traktuje o wszystkich
niemalże dziedzinach życia tego społeczeństwa plemiennego,
obrazując także całokształt życia społecznego: wewnętrzną organizację plemion, wzajemne stosunki między przedstawicielami
poszczególnych szczebli drabiny feudalnej państwa, ówczesne
związki i wpływy władzy belgijskiej. Omawia również życie rodzinne członków wieloplemiennego społeczeństwa. Podrozdział
Klan wzbogacony został dwustronicową tabelą zawierającą wynotowany przez badacza spis 86 klanów Azande, wraz z informacjami o obszarach występowania i przynależnych tym klanom
totemach22.
Tytuły podrozdziałów świadczą o tym, jak głęboko udało się
Czekanowskiemu przeniknąć tajemnice historii Azande, choć
w sposób typowy dla afrykańskich społeczeństw niepiśmiennych
ograniczała się ona jedynie do dziejów dynastii. Historia bowiem
tego ludu to historia podboju prowadzonego przez wybitnych
przywódców dwóch panujących rodów: Avungura i Abandja. Kolejne etapy opanowywania basenu Uele związane były z imionami wybitnych wojowników. Sporym osiągnięciem Czekanowskiego stało się również stworzenie mapy etnograficznej plemion
zamieszkujących tereny basenu Uele przed podbojem Azande
oraz opis procesu asymilacji klanów, które w całości stawały się
następnie tworzywem późniejszego narodu Azande.
Ze względu na obszar, na którym Czekanowski mógł prowadzić
swe badania, większy nacisk położony został na dzieje Avungura
– rodu panującego we wschodniej części państwa Azande. Owo22

Ibidem, s. 21–109.

�156

Joanna Bar

cem przeprowadzonych badań, oprócz dokładnego opracowania
tekstowego (podrozdziały 2–8, łącznie 17 stron druku), stał się
7-stronicowy ciąg tabel genealogicznych, rozbudowany w kierunku potomków dwóch najwybitniejszych – co w owych czasach
znaczyło tych, którzy przeżyli bratobójcze walki o władzę – członków dynastii: Mabenge i Tombo. Badania nad historią podboju i powstania państwa Azande polski uczony uzupełnił bliższymi
w czasie informacjami o najazdach i pacyfikacji ze strony posuwających się od północy Arabów nubijskich. Opisał ponadto
okres rozciągnięcia się na te tereny administracji europejskiej,
która okazała się siłą stabilizującą w walce zarówno z agresorami
z północy, jak i z muzułmańskimi handlarzami kości słoniowej i niewolników znad Aruwimi. W tekście zamieszczono również nieco krótszą historię rodu Abandja, władającego na zachodzie podbitych terenów, także zaopatrzoną w tablicę genealogiczną
Wedle ustaleń Czekanowskiego współczesne jego badaniom
stosunki etniczne panujące na północnych kresach dżungli basenu Kongo przyjęły swą ówczesną postać pod wpływem wydarzeń
drugiej połowy XVIII i całego XIX wieku. Wówczas to Azande
zmiażdżyli w potężnej ekspansji terytoria osiadłych tam ludów.
Zetknąwszy się z Mangbetu posuwającymi się jednocześnie w kierunku północno-wschodnim znad Aruwimi, spowodowali cały
szereg migracji, których skutek był odczuwany na terenach całego międzyrzecza Nilu i Konga, a nawet poza jego granicami.
Sudańscy Azande stworzyli według Czekanowskiego najpotężniejszą społeczność północno-wschodniej części basenu Kongo.
Ich liczba miała sięgać 600 tysięcy osób, łącznie jednak z niezasymilowanymi do końca członkami podbitych plemion, stanowiącymi często ponad 3/4 ludności państwa. Przy braku dokładnych
danych, opierając się jedynie na własnych spostrzeżeniach oraz
na szacunkach rozwijającej się dopiero belgijskiej administracji,

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

157

Czekanowski przyjął powyższe dane, określając gęstość zaludnienia na 5–7 mieszkańców na kilometr kwadratowy, w zależności od badanych okręgów.
Obszar zajmowany przez Azande określił badacz granicami
rzek: Uele na południu i Meridi i Yei na wschodzie, przy pominięciu wielkich enklaw Azande znajdujących się w basenach Likati,
Bima i Bomokandi. Ujmując te granice na mniejszym poziomie
szczegółowości – w północnej części basenu Kongo oraz części
Bahr-el-Ghazal.
Społeczeństwo Azande pod względem zajmowanego terytorium
podzielone zostało przez badacza na trzy wielkie grupy: Makrakra,
Abandja oraz Azande właściwych. Każda z tych grup została dokładnie scharakteryzowana w stosunku do zajmowanych siedzib.
Charakterystyka ta pozwoliła badaczowi na określenie pierwotnych
– wschodnich i wtórnych – południowych kierunków dziewiętnastowiecznej ekspansji.
Azande wschodni rządzeni byli przez ród Avungura. Wewnętrzne pokrewieństwo panujących nadawać miało społeczności pozór
jednolitej organizacji państwowej
Badania nad instytucją klanu prowadzone na terenach Azande wykazały, że klan (tunga) w większości przypadków był egzogamiczny. Wyjątek stanowiło kilka klanów Azande, w tym rządzący klan Avungura, w których zachowywana była endogamia.
Klany Azande posiadały swoje totemy. Przedmiotami czci były
zwierzęta oraz pewne zjawiska przyrody, jak np. błyskawice, ujmowane zoomorficznie. Z totemami wiązano tabu niezabijania
i niespożywania, jasno określając stosunki między członkami
klanu, a ich totemami. Azande po śmierci zmieniali się w zwierzę
totemiczne, a więc zakaz ich spożywania wiązał się z szacunkiem
dla przodków: nie było bowiem wiadomo, kto może tkwić w napotkanym zwierzęciu. Pewna liczba klanów tworzyła związek
wyższego rzędu, plemię, a nawet organizację ponadplemienną.

�158

Joanna Bar

Jak stwierdził Czekanowski, na badanych przez niego obszarach
plemiona posiadały własny język, samookreślającą nazwę oraz
w różnym stopniu rozwinięte poczucie solidarności. Ta ostatnia
cecha, wysoko rozwinięta w społeczeństwie Azande, wraz z istnieniem własnej dynastii pozwoliła mówić w tym przypadku
o społeczności na kształt państwowej.
Wyższe formy organizacji państwowej występowały jedynie
w dwu częściach międzyrzecza Nilu i Kongo: w Międzyjezierzu
Afrykańskim oraz właśnie na sawannach na północ od lasów dziewiczych, gdzie Czekanowski stwierdził istnienie formacji parapaństwowych szczepów Azande, Mangbetu i Madjagga.
Na obszarach, gdzie liczne klany połączyły się w większe jednostki państwowe, podbici byli rządzeni albo przez pojedyncze
klany, albo przez związki wyższego rzędu, które jednak również
składały się z grupy klanów zdominowanych przez pojedyncze
rody. Pierwszy z tych dwóch przypadków Czekanowski obserwował właśnie na obszarach sawann, m.in. u Azande. W Międzyjezierzu Afrykańskim istniały natomiast stosunki drugiego typu.
Tam nawarstwiały się już nie klany, lecz kompleksy klanów (jak
na przykład Bahima w Nkole z panującym zarówno w Nkole, jak
i w południowo-wschodnich krajach sąsiednich rodem Bahinda).
Jak sądził Czekanowski, bez wątpienia właśnie ta różnica wyjaśniać miała wysoki stopień stabilizacji długowiecznych państw
Międzyjezierza i krótkotrwałych, słabych i rozpadających się
struktur państwowych obszarów sawanny. Niski poziom ekskluzywizmu, idący w parze z olbrzymią siłą asymilacyjną Azande,
pozwoliły im stworzyć w krótkim czasie bardzo silny sojusz etniczny, lecz stały się przeszkodą w rozwinięciu rygorystycznego,
stabilnego i, co najważniejsze, trwałego organizmu państwowego. Nie pozwoliło to bowiem warstwie panującej skutecznie oddzielić się od poddanych. Konsekwencją tego miał być właśnie
niezmiernie szybki rozkład organizacji państwowej na zdobytych

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

159

przez nich olbrzymich terenach, jeszcze przed pojawieniem się
Arabów i Europejczyków.

Wartość naukowa badań Jana Czekanowskiego
w opinii późniejszych badaczy
Nie ulega wątpliwości, iż ocena wartości afrykańskich badań
Czekanowskiego wiąże się ze stopniem wykorzystania jego prac
w dalszych eksploracjach tego kontynentu.
Jako jeden z pierwszych badania J. Czekanowskiego dotyczące Azande wykorzystał Georg Schweinfurth, który w trzecim,
poszerzonym wydaniu swej pracy Im Herzem von Afrika23 powołuje się na publikację Etnographie des Nil – Kongo Zwischengebiets,
która ukazała się w czasopiśmie „Petermanns Mitteilungen” w 1912
roku24. Nazwisko Czekanowskiego pojawia się w pracy Schweinfurtha czterokrotnie, w przypisach. Przytaczane są opinie polskiego badacza na temat przynależności plemion Madi, Mayogu
i A-Sandeh (Niamniam, Azande) oraz informacje na temat ich
rozprzestrzenienia. Źródłem była tu mapa ludności tamtych obszarów, jaką Czekanowski dołączył do wspomnianej publikacji
z 1912 r. G. Schweinfurth pozytywnie ocenił wykorzystane informacje jako pokrywające się zupełnie z jego własnymi obserwacjami, podkreślając zwłaszcza szczegółowość opublikowanej mapy
etnicznego rozmieszczenia ludności. Niemiecki badacz nie mógł
się wtedy powoływać jeszcze na wydany dopiero w 1924 roku
tom Forschungen…, dotyczący omawianych obszarów.

G. Schweinfurth, Im Herzen von Afrika, Leipzig 1918.
J. Czekanowski, Ethnographie des Nil-Kongo-Zwischengebiets, „Petermanns
Mitteilungen” 1912, 1911–1927, s. 22–25 + mapa
23
24

�160

Joanna Bar

Znakomitą analizę źródeł dotyczących badań prowadzonych
wśród Azande przeprowadził w późniejszym okresie wybitny ich
znawca Edward Evans-Pritchard w pracy The Azande. History and
Political Institutions25. We wstępie do wspomnianego opracowania Edawrd Evans-Pritchard przedstawił i skomentował prace
swych poprzedników – podróżników, administratorów, misjonarzy i wreszcie uczonych prowadzących obserwacje wśród Azande.
Źródła zostały podzielone na dwie grupy, a wyznacznikiem
był tu czas ich powstania i publikacji. W grupie badaczy wcześniejszych znalazł się Carlo Piaggia, Włoch, który przebywał wśród
Azande w latach 1863–1865. Następnie Niemiec G. Schweinfurth,
podróżujący przez najdalej na wschód wysunięte dystrykty Azande w towarzystwie arabskiej karawany przez trzy miesiące w 1870
r. oraz Wilhelm Junker, także Niemiec, z zawodu lekarz, który
spędził wśród Azande 10 lat w okresie 1875–1885. W końcu Gaetano Casati, Włoch, oficer i kartograf, przebywający wśród Azande w latach 1881–1884. E. Evans-Pritchard wskazał na ich nieprzygotowanie do badań socjologiczno-etnograficznych oraz brak
zrozumienia dla istniejących instytucji politycznych i społecznych
Azande. Mała wartość pozostałych po nich publikacji – poza pracą Junkera – spowodowana była również dwuetapowym ich opracowywaniem. Pamiętniki nieprzygotowanego do takich eksploracji Piaggię wydane zostały przez G. A. Pellegrinettiego blisko
80 lat po jego powrocie z Afryki (1941) i różniły się znacznie od
pierwszych wersji relacjonowanych przez C. Piaggię czy jego towarzysza O. Antonioriego. Notatki G. Schweinfurtha i G. Casatiego przepadły jeszcze w Afryce i ich autorzy musieli odtwarzać
zarówno treść, jak i rysunki z pamięci.

25

1971.

E. E. Evans-Pritchard, The Azande. History and Political Institutions, Oxford

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

161

Druga, późniejsza grupa źródeł dotyczących Azande, bezpośrednio poprzedzających badania terenowe E. Evansa-Pritcharda,
prowadzone w latach 1926–1929, posiadała o wiele poważniejsze
znaczenie naukowe. W grupie tej znalazło się sześciu autorów:
Adolphe de Calonne-Beaufaict (belgijski administrator w regionie
Uele w latach 1905–1915, który planował wydanie obszernej monografii etnograficznej Azande), Armand Huttereau (żołnierz
zawodowy służący w regionie Uele w latach 1896–1909, który
również zamierzał opracować historyczno-etnograficzną monografię Azande), dominikanie: ojcowie Lagae i Vanden-Plas (prowadzący misje na terenach Azande należących do Niezależnego
Państwa Kongo) oraz major P. M. Larken (przebywał około 20 lat
na wschodnich terenach Azande). Duża wartość zgromadzonych
przez nich materiałów związana była przede wszystkim z ukierunkowaniem prowadzonych badań oraz etnograficznymi zainteresowaniami autorów. Przypadek sprawił (przedwczesna śmierć
de Calonne-Beaufaicta i Huttereau), że mimo dużych rozbieżności czasowych prowadzonych obserwacji (1896–1926), ich główne, ostateczne opracowania ukazały się drukiem w przeciągu
sześciu lat (w latach 1921–1927). Złożyło się to na ich absolutną
niezależność i oryginalność. W przypadku trzech ostatnich autorów wartość ich prac polegała również na dogłębnej znajomości
języka badanych przez nich społeczności.
Wyniki badań J. Czekanowskiego zostały natomiast wykorzystane we wszystkich niemal rozdziałach wyżej wspomnianej pracy E. Evansa-Pricharda, który powoływał się również na mapę
etnograficzną tamtych regionów opublikowaną przez Polaka.
Evans-Pritchard zwrócił uwagę na słuszność wniosków Czekanowskiego, który wielokrotnie podkreślał złożoność etniczną
państwa Zande. Na najgęściej zaludnionych obszarach południowych, gdzie prowadził badania Czekanowski, znaczną większość
stanowiły ludy obcego pochodzenia, podbite, lecz wciąż niezasy-

�162

Joanna Bar

milowane. Na terenach na południe od Bomokandi zaledwie 1/4
ogółu mieszkańców stanowiła ludność należącą pod względem
rasowym do politycznie dominującej warstwy Zande. Evans-Pritchard podkreślił, że poprzednicy Czekanowskiego w ogóle nie
zdawali sobie sprawy z istnienia w społeczeństwie Zande klanów
totemicznych. Czekanowski był więc jednym z pierwszych badaczy instytucji klanu, gdyż – jak zostało wspomniane powyżej –
równolegle prowadzone badania miały autonomiczny charakter.
Jednak obserwacje Czekanowskiego w jednym wypadku nie były
do końca sprawdzone. Evans-Pritchard stwierdził bowiem, że ze
względu na nieznajomość języka i krótki czas przebywania wśród
badanej społeczności Polak nie zdawał sobie sprawy z różnorodności totemów klanowych. Jego stwierdzenie, że liczba różnych
totemów jest stosunkowo mała, okazało się dalekie od prawdy.
Mimo tego błędu podkreślono, że Czekanowski bardzo często
miał rację w swych identyfikacjach klan – totem.
Wielokroć zostały wykorzystane przez Evansa-Pritcharda terenowe obserwacje Czekanowskiego (a zwłaszcza te, które dotyczyły sfery budownictwa, broni, ubioru, biżuterii, obyczajów
zniekształcania ciała, a dalej sprzętów domowych, instrumentów
muzycznych, wyroczni i trucizn). Anglik wykorzystał także dane
zebrane przez Polaka, które dotyczyły relacji między władcą a poddanymi. Szczególnie ciekawe okazały się wzmianki mówiące, że
władca, nieufny w stosunku do wpływowych Azande, szukał poparcia dla swego autorytetu wśród najniższych, obcych etnicznie,
warstw ludności. Szczególnie cennym przyczynkiem do wyjaśnienia przyczyn późniejszej słabości państwa Azande była informacja Czekanowskiego o trudnościach komunikowania się między
poszczególnymi dzielnicami. Król już za swego życia obserwował,
że uzależnia się od prowincjonalnych urzędników, z konieczności
oddając w ich ręce coraz więcej władzy. Zanotowane przez Czekanowskiego dane personalne rodziny królewskiej (Polak miał

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

163

również dostęp do nieopublikowanych notatek Huttereau) dostarczyły Evansovi-Pritchardowi wiele rzeczowych informacji na
temat rozmieszczenia terytorialnego dzielnic poszczególnych
członków panującej dynastii w czasach, które z jego punktu widzenia były już historią. Materiały te stały się więc jednymi z pierwszych źródeł pisanych historii państwa Zande.
Sporządzona przez Czekanowskiego lista klanów uzupełniła
własny spis Evansa-Pritcharda. Szczęśliwie bowiem ich badania
dotyczyły dwóch odmiennych regionów geograficznych, co pozwoliło na uzupełnienie brakujących danych. Dla brytyjskiego
badacza ważny okazał się także wielokroć wzmiankowany przez
Czekanowskiego kontekst zapożyczeń i wpływów, dotyczący przeważnie kultury Mangbetu. Brytyjski antropolog generalnie polegał na autorytecie Polaka, podkreślając zwłaszcza wagę dostarczonych obserwacji bezpośrednich i statystyk. Poważne błędy
zostały zauważone tylko dwukrotnie: przy sposobie używania
słowa „niewolnik”, przeznaczonego według Evansa-Pritcharda
jedynie do określenia jeńców wojennych i ewentualnie dziewcząt
służebnych oraz przy mylnym, według Brytyjczyka, stwierdzeniu,
że tylko dzieci zrodzone z endogamicznych małżeństw są prawowitymi Avongara.
W swej pracy Position of Women in Primitive Societies and other
Essays in Social Anthropology26 Evans-Pritchard usiłował rozstrzygnąć kwestię, czy ludożerstwo wśród tego ludu istotnie było tak
rozpowszechnione, jak wówczas powszechnie uważano. Powołał
się na znane mu opinie badaczy, takich jak: Piaggia, Casati, Emin
Pasza, Junker i Schweinfurth, którzy na podstawie własnych obserwacji wypowiadali się na ten temat. Na podstawie porównań
ich prac oraz własnych badań terenowych rozprawił się z wieloma
E. E. Evans-Pritchard, Position of Women in Primitive Societies and other
Essays in Social Anthropology, London 1965.
26

�164

Joanna Bar

z ich poglądów. W tej kwestii Czekanowski także nie oparł się
krytyce, choć Evans-Pritchard zgadzał się z głównymi tezami Polaka. Czekanowski twierdził, że praktykowany na szeroką skalę
przed przybyciem Europejczyków kanibalizm nie dotyczył nigdy
członków własnego plemienia, lecz jeńców wojennych i niewolników, tj. ludzi pozbawionych opieki publicznej. Twierdził również,
że kobiety nigdy nie jadły ludzkiego mięsa. Wbrew jednak Czekanowskiemu, który podawał przykład dwóch członków rodziny
panującej pomawianych o ludożerstwo, Evans-Pritchard uważał,
że rządzący ród Avongara nigdy nie praktykował kanibalizmu.
Co więcej, dowodził, że praktyka ta nie dotyczyła w zasadzie trzonu Zande – warstwy Ambomu, lecz stanowiła rezultat wpływów
obcych ludów, wchłoniętych przez państwo Zande. Trzeba jednak
podkreślić, że wśród fantastycznych relacji innych badaczy, u których ludożerstwo budziło zawsze wprost chorobliwe zaciekawienie, relacja Czekanowskiego wyróżniała się rzeczowością i zasadniczo pokrywała się z wnioskami brytyjskiego autora.
Na badania Czekanowskiego powołuje się również Hermann
Baumann, współautor niemieckiej pracy Völkerkunde von Afrika
(1940)27. W części zatytułowanej Ludy i kultury Afryki Baumann
prezentuje opinię Czekanowskiego, w której opisuje on grupę
Mangbetu jako lud osobników z długimi czaszkami, sztucznie
uwydatniającymi jeszcze tę cechę rasową, jaśniejszą skórą i uderzająco wdzięczną budową ciała. W rozdziale dotyczącym obszarów południowo-wschodniego Sudanu Baumann wymienia Czekanowskiego obok Evansa-Pritcharda, Santandrei i Tuckera jako
badaczy, dzięki którym był w stanie przedstawić wyczerpująco
we wspomnianym rozdziale sytuację etniczną na obszarach między Nilem i Kongo.
27

1940.

H. Baumann, R. Thurnwald, D. Westermann, Völkerkunde von Afrika, Essen

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

165

Na badania Czekanowskiego powołuje się także Charles G.
Seligman w pracy Pagan Tribes of the Nilotic Sudan (1965)28, wykorzystując dane statystyczne dotyczące gęstości zaludnienia
poszczególnych obszarów, a także dokonane przez Polaka pomiary i obserwacje antropologiczne.

Bibliografia
Źródła
Czekanowski J., Dziennik wyprawy ekspedycji antropologiczno-etnologicznej do Afryki Środkowej w latach 1907–1909, rękopis, Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie, Gabinet Rękopisów, nr inw.
4933.
Opracowania
Bar J., Afrykanistyczne badania Jana Czekanowskiego w stulecie wyprawy,
Kraków 2007.
Bar J., Dziennik podróży afrykańskiej Jana Czekanowskiego, czerwiec–listopad 1907 r. Rekonstrukcja wydarzeń, „Afryka” 2015, nr 42,
s. 103–124.
Bar J., Dziennik podróży afrykańskiej Jana Czekanowskiego – ostatni etap
podróży (31 marca 1908 – 1 kwietnia 1909 r.). Rekonstrukcja wydarzeń, „Afryka” 2016, nr 44, s. 109–129.
Baumann H., Thurnwald R., Westermann D., Völkerkunde von Afrika,
Essen 1940
Czekanowski J., Badania w międzyrzeczu Nilu i Kongo, „Rozprawy Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego AU”, Kraków 1910, ser. B,
s. 605–669.
Czekanowski J., Forschungen im Nil – Kongo – Zwischengebiet, t. 1–5,
Leipzig 1917–1924.

28

Seligman, C. G., Pagan Tribes of the Nilotic Sudan, London 1965.

�166

Joanna Bar

Czekanowski J., Ethnographie des Nil – Kongo – Zwischengebiets, „Petermanns Mitteilungen”, 1911–1927, s. 22–25 + mapa.
Czekanowski J., Ostateczne wyniki badań w Afryce Środkowej w latach
1907–1909, „Przegląd Geograficzny” 1924, t. 4, s. 138–150.
Czekanowski J., W głąb lasów Aruwimi. Dziennik wyprawy do Afryki
środkowej, „Prace Etnologiczne” 1958, t. 6, Wrocław.
Czekanowski J., Struktura etniczna Afryki a nawarstwienia najmłodsze,
„Lud” 1960, t. 45, s. 13–34.
Czekanowski J., Feudalne państwa pasterskie afrykańskiego Międzyjezierza, „Przegląd Socjologiczny” 1961, t. 15, s. 21–60.
Czekanowski J., Badania antropologiczne w Afryce i ich wyniki, „Przegląd
Antropologiczny” 1963, t. 29, s. 13–16.
Czekanowski J., Kirschstein E. F., Weiss M. et al., Wissenschaftliche
Ergebnisse der Deutschen Zentral-Afrika-Expedition 1907–1908
unter Führung Adolf Friedrichs, Herzogs zu Mecklenburg, Leipzig
1910–1927.
Czekanowski J., Dziennik podróży afrykańskiej, opr. nauk. J. Bar, Warszawa 2014.
Evans-Pritchard E. E., Position of Women in Primitive Societies and other
Essays in Social Anthropology, London 1965.
Evans-Pritchard E. E., The Azande. History and Political Institutions,
Oxford 1971.
Schweinfuirth G., Im Herzem von Afrika, Leipzig 1918.
Seligman Ch. G., Pagan Tribes of the Nilotic Sudan, London 1965.
Materiały pozyskane z Internetu
Lado Enclave, https://www.britannica.com/place/Lado-Enclave#ref246249 (dostęp: 12.12.2016).

�Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego

167

Region of Sudan in the Research
of Jan Czekanowski (1908–1909)
Summary
The purpose of the article is to attempt to reconstruct and to evaluate
Jan Czekanowski’s researches conducted between May 1908 and April
1909 in the in the basin of the Uele and Ituri river. The main basis for
the article was his five-volume work entitled Forschungen im Nil-Kongo-Zwischengebiet, being an integral part of the entire set of publications,
Wissenschaftliche Ergebnisse der Deutschen Zentral-Afrika-Expedition
1907–1908 unter Führung Adolf Friedrichs, Herzogs zu Mecklenburg.
Volume two of article, beginning with the general information on
the north-eastern areas of the state of Congo, encompasses the results
of studies, conducted among the 14 ethnic groups (i.a. Azande, Mangbetu, the tribes of the Uele basin, Abarambo, Ababwa, Mabudu, Baamba
and Mabali, Babira, Bakondjo, the Momvu group, the tribes of Madi).
Until now, the Forschungen... have not been translated from the German,
and the contents of this work is not known to majority of the Polish researchers.
Keywords: Jan Czekanowski, Central Africa, Sudan

��BŁAŻEJ POPŁAWSKI

SUDAN
OKIEM DYPLOMACJI PRL-OWSKIEJ
Inspiracje teoretyczne
Wedle Alexandra Wendta, politologa, przedstawiciela konstruktywistycznej teorii stosunków międzynarodowych, „życie
codzienne polityki międzynarodowej to niekończący się proces
przybierania przez państwa tożsamości w stosunku do «innych»,
nadawania im odpowiednich przeciwstawnych tożsamości i rozgrywania owych relacji”1. Przyjęcie takiej perspektywy badawczej
pozwala na przeprowadzenie analizy kontekstualnej, która definiuje politykę międzynarodową jako „konstruowany społecznie
i kulturowo proces”2. Konstruktywizm bowiem „przywraca możliwość patrzenia na wymianę międzynarodową jako na przestrzeń
żywych interakcji, konkurujących tożsamości, deficytu wiedzy
oraz problemów z poznawaniem i rozumieniem rzeczywistości”3.
Błażej Popławski – absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doktor
historii, socjolog, członek Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego.
A. Wendt, Społeczne teoria stosunków międzynarodowych, Warszawa 2008,
s. 29.
2
Ibidem, s. 11.
3
P. Wawrzyński, Mit kulturowy jako czynnik kształtujący stosunki międzynarodowe, Toruń 2011, s. 8.
1

�170

Błażej Popławski

W ujęciu takim dyplomacja staje się przestrzenią silnie nasyconą
ceremoniami i rytuałami kulturowymi. Jak pisał politolog Jacek
Czaputowicz: „Państwa przypisują innym państwom określone
tożsamości oraz stale reprodukują własną tożsamość w codziennej praktyce społecznej. […] Tworzenie instytucji jest procesem
uzewnętrznienia nowego rozumienia siebie i innych, polega na
przyjęciu nowych tożsamości, czyli nowego postrzegania roli poszczególnych aktorów”4.
Poniższy artykuł stanowi – utrzymany w duchu konstruktywizmu – przyczynek do odtworzenia obrazu nowo powstałych państw
wchodzących w skład krainy geograficznej Sudanu5, który to wyłania się z praktyki dyplomacji Polski Ludowej. Analiza działalności instytucji państwowych PRL wobec krajów tego regionu,
badanie wzajemnych relacji między zjawiskami politycznymi
a postawami dyplomatów, stanowi formę uszczegółowienia znaczeń i symboli nadawanych „Czarnemu Lądowi” przez Europejczyków. Politolodzy James G. March i Johan P. Olsen twierdzą:
„Interpretacyjną spójność w niejednoznaczności życia politycznego zapewniają symbole, rytuały, ceremonie, historie i dramaty,
którymi polityka jest przesiąknięta w subtelny i trudno uchwytny
sposób”6. Poniższy artykuł jest próbą rekonstrukcji owej „subtelności” polityki, jej symbolizmu i tkwiących w dyskursie wyobrażeń
o Afryce. Realizacja tego założenia opiera się na analizie treści
4
J. Czaputowicz, Teorie stosunków międzynarodowych. Krytyka i systematyzacja, Warszawa 2007, s. 307.
5
Sudan jako kraina geograficzna obejmuje następujące państwa: południowy
i wschodni Senegal, wschodnią Gambię, Gwineę Bissau, środkową i wschodnią
Gwineę, środkową i wschodnią część Sierra Leone, północno-wschodnią część
Liberii, południową część Mali, graniczące z Republiką Mali rejony Mauretanii,
Burkina Faso, północną część Wybrzeża Kości Słoniowej, Ghany, Togo, Beninu,
Nigerii i Kamerunu, większą część Nigru, Czadu i Sudanu.
6
J. G. March, J. P. Olsen, Instytucje. Organizacyjne podstawy polityki, Warszawa 2005, s. 64.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

171

dokumentów dyplomatycznych ze szczególnym uwzględnieniem
odtworzenia form komunikacji politycznej z liderami państw Sudanu, mechanizmów nawiązywania współpracy, stopnia rytualizacji zauważalnego np. w organizacji wizyt oraz innych form
realizacji „liturgii dyplomacji” – protokołu dyplomatycznego.
Analiza form komunikacji między władzami polskimi a afrykańskimi przeprowadzona została w oparciu o teorię działania
komunikacyjnego niemieckiego socjologa Jürgena Habermasa.
Habermas dzieli formy działania na: teleologiczne (skupione na
urzeczywistnianiu celu), regulowane przez normy (oparte na
wspólnych wartościach), dramaturgiczne (celem jest stworzenie
określonego wizerunku) i komunikacyjne. Dla socjologa najbardziej zaawansowaną formą działania jest działanie komunikacyjne, zachodzące, „kiedy uczestnicy koordynują plany działania nie
przez egocentryczną kalkulację (szans) sukcesu, lecz przez akty
dochodzenia do porozumienia. W działaniu komunikacyjnym
uczestnicy stawiają własny sukces na drugim planie; zmierzają
do osiągnięcia własnych celów pod warunkiem, że mogą swe plany działania wzajemnie zestroić na gruncie wspólnych definicji
sytuacji. Z tego względu negocjowanie definicji sytuacji stanowi
istotny składnik dokonań interpretacyjnych wymaganych w działaniu komunikacyjnym”7.
Habermas łączy formy działania z określonymi formami
ra­cjonalności: działanie teleologiczne – z racjonalnością kogni­
tywno-instrumentalną; działanie regulowane przez normy – z racjo­nalnością moralno-praktyczną; działanie dramaturgiczne – z racjonalnością ekspresywno-estetyczną, działanie komunikacyjne
– z racjonalnością komunikacyjną. Wykształcenie się racjonalności komunikacyjnej opierać się musi na negocjacjach, działaniu
J. Habermas, Teoria działania komunikacyjnego. Racjonalność działania
a racjonalność społeczna, t. 1, Warszawa 1999, s. 473.
7

�172

Błażej Popławski

retorycznym oraz tzw. prawdziwym przekonywaniu. Mianem
negocjacji Habermas określił wymianę informacji o preferencjach,
formułowanie wstępnych obietnic i gróźb celem optymalizacji
obustronnych interesów (aspekt obiektywny komunikacji). Działanie retoryczne skupia się na uzasadnianiu swojej tożsamości
i przekonywaniu drugiej strony do własnej racji (aspekt subiektywny). Ostatni z rodzajów komunikacji – prawdziwe przekonywanie – nastawione jest na negocjowanie konsensusu (aspekt
społeczny). Według Habermasa odnoszenie się do tych trzech
wymiarów – obiektywnego, subiektywnego i społecznego – pozwala na wykształcenie ram interpretacyjnych, w obrębie których
możliwe jest powstanie racjonalności komunikacyjnej i osiągnięcie porozumienia.

Ars scribendi
Do najprostszych form komunikacji na szczeblu międzypaństwowym, niewymagających nakładów finansowych, należała
wymiana kurtuazyjnej korespondencji. Mogła ona stanowić zarówno fazę początkową zawierania stosunków (w modelu Habermasa: działanie regulowane przez normy), jak i – w przypadku krajów afrykańskich o znaczeniu drugorzędnym dla PRL
– podstawową ich formę (działanie teleologiczne).
Zależność tę łatwo zauważyć na przykładzie zainicjowania
relacji polsko-gwinejskich8. Początek współpracy obu krajów wiąże się z wymianą kurtuazyjnych depesz. Zawierały one uznanie
państwa – akt prawny, będący jednocześnie manifestacją poli8
O historii relacji polsko-gwinejskich zob.: J. Knopek, Z dziejów kontaktów
z Gwineą, w: Z. Łazowski (red.), Państwa Afryki Zachodniej, t. 2, Warszawa 2006,
s. 232–234.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

173

tyczną9. 4 października 1958 r. prezydent Gwinei, Ahmed Sekou
Touré, przesłał depeszę adresowaną do Aleksandra Zawadzkiego,
przewodniczącego Rady Państwa, zawiadamiającą o proklamowaniu republiki i proponującą nawiązanie stosunków dyplomatycznych. Dwa tygodnie później Zawadzki odpowiedział depeszą
o gotowości i chęci nawiązania relacji dyplomatycznych.
Wysyłanie depesz takich jak wspomniane polsko-gwinejskie
stanowiło najszybszą reakcję na proces powstawania nowych
państw, stanowiącą substytut wysyłania delegacji na uroczystości
niepodległościowe. Treść depesz przedstawiała się dosyć schematycznie. Polacy podkreślali doniosłość chwili, uroczysty moment
wydarzenia. W jednym z takich telegramów, wysłanym z Warszawy do Chartumu, stwierdzono: „Z okazji historycznej dla narodu
sudańskiego decyzji ogłoszenia niepodległości Sudanu przesyłamy narodowi sudańskiemu i Waszej Ekscelencji [prezydentowi
Ibrahimowi Abbudowi] jak najserdeczniejsze gratulacje i wyrazy
przyjaźni od narodu polskiego, Rady Państwa PRL oraz ode mnie
osobiście [Aleksandra Zawadzkiego]. W tych doniosłych dla narodu sudańskiego chwilach naród polski śle najlepsze życzenia

Praktyka międzynarodowa wyróżnia uznanie de facto i de iure (np. na drodze
akredytacji niepełnoprawnego przedstawiciela dyplomatycznego) – podział ten
wynika ze stopnia nadania relacji charakteru prawnego, zgodnie z protokołem
dyplomatycznym. Najbardziej powszechną formą uznania państwa jest nawiązanie i utrzymywanie oficjalnych stosunków, poprzedzone tzw. uznaniem milczącym (bez relacji na szczeblach dyplomatyczno-handlowych). Stosunki dyplomatyczne dzielić można na dorywcze (realizowane w ramach okresowych
kontaktów międzynarodowych) oraz stałe (gdy towarzyszy temu ustanowienie
przedstawicielstw). Uznanie państwa nie implikuje automatycznego nawiązania
trwałych stosunków politycznych. Było to zauważalne w sferze normalizacji
relacji z podmiotami prawa międzynarodowego niebędącymi państwami – np.
ruchami narodowowyzwoleńczymi.
9

�174

Błażej Popławski

utrwalenia suwerenności państwowej i wszechstronnego, pokojowego rozwoju”10.
Przytoczyć można kilka innych przykładów rozpoznawania
potencjału kraju afrykańskiego jedynie na poziomie racjonalności kognitywno-instrumentalnej oraz moralno-praktycznej, w oparciu o kurtuazyjną korespondencję. Początek relacji Polski z Kamerunem ograniczył się do wysłania dwóch depesz gratulacyjnych
związanych z uzyskaniem niepodległości oraz uznaniem przez
ONZ. Politycy kameruńscy – jeszcze przed proklamacją suwerenności – kilkukrotnie występowali do polskiego MSZ z prośbą
o uznanie Rządu Tymczasowego Unii Jedności Kamerunu rezydującego w Konakry oraz udzielenie pomocy finansowej i materialnej. Polacy nie zajęli jednak w tej sprawie oficjalnego stanowiska, mając jednocześnie świadomość, że niektóre kraje
demokracji ludowych, np. Czechosłowacka Republika Socjalistyczna (CSRS), zaangażowały się w konflikt zbrojny w Kamerunie, wysyłając tam broń. Zachowawczość polskiej strategii dyplomacji uzasadniono faktem ignorowania działaczy kameruńskich
przez Kwame Nkrumaha11. Departament V „zaproponował, aby
w ostatecznej odpowiedzi na propozycję Kamerunu udzielić po
konsultacji z ZSRR i CSRS”12.

AMSZ, Dep V, 24/59, Sudan, 1959, 221-086, Uznanie Sudanu przez Polskę,
k. 1–2. O historii relacji polsko-sudańskich zob.: Stosunki dyplomatyczne Polski
1944–1979 r. Informator, t. V, Afryka i Bliski Wschód, J. Patryas (oprac.), Warszawa 1982, s. 285–290.
11
O historii relacji polsko-ghańskich w PRL zob.: J. Knopek, Z dziejów…,
op. cit., s. 94–96.
12
AMSZ, Dep. V, Wydz. II, 9/64, Kamerun 2421, Notatki polityczne 1960,
12/988/40, Notatka dotycząca relacji i naszych stosunków z Kamerunem,
3.10.1960, k. 2. O historii relacji polsko-kameruńskich zob.: J. Knopek, Z dziejów
polskich kontaktów z Kamerunem, w: Z. Łazowski (red.), Państwa Afryki Zachodniej…, op. cit., s. 556–559.
10

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

175

Ndeh Ntuzumah, działacz One Kamerun Movement, dwa lata
po uzyskaniu niepodległości przez Kamerun wysłał do KC PZPR
21-stronnicowy list zapraszający Polaków do współpracy13. Przedstawił w nim sytuację w ojczyźnie, wyraził rozczarowanie wobec
polityki ONZ oraz chęć współpracy z ZSRR i krajami socjalistycznymi. Obszerny tekst sprowadza się de facto do omówienia historii Kamerunu. Polska pojawia się w nim tylko w pierwszych trzech
linijkach, gdzie władze PRL proszone są o zgodę na przyjazd do
Europy Kameruńczyków (założyć można, że identyczny list z inną
trzylinijkową „arengą” otrzymały władze innych krajów socjalistycznych). W wysłanym rok później liście do Zarządu Głównego
Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Afrykańskiej Kameruńczycy najpierw pokrótce scharakteryzowali sytuację polityczną w ich kraju, po czym przedstawili długą listę oczekiwań wobec Polski (poproszono o coroczne dostarczanie: jednego miliona dolarów
amerykańskich, po 10 radioodbiorników, kamer, aparatów fotograficznych, powielaczy, 20 walizek z lekarstwami, 50 lornetek,
30 kompasów, 100 mundurów oraz 4 samochodów). Tym razem
jednak nieco wyraźniej nawiązano do „wspólnej przeszłości w walce z nazizmem”, pisząc o korzystaniu z Mein Kampfu przez władze
faszystowskie w południowej części Kamerunu14. To jeden z niewielu odnotowanych przez polską dyplomację przykładów sformułowania przez Afrykanów zindywidualizowanego, ukierunkowanego na Polskę przekazu w pierwszej fazie nawiązywania
stosunków. Sytuacje takie polski MSZ skrzętnie odnotowywał, co
pośrednio oddziaływało na opinię o danym kraju.

13
AAN, KC PZPR, WZ, 237/XXII-1085, Sektor Analiz Politycznych, Kamerun,
1962-1963, k. 3-24.
14
Ibidem, k. 3.

�176

Błażej Popławski

W zbliżony sposób przedstawiała się także oferta „współpracy”
skierowana do KC PZPR przez Komunistyczną Partię Nigerii15.
W połowie obszernego listu pojawia się passus: „Po przeszło dwuletnim istnieniu bez pomocy z zewnątrz i z wewnątrz KC KP Nigerii uważa za konieczne poinformować KC PZPR o sytuacji w Nigerii, cytadeli CIA oraz poprosić o pomoc w postaci przeszkolenia
kadr i pomoc materialną dla rozszerzenia pracy Partii”16 – dalej
następuje długie wyliczenie „niezbędnej pomocy”: po 10 instruktorów ideologicznych, fotografów i operatorów filmowych, propagandystów, instruktorów milicji i partyzantki, 12 instruktorów
szkolenia pielęgniarek, 15 związkowców, 9 dziennikarzy, 8 drukarzy, 8 instruktorów młodzieżowych i wychowania fizycznego,
16 instruktorów w zakresie kooperacji spożywczej, budowlanej,
rolniczej i wytwórczej, 9 instruktorów w zakresie hodowli drobiu,
świń i bydła mlecznego. W sumie korpus ten, zakładając, że jedna osoba to specjalista w jednej dziedzinie, powinien liczyć ponad
100 osób. Nigeryjczycy podkreślili, że warunki te związane są
z polskim „ogromnym doświadczeniem” sięgającym jeszcze kampanii wrześniowej: „Po starannej rozwadze doszliśmy do wniosku,
że Polacy najlepiej znają taktykę niemiecką na tym polu, ponieważ
właśnie oficerowie sił zbrojnych Niemiec Zachodnich szkolą personel nigeryjskiego lotnictwa i budują fabryki zbrojeniowe dla
Rządu Federalnego Nigerii”17.

15
Dzięki staraniom Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Nigeryjskiej historia kontaktów między PRL a Nigerią jest znakomicie udokumentowana w czterotomowej
pracy Polacy w Nigerii: t. 1, red. J. Małachowski, Z. Łazowski, W. Kozak, Warszawa
1997; t. 2, red. Z. Łazowski, Warszawa 1998; t. 3, red. Z. Łazowski, J. Wójcik,
Warszawa 2000; t. 4, red. Z. i S. Łazowscy, Warszawa 2000.
16
AAN, KC PZPR, WZ, 237/XXII-1211, Sektor Kontaktów z Bratnimi Partiami,
Nigeria, 1963, List KP Nigerii do KC PZPR, k. 10.
17
Ibidem, k. 11.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

177

Zauważyć należy, że przychodzące do różnych instytucji PRL
listy tego typu musiały wpłynąć – wbrew intencjom ich autorów
– na pogłębienie przedmiotowego oglądu kontynentu i umocnienie scharakteryzowanej przez Habermasa racjonalności kognitywno-instrumentalnej. Jedynym wymiarem aktywności Afrykanów dostrzegalnym po lekturze „petycji” była ich skłonność do
wysuwania próśb, która przybierała często formy nieuzasadnionej,
aroganckiej roszczeniowości.

Wzajemne wizyty
Drugą, generującą większe koszty finansowe, formą potwierdzenia podmiotowości państw afrykańskich było wysłanie specjalnej delegacji, w której skład wchodzili najczęściej politycy oraz
eksperci sondujący potencjał gospodarczy danego kraju (w modelu Habermasa – działanie dramaturgiczne). Na etapie tym dochodziło do wstępnego kształtowania wizerunku państw Sudanu
opartego na dwóch rodzajach dyskursu – autorami jednego z nich
byli „praktycy”, drugiego zaś „teoretycy” i „badacze”. „Główna
różnica między nimi – jak pisał politolog Józef Kukułka – polega
na tym, że badacze mają większe szanse uwzględnienia informacji nieoczekiwanych i kreślenia wizerunków zobiektywizowanych,
podczas gdy praktycy – ze względu na swe usytuowanie w hierarchicznych strukturach zależności polityczno-rządowych – częściej biorą pod uwagę informacje zamówione i pożądane, jak
również wykazują skłonność do tworzenia wizerunków stronniczych lub koniunkturalnych […]. [Teoretyków] z natury rzeczy
interesuje środowisko operacyjne, tzn. zestawienie elementów
wizerunków z rzeczywistymi działaniami i interakcjami państwa,
podczas gdy tych drugich [praktyków] interesuje kreowanie środowiska aspiracyjnego, tzn. odpowiadającego własnym wyobra-

�178

Błażej Popławski

żeniom i oczekiwaniom”18. Rozbieżność w percepcji Sudanu okiem
„teoretyków” i „praktyków” jest zauważalna w materiałach MSZ
– często po jednym raporcie przygotowanym w duchu „afrooptymizmu” pojawia się seria sprawozdań „afropesymistycznych”19.
Dysonans ten jednoznacznie wskazuje na brak spójnej percepcji
państw Sudanu w spojrzeniu polskiej dyplomacji. Chaos narracji,
rozbieżności między wnioskami „badaczy” i „praktyków” musiały wpłynąć na brak spójnej strategii polityki PRL wobec krajów
tego regionu.
Polscy dyplomaci zdawali sobie sprawę, że do zawarcia relacji
międzypaństwowych niezbędne są regularne wizyty i rewizyty,
umożliwiające – jak pisałby Habermas – wykształcenie się racjonalności komunikacyjnej. Proces ten zyskiwał na znaczeniu w realiach afrykańskich, gdzie kontakty „twarzą w twarz” do dziś
odgrywają niezmiernie istotne znaczenie.
Placówki dyplomatyczne często występowały do centrali w Warszawie z prośbą o przysłanie delegacji. W jednej z nich przeczytać
można: „Wobec znaczenia, jakie szczególnie na terenie Afryki
mają kontakty osobiste mężów stanu, wizyta tow. Zawadzkiego
– pierwsza na kontynencie afrykańskim na najwyższym szczeblu
– przyczyniłaby się poważnie do umocnienia naszych pozycji
w Afryce. Wizyta ta miałaby szersze znaczenie, stanowiłaby przeciwwagę częstych wizyt wysokich osobistości z państw kapitalistycznych”20. Do wizyt takich dochodziło jednak rzadko – zwykle
o odmowie przesądzały względy natury finansowej, relatywnie
skromny budżet polskiego MSZ.
J. Kukułka, Wstęp do nauki o stosunkach międzynarodowych, Warszawa
2003, s. 157–158.
19
Terminologia zaczerpnięta z pracy etnografa Macieja Ząbka: Biali i Czarni.
Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów, Warszawa 2007, s. 75–89.
20
AMSZ, Gabinet Ministra, 243, Ogólne stosunki polityczne RP z państwami
obcymi, 1962, 26/25/3, 4/65, Pilna Notatka, 27.03.1962, k. 27.
18

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

179

Polskie władze z dużym dystansem podchodziły także do kwestii przyjmowania wizyt Afrykanów. Zdawano sobie sprawę, że
zgoda na wizytę afrykańskiego polityka stanowiła wyraźny gest
deklaratywny, zauważalny przez władze innych państw europejskich, a także afrykańskich. Stąd częste, aczkolwiek mieszczące
się w ramach protokołu dyplomatycznego, odmowy. Przykładowo,
polski MSZ, mimo nacisków ze strony senegalskiego MSZ, wyraźnie odmawiał prośbom o zgodę na przyjazd Leopolda Senghora21.
W notatkach opiniodawczych na marginesach kolejnych raportów
przeczytać można, że przyjęcie Senghora byłoby możliwe „tylko,
gdy ten odwiedzi inne kraje socjalistyczne”22. Polski MSZ starał
się zatem nie „wychodzić przed szereg” dyplomacji państw socjalistycznych, uważnie śledząc poczynania innych krajów.
Na takich właśnie zasadach w 1961 r. Polskę odwiedził przywódca Ghany – Nkrumah. Organizacja tej wizyty stanowiła duże
wyzwanie dla polskiego MSZ. Do obsługi wizyty Nkrumaha delegowano ośmiu tłumaczy znających angielski oraz maszynistkę.
Byli to pracownicy różnych departamentów MSZ. Polskich urzędników przeszkolono w zwrotach z języków rodzimych Ghany:
„Niech żyje pokój!” (Asomdwoee ntena ho ndaa!), „Niech żyje
przyjaźń i współpraca narodów Polski i Ghany!” (Ayonkoye Ne
nkutahodie a Eda ghanafoo Ne polandfoo ntam no ntena ho daa!)23.
To nieczęste przypadki uwzględnienia w protokole dyplomatycznym specyfiki językowej danego regionu Afryki. Jednocześnie
przygotowano broszurkę z ogólnymi informacjami o Ghanie, którą wysłano do Władysława Gomułki, Józefa Cyrankiewicza, AlekO historii relacji polsko-senegalskich zob.: J. Knopek, Z dziejów polskich
kontaktów z Senegalem, w: Z. Łazowski (red.), Państwa Afryki Zachodniej…,
op. cit., s. 429–432.
22
AMSZ, Dep. V, 22/50, Senegal 1965, Notatka Ambasady PRL w Dakarze
z dnia 3.02.1965, k. 1.
23
AMSZ, Dep. V, 19-64, w. 4, Ghana 074, 1961, Notatka z 15.07.1961, k. 1.
21

�180

Błażej Popławski

sandra Zawadzkiego, Edwarda Ochaba, Romana Zambrowskiego,
Mariana Spychalskiego, Piotra Jaroszewicza, Karola Langego,
Romana Fidelskiego. Przy opracowywaniu tez do rozmowy skonsultowano się z Moskwą. Starano się odtworzyć dyskurs używany
przez Nikitę Chruszczowa wobec przywódcy Ghany – zarówno
w sferze tytulatury („Towarzysz Nkrumah”), jak i tematyki (walka z kolonializmem, konflikt w Kongo, zmiany w strukturze ONZ).
Polski MSZ uzupełnił tezy do dyskusji kwestiami socjalizmu afrykańskiego, panafrykanizmu, rozbrojenia granicy na Odrze i Nysie,
wyzwolenia Angoli, walk w Algierii oraz apartheidu.
W pierwszej fazie relacji PRL z Afryką głównym partnerem
w regionie była jednak Gwinea. Już na początku 1959 r. – a zatem
kilka miesięcy po uzyskaniu niepodległości od Francji – do Polski
przybyła delegacja Gwinejczyków. Władze Polski zostały zawiadomione o planowanej wizycie w dniu wylotu z Gwinei, co w znacznym stopniu utrudniło organizację spotkań, a pośrednio wpłynęło negatywnie na postrzeganie przez polski MSZ stopnia
profesjonalizmu i znajomości protokołu dyplomatycznego przez
afrykańskich polityków.
KC PZPR zadecydował, że odpowiedzialny za opiekę nad dele­
gacją będzie: Komitet Współpracy Gospodarczej i Naukowo-Technicznej z Zagranicą, uzupełniony przedstawicielami Ministerstwa
Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Handlu Zagranicznego. Delegację powitano uroczyście na Okęciu. Zakwaterowano ją w budynkach rządowych w Warszawie przy ul. Klonowej. W programie
wizyty znalazł się spacer po Starym Mieście oraz pokaz filmowy
o Szopenie. W część tę zaangażowano także przedstawicieli Stołecznej Rady Narodowej. Zestaw podarków wręczonych Afrykanom
obejmował: kryształy, porcelanę, radioodbiorniki oraz albumy
historyczne. Przed przyjazdem Nkrumaha do Polski długo debatowano nad przygotowaniem daru w postaci specjalistycznego
ambulansu do leczenia chorób tropikalnych. Ostatecznie idee te

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

181

przekreślił brak specjalistów mogących przygotować ową karetkę.
Kolejnym pomysłem Polaków było wyposażenie pracowni chemicznej. Ostatecznie zadecydowano się na wręczenie pługa do
orki zwykłej, pługa obracalnego, wieloraka (pielnika wielorzędowego) i kultywatora. Oprócz tego podarowano: kupony na
ubranie „Elana”, portfele skórzane dla urzędników najwyższego
szczebla, teczki skórzane dla urzędników niższego szczebla, kupony na sukienki bawełniane i wisiorki z bursztynu dla urzędników towarzyszących. Wszystkim wręczono zestawy polskich wódek, lornetki, szkatułki z CEPELII oraz albumy o Warszawie24.
Delegacja gwinejska określona została Misją Dobrej Woli. Mianem tym nazywano wyjazdy dyplomatów w celu utrwalenia
współpracy gospodarczej oraz poszerzenia zakresu pomocy dla
Afryki z Europy. Głównym celem Gwinejczyków było zaś zapewnienie stałego eksportu bananów do krajów demokracji ludowej
w wysokości 50 tysięcy ton rocznie w zamian za kredytowe dostawy. Oprócz tego wysłannicy Sekou Touré mieli przeprowadzić
sondaż co do możliwości dostawy maszyn oraz wynajmu specjalistów na kontrakty do Gwinei. Wedle informacji uzyskanych od
dyplomatów z NRD celem misji było także uzyskanie pomocy
w wyekwipowaniu sił bezpieczeństwa, policji i armii – zarówno
w broń, jak i instrumenty orkiestr wojskowych25. Uprzedzeni o tym
fakcie Polacy, szybko dali do zrozumienia, „że nie chcemy angażować się w dostawy broni”26.
Bezpośrednim skutkiem wizyty było założenie przedstawicielstwa dyplomatycznego w stolicy Gwinei w 1960 r. Polacy przybyli do Konakry w okresie gorączki wyborczej. Atmosferę napięcia w społeczeństwie gwinejskim wzmacniał proces pokazowy
AMSZ, Dep. V, 19-64, w. 4, Ghana 074, 1961, Notatka z 20.07.1961, k. 1.
AMSZ, Dep. V, Wydz. II, 11/64, Gwinea 074, 12/802/33, Wizyty i delegacje,
Notatka, 16.02.1959, k. 3.
26
Ibidem, k. 27.
24
25

�182

Błażej Popławski

domniemanych spiskowców. Tłumaczy to sceptyczny ton pierwszych raportów przysyłanych do centrali przez polskich dyplomatów. Narzekali oni na „atmosferę bojaźni, unikania kontaktów
z białymi oraz odnoszeniu się z lekceważeniem przez miejscowe
władze”27. Głównym źródłem informacji o sytuacji w Gwinei okazały ambasady krajów bloku wschodniego zainstalowane w Konakry przed polską, a zwłaszcza ZSRR, CSRS i NRD – czyli materiały, które można było uzyskać de facto w Warszawie.
W zbliżony sposób do przyjmowania delegacji afrykańskich
odbywały się wizyty polskich dyplomatów w państwach regionu
Sudanu. Z pierwszą taką podróżą udała się do Akry polska misja
handlowa w styczniu 1959 r. Przewodniczył jej wiceminister handlu zagranicznego Janusz Buraszkiewicz. Wnioski formułowane
podczas takich spotkań – w terminologii Habermasa na podstawie
działań dramaturgicznych – w znacznym stopniu wpływały na
postrzeganie Afryki i dalsze strategie polskiej dyplomacji. Jak
stwierdził politolog Jacek Knopek: „Pierwsze doświadczenia z wizyt były obiecujące i wręcz zachęcające do bardziej perspektywicznych działań”28.
Do Nigerii, jednego z naszych głównych partnerów gospodarczych, z misją nawiązania kontaktów gospodarczych wysłano
naczelnika Wydziału Departamentu Traktatów II MHZ Jana Giedwidzia. Odbył on szereg rozmów z nigeryjskimi politykami celem
dokładnego rozeznania warunków zawarcia umowy. 8 października 1960 r. w Ministerstwie Ekonomicznego Rozwoju doszło do
spotkania między przedstawicielem PRL a lokalnymi urzędnikami. Podczas niego po raz pierwszy poruszono kwestię otwarcia
placówki dyplomatycznej. Kolejne spotkanie odbyło się pięć dni
27
AMSZ, Dep. V, Wydz. II, 11/64, 22/62, 9/64, Gwinea 084, 12/806/33,
1959–1960, Nawiązanie kontaktów dyplomatycznych, Notatka, 28.11.1960,
k. 21-23.
28
J. Knopek, Stosunki polsko-zachodnioafrykańskie, Toruń 2013, s. 174.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

183

później w Ministerstwie Finansów. Tego samego dnia Giedwidź
uczestniczył w konferencji w Ministerstwie Handlu i Przemysłu,
gdzie próbował wynegocjować preferencyjne układy handlowe,
mimo że PRL nie była członkiem GATT (Układ Ogólny w sprawie
Taryf Celnych i Handlu). 18 października doszło do spotkania
w nigeryjskim MSZ, dwa dni później powtórzono wizytę w Ministerstwie Handlu i Przemysłu. Podczas obu spotkań poruszono
kwestię bezpośrednich zakupów kakao.
Analiza raportów powstałych po powrocie Giedwidzia pozwala stwierdzić, że głównym celem wizyty w Nigerii była próba ominięcia niekorzystnych casusów prawnych i ułatwienia wymiany
handlowej bez konieczności zakładania przedstawicielstwa dyplomatycznego. Do wniosku tego nie jest jednak łatwo dojść.
Większą część sprawozdania zajmuje bowiem analiza procesu
dekolonizacji, walki narodowo-wyzwoleńczej w Afryce oraz próba charakterystyki idei socjalizmu afrykańskiego. W dalszej części niniejszego artykułu skupiono się na opisie tych trzech zjawisk
w percepcji dyplomacji PRL.

Proces dekolonizacji
Jednym z zadań placówek dyplomatycznych było gromadzenie
materiałów o lokalnych ruchach komunistycznych. Do Polski napływały aktualizacje składów rządów, najważniejsze przemówienia przedstawicieli władz. Informatorami Polaków byli najczęściej
urzędnicy niższego szczebla oraz biznesmeni. Źródło to dostarczało szczegółowej, lecz subiektywnej wiedzy dotyczącej wybranych zagadnień.
Autorom raportów często zarzucano brak pogłębionej analizy
i powierzchowność ocen sytuacji w regionie Sudanu. Atakowano
zwroty używane w sprawozdaniach, sugerując ich nieadekwatność

�184

Błażej Popławski

do sytuacji w Afryce (w ocenie przyczyn upadku Nkrumaha zanegowano znaczenie polityki wewnętrznej29). Jednocześnie podawano alternatywne wytłumaczenia odwołujące się do metawyjaśnienia w ramach marksistowskiego kostiumu narracyjnego
(waloryzacja „spisku sił neokolonialnych”). Zdarzały się jednak
przypadki pogłębionych ekspertyz świadczących o świetnym rozeznaniu w realiach Afryki, dokładnego tłumaczenia obszernych
wystąpień lokalnych działaczy. Przykładowo materiały wysłane
do Polski po ogłoszeniu niepodległości przez Sudan zawierały:
informacje ogólne o kraju, porównanie Sudanu z jego sąsiadami,
charakterystykę środowiska geograficznego, sytuacji językowej,
potencjału gospodarczego (wyliczenie bogactw naturalnych, projektów oraz barier ekonomicznych), opis relacji z zagranicą, krótki rys „opinii publicznej” (wybór jej liderów, głównych ośrodków
opiniotwórczych) oraz sceny politycznej (podziału na partie oraz
ich programów). Na koniec umieszczono opis możliwości współpracy, poziomu wiedzy o Polsce w Sudanie (okazało się, że – zdaniem autora raportu – PRL kojarzy się przeciętnemu Sudańczykowi z Poznańskim Czerwcem, naczyniami emaliowanymi oraz
herbatnikami marki „Kaliszanka”)30.
Moment zauważenia postaw komunistycznych (bądź antykomunistycznych) u danego polityka w pewnym stopniu przesądzał
o zwiększeniu podmiotowości jego kraju w oczach polskich dyplo­
matów (zaczęto przywiązywać większą wagę do wydarzeń, dokład­
niej sondować opinię publiczną). Pierwsze pogłębione analizy
życia politycznego w Gwinei przypadają na połowę 1960 r., kiedy
Sekou Touré w kilku wystąpieniach skrytykował ideologię komunizmu: „Komunizm nie jest drogą przyszłości dla Afryki, walka
29
AMSZ, Dep. V, 57/70, w. 2, Ghana, 1967, Sprawozdanie i ocena oprac.
Kornackiego, 241-1-67, 20.11.1967, k. 1-3.
30
AMSZ, Dep. V, Sudan, 24/59, 11/64, Raport o sytuacji politycznej w Sudanie, 12-511-21, k. 1-29.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

185

klasowa uniemożliwia wyrównanie klas społecznych. W Afryce
istnieją tylko warstwy socjalne, rodzina jest podstawą naszego
społeczeństwa. Zawsze istniała wspólnota – taka, jaka istnieje na
wsi”31.
Z kolei czytając sprawozdania powstałe w Bamako, dostrzec
można, że znaczną ich część spisywano w okolicach świąt narodowych. 1 maja 1965 r. dokładnie odnotowano i przeanalizowano hasła na plakatach: „Niech żyje proletariat międzynarodowy!”,
„Zwiększenie produkcji podstawą budowy socjalizmu!”, „Nie –
rasizmowi! Nie – apartheidowi w Afryce Południowej! Nie – kolonializmowi portugalskiemu! Nie – imperializmowi i kolonializmowi!”, „Niech żyje jedność afrykańskich związków zawodowych!”,
„Imperialiści amerykańscy – precz z Kongo! Imperialiści amerykańscy – precz z Wietnamu!”, „Pozdrawiamy Konferencję Afro-azjatycką w Kairze i OJA [Organizację Jedności Afrykańskiej]
w Akrze!”, „Socjalizm to lepsze życie dla mas pracujących!”32. Co
ciekawe, dyplomaci traktowali święta narodowe jako probierz do
oceny powszednich postaw społecznych. Prowadzić to mogło do
przekłamania wizerunku Afryki jako przestrzeni nadmiernie rewolucyjnej, nastawionej entuzjastycznie wobec dokonywanych
reform społeczno-politycznych.
Najwięcej raportów o rozwoju sytuacji w krajach Sudanu powstało w Roku Afryki (1960). Z państw zaliczanych do tego regionu niepodległość wówczas uzyskały: Kamerun, Senegal, Togo,

31
AMSZ, Dep. V, Wydz. II, 9/64, Gwinea 221, 12/808/33, Ustrój, rząd, parlament, Korespondencja z Konakry, 20.04.1960, k. 8.
32
AMSZ, Dep. V, 55/70, Mali, 1965, 24121, Notatka z dnia 3.05.1965, k. 2.

�186

Błażej Popławski

Burkina Faso, Wybrzeże Kości Słoniowej33, Niger34, Dahomej35,
Mali36, Czad37, Nigeria i Mauretania. Wizerunek „Czarnego Lądu”
uległ wtedy zmianie, został wzbogacony o wiele nowych informacji z mniej lub bardziej pogłębionych ekspertyz polskiej dyplomacji. Już 9 marca 1960 r. Departament V przygotował obszerną
analizę rozwoju sytuacji w Afryce na posiedzeniu Kolegium MSZ
w sprawach Azji i Afryki. Jednocześnie zwrócono się do ambasadorów Maghrebu z prośbą o przygotowanie raportów wiążących
sytuację na północ od Sahary z krajami na południu. Zasugerowano oparcie się na informacjach uzyskanych od przedstawicieli lokalnych związków zawodowych oraz partii komunistycznych38.
Postulowano jednocześnie zwiększenie obsady Wydziału Afrykańskiego: „Daleko niewystarczająca jest obsada Wydziału Afrykańskiego. Przy istniejącym stanie etatów Wydział ten nie może
śledzić z konieczną dokładnością niezwykle szybkiego tempa
rozwoju sytuacji politycznej różnych krajów Afryki (których liczba wraz z koloniami wynosi 46), zwłaszcza że obok dwóch istniejących w niedalekiej przyszłości zamierzamy otworzyć tam dalszych
sześć placówek. Zważywszy, że problematyka polityczna i gospodarcza Afryki jest w Polsce mało znana, zachodzi potrzeba podej33
O historii relacji Polski z WKS zob.: J. Knopek, Z dziejów polskich kontaktów
z Wybrzeżem Kości Słoniowej, w: Z. Łazowski (red.), Państwa Afryki Zachodniej…,
op. cit., s. 526–529.
34
O historii relacji Polski i Nigru zob.: idem, Z dziejów polskich kontaktów
z Nigrem, w: ibidem, s. 373–375.
35
O historii relacji Polski i Beninu (do 1975 r. obowiązywała oficjalna nazwa
Dahomej) zob.: idem, Z dziejów polskich kontaktów z Beninem, w: ibidem,
s. 145–147.
36
O historii relacji polsko-malijskich zob.: idem, Z dziejów polskich kontaktów
z Mali, w: ibidem, s. 318–321.
37
O historii relacji polsko-czadyjskich zob.: Stosunki dyplomatyczne Polski
1944–1979…, s. 47–48.
38
AMSZ, Dep. V, Ogólne 013, 9/64, Materiały na Kolegium MSZ, 1960,
12/1136/46, Do Ambasady w Rabacie, 6.04.1960, k. 20.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

187

mowania pionierskich niekiedy studiów nad tymi zagadnieniami
w Departamencie i sporządzania opracowań, które absorbują
wiele czasu”39.
Swoistym podsumowaniem zmiany percepcji Afryki w 1960 r.
jest przygotowany przez MSZ obszerny, nasycony dyskursem
„afrooptymizmu” dokument charakteryzujący rozwój sytuacji
w regionie w kontekście polskiej polityki zagranicznej. Wizerunek
Afryki w nim zarysowany uległ wyraźnemu ustabilizowaniu i ociepleniu. Działania polskiej dyplomacji wpisać się miały w „ogólnoświatową walkę z kolonializmem i utworzenie światowego
systemu socjalizmu”40. W dokumencie tym znalazły się passusy
świadczące o pragmatyzmie jego twórców: „Praktyczne formy
i rozmiary tych stosunków są oczywiście uzależnione od naszych
realnych możliwości, a te określają, że zasadniczą płaszczyzną
dla nich będzie stanowiła obok politycznej współpraca gospodarcza i handel”41. Podkreślono jednocześnie wagę współdziałania
w dziedzinie szkolnictwa (wspominając jednak tylko o programach
stypendialnych dla Afrykanów i pracy polskich wykładowców
i nauczycieli w Afryce). Zasugerowano także skorzystanie z płaconych przez PRL składek do ONZ w celu utworzenia większego
ośrodka szkoleniowego. Autorzy raportu podkreślili rolę w gromadzeniu informacji o zmianach społecznych w Afryce, jaką muszą odgrywać polscy dyplomaci z placówek m.in. w Chartumie,
Konakry i Gwinei. W celu usprawnienia pracy placówek zwrócono się z sugestią o utworzenie kolejnych m.in. w: Lagos (Nigeria),
Dakarze (Senegal), Abidżanie (obejmującym WKS oraz Górną

AMSZ, Dep. V, 22/62, 9/64, Ogólne 011, Sprawy organizacyjne, 12/1135/46,
Notatka dyr. Rodzińskiego do min. Rapackiego, 26.03.1960, k. 2-3.
40
AMSZ, Dep. V, Ogólne 013, 9/64, Materiały na Kolegium MSZ, 1960,
12/1136/46, Notatka, k. 30.
41
Ibidem, k. 30.
39

�188

Błażej Popławski

Woltę42, Niger i Dahomej) i Jaunde (Kamerun oraz Gabon, Kongo
Francuskie, Republika Środkowoafrykańska, Czad). W raporcie
znaleźć można także fragmenty mówiące o konieczności wysyłania większej liczby Polaków do Afryki – zarówno w charakterze
dyplomatów, jak i naukowców. Szczególną uwagę zwrócono na
kraje, które wkrótce odzyskają niepodległość oraz międzynarodowe kongresy i konferencje43.
Raporty przygotowane przez polskich dyplomatów w okresie
bezpośrednio po Roku Afryki cechuje przeświadczenie, że zauważalne zmiany przebiegają w pożądanym kierunku. W niektórych
raportach znaleźć można nawet fragmenty głoszące szczególne
– spośród państw bloku wschodniego – „posłannictwo” Polski
w Afryce: „Polska ma w Afryce szczególną szansę jako partner
nie największy w naszym bloku, a więc «nieprzytłaczający», a przez
to niedrażniący mocarstw zachodnich”44.
Cezurą w zmianie oceny Afryki wydaje się rok 1965. MSZ sytuację na południe od Sahary przedstawia od tego momentu jako
„znaczna porażka sił postępu na wszystkich frontach: antykolonialnym, politycznym (kolejne, konsekwentne eliminowanie postępowych rządów i ośrodków) i gospodarczym (wzrastające
uzależnienie się krajów afrykańskich od Zachodu)”45. Przyczyny
pogorszenia się warunków uprawiania aktywnej polityki państw
socjalistycznych w krajach rozwijających się dzielono na wewnętrzne i zewnętrzne. Czynniki wewnętrzne klasyfikowano z kolei na
42
O historii kontaktów Polski z Burkina Faso (do 1984 r. oficjalna nazwa
kraju to Górna Wolta) zob.: J. Knopek, Z dziejów polskich kontaktów z Burkina
Faso, w: Z. Łazowski (red.), Państwa Afryki Zachodniej…, op. cit., s. 174–176.
43
AMSZ, Dep. V, Ogólne 013, 9/64, Materiały na Kolegium MSZ, 1960,
12/1136/46, Notatka, k. 35.
44
AAN, TPPA, 2071/20, Sprawozdanie z działalności, Dział Zagraniczny
1962–1966, k. 3.
45
AMSZ, Dep. V, 56/70, Ogólne, 22, Problematyka ogólna w odniesieniu
do sytuacji w Trzecim Świecie, 11.05.1966, k. 11.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

189

ekonomiczne (rosnące zadłużenie) i polityczne (nepotyzm, korupcja i masowa protekcja, dezintegrująca rola władzy plemiennej, postkolonialny system administracyjny, brak kadry urzędniczej). Zwracano też uwagę na znaczenie czynników personalnych
pierwszego pokolenia liderów Afryki (autokratyzm, bezwzględne tłumienie opozycji, ambicje osobiste i materialne).

Socjalizm afrykański
i ruch narodowo-wyzwoleńczy
Polskie placówki dyplomatyczne starały się poznać nastroje
w partiach komunistycznych, posiłkując się lokalnymi informatorami. Zazwyczaj wybierano działacza niższego rzędu, pozostającego w konflikcie z władzami partii. Starano się w ten sposób
kontrolować poziom uzyskiwanych informacji i kształtować jak
najbardziej obiektywny wizerunek Afryki.
Brak zaufania do afrykańskich działaczy partyjnych i chaos
panujący na lokalnych scenach politycznych to dwie pierwsze
impresje towarzyszące „rozpoznawaniu” krajów regionu Sudanu.
Sytuacja ta nie zmieniała się jednak szybko. Winą za to obarczano najczęściej samych Afrykanów, akcentując niski poziom prezentowanej przez nich kultury politycznej: „Bardzo słaba znajomość
wśród Malijczyków zagadnień politycznych, niedyskutowanie na
te tematy jest więc dla nich bardzo wygodne. Na ten temat rzeczy
skarżą się wszyscy bez wyjątku dyplomaci. Wymiana informacji
i poglądów odbywa się więc w zasadzie między dyplomatami,
ekspertami ONZ i francuskimi z kooperacji”46.

AMSZ, Dep. V, 57/70, w. 4, Mali, 1967, 22, Stosunki malijsko-polskiej,
15.12.1967, k. 1.
46

�190

Błażej Popławski

Polskie placówki dyplomatyczne przywiązywały dużą wagę
do wytypowania lidera młodych ruchów komunistycznych – postaci porządkującej wizerunek sceny politycznej. W realiach częstych zmian personalnych, czystek oraz delegalizacji ugrupowań
lewicujących zabieg ten okazywał się trudny. Za lidera najczęściej
uznawano osobę, która sama zwróciła się do Polaków z prośbą
o pomoc.
Partie afrykańskie traktowane były en masse jako ruchy młode,
efemeryczne, o niesprecyzowanym jeszcze charakterze. Raporty
polityczne dotyczące Nigerii na początku składały się z wyliczenia
kilkunastu ruchów politycznych47. Każdy z nich charakteryzowano w dwóch, trzech zdaniach. Warto podkreślić schematyzm i powtarzalność narracji. Jednocześnie starano się przybliżać nigeryjskie spojrzenie na Polskę: „Podczas gdy w sferach politycznych
i intelektualnych Nigerii traktuje się Polskę z punktu widzenia jej
samodzielności w obozie socjalistycznym, co wpływa na ośmielenie narodowych elementów nigeryjskich wobec całego obozu
socjalistycznego, to koła rządzące Nigerią widzą w Polsce głównie
interesującego partnera o rozwiniętej już gospodarce, z którym
współpraca w dziedzinie gospodarczej może być dla Nigerii pożyteczna”48. Zauważyć należy sprzężenie zwrotne w powyższym
mechanizmie percepcyjnym – jeśli dany ruch polityczny wykazywał pozytywną postawę wobec Polski, uznawano go za „postępowy” i waloryzowano całość narracji o nim.
Z racji na ograniczoną dostępność informacji zbudowanie klarownego i spójnego wizerunku danej partii zajmowało dużo czasu. Pierwsze bardziej precyzyjne opisy programów politycznych
Nigeryjczyków były opracowane w okresie lokalnych wyborów.
47
AMSZ, Dep. V, 24/69, Nigeria, 1964, 24120, Federacja Nigerii, k. 1-2, 4;
AMSZ, Dep. V, 24/69, Nigeria, 1964, 24121, Wybory w Nigerii, k. 1-5 oraz Dalsze
informacje o sytuacji przedwyborczej, k. 1-7.
48
AMSZ, Dep. V, 55/70, Nigeria, Stosunki polityczne, 22, 01.1965, k. 1-2.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

191

W sytuacjach braku klarownych wyróżników orientacji politycznej danego ugrupowania afrykańskiego, polscy dyplomaci używali bardziej wyszukanych metafor i porównań, choćby do sekt49.
Po wstępnej charakterystyce danej partii starano się doprecyzować charakter rozumienia przez Afrykanów zasad socjalizmu,
opisać stopień jego internalizacji: „Leitmotivem wszystkich niemal
wystąpień prezydenta Modibo Keity był «socjalizm». Z dużym
naciskiem podkreślał przy licznych okazjach «nieodwracalność
opcji malijskiej partii», zaznaczając zawsze, że «socjalizm w Mali
będzie się wyrażał przede wszystkim w coraz większych wyrzeczeniach». Wyjaśniał również, że będzie to socjalizm niezależny,
niewzorujący się mechanicznie i niepodporządkowany organizacyjnie czy politycznie «innym krajom lub grupie krajów socjalistycznych». […] Stwierdził, że dobry muzułmanin jest czymś
więcej niż socjalistą […]. Wszystkie przemówienia w sposób generalny głoszą hasło zacierania różnic społecznych i ostro piętnują «malwersantów» i «aferzystów». […] Modibo często używa
sformułowania, że głównym problemem malijskiego socjalizmu
jest konieczność zlikwidowania różnic między «średniowieczem»
mas a rażącym XX-wieczem niektórych warstw”50. Podobnie krytyczne uwagi na temat socjalizmu ghańskiego znaleźć można
w sprawozdaniu Ryszarda Kapuścińskiego przygotowanym dla
MSZ: „Nawet czołowi przywódcy Ghany nie orientują się, na czym
polega wiele podstawowych problemów Europy np. kwestie granicy na Odrze i Nysie. Pomieszanie pojęć w dziedzinie spraw politycznych i ideologicznych jest fantastyczne. […] Marksizm,

49
AMSZ, Dep. V, 24/71, Republika Malgaska, 1964, Notatka z Moskwy,
3.12.1964, k. 4.
50
AMSZ, Dep. V, 24/69, Mali, 1964, 242, Raport nr 4 Ambasady w Bamako,
01.1964, k. 11-13.

�192

Błażej Popławski

leninizm jest – jak twierdzą – ideologią białego człowieka, a więc
nie do przyjęcia dla Afryki”51.
Na początku lat siedemdziesiątych zaobserwować można istotną zmianę w dyskursie polskiej dyplomacji względem krajów
regionu Sudanu. Polacy przestali odgrywać rolę obserwatorów
doszukujących się pierwiastków postaw rewolucyjnych i oceniających stopień internalizacji socjalizmu u Afry­kanów. Starali się
operacjonalizować – przy świadomości ograniczonych środków
– założenia polityki wspierania ruchów narodowowyzwoleńczych.
Za cezurę można uznać Decyzję Prezydium Rządu z dnia 23 marca 1972 r. w sprawie pomocy materialnej dla ruchów narodowowyzwoleńczych w Afryce. Na jej podstawie minister obrony narodowej został zobowiązany do bezpłatnego oddania sprzętu
i wyposażenia wojskowego do dyspozycji Zarządu Głównego
Polskiego Komitetu Solidarności z Narodami Azji i Afryki (PKSzNAiA). MHZ nie mogło pobierać opłat celnych od materiałów
przewożonych do Afryki na statkach Ministerstwa Żeglugi. Zarząd
Główny PKSzNAiA odgrywał rolę filtra decydującego o dalszym
rozdziale środków. W 1972 r. ponad połowę funduszy otrzymała
Afrykańska Partia Niepodległości Gwinei i Zielonego Przylądka.
Między rokiem 1971 a 1972 dokonało się prawie dziesięciokrotne
zwiększenie wydatków przeznaczanych na ten cel52. W oficjalnych
dokumentach z tego okresu często można przeczytać, że: „Polska
udziela ofiarom kolonializmu i apartheidu poparcia politycznego,
moralnego i pomocy materialnej. Każdego roku prowadzi się u nas
regularną kampanię solidarności w środkach masowego przekazu i w społeczeństwie; wiece odbywają się w zakładach pracy,
AMSZ, Dep. V, 9/64, Ghana, Notatki polityczne, 42/800/33.
AMSZ, Dep. V 8/81/1; Notatka Departamentu V na temat dotychczasowej
pomocy Polskiego Komitetu Solidarności z Narodami Azji i Afryki dla MPLA
z dn. 24 września 1975 r.
51

52

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

193

szkołach i wyższych uczelniach; podejmowane są odpowiednie
rezolucje”53.
Należy przy tym podkreślić, że w latach siedemdziesiątych
w analizach mechanizmów uprawiania polityki przez dany kraj
afrykański w większym stopniu niż w poprzednich dekadach starano się interpretować kontekst, specyfikować czynniki zewnętrzne i wewnętrzne przemian. Zauważalny jest znaczny wzrost profesjonalizmu w opisach i jego uszczegółowienie.

Podsumowanie
Zastosowanie perspektywy konstrukcjonistycznej oraz teorii
racjonalności komunikacyjnej Jürgena Habermasa pozwala na
ocenę wysokiego stopnia rytualizacji działań polskiej dyplomacji,
nastawionej na rozwijanie kontaktów bilateralnych – działalności
dążącej do wykształcenia się racjonalności komunikacyjnej. W zachowaniach polskich dyplomatów brakowało jednak postawy
opartej na dialogu, prób zrozumienia i zmiany postrzegania państw
afrykańskich i ich elit. Wymiana depesz, raporty zawierające wiele błędów i przeinaczeń, nieumiejętnie organizowane wizyty oficjalne są dowodami sui generis „zatrzymania się” racjonalności
polskich dyplomatów na poziomie kognitywno-instrumentalnym
oraz moralno-praktycznym i niezwykle powolnego zmierzania
w stronę wykształcenia się racjonalności komunikacyjnej.
Warto przy tym zaznaczyć, że główną determinantą tego procesu – choć trudno wychwycić to w oparciu o dostępny w Polsce
AMS, Dep. V, 18/77/5, Pismo wicedyrektora Departamentu V Włodzimierza
Paszkowskiego do Departamentu Międzynarodowych Organizacji o pomocy dla
ruchów rewolucyjnych w Afryce, 27 stycznia 1973; por.: AMS, Dep. V 8/81/7,
Decyzja nr 92/75 Prezydium Rządu z dnia 14 lipca 1975 r. w sprawie pomocy
dla ruchów narodowowyzwoleńczych w Afryce.
53

�194

Błażej Popławski

materiał archiwalny – była polityka Kremla. PRL, będąc w orbicie
wpływów ZSRR, nie mógł prowadzić suwerennej polityki zagranicznej. Decyzje, z jaki krajem afrykańskim i kiedy należy rozwijać relacje międzynarodowe, zależne były od Moskwy. Jak pisał
politolog Jacek Knopek: „Polityka Kremla była prosta, wyrachowana i chłodna. Chciano pomagać tym krajom afrykańskim, które gotowe były wprowadzać i respektować zasady ustanowione
przez Związek Radziecki oraz honorować jego hegemonię w świecie”54.
Analiza dyskursu polskiej dyplomacji – skupienia go na hasłach
afrykańskiego socjalizmu, walki narodowowyzwoleńczej, dekolonizacji – pozwala na stwierdzenie stopniowej ewolucji spojrzenia na Afrykę Subsaharyjską od postawy „afrooptymizmu” (1960
rok) do „afropesymizmu” (dekadę później).

Bibliografia
Archiwalia:
Archiwum Akt Nowych
• Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Wydział Zagraniczny.
• Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Afrykańskiej.
Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych
• Gabinet Ministra.
• Departament V.

54

J. Knopek, Stosunki polsko-zachodnioafrykańskie…, op. cit., s. 154.

�Sudan okiem dyplomacji PRL-owskiej

195

Opracowania:
Czaputowicz J., Teorie stosunków międzynarodowych. Krytyka i systematyzacja, Warszawa 2007.
Habermas J., Teoria działania komunikacyjnego. Racjonalność działania
a racjonalność społeczna, t. 1, PWN, Warszawa 1999.
Knopek J., Stosunki polsko-zachodnioafrykańskie, Toruń 2013
Kukułka J., Wstęp do nauki o stosunkach międzynarodowych, Warszawa
2003.
Łazowski Z. (red.), Państwa Afryki Zachodniej, t. 2, Warszawa 2006.
Łazowski Z. i inni (red.), Polacy w Nigerii, t. 1–4, Warszawa 1997–2000.
March J. G., Olsen J. P., Instytucje. Organizacyjne podstawy polityki,
Warszawa 2005.
Stosunki dyplomatyczne Polski 1944–1979 r. Informator, t. 5, Afryka i Bliski Wschód, J. Patryas (oprac.), Warszawa 1982.
Wawrzyński P., Mit kulturowy jako czynnik kształtujący stosunki międzynarodowe, Toruń 2011.
Wendt A., Społeczne teoria stosunków międzynarodowych, Warszawa
2008.
Ząbek M., Biali i Czarni. Postawy Polaków wobec Afryki i Afrykanów,
Warszawa 2007.

Sudan in the eyes of the diplomacy of the PPR
Abstract
The paper focuses on the preliminary exploration of the newborn
countries included in the geographical land of Sudan by diplomacy of
the Polish Peopleʼs Republic – until the development of, as Jürgen Habermas wrote, the basis of the communicative rationality. The importance of exchanging the diplomatic telegrams, the first official visits
were described. The main elements of discourse shaping the image of
Sudanese countries were discussed.
Keywords: diplomacy, constructionism, theory of communicative
action, Polish Peopleʼs Republic, Sudanese states, socialism, national
liberation struggle, decolonisation

��KRYSTYNA KAMIŃSKA

JAN DYBOWSKI (1856–1928)
– ZAPOMNIANY ODKRYWCA AFRYKI
Wprowadzenie
W Polsce postać Jana Tadeusza Dybowskiego (franc. Jean Thaddée Dybowski), cenionego podróżnika i znawcy Afryki z przełomu
XIX i XX wieku, zawsze pozostawała w cieniu Benedykta Dybowskiego1, jego kuzyna i wybitnego badacza Syberii. Dybowski urodził się we Francji, ale świadomość polskich korzeni nigdy go nie
opuściła. Przez całe swoje życie bardzo dobrze władał językiem
polskim i zawsze podkreślał polskie pochodzenie. Naturalizowany został bowiem we Francji dopiero w 1893 roku2.

Dr Krystyna Kamińska, Akademia Humanistyczna im. Aleksandra
Gieysztora (Pułtusk).
1
Benedykt Dybowski (1833–1930) – stryjeczny brat Jana. W latach 1865–1879
przebywał na Syberii. Początkowo jako zesłaniec w rejonie jeziora Bajkał, a później, w latach 1879–1883, dobrowolnie na Kamczatce, na której prowadził badania
naukowe dotyczące tamtejszej fauny. Po powrocie do Polski pracował na Uniwersytecie Lwowskim jako profesor zoologii.
2
P. Daszkiewicz, Afrykańskie badania i kolonialne wyprawy Jana Dybowskiego,
„Geografia” 2005, nr 4 (24), http://www.up.krakow.pl/konspekt/24/dasziewicz.
html (dostęp: 01.10.2016), s. 1.

�198

Krystyna Kamińska

Dybowski aktywnie włączył się również w działania zmierzające do przywrócenia Polski na mapę Europy. Natomiast po odzyskaniu przez Polskę niepodległości zabiegał, także na arenie
międzynarodowej, o przyznanie Polsce jako państwu mandatu
kolonialnego przez Ligę Narodów3. Jednak ani jego aktywność
na rzecz kraju przodków, ani nawet pełnienie w latach 1925–1928
funkcji profesora w Państwowym Instytucie Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach nie wpłynęły na zwiększenie zainteresowania
jego osobą ze strony polskiego środowiska naukowego czy opinii
publicznej. W tamtym czasie był przecież uznanym już badaczem
Afryki o międzynarodowej renomie i wysoko cenionym specjalistą w zakresie rolnictwa tropikalnego, czego dowodem była m.
in. publikacja dotycząca rozwoju rolnictwa w tropikach, zatytułowana Traité Pratique des Cultures Tropicales4.
Na przełomie XIX i XX wieku jego nazwisko często pojawiało
się w licznych periodykach wydawanych przez europejskie towarzystwa geograficzne lub przyrodoznawcze, w których publikował
oprócz tekstów naukowych również doniesienia o swoich odkryciach w Afryce. W czasie afrykańskich wypraw zarówno eksplorował tamtejszy świat fauny i flory, jak i zdobywał wiedzę o życiu
autochtonów. Jego publikacje z tego zakresu ukazywały się także
w Polsce, swoje artykuły zamieszczał m.in. w popularnym wówczas czasopiśmie ilustrowanym „Wędrowiec”. Był autorem cyklu
tekstów, które ukazały się pod wspólnym tytułem: W krainie ludożerców5.
Dybowski w swoim bogatym życiu zawodowym nie tylko wiele podróżował, lecz także był członkiem licznych towarzystw naukowych oraz założycielem znanych i cenionych placówek naP. Daszkiewicz, op. cit., s. 3.
Hommes et Destin, „Afrique Noire” sous la direction de Jacques Serre, T. 11,
Paris 2011, s. 284–286.
5
J. Dybowski, W krainie ludożerców, „Wędrowiec” 1893, s. 573–621.
3
4

�Jan Dybowski (1856-1928)...

199

ukowych we Francji. Z jego inspiracji powstał w 1899 roku Jardin
Colonial de Nogent-sur-Marne, czyli ogród botaniczny o szacie
roślinnej z różnych stref klimatycznych w lesie Vincennes pod
Paryżem. Dzięki jego inicjatywie w 1902 roku utworzono we Francji Ecole Nationale Supérieure d’Agriculture Coloniale. Z kolei zwieńczeniem jego kariery publicznej było kierowanie Ministerstwem
do spraw Kolonii. W 1905 roku został odznaczony orderem Legii
Honorowej6.

Rys biograficzny
Jan Dybowski urodził się 28 kwietnia 1856 roku w Charonne
we Francji. Ojciec Dybowskiego – polski oficer czasów powstania
listopadowego – po przegranej walce zdecydował się na emigrację, by uniknąć rosyjskich represji. W 1875 roku (zaraz po ukończeniu nauki w Lycée Charlemagne w Paryżu) Dybowski podjął
studia w École Nationale d’Agriculture w Grignon. Dwa lata później
– po otrzymaniu dyplomu – rozpoczął staż w Musée Nationale
d’Histoire Naturelle. W 1879 roku Dybowski powrócił do swojej
macierzystej uczelni, gdzie dalej rozwijał swoje przyrodnicze pasje. W krótkim czasie został doceniony zarówno ze względu na
posiadane kompetencje zawodowe, jak i kwalifikacje pedagogiczne, bo z myślą o nim zostało utworzone stanowisko Maȋtre de
Conference d’Horticulture7.
Jego aktywność zawodowa, której świadectwem były pierwsze
osiągnięcia naukowe z dziedziny warzywnictwa, została szybko
dostrzeżona. Już w 1883 roku został sekretarzem Société Nationale d’Horticulture, a publikacja naukowa pod tytułem: Guide de
6
7

Hommes et Destin, op. cit., s. 284.
Ibidem, s. 282.

�200

Krystyna Kamińska

jardinage8 (wydana w 1889 roku) przez wiele lat wyznaczała nowe
trendy w tej dziedzinie. Jego kariera naukowa przeplatana pracą
w administracji państwowej i licznymi podróżami rozwijała się
bardzo dynamicznie. Kilkuletni okres, w którym następowały
(jedna po drugiej) wyprawy do Afryki, Dybowski zakończył w 1895
roku podróżą do Tunezji. Jednak tam inaczej realizował swoje
pasje, a ukoronowaniem jego tunezyjskiej aktywności było utworzenie w Tunisie w 1898 roku Ecole d’Agriculture Coloniale, dla
której osobiście opracował program nauczania. W 1899 roku został dyrektorem Institut National Agronomique, którym kierował
aż do przejścia na emeryturę w 1927 roku9.
Zainicjowana w 1924 roku współpraca z Państwowym Instytutem Gospodarstwa Wiejskiego w Puławach zaowocowała w 1925
roku objęciem pieczy nad Wydziałem Ogrodniczym, w tym także
kierownictwa Zakładu Warzywnictwa. Dybowski z jednej strony
przenosił do Polski najnowsze rozwiązania organizacyjne poprawiające funkcjonowanie instytutu, a z drugiej inicjował uprawę
niektórych odmian roślin tropikalnych do tej pory mało znanych
w kraju, co bezpośrednio wpłynęło m.in. na zwiększenie prestiżu
tegoż wydziału w polskim środowisku naukowym10. Jan Dybowski zmarł nagle w 18 kwietnia 1928 roku w Mandres-les-Roses
we Francji.

Jan Dybowski i jego afrykańskie podróże
Pierwszą podróż do Afryki odbył Dybowski w 1889 roku. Wówczas na południu Algierii poznawał tamtejsze tradycyjne rolnictwo
J. Dybowski, Guide de jardinage, Paris 1889.
Hommes et Destin, op. cit., s. 282–286.
10
Z. Wróblewska, Warzywnictwo i ogrodnictwo w Instytucie Puławskim, „Pamiętnik Puławski”, Zeszyt Jubileuszowy 1862–1962, 1965, s. 412–413.
8
9

�Jan Dybowski (1856-1928)...

201

oraz badał możliwości zagospodarowania terenów pustynnych
i półpustynnych. Gdy ponownie przybył do Algierii (rok później),
jego zainteresowania badawcze wychodziły daleko poza sferę
afrykańskiej flory czy agrotechniki. Dybowski prowadził bowiem
na Saharze różnorodne prace badawcze, m.in. z zakresu paleontologii, geologii, hydrologii, klimatologii i zoologii, pozwalające
lepiej poznać pustynne obszary Afryki.
Publikacje autorstwa Jana Dybowskiego dokumentujące przebieg jego afrykańskich podróży stanowiły zarazem wyraz jego
poszukiwań i odkryć naukowych11. W czasach Dybowskiemu
współczesnych przedstawione w nich wyniki, pokłosie jego ekspedycji badawczych, zostały we Francji ocenione bardzo wysoko
ze względu na zupełnie nowe podejście do badanych zjawisk.
Dybowski zaproponował m.in. nowatorskie rozwiązanie dotyczące zagospodarowania Sahary związane z wykorzystaniem studni
artezyjskich w procesie nawadniania12.
Pobyty w Algierii zapoczątkowały całą późniejszą serię jego
wypraw badawczych. Przez lata penetrował różne rejony Afryki.
W 1891 roku podążając w kierunku jeziora Czad, eksplorował nie
tylko obszar dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej, w tym
ziemie leżące wzdłuż rzeki Szari, lecz poznawał także dorzecze
Ubangi. Jego ekspedycja, której droga początkowo wiodła nurtem
rzeki Kongo, następnie zaś Ubangi, pozwoliła na poznanie rozległych obszarów na północ od równika położonych w głębi kontynentu. Dybowski nie poprzestał na tej wyprawie – powrócił do
Konga w latach 1893–189413. Z kolei przemieszczając się po AfryJ. Dybowski, Le Sahara algérien entre Biskra et El Golea, „Revue de Géographie”, vol. 26, 1890; J. Dybowski, L’extrême Sud algérien. Contribution à histoire
naturelle de cette région, Angers 1892.
12
P. Daszkiewicz, op. cit., s. 1–2.
13
J. Dybowski, Vers le Tchad, „Le Tour du Monde” 1894, no 65; J. Dybowski,
Voyage sur la côte du Congo, „Compte rendu de la Société de Géographie de
11

�202

Krystyna Kamińska

ce wzdłuż i wszerz, Dybowski eksplorował obszar dzisiejszego
Senegalu oraz Mali (dawny Sudan Francuski), a także Gambii
i Gwinei14. W czasie jednej z podróży odwiedził również Kamerun15.
Podczas podróży po Afryce Dybowski ze szczególną uwagą
przypatrywał się sposobom uprawy roślin, poszukując zwłaszcza
tych nieznanych mu wcześniej, oraz hodowli zwierząt. Interesował się konkretnymi uprawami, przyglądał się bliżej wzrostowi
roślin, które znał już z Europy, np. kukurydzy, ale obserwował
także te, które występują powszechnie jedynie w Afryce, jak sorgo czy maniok. Ponadto badał, w jaki sposób tworzone są np.
plantacje bananowców. Odkrył w Afryce poletka, na których uprawiano bawełnę czy tytoń, czyli rośliny, które nie występują w tamtejszym ekosystemie16.
Już podczas pierwszej ekspedycji w Algierii Dybowski zbierał
wybrane okazy fauny i flory. Gromadzona przez lata kolekcja
przyrodnicza, w tym botaniczna i zoologiczna, liczyła ponad 2 tys.
okazów. Według Dybowskiego jego zbiory nie tylko miały dostarczyć wiedzy o konkretnym regionie, który badał, ale także świadczyć o jego wyjątkowym bogactwie z przyrodoznawczego punktu widzenia 17. Większość jego kolekcji, a zwłaszcza okazy
Paris”, 1894; J. Dybowski, Mission au Congo (littoral), „Compte rendu de la
Société de Géographie Commerciale de Bordeaux”, 1894; J. Dybowski, Pygmées,
„La Nature” 1894, vol. 10/13; J. Dybowski, Le Congo méconnue, Paris 1912.
14
J. Dybowski, Mission en Guinée française. Extrait du rapport. L’ Agriculture
de Pays chaude, 1904.
15
J. Knopek, Stosunki polsko-kameruńskie. Geneza, struktura, funkcjonowanie,
„Wrocławskie Studia Politologiczne” 2013, nr 14, s. 24–26.
16
A. Arnera, Sciences et colonisation: la mission Dybowski (1891–1892), „Outremer”, t. 89, no 336–337, 2e semestre. Traités et esclavages: vieux problèmes,
nouvelles perpectives?, 2002, s. 326.
17
La mission Dybowski, „Comptes rendues de la Société de Géographie de
Paris” 1892, no 1, s. 460.

�Jan Dybowski (1856-1928)...

203

afrykańskiej fauny, wzbogaciło później ekspozycję Musée d’Histoire Naturelle w Paryżu. Dybowski przywiózł bowiem z Afryki
m.in. czaszki i szkielety naczelnych18.
Przez lata Dybowski starał się gromadzić nie tylko kolekcję
okazów fauny i flory afrykańskiej (która pozwoliłaby z jednej
strony na bardziej wnikliwe i dogłębne poznanie, a z drugiej ułatwiłaby opisanie i skatalogowanie), lecz także różne artefakty
ukazujące świat kultury rdzennej ludności Afryki. Dzięki temu
pozostawił potomnym świadectwo nie tyle tego, jak żyli dawni
mieszkańcy tego obszaru, ile ukazał jak bardzo byli zróżnicowani. Jego rozległa wiedza naukowa, zwłaszcza z zakresu przyrodoznawstwa, i odbyte wcześniejsze podróże po Afryce umożliwiły ukazanie społeczeństwu europejskiemu tego skrawka
afrykańskiego kontynentu.
Jego publikacje – zwłaszcza te opisujące świat kultury i codzienne życie rdzennych mikrospołeczności w Afryce, uwzględniające ich różne przypisanie etniczne – pozwalały przełamywać
istniejące wówczas w Europie stereotypy o ludności tubylczej.
Jednocześnie mnogość i różnorodność artefaktów w ekspozycjach
muzealnych prezentujących zbiory Dybowskiego o charakterze
etnograficznym zmuszała do refleksji i zmiany poglądów osoby
odwiedzające owe wystawy.

18

A. Arnera, op. cit., s. 325–326.

�204

Krystyna Kamińska

Jan Dybowski i jego dokonania
w ramach własnych poszukiwań etnograficznych
(na przykładzie wyprawy obejmującej obszar
dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej)
W wielu swoich podróżach po Afryce Dybowski zajmował się
nie tylko rozwojem rolnictwa czy szeroko rozumianym przyrodoznawstwem, ale także poznawał świat afrykańskiej kultury. Korzystał z różnych okazji, by lepiej poznać Afrykę. Niepowodzenie
afrykańskiej misji francuskiego podróżnika Paula Crampela19 dało
Dybowskiemu kolejną, niepowtarzalną szansę poznania jeszcze
nieodkrytego przez Europejczyków obszaru Afryki20. W czasie
wyprawy w 1891 roku – będącej raczej misją poszukiwawczą zorganizowaną z ramienia Comité de l’Afrique Française – podjętej
w celu poznania losów Crampela, który zaginął na niezbadanym
wówczas terytorium między jeziorem Czad a rzeką Ubangi, Dybowski penetrował tamtejsze obszary Afryki bardzo wnikliwie.
Idąc po śladach swojego poprzednika, Dybowski wyruszył
z Bangi (wówczas małego francuskiego posterunku wojskowego
usytuowanego na brzegu rzeki Ubangi), kierując się na północ.
W swojej marszrucie podążył w stronę jeziora Czad, jednak zamiast
skupić się wyłącznie na celu misji poszukiwawczej, zajmował się
gromadzeniem okazów tamtejszego świata przyrody i wzboga19
Paul Crampel (1864–1891) – francuski podróżnik przemierzający Afrykę.
W 1890 roku wyruszył na czele ekspedycji, by dotrzeć do jeziora Czad od strony
rzeki Kongo. W czasie podróży, wskutek nieprzewidzianego splotu wydarzeń,
zginął wraz z wieloma innymi członkami wyprawy.
20
Jan Dybowski po krótkim okresie aklimatyzacji w Libreville (stolicy Gabonu) i odpowiednim wyposażeniu wyprawy podążył w kierunku francuskich
posiadłości kolonialnych w Kongu. Zaokrętował się w Loango (dzisiejsze Pointe-Noire) i rzeką Kongo podążył do Brazzaville, a stamtąd do Bangi.

�Jan Dybowski (1856-1928)...

205

caniem własnej kolekcji etnograficznej. Interesował się też stosunkami wodnymi na poznawanym przez siebie obszarze. Dlatego świadomie zbaczał z wytyczonego kilka miesięcy wcześniej
przez Crampela szlaku i przemierzał okolicę wzdłuż niewielkich
rzek: Ombella, Kémo i Tomi, zasilających Ubangi, jeden z dopływów rzeki Kongo21.
Później, kierując się ku płaskowyżowi Dar El Kouti, Dybowski
dotarł do nieznanej mu wcześniej dużej rzeki, którą tubylcy nazywali Bangoula. Wody rzeki płynęły w kierunku północno-zachodnim, czyli przeciwnym do tego, w którym podążały – badane przez Dybowskiego – pomniejsze, mijane poprzednio
strumienie i rzeki, stanowiące elementy dorzecza Ubangi. Według
przeprowadzonych wówczas przez Dybowskiego obliczeń dowodzona przez niego ekspedycja odnalazła koryto rzeki Szari (Chari), zasilającej swoimi wodami jezioro Czad. W powrotnej drodze
Dybowski zdecydował się jeszcze na przejście przez obszar leżący wzdłuż brzegu rzeki Kouango, by poznać nowe, nieznane dotąd obszary oraz wytyczyć nowy szlak22. Osada Kémo, a w niej
posterunek zorganizowany przez Dybowskiego, była, jego zdaniem,
nie tyle właściwym miejscem postoju dla przyszłych wypraw eksploracyjnych, które podążałyby drogą wodną (przez terytoria
przynależne do Francji), począwszy od Brazzaville przez obszar
Sudanu, aż do odległej Algierii, ile punktem, z którego powinny
wyruszać kolejne ekspedycje zmierzające w stronę Czadu23.
Śmiała wizja, która przyświecała Crampelowi24, czyli możliwość
połączenia francuskich zdobyczy kolonialnych w Afryce Północnej,
J. Dybowski, La route du Tchad. Du Loango au Chari, Paris 1893, s. 206.
Ibidem, s. 282.
23
Ibidem, s. 348.
24
Właśnie dlatego Paul Crampel wyruszył w 1889 rok na wyprawę w celu
poznania dorzecza rzeki Ubangi, która miałaby pozwolić na znalezienie połączenia z rzekami mającymi swoje ujście w Morzu Śródziemnym.
21

22

�206

Krystyna Kamińska

Środkowej i Zachodniej w jedną całość i wytyczenia drogi wodnej
łączącej Algierę przez Czad z posiadłościami francuskimi w głębi
kontynentu w pewien sposób została urzeczywistniona przez Dybowskiego poprzez odkrycie biegu rzeki Szari (Chari), ale nigdy
nie doczekała się realizacji. Zatem hydrologiczny sukces Dybowskiego nie został należycie doceniony i niewiele też wniósł w sensie naukowym25.
Podczas tego pobytu w Afryce Dybowski zorganizował jeszcze
jedną wyprawę w stronę dorzecza Szari (przyjazd jego następcy
Maistre’a opóźniał się). Przebieg zarówno pierwszej, jak i drugiej
wyprawy opisał Dybowski na kartach swojej książki zatytułowanej La route du Tchad. Du Loango au Chari. Jej treść to zapis m.in.
jego kontaktów ludnością tubylczą. Kreślone wówczas przez Dybowskiego notatki dotyczące jej codziennego życia nawet po latach
mają wartość bezcenną. Należy jednak pamiętać, że Dybowski
był naturalistą, a więc dokonywał analiz kulturoznawczych w sposób typowy dla ludzi przełomu XIX i XX wieku, którzy odbierali
rdzenne ludy Afryki przez pryzmat zupełnie innych relacji.
W trakcie drugiej wyprawy Dybowski pokonywał kolejne odcinki marszruty o wiele szybciej niż za pierwszym razem, bo nie
podążał już szlakiem Crampela, lecz odwiedzał tylko te miejsca,
których poznaniem był sam zainteresowany i pod tym kątem wytyczał kolejne etapy i miejsca postoju. Podczas eksploracji (raczej
stricte etnograficznej) Dybowski dostrzegał zarówno zmieniające
się ukształtowanie terenu, jak i roślinności, przechodzącej od lasu
tropikalnego do sawanny. Po wkroczeniu na ziemie zamieszkałe
przez lud Langoussis posuwał się dalej na zachód, by dotrzeć do
osad jeszcze innych, nieznanych wcześniej grup etnicznych, np.

P. Kalck, Histoire de la Republique Centrafricaine. Des origines à 1966, Paris
1992, s. 142–143.
25

�Jan Dybowski (1856-1928)...

207

Tokbos26. Tamtejsza ludność, złożona z ludów Langouassi, Dakoua, N’Gapou, Togbo, nie przedstawiała jednej, lecz wiele różnych
kultur o odmiennym rodowodzie. Rozproszona na dużym obszarze tworzyła ona niewielkie skupiska zamkniętych społeczności,
konstruując własny świat kultury ograniczony ramami własnej
spuścizny.
Dybowski obcując z autochtonami, wyraźnie widział różnice
dzielące różne wspólnoty etniczne, zwłaszcza te występujące wśród
ludów zamieszkujących wzdłuż brzegów Ubangi i jej rozlicznych
dopływów. Mieszkańcy wiosek położonych bliżej rzeki byli niższego wzrostu, bardziej zwinni, ale cechowała ich słabsza muskulatura ciała. Mężczyźni trudnili się zarówno rolnictwem, jak i rybołówstwem, a częstszy kontakt z przybyszami sprawiał, że nie
bali się obcych27. Z kolei im bardziej Dybowski oddalał się od
dorzecza Ubangi, posuwając się w głąb sawanny, przedstawiciele napotykanych przez niego grup etnicznych byli wyżsi i lepiej
zbudowani. Charakteryzował ich też odmienny wygląd zewnętrzny, widoczny zwłaszcza w postaci fryzowania włosów i zdobienia
ciała, a także ubioru28.
Do niewątpliwych zasług Dybowskiego należy zaliczyć dotarcie do nieznanych wcześniej Europejczykom grup etnicznych oraz
ich opisanie. Pozostawiona przez Dybowskiego dokumentacja
jest tym cenniejsza, że niektóre z tych społeczności nie miały wcześniej kontaktu z „białym” człowiekiem. Potwierdzeniem tego spostrzeżenia był jego własny zapis kontaktu z ludem Dakoua. W ich
wiosce Dybowski nigdzie nie dostrzegł przedmiotów, na których
widoczne byłyby ślady bytności Europejczyków29.
J. Dybowski, La route du Tchad. Du Loango au Chari, Paris 1893, s. 330.
J. Dybowski, Les races et moeurs des populations de L’Afrique centrale,
„Bulletins de Société d’ anthropologie de Paris” 1893, vol. 4, no 1, s. 108.
28
Ibidem, s. 110.
29
J. Dybowski, La route du Tchad. Du Loango au Chari, Paris 1893, s. 299.
26
27

�208

Krystyna Kamińska

W trakcie obu tych wypraw Dybowski nawiązywał stosunkowo
bliskie kontakty z mieszkańcami mijanych małych osad czy większych wiosek. Bez przeszkód podpatrywał więc ich zachowania
i obyczaje. Interesował się m.in. relacjami społecznymi panującymi w wiosce oraz stosunkami sąsiedzkimi poza jej obrębem.
Ciekawiły Dybowskiego tradycje, w tym zwyczaje, które znajdowały swoje odbicie w wyglądzie zewnętrznym Afrykanów: ubiorze, uczesaniu czy ozdobach. Bacznie śledził codzienne życie
mieszkańców, gromadząc przy tym różnorodne artefakty: narzędzia, naczynia, broń, instrumenty muzyczne czy przedmioty zdobiące ciało. W kolekcji etnograficznej przywiezionej przez Dy­
bowskiego do Francji znalazły się bardzo różnorodne elementy
kobiecego stroju, np. spódniczki ze skóry czy rafii, także ozdoby,
w tym wiele wykonanych z kości słoniowej, drewna, żelaza czy
miedzi, począwszy od zapinek, poprzez grzebienie, do bransoletek. Niektóre z nich zdobiły bezpośrednio ciało, inne tylko włosy.
Bezsprzecznie największym osiągnięciem ekspedycji Dybowskiego z lat 1901–1902 było przywiezienie przez niego bogatych
zbiorów etnograficznych. Wśród licznych przedmiotów na uwagę
zasługuje duża kolekcja instrumentów muzycznych, która zawierała liry, tam-tamy, piszczałki, grzechotki30. Niektóre z nich były
przedmiotami kultu wspomagającymi działanie medycyny ludowej (naturalnej). W sposób szczególny zaintrygowały Dybowskiego narzędzia i broń z żelaza używane przez tubylców oraz sposób
ich wyrobu. Zaskoczyła go znajomość metalurgii, albowiem na
tych terenach wytapiano przedmioty z itabirytu, minerału bogatego w rudę żelaza31. Natomiast w niektórych wioskach powszechną bronią ludności tubylczej były noże wykute z żelaza32. W czaA. Arnera, op. cit., s. 328.
J. Dybowski, Les couteaux de jet de l’Oubangui, „Bulletins de la Société
d’anthropologie de Paris” 1893, IVe Série, T. IV, s. 97–100.
32
A. Arnera, op. cit., s. 329.
30
31

�Jan Dybowski (1856-1928)...

209

sie drugiej wyprawy odnalazł nawet złoże tych rud, których
próbki przywiózł do Francji 33.
Bilans jego osiągnięć jest jeszcze bardziej imponujący, gdy
weźmie się pod uwagę wartość i różnorodność zgromadzonych
zbiorów. Dybowski dokumentował przemierzane przez siebie
połacie ziem na północ od rzeki Ubangi nie tyle w kontekście
czysto krajoznawczym, co etnograficznym – rejestrując życie
i obycza­je tamtejszych etni. Jego wnikliwe obserwacje wyglądu
zewnętrznego przedstawicieli każdej napotykanej po drodze grupy etnicznej były przez niego utrwalane zarówno poprzez dokładny opis, jak i dzięki fotografiom czy rysunkom34. Efektem opisanej
powyżej eksploracji otoczenia przez Dybowskiego i działań podejmowanych na rzecz społeczności lokalnych (które przyniosły
wymierny rezultat w dłuższym horyzoncie czasowym) było zainicjowanie swoistego procesu urbanizacji na terenach bardzo
odległych od Bangi. Założony niegdyś przez Dybowskiego posterunek w Kémo i powstała przy nim osada zamieniły się z czasem
w miasto.
Jednym z wątków, który jest zwykle pomijany w opisie wypraw
Dybowskiego, jest pewna wzmianka zawarta w raporcie wysłanym
przez wojskowych rezydujących w Bangi (Lettre du 6.IX.1891)
dotycząca zakupu 33 kg kości słoniowej przez misję Dybowskiego35. Dalsze losy tego zakupu nie są znane, ale (z dzisiejszej perspektywy) rysuje on sylwetkę Dybowskiego w trochę innym świe-

P. Daszkiewicz, op. cit., s. 2.
J. Dybowski, La route du Tchad. Du Loango au Chari, Paris 1893 ; J. Dybowski, Les races et moeurs des populations de L’Afrique centrale, „Bulletins de
Société d’ anthropologie de Paris” 1893, vol. 4, no 1.
35
R. Coutalier, Les débuts difficilles de la capitale de la République Centrafricaine. Bangui de 1889 à 1893, „Cahiers d’études africaines” 1974, vol. 14, no 54,
s. 314.
33
34

�210

Krystyna Kamińska

tle, chociaż zdaje się, że względy ekonomiczne prawie nie miały
miejsca w podjętej przez niego ekspedycji.

Zakończenie
Po latach wszelkie działania podejmowane w Afryce przez Jana
Dybowskiego należy rozpatrywać w kilku aspektach: geograficzno-hydrologicznym, przyrodniczym czy wreszcie etnograficznym.
Na naukową spuściznę Jana Dybowskiego rzadko spogląda się
przez pryzmat jego dokonań etnograficznych. Wydaje się więc,
że postrzeganie Jana Dybowskiego jedynie jako człowieka nauki
wyrosłego z epoki, w której żył i pracował, to swego rodzaju odebranie mu tych sukcesów, które nie tylko wtedy, ale i dziś mają
znaczenie. Może nadszedł już czas, by docenić jego rolę w rozwoju współczesnej afrykanistyki czy równie popularnej obecnie
antropologii kulturowej.
Dybowski przyglądając się życiu rdzennej ludności Afryki,
zwracał uwagę na takie aspekty ich aktywności, które wcześniej
nie były przedmiotem badań naukowych, np. na rozwój metalurgii i poziom zaawansowania technologii w niektórych tamtejszych
grupach etnicznych. W zgromadzonej przez Dybowskiego kolekcji broni afrykańskich wojowników szczególne miejsce zajmują
tzw. couteau de jet en fer (żelazne noże do rzucania). Ich wyrób
stanowił wręcz zachętę do zajęcia się tym zagadnieniem bardziej
wnikliwie kilkadziesiąt lat później z punktu widzenia tak historii,
jak i antropologii36.

36
B. Martinelli, Patrimoine sinérurgique traditionnel en Centrafrique, „Revue
Centrafricaine d’Anthropologie” 2008, no 1, http://recaa.mmsh.univ-aix.fr/
numeros/1/Pages/1-4.aspx (dostęp: 16.07.2017).

�Jan Dybowski (1856-1928)...

211

Postać Dybowskiego jako odkrywcy części interioru afrykańskiego jest współcześnie niedoceniana, a przecież niektóre tereny,
przez które przemieszczał się były wówczas w Europie prawie
nieznane. Stanowiły bowiem jedynie przedmiot zainteresowania
nielicznego grona podróżników. W tamtym czasie na mapie Afryki wiele było tzw. „białych plam”. Nawet u progu XX wieku swego
rodzaju wyzwaniem dla francuskich wojsk (stacjonujących np.
w Kongo) były tereny dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej.
Formalnie ówczesna „biała plama” przestała istnieć wraz z powołaniem do życia francuskiej kolonii o nazwie Ubangi-Szari w 1903
roku37. Utworzenie tej jednostki administracyjnej nie byłoby jednak możliwe bez wcześniejszych eksploracji. Jan Dybowski był
jednym z pionierów, którzy badali rozległe terytorium przyszłego
Ubangi-Szari, jednocześnie – jako wysłannik rządu francuskiego
– był bardziej zainteresowany poznawaniem wybranych obszarów
Afryki w aspekcie etnograficznym niż nanoszeniem na mapę „nowych zdobyczy terytorialnych” Francji. Nie zmienia to faktu, że
nowe „odkrycia geograficzne” w Afryce utrwalały w świadomości
społecznej Europejczyków i na arenie międzynarodowej konkretne przypisanie kolonialne danego obszaru.

Bibliografia
Arnera A., Sciences et colonisation: la mission Dybowski (1891–1892),
„Outre-mer” 2002, t. 89, no 336-337, 2e semestre. Traités et esclavages: vieux problèmes, nouvelles perpectives?, s. 321–332.

37
Dekret o utworzeniu kolonii Ubangi-Szari (fr. Oubangui-Chari) ze stolicą
w Bangi został wydany 29 grudnia 1903 roku. Od 1960 roku dawna kolonia
francuska Ubangi-Szari jest niepodległym państwem, które przyjęło nazwę –
nadaną przez Barhélémy’ego Bogandę – Republika Środkowoafrykańska.

�212

Krystyna Kamińska

Boulvert Y., Exploration, création d’ un pays nouveau; découverte scientifique: les cas du Centrafrique de 1880 à 1914, w: Milieux et Pasages,
sous la direction Y. Chatelin et G. Riou, Paris 1986, s. 89–103.
Boulvert Y., Bangui 1889–1989, Paris 1989.
Brunache P., Itinéraire de la mission Jean Dybowski de Bombé à El Kouti,
„Tour du Monde” 1892, no .
Coutalier R., Les débuts difficilles de la capitale de la République Centrafricaine. Bangui de 1889 à 1893, „Cahiers d’études africaines”
1974, vol. 14, no 54, s. 299–316.
Daszkiewicz P., Afrykańskie badania i kolonialne wyprawy Jana Dybowskiego, „Geografia” 2005, 4 (24), http://www.up.krakow.pl/
konspekt/24/dasziewicz.html (dostęp: 01.10.2016).
Dybowski J., Guide de jardinage, Paris 1889.
Dybowski J., L’extrême Sud algérien. Contribution à histoire naturelle de
cette région, Angers 1892.
Dybowski J., La route du Tchad. Du Loango au Chari, Paris 1893.
Dybowski J., Le Congo méconnue, Paris 1912.
Dybowski J., Le Sahara algérien entre Biskra et El Golea, „Revue de Géographie” 1890, vol. 26.
Dybowski J., Les couteaux de jet de l’Oubangui, „Bulletins de la Société
d’anthropologie de Paris” 1893, IVe Série, T. IV, s. 97–100.
Dybowski J., Les races et moeurs des populations de L’Afrique centrale,
„Bulletins de Société d’ anthropologie de Paris” 1893, vol. 4, no 1,
s. 104–111.
Dybowski J., Mission au Congo (littoral), „Compte rendu de la Société
de Géographie Commerciale de Bordeaux” 1894.
Dybowski J., Mission en Guinée française. Extrait du rapport. L’ Agriculture de Pays chaude, 1904.
Dybowski J., Notre force future, Paris 1919.
Dybowski J., Pygmées, „La Nature” 1894, vol. 10/13.
Dybowski J., Traîté pratique de la culture tropicale, Paris 1902.
Dybowski J., Vers le Tchad, „Le Tour du Monde” 1894a, no 65.
Dybowski J., Voyage sur la côte du Congo, „Compte rendu de la Société
de Géographie de Paris” 1894.
Dybowski J., W krainie ludożerców, „Wędrowiec” 1893, s. 573–621.

�Jan Dybowski (1856-1928)...

213

Hommes et Destin, „Afrique Noire” sous la direction de Jacques Serre,
T. 11, Paris 2011.
Kalck P., Histoire de la Republique Centrafricaine. Des origines à 1966,
Paris 1992.
Knopek J., Stosunki polsko-kameruńskie. Geneza, struktura, funkcjonowanie, „Wrocławskie Studia Politologiczne” 2013, nr 1.
La mission Dybowski, „Comptes rendues de la Société de Géographie de
Paris” 1892, no 1.
Martinelli B., Patrimoine et culture matérielle centrafricaine, Paris 2006.
Martinelli B., Patrimoine sinérurgique traditionnel en Centrafrique, „Revue Centrafricaine d’Anthropologie” 2008, no 1, http://recaa.
mmsh.univ-aix.fr/numeros/1/Pages/1-4.aspx (dostęp:
16.07.2017).
Wróblewska Z., Warzywnictwo i ogrodnictwo w Instytucie Puławskim,
„Pamiętnik Puławski” – Zeszyt Jubileuszowy 1862–1962, 1965.

Summary
Jan Dybowski (1856–1928) was a cousin of the famous explorer of
Syberia – Benedykt Dybowski. However, unlike the latter Jan Dybowski
was an envoy of the French government and traveled within Africa. In
his journeys he explored – in that time unknown for an European – the
region of what is now Central African Republic. Also, he was doing research on agrotechnical possibilities of French colonies (he was an agriculture engeneer). After his first journey to Algeria he collected many
exemples of flora and fauna, as well as their scientific description. The
next trip to Africa had a goal to explore the drainage-basin of the Congo.
The 1891-92 expedition headed northeast along the river, thereafter
continuing the journey of the earlier French party, managed to reveal
vast areas in the drainage-basin of Bangi (Ubangi) and to north from
the equator.
Keywords: Jan Dybowski, African exploration, etnographical research

��ANETA PAWŁOWSKA

ODZYSKANE KRÓLESTWO MAKURII –
SKARBY GALERII FARAS W MUZEUM
NARODOWYM W WARSZAWIE1
„Wykopaliska w Faras rozpoczynaliśmy, nie mając ani odpowiednich funduszów, ani kart inwentaryzacyjnych przystosowanych do prowadzenia dokumentacji, a braki w zaopatrzeniu obozu były olbrzymie”2 – tak opisywał w książce Od Edfu do Faras
początki działania polskiej misji archeologicznej w Nubii nubiolog
i twórca tzw. „polskiej szkoły archeologii śródziemnomorskiej”3
– Kazimierz Michałowski (1901–1981)4. Efektem owych zmagań
jest współczesna Galeria Faras w Muzeum Narodowym w WarProf. dr hab. Aneta Pawłowska – Katedra Historii Sztuki, Uniwersytet
Łódzki, historyk sztuki/afrykanista. Główne kierunki badań: sztuka
i kultura Afryki.
Autorka chciałaby serdecznie podziękować kustosz Muzeum Narodowego
w Warszawie Bożenie Mierzejewskiej za wnikliwe oprowadzenie po Galerii Faras,
które pomogło niezmiernie w przygotowaniu niniejszego tekstu.
2
K. Michałowski, Od Edfu do Faras, Warszawa 1983, s. 158.
3
Nowatorstwo prof. Michałowskiego polegało na włączaniu do zespołu
badaczy różnych specjalności. Wkrótce stało się to codzienną praktyką wielu
archeologów.
4
O postaci K. Michałowskiego pisali szerzej: A. Sadurska, Nekrologi, „Archeo­
logia” 1981, nr 32, s. 243–246; M-L. Bernhard, Kazimierz Michalowski. „Eos”
70 (1982) 1, s. 5-23; J. Lipińska, Kazimierz Michalowski, „Bulletin du Musée
National de Varsovie” 2001, nr 42, s. 7–13.
1

�216

Aneta Pawłowska

szawie (MNW), która w swej najnowszej odsłonie z 17 października 2014 r. nosi imię owego badacza. Jest ona galerią stałą5,
której ekspozycja pozostanie w założeniu jej twórców niezmienna przez wiele lat. Jednocześnie galeria ta jest jedynym w Europie
i wyjątkowym w skali światowej miejscem ukazującym zabytki
kultury i sztuki nubijskiej z okresu chrześcijańskiego.
Celem artykułu jest prezentacja zarówno współczesnego kształtu galerii oraz zebranych w niej eksponatów, jak też jej poprzedniej odsłony pochodzącej z lat 70. XX w. wraz z krótkim omówieniem działań polskich archeologów uczestniczących w latach 60.
w objętej patronatem UNESCO wielkiej międzynarodowej akcji
ratowania pozostałości dawnych kultur Doliny Nilu. Działania te
zostały podjęte w związku z budową w 1960 r. Wielkiej Tamy na
Nilu pod Asuanem i tworzeniem od roku 1964 sztucznego Jeziora Nasera, co groziło zalaniem wielu zabytków starożytnego Egiptu i Sudanu6. Wskutek protestów archeologów UNESCO rozpoczęło w roku 1960 operację ratowania owych niezwykłych skarbów
kultury materialnej. 24 największe obiekty zostały przeniesione
do wyżej położonych miejsc lub oddane krajom, które brały udział
w tej operacji. Najbardziej znanym przykładem jest akcja ochrony
świątyń skalnych w Abu Simbel, w której brali udział także polscy
archeologowie7. Tamę ukończono 21 lipca 1970 r.
Tak zwana „Kampania Nubijska” z lat 1960–1970 okazała się
prawdziwym przełomem w badaniach nad starożytną i średnio5
Inne galerie stałe w MNW to: Galeria Sztuki Średniowiecznej, Galeria Sztuki
Dawnej, Galeria Sztuki XIX Wieku oraz Galeria Sztuki XX i XXI Wieku. Na podstawie
http://www.mnw.art.pl/kolekcje/galer/ (dostęp: 21.08.2017).
6
Zalany obszar miał wymiary 500 na maksymalnie 35 km. Por.: „Malowidła
z Faras – 50 lat w Polsce” – konferencja w Warszawie, http://naukawpolsce.pap.
pl/aktualnosci/news,406776,malowidla-z-faras---50-lat-w-polsce--konferencjaw-warszaw (dostęp: 21.09.2017).
7
K. Michałowski, Od Edfu…, op. cit., s. 195–201.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

217

1. Kazimierz Michałowski na tle malowideł z Faras,
Muzeum Narodowe w Warszawie, lata 60. XX w. [fot. zbiory MNW]

�218

Aneta Pawłowska

wieczną Nubią, czyli krainą historyczną obejmującą środkowy
bieg Nilu pomiędzy Asuanem a Chartumem (między VI a I kataraktą), obecnie ziemie te znajdują się na terenie południowego
Egiptu i północnego Sudanu.
Nazwa Nubia pochodzi z okresu rzymskiego8. Kraina ta nie
była tworem jednolitym. W VI wieku na terenie Nubii znajdowały się trzy królestwa: Nobadia ze stolicą w Pachoras, Makuria ze
stolicą w Dongoli i Alodia ze stolicą w Sobie. Królestwa przeszły
na chrześcijaństwo w latach 543–575, przystosowując dawne
świątynie dla potrzeb nowej wiary i wznosząc nowe9. Makuria
odparła arabską inwazję w połowie VII w., a traktat, który w wyniku tego podpisano, znany jako Baqt, zapoczątkował okres względnego pokoju pomiędzy stronami, pokoju trwający do XIII stulecia.
Najprawdopodobniej jeszcze w czasie arabskiej inwazji albo za
panowania króla Merkuriosa Makuria dokonała aneksji swojego
północnego sąsiada – Nobadii (Dolna Nubia)10. Okres pomiędzy
latami 750 a 1150 to czas prosperity królestwa, tzw. Złoty Wiek.
Choć części bezcennych stanowisk nie udało się uratować, odkryto i zbadano wiele starożytnych świątyń, a także ponad 50 średniowiecznych kościołów w większych ośrodkach miejskich, takich
jak: Kasr Ibrim, Faras, Gebel Adda. Ocalono przed bezpowrotnym
zniszczeniem wiele zabytków dawnych kultur rozwijających się
na terenie Doliny Nilu od czasów prehistorycznych.
8
W XIX wieku zaczęto stosować nazwę Sudan wywodzącą się z arabskiego
Bilad as-Sudan (po polsku:. „Kraj Czarnych”).
9
Por. K. A. Mich, Problem zakorzenienia chrześcijaństwa w lokalnej kulturze,
w: J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan: archeologia i historia, Warszawa 2015,
s. 83–83.
10
Historyczne potwierdzenie unii datowane jest na rok 704. Szerzej na temat
połączenia Makurii i Nobadii oraz wpływu, jakie miało ono dla późniejszych
dziejów Nubii chrześcijańskiej: W. Y. Adams, The United Kingdom of Makuria
and Nobadia. A Medieval Anomaly, w: W. V. Davies (red.), Egypt and Africa.
Nubian from Prehistory to Islam, London 1991, s. 257–263.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

219

Dzięki pracom badawczym prowadzonym przez zespół prof.
Michałowskiego na terenie starożytnego dużego ośrodka miejskiego Faras11 (zwanego wówczas Pachoras), podległego królestwu
Makurii (płożonego na północnych obszarach dzisiejszego Sudanu), odkryto dobrze zachowane ruiny kościoła katedralnego biskupów Faras z VIII w. Za dokładną datę wzniesienia katedry
przyjęto rok 707, który pojawia się w tekstach dwu inskrypcji
fundacyjnych w językach greckim i koptyjskim, w narożniku południowej ściany12. Budowla ta służyła wiernym w okresie od VIII
do XIV wieku. W tym czasie była kilkakrotnie przebudowywana.
Było to założenie na planie zbliżonym do kwadratu o boku około
dwudziestu czterech metrów, z absydą tradycyjnie zwróconą na
wschód. Budowla usytuowana była pośród zabudowy miejskiej.
Jej ściany zostały pokryte malowidłami o tematyce religijnej pochodzącymi z okresu od wieków VIII do XIV. Zespół tak zwanych
„fresków z Faras” (w rzeczywistości nie są to freski, lecz malowidła wykonane farbą temperową na suchym tynku, czyli techniką
al secco, mułowym) liczący ponad 150 malowideł okazał się jednym z największych i najciekawszych odkryć „Kampanii Nubijskiej”.
Należy podkreślić, iż jest to zbiór reprezentatywny dla średniowiecznego malarstwa tego regionu. Sztuka i architektura chrzeWykopaliska w Sudanie rozpoczęto w 1961 r. w miejscowości Faras. Stanowisko to według umowy musiało być przekopane ostatecznie w ciągu trzech
lat. Obszar koncesji był olbrzymi, wynosił 7 km2, toteż wiązało się to z wielomiesięcznymi wyprawami. W pierwszej kampanii do niezmiernie ciekawych
osiągnięć dotarli polscy archeologowie w partii wschodniej, wydobywając ok.
150 bloków pokrytych reliefami i inskrypcjami, pochodzących ze świątyni ufundowanej przez Faraona Totmesa III. Por. M. L. Bernhard, Wykopaliska archeologiczne Muzeum Narodowego w Warszawie, „Rocznik Muzeum Narodowego
w Warszawie” 1962, t. 6, s. 176.
12
Kazimierz Michałowski i Stefan Jakobielski datują powstanie kościoła na
V w., jednak Peter Grossmann proponuje, aby przesunąć datę budowy przybytku
na VI w. Por. Galeria Faras im. Profesora Kazimierza Michałowskiego. Przewodnik,
red. K. Kornat, Warszawa 2014, s. 59.
11

�220

Aneta Pawłowska

ścijańskiej Nubii czerpała z bogactwa Bizancjum i innych terenów
chrześcijańskiego świata, ale wytworzyła własne sposoby wyrazu
i kanony. Ikonografia sztuki nubijskiej wskazuje na doskonałą
i głęboką znajomość tradycji chrześcijańskiej oraz tekstu Pisma
Świętego. Nubia była ważnym ośrodkiem wiary chrześcijańskiej,
z kontaktami (widocznymi również w sztuce) nie tylko z koptyjskim Egiptem i z Etiopią, ale i z całym kręgiem kultury bizantyjskiej
– od Armenii po Syrię. Chrześcijańska sztuka Makurii czerpała
obficie ze wszystkich tych źródeł, tworząc własną, odrębną osobowość kulturową. Różnorodna tematyka przedstawień obejmuje nie tylko święte wizerunki i sceny z Pisma Świętego typowe dla
wystroju wnętrza o przeznaczeniu liturgicznym, ale także wyobrażenia miejscowych biskupów i świeckich dostojników dworu,
przez co repertuar przedstawień zwyczajowo stosowany w chrześcijaństwie staje się znacznie bogatszy. Ponadto wartość przedstawień polega też na tym, iż ze względu na fakt, że znajdowały
się na kolejno nakładanych po sobie warstwach tynków, a uzupełnione o bezcenną listę kolejnych biskupów Pachoras znajdującą się w baptysterium, pozwoliły na precyzyjne prześledzenie
chronologii zmian stylistycznych w malarstwie nubijskim.
Dzięki wysiłkowi konserwatorów z Muzeum Narodowego
w Warszawie, którym pomagali wszyscy członkowie ekipy, ze ścian
faraskiej katedry udało się zdjąć większość malowideł. Uratowano również wiele elementów dekoracji architektonicznej i innych
bezcennych zabytków z terenu całego miasta.
Zdejmowanie malowideł ze ścian było operacją trudną13. Komplikowały ją piętrzące się problemy techniczne, brak odpowiedSzerzej np.: K. Michałowski, Badania naukowe nad starożytnością w Muzeum Narodowym w latach 1946–1961, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1962, t. 6, s. 158–160 oraz H. Jędrzejewska, Konserwacja dwóch malowideł
ściennych z Faras, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1965, t. 9,
s. 217–264.
13

�Odzyskane Królestwo Makurii...

221

2. Anioł (fragment), IX w.,
malowidło z Sudańskiego Muzeum Narodowego [fot. www.mnw.art.pl]

niego sprzętu i materiałów, trudne warunki klimatyczne, a przede
wszystkim ograniczona ilość czasu wymuszająca na ekipie pośpiech14. Zgodnie z wcześniejszą umową pomiędzy Polską a SuTechnika wykonywania tej skomplikowanej pracy była następująca: arkuszami delikatnej bibułki japońskiej, a następnie żelazkami osadzonymi na długich
drążkach wprasowano w powierzchnię przez bibułkę jedną lub dwie warstwy
specjalnej mieszaniny z wosku pszczelego, żywicy weneckiej i kalafonii ogrzanych
do odpowiedniej temperatury. Warstwy mieszaniny oddzielano warstwami gazy.
W górną część każdego malowidła wprasowano pasy lnianego płótna, do których
potem przyszyto sznury. Miały one posłużyć do przeniesienia odciętych od ścian
fragmentów tynku z malowidłami na specjalne drewniane konstrukcje przypominające płytkie skrzynie lub ekrany, a następnie do ich przymocowania. Po
przystawieniu gotowej konstrukcji do ściany konserwatorzy uzbrojeni w noże
i piły na długich uchwytach przystąpili do odcinania fragmentów tynku z zabezpieczonymi przedstawieniami, a następnie do ostrożnego przenoszenia ich
na ekrany. Po usunięciu nadmiaru tynku z odwrotnej strony malowideł oraz
14

�222

Aneta Pawłowska

danem znaleziska zostały podzielone pomiędzy oba kraje. Inne
zabytki pochodzące z tego stanowiska trafiły do Sudańskiego
Muzeum Narodowego w Chartumie.
W wyniku partage’u do Muzeum Narodowego w Warszawie
trafiło 67 malowideł, część kamiennych elementów wystroju architektonicznego katedry oraz innych kościołów i budowli w Faras, epitafia miejscowych biskupów i kapłanów, a także wyroby
nubijskich rzemieślników, w tym duża grupa malowanych naczyń
ceramicznych wyprodukowanych w miejscowych warsztatach.
Ów zbiór stanowi dziś największy i najcenniejszy zespół zabytków
archeologicznych pochodzących z wykopalisk prowadzonych za
granicą, jaki kiedykolwiek udało się pozyskać do polskich zbiorów
muzealnych15.
Nowa odsłona Galerii Faras została zaprezentowana publiczności 17 października 2014 r. w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Warszawie. Autorką scenariusza wystawy była Boże­
na Mierzejewska, kustosz Kolekcji Nubijskiej. Projekt ekspozycji
wykonali architekci z Politechniki Warszawskiej: Grzegorz Rytel
i Mirosław Orzechowski, zaś koncepcję galerii przygotował Alfred

wzmocnieniu jej gipsem malowidła zostały zawinięte w bawełniane koce i zapakowane do drewnianych skrzyń. Szerzej na ten temat w: H. Jędrzejewska,
op. cit. oraz eadem, Konserwacja malowidła z niszy z katedry z Faras, „Rocznik
Muzeum Narodowego w Warszawie” 1970, t. 14, s. 431–457.
15
Zabytki z Faras stały się zaczątkiem kolekcji nubijskiej Muzeum Narodowego w Warszawie, która w następnych latach powiększała się sukcesywnie
o znaleziska z wykopalisk w Starej Dongoli, stolicy średniowiecznego królestwa
Makurii, prowadzonych od 1965 r. do dziś. W 2010 r. do Muzeum trafił duży
zespół zabytków z wykopalisk ratunkowych w rejonie IV katarakty, głównie
depozytów grobowych – naczyń ceramicznych, ozdób i elementów uzbrojenia
z okresu postmeroickiego (IV–VI w.n.e.) i chrześcijańskiego wczesnego (ok.
650–975), dotąd słabo reprezentowanych w zbiorach muzeum. Kolekcja nubijska
w Warszawie pozostaje do dziś największym i najbogatszym zbiorem średniowiecznych zabytków nubijskich w Europie.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

223

Twardecki, kurator Zbiorów Sztuki Starożytnej i Wschodniochrześcijańskiej, który był także kierownikiem przedsięwzięcia.
Podstawowym założeniem projektu była całkowita zmiana
sposobu prezentacji obiektów, które znajdowały się w galerii od
1972 r. Dawna wystawa ukazywała zbiór chronologicznie w przestrzeni typu „white cube”. Była to wyalienowana przestrzeń laickiego sacrum, gdzie prezentowano bok siebie obiekty „zanurzone
w postawie obiektywizmu i bezosobowości”16. W przestrzeni tej
było też zakodowane świadome przekłamanie związane z modernistycznym pragnieniem wskazania liniowego „rozwoju sztuki”, bowiem malowidła pochodzące z tego samego miejsca, ale
różnych okresów prezentowano we wzajemnym oddaleniu, za to
zgodnie z hierarchią czasową. Dodać należy, iż freski były intensywnie prezentowane jeszcze przed pierwszym otwarciem galerii, np. podczas obrad polskiego komitetu ICOM17 we wrześniu
1966 r.18, a następnie w październiku 1967 r. w związku z Dwudziestoleciem ICOM i Drugą Międzynarodową Kampanią Muzealną, której uroczysta inauguracja odbyła się w Warszawie. Wówczas otwarto w Muzeum Narodowym wielką wystawę zabytków
z Faras, gdzie pokazano już czterdzieści uratowanych malowideł
ściennych19. Kolejne prezentacje odbyły się we Wrocławiu, Berlinie i Essen w 1969 r. oraz w Wiedniu w 1970 r.20 Wobec silnej
świadomości doniosłości posiadania tak wspaniałej kolekcji ma16
Ł. Guzek, Od „white cube” do „alternative space”, w: M. Popczyk (red.),
Muzeum sztuki. Antologia, Kraków 2005, s. 475.
17
ICOM – International Council of Museums – Międzynarodowa Rada Muzeów.
18
U. Popłonyk, Wystawy Muzeum Narodowego w Warszawie 1945–1975,
„Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1976, t. 20, s. 472.
19
K. Michałowski, Faras malowidła ścienne w zbiorach Muzeum Narodowego
w Warszawie, Warszawa 1974, s. 8.
20
Na podstawie: E. Łukasiak, Wystawy zorganizowane przez Muzeum Narodowe w Warszawie za granicą, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie”
1976, t. 20, s. 420–567.

�224

Aneta Pawłowska

3. Oprowadzanie po wystawie malowideł katedry z Faras, ok. 1972,
autor fotografii nieznany [fot. zbiory MNW]

larstwa nubijskiego w Polsce zdziwienie może budzić fakt, że od
momentu, gdy zbiór po raz pierwszy został w całości udostępniony zwiedzającym MNW w 1972 r. przez 40 lat ekspozycja pozostawała niemal niezmieniona, a zabytki nie podlegały żadnym
większym renowacjom. Podstawowym problemem był jak zawsze
brak stosownych środków finansowych na gruntowna modernizację. Dopiero hojna pomoc prywatnego darczyńcy – Wojciecha
Pawłowskiego z rodziną – który całkowicie sfinansował modernizację, pozwoliła na całkowite przearanżowanie prze­strzeni.
Powtórne otwarcie Galerii Faras zostało objęte honorowymi
patronatami UNESCO oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Małgorzaty Omilanowskiej. Zmodernizowana galeria
została doceniona i nagrodzona przez Narodowy Instytut Muze-

�Odzyskane Królestwo Makurii...

225

alnictwa i Ochrony Zbiorów prestiżową Sybillą Grand Prix 2014
jako wydarzenie muzealne roku, a także Sybillą 2014 w kategorii
„Wystawy historyczne i archeologiczne”, a ponadto nagrodą MUSE
Awards przyznawaną przez Amerykańskie Stowarzyszenie Muzeów (American Alliance of Museums)21.
Istotą nowej ekspozycji stało się odwrócenie dotychczasowego
sposobu prezentacji zabytków w układzie chronologicznym, zmiana istniejącego ciągu komunikacyjnego oraz stworzenie przestrzeni o charakterze informacyjnym i edukacyjnym, tj. pomieszcze­
nia dla multimediów i małej sali kinowej. Wnętrza te ulokowano
na samym początku, oddzielono od przestrzeni ekspozycyjnej
i potraktowano jako wstęp do poznawania ekspozycji przez zwiedzających. W sali I ulokowano makietę (wykonaną w skali 1:25)
odkrytej katedry, co daje możliwość zapoznania się ze zrekonstruowaną architekturą świątyni i jej topograficznym układem.
Ponadto na ścianach makiety znajdują się miniatury malowideł znajdujących się na ekspozycji w Muzeum Narodowym w Warszawie. Program multimedialny zawiera obszerne informacje
o katedrze i pochodzących z niej malowidłach, badaniach archeologicznych i pracach konserwatorskich. W niewielkim pomieszczeniu z prawej strony zwiedzający mogą obejrzeć filmy dokumentalne o Faras, prof. Michałowskim oraz film w technologii 3D
(dostępny w całej krasie po założeniu specjalnych okularów znajdujących się na wyposażeniu muzeum) prezentujący architektoniczną rekonstrukcję katedry22. Dzięki nowoczesnej animacji
Galeria Faras, http://www.mnw.art.pl/kolekcje/galer/galeria-faras/ (dostęp: 26.09.2017).
22
Autorem projektu Faras 3D jest Władysław Jurkow – reżyser filmowy,
dziennikarz, twórca filmów dokumentalnych i kurator wystaw sztuki współczesnej. Film został wyprodukowany przez Fundację Wyższej Szkoły Artystycznej
Homo Faber we współpracy ze studiem filmowym Arkadia Film oraz Muzeum
Narodowym w Warszawie.
21

�226

Aneta Pawłowska

4. Model katedry faraskiej z sali I
[fot. A. Pawłowska]

i grafice komputerowej widz może odbyć wirtualną podróż po
prezbiterium, nawach, kaplicach i przedsionku w sposób pozwalający zrozumieć pierwotne rozmieszczenie malowideł, którymi
na przestrzeni kolejnych wieków pokrywano ściany kościoła.
Można tu zaznajomić się nie tylko z dziełami, które znalazły się
w Muzeum Narodowym w Warszawie, ale również zobaczyć te,
które trafiły do Sudańskiego Muzeum Narodowego w Chartumie.
Ekspozycję wzbogacają pokazy filmów archeologicznych oraz
fotografii archiwalnych. Prezentowana w ramach tej części ekspozycji cyfrowa rekonstrukcja wnętrza katedry w technologii
stereoskopowej 3D pozwala zwiedzającym po raz pierwszy od
ponad tysiąca lat wejść do nubijskiej świątyni23. Walory poznaw23
Na podstawie: Tak powstawała Galeria Faras w Muzeum Narodowym, http://
www.propertydesign.pl/przestrzen_publiczna/108/tak_powstawala_galeria_faras_w_muzeum_narodowym,2907.html (dostęp: 21.09.2017).

�Odzyskane Królestwo Makurii...

227

cze ekspozycji zwiększają przygotowane polsko- i angielskojęzyczne wydawnictwa, które towarzyszą ekspozycji: przewodnik
i folder. Zwiedzający, obok multimediów, mogą korzystać z bezpłatnych druków edukacyjnych oraz audioprzewodnika (w wersji polskiej, angielskiej, hiszpańskiej, niemieckiej, francuskiej
i rosyjskiej). Zawierają one rozbudowane informacje o dziejach
nubijskiego chrześcijaństwa i jego sztuce, pracach archeologów
i konserwatorów, o ikonografii poszczególnych dzieł.
W dalszej części kolejnej wydzielonej sali dostępne są gry edukacyjne (np. puzzle). Dzięki multimediom, dla których przeznaczona została specjalna przestrzeń, widz, również niepełnosprawny, zapozna się z dziejami Nubii chrześcijańskiej, architekturą,
malowidłami katedry, a także z ich ciekawą ikonografią. Ułatwieniem dla osób z zaburzeniami widzenia jest specjalnie wykonana
uproszczona makieta z absydą i syntronenem24, uzupełniona
systemem audio z słuchawkami emitującym opis w standardzie
audiodeskrypcyjnym25. Dostęp dziennego światła o zmiennym
natężeniu, barwie i kierunku padania został wyeliminowany. Dla
lepszego podkreślenia eksponowanych obiektów zabytkowych
zastosowano skupione światło LED o ciepłej barwie26.
Chronologiczny układ malowideł poprzedniej aranżacji został
zastąpiony w nowej galerii przez porządek topograficzny. Obiekty rozmieszczono tak, by było to możliwie bliskie ich pierwotnemu usytuowaniu na ścianach katedry w Faras. Ze względu na
podjętą próbę odtworzenia otoczenia nawiązującego do dawneMurowana kilkustopniowa trybuna dla duchowieństwa.
Szerzej o udostępnianiu sztuki widzom z dysfunkcją wzroku: A. Pawłowska,
J. Sowińska-Heim, Audiodeskrypcja dzieł sztuki – metody, problemy, przykłady,
Łódź 2016, s. 9–40.
26
Muzeum Narodowe w Warszawie. Założenia projektowe i architektoniczne,
http://www.mnw.art.pl/kolekcje/galer/galeria-faras/zalozenia-projektowe-i-architektoniczne/ (dostęp: 21.08.2017).
24
25

�228

Aneta Pawłowska

go kościoła katedralnego architekci Grzegorz Rytel i Mirosław
Orzechowski, w pracy nad projektem nowej aranżacji Galerii Faras, za najistotniejsze uznali stworzenie wnętrza, które w oparciu
o klasyczne formy architektoniczne stanowić będzie tło dla ekspozycji obiektów zabytkowych.
W głównej sali węższego, wschodniego traktu galerii (sala IV)
przestrzeń uporządkowana została poprzez obustronne wprowadzenie na jej dłuższych ścianach rytmu płytkich arkad. Podkreślone bakłażanowym kolorem blendy w arkadach są tłem ekspozycyjnym dla malowideł i kamiennych detali architektonicznych.
Znajdują się tu: Maiestas Crucis, Archanioł (Rafał?) w stroju
cesarza bizantyńskiego, Matka Boska z Dzieciątkiem (Eleusa), Święty Merkuriusz zabijający cesarza Juliana Apostatę, Anioł Pański
z mieczem. Na szczególną uwagę zasługuje malowidło widniejące
niegdyś na wschodniej ścianie klatki schodowej prowadzącej na
galerię nad nawą południową katedry, ukazujące popiersie Matki Boskiej z małym Chrystusem Emmanuelem na rękach, czyli
Eleusę. Proste, szerokie obramienie imitujące ramę ikony wskazuje, że pierwowzorem był zapewne otoczony szczególną czcią
obraz tablicowy. Pod malowidłem widoczne są ślady zamocowania haka, na którym zawieszona była lampka olejowa. Maria
w purpurowej szacie pochyla głowę w kierunku Syna. Prawą ręką
podtrzymuje nóżki Jezusa, lewą obejmuje go za ramiona. Dzieciątko ubrane w strój antycznego filozofa, biały chiton i żółty himation, obejmuje oburącz szyję Matki i unosząc twarz, przytula
policzek do jej policzka. Typ przedstawienia Matki Boskiej tulącej
czule małego Chrystusa, określany przez badaczy greckim terminem Eleusa (Miłosierna), ukształtował się około VI w. na Wschodzie, być może w Egipcie, skąd pochodzą najstarsze znane nam
przedstawienia tego rodzaju i skąd zapewne dotarł do Nubii.
Źródłem egipskich przedstawień Eleusy były zapewne homilie
wygłaszane lub odczytywane publicznie podczas obrzędów kul-

�Odzyskane Królestwo Makurii...

229

5. Widok ogólny sali IV
[fot. profil facebookowy Muzeum Narodowego]

towych, często przypisywane znanym autorom chrześcijańskim.
Wyrażały powszechne w tym czasie przekonania o roli Marii
w dziejach Zbawienia, opisywały czuły, intymny, ludzki związek
łączący Matkę z Synem27. Doskonałym uzupełnieniem malowideł
z sali IV są flankujące je po bokach nisz głowice kapiteli zdobionych
płaskorzeźbioną dekoracją geometryczna lub floralną w wielu
przypadkach pochodzącą z czasów meroickich, lecz o przearanżowanej dekoracji z naniesionym wtórnie motywem krzyża. Kapitele umieszczone są na metalowych nieosłoniętych wspornikach

27
T. Gołgowski, Malowidła z katedry w Faras przedstawienia Marii z Chrystusem typu Eleusa i Galoktotrophusa, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1970, t. 14, s. 389–408.

�230

Aneta Pawłowska

na wysokości 2,2 m od podłoża28. W przypadku mniejszych malowideł w niszach umieszczone są też inne fragmenty dekoracji
kamiennej np. z nadproży, węgarów, zwieńczeń krat okiennych
lub gzymsów. Tu również, na wysokości około 1,5 metra, znajduje się specjalny współcześnie wykonany fragment nadproża, pozwalający osobom niewidzącym haptycznie zapoznać się z rzeźbiarskimi elementami wystroju świątyni. Bakłażanowy sufit
(który zdaniem architektów oraz muzealników dobrze współgra
z barwami nubijskich malowideł) z zamontowanym kierunkowym
oświetleniem w postaci rzędów reflektorów spaja pomieszczenie.
Jasnougrowy kolor ścian znajduje swoje doskonałe dopełnienie
w podłodze o podobnej barwie. Jak zaznaczają architekci: „Na
posadzkach galerii ułożono taki sam gatunek kamienia jak 80 lat
temu w hallu głównym i na reprezentacyjnych schodach Muzeum
Narodowego w Warszawie. Obróbkę powierzchni i układ kamiennych płyt dobrano stosownie do charakteru wnętrz. Rustykalna
faktura tynków na ścianach i ich kolor nawiązują do faktury i barwy teł konserwatorskich, na których eksponowane są malowidła”29.
Na podkreślenie zasługuje fakt, iż w sali wykonano w skali 1:1
fragment ozdobnego nadproża z katedry, który jest eksponowany na wysokości 1,2 m. Obiekt ten służy osobom niewidomym do
W wyniku kolejnych kampanii wykopaliskowych w Farsa odkryto między
innymi około 60 kapiteli i ich fragmentów. Obecnie kapitele znajdują się w Muzeum Narodowym w Warszawie oraz w Muzeum Sudańskim w Chartumie;
nieliczne fragmenty pozostały w Faras. Muzeum Narodowe w Warszawie posiada
w swych zbiorach 16 kapiteli, które są jednocześnie przykładami większości
typów kapiteli chrześcijańskich, występujących w Faras. Wśród nich jest 13 kapiteli z piaskowca, 1 kapitel z marmuru (prawdopodobnie import) oraz 2 kapitele
z granitu. Kapitele te odznaczają się lokalnym charakterem dekoracji, świadczącym o dużej odrębności artystycznej sztuki faraskiej. Szerzej na ten temat
w: I. Ryl-Preibisz, Chrześcijańskie kapitele z Faras ze zbiorów Muzeum Narodowego
w Warszawie, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1970, t. 14,
s. 339–388.
29
Muzeum Narodowe w Warszawie. Założenia projektowe, op. cit.
28

�Odzyskane Królestwo Makurii...

231

6. Model nadproża z katedry faraskiej w sali IV
przeznaczony dla osób z dysfunkcją wzroku [fot. A. Pawłowska]

haptycznego zaznajomienia się z architektonicznym wystrojem
budynku.
Kolejna sala (V) zawiera przedmioty związane z tradycyjnym
pochówkiem biskupów faraskich m.in. biskupa Ignatiosa, Matthaiosa, Stefanosa i Joannesa. Są tu epitafia, a także przedmioty,
z którymi zostali pochowani. Jest to bardzo interesujący aspekt
ekspozycji, bowiem odnosi się do tradycji lokalnej, gdyż zwyczaj
chrześcijański nie przewidywał wyposażania zmarłych w dary
grobowe dla biskupów w Faras zrobiono wyjątek. W komorze
grobowej Joannesa i jego czterech następców znaleziono amfory,
naczynia do wody, lampki olejowe i krzyże. Na uwagę zasługuje
także obecność lampek, które były zostawiane zapalone obok
ciała, aby ogień usunął z krypty tlen, co spowalniało rozkład zwłok.
W podobny sposób postępowano w kościołach europejskich, gdy

�232

Aneta Pawłowska

7. Epitafia biskupów faraskich z sali V
[fot. A. Pawłowska]

8. Widok ogólny sali VI
[fot. profil facebookowy Muzeum Narodowego]

�Odzyskane Królestwo Makurii...

233

chowano zmarłych pod podłogą. Informacji o zmarłych dostarczają epitafia w językach greckim i koptyjskim30.
Przestrzeni sali VI, która mieści główną ekspozycję malowideł
ściennych, nadano hierarchiczny i kierunkowy charakter. Jak było
powiedziane, projekt nie przewidywał odtworzenia wszystkich
pomieszczeń tej budowli w ich rzeczywistym kształcie, a jedynie
stworzenie w głównej sali ekspozycji wnętrza nawiązującego wyglądem do nawy kościelnej poprzedzonej przedsionkiem. Tu
umieszczono większość malowideł. Dodatkowo klimat pierwotnego wnętrza katedry pomagają odtworzyć liturgiczne śpiewy
mnichów koptyjskich pozyskane z Muzeum Koptyjskiego w Kairze.
Osiowa kompozycja poprzecznych arkad wydziela kolejne aneksy i buduje perspektywę wnętrza, zamkniętą absydą z syntrononem, tak by powtórzyć układ nawy głównej i dwóch naw bocznych
oryginalnej katedry. W całej sali dominuje kolor jasnougrowy na
ścianach i suficie oraz jasnobeżowy na podłodze. Bakłażanowa
barwa pojawia się na suficie. Zgrupowano tu malowidła z nawy
północnej przeznaczonej dla kobiet (zwierających zatem wi­zerunki
świętych niewiast, patronek i wstawienniczek), nawy południowej
(przeznaczonej dla mężczyzn) oraz naw głównej i środkowej.
Ponieważ kaplic bocznych nie uwzględniono w rekonstrukcji
wnętrza, toteż zgromadzono tu także malowidła w nich odnalezione oraz pochodzące z narteksu. To odtworzenie (choć częściowe) architektury wnętrza katedry faraskiej pozwala współczesnemu widzowi lepiej zlokalizować malowidła w przestrzeni
sakralnej oraz odczuć proporcje pomiędzy ich wielkością a strukturą budynku. Malowidła zostały zgrupowane w podobny sposób
jak miało to miejsce w oryginalnym kościele, gdzie rozmieszczone były w nieregularnych odstępach na wysokości około 1,5–2 m
Galeria Faras im. Profesora Kazimierza Michałowskiego. Przewodnik, op. cit.,
s. 92–93.
30

�234

Aneta Pawłowska

nad poziomem posadzki. Trudności przysparzał fakt, iż malowidła często były nanoszone warstwowo na siebie w trakcie kolejnych
wieków istnienia świątyni, np. przedstawienie Matki Boskiej
z Dzieciątkiem z niszy świątynnej wymagało rozdzielenia od
spodniej, odmiennej chronologicznie warstwy malarskiej. Rozdzielenia wymagały też malowidła spodnie przedstawiające Świętego w stroju biskupim i górnego z wyobrażeniem Świętego
męczennika Kaaua z „Kaplicy południowej”31. Kuratorzy zadecydowali, aby wyeksponować także freski, pochodzące z głębszych
warstw, często znacząco uszkodzone, przeznaczając im wyższe
partie ścian galerii (ok. 3 m od posadzki). Tam też znalazły swe
miejsce rzeźbione kraty okienne zdobione motywem plecionkowym. Dzięki wprowadzeniu zasady topograficznego uporządkowania prac wizerunki świętych niewiast patronek kongregacji
znalazły się obok siebie. Na szczególną uwagę zasługuje tu fragmentaryczne malowidło Świętej Anny, które przez wiele lat pełniło rolę logo Muzeum Narodowego w Warszawie. O tym, że jest
to zapewne fragment większego niezachowanego malowidła
świadczy napis głoszący, iż jest to: „Św. Anna Matka Bogurodzicy
i…”. Najprawdopodobniej matka Marii namalowana była na nim
z córką. Kanon przedstawień tej świętej w sztuce chrześcijańskiej
wzorowano na wyobrażeniach Matki Boskiej z Jezusem. Annę
malowano podobnie, w pozycji stojącej lub siedzącej z małą Marią. Oryginalną cechą malowidła jest palec na ustach świętej,
nakazujący ciszę. Być może to aluzja do „ciszy Bożej”, w której,
jak pisał św. Ignacy Antiocheński, dokonały się trzy tajemnice
związane z Marią: cudowne poczęcie, dziewictwo i narodzenie
Syna Bożego. Gest ten interpretowany jest także po prostu jako

31

Ibidem, s. 176.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

235

znak modlitwy32. Inne malowidła umieszczone po tej samej stronie sali VI to: Święty Arcybiskup, Święty Biskup (św. Ignacy Antiocheński?), Podróż Mędrców ze Wschodu, Archanioł Michał.
Z nawy północnej (czyli przeznaczonej dla kobiet) pochodzą
też wyobrażenia Matki Boskiej (fragment postaci), Matki Boskiej
z Dzieciątkiem i Świętego Jana Apostoła. Tu znajdował się też monumentalny wizerunek Matki Boskiej Karmiącej określanej w Kościele Wschodnim jako Galaktotrophousa, na zachodzie zaś jako
Maria Lactans, czyli „Maria karmiąca mlekiem”. Malowidło to
znajduje się w specjalnie wymodelowanej przestrzeni absydalnej
niszy odwzorowującej jego pierwotne umiejscowienie w katedrze,
gdzie było ono uzupełnione o dwa nieomal identyczne przedstawienia Galaktotrophousy, które znalazły swoje miejsce w kolekcji
muzeum chartumskiego. To częściowo zniszczone malowidło
przedstawia Matkę Boską karmiącą piersią małego Emmanuela
(czyli Galaktotrophousa). Maria ubrana w purpurowe, królewskie
szaty zasiada na tronie z wysokim oparciem, ozdo­bionym klejnotami i wyściełanym poduszką, opierając stopy na niskim podnóżku. Na jej kolanach siedzi mały Chrystus w złotej tunice i lewą
rączką przytrzymuje rękę Matki podającą mu do ssania pierś.
Poprzez układ, w którym twarze postaci są zwrócone ku sobie,
a ich nogi – w przeciwnych kierunkach, malowidło przypomina
starożytne egipskie wizerunki bogiń karmiących piersią mło­dego
boga (lub utożsamianego z nim faraona) umieszczane na ścianach
Domów Narodzin w egipskich świątyniach, a szczegól­nie późnohellenistyczne wizerunki Izydy tronującej, karmiącej piersią małego Horusa siedzącego na jej kolanach. W VI–VII w. w Egipcie
pojawiły się podobne chrześcijańskie przedstawienia Marii kar32
M. Kuc, Otwarcie Galerii Faras, 2014, http://www.rp.pl/artykul/1136036Otwarcie-Galerii-Faras.html#ap-3 (dostęp: 21.09.2017) oraz K. Michałowski,
Faras malowidła…, op. cit., s. 78–74.

�236

Aneta Pawłowska

miącej małego Chrystusa33. Były one nieco zła­godzonym wariantem uroczystych, hieratycznych, frontalnych wizerunków Teotokos tronującej z Dzieciątkiem na kolanach. Obraz Marii karmiącej
piersią Chrystusa-Boga pojawia się po raz pierwszy w Protoewangelii Jakuba, a potem w syryjskich utworach poetyckich św. Efrema Syryjczyka, stale przewija się w koptyjskich homiliach poświęconych Matce Boskiej. Homilie często mówią o Marii
karmiącej „mlekiem dziewiczym Syna Bożego” i o Chrystusie,
który „jako dziecię był karmiony piersią przez Dziewicę” i „ssał
jej piersi”. Zarówno obraz Marii karmiącej, jak i sam termin Galaktotrophousa stały się przedmiotem kon­trowersji doktrynalnej34.
Na uwagę zasługują malowidła pochodzące z dwóch kaplic po
południowej stronie kościoła. Są to: Portret pustelnika Amone
(Ammonios) z Tuna el Gebel, Święty Jan Złotousty, wizerunki
nubijskich biskupów Petrosa ze świętym Piotrem Apostołem i Ma33
Większość znanych egipskich przedstawień Marii karmią­cej to malowidła
ścienne w kościołach klasztornych lub w prywat­nych celach mnichów (np. w Bawit i Sakkara w Górnym Egip­cie, w klasztorze św. Antoniego nad Morzem Czerwonym). Są to również przedstawienia w rękopisach klasztornych świadczące
o popular­ności tego tematu w środowiskach monastycznych. Występowanie
przedstawień zarówno Marii Eleusa, jak i Marii Galaktolrophusa w malarstwie
z Faras wiąże się ze sprawami obrządku panującego w danym okresie w katedrze
– głównym kościele starożytnego Pachoras. Za episkopatu biskupa Kyrosa (zm.
w 902 r.) panuje w katedrze obrządek monofizycki, wprowadzony do niej być
może nawet wcześniej. Począwszy od episkopatu biskupa Joannesa, który otworzył ponownie dla kultu katedrę zniszczoną podczas pożaru w 926 r., oraz jego
bezpośrednich następców, panuje w katedrze obrządek melkicki (ortodoksyjny),
utrzymujący się przez pierwszą połowę XI w., aby później być może ustąpić znów
miejsca monofizytom. Ten krótki stosunkowo okres panowania melkitów w katedrze uwidacznia się w malarstwie powstaniem serii omawianych w niniejszym
artykule przedstawień Marii. Szerzej na ten temat w: T. Głogowski, op. cit.,
s. 406.
34
Szerzej na ten temat w: P. van Moorsel, Die stillende Gottesmutter und die
Monophysiten, w: E. Dinkler (red.), Kunst und Geschichte Nubiens in christlicher
Zeit, Recklinghausen 1970, s. 281–288.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

237

rianosa z Matką Boską i Dzieciątkiem, Drzewo (fragment wyobrażenia Chrystusa ze świętym Menasem), Zmartwychwstały Chrystus
z Marią Magdaleną.
Z nawy głównej katedry pochodzi najbardziej barwne przedstawienie z całego zbioru fresków, określane jako Władca nubijski.
Malowidło zaskakujące żywą kolorystyką i bogactwem ornamen­
tów widniało na licu wschodnim pierwszego od zachodu pilastra
filaru pomiędzy nawą główną a południową. Przedstawia środko­
wą część postaci królewskiego namiestnika królestwa Nobadii,
które po zjednoczeniu z królestwem Makurii zachowa­ło duży
stopień autonomii. Namiestnik, w znacznym stopniu niezależny
od króla rezydującego w Dongoli, nosił bizantyński tytuł eparcha
Nobadii35. Podlegał mu obszar pomiędzy I a II katarak­tą. Pełnił
funkcje administracyjne i wojskowe, kontrolował pobór podatków,
dystrybucję dóbr, handel zagraniczny, zarządzał skar­bem, miał
władzę wojskową i sądowniczą. Do jego zadań należa­ła również
obrona granic. Prawdopodobnie eparchami Nobadii zostawali
książęta krwi królewskiej, być może dziedziczni, którzy przybierali czasem tytuł króla (pum). Nosili oni insygnia podkre­ślające
ich rycerski stan: hełm (lub turban) z rogami ozdobionymi dzwonkami, zwieńczony półksiężycem, oraz łuk, a niekiedy rów­nież
włócznię i tarczę. Przedstawiony dostojnik jest ubrany we wzorzysty kaftan i spódnicę ozdobioną wzorem medalionów wypełnionych barw­nymi rozetami. W obu rękach trzyma insygnia eparcha, to jest diadem ozdobiony bukranionem (motywem głowy
byka), z bia­łymi wstęgami (prawdopodobnie rozwinięty turban),
oraz łuk re­fleksyjny, symbol władzy wojskowej36.
Szerzej na ten temat: S. Jakobielski, Nubia w okresie chrześcijańskim, w:
M. Tymowski (red.), Historia Afryki do początku XX wieku, Wrocław-Warszawa-Kraków 1996, s. 549.
36
Odkrycie podobnych portretów w klasztorze w Starej Dongoli umożliwiło
rekonstrukcję przedstawienia. Dostojnikowi towarzyszyła święta patronka ka35

�238

Aneta Pawłowska

Salę VI zamyka odtworzona półkolista absyda. Malowidło na
ścianie absydy było prawdopodobnie najstarszym przedstawieniem
w katedrze. Wskazuje na to rodzaj tynku odbie­gającego strukturą i barwą od tego, jaki położono w innych czę­ściach kościoła.
Obecny stan zachowania pozwala prześledzić cztery stadia dekoracji charakterystyczne dla stylów malarstwa katedry od IX do
XII w. Malowidło nosi ślady licznych napraw i przemalowań. Zachował się jedynie fragment kompozycji na półkolistej ścianie
powyżej syntrononu, zaś przedstawienie na sklepieniu uległo
zniszczeniu, kiedy konstrukcja runęła lub została rozebrana. Ściana absydy jest podzielona wyraźną poziomą linią na dwa pasy
różnej wysokości. W dolnym, węższym pasie, biegną­cym bezpośrednio nad górnym stopniem syntrononu, znajduje się fryz arkad
wspartych na kolumnach (prawdopodobnie 24). Pod łukiem każdej z arkad wyobrażony jest ptak (orzeł lub gołąb) sto­jący obok
małego ołtarza, unoszący skrzydła do lotu. Głowę ptaka wieńczy
mały krzyż, a pole pod arkadą, nad głową ptaka, wypełnia duża
rozeta. W drugim, wyższym pasie przedstawiona była tronująca
Maria, a po bokach tronu kolegium apostołów rozdzielone na
dwie gru­py. Apostołowie ubrani w szaty greckich filozofów – chiton i himation – trzymają księgę Ewangelii. Prawdopodobnie na
początku X w., kiedy ściany kościoła na nowo otynkowano, do
istniejącej kompozycji domalowano postać nubijskiego władcy
stojącego frontalnie na pierwszym planie. Zasłoniła ona starsze
przedstawienie Matki Boskiej, które przemalowano, oraz środkową część arkadowego fryzu z ptakami. Ciemnoskóry monarcha
tedry, Maria (jej palce są widoczne na prawym ramieniu eparcha, a poniżej
prawego łokcia dostojnika widać fragment jej ciemnoniebieskiej tuniki i purpurowego maforionu), z drugiej strony przedstawiony był prawdopodobnie Chrystus.
Święci patroni kładący dłonie na ramionach dostojnika symbolicznie brali go
w opiekę i legitymizowali jego władzę. W. Godlewski, Some Remarks on the Faras
Cathedral and its Painting, „Journal of Coptic Studies” 1992, nr 2, s. 99–116.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

239

ubrany jest w uroczysty strój bizantyńskiego patrycjusza zakładany na szczególne, świąteczne okazje, takie jak liturgia Bożego
Narodzenia i Objawienia Pańskiego. Długa, biała tunika (chiton)
monarchy jest przewiązana w talii pasem, a spięty na prawym
ramieniu płaszcz (chlamida) zdobi na wysokości piersi duża purpurowa wstawka (gr. tablion, łac. tabula), jaką nosili wysocy dostojnicy bizantyńskiego dworu. W prawej dłoni król dzierży niewielki złoty krzyż wskazujący zapewne na niższe święcenia
duchowne (diakonat), dające władcy prawo wstępu do prezbiterium podczas liturgii37.
Postać monarchy w absydzie to jedna z kilku ciemnoskórych
postaci znajdujących się na freskach faraskich (inne to młody
władca nubijski, biskup Petros, dostojnik nubijski, procesja Nubijczyków oraz biskup Marianos o oliwkowej karnacji). To te właśnie malowidła przypominają osobom oglądającym kolekcję
w galerii, iż jej eksponaty pochodzą ze strefy Bilad as-Sudan.
W kolejnych salach – VII i VIII – w szklanych gablotach umieszczono krzyże z kręgu Kościoła wschodniego, a w tym kolekcję
krzyży etiopskich Wacława Korabiewicza oraz ceramikę nubijską
i koptyjską, a także fragmenty tkanin koptyjskich.
Warto dodać, iż pewnym drogowskazem dla muzealników,
jeśli chodzi o obecny sposób zaprezentowania kolekcji były zbiory galerii z malowidłami romańskimi z Museu Nacional d’Art de
Catalunya w Barcelonie. Prace nad nową galerią trwały ponad
cztery lata, były one także okazją do wnikliwej konserwacji mocno zakurzonych fresków (które od lat 70. XX w. nie były zasadniczo konserwowane), badań z zastosowaniem nowych technik (co
pozwoliło na ujawnienie dodatkowych informacji).
37
Por.: W. Godlewski, op. cit oraz Galeria Faras im. Profesora Kazimierza
Michałowskiego. Przewodnik, op. cit., s. 188–197; K. Michałowski, Faras malowidła…, op. cit., s. 128–142.

�240

Aneta Pawłowska

9. Sala VIII z gablotami z ceramiką nubijską
[fot. A. Pawłowska]

Architekci starali się prostymi, ponadczasowymi środkami architektonicznymi uzyskać nastrój panujący w historycznym wnętrzu sakralnym wczesnochrześcijańskiej świątyni, jednak bez
dosłownych odniesień do architektury katedry w Faras. W założeniu kuratorów Muzeum Narodowego nowa ekspozycja w Galerii Faras daje zwiedzającym możliwość zbliżenia się do pierwotnego znaczenia malowideł z faraskiej katedry, zapoznania się
z nimi w kontekście przestrzeni, która odnosi się do pierwotnego
układu wnętrza kościoła. Trudno nie zgodzić się z tą uwagą, bowiem freski poprzez zastosowanie nisz i poprzecznych ścian odtwarzających układ naw, mają okazję do wzajemnej interakcji
i silniejszej reakcji z widzem, którego nieomal otaczają, zmuszając niejako do dialogu. Tym samym wizerunki sprzed wieków
odzyskują swoją utraconą moc i – jak twierdzi w przewrotnym

�Odzyskane Królestwo Makurii...

241

10. Prace konserwatorskie, oczyszczanie powierzchni malowidła
(przed otwarciem Galerii Faras w nowej aranżacji)
[fot. profil facebookowy Muzeum Narodowego]

eseju pt. Czego chcą obrazy – W. J. T. Mitchell: „mówią do nas –
czasem dosłownie, a czasem metaforycznie; albo patrzą na nas
w ciszy poprzez «otchłań, której brzegów nie łączy most języka»”38.

38

W. J. T. Mitchell, Czego chcą obrazy?, Kraków 2015, s. 67.

�242

Aneta Pawłowska

Bibliografia:
„Malowidła z Faras – 50 lat w Polsce” – konferencja w Warszawie, http://
naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,406776,malowidla-zfaras---50-lat-w-polsce--konferencja-w-warszaw (dostęp:
21.09.2017).
Bernhard M. L., Wykopaliska archeologiczne Muzeum Narodowego w Warszawie, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1962, nr 6,
s. 165–187.
Bernhard M. L., Kazimierz Michalowski, „Eos” 1982, t. 70, nr 1, s. 5–23.
Dobrzeniecki T., Święta Anna z Faras w Muzeum Narodowym w Warszawie. Symbolika gestu milczenia, „Rocznik Muzeum Narodowego
w Warszawie” 1988, t. 32, s. 95–214.
Galeria Faras im. Profesora Kazimierza Michałowskiego. Przewodnik, red.
K. Kornat, Warszawa 2014.
Galerie stałe, http://www.mnw.art.pl/kolekcje/galer/ (dostęp:
21.08.2017).
Godlewski W., Pachoras. The Cathedrals of Aetios, Paulus and Petros. The
Architecture, Warszawa 2006.
Godlewski W., Some Remarks on the Faras Cathedral and its Painting,
„Journal of Coptic Studies” 1992, nr 2, s. 99–116.
Guzek Ł., Od „white cube” do „alternative space”, w: M. Popczyk (red.),
Muzeum sztuki. Antologia, Kraków 2005, s. 466–489.
Jakobielski S., Nubia w okresie chrześcijańskim, w: M. Tymowski (red.),
Historia Afryki do początku XX wieku, Wrocław-Warszawa-Kraków
1996, s. 545–569.
Jędrzejewska H., Konserwacja malowidła z niszy z katedry z Faras,
„Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1970, t. 14, s. 431–
457.
Jędrzejewska H., Konserwacja dwóch malowideł ściennych z Faras, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1965, t. 9, s. 217–264.
Lipińska J., Kazimierz Michalowski, „Bulletin du Musée National de Varsovie” 2001, t. 42, s. 7–13.

�Odzyskane Królestwo Makurii...

243

Łukasiak E., Wystawy zorganizowane przez Muzeum Narodowe w Warszawie za granicą, „Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie”
1976, nr 20, s. 420–567.
M. Kuc, Otwarcie Galerii Faras, 2014, http://www.rp.pl/artykul/1136036-Otwarcie-Galerii-Faras.html#ap-3 (dostęp:
21.09.2017).
Mich K. A., Problem zakorzenienia chrześcijaństwa w lokalnej kulturze,
w: J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan: archeologia i historia,
Zakład Badań Etnicznych i Międzykulturowych Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UW, Warszawa 2015, s. 73–94.
Michałowski K., Badania naukowe nad starożytnością w Muzeum Narodowym w latach 1946–1961, „Rocznik Muzeum Narodowego
w Warszawie” 1962, t. 6, s. 133–164.
Michałowski K., Faras malowidła ścienne w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Warszawa 1974.
Michałowski K., Od Edfu do Faras, Warszawa 1983.
Mitchell W. J. T., Czego chcą obrazy?, Kraków 2015.
Moorsel (van) P., Die stillende Gottesmutter und die Monophysiten, w:
red. E. Dinkler, Kunst und Geschichte Nubiens in christlicher Zeit,
Recklinghausen 1970, s. 281–288.
Muzeum Narodowe w Warszawie, http://www.mnw.art.pl/kolekcje/
galer/ (dostęp: 21.08.2017).
Muzeum Narodowe w Warszawie. Założenia projektowe i architektoniczne,
http://www.mnw.art.pl/kolekcje/galer/galeria-faras/zalozenia-projektowe-i-architektoniczne/ (dostęp: 21.08.2017).
Popłonyk U., Wystawy Muzeum Narodowego w Warszawie 1945–1975,
„Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie” 1976, t. 20, s. 420–
526.
Sadurska A., Nekrologi, „Archeologia” 1981, t. 32, s. 243–246.
Spotkanie z zabytkami, https://issuu.com/hereditas/docs/spotkania_11-12_2014 (dostęp: 21.08.2017).

�244

Aneta Pawłowska

Spis ilustracji:
1. Kazimierz Michałowski na tle malowideł z Faras, Muzeum Narodowe
w Warszawie, lata 60. XX w. [fot. zbiory MNW]
2. Anioł (fragment), IX w., malowidło z Sudańskiego Muzeum Narodowego [fot. www.mnw.art.pl]
3. Oprowadzanie po wystawie malowideł katedry z Faras, ok. 1972 r.,
autor fotografii nieznany [fot. zbiory MNW]
4. Model katedry faraskiej z sali I [fot. A. Pawłowska]
5. Widok ogólny sali IV [fot. profil facebookowy Muzeum Narodowego]
6. Model nadproża z katedry faraskiej w sali IV przeznaczony dla osób
z dysfunkcją wzroku [fot. A. Pawłowska]
7. Epitafia biskupów faraskich z sali V [fot. A. Pawłowska]
8. Widok ogólny sali VI [fot. profil facebookowy Muzeum Narodowego]
9. Sala VIII z gablotami z ceramiką nubijską [fot. A. Pawłowska]
10. Prace konserwatorskie, oczyszczanie powierzchni malowidła (przed
otwarciem Galerii Faras w nowej aranżacji) [fot. profil facebookowy
Muzeum Narodowego]

Streszczenie
Artykuł dotyczy współczesnej Galerii Faras znajdującej się w Muzeum Narodowym w Warszawie (MNW), w swej najnowszej odsłonie
z 17 października 2014 r. Galeria ta jest jedynym w Europie i wyjątkowym w skali światowej miejscem ukazującym zabytki kultury i sztuki
nubijskiej z okresu chrześcijańskiego. Ekspozycja powstała w oparciu
o malowidła pochodzące z wykopalisk prowadzonych przez zespół prof.
Michałowskiego na terenie starożytnego dużego ośrodka miejskiego
Faras (zwanego wówczas Pachoras), podległego królestwu Makurii
(płożonemu na północnych obszarach dzisiejszego Sudanu). Odkryto
dobrze zachowane ruiny kościoła katedralnego biskupów Faras z VIII
wieku. Tak zwana „Kampania Nubijska” z lat 1960–1970 okazała się
prawdziwym przełomem w badaniach nad starożytną i średniowieczną
Nubią, czyli krainą historyczną obejmującą środkowy bieg Nilu pomiędzy Asuanem a Chartumem (między VI a I kataraktą), co więcej wyko-

�Odzyskane Królestwo Makurii...

245

paliska te zapobiegły zalaniu bezcennych skarbów przez wody Tamy
Asuańskiej. Dzisiejsza nowoczesna forma ekspozycji fresków i innych
znalezisk z Faras jest drugą odsłoną tej kolekcji po ponad 40 latach.
Słowa klucze: Makuria, Faras, Muzeum Narodowe w Warszawie,
Kazimierz Michałowski, freski, wystawa

Regained Kingdom of Makouria – Salvaged Treasures
of the Faras Gallery at the National Museum in Warsaw
Abstract
The article is concerned with the contemporary art Gallery Faras,
which is located on the premises of the National Museum in Warsaw
and it describes the latest opening of this gallery, which occurred on
October 17th 2014. The Faras Gallery is the only gallery of its kind in
Europe and it is quite unique and exceptional in the scope of the whole
wide world, as it displays the relics of the Nubian art and culture from
the Christian period. The exposition was composed based on various
paintings acquired during the archeological excavations conducted by
a team of archeologists led by professor Michałowski, on the territory
of an ancient large municipal centre called Faras (at the time it was
called Pachoras). Faras was a subordinate area to the Kingdom of Makouria (located on northern outskirts of today’s state of Sudan) and
during the excavations, very well preserved ruins of the Faras bishops’
cathedral church from the 8th century, were discovered. The so-called
“Nubian Campaign” which was organized during the period from the
1960s till 1970s, turned out to be a truly historical breakthrough in the
field of research concerning ancient and mediaeval Nubia, which was
a historical land stretching from the central run of the Nile river, between Aswan and Khartoum (located between the sixth and first cataract).
Moreover these excavations prevented the destruction of the priceless
treasures by the water floods from the Aswan Dam. The present day’s
modern form of exposition of the various frescoes and other findings

�246

Aneta Pawłowska

from the Faras area, is only the second official display of this invaluable
collection after more than forty years.
Key words: Makouria, Faras, National Museum in Warsaw, Kazimierz Michałowski, frescoes, exhibition

�KATARZYNA ANNA MICH

Z NUBII DO POLSKI – BISKUPI FARASCY NA
CMENTARZU BRÓDNOWSKIM
W WARSZAWIE
Wstęp
Wśród wielu grobów na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie jeden, choć niczym prawie nie odróżnia się od reszty nagrobków, jest wyjątkowy. Jedynie napis „Grób kapłański” bez wymienionych imion i nazwisk może wskazywać, że jest to miejsce
pochówku zbiorowego. Grób jest tak tajemniczy, iż niewielu nawet wie, kim są ludzie w nim pochowani.
A są nimi zapomniani biskupi z Faras znajdującego się w odległej Nubii (na terenach dzisiejszego Sudanu). Liczące tysiąc lat
szczątki zostały przywiezione w latach 60. XX wieku przez antropologa Tadeusza Dzierżykraja-Rogalskiego z Zakładu Archeologii
PAN po zakończeniu badań archeologicznych w Faras pod kierunkiem prof. Kazimierza Michałowskiego. Po przeprowadzeniu
specjalistycznych ekspertyz pojawił się problem co z nimi zrobić.
Wiele lat przeleżały w magazynie, by w końcu w 1994 r., z inicjatywy prof. Piotra Bielińskiego, kości trzynastu biskupów zostały
pochowane w Warszawie na cmentarzu na Bródnie.
Katarzyna Anna Mich – doktorantka misjologii, Instytut Dialogu Kultury i Religii, Wydział Teologiczny Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego w Warszawie.

�248

Katarzyna Anna Mich

Doczesne szczątki biskupów czekają na zmartwychwstanie
daleko od swej ojczyzny i bez łączności ze swoimi wiernymi, są
bowiem wśród obcych w Warszawie. Czy kiedykolwiek wrócą do
Faras? Do katedry już nie, bowiem wody Jeziora Nasera zalały
katedrę, ale może do Nubii? Warto więc w oczekiwaniu na ostateczność choć wspomnieć ich, zaświecić świeczkę na ich grobie,
by nie czuli się osamotnieni i zapomniani wśród imiennych grobów,
gdyż nawet ich imion nikt nie przeczyta i nie przystanie na chwilę zadumy.
Biskupi z Faras na warszawskim Bródnie, jak się okazuje, mają
swoje imiona i swoją historię, którą znamy dzięki badaniom archeologicznym i epigraficznym. I choć ich katedra znajduje się
pod wodami, to uratowane zostały nie tylko ich szczątki, ale również portrety namalowane na jej ścianach. Można je zobaczyć
zarówno w Warszawie na wystawie w Muzeum Narodowym, jak
i w Chartumie w National Museum.
Przywracając pamięć o pasterzach Kościoła nubijskiego, przywraca się również pamięć o wyjątkowym i niezwykłym chrześcijaństwie, które istniało na terenach Dolnej Nubii przez ponad
tysiąc lat wśród piasków pustyni.

Faras
Faras, starożytne i średniowieczne miasto nubijskie, znajdowało się na zachodnim brzegu Nilu na terenie dzisiejszego Sudanu w pobliżu granicy z Egiptem. Obecnie znajduje się pod wodami Jeziora Nasera. Było ważnym ośrodkiem aglomeracyjnym już
od czasów Średniego Państwa1. W okresie meroickim w Faras
S. Jakobielski, Faras III. A History of the Bishopric of Pachoras on the Basis
of Coptic Inscriptions, Warsaw 1972, s. 19.
1

�Z Nubii do Polski – biskupi farascy...

249

(Phrs) znajdowała się stolica prowincji Akin (I BC – III AD). Po
upadku Mereo w okresie IV–VI wieku było dobrze ufortyfikowanym ośrodkiem miejskim i najprawdopodobniej stanowiło siedzibę władców Nobadii. Nobadia oficjalnie przyjęła chrzest w roku
543 z rąk misjonarzy monofizyckich przysłanych z Konstantynopola przez cesarzową Teodorę2. W VII wieku nastąpiło zjednoczenie Nobadii z Makurią, sąsiednim królestwem, a Faras stało
się stolicą Maris, gdzie znajdowała się rezydencja eparcha (gubernatora) Nobadii3.
Biskupstwo w Faras powstało na początku VII wieku i podległo
monofizyckiemu patriarchatowi w Aleksandrii. W okresie funkcjonowania zjednoczonych królestw Faras przeżywało rozkwit
gospodarczy i kulturowy. Upadek miasta jako zespołu urbanistycznego rozpoczął się w XIII wieku, a w XVI lub XVII wieku na
jego gruzach powstałą cytadela arabska, która funkcjonowała aż
do XIX wieku w okresie powstania Mahdiego. Następnie powstała w niej mała osada Farasindiffi4.
Pierwsze badania archeologiczne w Faras prowadziła w latach
1908–1909 pod kierunkiem Geoffreya S. Milehama amerykańska
ekspedycja z Uniwersytetu Pensylwania. Przebadano wówczas
zachodnią część miasta z Kościołami Północnymi i Południowym
z VII wieku5. Kolejne badania w latach 1909–1912 prowadził Francis L. Griffith z Uniwersytetu Oxford, który odkrył wówczas nekropole meroickie i chrześcijańskie, egipskie świątynie, mury
2
W. H. C. Frend, The Missions to Nubia: An Episode in the Struggle for Power
in Sixth Century Byzantium, „Études et Travaux”1976, t. 8, s. 9–17.
3
D. A. Welsby, Medieval kingdoms of Nubia: pagans, Christians, and Muslims
along the middle Nile, w: D. A Welsby, D. W. Phillipson (red.), Empires of the Nile,
London 2008, s. 338.
4
S. Jakobielski, Faras, w: D. Bagińska (red.), Wielkie Królestwa Chrześcijańskie
w Nubii, Poznań 2013, s. 15.
5
G. S. Mileham, Churches of Lower Nubia, t. 2, Philadelphia 1910, s. 22–36.

�250

Katarzyna Anna Mich

forteczne oraz zabudowę wokół centrum (m.in. tzw. „Kościół przy
Bramie Rzecznej” z przełomu VI i VII wieku)6. W 1960 roku w Faras była przeprowadzona przez Williama Y. Adamsa prospekcja
terenowa w ramach przygotowań do międzynarodowej akcji ratowania zabytków w Nubii7. Rok później badania wykopaliskowe
rozpoczęła w Faras misja Polskiej Stacji Archeologii Śródziemnomorskiej w Kairze pod kierunkiem prof. Kazimierza Michałowskiego. Badania trwały do kwietnia 1964 r., i zakończyły się krótko przed zalaniem Faras przez powstałe w wyniku spiętrzenia
Nilu Jezioro Nasera. W trakcie prac prowadzonych przez Kazimierza Michałowskiego przebadano zespół architektoniczny
w centrum miasta, w którym odkryto kilkakrotnie przebudowywaną katedrę i inne kościoły, klasztor, pałac, domy mieszkalne
oraz groby biskupów z IX/X wieku na przyklasztornej nekropolii.
Najważniejszym odkryciem jest katedra biskupów faraskich i unikatowy zbiór malowideł, które zdobiły jej ściany8.

Biskupstwo w Faras
Przyjmuje się, że około 543 roku władca Nobadii przyjął chrzest
z rąk biskupa Juliana w obrządku monofizyckim. Monofizycki
patriarcha Aleksandrii Teodozjusz I miał przed swoją śmiercią
wyznaczyć dla Nobadii biskupa Longinusa, którego wyświęcił
i wysłał, aby dokończył dzieło rozpoczęte przez Juliana. Longinus
miał wybudować pierwszy kościół w Nobadii, ustanowić kapłanów
F. L. Griffith, Oxford Excavations in Nubia, „Annales of Archaeology and
Anthropology” 1921, t. 8, s. 1–4.
7
W. Y. Adams, An Introductory Classifications of Christian Nubian Pottery,
„Kush” 1962, t. 10, s. 245–288.
8
K. Michałowski, Faras I. Fouilles polonaises 1961, Warszawa 1962; K. Michałowski, Faras II. Fouilles polonaises 1961–1962, Warszawa 1965.
6

�Z Nubii do Polski – biskupi farascy...

251

oraz zorganizować liturgię. Dawne świątynie poświęcone pogańskim bóstwom zostały zamienione na kościoły, wznoszono również
nowe miejsca kultu dla nowego Boga. Pojawiły się ośrodki życia
monastycznego, wzniesiono wiele klasztorów na skraju doliny
Nilu9.
Biskupstwo w Faras zostało założone najprawdopodobniej
w pierwszej ćwierci VII wieku, kilkanaście lat po oficjalnej chrystianizacji Nobadii. Od początku było podporządkowane jurysdykcji monofizyckiego patriarchatu w Aleksandrii. Jako jedyne
w Nubii posiada zachowaną Listę Biskupów, która znajduje się
w apsydzie baptysterium katedry. Wymienia ona 27 biskupów: od
Aetiosa zmarłego ok. 630 roku do Iesu II, który zmarł około 1175
roku10. Lista zostawia jedną wolną pozycję, najprawdopodobniej
dla biskupa Marianosa, który zmarł w Qasr Ibrim, oraz pomija
ostatnich biskupów od końca XII do pierwszej połowy XIV wieku11.
Dzięki Liście Biskupów i innym inskrypcjom takim jak stele
nagrobne czy legendy przy malowidłach możliwe było odtworzenie dziejów biskupstwa w Faras od założenia do roku 1169,
w tym na ustalenie z dużą dokładnością dat i okresu episkopatu
poszczególnych biskupów. Lista pozwoliła również na wydatowanie portretów biskupich, a to z kolei pozwoliło na stworzenie
podstawowej chronologii malarstwa w Faras12.

9
S. Jakobielski, Chrześcijaństwo nubijskie w świetle najnowszych badań, w:
A. S. Atiya, Historia kościołów wschodnich, przekład zbiorowy, Warszawa 1978,
s. 385–393.
10
J. M. Plumpey, The Stele of Marianos Bishop of Faras, „Bulletin du Musée
National de Varsovie” 1971, t. 11, fasc. 4, s. 77–84.
11
W. Godlewski, Początki biskupstwa w Pachoras: katedra Aetiosa, „Światowid”
2000, t. 2, fasc. A, s. 43–48.
12
S. Jakobielski, Katedra w Faras…, op. cit., s. 23.

�252

Katarzyna Anna Mich

Biskupi z Faras na Bródnie
Do Polski Dzierżykraj-Rogalski przywiózł szczątki czternastu
biskupów w celu przeprowadzenia szczegółowych badań, które
zostały opublikowane w „The Bishops of Faras. An Antropological-Medical Study” w 1985 roku. Wśród nich na podstawie źródeł
archeologicznych dziesięciu biskupów zostało zidentyfikowanych,
a trzech określono jako „Anonymous”13.
Tych dziesięciu znanych z imienia biskupów zostanie przedstawionych chronologicznie, zostanie również ukazany ich episkopat na tle historii królestwa. Trzeba nadmienić, że około 707
roku Nobadia została włączona do sąsiedniego królestwa Makurii14, a episkopaty biskupów, którzy zostali przywiezieni do Polski,
pochodzą z okresu zjednoczonych królestw Nobadii i Makurii.
Matthaios był biskupem Faras w latach 730–766. Był on siódmym biskupem w Faras na podstawie zachowanej listy. Był monofizytą i jego episkopat wchodzi zakres panowania królów Abrahama, Markiosa i Kyriakosa15. W tych czasach potęga Nubii
musiała być znaczna, bowiem Kyriakos wyruszył zbrojnie do
Egiptu około 748 r., by uwolnić monofizyckiego patriarchę Michaela więzionego w Aleksandrii przez egipskiego gubernatora
Abd’ al-Malika. Egipt po klęsce koło Konstantynopola w 717 r. był
osłabiony i niespokojny przez wewnętrzne problemy, które wynikły z wysokich podatków nakładanych na Koptów. Sytuację
dobrze wykorzystał król zjednoczonych królestw Makurii i Noba-

13
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII. The Bishops of Faras. An AntropologicalMedical Study, Warszawa 1985.
14
D. A. Welsby, op. cit., s. 294.
15
S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 52–63.

�Z Nubii do Polski – biskupi farascy...

253

dii, Kyriakos, by zademonstrować swoją potęgę i zapewnić pokój
dla swojego kraju16.
Grób Matthaiosa był zlokalizowany na zewnątrz katedry na
południowej stronie wspólnego kompleksu z grobami biskupów
Ignatiosa i NN17. Stela Matthaiosa z typowym tekstem w języku
greckim znajdowała się w piasku jeden metr od jego grobu18.
Ignatios był biskupem w Faras od 766 do 802 roku i ósmym na
Liście Biskupów. Prawdopodobnie był monofizyckim mnichem.
Przybył do Nubii jako biskup najprawdopodobniej z Antiochii. Na
podstawie Listy Biskupów i kommemoratywnej steli znalezionej
koło grobu jego poprzednika Matthaiosa określono, że Ignatios
żył około 78 lat, z czego 58 spędził w klasztorze. Biskupstwo w Faras było jedynie częścią jego życia jako mnicha, bowiem zgodnie
z koptyjską tradycją powołuje się mnichów na stanowisko biskupa19.
Druga połowa VIII wieku jest dla Nubii okresem pokoju i konsolidacji. Zjednoczone królestwo przeżywa rozkwit pod panowaniem króla Michaela i Ioannesa I, ale w Egipcie zaczynają się
prześladowania chrześcijan. Dynastia Abbasidów, która przejmuje władzę po Ummajadach, likwiduje klasztory i uciska Koptów.
Tym razem królowie nubijscy nie interweniują w Egipcie20.
Dla biskupstwa w Faras ważniejsze były wydarzenia w Bizancjum. W drugiej połowie VIII wieku pod panowaniem cesarza
Konstantyna V (741–775) rozpoczęła się w Cesarstwie walka ikonoklastów z kościelnymi dygnitarzami, mnichami i klasztorami
głoszącymi kult ikon. Liczni mnisi zostali zmuszeni do emigracji,
zwłaszcza do Italii. Jest bardzo prawdopodobne, że Ignatios był
D. A. Welsby, op. cit., s. 279.
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 44.
18
J. Kubińska, Faras IV. Inscriptions grecques chrétiennes, Warszawa 1974,
s. 24–26.
19
S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 67–72.
20
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 66.
16
17

�254

Katarzyna Anna Mich

emigrantem z Bizancjum. Jego imię, które było bardzo popularne
w Bizancjum, zwłaszcza w Antiochii, może potwierdzać taką możliwość21.
W kompleksie grobów obok pochówków Matthaiosa i Ignatiosa znajdował się jeszcze jeden. Trzeci biskup, w opracowaniu
Dzierżykraja-Rogalskiego opisany jako Anonymous I nie jest
znany jednak z imienia22. Po śmierci Ignatiosa w 802 r. tron biskupi przejmują kolejno Ioannes (I) (802–809?), Ioannes II (po
809 r.?), Marcos (810–826) oraz Chael (I) (826–827). Jakobielski
uważa, że tym trzecim biskupem mógłby być Chael, który na stolicy biskupiej był bardzo krótko, bowiem zmarł już po roku rządów
biskupich w 827 roku23. W tym okresie, na początku IX wieku,
zauważa się bliższe kontakty Makurii z Alodią. W 822 roku król
Zachariasz wstąpił na tron i odmówił płacenia baqtu, daniny narzuconej przez Egipt w 641 roku24.
Kolejnymi biskupami pochowanymi w Warszawie są: Kolluthos,
Stephanos, Aaron I. Ich pochówki znajdowały się bardzo blisko
siebie25.
Kolluthos, siedemnasty biskup w Faras, pełnił urząd biskupa
przez dwadzieścia lat (903–923). Czasy jego rządów nad Kościołem w Faras przypadły na czas potęgi Nubii. Grób Kolluthosa został odkryty w południowo-wschodniej ścianie katedry, dokładnie
na osi grobów kolejnych biskupów: Stephanosa i Aarona. Nadbudowa jego grobu miała formę regularnej mastaby26.
Cały X wiek jest dla zjednoczonego królestwa Nubii okresem
wyjątkowego rozwoju. W 915 r. po śmierci króla Georgiosa władzę
S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 67–69.
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 79–98.
23
S. Jakobielski, Faras III… op. cit., s. 75.
24
D. A. Welsby, op. cit., s. 281.
25
T. Dzierżykraj Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 104–169.
26
Tamże, s. 104.
21

22

�Z Nubii do Polski – biskupi farascy...

255

przejął Zacharias III, który kontynuował sprawną politykę swojego ojca. Dla Nubii jest to okres rozwoju handlu, wielkiego dobrobytu i tolerancji religijnej27.
Po śmierci Kolluthosa biskupem został monofizyta Stephanos,
osiemnasty biskup w Faras. Sprawował władzę w latach 923–926.
Stephanos wedle inskrypcji zmarł 14 lipca 926 r., mając 52 lata
i 7 miesięcy28. Grób Stephanosa znajdował się obok grobu jego
poprzednika, pod wspólną mastabą29. Formuła steli obydwóch
biskupów jest po grecku, ale w rycie monofizyckim, co jest dziwne, bowiem językiem używanym w rycie monofizyckim był koptyjski30.
Aaron I był dwudziesty na tronie biskupim i pełnił urząd w latach 952–972. Umarł w wieku 61 lat. Za jego czasów katedra
została całkowicie odbudowana po pożarze w roku 927, za episkopatu biskupa Eliasa (926–952)31. Aaron został pochowany
koło Kolluthosa, a dokładnie w jego grobie. Identyfikacja nastąpiła dzięki jego steli z inskrypcją w języku koptyjskim32. Dla królestwa pod rządami Georgiosa II był to czas największej potęgi.
W 956 r. Nubijczycy zaatakowali Egipt, a w roku 966 okupowali
ważną część Górnego Egiptu z Asuanem i Edfu. W Egipcie tron
przejęli Fatymidzi w 969 roku, ale nie zmieniło to sytuacji33.
Kolejnym biskupem pochowanym na Bródnie jest (7) monofizyta Petros I, będący na liście dwudziesty pierwszy. Był zwierzchnikiem Kościoła w Faras w latach 974–999. Był on metropolitą

D. A. Welsby, op. cit., s. 281.
S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 104.
29
T. Dzierżykraj Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 123.
30
S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 104.
31
Tamże, s. 119–123.
32
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 149.
33
D. A. Welsby, op. cit., s. 282.
27

28

�256

Katarzyna Anna Mich

przez 23 lata. Zmarł w wieku 93 lat34. Jego grób znajdował się
obok katedry, przy „Kościele na Południowym Stoku” i miał formę
małej, oddzielnej kaplicy przykrytej kopułą, która znajdowała się
na południowej ścianie kościoła35. W katedrze, w pomieszczeniu
nazwanym „Bishops Room”, znajdował się również jego dobrze
zachowany portret na zachodniej ścianie. Przedstawia on czarnego biskupa pod protekcją świętego Piotra36. Dzięki świetnie
zachowanemu szkieletowi można stwierdzić, że portret przedstawia realnie historyczną osobę37. Episkopat Petrosa przypada
na czasy króla Georgiosa II, władcy, który miał bardzo przyjacielskie stosunki z Egiptem rządzonym przez Fatymidów.
W trakcie ostatnich dwóch lata episkopatu Petrosa I – od 997
do 999 roku – tron biskupi w Faras został przejęty przez melkitę
Ioannesa III. Był on biskupem Faras w latach od 997 do 1005,
kiedy umarł w wieku 82 lat. Ryt melkicki w Faras wydaje się być
rezultatem przyjaznych relacji z Egiptem, gdzie w tych czasach
był bardzo promowany38. Wspólny grób pięciu biskupów: Ioannesa III (997–1005) i czterech ostatnich biskupów z Listy: Petrosa II (1058–1062), Georgiosa (1062–1097), Chaela II (1097?–
1125/30), Iesu II (1125/30–1170/75) został odkryty w tzw.
kaplicy Świętej Dziewicy, która przylegała do wschodniej ściany
katedry.
Pomiędzy Ioannsesem i Petrosem jest 57 lat różnicy, nie wiadomo dlaczego do grobu Ioannesa dołożono kolejne cztery pochówki biskupów. Bezpośrednimi następcami Ioannesa III byli
biskupi melkiccy Marianos (1005–1036) i Mercurios (1037–1056),

S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 132–139.
K. Michałowski, Die Kathedrale aus dem Wüstensand, Köln 1973, s. 82, 95.
36
Malowidło znajduje się w Muzeum Narodowym w Warszawie.
37
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 169.
38
S. Jakobielski, Faras III…, op. cit., s. 143–146.
34

35

�Z Nubii do Polski – biskupi farascy...

257

których pochowano gdzie indziej39. Marianos został pochowany
w Qasr Ibrim40, a grobu Mercuriosa nie odnaleziono41.
Petros II był monofizytą i był biskupem w latach 1058–1062.
Zmarł w wieku 67 lat. W czasach panowania króla Salomona rola
Kościoła monofizyckiego w Nubii wzrosła. Monofizytą był również
Georgios, którego episkopat w Faras datowany jest na lata 1062–
1097 i przypadał na okres panowania króla Georgiosa III i Basiliosa. Zmarł on wieku 97 lat. Na biskupach Chaelu II i Iesu II lista
z Faras się kończy. Obaj byli melkitami. Chael był na tronie biskupim w latach od 1097 do 1125–1130. Zmarł w wieku 80 lat. Iesu
pełnił urząd episkopatu w latach od 1125–1130 do 1170–1175,
gdy władzę królewską najpierw sprawował Georgios IV, a następnie Moise. Zmarł w wieku 88 lat42. Jego episkopat przypada na
czas wojen Nubii z Egiptem za panowania dynastii Ajjibidów43.
W katedrze odnaleziono jeszcze dwa pochówki, których nie
zidentyfikowano. Najprawdopodobniej są to szczątki pochodzące z późnego okresu funkcjonowania biskupstwa z Faras i mogące należeć do ostatnich biskupów w Faras. Jednak ich wyda­towanie
jest bardzo trudne. Zostały one opisane przez Dzierżykraja-Rogalskiego jako Anonymous II i Anonymous III i mogą pochodzić
z okresu 1170/1175–1372, kiedy Timotheos został nazwany tytularnym Biskupem Pachoras44.

T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 37.
Zobacz przypis 10.
41
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 218.
42
Tamże, s. 193.
43
D. A. Welsby, op. cit., s. 282–283.
44
T. Dzierżykraj-Rogalski, Faras VIII…, op. cit., s. 193.
39
40

�258

Katarzyna Anna Mich

Zakończenie
Biskupi pochowani na Cmentarzu Bródnowskim byli świadkami zarówno wyjątkowego rozwoju chrześcijańskiego królestwa,
jak i jego stopniowego upadku. Kościół w Nubii przez wiele wieków kwitł, czego potwierdzeniem były potężne kościoły z monumentalnymi malowidłami. Dzięki sekwencji malowideł w katedrze
w Faras i jej korelacji z Listą Biskupów możliwe było przyporządkowanie stylu malowideł do odpowiedniej chronologii.
Kościół w Faras był podporządkowany monofizyckiemu patriarchatowi aleksandryjskiemu, jednak dzieje biskupstwa pokazują, że możliwe były zmiany w religijnej wierności przez władców
pomiędzy monofizytyzmem i melkizmem. W latach 999-1057 to
właśnie biskupi melkiccy przejęli tron biskupi w Faras.
Historia biskupstwa w Faras ściśle wiąże się z wizją polityczną
królów najpierw Nobadii, a następnie Makurii. To historia podszyta polityczną grą, do której wciągnięto pasterzy Kościoła.

Bibliografia
Adams W. Y., An Introductory Classifications of Christian Nubian Pottery,
„Kush” 1962, t. 10, s. 245–288.
Dzierżykraj-Rogalski T., Faras VIII. The Bishops of Faras. An Antropological-Medical Study, Warszawa 1985.
Frend W. H. C., The Missions to Nubia: An Episode in the Struggle for
Power in Sixth Century Byzantium, „Études et Travaux” 1976, t. 8,
s. 9–17.
Godlewski W., Początki biskupstwa w Pachoras: katedra Aetiosa, „Światowid” 2000, nr 2, fasc. A, s. 43–48.

�Z Nubii do Polski – biskupi farascy...

259

Jakobielski S., Chrześcijaństwo nubijskie w świetle najnowszych badań,
w: A. S. Atiya, Historia kościołów wschodnich, przekład zbiorowy,
Warszawa 1978, s. 385–393.
Jakobielski S., Faras III. A History of the Bishopric of Pachoras on the
Basis of Coptic Inscriptions, Warsaw 1972.
Jakobielski S., Faras, w: Bagińska D. (red.), Wielkie Królestwa Chrześcijańskie w Nubii, Poznań 2013, s. 15–16.
Jakobielski S., Katedra w Faras, w: Bagińska D. (red.), Wielkie Królestwa
Chrześcijańskie w Nubii, Poznań 2013, s. 21–25.
Kubińska J., Faras IV. Inscriptions grecques chrétiennes, Warszawa 1974.
Michałowski K., Faras I. Fouilles polonaises 1961, Warszawa 1962.
Michałowski K., Faras II. Fouilles polonaises 1961–1962, Warszawa 1965.
Michałowski K., Die Kathedrale aus dem Wüstensand, Köln 1973.
Mileham G. S., Churches of Lower Nubia, t. 2, Philadelphia 1910.
Plumpey J. M., The Stele of Marianos Bishop of Faras, „Bulletin du Musée
National de Varsovie” 1971, t. 11, fasc. 4, s. 77–84.
Welsby D. A., Medieval kingdoms of Nubia: pagans, Christians, and Muslims along the middle Nile, w: Welsby D. A, Phillipson D. W. (red.),
Empires of the Nile, London 2008, s. 197–515.

From Nubia to Poland – Bishops of Faras
at the Bródno Cemetery in Warsaw
Abstract
The mysterious grave at the Bródno Cemetery in Warsaw hides a mystery, which not many know who are buried in it. It turns out that the
tomb described as the „Priest’s Tomb” was buried with 14 bishops from
distant Faras.
Key words: Bishops, Bródno Cemetery, Faras, Nubia, Cathedral in
Faras

��ANNA NADOLSKA-STYCZYŃSKA

OPOWIEŚCI ZNAD NIGRU.
FRANCUSKA AFRYKA ZACHODNIA
W OPISACH JERZEGO GIŻYCKIEGO
Działalność podróżnicza, kolekcjonerska, pisarska i fotograficzna Jerzego Mikołaja Giżyckiego stanowi od lat temat moich
działań badawczych, a obraz Francuskiej Afryki Zachodniej (AOF)1,
jaki możemy odnaleźć w relacjach tego podróżnika, od dawna
budził moje zainteresowanie. Już na samym początku mojej drogi zawodowej opracowałam bowiem artykuł opisujący współpracę Jerzego Giżyckiego z Miejskim Muzeum Etnograficznym w Łodzi. Zwróciłam w nim wówczas uwagę między innymi na
specyfikę tekstów tego autora dotyczących tego „biało-czarnego”
świata francuskich kolonii afrykańskich2. Z perspektywy czasu
Dr hab. Anna Nadolska-Styczyńska – etnolog, historyk nauki, muzeolog, Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej UMK, Wydział Nauk
Historycznych UMK.
Afrique Occidentale Française.
A. Styczyńska, Rola Jerzego Giżyckiego w tworzeniu kolekcji afrykanistycznej
Miejskiego Muzeum Etnograficznego w Łodzi, „Kronika Miasta Łodzi” 1992, z. 1,
s. 131–138; A. Styczyńska, Wyprawa Ferdynanda Ossendowskiego do Afryki
Zachodniej we wspomnieniach jej uczestników, w: M. Głosek (red.), Archeologia
i starożytnicy. Studia dedykowane prof. Andrzejowi Abramowiczowi w 70. rocznicę
urodzin, Łódź 1997, s. 253–264.
1
2

�262

Anna Nadolska-Styczyńska

stwierdzam, że moje ówczesne interpretacje nie były do końca
adekwatne, co wynikało na równi z mojego niedoświadczenia
badawczego, jak i ze stosunkowo niewielkiej ilości zebranych
wówczas materiałów, które nie pozwalały na głębszą analizę treści relacji tego autora licznych artykułów i książek inspirowanych
kilkuletnimi podróżami po Zachodniej Afryce.
Postanowiłam zatem wrócić po latach do tej tematyki i wskazać w opracowaniach wspomnianego podróżnika niektóre wątki
opisujące charakter i sposób funkcjonowania AOF lat 20. XX wieku i pokazujące stosunek autora do opisywanej rzeczywistości
kolonialnej. Pod uwagę wzięłam dwie publikacje książkowe3,
które uzupełniłam ponadto tekstem niepublikowanych wspomnień
Jerzego Giżyckiego4.
Jerzy Giżycki – pisarz, podróżnik, dyplomata, absolwent studiów agronomicznych w Hale – trafił do Afryki Zachodniej w 1925
roku, wraz z wyprawą Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego,
w której pełnił funkcję fotooperatora. Jednak kolejne pięć lat spędził tam, pracując na rzecz Francuskiego Ministerstwa Kolonii,
wykonując opisy i fotografie poszczególnych placówek administracyjnych i gospodarczych AOF5. Zaowocowało to nie tylko kolekcją interesujących fotografii, z których niektóre uzupełniały
publikowane teksty6, ale także opisami sytuacji, jakie zastał w koJ. Giżycki, Biali i Czarni – fragmenty kolonialne, Warszawa 1934 oraz J. Giżycki, Między morzem a pustynią, Warszawa 1936.
4
G. N. Ordon, The Winding Trail, The Polish Library London, 576/RPS, Obecny
numer: MW 33. Do części materiałów dotyczących życia i działalności Jerzego
Mikołaja Giżyckiego, w tym do wspomnianego maszynopisu wspomnień, zdołałam dotrzeć dzięki stypendium Fundacji Lanckorońskich z Brzezia, zrealizowanemu w listopadzie 2016 roku.
5
Wykonywał je dla potrzeb gospodarczych i turystycznych. Porównaj:
G. N. Ordon, op. cit., s. 223.
6
Fotografie ilustrują między innymi książkę Biali i Czarni… oraz Między
Morzem…, a także niektóre artykuły zamieszczane w czasopismach. Stanowiły
3

�Opowieści znad Nigru...

263

loniach, stosunków panujących w poszczególnych placówkach
czy stolicach okręgów, ludzi, którzy pełnili funkcje gospodarcze,
administracyjne itp. oraz efektów ich działań7. Dawał w tych materiałach wyraz swoim poglądom i dość ostro oceniał zarówno
samo funkcjonowanie kolonii, jak i przedstawicieli metropolii,
z którymi przyszło mu się spotkać lub współpracować8.
Pierwszą z opowieści jest publikacja „Biali i Czarni. Fragmenty kolonjalne” wydana w 1934 roku. Jest to ułożona chronologicznie relacja z podróży. Kolejna książka – „Między morzem
i pustynią” – jest wyborem pewnych tematów, z których nie wszystkie pojawiły się w pierwszej opowieści, znacznie bardziej kry­tyczna,
momentami gorzka w wymowie (wydana w roku 1936). Trzecie
opracowanie stanowi maszynopis niewydanej książki, pisanej już
w latach powojennych. Autor szeroko wykorzystał w niej obie
przedwojenne polskojęzyczne publikacje, jednak fragmenty dotyczące przedwojennych podróży afrykańskich są tu nieco zmody­
fikowane co do treści i nazwisk osób występujących w opowieści9.
też uzupełnienie kompletowanej przez podróżnika kolekcji obiektów etno­graficznych.
7
Celowo pomijam w niniejszym opracowaniu teksty o charakterze etno­
graficznym, bowiem staną się one niebawem tematem moich kolejnych
opracowań.
8
Biogram Jerzego Mikołaja Giżyckiego złożyłam niedawno do druku w redakcji słownika: Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne,
t. 5 (Polskie Towarzystwo Ludoznawcze), który powinien ukazać się na początku
przyszłego roku.
9
J. Giżycki był także autorem książek dla młodzieży: Na Czarnym lądzie.
Opowieść dla młodzieży, Warszawa, 1935; Janek i Samba. Powieść dla młodzieży,
Warszawa 1937. Ze względu na temat artykułu i poruszane w nim wątki skupiam
się na publikacjach o charakterze reportażowym i adresowanych do dorosłego
czytelnika. Jerzy Giżycki pisał także liczne felietony afrykańskie, które w tym
opracowaniu pomijam, bowiem w większości przypadków autor dołączył je do
wydanych nieco później obu wspomnianych książek. Wykaz ich tytułów zamieszczam w bibliografii. Kolejne opowiadanie, Na południe od piekła, także
częściowo oparte na afrykańskich wspomnieniach i wcześniejszych publikacjach,

�264

Anna Nadolska-Styczyńska

Jak wspomniałam, terenem jego ówczesnych penetracji podróżniczych i tematem omawianych relacji była Francuska Afryka Zachodnia lat 20. XX w., ale głównie tereny leżące na południe
od Sahary10. Warto zatem przybliżyć scenerię interesujących nas
narracji.
Dzieje francuskich posiadłości afrykańskich sięgają wieku XVII.
Pierwszym punktem zaczepienia gospodarczego Francji w Afryce Zachodniej było przybycie w roku 1650 do miejscowości Ndar,
która leżała w górnym odcinku rzeki Senegal11 i założenie tam
faktorii.
Do połowy XIX wieku wzdłuż wybrzeża Afryki Zachodniej powstawały wspólnoty wodzowskie mające charakter polityczno-gospodarczy, których istnienie oparte było na kontaktach z europejskimi, w tym francuskimi kupcami. Jednakże w II połowie
tego stulecia kontakty Europy z obszarami afrykańskich wybrzeży przestały wystarczać. Dalsza eksploatacja kontynentu była
uzależniona od zdobycia obszarów interioru. Kontakty gospodarcze z państwami afrykańskimi, z którymi dotychczas Europejczycy często współpracowali, stały się niewystarczające, a istniejące
organizmy państwowe często stawały się swoistą przeszkodą na
drodze do pozyskiwania dalszych wpływów. Zaczęto podejmować
inne, pozahandlowe sposoby działania i przez kolejne lata posiadłości francuskie, pozyskiwane w drodze ekspansji gospodarczej,
wojskowej, a także mniej lub bardziej świadomej metyzacji, poukazywało się w kolejnych numerach „Związkowca” (Toronto) od sierpnia roku
1958 (nr 64) do lutego (?) roku 1959. Zawiera ono bardzo wiele elementów
i motywów wspólnych z omawianymi w publikacjach powstałych w latach 30.
XX wieku, ale jest pisane z innej perspektywy, w znacznym stopniu zbeletryzowane, łączące rozmaite doświadczenia autora i adresowane do zupełnie innego
czytelnika. W efekcie wymaga osobnego potraktowania i opracowania.
10
Jerzy Giżycki wracał w późniejszych latach do Afryki. Jednak w innych
okolicznościach i w odmienne obszary kontynentu.
11
Późniejsze Saint-Louis.

�Opowieści znad Nigru...

265

szerzały się12, by wreszcie na mocy konferencji berlińskiej z roku
1884/1885 roku objąć znaczące obszary zachodniej części kontynentu13.
Francuskie terytoria kolonialne istniejące w zachodnim obszarze kontynentu zostały na mocy kilku dekretów (w latach 1895–
1904) określone mianem Francuskiej Afryki Zachodniej. Ostatni
z owych dekretów, nazywany Kartą Francuskiej Afryki Zachodniej,
został przyjęty 18 października 1904 roku i określał jej granice,
system polityczny (posiadała swój rząd i radę administracyjną14)
oraz rolę generalnego gubernatora. Sekretarz generalny kierował
wydziałami prac publicznych, administracyjnych i społecznych,
ale także między innymi działem finansowym, edukacją i służbą
zdrowia.
Każda z ośmiu kolonii miała swoje władze: gubernatora i sekretarza generalnego (wyjątkiem była Mauretania). Były to: wydzielony z Senegalu okręg Dakaru administrowany przez gubernatora generalnego oraz Kolonia Senegalu z działającą tu Radą
Kolonialną i zarządzana przez gubernatora generalnego. Mieszkańcom czterech gmin tej kolonii przyznano francuskie obywatelstwo i prawo kierowania własnego kandydata do Zgromadzenia Narodowego. Kolejna to kolonia Sudanu Francuskiego
(stolica w Bamako – obecne Mali)15; Kolonia Mauretanii (terytorium militarne); Kolonia Gwinei Francuskiej ze stolicą w Konakry;
Kolonia Wybrzeża Kości Słoniowej; Kolonia Dahomeju (obecnie
12
B. Ndiaye, Françaftique. Stosunki francusko-afrykańskie wczoraj i dziś,
Olsztyn 2010, s. 21–37; R. Vorbrich, Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje
i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań, 2012, s. 205–208.
13
Podczas wspomnianej konferencji państwa europejskie ustaliły zasady
podziału kontynentu. Porównaj: R. Vorbrich, op. cit., s. 209.
14
Od roku 1925 w ich skład wchodzili także Afrykańczycy. Porównaj: B. Ndiaye,
op. cit., s. 43.
15
Jej nazwy zmieniały się z biegiem lat, ale ostatecznie nazwa ta została
zatwierdzona w roku 1920.

�266

Anna Nadolska-Styczyńska

Beninu) i Kolonia Nigru. Istniała jeszcze, utworzona w 1919 roku
we wschodnich rejonach Sudanu Francuskiego, Kolonia Górnej
Wolty (obecnie Burkina Faso), lecz została ona w roku 1932 rozwiązana, a jej terytoria dołączono do sąsiednich: Wybrzeża Kości
Słoniowej, Sudanu Francuskiego i Nigru16.
System kolonialny wprowadzony we francuskich obszarach
Afryki na przełomie XIX i XX wieku polegał na „administracji bezpośredniej”17, opartej na zasadzie asymilacji.
Ryszard Vorbrich, analizując rozmaite systemy władzy kolonialnej w Afryce, wyjaśnia, że system rządów bezpośrednich oparty był na „demontażu zastanych struktur władzy tradycyjnej oraz
wyłonieniu i wyedukowaniu (od podstaw) zupełnie nowej warstwy
elit społecznych”18. Tradycyjne struktury władzy na poziomie ponadlokalnym likwidowano, a struktury istniejące na poziomie
lokalnym skutecznie ograniczano.
System sankcjonował istnienie dwóch kategorii obywateli francuskich zamieszkujących kolonie: tych pochodzących z metropolii i „tubylców”. Z kolei wśród miejscowej ludności kolonii wydzielano trzy grupy. Pierwszą stanowili mieszkańcy kilku najstarszych
kolonii, mający status obywateli. Pozostali Afrykanie stanowili
grupę „tubylców” niezasymilowanych, mających status poddanych
oraz „tubylców” zasymilowanych, tworzących kategorię pośrednią19.
16
Na przełomie XIX i XX wieku posiadłości francuskie w Afryce obejmowały
znaczne obszary Afryki Północnej, Środkowej (Francuska Afryka Równikowa)
i Zachodniej (AOF). Francuzi kontrolowali także obszary tzw. Somali Francuskiego. Podczas II wojny światowej AOF uznawała do roku 1942 rząd w Vichy.
17
Określano go także „systemem francuskim”.
18
R. Vorbrich, op. cit., s.224.
19
Ibidem, s. 219–221.Wszyscy Afrykanie mogli teoretycznie starać się o status
obywatela, spełniając pewne warunki majątkowe, opłacając podatek od nieruchomości i udowadniając stopień asymilacji przez zdanie egzaminu poświadczającego znajomość języka francuskiego i prawa republiki. Ibidem, s. 221.

�Opowieści znad Nigru...

267

W efekcie mieszkańcy kolonii reprezentowali dwa całkowicie
odmienne światy – obywateli (w tym Afrykanów zasymilowanych,
korzystających z praw obywatelskich Republiki) i grupę miejscowych mieszkańców pozbawionych uprawnień.
Metropolia próbowała przez promowanie osadnictwa w koloniach rozwiązać problem własnej biedy, przy równoczesnej potrzebie ograniczania kosztów zarządzania. Ustalono, że wydatki
ponoszone na terytoria kolonialne winny były pochodzić z miejscowych podatków. W roku 1881 rząd francuski wprowadził we
wszystkich swoich koloniach „Kodeks tubylczy”, który narzucał
obowiązek pracy na rzecz AOF, między innymi obowiązkowe dostarczanie siły roboczej do prac drogowych i do niektórych prac
na rzecz urzędników, zakaz podróżowania nocą, podatki pogłówne i podatki od posiadanych zapasów.
John Iliffe w pracy Afrykanie. Dzieje kontynentu podkreśla, że
w okresie wczesnokolonialnym podatki były mniej uciążliwe niż
wspomniane powyżej świadczenie robocizny w postaci dostarczania tragarzy i pracowników do robót budowlanych. W zachodnich obszarach kolonii francuskich każdy mężczyzna musiał nieodpłatnie odpracować na rzecz kolonizatorów 12 dni w roku20.
W istniejącym systemie zarządzania uznawano niektórych
miejscowych mieszkańców (wspomnianych obywateli) za pośredników, wykorzystując miejscowe stosunki i autorytety. W efekcie
doprowadziło to do rozpadu miejscowego społeczeństwa na grupy współpracujących (współrządzących) oraz ludzi, którymi rządzono21. Francuzi kierowali dystryktami i niższymi jednostkami
podziału terytorialnego, natomiast kantonami i wioskami zarządzali podlegli im wodzowie afrykańscy. W niektórych obszarach
20
J. Iliffe, Afrykanie. Dzieje kontynentu, Kraków 2011, s. 243. W Kongo wymiar
ten wynosił w 1903 roku 40 godzin miesięcznie. Ibidem, s. 243–244.
21
A. Więcek, Kolonializm w Afryce i jego skutki – model brytyjski i model francuski, „Przegląd Prawniczy, Ekonomiczny i Społeczny” 2012, nr 4, s. 79–93.

�268

Anna Nadolska-Styczyńska

(na przykład w Futa Dżalon) wykorzystano miejscowe struktury
polityczne, w innych (na przykład u Mossi) miejscowy władca
został pozbawiony przywództwa. Inne grupy podlegały szefom
kantonu rekrutowanym spośród Afrykanów, lojalnych i posiadających podstawowe umiejętności pisania i czytania, w tym często
byłych wojskowych22.
Tematykę dotyczącą zarówno samej struktury i organizacji
AOF, jak i realizacji jej zadań odnajdziemy w relacjach Jerzego
Giżyckiego. Jego opisy kolonialnej rzeczywistości można podzielić na relacje dotyczące:
a. wyglądu poszczególnych miejscowości oraz placówek administracji i wojska;
b. gospodarności i zasad zarządzania poszczególnymi koloniami
i placówkami;
c. ludzi: urzędników, lekarzy, handlowców, budowniczych i wojskowych. Ich kompetencji i zasad doboru;
d. stosunków międzyludzkich panujących w koloniach;
e. postaw moralnych „koloniali23”;

1. Miejscowości i budynki
W swoich siedmioletnich podróżach po Afryce (1925–1931)
Jerzy Giżycki wędrował po obszarach Afryki Zachodniej – od Senegalu i Wybrzeży Zatoki Gwinejskiej po dzisiejsze Mali, Burkina
Faso, Wybrzeże Kości Słoniowej. Jednak najlepiej poznał i najszczegółowiej opisał obszary Sahelu. Odbył między innymi kilWarto pamiętać o licznych przymusowych powołaniach miejscowej ludności
do wojska. W czasie I wojny światowej Francja zwerbowała około pół miliona
mężczyzn. Porównaj: J. Iliffe, op. cit., s. 244.
23
Le colonial – biały mieszkaniec kolonii: administrator, agent handlowy,
członkowie ich rodzin itd.
22

�Opowieści znad Nigru...

269

kumiesięczną podróż wodną Nigrem od Koulikoro do Timbuktu
i Gao. Zatrzymywał się w poszczególnych nadrzecznych miejscowościach i podejmował wędrówki samochodowe, konne oraz
motocyklowe, odwiedzając istniejące centra administracyjne,
budowy, faktorie, plantacje, a także podejmując wyprawy ło­wieckie.
W publikacjach odnajdujemy relacje mówiące o wielu miejscowościach. Od centrów administracyjnych po wioski i małe
osady. Znajdziemy pośród nich między innymi: Bobo-Dioulasso,
Bouakė, Boromo, Gao, Houndé, Konakry, Koulikoro, Markala,
Mopti, Sėgou, Timbuktu, Wagadugu i mniejsze osady lub miejsca
szczególnej działalności rolniczej czy hodowlanej jak Nienebale,
Sarana i inne.
Autor zwracał uwagę na zabudowania tubylcze, ich różnorodność architektoniczną i charakter związany z kulturą mieszkańców.
Znajdujemy tu zarówno opisy wiejskich zagród, jak i zabudowy
starych subsaharyjskich miast. W niniejszym tekście skupię się
jednak na budownictwie „kolonialnym”, którego opisy są liczne
i pełne osobistych komentarzy autora. Oto kilka przykładów:
Z niewielkiego pagórka, na który wszedłem, widzę sporą wieś
murzyńską. Ani śladu jednakowych wielkich, paskudnych „kaz24”
z niewypalonych cegieł, które stanowią w tych stronach mieszkanie
białych25.

Nazwa pochodzi od określenia: „une case” i oznacza pomieszczenie.
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 7. Autor nie precyzuje położenia
geograficznego tej wsi ani nie podaje jej nazwy, skupiając się na problemie panującej w niej śpiączki. We wszystkich cytatach zachowuję pisownię oryginału.
24

25

�270

Anna Nadolska-Styczyńska

Kolejny:
Na tle czerwieni [słońca – przyp. ANST] odcinał się wyraźnie
masywny sześcian z mieszanej gliny, owego „banko”26, które nowi
władcy przejęli od murzynów jako ulubiony budulec kolonjalny27.
Giżycki był przeciwnikiem budowania z banko budynków dla
Europejczyków: […] kurz, kurz i kurz z glinianego klepiska, ze
ścian, z toczonych przez „tare”28 belkowań sufitu…29. Porównuje
warunki pobytu francuskich i brytyjskich urzędników, wyrażając
sympatię dla angielskiego systemu. Był zdania, że pracownicy
administracji angielskiej nawet w brussie30 mają wygodne domy
dla podróżujących, podczas gdy w AOF panuje w nich bałagan i brud31.
Autor przedstawia też swoje poglądy dotyczące bezsensownej
w jego opinii organizacji kolonialnych prac budowlanych: Około
tysiąca tych niewolnic, oderwanych od prac polowych w okresie najpilniejszych robót, przez całą porę deszczową kopało glinę, zasiewając peryferie miasta dołami – istnemi wylęgarniami roznoszących
malarję i żółtą febrę komarów. […] zapacykowywały niem dziury
w tarasowatych dachach-sufitach, przez które potoki brudnej, cuchnącej wody lały się na głowy białych cywilizatorów32.
26
Autor tłumaczy to słowo jako glina. Terminem tym, pochodzącym z języka
mande, określa się jednak zarówno glinę służącą za budulec, jak i cegłę suszoną
na słońcu.
27
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 10. Mowa o zabudowie Wagadugu.
Nie wszystkie przytoczone przeze mnie sytuacje i przypadki dotyczą bezpośrednich doświadczeń Giżyckiego. Wiele z zawartych w omawianych publikacjach
sytuacji jest podawanych niejako z drugiej ręki, jako opowieści dotyczące doświadczeń osób, z którymi autor zetknął się podczas swoich wędrówek.
28
Mowa o owadach będących szkodnikami drewna. Autor wyjaśnia, że chodzi
o „owady, żywiące się suchem drewnem”.
29
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s 260.
30
Giżycki używa spolszczonej wersji francuskiego „la brousse” – busz, gąszcz,
zarośla.
31
Ibidem, s. 262.
32
J. Giżycki, Między morzem…, s. 12.

�Opowieści znad Nigru...

271

W tekstach powtarzają się komentarze dotyczące wspomnianego wydobywania gliny na budynki w obrębie albo na obrzeżach
miejscowości gęsto zaludnionych i tworzonych tym samym bajor
pełnych brudnej wody, stwarzającej zagrożenie biologiczne. Opisom tym towarzyszą komentarze dotyczące niegospodarności,
bezmyślności lub zwykłej głupoty ich realizatorów. Na przykład
w Wagadugu miejscowy „agent sanitarny” mierzył systematycznie
głębokość istniejących studzien. Wykonywał to zadanie na polecenie naczelnego lekarza, który mając świadomość istnienia w wodzie najrozmaitszych organizmów szkodliwych dla zdrowia (w tym
larw owadów sprowadzających malarię), sprowadził rybki chińskie, które miały je wyjadać. Uznał to ponoć za sposób lepszy, bo
tańszy od powszechnie stosowanego wypalania benzyną. Rybki
ze studni znikały, bo wyławiała je miejscowa dzieciarnia, ale lekarz
kazał mierzyć wodę w studni, pragnąc udowodnić, że woda wycieka do położonej nieopodal rzeczki i taki raport skierował do
władz33.
Giżycki daje także kilka opisów francuskiego budownictwa
o charakterze gospodarczym. Niektóre z nich dotyczą budowy
dróg oraz tam związanych z projektami rolniczymi. Jako ilustrację bezsensownej niegospodarności w tym zakresie podaje przykład tworzenia wałów przeciwpowodziowych w okolicach Bamako i prac kierowanych przez wojskowego z piechoty kolonialnej,
który „[…] w cywilu krył dachy, a w wojsku awansował na wielkiego inżyniera”. W efekcie wykonywanej „na oko” pracy wały
okazały się w niektórych miejscach zbyt wysokie i ów dyletant
krzyczący „[…]chrapliwym głosem syfilitycznego alkoholika”

33

Ibidem, s. 10.

�272

Anna Nadolska-Styczyńska

rozkazał robotnikom rozwalać dabami34 zbyt wysokie elementy
wału wykonanego z drogiego cementu35.

2. Nieudane inwestycje
Przykładem skrajnej niegospodarności opisywanym przez autora we wszystkich trzech tytułach36 są podejmowane próby organizacji umieszczanych w pobliżu Nigru eksperymentalnych
plantacji i stacji hodowlanych. Urzędnik odpowiedzialny
w Bamako za działania związane z geodezją i nawadnianiem
(p. Blafier) uznał, że „[…] południowy podsaharyjski pas piachów
i marnej brussy jest wymarzonym krajem dla bawełny”. Był przekonany, że teren wybrał idealnie i zorganizował prace irygacyjne
związane z budową tam kanałów i grobli. Sprowadzono wielką
pompę parową, wykopano kilometry kanałów, zbudowano dom
dla dyrektora projektu. Założono plantację, na której bawełna
rzeczywiście wyrosła, ale kompletnie zalał ją Niger. Podejmowano próby tych działań przez trzy kolejne lata, aż wreszcie uznano,
że skoro dla bawełny wylewy rzeki są zabójcze, to należy wykorzystać je do uprawy ryżu. Okazało się jednak, że Niger wylał tak
obficie, iż zalał także ryż. „I znów lata pracy i setki tysięcy franków
poszły na marne” – słowa te Giżycki włożył w usta miejscowego
lekarza (Leontjewa)37.
Przy okazji omawiania tej eksperymentalnej plantacji Giżycki
pisze o kolejnym przykładzie niegospodarności. Otóż wspomniaDaba – narzędzie rolnicze (rodzaj motyki) o długim stylisku i stosunkowo
dużym ostrzu. Nazwa stosowana w wielu krajach Afryki.
35
Ibidem, s. 47.
36
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit.; J. Giżycki, Między Morzem…, op. cit.;
G. N. Ordon, op. cit.
37
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 49–51.
34

�Opowieści znad Nigru...

273

ny Pan Blafier pragnął w podległych mu obszarach (plantacjach)
wprowadzić uprawę pługiem. Pod jego nieobecność, aby zrobić
dobre wrażenie na pryncypale, jego podwładny (nazwiskiem Lelong) zamówił zakup dziesięciu tysięcy pługów. Giżycki komentuje to jednoznacznie jako ewidentną, a łatwą do przewidzenia
bzdurę. Podkreśla, że nawet w Gwinei, gdzie próbowano wprowadzać pługi 10 lat wcześniej, często widać narzędzia i woły stojące w cieniu, a pracowników używających tradycyjnych dab.
Skomentował także powyższe poczynania uwagą o powszechnej
chęci przypodobania się władzom metropolii rozmachem podejmowanych poczynań. „[…] dziesięć tysięcy pługów brzmi poważnie w raporcie”38.
W powstałej dwa lata wcześniej książce Biali i Czarni… Giżycki również opisuje plantacje, w tym reprezentacyjną placówkę
w Sarana, o której miał niezłe zdanie, bowiem widział ją w odpowiedniej porze roku. Jej dyrektor – Rosjanin – Nikołajew rozwiał
przy kolejnej wizycie jego złudzenia, stwierdzając, że zbiory nie
były udane, a jego długotrwałą pracę polegającą na wyselekcjonowaniu próbek poszczególnych gatunków bawełny zniweczyło
bezmyślne działanie dozorcy39.
Kolejnym dziwnym przedsięwzięciem była ferma doświadczalna w Banfora. Hodowano tam bydło, które padało ze względu na
obecność muchy tse-tse. Rośliny też nie były szczęśliwie dobierane. Ani kauczuk, ani rycynus, ani rośliny uprawne nie były dochodowe. Ostatecznie zaczęto hodować drzewa owocowe, ale
mimo dobrych efektów nadal ferma była deficytowa, bo nie rozwiązano problemu właściwego transportu dla eksportu owoców40.

38
39
40

Ibidem, s. 57.
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 60–61.
Ibidem, s. 331.

�274

Anna Nadolska-Styczyńska

Podobnie nieudana była próba prowadzenia plantacji bawełny
finansowanej przez jeden z francuskich banków w miejscowości
Sama. Giżycki, wróciwszy tam po dwóch latach niebytności, zastał
jedynie rdzewiejące maszyny. Okazało się, że dobrano niewłaściwy gatunek rośliny41. W innej plantacji (w miejscowości Dire),
będącej koncesją domu handlowego, utrudniano Giżyckiemu
wykonanie potrzebnych zdjęć, a i tematu trudno było doszukać
się w mizernych efektach działalności. Po jakimś czasie wyjaśniono mu, że plantacja jest nie tyle eksperymentem, ile pretekstem,
bowiem prawdziwe pieniądze zarabia się na giełdzie, sprzedając
jej akcje42.
Kolejnym nieudanym eksperymentem gospodarczym okazał
się „sławetny” tartak w Boromo, którego zapleczem materiałowym
miał być rosnący powyżej biegu Nigru las i spławiane rzeką bale
drewna. Mimo negatywnej oceny specjalisty, dotyczącej „spławialności” tego typu drewna, władze nakazały kontynuację prac.
Jednak przy pierwszej próbie spławienia, cała partia drewna poszła na dno. Odtąd tartak stał nieużywany, a drewno wożono
wiele kilometrów do Bobo-Dioulasso43. Podobnie sprawa przedstawiała się z młynem wybudowanym w Timbuktu. Dla oszczędności zastosowano tu technologię banko i ściany zaczęły pękać
przy pierwszym uruchomieniu maszyn. W efekcie młyn zamknięto „raz na zawsze”44.
Giżycki opisuje także farmę doświadczalną w Nienebale, o której pisze dobrze, zwracając uwagę na zupełnie nietypowe jak na
miejscowe stosunki działania jej kierownika – pana Bouviera.
Uwagę podróżnika zwróciła szczególnie organizacja pracy robotników rolnych, owocująca bardzo dobrymi efektami. Afrykanie
Ibidem, s. 214.
Ibidem, s. 263–264.
43
Ibidem, s. 147–149.
44
Ibidem, s. 277.
41

42

�Opowieści znad Nigru...

275

pracowali bowiem tutaj dla siebie, pod nadzorem i radą specjalistów, którzy następnie pomagali spieniężyć im jak najpomyślniej
uzyskane zbiory. Autor uważał, że sukces jest wynikiem osobistych
walorów kierownika. Wyraził więc obawy, że po jego odejściu
cały świetnie działający system runie, bo jest oparty na uczciwości i skrupulatności rozliczeń. Nie przystaje zatem do otaczających
realiów45.

3. Pracownicy kolonialni
Jednym z głównych tematów poruszanych przez Giżyckiego
są ludzie zatrudniani w kolonii oraz ich wzajemne stosunki, w sposób znaczący wpływające na pracę administracji. Autor wymienia
liczne nazwiska, lecz można podejrzewać, że nie są one w pełni
zgodne z rzeczywistością46. Nie podważa to jednak, jak sądzę,
istoty opisywanych zdarzeń i sytuacji. Można więc przyjąć, że
nawet jeśli opisy są nieco podkoloryzowane, to dotyczą prawdziwych, napotkanych i zasłyszanych w podróży sytuacji.
Jerzy Giżycki nie miał o miejscowych „kolonjalach” dobrego
zdania. W jednym z pierwszych rozdziałów książki Między morzem
Ibidem, s. 177–178.
Autor we wszystkich trzech opracowaniach podaje nazwiska osób, o których pisze i jedynie w niektórych przypadkach ogranicza się do monogramów.
Jednakże we wspomnieniach The Winding Trail, które powstały w okresie powojennym i to w wersji angielskojęzycznej, opisując te same sytuacje zmienia
niektóre nazwiska na zupełnie inne, nie zawsze zachowując narodowość osoby
opisywanej. Ponadto dokonuje tu znaczących skrótów opowieści. Nie tylko łączy
kilka epizodów w jeden i zmienia ich chronologię, ale nawet postacie kilku
służących Giżyckiemu w ciągu opisywanych pięciu lat podróży „boyów” w tym
opracowaniu zlały się w jedną postać młodego mężczyzny pochodzącego z ludu
Lobi. Należy zatem przyjąć, że podawane w opracowaniach nazwiska urzędników
i osób napotkanych w podróży nie muszą być zgodne z rzeczywistością.
45
46

�276

Anna Nadolska-Styczyńska

a pustynią czytamy: Mamy jeszcze kawał do celu naszego marszu,
małego ośrodka administracyjnego, gdzie kilku białych, topiąc nudę
w aperitifach, przy pomocy belotki i często zmienianych czarnych
konkubin przepycha czas dzielący ich od następnego sześciomiesięcznego urlopu we Francji47. Pisarz podkreśla także, że tak jak w Ameryce jednym z głównych celów życia jest zdobycie pieniędzy, tak
w AOF najwyższą formą szczęścia jest „święta Emerytura”, którą
można uzyskać na tyle wcześnie, że „[…] pogrąża w letarg czterdziestoletnich ludzi”48. Jest zdania, że system ciągłego przenoszenia urzędników z miejsca na miejsce także się w praktyce nie
sprawdza. Jeśli ktoś okazał się skuteczny w działaniach na jakimś
miejscu i poczynił pewne sensowne posunięcia, to istnieją niestety znaczące przesłanki, aby wyciągnąć wnioski, że jego następca
już w początkowym okresie swojego urzędowania zniszczy wszystko, i to nie tylko z braku zainteresowania dla tych właśnie spraw,
ale z czystej chęci zatarcia śladów po poprzedniku49. Następnie
nowo mianowany przechodzi przez etap powierzchownego poznawania własnego rejonu działań, a na końcu przez etap podejmowania prób reformatorskich, z których rezygnuje ze względu
na „inercję, głupotę lub złą wolę” otoczenia50.
Autor nieczęsto pisze o miejscowych przedstawicielach paryskiej metropolii pozytywnie. Na palcach jednej ręki można policzyć
osoby, które tolerował, darzył sympatią lub przyjaźnią i o których
pisał rzeczywiście dobrze. Znaleźli się wśród nich lekarze: dr Leontiejew z Bamako, a także Bucharow – Rosjanin, o którym Giżycki pisze bardzo dobrze. Nie znaczy to, że wszyscy przedstawiciele tego narodu zyskali dobrą opinię autora. Przykładem jest
Bogonosow – dyrektor służby geodezyjnej w Bamako, mąż osoby
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 6.
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 117.
49
Ibidem, s. 140–143.
50
Ibidem, s. 144–145.
47

48

�Opowieści znad Nigru...

277

określanej kpiarsko przez miejscowych Europejczyków mianem
„księżniczki”. Para ta zdołała bowiem zniechęcić do siebie absolutnie wszystkich, snując intrygi i krzywdząc tych, którzy nie
chcieli się podporządkować narzuconym przez nich stosunkom
i układom51. Mocna pozycja tego człowieka była efektem osobistej,
zdaniem niektórych, protekcji, natomiast miejscowi Rosjanie byli
przez niego traktowani w sposób szczególny. Otóż Giżycki wspomina, że podczas jednej z rozmów prowadzonych w gronie miejscowych urzędników i pracowników kolonialnych poruszono
problem wydanego przez Bogonosowa zakazu porozumiewania
się przez rosyjskich emigrantów w języku rosyjskim nawet podczas
zupełnie prywatnych spotkań. Oto przytoczony przez autora komentarz jednego z rosyjskich lekarzy: Przyjmują nas, wychodźców
rosyjskich, bo, primo, nie mogą dostać Francuzów za te marne pieniądze, jakie nam płacą, a secundo Bogonosow, oczko w głowie pana
Blafier, dawno by był w szpitalu albo na cmentarzu, gdyby stosował
do Francuzów swoje brutalne metody. My cierpimy, bo nie mamy
wyboru. Pan wie, że we Francji pracy nie dostaniemy z wyjątkiem
szoferowania na taksówkach, roznoszenia żelaziwa i zamiatania
hal po fabrykach paryskich, albo tańczenia na Montmartre „lezginki”52 z nożami w pyskach53.
Natomiast wśród Francuzów Giżycki wskazuje zaledwie kilka
osób, które jego zdaniem były warte uwagi i znajomości. Są to na
przykład: Pan Ruyché – wysoki urzędnik kolonialny, który mógł51
Ponadto Giżycki i inni mieli wiele do powiedzenia na temat zasad moralnych
państwa Bogonosow. Zob. J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 48–61.
52
„Lezginka” to tradycyjny ludowy taniec pochodzenia kaukaskiego, o metrum 6/8.
53
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 49. Po wybuchu rewolucji i po
zakończeniu I wojny światowej bardzo wielu Rosjan wyemigrowało lub pozostało
na zachodzie Europy. Wielu z nich zatrzymało się we Francji, a ich udziałem
stały się wszelkie problemy spadające na uchodźców politycznych.

�278

Anna Nadolska-Styczyńska

by, zdaniem Giżyckiego, świetnie sprawdzić się jako gubernator
„[…] gdyby miał bardziej giętki kark”. Zdaniem podróżnika był
to człowiek prawy, lojalny, inteligentny i dowcipny54.
Kolejnym był pan Lalande – szef Biura Badań Geodezyjnych,
dawny lotnik i kierowca samochodów wyścigowych. Człowiek
zdystansowany do świata, nieprzejmujący się konwenansami
i nieprzebierający w słowach, który okazał się niezwykle lojalnym
przyjacielem, stawiając na szali swoją własną karierę w obronie
jednego z lekarzy odsyłanego w wyniku intryg z kolonii55.
Kolejnym „kolonjalem” wartym uwagi był zdaniem Giżyckiego
Pan Dribaud – „[…] dyrektor olbrzymiej radiostacji i elektrowni,
zdolny inżynier, poważny specjalista radjowy”. To w kontekście
jego osoby podróżnik pisze:
[…] Więc jednak niezawsze Afryka podzwrotnikowa paczy charakter. Nawet pomimo długiej karjery kolonjalnej, można zachować
równowagę duchową, zainteresowanie rzeczami leżącymi poza i ponad kwestjami rang, awansów, przywilejów służbowych i wszelkiego rodzaju „dodatków do poborów”56.
Dodaje przy tym, że w gruncie rzeczy to nie pobyt w koloniach
wypacza charakter. Ludzie są tacy, jacy są i jedynie specyficzne
warunki te cechy charakteru uwypuklają. Pisze także, iż francuska
opinia mówi, że „[…] «kolonjale» to narwańcy, fajtłapy, którzy
we Francji zdechliby z głodu, lub podejrzane osobistości. Tak źle,
na szczęście, nie jest. Są wyjątki, coraz to liczniejsze, które częściowo przynajmniej ratują dobrą sławę białych w kolonjach”57.

Ibidem, s. 53.
Ibidem, s. 54.
56
Ibidem.
57
Ibidem, s. 55.
54

55

�Opowieści znad Nigru...

279

4. Nadużycia finansowe
Giżycki opisuje jednak w swoich opracowaniach całe rzesze
ludzi o wątpliwych postawach moralnych, dorobkiewiczów, cwaniaków wykorzystujących stanowisko do własnych, głównie zarobkowych celów. Niekompetentnych, chciwych i niszczących
tych, którzy nie chcieli podporządkować się panującym w koloniach
„układom”.
Znalazł się wśród nich między innymi pan Boussac, handlujący bawełną i posiadający wiele punktów skupu tego surowca oraz
fabryczek oddzielających włókno od ziarna. Miał on zdaniem
Giżyckiego „[…] potężne plecy w Paryżu, a naczelnicy okręgów
słuchają, bo pan Boussak umie sypnąć frankami, gdy potrzeba”58.
Była to ponoć tak wpływowa postać, że właściwie rządził w obszarze Boromo, a nawet i poza nim, bowiem było wiadomo, że
niektórzy miejscowi urzędnicy mieli z nim powiązania finansowe59.
Interesem „rodzinnym” o wątpliwej reputacji była spółka handlowa braci Beaumarchand60, którzy zrobili spory majątek na
panującej w Paryżu modzie na futra z czarnych małp. Gdy moda
przeminęła, mieli już „[…] trzy wielkie faktorie przy drodze przecinającej dwie kolonie” i własne ciężarówki, które woziły z portu
sól, paciorki, perkale i przykłady „[…] wszelkiej tandety fabrykowanej specjalnie dla «dzikusów»”61.
Dość obszernie pisze Giżycki o spotkanym w Wagadugu panu
Dombrier: „[…] masywny bon vivant, z brzuchem smakosza,
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 72.
Ibidem, s. 75.
60
Jeden z braci znany był pod imieniem „Żorża rogacza”, bowiem jego żona
wróciła do metropolii z młodym urzędnikiem kończącym właśnie służbę w koloniach. Porównaj: J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 39.
61
Ibidem.
58
59

�280

Anna Nadolska-Styczyńska

przekrwioną cerą alkoholika i apoplektycznem karczydłem przekarmionego sangwinika, lubił dobrze zjeść, lepiej wypić, a przede
wszystkim gardłować. […] Imponować kolonjalnym półinteligentom swą swadą, zastępującą nieraz z powodzeniem erudycję,
i swym tupetem maskującym poważne braki wykształcenia”62.
Był on delegatem „sąsiedniej kolonii” do Rady Kolonialnej, ale
pełnił tę funkcję niedługo, bo ponoć posunął „już trochę zbyt daleko tradycyjne wykorzystywanie mandatu dla celów osobistych”63.
Czytamy między innymi:
[…] pan delegat pragnął zrobić fortunę. W jakikolwiek sposób.
Jakimikolwiek metodami, byle prędko. Ten pośpiech kilka już razy
postawił go na granicy konfliktu z prawem. Nawet tak elastycznym,
jak to, które się stosuje w kolonjach do białych, posiadających dobre
plecy polityczne64.
Była to rzeczywiście antypatyczna postać. Autor opowieści
wkłada w jego usta także tyrady dotyczące konieczności sprowadzenia z Francji żandarmów, którzy powinni „wziąć negrów za
pysk”65.
Równie nieciekawą postacią był jego wspólnik – p. Bornait –
współwłaściciel faktorii w Bobo-Dioulasso, o którym Giżycki pisał,
że „[…] miał dwie pasje: małoletnie dziewczynki i pieniądze”66.
W cytowanej rozmowie autor opisuje nadużycia, których dopuścił
się on ponoć w Gabonie, przywłaszczając sobie pobory jednego
z przedstawicieli swojej faktorii, ratując się tym samym z problemów finansowych. Ów przedstawiciel zginął zaatakowany na
polowaniu przez bawoła. Niektórzy oskarżali Bornaita wprost,

Ibidem, s. 13; G. N. Ordon, op. cit., s. 296.
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 13; G. N. Ordon, op. cit., s. 296.
64
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 13.
65
Ibidem, s. 14.
66
Ibidem, s. 13.
62
63

�Opowieści znad Nigru...

281

ale ostatecznie nic mu nie udowodniono. Musiał jednak zamknąć
faktorię i wyjechać z kraju67.
Autor w swoich opowieściach podkreślał niekompetencję urzędników, wspominając też o wszechobecnym nepotyzmie i zwykłej
zawiści, która decydowała o ludzkich losach. W Wagadugu działał w owym czasie pan Maes: […] młody urzędnik kontraktowy
zarządu okręgu, którego trzymają tu głównie dlatego, że jego ojciec
zmarł w kolonji na jakąś chorobę tropikalną…68. Natomiast administrator naczelny Bamako – pan Delouche – mówił ponoć jedynie
o poborach, a do obecnej rangi doszedł, bo rozpoczął karierę w czasach, gdy awansowano automatycznie i wystarczył staż 20 lat spędzonych za biurkiem, żeby z „gryzipiórka” stać się administratorem69.
To on właśnie przeniósł między innymi do Ségou młode małżeństwo
Montsoliersów tylko dlatego, że wspomniany wcześniej przeze mnie
pan Ruyche spotykał się z nimi towarzysko, unikając kontaktów
z administratorem70.
Nieudane nominacje nie omijały także armii. W miejscowości
Hounde dowódcą załogi osady i cywilnym naczelnikiem okręgu,
leżącego pośród „krnąbrnych plemion”, które ponoć mocno się
dały we znaki francuskiej administracji, był słabeusz niepotrafiący podjąć żadnej decyzji: I to półtora nieszczęścia dowodzi murzyńską załogą w niepewnym kraju […]. Ten maminsynek ma pewnie
dobre plecy – to grunt. Wobec tego inne kwalifikacje czy brak kwalifikacyj, ustępują na drugi, albo dziesiąty plan71. Giżycki wkłada
tę wypowiedź w usta jednego z handlowców, ale można domniemywać, że sam jest podobnego zdania.

J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 20; G. N. Ordon, op. cit., s. 300.
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 9.
69
Ibidem, s. 55.
70
Ibidem, s. 55.
71
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 122.
67

68

�282

Anna Nadolska-Styczyńska

Przykłady takie można by mnożyć, ale podane opisy wystarczą,
żeby pokazać, iż był to jak widać często nie tylko świat ludzi niekompetentnych, ale także świat rządzony osobistymi sympatiami
i antypatiami, pełen zawiści i zwykłej zazdrości, w którym awans
lub wydalenie z kolonii powodowane były nie efektami wykonywanej pracy, a intrygami, w których niemałą rolę odgrywały towarzyszki życia kolonizatorów.
Wątkiem często przewijającym się przez narrację omawianych
książek, w których powtarzają się podane powyżej osoby i nazwiska, są nadużycia finansowe i oszustwa handlowe, a także wykorzystywanie pracy miejscowych mieszkańców do własnych, prywatnych zysków.
Pierwszy przykład dotyczy Georgesa („Żorża”) Beaumarchanda. Gdy dotarła do niego wiadomość, że komendant miejscowego
okręgu nakazał wszystkim przywódcom murzyńskim znosić bawełnę pod swój dom, a nie do faktorii, handlowiec tak to skomentował: […] ubzdrał sobie, że my, kupcy, naciągamy murzynów
i teraz sprzedaż ma się odbywać pod kontrolą urzędową. A w dodatku ten bolszewik ustalił pewną cenę minimalną, poniżej której żaden
negr nie ma prawa sprzedać72. Znalazł jednak – jak się okazało – i na
to sposób, bowiem przebrał się, wykorzystując sprzedawane w faktorii stare mundury, w ubiór kawaleryjski, postawił na zewnątrz
faktorii wagę i „przejmował” tragarzy bawełny, udając komendanta i jego miejsce skupu73. Kolejną nieciekawą postacią był p.
Rossé – handlarz i plantator znad jeziora Tingrella, który pobrał
w europejskich sklepach AOF towar dla faktorii i spieniężył go
syryjskim handlowcom, a następnie zapłacił pilniejsze długi i uciekł
z Afryki. Jerzy Giżycki natrafił potem w gazecie paryskiej na in-

72
73

Ibidem, s. 41.
Ibidem, s. 42; G. N. Ordon, op. cit., s. 259.

�Opowieści znad Nigru...

283

formację, że handlarz założył w Paryżu biuro turystyki łowieckiej,
zebrał od klientów pieniądze i zniknął z zebraną gotówką74.
Ponieważ wspomniany już ustosunkowany pan Boussak skupywał na wielką skalę bawełnę, nakazano miejscowym mieszkańcom uprawiać tę roślinę kosztem upraw żywieniowych. Ponadto:
„[…] przekupieni naczelnicy okręgów wyznaczają arbitralnie
wysokie kontyngenty, które ma dostarczyć dane terytorjum”75.
Efektem był oczywisty niedobór upraw roślin jadalnych i niedostatek rolników. Gdy w pewnym okręgu zbiory bawełny były zbyt
niskie, rolnicy, aby uniknąć represji, dokupywali surowiec w sąsiedniej kolonii z wyraźną stratą finansową76. Rolnicy zmuszani
byli do sprzedawania Boussakowi całego zbioru bawełny, a w zamian musieli u niego kupować towary sprowadzane z Francji,
w tym imitacje bawełnianych samodziałów77. Świadome działania
na szkodę miejscowej ludności były zdaniem Giżyckiego pow­
szechne.
Giżycki podkreśla ponadto, że w swoich faktoriach Boussak
– tak jak wielu innych handlowców – oszukiwał na wadze. Podróżnik opisuje, że jednym z najczęściej stosowanych metod było
„trickowanie” mechanizmu wagi. Dotyczyło to wszelkich towarów,
od masła karite po bawełnę.
Autor cytuje tekst słynnej depeszy, jaką pan Huchard – uczciwy
i broniący interesów miejscowych mieszkańców naczelnik okręgu
Boromo – wysłał do gubernatora AOF:
Panie Gubernatorze. Mam zaszczyt prosić o udzielenie mi nieograniczonego urlopu wypoczynkowego. Dziś rano ważyłem na wadze rządowej osiemdziesiąt pięć kilo. Dziś popołudniu, na wadze
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 112–113; G. N. Ordon, op. cit.,
s. 247.
75
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 72.
76
Ibidem, s. 72.
77
Ibidem, s. 76.
74

�284

Anna Nadolska-Styczyńska

jednego z tutejszych handlarzy, ważyłem już tylko siedemdziesiąt
kilo. Straciwszy piętnaście kilo w przeciągu kilku godzin, uważam
się za najgroźniej chorego Europejczyka w kolonji78.
Autor tej depeszy był ostatecznie niepopularny zarówno wśród
handlowców, jak i urzędników: Ten zacny i prawy człowiek cierpiał
nad wyzyskiwaniem murzynów przez nieuczciwych traderów uciekających się bez skrupułów do fałszywych wag i podobnie nieetycznych metod, i buntował się, nie bez racji, przeciw nadmiernie biurokratycznym nawykom administracji kolonialnej79.
Jednak także ten uczciwy i dobrze opisywany przez Giżyckiego człowiek nie był w stanie przezwyciężyć miejscowych „układów”.
Giżycki opisuje sytuację, gdy przejeżdżając przez teren podległy
Huchardowi, zobaczył umęczonych Murzynów budujących drogę
oraz: „tu i ówdzie czerwony fez «garda» dozorującego pracowników z nahajem w ręku i krótkim karabinkiem przerzuconym na
rzemieniu przez ramię”. Po dotarciu do Boromo dowiedział się,
że Huchard dostał taki rozkaz z Kudugu od naczelnika okręgu.
Podobno Boussak skarżył się na stan miejscowych dróg, zrujnowawszy je najpierw przejazdami wielkich, bardzo ciężkich platform
bawełny ciągnionych przez traktor80.
Giżycki wspomina także, że w Bobo-Dioulasso jeden z handlowców chwalił się, iż nie płaci swoim „boyom” należności, bo
nakłada na nich liczne kary pieniężne za najrozmaitsze przewinienia i odlicza je z wypłaty. Autor opatruje to uwagą, że nic dziwnego, iż Biali są okradani, skoro są zmuszeni do zatrudniania
byłych więźniów, gdyż nikt inny nie chce podjąć się takiej pracy81.
Kolejnym wątkiem pojawiającym się w omawianych tekstach
są nadużycia pracowników administracji pobierających podarki
Ibidem, s. 76.
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 114.
80
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 73.
81
Ibidem, s. 14.
78
79

�Opowieści znad Nigru...

285

i żywność w odwiedzanych wioskach w formie darów, inkasując
na to znaczne środki przeznaczone na objazdy terenowe. A jeśli
nawet płacą, to śmiesznie niskie kwoty wynikające z ustalanych
przez siebie stawek82.
Giżycki porusza także sprawę istnienia „specjalnego rynku”
przeznaczonego dla białych. Określa to jako: […] cyniczny wyzysk
okolicznych murzynów, zmuszonych dostarczać na „rynek” administracyjny żywności, drzewa, węgla drzewnego i.t.d. za trzecią,
czwartą, czy nawet piątą część ich wartości83.
Podobnie krytycznie odnosi się do prac przymusowych, jakie
w ramach obowiązującego prawa miejscowi mieszkańcy muszą
wykonywać na rzecz administracji kolonii84. Jest to kolejne pole
do nadużyć i wykorzystywania robotników do prywatnych celów.
Przywołuje tu burmistrza Wagadugu, który wykorzystując więźniów i najemnych robotników, których wynagrodzenie ponoć
defraudował, budował sklepy, składy i domy dla nowych towarzystw handlowych. Ponadto „organizował” przy pomocy presji
wywieranej na miejscowych wodzach wiosek robotników, których
wysyłał między innymi w zabójczy dla nich klimat Wybrzeża Kości Słoniowej85.
Giżycki cytuje tu jednego ze swoich bliskich znajomych, który
w kontekście tych poczynań wypowiadał się na temat „idjotów”
działających w którejś z komisji parlamentarnych, dla których
tego typu działania gubernatora są dowodem jego gospodarności
i oszczędności86.
Problem złego, czasem okrutnego i bezmyślnego traktowania
miejscowej ludności był wielokrotnie poruszany na łamach wszystJ. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 124; 206.
Ibidem, s. 125.
84
G. N. Ordon, op. cit., s. 304.
85
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 114.
86
Ibidem, s. 126.
82
83

�286

Anna Nadolska-Styczyńska

kich trzech opracowań podróżnika. Jednym z wątków są podejmowane przez metropolię i jej urzędników oszczędności, narażające zdrowie i życie Afrykanów. Poruszając problematykę
medyczną, autor pisał między innymi: […] służbę sanitarną, jako
mało efektowną, traktuje się tu po macoszemu. […] A przecież powinna być najważniejsza, gdyż jedynem prawdziwem bogactwem
tego kraju są tubylcy, bez których się tu nigdy do niczego nie dojdzie,
jest ich zaś o wiele za mało. Dziesiątkuje je niesłychana śmiertelność
dziecięca i różne choróbska, które z braku lekarzy próbują leczyć
sami, po dawnemu, zamawianiami i okadzaniam. W Kamerunie,
gdzie Francuzi mieli kilka razy mniej lekarzy i czarnych felczerów,
aniżeli ich było za czasów niemieckich, śpiączka tak się rozpanoszyła, jak zresztą i we francuskiem Kongo, że aż Liga Narodów się tem
zainteresowała i dopiero pod jej presją Francja, z bólem serca, musiała podnieść pobory lekarzy werbowanych do tej ciężkiej, niewdzięcznej i niebezpiecznej roboty i zorganizować jako tako walkę z tą klęską, trzebiącą ludność tubylczą87. Złe wynagrodzenia odbijały się
na jakości kadry. Wiele do myślenia dają opisy działań medycznych
lekarza o nazwisku Thomas, który zdecydował się na przyjazd do
Afryki, licząc na lepsze możliwości kolekcjonerskie, bo był namiętnym zbieraczem znaczków88. Niewiele interesowały go natomiast sprawy zawodowe. Wstrząsający jest także casus lekarza
wojskowego, który nie chciał leczyć za darmo, świadomie skazując ludzi (na przykład tubylców) na śmierć89. Wątek zabójczych
oszczędności w zakresie służby zdrowia i tragicznych jego konPowyższy tekst autor zamieścił jako własną wypowiedź w przytaczanej
dyskusji w Między morzem… na s. 51. Autor istoty problemu poszukuje w totalnym jego zdaniem braku higieny wśród Francuzów i wynikającej z niej niedbałości
o zdrowie swoje i innych. Problematyce tej poświęcił także prawie cały rozdział
książki Biali i Czarni…, s. 11–16.
88
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 36–38; G. N. Ordon, op. cit., s. 227.
89
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 193.
87

�Opowieści znad Nigru...

287

sekwencji przewija się we wszystkich trzech opracowaniach. Czasem jako fragment rozmowy, czasem opis tragicznych przypadków
niekompetencji lekarskich lub braku pomocy medycznej na jakimś
obszarze, czasami jako obszerny komentarz, uzupełniony powoływaniem się na innych autorów poruszających te kwestie w odniesieniu do kolonii francuskich90.

5. Zachowania nieetyczne
Kolejnym wątkiem dotyczącym bezpośrednio także miejscowej
ludności jest sprawa moralności „koloniali”. W książkach jest wiele opisów miejscowych kobiet będących stałymi towarzyszkami
życia i matkami dzieci francuskich urzędników oraz uwag dotyczących powszechnych okazjonalnych kontaktów seksualnych
Europejczyków z Afrykankami. Giżycki komentował także nadużycia, jakie towarzyszyły kontaktom „koloniali” z miejscową
ludnością, wzajemnym powiązaniom, dwustronnym interesom
itd.91
Podróżnik przytacza także przykłady zainteresowania żon
urzędników walorami afrykańskich młodzieńców oraz wspomina
o przypadkach gwałtów i wykorzystywania seksualnego młodych
chłopców i dziewcząt92. Nadmienia także między innymi, że wspominany już „Żorż Rogacz”, pozbawiony stałego towarzystwa kobiety, zwykł zatrzymywać podczas swoich wędrówek dowolnie
upatrzoną kobietę idącą skrajem drogi i zmuszać ją do czynności
seksualnych93.
Ibidem, s. 11–16, s. 51.
Ibidem, s. 132–133.
92
Ibidem, s. 255; 278–279; 324; G. N. Ordon, op. cit., s. 275.
93
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 39.
90
91

�288

Anna Nadolska-Styczyńska

Z kolei Rosjanin Nikołajew, dyrektor jednej z doświadczalnych
plantacji, miał zwyczaj wybierania jako stałych towarzyszek dziewcząt przed inicjacją, bowiem starsze, poddane wyrzezaniu go nie
interesowały, i który komentował to w sposób następujący: […]
w Europie siedziałbym już dawno za kratkami. Jesteśmy jednak na
szczęście w Afryce, gdzie nie ma głupich przepisów co do tego, kiedy
mężczyzna ma prawo dopomóc dziewczynie do stania się kobietą94.
Ponadto Giżycki opisuje też sytuację, w której serdecznie i szczerze rozbawiła tego człowieka tragedia, jaka spotkała jego służącego, muszącego obserwować patroszenie krokodyla, który był
jego totemem i wiązał się z tabu polowania95.
Giżycki podkreślał także absurd organizowania francuskich
uroczystości państwowych obchodzonych w sytuacji kolonialnej.
Opisuje groteskową sytuację, gdy administrator opowiadał o zdobyciu Bastylii przedstawicielom ludu Lobi, którym nakazano zostawić w buszu wszelką broń, a porządku pilnowali umieszczeni
za węgłem domu uzbrojeni milicjanci, rekrutowani „pośród innych
plemion”96.
Pisarz boleje także nad poziomem intelektualnym i kulturalnym
„kolonieli”. Zwraca między innymi uwagę na prymitywne rozrywki Francuzów, którzy na przykład z okazji święta państwowego (14 lipca) organizowali oprócz pokazów tanecznych konkursy
piękności połączone z obmacywaniem kandydatek do tytułu miss.
Wspomina także bawiące wyłącznie kolonizatorów zawody wspinania się Afrykanów po namydlonym palu lub wyciąganie przez
nich zębami z miski wypełnionej mąką umieszczonych w nich
monet97.
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 66.
Ibidem, s. 70; G. N. Ordon, op. cit., s. 278.
96
Ibidem, s. 42.
97
J. Giżycki, Między morzem…, op. cit., s. 107.
94

95

�Opowieści znad Nigru...

289

Te zabawy powiązane były z powszechnie spotykanymi wówczas poglądami pełnymi etnocentryzmu i rasizmu. Postawy te
znajdowały ujście także w innych sferach życia: stosowanym słownictwie, codziennym traktowaniu Afrykanów, w zdziwieniu i lekceważeniu, jakie było reakcją na informację o ludoznawczych
zainteresowaniach Giżyckiego. Bardzo dobrym przykładem takich
poglądów jest opowieść, którą uraczył Giżyckiego wielokrotnie
już wspomniany Georges („Żorż”) Beaumarchand, chwalący stopień wytresowania pewnej czarnej małpy: […] nigdy się nie poniży do podania ręki negrowi. Ha, ha, ha, Tak, panie, to mądra
bestja! Mądrzejsza od tego deputowanego, co tu był niedawno. Ten
przed każdą murzynką zdejmował hełm w szarmanckim ukłonie:
Madame… Madame… Ha, ha, ha… A do pierwszego lepszego parszywego negra mówił: „obywatelu”! Pan sobie wyobraża? Konaliśmy
ze śmiechu. Dobrze jednak, że pan deputowany nie długo się tu obijał, boby tym czarnym małpom całkiem we łbach przewrócił98.
Wspomniane zwierzę miało między innymi także zwyczaj straszenia dzieci niosących olej, które rzucając się do ucieczki tłukły
naczynia z przenoszonym cennym płynem. Powszechne było także porównywanie Murzynów do zwierząt, głównie do wspomnianych powyżej małp.
Giżycki opisuje także zabawę „kolonieli” polegającą na straszeniu klaksonem pieszych niosących towary i prowadzących
juczne zwierzęta99. Sporo miejsca poświęca też przykładom najzwyklejszego znęcania się na Afrykanami i stosowania wobec nich
siły100.
Podróżnik zamieszcza w swoich opracowaniach także informacje dotyczące sądownictwa kolonialnego, przytaczając przyIbidem, s. 40.
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 218–219; G. N. Ordon, op. cit., s. 332.
100
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 342; G. N. Ordon, op. cit., s. 274,
329.
98
99

�290

Anna Nadolska-Styczyńska

kłady licznych pomyłek i niesprawiedliwości, wynikających tak
z braku rozeznania w miejscowym prawie zwyczajowym, jak
i z braku znajomości języków tubylczych i korzystania z niekompetentnych tłumaczy101. Takie przykłady można by mnożyć.

Zakończenie
Oczywiście przytoczone opisy ukazujące patologię, przykłady
niegospodarności, bezmyślności i nędzy moralnej102 nie są jedynymi wątkami omawianych książek. Autor opisuje w nich przecież
swoje spotkania z Afrykanami, zwraca uwagę na ich kulturę, relacjonuje polowania, przygody przeżywane podczas spływu Nigrem, tańce i zabawy organizowane w wioskach z okazji przybycia podróżnych, a także wiele zabawnych sytuacji związanych ze
stosunkami międzyludzkimi. Niemniej jednak zawarty w nich
ogólny obraz Francuskiej Afryki Zachodniej – państwa kolonialnego, opartego na pracy miejscowej ludności rządzonej w sposób
„bezpośredni” – jest przygnębiający i oceniany negatywnie. Może
być przykładem wszystkich dobrze znanych i wielokrotnie opisywanych, krytykowanych i potępianych cech kolonializmu. Momentami można nawet odnieść wrażenie, że mamy do czynienia
z tekstami zawierającymi wątki znane nam z opracowań pisanych
w kontekście nurtów postkolonialnych103. Jednakże relacje te za101
Porównaj rozdział „Temida pod zwrotnikami”. J. Giżycki, Między morzem…,
op. cit., s. 76–85.
102
W opracowaniach podawane są także przykłady zabójstw popełnianych
przez Europejczyków i na Europejczykach oraz konfliktów i przemocy w rodzinie.
Porównaj: J. Giżycki: Biali i Czarni…, op. cit., s. 170; G. N. Ordon, op. cit., s. 235,
242, 261.
103
Edward Said, pisząc o cechach dyskursu kolonialnego, wymienia między
innymi: przeświadczenie o naturalnej wyższości cywilizacji starego świata i prawie do zarządzania obszarami innych kontynentów, czy odmawianie miejscowym

�Opowieści znad Nigru...

291

wierają także wiele wątków charakterystycznych dla dyskursu
kolonialnego104: pewien dystans do opisywanej rzeczywistości,
stosunek pewnej pobłażliwości dla swoistej „dziecinności” tubylców, z czym wiąże się przekonanie o potrzebie sprawowania nad
nimi opieki i zagospodarowywania terytoriów zamorskich przez
europejskie mocarstwa. Autor ma świadomość tymczasowości
swojego pobytu w Afryce. Opisuje świat z perspektywy osoby
„spoza” i z wyższej pozycji mieszkańca Europy. Musimy jednak
pamiętać, że Jerzy Mikołaj Giżycki pisał swoje książki w latach
30. XX wieku. I chociaż był dość nietypowym dzieckiem swojej
epoki, mającym krytyczne spojrzenie na kolonializm i kolonie,
jednak przyjmował do wiadomości fakt ich istnienia i chyba nie
wyobrażał sobie innej możliwości. Widział natomiast potrzebę
przeprowadzenia reform zarządzania podległymi terytoriami:
ich dofinansowania, przygotowania odpowiednich kadr i ukrócenia powszechnych nadużyć, w tym złego, nieludzkiego traktowania miejscowych mieszkańców. Jednocześnie uważał, że Afrykanie nie byli już w stanie sami przetrwać w ówczesnym świecie.
Interesował się ich kulturą, opisując jej najprzeróżniejsze przejawy i utrwalając je w swoich fotografiach, było to jednak zainteresowanie ludoznawcy opisującego ludzi obcych. Momentami
bardzo zmęczonego opisywaną i przeżywaną rzeczywistością.
Było to także spojrzenie człowieka wrażliwego na krzywdę ludzi,
ale ludzi odmiennych od niego i pozostających niewątpliwie poza
obszarem głównego nurtu życia starego świata.
mieszkańcom prawa do samostanowienia. Porównaj: E. Said, Orientalizm, Warszawa 2005. Dyskurs postkolonialny poprzez analizy najrozmaitszych form
pisarskich wskazuje na zawarte w nich cechy charakterystyczne dla kolonializmu.
A. Loomba, Kolonializm/postkolonializm, Poznań 2011.
104
Porównaj między innymi: M. Coetzee, Białe pisarstwo. O literackiej kulturze
Afryki Południowej, Kraków 2009; M. L. Pratt, Imperialne spojrzenie. Pisarstwo
podróżnicze a transkulturacja, Kraków 2011.

�292

Anna Nadolska-Styczyńska

Kolonialną Francuską Afrykę Zachodnią Jerzy Mikołaj Giżycki oceniał bardzo krytycznie, ale nie podważał samej idei rządów
europejskich na tym kontynencie. Postulował natomiast daleko
idące reformy i renegocjacje terytorialne. Daje tym poglądom
wyraz pod koniec książki Biali i Czarni…105, zadając pytanie o zasadność posiadania przez Francję tak rozległych obszarów kolonialnych. Sugeruje, że […] najprostsza sprawiedliwość […] nakazywałaby raczej podzielić się trochę z narodami, nie mogącemi
wprawdzie pochwalić się takiemi masami złota, jak te, które leżą
bezczynnie w podziemiach Banque de France, ale które posiadają
natomiast rzeczy może cenniejsze: ludzi młodych duchem i jędrnych
ciałem, którzy nie uważaliby pracy na egzotycznych terenach, dających tak wdzięczne pole dla męskiej energji i inicjatywy, za łamiące życie wygnanie106.

Bibliografia
Giżycki J., Biali i Czarni – fragmenty kolonialne, Warszawa 1934.
Giżycki J., Między morzem a pustynią, Warszawa 1936.
Giżycki J., Żegluga na Nigrze i Senegalu, „Morze” 1935, z. 12, s. 18–19.
Giżycki J., cykl: Od Zatoki Gwinejskiej do Sahary, w: „Kurier Literacko-Naukowy” 1932: Afryka mówi, nr 14.03, s. 10; Pochodzenie Murzynów, nr 21.03, s. 10; Religia Murzynów, nr 04.04, s. 10; WieW pozostałych opracowaniach brak jest tak wyraźnych deklaracji.
J. Giżycki, Biali i Czarni…, op. cit., s. 348. Warto jednak zaznaczyć, że
Jerzy Mikołaj Giżycki nie piastował żadnej funkcji w działającej w Polsce Lidze
Morskiej i Kolonialnej i polskie marzenia kolonialne skrytykował mocno w omawianych wspomnieniach. Natomiast w kilka lat po powrocie do kraju rozpoczął
działalność dyplomatyczną, objąwszy stanowisko konsula tytularnego w Addis
Abebie. Jednocześnie w znacznie późniejszych, nieopublikowanych wspomnieniach, Giżycki wyraźnie krytykuje pomysły kolonialne Polski międzywojennej.
G. N. Ordon, op. cit., s. 355–356.
105

106

�Opowieści znad Nigru...

293

rzenia i przesądy, nr 11.04, s. 10; W kraju plemienia Habe, nr 18.04,
s. 11.
Giżycki J., cykl: Od Zatoki Gwinejskiej do Sahary, w: „Kurier Literacko-Naukowy” 1933: Łowy afrykańskie, nr 23.01, s. 10; Czarna Róża,
nr 24.07, s. 8–9; Chwytanie żywcem krokodyla. Fragment z kolonii
afrykańskich, nr 14.08, s. 8–9; Rybołówstwo u Murzynów, nr 20.11,
s. 8–9.
Giżycki J., cykl: Od Zatoki Gwinejskiej do Sahary, w: „Kurier Literacko-Naukowy” 1934: Bandyci afrykańscy, nr 21.05, s. 14.
Iliffe J., Afrykanie. Dzieje kontynentu, Kraków 2011.
Ndiaye B., Francaftique. Stosunki francusko-afrykańskie wczoraj i dziś,
Olsztyn 2010.
Loomba A., Kolonializm/postkolonializm, Poznań 2011.
Said E. W., Orientalizm, Warszawa 2005.
Styczyńska A., Rola Jerzego Giżyckiego w tworzeniu kolekcji afrykanistycznej Miejskiego Muzeum Etnograficznego w Łodzi, „Kronika
Miasta Łodzi” 1992, z. 1, s. 131–138.
Styczyńska A., Wyprawa Ferdynanda Ossendowskiego do Afryki Zachodniej we wspomnieniach jej uczestników, w: M. Głosek (red.), Archeologia i starożytnicy. Studia dedykowane prof. Andrzejowi Abramowiczowi w 70. rocznicę urodzin, Łódź 1997, s. 253–264.
Więcek A., Kolonializm w Afryce i jego skutki – model brytyjski i model
francuski, „Przegląd Prawniczy, Ekonomiczny i Społeczny” 2012,
nr 4, s. 79–93.
Vorbrich R., Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań 2012.
Opracowania nieopublikowane
Nadolska-Styczyńska A., Jerzy Mikołaj Giżycki, w: Etnografowie i ludoznawcy polscy. Sylwetki, szkice biograficzne, t. 5 (w przygotowaniu).
Ordon G. N., The Winding Trail (maszynopis), The Polish Library London,
576/RPS, obecny numer: MW 33.

�294

Anna Nadolska-Styczyńska
Tales from Niger. French West Africa in descriptions
of Jerzy Giżycki
Abstract

Jerzy Mikołaj Giżycki was a Polish traveler, author, passionate ethnographer, photographer and a collector. In the 1920s he traveled across
West Africa, working for the French Ministry of Colonies, describing and
photographing various administrative and economic institutions of the
AOF. The author discusses his depictions regarding these peregrinations,
focusing on selected themes that show character and functioning
of French West Africa.
The materials bring an interesting yet joyless picture of the colonial
reality, and at the same time show the author’s attitude to the events
and phenomena he depicted. The article deliberately omits narrations
regarding ethnic cultures paying special attention to the organization,
economy and staff of the French colony. The article uses books written
by Jerzy Mikołaj Giżycki, which were supplemented with the text of his
unpublished memories.
Keywords: French West Africa, Polish travelers, colonialism of the
1920s

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11478" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11456">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/69e5814c5c51bee944b8b0ecbcbe6c89.pdf</src>
        <authentication>1cc04b53b4a90179e3530006cd8859de</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136728">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6655</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136729">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136730">
                <text>2018</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136731">
                <text>Sudan - muzułmanie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136732">
                <text>Islam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136733">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6221</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136734">
                <text>Bilad as-Sudan: rodzime kultury a islam</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136735">
                <text>pod red. Waldemara Cisło,Jarosława Różańskiego i Macieja Ząbka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136736">
                <text>Bilad as-Sudan t.7, 214 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136737">
                <text>Cisło, Waldemar (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136738">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136739">
                <text>Ząbek Maciej (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136740">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136741">
                <text>Wydawnictwo "Bernardinum"</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136742">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136743">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136744">
                <text>7
Bilad as-Sudan

Rodzime kultury a islam

Bilad as-Sudan – Rodzime kultury a islam

�Bilad as-Sudan
Rodzime kultury a islam

�Bilad as-Sudan

pod red. Waldemara Cisło,
Jarosława Różańskiego i Macieja Ząbka
1. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– kultury i migracje, Warszawa 2013.
2. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– napięcia i konflikty, Pelplin 2014.
3. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– dziedzictwo przeszłości, Pelplin 2015.
4. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– kultura i polityka, Pelplin 2016.
5. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– Polska a strefa Sudanu, Pelplin 2017.
6. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– Varia, Pelplin 2017.
7. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– Rodzime kultury a islam, Pelplin 2018.

�Bilad as-Sudan
Rodzime kultury a islam

Praca pod redakcją
Waldemara Cisło, Jarosława Różańskiego, Macieja Ząbka

2018

�Recenzenci:
dr hab. Jacek Pawlik, prof. UWM
dr hab. Wiesław Lizak (UW)

Okładka:
foto str. 1: Omdurman. Meczet. Foto: J. Różański OMI.
foto str. 4: Krajobraz z północnego Kamerunu. Foto: A. Titone OMI.

© Copyright by Jarosław Różański, 2018

Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o.
ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin
tel. +48 58 536 17 57, fax +48 58 536 17 26
bernardinum@bernardinum.com.pl
www.bernardinum.com.pl
ISBN 978-83-8127-233-9
Skład, druk i oprawa
Drukarnia Wydawnictwa „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin

�SPIS TREŚCI
RYSZARD VORBRICH
Katedra i meczet na jednej stały wyspie.
Wielokulturowość Wyspy Świętego Ludwika
w kontekście historii etnicznej północnego Senegalu............... 7
JACEK ŁAPOTT
Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju.......... 41
AGNIESZKA MADYS
Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość............... 67
KRZYSZTOF RAK
Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana
przez Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC)
za zbrodnie wojenne przeciwko
światowemu dziedzictwu kulturowemu................................. 87
IZABELA WILL
Od zrutynizowanej czynności do schematu –
o pochodzeniu hausańskich gestów
towarzyszących mowie........................................................ 109
JAROSŁAW RÓŻAŃSKI
Ludność Bahr el Ghazal i okolic –
dawny rezerwuar niewolników............................................ 137

�MACIEJ ZĄBEK
Przemiany i historyczne konteksty
systemu prawa w Sudanie.....................................................161
KRYSTYNA KAMIŃSKA
Religijność Afarów – symbiotyczny związek
islamu z religiami tradycyjnymi........................................... 193

�RYSZARD VORBRICH

KATEDRA I MECZET NA JEDNEJ STAŁY WYSPIE
Wielokulturowość Wyspy Świętego Ludwika
w kontekście historii etnicznej północnego Senegalu

U ujścia wielkiej rzeki Senegal, na małej Wyspie Świętego Ludwika (Île Saint-Louis) wznoszą się dwie świątynie: katolicka
katedra oraz meczet – Wielki Meczet (Grand Mosqée). Obie świątynie wzniesione na początku XIX w. symbolizują złożoną historię
oraz wielokulturowy obraz tego skrawka Afryki.
Aby nakreślić w miarę pełny obraz i genezę obecnej sytuacji
miasta Saint-Louis i jego okolic, należy cofnąć się o kilkaset lat.
Ziemie leżące u ujścia Senegalu mają strategiczne znaczenie.
Rzeka Senegal (1080 km, z Bafing – 1640 km długości) to najdłuższy szlak wodny Afryki Zachodniej otwierający dostęp do
wnętrza kontynentu. Zarazem w dolnym biegu, na przestrzeni
300 km, rzeka wyznacza granicę między strefą pustynną Afryki,
przestrzenią kulturową świata arabsko-berberskiego a Afryką
subsaharyjską, Sudanem – „krajem czarnych”1. Z obu stref od
Prof. dr hab. Ryszard Vorbrich, pracownik Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
1
Funkcji granicy i szlaku zarazem przypisuje się etymologię nazwy rzeki
Senegal. Według różnych wersji ma ona pochodzić od berberskiego terminu
sangui nughal – „nasza granica” bądź od wolofskiego – suñu gaal – „nasza piroga”
(Boilat D. (abbé), Esquisses sénégalaises: physionomie du pays, peuplades,

�8

Ryszard Vorbrich

wieków przenikały przez rzekę towary oraz idee. Od z górą 500 lat
region ten, od strony Atlantyku, stał się także areną kontaktu
z trzecim komponentem kulturotwórczym – Europejczykami.
W efekcie powstała w tym miejscu niepowtarzalna mieszanka
kultur, języków i religii.
Ziemie te zamieszkiwane były u progu II tysiąclecia po Chrystusie przez ludy z tak zwanej zachodniej grupy bantuidalnej.
Tworzyli ją i tworzą do dzisiaj takie rolnicze ludy, jak: Wolof,
Serer i (rybacy) Lebu2. Ich rozproszonymi sąsiadami byli pasterze
Fulbe3. Od północy wspomniane ludy były stopniowo spychane
(i penetrowane kulturowo) przez falę osadniczą tworzoną głównie przez Maurów – koczowników pochodzenia berbersko-arabskiego.
Wspomniane ludy długo pozostawały na obrzeżu imperium
Ghany. Po jej upadku (w XI w.) znalazły się na krótko pod wpływem fulbejskiego państwa Tekrur, aby od XIII w. funkcjonować
na zachodnich peryferiach imperium Mali, którego wpływy były
commerce, religions, passé et aenir, récits et legends, Paris 1853, s. 199). Teza ta
jest obecnie podważana.
2
Należy zaznaczyć, iż wymienione ludy w tym okresie nie charakteryzowały
się tożsamością etniczną, jaką mają ich współcześni potomkowie. Mówić można
raczej o dynamicznych w przestrzeni fizycznej i społecznej segmentach rodowych,
które budowały dopiero związki o zasięgu ponadlokalnym (por. R. Vorbrich,
Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań 2012, s. 61–77.)
3
Fulbeje (inne etnonimy: Peul, Fulanie) tworzą jednak grupę o niejasnej
genezie (o rasowych wpływach kuszyckich lub nawet semickich), silnym poczuciu
odrębności i szczególnej historii. Najczęściej wywodzi się ich z Sahary (z Nubii),
skąd mieli przybyć w odległej przeszłości do Senegalu w poszukiwaniu pastwisk.
W czasach historycznych (XI–XII w.) przyjęli tam islam i rozpoczęli wędrówkę
ku wschodowi (jak sami mówią: ku Mekce). Współcześnie są oni rozrzuceni
wyspowo (endoetnonim – Fulbe – l. poj. Pullo – oznacza „rozproszony”) na ogromnych przestrzeniach Sudanu, od Senegalu po Kamerun, a nawet Republikę
Sudanu.

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

9

Mapa nr 1. Rodzime państwa ziem Senegalu [Źródło: D. Boilat, 1853: poza
numeracją stron].

tu raczej nominalne. Po upadku Mali wykształciły (lub umocniły)
się w tym regionie liczne drobne jednostki polityczne, które w literaturze przedmiotu zwykło się określać mianem królestw4. Do
najważniejszych należały królestwa Dżolof (Dyolf, Jola, Jolof),
Walo (Waalo, Wâlo, Woolo) i Kajor (Cayor). Relatywnie największym z tych państw było Dżolof. Z racji położenia – z dala od
wybrzeża oceanu – nie odegrało ono jednak większej roli w tworzeniu obrazu kulturowego Saint-Louis i ziem sąsiednich (zob.
mapa nr 1).
Wspomniane królestwa nie miały w zasadzie profilu etnicznego, choć w większości wypadków tworzyli je lub współtworzyli
Wolofowie. Kryterium etniczne jest tu jednak zwodnicze, bowiem
w państwach tych następującym po sobie dynastiom przypisuje
Choć bardziej adekwatne byłoby tu może pojęcie „wodzostwo” (R. Vorbrich,
Plemienna i postplemienna Afryka…, op. cit., s. 159–204).
4

�10

Ryszard Vorbrich

się odmienną afiliację etniczną (Monteil 1963). Państwa te pozostawały w skomplikowanych relacjach, co pewien czas popadając
w zależność od sąsiadów, innym razem się z niej uwalniając.
Chronologicznie pierwszą jednostką polityczną o scentralizowanej władzy politycznej, jaka uformowała się w dolnym biegu
rzeki Senegal (po upadku Ghany i Tekrur), było królestwo Walo
(w języku wolof – Waalo) obejmujące terytorium leżące w dolnym
biegu rzeki Senegal, po obu strona granicy dzisiejszego Senegalu
i Mauretanii. W nazwie królestwa można upatrywać też źródła
etnonimu zaludniającej go grupy etnicznej – Wolof 5. Jego początków upatruje się w roku 1287, gdy półlegendarna postać – Ndiadiane Ndiaye – ustanowiła jednostkę polityczną niezależną od
sąsiadów.
Walo charakteryzowało się skomplikowanym systemem polityczno-społecznym, którego ślady odnajdujemy i dziś w kulturze
współczesnych Wolofów. Występował tu wysoce sformalizowany
i sztywny systemem kastowy. Stanowisko władcy, posiadającego
tytuł brak, było dziedziczone w sposób pośredni (preferowanym
dziedzicem tronu był zawsze syn siostry matki władcy) przez trzy
matrylinearne rody wywodzące się z różnych grup etnicznych
i zaangażowane w niekończące się walki dynastyczne. Te trzy
naprzemiennie panujące linie dynastyczne to – wywodzący się
z Sererów – ród Joos (Dyoos), pochodzący od Maurów – ród Lo-

5
Termin Waalo (Wâlo) odnosi się do terenów zalewowych dolnego biegu
rzeki Senegal (Amadou i Monteil, 1964). Podczas gdy jego podwojenie – Waalo
Waalo – jest też rodzajem endoetnonimu Wolofów (Wade A., Monteil V., Chronique du Wâlo Sénégalais 1186–1855, „Bulletin De L’Institut Français D’Afrique
Noire”, t. 26 (3–4), 1964. Termin waalo można też łączyć z określeniem wadjor
(waadyor) – oznaczającym ludzi z jałowego i czerwonego lądu” (Monteil V., Lat
Dior, Damel du Kayor, et l’islamisation des Wolofs, „Archives de sociologie des
religions” 1963, n°16, s. 78).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

11

gar (Logres) oraz łączony z Fulbejami (lub Mande) ród Tedyek
(Têedyek) (Histoire… bdw).
Pluralizm linii dynastycznych królestwa Walo dobrze symbolizuje złożoną etnogenezę współczesnej grupy etnicznej Wolof.
Wyjaśnia także łatwość budowy wielokulturowego społeczeństwa
współczesnego Senegalu.
Władca królestwa Walo nosił tytuł braka. Brak wyznaczał naczelników prowincji królestwa (kangan), rozdzielał ziemie (pod
uprawę) wydzielone z domen królestwa. Prowadził również wojska na wojnę, co dawało mu prawo do jednej trzeciej łupu. Pojawiał się publicznie tylko na corocznym („pogańskim”) święcie
gamu. Rzeczywista władza należała do rady zwanej Mbôôlôô lub
Seb Ak Baor, w której dominowali trzej dygnitarze:
1. Dyogomay – mistrz wód – z pochodzenia Serer z rodu Ngom,
2. Dyawdin – władca ziemi – pochodzenia Peul z rodu Dyaw,
3. Malô – skarbnik.
Wspomniane dygnitarskie rody (wraz z naczelnikami prowincji – kàngam) zaliczano do „szlachetnych” (garmi). Znajdowały
się one u wierzchołka piramidy społecznej tworzącej się dopiero
wspólnoty etnicznej Wolofów.
Poniżej lokowali się ludzie wolni – gêêr. W ramach tej warstwy
wyróżnić należy przede wszystkim tzw. dyaambur6. Byli to zwykli
wieśniacy (baadolo), marabuci oraz grupa tzw. seriñ. Ci ostatni

Dyaambur byli wolnymi ludźmi, ale nie szlachetnymi. Termin ten wywodzi
się z dwóch wolowskich słów dyaam – „niewolnik” i buur – „król”. Jednak nie
byli oni niewolnikami korony, których zwano dyaam-u Buur-i. W dzisiejszym
Senegalu słowo dyaambur (ze skróconym u) oznacza człowieka poważnego,
zaradnego, mieszczanina (le sens de bourgeois homme posé sérieux) (Monteil,
op. cit., s. 89).
6

�12

Ryszard Vorbrich

mieli status podobny do arabskiego szejka (cheik) – przywódcy
duchowego, znawcy Koranu, mistrza7.
Niżej w hierarchii ludzi wolnych stali „ludzie kasty” (nyênyoo).
Byli to głównie ludzie „obcy”, osoby parające się nieczystymi zawodami: rzeźnicy, rzemieślnicy pracujący w metalu (kowale – teda)
lub w skórze (rymarze – ude), a także tkacze. Do grona „wolnych”
zaliczyć także należy griotów (gewel) – grupę o zamkniętym charakterze (zawód griota był dziedziczony) i ambiwalentnym statusie8.
Podstawę piramidy społecznej Wolof tworzyli niewolnicy (dyaam), a także rekrutowani z tej grupy wojownicy (tyeddo), którzy
stanowili główną siłę królestwa.
Małżeństwa pomiędzy osobami należącymi do różnych kategorii społecznych były rzadkie. Zdarzało się, że posażny mężczyzna „wolno urodzony” poślubiał (swą) niewolnicę. Wówczas ich
potomstwo kategoryzowano jako ludzi wolnych, lecz o niższym
statusie, zwanych jam tara lub dom u tara (Brooks 1976: 20; Guy-Grand 1923: 228).
Mieszkańcy królestwa długo opierali się islamizacji, pozostając
przy rodzimych wierzeniach i praktykach religijnych9. Choć elity
rządzące stopniowo przyjmowały islam, to pierwszy brak nawróWe współczesnym Senegalu tytuł Seriñ (Serigne) stosuje się w odniesieniu
do przewodników duchowych i osób podziwianych. Na przykład tytuł Grand
Serigne de Dakar przysługuje miejscowemu przywódcy ludu Lebu. Dodaje się
go także przed imieniem mistrzów tradycyjnych sportów, np. senegalskich
zapasów.
8
Grioci byli profesjonalnymi opowiadaczami spełniającymi też funkcje błaznów, heroldów, genealogów, muzykantów oraz płatnych pochlebców. Z tego
powodu, choć o obniżonym statusie, byli pożądanym komponentem społeczeństwa, chętnie zapraszanym na uroczystości rodzinne lub „państwowe” (Alexandre
P., Griot [w:] G. Balandier, J. Maquet (éds.), Dictionnaire des civilisation africaine,
Paris: Hazan 1968).
9
W kontekście islamizacji należy tu wspomnieć, iż najwytrwalej opierali
się jej Sererowie. Wskazuje się, że w etnonimie tej grupy kryje się termin wo7

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

13

cił się dopiero w XIX w. Władcy Walo od XVII w. zawierali lukratywne traktaty z Francuzami, którzy założyli swoją faktorię na
leżącej u ujścia rzeki Senegal wyspie N’Dar, bazie swej dalszej
ekspansji kolonialnej wiodącej w górę rzeki10. Królestwo Walo,
choć słabnące, dotrwało do połowy XIX w. Kres położył mu gubernator Saint-Louis – Luis Faidherbe, który włączył ziemie Walo
w skład kolonii Senegal w roku 1856.
Kolejnym organizmem politycznym tworzonym (współtworzonym) przez lud Wolof i stykającym się z ujściem rzeki Senegal
było położone na południe od Walo królestwo Kajor. Pojawiło się
ono na „kartach historii” (ustnej) w połowie XVI w., gdy uzyskało samodzielność, odłączając się od królestwa Dyolof. Za datę
wyłonienia się nowego państwa uznaje się rok 1549, gdy po odmowie złożenia hołdu i po zwycięskiej bitwie pod Danki dotychczasowy wasal imperium Djolof – Dece Fu Njogu – uwolnił się od
zwierzchnictwa władców tego państwa. Królestwo Kajoru obejmowało szeroki na kilkadziesiąt kilometrów pas wybrzeża Atlantyku, od ujścia rzeki Senegal na północy po Zielony Przylądek na
południu. Struktura społeczna oraz struktura władzy królestwa
Kajor były w wielu elementach zbieżne z wcześniej opisanym królestwem Walo11. Jego władcy tytułowali się terminem damel (wolof – dammel), co pierwsi Europejczycy przybyli w te strony (1455)
tłumaczyli jako „pan”, „władca”, sugerując, że nie można go porównywać ze statusem „króla” (buur-ba) imperium Dyolof (Monlowski serare – oznaczający tyle co „oddzielony”, „rozdzielony” (od islamu)
(Informacja uzyskana od dr. Moustafy Salla z UCAD w Dakarze).
10
Walo otrzymywało opłaty za każdy ładunek gumy arabskiej lub niewolników, który został wysłany na rzekę, w zamian za „ochronę” handlu.
11
Władcy wybierani byli w linii matrylinearnych rodów. Takich naprzemiennie panujących królewskich rodów było w sumie siedem, wywodzących się
z różnych grup etnicznych: Mandingo, Soninke, Wolof i Tukulerów (Monteil,
op. cit., s. 78–79).

�14

Ryszard Vorbrich

tei 1963: 77). Ale to właśnie władcy Kajoru, dzięki pośredniczeniu
w kontaktach z Europejczykami, uzyskali samodzielność polityczną, a rządzone przez nich państwo wysunęło się na czoło państw
wolowskich. Natomiast położone w głębi lądu Djolof uległo w XVI w.
dezintegracji, nie mogąc już czerpać zysku z handlu z Europejczykami12.
Władcy Kajoru mimo stopniowej, acz powolnej i powierzchowniej islamizacji tej części Afryki, długo pozostawali wierni tradycyjnym wierzeniom i zwyczajom kłócącym się z regułami ortodoksyjnego islamu. Mieli opinię pijaków. Islamizacja królestwa
przybrała na sile i tempie w połowie XIX w., w obliczu nasilającej
się ekspansji Francuzów i reakcji obronnej ze strony marabutów.
Ostatni damelowie zginęli w walce z Francuzami (lub popełnili
samobójstwo w desperacji) jako żarliwi muzułmanie (Monteil
1963).
Królestwo dwukrotnie w XIX w. było podbijane przez oddziały francuskie. Pierwszy raz uległo im w roku 1868, aby uwolnić
się zbrojnie od ich zwierzchnictwa w 1871 r. (korzystając z osłabienia Francji po wojnie francusko-pruskiej). Drugi raz Francuzi
zajęli ziemie Kajoru w 1879 r. Ostatecznie królestwo uległo likwidacji w roku 1886, a jego ziemie w 1895 r. weszły w skład Francuskiej Afryki Zachodniej.
W kontekście francuskiego podboju musimy naświetlić dzieje
europejskiej obecności u ujścia Senegalu. Jako pierwszy dotarł
do wybrzeża dzisiejszego Senegalu w roku 1445 Wenecjanin –
Alvise Cadamosto (port. Alvide da Ca’ da Mosto) – w służbie portugalskiego króla. Jemu zawdzięczamy opis tutejszych stosunków
politycznych i społecznych (Monteil 1963: 78). Natomiast pierw12
Resztki królestwa Djolof zostały w 1875 r. wchłonięte prze fulbejskie państwo – Futa Dżalon (Futa Djalon), aby po kilku latach zostać anektowane przez
Francuską Afrykę Zachodnią (Ogot Bethwell A. (ed.), UNESCO Africa from the
Sixteenth to the Eighteenth Century, V, Paris, Berkeley 1999).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

15

szym Europejczykiem, który wpłynął do estuarium Senegalu, był
w 1446 r. portugalski żeglarz Benis Fernandes13. Od tego czasu
strony te nawiedzali Portugalczycy, ale także Anglicy, Francuzi
i Holendrzy. Kontakty te miały przez pierwsze 200 lat w zasadzie
wymiar wyłącznie handlowy. Europejczycy ograniczali się do
krótkich wizyt, prowadząc handel wymienny i nie tworzyli tu
stałych osad lub faktorii. Pamięć o ich obecności pozostaje jednak
żywa wśród zasiedziałych mieszkańców Saint-Louis, zwących się
dumnie Saint-louisiennes14.
Pierwszym Europejczykiem, który zbudował stałą siedzibę u ujścia rzeki Senegal (w roku 1638), był normandzki kupiec – Thomas
Lambert (agent Compagnie du Cap-Vert et du Sénégal). Miejsce
okazało się jednak nietrafione z uwagi na podtapianie wyspy
w okresie sztormów i wylewów rzeki w porze deszczowej. Dlatego
też już w roku 1643 Francuz Louis Caulier wzniósł nową faktorię
na bezpieczniejszej (niezalewanej przez wodę) wyspie N’Dar15.
Jemu jako pierwszemu przypisuje się też zanotowanie nazwy rzeki – Sanaga lub Senegal. Niektórzy autorzy sądzą, że gdy B. Fernandes wpłynął na wody
rzeki, zapytał pierwszego napotkanego rybaka o jej nazwę. Ten, nie rozumiejąc
pytania, wskazując na swoją łódź, odpowiedział mu suñu gaal – „moja piroga”.
Stąd wziąć się miała nazwa Senegal (Boilat, op. cit., s. 199).
14
Tamtejsi rybacy pokazują turystom małą wysepkę – Bocos (położoną 3 km
na południe od Wyspy Świętego Ludwika), na której, według przekazów ustnych,
mieli obozować piersi żeglarze portugalscy.
15
Wolowska nazwa wyspy – N’Dar – pochodzi od słowa ndâ oznaczającego
dzban z wypalanej gliny. Jest to metaforyczne określenie miejsca obfitującego
w wodę pitną (Saint-Louis [Textes Centre de Recherches et de Documentations
Sénégal (CRDS)], Saint-Louis 2007).
Warto w tym miejscu zaznaczyć, że – według miejscowej legendy – pierwszą
stałą osadę u ujścia Senegalu założył kilka pokoleń przed Francuzami Yammne
Yalla, który przybył ze swoją żoną Ndyenne Foul Dyop (innymi członkami rodziny) z „kraju Walo (Ouli)”. Przybywszy nad brzeg rzeki, skosztował on jej
wody i ocenił, że jest dobra. Rzekł wówczas do swoich: „tutaj będzie w przyszłości
nasz ndâ”. Miało to miejsce na lewym brzegu rzeki, mniej więcej na wysokości
wyspy N’Dar. Dzisiaj sięga tam południowa, peryferyjna dzielnica Saint-Louis.
13

�16

Ryszard Vorbrich

W roku 1659 odkupił16 on od braka królestwa Walo17 wspomnianą wyspę. Roczna opłata za dzierżawę wyspy była zatem jedną
z korzyści, jaką czerpali władcy królestwa Walo z obecności Europejczyków. Uzgodnioną ceną za wyspę była roczna danina
w wymiarze: „trzy złote monety (gwinee), jedna trzecia miary18
szkarłatnej tkaniny, siedem długich stalowych prętów (rodzaj
płacideł powszechnych w Afryce) oraz dziesięć litrów brandy”
(Ile Saint-Louis 2007).
Rok 1659 uznaje się za datę założenia miasta Saint-Louis. Początki osady były skromne. Powstała na wyspie ufortyfikowana
faktoria – „comptoir du fort Saint-Louis” (nazwana tak na cześć
Ludwika XIV), służyła rozwojowi handlu niewolnikami. Wybór
nowej lokalizacji był uzasadniony położeniem wyspy pośrodku
rzeki Senegal, opodal jej ujścia, wyspy chronionej od strony oceanu przez piaszczystą mierzeję zwaną Langue Barbare (świadectwo dawnego zasięgu osadnictwa Maurów). Pierwszą budowlę
na tej wyspie określono w źródłach jako „ufortyfikowane mieszkanie” (habitation fortifiée). Wkrótce została ona otoczona innymi murowanymi budynkami, tworząc początki dwóch dzielnic:
Kertian na południu i Loodo na północy od fortu. Fort przeżył

Można tu dodać, że współczesne, rozbudowane miasto Saint-Louis ma charakter
wyspiarski (obecnie, dzięki urbanizacji, ukryty), wzniesiono je na kompleksie
geomorfologicznym składającym się z mnogości wysp i wysepek różnej
wielkości.
16
Formalnie wydzierżawił – zgodnie z prawem zwyczajowym brak nie był
bowiem właścicielem wyspy, ale w jego gestii leżało udostępnianie ziemi nowym
osadnikom.
17
W praktyce w imieniu braka negocjacje po stronie afrykańskiej prowadził
Jambar Diop – wódz wsi Sor (obecnie dzielnicy Saint-Louis położonej vis-à-vis
niezamieszkałej wówczas wyspy N’Dar) (Saint-Louis…, op. cit.).
18
W oryginalnym tekście francuskim mowa jest o aulne – tradycyjnej jednostce miary równej czterem stopom (około 130 cm).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

17

Il. 1: Fort Saint-Louis 1720 (Źródło: https://www.saintlouisdusenegal.
com/decouverte-de-ndar-louis-caullier, dostęp: 15.09.2018 r.).

kilka rozszerzeń (powiększeń, rozbudowy) w XVII i XVIII w.
(zob. il. 1 i 2).
Podłużną, płaską i piaszczystą wyspę (72 ha powierzchni,
2300 m długości i 300 m szerokości oraz 1,5 m wysokości n.p.m.),
pokrytą w północnej części roślinnością wysokopienną, poddano
z czasem całkowitej urbanizacji19. Po zniesieniu handlu niewolnikami na potrzeby rozwijającego się handlu gumą arabską i orzeszkami arachidowymi zbudowano wzdłuż brzegów wyspy doki
i liczne magazyny. W roku 1820 dokonano pierwszego wyrównania budynków. W dalszych latach ukształtowała się regularna
siatka ulic zachowana do dziś.

W 1828 r. na miasto składało się prawie 200 stałych domów. Dziesięć lat
później (1838) było już tam ponad 320 budynków z cegły (Ile Saint-Louis du
Sénégal. Site inscrit sur la Liste du patrimoine mondial. Plan de Sauvegarde et de
Mise en Valeur. Rapport de présentation, V. 1 Septembre 2007 (document
UNESCO).)
19

�18

Ryszard Vorbrich

Il. 2: Saint-Loui – początek XIX w. (Źródło: https://www.saintlouisdusenegal.com/saint-louis-senegal-capitale-politique/, dostęp: 12.10.2018 r.).

Brzegi wyspy uregulowano i połączono (w XIX w.) mostami
z lewym i prawym brzegiem rzeki20. Z czasem na lewym brzegu
(a właściwie na mniejszych lub większych wysepkach) powstały
na przełomie XIX i XX w. nowe dzielnice Saint-Louis, liczącego
obecnie około 180 tys. mieszkańców (Ile Saint-Louis 2007)21.
Nim do tego doszło fort Saint-Louis (a potem miasto o tej samej
nazwie) był stopniowo zaludniany przez osadników pochodzenia
europejskiego. Początkowo byli to głównie urzędnicy, kupcy lub
wojskowi przebywający tu czasowo (po kilka lat) na służbie królewskiej lub kontraktach. Wielokrotnie fort i miasto (o mieście
W latach 40. XIX w. na mierzei Langue Barbare, vis-à-vis wyspy, powstała
wioska rybacka (obecnie dzielnica miasta) zwana N’Dar Tout. Rozpoczęła się
urbanizacja lewego, bagnistego brzegu rzeki (wyspy Sor), gdzie powstała stacja
linii kolejowej (zwanej: chemin de fer de l’arachide), dającej połączenie z wnętrzem kraju (w 1884 r. z Louga – 81 km, w roku 1901 z Dakarem – 278 km).
21
Za udostępnienie raportu UNESCO dziękuję jego współautorce – Suzanne
Hirschi .
20

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

19

możemy mówić od końca XVIII w.) przechodziło z rąk do rąk kolonialnych mocarstw – Francji i Wielkiej Brytanii. Krótkie (1758–
1779 oraz 1793–1816)22 epizody okupacji angielskiej (związane
z wojnami toczonymi z Francją w Europie i Ameryce) przyczyniły się do wzbogacenia komponentu osadników europejskich o Anglików i Holendrów, co przy wcześniejszej obecności Portugalczyków stworzyło niezwykłą mozaikę kulturową miasta.
Europejczycy od początku istnienia osady nie byli jedynymi mieszkańcami wyspy. Z czasem stali się tam mniejszością. Było to efektem naturalnych i rozbudowanych relacji ekonomicznych i społecznych z afrykańskim otoczeniem. Europejczycy handlowali
z Afrykanami, płodzili dzieci z Afrykankami, a niekiedy żenili się
z nimi. W ten sposób stale wzrastający komponent afrykański
zaczął odciskać swe piętno na obrazie kulturowym miasta.
Populacja Wyspy Świętego Ludwika zaczęła wzrastać dynamicznie w XVIII w. W roku 1764 Saint-Louis liczyło około 3000
mieszkańców. W 1785 r. mieszkało już tam 6000 osób, w tym
2400 Euroafrykanów oraz „wolnych czarnych”23 (Brooks 1976: 20).
Dodać do tego należy podobną liczbę domowych niewolników
(nie licząc około 1000 niewolników przetrzymywanych w lochach
i oczekujących na transport, głównie do Ameryki) (Jones 2005: 30).
Białych mieszkańców (Francuzów, w mniejszej liczbie Anglików,
Holendrów i Portugalczyków było tam wówczas najwyżej kilkuset.
Po odzyskaniu miasta przez Francuzów z rąk Anglików populacja
miasta zaczęła dynamicznie wzrastać dzięki napływowi AfrykaOstatecznie Saint-Louis wróciło pod panowanie Francji w roku 1816 w wyniku ustaleń kongresu wiedeńskiego.
23
Dokładniejsze określenie liczby Euroafrykanów w tym czasie nie jest
możliwe, ponieważ oficjalne raporty spisowe nie ujmowały konkretnych kategorii
w zależności od rasy. Ponadto nieostry i płynny charakter mieszania się „krwi”
oznaczał, że ludzie mogli wchodzić i wychodzić z kategorii w różnych
czasach.
22

�20

Ryszard Vorbrich

nów, którzy uzyskali tam zdecydowaną większość. W latach 30.
XIX w. miasto liczyło już około 12 000 mieszkańców (La Grande
Mosquée 2006). W 1900 r., gdy wraz z rozwojem kolonii i znaczną migracją „do-miejską” z „czarnego” interioru liczba mieszkańców Saint-Louis wzrosła do 20 000, populację Euroafrykanów
(zwanych tu Métisses) szacowano na 2000 osób (Jones 2005: 30).
Dzisiaj miasto Saint-Louis stanowi dobry przykład współistnienia wielu wzorów kulturowych. Obok kamienic i pomników
pamiętających dominację francuską (zob. il. 3 i 5) żywa jest obecność żywiołu rodzimego, z wszechobecnym kultem muzułmańskich
przywódców duchowych (zob. il. 4)
Cofając się do przełomu XVIII i XIX w., mieszkańców ówczesnego Saint-Louis podzielić można na dwie podstawowe kategorie. Pierwszą tworzyli Europejczycy: oficerowie oraz żołnierze
tamtejszych francuskich garnizonów, urzędnicy administracji
kolonialnej, rezydenci – kupcy, pracownicy kompanii handlowych.
Niektórzy z nich, zwłaszcza ci, którzy zdobyli swe fortuny w Senegalu, byli ludźmi o wybitnych cechach. Większość jednak – jak
oceniają historycy – charakteryzowała się przeciętnymi umiejętnościami i niezbyt godnym pochwały charakterem. Zwłaszcza
wśród żołnierzy spotkać można było „męty europejskiego społeczeństwa”, nierzadko z kryminalną przeszłością. Byli „rozpustni
i chorzy, bardziej skłonni do przyjmowania wpływów cywilizacyjnych od Afrykanów niż do ich przekazywania” (Brooks 1976: 20).
Drugą kategorię tworzyli Afrykanie i stale wzrastająca grupa
Euroafrykanów. Grupa Afrykanów była niejednorodna pod względem pochodzenia i statusu. Pod względem etnicznym przeważali Wolof, byli też Lebu i Fulbe. Pod względem statusu (do chwili
zniesienia niewolnictwa w połowie XIX w.) dzielili się na ludzi
„wolnourodzonych”, potomków niewolników, wyzwoleńców oraz
ludzi niewolnych. Wśród tych ostatnich rozróżnić należy „niewolników domowych” (co nie oznacza wcale jedynie służby domowej)

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

21

Il. 3:. XIX – wieczne budynki w centrum wyspy – 2018 r. (for. R. Vorbrich).

oraz niewolników przeznaczonych na transport za ocean (ci ostatni przebywali zazwyczaj na wyspie tymczasowo, do czasu sformowania transportu). Osobną podkategorię stanowili grioci
i członkowie kast „nieczystych” – np. rymarze itp.
Dość liczną grupę Afrykanów żyjących w osadach francuskich
w Afryce Zachodniej stanowili tzw. Grumetes (od grumetta – Anglicy). Termin ten pochodzi od słowa, którym określano chłopca
okrętowego na europejskich statkach tej epoki. Nadawano je od
XV w. Afrykanom zatrudnionym na europejskich statkach jako
piloci i marynarze. Grumetes byli rekrutowani spośród żeglarskich
ludów Zachodniej Afryki. W Saint-Louis byli zatrudniani jako
szkutnicy, dokerzy, strażnicy niewolników. Posługiwali się za­
zwyczaj językiem grioulo („czarnym francuskim”), ubierali się

�22

Ryszard Vorbrich

Il. 4: Zakład fryzjerski z wizerunkiem Amadou Bamba – odnowiciela islamu
w Senegalu – 2018 r. (fot. R. Vorbrich).

w europejskim stylu i przyjmowali praktyki chrześcijańskie
(Brooks 1976: 21, 27).
W końcu grupę o specjalnym, niejasnym statusie, lecz kluczowym znaczeniu dla rozwoju nowych osad, stanowili ludzie mieszanego pochodzenia. Formalnie lokowano ich w kategorii „kolorowych”, ale w istocie nadawali często ton życiu społecznemu,
będąc zwornikiem pomiędzy dwoma grupami rasowymi.
Była to kategoria wewnętrznie zróżnicowana tak pod względem
statusu ekonomicznego, jak i proporcji „krwi białej i czarnej”.
Z punktu widzenia kryteriów genealogicznych i cech somatycznych
rozpoznawano całą gamę wariantów i proporcji dziedziczenia
cech „białych” lub „czarnych” rodziców (przodków) (zob. il. 6).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

23

Il. 5: Pomnik gubernatora Saint-Louis (1854–1861 i 1863–1865) ulokowany w historycznym Centrum miasta – z dedykacją „Swojemu gubernatorowi L. Faidherbe wdzięczny Senegal 1886” – 2017 r. (fot. R. Vorbrich).

�24

Ryszard Vorbrich

Osoby „kolorowe” miały zasadniczo inny – niższy – status niż
osobnicy uznawani za „białych” (Cornay 1863: 151).
W tym kontekście godną szczególnej uwagi jest grupa społeczna, a właściwie grupa kobiet mieszanego pochodzenia – tzw. signares24. Fenomen subkultury signares upatrywać można w społecznej roli czarnych kobiet w życiu powstającej osady. Obie
strony (czarne kobiety i biali mężczyźni) były dla siebie atrakcyjne nie tylko pod względem fizycznym, ale głównie społecznym
i ekonomicznym. Stwarzało to dogodne warunki do współpracy
i zawierania bliższych relacji o charakterze osobistym. Nie bez
znaczenia były tu warunki klimatyczno-zdrowotne. Przybyszów
z Europy cechowała mała odporność na choroby tropikalne, a wybrzeże Afryki Zachodniej miało opinię „grobu białego człowieka”25.
O przeżyciu decydowała nie tylko naturalna odporność (mało
odporni umierali na początku), ale także umiejętność zorganizowania sobie dogodnych warunków pobytu.
Znalezienie domu dającego wytchnienie od spraw zawodowych
i miejsce odpoczynku, a zwłaszcza kobiety, która doglądałaby
tego domu, władała językiem mężczyzny, rozumiała jego potrzeby i przyzwyczajenia i mogła troszczyć się o niego w czasie choroby decydowało o utrzymaniu dobrego stanu fizycznego i psychicznego Europejczyka. Korzyści się potęgowały, gdy taka
kobieta mogła zaoferować usługi domowej czeladzi (niewolników
24
Ich nazwa wywodzi się z portugalskiego senhoras, co można przetłumaczyć
jako „damy„. Tworzyły ją kobiety będące owocem związków Europejczyków,
początkowo Portugalczyków, później głównie Francuzów z kobietami Wolof,
Lebu, Fulbe.
25
Malaria, dyzenteria, nie mówiąc już o żółtej febrze były słabo diagnozowane i jeszcze gorzej leczone. W latach 1780–1850 w pierwszym roku pobytu
w Afryce umierało zwykle między 25 a 75% (!) świeżo przybyłych Europejczyków.
Ci, którzy przeżyli pierwszy rok, mieli już 90% szans na przeżycie kolejnych lat
(Curtin P. D., The Image of Africa; British Ideas and Action, 1780–1850, Madison:
University of Wisconsin Press 1964, s. 71–87).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

25

domowych) oraz pomoc w interesach, udostępniając swe kontakty i znajomość terenu.
Od lat 30. XVIII w. władze kompanii zarządzającej Saint-Louis
pozwalały na zawieranie związków małżeńskich z Afrykankami,
pod warunkiem że dzieci zrodzone z tych związków dziedziczyły majątek po ojcach (Delcourt 1952: 124). Miało to zasadnicze
konsekwencje dla formowania się signares jako ciągłej w czasie
(reprodukującej się przez pokolenia)26 wspólnoty rasy, kultury
i gospodarki.
Sekret wzajemnej atrakcyjności partnerów krył się w formule
czasowego małżeństwa – „na sposób krajowy” (à la mode du pays),
który miał sankcję kościelną. Małżeństwa tego typu rozpowszechniły się jako środek zawiązywania sojuszy społecznych i ekonomicznych, stanowiły zarazem przestrzeń spełnienia ludzkich
potrzeb i namiętności oraz przenikania wzorów kulturowych.
Małżeństwo à la mode du pays różniły się od małżeństw chrześcijańskich i wolofskich tym, że związek kończył się nie tylko w wypadku śmierci małżonka, lecz także w następstwie trwałego odejścia mężczyzny z Senegalu (np. gdy kończył on swój kontrakt
w Kompanii). W takich okolicznościach kobieta była zwolniona
ze zobowiązań wynikających z umowy małżeńskiej i stawała się
zdolna do zawarcia nowego małżeństwa à la mode du pays.
W utrzymaniu swej swoistej pozycji społecznej pomagały signares szczególne cechy, które w skrócie określić można jako
26
Dziewczynki zrodzone w małżeństwach typu à la mode du pays były przygotowywane do zamążpójścia za białego i tworzyły kolejne generacje signares.
Przed chłopcami (często wysyłanymi do Francji do szkół) rysowała się kariera
kupca, wojskowego lub kapłana (Vorbrich R., Signares z Senegalu – rasa i płeć
a kontakt kulturowy [w:] R. Vorbrich, A. Szymoszyn (red.), Ethnos et Potentia.
Interdyscyplinarność w polskiej etnologii. W darze Profesorowi Aleksandrowi Posern-Zielińskiemu z okazji 70. urodzin i 40-lecia pracy zawodowej, Warszawa-Poznań 2013).

�26

Ryszard Vorbrich

partycypowanie w dwóch kulturach i wynikająca stąd zdolność
posługiwania się różnymi kodami językowymi i kulturowymi oraz
pośredniczenia pomiędzy odmiennymi grupami. W opisie subkultury signares dobrze ujawnia się wielokulturowy charakter
miasta, gdzie żywioł europejski nie tylko stykał się z afrykańskim,
ale gdzie wytworzyła się synteza obu cywilizacji27.
W tym miejscu dochodzimy do tytułowych świątyń. Do lat 30.
XIX w. w Saint-Louis nie było żadnej świątyni ani kościoła, ani
meczetu. Jako pierwszy wybudowano kościół katolicki w roku
182828. Sytuacja zmieniła się po ustąpieniu Anglików w 1817 r.
Nowe władze francuskie uznały, że „konieczne i pilne jest przekazanie mieszkańcom Saint-Louis i Gorée smaku i znaczenia życia religijnego, które od 1809 r. powoli tracili” (Catédrale 2006).
W 1819 r. pełnomocnik króla Ludwika XVIII (Ludwika Stanisława
27
Znaczenie ekonomiczne signares podupadło wraz ze zniesieniem niewolnictwa w 1849 r. Ich sytuacja społeczna uległa też pogorszeniu wraz ze wzrostem
populacji białych kobiet, które pod koniec XIX w. coraz liczniej osiedlały się
w Saint-Louis i na terenie powiększającej się kolonii Senegal.
Z czasem w ostatnich dekadach XIX w. subkultura signares przekształciła
się w endogamiczną grupę społeczno-kulturową, tzw. Mieszańców – Métisses.
Jako zasymilowani z kulturą francuską przechwycili oni na kilka pokoleń władzę
samorządową w Saint-Louis. Z początkiem XX w., gdy pierwsi czarni wykształceni Senegalczycy zajęli ich miejsce, stracili znaczenie polityczne. Ale nie społeczne i ekonomiczne. Dzisiaj, rozsiani po całym Senegalu, tworzą swoistą endogamiczną grupę współtworzącą elitę kraju. Powiązani na wiele sposobów
(rodzinnych i biznesowych) z Francją, pełnią ważne funkcje w życiu społecznym
i gospodarczym. Stanowią istotny komponent społeczeństwa niepodległego
państwa. Są wybitnymi przedsiębiorcami, naukowcami, doradcami prezydentów
lub ambasadorami Senegalu na kilku kontynentach.
28
Do tego czasu chrześcijanie – mieszkańcy wyspy – musieli zadowolić się
prowizorycznymi miejscami modlitwy wewnątrz fortu, w szpitalu wojskowym,
a nawet – podczas angielskiej okupacji – w domach prywatnych. W latach okupacji Anglicy zabronili bowiem „obecności wszystkich kapłanów lub kapelanów
i wszystkich innych wydarzeń kulturalnych” (Catédrale [Textes Centre de Recherches et de Documentations Sénégal (CRDS)], Saint-Louis 2006).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

27

Ksawerego Burbona) Jacques-François Roger zalecił, aby „ustalić
stan i potrzeby kolonii pod tym względem, aby mieć religię poprzez
jego czyny zaszczycone jego przykładem i przez jego ministrów”.
Sprawa ciągnęła się przez kilka lat. Dopiero w 1827 r. położono
kamień węgielny pod budowę świątyni29. Powstanie katedry przypisuje się staraniom przełożonej Zgromadzenia Sióstr św. Józefa
z Cluny – Anne Marie Javouhey, która po przybyciu do Saint-Louis w 1822 r. założyła w mieście sierociniec, który stał się szybko
symbolem i stymulatorem rozwoju chrześcijańskiej wspólnoty
w mieście. Kościół, z fasadą w stylu neoklasycystycznym, był jednym z pierwszych (i największym wówczas) budynkiem publicznym wzniesionym poza murami fortu. Został on ukończony i wyświęcony z wielką pompą w następnym roku (1828) (Catédrale
2006)30.
Dla mieszkańców wyspy i administracji francuskiej stał się bowiem symbolem zmiany statusu Saint-Louis – z handlowej faktorii na miasto poświadczające trwałą obecność Francji na terytorium
Senegalu31. Dzisiaj w niepodległym Senegalu (kraju o 95% większości muzułmańskiej), po tym jak większość chrześcijan opuściło miasto (Francuzi wrócili po 1960 r. w większości do Francji,
a Métisses rozproszyli się po ojczyźnie przodków – Senegalu),
W ołowianej tubie umieszczono m.in. następującą inskrypcję: „Colonie
Française Sénégal et dépendances. Eglise de Saint-Louis 11 février 1827. S.M. Charles X étant roi de France. S.EXC.Le Comte Chabrol de Crouzon, Ministre de la
marine et des colonies”. Za udostępnienie dokumentacji zespołu UNESCO ds. renowacji Saint-Louis dziękuję pani Zuzannie Hirschi.
30
Dokonano tego 4 lutego 1828 r. w dniu święta „jego wysokości Karola X
(Burbona)”.
31
Składając kamień węgielny pod budowę katedry, administrator królewski
(J.-F. Roger) dał wyraz tym opiniom, mówiąc, że nadszedł „czas, gdy prosta
faktoria podniesiona została do rangi kolonii”, ponieważ: „kościoły są trwałymi
rzeczami, zbudowanymi przez ludzi, którzy zamierzają osiedlić się, a nie być
gośćmi przejściowymi” (Catédrale, dz. cyt.; Aïdara Abdoul Hadir, Saint-Louis
du Sénégal d’hier à aujourd’hui, Brinon-sur-Sauldre 2004, s. 80).
29

�28

Ryszard Vorbrich

katedra (najstarszy kościół katolicki w Afryce Zachodniej), choć
trochę podniszczony, stanowi centrum życia religijnego i społecznego saintlouzjańskiej wspólnoty chrześcijan i symbol wielokulturowości miasta32. Na uroczystości z okazji przypadającego
w marcu 2018 r. 200. rocznicy przybycia do Saint-Louis sióstr ze
Zgromadzenia Sióstr św. Józefa z Cluny, mer Saint-Louis – Mansour Faye – podkreślił, że katedra w Saint-Louis jest świadectwem
„współistnienia między chrześcijańskimi i muzułmańskimi społecznościami, cementem senegalskiego narodu”. Jako drugi przykład symbiozy dwóch religii mer podał Wielki Meczet z Saint-Louis, „którego minaret wyposażony w dzwon materializuje to
piękne porozumienie między dwiema religiami” (Ndaw 2018).
W tym miejscu doszliśmy do okoliczności powstania w Saint-Louis pierwszego meczetu. Jego zbudowanie nie było łatwe.
Chociaż Saint-Louis niemal od zarania było miastem z muzułmańską większością, a ludności tej stale przybywało (w 1837 r.
na 10 651 muzułmanów przypadało 1025 katolików), musieli oni
czekać niemal 20 lat dłużej niż katolicy na wybudowanie swojej
świątyni.
Starania o jego wybudowanie rozpoczęły się już w latach
20. XIX w. Według tradycji ustnej muzułmanów z Saint-Louis jednym z głównych inicjatorów jego wzniesienia był El Hadj Omar
Tall – przywódca religijny, uważany za spiritus movens szybkiej
32
W następnych latach i dekadach katedra była w niewielkim stopniu przebudowana. W 1867 r. dobudowano ganek wejściowy (le porche d’entrée) z dwoma
kolumnami. W 1930 r. wstawiono witraże wykonane w Grenoble we Francji.
W latach 70. XX w. położono w środku tynk z tzw. powłoki betonowej, co okazało
się bardzo niefortunne, ponieważ zablokował on wilgoć w murach. W tym samym
czasie wyłożono nową posadzkę z mozaiki z gresu. Obecnie stan katedry oceniany jest jako „bardzo zły” (wilgoć w murach sięga na ścianie wschodniej do
wysokości 11 metrów. W kwietniu 2018 r. rozpoczęły się prace renowacyjne
planowane na 15 miesięcy. Za udzielenie ww. informacji dziękuję pani Zuzannie
Hirchi.

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

29

islamizacji Afryki Zachodniej w połowie XIX w. (La Grande Mosquée 2006, Cachene 2009)33. Według legendy El Hadj Omar Tall
miał przybyć do Saint-Louis w 1825 r., aby wyznaczyć miejsce
budowy przyszłego meczetu. Po ustaleniu kierunku Kaaba wskazał miejsce, w którym miała zostać wykopana studnia do celów
ablucji. Wierni uważają, że woda z tej studni ma właściwości terapeutyczne (La Grande Mosquée 2006)34.
Budowę meczetu rozpoczęto w 1838 r. (w roku ukończenia
budowy katedry)35. Prace budowlane trwały, z przerwami, dziewięć lat. Budziły bowiem wiele kontrowersji wśród dominujących

El Hadj Omar (Umar) Tall (1794/1797–1865) urodził się w Halwar, w regionie Futa Toro (na ziemiach dzisiejszego Senegalu). Pochodził z rodu przypisującego sobie pochodzenie od Ukba ibn Nafiego – towarzysza proroka Mahometa.
Był twórcą efemerycznego (1861–1890), teokratycznego imperium Tukulerów
obejmującego części terytorium dzisiejszej Gwinei, Senegalu i Mali, z silnymi
wpływami w Senegalu. W młodości odbył pielgrzymkę do Mekki, gościł u wielu
muzułmańskich władców Zachodniego i Środkowego Sudanu, a także na uniwersytecie al-Azhar w Kairze. Poruszony uniwersalistyczną ideologią islamu
zmierzał do narzucenia „transcendentnego braterstwa” mieszkańcom zachodniego Sudanu. Po niepowodzeniach poniesionych w walce z Francuzami w dorzeczu rzeki Senegal w latach 50. XIX w. ruszył na wschód i opanował w latach
60. ziemie leżące w górnym biegu Nigru. Zginął w kraju Dogonów w roku 1865.
Stworzone przez niego imperium, rządzone przez jego synów, zostało ostatecznie
rozbite przez Francuzów w latach 1890–1893 (Chenet G., El Hadj Omar, La
grande épopée des Toucouleurs, Paris 2009).
34
Opowieść o studni w Wielkim Meczecie w Saint-Louis ma wiele odpowiedników w Senegalu i w Gambii, gdzie wskazuje się studnie-relikwie wyznaczające legendarną trasę wędrówek El Hadj Omara (La Grande Mosquée du Nord,
[Textes Centre de Recherches et de Documentations Sénégal (CRDS)], Saint-Louis 2006).
35
Inne źródła sugerują rok 1825 (Cantone C., A Mosque in a Mosque. Some
Observations on the Rue Blanchot Mosque in Dakar &amp; its Relation to Other Mosques
in the Colonial Period, „Cahiers d’Études africaines” 2006, vol. 182,
s. 363–387).
33

�30

Ryszard Vorbrich

tu politycznie chrześcijan, zwłaszcza w środowisku Métisses36.
W końcu jednak budowę ukończono w 1848 r. dzięki wsparciu
finansowemu administracji kolonialnej. Meczet wzniesiono w północnej części wyspy, w tym czasie będącej poza obszarem zwartej zabudowy, co złagodziło opory części mieszkańców miasta (La
Grande Mosquée 2006)37.
Wielki Meczet w Saint-Louis można z łatwością pomylić z kościołem: dzwonnice zamieniają się w podwójne kwadratowe minarety, łuki na oknach i arkady na frontowej werandzie są zaostrzone (zamiast półokrągłe), a wieże są zwieńczone dwoma
małymi kopułami38. Główna fasada (od strony południowej) tworzy swoisty perystyl z kolumnadą z przełamanymi łukami w stylu neogotyckim. Górną część ścian wieńczą karnisze i gzymsy
zwieńczone zaokrągleniami i zaokrąglonymi blankami. Podobne
elementy znalazły się na dwóch masywnych wieżach-minaretach.
Właśnie w lewej (zachodniej) wieży umieszczono, obok zegara,
wspomniany przez mera Saint-Louis, dzwon – na wzór dzwonów
kościelnych.
W XX w. (głównie w latach 1949–1956) budynek meczetu uległ
wielu przeróbkom odejmującym detale niepasujące do muzułmańskiego stylu i dodającym mu dodatkowe funkcje użytkowe.
Zlikwidowano m.in. balkony minaretów (i drewniane klatki schodowe do nich prowadzące) oraz balustrady z kutego żelaza, zastąpione konstrukcją z betonu. W związku z procesem pełnej
36
Jeden z przywódców tej grupy – Paul Holle – skarżył się wobec administracji na budowę meczetu: „Saint-Louis stał się domem bałwochwalstwa, ponieważ meczet przeciwko naszemu kościołowi dał Mahometanowi oficjalne
poświęcenie” (La Grande Mosquée, op. cit.).
37
Legenda o studni w Wielkim Meczecie w Saint-Louis ma wiele odpowiedników w Senegalu i w Gambii, gdzie wskazuje się studnie-relikwie wyznaczające
legendarną trasę wędrówek El Hadj Omara (La Grande Mosquée, op. cit.).
38
Takie porównania odnośnie do Grande Mosque często pojawiają się w analizach architektury sakralnej Afryki (Cantone, op. cit., s. 371).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

31

Il. 6: Typy ludzi we francuskich koloniach w XVIII w. (Źródło: https://pl.
pinterest.com/pin/64317100903198588/?lp=true, dostęp: 10.01.2018 r.).

�32

Ryszard Vorbrich

urbanizacji wyspy zbliżyły się do meczetu zabudowania, w tym:
konsulaty Francji i Belgii, remiza straży pożarnej oraz Gaston
Berger Cultural Center, częściowo go otaczając, co znacznie zmniejszyło wolną przestrzeń wokół budynku służącą wcześniej za miejsce zebrań wiernych. Współcześnie meczet robi wrażenie zaniedbanego, wręcz opuszczonego. Wąskimi uliczkami, z odległego
o 1 km historycznego centrum miasta, docierają tu z rzadka i na
chwilę tylko konne taksówki z zachodnimi turystami, którzy nawet nie wysiadają z pojazdu i – po zrobieniu obowiązkowych zdjęć
– odjeżdżają. W roku 2017 rozpoczęły się prace renowacyjne przewidujące znaczną rozbudowę meczetu poprzez dodanie nowego
(zachodniego) skrzydła i znaczne podwyższenie wież-minaretów.
Obie świątynie wrosły w krajobraz miasta i stanowią ważne
punkty odniesienia tożsamości saintluizjańskiej. Świadczy o tym
oprawa corocznego, sięgającego XVIII w. święta Fanal. Podczas
święta, mającego postać ulicznego karnawału, przez ulice miasta
przetacza się kolorowy taneczny korowód. Grupy postaci przebranych w afrykańskie i europejskie stroje tańczą i śpiewają zarówno tańce afrykańskie, z tradycyjnym senegalskim ndawrabine
(zob. il. 10) i nowoczesnym tanebeer, jak i te w stylu zachodnim
(walc i tango). Punktem kulminacyjnym święta jest parada oświetlonych pojazdów – tzw. fanal39. Są to konstrukcje z drewna, metalu i papieru, wysokie na pięć (i więcej) metrów i osadzone na
kolach40. Forma konstrukcji nawiązuje zwykle do dziedzictwa
architektonicznego starego kolonialnego miasta. Są to zwykle
odwzorowania katedry, Wielkiego Meczetu lub pałacu guberna-

Wolowski termin fanal wywodzi się z kastylijskiego fanal – lub (i) z francuskiego fana (pl. fanaux) – oznaczającego latarnię, latarnię morską lub lampkę
sygnalizacyjną.
40
Zamiast tradycyjnych latarni rozświetlają je od wewnątrz elektryczne
żarówki pobierające prąd z akumulatorów samochodowych.
39

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

33

Il 7: Katedra w Saint-Louis (Źródło: https://pl.pinterest.com/
pin/539376492862194425/, dostęp: 10.10.2018 r.).

Il. 8: Grande Mosquée w Saint Louis – koniec XIX w. (Cantone 2006: 371).

�34

Ryszard Vorbrich

Il. 9: Minaret-dzwonnica Wielkiego Meczetu w Saint-Louis – 2017 r. (fot.
R. Vorbrich).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

35

Il. 10: Tradycyjny senegalski taniec ndawrabine wykonywany podczas parady Fanal – 31.12.2017 r. (fot. R. Vorbrich).

tora41. Pojazdom towarzyszą kobiety przebrane w tradycyjne
stroje signares (zob. il. 11). Geneza święta fanal sięga XVIII w.,
kiedy to signares, ubrane w najlepsze stroje i ozdobione klejnotami, udawały się w wieczór wigilijny na pasterkę. Towarzyszyła
im służba (niewolnicy, pokojówki) niosąca latarnie (ulice miasta
nie były wówczas oświetlone). Z czasem korowodom signares
zaczęły towarzyszyć oświetlone latarniami powozy42.
Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu bywało ich kilka. Obecnie jest ich coraz
mniej. W roku 2017 były zaledwie dwa.
42
Jak opowiadali mi potomkowie signares, wywiązała się wówczas swego
rodzaju rywalizacja pomiędzy rodzinami signares o najładniej oświetlony
pojazd.
41

�36

Ryszard Vorbrich

Il. 11: Signares i fanal podczas parady – 31.12.2017 r. (fot. R. Vorbrich).

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

37

Dzisiaj wraz z laicyzacją Senegalu i znaczną redukcją liczby
katolików w mieście (jest ich około 5%, a więc 9–10 tys.) święto
zostało przeniesione z wieczoru wigilijnego43 na ostatni tydzień
grudnia44. Ma to związek z komercjalizacją święta zgodnie z wymogami przemysłu turystycznego. Niemniej parada fanal pozostaje najlepszym świadectwem wielokulturowości Saint-Louis45.

Bibliografia
Aïdara Abdoul Hadir, Saint-Louis du Sénégal d’hier à aujourd’hui, Brinon-sur-Sauldre 2004.
Alekxandre P., Griot [w:] G. Balandier, J. Maquet (éds.), Dictionnaire
des civilisation africaine, Paris: Hazan 1968.
Boilat D. (abbé), Esquisses sénégalaises: physionomie du pays, peuplades,
commerce, religions, passé et aenir, récits et legends, Paris 1853.
Brooks G. E. Jr., The Signares de Saint Louis and Gorée: Women Enterpreneurs in Eighteen-Century Senega [w:] Nacy J. Hafkin, Edna G. Bay
(eds.), Women in Africa. Studies of social and economic change,
Stratford: Stratford University Press 1976.
Cantone C., A Mosque in a Mosque. Some Observations on the Rue Blanchot
Mosque in Dakar &amp; its Relation to Other Mosques in the Colonial
Period, „Cahiers d’Études africaines” 2006, vol. 182.
W wieczór wigilijny katolicy z całego miasta, w tym potomkowie signares,
tłumnie przybywają do katedry na pasterkę. Jednak ani jej celebracja, ani następujące po niej spontaniczne spotkania towarzyskie (przed katedrą) nie nawiązują w formie do tradycji fanal.
44
W roku 2017 Fanal miał miejsce w noc sylwestrową.
45
Nie można na zakończenie pominąć polskiego epizodu w historii Saint-Louis. Na mapach miasta figuruje tzw. „port Polaków” (port Polonais). Ten mały
port, a właściwie większa przystań (port nie został ukończony), znajduje się na
mierzei Langue Barbare, dwa kilometry w dół rzeki od wyspy Saint-Louis. Port
został zbudowany w latach 1975–1979 przez robotników i inżynierów z Gdańska.
Okoliczni mieszkańcy życzliwe wspominają Polaków, a niektórzy z nich, starsi
wiekiem (którzy pracowali z Polakami), mówią nieco po polsku.
43

�38

Ryszard Vorbrich

Catédrale [Textes Centre de Recherches et de Documentations Sénégal
(CRDS)], Saint-Louis 200646.
Chenet G., El Hadj Omar, La grande épopée des Toucouleurs, Paris 2009.
Cornay J. E., Anthropologie. Mémoire sur le métisme animal chez les espèces
humaines: exposition des principes de physiometrie générale, Paris
1863.
Curtin P. D., The Image of Africa; British Ideas and Action, 1780–1850,
Madison: University of Wisconsin Press 1964.
Delcourt A., La France et les Etablissemnt Francis Au Semegal entre 1713
et 1763, Dakar: IFAN 1952.
Guy-Grand V. J., Dictionaire français-volof, Dakar 1923.
Historie du Wâlo, https://yeewu.net/2017/06/03/histoire-du-walo/
(data pobrania: 02.10.2018 r.).
Ile Saint-Louis du Sénégal. Site inscrit sur la Liste du patrimoine mondial.
Plan de Sauvegarde et de Mise en Valeur. Rapport de présentation,
V. 1 Septembre 2007 (document UNESCO).
Jones H., From Mariage à la mode to Wedding at Town Hall: Marriage,
Colonialism, and Mixted-Race Society in Nineteen-Century Senega,
„International Journal of African Historical Studies” 2005, Vol.
38, Issue 1.
La Grande Mosquée du Nord, [Textes Centre de Recherches et de Documentations Sénégal (CRDS)], Saint-Louis 2006.
Monteil V., Lat Dior, Damel du Kayor, et l’islamisation des Wolofs, „Archives de sociologie des religions” (1963), n°16.
Ndaw Maguette A., Sénégal: Congrégation des sœurs de Saint Joseph de
Cluny – L’œuvre bicentenaire d’Anne Marie Javouhey célébrée „Le
Solei” 2018, 14 mars 2018, https://fr.allafrica.com/stories/201803150506.html (dostęp: 11.10.2018 r.).
Ogot Bethwell A. (ed.), UNESCO Africa from the Sixteenth to the Eighteenth Century, V, Paris, Berkeley 1999.
Saint-Louis [Textes Centre de Recherches et de Documentations Sénégal
(CRDS)], Saint-Louis 2007.
Za udostępnienie tekstów CRDS dziękuję dyrektorce tej instytucji – pani
Fatimie Fall.
46

�Katedra i meczet na jednej stały wyspie...

39

Vorbrich R., Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań 2012.
Vorbrich R., Signares z Senegalu – rasa i płeć a kontakt kulturowy [w:]
R. Vorbrich, A. Szymoszyn (red.), Ethnos et Potentia. Interdyscyplinarność w polskiej etnologii. W darze Profesorowi Aleksandrowi
Posern-Zielińskiemu z okazji 70. urodzin i 40-lecia pracy zawodowej, Warszawa-Poznań 2013.
Wade A., Monteil V., Chronique du Wâlo Sénégalais 1186–1855, „Bulletin De L’Institut Français D’Afrique Noire” 1964, Seria B, Human
Sciences, t. 26 (3–4).

Cathedral and mosque on one island.
Multiculturalism of the island of Saint-Louis in the context
of the ethnic history of northern Senegal
Summary
St. Louis Island at the mouth of the Senegal River is a great example
of multiculturalism. The article shows how, as a result of the French
rule, on land inhabited by different African ethnic groups: Wolof, Serer,
Fulbe (and others) appeared and consolidated the influence of European culture, brought by the Portuguese, French, English and Dutch. An
expression of the overlap of various cultural influences, there is both the
ritual of the city’s inhabitants (street fanal festival) and the coexistence
of the Catholic cathedral and mosque (Grande Mosquée) for more than
180 years.
Keywords: multiculturalism, Saint-Louis, Senegal, pre-colonial kingdoms of Senegal, French colonialism, church, mosque.

��JACEK ŁAPOTT

DOGONOWIE VERSUS FULBE –
MAŁA WOJNA W WIELKIM KRAJU
Koczownicy… myślą o dawnych czasach… przed iskianu [osiedleniem].
Gdy smutek zacofania był błogosławieństwem.
Melih Cevdet Anday

Motto to mówi dużo o rzeczywistości kulturowej współczesnych
pasterzy-koczowników. Ale czy wszystko i czy o wszystkich? Okazuje się, że współcześnie istnieją wcale niemałe grupy pasterzy,
którzy poza marzeniami – jak powiedziałby klasyk – chcą siłą zawrócić bieg historii. Tak aktualnie postępują Fulbe (Fulbeje) z Mali1.
Wystąpili zbrojnie przeciw Dogonom, z którymi sąsiadują od
wieków. Straty w ludziach po obu stronach idą już w dziesiątki
zabitych przedstawicieli obu grup2.
Etnolog pracujący w terenie afrykańskim nie zawsze nadąża
za szybko następującymi tam zmianami. Jeszcze kilka lat temu
Dr hab. Jacek Łapott, prof. US, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych, Uniwersytet Szczeciński
Używam tutaj z całą świadomością spolszczonej nazwy Fulbe (Fulbeje)
zaistniałej już na stałe w polskim obiegu naukowym. W strefie frankofońskiej
grupa ta występuje zwykle pod nazwą Peul, a w strefie anglofońskiej pod nazwą
Ful, Fulani.
2
Praca powstała w części w oparciu o doniesienia medialne między czerwcem a wrześniem 2018 r.
1

�42

Jacek Łapott

południowe Mali, rejon masywu Bandiagara, był dla miejscowej
ludności dosłownie „rajem na ziemi” – miejscem licznie odwiedzanym przez turystów. Stały dopływ pieniędzy związanych z tym
zjawiskiem wydawał się trwały (z tendencją wzrostową) i nic nie
wskazywało na jakiekolwiek zmiany. Jednak sytuacja na północy
Mali, związana z rebelią tuareską w 2012 r., zmieniła diametralnie tę rzeczywistość3. Powstaje MNLA Mouvement National pour
la Libération de l’Azawad (Narodowy Ruch na rzecz Wyzwolenia
Azawadu), który 6 kwietnia 2012 r. ogłasza niepodległość tego
regionu jako samodzielnego państwa. Następuje interwencja wojsk
rządowych, sytuacja w całym Mali się destabilizuje. Turyści całkowicie zarzucili odwiedziny w tym rejonie. Jeszcze nie zdążono
tak naprawdę zastanowić się, jak rozwiązać ten problem, a mamy
już do czynienia ze zgoła z nową sytuacją – lokalną wojną domową. Z racji trwających aktualnie wyborów prezydenckich w Mali
(lato 2018 r.) sytuacja ta zamiast przygasać, jest w dalszym ciągu
„rozwojowa”. Wybory prezydenckie „przykryły” nieco doniesienia
medialne na temat tego konfliktu i – być może – przyhamowały
nieco próby jego rozwiązania. Do wyborów stanęło 24 kandydatów. Po pierwszej turze z 29 lipca 2018 r. pozostało dwóch – urzędujący prezydent oraz główny przedstawiciel opozycji (Ibrahim
Boubacar Keita oraz Soumaila Cisse)4.
Współczesne Mali to kraj cztery razy większy od Polski (ponad
1 240 000 km²) zamieszkały przez około 18 mln ludzi należących
do co najmniej 20 grup etnicznych. Olbrzymia większość kraju,
poza doliną rzeki Niger, znajduje się w strefie pustyni i Sahelu,
jest dość trudno dostępna i niezbyt łatwa w zaprowadzeniu jakiejkolwiek administracji. Nic dziwnego, że w „procesie norma3
Nie była to pierwsza „rebelia” tuareska. Ta wcześniejsza, z lat 1990–1994,
kosztowała życie ponad 1000 osób.
4
Po raz pierwszy konkurowali ze sobą podczas wyborów w 2013 r.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

43

lizacyjnym”, związanym ze wspomnianymi niepodległościowymi
żądaniami Tuaregów, wzięły udział na początku, obok rodzimej
armii, wojska francuskie w ramach operacji „Serval” (rok 2013)
oraz „Barkhane” (od 2014 r.). Następnie włączyły się misja ONZ –
MINUSMA (Mission multidimensionnelle intégrée des Nations Unies
pour la stabilisation au Mali – Wielozadaniowa Misja Integracyjna
Narodów Zjednoczonych) oraz państwa grupy G5 Sahel (Mauretania, Mali, Niger, Burkina Faso i Czad). Pomimo podpisania w roku
2015 porozumienia pokojowego, duże części Mali są poza kontrolą tych wcale niemałych sił, a ataki co jakiś czas powtarzają
się5.
Trudno byłoby oddzielić sytuację w kraju Dogonów od tego,
co się dzieje na północy Mali. Według powszechnej opinii, pomimo zaangażowania „sił stabilizacyjnych” liczących około 30 000
osób, nic nie zmierza do uspokojenia nastrojów. Tym bardziej że
część funduszy, m.in. na uzbrojenie, siły separatystyczne otrzymują zarówno od przemytników narkotyków, jak i od przemytników ludzi chcących udać się do Europy. Nie od rzeczy jest także
zaangażowanie się państw trzecich, m.in. Burkina Faso. Niedawno nie kto inny, jak prezydent Czadu Idriss Deby oskarżył przywódców tego kraju, mówiąc: Kiedy prezydent Blaise Compaoré
spiskował przeciwko Mali, zapomniał o swoim kraju, Burkina Faso.
A przysłowie afrykańskie przecież mówi: „W kopaniu dziury dla
wroga musisz pamiętać, aby była szersza niż trzeba – na wypadek,
gdybyś sam miał w nią też wpaść”6. Urzędujący do końca 2015 r.
ten właśnie prezydent, według I. Deby’ego, wbrew rządowi Mali
wspierał i zaopatrywał w broń m.in. członków wspomnianego
W skład samej MINUSMA wchodzi 15 000 osób (12 169 żołnierzy, 1741
policjantów, 1180 cywili).
6
Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/idriss-deby-a-propos-des-attaques-au-burkina-blaise-compaorelhomme-qui-allume-le-feu-et-qui-joue-aupompier/ (dostęp: 02.08.2018 r.).
5

�44

Jacek Łapott

MNLA. Dziś podobne siły „destabilizacyjne” przekroczyły granice
i można je znaleźć także w Burkina Faso. Wspierane z różnych
źródeł istnienie tych paramilitarnych, a właściwie stricte militarnych grup sprawia, że zarówno ich idee polityczno-religijne, jak
i kryminalne szybko przemieszczają się nie tylko między Mali
i Burkina Faso, ale i Algierią, a także Nigrem.
Niejaki „stan zawieszenia” bezpieczeństwa wewnętrznego związany ze wspomnianymi wyborami prezydenckimi spowodował
ostatnio falę konfliktów – tym razem etnicznych – między pasterzami Fulbe i rolnikami Dogonami (ostatnio także Bamana)7. Poza
przyczynami mającymi podłoże ekonomiczne (swego rodzaju głód
ziemi) dodatkowym istotnym aspektem jest nierównoprawne zaangażowanie religijne obu grup. Trudno bowiem nie zauważyć,
że poważny wpływ na rozwój tej regionalnej sytuacji ma zarówno
religia islamu, jak i jej przywódcy. M.in. za sprawą kaznodziei fulbejskiego – Amadou Koufa (a właściwie Amadou Diallo) – coraz
więcej młodych Fulbejów wstępuje do grona organizacji terrorystycznych. Tenże Amadou Kouffa, przy wsparciu Tuarega Ijada Ad
Ghali i trzech innych miejscowych radykałów muzułmańskich
(Djamelem Okacha, Abu Hassane al-Ansarim i Abou Abderrahmanem El Senhadżim) zakładają w marcu 2017 r. interetniczną
organizację Groupe de soutien à l’islam et aux musulmans (Grupa
wsparcia dla islamu i muzułmanów)8. W trakcie ostatniego pobytu w Mali (luty 2018 r.) usłyszałem od Dogonów interesującą typologię miejscowych ruchów paramilitarnych. Dzielono je na:
Ostatnio zaczyna się mówić o „somalizacji” sytuacji w Mali z racji „niezadowolenia” z działań rządu, także grupy Songhaj z Gao i gróźb odłączenia się
i założenia własnego państwa. Zob. także opisane niżej deklaracje związku
myśliwych Amasagou u Dogonów.
8
Inna sprawa, że historia genezy, trwania oraz znikania różnych miejscowych
grup i ruchów militarnych i paramilitarnych (tylko w ciągu ostatnich 10 lat) to
temat na oddzielną publikację.
7

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

45

bandytów, terrorystów i dżihadystów (z dość płynnymi granicami),
na dodatek walczącymi także między sobą. Jeśli dodać do tego
rywalizację pomiędzy poszczególnymi grupami antyrządowymi
i ich permanentne podziały, zmiany priorytetów i przywódców,
widać wyraźnie, że sytuacja daleka jest jeszcze do stabilizacji. To
rzutuje oczywiście na cały ten wielki kraj.
Podczas mojego pierwszego pobytu w Mali (40 lat temu) w wioskach dogońskich trudno było znaleźć rodziny muzułmańskie.
Współcześnie jest inaczej – muzułmanie to znaczący procent populacji. Duża część wyznawców ma niewielkie wyobrażenie o tej
religii, nie znając ani języka arabskiego, ani tak naprawdę Koranu.
Inni z kolei z gorliwością neofitów wyznają wszystkie najbardziej
radykalne jej opcje. Z obserwacji w terenie można powiedzieć,
że dotyczy to jednak obu opisywanych tutaj grup.
Nic dziwnego, że ostatnio w Mali coraz częściej pojawiają się
głosy nawołujące rząd do dokładniejszego uregulowania stosunków z siłami religijnymi, w tym wypadku muzułmańskimi. Pomimo powstania (na życzenie tych ostatnich) Ministerstwa Spraw
Religijnych i Kultu wzajemne relacje dalekie są od poprawności.
Decyzje ministerstwa są często ignorowane czy sabotowane przez
poszczególne grupy. Jak twierdzą niektórzy zwolennicy zmian,
w meczetach modli się 10 osób, a w tym samym czasie ostentacyjnie rozkłada się dywaniki do modlitwy na zewnątrz i blokuje
drogi publiczne. Przywódcy muzułmańscy ze swojej strony coraz
wyraźniej mówią, że mają prawo, a nawet obowiązek interweniować
w wielkie debaty społeczne i angażować się w życie polityczne, w tym
niekiedy wspierając określonego kandydata w wyborach lub przeciwstawiając się mu… Słabe i zdyskredytowane państwo malijskie
nie ma legitymacji do konstruktywnej interwencji w sferze religijnej.
Nie ma też środków… Zbyt radykalne działania mogłyby doprowadzić do stworzenia swego rodzaju nieformalnej i pozainstytucjonalnej sfery religijnej, nie podporządkowującej się nikomu.

�46

Jacek Łapott

Jak pisze dalej ten sam autor: Jeśli jednak państwo chce uregulować sferę religijną, zgodnie z polityką Ministerstwa Spraw Religijnych i Kultu, uznaną także przez inne podmioty życia politycznego i społecznego, działanie to powinno być zrobione (na początku)
na minimalnym poziomie i winno polegać na umieszczeniu osób
odpowiedzialnych w sercu tego religijnego procesu. Innymi słowy,
partnerstwo między państwem a przywódcami religijnymi powinno
stać się priorytetem. Bowiem tylko ograniczanie wypowiedzi szerzących nienawiść lub nietolerancję, ale także doskonalenie szkolenia imamów są punktami, które już dziś pozwolą na osiągnięcie
konsensusu9.
Dla Issy N’Diaye, wykładowcy na Uniwersytecie w Bamako,
niezwykle ważne jest, aby przywódca religijny wiedział, jak zachować neutralność. Teren polityczny nie jest odpowiednim miejscem
dla przywódców religijnych. Niektórzy naukowcy uważają, że rola
duchownych musi koncentrować się na duchowości. Według nich
ich wiarygodność została zakwestionowana, odkąd zaczęli mieszać
się w politykę10. Trudno nie odnieść wrażenia, że głosy te ciągle
są jeszcze odosobnione.
Przed wyborami informacje z kraju Dogonów nie do końca się
potwierdzały i nie były jednoznaczne. Raz mówiono o liczbie co
najmniej 80 osób zabitych, innym razem o zabitych ponad 30 Dogonach i 8 Fulbe. Nie można było także sprawdzić, czy informacje
te dotyczyły tego samego faktu czy kilku oddzielnych. Dogonowie
mieliby się posługiwać tradycyjną bronią myśliwych (karabiny
skałkowe), natomiast Fulbe takimiż karabinami oraz „bronią wojskową”. Kilka miesięcy później sytuacja tak się zaogniła, że spowodowała exodus kilku tysięcy Dogonów na płaskowyż, w okoli(dostęp: 17.07.2018 r.).
Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/pr-issa-ndiaye-les-religieuxne-sont-plus-credibles-pour-une-mediation-politique/ (dostęp: 12.09.2018 r.).
9

10

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

47

ce miejscowości Sangha. Według mediów osiem najbardziej
narażonych na ataki wiosek dogońskich zostało całkowicie opuszczonych11. Cytowane w tychże mediach wypowiedzi Dogonów
takich jak Hama Dolo (właściciel hotelu w Sangha), są niepokojące, zwracając uwagę na inny problem: Mamy mało prosa, ziarno, które posialiśmy na polach, zostało zmyte przez deszcze lub
zniszczone – lamentuje. Za dwa miesiące grozi nam głód! Państwo
jest nieobecne... Sangha to rejon liczący 40 000 mieszkańców, a w okolicy nie ma nawet jednego oficera ochrony. Więc ludzie się boją, a do
tego jesteśmy zaniepokojeni, ponieważ kończy się pora deszczowa
[zbliża czas zbiorów – J. Ł.]. Tak więc wszyscy, którzy idą na pole,
uzbrojeni są w karabiny, noże i kije, ponieważ moglibyśmy zostać
zaatakowani... Jeśli ludzie z Sangha nie wrócą na pole tak szybko,
jak to możliwe, cały rok upraw jest zagrożony12.
Rodzi się pytanie, jaki jest powód tej sytuacji, a być może także pytanie o prawdziwą genezę konfliktu?
Społeczność Dogonów – grupy etnicznej zamieszkującej na
południu Mali, nieco poniżej tzw. Łuku Nigru – doświadczyła
wielu zmian w czasie ostatniego ćwierćwiecza. Ten, zdawałoby
się, typowy, kopieniaczy lud rolniczy z zachodniej Afryki spopularyzowany został właśnie przez wspomniane liczne grupy turystyczne (jeszcze w 2010 r. Mali odwiedzało około 200 000 osób),
dzięki niecodziennemu usytuowaniu swoich wiosek na tzw. rumowisku masywu Bandiagara, ale i niecodziennej sztuce, tańcom
masek i po części wiedzy kosmogonicznej. Rosnące przez co najmniej kilkanaście lat zainteresowanie turystów ich „oryginalną,
tradycyjną kulturą” sprawiło, że dobrze wykorzystywali oni swoją „rentę geograficzną”, którą otrzymali w prezencie od natury.
11
Źródło: www.maliweb.net/non-classe/insecurite-dans-le-centre-du-malidetresse-a-sangha-face-au-flux-de-deplaces-2762247.html (dostęp: 17.06.2028 r.).
12
Ibidem.

�48

Jacek Łapott

Powstał swoisty przemysł, a przynajmniej manufaktura zajmująca się obsługą „obcych” odwiedzających kraj Dogonów. Prawie
w każdej wiosce powstawały hotele i campementsy, restauracje,
mniejsze i większe zrzeszenia przewodników oraz liczne tzw.
artisanatsy – sklepiki oferujące „oryginalne” wytwory kultury
dogońskiej. Obsługa 100 000 czy 200 000 osób wymagała zaangażowania całej armii osób zaspakajających ich potrzeby. Z uwagi na fakt, że pozostałe rejony Mali nie cieszyły się takim zainteresowaniem turystów (może poza Timbuktu) większość z nich
trafiała do ojczyzny Dogonów. Kilkudniowa wycieczka kilkorga
turystów z przewodnikiem sprawiała, że ten ostatni otrzymywał
wynagrodzenie w wysokości miesięcznych zarobków miejscowego nauczyciela. Jeszcze większe zyski osiągali właściciele hoteli.
Przy takiej liczbie turystów, przekraczającej częstokroć ilość stałych mieszkańców wioski (i to niezależnie od tego, czy była to
pora deszczowa, czy sucha), wielu Dogonów partycypujących
w tych zyskach zapomniało, że tak naprawdę są rolnikami i produkty niezbędne nie tylko dla utrzymania turystów, ale i własnej
rodziny kupowało na targowisku. Z zainteresowania kulturą Dogonów i ich miejscem zamieszkania korzystali także bardziej operatywni przedstawiciele innych grup etnicznych – Bamana, Fulbe,
Songhaj, Bozo, Tuaregowie, a nawet Mossi z Burkina Faso. Rzadkie, ale obecne w kulturze Dogonów małżeństwa mieszane sprawiły, że dzieci z tych małżeństw nabierały niejakich praw do
dziedzi­czenia (m.in. ziemi) po swoich rodzicach. Bardziej operatywne z nich zakładają własne albo współpracują z różnorakimi
biurami podróży organizującymi wycieczki do kraju Dogonów,
a nawet budują hotele. Nie zawsze akceptowani przez tych ostatnich trzymają się razem (np. Bamana)13. W niektórych bardziej
13
Interesujące, że jeszcze kilka miesięcy temu, w lutym 2018 r., najbardziej
popularnym twórcą sztuki dogońskiej w Sangha był młody Dogon wychowany
w rodzinie Fulbe.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

49

popularnych wsiach gros zysków trafiało do kieszeni tych z „obcych” plemion. Dogonowie słabo protestowali przeciwko tej sytuacji, wychodząc widocznie z założenia, że w przypadku kłótni
przewodnicy zaczną omijać „protestujące” wioski, pozbawiając
je całkowicie zysków.
W tym miejscu przechodzimy do głównego tematu artykułu.
Co się dzieje dziś w Mali, w kraju Dogonów? Skąd napady, walki
i ofiary śmiertelne? Okazuje się, że masyw Bandiagara i jego okolice to nie tylko ojczyzna Dogonów, lecz także koczowniczego
plemienia Fulbejów – hodowców bydła. Dogonowie jako grupa
etniczna o niecodziennej, tradycyjnej kulturze byli wielokrotnie
przedstawiani w literaturze polskiej i światowej. Mało jest popularniejszych społeczności afrykańskich niż oni. Jeśli chodzi o Fulbe, sytuacja nie jest równoprawna. Nie przekłada się to w ich
wypadku na badania i literaturę chociażby w języku polskim. Nie
pomaga w tym ich terytorialna diaspora rozciągająca się od Senegalu do Kamerunu. Można o nich przeczytać w szerszych historycznych publikacjach, natomiast źródłowych opracowań należałoby szukać w języku francuskim, jednak opracowana przez
C. Sydou Bibliographie générale du monde peul w roku 1976 wymagałaby pilnego uzupełnienia14. Powstało bowiem sporo nowych
opracowań – w większości jednak omawiających różne tematy
cząstkowe, w różnych krajach. W Polsce z oddzielnych prac należałoby wymienić zapewne klasyczne już opracowanie T. Chwojki pt. Z badań nad problemem etnogenezy zachodnioafrykańskiego
ludu Fulbe (Peuls, Fulani, Ful) czy Naiwni pasterze i piękne mleczarki. Stereotypowy obraz Fulanów w filmach hausanskich Iza­beli
Will15.
Ch. Seydou (red.), Bibliographie générale du monde peul, Niamey 1976.
T. Chwojka, Z badań nad problemem etnogenezy zachodnioafrykańskiego
ludu Fulbe (Peuls, Fulania, Ful) [w:] „Materiały Zachodniopomorskie” 1970,
t. 14, s. 534–574. Podane w tytule etnonimy tej grupy należą do tych najpopu14

15

�50

Jacek Łapott

Konieczne jest więc krótkie resume ich kultury (szczególnie
grupy żyjącej w Mali). Fulbe to współcześnie największa grupa
pasterko-nomadyczna na świecie – ich populację w Afryce szacuje się na około 30 000 000–40 000 000 ludzi. Tradycyjnymi koczowniczymi pasterzami bydła do czasów nam współczesnych
pozostała tylko ich trzecia część16. W Mali mieszka około 2 500 000
przedstawicieli tej grupy etnicznej17. Według klasycznych, książkowych pozycji etnologicznych kultura Fulbe charakteryzuje się
określonymi cechami takimi jak: organizacja społeczno-polityczna o silnej władzy militarnej, struktura kastowa społeczeństwa,
poczynając od arystokracji (tierno), poprzez kasty rzemieślnicze:
kowali (wayoubé), złotników i wytwórców przedmiotów ze skóry
(abarbé), wytwórców przedmiotów drewnianych (laobé), tkaczy
(dyawambé), śpiewaków (mabbé), muzyków (wambabé), a nawet
szkutników i rybaków (subaibé), aż po niewolników. Do uprawy
ziemi wykorzystywano jeńców-niewolników (dimadio)18. Ogół
Fulbe dzieli się na terenie Mali na trzy części: nomadów (zwanych
Mbororo), półnomadów, ale i na ludność osiadłą. Problem, który
tutaj poruszam, dotyczy w zasadzie dwóch pierwszych grup19.
Podstawową jednostką administracyjną [Fulbe – J. Ł.] była osada (miszidi), Zespół kilku osad tworzy okręg (tekou). Ponadto wylarniejszych. I. Will, Naiwni pasterze i piękne mleczarki. Stereotypowy obraz Fulanów w filmach hausańskich [w:] J. Różański, H. Rubinkowska-Anioł (red.)
Afryka między tradycją a współczesnością. Wybrane przykłady kontynuacji i zmian
w języku, stylu życia, sztuce i religii, t. 2, Warszawa 2013, s. 89–100.
16
Interesujące, że T. Chwojka podaje za L. de Tressanem ich łączną liczbę
(w 1953 r.) na około 5 mln (op. cit., s. 535).
17
Zarówno w tym przypadku, jak i przy szacunkach demograficznych innych
populacji w Afryce dane są mocno „przybliżone” z racji braku wiarygodnych
badań.
18
H. Bauman, D. Westerman, Les Peuples et les civilisations de l’Afrique, Paris
1962, s. 390.
19
Z racji jednak żywej do dziś tożsamości etnicznej zaangażowane są w nią –
w mniejszym czy większym stopniu – wszystkie grupy.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

51

stępowały prowincje (diwal), których wodzowie byli zmieniani co
dwa lata. Było kilkanaście prowincji20. Rodziny Fulbe są do dziś
patriarchalne, patrylokalne i patrylinearne. Podobnie jak w wypadku innych grup etnicznych, styl życia Fulbe reguluje kodeks
zachowania znany jako pulaaku lub laawol, co dosłownie oznacza
„ścieżki Fulani”. Jest on przekazywany przez każde kolejne pokolenie. Stanowi o wartościach moralnych Fulbe pozwalających
im zachować nie tylko tożsamość, ale i granice oraz zmiany stylu
życia. Notabene podobny system u Dogonów nosi nazwę dogo-tembu („to, co znalazł Dogon, przychodząc na świat”). Każdy
Dogon rodząc się, wstępuje na „ścieżkę Dogonów” – dogo-ozu,
znajdując na niej wspomniane dogo-tembu.
Interesujące, że „prawdziwi” Dogonowie uważali Fulbe za
„dzikusów” i nie dopuszczali możliwości małżeństwa z nimi. Negatywny stosunek osiadłych rolników do koczowników Fulbe (czy
Fulani) można także zauważyć w innych regionach Afryki Zachodniej. Według I. Will: W hausańskim elementarzu Fulanin
przedstawiany jest albo jako pasterz, albo jako myśliwy z łukiem,
strzałami, kołczanem i torbą przewieszona przez ramię, nigdy jako
emir, choć przecież wszyscy emirowie [opis dotyczy Nigerii – J. Ł.]
pochodzą z fulańskich rodzin. Cytowany przez tę autorkę M. Hotowitz potwierdza podobną opinię na temat Fulanów wśród społeczności Manga na terenie Nigru. Manga patrzą na nich z pogardą, a ich negatywne opinie o pasterzach umacnia wiele stereotypów:
Fulanie są brudni, udają muzułmanów, wielu z nich to złodzieje, ich
kobiety są rozwiązłe i, co najgorsze, Fulanie zawsze przebywają
w buszu, a busz kojarzony jest w Afryce Zachodniej z miejscem niebezpiecznym i z siedliskiem złych mocy21.
R. Cornevin, s. 367 (cyt. za T. Chwojka, op. cit., s. 54).
M. M. Hotowitz, Ethnic Boundary Maintenance among Pastoralists and
Farmers in the Western Sudan (Niger) [w:] W. Irons, N. D. Hudson (red.), Perspectives on Nomadism, Leiden 1972, s. 113, cyt. za I. Will, Naiwni pasterze i piękne
20
21

�52

Jacek Łapott

Niektórzy autorzy (m.in. W. E. A. Van Beek) zauważają jednak,
że jedną z istotnych przyczyn zmian zachodzących współcześnie
(ale także i w przeszłości) w sferze stosunków międzyetnicznych
w kulturze Dogonów nie było stanowcze kroczenie ścieżką dogo-ozu, lecz wprost przeciwnie – ich swoista „spolegliwość” rozumiana jako „uległość” czy „podporządkowanie się komuś”, „jego
poglądom czy wizji świata”22. Historia Dogonów nie potwierdza
jednak tej tezy. W odległej przeszłości zbuntowali się oni (mówiąc
w skrócie) władzy muzułmańskiej i opuścili swoją praojczyznę
– kraj Mande. Także przez następne stulecia nie zawsze byli tylko
atakowanymi przez sąsiednich koczowników, lecz często także
sami ich atakowali. Przetrwali ze swoją oryginalną kulturą kilkaset lat, pomimo obecności wkoło wojowniczych sąsiadów. Mieli
niewolników, których w przeszłości szukali wśród grup nomadów.
Jednak wydarzenia z początków bieżącego wieku (ostatnie kilkanaście lat) doprowadziły w efekcie do niejakiej erozji tożsamości etnicznej, jak i swoistego relatywizmu kulturowego. W kontaktach z obcymi (turystami) pojawia się wiele opisów wydarzeń
zmyślonych, opisywanych już w literaturze jako „tradycja wymyślona” (wynaleziona?) czy „pseudowydarzenia”23. To były pierwsze oznaki zaniku komunikacji wewnątrzkulturowej. „Prawdziwa”
wiedza o tradycji i prawdzie historycznej szybko traciła na znaczeniu.

mleczarki. Stereotypowy obraz Fulanów w filmach hausańskich [w:] J. Różański,
H. Rubinkowska-Anioł (red.), Afryka między tradycją a współczesnością, t. 2,
Wybrane przykłady kontynuacji i zmian w języku, stylu życia, sztuce i religii, Warszawa 2013, s. 90 i 98.
22
W. Van Beek, Dogon restitudied. A field evaluation of the work of Marcel
Griaule, „Current Anthropology” 1991, t. 32 (2), s. 148. Tego rodzaju teza nawiązuje do niekończącej się od lat dyskusji na temat, czy to „M. Griaule był uczniem
Dogonów, czy Dogoni byli jego uczniami”.
23
Więcej na ten temat zob. J. Urry, Spojrzenie turysty, Warszawa 2007, s. 23.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

53

Wzajemne stosunki między obiema grupami etnicznymi (w tym
wypadku Dogonami i Fulbe) mają także długą i złożoną historię
– nie do końca jednak opisaną. Niektóre spektakularne kontakty
są dobrze znane historykom. Nad innych została niejako opuszczona kurtyna milczenia. Wzajemne stosunki przez szereg lat były
naznaczone piętnem agresji i napadu Fulbejów na kraj Dogonów
– celem łapania i sprzedaży w niewolę jego mieszkańców. Czasami także ustanawiano ich w tym charakterze we własnych, fulbejskich wioskach. Nie były to małe ilości tej populacji, jeśli z czasem uzyskały nawet oddzielną nazwę – Rimaibé. Być może
dzięki tym praktykom Dogonowie przez długi czas posiadali nawet etnonim zewnętrzny – Habbe (Niewolnicy). Budując swoje
wioski na płaskowyżu Bandiagara oraz na narażonym w pierwszej
kolejności na napady, tzw. rumowisku skał u jego podnóża, nadawali im obronny charakter. Stawały się nie do zdobycia przez
konnych koczowników Fulbejów czy mających podobne zamiary
Tuaregów (szczególnie wioski na zachodzie, w rejonie Piniari).
Nic dziwnego, że Fulbe rozróżniają wyraźnie Dogonów z płaskowyżu i rumowisk skalnych, nazywając ich Habbe Haire, oraz Dogonów mieszkających na równinach – Humbebe. Kontakty te były
jednak dwustronnie aktywne i nie zawsze Dogonowie byli tylko
stroną broniącą się. Jak nadmienia M. Tymowski: Granicy wschodniej [państwa Fulbe – Dina – J. Ł.] bronił przed atakiem Mossich
i Dogonów oraz ludów z Hombori – amiru Guro Malado24. W pierwszej połowie XIX w. weszli oni bowiem (formalnie) w skład państw
Dina (Diina) ze stolicą w Hamdallahi (jedna z jego prowincji Dina
– Hayre kończyła się na Hombori).
Twórcą tego zapisanego w historii państwa Fulbe był Szeku
Amadu (Sheeku Aamadu Hammadi Buuba) panujący w latach
1818–1844. J. C. Huet uważa, że to właśnie fulbejskie państwo
24

M. Tymowski, Historia Mali, Wrocław-Gdańsk 1979, s. 258.

�54

Jacek Łapott

Dina najmocniej odcisnęło się na współczesnej kulturze Dogonów,
powodując wycofanie się ich w trudno dostępne rejony masywu
Bandiagara25. Wtedy też po raz pierwszy zaistnieli wspomniani
Rimaibé – niewolnicy Fulbe. W ich skład wchodzą, obok Dogonów,
przedstawiciele innych sąsiednich grup etnicznych złapanych
w niewolę – Bamana czy Bozo. Zwyczaj nie pozwalał Fulbejom
uprawiać ziemi, stąd też konieczność posiadania do tej pracy niewolników. Wioski Rimaibé można i współcześnie spotkać na równinie Gondo okalającej masyw Bandiagara. System kast (szczególnie niewolnictwa) przetrwał do czasów administracji
francuskiej. Dopiero w 1908 r. wydzierżawiono Rimaibé uprawianą ziemię, w zamian za część zbiorów26. Nie był to jednak
ewenement. Niektórzy historycy zauważają, że: [jeszcze – J. Ł.]
u progu okresu kolonialnego w wielu społecznościach zachodnioafrykańskich połowę (a nawet więcej) ludności stanowiły osoby
o statusie „niewolnika”27. Jednak w takiej sytuacji następowała
całkowita detrybalizacja podlegających jej niewolników28. Mój
przewodnik po kraju Dogonów – Gadiolou Dolo – mówił: Ci, których porwano lub sprzedano w niewolę, nie wracali. To było niemożliwe. Ponieważ tak daleko ich wywozili, że nie mogli wrócić. Przestawali być Dogonami, stawali się inną rasą. Pomimo upływu ponad
stu lat piętno niewolniczego pochodzenia (a co za tym idzie społecznego wykluczenia) dotyka do dziś wielu ich potomków.

25
J. C. Huet, Villages perché des Dogon du mali. Habitat, espace et société,
Paris 1994, s. 95.
26
R. I. Roberts, Warriors, Marchant and Slaves. The State and Economy in
the Middle Niger Valley 1700–1914, Stanford 1987, s. 196 (cyt. za J. C. Huet,
op. cit., s. 90).
27
P. Curtin P., Afryka na północ od strefy leśnej w początkach ekspansji islamu
[w:] P. Curtin, S. Feierman, L. Thompson, J. Vansina, Historia Afryki. Narody
i cywilizacje, Gdańsk 2003, s. 125.
28
Ibidem, s. 125.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

55

Władca Fulbe – Szeku Amadu w ciągu 26 lat rządów reformował swoje państwo pod każdym względem. Koczowniczy tryb
życia Fulbe powodował, że dwukrotnie przechodzili oni w ciągu
roku przez kraj Dogonów i jego okolice. Porę suchą spędzali na
pograniczu Mali i w Burkina Faso, wokół stałych źródeł wody.
Wraz z porą deszczową przesuwali się oni ze swoimi stadami na
północ. Przechodząc dość chaotycznie przez ziemie sąsiadów,
osiadłych rolników, co roku stwarzali sytuacje konfliktowe. Szacunkowe dane z lat 70. XIX w. mówią o wędrówce przez kraj Dogonów do rozległych pastwisk tzw. Wewnętrznej Delty Nigru.
Brało w nich udział około 150 000–160 000 koczowników ze stadami liczącymi około 1 500 000 sztuk bydła, kóz i owiec. Przemarsz
ten odbywa się zwykle na przełomie listopada i grudnia. Jego
dzień był dobierany bardzo starannie. Decydował nie tylko stan
trawy na pastwiskach, ale i poziom wody w Nigrze. To wspomniany Szeku Amadu postanowił zapanować nad tą coroczną migracją. Przemarsze takich ilości ludzi i zwierząt budziły sprzeciw nie
tylko okolicznych rolników – Dogonów i Bamana. Niesnaski trwały także między poszczególnymi rodami Fulbejów pragnącymi
jak najszybciej dotrzeć do terenów ze świeżą trawą. Szeku Amadu wymyślił system piętnastu tras dojścia (tzw. burti) do terenów
obfitych w trawę. Każda burti związana była z jednym z wielkich
rodów Fulbe. Bezpieczeństwo ludzi i stad było kolejnym wyzwaniem dla przywódcy państwa Dina. Umowy zawarte z Dogonami
zażegnywały jednak wtedy większość konfliktów29. System ten
funkcjonuje właściwie do dziś i znany jest we współczesnym Mali
pod nazwą Trversée des Boeufs (w języku fulfulde – dewgal). Jeszcze 10 lat temu był jedną z atrakcji turystycznych tegoż regionu30.
29
Bydło przechodząc przez tereny Dogonów, pozostawiało nawóz używany
przez rolników do nawożenia pól.
30
Jest lato 2018 r. Za kilka miesięcy zaczną się przygotowania do kolejnego
dewgalu. Można być pewnym, że nie będzie on przebiegał bezkonfliktowo.

�56

Jacek Łapott

Wracając do historii – kilkadziesiąt lat później, w 1864 r., Dogonowie i Fulbeje kolejny raz zaistnieli na rodzimej arenie historii. Państwo Dina zostało podbite, a jego stolica Hamdallahi zdobyta przez El-Hadż Omar Talla, przywódcę państwa Tukulerów.
Ci ostatni wywodzili się z terenów dzisiejszego Senegalu. Walczyli wpierw z „pogańskimi” Bamana, a następnie z Fulbejami
i Tuaregami (zdobyto Timbuktu). Państwo to z czasem „rozciągnęło się” zbyt mocno i stało się mało efektywne w działaniu.
Fulbeje, Tuaregowie i Bamana połączyli się i rozpoczęli ośmiomiesięczne oblężenie zdobytej wcześniej przez Tukulerów stolicy
Fulbe – Hamdallahi. Omar Tall, szukając sojuszników, wysłał
swojego bratanka Tidżaniego z prośbą o pomoc do Dogonów. Był
to krok rozpaczy wymuszony przez sytuację, całkiem niezgodny z islamistycznymi hasłami El-Hadż Omara, Dogonowie byli bowiem
animistami31. Dogonowie po długich deliberacjach zgromadzili
niemałą siłę – 5000 wojowników-myśliwych. Zanim dotarli jednak
do Hamdallahi okazało się, że El-Hadż Omar opuścił stolicę i skrył
się w niedostępnych wąwozach Bandiagary. Według tradycji ustnej trafił do wioski Deguembéré, gdzie wysadził się w powietrze
12 lutego 1864 r. Pozostał jednak jego bratanek Tidżani, który
m.in. przy pomocy Dogonów odparł zarówno Fulbejów, jak i Tuaregów i odzyskał władzę nad całym regionem Maciny32. Jest on
do dziś wspominany wśród Dogonów jako sprzymierzeniec – nie
był bowiem wojującym fundamentalistą i traktował ich jak ludzi
wolnych.
Przytoczenie tych historii wbrew pozorom ma istotne znaczenie przy próbie bliższego określenia nie tylko wzajemnych stosunków, jak i genezy współczesnego konfliktu między Dogonami
a Fulbe. W Afryce z racji żywego funkcjonowania tradycji oralnej
31
32

M. Tymowski, op. cit., s. 272.
Ibidem, s. 273.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

57

tego rodzaju przekazy ustne są żywe i przekazywane z pokolenia
na pokolenie, do czasów nam współczesnych. Historia sprzed
150 lat jest znana i powszechnie powtarzana przez obie strony
konfliktu. W antropologii: określa się wojnę jako szczególny typ
politycznych relacji między grupami, które stosują – lub grożą, że
zastosują – śmiercionośną siłę przeciwko sobie, aby zrealizować
swoje cele… Problemem utrudniającym próby stworzenia teorii wojny jest to, że niemal każdy czynnik, który był przedstawiany jako
przyczyna wojny, może być również interpretowany jako jej efekt33.
Podobnie jest z tym opisywanym niejako „na gorąco” konfliktem.
Za jakiś czas, po spojrzeniu z dystansu, poznamy być może jego
prawdziwa genezę?
Swoiste „zawieszenie broni” zaistniałe w XX w., w pierwszym
rzędzie dzięki administracji francuskiej, potem dzięki siłom niepodległego państwa Mali, a ostatnio także dzięki licznym odwiedzinom turystów i możliwością partycypowania w zyskach z tym
związanych, skończyło się w 2012 r. Cele zaistniałej wtedy rebelii tuareskiej bliższe były koczowniczym, prawie w całości zislamizowanym Fulbe. Po kilkuletnim oczekiwaniu na zmianę sytuacji
w kraju Dogonów zrozumieli oni, że trzeba „wziąć sprawy w swoje ręce”, a właściwie spojrzeć realnie na sytuację, która wytworzyła się w rejonie masywu Bandiagara. Okres „prosperity turystycznej” spowodował stabilizację gospodarczą, rozwój rodzimej
infrastruktury oraz przypływ pomocy z ramienia organizacji pozarządowych. Populacje obu grup konfliktu stały się liczniejsze.
Jednak wraz z brakiem turystów koniecznym było powrócenie
do pracy na roli, a ilość chętnych Dogonów do przeniesienia się
na równiny zwiększała się. Coraz trudniej było znaleźć pola pod
uprawę. Cóż mieli powiedzieć pasterze? Przy zwiększonej popuS. Harrison, Wojna [w:] A. Barnard, J. Spencer (red.), Encyklopedia antropologii społeczno-kulturowej, Warszawa 2008, s. 647–648.
33

�58

Jacek Łapott

lacji niezbędne było powiększenie nie tylko stad, ale i pól uprawnych oraz znalezienie nowych pastwisk dla bydła. Konflikty budziły także dostęp do stałych źródeł wody czy studni.
Oglądając kraj Dogonów przed 40 laty, wędrując pieszo do
wybranych wtedy do badań wiosek Yougo, przez cały dzień szliśmy przez niegościnny, pusty busz. Dziś na tej samej trasie powstało kilka wiosek, pola jednej z nich stykają się z polami drugiej,
a cały teren poprzecinany jest ścieżkami dla pieszych i jednoosiowych charets’ów. Gdzie w takim razie jest tutaj miejsce dla pasterzy i ich zwierząt?
Duża część Fulbe w Mali z trudem poddaje się różnym akcjom
osiedleńczym. Żyją jakby marzeniami o przeszłym, idealnym
świecie ich kultury (przytaczając kolejny raz motto). Czas się dla
nich zatrzymał. Przypomina to nieco sytuację plemienia turkmeńskiego Ajdynły z Turcji opisaną przez Y. Kemala w Legendzie Tysiąca Byków34. Być może w tym podobieństwie można byłoby się
doszukać jakiejś szerszej prawidłowości co do współczesnego
postrzegania rzeczywistości przez nomadów?
Z kolei przekonanie Dogonów, że „turyści będą zawsze” powodowało, że nie dostrzegali oni innych gromadzących się zagrożeń wewnętrznych. Poczynając od wspomnianego upadku autorytetów lokalnych, braku zainteresowania obejmowaniem
funkcji tradycyjnych przywódców, a kończąc na pojawieniu się
zupełnie „nowych autorytetów” zaistniałych za sprawą uzyskania
przez nich wyższej pozycji materialnej (pieniędzy) czy z nadania
politycznego lub religijnego. W dalszej kolejności prowadziło to
do niejakiego osłabienia więzi społecznych, a nawet rodzinnych –
pojawia się nieznana wcześniej nieuczciwość, migracje do ojczyzn
„tych przywożących pieniądze turystów”, a w skali makroregionalnej czy państwowej – nepotyzm wielkorodzinny i plemienny.
34

Y. Kemal, Legenda Tysiąca Byków, Warszawa 1983.

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

59

Ponadto słabnie aktywność intelektualna, następuje szybszy rozpad rodziny, utylitarne traktowanie religii. Łatwo zauważyć także oznaki swego rodzaju wojującego, „nacjonalistycznego” trybalizmu. Działania licznych organizacji pomocowych powodują
zanik rodzimej przedsiębiorczości i bezwolne oczekiwanie na
kolejne „projekty”. Nie bez znaczenia jest także szybki wzrost
demograficzny. Dzieci były zawsze dla społeczeństw afrykańskich
zabezpieczeniem na starość. Nieznane są tutaj ubezpieczenia
społeczne. Działania związane z niekontrolowanym przepływem
idei w ramach tzw. globalizacji czy „otwarcia się na świat” sprawiły, że młodzi mieszkańcy Afryki częściej ulegają chęci opuszczenia własnej wioski. Dla ich rodziców ryzyko jest zbyt duże,
dlatego większa ilość dzieci gwarantuje im, że mimo wszystko
któreś z nich pozostanie i zaopiekuje się nimi na starość.
Chciałbym tutaj przytoczyć niejako „prorocze” stwierdzenie
J.-C. Hueta. Autor ten obserwując już w roku 1994 bezładne (czyt.
niezorganizowane) migracje Dogonów na tereny równin wokół
masywu Bandiagara, gdzie powstawały wcale niemałe wioski
„bez ładu i składu”, stwierdził, że: niektóre miejsca zamieszkania
przypominają wielką zbiorowość ludzką, bez wodza, zdezorientowaną i zdumioną brakiem autorytetów i władzy35. Zasięg tego rodzaju sytuacji cały czas się powiększa. Jednocześnie, co ważniejsze, nie sprzyja ona szybkiej konsolidacji mieszkańców w obliczu
zagrożenia.
Wszystkie przedstawione tutaj na gorąco uwagi wskazują dodatkowo na fakt, że współcześni mieszkańcy Afryki zagubili także gdzieś ważką cechę ich rodzimej kultury polegającą na rozwiązywaniu sporów poprzez dyskusję (dialog) i deliberację celem
osiągnięcia zgodnego konsensusu. „Dzisiaj ma głos towarzysz

35

J.-C. Huet, op. cit., s. 165.

�60

Jacek Łapott

Mauzer” (czy może raczej Kałasznikow) – jak powiedziałby inny
klasyk.
W lipcu i sierpniu 2018 r. odbyły się w Mali wybory prezydenckie. Zwyciężył prezydent Ibrahim Boubacar Keita (zwany IBK).
Poza sporadycznymi incydentami pierwsza i druga tura przeszły
spokojnie. Potwierdził to także Cécile Kyenge – szef misji obserwacyjnej z ramienia Unii Europejskiej. Jak podały media, wybory
odbywały się także w miejscach większych skupisk Malijczyków
poza granicami ich kraju, np. w obozie dla uchodźców malijskich
w Mbera, usytuowanym na terenie Mauretanii. Jako pierwsze
z zadań, które chciałby realizować prezydent po wyborach, byłaby walka z korupcją. Bezpieczeństwo wewnętrzne znalazło się na
trzecim miejscu36. Nie rokowało to najlepiej dalszemu rozwojowi
sytuacji na południu Mali, m.in. w kraju Dogonów.
Tylko od 1 kwietnia do 31 maja 2018 r. konflikt między Fulbe
i Dogonami w rejonie Mopti doprowadził do wewnętrznego przesiedlenia prawie 9000 osób. O niestabilnej sytuacji wewnętrznej
w tym kraju świadczy fakt, że w tym samym czasie pojawiło się
na terenie całego kraju 61 400 uchodźców wewnętrznych. Jak
napomknął Mbaranga Gasarebwe (doradca sekretarza generalnego ONZ ds. bezpieczeństwa): Musimy podwoić nasze wysiłki,
aby znaleźć trwałe rozwiązanie przyczyn tych chronicznych konfliktów. Od tego zależy przyszłość Mali i całego Sahelu… Społeczność
humanitarna potwierdza swoje niezachwiane wsparcie dla władz
malijskich, aby przezwyciężyć bratobójcze konflikty, które kosztowały życie już dziesiątki osób, w tym kobiet i dzieci. Według szacunków tylko w tym roku (2018) 4,3 miliona ludzi z Mali potrzebuje pomocy humanitarnej. Społeczności zajmujące się tą
działalnością zaapelowały o 263 miliony dolarów, aby wesprzeć
W przemówieniu inauguracyjnym po zaprzysiężeniu to zapewnienie pokoju w Mali znalazło się na miejscu pierwszym.
36

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

61

1,6 miliona osób. Do tej pory udało się zgromadzić jedynie 94 miliony dolarów, czyli 36% z poszukiwanych funduszy37.
Powtarzające się napady zbrojne po obu stronach spowodowały, że głos zabrały także dwa znane stowarzyszenia (obu skonfliktowanych grup) zajmujące się promocją ich kultury – Ginna
Dogon oraz Pulaku Tabula. Oba wyraziły głębokie zaniepokojenie
„pogarszaniem się klimatu społecznego w centralnym Mali”: W obliczu konieczności jak najszybszego przerwania obecnej spirali przemocy, stowarzyszenia Tabala Pulaaku i Ginna Dogon rozważają
wspólne działania, w tym wysłanie wspólnej misji obu społeczności
w celu uspokojenia sytuacji w zagrożonej strefie38.
Z racji faktu, że przedstawiciele obu stron konfliktu stosują
sprawdzoną metodę szybkiego przemieszczania się po zagrożonym
terenie na motorowerach, wprowadzono zakaz używania tego
rodzaju środka lokomocji. Zarządzenie awykonalne, podobnie
jak próby „rozbrojenia” miejscowych myśliwych z tradycyjnej broni skałkowej (obecnej w każdej rodzinie). Działania sił państwowych nie zawsze prowadzą do stabilizacji sytuacji. Warto odnotować jedną z „oficjalnych” informacji: Stowarzyszenie Dana
Amassagou [paramilitarne stowarzyszenie myśliwych Dogon – J. Ł.]
informuje opinię krajową i międzynarodową, że po wczorajszej imprezie w Kani Kombole, podczas jego walnego zgromadzeniu pod
przewodnictwem szefa sztabu ruchu, oddział żołnierzy malijskich
przybyły na miejscu spotkania najpierw chciał odzyskać naszą broń,
w obliczu odmowy – spalił nasze motocykle (ponad 300 motocykli). Żołnierze otworzyli także ogień z broni – na szczęście bez utraty ludzkiego życia po naszej stronie. W obliczu tej sytuacji postanoŹródło: http://www.malinet.net/alerte/nord-et-centre-du-mali-9-000personnes-deplacees-en-quelques-semaines/ (dostęp: 12.07.2018 r.).
38
Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/conflits-au-centre-du-malitabital-pulaku-et-ginna-dogon-interpellent-le-gouvernement/ (dostęp:
05.07.2018 r.).
37

�62

Jacek Łapott

wiliśmy wydalić każdego przedstawiciela państwa [władzy – J. Ł.]
z kraju Dogonów.
Nie chcemy dłużej obecności państwa na naszym terenie, co oznacza brak głosowania w wyborach prezydenckich.
Jesteśmy zdeterminowani jednak, aby sprowadzić pokój do Kraju Dogonów39.
Od początku roku 2018 Biuro ds. Praw Człowieka ONZ, dzięki działalności misji stabilizacyjnej ONZ w Mali (MINUSMA),
udokumentowało 99 incydentów przemocy wśród lokalnych społeczności, które spowodowały śmierć co najmniej 289 cywilów.
Siedemdziesiąt sześć takich incydentów – około 77% całości – miało miejsce w samym regionie Mopti [rejon zamieszkały przez Dogonów i Fulbe – J. Ł.], w tym 49 od 1 maja… Jesteśmy głęboko
zaniepokojeni wzrostem przemocy, pomimo istnienia swoistej linii
demarkacyjnych tych społeczności w regionie Mopti, w centralnym
Mali – powiedział Rupert Colville, rzecznik Biura Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka na konferencji prasowej w Genewie40.
Sytuacja zamiast stabilizować się, tylko się zaognia. We wtorek
3 maja 2018 r. w regionie Mopti trwały starcia między cywilami
z plemion Fulbe i Bamana (w miejscowości Koroguiri i Maleimana). Pierwsi to wspomniani pasterze, którzy twierdzą, że bronią
swoich pastwisk, a drudzy, podobnie jak Dogonowie, to rolnicy,
którzy bronią swojej ziemi. W wyniku starć zginęła rekordowa
liczba osób – około 30 zabitych cywilów (według różnych źródeł). Podobnie jak w przypadku Dogonów, także tutaj do obrony

Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/centre-du-pays-plusieursmotos-des-chasseurs-dogons-brulees-par-une-patrouille-des-famas/ (dostęp:
19.07.2018 r.).
40
Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/resurgence-des-violencescommunautaires-dans-la-region-de-mopti-la-minusma-recence-289-civils-tuesdepuis-janvier/ (dostęp: 19.07.2018 r.).
39

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

63

powołano rodzime milicje41. Organizacja o charakterze milicyjno-militarnym na tym terenie, u Fulbe, to l’Alliance pour le Salut du
Sahel (Przymierze na rzecz ratowania Sahelu).
Z kolei inna organizacja Fulbe L’Alliance nationale pour la sauvegarde de l’identité peulh et la restauration de la justice (Narodowy
sojusz za ochronę tożsamości Peul i przywrócenie sprawiedliwości) zaatakowała w połowie lipca 2018 r. obóz wojsk rządowych
w Nampala, zabijając 10 osób i raniąc około 50. Według mediów
napastnicy przybyli 12 ciężarówkami wraz z liczną grupą napastników na motocyklach42.
30 sierpnia 2018 r. nadeszły wreszcie dobre wiadomości –
36 wodzów Dogonów i 36 wodzów Fulbe spotkało się w Koro
i podpisało porozumienia pokojowe. Zainicjowało je Le centre pour
le dialogue humanitaire (HD). Porozumienie ma być rozpowszechnione wśród obu społeczności, które będą musiały wziąć na siebie
odpowiedzialność za jego przestrzeganie43. Niestety po kilku tygodniach sytuacja znów się zmieniła. Porozumienie pokojowe
spisane na papierze zdaje się być doskonałe. Na dziesięciu stronach
ustanawia pokój pomiędzy społecznością Dogon i Fulbe. Wskazuje ono przyczyny i określa prawa i zasady korzystania z ziemi.
Jednak odrzucają je wspomniane wyżej grupy paramilitarne u Dogonów – Dana Amassagou i fulbejska – Tabital Pulaaku. Przywódca tego ostatniego Abdoul Aziz Diallo wyjaśnia: Nie braliśmy
udziału w negocjacjach. Chcemy więcej gwarancji dla naszych ludzi.
41
Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/mali-le-bilan-des-tensionscommunautaires-salourdit-dans-la-region-de-mopti/ (dostęp: 18.07.2018 r.).
42
Źródło: http://www.malinet.net/alerte/attaque-de-nampala-lalliancenationale-pour-la-sauvegarde-de-lidentite-peulh-et-la-restauration-de-la-justicerevendique/ (dostęp: 17.07.2018 r.).
43
Źródło: http://www.malinet.net/editorial/mopti-36-chefs-de-villagesdogons-et-36-chefs-de-villages-peulhs-de-la-zone-de-koro-signent-un-accordpour-mettre-fin-aux-violences/ (dostęp: 30.08.2018 r.).

�64

Jacek Łapott

Zwłaszcza że ataki nadal trwają – w ostatni weekend zginęło znów
pięciu Fulbe44.
Wbrew deklaracjom sytuacja nie zmierza ku końcowi. Lista
przyczyn tej „małej wojny” – zadawnionych i współczesnych – jest
długa. Być może nawet się poszerza. Jest koniec września 2018 r.
W Mali powstał rząd z 12 nowymi ministrami. Jedyna nadzieja,
że –załatwiwszy wszystkie ważniejsze zobowiązania wyborcze
– prezydentowi starczy czasu, aby pochylić się także nad tym ważkim problemem swego wielkiego kraju – wojną etniczną między
Dogonami i Fulbe.

Bibliografia
Beek van W., Dogon restitudied. A field evaluation of the work of Marcel
Griaule, „Current Anthropology” 1991, t. 32 (2).
Seydou Ch. (red.), Bibliographie générale du monde peul, Niamey 1976.
Bauman H., Westerman D., Les Peuples et les civilisations de l’Afrique,
Paris 1962.
Chwojka T., Z badań nad problemem etnogenezy zachodnioafrykanskiego
ludu Fulbe (Peuls, Fulania, Ful), „Materiały Zachodniopomorskie”
1970, t. 14.
Curtn P., Afryka na północ od strefy leśnej w początkach ekspansji islamu
[w:] P. Curtin, S. Feierman, L. Thompson, J. Vansina, Historia
Afryki Narody i cywilizacje, Gdańsk 2003.
Huet J.-C., Villages perchés des Dogon du Mali. Habitat, espace et société,
Paris 1994.
Kemal Y., Legenda Tysiąca Byków, Warszawa 1983.
Roberts R. I., Warriors, Marchant and Slaves. The State and Economy in
the Middle Niger Valley 1700–1914, Stanford 1987.
Tymowski M., Historia Mali, Wrocław-Gdańsk 1979.
Źródło: http://www.malinet.net/flash-info/mali-les-difficultes-de-laccordde-paix-entre-dogons-et-peuls-de-koro/ (dostęp: 05.09.2018 r.).
44

�Dogonowie versus Fulbe – mała wojna w wielkim kraju

65

Urry J., Spojrzenie turysty, Warszawa 2007.
Will I., Naiwni pasterze i piękne mleczarki. Stereotypowy obraz Fulanów
w filmach hausanskich [w:] J. Różański, H. Rubinkowska-Anioł
(red.), Afryka między tradycją a współczesnością. Wybrane przykłady kontynuacji i zmian w języku, stylu życia, sztuce i religii, t. 2,
Warszawa 2013.
Źródła internetowe
www.malinet.net/flash-info/centre-du-pays-plusieurs-motos-deschasseurs-dogons-brulees-par-une-patrouille-des-famas/ (dostęp: 19.07.2018 r.).
w w w. m a l i n e t . n e t / fl a s h - i n f o / r e s u r g e n c e - d e s - v i o l e n c e s communautaires-dans-la-region-de-mopti-la-minusma-recence289-civils-tues-depuis-janvier/ (dostęp: 19.07.2018 r.).
w w w. m a l i n e t . n e t / fl a s h - i n f o / m a l i - l e - b i l a n - d e s - t e n s i o n s communautaires-salourdit-dans-la-region-de-mopti/ (dostęp:
18.07.2018 r.).
www.malinet.net/alerte/nord-et-centre-du-mali-9-000-personnesdeplacees-en-quelques-semaines/ (dostęp: 12.07.2018 r.).
www.malinet.net/flash-info/conflits-au-centre-du-mali-tabital-pulakuet-ginna-dogon-interpellent-le-gouvernement/ (dostęp:
05.07.2018 r.).
www.malinet.net/alerte/mopti-des-morts-apres-des-affrontementsentre-milices-communautaires/ (dostęp: 28.06.2018 r.).
www.maliweb.net/non-classe/insecurite-dans-le-centre-du-malidetresse-a-sangha-face-au-flux-de-deplaces-2762247.html (dostęp: 17.06.2018 r.).
www.malinet.net/editorial/mopti-36-chefs-de-villages-dogons-et-36chefs-de-villages-peulhs-de-la-zone-de-koro-signent-un-accordpour-mettre-fin-aux-violences/ (dostęp: 30.08.2018 r.).
http://www.malinet.net/flash-info/mali-les-difficultes-de-laccord-depaix-entre-dogons-et-peuls-de-koro/ (dostęp: 05.09.2018 r.).
http://www.malinet.net/editorial/islam-et-politique-au-mali-entrerealite-et-fiction/ (dostęp: 17.07.2018 r.).

�66

Jacek Łapott

Dogon versus Fulbe – a small war in a great country
Summary
The fighting in north of Mali, which lasted from 2012, caused changes in everyday life not only of the people struggling for Independence.
Lack of strong central authority led to the expansion of a certain anarchy
to other areas of the country. In the south of Mali, in the Dogon country,
this caused a complete disappearance of tourists visiting this area. Earlier, uncontrolled, numerous visits contributed to both the increase in
affluence of local residents and the growth of its population. Both the
Dogon and their nomadic neighbors, the Fulbe shepherds, looking for
new lands for themselves, led to a conflict that consumed at least several hundred victims this year (2018) and caused the migration of several thousand refugees. On August 31, 2018 representatives of 36 Dogon
leaders and 36 Fulbe signed a peace agreement in the town of Koro.
However, everything points to the fact that the road to a real peace is
still long.
Keywords: Tribal war, traditional community, stabilization mission,
Azwad, farmers Dogon, shepherds cattle Fulbe.

�AGNIESZKA MADYS

TRADYCYJNA KULTURA TUARESKA,
ISLAM I NIEPODLEGŁOŚĆ
Prace etnograficzne na temat Tuaregów w większości są francuskie. Ich zasobność jest stosunkowo duża, jednak zgodność
pomiędzy nimi często niewielka. Wynika to z faktu, że charakteryzują one różne odłamy regionalne tuareskich grup, które różnią
się pomiędzy sobą w wielu aspektach (np. obozowanie, hodowla
zwierząt, wodopoje). J. Nicolaisen pisze: Literatura dotycząca
Tuaregów jest nawet obszerna, jednak wiele z tych publikacji ma
ograniczoną wartość1. W związku z tym społeczność tuareską ciężko usystematyzować i mówić o niej jako o całości. Niemniej jednak
wiele cech pozostaje wspólnych dla całej populacji, a kultura tuareska w różnych krajach bytowania Tuaregów zazwyczaj jest
dość spójna2.
Tuaregowie to grupa etniczna, która charakteryzuje się złożonym składem i dzieli na szereg grup regionalnych, znanych pod
różnymi nazwami, np. Kel Ajjer, Kel Hoggar, Kel Ahaggar. Tuaregowie są Berberami i zamieszkują obszar pięciu państw: Mali,
Burkina Faso, Algierii, Libii i Nigru. Berberowie (Berberzy) to
Agnieszka Madys, doktorantka, Uniwersytet Szczeciński
1
J. Nicolaisen, Ecology and Culture of the Pastoral Tuareg with particular
reference to the Tuareg of Ahaggar and Ayr, Copenhagen 1963.
2
K. Moszyński, Ludy pasterskie, Kraków 1953, s. 179.

�68

Agnieszka Madys

grupa ludów chamito-semickich w Afryce Północnej (należą do
niej m.in. Tuaregowie, Kabylowie) zamieszkująca tereny od Oceanu Atlantyckiego do Egiptu, licząca od 8 do 10 milionów ludności. Współcześnie dialekty języka berberskiego wypierane są przez
język arabski3. Historia tuareska pokazuje, że Tuaregowie nigdy
nie zjednoczyli się, by wspólnie walczyć przeciwko wrogom lub
w imię innej słusznej sprawy. Bratobójcze walki, grabieże i napady raczej różniły poszczególne grupy regionalne, niż je scalały4.
Początkowo nomadów utożsamiano z barbarzyńcami, którzy
siali spustoszenie w osadach i miastach, a także na pustynnych
szlakach, napadając na podróżników. S. Moussa pisał, że od XVIII w.
w literaturze europejskiej dostrzec można rosnącą romantyzację
postaci koczownika, który zaczął jawić się jako „dziki dżentelmen” – gościnny i honorowy. Idea koczownika, która rozwinęła
się w drugiej połowie XVIII w., nie przedstawiała już nomada jako
człowieka niebezpiecznego i wykluczonego ze społeczeństwa,
a raczej jako osobę na początku procesu cywilizacyjnego5.
W XVIII w. nastąpiło przewartościowanie, które spowodowało,
że nomadów pozbawiono negatywnych cech. Nie byli oni postrzegani jako grabieżcy, a raczej jako przedstawiciele czystej, białej
rasy. Jawili się także jako postaci oporu przeciwko tyranii, ludzie
odważni i wojowniczy. E. Bernus podkreślał arystokratyczne pochodzenie Tuaregów. Przedstawiał ich jako szlachetnych odpowiedników walecznych rycerzy idealizowanego średnio­wiecza6.
3
M. Sajko (red.), Encyklopedia PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, hasło: Berberowie.
4
A. Rybiński, Ręka w rękę, czyli rzecz o tuareskim dążeniu do jedności i własnego państwa, „Konteksty” 2012, nr 1–2, passim.
5
S. Moussa, Une peur vaiance: L’émergence du mythe bédouin chez les voyageurs francais du XVIIIe siécle [w:] J. Berchtold, M. Porret, La Peur au XVIIIe Siécle.
Discours représentations, pratiques, Geneva 2004, s. 206.
6
E. Bernus, Touaregs nigériens. Unité culturelle et diversité régionale d’un
peuple pasteur, Paris 1981.

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

69

Dane demograficzne na temat populacji Tuaregów mają niebagatelny wpływ na postrzeganie jej jako odrębnej całości. Brak
dokładnych informacji oraz materiałów, w których liczebność ta
byłaby precyzyjnie określona, nakazuje przyjąć li tylko pewien
przybliżony szacunek. Niemniej jednak badania w kierunku zmian
zachodzących w liczebności tuareskich plemion rzutują na ich
postawy oraz społeczne wzorce zachowań. A. Rybiński w swojej
rozprawie pisze i przyjmuje, iż na przełomie XIX i XX w. żyło około pięciu tysięcy Tuaregów, wyszczególniając następująco: ok. 3000
przedstawicieli ihaggaren (szlachta), imrad (wasale zajmujący
się głównie pasterskim chowem zwierząt) i Isekkemaren (specjalna, istniejąca jedynie u Tuaregów Północnych grupa ludności
wywodząca się od Arabów bądź Arabów i kobiet tuareskich, mająca status zbliżony do wasali), 2000 niewolników, 500 izeggaren
(czarnoskórzy rolnicy uprawiający ziemię wydzierżawioną od
Tuaregów) oraz kilku ineslemen (pobożni, wykształceni muzułmanie, osoby należące do rodów marabuckich). Ogromne rozproszenie ludności utrudniało zgromadzenie dokładniejszych
danych7. Przyglądając się liczbom dotyczącym liczebności Tuaregów, zgromadzonym przez badaczy, widoczne są znaczne różnice w podawanych szacunkach. Rozbieżności takie wynikają z przyrostu demograficznego oraz innych dodatkowych czynników.
Częstokroć bowiem do Tuaregów zaliczano także ich byłych czarnoskórych niewolników, którzy zasymilowali się z regionalnymi
grupami i przejęli kulturę swoich panów. Skutkowało to różnicami w danych na temat liczebności. W Dictionnaire des peuples.
Societes d’Amerique, d’Asie edt d’Oceanie, wydanym w 1998 r.
w Paryżu, określono, że Tuaregowie liczą ponad 2 miliony osób.
W 1998 r. również P. Pandolfi oszacował liczebność plemion tuareskich, określając ją na 1,5 miliona osób, z których znaczna
7

A. Rybiński, Tuaregowie z Sahary, Warszawa 2015, s. 13–15.

�70

Agnieszka Madys

większość zamieszkuje obszar Nigru (750 000 osób) oraz Mali
(600 000 osób). Z uwagi na fakt, że geograficzne środowisko Tuaregów jest dwudzielne: z jednej strony zamieszkują oni suche
regiony zachodniej Sahary, ubogie w roślinność i pastwiska, z drugiej zaś tereny południowe (Sahel), znacznie bogatsze w pastwiska, gęstość zaludnienia jest różna. Niemniej wspólnym elementem dla obydwu rodzajów terytoriów zamieszkiwanych przez
plemiona tuareskie jest fakt, że gęstość zaludnienia wszędzie jest
niewielka. Charakterystyczne jest również duże rozproszenie
poszczególnych grup regionalnych. Tuaregów dzieli się generalnie na dwie grupy: Północnych (Saharyjskich) i Południowych.
Wielkość lokalnych grup waha się od 20 do nawet 200 członków.
Ze względu na to, że północne terytoria narażone są na częste
okresy suszy i nie posiadają obfitej roślinności oraz zasobnych
pastwisk, Tuaregowie Północni skupiają się w mniej licznych grupach. Według szacunków składają się one z około dziesięciu namiotów, czyli od 30 do 40 osób w jednej lokalnej grupie. Często
w okresach suchych na obszarze występowania wód gromadzą
się większe skupiska składające się z kilku grup lokalnych. Tuaregowie Południowi, zamieszkujący obszary o bogatszych pastwiskach, gromadzą się w grupach liczących nawet od 200 do 300
członków8. S. Biagetti szacuje liczebność populacji tuareskiej na
1,5 miliona, z czego zdecydowana większość zamieszkuje obszar
Algierii, Nigru oraz Mali. Pozostała część w znacznym rozproszeniu żyje na terenie Burkina Faso oraz Libii. Inne kraje afrykańskie
takie jak Sudan oraz Nigeria legitymują się niewielką liczebnością
przedstawicieli społeczności tuareskiej. Południowo-zachodni
Fazzan9 to obecnie zaledwie niewielki fragment terytorium zamieszkanego przez Tuaregów Kel Ajjer. Obejmuje on swoim za8
9

K. Moszyński, Ludy Pasterskie, Kraków 1953, s. 180–181.
Fazzan to historyczna kraina w południowo-zachodniej Libii.

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

71

sięgiem oazę Ghat – miejsce ważne dla tej grupy. Tuaregowie Kel
Ajjer oraz Kel Hoggar tworzą grupę Tuaregów Północnych. W skład
grupy Kel Ajjer wchodzą plemiona Kel Tadrart, które stanowią jej
drugorzędny składnik. Plemiona te zamieszkują obszar masywu
Tassili n’Ajjer oraz Hoggaru. Tuareskie grupy żyjące na terenie
sawanny określane są mianem Tuaregów Południowych10.
Nazwa grupy stosowana w literaturze zgodnie z podejściem
wielu badaczy pochodzi od imiesłowu „tarek” definiowanego jako
„opuszczeni”. Opuszczenie to utożsamiane jest z naruszaniem
zasad ściśle określonych przez islam. Zgodnie z tłumaczeniem
Charlesa de Foucaulda nazwa „Tuareg” pochodzi od słowa „Targa”,
geograficznego określenia obszaru nazwanego przez Arabów terenem Fazzanu. Jedno z prastarych tuareskich plemion – plemię
Targa zamieszkiwało ten obszar już w VII w. Terminem „Targa”
Arabowie określili całą zbiorowość zamieszkującą Fazzan11. Sami
Tuaregowie określają siebie mianem „Keltamahak” oraz „Keltamachek”. Pierwsza nazwa dotyczy Tuaregów Północnych, druga
Tuaregów Południowych12.
Tuaregowie posługują się językiem tamachek. U Tuaregów
Północnych określany jest on mianem tamahak, u Tuaregów Południowych tamachek – forma ta została uznana za ogólną w stosunku do określenia stosowanej w nazewnictwie tuareskiego języka, zważywszy na fakt, że posługujący się nim Tuaregowie
Południowi stanowią aż 97% kompletnej populacji. Język tamachek
należy do grupy języków berberskich. Większość Tuaregów Północnych (głównie mężczyźni) posługuje się także językiem arabskim. Wśród Tuaregów Południowych spotkać można takich,
którzy posługują się językiem hausa oraz songhaj. Język arabski
10
S. Biagetti, Ethnoarcheology of the Kel Tadrart Tuareg. Pastoralism and
Resilience in Central Sahara, New York 2014, s. 27.
11
A. Rybiński, Tuaregowie z Sahary, Warszawa 2015, s. 39.
12
Ibidem, s. 42.

�72

Agnieszka Madys

zważywszy na fakt, iż jest językiem Koranu, ma dla wszystkich
Tuaregów niebagatelne znacznie. Tuaregowie, którzy uczęszczali do szkół, posługują się także językiem francuskim13.
Tuaregowie dzielą się na kasty społeczne. Do głównych należą
szlachta (Ihaggaren, Imajeren), wasale (Imrad lub Kel Ulli), kasta
religijna (Ineslemen) oraz niewolnicy (Iklan). Terminy używane
w literaturze zdają się odzwierciedlać rodzaj feudalnego ucisku,
jaki Europejczycy w swoich wizjach mają na temat świata Tuaregów. S. Biagetti charakteryzując tuareskie kasty, w głównej mierze skupia się na wasalach, pisząc, że Kel Ulli dosłownie znaczy
„mający kozy”. Wasale stanowią podstawę produkcji ekonomicznej w całym społeczeństwie Tuaregów. Zależność wasali od szlachty przejawia się w kilku aspektach. Po pierwsze szlachta zwana
„mistrzami” gwarantuje swoim wasalom ochronę. Wasale natomiast
rekompensują się formalnym podporządkowaniem zarówno politycznym, jak i finansowym, które przejawia się w formie licznych
opłat na rzecz swoich panów14.
J. Keenan oraz J. Nicolaisen w swoich dziełach podkreślają,
że struktura społeczna opisywanej grupy zmieniała się od początku lat 20. XX w. Zaprzestanie działań wojennych w XIX w. na
Saharze oraz nowe stosunki władzy w epoce kolonialnej, a także
głód wczesnych lat 20. odcisnęły swe piętno na systemie społecznym. Faktycznie fundamentalna, czyli przedkolonialna równowaga sił pomiędzy szlachtą a wasalami uległa zasadniczej zmianie. J. Keenan twierdzi, że w latach 20. Kel Ulli (wasale)
osiągnęli niemal całkowitą samowystarczalność ekonomiczną
oraz polityczną. Według niego wielu wasali na północy zaczęło

Ibidem, s. 47.
S. Biagetti, Ethnoarcheology of the Kel Tadrart Tuareg. Pastoralism and
Resilience in Central Sahara, New York 2014, s. 29.
13
14

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

73

zdobywać coraz większą przewagę ekonomiczną, a nawet militarną nad pozostałymi kastami15.
J. Keenan podkreśla fakt, że wasale uzyskali także prawo do
posiadania wielbłądów oraz własnej broni. Klasa wasali posiadała najbardziej wyróżniające ją cechy wojowniczej klasy szlacheckiej. Rosnąca siła wasali w latach 20. przyczyniała się do organizacji przez nich handlu wielbłądami na masową skalę. Sprzyjało
to ustanowieniu nowego, wyższego poziomu współpracy członków
pomiędzy poszczególnymi obozami, tworząc silniejsze więzy rodzinne, co mogło również sprzyjać przechodzeniu od matrylinearnego systemu do patrylinearnego lub systemu mieszanego16.
Wcześni podróżnicy i etnografowie w swoich publikacjach zazwyczaj podkreślają rolę kobiety w społeczeństwie Tuaregów17.
Często przeceniają rolę matrylinearnego systemu zarówno w przekazywaniu bogactwa, jak i w wyborze miejsca zamieszkania.
J. Nicolaisen pisze, że duża elastyczność systemu tuareskiego,
mimo ogólnie przyjętych zasad, pozwala na wiele różnych zachowań, które winny być przestrzegane przez męża i żonę po ślubie.
J. Keenan zwraca uwagę na fakt, że na przestrzeni stuleci wiele
tych zasad uległo zmianom. Obecnie wyróżniamy u Tuaregów
zarówno matrylinearny system, jak i patrylinearny. Niektóre obozy tuareskie, jak pisze S. Biagetti, funkcjonują zgodnie z system
patrylinearnym. Przepisy Koranu stanowią, że w kwestiach inwentarza żywego preferuje się system patrylinearny, przy za­
chowaniu pewnych gwarantowanych kwot dla kobiety. Ponadto
rzadko kiedy u Tuaregów mamy do czynienia z jedną regułą

J. Keenan, The Tuareg: People of Ahaggar, London 1997.
Ibidem.
17
L. Gardelle, Pasteurs Touaregs dans le Sahara Malien. Des sociétés nomades
et des Etats, Paris 2010.
15
16

�74

Agnieszka Madys

pochodzenia lub zamieszkania, zazwyczaj jest to cały kompleks
praw18.
Rodzina dla Tuaregów ma duże znaczenie. Przy idealnej sytuacji wspólne gospodarowanie odbywa się w ramach jednej, najczęściej trzypokoleniowej jednostki. Podział i wytyczenie zakresu
obowiązków uzależnione jest od płci danego członka oraz od jego
wieku. Wszystkie należące do najcięższych i najtrudniejszych prac
wykonywane są przez niewolników. W pracach gospodarskich
biorą udział także dzieci, jednak zakres ich obowiązków jest niewielki. Chłopcy, którzy ukończą piąty rok życia, mogą pomagać
starszym mężczyznom w drobnych pracach w obozowisku. Starsi chłopcy trudnią się wypasem kóz i owiec, a także transportem
wody. Młodzi chłopcy zajmują się zbieraniem drewna na opał
oraz zbieractwem roślin jadalnych. Kobiety doskonalą się w pracach domowych. Specjalizują się w wykonywaniu przedmiotów
codziennego użytku oraz w obróbce skór. Najstarszy mężczyzna
dzięki swojemu doświadczeniu zarządza w kwestiach najważniejszych. Małe dziewczynki pomagają starszym kobietom w wykonywanych przez nie pracach, chłopcy zajmują się transportem
wody, zbieractwem oraz wypasem kóz i owiec. Starsi chłopcy,
którzy ukończą szesnasty rok życia, także podejmują prace poza
obozowiskiem. Trudnią się handlem i łowiectwem. Mężczyźni
zajmują się obroną obozowiska przed atakami innych grup regionalnych. Niewolnicy pomagają mężczyznom i wyręczają ich w wielu najcięższych pracach. Dorosłe kobiety, z pomocą dziewczynek,
trudnią się pracami jedynie w obrębie obozowiska. Sporadycznie
pracują poza jego obszarem, głównie zajmując się zbieractwem.
Kobiety wykonują lżejsze prace, do których zaliczamy: produkcję
serów i masła, plecionkarstwo, wykonywanie obuwia, lepienie
S. Biagetti, Ethnoarcheology of the Kel Tadrart Tuareg. Pastoralism and
Resilience in Central Sahara, New York 2014, s. 22.
18

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

75

garnków, likwidowanie obozowiska oraz ponowne go rozbijanie,
a także wszystkie prace domowe, pranie, gotowanie i utrzymywanie czystości w obozie. Nadzór nad pracami wykonywanymi
przez kobiety sprawuje najstarsza z rodu, doświadczona kobieta
(zwykle jest to żona wodza)19.
W Mali główną religię stanowi islam, który wyznawany jest
przez 90% ogółu mieszkańców. Wyznawców chrześcijaństwa jest
około 1%, 9% stanowią wyznawcy innych religii. Zakres wolności
religijnej w Mali jest stosunkowo duży. Kraj ten w większości jest
muzułmański, ponieważ jego położenie historyczne sprawiło, że
stał się on głównym źródłem kultury islamu w Afryce. Współcześnie swój udział w kształtowaniu się religii w Mali mają elity,
które używają do tego swoich wpływów, m.in. dokonują zapłaty
w zamian za publiczne modły w ich imieniu. Rząd malijski pozostaje na uboczu takich praktyk, nie wymierzając kar za ich stosowanie. Większość siedzib organizacji religijnych nie jest w żaden
sposób blokowana przez rząd. Grupy religijne mogą się oficjalnie
rejestrować, jednak proces ten nie jest łatwy. Ponadto formalna
rejestracja nie przynosi samej grupie żadnych korzyści. Relacje
pomiędzy wyznawcami poszczególnych religii zazwyczaj są pozytywne. Do sporadycznych napięć, a nawet przemocy dochodzi
pomiędzy członkami sekt religijnych. Szczególnie sporne są kwestie, które dotyczą uznania pracy niewolniczej, ograniczania wolności kobiet czy narzucania pewnych postaw społecznych. Mimo
dużej popularności islamu w Mali religie rdzenne nadal są praktykowane i wciąż dość powszechne. W wielu rodzinach znajdują
się wyznawcy różnych religii. Często członkowie jednej rodziny
legitymują się zupełnie odmiennymi praktykami religijnymi, szanując wzajemnie swoje przekonania w tej kwestii.

19

A. Rybiński, Tuaregowie z Sahary, op. cit., s. 152–154.

�76

Agnieszka Madys

Rząd Mali w stosunku do grup religijnych pozostaje obojętny.
Historia Mali pokazuje jednak, że czasem grupy religijne używane były do stosowania nacisku na rząd w pewnych kwestiach.
Jako przykład podać można naciski katolickich grup religijnych
do przeprowadzenia przez rząd reform społecznych i gospodarczych. Rząd malijski od zawsze wrażliwy był na kwestie religijne
i mimo jego świeckich orientacji istnieje specjalny komitet, który
odpowiedzialny jest za przyjmowanie wkładu religijnego w wielu istotnych sprawach państwowych. W jego skład wchodzą przywódcy katoliccy, muzułmańscy i protestanccy. Rząd ma prawo do
cenzurowania dokumentów, które zawierają negatywne opinie
na temat którejkolwiek religii. W praktyce jednak rząd rzadko
korzysta z tego przywileju. Misjonarze chrześcijańscy mają w Mali
swobodę działań. Od wielu lat są bardzo aktywni zarówno w kwestiach edukacji, jak i opieki zdrowotnej20.
Tuaregowie w świecie muzułmańskim stanowią wyjątkowy
i niepowtarzalny układ kulturowy21. Wszyscy Tuaregowie, bez
względu na lokalne zróżnicowanie między poszczególnymi grupami, są muzułmanami – sunnitami obrządku malikickiego. Sunnizm jest jednym z trzech głównych odłamów islamu (obok szyizmu
i charydżyzmu). Sunnizm uznaje wszystkich kalifów do roku 1258
za prawowitych następców Mahometa. Sunnici dzielą się na cztery grupy wewnętrzne utożsamiane z czterema szkołami sunnickimi: szkołą hanaficką, szkołą szaficką, szkołą hanbalicką oraz
uznawaną przez Tuaregów – szkołą malikicką. Wszystkie cztery
szkoły obrządku sunnickiego uważane są za równie prawowierne.
Szkoła malikicka wywodzi się od muzułmańskiego prawnika Malika ibn Anasa, który większość swojego życia spędził w Medynie.
20
Scott A. Merriman, Religion and the State An International Analysis of Roles
and Relationships, California 2009, s. 229–230.
21
N. Wilk-Sobczak, Lud, w którym muzułmańskie kobiety mogą to, czego
normalnie nie mogą, www.mediumpubliczne.pl (dostęp: 01.02.2016 r.).

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

77

Jego nauki spisane zostały w dziele Kitab al-Muwatta (Księga
udeptanej ścieżki). System prawny oparł on na Koranie, selekcyjnie wybranych hadisach (opowieściach, które przytaczają wypowiedzi proroka Mahometa) oraz prawie zwyczajowym Medyny.
W przypadku tematów, które wzbudzały największe kontrowersje, Malik wybierał twierdzenia umiarkowane i ogólnie akceptowane. Szkoła malikicka powstała w IX w. i ze względu na brak
kontrowersji w prawach głoszonych przez Malika ibn Anasa uznała go za swojego eponima. Szkoła malikicka, jako jedyna ze wszystkich szkół sannickich, kieruje się zwyczajami mieszkańców Medyny z pierwszych lat istnienia islamu. Wyznawcy szkoły
malikickiej zamieszkują Afrykę Północną i łącznie stanowią około 25% wszystkich ortodoksyjnych muzułmanów. Tuaregowie,
którzy są muzułmanami, zachowali także wiele dawnych zwyczajów przedmuzułmańskich, a do islamu wprowadzili własne
modyfikacje. Zjawisko asymilacji religii muzułmańskiej w Afryce
doprowadziło do wykształcenia modelu niejednorodnego. W wielu przypadkach islam stanowi jedynie dodatek do mocno rozwiniętych rodzimych religii afrykańskich. W Afryce spotkać można
bardzo ortodoksyjnych muzułmanów oraz ludy mocno zislamizowane. Szybkie rozprzestrzenianie się islamu w Afryce spowodowane jest faktem, że religia ta nie wywiera zbyt dużego wpływu na tradycyjny styl życia prowadzony przez afrykańskie ludy.
Ponadto islam jest religią prostą i pozbawioną rozbudowanej (jak
np. ma to miejsce w przypadku chrześcijaństwa) hierarchii duchowieństwa22.
Islam objął swoim zasięgiem Saharę i jej mieszkańców w VII w.
Napłynął wraz z kupcami, którzy propagowali jego praktyki. Badacze zwracają uwagę na fakt, że mieszkańcy Afryki pozostawali w silnym kontakcie z kupcami muzułmańskimi aż do XI w. Bar22

A. Zwoliński, Duchy Afryki, Kraków 2008.

�78

Agnieszka Madys

dzo szybko islam zaczął wywierać duży wpływ na tubylców
i wierzenia miejscowe. Praktyki religijne zaczęły się zmieniać
i otwierać na wpływy tej religii. Tradycyjne wierzenia wymieszały się z nurtem islamskim. Tuaregowie wierzyli w silnie uduchowiony świat, w którym Kel Esuf (ludzie próżni, ludzie pustki)
uaktywniają się o zmroku i atakują ich dusze. W celu obrony przed
zjawami nocy Tuaregowie noszą amulety ochronne. Tajemne jinns
(dusze) – według wierzeń tuareskich – żyją wysoko w górach oraz
na terenach opuszczonych przez ludzi. Tuaregowie wierzą w tehot
(złe oko i złe usta), które posiadają cenne informacje i przekazują je dalej w zmienionej postaci. Tuaregowie, aby uniknąć przechwycenia informacji przez tehot, często pozostają skryci i mało
wylewni. Skrywanie prywatnych spraw pozwala uniknąć pecha
i ludzkiej zazdrości. Kiedyś moc ochronną przypisywano także
chustom noszonym przez tuareskich mężczyzn, tzw. tagelmust.
Szczelnie osłaniały one usta i nos, chroniąc tym samym przed
wnikaniem złych duchów. Wróżbiarstwo także stanowiło istotny
element życia duchowego Tuaregów. Używane było jako środek
ochronny przez złymi mocami. Najczęściej praktykowane było
przy użyciu luster, poprzez interpretację wnętrzności zwierzyny
oraz kreślenie znaków ochronnych na piasku. Mimo silnych praktyk własnych Tuaregowie połączyli je z praktykami islamu, tworząc tym samym unikalny jego model. Szczególnie duże znaczenie dla Tuaregów mają zasady islamu, których praktykowanie
pozwala uniknąć pecha i chroni przed złem. Modlenie się do Allaha wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści, otrzymania czegoś
lub zdobycia na własny użytek nie jest uznawane za szkodliwe
i tym samym nie jest zakazane. Według Tuaregów Allah istnieje
po to, aby pomagać swoim wyznawcom. Jego zadaniem jest opieka nad nimi. Dodatkowo przy użyciu pewnych zwrotów: Niech
Prorok będzie błogosławiony, taka jest wola Proroka, Prorok jest
litościwy czy chwała Prorokowi, można zachęcić go do pomocy.

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

79

Tuaregowie uważają, że modlenie się do Allaha, nawet przez osobę niewierzącą, nie jest szkodliwe i złe. Do Allaha bowiem może
modlić się każdy, kto poczuje taką potrzebę. Tuaregowie sądzą,
że aby przetrwać w trudnych warunkach Sahary, można zwracać
się z prośbą o pomoc do różnych obrońców. Nie ma nic złego
w chęci osiągnięcia sukcesu i otrzymania pomocy duchowej z różnych stron. Wszelkie środki fizyczne, kulturowe i duchowe, które
mogą zagwarantować pomyślność przetrwania, są dopuszczalne
do użycia. Każdy Tuareg może więc czerpać swoją siłę duchową
z różnorakich tradycji i praktyk religijnych, nawet jeśli czasem
nie jest ich typowym wyznawcą23.
Wielu znamienitych uczonych islamu, m.in. czołowy filozof
XIII w. Ibn Arabi, podkreślało fakt, że tyle jest na świecie dróg do
Boga, ile istnieje ludzkich dusz. Aktualna sytuacja w Mali stanowi spuściznę burzliwej historii Sahelu. Wojna w Mali jest konfrontacją wielu jej uczestników i wielu sposobów praktykowania isla­
mu. Z jednej strony są to grupy dżihadystów, z drugiej Tuaregowie,
którzy dążą do uzyskania niezależności, z trzeciej państwa takie
jak Francja, Stany Zjednoczone, Algieria, Katar czy Libia, które
od zawsze odgrywały znaczącą rolę w sprawach Tuaregów24.
To pod sztandarem islamu w ciągu ostatniego półwiecza Tuaregowie wzniecili w Mali oraz sąsiadującym Nigrze kilka buntów
zbrojnych. Ostatnia rewolta wybuchła w Mali w 2012 r. 17 stycznia 2012 r. Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu25 ogłosił rozpoczęcie powstania narodowego. Na przełomie marca i kwietnia
Thomas K. Seligman, Art of being Tuareg. Sahara nomads in a Modern
World, Los Angeles 2006.
24
A. Chauprade, Les intéréts géopolitiques des acteurs de la crise du Mali [w:]
J. Frémeaux, P. Evanno, A. Chauprade (red.), Menaces en Aftique du Nord et au
Sahel et sécurité globale de l’Europe, Paris 2013.
25
Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu to malijska organizacja polityczna-militarna Tuaregów. Jej głównym celem była walka o Azawad.
23

�80

Agnieszka Madys

Tuaregowie wykorzystali wewnętrzne niepokoje w kraju i zorganizowali wojskowy pucz. Skutkiem tego udało im się opanować
najważniejsze miasta na północy Mali. Istotną deklarację w historii Tuaregów stanowiło ogłoszenie niepodległości terenów
określanych mianem Azawad26.
Po wybuchu rewolty i ogłoszeniu niepodległości terytoriów
Azawad o Tuaregach zrobiło się głośno. Pierwsze ataki w północnych obszarach Mali miały miejsce już w styczniu 2012 r. Wówczas
nie było jeszcze pewności, kto jest za nie odpowiedzialny. Oskarżano blisko niezdefiniowanych islamistów. Luty i marzec to kontynuacja tuareskiej rewolty w Mali. Wojownikom udało się wyprzeć
wojska rządowe z kolejnych miejscowości. Niektóre oddziały wycofały się aż do Algierii. Obserwatorzy wydarzeń komentowali,
że rewolta tuareska z 2012 r. jest kompletnie inna niż poprzednie.
Tuaregowie byli dobrze zorganizowani, dysponowali nowoczesną
bronią (lepszą niż broń rządowa) oraz ciężkim uzbrojeniem. Dowódca powstania Bilal Ag Acherif był pułkownikiem w armii Kaddafiego. Broń pochodząca z libijskich magazynów zrewolucjonizowała tuareskie oddziały. W wojnie domowej w Libii brało udział
wielu Tuaregów z Mali. Niektórzy udali się tam specjalnie, by
walczyć. Jedni walczyli za Kaddafiego, innych skusiła obietnica
wysokiego żołdu. W momencie gdy Kaddafi poniósł porażkę, tuarescy najemnicy powrócili do Mali, zabierając ze sobą z Libii
broń, amunicję, pieniądze i doświadczenie27.
Tuaregowie, którzy w 2012 r. wykorzystali zamieszanie w sferze politycznej w Mali, nie zdobyli żadnego sojusznika, który
okazałby im wsparcie. Żadne sąsiadujące z Mali państwo nie popiera pomysłu wykrojenia niezależnego terytorium tuareskiego
26
Azawad objął swoim zasięgiem tereny usytuowane na północ od Timbuktu.
Deklaracja niepodległości Azawadu została ogłoszona 6 kwietnia 2012 r.
27
F. A. Boyle, Destroying Libya and world order. The three-decade U.S. campaign to terminate the Qaddafi revolution, Atlanta 2013.

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

81

na północy kraju. W Nigrze, który zamieszkuje liczna mniejszość
tuareska, powstanie niepodległego terytorium w Mali mogłoby
zainicjować ruchy separatystyczne także w tym regionie. Strach
przed rozszerzeniem się rebelii na skutek fali rewolt w Mali oraz
wzrostu siły islamistów w tym regionie przyczynił się do pomysłu
zbrojnej interwencji przeciwko Tuaregom28.
Tuaregowie w Mali są podzieleni. Z jednej strony dążą do utrzymania niezależnego terytorium Azawadu, z drugiej zaś niektórzy
z nich nie chcą już walczyć29. Dodatkowo swoje wpływy na północy Mali zaznacza Al-Kaida, która nie bierze pod uwagę tuareskich
dążeń. Od wielu lat głównym celem jej działań jest obalenie świeckich rządów w Afryce oraz pełna islamizacja. Problem stanowi
także organizacja malijskiej armii. Jest ona wewnętrznie podzielona i zdemoralizowana. Nie ma współpracy, która mogłaby zagwarantować zakończenie rebelii na północy kraju. Rząd malijski
rozważa kwestię skorzystania z pomocy najemników pochodzących
z plemion wrogich Tuaregom. Mogliby oni zasilić malijskie oddziały wojskowe. Potrzebne są jednak pieniądze na opłacenie ich
usług. Pomocy mogłyby udzielić państwa sąsiednie lub Francja.
Algieria, która pełni rolę regionalnego mocarstwa w Afryce, na
razie nie jest zainteresowana takim finansowym wsparciem. Mimo
porażek, jakie siły rządowe ponoszą w walce z rebeliantami, wydaje się, że szanse na osiągnięcie trwałej niepodległości przez
Tuaregów są znikome. Spora część Tuaregów żyjących na północy Mali uważa, że ubogie ziemie i brak wsparcia politycznego
uniemożliwia istnienie samodzielnego bytu państwowego. Wielu
A. Robassa, J. Gordon IV, P. Chalk, A. K. Grant, K. Scott McMahon, S. Pezard, C. Reily, D. Ucko, R. Zimmerman, From Insurgency to Stability, vol. II,
Santa Monica 2011.
29
Na podstawie wiadomości przekazanych przez Mohameda Marameda
– szefa obozu dla uchodźców Mentao w Burkina Faso w trakcie rozmowy w październiku 2017 r.
28

�82

Agnieszka Madys

Tuaregów obecnie zadowoliłoby się równoprawnym traktowaniem
ze strony malijskich władz30.
Karounga Sidibé, student University of Bamako (Uniwersytet
Malijski) mówi, że Tuaregowie to społeczność malijska, która od
lat zamieszkuje głównie północną część Mali. To trudny pustynny
obszar na styku państw takich jak Algieria, Mauretania i Niger.
Tuaregowie to wspólnota rasy białej, jednak ich cera zbliżona jest
do arabskiej. Społeczność tuareska od kilku lat wykazuje w Mali
bardzo dużą aktywność. Pytając, czy Tuaregowie przyczyniają się
w znacznym stopniu do pogorszenia sytuacji w całym państwie
malijskim, Karounga Sidibé odpowiedział, że tak i nie. Po pierwsze Tuaregowie w głównej mierze zamieszkują tylko północ Mali
i to ten obszar stanowi miejsce buntów i rebelii. Od czasów ogłoszenia przez Tuaregów niepodległości północnych obszarów, aż
do dziś, zagrożenie występuje wyłącznie na północy Mali. Karounga Sidibé mówi: Jednak z drugiej strony, jeśli głębiej się temu
przyglądam, to uważam, że Tuaregowie wpłynęli na zatrzymanie
ruchu turystycznego w całym Mali. Tuaregowie bardzo mocno przyczynili się do pogorszenia sytuacji gospodarczej mieszkańców Mali.
Jako przykład mogę podać obszary zamieszkiwane przez Dogonów.
Tam turystyka miała ogromne znaczenie. Teraz przez to, że na północy Mali jest niebezpiecznie, turyści nie chcą przyjeżdżać także do
obszarów usytuowanych bardziej na południe. Jednak na uwadze
mam fakt, że to nie cała społeczność tuareska walczy o niepodległość.
Tuaregowie w tej kwestii, jak i wielu innych, są podzieleni. Nie można zatem obarczać winą całej grupy. Karounga Sidibé zwraca uwagę na to, że Tuaregowie nigdy nie mieli i nie będą mieli swojego
własnego terytorium. To Mali jest jednostką terytorialną i tylko
taka jednostka może istnieć jako odrębna. Nie ma potrzeby, żeby
w ramach państwa malijskiego wydzielać jakieś niezależne ob30

L. Gardelle, op. cit., 2010.

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

83

szary. Mali ma swoją historię, socjologię, geografię, kulturę.
Wszystko to pozwala tworzyć państwo. Nie wystarczy mieć silną
tradycję kulturową i chęć posiadania własnego państwa. Tu chodzi o coś więcej – mówi Karounga Sidibé31.
Islamiści, którzy penetrują północne obszary Mali, chcą przejąć kontrolę nad całym terenem. Szef obozu dla uchodźców tuareskich Mentao w Burkina Faso – Mohamed Maramed – twierdzi,
że od kiedy na północy obecna jest Al-Kaida, nikt nie czuje się już
bezpiecznie. Islamiści wprowadzają własne rządy i prześladują
Tuaregów, zawłaszczając ich mienie. Szef obozu zwraca uwagę
na fakt, że kiedyś Tuaregowie byli zgodni i wspólnie walczyli
o swoje miejsce w Mali. Teraz, kiedy na północy kraju Al-Kaida
prowadzi swoją działalność, stosując przymus, wielu Tuaregów
nie chce już walczyć o niepodległość. Terroryści, którzy obecnie
atakują muzułmańskich Tuaregów na północy, uważają, że żyją
w zgodzie z prawem szariatu. W imię swojej złej religii zabijają
niewinnych ludzi. Mohamed Maramed mówi: Religia terrorystów
z północy Mali to nie jest islam. Terroryści nie respektują zasad Koranu. Oni spalili Koran. Walczą w imię swojej własnej religii32.
Podczas badań terenowych prowadzonych w październiku
2017 r. przeprowadziłam także rozmowę z merem departamentu
Pobé-Mengao, Cuefe Hubertem33. Mer wypowiedział się na temat
aktualnej sytuacji Tuaregów w sąsiadującym z Mali Burkina Faso.
Zwrócił uwagę na fakt, że przybyli oni do Burkina Faso, ponieważ
u nich, w Mali, źle się działo. Problem był na tyle duży, że zdecyNa podstawie rozmowy prowadzonej z Karounga Sidibé, studentem z Bamako w styczniu 2018 r.
32
Słowa szefa obozu dla uchodźców tuareskich Mohameda Maramed na
podstawie badań terenowych prowadzonych w październiku 2017 r.
33
Pobé-Mengao to miejscowość w Burkina Faso, w prowincji soum, w regionie Sahelu. Zamieszkana jest w przeważającej mierze przez Kurumbów, którzy
w historii utworzyli wiele wodzostw.
31

�84

Agnieszka Madys

dowali się opuścić swój kraj. W związku z napływem Tuaregów
do Burkina Faso trzeba było wydzielić dla nich ziemię, którą mogliby użytkować i na której mogliby się swobodnie osiedlić. Mer
uważa, że w chwili obecnej władze Burkina Faso powinny dążyć
do tego, aby uchodźcy tuarescy z Mali mogli powrócić do swojego kraju. W Burkina Faso żyją oni w swojej własnej enklawie.
Nigdy nie słyszałem ani nie widziałem, żeby jakiś Tuareg zrobił komuś krzywdę, zaatakował kogoś lub okradł – mówi mer Cuefe Hubert.
Uchodźcy tuarescy, którzy zamieszkują obóz Mentao, nie odwiedzają sąsiednich wiosek. Rzadko wybierają się na lokalne
targi i stragany. Tuaregowie dostają pomoc żywieniową w postaci mleka, herbaty, kukurydzy i ryżu. Mer mówi, że zdarza się tak,
że Tuaregowie próbują sprzedać produkty żywnościowe, które
otrzymali w ramach pomocy, żeby zarobić trochę pieniędzy. Między mieszkańcami Burkina Faso a uchodźcami tuareskimi nie
występują żadne większe konflikty. Tuaregowie żyją we własnych
grupach, są spokojni i nie wszczynają awantur. Mer Cuefe Hubert
mówi dalej: To nie jest dobry czas, aby Tuaregowie żyli w Burkina
Faso i nieustannie cieszyli się dobrami, które im dajemy. Oni musza
zacząć żyć normalnie, pracować i zarabiać pieniądze. Tak już dalej
być nie może. Aktualnie Tuaregowie bezustannie dyskutują o tym,
że chcą stworzyć swoją własną, odrębną strefę. Mają nadzieję, że
pomoże im w tym Francja. Dodatkowo duży problem stanowią ci
Tuaregowie, którzy zostali wyposażeni przez Kaddafiego w broń.
Oni mogą być naprawdę niebezpieczni. Czasem mam wrażenie, że
w tuareskiej mentalności to my (mieszkańcy Burkina Faso czy Mali)
jesteśmy ich niewolnikami. Tuaregowie chcieliby zawłaszczyć całe
Mali tylko dla siebie. Mają w planie wprowadzić tam swoje rządy.
To jest moja własna analiza obecnej sytuacji Tuaregów w Mali i Burkina Faso. Wiem jednak, że mam dużo racji.

�Tradycyjna kultura tuareska, islam i niepodległość

85

Obecność Tuaregów w Burkina Faso trwa już wiele lat. Proklamacja niezależnego terytorium tuareskiego na północy Mali przyniosła wiele zmian zarówno dla samego Mali, jak i sąsiadującej
z nim Burkina Faso. Zawirowania i niestabilna sytuacja na północy Mali ma wpływ na życie codzienne wielu jej mieszkańców.
Trudna sytuacja Tuaregów, którzy z jednej strony postrzegani są
jako uchodźcy z kraju, w którym źle się dzieje (Mali), z drugiej
zaś jako terroryści, którzy opanowali północ państwa malijskiego,
jest naprawdę trudna. Marzenia o stabilnej sytuacji w Mali zdają
się być dzisiaj ważne zarówno dla samych Tuaregów, jak i pozostałych mieszkańców Mali i państw sąsiednich.

Bibliografia
Bernus E., Touaregs nigériens. Unité culturelle et diversité régionale d’un
peuple pasteur, Paris 1981.
Biagetti S., Ethnoarcheology of the Kel Tadrart Tuareg. Pastoralism and
Resilience in Central Sahara, New York 2014.
Boyle F. A., Destroying Libya and world order. The three-decade U.S. campaign to terminate the Qaddadfi revolution, Atlanta 2013.
Chauprade A., Les intéréts géopolitiques des acteurs de la crise du Mali
[w:] J. Frémeaux, P. Evanno, A. Chauprade (red.), Menaces en
Aftique du Nord et au Sahel et sécurité globale de l’Europe, Paris
2013.
Gardelle L., Pasteurs Touaregs dans le Sahara Malien. Des sociétés nomades et des Etats, Paris 2010.
Keenan J., The Tuareg: People of Ahaggar, London 1977.
Merriman A. Scott, Religion and the State An International Analysis of
Roles and Relationships, California 2009.
Moszyński K., Ludy pasterskie, Kraków 1953.
Moussa S., Une peur vaiance: L’émergence du mythe bédouin chez les voyageurs francais du XVIIIe siécle [w:] J. Berchtold, M. Porret, La

�86

Agnieszka Madys

Peur au XVIIIe Siécle. Discours représentations, pratiques, Geneva
2004.
Nicolaisen J., Ecology and Culture of the Pastoral Tuareg with particular
reference to the Tuareg of Ahaggar and Ayr, Copenhagen 1963.
Robassa A., Gordon J. IV, Chalk P., Grant A. K., McMahon Scott K., Pezard
S., Reily C., Ucko D., Zimmerman R., From Insurgency to Stability, vol. II, Santa Monica 2011.
Rybiński A., Ręka w rękę, czyli rzecz o tuareskim dążeniu do jedności i własnego państwa, „Konteksty” 2012, nr 1–2.
Rybiński A, Tuaregowie z Sahary, Warszawa 2015.
Sajko M. (red.) Encyklopedia PWN, Wydawnictwo Naukowe PWN 2006,
hasło: Berberowie.
Seligman Thomas K., Art of being Tuareg. Sahara nomads in a Modern
World, Los Angeles, 2006.
Zwoliński A., Duchy Afryki, WAM 2008.
Wilk-Sobczak N., Lud, w którym muzułmańskie kobiety mogą to, czego
normalnie nie mogą, www.mediumpubliczne.pl (dostęp:
01.02.2016 r.).

Traditional Tuareg culture, islam and independence
Summary
Tuaregs live in five countries: Mali, Burkina Faso, Niger, Algieria and
Libia. Once nomads were negatively persecuted. Later, this image has
changed. Currently the Tuaregs are fighting for their rights in the north
of Mali. Many Tuaregs are refugees. A large group of them live in a refugee camp in Burkina Faso. They receive help from Burkina Faso. However, the regional authorities believe that Tuaregs should return to
Mali and work there and earn money. The matter is complicated by the
presence Al Qaeda in Mali. Currently, the situation is dynamic and requires constant research.
Keywords: Tuareg, Mali, islam, refugees.

�KRZYSZTOF RAK

AHMAD AL-FAQI AL-MAHDI,
pierwsza osoba skazana przez
Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC) za
zbrodnie wojenne przeciwko światowemu
dziedzictwu kulturowemu
Wstęp
Międzynarodowy Trybunał Karny (z ang. International Criminal Court, ICC, pol. skrót MTK) w dniu 27 września 2016 r. wydał
bezprecedensowy wyrok w sprawie Ahmada al-Faqi al-Mahdiego,
skazując go na dziewięć lat więzienia za zbrodnię wojenną polegającą na celowym kierowaniu atakami na chronione obiekty
dziedzictwa kutrowego. Wyrok zapadł za przestępstwa, których
oskarżony dopuścił się w Republice Mali pomiędzy 30 czerwca
a 11 lipca 2012 r. Sąd uznał go za jednego z inspiratorów i organizatorów działań, które doprowadziły do zniszczenia w Timbuktu dziesięciu obiektów, w tym dziewięciu wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Zaplanowanej i skoordynowanej
destrukcji uległo dziewięć mauzoleów sufickich świętych oraz
jeden zabytkowy meczet. Aktów wandalizmu dokonano na podstawie doktryny religijnej, obcej kulturowo mieszkańcom TimKrzysztof Rak, Instytut Archeologii, Uniwersytet Jagielloński

�88

Krzysztof Rak

buktu, którzy na swoim terenie praktykowali inny, bardziej liberalny odłam islamu. Radykalni islamiści uważali praktyki
religijne lokalnej społeczności za bałwochwalcze. Dlatego, by je
ukrócić, postanowili zdewastować budowle ściśle powiązane
z przejawami tak pogardzanego przez nich życia religijnego. Jest
to przełomowy wyrok w historii międzynarodowego sądownictwa,
szczególnie ważny w kontekście wydarzeń politycznych na świecie, które miały miejsce w tamtym czasie.
Timbuktu od 1988 r. znajduje się na prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wpis na tę listę został dokonany
na mocy aż trzech z siedmiu kryteriów, jakie organizacja ta wytyczyła dla najbardziej wartościowych obiektów kulturalnych
i przyrodniczych na świecie. Kryterium II, odnoszące się do dziedzictwa historycznego, za miejsca wymagające szczególnej ochrony międzynarodowej uznaje takie, które przedstawiają ważną
wymianę ludzkich wartości na przestrzeni dziejów lub w obszarze
danego regionu świata w zakresie rozwoju architektury lub technologii, w sztukach monumentalnych, urbanistyce lub projektowaniu krajobrazu. W tym ujęciu UNESCO uznało, iż meczety
i święte miejsca Timbuktu odgrywają istotną rolę w rozprzestrzenianiu się islamu w Afryce. Natomiast kryterium IV głosi, iż szczególną ochroną powinno się obejmować przykłady typów bu­dowli,
zespołów architektonicznych lub technologicznych albo krajobrazu ilustrujących ważny etap w historii ludzkości. Kryterium V
charakteryzuje miejsca przedstawiające szczególny przykład tradycyjnego ludzkiego osadnictwa, zagospodarowania ziemi lub
morza, reprezentatywny dla danej kultury albo ludzkiej interakcji ze środowiskiem, zwłaszcza jeśli stało się ono zagrożone wskutek nieodwracalnych zmian. Wpis na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO podkreśla, iż trzy meczety oraz liczne
mauzolea są wspaniałymi świadkami usytuowania Timbuktu, jego
ważnej roli jako centrum handlu, kultury duchowej na południowym

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

89

transsaharyjskim szlaku kupieckim, z jego charakterystyczną zabudową wykonaną w tradycyjnych technikach budowlanych1. W ramach wpisu Timbuktu na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO ochroną prawną zostały objęte trzy wielkie meczety:
Dżinguereber, Sankore, Sidi Yahia oraz szesnaście mauzoleów
sufickich świętych mężów2.

Droga ku zbrodni.
Młodość i początki działalności al-Mahdiego
Al-Mahdi pomimo mieszanego etnicznego pochodzenia od
najmłodszych lat zżyty był ze sprawą „tuareską”. Przyszedł na
świat w miejscowości Agoune oddalonej niespełna 100 km od
Timbuktu. Dokładna data jego urodzenia nie jest znana, w trakcie
ogłaszania wyroku deklarował, iż jest w wieku 40 lat [Fot. 1].

Fot. 1 Ahmad al-Faqi al-Mahdi podczas rozprawy przed Międzynarodowym
Trybunałem Karnym (źródło: MINUSMA).
ICOMOS, World Heritage List No 119, Paris 1988.
UNESCO, Convention Concerning the Protection of the World Cultural and
Natural Heritage, Report of the world heritage committee, Twelfth session, Brasília
1988, http://unesdoc.unesco.org/images/0009/000927/092717eb.pdf.
1
2

�90

Krzysztof Rak

Ojciec nauczał go Maliki – sannickiej doktryny szkoły prawa koranicznego. Jak sam opowiada, w wieku 12 lat znał dobrze nauki
Koranu i stosownych do niego egzegez. Chciał zdobyć na tyle
wysoki poziom wiedzy, który w przyszłości pozwoliłby mu zostać
imamem3.
W wyniku wojny domowej w Mali w 1993 r. opuścił kraj. Przez
trzynaście lat krążył między obozami dla tuareskich uchodźców
w Mauretanii, Libii i Algierii, z okazjonalnymi i krótkotrwałymi
powrotami do Mali. Podczas pobytu w Libii w latach 1996–2001
kształcił się i skończył szkołę, ale pod fałszywym nazwiskiem,
ponieważ nigdy nie był oficjalnie zarejestrowany w tym kraju.
Z tym dyplomem i pod fałszywym imieniem zaciągnął się do armii
libijskiej, która w tamtym czasie bardzo chętnie najmowała tuareskich ochotników. Służył w niej przez cztery lata i awansował
do stopnia oficerskiego. Musiał zarabiać na utrzymanie rodziny, której część pozostała w obozach w Mauretanii. Przez cały ten
czas nie przestawał czytać i zgłębiać na własną rękę nauk islamu4.
Nie dostrzegając dalszych perspektyw w Libii i widząc realną
stabilizację w kraju pochodzenia, Al-Mahdi postanowił wrócić do
Mali i osiedlić się w Timbuktu w 2006 r., gdzie zaczął nauczać
w meczetach. Zaraz po powrocie do miasta zetknął się z saudyjskimi organizacjami charytatywnymi i osobami nimi kierującymi.
Tam poznał jednego z imamów, który namówił go na pielgrzymkę do Mekki. To w jej trakcie, będąc zafascynowany naukami wahabizmu, przyjął tę doktrynę islamu. W Timbuktu utworzył i kierował prywatną organizacją edukacyjną, która miała podnosić
kwalifikacje nauczycieli Koranu. Ponadto czynnie udzielał się
w kilku religijnych i kulturowych stowarzyszeniach młodzieżo3
A. Barrak, Ahmad Al Faqi Al Mahdi: “I plead guilty”. „The UNESCO Courier”
2017, nr 3, s. 18–24.
4
Ibidem, s. 18–24.

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

91

wych, które zajmowały się szeregiem działań, np. sprzątaniem
ulic czy oddawaniem krwi. Nie mógł jednak liczyć na awans społeczny z powodu libijskiego dyplomu nieuznawanego przez fakt,
iż nie był wystawiony na jego prawdziwe nazwisko. Dlatego też
musiał zacząć formalną edukację od podstaw. Uczęszczał do Instytutu Pedagogicznego w Timbuktu, gdzie uzyskał świadectwo
z psychologii wychowawczej, a następnie zdał egzamin urzędniczy. W końcu uzyskał stanowisko dyrektora szkoły we wschodniej
części Timbuktu5.
Taki względnie spokojny tryb życia prowadził do początków
2012 r., kiedy to ponownie wybuchły walki na północy kraju. Wtedy to dowiedział się, iż członkowie jego plemienia padli ofiarą
prześladowań etnicznych ze strony mieszkańców Bamako. Zostali zaatakowani, pomimo iż urodzili się i wychowali w stolicy i nigdy nie mieszkali na północy kraju. Zdarzenia te były reakcją
mieszkańców stolicy z grupy etnicznej Malinke na wieści o ponownym buncie Tuaregów6. Był to impuls dla al-Mahdiego, by
ponownie opuścić kraj. Jak wiele osób tym czasie, na miejsce
czasowego pobytu wybrał Algierię7.

Polityczne tło wydarzeń w Mali w 2012 r.
W połowie stycznia 2012 r. malijscy Tuaregowie wzniecili kolejny bunt przeciwko władzy rezydującej w Bamako. Systematycznie każdego tygodnia rebelianci przejmowali pod swoją konIbidem.
L. Jacinto, Par peur des représailles, les Touareg de la capitale malienne
prennent le large, France 24, https://www.france24.com/fr/20120411-mali-rebellion-independance-nord-peur-represailles-touaregs-bamako-fuite (dostęp:
11.04.2012 r.).
7
A. Barrak, op. cit., 2017, s. 18–24.
5
6

�92

Krzysztof Rak

trolę kolejne miejscowości na północy Mali. Główną siłą
polityczną prowadzącą walkę z oddziałami rządowymi był Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu (fr. Mouvement National pour
la Libération de l’Azawad – MNLA). W trakcie powstania zawarli
strategiczny sojusz z radykalnymi islamistycznymi ugrupowaniami – Ansar ad-Din (co z arabskiego oznacza dosłownie „Obrońcy
Wiary”, ‫ )الدين أنصار‬oraz Al-Ka’idą Islamskiego Maghrebu (AQIM)
i silnie z nią powiązanym Ruchem na rzecz Jedności i Dżihadu
w Afryce Zachodniej. Pomimo wspólnie prowadzonych walk cele
MNLA znacząco różniły się od planów na przyszłość islamskich
radykałów. MNLA chciało uniezależnić Azawad od Mali i stworzyć
dla Tuaregów niepodległe państwo narodowe. Celem islamistów
było natomiast wprowadzenie państwa wyznaniowego opartego
na prawie szariatu na całym obszarze Republiki Mali. Tworzyło
to bardzo kruchy sojusz, który po zwycięstwie rebelii i ogłoszeniu
deklaracji niepodległości Azawadu, 5 kwietnia 2012 r., nie miał
szans na przetrwanie. Nieuznawane na arenie międzynarodowej
młode państwo już po dwóch miesiącach od faktycznego usamodzielnienia się od rządu w Bamako pogrążyło się w wojnie domowej. Pomimo przewagi liczebnej największe miasta regionu, czyli Timbuktu i Gao, w znacznej mierze były kontrolowane przez
islamistów. Dawało im to przewagę w walkach. 27 czerwca padła
kontrolowana przez MNLA stolica Azawadu, Kidal. Dwa tygodnie
później Ansar ad-Din zdobyło Ansogo, ostatnie miasto zajmowane przez Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawadu8. Tym oto sposobem olbrzymie połacie północnego Mali, odpowiadające powierzchnią niemal dwukrotności obszarowi Francji, przeszły pod
kontrolę ugrupowań uznawanych przez kraje zachodnie za terrorystyczne.
A. Miarka, Determinanty i przebieg konfliktu zbrojnego w Mali (2012–2013),
„Chorzowskie Studia Polityczne” 2016, nr 11, s. 169–183.
8

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

93

Udział al-Mahdiego w zbrodni wojennej
Timbuktu niemal od samego początku wybuchu powstania
było pod silnym wpływem radykalnych grup islamistycznych.
Kontrolę nad tym historycznym miastem oddziały wierne rządowi w Bamako straciły po zaciętych walkach 1 kwietnia. Pomimo
iż to oddziały MNLA opanowały miasto, bardzo szybko, bo w przeciągu kilku dni, bojownicy Ansar ad-Dine i Al-Ka’idy Islamskiego
Maghrebu przejęli nad nim realną kontrolę. Od tego czasu do
stycznia 2013 r. radykałowie sprawowali władzę w Timbuktu,
wprowadzając w życie prawo szarijatu. By skutecznie sprawować
rządy, utworzyli cztery instytucje, które miały wprowadzać w życie hasła, które głosili. W tym celu powołano Trybunał Islamski,
islamskie siły policyjne, komisję medialną (propagandy) oraz
Hesbah – milicję obyczajową9.
Po krótkim pobycie na emigracji, na wieść o sukcesach militarnych muzułmańskich fundamentalistów w Azawadzie, al-Mahdi w kwietniu powrócił w rodzinne strony. Był postrzegany przez
dowódców bojowników w Timbuktu jako ekspert w sprawach
religijnych. W tej dziedzinie został konsultantem Trybunału
Islamskiego. Al-Mahdi był bardzo aktywny w organizacji administracji Ansar ad-Dine i AQIM. Prowadził Hesbah od momentu
jego powstania w kwietniu 2012 do września 2012 r. Napisał też
statut dotyczący roli i celów tej organizacji10.
Wedle ustaleń Międzynarodowego Trybunału Karnego pod
koniec czerwca 2012 r. Iyad Ag Ghaly, przywódca Ansar ad-Dine
w porozumieniu z dwoma ważnymi członkami Al-Ka’idy Islam9
International Criminal Court, Situation in the Republic of Mali. The Prosecutor v. Ahmad Al Faqi Al Mahdi. ICC-01/12-01/15, 2017a, s. 16–17.
10
Ibidem, s. 17.

�94

Krzysztof Rak

skiego Maghrebu – Abdallahem al-Chinguetti i Yahią Abou
al-Hammanem – podjął decyzję o zniszczeniu mauzoleów sufickich
świętych. Al-Mahdi, jako doradca naczelnika Timbuktu Abou Zeida, wyraził wówczas swoją opinię, że wszyscy islamscy prawnicy
zgodzą się w kwestii, iż postawione konstrukcje nad grobami przeczą
naukom Proroka, ale zaleca nieniszczenie mauzoleów, aby nie
zaogniać relacji pomiędzy miejscową ludnością a nowymi władzami. Niemniej jednak Ag Ghaly wydał stanowcze polecenie
zrealizowania zadania Abou Zeidzie, który z kolei przekazał je
al-Mahdiemu jako szefowi Hesbah. Pomimo początkowych zastrzeżeń al-Mahdi po otrzymaniu instrukcji zgodził się przeprowadzić akcję. Napisał kazanie tłumaczące przyczyny niszczenia
mauzoleów, które odczytano podczas piątkowej modlitwy w pierwszych dniach trwania operacji. Osobiście ustalił plan działania

Fot. 2 Plan Timbuktu z najważniejszymi obiektami dziedzictwa kulturowego (źródło: UNESCO, CPI, Maps4news.com).

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

95

i określił sekwencję, w której budynki miały być niszczone. Brał
też bezpośredni udział w procesie destrukcji kilku obiektów11,12.
Plan realizowany był w okresie od 30 czerwca do 11 lipca 2012 r.
Dziesięć najważniejszych i najbardziej znanych miejsc w Timbuktu zostało zaatakowanych i zniszczonych przez bojówkarzy
i al-Mahdiego z kierowanej przez niego organizacji Hesbah. Zdewastowano: mauzoleum Sidi Mahamuda Ben Omar Mohamed
Aquit, mauzoleum Szejka Mohameda Mahmuda al-Arawaniego,
mauzoleum Szejka Sidi Mokhtara Ben Sidi Muhammada Ben
Szejka Alkabira, mauzoleum Alpha Moya, mauzoleum Szejka Sidi
Ahmeda Ben Amar Arragadi, mauzoleum Szejka Muhammada El
Mikki, mauzoleum Szejka Abdoula Kassima Attouaty’ego, mauzoleum Ahmeda Fulane’a, mauzoleum Bahabera Babadié. Ponad-

Fot. 3 Milicjanci Hesbah w trakcie rozbiórki jednego z mauzoleów (źródło:
materiał propagandowy Ansar ad-Din).
Ibidem, s. 18–20.
International Criminal Court, Summary of the Judgment and Sentence in
the case of The Prosecutor v. Ahmad Al Faqi Al Mahdi, 2016c, s. 4–5.
11

12

�96

Krzysztof Rak

to uszkodzono ozdobne drzwi meczetu Sidi Yahia13,14 [Fot. 2].
Destrukcji dokonano ręcznymi narzędziami. Podczas fazy planowania al-Mahdi nie zezwolił na użycie buldożera i innego ciężkiego sprzętu, aby nie uszkodzić pochówków [Fot. 3]. W jego
mniemaniu to same budowle i oddawanie czci przy nich było czymś
złym, nie zaś pochowani tam mężowie. Wszystkie zaatakowane
miejsca były obiektami zabytkowymi, które pełniły funkcję religijną oraz kulturową i nie posiadały żadnego strategicznego czy
militarnego znaczenia.

Doprowadzenie Al-Mahdiego
przed Międzynarodowy Trybunał Karny
Okres istnienia samozwańczego islamistycznego państwa na
terytorium Azawadu zakończył się wraz z powodzeniem francuskiej interwencji zbrojnej w Mali noszącej kryptonim „Operacja
Serwal” (fr. Opération Serval). Do przełomu stycznia i lutego 2013 r.
wszystkie większe miasta na północy kraju zostały wyzwolone
spod władzy Ansar ad-Dine, Al-Ka’idy Islamskiego Maghrebu i innych pomniejszych ugrupowań będących ich sojusznikami. 28 stycznia 2013 r. wojska francuskie wyparły z Timbuktu radykalnych
bojowników i przejęły kontrolę nad miastem. Już 2 lutego prezydent Francji przyleciał do Timbuktu, gdzie ogłosił zwycięstwo
w wojnie w Mali15.
Władze malijskie już w pierwszych miesiącach konfliktu uznały, iż zwrócą się do Międzynarodowego Trybunału Karnego o poInternational Criminal Court, op. cit., 2017a, s. 20–23.
International Criminal Court, op. cit., 2016c, s. 5–7.
15
F. Hollande, Discours de François Hollande prononcé à Bamako,­ Ambassade
de France à Bamako, 2013, https://ml.ambafrance.org/Discours-de-Francois-Hollande (dostęp: 02.02.2013 r.).
13
14

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

97

moc w ściganiu i sądzeniu potencjalnych sprawców popełnianych
zbrodni wojennych. Decyzją rządu z 30 maja 2012 r. postanowiono przekazać sprawę do MTK. Oficjalne przekazanie prośby prokuratorowi MTK o wszczęcie dochodzenia nastąpiło 18 lipca tego
samego roku podczas wizyty delegacji rządu malijskiego, na czele z ministrem sprawiedliwości Malickem Coulibaly16,17.
W toku wstępnych badań Biuro Prokuratora MTK ustaliło, iż
zaszły potencjalne zdarzenia o wystarczającej sile ciężkości, aby
uzasadnić prowadzenie dalszych działań. Prokurator MTK, Fatou
Bensouda, 16 stycznia 2013 r. formalnie wszczęła dochodzenie
w sprawie rzekomych zbrodni popełnionych na terytorium Mali.
Po skierowaniu przez państwo malijskie, jako sygnatariusza MTK,
prośby o interwencję i oficjalnym otwarciu śledztwa prokuratura
mogła prowadzić dochodzenie i ścigać każde przestępstwo podlegające jurysdykcji MTK popełnione na terytorium Mali od stycznia 2012 r. Prokurator Bensouda stwierdziła, że istnieją uzasadnione podstawy, by sądzić, że popełniono naruszenia prawa
międzynarodowego w sześciu obszarach, w których MTK ma
prerogatywy do ścigania osób dopuszczających się owych czynów.
Precedensowym – obok morderstw, tortur, nielegalnych wyroków,
grabieży i gwałtów – było uznanie, że penalizacji może zostać
objęte celowe kierowanie ataków na obiekty podlegające ochronie18.
Ahmad al-Faqi al-Mahdi po opanowaniu Azawadu przez międzynarodową koalicję opuścił Timbuktu i przez pewien czas po16
M. Coulibaly, Renvoi de la situation au Mali, Lettre de renvoi par le Gouvernement du Mali, No 0076/MJ-SG, Bamako, le 13 JUL 2012.
17
Cour Pénale Internationale, Le Procureur, Mme Bensouda, commence un
examen préliminaire sur la situation au Mali suite au renvoi de la situation par le
Gouvernement de ce pays, „Bulletin d’information du Bureau du Procureur” 2012,
127, s. 1.
18
International Criminal Court, Situation in Mali, Article 53(1) Report,
2013.

�98

Krzysztof Rak

zostawał w ukryciu. Został namierzony i złapany w 2014 r. w Nigrze przez stacjonujące w tym kraju wojska francuskie. Jego
aresztowania dokonano podczas przechwycenia całego konwoju
dżihadystów19. Spędził w areszcie nigryjskim niemal rok, aż do
momentu, kiedy to 18 września 2015 r. MTK wydał nakaz jego
aresztowania i doprowadzenia do Hagi za zbrodnie wojenne. Po
przekazaniu przez władze Nigru osiem dni później przeniesiono
al-Mahdiego do aresztu Scheveningen w Holandii20. 17 grudnia
2015 r. Biuro Prokuratora MTK wniosło zarzuty zgodnie z art. 8
ust. 2 lit. e) ppkt (iv) Rzymskiego Statutu Międzynarodowego
Trybunału Karnego21, który głosi, iż za zbrodnię wojenną uznawane jest zamierzone kierowanie ataków na budynki przezna­czone
na cele religijne, edukacyjne, artystyczne, naukowe lub chary­tatywne,
pomniki historyczne, szpitale oraz miejsca, gdzie gromadzeni są
ranni i chorzy, pod warunkiem że nie są one celami wojskowymi22.
Prokurator uznał, że oskarżony przez celowe kierowanie atakami
na dziesięć budynków posiadających religijny i historyczny charakter w Timbuktu, w Mali, w okresie od 30 czerwca 2012 do
11 lipca 2012 r. spełnia warunki, by postawić go w stan oskar­żenia.
24 marca 2016 r. Izba Przygotowawcza MTK potwierdziła zarzut zbrodni wojennej przeciwko Ahmadowi al-Faqi al-Mahdiemu.
Zobowiązała tym samym MTK do osądzenia al-Mahdiego przed
komisją procesową. Izba uznała, że ​​przedstawione przez proku19
M. Simons, Prison Sentence Over Smashing of Shrines in Timbuktu: 9 Years,
New York Times, https://www.nytimes.com/2016/09/28/world/europe/ahmad-al-faqi-al-mahdi-timbuktu-mali.html (dostęp: 27.09.2016 r.).
20
International Criminal Court, Situation in Mali: Ahmad Al Faqi Al Mahdi
surrendered to the ICC on charges of war crimes regarding the destruction of historical and religious monuments in Timbuktu, https://www.icc-cpi.int/Pages/
item.aspx?name=pr1154 (dostęp: 26.09.2015 r.).
21
International Criminal Court, Charge brought by the Prosecution against
Ahmad AL FAQI AL MAHD, ICC-01/12–01/15, 2016b.
22
Dz. U. z 2003 r., nr 78, poz. 708, s. 5049.

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

99

ratora dowody są wystarczające, aby uzasadnić przekonanie, że
al-Mahdi, oprócz zarzutów postawionych wcześniej (art. 8 ust. 2
lit. e) ppkt (iv)), jest winny dodatkowo odpowiedzialności karnej,
zgodnie z art. 25 ust. (3) lit. (a) (popełnienie i współsprawstwo
zbrodni); art. 25 ust. (3) lit. (b) (nagabywanie i nakłanianie);
art. 25 ust. (3) lit. (c) (pomocnictwo, współudział lub pomoc
w inny sposób) lub art. 25 ust. (3) lit. (d) (wnoszenie wkładu
w jakikolwiek inny sposób) Rzymskiego Statutu MTK23.

Rozprawa
Proces rozpoczął się 22 sierpnia 2016 r. Już podczas otwarcia
w specjalnym oświadczeniu al-Mahdi przyznał się do wszystkich
stawianych mu zarzutów. Już na etapie przygotowań do procesu
współpracował z prokuraturą, szczegółowo relacjonując przebieg
wydarzeń z przełomu czerwca i lipca 2012 r. w Timbuktu. Podczas
przemowy przed sędziami MTK w pierwszych zdaniach wyraził
skruchę i przeprosił zarówno lokalną społeczność i rodzinę oraz
społeczność międzynarodową jako całość za to, jakie krzywdy
wyrządził im swoim zachowaniem. Prosił o przebaczenie dziedziców pogrzebanych w mauzoleach świętych mężów. Powiedział,
że był pod złym wpływem osób z Al-Ka’idy i Ansar ad-Din. Już na
samym wstępie rozprawy uznał, że zaakceptuje wyrok i zdaje
sobie sprawę z nieuchronności pobytu w więzieniu. Jak sam stwierdził, będzie miał nadzieję, że pobyt za kratami pozwoli mu wyzbyć
się złych duchów, które go opanowały, a czas tam spędzony będzie
wystarczający, by mieszkańcy Mali i ludzkość zdążyli mu przebaczyć. Podsumowując swoją wypowiedź, zaapelował do wszystkich
International Criminal Court, Decision on the confirmation of charges against
Ahmad Al Faqi Al Mahdi, 2016a.
23

�100

Krzysztof Rak

muzułmanów na świecie, aby nie angażowali się w przedsięwzięcia, których on się dopuścił24.
Formalne postępowanie procesowe trwało zaledwie trzy dni
z racji, iż al-Mahdi przyznał się do wszystkiego, co zarzucano mu
w akcie oskarżenia i – w porozumieniu z adwokatem Maître Mohamed Aouini – zrezygnował z dalszych prób obrony, takich jak
np. przesłuchania świadków obrony. Prokuratura zażądała kary
od dziewięciu do jedenastu lat więzienia. Sąd w składzie sędziowskim złożonym z sędziego prowadzącego Raula C. Pangalangana,
sędziego Antoine Kesia-Mbe Mindua i sędziego Bertrama Schmitta zadecydował, iż da sobie miesiąc na przeanalizowanie wszystkich dostępnych akt i ustalenie kształtu ostatecznego orzeczenia.
Wyrok ogłoszono 27 września 2016 r. Sędziowie MTK uznali
Ahmada al-Faqi al-Mahdiego za winnego zbrodni wojennej polegającej na atakowaniu historycznych i religijnych budynków
w Timbuktu. Za ten czyn skazali go na dziewięć lat pozbawienia
wolności. Na poczet kary zaliczono oskarżonemu czas, który spędził w areszcie od dnia wystawienia listu gończego (czyli od
18 września 2015 r.). W uzasadnieniu sąd stwierdził, że al-Mahdi był świadom sprawowanej kontroli nad atakami i był w pełni
zaangażowany w ich wykonanie. Ponosił całkowitą odpowiedzialność za fazę wykonania ataku, nadzorując wszystkie operacje,
używając członków Hesbah i określając kolejność, w której budynki miały być zniszczone. Dokonywał niezbędnych uzgodnień
logistycznych i uzasadniał atak światowej opinii publicznej poprzez
wywiady z mediami. Był również obecny na atakowanych stanowiskach, udzielając instrukcji i wsparcia moralnego i osobiście
brał czynny udział akcie wandalizmu, który doprowadził do zniszczenia co najmniej pięciu obiektów25.
24
25

A. Al Mahdi, Declaration at the ICC, 2016.
International Criminal Court, op. cit., 2016c, s. 1, 3–10.

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

101

W określeniu wysokości wyroku dziewięciu lat pozbawienia
wolności Trybunał wziął pod uwagę wagę i rodzaj przestępstwa,
winę al-Mahdiego i ich indywidualne okoliczności. MTK zauważył również, że nawet jeśli z gruntu „poważne” zbrodnie przeciwko własności są generalnie mniej „ważne” niż zbrodnie przeciwko indywidualnym osobom, to zdewastowanie mauzoleów było
na tyle znaczące, że pełniły one nie tylko funkcje religijne, ale
miały także symboliczną i emocjonalną wartość dla mieszkańców
Timbuktu. Mauzolea świętych i meczety były w tym mieście integralną częścią życia religijnego mieszkańców i stanowiły wspólne dziedzictwo dla całej społeczności. Co więcej, wszystkie obiekty, oprócz jednego, zostały wpisane na listę światowego
dziedzictwa UNESCO. Sąd przy ustalaniu wyroku uwzględnił
również kilka okoliczności łagodzących. Najważniejszą z nich jest
niewątpliwie przyznanie się do winy i szczegółowe opisanie popełnianych czynów. Sąd uznał, iż takie wyznanie może przyczynić
się do pokoju i pojednania w północnym Mali, łagodząc moralne
cierpienie ofiar poprzez uznanie znaczenia zniszczenia. Kolejną
przesłanką, która zadecydowała o łagodniejszym wymiarze kary,
był fakt, iż współpraca z prokuratorem może skutkować potencjalnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa jego rodziny w Mali.
Sędziowie również wzięli pod uwagę skruchę, którą al-Mahdi
wyraził i docenili apel wzywający muzułmanów, aby nie angażowali się w podobne zachowania. Okolicznością łagodzącą była
również początkowa opinia wygłoszona jeszcze przed rozpoczęciem akcji demolowania mauzoleów, iż nie powinno ich się rozbierać ze względu na okoliczną ludność przywiązaną do tych
budowli. MTK wskazał również dobre zachowanie w areszcie jako
rzecz godną odnotowania26.

26

Ibidem, s. 18.

�102

Krzysztof Rak

Konsekwencją wyroku skazującego była dodatkowa rozprawa
dotycząca kwestii wypłaty reparacji za wyrządzone szkody. Odbyła się ona rok po rozpoczęciu właściwego procesu w dniu 17 sierpnia 2017 r. Sąd w tym przypadku zasądził odszkodowanie w wysokości 2,7 mln €. Ma to być forma indywidualnego i zbiorowego
zadośćuczynienia dla społeczności Timbuktu za celowe kierowanie ataków na budynki religijne i historyczne w tym mieście. MTK
zarządził odszkodowania za trzy kategorie szkód: zniszczenia
zaatakowanych budynków historycznych i religijnych, konsekwencje strat ekonomicznych i szkody moralne. Zadośćuczynienia mają
być kolektywne i służyć rekultywacji terenów dotkniętych przez
działania al-Mahdiego. Sąd nakazał także indywidualne odszkodowania dla tych, których środki utrzymania zależały wyłącznie
od zaatakowanych budynków i tych, których miejsca pochówku
przodków zostały uszkodzone podczas ataku. Wypłatą pieniędzy
i ich formą ma zająć się specjalny fundusz – Trust Funds for Victims27.

Podsumowanie
Wyrok wydany na Ahmada al-Faqi al-Mahdiego był przełomowy, ponieważ po raz pierwszy w swojej historii Międzynarodowy
Trybunał Karny skazał za przestępstwo umyślnego kierowania
ataków na chronione dobra kultury. Stwarza to ważny precedens
i przeciera szlaki pod przyszłe sprawy tego typu. Warto zaznaczyć,
że prawo międzynarodowe już od dawna uznaje za niedopuszczalne agresje wobec dóbr kultury podczas działań zbrojnych28.
International Criminal Court, Reparations Order, 2017b.
P. Żarkowski, Ochrona dóbr kultury w czasie wojny w świetle prawa międzynarodowego, „Krakowskie Studia Międzynarodowe” 2016, 3, s. 157–171.
27

28

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

103

Jednym z pierwszych dokumentów we współczesnej historii, który reguluje kwestie dziedzictwa kulturowego podczas wojen, jest
Konwencja Haska z roku 195429. Prawną możliwość ścigania tego
typu przestępstw dał Rzymski Statut Międzynarodowego Trybunału Karnego z 1998 r., a dokładnie art. 8 ust. 2 lit. e) ppkt (iv).
Wprost nazwał działania w tym zakresie „zbrodniami wojennymi”30.
Kontekst polityczny, w jakim zapadał wyrok na al-Mahdim,
także jest tu nie bez znaczenia. MTK postanowił ścigać i sądzić
jednego z zaangażowanych radykalnych przywódców islamskich
za ataki na obiekty kulturowe dokładnie w tym samym czasie,
kiedy w innej części świata dokonywały się podobne wydarzenia.
Równolegle z wydarzeniami w Hadze tzw. Państwo Islamskie
działające na terytoriach Syrii i Iraku dokonywało spektakularnych
aktów wandalizmu, równając z ziemią dosłownie całe stanowiska
archeologiczne, takie jak np. Nimrud czy Niniwa. Dżihadyści z Bliskiego Wschodu dokładnie powielali schemat działań, jakie jeszcze kilka lat wcześniej działy się w Republice Mali. Kierowały nimi
analogiczne religijne pobudki ideowe. Umiejętnie także rozgrywali kwestię propagandową, regularnie poprzez media wstrząsając światową opinią publiczną przekazami z dokonywanych
aktów wandalizmu31. Równolegle UNESCO w reakcji na te zdarzenia próbowało odpowiedzieć działaniami w Mali. Gwałtownie
zintensyfikowano prace nad odbudową zdewastowanego przez
Dz. U. z 1957 r., nr 46, poz. 212, załącznik.
Dz. U. z 2003 r., nr 78 poz. 708, s. 5048–5049.
31
Syria i Irak nie są sygnatariuszami Międzynarodowego Trybunału Karnego,
dlatego też formalnie osoby popełniające zbrodnie wojenne, w tym osoby odpowiedzialne za akty wandalizmu na dobrach kultury, nie podlegają jurysdykcji
Trybunału. Aby móc ewentualnie w przyszłości osądzić te osoby, konieczne
byłoby powołanie odrębnego trybunału (np. na wzór tego do ścigania zbrodni
wojennych popełnionych w dawnej Jugosławii).
29
30

�104

Krzysztof Rak

islamistów dziedzictwa kulturowego w Timbuktu. Pod patronatem
UNESCO rozpoczęto także kampanię w mediach społecznościowych #UnitedForHeritage32. W tej swoistej wojnie propagandowej
osądzenie i skazanie al-Mahdiego oraz jego apel do muzułmanów,
by nie powielali jego błędów dały społeczności międzynarodowej
ważny pozytywny impuls. Miało też zapewne pokazać islamistom
obecnie operującym na Bliskim Wschodzie, że nie mogą czuć się
bezkarni, dokonując aktów wandalizmu na światowym dziedzictwie kulturowym.
Al-Mahdi jest jedynym z przywódców przejętych w 2012 r.
w Timbuktu, który trafił przed oblicze sądu. Większość osób odpowiedzialnych za dzieło zniszczenia mauzoleów, w tym dowódcy, którzy bezpośrednio zadecydowali o rozpoczęciu całej akcji,
są jeszcze na wolności. Również mało prawdopodobne, by sprawa
Ahmada al-Faqi al-Mahdiego zakończyła się na opisanym powyżej wyroku MTK. Należy pamiętać, że był on przywódcą milicji
obyczajowej Hesbah, która oprócz aktów wandalizmu zajmowała
się przede wszystkim prześladowaniami osób fizycznych. Często
były to bardzo brutalne i krwawe działania. Należy się spodziewać,
że al-Mahdi – jako lider organizacji – będzie musiał odpowiedzieć
również za te zbrodnie.
4 lutego 2016 r. przy udziale wysokich rangą przedstawicieli
UNESCO, rządu Republiki Mali oraz zagranicznego personelu
dyplomatycznego odbyła się ceremonia konsekracji odbudowanych mauzoleów w Timbuktu. Wieńczyła ona dwuletnie dzieło
rekonstrukcji zniszczonego dziedzictwa kulturowego. Większość
prac przy odbudowie wykonała lokalna grupa murarzy przy zastosowania technik i surowców używanych w Timbuktu od poko32
K. Rak, Polityka UNESCO wobec destrukcji zabytków w Republice Mali przez
ugrupowania skrajne [w:] A. Żukowski (red.), Terroryzm versus terror w Afryce.
Aspekty historyczne, kulturowe, polityczne, społeczne, ekonomiczne i przekazu
medialnego.

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

105

leń. Obecna na miejscu ówczesna dyrektor generalna UNESCO,
Irina Bokova, zwróciła uwagę, że dotrzymano obietnicy złożonej
w czasie, gdy wydało się, iż sprawy idą w złym kierunku, gdyż
społeczność międzynarodowa wcześniej czy później przywróci
zniszczone monumenty33.
Proces i ukaranie Ahmada al-Faqi al-Mahdiego były bez wątpienia przełomem w postrzeganiu i respektowaniu prawa międzynarodowego w zakresie ochrony światowego dziedzictwa.
Należy żywić nadzieję, że spowoduje zmianę traktowania dóbr
kultury podczas konfliktów zbrojnych. Do momentu wydania
rzeczonego wyroku wszelkie akty wandalizmu zabytkowych, kulturowych i religijnych obiektów w powszechnej opinii uchodziły
za czyny bezkarne. Należy żywić nadzieję, że opisywany tu proces
nie będzie odosobnionym przypadkiem w historii, a społeczność
międzynarodowa uzyska realne narzędzie do walki z tego rodzaju barbarzyńskimi praktykami.

Bibliografia
Barrak A., Ahmad Al Faqi Al Mahdi: “I plead guilty”, „The UNESCO Courier” 2017, October-December nr 3.
Cour Pénale Internationale, Le Procureur, Mme Bensouda, commence un
examen préliminaire sur la situation au Mali suite au renvoi de la
situation par le Gouvernement de ce pays, „Bulletin d’information
du Bureau du Procureur” 2012, nr 127.
Coulibaly M., 2012, Renvoi de la situation au Mali. Lettre de renvoi par
le Gouvernement du Mali, No 0076/MJ-SG. Bamako, le 13 JUL
2012, źródło: https://www.icc-cpi.int/NR/rdonlyres/A245A47FBFD1-45B6-891C-3BCB5B173F57/0/ReferralLetterMali130712.
pdf.
33

Ibidem.

�106

Krzysztof Rak

Dz. U. z 1957 r., nr 46, poz. 212, załącznik.
Dz. U. z 2003 r., nr 78, poz. 708.
Hollande F., Discours de François Hollande prononcé à Bamako. Ambassade de France à Bamako, https://ml.ambafrance.org/Discours-de-Francois-Hollande (dostęp: 02.02.2013 r.).
International Criminal Court, Situation in Mali, Article 53(1) Report,
https://www.icc-cpi.int/itemsDocuments/SASMaliArticle53_1PublicReportENG16Jan2013.pdf.
International Criminal Court, Decision on the confirmation of charges
against Ahmad Al Faqi Al Mahdi, 2016a, https://www.icc-cpi.int/
CourtRecords/CR2016_02424.PDF.
International Criminal Court, Charge brought by the Prosecution against
Ahmad AL FAQI AL MAHDI, 2016b, https://www.icc-cpi.int/CourtRecords/CR2016_02424.PDF.
International Criminal Court, Summary of the Judgment and Sentence
in the case of The Prosecutor v. Ahmad Al Faqi Al Mahdi, 2016c,
https://www.icc-cpi.int/itemsDocuments/160926Al-MahdiSummary.pdf.
International Criminal Court, Situation in the Republic of Mali. The Prosecutor v. Ahmad Al Faqi Al Mahdi, 2017a, https://www.icc-cpi.
int/CourtRecords/CR2017_06949.PDF.
International Criminal Court, Reparations Order No.: ICC-01/12-01/15,
2017b, https://www.icc-cpi.int/CourtRecords/CR2017_05117.
PDF.
ICOMOS, World Heritage List No 119, Paris 1988.
Jacinto L., Par peur des représailles, les Touareg de la capitale malienne
prennent le large, France 24, 2012, https://www.france24.com/
fr/20120411-mali-rebellion-independance-nord-peurrepresailles-touaregs-bamako-fuite (dostęp: 11.04.2012 r.).
Al Mahdi A., Declaration at the ICC, 2016, https://en.unesco.org/news/
ahmad-al-mahdi-was-first-and-last-wrongful-act-i-will-evercommit.
Miarka A., Determinanty i przebieg konfliktu zbrojnego w Mali (2012–
2013), „Chorzowskie Studia Polityczne” 2016, nr 11.

�Ahmad al-Faqi al-Mahdi, pierwsza osoba skazana...

107

UNESCO, Convention Concerning the Protection of the World Cultural and
Natural Heritage, Report of the world heritage committee, Twelfth
session, Brasília 1988, http://unesdoc.unesco.org/images/0009/000927/092717eb.pdf.
Rak K., Polityka UNESCO wobec destrukcji zabytków w Republice Mali
przez ugrupowania skrajne [w:] A. Żukowski (red.), Terroryzm versus terror w Afryce. Aspekty historyczne, kulturowe, polityczne,
społeczne, ekonomiczne i przekazu medialnego.
Simons M., Prison Sentence Over Smashing of Shrines in Timbuktu:
9 Years, „New York Times” 2016, https://www.nytimes.
com/2016/09/28/world/europe/ahmad-al-faqi-al-mahdi-timbuktu-mali.html (dostęp: 27.09.2016 r.).
Situation in Mali: Ahmad Al Faqi Al Mahdi surrendered to the ICC on charges of war crimes regarding the destruction of historical and religious monuments in Timbuktu. International Criminal Court, https://
www.icc-cpi.int/Pages/item.aspx?name=pr1154 (dostęp:
26.09.2015 r.).
Żarkowski P., Ochrona dóbr kultury w czasie wojny w świetle prawa międzynarodowego, „Krakowskie Studia Międzynarodowe” 2016,
nr 3.

Ahmad Al Faqi Al Mahdi, the first person convicted
by the International Criminal Court (ICC)
for war crimes against world cultural heritage
Summary
Timbuktu is known as the City of 333 Saints. During its golden age
in the 15th and 16th centuries, it was a centre for Islamic learning. However the site is viewed as idolatrous by Islamic extremists, the worshipping of mausoleums in Timbuktu and across Mali is part of a Sufi
tradition in Islam. A religious scholar, Ahmad Al Faqi Al Mahdi was the
spiritual adviser of the Ansar Dine group, which attacked nine mausoleums and the Sidi Yahia mosque in Timbuktu when it seized the city
along with a coalition of militant factions. As commander of the Hisba,

�108

Krzysztof Rak

the religious police, Al Mahdi was charged with ordering and overseeing
the destruction of the shrines. For the first time, the International Criminal Court has put someone on trial for war crimes against cultural
heritage. On September 27, 2016, the ICC rendered its judgment in the
case Ahmad Al Faqi Al Mahdi, wherein the defendant was convicted of
the war crime of intentionally directing attacks on protected cultural
objects. Al Mahdi pled guilty to co-perpetrating attacks on protected
objects pursuant to Article 8(2)(e)(iv) of the Rome Statute for his role
in the attack on, and destruction of, ten mosques and mausoleums in
Timbuktu. The Trial Chamber sentenced him to nine years in prison.
Keywords: Mali, Timbuktu, International Criminal Court, Al Mahdi,
UNESCO.

�IZABELA WILL

OD ZRUTYNIZOWANEJ CZYNNOŚCI
DO SCHEMATU –
O POCHODZENIU HAUSAŃSKICH GESTÓW
TOWARZYSZĄCYCH MOWIE
Hausańczycy są ludem zamieszkującym Afrykę Zachodnią,
głównie północną Nigerię i południowy Niger. Przez setki lat wypracowywali swoje własne tradycje, zwyczaje i kulturę w dużym
stopniu opartą na wartościach muzułmańskich. Obecnie określenie Hausańczycy nie ma wymiaru etnicznego. Przynależność do
grupy określa wspólnota kulturowa, posługiwanie się językiem
hausa i bycie muzułmaninem. Na tę ostatnią cechę chciałabym
zwrócić szczególną uwagę, gdyż wiele z opisywanych w tym artykule gestów wiąże się w pewien sposób z islamem. Należy podkreślić, że religia ma dla Hausańczyków w dużej mierze wymiar
społeczny. Bardzo ważne jest wspólne celebrowanie świąt religijnych czy codziennych praktyk. Udanie się na wspólną modlitwę
w meczecie jest nie tylko czynnością religijną, ale i społeczną,
a nawet towarzyską. Niektóre praktyki religijne wykonywane codzienne są bardzo mocno skonwencjonalizowane. Islam w szczeIzabela Will, afrykanistka, językoznawca; zainteresowania badawcze:
język hausa, kultura Nigerii, gesty używane przez Hausańczyków. Uniwersytet Warszawski, Wydział Orientalistyczny, Katedra Języków i Kultur Afryki

�110

Izabela Will

gółach określa nie tylko to, w jaki sposób ma być wykonana ablucja, czy jedna z pięciu obowiązkowych modlitw dziennie, ale
także zasady higieny, sposób dzielenia wspólnej przestrzeni czy
ubierania się. Sprawia to, że czynności natury religijnej mieszają
się z czynnościami codziennymi i rodzą pewną wspólnotę ruchową.
Często powtarzana czynność staje się po pewnym czasie tak
zrutynizowana, że niemal wypada z naszej świadomości. Przykładem może być prowadzenie samochodu czy uprawianie jakiejś
dyscypliny sportu1. W badaniach nad gestami podkreśla się właśnie rolę rutyny czy często wykonywanych czynności w powstawaniu gestów. Jak przypuszcza Morris2, tzw. chwyt precyzji polegający na przyłożeniu kciuka do palca wskazującego może
pochodzić od chwytania maleńkich obiektów takich jak ziarnka.
Sam gest jest dość powszechnie używany w wielu kulturach3 i jako
gest towarzyszący mowie odpowiada temu segmentowi wypowiedzi, który służy sprecyzowaniu informacji. Może odnosić się
do jakiegoś szczegółu, do konkretu albo stanowić kontrast w stosunku do czegoś bardziej ogólnego4. Może też towarzyszyć próbie
opisania sedna sprawy.
Jeśli powtarzamy daną czynność (np. opisywanie jakiegoś pojęcia), to tym samym tworzymy schematy i programy ruchowe

1
A. L. Strauss, Continual Permutations of Action, Aldine de Gruyter, New
York, 1993, s. 193.
2
D. Morris, Mensch mit dem wir leben. Ein Handbuch unseres Verhaltens,
Droemer Knaur, München 1978, s. 80.
3
Użycie tego gestu w kulturze neapolitańskiej opisał A. Kendon (Gesture:
Visible Action as Utterance, Cambridge University Press, Cambridge 2004, s. 245),
a w kulturze polskiej J. Antas (Semantyczność ciała. Gesty jako znaki myślenia,
Primum Verbum, Łódź 2013, s. 239–244).
4
A. Kendon, Gestures as illocutionary and discourse structure markers in
Southern Italian conversation, „Journal of Pragmatics” 1995, t. 23 (3), s. 268.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

111

dla tego pojęcia, a sama czynność staje się zrutynizowana5. Powstaje wtedy połączenie schematu pojęciowego ze schematem
motorycznym i to połączenie niejednokrotnie obrazują gesty, przy
czym nie jest to połączenie ścisłe. Schemat pojęciowy może być
wyrażony przy pomocy różnych gestów – albo skonwencjonalizowanych, często powtarzanych przez różnych mówiących6, albo
gestów wymyślanych na poczekaniu. Gesty są zatem schematami
pewnych pojęć, a jednocześnie ich użycie wyzwala w umyśle mówiącego cały szereg skojarzeń związanych z danym pojęciem.
Podsumowanie funkcji gestów najlepiej oddaje stwierdzenie, że
„gesty aktywują, obrabiają, opakowują i odkrywają informację
przestrzenno-motoryczną w procesie mówienia i myślenia. Te
cztery funkcje wynikają z natury gestów do schematyzacji informacji7”.
Wiele jest gestów wspólnych wszystkim ludziom, niezależnie
od tego, skąd pochodzą i jakim językiem mówią, ale są też gesty
charakterystyczne tylko dla danego regionu. Desmond Morris8,
który wraz ze swoimi współpracownikami badał m.in. rozpozna5
F. Parrill, An Analysis of Theoretical Discourse about Multimodal Language
[w:] Gesture and the Dynamic Dimension of Language: Essays in Honor of David
McNeill, red. S. D. Duncan, J. Cassell i E. T. Levy, John Benjamins Publishing
Company, Amsterdam/Philadelphia 2007, s. 88.
6
Takie skonwencjonalizowane gesty towarzyszące mowie nazywane są
gestami powracającymi (ang. recurrent gestures), por. S. Ladewig, Recurrent
gestures [w:] Body – Language – Communication. An international handbook on
multimodality in human interaction, red. C. Müller, A. Cienki, E. Fricke, S. Ladewig,
D. McNeill i S.Tessendorf, De Gruyter Mouton, Berlin 2014, s. 1558–1575.
7
S. Kita, M. W. Alibali, M. Chu, How Do Gestures Influence Thinking and
Speaking? The Gesture-for-Conceptualization Hypothesis, manuskrypt z 2016 r.
zaakceptowany do druku przez „Psychological Review”, dostępny na stronie
http://wrap.warwick.ac.uk/84187/23/WRAP-how-gestures-thinking-speaking-Kita-2017.pdf (dostęp: 25.10.2018 r.), s. 6.
8
D. Morris et al., Gestures: Their origins and distribution, Stein &amp; Day, New
York 1979.

�112

Izabela Will

walność konwencjonalnych gestów w południowych Włoszech,
zauważył, że użycie gestów nie jest zbieżne z granicami językowymi czy kulturowymi.
W swoim artykule skupię się na gestach używanych przez Hausańczyków zamieszkujących północną Nigerię. Opiszę kilka gestów,
które – jak postaram się udowodnić – mają podłoże kulturowe.
Wynikają ze sposobu wychowania, odebrania tradycyjnej edukacji czy codziennego powtarzania tych samych czynności związanych z obowiązkami religijnymi. Przed opisem każdego z gestów
przybliżę konkretną czynność, która, jak mi się wydaje, mogła
stać się podstawą gestu. Opis ten nie wyczerpuje repertuaru gestów hausańskich pochodzących od czynności codziennych, ogranicza się do czynności odnoszących się do religii muzułmańskiej.
Za materiał badawczy posłużyły mi materiały wideo – zarówno własne, jak i dostępne na kanale YouTube. Są to przede wszystkim nagrania kazań, które odbyły się w różnych instytucjach publicznych Nigerii, nagrania wywiadów przeprowadzonych
z gośćmi programów publicystycznych lub wystąpienia indywidualne na jakiś temat. Cechą wspólną wszystkich nagrań jest język hausa.

Modlitwa
Jednym z ważnych elementów codziennego życia muzułmanów
jest modlitwa. W języku hausa są dwa terminy oznaczające modlitwę – oba zapożyczone z języka arabskiego: salla (ar. ṣalāt9)
‘jedna z pięciu obowiązkowych modlitw’ i addua (ar. du’ā) ‘modlitwa prywatna, dodatkowa’. Ta ostatnia – modlitwa prywatna
Transkrypcję wyrazów arabskich podaję za J. Danecki, Podstawowe wiadomości o islamie, t. 2, Dialog, Warszawa 1998.
9

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

113

– zwykle jest odmawiana po zakończeniu modlitwy obowiązkowej
(salla). Może też towarzyszyć zakończeniu bądź rozpoczęciu publicznych czy rodzinnych uroczystości, kiedy to zgromadzeni
proszą o pomyślność wydarzenia lub dziękują za jego przebieg.
Addua nie jest tak skodyfikowana jak salla, można ją odmawiać
w swoim własnym języku, prosząc Allaha o coś konkretnego10,
ale można też posłużyć się jedną z wielu arabskich formuł, z których każda jest związana z jakimś rodzajem prośby. Podczas wykonywania addua ręce modlącego są zwykle ułożone na udach,
wewnętrzna część dłoni skierowana jest w górę. Lekko zgięte
palce sprawiają, że każda z dłoni tworzy niejako kształt miseczki
(por. ilustracja nr 1).

Ilustracja nr 1. Kobiety hausańskie w czasie odprawiania modlitwy addua
na zakończenie spotkania zorganizowanego przez rektora Uniwersytetu
Bayero w Kano, Nigeria (fot. I. Will)
D. Morgan, Essential Islam: A Comprehensive Guide to Belief and Practice,
Praeger, Santa Barbara/Denver/Oxford 2009, s. 70.
10

�114

Izabela Will

Ten sam gest współtworzy wypowiedź, której narrator opowiada tym, jak to ludzie wykorzystują jego znajomych, by załatwić
w sposób korzystny dla nich pewne sprawy.
1. Suna roƙon wasu mutane da suke kusa da ni: don Allah, in
taimake su. Don Alla, a sayi gidansu. Don Allah! Suna roƙona
ne. Suna roƙo don girman Allah in taimake su a makaranta
a ɗauka ‘ya’yansu, don Allah.
„Proszą ludzi, którzy są mi bliscy – proszę (dosł. na Allaha) –
żeby im pomogli. Proszę! Niech kupią ich domy. Proszę! Tak
mnie proszą. Proszą na wielkość Allaha, żeby im pomóc ze
szkołą, żeby przyjąć ich dzieci. Proszę!”

Ilustracja nr 2. Układanie rąk jak do modlitwy addua podczas mówienia
o prośbie11

Autor wypowiedzi nie mówi o samej modlitwie, ale w cytowanym fragmencie pojawia się wiele słów, które współtowarzyszą
też modlitwie: roƙo ‘prośba’, taimaka ‘pomagać’, don Allah ‘proszę’.
To właśnie błagalny charakter wypowiedzi sprawia, że narrator
11
Salihu Lukman, Manufar Kafa Daarul-Hadeethis-Salafiyyah Zaria 2/3:
Albani [online], YouTube, 6 lutego 2014 r., https://www.youtube.com/watch?v=sJH41TcwfMA&amp;t=1205s (dostęp: 11.05.2018 r.), minuty: 52:12–52:35.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

115

zarówno intonacją, jak i nagromadzeniem słów kojarzonych z prośbą stara się naśladować zachowanie bohaterów, o których opowiada. Mimowolnie składa ręce do modlitwy i ten gest utrzymuje (czasem potrząsając dodatkowo dłońmi w górę i w dół dla
większej ekspresji) niemal przez cały cytowany fragment wypowiedzi. Narrator nie wydaje się myśleć bezpośrednio o addua, ale
skojarzenia z prośbą, wyartykułowane werbalnie, przenoszą się
na jego zachowanie i aktywują dłonie do wykonania czynności
towarzyszącej modlitwie.

Ablucja
Inna czynność powszechnie wykonywana przez Hausańczyków
jest także związana z obowiązkami religijnymi. Każdą obowiązkową modlitwę powinna poprzedzać ablucja, czyli rytualne obmycie, które musi być wykonane w ściśle określony sposób. Ablucja zaczyna się od umycia rąk w określonej sekwencji – umycie
najpierw prawej ręki, potem lewej, potem znów prawej. Po umyciu rąk następuje wypłukanie ust i wypowiedzenie intencji. Następnie modlący myje twarz, po czym musi ponownie umyć ręce
od łokcia do końcówek palców. Podobnie jak poprzednio, powinien
zacząć od umycia prawej dłoni i prawego przedramienia przy pomocy lewej ręki. Ablucja kończy się umyciem nóg12.

Opisy ablucji różnią się nieznacznie w szczegółach. Kolejność dokonywania
wszystkich czynności związanych z ablucją podaję za L. D. Yalwa, Yadda za ka
yi alwala [w:] Hausar Baka: “Gani Ya Kori Ji.” (Language and Culture Videos
for Elementary and Intermediate Hausa), A. Bature, R. G. Schuh, and R. Randell,
1998, http://aflang.linguistics.ucla.edu/hausarbaka/Video_Files/M113_supp_alwala.pdf (dostęp: 25.10.2018 r.).
12

�116

Izabela Will

Ilustracja nr 3. Wykonywanie ablucji przed modlitwą na targu Kano, Nigeria (fot. I. Will).

Nieprzypadkowo tak dużo czasu poświęcam na omówienie
szczegółów ablucji, gdyż pragnę zwrócić uwagę na to, że w przeciwieństwie do wszelkich innych części ciała ręce myte są dwukrotnie i za każdym razem ich obmycie rozpoczyna się od ruchu
lewą ręką, która obmywa prawą rękę. Taka sama sekwencja ruchów
powtórzona jest w geście „umywania dłoni”13 polegającym na
Por. I. Will, Niewerbalne sposoby wyrażania negacji w kulturze hausa, „Afryka” 2017, t. 45, s. 26.
13

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

117

pocieraniu raz jednej, raz drugiej zewnętrznej części dłoni – od
nasady do końcówek palców. Gest ten – jak przypuszczam – pochodzi właśnie od czynności wykonywania ablucji. Przemawia
za tym kilka czynników. Po pierwsze podobnie jak w czasie ablucji, gest „umywania dłoni” jest zwykle powtarzany przez mówiącego kilkukrotnie, tzn. dłonie są „obmywane” naprzemiennie
kilka razy. Najistotniejszym jednak czynnikiem jest to, że u dziewięciu z dziesięciu mówiących, u których zaobserwowałam ten
gest, wykonywany jest on przy użyciu lewej dłoni. Jest to o tyle
nietypowe, że większość narratorów to osoby praworęczne, co
łatwo stwierdzić, obserwując ich pozostałe gesty wykonywane
przede wszystkim przy pomocy ręki dominującej, czyli prawej.
Jednak wykonywanie gestu „umywania dłoni” zaczynają od ręki
lewej – czyli zgodnie z sekwencją obowiązującą podczas ablucji.
Należy również wziąć pod uwagę fakt, że gesty mogą wywodzić
się od zrytualizowanych czynności mających swoją kulturowo
uwarunkowaną formę. Zwykłe mycie rąk jest wprawdzie czynnością powtarzalną, ale za każdym razem wykonywaną w nieco
inny sposób, podczas gdy czynność mycia rąk podczas ablucji jest
wysokim stopniu zrytualizowana, przez co łatwiej poddaje się
schematyzacji. Ta schematyzacja widoczna jest nie tylko w formie
gestu, która niekiedy zredukowana jest do delikatnego, trudno
wręcz zauważalnego muśnięcia prawej dłoni lewą dłonią. Schematyzacja widoczna jest także na poziomie fraz współtowarzyszących gestowi, które właściwie nie odnoszą się bezpośrednio
do czynności obmywania czy oczyszczenia, a jeśli już, to jest to
oczyszczenie raczej duchowe niż fizyczne, np.

�118

Izabela Will

2. ya kamata wannan addini a gyara shi a daidaita Tijaniyya,
a daidaita Qadiriyya a daidaita sufiyya da makamantansu14
„trzeba tę religię oczyścić (dosł. zreperować), oczyścić Tidżaniję, Kadiriję i inne bractwa sufickie”

Ilustracja nr 4. Wykonywanie gestu „umywania dłoni”15

Narrator mówi o oczyszczeniu religii z niektórych naleciałości
obecnych jego zdaniem w bractwach sufickich mających swoich
zwolenników w Nigerii północnej. Mówiąc o oczyszczeniu, a właściwie o naprawie (bo takie jest podstawowe znaczenie czasownika gyara) lub wyprostowaniu (o czym świadczy użycie czasownika daidaita), kilkakrotnie powtarza gest „umywania dłoni”, nie
mając jednak na myśli fizycznego oczyszczenia. W opisanym
przykładzie związek pomiędzy gestem a wyrażeniem językowym
jest wciąż klarowny. Posługując się pojęciem metafory pojęciowej16,
14
Zarówno w tym, jak i w innych przykładach podkreślenie odnosi się do
tego fragmentu wypowiedzi, w czasie którego wykonany jest gest.
15
I. Will, Kano, 2016, nagranie własne.
16
Pojęcie wprowadzone przez Georga Lakoffa i Marka Johnsona (zob. Metafory w naszym życiu, przeł. T. P. Krzeszowski, Warszawa, Aletheia). Metafora
pojęciowa definiowana jest jako „relacja odwzorowująca elementy określonej
domeny poznawczej w elementy innej domeny kognitywnej” (A. Gemel, Codzienność metafory w perspektywie kognitywistycznej Próba krytycznej analizy,
„Nauki o wychowaniu. Studia interdyscyplinarne” 2016, t. 1, z. 2, s. 175.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

119

możemy powiedzieć, że narrator traktuje religię jak konkretny
obiekt, który można oczyścić, by doprowadzić go do stanu pierwotnego – stanu czystości. Jednak w wielu innych przypadkach
użycie tego gestu może się wydawać już mniej zrozumiałe, zwłaszcza jeśli gestowi odpowiadają frazy zawierające negację czy kwantyfikator duk ‘wszyscy’, które nawet metaforycznie niewiele mają
wspólnego z umywaniem czy oczyszczeniem.
3. ba na bukatar interest ɗin
„nie potrzebuję tych odsetek”
4. ba su da ilmin addini
„nic nie wiedzą (dosł. nie mają wiedzy) o religii”
5. Shi ke nan. Kin gama da shi
„I tyle! Skończyłaś z nim.”
6. wannan ya sa kwanciyar hankali yana ganin babu komai
„to powoduje spokój, on wie, że wszystko jest w porządku (dosł.
nie ma nic)”
7. bara, kowace irin hanya ake yi
„żebranie, jakkolwiek (dosł. każdy rodzaj sposobu) to robisz”
8. sai ki yi musu tambaya, duka tambayar da za ki iya yi a kan
Tijaniyya
„no i zadasz im pytanie, każde pytanie możesz im zadać na
temat Tidżaniji”
Powyższe przykłady ukazują kilka pojęć związanych z gestem
„umywania dłoni”: zgodę (przykład nr 6), finalność/zakończenie
(przykład nr 5), odrzucenie (przykład nr 3), nieistnienie (przykład
nr 4) czy całkowitość (przykład nr 7 i 8). Aby zrozumieć zależność
pomiędzy gestem, który obrazuje pewien schemat, a odnoszącymi się do niego pojęciami, należy sięgnąć do konkretnej czynności, od której gest się wywodzi. Rytualnego obmycia dokonuje się,
aby oczyścić ciało, zmyć z niego cały brud fizyczny, ale też duchowy i doprowadzić do stanu czystości, który umożliwia odprawie-

�120

Izabela Will

nie modlitwy. Sam proces obmycia zakłada pozbycie się brudu,
czyli odrzucenie tego, co nieczyste (stąd odrzucenie) i osiągnięcie
czystości, czyli doprowadzenie do takiego stanu, z którego będziemy zadowoleni (stąd akceptacja). Brudu pozbywamy się całkowicie, tak by osiągnąć czystość idealną17 (stąd wyrażenie całości, całkowitości). Czynność obmycia jest procesem telicznym,
mającym swój początek i koniec, zmierzającym do osiągnięcia
zamierzonego efektu (stąd pojęcie zakończenia). Różnorodność
pojęć odnoszących się do gestu „umywania dłoni” pokazuje zarówno wysoki stopień jego schematyzacji, jak i to, jak wiele informacji można zawrzeć w jednym ruchu rąk.

Pisanie i czytanie
Tradycja edukacji religijnej, obecna od wieków w północnej
Nigerii, jest nadal żywa. Większość dzieci uczęszcza do szkoły
koranicznej, gdzie uczy się pisania i czytania Koranu, a wiele z nich
kontynuuje naukę w szkole muzułmańskiej18. Nauka czytania
i pisania w alfabecie arabskim często od trzeciego lub czwartego
roku życia wywiera przemożny wpływ na sposób myślenia, zachowania i mówienia, a tym samym na gestykulację. Przykładem
może być wypowiedź na temat zawartości jednej z sur koranicznych. Mówiąc o surze, narrator pokazuje niejako stronę Koranu
17
O tym, jak ważne jest dokładne i całkowite obmycie poszczególnych części
ciała może świadczyć istnienie w języku hausa słowa lam’a oznaczającego suchą
plamkę, która została na obmywanych częściach ciała, a która sprawia, że ablucja
jest nieważna.
18
W szkole muzułmańskiej zwanej islamiyya dzieci lub młodzież uczą się
arabskiego i wiedzy o islamie. Obecnie większość szkół muzułmańskich łączy
w sobie elementy tradycyjnej szkoły muzułmańskiej ze szkołą typu
zachodniego.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

121

i przebiega po tej wyobrażonej przez siebie stronie ręką od prawego górnego rogu do lewego dolnego.
9. a cikin sura ta Lukuman, tun daga aya sha biyu zuwa ta sha tara
„w surze Lukman, od wersu dwunastego do dziewiętnastego”

Ilustracja nr 5. Pokazywanie wyimaginowanej strony Koranu od prawego
górnego rogu do lewego dolnego19

Powyższy przykład idealnie ilustruje zasadę, która powszechnie znana jest w badaniach nad gestami, a która mówi, że myślenie o danym pojęciu zakłada zmysłową i motoryczną symulację
cech związanych z tym pojęciem, nawet jeśli przejaw tego pojęcia
jest nieobecny w najbliższej przestrzeni20. Narrator, myśląc o Koranie, do tego stopnia „widzi” rozłożoną przed nim księgę, że
podnosi wzrok na początek wyimaginowanej strony i pokazuje
zamieszczony na niej tekst pisany w alfabecie arabskim od prawej
do lewej. Gest jednoznacznie dowodzi, że mówiący wyobraża
Sunnah TV Nigeria, Sheikh Muhammad Bin Uthman (Tambayoyi da Amsa
2) [online video clip], YouTube, 24 marca 2014 r., https://www.youtube.com/
watch?v=Rxn18NMvivA (dostęp: 11.05.2018 r.), minuty: 13:08–13:12.
20
A. B. Hostetter, Mind in motion: the gesture as simulated action framework,
University of Wisconsin-Madison 2008, str. 7.
19

�122

Izabela Will

sobie oryginalną wersję Koranu. Z uwagi na tradycyjne wykształcenie – z taką wersją zapewne zazwyczaj miał do czynienia – suma
jego doświadczeń przenosi się na sferę gestyczną.
Podobna sytuacja ma miejsce w innej wypowiedzi, w której
narrator opowiada o organizacji terrorystycznej Boko Haram pochodzącej z północnej Nigerii. Zaczyna swoje wyjaśnienia od podania właściwej nazwy organizacji. Jako że oryginalna nazwa jest
utworzona w języku arabskim, mówca właśnie w tym języku ją
cytuje. W momencie gdy wymienia poszczególne człony nazwy
organizacji, a jest ich aż pięć, przenosi dłonie odcinkami z prawej
strony na lewą, niejako obrazując usytuowanie poszczególnych
wyrazów w arabskiej nazwie. Kiedy myśli i mówi o nazwie, ma
przed oczyma jej zapis w alfabecie arabskim, czyli od prawej do
lewej i jego dłonie za tym wyobrażonym napisem podążają.
10. Cikakken suna shi ne jama’atul izalatul bid’ah wa’ikhamat al-sunna
„właściwa nazwa to: jama’atul izalatul bid’ah wa’ikhamat
al-sunna”

Ilustracja nr 6. Pokazywanie poszczególnych części napisu arabskiego21

21

I. Will, Kano, 2016, nagranie własne.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

123

Zauważmy, że opisane powyżej gesty nie naśladują czynności
czytania czy pisania w takim rozumieniu, jak gesty opisane w poprzednich sekcjach naśladują czynność proszenia czy mycia. Nie
mają jednej ściśle ustalonej formy, a łączy je ruch rąk od prawej
do lewej strony. Wydaje się, że właśnie ten kierunek jest już na
tyle zeschematyzowany, że niekoniecznie odnosi się do wypowiedzi mówiącej o czymś, co ma związek z tekstem pisanym po arabsku. Dowodem mogą być wypowiedzi tych samych narratorów,
którzy opowiadając o upływie czasu albo o następstwie wydarzeń
w czasie, również pokazują odcinek biegnący od prawej do lewej.
W przykładzie 11 narrator mówi o upływie czasu po śmierci proroka Mahometa i ten upływ pokazuje, przenosząc obie dłonie
z prawej strony na lewą.
11. da abin ya faru, bayan manzon Allah ya bar duniya bayan
shekara ashirin da zuwa talatin
„kiedy to się wydarzyło, było to dwadzieścia czy trzydzieści
lat po śmierci proroka”

Ilustracja nr 7. Pokazywanie upływu czasu na osi od prawej do lewej22

22

Izabela Will, Kano, 2016, nagranie własne.

�124

Izabela Will

Inny narrator, mówiąc o systemie edukacji obowiązującym
w zakładanej przez niego instytucji, pokazuje, jak będzie się zmieniał pobyt dzieci w szkole (z systemu codziennego przychodzenia
do szkoły na system szkoły z internatem), począwszy od czwartej
klasy wzwyż. Ten zakres czasowy odmierzany nauką w poszczególnych klasach pokazuje właśnie ruchem ręki od prawej do lewej.
Prawa ręka narratora wyznacza strefę graniczną – czwartą klasę
– i pozostaje na stole w tej samej pozycji, podczas gdy lewa dłoń
przesuwa się energicznym ruchem w lewą stronę, a potem lekko
w górę, by pokazać odcinek czasu od czwartej klasy wzwyż.
12. daga primary three suna gamawa four, zai zama boarding ne
„po trzeciej klasie kończą czwartą i wtedy [szkoła] staje się
szkołą z internatem”

Ilustracja nr 8. Pokazywanie kolejnych stadiów edukacji szkolnej na osi od
prawej do lewej23

23

Manufar Kafa..., op. cit., minuty: 1:00:59–1:01:01.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

125

Warto w tym miejscu podkreślić, że pokazywanie upływu czasu na osi od prawej do lewej ma wśród użytkowników języka hausa charakter marginalny. Mówiący zwykle pokazują upływ czasu
na osi od lewej do prawej lub od siebie na zewnątrz, ale powyższe
przykłady mogą świadczyć o alternatywnym sposobie ukazywania relacji czasowych wynikającym z częstego obcowania z pismem
arabskim.
Wydaje się, że kierunek – od prawej do lewej – ma również
wpływ na sposób wyliczania na palcach. W niemal całej Afryce
Subsaharyjskiej wyliczanie zaczyna się od małego palca, a kończy
na kciuku. Ten sposób wyliczania widoczny jest w gestach towarzyszących mowie. Rzadko kiedy jednak takie wyliczanie na palcach odnosi się w warstwie werbalnej do liczenia. Zwykle jest to
wymienianie obiektów należących do tej samej kategorii (np.
imiona czy nazwy miejsc), powiązanych ze sobą czynności czy
kolejnych punktów wypowiedzi. Mówiący może albo chwytać
jedną ręką palce drugiej ręki i w ten sposób odnosić się do wymienianych przez siebie elementów, albo zginać lub wyprostowywać palce jednej ręki (bez pomocy drugiej ręki). Różnorodne
sposoby wykorzystywania palców do wyliczania pokazują ilustracje 9–11.

�126

Izabela Will

13. abu na ɗaya ke nan
„to po pierwsze”

Ilustracja nr 9. Wyliczanie na palcach poprzez prostowanie kolejnych palców
lewej ręki począwszy od najmniejszego24

14. sai ta zo gida ta zama baiwarki, ta zama baiwar mijinki, ta
zama baiwar ‘ya’yanki
„tak więc przyszła do domu i stała się twoją niewolnicą, stała się niewolnicą twojego męża, stała się niewolnicą twoich
dzieci”

24
Mujallar Matashiya, Kallon fim din ilimin jima’i don mallake miji ya halatta
inji malama Zahra’u Umar [online], YouTube 11 marca 2018 r., https://www.
youtube.com/watch?v=ed4QWB3eZ8U (dostęp: 26.10.2018 r.), minuty:
3:41–3:42.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

127

Ilustracja nr 10. Wyliczanie na palcach poprzez zginanie przy pomocy kciuka kolejnych palców lewej ręki począwszy od najmniejszego25

15. Idan na ce iskanci ina nufin ko ya yi lalata da ke ko ya yi shaye-shaye da ke ko ya koya miki yadda ake shaye-shaye ko ya koya
miki yanda ake yawo ko ya koya miki yadda ake zuwa party
„Jeśli mówię rozwiązłość, to mam na myśli, że próbował cię
wykorzystać albo pił z tobą, albo cię nauczył, jak pić, albo
nauczył cię, jak się szwendać po mieście, albo nauczył cię
chodzić na imprezy”

25
Salihu Lukman, Wasiyyar Matan Aure: Shaikh Albani Zaria. [online],
YouTube, 3 sierpnia 2015 r., https://www.youtube.com/watch?v=adG1NnT5_qI
(dostęp: 11.05.2018 r.), minuty: 38:14–38:19.

�128

Izabela Will

Ilustracja nr 11. Wyliczanie na palcach poprzez chwytanie kolejnych palców
lewej ręki począwszy od najmniejszego26

Uwagę obserwatora może przykuć fakt, że wyliczanie zawsze
odbywa się na lewej ręce. Jest to dość naturalne w przypadku,
gdy prawa ręka chwyta palce lewej ręki; ręka prawa, dominująca
wyznacza poszczególne elementy, a ręka lewa służy niejako za
narzędzie, rodzaj liczydła, na którym odliczane są kolejne paciorki. Zastanawiający jest jednak fakt, że w przypadku, gdy odliczanie odbywa się na jednej ręce, jest to również ręka lewa. Analogia
panafrykańska nie wchodzi tu już w rachubę. Kiedy obserwujemy
np. użytkownika języka khosa uczącego na kanale YouTube27 liczenia w swoim języku, widzimy, że wymieniając kolejne cyfry,
podnosi palce prawej ręki, poczynając od najmniejszego, a kończąc
na kciuku (ilustracja 12).

Zakiza TV Arewa, Iskanci na da dadi [online], YouTube, 18 stycznia 2018 r.,
https://www.youtube.com/watch?v=dGDj0iK2ufs (dostęp: 18.09.2018 r.),
minuty: 0:56–1:04.
27
XhosaKhaya, Lesson 5: Counting 1 – 10 in Xhosa [online], YouTube, 4 kwietnia 2011 r.,, https://www.youtube.com/watch?v=ch8f2Jk2jgk (dostęp:
19.10.2018 r.).
26

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

129

Ilustracja nr 12. Wyliczanie na palcach poprzez prostowanie kolejnych palców prawej ręki począwszy od najmniejszego28

O ile sposób liczenia – od kciuka lub od najmniejszego palca
– jest uwarunkowany kulturowo, o tyle użycie do tego celu ręki
lewej lub prawej zależy zwykle od uwarunkowań fizjonomicznych,
czyli od tego, która z rąk jest dominująca. Jednak wszyscy narratorzy, u których zaobserwowałam gest wyliczania, używali lewej
ręki, pomimo że byli praworęczni. Jednym z możliwych wyjaśnień
takiego stanu rzeczy jest wspomniany schemat „początek z prawej”, tak widoczny w gestach nawiązujących do pisania, czytania
i upływu czasu. Większość gestykulujących, wyliczając na palcach,
trzyma wewnętrzną część dłoni w swoim kierunku. Wyliczając
od małego palca, zaczynają tym samym wyliczanie od prawej
strony.
Potwierdzeniem hipotezy o tym, że wyliczanie powinno się
rozpocząć od prawej strony, są gesty wykonane przez jednego
z narratorów. Sama wypowiedź dotyczy towarzyszy proroka, których imiona narrator wymienia (przykład 16), dotykając kciukiem
lewej dłoni kolejnych palców lewej ręki (od najmniejszego do
wskazującego). Dłoń mówiącego zwrócona jest w jego stronę (por.
ilustracja 13).
28

Ibidem, minuty: 0:46–0:48.

�130

Izabela Will

16. kamar Abubakar, Omar, Usman, Ali
„tak jak Abubakar, Omar, Osman i Ali”

Ilustracja nr 13. Wyliczanie na palcach poprzez dotykanie kciukiem kolejnych palców lewej ręki począwszy od najmniejszego29

Chwilę później narrator, trzymając nadal cztery palce wyprostowane, odwraca dłoń tyłem do siebie i wypowiadając frazę
waɗannan duk komai „ci wszyscy” (przykład 17), przeciąga prawą
dłonią po palcach lewej dłoni w tę i z powrotem, dając do zrozumienia, że mówi o tych czerech osobach (por. ilustracja nr 14).
Następnie ponownie wymienia imiona towarzyszy proroka i gestem
wyliczania pokazuje ich na palcach. Tym razem jednak wyliczanie
zaczyna nie od małego palca, ale od palca wskazującego znajdującego się po prawej stronie odwróconej dłoni i kontynuuje odliczanie kolejnych towarzyszy proroka od prawej do lewej (ilustracja nr 15).

29
Sunnah TV Nigeria, Sheikh Aminu Ibrahim Daurawa (Gudumawar Sahabban Annabi) [online], YouTube, 25 listopada 2014 r., https://www.youtube.
com/watch?v=_RtK6-dXdBk (dostęp: 11.05.2018 r.), minuty: 31:22–31:25.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

131

17. waɗannan duk komai – jahilcinka ko rashin karatunka – in
dai an ce Abubakar, Umar, Usman, Ali, ka san shabbai ne
„ci wszyscy – czy jesteś ignorantem czy niepiśmiennym – to
jak mówią: Abubakar, Umar, Usman, Ali, to wiesz, że to towarzysze proroka”

Ilustracja nr 14. Dotykanie wyciągniętych czterech palców celem podkreślenia, że narrator mówi o wszystkich czterech towarzyszach proroka, do
których odnoszą się wyprostowane palce30

Ilustracja nr 15. Wyliczanie na palcach począwszy od palca wskazującego
lewej ręki; kierunek wyliczania od prawej do lewej31

30
31

Ibidem, minuty: 31:26–31:28.
Ibidem, minuty: 31:29–31:32.

�132

Izabela Will

Podsumowanie
Gesty towarzyszące mowie wiele mówią nie tylko o charakterze czy temperamencie człowieka, ale również o kręgu kulturowym,
z którego pochodzi. Większość gestów towarzyszących wypowiedzi wykonywana jest nieświadomie, a nawet jeśli mówiący spojrzy na wyciągnięte przed sobą palce czy dłoń, to zupełnie nie
zastanawia się nad tym, od którego palca zacząć wyliczanie albo
w jaki sposób pokazać stronę zapisaną pismem arabskim, bo jest
to czynność tak często przez niego powtarzana, że dłonie wykonują ją w sposób automatyczny. Gruntowna analiza poszczególnych
ruchów rąk pozwala zaobserwować pewne regularności w ich
wykonywaniu, ale też podobieństwa pomiędzy niektórymi gestami a wykonywanymi codziennie czynnościami.
W artykule pokazane są zarówno gesty skonwencjonalizowane (gest modlitewny, gest „umywania dłoni”, gest wyliczania)
powtarzane przez wielu mówiących w podobny sposób, jak i gesty tworzone ad hoc (pokazanie strony koranicznej), ale mające
swoje umotywowanie w codziennym doświadczeniu religijno-kulturowym. To doświadczenie prowadzi do powstania schematów ruchowo-pojęciowych, które wyrażane są w gestach32.
Im częściej używany jest dany schemat ruchowo-pojęciowy,
tym mniej czytelny jest jego związek z czynnością, od której pochodzi. Z czynności czytania i pisania po arabsku pozostaje jedynie schemat „początek z prawej” wyrażany przy pokazywaniu
upływu czasu od prawej do lewej lub przy rozpoczynaniu liczenia
od małego palca lewej ręki. Gest obrazujący czynność mycia rąk
32
Por. A. Załazińska, Schematy myśli wyrażane w gestach: gesty metaforyczne
obrazujące abstrakcyjne relacje i zasoby podmiotu mówiącego, Universitas, Kraków
2001.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

133

podczas ablucji rzadko kiedy współgra z wypowiedzią na temat
mycia czy czyszczenia, a jeśli już w jakiś sposób się do samej idei
oczyszczania odnosi, to jest to raczej oczyszczanie duszy czy umysłu niż ciała (np. przebaczanie komuś czy poprawianie czegoś).
Znacznie częściej wyobraża schemat zakończenia, całości czy
odrzucenia.
Warto podkreślić, że dany schemat ruchowo-pojęciowy jest
mocno powiązany z kulturą, z której człowiek się wywodzi, z codziennym doświadczeniem fizycznym, ale niekoniecznie z językiem, którym człowiek się posługuje. Hausańczycy mówiący po
angielsku nie przestają używać charakterystycznych dla siebie
gestów.

Bibliografia
Antas J., Semantyczność ciała. Gesty jako znaki myślenia, Primum Verbum, Łódź 2013.
Danecki J., Podstawowe wiadomości o islamie, t. 2, Dialog, Warszawa
1998.
Gemel A., Codzienność metafory w perspektywie kognitywistycznej. Próba krytycznej analizy, „Nauki o wychowaniu. Studia Interdyscyplinarne” 2016, t. 1, z. 2.
Hostetter A. B., Mind in motion: the gesture as simulated action framework, University of Wisconsin-Madison 2008.
Kendon A., Gestures as illocutionary and discourse structure markers in
Southern Italian conversation, “Journal of Pragmatics” 1995, t. 23,
z. 3.
Kendon A., Gesture: Visible Action as Utterance, Cambridge University
Press, Cambridge 2004.
Kita S., Alibali M. W., Chu M., How Do Gestures Influence Thinking and
Speaking? The Gesture-for-Conceptualization Hypothesis, manuskrypt z 2016 r. zaakceptowany do druku przez „Psychological

�134

Izabela Will

Review”, dostępny na: http://wrap.warwick.ac.uk/84187/23/
WRAP-how-gestures-thinking-speaking-Kita-2017.pdf (dostęp:
25.10.2018 r.).
Ladewig S., Recurrent gestures [w:] Body – Language – Communication.
An international handbook on multimodality in human interaction,
red. C. Müller, A. Cienki, E. Fricke, S. Ladewig, D. McNeill i S Tessendorf, Berlin, De Gruyter Mouton 2014.
Lakoff G. i Johnson M., Metafory w naszym życiu, przeł. T. P. Krzeszowski, Aletheia, Warszawa 2010.
Morgan D., Essential Islam: A Comprehensive Guide to Belief and Practice,
Santa Barbara/Denver/Oxford, Praeger.
Morris D., Mensch mit dem wir leben. Ein Handbuch unseres Verhaltens.
Droemer Knaur, München 1978.
Morris D. et al., Gestures: Their origins and distribution, Stein &amp; Day, New
York 1979.
Mujallar M., Kallon fim din ilimin jima’i don mallake miji ya halatta inji
malama Zahra’u Umar [online], YouTube 11 marca 2018 r.,
https://www.youtube.com/watch?v=ed4QWB3eZ8U.
Parrill F., An Analysis of Theoretical Discourse about Multimodal Language
[w:] Gesture and the Dynamic Dimension of Language: Essays in
Honor of David McNeill, red. S. D. Duncan, J. Cassell i E. T. Levy,
Amsterdam/Philadelphia, John Benjamins Publishing Company
2007.
Salihu L., Manufar Kafa Daarul-Hadeethis-Salafiyyah Zaria 2/3: Albani
[online], YouTube, 6 lutego 2014 r., https://www.youtube.com/
watch?v=sJH41TcwfMA&amp;t=1205s.
Salihu L., Wasiyyar Matan Aure: Shaikh Albani Zaria. [online], YouTube,
3 sierpnia 2015 r., https://www.youtube.com/watch?v=adG1NnT5_qI.
Strauss A. L., Continual Permutations of Action, Aldine de Gruyter, New
York 1993.
Sunnah TV Nigeria, Sheikh Muhammad Bin Uthman (Tambayoyi da Amsa
2) [online video clip], YouTube, 24 marca 2014 r., https://www.
youtube.com/watch?v=Rxn18NMvivA.

�Od zrutynizowanej czynności do schematu...

135

Sunnah TV Nigeria, Sheikh Aminu Ibrahim Daurawa (Gudumawar Sahabban Annabi) [online], YouTube, 25 listopada 2014 r., https://
www.youtube.com/watch?v=_RtK6-dXdBk.
Will I., Niewerbalne sposoby wyrażania negacji w kulturze hausa, „Afryka” 2017, t. 45.
XhosaKhaya, Lesson 5: Counting 1 – 10 in Xhosa [online], YouTube,
4 kwietnia 2011 r., [przeglądane 19.10.2018 r.], dostęp z: https://
www.youtube.com/watch?v=ch8f2Jk2jgk.
Yalwa L. D., Yadda za ka yi alwala, [w:] Hausar Baka: „Gani Ya Kori Ji”
(Language and Culture Videos for Elementary and Intermediate
Hausa), A. Bature, R. G. Schuh, and R. Randell, 1998, http://
aflang.linguistics.ucla.edu/hausarbaka/Video_Files/M113_
supp_alwala.pdf.
Zakiza TV Arewa, Iskanci na da dadi [online], YouTube, 18 stycznia
2018 r., https://www.youtube.com/watch?v=dGDj0iK2ufs.
Załazińska A., Schematy myśli wyrażane w gestach: gesty metaforyczne
obrazujące abstrakcyjne relacje i zasoby podmiotu mówiącego, Universitas, Kraków 2001.

From routinized action to schema –
tracing the origin of Hausa co-speech gestures
Summary
Hausa people live in Western Africa, mainly in the northern part of
Nigeria and the southern part of Niger. One of the predominant features
of their identity is Islam. Certain aspects of ritual or routinized actions
connected with Muslim religion or education are used on daily bases.
It is claimed that these actions gave rise to sensorimotor schemas connected with certain notions. The schemas are represented in gestures.
Three examples of routinized actions were taken into consideration: the
action of praying, the action of washing off the hands during ablution
and the action of reading and writing in Arabic script. The action of
palms turned up during prayers (addua) gave rise to co-speech gesture
used when discussing the issue of request. The “hand washing” gesture

�136

Izabela Will

co-occurs with the utterances referring to contamination, rejection, totality, finality or non-existence. The action of reading and writing in
Arabic could possibly gave rise to the schema “the beginning is the right
side” which is represented in gestures indicating the Arabic script but
also passing of time. The same schema could possibly influence the way
of performing counting gestures. The counting starts from the small
finger of the left hand (the palm is directed towards the speaker), i.e.
from right to left.
Keywords: ablution, co-speech gestures, counting gestures, Hausa,
Islam, northern Nigeria, routinized actions, sensorimotor schema

�JAROSŁAW RÓŻAŃSKI

NIGRYCI Z BAHR EL GHAZAL I EKWATORII
– DAWNY REZERWUAR NIEWOLNIKÓW
Dzisiejszy Sudan Południowy zamieszkuje ok. 200 miejscowych
ludów, wyodrębnianych na podstawie różnic językowych. Dzieli
się je na trzy podstawowe grupy: Nilotów (m.in. Dinka i Nuer),
Nilo-Chamitów oraz ludy sudańskie (nigryckie), zamieszkujące
na zachód od Nilu, wzdłuż działu wodnego Kongo – Bahr el Ghazal. Są to dwa główne duże obszary historyczno-geograficzne,
wyróżniane w dawnym południowym Sudanie: Bahr el Ghazal
i Ekwatoria.
Omawiając w swoim klasycznym dziele ludy nigryckie, Charles G. Seligman podkreśla, iż „cechy fizyczne odróżniają ich zarówno od Nilotów, jak i od sąsiadów, od strony południowej, mówiących językami bantu. Są oni stosunkowo niskiego wzrostu,
o głowach średniodługich, zdecydowanie nigryckich rysach twarzy i – chociaż są to wyjątki – o skórze, która jest ciemna, bardziej
czerwonobrązowa niż »czarna«. Ich cechy kulturowe są łatwiejsze
do oceny w zestawieniu z cechami Nilotów”1. Wśród tych cech
wyróżniających wymienia m.in. uprawę roli, która stanowi ich
Jarosław Różański OMI, prof. zw. dr hab., Instytut Dialogu Kultury
i Religii, Wydział Teologiczny UKSW w Warszawie
1

C.G. Seligman, Ludy Afryki, przeł. E. Promińska, Warszawa 1972, s. 95.

�138

Jarosław Różański

Mapa 1. Rozmieszczenie poszczególnych grup Nigrytów. H. Baumann,
D. Westermann, Les peuples et les civilisations de l’Afrique suivi de les langues
et l’éducation. Traduction française par H. Homburger, Paris 1948, s. 291.

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

139

główne zajęcie obok hodowli
drobiu. Nie hodują też oni bydła. „Mężczyźni noszą przepaski na biodrach lub skórzany
ubiór, niekiedy nawet w rodzaju spodni. Włosy zaplecione
w sznureczki wiszące po bokach czaszki, często z wypracowanymi »pomponami« na
końcach każdego warkoczyka.
Kapelusze wyplatane z trawy,
dekorowane niekiedy pękiem
piór kogucich. Kobiety (ubrane
typowo) noszą pęk świeżych
liści zawieszonych z przodu
i z tyłu na sznurze opasującym
Foto 1: R. Buchta. Mężczyzna Azande.
talię, niekiedy mają też fartu- Domena publiczna.
chy” 2. Mówią oni językami
z grupy wschodniej Adamawy, rodziny kongo-kordofańskiej. Do
tej grupy ludów wschodnionigryckich należą takie plemiona jak
Azande (Zande, Niam-Niam), którzy żyją na pograniczu Republiki Środkowoafrykańskiej, Demokratycznej Republiki Konga
i w sąsiednich regionach Sudanu (fot. 1).
Zasadniczo dzielą się na dwie grupy: wschodnią – Avungara
(Yungara), której nazwa pochodzi od nazwy rządzącego rodu,
oraz zachodnią – Bandja (Abandija), której nazwa w rzeczywistości również określa rządzący ród. Z Azande blisko powiązanych
kulturowo jest wiele innych ludów, jak np. Makaraka (Adio, Iddio),
zamieszkujący w Ekwatorii, na wschód od Azande-Avungara,
Babukur (Abuguru) żyjących na północny wschód od Azande na
2

Tamże, s. 96.

�140

Jarosław Różański

Foto 2: R. Buchta. Mężczyzna Azan- Foto 3: R. Buchta. Mężczyzna Madi.
de-Makaraka. Domena publiczna.
Domena publiczna.

południowych krańcach Sudanu, Mundu (Mondu) osiadłych na
pograniczu Sudanu i Demokratycznej Republiki Konga, Sere (Abire, Siri) i Kara z Bahr el Ghazal (fot. 2).
Do tej grupy nigryckich plemion środkowo-wschodniego Sudanu zaliczyć trzeba także m.in. Bongo, Jur, Ndogo, Bai, Bviri,
Gollo, Aja, Binga z Bahr el Ghazal czy też Moro, Madi, Keliku
(Kaliko), Avukaya i Mundu z Ekwatorii (fot. 3).

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

141

Migracje ludów sudańskich
Niektórzy badacze pierwsze migracje ludów sudańskich na
tereny dzisiejszego Sudanu Południowego datują na XVI w., w którym ich pierwsza fala miała przybyć z północnego wschodu. Nieco później z północy napłynęły takie ludy jak Abarambo, Madi,
Mundu i Sere. Z północnego zachodu, być może z regionu dzisiejszego Czadu, przybyli przodkowie Azande, którzy podporządkowali sobie żyjącą tu wcześniej ludność. Kolejne ich fale napływały sukcesywnie w XVI, XVII i XVIII w. W XVIII w. Azande,
znani jako Ambamu, żyli nad brzegiem rzeki Mbomu, która stanowi część dzisiejszej granicy między Republiką Środkowoafrykańską a Demokratyczną Republiką Konga. Ambamu byli zdominowani przez wodzowski klan Avungara, który przewodził
w walce z sąsiednimi grupami. Te ich podboje zaprowadziły Azande na tereny Sudanu Południowego. Niektóre z podbitych przez
nich grup zachowały własne języki, ale większość z nich uważa
się dzisiaj za Azande. Dlatego też członkowie ludu Azande wyróżniają w swoim społeczeństwie trzy różne grupy. Pierwsza to
wspominani Avungara, którzy przewodzili pozostałym w podboju terytoriów. Druga to Ambamu, którzy składają się z klanów
wspierających niegdyś Avungara i byli ich partnerami we wczesnych
zwycięstwach. Dla pozostałej części populacji istnieje określenie
Auro. Władza jest w rękach Avungara. Jak zauważa Charles G. Seligman, „na czele plemienia, którego terytorium jest zazwyczaj
ograniczone w sposób naturalny rzekami, stoi wódz naczelny.
Podlegają mu jego bracia i synowie zarządzający poszczególnymi
prowincjami oraz inni członkowie plemienia, odgrywający w razie potrzeby rolę zastępców dowódców”3 (fot. 4).
3

Tamże, s. 98.

�142

Jarosław Różański

Foto 4: R. Buchta. Broń
rzutna Azande. Domena
publiczna.

Podbijając inne ludy, Azande tworzyli wiele mniejszych lub
większych państw, które rozpadały się po dłuższym lub krótszym
czasie. Na ich miejscu z kolei powstawały nowe państwa. Azande
nigdy jednak nie utworzyli jednego państwa4. Ta inwazja wojowniczych Azande bardzo mocno naznaczyła historię okolicznych
ludów (fot. 5). Przykładem tego jest chociażby historia grupy
etnicznej zwanej Adio (l. poj. Dio), bardzo często określanej jako
Makaraka. Wywodzi się ona od Azande, a konkretnie od dużej
grupy wojowników, którzy w XVIII i XIX w. pod dowództwem
wodza Gbudwe napadali na tereny Mundu, Moru, Pojulo i Kakwa.
4

1971.

E. E. Evans-Pritchard, The Azande. History and Political Institutions, Oxford

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

143

Foto 5: R. Buchta.
Wojownicy Azande.
Domena publiczna.

Ludy te żyły w okolicach Maridi, Mundri i Yei. Moro, Mundu i Pojullo zjednoczyli się w walce i pokonali główne siły wroga, zmuszając go do wycofania się i izolacji. Pokonani wojownicy utworzyli nowa grupę etniczną Makaraka, będącą de facto mieszanką
kilku grup etnicznych. Obecnie Makaraka mieszkają wzdłuż drogi z Yei do Maridi (fot. 6). Wspomniani wcześniej Mundu osiedleni są obecnie w okolicach Ras Wullu, Maridi i Ibba w Sudanie oraz
na przygranicznych terenach Demokratycznej Republiki Konga.
Prawdopodobnie przybyli do dzisiejszych siedzib z terenów Republiki Środkowoafrykańskiej w XVIII w. Byli oni skonfliktowani

�144

Jarosław Różański

Foto 6: R. Buchta. Wojownik
Makaraka. Domena publiczna.

z Azande, pomimo dużego podobieństwa kulturowego5. Sere
natomiast przybyli do obecnych swoich siedzib znad rzeki Mbomu.
Zamieszkują oni na terenach między Deim Zubier i Wau, głównie
w okolicach Deim Idris, Deim Arbabi, Kayango i Mboro. Sere,
chociaż kulturowo związani także z Azande prowadzili z nimi
długie wojny, o których mówią chociażby ich przekazy ustne6.
W okolicach Maridi i Yei – w pasie lasów tropikalnych – mieszkaC.G. Seligman, B.Z. Seligman, Pagan Tribes of the Nilotic Sudan, London
1932; S. Santandrea, A Tribal History of the Western Bahr el Ghazal, Bologna
1964.
6
C.G. Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.; S. Santandrea, dz. cyt.; tenże, Ethnogeography of Bahr el Ghazal, Bologna 1981.
5

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

145

ją Avukaya7. Avukaya mówią językiem bardzo zbliżonym do języka Azande8.
Według Jana Czekanowskiego w historii tego regionu ekspansja ludów Azande miała decydujące znaczenie. Spowodowała ona
rozproszenie autochtonów basenu Uele, którzy należeli do grupy
plemion Mundu. Napór, skierowany wzdłuż Uele ku wschodowi,
spowodował ich migracje, wskutek których plemiona te pojawiły
się w basenie Bili9. Najazdy Azande sprawiły, iż wiele ludów sudańskich przetoczyło się falami nad dorzeczem Uele, wypychając
przed sobą inne ludy niemal we wszystkich kierunkach i tworząc
w konsekwencji wielkie zamieszanie etniczne na zachodnim brzegu Nilu. I tak na przykład Moru zostali odcięci od swoich krewnych
Madi i Lugbwara właśnie przez inwazje Azande. Świadomość
długiej wędrówki tkwi mocno w tradycji ustnej Moru. Twierdzą
oni, iż pochodzą z Afryki Zachodniej, ale nie ma w tych tradycjach
niczego, co mówiłoby, w jaki sposób dotarli na swoje obecne siedliska. Jednak bardzo wyraźnie w ich zbiorowej pamięci pozostają ataki Azande, które doprowadziły Moru na wzgórze w pobliżu Lui. Dzisiaj Moru mieszkają głównie w okolicach Mundri,
7
Avukaya po sudańskiej stronie granicy liczy około 50 000 osób, zamieszkałych
w małych wioskach lub samotnych osiedlach. Por. E. E. Evans-Pritchard, Witchcraft,
oracles and Magic among the Azande, Oxford 1937; E. E. Evans-Pritchard, The
Non-Dinka peoples of Amadi and Rumbek Districts, „Sudan Notes and Records”
(1937), vol. XX, cz. I, s. 156–158; P. M. Larken, Impressions of the Azande, „Sudan
Notes and Records” (1930), Vol. XIII, CZ. I, s. 99–115; C.G. Seligman, B.Z. Seligman,
dz. cyt.
8
E. E. Evans-Pritchard, Witchcraft, oracles and Magic among the Azande,
dz.cyt.; tenże, The Non-Dinka peoples of Amadi and Rumbek Districts, dz.cyt.,
s. 156–158; P. M. Larken, Impressions of the Azande, „Sudan Notes and Records”
(1930), vol. XIII, cz. I, s. 99–115; C.G. Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.
9
Por. J. Czekanowski, Forschungen im Nil – Kongo – Zwischengebiet, t. II,
Leipzig 1924, s. 21–237; J. Bar, Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego
(1908-1909), w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan – Polska
a strefa Sudanu, Pelplin 2017, s. 149.

�146

Jarosław Różański

Amadi, Lui, Jambo, Maridi i Kotobi10. Madi natomiast zamieszkują obszary na południowy zachód od miasta Torit oraz na terenie Ugandy, gdzie ich osadnictwo koncentruje się w okolicach
Moyo i Adjumani11. Osadnictwo Lugbwara koncentruje się na
południe od Yei.
W wyniku najazdów Azande i arabskich handlarzy niewolnikami w XIX w. zmniejszyła się znacznie liczebność Bongo, którzy
dzisiaj zamieszkują głównie okolice Tonj, ale ich małe grupy znajdują się także w pobliżu Joa-Luo, Balanda i w Wau w Bahr el
Ghazal12. Jur (Beli i Modo) uważają, że przybyli z terenów dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej razem z Bongo. Tereny
Beli rozciągają się dzisiaj od Bahr Gel do Wulu, a następnie Billing.
Modo mieszkają w okolicach Mvolo, Bogri, Woko i Bahr Girindi
Yirola. Będąc myśliwymi, podążali wzdłuż lasów na południowy
wschód13.
Swe pochodzenie z terenów dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej wywodzą także Banda. To duża grupa etniczna, którą tworzą m.in. klany Dukpu, Wundu, Junguru, Vedere (Nvedere),
Govvoro, Buru, Wasa, Waddy, Tangbagu i Togbo. Odróżniają się
od siebie dialektami. Zamieszkują w Raga, Mangaya, Sopo i Deim
Zubier i okolicach, jak również we wschodniej części Republiki

Język Moru jest powiązany z językiem Madi, Avukaya, Lugbwara, Keliku
i Lulubo. Ich populacja liczy ok. 80 000 – 100 000. Szerzej o Moru: E. E. EvansPritchard, Non-Dinka peoples of Amadi and Rumbek, dz.cyt., s. 56–158;
C.G. Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.
11
C. G. Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.; R. Nzita, Mbaga Niwampa, Peoples
and cultures of Uganda, Kampala 1998, s. 143–146.
12
E. E. Evans-Pritchard, The Bongo, „Sudan Notes and Records” (1929), vol.
XII, cz. I, s. 1–61; C.G. Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.
13
E. E. Evans-Pritchard, Non-Dinka Peoples of Amadi and Rumbek, dz.cyt.,
s. 156–158; R.O. Collins, Land beyond the Rivers, the Southern Sudan, 1898 –
1918, New Haven–London, 1971.
10

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

147

Środkowoafrykańskiej14. Spokrewniona językowo i kulturowo
z Banda jest grupa etniczna Gbaya (Aja, Kresh). Mieszkają oni
w pobliżu Banda. Ich stare siedziby znajdowały się w Gbotu, na
północny zachód od Naki. Migrowali oni podobnie jak Banda15.
Z terenów dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej przed Azande uciekali także Mundu. Dzisiaj Mundu zasiedlają okolice Maridi w zachodniej części Ekwatorii. Ich migracje sięgają XVIII w.16

Gospodarka i organizacja społeczna
ludów sudańskich
Wspomniane ludy sudańskie to z reguły społeczności rolnicze.
Rolnicy uprawiają na własne potrzeby m.in. maniok, kukurydzę,
sorgo, fasolę, pochrzyn, ryż i słodkie ziemniaki. Mundu, którzy
głównie są rolnikami, wykorzystują także bogactwa leśne. Są także biegli w wytopie żelaza i kowalstwie, produkując żelazne siekiery, włócznie i motyki. Mundu to również zręczni rzeźbiarze
i rzemieślnicy. Dużo uwagi poświęcają plecionkarstwu i sitarstwu.
Bongo także zajmują się hutnictwem i produkcją wyrobów żelaznych, ale też hodują zwierzęta domowe oraz zajmują się rybołówstwem. Bongo ponadto są zręcznymi rzeźbiarzami w drewnie,
a także sporo czasu poświęcają plecionkarstwu, wyrabiając sita
do filtrowania piwa, kosze do przenoszenia rzeczy, kosze do łowienia ryb itp. Jur (Beli i Modo) są także rolnikami, ale ponadto
hodują kozy, owce i nieco bydła (pod wpływem pasterskich Dinka). Zajmują się również pszczelarstwem. Moru udoskonalili
S. Santandrea, A tribal history of the Bahr el Ghazal, Bologna 1964; tenże,
Ethno-geography of Bahr el Ghazal, Bologna 1981.
15
Tenże, A tribal history of the Bahr el Ghazal, dz. cyt.; tenże, Ethno-geography
of Bahr el Ghazal, dz. cyt.; C.G., Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.
16
S. Santandrea, A Tribal History of the Western Bahr el Ghazal, dz. cyt.
14

�148

Jarosław Różański

sztukę robienia łuków, strzał i włóczni jako narzędzi wojennych
i myśliwskich.
Pod względem organizacji organizacji politycznej omawiane
ludy opisywane były przez Europejczyków jako klasyczny przykład
segmentarnego typu organizacji społecznej, w ramach którego
dane etnosy, podzielone były na plemiona a plemiona dzieliły się
na mniejsze segmenty terytorialne. Jednak pod wpływem konfliktów z Azande wytwarzały one bardziej scentralizowane systemy społeczno-polityczne, jak np. Mundu, którzy mieli własnych
wodzów na wzór Azande.
Ludy te przywiązane są także do tradycyjnych religii, chociaż
wielu przyjęło też chrześcijaństwo lub islam. Azande wierzą
w wszechpotężnego Boga (Mboli). Mają także w tradycji ogromny szacunek dla przodków. Jur (Beli i Modo) wierzą w Boga Stwórcę (Boko’ba). Bóg Stwórca nie jest szczęśliwy, gdy ludzie przelewają krew – czy to ludzi, czy zwierząt. Dlatego też w tych
przypadkach praktykowane
są rytuały oczyszczające (tokpa). Sere także wierzą w Najwyższą Istotę i mają cześć dla
zmarłych krewnych. Istnienie
Istoty Najwyższej (Dungbali)
potwierdzają także wierzenia
Ndogo i innych grup etnicznych.

Foto 7: R. Buchta. Tradycyjny
uzdrowiciel Azande. Domena
publiczna.

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

149

Wierzenia Azande obejmują również silne przekonanie o istnieniu i mocy czarownictwa. Znają także instytucję sadów bożych
(ordalia). Podobnie jest u Mundu, Bongo, Ndogo17, Keliko18, Moru
i u innych (fot. 7).

Początki wypraw po niewolników
Pisząc o historii ludów omawianego tu regionu, trzeba dodać,
iż niezmiernie ucierpiały one w wyniku handlu niewolnikami,
których ogromne rzesze pochodziły właśnie stąd. Niewolników
uprowadzano co najmniej od XVII w. Według Hermanna Baumanna i Diedricha Westermanna w wyniku łowów na niewolników
ogromne obszary, głównie na wschodzie, zostały całkowicie wyludnione. Ataki te nasiliły się na początku XVII w. wraz z pojawieniem się sułtanatu Darfuru (Dar Fur). Ziemie na południe od
sułtanatu Darfur nazwano „Dar Fertit” – „Krajem Niewolników”19.
Od strony południowo-zachodniej mieszkańcy Dar Fertit znajdo17
Ndogo stanowią małą grupę etniczną zajmującą osady Buvalo, Ngotongo,
Abushakka, Dumbe, Yomo, Fei, Bisellio i Mboro. Ich język jest bardzo zbliżony
do języka Sere, Bai i Bviri, co może sugerować ich wspólne pochodzenie. Ndogo
uważają, że ich przodkowie pochodzą znad rzeki Kpango. Ich pierwsza migracja
na północ była spowodowana wielkim głodem, ale już następna najazdami
Azande. Por. C.G. Seligman, B.Z. Seligman, dz. cyt.; S. Santandrea, A Tribal
History of the Western Bahr el Ghazal, dz. cyt.; tenże, Ethno-geography of Bahr
el Ghazal, dz. cyt.
18
Keliko zamieszkują w okolicach Wudabi, Iwotoka, aMorobo i Bazia. Przybyli
w te okolice w XVIII w. pod naporem Azande. Ich język zbliżony jest do Moru
i Madi. Por. R.O. Collins, Land Beyond the Rivers: Southern Sudan, 1898 – 1918,
New Haven 1971.
19
Kraj Niewolników zamieszkiwała była ludność nie Fur, nie arabska, ani
nawet nilocka (Dinka). Por H. Baumann, D. Westermann, Les peuples et les
civilisations de l’Afrique suivi de les langues et l’éducation. Traduction française
par H. Homburger, Paris 1948, s. 289–290.

�150

Jarosław Różański

wali się pod presją wspominanego wyżej systematycznego najazdu wodzów Azande. Ataki te związane były także z uprowadzaniem
niewolników, których następnie odsprzedawano kupcom arabskim
z północy20. Ten handel rozwijał się, gdyż niewolnictwo było podstawą życia społecznego i gospodarczego muzułmańskich krajów
Afryki i Bliskiego Wschodu. Handel niewolnikami dostarczał pracowników, dawał żołnierzy wojsku, kobiety haremom, a w razie
potrzeby także urzędników państwowych. Była to główna pozycja
„eksportowa” z terenów Dar Fertit. Handlem tym zajmowali się
arabscy kupcy dżellaba21.
Głębokie przeobrażenia w życiu społecznym i gospodarczym
Sudanu rozpoczęły się w 1920 r., wraz zajęciem Dongoli, a w następnym roku Sennaru i Kordofanu przez Muhammada Alego,
rządcę Egiptu. Chartum, założony w 1822 roku u zbiegu dwóch
Nilów, stał się rezydencją gubernatora generalnego Sudanu i zarazem głownym rynkiem handlowym. Kupcy chartumscy bardzo
szybko bogacili się właśnie dzięki handlowi niewolnikami i kością
słoniową. Te dwa towary były przedmiotem stale rosnącego popytu. Niezwykły rozwój handlu kością słoniową był spowodowany wielką popularnością gry w bilard w Europie i Ameryce. Uważano, iż najlepsze bile są właśnie z tego rzadkiego materiału,
którego żaden inny nie mógł go zastąpić.
Początkowo, w latach 1820–1840, handel niewolnikami na
nowo podbitym Południu był prowadzony przez rząd i jego lokalnych przedstawicieli. Został on zainicjowany przez Muhammada
Alego, który chciał stworzyć w swej armii czarne pułki. Ten eksperyment ostatecznie nie powiódł się, ale jego urzędnicy z administracji państwowej raz nauczeni, nadal angażowali się w handel
20
Por. Ph. Curtin, S. Feierman, L. Thompson, J. Vansina, Historia Afryki.
Narody i cywilizacje, przekład M. Jannasz, wstęp W. Jagielski, konsultacja naukowa
prof. dr hab. B. Nowak, Gdańsk 2003, s. 528–530; R. O. Collins, dz. cyt., s. 219.
21
Zwani tak od ich ulubionego stroju.

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

151

niewolnikami, który okazał się bardzo owocny. Organizowano
trzy roczne wyprawy na niewolników: jedną prowadzoną na terenach od Kordofanu do kraju Nuba, drugą od Sennaru do granicy z Etiopią, i trzecią od Chartumu do Białego Nilu. Oprócz tych
trzech oficjalnych wypraw miejscowi wodzowie co najmniej dwa
razy w roku przeprowadzali własne ekspedycje niewolnicze. Aby
dać wyobrażenie o opłacalności tych operacji, wystarczy powiedzieć, że podczas zimy na przełomie 1838 i 1939 r. jedna tylko
rządowa wyprawa do Kordofanu zaowocowała sprowadzeniem
pięciu tysięcy niewolników, wysłanych następnie do kopalni złota
w Egipcie.
O skutkach tych wypraw mówi chociażby Joseph Ohrwalder,
prowadzący pracę misyjną na tych terenach: „Liczba mieszkańców,
niegdyś znaczna, dosięga obecnie zaledwie 50 000. Plemię Baggara,
rozproszone na nizinach miedzy górami, i Arabowie przez łowy na
niewolników zdziesiątkowali Nubańczyków i zmusili resztę do ucieczki w góry, gdzie pod obroną naturalnych warowni pędzi ona nędzny
żywot”22.
W 1840 r. rozpoczął się czas działalności prywatnych kupców,
europejskich i arabskich, zainteresowanych najpierw handlem
kością słoniową, a wkrótce potem bardziej intratnym handlem
niewolnikami. W latach 50. i 60. XIX wieku powstały wyspecjalizowane w tym procederze firmy handlowe. Co roku setki łodzi
opuszczały Chartum udając się do kraju Szylluków, Dinka i innych.
Sprowadzano tłumy niewolników, zwłaszcza kobiet i młodych
mężczyzn. Handel ten był w praktyce pozbawiony kontroli.

J. Ohrwalder, Przygody i opowiadania misyonarza w Sudanie Egipskim,
podług J. Ohrwaldera opracował K. Król, Warszawa 1896, s. 9. Por. także:
J. Różański, Mahdi i mahdija a misjonarze i misje katolickie w relacji kombonianina
Josefa Ohrwaldera, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan – wojna,
polityka, uchodźcy, Pelplin 2016, s. 95–143.
22

�152

Jarosław Różański

Państwo Zubeira Paszy
Rząd egipski stopniowo zmonopolizował handel niewolnikami
w północnym Sudanie. Zachęcało to coraz bardziej wielu kupców
do ekspansji handlowej na tereny południowe, znajdujące się poza
kontrolą państwa egipskiego. Tę ekspansję ułatwiało otwarcie dla
żeglugi – we wczesnych latach 40. XIX w. – wód Nilu Białego.
Wykorzystało to wielu kuców europejskich i północnosudańskich,
rozpoczynając prawdziwą ekspansję na tereny położone bardziej
na południe. Ziemią zupełnie pozbawioną kontroli i jeszcze bardziej obiecującą niż Dar Fertit był Bahr el Ghazal. Te ogromne
tereny były bogate w zboża, kość słoniową, strusie pióra, a szczególnie w potencjalnych, łatwych do pozyskania niewolników.
Handlarze niewolników z Chartumu dość szybko zdominowali
cały ten region, łącząc siłę militarną z zawieraniem szeregu sojuszy politycznych. Oni też stworzyli system małych, ufortyfikowanych osiedli zwanych zeriba23.
Sławę najbardziej znanego w Sudanie łowcy i handlarza niewolników w tym regionie zyskał Zubeir Pasza (Zubayr Rahma
Mansur). Po raz pierwszy przybył on do Bahr el Ghazal w 1856 r.
W kręgu jego zainteresowań byli niewolnicy, jak również kość
słoniowa, strusie pióra i guma arabska. Te ostatnie traktowane
były w Europie jako znak luksusu. Jednakże bardzo szybko Zubeir doszedł do wniosku – podobnie jak inni kupcy – że największe zyski można było osiągnąć, handlując niewolnikami. O jego
praktykach tak pisał Rudolf Carl von Slatin (Slatin Basza), egipski namiestnik Darfuru: „Przede wszytskiem uzbrajano pewną,
dość znaczną liczbę tubylców. Na czele takiej gromady wkraczano na obce terytoria, zabierano przemocą niewolników i zaopa23

Słowo arabskie oznaczające „osłonięte osiedle”.

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

153

trywano się w wielkie ilości kości
słoniowej. Tak robili wszyscy, tak
też postępował Ziber, który ani
lepszym, ani gorszym nie był od
innych. Jedną wszakże posiadał
on zaletę wielką: miał wolę niezłomną, i ta zaprowadziła go na
wyżyny. Wpływ Zibera rósł coraz
więcej, stał się też z biegiem czasu jednym z najpotężniejszych
mocarzy finansowych w Sudanie”24.
W 1865 r. jego oddziały zbroj- Foto 8: Zubeir Pasza. Domena publiczna.
ne, złożone z niewolników, pokonały miejscowego wodza z okolic Deim Zubeir25 i w ten sposób przejął on kontrolę nad tym
małym terytorium. Był to jednak ważny punkt strategiczny na
szlaku handlowym, wiodącym z północy na południe (z Dar Fertit na ziemie Azande) oraz szlaku wschód-zachód (do Nilu przez
Wau, Meshra el-Rek, Rumbek i Shambe). Ta lokalizacja i miejscowa siła, jaką stworzył Zubeir, pozwoliła mu na rozbudowanie jego
potęgi. On sam tak mówi o tym: „Ze swojej stolicy, Bayu, którą
odtąd nazywałem Dem (zeriba) Zubeir, stworzyłem swój ośrodek.
Stałem się królem i ludzie gromadzili się ze wszystkich stron, by
24
Slatin Basza, Przez Sudan ogniem i mieczem, tłum. W. Trąmpczyński, t. 1,
Warszawa 1901, s. 27.
25
Deim Zubayr (z arabskiego „Daim az-Zubayr” – „Obóz Zubeira” znajduje
się w zachodniej części kraju Bahr El Ghazal, około 70 km od granicy z Republiką
Środkowoafrykańską. Ze względu na różne transliteracje z języka arabskiego
nazwy składników są również zapisane w różnych kombinacjach: Dem, Dehm,
Deym, Dam, Daym lub Daim i Zubair, Zubayr, Zoubair, Zoubeir, Zoubayr, Zobeir,
Ziber, Zebehr lub Zubier.

�154

Jarosław Różański

zaangażować się w moją służbę. Sprowadziłem broń, zebrałem
silną armię i rządziłem krajem zgodnie z Księgą i Sunną, wprowadziłem prawa, aby przynieść cywilizację; i rozszerzyć stosunki
handlowe” (fot. 8)26.
Jednak jego wzniosłe słowa nie mają udokumentowania w faktach. Handel niewolnikami, który prowadził Zubeir, miał bardzo
duże rozmiary, o wiele większe niż handel prowadzony przez
innych łowców niewolników i kupców tak w przeszłości, jak i w czasach jemu współczesnych. Według Georga Schweinfurtha sprzedawał on kupcom z północnego Sudanu około 1800 niewolników
w jednym tylko roku27. Powszechnie przyjmuje się, że w obecnym
Sudanie Południowym w ciągu czternastu lat zniewolono wówczas
około 400 000 ludzi, nie licząc wielu tysięcy zabitych z powodu
stawianego oporu28. Deim Zubeir stał się stolicą handlu niewolnikami w tej części Sudanu. W okresie świetności Zubeir sprawował władzę nad 30 zeribami. W 1871 r. kontrolował on większość
rejonu Bahr el Ghazal, a także część terenów dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej i Czadu W tym właśnie roku odwiedził
go w Deim Zubeir – pierwszy Europejczyk, pionier botaniki i etnolog Georg Schweinfurth. Stwierdził on, że jest to miasteczko
liczące wiele tysięcy ludzi, w tym żołnierzy z armii Zubeira. Nie
wszyscy niewolnicy byli sprzedawani na północ. Georg Schweinfurth stwierdził, że widział cztery klasy niewolników, poddanych
„niewiarygodnej degradacji i okrucieństwu”: dorośli mężczyźni
służyli jako żołnierze; chłopcy w wieku od siedmiu do dziesięciu
lat nosili broń i amunicję; kobiety przechodziły „jak pieniądze
Cyt. za: J.C. Zeltner, Les pays du Tchad dans la tourmente: 1880-1903,
Paris 1988, s. 25.
27
G. Schweinfurth, The heart of Africa, trans. by E.E. Frewer, t. 2, London
1873, s. 366.
28
T. McKulka, A Shared Struggle: People &amp; Cultures of South Sudan, Juba
2013, s. 69.
26

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

155

z rąk do rąk” jako żony, konkubiny i służba domowa; oraz kobiety i mężczyźni zajmujący się pracą na roli i opieką nad zwierzętami29.
Zubeir budował swoją lokalną potęgę, opierając się na wyszkolonych z niewolników żołnierzach, znanych jako bazinguers30. To
właśnie tym elitarnym wojownikom Zubeir zawdzięczał swój
sukces. Baron von Oppenheim, doradca ambasady niemieckiej
w Kairze, który zobaczył ich w walce, tak ich portretuje: „Ich odwaga jest sławna... Jest tak, że bazinger jest najemnikiem w prawdziwym sensie tego słowa. Walczy o tego, kto daje mu chleb, ale
po tym, jak zostanie pokonany, schwytany, jeśli może mieć nadzieją na dalsze życie z żonami lub pochwycić nowe kobiety i nowy
łup, idzie na służbę wroga” (fot. 9)31.

Foto 9: R. Buchta. Bazinguers. Domena publiczna.
Por. Jackson H. C., Black Ivory and White, or the story of El Zubeir Pasha,
Slaver and Sultan, as told by himself, Oxford 1913, s. 109.
30
Słowo o niejasnym pochodzeniu. Prawdopodobnie z języka gbaya, oznacza
„pieszy żołnierz”. Wywodzili się oni głownie z ludów mieszkających na ziemiach
Górnego Nilu, m.in. Dinka i Szylluk.
31
M. Oppenheim, Rabah et la region du lac Tchad, trad. Pascal, N’Djamena
1971, s. 3.
29

�156

Jarosław Różański

W 1873 r. osmańscy władcy Sudanu uznali potęgę Zubeira
i nadali mu tytuł gubernatora zarządzającego Bahr el Ghazal. Już
jako gubernator w 1874 r. podbił on sułtanat Darfuru. Jego potęga niepokoiła władze w Kairze. Ponadto od 1863 r., od czasu objęcia władzy w Kairze przez Ismaila, zaczęły obowiązywać dekrety ogłoszone przez jego poprzedników, dotyczące zniesienia
handlu niewolnikami. Wicekról nie był motywowany osobistymi
przekonaniami. On sam miał wielu niewolników. Ale rząd angielski, pod presją opinii publicznej, nie zadowalał się już doradzaniem
zniesienia handlu niewolnikami, a zażądał tego. Dlatego w czerwcu 1864 r. utworzono w Sudanie polowe siły policyjne, które przechwytywały wszystkie łodzie i sprawdzały ich ładunek (fot. 10).
W 1876 r. Zubeir został wezwany przez kedywa do Kairu. Tam
zatrzymano go najpierw na czas nieokreślony, a następnie odesłano do Konstantynopola. Władzę nad armią i ziemiami Zubeira
Paszy przejął jego syn Suleiman. On też zmienił nazwę nieoficjal-

Foto 10: C.R. Watson, The sorrow and hope of the Egyptian Sudan,

Philadelphia 1913, s. 53.

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

157

nej stolicy państwa stworzonego przez ojca z Deim Zubeir na Deim
Suleiman.
W tym czasie narastało niezadowolenie sudańskich handlarzy
niewolnikami z powodu zniesienia niewolnictwa, zakazu handlu
niewolnikami oraz wysokich podatków nałożonych przez rząd
w Chartumie. Sulejman wykorzystał to niezadowolenie i w 1877 r.
zbuntował się, wypowiadając posłuszeństwo władzom w Chartumie. W 1878 i 1879 r. jego wojska zostały jednak szybko pokonane przez armię egipską pod dowództwem Romolo Gessiego.
Sam Suleiman poddał się, ale mimo to został stracony. Polski
fotograf Ryszard Buchta, który w listopadzie 1879 r. odwiedził
Romolo Gessiego w Deim Suleiman, w liście do Georga Schweinfurtha napisał, że miejscowi sojusznicy Gessiego nie ścigali
handlarzy niewolników, lecz ich zabijali bez litości. W ten sposób
setki dżellaba poniosły śmierć32.
Na początku 1884 r., prawie rok przed upadkiem Chartumu,
armia Mahdiego pokonała turecko-egipskie siły w Bahr el Ghazal.
Władza mahdystów na tym terenie trwała do 1892 r. Nad częścią
dawnego państwa Zubeira władze przejęli najpierw Belgowie
z terenu Wolnego Państwa Konga, a następnie Francuzi z terenów
dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej. Po incydencie w Faszodzie i traktacie francusko-egipskim z 1899 r. tereny Bahr el
Ghazal znalazły się w granicach anglo-egipskiego Sudanu33. W tym
samym czasie i długo później handel niewolnikami w Bahr el Ghazal trwał nadal, ponieważ był on źródłem znacznych dochodów.
Jednak jego skala została mocno ograniczona.

R. Buchta, Briefe an Dr. G. Schweinfurth, Deim Suleiman (Siber), 25. November
1879, w: G. Schweinfurth, Briefe aus Egypten, „Oesterreichische Monatsschrift
für den Orient” (1880) nr 3, s. 48.
33
Por. D. Bates, The Fashoda Incident of 1898: Encounter on the Nile, Oxford
1984.
32

�158

Jarosław Różański

Bibliografia
Bar J., Strefa Sudanu w badaniach Jana Czekanowskiego (1908-1909),
w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan – Polska
a strefa Sudanu, Pelplin 2017, s. 139–167.
Bates D., The Fashoda Incident of 1898: Encounter on the Nile, Oxford
1984.
Baumann H., Westermann D., Les peuples et les civilisations de l’Afrique
suivi de les langues et l’éducation. Traduction française par H. Homburger, Paris 1948.
Buchta R., Briefe an Dr. G. Schweinfurth, Deim Suleiman (Siber), 25. November 1879, w: G. Schweinfurth, Briefe aus Egypten, „Oesterreichische Monatsschrift für den Orient” (1880) nr 3, s. 46–50
[list R. Buchty: s. 48–50].
Collins R.O., Land beyond the Rivers, the Southern Sudan, 1898 – 1918,
New Haven-London 1971.
Curtin Ph., Feierman S., Thompson L., Vansina J., Historia Afryki. Narody i cywilizacje. Przekład M. Jannasz. Wstęp W. Jagielski. Konsultacja naukowa prof. dr hab. B. Nowak, Gdańsk 2003.
Czekanowski J., Forschungen im Nil - Kongo – Zwischengebiet, t. II, Leipzig 1924.
Evans-Pritchard E. E., Non-Dinka peoples of Amadi and Rumbek, „Sudan
Notes and Records” (1937), vol. XX, s. 56–158.
Evans-Pritchard E. E., The Azande. History and Political Institutions,
Oxford 1971.
Evans-Pritchard E. E., The Bongo, „Sudan Notes and Records” (1929)
vol. XII, cz I. 1929, s. 1–61.
Evans-Pritchard E. E., The Non-Dinka peoples of Amadi and Rumbek Districts, „Sudan Notes and Records” (1937), vol. XX, cz. I, s. 156
–158.
Evans-Pritchard E. E., Witchcraft, oracles and Magic among the Azande,
Oxford 1937.
Jackson H. C., Black Ivory and White, or the story of El Zubeir Pasha,
Slaver and Sultan, as told by himself, Oxford 1913.

�Nigryci z Bahr el Ghazal i Ekwatorii...

159

Larken P. M., Impressions of the Azande, „Sudan Notes and Records”
(1930) vol. XIII, cz. I, s. 99–115.
McKulka T., A Shared Struggle: People &amp; Cultures of South Sudan, Juba
2013.
Nzita R., Mbaga Niwampa, Peoples and cultures of Uganda, Kampala
1998.
Ohrwalder J., Przygody i opowiadania misyonarza w Sudanie Egipskim.
Podług J. Ohrwaldera opracował K. Król, Warszawa 1896.
Oppenheim M., Rabah et la region du lac Tchad, trad. Pascal, N’Djamena
1971.
Różański J., Mahdi i mahdija a misjonarze i misje katolickie w relacji
kombonianina Josefa Ohrwaldera, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan – wojna, polityka, uchodźcy, Pelplin 2016,
s. 95–143.
Santandrea S., A tribal history of the Bahr el Ghazal, Bologna, 1964.
Santandrea S., Ethno-geography of Bahr el Ghazal, Bologna 1981.
Santandrea S., A Tribal History of the Western Bahr el Ghazal, Bologna
1964.
Santandrea S., Ethno-geography of Bahr el Ghazal, Bologna 1981.
Schweinfurth G., The heart of Africa, trans. by E.E. Frewer, t. 2, London
1873.
Seligman C.G., Ludy Afryki, przeł. E. Promińska, Warszawa 1972.
Seligman C.G., Seligman B.Z., Pagan Tribes of the Nilotic Sudan, London
1932.
Slatin Basza, Przez Sudan ogniem i mieczem, tłum. W. Trąmpczyński,
t. 1, Warszawa 1901.
Watson C.R., The sorrow and hope of the Egyptian Sudan, Philadelphia
1913.
Zeltner J.C., Les pays du Tchad dans la tourmente: 1880-1903, Paris 1988.

�160

Jarosław Różański
Nigrites from Bahr el Ghazal and Ekwatoria –
former slave reservoir

Today’s South Sudan is inhabited by about 200 local ethnic groups.
From them one can differentiate a group of Sudanese (Nigrian) peoples,
living west of the Nile, along the water area of Congo – Bahr el-Ghazal.
These are two large historical-geographical areas, distinguished in the
former southern Sudan: Bahr el-Ghazal and Ekwatoria.
The Sudanese people were coming into these areas in successive
migratory waves connected with the wars against Azande and numerous slavers-hunters. When Egypt took control over Sudan, in the first half
of the 19th century, slave trade was monopolized by the new administration.
However, private slave-hunters “competed” with them. Among the
“famous” slave-hunters, Zubeir Pasha (Zubayr Rahma Mansur) gained
the greatest fame and importance. He created local military forces with
the capital in Deim Zubayr. After his collapse, slave trade in Bahr el-Ghazal and Ekwatoria was significantly reduced.
Keywords: Nigrites from South Sudan, Bahr el Ghazal, Ekwatoria,
Azande, Bandja, Makaraka, Mundu Sere, Bongo, Jur, Ndogo, Bai, Bviri,
Gollo, Aja, Moro, Madi, Keliku, Avukaya, Mundu, Deim Zubeir, Zubeir
Pasha, Zubayr Rahma Mansur

�MACIEJ ZĄBEK

PRZEMIANY I HISTORYCZNE KONTEKSTY
SYSTEMU PRAWA W SUDANIE
Artykuł omawia historyczną ewolucję systemu prawa w Sudanie począwszy od XVI stulecia aż po ostatnie poprawki w konstytucji tego kraju wprowadzone w styczniu 2015 r. Pokazuje
różne źródła, na których się ono opiera, poczynając od prawa
zwyczajowego, osmańsko-egipskiego, brytyjskiego, mahdystów
po nowoczesne ustawodawstwo egipskie z próbami aplikacji w powyższe systemy religijnego prawa opartego na Koranie i Sunnie
Proroka. Po 1989 r. przez cały okres autorytarnych rządów pod
przewodnictwem Omara al-Baszira szariat wyraźnie umocnił swą
pozycję w sudańskim społeczeństwie i państwie, aczkolwiek do
dziś Sudan nie stał się w pełni republiką islamską, a tendencje do
omijania lub odchodzenia od tego sytemu nadal są wyraźne.

Dr hab. Maciej Ząbek, prof. UW, dyrektor Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Zakładu
Badań Etnicznych i Międzykulturowych w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego

�162

Maciej Ząbek

Od Sułtanatu Sennaru do Mahdiji
Sułtanat Fundż (1504–1820), państwo położone w widłach
Białego i Błękitnego Nilu, zwane również od swojej stolicy Sułtanatem Sennaru było pierwszym muzułmańskim i afro-arabskim
imperium na terenie dzisiejszego Sudanu. Powstało na gruzach
królestw chrześcijańskiej Nubii (Alodii i Nobatii). W pewnym sensie stanowiło kolebkę współczesnego państwa i narodu sudańskiego. Jego powstanie poprzedziły trwające już od VII w. migracje uchodzących z Egiptu arabskich kupców i plemion pasterskich
wyznających islam1, które stopniowo przyczyniły się do upowszechnienia się języka arabskiego nad środkowym Nilem oraz do prawie
całkowitego wyparcia wcześniej zaszczepionego tu chrześcijaństwa2.
Za panowania pierwszego historycznego władcy Fundżu Amara Dunqasa (1504–1534) – aż do osmańsko-egipskiego podboju –
stosowana wówczas jurysdykcja prawdopodobnie odznaczała się
współistnieniem lokalnego prawa zwyczajowego i szariatu. Prawa karnego islamu nie stosowano, a w każdym razie nie ma to
żadnych dowodów. Było ono zapewne w całości domeną lokalnych
zwyczajów3. Islam i jego prawo z uwagi jednak na rozkwit handlu
z Sennaru na szlakach do Egiptu i do arabskich portów Morza
Czerwonego (głównie Sawakinu4) oraz na zachód do sułtanatu
1
H. A. MacMichael, A History of the Arabs in the Sudan, Cambridge University
Press, Cambridge 1922.
2
P. M. Holt, Fundj [in:] Encyclopaedia of Islam, New Edition, Vol. II, Brill,
Leiden 1997, s. 943–945, 121–125.
3
R. S. O’Fahey, M. I. Abu Salim, Land in Dar Fur, Cambridge University
Press, Cambridge 1983, s. 9.
4
Sawakin od 1517 r. był w rękach Osmanów. J. S. Trimingham, Islam in the
Sudan, Frank Cass &amp; CO. LTD., London 1965.

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

163

Darfuru (1640–1916) miał tendencje z biegiem czasu do coraz
silniejszego umacniania swoich wpływów5. Sułtani Fundżu pozwalali na swobodną imigrację Arabów i osiedlanie się w Sennarze prawoznawców muzułmańskich oraz członków bractw sufickich, którzy nawracali na islam miejscową ludność6.
W latach 1820–1821 sułtanat Sennaru podbiła armia osmańskiego namiestnika Egiptu Muhammada Alego. W latach następnych Osmano-Egipcjanie kontynuowali podboje na południe
i zachód od tego państwa. Proces ten w dużej mierze zakończył
się wraz z podbojem w 1874 r. sułtanatu Darfuru. Pod rządami
osmańsko-egipskimi po raz pierwszy na mapie politycznej Afryki
pojawiła się jednostka geopolityczna o nazwie Sudan w granicach
zbliżonych do współczesnych (z okresu przed oderwaniem się od
niego Sudanu Południowego). Sudan od tej pory przez 60 lat
związany był bezpośrednio z Egiptem, funkcjonując razem z nim
w ramach Imperium Osmańskiego7. Na czele jego rządu stał gubernator egipski (hikimdar). Nową stolicę, którą nazwano Chartum, ustanowiono u zbiegu Białego i Błękitnego Nilu. Po raz
pierwszy nad środkowym Nilem stworzono scentralizowany i hierarchiczny system administracyjny i sądowniczy (sądów lokalnych
i okręgowych) z możliwością odwoływania się do naczelnego sądu
w Chartumie (Majlis’umum al-Sudan). Decyzje tego ostatniego
były zatwierdzane przez najwyższy organ sądowy Themajlis al-ahkam w Kairze. Niewątpliwie w tym okresie nastąpiło umoc5
J. Spaulding, The evolution of Islamic judiciary in Sinnar, „International
Journal of African Historical Studies”, 1977, nr 10, s. 408–426.
6
O. G. S. Crawford, The Fung Kingdom of Sennar, „Annales d’Ethiopie”,
Volume 1, année 1955, s. 157–159.
7
Sudańczycy ten okres swojej historii (1821–1881) nazywają Turkija, a rządzących w nim cudzoziemców „Turkami”, niezależnie od ich faktycznej przynależności etnicznej. R. Hill, Egypt in the Sudan 1820–1881, Oxford University
Press for the Royal Institute of International Affairs, London 1959.

�164

Maciej Ząbek

nienie się islamu i języka arabskiego. Niemniej nie jest do końca
jasne, do jakiego stopnia przestrzegano stosowania prawa muzułmańskiego (archiwa z tego okresu zostały spalone przez mahdystów). Zapewne w pewnym zakresie stosowano szariat umiarkowanej sunnickiej gałęzi hanafickiej (oficjalnej szkoły islamu
państwa Osmanów) uwzględniający m.in. prawo do opierania się
na zwyczaju (adat) w przypadkach nieuwzględnionych w Koranie
i własnej opinii prawnika. Na prowincji administrowano przeważnie nadal zgodnie z prawem zwyczajowym8. Dopiero od 1850 r.
w ramach reform sułtana Abdulmecida tzw. okresu tanzimatu
(naprawy), obejmującego całe Imperium Osmańskie, wprowadzono nowe elementy prawa świeckiego oparte na wzorach zachod­
nich9. Zniesiono wówczas, przynajmniej oficjalnie, niewolnictwo
(w 1863 r.), pogłówne oraz zrównano w prawie muzułmanów
i niemuzułmanów. W Egipcie jednak – i tym samym w Sudanie
– rozpoczął się okres wpływów Wielkiej Brytanii wypierającej
stopniowo wpływy osmańskie. W tym momencie Sudan wchodził
już powoli na drogę „nowoczesności”, ale i zarazem kolonialnej
podległości. Sądy szariackie istniały nadal, ale ich kompetencje
zostały ograniczone do prawa rodzinnego oraz do kwestii dotyczących praw do ziemi.
W 1881 r. wybuchło antyegipskie – a ostatecznie antybrytyjskie – powstanie, na czele którego stanął Muhammad Ahmad,
który ogłosił się mahdim Boga (tzn. zbawcą), wzywając do dżihadu, aby wyzwolić Sudan od władzy „niewiernych” i ciemiężców
(chodziło o podatki) oraz przywrócenia czystości islamu z czasów
Proroka Mahometa. W 1885 r. jego zwolennicy utworzyli państwo
8
Z. Mustafa, The common law in the Sudan: An account of the ‘justice, equity
and good conscience’ provision. Clarendon Press, Oxford 1971, s. 37.
9
C. Fluehr-Lobban, Islamic law and society in the Sudan, Frank Cass, London
1987, s. 30.

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

165

z siedzibą w Omdurmanie10. Wszystkie prawa i wyroki z okresu
egipsko-osmańskiego unieważniono. W państwie Mahdiego i jego
następcy kalifa Abdullahiego jedynymi źródłami prawa miały być
Koran i Sunna w jego – często responsywnej – interpretacji, zwykle sprzecznej z tradycyjnymi sunnickimi szkołami prawa. Tak
więc na przykład zniesiono zwyczajowe prawo zadośćuczynienia
(diya), a prawo odwetu (qisas) stało się obowiązkowe. Na picie
alkoholu i palenie nałożono bardziej surowe kary niż dotychczas.
Zaprzestano odwoływać się do fiqh (islamskiego orzecznictwa),
a pozycja muzułmańskich uczonych prawników (alimów) została osłabiona11. Głoszono idee ascetyzmu, wprowadzono nie tylko
zakaz żucia tytoniu (tombaku) i picia lokalnego piwa (merissy),
ale także używania amuletów (hidżab), praktykowania magii,
muzyki, procesji, wyprawiania świąt z okazji obrzezania i zawarcia małżeństwa, pielgrzymek do grobowców świętych oraz zadekretowano obowiązek noszenia stroju zakrywającego całe ciało.
Wprowadzone daniny wychodziły teoretycznie od zakatu (ofiary
dla biednych), choć w praktyce były nadal zbierane administracyjnie jako pogłówne, nierzadko w postaci bezpośrednich konfiskat.
Interwencja brytyjsko-egipska rozpoczęta w 1896 r., zakończona ostatecznie sukcesem w 1899 r., położyła kres istnieniu
państwu mahdystów. Sudan od tego momentu formalnie stał się
egipsko-brytyjskim kondominium (drugą Turkija), w którym
urzędy były obsadzone zazwyczaj przez Egipcjan, ale strategiczna władza należała do Brytyjczyków, którzy przystąpili do odbudowy systemu prawnego wzorowanego na własnym kolonialnym
Sudańczycy okres rządów mahdystów (1881–1898) nazywają Mahdija.
Holt P. M., The Mahdist State of the Sudan 1881–1898, Clarendon Press, Oxford
1970.
11
O. Köndgen, Das islamisierte Strafrecht des Sudan: Von seiner Einführung
1983 bis Juli 1992, Deutsches Orient-Institut, Hamburg 1992, s. 16–18.
10

�166

Maciej Ząbek

ustawodawstwie anglo-indyjskim oraz na egipskim prawie wojskowym, którego źródłem z kolei była armia brytyjska12. Pierwszy
Kodeks Karny został ogłoszony jeszcze w 1899 r.

W egipsko-brytyjskim kondominium (1899–1955)
Brytyjczycy obiecali jednak w niektórych aspektach poszanowanie prawa islamskiego13. W 1902 r. wprowadzono muzułmańskie regulacje procedur sądowych. Utworzone sądy szariackie,
które sądziły zgodnie z założeniami prawa muzułmańskiego
w sprawach cywilnych oraz dotyczących fundacji islamskich (wakf).
Sędziowie muzułmańscy (kadi), których powoływano najczęściej
spośród Egipcjan, wydawali orzeczenia (manszurat) zawierające
interpretacje zasad prawnych szariatu14. Sudańczyków na stanowiska sędziowskie i administracyjne zaczęto dopuszczać dopiero
po roku 192215. Zalegalizowano jednak działalność szejchów sufickich i miejscowych uczonych (alimów) prawa muzułmańskiego.
W 1912 r. otwarto w Omdurmanie instytut kształcący alimów,
będący filią słynnego uniwersytetu islamskiego Al-Azhar (Dżāmiʻat
al-Azhar) w Kairze. Zezwolono także na budowę i remont mecze-

S. M. A. Salman, Lay tribunals in the Sudan: An historical and socio-legal
analysis, „Journal of Legal Pluralism” 1983, nr 21, s. 66.
13
S. M. A. Salman 1983, op. cit., s. 66.
14
J. M. Otto (red.), Sharia Incorporated. A Comparative Overview of the Legal
Systems of Twelve Muslim Countries in Past and Present, Leiden University Press,
Leiden 2010.
15
Rząd brytyjski w 1922 r. ogłosił niepodległość Egiptu, co oznaczało zerwanie więzi z Imperium Osmańskim. Oznaczało to stopniową sudanizację
administracji kraju i zastępowanie Egipcjan Sudańczykami. Był to praktyczny
koniec dwuwładzy w kondominium, choć jej pozory w postaci flagi egipskiej
zawieszanej razem z brytyjską zostały zachowane.
12

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

167

tów oraz pielgrzymki do Mekki (hadż)16. Próbowano jednak obniżyć rangę sądów szariackich, zwłaszcza po 1929 r., poprzez
przekazanie jurysdykcji w sprawach cywilnych sądom krajowym.
Mimo to sądy szariackie istniały przez cały okres istnienia kondominium17, współistniejąc z brytyjskim common law i lokalnym
prawem zwyczajowym, którym posługiwali się naczelnicy plemienni. W sprawach karnych administratorzy prowincji i gubernatorzy mieli dużą swobodę działania. To samo przestępstwo
mogło być jednak inaczej osądzone przez naczelników (omda
i nazyr) w muzułmańskich plemionach pasterskich, inaczej wśród
pogańskich grup etnicznych z Południa i inaczej wśród arabskiej
ludności miast18. Naczelnicy plemienni, zgodnie z polityką tzw.
rządów pośrednich, na swoim terenie byli najwyższymi sędziami
i odpowiadali za pobór podatków.
Po 1923 r. powstają pierwsze organizacje polityczne tworzone
przez Sudańczyków, które w okresie II wojny światowej zaczęły
przekształcać się w ruchy nacjonalistyczne. Po zamachu stanu
dokonanym w 1952 r. w Egipcie przez płk. Gamala Abdel Nasera
nastąpiło w Sudanie nasilenie się ruchów niepodległościowych.
W kwietniu uchwalono Konstytucję Samorządową, a w styczniu
1954 r. zdecydowano, że w okresie trzech lat Sudańczycy podejmą decyzję o niezależności lub unii z Egiptem. Ostatecznie przeważyły w Sudanie nastroje antyegipskie i w grudniu 1955 r. parlament Sudanu jednomyślnie zagłosował za niepodległością.
Rządy brytyjski i egipski zostały zmuszone do uznania tej decyzji
i 1 stycznia 1956 r. ogłoszono niepodległość Sudanu.

16
Daly, M. W., Sudan [in:] Encyclopaedia of Islam, New Edition, Volume IX,
Brill, Leiden 1997, s. 746.
17
J. M. Otto, 2010, op. cit.
18
O. Köndgen 1992, op. cit., s. 19.

�168

Maciej Ząbek

W postkolonialnym Sudanie w okresie 1956–1985
Po ogłoszeniu przez Sudan niepodległości już miesiąc później
przyjęto pierwszą Tymczasową Konstytucję (al-dastuur) gwarantującą system rządów wielopartyjnych, parlamentarnych z wolnymi wyborami. Uchwalenie ostatecznej konstytucji odłożono na
okres późniejszy. W międzyczasie dyskurs elit politycznych w Sudanie na temat systemu prawnego, jaki ma obowiązywać w kraju, zdominowany był przez trzy opcje. Postmahdystowska partia
Umma, proegipska partia unionistyczna19, Bracia Muzułmanie
oraz niektórzy przywódcy innych bractw sufickich opowiadali się
za prawem szariatu skodyfikowanym w przyszłej konstytucji20.
Socjaliści i nacjonaliści sudańscy, tj. obóz Naserystów, Baasistów
i innych arabskich nacjonalistów opowiadał się za egiptyzacją
systemu prawnego, na wzór socjalistycznych państw arabskich
(Egiptu i Syrii) i usunięciem dotychczasowego brytyjskiego dziedzictwa prawnego. Większość natomiast świeckich inteligentów
i absolwentów Wydziału Prawa Uniwersytetu w Chartumie o poglądach prozachodnich, lewicowych i liberalnych popierała tylko
korektę istniejącego już systemu postkolonialnego, odrzucając
postulat zastąpienia go przez prawodawstwo islamskie lub egipskie21.
W sudańskiej rzeczywistości politycznej dominowali jednak
od początku zwolennicy republiki islamskiej. Chartum, według
Partia nazywała się wówczas Aszigga, później wielokrotnie zmieniała
nazwę. Zapleczem jej było jednak zawsze bractwo sufickie chatmijja (inaczej
zwane także mirghanija).
20
P. N. Kok, Conflict over laws in the Sudan: From pluralism to monolithicism,
in H. Bleuchot, C. Delmet &amp; D. Hopwood (eds.), Sudan: History, identity, ideology,
Reading: Ithaca Press 1991, s. 240.
21
O. Köndgen 1992, op. cit., s. 19–21, Kok 1991: 237–243.
19

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

169

nich, miał być stolicą scentralizowanego systemu rządów z arabskim jako oficjalnym językiem i islamem jako religią narodową22.
Chrześcijanom godzono się przyznać wszystkie prawa przewidziane przez szariat (tj. status ludzi tolerowanych – zimmi). Dyskryminacja rasowa lub religijna miała zostać wykluczona, choć
w praktyce status zimmi dla chrześcijan ją właśnie zakładał.
W okresie pięciu lat Sudan miał być w pełni muzułmański. Nie
osiągnięto jednak narodowego konsensusu w sprawie ostatecznej
wersji konstytucji, a jej projekt nie został nawet ogłoszony. Ostatecznie kryzys ekonomiczny, zamieszki na Południu oraz problemy w stosunkach z Egiptem przyspieszyły interwencję wojska
i przejęcie w listopadzie 1958 r. władzy przez gen. Ibrahima Abbuda, który stopniowo zaczął wcielać w życie plany zwolenników
republiki islamskiej, podejmując przede wszystkim próbę ponownej islamizacji Południa, co doprowadziło do wybuchu pierwszej
długotrwałej wojny domowej23. Kryzys polityczny w kraju spowodował falę demonstracji ludności cywilnej na Północy, w wyniku czego Abbud ostatecznie zrezygnował ze stanowiska prezydenta. Doszło do powołania Rządu Przejściowego i krótkiego
okresu (1964–1969) ponownych rządów parlamentarnych.
Impas w sprawie przyjęcia nowej konstytucji ciągnął się jednak
przez lata, podobnie jak wojna na Południu. Od grudnia 1967 r.
pracowała Komisja Konstytucyjna, która wypracowała kompromisowy projekt, w którym Sudan miał być „demokratyczną, socjalistyczną republiką pod ochroną islamu”, z islamem jako religią państwową. Głównym źródłem prawa miał być szariat,

P. N. Kok, La transition permanente (analyse des constitutions et du syste`me
juridique soudanais de 1956 a` 1988), in M. Lavergne, Le Soudan Contemporain,
Khartala, Paris 1989, s. 439.
23
G. Warburg, Islam, sectarianism and politics in Sudan since the Mahdiyya,
Hurst, London 2003, s. 144.
22

�170

Maciej Ząbek

a prawo stosowane miało być nie sprzeczne z Koranem24, w dodatku z prezydentem muzułmaninem. Projekt ten został zasadniczo poparty przez dominujące na sudańskiej scenie politycznej
ugrupowania. Z powodu jednak kryzysu rządowego w maju 1969 r.
doszło do kolejnego wojskowego zamachu stanu pod dowództwem
płk. Dżafara Nimeiriego, który uniemożliwił ratyfikację tego projektu.
Nowo utworzony rząd miał charakter socjalistyczny, wspierany przez trudną koalicję Naserystów i Baasistów wraz z komunistami. Nimeiri zakazał działalności partii politycznych i uchylił
konstytucję przejściową. Rozprawił się również w 1970 r. z postmahdystami (ansarami z partii Umma), bombardując ich symboliczną twierdzę na wyspie Aba na Nilu w pobliżu Kosti (miejsce
nauczania Muhammada Ahmada-Mahdiego). Zabito wówczas
wnuka Mahdiego imama al-Hadiego, a jego bratanek Sadiq al-Mahdi uciekł do Libii, gdzie wraz z Hasanem at-Turabim (przywódcą sudańskich Braci Muzułmańskich) i Szarifem al-Hindim
(przywódcą Partii Demokratycznej) założyli antynimeirowski,
koalicyjny „Front Narodowy”.
Nieporozumienia między Nimeirim a komunistami dotyczące
stworzenia systemu jednopartyjnego i związanej z nim walki
o władzę doprowadziły do rozłamu między nimi. Konsekwencją
tego była podjęta z ich strony próba puczu w lipcu 1971 r. Władze
zarówno Egiptu, jak i Libii, obawiając się tego rodzaju rządów
w Sudanie, interweniowały, ratując Nimeirego. W konsekwencji
tych wydarzeń polityka rządu sudańskiego stała się na pewien
czas bardziej zachowawcza, a część systemu prawnego stała się
nieokreślona. W 1971 r. przyjęto nowy kodeks prawa cywilnego
w dużym stopniu skopiowany z egipskiego kodeksu prawa cywil-

24

P. N. Kok 1989, op. cit., s. 443–444.

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

171

nego z 1949 r., którego źródłem były zachodnie wzory prawa25.
Na podobnej zasadzie w 1972 r. opracowano projekty kodeksów
prawa karnego i handlowego. W międzyczasie udało się Nimeiremu podpisać w Addis Abebie pokój z rebeliantami z Południa.
Porozumienie pokojowe przewidywało autonomiczny rząd regionalny na Południu i zostało przyjęte wraz z ustawą o samorządzie
Południa. W maju 1973 r. po siedemnastu latach od ogłoszenia
niepodległości i siedmiu miesiącach prac ogłoszono wreszcie stałą konstytucję. Uznano w niej oficjalnie istnienie w Sudanie chrześcijaństwa wraz z innymi religiami rodzimymi. Podkreślono w niej
także autonomiczny status Południa. Źródłem prawa ustalono
w niej zarówno szariat, jak i prawo zwyczajowe. Paradoksalnie,
przynajmniej z zachodniego punktu widzenia, sukcesy te były
możliwe tylko w sytuacji braku demokracji i obowiązującego zakazu działalności partii politycznych. W 1974 r. rząd opracował
nowy pakiet ustaw wraz z kodeksem karnym, wycofując te przyjęte dwa lata wcześniej26. Wiele z nich było adaptacją do sudańskich
warunków prawa angielskiego z włączeniem precedensów sudańskich bez elementów opartych o szariat.
Zwolennicy islamizacji prawa w Sudanie nie ustawali jednak
w wysiłkach, a Nimeiri – szukając zaplecza politycznego dla siebie – coraz częściej ich popierał. W latach 70. powstają w Sudanie
nowe instytucje, jak np. „Afrykańskie Centrum Islamskie”, „Festiwal Świętego Koranu” i inne tego typu. W międzyczasie większość Braci Muzułmańskich na czele z Hasanem Abd Allahem
at-Turabim doszła do wniosku, że postawienie na Nimeirego będzie najlepszą z możliwych opcji i od tego momentu zaczęli obejmować stanowiska w strukturach rządowych. W sierpniu 1977 r.
at-Turabi objął przewodnictwo komisji do przeglądu ustawodaw25
26

S. H. Amin, Middle East legal systems, Royston, Glasgow 1985, s. 334.
O. Köndgen 1992, op. cit., s. 22.

�172

Maciej Ząbek

stwa sudańskiego pod kątem jego zgodności z szariatem, a następnie dołączył do komisji recenzującej nową konstytucję27.
W pierwszej opracował projekt ustawy zakazującej lichwy (riba)
i spożywania alkoholu, a także przygotował projekt podatku opartego na zakat. Rząd założył także kilka prospołecznych banków
islamskich, w których obowiązywał zakaz pobierania odsetek.
W 1979 r. at-Turabi mianowany został ministrem sprawiedliwości, co niezwykle umocniło wpływy islamskich fundamentalistów w rządzie. W latach 70. i wczesnych 80. sytuacja polityczna
i gospodarcza uległa jednak pogorszeniu z uwagi na posuchę
w strefie Sahelu i inflację pieniądza. Wiarygodność reżimu Nimeirego została poważnie osłabiona. Powrót do polityki islamizacyjnej powodował problemy na Południu. W dodatku inwestycje
rozwojowe obiecane w ramach umowy z Addis Abeby nie były
realizowane. W dalszym ciągu nie doszło też do rozpoczęcia wydobycia i sprzedaży ropy naftowej. Z drugiej strony polityczna
dominacja przedstawicieli grupy etnicznej Dinka w Zgroma­dzeniu
Regionalnym Południa oraz korupcja i skandale wśród polityków
i urzędników z tej grupy budziły niezadowolenie przed­stawicieli
innych grup etnicznych. Stąd w 1981 r. Nimeiri je rozwiązał, rozpisując nowe wybory, które jednak nie zmieniły sytuacji.
Wszystko to sprawiło, że we wrześniu 1983 r. dekretem prezydenckim przyjęto pierwsze ustawy islamistyczne. Najważniejsze z nich były: ustawy o postępowaniu cywilnym, handlu, kodeksie karnym, dowodach procesowych, sądach, promocji cnoty
i podatku zakat28. Warto zauważyć, że niektóre przepisy tzw.
prawa wrześniowego, jak określano w prowadzenie elementów
szariatu w Sudanie, były w konflikcie z dotychczasowym tradyIbidem, s. 35–36.
A. Layish and G. R. Warburg, The Reinstatement of Islamic law in Sudan
under Numayri, Brill, Leiden 2003.
27

28

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

173

cyjnym islamskim orzecznictwem (fiqh). Stanowiły one w gruncie
rzeczy eklektyczny zbiór przepisów z różnych szkół prawa muzułmańskiego nastawionych na zaostrzenie ewentualnych sankcji
karnych. Ograniczono na przykład możliwość łagodzenia kar
poprzez powoływanie się na szubha (wątpliwości prawne) oraz
możliwość przyjmowania zeznań świadków nieprzewidzianych
w Koranie. W dodatku zaostrzono kary za przestępstwa polityczne. Nic więc dziwnego, że nowy kodeks karny uznany został za
instrument nacisku na opozycję polityczną i odrzucony przez
większość Sudańczyków bez względu na ich przynależność religijną.
Autor „prawa wrześniowego” – islamski intelektualista dr Hasan Abd Allah at-Turabi – wzorem egipskich Braci Muzułmanów
był zwolennikiem modernistycznego nurtu w islamie, wychodzącego poza dotychczasowe szkoły prawa żądającego otwarcia bram
idżtihadu (czyli możliwości nowej interpretacji Koranu i Tradycji
Proroka), odrzucającego dotychczasowe dziedzictwo prawne.
Już wcześniej opowiadał się przeciwko ślepemu naśladowaniu
dawnych prawoznawców (fukaha) i uczonych prawników (alimów), przekonując do adaptacji szariatu do współczesności w duchu politycznego islamu, w którym właśnie islam miał stanowić
podstawę nowoczesnego państwa.
Na Północy przeciwko „prawu wrześniowemu” wystąpił szeroki sojusz partii politycznych i związków zawodowych. Dekrety
prezydenckie odrzuciła nie tylko Sudańska Rada Kościołów i liberalni muzułmanie, lecz także konserwatywna partia Umma,
która potępiła je jako nieislamskie, przeciwne kobietom, ogólnie
represyjne i niszczące jedność kraju. Sędziowie poddani kilkukrotnym przymusowym szkoleniom także protestowali. Co więcej,
złożono kilka skarg konstytucyjnych z powodu dyskryminacji
kobiet i niemuzułmanów. Jednym z najgłośniejszych krytyków
wprowadzenia szariatu w tej formie był znany muzułmański in-

�174

Maciej Ząbek

telektualista Mahmud Muhammad Taha Ustaz, duchowy przywódca reformistycznego Bractwa Republikańskiego. Krytykował
niekonstytucyjność wprowadzonego prawa i liczne sprzeczności
z fiqh. Został aresztowany z uwagi na stworzenie zagrożenia dla
bezpieczeństwa państwa, jednak w toku procesu apelacyjnego
oskarżono go dodatkowo o apostazję. W związku z tym został
skazany na śmierć przez powieszenie w 1985 r., mając wówczas
76 lat29. Jego śmierć wzbudziła dość powszechne oburzenie, tym
bardziej że sąd, który wydał wyrok, nie był kompetentny w sprawach apostazji, a według szariatu nie skazuje się na karę śmierci
osób powyżej 70. roku życia30. W dodatku katastrofa posuchy,
masowa migracja ludności wiejskiej do miast i towarzysząca temu
wszystkiemu pogarszająca się sytuacja gospodarcza spowodowały, że w kwietniu 1985 r. doszło w Chartumie do fali strajków
i demonstracji ulicznych. Tymczasem na Południu nowe prawo
zakazujące np. picia alkoholu i przewidujące za ten czyn karę
chłosty oznaczało wznowienie wojny. Jeszcze w 1983 r. zbuntował
się garnizon wojskowy stacjonujący w Bor, przekształcając się
w Armię Wyzwolenia Sudanu (SPLA).
Wydarzenia te doprowadziły ostatecznie do rozłamu między
Nimeirim a at-Turabim. Wiosną 1985 r. wszyscy Bracia Muzułmanie zostali zwolnieni z zajmowanych przez nich stanowisk rządowych i osadzeni w więzieniu w Darfurze. Wśród nich był także
prezydent Zgromadzenia Ludowego i jeden z sędziów, którzy
pomogli skazać Mahmuda Taha. Braci Muzułmanów jednak nie
udało się wyeliminować z polityki. Skazanie ich 200 przedstawicieli potrafili obrócić na swoją korzyść, przedstawiając się jako
ofiary reżimu, przygotowując się do nowej gry o władzę.
29
J. Rogalski, Die Republikanischen Bru¨der im Sudan: Ein Beitrag zur Ideologiegeschichte des Islam in der Gegenwart, Freie Universita¨t Berlin, M. A. Thesis,
Berlin 1990, s. 39–51.
30
Wyrok ten został z tych powodów pośmiertnie unieważniony (w 1986 r.).

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

175

Nimeiri natomiast musiał radzić sobie z wojną na Południu,
jak i totalną opozycją na Północy, co doprowadziło go do ogłoszenia w kwietniu 1985 r. stanu wyjątkowego. Przeciwstawiając
się oporowi ze strony dotychczasowych sędziów na czele z sędziami Sądu Najwyższego, utworzył konkurencyjny system nowych
sądów powszechnych obsadzonych często przez ludzi bez dostatecznego wykształcenia prawniczego, które procedowały w oparciu o „prawo wrześniowe”. Doprowadziło to do ustawodawstwa
naruszającego dotychczasową świecką konstytucję z 1973 r. Wybór przez Nimeirego reform w duchu modernistycznego, politycznego (inaczej fundamentalistycznego) islamu sprawił, że
zmuszony był brnąć dalej tą drogą. Przygotował nowy projekt
ustawy zasadniczej, której artykuł 1 uznawał szariat za jedyne
źródło prawodawstwa, wykluczając w ten sposób udział w nim
prawa zwyczajowego. Południe miało stracić swoją autonomię,
rola parlamentu narodowego miała zostać zredukowana zgodnie
z tradycją arabską do rady konsultacyjnej (Madżlis al-szura)
bez możliwości stanowienia prawa, a sam – jako prezydent –
miał otrzymać dożywotnio tytuł „przywódcy wiernych” (qa’id
al-mu`minin) odpowiedzialnego tylko przed zależną od niego
radą. Nic dziwnego, że projekt ten spotkał się z totalną opozycją.
Kiedy w dodatku zniósł subsydia na chleb i paliwo, partie polityczne, związki zawodowe i różne stowarzyszenia utworzyły szeroką koalicję żądającą jego rezygnacji. Nimeiri nie docenił zagrożenia dla jego rządów i w końcu marca wyjechał do USA na
rozmowy z prezydentem Reganem. W czasie jego nieobecności
wybuchły zamieszki, które przekształciły się w strajk generalny.
Pogłębiający się chaos w państwie doprowadził do interwencji ze
strony wojska z ministrem obrony i generalnym dowódcą sił zbrojnych gen. Abdelem Rahmanem Suwar al-Dahabem, który ustanowił Nową Tymczasową Radę Wojskową, przejmując władzę
w państwie w kwietniu 1985 r. Rada uchyliła konstytucję z 1973 r.,

�176

Maciej Ząbek

zakazała działalności partii Nimeirego – Sudańskiej Unii Socjalistycznej (SSU) – i przywróciła tzw. Tymczasową Konstytucję
z 1956 r., gwarantując w ten sposób ponownie religijną wolność,
pluralizm polityczny i rozdział władzy wykonawczej od ustawodawczej i sądowniczej. Ponad 40 partii politycznych szybko powróciło do działania.
Przywrócenie Tymczasowej Konstytucji z 1956 r. nie oznaczało automatycznego cofnięcia „prawa wrześniowego”. Kluczowi
ministrowie w Tymczasowej Radzie Wojskowej byli jego gorącymi
zwolennikami. Obowiązywało więc ono nadal, skazani na jego
podstawie przebywali w więzieniu, stosowano karę chłosty i amputacje, skazywano na karę śmierci przez ukrzyżowanie. Hasan
at-Turabi został zwolniony z więzienia, założył nową partię (Narodowy Front Islamski – NIF), sojusz Braci Muzułmańskich, sufi,
przywódców plemiennych, alimów i byłych oficerów wojskowych
i rozpoczął walkę o utrzymanie prawa, którego był autorem. Opór
wobec islamizacji w Sudanie tłumaczył wpływami Zachodu albo
spiskami marksistów.
Tymczasowa Rada Wojskowa nie opanowała też problemów
nękających Sudan, w tym wojny na Południu, która rozpętywała
się na dobre. W tej sytuacji po roku sprawowania rządów przekazał ich ster w ręce gabinetu cywilnego, na którego czele stanął
przywódca partii Umma Sadiq al-Mahdi. W maju 1986 r. zorganizowano wolne wybory, które wygrały tradycyjnie największe
ugrupowania sudańskie post-mahdyści (Umma) i oparta na bractwie Chatmiji Demokratyczna Partia Unionistów Mirhaniego.
Narodowy Front Islamski otrzymał tylko 28 miejsc w 232 osobowym parlamencie. Ponownie rozpoczęły się dyskusje nad systemem
prawa, jaki ma obowiązywać w Sudanie.
Sadiq al-Mahdi wznowił próby poszukiwania islamskiej alternatywy dla szariatu w formie zaproponowanej przez at-Turabiego. Wywołało to ostrą krytykę ze strony Izby Adwokackiej i Su-

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

177

dańskiej Rady Kościołów. Tymczasem do koalicji rządowej dołączył
Narodowy Front Islamski (NIF) pod warunkiem wprowadzenia
ustawodawstwa islamskiego. Hasan at-Turabi został ministrem
sprawiedliwości i prokuratorem generalnym i przedłożył nowy
projekt kodeksu karnego. Decydujący wpływ na zastosowanie
określonej kary miała mieć nie tyle tożsamość sprawcy (muzułmanin, niemuzułmanin), ale miejsce popełnienia przestępstwa
(na Północy czy Południu). Kary na Południu za te same przestępstwa o charakterze obyczajowym miały być obniżone. Nawet
mieszkający tam muzułmanie mogli cieszyć się napojami alkoholowymi31. W parlamencie jednak wezwano do rewizji projektu.
W 1989 r. sformowano nowy gabinet rządowy, w którym Umma
utworzyła koalicje jedynie z NIF. At-Turabi został tym razem ministrem spraw zagranicznych. Nowemu rządowi udało się zawrzeć
w kwietniu 1989 r. z SPLA krótkotrwałe zawieszenie broni wynegocjowane wcześniej przez al-Mirghaniego w Addis Abebie. W połowie czerwca rząd al-Mahdiego zapowiedział, że prawa szariatu
zostaną ostatecznie zniesione, a w lipcu jego delegacja spotka się
z przedstawicielami SPLA w celu wynegocjowania ostatecznych
warunków pokojowych.
Armia sudańska oraz działacze NIF nie byli jednak wówczas
gotowi na pokój. Zapowiedzi te tylko przyspieszyły jej interwencję. W nocy z 29 na 30 kwietnia 1989 r. zakończyła ona krótki
okres rządów parlamentarnych. Wojskowi pod dowództwem weterana I wojny z Południem gen. Omara Hasana al-Baszira utworzyli tzw. Radę Dowództwa Ocalenia Narodowego (RCC), wprowadzając stan wyjątkowy. Parlament został rozwiązany, liderzy
polityczni aresztowani (w tym at-Turabi), a działalność partii
politycznych i związków zawodowych zakazana. Wkrótce się jednak okazało, że przewrót nie mógł się odbyć bez poparcia at-Tu31

O. Köndgen 1992, op. cit., s. 70–71.

�178

Maciej Ząbek

rabiego i jego zaplecza politycznego. Około 14 tys. dotychczasowych urzędników państwowych zostało zwolnionych i zastąpionych
działaczami Narodowego Frontu Islamskiego32. Czystka objęła
szczególnie resorty edukacji i sądownictwa. Ponad 60% wszystkich
sędziów zostało zwolnionych, w szczególności tych pochodzących
z Południa oraz kobiet pełniących tę funkcję33. Język arabski stał
się podstawowym językiem nauczania, który wykluczał studentów
z Południa i skłonił wielu wykładowców do opuszczenia kraju, co
powodowało przez szereg lat niedobór kadry nauczycielskiej.

System prawny w Sudanie od 1989 r.
Prawo muzułmańskie, które ze współczesnymi systemami
prawnymi Zachodu jest słabo kompatybilne, odróżnia się przede
wszystkim tym, że posiada dwa zasadnicze kryteria osądzania
w zależności od rodzaju naruszonego prawa, a każde z nich zawiera jeszcze dwa składniki, które określają sposób karania w zależności od rodzaju przestępstwa. Pierwsze to kryteria określane
mianem hudud i ta’zir stosowane wobec przestępstw łamiących
normy danej społeczności, drugie kisas i dija naruszające prawo
jednostek. Przy czym składnik hudud zawiera te przestępstwa,
które zostały określone w Koranie (cudzołóstwo, picie wina, kradzież, rozbój, fałszywe oskarżenie, rebelia, odstępstwo od wiary
oraz bluźnierstwo), jak również sposób ich ukarania34. W przeciLesch, A. M., The Sudan: Contested national identities, Indiana University
Press, Bloomington/Indianapolis 1998, s. 134.
33
L. J. Lauro &amp; P. A. Samuelson, Toward pluralism in Sudan: A traditionalist
approach, „Harvard International Law Journal” 1996, nr 37 (1), s. 10.
34
Według Ustawy Karnej z roku 1991 groziło przykładowo: za napad z użyciem broni (art. 168/1) – kara śmierci (przez dekapitację lub ukrzyżowanie)
lub amputacja prawej dłoni i lewej stopy, za poważne kradzieże (art. 170 i art.
32

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

179

wieństwie do nich naruszenia prawa z kryterium ta’zir dotyczą
z zasady tylko drobnych przestępstw czy wykroczeń nieokreślonych
w Koranie, karanych znacznie łagodniej, najczęściej grzywną lub
więzieniem zgodnie z obowiązującym kodeksem karnym określonym przez ustawodawcę. W przypadku występków naruszających prawa jednostek celem prawa koranicznego jest nie tyle
ukaranie winnego (jak w systemach zachodnich), lecz zaspokojenie poszkodowanemu poczucia zwycięstwa sprawiedliwości.
Stąd prawo muzułmańskie przyznaje ofierze lub jej krewnym
prawo do sprawiedliwego odwetu (kisas), umożliwiając ukaranie
sprawcy w taki sposób, aby kara miała związek symboliczny z czynem, zgodnie ze starożytnym prawem talionu „oko za oko…”.
Metody karania, podobnie jak w przypadku hudud, koncentrują
się na ciele przestępcy będącym głównym celem represji karnej.
Przewidują one amputację dłoni i stóp, wieszanie, krzyżowanie,
piętnowanie, biczowanie itp.35 Z drugiej strony islam moralnie
promuje tych, którzy winowajcom przebaczają i ograniczają się
do prawa odpłaty (dija) rozumianego jako prawo do zadośćuczynienia, polegającego zwykle na rekompensacie finansowej (stawki określa obecnie ustawodawca) za wyrządzone straty, nawet
w przypadkach związanych z utratą życia.
W lipcu 1989 r. teoretycznie zakończył się okres prób pogodzenia prawa muzułmańskiego z panującymi zwyczajami i prawem,
którego źródła tkwią w zachodniej tradycji prawnej. Wypracowanie w tej kwestii kompromisu zakończyło się niepowodzeniem.
171/1) – amputacja prawej dłoni, apostazja (art. 126) karana była śmiercią itp.
Artykuł 38 (1) stwierdza, że wykonanie kary hudud powinno być wyłączone
spod stosowania prawa łaski.
35
Według art. 28 (3) tejże ustawy w przypadku np. morderstwa karą sprawiedliwą powinna być śmierć przez powieszenie oraz, jeśli sąd uzna za stosowne,
powinna być wykonana w taki sam sposób, w jaki oskarżony o przestępstwo
śmierć spowodował.

�180

Maciej Ząbek

W styczniu 1991 r. przywódcy zawieszonych partii politycznych
ogłosili w Egipcie utworzenie „rządu na wygnaniu”. Tymczasem
reżim wszczął na nowo wojnę na Południu i zbudował równoległy
system sądów podlegających ścisłej kontroli władzy wykonawczej.
Składał się on z sądów ds. Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego36. Studentów z Południa praktycznie wykluczono z dostępu
do zawodów prawniczych. Zmieniono też dotychczasowy kodeks
karny. Miał ponownie obowiązywać w całym kraju i mieć zastosowanie również wobec ludności niemuzułmańskiej, także uchodźców. Zawierał pełen zakres przestępstw wynikających z naru­szenia
praw społeczności, tj. z zakresu hudud, kar zawartych w Koranie
i Sunnie, obejmując po raz pierwszy kary za odstępstwo od wiary
i bluźnierstwo. Wprowadzono też nowy podział administracyjny
i nową legislację dotyczącą porządku publicznego oraz ogłoszono, że podstawą systemu prawnego w Sudanie będzie szariat.
W październiku 1993 r. Rada Ocalenia Narodowego podjęła
decyzję o samorozwiązaniu, mianując jednocześnie swego przewodniczącego na prezydenta Sudanu. Po okresie bezpośrednich
rządów wojskowych wrócono formalnie do parlamentaryzmu
i cywilnego sprawowania władzy, choć faktycznie spoczywa ona
nadal w ręku prezydenta gen. Omara Hassana al-Baszira. W 1998
r. prezydent założył wraz z Hasanem at-Turabim partię Kongresu
Narodowego (NCP), która z założenia miała stanowić główne
ugrupowanie wspierające rząd oraz poddał pod referendum projekt nowej konstytucji, która weszła w życie 1 lipca 1998 r.
Konstytucja z 1998 r. za źródło prawa uznawała przede wszystkim prawo muzułmańskie i konsensus narodowy osiągany w drodze referendum, a także inne prawa niesprzeczne z szariatem,
w tym prawo zwyczajowe. Nie było jednak jasne, jaką rolę odgryA. M. Abdelmoula, The „fundamentalist” agenda for human rights: The
Sudan and Algeria, „Arab Studies Quarterly” 1996, nr 18 (1), s. 17.
36

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

181

wają inne źródła w odniesieniu do szariatu. Podkreślono w niej
m.in., że nie można wymierzyć kary śmierci nieletniemu, kobiecie w ciąży i karmiącej do dwóch lat oraz osobie, która skończyła
70 lat życia. Al-Baszir pozostawał głową państwa, szefem rządu
i naczelnym dowódcą sił zbrojnych. Poza tym odpowiedzialny był
również za stosunki zagraniczne, sądownictwo i moralność publiczną. Władza ustawodawcza spoczywała w rękach zarówno
rządu, jak i dwuizbowego parlamentu, ale wymiar sprawiedliwości miał być odpowiedzialny przed prezydentem, któremu przysługiwało prawo mianowania sędziego głównego i jego zastępców.
Sudan miał być republiką federalną złożoną z 18 stanów (welayat) członkowskich, z własnymi regionalnymi rządami i stojącymi na ich czele gubernatorami powoływanymi przez prezy­denta
z grona osób wybranych przez rady (madżlis) lokalne. W artykule pierwszym napisano, że Sudan jest wielorasowym, wieloetnicznym i wielojęzycznym państwem, w którym jednak islam jest
religią większości, a język arabski językiem urzędowym. Tak więc
de jure islam nie został tu uznany za religię państwową.
Władza ustawodawcza oficjalnie przyjęła strukturę legislatywy demokratycznej, nie podważając przy tym ogólnych zasad
prawa koranicznego i Boga jako jego twórcy. Parlament oparty
na tradycji arabskiej zasięgania rady (medżlis as-szura) wybierany miał być spośród przedstawicieli wspomnianej partii rządzącej
NCP. Składał się z izby niższej, czyli Zgromadzenia Narodowego
(al-Madżlis al-Watani) i Rady Stanów (Madżlis al-Welayat). Członkowie pierwszej byli mianowani przez rząd i zatwierdzani w wyborach powszechnych. Natomiast do Rady Stanów członkowie
wybierani byli pośrednio przez legislatury stanowe. Od 1993 r.
odbywały się też wybory prezydenckie, w których Omar al-Baszir,
jak dotąd zawsze zwyciężał ogromną przewagą głosów.
Tymczasem w maju 1999 r. at-Turabi wynegocjował tajny sojusz
z Sadikiem al-Mahdi w Genewie w celu dokonania zmian w rzą-

�182

Maciej Ząbek

dzie i pozbycia się al-Baszira i innych generałów przy władzy.
W tym celu at-Turabi, jako przewodniczący parlamentu, zainicjował stworzenie opozycji wobec al-Baszira, którego jeden ze złożonych przez niego wniosków został odrzucony. al-Baszira uprzedził jednak dalsze ruchy at-Turabiego, rozwiązując parlament
i wprowadzając stan wyjątkowy. At-Turabiemu nie pomogła także próba nawiązania koalicji z Garangiem, którą podjął w lutym
2001 r. Został zatrzymany w areszcie domowym do października
2003 r., który następnie dwukrotnie mu przedłużano aż do czerwca 2005 r.
W maju 2004 r. rządowi udało się wynegocjować w Naivasha
w Kenii zawieszenie broni z Południem. Stało się to możliwe, gdy
SPLM polityczne przedstawicielstwo SPLA zgodziło się, aby szariat nadal obowiązywał w Chartumie pod warunkiem gwarancji
bezpieczeństwa dla niemuzułmanów. Decyzja ta w konsekwencji
spowodowała kolejne reformy prawa mające na celu zdemokratyzować do pewnego stopnia obowiązujący w kraju ustrój polityczny z uwagi na istniejące jeszcze wówczas nadzieje na podtrzymanie jedności kraju. Wypracowano kolejną tymczasową
konstytucję pogłębiającą przynajmniej formalnie demokratyzację
systemu.
Tymczasowa Konstytucja z 2005 r. była oparta w dużym stopniu na poprzedniej z roku 199837. Zawarła ona jednak postanowienia o podziale władzy z Sudanem Południowym i ustanowienie izby wyższej reprezentującej całe państwo. Podkreślono w niej
różnorodność kulturową, językową, rasową i etniczną kraju oraz
jego demokratyczny i wielopartyjny charakter. W północnych
stanach źródłem prawa miał być nadal szariat. Sudan nie był jed-

The Interim National Constitution of the Republic of the Sudan, chapter I,
1(1) i 5(1), www.refworld.org (lipiec 2014 r.).
37

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

183

nak w niej definiowany jako republika islamska, a islam jako religia państwowa38.
Przyznano też prawo do obywatelstwa każdemu, kto urodził
się w Sudanie i kogo chociaż jeden z rodziców był Sudańczykiem.
Ponadto pozycja prezydenta pozostała – w porównaniu z konstytucją z 1998 r. – w praktyce nienaruszona, poza tym, że wprowadzono stanowisko drugiego wiceprezydenta. Dopuszczono jednak
po raz pierwszy od 24 lat do wyborów wielopartyjnych. Przedstawiciele partii politycznych (zarejestrowano 52 legalnie działające partie) mają obecnie prawo do posiadania swojej reprezentacji w parlamencie, choć nie mają realnych szans na zwycięstwo.
Skrajnie większościowy system przeliczania głosów zakłada
w praktyce koncentrację władzy wykonawczej na poziomie centralnym w rękach partii zwycięskiej, co oznacza w rzeczywistości
dominację partii rządzącej. Wybrani parlamentarzyści w ogromnej większości należą do rządzącego Kongresu Narodowego39.
Pozostali zaś reprezentują sojusznicze, współpracujące z rządem
partie polityczne, choć w liczbie tylko symbolicznej. Konstytucja
przewiduje jednak prawo obywateli do wyborów, udziału w życiu
politycznym i pokojowej zmiany rządu. Ustrój polityczny Republiki Sudanu (Dżamhariyat as-Sudan) od 2005 r. zaczął być określany przez niektórych politologów jako republikański model
demokracji konsocjonalnej. Celem tak działającego ustroju, zgodnie z założeniami konsocjonalizmu i duchem prawa muzułmańskiego, ma być zapewnienie stabilizacji, niedopuszczenie do rywalizacji międzypartyjnej oraz utrzymanie „harmonii rasowej

M. Böckenförde, The Sudanese interim constitution of 2005 in B. Krawietz
&amp; H. Reifeld (eds.), Islam and the Rule of Law: Between Shari´a and Secularization,
Konrad-Adenauer-Foundation, St. Augustin and Berlin 2008, s. 85.
39
Po wyborach w 2010 r. posiadali np. 316 miejsc w 450-osobowym parlamencie, przy czym 8 miejsc było nieobsadzonych.
38

�184

Maciej Ząbek

i kulturowej w tym tolerancji religijnej”, tak jak to zapisano jeszcze w poprzedniej konstytucji40.
Ustrój ten z punktu widzenia władz i prorządowych elit sudańskich sprawdza się w tym sensie, że w pierwszych wielopartyjnych
wyborach w 2010 r. Omar Hasan Ahmad al-Baszir ponownie zwyciężył i to z wynikiem 68,24% oddanych na niego głosów. Wybory te jednak zbojkotowało kilka partii opozycyjnych, a według
obserwatorów międzynarodowych odnotowano w ich trakcie
próby zastraszania i groźby przemocy, a proces liczenia głosów
nie był wystarczająco przejrzyście zorganizowany41. Z perspektywy zachodniej wybory te, choć były krokiem w dobrym kierunku,
nie spełniły jeszcze standardów międzynarodowych, a Sudan
w dalszym ciągu pozostał państwem autorytarnym, w którym
skuteczna władza polityczna należy do prezydenta al-Baszira,
względnie wiceprezydenta Alego Osmana Taha i kilku jego najbliższych współpracowników z rządzącej Partii Kongresu Narodowego (NCP).
Z punktu widzenia przedstawicieli elit fundamentalnego islamu pełen pluralizm idei i wielość partii politycznych zagraża jedności muzułmańskiej (ummie), prowadząc do dzielenia jej szeregów i niezgody (fitna). Dlatego argumentują, że demokracja
i prawa człowieka dla islamu nie są najważniejsze. Pytają retorycznie: Czyż Prorok nie mówił, że „jeden rok krzywd jest lepszy
niż godzina kłótni”? Niezgoda, ich zdaniem, prowadzi do odstępstw
od wiary, wyzwalania się różnicy, a ta rujnuje i jest źródłem politeizmu (szirk) oraz przyczyną współczesnego pogaństwa, tj.
odejścia od monoteizmu. Najlepszym tego dowodem jest, według
aktywistów NCP, sytuacja społeczna na postchrześcijańskim ZaConstitution of the Republic of Sudan, 1 July 1998, art. 1.
2013 Country Reports on Human Right Pratices – Sudan, “Annual Reports”,
US Department of State, 27 Feb. 2014, section 3 (refworld.org/country, lipiec
2014 r.).
40
41

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

185

chodzie. Dlatego, jak twierdzą radykałowie muzułmańscy, nie
ma dla niej miejsca w Sudanie, gdyż w islamie nie ma miejsca dla
koncepcji państwa laickiego, oddzielonego od wiary (imaan)42.
Sudan Południowy miał mieć własne nieszariackie ustawodawstwo. Jedynie Południowcy, którzy mieszkali w Chartumie,
czy w ogóle na Północy, mieli podlegać także prawu muzułmańskiemu. W przypadku samego Chartumu Konstytucja Tymczasowa z 2005 r. wprowadziła jednak grupę pięciu przepisów (Art.
154–158) chroniących mieszkających tam chrześcijan. Tak np.
artykuł 156 poza wezwaniem do praktykowania tolerancji w odniesieniu do różnych kultur, religii i tradycji stwierdza, że: „Jurysdykcja sądów w sprawie nakładania kar na niemuzułmanów
powinna przestrzegać ustanowionej od dawna zasady szariatu,
że niemuzułmanie nie podlegają artykułom obowiązującym tylko muzułmanów i kary w nich przewidziane będą wobec nich
umarzane. Tego typu ochrony nie mają już niemuzułmanie mieszkający poza Chartumem43.
Konstytucja Tymczasowa z 2005 r. daje teoretycznie możliwość
wybrania na prezydenta niemuzułmanina. Głosi wolność religijną, choć podkreśla, że tylko niemuzułmanin może nawrócić się
na islam, a w przypadku muzułmanina apostazja jest karana
śmiercią (art. 126). Gwarantuje również równe prawa mężczyzn
i kobiet w obszarze prawa obywatelskiego, politycznego, społecznego, kulturalnego i gospodarczego (art. 32), co jest jednak
sprzeczne z sudańskim ustawodawstwem niższego szczebla i prawem zwyczajowym dotyczącym np. prawa rodzinnego i dziedziczenia.
Hayder Ibrahim Ali, Civil Society and Democratization in Arab Countries
with Special Reference to the Sudan, “Islamic Area Studies, Working Paper Series”,
nr 12, Islamic Area Studies Project, Tokyo 1999, s. 10–11.
43
The Interim National Constitution of the Republic of the Sudan, www.refworld.org (lipiec 2014 r.).
42

�186

Maciej Ząbek

Prawo rodzinne i spadkowe opiera się w Sudanie głównie na
szkole hanafickiej. W konstytucji wprowadzono jednak rozwiązania także z pozostałych trzech szkół sunnickich, w szczególności szkoły malikickiej. Omówienie go w tym miejscu przekracza
ramy niniejszego artykułu. Wspomnę tylko, że zrobiono wyjątek
dla członków plemion niemuzułmańskich, którzy podlegają w tym
względzie prawu zwyczajowemu (urfi), choć prawa kobiet nie są
tu zabezpieczone, tak jak w prawie muzułmańskim, gdzie umowa
małżeńska zobowiązuje męża do zapłaty pewnej sumy pieniędzy
(mahr) żonie i jest ona uprawniona do otrzymania alimentów od
męża od momentu zawarcia ważnej umowy małżeńskiej.
Prawo karne jest identyczne jak w kodeksie z 1988 r., z wyjątkiem kilku poprawek. Zgodnie z Koranem wyróżnia ono sześć
czynów jako „przestępstwa hudud”: picie alkoholu, nielegalne
stosunki seksualne, niesprawdzone oskarżenia o bezprawne stosunki seksualne, bandytyzm, kradzież i apostazję. Warto też wspomnieć, że w listopadzie 1991 r. al-Baszir wydał komplet dyrektyw
w sprawie konsumpcji alkoholu, prostytucji i aktów obscenicznych
oraz moralności publicznej. Zobowiązują one m.in. do noszenia
strojów muzułmańskich w urzędach państwowych, szkołach i uniwersytetach, a także zakazują tańców kobiet z mężczyznami oraz
nakazują segregację płci w transporcie publicznym itp.
W prawie gospodarczym i finansowym, podobnie jak w poprzedniej konstytucji, kluczowe jest ustanowienie banków islamskich, które pierwsze pojawiły się w Sudanie dopiero pod koniec
lat 70. wraz z Faisal Islamic Bank of Sudan (FIBS). Bankom tym
przyznano duże ulgi podatkowe i możliwość transferu zagranicznych walut. Zyski wspomnianego banku szybko wzrosły do 21 milionów funtów sudańskich, umożliwiając wypłatę udziałowcom
25% zwrotu z inwestycji. Bezprecedensowy sukces FIBS doprowadził do ustanowienia innych banków islamskich powiązanych
zwykle z głównymi ugrupowaniami politycznymi. Tak np. Tada-

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

187

mon Islamic Bank miał m.in. silne związki z ugrupowaniem Braci Muzułmanów. Tylko partia Umma nie prowadziła własnego
banku.
Podsumowując, referendum w sprawie samostanowienia Południa zakończyło się decyzją na korzyść separacji Południa. W dniu
9 lipca 2011 r. Republika Południowego Sudanu ogłosiła niepodległość z własną tymczasową konstytucją. Na Północy jednak
Tymczasowa Konstytucja z 2005 r. nie została zmieniona. W styczniu 2015 r. wprowadzono do niej jedynie poprawki dające pre­
zydentowi Omarowi al-Baszirowi dodatkowe uprawnienia do
mianowania i odwoływania wyższych urzędników, a także poszerzające rolę służb wywiadowczych. Poprawki dały też prezydentowi prawo do mianowania i odwoływania gubernatorów
prowincji, jak również tych urzędników, którzy mają inne wyższe
stanowiska konstytucyjne, sądowe, wojskowe, policyjne i w służbach bezpieczeństwa. Wielu sudańskich parlamentarzystów sprzeciwiło się im, twierdząc, że łamią one federalizm republiki zapisany w konstytucji. Zaistniała poza tym duża niepewność co do
ochrony mniejszości niemuzułmańskich przed skutkami działania
prawa muzułmańskiego.
Niemniej pozycja prezydenta, jak i całego systemu prawa w Sudanie opartego na szariacie, wydaje się jak dotychczas nienaruszalna. Prawo muzułmańskie prawdopodobnie długo utrzyma
swoją niekwestionowaną pozycję w systemie prawa w Sudanie44.
Zmiana polityki wobec USA przyczyniła się w październiku 2017 r.
do częściowego zniesienia dotychczasowych sankcji i rozpoczęcia
współpracy gospodarczej z niektórymi krajami Zachodu, w tym
z Polską. Pierwsze wybory parlamentarne i prezydenckie, które
44
J. M. Otto (ed.), Sharia Incorporated. A Comparative Overview of the Legal
Systems of Twelve Muslim Countries in Past and Present, Leiden University Press,
Leiden 2010.

�188

Maciej Ząbek

odbyły się w Sudanie po secesji Południa, wygrał ponownie (na
kolejną pięcioletnią kadencję) Omar al-Baszir i jego partia Kongresu Narodowego, uzyskując ponad 94% oddanych głosów. Do
jego zwycięstwa przyczyniła się zapewne jeszcze niska frekwencja i bojkot wyborów przez opozycję niewierzącą w ich uczciwość.
Misją obserwatorów wyborów Unii Afrykańskiej kierował były
prezydent Nigerii Olusegun Obasanjo. Stwierdził on, że głosowanie przebiegało spokojnie, a „wyniki… odzwierciedlają wolę wyborców Sudanu”.

Bibliografia
Abdelmoula A. M., The “fundamentalist” agenda for human rights: The
Sudan and Algeria, „Arab Studies Quarterly” 1996, nr 18(1).
Amin S. H., Middle East legal systems. Royston, Glasgow 1985.
An-Na’im A. A., The elusive Islamic constitution: The Sudanese experience,
Orient 1985, nr 26.
Böckenförde M., ‘The Sudanese interim constitution of 2005’, [w:] B. Krawietz &amp; H. Reifeld (eds.), Islam and the Rule of Law: Between Shari´a and Secularization, Konrad-Adenauer-Foundation. St. Augustin and Berlin, 2008.
Burr J. M., Collins R. O., Revolutionary Sudan: Hasan al-Turabi and the
Islamist state, 1989–2000, Brill, Leiden 2003.
Crawford O. G. S., The Fung Kingdom of Sennar, „Annales d’Ethiopie”,
Volume 1, année 1955.
Daly M. W., Sudan, in Encyclopaedia of Islam, New Edition, Volume IX,
Brill, Leiden 1997.
El-Affendi A., Turabi’s revolution: Islam and power in the Sudan, Grey
Seal, London 1991.
Fluehr-Lobban C., Islamic law and society in the Sudan. Frank Cass, London 1987.

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

189

Hayder Ibrahim A., Civil Society and Democratization in Arab Countries
with Special Reference to the Sudan, “Islamic Area Studies, Working Paper Series” nr 12, Islamic Area Studies Project, Tokyo 1999.
Hill R., Egypt in the Sudan 1820–1881, Oxford University Press for the
Royal Institute of International Affairs, London 1959.
Holt P. M., Fundj, in Encyclopaedia of Islam, New Edition, Vol. II, Brill,
Leiden 1997.
Holt P. M., The Mahdist State of the Sudan 1881–1898, Clarendon Press,
Oxford 1970.
Holt P. M., &amp; Daly M. W., A History of the Sudan, From the Coming of
Islam to the Present Day, Longman, New York 1988.
Khalid M., War and peace in the Sudan: A tale of two countries, Kegan
Paul, London 2003.
Kok P. N., La transition permanente (analyse des constitutions et du syste`me juridique soudanais de 1956 a` 1988) [w:] M. Lavergne, Le
Soudan Contemporain, Khartala, Paris 1989.
Kok P. N. (1991), Conflict over laws in the Sudan: From pluralism to monolithicism, [w:] H. Bleuchot, C. Delmet &amp; D. Hopwood (eds.),
Sudan: History, identity, ideology, Reading: Ithaca Press 1991.
Köndgen O., Das islamisierte Strafrecht des Sudan: Von seiner Einführung
1983 bis Juli 1992, Deutsches Orient-Institut, Hamburg, 1992.
Lauro L. J. &amp; P. A. Samuelson, Toward pluralism in Sudan: A traditio­nalist
approach, „Harvard International Law Journal” 1996, nr 37(1).
Layish A., The legal methodology of the Mahdi in the Sudan, 1881–1885:
Issues in marriage and divorce, Sudanic Africa 1998, nr 8.
Layish A., The Mahdi’s legal methodology as a mechanism for adapting
the Shari’a in the Sudan to political and social purposes, „Revue
des Mondes Musulmans et de la Méditerranée”, 2000.
Layish A. and G. R. Warburg, The Reinstatement of Islamic law in Sudan
under Numayri, Brill, Leiden, 2003.
Lesch A. M., The Sudan: Contested national identities, Indiana University Press. Bloomington/Indianapolis 1998.
MacMichael H. A., A History of the Arabs in the Sudan, Cambridge University Press, Cambridge 1922.

�190

Maciej Ząbek

Makec J. W., The customary law of the Dinka, St. George Printing Press,
Khartoum 1986.
Mustafa Z., The common law in the Sudan: An account of the ‘justice,
equity and good conscience’ provision, Clarendon Press, Oxford
1971.
O’Fahey R. S., Abu Salim M. I., Land in Dar Fur, Cambridge University
Press, Cambridge 1983.
Otto J. M. (red.), Sharia Incorporated. A Comparative Overview of the
Legal Systems of Twelve Muslim Countries in Past and Present, Leiden University Press, Leiden 2010.
Rogalski J., Die Republikanischen Bru¨der im Sudan: Ein Beitrag zur Ideologiegeschichte des Islam in der Gegenwart. Freie Universitat Berlin, M. A. Thesis, Berlin 1990.
Salman S. M. A., Lay tribunals in the Sudan: An historical and socio-legal
analysis, „Journal of Legal Pluralism” 1983, nr 21.
Spaulding J., The evolution of Islamic judiciary in Sinnar, „International
Journal of African Historical Studies” 1977, nr 10.
Trimingham J. S., Islam in the Sudan, Frank Cass &amp; CO. LTD., London
1965.
Sudanow, Keeping up appearances, February, 1992.
Warburg G. R., The Shari´a in Sudan: Implementation and repercussions
1983–1989, „Middle East Journal” 1990, nr 44.
Warburg G. R., Islam, sectarianism and politics in Sudan since the Mahdiyya, Hurst, London 2003.

Transformations and historical contexts
of the legal system in the Sudan
Summary
The article discusses the evolution of the legal system in the Sudan
from the 16th century to the final amendments to the countries’ constitution introduced in January 2015. It shows the various sources on which
it is based, from customary law, Ottoman-Egyptian law, British colonial
law, the Mahdist state and modern Egyptian law with constant attempts

�Przemiany i historyczne konteksty systemu prawa w Sudanie

191

to apply to the Sharia’h , religious law based on the Koran and Sunni of
the Prophet, into that system. This last source of law after 1989, throughout all period of authoritarian rule, led by Omar al-Bashir clearly
strengthened its position in the Sudanese law system, although to this
day Sudan has not yet become an Islamic Republic and the tendencies
to depart from this system are still clear.
Keywords: Sudan, law, constitution, Sharia’h.

��KRYSTYNA KAMIŃSKA

RELIGIJNOŚĆ AFARÓW
– SYMBIOTYCZNY ZWIĄZEK ISLAMU
Z RELIGIAMI TRADYCYJNYMI
Wstęp
Afarowie to pasterski, koczowniczy lud zamieszkujący od wieków rejon tzw. Rogu Afryki. Ich rdzenne ziemie ograniczała z jednej strony linia brzegowa Morza Czerwonego, biegnąca od półwyspu Bôri wzdłuż Zatoki Tadżura, od zachodu zaś linia masywu
wyżynnego Bôri-Awash, a na południu Awash Tadżura. Szlaki
wędrówek Afarów obejmują obszar szacowany na około 150 tys.
km2, który jest postrzegany przez nich jako rdzenne ziemie rozpościerające się od północno-wschodnich terenów Erytrei po zachodnie rubieże Etiopii i od północnych obszarów Dżibuti, aż po
południowo-wschodnią jej granicę Etiopii z Somalią. Współcześnie
społeczność Afarów szacowana jest na około 500–600 tys. ludzi.

Krystyna Kamińska, doktorantka Stacjonarnych Studiów Doktoranckich
Nauk o Kulturze, Uniwersytet Wrocławski. Zainteresowania: Afryka –
obszar dawnych kolonii francuskich – historia i współczesność

�194

Krystyna Kamińska

Prowadzone od lat badania archeologiczne wiążą rdzenne tereny Afarów z rejonem istotnym dla początków dziejów ewolucji
człowieka1. Ważniejszy od czasów prehistorycznych (w kontekście
artykułu) jest jednak związek ich losu z ludnością kuszycką. W swoim micie etnogenetycznym Afarowie odwołują się bowiem do
wspólnego pochodzenia z inną ludnością kuszycką. Kuszanie jako
grupa ludów zamieszkujących w przeszłości Afrykę Wschodnią
i uważana za rdzenną ludność tego regionu2 wywarła ogromny
wpływ na kulturę Afarów. Znalazło to swoje odzwierciedlenie
w pradawnych wierzeniach Afarów, w tym także w kultach astralnych i agrarnych. Ich ślady odnaleźć można m.in. w istniejącym
kulcie lunarnym, w którym doszło do personifikacji księżyca,
a który nadal jest obecny we współczesnych praktykach religijnych,
chociaż od kilku wieków Afarowie są wyznawcami religii Mahometa.
Wpływ islamu na życie rdzennej ludności w tym regionie Afryki zaczął znacząco wzrastać począwszy od XII w. W związku z tym
konwersja Afarów na islam w tamtym czasie była nieunikniona
(pośrednio wynikała ona też z obawy przed uznaniem ich przez
Arabów – jako innowierców – za niewolników). Jednak religijność
Afarów nie może być rozpatrywana tylko w kontekście islamu,
bo wpływ ich tradycyjnych wierzeń był na tyle silny, że trwale
odcisnął swoje piętno w sferze ich duchowości. Nakładające się
na siebie jednorodne warstwy rodzimych wierzeń nie do końca
(współcześnie) znane, rozpoznane i opisane, a splecione z elementami judaizmu, głęboko zakorzenionego w północnej Afryce
od czasów starożytnych, i niektórymi wątkami chrześcijaństwa,
które odegrało znaczącą rolę zwłaszcza na obszarze dzisiejszej
1
W rejonie Kotliny Danakilskiej odkryto jedne z najstarszych ludzkich szczątków Austrolopithecus Afarensis datowane na 3,2 mln lat.
2
Najstarsze ślady obecności Kuszanów oraz odnalezione artefakty ich kultury
datowane są na IX–VIII w. p.n.e.

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

195

Etiopii (między III a XI w.), tworzą swoisty konglomerat wyznaniowy Afarów, ujęty zwierzchnimi ramami religii islamu.

Afarowie – rys historyczny
Miano Afar (l. mn. Afarowie) pochodzi prawdopodobnie od
przydomka nadanego im przez sąsiadujące z nimi grupy etniczne,
w czasie gdy przemieszczali się z wyżyn południowo-wschodniej
Etiopii w stronę pustyni Danakali. Wysuwane są także inne hipotezy pochodzenia tej nazwy. Być może nazwę „afar” nadano początkowo językowi, którym od pokoleń posługiwali się Afarowie,
niezależnie od wewnętrznego podziału. W związku z tym wszystkie osoby mówiące w języku afar zaczęto nazywać także Afar,
zamiast wcześniejszych określeń Ankala czy Abla używanych m.in.
na Półwyspie Arabskim3. Jedna z hipotez głosi, że Afarowie zamieszkiwali początkowo na ziemiach leżących po obu stronach
Morza Czerwonego. Z czasem mieli zostać stamtąd przepędzeni,
a historię ich wyparcia z tamtych terenów odnaleźć można w ich
dawnych opowieściach, co mogłoby zapewne stanowić podstawę
jej arabskiego rodowodu4. Inna z kolei hipoteza zakłada, że nazwa
Afar pochodzi z języka semickiego i została nadana przodkom
Afarów wraz z ich przemieszczaniem się od północy wzdłuż Morza Czerwonego5. Jeszcze inna hipoteza – najbardziej prawdopodobna – podtrzymuje semickie pochodzenie nazwy Afar, wywodząc
je od słowa Afra (oznaczającego). Być może na przełomie VII
i VIII w. została ona utrwalona dzięki Arabom. Brakuje jednak na
to pisemnego dowodu, bo miano Afar w tym czasie nigdy nie
A. Coubba, Les Afar. De la préhistoire à la fin du XV siècle, Paris 2004 s. 128.
Ibidem, s. 128.
5
A.Yayyo, L’ histoire culturelle du peuple Afar, article dactylogrphiié, non
daté (Arbre généalogique de Haral-Maahis, s. 699).
3
4

�196

Krystyna Kamińska

pojawiło się ani piśmiennictwie arabskim, ani w kronikach abisyńskich. Natomiast wiadomo na podstawie arabskich zapisów,
że w XIII w. wśród nich – na określenie Afarów – funkcjonowała
nazwa Dankalowie. Z kolei odmienna nazwa na lud Afarów była
używana przez Abisyńczyków. Początkowo, już od XII w., nazywano ich Adalowie. Nadana im nazwa pochodziła od jednego
z afarskich sułtanatów (Adal). Niekiedy nazwa Adal rozciągana
była jeszcze na sąsiadujące z Afarami inne etnie. Określenie Adal
przetrwało do czasów nam współczesnych i nadal bywa używane.
Kuszyckie korzenie Afarów jako rdzennych mieszkańców ziem
w Rogu Afryki nie były i nadal nie są podważane, lecz w ich rodowodzie doszukać się można zarówno śladów pochodzenia z ludów Bantu, jak i Arabów6. Rysopis Afara (Adala) poczyniony przez
Ibn’ Abd az. Zāhira7 opisywał osobnika o ciemnej (lecz nie czarnej),
ogorzałej skórze oraz długich lub krótko obciętych włosach, których długość informowała o jego wieku (im młodszy, tym włosy
dłuższe). W zależności od przebycia ceremoniału przejścia na
twarzy widoczne były symboliczne nacięcia. W przeszłości kobiety Afarów czerniły sobie dziąsła – ciemne wnętrze ust było oznaka piękna, tak jak ciemne wargi ust. Podobnie zanikł, wraz z przyjęciem islamu, zwyczaj golenia głowy przez kobiety-wdowy na
znak żałoby po śmierci męża. Zwyczajem, który rozpowszechnił
się od XIV w. (a wzmianki o nim pojawiały się jeszcze w XX w.),
była ceremonia wywłaszczenia. Wciąż natomiast funkcjonują
wierzenia o przeobrażaniu się w postać zwierzęcia (buta), która
wiąże się z określonym ceremoniałem, podobnie jak rytuały przejścia.
Na trwałe na kartach historii Afarowie pojawili się w czasach
rozwijającego się w Afryce niewolnictwa. Arabowie, którzy trud6
7

A. Coubba, op. cit., s. 119–120.
Mémoires géographiques et historiques, tome II, 1811, s. 267–273.

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

197

nili się wówczas tym procederem, pozostawali w bliskich stosunkach z Afarami (zachowały się zapiski je dokumentujące), bo na
ich właśnie terytorium krzyżowały się drogi, którymi przemieszczały się karawany wiodące niewolników z głębi kontynentu do
portów na wybrzeżu Morza Czerwonego. Handel niewolnikami
nie tylko zintensyfikował kontakty Afarów z Arabami, ale też bezpośrednio przyczynił się do konwersji na islam tych pierwszych.
Nie miał jednak większego wpływu na zmianę ich trybu życia.
Już przed wiekami Afarowie zajmowali się wypasem udomowionego bydła i hodowlą wielbłądów. Jedynie nomadzi z okolic
jeziora Asal trudnili się także pozyskiwaniem soli, zaopatrując
w nią większość ludności zamieszkałej w tym rejonie Afryki. Jednak już w XIII w. świat Afarów zaczął ulegać podziałom wewnętrznym. Afarowie nigdy nie stanowili jednorodnej grupy pod względem etnicznym. Byli bowiem od dawien dawna podzieleni na
dwie wspólnoty: Adohyamaras, czyli „ludzi białych” i Assahyamaras określanych jako „ludzie czerwoni”, lecz ich rozróżnienie nie
wynikało ani z odmienności kulturowych, ani religijnych. Zarówno jedni, jak i drudzy posługiwali się językiem afarskim, wywodzącym się z rodziny języków chamicko-semickich8. Natomiast
przypisanie kolorystyczne do „białych” lub „czerwonych” Afarów
miało swoje historyczne odniesienie do barwy ziemi, z którą identyfikowano każdą ze społeczności, a opartą na wytyczonych trasach ich wędrówek. Adohyamaras przemieszczali się po (białych)
piaskach pustyni Dankali, natomiast Assahyamaras po żyznej
(czerwonej) ziemi masywu Musa Ali. Dlatego w hierarchii społecznej przedstawiciele Assahyamaras zawsze stali wyżej niż
członkowie grupy Adohyamaras9.
8
Dopiero w 1976 r. stworzono podstawy zapisu graficznego języka afarskiego
opartego na alfabecie łacińskim.
9
Ph. Oberlé, P. Hugot, Histoire de Djiboutti, Paris-Dakar 1985, s. 35.

�198

Krystyna Kamińska

Podobnie jak w sąsiadujących z Afarami grupach etnicznych
powstające struktury protopaństwowe, np. na obszarze dzisiejszej
Abisynii, spowodowały także polityczny rozłam w ich wspólnocie.
Wzdłuż doliny Awash i na Przedgórzu Abisyńskim powstały afarskie sułtanaty Ankaala, Adal, Mora, Gabala i Dooba. Wyznaczenie
ich granic stało się z czasem przyczyną licznych konfliktów w tym
rejonie Afryki, co zaowocowało wielowiekowymi waśniami i walkami z innymi etniami koczowniczymi. Na powstałe na tym podłożu animozje nałożyły się z czasem również kwestie religijne
związane z ekspansją świata islamu i chrześcijaństwa. Przez kolejne wieki życie Afarów naznaczyły waśnie religijne wynikające
ze zmieniających się układów politycznych, powstające pod wpływem dążeń ówczesnych władców do usankcjonowania dominacji
wybranej przez nich religii. Tym samym rdzenne ziemie Afarów
stawały się teatrem ciągłego otwartego konfliktu na podłożu religijnym. Przez kilka stuleci Afarowie, którzy przeszli na islam,
prowadzili wojny „religijne” z chrześcijańską Abisynią10. Nie przeszkadzało to jednak Afarom w prowadzeniu z Abisynią przez cały
ten czas intensywnej wymiany handlowej, rzadko też dochodziło
między Afarami a władcami Abisynii do bezpośrednich sporów
terytorialnych.
Przez cały czas istniał natomiast konflikt z przedstawicielami
etni somalijskiej, wśród której spory z Issami11 – wspólnotą bez10
Chrześcijaństwo na obszarze obecnej Etiopii ma długą, wielowiekową
tradycję. Stało się bowiem tamtejszą religią państwową w IV w., jeszcze w czasach
istnienia Królestwa Aksum. Najbliższy etiopskiemu chrześcijaństwu był kościół
koptyjski, którego korzenie sięgają początków formowania się chrześcijaństwa
jako religii. Jednak izolacja etiopskich wyznawców chrześcijaństwa i jego specyficzne zamknięcie wewnątrz wszechogarniającego ten region Afryki islamu
przyczyniły się nie tylko do różnic liturgicznych, lecz także odcisnęły piętno na
wyznawanych podstawach wiary w kościele etiopskim.
11
Wspólnota Issów jest wewnętrznie bardziej zróżnicowana niż Afarowie.
Dzieli się m.in. na dwie mniejsze grupy etniczne: Abgal i Delol, w których wy-

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

199

pośrednią graniczącą z ziemiami Afarów – ogniskowały się na
zapewnieniu dostępności i prawa do wyłączności do pastwisk
leżących na rdzennym afarskim terytorium. Zarówno jedni, jak
i drudzy postrzegali i ciągle postrzegają właśnie siebie za odwiecznych mieszkańców tej części kontynentu i na tej postawie przypisują sobie wynikające z tego prawo do ziemi. Jednak od­mienności
wynikające z innego rodowodu etnicznego u tych – wiodących
podobny, koczowniczy tryb życia wspólnot – odegrały istotną rolę
nie tylko w ich historii, ale i we wzroście wzajemnych animozji
i waśni. Afarów i Issów dzieli wszystko: inne korzenie etniczne,
inne struktury społeczne i odmienne przypisanie kulturowe, wreszcie język. Pierwsi posługują się językiem afarskim, drudzy natomiast somalijskim12. Jednak przede wszystkim różni ich podejście
do własnych pastwisk, bowiem – w przeciwieństwie do Afarów
– nomadyzm Issów cechuje charakterystyczny dla wspólnot
o rodowodzie somalijskim brak przypisania do konkretnych terenów wypasu. Zgodnie z ich tradycją mogą oni bez przeszkód wypasać swoje stada na ziemiach innych wspólnot etnicznych. To
swoiste pojmowanie granic, a zwłaszcza terenów pogranicznych,
u Issów było zarzewiem odwiecznych wojen z Afarami i nadal
pozostaje jedną z przyczyn już współczesnych konfliktów między
tymi dwoma grupami etnicznymi.

stępują dalsze podziały. Każda z nich ma autonomię w zakresie samostanowienia
w obrębie danej wspólnoty. P. Oberlé, P. Hugo, op. cit., s, 39.
12
Oba języki nie miały aż do XX w. swojej formy graficznej. W 1972 r. stworzono podstawy zapisu graficznego dla języka somalijskiego w oparciu o alfabet
łaciński, podobne działania podjęto w 1976 r. w odniesieniu do języka
afarskiego.

�200

Krystyna Kamińska

Polityczne próby politycznej stabilizacji Afarów
w XIX i XX w.
Aż do połowy XIX w. większość konfliktów zbrojnych toczonych
przez Afarów z Issami dotyczyła prawa do zachowania wyłączności w odniesieniu do (rdzennych) ziem. Niczego nie zmienił
w tym zakresie kolonializm i unifikacja zapoczątkowana przez
Francuzów. Wręcz przeciwnie, doprowadziło to do jeszcze silniejszego skonfliktowania Afarów z etnią somalijską. Francja wytyczając bowiem granice własnej kolonii w 1884 r. (obejmującej obszar dzisiejszego Dżibuti), podzieliła terytorium Afarów na
część do niej przynależną, resztę zaś ziem Afarów pozostawiono
w 1896 r. Etiopii oraz Erytrei – powstałej w 1890 r. kolonii włoskiej.
Jak­kolwiek regulacje prawne (delimitacja) podzieliły terytorium
Afarów, to jednak nie wpłynęła na ich wewnętrzne rozbicie.
Żyli przecież w granicach trzech różnych organizmów państwowych.
Zainicjowana natomiast w latach 60. XX w. dekolonizacja Afryki, w tym utworzenie niepodległego Dżibuti oraz narastający
separatyzm Afarów, na który w dużej mierze miała znaczący wpływ
ówczesna polityka Etiopii (wraz z obraniem przez nią drogi ku
nacjonalizacji kraju w duchu komunistycznym), stanowiły impuls
do afarskiego powstania zbrojnego. Etiopia przeprowadzając szereg reform i dążąc do szybkiej modernizacji kraju – wbrew tradycji i negatywnemu nastawieniu do stałego osadnictwa nomadów,
których terytoria znalazły się w jej obrębie – niejako zmusiła tamtejszych Afarów do podjęcia działań w celu utworzenia suwerennego państwa. Aktywność Etiopii modernizującej kraj wręcz skazywała Afarów na wyrzeczenie się koczowniczego trybu życia
i porzucenie własnej tradycji, będącej osnową ich kulturowego

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

201

świata13. Podjęte działania zamieniły dawną samowystarczalność
Afarów na uzależnienie od żywnościowej polityki rządu, co skutkowało przeobrażeniami w sferze nie tylko kulturowej, ale także
społecznej14. Powstanie Narodowego Ruchu Wyzwolenia Afarów
(Afar National Liberation Movement) miało temu przeciwdziałać.
Naturalną konsekwencją polityki Etiopii oraz rosnącego antagonizmu Afarów i Issów w Dżibutii, w połączeniu z dążeniami secesyjnymi w Erytrei, było zespolenie się Afarów ze wszystkich ich
terenów położonych na obszarze każdego z tych państw. Narodowy Ruch Wyzwolenia Afarów zmierzający początkowo do powstania autonomicznego regionu Afarów zaczął się z czasem
radykalizować, a jego przedstawiciele zaczęli głosić ideę powołania do życia suwerennego państwa Afarów na obszarach, które
zamieszkiwali od wieków. Konflikt zbrojny, który wybuchł na
pograniczu Etiopii i Dżibuti, był konsekwencją powszechnej wśród
Afarów tendencji do urzeczywistnienia tej idei, która była też
przyczyną wybuchu wojny domowej w 1991 r. w Dżibuti.

Struktura społeczna Afarów
oraz ich świat kultury
Afarów cechuje hierarchicznie ukształtowana struktura społeczna oparta na specyficznych organizmach zwierzchnich, określanych mianem sułtanatu, z zachowaniem rozgraniczenia ze
względu na podział na społeczność Assahyamaras i Adohyamaras.

13
M. Jackowska-Uwadizu, Społeczeństwo Afarów wobec modernizacji Etiopii
[w:] K. Górak-Sosnowska, J. Jurewicz (red.), Kulturowe uwarunkowania rozwoju
w Azji i Afryce, Wydawnictwo Ibidem, Łódź 2010, s. 75–88.
14
M. Jackowska-Uwadizu, op. cit., s. 75–88.

�202

Krystyna Kamińska

L’Aoussa15 to jeden z najstarszych sułtanatów, którego ziemie leżą
na obszarze dzisiejszej Etiopii, a zamieszkałe są głównie przez
ludność należącą do Assahyamaras. Natomiast Afarowie zamieszkujący na obszarze Republiki Dżibuti to tzw. Adohyamaras, którzy
tworzą odrębne wspólnoty w ramach sułtanatu Tadżura, dawnego sułtanatu Gobaad oraz sułtanatu Raheita. Sułtanat Tadżura,
w ramach którego występują społeczności: Adali, Hassoba, Ablé,
Airolasso, Songo, Goda i Maanditta jest jednocześnie największym
i najliczniejszym w Dżibuti. Z kolei dawny sułtanat Gobaad – będący obecnie częścią sułtanatu L’Aoussa – istniejący niegdyś na
obszarze Dżibuti zamieszkują wspólnoty: Debné i Adorassoul.
Przedstawiciele obu wspólnot, chociaż nominalnie pozbawieni
władzy przez zwierzchność sułtanatu L’Aoussa, nadal odgrywają
istotną rolę wśród Afarów. Ostatnie z rodów (a zarazem grupy
etniczne): Bassoma, Konycly-boura i Badoita-mela tworzą sułtanat Raheita, którego rdzenne terytoria są położone i w Dżibuti,
i w Etiopii. Każdy sułtanat skupia w swoich ramach pomniejsze
grupy etniczne. Każda z nich przynależy do jednego z 19 najważniejszych rodów afarskich16. Ród wraz ze współtworzącą go wspólnotą traktowany jest jako „właściciel” pewnego obszaru ziem,
przypisanego wspólnocie Afarów na mocy prawa zwyczajowego.
W obrębie każdego z 19 rodów wszystkie pomniejsze wspólnoty afarskie zobligowane są do respektowania zarówno przypisania do hierarchii społecznej wynikającego z urodzenia, jak i do
odwiecznej tradycji koczowniczego życia oraz przestrzegania ram
prawa zwyczajowego. Dobrowolna podległość w ramach sułtanatu wynika z tradycji Afarów, która dzieli ich życie na czas pokoju lub czas wojny. W tym kontekście funkcjonowanie wspólnot
15
Sułtanat L’Aoussa grupuje przedstawicieli wspólnot etnicznych: Oloto-k-Madima, Gombar, Ablissa, Oloto-k-Modaito, Wandaba, Galaela i Adkalto.
P. Oberlé, P. Huget, op. cit., s. 35.
16
P. Oberlé, P. Hugo, op. cit., s. 35–36.

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

203

rodowych w strukturach sułtanatu naznaczało ich teraźniejszość
nie tylko granicami władzy, ale i tradycją ich niepisanego prawa.
Sułtanat jako organizm polityczny przede wszystkim był gwarantem dobrobytu, bo zapewniał z jednej strony obronę pokoju, jednocząc Afarów wiodących koczowniczy (niezależny) tryb życia
przeciwko agresorom, z drugiej zaś stał na straży, a zarazem sprawował pieczę nad trybutami należnymi Afarom od sąsiednich,
pomniejszych grup etnicznych. Nadzorował też pobór myta nie
tyle za możliwość przekroczenia jego granic, ile za zapewnienie
cudzoziemcom bezpieczeństwa na podległym mu terytorium. Na
podstawie kroniki wojennej autorstwa D’Amda Syôn z XIV w. wiadomo, że przywódca Sułtanatu Adal pobierał także należności
trybutowe od innych sułtanatów. Niemożność zapłaty doprowadziła m.in. do zaniku samodzielności, a przez to i władzy Sułtanatu Ankaala17. Sułtanaty upadały też wraz z utratą przynależących doń ziem. W czasach wczesnego kolonializmu przyczyną
zmierzchu afarskiego Sułtanatu Tadżura była właśnie sprzedaż
przynależnych mu ziem Francji, jednak praprzyczyną jego zaniku
jego były wcześniejsze wojny z Abisynią na tle religijnym i działania podejmowane przez sułtanat w celu niedopuszczenia do
powrotu na te ziemie chrześcijaństwa, ponieważ konwersja na
islam zapewniała zarówno bezpieczeństwo ze strony Arabów, jak
i pośrednie zyski z handlu niewolnikami.
Ogromną rolę w życiu Afarów (niezależnie od ich przypisania
do danego rodu i doświadczanego poczucia wolności, jakie daje
nomadyzm) odgrywa specyficzna struktura społeczno-prawna
nosząca nazwę Fi’ma, która może skutecznie interweniować w wielu dziedzinach ich codziennego życia. Od urodzenia aż do śmier17
Nie wiadomo, jak dokładnie funkcjonowały sułtanaty w okresie średniowiecza i w wiekach późniejszych, ponieważ informacje o ich strukturze wewnętrznej pochodzą głównie z okresu kolonialnego, gdy przyszłe państwa kolonialne zaczynały zawierać z przywódcami sułtanatów odrębne umowy.

�204

Krystyna Kamińska

ci Afarowie podporządkowują się społeczności lokalnej, do której
przynależą, to jednak Fi’ma dookreśla dokładnie świat wartości,
któremu nikt się nie przeciwstawia. Ta odwieczna tradycja i związane z nią niepisane prawa zakreślają ramy afarskiej kultury.
Wydarzenia rodzinne takie jak narodziny, zawarcie małżeństwa
czy śmierć były i nadal są obwarowane określonym rytuałem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, takim jak np. pradawny
zwyczaj, by małżonkowie pochodzili ze spokrewnionych ze sobą
rodzin. Ponadto zaślubiny mogły się odbywać jedynie dwa razy
do roku, kiedy „gwiazda czarna” i „gwiazda czerwona” ukażą się
razem na niebie. Po ślubie zaś młoda para musiała przez określony czas zamieszkiwać u rodziców żony. Dopiero po narodzinach
pierwszego dziecka, czyli co najmniej po upływie kilku miesięcy,
małżonkowie mogli rozpocząć samodzielne życie. Nawet wtedy,
gdy małżonek przeniósł się do większej osady czy – począwszy
od XIX w. – do miasta, by utrzymać rodzinę, był nadal zobowiązany do przestrzegania tego rytuału i pozostawienia żony w domu
rodziców18.

Religia w życiu Afarów
Tradycyjne wierzenia
W sposób pośredni Fi’ma wpływa także na religijność Afarów.
Wielowiekowa tradycja ma osadzenie w ich dawnych wierzeniach,
chociaż niektóre z pradawnych zwyczajów dawno zanikły, inne
powoli ulegają zapomnieniu wraz ze zmianami w poszczególnych
aspektach życia zapoczątkowanymi w okresie kolonialnym. Sys18
Być może właśnie w tak długim okresie usamodzielniania się młodych
ludzi i konieczności zamieszkiwania małżonków z rodziną żony tkwiła przyczyna
niskiego przyrostu naturalnego wśród Afarów.

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

205

tem dawnych wierzeń z przekazów oralnych (niezależnie od agregowanych elementów wczesnego judaizmu, a potem islamu
i chrześcijaństwa) został trwałe wpisany nie tylko w charakter
postrzegania rzeczywistości, ale także odcisnął piętno na praktykach religijnych. Tradycja ta pokryła afarski islam dawną kosmogonią. Pradawne przedmioty kulturowe, np. święty bęben (dinkaara’) nadal są obecne w ceremoniach religijnych19. Sakralizacja
tego instrumentu (lub instrumentów) zawiera w sobie silne znamiona symboliczne, wypełnia go aura posiadacza władzy.
Życie religijne dawnych Afarów i odziedziczone po przodkach
bóstwa wyznaczały ramy ich duchowości w świecie politeistycznym. Jego animistyczne korzenie wiązały się z jednej strony z kultem astralnym, w którym istotną rolę odgrywał księżyc, którego
personifikacja (jedno z ważniejszych ciał niebieskich) wpływała
szczególnie na ludzki los, z drugiej zaś ze światem dawnych rozlicznych bóstw (np. Waako, Goyta czy Yaabe), do których należało pełnienie różnych funkcji. W życiu Afarów miała znaczenie nie
tylko adoracja księżyca, lecz także słońca. Wydaje się jednak, że
kult lunarny prawdopodobnie zdominował pozostałe wymiary
kultu astralnego utożsamianego z innymi ciałami niebieskimi.
Przedislamski świat wierzeń Afarów był także silnie osadzony
na kulcie natury. Powiązanie przez Afarów życia ludzkiego ze
światem fauny i flory, funkcjonującego za sprawą wierzeń trochę
na pograniczu magii, oznaczało dla nich uzależnienie własnego
losu z jednej strony od sił natury, które wpływały na wegetację
roślin, z drugiej natomiast od zwierząt, wokół których ogniskowało się ich życie, które to z kolei nadawały sens istnieniu samych
Afarów, a obcowanie z nimi chroniło przed „złem”. Według wierzeń Afarów każde zwierzę posiadało własne bóstwo opiekuńcze
(ginni). Strach przed nim – jego złymi mocami w świecie ukrytym
19

A. Coubba, op. cit., s. 141.

�206

Krystyna Kamińska

przed człowiekiem – powodował, że zwierzętom oddawano cześć
(jako bóstwom agrarnym), by w ten sposób zapobiec ukrytej groźbie20. Zwierzęta w życiu Afarów zarówno „kontrolowały” prawość
ich życia, jak i miały moc uzdrawiającą. Dotykając zwierzęcia,
nie tylko zapobiegano chorobie, ale starano się też ją uleczyć.
Natomiast w tradycji dawnych afarskich wierzeń nie do końca
jeszcze rozpoznano istotę kultu zmarłych (diyaara), który był
częścią ich świata duchowego. Jego współczesnym świadectwem
są tzw. kopce nagrobne. Tworzenie miejsc pochówku i osłanianie
ich warstwą kamieni to jeszcze jedna z niezbadanych do końca
tajemnic kultury afarskiej. Po dekompozycji (rozczłonkowaniu)
ciała zmarłego zakopywano je w ziemi. Z czasem usypany stożek
przybierał kształt okrągłego kopca, który pokrywano warstwami
kamieni. Klasyczne kopce noszą nazwę waydal21. Konstruowanie
charakterystycznych budowli kamiennych układających się na
kształt małej piramidy przetrwało wieki. Tradycja tworzenia kopców nagrobnych zanikła prawdopodobnie dopiero w latach 50.
XX w. Być może prowadzone współcześnie prace archeologiczne
pozwolą lepiej poznać ten wycinek afarskich wierzeń i wyjaśnić
nie tylko ich osadzenie w kulturze, ale i rolę, jaką odgrywało w niej
grzebanie.

Wpływ judaizmu i chrześcijaństwa
na dawne wierzenia
Judaizm nie był dla Afarów religią całkowicie obcą czy nieznaną. Jego ślady można odnaleźć w niektórych dawnych praktykach
religijnych. W Sułtanacie Tadżura od stuleci znany jest rytuał
„poświęcania morza” (baddi maskiin), który kultywowany jest
przez tamtejszych afarskich rybaków. Czarny byk składany w ofie20
21

Ibidem, s. 144.
Ibidem, s. 57–58.

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

207

rze morzu ma ich bronić przed gniewem żywiołu, objawiającym
się pod postacią burz i sztormów. Krew zabitego byka musi powoli sączyć się do morskich wód. Natomiast fragmenty jego ciała,
jak nakazuje zwyczaj, dzieli się na części. W celach ochronnych
jedną z nich dotyka się czoła dziecka, inną zaś umieszcza się nad
drzwiami chaty. Ten obyczaj przypomina niektóre praktyki żydowskie, mające swoje odniesienie w Biblii (siedem plag trapiących
naród Izraelitów). W zwyczajach tych brak jest jakiejkolwiek
możliwości ich przypisania do islamu czy do świata kultury arabskiej22.
Chrześcijaństwo, podobnie jak judaizm, również wpłynęło na
świat kultury Afarów. Przez prawie siedem wieków (od III do X)
było przecież obecne także w ich otoczeniu. Żarliwość chrześcijańska w nawracaniu na wiarę Chrystusa przerastała jednak możliwości absorbcji przez ludność, która daleka była od monoteizmu
religijnego w niektórych rejonach Afryki. Niektóre nie do końca
rozpoznane epizody z dawnej historii Afarów wskazują, że ich
konwersja na islam w późniejszych wiekach nie była z góry przesądzona. Chrześcijaństwo głęboko zakorzenione w tamtych czasach wśród ludności zamieszkującej dawniej obszar Abisynii także odcisnęło swoje piętno na ówczesnych wierzeniach Afarów.
Niektóre sułtanaty afarskie nie opowiedziały się jednoznacznie
za islamem, a ich ludność pozostała podzielona między wyznawców chrześcijaństwa i muzułmanów (np. w sułtanacie grupującym
Afarów ze wspólnoty Dooba tworzące się zręby religii monoteistycznej pozostawały w zawieszeniu między chrześcijaństwem
a islamem23). Ścieranie się obu tych religii, zwłaszcza do wieku
IX włącznie, było przyczyną licznych wojen o podłożu religijnym,
w które zaangażowani byli przedstawiciele afarskich sułtanatów.
22
23

Ibidem, s. 147.
Ibidem, s. 208.

�208

Krystyna Kamińska

Islamizacja Afarów
Datujące się już od X w. liczne kontakty z Arabami przybywającymi głównie z Półwyspu Arabskiego, m.in. obszaru dzisiejszego Jemenu, sprzyjały rozpowszechnianiu się wśród Afarów religii
Mahometa. Jednak na pojawienie się islamu wśród Afarów i na
jego upowszechnienie miało wpływ kilka czynników natury nie
tylko religijnej. Dlaczego zatem islam zawładnął duchowością
Afarów? Przede wszystkim przesłanie Mahometa bliższe było ich
tradycyjnemu życiu. Bytność w meczecie nomadowie mogli zastąpić w czasie swoich wędrówek modlitwą, w której kilkukrotnie
w ciągu dnia mogli oddawać cześć Allahowi. W przeciwieństwie
do wymagań narzucanych przez chrześcijaństwo, które dominowało na obszarze Abisynii, absorbcji islamu sprzyjały także prostsze reguły postępowania oraz łatwość w przestrzeganiu niektórych
zakazów.
Jednak to nie względy religijne były przyczyną, która przechyliła szalę przy decyzji Afarów o konwersji na islam. Istotniejsze
były względy ekonomiczne oraz poczucie bezpieczeństwa. Islam
jako wyznanie Arabów, będących w tej części Afryki ludnością
napływową, a których pojawienie się jednocześnie było związane
z rozkwitem handlu niewolnikami, którym dotknięta została wówczas Afryka, stał się dla Afarów religią pierwszego wyboru. To
przecież głównie Arabowie zajmowali się handlem, ciągnąc z tego
procederu ogromne na one czasy zyski. Niewolnicy przewijający
się w ogromnej liczbie przez afrykańskie porty u wybrzeży Morza
Czerwonego i Oceanu Indyjskiego byli podstawą dobrobytu i wzrostu gospodarczego tych terenów.
Niektóre z tych portów powstały na ziemiach Afarów, ponadto krzyżowały się tam także trakty, którymi podążały karawany
niewolników. Dla Afarów ciągłe kontakty z Arabami oznaczały
nie tylko bogacenie się poszczególnych rodów, ale także poważne

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

209

zagrożenie ich wolności, bo każdy, kto nie był wyznawcą islamu,
mógł łatwo stać się niewolnikiem. Przyjęcie islamu pozwalało
więc mieć pewność, że nie podzieli się w przyszłości losu niewolnika, który dla Arabów jako istota niewierna nie miał żadnych
praw, a wart był tyle, ile wynosił zysk z jego sprzedaży. Dodatkowo trakty handlowe przebiegające również przez terytorium Afarów począwszy od X w. przyczyniły się z czasem do tego, że pośredniczyli oni w wymianie handlowej między Egiptem a Abisynią,
czerpiąc także profity z handlu solą wydobywaną przez niektóre
afarskie rody. W efekcie Dankalowie z północy, Adalowie oraz
Afarowie, zamieszkali w obrębie sułtanatu Tadżura, stali się bardzo szybko wyznawcami nowej wiary24.

Zakończenie
Islam wybierany przez Afarów na ich religię wchłonął również
dawne wierzenia. Jednak jeszcze dziś w ich praktykach religijnych
można odnaleźć wiele pozostałości dawnej sfery sacrum czy kosmogonii. Afarowie od stuleci byli głęboko osadzeni w lokalnych
wierzeniach i pozostawali także pod wpływem wybranych elementów religijnych wynikających z ich kulturowego przypisania
do Kuszytów. W życiu nomadów, w którym historia nigdy nie była
utrwalona w formie piśmiennej, a dzieje przekazywano ustnie
z pokolenia na pokolenie, trudno wyznaczać nawet hipotetyczny
czas, kiedy przeobrażenia w sferze wierzeń religijnych zacho­dziły.
Nadal niewiele wiadomo na temat życia duchowego dawnych
Afarów. Nieliczne publikacje ciągle pozostawiają wiele pytań bez
odpowiedzi. Echa dawnych praktyk kultowych i dawnego świata
animistycznych wierzeń są ciągle widoczne w tekstach odwołu24

Ibidem, s. 151.

�210

Krystyna Kamińska

jących się do dawnych przekazów, legend czy tabu. Jednak wiedzę
o początkach afarskiej tradycji religijnej można jedynie „odtwarzać”
w zakresie możliwym dzięki komparatystyce, posiłkując się udokumentowanymi zmianami występującymi również w innym
obszarze Afryki. I chociaż konwersja na islam dokonywała się
powoli pomiędzy VIII a XV w., będąc wypadkową ówczesnych
realiów historycznych, to była ona na tyle trwała, że obecnie 98%
Afarów to sunnici25.

Bibliografia
Yayyo A, L’ histoire culturelle du peuple Afar, article dactylogrphiié, bdw.
Bartnicki A., Walka o Morze Czerwone 1527–1868, Warszawa 1993.
Coubba A., Les Afar. De la préhistoire à la fin du XV siècle, Paris 2004.
Dilleyta A. M., Les Afars: la fin du nomadisme, 2015. www.politique-africaine.com/numeros/pdf/034051.pdf. (dostęp: 10.10.2018 r.).
Hartleb-Wroczyńska D., Kolonializm w Rogu Afryki [w:] J. Mantel-Niećko, M. Ząbek (red.), Róg Afryki. Historia i współczesność, Warszawa 1999.
Jackowska-Uwadizu M., Społeczeństwo Afarów wobec modernizacji Etiopii [w:] K. Górak-Sosnowska, J. Jurewicz (red.), Kulturowe uwarunkowania rozwoju w Azji i Afryce, Wydawnictwo Ibidem, Łódź
2010.
Mémoires géographiques et historiques, t. 2, 1811.
Oberlé Ph., Hugot P., Histoire de Djiboutti, Paris–Dakar 1985.
Rouaud A., Par une histoire des Arabes de Djibouti 1896–1997, „Cahiers
d’ études africaines” 1997, volume 37, no 146.
Do rozłamu w świecie islamu doszło po śmierci Mahometa w 632 r. Szyici
bronili prawa do dziedzictwa Mahometa (kalifatu) jego prawowitym następcom – córce Fatimie i zięciowi Alemu oraz ich potomkom, natomiast ich przeciwnicy – sunnici – uznali, że ich duchowym przywódcą nie musi być osoba
spokrewniona z Mahometem.
25

�Religijność Afarów – symbiotyczny związek islamu...

211

The religiousness of the Afar people – symbiotical relation of
islam with traditional religions
Summary
For centuries the territories of now Ethiopia, Djibouti and Eritrea
have been inhabited by the Afar people – the indigenous people of this
region of Africa – leading the nomadic lifestyle. The areas populated by
them (comprising c. 150,000 km2) spread form the north-east regions
of Eritrea through western parts of Ethiopia to the borders with Somalia.
The Afar people are the descendants of the Cushitic peoples. They never
constituted a homogeneous community either ethnically or politically.
They establish some specific communes based on hierarchically formed
social structures respecting the ancient tradition and the eternal common
law. The element consolidating the whole ethnic group is most
importantly the Afar language and religion (a variation of Islam
including the vital component of primary animism.) The contacts with
the Arabs, dating back to 10th century, have favoured the propagation
of Islam among the Afar people, even though their religious practices
have been and still are heavily influenced by the former beliefs.
Keywords: Africa, Afar people, islam, traditional religions.

��7
Bilad as-Sudan

Rodzime kultury a islam

Bilad as-Sudan – Rodzime kultury a islam

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6233" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6213">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/72dece2b91138d971f1da2059685f8f7.pdf</src>
        <authentication>cb98eca548fc25815fe6b5c386f195d8</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74187">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6646</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74188">
                <text>Licenacja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74189">
                <text>2017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74190">
                <text>Sudan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74191">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6214</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74192">
                <text>Bilad as-Sudan: varia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74193">
                <text>Bilad as-Sudan t.6; 197 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74194">
                <text>Cisło, Waldemar (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74195">
                <text>Różański, Jarosław (red.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74196">
                <text>Ząbek Maciej (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74197">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74198">
                <text>Bernardinum</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74199">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74200">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74201">
                <text>Bilad as-Sudan
polityka i kultury

�Bilad as-Sudan
kultura i polityka

�Bilad as-Sudan

pod red. Waldemara Cisło,
Jarosława Różańskiego i Macieja Ząbka
1. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– kultury i migracje, Warszawa 2013.
2. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– napięcia i konflikty, Pelplin 2014.
3. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– dziedzictwo przeszłości, Pelplin 2015.
4. W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
– kultura i polityka, Pelplin 2016.

�Bilad as-Sudan
kultura i polityka

Praca pod redakcją
Waldemara Cisło, Jarosława Różańskiego, Macieja Ząbka

2016

�Recenzenci:
prof. UJ dr hab. Robert Kłosowicz
prof. dr hab. Arkadiusz Żukowski
Okładka:
foto str. 1: J. Różański.
foto str. 4: M. Ząbek, Ł. Prus.

© Copyright by Jarosław Różański, 2016

Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o.
ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin
tel. +48 58 536 17 57, fax +48 58 536 17 26
bernardinum@bernardinum.com.pl1
www.bernardinum.com.pl
ISBN 978-83-7823-831-7

Skład, druk i oprawa
Drukarnia Wydawnictwa „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin
1

�SPIS TREŚCI
KAROL PIASECKI
Związki dawnej ludności subsaharyjskiej
ze Śródziemnomorzem i Europą. Wybrane aspekty
antropologiczne....................................................................... 7
NINA PAWLAK
Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej
w świadectwach językowych.................................................. 25
MICHAŁ ZĄBEK
Polityka zagraniczna Gambii................................................. 53
KRYSTYNA KAMIŃSKA
Kilka uwag o sytuacji na pograniczu ówczesnego Sudanu
i Republiki Środkowoafrykańskiej w ostatniej dekadzie
XX wieku z pozycji quasiinsidera.......................................... 113
JOANNA BAR
Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego
do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej
(East African Community, EAC): geneza
i przebieg procesu akcesyjnego............................................ 139
KONRAD CZERNICHOWSKI
Akcesja Sudanu Południowego do Wspólnoty
Wschodnioafrykańskiej (EAC) – potencjalne skutki.............. 169

�WOJCIECH TROJAN
Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ a Adatem.
Metody i dylematy utrzymania pokoju w Afryce
na przykładzie Darfuru i Somalilandu.................................. 183
MARIUSZ DRZEWIECKI
Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki. Konsekwencje
archeologiczne projektów zarządzania wodami Nilu............ 197

�KAROL PIASECKI

ZWIĄZKI DAWNEJ LUDNOŚCI
SUBSAHARYJSKIEJ ZE
ŚRÓDZIEMNOMORZEM I EUROPĄ.
Wybrane aspekty antropologiczne
Północna Afryka od zawsze stanowiła strefę przejściową pomiędzy tzw. „Czarną Afryką” a „Białą Europą” (rozumianymi
oczywiście w sensie odmianowym). Tędy od wieków wędrowały
na południe wpływy odmiany białej. To ogólnie znany fakt. Mniej
znany jest natomiast problem obecności wpływów czarnej odmiany w Europie w czasach poprzedzających epokę nowożytną. Antropologia historyczna wypracowała już mniej lub bardziej kompletny obraz wpływów antropologicznych idących z południa na
północ1, brak natomiast próby całościowego ujęcia afrykańskich
Prof. dr hab. Karol Piasecki – Uniwersytet Szczeciński, Wydział Humanistyczny, Katedra Etnologii i Antropologii Kulturowej.
1
Porównaj I. Michalski, Remarks about the anthropological structure of Egipt,
w: Publications of the Joint Arabic-Polish Anthropological Expedition 1958/1958,
Warszawa-Poznań-Cairo 1964, s. 201–237; D. Ferembach, Historieraciale de
l’Africa du Nord, w: Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I:
Nord- und Mittelafrica, Műnchen-Wien 1975, s. 90–141; D. Ferembach, Historie
raciale du Sahara septentrional (au Nord du Tropique du Cancer), w: Rassengeschichte
der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrica, München-Wien
1975, s. 142–170; K. Piasecki, Christianization and changes in Nubia’s anthropological
structure, w: Between the Cataracts, „Polish Archeology in the Mediterranean”

�8

Karol Piasecki

wpływów antropologicznych w dawnej Europie. Niniejszy artykuł
ma za zadanie wypełnić tę lukę.
Nie wdając się w historię formowania się współczesnej ludności Wielkiej Odmiany Czarnej, musimy na początek postulować
rozszerzenie obszaru naszych rozważań na Przednią i Środkową
Azję. Pamiętać bowiem należy, że ludność odmiany czarnej występuje (bądź występowała do czasów nowożytnych) w całym
globalnym pasie klimatów gorących2. Dlatego też musimy dodatkowo uwzględnić możliwość migracji przedstawicieli odmiany
czarnej do Europy z Azji Zachodniej. Zaciemnia to znacznie obraz,
jako że najbliższa droga z północno-wschodniej Afryki do Europy
prowadzi przez azjatycki Bliski Wschód i nigdy do końca nie wiadomo, skąd właściwie pochodzą przybysze, czy z Afryki, czy z Azji.
Nie należy przy tym traktować Morza Śródziemnego jako nieprzekraczalnej granicy, oddzielającej ludność Afryki i Europy.
Pradzieje i współczesność naszego gatunku wyraźnie pokazują,
że morze to częściej łączy, niż dzieli ludzi żyjących na jego
brzegach. Stąd też na relacje obu wielkich odmian należy patrzeć
jak na strefę mieszanej ludności, rozciągającą się od Atlantyku
po Indie. Upraszczając problem, możemy go opisywać jako strevol. 2 (2010) fasc. 2, Supplement Series, s. 625–632; K. Piasecki, Struktura
antropologiczna dawnej Nubii, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan.
Bogactwo kultur i wewnętrzne napięcia, Warszawa 2012, s. 83–94; tenże: Przemiany
struktury antropologicznej ludności Sudanu, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek
(red.), Bilad as-Sudan. Dziedzictwo przeszłości, Warszawa 2015, s. 7–30.
2
Brak jej pierwotnie jedynie w Ameryce, choć i tam zdarzała się w czasach
przedkolumbijskich infiltracja przedstawicieli czarnej odmiany. Bliższe rozważania
dotyczące tego jakże interesującego i kontrowersyjnego problemu pominiemy,
odsyłając czytelnika do literatury. Tu poprzestaniemy na stwierdzeniu, że obecność
migrantów z Afryki w czasach przedhiszpańskich w wielu regionach Ameryki
jest pewna i należycie dowiedziona, choć nigdzie nie zostawiła znacznego, i co
ważne, trwałego wkładu w strukturę antropologiczną Amerindian. Na przykład
dla Meksyku wykazał ją Andrzej Wierciński (Ananthropologicalstudy on the origin
of „Olmecs”, „Światowit” 1972, nr 33, s. 143–174).

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

9

fę ludności biało-czarnej o zmiennej szerokości, która „wędruje” w czasie z południa na północ i odwrotnie, przy czym niekoniecznie wędrówka ta musi być związana ze zmianami klimatycznymi.
Dotychczas obecność ludności odmiany czarnej w pradziejach
Europy nie była przedmiotem szerszych badań. Dzisiaj po odejściu
współczesnej antropologii od klasycznych metod na rzecz badań
genetycznych można wręcz odnieść wrażenie, iż od pewnego
czasu archeolodzy nie znajdują już w Europie żadnych szczątków
ludzkich wykazujących wpływy odmiany czarnej. Stąd też i literatura dotycząca naszego tematu pochodzi w większości sprzed
kilkudziesięciu lat. Wydaje się, że odpowiedzialna za to jest obserwowana współcześnie tendencja do umniejszania znaczenia
opisywanych tego typu znalezisk3 lub wręcz negowanie ich związków z odmianą czarną. Dla pełnego zrozumienia korzeni współczesnej struktury antropologicznej Europy analiza tych najstarszych
wpływów wydaje się mieć istotne znaczenie, zwłaszcza dziś, gdy
większość badań w dziedzinie biologii człowieka koncentruje się
na szukaniu powiązań genetycznych.
Wpływy ludności odmiany czarnej w dawnej Europie można
podzielić na dwie chronologiczne warstwy, z których pierwsza
obejmuje w zasadzie jedynie archaiczne elementy4 mające w ro-

Za pomocą tzw. nowoczesnych metod ustalenie przynależności odmianowej
starożytnych szczątków albo jest bardzo trudne, albo wręcz niemożliwe (zwłaszcza
gdy neguje się istnienie odmian w obrębie gatunku Homo sapiens).
4
Przez antropologów rosyjskich (patrz. M. M. Gerasimov, Vosstanovlenie
lica po čerepu, Moskva 1955) traktowane jako „niezdyferencjowane”, tj. znajdujące
się w tej fazie antropogenezy, w której nie nastąpiło jeszcze całkowite wyróż­
nicowanie się współczesnych odmian rasowych.
3

�10

Karol Piasecki

zumieniu PSA5 międzyodmianowy6 charakter. Są one efektem
obecności składników negroidalnego (inaczej buszmenoidalnego)7
będącego elementem pośrednim pomiędzy odmianą czarną a żółtą i elementu australoidalnego (pośredni czarno-biały). Wpływy
te datują się od górnego paleolitu (epipaleolitu) i trwają w zasadzie8
po neolit.
Druga warstwa, choć zdecydowanie łatwiej rozpoznawalna,
także uchodzi uwadze badaczy. Obejmuje ona ludność afrykańską,
która dotarła do Europy w czasach antycznych jako niewolnicy
oraz w wyniku późniejszych migracji. Związane z nimi przemiany europejskiej struktury antropologicznej dotyczyły zwłaszcza
Półwyspu Pirenejskiego i północnych obrzeży Morza Śródziemnego. Były one wynikiem ekspansji islamu, zwłaszcza tej realizowanej przez plemiona berberyjskie i napływu kolejnych fal afrykańskich niewolników. W tej warstwie mamy do czynienia
z młodszymi, typowymi dla czarnej odmiany składnikami: równikowym i sudańskim. Pomimo rekonkwisty i prześladowań muPSA – Polska Szkoła Antropologiczna (A. Wierciński, Kontrowersje wokół
Polskiej Szkoły Antropologicznej, w: Teoria i empiria w Polskiej Szkole Antro­
pologicznej, „Seria Antropologia” 11, Poznań 1985, s. 19–33. Możemy ją w skrócie
określić jako zespół metod, teorii i poglądów naukowych wypracowanych przez
polskich antropologów, głównie w okresie międzywojennym (do lat 70. XX w.).
Jednym z jej oryginalnych metod jest typologia indywidualna, która zakłada
istnienie w obrębie trzech Wielkich Odmian współczesnego człowieka, tj. odmiany
białej, żółtej i czarnej, odrębnych elementów rasowych. Ponadto pomiędzy
odmianami istnieją także elementy międzyodmianowe. Porównaj także: Pia­
secki K., Problem ras w antropologii, w: Antropologia polityki i polityka antro­po­
logii, M. Drozd-Piasecka, A. Posern-Zieliński (red.), Warszawa 2011, s. 155–167.
6
Trzeci międzyodmianowy element w Europie – laponoid, jak można było
przypuszczać także ma nawiązania afrykańskie, o czym dalej w tekście.
7
Bliższe opisy tego i innych elementów rasowych, patrz: A. Wierciński,
Typologia rasowa, w: T. Bielicki (red.), Mały Słownik Antropologiczny, wyd. 2,
Warszawa 1976, s. 471–481.
8
W Europie południowo-wschodniej trwały one znacznie dłużej, ale wtedy
już bez wątpienia nie miały związku z Afryką.
5

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

11

zułmanów w Hiszpanii, ślady ludności czarnej odmianowo związane z tą drugą warstwą są do dziś zauważalne za Pirenejami.
Późniejsza kolonialna i postkolonialna obecność Afrykańczyków
w Europie nie jest przedmiotem naszych rozważań.
Liczne znaleziska archeologiczne z górnego paleolitu południowej Europy wskazują na obecność ludności negroidalnej.
Niejednokrotnie sąsiadują one ze szczątkami paleoeuropidów
(kromanionoidów). Stanowiska, na których stwierdzono występowanie odmiany czarnej bądź australoidalnej związane są z dwoma regionami.
Pierwszy z nich, związany z negroidem (czyli inaczej buszmenoidem), to południowa Francja, północne Włochy i Półwysep
Iberyjski. Jeszcze ponad sto lat temu odkryto na włoskim wybrzeżu w pobliżu Mentony w jednej z jaskiń Grimaldi, zwanej „Grotą
Dzieci”, podwójny pochówek pochodzący z górnego paleolitu
w warstwie należącej do kultury oryniackiej. Sensacją było to, że
jak stwierdził Verneau, obydwa szkielety bez wątpienia reprezentują cechy negroidalne (buszmenoidalne)9. Z tej samej groty pochodzi także znalezisko figurki kobiecej z zaznaczoną steatopygią,
tj. silnie otłuszczonymi pośladkami10. Cechy negroidalne ma również czaszka oryniacka z Comb Chapelle w południowej Francji11
oraz inne mniej znane znaleziska z tego terenu.
Verneau R., Les Grottes de Grimaldi, t. II. fasc. I, Anthropologie, Monaco
1906, s. 159–200.
10
Jest to adaptacja do sezonowego braku pożywienia występująca wyłącznie
u buszmenoida.
11
Michaił Gierasimow uważa, w przeciwieństwie do Hermanna Klaatscha,
który znajduje w czaszce z Comb Chapelle cechy australoidalne, że cechy te są
pozostałością po neandertalczyku (M. M. Gerasimow, Vosstanovlenie lica po
čerepu, Moskva 1955, s. 216–221). Koncepcja Andrzeja Wiercińskiego, iż australoid
powstał z nałożenia się form odmiany czarnej na neandertalczyka wykazującego
cechy odmiany białej, doskonale godzi te oba poglądy (A. Wierciński, The question
of evolutionarytransitionbetween Neandertalsand the recentman, w: Colloque
9

�12

Karol Piasecki

Drugi region związany z australoidem12 obejmuje południe
Ukrainy i Rosji i północny Kaukaz. Z epipaleolitycznego cmentarzyska Wołoszskoje, położonego 18 km na południe od Dniepropietrowska na Ukrainie13, pochodzą dwie bez wątpienia australoidalne14 czaszki. Bliskie im są pochówki ze stanowiska Markina
Gora (Kostenki) nad Donem (obwód woroneski), gdzie także
znaleziono pochówek negroidalny pochodzący z późnego paleolitu oraz krymskie znaleziska z Fatma-Koba15 i Murzak-Koba16.
Te ostatnie Michaił Gierasimow17 uważa za na tyle archaiczne,
aby nie wiązać ich z odmianą czarną, natomiast Debec, Trofimowa i Czeboskarow konsekwentnie uważają je za negroidalne18.

International „L’Aurignacien et le Gravettien (Périgordien) dansleurcadreécologique”
(supplément), L. Bánesz, J. K. Kozłowski (red.), Kraków 1981, s. 73–84; K. Piasecki,
W. Więckowski, Neandertalczycy, „Światowit” nowa seria (2000), t. II, fasc. B,
s. 177–185, plansze 38–44.
12
Lub, jak chcą autorzy rosyjscy, z drawidoidem będącym efektem
wykrzyżowania się australoida z elementem śródziemnomorskim.
13
Danilenko, który prowadził wykopaliska na tym stanowisku (Danilenko V. N.,
Vološskijepipaleolitičeskijmogil’nik, „SovetskajaEtnografija” (1955) nr 3, s. 56–61),
odnotowuje, że jeden z negroidalnych szkieletów (nr 13) ułożony był na brzuchu,
drugi zaś (nr 15) w pozycji skurczonej, bez dłoni i stóp, z ostro zakończoną
kościaną tuleją w rejonie miednicy (najprawdopodobniej od strzały). Odbiega
to na tyle od naturalnych pochówków, iż można przypuszczać, że najpraw­
dopodobniej obydwa osobniki zostały zabite (T. S. Konduktorova, Antro­
pologijanaselenija Ukrainy mezolita, neolita i epochibronzy, Moskva 1973, s. 11).
14
Debec G. F., Čerepa iż epipaleolitičeskogomogil’nika u s. Vološskogo,
„Sovetskaja Etnografija” 1955, nr 3, s. 62–73.
15
Debec g. F., Tardenuaskijkostjak iż navesaFatm’ma-Koba v Krymu,
„Antropologičeskij žurnal” 1936, nr 2, s. 43–52.
16
Žirov E. V., Kostjakiiz grota Murzak-Koba, „Sovetskaja Antropologija” 1938,
nr 5, s. 179–186.
17
Gerasimow, op. cit., s. 252.
18
Raczej australoidalne. Porównaj G. F. Debec, T. A. Trofimova, N. N. Čebo­
ksarov, Problemy zaselenija Evropy po antropologičeskim danym, w: Proischožde­
niječeloveka i drebneerasseleniečelovečestva, Moskva 1951, s. 425.

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

13

Australoidzi przetrwali w ukraińskim mezolicie i neolicie.
Gochman, choć nie nazywa odnalezionych w seriach z Nadporoża Dnieprzańskiego i cmentarzyska Wasiliewka II (obwód Dniepropietrowski) nietypowych czaszek australoidalnymi, to wskazuje na ich bliskie podobieństwo z seriami pochodzącymi
z północnej Afryki19.
Jak łatwo zauważyć, wskazywałoby to na dwie drogi przenikania odmiany czarnej do Europy w tym czasie: z jednej strony
przez Gibraltar i Cieśninę Sycylijską, z drugiej zaś z Azji Przedniej
i Środkowej. Odpowiadałoby to hipotetycznym szlakom zasiedlania Europy przez pierwszych ludzi.
W górnym paleolicie Europy, równocześnie z pojawieniem się
ludności buszmenoidalnej (negroidalnej), występują dosyć powszechnie przedstawienia kobiet (figurki, rzadziej rysunki naskalne) z wyraźnie zaznaczonymi cechami negroidalnymi: steatopygią i typową dla buszmenoida fryzurą typu „fil-fil”20. Bardzo
długo figurki te, określane jako „Wenus” (najbardziej znane z nich
to „Wenus z Dolnych Vestonic” i „Wenus z Willendorfu”) traktowano wyłącznie jako symbol płodności, a ich niewątpliwe cechy
buszmenoidalne uważane były za stylizację i typową dla symbolizacji hipermorfię. Dyskusja na ten temat toczona jest praktycznie po dziś, choć wystarczy porównać cechy buszmenoidalne
szkieletów z jaskini Grimaldi ze znalezioną tam figurką „Wenus”,
aby uznać tego typu spory za bezprzedmiotowe. Rzekoma stylizacja figurek podkreślająca steatopygię wynikała stąd, że twórcy
I. I. Gochman, Naselenie Ukrainy v epochumezolita i neolita, Moskva 1966,
s. 90, s. 182.
20
Typowy dla buszmenoida rodzaj owłosienia głowy. Włosy rosną oddzielnymi
kępkami, skręcając się i przypominając kupki pieprzu usypywane na targach
afrykańskich do sprzedaży (fil-fil po arabsku „pieprz”). Skóra pomiędzy nimi
pozostaje naga. Gen warunkujący ten typ owłosienia reprezentowany u innych
form odmiany czarnej jest efektem wchłonięcia buszmenoidalnego substratu.
19

�14

Karol Piasecki

rzeźb obserwowali tę cechę na własne oczy. Szerokie występowanie „Wenusek” uzupełniają kamienne figurki typu Lalinde/
Gönnersdorf, silnie zeschematyzowane i wybitnie stylizowane,
z zaznaczonymi wydatnymi pośladkami, znalezione także na terenie Polski21. Niewykluczone jest oczywiście, że część przedstawień, zwłaszcza te najbardziej schematycznie wykonane, nie ma
nic wspólnego z buszmenoidami i w rzeczywistości związana była
z kultem płodności bądź tylko z kultem kobiecego ciała22. Verneau, który zajmował się badaniami antropologicznymi szkieletów
z grot Grimaldi, jako pierwszy powiązał je z ludnością negroidalną. Był też gorącym zwolennikiem łączenia figurek z zaznaczoną
steatopygią (i longinymphią) z ludnością buszmenoidalną23. Obie
wymienione cechy są właściwe dla współczesnych buszmenoidów,
a wśród innych populacji afrykańskich pojawiają się wszędzie
tam, gdzie istniał wcześniejszy substrat negroidalny.
Bardzo rzadkie zaludnienie Europy w paleolicie umożliwiało
egzystowanie obok siebie grup ludności białej odmianowo (paleoeuropejskiej, inaczej kromanionoidalnej) i ludności negroidalnej,
która – o czym należy pamiętać – zgodnie z Polską Szkołą Antropologiczną zajmuje pozycję międzyodmianową – biało-żółtą i charakteryzuje się jednocześnie cechami obu odmian. Oczywiście
nie można także odrzucić możliwości istnienia grup o mieszanej
strukturze antropologicznej. Można sądzić też, iż strefa mieszanej
ludności biało-czarnej (w sensie odmianowym), zgodnie z cykla21
Porównaj J. Fedorczuk, B. Bratlund, E. Kolstrup, R. Schild, Late Magda­
lenianfeminine flint plaquettes from Poland, „Antiquity” 2007, nr 81, s. 97–105
oraz artykuł Romualda Schilda Paleolityczne figurki kobiet z Wilczyc, nr w „Arche­
ologii Żywej” nr 4 (44) z 2009 roku, s. 8–11.
22
Porównaj Anna i Jan Budrukiewiczowie, Od Lucy do Wenus, „Archeologia
Żywa” 2009, nr 44, s. 12–17.
23
Verneau R., La prétendue parenté des négroides européens et des Boschimans,
„L’Anthropologie” 1925, nr 3–4, s. 235–291.

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

15

mi klimatycznymi, przesuwała się to bardziej na północ, to na
południe. Ale tu musimy podkreślić, że po ustąpieniu lodowców
odmiana czarna nadal pojawiała się w europejskim mezolicie
i neolicie.
Bez wątpienia Cieśnina Gibraltarska stanowiła jedną z głównych dróg prowadzących z Afryki do Europy i wszelkie rozważania na temat rzekomego braku umiejętności nautycznych naszych
przodków nie mają tu nic do rzeczy. Już prawie sto lat temu José
Mendes Corrêa dowodził obecności negroidalnych form w mezolicie dolnego biegu Tagu24, co oczywiście wywoływało ostre sprzeciwy „autochtonistów” takich jak Vallois i Breuil. Mendes Corrêa
porównywał znaleziska portugalskie z negroidami z Grimaldi
i stwierdził ich wybitne podobieństwo. Także petroglify z Lewantu iberyjskiego, bardzo przypominające niektóre rysunki saharyjskie, przedstawiają bez wątpienia negroidów, którzy w epipaleolicie i mezolicie zaludniali północną Afrykę. Ciekawe, że nie
zauważył tego negujący obecność negroidów w Iberii Gómez-Tabanera25, który na okładce swej książki o pradziejach Półwyspu
Pirenejskiego umieścił przerys petroglifów z hiszpańskiego Lewantu przedstawiających sylwetki ewidentnych buszmenoidów.
Jeszcze z neolitu szwajcarskiego Sauter wykazuje obecność
szkieletów negroidalnych (buszmenoidalnych) na stanowiskach
Barmaz sur Collombey (Monthey, Valais) i Chamblandes (Vaud).
Prócz typowych cech negroidalnych czaszek szacowana przy użyciu formuły Manouviera-Pearsona dla jednego ze szkieletów żeń-

24
J. Mendes Corrêa, Nouvelles observations surl’Homo taganus, „Revue
Anthropologique” 1919, nr 33, s. 570–579.
25
J. M. Gómez-Tabanera, Ethnogenseis of the spanish peoples, Madrid 1966,
s. 6–8.

�16

Karol Piasecki

skich wysokość ciała wyniosła 140,2 cm, co w pełni odpowiada
buszmenoidom26.
Trofimowa na podstawie badań materiałów z południowej
Turkmenii uważa, że pomiędzy V a III tysiącleciem p.n.e. drugim
co do znaczenia składnikiem tamtejszej ludności był typ nazywany przez nią „ekwatorialnym” (inaczej „południowo-indyjski”,
„drawidyjski” lub „protoaustraloidalny”). Świadczą o tym niezbicie znaleziska ze stanowisk: Kokcza III (okolice Jeziora Aralskiego)27, Wuadil (południowa Kotlina Fergańska)28, Monżukly-Depe
(południowa Turkmenia)29. Według niej drawidoid dotarł tam
wcześniej z doliny Indusu, choć nie wyklucza, iż może być on
pozostałością starej paleolitycznej strefy ludności czarnej ciągnącej się od Afryki przez Azję Przednią, południe Środkowej Azji
i Industan30. Indodrawidyjczycy wg Trofimowej31 przetrwali w dolinie Akcza-darii oraz oazach fragańskiej i bucharskiej do połowy
II tys. p.n.e, czyli jeszcze dłużej niż buszmenoidzi na zachodzie
Europy.
Z Kaukazu i jego północnych podnóży także pochodzą znaleziska wiązane z odmianą czarną, choć część ich datowań jest stosunkowo późna. Michaił Gierasimow dokonał analizy czaszki
z Gruzji zrekonstruowanej przez E. W. Żyrowa, a przez niego
Sauter M.-R., Sur des caracteres negroides chez des neolithiques du Valais
(Suisse), w: IIIe Congrès International des Sciences Anthropologiques &amp; Ethnologiques,
Bruxelles1948 (1961), s. 205–206.
27
V. V. Ginzburg, T. A. Trofimova, Paleoantropologija Srednej Azii, Moskva
1972. s. 86–88.
28
Ibidem, s. 79.
29
Ibidem, s. 43–44.
30
Trofimova T. A., Naseleniejužnoj Turkmenii i ego peredneaziatskie i južnoindijskiesvjazi v pervobytnyjuepochu po danym paleoantropologii, VII Mežna­
rodnyjkongressantropologičeskich i etnografičeskich nauk, Moskva 1964,
[separatum], s. 6–7.
31
V. V. Ginzburg, T. A. Trofimova, op. cit., s. 88.
26

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

17

samego ocenianej jako co najmniej wczesnoneolityczna, a być
może nawet wcześniejsza (azylska lub tardenuaska). Czaszka ta
bez wątpienia należy do odmiany czarnej, przy czym jej gracylność
i wskaźniki czaszkowe wyraźnie wskazują na element negroidalny, a nie australoida. Kaukaz byłby więc najdalej na wschód wysuniętym rejonem występowania buszmenoida32. Północne przedgórza Kaukazu i dolne Naddonie mogły być szlakiem wędrówek
form odmiany czarnej na północ. Istnieje wiele poszlak przemawiających za tym, iż w tutejszym substracie antropologicznym do
dziś przetrwały wpływy odmiany czarnej33.
Z północnego Kaukazu Gorodcov34 wywodzi także kulturę bałanowską (wariant kultury fatjanowskiej), nazwaną tak od Cmentarzyska Bałanowskiego położonego w dolinie środkowej Wołgi
(dzisiejsza Czuwaszia). Wśród innych znaleziono tam pięć pochówków, które Gierasimow35 oznaczył jako mieszańców drawidoidalno-europeidalnych (tzw. bałanowski typ B). Wynika z tego,
iż w okresie brązu wpływy odmiany czarnej w Eurazji sięgają od
Indii na południu po środkową Rosję na północy. Jeśli przyjąć
tezę Gorodcowa, to Kaukaz byłby swego rodzaju regionem pogranicznym dla wpływów negroidalnych i drawidoidalnych.
Zupełnie odrębnym zagadnieniem jest nowożytna obecność
przedstawicieli odmiany czarnej w Gruzji, o której warto wspomnieć, choć wykracza ona poza nakreślone wcześniej ramy czasowe. W kilku miejscach w Adżarii, Abchazji i w rejonie Kutaisi
32
Oczywiście w strefie śródziemnomorskiej, bowiem w niższych szerokościach
geograficznych buszmenoidzi sięgają poprzez Andamany do Australii.
33
Gierasimow w cytowanej przez nas rozprawie na mapie na str. 255 rysuje
szlak migracyjny typu „drawidoidalnego” idący od stepów Naddonia po dorzecze
Oki (drawidoidem nazywa on mieszane formy australoidalno-białe).
34
V. A. Gorodcov, Kultury bronzovojepochiSrednejRossii. OtčetIstoričeskogomuzeja za 1914 g., Moskva 1915.
35
Gierasimov, op. cit., s. 505–513.

�18

Karol Piasecki

do początków XX w. mieliby przetrwać potomkowie niewolników
sprowadzonych tam przed wiekami przez muzułmańskich władców tej krainy. Donoszą o tym liczni podróżnicy, zaś sami adżarscy Murzyni nazywani są tam „Arabami”36. Podobnie potomkowie
czarnoskórych niewolników mieli też przetrwać w Abchazji37. Co
się stało z nimi po rewolucji, tego nie wiadomo.
Prócz elementów antropologicznych należących do odmiany
czarnej z Afryki dociera do europejskiego Śródziemnomorza składnik berberoidalny, który uformował się na południowej flance
białej odmiany, stąd też swoją charakterystyką zbliża się nieco do
form odmiany czarnej. W Afryce Północnej pojawia się on ze
wschodu wraz z wczesnymi migracjami datowanymi na okres
Przeddynastyczny38 a następnie rozszerza swoje wpływy na południe, docierając także na Wyspy Kanaryjskie. Wraz z kulturą
amfor kulistych pojawia się w południowej i zachodniej Europie,
gdzie jest względnie liczny. Spotykany jest też w neolicie w środkowej Europie39. Najciekawsze są jednakże jego powiązania z ludnością skrajnie północnej Europy, tj. z Saamami (Lapończykami).
Już dawno sugerowano (badania Polskiej Szkoły Antropologicznej) możliwości związków berberyjsko-lapońskich, ale dopiero
ostatnie dziesięciolecia wykazały, iż związki takie istnieją i obej-

Bradii V. P., NegryBatumskojoblastii i Kutaisskojgubernii, Batumi, 1913.
Kovalevskij I. I., Kavkaz. T. I. Narody Kavkaza, Sankt-Peterburg 1914.
Chciałbym w tym miejscu podziękować dr Veronice Belyaevoj-Saczuk za udo­
stępnienie materiałów na ten temat.
38
A. Wierciński, Analiza struktury rasowej ludności Egiptu w epoce
przeddynastycznej, „Materiały i Prace Antropologiczne” 56 (1963), s. 5–80.
39
Porównaj. Z. Kapica, Różnicowanie się składów antropologicznych ludności
Kujaw w czasie od neolitu do współczesności na podstawie materiałów z terenu po­
wiatu włocławskiego, „Przegląd Antropologiczny” 1968, nr 2 (34), s. 325–339.
36
37

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

19

mują nie tylko aspekty biologiczne40, ale także językowe41, co
w świetle obecności berberoida w mezolicie i neolicie europejskim
wydaje się oczywiste.
Konkludując, należy stwierdzić, iż dla zrozumienia wszystkich
aspektów relacji europejsko-afrykańskich niezbędne jest przyjęcie,
iż granicą pomiędzy ludnością obu kontynentów nigdy nie była
wyraźna linia ani też wody Morza Śródziemnego, a szeroka strefa mająca mieszaną strukturę antropologiczną. Budując model
stosunków antropologicznych na pograniczu odmiany białej i czarnej najlepiej odwołać się do ujęcia gradientowego obrazującego
ilościowe relacje pomiędzy tymi dwoma Wielkimi Odmianami
w przestrzeni. Z wielu względów jest to utrudnione, bowiem wymaga dysponowania odpowiednim materiałem, tj. seriami antropologicznymi, które można wykorzystać do oceny udziału w nich
obu odmian. Stąd też do celów porównań ilościowych użyć możemy jedynie serii pomierzonych zgodnie ze standardem Martina-Sallera z uwzględnieniem cech opisowych istotnych do diagnozy rasowej. Takie serie nie pokrywają ani całego interesującego
nas obszaru, ani tym bardziej współczesnej, holoceńskiej historii
naszego gatunku. Z konieczności trzeba więc posługiwać się interpolacją, a jest to zabieg niekiedy ryzykowny. Mamy nadzieję,
że tego typu analiza zostanie kiedyś przeprowadzona. Tymczasem
A. Achilli, C. Regno, V. Battaglia, M. Pala, A. Olivieri, S. Fornarino, C. Magri,
R. Scozzari, N. Baburdi, A.S. Santachiara-Benerecetti, H.-J. Bandelt, O. Semino,
A. Torroni, Saami and Berbers – An Unexpected Mitochondrial DNA Link, „American
Journal of Human Genetic” 76 (2005), s. 883–886. Tytuł artykułu mimowolnie
podkreśla brak znajomości klasycznego dorobku antropologii wśród współczesnych
badaczy naszego gatunku.
41
A. M. Maloletko, Drevnie narody Sibiri. Etničeskijsostav po danym toponimiki,
t. I. Predystoriačeloveka i jazyka. Uralcy, Tomsk 1999, 153–168, s. 213–215.
W świetle danych na temat drawidoidów w południowo-wschodniej Europie
szczególnie interesujące są uwagi Małoletki na temat wpływów języków dra­
widyjskich w językach saamskich.
40

�20

Karol Piasecki

wydaje się, iż nawet tak wyrywkowy materiał paleoantropologiczny, jakim dysponujemy wystarcza, aby mówić o niewątpliwych
powiązaniach dawnej ludności Europy z ludnością subsaharyjskiej
Afryki.

Bibliografia
Achilli A., Regno C., Battaglia V., Pala M., Olivieri A., Fornarino S., Magri C., Scozzari R., Baburdi N., Santachiara-Benerecetti A. S.,
Bandelt H.-J., Semino O., Torroni A., Saami and Berbers –
AnUnexpectedMitochondrial DNA Link, „American Journal of Human Genetic” 76 (2005), s. 883–886.
Bradii V. P., NegryBatumskojoblastii i Kutaisskojgubernii, Batumi, 1913.
Budrukiewicz A., Budrukiewicz J., Od Lucy do Wenus, „Archeologia
Żywa” 2009, nr 44, s. 12–17.
Danilenko V. N., Vološskijepipaleolitičeskijmogil’nik, „SovetskajaEtnografija” 1955, nr 3, s. 56–61.
Debec G. F., Tardenuaskijkostjak iż navesaFatm’ma-Koba v Krymu, „Antropologičeskij žurnal” 1936, nr 2, s. 53–61.
Debec G. F., Čerepa iż epipaleolitičeskogomogil’nika u s. Vološskogo, „SovetskajaEtnografija” 1955, nr 3, s. 62–73.
Debec G. F., Trofimova T. A., Čeboksarov N. N., Problemy zaselenija Evropy po antropologičeskim danym, w: Proischoždeniečeloveka i drevneepasseleniečelovečestva, Moskva 1951, s. 421–453.
Fedorczuk J., Bratlund B., Kolstrup E., Schild R., Late Magdalenian feminine flint plaquettes from Poland, „Antiquity” 2007, nr 81,
s. 97–105.
FerembachD., Historie raciale de l’Africa du Nord, w: Rassengeschichte
der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrica, Műnchen-Wien 1975, s. 90–141.
Ferembach D., Historie raciale du Sahara septentrional (au Nord du Tropique du Cancer), w: Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung.
Afrika I: Nord- und Mittelafrica, Műnchen-Wien 1975, s. 142–170.

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

21

Gerasimow M. M., Vosstanovlenie lica po čerepu, Moskva 1955.
Gochman I. I., Naselenie Ukrainy v epochumezolita i neolita, Moskva 1966.
Gómez-Tabanera J. M., Ethnogenseis of the spanish peoples, Madrid 1966.
Gorodcov V. A., Kultury bronzovojepochiSrednejRossii. OtčetIstoričeskogomuzeja za 1914 g., Moskva 1915.
Kapica Z., Różnicowanie się składów antropologicznych ludności Kujaw
w okresie od neolitu do współczesności na podstawie materiałów
z terenu powiaty włocławskiego, „Przegląd Antropologiczny” 1968,
nr 34, z. 2.
Konduktorova T. S., Antropologijanaselenija Ukrainy mezolita, neolita
i epochibronzy, Moskva 1973.
Maloletko A. M., Drevnie narody Sibiri. Etničeskijsostav po danym toponimiki, t. I. Predystoriačeloveka i jazyka. Uralcy, Tomsk 1999.
Mendes Corrêa J., Nouvelles observations surl’Homo taganus, „Revue
Anthropologique” 1919, nr 33, s. 570–579.
Michalski I., Remarks about the anthropological structure of Egipt, w:
Publications of the Joint Arabic-Polish Anthropological Expedition
1958/1958, Warszawa-Poznań-Cairo 1964, s. 201–237.
Piasecki K., Christianization and changes in Nubia’s anthropological structure, w: Between the Cataracts, „Polish Archeology in the Mediterranean” vol. 2 (2010) fasc. 2, Supplement Series, s. 625–632.
Piasecki K., Problem ras w antropologii, w: Antropologia polityki i polityka antropologii, M. Drozd-Piasecka, A. Posern-Zieliński (red.),
Warszawa 2011, s. 155–167.
Piasecki K., Struktura antropologiczna dawnej Nubii, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan. Bogactwo kultur i wewnętrzne
napięcia, Warszawa 2012, s. 83–94.
Piasecki K., Przemiany struktury antropologicznej ludności Sudanu, w:
W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan. Dziedzictwo przeszłości, Warszawa 2015, s. 7–30.
Piasecki K., Więckowski W., Neandertalczycy, „Światowit” nowa seria 2
(2000) fasc. B, s. 177–185, plansze 38–44.
Sauter M.-R., Sur des caracteres negroides chez des neolithiques du Valais
(Suisse), w: IIIe Congrès International des Sciences Anthropologiques &amp; Ethnologiques, Bruxelles 1948 (1961), s. 205–206.

�22

Karol Piasecki

Schild R., Paleolityczne figurki kobiet z Wilczyc, „Archeologia Żywa”
(2009) nr 44, s. 8–11.
Trofimova T. A., Naseleniejužnoj Turkmenii i ego peredneaziatskie i južno-indijskiesvjazi v pervobytnyjuepochu po danym paleoantropologii,
VII Mežnarodnyjkongressantropologičeskich i etnografičeskich
nauk, Moskva 1964, [separatum].
Trofimova T. A., Paleoantropologia SrednejAzii, Moskva 1972.
Verneau R., Les Grottes de Grimaldi, t. II. fasc. I, Anthropologie, Monaco
1906.
Verneau R., La prétendue parenté des négroides européens et des Boschimans, „L’Anthropologie” (1925) nr 3–4, s. 235–264.
Wierciński A., Analiza struktury rasowej ludności Egiptu w epoce przeddynastycznej, „Materiały i Prace Antropologiczne” 56 (1963),
s. 5–80.
Wierciński A., An anthropological study on the origin of „Olmecs”, „Światowit” 1972, nr 33, s. 143–174.
Wierciński A., Typologia rasowa, w: T. Bielicki (red.), Mały Słownik Antropologiczny, wyd. 2, Warszawa 1976, s. 471–481.
Wierciński A., Kontrowersje wokół Polskiej Szkoły Antropologicznej, w:
Teoria i empiria w Polskiej Szkole Antropologicznej, „Seria Antropologia” 11, Poznań 1985, s. 19–33.
Žirov E. V., Kostjakiiz grota Murzak-Koba, „SovetskajaAntropologija”
1938, nr 5, s. 179–186.

�Związki dawnej ludności subsaharyjskiej...

23

Związki dawnej ludności subsaharyjskiej
ze Śródziemnomorzem i Europą.
Wybrane aspekty antropologiczne
Streszczenie
Artykuł dotyczy wpływów odmiany czarnej wśród ludności dawnej
Europy. Od górnego paleolitu, aż po epokę brązu spotykamy w południowej Europie pochówki osobników odmiany czarnej. Na zachodzie
są to buszmenoidzi, a na wschodzie australoidzi (drawidoidzi). Wykazano także powiązania genetyczne Saamów i Berberów oraz powiązania
języków saamskich z językami czadyjskimi. Wstępna analiza pokazuje
powszechność i długotrwałość antropologicznych powiązań subsaharyjskiej Afryki i Europy.
Słowa kluczowe: Europa, Afryka, struktura antropologiczna, pradzieje, negroid (buszmenoid), australoid.

The connections of ancient subsaharan peoples
with Mediterranean and Europe.
Selected anthropological aspects
Summary
Above paperconcerns presence of Black Variety among the population
of the former Europe. From upper paleolithic till bronze age and on
south Europe territory we still can find individual graves of Black Variety.
The negroids (buszmenoids) on the West and australoid (drawidoid)
on the East. Genetic connections between Saami and Berbers and
linguistic connections between saamis and tchads languageswere also
pointed. The preliminary analysis shows the generality and long-lasting
relations between sub-Saharan Africa and Europe.
Key words: Europe, Africa, anthropological structure, prehistory,
negroid (bushmenoid), australoid

��NINA PAWLAK

WSPÓLNY OBSZAR KULTUROWY
AFRYKI ZACHODNIEJ
W ŚWIADECTWACH JĘZYKOWYCH
Wstęp
Termin Afryka Zachodnia funkcjonuje zarówno w przekazie
popularnym, jak i w literaturze specjalistycznej w dość podobnym
znaczeniu, choć jest to nazwa umowna określająca tereny położone w Afryce na północ od Zatoki Gwinejskiej i na południe od
Sahary. Odnosi się ona do uproszczonego podziału kontynentu
według kryteriów geograficzno-politycznych i jej granice są wyznaczone granicami państw, które są do tej strefy wliczane (nie
zawsze jednolicie)1. Zachodnia Afryka, identyfikowana na podstawie kryteriów tylko geograficznych, obejmuje obszary zachodniego Sahelu2, a także częściowo tereny lasów równikowych. HiProf. dr hab. Nina Pawlak – Uniwersytet Warszawski, Katedra Języków
i Kultur Afryki; główny obszar zainteresowań: języki Afryki, w tym
przede wszystkim język hausa.
W Afryce Zachodniej położone są następujące kraje: Benin, Burkina Faso,
Gambia, Ghana, Gwinea, Gwinea Bissau, Liberia, Mali, Mauretania, Niger, Nigeria,
Republika Zielonego Przylądka, Senegal, Sierra Leone, Togo i Wybrzeże Kości
Słoniowej. Niektóre mapy ujmują ponadto Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą.
2
Sahel jest regionem geograficznym wyróżnianym na podstawie wspólnych
cech klimatu (z podziałem roku na długą porę suchą i krótką deszczową,
1

�26

Nina Pawlak

storycy odwołują się często do obszaru wyróżnianego jako Sudan
Zachodni, w którym znajduje odzwierciedlenie wspólnota doświadczeń politycznych i cywilizacyjnych społeczeństw zamieszkujących
te tereny3. Przeniesienie konceptu Sudanu Zachodniego na współczesną mapę polityczną, z czym także mamy do czynienia (zwłaszcza w literaturze popularnej), nie uwzględnia faktu, że granice
Sudanu Zachodniego w zasadzie nie sięgały krańców kontynentu
i miało to ogromne znaczenie dla charakteru zachodzących w nim
procesów oraz przekształceń społeczno-politycznych.
Wyodrębnianie w Afryce rejonów kulturowych nie ma bezpośredniego przeniesienia na Afrykę Zachodnią; podobnie jak w podziałach językowo-kulturowych należy ona do większego obszaru nazywanego Afryką Subsaharyjską. Wchodzące w jej skład
rejony kulturowe wyróżniane w obrębie Afryki Zachodniej uwzględniają przede wszystkim uwarunkowania geograficzno-przyrodnicze, które miały wpływ na wykształcanie się odrębności kulturowych i cywilizacyjnych. Odrębnym obszarem jest więc Sahara,
ponadto w strefie identyfikowanej jako Afryka Zachodnia wyróżnia się sawannę zachodnioafrykańską, Wybrzeże Zatoki Gwinejskiej i Sudan Środkowy4. W tych podziałach czynnikiem decydującym o granicach obszaru kulturowego są warunki naturalne,
przesądzające o kulturze materialnej, sposobie ubierania się
mieszkańców, spożywanych potrawach czy nawet popularnej
rozrywce. Współcześnie czynnik ten odgrywa coraz mniejszą rolę,
jako że truskawki, sałata czy ziemniaki także w Afryce pokonały
już bariery stref klimatycznych, ograniczających ich występowaroślinnością półpustynną i stepową, przechodzącą w sawannę) i rodzajem
gospodarki (głównie pasterstwem).
3
M. Tymowski, Sudan Zachodni w XVII–XVIII w., w: M. Tymowski (red.),
Historia Afryki. Do początku XIX w., Wrocław-Warszawa-Kraków 1996,
s. 841–844.
4
Z. Komorowski, Kultury Czarnej Afryki, Wrocław 1994, s. 15.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

27

nie, a kultura popularna opiera się na tych samych podstawach
techniki audio-wizualnej, co gdzie indziej na świecie, tym niemniej
można mówić o różnicy stylu życia ludzi zamieszkujących strefy
sawanny suchej i lasów tropikalnych i mogą one dotyczyć nawet
mieszkańców jednego kraju5.
Ten niejednolity pod względem kryteriów i zmieniający się
w czasie schemat podziałów wewnątrz Afryki Zachodniej jest jeszcze dodatkowo naznaczony mozaiką etniczną, w której wyróż­niają
się społeczności ważne dla przebiegu procesów historycznych całego obszaru. Największy wpływ na kulturowo-cywilizacyjny obraz
strefy Sudanu miały społeczności arabsko-muzułmańskie, które
w stuleciach poprzedzających kolonizację przyczyniły się do stworzenia systemów politycznych opartych na prawie muzułmańskim6
i powstania regionu o wspólnej kulturze. Kulturowy obraz Afryki
Zachodniej ukształtował się jednak głównie poprzez wzajemne
relacje społeczności afrykańskich, które odegrały istotną rolę w procesie ekspansji religii muzułmańskiej i misji cywilizacyjnej islamu
w tym rejonie Afryki. Wśród takich społeczności wyróżniają się
Fulanie7, Wolof, Hausa, Kanuri. Można w pewnym uproszczeniu
stwierdzić, że był to przekaz arabskich treści religijnych i kulturowych za pośrednictwem kultur afrykańskich. Ta strategia ekspansji i utrwalania islamu uczyniła z Afryki Zachodniej ogromny teren
konwergencji językowo-kulturowej, w której przenikały się wpływy
arabskie i regionalizmy kultur dominujących na obszarze.
5
Zob. J. Pawlik, Konflikt Północy z Południem Togo – pozory czy rzeczywistość,
w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan, napięcia i konflikty,
Pelplin 2014, s. 71–90.
6
Zob. M. Ząbek, Historyczna rola społeczności arabsko-muzułmańskich w strefie
Centralnego Sudanu, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan
- kultury i migracje, Warszawa 2013, s. 7–27.
7
Por. J. Różański, Fulbe w strefie Sudanu, Migracje, władza i pieniądze, w:
W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan – kultury i migracje,
Warszawa 2013, s. 47–64.

�28

Nina Pawlak

Na wytyczanie granic Afryki Zachodniej istotny wpływ miała
ekspansja kolonialna, która z jednej strony przyczyniła się do
utrwalenia podziałów według stref wpływów, z drugiej zaś była
czynnikiem unifikującym. Europejskie mocarstwa kolonialne
(Francja, Wielka Brytania) zorganizowały na podległych obszarach
instytucje polityczne, administrację i sądownictwo, które miały
swoje korzenie w systemach europejskich. Te procesy dotyczyły
całej Afryki. W Afryce Zachodniej od okresu kolonialnego i ustanowienia granic niepodległych państw afrykańskich wyróżniają
się przede wszystkim tereny byłych kolonii francuskich, które
jeszcze w okresie kolonialnym (1904–1958) były wspólnym obszarem Francuskiej Afryki Zachodniej. System formalnych związków Francji z kontynentem afrykańskim funkcjonuje nadal w ramach Wspólnoty Francuskiej, co sprzyja procesom unifikacyjnym
o charakterze politycznym i społecznym.
Mimo wielu podziałów, Afryka zachodnia posiada wiele wspólnych cech, które pozwalają na uznanie go za wspólny obszar kulturowy. Artykuł jest próbą pokazania wspólnoty kulturowej w Afryce Zachodniej, której odzwierciedleniem jest słownictwo
rozpoznawane jako wspólne dziedzictwo doświadczeń historycznych tego obszaru. Przejawy tej wspólnoty są możliwe do śledzenia w językach, których zasięg obejmuje znaczne obszary i w dużej części pokrywa się. Takim językiem jest między innymi hausa,
stanowiący ważne ogniwo w procesie transmisji treści religijnych
i kontaktów międzyetnicznych, a także języki europejskie, w tym
głównie język francuski, absorbujący terminologię kulturową
i zwyczaje komunikacyjne właściwe kulturom afrykańskim. Podstaw do śledzenia wspólnoty kulturowo-językowej Afryki Zachodniej dostarcza jednak przede wszystkim język arabski, będący
źródłem wielu zapożyczeń przejętych do języków afrykańskich,
a za ich pośrednictwem także do języków europejskich.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

29

Społeczno-polityczne uwarunkowania
zjawisk językowych w Afryce Zachodniej
Świadectwa językowe poświadczające integrację obszaru Afryki Zachodniej w wymiarze kulturowym wykształciły się w różnych
epokach historycznych i mają zróżnicowany profil socjolingwistyczny. Dotyczą one języków rodzimych Afryki Zachodniej, których funkcja komunikacyjna wykracza poza wspólnotę etniczną,
ale także tych, które przeniknęły na ten obszar z zewnątrz. Szczególne miejsce zajmuje w tym regionie arabski, który w Afryce na
południe od Sahary rozprzestrzeniał się od czasu inwazji islamu8,
ale którego ekspansja odbywała się niejako w jego cieniu. O ile
w północnej części Afryki podboje religijne szły w parze z podbojami językowymi, o tyle w tzw. Afryce Czarnej sytuacja przedstawiała się inaczej. Główną rolę w procesie islamizacji odegrał tam
nie arabski, lecz inne języki, takie jak mandingo, fulfulde, songhai,
hausa, kanuri. Arabski na obszarze używania tych języków nie
pełnił funkcji języka kontaktowego (lingua franca), był przede
wszystkim używany przez uczonych muzułmańskich i tylko w niektórych miejscach osiągnął status języka komunikacji międzyetnicznej, wykształcając dialektalną formę arabskiego znaną pod
nazwą hassani, której używa się między jeziorem Czad i Nilem9.
Jako język macierzysty używany jest w Sudanie i Czadzie. Jest
także rodzimym dla społeczności Szuwa w Nigerii północno-wschodniej.
Ponieważ religia muzułmańska przenikała do społeczności
afrykańskich głównie poprzez lokalne instytucje władzy i lokalne
8
Po opanowaniu przez Arabów północnego wybrzeża Afryki, w wieku VIII
rozpoczęła się ekspansja w kierunku południowym. Islamizacja większości
terenów Sudanu Zachodniego postępowała od wieku XIV.
9
B. Heine, Status and Use of African Lingua Francas, München 1970, s. 101.

�30

Nina Pawlak

języki, najwięcej zapożyczeń arabskich pochodzi z języka religii.
Badania słownictwa arabskiego w językach Afryki Zachodniej10
pokazują, że stosunkowo niewiele jest zapożyczeń pochodzących
bezpośrednio z klasycznego arabskiego. Może to potwierdzać
fakt, że proces przejmowania słownictwa kulturowego (w tym
terminologii religijnej) odbywał się za pośrednictwem wielkich
języków Afryki Zachodniej (wolof, hausa, songhai, kanuri). Odnotowuje się w nich znacznie więcej form będących adaptacją
arabskich pierwowzorów11.
Historia Afryki Zachodniej wyróżnia się na tle całego kontynentu dynamiką procesów społecznych i tworzeniem się organizmów politycznych, w których dominującą rolę odgrywały niektóre grupy etniczne. W konsekwencji także ich język poszerzał
zakres funkcji komunikacyjnej. Czynnik polityczny miał wpływ
na rģozwój takich języków jak malinké, bambara, dyula, wolof,
songhai, które były używane w średniowiecznych państwach Sudanu Zachodniego (Mali12, Songhai13); kanuri będącego językiem
państwa Kanem-Bornu14; hausa używanego w sułtanacie Sokoto15.
W tym kontekście wyjątkowa jest pozycja języka hausa, który był
głównym czynnikiem budowania tożsamości etnicznej społeczności Hausa na obszarach nazywanych dzisiaj Hausalandem. Tak
S. Baldi, Dictionnaire des emprunts arabes dans les langues de l’Afrique de
l’Ouest et en swahili, Paris 2008.
11
S. Baldi, Arabic Loans in Bidiya, „Studi Magrebini” (Nuova Serie) 2004,
t. 2, s. 85.
12
Imperium Mali funkcjonujące w okresie od XIII do XVII wieku w środkowym
biegu rzeki Niger jest uznawane za strukturę polityczną stworzoną przez lud
Mande.
13
Średniowieczne państwo Afryki Zachodniej istniejące od VII do XVI w.
14
Od VIII w. nad jez. Czad istniało państwo Kanem (od XV w. jako Bornu)
o silnej władzy centralnej. Jego rozkwit przypadł na XIII w., natomiast największą
potęgę osiągnęło w XVI w. za panowania Idrisa III Alauma (1571–1603).
15
Islamski kalifat założony przez Usmana Dan Fodio jako wynik świętej
wojny prowadzonej przez Fulanów na początku XIX w.
10

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

31

określa się tereny dawnych miast-państw Hausa (Kano, Katsina,
Daura, Biram, Gobir, Zaria i Rano) w północno-zachodniej części
dzisiejszej Nigerii, które powstały w VIII–X w. Jako odrębne organizmy polityczne funkcjonowały one do XIX w. Podbite przez
Usmana Dan Fodio weszły w skład sułtanatu Sokoto, istniejącego
do dziś. Wart odnotowania jest fakt, że w imperium stworzonym
przez Fulanów językiem powszechnej komunikacji był hausa, a nie
fulfulde. Obok powodów politycznych na wzrost znaczenia tego
języka w kontaktach międzyetnicznych miały wpływ także inne
czynniki. Hausańczycy w Afryce Zachodniej mieli opinię dobrych
handlarzy i gorliwych muzułmanów, stąd ich język był chętnie
przyswajany jako lingua franca, a przejmowane za pośrednictwem
hausa zapożyczenia z języka arabskiego przenosiły się łatwo do
innych języków. Śledzenie w języku hausa zapożyczeń arabskich,
których liczba sięga 40% zasobu leksykalnego, mówią o skali penetracji kulturowej, jaka dokonała się po umocnieniu się islamu
w Afryce Zachodniej i roli, jaką odegrał język hausa w procesie
integracji obszaru poddanego islamizacji.
Jeśli chodzi o języki europejskie, w Afryce Zachodniej największe znaczenie mają dwa: francuski i angielski. Od języków obcych
i narzuconych stały się one językami afrykańskimi, zostały zaakceptowane przez Afrykanów i włączone do systemu komunikacji
wielojęzycznej. Jednocześnie języki te stały się czynnikiem integrującym obszary byłych kolonii i Afryki Zachodniej jako szerzej
zarysowanego obszaru kulturowego.
Wyjątkową pozycję zajmuje język francuski, któremu w polityce kolonialnej przypisano misję cywilizacyjną. „La France d’outre
Mer”, jak nazywano tereny w Afryce, była objęta polityką językową prowadzącą do skonsolidowania posiadłości zamorskich z terytorium europejskim i asymilacji ludności. Dla języków afrykańskich nie było w tym systemie miejsca. Dziś wiadomo, że w tej
polityce musiał się dokonać wyłom, którego skutkiem było doce-

�32

Nina Pawlak

nienie roli języków afrykańskich w programach ukierunkowanych
na rozwój tych krajów16 i w szkolnictwie17. Wysoka ranga języka
francuskiego i wzrost znaczenia języków afrykańskich w życiu
publicznym krajów frankofońskich znalazły odzwierciedlenie
w przekształceniach strukturalnych francuskiego używanego
w Afryce Zachodniej18.
Na obszarach angielskojęzycznych języki afrykańskie miały
bardziej sprzyjające warunki do rozwoju. Wsparcie administracji
kolonialnej uzyskały zwłaszcza języki szerszej komunikacji. Także angielski po okresie kolonialnym umocnił się jako język oficjalny w takich państwach jak Liberia, Ghana, Gambia, Sierra Leone,
Nigeria, Kamerun19. Warto jednak zauważyć, że język angielski
Afryki Zachodniej ma swoją specyfikę, która sprawia, że jest rozpoznawany na mapie „Englishes of the World” zarówno na poziomie fonetycznym, jak i strukturalnym. W każdym z krajów, w których ma on status języka oficjalnego, wykształciły się narodowe
odmiany, które włączają do normy językowej zapożyczenia z języków lokalnych, nadają nowe znaczenie terminom języka angielskiego lub tworzą nowe, nieznane w języku angielskim z Wysp
Brytyjskich pojęcia.
Dobrze ugruntowane i poparte licznymi dowodami teorie językowe mówiące o tym, że języki są źródłem informacji o kulturze20 służą także ilustracji postawionej tu tezy, że w Afryce Za16
H. B. C. Capo, Langues africaines pour le developpement durable et la culture
de la paix en Afrique, w: K.K. Lébikaza (red.), Actes du 3e Congrès Mondial de
Linguistique Africaine, Lomé 2000, Köln 2003, s. 377–385.
17
M. M. Garba, Les langues nationales au chevet de l’école nigérienne: craintes
et espérance, w: Kézié K. Lébikaza (red.), Actes du 3e Congrès Mondial de Linguistique
Africaine, Lomé 2000, Köln 200,3 s. 397–408.
18
B. S. Chumbow, A.S. Bobda, French in West Africa: a sociolinguistic perspective,
„International Journal of the Sociology of Language” 2000, nr 141, s. 39–60.
19
Obok angielskiego status języka oficjalnego ma w Kamerunie także francuski.
20
Por. J. Bartmiński, Językowe podstawy obrazu świata, Lublin 2006.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

33

chodniej mamy do czynienia z nowym etapem w procesie
integracji obszaru jako wspólnoty kulturowej. Na jej charakter
ma wpływ fakt, że to w Afryce Zachodniej spotyka się świat cywilizacji arabskiej i świat Zachodu, a rodzime tradycje kulturowe
nadają im wymiar lokalny, który staje się elementem wspólnej
tożsamości.

Słownictwo kulturowe Afryki Zachodniej
Świadectwa językowe potwierdzające wspólnotę kulturową
Afryki Zachodniej dotyczą głównie leksyki pochodzenia arabskiego. Ze względu na stan badań nad językami Afryki Zachodniej
i funkcjonującymi w nich zapożyczeniami arabskimi dobrym źródłem do analizy kontekstu kulturowego tych zapożyczeń jest język
hausa. Jeśli chodzi o języki europejskie, przemiany strukturalne
dokonujące się pod wpływem substratu afrykańskiego odnoszą
się zarówno do francuskiego, jak i angielskiego. W niniejszym
opracowaniu przedstawione będą jedynie ich wybrane przykłady
potwierdzające procesy unifikacji kulturowej całego obszaru Afryki Zachodniej.
Arabska leksyka i frazeologia religijna
w językach Afryki Zachodniej
Zapożyczenia arabskie są obecne w wielu językach Afryki Zachodniej. Wyrazy lub całe frazy arabskie poddane są najczęściej
procesowi adaptacji fonetycznej do języka docelowego, niekiedy
zmieniają się cechy gramatyczne wyrazów, a znaczenie różni się
od znaczenia oryginału arabskiego, ale są one rozpoznawane poprzez wspólny kod religijno-kulturowy. Jako wyrazy i frazeologizmy pochodzenia religijnego używane są w języku świeckim
i występują w podobnych sytuacjach życia codziennego.

�34

Nina Pawlak

Przykładem jest popularna fraza inshallah [in šā᾿a allāh]
‫ إن شاء هللا‬dosł. ‘jeśli Allah pozwoli’, która w arabskim jest używana z odniesieniem do przyszłych działań. Wskazuje na możliwość
spełnienia planów tylko za zgodą Allaha. Jest przykładem adaptacji arabskiego oryginału do języków Afryki Zachodniej w zasadzie z tym samym znaczeniem, chociaż w warstwie fonetycznej
(i w konsekwencji w zapisie) występują nieznaczne modyfikacje21:
hausa:
in shā àllāhù
kanuri:
ínshállâw
songhai:
ìnsállà
inšaalla, inšaalla
wolof:
insàllaa, sàllaaw, sàllaaw
Inna fraza wa-llāh ‘na Allaha’, ‘dla Allaha’, która w arabskim
jest strukturą morfologicznie podzielną, w językach afrykańskich
stała się wyrazem niezmiennym, mającym status partykuły modalnej służącej podkreśleniu, wzmocnieniu wypowiedzi albo zapewnieniu jej prawdziwości (‘tak jest’, ‘to jest prawda’):
hausa:
wallāhi!
songhai:
wallaahi! allaahi!
wolof:
wallaay
dangaleat:
wállày
Formuła powitalna (w arabskim oryginale as-salāmu ʿalaikum
– ‘pokój niech będzie z wami’) jest powszechnie używana w świecie muzułmańskim Afryki Zachodniej, choć można odnotować
Jeśli nie zaznaczono inaczej, przykłady zapożyczeń arabskich w językach
afrykańskich są cytowane za: S. Baldi, Dictionnaire des emprunts arabes dans les
langues de l’Afrique de l’Ouest et en swahili, Paris 2008. Przykłady podane są
zgodnie z zapisem źródłowym, który przewiduje notowanie długich samogłosek
za pomocą kreski poziomej nad samogłoską i tonu (stosuje się odpowiednio
znak ̀ dla tonu niskiego i znak ́ dla tonu wysokiego).
21

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

35

pewne modyfikacje, które włączają zakodowane w niej elementy
gramatyczne (-wa-, -kum) do formacji niezmiennej:
hausa:
sàlāmā̀ àlaikùn!
kanuri:
salámalékum!
songhai:
salaamuwaleykum!
wassalaamaleykum!
wolof:
salam alekum!; wasalaam!
Fraza ta funkcjonuje łącznie z odpowiedzią o tym samym znaczeniu, która w poszczególnych językach jest następująca:
hausa:
àlaikà sàlāmù (jeśli odpowiada się jednej osobie)
àlaikùn sàlāmù (jeśli jest więcej osób)
maninka:
àlekunsalam
songhai:
aleykummsalam!
aleykumwassalam!
waleykummasalam!
Współcześnie w świecie muzułmańskim coraz większy zasięg
zyskuje krótkie pozdrowienie wywodzące się z arabskiego słowa
salām ‘pokój’, w kanuri ma ono postać salâm, w ngizim sàalâm,
w songhai salam. Słowo to jest używane zwłaszcza przez młodych,
zastępując inne formy pozdrowień. Powstała z tym wyrazem arabska fraza wa-salām (dosł. dla pokoju) jest używana w listach jako
zakończenie (hausa wasàlam) i jest grzeczną formułą o znaczeniu
‘to wszystko, to tyle’ poprzedzającą podpis autora listu.
Niektóre formuły zapożyczone z arabskiego są w znacznym
stopniu fonetycznie przekształcone, a kontekst ich użycia może
też się różnić w poszczególnych językach, np. arabski zwrot
marḥaban ‘witajcie!’ (etymologicznie z konotacją religijną mającą odniesienie do ‘miłość Pana’) w wielu językach funkcjonuje
jako odpowiedź na powitanie, ale według niektórych źródeł22 tyl22

S. Baldi, Dictionnaire…, op. cit., s. 208.

�36

Nina Pawlak

ko mężczyźni mogą go używać. Przykłady pochodzą z mandinka,
bambara, bobo (języka mande z Burkina Faso):
mandinka:
màrhabaa
bambara:
màràhàba
bɔbɔ:
mbāà, màràhàbà
W czadyjskim języku mofu-gudur márə́ba jest wyrażeniem
życzenia pomyślności, a w songhai ahabaa, będące prawdopodobną kontynuacją frazy arabskiej, jest używane w charakterze
pytania ‘co słychać?’. Niektóre popularne frazy języka arabskiego
nie mają dobrego zakorzenienia w językach Afryki Zachodniej
lub funkcjonują w kontekstach odmiennych od źródłowego. Dotyczy to na przykład arabskiego šukr ‘dziękować’, które jest zastępowane rodzimymi odpowiednikami tego znaczenia.
Zapożyczenia arabskie upowszechniły się na terenach zislamizowanych Afryki Zachodniej, ale są one obecne także poza nimi,
sięgają południowych krańców geograficznie zarysowanego obszaru, gdzie islam nie jest religią dominującą. Są na przykład
obecne w dagbani, języku grupy gur rodziny nigero-kongijskiej
z Ghany, także w joruba, używanym na południu Nigerii, a ich
głównym źródłem był język hausa23. Śledzenie tych zapożyczeń
jest utrudnione ze względu na przekształcenia, jakie się dokonały w ogniwie pośrednim tej transmisji. Na przykład w dagbani
alzini ‘duch’ (arabski jinn) przeniknął z hausa àljan ‘dżin’, co także oznacza, że hausa jako pas transmisyjny zapożyczeń arabskich
sięgał wpływami dalej niż islam. Do rozprzestrzenienia się języka
hausa w Afryce Zachodniej przyczyniły się trasy karawanowe,

23
S. Baldi, On Arabic Loans in Yoruba, w: D. Ibriszimow, R. Leger, U. Seibert
(red.), Von Ägypten zum Tschadsee. Eine linguistische Reise durch Afrika, Würzburg
2001, s. 46; S. Baldi, Dagbani basic and cultural vocabulary, Napoli 2005.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

37

które funkcjonowały na południu Nigerii i miały swoje odgałęzienia dalej w Ghanie, Togo, Burkina Faso.
Zapożyczenia arabskie w Afryce Zachodniej są świadectwem
historycznych wydarzeń i kontaktów międzyetnicznych. Różnorodność form wynika z różnych dróg przenikania leksyki arabskiej
do języków afrykańskich, a rozprzestrzenienie niektórych terminów przekracza granice wpływów religijnych i kontaktów bezpośrednich z Arabami. Arabski wyraz ‘āfiya / al‘āfiya) o podstawowym
znaczeniu ‘zdrowie’, utrwalił się w wielu językach Afryki Zachodniej w licznych wariantach fonetycznych i funkcjonuje nie tylko
jako rzeczownik ‘zdrowie’, ale ma także wiele znaczeń derywowanych, jest też m.in. używany w pozdrowieniach. W hausa ma
formę lafiya [lāfiyā̀], w językach Ghany alafiya lub alafiye24, w wolof aafiya ‘pokój’25, w bidiya ᾿aapiyè.26 Inne modyfikacje dotyczą
form występujących w językach Togo, Beninu, Burkina Faso. Powitania oparte na formule lafiya odpowiadają frazie ‘Jak się miewasz? Co słychać?’, a odpowiedź (pozytywna) brzmi też zwykle
Lafiya.
Wspólne słownictwo języków Afryki Zachodniej pochodzi nie
tylko z arabskiego i nie tylko hausa był czynnikiem jego rozprzestrzenienia. Ogniwem pośrednim w przenikaniu zapożyczeń były
także inne wielkie języki, takie jak mandingo, kanuri, wolof oraz
tuareski, który wzbogacił wiele języków afrykańskich słownictwem
dotyczącym m.in. sztuki wojennej czy społecznych relacji. Przy24
M. Adam, Hausa influence in Ghanaian languages, w: G. C. Batic, S. Baldi
(red.), Selected Proceedings of the Symposium on West African Languages, University
of Naples „L’Orientale”, 27–28 March 2014, „Studi Africanistici”, Serie CiadoSudanese 7, Napoli 2015, s. 299.
25
S. Baldi, On Arabic Loans in Wolof: Addenda, „Studi Magrebini” (Nuova
Serie) 2003, t. 1, s. 18.
26
S. Baldi, Arabic Loans in Bidiya, „Studi Magrebini” (Nuova Serie) 2004,
t. 2, s. 72.

�38

Nina Pawlak

kładem jest wyraz talaka, którym określa się biedaka w joruba,
gdzie wyraz ten jest zapożyczeniem z hausa. Z kolei w hausa jest
to zapożyczenie tuareskie, mające odniesienie do źródłowego
taleqque, które oznacza ‘biedną kobietę’27.
Zapożyczenia wywodzące się z arabskiego i ważniejszych języków wehikularnych Afryki Zachodniej tworzą szeroki obszar
konwergencji, która jest wspólnotą splecioną łańcuchem przekształceń fonetycznych, podobieństwami znaczenia i funkcji komunikacyjnej.
Współczesny kanon frazeologiczny języka hausa
o pochodzeniu religijnym
Hausa ugruntował swą pozycję języka kontaktów międzyetnicznych w Afryce Zachodniej głównie poprzez handel i aktywność
religijną. Działalność edukacyjną w szkołach koranicznych prowadzą do dziś hausańscy nauczyciele nie tylko na terenach ojczystych, ale także w całej Afryce Zachodniej. Ten kulturowy profil
znajduje odzwierciedlenie w języku. Wyraz malam (z arabskiego
mu’alim ‘nauczyciel’) stał się w hausa grzeczną formą adresu (‘Pan’),
w innych językach (m.in. w joruba) jest on synonimem Hausańczyka28. Wiele wyrazów i fraz, które pojawiły się w języku po zakorzenieniu się na terenach Hausa islamu29 ma konotację religijną. Nadążając za zmianami kulturowymi język wzbogacał się
o terminologię dotyczącą prawa muzułmańskiego, instytucji
i rytuałów religijnych. Frazeologizmy religijne przeniknęły także
do komunikacji codziennej. Oznaką religijności stało się stosowanie oryginalnych fraz arabskich, które z czasem stały się elemenS. Baldi, On Arabic Loans…, op. cit.
W joruba imale jest określeniem muzułmanina (S. Baldi, On Arabic Loans…,
op. cit.).
29
Początki islamu na ziemiach Hausa sięgają XIV w., a sprowadzenie wiary
przypisuje się misjonarzom z imperium Mali.
27

28

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

39

tami struktury języka. Zarówno komunikacja o charakterze rytualnym (pozdrowienia, życzenia, kondolencje), jak i zwykła
konwersacja są w hausa nasycone frazami zawierającymi odwołanie do Allaha.
Cechą frazeologii religijnej pochodzenia arabskiego w języku
hausa jest stosowanie niektórych fraz w dwóch wersjach językowych.
Oryginalny arabski zwrot al-ḥamdu lillāh ‘chwalmy Allaha’, ‘dzięki
Allahowi’, który służy do wyrażania zadowolenia, satysfakcji, pozytywnej oceny sytuacji, może być także wyrażony w języku rodzimym. Na przykład po zakończeniu posiłku można powiedzieć
Alhamdu lillahi lub Mun gode wa Allah ‘dzięki Allahowi; dziękujmy
Allahowi’. W odpowiedzi na pytanie dotyczące konkretnej sprawy
mogą być użyte obie wersje, na przykład pytając rolnika o tegoroczne plony, można otrzymać następującą odpowiedź:
Daminar bana kam alhamdu lillahi. Mun gode wa Allah.
‘tegoroczna pora deszczowa alhamdu lillahi. Dziękujmy Allahowi’
Frazeologizmy arabskie tłumaczone na język lokalny występują nie tylko w hausa. Także inne języki mają swoje rodzime odpowiedniki, na przykład wa-llāh ‘na Allaha’ w oryginalnej wersji jest
partykułą modalną (por. wyżej), w wersji tłumaczonej (don Allah
w hausa, Ala kama w bambara30) ma swoje odrębne znaczenie
i kontekst użycia charakterystyczny dla każdego z tych języków.
Wykształcanie się afrykańskich odpowiedników oryginalnych fraz
arabskich jest wspólną cechą języków reprezentujących kultury
muzułmańskie. Frazy te są nie tylko tłumaczeniami oryginałów
arabskich, ale także strukturami reprezentującymi modele konceptualizacji pojęć wspólne wielu kulturom Afryki Zachodniej. Odpowiednikiem wyrażenia ‘Szczęśliwej podróży’ jest więc Allah ya sa
ka sauka lafiya w hausa i Ala ka se ni i ɲuman ye w bambara.
30

D. Konaré, Je parle bien bamanan, Bamako 1998, s. 120.

�40

Nina Pawlak

Skonwencjonalizowane formuły o proweniencji religijnej używane są w różnych sytuacjach i na różne okoliczności. Na wiadomość o narodzinach dziecka właściwą reakcją jest Allah ya raya
‘niech Allah da jej/mu długie życie’. Z kolei informacji o czyjejś
śmierci towarzyszy zwykle zwrot Allah ya ji ƙanta, ya yi mata
rahama ‘niech łaska Allaha spłynie na jej duszę’. Dobre informacje są przekazywane z dodatkową frazą mun gode wa Allah ‘dziękujemy Allahowi’. ‘Do widzenia’ ma wiele odpowiedników zawierających dobre życzenia, wsparte prośbą do Allaha o ich spełnienie, m.in. Allah ya kai mu ‘niech Allah nas prowadzi’, Allah ya bar
mu tare ‘niech Allah nas nie rozdziela’, Alla ya ba mu lafiya ‘niech
Allah da nam zdrowie’. Podziękowanie – oprócz samego wyrażenia ‘dziękuję’ na gode – ma zwykle dodatkową formułę Allah ya
saka da alheri ‘niech Allah (to) wynagrodzi’.
W niektórych wyrażeniach zaszły daleko idące przeobrażenia
semantyczne i funkcjonalne w stosunku do arabskich pierwowzorów pochodzenia religijnego. Wyraz hausa bismilla jest pochodzenia arabskiego i można go bezpośrednio powiązać z frazą
Bismillahi-rrahmani-rrahim ‘w imię Allaha miłościwego i łaskawego’, która rozpoczyna ważne wydarzenia lub modlitwę, ale
sam wyraz bismilla odpowiada znaczeniowo ‘proszę’ i oznacza
zaproszenie do rozpoczęcia posiłku, do rozpoczęcia pracy, jest
zachętą do wejścia do pomieszczenia. Wypowiedziany ze wskazaniem miejsca jest zaproszeniem do siadania, a z jednoczesnym
podaniem napoju zachętą do jego wypicia. Jest więc słowem podtrzymującym grzeczne rytuały komunikacyjne, a jego formuła
uległa daleko idącej sekularyzacji.
Podobny proces można odnieść do użycia Madalla, który etymologią sięga oryginału arabskiego o znaczeniu ‘dzięki niech będą
Allahowi’31. We współczesnym języku hausa jest to fraza wyraża31

R. C. Abraham, Dictionary of the Hausa language, London 1962, s. 629.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

41

jąca znaczenie ‘Wspaniale!’, ‘Dzięki!’, która jest często używana
jako forma aprobaty dla rozmówcy. W połączeniu z partykułą to
‘(więc) dobrze’ czyli To, madalla funkcjonuje jako strategia konwersacyjna pozwalająca na zmianę tematu rozmowy lub na jej
zakończenie.
Desakralizacja formuł religijnych jest w języku hausa procesem
zaawansowanym, który sprawia, że niektóre wyrażenia pochodzenia religijnego stały się zwrotami języka świeckiego i utraciły
cechy zwrotów religijnych. Przykładem jest fraza don Allah ‘na
Allaha’, która wyraża znaczenie prośby wypowiedzianej z ponagleniem lub niecierpliwością. Taki sens wyrażenia don Allah wykształcił się stosunkowo niedawno i nie można go w żaden sposób
wiązać z dyskursem religijnym. W tekście współczesnej powieści
Idan So Cuta Ne… (Gdy miłość jest chorobą…)32 wyrażenie to
występuje zarówno w dialogach, jak i w relacjach odnoszących
się do minionych zdarzeń, np.:
Don Allah Salisu kada ka gaya wa kowa abin da ya faru tsakanina
da Farida (s. 65).
‘Proszę cię, (dosł. na Allaha) Salisu, nie mów nikomu, co się wydarzyło między mną i Faridą’.
Ta nuna masa gidansu ta ce don Allah ya zo (s. 73).
‘Pokazała mu swój dom i nalegała, żeby ją odwiedził (dosł. powiedziała na Allaha, żeby przyszedł’.
Formuły o pochodzeniu religijnym, w tym zwłaszcza frazy zawierające odwołanie do Allaha, używane są często w charakterze
wykrzykników lub zwrotów wyrażających emocje. Na przykład
Allah Sarki! (dosł. ‘Allah jest Władcą/Panem!’) służy do wyrażenia zachwytu ‘Jak pięknie!’ Wayyo Allah! Ka yi mana agaji! ‘O rety!
32

Y. M. Adamu, Idan So Cuta Ne, Kano 1989.

�42

Nina Pawlak

(Na Boga!) Pomóżcie!’ jest wzmocnieniem prośby o pomoc. We
wspomnianej wyżej powieści fraza Allah Sarki służy manifestowaniu uczuć:
Allah Sarki Farida, yanzu duk oyayyar da muka yi ta zama
mafarki ke nan?
(Allah Pan) Farido! Czy ta nasza wielka miłość jest snem?
Frazy pochodzenia religijnego są używane powszechnie w tekstach mówionych i pisanych bez konotacji religijnej. We współczesnych powieściach o miłości występują one bardzo często
w dialogach z dużym ładunkiem emocjonalności. Pochodzący ze
wspomnianej powieści list miłosny jest podpisany Matarka Insha
Allahu ‘Twoja przyszła żona’, co dosłownie jest frazą ‘Twoja żona,
jak Allah pozwoli’. Podobnie jak w przypadku don Allah i bismilla,
formuła religijna jest tu użyta w charakterze środka systemowego do wyrażania znaczenia, a nie jako fraza o funkcji religijnej.
Poszerzanie uwarunkowanego kulturowo kontekstu użycia
niektórych frazeologizmów religijnych można obserwować na
przestrzeni kilku dekad. Formuła powitalna assalamu alaikum
w podręcznikach do nauki języka hausa z lat osiemdziesiątych
ubiegłego wieku jest wymieniana jako zastrzeżona dla mężczyzn33,
a doświadczenia komunikacji językowej z tego okresu potwierdzają te ograniczenia. Formuły tej nie używali też obcokrajowcy.
Dziś norma językowa jest bardziej liberalna i salamu alaikum
można usłyszeć już nie tylko od muzułmanów, co w dużym stopniu przyczynia się do upowszechnienia tej formy powitania.
Procesowi zeświecczenia formuł religijnych w hausa towarzyszy inne, w swej istocie przeciwne zjawisko. Polega ono na używaniu formuł religijnych nie tylko w tekstach religijnych czy au33

J. R. Cowan, R. G. Schuh, Spoken Hausa, 1976, s. 27.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

43

torskich blogach internetowych, ale także w publikacjach
oficjalnych, w tym w tekstach naukowych. W szczególności dotyczy to formuły, którą tradycja muzułmańska nakazuje umieścić
po wymienieniu imienia Allaha. W wersji arabskiej jest to formuła subhanahu wa ta᾿ala ‘najbardziej czczony, najwyższy’, występująca często pod postacią skrótu (S.W.T.) W podobny sposób
sformalizowane jest użycie w tekście imienia proroka Muhammada (także wymienienie jakiegokolwiek jego epitetu, takiego
jak na przykład ‘wysłannik Allaha’). Oryginalna arabska formuła
sallahu alayhi wa sallam ‘niech Allah go błogosławi i zapewni mu
pokój’, która może mieć postać skrótu (saws, w hausa S.A.W.) jest
często zastępowana odpowiednikiem w rodzimej wersji językowej
tsira da amincin Allah su tabbata gare shi. Ponieważ teksty specjalistyczne w hausa zawierają często wstęp przywołujący stwierdzenia z Koranu, takie formuły są także w nich obecne. Formuł
tych, podobnie jak innych arabskich fraz skonwencjonalizowanych,
używa się w funkcji symbolicznej, zaznaczającej religijność nadawcy tekstu, jego więź z islamem i szerzej z kulturą muzułmańską.
Kulturowy profil języka hausa jest rozpoznawany poprzez symbolikę religijną. W ten sposób podtrzymuje on tradycje muzułmańskie w Afryce Zachodniej i służy umocnieniu związków świata muzułmańskiego na tym obszarze.
Kulturowo uwarunkowane przekształcenia
języków europejskich w Afryce Zachodniej
Języki europejskie w Afryce Zachodniej mają własne odmiany
miejscowe, np. Nigerian English, francais populaire d’Abidjan.
Zmiany językowe wynikające z potrzeby przystosowania tych języków do afrykańskich kontekstów kulturowych i ich wymogów
komunikacyjnych polegają jednak nie tylko na wykształcaniu się
regionalizmów, niektóre z tych przekształceń odzwierciedlają
kulturowe cechy wspólne całemu obszarowi. Można wyróżnić

�44

Nina Pawlak

dwie tendencje w rozwoju języków europejskich w Afryce (w Afryce Zachodniej z odniesieniem do angielskiego i francuskiego):
pierwsza dotyczy wzbogacania normy standardowej słownictwem
kulturowym obszaru, druga wiąże się z wykształcaniem odmian
uproszczonych (tzw. języków pidżynowych), których podstawą
jest język europejski. Wszystkie nowo powstałe odmiany włączają zapożyczenia z języków lokalnych, wśród których ogromną
część stanowi słownictwo kulturowe i skonwencjonalizowane
frazy funkcjonujące w komunikacji o charakterze rytualnym
(pozdrowienia, powitania, frazy okolicznościowe, zwroty religijne itp.). W ten sposób języki europejskie stają się jeszcze jednym
ogniwem procesu integracji wspólnoty kulturowej Afryki Za­
chodniej.
Mimo starań o czystość i strukturalną poprawność francuskiego w Afryce, słowniki narodowych odmian tego języka opracowane w ramach serii Le Français en Afrique34 wskazują na jego
przekształcenia pod wpływem języków lokalnych. Analiza porównawcza czterech słowników języka francuskiego: Czadu, Gabonu,
Burkina Faso i Wybrzeża Kości Słoniowej35 pozwoliła wyróżnić
kilka grup tematycznych, w których ta wspólnota zaznacza się
najwyraźniej. Do takich sfer należy administracja i szkolnictwo,
religia, lokalne potrawy, relacje rodzinne, rozrywka oraz stroje
i inne elementy wyglądu. Słownictwo kulturowe Afryki Zachod34
Le Français en Afrique – La Revue du Réseau des Observatoires du Français
Contemporain en Afrique – seria czasopism zainicjowana w 1979 roku, poświęcona
sytuacji języka francuskiego w krajach afrykańskich. Poszczególne numery
zawierają analizę wariantów języka francuskiego w Afryce w kontekście kontaktów
tego języka z językami lokalnymi oraz słowniki wyrazów zapożyczonych lub
zaadaptowanych do języka francuskiego używanego w Afryce (http://www.
unice.fr/bcl/ofcaf/).
35
E. Zaręba, Słownictwo języka francuskiego w Afryce Zachodniej jako przejaw
wspólnego obszaru kulturowego, praca magisterska, Wydział Orientalistyczny
UW, Warszawa 2009.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

45

niej, inkorporowane do leksykonu francuskiego, jest w części
wspólne dla całego obszaru Afryki Zachodniej, w części zaś pochodzi z języków o zasięgu lokalnym. Terminy Al Hadj (w różnych
wariantach fonetycznych także jako Al Hadji, Alhadji, a w wersji
odnoszącej się do kobiet jako El-hadja, Hadja)36, qadi (lub gadi)37
oraz griot38 są identyfikowane także poza Afryką, ale ich kulturowy kontekst dotyczy Afryki Zachodniej, natomiast określenie
kilich (lub kilichi), które jest nazwą suszonego na słońcu mięsa,
przeniknęło tylko do francuskiego używanego w Czadzie (jako
zapożyczenie z hausa).
Mniej rozpoznawalne są przekształcenia polegające na zmianie znaczenia wyrazów francuskich. Niektóre terminy oddające
znaczenie konkretnego pojęcia w języku francuskim stanowią
tylko „uogólnienie i przybliżenie tych zagadnień do wyobrażeń
europejskich”39. Żeby poprawnie odczytać ich treść, należy odnieść
je do afrykańskiego kontekstu kulturowego. Missionaire we wszystkich słownikach interpretowany jest jako „ksiądz katolicki europejskiego pochodzenia”. École des Blancs czy école français oznacza
szkołę typu europejskiego, tworzoną jako przeciwieństwo szkół
koranicznych. Podobnie termin pain ‘chleb’ jest identyfikowany
poprzez składniki, z którego jest przygotowany (pain de banane,
pain de manioc, pain d’odika), a nie jako chleb typu europejskiego.
Także foufou ma wiele znaczeń odpowiednio do rodzaju potrawy,
popularnej w danym regionie – na Wybrzeżu Kości Słoniowej jest
to kasza lub kulki z manioku, w Ghanie – purée z bananów. Nazwy
lokalne, które stają się wyrazami języka francuskiego dotyczą
także afrykańskich struktur społeczno-politycznych. Przykładem
Tytuł noszony przez muzułmanów, którzy odbyli pielgrzymkę do Mekki.
Stosuje się go przed nazwiskiem.
37
Sędzia sądu muzułmańskiego.
38
Wędrowny muzyk, wykonawca utworów pochodzących z tradycji ustnej.
39
E. Zaręba, op. cit., s. 43.
36

�46

Nina Pawlak

jest tradycyjny władca fulański lamido i podległe mu terytorium
lamidat, których nazwy w wersji oryginalnej są notowane w słownikach francuskiego z Afryki Zachodniej.
Komunikacja ustna w języku francuskim w Afryce Zachodniej
odbywa się zwykle z użyciem skonwencjonalizowanych formuł
wywodzących się z języków lokalnych. Wyróżniają się różnego
rodzaju formuły powitalne i pozdrowienia, które są pochodzenia
arabskiego alhamdoulillahi, Bisimillaï, inch’Allah, assalam alekoum! (warto odnotować, że w ich zapisie stosowana jest ortografia
francuska). Także wyraz lafiya używany jest w charakterze kulturowego słowa-klucza (jako alafia w Czadzie, lapia w Wybrzeżu
Kości Słoniowej). Charakterystyczne jest, że terminologią języka
francuskiego, mającą swoje korzenie w religijnych frazach arabskich, posługują się nie tylko muzułmanie, ale także chrześcijanie.
Jeśli chodzi o język angielski Afryki Zachodniej, wykazuje on
większe zróżnicowanie niż francuski. Najbardziej rozpoznawalna
jest nigeryjska odmiana języka angielskiego, którą uznaje się za
odrębny dialekt angielskiego (tzw. Nigerian Standard English).
Jej osobliwości notowane są na wszystkich poziomach systemowych. Przykładem takich odrębności o charakterze leksykalnym
jest wyraz mineral, który odnosi się do napojów typu soft drinks.
Na nigeryjski angielski wskazuje academician lub intellectual,
który oznacza wykładowcę na uniwersytecie oraz trouble w znaczeniu problemu do rozwiązania. Specyficznym określeniem jest
been-to odnoszące się do osoby powracającej z Europy po dłuższym
pobycie40. Terminem o konotacjach kulturowych jest senior-wife,
czyli pierwsza żona.
Wspólnotę językową całego obszaru angielskojęzycznego umacniają przede wszystkim pidżynowe odmiany języka angielskiego,
w tym zwłaszcza West African Pidgin i jego regionalna odmiana
40

A. E. Odumuh, Nigerian English, Zaria 1987, s. 69f.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

47

Nigerian Pidgin English. Wykazują one wiele podobieństw strukturalnych, znaczna część słownictwa wywodząca się z angielskiego jest wspólna (np. broda ‘brat, przyjaciel’), podobnie jak terminy nowo powstałe (chop ‘jeść’, ‘jedzenie’). Oprócz pojedynczych
wyrazów charakterystyczne dla tego języka są formacje złożone
takie jak door-mouth ‘wejście’ (ang. ‘threshold’) czy to be with ‘mieć’
czyli dosłownie ‘być z’, które odwołują się do sposobów konceptualizacji pojęć w językach afrykańskich. Pidgin English przekracza granice dzielące Afrykę na francusko- i angielskojęzyczną,
ponieważ jest on zrozumiały na obu tych obszarach, co potwierdza jego regionalna odmiana weskos używana w Kamerunie.
Pidgin English integruje też słownictwo z różnych rejonów Afryki Zachodniej, zwłaszcza słownictwo bardziej popularne w językach kontaktowych obszaru. Wyraz wahala etymologicznie sięga
arabskiego oryginału wahla, który oznacza ‘zastraszanie’, ‘terror’,
ale za pośrednictwem hausa przeszedł do wielu języków Nigerii
m.in. joruba, gdzie funkcjonuje w znaczeniu ‘kłopot, trudność’
i z takim znaczeniem został przejęty do Pidgin English41.

Podsumowanie
Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej definiowany poprzez świadectwa językowe nie pokrywa się z żadnym z wcześniej
wyróżnianych regionów geograficzno-przyrodniczych czy politycznych, a jednocześnie łączy je i tworzy continuum cech kulturowych. Obszar ten nie obejmuje Afryki Północnej, dla której
Sahara jest naturalną barierą niesprzyjającą jej integracji z południem.

41

S. Baldi On Arabic Loans in Yoruba, op. cit.

�48

Nina Pawlak

Wspólnota kulturowa w Afryce Zachodniej jest wynikiem doświadczeń historycznych tego obszaru. Jej przejawy najbardziej
odzwierciedla słownictwo i frazeologizmy arabskie, które przedostały się do Afryki Zachodniej wraz z umacnianiem się na tych
terenach islamu. Praktyka komunikacyjna znacznie poszerzyła
ten obszar i frazy arabskie używane są bez konotacji religijnej
także poza terenami zislamizowanymi. W ich rozprzestrzenieniu
istotną rolę odegrały społeczności afrykańskie, w tym zwłaszcza
kupcy Hausa. Współcześnie także języki europejskie uczestniczą
w procesie integracji kulturowej Afryki Zachodniej, absorbując
terminologię kulturową i zwyczaje komunikacyjne właściwe kulturom afrykańskim.
Pojęcie wspólnoty kulturowej Afryki Zachodniej nie oznacza
kulturowej unifikacji tego obszaru. Wspólnota identyfikowana
na płaszczyźnie językowej przejawia się zespołem reguł komunikacji, które są zrozumiałe dla wszystkich i akceptowane w zachowaniach międzyludzkich. Oznacza to, że wybór między How yu
bodi dey?42 a Assalamu alaikum w charakterze formuły powitalnej
wynika z różnic strategii konwersacyjnych, a nie barier komunikacyjnych.

Bibliografia
Abraham R. C., Dictionary of the Hausa language, London 1962.
Adam M., Hausa influence in Ghanaian languages, w: Batic G.C &amp; S. Baldi (red.) Selected Proceedings of the Symposium on West African
Languages, University of Naples „L’Orientale”, 27–28 March 2014,
„Studi Africanistici”, Serie Ciado-Sudanese 7, Napoli 2015,
297–307.
‘Dzień dobry, jak się masz? W Pidgin English por. O. Frąckiewicz, We sabi
am. Kurs Nigerian Pidgin English, KJiKA, Warszawa 2015.
42

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

49

Adamu Y. M., Idan So Cuta Ne…, Kano 1989.
Baldi S., Dagbani basic and cultural vocabulary, Napoli 2005.
Bartmiński J., Językowe podstawy obrazu świata, Lublin 2006.
Chumbow B. S., Bobda A. S., French in West Africa: a sociolinguistic perspective, „International Journal of the Sociology of Language”
2000, ne 141, s. 39–60.
Baldi S., On Arabic Loans in Yoruba, w: D. Ibriszimow, R. Leger, U. Seibert
(red.), Von Ägypten zum Tschadsee. Eine linguistische Reise durch
Afrika, Würzburg 2001, s. 45–65.
Baldi S., On Arabic Loans in Wolof: Addenda, „Studi Magrebini” (Nuova
Serie) 2003, nr 1, s. 1–22.
Baldi S., Arabic Loans in Bidiya, „Studi Magrebini” (Nuova Serie) 2004,
nr 2, s. 71–87.
Baldi S., Dictionnaire des emprunts arabes dans les langues de l’Afrique de
l’Ouest et en swahili, Paris 2008.
Capo H.B.C., Langues africaines pour le developpement durable et la culture de la paix en Afrique, w: K.K. Lébikaza (red.), Actes du 3e
Congrès Mondial de Linguistique Africaine, Lomé 2000, Köln 2003,
s. 377–385.
Cowan J. R., Schuh R.G., Spoken Hausa, Ithaca, New York 1976.
Frąckiewicz O., We sabi am. Kurs Nigerian Pidgin English, Warszawa
2015.
Garba M. M., Les langues nationales au chevet de l’école nigérienne:
craintes et espérance, w: K. K. Lébikaza (red.), Actes du 3e Congrès
Mondial de Linguistique Africaine, Lomé 2000, Köln 2003, s. 397–408.
Heine B., Status and Use of African Lingua Francas, München 1970.
Komorowski Z., Kultury Czarnej Afryki, Wrocław 1994.
Konaré D., Je parle bien bamanan, Bamako 1998.
Odumuh A. E., Nigerian English, Zaria 1987.
Pawlik J., Konflikt Północy z Południem Togo – pozory czy rzeczywistość,
w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan, napięcia i konflikty, Pelplin 2014, s. 71–90.
Różański J., Fulbe w strefie Sudanu, Migracje, władza i pieniądze, w:
W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Bilad as-Sudan – kultury
i migracje, Warszawa 2013, s. 47–64.

�50

Nina Pawlak

Tymowski M., Sudan Zachodni w XVII–XVIII w., w: M. Tymowski (red.),
Historia Afryki. Do początku XIX w., Wrocław-Warszawa-Kraków
1996, s. 841–844.
Ząbek M., Historyczna rola społeczności arabsko-muzułmańskich w strefie Centralnego Sudanu, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.),
Bilad as-Sudan – kultury i migracje, Warszawa 2013, s. 7–27.
Zaręba E., Słownictwo języka francuskiego w Afryce Zachodniej jako przejaw wspólnego obszaru kulturowego, praca magisterska, Wydział
Orientalistyczny UW, Warszawa 2009.

Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej
w świadectwach językowych
Streszczenie
Artykuł dotyczy danych językowych, które są wyrazem wspólnoty
kulturowej w Afryce Zachodniej. Świadectwa językowe zaświadczające
wspólnotę dziedzictwa kulturowego odnoszą się głównie do słów i frazeologizmów pochodzenia arabskiego o konotacji religijnej. W językach
Afryki Zachodniej są one stosowane w komunikacji codziennej nie tylko
przez muzułmanów. Zróżnicowanie strukturalne zapożyczeń arabskich
i proces ich adaptacji do języków Afryki Zachodniej jest zilustrowany
przykładami z języka hausa.
Proces integracji kulturowej na obszarze Afryki Zachodniej został
także zanalizowany na podstawie języków europejskich w Afryce: francuskiego i angielskiego. Afrykańskie terminy kulturowe, które zostały
włączone do leksyki tych języków przyczyniły się do wykształcenia ich
regionalnych wariantów w Afryce Zachodniej. Tworzenie się nowych
struktur językowych, które szybko zdobywają użytkowników w całej
Afryce Zachodniej ilustruje West African Pidgin English. Wspólny obszar
kulturowy Afryki Zachodniej, jaki wyłania się na podstawie danych językowych, przekracza granice regionów historycznych i tworzy continuum kulturowe w obrębie całego obszaru.

�Wspólny obszar kulturowy Afryki Zachodniej...

51

Słowa kluczowe: Afryka Zachodnia, obszar kulturowy, słownictwo
kulturowe, zapożyczenia arabskie, hausa.

The common cultural area
of West Africa through linguistic evidence
Summary
The paper presents language data that are manifestations of the
common cultural area in West Africa. Linguistic evidence for a common
cultural heritage consists mostly of Arabic words and phrases that have
religious connotation. In West African languages, they function in
everyday communication and their use is not limited to Muslim societies.
Structural variation of the Arabic loan words and the process of their
adaptation into West African languages is exemplified by the data from
the Hausa language.
The process of cultural integration within West Africa is also analyzed
on the basis of European languages in Africa: French and English. It is
shown that cultural terms or African origin have become incorporated
into the lexicon and, as a consequence, have contributed to the
development of regional varieties of these languages in West Africa.
A manifestation of a newly created language structure that is spreading
throughout the area is West African Pidgin English. What is postulated
as the common cultural area of West Africa crosses the borders of
historical regions and forms a cultural continuum within the whole area.
Key words: West Africa, cultural area, cultural vocabulary, Arabic
loans, Hausa.

��MICHAŁ ZĄBEK

POLITYKA ZAGRANICZNA GAMBII
Temat polityki zagranicznej małych państw jest na świecie
poruszany wyjątkowo rzadko i to zarówno w sferze medialnej,
jak i naukowej. Sytuacja geopolityczna i geoekonomiczna jest
determinowana przede wszystkim poprzez działania mocarstw
i państw dużych, szczególnie o strategicznym położeniu, takich
jak Turcja czy Niemcy, często osiągających pozycję regionalnych
liderów i zworników polityki światowej, od których głosu i poparcia zależą działania wielu mniejszych państw, a światowe mocarstwa nie mogą ignorować kroków tych krajów na arenie międzynarodowej.
Rzeczywistość ta skazuje średnie, ale przede wszystkim małe
państwa na rolę przedmiotów, a nie podmiotów polityki światowej.
W przypadku państw o niskim poziomie rozwoju znajdujących
się poza gruntownie opisanym światem Zachodu, badania nad
ich zachowaniem w sferze międzynarodowej są wyjątkowo skromne. Temat jest zaniedbany przez badaczy stosunków międzynarodowych, co daje szerokie pole do studiów nad tą problematyką.
Taki stan rzeczy każe zadać pytanie, jak wygląda sytuacja międzynarodowa wielu takich krajów jak Gambia.
Problematyka ta szczególnie zainteresowała mnie podczas
podróży do zachodnioafrykańskiej Gambii latem 2013 roku. Jest
Michał Ząbek – SGH Warszawa.

�54

Michał Ząbek

to najmniejsze państwo Afryki na stałym lądzie, otoczone z trzech
stron przez dziesięciokrotnie większy Senegal, który oprócz Atlantyku jest jej jedynym sąsiadem. Gambia należy do najsłabiej rozwiniętych krajów na planecie i z praktycznego punktu widzenia
nie ma podstaw do istnienia w światowej polityce. Było to podnoszone już w okresie kolonizacji brytyjskiej, która w Gambii
trwała ponad trzysta lat i po uzyskaniu przez państwo niepodległości w 1965 roku. Z drugiej jednak strony kraj ten należy do
najstabilniejszych w całej Afryce. Uniknął wyniszczających konfliktów wewnętrznych, a co ciekawe, na drodze politycznych negocjacji uchronił swoją niezależność wobec znacznie większego
Senegalu, zachowując z tym państwem bardzo dobre stosunki.
Zainspirowało mnie to do podjęcia tematu polityki zagranicznej Gambii w okresie prezydentury Yahye Jammeha. Punktem
wyjścia stały się następujące założenia:
1. Gambia w okresie rządów Yahye Jammeha poszukiwała i poszukuje metod oderwania się od polityki swej dawnej metropolii, tj. Wielkiej Brytanii;
2. Stabilność i integralność terytorialna Gambii zależy od sytuacji
geopolitycznej w regionie Afryki Zachodniej, a szczególnie od
relacji z sąsiednim Senegalem, co jest powodem prowadzenia
polityki „przyjaźni” wobec państw subregionu Afryki Zachodniej;
3. Prezydent Yahya Jammeh popiera i promuje politykę dużej
niezależności państw afrykańskich od światowych mocarstw
na forum organizacji regionalnych;
4. Yahya Jammeh prowadzi politykę zacieśniania więzi z tzw.
„nowymi potęgami” oraz państwami kontestującymi obecny
porządek międzynarodowy;
5. Osobowość dyktatora i jego osobiste przekonania w silny
sposób determinują podejmowane kroki w polityce zagranicznej.

�Polityka zagraniczna Gambii

55

Podczas analizy wymienionych tez podjąłem badania nad tekstami źródłowymi, do których zaliczają się liczne artykuły prasowe dostępne przede wszystkim w Intrenecie. Korzystałem zarówno z prasy gambijskiej, ze szczególnym uwzględnieniem oficjalnej
gazety rządowej „Daily Observer”, jak i mediów o zasięgu międzynarodowym takich jak BBC czy „The New African”. Ważnym
źródłem informacji były nieliczne zamieszczone dokumenty
i umowy międzynarodowe dostępne na stronach kancelarii prezydenta, gambijskiego MSZ oraz na stronach organizacji międzynarodowych takich jak Unia Afrykańska, ECOWAS i Unia Europejska. Z przykrością muszę stwierdzić, że niska jakość stron
prowadzonych przez rząd Gambii nie pozwalała na dostęp do
wielu dokumentów oraz innych źródeł informacji przedstawiających sytuację wewnętrzną i międzynarodową Gambii, które
znacznie łatwiej było znaleźć w źródłach zagranicznych.
Dodatkową trudnością przy badaniu polityki zagranicznej
Gambii jest jej niekonsekwencja oraz dość gwałtowne zmiany.
Prezydent Yahya Jammeh znany jest z podejmowania dosłownie
z dnia na dzień działań, które w przypadku wielu innych państw
byłyby poprzedzone wielotygodniowymi, a nawet wielomiesięcznymi przygotowaniami lub wymagałyby wcześniejszego zbadania
sytuacji. Mam tu na myśli choćby ogłoszenie wyjścia z Commonwealthu czy, niepoprzedzone żadnymi oznakami kryzysu, zerwanie stosunków dyplomatycznych z Republiką Chińską (Tajwanem).
Za nietypowe należy również uznać ogłoszenie partnerstwa strategicznego z Katarem i decyzję, że Katar ma podjąć się budowy
nowego lotniska w Bandżulu. Miało to miejsce już podczas pierwszego spotkania 21 listopada 2014 r. prezydenta Gambii z emirem
Kataru szejchem Hamidem bin Khalifą al-Thani. Podobnie ogłoszenie Gambii państwem islamskim w grudniu 2015 roku było
dla wielu obserwatorów pewnym zaskoczeniem, a nawet wywołało zaniepokojenie wśród sąsiadów i partnerów europejskich

�56

Michał Ząbek

obawiających się radykalizacji postaw prezentowanych przez
Bandżul, co jednak – jak się wydaje – nie nastąpiło. Takie wydarzenia każą częstokroć zmienić całościowe postrzeganie pozycji
tego małego państwa na arenie międzynarodowej i niejako „wywracają do góry nogami” wcześniej przyjęte założenia.
Niemniej mam nadzieję, że ujęte przeze mnie zagadnienia pozwolą na przedstawienie ogólnego obrazu gambijskiej polityki
zagranicznej prowadzonej w ostatnim dwudziestoleciu. Chciałbym,
aby to skromne studium mogło stać się punktem wyjścia do szerszych rozważań nad charakterem oraz czynnikami warunkującymi politykę zagraniczną zarówno Gambii, jak i innych małych
państw będących na podobnym poziomie rozwoju, a w szczególności państw afrykańskich, których elity polityczne i charakter
prowadzonej polityki częstokroć wykazują duże podobieństwo
do Gambii.

Relacje Gambii z państwami Zachodu
Relacje Gambii z Wielką Brytanią
Relacje pomiędzy Wielką Brytanią a Gambią, po uzyskaniu
przez Gambię niepodległości w 1965 roku, są de facto przedłużeniem tendencji w rozwoju relacji jeszcze z okresu kolonialnego.
W latach 1965–1969 Gambia była monarchią parlamentarną,
a formalną głową państwa była królowa brytyjska. Należy podkreślić, że prócz oficjalnych silnych więzów z dawną metropolią,
takich jak przynależność do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (Commonwealth), Dawda Jawarę łączyły z dawnymi kolonizatorami
stosunkowo bliskie relacje osobiste. Potwierdzeniem tych ostatnich
może być przyznanie Dawdzie tytułu szlacheckiego przez królową brytyjską. Można zaryzykować stwierdzenie, że te bliskie relacje z dawną metropolią miały wpływ na „przymykanie oczu”

�Polityka zagraniczna Gambii

57

przez Wielką Brytanię na kolejno wygrywane wybory przez Dawdę i jego Ludową Partię Postępu (Peoples Progresive Party – PPP)
oraz zaostrzającą się walkę z opozycją. Ze strony gambijskiej ta
przyjaźń motywowana była przede wszystkim faktem, iż ok. 80%
budżetu tego niewielkiego państwa pochodziło z pomocy zagranicznej, a Wielka Brytania była jednym z głównych donatorów.
Brytyjczycy natomiast kładli nacisk na utrzymanie swojej strefy
wpływów w Afryce, ale również na powstrzymywanie ruchów
socjalistycznych i komunistycznych rozwijających się prężnie
w wielu nowo powstałych państwach afrykańskich. Obustronna
współpraca była w tamtym okresie przydatna dla obu stron: PPP
utrzymywało władzę oraz otrzymywało potrzebne fundusze do
rządzenia państwem, natomiast Brytyjczycy posiadali wiernego
sojusznika w regionie oraz ewentualną bazę dla swoich działań
w Afryce, czy nawet szerzej na Atlantyku. Dowodem jest rok 1982,
kiedy to brytyjskie lotnictwo korzystało z lotniska w Bandżulu
w czasie wojny o Falklandy-Malwiny.
Zmiana władzy w 1994 roku była niemiłą niespodzianką dla
Wielkiej Brytanii, która udzieliła nawet azylu zbiegłemu z kraju
Jawarze. Brytyjskie władze wraz z Unią Europejską szybko potępiły zamach stanu w Gambii, z drugiej strony nie doszło jednak
do zerwania stosunków dyplomatycznych z nowymi, nielegalnymi w świetle prawa międzynarodowego, władzami spod znaku
Armed Forces Provisional Ruling Council (AFPRC), którym przewodził porucznik Yahya Jammeh. Co więcej, władze brytyjskie,
mimo iż początkowo ograniczyły pomoc gospodarczą i wojskową,
stosunkowo szybko wycofały się ze swoich decyzji. Znamiennym
zdaje się być fakt, że to właśnie firma brytyjska była odpowiedzialna za szkolenie i przygotowywanie wyborów z 26 września
1996 roku, które były pierwszymi po zamachu z lipca 1994 roku.
Przez cały czas rządów Jammeha, od roku 1994 do chwili obecnej, następuje jednak powolne, ale trwałe oziębienie stosunków

�58

Michał Ząbek

dyplomatycznych, wojskowych oraz gospodarczych pomiędzy
krajami. Wartość obrotów handlowych w 1995 roku między oboma państwami wyniosła łącznie nieco ponad 32,5 mln dolarów
amerykańskich. Jeszcze w roku 2012 wskaźnik ten kształtował
się na poziomie ok. 65 mln dolarów1. Należy pamiętać, że wymiana gospodarcza pomiędzy Gambią i Wielką Brytanią, od momentu uzyskania przez Gambię niepodległości w 1965 roku, była
wyjątkowo niesymetryczna. Królestwo eksportowało do Gambii
praktycznie wszystkie produkty konieczne do utrzymania gospodarki, w tym paliwa, leki, technologie, a nawet częściowo żywność.
Ze strony byłej kolonii na Wyspy Brytyjskie trafiały przede wszystkim orzeszki ziemne stanowiące przez cały okres istnienia Gambii średnio ponad 40% eksportu. Ich udział rośnie i w 2012 roku
wyniósł ok. 49% wartości eksportu do Wielkiej Brytanii, a jego
wartość utrzymywała się na poziomie 5,25 mln USD, co znaczy,
że była niższa od tej z 1995 roku (6,8 mln). Na drugim miejscu
były owoce tropikalne i niektóre warzywa oraz w mniejszym stopniu nisko przetworzone produkty rybne. Daje się również zauważyć wyjątkowy brak stałości w obrotach pomiędzy oboma krajami.
W roku 2010 eksport z Gambii wyniósł nieco ponad 9 mln USD,
a dwa lata później spadł o ok. 40%. Od roku 2012 widać również
inną ciekawą zależność, a mianowicie fakt, iż 49% sprowadzanej
ropy oraz produktów z niej wytwarzanych jest pochodzenia brytyjskiego2. Takie uzależnienie wydaje się być wynikiem rozwoju
wpływów brytyjskich koncernów na afrykańskich polach naftowych, z których pochodzi praktycznie sto procent ropy i produktów z niej bezpośrednio wywarzanych w Gambii (takich jak benzyna).
1
Por. The Observatory of Economic Complexity, źródło: http://atlas.media.
mit.edu/explore/tree_map/hs/export/gmb/show/all/2012/ (dostęp: wrzesień
2014).
2
Tamże.

�Polityka zagraniczna Gambii

59

Mimo prób dystansowania się od Wielkiej Brytanii podejmowanych przez Yahyę Jammeha, takich jak pogłębiająca się krytyka Commonwealthu, zakończona wystąpieniem z niego 13 października 2013 roku, Gambia nadal wydaje się być uzależniona
w znacznej mierze od pomocy brytyjskiej, która w 2013 roku
przekroczyła 3 mln funtów. Związane jest to nie tylko z czynnikami gospodarczymi, ale również chęcią utrzymania władzy i spokoju wewnątrz państwa (przez Gambię między innymi prowadzą
szlaki przemytu narkotyków z Ameryki Łacińskiej do Afryki Zachodniej i Europy). Jammeh kontynuuje współpracę z Brytyjczykami w walce z przemytnikami, a także współpracę wywiadowczą
w zakresie rozpoznawania ruchów ekstremistycznych, jakie mogłyby pojawiać się wśród muzułmanów w jego kraju. Brytyjczycy
mają również znaczący wkład w przygotowanie armii gambijskiej
do misji pokojowych, w których państwo Jammeha często i chętnie bierze udział. Daje się to zauważyć dzięki licznym wizytom
brytyjskich szkoleniowców w Gambii, odpowiedzialnych między
innymi za przygotowanie gambijskiego korpusu do misji pokojowych w Czadzie czy Darfurze3.
Kolejnym czynnikiem powodującym, że osłabianie więzi z dawną metropolią jest niekorzystne dla Gambii są turyści. Jak podawały choćby gazety brytyjskie w 2013 roku liczba brytyjskich
turystów w Gambii wynosiła ok. 50 tys. i to Brytyjczycy stanowili największą grupę spośród odwiedzających Gambię4. Co więcej,
to właśnie mieszkańcy Zjednoczonego Królestwa stanowią już od
wielu lat podstawową grupę turystów w Gambii, a Londyn jest
Por. Gibraltar Regiment trains Gambians for Darfur deployment, źródło:
https://www.gov.uk/government/news/gibraltar-regiment-trains-gambiansfor-darfur-deployment (dostęp: 10.2014).
4
Por. Hirsch Afua, The Gambia: seven facts about the country leaving the
Commonwealth, źródło: http://www.theguardian.com/world/shortcuts/2013/
oct/03/gambia-facts-country-leaving-commonwealth (dostęp: 10.2014).
3

�60

Michał Ząbek

jednym z zaledwie kilku miast europejskich, z którego można
przez cały rok odlecieć do tego afrykańskiego kraju. Dla państwa,
dla którego wpływy z turystyki stanowią wg różnych danych od
16 do 18% PKB, ewentualny spadek liczby turystów mógłby mieć
dramatyczne konsekwencje.
Z wyżej wymienionych względów wydaje się więc, że wyjście
z Commonwealthu było raczej swego rodzaju gestem mającym
pokazać gotowość Gambii do poszukiwania nowych strategii międzynarodowych, a nie realnym krokiem mającym na celu głębokie
osłabienie relacji z Londynem. Brytyjczycy zdają się być tego świadomi, ale poza wyrażeniem żalu z powodu opuszczenia przez
Bandżul Brytyjskiej Wspólnoty Narodów nie podjęli żadnych znaczniejszych kroków, które miałyby Gambię w jakiś sposób ukarać za
jej postępowanie. Oba kraje, mimo olbrzymiej różnicy potencjałów,
zdają się być sobie potrzebne. O ile dla strony gambijskiej relacje
z dawną potęgą kolonialną mają wymiar wręcz egzystencjalny to
dla Brytyjczyków, spokojny kraj w tym regionie świata jest fragmentem architektury bezpieczeństwa poprzez kontrolę szlaków
przemytu narkotyków oraz posiadanie swego rodzaju sojuszniczej
bazy w coraz bardziej niespokojnej Afryce Zachodniej.
Relacje Gambii z USA
Początków wspólnych relacji Stanów Zjednoczonych i terenów
należących do dzisiejszej Gambii można szukać w okresie niewolnictwa, kiedy to znacząca część ludności tych terenów została
porwana i sprowadzona do brytyjskich kolonii w Ameryce, a później już do niepodległych Stanów Zjednoczonych. Pewną ciekawostką łączącą historię obu państw jest fakt, iż to właśnie traktat
wersalski z 1783 r. kończący wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych, kończył również wojnę siedmioletnią i ustanawiał
zwierzchność brytyjską nad obszarem Gambii, wyznaczając ramowe granice jej terytorium.

�Polityka zagraniczna Gambii

61

Do drugiej połowy XX wieku nie istniały jednak szersze kontakty pomiędzy brytyjską kolonią a USA. Epizodycznym wydarzeniem był fakt lądowania na lotnisku w Bathurst prezydenta
Franklina D. Roosvelta w drodze na konferencję Wielkiej Trójki
w Teheranie w 1943 roku.
Po uzyskaniu przez Gambię niepodległości rozpoczął się zauważalny proces przejmowania przez USA od Wielkiej Brytanii
wpływów w nowo powstałym państwie. W okresie rządów Jawary USA stopniowo stały się największym donatorem pomocy
humanitarnej i rozwojowej dla Gambii. Stany Zjednoczone widziały w Gambii korzystnie położony punkt na mapie świata
m.in. jako dobra baza na środkowym Atlantyku oraz miejsce,
gdzie powstało awaryjne lądowisko dla amerykańskich promów
kosmicznych. W tym celu port lotniczy w Bandżulu został gruntownie przebudowany przez Amerykanów, tak by mógł przyjmować promy kosmiczne. Związana historycznie ze światem
anglosaskim Gambia wydawała się też być w okresie Zimnej
Wojny dobrą przeciwwagą dla socjalistycznych rządów w sąsiednim Senegalu, czy szerzej dla socjalistycznych i komunistycznych tendencji w całym regionie. Mimo wierności Dawdy
Jawary wobec USA, przejawiającej się m.in. w tłumieniu jakichkolwiek ruchów socjalistycznych w swoim kraju, Stany Zjednoczone nie podjęły się jego obrony w roku 1994, umożliwiając
jedynie schronienie się na swoim okręcie cumującym w tym
czasie w porcie w Bandżulu, a dalej zapewniając mu bezpieczną
podróż do Senegalu.
Po objęciu rządów przez Yahye Jammeha nie doszło do gruntownej zmiany polityki amerykańskiej wobec tego małego państwa.
Wprawdzie w latach 2001–2002 Gambia była objęta amerykańskim
embargiem na sprzedaż broni oraz sankcjami ekonomicznymi,
jednak – jak się wydaje – zmieniająca się na świecie sytuacja geopolityczna, w tym szczególnie pojawienie się islamskiego terro-

�62

Michał Ząbek

ryzmu w Afryce Zachodniej, doprowadziło do znacznego ocieplenia relacji w późniejszych latach.
Relacje handlowe pomiędzy Gambią i USA kształtują się podobnie jak miało to miejsce w przypadku Wielkiej Brytanii i opierają się na sprzedaży nisko przetworzonych dóbr rolnych oraz
ryb. W drugą stronę płynie natomiast znacząca ilość wysoko przetworzonych produktów, częstokroć o znaczeniu strategicznym
dla istnienia państwa, w tym paliwo oraz wszelkiego rodzaju
wyroby przemysłu maszynowego i chemicznego. Należy jednak
zauważyć, że w przypadku Stanów Zjednoczonych większą rolę
niż w przypadku Wielkiej Brytanii w napływie dóbr ma pomoc
świadczona przez agencje rządowe, USAID oraz wszelkiego rodzaju instytucje typu NGO, które sprowadzają do Gambii nawet
tak podstawowe produkty, jak tłuszcze roślinne czy zboża. W tym
kontekście można wspomnieć choćby akcję z 2012 roku (odpowiedź na nieurodzaje w latach 2011–2012), kiedy to USAID i ambasada USA w Gambii przekazały żywność oraz środki na jej zakup
na łączną kwotę opiewającą na pół miliona dolarów co pozwoliło
wesprzeć pomocą ok. 428 tys. mieszkańców5.
Powracając do problematyki związanej z bezpieczeństwem
i współpracą pomiędzy oboma państwami w tej dziedzinie, należy zauważyć znaczny jej wzrost od połowy lat 90. do roku 2013.
Rok 2013 jest tu cezurą, ponieważ od 21 sierpnia tego roku nie
są prowadzone żadne treningi oraz nie jest udzielana pomoc wojskowa Gambii, a to z powodu rozporządzenia Yahye Jammeha
z tegoż dnia, na podstawie którego wydalono z kraju wszystkich
amerykańskich wojskowych i policyjnych instruktorów6. Postaram
Por. USA Aid agency, źródło: http://www.usaid.gov/crisis/the-gambia
(dostęp: 21.08.2014).
6
Por. Gambia Says No More U.S. Military Training, źródło: http://security­
assistancemonitor.wordpress.com/2013/08/21/gambia-says-no-more-u-smilitary-training/ (dostęp: 21.08.2014).
5

�Polityka zagraniczna Gambii

63

się jednak skupić na okresie poprzedzającym to wydarzenie. Gambia, jak już wcześniej wspominałem, od lat 70. stała się areną
przerzutu narkotyków z Ameryki Łacińskiej. Amerykańskie władze, podobnie jak Brytyjczycy, prowadząc globalną wojnę z narkobiznesem, wspierały wprawdzie nieznacznie, ale stale wojsko
gambijskie i służby bezpieczeństwa. Nie zmieniło się to praktycznie w ogóle po objęciu władzy przez Yahye Jammeha. Od początku XXI wieku do walki z przemytem narkotyków doszło zagrożenie islamskim ekstremizmem i terroryzmem, z którym w Gambii,
będącej krajem muzułmańskim, należy się szczególnie liczyć.
Wzrost aktywności islamskich terrorystów w regionie Afryki Zachodniej nastąpił od początku drugiej dekady XXI wieku. Taka
sytuacja geopolityczna okazała się niezwykle korzystna z punktu
widzenia Yahye Jammeha, który zwalczając wszelkie przejawy
islamskiego radykalizmu (również środkami pokojowymi, jak
promocja tzw. Czarnego Islamu), zaczął otrzymywać w tym celu
znaczne wsparcie ze strony USA. Pokazują to wyraźnie statystyki:
w roku 2000 liczba amerykańskich wojskowych i policjantów będących instruktorami sił gambijskich wynosiła zaledwie cztery
osoby, natomiast w roku 2010 było to już 305 osób. W 2009 roku
wg dokumentów Departamentu Stanów USA odbyło się aż 50 sesji szkoleniowych i treningowych dla sił gambijskich7. W tym samym okresie podobny wzrost kształtował liczbę słuchaczy amerykańskich kursów oficerskich, a nawet oficerów wysłanych na
szkolenie za ocean, których liczba wyniosła 67 osób, co wydaje
się być dość znaczącą liczbą, zważając na to, iż siły zbrojne Republiki Gambii liczą obecnie niespełna 2,5 tys. żołnierzy i oficerów.
Ważnym faktem jest również dotowanie znacznymi sumami gambijskich sił zbrojnych przez USA, które rok rocznie od 2007 roku
Por. US Secretary of State Sub-Saharian Africa Department, źródło: http://
www.state.gov/documents/organization/155990.pdf (dostęp: 08.2014).
7

�64

Michał Ząbek

przeznaczają na ten cel ok. 500 000 USD, co stanowi blisko połowę budżetu armii Jammeha. To wsparcie owocowało dotychczas
względną lojalnością przywódcy gambijskiego, który nie wahał
się wysłać swoich sił na praktycznie wszystkie misje wojskowe,
jakie miały miejsce na kontynencie afrykańskim, a nawet do Kosowa i Afganistanu. Dodatkowo finansowe wsparcie USA dało
możliwość dozbrojenia armii gambijskiej w nowy sprzęt i stworzenie, po raz pierwszy w historii Gambii, lotnictwa wyposażonego przede wszystkim w sprzęt zakupiony w krajach byłego ZSRR,
głównie na Ukrainie. Faktem jest też chęć zbudowania pierwszej
wojskowej uczelni w kraju, co pokazuje, że wieloletni sojusz ze
Stanami owocuje znacząco wzmocnieniem sił gambijskich.
W tym kontekście bardziej powinno dziwić zerwanie relacji
wojskowych z tym, wydawałoby się, kluczowym partnerem. Wydarzenie to należy jednak łączyć z ogólnym trendem w polityce
Jammeha wyraźnie zauważalnym po roku 2008, kiedy przywrócił karę śmierci. Mam tu na myśli politykę odsuwania się od Zachodu i poszukiwania partnerów, w tym wojskowych, wśród nowych światowych graczy takich jak: Chiny czy Turcja, które
w rozwoju armii gambijskiej odgrywają coraz większą rolę.
Relacje Gambia – USA, jak widzimy, mają w znacznym stopniu
wymiar jednostronny i opierają się na udzielaniu znaczącego
wsparcia Gambii przez Stany Zjednoczone, co nie powinno dziwić
zważając na potencjały obu krajów. Ciekawym przypadkiem jest
jednak sfera relacji w zakresie obronności, której w powyższym
akapicie poświęciłem nieco więcej uwagi. Relacje w tym obszarze
wskazują na to, że Stany Zjednoczone poszukują sojuszników
nawet wśród takich małych państw, jak Gambia w celu zabezpieczenia swoich interesów w różnych regionach świata. Wydaje się,
że fakt praktycznego braku istnienia demokracji w opisywanym
przeze mnie państwie, nie ma dla USA większego znaczenia, a prowadzone przez wiele amerykańskich NGO warsztatów na temat

�Polityka zagraniczna Gambii

65

demokracji i społeczeństwa obywatelskiego, które nie napotykają większego oporu ze strony Jammeha, tylko dodatkowo legitymizują jego władzę. Podejrzewam, że będzie się tak działo dopóty, dopóki jego rządy nie staną się jawnie antyamerykańskie,
a posunięcia polityczne, nie uderzą w jakiś sposób w politykę USA
w regionie. Nadchodzące lata pokażą, czy Stany Zjednoczone
staną się wrogiem Gambii, czy obecne ochłodzenie jest tylko chwilowe i związane z zawirowaniami w Afryce polegającymi na walce o wpływy pomiędzy wieloma graczami, którzy byli już na tym
kontynencie wcześniej, jak i nowymi poszukującymi dopiero swojego miejsca i ewentualnych zysków z inwestycji (również wojskowych) na tym najszybciej rozwijającym się z kontynentów.
Relacje Gambii z innymi państwami Zachodu
Należy zauważyć, że Gambia stara się rozwijać relacje również
z innymi państwami świata zachodniego. Do znaczących partnerów Gambii z tej strefy możemy zaliczyć dodatkowo Niemcy i Hiszpanię. Mimo iż z oboma krajami Gambia utrzymuje stosunki dyplomatyczne od początków swego istnienia, to dopiero nowe
rządy od 1994 r. i wprowadzone przez nie zmiany w koncepcji
polityki zagranicznej doprowadziły do znacznego ożywienia kontaktów.
Rozwój stosunków z tymi krajami i zwiększenie aktywności
w świecie cechuje szczególnie drugą dekadę rządów Yahye Jammeha. Mimo pojawiających się coraz częściej haseł mówiących
o „oderwaniu się” od Zachodu, Europa i Stany Zjednoczone nadal
są podstawowymi źródłami potrzebnej pomocy w szczególności
tej, za którą idzie transfer technologii i podniesie poziomu życia
mieszkańców. Z tego względu Yahye Jammeh nie mógł się w pełni odciąć od, póki co, podstawowego źródła dóbr i technologii,
jakim jest ogólnie pojęty świat zachodni. Również w kwestii bezpieczeństwa państwa utrzymanie dobrych relacji z wciąż wpły-

�66

Michał Ząbek

wowymi państwami UE czy USA ma kluczowe znaczenie i pozwala na swobodne utrzymywanie korzystnego dla Gambii status quo
w regionie. Widoczna jest jednak próba przeniesienia ciężaru
relacji z potęg anglosaskich na innych graczy ze świata zachodniego, wśród których szczególne znaczenie odgrywają, ważna ze
względu na wymianę handlową i turystyczną, Hiszpania i najpotężniejsze państwo Starego Kontynentu, jakim są Niemcy.
Relacje handlowe z Hiszpanią w 2012 roku wyniosły ok.
13 mln USD i mają tendencję rosnącą. Ważnym elementem łączącym oba państwa jest koncepcja polityki opierająca się na wzmacnianiu relacji „północ-południe”. W tym kontekście za kluczowe
wydarzenie można uznać rozmowy z marca 2014 roku, kiedy
specjalny wysłannik króla Hiszpanii omawiał z Yahye Jammehem
i jego doradcami warunki poparcia Gambii dla hiszpańskiej kandydatury na pozycję niestałego członka Rady Bezpieczeństwa
w kadencji 2015–20168. Takie kroki podejmowane przez państwo
jasno wskazują na odsuwanie się od Wielkiej Brytanii i Stanów
Zjednoczonych, tym bardziej że Hiszpania znana jest z wielu inicjatyw mających na celu zbliżenie krajów tzw. Południa w innej,
niż proponowana przez kraje anglosaskie, formule.
Niemcy natomiast są krajem, który od kilku lat zaczyna prowadzić coraz śmielszą politykę na światowej arenie, znacząco
wychodząc poza Europę. Widzimy to w aktywnych działaniach
niemieckich na rzecz pojednania świata zachodniego z Iranem,
zaangażowaniu się w ochronę chrześcijan w Iraku czy rozwijającym się energicznie partnerstwie z Chinami. W wyniku tych zmian
w polityce niemieckiej doszło też do zmiany postrzegania Afryki
i pogłębienia relacji politycznych oraz gospodarczych z tym kon8
Por. Spain seeks Gambia’s support for UN SC non-permanent Membership,
źródło: http://observer.gm/africa/gambia/article/spain-seeks-gambias-supportfor-un-sc-non-permanent-membership (dostęp: 08.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

67

tynentem. Niemcy pozbawione naturalnej strefy wpływów na
Czarnym Lądzie postanowiły prowadzić politykę znacznie szerzej
zakrojoną, nieukierunkowaną na konkretne kraje czy region, lecz
raczej na branże, w których mogą liczyć na uzyskanie przewagi
nad swoimi konkurentami z Europy, USA czy Chinami. Nie oznacza to jednak, że nie doszło do pewnego zainteresowania niektórymi krajami. Należą do nich dawne kolonie niemieckie takie jak:
Kamerun czy Namibia, ale też państwa niebudzące większego
zainteresowania inwestorów z innych regionów. Do tej drugiej
grupy zalicza się właśnie Gambia. Niemieckie relacje z tym państwem są w znacznej mierze oparte na dostarczaniu różnorodnej
pomocy rozwojowej, w tym technologii. Do największych niemieckich inwestycji należy bezpośrednie zaangażowanie się w projekt Grupy Banku Światowego „Light Africa” poprzez wysyłanie
własnych inżynierów i technologii w celu rozbudowy sieci elektrycznej w Gambii. Szczególnym momentem dla relacji gambijsko-niemieckich był 19 czerwca 2012 roku, kiedy podpisano Memorandum of Understanding pomiędzy niemiecką i gambijską izbą
handlową (ang. chamber of commerce), mające na celu ułatwienie
relacji handlowych obu krajów9. Na bazie porozumienia dwustronnego doszło do zdecydowanie największego wydarzenia
handlowego w historii relacji pomiędzy oboma krajami, a mianowicie powołania do życia przez niemieckie linie lotnicze Germania linii Gambia Bird, która stała się natychmiast flagową linią
lotniczą tego małego państwa. Linie lotnicze Gambia Bird posiadają na swoim stanie dwa wydzierżawione od Germanii samoloty typu Airbus A-319 i wyjątkowo rozbudowaną siatkę połączeń,
jak na swe możliwości, obejmującą aż osiem tras przede wszystkim
do miast położonych w ramach wspólnoty ECOWAS, ale również
Por. Janneh Bintou Kb., Gambia: Invest Gambia Inks MoU With GGCC, źródło:
http://allafrica.com/stories/201206211093.html (dostęp: 9.08.2014).
9

�68

Michał Ząbek

do Barcelony i Londynu, z których to miejsc pochodzi największy
procent turystów przybywających na atlantyckie wybrzeże Gambii. To posunięcie handlowe nie mogło się obejść bez bezpośredniej zgody Yahye Jammeha, ale również bez wsparcia rządowego
strony niemieckiej i jest interpretowane jako poszukiwanie przez
Niemcy swego rodzaju bazy wypadowej do prowadzenia polityki
w Afryce Zachodniej, a ze strony Gambii jako zdecydowane pokazanie krajom anglosaskim, że Gambia potrafi prowadzić niezależną politykę i umie samodzielnie znajdować partnerów nie
tylko pośród krajów Bliskiego i Dalekiego Wschodu, ale również
na Starym Kontynencie.
Do innych ważnych dla polityki zagranicznej Gambii państw
w Europie należy przede wszystkim Królestwo Niderlandów wraz
z pozostałymi krajami Beneluksu. Sama Holandia zajmuje drugie
pod względem wolumenu obrotów handlowych miejsce wśród
europejskich partnerów Gambii, zaraz po Zjednoczonym Królestwie. Tak wysoka pozycja nie przekłada się jednak na podejmowanie działań, które miałyby choćby znamię politycznych posunięć.
Podobnie jak wiele innych państw, przyjmuje studentów afrykańskich na swoje uczelnie (w tym i z Gambii). Nie da się jednak
zarysować bardziej zdecydowanej linii politycznej w polityce
holenderskiej na kierunku Afryki Zachodniej, w której jakąkolwiek
rolę odgrywałoby opisywane przeze mnie państwo. Znaczącym
partnerem w dziedzinie obronności okazała się, jak już wspominałem wcześniej, Ukraina. Państwo to sprzedało Gambii pojedynczy samolot Su-25 w 2009 r. i zajęło się szkoleniem pilotów oraz
obsługi naziemnej. Z podawanych informacji do kolejnego znacznego ocieplenia relacji pomiędzy krajami doszło w roku 2012,
kiedy Ukraina podjęła się szkolenia kadry oficerskiej i żołnierzy
gambijskich oraz próbowała sprzedać afrykańskiemu partnerowi
większe ilości sprzętu produkowanego przez ukraiński przemysł
wojskowy. Jednak przedłużające się negocjacje nie zakończyły

�Polityka zagraniczna Gambii

69

się przed wybuchem kryzysu na Ukrainie i obecnie nie są kontynuowane, w przeciwieństwie do wymian studenckich, w których
biorą udział młodzi Gambijczycy.
Podobnie nieregularny charakter mają relacje z Polską, choć
są od lat 80. utrzymywane najpierw przez polską placówkę w Dakarze, a obecnie w Rabacie, trudno je nazwać stałymi. Polska nie
angażuje się w większym stopniu w projekty pomocowe w Gambii, ani nie posiada z tym państwem stałej wymiany dóbr. Ciekawostką może być fakt otwarcia w 2013 r. oferty Rainbow Tours
właśnie do Gambii, co przy braku innych obrotów znacząco ożywiło relacje polsko-gambijskie. Do większego zacieśnienia tych
związków przyczyniło się zniesienie wiz dla obywateli Polski
do Gambii w ramach unifikacji polityki wizowej Gambii z krajami UE.
Podsumowanie
Łatwo zauważyć, że mimo prób zmiany sojuszy geopolitycznych, jakie Gambia podejmuje szczególnie w drugiej dekadzie
rządów Yahye Jammeha, są one tylko połowicznie przeprowadzane z sukcesem, jeśli chodzi o relacje z szeroko rozumianym
Zachodem, a przede wszystkim z krajami europejskimi. Wydaje
się, że wynika to przede wszystkim z faktu, iż gros polityki większości państw europejskich, jak również UE jako całości opiera
się na relacjach handlowych. Gambia z racji bycia, obiektywnie
rzecz biorąc, nieznaczącym rynkiem na mapie Afryki, nie wzbudza tak szerokiego zainteresowania jak pozostałe kraje regionu.
Dodatkowo sytuację handlową komplikuje relatywnie niewielka
odległość pomiędzy Bandżulem i znacznie większym, a przy tym
dającym większe możliwości Dakarem (odległość, którą można
pokonać samochodem w mniej niż pięć godzin). To w stolicy Senegalu skupiają się podstawowe instytucje międzynarodowe
i handlowe w tym regionie Afryki. Jedyną szansą dla Bandżulu,

�70

Michał Ząbek

a tym samym Gambii, wydaje się być fakt, iż tradycyjnie więź
pomiędzy Francją i Senegalem prowadzi do zamknięcia się tego
rynku na wiele podmiotów gospodarczych, również europejskich,
ze względu na bardzo silną ochronę przez Francję swoich firm,
przedsiębiorstw na terenie Senegalu oraz pozostałych państw
Afryki Zachodniej będących dawniej koloniami francuskimi. Wywołana tym niemożność rozwinięcia bardziej złożonych relacji
z tymi państwami powoduje, że stabilna politycznie i bezpieczna
Gambia może stać się dla niektórych inwestorów swego rodzaju
bramą do Afryki Zachodniej.
W niniejszym rozdziale chciałem ukazać, że Gambia, mimo
buńczucznych zapowiedzi i pełnych oskarżeń wystąpień prezydenta Yahye Jammeha o niekorzystnym wpływie państw Zachodu na rozwój tego państwa, jest nadal od nich uzależniona. Widać
jednak, iż starzy kolonizatorzy, czy nawet szerzej, świat anglosaski, zachowywali się zbyt arogancko wobec tego niewielkiego
afrykańskiego partnera, będąc pewnym, iż jest on tak dalece
związany z Wielką Brytanią, a później również ze Stanami Zjednoczonymi, że nie spróbuje nawet podjąć próby oporu wobec tych
państw, nawet jeśli rozwiązania polityczne i gospodarcze przez
nie narzucane będą niekorzystne. Yahye Jammeh od początku
drugiej dekady swoich rządów coraz bardziej, zarówno w retoryce, jak i praktyce, stara się oderwać od dawnych potęg mających
de facto pośrednie panowanie nad jego państwem od czasów uzyskania niepodległości w 1965 roku. Taka postawa daje szansę
innym państwom wysoko rozwiniętym takim jak Niemcy lub
Hiszpania na wejście na ten niewielki rynek i tym samym uzyskanie w regionie wpływów gospodarczych i politycznych. Wydaje
się, że jeszcze długo Gambia pozostanie uzależniona od Zjednoczonego Królestwa i USA, jednak jeśli polityka Bandżulu będzie
konsekwentna, uzależnienie to będzie systematycznie słabło na
rzecz wpływów innych państw europejskich. Konkludując, moż-

�Polityka zagraniczna Gambii

71

na powiedzieć, że zbytnia pewność siebie w poczynaniach w stosunku do Gambii przyczyniła się do utraty kontroli politycznej
nad tym państwem przez Wielką Brytanię, ponieważ wywołała
realny lęk w elitach rządzących tego małego państwa, co do ich
suwerenności szczególnie w ramach polityki wewnętrznej, która
była coraz ostrzej krytykowana przez Brytyjczyków i Amerykanów.
Tym samym kwestia suwerenności wewnętrznej przyczyniła się
do zmiany założeń polityki zagranicznej.

Gambia w Afryce
Relacje Gambii z Senegalem
Relacje gambijsko-senegalskie mają głębokie podstawy historyczne. Związane jest to z oczywistym faktem, iż terytorium Gambii zostało niejako wycięte ze zwartego terytorium Senegalu na
bazie wielokrotnie zmienianych umów dwustronnych pomiędzy
Wielką Brytanią i Francją, jak również innych aktów o charakterze wielostronnym. Istnienie Gambii zawsze stanowiło swego
rodzaju wyzwanie dla jedności terytorialnej Senegalu, a co za
tym idzie, znaczące napięcia polityczne, szczególnie w prawie
oderwanym od reszty kraju (z powodu Gambii) regionie Casamanca. Co więcej, ludność zamieszkująca oba państwa należy do
tych samych grup etnicznych i plemiennych oraz, co ważne, w większości wyznaje islam. Jak widać, wydzielenie szerokiego na 50
i długiego na ok. 200 km pasa wzdłuż rzeki Gambii wraz z zamieszkującą ten teren ludnością wydaje się posunięciem nader
sztucznym i każącym zadać oczywiste pytanie o sensowność istnienia dwóch odrębnych organizmów państwowych ukształtowanych w ten sposób. Co więcej, w momencie podjęcia kwestii
niepodległości Senegalu naturalnym wydawało się, iż po opuszcze­
niu przez Brytyjczyków swej kolonii dojdzie do połączenia obu

�72

Michał Ząbek

tych terytoriów choćby ze względów ekonomicznych, ponieważ
byłoby rzeczą nieprawdopodobną, aby terytorium Gambii mogło
samodzielnie utrzymać się na arenie międzynarodowej, będąc
pozbawionym znaczących zasobów ekonomicznych i społecznych.
Od 1961 roku powołano komitet pod przewodnictwem prezydenta Senegalu Leopolda Sangohra i szefa rady ministrów Gambii
P. S. N’Jie. Ciało to miało podjąć prace przygotowawcze do połączenia obu terytoriów w ramach jednego państwa po opuszczeniu
Gambii przez Brytyjczyków. W roku 1964 powstał nawet raport
autorstwa H. J. van Mooka pod egidą Narodów Zjednoczonych
na temat realnych możliwości i konsekwencji połączenia obu
krajów. W pracy tej znalazła się teza o możliwości ustanowienia
konfederacji Senegambii jako korzystnej formy koegzystencji.
Znaczenie miał jednak, jak to bywało już podczas wcześniejszych
prób połączenia obu terytoriów, głos ludności Aku, tj. miejscowych kreoli, którzy wyrazili sprzeciw i ostatecznie Gambia powstała jako samodzielny niepodległy byt na mapie Afryki w roku
1965.
Od początku niepodległości Gambia była w znacznej mierze
uzależniona od swego jedynego, znacznie większego sąsiada
i musiała podjąć z nim współpracę. Pierwszym dokumentem,
podpisanym jeszcze w roku 1965, było porozumienie o wzajemnej obronie z Senegalem oraz współpracy wojskowej. W kwietniu
1967 roku podpisano traktat o współpracy, na mocy którego w następnych latach został powołany komitet międzyrządowy i sekretariat ds. relacji senegalsko-gambijskich. Ogółem do roku 1982
podpisano ponad trzydzieści kolejnych umów, które, mimo pojawiających się czasem tarć, dały bazę do szerokiej współpracy
i dobrych relacji międzypaństwowych. Po nieudanym zamachu
stanu w Gambii z 1981 roku, w którego udaremnieniu znaczącej
pomocy udzieliły siły senegalskie, rządy obu państw podjęły decyzję o budowie wspólnego państwa na bazie konfederacji. Trwa-

�Polityka zagraniczna Gambii

73

ła ona zaledwie siedem lat (do roku 1989) i upadła w wyniku
znacznych różnic w prawodawstwie, rozwoju gospodarczym
i konfliktów o realną władzę nad krajem. Rozpad ten był jednak
pokojowy i nie doprowadził na szczęście do konfliktu.
W styczniu 1991 roku podpisano nowy traktat o wzajemnej
przyjaźni i współpracy, który, co ciekawe, uwzględniał część dorobku prawno-zjednoczeniowego Senegambii. Dobre relacje pomiędzy państwami oparte na wymianie gospodarczej i współpracy politycznej trwały do zamachu stanu z 22 lipca 1994 roku.
Po objęciu władzy przez Yahye Jammeha i związanych z nim
wojskowych, doszło do wzrostu napięcia w relacjach pomiędzy
krajami. Senegalskie władze obawiały się, że pochodzący z ludu
Dżola Jammeh może chcieć wesprzeć teraz swych pobratymców
z Casamanki i przyczynić się do zaognienia tamtejszego konfliktu, zwłaszcza że zaraz po przejęciu rządów przez Jammeha doszło
do wzmocnienia armii i gremiów wojskowych.
Niemniej do większych napięć nie doszło, nawet po tym, jak
schronienia Dwadowi Jawara udzielił właśnie Senegal. Jammeh
wiedział i wie do dziś, że nie może pozwolić sobie na jakikolwiek
większy spór ze swoim sąsiadem, ponieważ stanowi to bezpośrednie zagrożenie dla Gambii, a tym samym i jego władzy. Ważnym elementem uspokajania sytuacji była wizyta Jammeha
22 września 1994 roku w Dakarze, w czasie której doszło do nieformalnego jeszcze wtedy uznania przez Senegal nowych władz
swojego sąsiada oraz zapowiedź chęci utrzymania dobrych wzajemnych relacji. W celu zapewnienia bezpieczeństwa militarnego,
poza wzmacnianiem własnych sił, Yahya Jammeh nadał nowe
znaczenia relacjom pomiędzy armiami Gambii i Senegalu. Za jego
rządów podjęto wielowymiarową współpracę w dziedzinie obronności i zapewnienia bezpieczeństwa na granicach oraz zastosowano szerokie środki budowy zaufania bazujące na wspólnych
szkoleniach i podpisanych dokumentach dwustronnych. Budowa

�74

Michał Ząbek

atmosfery zaufania jest szczególnie ważna dla mniejszej Gambii,
ponieważ daje jej kluczowe gwarancje nienaruszalności granic.
Kwestia prawidłowej delimitacji granic jest jednak, jak pokazują liczne przykłady na przestrzeni ostatnich lat, pewnym problemem dla obu krajów. W ostatnich kilku latach coraz częstsze
są przypadki, w których specjalna komisja do spraw delimitacji
granicy jest areną sporu pomiędzy państwami o teoretycznie błahe skrawki ziemi. W 2005 roku doszło nawet do sytuacji, w której
Unia Europejska wydała oficjalne oświadczenie wzywające obie
strony do unormowania sytuacji granicznej między państwami,
w tym do niestanowienia na terenach sporu żadnych form osiedli,
które mogłyby tylko utrudnić dialog. Należy pamiętać, że napięcia graniczne o bagna lub fragmenty sawanny używane przez
miejscowych pasterzy Fulbe do wypasu bydła nie są korzystne dla
obu stron, gdyż – jak zauważono choćby w wyżej wymienionym
oświadczeniu UE – odstraszają potencjalnych inwestorów oraz
niekorzystnie wpływają na poczucie bezpieczeństwa w regionie,
a także mogą zagrozić współpracy obu państw w niestabilnej
obecnie sytuacji w Afryce Zachodniej. Z drugiej strony pojawiają
się również inicjatywy budujące wzajemne zaufanie i niosące
nadzieję na w pełni przyjazne relacje między krajami. Za jedno
z ciekawszych wydarzeń można uznać wspólne świętowanie przez
mieszkańców miejscowości nadgranicznych tzw. Dnia Pokoju
25 września 2013 roku10. Innym oddolnym projektem mającym
na celu uniknięcie przyszłych sporów na granicy państw było
wspólne wyznaczenie specjalnego szlaku dla przepędzania bydła,
dzięki czemu w przyszłości ma nie dochodzić do incydentów,
w których obywatele jednego bądź drugiego państwa znajdą się
10
Por. Celebrating the International Day of Peace at the Senegal-Gambia border,
http://www.tostan.org/news/celebrating-international-day-peace-senegalgambia-border (dostęp: 09.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

75

nielegalnie na terytorium drugiej strony ze względu na prowadzony przez siebie półpasterski tryb życia11.
Obroty handlowe pomiędzy państwami w całym okresie rządów
Yahye Jammeha znacząco rosły, by wynieść łącznie ponad 92 mln
USD w roku 2012, przy obrotach wynoszących 10 mln USD w 1995
roku. Jest to niebagatelny wzrost, mówiący o szybkości i sile rozwoju całego kontynentu i regionu Zachodniej Afryki oraz wzrostu,
jaki zanotowały oba państwa. Należy zauważyć, że jest to, można
powiedzieć, czysta wymiana handlowa, ponieważ w przeciwieństwie do opisywanych wcześniej relacji gospodarczych z krajami
Zachodu nie ma tu miejsca na pomoc rozwojową, której Senegal
nie jest w stanie świadczyć swojemu sąsiadowi, gdyż rozwój społeczny i technologiczny obu państw nie różni się znacząco, a przewaga gospodarcza Senegalu wynika przede wszystkim z jego
wielkości i posiadanych podstawowych zasobów gospodarczych.
W wymianie gospodarczej na pewno podstawowym problemem
jest jej struktura, tzn. Gambia eksportuje od początku swego istnienia de facto tylko produkty nisko przetworzone, a do tego łatwo
zastępowalne zamiennikami z innych rynków, takie jak żywność
i tekstylia. Ze strony Senegalu do państwa Jammeha trafiają samochody, produkty przemysłu wydobywczego oraz mniej zaawansowane technologicznie urządzenia mechaniczne i elektroniczne,
co stawia to państwo w relacjach gospodarczych na znacznie
lepszej pozycji. Należy także ująć niedoszacowaną, a znaczącą
szarą strefę, w ramy której wchodzą imigranci senegalscy, przeważnie z Casamanki, masowo pracujący w miastach Gambii jako
kierowcy i drobni handlarze oraz świadczący innego rodzaju usługi. Ponadto nieujmowanym czynnikiem wymiany gospodarczej
11
Por. Establishing long-term peaceful solutions on the Senegalese-Gambian
border, źródło: http://www.tostan.org/stories/establishing-long-term-peacefulsolutions-senegalese-gambian-border (dostęp: 09.2014).

�76

Michał Ząbek

jest przemyt znacznie tańszych dóbr, takich jak żywność z Gambii
do Senegalu, co z pewnością, choć nieznacznie, przyczynia się do
wzrostu poziomu życia mieszkańców Gambii oraz Senegalu trudniących się tym procederem.
Trzeba zauważyć, że wspólne relacje obu państw ze względu
na szczególny rodzaj koegzystencji są niezwykle ważne przede
wszystkim z punktu widzenia Bandżulu. W tym wymiarze widzimy wiele racjonalnych posunięć strony gambijskiej mających na
celu zachowanie dobrosąsiedzkich kontaktów. Funkcjonowanie
wielorakich komisji międzypaństwowych, o których wyżej wspomniałem, oraz szeroka wymiana handlowa, a także współpraca
w zakresie wojskowości i polityki bezpieczeństwa, wskazują na
strategiczne znaczenie relacji senegalsko-gambijskich. Stały wzajemny rozwój handlu oraz współpracy pomiędzy społecznościami
żyjącymi szczególnie na granicach obu państw pozwala na optymistyczne spojrzenie na przyszłość wzajemnych stosunków. Oba
kraje są politycznie zdecydowane na zachowanie obecnego status
quo w tym regionie Afryki i będą wzajemnie się dalej popierać na
arenie organizacji międzynarodowych, a szczególnie w ramach
ECOWAS-u. W zachowaniu stosunkowo dobrych relacji na pewno
pomaga trzeźwa i wyważona postawa przywódców obu krajów
i mimo sporadycznych przejawów swoiście pojętej megalomanii,
nie widać obecnie żadnych większych napięć między krajami ani
nic nie wskazuje na ich powstanie w najbliższym czasie12 .

Yahye Jammeh w wywiadzie dla „New African” z października 2013 roku
stwierdził między innymi, że teren Casamanki również jest przynależny jego
państwu ze względu na łączące ludność Gambii i Casamanki więzy krwi, por.
“If you always follow others, you can never lead” – President Yahya Jammeh, „New
African” 24.10.2013, źródło: http://newafricanmagazine.com/if-you-alwaysfollow-others-you-can-never-lead-president-yahya-jammeh/ (dostęp: 09.2014).
12

�Polityka zagraniczna Gambii

77

Relacje Gambia – ECOWAS
Małe państwa nieposiadające dostatecznych środków na prowadzenie w pełni niezależnej polityki zagranicznej, pozwalającej
im na forsowanie swoich celów w bezpośrednich kontaktach z innymi graczami na arenie międzynarodowej, często znajdują na
forum organizacji międzynarodowych rzadką możliwość wyrażenia swoich intencji. Podobnie jest w przypadku polityki opisywanego przeze mnie państwa. Gambia od samego początku istnienia widziała szansę dla rozwoju swoich wizji politycznych na
forum organizacji międzynarodowych. Powstała 28 maja 1975 r.
Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (Economic
Community of West African States – ECOWAS) od początku istnienia jawiła się władzom w Bandżulu jako forum, na którym Gambia jako równoprawny partner będzie mogła wyrażać swoje zdanie. Szczególną wartością dla rządu Dwada Jawrry była wizja
choćby częściowego uniezależnienia się od swojego wielokrotnie
większego sąsiada. Uniezależnienie to rozumiane było przez elity gambijskie jako zmniejszenie zależności ekonomicznej i politycznej od Dakaru. Ponadto widziano na tym forum miejsce, gdzie
anglojęzyczne państwa Afryki Zachodniej będą mogły tworzyć
koalicje nastawione przeciw grupie państw frankofońskich, wśród
których szczególnie ważną rolę zawsze odgrywał sąsiad Gambii.
Takie koalicje były niezwykle ważne dla małej Gambii, ponieważ
mogły ochronić ją przed niekorzystnymi, z jej punktu widzenia,
działaniami politycznymi i ekonomicznymi ze strony Senegalu,
od którego była, jak już wcześniej przedstawiłem, zawsze w znacznej mierze uzależniona. Wymienione wyżej przyczyny stały się
powodem, dla którego Dawda Jawara zdecydował się na przystąpienie do traktatu z Lagos powołującego do życia ECOWAS.
Gambia od początku była aktywnym członkiem organizacji,
przyłączając się do wielu inicjatyw, takich jak grupa monitorująca (Economic Community of West African States Monitoring Group

�78

Michał Ząbek

– ECOMOG), powstała w 1981 roku i będąca wyrazem instytucjonalizacji współpracy w zakresie polityki bezpieczeństwa i wojskowości. Grupa ta stała się de facto zbrojnym ramieniem organizacji, pozwalającym na wysyłanie na tereny konfliktów, które
dotknęły państwa regionu, wspólnych sił zbrojnych w celu uspokojenia sytuacji. Na tym forum, mimo skromnych możliwości
wojskowych, Gambia od początku była bardzo aktywna, wysyłając choćby niewielkie grupy żołnierzy we wszystkie rejony zapalne. Inną inicjatywą, do której przyłączył się Bandżul, było stworzenie wspólnego paszportu, który przyjęło dziesięć z czternastu
państw Wspólnoty. Wspólny paszport poza ujednoliconym formatem dokumentów, pozwala na swobodne przekraczanie granicy bez wizy pomiędzy członkami sygnatariuszami oraz na przebywanie ich obywatelom bez dodatkowych zezwoleń na terenie
państwa stron do dziewięćdziesięciu dni.
Poza tym Yahye Jammeh po objęciu władzy, podobnie jak jego
poprzednik, uznał ECOWAS za jedno z podstawowych forów, na
którym jego państwo może osiągnąć swoje polityczne i ekonomiczne cele. Dał temu wyraz już w pierwszych dniach urzędowania, usilnie i skutecznie zabiegając o to, by Gambia nie została
wykluczona ze wspólnoty, pomimo tego, że sam przejął władzę
w wyniku zamachu stanu, co daje możliwość do wykluczenia jego
państwa z prac organizacji.
Szczególnym wyrazem polityki mającej na celu możliwie najsilniejsze związanie swoich celów międzynarodowych z polityką
organizacji jest Vision 2020, dokument wydany w maju 1996 roku,
będący swoistą długoterminową wizją rozwoju politycznego i gospodarczego kraju. Jest to dokument jasno przedstawiający kierunki polityki obrane przez ekipę Jammeha, wśród których jednym
z podstawowych jest zwrócenie się ku organizacjom międzynarodowym ze szczególnym uwzględnieniem aktorów regionalnych,
tj. ECOWAS i Unii Afrykańskiej. Równie ważnymi celami progra-

�Polityka zagraniczna Gambii

79

mu są: stworzenie zorientowanego proeksportowo rolnictwa oraz
stworzenie w Gambii regionalnych centrów finansowych, a wszystko to w oparciu o prywatny biznes i wolność handlu zapewnioną
właśnie przez korzystne rozwiązania w ramach współpracy międzynarodowej na szczeblu organizacji. Trzeba pamiętać, że 14%
wymiany handlowej Gambii było związane w 2008 roku z państwami ECOWAS, wśród których najważniejszymi partnerami
była Nigeria i Senegal. Dla porównania wymiana z krajami Unii
Europejskiej obejmuje 43% wymiany handlowej tego państwa.
Warto jednak zauważyć, że tendencja w handlu z Europą jest
spadkowa, natomiast obroty z krajami regionu rosną dość szybko.
Ważnym czynnikiem wpływającym na rozwój Gambii przy jednoczesnym pogłębieniu więzi z ECOWAS jest powołany w 1999
roku Bank Inwestycji i Rozwoju (ECOWAS Bank for Investment
and Development – EBID), którego celem jest inwestycyjne wspieranie różnorakich projektów gospodarczych w państwach członkowskich w celu wzmacniania pozycji Wspólnoty na arenie międzynarodowej. Do ważniejszych projektów przeprowadzonych
przy wsparciu tej instytucji należy zaliczyć rozpoczęty od 2010
roku program reformy rolnej w Gambii mający na celu scalanie
w prywatnych rękach (również na bazie spółdzielni) rozdrobnionego sektora rolnego. Program ten jest związany z polityką ECOWAS, w ramach której regionalne rolnictwo powinno zacząć odgrywać w niedalekiej przyszłości rolę eksportera żywności, jeśli
nie na światowe rynki, to z pewnością na całą Afrykę13. Handlowy
wymiar współpracy w ramach Wspólnoty widoczny jest także
w oficjalnej doktrynie polityki handlowej Gambii, którą ogłoszono w 2011 roku. Stwierdza się tam między innymi, że w ramach
13
Por. ECOWAS Commends Gambia Agricultural Initiatives, źródło: http://
www.nepad.org/foodsecurit y/news/1825/ecowas-commends-gam­
bia%E2%80%99s-agricultural-initiatives (dostęp: 09.2014).

�80

Michał Ząbek

dywersyfikacji zarówno eksporterów, jak i importerów wszelkiego rodzaju dóbr, Gambia powinna osiągnąć podział, w którym
relacje handlowe z żadnym z trzech wymienionych regionów nie
powinny przekraczać 30%. Wśród wymienionych regionów były:
Unia Europejska, ECOWAS i państwa Dalekiego Wschodu przede
wszystkim Chiny, Indie i Singapur14. Osiągnięcie takich wskaźników wymiany handlowej wymaga pogłębienia relacji handlowych
i politycznych pomiędzy krajami Afryki Zachodniej, co z pewnością znajdzie swoje odbicie w pracach dyplomatów z Bandżulu
na forum tej organizacji.
Należy zaznaczyć, że Gambia jest niezwykle aktywnym członkiem organizacji, szczególnie jeśli porówna się jej działania z realnymi możliwościami państwa. Wyraźnie prointegracyjna postawa Gambii została dostrzeżona już w latach 80., kiedy to
sekretarzem organizacji w latach 1989–1990 i 1991–1992 został
Dawda Jawara. Siły gambijskie uczestniczyły w praktycznie wszystkich misjach ECOMOG, również w tych najtrudniejszych w Sierra Leone, Liberii czy ostatnio w Mali i Czadzie. Gambia zarówno
za poprzednich, jak i obecnych rządów zawsze w sposób zdecydowany wspiera integracyjny wymiar organizacji, widząc w głębokiej współpracy gwarancję szeroko pojętego bezpieczeństwa
oraz szansę na rozwój jako część większego organizmu międzynarodowego. Taka postawa, jak się wydaje, jest spowodowana
ogólną słabością tego państwa jako samodzielnego podmiotu na
arenie międzynarodowej. Uzależnienie swoich dalekosiężnych
planów od działań w ramach organizacji i w oparciu o sojusze
w niej powstałe niesie jednak pewne zagrożenie. Może nim być
brak elastyczności w prowadzonej polityce szczególnie handlowej,
14
Por. Ministry of Trade, Regional Integration and Employment: The Gambia
Trade Policy 2011, źródło: http://www.gafspfund.org/sites/gafspfund.org/files/
Documents/Attachment%2011%20The%20Gambia%20Trade%20Policy%20
2011.pdf (dostęp: 09.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

81

jeśliby poziom integracji wzrósł na tyle, by zostały stworzone instrumenty i instytucje podobne do tych w Unii Europejskiej. W takim przypadku podmiotowy gambijski głos stałby się niesłyszalny,
gdyż zostałby zagłuszony przez silnych graczy takich jak Nigeria
czy choćby Mali.
Gambia na forum Unii Afrykańskiej i jej relacje
z pozostałymi państwami afrykańskimi
Jak zaznaczono w poprzednim podrozdziale, kluczową rolę
dla polityki międzynarodowej Gambii odgrywają organizacje
międzynarodowe, na których forach państwo to odnajduje pole
do przedstawienia swych opinii oraz znajduje partnerów, z którymi buduje koalicje w celu forsowania korzystnych dla siebie
zapisów w prawodawstwie międzynarodowym. Gambia stała się
członkiem Organizacji Jedności Afrykańskiej, poprzedniczki Unii
Afrykańskiej, zaraz po uzyskaniu niepodległości w 1965 roku. Był
to czas napięć wewnątrz tej organizacji, których swoistą instytucjonalizacją było powstanie dwóch odrębnych bloków politycznych:
„Grupy z Casablanki” i „Grupy z Monrovii”. Pierwsza z nich nastawiona była na promocję panafrykanizmu, a także odwrócenie
się od dawnych kolonizatorów, co w efekcie skutkowało w większości przypadków mniej lub bardziej pogłębionym sojuszem
z blokiem państw socjalistycznych. W przypadku drugiej grupy
nacisk kładziono na podkreślenie znaczenia państw narodowych
jako suwerennych podmiotów polityki międzynarodowej w pozostawionych przez kolonizatorów granicach i przy zachowaniu
z nimi dobrych relacji. Gambia ze względu na swoje szczególne
uzależnienie od Wielkiej Brytanii oraz sympatie elit politycznych
tego państwa do dawnej potęgi kolonialnej, znalazła się w Grupie
z Monrovii, będąc od początku orędownikiem bliskich relacji
z państwami Zachodu. Dawda Jawara i jego gabinet popierał
wprawdzie dekolonizację, jednak ostro oponował w roku 1965

�82

Michał Ząbek

przeciw jednostronnemu ogłoszeniu niepodległości przez Południową Rodezję. Poza tym rząd w Bandżulu przez większy okres
swojej działalności na forum OJA utrzymywał ogólnie przyjętą
przez tę organizację linię. W roku 1981 doszło do podpisania
w Bandżulu Afrykańskiej Karty Praw Człowieka i Ludów. Dokument ten jest w języku angielskim nazywany również Banjul Charter. W Bandżulu znajduje się także komisja odpowiadająca za
przestrzeganie zapisów wyżej wymienionej Karty.
Po zmianie władzy w roku 1994 nowe wojskowe, a potem cywilne władze pod kierownictwem Yahye Jammeha kontynuowały politykę nastawioną pozytywnie do projektów zjednoczeniowych,
mimo faktu, iż zamach stanu został potępiony przez organizację.
Antyzachodnie nastawienie nowych władz w Bandżulu pozwoliło na uzyskanie poparcia ze strony podobnie nastawionych krajów,
a w szczególności Libii Muamara Kadafiego. Poparcie to wyrażało się w niezwykle konkretny sposób: po pierwsze Libia bardzo
szybko uznała rząd AFPRC pod przewodnictwem Jammeha, a po
drugie już w listopadzie 1994 roku przekazała w ramach pomocy
finansowej sumę piętnastu milionów dolarów. Yahye Jammeh
znajdując poparcie u władcy Libii, naraził się na nieprzychylne
opinie w ramach Commonwealthu. Nie spowodowało to jednak
zmiany polityki, a wręcz przeciwnie, umocniło Jammeha na stanowisku odejścia od polityki zagranicznej opartej na wasalnej
postawie wobec dawnego kolonizatora. W związku z tym w latach
1995–1996 odbył serię podróży do państw arabskich, w tym w ramach tradycyjnej pielgrzymki muzułmanów do Mekki odwiedził
Arabię Saudyjską, gdzie spotkał się z miejscowymi władzami
i otrzymał pomoc finansową oraz wsparcie polityczne, tym ważniejsze, że Jammeh od początku chciał kreować się na prawego
przywódcę muzułmańskiego oraz dążył i dąży do uzyskania statusu lidera świata muzułmańskiego w Afryce Zachodniej. Jednak
kluczowe znaczenie na arenie wewnątrzafrykańskiej i światowej

�Polityka zagraniczna Gambii

83

miało uzyskanie poparcia ze strony Egiptu. W 1996 roku, podczas
obchodów rocznicy zamachu stanu z 22 lipca, Jammeh po raz
pierwszy podjął się podsumowania efektów nowej polityki zagranicznej. W swojej mowie wymienił „prawdziwych przyjaciół”
Gambii, do których spośród państw afrykańskich zaliczył Libię,
Egipt i Nigerię.
Gambia, jak już wspomniałem, nie zmieniła jednak zasadniczego kursu w swej polityce nastawionego na podjęcie takich
kroków w ramach OJA, aby możliwie zacieśnić współpracę. W listopadzie 1996 roku doszło do wizyty przywódcy gambijskiego
w Libii, która była niezwykle długa, jak na standardy dyplomatyczne, ponieważ trwała aż cztery dni. Wizyta była związana
z rozpoczęciem działań Muamara Kadafiego na rzecz utworzenia
Unii Afrykańskiej, jako nowego bardziej skonsolidowanego wcielenia OJA. Po odwiedzeniu Libii przyszedł czas na wizytę w Algierii, gdzie Jammeh również nakłaniał do reformy OJA oraz
budował według swoich planów sojusz muzułmańskich państw
w Afryce. To między innymi te wizyty ukształtowały projekt „Vision 2020” w kwestiach polityki międzynarodowej. Od 1996, aż
do końca procesu tworzenia Unii Afrykańskiej, Gambia była silnym
sojusznikiem Libii we wszelkich negocjacjach dotyczących nowo
powstającej organizacji. W ramach relacji wewnątrzafrykańskich
Gambia szukała przede wszystkim stronników wśród krajów tradycyjnie muzułmańskich oraz państw anglofońskich. Nie wychodziła jednak w sposób zdecydowany poza swój region, tj. Afrykę
Zachodnią, dlatego trudno dostrzec jakiekolwiek bliższe relacje
nawet z potencjalnymi sojusznikami takimi jak np. Sudan. Związane jest to z brakiem środków na prowadzenie rozbudowanej
polityki zagranicznej i potrzebę utrzymywania relacji z kluczowymi partnerami co powoduje, że polityka państwa jednocześnie
może zostać zogniskowana na niewielkiej liczbie przedsięwzięć
w polityce zagranicznej.

�84

Michał Ząbek

Trzeba zauważyć, że Gambia pomimo utrzymywania niezwykle dobrych relacji z przywódcami oskarżanymi o wspieranie
terroryzmu, takimi jak Kadafi, czy wprowadzenia antyzachodniej
polityki, jest jednym z państw najsilniej wspierających prawa kobiet oraz dzieci i młodzieży na kontynencie afrykańskim. Dodatkowo rozbudowa wojska i służb bezpieczeństwa przyczynia się
do efektywnej walki ze wszelkimi przejawami działalności przestępczej i terrorystycznej. Ważnym elementem ukazywania w pozytywnym świetle Gambii jest jej udział w misjach pokojowych
oraz starania na rzecz pokojowego zakończenia wielu konfliktów
w bezpośrednim sąsiedztwie i na całym kontynencie. Prezydent
Jammeh podkreślał wielokrotnie potrzebę istnienia sądownictwa
międzynarodowego oraz jego rolę w zachowaniu pokoju i przestrzeganiu prawa międzynarodowego, a właśnie sądownictwo
międzynarodowe jest przez wielu przywódców afrykańskich kwestionowane i wskazywane jako element polityki neokolonialnej
Zachodu. Jak więc widać postawa Jammeha i jego ekipy na arenie
międzynarodowej nie jest jednoznaczna, szczególnie jeśli spojrzy
się na postawę innych krajów afrykańskich.
Podsumowanie
Afryka jest naturalnym i kluczowym punktem odniesienia
wszelkich działań w sferze polityki międzynarodowej Gambii. Jak
– mam nadzieję – udało mi się pokazać w powyższym rozdziale,
uwaga tego małego państwa nawet w swoim regionie nie jest
jednolita i można łatwo podzielić ją na trzy oddzielne sfery. Pierwszą jest jedyny sąsiad Gambii – Senegal. Relacje pomiędzy Bandżulem i Dakarem mają zasadnicze egzystencjalne znaczenie dla
istnienia Gambii. To przez Senegal płynie większość dóbr, jakie
dostarczane są do Gambii i właśnie dobre relacje z tym państwem
zapewniają poczucie szeroko pojętego bezpieczeństwa Gambijczyków. Relacje te nie są jednak wolne od incydentalnych napięć

�Polityka zagraniczna Gambii

85

i pewnego rodzaju nieufności. Negatywne czynniki związane są
bezpośrednio z faktem, iż Gambia jest swoistą enklawą w ramach
terytorium Senegalu, a jej granice są pochodną kolonialnej przeszłości i nie mają oparcia w naturalnych granicach etnicznych czy
religijnych. Problem ten uwidacznia szczególnie toczący się konflikt w senegalskiej prowincji Casamanca, o którego podsycanie
był oskarżany Yahya Jammeh, przede wszystkim z powodu podejrzeń, iż jego rodzina pochodzi właśnie z tego zapalnego regionu. Wydaje się jednak, że Jammeh, podobnie jak jego poprzednik,
zachowuje neutralność wobec konfliktu, choć według różnych
danych na terenie Gambii przebywa nawet do 10 tysięcy uchodźców z Senegalu.
Drugą sferą są działania podejmowane w ramach ECOWAS-u.
Organizacja ta ma kluczowe znaczenie dla polityki handlowej
i bezpieczeństwa Gambii. Uczestnictwo w zacieśniającej więzy
ekonomiczne i polityczne wspólnocie ma przynieść według „Vision
2020” niezwykle wysokie korzyści w postaci budowy zintegrowanego systemu celnego, a nawet walutowego, który sprawiłby,
że niewielka gospodarka gambijska stałaby się elementem znacznie większego organizmu gospodarczego, atrakcyjniejszego dla
potencjalnych inwestorów. Ponadto w erze rozwoju terroryzmu
islamskiego w regionie Afryki Zachodniej, który ma charakter
zagrożenia transnarodowego, istnieje coraz głębsza potrzeba
współpracy pomiędzy wszystkimi krajami w celu zwalczania go.
Misje pokojowe i stabilizacyjne, w których państwo Jammeha
uczestniczy niezwykle aktywnie, są wymiernym wkładem w regionalną politykę bezpieczeństwa oraz budują wzajemne zaufanie pomiędzy krajami regionu.
Trzecią sferą są relacje z pozostałymi krajami kontynentu. Odbywają się one przede wszystkim poprzez forum, jakim jest Unia
Afrykańska, a wcześniej Organizacja Jedności Afrykańskiej. Tu,
podobnie jak w Afryce Zachodniej, Gambia realizację swoich in-

�86

Michał Ząbek

teresów widzi w umacnianiu panafrykańskiej jedności. Dodatkowo forum pozwala na poszukiwanie partnerów mających podobnie negatywny stosunek do świata Zachodu jak prezydent
Gambii. Jest to również miejsce formowania jednego z postulatów
Jammeha, jakim jest jedność państw muzułmańskich kontynentu. Z tego względu od połowy lat 90., aż do czasu wojny domowej
w Libii i obalenia reżimu Muamara Kadafiego, Libia i Gambia
pozostawały bliskimi sojusznikami na forum Unii Afrykańskiej.
Rozwój tej instytucji jest również konieczny w wymiarze ekonomicznym, tym bardziej, jeśli Gambia miałaby stać się regionalnym
centrum finansowym, jak zostało to zarysowane w projekcie rozwoju kraju „Vision 2020”.
Kluczowa rola Afryki jako regionu polityczno-gospodarczego jest dla Gambii nie do przecenienia. W oparciu o instrumenty wypracowane we współpracy z pozostałymi krajami kontynentu znaczenie tego kraju może wzrosnąć na arenie międzynarodowej, a rozwój, właśnie w oparciu o Afrykę, jest szansą na
wyzwolenie się z ram neokolonializmu, w jaki Gambia, jak wiele
innych państw Afryki, jest wpędzana zarówno przez państwa Zachodu, jak i przez Chiny czy Indie, których rola na kontynencie
cały czas rośnie.

Relacje Gambii z innymi państwami
We wcześniejszych rozdziałach starałem się przedstawić zarys
relacji Gambii z tradycyjnymi jej partnerami, to znaczy z państwami Zachodu i z afrykańskimi sąsiadami, z którymi państwo to od
początku było niejako skazane na kontakty. Rozdział niniejszy
poświęcam natomiast analizie zupełnie nowej i bardzo różnorodnej grupy państw, z którymi Gambia utrzymuje intensywne relacje znacznie krócej, za to stosunki te są o wiele bardziej intensyw-

�Polityka zagraniczna Gambii

87

ne i wydają się być prawdziwą przyszłością polityki zagranicznej
tego małego państwa.
Polityka zagraniczna prowadzona po 1994 roku przez ekipę
Yahye Jammeha wydaje się być nietypowa w Afryce. Jak pokazałem w poprzednich rozdziałach, nie jest to polityka nastawiona
na całkowite odrzucenie relacji z Zachodem, mimo że czytając
niektóre wypowiedzi polityków gambijskich i obserwując głośne
na arenie międzynarodowej posunięcia, można odnieść właśnie
takie wrażenie. Nie dochodzi w ramach tej polityki również do
krytyki instytucji międzynarodowych, co jest w ostatnich latach
coraz bardziej zauważalne w przypadku takich państw jak np.
Sudan ale także Kenia, które w różnoraki sposób próbują budować
swoją niezależność wychodząc z ram ustanowionych przez system
organizacji międzynarodowych i poza ich instytucjami i jurysdykcją budować swą pozycję na świecie. Gambia natomiast wręcz
przeciwnie, wiąże bardzo silnie swój sukces międzynarodowy
z sukcesem różnorakich projektów mających na celu konsolidację
i koordynację polityk wielu państw na poziomie międzynarodowym.
Wśród wspomnianych „nowych krajów” w polityce zagranicznej Gambii szczególną uwagę zwracają: Turcja, Iran Republika
Chińska (Tajwan) i Chińska Republika Ludowa.
Relacje Gambii z Turcją
Relacje Gambii z Turcją należy zaliczyć do najlepszych, jakie
Gambia utrzymuje z którymkolwiek państwem na świecie. Turcja
uznała niepodległą Gambię już w roku 1965 zaraz po jej powstaniu. Dodatkowo o bardzo silnych relacjach świadczy fakt wzajemnego posiadania ambasad w stolicach obu państw, a w przypadku Gambii nawet dwóch konsulatów honorowych: w Stambule
i Izmirze. Jednak aż do okresu budowy nowej koncepcji polityki
zagranicznej przez ekipę Jammeha, relacje między państwami

�88

Michał Ząbek

nie wychodziły poza sferę wzajemnego uznawania się i utrzymywania stosunków dyplomatycznych i konsularnych. Wprawdzie
jeszcze za rządów poprzednika obecnego prezydenta rozpoczęto
bardziej rozbudowaną współpracę w postaci szkoleń w Turcji dla
gambijskich wojskowych, jednak do początków drugiej dekady
XXI w. nie doszło do wyjścia obu państw poza współpracę w tym
aspekcie. Relacje handlowe i polityczne Turcji nastawionej przez
wiele lat na kurs pro-europejski były determinowane przez współpracę z państwami UE, później znaczenia zaczęły nabierać również
relacje gospodarcze z pozostałymi krajami europejskimi oraz Bliskim Wschodem. Kierunek afrykański pojawił się w polityce zagranicznej Ankary dopiero pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, jednak bardzo szybko nabrał niezwykłego rozmachu,
a Afryka okazała się swoistą „ziemią obiecaną” polityki tureckiej.
Szczególnego strategicznego wymiaru nabrał po ogłoszeniu oficjalnej doktryny polityki zagranicznej „Strategicznej głębi” w 2009
roku przez Ahmeta Davutoğlu15. Znaczące i błyskawiczne zmiany
zachodzące w rozwoju gospodarczym Czarnego Lądu przyciągnęły w ostatnim dziesięcioleciu wielu inwestorów z państw dotąd prowadzących ograniczoną politykę wobec Afryki. Szeroko
zakrojona akcja promocyjna i polityczna, jaką rząd z Ankary podjął praktycznie w całej Afryce, przyniosła wymierne skutki, ponieważ w ciągu zaledwie kilku lat firmy tureckie podjęły współpracę z afrykańskimi partnerami, tworząc rozbudowane sieci
powiązań handlowo-politycznych od Mogadiszu po Dakar i od
Tunisu po Kapsztad. Stworzenie przez Turkish Airlines siatki połączeń z większością znaczących stolic Afryki, założenie wielu
tureckich centrów handlowych oraz budowa elitarnego szkolnic15
Por. Grigoriadis Ioannis N., The Davutoğlu Doctrine and Turkish Foreign
Policy, Hellenic Foundation For European and Foreign Policy, Working Paper
No 8/2010, 04.2010, źródło: file:///C:/Users/Michal/Downloads/8_2010_
IoGrigoriadis.pdf (dostęp: 10.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

89

twa tureckiego przeznaczonego przede wszystkim dla dzieci szybko rosnącej klasy średniej w wielu krajach przy jednoczesnych
ułatwieniach wizowych wprowadzonych przez Turcję, dają niezwykle korzystne pole do prowadzenia handlu charakteryzującego się masowym eksportem dóbr tureckich na cały kontynent
oraz coraz większymi i częstszymi inwestycjami bezpośrednimi,
a nawet wzrastającym udziałem inwestycji portfelowych, od których stronią gracze zachodni (do najważniejszych partnerów
Turcji w Afryce Subsaharyjskiej należą Sudan, Etiopia, Kenia i RPA).
Gambia, mimo że znacząco mniejsza od wymienionych powyżej państw, również okazała się być interesująca dla rządu Recepa Tayyipa Erdoğana i Ahmeta Davutoğlu. Turcja postanowiła
wykorzystać dobre relacje pomiędzy państwami (zbudowane na
wspólnych szkoleniach wojskowych) do rozpoczęcia ekspansywnej polityki wobec Gambii. Możliwość takiej ekspansji daje stosunkowo słaba sieć powiązań handlowych Gambii z krajami spoza subregionu Afryki Zachodniej i łaknienie zagranicznego
kapitału, który jest niezbędny do rozwoju państwa i realizacji
ambitnych planów takich, jak „Vision 2020”. Dodatkowo stworzenie stabilnej i silnej władzy w Afryce Zachodniej jest na rękę
Turcji zwalczającej światowy handel narkotykami. Poza tym tak
niewielkie państwo jak Gambia daje możliwość stworzenia na
tyle silnych więzów łączących je z Turcją, że w niedalekiej przyszłości może się stać fragmentem budowanej w Afryce tureckiej
strefy wpływów.
Dla Yahye Jammeha Turcja wydaje się być również niezwykle
dobrym partnerem. Poza napływem inwestycji i środków finansowych, które pozwolą na realizowanie wizji i planów związanych
z rozwojem państwa, Turcja jawi się wręcz jako idealny partner
dla małego państwa afrykańskiego. Poziom rozwoju gospodarczego i polityczne znaczenie na mapie świata pozwala jej na pozyskiwanie od Turcji koniecznych środków i umożliwia dogodną

�90

Michał Ząbek

wymianę handlową z krajem niebudzącym, tak jak Iran, kontrowersji na arenie międzynarodowej, a jednocześnie państwem
coraz częściej odcinającym się od polityki prowadzonej przez
kraje Zachodu. Kolejnym argumentem przemawiającym za współpracą z Turcją jest tradycja dobrej współpracy wojskowej, co ma
niebagatelne znaczenie dla Yahye Jammeha jako człowieka wywodzącego się z armii. Na pewno wpływ na ciepłe relacje między
krajami ma oczywiście fakt, iż w Turcji dominuje nieradykalny
islam sunnicki, popierany również przez Yahye Jammeha, próbującego powstrzymać wszelkie ruchy ekstremistyczne poprzez
promocję tradycyjnego tzw. czarnego islamu.
W roku 2012 obroty handlowe pomiędzy krajami wyniosły
36 mln USD, przy czym import dóbr z Turcji oraz jej inwestycje
to aż 95% tej kwoty. Poza tym ambasador Gambii w Turcji w swoim wywiadzie dla gazety „Zaman” powiedział, że jego rząd liczy
na wzrost obrotów w ciągu kolejnego roku do ponad 100 mln USD
oraz dywersyfikację dóbr, jakie są przedmiotem handlu pomiędzy
obu stronami16. Trzeba zwrócić uwagę na fakt znaczących inwestycji tureckich w Gambii obejmujących wszystkie główne sektory gospodarki państwa, tj. system bankowy, rolnictwo, rybołówstwo, przemysł spożywczy, środki energetyczne oraz rozbudowę
służby zdrowia i systemu edukacji. Powstanie w maju 2014 roku
wspólnej komisji gospodarczej jest jednym z najważniejszych
wspólnych przedsięwzięć obu państw. Jak zauważyli przedstawiciele obu stron biorących udział w uroczystości powołującej do
życia tę instytucję w kurorcie Kairaba, komisja ma za zadanie
przede wszystkim przyczynić się do promocji handlu i wsparcia
inwestorów, szczególnie w zakresie pomocy prawnej. Innym waż16
Por. Turkey and Gambia Cooperate in Peacekeeping Operations, źródło:
http://www.todayszaman.com/interviews_turkey-and-gambia-cooperate-inpeacekeeping-operations_322815.html (dostęp: 10.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

91

nym dokumentem podpisanym latem 2014 r. jest dwustronne
porozumienie na temat współpracy w zakresie zdrowia i opieki
medycznej. W ramach tego dokumentu (podpisanego 26 sierpnia br.) znajdują się zapisy o szkoleniach lekarzy, wymianie informacji na temat sytuacji epidemiologicznych, transferze technologii medycznych i prowadzeniu wspólnych prac badawczych17.
Kolejnym wymiarem kooperacji państw jest podjęta na szeroką
skalę wymiana studentów i uczniów szkół średnich, którzy w myśl
podpisanych postanowień mają mieć dostęp do uczelni w obu
krajach, a w przypadku Gambijczyków również wsparcie finansowe na podjęcie nauki.
Za jeden z najciekawszych i znaczących gestów we wzajemnych
relacjach należy uznać stworzenie mechanizmu konsultacji pomiędzy ministerstwami spraw zagranicznych Gambii i Turcji18.
Ponadto należy również zwrócić uwagę na inwestycje w sferze
budownictwa mieszkaniowego i rozwój infrastruktury turystycznej, jakie Turcja podejmuje coraz intensywniej w tym afrykańskim
państwie.
Jak łatwo zauważyć, szczególnie ostatnie dwa, trzy lata są
niezwykle intensywne w obustronnych relacjach między państwami. Podjęte w ramach umów bilateralnych zobowiązania są szczególnie korzystne dla cierpiącej na brak środków kapitałowych
i inwestycji Gambii, dodatkowo rozbudowa mechanizmów współpracy politycznej pozwala pokazać Yahye Jammehowi zarówno
wewnątrz kraju, jak i za granicą, iż jego państwo liczy się w relacjach z państwami znacznie potężniejszymi. Natomiast współpraca w dziedzinie oświaty i ochrony zdrowia pozwoli na wyciągnięPor. Sanyang Lamin, Gambia/Turkey sign Health Agreements, źródło: http://
www.foroyaa.gm/archives/1209 (dostęp: 10.2014).
18
Por. Relations between Turkey and the Gambia, strona MSZ Republiki Turcji,
źródło: http://www.mfa.gov.tr/relations-between-turkey-and-the-gambia.en.mfa
(dostęp: 11.2014).
17

�92

Michał Ząbek

cie Gambii z zapaści cywilizacyjnej 19. Jeżeli nie dojdzie do
gwałtownego załamania relacji, co jest typowe dla rządów Jamme­
ha w polityce międzynarodowej, możemy się spodziewać, że zarówno Turcja tworząc swoją strefę wpływów w Afryce, jak i pchnięta do rozwoju Gambia, mogą w sposób znaczący skorzystać na
tak ścisłej współpracy.
Relacje Gambii z Iranem
Do momentu objęcia rządów przez AFPRC w lipcu 1994 roku
de facto nie istniały stosunki gambijsko-irańskie. Gambia znajdująca się początkowo w fazie budowy swej państwowości interesowała się jedynie relacjami ze swoimi sąsiadami i dawną potęgą
kolonialną. Po 1979 r. doszło natomiast do znalezienia się Gambii
w obozie państw stojących w opozycji do wydarzeń rewolucji
irańskiej. Jednak zmiana rządów i wielokrotnie już wspominana
nowa koncepcja polityki zagranicznej w sposób zasadniczy wpłynęła na wzajemne relacje pomiędzy krajami.
Należy jednak zauważyć, że intensywne stosunki pomiędzy
Iranem i Gambią nie zostały nawiązane od razu po przejęciu władzy przez Jammeha, a są wynikiem dłuższego procesu zmiany
polityki międzynarodowej obu państw. Ze strony Gambii do pogłębienia związków z państwem ajatollahów przyczyniła się polityka odchodzenia od bliskich relacji z państwami Zachodu,
którą opisywałem już we wcześniejszych rozdziałach. Natomiast
Iran obłożony sankcjami i izolowany na arenie międzynarodowej
nie miał innego wyboru niż poszukiwanie nowych rynków zbytu
dla swoich towarów i surowców, głównie ropy naftowej. Od połowy pierwszej dekady XXI w. zaczął prowadzić coraz intensyw19
Gambia posiada tylko jeden dostatecznie wyposażony szpital odziedziczony
po epoce kolonialnej, który z pewnością nie może sprostać zadaniom z jakimi
musi się mierzyć w rozwijającym się państwie. Znajduje się tu też tylko jedna
szkoła wyższa University of the Gambia, działająca dopiero od 1999 roku.

�Polityka zagraniczna Gambii

93

niejszą kampanię polityczno-gospodarczą w Afryce. Pomiędzy
2005 a 2010 rokiem doszło do wizyt byłego prezydenta Iranu
Muhamada Ahamadineżada w trzynastu państwach Afryki, w tym
w Gambii (i to dwukrotnie – w latach 2006 i 2009). Ta swoista
afrykańska ofensywa Iranu jest zarówno próbą otwarcia dość
mocno zamkniętej gospodarki i budowy politycznych sojuszów,
jak i reakcją na zmieniającą się sytuację międzynarodową, w której Afryka staje się sceną coraz ważniejszych wydarzeń o wymiarze światowym, szczególnie tych o charakterze gospodarczym.
Iran podjął wyzwanie tym intensywniej, że wrogi mu Izrael w tym
samym okresie również rozpoczął nasilone działania na Czarnym
Lądzie, budując swoją pozycję ekonomiczną i polityczną w tym
regionie.
Gambia, ze względu na narastające napięcia z państwami Zachodu oraz swoją politykę promocji sojuszu państw muzułmańskich, była naturalnym sojusznikiem działań Iranu, tym bardziej
że również sąsiedni Senegal wyraził chęć współpracy z tym państwem. Od 2006 roku związki pomiędzy Gambią i Iranem znacząco się zacieśniły. Współpraca pomiędzy państwami przyjęła
charakter wielowymiarowy i przejawia się do dziś we współpracy
w takich dziedzinach jak kwestie obronności i współpraca wywiadów, rolnictwo, sprzedaż produktów przemysłu maszynowego
i nośników energii (przede wszystkim ropy) oraz rozwoju systemu
bankowego. Za największy irańsko-gambijski projekt można uznać
projekt modernizacji czy raczej stworzenia regularnego systemu
transportu publicznego rozpoczęty w 2007 roku, który miał się
oprzeć na maszynach wyprodukowanych właśnie przez irańskie
firmy na terenie Gambii, co z pewnością byłoby przykładem niezwykle opłacalnej inwestycji bezpośredniej dla tego małego afrykańskiego państwa. Cały projekt jest przewidywany na wiele lat,
a jego wartość oszacowano na 2 mld USD. Należy również pamiętać, że Iran współpracował między innymi z Gambią na forum

�94

Michał Ząbek

organizacji międzynarodowych, w tym przede wszystkim ONZ.
Poparcie Gambii przejawiało się w głosowaniu na forum ONZ
przeciwko sankcjom nakładanym na Iran oraz ewentualnym rezolucjom potępiającym Teheran za łamanie praw człowieka lub
wzywającym do zakończenia programu nuklearnego, do którego,
jak oficjalnie głosiła polityka Gambii, Iran ma pełne prawo.
Do gwałtownego pogorszenia się relacji gambijsko-irańskich
doszło w roku 2010, kiedy to z Bandżulu zostali wydaleni dy­
plomaci irańscy. Oficjalnej przyczyny tego niezwykle ostrego
po­sunięcia rząd Jammeha nie podał. Zarówno miejscowi, jak
i za­grani­czni dziennikarze dopatrują się powodów tej decyzji
w przechwyceniu przez celników nigeryjskich pod koniec listopada 2010 r. znacznego transportu irańskiej broni na statku francuskim (broń ta miała być skierowana właśnie do Bandżulu).
Strona gambijska poinformowała, że broń ta nie miała trafić w ręce
władz, a tylko do niewymienionej z nazwy grupy rebelianckiej,
która jakoby miała działać przeciw obecnym władzom Gambii.
Nieznane są jednak jakiekolwiek ugrupowania, które podejmowałyby walkę zbrojną z obecnymi władzami w Bandżulu, choć
w roku 2009 pojawiły się doniesienia o grupach wewnątrz miejscowego establishmentu, które miały być zainteresowane odsunięciem Yahye Jammeha od władzy. Wielu dziennikarzy uważa,
że reakcja Gambii na doniesienia, iż to do tego kraju ma płynąć
uzbrojenie, była próbą zatuszowania faktu, że państwo Jammeha
starało się obejść zakaz importu broni irańskiej, jaki jest częścią
sankcji nałożonych na Iran przez ONZ w 2007 roku. Inni natomiast
zwracają uwagę na to, że za zerwaniem relacji dyplomatycznych
miały stać Stany Zjednoczone, które wywarły nacisk na Gambię,
która coraz silniej współpracowała z Republiką Islamską. Bez
względu na powód tak gwałtownego oziębienia dotąd bardzo
dobrych relacji, stanowiło ono powód do niepokoju dla obu państw.
Wraz z wydaleniem dyplomatów zawieszono prowadzone przez

�Polityka zagraniczna Gambii

95

Iran programy pomocy rozwojowej oraz wszelką współpracę pomiędzy oboma rządami, a także przedsiębiorstwami z obu krajów.
Takie postawienie sprawy musiało być niezwykle bolesne dla Iranu tracącego w tym momencie małego, lecz cennego sojusznika
w Afryce20. Tym boleśniejsze, że osłabiało możliwości promocji
Iranu jako wiarygodnego kontrahenta w biznesie oraz partnera
dyplomatycznego w oczach wielu przywódców afrykańskich.
Hussein Abdullahi (ambasador Iranu w Nigerii) w lutym 2011
roku starał się wyjaśnić całą sytuację, jak się wydaje właśnie na
użytek polityki prowadzonej przez to państwo na Czarnym Lądzie.
Według jego słów transport broni był rzeczywiście przeznaczony
do Bandżulu, ponieważ był częścią szerszego tajnego porozumienia podpisanego jeszcze w 2007 roku o dostarczeniu broni do
Gambii. Sugerował również, że bardzo ostra reakcja Gambii na
wykrycie tego transportu była związana z faktem, iż władze gambijskie uznały, że wykrycie transportu nie jest przypadkowe i ma
na celu postawienie tego państwa w złym świetle. Poinformował
również, że sytuacja została już wyjaśniona, a obecnie trwają
negocjacje nad powrotem do prowadzonej wcześniej bardzo przyjaznej polityki pomiędzy obu krajami. Niestety dla Iranu taka
szczerość, zamiast uspokoić przywódców afrykańskich, wpędziła
ich w jeszcze większe obawy, a pierwszym z państw, które swój
niepokój wyraziło, zrywając relacje dyplomatyczne i wydalając
irańskich dyplomatów ze swej stolicy, był Senegal. Sąsiad Gambii
wyraźnie zaniepokojony nieoficjalnym wzmacnianiem sił gambijskich przez Teheran poczynił wyżej wymienione kroki już 23 lutego 201121. Co ciekawe, krach polityki irańskiej w Afryce Zachodniej nie skończył się na załamaniu stosunków z państwami
20
Por. Tait Robert, Iran Dealt Losing Hand In Gambia Gambit, źródło: http://
www.rferl.org/content/iran_gambia/2229571.html (dostęp: 11.2014).
21
Por. Mahjar-Barducci Anna, Iran’s Charm Offensive in Africa, źródło: http://
www.gatestoneinstitute.org/1974/iran-charm-offensive-africa (dostęp: 10.2014).

�96

Michał Ząbek

Senegambii. W kilka tygodni później odkryto w Lagos w Nigerii
ponownie transport 130 kg heroiny na statku płynącym z Iranu
do jednego z portów europejskich. Taki stan rzeczy doprowadził
w krótkim czasie do krachu polityki irańskiej w Afryce Zachodniej,
a obecne w dyplomacji Teheranu głosy, iż Iran pozostaje jednym
ze strategicznych partnerów dla państw Unii Afrykańskiej oraz
o wspólnym przeciwstawianiu się zachodniej dominacji i postkolonializmowi, wydają się być na tym etapie już tylko pustą retoryką.
Relacje Gambii z Republiką Chińską
i Chińską Republika Ludową
Relacje Gambii z oboma państwami chińskimi można uznać
za interesujący przypadek jednoczesnej współpracy z dwoma
wzajemnie nieuznającymi się państwami. Przy czym uznanie na
arenie międzynarodowej jednego z nich oznaczało dotychczas
zerwanie z drugim. Gambia utrzymywała relacje dyplomatyczne
z Chińską Republika Ludową (ChRL) od grudnia 1974 do lipca
1995 roku, natomiast z Republika Chińską (Tajwanem) od 1968
do 1974 roku i od 1995 do listopada 2013 roku, kiedy to bez wcześniejszych sygnałów zerwała jednostronnie stosunki z Tajpej
i ogłosiła jednostronne ponowne nawiązanie relacji dyplomatycznych z Pekinem.
Pierwszy okres współpracy z Tajwanem w latach 1968–1974
nie był wynikiem suwerennych decyzji rządu Dawda Jawary, lecz
wynikiem systemu relacji międzynarodowych narzuconego przez
dawną potęgę kolonialną. Kontakty z Tajwanem były podporządkowane szerszej polityce zwalczania wpływów komunistycznych,
na czym szczególnie zależało Wielkiej Brytanii zaniepokojonej
rozwojem ruchów socjalistycznych i komunistycznych w wychodzących spod jej władzy kolonii. Dostępne źródła zawracają uwagę, że ani Gambia, ani Tajwan nie odnosiły szczególnych korzyści

�Polityka zagraniczna Gambii

97

z oficjalnej współpracy22. Wydaje się, że poza ideologicznym wymiarem relacje w tym okresie nie wpływały na sytuacje obu państw,
które koncertowały swe wysiłki na innych regionach i państwach
świata. Dodatkowo istnieją przesłanki, że doszło do przestępstw
z udziałem inżynierów tajwańskich wysłanych do Gambii w ramach współpracy w dziedzinie rozwoju technologicznego i restrukturyzacji rolnictwa tego afrykańskiego państwa23. Taki stan
rzeczy, jak łatwo przypuszczać, nie sprzyjał zacieśnianiu wzajemnych relacji i tworzył podstawy do łatwego ich zerwania.
Do takiej sytuacji doszło w grudniu 1974 roku, kiedy Gambia
jednostronnie zerwała stosunki dyplomatyczne z Tajpej i 14 grudnia 1974 roku nawiązała je z Chińską Republiką Ludową. Miało
to głębsze podstawy niż wspomniana już niska intensywność kontaktów gambijsko-tajwańskich. W latach 70. doszło do zmiany
wizerunku obozu komunistycznego wśród państw zrzeszonych
w Ruchu Państw Niezaangażowanych. Słabnący nacisk na kwestie
ideologiczne, a skupienie się bardziej na „technicznych” warunkach udzielania pomocy powodowało, że dla wielu państw afrykańskich ChRL czy ZSRR stawały się interesującymi partnerami,
tym bardziej że wiele z tych państw poszukiwało różnorakich
dróg zmniejszenia zależności od byłych potęg kolonialnych. W przypadku nawiązania przez Jawarę kontaktów z Chinami kontynentalnymi ważnym czynnikiem była również presja najbliższego
otoczenia międzynarodowego. W roku 1974 praktycznie wszystkie państwa Afryki Zachodniej posiadały już rozwinięte stosunki
dyplomatyczne i gospodarcze z ChRL i jednocześnie pod wpływem
Pekinu wywierały na Bandżul rosnącą presję zakończenia konPor. Bukhari M. S. Sillah, Mohammed E. Jammeh, AERC Scoping Studies
on China-Africa Economic Relations the Gambia, s. 11, źródło: http://dspace.
africaportal.org/jspui/bitstream/123456789/32074/1/Gambia-china.pdf?1
(dostęp: 10.2014).
23
Tamże, s. 15.
22

�98

Michał Ząbek

taktów z Tajwanem. Dodatkowo zmianie frontów sprzyjało stopniowe ustępowanie nacisku Wielkiej Brytanii i USA (będących
w tamtym okresie największymi partnerami Gambii na arenie
międzynarodowej) na prowadzenie polityki zwróconej przeciw
Pekinowi24. Okazało się, że nawiązanie kontaktów z Chinami kontynentalnymi było rzeczywiście opłacalne. Chińczycy przyczynili się do budowy podstaw prawie nieistniejącej wcześniej infrastruktury drogowej, rozwoju służby zdrowia oraz inwestycji
związanych ze sportem i rekreacją, z których największą była
budowa stadionu piłkarskiego w Bandżulu, tzw. Stadionu Niepodległości (ang. Independence Stadium). Mimo iż kontakty obu
krajów nie należały w przeciągu dwudziestu jeden lat (1974–1995)
do bardzo intensywnych, należy uznać je za korzystne, szczególnie dla strony gambijskiej, która uzyskała podstawy infrastruktury, a Gambijczycy na podstawie umowy o kontaktach kulturalnych
mogli wyjeżdżać na studia do Chin, natomiast system ochrony
zdrowia zyskał dostęp do szkoleń i tanich artykułów medycznych
produkcji chińskiej.
W ramach całościowych zmian w polityce zagranicznej po zamachu z 22 lipca 1994 roku i objęciu władzy przez AFPRC i Yahye
Jammeha, w lipcu 1995 roku doszło do nawiązania ponownych
stosunków dyplomatycznych z Republiką Chińską. Należy zauważyć, że jest to już okres gwałtownego rozwoju kontaktów z Chińską Republiką Ludową i pogłębienia się spadku znaczenia Tajwanu na arenie międzynarodowej. Stąd takie zachowanie nowych
władz w Bandżulu może zaskakiwać. Ponadto trudno doszukać
się innych praktycznych powodów zerwania relacji między państwami w tamtym momencie, tym bardziej że w roku 1995 wy24
Było to związane z ociepleniem relacji na linii Waszyngton – Pekin, które
postępowało od początku lat 70. i było osadzone przede wszystkim na rozłamie
radziecko-chińskim pogłębiającym się od roku 1958.

�Polityka zagraniczna Gambii

99

miana handlowa sięgnęła blisko 55 mln USD, a Chiny były jednym
z największych partnerów handlowych Gambii25. Przyjmowana
za powód zmiany chęć prostej negacji polityki prowadzonej przez
poprzednika wydaje się być jedynym wytłumaczeniem takiego
posunięcia. Pekin nigdy nie wydał żadnego oświadczenia na ten
temat.
Dla Tajpej ruch Gambii w momencie, gdy kolejne państwa odsuwały się od niej, stanowił szansę na podjęcie na nowo wyzwań
związanych z budową wpływów w Afryce. Gambia mogła stać się
jedną z baz dla rozwoju wpływów politycznych i gospodarczych
w Afryce Zachodniej. Władze Tajwanu w ramach nowego początku podjęły się wykonania zobowiązań w zakresie dokończenia
lub wykonania inwestycji tożsamych z tymi, które rozpoczęli
Chińczycy z kontynentu. Dodatkowo powrócili do zerwanej w 1974
roku współpracy w zakresie transferu technologii i rozwoju rolnictwa. Ze strony Tajwanu pojawiło się znacznie silniejsze zainteresowanie Gambią, niż miało to miejsce we wcześniejszym
okresie, kiedy oba państwa utrzymywały wzajemne stosunki.
Doszło do wielu wzajemnych wizyt na szczeblu przedstawicieli
poszczególnych ministerstw obu krajów, a w latach 2000 i 2009
Yahya Jammeh odwiedził Tajpej, natomiast Ma Ying-jeou prezydent Republiki Chińskiej odbył wizytę w Bandżulu w 2012 roku.
Podczas wszystkich wizyt przywódcy nie szczędzili sobie ciepłych
słów oraz podkreślali bardzo dobry stan wzajemnych relacji. Ze
strony Gambii kluczowym wkładem we wzajemne stosunki było
poparcie dla dążeń Tajwanu do uznania na arenie międzynarodowej, w tym przede wszystkim na forum organizacji międzynarodowych, ale także wyasygnowanie niezwykle wysokiej, jak na
to małe państwo, kwoty 700 000 USD na pomoc ofiarom tajfunu
The Observatory of Economic Complexity, źródło: http://atlas.media.mit.
edu/explore/tree_map/hs/export/chn/gmb/show/2003/ (dostęp: 10.2014).
25

�100

Michał Ząbek

Marakot. Z drugiej strony Gambia otrzymywała przez cały okres
znaczące środki w ramach pomocy rozwojowej, inwestycje w infrastrukturę i przemysł lekki, a także znaczące środki na system
opieki zdrowia (300 000 USD tylko w 2010 roku) i rozwój policji
oraz niesławnej służby bezpieczeństwa26. By przedstawić kilka
z wielu inwestycji, jakie Tajwan przeprowadził w państwie Jammeha, wymienię budowę i wyposażenie sieci przychodni w miejscowościach wzdłuż rzeki, ufundowanie studiów ponad 150 studentom z Gambii, stworzenie podstaw do powstania gospodarstw
rolnych zajmujących się intensywną produkcją zboża i zwierząt,
które mają działać na podstawie spółdzielni zrzeszających miejscowych rolników. Do ważnych inwestycji należy budowa chłodni w Bandżulu oraz elektrowni zaspokajającej potrzeby stolicy
i okolic. Należy wspomnieć o pomocy o czysto humanitarnym
wymiarze. W latach 2000–2009 Tajwan przekazywał nieodpłatnie co roku ok. 10 tys. ton ryżu. W zakresie współpracy wojskowej
Gambia korzystała z niej przede wszystkim w okresie poprzedzającym silny rozwój stosunków z Turcją. Z racji, że Tajwanu nie
stać na wspieranie gambijskich sił zbrojnych kwotą przewyższającą 10 000 USD (jest to suma jaką zaoferowała Turcja w roku
2009 i nie jest ona wliczona w koszty szkoleń czy dostaw broni
dla armii gambijskiej) relacje te osłabiły się w ostatnich latach.
Gambijscy oficerowie (szczególnie chodzi tu o osoby związane ze
służbami bezpieczeństwa oraz marynarki) kontynuowali jednak,
aż do zerwania stosunków dyplomatycznych, rozpoczęte studia
w wojskowych instytutach i uczelniach Tajwanu27. Mimo głoszoPor. Czerewyk Konstantin A., Sowremennye otnoszenija Gambii i Taiwania
ot Sojuza do Razrywa, s. 196, źródło: http://www.gramota.net/mate­
rials/3/2015/4-1/52.html (dostęp: 10.2014).
27
Por. Soeters J., Manigart Ph., Military Cooperation in Multinational Peace
Operations. Managing cultural diversity and crisis response, Routledge, New York
2008, s. 124.
26

�Polityka zagraniczna Gambii

101

nej głębokiej współpracy pomiędzy krajami, obroty handlowe
łącznie w 2009 roku wyniosły zaledwie 400 tys. USD i w następnych latach nie ulegały praktycznie wzrostowi, co przy kwocie
ok. 330 mln USD w obrocie handlowym z ChRL w roku 2012
wydaje się kwotą wyjątkowo małą28.
Jak już wspomniałem wyżej, relacje handlowe z ChRL były
utrzymywane bez względu na brak kontaktów na szczeblu dyplomatycznym. Mimo że dostęp chińskich inwestorów do rynku
gambijskiego po zerwaniu relacji dyplomatycznych był znacząco
ograniczony poprzez nałożenie na nich obowiązku ubiegania się
o specjalne pozwolenie na prowadzenie działalności na terenie
Gambii29, do kontaktów handlowych dochodziło cały czas. Źródłem
ich był i jest nadal przede wszystkim obrót pomiędzy przedsiębiorcami gambijskim a Chińczykami działającymi na rynkach
sąsiednich państw afrykańskich przede wszystkim Senegalu, Mali
i Gwinei Bissau. To właśnie skala tego nie w pełni legalnego obrotu stała się zapewne podstawową przyczyną reorientacji polityki gambijskiej na Chińską Republikę Ludową. Należy dodatkowo zauważyć, że jedyne chińskie przedsiębiorstwo działające
w Gambii od roku 2003, czyli COSMOS Industrial Company Limited w ciągu swej działalności dokonało inwestycji wartych
12 mln 700 tys. USD co, jak łatwo zauważyć, jest sumą znacznie
większą od tego, co mogła zaoferować strona tajwańska, działająca przede wszystkim za pośrednictwem organów państwa, a nie
prywatnych inwestorów30. Widać tu głęboką dysproporcję pomięThe Observatory of Economic Complexity, źródło: http://atlas.media.mit.
edu/explore/tree_map/hs/import/chn/gmb/show/2012/ (dostęp: 10.2014).
29
Bukhari M. S. Sillah, Mohammed E. Jammeh, AERC Scoping Studies on
China-Africa Economic Relations: The Gambia, s. 15, źródło: http://dspace.
africaportal.org/jspui/bitstream/123456789/32074/1/Gambia-china.pdf?1
(dostęp: 10.2014).
30
Ibidem, s. 20.
28

�102

Michał Ząbek

dzy możliwościami inwestorów prywatnych i państwowych z ChRL
a tymi z Tajwanu.
Przedstawione powyżej fakty wskazują, że współpraca z Pekinem z ekonomicznego punktu widzenia opłaca się Gambii bardziej
niż podejmowana z Tajpej. Ruch, jaki wykonał 14 listopada 2013
roku Yahye Jammeh, polegający na jednostronnym zerwaniu relacji z Tajwanem i jednoczesnym jednostronnym nawiązaniu relacji z ChRL, wygląda jednakże na niezwykle gwałtowny i mało
dyplomatyczny. Co jednak ważniejsze, jak pokazały następne dni,
ruch ten był rzeczywiście niepoparty żadnymi ustaleniami z którymkolwiek z państw chińskich. Pekin w kilka dni później poinformował, że nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Gambią, a o działaniach tego państwa dowiedział się z mediów oraz,
że w żaden sposób nie popiera ruchów Gambii na scenie międzynarodowej. Natomiast misja tajwańskiego MSZ z 18 listopada nie
przyniosła żadnych efektów i nie doprowadziła do wyjaśnienia
sytuacji czy odnowienia relacji. Wydaje się także, że Chiny bardziej
skupiły się na budowie wzajemnych relacji z Tajwanem i to relacje ponad Cieśniną Tajwańską będą determinowały kontakty obu
państw z Gambią, a nie odwrotnie31. Po roku od tych wydarzeń
Gambia nie utrzymuje obecnie relacji dyplomatycznych z państwami chińskimi. Wyjątkowo nieprofesjonalne zachowanie Yahye
Jammeha może doprowadzić do utraty przez Gambię i jego rząd
wizerunku na arenie międzynarodowej, co już od jakiegoś czasu
następuje. Dodatkowo obecnie wydaje się praktycznie niemożliwe odnowienie relacji z Tajwanem, a Chiny kontynentalne również
nie wydają się być zainteresowane oczekiwaniem Gambii na podjęcie z nią ewentualnych rozmów na temat wspólnych kontaktów
31
Por. Drun Jessica, China-Taiwan Diplomatic Truce Holds Despite Gambia,
źródło: http://thediplomat.com/2014/03/china-taiwan-diplomatic-truce-holdsdespite-gambia/ (dostęp: 10.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

103

na szczeblu ambasad. Należy również pamiętać o stratach ekonomicznych, które będą niezwykle odczuwalne dla tego niewielkiego afrykańskiego państwa, utrata jednego ze źródeł pomocy
rozwojowej i humanitarnej z pewnością spowolni rozwój i postawi pod znakiem zapytania ambitne plany władz w Bandżulu.
Podsumowanie
Relacje podjęte z „nowymi krajami”, jak starałem się to pokazać w niniejszym rozdziale, stanowią wielką szansę, ale jednocześnie są pełne niepewności. Gambia poszukując nowych inwestorów i politycznych protektorów na arenie międzynarodowej,
kieruje swój wzrok nie tylko na wymienione powyżej państwa.
Do krajów, z którymi kontakty stają się coraz bardziej intensywne zaliczyć trzeba Kubę, która od roku 2012 zaangażowana jest
w budowę pierwszej uczelni medycznej w Gambii czy też Wietnam,
który podobnie jak wcześniej Tajwan i Chiny, coraz energiczniej
angażuje się w inwestycje drogowe oraz jest jednym z kluczowych
dostawców podstawowych dóbr na rynek gambijski. Widać także
zacieśnienie kontaktów z Rosją, które opierają się na wspólnej
krytyce postkolonializmu, jaki stosują państwa Zachodu oraz na
coraz większych inwestycjach Rosjan w sektor turystyczny. W tym
kontekście swego rodzaju ciekawostką jest ogłoszenie przez rosyjskiego milionera Antona Bakova chęci utworzenia z Gambii
rosyjskiej „kolonii”, a przynajmniej ośrodka, gdzie Rosjanie mogliby bez przeszkód przyjeżdżać w celach turystyczno-rekreacyjnych. Póki co jednak jego plany koncentrują się na budowie hotelu o wysokim standardzie nad Atlantykiem.
W działaniach rządu Yahye Jammeha widać jednak niekonsekwencję i brak profesjonalizmu w podejmowaniu relacji z no­wymi
partnerami. Wydaje się nie zauważać, że dywersyfikacja źródeł
kapitału i inwestycji nie jest jednoznaczna z silnym zaangażowaniem politycznym, czy wręcz emocjonalnym, jakie przywiązuje

�104

Michał Ząbek

on do relacji dwustronnych, co prowadzi częstokroć do ruchów
chaotycznych, jak to miało miejsce zarówno w przypadku chińskim, jak i niefortunnych relacji z Iranem. Wydaje się też, że Jammeh przedstawia postawę nazbyt roszczeniową w stosunku do
państw, które są gotowe wejść lub pogłębić relacje bilateralne
z jego krajem, co nie sprzyja rozbudowie sieci kontaktów politycznych, gospodarczych i militarnych jego kraju i jednocześnie
prowadzi do zamknięcia w ramach kontaktów z państwami Zachodu i Afryki, z których przecież próbuje się uwolnić. Podwyższenie poziomu profesjonalizmu prowadzonych przez Gambię
działań w sferze międzynarodowej może jednak dać szansę na
przyspieszenie rozwoju najmniejszego państwa Afryki przy równoczesnym uwolnieniu się z kolonialnych i postkolonialnych zależności.

Zakończenie
Z łatwością można zauważyć, że pozycja i charakter relacji
międzynarodowych tego małego państwa afrykańskiego ma swoje wewnętrzne podstawy oparte o trzy filary, tj. położenie geograficzne i kształt granic, spuściznę historyczną oraz osobowość
przywódcy. Dwa pierwsze z wymienionych czynników są wyraźnie zaznaczone w polityce praktycznie każdego państwa na świecie i są stałą determinantą polityki wewnętrznej i zagranicznej
tak światowych mocarstw, jak i państw niewielkich. W przypadku Gambii zauważalny jest natomiast niezwykle silny czynnik
osobowości głowy państwa. Jest to stan niejako typowy dla krajów,
w których mamy do czynienia z władzą autorytarną oraz dla takich, w których aparat administracji państwowej jest słaby i silnie
uzależniony od bezpośrednich działań szefa. Obie wymienione
cechy są charakterystyczne dla opisywanej przeze mnie Gambii.

�Polityka zagraniczna Gambii

105

Mimo że również w krajach o wielowiekowej tradycji budowy
kadry zawodowej dyplomatów, takich jak np. Rosja czy Turcja,
silny przywódca w znacznej mierze kształtuje politykę zagraniczną państwa, to w przypadku Gambii można mówić wręcz o wyeliminowaniu czynnika, jakim jest resort spraw zagranicznych.
Stąd brak nazwisk kolejnych ministrów spraw zagranicznych
państwa w tekście, gdyż nie wniosłyby niczego do jej treści, ponieważ nie byli oni w żadnej mierze twórcami polityki międzynarodowej Gambii, a co najwyżej wykonawcami woli prezydenta.
Już fakt, że na przestrzeni dwudziestu lat rządów Yahye Jammeha było ich dziewiętnastu, a służba najdłużej sprawującego swą
władzę w ministerstwie Momodou Lamin Sedat Jobe trwała niespełna trzy lata (1998–2001) i zakończyła się jego emigracją do
Szwecji, mówi sporo o braku realnego wpływu urzędników państwowych na kreowanie założeń i celów polityki32. Zmiany na
stanowisku szefa dyplomacji tego kraju następują niezwykle często, w skrajnych przypadkach powołani ministrowie nie pełnili
funkcji nawet pół roku. Taki stan rzeczy jest w przypadku Gambii
charakterystyczny również dla pozostałych resortów. Wydaje się
być elementem utrzymywania władzy przez Yahye Jammeha,
trzymającego swoich podwładnych w ciągłej niepewności, co poprzez częste zmiany zapobiega powstawaniu ewentualnych koalicji wewnątrz aparatu państwowego wymierzonych w jego
osobę.
Natomiast kluczowym czynnikiem oddziaływującym na politykę Gambii z zewnątrz jest specyficzny charakter sąsiedztwa
z Senegalem. Wielokrotne próby połączenia obu terytoriów zarówno w okresie kolonialnym, jak i po uzyskaniu niezależności,
kończyły się zawsze niepowodzeniem. Taka sytuacja zmusza
Por. The List of Ministers of Foreign Affairs of States of the World, źródło:
http://rulers.org/fm2.html (dostęp: 11.2014).
32

�106

Michał Ząbek

szczególnie znacznie mniejszą Gambię do zachowania dobrych
relacji ze swym jedynym sąsiadem, ponieważ jest to podstawowy
gwarant jej bezpieczeństwa zarówno polityczno-militarnego, jak
i gospodarczego. Mimo śmiałych częstokroć ruchów Bandżulu na
arenie międzynarodowej, relacje z Dakarem są traktowane priorytetowo i przywódca Gambii nie pozwala sobie na ich antagonizowanie. Napięta sytuacja w południowej prowincji Senegalu –
Casamance w połączeniu z powszechnymi podejrzeniami, iż to
właśnie z tego regionu wywodzi się prezydent Gambii, dodatkowo wpływa na wzmożoną ostrożność w działaniach podejmowanych wobec Senegalu tak, aby nie wzbudzić jego wrogości. Taka
polityka prowadzi do zachowania bardzo dobrych relacji pomiędzy oboma krajami, a jakiekolwiek spory rozwiązywane są szybko, często poprzez system rządowych komisji dwustronnych lub
na forum takich organizacji jak ECOWAS i Unia Afrykańska, gdzie
Jammeh ma możliwość tworzenia koalicji ze znacznie większymi
państwami w celu przeforsowania swojej pozycji w stosunkach
z sąsiadem. Widać także, że forum tych organizacji jest miejscem
wspierania ruchów i postaw w polityce afrykańskiej stawiających
na panafrykanizm przy jednoczesnym zrywaniu sieci zależności
z dawnymi potęgami kolonialnymi. Relacje z państwami afrykańskimi kształtuje duże wyczucie i umiejętność forsowania korzystnych rozwiązań. Z wywiadów przeprowadzonych z Jammehem
oraz analiz politologicznych daje się wysnuć prosty wniosek, iż
głęboka współpraca na kontynencie afrykańskim jest jedną z podstaw szeroko rozumianej polityki bezpieczeństwa Gambii, która
nie może pozwolić sobie na osamotnienie w ewentualnym sporze
z którymkolwiek z państw afrykańskich, ze szczególnym uwzględnieniem Senegalu.
O podobnej delikatności trudno mówić w relacjach tego małego państwa z resztą świata. Yahye Jammeh podejmuje bardzo
odważne i nietypowe kroki w stosunku do wielu państw, a wiele

�Polityka zagraniczna Gambii

107

z nich zakrawa nawet na miano skandalu międzynarodowego.
Do takich sytuacji opisanych w mojej pracy można zaliczyć gwałtowne zerwanie relacji z Iranem czy Tajwanem, co szczególnie
w przypadku tego drugiego państwa uznać należy za ruch wyjątkowo nieprzemyślany i mogący nieść długotrwałe osłabienie polityczne, ale także gospodarcze dla Gambii. Podobnie ogłoszenie
wyjścia z Commonwealthu bez podania wyraźnych przyczyn
wydaje się być ruchem kontrowersyjnym, szczególnie jeśli weźmie
się pod uwagę rozmiary i znaczenie pomocy rozwojowej i humanitarnej, jaka płynie do Gambii z Wielkiej Brytanii. Wyraźnie zauważalna niechęć do państw anglosaskich ma oczywiście podstawy w głębokim rozczarowaniu ich polityką uzależniającą
częstokroć udzielanie pomocy, szczególnie finansowej, od wypełnienia szeregu procedur demokratycznych oraz przestrzegania
praw człowieka. Należy również zauważyć, że wielokrotnie, jak
podkreślał nie bez racji Jammeh, trafiają na projekty, które nie są
priorytetowe, nie niosą lokalnym społecznościom i państwu wymiernych korzyści. Mam tu na myśli przede wszystkim projekty
o charakterze społecznym prowadzone przez liczne organizacje
pozarządowe tzw. NGO. Organizacje te wielokrotnie przeznaczają znaczące środki na działania mające promować społeczeństwo
obywatelskie, prawa dzieci i kobiet czy mające niewielkie szanse
na powodzenie projekty wspierające rozwój swego rodzaju agroturystyki, zamiast skupienia się na potrzebach lokalnych rolników
lub wsparciu bardzo słabej służby zdrowia.
Negatywny stosunek do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii nie oznacza jednak jednoczesnego osłabienia relacji ze światem Zachodu. Lukę po nich Jammeh wypełnia współpracą ekonomiczną z Niemcami i Holandią. Państwa te dysponują
pożądanym kapitałem i technologiami, a jednocześnie, jak się
wydaje, przywiązują mniejszą wagę do rozwiązań ustrojowych,
jakie przyjął przywódca Gambii. Odsuwanie się od byłej metro-

�108

Michał Ząbek

polii i USA kompensują również rozwijające się coraz prężniej
kontakty z Turcją, Kubą czy Wietnamem, a przez pewien czas
także z Iranem. Państwa te zapewniają stały dopływ koniecznych
do funkcjonowania kraju produktów, rozwój technologii, wsparcie systemu ochrony zdrowia, edukacji i wojska, dając poczucie
bezpieczeństwa i niezależności od anglosaskiej hegemonii, która
cechowała okres postkolonialny od powstania niepodległej Gambii w 1965 r. do zamachu stanu z 1994 roku.
Kończąc, mogę powiedzieć na podstawie przeprowadzonych
badań materiałów źródłowych i dotychczasowych opracowań
oraz własnych obserwacji z pobytu w Gambii w sierpniu 2013
roku, iż polityka zagraniczna tego kraju skupia się na pozyskaniu
partnerów i środków w celu prowadzonej na szeroką skalę modernizacji kraju w ramach ogłoszonego w 1996 roku projektu
„Vision 2020”. Ma on doprowadzić Gambię do poziomu państwa
samowystarczalnego w zakresie gospodarki rolnej, a nawet eksportującego nadwyżki. W sferze ekonomicznej Jammeh ma ambicje przekształcenia Bandżulu w regionalne centrum finansowe
i tranzytowe dla towarów mających dotrzeć do Mali czy Gwinei
Bissau. Ponadto dalszy rozwój sektora turystycznego ma zapewnić miejsca pracy dla pokolenia eksplozji demograficznej, jakiej
kraj doświadcza. Gambia ma być również elementem regionalnego systemu bezpieczeństwa. W tym celu Jammeh posyła swoje wojska na misje w ramach kontyngentów ECOWAS i ONZ w strefę praktycznie każdego konfliktu w Afryce, a nawet poza jej
granicami.
Zagrożeniem dla częściowej realizacji tych niezwykle ambitnych
planów może się jednak stać często nieodpowiedzialna i gwałtowna, wręcz awanturnicza, polityka, jaką prowadzi przywódca
Gambii. Brak dobrze wykształconego korpusu dyplomatycznego
oraz niezwykle słaba pozycja MSZ nie sprzyja tworzeniu i wzmacnianiu relacji ze znacznie potężniejszymi partnerami. W sytuacji

�Polityka zagraniczna Gambii

109

ciągłej niepewności pozycji w Gambii oraz przy braku szczególnych
walorów Gambii (brak surowców mineralnych czy znaczących
połaci niezagospodarowanej ziemi) mogą wybrać na miejsce inwestycji pewniejszych partnerów z regionu, a szczególnie lepiej
rozwinięty i większy Senegal. Wydaje się, że do takiego wniosku
doszedł Pekin, który pomimo wyraźnych chęci Bandżulu, nie podjął z nim współpracy po zerwaniu stosunków dyplomatycznych
z Tajpej. Taki krok ChRL działającej bez względu na zachowania
miejscowych władz w praktycznie każdym państwie afrykańskim
może wskazywać na brak chęci podejmowania ryzyka, także wizerunkowego, jakim jest wiązanie się z niepewnym partnerem.
Rzutować to może również na relacje Gambii z tak zaangażowanymi obecnie w tym państwie partnerami, jak np. Turcja, która
z pewnością musiała zwrócić uwagę na zaistniałą sytuację. Wydaje się, że rozwiązanie problemu wiarygodności Gambii na arenie międzynarodowej leży w gestii samego prezydenta, który
powinien podejmować w światowej polityce równie ostrożne
i wyważone kroki, jak robi to w polityce regionalnej.

Bibliografia
Abdoulay S., The Paradox of Third-Wave Democratization in Africa. The
Gambia under AFPRC-APRC Rule, 1994–2008, Lexington Books,
Plymouth 2009.
Abdoulaye S., Gambia: The and Foreign Policy, w: Small States in World
Politics. Explaining Foreign Policy Behavior, Lynne Rienner Publishers, Londyn 2003.
Bukhari M. S. Jammeh Sillah, Mohammed E., AERC Scoping Studies on
China-Africa Economic Relations the Gambia, s. 11, źródło: http://
dspace.africaportal.org/jspui/bitstream/123456789/32074/1/
Gambia-china.pdf?1 (dostęp: 10.2014).

�110

Michał Ząbek

Celebrating the International Day of Peace at the Senegal-Gambia border,
źródło: http://www.tostan.org/news/celebrating-international-day-peace-senegal-gambia-border (dostęp: 09.2014).
Czerewyk K. A., Sowremennye otnoszenija Gambii i Taiwania ot Sojuza
do Razrywa, s. 196, źródło: http://www.gramota.net/mate�
rials/3/2015/4-1/52.html (dostęp: 10.2014).
Drun J., China-Taiwan Diplomatic Truce Holds Despite Gambia, źródło:
http://thediplomat.com/2014/03/china-taiwan-diplomatictruce-holds-despite-gambia/ (dostęp: 10.2014).
ECOWAS Commends Gambia Agricultural Initiatives, źródło: http://
www.nepad.org/foodsecurity/news/1825/ecowas-commends-­
gambia%E2%80%99s-agricultural-initiatives (dostęp: 09.2014).
Establishing long-term peaceful solutions on the Senegalese-Gambian border, źródło: http://www.tostan.org/stories/establishing-long-­
term-peaceful-solutions-senegalese-gambian-border (dostęp:
09.2014).
Gambia Says No More U.S. Military Training, źródło: http://securityassistancemonitor.wordpress.com/2013/08/21/gambia-says-nomore-u-s-military-training/ (dostęp: 21.08.2014).
Gibraltar Regiment trains Gambians for Darfur deployment, źródło:
https://www.gov.uk/government/news/gibraltar-regiment-­
trains-gambians-for-darfur-deployment (dostęp: 10.2014).
Grigoriadis, I. N. The Davutoğlu Doctrine and Turkish Foreign Policy, Hellenic Foundation For European and Foreign Policy, Working Paper
No 8/2010, 04.2010, źródło: file:///C:/Users/Michal/Downloads/8_2010_IoGrigoriadis.pdf (dostęp: 10.2014).
Hirsch A., The Gambia: seven facts about the country leaving the Common­
wealth, źródło: http://www.theguardian.com/world/shortcuts/2013/oct/03/gambia-facts-country-leaving-commonwealth
(dostęp: 10.2014).
„If you always follow others, you can never lead” – President Yahya Jammeh,
„New African” 24.10.2013, źródło: http://newafricanmagazine.
com/if-you-always-follow-others-you-can-never-lead-presidentyahya-jammeh/ (dostęp: 09.2014).

�Polityka zagraniczna Gambii

111

Janneh B. Kb, Gambia: Invest Gambia Inks MoU With GGCC, źródło:
http://allafrica.com/stories/201206211093.html (dostęp:
09.08.2014).
Mahjar-Barducci A., Iran’s Charm Offensive in Africa, źródło: http://
www.gatestoneinstitute.org/1974/iran-charm-offensive-africa
(dostęp: 10.2014).
Merdith M., The State of Africa. A History of Fifty Years of Independence,
The Free Press, London, New York, Sydney, 2006.
Ministry of Trade, Regional Integration and Employment: The Gambia
Trade Policy 2011, źródło: http://www.gafspfund.org/sites/gafspfund.org/files/Documents/Attachment%2011%20The%20
Gambia%20Trade%20Policy%202011.pdf (dostęp: 09.2014).
Relations between Turkey and the Gambia, strona MSZ Republiki Turcji,
źródło: http://www.mfa.gov.tr/relations-between-turkey-and-the-gambia.en.mfa (dostęp: 11.2014).
Sanyang L., Gambia / Turkey sign Health Agreements, źródło: http://
www.foroyaa.gm/archives/1209 (dostęp: 10.2014).
Spain seeks Gambia’s support for UN SC non-permanent Membership,
źródło: http://observer.gm/africa/gambia/article/spain-seeksgambias-support-for-un-sc-non-permanent-membership (dostęp:
08.2014).
Soeters J., Manigart Ph., Military Cooperation in Multinational Peace
Operations. Managing cultural diversity and crisis response, Routledge, New York 2008.
Tait R., Iran Dealt Losing Hand In Gambia Gambit, źródło: http://www.
rferl.org/content/iran_gambia/2229571.html (dostęp: 11.2014).
The List of Ministers of Foreign Affairs of States of the World, źródło: http://
rulers.org/fm2.html (dostęp: 11.2014).
The Observatory of Economic Complexity, źródło: http://atlas.media.
mit.edu/explore/tree_map/hs/export/gmb/show/all/2012/
(dostęp: 09.2014).
Turkey and Gambia Cooperate in Peacekeeping Operations, źródło: http://
www.todayszaman.com/interviews_turkey-and-gambia-cooperate-in-peacekeeping-operations_322815.html (dostęp: 10.2014).

�112

Michał Ząbek

USA Aid agency, źródło: źródło: http://www.usaid.gov/crisis/the-gambia (dostęp: 21.08.2014).
US Secretary of State Sub-Saharian Africa Department, źródło: http://
www.state.gov/documents/organization/155990.pdf (dostęp:
08.2014).

Foreign Policy of The Gambia
Summary
The main aim of this article is draft presentation of the forine policy
of The Republic of Gambia under rule of Yahya Jammeh with short
history description. In the article the author tries to draw full image of
foreign relations of this tiny African state. The whole article is divided
into geo-political spheres of Gambian foreign policy, so there is part
about relations with European and African countries. Moreover some
other important directions in Gambian policy are also described. It is
worth to underline that such a small countries are focusing on the
multilateral relations in the field of international organizations like
African Union and Economic Community of West African States. The
other goal of this article is to present some of the mechanisms used by
small countries on the international arena which are in many cases very
similar in other parts of the world.

�KRYSTYNA KAMIŃSKA

KILKA UWAG O SYTUACJI
NA POGRANICZU ÓWCZESNEGO SUDANU
I REPUBLIKI ŚRODKOWOAFRYKAŃSKIEJ
W OSTATNIEJ DEKADZIE XX WIEKU
Z POZYCJI QUASIINSIDERA1
Wprowadzenie
Problem granic w Afryce od dawna był przedmiotem interdyscyplinarnych rozważań i dyskusji. Temu zagadnieniu została też
poświęcona konferencja zorganizowana w Bamako w 1999 r.2
W ostatnim ćwierćwieczu wyraźnej zmianie uległa narracja dotycząca istoty samej granicy, która przestała być postrzegana jedynie jako linia podziału w aspekcie historycznym, politycznym
czy geograficznym. Granica nabrała bowiem bardziej procesualnego charakteru, np. w odniesieniu do relacji transgranicznych.
W tym kontekście rewizja granic kolonialnych w Afryce ujmowaDr Krystyna Kamińska – Akademia Humanistyczna im. Aleksandra
Gieysztora, Wydział Pedagogiczny. Absolwentka pedagogiki i kulturoznawstwa. Zainteresowania: Afryka – obszar dawnych kolonii francuskich – historia i współczesność.
1
Autorka artykułu przebywała w 1994 r. w Republice Środkowoafrykańskiej
przez kilka miesięcy, głównie w Bangi oraz w otulinie parków narodowych przy
granicy z Czadem i Sudanem.
2
Des frontières en Afrique du XII au XX ème siècle, Paris 2005, UNESCO.

�114

Krystyna Kamińska

na współcześnie w kategoriach fragmentaryzacji i integracji z jednej strony dąży do nowego ich nakreślenia i jeszcze większego
rozdrobnienia istniejących struktur państwowych, z drugiej natomiast korzysta z różnych prób oddolnego zniesienia już ukształtowanych granic przez społeczności o zbliżonym rodowodzie
etnicznym zamieszkujące obszary transgraniczne. „Pogranicza
zawsze są czyimiś strefami wpływów, kresami w stosunku do jakiegoś dominującego centrum, mają jednak to do siebie, że z czasem dojrzewają, usamodzielniają się zarówno pod względem
kulturowym, jak i politycznym, tworząc nowe centra i nowe pogranicza”3.
Być może percepcja konkretnej granicy (której opis ma charakter przyczynkarski) w określonym przedziale czasowym pozwoli na ukazanie wzajemnych relacji Republiki Środkowoafrykańskiej z ówczesnym Sudanem w latach 90. XX wieku w trochę
innym świetle. Granica ta nie podlegała i wówczas, i obecnie
stałej kontroli, bo rzeczywista linia graniczna nie istnieje, nigdy
nie została wyraźnie zaznaczona w terenie, nakreślono ją jedynie
na mapie. Obu państw nie rozdziela ani pas ziemi niczyjej, ani
ciąg sztucznie utworzonych zapór (np. zasieków). Jedynie wydeptane ścieżki świadczą o przechodzeniu ludzi przez „granicę”
na jej północnych i południowych krańcach.

3
M. Ząbek, Sudan. Refleksje na temat podziału państwa i polskich studiów
sudanologicznych, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan. Bogactwo
kultur i wewnętrzne napięcia, Warszawa 2012, s. 11.

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

115

Granica – kolonialne dziedzictwo
Przez lata licząca 1165 kilometrów granica między Republiką
Środkowoafrykańską a Sudanem4 rozdzielała nie tylko oba te
państwa, ale i dwa odmienne od siebie organizmy państwowotwórcze pośrednio wykreowane przez dawne kraje kolonialne.
Granica wyznaczała bowiem zakres strefy wpływów francuskiej
i angielskiej metropolii. Wytyczona i zaakceptowana na konferencji w Berlinie w latach 1884–18855 linia graniczna jeszcze na
początku XX w. przebiegała od strony dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej po obszarach, które były bardzo słabo rozpoznane przez Europejczyków6. Terytorium noszące od 1903 r. nazwę Ubangi-Szari7, jakkolwiek formalnie stanowiące francuską
kolonię8, było wówczas jedynie przedmiotem zainteresowania
4
W 2011 r. w wyniku referendum z południowych obszarów Sudanu
utworzono nowe suwerenne państwo Sudan Południowy. Obecnie Republika
Środkowoafrykańska graniczy z Sudanem (długość granicy to 483 km) i Sudanem
Południowym (długość granicy to 682 km).
5
Wytyczone na konferencji w Berlinie granice na trwałe wpisały się w mapę
polityczną Afryki, z jednej strony wyznaczając strefy wpływów państw
kolonialnych, a z drugiej stanowiąc podstawę terytorialnych podziałów nowych
suwerennych państw w okresie dekolonizacji.
6
Pierwszym Francuzem płynącym po rzece Ubangi był Albert Dolisie na
przełomie lat 1887–1888. On też nadał nazwę nowemu posterunkowi, zapożyczając
ją z miejscowego języka, w którym oznaczała ona bystrze. Natomiast Michel
Dolisie był pierwszym zarządzającym posterunku w Bangi na mocy aktu z 20 czer­
wca 1889 r. Y. Boulvert, Bangui 1889–1989, Paris 1989, s. 19–35.
7
Dekret o utworzeniu kolonii Ubangui-Szari (fr. Oubangi-Chari) ze stolicą
w Bangi został wydany 29 grudnia 1903 r.
8
Początkowo kolonia była powiązana administracyjnie z Kongiem. Następnie
w latach 1904–1914 została wcielona w obręb Czadu i funkcjonowała pod nazwą
Ubangi-Szari-Czad. Część ziem leżących na zachodzie w latach 1911–1915 została
przyłączona do Kamerunu (wówczas kolonii niemieckiej). Prawo do części ziem
Ubangi-Szari rościł sobie także Egipt.

�116

Krystyna Kamińska

podróżników9. Dopiero w 1910 r. obecny obszar Republiki Środkowoafrykańskiej stał się częścią Francuskiej Afryki Równikowej10,
ograniczoną autonomię przyznano Ubangi-Szari (wchodzącej
w skład tej federacji) w 1944 r., a w kilka lat później, w 1946 r.
nadano tej kolonii status francuskiego terytorium zamorskiego.
W ramach wszechogarniającego Afrykę w latach 60. XX w. procesu dekolonizacji Ubangi-Szari jako Republika Środkowoafrykańska11 stała się suwerennym państwem. Niepodległość kraju
proklamowano w 1960 r., lecz nadal pozostawał on silnie związany z Francją12. Sprzyjały temu zwłaszcza łączące Francję z jej
dawną kolonią związki gospodarcze i militarne. Republika Środkowoafrykańska z jednej strony odgrywała istotną rolę strategiczFrancuskie ekspedycje penetrowały zarówno naturalny szlak wodny rzeki
Ubangi, jak i ziemie na północ od równika. W jednej z wypraw w latach 1891–1892
brał udział Jan Dybowski. Wzmianki, które można odnaleźć we francuskiej
literaturze przedmiotu, wskazują, że przybył do Bangi 4 października 1891 r.
Szybko jednak opuścił tamtejszy posterunek (24 października 1891 r.), by przez
prawie rok eksplorować niezbadane wówczas przez Europejczyków ziemie
dzisiejszej Republiki Środkowoafrykańskiej. Y. Boulvert, Bangui 1889–1989,
Paris 1989, s. 54–57.
10
Federacja francuskich kolonii obejmowała jeszcze obecne terytorium
Gabonu, Konga oraz Czadu (od 1920 r.).
11
Oficjalna nazwa państwa (Republika Środkowoafrykańska) została nadana
przez Barthélémy’ego Bogandę, deputowanego do Zgromadzenia Narodowego Francji. W 1949 r. założył on ugrupowanie społeczno-religijne Ruch Ewolucji Społecznej Czarnej Afryki (MESAN). W 1956 r. został wybrany burmistrzem Bangi. W latach 1958–1959 był premierem autonomicznego rządu
Ubangi-Szari.
12
Sprzyjała temu przyjęta przez Francję doktryna polityczna określana
mianem françafrique, która dawała możliwość ingerowania (pośredniego
i bezpośredniego) w wybrane sfery życia, zwłaszcza polityczno-gospodarczego
dawnych kolonii. Françafrique była strategią, która poprzez tworzenie sieci
powiązań, przede wszystkim finansowych (z dawnymi koloniami), z jednej strony
oferowała pomoc gospodarczą, a z drugiej konsekwentnie nadal umacniała
francuskie wpływy. Ch. Josselin, La coopération française et la présence de la
France en Afrique, „Olsztyńskie Studia Afrykanistyczne” 2013, t. 4, s. 62.
9

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

117

ną w polityce Francji ze względu na swoje centralne położenie
w Afryce (oficjalnie kontyngent wojsk francuskich stacjonował
tam aż do 1990 r.), z drugiej zaś specyficzny rodzaj unii monetarnej wiążący oba kraje i wprowadzenie tzw. franka CFA (fr. franc
des Communautés Financières d’ Afrique13) jako środka płatniczego, utrudniał prowadzenie samodzielnej polityki wewnętrznej
i zewnętrznej tego afrykańskiego kraju.
Od początku francuska polityka kolonialna cechująca się swoistym paternalistycznym podejściem do autochtonicznej ludności
nie była zainteresowana jakimkolwiek rozwojem gospodarczym
podległych jej terytoriów w Afryce. Francja wykorzystywała głównie bogactwo tamtejszych surowców naturalnych i tanią siłę roboczą. Po odzyskaniu w 1960 r. przez Republikę Środkowoafrykańską suwerenności niewiele się zmieniło w jej wzajemnych
relacjach z Francją.
Przez lata gospodarka Republiki Środkowoafrykańskiej – kraju o powierzchni 622 984 km2 i ludności liczącej około czterech
milionów – opierała się głównie na rolnictwie. Na obszarze całego państwa nie było ani jednej linii kolejowej czy sieci utwardzonych dróg14. Ponadto już w pierwszych latach niepodległości na
13
CFA został powołany do życia w 1960 r. Obecnie jest to jednostka monetarna
będąca środkiem płatniczym w 14 krajach Afryki. Reguła funkcjonowania CFA
pozwala poszczególnym krajom na drukowanie odmiennych banknotów o grafice
nawiązującej do ich historii i tradycji (jakkolwiek wszystkie one są emitowane
przez Bank w Kamerunie). Zakłada bowiem, że banknoty będące w obiegu
w jednym kraju nie mogą być wykorzystywane w innym. Za politykę monetarną
wszystkich 14 krajów jest odpowiedzialny zarówno Centralny Bank Państw Afryki
Zachodniej (BCEAO), jak i Bank Państw Afryki Środkowej (BEAC), chociaż de
facto żadna ich decyzja nie może być podjęta bez zgody Banku Francji. W 1994 r.
dokonano dewaluacji CFA o 100%, a w 1999 r. ustalony został jego sztywny kurs
do euro, który wynosi 0,655957.
14
Przez lata sytuacja nie uległa zmianie. Rozwinęła się jedynie sieć małych
lotnisk (około 50) ze względu na potrzeby stale rosnącej flotylli małych samolotów
obsługującej ruch turystyczny, w tym coraz popularniejsze safari. Samoloty

�118

Krystyna Kamińska

przeszkodzie zainicjowanym w kraju procesom bardziej dynamicznego rozwoju ekonomicznego i większej demokratyzacji
życia społecznego, stanęły wewnętrzne walki o władzę toczone
w gronie dawnych liderów Ruchu Ewolucji Społecznej Czarnej
Afryki (MESAN – Mouvement d’Évolution Sociale de l’Afrique
Noire)15, organizacji, która bezpośrednio przyczyniła się do uzyskania suwerenności państwowej. Niestabilność wewnętrznej
polityki oraz trybalizm nie sprzyjały ani gospodarce kraju, ani
wytworzeniu społecznej jedności, co (pośrednio) doprowadziło
do narastania trwających przez lata niepokojów społecznych.
Wytyczone w okresie kolonialnym granice Ubangi-Szari nie
zostały poddane korekcie wraz z odzyskaniem niepodległości
w latach 60. XX w.16 Granica z Sudanem sprzed przeszło stu lat
pełniły rolę zarówno dostawców towarów, jak i obsługiwały transport pasażerski.
W latach 90. XX w. podróżowanie po nielicznych utwardzonych drogach środkami
transportu samochodowego było ciągle niebezpieczne nie tylko z powodu licznych
rogatek pobierających od podróżnych opłaty za prawo przejazdu, ale przede
wszystkim z braku kontroli państwa i jego administracji nad odległymi obszarami
kraju.
15
Pierwszy prezydent David Dacko już w 1965 r. został pozbawiony władzy
w wyniku zamachu dokonanego pod dowództwem Jeana Bedela Bokassy (swojego
kuzyna). Z czasem Bokassa zdobył w kraju dużą popularność, mimo że zawiesił
przyjętą jeszcze w 1959 r. konstytucję, a jego rządy stawały się coraz bardziej
autorytarne. W 1972 kongres Ruchu Ewolucji Społecznej Czarnej Afryki (MESAN)
nadał mu tytuł dożywotniego prezydenta. Jednak Jean Bedel Bokassa w swoich
dyktatorskich zapędach posunął się jeszcze dalej i ustanowił w Republice
Środkowoafrykańskiej cesarstwo. W 1976 r. obwołał się cesarzem Bo­
kassą I i przeszedł na islam. Jego rządy skończyły się wraz z powrotem pierwszego
prezydenta. Bokassa został odsunięty od władzy w 1979 r. dzięki francuskiej
operacji wojskowej Barracuda. Prezydentura Davida Dacko zakończyła się po
dwóch latach, gdy doszło do kolejnego zamachu stanu. Wówczas władzę objął
André Kolingba. Podobnie jak jego poprzednicy otoczył się od razu przed­
stawicielami swojej grupy etnicznej oraz zaprowadził rządy autorytarne.
16
Republika Środkowoafrykańska graniczy od północy z Czadem (1197 km),
od zachodu z Kamerunem (797 km), od południa z Kongiem (467 km)
i Demokratyczną Republiką Konga (1577 km).

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

119

przebiegała dalej wzdłuż obszarów, które już w latach 70 XIX w.17
znalazły się w orbicie angielskich wpływów. Kolonizacja Sudanu
(najpierw egipska, a potem angielska) rozpoczęła się w II połowie
XIX w. „W roku 1869 prowincja Ekwatoria została oficjalnie włączona do Sudanu, a prawie jednocześnie, bo w 1870 roku, podbity został Dar Fur. W ten sposób Sudan osiągnął granice zbliżone do współczesnych”18. W tamtym czasie zwłaszcza południowe
rubieże Sudanu stanowiły dla Anglików dogodną bazę do dalszej
penetracji niezbadanej jeszcze centralnej części kontynentu. Wzajemne relacje egipsko-brytyjskie i coraz większa dominacja Wielkiej Brytanii w tym rejonie Afryki spowodowały, że Sudan w 1899 r.
stał się egipsko-brytyjskim kondominium, w którym nominalną
władzę sprawował Egipt19, ale faktycznie należała ona do Brytyjczyków20. Dopiero proklamowanie w 1956 r. niepodległej Republiki Sudanu znacznie osłabiło wpływ Wielkiej Brytanii na dalsze
losy tego nowego, suwerennego kraju.
Dawny kolonialny podział Sudanu na rozwiniętą gospodarczo
północ i zacofane ekonomicznie południe, który przez okres dominacji angielskiej administracji jeszcze mocniej podzielił społeczeństwo, został powielony w ramach nowotworzonych struktur
niepodległego państwa. W efekcie narastające przez lata wzajemne animozje społeczne i doświadczana przez południowy region

17
Terytorium Ekwatorii oraz sułtanatu Dar Fur sąsiadowały z ziemiami
Francuskiej Afryki Równikowej.
18
A. Dzhantamirov, Powstanie Mahdiego w Sudanie w latach 1881–1898,
„Forum Politologiczne” 2009, t. 9, s. 253.
19
W 1821 r. Egipt w wyniku udanego najazdu na obszar Sudanu pod­po­
rządkował sobie zarówno jego dobrze rozwinięte gospodarczo północne tereny,
jak i południowe, dopiero stopniowo poznawane i anektowane przez
Europejczyków.
20
Od czasu budowy Kanału Sueskiego Egipt coraz mocniej uzależnił się od
Wielkiej Brytanii.

�120

Krystyna Kamińska

kraju asymetria gospodarcza szybko doprowadziły do konfliktu21.
Dawne antagonizmy uwidoczniły się bardzo wyraźnie jeszcze
w czasach kolonialnych, gdy nagle angielska administracja
w 1946 r. dokonała połączenia obu regionów, podporządkowując
jednocześnie południe kraju silniejszej gospodarczo i politycznie
północy. Owo zespolenie dwóch tak różnych regionów kraju spowodowało naruszenie dotychczasowego kruchego status quo.
Narastający konflikt był dodatkowo podsycany przez wyznawców
religijnych każdej ze stron. W większości chrześcijańska społeczność południa oraz tamtejsi wyznawcy rodzimych wierzeń (animiści) obawiali się arabizacji i islamizacji. Przedstawiciele południa jeszcze przed proklamowaniem niepodległości kraju, w 1955 r.,
zażądali własnej reprezentacji politycznej w jego nowym rządzie
oraz regionalnej autonomii dla tej części kraju. Wobec niespełnienia tych żądań przez ówczesną władzę rozgorzała tzw. pierwsza wojna domowa. Jakkolwiek porozumienie w Addis Abebie
zakończyło trwające od 1955 r. walki, to nie rozwiązało problemu.
Po dziesięciu latach działania wojenne zostały wznowione. Konflikt zbrojny nazywany II wojną domową w Sudanie pochłonął
w latach 1983–2005 dziesiątki ofiar, głównie przedstawicieli ludności cywilnej. Wzajemne represje z czasów I i II wojny domowej
zostawiły na tyle trwały ślad w psychice zamieszkującej w Sudanie ludności, że nawet powstanie w 2011 r. nowego suwerennego
państwa nie rozwiązało nabrzmiałej sytuacji. Sudan Południowy
nie okazał się gwarantem pokoju w tej części Afryki.

W okresie kolonialnym południe Sudanu było administrowane podobnie
jak pozostałe kolonie Wielkiej Brytanii w tej części Afryki, np. Kenia czy Uganda.
Natomiast północny region Sudanu bliższy był pod tym względem sąsiadującemu
z nim Egiptowi i funkcjonował w kręgu kultury arabskiej i dominacji islamu
w większości przejawów życia społecznego.
21

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

121

Granica, która dzieli
(inny świat kultury, inna dominacja)
Odmienne działania administracyjno-prawne nadające ostateczny kształt tak francuskim, jak i angielskim koloniom nie sprzyjały jakiejkolwiek konsolidacji ludności żyjącej na pograniczu obu
rozłącznych sfer wpływów. Przeciwnie – granica utrwalała już
istniejące różnice i podziały. Każda administracja kolonialna wprowadzała w Afryce inny model „koegzystencji” z ludnością tubylczą.
Francuzi byli zwolennikami polityki asymilacyjnej, której towarzyszył (pozorny) brak rezerwy w stosunku do ludności tubylczej,
natomiast Anglicy silnie zaznaczali wytworzony przez siebie dystans dzielący ich od autochtonów22. Jednocześnie każdy z tych
modeli odcisnął swoje piętno, zmieniając w sposób nieodwracalny życie lokalnych społeczności. Oprócz narzuconej dominacji
politycznej ze strony Francji czy Wielkiej Brytanii na podległych
danej metropolii obszarach dokonano (zwykle sztucznego) z jednej strony rozdzielenia w miarę jednorodnych skupisk rdzennej
ludności, z drugiej natomiast scalenia wielu „niezależnych grup
etnicznych, które nie miały wspólnej historii, kultury czy też religii”23. Okres kolonialny nie sprzyjał jakiemukolwiek zbliżeniu
ludności żyjącej po obu stronach granicy. Każda z kolonii pisała
swoją własną historię.
W Republice Środkowoafrykańskiej polityka kolonizacyjna
dążyła do zespolenia zamieszkującej na jej obszarze ludności,

22
R. Vorbrich, Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty
w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań 2012, s. 214–215.
23
M. Meredith, Historia współczesnej Afryki. Pół wieku niepodległości, Warszawa
2011, s. 17.

�122

Krystyna Kamińska

chociaż była ona bardzo zróżnicowana pod względem etnicznym24.
Wśród licznych zbiorowości zamieszkujących dawniej ten obszar,
jedne rozwijały się, inne zaś zanikały. W kraju dominowała ludność
grupy etnicznej Banda. Ponadto obok niej występowały duże skupiska ludu Baya-Mandja, Sara i Azande mające inne przypisanie
etniczne25. Z tego powodu w Republice Środkowoafrykańskiej
występują języki zarówno z rodziny nigro-kongijskiej, jak i nilo-saharyjskiej. Liczbę rodzimych języków szacuje się na ponad 60,
w tym istnieje kilka odmian języka u ludu Banda. Wprowadzane
przez Europejczyków nazewnictwo poszczególnych grup etnicznych wynikało bądź z wychwytywanych przez nich odmienności
językowych, bądź były swoistą kalką określeń używanych przez
tubylców w trakcie ich autoprezentacji. Odmienności językowe
odegrały istotną rolę w historii i w zróżnicowaniu kulturowym
poszczególnych grup etnicznych. Równie ważnym elementem
różnicującym poszczególne zbiorowości było ukształtowanie terenu. Licznie wzniesienia: wyżyny Ubangi czy Bogno przyczyniły się zarówno do izolacji poszczególnych grup etnicznych, jak
i w dużym stopniu do rozproszenia ich skupisk na tym bardzo
słabo zaludnionym obszarze (na którym ludność dodatkowo została zdziesiątkowana przez łowców niewolników). Z kolei w zdecydowanie mniejszym stopniu pod koniec XX w. odczuwane było
zróżnicowanie religijne ludności. Największą grupę stanowili
zawsze wyznawcy rodzimych wierzeń (animiści), wśród których
z czasem zaczęło przybywać chrześcijan, natomiast muzułmanów,
głównie Fulanów, było zawsze niewielu (około 5%).
Mniejsze liczebnie były społeczności: Dakwa, Togbo, Azande, Sara, Mboum,
Monjombo, Ngbaka, Ngbandi, Nzakary, Bomitaba, Ngala, Mpangwe, Kako,
Kreish, Laka i Yangéré czy wreszcie Fulanie, a wśród nich Bororo (Wodaabe).
Odrębną grupę stanowią Pigmeje Aka i Babinga tworzący niewielkie zbiorowości
łowiecko-zbierackie. St. Smith, C. Levasseur, Atlas de l’ Afrique, Paris 2005.
25
P. Kalck, Histoire Centrafricaine. Des origines, Paris 1992, s. 65.
24

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

123

W efekcie działań unifikacyjnych podjętych przez francuską
administrację26, w tym procesu alfabetyzacji dzieci autochtonów,
którym to działaniom towarzyszyła nasilająca się chrystianizacja27,
tamtejsza ludność, niezależnie od przypisania etnicznego, zaczęła się posługiwać we wzajemnych kontaktach językiem sango28
(wcześniej języka rodzimego ludu Banda), któremu po odzyskaniu niepodległości nadano status języka urzędowego obok języka
francuskiego. Jednak elementem scalającym (wbrew intencjom
administracji kolonialnej) była przede wszystkim wszelka aktywność ludności mająca na celu przeciwdziałanie kolonizacji 29.
Wszelkie ruchy ludności tubylczej przeciwstawiające się kolonizacji (pośrednio) zmniejszały antagonizmy między poszczególnymi grupami etnicznymi.
Inną politykę ludnościową (niż Francuzi w Republice Środkowoafrykańskiej) prowadziła w czasach kolonialnych administracja brytyjska. W Sudanie przede wszystkim zaniechano prób
scalenia tak różnych od siebie obszarów Sudanu Północnego
i Sudanu Południowego, podjętych jeszcze przez Egipt w latach
26
Już w 1912 r. wydano dekret, w którym zakazywano jakiejkolwiek
alfabetyzacji dzieci ludności tubylczej w języku innym niż francuski. Potraktowano
więc język jako jeden z instrumentów z jednej strony kolonizacji, z drugiej –
unifikacji różnojęzycznych grup etnicznych.
27
W l894 r. została założona misja przez Ojca Prospera Augouarda pod
wezwaniem Saint Paul des Rapides. Od tego czasu datuje się też rozpoczęcie
procesu skolaryzacji dzieci ludności tubylczej. Y. Boulvert, Bangui 1889–1989,
Paris 1989, s. 67–68.
28
Jedna z hipotez przyjmuje, że sango (dawniej nazywane dandi) był językiem
mediacji jeszcze przed przybyciem Europejczyków, natomiast inna wskazuje,
że ten język został wybrany przez ludność tubylczą zamieszkałą wzdłuż rzeki
Ubangi do kontaktów z przybyszami z Europy. J. Gerbault, Utilisation des langues
et attitudes: la montée du sango. „Bulletin du Réseau des observatoires du français
contemporain en Afrique noire” t. 7 (1987–88), s. 25–50.
29
Zbrojne powstanie ludu Baja pod wodzą Kongo-wara wybuchło w 1928 r.
Walki trwały aż do 1931 r.

�124

Krystyna Kamińska

30. XIX w. Przeciwnie, rozpoczęto działania zmierzające do odcięcia północy od południa kraju poprzez tzw. politykę „closed
districts”, by nie dopuścić do zjednoczenia, które mogłoby ponownie wzmocnić ruchy niepodległościowe zainicjowane niegdyś
przez Madhiego30. W ten sposób utrwalano już istniejące wewnętrzne zróżnicowanie (etniczne, kulturowe, językowe i religijne31)
kraju, które wynikało „z nakładających się od wieków fal migracyjnych ludności o odmiennych cechach fizycznych, językach
i kulturach”32. Północ Sudanu w okresie kolonizacji zamieszkiwała głównie ludność arabska, na którą składają się zarówno
zarabizowani autochtoni, jak i potomkowie ludów koczowniczych
(pasterskich) wywodzący się z Arabii33. Mieszkańcy południa Sudanu byli natomiast o wiele bardziej zróżnicowani. Dzieliło ich
nie tylko przypisanie do grupy etnicznej i rodziny, z której wywodził się ich język, lecz także miejsce długotrwałego osiedlenia.

Mahdi, będąc przywódcą religijnym, zainicjował w 1881 r. powstanie,
którego pośrednim celem było uwolnienie ziem ówczesnego Sudanu, zajętych
przez Egipt. Starcia zbrojne przybrały charakter powstania religijno-wyz­
woleńczego. W latach 1881–1891 ugruntowała się władza Mahdiego, a następnie
jego spadkobierców. Wielka Brytania coraz mocniej angażowała się w zakończenie
rebelii, która była sprzeczna z jej interesami w tej części Afryki. A. Dzhantamirov,
Powstanie Mahdiego w Sudanie w latach 1881–1898, „Forum Politologiczne”
2009, t. 9, s. 253–260.
31
Islam wraz z podbojem Maghrebu w XVII w. przez Imperium Osmańskie
zaczął się szybko rozprzestrzeniać w Afryce dzięki powielaniu mechanizmu
włączania obcych w społeczność arabską. Odejście od pierwotnych wierzeń czy
chrześcijaństwa dokonywało się poprzez asymilację kulturową, bo „islam tylko
w niewielkim stopniu zmieniał życie rodzinne i tradycyjny styl życia miejscowej
ludności”. J. Mantel-Niećko, M. Ząbek, Róg Afryki. Historia i współczesność,
Warszawa 1999, s. 88.
32
J. Mantel-Niećko, M. Ząbek, Róg Afryki. Historia i współczesność, Warszawa
1999, s. 45.
33
Tamże, s. 51–52.
30

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

125

Przede wszystkim bowiem to uwarunkowania geograficzno-klimatyczne były podstawą narastania odmienności kulturowych34.
W Sudanie południowym najliczniejszą grupę etniczną tworzą
zbiorowości Dinka, z których najwięcej zamieszkuje w rozproszonych skupiskach z w prowincji Bahr al Ghazal. Mniejsze liczebnie
są grupy etniczne Nuerów i Barów. Nie mniej od nich liczna jest
także ludność grupy etnicznej Azande, żyjąca w Ekwatorii na pograniczu z Republiką Środkowoafrykańską35 i Ugandą. Znaczące
różnice o charakterze społecznym zostały w tej części ówczesnego Sudanu dodatkowo pogłębione nierównomiernym rozwojem
gospodarczym kraju. Większość bowiem swoich inwestycji Brytyjczycy lokowali na północy kraju. Dzięki temu zaczęły tam powstawać i rozwijać się silne ośrodki miejskie. Niezależnie od woli
Brytyjczyków wspierany przez nich rozwój północnego Sudanu,
głównie ekonomiczny, wpłynął na rozprzestrzenianie się języka
arabskiego i umocnienie się islamu. Odmienny sposób traktowania przez metropolię obu regionów oraz niemożliwość przenikania wzajemnych treści kulturowych spowodował, że przez lata
nasilały się istniejące antagonizmy.

Granica, która rozdziela (ludzi i zwierzęta)
Zbliżeniu ludności zamieszkującej pogranicze Republiki
Środkowoafrykańskiej i dawnego Sudanu nie sprzyjało ani
ukształtowanie terenu, ani rozproszone osadnictwo. (Francuska
Wśród żyjących w Sudanie Południowym można wyróżnić zbiorowości
o niewielkiej liczebności, m.in. Anouak, Bongo, Dadjo, Didinga, Kuku, Lokoya,
Longarim, Lugbara, Madi, Mandari, Murle, Ndogo, Nyangatom, Shilluk, Toposa,
Uduk, St. Smith, C. Levasseur, Atlas de l’ Afrique, Paris 2005. Większość grup
etnicznych posługuje się językami z rodziny nilo-saharyjskiej.
35
J. Mantel-Niećko, M. Ząbek, op. cit., s. 53–54.
34

�126

Krystyna Kamińska

administracja kolonialna w swoich sprawozdaniach słanych do
Paryża podawała, że obszar 170 000 km 2 wzdłuż ówczesnej
granicy Sudanu egipsko-angielskiego to całkowite odludzie
przez nikogo niezamieszkałe). Nawet po odzyskaniu niepodległości i zwiększeniu mobilności ludności niewiele się na tych
obszarach zmieniło. Wypiętrzony obszar wyżynny (powyżej
1300 m n.p.m.) grzbietu, którym biegnie linia graniczna nie
ułatwiał kontaktów między Republiką Środkowoafrykańską
a Sudanem. W masywie tym brakuje naturalnych przejść pozwalających na swobodne przemieszczanie się ludności. Teren
obniża się jedynie na obu krańcach granicy, w tym granicy Republiki Środkowoafrykańskiej z Czadem i Sudanem, oraz przy
granicy Republiki Środkowoafrykańskiej z obecną Demokratyczną Republiką Konga i Sudanem Południowym. Wyżyna
stanowi naturalną barierę, która prawdopodobnie spowodowała, że po obu stronach wielokilometrowej granicy zamieszkiwały zupełnie ze sobą niespokrewnione grupy etniczne i to
w znacznym od niej oddaleniu.
Innym uwarunkowaniem geograficznym, które nie sprzyjało
zbliżeniu ludności po obu stronach granicy były rzeki biorące swój
początek na wyżynie (dzielącej obecnie Sudan i Sudan Południowy od Republiki Środkowoafrykańskiej), które spływały albo po
jednej, albo po drugiej stronie granicy. Niektóre z nich nadal mają
charakter okresowy, zanikając podczas pory suchej. Owe anomalie (hydrologiczne) utrudniają podjecie jakiejkolwiek aktywności
rolniczej na tym obszarze. Obszar na styku granicy Czadu i Sudanu z Republiką Środkowoafrykańską porasta roślinność typowa dla sawanny trawiastej, dalej na południe zmieniając się w sawannę drzewiastą, która przekształca się w las tropikalny na
granicy między obecnym Sudanem Południowym, Demokratyczną Republiką Konga i Republiką Środkowoafrykańską. Prawie
cały obszar przygraniczny z Sudanem Południowym jest ciągle

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

127

niezamieszkały36, a większe ośrodki miejskie (z jednej i z drugiej
strony granicy) są oddalone od siebie o kilkaset kilometrów. Dodatkowo na obszarze 1700 km2 bezpośrednio graniczącym z obecnym Sudanem (w odległości 90 km od granicy), jeszcze w czasach
kolonialnych, bo w 1933 r. utworzono Park Narodowy AndréFelix37. Po odzyskaniu niepodległości przez Republikę Środkowoafrykańską w 1960 r. utrzymano dotychczasowe status quo tego
parku. Po drugiej stronie granicy Park Narodowy André-Felix styka się z podobnym parkiem narodowym w Sudanie. Jednak sudański Park Narodowy Radom został założony dużo później
(w 1980 r.) i zajmuje mniejszą powierzchnię, aczkolwiek rozpościera się na terenie bardziej zróżnicowanym tektonicznie. Tym
co łączy oba parki narodowe jest kłusownictwo osiągające coraz
większe rozmiary, wyniszczające głównie tamtejszą faunę. Polowania na dziką zwierzynę stają się też codzienną praktyką ludności zamieszkującej w otulinie obu parków, bo handel mięsem
przynosi znaczne profity.

Granica, która nie dzieli
Na obu krańcach tych bezludnych połaci ziemi ciągnących się
wzdłuż środkowej części granicy między Republiką Środkowoafrykańską a Sudanem zamieszkiwały od dawna grupy etniczne,
które już w okresie kolonialnym zostały poprzez nią sztucznie
podzielone. Na północy, u zbiegu granic Czadu, Sudanu i RepuW Republice Środkowoafrykańskiej prawie nie występuje osadnictwo we
wschodniej części prowincji Haute-Kotto i północno-wschodniej Haute-Mbomou.
Obie prowincje graniczą z Ekwatorią na terenie Sudanu Południowego.
37
W parku objęto ochroną zarówno faunę, jak i florę, zakazując wyrębu na
obszarze sawanny drzewiastej oraz tworząc ścisłe rezerwaty chroniące tamtejszą
zwierzynę, w tym słonie, żyrafy, hipopotamy i lamparty.
36

�128

Krystyna Kamińska

bliki Środkowoafrykańskiej nieprzyjazny, wyżynny krajobraz
powoli łagodnieje wraz z obniżeniem terenu. Na tym właśnie
obszarze, po obu stronach granicy obecnego Sudanu i Republiki
Środkowoafrykańskiej, zamieszkują niewielkie liczebnie grupy
etniczne: Sara oraz Gbaya (określana też mianem Kpala). Ludność
Sara zamieszkała w okolicach Baguiro, kultywuje od wieków swoje wojenne tradycje, natomiast Gbaya to społeczność lokalna wyznająca islam i posługująca się językiem Gula. Na tamtym terenie
występują też pomniejsze wspólnoty (około 13 tys.) posługujące
się językiem Yulu (Youlou).
Natomiast na przeciwległym krańcu dawnej granicy z Sudanem
(obecnie z Sudanem Południowym), niedaleko granicy z Demokratyczną Republiką Konga (niegdyś z Zairem) rozpościerają się
tereny zamieszkałe przez lud Azande. Pomniejsze rdzenne skupiska zbiorowości przynależnych do tej grupy etnicznej są rozsiane zarówno na obszarach znajdujących się w Sudanie Południowym,
jak i w Republice Środkowoafrykańskiej. Od dawna zamieszkiwali oni w Sudanie w prowincji Ekwatoria, i w rejonie Mogalla,
w dystrykcie Yei. Z kolei w Republice Środkowoafrykańskiej żyją
na terenie prefektury Haute-Mbomu w rejonie Obo i Zémio38.
Przedstawiciele tej grupy etnicznej albo pozostali wyznawcami
rodzimych wierzeń (animiści), albo przyjęli chrześcijaństwo.
Azande posługują się językami z grupy adamawa-ubangi należącymi do rodziny nigro-kongijskich.
Jakkolwiek wytyczona niegdyś granica rozdzieliła administracyjnie wyżej opisane grupy etniczne, nie brano bowiem wówczas
pod uwagę ich wielowiekowego rozmieszczenia przestrzennego, to
de facto pozostały one nadal ze sobą zespolone. Ich wzajemnym kontaktom sprzyjały uwarunkowania geograficzne i klimatyczne. Przebiegająca przez rdzenne obszary granica nigdy w sposób naturalny
38

P. Kalck, Histoire Centrafricaine. Des origines, Paris 1992, s. 92.

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

129

nie przedzielała ich ziem. Wytyczona i naniesiona na mapach granica między (Ubangi-Szari), a potem Republiką Środkowoafrykańską i Sudanem miała charakter raczej umowny niż była rzeczywistym
pasem granicznym dzielącym oba państwa. Zwłaszcza ludność Azande przenikała przez nią leśnymi (szybko zarastającymi) ścieżkami.

Pozorna normalizacja
(w Republice Środkowoafrykańskiej)
W 1994 r. w Republice Środkowoafrykańskiej panowała jeszcze powszechna euforia. Świętowano kres kolejnych rządów autorytarnych André Kolingby39 i rocznicę pierwszych wolnych
wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Wybrany w 1993 r.
prezydent Ange-Félix Patassé nie tylko budził społeczne nadzieje
na przywrócenie swobód obywatelskich, lecz także był postrzegany jako osoba, której rządy wreszcie doprowadzą do poprawy
gospodarczej w kraju. Podjęte przez niego działania naprawcze
zredukowały administrację państwową (w 1995 r. przyjęto nową
konstytucję). Rzadko słychać było pogłoski, że od miesięcy, które
upłynęły od czasu wyborów prezydenckich, administracja państwowa różnych szczebli nie otrzymuje wynagrodzenia.
W wolno toczącym się codziennym życiu, czy to w Bangi, czy
w oddalonych od niej prowincjach: Vakaga i Haute Kotto zupełnie
nie odczuwało się zagrożenia, które mogła przynieść tocząca się
od ponad 10 lat za wschodnią granicą państwa wojna domowa
André Kolingba dokonał w 1981 r. zamachu stanu. Ustanowił siebie
prezydentem kraju oraz wznowił represje wobec wszelkich przejawów demokracji,
w tym zawiesił konstytucję i rozwiązał parlament oraz zdymisjonował rząd.
Dopiero pod presją międzynarodowej opinii, w tym głównie Francji, przywrócił
urząd premiera i zalegalizował system wielopartyjny. W 1993 r. zmuszono go
do rozpisania powszechnych wyborów.
39

�130

Krystyna Kamińska

w Sudanie. Republika Środkowoafrykańska była skoncentrowana
na własnych problemach. Przedstawiciele jej władz nie brali udziału w żadnych uzgodnieniach w sprawie Sudanu i w próbach normalizacji stosunków między oboma zwaśnionymi stronami. Nie
przyłączyła się także do inicjatywy przywódców Erytrei, Etiopii,
Ugandy oraz Kenii, którzy pod egidą Międzynarodowej Organizacji Rozwoju (IGAD) w 1993 r. podjęli działania w kierunku
uśmierzenia walk w Sudanie i wypracowania pokojowego rozwiązania konfliktu. Pozostając ciągle w silnym powiązaniu z francuską polityką zagraniczną, przedstawiciele jej władz nie podejmowali żadnych kroków, by włączyć się w działania krajów
będących niegdyś w orbicie wpływów brytyjskich. Francuski
kontyngent wojskowy nadal stacjonował w Republice Środkowoafrykańskiej, chociaż oficjalnie francuscy żołnierze opuścili ten
kraj cztery lata wcześniej. Francuzi ciągle stanowili też najliczniejszą grupę cudzoziemców. Spore ich grono mieszkało w Bangi jako rezydenci. Od wielu lat polityka dotycząca relacji w stosunkach bilateralnych Francji z krajami utworzonymi w dawnych
francuskich terytoriach kolonialnych wpływała w istotny sposób
na funkcjonowanie tych ostatnich na arenie międzynarodowej.
Doktryna françafrique zapoczątkowana jeszcze przez prezydenta
Charlesa de Gaulle’a była kontynuowana (z pozytywnym skutkiem)
przez jego następców40. Świadczą o tym późniejsze francuskie
interwencje zbrojne41.
40
Objęcie prezydentury przez Valéry’ego Giscarda d’Estainga wprowadziło
istotne zmiany w relacjach nie tylko francusko-afrykańskich, ale także Francji
i Republiki Środkowoafrykańskiej. O jego relacjach z Jean Bedelem Bokassą
wielokrotnie rozpisywała się francuska prasa, bulwersując niejednokrotnie
francuską opinię publiczną. Ojciec Valéry’ego Giscarda d’Estainga pełnił funkcję
administratora kolonialnego w Ubangi-Szari.
41
Misja Sangaris podjęta podczas wojny domowej czy Barracuda detronizująca
Bokassę.

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

131

Konflikt w Sudanie jakby nie dotyczył Republiki Środkowoafrykańskiej, chociaż walki toczyły się tuż za sąsiednią granicą.
Nawet uchodźcy z Sudanu, szukając schronienia, podążali w innych
kierunkach niż ku leżącemu przy ich wschodniej granicy państwu.
Z tego względu w Republice Środkowoafrykańskiej nie stworzono obozów dla sudańskich uchodźców, a pomoc humanitarna,
która była kierowana do Sudanu (m.in. ze względu na tamtejszą
klęskę głodu w 1991 r.), omijała też Republikę Środkowoafrykańską jako pośredni etap dotarcia do granicy, nie traktując go jako
kraju tranzytowego.
Przedłużający się w kraju kryzys ekonomiczny spowodował,
że nawet prezydent wybrany w wolnych wyborach zaczął faworyzować przedstawicieli własnej grupy etnicznej, zmniejszając
jednocześnie zakres swobód obywatelskich. Kolejne niepokoje
społeczne były już tylko kwestią czasu. Prezydent Ange-Félix Patassé zaczął powracać do dawnych praktyk swoich poprzedników.
Utworzone przez niego „formacje milicyjne oparte na członkach
grup etnicznych z północy kraju, a także najemnikach libijskich
i kongijskich”42 zaczęły zagrażać stabilności wewnętrznej kraju.
W tej sytuacji wsparcie, którego początkowo udzielała Francja
prezydentowi Republiki Środkowoafrykańskiej, nie zapobiegło
w dalszej perspektywie upadkowi państwa. Opis dalszych losów
państwowości oraz wojny domowej w Republice Środkowoafrykański nie ma bezpośredniego związku z treścią artykułu (krótki
rejestr znaczących wydarzeń zamieszczono w przypisie43).
B. Popławski, Republika Środkowoafrykańska. Kryzys i próby jego prze­
zwyciężenia, „Infos. Zagadnienia społeczno-gospodarcze” 2014, t. 9, nr 14 (174),
s. 2.
43
W 2003 r. władzę w wyniku kolejnego zamachu stanu objął François Bozizé.
W 2005 r. zaczęło rosnąć napięcie społeczne w wyniku starć z przeciwnikami
prezydenta, co w konsekwencji doprowadziło do wybuchu wojny domowej, bo
wyciszone wcześniej konflikty na tle etnicznym i religijnym znów się odrodziły.
42

�132

Krystyna Kamińska

Zamiast zakończenia (perspektywa neokolonialna)
Przedstawione poniżej epizody stanowią najlepszą ilustrację
z jednej strony postkolonialnych relacji wewnątrzetnicznych,
z drugiej natomiast ukrytego świata pogranicza Republiki Środkowoafrykańskiej i ówczesnego Sudanu. Najlepiej oddaje to tytuł
artykułu Co pozostało z afrykańskich granic44 autorstwa Anni-Cécile Robert zamieszczonego na łamach „Le Monde diplomatique”.

Wówczas na mocy dwustronnego porozumienia między Republiką
Środkowoafrykańską a Republiką Południowej Afryki na terytorium kraju pojawiły
się obce wojska.
W 2013 r. rządzący przez 10 lat prezydent został obalony w wyniku rebelii
zapoczątkowanej przez Michela Djotodię. Nowe władze nie miały ani poparcia
społeczności lokalnych, ani uznania międzynarodowego. Do Republiki Środkowej
Afryki wysłano zbrojny kontyngent, który miał wspierać stabilizację państwa
i pomóc w jego normalizacji. Działania podjęte na wniosek Wspólnoty Gospodarczej
Państw Afryki Środkowej (ECCAS) niewiele jednak pomogły, bo kryzys polityczny
nadal się pogłębiał. Michel Djotodia ustanowił siebie prezydentem kraju, mając
poparcie grupy rebeliantów Seleka.
W 2013 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ autoryzowała rezolucję zezwalającą,
by połączone siły Unii Afrykańskiej i Francji rozdzieliły walczące strony. Wsparcia
dla francuskiej misji Sangaris udzielił polski kontyngent wojskowy.
W 2014 r. Michel Djotodia podał się do dymisji na szczycie Wspólnoty
Gospodarczej Państw Afryki Środkowej w Czadzie. Oświadczył jednak, że będzie
pełnić obowiązki prezydenta do 2015 r.
W 2014 r. ustanowiono misję pokojową pod auspicjami ONZ (około 12 tys.
żołnierzy). Rozpoczęto proces pokojowy – pełniącym obowiązki prezydenta
została Catherine Samba-Panza.
W 2016 r. odbyły się wybory prezydenckie. Na urząd prezydenta wybrany
został Faustin-Archange Touadéra.
44
A-C. Robert, Que reste-t-il des frontières africaines, „Le Monde diplomatique”
(2012), Décembre, s. 14–15.

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

133

Epizod I
W Safari bierze udział członek rodziny byłego cesarza Bokassy. Społeczność dwóch okolicznych wiosek, z których mężczyźni
zostali zatrudnieni do pomocy w obozie (z którego wyrusza się
na polowania) nagle porzucają pracę i znikają w momencie, gdy
widzą jego przyjazd na teren obozu. Gość (osoba dość młoda,
ubrana sportowo, której wysoki wzrost świadczy o przypisaniu
do konkretnej grupy etnicznej), wita się ze swobodą Europejczyka (wiadomo, że ukończył studia we Francji) z pozostałymi uczestnikami Safari i, przepraszając, odchodzi do jednego z bungalowów.
Gość po 20–30 minutach wraca przebrany w uroczysty strój –
długa do ziemi suknia przetykana złotą nicią i czapka przypominająca furażerkę – i siada na werandzie. W tej samej chwili jedną
i drugą drogą prowadząca do obozu zbliżają się dwa odrębne
korowody złożone z miejscowej ludności. W każdym z nich kroczyli mieszkańcy innej wioski, równie odświętnie ubrani, jak nasz
gość, chociaż odziani mniej strojnie. Obie grupy zatrzymały się
w niedużej odległości od naszego gościa. Potem każdy z przybyłych po lekkim jego skinieniu zaczynał się z nim witać, oddając
mu honor pozycją przypominającą lekki ukłon. Wyraźnie dostrzegalna była hierarchia wśród witających. Najpierw mężczyźni w sile
wieku, potem starsi, na końcu kobiety. Wśród witających nie ma
dzieci. Nasz gość robi wrażenie osoby nawykłej do takich powitań,
zupełnie go nie dziwi sytuacja (nie widać zmieszania na jego twarzy). Po zakończonej ceremonii powitalnej mieszkańcy obu
wiosek odchodzą w bardzo radosnym nastroju. Europejczycy są
zaszokowani całą sytuacją i lekko zdziwieni. Gość – przeciwnie
– sprawiał wrażenie jakby to była dla niego bardzo naturalna sprawa. Zapytany o sytuację, której byliśmy świadkami kilka godzin
wcześniej, swobodnie odpowiada, że gdyby odmówił im takiego
powitania, po prostu obraziłby całą wioskę.

�134

Krystyna Kamińska

Epizod II
Sąsiedni obóz, w którym również przebywali uczestnicy safari, nagle wypełnił się rozkrzyczanym tłumem obcych ciemnoskórych mężczyzn. Język, którym między sobą rozmawiali, to nie był
sango. Błyskawicznie każdemu z Europejczyków wydarto myśliwską broń. Wobec wszystkich napastnicy zachowywali się dość
obcesowo, zgromadziwszy ich wcześniej na werandzie, na której
jadano posiłki. Nikt nie mógł się nigdzie ruszyć bez obstawy. W stosunku do kobiet byli wyjątkowo niegrzeczni. Efekt zastraszenia
był skuteczny – wszyscy biernie poddali się ich rozkazom. Jeden
z przybyłych mężczyzn, wspomagany przez mieszkańca obok leżącej wioski (który nieźle władał językiem francuskim, ale był
równie przerażony co Europejczycy) łamaną francuszczyzną poinformował, że przyjechali na polowanie i w związku z tym rekwirują samochody. Potem grupa się podzieliła. Większość przybyłych odjechała. Zostali tylko strażnicy z rosyjską bronią
automatyczną. Napastników obawiali się nie tylko Europejczycy,
lecz także lokalna ludność. Mieszkańcy obu sąsiadujących z obozem wiosek „zapadli się pod ziemię”. Natomiast napastnicy zupełnie nie obawiali się jakiejkolwiek interwencji zbrojnej lub tego,
że ktoś przyjdzie z pomocą Europejczykom „uwięzionym” w obozie, a nawet pozwolili na codzienny radiowy kontakt z Bangi. (Jest
to wymóg uzasadniany potrzebą bezpieczeństwa, by w sytuacji
zagrożenia mogła zostać udzielona pomoc). Dowódca francuskiego kontyngentu odmówił pomocy, ponieważ do jego obowiązków
nie należała walka z lokalnymi watażkami. Administracja państwowa tłumaczyła natomiast niemożność przysłania gwardii
narodowej z Bangi koniecznością utrzymania w stolicy porządku
i radziła zastosować się do rozkazów przywódcy owej uzbrojonej
grupy. Brak było jakiegokolwiek zainteresowania losem Europejczyków pod granicą z Sudanem. Przez kilka dni wokół obozu było
słychać strzały. Potem nagle ucichły i napastnicy wrócili do obo-

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

135

zu. Wozy były pobrudzone krwią zwierząt, gdzieniegdzie walały
się resztki obdartego ze skóry mięsa. Równie nagle jak się pojawili, napastnicy zniknęli. Potem okazało się, że to nie byli kłusownicy, lecz „sudańska partyzantka” uzupełniająca swoje zapasy
żywności, ponieważ tereny po sudańskiej stronie zostały już przetrzebione. Jeszcze przez jakiś czas ta i inne grupy uczestniczące
w safari znajdowały ślady tamtego polowania.

Bibliografia
Boulvert Y., Bangui 1889–1989, Paris 1989.
Des frontières en Afrique du XII au XXème siècle, Paris 2005.
Dzhantamirov A., Powstanie Mahdiego w Sudanie w latach 1881–1898,
„Forum Politologiczne” 2009, t. 9, s. 253–261.
Gerbault J., Utilisation des langues et attitudes: la montée du sango. „Bulletin du Réseau des observatoires du français contemporain en
Afrique noire” t. 7 (1987–88), s. 25–51.
Josselin Ch., La coopération française et la présence de la France en Afrique,
„Olsztyńskie Studia Afrykanistyczne” 2013, t. 4, s. 59–65.
Kalck P., Histoire Centrafricaine. Des origines, Paris 1992.
Mantel-Niećko J., Ząbek M., Róg Afryki. Historia i współczesność, Warszawa 1999.
Meredith M., Historia współczesnej Afryki. Pół wieku niepodległości, Warszawa 2011.
Popławski B., Republika Środkowoafrykańska. Kryzys i próby jego przezwyciężenia, „Infos. Zagadnienia społeczno-gospodarcze”, 2014,
t. 9, nr 14 (174), s. 1–4.
Robert A-C., Que reste-t-il des frontières africaines, „Le Monde diplomatique” (2012), Décembre, s. 14–15.
Smith St., Levasseur C., Atlas de l’ Afrique, Paris 2005.
Ząbek M., Sudan. Refleksje na temat podziału państwa i polskich studiów
sudanologicznych, w: W. Cisły, J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan. Bogactwo kultur i wewnętrzne napięcia, Warszawa 2012.

�136

Krystyna Kamińska

Vorbrich R., Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań 2012.

Kilka uwag o sytuacji na pograniczu ówczesnego Sudanu
i Republiki Środkowoafrykańskiej
w ostatniej dekadzie XX wieku z pozycji quasiinsidera
Streszczenie
Granica pomiędzy Republiką Środkowoafrykańską a dzisiejszymi
Sudanem i Sudanem Południowym ma ponad 1000 km długości. Została wytyczona jeszcze z czasów kolonialnych i rozdzielała strefy wpływów
francuskiej i angielskiej metropolii. Wypiętrzony grzbiet wyżynny, którym biegnie linia graniczna zawsze utrudniał wzajemne kontakty. Brakuje tam naturalnych przejść pozwalających na swobodne przemieszczanie się ludności. Z tego powodu po obu stronach wielokilometrowej
granicy zamieszkiwały zupełnie ze sobą niespokrewnione grupy etniczne. Jedynie na południu społeczność Azande żyje po obu stronach granicy. W powiązaniu z wieloletnim oddziaływaniem odmiennych wpływów francuskich i angielskich granica nadal dzieli oba kraje. Być może
dlatego wojna tocząca się w Sudanie była prawie niewyczuwalna po
stronie Republiki Środkowoafrykańskiej pod koniec lat 90. XX w.
Słowa kluczowe: Afryka, Republika Środkowoafrykańska, Sudan,
Sudan Południowy, granice, etniczność.

�Kilka uwag o sytuacji na pograniczu...

137

Some remarks on the situation on the borderland
of Central African Republic and Sudan in the last decade
of the 20th century from the quasi-insider position
Summary
The boudary between Central African Republic and nowadays Sudan
and Southern Sudan is over 1 000 km long. It is dated back to the days
of Berlin Conference in 1885, when it limited the areas of interest of
colonial France and Great Britain. Easy-to-travel areas (over this frontier)
are located only in the far northern and in the far southern part of it.
Only in these two sections it comes to merge tribes from CAR and Sudan.
These tribes have very different past, but are ethnically similar. However,
in 1994, this boundary was still present, the Sudanese Civil War was
barely seen on the other side of the frontier.
Key words: Africa, Central African Republic, Sudan, Southern
Sudan, boundaries, ethnicity.

��JOANNA BAR

PRZYSTĄPIENIE REPUBLIKI SUDANU
POŁUDNIOWEGO DO WSPÓLNOTY
WSCHODNIOAFRYKAŃSKIEJ (EAST AFRICAN
COMMUNITY, EAC): GENEZA I PRZEBIEG
PROCESU AKCESYJNEGO
Wstęp
15 kwietnia 2016 r. prezydent Republiki Sudanu Południowego Salva Kiir Mayardit oraz John Pombe Joseph Magufuli, prezydent Tanzanii, a zarazem przewodniczący szczytu szefów państw
i rządów Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (East African Community, EAC) podpisali traktat akcesyjny. Uroczystość akcesyjna
odbyła się w Dar es Salaam (Tanzania)1.

Dr hab. Joanna Bar, prof. UP – Instytut Politologii, Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie, Katedra Stosunków Międzynarodowych, historyk
i politolog, główne kierunki badań: Afryka Wschodnia.
Signing Ceremony of the Treaty of Accession of the Republic of South Sudan
in to the East African Community, źródło: http://www.eac.int/news-and-media/
press-releases/20160412/signing-ceremony-treaty-accession-republic-southsudan-east-african-community [29.06.2016], por. także: Communiqué: Signing
Ceremony of the Treaty of Accession of the Republic of South Sudan into the East
African Community, e-EAC Newsletter, 28 April 2016, p. 2, http://www.eac.int/
1

�140

Joanna Bar

Przyjęcie Sudanu Południowego do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej stało się możliwe w wyniku decyzji podjętej 2 marca
tego samego roku na szczycie w Arushy (Tanzania), na którym
szefowie państw i rządów na podstawie opinii Rady Ministrów
Wspólnoty, zdecydowali przyjąć go jako nowego członka EAC2.
Wydarzenia te pomyślnie zakończyły trwający niespełna pięć lat
okres akcesyjny, gdyż prezydent Salva Kiir oficjalnie zaczął ubiegać się o członkostwo we Wspólnocie Wschodnioafrykańskiej
jesienią 2011 r., w niespełna cztery miesiące po uzyskaniu przez
Sudan Południowy niepodległości.
Wspólnota Wschodnioafrykańska, regionalna organizacja międzyrządowa, której członkami, poza Sudanem Południowym, są
Burundi, Kenia, Rwanda, Uganda i Tanzania należy do najmłodszych organizacji subregionalnych w Afryce, a zarazem najbardziej
zaawansowanych we wprowadzaniu w życie procesów integracyjnych3. Siedziba organizacji znajduje się w Arushy. Traktat założycielski Wspólnoty został podpisany 30 listopada 1999 r., zaś
wszedł w życie 7 lipca 2000 r., po ratyfikacji przez trzy państwa
założycielskie: Kenię, Ugandę i Tanzanię. W 2007 r. do Wspólnoty przystąpiły Rwanda i Burundi. Głównym celem organizacji jest
dążenie do budowy zamożnej, konkurencyjnej, bezpiecznej, stabilnej i zjednoczonej politycznie Afryki Wschodniej, zaś misją:
„poszerzenie i pogłębienie integracji ekonomicznej, politycznej,
społecznej i kulturalnej w celu poprawy jakości życia mieszkańców

sites/default/files/docs/eac_e-newsletter_-_28_april_2016_-_issue_103.pdf
(dostęp: 22.06.2016).
2
Joint Communiqué: 17th Ordinary Summit of the East African Community
Heads of State, źródło: http://www.eac.int/news-and-media/state­
ments/20160302/joint-communique-17th-ordinary-summit-east-african-commu­
nity-heads-state (dostęp: 22.06.2016).
3
Por. W. Lizak, Afrykańskie instytucje bezpieczeństwa, Warszawa 2012, s. 425.

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

141

Afryki Wschodniej poprzez zwiększenie konkurencyjności, wartości dodanej produkcji, handlu i inwestycji”4.
Wspólnota promuje cztery filary integracji: unię celną, wspólny rynek, unię monetarną i – w przyszłości – federację polityczną.
Protokół o utworzeniu unii celnej został podpisany w roku 2004,
unia celna weszła w życie na okres przejściowy w 2005 r., a w pełni obowiązuje od 2010 r. Protokół o utworzeniu wspólnego rynku
podpisany został w roku 2009, zaś wszedł w życie w 2010 r.5
Obecnie prowadzone są prace nad wprowadzeniem w życie
planów utworzenia Wschodnioafrykańskiej Unii Walutowej (East
African Monetary Union, EAMU) – określanej jako trzeci etap integracji EAC. Protokół o jej utworzeniu został podpisany 30 listopada 2013 r. w Kampali (Uganda), podczas 15 szczytu przywódców państw EAC, zaś protokół o utworzeniu wspólnej waluty – na
wzór europejskiego euro – oraz wspólnotowego banku centralnego podpisano w grudniu 2013 r.6 24 czerwca 2014 r. Tanzania,
jako pierwszy kraj Wspólnoty, ratyfikowała protokół o utworzeniu
Wschodnioafrykańskiej Unii Walutowej, rozpoczynając tym samym
proces przygotowawczy do przyjęcia jednolitego systemu walutowego, co zostało przewidziane na rok 20247. Cyklicznie opracowywane są wspólne strategie rozwoju gospodarczego, obecnie
obowiązuje czwarta z kolei strategia rozwoju, przewidziana na
About EAC, źródło: http://www.eac.int/about-eac.html (dostęp: 3.08.2012).
Źródło: History of the EAC - Milestones in the EAC Integration Process, http://
www.eac.int/index.php?option=com_content&amp;view=­article&amp;id=44&amp;Itemid
=54&amp;limitstart=1 (dostęp: 21.02.2014).
6
M. Świderski, EAC: Nowy etap integracji regionalnej, źródło: http://www.
pcsa.org.pl/products/nowy-etap-integracji-wewn%C4%85trz-eac/ (dostęp:
1.04.2014).
7
Tanzania Becomes First Partner State to Ratify EAC Monetary Union Protocol,
źródło: http://www.eac.int/index.php?option=com_content&amp;view=­
article&amp;id=1601:-tanzania-becomes-first-partner-state-to-ratify-eac-monetaryunion-protocol&amp;catid=146:press-releases&amp;Itemid=194 (dostęp: 3.07.2014).
4
5

�142

Joanna Bar

lata 2011–2016 (The East African Community Development Strategy for the period 2011/12–2015/16)8.
Konsolidacja gospodarcza, oprócz unii celnej, wspólnego rynku i unii walutowej, uwzględnia także plany rozbudowy infrastruktury (zwłaszcza w zakresie energetyki), opartej na solidnych
założeniach ekonomicznych, która przyczynić się ma do pobudzenia wzrostu gospodarczego krajów partnerskich oraz rozwoju sektora usług (m.in. bankowości, ubezpieczeń).
Współpraca z EAC daje nowemu członkowi, uboższemu od
swych południowych sąsiadów, wielką szansę rozwoju gospodarczego i stabilizacji politycznej. Sudan Południowy oprócz bogatych
złóż ropy naftowej i zasobów wodnych wnosi jednak Wspólnocie
pokaźny bagaż problemów politycznych, zarówno konfliktów
wewnętrznych, jak i nierozwiązanych problemów międzynarodowych, ze sporami granicznymi z Republiką Sudanu (Północnego) na czele. Dla wielu komentatorów decyzja o przyjęciu Suda­
nu Południowego do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej zwią­zana
była z wielkim ryzykiem dla jej stabilności i utrzymania dotychczasowego tempa procesów integracyjnych. Stała się jednak faktem, dlatego też celem niniejszego artykułu jest próba odpowiedzi na pytania o przyczyny i potencjalne skutki tej ryzykownej dla
wielu decyzji o tak szybkim zakończeniu procesu akcesyjnego.
Prezentowana analiza, skrótowe studium przypadku, dotyczy
także historycznych przesłanek współczesnego ciążenia Sudanu
Południowego w stronę swych południowych sąsiadów. Proces
ten – jak będę się starała wykazać – nie rozpoczął się wraz z uzyskaniem niepodległości w 2011 r., lecz ma swoje źródła w wielowiekowych związkach etnicznych i historii wspólnych kontaktów,
8
4th EAC Development Strategy (2011/12–2015/16) Deepening and Accelerating
Integration, August 2011, źródło: http://www.eac.int/news/index.
php?option=com_docman&amp;task=doc_download&amp;gid=294&amp;Itemid=70 (dostęp:
15.07.2014).

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

143

które, nawiązują do rzeczywiście istniejących powiązań, współcześnie doprowadziły do nowych przetasowań geopolitycznych
w regionie.
Podstawę źródłową niniejszego tekstu stanowią materiały pozyskane ze źródeł i opracowań zamieszczonych w Internecie, w tym
przede wszystkim dane dostępne na oficjalnej stronie Wspólnoty
Wschodnioafrykańskiej (http://www.eac.int/) oraz opracowania
opublikowane przez Sudan Tribune (http://www.sudantribune.
com) – portal redagowany w języku angielskim (od 2011 r. także
w języku arabskim) przez zespół niezależnych sudańskich i zagranicznych dziennikarzy i redaktorów, w celu promowania pluralistycznych informacji i otwartej debaty na temat Sudanu9.

I. Sudan Południowy – geneza dążeń
niepodległościowych i najważniejsze problemy
nowo powstałego państwa
W VI w. region obu dzisiejszych państw sudańskich poddany
był wpływom chrześcijaństwa, a w następnym stuleciu islamu,
którego podboje zerwały jego bliskie kontakty z cywilizacją chrześcijańską. Wpływy arabskie zatrzymały się jednak na linii bagien
sudd10 uniemożliwiających żeglugę po rozległych rozlewiskach
Nilu, włączając trwale północ Sudanu do świata muzułmańskiego i pozostawiając południe w granicach wpływów Afryki Subsaharyjskiej, jej odmiennych kultur i tradycyjnych religii.
About Sudan Tribune, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.
php?page=about (dostęp: 13.07.2016); mimo identycznej nazwy, portal ten
nie ma związku z dziennikami o tej nazwie, dystrybuowanymi w Chartumie
i Jubie.
10
Por. M. Ząbek, Zróżnicowanie etniczne [w:] J. Mantel-Niećko, M. Ząbek
(red.), Róg Afryki. Historia i współczesność, Warszawa 1999, s. 34.
9

�144

Joanna Bar

Współczesny Sudan Południowy stworzyły trzy historyczne
prowincje: Ekwatoria, Bahr El Ghazal, Górny Nil. Żyły tam ludy
nilockie: plemiona Dinka, Nuer, Luo oraz mieszkające na pograniczu obu stref, północnej i południowej, plemiona Szylluk11.
Wszystkie posiadały podobne cechy rasowe, lingwistyczne i kulturowe; tworzyli je tradycyjni pasterze (pozostawiający rolnictwo
w rękach kobiet), którzy rozwinęli umiejętności przetrwania
w trudnym klimacie okołorównikowym, z naprzemiennie występującymi suszami i powodziami12.
Gdy w 1821 r. Sudan został podbity przez Egipt, w praktyce
okupowana była jedynie jego północna część, gdyż bagna sudd
jeszcze przez kilka dziesięcioleci stanowiły skuteczną zaporę przed
podbojem południa i przekraczane były jedynie przez pojedyncze
wyprawy handlarzy niewolnikami, kością słoniową i złotem. Oficjalnie w latach 1899–1955 Sudan stanowił kondominium anglo-egipskie i to właśnie Brytyjczycy wywarli większy wpływ na
rozwój jego południowej części niż Arabowie. Północ i południe
otrzymały dwa odrębne systemy edukacyjne i administracyjne13.
Na północy jako urzędowy obowiązywał język arabski. Na południu – angielski, z uwzględnieniem (na poziomie szkolnictwa
podstawowego) języków mniejszości etnicznych. Chcąc chronić
prawa mniejszości i zapobiec islamizacji południa, Brytyjczycy
utrwalili podziały także w zakresie różnic w rozwoju gospodarczym. Elementy wpływów arabskich likwidowano środkami administracyjnymi, m.in. poprzez zakaz używania arabskich imion
i strojów, ograniczano przemieszczanie się ludności14. Akcentując
podziały i odmienności grup etnicznych kolonizatorzy sprawili,
że ich polityka ponosi przynajmniej częściową odpowiedzialność
Tamże, s. 53–54.
Z. Komorowski, Kultury Czarnej Afryki, Wrocław 1994, s. 103–111.
13
R. Łoś, Konflikty w Sudanie, Warszawa 2013, s. 35.
14
B. Czyż, Afryka Północno-Wschodnia, Warszawa 1972, s. 106.
11

12

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

145

za wieloletnią wojnę domową w Sudanie, stanowiąc ważną przesłankę konfliktów, które wybuchły w okresie po odzyskaniu niepodległości. Warto jednak pamiętać, iż walki w Sudanie pomiędzy
muzułmanami z północy a chrześcijanami i animistami z południa
toczyły się jeszcze w okresie przedkolonialnym, gdy Arabowie
łapali pasterzy z plemion Dinka i Nuer i sprzedawali handlarzom
niewolników.
Odzyskanie niepodległości w 1956 r. nie przyniosło Sudanowi
pokoju, siłą utrzymywanego dotąd przez Anglików. Sudan wszedł
w niepodległość jako największy kraj w Afryce niejednolity zarówno pod względem etnicznym, jak i religijnym. Najprościej
ujmując, dzielił się na: arabsko-muzułmańską Północ (70% mieszkańców) oraz chrześcijańskie (5%) i animistyczne (25%) Południe15.
W Sudanie obserwowano procesy typowe dla Afryki w okresie
postkolonialnym, gdzie nowo powstałe państwa w momencie
walki o niepodległość zjednoczone pod hasłami narodowowyzwoleńczymi, po jej zakończeniu najczęściej nie potrafiły zrealizować głoszonych uprzednio haseł demokratycznych – regułą
były przewroty, po których władzę obejmowali wojskowi. Prawidłowości te wystąpiły także w Sudanie. Po odzyskaniu niepodległości postulowana jedność została zastąpiona walką o wpływy,
zaś kolejne przewroty przyspieszane były problemami ekonomicznymi wynikającymi ze złych decyzji władz.
W sumie Sudan doświadczył trzech przewrotów, przedzielonych
dwoma krótkimi okresami rządów parlamentarnych. Tzw. problem
południa trwał nieprzerwanie przez wszystkie dekady niepodległości, utrudniając rozwój ekonomiczny kraju. W porównaniu
z państwami Afryki Subsaharyjskiej w konflikcie sudańskim ważniejsza była kwestia religii niż plemienna. W walkach z południem
15

R. Łoś, Konflikty w Sudanie…, s. 32.

�146

Joanna Bar

oba czynniki – religijny i plemienny – nałożyły się jednocześnie.
Konflikt rozpoczął się w 1955 r. od tzw. incydentu w Torycie (w południowosudańskiej Ekwatorii), protestu przeciw planom przeniesienia tamtejszego garnizonu na północ i zastąpienia go oddzia­
łem muzułmańskim; rozprzestrzenił się wobec niedotrzymania
obietnicy stworzenia państwa federalnego oraz prób forsownej
islamizacji południa16. Ten etap konfliktu zakończyło porozumienie w Addis Abebie (Etiopia), zawarte w 1972 r. i zakładające
utworzenie autonomicznego rządu Regionu Południowego. Lecz
gdy w 1978 r. w południowych regionach kraju odkryto złoża
ropy, nie dopuszczono południa do udziału w zyskach, zaś rafineria i siedziby firm inwestora – amerykańskiej firmy Chevron –
zostały ulokowane na północy17. Nie rokowało to dobrze trwałemu porozumieniu. Druga wojna północy z południem wybuchła
w 1983 r., kiedy islamski rząd w Chartumie próbował narzucić
w całym kraju prawo islamskie. Praktyczne skutki tej decyzji byłyby bardzo poważne w codziennych stosunkach międzyludzkich.
Prawo szariatu uniemożliwia np. sprawowanie stanowiska przełożonego przez niemuzułmanina (ponieważ niewierny nie może
sprawować władzy nad wiernymi), zaś ewentualna rezygnacja
z jego wprowadzenia jest niemal niemożliwa (gdyż naraża podejmującego tę decyzję o oskarżenie o apostazję). Wojna ostatecznie przerwała nadzieje na rozwój kraju, a przez wielu jest
określana jako najdłuższa i największa wojna Afryki, jedna z największych na świecie (2 mln zabitych, 4 mln wypędzonych, w sumie 6 mln ofiar)18.

Tamże, s. 38.
Tamże, s. 52.
18
The background to Sudan’s Comprehensive Peace Agreement, United Nations
Mission in Sudan, źródło: https://unmis.unmissions.org/Default.aspx?tabid=515
(dostęp: 18.07.2016).
16
17

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

147

Rozmowy na temat zakończenia konfliktu prowadzono od
2002 r. Porozumienie zostało podpisane w styczniu 2005 r. w Naivasha (Kenia). Zawarty wówczas kompromis zakładał sprawiedliwy podział miejsc w administracji centralnej, sprawiedliwy
podział zysków z ropy naftowej, zniesienie prawa muzułmańskiego na obszarze chrześcijańsko-animistycznego Południa, utworzenie wspólnej armii i Rządu Jedności Narodowej. Dodatkowo,
po sześcioletnim okresie przejściowym miano przeprowadzić
referendum dotyczące odłączenia bądź autonomii południowych
prowincji. Już wówczas przewidywano alternatywę: stworzenie
zjednoczonego silnego Sudanu bądź wojnę o władzę w nowo
utworzonym niejednolitym etnicznie państwie19.
W referendum, które odbyło się w styczniu 2011 r., prawie
99% ludności południa zagłosowało za separacją. Republika Południowego Sudanu została oficjalnie uznana przez wspólnotę
międzynarodową pół roku później (14 lipca 2011 r.). Zajmuje
obszar 644,329 km kw., zamieszkiwany jest przez 8,2 mln mieszkańców, nie posiada dostępu do morza, graniczy (od północy,
zgodnie z kierunkiem ruchów zegara) z Sudanem, Etiopią, Kenią,
Ugandą, Demokratyczną Republiką Konga i Republiką Środkowoafrykańską. Stolicą nowo utworzonego państwa jest Juba20.
Republika Południowego Sudanu została także uznana przez
swego północnego sąsiada, jednak fakt, iż na południu znajduje
się ponad 80% sudańskiej ropy, a akceptowany przez obie strony
podział wspólnej granicy (terytorium spornego dystryktu Abyie)
nie został ustalony, stał się przesłanką kolejnych konfliktów i starć
zbrojnych. Oba kraje musiały podjąć rokowania także w kwestii
warunków, na jakich ropa z południa miałaby nadal płynąć przez
Tamże.
The World Factbook, Africa: South Sudan, źródło: https://www.cia.gov/
library/publications/the-world-factbook/geos/od.html (dostęp: 7.07.2016).
19

20

�148

Joanna Bar

rurociąg do portu w Sudanie (północnym), gdzie znajduje się
większość rafinerii.
Pesymistyczne prognozy przewidujące wybuch walk między
Dinkami, Nuerami i Szyllukami o władzę w nowo utworzonym
państwie zaczęły się sprawdzać niemal natychmiast. Według danych ONZ już w sierpniu 2011 r. w Sudanie Południowym w walkach plemiennych zginęło ponad 1000 osób, nowe walki wybuchły
w styczniu 2012 r. na obszarach przygranicznych21. Konflikt rozpoczął się od rywalizacji polityków, ale przerodził się w wojnę
etniczną między zdominowanymi przez Nuerów rebeliantami
Rieka Machara a kierowanym przez Dinków rządem prezydenta
Salvy Kiira Mayardita. Wojna domowa w pełni rozgorzała na przełomie lat 2013–2014, w praktyce spowodowała upadek państwa,
zaś na konflikt wewnętrzny nałożyły się nierozwiązane spory
z Sudanem (Północnym). Eskalacja konfliktu nastąpiła w połowie
grudnia 2013 r., pretekstem była rzekoma próba zamachu stanu
Rieka Machara, zdymisjonowanego w lipcu wiceprezydenta państwa. Mimo że rozmowy na temat konieczności zakończenia walk
prowadzono od stycznia, porozumienie pokojowe zostało podpisane dopiero 9 maja 2014 r. w Addis Abebie przez prezydenta
Kiira i przywódcę rebeliantów Machara. Przewidywało m.in. natychmiastowy rozejm, utworzenie rządu tymczasowego oraz rozpisanie wyborów. Strony konfliktu ustaliły, że w ciągu 24 godzin
od podpisania porozumienia zostaną powstrzymane wszelkie
starcia, co pozwoli na wypracowanie stałego rozejmu i dopuszczenie pomocy humanitarnej do najbardziej potrzebujących. Zgodzono się też co do tego, iż rząd tymczasowy – choć nie ustalono
wówczas jego składu – da „najlepszą szansę” na doprowadzenie
21
Walki plemienne w Sudanie. Ponad 150 zabitych, pap, 4.01.2012, źródło:
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/511746,Walki-plemienne-w-SudaniePonad-150-zabitych (dostęp: 18.07.2016).

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

149

kraju do wyborów przewidzianych w przyszłym roku. Uzgodniono także, że w przyszłości opracowana zostanie nowa konstytucja22.
Rozmowy na temat zakończenia poszczególnych etapów walk
trwały nieprzerwanie od początku konfliktu przy aktywnym zaangażowaniu przywódców państw sąsiednich, zwłaszcza Ugandy
i Kenii, zagrożonych jego umiędzynarodowieniem. Do destabilizacji w regionie przyczyniały się także w ostatnich latach walki
wewnętrzne w Republice Środkowoafrykańskiej, a także powtarzające się ataki oddziałów wciąż niespacyfikowanej Armii Oporu Pana (Lord’s Resistance Army, LRA) Josepha Kony’ego, wypchniętego z Ugandy na terytoria Demokratycznej Republiki Konga,
Republiki Środkowoafrykańskiej oraz właśnie Sudanu Południowego23.
Ze względu na fakt, iż granica ugandyjsko-sudańska nie posiada wyraźnie wyodrębnionych granic geograficznych i od zawsze
miała charakter peryferyjny, to właśnie stabilna obecnie Uganda,
obok Etiopii i Kenii, jest najbardziej zainteresowana przywróceniem pokoju w Sudanie Południowym. Szacuje się, że na przełomie 2013 i 2014 r. w Sudanie Południowym walczyło ok. 2 tys.
ugandyjskich żołnierzy, strzegących lotniska i najważniejszych
urzędów w Jubie, ochraniających mosty i przeprawy na Nilu. Prezydent Ugandy, Yoweri Museveni, z pewnością jest zainteresowany włączeniem Sudanu Południowego w strefę wpływów Ugandy.
Museveni popiera zarazem prezydenta Kiira w sporze z jego głównym przeciwnikiem politycznym Riekiem Macharem, pamiętając
Text: Agreement to Resolve the Crisis in South Sudan, Sudan Tribune
10.05.2014, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article50940
[18.05.2016], por. także: South Sudan: Ceasefire comes into effect, http://www.
bbc.com/news/world-africa-27359866 (dostęp: 7.07.2014).
23
M. Kurcz, Granica, Transgraniczne migracje i Armia Oporu Pana. Perspektywa
Sudanu Południowego i Ugandy [w:] Bilad as-Sudan. Kultury i migracje, (red.)
W. Cisło. J. Różański, M. Ząbek, Warszawa 2013.
22

�150

Joanna Bar

temu drugiemu, iż w latach 80. i 90. XX w., zgodnie z polityką
Chartumu, pomagał ugandyjskim rebeliantom Josepha Kony’ego,
ściganego dziś przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie wojenne24. Polityka prezydenta Museveniego wsparta jest nie
tylko doraźnymi interesami politycznymi i gospodarczymi, lecz
także historią dotychczasowych kontaktów. O ile bowiem granica
bagien sudd w sposób naturalny utrudniała kontakty Sudańczyków
z Południa z Arabami z północnej części Sudanu, o tyle brak naturalnej granicy sprzyjał kontaktom z sąsiadami z południa, nawet
jeśli rubieże Sudanu miały dla nich charakter peryferyjny.
Historia tych kontaktów sprzyjała także inicjatywie włączenia
Sudanu Południowego do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej.
Interpretacja tej idei jako oczywistej realizacji wzajemnych interesów ekonomicznych (dotychczasowi członkowie Wspólnoty
zyskają na korzystnych cenach południowosudańskiej ropy, Sudan
Południowy na partnerskich warunkach jej tranzytu poprzez projektowany rurociąg do portu w Lamu w Kenii) jest jednak zbytnim
uproszczeniem. Sudan Południowy bez wątpienia potrzebuje
wiarygodnych kotwic geopolitycznych i gospodarczych, zdolnych
dopomóc mu w procesach rozwojowych, w rzeczywistości jednak
od samego początku procesu akcesyjnego zdawano sobie sprawę
z sieci skomplikowanych powiązań, których właściwa interpretacja powinna być rodzajem bilansu wzajemnych zysków i strat
partnerów prowadzonych negocjacji, z jednej strony Sudanu Południowego, z drugiej – dotychczasowych krajów członkowskich
Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej.

W. Jagielski, Żandarm znad Nilu. Jak prezydent Ugandy Yoweri Museveni
zaprowadza pokój w Sudanie Południowym, PAP, 16. 01. 2014, źródło: http://
konflikty.wp.pl/kat,132874,title,Zandarm-znad-Nilu-Jak-prezydent-UgandyYoweri-Museveni-zaprowadza-pokoj-w-Sudanie-Poludniowym,wid,16335105
,wiadomosc.html?ticaid=11752a&amp;_ticrsn=5 (dostęp: 7.07.2016).
24

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

151

II. Przebieg procesu akcesyjnego
Pomyślny finał procesu akcesyjnego nastąpił pięć lat po jego
rozpoczęciu, gdyż chronologicznie pierwsza próba nawiązania
współpracy z EAC przez Sudan Południowy miała miejsce 10 czerwca 2011 r., a więc jeszcze przed uzyskaniem niepodległości25. Decyzja ta stanowiła rodzaj kontynuacji starań państwa sudańskiego o akcesję do EAC z okresu przed podziałem, prowadzonych od
grudnia 2006 r.26
Nowe rokowania kontynuowane były od września 2011 r. Wówczas jednak organy decyzyjne Wspólnoty zebrane na szczycie
w Arushy zdecydowały, iż podmiotem procesu akcesyjnego może
być jedynie nowo powstała Republika Sudanu Południowego.
Podział spowodował bowiem, iż Sudan (Północny) nie spełniał
podstawowego kryterium akcesyjnego – kryterium geograficznego, zakładającego możliwość poszerzenia Wspólnoty jedynie
o państwa znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie państw
członkowskich EAC. Kryterium to spełnia natomiast Sudan Południowy, graniczący z Ugandą i Kenią. Brak bliskości geograficznej
był decydującym, lecz nie jedynym uzasadnieniem podjętej wówczas decyzji. Podniesione zostały także zarzuty dotyczące łamania
praw człowieka przez władze w Chartumie (szczególnie wobec
mieszkańców prowincji Darfur) oraz nieprzestrzegania uniwer-

D. Ojok, B. Mukhone, M. Kamp, The EAC Regional Integration and Prospects
for Peace Building in South Sudan, Country Report Uganda, May 2016, KonradAdenauer-Stiftung e.V., źródło: http://www.kas.de/wf/doc/kas_45328-15222-30.pdf?160527114548 (dostęp: 14.07.2016), p. 1.
26
Sudan shows interest to join East African Community, Sudan Tribune
6.12.2006, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article19126 (dostęp:
11.07.2016).
25

�152

Joanna Bar

salnie uznanych zasad dobrych rządów, demokracji, rządów prawa, praw człowieka i zasad sprawiedliwości społecznej27.
Decyzja o rozpoczęciu negocjacji z Sudanem Południowym
została podjęta przed corocznym listopadowym szczytem głów
państw i szefów rządów EAC, którzy mieli ją ostatecznie zatwierdzić lub uchylić. Szczyt zdecydował jednak o rozwiązaniu pośrednim. Wniosek akcesyjny Sudanu Południowego nie został wprawdzie odrzucony, lecz skierowano go do dalszej analizy w ramach
zespołu ekspertów. Zgodnie z komunikatem końcowym szczytu
decyzja o uznaniu kryteriów akcesji została przekazana w ręce
Rady Ministrów Wspólnoty. Jednocześnie potwierdzono odrzucenie podobnej aplikacji Chartumu28. Choć nie podano bezpośrednich przyczyn odroczenia terminu przyjęcia wniosku akcesyjnego, komentatorzy wskazywali na niezakończony konflikt
z Sudanem Północnym, niestabilność polityczną i słabość instytucjonalną młodego państwa oraz zły stan gospodarki29.
W lipcu 2012 r. z wizytą w Republice Południowego Sudanu
przebywała Komisja Weryfikacyjna EAC, w celu oszacowania poziomu zgodności cech kraju kandydującego z kryteriami określonymi w Traktacie o Założeniu Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej
(Treaty for Establishment of the East African Community, TEAC).
W oparciu o rekomendacje raportu Komisji szczyt głów państw
South Sudan “gateway” to North’s entry to East Africa Community, Sudan
Tribune 12.09.2011, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.
php?article40873 (dostęp: 11.07.2016).
28
Sudan’s bid to join EAC rejected as South Sudan’s deferred, Sudan Tribune,
30.11.2011, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article40873
(dostęp: 11.07.2016).
29
East African Community (EAC), Sudan Tribune, źródło: http://www.
sudantribune.com/spip.php?article59072 (dostęp: 11.07.2016), por. także: South
Sudan armed opposition cautiously welcomes East Africa membership, Sudan
Tribune 5.03.2016, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article58208
(dostęp: 11.07.2016).
27

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

153

i szefów rządów EAC w listopadzie 2012 r. zlecił Radzie Ministrów
EAC przeprowadzenie negocjacji w sprawie dopuszczenia Sudanu Południowego do procesu akcesyjnego z uwzględnieniem
warunków traktatu, dokładnie Artykułu 3 (Membership of the
Community) odnoszącego się m.in. do kryteriów ewentualnego
przyjęcia nowych członków30. Kryteria te zawierają: „(a) akceptację wspólnoty jak określono w Traktacie; (b) przestrzeganie
powszechnie akceptowanych zasad dobrych rządów, demokracji,
rządów prawa, praw człowieka i sprawiedliwości społecznej;
(c) potencjalny wkład we wzmocnienie integracji w regionie Afryki Wschodniej; (d) bliskość geograficzną i współzależność z państwami partnerskimi; (e) założenie i utrzymanie gospodarki rynkowej; oraz (f) polityk społecznych i ekonomicznych kompatybilnych z [politykami] Wspólnoty”31.
Proces ten jednak został kolejny raz wstrzymany pod koniec
2013 r. wobec zastrzeżeń państw członkowskich odnośnie wciąż
niskich ocen południowosudańskiego systemu zarządzania, struktur instytucjonalnych, systemu prawnego i kondycji rynku. Nie
bez znaczenia była także eskalacja wojny domowej i brak realnych
perspektyw jej zakończenia. Wprawdzie jeszcze listopadowy szczyt
głów państw i szefów rządów EAC rekomendował przyspieszenie
procesu akcesyjnego, by Sudan Południowy stał się członkiem
Wspólnoty od kwietnia 2014 r., lecz miesiąc później rozgorzały
walki związane z rzekomą próbą zamachu stanu Rieka Machara,
30
EAC Heads of State Meeting 2012. Communiqué of the 10th Extraordinary
Summit of EAC Heads of State Held on the April 28, 2012 at Ngurdoto Mountain
Lodge, Arusha, Tanzania: Towards a Single Customs Territory, Arusha, Tanzania,
2012 za: D. Ojok, B. Mukhone, M. Kamp, The EAC Regional Integration… p. 2;
Communiqué: 14th Ordinary Summit of EAC Heads of State-November 30, 2012,
Sudan Tribune, 5.11.2012, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.
php?article44749 (dostęp: 12.07.2016).
31
The Treaty for the Establishment of the East African Community, EAC
Publikaction, Arusha, EAC, 2002, ch. 2, art. 3. s. 11–12.

�154

Joanna Bar

w praktyce zawieszając negocjacje akcesyjne. Uruchomiono je
ponownie w marcu 2014 r. wraz postępami procesu pokojowego
(porozumienie pokojowe zostało podpisane 9 maja 2014 r.).
W lipcu 2014 r. do Juby ponownie przybyła delegacja EAC z Richardem Seziberą sekretarzem generalnym EAC na czele. Jej celem było przeprowadzenie serii spotkań z politykami sudańskimi
na temat szczegółowego określenia kryteriów i zobowiązań niezbędnych do akcesji32. Partnerem do rozmów roboczych ze strony
Sudanu Południowego była Komisja Wysokiego Szczebla powołana przez Salvę Kiira w marcu 2014 r.33
W październiku 2015 r. ministerialnemu zespołowi negocjacyjnemu został zaprezentowany końcowy raport z negocjacji roboczych. Po zapoznaniu się jego treścią uznano, że Sudan Południowy spełnia próg dopuszczenia do EAC 34. Tym samym
pomyślnie zakończone zostały negocjacje robocze.
2 listopada 2015 r. Sudan Południowy kolejny raz zaapelował
o przyjęcie do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej na listopadowym
szczycie głów państw i szefów rządów EAC. Przedstawiciele rządu Południowego Sudanu przyznali wówczas, że nie zostały spełnione wszystkie kryteria kwalifikacyjne, że choć kraj otworzył już
swoją gospodarkę dla krajów Wspólnoty, wiele pozostaje do narobienia w zakresie zarządzania, demokracji, bezpieczeństwa
i praw człowieka. Minister spraw zagranicznych tego kraju, Barnaba Marial Benjamin, argumentował jednak, iż podobne pro32
S. Sudan a step closer to joining East African Community, Sudan Tribune
16.07.2014, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article51694
(dostęp: 11.07.2016).
33
D. Ojok, B. Mukhone, M. Kamp, The EAC Regional Integration…, s. 2
34
Ch. Data Alemi, J. de Melo, A. R.N. Haas, Recommendation for South Sudan
to join the East African Community, Policy note, February 2016, International
Growth centre, źródło: http://www.theigc.org/wp-content/uploads/2016/03/
Haas-et-al-2016-Policy-note.pdf (dostęp: 13.07.2016).

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

155

blemy miały Rwanda i Burundi przyjęte do EAC w czerwcu 2007 r.,
że Sudan Południowy „…ma większe szanse na rozwiązanie swoich problemów szybciej i bardziej efektywnie jako członek EAC”.
W kuluarach tych negocjacji akceptowano stan przygotowań;
mówiono, iż traktat akcesyjny jest przygotowany do ewentualnego podpisania 30 listopada 2015, w zależności od decyzji polityków35. Ostateczna decyzja nie została jednak wówczas podjęta ze
względu na przesunięcie terminu samego szczytu, w związku
z odbywającą się wówczas w Kenii i Ugandzie wizytą papieża
Franciszka. Termin nowego szczytu został ustalony na 2 marca
2016 r. W międzyczasie przygotowany został projekt traktatu akcesyjnego, zaś prezydent Kiir otrzymał zaproszenie do udziału
w planowanym szczycie36.
Ostatecznie więc, po oficjalnym przyjęciu sprawozdania Rady
Ministrów w sprawie negocjacji dotyczących akcesji Sudanu Południowego, szefowie państw i rządów państw członkowskich
Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej zebrani na 17. sesji zwyczajnej
szczytu w Arushy 2 marca 2016 r. zdecydowali przyjąć go jako
nowego członka EAC37.
35
F. Oluoch, East Africa: South Sudan’s Push to Join EAC Gains Momentum,
The East African, 2.11.2015, źródło: http://allafrica.com/stories/201511090602.
html (dostęp: 13.07.2016).
36
Ch. Data Alemi, J. de Melo, A. R.N. Haas, Recommendation for South Sudan
to join the East African Community, Policy note, February 2016, International
Growth centre, źródło: http://www.theigc.org/wp-content/uploads/2016/03/
Haas-et-al-2016-Policy-note.pdf (dostęp: 13.07.2016).
37
Joint Communiqué: 17th Ordinary Summit of the East African Community
Heads of State, źródło: http://www.eac.int/news-and-media/statements­
/20­160302/joint-communique-17th-ordinary-summit-east-african-communityheads-state (dostęp: 14.07.2016), D. Ojok, B. Mukhone, M. Kamp, The EAC
Regional Integration and Prospects for Peace Building in South Sudan, Country
Report Uganda, May 2016, Konrad-Adenauer-Stiftung e.V., źródło: http://www.
kas.de/wf/doc/kas_45328-1522-2-30.pdf?160527114548 [http://www.kas.
de/wf/doc/kas_45328-1522-2-30.pdf?160527114548 (dostęp: 14.07.2016).

�156

Joanna Bar

Traktat akcesyjny został podpisany 15 kwietnia 2016 r. Podpisy złożyli prezydent Republiki Sudanu Południowego Salva Kiir
Mayardit oraz John Pombe Joseph Magufuli, prezydent Tanzanii,
a zarazem przewodniczący szczytu szefów państw i rządów Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej. Uroczystość akcesyjna odbyła się
w Dar es Salaam38.

III. Najważniejsze wyzwania
dla Sudanu Południowego wobec przystąpienia
do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej
W 2011 r., w momencie uzyskania niepodległości, Sudan Południowy należał do najuboższych państw świata. Do głównych
zadań rządu należało usamodzielnienie się od pomocy zagranicznej i prace nad rozwojem ekonomicznym kraju, w którym, jak
wyliczały serwisy informacyjne, sieć asfaltowych dróg nie przekraczała 100 km, co dziesiąte dziecko umierało przed pierwszym
rokiem życia, prawie połowa społeczeństwa nie miała dostępu do
wody pitnej, a mimo żyznych gleb ponad 90% żywności sprowadzana była z zagranicy39.

Signing Ceremony of the Treaty of Accession of the Republic of South Sudan
in to the East African Community, źródło: http://www.eac.int/news-and-media/
press-releases/20160412/signing-ceremony-treaty-accession-republic-southsudan-east-african-community (dostęp: 29.06.2016), por. także: Communiqué:
Signing Ceremony of the Treaty of Accession of the Republic of South Sudan into
the East African Community, e-EAC Newsletter, 28 April 2016, p. 2, źródło: http://
www.eac.int/sites/default/files/docs/eac_e-newsletter_-_28_april_2016_-_
issue_103.pdf (dostęp: 22.06.2016).
39
Ostatnie godziny przed uzyskaniem niepodległości, źródło: http://wiadomosci.
onet.pl/swiat/ostatnie-godziny-przed-uzyskaniem-niepodleglosci/n9msq (dostęp:
7.07.2016).
38

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

157

Chęć dołączenia do regionalnego „klubu bogatych”, bo takim
w powszechnym odczuciu uboższych sąsiadów stają się rozwijające się w szybkim tempie kraje Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej,
wydawała się wówczas zrozumiałym, choć mało realnym pragnieniem. Potencjalną akcesję interpretowano jako wielką szansę
rozwoju ekonomicznego dla nowo powstałego państwa; kraju
o bardzo niskich dochodach obywateli, nieposiadającego własnego dostępu do morza, za to z wieloletnim bagażem konfliktów
zbrojnych. Za najważniejsze korzyści ekonomiczne, jakie spodziewano się uzyskać na przystąpieniu do Wspólnoty, uznawano
wsparcie finansowe dla rozwoju infrastruktury materialnej (hard
infrastructure) i niematerialnej (soft infrastructure), uzyskanie
większego dostępu do bezpośrednich inwestycji zagranicznych
i nowoczesnych technologii, szansę na rozwój przemysłu i rolnictwa, a co za tym idzie, wzrost poziomu bezpieczeństwa żywnościowego40. Liczono na szansę współuczestnictwa w realizacji
dużych projektów infrastrukturalnych, w tym w budowie ropociągu oraz nowych rozwiązań komunikacyjnych, co znacząco
obniżyłoby cenę transportu, a dzięki temu również eksportu i importu41.
„Zakotwiczenie” się przy stabilnym już ponad półtorej dekady
bloku regionalnym dawało również nadzieje na uzyskanie pomocy w budowaniu trwałego pokoju. Spodziewano się, że członkostwo we Wspólnocie będzie oddziaływać jako dodatkowa dywidenda po wypracowaniu porozumienia pokojowego, która
pomoże w skonstruowaniu niezależnego sądownictwa i instytu-

F. Oluoch, East Africa: South Sudan’s Push…
Lawmakers endorse South Sudan’s EAC membership, Sudan Tribune 23.05.
016, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article59072 (dostęp:
11.07.2016).
40
41

�158

Joanna Bar

cji demokratycznych, a zarazem będzie pomocna w przezwyciężeniu niekorzystnych skutków położenia geograficznego42.
Po podpisaniu traktatu akcesyjnego rozpoczął się nowy etap
współpracy ze Wspólnotą. Warunki akcesji wymagają, by parlament Południowego Sudanu zatwierdził Traktat EAC, harmonizując w ciągu jednego roku prawo krajowe ze wspólnotowym oraz
dostosowując przepisy celne i imigracyjne do standardów EAC.
Rząd południowosudański winien zaś rozpocząć wdrażanie programów i projektów wspólnotowych, regulując zarazem zbieżność
norm, taryf i standardów. Sudan Południowy jest zobligowany
do akceptacji głównych, wspomnianych powyżej warunków Traktatu o Założeniu Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej dotyczących
demokratyzacji kraju.
Jednakże kwestie sprawnego zarządzania w Sudanie Południowym pozostają trudnym wyzwaniem, choć paradoksalnie
w tym trudnym powojennym okresie w sprawnym wdrażaniu
norm wspólnotowych może pomóc fakt, iż parlament i sądownictwo zmagają się z dominacją egzekutywy. Nie pomoże jednak
z pewnością temu procesowi słabe przestrzeganie praw człowieka i wieloletnie konflikty wewnętrzne.
Oczywisty jest fakt, że samo uzyskanie członkostwa nie spowoduje nagłego wzrostu gospodarczego, który nie rozpocznie się
bez przeprowadzenia żmudnego procesu trwałych i szeroko zakrojonych reform wewnętrznych43. Słabość instytucjonalna oraz
42
South Sudan becomes EAC’s sixth member state, Sudan Tribune, 3.02.2016,
źródło: http://sudantribune.com/spip.php?article58197 (dostęp: 21.07.2016).
43
A. Frischtak, South Sudan’s EAC Accession: Legal Obligations and Negotiating
Options, IGC South Sudan Policy Note Series – No. 6, January 2013, źródło:
http://www.theigc.org/wp-content/uploads/2014/09/Frischtak-2013-PolicyBrief.pdf (dostęp: 13.07.2016); P. Sauvé, South Sudan’s EAC Accession: Framing
the Issues, IGC South Sudan Policy Note Series – No. 5, December 2012, źródło:
http://www.theigc.org/wp-content/uploads/2014/09/Suave-2012-Policy-Brief.
pdf (dostęp: 14.07.2016), s. 7.

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

159

ograniczone zasoby kadrowe mogą ograniczać czerpanie potencjalnych korzyści z harmonizacji norm i przyjęcia programów
wspólnotowych. Unia celna, wspólne zewnętrzne taryfy celne
i wspólny rynek mogą przyczynić się do zysków związanych z otwarciem południowosudańskiego rynku pracy oraz dostępu do nowych
technologii. Rząd południowosudański z pewnością skorzysta
z wyeliminowania barier pozataryfowych, chociaż prawdopodobnie będzie potrzebował na to o wiele więcej czasu, niż przewidują twarde normy wspólnotowe.
Równolegle do pięcioletniego procesu akcesyjnego opracowywane były analizy oceniające bilans potencjalnych zysków i strat
dla obu negocjujących stron. Gospodarka południowosudańska
uzależniona jest w wielkim stopniu od importu dóbr, usług i kapitału sprowadzanych m.in. z Ugandy i Kenii. Kraje te w zamian
otrzymają ułatwiony dostęp do tańszych południowosudańskich
produktów rolnych. Ich import stanowi jednak niepożądaną konkurencję dla rodzimych produktów. Znaczenie potencjalnych
zysków z uzyskania tańszego dostępu do południowosudańskiej
ropy może z kolei ulec zmniejszeniu, jeśli potwierdzą się wysokie
oceny złóż odkrytych niedawno w Kenii, Tanzanii i Ugandzie. To
tylko przykładowe spośród wielu pytań, na które starano się znaleźć odpowiedź i problemów, którym próbowano przeciwdziałać.
Mimo publicznych deklaracji, sens tak szybkiego dążenia do
akcesji nie wydawał się jednoznacznie oczywisty nie tylko dla
zagranicznych komentatorów, lecz także dla południowosudańskich elit politycznych44. Wprawdzie główny polityk opozycji, Riek
Machar, w oświadczeniu z 4 marca 2016 r. zadeklarował, iż z zadowoleniem przyjął wstąpienie swojego kraju do Wspólnoty
Wschodnioafrykańskiej, lecz jednocześnie wezwał administrację
prezydenta Salvy Kiira do zatwierdzenia tej decyzji w referendum.
44

P. Sauvé, South Sudan’s EAC Accession…, s. 1.

�160

Joanna Bar

Inny przedstawiciel opozycji, Lam Akol, skrytykował decyzję
o przystąpieniu do Wspólnoty, obawiając się tego, iż Sudan Południowy stanie się „zwałowiskiem” towarów importowanych
z krajów sąsiednich. W mediach społecznościowych pojawiała się
krytyka pośpiechu podjętej decyzji, określanej jako „samobójcza”.
Powtarzają się obawy o utratę miejsc pracy i masowe przejmowanie najlepszych posad w kraju przez lepiej wykształconych kandydatów z krajów sąsiednich45. Faktycznie, koszty pracy w Sudanie Południowym należą do najwyższych w regionie. Lata
konfliktu przyczyniły się do wykształcenia się populacji o niskim
poziomie wykształcenia i umiejętności. W perspektywie krótkoterminowej może to stanowić barierę w przyciąganiu pozawspólnotowych inwestycji bezpośrednich. Zamiast inwestować w Sudanie Południowym, firmy zagraniczne będą inwestować w innych
krajach Wspólnoty, by jedynie eksportować swoje produkty do
Sudanu Południowego, korzystając ze sprzyjającej struktury celnej. Jednak zagraniczna siła robocza może obniżyć krajowe koszty produkcji w trakcie wypełniania „luki umiejętności” i przyczynić się do sukcesu w perspektywie średnio- i długoterminowej46.
Doświadczenie Rwandy (przyjętej do Wspólnoty w 2007 r.)
wskazuje, iż akcesja może przyczynić się do wzrostu gospodarczego (tym samym do zmniejszenia poziomu ubóstwa) w średniej
i długiej perspektywie czasowej. Potencjalne koszty, które pojawią
się w perspektywie krótkoterminowej, mogą być złagodzone za
pomocą odpowiednich negocjacji i reform wewnętrznych. KorzySouth Sudan armed opposition cautiously welcomes East Africa membership,
Sudan Tribune 5.03.2016, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?­
article58208 (dostęp: 11.07.2016).
46
What South Sudan will gain from joining the East African Community,
2.03.2016, The Conversation, źródło: http://theconversation.com/what-southsudan-will-gain-from-joining-the-east-african-community-55592 (dostęp:
23.07.2016].
45

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

161

stając z doświadczeń Rwandy można obniżyć negatywne skutki
akcesji poprzez negocjowanie bardziej elastycznych rozwiązań,
w tym dłuższych okresów przejściowych niezbędnych dla implementacji norm wspólnotowych47. Sudan Południowy może się
więc nauczyć od dotychczasowych członków Wspólnoty umiejętności negocjacyjnych, które może wykorzystać do poparcia przyszłych polityk potencjalnie korzystnych dla jego rozwoju. Jednak
klucz do odblokowania i maksymalizacji korzyści z integracji
regionalnej także w tym zakresie leży w reformach wewnętrznych48.
Jako najmłodszy kraj na świecie Sudan Południowy znajduje
się w fazie rozwoju wielu krajowych praw i polityk. Korzystając
ze wzorów, które zostały opracowane, by realizować najlepsze
rozwiązania i praktyki, nie będzie musiał dokonywać modernizacji prawa i przepisów w późniejszym okresie. Implementacja
prawodawstwa wspólnotowego nie tylko usprawni procesy integracyjne, lecz także wniesie transparentność do przepisów krajowych, co z kolei może być wykorzystane do sprawniejszego
przeprowadzenia sprzyjających wzrostowi reform wewnętrznych49.
Obecnie (w chwili oddania artykułu do druku) rządy w Sudanie Południowym sprawuje Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej (Transitional Government of National Unity, TGoNU). Jego
racjonalnie dobrany skład daje nadzieję, że współpraca polityków
stworzy narzędzia kontroli i równowagi, potrzebne do rozwoju
instytucji niezbędnych zarówno dla pokojowego rozwoju kraju,
jak i spełnienia kryteriów wspólnotowych w zakresie „dobrych
rządów, w tym przestrzegania zasad demokracji, praworządności,
odpowiedzialności, transparentności, sprawiedliwości społecznej,
F. Oluoch, East Africa: South Sudan’s Push…
What South Sudan will gain…
49
Tamże.
47

48

�162

Joanna Bar

równości szans i płci, a także uznania, promocji i ochrony praw
człowieka i ludów zgodnie z postanowieniami Afrykańskiej Karty Praw Człowieka i Ludów”50.

Podsumowanie
Wspólnota Wschodnioafrykańska nie jest jedyną organizacją
międzynarodową, do której wstąpił Sudan Południowy po uzyskaniu niepodległości. Ustanawiając niezbędne mechanizmy ratyfikacji, stał się członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych
(w 2011 r.), Unii Afrykańskiej (w 2011 r.), Międzyrządowej Organizacji ds. Rozwoju (Intergovernmental Authority on Development,
IGAD, w 2011 r.)51, Inicjatywy Basenu Nilu (Nile Basin Initiative,
NBI w 2012)52 oraz Afrykańskiego Banku Rozwoju (African Development Bank, ADB, w 2015 r.)53. Mimo ogromnych problemów
wewnętrznych, władze południowosudańskie od początku istnienia państwa prowadziły aktywną politykę zagraniczną, mającą
jak najbardziej korzystnie ulokować kraj w istniejącym układzie
geopolitycznym. Przynależność do ONZ i Unii Afrykańskiej wydawała się oczywista. Podobnie akcesja do pozostałych wymienionych ugrupowań zarówno ze względu na wyzwania rozwo­jowe,
jak i położenie geograficzne umożliwiające dostęp do ogromnych
zasobów Nilu.

The Treaty for the Establishment of the East African Community, Art. 6
„Fundamental Principles of the Community”, EAC Publikaction, Arusha, EAC,
2002, roz. 2, art. 6 (d). s. 14.
51
Źródło: http://igad.int/.
52
Źródło: http://www.nilebasin.org/.
53
Źródło: http://www.afdb.org/, por. D. Ojok, B. Mukhone, M. Kamp, The
EAC Regional Integration…, s. 2.
50

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

163

Starania o członkostwo we Wspólnocie Wschodnioafrykańskiej
wydawały się najtrudniejszym wyzwaniem, gdyż jeszcze w momencie akcesji Sudan Południowy tak naprawdę w pełni spełniał
jedynie kryterium geograficzne dotyczące posiadania wspólnej
granicy z państwami członkowskimi. Dążenie do „zakotwiczenia”
się do stabilnej organizacji subregionalnej, zrzeszającej południowych sąsiadów było w pełni zrozumiałe zarówno w aspekcie
wspólnych więzów historycznych, etnicznych i religijnych, jak i ze
względu na potencjalne wymierne sukcesy integracyjne i gospodarcze Wspólnoty. W istniejącym układzie geopolitycznym trudno było także o inny wybór sojuszy, wobec wrogich relacji z północnym sąsiadem i wewnętrznych problemów państw gra­niczących
z zachodu. Większe wątpliwości wzbudziła natomiast tak szybko
podjęta decyzja Wspólnoty o przyjęciu nowego członka, w sytuacji,
gdy nie spełniał on praktycznie żadnych norm ustrojowych, zawartych w Traktacie o Założeniu Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej. Obawiano się, czy wprowadzenie do Wspólnoty państwa
tak niestabilnego politycznie nie wpłynie negatywnie na tempo
sprawnie dotąd realizowanych procesów integracyjnych. Faktem
pozostaje jednak, że także dotychczasowi członkowie EAC nie
zawsze przestrzegają zachodnich standardów dobrego rządzenia
i demokracji. Przynależność do Wspólnoty nie zapobiegła próbie
zamachu stanu w Burundi w 2015 r.; zarówno w Rwandzie, jak
i w Ugandzie prezydenci doprowadzili do zmian w konstytucji,
zwiększając liczbę dopuszczalnych kadencji.
O przyjęciu Sudanu Południowego do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej zadecydowały więc, jak się wydaje, nie kwestie polityczne, lecz potencjalne zyski gospodarcze, m.in. ułatwiony
dostęp do południowosudańskich złóż ropy i zasobów wodnych
oraz fakt, iż dla krajów Wspólnoty Sudan Południowy stanie się
największym rynkiem eksportowym, choć czasowo ograniczonym
przez wąskie gardło słabej infrastruktury. Udana współpraca go-

�164

Joanna Bar

spodarcza ma jednak szansę zaowocować ograniczeniem ubóstwa
i rozwojem Sudanu Południowego zarówno pod względem gospodarczym, jak i społeczno-politycznym. To z kolei ma szansę
przełożyć się na dobre rządy, rozwój społeczeństwa obywatelskiego i nowej tożsamości narodowej. Ta ostatnia w przypadku Sudanu Południowego, podobnie zresztą jak w wielu innych krajów
afrykańskich, nadal pozostaje raczej na poziomie oficjalnej retoryki władz, niż rzeczywistej świadomości obywateli, którzy nierzadko nadal przekładają nad nią tożsamość plemienną, klanową
czy rodzinną, zaburzając procesy narodotwórcze. Pozostaje więc
mieć nadzieję, iż owocna współpraca Republiki Sudanu Południowego i Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej przyniesie wymierne
korzyści dla wszystkich zainteresowanych stron oraz przełoży się
na realne polepszenie bezpieczeństwa w regionie oraz podniesienie poziomu życia obywateli.

Bibliografia
About EAC, źródło: http://www.eac.int/about-eac.html (dostęp:
3.08.2012).
About Sudan Tribune, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.
php?page=about (dostęp: 13.07.2016).
Bilad as-Sudan. Kultury i migracje, (red.) W. Cisło. J. Różański, M. Ząbek,
Warszawa 2013.
Communiqué: 14th Ordinary Summit of EAC Heads of State-November 30,
2012, Sudan Tribune, źródło: http://www.sudantribune.com/
spip.php?article44749 (dostęp: 12.07.2016).
Communiqué: Signing Ceremony of the Treaty of Accession of the Republic
of South Sudan into the East African Community, e-EAC Newsletter, 28 April 2016, p. 2, źródło: http://www.eac.int/sites/default/
files/docs/eac_e-newsletter_-_28_april_2016_-_issue_103.pdf
(dostęp: 22.06.2016).

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

165

Czyż B., Afryka Północno-Wschodnia, Warszawa 1972.
Data Alemi Ch., de Melo J., Haas Astrid R.N., Recommendation for South
Sudan to join the East African Community, Policy note, February
2016, International Growth centre, źródło: http://www.theigc.
org/wp-content/uploads/2016/03/Haas-et-al-2016-Policy-note.
pdf (dostęp: 13.07.2016).
East African Community (EAC), Sudan Tribune, źródło: http://www.
sudantribune.com/spip.php?article59072 (dostęp: 11.07.2016).
Frischtak A., South Sudan’s EAC Accession: Legal Obligations and Negotiating Options, IGC South Sudan Policy Note Series – No. 6, January 2013, źródło: http://www.theigc.org/wp-content/uploads/2014/09/Frischtak-2013-Policy-Brief.pdf (dostęp:
13.07.2016).
Jagielski W., Żandarm znad Nilu. Jak prezydent Ugandy Yoweri Museveni zaprowadza pokój w Sudanie Południowym, PAP, 16.01.2014,
źródło: http://konflikty.wp.pl/kat,132874,title,Zandarm-znadNilu-Jak-prezydent-Ugandy-Yoweri-Museveni-zaprowadza-pok
oj-w-Sudanie-Poludniowym,wid,16335105,wiadomosc.html?ticaid=11752a&amp;_ticrsn=5 (dostęp: 7.07.2016).
Joint Communique: 17th Ordinary Summit of the East African Community Heads of State, źródło: http://www.eac.int/news-and-media/
statements/20160302/joint-communique-17th-ordinarysummit-east-african-communit y-heads-state (dostęp:
29.06.2016).
Komorowski Z., Kultury Czarnej Afryki, Wrocław 1994.
Lawmakers endorse South Sudan’s EAC membership, Sudan Tribune
23.05.2016, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article59072 (dostęp: 11.07.2016).
Lizak W., Afrykańskie instytucje bezpieczeństwa, Warszawa 2012.
Łoś R., Konflikty w Sudanie, Warszawa 2013.
Mantel-Niećko J., Ząbek M. (red.), Róg Afryki. Historia i współczesność,
Warszawa 1999.
Ojok D., Mukhone B., Kamp M., The EAC Regional Integration and Prospects for Peace Building in South Sudan, Country Report Uganda,
May 2016, Konrad-Adenauer-Stiftung e.V., źródło: http://www.

�166

Joanna Bar

kas.de/wf/doc/kas_45328-1522-2-30.pdf?160527114548 (dostęp: 14.07.2016).
Oluoch F., East Africa: South Sudan’s Push to Join EAC Gains Momentum,
The East African, 2.11.2015, źródło: http://allafrica.com/stories/201511090602.html (dostęp: 13.07.2016).
Ostatnie godziny przed uzyskaniem niepodległości, źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ostatnie-godziny-przed-uzyskaniem-niepodleglosci/n9msq (dostęp: 7.07.2016).
S. Sudan a step closer to joining East African Community, Sudan Tribune
16.07.2014, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article51694 (dostęp: 11.07.2016).
Sauvé P., South Sudan’s EAC Accession. Framing the Issues, Policy brief
52001, International Growth Centre, December 2012, źródło:
http://www.theigc.org/wp-content/uploads/2015/07/Sauve-2012-Policy-Brief.pdf (dostęp: 29.06.2016).
Signing Ceremony of the Treaty of Accession of the Republic of South Sudan
in to the East African Community, źródło: http://www.eac.int/
news-and-media/press-releases/20160412/signing-ceremonytreaty-accession-republic-south-sudan-east-african-community
(dostęp: 29.06.2016).
South Sudan “gateway” to North’s entry to East Africa Community, Sudan
Tribune 12.09.2011, źródło: http://www.sudantribune.com/
spip.php?article40873 (dostęp: 11.07.2016).
South Sudan armed opposition cautiously welcomes East Africa membership, Sudan Tribune 5.03.2016, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article58208 (dostęp: 11.07.2016).
South Sudan becomes EAC’s sixth member state, Sudan Tribune, 3.02.2016,
źródło: http://sudantribune.com/spip.php?article58197 (dostęp: 21.07.2016).
South Sudan: Ceasefire comes into effect, źródło: http://www.bbc.com/
news/world-africa-27359866 (dostęp: 7.07.2014).
Sudan shows interest to join East African Community, Sudan Tribune
6.12.2006, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article19126 (dostęp: 11.07.2016).

�Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego...

167

Sudan’s bid to join EAC rejected as South Sudan’s deferred, Sudan Tribune,
30.11.2011, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article40873 (dostęp: 11.07.2016).
Text: Agreement to Resolve the Crisis in South Sudan, Sudan Tribune
10.05.2014, źródło: http://www.sudantribune.com/spip.php?article50940 (dostęp: 18.05.2016).
The background to Sudan’s Comprehensive Peace Agreement, United Nations Mission in Sudan, źródło: https://unmis.unmissions.org/
Default.aspx?tabid=515 (dostęp: 18.07.2016).
The Treaty for the Establishment of the East African Community, EAC Publication 1, Arusha 2002.
The World Factbook, Africa: South Sudan, źródło: https://www.cia.gov/
library/publications/the-world-factbook/geos/od.html (dostęp:
7.07.2016).
Walki plemienne w Sudanie. Ponad 150 zabitych, pap, 4.01.2012, źródło:
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/511746,Walkiplemienne-w-Sudanie-Ponad-150-zabitych (dostęp: 18.07.2016).
What South Sudan will gain from joining the East African Community,
2.03.2016, The Conversation, źródło: http://theconversation.
com/what-south-sudan-will-gain-from-joining-the-east-africancommunity-55592 (dostęp: 23.07.2016).

Przystąpienie Republiki Sudanu Południowego do Wspólnoty
Wschodnioafrykańskiej (East African Community, EAC):
geneza i przebieg procesu akcesyjnego
Streszczenie
W kwietniu 2016 roku Sudan Południowy podpisał traktat o przystąpieniu do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (East African Community, EAC), regionalnej organizacji międzyrządowej, której członkami
są Burundi, Kenia, Rwanda, Uganda i Tanzania. EAC jako jedna z najmłodszych z organizacji subregionalnych w Afryce, należy również do
najbardziej zaawansowanych w realizacji celów integracji. Współpraca
w ramach EAC stanowi dla Sudanu Południowego poważną szansę na

�168

Joanna Bar

uzyskanie stabilności politycznej i rozwój gospodarczy. Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie etniczno-historycznych związków
Sudanu Południowego z południowymi sąsiadami oraz analiza genezy
i przebieg procesu akcesyjnego.
Słowa kluczowe: Republika Sudanu Południowego, Wspólnota
Wschodnioafrykańska.

The accession of the Republic of South Sudan
to the East African Community (EAC):
the origins and the course of the accession process
Summary
In April 2016 South Sudan signed a treaty of accession to the East
African Community, the regional intergovernmental organization whose
members are Burundi, Kenya, Rwanda, Uganda and Tanzania. The EAC
being the youngest sub-regional organization in Africa, it is also the
most advanced in the implementation of the objectives of integration.
The cooperation within the EAC, which is dominated by issues of the
economic development, is for the South Sudan a great opportunity for
its growth. The purpose of this article is to present the historical and
ethnic genesis of relationships of Southern Sudan with its southern
neighbors and to analyze the origin and the course of the accession process.
Key words: the Republic of South Sudan, the East African Community.

�KONRAD CZERNICHOWSKI

AKCESJA SUDANU POŁUDNIOWEGO
DO WSPÓLNOTY
WSCHODNIOAFRYKAŃSKIEJ (EAC) –
POTENCJALNE SKUTKI

Wprowadzenie
16 kwietnia 2016 r.1 decyzją XVII Zwyczajnego Szczytu Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (ang. East African Community, EAC)
z 2 marca Sudan Południowy wstąpił do EAC jako jej szósty członek, dołączając do Kenii, Tanzanii, Ugandy, Ruandy i Burundi2.
Wydarzenie to jest jednym z serii (po akcesji do ONZ i Unii Afrykańskiej (UA), poprzez które to najmłodsze państwo świata preDr Konrad Czernichowski – Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej,
Wydział Ekonomiczny, Katedra Teorii i Historii Ekonomii; ekonomista,
teolog i afrykanista; główne kierunki badań: integracja afrykańska;
członek Ruchu „Maitri”.
J. P. Mayom, South Sudan Officially Joins EAC, źródło: http://www.gurtong.
net/ECM/Editorial/tabid/124/ctl/ArticleView/mid/519/articleId/19061/SouthSudan-Officially-Joins-EAC.aspx (dostęp: 13.08.2016).
2
N. Reporter, South Sudan admitted into EAC, źródło: http://www.nation.
co.ke/business/South-Sudan-admitted-into-EAC/996-3100314-acaobi/index.
html (dostęp: 13.08.2016).
1

�170

Konrad Czernichowski

zentuje się na arenie międzynarodowej jako w pełni suwerenny
kraj.
Początki liberalizacji handlu w Afryce Wschodniej sięgają 1917 r.,
kiedy Kenia i Uganda zniosły bariery we wzajemnej wymianie
dóbr. Trzy lata później ustanowiono Wschodnioafrykańską Radę
Walutową. Od 1948 r. na terenie Kenii, Ugandy i Tanzanii funkcjonowała kolonialna Komisja Wschodniej Afryki (ang. East African High Commission). W 1961 r. zastąpiła ją Wschodnioafrykańska Organizacja Wspólnych Usług (ang. East African Common
Services Organisation, EACSO). W 1967 r. prezydenci wyżej wymienionych państw (odpowiednio: Jomo Kenyatta, Milton Obote i Julius Nyerere) postanowili utworzyć Wspólnotę Wschodnioafrykańską, która jednak rozpadła się 10 lat później. Przyczyny
rozwiązania EAC były różne. W 1971 r. zamachu stanu w Ugandzie
dokonał Idi Amin. Milton Obote znalazł schronienie w Tanzanii.
Julius Nyerere nigdy nie uznał Amina za głowę państwa i odmawiał zasiadania z nim przy jednym stole. Amin zaczął ponadto
wydalać obcokrajowców, zastępując ich obywatelami Ugandy.
W zrozumiały sposób przyczyniło się to do zabicia ducha inte­
gracji.
Tanzania i Kenia różniły się z kolei między sobą pod względem
ideologicznym. Tanzania po uzyskaniu niepodległości obrała drogę socjalistyczną, a Kenia – chociaż inspirowana socjalizmem
afrykańskim – stała się de facto krajem kapitalistycznym i zanotowała dynamiczny rozwój społeczno-gospodarczy. Własność
indywidualna była nie tylko dozwolona, ale i promowana. Podział
przychodów z podatków i ceł okazał się niesymetryczny. W związku z przewagą eksportu z Kenii najwięcej zyskiwały Tanzania,
a przede wszystkim Uganda. Stopniowo zaczęły dominować interesy narodowe i rezygnowano ze wspólnych przedsięwzięć na
rzecz państwowych. W ten sposób rozpadły się Wschodnioafry-

�Akcesja Sudanu Południowego do wspólnoty...

171

kańskie Linie Lotnicze, a specjalizacja poszczególnych krajów
w zakresie usług zamarła3.
Do idei integracji w regionie powrócono dopiero pod koniec
XX w. W 2001 r. na mocy Traktatu Ustanawiającego Wspólnotę
Wschodnioafrykańską z 1999 r. Kenia, Tanzania i Uganda utworzyły nową EAC. W 2005 r. powstała unia celna, a w 2010 r.
– wspólny rynek. Od 2007 r. członkami organizacji są Ruanda
i Burundi.
Wyróżnić można następujące instytucje: Szczyt (składający
się z prezydentów państw członkowskich), Radę Ministrów (najważniejszy organ wykonawczy, który tworzą ministrowie poszczególnych rządów odpowiedzialni za współpracę regionalną), Komitet Koordynacyjny (zbierający się przed sesjami Rady Ministrów),
Komitety Sektorowe (których spotkania odbywają się ad hoc),
Sekretariat z sekretarzem generalnym i jego zastępcami (strzeże
on przestrzegania Traktatu EAC), Wschodnioafrykański Trybunał
Sprawiedliwości z siedzibą w Arushy, Wschodnioafrykańskie
Zgromadzenie Ustawodawcze (o większym zakresie kompetencji
niż inne zgromadzenia regionalne) oraz instytucje autonomiczne
(a wśród nich Komisja Basenu Jeziora Wiktorii, Organizacja Rybacka Jeziora Wiktorii, Wschodnioafrykański Bank Rozwoju
i Wschodnioafrykańska Rada Międzyuczelniana)4. W 2015 r.
w Sharm El Sheik EAC utworzyła wraz ze Wspólnym Rynkiem
Afryki Wschodniej i Południowej (ang. Common Market for Eastern and Southern Africa, COMESA) i Wspólnotą Rozwoju Południo­
wej Afryki (ang. South African Development Community, SADC)

3
A. Okoth, A History of Africa, vol. 2, East African Educational Publishers
Ltd. – Ujuzi Books Ltd., Nairobi – Kampala – Dar es Salaam 2010, s. 333–338.
4
Por. K. Czernichowski, Integracja afrykańska – uwarunkowania, formy
współpracy, instytucje, Wydawnictwo CeDeWu, Warszawa 2010, s. 161–165.

�172

Konrad Czernichowski

Trójstronną Strefę Wolnego Handlu (ang. Tripartite Free Trade
Area)5.

Znaczenie integracji regionalnej
dla Sudanu Południowego
Do określenia potencjalnych skutków integracji w ramach EAC
niezbędne jest przedstawienie celów, jakie jej członkowie sobie
stawiają. Politycznym celem ugrupowania jest umocnienie jego
pozycji jako regionalnej wspólnoty gospodarczej w łonie UA. Sudan Południowy, wstępując do tej organizacji, przyczynia się do
jego realizacji nie tylko przez fakt, że liczba ludności zamieszkującej teren EAC wzrosła do 162 mln6. Dla niego samego ważniejsze jest jednak wykorzystanie autorytetu EAC do zyskania realnego uznania na arenie międzynarodowej.
W ekonomii przez integrację rozumie się proces scalania, usuwania barier między gospodarkami narodowymi, dzięki czemu
osiągają one większe korzyści, niż gdyby nie podlegały owej integracji. Za protoplastę integracji gospodarczej można uznać Ottona von Bismarcka, który w 1871 r. zjednoczył 22 kraje, trzy
wolne miasta oraz Alzację i Lotaryngię, proklamując Cesarstwo
Niemieckie. Jak wielkie to było dokonanie świadczy fakt, że na
tym obszarze obowiązywało siedem systemów monetarnych
z 32 bankami uprawnionymi do emisji pieniądza, 18 systemów
proceduralnych w sądownictwie, wiele różnych zbiorów przepisów regulujących migrację ludności. Bismarckowi udało się znieść
większość tych różnic, choć trzeba zaznaczyć, że nie pytano miesz5
COMESA-EAC-SADC Tripartite Free Trade Area Launched, źródło: http://
www.sadc.int/ (dostęp: 11.03.2016).
6
N. Reporter, wyd. cyt.

�Akcesja Sudanu Południowego do wspólnoty...

173

kańców o zdanie, np. Alzację i Lotaryngię wcielono siłą po wygranej przez Prusy wojnie z Francją. Ponadto dołączył on do powstałego w 1834 r. Niemieckiego Związku Celnego te państwa,
które jeszcze do niego nie należały. Przyspieszyło to rozwój ich
wymiany handlowej, przynosząc korzyści ekonomiczne. Nastąpił
wzrost inwestycji, umocnienie pozycji niemieckich banków na
świecie i ogólne ożywienie gospodarcze. To w działaniach Bismarcka na rzecz integracji należy szukać potęgi współczesnych
Niemiec7.
Procesy dokonujące się w Afryce Wschodniej należałoby w zasadzie nazwać integracją subregionalną8. Wpływa ona na powodzenie integracji ogólnoafrykańskiej, a zarazem jej dynamika jest
pośrednim efektem podpisania Karty Organizacji Jedności Afrykańskiej (OJA) w 1963 r.9, po czym nastąpił rozkwit regionalnych
wspólnot gospodarczych na całym kontynencie. Sudan Południowy był przy tym historycznie powiązany z regionem, co widać
m.in. w liczbie 70 tys. studentów na uczelniach ugandyjskich
i kenijskich pochodzących z tego kraju10.
Warto zauważyć, że proces integracji w Afryce Wschodniej
wyprzedza osiągnięcia UA (następczyni OJA). Stosowane przez
EAC środki oraz narzędzia polityki integracyjnej mogą stanowić
wzorzec i inspirację dla Zgromadzenia UA. Przypomina to – toutes
proportions gardées – integrację subregionalną Beneluksu na tle
Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej11.
7
P. Bożyk, J. Misala, Integracja ekonomiczna, Polskie Wydawnictwo Ekono­
miczne, Warszawa 2003, s. 14–22.
8
Integracja subregionalna dotyczy tylko części krajów danego regionu, w tym
przypadku Afryki. Por. tamże, s. 43.
9
K. Czernichowski, Integracja…, wyd. cyt., s. 103–136.
10
J. Tanza, South Sudan Official: Country Will Benefit by Joining EAC, źródło:
http://www.voanews.com/a/government-says-south-sudan-will-benefit-byjoining-eac/3217788.html (dostęp: 13.08.2016).
11
Por. P. Bożyk, J. Misala, wyd. cyt., s. 45 i n.

�174

Konrad Czernichowski

Przez lata wojny w Sudanie przywódca Ludowego Ruchu Wyzwolenia Sudanu (ang. Sudan People’s Liberation Movement, SPLM)
John Garang, a po jego śmierci Salva Kiir Mayardit, zabiegał
o uznanie na arenie międzynarodowej, dlatego po uzyskaniu przez
Sudan Południowy niepodległości czymś naturalnym było jego
przystąpienie do ONZ, UA, Międzyrządowej Organizacji ds. Rozwoju (ang. Intergovernmental Authority on Development, IGAD).
Nie mniej istotne były przesłanki do odbudowy i rozwoju kraju
przez uczestnictwo w unii celnej oraz wspólne z Ugandą, Kenią,
Tanzanią, Ruandą i Burundi przygotowywanie się do utworzenia
unii gospodarczo-walutowej w ramach EAC.
Bardzo duże znaczenie po dwóch wojnach (1955–1972 i 1983–
2005)12 ma zbudowanie pozycji obronnej. Sudan Południowy już
wcześniej korzystał z przychylności Ugandy, która wspierała go
nie tylko w uzyskaniu niepodległości, ale także w zwalczaniu Armii Oporu Pana Josepha Kony’ego. Formalne członkostwo w EAC
wzmacnia ten sojusz i rozszerza go na cztery inne państwa.
W długim okresie na budowanie bezpieczeństwa wpływa zanikanie barier kulturowych. Ma to miejsce w EAC m.in. z tego
powodu, że oficjalnym językiem ugrupowania jest suahili. Nie
jest on jeszcze powszechnie znany w Sudanie Południowym.

Por. K. Czernichowski, Polityczne i ekonomiczne wyzwania przed Sudanem
Południowym, w: Dynamika afrykańskich struktur państwowych w wymiarze
historycznym, politycznym i społeczno-gospodarczym, pod red. B. Ndiayego i P. Letki,
rocznik „Olsztyńskie Studia Afrykanistyczne”, Instytut Historii i Stosunków
Międzynarodowych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Olsztyn
2011, s. 196.
12

�Akcesja Sudanu Południowego do wspólnoty...

175

Możliwe konsekwencje ekonomiczne
dla Sudanu Południowego
Integracja w ramach EAC wiąże się dla Sudanu Południowego
z ograniczeniem wykonywania suwerenności lub też samej suwerenności. Trudno dziś przewidzieć, czy wstąpienie Sudanu Południowego do EAC przyniesie mu korzyści większe od kosztów i czy
stopa korzyści jego i jego partnerów będzie równa. Wiadomo jedynie, że w swoim bezwzględnym ujęciu Sudan Południowy nie zyska
tyle, co Kenia, Tanzania i Uganda, których PKB jest wyższe (zob.
tabela 1). Potencjalnym skutkiem, bo jedynie taki może być tutaj
poddany analizie, jest z całą pewnością osiągnięcie korzyści ekonomicznych przez wszystkich członków EAC po jej rozszerzeniu
o Sudan Południowy. Gdyby bowiem którekolwiek państwo miało
ponieść z tego tytułu straty, byłaby to integracja o charakterze kolonialnym, na którą żaden suwerenny rząd by się nie zgodził.
Jednym z mierzalnych wyników integracji są efekty kreacji
i przesunięcia handlu. Kreacja handlu oznacza pojawienie się
nowych strumieni handlu (lub ich zwiększenie) między członkami w miejsce dotychczasowej produkcji krajowej, a przesunięcie
handlu – pojawienie się nowych (lub zwiększenie dotychczasowych) obrotów handlowych, ale kosztem krajów trzecich (skąd
import staje się relatywnie droższy). Potrzeba upłynięcia kilku
lat, by przekonać się, czy Sudan Południowy zwiększy wymianę
handlową z pozostałymi członkami EAC.
Według Wilhelma Röpkego i Béli Balassy najskuteczniejszą
metodą integracji regionalnej jest liberalizacja handlu towarami
i usługami oraz znoszenie dyskryminacji doświadczanych przez
jednostki gospodarcze należące do innych krajów13. W krajach
13

Por. P. Bożyk, J. Misala, wyd. cyt., s. 18–33.

�176

Konrad Czernichowski

Tabela 1
Charakterystyka członków EAC (stan na 2015 r.)
Państwo

Rok przy-

Liczba

Gęstość

PKB

Udział

stąpienia

ludności

zaludnienia

[mld

rolnictwa

Udział rolnictwa
w ogóle

[mln]

[osoby/km2]

USD]

w PKB

zatrudnionych

Burundi

2007

10,7

417

7,7

39,2%

93,6% (2002)

Kenia

2001

45,9

1787

141,9

29,9%

75,0% (2011)

Ruanda

2007

12,7

515

20,4

32,6%

90% (2000)

Sudan Po- 2016

12,0

19

23,7

-

-

łudniowy
Tanzania

2001

51,0

58

138,5

26,5%

80% (2002)

Uganda

2001

37,1

188

79,9

26,3%

40% (2015)

Źródło: Opracowanie i obliczenia własne na podstawie: Africa. Burundi, źródło:
https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/by.html;
Africa. Kenya, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/the-worldfactbook/geos/ke.html; Africa. Rwanda, źródło: https://www.cia.gov/library/
publications/the-world-factbook/geos/rw.html; Africa. South Sudan, źródło:
https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/od.html;
Africa. Tanzania, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/tz.html; Africa. Uganda, źródło: https://www.cia.gov/library/
publications/the-world-factbook/geos/ug.html (dostęp: 15.07.2016).

EAC nie obowiązują wizy14, zatem Sudańczycy Południowi będą
bez problemów mogli przemieszczać się do innych krajów organizacji. Chcąc podjąć zatrudnienie, będą musieli uzyskać pozwolenie, jednak dla obywateli tego ugrupowania jest ono bezpłatne.
Sudańczycy Południowi znajdą więc pracę przede wszystkim
w sąsiedniej Ugandzie, a także w stosunkowo dobrze rozwiniętej
Kenii. Jeśli emigracja zarobkowa będzie znacząca, wzrosną też
płace przeciętne tych, którzy pozostaną w Sudanie Południowym
ze względu na zmniejszenie się nadwyżki podaży pracy nad popytem na nią. Zresztą migracja nie jest niezbędna do osiągnięcia
wzrostu płac w omawianym kraju.
14

J. Tanza, wyd. cyt.

�Akcesja Sudanu Południowego do wspólnoty...

177

Zgodnie z teorią Heckschera-Ohlina kraje bardziej zasobne
w pracę sprzedają za granicę towary pracochłonne (co oznacza
pośredni eksport pracy), a kraje bardziej zasobne w kapitał sprzedają dobra kapitałochłonne. Wassil Leontief doprecyzował, że
eksport dóbr pracochłonnych może występować także jako efekt
wyższej wydajności pracy15, ale ten przypadek tu nie zachodzi.
W Sudanie Południowym żyje 12 mln ludzi, a gęstość zaludnienia
wynosi 19 osób na kilometr kwadratowy i jest najniższa spośród
państw członkowskich EAC (por. tabela 1). Koszty pracy są przy
tym najwyższe w regionie16. Nie jest to zatem kraj obfity w pracę.
Proces integracyjny w ramach unii ekonomicznej, do której EAC
dąży, osiągnie stan docelowy, gdy nie tylko koszty pracy, ale także płace w tych samych branżach ulegną wyrównaniu we wszystkich krajach członkowskich.
Współczesne teorie handlu międzynarodowego zakładają mobilność czynników produkcji (pracy i kapitału). W takich warunkach o korzyściach z wymiany międzynarodowej (już nie tylko
międzygałęziowej, ale także wewnątrzgałęziowej, czyli np. sprzedaży podzespołów) decydują korzyści skali oraz odpowiednia
jakość, jakiej oczekują wymagający klienci. Biorąc pod uwagę
zasobność Sudanu Południowego w pracę przy niskim na skutek
jego wychodzenia z konfliktu stanie technologii, kraj ten może
najszybciej i najwięcej (przynajmniej w pierwszym okresie) skorzystać z uczestnictwa w EAC. W tym celu wykorzystać można
korzyści skali w wytwarzaniu pośrednich dóbr produkcyjnych.
Przeszkodę stanowi także niski stopień komplementarności struktur gospodarczych tych państw17. Dużą część krajowej produkcji
P. Bożyk, J. Misala, wyd. cyt., s. 18.
A.R.N. Haas, What South Sudan will gain from joining the East African
Community, źródło: http://theconversation.com/what-south-sudan-will-gainfrom-joining-the-east-african-community-55592 (dostęp: 13.08.2016)
17
P. Bożyk, J. Misala, wyd. cyt., s. 19–40.
15
16

�178

Konrad Czernichowski

zapewnia rolnictwo, które – za wyjątkiem Ugandy i Sudanu Południowego (dla którego brak danych) – daje zatrudnienie większości mieszkańców (tabela 1).

Bariery i ograniczenia stojące
przed Sudanem Południowym
Najpoważniejsze wyzwanie integracyjne stanowi niewątpliwie
tocząca się obecnie wojna domowa w Sudanie Południowym. Kraj
ten przyjęto do wspólnoty, mimo że od jej członków wymaga się
rządów prawa, demokracji i przestrzegania praw człowieka18.
Wszelkie konflikty zbrojne hamują rozwój społeczno-gospodarczy,
oddalają od siebie systemy polityczne i wywołują kryzys w niektórych sektorach gospodarki, a także handlu międzynarodowego. Bez skutecznego zaprowadzenia pokoju nie może być mowy
o czerpaniu przez państwo korzyści ekonomicznych z uczestnictwa w EAC.
Do największych osiągnięć organizacji należą: utworzenie unii
celnej, wspólnego rynku i postępy w rozwoju infrastruktury drogowej19, które jednakowoż są w dużej mierze efektem podpisanego w 1985 r. przez Kenię, Ugandę, Ruandę i Burundi Porozumienia Tranzytowego w Korytarzu Północnym (ang. Northern
Corridor Transit Agreement, NCTA). Jego zadaniem było zagwarantowanie swobodnego przewozu dóbr z portu w Mombasie do
krajów i regionów niemających dostępu do morza, tj. Ugandy,
Ruandy, Burundi i Północnego Kivu (fr. Nord Kivu) w Demokratycznej Republice Konga20. Jak wiadomo, transport ma kluczowe
J. Tanza, wyd. cyt.
Por. K. Czernichowski, Integracja…, wyd. cyt., s. 161–165.
20
The Northern Corridor Transit Agreement, źródło: http://www.ttcanc.org/
page.php?id=12 (dostęp: 19.03.2016).
18
19

�Akcesja Sudanu Południowego do wspólnoty...

179

znaczenie dla rozwoju lokalnych rynków oraz postępów integracyjnych21. Jednak w dalszym ciągu większa część sieci drogowej
w Sudanie Południowym jest nieutwardzona. Obok podatków
stanowi to główną przyczynę wyższych niż w Ugandzie cen22.
Rolnictwo wymaga zmechanizowania. Po spełnieniu tego warunku potencjał produkcyjny kraju może się przekuć na eksport.
W stanach Bahr el Ghazal i Greater Upper Nile istnieją dobre warunki do uprawy ryżu.
Przyjęcie wspólnej zewnętrznej taryfy celnej będzie się wiązać
z kosztami. W przypadku niektórych produktów jest ona bowiem
wyższa niż południowosudańskie stawki celne. Podroży to koszty życia dla mieszkańców.

Podsumowanie
Znaczenie akcesji Sudanu Południowego do EAC można rozpatrywać z punktu widzenia spodziewanych korzyści tego państwa
bądź całego ugrupowania. W artykule został przedstawiony ten
pierwszy zakres. Do zbadania pozostaje drugi – jak rozszerzenie
EAC wpłynęło na jej potencjał i perspektywy.
Jeśli chodzi o klasyfikację celów integracji regionalnej według
kryterium przedmiotowego, tekst koncentrował się na aspektach
ekonomicznych. Jednakże między różnymi celami istnieje sprzężenie zwrotne. Rozwój ekonomiczny pozytywnie wpływa na realizację celów politycznych i społecznych23.

P. Bożyk, J. Misala, wyd. cyt., s. 28.
A.R.N. Haas, wyd. cyt.
23
P. Bożyk, J. Misala, wyd. cyt., s. 21.
21

22

�180

Konrad Czernichowski

Bibliografia
Africa. Burundi, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/by.html.
Africa. Kenya, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ke.html.
Africa. Rwanda, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/rw.html.
Africa. South Sudan, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/
the-world-factbook/geos/od.html.
Africa. Tanzania, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/
the-world-factbook/geos/tz.html.
Africa. Uganda, źródło: https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ug.html.
Bożyk P., Misala J., Integracja ekonomiczna, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2003.
COMESA-EAC-SADC Tripartite Free Trade Area Launched, źródło: http://
www.sadc.int/.
Czernichowski K., Integracja afrykańska – uwarunkowania, formy współpracy, instytucje, Wydawnictwo CeDeWu, Warszawa 2010.
Czernichowski K., Polityczne i ekonomiczne wyzwania przed Sudanem
Południowym, w: Dynamika afrykańskich struktur państwowych
w wymiarze historycznym, politycznym i społeczno-gospodarczym,
pod red. B. Ndiayego i P. Letki, rocznik „Olsztyńskie Studia Afrykanistyczne”, Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych Uni­wersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Olsztyn 2011.
Haas A.R.N., What South Sudan will gain from joining the East African
Community, źródło: http://theconversation.com/what-southsudan-will-gain-from-joining-the-east-african-community-55592.
Mayom J. P., South Sudan Officially Joins EAC, źródło: http://www.gurtong.net/ECM/Editorial/tabid/124/ctl/ArticleView/mid/519/
articleId/19061/South-Sudan-Officially-Joins-EAC.aspx.

�Akcesja Sudanu Południowego do wspólnoty...

181

Okoth A., A History of Africa, vol. 2, East African Educational Publishers
Ltd. – Ujuzi Books Ltd., Nairobi – Kampala – Dar es Salaam 2010.
Reporter N., South Sudan admitted into EAC, źródło: http://www.nation.
co.ke/business/South-Sudan-admitted-into-EAC/996-3100314acaobi/index.html.
Tanza J., South Sudan Official: Country Will Benefit by Joining EAC,
źródło: http://www.voanews.com/a/government-says-southsudan-will-benefit-by-joining-eac/3217788.html.
The Northern Corridor Transit Agreement, źródło: http://www.ttcanc.
org/page.php?id=12.

Akcesja Sudanu Południowego
do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (EAC) – potencjalne skutki
Streszczenie
Artykuł koncentruje się na potencjalnych skutkach ekonomicznych,
jak również na barierach napotykanych przez Republikę Sudanu Południowego przy akcesji do Wspólnoty Wschodnioafrykańskiej (EAC).
Podkreślono w nim rolę tej regionalnej wspólnoty gospodarczej we
współczesnej Afryce. Wśród najważniejszych skutków rozszerzenia EAC
wyróżniono liberalizację przepływu towarów, usług, kapitału i pracy,
rozwój infrastruktury, zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa. Jak w każdym procesie integracyjnym, pozytywom towarzyszą negatywy: m.in.
utrata wykonywania suwerenności i podniesienie niektórych stawek
celnych w związku z koniecznością przyjęcia wspólnej zewnętrznej taryfy celnej. Zarekomendowana została dalsza rozbudowa sieci dróg oraz
mechanizacja rolnictwa.
Słowa kluczowe: Afryka Wschodnia, Sudan Południowy, Wspólnota Wschodnioafrykańska, integracja gospodarcza, wspólny rynek, regionalna wspólnota gospodarcza.

�182

Konrad Czernichowski

The Accession of South Sudan
into the East African Community (EAC) – Potential Effects
Summary
The article concentrates on potential economic consequences as well
as barriers of the accession of the Republic of South Sudan into the East
African Community (EAC). The role of this Regional Economic
Community in contemporary Africa is emphasized. Among the most
important effects of the enlargement of EAC the following were
distinguished: liberalization of goods, services, capital and labour,
developing infrastructure, stabilizing peace and security. As in each
integration process, the positive sides are followed by the negative ones
with the necessity of delegating competences and raising taxes on some
products due to introduction of the common external customs tarrif as
the most important. As recommendation, further improving roads and
adding value to agriculture (mechanization) were suggested.
Key words: East Africa, South Sudan, East African Community,
economic integration, common market, regional economic community.

�WOJCIECH TROJAN

POMIĘDZY POKOJOWĄ OPERACJĄ
HYBRYDOWĄ ONZ A ADATEM.
METODY I DYLEMATY UTRZYMANIA
POKOJU W AFRYCE
NA PRZYKŁADZIE DARFURU I SOMALILANDU
Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych na podstawie
rezolucji 2228 z 2015 roku dała podstawę – mandat na obecność
– operacji Unii Afrykańskiej w Darfurze. Oficjalnie to kod biurokratyczny pod hasłem: Unia Afrykańska – ONZ Operacja Hybrydowa w Darfurze1. Pojęcie operacji hybrydowej pochodzi z 31 lipca 2007 roku, kiedy ustalono, że operacja hybrydowa powinna
mieć, jak długo jest to możliwe, charakter „afrykański” oraz źródło finansowania sił zbrojnych powinno pochodzić od państw
afrykańskich2. Wyrażenie „zagrożenie hybrydowe” oznacza w wojskowym języku przemieszanie – „amalgamat” – istniejących zagrożeń dla bezpieczeństwa publicznego. Jak tłumaczą to eksperci organizacji NATO, pojęcie hybrydowych zagrożeń oznacza
swoisty węzeł gordyjski różnorodnych okoliczności i działań,
takich jak terroryzm, migracja, piractwo, korupcja czy konflikty
Wojciech Trojan – prawnik UNHCR, Hargeisa.
1
2

African Union – United Nations Hybrid Operation In Darfur (UNAMID).
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa 1769 (2007).

�184

Wojciech Trojan

etniczne. Według nowej doktryny źródłem zagrożeń hybrydowych
mogą być zarówno aktorzy niepaństwowi, jak i rządowi. Tak rozu­
miane podmioty stosujące metodę „hybrydową” tworzą zagro­żenia
wobec swoich przeciwników, w sposób, który oznacza zastosowanie jednocześnie działań konwencjonalnych i niekon­wen­
cjonalnych dla osiągnięcia swojego celu3.
Rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ z 2007 roku zwracała
uwagę na ataki na ludność cywilną i pracowników sektora humanitarnego w Darfurze. Dokument potępiał utrzymujące się i powszechne masowe gwałty oraz przemoc seksualną zasługującą
na adekwatną odpowiedź „wspólnoty międzynarodowej”. Jak
zauważył M. Ząbek, ONZ nie była gotowa do podjęcia interwencji w celu niedopuszczenia do ludobójstwa i „ostateczne nie wydała werdyktu na ten temat, a jedynie dopuściła możliwość dokonania tam zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko pokojowi”4.
Nadal aktualne pozostaje pytanie, czy brak adekwatnej reakcji
międzynarodowej mógł doprowadzić do scenariusza, jaki miał
miejsce w Rwandzie?
Raport sekretarza generalnego Narodów Zjednoczonych dotyczący operacji hybrydowej ONZ i Unii Afrykańskiej z 1 lipca
2016 roku analizuje sytuację bezpieczeństwa wewnętrznego
w Darfurze. W całym regionie dochodziło do potyczek pomiędzy
stronami konfliktu, gdzie wojsko rządowe atakowało wioski podejrzane wspieranie milicji Armii Wyzwolenia Sudanu Abdula
Wahida5. Konwoje wojskowe armii sudańskiej wielokrotnie wpadały w zastawione na nie pułapki, w wyniku których dochodziło
M. Miklaucic, NATO Capstone Concept cytowany w artykule NATO Countering
the Hybrid Threat, 2011, źródło: act.nato.int/nato-countering-the-hybrid-threat
(dostęp: sierpień 2016).
4
M. Ząbek, Tragedia w Darfurze. Geneza, charakter i skutki wojny domowej
w Zachodnim Sudanie, Starogard Gdański, 2008, s. 31.
5
Sudan Liberation Army/Abdul Wahid (SLA/AW).
3

�Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ...

185

w tych rejonach do akcji pacyfikacyjnych wśród ludności cywilnej.
W rejonie Guldo i Nertiti wojsko zablokowało uchodźcom wojennym możliwości opuszczenia przez nich terenów objętych walkami6. Dochodziło też do ataków lotnictwa na wsie Galol, Jaro,
Dirma i Dasa.
ONZ zwróciła uwagę na ataki na uchodźców wewnętrznych
ze strony uzbrojonych nomadów, milicji plemiennych oraz kryminalistów, co zostało udokumentowane przez monitorujące
sytuację organizacje w Thur East i Hassahissa. Podobnie w Południowym Darfurze ostrzelano 30 kwietnia oraz 7 i 11 maja obóz
dla uchodźców wewnętrznych. Na mapie Darfuru, gdzie rejestrowano zabójstwa osób chronionych przez ONZ zapisano przypadki zabójstw w obozach uchodźców wewnętrznych Mujajeria,
Al-Neem, Kalma, Al-Salam.
Sekretarz generalny wylicza przykłady arbitralnych aresztowań
w Południowym Darfurze wśród uchodźców wewnętrznych, gdzie
sudański wywiad wojskowy przeprowadził operację specjalną
w rejonie Kass. Aresztowano m.in. członków Komitetu Uchodźców
oraz reprezentantów starszyzny plemiennej z obozu uchodźców
w Thur. Takie same działania i aresztowania miały miejsce w Nyala i Kalma, gdzie bez przedstawiania zarzutów aresztowaniami
objęto szejchów wspólnoty uchodźców wewnętrznych.
Funkcjonariusze hybrydowej obecności ONZ i Unii Afrykańskiej
z dużą dokładnością i starannością wyliczają incydenty, które
z narażeniem własnego życia zebrali lokalni pracownicy polowi
w Darfurze. Dla zwykłego czytelnika takie raporty mogą wydawać
się przejawem profesjonalizmu dyplomacji humanitarnej, jednak
z perspektywy uczestnika takich operacji w Czeczenii, Donbasie
6
Opisana sytuacja dotyczy tylko okresu marzec – kwiecień 2016 roku.
Szczegółowe dane wojskowe zawarte są w raporcie sekretarza generalnego
o hybrydowej operacji Unii Afrykańskiej i ONZ w Darfurze, rozdział II Sytuacja
bezpieczeństwa, 1 lipiec 2016 roku Sygnatura S/2016/587, Rada Bezpieczeństwa.

�186

Wojciech Trojan

czy Somalii nie sposób pozbyć się wrażenia bezsilności ONZ. Odpowiedzią na wyliczane naruszenia prawa humanitarnego powinna być „hybrydowa” obecność w Darfurze wspólnoty międzynarodowej reprezentowanej przez swoje agendy i agencje oraz
liczny sektor pozarządowy. Z liczby przytoczonych naruszeń
można się zorientować, że w istocie w Darfurze, jak i w innych
miejscach, gdzie działają podobne mechanizmy „ochrony międzynarodowej”, granice akcji humanitarnej są ograniczone do
działań pozornych i nieefektywnych. Jak podkreśla prawnik i specjalistka od praw człowieka Elisabeth Ferris: Ochrona to szlachetne słowo z pozytywnymi skojarzeniami, ale co ono oznacza w praktyce? Czy chodzi tutaj o dostarczanie pomocy humanitarnej dla
potrzebujących? Czy może tylko o monitorowanie liczby zgwałconych
kobiet? Czy może o zwiększone zaangażowanie organizacji humanitarnych, które nie stanowi zagrożenia dla podstawowych zasad
neutralności i bezstronności?7
W klasycznej formule teorii Państwa i Prawa, to państwo jest
zobowiązane do utrzymania na swoim terytorium ładu i porządku publicznego. Nieskuteczność w wypełnieniu funkcji porządko­
wej przez władze wykonawcze prowadzi do erozji funkcji ochronnej prawa. Brak respektu dla ustawodawstwa ma ostry przebieg,
jeśli prawo przestaje chronić wartości, które są powszechnie poważane i kluczowe: życie człowieka, jego zdrowie, nietykalność
osobistą. Anarchizacja stosunków społecznych i erozja państwa
na różnych kontynentach, nie tylko w Afryce, doprowadziły wiele społeczności lokalnych do reakcji samoobronnej wobec powszechnego bezprawia. Tam, gdzie zawiodła ochronna funkcja
prawa, lukę wypełniają dynamicznie nieformalne struktury egzekwujące poszanowania własnych subkulturowych kodeksów
E. G. Ferris, The Politics of Protection. The Limits of Humanitarian Action,
Brookings, 2011.
7

�Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ...

187

zachowań. Kultura przemocy stanowi habitat dla samoorganizowania się grup samoobrony.
Współcześnie można starać się szukać możliwości opanowania
sytuacji w „upadłych państwach” w drodze humanitarnych interwencji reprezentujących idee Narodów Zjednoczonych. Wielu
działaczy akcji humanitarnych, jak np. Bernard Kouchner (założyciel organizacji Medicins Sans Frontiers) wielokrotnie wypowiadał się za celowością prowadzenia tzw. interwencji humanitarnych.
Miało to m.in. miejsce w odniesieniu do interwencji NATO w Kosowie. Podobnie w okresie wojny w Iraku w 2003 roku. Nawoływanie de facto do działań wojennych nie przeszkodziło tej organizacji w uhonorowaniu jej pokojową nagrodą Nobla. Podobną
prawidłowość charakteryzującą się wiarą w raporty organizacji
i interwencjonizm humanitarny można prześledzić w raportach
Human Rights Watch w odniesieniu do zdarzeń w Kosowie czy
na Wschodnim Timorze. Trudno liczyć na bezstronność takich
reportów, skoro organizacje brane pod uwagę są na liście płac
ONZ i ich głównych sponsorów.
Zgodnie z Art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych użycie siły
dozwolone jest wyłącznie w celach samoobrony. Rozdział VII
Karty zezwala jednak w odróżnieniu do Art. 51 na użycie siły,
kiedy zostanie ono usankcjonowane zgodą stałych członków Rady
(P5). Podkreślić jednak trzeba, że klasyczna definicja wojny nie
opiera się na przesłankach humanitarnych. Ta sama interwencja
humanitarna stanie się z perspektywy prawa międzynarodowego
agresją, jeśli zostanie przeprowadzona poza mandatem Rady
Bezpieczeństwa. Tradycja „wojny sprawiedliwej” ulega przed widzami globalnej sieci informacyjnej transformacji wywołanej
ambicjami stworzenia nowego, hegemonistycznego porządku
geopolitycznego. W tym dążeniu ramy prawne Karty Narodów
Zjednoczonych wydają się za ciasne dla efektywności nowych
mechanizmów. Stąd Kofi Anan jako sekretarz generalny ONZ za-

�188

Wojciech Trojan

uważył już w 1999 roku, że dochodzi do erozji tradycyjnie pojmowanego pojęcia suwerenności państwowej.
W przeciągu 10 lat od usunięcia żelaznej kurtyny wykształciła się doktryna obowiązku ochrony („responsibility to protect”)
określanej także krótko w wojskowy sposób jako R2P8. Doktryna
została wprowadzona oficjalnie do dorobku ONZ podczas obchodów 60. rocznicy założenia organizacji. Opiera się ona na tezie
erozji istnienia suwerenności westfalskiej, to jest takiej, która kategorycznie zabrania ingerencji sił zewnętrznych w wewnętrzne
sprawy państwa. Praktyka dzisiejszych Chin oraz coraz bardziej
Rosji w odniesieniu do swojej suwerenności wydaje świadczyć,
że koncepcja suwerenności westfalskiej będzie mocno broniona
przez państwa niebędące w sferze wpływów Zachodu. Dotyczy
to także takich państw jak Sudan.
Jak zauważają autorzy dokumentu Nikomu na Ziemi nie zależy, czy przeżyjemy poza Bogiem i czasami UNAMID. Wyzwania
utrzymania pokoju w Darfurze9, po 13 latach konfliktu mieszkańcy Darfuru zdają sobie sprawę z ograniczeń wspólnoty międzynarodowej w niesieniu im pomocy i tworzenia warunków dla ich
ochrony. Cytując zdanie uchodźcy wewnętrznego, ewentualne
usunięcie wojsk operacji hybrydowej ONZ i Unii Afrykańskiej może
doprowadzić do kolejnych masowych naruszeń prawa humanitarnego przez władze Sudanu: Rząd chce się pozbyć UNAMID po

8
The Responsibility to Protect, Office of the Special adviser on the Prevention
of Genocide, źródło: un.org/preventgenocide/adviser/responsibility.shtlm (dostęp:
10 sierpnia 2016), oraz dokument Zgromadzenia Ogólnego Narodów
Zjednoczonych, Implementing the responsibility to protect, A/63/677 z 12 stycznia
2009 roku.
9
No one on the earth cares if we survive except God and and sometimes UNAMID.
The Challeneges of peacekeeping in Darfur, International Refugee Rights Initiative,
czerwiec 2016.

�Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ...

189

to tylko, aby przeprowadzić swoje najgorsze działania – czystki etniczne, ludobójstwo, przesiedlenia.
Autorzy dokumentu oceniającego rolę hybrydowych wojsk
ONZ i Unii Afrykańskiej w Darfurze mają jednak tylko rekomendację zwiększenia wysiłków w dalszym raportowaniu:
– Departament Operacji Pokojowych ONZ powinien podnieść
poziom swoich czynności monitoringu praw człowieka, aby w ten
sposób zapewnić, że wspólnota międzynarodowa ma dostęp do
informacji na wysokim poziomie dla podjęcia właściwych decyzji.
Informacje te powinny mieć charakter publiczny. We wszystkich
tych okolicznościach UNAMID powinien zapewnić warunki, w których przekazana przez nich informacja odpowiadała w pełni rzeczywistości i nie zawierała elementów manipulacji opinią publiczną”10. Jest to czysta deklaracja wiary w humanitaryzm i tylko taki
pokój, który jest wymuszony przez instrumenty opierające się na
zasadzie interwencjonizmu, czy wręcz, jak uważają niektórzy
autorzy, w ramach globalnej platformy neokolonializmu.
Niedaleko od ogniska zapalnego w Darfurze położony jest teatr wojny domowej w Somalii, gdzie podobnie jak do Sudanu
wysłano żołnierzy Unii Afrykańskiej dla zaprowadzenia porządku
i ochrony praw człowieka. 20 lutego 2007 roku Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję 1744(2007)13, w której wydano zgodę
Unii Afrykańskiej na podjęcie interwencji humanitarnej w Somalii tylko na okres sześciu miesięcy. Oddziały walczyły jednak
o przejęcie kontroli nad stolicą Somalii Mogadiszu, do sierpnia
2011 roku ponosząc spektakularne klęski. Misję wojskową po
wyparciu amerykańskiej piechoty morskiej wypełniały oddziały
wojskowe z Ugandy i Burundii, które zdołały w sierpniu 2011
10
International Refugee Rights Initiative, The challening of Peacekeeping
In Darfur, s. 6 raportu: No one on the earth cares if we survive except God and
sometimes UNAMID, czerwiec 2016.

�190

Wojciech Trojan

roku wyprzeć al-Shabaab z centrum miasta. Wcześniej wojska
etiopskie w 2006 roku rozbiły umiarkowany ruch Unii Sądów
Islamskich w Mogadiszu, który zakończył okres anarchii lokalnych
watażków w stolicy. Obca interwencja została odrzucona przez
klany somalijskie, które poparły opór młodzieży przyjmującej
nazwę al-Shabaab dla swojego ruchu oporu. Interwencje obcych
na terytorium Somalii wyzwoliły tylko fanatyzm klanowy i religijny. W roku 2011 Somalię zaatakowały oddziały kenijskie z zada­
niem odbicia portu morskiego Kismayo. Jednocześnie na terytorium Somalii wkroczyły ponownie wojska etiopskie. Wspólnota
międzynarodowa wyraziła zgodę na wojskową obecność Ugandy,
Dżibuti, Kenii i Etiopii, które objęły sześć sektorów w południowej
i centralnej Somalii pod zbiorową nazwą misji AMISOM (Misja
Unii Afrykańskiej w Somalii). Mimo tych wysiłków wojskowych
al-Shabaab nie został pokonany, a armia państwowa uznawanej
oficjalnie Somalii jest najniżej ocenianą w Afryce w rankingu ekspertów wojskowych. Oddziały wojsk interwencyjnych budzą opór
społeczny, z którym nie są w stanie sobie poradzić na polu walki.
Oddziałom brakuje ducha bojowego i są one bezużyteczne dla
wyznaczonych im zadań. Symptomatyczne jest, że wszelkie próby przeniesienia konfliktu na terytorium Somalilandu i Puntlandu, które nie uznają się za część oficjalnie uznawanej Somalii
zostały bez trudu odparte przez uzbrojone wyłącznie w lekką
broń milicje klanowe. Nie dochodzi też tutaj do takich sytuacji,
jak w południowej Somalii, gdzie amerykańska piechota morska,
albo później garnizony Unii Afrykańskiej, są dziesiątkowane przez
islamistów z al-Shabaab. Siłą, która odgrywa kluczowe znaczenie
jest struktura klanowa Somalii. W Somalilandzie i Puntlandzie
to klan jest źródłem bezpieczeństwa, a nie misje wojskowe ONZ.
Milicja klanowa ma – jak się to określa – morale, esprit de corps
i jest gotowa walczyć pomimo braku ciężkiego uzbrojenia oraz
wysokiego żołdu, jaki otrzymują żołnierze AMISOM. Dla miej-

�Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ...

191

scowej ludności milicja nie stanowi zagrożenia, jakie jest związane z obecnością „niebieskich hełmów”11. W marcu 2016 roku
oddziały milicji klanowej Puntlandu i Gal Mudug zatrzymały
ofensywę al-Shabaab. Na placu boju zginęło 323 terrorystów,
a 156 dostało się do niewoli. Milicja klanowa Puntlandu straciła
tylko 20 wojowników. Operacja przeciwko al-Shabaab odbyła się
bez żadnego wsparcia dronów czy obcych doradców wojskowych
z doświadczeniem hybrydowym z innych teatrów wojennych.
Obce misje wojskowe od dziewięciu lat nie potrafią opanować
sytuacji, tak jak udało się to w niezależnych obszarach Puntlandu
i w niepodległym Somalilandzie. Zwłaszcza Somaliland zasługuje na uznanie za swoje sukcesy na miarę ograniczonych możliwości, jakimi dysponuje ten kraj i pomimo braku uznania wspólnoty
międzynarodowej. To tutaj powinni się uczyć eksperci „od terroryzmu”, którzy nie dostrzegają prawdziwych źródeł tego zjawiska.
Destabilizacja regionów takich jak Róg Afryki, Irak, Północna
Afryka czy Syria odbyła się na zasadzie interwencji w wewnętrzne
sprawy suwerennych państw pod hasłem interwencji humanitarnych. Wykładnia odpowiedzialności wspólnoty międzynarodowej
za ochronę praw człowieka jest trudna do podważenia w jej założeniach. W istocie jednak rachunek zysków i strat pokazuje, że jest
to nowa forma globalnej gry na neokolonialnej szachownicy.
Somaliland nie jest szerzej znany przeciętnemu odbiorcy wiadomości, gdyż sukces innych metod niż te, które wpisano w doktrynę ONZ – R2P (responsibility to protect), odebrałby sponsorom
ONZ i Unii Afrykańskiej możliwość realizacji własnych celów w podtrzymywanych konfliktach. Scenariusz z Jugosławii, Iraku, Libii,
Syrii, Somalii i innych ognisk zapalnych, gdzie były zagrożone pra11
P. Mameli, The Blue Helmets: Sexual Exploitation, Sex Trafficking and
Organizational Culture In UN Peacekeeping Operations, źródło: ideajournal.com/
articles.php?id=50 (dostęp: 10 sierpnia 2016).

�192

Wojciech Trojan

wa człowieka jest stale ten sam. Pod pretekstem humanitarnym
wybucha konflikt przynoszący nieproporcjonalnie większe szkody
wywołane przez siły mające własne interesy w przeprowadzeniu
rekonstrukcji porządku wewnętrznego i regionalnego.
Porządek klanowy w Somalilandzie jest udaną alternatywą
wobec eksportu idei R2P responsibility to protect czy koncepcji
hybrydowej obecności ONZ. Dzięki zastosowaniu tradycyjnych
mechanizmów plemiennych w Somalilandzie panuje pokój, a na
święta Ramadanu mogli przyjeżdżać bliscy z Europy i Ameryki.
Władze Somalilandu bronią swojej suwerenności i nie chcą zostać
wcieleni siłą do zjednoczonej Somalii będącej konstruktem polityków zachodnich.
Okazuje się, że ich model społeczny sprawdza się w praktyce,
czego nie można powiedzieć o objętej wojną południowej Somalii czy Darfurze, gdzie stacjonują w swoich bazach oddziały rozleniwionych żołnierzy Unii Afrykańskiej, którzy nie radzą sobie
z oporem radykalizującej się młodzieży. Wkrótce opór wzrośnie
po wyrzuceniu z obozów uchodźców somalijskich z Kenii, tysięcy
zradykalizowanych potencjalnych wojowników niegasnącego
konfliktu w Rogu Afryki. Podobna radykalizacja wśród uczestników konfliktu w Darfurze może doprowadzić do eskalacji konfliktu, gdzie jednym z elementów jego żywotności jest międzynarodowy nieudolny interwencjonizm pod hasłami humanitaryzmu.
Jak pisze Maciej Ząbek: „poza tym, pomijając koszty, jakie musiano by ponieść organizując interwencję zbrojną, uzasadnia się
brak decyzji w tej sprawie tym, że zachodnia interwencja zbrojna
taka jak w Iraku czy Afganistanie nie jest żadnym rozwiązaniem,
gdyż spowodowałaby tylko rozszerzenie wojny na cały Sudan,
a być może i na sąsiedni Czad”12. Stabilizacja w sferze konfliktów,
M. Ząbek, Tragedia w Darfurze. Geneza, charakter i skutki wojny domowej
w zachodnim Sudanie, Starogard Gdański, 2008, s. 31.
12

�Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ...

193

taka jaką obserwujemy w Somalilandzie, gdzie nie stacjonują
żadne wojska hybrydowe, lecz działa prawo zwyczajowe i klanowe mechanizmy tradycyjnego rozwiązywania sporów, podpowiada dobitnie, jakimi metodami takie lokalne konflikty powinny być
wygaszane bez udziału nieefektywnych metod, jakie ponoszą
fiasko na piaskach kolejnych bitew prowadzonych przez ONZ za
pokój.
Kończąc, chciałbym podkreślić, że niniejszy artykuł jest głosem
w sprawie zwrócenia uwagi ośrodkom władzy międzynarodowej
na potrzebę opierania się na know-how tradycyjnych metod rozwiązywania konfliktów, które wymagają jednak wiedzy z dziedziny lokalnej kultury i prawa. Znajomość prawa zwyczajowego
– adatu – tradycyjnych kultur pozwoliłaby lepiej zaplanować
działania mediacyjne negocjatorom z ONZ. Jest to jednak bardziej
złożona materia niż analiza raportów napisanych nawet przez
najlepiej opłacanych ekspertów zachodnich, którzy przyjeżdżają
na misje rozpoznawcze w rejony konfliktu.

Bibliografia
Ferris E.G., The Politics of Protection. The Limits of Humanitarian Action,
Brookings, 2011.
Ząbek M., Tragedia w Darfurze. Geneza, charakter i skutki wojny domowej
w Zachodnim Sudanie, Starogard Gdański, 2008.
Miklaucic M., NATO Capstone Concept cytowany w artykule NATO Countering the Hybrid Threat, 2011, źródło: act.nato.int/nato-countering-the-hybrid-threat (dostęp: sierpień 2016).
Ferris E.G., The Politics of Protection. The Limits of Humanitarian Action,
Brookings 2011.
The Responsibility to Protect, Office of the Special adviser on the Prevention
of Genocide, źródło: un.org/preventgenocide/adviser/responsibility.shtlm (dostęp: 10 sierpnia 2016), oraz document Zgroma-

�194

Wojciech Trojan

dzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, Implementing the
responsibility to protect, A/63/677 z 12 stycznia 2009 roku.
No one on the earth cares if we survive except God and and sometimes
UNAMID. The Challeneges of peacekeeping in Darfur, International
Refugee Rights Initiative, czerwiec 2016.
Mameli P., The Blue Helmets: Sexual Exploitation, Sex Trafficking and
Organizational Culture In UN Peacekeeping Operations, źródło:
ideajournal.com/articles.php?id=50 (dostęp: 10 sierpnia 2016).

Between the hybrid UN operation and Adat. Methodology
and patterns of the conflict prevention and resolution in Africa.
Summary
The international community is facing a dilemma how to address
the reoccurring humanitarian crisis situations. The massive violations
of human rights can enact the mechanism of the humanitarian
intervention. The mechanism of the Security Council established after
the II World War prevented the doctrine R2P – responsibility to protect
– was to become a tool for the military intervention anywhere in the
World. The concept of the sovereignty according to the UN was to be
abolished to respond to the crimes against humanity and/or widespread
war crimes. The Darfur crisis was a typical scenario that should have
resulted with such military R2P action under the UN clearance. Instead
the proxy hybrid peace keeping operations are being constructed without
much success on the ground. The Blue Helmets in Darfur and Somalia
cannot ensure any protection as they their presence is not a factor of
a real reconsiliation. The traditional conflict resolution methods and
the clan justice serve well in Somaliland ensuring the period of peace
in the region free from the UN military actions. The Somaliland success
without any UN mandated soldier is not a success story reported by the
media, as it proved that the traditional law and customs are more
effective in comparison to the UN security mechanisms. The protection
under the UN agenda is not anymore neutral and impartial as a the

�Pomiędzy pokojową operacją hybrydową ONZ...

195

political power centers hijacked the whole system. More understanding
of the local traditions and customs should be required among the UN
diplomats to enhance their impact and to avoid mistakes in the field of
conflict prevention and resolution.

��MARIUSZ DRZEWIECKI

ZATRZYMAĆ NAJDŁUŻSZĄ RZEKĘ AFRYKI.
KONSEKWENCJE ARCHEOLOGICZNE
PROJEKTÓW ZARZĄDZANIA WODAMI NILU
Wstęp
Nil przepływa przez wszystkie strefy klimatyczne kontynentu
afrykańskiego, zaczynając od lasów równikowych, a kończąc na
terenach pustynnych Sahary. Transportuje wody pochodzące z regularnych opadów deszczu w strefie równikowej i na wyżynie
Abisyńskiej, do ujścia w Morzu Śródziemnym. Ostatnim dopływem
Nilu jest Atbara (Ryc. 1). Dalej, w środkowym i dolnym biegu, na
odcinku liczącym 2,5 tysiąca kilometrów najdłuższa rzeka Afryki
przecina tereny pustynne, gdzie obok oaz jest jedynym stałym
źródłem wody.
Na suchym obszarze obejmującym tereny współczesnego Północnego Sudanu i Egiptu, brzegi Nilu zasiedla znaczna części
lokalnej populacji. Powstały tam największe miasta regionu, liczne wsie oraz tereny uprawne. Początków intensywnego wykorzystania wód Nilu oraz jego obszarów nadbrzeżnych archeolodzy
Dr Mariusz Drzewiecki – archeolog, adiunkt w Instytucie Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN, główne kierunki badań: Afryka
Północna oraz Bliski Wschód, ochrona dziedzictwa archeologicznego,
badania budowli obronnych.

�198

Ryc. 1. Zobrazowanie
satelitarne doliny środkowego i dolnego Nilu
z marca 2005 r. (źródło:
NASA, public domain).

Mariusz Drzewiecki

dopatrują się w okresie neolitu (około 5000–
3000 p.n.e.). Wraz ze schyłkiem epoki kamienia ludność coraz chętniej osiedlała się nad
tą rzeką1. Było to zjawisko rozłożone w czasie,
połączone ze zmieniającym się powoli klimatem2 oraz gospodarką3. Obszary poza doliną
Nilu stawały się zbyt suche dla stałej, większej
populacji, co mogło rodzić konflikty, a ludność,
która chciała pozostać musiała prawdopodobnie zmienić swój sposób życia. Wszyscy pozostali osadnicy rozpoczęli poszukiwania
nowych terenów. W tym samym czasie brzegi Nilu wraz z osuszaniem klimatu stały się
bardziej dostępne i dogodne dla stałego zamieszkania. Rozwinęło się rolnictwo i hodowla zwierząt, zatem przybywająca ludność
najczęściej pozostała już w dolinie Nilu4.
W ten sposób badacze przeszłości tłumaczą
widoczny wzrost liczby stanowisk archeologicznych w dolinie Nilu Środkowego, datowanych na okres zaczynający się od neolitu,

D. N. Edwards, The Nubian Past: an archaeology of the Sudan, AbingdonNew York 2004, s. 38–48; S. Salvatori D. Usai, The Sudanese Neolithic revisited,
„CRIPEL” 2006, nr 26, s. 329–330.
2
R. Kuper S. Kröpelin, Climate-Controlled Holocene Occupation in the Sahara:
Motor of Africa’s Evolution, „Science” 2006, nr 313, s. 803–807.
3
A. J. Arkell, A History of the Sudan. From the Earliest Times to 1821, London
1961, s. 11–15.
4
M. Honegger, Recent advances in our understanding of prehistory in northern
Sudan, w: J. R. Anderson, D. A. Welsby (red.), The Fourth Cataract and Beyond
Proceedings of the 12th International Conference for Nubian Studies (British Museum
Publications on Egypt and Sudan 1), Leuven-Paris-Walpole, MA 2014,
s. 19–30.
1

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

199

a obejmujący czasy późniejsze, aż do współczesności5. Rozwijające się kolejne królestwa, imperia, ośrodki władzy i państwa
posiadały/posiadają swoje centra nad Nilem6. Za przykład mogą
tu posłużyć: Kerma, Napata, Meroe, Faras, Dongola, Omdurman,
Chartum itd. Zarejestrowano nad Nilem liczne mniejsze i większe
osady, niektóre zamieszkiwane przez wiele wieków, na przykład
Qasr Ibrim, Dangeil, Meinarti, Banganarti, Berber, Khandaq i inne.
W tym czasie poza doliną rzeki, na terenach pustynnych, osadnictwo było rozproszone i często miało charakter czasowy lub
okresowy7. Można zatem powiedzieć, że nad Nilem Środkowym
obserwuje się koncentrację osadnictwa. W rezultacie współcześni
mieszkańcy tych terenów żyją w otoczeniu starożytności i mają
z nimi styczność na co dzień8.
Rozwój technologiczny sprawił, iż na przełomie XIX i XX wieku zaczęto myśleć o kontrolowaniu najdłuższej rzeki Afryki9.
Obecnie wodami Nilu zarządza się w oparciu o umowy międzynarodowe przyznające poszczególnym krajom procent przepłyNa przykład: B. G. Trigger, History and Settlement in Lower Nubia (Yale
University Publications in Anthropology 69), New Haven 1965, s. 151; W.Y. Adams,
Nubia Corridor to Africa, Princeton 1977, s. 19–20.
6
W. Y. Adams, Nubia Corridor to Africa, Princeton 1977, s. 55–56; D. A. Welsby,
The Medieval Kingdoms of Nubia. Pagans, Christians and Muslims along the Middle
Nile, London 2002, s. 8–9.
7
Na przykład: R. J. Bradley, Nomads in the Archaeological Record. Case Studies
in the Northern Provinces of the Sudan (Meroitica 13), Berlin 1992, s. 24–25;
H. Paner M. Masojć, From Old Sennar, Bejrawiya and Fourth Cataract to the Bayuda
Desert. Twenty years of Gdańsk archaeologists in Sudan - a short overview, “GAMAR”
8 (2015), s. 23.
8
M. Drzewiecki P. Maliński, Jawgul - a Village Between Towers, „Sudan and
Nubia” 2013, nr 17, s. 101–102; A. Osman, The Folklore of Archaeological Sites:
A Case Study from Nawri in the Third Cataract region, w: J. Sterner, N. David
(red.), An African Commitment. Papers in honour of Peter Lewis Shinnie, Calgary
1992, s. 31–34.
9
T. Tvedt, The River Nile in the Age of the British: Political Ecology and the
Quest for Economic Power, Cairo 2004, s. 25–28.
5

�200

Mariusz Drzewiecki

wającej wody10. W XX wieku wypracowano dwa podstawowe
sposoby kontrolowania zasobów Nilu: w Północnym Sudanie wody
rzeki reguluje się za pomocą zapór na Nilu i sztucznych zbiorników
retencyjnych oraz za pośrednictwem systemów irygacyjnych pobierających wodę z rzeki, głównie dla celów rolniczych11.
Zasoby wodne najdłuższej rzeki Afryki, choć znaczne, są już
w dużym stopniu wykorzystywane12. Pozostaje to w zależności
ze wzrostem populacji zamieszkującej dolinę Nilu. Zapotrzebowanie na żywność, energię elektryczną i inne materiały oraz surowce cały czas się zwiększa. W związku z tym powstają napięcia
w kwestiach wykorzystania wód Nilu oraz wprowadzane są nowe
projekty modernizacji, rozwoju rolnictwa, zabudowy, infrastruktury oraz przemysłu, chociaż ten ostatni stanowi niewielki procent
całości13.
Jedną z konsekwencji tej ścieżki rozwoju jest zmniejszanie zasobów dziedzictwa archeologicznego. W wyniku budowy tam na
Nilu zalewane są słabo zaludnione odcinki doliny, jednak z reguły bogate w pozostałości przeszłości. Rolnictwo i systemy irygacyjne zmieniają krajobraz i usuwają lub niszczą ślady aktywności
10
M. Kimenyi, J. Mbaku, Governing the Nile River Basin. The Search for a New
Legal Regime, Washington 2015, s. 33–45.
11
K. Conniff, D. Molden, D. Peden, S. B. Awulachew, Nile water and agriculture.
Past, present and future, w: S. B. Awulachew, V. Smakhtin, D. Modlen, D. Peden
(red.), The Nile River Basin: Water, Agriculture, Governance and Livelihoods,
Abingdon-New York 2012, s. 14–15.
12
Nile Basin Initiative, State of the River Nile Basin Report 2012, Chapter 2:
The Water Resources of the Nile Basin s. 55, źródło: http://nileis.nilebasin.org/
system/files/Nile%20SoB%20Report%20Chpater%202%20-%20Water%20
resources.pdf (dostęp: 7.08.2016).
13
H.-J. Luhmann, The emerging conflict of using Nile water for irrigation
purposes, especially between Egypt and Ethiopia, due to the disturbance of the
reliability of the arrival of the Monsoon season as triggered by European/Asian
brown cloud, w: Lozán, J. L., H. Grassl, P. Hupfer, L.Menzel, C.-D. Schönwiese,
Global Change: Enough water for all?, Hamburg 2007, s. 245–246.

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

201

dawnych mieszkańców regionu. Działania skutkujące zniszczeniem
dziedzictwa archeologicznego obserwuje się we wszystkich
krajach, w których zwiększa się populacja. Można powiedzieć,
że jest to zjawisko o skali globalnej, przez co nosi cechy działania nieuniknionego, naturalnego rozwoju współczesnych społeczności14.
Szerokie plany modernizacyjne rządu sudańskiego oraz gwałtowny rozwój osadnictwa w dolinie Nilu Środkowego skłaniają
do refleksji na temat dotychczasowych działań archeologicznych
w tym kraju oraz ich najbliższej przyszłości. W tym kontekście
autor artykułu podejmuje poniżej próbę odpowiedzenia na następujące pytania: jak zarządzanie wodami Nilu Środkowego
wpływa na rozwój badań nad przeszłością? Czy w ogóle możemy
mówić o rozwoju archeologii w kontekście projektów, których
skutkiem ubocznym jest niszczenie śladów przeszłości? Jakie może
to mieć konsekwencje dla przyszłości tej nauki?

Tamy na Nilu i sztuczne zbiorniki wodne
a archeologia
Od końca XIX wieku dolina Nilu znalazła się pod wpływami
brytyjskimi. Rozpoczęto wtedy wprowadzanie w życie projektów
kontroli przepływu wody w największej rzece Afryki. Zapory oraz
sztuczne zbiorniki retencyjne stanowiły integralną część tej stra-

R. Bewley et al., Endangered Archaeology in the Middle East and North
Africa: Introducing the EAMENA Project, w: S. Campana, R. Scopigno, G. Carpentiero,
M. Cirillo (red.), CAA2015 Keep the Revolution Going. Proceedings of the 43rd
Annual Conference on Computer Applications and Quantitative Methods In
Archaeology, Oxford 2016, s. 919.
14

�202

Mariusz Drzewiecki

tegii15. Zbudowano takowe na wszystkich odcinkach rzeki, od
górnego biegu po deltę. Nie inaczej było na terenach nubijskich
(obecny północny Sudan i południowy Egipt), gdzie wzniesiono
następujące zapory (Ryc. 1): tama asuańska (rok zakończenia
budowy: 1902), którą następnie dwukrotnie podwyższono w 1912
i 1933 r.; wysoka tama asuańska (rok zakończenia budowy: 1964)
oraz tama Merowe (rok zakończenia budowy: 2009).
15 maja 2012 r. w czasie spotkania w British Museum w Londynie ogłoszono międzynarodowy apel o ratowanie dziedzictwa
archeologicznego obszarów zagrożonych przez powstanie kolejnych zbiorników retencyjnych16. Będą one zlokalizowane na obszarze III katarakty Nilu (tama Kajbar) oraz V katarakty Nilu (tama
Shereik). Terminy zakończenia prac budowlanych nie są obecnie
znane17. Wynika to z braku porozumienia między rządem Sudanu a mieszkańcami obszarów zalewowych18.
Na tym samym spotkaniu (w British Museum) przedstawiono
także dalekosiężne plany związane z zarządzaniem wodami Nilu.
Ogłoszono, że w najbliższym czasie (dokładnych dat nie podano)
planowane są budowy kolejnych tam na następujących obszarach:
tama Dal (katarakta Dam), tama Sabaloka (VI katarakta Nilu),
tama Dagash oraz tama Mograt. Wynikiem ostatecznym będzie
ciąg sztucznych zbiorników wodnych ulokowanych na obszarach
T. Tvedt, The River Nile in the Age of the British: Political Ecology and the
Quest for Economic Power, Cairo 2004, s. 51–52.
16
Preserve the Middle Nile, Resume from the Sudan Dam meeting at British
Museum 15 May 2012, źródło: https://preservethemiddlenile.wordpress.
com/2012/05/22/resume-from-the-sudan-dam-meeting-at-bri tish-museum15-may-2012/ (dostęp: 8.08.2016).
17
D. A. Welsby, A first look at the 5th Cataract, „The British Museum Newsletter.
Egypt and Sudan” issue 1(2014), s. 29.
18
C. Kleinitz, Archaeology, Development and Conflict: A Case Study from the
African Continent, “Archaeologies: Journal of the World Archaeological Congress”
vol. 9 no 1 (2013) s. 173–176.
15

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

203

o zróżnicowanej formie terenu i o niewielkiej populacji, na przestrzeni całej doliny Nilu Środkowego.
Patrząc na te działania przez pryzmat archeologii, można zauważyć pewną sprzeczność. Z jednej strony powstanie sztucznych
zbiorników wodnych powoduje zniszczenie dziedzictwa archeologicznego, z drugiej zaś projekty te poprzedzają zakrojone na
dużą skalę archeologiczne prace ratownicze19. Intensyfikacja badań naukowych w rejonach zagrożonym prowadzi do nowych
odkryć i rozwoju archeologii jako nauki.
W trakcie badań ratowniczych na początku XX w. (pierwsze
podwyższenie tamy asuańskiej) koncentrowano się na cmentarzyskach. Przebadano ich łącznie 151, w tym ponad 8000 grobów
z różnych epok20. Dzięki tym pracom ustalono sekwencję chronologiczną dla całej Nubii. Pozwoliło to na uporządkowanie i usystematyzowanie informacji o pozostałościach przeszłości. Z nielicznymi wyjątkami nie prowadzono wtedy badań pozostałości
dawnych osad21.
Największym odkryciem akcji ratowniczych z lat 30. XX w.
(drugie podwyższenie tamy asuańskiej) były cmentarzyska w Qustul i Ballana (Ryc. 1). Walter Bryan Emery i Laurence Kirwan
natrafili tam na groby władców pochodzące z IV do VI w. n.e.22
W. Y. Adams, A Century of Archaeological Salvage, 1907–2007, „Sudan and
Nubia” 2007, nr 11, s. 48–56.
20
G. A. Reisner, The Archaeological Survey of Nubia. The Report for 1907-08,
2 tomy, Cairo 1910; C.M. Firth, The Archaeological Survey of Nubia. Report for
1908–1909, Cairo 1912; C.M. Firth, The Archaeological Survey of Nubia. Report
for 1909–1910, Cairo 1915; C. M. Firth, The Archaeological Survey of Nubia. Report
for 1910–1911, Cairo 1927.
21
W. Y. Adams, A Century of Archaeological Salvage, 1907–2007, „Sudan and
Nubia” 2007, nr 11, s. 50–51.
22
W. B. Emery, L. P. Kirwan, The Excavations and Survey between Wadi
es-Sebua and Adindan 1929–1931, Cairo 1935; W. B. Emery, The Royal Tombs of
Ballana and Qustul, Cairo 1938.
19

�204

Mariusz Drzewiecki

O bardzo wysokim statusie zmarłych mogły świadczyć chociażby
korony znalezione na głowach osób pochowanych pod gigantycznymi kurhanami (średnica do 70 m). Grobowce były bogato wyposażone. Na podstawie analiz darów grobowych potwierdzono
intensywne kontakty tych osób z przedstawicielami Imperium
Rzymskiego23. Powstała hipoteza, że byli to przywódcy Nobadów,
a jednocześnie foederati, czyli wodzowie, którzy w zamian za różne przywileje oraz podarunki mieli chronić granicy imperium
przebiegającej wtedy na wysokości Asuanu (I katarakta Nilu).
Akcja ratownicza prowadzona w latach 60. XX w. (budowa
wysokiej tamy w Asuanie) została określona jako wielki sukces
społeczności międzynarodowej (Ryc. 2)24. Ocalono od zalania
m.in. liczne kamienne świątynie. Wszyscy pasjonaci historii słyszeli o wielkiej operacji wycinania i przenoszenia świątyń Ramzesa II w Abu Simbel. Do badań przeszłości Nubii włączyły się
wtedy instytucje i naukowcy, którzy wcześniej nie pracowali na
tych terenach, także Polacy25. Ich odkrycie katedry w Faras (stolicy średniowiecznego królestwa Nobadii) odbiło się szerokim
echem na całym świecie. Katedra została ozdobiona licznymi,
bardzo dobrze zachowanymi malowidłami naściennymi przedstawiającymi różne sceny religijne. Polska ekipa uratowała wtedy
ponad 120 dzieł sztuki, odcinając je od ścian kościoła w Faras26.
Obok odkryć badania ratownicze i przyrost informacji doprowadziły do zwiększenia zainteresowania studiami nad społeczno23
L. Török, Late Antique Nubia. History and archaeology of the southern
neighbour of Egypt in the 4th–6th c. A.D. (Antaeus Communicationes ex Instituto
Archaeologico Academiae Scientiarum Hungaricae 16), Budapest 1988,
s. 52–53.
24
Shehata Adam Mohamed, Victory in Nubia: Egypt, „The UNESCO Courier”,
February/March 1980, s. 5.
25
W. Y. Adams, Nubia Corridor to Africa, Princeton 1977, s. 81–88.
26
K. Michałowski, Faras. Wall Paintings in the Collection of the National Museum
in Warsaw, Warsaw 1974.

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

205

ściami doliny Nilu Środkowego. Już nie tylko egiptolodzy zajmowali się badaniami przeszłości regionu, co miało widoczny wpływ
na sposoby wyjaśniania zmian obserwowanych w materiale archeologicznym27.
W ostatnich latach (2009 r.)
zakończono akcję ratowniczą
w rejonie IV katarakty (budowa
tamy Merowe). W przypadku
tego obszaru największym zaskoczeniem dla archeologów
była sama liczba pozostałości
przeszłości28. We wcześniejszych
opracowaniach obszar IV katarakty, ze względu na swoją niedostępność, był traktowany jako
region peryferyjny, znajdujący
się z dala od głównych ośrodków
przeszłych cywilizacji. Jednak
badania wykazały niezwykłą
Ryc. 2. Okładka „The UNESCO
gęstość osadnictwa29. ZarejestroCourier” z lutego/marca 1980 r.
B.G. Trigger, Reisner to Adams: Paradigms of Nubian Cultural History, w:
J. M. Plumley (red.), Nubian Studies: Proceedings of the Symposium for Nubian
Studies, Cambridge 1978, s. 225–226.
28
Salah Mohamed Ahmed, An Introduction to the Merowe Dam Archaeological
Salvage Project (MDASP), w: J. R. Anderson, D. A. Welsby (red.), The Fourth
Cataract and Beyond. Proceedings of the 12th International Conference for Nubian
Studies (British Museum Publications on Egypt and Sudan 1), Leuven-ParisWalpole, MA 2014, s. 7–8.
29
D. A. Welsby, The Merowe Dam Archaeological Salvage Project, w:
W. Godlewski, A. Łajtar (red.), Between the Cataracts. Proceedings of the 11th
Conference of Nubian Studies, Warsaw University, 27 August–2 September 2006.
Part One: Main Papers (Polish Archaeology in the Mediterranean Supplement
Series 2(1), Warsaw 2009, s. 33–47.
27

�206

Mariusz Drzewiecki

wano liczne twierdze, galerie rytów naskalnych, cmentarzyska,
kościoły itd.
Podsumowując, akcje stawiania tam w dolinie Nilu Środkowego z reguły połączone były z rozległymi badaniami archeologicznymi, które powodowały napływ dużej ilości informacji na temat
pozostałości przeszłości. Wyjątek od tej reguły stanowi budowa
pierwszej tamy w Asuanie (1902 r.). Ogólnie rzecz ujmując, prace ratownicze zakrojone na szeroką skalę skutkowały rozwojem
badań oraz zwiększeniem liczby ośrodków i archeologów pracujących w regionie. Zabytki pozyskane w czasie akcji ratowniczych
podlegały podziałowi, dzięki czemu w sposób legalny trafiały do
muzeów na całym świecie, gdzie znalazły swoje miejsce w galeriach dla zwiedzających30.
Mimo korzyści płynących z tego typu projektów, należy zaznaczyć, że środowisko archeologów jednomyślnie rozpoznaje budowę tam i tworzenie sztucznych zbiorników wodnych za projekty uszczuplające i niszczące zasoby dziedzictwa regionu. Z tego
powodu prowadzone są intensywne prace, które mają na celu
dokumentację zagrożonych zabytków przed zalaniem31, publikowane są apele mające na celu powstrzymanie dalszych tego typu
projektów oraz powstają artykuły ukazujące szkodliwe aspekty
tych działań32.
M. C. De Simone, Nubia and Nubians: the ‘museumization’ of a culture,
Leiden 2014, s. 97–98.
31
D. A. Welsby, Dams on the Nile: From Aswan to the Fourth Cataract, „Sudan
Studies” 2008, nr 37, s. 5–18.
32
R. Haaland et al. Preserving the Middle Nile (Sudan), „Antiquity” 86, s. 332
źródło: http://antiquity.ac.uk/projgall/haaland332/ (dostęp: 8.08.2016);
European Committee for Preserving the Middle Nile, Petition to Stop the Dam
in Sudan, „African Archaeological Review” 2012, nr 29/1, s. 1–5; H. HafsaasTsakos, Ethical implications of salvage archaeology and dam building: The clash
between archaeologists and local people in Dar al-Manasir, Sudan, „Journal of
Social Archaeology” 2011, nr 11/1, s. 49–76; C. Näser, C. Kleinitz, The Good, the
30

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

207

Systemy irygacji, rozwój współczesnego rolnictwa
i osadnictwa a archeologia
Drugim najważniejszym środkiem pozwalającym na zarządzanie wodami Nilu są systemy irygacyjne. Kanały rozprowadzające
wodę rzeczną w dolinie Nilu Środkowego pozwalają na wykorzystywanie dla celów rolniczych obszarów, do których nie docierają wylewy rzeki. Dotychczasowy rozwój kanałów irygacyjnych
skutkował zmianami w osadnictwie. Powstawały nowe wsie, a już
istniejące notowały wzrost.
Ten sposób nawadniania był wykorzystywany od czasów antycznych, jednak w XX w., dzięki mechanizacji i wprowadzeniu
nowych upraw, system znacznie się rozrósł33. Zaczęto stosować
pompy spalinowe oraz zapoczątkowano wykorzystanie różnorodnych urządzeń mechanicznych na wielu etapach prac rolnych,
zaczynając od przekopywania kanałów irygacyjnych, przygotowywania działek pod uprawy, podlewania, zbiorów, a kończąc
na obróbce płodów rolnych34.
Dzięki takim działaniom rolnictwo oraz ogólniej osadnictwo
mogło rozwijać się na coraz większych obszarach, na przykład na
terenach, gdzie brzegi Nilu były stosunkowo wysokie, na skraju
doliny, na terenach wyschniętych kanałów Nilu, ujść uedów
Bad and the Ugly: A Case Study on the Politicisation of Archaeology and its
Consequences from Northern Sudan, w: C. Kleinitz, C. Näser (red.), Nihna naˆs
albahar – We are the People of the River. Ethnographic Research in the Fourth Nile
Cataract Region, Sudan, Meroitica 26 (2013), s. 269–304.
33
Mohamed M. Ahmed Medani, Agriculture in the Sudan: the Need for a „Blend”
between Indigenous Knowledge and Modern Technology, w: Mohamed M. Ahmed
Medani (red.), Indigeneous Farming Systems, Knowledge and Practices in the
Sudan, Khartoum 1994, s. 9–40.
34
W. S. Mann, Large Mechanized Farming in Sudan, „Zeitschrift für ausländische
Landwirtschaft” 1975, t. 14/3, s. 238–248.

�208

Mariusz Drzewiecki

i w większej odległości od rzeki. Mechanizacja pozwoliła również
na uprawę cięższych gleb i wykorzystanie miejsc, które ze względu na występowanie dużej ilości kamieni wcześniej były pomi­jane.
Przykładem obrazującym możliwości zmechanizowanego rolnictwa jest obszar pomiędzy wsią Sheheinab a Sheikh El-Tayeb
(Ryc. 1). Teren ten znajduje się na lewym brzegu Nilu, około 60 km
na północ od Chartumu. Jest to odcinek o długości blisko 6 km,
a charakteryzują go niekorzystne warunki rolnicze. Z tego względu pola na tym terenie występowały na względnie wąskim pasie
o szerokości nieprzekraczającej 700 m od brzegu rzeki. Ziemie
dalej od Nilu są usytuowane wyższej, a podłoże jest żwirowo-kamieniste.
Jest to obszar, na którym zespół naukowców z Uniwersytetu
im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prowadził powierzchniowe
prace archeologiczne w latach 2011 i 2012, dokumentując między
innymi pozostałości regularnej budowli obronnej o lokalnej nazwie
Hosh el-Kab (stanowisko HK 1) oraz znajdujące się nieopodal
twierdzy cztery cmentarze kurhanowe (stanowiska HK 3, HK 8,
HK 13 oraz HK 14) o nasypach sięgających 1 m wysokości i średnicy od kilku do kilkunastu metrów (Ryc. 3A)35. Żadne z tych
stanowisk nie było nigdy obiektem systematycznych badań naukowych, a twierdza Hosh el-Kab, jako jedyna z nich, jest znana
z kilku krótkich wzmianek w literaturze naukowej.
Rolnicy używający tradycyjnych narzędzi do przygotowania
obszarów pod uprawę unikali stanowisk archeologicznych ze
względu na licznie występujące kamienie, różnorodne struktury
Ali Elmirghani Ahmed, M. Drzewiecki &amp; P. Maliński, Polsko-sudański projekt
naukowy „Fortece Sudanu”. Krajobrazy kulturowe w perspektywie badań
archeologicznych i etnologicznych, w: W. Cisło, J. Różański, M. Ząbek (red.),
Sudan bogactwo kultur i wewnętrzne napięcia, Warszawa 2012, s. 51–82;
M. Drzewiecki &amp; P. Polkowski Fortified Sites in the Area of the Fifth and Sixth
Cataract in Context: Preliminary Reflections, „GAMAR” 2015, nr 8, s. 79–92.
35

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

209

Ryc. 3. Zobrazowania satelitarne Hosh el-Kab i okolic:
A – z roku 2004 z zaznaczonymi
stanowiskami archeologicznymi
(budowla obronna HK 1 oraz
cmentarzyska kurhanowe HK 3,
HK 8, HK 13, HK 14);

B – z roku 2013, strzałki wskazują
wyznaczone granice pól;

C – z roku 2014, strzałki wskazują
obszary, na których wyrównano
powierzchnię oraz przekopano kanał irygacyjny;

D – z roku 2015, strzałka wskazuje
miejsce wytyczenia kolejnych obszarów rolnych;

E – z roku 2016, strzałka wskazuje
obszary, na których wyrównano
powierzchnię.

�210

Mariusz Drzewiecki

utrudniające doprowadzenie wody, zróżnicowanie wysokościowe
terenu itd. Dzięki temu stanowiska w okolicy Hosh el-Kab były
do pewnego stopnia wolne od zagrożeń. Jednak dzięki ciężkiemu
sprzętowi te utrudnienia przestały być przeszkodą. Na zobrazowaniach satelitarnych widoczne jest postępujące przygotowanie
terenów Hosh el-Kab i okolic pod uprawę (Ryc. 3). Widać, jak
zostały wytyczone pola uprawne (Ryc. 3B, D). Jedno z nich pokrywa cmentarzysko kurhanowe HK 13 (w lewym dolnym rogu).
Następnie wydzielone obszary były oczyszczane i wyrównywane,
zapewne przy użyciu spychacza/traktora z odpowiednim narzędziem (Ryc. 3C, E). Wszystkie kurhany objęte granicami pola
uprawnego ze stanowiska HK 13 zostały w ten sposób zniwelowane. Jednocześnie w wyniku prac irygacyjnych stanowisko HK 3
i twierdza HK 1 zostały uszkodzone. Przez mury z północy na
południe przebito główny kanał, którym zapewne będzie dostarczana woda z Nilu do wyżej położonych pól (Ryc. 3C-E). Prace
ziemne trwają w okolicy Hosh el-Kab od 2013 r. i z pewnością nie
zostały jeszcze zakończone. Wydaje się, że działania te zmierzają do przystosowania całości tych terenów do rolnictwa, co oznacza, że za kilka lat wszelkie ślady po – wydawać by się mogło
– solidnych, dawnych konstrukcjach mogą być niewidoczne i częściowo lub w całości zniszczone.
Autor artykułu wraz z pojawieniem się w sieci zobrazowań
satelitarnych pokazujących zniszczenia stanowisk archeologicznych w okolicy Hosh el-Kab podjął kroki w celu zachowania zagrożonego dziedzictwa archeologicznego. Zawiadomił Sudańską
Służbę Starożytności w listopadzie 2015 roku o zaistniałej sytuacji
oraz przedstawił zobrazowania satelitarne. Niestety do sierpnia
2016 roku urząd ten nie przedsięwziął żadnych działań. Drugim
krokiem było złożenie wniosku o finansowanie projektu badawczego do Narodowego Centrum Nauki, który koncentrując się na
zagadnieniu zrozumienia upadku Imperium Meroickiego i po-

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

211

wstania królestwa Alodii, pozwoliłby na przeprowadzenie badań
archeologicznych na niszczonych stanowiskach w rejonie Hosh
el-Kab.
Przykład Hosh el-Kab obrazuje, że nawet solidne i dobrze widoczne w terenie pozostałości wzniesione przez dawne społeczności mogą zostać zniszczone w wyniku działań rolniczych. Z kolei postęp w rozwoju obszarów rolnych w Sudanie jest bardzo
szybki, największe przyspieszenie zanotowano w drugiej połowie
XX w. i na początku XXI w. Proces mechanizacji jest najbardziej
rozwinięty na dużych plantacjach, chociaż od lat 60. XX w. rząd
sudański wspiera pożyczkami bankowymi również właścicieli
mniejszych gospodarstw36. Aby zobrazować szybkość rozszerzania się areałów rolnych, autor przeprowadził porównanie zobrazowań satelitarnych z 1973 i 2014 r. urodzajnego obszaru basenu
Kermy (Ryc. 1, 4). Na starszym zobrazowaniu widać obszary
uprawne o łącznej powierzchni około 425 km², na młodszym obrazie tereny te obejmują 845 km². Oznacza to, że w ciągu 41 lat
powierzchnia uprawna zwiększyła się w basenie Kermy dwu­krotnie.
Powiększanie obszarów uprawnych jest z reguły dobrze przyjmowane przez lokalne społeczności. Rolnicy chronią swoje pola
i często archeolodzy nie mają na nie wstępu. Naukowcy często
zakładają, że pola uprawne zniszczyły starsze ślady lub, aby utrzymać dobre stosunki z mieszkańcami, unikają prowadzenia prac
na terenach uprawnych. Jest to widoczne w wynikach archeologicznych badań powierzchniowych, które zazwyczaj koncentrują
się na obszarach pogranicza strefy doliny Nilu i pustyni oraz miejscach nad rzeką, gdzie rolnictwo się nie rozwinęło37. Doprowadziło to do sytuacji, w której tereny o największym potencjale
36
M. Ząbek, Historia Sudanu do 1989 roku, w: J. Mantel-Niećko, M. Ząbek
(red.), Róg Afryki. Historia i współczesność, Warszawa 1999, s. 135.
37
A. Osman, D. N. Edwards, The Archaeology of a Nubian Frontier Survey on
the Nile Third Cataract, Sudan, Bristol 2012, s. 34.

�212

Mariusz Drzewiecki

Ryc. 4. Basen Kermy. Tło stanowi zobrazowanie satelitarne obszaru z listopada 1973 r. (satelita Corona, materiały odtajnione w 2002 roku i udostępnione przez US Geological Survey). Brązowy kolor wskazuje obszary uprawne o łącznej powierzchni około 425 km² widoczne na zobrazowaniu
satelitarnym. Grafitowy kolor wskazuje obszary uprawne w styczniu 2014 r.
(wyznaczony na podstawie zobrazowania dostępnego w Bing Maps), o łącznej powierzchni około 845 km².

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

213

rolniczym, czyli takie, na których w przeszłości mogło koncentrować się osadnictwo, pozostają nieprzebadane lub rozpoznane
w niewielkim stopniu przez archeologów.
Szybkie powiększanie się powierzchni rolnych w Sudanie powoduje kurczenie się przestrzeni w dolinie Nilu dostępnej dla
archeologów. W niedalekiej przyszłości być może kolejne pokolenia archeologów zainteresują się obszarami uprawnymi. Wtedy
pojawi się dużo problemów, z którymi zmaga się wiele państw,
mianowicie kwestie zezwoleń na pracę w obszarach rolnych oraz
problem wynagradzania za naruszanie upraw.

Wnioski
Budowa tam na Nilu, tworzenie zbiorników retencyjnych i rozwój systemów irygacyjnych powoduje uszczuplenie zasobów
dziedzictwa archeologicznego Sudanu. W tym kontekście zaobserwować można koncentrację wysiłków na dużych międzynarodowych akcjach ratowniczych związanych ze spiętrzaniem wód
rzeki. Jednocześnie rozwój obszarów rolnych pozostaje z reguły
bez nadzoru archeologicznego. Jak zatem zarządzanie wodami
Nilu Środkowego wpływa na rozwój badań nad przeszłością? Sytuacja ta powoduje nierównomierny przyrost wiedzy na temat
przeszłości. Obszary zalewowe są obecnie najlepiej rozpoznanymi terenami w dolinie Nilu Środkowego, z kolei regiony, gdzie
rolnictwo zajęło znaczne obszary wzdłuż rzeki brakuje takich
badań.
Jezioro, które powstało w wyniku budowy tamy Merowe w lipcu 2016 r. zajmowało powierzchnię około 715 km². W ramach
akcji ratowniczej towarzyszącej temu projektowi rozpoznano oraz
przebadano setki stanowisk archeologicznych. Z kolei wspomniane już obszary rolne w basenie Kermy w styczniu 2014 r. obejmo-

�214

Mariusz Drzewiecki

wały około 845 km². Zajmowały więc większą powierzchnię niż
jezioro. Natomiast stan badań tych terenów nie jest satysfakcjonujący. Jedynym obszarem, gdzie prowadzone są systematyczne
prace naukowe są pozostałości starożytnej Kermy, która na podstawie obecnego stanu badań jest uważana za ewenement w skali Sudanu i całej Afryki subsaharyjskiej38. W jakiej skali jest to
ewenement, a w jakiej wynik braku badań na pozostałych obszarach rolnych basenu Kermy? Pytanie to pozostaje do tej pory bez
odpowiedzi.
Czy zatem w ogóle możemy mówić o rozwoju archeologii w kontekście projektów, których skutkiem ubocznym jest niszczenie
śladów przeszłości? Jakie może to mieć konsekwencje dla przyszłości tej nauki? O rozwoju archeologii nie ma mowy w sytuacji,
kiedy badania ratownicze nie mają miejsca. Można zatem powiedzieć, że największym zagrożeniem dla archeologii regionu jest
niekontrolowane zwiększanie obszarów uprawnych. Wydaje się,
że w najbliższej przyszłości archeolodzy chcący badać dawne społeczności doliny Nilu Środkowego będą zmuszeni wypracować
metody rozpoznawania stanowisk archeologicznych na obszarach
rolnych oraz sposoby współpracy z właścicielami gruntów.

Bibliografia
Adams W. Y., Nubia Corridor to Africa, Princeton 1977.
Adams W. Y., A Century of Archaeological Salvage, 1907–2007, „Sudan
and Nubia” 2007, nr 11, s. 48–56.
Ali Elmirghani Ahmed, M. Drzewiecki &amp; P. Maliński, Polsko-sudański
projekt naukowy „Fortece Sudanu”. Krajobrazy kulturowe w perspektywie badań archeologicznych i etnologicznych, w: W. Cisło,
D. N. Edwards, The Nubian Past: an archaeology of the Sudan, AbingdonNew York 2004, s. 17.
38

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

215

J. Różański, M. Ząbek (red.), Sudan bogactwo kultur i wewnętrzne napięcia, Warszawa 2012, s. 51–82.
Arkell A. J., A History of the Sudan. From the Earliest Times to 1821, London 1961.
Bewley R., Wilson A., Fradley M., Kennedy D., Jennings R., Mattingly
D., Mason R., Banks R., Rayne L., Bishop M., Sterry M., Bradbury
J., Sheldrick N., Cunliffe E., Zerbini A., Endangered Archaeology
in the Middle East and North Africa: Introducing the EAMENA Project, w: S. Campana, R. Scopigno, G. Carpentiero, M. Cirillo (red.),
CAA2015 Keep the Revolution Going. Proceedings of the 43rd Annual Conference on Computer Applications and Quantitative Methods In Archaeology, Oxford 2016, s. 919–932.
Bradley R. J., Nomads in the Archaeological Record. Case Studies in the
Northern Provinces of the Sudan (Meroitica 13), Berlin 1992.
Conniff K., Molden D., Peden D. &amp; S. B. Awulachew, Nile water and
agriculture. Past, present and future, w: S. B. Awulachew,
V. Smakhtin, D. Modlen, D. Peden (red.), The Nile River Basin:
Water, Agriculture, Governance and Livelihoods, Abingdon-New
York 2012, s. 5–29.
De Simone M. C., Nubia and Nubians: the ‘museumization’ of a culture,
Leiden 2014.
Drzewiecki M. &amp; P. Maliński, Jawgul - a Village Between Towers, „Sudan
and Nubia” 2013, nr 17, s. 101–108.
Drzewiecki M., P. Polkowski Fortified Sites in the Area of the Fifth and
Sixth Cataract in Context: Preliminary Reflections, „GAMAR” 2015,
nr 8, s. 79–92.
Edwards D. N., The Nubian Past: an archaeology of the Sudan, Abingdon-New York 2004.
Emery W. B., The Royal Tombs of Ballana and Qustul, Cairo 1938.
Emery W. B. &amp; L. P. Kirwan, The Excavations and Survey between Wadi
es-Sebua and Adindan 1929–1931, Cairo 1935.
European Committee for Preserving the Middle Nile, Petition to Stop the
Dam in Sudan, „African Archaeological Review” 2012, nr 29/1,
s. 1–5.

�216

Mariusz Drzewiecki

Firth C. M., The Archaeological Survey of Nubia. Report for 1908–1909,
Cairo 1912.
Firth C. M., The Archaeological Survey of Nubia. Report for 1909–1910,
Cairo 1915.
Firth C. M., The Archaeological Survey of Nubia. Report for 1910–1911,
Cairo 1927.
Haaland R., Mitchell P., Hafsaas-Tsakos H., Tsakos A., Garcea E. &amp; H.Å. Nordstöm, Preserving the Middle Nile (Sudan), „Antiquity” 86,
s. 332, źródło: http://antiquity.ac.uk/projgall/haaland332/
(dostęp: 8.08.2016).
Hafsaas-Tsakos H., Ethical implications of salvage archaeology and dam
building: The clash between archaeologists and local people in Dar
al-Manasir, Sudan, „Journal of Social Archaeology” 2011, nr 11/1,
s. 49–76.
Honegger M., Recent advances in our understanding of prehistory in northern Sudan, w: J. R. Anderson, D. A. Welsby (red.), The Fourth
Cataract and Beyond Proceedings of the 12th International Conference for Nubian Studies (British Museum Publications on Egypt
and Sudan 1), Leuven-Paris-Walpole, MA 2014, s. 19–30.
Kimenyi M., J. Mbaku, Governing the Nile River Basin. The Search for
a New Legal Regime, Washington 2015.
Kleinitz C., Archaeology, Development and Conflict: A Case Study from the
African Continent, „Archaeologies: Journal of the World Archaeological Congress” vol. 9 no 1 (2013) s. 162–191.
Kuper R., S. Kröpelin, Climate-Controlled Holocene Occupation in the
Sahara: Motor of Africa’s Evolution, „Science” 2006, nr 313,
s. 803–807.
Luhmann H.-J., The emerging conflict of using Nile water for irrigation
purposes, especially between Egypt and Ethiopia, due to the disturbance of the reliability of the arrival of the Monsoon season as triggered by European/Asian brown cloud, w: Lozán, J. L., H. Grassl,
P. Hupfer, L. Menzel, C.-D. Schönwiese, Global Change: Enough
water for all?, Hamburg 2007, s. 244–249.
Mann W. S., Large Mechanized Farming in Sudan, „Zeitschrift für ausländische Landwirtschaft” 1975, t. 14/3, s. 238–248.

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

217

Michałowski K., Faras. Wall Paintings in the Collection of the National
Museum in Warsaw, Warsaw 1974.
Mohamed M. Ahmed Medani, Agriculture in the Sudan: the Need for
a „Blend” between Indigenous Knowledge and Modern Technology,
w: Mohamed M. Ahmed Medani (red.), Indigeneous Farming Systems, Knowledge and Practices in the Sudan, Khartoum 1994,
s. 9–40.
C. Näser, C. Kleinitz, The Good, the Bad and the Ugly: A Case Study on the
Politicisation of Archaeology and its Consequences from Northern
Sudan, w: C. Kleinitz, C. Näser (red.), Nihna naˆs albahar – We
are the People of the River. Ethnographic Research in the Fourth Nile
Cataract Region, Sudan, „Meroitica” 2013, nr 26, s. 269–304.
Nile Basin Initiative, State of the River Nile Basin Report 2012, źródło:
http://nileis.nilebasin.org/system/files/Nile%20SoB%20Report%20Chpater%202%20-%20Water%20resources.pdf (dos­
tęp: 7.08.2016).
Osman A., The Folklore of Archaeological Sites: A Case Study from Nawri
in the Third Cataract region, w: J. Sterner, N. David (red.), An
African Commitment. Papers in honour of Peter Lewis Shinnie, Calgary 1992, s. 31–34.
Osman A. &amp; D.N. Edwards, The Archaeology of a Nubian Frontier Survey
on the Nile Third Cataract, Sudan, Bristol 2012.
Paner H. &amp; M. Masojć, From Old Sennar, Bejrawiya and Fourth Cataract
to the Bayuda Desert. Twenty years of Gdańsk archaeologists in Sudan – a short overview, „GAMAR” 2015, nr 8, s. 9–27.
Preserve the Middle Nile, Resume from the Sudan Dam meeting at British
Museum 15 May 2012, źródło: https://preservethemiddlenile.
wordpress.com/2012/05/22/resume-from-the-sudan-dammeeting-at-british-museum-15-may-2012/ (dostęp: 8.08.2016).
Reisner G. A., The Archaeological Survey of Nubia. The Report for 1907–
08, t. 1–2, Cairo 1910.
Salah Mohamed Ahmed, An Introduction to the Merowe Dam Archaeological Salvage Project (MDASP), w: J.R. Anderson, D. A. Welsby
(red.), The Fourth Cataract and Beyond. Proceedings of the 12th
International Conference for Nubian Studies (British Museum Pub-

�218

Mariusz Drzewiecki

lications on Egypt and Sudan 1), Leuven-Paris-Walpole, MA 2014,
s. 5–8.
S. Salvatori, D. Usai, The Sudanese Neolithic revisited, „CRIPEL” 2006,
nr 26, s. 323–333.
Shehata Adam Mohamed, Victory in Nubia: Egypt, „The UNESCO Courier”, February/March 1980, s. 5–10.
Török L., Late Antique Nubia. History and archaeology of the southern
neighbour of Egypt in the 4th–6th c. A. D. (Antaeus Communicationes ex Instituto Archaeologico Academiae Scientiarum Hunga­
ricae 16), Budapest 1988.
Trigger B. G., History and Settlement in Lower Nubia (Yale University
Publications in Anthropology 69), New Haven 1965.
Trigger B. G., Reisner to Adams: Paradigms of Nubian Cultural History,
w: J. M. Plumley (red.), Nubian Studies: Proceedings of the Symposium for Nubian Studies, Cambridge 1978, s. 223–226.
Tvedt T., The River Nile in the Age of the British: Political Ecology and the
Quest for Economic Power, Cairo 2004.
Welsby D. A., The Medieval Kingdoms of Nubia. Pagans, Christians and
Muslims along the Middle Nile, London 2002.
Welsby D. A., Dams on the Nile: From Aswan to the Fourth Cataract, „Sudan Studies” 2008, nr 37, s. 5–18.
Welsby D. A., The Merowe Dam Archaeological Salvage Project, w: W. Godlewski, A. Łajtar (red.), Between the Cataracts. Proceedings of the
11th Conference of Nubian Studies, Warsaw University, 27 August
– 2 September 2006. Part One: Main Papers (Polish Archaeology
in the Mediterranean Supplement Series 2 (1), Warsaw 2009,
s. 33–47.
Welsby D. A., A first look at the 5th Cataract, „The British Museum Newsletter. Egypt and Sudan” issue 1 (2014), s. 29.
Ząbek M., Historia Sudanu do 1989 roku, w: J. Mantel-Niećko, M. Ząbek
(red.), Róg Afryki. Historia i współczesność, Warszawa 1999,
s. 107–182.

�Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki...

219

Zatrzymać najdłuższą rzekę Afryki. Konsekwencje archeologiczne projektów zarządzania wodami Nilu
Streszczenie
Szerokie plany modernizacyjne rządu sudańskiego oraz gwałtowny
rozwój osadnictwa w dolinie Nilu Środkowego skłaniają do refleksji na
temat dotychczasowych działań archeologicznych w tym kraju oraz ich
najbliższej przyszłości. W tym kontekście autor artykułu podejmuje próbę odpowiedzenia na następujące pytania: jak zarządzanie wodami Nilu
Środkowego wpływa na rozwój badań nad przeszłością? Czy w ogóle
możemy mówić o rozwoju archeologii w kontekście projektów, których
skutkiem ubocznym jest niszczenie śladów przeszłości? Jakie może to
mieć konsekwencje dla przyszłości tej nauki?
Można zaobserwować nierównomierny przyrost wiedzy na temat
przeszłości. Obszary zalewowe, odcinki Nilu, gdzie powstały zbiorniki
retencyjne, są obecnie najlepiej przebadanymi terenami w dolinie Nilu
Środkowego, z kolei regiony, gdzie systemy irygacyjne i rolnictwo zajęły znaczne obszary wzdłuż rzeki rozpoznanie archeologiczne jest bardzo
słabe. O rozwoju archeologii nie ma mowy w sytuacji, kiedy badania
ratownicze nie mają miejsca. Można zatem powiedzieć, że największym
zagrożeniem dla archeologii regionu jest niekontrolowane zwiększanie
obszarów uprawnych. Wydaje się, że przy postępującym rozwoju terenów rolnych w najbliższej przyszłości archeolodzy chcący badać dawne
społeczności doliny Nilu Środkowego będą zmuszeni wypracować metody rozpoznawania stanowisk archeologicznych na obszarach uprawnych oraz określić sposoby współpracy z właścicielami gruntów.
Słowa klucze: Sudan, środkowy Nil, Nubia, archeologiczne badania
ratownicze, ochrona dziedzictwa archeologicznego, analiza zobrazowań
satelitarnych.

�220

Mariusz Drzewiecki

Controlling Africa’s longest river. Archaeological consequences of
Nile waters management projects
Summary
Extensive modernization plans of the Sudan government and rapid
development of settlement in the Middle Nile Valley lead to reflection
on archaeological research in the country and its immediate future. In
this context, the author attempts to answer the following questions: how
Nile Middle waters management projects influence the development of
archaeological research? Can we talk about the development of
archaeology in the context of projects whose side effect is the destruction
of archaeological heritage? What implications does it have for the future
of this branch of science?
We can observe the uneven growth of knowledge about the past.
Areas, where dams were build and large-scale salvage operations were
conducted are currently the best identified in the Middle Nile valley,
while the regions where agriculture covers large territories along the
river the research is scarcer. We can’t talk about the development of
archaeology in a situation where salvage research is not conducted. In
conclusion, one could say that the greatest threat to the archaeology of
the region is the uncontrolled increase in agricultural lands. It seems,
therefore, that in the near future archaeologists who want to study the
ancient communities of the Middle Nile valley will be forced to develop
methods to identify archaeological sites in agricultural areas and
establish ways of cooperation with local landowners.
Key words: Sudan, Middle Nile, Nubia, archaeological salvage
projects, protection of archaeological heritage, satellite imagery analysis.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10981" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10959">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d4dcd440f07532b4425f8c14f5e3cdb1.pdf</src>
        <authentication>c330e3592d65af5e10b69998c32c9710</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130909">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5498</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130910">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130911">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130912">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130913">
                <text>bioprospekcja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130914">
                <text>Ameryka Łacińska - bioprospekcja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130915">
                <text>etnobotanika - piractwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130916">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5114</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130917">
                <text>Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130918">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.323-336</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130919">
                <text>Świerk, Kacper</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130920">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130921">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130922">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130923">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130924">
                <text>13
Kacper Świerk

Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza
Przykłady z Ameryki Łacińskiej
Kiedy w 2001 roku po raz pierwszy znalazłem się wśród Indian Matsigenka
w peruwiańskiej Amazonii, jednym z pytań, które zadali mi przedstawiciele
lokalnej organizacji indiańskiej CECONAMA (Central de Comunidades Nativas Machiguengas) oraz władze wspólnoty tubylczej, w której przebywałem,
było czy aby na pewno nie przybyłem tu kraść wiedzy tubylczej (hiszp. robar
conocimiento indígena). Wówczas niewiele wiedziałem na temat „kradzieży
wiedzy tubylczej” i pytanie to nieco mnie zaskoczyło. Jeden z liderów wyjaśnił
mi, że przedstawiciele kompanii farmaceutycznych przybywają do Amazonii,
by kraść indiańską wiedzę na temat roślin leczniczych. Wspomniał też, że
słyszał coś o tym, iż gringos opatentowali banisterię – pnącze wchodzące
w skład halucynogennego wywaru używanego w celach szamańskich przez
Indian zachodniej Amazonii.
Kolejne moje bezpośrednie zetknięcie się z tą problematyką (znaną mi
już wówczas także z lektury paru tekstów) miało miejsce w 2004 roku. Będąc
wówczas w Peru, przebywałem w towarzystwie pewnego amerykańskiego
etnobotanika, który właśnie wertował swój terenowy album ze szkicami, nazwami i charakterystykami roślin. Poprosiłem, aby udostępnił mi dane na temat
pewnej, znanej mi z terenu rośliny z rodziny pokrzywowatych (Urticaceae).
Chodziło mi przede wszystkim o jej łacińską nazwę, której nie znałem. Pomimo tego, że nie pytałem go o tubylcze zastosowania tej rośliny, Amerykanin
udostępnił mi informację o niej z dużymi oporami. W końcu podał mi arkusz
z jej charakterystyką, zaznaczając jednak, że zawiera on informacje będące
własnością intelektualną Ashéninków znad rzeki Yuruá, wśród których prowadził on badania, i że nie powinienem tych informacji upowszechniać.
Jak więc widać, w Ameryce Łacińskiej „coś jest na rzeczy” w kwestii praw
własności intelektualnej do wiedzy tubylczej i jej użytkowania czy zawłaszczania
przez instytucje (głównie firmy farmaceutyczne) z państw Zachodu. Niektórzy
badacze piszą nawet o histerii panującej wśród tubylców obawiających się,
że każdy badacz może być agentem firmy farmaceutycznej chcącym ukraść

�Kacper Świerk

324

ich wiedzę (Posey 2002). Przekonanie tubylców, że istnieje coś takiego jak
właściwa im wiedza mogąca być przedmiotem piractwa, raczej nie narodziło
się wśród nich samych, lecz zostało zaszczepione przez członków organizacji
pozarządowych pracujących z ludnością rdzenną, czasem też przez agencje
państwa czy antropologów.
Wybitny antropolog brazylijski Oscar Calavia Saéz opisuje jak w maju 1998
roku pewien przedstawiciel FUNAI (Fundação Nacional do Indio) – brazylijskiej
agencji rządowej do spraw Indian, wygłosił mowę do mieszkańców indiańskiej osady położonej w dorzeczu górnej Amazonki, ostrzegając tubylców, że
badacze, nie tylko zagraniczni, ale także krajowi mogą nosić się z zamiarem
kradzieży ich wiedzy1. Doradził też Indianom, by na wszelki wypadek nie
udzielali badaczom żadnych informacji. Zrobił to zresztą podczas obecności
w tej samej wiosce grupy antropologów z jednego z uniwersytetów brazylijskich,
którzy zaczynali tam właśnie badania nad rytuałami, etnohistorią i tradycyjną
medycyną (Calavia Saéz 1998).
Nie ma się więc co dziwić, że tak „informowani” tubylcy stają się nieufni.
Ten sam antropolog wymienia też nieadekwatne reakcje władz i opinii publicznej w Brazylii na różne przedsięwzięcia związane z badaniami tubylczej wiedzy
etnobotanicznej lub obrotem roślinami. Na przykład w 1997 roku antropolożka
Margareth Teles została oskarżona o biopiractwo, gdyż sprzedawała w São Paulo nasiona w imieniu organizacji Indian Ashéninka (Associação Campa do Rio
Amônia). Powodem do podejrzewania jej o nieczyste zamiary był fakt, że przy
sprzedaży posługiwała się własnym dowodem osobistym (a nie np. dokumentem
wystawionym przez organizację indiańską). Z zarzutami o biopiractwo i kradzież
wiedzy tubylczej spotkali się też realizatorzy projektu badawczo-rozwojowego
„Farmácias Vivas” („Żywe Apteki”), powołanego przez Komisję na Rzecz Indian
Stanu Acre (Comissão Próíndio do Acre) i promującego stosowanie tradycyjnych leków roślinnych. Oskarżenia opierały się głównie o to, że stowarzyszenie
to otrzymuje finansowanie z zagranicy. Zarzuty w obydwu przypadkach były
absurdalne. Calavia Sáez stwierdza, że na podobnych podstawach można by
pozamykać stoiska ervateiros (handlarzy ziołami i innymi użytecznymi roślinami)
 Najbardziej zadziwiające jest, że urzędnik przemawiający do Indian jako przykładu biopiractwa użył przypadku sir Henry’ego Wickhama – Brytyjczyka, który w 1876 roku wywiózł nasiona
kauczukowca (Hevea brasiliensis) z Brazylii. Dzięki niemu rozpoczęto uprawę tych drzew w Malezji,
wskutek czego, kilkadziesiąt lat później, załamała się oparta na eksploatacji kauczuku gospodarka
amazońska. Człowiek z FUNAI twierdził w swej przemowie, że brazylijska Amazonia do momentu
tej „kradzieży” była bogata i zbiedniała dopiero wskutek wyczynu Wickhama. Nie dodał jednak,
że bogactwem tym cieszyła się nieliczna biała elita, która opierała swą działalność na niewolniczej
pracy Indian, których zabijano, gdy tylko stawiali opór (patrz: Calavia Sáez 1998).
1

�Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza...

325

w amazońskim mieście Belém, gdyż na targowiskach tych „każdy pirat może znaleźć niemal nieskończony arsenał lekarstw etnicznych” (Calavia Sáez 1998).

Wprowadzenie do problematyki
Problematyka związana z wiedzą tubylczą2, bioprospekcją i biopiractwem
jest złożona i związana tyleż z domeną antropologiczną, co prawną i polityczną. Koncepcja wiedzy tubylczej jest definiowana zarówno przez antropologów,
aby mogła być użyta i analizowana w naszej dziedzinie wiedzy, jak i przez
prawników, jest bowiem prawnie chroniona przez różne państwa (w których
żyją jej posiadacze czy „depozytariusze”), jak i na mocy różnych konwencji
i innych dokumentów o charakterze międzynarodowym, jak na przykład
Konwencja o Różnorodności Biologicznej (Convention on Biological Diversity,
w skrócie CBD) z 1992 roku. Definicje antropologiczne i prawne są często ze
sobą sprzężone i oddziałują na siebie nawzajem.
Nie aspirując tu do przedstawienia wszystkich definicji trzech omawianych pojęć, zarysuję ich najpowszechniej przedstawiane znaczenia, potem zaś
zaprezentuję niektóre przykłady i zasygnalizuję problemy związane z aplikowaniem tych pojęć i ochroną prawną wiedzy tubylczej (głównie w kontekście
etno-medyczno-botanicznym).
Jako wiedza tubylcza (ang.: indigenous knowledge, hiszp.: conocimiento
indígena) definiowana jest wiedza społeczności tubylczych i lokalnych (na
ogół nie-zachodnich). Najczęściej użycie tego terminu dotyczy zakresu wiedzy
obejmującego organizmy żywe i ich właściwości (np. lecznicze), miejscowe
technologie (np. upraw, rybołówstwa) oraz środowisko i zachodzące w nim
zależności. Do tego dodaje się niekiedy przekonania z zachodniego punktu
widzenia dotyczące świata „ponadnaturalnego”, związane jednak z tym, co
definiujemy jako zastosowanie organizmów, technologie czy środowisko (przykładem mogą być tutaj wierzenia amazońskich Indian, w których występują
„ponadnaturalni” władcy poszczególnych gatunków lub domen środowiskowych, zarządzający swymi podopiecznymi). I tak, pojęcie wiedzy tubylczej
bywa, nie bez racji, krytykowane jako coś sztucznie wyabstrahowanego
 Tekst ten skupia się na problematyce tubylczej wiedzy botanicznej i medycznej, jakkolwiek
różne grupy tubylcze, państwa czy organizacje postulują, a niekiedy wprowadzają też w życie
ochronę zbiorowych praw intelektualnych do folkloru i elementów wytwórczości tubylczej, takiej
jak na przykład plecionkarstwo, desenie na koszach, ceramice i tkaninach itp. Na ten temat patrz
np. Wüger (2004) i inni autorzy w tomie pod redakcją Fingera &amp; Schulera (2004). W kontekście
latynoamerykańskim, patentowanie przez tubylców ich wiedzy, wzorów, muzyki etc. postuluje
Peruwiańczyk Brack Egg (1999, s. 19).
2

�Kacper Świerk

326

z tubylczej kosmologii czy światopoglądu, który zawiera także sfery na ogół
nie definiowane jako wiedza tubylcza.
Brytyjski antropolog Roy Ellen w taki sposób charakteryzuje wiedzę tubylczą: „[jest] lokalna, przekazywana ustnie, [jest] konsekwencją praktycznego
zaangażowania wspartego doświadczeniem, [jest] empiryczna raczej niż teoretyczna, powtarzalna, płynna i negocjowalna, podzielana lecz asymetrycznie
rozmieszczona, w głównej mierze funkcjonalna i osadzona w szerszej matrycy
kulturowej” (Ellen 1998, s. 238).
Termin „wiedza tubylcza” zaczął być stosowany na większą skalę w drugiej
połowie lat siedemdziesiątych XX wieku (Warren 1998, s. 244). Wcześniej tego,
co dziś określa się jako wiedzę tubylczą, nie definiowano w ten sposób. Dla
elit państw, w których żyją tej wiedzy nosiciele (a więc i dla rządów reprezentujących te elity), była ona raczej uważana za zespół przesądów i objawów
zacofania i zaczęła być przez nie ceniona jako wartościowy zasób dopiero
relatywnie niedawno (Posey 2002).
Warto też zaznaczyć, że czasami stosuje się również terminy: wiedza
lokalna (ang. local knowledge) i/lub wiedza ludowa (ang. folk knowledge),
zwłaszcza kiedy jej nosiciele nie są explicite definiowani jako ludność tubylcza
(na przykład jeśli są nimi portugalsko- lub hiszpańskojęzyczni chłopi amazońscy, określani jako caboclos i ribereńos, a nie Indianie).
„Obszar” wiedzy tubylczej, cieszący się zainteresowaniem firm farmaceutycznych, to przede wszystkim tak zwana wiedza etnobotaniczna, czyli wiedza na
temat roślin, ich właściwości (np. leczniczych, stymulujących) i zastosowań.
Bioprospekcja (ang. bioprospecting, hiszp. bioprospección) oznacza poszukiwanie użytecznych organizmów, czy, bardziej precyzyjnie, użytecznych substancji
czy składników w tych organizmach. Zwykle bioprospekcja dotyczy roślin, których
składniki mogą być użyteczne w medycynie, w przemyśle farmakologicznym.
Może być (i często bywa), lecz nie musi być prowadzona z wykorzystaniem wiedzy
tubylczej na temat zastosowania i własności tych roślin czy innych organizmów.
Jeśli informacje i/lub materiał zdobyte dzięki wykorzystaniu wiedzy tubylczej
są potem użyte w celach komercyjnych i tubylcy (ani państwa, w których żyją)
nie otrzymują z tego tytułu żadnego wynagrodzenia czy rekompensaty, to mamy
do czynienia z biopiractwem (ang. biopiracy, hiszp. biopiratería).
Oczywiście termin „biopiractwo” ma sens dopiero od czasu, kiedy wiedza
tubylcza została skonceptualizowana, uznana za coś cennego i zaczęła być,
przynajmniej w teorii, chroniona prawnie3.
Choć niektórzy autorzy latynoscy, jak Bravo V. (1997, s. 132), utrzymują, że biopiractwo
miało miejsce już od czasów konkwisty.
3

�Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza...

327

Jak widzimy, kwestie związane z biopiractwem i z wiedzą tubylczą jako
cennym zasobem są stosunkowo nowe, a w związku z tym nieuporządkowane.
Nie brak też w tej materii wątpliwości i sprzeczności.
Zarzut pod adresem „biopiratów” polega na tym, że korzystając z wiedzy
tubylców identyfikują oni rośliny mogące być użyte komercyjnie (np. w przemyśle farmaceutycznym), a potem patentują je i czerpią z tego zyski, a tubylcy
i kraje, w których żyją, nie mają z tego żadnych korzyści. Argument „biopiratów” przeciw temu zarzutowi jest taki, że mówienie o „patentowaniu roślin”
jest przeważnie skrótem myślowym (używanym m.in. przez Poseya, 2002).
Istotnie, tym co się patentuje nie są na ogół rośliny (opatentowanie dziko występującego w naturze organizmu nie jest możliwe), ale wyizolowane z nich
substancje chemiczne. Substancje te, jak twierdzą „biopiraci”, nie są jako takie
znane tubylcom, więc o piractwie nie może być tu mowy. Oczywiście kontrargument w tej sytuacji może być taki, że tubylcy rzeczywiście nie konceptualizują
zawartej w roślinie substancji jako takiej, ale znają właściwości lecznicze (czy
inne) rośliny, które posiada ona właśnie dzięki zawartej w niej substancji.
Jedyne przypadki patentowania samych roślin to patentowanie kultywarów
(odmian uprawnych), stworzonych drogą selekcji i/lub krzyżowania przez
jakąś firmę lub osobę. Patentowanie kultywarów jest dozwolone (z pewnymi
zastrzeżeniami) przez prawo Stanów Zjednoczonych (Wüger, 2004, s. 202,
p. 70). Istnieją ruchy społeczne przeciwstawiające się patentowaniu kultywarów, postulujące zakaz obejmowania patentem istot żywych (włączając
rośliny). Więcej na temat możliwości patentowania organizmów żywych pisze
Espinoza Fuentes (1997).
Obecnie przyjęte jest, że państwa posiadają pewną kontrolę nad swoimi
zasobami naturalnymi (w sensie: bioróżnorodnością, zasobami genetycznymi)
i ludzie czy instytucje chcący prowadzić w nich bioprospekcję muszą uzyskać odpowiednie zezwolenia. Niektóre kraje rozwijają specyficzne prawodawstwo
dotyczące tych kwestii (np. Kostaryka, Brazylia i kraje Wspólnoty Andyjskiej
– Boliwia, Kolumbia, Ekwador, Peru i Wenezuela – patrz: Posey, 2002). Część
z nich uwzględnia także prawa tubylców do ich wiedzy przyrodniczej (tj. ich
prawa własności intelektualnej). W wielu przypadkach istnieją ogólnikowe
przepisy dotyczące tych spraw, a praca nad szczegółami wciąż jest w toku.
Niejako w odpowiedzi na nowe prawa międzynarodowe i państwowe
oraz wezwania organizacji tubylczych (takich jak COICA – Coordinadora de
las Organizaciones Indígenas de la Cuenca Amazónica) do poszanowania
tubylczych praw własności intelektualnej, różne organizacje badawcze oraz
kompanie farmaceutyczne stworzyły kodeksy etyczne i/lub wprowadziły do
swych statutów treści zawierające wytyczne dotyczące etycznego i zgodnego

�Kacper Świerk

328

z prawem stosunku do tubylców jako posiadaczy wiedzy, którą te organizacje/
instytucje mogą być zainteresowane (Kate &amp; Laird 2004, s. 141–142).

Przykłady biopiractwa i zarządzania wiedzą tubylczą
Warto przedstawić parę przykładów tego jak w praktyce prawa te funkcjonują, jak tubylcy i inni „aktorzy” reagują na sytuacje, w których ich wiedza
tubylcza zostaje „ukradziona”, wreszcie, na koniec, jak wyglądają przykłady
współpracy Indian z firmami farmaceutycznymi, w przypadkach gdy otrzymują oni rekompensatę za udostępnienie swej wiedzy do potencjalnego
wykorzystania.
W latach dziewięćdziesiątych stosunkowo głośna była sprawa, która wywołała coś w rodzaju skandalu dyplomatycznego pomiędzy Wielką Brytanią
a jej byłą kolonią – Gujaną. Brytyjski (urodzony w Gujanie) chemik Conrad
Gorinsky był sądzony przez brytyjski sąd za to, że opatentował rupununinę,
aktywny składnik chemiczny z orzecha drzewa Ocotea rodiei4, odkrytą na bazie informacji dostarczonej mu przez Indian Wapishana, od dawna znających
lecznicze właściwości drzewa. Gorinsky opatentował tę substancję bez zgody
zarówno Wapishana, jak i państwa gujańskiego. Ponieważ Wapishana są grupą
transgraniczną, sprawa stała się głośna także w sąsiadującej z Gujaną Brazylii,
gdzie wspomniane drzewo również występuje.
Jako argument przeciw Gorinsky’emu przedstawiono to, że opisując swe
odkrycia, przyznawał, iż drzewo było wykorzystywane przez Indian w celach
leczniczych. Chemik miał bronić się słowami: „Poświęciłem życie tej pracy.
Zarejestrowałem specyficzne komponenty, które dotąd nie były rozszyfrowane.
Zrobiłem cały ten wysiłek intelektualny i wydałem tysiące dolarów z własnej
kieszeni. Czy Indianie kiedykolwiek zainwestowaliby w to?”. Dodał również:
„Nie możemy mówić o tym, jak podzielić ciastko, kiedy nie ma ciastka” (Posey
2002).
Można z tego wnioskować, że Gorinsky nie akceptował praw tubylców
do ich wiedzy i rozumował w dawnych kategoriach (przez obrońców praw
tubylczych, takich jak D.A. Posey, określanych mianem kolonialnych).
Sam Gorinsky (będący nota bene synem polskiego imigranta) w wywiadzie
dla „New Scientist” przedstawia nieco inną wersję tej historii. Twierdzi, że
opatentował rupununinę, aby pomóc Indianom, umożliwiając im zarabianie
na ich tradycyjnej wiedzy. Przedstawia się jako obrońca Indian i lasu tropikalnego (Gorinsky 2006, s. 50–51).
4

Drzewo to jest znane także pod nazwą Chlorocardium rodiei.

�Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza...

329

Wspomniany na wstępie lider Matsigenków, twierdzący, że gringos opatentowali banisterię, nie mylił się. Wywar z banisterii (Banisteriopsis caapi)5
– pnącza szeroko znanego pod keczuańską nazwą ayahuasca6, jest ceniony
i używany przez Indian i Metysów zachodniej Amazonii (obszarów Kolumbii,
Ekwadoru, Peru, Boliwii i Brazylii) ze względu na wizje, które wywołuje po
wypiciu. Wizje te nie są przez tubylców postrzegane jako halucynacje, lecz jako
realne kontakty ze światem duchów czy zwierząt. Banisteria istnieje zarówno
w formie dzikiej, jak i jest uprawiana przez Indian.
Amerykanin Loren Miller przywiózł rośliny banisterii z ekwadorskiej
Amazonii w latach siedemdziesiątych XX wieku, gdy był jeszcze studentem
farmakologii. Później stał się dyrektorem założonej przez siebie firmy International Plant Medicine Corporation, mającej na celu produkowanie lekarstw
na bazie roślin tropikalnych. W 1986 roku Miller otrzymał patent na coś, co,
jak twierdził, jest nowym, wyhodowanym przez niego kultywarem banisterii,
odmiennym od oryginału. Dowodząc tej odmienności powoływał się on na
szczegóły zewnętrzne takie jak kolor kwiatu, kształt liści etc. Upłynęło nieco
czasu, zanim wieści o opatentowaniu banisterii dotarły do Amazonii. Indianie
dowiedzieli się o tym fakcie około 1994 roku. Wieść ta wywołała niezadowolenie i oburzenie. W marcu 1999 roku prawnicy z Center for International
Environmental Law (CIEL) wystąpili w imieniu organizacji indiańskich (w tym
COICA) o ponowne, krytyczne rozpatrzenie patentu. Argumentowano, że patent niesłusznie daje prawo amerykańskiemu obywatelowi do rośliny, która dla
Indian jest święta i używana w leczniczych ceremoniach. Amerykańskie Biuro
Patentowe (U.S. Patent and Trademark Office) unieważniło patent w listopadzie
1999 roku i potwierdziło tą decyzję w kwietniu 2000 roku, argumentując, że
informacje o banisterii były „znane i dostępne” na długo, zanim Miller wystąpił
o patent oraz że rzekomy nowy kultywar nie różnił się zasadniczo od okazów
zgromadzonych w herbarium chicagowskiego Field Museum. Nie odniosło się
natomiast bezpośrednio do faktu wcześniejszej znajomości i ceremonialnego
użycia tej rośliny przez Indian. Miller złożył apelację, do której Biuro Patentowe
nieoczekiwanie się przychyliło i w styczniu 2001 patent został ponownie uznany za ważny. Zwraca tu uwagę fakt, że Biuro Patentowe w ogóle nie odniosło
się do argumentu Indian, że patentowanie świętej rośliny jest nie na miejscu
(niektórzy liderzy indiańscy porównywali przyznanie patentu na banisterię
z opatentowaniem Eucharystii). Tubylcy niewątpliwie odczuli opatentowanie
5
By wywar ten po wypiciu wywoływał wizje, niezbędne jest wymieszanie banisterii z liśćmi
rośliny z rodzaju Psychotria.
6
 Inna rozpowszechniona nazwa tego pnącza (jak i wywaru z niego) to yagé (yahé).

�330

Kacper Świerk

ich świętego pnącza jako obrazę i zawłaszczenie elementu ich tradycji. Miller,
choć jest posiadaczem patentu, nigdy nie próbował skomercjalizować „swojej”
banisterii, wprowadzić na rynek wyprowadzonych z niej produktów czy zapobiec stosowaniu tej rośliny przez innych ludzi (Schuler 2004, s. 169–171;
Wüger 2004, s. 193–195). Miała więc tu miejsce, jak określa to Schuler (2004,
s. 176–177), „obraza, ale nie szkoda” (there is insult, but not injury).
Jak pisał Posey (2002), państwa latynoamerykańskie, zwykle definiujące
się (i definiowane z zewnątrz) jako biedne, nagle zorientowały się, że są bogate
w zasoby przyrodnicze i kulturowe i próbują obecnie stworzyć i ustanowić prawa, które pozwolą im poradzić sobie z tą nową sytuacją. Przy tym wszystkim
zachodzi tu pewna, przynajmniej potencjalna rozbieżność interesów pomiędzy
państwami a ludnością tubylczą. Państwa bowiem twierdzą, że zasoby naturalne
i wiedza na ich temat (jedno i drugie występujące na ich terytorium) są ich
własnością i mają one prawo do płynących z nich korzyści. Jednak w rzeczywistości depozytariuszami wiedzy, o której mowa, nie są zwykle kreolskie czy
kreolsko-metyskie elity, które rządzą państwem, lecz żyjące w oddalonych od
centrum władzy okolicach ludy tubylcze. Tubylcy (popierani przez zachodnie
organizacje wspierające) twierdzą, że to oni, a nie elity rządzące powinni
czerpać korzyści z posiadanej przez nich wiedzy biologiczno-medycznej.
Niektóre państwa latynoskie przynajmniej w teorii uwzględniają roszczenia
Indian w tym względzie i dążą do stworzenia takich praw, które umożliwiałyby
czerpanie korzyści zarówno tubylcom, jak i państwu.
Jest to sytuacja stosunkowo nowa, gdyż jeszcze całkiem niedawno (kilka
dekad temu) to, co definiujemy dziś jako zasoby naturalne było bądź rabunkowo
eksploatowane, bądź uważane za przeszkodę w rozwoju, którą trzeba usunąć,
a Indian traktowano jako tanią siłę roboczą lub jako zacofanych dzikusów,
również stojących na drodze postępu. Można zatem powiedzieć, że sytuacja
w tej materii uległa poprawie.
Przykład kooperacji Indian, państwa i sektora prywatnego (udrożniony przy
pomocy organizacji pozarządowej) znamy z Ekwadoru. Jest to projekt wspierany
przez InterAmerican Development Bank. W jago ramach usiłuje się regulować
dostęp do wiedzy tubylczej poprzez utajnienie. NGO Ecociencia dokumentuje
wiedzę botaniczną grup tubylczych uczestniczących w projekcie i rejestruje ją
w utajnionej bazie danych. Sprawdza się czy konkretne zastosowania roślin
nie są już opisane w publicznie dostępnych książkach lub artykułach i czy inne
społeczności też znają te zastosowania. Jeśli jakieś zastosowanie nie znajduje
się w domenie publicznej, wówczas zostaje ono objęte tajemnicą handlową
w imieniu danej społeczności (lub danych społeczności, jeśli jest ich więcej).
Tajemnice te mogą być ujawnione zainteresowanym firmom, jeśli wcześniej

�Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza...

331

podpiszą one kontrakt, w którym zobowiązują się do podziału zysków. Zyski
te mają być rozdystrybuowane pomiędzy Indian (właścicieli wiedzy objętej
tajemnicą) i rząd ekwadorski. W tym momencie (dane z początku XXI wieku)
baza danych zawiera około 8000 tradycyjnych zastosowań roślin pochodzących
od sześciu grup tubylczych uczestniczących w projekcie. Już trzy kompanie
wyraziły zainteresowanie dostępem do bazy danych (Posey 2002)7.
Wygląda więc na to, że są sposoby użytkowania tubylczej wiedzy nie mające charakteru piractwa, z których tubylcy mogą czerpać należne im zyski.
W tym kontekście na uwagę zasługuje opisana przez Arvelo Jiménez (2004,
s. 50) postawa wenezuelskich Indian Yekuana (Makiritare), którzy jak na razie
w znacznym stopniu odrzucają zachodni system prawny, który mógłby chronić
ich interes (poprzez figurę praw do własności intelektualnej), ale jednocześnie
sprowadziłby ich wiedzę do statusu towaru handlowego. Yekuana wciąż nie
chcą się zgodzić na to, by ich wiedza etnomedyczna została utowarowiona
i sztucznie wyabstrahowana z jej naturalnego kontekstu. Jak pisze wspomniana
antropolożka: „Żądają prawa, aby powoli i z wielką ostrożnością prowadzić
wewnątrz swego społeczeństwa dyskusję na temat wartości rynkowej, którą
Zachód przypisuje ich tradycyjnej wiedzy. Póki co wolą oni mieć czas do
namysłu, zanim będą zdolni określić formułę mającą chronić ich tradycyjną
wiedzę” (Arvelo Jiménez 2004, s. 50).

Problemy, opinie, podejścia, wątpliwości
Sposób płacenia tantiemów, ich dystrybucji oraz to, kto dokładnie ma być
podmiotem otrzymującym zapłatę, budzi liczne wątpliwości, pytania i kontrowersje. Nie podejmuję się tu szczegółowego rozważania tych problemów. Poniższy zestaw kwestii (w formie pytań) jest inspirowany listą przytoczoną przez
Kate &amp; Laird (2004, s. 149–150) oraz moimi własnymi przemyśleniami:

7
 Przypadki, w których ludność tubylcza otrzymuje tantiemy za farmakologiczne zastosowanie jej tradycyjnej wiedzy, są znane również spoza Ameryki Łacińskiej. Tak na przykład San
(Buszmeni) z RPA i Namibii otrzymują część zysków ze sprzedaży uśmierzających głód i pragnienie
specyfików produkowanych z substancji pozyskanych z sukulentu Hoodia, zaś Kani z indyjskiego
stanu Kerala partycypują w zyskach ze sprzedaży antyfatygantu produkowanego z rośliny Trichopus zeylanicus. W obydwu przypadkach wiedza o pożądanych właściwościach roślin została
uzyskana od tubylców. Buszmeni jednak musieli podjąć walkę o swój udział w zyskach. Mimo
że badania nad właściwościami sukulentu Hoodia zaczęły się już w latach siedemdziesiątych
XX wieku, a wyabstrahowany z niej składnik (P57) został opatentowany w 1998 roku, stosowną
umowę gwarantującą tantiemy tubylcom podpisano dopiero w 2003 roku (Kate &amp; Laird 2004,
s. 146–147, 153–154; Wüger 2004, s. 195–197).

�332

Kacper Świerk

Czy wszystkie społeczności posiadające jakąś wiedzę mogą zostać zidentyfikowane, a jeśli tak, to czy jest możliwe, by od ich wszystkich uzyskać
zezwolenie na jej użycie? Co jeśli społeczności te żyją w dwóch lub więcej
sąsiadujących krajach? Kto powinien być podmiotem otrzymującym tantiemy,
jeśli dana wiedza na temat użycia jakichś roślin jest rozpowszechniona wśród
wielu grup etnicznych, często żyjących w różnych krajach? Jeśli zapłatę miałyby otrzymywać wszystkie te grupy, to jak ją wśród nich dystrybuować? Czy
w takim przypadku firmy farmaceutyczne byłoby stać na płacenie tantiemów
(posiadacze wykorzystywanej wiedzy tubylczej mogliby być liczeni wówczas
w dziesiątkach lub setkach tysięcy ludzi)?
Czy jest możliwe zapobieżenie użyciu danych znajdujących się w domenie
publicznej (opublikowanych, powszechnie dostępnych)? Czy w ogóle należy
to robić? Może uznać, że dane te są już własnością publiczną i nikt nie może
rościć sobie praw do tantiemów za ich użycie?
Z kim zainteresowane kompanie powinny negocjować? Z całymi wspólnotami lub grupami etnicznymi czy jedynie szamanami lub liderami?
Czy kompanie/firmy powinny płacić tubylcom tantiemy po wygaśnięciu
ważności patentu?
Jak widać – istotnych pytań, wątpliwości i niejasności jest wiele.
Co do samej opłacalności i użyteczności tradycyjnej tubylczej wiedzy
etnobotanicznej/etnomedycznej, opinie specjalistów zajmujących się tym
zagadnieniem nieco różnią się od siebie. Kate &amp; Laird (2004, s. 133–134)
podkreślają, że znaczenie bioprospekcji z wykorzystaniem wiedzy tubylczej
znacząco maleje wraz z rozwojem badań i technologii w dziedzinach biochemii, biologii molekularnej i komórkowej oraz immunologii, który sprawia, że
polem poszukiwań i tworzenia nowych leków i innych użytecznych specyfików
stają się laboratoria, a nie południowoamerykańskie dżungle. W związku
z tym trudno mówić o jakimś wielkim zagrożeniu ludów tubylczych „kradzieżą ich wiedzy”. Schuler (2004, s. 160) z kolei argumentuje, iż mniemanie,
że wykorzystanie wiedzy tubylców się nie opłaca, nie jest zgodne z prawdą.
Podaje on, że 74% leków dla ludzi wyprodukowanych z roślin jest używanych
w tych samych celach (do leczenia tych samych schorzeń), do jakich roślin
tych używała ludność tubylcza.
Jak więc widać, choć w badaniach nad lekarstwami bioprospekcja połączona z poznaniem użycia roślin przez ludność tubylczą w ostatnich dekadach
straciła na znaczeniu, to wiedza ta wciąż jest używana i wciąż jest warta pieniędzy. Jak w takim przypadku powinni zachowywać się antropolodzy, aby
chronić etnomedyczną wiedzę tubylców czy niechcący nie przyczynić się do
jej „pirackiego” wykorzystania?

�Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza...

333

Wielu antropologów prowadzących wśród tubylców badania z zakresu
etnobotaniki i etnomedycyny stosuje w swych pracach specjalne środki ostrożności, tak aby prezentowane przez nich informacje na temat zastosowania roślin
czy innych organizmów nie mogły być użyte przez firmy farmaceutyczne. Tak
na przykład Glenn H. Shepard Jr, amerykański antropolog, który prowadził
badania etnobotaniczne i etnomedyczne wśród Indian Matsigenka i Yora
w peruwiańskiej Amazonii, wymieniając w tekście swego doktoratu rośliny
lecznicze, podaje tylko nazwę rodziny, do której należą i nazwę rodzajową.
Robi tak, aby chronić tubylczą własność intelektualną (a także, jak twierdzi,
prawo Peru do jego zasobów genetycznych). Jedynie w przypadku roślin
powszechnie używanych i udokumentowanych w literaturze podaje on pełne
nazwy gatunkowe (Shepard 1999, s. 65).
Są jednak i inne wizje ochrony tego, co określa się mianem praw intelektualnych ludności tubylczej. Schuler (2004, s. 177–178) – nie będący antropologiem, a specjalistą od rozwoju pracującym dla Banku Światowego – proponuje
rozwiązanie stojące w jaskrawym kontraście do polityki dyskrecji proponowanej
przez Sheparda. Uważa on, że wiedza tubylcza (często przekazywana ustnie
lub przez uczestnictwo, a nie na piśmie) powinna zostać udokumentowana
i opublikowana. Wówczas Amerykańskie Biuro Patentowe (U.S. Patent and
Trademark Office) będzie miało do niej dostęp i nie będzie dawało patentów
na specyfiki na niej oparte. Miałoby to, zdaniem Schulera, zapobiec komercjalizacji wiedzy etnobotanicznej przez osoby z zewnątrz. Schuler zachęca też,
by sami tubylcy organizowali się i komercjalizowali swoją wiedzę.
Wspominany już w tym tekście Oscar Calavia Sáez uważa, że antropolodzy
powinni opowiedzieć się przeciw temu, co określa on mianem prywatyzacji
kultury – czemuś, co z punktu widzenia naszej dyscypliny jawi się „jako
etnocentryczne, ideologiczne i sterylizujące”. Pisze on, że opatentowanie
wszystkiego jest absurdem i że Indianie, nawet jeśli chcą, by przyznawano im
prawa własności intelektualnej do ich wiedzy, robią to w defensywie, chcąc
ją chronić przed zawłaszczeniem, a nie aktywnie dążąc do jej „prywatyzacji”
(Calavia Sáez 1998). Wizja tego antropologa bliska jest moim intuicjom
i odczuciom.
Jak widać, idee antropologów i specjalistów od rozwoju mogą być bardzo różne., Pozostaje nam postawić pytanie: czy istnieją antropolodzy, którzy
pracują dla kompanii farmaceutycznych, dokumentując tubylcze użycie roślin
i tym samym przyczyniając się w nieetyczny sposób do tego, co mój indiański
respondent określił mianem kradzieży wiedzy tubylczej? Niewątpliwie antropolodzy, zwłaszcza ci mający formację etnobotaniczną, świetnie nadawaliby się do
takiej pracy. Przypadki tego typu nie są mi jednak znane z terenu, a literatura

�Kacper Świerk

334

też na ogół milczy na ten temat8. Nie można jednak wykluczyć takiej możliwości. Wiadomo, że istnieją antropolodzy pracujący dla kompanii nafciarskich,
uczestniczący w ich imieniu w negocjacjach z tubylcami, na ziemi których wydobywa się ropę lub gaz, legitymizujący swoją działalnością, obecnością i tym,
co piszą, obecność kompanii w kraju Indian, nierzadko przy okazji prowadzący
badania na potrzeby swych dysertacji czy publikacji. Niektórzy Indianie, ich
zachodni sprzymierzeńcy i etyczni antropolodzy nazywają takie osoby „antropologami-prostytutkami”. Skoro są antropolodzy pracujący dla nafciarzy, więc
czemu mieliby nie istnieć tacy, którzy pracują dla firm farmaceutycznych. To,
że niewiele o takich przypadkach wiadomo, może wynikać z tego, że zbieranie
wiedzy etnobotanicznej można prowadzić w sposób znacznie bardziej dyskretny
i nie rzucający się w oczy niż pracę dla nafciarzy (która wymaga od antropologa firmowania tekstów i umów własnym nazwiskiem, a niekiedy publicznego
wypowiadania się). Niewątpliwie sprawa prawdopodobnego dokumentowania
przez antropologów wiedzy etnobotanicznej dla firm farmaceutycznych wymaga
zbadania. Mimo że uważam istnienie antropologów-piratów za prawdopodobne,
to jestem przekonany, że podobnie jak wspomniani antropolodzy pracujący dla
nafciarzy, stanowią oni mało znaczący odsetek wszystkich antropologów i że
pojawiający się gdzieniegdzie w Ameryce Łacińskiej strach przed badaczamizłodziejami wiedzy nie jest uzasadniony.

Konkluzje
Co do przyszłości ochrony praw ludów tubylczych do ich wiedzy (definiowanej jako własność intelektualna), wiele wskazuje na to, że będzie istnieć
tendencja do formalizowania procedur dostępu do niej i jej wykorzystania.
Wraz z formalizacją przepisów będzie też postępować komercjalizacja niektórych elementów wiedzy tubylczej, choć, jak pokazuje wspominany przykład
Yekuana, istnieją też w tym względzie opory. Sądzę jednak, że krytykowane
przez Calavię Sáeza „sprywatyzowanie kultury” nie nastąpi rychło, jeśli
w ogóle (m.in. ze względu na wspomniane towarzyszące mu trudności konceptualno-praktyczne). Co do biopiractwa i kradzieży wiedzy tubylczej, jak
przypuszczam, wciąż będą one istnieć, bo przepisy przepisami, a rzeczywistość
na dalekiej prowincji może się do nich mieć nijak. Należy mieć nadzieję, że
państwa latynoskie nie wprowadzą zbiurokratyzowanego aparatu kontroli,
który w toku długotrwałych procedur sprawdzałby na wstępie wszystkich
Choć Bravo V. (1997, s. 32) wspomina o udziale antropologów w pirackich badaniach,
to nie podaje żadnych konkretnych przykładów, ani odniesień do źródeł.
8

�Bioprospekcja, biopiractwo i wiedza tubylcza...

335

antropologów i etnobotaników chcących prowadzić badania w tych krajach
czy nie są czasem „piratami”.
Badacze, którzy wybierają się w teren, by badać kultury tubylcze, metyskie czy afroamerykańskie w Ameryce Łacińskiej, powinni mieć na uwadze,
że w grupach tych temat biopiractwa i „kradzieży wiedzy” jest obecny i że
w związku mogą być przyjęci z pewną nieufnością, a nawet niechęcią. Szczególnie narażeni na takie podejrzenia mogą być antropolodzy prowadzący
badania o profilu etnobotanicznym i/lub etnomedycznym. Należy nastawić
się na to, że będziemy musieli wyjaśniać, iż nie jesteśmy złodziejami wiedzy
i nie interesuje nas patentowanie tubylczych zastosowań roślin.
Nie można też wykluczyć wystąpienia sytuacji, w której będziemy musieli
tłumaczyć nasz brak złych zamiarów podejrzliwym przedstawicielom agencji
rządowych, których zdarzy nam się spotkać w terenie.
Jeśli tubylcy zażyczą sobie, byśmy nie publikowali niektórych danych
uważanych przez nich za podatne na nieuczciwe wykorzystanie (np. przez
kompanie farmaceutyczne), powinniśmy to uszanować.
Nie należy jednak sytuacji demonizować czy nadmiernie się obawiać. Tubylcy nie wszędzie są skrajnie nieufni i często dają się przekonać zapewnieniom
badacza. Niekoniecznie też musimy trafić na nieufnych urzędników.
Badaczom etnobotanikom zaleciłbym, aby nie zabierali ze sobą i nie
transportowali większych ilości zebranych próbek roślin, jeśli oczywiście nie
posiadają stosownych zezwoleń od odpowiednich instytucji.
Dziękuję doktorowi Mariuszowi Kairskiemu
za cenne uwagi do wstępnej wersji tego tekstu.

Literatura
Arvelo-Jiménez N.
2004 – Kuyujani Originario: The Yekuana Road to the Overall Protection of Their
Rights as a People, w: Poor People’s Knowledge: Promoting Intellectual Property in Developing Countries, red. J.M. Finger &amp; P. Schuler, Washington,
s. 37–51.
Brack Egg A.
1999 – Comunidades indígenas y respeto a la naturaleza, Universidad Marcelino
Champagnat, Lima.
Bravo V.E.
1997 – La bioprospección en el Ecuador, w: Biodiversidad, bioprospección y bioseguridad, red. A. Varea, Abya Yala, Quito, s. 131–141.

�336

Kacper Świerk

Calavia Sáez O.
1998 – Biopirataria: Mitos, leis e políticas, TSEMIM. Transsmision et Transformation
des Savoirs sur l’Environnement en Milieu Indigène et Métis, http://www.
ulb.ac.be/socio/tsemim/ctrosc.html.
Ellen R.
1998 – Comments to Paul Sillitoe’s ‘The Development of Indigenous Knowledge:
A New Applied Anthropology’, Current Anthropology, 39(2), s. 238–239.
Espinoza Fuentes F.
1997 – Patentes a la vida, w: Biodiversidad, bioprospección y bioseguridad, red.
A. Varea, Abya Yala, Quito, s. 77–86.
Finger J.M. &amp; Schuler P. (ed.)
2004 – Poor People’s Knowledge: Promoting Intellectual Property in Developing
Countries, Washington.
Gorinsky C.
2006 – Hero or Zero?, „New Scientist”, 22.06, s. 50–51.
Kate K. &amp; Laird S.A.
2004 – Bioprospecting Agreements and Benefit Sharing with Local Communities,
w: Poor People’s Knowledge: Promoting Intellectual Property in Developing
Countries, red. J. M. Finger &amp; P. Schuler, Washington, s. 133–158.
Posey D.A.
2002 – (Re)Discovering the Wealth of Biodiversity, Genetic Resources, and the Native
Peoples of Latin America, „Anales Nueva Época”, 5, s. 37–60.
Schuler P.
2004 – Biopiracy and Commercialization of Ethnobotanical Knowledge, w: Poor
People’s Knowledge: Promoting Intellectual Property in Developing Countries,
Red. J. M. Finger &amp; P. Schuler, Washington, s. 159–181.
Shepard G.H.
1999 – Pharmacognosy and the Senses in Two Amazonian Societies, Rozprawa
doktorska, University of California, Berkeley.
Warren D.M.
1998 – Comments to Paul Sillitoe’s ‘The Development of Indigenous Knowledge: A New
Applied Anthropology’, „Current Anthropology”, 39(2), s., 244–245.
Wüger D.
2002 – Prevention of Misappropriation of Intangible Cultural Heritage Through
Intellectual Property Laws, w: Poor People’s Knowledge: Promoting Intellectual Property in Developing Countries, red. J. M. Finger &amp; P. Schuler,
Washington, s. 183–206.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8093" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8073">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e964111b6db6d0f5b7fea1d9d7dcf7b2.pdf</src>
        <authentication>32a01e2b8cfcd6a7787c3c638c97fbdd</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96686">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5512</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96687">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96688">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96689">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5127</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96690">
                <text>Być "obywatelem " w Kościele katolickim / Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96691">
                <text>Obywatelstwo na progu XXI wieku: konteksty prawne i kulturowe, pod red.Macieja Ząbka, s.69-80</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96692">
                <text>Różański, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96693">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96694">
                <text>Biuro Krajowe UHCR</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="96695">
                <text>Miedzynarodowe Centrum Dialogu Międzykulturowego i Międzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96696">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96697">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="96698">
                <text>5

JAROSŁAW RÓŻAŃSKI
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego

BYĆ „OBYWATELEM” W KOŚCIELE KATOLICKIM
Priorytet tożsamości duchowej nad jurydyczną
Bycie chrześcijaninem, członkiem wspólnoty Kościoła od początku ściśle
wiązało się z poczuciem tożsamości, realizowanej bardziej w wymiarze wewnętrznym i duchowym, a następnie w wymiarze zewnętrznym, społecznym,
ale i przy tym z wyraźnym przesunięciem na plan dalszy wymiaru formalnego,
jurydycznego.

Początki kształtowania się tożsamości chrześcijanina
i wspólnoty chrześcijańskiej
Chrześcijaństwo narodziło się w łonie judaizmu, wśród Żydów w Palestynie, która w czasach Jezusa stanowiła cząstkę Imperium Rzymskiego. To
geograficzne i historyczne przypomnienie przenosi nas do początków kształtowania się tożsamości chrześcijanina, która rodziła się w relacji do Jezusa
Chrystusa. Przez swoje nauczanie i czyny Jezus wzbudził w sercach wielu
słuchaczy wiarę – uwierzyli oni w niego jako w Mesjasza, Chrystusa. Chociaż
początkowo pojmowali posłannictwo Mesjasza w wymiarze tradycyjnym,
politycznym, charakterystycznym dla części ówczesnych elit religijnych, to
jednak wiara ta, choć w sensie przedmiotowym niedoskonała, miała bardzo
silną podstawę w osobistej relacji z Jezusem jako Synem Bożym i była zasadzona na wielkim zaufaniu wobec Jezusa. Na początku wspólnej drogi nawet
najbliżsi uczniowie Jezusa – apostołowie – nie rozumieli do końca jego słów.
Mieli jednak do niego zaufanie. Akt wiary w ujęciu chrześcijańskim nie jest
jedynie przyjęciem przez rozum prawd objawionych przez Boga, ale jest ufnym
poddaniem się działaniu Bożemu. Synteza tych obydwu elementów obejmuje
zarówno sferę intelektualną, jak i uczuciową, a więc jawi się jako integralny
akt ludzkiej osoby. Zawierzenie Jezusowi i wiara w Jezusa jako Syna Bożego
znajduje się u podstaw tożsamości chrześcijanina. Sam Jezus podkreśla zna-

�Jarosław Różański

70

czenie wiary wielokrotnie: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego
Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”1; „Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali:
Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej
wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak
ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «Przesuń się stąd tam!», a przesunie się.
I nic niemożliwego nie będzie dla was”2.
Przebywanie z Jezusem Chrystusem coraz większej liczby uczniów wymagało pewnej ich organizacji. Stąd już w Ewangeliach zaznacza się wyraźnie
znaczenie dwunastu apostołów wśród wszystkich innych uczniów. Niektórzy
z nich byli wcześniej uczniami Jana Chrzciciela, większość pochodziła z Galilei,
podobnie jak Jezus Chrystus, przynajmniej dwóch z nich było krewnymi Jezusa.
W gronie najbliższych dwunastu uczniów Jezus szczególnie traktował Piotra,
a także Jakuba Większego i Jana. Dwunastu odgrywało istotną rolę we wszystkich epizodach działalności Jezusa. Jednak wspólnota uczniów Jezusa miała
szerszy zakres, o czym mówi fakt powołania przez Jezusa grupy 72 uczniów,
której powierzył misję podobną do misji dwunastu. Do grona uczniów Jezusa
należały również kobiety, o czym mówi ich „siedzenie u Jego stóp”, postawa
wskazująca na „bycie uczniem”.
Według Dziejów Apostolskich, opisujących początki Kościoła, ta pierwsza wspólnota uczniów rozrosła się znacznie po śmierci, zmartwychwstaniu
i wniebowstąpieniu Jezusa oraz zesłaniu Ducha Świętego. Ten początkowy
rozwój związany był ściśle z Jerozolimą. U początków uczniowie mieli poczucie własnej tożsamości, ale pod względem tożsamości kulturowej związani
byli bardzo ściśle z kulturą żydowską, z której się wywodzili. Ta tożsamość
kulturowa była tak silna, że tę wspólnotę chrześcijan można było traktować
początkowo jako jedną z licznych wówczas sekt istniejących w łonie judaizmu. Judeochrześcijanie trzymali się ściśle prawa Mojżeszowego i gorliwie
go przestrzegali. Już po tzw. Soborze Jerozolimskim, kiedy św. Paweł opowiadał judeochrześcijanom z Jerozolimy o cudach dokonanych przez Boga,
usłyszał jeszcze od nich w odpowiedzi: „Widzisz, bracie, ile tysięcy Żydów
uwierzyło, a wszyscy trzymają się gorliwie Prawa. O tobie jednak słyszeli,
że wszystkich Żydów, mieszkających wśród pogan, nauczasz odstępstwa od
Mojżesza, mówisz, że nie mają obrzezywać swych synów ani zachowywać
zwyczajów”3.
J 3, 16.
Mt 17, 19–20.
3
Dz 21, 20–21.
1
2

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

71

Pierwsze rozdziały Dziejów Apostolskich przedstawiają lud Izraela (Ioudaioi – Żydzi), który słuchał i entuzjastycznie przyjmował naukę głoszoną przez
apostołów. Egzegeza trzech tzw. sumariów w Dziejach Apostolskich ukazuje
także, iż wspólnota uczniów Jezusa jednoczyła się duchowo przez wierność
nauce apostolskiej, na wspólnej modlitwie i podczas uczty, czyli przy łamaniu
chleba. Cechowała ją równość braci wobec Ojca oraz wspominanie ostatniej
wieczerzy – uczty Jezusa z uczniami. Charakteryzowało ją też wspólne posiadanie dóbr. Wspólnota ta ponadto świadczyła gorliwie o Zmartwychwstałym,
żyła w bojaźni i podziwie dla apostołów, przyjmowała ich naukę i uzdrawiała
chorych. Przy tym chrześcijanie zachowywali wszystkie praktyki żydowskie
oraz gorliwie uczęszczali do synagogi i świątyni jerozolimskiej, gdzie modlili
się i nauczali.
Nieporozumienia nastąpiły wówczas, gdy „helleniści zaczęli szemrać przeciwko Hebrajczykom, że przy codziennym rozdawaniu jałmużny zaniedbywano
ich wdowy”4. Przy czym helleniści to także Żydzi, ale z diaspory, mieszkający
poza Palestyną. Byli oni bardziej liberalni w poglądach religijnych i przychylniej
odnosili się do pogan. Wydarzenie to mówi o początku rozdźwięku w wymiarze
tożsamości kulturowej wspólnoty uczniów Jezusa. Pomimo to pozostają oni
nadal silnie związani z kulturą żydowską. Tej względnej harmonii kulturowej
nie zburzył chrzest Etiopa – urzędnika królowej etiopskiej Kandaki, pierwszego
goja chrześcijanina. Poważniejsze problemy pojawiły się dopiero po ochrzczeniu setnika Korneliusza i jego domowników. Nie byli oni bowiem ani Żydami,
ani ochrzczonymi. Dlatego też robiono Piotrowi wymówki: „Wszedłeś do ludzi
nieobrzezanych i jadłeś z nimi”5. Poczucie więzi kulturowej i narodowej było
wtedy o wiele silniejsze niż więzy wiary w Jezusa Zmartwychwstałego. Piotr
musiał się tłumaczyć i wyjaśniać swe postępowanie. W ten sposób powoli
następował proces zrywania więzów Kościoła z synagogą. Proces ten znacznie
przyśpieszyła misyjna wspólnota w Antiochii, gdzie faktyczne doszło do otwarcia się chrześcijaństwa na narody świata. Tam też po raz pierwszy uczniów
Chrystusa nazwano chrześcijanami, wyraźnie odróżniając ich od żydowskiej
wspólnoty religijnej. W Antiochii też pojawiły się pierwsze pytania o wzajemny
stosunek wiary i kultury, gdyż Grecy nie chcieli akceptować niektórych zwyczajów żydowskich, jak choćby obrzezania. Kiedy doszło tam do niemałych
sporów, udano się do Jerozolimy, do apostołów i starszych. Kłopotliwe kwestie
rozstrzygnął tzw. Sobór Jerozolimski (ok. 50 r.), który miał zasadnicze znaczenie z punktu widzenia doktrynalnego, gdyż usankcjonował misję wśród pogan
4
5

Dz 6, 1.
Dz 11, 3.

�Jarosław Różański

72

bez konieczności nakładania na nich prawa Mojżeszowego. „Postanowiliśmy
bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego,
co konieczne” – głosi zasadnicza teza Soboru6. W ten sposób nastąpił prawdziwy zwrot w historii Kościoła: wiara przestała być odtąd związana z jednym
ludem, z jedną kulturą, stawała się uniwersalna, powszechna.
O budowaniu chrześcijańskiej tożsamości społecznej, przekraczającej
wyraźnie tożsamość kulturową i ograniczenia jurydyczne starożytnego
świata, mówi choćby fragment Listu św. Pawła Apostoła do Efezjan: „Ale
teraz w Chrystusie Jezusie wy, którzy niegdyś byliście daleko, staliście się
bliscy przez krew Chrystusa. On bowiem jest naszym pokojem. On, który
obie części [ludzkości] uczynił jednością, bo zburzył rozdzielający je mur –
wrogość. A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie
apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus.
W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim
i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie
Boga przez Ducha”7.
Paweł Apostoł mówiąc o tych, którzy byli daleko, oddzieleni murem, wyraźnie nawiązuje do podziału widocznego w konstrukcji świątyni jerozolimskiej,
w której najniżej położony Dziedziniec Pogan oddzielała od pozostałych przegroda z marmuru o pięknej konstrukcji, a w niej murowane tablice z napisem,
że każdy poganin, który przekroczy to miejsce, wydaje na siebie wyrok śmierci.
W Nowym Prawie wszelkie różnice między ludźmi zostają usunięte dzięki
temu, że Chrystus zburzył mur oddzielający naród wybrany od pogan. Także
podziały na „Greków” i barbarzyńców nie są już aktualne. A obcy, cudzoziemiec
(grec. xenos), który nie miał żadnych zobowiązań i praw oraz „przychodzień”
(grec. paraikos), który stale zamieszkiwał, płacił podatki, ale także nie miał
praw, nie są już w nowej społeczności chrześcijańskiej traktowani podejrzliwie
i z niechęcią. Przekraczane jest także obywatelstwo w ujęciu rzymskim, gdyż
chrześcijanie rekrutują się z różnych środowisk, głównie jednak z niższych
warstw społecznych – żołnierzy i niewolników.

Próby sformalizowania przynależności do Kościoła
Pod koniec I w. Ewangelia była głoszona we wszystkich większych miastach
śródziemnomorskiego Wschodu. Gminy chrześcijańskie istniały w Azji, Afryce
6
7

Dz 15, 28.
Ef 2, 13–14.19–22.

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

73

i Europie. Trzecim centrum chrześcijaństwa – po Jerozolimie i Antiochii – stał
się zdecydowanie Rzym. Chociaż w II w. zauważyć jeszcze można duży potencjał judeochrześcijański. Kościół wciąż traktowany jest przez swoich członków
jako Nowy Lud Boży, utworzony z Żydów i pogan, oparty na wierze w jednego
Boga, chrzcie św. i Eucharystii. Pasterz Hermasa traktuje go jako swoisty lud
mistyczny, zrodzony z Ducha Świętego, kształtowany przez Boga. Stanowi on
zapowiedź przyszłego ludu niebiańskiego.
W III w. zarysowuje się już powoli idea populus christianus: jeden, powszechny, widzialny lud chrześcijański, zjednoczony pod widzialną, centralną
władzą. Do większego scentralizowanego Kościoła dochodzi wraz z ustaniem
prześladowań i uczynieniem chrześcijaństwa religią panującą. Starożytną ideę
Ludu Bożego kontynuowała wówczas głównie tradycja liturgiczna, pastoralna
i zasady życia wewnętrznego.
Pierwszym państwem, w którym chrześcijaństwo stało się oficjalną religią
(ok. 200 r.), było Osroene ze stolicą w Edessie. W 313 r. cesarz Konstantyn
wydał tzw. Edykt Mediolański i odtąd chrześcijaństwo przestało być religią
elitarną. Kościół zaczął obejmować ogromnie dużo ludzi. Sam instytucjonalizował się w szybkim tempie, opierając swoje wewnętrzne prawo na prawie
rzymskim.
Wraz ze wzrostem liczebnym chrześcijan i rozwojem struktur Kościoła
pojawiały się też w jego łonie liczne kontrowersje teologiczne, które bardzo
często wynikały nie tylko z inności myślenia czy terminologii, ale z zaakcentowania różnic kulturowych, społecznych, politycznych czy ekonomicznych.
Niekiedy te kontrowersje kończyły się schizmami i herezjami. Tym tendencjom
separatystycznym towarzyszyła próba definiowania kolejnych prawd wiary
w formułach teologicznych oraz łączenie struktur Kościoła ze strukturami
państwowymi, co bardzo często wiązało Kościół z konkretnymi kulturami
i porządkami społecznymi oraz politycznymi. W ten sposób nabierał on także
tożsamości lokalnej, kulturowej. Jednak wciąż jego wyzwaniem było przekraczanie tej tożsamości, otwieranie się na inne kultury, zgodnie z zaleceniami
danymi mu przez Jezusa Chrystusa. Dlatego też pomimo dość nieudolnych
prób zinstytucjonalizowania „obywatelstwa” w Kościele, podstawą przynależności do niego był wymiar duchowy – wiara, pojmowana jako osobista wieź
z Chrystusem. Przyjęcie prawd wiary odbywało się publicznie w przypadku
przyjmowania do wspólnoty dorosłych, jednak zdecydowanie wypierał tę
praktykę chrzest dzieci. Zewnętrznie przyjęcie do wspólnoty Kościoła odbywało
się przez sakrament chrztu św., w praktyce udzielany najczęściej dzieciom.
Lekcja historii Kościoła wskazuje na to, iż w hierarchii „bycie członkiem”
Kościoła łączyło się zdecydowanie z priorytetem „tożsamości chrześcijańskiej”

�Jarosław Różański

74

w wymiarze duchowym nad „tożsamością” potwierdzoną w jakiś instytucjonalny sposób. Przy czym ważny był tutaj chrystologiczny rdzeń tej tożsamości,
zapoczątkowany przez chrzest. Chrzest bowiem rozpoczynał proces stawania się chrześcijaninem. Pogłębiał więź z Chrystusem, która to więź kazała
człowiekowi wychodzić ku innym, nie koncentrować się na sobie, nie tylko
w wymiarze indywidualnym życia, ale także w wymiarze wspólnotowym,
kulturowym, a nawet kościelnym i religijnym.
Mówiąc o przynależności do Kościoła katolickiego, Kodeks prawa kanonicznego z 1983 r. podkreśla, że jego członkami są „ci, którzy przez chrzest są
wszczepieni w Chrystusa” i dodaje przy tym, że „ten Kościół, ukonstytuowany
i uporządkowany na tym świecie jako społeczność, trwa w Kościele katolickim,
kierowanym przez następcę Piotra i biskupów we wspólnocie z nim”8. Zatem
człowiek zostaje wcielony do Kościoła Chrystusowego przez chrzest. Przy czym
to samo prawo kanoniczne mówi, że chrzest „jest ważnie udzielany jedynie
przez obmycie w prawdziwej wodzie z zastosowaniem koniecznej formy
słownej”9 oraz że „udzielający chrztu powinien zatroszczyć się, jeśli nie ma
chrzestnego, ażeby był przynajmniej jeden świadek, który by mógł stwierdzić
udzielenie chrztu”10. Zatem wskazania co do formy i sposobu udokumentowania
przyjęcia tego najważniejszego w Kościele sakramentu nie są ani trudne do
spełnienia, ani rozbudowane. Prowadzenie ksiąg metrykalnych – początkowo
księgi ochrzczonych (Liber baptisatorum) i księgi zaślubionych (Liber matrimonium) wiązało się z zarządzeniami Soboru Trydenckiego (1545–1563).
Nie decydowały one jednak w sposób wyłączny o stwierdzeniu przyjęcia sakramentów. Pomimo kontynuowania obowiązku wpisów do tych ksiąg dzisiaj
jeszcze – według Kodeksu prawa kanonicznego Kościoła katolickiego – „do
udowodnienia chrztu, jeśli to nie przynosi nikomu szkody, wystarczy oświadczenie jednego wiarygodnego świadka albo przysięga samego ochrzczonego,
gdy przyjmował chrzest jako dorosły”11.
O wyraźnym, duchowym prymacie łączności z Kościołem w sakramencie
chrztu św. mówi kościelny zapis prawny: „z Kościołem w specjalny sposób są
złączeni katechumeni, ci mianowicie, którzy pod natchnieniem Ducha Świętego
wyraźną wolą proszą o włączenie do niego i dlatego tym samym pragnieniem,
jak i życiem wiary, nadziei i miłości, które praktykują, łączą się z Kościołem,
który ich wspiera już jako swoich”12. A zatem zaliczeni są do członków KoKan. 204.
Kan. 849.
10
Kan. 875.
11
Kan. 876.
12
Kan. 206 § 1.
8
9

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

75

ścioła także formalnie nieochrzczeni, wyrażający jednak pragnienie chrztu
i potwierdzający to pragnienie życiem chrześcijańskim.
Duchowy aspekt przynależności do Kościoła podkreśla jeszcze bardziej
Konstytucja dogmatyczna Soboru Watykańskiego II Lumen gentium, która mówi
o różnych rodzajach i stopniach przynależności do Kościoła. Według niej do
Kościoła są „wcieleni” (łac. incorporatio; incorporantur) katolicy i katechumeni, ale także są z nim „złączeni” (łac. coniunctio; coniunguntur) chrześcijanie
niekatolicy i wreszcie są ku niemu „ukierunkowani” (łac. ordinari, ordinantur)
ci, „którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii”. Odnosi się to przede wszystkim do
ludu Starego Przymierza, ale także do muzułmanów, którzy zachowują wiarę
Abrahama, wreszcie do tych, którzy szukają nieznanego Boga po omacku,
a nawet do tych, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują wieść uczciwe życie13.

Obywatelstwo a przynależność do Kościoła
Współcześnie teologia i prawo kanoniczne Kościoła katolickiego traktują
go jako Lud Boży, który jest rzeczywistością zbawczą, żyjącą niejako „wewnątrz” ludów i narodów. Żyje on w tych narodach, dzieląc ich doświadczenia
historyczne, struktury państwowe, przemiany kulturowe. Jednocześnie tenże
Kościół – wspólnota (Lud Boży) posiada własną strukturę, władzę, ustrój,
a zatem tworzy instytucję. Jego Głową pozostaje Jezus Chrystus, a ziemscy
pasterze – z biskupem Rzymu na czele – uczestniczą we władzy Chrystusa.
W tym spojrzeniu na Kościół zazębiają się zatem aspekty duchowy i prawny. W swym wymiarze instytucjonalnym Kościół katolicki jako taki uzyskał
osobowość prawną w większości państw. Kościół ten istnieje na ziemi jako
wspólnota złożona z ludzi, którzy są jednocześnie członkami ziemskiego państwa. A zatem zachodzi tutaj wzajemne przenikanie się instytucji i powołania
Kościoła z instytucją i powołaniem państwa. A zatem „Kościół pozostając
obojętny w sensie aktywności politycznej, rości sobie prawo do tego, by
być obecnym w świecie cywilnym. Dlatego iż tego rodzaju działalność jest
przewidziana dla ludzi, których Kościół uczy poszanowania odpowiednich
praw poprzez swoje wyznanie wiary, przez pedagogikę leczenia i uświęcania, potwierdzanie prymatu rzeczywistości duchowej i którym podaje zakres
odpowiednich obowiązków w celu wprowadzania organicznego i prawdziwego braterstwa między ludźmi. Do tej misji Kościół powołany został na
mocy mandatu swego Założyciela, by zbawiać człowieka, głosić mu Słowo
13

Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, n. 16.

�76

Jarosław Różański

Boże, które daje życie, i w ten sposób uświęcać i uczestniczyć w integralnym
rozwoju człowieka”14.
Kościół w swoim nauczaniu wzywa wiernych do bycia dobrymi katolikami
i dobrymi obywatelami. Powtarza w ten sposób to, o czym pisał św. Justyn
(zm. 165), wyjaśniając cesarzowi, że to właśnie chrześcijanie są najlepszymi
obywatelami, bo przestrzegają prawa i porządku nie z lęku przed karą doczesną,
lecz kierując się swoją wiarą: „Macie w nas przyjaciół i zwolenników pokoju”15.
Postawę uczniów Chrystusa pięknie podsumował pochodzący z czasów Justyna
List do Diogneta: „Chrześcijanie nie różnią się od innych ludzi ani miejscem
zamieszkania, ani językiem, ani strojem [...] Podejmują wszystkie obowiązki
jak obywatele i znoszą wszystkie ciężary jak cudzoziemcy. Każda ziemia obca
jest im ojczyzną i każda ojczyzna ziemią obcą. Żenią się jak wszyscy i mają
dzieci, lecz nie porzucają nowo narodzonych. Wszyscy dzielą jeden stół, lecz
nie jedno łoże. Są w ciele, lecz żyją nie według ciała. Przebywają na ziemi,
lecz są obywatelami nieba. Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem
zwyciężają prawa”16. Jednak prześladowania chrześcijan brały się z krytyki
i sprzeciwu wobec nierozerwalnego wówczas splotu państwa i religii (pogańskiej) – chrześcijanie związek ten wprost zakwestionowali, uważając, że
porządek religijny i porządek państwowy nie są tożsame, lecz istnieją obok
siebie jako dwie odrębne, samodzielne rzeczywistości. Z czasem, po okresie
prześladowań, w wielu miejscach Kościół złączył się z władzą świecką, by
współcześnie w teologii i zasadach prawnych powrócić do źródeł, oddzielając
to, co należy do porządku świeckiego, i to, co należy do porządku religijnego.
Wychodząc z tych założeń, nieco inaczej podchodzi także do różnego
typu migrantów, z którymi nolens volens styka się, prowadząc swą działalność
ewangelizacyjną. W swoim nauczaniu i strukturach Kościół nie traktuje ich jako
„obcych”, gdyż zjawisko migracji przywodzi na myśl obraz jego samego – Ludu
Pielgrzymującego na ziemi, ale zmierzającego wytrwale do niebieskiej ojczyzny.
Stąd też mocne wezwanie do budowy cywilizacji miłości i działalność
kościelnych instytucji na rzecz cudzoziemców. Wobec prawa kościelnego są
oni traktowani na równi z innymi wiernymi, chrześcijanami innych wyznań,
wyznawcami innych religii czy też niewierzącymi. Widoczne jest to przy
korzystaniu z sakramentów świętych. Przy zawieraniu małżeństwa np. nie
jest koniecznym posiadanie obywatelstwa danego kraju, nawet formalnego
14
P a w e ł VI, Przemówienie do Korpusu Dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy
Apostolskiej, 10.01.1972.
15
J u s t y n, Apologia I, 12, 8.
16
List do Diogneta, 5.

�Być „obywatelem” w Kościele katolickim

77

zameldowania: by być „stałym” członkiem parafii terytorialnej wystarczy
sześć miesięcy faktycznego zamieszkania lub deklarowana chęć zamieszkania.
A w razie konieczności nawet można asystować przy sakramencie małżeństwa
tułaczy, czy też ludzi, których małżeństwo nie może być uznane lub zawarte
według prawa państwowego17.
Kościół w swoim nauczaniu podkreśla, iż państwo powinno traktować
jednakowo pod względem prawnym zarówno własnych obywateli, jak i cudzoziemców, szukających w nim ochrony. Powinno unikać wszelkich form
dyskryminacji w dziedzinie zatrudnienia, warunków mieszkaniowych, zdrowotnych, edukacji, wychowania i kultury. Jego obowiązkiem jest także obrona
uchodźców przed wszelkimi próbami marginalizacji i przejawami rasizmu.
Szczególną uwagę przykłada Kościół do poszanowania wolności religijnej obcokrajowców. Wolność religijna – jak pisał w encyklice Redemptoris missio Jan
Paweł II – „to nie problem religii większości czy mniejszości, lecz niezbywalne
prawo wszystkich i każdej osoby ludzkiej”18.
17
18

Kan. 1071 § 1.
J a n P a w e ł II, Encyklika Redemptoris missio, n. 39.

��CZĘŚĆ II

OBYWATELSTWO
W KONTEKŚCIE REGIONALNYM,
KRAJOWYM I LOKALNYM

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11271" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11249">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/cd276150acd1cfcf3d55922667ae671f.pdf</src>
        <authentication>24b94edce4ed62296655a451ec2caa28</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134298">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5453</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134299">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134300">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134301">
                <text>seniorzy - aktywność społeczna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134302">
                <text>Cieszyn - Uniwersytet III Wieku</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134303">
                <text>seniorzy - edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134304">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5070</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134305">
                <text>Cieszyński Uniwersytet III Wieku jako miejsce rozwoju aktywności społecznej seniorów / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134306">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s.78-90</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134307">
                <text>Tomczyk, Łukasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134308">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134309">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="134310">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134311">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134312">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="134313">
                <text>Łukasz Tomczyk
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Cieszyński Uniwersytet III Wieku

Cieszyński Uniwersytet III Wieku
jako miejsce rozwoju
aktywności społecznej seniorów

Uniwersytety III Wieku to placówki oświatowe i ośrodki kształcenia typu uniwersytetu otwartego, przeznaczone przede wszystkim dla osób starszych. Aktywność tych
instytucji skupia się wokół organizowania wykładów, kursów, seminariów i konwersatoriów w cyklu semestralnym, a także lektoratów języków obcych, pracy w sekcjach
i kołach zainteresowań (np.: literackich, pamiętnikarskich, malarskich, rękodzieła
artystycznego) oraz zajęciach z obszaru oświaty zdrowotnej, zespołowych ćwiczeń fizycznych, rekreacji ruchowej czy też wyjazdów turystycznych. Uniwersytety III Wieku
(UTW) działają głównie przy współpracy z ośrodkami akademickimi, domami kultury. Z reguły nie ma w nich stopni, egzaminów ani górnej granicy wieku, a program
zajęć jest fakultatywny. Idea uniwersytetów dla seniorów narodziła się we francuskiej
Tuluzie w 1973 roku za sprawą prawnika Pierra Vellasa1. Obecnie system UTW działa w większości krajów europejskich oraz poza „starym kontynentem”. Stanowią one
rodzaj wspólnoty edukacyjnej organizowanej dla i przez osoby będące na emeryturze,
tego typu forma kształcenia odgrywa ważną rolę w profilaktyce i rehabilitacji gerontologicznej. Celem tych instytucji jest podtrzymanie na duchu, dawanie wartościowego
i szlachetnego zajęcia oraz poprawa warunków życia osób starszych poprzez aktywizację: psychiczną, intelektualną, fizyczną. W swojej działalności skupiają się one
również na obserwacjach i badaniach gerontologicznych. W Polsce pierwszy UTW
powstał w 1975 roku w Warszawie dzięki zaangażowaniu Haliny Szwarc2. Obecnie za
sprawą wdrożenia idei edukacji całożyciowej funkcjonuje 250 placówek spełniających
główne założenia tego typu instytucji. Polskie UTW funkcjonują również za granicą,
m.in. w Grodnie, Wilnie, Lwowie. UTW na świecie określane są jako „Instytuty Ucze1
2

A. Zych: Słownik gerontologii społecznej. Warszawa 2001, s. 234.
Tamże.

�Łukasz Tomczyk : Cieszyński Uniwersytet III Wieku...

79

nia się na emeryturze”, „Akademie Seniorów”, „Akademie Weteranów”, „Uniwersytety
Czasu Wolnego”, „Uniwersytety Międzypokoleniowe”, „Uniwersytety Seniorów”3. Zapoczątkowany przez P. Vellasa ruch stawia przed sobą trzy zasadnicze cele:
1. Intelektualny i administracyjny potencjał UTW winien być użyty dla dalszego
kształcenia ludzi starszych.
2. UTW powinien być instytucją prowadzącą badania gerontologiczne w interesie
ludzi starszych.
3. Jego rolą społeczną powinno być umożliwienie wymiany kulturalnej między generacjami oraz udział w prewencji geriatrycznej4.
Znaczna większość polskich tego typu uniwersytetów ma charakter otwarty, ekstensywny, gdyż nie obowiązują w nich żadne egzaminy wstępne oraz sprawdziany
umiejętności i wiedzy w trakcie studiowania. Dyplomy, legitymacje oraz wszystkie
inne emblematy w nich uzyskiwane mają charakter symboliczny. W ekstensywnym
toku kształcenia za sprawą doboru odpowiednich form edukacyjnych mają też miejsce intensywne formy działań oświatowych. Uniwersytety te dbają o ciągłe podnoszenie sprawności intelektualnej i fizycznej swoich słuchaczy. Stopień oraz rodzaje
tychże aktywności warunkują radzenie sobie w sytuacjach trudnych, co przenosi się
na regulację zdolności odpornościowych, a tym samym pomaga w życiu codziennym.
Uczelnie tego typu wychodzą ze swym programem naprzeciw potrzebom psychospołecznym i zdrowotnym studentów w „złotym wieku”. Ważne jest, iż oprócz pełnienia
różnorodnych zadań nadrzędnym celem działalności tych placówek jest dążenie do
utrzymania indywidualnego dobrostanu psychofizycznego oraz należytej i godnej
pozycji człowieka starszego w społeczeństwie. Drogą do realizacji tych założeń jest
edukacja przez całe życie, pełniąca wiele funkcji, od pozornie najprostszych – ćwiczenia umysłu dla podtrzymania jego ogólnej sprawności, kończąc na skomplikowanym
i głębokim dochodzeniu do odkrywania znaczeń zdobywanej wiedzy oraz własnego,
często uwikłanego w cierpienie istnienia5. Motywy przynależności do UTW stanowią
ważny element w funkcjonowaniu w jego strukturach. Im więcej motywów (ilość)
oraz intensywniejsze ich występowanie (jakość), tym bardziej obserwowalne jest wartościowe uczestnictwo w zajęciach oraz procesach integracyjnych pomiędzy członkami stowarzyszenia. Poniższe wyniki badań uzyskane przez B. Ziębińską wskazują na
motywy skłaniające do uczestnictwa w ramach uniwersytetów III wieku.

3
4
5

Tamże.
J. Halicki: Edukacja seniorów w aspekcie teorii kompetencyjnej. Białystok 2000, s. 43.
R. Konieczna-Woźniak: Uniwersytety III Wieku w Polsce. Poznań 2001, s. 52-55.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

80

Wykres 1. Motywy skłaniające do uczestnictwa w zajęciach UTW
5,7

inne

13,4

realizacja młodzieńczych marzeń o studiowaniu

15,7

przełamywanie osamotnienia

24,2

zagospodarowanie nadmiaru czasu wolnego

38,1

pragnienie poczucia się osobą kompetentną

44,5

utrzymywanie sprawności fizycznej

55,9

utrzymywanie kontaktu z rówieśnikami

79,3

poszerzenie wiedzy

81,1

utrzymywanie sprawności intelektualnej
0

10

20

30

40

50

60

70

80

90

Źródło: B. Ziębińska: Uniwersytety Trzeciego Wieku jako instytucje przeciwdziałające marginalizacji osób starszych (praca doktorska). Katowice 2007, s. 251

Uniwersytet Trzeciego Wieku oprócz funkcji edukacyjnej pełni również znaczącą rolę w rozwoju społecznym, gdyż oprócz oficjalnej, formalnej strony w ramach
kontaktów interpersonalnych toczy się tzw. „drugie życie”. Człowiek starszy wychodzi
chętnie na spotkanie z innymi ludźmi, aby podzielić się z nimi swoimi problemami
czy też radościami. UTW daje studentowi możliwość zachowania swojej godności,
realizowania swych wartości. Dzięki uczestnictwu w zajęciach doznaje waloryzacji
starości, ujmowanej jako podniesienie statusu społecznego oraz podwyższenia wartości końcowego okresu życia, przy łagodnej i stopniowej rezygnacji lub ograniczeniu
ról społecznych, a w niektórych przypadkach wręcz przeciwnie nabywania nowych.
Uczeń w wieku senioralnym potrafi zdobywać wiedzę, wykorzystując ją w praktyce
w oparciu o zgromadzoną własną mądrość życiową. Bycie studentem UTW dla pewnej grupy ludzi jest nową jakością funkcjonowania na emeryturze, pozwalającą na
godne starzenie się oraz podwyższenie jakości egzystencjalnej6.
Przedstawiona powyżej ogólna charakterystyka UTW pokrywa się w znacznej mierze
z założeniami oraz realnym funkcjonowaniem organizacji kształcącej seniorów w Cieszynie. Historia powstania lokalnego Uniwersytetu III Wieku związana jest ściśle z problematyką konieczności aktywizacji ludzi starszych, która została poruszona na czerwcowej konferencji w 2004 roku pt. Miasto, Region zorganizowanej przez Uniwersytet Śląski
ze współudziałem samorządowców miasta i powiatu. Następstwem tego spotkania było
kolejne zebranie w dniu 27.10.2004 roku, w trakcie którego założono stowarzyszenie pod
nazwą Cieszyński Uniwersytet III Wieku (CUTW) działające w oparciu o statut oraz rejestrację sądową dokonaną w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej 08.02.2005. CUTW od
początku swojej działalności ma swoją siedzibę oraz realizuje część zajęć dydaktycznych
w pomieszczeniach cieszyńskiego Wydziału Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu
Śląskiego, dzięki uprzejmości, a także wsparciu władz uniwersyteckich. Zajęcia odbywają się również w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy, Spółdzielni Mieszka6 G. Łój: Uczeń uniwersytetu III wieku – nowa rola emeryta. W: Andragogika jako przedmiot akademicki. Red. A. Fabiś. Mysłowice 2004, s. 188-189.

�Łukasz Tomczyk : Cieszyński Uniwersytet III Wieku...

81

niowej „Cieszynianka”, Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym SS Boromeuszek. Wszystkie
pomieszczenia udostępniane są bezpłatnie, co stanowi bardzo dużą pomoc dla Stowarzyszenia, gdyż działalność organizacji finansowana jest głównie ze składek słuchaczy7.
W niecałe dwa miesiące od momentu zebrania założycielskiego w dniu 16 grudnia 2004
roku nastąpiła uroczysta inauguracja, na którą przybyło 60 słuchaczy oraz 35 studentów stacjonarnych tutejszych kierunków. W pierwszym roku akademickim 2004/2005
w zajęciach brało udział około 200 osób i wydano 68 nowych legitymacji członkowskich.
Początkowo oferta edukacyjna składała się z wykładów plenarnych obywających się dwa
razy w miesiącu oraz sekcji: kulturalno-turystycznej, geograficzno-historycznej, zdrowotnej. W maju 2005 roku zestaw sekcji powiększył się o cieszącą się do tej pory ogromną popularnością – sekcję komputerową. Rok akademicki 2005/2006 związany był z rozszerzeniem zajęć o spotkania tematyczne w dziedzinie: języka czeskiego i angielskiego
oraz sekcję pływacką i jogi. Rok 2005 zamknął się liczbą 159 wydanych legitymacji oraz
dalszym ilościowym rozwojem sekcji tematycznych, gdyż pojawiały się kolejne: taneczne, języka niemieckiego i francuskiego oraz artystyczne (malarstwo, grafika, rysunek,
rzemiosło artystyczne). Dopełnieniem regularnie odbywających się zajęć są cyklicznie
odbywające się wycieczki. Do tej pory seniorzy odwiedzili m.in.: Łańcut, Kłodzko, Warszawę, Ołomuniec, Opawę, Pragę, Bieszczady, Pieniny, Tatry. Oprócz wycieczek w dalsze
zakątki Polski i Czech studenci uczestniczą w kuligach, zabawach andrzejkowych, balach
karnawałowych, czy też lokalnych eskapadach8.
Schemat 2
Liczba seniorów uczestniczących w poszczególnych sekcjach cieszyńskiego
UTW w roku akademickim 2008/2009
16

taniec

60

nordic walking
j. czeski

10

j. francuski

8

j. angielski

45

j. niemiecki

21

rę kodzieło

10

ceramika

12
10

malarstwo
gimnastyka

20

joga

22

pływanie

25

wykłady plenarne

110

komputerowa

96
0

20

40

60

80

100

120

Źródło: opracowanie własne

7 Na cały rok akademicki 2009/2010 składka członkowska wynosi 50zł, natomiast część
sekcji finansowana jest z opłat dodatkowych (od 5 do 10zł).
8 Por. U. Pieczonka: Aktywność kulturalna osób starszych w Stowarzyszeniu Cieszyński Uniwersytet III Wieku jako nowe zjawisko kulturowe (praca magisterska). Cieszyn 2009, s. 53-62.

�82

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Wraz ze zwiększaniem się ilości studentów UTW pojawia się potrzeba powiększenia składu osobowego Zarządu Stowarzyszenia o kolejne 3 osoby, odtąd ilość członków odpowiedzialnych za funkcjonowanie organizacji wynosi 8 osób: Danuta Sikora
(prezes), Antoni Macura (z-ca prezesa), Zdzisława Mielczarska, Paweł Przybyło, Janina Hławiczka, Krystyna Radziszewska, Krystyna Siudak, Łukasz Tomczyk. CUTW
działa w trybie akademickim, rok zaczyna się w październiku uroczystą inauguracją
i trwa do końca czerwca. Zarząd Stowarzyszenia9 zawsze z odpowiednim wyprzedzeniem planuje kolejny rok akademicki, tak, aby od października słuchacze mogli
poznać plan na najbliższy semestr. Część wykładowców prowadzi sekcje bez wynagrodzeń, otrzymując jedynie zwrot kosztów własnych związanych z dojazdem oraz
zakupem materiałów potrzebnych do przeprowadzenia zajęć10.
Przeciętny wiek słuchaczy UTW wynosi 64 lata. Najstarsi mają powyżej 80 lat,
natomiast najmłodsi poniżej 50 roku życia11. Najliczniejszą grupą wiekową są osoby
pomiędzy 55 a 68 rokiem życia. We wrześniu 2006 roku liczył on 227 członków, rok
później 312, z początkiem roku akademickiego 2008/2009 odnotowano 438 legitymacji, natomiast dziewięć miesięcy później osiągnięto liczbę 526 zarejestrowanych
członków. Obecnie instytucja ta posiada 620 słuchaczy zapisanych w swoich strukturach. Mężczyźni stanowią zaledwie 23% wszystkich członków, jednak charakteryzują się dużą aktywnością podczas zajęć, przejawiającą się w zadawaniu pytań, prowadzeniu dyskusji. Oprócz mieszkańców Cieszyna do UTW należy spora grupa (26%)
mieszkańców z okolicznych miejscowości, głównie Skoczowa, Ustronia, Wisły, Pogwizdowa, Goleszowa, Puńcowa, a nawet Bielska-Białej i Jastrzębia Zdroju. Cieszyński uniwersytet dla seniorów przyjmuje w swoje szeregi osoby bez względu na rodzaj
i poziom posiadanego wykształcenia, będąc instytucją otwartą. Największy odsetek
stanowią osoby posiadające średnie wykształcenie, kolejną grupą są absolwenci szkół
wyższych legitymujący się tytułem magistra lub inżyniera. W pryzmacie zawodowym
dominują pedagodzy, ekonomiści, księgowi, jak również pielęgniarki, lekarze, stomatolodzy, mechanicy samochodowi. Jak zaznacza U. Pieczonka, w Stowarzyszeniu
uwidoczniają się różnorodne postawy – bardziej lub mniej czynne, zależne od predyspozycji i potrzeb danych osób.
Po oswojeniu się z nową sytuacją, nowymi realiami kulturowymi, seniorzy dokonują samookreślenia
się (…) i w zależności od indywidualnych umiejętności, wiedzy, potrzeb, możliwości czasowych i zdrowotnych obierają właściwą postawę społeczną. Kształtowaniu jednostkowych postaw społecznych w stowarzyszeniu towarzyszy również proces formowania się więzi integrujących12.

Cieszyński UTW w swoim statucie zaznacza, iż realizacja zadań Uniwersytetu dla
seniorów następuje poprzez:
9 Czynności te wykonywane są przez prezes mgr Danutę Sikorę.
10 Tamże, s. 62-64.
11 Obecnie wprowadzono limity przyjęć do Stowarzyszenia ze względu na duże zainteresowanie wśród lokalnego środowiska ofertą UTW, wobec czego od roku akademickiego
2007/2008 członkami Uniwersytetu mogą zostać osoby, które ukończyły 55 rok życia. Ciekawostką jest, iż Zarząd Cieszyńskiego UTW posiada bardzo młodych członków poniżej 30
roku życia, wyróżniając się w ten sposób na tle innych zarządów.
12 Por. U. Pieczonka: Aktywność kulturalna osób starszych…, s. 62-69.

�Łukasz Tomczyk : Cieszyński Uniwersytet III Wieku...

83

1. Kształcenie ustawiczne różnych grup społecznych, a zwłaszcza edukacji osób
starszych wiekiem.
2. Aktywizację intelektualną, psychiczną i fizyczną osób III wieku.
3. Prowadzenie działań i projektów stwarzających możliwości aktywnego uczestnictwa osób starszych i przeciwstawiających się różnym formom ich społecznej
izolacji.
4. Poznawanie i propagowanie nowoczesnych i różnorodnych form aktywności fizycznej i intelektualnej, w tym zdrowego trybu życia i aktywności ruchowej.
5. Tworzenie warunków dla rozwijania inicjatyw własnych osób starszych.
6. Podejmowanie inicjatyw służących środowisku osób III wieku, w tym realizacji wspólnych działań edukacyjnych, kulturalnych, sportowych, rekreacyjnych,
itp.13
Realizacja zadań UTW następuje poprzez:
1. Prowadzenie działalności oświatowej i edukacyjnej w różnych dziedzinach
w formie kursów i szkoleń, seminariów, konferencji, wykładów, itp.
2. Tworzenie organizacyjnych i technicznych warunków do rozwijania wiedzy i indywidualnych zainteresowań osób III wieku w środowisku lokalnym poprzez zakładanie klubów środowiskowych dla osób starszych i wspieranie ich rozwoju.
3. Prowadzenie praktycznych zajęć z zakresu kultury fizycznej oraz podejmowanie
inicjatyw służących popularyzacji aktywności sportowej wśród osób III wieku.
4. Prowadzenie doradztwa i specjalistycznego poradnictwa.
5. Podejmowanie inicjatyw służących realizowaniu aspiracji poznawczych i potrzeb członków, w tym organizowaniu wyjazdów turystycznych, wyjazdów na
imprezy kulturalne, sportowe, itp.
6. Prowadzenie działalności wydawniczej, popularyzatorskiej, promocyjnej.
7. Szeroką współpracę z instytucjami i organizacjami o podobnym profilu zainteresowań, tak w kraju jak i za granicą14.
Program zajęć pozwala na realizację zagadnień z wielu zakresów, takich jak: medycyna, kultura, sztuka, religioznawstwo, filozofia, pedagogika, turystyka, psychologia
oraz ważny w analizowanym aspekcie kontekst dziedzictwa kulturowego. W każdym
roku akademickim odbywa się kilkanaście spotkań dotyczących regionu, w którym
żyją cieszyńscy seniorzy. Zajęcia te realizowane są w trakcie wykładów plenarnych
oraz głównie za sprawą sekcji kulturalno-turystycznej (opiekun mgr Danuta Sikora),
geograficzno-historyczno-hobbystycznej (opiekun dr Tadeusz Kania). Na przykład
w roku akademickim 2007/2008, w trakcie semestru zimowego, przedstawiono następujące tematy: Pogranicza współczesnej Europy, Mieszkańcy Śląska Cieszyńskiego
w legionach polskich, Przygoda translatorska Jana Kubisza, Habsburskim szlakiem po
Cieszynie, Bliżej teatru, Po naszymu, Symbolika Cieszyna, Śląska Cieszyńskiego i Zaolzia. Tematyka regionu jest bardzo ważna dla członków i Zarządu Stowarzyszenia,
a ilość osób pojawiających się na spotkaniach związanych z dziedzictwem kulturowym jest tego potwierdzeniem.
Dla seniorów UTW w analizowanym kontekście pozwala na zaspokojenie potrzeb
indywidualnego rozwoju takich jak:
13 Statut Stowarzyszenia Cieszyński Uniwersytet III Wieku (tekst ujednolicony), §8.
14 Tamże, §9.

�84

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

• kulturalno-receptywne (korzystanie z instytucji kultury jakim jest UTW oraz
poprzez funkcjonowanie w jego strukturach, np. wyjazdy do teatrów, wyjścia
do kin),
• kulturalno-kreatywne (udział w zespołach artystycznych, kołach zainteresowań),
• wiedzy (samokształcenie, czytelnictwo, udział w odczytach, spotkaniach z ciekawymi ludźmi),
• ludyczno-towarzyskie (udział w imprezach okolicznościowych, uczestnictwo
z zabawach i grach towarzyskich, spotkaniach z rówieśnikami),
• rekreacyjne (możliwość biernego i czynnego wypoczynku, np. wycieczki, gimnastyka)15.
Według Raportu Diagnoza kondycji społeczeństwa obywatelskiego w powiecie cieszyńskim w samym Cieszynie działa 128 organizacji pozarządowych (NGO), co stanowi najwyższy wynik w powiecie. Najbardziej rozpoznawalne wśród mieszkańców
są Stowarzyszenie i Fundacja „Być Razem”, Towarzystwo Sportowe „Mieszko Piast”
oraz Uniwersytet III Wieku. Badania ankietowe wykazały, iż 91% mieszkańców uważa,
że samorząd winien wspierać działalność organizacji z III sektora. W 2008 roku z budżetu miast sfinansowano 159 projektów realizowanych przez NGO na łączną kwotę
1,17 mln zł16. Z całej puli UTW uzyskał kwotę 1400 zł na realizację dwóch projektów.
Niniejsze wsparcie dla prężnie działającej organizacji zrzeszającej aktywnych seniorów
ziemi cieszyńskiej przez wiele osób uznawane jest za niewystarczające.
Badania w ramach projektu CieszLab wskazują, że organizacje pozarządowe w powiecie cieszyńskim posiadają średnio 61 członków. Duże NGO, mające więcej niż 50 osób
w swoim zespole, stanowią 31% ogółu. Najliczniejszymi organizacjami z III sektora działającymi w niniejszym rejonie są: Macierz Ziemi Cieszyńskiej (blisko 1000 osób zrzeszonych w całym kraju, łącznie z kołami w Warszawie, Wrocławiu, Olsztynie, Katowicach,
Krakowie), Cieszyński Uniwersytet III Wieku (ponad 600 członków), Towarzystwo Społeczno-Kulturowe Niemców w województwie śląskim (300 członków), Polski Związek
Niewidomych (158 członków), Polskie Towarzystwo Ewangelickie (100 członków)17.
Popularność i duża liczba członków cieszyńskiego UTW związana jest z funkcjami,
jakie pełnią tego typu placówki w społeczeństwie w zakresie aktywizacji seniorów pod
względem intelektualnym, społecznym i fizycznym. Wśród najważniejszych wyróżnia
się to, że:
• słuchacze charakteryzują się znaczącą aktywnością intelektualną, przejawiającą się poprzez zainteresowanie naukami humanistycznymi, medycznymi oraz
przyrodniczymi,
• niebagatelną rolę w życiu studentów odgrywa ich udział w kulturalnej sferze
swojego środowiska,
• aktywność kulturalna determinuje jakość życia studentów, co potwierdzają liczne wyniki badań,
• każdy z seniorów jest w stanie znaleźć coś interesującego w ofercie tego uniwersytetu, gdyż jest ona bardzo rozbudowana,
15 Z. Szarota: Starzenie się i starość w wymiarze instytucjonalnego wsparcia. Kraków 2010, s. 106.
16 R. Gruszczyk, B. Tyrna, M. Werpachowski: Diagnoza kondycji społeczeństwa obywatelskiego w powiecie cieszyńskim. Cieszyn 2009, s. 54-55.
17 Tamże, s. 18-19.

�Łukasz Tomczyk : Cieszyński Uniwersytet III Wieku...

85

• znaczna większość słuchaczy stara się wykorzystać wiedzę zdobytą w trakcie zajęć w życiu codziennym,
• społeczne zaangażowanie słuchaczy widoczne jest zarówno w trakcie nauki uniwersyteckiej, jak również poza nią,
• studenci w przeważającej większości upowszechniają działalność placówki wśród
swoich znajomych,
• seniorzy na ogół są zadowoleni z pracy swoich uniwersytetów, jednakże dostrzegają elementy wymagające ulepszenia – do głównych uwag zazwyczaj zalicza się
zwiększenie ilości godzin przeznaczonych na dane spotkania, jak również zróżnicowanie i powiększenie oferty edukacyjnej,
• studenci aktywizują swoje środowisko rówieśnicze poprzez prowadzenie rozmów obejmujących zagadnienia poruszane w trakcie spotkań uniwersyteckich,
• ponad połowa seniorów uznaje swój stan zdrowia za dobry, nieco mniejsza za
średni, jedynie nieliczni za zły,
• ruch dostosowany do możliwości sprzyja prawidłowemu funkcjonowaniu seniorów w aspekcie zdrowotnym, a zatem uczestnictwo w profesjonalnych zajęciach
(sekcje: turystyczne, nordic-walking, gimnastyka, pływanie, turystyka piesza
i autokarowa) jest korzystna dla nich samych, jak i społeczeństwa18.
Wszystkie wymienione powyżej elementy związane są ze strategią edukacyjną dorosłych, realizowaną poprzez założenia UTW. Przede wszystkim dlatego, że jednym
z zadań uniwersytetu jest włączenie osób starszych do sytemu kształcenia ustawicznego, które ułatwiają każdemu – w tym przypadku osobom starszym – realizację
aspiracji oraz własnego rozwoju, przygotowując do aktywnego i odpowiedzialnego
uczestnictwa w życiu społecznym, kulturalnym, lokalnym, narodowym i globalnym
oraz skutecznie przeciwdziałając wykluczeniu i marginalizacji grup społecznych wraz
z efektywnym reagowaniem na zmiany związane z rozwojem nauki, techniki, globalizacji19. Oprócz typowo aktywizujących funkcji cieszyński uniwersytet dla seniorów,
jak i jego odpowiedniki w całym kraju, realizuje inne cele w postaci: włączenia osób
starszych do systemu kształcenia permanentnego, opracowywania i wdrażania profilaktyki gerontologicznej, prowadzenie badań i obserwacji naukowych20.

18 R. Konieczna-Woźniak: Uniwersytety III Wieku w Polsce…, s. 157-160.
19 B. Ziębińska: Uniwersytety Trzeciego Wieku jako instytucje przeciwdziałające marginalizacji osób starszych (praca doktorska). Katowice 2007, s. 147.
20 R. Konieczna-Woźniak: Uniwersytety III Wieku w Polsce…, s. 163.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

86

Schemat 3. Uniwersytet III Wieku jako miejsce różnorodne

Źródło: opracowanie własne

J. Halicki zajmujący się analizą kształcenia europejskich seniorów w placówkach
odpowiedzialnych za takie kształcenie podkreśla w wynikach swoich badań, iż:
• w polskim systemie szkolnictwa wyższego nie istniały i nie istnieją formalne
ograniczenia co do wieku kandydatów, jednak osoby starsze nie są uwzględniane jako
potencjalni studenci,
• programy oferowane polskim seniorom przez oświatę dorosłych są bardzo
skromne w porównaniu z możliwościami ludzi starszych w analogicznych strukturach w Niemczech i Wielkiej Brytanii,
• brak szerszych możliwości edukacyjnych dla seniorów w Polsce był ważnym motywem dynamicznego rozwoju polskich UTW,
• edukacja seniorów służy realizacji celów osobistych i społecznych. W brytyjskich
i niemieckich poczynaniach edukacyjnych cele społeczne akcentowane są dużo wyraźniej niż w polskich,
• mimo istnienia od dawna teoretycznej podbudowy przygotowanie do starości
jako cel edukacyjny nie jest szerzej realizowany,
• w polskim systemie kształcenia seniorów zbyt małą wagę przywiązuje się do kontaktów międzypokoleniowych,
• polscy seniorzy nie ustępują pod względem wykształcenia osobom starszym
w Niemczech i Wielkiej Brytanii, natomiast są od nich mniej aktywni w zakresie dalszej edukacji21.
Cieszyński Uniwersytet III Wieku pełni bardzo ważną rolę w zakresie stymulowania
wszelkich form aktywności wśród seniorów. W dobie postępującego starzenia się społe21 J. Halicki: Edukacja seniorów w …, s. 171-172.

�Łukasz Tomczyk : Cieszyński Uniwersytet III Wieku...

87

czeństw oferta edukacyjna lokalnego uniwersytetu tego typu daje najstarszej części mieszkańców możliwość realizowania własnych pasji na różnych polach zainteresowań. Omawiana placówka wraz z innymi organizacjami takimi jak Macierz Ziemi Cieszyńskiej,
Międzygeneracyjny Uniwersytet Regionalny założony przy Polskim Związku KulturalnoOświatowym w Republice Czeskiej, stanowią aktywne punkty na edukacyjno-kulturalnej
mapie Cieszyna, animując życie społeczności lokalnej na wielu płaszczyznach, takich jak:
kultura, edukacja, sport, turystyka. Instytucje CUTW są znakomitym przykładem organizacji, które za sprawą swojej działalności oraz specyfiki wyrażającej się m.in. w aktywności
członków posiadających ogromny zasób kapitału ludzkiego, są w stanie przyczyniać się
do zachowania tradycji oraz transmisji kulturowej pomiędzy rówieśnikami, a także młodszymi osobami żyjącej w danej społeczności22. Cieszyński Uniwersytet III Wieku poprzez
swoje działania propaguje w środowisku lokalnym informacje o funkcjonowaniu seniorów, burząc tym samym negatywne stereotypy związane ze starzeniem się oraz starością.

Bibliografia:
Gruszczyk R., Tyrna B., Werpachowski M.: Diagnoza kondycji społeczeństwa obywatelskiego w powiecie cieszyńskim. Cieszyn 2009
Halicki J.: Edukacja seniorów w aspekcie teorii kompetencyjnej. Białystok 2000
Konieczna-Woźniak R.: Uniwersytety III Wieku w Polsce. Poznań 2001
Łój G.: Uczeń uniwersytetu III wieku – nowa rola emeryta. W: Andragogika jako
przedmiot akademicki. Red. A. Fabiś. Mysłowice 2004, s. 183-189
Pieczonka U.: Aktywność kulturalna osób starszych w Stowarzyszeniu Cieszyński Uniwersytet III Wieku jako nowe zjawisko kulturowe (praca magisterska). Cieszyn 2009
Statut Stowarzyszenia Cieszyński Uniwersytet III Wieku (tekst ujednolicony)
Szarota Z.: Starzenie się i starość w wymiarze instytucjonalnego wsparcia. Kraków 2010
Ziębińska B.: Uniwersytety Trzeciego Wieku jako instytucje przeciwdziałające marginalizacji osób starszych (praca doktorska). Katowice 2007
Zych A.: Słownik gerontologii społecznej. Warszawa 2001

Shrnutí
Cieszyňská univerzita III. věku jako místo rozvoje společenské aktivity seniorů
V článku byly uvedeny dějiny vzniku, vývojové etapy a současná činnost Cieszyňské univerzity
III. věku /originální název: Cieszyński Uniwesytet III Wieku (UTW)/ ve vztahu k místu, kde
je animována aktivita seniorů, bydlících v polsko-české příhraniční oblasti. Autor analyzuje
úlohu, jakou UTW plní v oblasti Cieszyna a jeho širším okolí. Text zahrnuje charakteristiku
fungování organizací ve vzdělávací, kulturní a společenské oblasti. Uvedení do praxe idejí celoživotního vzdělávání (ang. life long learning) bylo ukázáno z hlediska společenské gerontologie, podle které je nejen široce chápaný rozvoj jedinců ve „zralém věku“, ale rovněž podpora
lokálního společenského kapitálu.
22 Modelowym przykładem służącym działaniom transmisyjnym wartości poprzez integrację generacji jest program „Łączymy pokolenia” oraz szereg innych czynności, gdzie seniorzy działający w strukturach UTW angażują się wraz z młodzieżą i dziećmi w działania na
rzecz społeczności lokalnej.

�88

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví
Summary
The University of the Third Age as the place of development
of seniors’ social activeness

The article presents the birth, developmental stages and current activity of the University of
the Third Age in Cieszyn in the context of place where the activeness of seniors inhabiting the
Polish-Czech borderland is stimulated. The role of this institution in the space of Cieszyn and
its surroundings is subjected to the author’s analysis. The text comprises the characterization
of functions of the organization in the educational, cultural and social sphere. Fulfilling the
idea of life long learning is shown here from the point of view of social gerontology, which
aims not only at broadly understood development of the elderly but also at strengthening the
local social wealth.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6236" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6216">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/d44f0e575ed8c82c4c3d22258694286b.pdf</src>
        <authentication>dcf153f7be26eaa15b9f78575867d270</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74231">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6649</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74232">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74233">
                <text>2017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74234">
                <text>Sudan</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74235">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6217</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74236">
                <text>Collectanea Sudanica vol.1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74237">
                <text>264 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74238">
                <text>Cisło, Waldemar (ed.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74239">
                <text>Różański, Jarosław (ed.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74240">
                <text>Ząbek, Maciej (ed.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74241">
                <text>pol, ang, franc</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74242">
                <text>Institute of the Dialogue of Culture and Religion UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74243">
                <text>Centre Baba-Simon a Figuil (Camerun)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74244">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74245">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74246">
                <text>Collectanea
Sudanica
vol. 1
Edited by
Waldemar Cisło
Jarosław Różański
Maciej Ząbek

�Collectanea Sudanica

��Collectanea Sudanica
vol. 1

Edited by
Waldemar Cisło, Jarosław Różański and Maciej Ząbek

Centre Baba-Simon à Figuil (Cameroun)
Institute of the Dialogue of Culture and Religion
Cardinal Stefan Wyszynski University in Warsaw
Figuil – Warsaw 2017

�Reviewers:
Prof. Hayder Ibrahim Ali
Prof. Sayyid Hamid Hurreiz
© Copyright by Jarosław Różański

Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o.
ul. Biskupa Dominika 11, 83-130 Pelplin
tel. +48 58 536 17 57, fax +48 58 536 17 26
bernardinum@bernardinum.com.pl
www.bernardinum.com.pl
ISBN 978-83-8127-003-8
Skład, druk i oprawa
Drukarnia Wydawnictwa „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin

�Table of Contents
Introduction....................................................................... 7
KAROL PIASECKI
Changes in the anthropological structure
of the Sudan Zone population............................................. 9
RYSZARD VORBRICH
Land and the environment versus customary
and statute laws Environmental and political pressures
on the Daba of northern Cameroon....................................31
KATARZYNA MEISSNER
Les objectifs non cachées – les objectifs cachées.
L’incompatibilité des scénarios sur le champ local
de la collaboration de développement................................51
KONRAD CZERNICHOWSKI
Reasons of the conflict in the Central African Republic
(2012-2014)..................................................................... 69
ALI ELMIRGHANI AHMED
Ethnic and linguistic diversity in the Sudan....................... 89
MACIEJ ZĄBEK
Historical importance of Arab Muslim communities
in the Central Sudan Zone................................................101

�PIOTR MALIŃSKI
Searching for Nubian Desert Gold with
a Metal Detector............................................................. 123
KATARZYNA GRABSKA, PETER MILLER
The South Sudan House in Amarat:
South Sudanese enclaves in Khartoum.............................151
KATARZYNA GRABSKA
Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses
de valises; masculinités militarisées et hommes
devenus femmes: les guerres au Sud Soudan...................187
TIZAZU AYALEW TEKA, DAWIT GETU KEBEDE
Causes and Human Security Threats
of Irregular Migration Outflow from Bale,
Southeastern Ethiopia......................................................217

�INTRODUCTION
Among the most often used criteria for merging two or more
groups of people into one culture are anthropometrical characteristics, geographical territory, common history, language, religion and social organization including an economic system and
authority structure. On the basis of these criteria can be distinguished the macroregion of the Sudan, separating, to put it simply, the sands and rocks of the Sahara from the forested region of
Africa. Collectanea Sudanica, vol. 1. is the beginning of a new
interdisciplinary publication series which takes as its theme the
Sudan region (bilād as-Sūdān – ‫ – بالد السودان‬the Lands of the Blacks1),
including the territories of the two Sudan republics (Republic of
the Sudan and Republic of South Sudan).
Certainly this research area allows for discussion. It is howe­ver
necessary to emphasize that in Black Africa all efforts at situating,
uniting, and classifying individual cultures and their greater circles come up against numerous difficulties, among which the most
basic seems to be a poor knowledge of many tribes or ethnic groups.
All classifications and distinctions appear here as debatable and
only agreed upon as a last resort.
The name bilād as-Sūdān originates from medieval Arab geographers who
gave this name to terrain inhabited by dark-skinned peoples south of the Sahara.
Here follows a list of Arab geographers in chronological order: al-Jaqubi (891),
al-Masudi (956), Ibn Hawqal (977), al-Bakri (1094), Idrisi (1166), Ibn Said
(1274), Ibn Battuta (1377), Ibn Chaldun (1406), Maqrizi (1442) i Leo Africanus
(1526).
1

�8

Introduction

The inhabitants of the Sudan merge with, and at the same time
are distinguished from, the neighboring tribes and cultures. Their
living environment continues to be chiefly the savannah region,
along with its vegetation acclimated to the climate and soil, as
well as the widespread raising of livestock. History also binds
these peoples, but their main ties come from trade and mutual
combat.
As noted above, this publication series has an interdisciplinary
character. Its intent is to unite geographers, archeologists, ethno­
logists, linguists, cultural studies experts, political scientists, eco­
nomists, sociologists, and all others who are involved in research
for this region of Africa. The texts featured will not as a rule have
a unified theme. Neither do they come from one research center,
but are open to other research communities. Individual volumes
are meant to present a broad spectrum of the region. The texts
are published in English or in French. Thanks to this broad formula authors will be able to continually bring “something new”
to the process of getting to know the region and its culture.

�KAROL PIASECKI

CHANGES IN THE ANTHROPOLOGICAL
STRUCTURE OF THE SUDAN
ZONE POPULATION1
Sudan in Arabic means “Land of the Black”. From the anthropological point of view, however, Sudan – as a geographic and
cultural zone – is a transitional area between Black and White
Africa. To consider Sudan as a geographical zone one ought to
include in our considerations the Sahel adjoining it in the north,
the entire Sahara, and the southern edge or the equatorial forest
border zone. Only in this way our considerations will make sense.
The western edge of the area of our interest is the Atlantic Ocean
and the Canary Islands that have always been connected with
Africa. The eastern border of the area of our interest is the Red
Sea, which in anthropological perspective means the Arabian
Peninsula lying beyond it, as this narrow inner sea has always
been a border easy to cross.
We will primarily be interested in the anthropological structure
changes that have taken place over the last few millennia. ObviKarol Piasecki – University of Szczecin (Poland), Humanities Faculty,
Chair of Ethnology and Cultural Anthropology
This paper is a slightly revised version of the text published in Bilad as-Sudan, vol. 3, Legacy of past (Dziedzictwo przeszłości).
1

�10

Karol Piasecki

ously, we will have to refer to even more remote periods of time,
as far as possible. The higher time limitation will be the beginning
of the colonial era, that is essentially the onset of the modern era.
We will of course utilize many later (sometimes just contemporary)
materials that help to throw some light on the past. To investigate
the changes in the Sudanese population we must begin with getting acquainted with its contemporary anthropological structure.
Its complete discussion became possible with the development of
anthropogeography, an extremely important field for anthropology, without which any un understanding of humanity’s history
would be impossible. The rapid development of this branch of
anthropology was interrupted in the middle of the 20th century
by the Second World War, following which anthropogeography
came to be regarded as an attempt at a racist description of humanity.
The fundamental assumption of anthropogeography is the
extension of zoological zoogeography onto the sub-species level
with reference to genus Homo. There are many attempts at presenting the anthropological structure of Africa, and Sudan in
particular, of which we will discuss the works by von Eicksted and
Renato Biasutti2. The differences between them amount to the
number of units distinguished, but their general areas are essentially similar (Plates 1 and 2). We shall concentrate on Biasutti’s
approach3 as seen in Plate 1, supplementing it with references to
Eichstedt4.
For broader treatment see the papers in vol. 3 of Bilad as-Sudan and the
same author. The theses presented there are in broad agreement with this author’s views. Unfortunately the above-mentioned sources do not have anthropological structure maps and use a different methodology, which makes then
of little use to us.
3
R. Biasutti, Le razze i popoli della Terra, t. 3, Africa, Torino, 1959.
4
W. Hirschberg, Völkerkunde Africas, Mannheim, 1965.
2

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

11

Plate 1. Distribution of contemporary African races (by R. Biasutti, Le razze
e i popoli della Terra, t. 3, Africa, Torino, 1959, p. 95, changed): p – Pygmies,
l –Libyans, (m+b) – rasa Mediterraneans with Berberoids, nr – Nordics,
b – Brachycephals (Armenoids), su – Sudanese, nl – Nilots, sl – Silvids,
e – Ethiopids, sh – Saharids.

The geographic races division of the contemporary world according to Biasutti is given in terms suggested by Andrzej Wierciński
in the second edition of the Polish Little Anthropological Dictionary5.
Biasutti’s analysis involves several levels. The highest one is the
circles of forms corresponding to subspecies in terms of zoological
taxonomy, then we have racial stems corresponding
to great races of other approaches, subdivided into races and
sub-races. One should remember that the criteria which distinguish
these units are essentially the physical build characteristics with
no cultural or historical references.
A. Wierciński, entry „rasa geograficzna” (geographical race) [in:] Mały
Słownik Antropologiczny (ed. 2), Warszawa, 1976, pp. 370-377.
5

�12

Karol Piasecki

Plate 2. Distribution of African races before European conquest by Eickstedta (from W. Hirschberg, Völkerkunde Afrikas, Mannheim,1965, s. 16,
changed).

In Sudan and its adjacent areas in the north and south we are
dealing with three circles of geographic forms. The first one is the
Equatorial Forms Circle including the Negroid Racial Stem (a
branch of the Pygmy with the Babinga and Bambuti races, and a
branch of the Negroid with the Sudanese, Nilotic and Forest races). The second one is the Boreal Forms Circle with the Europoid
Race Stem (here we have the Europid branch with the following
races: Mediterranean (including the Berber sub-race), Oriental
(Libian sub-race, and Nordic). The last two races belonging to the
Subequatorial Derivative Forms Circle (Ethiopid branch) and the
Ethiopian and the Saharan races.
According to Biasutti’s map the north of Sudan is populated
by the Libyan, Saharan, and Ethiopian races, with the Sudanese
race in the south. The Libyan race appears in its western part, the
Saharan race in the centre, and the Ethiopian race in the east.
From north Sahara we can see the influences of the Mediterranean, Berber, and Nordic races, and the brachocephalic, under which

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

13

term we should understand the Armenoids that are not distinguished by Biasutti as a separate race.
To make these units clear let us present their brief characteristics (according to Biasutti6). And so7:
– The Pygmies are characterized by dwarfish body height (pigmoidal), slightly lower with the Bambuti (up to 143 cm) than
with the Babinga (1488 cm), reddish-brown skin, stocky body
build, very clear prognatism9, narrow and noneverted lips,
very broad nose (broader with the Bambuti) with bulbous ending, and mesocephalic skull with brachiocephalic tendency.
The eyes are black. The hair is curled in separate curls (this
type of hair is sometimes called “fil-fil”, the Arabic name for
pepper, as in African markets pepper is sold “by heaps”).
– The Libyans are characterized by swarthy skin, dark brown
eyes, dark brown or black hair, medium height (165 cm), long
skull, and narrow, protruding nose.
– The Mediterraneans are of lower height (up to 162 cm), lighter skin of matte white or swarthy, large dark brown eyes, dark
brown hair, mesocephalic10 skull, and very narrow, protruding
nose.
Not all of these agree with the units employed by the Polish Anthropological
School.
7
The inconsistency in names between the text and the maps comes from
the fact that the map shows an older version of Biasutti’s division, not fully
formalized.
8
Here and onwards „height” refers to men. Women’s height is usually ca.
10 cms lower.
9
Prognatism means the protrusion of alveolar (dental) part of the face towards the front. The face straight in the profile and not protruding is called
orthognatic. Mesognatism is the intermediate form.
10
The relationship of the width of neurocranium to its length is one of the
most important anthropological indices. In this context we distinguish long
skulls (width clearly smaller than length) named dolichocephalic, shorter ones
6

�14

Karol Piasecki

– The Berberoids have darker skin, clearly broader nose, long
head and mesognathic face with thick, slightly everted lips.
Their hair is brown or black, frequently curly.
– The Sudanese11 are characterized by prolonged head, blackbrown skin, evident prognatism, strongly everted, broad lips,
flat broad nose, tall body height (175 cms), and athletic or
leptosomic body build.
– The Nilotes are taller than all the others (182 cms), have extremely dark-black skin and also extremely leptosomic body
build with clearly elongated limbs and long, small head. Their
noses are a bit narrower than previous races.
– The Silvids are of medium height (165 cms), dark brown skin,
medium head and extremely broad nose.
– The Ethiopids have clearly dark skin, woolly or curly hair, medium height (168 cms), long skull, large almond-shape eyes,
protruding straight and narrow nose with a high base, and
orthognatic or mesognathic face.
– The Saharids have broader faces than the previous group and
broader nose with deep base.
– The Nordics appearing in the Maghreb north represent the
Boreal Forms Circle (Europoid). They have light skin, eyes and
hair, are rather tall (173 cms), have long heads, and narrow,
strongly protruding noses of high base.
– Biasutti’s brachiocephals are of course the white Armenoids
characterized by varying height (medium to tall), very short
head, light milky skin, dark eyes and chestnut hair. Their noses are long, narrow, strongly protruding, straight or crooked.

(width and length practically same) named brachycephalic, and the mesocephalic
being in-between the two main types.
11
Of course this designation has no state or national character here.

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

15

The map given by von Eickstedt is clearly more detailed (Plate 2).
The author does not distinguish separate Saharans among the
Ethiopoids, thus giving the impression that the entire Sudan zone
is dominated by the arrivals from Ethiopia. He is much more precise when dealing with the various units within the Europoids
(the white Variety), clearly distinguishing the Berberoids from
the Mediterraneans and Orientaloids. Unfortunately, he includes
both the brachycephalic (that according to the Polish Anthropological School12 and armenoid element derivatives) as well as the
derivatives of the dolichocephalic oriental element under the
Orientaloid group, which is an obvious misunderstanding. We
can see here the dilemma of the geographic approach. As one
descends lower and lower in the classifications, the unity thus
distinguished begin to lose its broader sense, lacking the discri­
minative values13 for generalization. This problem is solved only
by individual typology that makes use of domination structures
that allow determining the geographic ranges of anthropological
formation14.

12
The characteristic of the anthropological elements counted as white vary
according to the Polish Anthropological School following the I. Michalski and
T. Henzel’s systems – in the part that concerns Nubia, and in practice, the entire
Eastern Sudan, is presented in two papers in Polish by the author (Struktura
antropologiczna Nubii i Pustyni Nubijskiej, [in:] Wokół IV Katarakty. Społeczności
wiejskie nad środkowym Nilem przed wielką zmianą, Maciej Ząbek, ed., Warszawa,
2005, pp. 33-44, and Struktura antropologiczna dawnej Nubii, [in:] Sudan. Bogactwo kultur i wewnętrzne napięcia, Waldemar Cisły, Jarosław Różański and
Maciej Ząbek, eds., Warszawa, 2012, pp. 83-94). The readers are referred to
those papers for further details.
13
Of course we mean the discrimination in mathematical (taxonomic) meaning, not cultural-political.
14
Compare: I. Michalski, Struktura antropologiczna Polski w świetle Wojskowego Zdjęcia Antropologicznego, Łódź, 1949, and this same author: Remarks
about the anthropological structure of Egypt, [in:] Publications of the Joint

�16

Karol Piasecki

The Berber substratum in North Africa is considerably old.
Andrzej Wierciński connects it with the age of predynastic migrations15 when the Berberoid reached Africa and India from West
Asia. Discussing it in the terms of so-called Hamitic Hypothesis16
it would be the first, the oldest hamitising wave. In their westward
migration the Berbers have finally reached the Canary Islands17
and the Iberian Peninsula18. All throughout North Africa, including the western Sahara, the anthropological Berber element and
the Berber language strata are clearly connected. However, one
should be careful when approaching the unity of anthropological,
language, and culture structures. This also concerns the Berbers
in the Canary Islands, where they have imposed their languages
upon the earlier, cromanionoids-mediterranean anthropological
substratum19. The subsequent migrations of the black populations
to the islands did not change its language structure.
Arabic-Polish Anthropological Expedition 1958/1959, Warszawa-Poznań-Cairo,
1964, pp. 201-237.
15
A. Wierciński, Introductory remarks concerning the anthropology of Ancient
Egypt, “Bulletin de la Societé d’Égypte”, t. 32, 1958, pp. 73-84, and this same
author: Analiza struktury rasowej Egiptu w epoce przeddynastycznej, “Materiały
i Prace Antropologiczne”, 56, 1963, pp. 5-80.
16
Compare: K. Jaworska, Charakterystyka antropologiczna niektórych szczepów dorzecza Ubangi, “Acta Anthropologica Lodziendzia”, 8, 1962, and K. Piasecki,
Structura… 2005.
17
Compare: I. Schwidetzky, Die vorspanische Bevölkerung der Kanarischen
Insel, “Homo”, Beihaft 1, 1963, and this same author: Die vorspanische und die
heutige Bevölkerung der Kanarischen Inseln. Kontinuität und Diskontinuität von
Bevölkerungsstrukturen, “Homo”, 22, pp. 226-252.
18
The connection between Iberia and Berberia is obvious and has frequently
been pointed out in antiquity sources, particularly in the context of there having
been another Iberia – the Caucasian one – besides the Transpyrenean Iberia.
19
See: H. Vallois, Les hommes de Cro-Magnon et les “Guanches”, “Anuario
de Estudios Atlanticos, 1969, pp. 24-31 and I. Schwidetzky, Investigaciones antropologicas en las Islas Canarias. Estudio comparative entre las población actual y
prehistorica, Sta Cruz de Tenerife, 1975.

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

17

The cromanionoid (also the paleoeuropean element) is one of
two light-pigmented elements of the white race. These are its characteristics: tall, strong body build, large long head, short broad
face, and relatively broad, straight, strongly protruding nose. The
eyes are small, deep-seated, light blue, light blond hair (often red),
very light pinkish skin. It appeared ca. 40 thousand years ago (some
authors claim it was as long as 60 thousand years ago) in Europe
where it has survived until today, chiefly in the northern part of
the continent.
The cromanionoids component was presented in the anthropological structure of North Africa among the epipaleolithic population of the Caspian culture20. This culture survived in the Maghreb until the Neolithic. We do not know when exactly did the
cromanionoids appeared in the Canary Islands. There is some
ground to connect them with the megalithic cultures not only in
the Canary Island but also all over the Sahara up to the Egyptian
Western Desert. It is there, at the Nabta Plaja site, stone megalithic constructions were found, and where Gottfried Kurth claims
the paleoeuropoids, that is cromanionoids and negroids21, were
present already in the paleolithic and mesolithic. Zygmunt Krzak
claims that it was Sahara that was the homeland of megalithic
cultures. This can by supported not only by the dating of local
megalithic objects (the oldest calibration date is almost six thousand years BC) and the common appearance of the megaliths in

See: R.-P. Charles, Recherches sur l’unite de la structure de l’Africe Méditerranéenne, “Bulletin de la Sociéte de Géographie d’Égypte”, vol. 36, 1964,
pp. 41-86.
21
See: G. Kurth, Zur Rassengeschichte von Mittel- und Ostafrica, [in:] Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Africa I: Nord- und Mittelafrica, Műnchen-Wien, 1975, pp. 171-183.
20

�18

Karol Piasecki

the Sahara, but also by the survival of the tradition of building
stone circles in southern Sudan22.
The Nordic element, marked in Biasutti’s map in the Maghreb
mountains and Tunis all but left out by von Eichsted, is an important component of the West Berber racial structure. In the earlier
times it surely reached much farther east, if the Libyan mercenaries in Ptolomeid services were described as tall, blue-eyed blonds.
Detailed anthropological survey of the Rif Mountains showed the
extremely high percentage of blue-eyed blonds among some tribes
of the local Berbers23. It is true that Carleton Coon does not describe them as Nordic, but he finds no difference between them
and the dwellers of Northern Europe24. Both the light-pigmented
racial components, and doubtlessly the cromanionoid, are most
probably connected with the Garamantes who controlled the huge
areas of Sahara from the earliest times until the age of Islamic
expansion. We can also find the stories about tall, blue-eyed blonds25
See: Krzak Z., Megality świata, Wrocław-Warszawa-Kraków, 2001.
See: C. S. Coon, Tribes of the Rif, Cambridge, 1931.
24
Nothing suggests connecting the Nordics of the Rif Mountains with the
German migrations to North Africa in the 5th century OE, or with the Slavic
slaves of whom there were plenty in the area in the early Muslim epoch. The
local tradition, which is extremely long-lasting as far as family coligations are
concerned, is silent on the subject. Coon does not suggest this hypothesis,
either.
25
The chariots that appear rather frequently in the early Saharan rock art
indicate an invasion of peoples from the east, from the steppes of Asia. It must
have been much earlier than the possible raids in the West carried out by the
Hyxos after conquering Egypt. The participation of the Nordic in them cannot
be excluded. The Hyxos political and cultural influences in the sub-Saharan area
are of no doubt(D. Lange, Abwanderung der assyrichen tamkaru nach Nubien,
Darfur und ins Tschadseegebiet, [in:] Europejczycy, Afrykanie, Inni; Bronisław
Nowak, Mirosław Nagielski and Jerzy Pysiak, eds., Warszawa, 2011, pp. 199-226)
but all the iconographic sources present the Hyxos as dark-haired (in terms of
the Polish School of Anthropology, an oriental or even armenoidal element).
The Garamanta-Hyxos connection requires further study.
22
23

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

19

among the Garamantes. The Tuareg of today, though, owe the
blue carnation of their skins to the clothing dyed with indigo, and
they are not Nordic.
The orientalids in Eickstedt’s map partially cover the are marked
by Biasutti as mediterraneans and berberids. Identifying the north
Saharan orientalid belt as a relative accumulation of the Arab
tribes who marched West under the banner of the Prophet26 is
relatively easy. However, numerous mediterranean enclaves are
most probably of much earlier origin. Another point that needs
explanation is the origin of Kordofan in connection with the Arab
tribes of the area27. It seems that the berberoid presence in Transaharan and Saharan structure was underestimated. On the other
hand, Eickstedt has clearly overestimated its role in the population
substratum of the whole of North Africa. We must also remember
the depopulation of the locals due to slave trade which has significantly lowered the role of anthropological substratum in favour
of the invaders. The rich tribes of Arab nomads have significantly grew in numbers in the meantime, chiefly at the expense of
local populations, and changed their anthropological structure
to a degree.
Of course, if it were possible to substitute the geographic races system and mapping of the anthropological formations in terms
of PSA (Polish Anthropological School), the map of the anthropological structure of Sudan and the areas adjoining it would be
much cleared. Unfortunately, as far as the typological data is concerned, we have too little of measurement data that covers Egypt,
a part of East Africa, the northern and eastern edges of the Con26
Of course the Arabs appear in North Africa and the Sudan zone much
earlier, but this was speeded up by islamization.
27
Compare: A. N.-D. Lebeuf, Les populations du Tchad (Nord du 10e), Paris,
1959.

�20

Karol Piasecki

go Forest, and some prehistoric series28 scattered in space and
time. All this, however – if we make a critical use of the works by
Biasutti, Eckstedt, and other authors – allows us to construct preliminary hypotheses concerning the changes of anthropological
structures.
The oldest early Holocene stage that we can connect with the
Mesolithic age gives us a few bone findings, and some additional
information in engravings and rock art. Paradoxically, what is
most valuable here is the south European findings. The doubtlessly negroidal (bushmenoidal)29 skeletons from epipaleolithic
sites of Monte Circeo and Grimaldi Cave (in Italy) clearly demonstrate that the given racial element in mesolith must have covered
the western shores of the Mediterranean Sea30, the entire Sahara
and Sudan. The available skeleton evidence and rock art prove
that the population of Sudan in mesolith consisted not only of
cromanionoids and mediterranoids31, but of bushmenoids32, as
The remaining material was either investigated using a different technique
than the classical Martin method (R. Martin, K. Saller, Lerhbuch der Anthropologie
in systematischer Darstellung, Stuttgard, 1957), or has been described in terms
of medium values, or is still awaiting interpretation.
29
An abridged description of the bushmenoid (negroidal) element according
to Michalski and Henzel (T. Henzel, I. Michalski, Podstawy klasyfikacji człowieka
w ujęciu Tadeusza Henzla i Ireneusza Michalskiego, “Przegląd Antropologiczny”,
t. 21, 2, 1955, pp. 537-662) goes as follows: very low height (up to 159 cms),
light yellow-brownish skin, black hair (of the fil-fil type), dark eyes. The head
small and very long, flattened face showing the influence of yellow variety,
similarly with the eyelid form. Nose flat and very broad. Frequent steatopygia
(deposits of fat in the buttocks of both sexes and in women’s breasts).
30
Also the European.
31
See: D. Ferembach, Historie raciale du Sahara (au Nord du Tropique du
Cancer), [in:] Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und
Mittelafrika, Műnchen-Wien, 1975, pp. 185-232.
32
See: E. Strouhal, Rassengeschichte Ägyptens, [in:] Rassengeschichte der
Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrika, Műnchen-Wien, 1975,
pp. 9-89.
28

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

21

well. This is further demonstrated by numerous images of people
in both Saharan and Iberian rock art33. The gradual changes of
climate and desertification of today’s Sahara created better conditions for the black type of population, gradually eliminating the
white population or pushing it further north. This was paralleled
by the extinction of the cromanionoidal element whose size even
in northern Europe has declined to just a few percent.
The effect of these changes was that right from the beginning
of neolith there existed in Sub-Saharan Africa a compact block of
the black type of population, which was internally differentiated
due to the presence inside it of two evolutionally distinct groups:
the older one (pygmoids, negroids and australoids) and the modern formation created by the equatorial and nigrid (sudanese)34
element. The anthropological structure of the Sudan zone, originally of mixed character, has moved towards an increased role
of the black element. It was at that time, most probably, that the
equatorial element in western Sudan and the Sudanese in Eastern
Sudan came to dominate over the elements of the older strata.
The gradual expansion of the population of that strata towards
the south eventually pushed the bushmenoids and pygmoids
southward. The increasing role of cattle breeding led to the exSee: R. Biasutti, A. Micheli, La prehistoria Africana, [in:] Le raze e I popoli
della Terra, t. 3, Afrika, Torino, 1959, pp. 3-71.
34
Since these racial elements have not yet been described we present their
brief characteristics. Sudan element (or Nigric) according to the typological
system by Michalski (T. Henzel, I. Michalski, Podstawy… 1955) ) is the most-pigmented one of all humankind. The skin is black, black eyes, grey woolly hair.
Very tall (182 cms), very slim body build and characteristic very flat broad nose
with deep base. This element is best adjusted to high temperatures and equatorial
climate. The equatorial element according to K. Jaworska is tall, skin not so
dark, mesocephalic skull, very broad nose in profile (from concaved to convected). The australoid, then, is mixed white-black element medium tall to tall,
tendency to leptosome, dark brown skin, thick hair, very long skull, long face
with very broad nose. The entire head build is very archaic.
33

�22

Karol Piasecki

tinction of the bushmenoids. The pygmoids, as a group connected with the forest environment, have never been particularly
numerous in the savannah zone.
A subsequent stage of the change of Sudan’s anthropological
structure was the increasing expansion of the white element reaching Sudan from east and north, the so-called hamitization35, even
though we still see the dominance of the black variety36.
Hamitization is the process of superimposing the white population37 onto the black variety substratum. The usual effects of it
are the individuals of “europeidal” features typical for the white
variety, but dark-pigmented (as in the black variety) and with
strongly curled hair. With women, we see more distinct tendency
to the black variety features. As both black and white varieties are
internally varied the result of crossing them may give even more
morphological differentiation, hence the extreme variety of the
forms observed. Even the most general observations show that
the degree of mestization (mixing) increased clearly towards the
south of Nubia (that is up the Nile). Of course, the recent years
have obscured the ancient relations due to the arrival of large

35
In older literature and in some other languages and authors we find the
spelling with h/kh, which seems not correct thanks to the possibility of confusion
with the silent “h”.
36
See: M. – C. Chamla, Les populations anciennes du sahara et regions limothropes, Étude des restos osseux humanes néolithiques et protohistoriques, “Mém.
De Centre Rech. Anthrop. Préhist. Ethnograph”, 9, 1968, Paris.
37
Here one should stress the difference between linguistic phenomena and
the anthropological changes of biological character. The Kushites – culturally
and historically Hamitic – use the kushitic languages that are related to the
Semitic ones and do not have to be connected with the Hamites in biological
terms, that is with the population that resulted from depositing layers of white
variety immigrants upon the black-variety substratum. The best proof that the
two can intermingle is the fact that most of today’s, hamitized population of
Sudan speaks Arabic, a Semitic language!

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

23

numbers of refugees from the south, particularly in the cities and
larger villages.
Thus far, researchers in hamitization38 show that there were
a few (at least 3) migration waves clearly separated in time. The
oldest one, dated for III millennium BC39 at the earliest, was connected with the berberoid element, and in its east-west movement
it followed the shores of North Africa to the shores of the Atlantic
Ocean. It is doubtlessly connected with the earliest spread of the
Berber languages, and it is possible that it was preceded by the
people who gave the beginning to Chad languages40. It may be
connected with the introduction of cattle breeding, but it seems
or likely to be connected to the megalithic peoples’ migrations
and the early stages of goat and sheep breeding.
The second wave of hamitization was dominated by the Mediterranean element that is generally regarded to the main component of the earliest agricultural peoples (also in Europe). The
oriental element appeared with third wave. This type, representFor Polish works on the subject see: I. Michalski, Remarks…, K. Jaworska,
Charakterystyka…, A. Wierciński, Analiza….
39
It is not impossible that we could talk here about the turn of IV/III millennia BC.
40
These languages appear primarily in central Sudan. According to Biasutti
this area was peopled by the Sudanese population, and according to Eickstedt,
the Saharan one. The connection of those languages with the Lappish (Saami)
languages that has been proved beyond doubt by Maloletko (A. M. Maloletko,
Drevnie narody Sibiri. Etničeskij sostav po dannym toponimii, t.1, Predystorija
čeloveka i jazyka. Uralcy, Tomsk, 1999) makes one wonder about the early holocene relations between the white and black varieties, all the more so since the
genetic Lappish-Berber connections have also been demonstrated (A. Achilli et
all., Saami and Berbers – an unexpected mitochondrial DNA link, “American Journal
of Human Genetics”, 76, 2005, pp. 883-886). In any case the Chadic languages
must have appeared in Africa much earlier than the Hamitic ones (the Berber
languages belong to the semito-hamitic family which together Chadic constitutes
the Afrasiatic languages).
38

�24

Karol Piasecki

ed by the Arab tribes specializing in camel and horse breeding,
reached Africa either directly across the Red Sea or by going round
from the north41.
The last phase42 of hamitization is connected with the beginnings of the bronze age and civilization influences, and it brings
into view the armenoidal element, the one that is most scarce in
Sudan, concentrating in the cities. One should not forget that the
entire process was a very complex one, differing in time, and no
wave of migrations was homogenous or short-lived. There were
also secondary movements, reverse movement, etc. The chronology of various phases is only approximate, so it is easier to ascribe
it to historical periods than to try finding individual dates for them.
The hamitization gradient that is easy to observe and clearly
pointing southwards, manifested in the increasingly large presence
of the black variety (Plate 3), finds its confirmation in the Lower
Nile valley43.

The Arabic tribes penetrated into Africa already in the first millenium BC,
but their most intensive expansion is connected with the spread of Islam (Y. Fadl
Hasan, The Arabs of the Sudan, Khartoum, 1973). Islamization of Nubia and the
entire eastern Sudan was relatively the latest one thanks to the resistance of the
local Christian states, so the “Arabization” of the Nile Valley in terms of the
anthropological structure change is clearly weak. It really ends in the 19th century, when we see the last cases of the entire Arabian tribes resettling across the
Red Sea.
42
Of course one could also talk about the „post-hamitic” Europeanization
of the anthropological structure, particularly in Eastern Sudan, where in the
19th century we see the Turkish (and even Hungarian!) influences connected
with the presence of Ottoman troops (E. Strouhal, Rassengeschichte…). The
West European influences in their former African colonies are just as
numerous.
43
See: A. Wierciński, Analiza… , I. Michalski, Remarks… , K. Piasecki, Christianization and changes in Nubia’s anthropological structure, [in:] Between the
Cataracts, „Polish Archeology in the Mediterranean, Supplement Series, vol. 2,
fasc. 2, 2010, pp. 625-632.
41

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

25

Plate 3. Hamitization of modern Africa (by K. Piasecki, Christianization and
changes in Nubia’s anthropological structure, [in:] Between the Cataracts,
„Polish Archeology in the Mediterranean”, Supplement Series, volume 2,
fasc.2, 2010, p. 626). Lines 25% i 50% show participation of white variety
elements in anthropological structure. The points signified the localization
of investigated series. b –berberoid, e – mediterranoid, h – armenoid,
k – orientalid, y – cromanionoid.

Conclusions:
The Holocene history of the changes of the anthropological
structure of the Sudan population has not been fully explained
so far, particularly in its earliest stages. The data accumulated so
far allows the following conclusions to drawn:
1. The epipaleolithic and Mesolithic population of Sudan was
constituted by the archaic elements of the white variety: cro-

�26

Karol Piasecki

manionoid and mediterranoid elements, and the archaic elements of the black variety, i.e. negroid (bushmenoid) and
pygmoid. Also, the presence of australoid as admixture (particularly in the east)44 cannot be excluded, as it has appeared
there in latter times,
2. The expansion of the younger elements of the black variety
(equatorial and Sudanese) that came with the climate changes pushed the archaic elements into refugial areas and largely
limited their number,
3. Neolithisation of Sudan is connected with succeeding Hamitization waves which are responsible for the varietal black-white
mix that is typical for the anthropological characteristics of
the area (in the sense of variety),
4. For particularising and verifying the above model more
studies of the contemporary population and archaeological
evidence are needed.

44
This element probably came to be in upper paleolith in near Asia with the
superimposition of the residual, morphologically white Neanderthals onto the
black variety (the Sudanese and equatorial elements). This element has subsequently migrated from there to south Asia and Austronesia.

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

27

Bibliography
Achilli A. et all., Saami and Berbers – an unexpected mitochondrial
DNA link, „American Journal of Human Genetics” 76 (2005),
pp. 883-886.
Biasutti R., Le razze e i popoli della Terra, t. 3, Africa, Torino 1959.
Biasutti R., Micheli A., La preistoria africana, in: Le razze e i popoli della
Terra, t. 3, Africa, Torino 1959, pp. 3-71.
Chamla M.-C., Les populations anciennes du Sahara et des régiones limithrophes, Étude des restos osseux humaines néolithiques et protohistoriques, „Mém. de Centre Rech. anthrop. préhist. ethnograph” 9 (1968).
Charles R.-P., Recherches sur l’unite de structure de l’Afrique Méditerranéenne, „Bulletin de la Sociéte de Géographie d’Égypte” (1964),
v. 36, pp. 41-86.
Coon C. S., Tribes of the Rif, Cambridge, 1931.
Fadl Hasan Y., The Arabs of the Sudan, Khartoum 1973.
Ferembach D., Histoire raciale de l’Afrique du Nord, in: Rassengeschichte
der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrika,
Műnchen-Wien 1975, pp. 90-141
Ferembach D., Histoire raciale du Sahara septentrional (au Nord du
Tropique du Cancer), in: Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrika, Műnchen-Wien 1975, pp.
142-170
Henzel T., Michalski I., Podstawy klasyfikacji człowieka w ujęciu Tadeusza Henzla i Ireneusza Michalskiego, „Przegląd Antropologiczny”
(1955), t. 21, 2, pp. 537-662.
Hiernaux J., Afrique moyenne, in: Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrika, Műnchen-Wien, 1975,
pp. 185-232.
Hirschberg W., Völkerkunde Afrikas, Mannheim 1965.
Jaworska K., Charakterystyka antropologiczna niektórych szczepów
dorzecza Ubangi, „Acta Anthropologica Lodziendzia” 8 (1962).
Krzak Z., Megality świata, Wrocław-Warszawa-Kraków 2001.

�28

Karol Piasecki

Kurth G., Zur Rassengeschichte von Mittel- und Ostafrica, in: Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrika, Műnchen-Wien 1975, pp. 171-183.
Lange D., Abwanderung der assyrichen tamkāru nach Nubien, Darfur und
ins Tschadseegebiet, in: Europejczycy, Afrykanie, Inni, Bronisław
Nowak, Mirosław Nagielski and Jerzy Pysiak (eds.), Warszawa
2011, pp. 199-226.
Lebeuf A. N.-D., Les populations du Tchad (Nord du 10e parallèle), Paris
1959.
Maloletko A. M., Dawne narody Syberii. Etničeskij sostav po dannym toponimii, t. 1, Predystorija čeloveka i jazyka. Uralcy, Tomsk 1999.
Martin R., Saller K., Lerhbuch der Anthropologie in systematischer Darstellung, Stuttgard 1957.
Michalski I., Struktura antropologiczna Polski w świetle Wojskowego Zdjęcia Antropologicznego, Łódź 1949.
Michalski I., Remarks about the anthropological structure of Egypt, in:
Publications of the Joint Arabic-Polish Anthropological Expedition
1958/1959, Warszawa-Poznań-Cairo 1964, pp. 201-237.
Piasecki K., Struktura antropologiczna Nubii i Pustyni Nubijskiej, in:
M. Ząbek, ed., Wokół IV Katarakty. Społeczności wiejskie nad środkowym Nilem przed wielką zmianą, Warszawa 2005, pp. 33-44.
Piasecki K., Christianization and changes in Nubia’s anthropological structure, in: Between the Cataracts, „Polish Archeology in the Medite­
rranean”, Supplement Series (2010), volume 2, fasc. 2, pp. 625632
Piasecki K., Struktura antropologiczna dawnej Nubii, in: Waldemar Cisło, Jarosław Różański i Maciej Ząbek (eds.), Sudan. Bogactwo
kultur i wewnętrzne napięcia, Warszawa, 2012, pp. 83-94.
Posnansky M., East Africa and the Nile Valley in Early Times, in: Yūsuf
Fadl Hasan (ed.), Sudan in Africa, Khartoum 1971, pp. 51-71.
Schwidetzky I., Investigaciones antropologicas en las Islas Canarias. Estudio comparativo entre las población actual y prehistorica, Sta
Cruz de Tenerife 1975.
Schwidetzky I., Die vorspanische Bevölkerung der Kanarischen Insel,
“Homo” (1963) Beihaft 1.

�Changes in the anthropological structure of the Sudan…

29

Schwidetzky I., Die vorspanische und die heutige Bevölkerung der Kanarischen Inseln. Kontinuität und Diskontinuität von Bevölkerungsstrukturen, “Homo” 22 (1971), pp. 226-252.
Strouhal E., Rassengeschichte Ägyptens, in: Rassengeschichte der Menschheit. 3 Lieferung. Afrika I: Nord- und Mittelafrika, MűnchenWien 1975, pp. 9-89.
Vallois H., Les hommes de Cro-Magnon et les „Guanches”, „Anuario de
Estudios Atlanticos” (1969), pp. 24-31.
Wierciński A., Introductory remarks concerning the anthropology of
Ancient Egypt, „Bulletin de la Societé d’Égypte” t. 31(1958),
pp. 73-84.
Wierciński A., Analiza struktury rasowej ludności Egiptu w epoce przeddynastycznej, „Materiały i Prace Antropologiczne”, 56 (1963),
pp. 5-80
Wierciński A., entry: rasa geograficzna, [in:] Mały Słownik Antropologiczny (ed. 2), Warszawa, 1976, pp. 370-377.
A. Wierciński, Kontrowersje wokół Polskiej Szkoły Antropologicznej, in:
Teoria i empiria w Polskiej Szkole Antropologicznej, „Seria Antropologia” 11 (1985).
(translated by Piotr Klafkowski)

Résumé
Les transformations de la structure anthropologique
de la population de la zone du Soudan
L’article résume les données sur les transformations de la structure
anthropologique de la population de la zone soudanaise. Il aborde les
approches de Biasutti et Eickstedt en les comparant avec les résultats de
l’école polonaise d’anthropologie. Il met en évidence le rôle des composantes archaïques de la population (homme de Cro-Magnon et négroïde)
et l’impact de la hamitisation sur la population contemporaine de cette
région.

��RYSZARD VORBRICH

LAND AND THE ENVIRONMENT VERSUS
CUSTOMARY AND STATUTE LAWS.
Environmental and political pressures on the
Daba of northern Cameroon

The Mandara Mountains in northern Cameroon exemplify the
dynamic of cultural processes connected with various forms of
space management. I have used the ethnic group of Daba living
in the south-eastern edge of the Mandara massif in northern Cameroon to discuss the phenomena that are typical of the region.
Advantageous soil conditions and the abundance of flora and
fauna in the mountain area favoured settlement. The area was
settled by the remainder of various migrational waves which in
the past marched across the area of present-day Cameroon. The
settlers were primarily drawn to the areas by the defensive values of the mountains, found in the centre of plains, which were an
area of numerous tribal wars and slave hunts. The Mandara mountains offered shelter to everybody who wanted to flee the expansion of the Muslim states of Central Sudan. In the 19th c., the
mountains became a refuge zone surrounded from all sides (by
the Kingdom of Mandara in north and the state of Fulbe in the

�32

Ryszard Vorbrich

south), a unique island of the old, archaic culture, classified by
ethnologists as paleonigritic type1.
In the melting pot thus formed groups of migrants mixed in
different proportions and assimilated to a different degrees the
racial, linguistic and customary features of their neighbours. As
a result – a unique complicated and specific complex of cultural
features formed in many microregions of the massifs2. This led to
the formation of several separate ethnic groups. Due to their animistic beliefs, they were called “Kirdi” (“pagans”) by the Muslim
neighbours3.
The settlement of numerous human groups in the mountains
complicated the existing ethnic relations. An increase of the density of population by several times triggered a process which led
to the deterioration of the natural environment. The hunger for
land motivated the highlanders to clear many forest zones. It did
not permit the application of a long-term fallowness which favours the reconstruction of the natural arborescent flora. As a result,
the country turned into steppes and many animal species left it.
Tropical rains more easily washed the soil from slopes which did
not have the protection of a permanent root system of the arbo1
I write about this more broadly in: Ethnic and settlement processes in a refuge
territory and forms of social and political organization, “Hemispheres. Studies
on Cultures and Societies”, vol. 5 (1988), pp. 165-192.
2
This concentration of ethnic and cultural boundaries led some researchers
to indentify hundreds of micro ethnicities in the region, covering individual villages
or settlements, with a population of between a few hundred and a few thousand.
For example, in describing the ethnic situation of a single department of Guider,
Jacques Lestringant speaks of “a hundred ethnic micro groups.” Lestringant, Les
pays Guider Au Cameroun. Essai d’histoire regionale, Versailles, 1964: p. 79.
3
Kirdi originates from the barma language [although some sources trace
it to the language of Shoa Arabs (ABÉ C., Espace public et recompositions de la
pratique au Cameroun, Polis/RCSS/CSSR (2006), v. 13, Nos. 1–2, p. 41)] and
means literally “the infidel,” “the mangy dog” (Garine I., Kirdi, in: G. Balandier,
J. Maquet (éds.), Dictionnaire des civilisations africaines, Paris 1968, p. 232.

�Land and the environment versus customary and statute laws

33

rescent flora. The yield of the soil decreased. Famines were very
frequent4.
The demographic pressure could be discharged only after external political factors, which disinclined people from a resettlement
of piedmont valleys, had ceased. Among the political factors, which
interfered with an agricultural management of the piedmont valleys, one should primarily mention the pressure of warlike shepherds
and especially that of Fulbe landlord. The mini-states they created
(so-called lamidats, governed by local feudal lords – lamido) fought
a “holy war” with the “pagans” from the mountains for almost the
entire 19th century. The highlanders responded with a guerrilla
war, which, at times, did not differ from banditry. The conflicts
continued in the 20th c. even after the “colonial peace” was introduced by Germans and later French. The Fulbe landlords found
support of representatives of local colonial authorities whom they
convinced without any effort that a “pagan” is synonymous with
a “bandit”. The attitude of the colonial administration intensified
both the aversion and isolation of the highlander population. The
situation did not change much in the first decades of Cameroon’s
independence – the Fulbe landlords gained dominance in the new
country, especially in the north. In this context, it is Daba highlanders who found themselves in the most disadvantageous position,
as Lamido Babale, who claimed the right to rule the Daba-inhabited district of Mayo Oulo, was president Ahmadou Ahidjo’s most
trusted man. Babale’s special clout enabled him in the 1960s, 1970s
and 1980s to perpetrate numerous acts of abuse, including physical abuse, against Daba highlanders.
Nonetheless it can be said that the Daba were the ethnic group
which opposed external influence of both the Fulbe landlord and/
Famine would often force Daba highlanders to sell their children for a handful
of millet. Cf. J. Lestringant, op. cit., pp. 120, 394).
4

�34

Ryszard Vorbrich

or colonial administration for the longest time. At the beginning
of the 20th c., i.e., at the birth of the colonial epoch, they were the
last ethnic group of this part of Cameroon which, as a whole,
retained independence with respect to the state of Fulbe-Adamaua
that propagated Islam. The persistent resistance of the Daba to
the French administration and to the Fulbe landlords, who represented the former, was the reason for numerous armed incidents
during the interwar period. This independent stance of the highlanders led eventually (in 1940) to the formation of a special status administrative unit in the part of the ethnic Daba area. The
status is depicted in the official name, i.e. Groupement Daba Independants. Eighteen local communities were included in to the
administrative unit: they are formally and directly administered
by a sub-prefect from distant Guider. This, however, is only nominal authority. No representative of the administration showed
up for many years in any of the parts of the area. Hence, the political disintegration of the mountainous communities of the Daba.
Each of the 18 villages was a socially and economy, and, to some
extent, also politically independent unit of territorial organization.
This situation led to the miniaturization of the local economic
systems5.
The formation of traditional forms of socio-political organization of Daba was not uniform in the entire ethnic area of Daba.
The complex ethnogenesis of the tribes of the Mandara massif
finds its reflection in the ethnic structure of the ethno-linguistic
group under study. Five sub-groups can be distinguished: Daba-Hina, Moutouroua, Kola, Mousgoy and Daba-apparents in total
5
I write about this more broadly in Daba – górale północnego Kamerunu.
Afrykańska gospodarka tradycyjna pod presją historii i warunków ekologicznych
[Daba – Impact of History and Ecology on the African Tropical Economy], PTL.
Prace Etnologiczne t. 13, Wrocław: PTL 1989, pp. 277.

�Land and the environment versus customary and statute laws

35

from 20 to 30 thousand people, depending on the source6. The
last two sub-groups are most numerous. The members of the sub-group know as Daba-Mousgoy, inhabiting mainly the Mousgoy
canton, are estimated to number 6-7 thousand people whereas
the inhabitants of Groupement Daba Independants, who can be
associated with the Daba-apparents sub-group, are estimated to
number over 8 thousand peoples. Both main sub-groups differ
with respect to the types of traditional form of the socio-political
organization, developed throughout centuries. In the middle of
the 19th century Daba-Mousgoy created a strong expansive chiefdom. A simpler from of political and territorial organization,
comprising single local communities, is more typical of the other
sub-group, defined sometimes as Daba-Independents.
Different forms of the socio-political organization affected the
formation of two separate types of spatial organization as well as
exerted influence on the scale of an economic system among the
main sub-groups of Daba.
Thanks to a strong centralized authority and military potential,
Daba-Mousgoy could effectively oppose the pressure of culturally alien Fulbe on the piedmont areas, more easily accessible to
agriculture. Their chiefdom was the only one of the few independent political units of the pagans (so called “Kirdi”) which remained until the colonial times. In its heyday the chiefdom of Mousgoy comprised several villages. The villages did not form
independent political and economic units. Their former chiefs,
while retaining the functions of religious leaders, were under the
authority of the chiefdom leader. A military organization of the
chiefdom provided for the defence against any external threat as
6
Estimates vary, cf., A. Podlewski, La dynamique des proncipales populations
du Nord Cameroun, entre Bénoue et Lac Tchad, Yaoundé, 1964 , p. 110; J. Lestringant,
… tab. Population; H. Pierrete, Esquise phonographique d,un parler Daba. La
Mazagway, Yaoundé 1978, p. 3, https://www.ethnologue.com/language/dbq.

�36

Ryszard Vorbrich

well as for free and safe migration of individuals within the chiefdom. Daba-Mousgoy regarded the space between villages as
a positive value, as something homely. The feeling of security
combined with awareness of common interests, strengthened the
feeling of solidarity and the economic links between local communities. A system of goods redistribution, typical of each chiefdom, linked all units and groups with respect to economy and
outlined relatively extensive borders of the local economic system,
convergent with the territory of the chiefdom.
The inhabitants of the mountainous settlements located in the
area of the Groupement Daba Independants7 retained the genuine acephalous character of the social organisation. While making
use of the natural environment, they created a specific form of
the political organization referred to by the present author as
a “mountainous residential aggregate”. The areas of individual
mountainous residential aggregates overlap more or less those of
physiographic massifs.
At the time of slave-hunts and attacks of Fulbe, a no-man’s-land
extended in deserted valleys between settlements located on the
hills. Since the second half of the twentieth century, when threat
has disappeared and the mountainous valleys have been partly
brought under cultivation, borders between the mountainous
residential aggregates, although not formally identified, usually
proceed alongside valleys, rivers and streams. This gave the mountainous residential aggregates an easily noticeable character
of spatially isolated human settlements. During tribal struggles,
the social and economic isolation of individual settlement complexes was even greater. The cavalry of Fulbe ventured frequently
(especially during the seed and harvest time) into the mountaFor about 20 years they have officially used the name Groupement Daba,
without the adjective “Independants”.
7

�Land and the environment versus customary and statute laws

37

inous valleys, apprehending farmers who travelled between the
massifs or who tried to farm lots located a bit lower. Thus, the
extensive and fertile areas of the mountainous valleys had a negative spatial value for the Daba highlanders. Space was evaluated
here not from the viewpoint of its economic value but from that
of its defensive value. Peaks of hills had a positive value. They did
not provide sufficient amounts of soil and water for the dwellers
but were safe. This contributed to a greater isolation of the settlers
as a consequence, and was not conducive to the emergence of
conflicts of frontier lands.
The reluctance to settle valleys remained in the psyche of the
highlanders long after the political factors which created it had
ceased to act. The territory of a typical mountainous residential
aggregate remained to the end of the 20th century the fundamental unit of territorial organization of Daba highlanders. Enlarged
by the adjoining areas of valleys, it reaches 30-40 km². The organization is formed by a socially, politically, economically and religiously integrated usually community of settlers of about 500
people, often of heterogeneous origin. The structure of kinship
and territorial organization cross on the political plane. Particular residential aggregates are inhabited by mixed ancestral groups
of which families whose pedigree goes back to first settler, the
founder of the aggregate, are dominant. Within kinship groups,
authority8 is exercised by leader of lineage (or gens) as well as
fathers of families.
In the old days they controlled the life of family (or gens),
resolved controversies, helped relatives who needed assistance.
The chief of the residential aggregate, the member of the dominant
8
From the anthropological perspective we should rather talk about leadership
or decisive influence (R. Vorbrich, Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje
i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce, Poznań: Wydawnictwo
Naukowe UAM 2012, pp. 114-115).

�38

Ryszard Vorbrich

gens, provides for the stability of the local social (religious and
economic) system. Thus he was the judge and mediator in controversies between different kinship groups as the “chief of the
earth” (bay), he distributed arable lots, and to this day performs
important functions in agricultural cults, mediates in contacts
with the outside world9. In traditional local communities there
were also leadership functions excluded from the authority of the
political leader and taken over by the “war chief” (bay hyl) and
the “rain chief” (by van)10. They served to provide for the security and integrity of the local group and for the efficient functioning
of the economy.
The title of land co-ownership is held by all persons who are
permanent inhabitants of the area of a residential aggregate and
who belong to a kinship group that is politically recognized in this
area. Since rights to the land are not gained through affiliation to
a gens or a tribe but through the acquisition of the rights of a
number of territorial community, in the case of Daba highlanders
(as before said: Daba-Independents) we cannot speak of one common system of land management. In the case of traditional mountainous residential aggregates we are dealing here with many

Since the 1980s, “chieftains of the earth” were installed in secondary administration system, as accepted (appointed) by state authorities, “village chiefs”.
It helped to change their social status of traditional chiefs. On the one hand,
they lost their independence from external factors, on the other hand, they have
gained a new legitimacy of their power over members of the community. (R. Vorbrich, Wódz jako funkcjonariusz. Despotyzm zdecentralizowany w społeczeństwie
postplemiennym Kamerunu, „Lud” t. 88 (2004), pp. 219-236.
10
However, the war chief function has disappeared in the 70s of the last
century. The last armed conflict between local communities took place in 19751976. The Teleki residents accused then the inhabitants Mandama of provoking
drought. The function of rain chief is reborn in particular local communities (or
regional communities) in each generation.
9

�Land and the environment versus customary and statute laws

39

self-contained and independent land systems which determine
the small scale of the local economic system.
In this way, the social and economic organisation of the Daba
fitted the tribe society model. It is marked by low relevance of
kinship in social relations and structures (while territorial bonds
still prevail). It was limited (both in physical space and time) to
public, legal and political connections. Economy of structures can
be observed, seen in the cohesion and self-sufficiency of local
communities as well as in the large degree of concentration of
public roles in the same individuals and institutions11.
On average, a mountainous residential aggregate is divided
into districts situated on the opposite slopes of the massif. The
number of the districts has grown recently: this was followed by
an effective settlement and cultivation of border no-man lands.
The latter have names, but their boundaries were initially not
identified. Over time, such peripheral districts gained independence and definitively separated from the native mountainous
residential aggregate.
This lay at the root of many local conflicts. Their character is
discussed below in the example of the village of Zagalam (Zakalam).
The means for organising space described above began to change in the latter half of the twentieth century. As the political situation stabilised, the advent of a “postcolonial peace” changed
people’s perception of valleys as dangerous areas. The local population consequently began to increase as the process of settlement intensified in the “no-man’s land” of the foothills. This starCompare definitions of tribal society: I. M. Lewis, Tribal society, in: D. Sills
(ed.), International encyclopaedia of the social sciences, Cambridge 1964, v. 18,
pp. 245-261 or A. W. Southall, The illusion of Tribe, in: R.R. Grinker, S. Lubkemann,
Steiner C. (eds.) Perspectives on Africa. A Reader in Culture, History, and
Representation, Chichester 2010, pp. 83–95.
11

�40

Ryszard Vorbrich

ted a competition for land based on a new and different set of
principles. Norms derived from common law, rooted in (non-transferable) community ownership of land, clashed here with norms
that promoted the desacralisation and marketization of land.
Those making claims to land could no longer merely appeal to
tradition (the heritage of their ancestors – “seniority” in a hierarchical system of shared ownership).
Moreover, in this competition for land, a new element was
introduced – the Government’s economic policy, which set out
two conflicting goals.
First, it sought to extend the state’s jurisdiction to the whole
of the territory (including the tribal areas) within the country’s
borders. Second, it sought to incorporate Cameroon’s tribal communities into the wider national economy based on market principles.
Earlier attempts by the colonial administration to settle the
issue of land ownership were generally not very favourable for
traditional communities. Decrees issued in 1920 and 1921 introduced the concept of “vacant and ownerless lands” (terres vacantes et sans maître)12. This allowed vast expanses of the country
(especially valuable forest areas) to be incorporated into state
forest reserves. As a consequence, local Daba communities were
left with only those lands that (according to the letter of the law)
“belonged to natives or native communities on the basis of custom
and tradition”13. This threatened to deprive the expanding population of highlanders of the ability to make use of fallow lands in
the valleys.

12
Article 2 of the Decree (p. 52), cited after: G. Masson, La misse en valeur
des territoires du Cameroun places sous le mandate Français, Paris 1928, p. 37.
13
Ibid.

�Land and the environment versus customary and statute laws

41

These lowlands were initially occupied by the Daba (and other
inhabitants of the mountainous regions of northern Cameroon)
in a spontaneous and rather haphazard manner. This mass movement “toward the valleys” prompted the authorities to legally
regulate the phenomenon. The decree of 19 April 1959 already
guaranteed the collective right to land in areas “necessary for
current and future members of a community”14.
However, the legislature was careful not to use even once in
this case the term “property”, and instead used the term “possession” or “occupation”. As a result, the new land law did not give
traditional local communities ownership rights to the land they
used, but maintained (and normalised) only the right to collective use of larger areas of land than was currently effectively utilised. In its adaptation of legal terminology to the social realities
of tribal communities, the legislature defined, first and foremost,
the term traditionally associated with land tenure – “community”.
The decree stated that a community (communauté) is “a collection
of people linked by bonds of kinship, living together by adoption
or association in a given area”15. In the commentary to the definition, it is suggested that the concept of community refers primarily to ancestral structures (lineage). Significantly, it is stipulated as well that a community thus understood has no legal
personality and therefore cannot own land, and possesses only
the right to its use. This had profound consequences for the commoditisation (marketization) of the agricultural economy16. The
Laws adopted in independent Cameroon (in 1963 and 1966) specified
more precisely the relation between a custom-based and state legal system
(S. Melone, La parente et la terre dans strategie du developpment, Paris 1972,
p. 158)
15
Ibid, p. 159.
16
It should be added that as early as 1927, plans were made for a special
procedure to legalise individual rights to land, which was supposed to give it
14

�42

Ryszard Vorbrich

still unclear status of land hampered its commoditization (and
consequently blocked access to loans).
This situation changed with the land reforms of 1974 and 197617,
which established terms for obtaining the title to land, and introduced new regulations concerning access to land (and forests) in
Cameroon. They also introduced a “system of dominions”, which
created three categories of land: areas owned by (domains of)
the state or other public authorities, private lands, and so-called.
“national domains”18.
From the point of view of local communities and their competition for land, of crucial importance were the lands included in
the national and private domains. The national domain created
a kind of land reserve, areas of which local communities living
within traditional tribal structures could seek to have apportioned
as community property. Such communities (collectivités coutumières)

the quality of a good. This procedure required that an individual seeking to
identify and register their property rights mark the site with stakes. On a specified
day, an administration official, after informing the leaders of traditional local
social structures, conducted a site visit, during which all those present were
called on to make known any competing claims. A protocol was drawn up, and
parties making competing claims had three months to document and formally
present their case. (see Melone, op. cit., p. 160).
17
Ordinance No. 74/1 of 6 July 1974 and Decree No. 76/165 of 27 April
1976.
18
In addition to its unifying function, the reform aimed at establishing
“unoccupied lands” that could be managed by the government as an instrument
for intensifying agricultural production, especially in the context of its national
development strategy. This reform strengthened the sphere of state ownership
at the expense of local communities. It resulted in cases of populations of
“indigenous peoples” being displaced from the land and property assets they
had inherited. Cf. A. Teyssier, O Hamadou, C. Seighnobos, Expériences de médiation
foncière dans le Nord-Cameroun, FAO Corporate Document Repository [http://
www.fao.org/docrep/005/y8999t/y8999t0l.htm#TopOfPage]

�Land and the environment versus customary and statute laws

43

could be given areas of this category of land for collective use,
but only under certain conditions19.
Local communities which failed to acquire the status of administrative chiefdoms within a specified timeframe (in the 1970s
and 1980s) were threatened with marginalization. They found
themselves at a disadvantage in terms of access to land resources
deemed part of the “national domain”. At a particular disadvantage were the residents of settlements established in the late twentieth century in the valleys between mountains that were “sandwiched” between larger neighbours. It should therefore come
as no surprise that over time (beginning in the early twenty-first
century) there intensified a tendency among them to “fight” to
become a chiefdom. This was supposed to open up a legal path
to obtaining parts of the national domain.
An example of such activity is provided by the village of Zakalam (also written as Djakalam) in the Groupement Daba20. This
small village (with a population of about 300) is sandwiched between large villages – groups of highland settlements with a long-standing status as chiefdoms: Mandama (to the east), Teleki (also
written as Teriki – to the west), Matalao (to the north) and Taski
(to the south).

19
As specified in the land decree, “a national domain free of any effective
occupation (may be conferred) under a temporary concession provided that it
will continue to be developed (utilised). This is a condition for a transition to
(a form of) permanent concession and full ownership through the land registry”.
(Article I, Decree No.76/165 of 27 April 1976).
[http://yaounde.eregulations.org/media/decret%2076-165%20du%20
27%20avril%201976%20fixant%20les%
20conditions%20d%27obtention%20du%20titre%20au%20foncier%20
Cameroun.pdf]]
20
A “groupement” in this case is the equivalent of a district (commune).

�44

Ryszard Vorbrich

The relationship between Zakalam and Mandama illustrates
well a new type of social relations and competition for land in the
region of the Mandara massif.
Due to a historical coincidence, over the last 30 years Mandama has grown into a political and economic centre in Daba country. In the mid-twentieth century, M.T. (one of the sons of the
then-village chief – Mazoum Bay) became the personal chauffeur
of the wife of president M. Ahidjo, and the leader’s half-brother
– D.T. – was sent to school (on orders of the colonial authorities).
Their children, who were educated in the city, currently hold high
and influential positions in political, economic, and cultural institutions in the capital and on the regional level. This has given
the current village chief (the uncle of these educated Daba elites)
access to national decision-making and opinion-forming bodies.
This has also allowed the other residents of Mandama to benefit
from ties to the wider world. Mandama today has a health centre,
two secondary schools, and a Catholic parish, and a new post
office and other facilities have been built21.
For Mandama, Comité de Developpement du Groupement Daba
became the major instrument through which external development
funding could be obtained. Its force is in the functional connection
between traditional ancestral structures with the structures of
the state and the society. The board of the Committee is almost
entirely filled with close relations of the present chief Mandama,
who are at the same time M.T’s and R.D’s cousins or descendants.
The most important of them are placed in the central bodies of
the state; R., for example, who is R.D’s son, has a position of power
at the office of the president of the republic.
21
Cf. R. Vorbrich, The clay pot and the iron pot. The tribal society confronted
with the nation and the global society, “Hemispheres. Studies on Cultures and
Societies” (2009), vol. 24, pp. 143-154.

�Land and the environment versus customary and statute laws

45

The inhabitants of Zagalam lack such connections. The place
was founded by settlers, who in the mid-20th century left the
neighbouring mountains for the valley below. My studies conducted in 2004 and 2011 indicate that Zakalam elites think their village is underprivileged when it comes to access to land and to
development funding (infrastructural projects). These are controlled by the administration of the region (arrondissement) of
Guider and are intercepted by the inhabitants of the much bigger
Mandama (with a population of between 1,300 and 1,500). Zakalam people complain of being treated like a periphery of Mandama. It is true that – many years ago (in the 1970s) – an inhabitant of Zakalam was nominated chief by the local administration,
but the nomination was defective in substance. It came from Babale – the head of the Mayo Ouolo district – a very powerful,
Fulbe feudal lord and a crony of the then president of Cameroon
Ahmadou Ahidjo22. Now, thirty years after president Ahidjo stepped down (or in fact was deposed), a nomination like this is no
sufficient legitimacy of the chief’s powers and neither does it result in the establishment of a chiefdom. Under the 1977 decree,
village chief (lowest rank) nomination is within the powers of the
prefect. Therefore, the Chief of Zakalam may not be considered
an equal of the chiefs of the neighbouring villages. This affects
the status of the whole settlement and its development opportunities.
In these circumstances, Zakalam elites sought to obtain the
status of a third-class chiefdom. Their efforts were through referring to tradition, namely by exploring the memories of the oldest
Babale was president A. Ahidjo’s (a Fulbe by birth) most trusted collaborator.
He enjoyed the official status of “spiritual father,” but was also rumoured to be
the president’s “personal wizard.” A token of close relations between the two
men is the fact that A. Ahidjo built his private residence in the provincial town
of Mayo Oulo.
22

�46

Ryszard Vorbrich

villagers in order to provide arguments in favour of making Zakalam an administrative entity. Minutes of the meeting (written
in poor French) and the appended map are precious documents;
they illustrate how important oral tradition is for post-tribal communities in their efforts to document the founding myth of the
local community in the process of building their identity vis-à-vis
the national identity. They also demonstrate how the founding
myth of a local community can be used to boost its legal status
and the legitimacy of the local structures of power. The founding
myth of a local community is used as a tool in building the status
of the group by making it an entity capable of effective competition for land and external resources. The minutes are quoted below – in their original form, which better reflects the spirit of the
document.
In addition to legal measures, there are initiatives designed to
re-design the social organisation of the inhabitants of Zakalam.
Like in some of the neighbouring villages, a civil society structure has been established – based not on blood bonds, but on discretionary ties. It is GIC: Des Agro-eleveurs «KASSAF» de Djagalam
(Zagalam, Zakalam)23. The association’s statutory objective is to
raise the “farming and pastoral awareness” of the local community. The organisation is also a tool in making development resources of the outside world available to the community.
In this way, i.e., by referring to tradition (the founding myths
of the community expressed by the elders) as well as to elements
of “modernity” (GIC-type associations which are organisations
of discretionary nature), the inhabitants of Zakalam have formed
GIC associations in Cameroon are duly registered and operate under Loi
No. 92/006 of 14 August 1992 on groups of joint initiatives (groupe d’initiative
commune – GIC). This is key legislation for the formation of civil society institutions.
Its Article 4 requires such associations to be open and not to discriminate against
anybody on grounds of their tribal identity, religion, gender or ideology.
23

�Land and the environment versus customary and statute laws

47

�48

Ryszard Vorbrich

a new social dimension, which can be denoted as post-tribal society.
By this term should be understood such a type of society in
which the cultural characteristics, world vision, and structural
elements typical of a tribal society, including the small scale of
social systems, collectivism, and the resultant concept of a human
being as subordinate to the community, the predominance of blood ties over voluntary ties and the related principles of loyalty,
which in turn are connected with the domination of the ethnocentric attitude, etc., are, in a selective and modified manner,
intertwined with institutions and principles imported from western
cultural spheres: the relatively large scale of social systems, the
idea of the nation as an integrated community, social organization
based on the domination of random ties, parliamentarianism,
etc24.

Bibliography
Abé C., Espace public et recompositions de la pratique au Cameroun, Polis/
RCSS/CSSR, v. 13 (2006), Nos. 1–2, p. 29-56.
Garine I., Kirdi, in: G. Balandier, J. Maquet (éds.), Dictionnaire des civilisations africaines, Paris 1968, p. 232-235.

24
Cf. R. Vorbrich, Post-tribal society in Africa: The concept of community and
the modernization of tradition (seen from a Polish perspective), in: K. Trzciński
(ed.), The state and development in Africa and other regions: past and present.
Studies and essays in honour of Professor Jan J. Milewski, Warszawa: Oficyna
Wydawnicza ASPRA-JR 2007, pp. 197-206.
The concept of post-tribal society more broadly I discuss in: Plemienna
i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej
Afryce [The Tribal and Post-tribal Africa. Conceptions and figure of the community
in old and contemporary Africa], Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM 2012,
p. 434.

�Land and the environment versus customary and statute laws

49

Lestringant J., Les pays Guider Au Cameroun. Essai d’histoire regionale,
Versailles 1964.
Lewis I. M., Tribal society, in: D. Sills (ed.), International encyclopaedia
of the social sciences, v. 18, Cambridge 1964, p. 245-261.
Masson G., La misse en valeur des territoires du Cameroun places sous le
mandate Français, Paris 1928.
Melone S., La parente et la terre dans strategie du developpment, Paris,
1972.
Pierrete H, Esquise phonographique d,un parler Daba. La Mazagway,
Yaoundé 1978.
Podlewski A., La dynamique des proncipales populations du Nord Cameroun, entre Bénoue et Lac Tchad, Yaoundé, 1964.
Southall A. W., The illusion of Tribe, in: R.R. Grinker, S. Lubkemann,
Steiner C. (eds.), Perspectives on Africa. A Reader in Culture, History, and Representation, Chichester 2010, p. 83–95.
Teyssier A., Hamadou O., Seighnobos C. (eds.), Expériences de médiation
foncière dans le Nord-Cameroun, FAO Corporate Document Repository [http://www.fao.org/docrep/005/y8999t/y8999t0l.
htm#TopOfPage]
Vorbrich R., Ethnic and settlement processes in a refuge territory and forms
of social and political organization, “Hemispheres. Studies on Cultures and Societies” (1988), vol. 5, p. 165-192.
Vorbrich R., Daba – górale północnego Kamerunu. Afrykańska gospodarka tradycyjna pod presją historii i warunków ekologicznych [Daba
– Impact of History and Ecology on the African Tropical Economy], PTL. Prace Etnologiczne t. 13, Wrocław: PTL 1989.
Vorbrich R., Wódz jako funkcjonariusz. Despotyzm zdecentralizowany
w społeczeństwie postplemiennym Kamerunu [The chief as functionary. Decentralized despotism in the post-tribal society in Cameroon], „Lud” (2004), v. 88, p. 219-236.
Vorbrich R., Post-tribal society in Africa: The concept of community and
the modernization of tradition (seen from a Polish perspective), in:
The state and development in Africa and other regions: past and
present. Studies and essays in honour of Professor Jan J. Milewski,

�50

Ryszard Vorbrich

K. Trzciński (ed.), Warszawa: Oficyna Wydawnicza ASPRA-JR
2007, pp. 197-206.
Vorbrich R., The clay pot and the iron pot. The tribal society confronted
with the nation and the global society, “Hemispheres. Studies on
Cultures and Societies” (2009), vol. 24, p. 143-154.
Vorbrich R., Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej i współczesnej Afryce [The Tribal and Post-tribal
Africa. Conceptions and figure of the community in old and contemporary Africa], Poznań: Wydawnictwo Naukowe UAM 2012.

Résumé
Terre et de l’environnement versus les lois coutumières
et de loi de l’État.
Les pressions environnementales et politiques
sur le Daba du nord du Cameroun
Mandara massif au Nord-Cameroun est un exemple de la dynamique
des processus culturels associés aux différentes méthodes de planification de l’utilisation des terres. Les phénomènes typiques de la région
sont examinées dans cette étude comme un exemple Daba groupe ethnique vivant dans le bord sud-est du Massif Mandara dans le sud du
Cameroun.
Je souligne l’importance des conditions naturelles (l’environnement)
et la pression de facteurs politiques pour les formes d’organisation sociale et les façons d’organiser l’espace. Je décris comment la vieille –
tribale – formes d’organisation sociale sont confrontés avec les exigences
d’une loi de l’État moderne. Pour des exemples précis, je montre comment les paysans forment les structures de la société civile d’être en
mesure de fonctionner efficacement dans la société moderne, contribuant à la formation du type de société «post-tribale».

�KATARZYNA MEISSNER

LES OBJECTIFS NON CACHÉES –
LES OBJECTIFS CACHÉES.
L’INCOMPATIBILITÉ DES SCÉNARIOS
SUR LE CHAMP LOCAL DE LA
COLLABORATION DE DÉVELOPPEMENT1
L’introduction
Au cours des dernières décennies les deux paradigmes étroitement liés – altruiste et de modernisation ont déterminé l’orientation de la politique de développement. Le premier d’entre eux
se donnait pour but (moral !) d’agir pour le bien des autres, le
deuxième visait au progrès technique et à la croissance économique. On retrouve leurs manifestations encore chez les décideurs

Katarzyna Meissner – Université Adam Mickiewicz à Poznan, L’Institut
d’ethnologie et d’anthropologie culturelle
Cet article traite des résultats préliminaires du projet «Le milieu rural de
l’Afrique en quête des projets de développement. L’étude anthropologique des
courtiers locaux du développement au Mali et au Burkina Faso». Le projet a été
financé par le Centre National de la Science (la décision numéro DEC-2012/07/N/
HS3/00866). Dans le cadre du projet nous avons mené la première des trois
étapes des recherches de terrain parmi le peuple Kurumba qui occupe le nordouest du Burkina Faso.
1

�52

Katarzyna Meissner

et les opérateurs de développement qui se focalisent à obtenir des
effets souhaités de leurs actions de développement.
Actuellement les projets de développement ciblent, à part le
transfert de nouvelles technologies et de connaissances spéciales,
la mise en œuvre de nouvelles structures et modèles d’organisation
sociale à l’exemple de l’Ouest. On évite de formuler les sociétés
en développement en termes de «primitives» et «retardées» et on
les a remplacés par la devise «de l’égalité» et «du partenariat».
Néanmoins on observe chez les opérateurs la tendance à se référer aux « représentations», comme le dirait Edward Saïd (2008),
aux images difformes des collectivités locales qui remontent à
l’époque coloniale.
Dans la littérature on peut retrouver les descriptions de ces
représentations, des modèles élaborés de communautés locales
qui ont influencé le caractère de la politique locale (à comparer
Olivier de Sardan 1993; 1995). Les décideurs et les opérateurs de
développement perçoivent les bénéficiaires comme des communautés compatibles qui fonctionnent selon le principe de consensus et de bien public. En conséquence, cela conduit à ne pas prendre
en considération ni les différences classiques ni les antagonismes
entre les femmes et les hommes, entre les anciens et les jeunes et
même, ce qui est pire, à ne pas remarquer les tensions parmi les
membres des structures formelles ou informelles telles que : groupes
de parenté, de voisins, relations patron-client (sous formes de
dyades, de triades et de réseau des courtiers). À l’inverse, on prend
les membres de la collectivité rurale pour des individus qui prennent
des décisions indépendamment de l’opinion des autres. En réalité, les niveaux de décision, surtout dans le domaine d’introduire
de nouvelles solutions économiques (par exemple : la création
des caisses de crédit ou des sociétés agricoles et d’élevage), sont
très liées – les décisions dépendent aussi bien des opinions individuelles (par exemple : du chef de famille) que des opinions

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

53

collectives (des membres du clan). Les décideurs se référent dans
leur argumentation aussi à la spécifique culturelle des collectivités locales (coutumes, croyances, préjugés) en tant que facteur
qui traduit le retard et l’aversion par rapport aux innovations de
développement. Cependant, contrairement à l’opinion universelle,
la logique symbolique et religieuse des collectivités rurales coexiste
avec la logique technologique et économique. Néanmoins elle ne
s’inscrit pas dans la définition de «la rationalité» du monde occidental. Les bénéficiaires interceptent d’habitude dans cette situation des solutions selon «le principe de sélectivité» et ils les adaptent
aux contextes culturels locaux2.
Il manque de place dans cet article pour critiquer les paradigmes
invoqués et pour traiter des conséquences auxquelles ils mènent.
Nous visons à signaler que ces méta-narrations ont masqué partiellement le fait que l’activité de développement est le débouché
où les liens et les services sont à vendre (sous forme de projets,
de slogans, de devises). Cette activité est simultanément une arène
où les différents acteurs locaux de société rivalisent des influences
et du prestige qui résulte de leur participation à l’entreprise de
développement.

L’état néo-patrimonial constitue l’exemple d’une telle adaptation parce
qu’il unit les formes traditionnelles du pouvoir avec les formes modernes. Comme
l’élément traditionnel on a la structure de maîtrise où le pouvoir considère l’état
pour sa propriété et il fonde son administration sur le maintien des clients. Le
maîtrise du pouvoir par le courtier de la bureaucratie «moderne», mise en œuvre
sur le territoire africain pendant la période coloniale, constitue l’élément adapté.
2

�54

Katarzyna Meissner

Le marché des biens et du service c’est-à-dire le projet
de développement d’après les bénéficiaires
Dans les années 90 du XXe siècle, la réorientation de la politique
de développement et la transition des macro-projets3 aux projets
réalisés à plus petite échelle démontre la subjectivité croissante
de locales structures socio-progressives (par exemple: comités,
associations et groupes ruraux) et leur influence réelle sur les
objectifs et les directions des entreprises de développement. Les
bénéficiaires, vus jusqu’à présent comme des sujets passifs de
l’activité de développement, ont gagné le statut des partenaires
actifs et de plus en plus conscients de la coopération. Le projet
a abouti donc au changement de la forme des relations entre le
donateur et les bénéficiaires et il est devenu aussi une occasion
pour la confrontation continue des attentes et pour la hiérarchie
des besoins des bénéficiaires.
Jean Pierre Oliver de Sardan (1993), anthropologue du développement, en analysant les micro-projets réalisés sur les territoires
ruraux en Afrique, a conclu que les objectifs de développement
des donateurs formulées «sur le papier» diffèrent des objectifs
auxquelles visent les bénéficiaires «sur le terrain». Cette divergence
est justifiable et inévitable parce qu’elle résulte de la confrontation
des intérêts matériels et symboliques de deux parties impliquées
dans le projet. Une telle idée a été soutenue par Norman Long
(2001), créateur de la perspective centrée sur l’acteur (actor oriented
Cette transition résulte des conséquences négatives de la mise en œuvre
dans les années 80 des programmes d’adaptations structurales qui ont provoqué
la croissance du chômage, la diminution du niveau réel des salaires, l’accès pire
à l’éducation et au service médical et aussi la détérioration de l’état de
environnement. Par conséquent l’intérêt pour aide de développement (aide
fatigue) a diminue de la part des pays du Nord riche ((Médard 2007, 11).
3

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

55

perspective). Il a traité le projet comme un type spécifique des
interactions sociales où les deux catégories des sujets se confrontent
face à face. Selon lui, d’un côté il y a les opérateurs du développement dits «développeurs» qui représentent l’aisance et qui
possèdent une vision relativement cohérente de la politique de
développement. De l’autre côté il y a les bénéficiaires dits «développés» qui viennent d’habitude du monde de l’indigence. Les
premiers d’entre eux se donnent pour but de transmettre le savoir,
le plus souvent sous forme de cours ou de formation. Les deuxièmes
– préfèrent les biens résultant des entreprises de développement
(Vorbrich 2013, 17). Richard Vorbrich (2010, 154), anthropologue
culturel, remarque que le terme «projet» est pour les bénéficiaires
comme une clef qui ouvre la porte au monde des biens et qui facilite à puiser dans les possibilités jusqu’à présent inconnues.
Une telle conceptualisation du projet s’appuie sur la confrontation pertinente des objectifs des scénarios des projets de développement où le rôle essentielle jouent les courtiers du développement4. D’une part les courtiers sont entre les donateurs et les
institutions de développement devant lesquelles ils représentent
la communauté et ils expriment les besoins de cette communau4
Le phénomène de courtier dans le contexte des entreprises de développement
a été entamé dans les années 60 et 70 du XXe siècle (Boissevain 1974; Thoden
van Velzen 1973). Pourtant la notion de «courtier du développement» et celle
«d’agent du développement» sont introduits dans le langage anthropologie à
partir des années 90 et on les traite comme synonymes (Bierschenk, Olivier de
Sardan 1993; Neubert 1996). La conceptualisation de courtier au niveau des
sociétés locales est liée avec la multiplication des transferts d’aide dans le dernier
quart de siècle. Cela a provoqué, entre la fin du XXe et le début du XXIe siècle
donc au moment où le projet du développement constitue une forme typique
de la réalisation de politique de développement, l’apparition et la cristallisation
du sujet local opérant sur l’arène locale qui est le courtier à se procurer des
ressources extérieures pour l’espace sociale avec laquelle il s’identifie. Il représente
(en théorie en tout cas) la société locale et exprime ses besoins auprès des structures
de soutien et de financement (Bierschenk, Olivier de Sardan 1993).

�56

Katarzyna Meissner

té. D’autre part, ils sont entre le reste des membres de communauté et les bénéficiaires auxquels ils donnent la possibilité de
distribuer les biens découlant de la coopération de développement.
En fonctionnant à la jointure du monde global et local, les courtiers
sont responsables de créer une image des bénéficiaires que les
institutions de développement attendent. Dans ce contexte la tâche
des courtiers consiste à formuler la hiérarchie de besoins des bénéficiaires d’une telle manière qu’ils s’harmonisent avec les solutions proposées par les bienfaiteurs et qu’ ils opèrent le transfert
des biens5. Selon Thomas Bierschenk (1991: 4), sociologue du
développement, la distribution d’aide ne s’appuie pas sur l’existence de l’infrastructure qui facilite aux animateurs du projet
l’arrivée sur place mais justement sur le fonctionnement des courtiers-acteurs actifs qui créent une sorte «d’entrées» et «de sorties»
pour les entreprises locales de développement réalisées sous forme
des projets6.

5
Grâce à l’engagement à le courtier ils ont l’accès à «la rente du développement».
C’est de cette façon que l’on détermine les différentes types de paiement, les
pots-de vin où les champs de détournement qui découlaient de l’activité d’aide
et qui étaient interceptés par les courtiers (Bierschenk, Olivier de Sardan 1993).
6
Jeremy Boissevain (1974, 147) a déchiffré l’une des stratégies les plus
anciennes de s’entremettre dans l’interception des biens. Il a déterminé le courtier
du développement en tant qu’ «un entrepreneur» professionnel qui manipulait
les personnes et les informations afin d’atteindre ses propres profits. Selon
Boissevain, la base d’ opération des courtiers est la création et le maintient des
contacts étendus avec les personnes qui contrôlent la redistribution des biens
découlant d’opérations de développement. Dans ce contexte Boissevain distingue
«les patrons» (patrons) qui contrôlent «le premier degré» des ressources tels que
la terre, le travail ou l’argent et «les courtiers» (brokers) ayants «les ressources
de deuxième degré», à savoir les contacts avec ceux qui contrôlent les ressources
de premier degré.

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

57

Notre informateur principal que l’on appelera ici Aziz7 était
l’un de ces courtiers et il fonctionnait dans la région de Sahel au
nord-ouest de Burkina Faso. Il a commencé sa vie adulte comme
courtier entre la filiale burkinabé de la Croix Rouge et les compatriotes. Pendant presque 30 ans de coopération il a noué des
contacts, des connaissances et des amitiés à la portée supra-locale,
supra-régionale et internationale. Aziz pouvait se venter d’une
très bonne connaissance du français, du baccalauréat et d’avoir
terminé les cours : ethnographique, de musée et archéologique.
Il était l’exemple de cette classe de courtiers qui a accentué les
besoins de communauté dans des contextes convenables en fonctionnant entre le monde local et global.
En l’occurrence ce contexte constituait notre arrivée à Nenglélé
afin de reconnaître le potentiel de développement et d’analyser
les projets de développement8 menés jusqu’au présent. En connaissant notre intérêt anthropologique de recherche, Aziz s’est présenté en tant qu’une personne avec l’expérience dans la réalisation
d’entreprises internationales de développement9 et aussi en tant
7
En raison de protéger les informateurs nous avons chiffré leurs prénoms.
Les informations relevées pourraient leur nuire. De plus nous avons inventé la
dénomination fictive Nenglélé pour la communauté où nous avons mené les
recherches. En outre nous évitons exprès de donner les noms propres des groupes
locales, des comités, des institutions de développement mais aussi des organisations
étrangères non gouvernementales (surtout celles de Pologne) dont l’activité on
examine. Il est à craindre que les informations présentées peuvent parvenir à
eux ce qui pourrait provoquer la rupture de coopération et de contacts sur le
terrain.
8
C’était la version officielle et très générale du projet que nous avons présentée
aux pouvoirs administratifs (préfet) après notre arrivée à Nenglélé. Le préfet
nous a garanti la possibilité de mener les recherches et il nous a promis d’aider
à chercher le guide et l’informateur convenable en même temps. C’est ainsi que
nous avons rencontré Aziz.
9
À titre d’exemple, en 2010 il a coopéré avec les membres d’une société
africaine pendant la création de la bibliothèque et du centre culturelle pour les

�58

Katarzyna Meissner

qu’un activiste local agissant pour le développement de la communauté locale10. Il nous a rassuré de mettre à notre disposition
ses contacts, son temps et sa voiture pour qu’on puisse obtenir
des informations. Quand on l’a informé de ne pas pouvoir louer
ni chauffeur ni voiture, il a constaté d’avoir compris notre situation
et de ne pas s’attendre au payement11. Il a remarqué que «l’argent
se finit un jour et ce sont de bonnes relations qui restent et qui
apporteront des profits dans l’avenir». Aziz savait que le plus il
faisait pour nous plus nous serions dépendant de lui, nous lui
récompenserions et même on deviendrait «son anthropologue»
(Rabinow 2010, 79) – en l’occurrence on deviendrait son partenaire dans le projet de développement12. Il a ajouté qu’il possédait
une longue expérience dans la collaboration avec les anthropologiques (avec ceux de Pologne aussi) et qu’il avait avec eux non
seulement des relations professionnelles mais aussi amicales.
Selon lui «on ne demande pas d’argent des amis étrangers (…) il

enfants et pour les jeunes. De 2007 il est engagé à le courtier dans les projets
d’aide et de développement réalisés par les organisations non gouvernementales
et missionnaires de Pologne. Le bâtiment de l’école et le puits sont le fruit de
cette collaboration. Dans les années les plus proche on planifie un autre
investissement, à savoir la réparation du barrage interrompu sur la rivière et la
restauration du réservoir d’eau.
10
En 2002 il a initié la formation d’association dans le dessin de soutenir
l’alphabétisation des adultes (l’enseignement de compter, de lire et d’écrire dans
la langue choisie). Pendant douze ans de son fonctionnement l’association a crée
32 endroits éducatifs et a rassemble 956 apprenants.
11
Il a demandé le remboursement des coûts de fonctionnement de sa voiture
et d’essence consommé pendant nos voyages.
12
Après deux semaines de coopération sur le sujet de projets du développement
Aziz nous a suggéré de trouver une organisation non gouvernementale en Pologne
pour réaliser le projet à Nenglélé parce que les habitants possédaient l’expérience
et ils étaient volontiers à coopérer. Ils leur manquait uniquement le soutien
financier. Il a ajouté encore que ses amis polonais avaient déjà entrepris telles
démarches.

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

59

faut les bien recevoir parce qu’ils pourront faire quelque chose
pour lui dans l’avenir»13.
L’engagement d’Aziz dans la réalisation des entreprises de développement était pour lui non seulement une activité qui lui
faisait honneur (il avait d’ailleurs l’habitude de le souligner en
disant «Ça me fait honneur») mais aussi une occasion pour réaliser ses buts, pour obtenir des profits provenant de la redistribution
des ressources interceptées et pour créer le système néo-patrimonial local14. La sentence «si tu a quelque chose dans la main, partage-toi avec les autres» illustre très bien ce système. Elle reflète
aussi le principe fondamental de fonctionnement dans le projet
qui repose sur une chaîne spécifique de rendre mutuellement les
services et d’échanger les dons et sur la gentillesse entre le courtier (le patron) et ses proches collaborateurs (les clients). En agissant selon leur propres «modèles de rationalité» (Long 2001), les
courtiers les utilisent ainsi pour réaliser leur buts cachés dans le
cadre des projets de développement. C’est pourquoi le système
patron-client n’est pas perçu comme un phénomène «impudique»
mais – comme l’indique Nicolas van de Wall (2005, 51)– il résulte
de la spécificité culturelle de la forme principale d’organisation
sociale en Afrique, à savoir le tribu et le clan. Pour cette raison la
portée des systèmes entre Aziz et ses clients dépassait les personnes
engagées dans la réalisation des projets de développement en
embrassant les membres du clan de courtier largement compris.
13
L’utilisation de catégorie de «bonnes relations» ou «d’amitié» joue en rôle
important dans les entreprises de développement. John Durston, anthropologue
social, il constate que l’amitié au niveau des projets de développement est
uniquement instrumentale. On peut la comparer à la relation patron-client donc
elle ne sert qu’ à la réalisation de profits financiers et/ou symboliques (Durston
2001).
14
Jean Françis Bayard (1989) et Jean François Médard (1991) ont utilisé
la notion de «clientélisme de développement» pour déterminer cette pratique.

�60

Katarzyna Meissner

Les avantages de la parenté ou de l’apparentement avec Aziz avait
une étendue extrêmement large : des prêts accordés une seule
fois pour monter un petit commerce15, par le financement de l’éducation de proches parents16 à la réception des enfants «au service»
ou pour la formation17. Parfois la possibilité de faire connaissance
avec le partenaire étranger d’Aziz était déjà une sorte de profit
parce qu’elle constituait aussi une occasion pour le transfert des
biens18.
Edmund Leach (1982), anthropologue social, a suggéré de
voir la stabilité du système patron-client d’une perspective différente, à savoir la capacité à contracter une dette. Quand ce système
s’anime, les deux parties se transmettent les dons – au sens matériel ou à un autre. Pendant le reste de périodes il y a uniquement
le sentiment de l’engagement non-payé – chez le client il a la forme
Aziz a prêté de l’argent deux fois à son neveu pour ouvrir un petit magasin
alimentaire. Le neveu a géré mal son petit commerce et par conséquent il a fait
faillite. Il était incapable de rendre de l’argent emprunté donc il a travaillé pour
s’acquitter de ses dettes. Il était un bras second au camping local géré par Aziz
et aussi son serviteur (il faisait le ménage et lavait sa voiture). Il jouait le rôle
de «garçon de course» et il colportait une rumeur. Son comportement était souvent
l’objet de plaisanteries et de moqueries de la part de son oncle. Parmi quatre
femmes d’Aziz deux d’entre elles ont reçu le soutient financier pour ouvrir un
petit commerce (la production et la vente des beignets)
16
La troisième femme d’Aziz a reçu le soutien financier pour terminer l’école
des infirmières et puis grâce aux contacts de son mari elle a trouvé le travail
dans le chef-lieu de district. La quatrième femme a commencé l’éducation dans
la même ville grâce au soutien financier.
17
Aziz entretenait la fille de son ami. Elle a aidé sa femme dans les taches
domestiques. En revanche Aziz payait pour l’éducation et l’alimentation de cette
fille.
18
Dans cette situation Aziz proposait souvent de petits tours dans la région
pendant lesquels nous avons rendu la visite à ses amis. Pendant le trajet Aziz
racontait des histoires sur leur situation matérielle difficile et sur leur problèmes
de santé. Il soulignait en même temps son petit soutien financier à l’occasion de
chaque rencontre avec eux et il nous suggérait d’une manière assez explicite de
faire la même chose. Le refus de notre part serait une grande maladresse.
15

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

61

d’endettement moral tandis que chez le patron (le courtier) c’est
la conscience d’avoir «une créance». La capacité à créditer les
engagements matériels et surtout morales détermine la position
du curtier – elle accroît son prestige et fait de lui un contractant
désiré dans les entreprises prochaines de développement. Dans
ce contexte, l’utilisation de la stratégie du patronage augmente
non seulement les profits financiers mais avant tout elle renforce
la position sur l’arène locale. Par la suite Aziz, grâce aux plusieurs
systèmes patron-client avec les locaux et grâce aux contacts et à
l’amitié avec les européens – il était perçu par les cohabitants
comme une personne importante et puissante19. Son surnom
«blanc-noir» le prouve le mieux. Ce jeu des mots «blanc-noir»
déterminait la façon d’être d’Aziz. «Blanc-noir» celest une personne
qui veut se communiquer avec ses compatriotes en langue européenne, qui fait la connaissance avec de nouveaux venus de l’Ouest,
qui s’habille selon le modèle occidental et qui possède «les choses
modernes» – le synonyme de la richesse20 (par exemple : voiture,
ordinateur, téléphone, maison en pierre taillée). «Blanc-noir» est
perçu en tant qu’une personne développée – a joungana-téme – ce
que en langue koromfé signifie «quelqu’un qui était enfermé et
qui est sorti de cet enfermement». Cela se laisse voir dans l’acceptation des changements progressifs comme par exemple les coutumes et dans le cas d’Aziz elle concerne la déclaration à soutenir

19
Pendant nos conversations avec les habitants ils parlaient d’Aziz comme
suit : «Il est important», «Il est membre de plusieurs associations», «C’est une
personne qui sait mobiliser et qui fait comprendre» , «Il est écouté par les autres».
20
Parmi les personnes interrogées, apparaissent deux catégories de richesse.
La première, c’est la richesse traditionnelle, qui se manifeste par la présence
d’un grand nombre de «choses anciennes» (akan kone), tels que : du mil, du
bétail et de l’or. Deuxièmement, la richesse modernes liés à l’acquisition de
«nouvelles choses» (akan felen), provenant du monde extérieur qu’ils peuvent
acheter pour de l’argent.

�62

Katarzyna Meissner

l’interdiction de l’excision qui est officiellement interdite au Burkina Faso21.

Un projet – plusieurs objectifs
Le désaccord entre les objectifs du projet exprimées «sur le
papier» avec celles auxquelles visent les bénéficiaires «sur le terrain», nous l’avons observé à Nenglélé pendant la surveillance
des préparatifs à la revitalisation du musée régional. Cette entreprise constituait l’introduction au projet du développement du
tourisme local (le projet était prévu pour 3 ans) – l’exposition
promouvant les valeurs culturelles et archéologiques de la région22
allait être fondé dans le siège rénové du musée. Aziz était l’auteur
de cette entreprise et avec un ami volontaire de France, ils ont
reçu la promesse de la financer du côté de Ministère de la Culture
au Burkina Faso. Le critère indispensable à remplir par les bénéficiaires était de former le conseil d’administration «compétent,
dynamique et responsable» comme le ministère le souhaitait. La
direction actuelle et le reste du personnel fonctionnait invariablement depuis 10 ans (!) et ils n’ont rien fait pour le développement du musée ce qui a provoqué finalement sa destruction. Toutefois il y avait encore un problème dans cette situation parce que
le président de l’administration ne voulait pas démissionner.
21
Le fait que Aziz était pour l’interdiction de l’excision a forcé la deuxième
d’Aziz à exciser leur fille en cachette. Elles ont quitté la maison d’Aziz pour
quelques semaines. Après cette période la femme d’Aziz est revenue mais leur
fille était morte et ils l’ont enterré la même nuit. Malgré son attitude d’adversaire
de l’excision, Aziz n’a pas divulgué cette nouvelle. Finalement ils ont annoncé
qu’elle était morte à cause d’une maladie gastrique non identifiée.
22
Les stations archéologiques présentant l’art rupestre et le traditionalisme
culturel relativement maintenu chez le peuple Kurumba.

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

63

Aziz était mécontent d’un tel déroulement des événements et
il cherchait une solution efficace. En profitant de sa haute position
à Nenglélé, il a commencé à s’allier avec les participants stratégiques du projet : le mer et le chef. Jusqu’au présent ils n’étaient
pas engagés directement dans le travail du musée mais avec l’apparition de nouvelles possibilités ils jouaient le rôle des parties
prenantes. Le mer, en raison de son poste, tenait à la gestion efficace du projet parce que le Ministère de la Culture de Burkina
Faso allait verser l’argent promis sur le compte du bureau de la
commune. De plus, conformément aux nouvelles exigences du
ministère, le représentant du pouvoir local devrait siéger dans le
conseil d’administration du musée. Ce représentant aurait l’impact
sur le travail du musée mais également l’accès réel aux sources
de financement. D’après les nouvelles directives il y avait aussi la
place pour le chef qui jouerait le rôle d’honneur du gardien de la
tradition. Grâce à cette fonction, il légitimerait sa position et il
aurait la possibilité de contrôler le travail de la direction d’autant
plus que dans ses structures il y aurait des représentants de l’administration nationale à laquelle il n’avait pas de confiance. Pendant les négociations auxquelles nous avons participé, Aziz racontait des histoires sur les incorrections commises par le président,
entre outres ses visites régulières dans le débit de boissons. Néanmoins il était beaucoup plus difficile d’obtenir les informations
sur Aziz et ses motifs de l’engagement au changement de la direction surtout qu’il rejetait ouvertement le poste du président23.
Pourquoi tenait-il tellement à la réalisation du projet? Il s’est avéré, après quelques semaines de notre observation que derrière le
scénario de la revitalisation du musée se cachait la possibilité
23
Comme il a constaté tout seul, cela lui a donné une plus grande aisance
d’exprimer l’opinion et a éloigné de lui les soupçons d’avoir opéré pour son
intérêt personnel.

�64

Katarzyna Meissner

d’accumuler les mesures financières. Dans la version officielle du
projet proclamée aux habitants, la question du prime pour le coordinateur local surveillant la revitalisation du musée n’a pas été
mentionné. Cette fonction a été confié bien évidemment à Aziz.
Pendant les rencontres avec le mer et le chef, Aziz soulignait
la mauvaise réputation du président précédent auprès des certains
milieux diplomatiques24 et ses lacunes en compétences linguistiques (manque du français courant lu et écrit) ce qui rendait plus
difficile la collaboration avec les partenaires étrangers25. Il soulignait également la disparition tantôt des cotisations26 de caisse
du musée et tantôt des meubles du siège muséal (5 chaises, 3 bancs
et une table). Tout ceci était fort désavantageux pour le mer parce
que la caisse s’est située dans le mairie et l’équipement avait été
offert par le ministre de la culture il y a quelques années27. Après
24
Il ne s’agit pas ici d’une simple connaissance de la langue des opérateurs,
mais plutôt de la capacité à se servir de la rhétorique et de l’axiologie du discours
de développement, par exemple par accentuer la situation des groupes marginalisés
25
Dans les années 1998-1999 le président a travaillé comme aide-cuisinier
à l’ambassade d’Allemagne à Ouagadougou. En profitant de cette situation, il
a demandé de financer le projet de la construction de deux maisons pour les
enseignants travaillant à Nenglélé. Il a reçu une donation de 700000 francs CFA
(environ 10670 euros). Pour cette somme on pouvait construire à l’époque deux
maisons en pierre taillée. Quand la délégation de l’ambassade est venue afin de
le vérifier, au lieu de maisons de pierre taillé il y avait des maisons en brique de
boue et avec le toit de tôle dont le coût de construction a été estimé à 70000
francs CFA (1067 euros). Le cuisinier et l’argent ont disparu. Après un an et
demie le président est revenu à Nenglélé et il habite jusqu’au présent dans une
des maisons pour les enseignants. Depuis lors toutes les demandes de soutien
financier adressées à l’ambassade d’Allemagne ont été rejetées parce que sur le
document il y avait la signature du président.
26
Il a contacté le trésorier du musée et l’a prévenu des conséquences découlant
de la fraude des cotisations. Malgré sa signature sur les chèques, le trésorier
a constaté que le président les avait retirés.
27
Quand on lui a posé la question sur la disparition des meubles, le président
a répondu : «les termites les ont mangés».

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

65

deux mois de négociations le président a finalement renoncé et
le nouveau conseil d’administration a été convoquée. Le préfet
est entré en fonction du président, le mer est devenu son adjoint,
le rôle du membre d’honneur a été confié au chef et Aziz a gardé
le poste de conservateur et de guide28.

Conclusion
La situation présentée ci-dessus constitue l’un des plusieurs
exemples de divergence entre les objectifs non-cachées («sur le
papier») et les objectifs cachées («sur le terrain»). Ce sont les échos
des paradigmes : altruiste et de modernisation qui résonnent encore et sont à l’origine de cet état de choses. Pour cette raison les
décideurs et les coordinateurs des projets de développement
prennent toujours des positions extrêmes. D’un coté ils romantisent
les revendications «éloignées» transmises par le courtier, de l’autre
– ils maintiennent la tendance à essencialiser le développement
et de le considérer comme une entreprise monolithique dirigée
d’en haut. Par conséquent, l’utilisation de ces deux modèles de la
politique se tourne contre les objectifs visées et contre les effets
des projets de développement. Norman Long qu’on a cité déjà,
a suggéré de voir le projet sous une autre optique – celle des bénéficiaires et non pas de donateurs. Ainsi on remarquera la contextualité locale de la pensée et de l’interprétation les processus de
développement. D’habitude les objectifs des décideurs et des
opérateurs du développement sont abstraites et nos recherches
le confirment. Comme l’exemple du président précédent le montre,
il ne visait ni à la promotion de la région ni au développement du
À part eux, les quatorze membres encore ont siégé dans le conseil
d’administration.
28

�66

Katarzyna Meissner

tourisme mais uniquement au transfert des fonds promis par le
ministère. En l’occurrence l’accès aux biens découlant de l’activité de développement était l’objectif cachée des bénéficiaires29.
Pour arriver à ce fin ils profitaient des scénarios proposées par
donateurs tels que la formation de nouveaux cadres dirigeants.
Néanmoins ce n’était qu’une solution temporaire puisqu’on la
suspendait au moment de terminer le projet. Pendant les élections
de nouveau conseil d’administration, les bénéficiaires ont constaté plusieurs fois qu’ «on peut le changer toujours» et que l’essentiel
était d’obtenir de l’argent. Malheureusement cette divergence
dans les objectifs des scénarios du projet entraîne la précarité ou
l’échec. En général, avec la fin du projet et la disparition des animateurs, les scénarios sont oubliés et il reste aux bénéficiaires
d’ attendre aux rôles prochains à jouer.

Bibliographie
Bayard, J.-F. 1989. L’État en Afrique. La politique du ventre. Paris: Librairie Fayard.
Bierschenk, T. 1991. Les projects et les politiques de développement
sont-ils des préoccupations légitimes de l’anthropologie?. Bulletin de l’APAD. 1. 12-14.
Bierschenk, T. &amp; Olivier de Sardan, J.P. 1993. Les courties locaux de développement. Un programme de recherche’. Bulletin de l’APAD. 5.
71-76.
Boissevain, J. 1974. Friend of friends. Networks, manipulators and coalition. Oxford: Basil Blackwell.
Durston, J. 2001. Social capital –part of the problem, part of the solution.
Its role in the persistence and overcoming of poverty in Latin America and the Caribbean. Ms. Santiago: University of Michigan.
Ryszard Vorbrich traite de cette conceptualisation des projets de
développement plus largement (2013).
29

�Les objectifs non cachées – les objectifs cachées

67

Leach, E. 1982. Social anthropology. Glasgow: Fontana.
Long, N. 2001. Development sociology. Actor perspectives. London-New
York: Rutledge.
Médard, J.-F. 1991. Etats d’Afrique noire. Formation, mécanismes et crise.
Paris: Karthala.
Médard, J.-F. 1996. Partimonialism, neo-patrimonialism and the study
of the post-colonial state in Subsaharian Africa. In: H. Secher
Marcusen (dir.) Improved natural resource management – the role
of formal organizations and informal networks and institution. Occasional Paper no 17. Danemark: Roskilde University. 76-96.
Médard, J.-F. 2007. Nouveau acteurs sociaux, permanence et renouvellement du clientélisme politique en Afrique Subsaharienne, Cadernos de Estudos Africanos 13/14. 11-26.
Neubert, D. 1996. The role of local brokers in the development system.
Experience in self-help project in East Africa. Bulletin de l’APAD,
11. 2-11.
Olivier de Sardan, J.-P. 1993. Les courtiers locaux du développement.
Bulletin de l’APAD. 5. 71-76.
Olivier de Sardan, J.-P. 1995. Anthropologie et développement. Essai en
socio-anthropologie du changement social. Paris-Marseille: Karthala.
Rabinow, P. 2010. Refleksje na temat badań terenowych w Maroku. Kęty:
Wydawnictwo Marek Derewiecki.
Said, H. 2005. Orientalizm. Poznań: Zysk i S-ka.
Thoden van Velzen, H.U.E. 1973. Robinson Crusoe and Friday: strength
and weakness of the big man paradigm. Man 8. 592-614.
Vorbrich, R. 2010. Garnek żelazny i garnek gliniany, czyli społeczeństwo
plemienne w zderzeniu ze społeczeństwem narodowym i globalnym. Przypadek Kamerunu. Lud 94. 143-158.
Vorbrich, R. 2013. Zróbmy coś – dajcie coś. Dwie konceptualizacje projektów rozwojowych. Etnografia Polska 57(1-2). 9-22.
Wall van de, N. 2005. African Economies and the Politics of Permanent
crisis 1979-1999. New-York: Cambridge University Press.

�68

Katarzyna Meissner
Summary
Public targets – hidden targets
The discrepancy between transcripts
in the local field of development cooperation

The article presents the preliminary results of ethnographic field
research that I conducted among the Kurumba living in the north-western Burkina Faso. It will answer the question of how agents of development – a special group of beneficiaries of development projects –
carry hidden transcripts for maximizing the benefits sources (both
material, financial and symbolic) following from development cooperation. During a two-month stay in the municipality that for the publication purposes I called Nenglélé I watched the practice of a particular
development agent, whom for the purposes of this article I called Aziz.

�KONRAD CZERNICHOWSKI

REASONS OF THE CONFLICT IN THE
CENTRAL AFRICAN REPUBLIC (2012-2014)
The Central African Republic is the country, in which the only
advocates are fruit, captains are fish and gendarmes are birds
(Central African saying)1

1. Introduction
The Central African Republic has been considered a fragile
state for many years. The Fund for Peace prepares every year a
ranking of failed states on the basis of 12 criteria: demographic
pressures; massive movements of refugees or internal displaced
persons; vengeance-seeking group grievance; chronic and sustained human flight; uneven economic development; poverty, sharp
or severe economic decline; legitimacy of the state; progressive
deterioration of public services; violation of human rights and
rule of law; security apparatus; rise of factionalized elites and
intervention of external actors. In the case of the Central African
Cited after: R. Wieczorek OFM Cap., Listy z Serca Afryki, Kraków 2002,
p. 52. Avocado is in French avocat, the same as advocate. Capitaine is a popular
name of fish, which occur in the Central African Republic and Cameroon, and
weigh dozens of kilograms. Tisserin gendarme is a name of an African bird,
known in English under the name of village weaver.
1

�70

Konrad Czernichowski

Republic the situation of movements of refugees (9.8 points with
10.0 meaning the state totally failed), security apparatus (9.7),
the shortage of public services (9.5), intervention of external actors (9.4), uneven social and economic development (9.2) and
emerging factions (9.1) look the worst. According to Fr. Jerzy
Kiebała OFM Cap., who was a missionary there, students of the
university in Bangui are mostly sons and daughters of ministers
and those who have money. The number of students coming from
the bush is marginal2.
In 2013 the country was classified on the nineth position out
of 178 states3, which puts it on a high state of alert. It went down
from the eighth place in 20084. However, the ranking did not take
into consideration the chaos emerged after Michel Djotodia’s coup
d’état in March 2013 and his resignation in January 2014. The
state will probably go up in this ranking.
It is even worse in the ranking of simplicity of doing business.
According to the World Bank’s report “Doing Business 2014. Understanding Regulations for Small and Medium-Size Enterprises”,
the Central African Republic holds the last but one position5. In
2009 it was classified on the 180th place, that is eight places higher6. The aim of this article is to determine the actual reasons of
the armed conflict.

2
The interview of the Movement “Maitri” with Fr. Jerzy Kiebała OFM Cap.
made on 1.05.2007 in Wrocław.
3
The Failed State Index 2013, in: http://ffp.statesindex.org/rankings-2013sortable (accessed: 18.02.2014).
4
K. Czernichowski, Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Afryce, „Afryka”
(2009), No. 29-30, pp. 143-147.
5
Doing Business 2014. Understanding Regulations for Small and Medium-Size
Enterprises, World Bank, Washington 2013, p. 3.
6
K. Czernichowski, Bezpośrednie…, op. cit., pp. 143-147.

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

71

2. Coups d’état in the Central African Republic
The state has been experiencing numerous coups d’état, terror,
killings, riots, violations of human rights since its independence
in 1960. The most bloody dictator was Colonel Jean-Bédel Bokassa (1921-1966). In 1966 he overturned David Dacko (19302003), whose uncle he was (therefore some people saw in this
coup nothing else but a familiar dispute). The political reason
was the establishment of political relations with China by Dacko
(which Bokassa did not like), as well as corruption within the
government7. His coronation as emperor cost a lot of the state’s
income8. He ruled the country authoritatively till 1979, when
Dacko was restored to power with the help of the Frenchmen.
In 1981 another coup d’état took place with General André
Kolingba as the new leader. His rule could be characterized by
nepotism. He introduced friends and members of his ethnie Yakoma to the head of strategic institutions. At the end of his presidency people with such roots were chairmen of 80 per cent of
public companies9.
In 1993 the first and the only to this day democratic elections
were held. Ange-Félix Patassé was chosen the President10. His rule
was however less democratic11.

R. Kapuściński, Gdyby cała Afryka…, Agora, Warszawa 2011, p. 253.
R. Oliver, A. Atmore, Dzieje Afryki po 1800 roku, Warszawa: Książka i Wiedza
2007, p. 354.
9
The Central African Crisis: From Predation to Stabilisation. Africa Report
No°219, 17.06.2014, International Crisis Group, p. 1.
10
M. Tul, Przewrót w Republice Środkowoafrykańskiej, „Raport Afryka. Polish
Centre for African Studies” (2013), April – June, p. 26.
11
The Central…, op. cit., p. 1.
7
8

�72

Konrad Czernichowski

In 2003 another coup d’état was lead by François Bozizé, the
former army chief and Patassé’s collaborator12. Nevertheless, he
did not contribute to the establishment of peace and security. He
sought help in maintaining his power overseas. As a result the
Mirage aircraft from France made raids on the North of the Central African Republic. Bozizé’s advisor was a businessman Didier
Pereira, who lived in South Africa for 20 years. He mediated in
the talks of the President of the Central African Republic with the
President of South Africa (Jacob Zuma) about the supply of weapons. It was not realized because of legal obstacles on the side
of South Africa13. The President of Chad, Idriss Déby, also gave
his support to Bozizé by sending a contingent of soldiers14.
In December 2012 rebel groups, mainly from Chad and the
Sudan, under the common name “Seleka” (the word means in
the language of Sango “covenant”15, it can also come from the
French “séléction” – “choice” or “selected”16, because Sango has
many loanwords from French17), initiated the uprising against

12
R. Wieczorek OFM Cap., Pęknięte Serce Afryki, Kraków: Wydawnictwo
Serafin 2006, p. 23.
13
M. Koziński, Obecność wojsk RPA w Republice Środkowoafrykańskiej, „Raport
Afryka. Polish Centre for African Studies” (2013), April – June, pp. 20-21.
14
L. Lombard, Is the Central African Republic on the Verge of Genocide?, in:
http://africasacountry.com/is-the-central-african-republic-on-the-verge-ofgenocide/ (5.12.2013 r.; accessed: 21.08.2014).
15
P. Bouckaert, ‘We Live and Die Here Like Animals’, in: http://www.
foreignpolicy.com/articles/2013/11/13/we_live_and_die_here_like_animals_
central_african_republic_muslim_christian_violence (13.11.2013 r.; accessed:
30.08.2014).
16
R. Wieczorek OFM Cap., W RCA nie chodzi o religię, in: http://www.stacja7.
pl/article/2468/W+RCA+nie+chodzi+o+religi%C4%99 (7.02.2014 r.; accessed:
24.02.2014).
17
R. Modelski OFM Cap., Koktajl misyjny, Kraków – Poznań: Sorus 2010,
p. 13.

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

73

Bozizé18. South Africa reinforced its troops to 200 soldiers19. In
March 2013 Seleka mastered the capital Bangui and the rebels’
head Michel Djotodia took power. French media published that
his security adviser was a former French army officer. Djotodia’s
rule, which lasted less than one year, was characterized by looting
and chaos. The new President usurper increased extraordinary
expenses. During the unrest, the ministers of his government spent
public money on expensive trips to Europe, India, Qatar, South
Africa and Senegal20. François Bozizé fled abroad. Unlike previous coups d’état, this one was strongly condemned by the international community21. The African Union sent MISCA troops (the
African-led International Support Mission to the Central African
Republic, French: Mission internationale de soutien à la Centrafrique sous conduite africaine), which replaced MICOPAX22 (the Mission for the Consolidation of Peace in Central African Republic,
French: Mission de consolidation de la paix en Centrafrique). MICOPAX had been coordinated by ECCAS (Economic Community
of Central African States) and had consisted of Chadian, Gabonese, Equatorial Guinean, Cameroonian and Congolese (from
Congo-Brazzaville) soldiers. France supported MISCA with two

M. Tul, op. cit., p. 25.
M. Koziński, op. cit., p. 21.
20
The Central…, op. cit., pp. 3-6.
21
Compare: M. Tul, op. cit., p. 25.
22
R. Marchal, Central African Republic: Back to War Again?, in: http://
theglobalobservatory.org/component/myblog/central-african-republicback-to-war-again-/blogger/Roland%20Marchal/ (12.09.2013 r.; accessed:
30.08.2014).
18
19

�74

Konrad Czernichowski

thousand soldiers23 within the operation “Sangaris”24. Only in
December 2013 one thousand people were killed. As for 1 August
2014, 927 thousand people had to flee25.
During peace talks in N’Djamena in January 2014 Michel Djotodia resigned. He is now in Benin, where he was granted asylum.
As reported by the International Crisis Group in 2014, he lives in
a comfortable environment – he has a farm, is building a house
on the outskirts of Cotonou and is protected by Beninese soldiers26.
Catherine Samba-Panza, a lawyer, a former mayor of Bangui27
and an activist for women28, was meanwhile elected the interim
head of state. It is the third woman in the presidency (though
temporary – elected for one year) in the African history, after
Ellen Johnson-Sirleaf from Liberia and Joyce Banda from Malawi.
Her task is to stabilize the situation in the country, so that free
presidential elections can be held.

A. Jaulmes, La France envoie 400 soldats supplémentaires en Centrafrique,
in: http://www.lefigaro.fr/international/2014/02/14/01003-20140214ARTFI­
G00377-la-france-envoie-des-renforts-en-centrafrique.php (14.02.2014 r.;
accessed: 30.08.2014).
24
Opération Sangaris, in: http://www.defense.gouv.fr/operations/
centrafrique/operation-sangaris/operation-sangaris (10.12.2013 r.; accessed:
30.08.2014).
25
CAR: When refugees become more than statistics, in: http://www.unocha.
org/top-stories/all-stories/car-when-refugees-become-more-statistics
(7.08.2014 r.; accessed: 22.08.2014).
26
The Central…, op. cit., s. 4.
27
I. Cywa, Komentarz: Konflikt w Republice Środkowoafrykańskiej: Krwawe
„Serce Afryki”, in: http://www.pcsa.org.pl/products/komentarz%3a-konfliktw- re p u b l i c e - % C 5 % 9 B ro d kowo a f r y k a % C 5 % 8 4 sk i ej % 3 a - k r w awe %E2%80%9Eserce-afryki%E2%80%9D-/ (accessed: 22.02.2014).
28
G. Warner, War in Africa: Faith or Economics?, Radio “Interfaith Voices”,
6.03.2014.
23

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

75

3. Arguments in favour of the religious nature
of the current conflict
The conflict in the Central African Republic is sometimes called a religious war between Christians and Muslims. One can
encounter, among others, the following sentences in the world
media:
The killings of at least 30 people Wednesday by Muslim rebels who stormed a Catholic church in the Central African Republic marked the latest
escalation of religious violence gripping the conflict-torn nation29.
A cycle of violence in the Central African Republic is quickly degenerating into a religious conflict between Christians and Muslims, amid a
deteriorating humanitarian crisis, church leaders and U.N. officials
warn30.
Thursday’s violence is thought to have begun when Christian militias,
loyal to the CAR’s ousted President Francois Bozize, launched multiple
attacks from the north – sparking retaliatory attacks from mainly Muslim armed fighters loyal to the new leadership31.

Seleka consists mainly of people confessing Islam who performed brutal killing of civilians. On 8 February 2014 Father Benedykt
Pączka (former director of the Capuchin Mission Secretariat in
Poland, and now a missionary in the Central African Republic)
29
G. Taylor, M. Somers, Fears of religious war rise in Central African Republic
after attack on Catholic church, in: “The Washington Times”, http://www.
washingtontimes.com/news/2014/may/28/fears-of-religious-war-rise-in-centralafrican-rep/?page=all (28.05.2014; accessed: 20.08.2014).
30
F. Nzwili, Religious conflict rips through Central African Republic, in: http://
www.religionnews.com/2013/11/21/religious-conflict-rips-central-africanrepublic/ (21.11.2013; accessed: 20.08.2014).
31
‘Hundreds dead’ in Central African Republic violence, in: http://www.bbc.
com/news/world-africa-25273681 (6.12.2013; accessed: 21.08.2014).

�76

Konrad Czernichowski

visited the village Nzakoun. His attention was drawn to the fact
that, when people heard the sound of an engine, fled into the
bush. In the same village, he found houses with traces of blood,
scattered clothing, bullet shells. Four days earlier there had been
a massacre here. 22 people, including 9 children, had been murdered. Trying to pay attention of the world’s media to this tragedy, he reports:
Bodies of dead people remained until Wednesday, when Seleka left the
village. People came and… they could not believe what they saw. Then
we go further – people who show us round present us the burned houses.
There are 25 of them, with all their belongings. They buried their goods
in these houses: motorbikes, bicycles, money and all that, which was of
any value. A couple of motorbikes, bicycles, pots, beds, which had not
burnt, remained. 14 motorbikes and 5 bikes had been destroyed by fire32.

Seleka encountered resistance of Anti-Balaka, which had been
established during François Bozizé’s rule to protect against robberies33. It was, however, less well armed and less well organized
than Seleka34. According to some sources, “Balaka” means in Sango language “machete”35, and other sources give the meaning
“anti-balles AK”, from “blendé anti-balles d’automat Kalachnikow
47” – “resistant to Kalashnikov bullets”36. Anti-Balaka consists
mainly of Christians (therefore some media call it Christian militia) who are willing to admit their faith and declare their actions
32
A. Ścibik, B. Pączka OFM Cap., Serce Afryki krwawi, in: http://www.opoka.
org.pl/biblioteka/P/PS/as_rca.html (accessed: 18.02.2014).
33
Human Rights Watch, World Report 2014, New York 2014, p. 90.
34
The Central…, op. cit., p. 9.
35
I. Käihkö, M. Utas, op. cit., p. 70; ‘Hundreds…, op. cit.; D. Smith, Christian
threats force Muslim convoy to turn back in CAR exodus, in: http://www.theguardian.
com/world/2014/feb/14/muslim-convoy-central-african-republic-exodus
(14.02.2014; accessed: 22.02.2014); or G. Warner, op. cit.
36
R. Wieczorek OFM Cap., op. cit.

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

77

in the name of Christianity37. Anti-Balaka had committed crimes
against Muslim civilians, particularly in the region of Bosangoa
in central-western part of the country38. According to “The Guardian”, Anti-Balaka had killed all the Muslims except an eleven-year
old girl in one village (though it may be surprising that the journalist did not mention the name of the village)39.
Many civilian Muslims were forced to flee the war-torn country.
Journalists reached some of them. They feel religiously discriminated. Gana El Hadji Chetima, a trader from Bossemtélé, said:
We are hated by the Christians from Central African Republic. They do
not want Muslims at home and consider that Muslims are not Central
Africans40.

Another Muslim woman lamented: It is no longer a country for
Muslims41.
The appointment of Mahamat Kamoun as the Prime Minister,
the first ever Muslim to the office, may also reflect the religious
nature of the conflict42. This is to ease the tensions between followers of the two religions.

4. Counterarguments
Monsignor Dieudonné Nzapalainga, Archbishop of Bangui, is
strongly protesting against talking about Anti-Balaka as a Christian
I. Käihkö, M. Utas, op. cit., p. 70.
World…, op. cit., p. 90.
39
D. Smith, op. cit.
40
Le Journal Afrique, TV5, 11.03.2014.
41
G. Warner, op. cit.
42
T. Scheen, Ringen um Einfluss, in: http://www.faz.net/aktuell/politik/
ausland/afrika/zentralafrikanische-republik-ringen-um-einfluss-13092440.
html (12.08.2014; accessed: 23.08.2014).
37

38

�78

Konrad Czernichowski

militia since attacking people opposes to Christian morality. Anti-Balaka causes suffering of not only Muslims. Archbishop Nzapalainga appeals to call this formation a self-defense or a military militia, but not a Christian militia43. Anti-Balaka’s connotations
with Christianity result only from the fact that it was created
against Seleka and that it is mostly formed by Christians, who
make up 50 per cent of population (35 per cent are followers of
traditional religions and 15 percent – Muslims)44. Some Anti-Balaka’s members are soldiers of the former President François Bozizé45, which further explains their brutality.
Seleka’s connotations with Islam concern the fact that it is
formed by the gangs coming from Sudan and Chad, where Islam
dominates46. These groups are very diverse. In August 2014 there
were even bloody clashes between the two factions of Seleka,
aiming at taking control over barriers at the Bambari exit in the
centre of the country47.
Alicja Toton, who was a volunteer as a doctor in Bagandou in
the south west of the Central African Republic in the years 20092010, did not encounter any signs of hostility between Christians
and Muslims. If there were some tensions, they resulted from
jealousy. The Muslims were generally better off financially since
Prelate denounces use of term ‘Christian militia’ in Central African conflict,
in: http://www.catholicculture.org/news/headlines/index.cfm?storyid=20449
(11.02.2014; accessed: 22.02.2014).
44
Africa. Central African Republic, in: https://www.cia.gov/library/
publications/the-world-factbook/geos/ct.html (18.02.2014; accessed:
22.02.2014).
45
I. Cywa, op. cit.
46
M. Cariou, C. Africa’s Nzapalainga, much more than an archbishop, in: http://
za.news.yahoo.com/c-africas-nzapalainga-much-more-archbishop-212426266.
html (14.10.2013; accessed: 1.09.2014).
47
Centrafrique: violents combats entre factions de la Seleka à Bambari, in:
http://www.rfi.fr/afrique/20140826-rca-centrafrique-violents-combats-selekabambari-zoundeko-darass-pareto/ (26.08.2014; accessed: 30.08.2014).
43

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

79

they most often engaged in trade. Alicja Toton mentions a Muslim
employed in the Catholic hospital where she worked. Every day
before work he accompanied with the respectful attitude the staff
who prayed. Both Christians and Muslims were treated in this
hospital. The change of religion was socially acceptable48.
Archbishop Dieudonné Nzapalainga and Imam Omar Layama
Kobin, president of the Muslim community in the Central African
Republic, travel currently across the country and call for peace.
They have also written a common article for “Le Monde”, in which
they argue that the conflict in their country is not a war between
Christians and Muslims, but the consequence of an acute humanitarian crisis caused by long periods of political and military
instability49. This unstable situation, which lasted for decades,
contributed to the progressive wallowing of the country in the
socio-economic crisis50.

5. Economic background of the conflict
Central African Republic depends largely on foreign aid. NGOs
financed mainly by foreign donors have taken over the majority
of social services51. The average life expectancy of women is

E-mail from A. Toton, 23.02.2014.
D. Nzapalainga, O.K. Layama, En Centrafrique, « le pire pourrait être encore
à venir », in: http://www.lemonde.fr/idees/article/2013/12/26/en-centrafriquele-pire-pourrait-etre-encore-a-venir_4340283_3232.html (26.12.2013; accessed:
22.02.2014).
50
Compare: Rozmowa z ojcem Jerzym Steligą OFM Cap., „My a Trzeci Świat”
(2009), No. 5, p. 3.
51
The Central…, op. cit., p. 1.
48
49

�80

Konrad Czernichowski

51 years52, and of men – 48 years53. Continuous wars, rebellions
and unrest destabilized the economy, eg. among many large and
medium-sized enterprises in the district of Bimbo, adjacent to
Bangui, now only one remains. The country that produced such
products as milk and yogurt now imports them from abroad54.
The weakness of the government, corruption, taking by multinational corporations profit from the unstable political situation
enable the occurrence of the so-called “natural resources curse”
in the Central African Republic, meaning an adverse effect on the
development of resource-based economies and, in extreme cases,
the petrification of one-party rule and enforcement of corrupt
regimes in order to maintain favorable conditions for the exploitation of minerals55. It concerns the countries, in which at least
8 per cent of GDP is generated by the extractive industry and
40 per cent of export revenues are commodities56. These indicators
are almost exactly the same in the case of the Central African
Republic: 7 per cent and 39.8 per cent, respectively. It should be
noted that these are the official figures that do not take into account estimates that 30 per cent of diamonds are smuggled abro52
Life expectancy at birth, female (years), in: http://data.worldbank.org/
indicator/SP.DYN.LE00.FE.IN (accessed: 21.08.2014).
53
Life expectancy at birth, male (years), in: http://data.worldbank.org/
indicator/SP.DYN.LE00.MA.IN (accessed: 21.08.2014).
54
The Central…, op. cit., p. 8.
55
Compare: A. Polus, Polityczne aspekty klątwy surowcowej. Hipoteza? Teoria?
Nowy paradygmat w studiach afrykanistycznych, in: B. Ndiaye, P. Letko (eds.),
Afryka w stosunkach międzynarodowych. Historia, stan obecny, perspektywy,
Olsztyn: Institute of History and International Relations, University of Warmia
and Mazury in Olsztyn 2010, p. 191. Hypothesis of natural resource curse was
tested by: K. Czernichowski, D. Kopiński, A. Polus, Klątwa surowcowa w Afryce?
Przypadek Zambii i Botswany, Warszawa: Wydawnictwo CeDeWu 2012.
56
A. Polus, Relacje pomiędzy rządami a NGOs w afrykańskich państwach
surowcowych, Wrocław: Oficyna Wydawnicza ATUT – Wrocławskie Wydawnictwo
Oświatowe 2013, p. 43.

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

81

ad. These unregistered diamonds are proportionally more valuable
because it is more profitable to smuggle larger and therefore more
expensive diamonds57. However, even assuming the same proportions, we would obtain a share of diamonds in total exports
equal:
39,8% · 100%
~ 56,9%
100% – 30%
One of the premises of the economic nature of the conflict is
that just before the attack, President François Bozizé had granted
a Cameroonian company a license to prospect for diamonds and
gold in the Dzanga-Sangha protected area, which caused protests
by the Worldwide Fund for Nature. In addition, he signed contracts
with other little-known companies. After Michel Djotodia’s takeover of power about twenty companies asked the ministry of mining a concession for the exploration of mineral deposits or oil.
The new government has been promising to revise, and possibly
re-negotiate, the existing contracts, but he did not. The transparency of relationship between the state and business has not increased, either. On the one hand, the miners in the rich in diamonds
west joined Anti-Balaka in response to the unrest caused by Seleka in order to take control of the mines. On the other hand, diamond dealers in the east of the country joined the ranks of Seleka in retaliation for looting organized by François Bozizé58.
Alarmed by the fact of diamond smuggling and financing Seleka by the diamond industry, the Kimberley Process disabled the
Central African Republic from the system of official trade in dia57
K. Matthysen, I. Clarkson, Gold and diamonds in the Central African Republic.
The country’s mining sector, and related social, economic and environmental issues,
Antwerp: International Peace Information Service 2013, pp. 6-7.
58
The Central…, op. cit., pp. 4-10.

�82

Konrad Czernichowski

monds in 201359. The history of this institution dates back to 2000,
when just in Kimberley (the world centre of diamond mining) in
South Africa the authorities and manufacturers from Botswana,
Namibia and South Africa met. Two years later, the Kimberley
Process Certification Scheme (KPCS) was adopted. It stated that
each load of diamonds had to have a certificate of origin. In case
of its absence, it would be presumed that they are from a country,
which had not acceded to the international regulations, and therefore they would not be allowed on the world market due to the
risk of having been mined in the state covered by an armed conflict.
In just eight years (from 1999 to 2007) the share of “blood diamonds” in international trade fell from 4 per cent to less than
1 per cent60. At present, 80 countries participate in the Kimberley
Process61, not counting the suspended from 23 May 2013 Central
African Republic62, from which – thanks to this decision – smuggling was reduced, though not completely63.
The effects of the coup d’état in the Central African Republic
in 2013 did not affect only the macroscale, but directly all citizens.
As never before, the country experienced a wave of looting. Public buildings were being looted, the infrastructure of mobile telephony was being destroyed. Private or belonging to non-govIbidem, p. 11.
K. Czernichowski, Potencjał surowcowy Afryki a polityka koncernów
międzynarodowych, in: K. Jędrzejczyk-Kuliniak, L. Kwieciński, B. Michalski,
E. Stadtmüller (eds.), Regionalizacja w stosunkach międzynarodowych. Aspekty
polityczno-gospodarcze, Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek 2008,
pp. 244-245.
61
KP Participants and Observers, in: http://www.kimberleyprocess.com/
en/kp-participants-and-observers (accessed: 27.08.2014).
62
Administrative Decision on ensuring that diamonds from the Central African
Republic are not introduced into the legitimate trade, in: http://www.
kimberleyprocess.com/en/2014-administrative-decision-car (accessed:
27.08.2014).
63
The Central…, op. cit., p. 11.
59

60

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

83

ernmental organizations (or even the UN) cars were being stolen
on a massive scale. Then they were being sold in neighbouring
countries or recoated in PK5 – a commercial district of Bangui.
Seleka’s leaders were also organizing kidnapping of businessmen
for ransom64.
The economic consequences of Seleka’s rule were dramatic.
In 2013 the Gross National Income per capita was 320 USD65. In
this period smuggling of arms, diamonds and timber was reported. Cultivation of cotton, coffee and tobacco, which was developed
in the colonial times, fell. Only in 2013 tax revenues decreased
by half. Three-quarters of budget expenditures was at the same
time spent on safety. As a result, at the end of that year the treasury
became insolvent against civil servants. A deepening of the economic crisis may be expected as Muslims, who controlled a large
part of the trade, flee the country66.

Bibliografia
Administrative Decision on ensuring that diamonds from the Central African Republic are not introduced into the legitimate trade, http://
www.kimberleyprocess.com/en/2014-administrative-decision-car (27.08.2014).
Africa. Central African Republic, https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/ct.html (18.02.2014;
22.02.2014).
Bouckaert P., ‘We Live and Die Here Like Animals’, http://www.foreignpolicy.com/articles/2013/11/13/we_live_and_die_here_like_

Ibidem, pp. 8-9.
GNI per capita, Atlas method (current US$), in: http://data.worldbank.
org/indicator/NY.GNP.PCAP.CD (accessed: 21.08.2014).
66
The Central…, op. cit., pp. 1-6.
64
65

�84

Konrad Czernichowski

animals_central_african_republic_muslim_christian_violence
(13.11.2013; 30.08.2014).
CAR: When refugees become more than statistics, w: http://www.unocha.
org/top-stories/all-stories/car-when-refugees-become-more-statistics (7.08.2014; 22.08.2014).
Cariou M., C. Africa’s Nzapalainga, much more than an archbishop, w:
http://za.news.yahoo.com/c-africas-nzapalainga-much-­
more-archbishop-212426266.html (14.10.2013; 1.09.2014).
Centrafrique: violents combats entre factions de la Seleka à Bambari, w:
http://www.rfi.fr/afrique/20140826-rca-centrafrique-violents-combats-seleka-bambari-zoundeko-darass-pareto/
(26.08.2014; 30.08.2014).
Cywa I., Komentarz: Konflikt w Republice Środkowoafrykańskiej: Krwawe
„Serce Afryki”, w: http://www.pcsa.org.pl/products/koment ar z%3a-konflikt-w-republice-%C5%9Brodkowoafr yka%C5%84skiej%3a-kr wawe-%E2%80%9Eserce-afr yki%E2%80%9D-/ ( 22.02.2014).
Czernichowski K., Bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Afryce, „Afryka”
(2009), nr 29-30.
Czernichowski K., Kopiński D., Polus A., Klątwa surowcowa w Afryce?
Przypadek Zambii i Botswany, Warszawa: Wydawnictwo CeDeWu
2012.
Czernichowski K., Potencjał surowcowy Afryki a polityka koncernów międzynarodowych, in: K. Jędrzejczyk-Kuliniak, L. Kwieciński, B. Michalski, E. Stadtmüller (eds.), Regionalizacja w stosunkach międzynarodowych. Aspekt y polit yczno-gospodarcze, Toruń:
Wydawnictwo Adam Marszałek 2008.
Doing Business 2014. Understanding Regulations for Small and Medium-Size Enterprises, World Bank, Washington 2013.
GNI per capita, Atlas method (current US$), w: http://data.worldbank.
org/indicator/NY.GNP.PCAP.CD ( 21.08.2014).
Human Rights Watch, World Report 2014, New York 2014.
‘Hundreds dead’ in Central African Republic violence, w: http://www.bbc.
com/news/world-africa-25273681 (6.12.2013; 21.08.2014).

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

85

Jaulmes A., La France envoie 400 soldats supplémentaires en Centrafrique,
w: http://www.lefigaro.fr/international/2014/02/14/0100320140214ARTFIG00377-la-france-envoie-des-renforts-en-centrafrique.php (14.02.2014; 30.08.2014).
Käihkö I., Utas M., The Crisis in CAR: Navigating Myths and Interests,
„Africa Spectrum” (2014), nr 1.
Kapuściński R., Gdyby cała Afryka…, Warszawa: Agora 2011.
Koziński M., Obecność wojsk RPA w Republice Środkowoafrykańskiej, „Raport Afryka. Polskie Centrum Studiów Afrykanistycznych”
(2013), kwiecień – czerwiec 2013.
KP Participants and Observers, http://www.kimberleyprocess.com/en/
kp-participants-and-observers (27.08.2014).
Life expectancy at birth, female (years), http://data.worldbank.org/indicator/SP.DYN.LE00.FE.IN (21.08.2014).
Life expectancy at birth, male (years), http://data.worldbank.org/indicator/SP.DYN.LE00.MA.IN ( 21.08.2014).
Lombard L., Is the Central African Republic on the Verge of Genocide?,
http://africasacountry.com/is-the-central-african-republic-onthe-verge-of-genocide/ (5.12.2013; 21.08.2014).
Marchal R., Central African Republic: Back to War Again?, http://theglobalobservatory.org/component/myblog/central-african-republic-back-to-war-again-/blogger/Roland%20Marchal/
(12.09.2013; 30.08.2014).
Matthysen K., Clarkson I., Gold and diamonds in the Central African Republic. The country’s mining sector, and related social, economic
and environmental issues, Antwerp: International Peace Information Service 2013.
Modelski R., OFM Cap., Koktajl misyjny, Kraków – Poznań: Sorus 2010.
Nzapalainga D., Layama O.K., En Centrafrique, « le pire pourrait être
encore à venir », http://www.lemonde.fr/idees/ar ticle/2013/12/26/en-centrafrique-le-pire-pourrait-etre-encore-avenir_4340283_3232.html (26.12.2013; 22.02.2014).
Nzwili F., Religious conflict rips through Central African Republic, w:
http://www.religionnews.com/2013/11/21/religious-conflict-rips-central-african-republic/ (21.11.2013; 20.08.2014).

�86

Konrad Czernichowski

Oliver R., Atmore A., Dzieje Afryki po 1800 roku, Warszawa: Wydaw­
nictwo Książka i Wiedza 2007.
Opération Sangaris, http://www.defense.gouv.fr/operations/centrafrique/operation-sangaris/operation-sangaris (10.12.2013;
30.08.2014).
Polus A., Polityczne aspekty klątwy surowcowej. Hipoteza? Teoria? Nowy
paradygmat w studiach afrykanistycznych, in: B. Ndiaye, P. Letko
(eds.), Afryka w stosunkach międzynarodowych. Historia, stan
obecny, perspektywy, Olsztyn: Instytut Historii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie 2010.
Polus A., Relacje pomiędzy rządami a NGOs w afrykańskich państwach
surowcowych, Wrocław: Oficyna Wydawnicza ATUT – Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe 2013.
Prelate denounces use of term ‘Christian militia’ in Central African conflict,
http://www.catholicculture.org/news/headlines/index.cfm?storyid=20449 (11.02.2014; 22.02.2014).
Rozmowa z ojcem Jerzym Steligą OFM Cap., w: „My a Trzeci Świat” 2009,
nr 5.
Scheen T., Ringen um Einfluss, http://www.faz.net/aktuell/politik/ausland/afrika/zentralafrikanische-republik-ringen-um-einfluss-13092440.html (12.08.2014; 23.08.2014).
Ścibik A., Pączka B., OFM Cap., Serce Afryki krwawi, http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/as_rca.html (18.02.2014).
Smith D., Christian threats force Muslim convoy to turn back in CAR exodus, http://www.theguardian.com/world/2014/feb/14/muslim-convoy-central-african-republic-exodus (14.02.2014;
22.02.2014).
Taylor G., Somers M., Fears of religious war rise in Central African Republic after attack on Catholic church, “The Washington Times”,
http://www.washingtontimes.com/news/2014/may/28/fearsof-religious-war-rise-in-central-african-rep/?page=all
(28.05.2014; 20.08.2014).
The Central African Crisis: From Predation to Stabilisation. Africa Report
No°219, 17.06.2014, International Crisis Group.

�Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)

87

The Failed State Index 2013, http://ffp.statesindex.org/rankings-2013-sortable (18.02.2014).
Tul M., Przewrót w Republice Środkowoafrykańskiej, w: „Raport Afryka.
Polskie Centrum Studiów Afrykanistycznych” (2013), kwiecień
– czerwiec 2013.
TV5, Le Journal Afrique, 11.03.2014
Warner G., War in Africa: Faith or Economics?, Radio “Interfaith Voices”,
6.03.2014
Wieczorek R., OFM Cap., Listy z Serca Afryki,, Kraków: Głos Ojca Pio
2002.
Wieczorek R., OFM Cap., Pęknięte Serce Afryki, Kraków: Wydawnictwo
Serafin 2006.
Wieczorek R., OFM Cap., W RCA nie chodzi o religię, http://www.stacja7.
pl/article/2468/W+RCA+nie+chodzi+o+religi%C4%99
(7.02.2014; 24.02.2014).

Résumé
Arrière-plan du conflit en République Centrafricaine
(2012-2014)
La République Centrafricaine vit dans une situation difficile depuis
son indépendance en 1960. Beaucoup de médias pensent que le conflit
actuel a un fond religieux. L’article indique que c’est une simplification.
Bien sûr que la religion joue un rôle dans la situation politique, sociale
et économique du pays mais elle n’est pas la cause du conflit actuel. Les
musulmans et les chrétiens vivent ensemble en paix pendant de nombreuses années, parfois même dans les mariages.
Les principales raisons des combats, spécialement celui qui a été
inauguré par les Séléka à la fin de 2012, sont la faiblesse et la corruption
des gouvernements successifs. Ils n’ont pas réussi à éliminer des coups
d’état, à arrêter la violence qui conduit à prendre le contrôle des ressources naturelles, comme les diamants ou l’or. Ils n’ont pas su combattre
la contrebande grandissante non plus. Au lieu de tout cela, ils ont au

�88

Konrad Czernichowski

contraire essayé de faire des profits illicites des exploitation du pays.
Face à cela, le Président par intérim Catherine Samba-Panza a une tâche
difficile pour préparer les élections démocratiques car les combats se
poursuivent même si certains partisans de Séléka ont été désarmés.

�DR ALI ELMIRGHANI AHMED

ETHNIC AND LINGUISTIC DIVERSITY
IN THE SUDAN

Introduction
The term ‘ethnic’ and ‘Ethnicity’ is a relatively new word. The
anthropologists started to use it in the early 1950s. It doesn’t directly translate into Arabic, but is derived from the Greek word
ethnos, meaning “people”.( Hassan, I. S. 2001, p. 167) It was first
used in science to describe ethnic groups dating back one hundred
years ago (Mukhtar, A. 2007, p. 9).
The concept of ethnicity was meant to explain social phenomena and processes that occurred on the surface and borders of
many human societies, often becoming global issues. An example
of that can be the situation of Armenians or Kurdish people that
has had influence all over the world, developing or not, or the
issue of racism in US, the country with one of the greatest diversity of ethnic groups in the world” (Hassan, I. S. 2001, p. 186).
Ethnic aspects of social, political, economic, cultural, multi-cultural and historical processes overlap and intertwine, becoming
Dr Ali Elmirghani Ahmed – Adam Mickiewicz University, Poznan
(Poland)

�90

Ali Elmirghani Ahmed

the key issues affecting the coexistence between groups and nations
or the process of building and conforming their identity.
Some view an ethnic group as a group of people sharing the
same characteristics and culture or occupying a certain geographical area, which brings them a sense of solidarity. They are
aware of the distinction and recognize other groups also acting
accordingly Mukhtar, A. 2007, p. 10) The other indicators of an
ethnic group can be the control over money and goods that a tribe or a culture possesses. They restrict other group’s access to
them though they may share the same area. It can lead to acts of
violence or migration in response to the behavior of other groups
(Mahdi M. A. 2002, p. 74).
The above mentioned ways of defining ethnicity are now considered historical. Today we attribute them to tribal or village
activity more than an ethnic one which is more the general idea.
A good example of this relation is the tribes and ethnic groups of
Sudan. The ethnic groups tend to struggle with each other in order to find their own place in a social, economic, political or cultural space while trying to achieve their own individual goals (Al
Bashir, T. I. 2008.46)
The ethnic associations are stronger than social associations
since the latter depends on human relations and the first on biological and genetic bonds Mahdi M. A. 2002, p. 68). The genetically connected groups are more likely to survive than those who
are just socially bound since the biological bond is much stronger,
but in result the merge in groups is held very tightly by one strong
person determined by the birth. And this is precisely what happened in Africa (Mekawy, B. El Din 2007, p. 60).
Ethnic groups often justify their historical and administrative
demands with their level of education, efficiency and experience,
just as they claim to possess the land acquired before the political
transformations that created the new reality (Deng, F., 1999, p. 9).

�Ethnic and linguistic diversity in the Sudan

91

Language is the basic tool of expression for humans along with
other means, a repository of ideas and opinions. The language of
the people has clearly defined the way of thinking about things.
Due to the historical development of Sudan, it is multilingual,
with each tribe having their individual language. Even Arabic
tribes branched into different dialects, with different words to
describe the same things. For example the tribes from Kordofan
and Darfur are Arab and they use the same language, but in completely different dialects. The Dinka tribes from the south of Sudan
who speak the Dinka language also branched into several dialects
(Mukhtar, A. 2007, p. 11).
Sudan is a country of people coexisting on the land of many
languages used for communication and socialization, with classical Arabic functioning as the official language of the state in
coexistence with other Sudanese dialects present and historical.
The total population of Sudan measured in 2004 was about
thirty-four million people, 68% rural, 29% living in cities, and
3% being Arab nomads. The proportion of the Muslims is nearly
80%, concentrated mostly in the North of Sudan, in the South
18% of the people are Muslim, 17% are Christians and the remaining 65% are pagans or atheists (Mekawy, B. El Din 2007, p. 56).
Sudan’s population is greatly diverted ethnically, including
hundreds of different groups, languages, religions and cultures.
Among many other classifications there is a general division of
the local population into three main groups consisting Sudanese
society: the Arabs, Nubians, and the Negroes, though we based
our work on another classification, mentioned later in the text.
In Sudan there are nearly six hundred tribes speaking more
than a hundred different local languages40% of them are Arabs,
60% are native Africans, with 30% of the population being Negroes, 12% of the tribes are from West Africa, 12% Nubians and
Beja and 3% being Nubians from the North. Muslims constitute

�92

Ali Elmirghani Ahmed

two thirds of the population, the rest are Christians and followers
of other religions. About 51% of the population speaks Arabic;
the other 49% are other languages and dialects (Hassan, I. S. 2001,
p. 218).
Before coming of the Arabs, the Sudanese societies were dispersed into many single states, split between different ethnicities,
tribes and local religions. In Northern Sudan lived the Nubians
with Christian faith (. It was multilingual and a multicultural
kingdom. In Central Sudan lived the Beja tribes with their own
language and culture. In the South there were Negro tribes with
many different physical features and individual languages and
the same can be said about the West of Sudan. In fact, such ethnic
and linguistic diversity is no exception; it is often a natural state
of many countries (Denq F. 1995, p. 8).
The combined factors of geographical position and history
were shaping the personality and identity of Sudan cultures with
their ethnic and racial diversity and affiliation to Arab or native
African communities (Mekawy, B. El Din 2007, p. 60).
Many scholars and researchers have tried to interpret the Sudanese communities, which are characterized by diversity and
pluralism on ethnic and linguistic levels. Their research at some
point had to deal with the Sudanese cultural heritage which we
know through archaeology, regarding the formation of communities and their languages (Mekawy, B. El Din 2007, p. 123). This
is a historical introduction to studies of the population that lived
within the borders of Sudan, and the factors that led to such diversity. In this framework, the study of ancient societies is based
on the material culture of traditional communities to determine
the conditions of the emergence of such linguistic and ethnic diversity. Sudan is one of the most culturally differentiated countries,
founded on varied environment that is reflected in the multiplicity of beliefs, languages and customs (Al Amin, Y. M. 2002, p. 14).

�Ethnic and linguistic diversity in the Sudan

93

The focus in such research extended not only on ethno biology
and geography, but also on archaeology, with it’s over a hundred
years of tradition. The cooperation gave good results and reached
its top during the campaign to save the monuments of Nubia at
the beginning of the first half of the twentieth century (Al Mobarak, H. 1998, p. 183) Over forty foreign missions conducted exploration and survey on many archeological sites in the northern
parts of Sudan. The cooperation of national and foreign missions
led to the enrichment of academic studies, especially those related to identity and communication between the people from the
beginning of Sudanese civilization (Alhardlo, A. 2004, p. 71).
There were several theories attempting to explain the past of
Sudanese cultures, most of them dependent on the ancient history. Many Sudanese archaeologists have helped to enrich those
ideas [Ali Osman Muhammad Salih, prof. Ahmed Muhammad
Ali Hakim (Hakim, A. M. 1990, p. 40).. and improve their quality
in explaining and understanding the overall look of the Sudanese civilization with its ethnic and linguistic multiplicity and diversity all these factors were making the task of understanding
Sudan more difficult especially when we consider the fact that
cultural residue of the times past is now analyzed outside of its
time frame and thus is a subject of interpretation. The language
and ethnicity were developing in a form of interconnected circles
affected also by the geographical position and number of civilizations and the bigger and stronger the civilization was, the greater the reach of their culture (Arkell, A. J. 196, p. 29).
Halima Alhazji said that Sudanese ancestors still have great
influence on the present and future (Alhazji, H. 1985, p. 14) and
Professor Awan Sharif Qasim points out that the language and
dialects are like a tape with all the events that have passed down
during Sudan’s history being printed on it (Qasim A. S. 2002,
p. 49)

�94

Ali Elmirghani Ahmed

This view is shared by Yusuf Hassan Madani. In his studies of
boats in Sudan, he analyzed them as a pattern in the history of
material culture that lasted throughout many periods of history.
He concluded that the names for parts of the boats have been
affected by a number of external factors, yet at the same time they
remained indigenously rooted. Prof. Ali Osman Mohammed Saleh
(Salih, A. O. M. 1990, p. 65) in his interpretation of Sudanese
culture as being the result of Nubian migration says that this is
the effect of clash between Nubian culture and local cultures where the elements of dynastic monarchy encountered local languages
and religions. The result was the Sudanese culture, still containing
customs and traditions of Nubia, various native Sudanese communities and also the Arabic language, names for places and some
characteristic features of economic and social developments (Hassan, Y. F. 1989, p. 72).
The study of the history at the beginning of Sudanese civilization through linguistic and historical analysis of the ancient communities with their multiple stages of cultural development and
comparing the results with modern linguistic and ethnic features
of Sudan will help to understand the country (Mahdi M. A. 2002,
p. 94).

Ethnic and geographical map of Sudan
Many breeds of humanity have lived in Sudan since ancient
times, varying and intertwining with each other resulting in the
complicated ethnic map of modern Sudan. This is perhaps the
source of the difficulty of telling one population group from another just by focusing on their language or ethnicity or apart from
their cultural and social foundations (Dufa Allah, S. B. 1999, p. 36)
The geographical and other factors independent from human

�Ethnic and linguistic diversity in the Sudan

95

influence are also an element of this differentiation, separating
people and providing constantly changing environment through
the ages (Barbour, K. M. 1961, p. 81).
Mohammed Awad says that due to the multiplicity of regions
and different nations in Sudan and its position in Africa, the cruel designation of national borders is somewhat irrelevant. If we
take into account the changes Sudan went through since the ancient times and changes in people, as well as the easy pathway
for migrations known as the old Sudanese belt, it becomes obvious that the boundaries of the research don’t lay along the lines of
political borders (Awad, M. 1951, p. 10) The African continent is
a region of many migrations since the ancient times and until
now. Many studies show that in the Upper Neolithic, the people
living there are called Bushmen, inhabited the dry and exposed
parts of the continent from the desert through Ethiopia, East Africa and even until the southern parts of the continent (Al Bashir,
T. I. 2008, p. 97).
At the end of Upper Paleolithic, a new ethnic group emerged
in the northern parts of the Africa. They showed resemblance to
Caucasians, and the researchers have named this new ethnic group Hamitic. During the Mesolithic age (Arkell, A. J. 1975, p. 39)
a new Negro group appeared showing different features, they
inhabited the middle Nile Valley and other places in Africa. The
researchers called them the Khartoum civilization (Adams, Y. W.
1977, p. 47).
The discoverer of this culture Arkell said that the features of
this Negro ethnic group are similar to the properties of people
living in the south of the Sudan at this moment. Arkell made a comparison between cemeteries and discovered that some of the traditions are still similar, for example people in Khartoum civilization removed the two upper teeth from the jaw while people in
south of Sudan now remove the two teeth from the lower jaw.

�96

Ali Elmirghani Ahmed

There are also many physical anthropologists that study the graves of Khartoum civilizations while comparing the burial methods
of old with the contemporary find that there are many similarities.
But still we know no reason for those people to migrate from
central to the south of Sudan (Harvey, C. P. D. 1982, p. 97).
Roland Oliver and say that the mastering of agriculture and
animal husbandry was the reason for the four main ethnic groups
in Africa, they are Pigmies, Hamitic, Caucasoid and Negroes, but
still we don’t possess enough knowledge to say which group exactly originated the contemporary societies in Africa, or from where they migrated from or if they did at all (Oliver, R .J. 1965, p. 67).
Mohammed Awad says that the Negro strain inhabited the
south of Sudan while the Caucasian lived in the north, and also
that the Negroes came earlier. They had access to the Nile valley
while the other ethnic groups were detached. After settling up,
the ethnic groups started developing cultural characteristics distinguishing one from another, and the development wasn’t equal in every group, as some were developing faster. While some of
the more advanced groups begun to domesticate animals and
started using agriculture, other ones were still at the point of gathering food and using primitive stone tools to survive (Awad, M.
1951, p. 51).
Despite the diversity of the cultures and ethnic groups in the
history of Sudan, many researchers think that they all are descendants of only two groups – The Bushmen and Pigmies. After that,
the Negro groups came to the continent and dominated many
parts of the Africa, especially the southwestern (Mukhtar, A. 2007,
p. 39).
The last to appear were the Caucasian group, consisting of two
branches – The Hamitic and Semitic, and they both successively
mixed with Negro group. During the history of Sudan we find
many examples of exchanging ethnic and cultural features and

�Ethnic and linguistic diversity in the Sudan

97

mutual impact between indigenous groups and foreign ones adding to the richness of the ethnological map of Sudan. Atta el-Batthani analyzed the transformations that occurred in the North
and Central Nile Valley, parts of Kordofan and Darfur. In the Eastern
part, the ethnic groups speak Arabic and come from native Arab
tribes mixed with other tribes, including non-Arabic ethnic groups
coming from the North. For example, The Nuba from the Hamitic
group, Beja from the same group and other local Negro groups.
Most of the groups in west Darfur are Negro and parts of them
are Hamitic, while the rest of the ethnic groups are Negro. Ethnic
groups in central Sudan come from three types of the Negro group: Sudanese, Nile-Hamitic and Nilotic. Such division has its limitations, but it gives a general picture of ethnicity in a large part
of Sudan. Any research dealing with this framework must necessarily consider other cultural, linguistic, economic and social factors. Until now only the UNESCO statement on race, cited after
Achilles Montag (Fagan, M.B.1978, p. 81) says that the national
and religious groups in their geographical, linguistic and cultural
layers do not necessarily correspond to any genetically divergent
groups, or at least there is no evidence of that. The author used
the term Ethnic dynasty to refer to the human group characterized
by ties of ethnicity and connection to any specific group. The term
‘ethnic’ is now used to describe interactions between specific groups, not to address the specificity of any group by itself.
The ethnic composition of Sudan is very diverse nowadays,
but it varied all the time during its long history and the names for
stages in cultural history of Sudan are derived from the names of
the ethnic group’s dominant at a time (Myers, O. H. 1948, p. 47).
At the time of the pharaohs in Egypt, the name used for Sudan
was “Saito”, meaning ‘the arc’ or ‘the bow’ because Sudanese people were renowned for their skill in using the bow. Greeks, Romans
and part of Arab tribes have used the name ‘Ramat Al-Hadag’

�98

Ali Elmirghani Ahmed

meaning “archer” for similar reasons. During many Egyptian Dynasties the name “Tuthmosis” was in use, meaning “people with
black skin” or “Asmar” meaning “brown skin”. This name was used
describe many different tribes south of Aswan. During the peak
of the ancient Sudanese culture, the people there were described
with the name “Kush”. It was once the name of a single ethnic
group who grew in importance and dominated large parts of Sudan and other tribes. Kush was a strong civilization and remains
of it are still found throughout all of Sudan, especially in the North,
examples being 182 pyramids being left by and also more than
25 temples (Roman, W. L. 1979, p. 51).
The reference to black skin of the people was for a long time
the name of Sudan, until it became the name for the country
Ethiopia “the black country”. It was even mentioned by Arabs in
the XVII century.
The cultures present in Sudan during different eras since the
Paleolithic concentrated along the Nile Valley and other parts,
sometimes remote from the river. The cultural characteristics focused around manufacturing stone tools. Some of the cultural
marks reflect contact with people from neighboring regions, evolved during the Stone Age, when some kind of stability occurred
for the first time (settlements) and some tools other from stone
and bone arms. A good example here is the famous Khartoum
pottery (Arkell, 1975, p23) adorned with lines and other shapes,
which became the formula borrowed and repeated in many areas
of Central and Northern Sudan.

Bibliography
Adams, Y. W. 1977. Nubia Corridor to Africa. London: Allen Lane.
Alhardlo, A. 2004. “Sudanese state” Sudanese Studies Center 27.

�Ethnic and linguistic diversity in the Sudan

99

Alhazji, H. 1985. “Sudan and literary movement” University of Beirut
Publication.
Al Amin, Y. M. 2002. “Sudanese Identity transformation”. New Age 7.
Arkell, A. J. 1961. The History of the Sudan. From earliest times to 1821.
London.
Arkell, A. J. 1975. The Prehistory of the Nile Valley. London.
Awad, M. 1951. Northern Sudan (population and tribes). Press Committee of authoring, translation and publishing. Cairo.
Barbour, K. M. 1961. The Republic of Sudan. A Regional Geography. London.
Al Bashir, T. I. 2008. Ethnic and religious minorities and their role in the
national co-existence in Ethiopia from 1930 to 2007 AD – Ph.D.
International University of Africa – African Research Center –
Department of Political Science. Khartoum.
Deng, F., 1999, Conflict Visions: Conflict of identities in Sudan, translated by Hassan Awad, Center for Strategic Studies, Cairo,
1st edition, s. 8.
Denq F. 1995. Problematic identities in Sudan: the foundations of national
integration, translated by Muhammad Ali Jadyn, Sudanese Studies Center.
Dufu Allah, S. B. 1999. Sudanese history of civilizations since ancient times
and even the Kingdom of Napata. Khartoum.
Fagan, M.B.1978. In the Beginning. Boston.
Gisma, K.H. 2000. Cultural Resources Management. PHD. Khartoum.
Hakim, A. M. 1990. Identity of Sudanese Culture. Historical perspective.
Khartoum University Press. Khartoum.
Harvey, C. P. D. 1982. “The Archaeology at Southern Sudan Environmental Context”. In: Mack. J. Sheco. P. Cultural History in the
Southern Sudan. Archaeology Linguistics and Ethnohistory: London.
Hassan, I. S. 2001 Sudanese insights: articles in the knowledge, culture
and society. Center for Strategic Studies – Currency Printing Co.
Ltd., Khartoum.
Hassan, Y. F. 1989. Studies in the history of Sudan and Africa and the Arab
countries vol. II. Khartoum University Press. Khartoum.

�100

Ali Elmirghani Ahmed

Mahdi M. A. 2002. Ethnic pluralism : conflict management and settlement
strategies. International Center for Political Studies. Jordan.
Mekawy, B. El Din 2007. Ethnic conflicts in Africa : Causes and consequences of solution strategies. Higher Centre for African Studies
vol. 2. Sudan Printing Press, Ltd. Khartoum.
Al Mobarak, H. 1998. Studies on the history of Sudan, Africa and Arab
countries. Khartoum.
Mukhtar, A. 2007. Conflict identities and determinants of unity in Sudan
– Center for Strategic Studies. Khartoum.
Myers, O. H. 1948. The Consolidation and protection of Ancient of the
Sudan. S.N.R. Vol. XXIX. Part 11.
Oliver, R., J. 1965. “A brief history of Africa”. African Studies Series 3.
Roman, W. L. 1979. „Modern Material Culture Studies”. In: Schiffer, M. B.
(ed) Advances of Archaeological Method and Theory. Vol. 2. Academic Press New York: London
Salih, A. O. M. 1990. Sudanese culture, studies and articles. Khartoum
University Press. Khartoum.
Qasim A. S. 2002. Dictionary of Sudanese dialects. Sudanese Home for
Books.

�MACIEJ ZĄBEK

HISTORICAL IMPORTANCE
OF ARAB MUSLIM COMMUNITIES
IN THE CENTRAL SUDAN ZONE
Introduction.
Geography and environment of the Sudan ecozone
Vast, predominantly plain territories located between the Sahara desert and equatorial forests spreading from the Atlantic
Ocean up to the Red Sea are defined as the region or the zone of
Sudan. This name stems from the medieval Arab geographers
who called those territories stretching to the south of Sahara and
inhabited by the black people bilad as-Sudan. In their indigenous
language this meant „land of the black people”1. The first, non-Arabic piece of work on this topic was the research paper written
by William Cooley, The Negroland of the Arabs, published for the
first time in 1841. The author made an attempt to reconstruct the
historical map of the region by listing its ethnic groups, cities and
Maciej Ząbek – University of Warsaw (Poland), Institute of Ethnology
and Cultural Anthropology
1
The following Arab geographers may be chronologically listed at this point:
al-Jaqubi (891), al-Masudi (956), Ibn Hawqal (977), al-Bakri (1094), Idrisi
(1166), Ibn Said (1274), Ibn Battuta (1377), Ibn Khaldun (1406), Maqrizi (1442)
and Leo Africanus (1526).

�102

Maciej Ząbek

countries, trying to define the borders of the area2. In 1924, the
next researcher of this region, Melville Herskovits managed to
work out a more detailed outline assuming that Sudan was divided into East and West with a borderline crossing Lake Chad.
Having been heavily criticized by Michael Horowitz, he finally
took into consideration Sudan’s detailed diversification in terms
of language, law, religion, politics and economy and divided it
into Eastern, Western and Central Sudan3.
According to this division, Central Sudan, from Herskovits point of view, was to embrace the areas spreading from Central Niger to the Wadai plateau. In the end, however, Triminghan thesis
was taken as granted which stated that Central Sudan stretched
to the Darfur Plateau4. In other words, it embraced the region of
the so called Chad Basin, from the Niger River in the West to the
Marrah Mountains (Jebel Marra) in the East, locked in the North
by the mountain massifs of Air, Tibesti and Ennedi, and in the
South locked by the Benue River, highlands of the Northern Cameroon and the rivers of the Southern Chad. Due to cultural and
political factors it is usually divided into the Western part embracing the areas spreading from Chad Lake to the Niger River (i.e.
the regions of the present Southern Niger and Northern Nigeria)
and the Eastern part (i.e. the present Northern Cameroon, Chad
and Central African Republic excluding the forested areas).

2
From: Yusuf Fadl Hasan and Paul Doornbos (ed.), The Central Bilad alSudan. Tradition and Adaptation, Khartoum: El Tamaddon P. Press 1977, p. 2.
3
Michael M. Horowitz, A Reconsideration of the „Eastern Sudan“,„Cathiers
d’Etudes Africaines” (1967), pp: 381-398; Melville Herskovits, A Preliminary
Consideration of the Culture Areas of Africa, „American Anthropologist” 26 (1924),
p. 50-63; idem: The Human Factor in Changing Africa, New York 1962.
4
J. S. Trimingham, A History of Islam in West Africa, London/Glasgow 1962,
pp. 34 I 105.

�Historical importance of Arab muslim communities…

103

The whole ecozone of Sudan also referred to by Horowitz as
the „cattle area” is characterized by dry tropical climate with only
one rainy season during summer, diversified in terms of rainfall
depending on the latitude and the elevation above the sea level
of a given region. The ecozone vegetation consists of open grassland or trees and bushes generally defined as savannah, sporadically crossed by mountain massifs. Travelling from the north to
the south, dependent on the average annual rainfall one may
encounter various types of the savannah ranging from half-desert
dry Sahel savannah also called the thorny one, through the grass-shrub-like, park-like and forest-like savannah. The present landscape of the Sudan zone was heavily affected by transformations
resulting from the pastoral and farming activity of people connected, among others, with deforestation, overgrazing of the grass
areas and land cultivation. Climate crises including irregular,
multiannual droughts or locusts along with strategies of adapting
people to the environment are typical of this region. They embrace methods of using various food sources including migratory
animals farming, extensive cultivation methods based on rainfall,
being more intensive in places with artificial irrigation, and declining activities of hunting and gathering.
Generally speaking, Sudan zone has always enjoyed relatively
favourable conditions for the development of farming and lack
of natural barriers has for many centuries fostered long-lasting
migrations there. It also encouraged the dissemination of practices connected with iron smelting and blacksmithing, craftsmanship and crops along with the inflow of other pastoral people both
from the East (the Arabs) and the West (the Fulbe) searching for
safety and new lands offering better water resources and fodder
for animals. The above-mentioned peoples considerably affected
the history and culture of this region. The wide-ranging trade
developing there along with cultural ties between various regions

�104

Maciej Ząbek

and ethnic groups led to the formation of new cities and creation
of statehood. In this region of the world since the Middle Ages it
has usually meant the expansion of Islam and the Arab culture
which widened horizons of the locals and enabled them to establish relations with other regions of the world. Although the importance of Central Sudan is often undermined, it plays a leading
role as a connector between Western and Eastern Sudan. Therefore, its significance deserves our special attention and has become the leading topic of this article.

Forms of statehood in central Bilad as-Sudan.
Slave hunters and refugial people
Kanem was the oldest state in Central Sudan – it was formed
around the ninth century AD5, around Chad Lake. The second
oldest state was Kanem’s successor – Bornu. Small states with
strong urban centres like Kano, Zaria, Katsina and Gobir emerged
in the fourteenth and fifteenth century to the West, on the territories of the Hausa people spreading to the country of Songhai
upon the Niger River. In the nineteenth century they were finally
conquered by Osman dan Fodio, who led the Fulbe tribes having
arrived from the West. They established there a powerful Sokoto
Sultanate and its dependent emirates (lamibe) in Adamawa Plateau.
Around the sixteenth century other state organisations were
also formed there: in the Benue River Valley – Juku and Nupe,
between the territories of Hausa and Songhai – Kebbi and to the
East of Chad Lake – Baguirmi, and farther to the East – the Wadai
and Darfur Sultanates. Origins of the centralised political structure
5

From this period comes the oldest record from the Arabic sources.

�Historical importance of Arab muslim communities…

105

in Darfur date back to the state of Dajo from the thirteenth century and its successor from the fifteenth century in the form of
Tunjur state (probably formed out of “Arabized” Nubians), dethroned by the Kayra clan emanating from the local Fur folk who
named this land and ruled it until 1874.
Wadai, initially dependent on Darfur, was established in the
sixteenth century probably by the Tunjur people led by Abd al-Karim. This state in the reign of Sabun in the second half of the
eighteenth century became the key power of Central Sudan. Arab
tribes flowing to Central Sudan from the east, known as Baggara
or Shuwa, have never been regarded as the creators of the local
statehood. Nevertheless, they exerted a significant impact on it,
for example, by taking part in the process of Islamisation. Similarly, The Fulbe nomadic shepherds played an important role in
the nineteenth century in the western part of Central Sudan, on
the territories of the Hausa people.
All these Sudanese states, non-coherent in terms of ethnicity
had a lot in common as far as culture and structure are concerned.
Their rulers’ primary concern was not only to increase the number
of territories subject to them but also to deepen the process of
Islamisation, bring the Arab judges, Muslim lawyers and other
scholars as well as tradesmen and craftsmen.
Those states existed mainly thanks to profits derived from the
control over trans-Saharan trade and trade exchange with the
main hubs at the Mediterranean Sea. Its major export industry
included ivory, pelt and other Sudanese goods such as honey,
ostrich feathers and slaves, workers and soldiers in exchange for
weapon, horses, camels, textiles and other consumables. Admittedly, intensity of trade there was lower than in West Africa or
Sudan close to Nile (mainly due to the lack of gold), yet the significance of the route via Bilma, Kawar and Zawila or the so called
Forty Days Road (Darb al-Arba’in) from Kutum in Darfur to Egypt

�106

Maciej Ząbek

was of vital importance6. At the same time, those states benefited
hugely from trade in salt extracted from the Saharan mines and
transported farther into the savannah zone devoid in this mineral. They also organised regular expeditions to the south aimed at
capturing slaves. Far-reaching trade also developed between East
and West and it was predominantly based on copper extracted in
Darfur and delivered to Kano and Bornu in exchange for Hausa
textiles and Kola nuts cultivated in woodland areas of West Africa7.
Thanks to trade relations with the Arab-Berber North along
with traders, spiritual leaders and migratory pastoralist tribes
coming from there Islam gained on popularity and started to play
a significant role in the process of integrating the state apparatus
through strengthening dynasties and the power elites. However,
it was not powerful enough to eliminate local tribes whose existence was only consolidated by this religion treating them as extension of the family structures, which as a result weakened local
state systems. It should be, however, stressed that not all the people in Sudan were zealous Muslims and Islam often had there its
specific, syncretic and local aspect as local people who belonged
to it did not always give up their beliefs and traditional practices.
All the time political and power games were waged between particular tribes and nomads against the city dwellers and farmers
settled there. Horses and camels owned by nomads often ensured
them military advantage over farmers and enabled fast seizure
of control over trade routes. They might have been the founders
of the states like Kanem formed probably by the pastoral Barber
6
R. Karpiński, Sudan Centralny do końca XVI w., in: M. Tymowski (ed.),
Historia Afryki od początku XIX w., Wrocław-Warszawa-Kraków: Zakład Narodowy
im. Ossolińskich 1996, p. 498 ff.
7
Ibid., p. 856.

�Historical importance of Arab muslim communities…

107

or Nilo-Saharan Zaghawa8 tribes that conquered the agricultural
Kanuri tribes (Kanembu). It was similar to the case of the Baguirmi
led by the dynasty of the nomadic Tubu people. Yet, shepherds
had never completely dominated farmers or city dwellers either
politically or economically. On the contrary, numerical advantage
of the settled people and steady sedentarisation processes of a nomadic population always had the opposite effect. Interaction and
collaboration of pastoral and farming economy were the prevailing trends. In case of antagonisms farmers had to quit their principles and either accept the dominance of nomads or look for
shelter because the military advantage of the latter group was
obvious. In the states of Hausa they found shelters behind powerful safety barricades of local cities constituting real refugia, the
so called birane which embraced not only buildings but also agricultural land9. In case of people like Sara, Banda, Manza and
other living outside the boundaries of the existing states there
was no other way than exile to the lands relatively hardly accessible to nomads.
Farmers and non-Muslim people from this zone were almost
regularly terrorised by the Arab slave hunters deriving from the
so called jallaba10 merchants and by migratory Baggara shepherds.
Wars with the use of underhand tactics were there waged for
centuries. Territories in the southern part of Sudan zone were
directly called „the state of slaves” (Dar Fertit) where real hunts
8
The name Zaghawa is not clear enough. In a wider context it is used to
define all nomads between Nile and Lake Chad. In a narrower context, the name
is used only to the nomad ethnos classified to the language group Teda, living
on the contemporary borderline between the Republic of Sudan and Chad; Ibid.,
p. 493 ff.
9
Ibid., p. 531.
10
The name stems from their favourite outfit, djellaba, being also the male
national outfit of Sudanese Arabs.

�108

Maciej Ząbek

were organised for the Nigritic tribes. Initially, they concentrated
on the territories of the Eastern Sudan beyond the River Bahr
al-Ghazal but following the flights of the locals (including the
Banda people) they moved farther to the West, to the territories
of the present southern Chad and the Central African Republic.
At the end of the nineteenth century two famous Djellaba traders:
al- Rahma Mansur az-Zubeir and Rabih Fadlallah az-Zubeir11 distinguished themselves in this peculiar entrepreneurship. Moreover, Rabih Fadlallah az-Zubeir founded a specific quasi – state on
the border of the present Central African Republic and Chad based
on fortified camps known as zeriba which served as base camps
for the slave hunters. Annually they sent from those territories
circa six thousand slaves12 through the state of Baguirmi and Wadai (in Egyptian Sudan slave trade was prohibited under the European influence) to Ottoman Libya.
Representatives of the Nigritic tribes who wanted to avoid death
or slavery had the possibility, having negotiated it with the invaders, to pay tribute to the Sultans of Wadai or Darfur but if they
opposed they had to leave their existing whereabouts. It was
a common strategy used in pre-colonial Africa. Low population
density, lack of formal land property and unregulated issues of
settlement and boundaries facilitated the decisions on migration.
Refugees flew away to the mountainous or swamp regions, relatively hardly accessible to nomads, like e.g. Mont Mela (Jebel Mela)
in the eastern part of the present Central African Republic. Steep
slopes of the mountains, caves and mazes of tunnels constituted
a natural area for refugees. Similar shelters were also found in
the Jos Plateau in the Mandara Massif in the present Cameroon
11
See: J. Vansina, Kupcy z nad Nilu, in: P. Curtin, S. Faierman, L. Thompson,
J. Vansina, Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Gdańsk: Marabut 2003, p. 528 ff.
12
D. D. Cordel, Des “Réfugiés” dans l’Afrique précoloniale, „Politique Africaine”
(2002), No. 85, pp. 16-29.

�Historical importance of Arab muslim communities…

109

and Abou Telfan in Chad. People like Kirdi or Hajerai seeking
shelter in those places have been referred to as refugial until today.
They created a specific culture characterised by fortified villages and habitations situated at the slopes of the mountains and
the so called „emergency agriculture” caused by a repeated series
of famine. Famine resulted both from a dense population on the
refugial territories, recurring locust plagues and the tactic of the
„burnt soil” used by the invaders who detected the presence of
men by noticing the fields of millet, which encouraged to theft or
destruction. Thus, a new strategy became popular13. Millet was
replaced by cassava which was not only more productive but also
hardly discernible among other plants as it was not grown on
separate fields.

Migrations of Sudanese Arabs and their importance
in the contemporary Chad
Arabs in Central Sudan nowadays referred to as Chad Arabs
belong to the groups of Sudanese Arabs formed between the fourteenth and eighteenth centuries as a distinctive ethnos in the
Eastern Nilotic Sudan. Their ancestors flew from Arabia to Egypt
and later on migrated along Nile to Nubia and Kordofan, from
where they spread farther to the West, i.e. to the territories of
Darfur and the present Chad up to the state of Bornu in the contemporary Nigeria. Immigration also headed for Central Sudan
through Trans-Saharan routes, directly from Northern Africa but
irrelevant in terms of numbers. Nevertheless, it is to be remembered that this way arrived merchants and various holy men (fakih or marabouts), legal experts and religious leaders whose si13

Ibid.

�110

Maciej Ząbek

gnificance in the process of spreading Islam, Arabic writing and
general knowledge about the world proved to be invaluable.
In Eastern Sudan indigenous Arabs from Arabia by mixing with
the locals through marriages and adopting many local communities to their tribes not only led to their Islamisation and Arabisation but they themselves underwent the process of Africaniation,
namely Sudanisation. As a result of those adaptation processes
Arabs nowadays do not greatly differ from the indigenous Sudanese either by the colour of their skin or by culture which underwent extensive convergence. Among them, however, there are
two groups to be recognised: Arabs, the so called Ja’alin-Danagla
stemming, to a greater extent, from the Arabised Nubian agricultural communities and Juhayna-Fezara who in majority were the
descendants of the pastoral tribes from Arabia. Both groups are
divided into many more tribes forming unstructured confederations14. The first group was formed by the above-mentioned Tunjur people who for some time took control over Darfur and who
are considered to have been the founders of the Wadai state. The
second group embraced all the remaining tribes of Arab nomads
dealing mainly with camel farming, a typical activity of the Arab
Bedouins. Many of those groups, when travelling to the centre of
Sudan, were forced to change camel for cattle farming which was
better accustomed to a bit more humid climate in the southern
part of the Sudan zone. This way was formed a more Africanised
than the previous ones subgroup of Juhaynaah Arabs called Baggara (Arabic baggar: a cow) specialising in cattle farming which
became the fundamental basis of their economy. Apart from cattle farming they also dabbled in goat and sheep breeding, slave

For further information see: M. Ząbek, Arabowie z Dar Hamid. Społeczność
w sytuacji zagrożenia ekologicznego, Warszawa: Dialog 1998.
14

�Historical importance of Arab muslim communities…

111

trading or elephant and giraffe hunting, in which they were regarded as specialists15.
Baggara Arabs, beside the Fulbe people, with time became the
largest group of nomads and shepherds in the Sudan zone. Their
tribes settled on the territories along the River White Nile in Eastern
Sudan through the territories of the South Kordofan and Darfur,
Central Chad, Northern Cameroon up to the state of Bornu (present north-east Nigeria) constituting the so called belt of Baggarah Arabs or Szuwa as they are called in the western part.
Nowadays, many Baggara groups, mainly because of losing
their herds as a result of wars or overgrazing, deal with farming
or trading and craft in the cities. Majority of them still pursue,
however, the semi-nomadic type of economy based on migratory
life stock grazing only during the rainy season whereas in the dry
season (i.e. main part of the year) they carry on sedentary lifestyle in the villages. Their kinship system is based on the patrilineal lineage (khaszimbet) and flexible tribal communities system
(qabila). Many of them possess two houses – permanent one in
a village close to the water sources and another in a nomadic
camp. Men often have more than one wife. One of them usually
lives in a pastoral camp whereas others live in the village. They
are responsible for almost all tasks connected with house-keeping
and family including constructing movable shelters called „mate
houses” (bet berish), milking cows and sale of milk, butter and
cheese. Men take care of cattle herds and deal with millet, melons
and cassava growing.
Baggara people are famous for their zealous religiousness and
conscientious observance of Islam practices: praying, alms giving
or going on regular pilgrimages to Mecca. They also formed the
For further information see: I. Cunnison, Giraffe hunting among Humr
Tribe, „Sudan Notes and Records” vol. 39 (1996), p. 49-60.
15

�112

Maciej Ząbek

most numerous group of Arabs in the Egyptian Sudan who supported the uprising of Mohammed Ahmed who declared himself
Mahmid. Until present times Baggara people have boasted that
Mahmid’s successor – Khaliph (Khalifa) Abdullahi ibn Mohammed,
who organised and led the uprising along with the Cultural Revolution in the spirit of Orthodox Islam, stemmed from their tribes.
In colonial times attempts were made to ascribe particular
Baggara tribes to certain units of territorial administration, which
however proved futile both in French Equatorial Africa and Anglo-Egyptian Sudan. Nowadays, in the independent Chad they constitute the worthwhile minority enjoying prestigious reputation
but without great political influence. Their language, though not
popular among non-Arab ethnic groups belongs, beside French,
to the official languages in Chad. The reason for this state of affairs is more connected with the religious function of their language and Baggara people’s importance in the economy and dissemination of Islam than their role in politics. In Chad, they belong
to one of the most entrepreneurial groups. They handle almost
entire wholesale trade and lion’s part of the retail one. All the
services like taxis and hotels are managed by them. They usually
run Koranic schools and mosques by exerting significant influence on the Islamisation progress in this country. Their political
strategy in Chad seems to be based on keeping distance and maintaining equilibrium towards all other ethnic groups.

�Historical importance of Arab muslim communities…

113

The role of Sudanese route16
in the pilgrimage traffic to Mecca
Open, mainly plain areas of the Sudan zone without natural
obstacles played, as above mentioned, the key role in the cultural
exchange between West and East Africa through migration of
pastoral tribes and far-reaching trade. Pilgrimage traffic of Islam
believers to Mecca, who travelled via the so called Sudanese route,
exerted a great effect on that trade. The pilgrimages left a powerful impression on the inhabitants of the countries they went through and served as a way to get together with the “others”, to
develop economic and political relations and cultural encounter
between the folks of that region. They also boosted the migration
of tribes (especially Fulbe-Mboror, Hausa, Bornu and Wadai)
eastwards from the West, which in East Sudan was reflected in
a considerable diaspora of those immigrants’ ancestors called
Fellata. That general name meant “strangers” or “foreigners” coming from the west of Africa and perceived by the Sudanese Arabs
also as the ancestors of the early pilgrims to Mecca who decided
not to come back to their countries of origin.
Walking pilgrimages or caravans of camels and donkeys started probably in the first centuries of Islam popularisation in this
region (unfortunately there is no historical evidence on this topic)
and lasted continuously until the 1960-s of the twentieth century
when they became slowly superseded by air transport. PilgrimaRoute, or the „Sudanese Road” (Arab. ‘tariq Sudan) to the holy places of
Islam, had its starting point in the Nigerian city of Maiduguri and through Abeche,
El-Geneina, El Obeid, Sennar led to Sawakin upon the Red Sea, from which
people by means of ships reached Jidda and Mecca in Arabia; ‘Umar al-Naqar,
The Historical Background to “the Sudan Road”, in: Yusuf Fadl Hasan (ed.), Sudan
in Africa, University of Khartoum 2006, p. 106.
16

�114

Maciej Ząbek

ges were organised both by individuals and rulers of certain states. Their intensity depended on the possibilities to ensure the
safety along the route against natural disasters and human threats by the Sudanese states.
It should be remembered that an attractive alternative, especially in case of majority of states located westwards from Wadai
was offered by trans-Saharan routes and trails along the Mediterranean Sea to Egypt, and farther to Arabia. Eastwards from
this state the “Sudanese route” to Sawakin upon the Red Sea was
better known and more frequently used although since the collapse of the Nubian Christian states located upon Nile its significance has declined. Only after the formation of the so called “Black
Sultanate” of the Funj people in Sennar, the Muslims started to
use it. Obviously, Darfur inhabitants started to do it at the earliest,
followed by their western neighbours from Wadai and all the others
who could not endure to pass through the desert17.
Popularity of trans-Saharan routes in the West of Africa was
highly dependent upon the safety situation in Sahara and the
states of the North Africa. Yet, from the territories spread farthest
to the West, especially the early Empires of Ghana, Mala and Songhai, until the sixteenth century, the road through Sahara was
much more often chosen than its shorter, but not so popular or
even unknown counterpart in the form of „Sudanese route”. It
resulted from no willingness on the part of pilgrimages to become
the pioneers and discoverers to risk the adventures in Sudan. In
fact Sahara was a challenge but it was better known and once
crossed it offered the route leading through the populated areas
under Muslim Law and comfortable places to rest in the Osman
caravanserais. Besides, though states between Lake Chad and Nile
were, at least since the tenth century, under the influence of Islam,
17

Ibid., p. 101.

�Historical importance of Arab muslim communities…

115

there were no religious centres founded until the sixteenth century. In the very Nile Sudan, as already pointed out, a serious
problem was posed to the Muslim pilgrimages by the Nubian Christianity which hindered Muslims the access to the Red Sea or to
Egypt and the same reaching Mecca. Thus, pilgrims from West
Sudan as a rule set off in caravans from the City of Walata do the
Moroccan Fez or from Timbuktu through Taghaza (famous for its
salt mines and the crucial parking space for caravans) to Libyan
oasis of Ghadames and farther along the coast to Egypt and Mecca18. The most well-known pilgrim of those times, the ruler Mali-Mansa Musa, travelled to Mecca via this very route in 1324.
Pilgrimages from West Africa flourished at the most in times
of the Songhai Empire. From the city of Gao people embarked on
a journey via route through the Air and Fezzan Mountains to Egypt
following the example of the ruler of Songhai Askii Mohammed
Great, who paved this way in 1515. He looked after the pilgrims
and showed them great kindness. At his order pilgrims returning
home were solemnly welcomed at the gates to the city of Gao and
were given presents in exchange for their blessing19.
Songhai people and other western Sudanese discovered “Sudanese Road” only after the Moroccan conquest in 1590 and the
collapse of the Songhai Empire. Chaos which prevailed along with
the increasing hostility from Tuareg tribes made them accept new
conditions. For fear of capturing and slave trade they chose the
city of Djenne as a new starting point for their pilgrimages. It was
situated farther to the South and replaced Timbuktu and Gao.
From that time pilgrimages headed for the South along Niger in
the direction of the territories of the Hausa people where in the
city of Maiduguri the “Sudanese Road” (‘tariq Sudan’) started
18
19

‘Umar al-Naqar, ibid., p. 99.
Ibid., p. 99.

�116

Maciej Ząbek

passing through the cities of Abeche and El-Obejd to the Red Sea
and afterwards to Mecca. Knowledge about it was spread thanks
to the earlier migration of Fulbe-Mbororo shepherds and Baggarah Arabs. In this way, Central and Eastern Sudan, not affected
by the Moroccan assault and free from the Tuaregs’ aggression
became the beneficiary of the Muslim pilgrimages’ practices and
trade resulting therefrom.
It should be noted, however, that this route did not straight
away gain on popularity among all the western Sudanese people.
The power of tradition often made people from the Hausa city of
Katsina return to the North heading for the Air Plateau to Fezzan
and Egypt. In the seventeenth and eighteenth century it was still
an unsafe road and few people from those regions of Sudan decided to embark on a pilgrimage. Pilgrims left their homes unsure about coming back. Fewer caravans were organised due to the
general crisis in the trans-Saharan trade resulting from declining
price of gold in the basin of the Mediterranean Sea. There were
no clear timetables of pilgrimages as it used to be in the past.
Local Muslim lawyers and scholars (ulama) even announced that
Muslims no longer had to make the pilgrimages and made statements (fatawa) offering other practices replacing them20.
Only the creation of the Fulbe Sokoto Caliphate after 1804,
preceded by the formation of other powerful Muslim states like:
Bornu, Baguirmi, Wadai and Funj and the prohibition on attacking
“people travelling to the House of God” by Osman Dan Fodio, laid
the grounds for the formation of the homogenous Islamic structure spreading from Niger to Nile at the end of the seventeenth
century. It protected the whole region by improving the conditions
of pilgrims and popularizing this path among Muslims in the entire belt of Sudan. Organised governments ruling in the zone of
20

Ibid., p. 100.

�Historical importance of Arab muslim communities…

117

Sudan along with parallels in religion, law and customs among
them let the pilgrims travel around without being bothered by
anyone.
More frequent pilgrimages on this route were accompanied by
the development of trade in copper from Darfur, blacksmith goods,
Hausa textiles, and Cola nuts from the forest zone and also on
a smaller scale in dates, cereals, cattle and local cotton textiles.
Other goods including Indian textile products, Cowrie shells, spices and sandalwood reached the Sudanese route through Suakin
upon the Red Sea. It was possible, however, thanks to the formation of, in a certain sense, informal economic community of all
those Sudanese states and ensuring all the Muslims including
both pilgrimages and long distance traders the minimum of safety under the Islamic Sharia Law. This way, they were given the
opportunity to use the unified fare systems (states along the route
collected the sort of a duty, most often paid in kind), to issue
guarantees or borrow money without usury, by means of which
that kind of trade had developed.
Nevertheless, certain parts of that route still remained dangerous, like, for example, the route from Darfur through Kurdufan
which became safe only after being conquered by the Sultan Mohammad Tairab from Darfur in 1785. Similarly dangerous was
the route from Nile to the Red Sea crossing the territories of hostile tribes of Beja. Pilgrims, after reaching Nile, often chose the
longer but safer passage through Egypt or even via Christian
Ethiopia to Gonder and Massawa instead of going directly to Sawakin and Jedda21.
Legends about Mahdi who was to appear in the East inspired
the Islam believers from the West Sudan to embark on pilgrimages. The Mahdist uprising which was expected to cause the great
21

J. L. Burckhardt, Travels in Nubia, London 1819, pp. 405-407.

�118

Maciej Ząbek

Hijra did not lead to it and even considerably weakened the pilgrimage traffic as numerous would-be pilgrims were concerned
about their lives and possessions22. Only the annihilation of the
uprising by the British revived this movement.
In the colonial times both extreme parts of the „Sudanese Road”
(in Nigeria and Sudan) were under the British control and only
its middle part (crossing Cameroon and Chad) was in the hands
of France. The British, after the Mahdist uprising, started to control caravans on this route and issue special passports to pilgrims
which had to be presented in control points. Still, this movement
in the territories controlled by them was carried out undisturbed,
contrary to the French colonies. The French, in an attempt to prevent the development of pro-Islamic ideas, formed numerous
bureaucratic obstacles (ranging from non-issuing travel documents
through the requirement to possess a defined amount of money,
to accusations of illegal trade) to the free movement of persons
and goods on this route. Still, they were unable to inhibit the
process of illegal migration to the English-Egyptian Sudan which
also due to economic reasons (the requirement of compulsory
work binding on the French territories) was higher than ever before23.
Further changes on the Sudanese Road began slowly to take
place in the twentieth century. Since 1911 one could safely and
relatively comfortably travel by railway from the city of El Obeid
to Port Sudan – a new port situated upon the Red Sea. What was
interesting, more often people who travelled via “Sudanese Road”
were ruled by reasons other than the religious ones.
In 1920 transport by cars was introduced on the entire “Sudanese Road” to further develop in the 1940-s and later on. Unfor22
23

‘Umar al-Naqar, op. cit., p. 104.
Ibid., p. 105.

�Historical importance of Arab muslim communities…

119

tunately, the long-lasting war in Chad, which broke out shortly
after gaining independence by that country, along with the present
rebellion in Darfur halted that sort of pilgrimages. Besides, lack
of asphalt roads hindered the development of bus transport which
though more frequent from the 1960-s was gradually superseded
by aircraft.
Finally, I can only express the hope that after annihilation of
local conflicts in the region a modern asphalt highway will be
created from the Atlantic Ocean to the Red Sea and consequently
the bus transport together with traditional pilgrimage and trade
traffic on the route to Mecca will be restored. This process may
be accelerated as many sections of this road have already been
generated. All the countries of the Sudan zone could greatly benefit therefrom.

Conclusions
The importance of Central Sudan in the past as a vast border
region meant the role of a bridge in the trade and cultural exchange not only between the North and Sub-Saharan Africa but also
between Eastern and Western Sudan. It also came down to bringing together distant cultures, traditions, languages and religions.
First of all, lack of natural barriers enabled mass migrations
of pastoral tribes of Arab origin from the eastern part and of Fulbe origin from the western part of Bilad as-Sudan which to a certain extent were interlocked but not mixed together. Migrations
of the Fulbe people predominantly concentrated in southern,
lower latitudes of this zone focusing on exploitation of both park-like and forest-like savannah regions, whereas Arabs reached
mainly higher and drier latitudes of this zone. Besides, the Fulbe
dominated to a high extent the western part of Central Sudan

�120

Maciej Ząbek

(territories of present Nigeria and North Cameroon) while Arabs
took over its eastern part (mainly the territories of the Middle
Chad and Southern Darfur). Both groups of those exceptionally
entrepreneurial people played a significant role in creating the
statehood in this region, diversification of economy and Islamisation of the whole area.
Sudan zone served as an arena of rivalry between particular
groups but also as a room for dialogue and cooperation. Migratory character of this zone fostered general development mainly
in terms of the material civilization development through enrichment of particular groups including Arab traders. It also allowed
for the flow of ideas and dissemination of the Islamic legal system
(Sharia), Arabic alphabet and consolidation along with further
dispersal of Arab-Muslim culture in the heart of the African continent. It was possible thanks to the formation of the great coalition of the Muslim states where pilgrims and traders were protected and subject to a similar law. It allowed for the creation of
the longest route in the entire continent of both pilgrimage traffic
and trade character in the form of the so called „Sudanese Road”
which was in use from at least seventeenth century almost incessantly until the present times. It should be stressed that the importance of this “Sudanese Road” in Africa may only be compared
to the role of “Silk Road” in Asia.
All these factors together enabled the zone of the early bilad
as-Sudan to gain a considerable cultural, social and spiritual homogeneity thanks to the domination of Islam and Arab culture.
Nowadays, this region serves as an influential centre aiming to
propagate and preserve this culture in the entire Sub-Saharan
Africa.
Simultaneously, it should be noted that though many local
African people (i.e. Nigritic ones) underwent to a large extent the
process of assimilation and acculturation in a more civilised and

�Historical importance of Arab muslim communities…

121

Map 1. Range of occurrence of Baggara Arabs (Szuwa)

advanced, from universalistic perspective, Arab-Muslim civilisation, until now some of those people have managed to preserve
their own identity and autonomy. Refugial populations serve as
a perfect example. It illustrates vitality of African culture which
has prevailed in this region despite the domination and agency
of Arabs and the Fulbe people.

Bibliography
Burckhardt J. L., Travels in Nubia, London 1819.
Cordel D. D., Des “Réfugiés” dans l’Afrique précoloniale, “Politique Africaine”, No. 85.
Cunnison I., Giraffe hunting among Humr Tribe, “Sudan Notes and Records”, vol. 39, p. 49-60; Baggara Arabs, Oxford 1966.

�122

Maciej Ząbek

Horowitz M. M., A Reconsideration of the „Eastern Sudan“, “Cathiers
d’Etudes Africaines” 1967.
Herskovits M., A Preliminary Consideration of the Culture Areas of Africa,
“American Anthropologist”, 26, 1924.
Karpiński R., Sudan Centralny do końca XVI w., in: M. Tymowski (ed.),
Historia Afryki od początku XIX w., Zakłada Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 1996.
Trimingham J. S., A History of Islam in West Africa, London/Glasgow,
1962.
Vansina J., Kupcy z nad Nilu, w: P. Curtin, S. Faierman, L. Thompson, J.
Vansina, Historia Afryki. Narody i cywilizacje, Marabut, Gdańsk
2003.
‘Umar al-Naqar, The Historical Background to “the Sudan Road”, in: Yusuf Fadl Hasan (ed.), Sudan in Africa, University of Khartoum
2006.
Yusuf Fadl H. and Doornbos Paul (ed.), The Central Bilad al-Sudan. Tradition and Adaptation, El Tamaddon P. Press, Khartoum 1977.
Ząbek M., Arabowie z Dar Hamid. Społeczność w sytuacji zagrożenia ekologicznego, Dialog, Warszawa 1998.

Résumé
L’importance historique des communautés arabes musulmanes
dans la zone du Soudan central
Le but de l’article est de montrer l’importance du Soudan central, en
tant qu’espace de grande frontière et de passerelle facilitant l’échange
commercial et culturel non seulement entre l’Afrique du Nord et l’Afrique
subsaharienne, mais aussi entre l’Est et l’Ouest de Bilad as-Soudan. L’article souligne le rôle des États musulmans précoloniaux dans cette région, des migrations de peuples pastoraux, de la domination de l’Islam
et de la culture arabe, ainsi que de la création simultanée dans la région
de multiples refuges territoriaux pour les peuples non-musulmans voulant préserver leur identité et leur spécificité.

�PIOTR MALIŃSKI

SEARCHING FOR NUBIAN DESERT GOLD
WITH A METAL DETECTOR.
Functioning and Organization
of dahaba Occupational Group in Sudan

Introduction
Gold deposits laying in regions located between Middle Nile
and the Red Sea were, since past times, attracting the attention
of people trying to exploit them by different means. Information
regarding this topic in written sources, as well as material remains related to gold exploitation have sparked interest of travellers,
researchers and scholars. Thanks to that, gold mining in Nubian
Desert1 (since ancient to modern times) became a subject of numerous studies between many domains of science. The Egyptologists have been analysing related ancient Egyptian text resources (Vercoutter 1959; Gundlach 1977), while archaeologists
conducted surface research (Bloss 1937; Newbold 1948), as well
as site excavations (Castiglioni, Castiglioni and Vercoutter 1998;
Piotr Maliński – Institute of Political Science and European Studies,
University of Szczecin (Poland).
The word nub in Ancient Egyptian language meant gold, while Nubia was
perceived as a legendary “land of gold” (Klemm, Klemm and Murr 2002, 215).

1

�124

Piotr Maliński

Sadr 1997). A precious sources for the historians were works of
medieval Arabic literature – authors of those manuscripts devoted
much effort to describe Nubian gold (Lewicki 1967). A significant
value as a source has also one of the relations of XIX-century European travellers (Linant de Bellefonds 1868). There are also
numerous materials about search for this precious metal and its
exploitation in later times – geological reports (Llewellyn 1903;
Dunn 1911; Grabham 1929), mining companies reports, as well
as broad fragments in scientific monographies (Whiteman 1971,
215-229).
Though the history of gold exploitation in Nubian Desert has
been thus quite well described, its status today remains poorly
investigated. An occurrence of recent years, however, dubbed by
media as “Sudanese gold rush”2 indisputably deserves scientific
research – because of its scale, character and caused consequences. Especially interesting, for an ethnologist, is a phenomenon
of searching for gold nuggets with the use of metal detectors. It
represents a spectacular example of sudden civilization change,
to which northern Sudanese tribe communities are exposed. An
adaptation of the newest, technologically advanced inventions of
Western world and their utilization in traditional economic activity (which for Sudanese is gold mining) has caused a number of
cultural implications. Its social repercussion was founding a new,
specialized occupational group. This article describes basic aspects
of its organisation and functioning.
The article is based mainly on outcomes of ethnological field
research, performed in February 2011 in north-western regions
of Nubian Desert. The remaining data presented was gathered
during earlier research expeditions of the author in northern Sudan. In the years 2005-2008, he approached a traditional methods
2

http://www.rp.pl/artykul/556710.html accessed 29.08.2012.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

125

Plate 1. Ruins of the workers’ settlement in abandoned Umm Nabari gold
mine in the Nubian Desert (photo P. Maliński).

of gold mining in Middle Nile Valley and Bayuda Desert. In 2009,
he performed a reconnaissance research in Wadi Gabgaba region
of the Nubian Desert (visiting abandoned mines and mining villages, as well as other relicts of architecture related to exploitation
of gold), while two years later he visited one of gold mining centers in Northern Kordofan (Soderi area). Observations and interviews undertaken in aforementioned localizations delivered
diverse field research materials, allowing for obtaining review
profile of the gold exploitation phenomenon.

�126

Piotr Maliński

Traditional methods
of gold exploitation in Middle Nile Valley
Before metal detectors became widely available in Sudan, gold
was exploited using traditional methods. It is worth to mention
two of them, used on eastern outskirts of Nubian Desert, as they
were not extensively presented in research studies. Literature
sources mentioning those methods are scarce, short and too general – while methods regarding gold mining in other regions of
Sudan are the topic of several publications (Dunn 1921; Bell 1937).
A method functioning at least since VII century on Middle Nile
was rinsing the particles of gold from river sediments (Yusuf Fadl
Hassan 1967, 53). This manner, though simple, was very arduous
and time-consuming. The starting material originated most frequently from Nile, it was acquired particularly after annual overflow, accumulating fluvial sediment (sand and loam) in certain
places of the riverbed. Mineral sediments from periodic watercourses (wadi) crossing the desert, were also exploited. In both cases the rinsing took place by Nile. A basic tool used to this work
was a flat pan (recently being made of tinware) with a diameter
of several dozen centimetres. A few or more handfuls of material
were placed inside and then the pan was submersed in water.
While the edges of the vessel were at the level of the surface of
water, the vessel was set in characteristic circular motion. Because of this, lighter fractions of sediment were mixing with water,
forming a suspension gradually overflowing over the edges back
to the river. In result, the pan was filled with clear water, and at
its bottom remained a concentrate of heaviest minerals. From
them, gold flakes and particles were being picked with the use of
bird feather or metal needle. An experienced and industrious
prospector was able to gather from 1 to 1,5 grams of gold in a week.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

127

Plate 2. Women and children of the Manasir tribe during gold panning
on the riverbank of Nile, near Hagar el-Beida village in 2005 (photo P. Maliński).

In the end of recent century, in some farming communities (e.g.
Manasir), gold panning was considered the most important economic activity, second only to agriculture (Abdelrahim Mohammed
Salih 1999, 49). During periods when working on the fields was
not required, whole families of farmers were panning the gold.
A popular phenomenon was groups of women and children in
squatting position by the river and leaning over the pans. Men
were performing heavier tasks, bringing materials from desert
wadi on pack animals. A gold exploitation method described above has lost popularity in recent years – mainly because of its low
efficiency.
A much more effective method of obtaining gold is mining,
which is popular in northern Sudan among numerous groups of

�128

Piotr Maliński

amateurs (not professionally educated, but using traditional knowledge and experience). In this way outcrops of semi-transparent,
white quartzite (marwa3) are exploited. They appear often in riverside and desert terrain, however gold is found only in few of
them4. If the gold was found, the rock was extracted by an open-pit
method, and then mined along the vein down the base. This way,
the irregular shafts and adits are created, with depth between few
to several dozen meters. To separate the quartzite, the simplest
tools are used, such as hammers, mallets and wedges. Chipped
blocks of quartzite weighing even several kilograms are loaded to
plastic containers (jerikan), which the miners pull up to the surface
using ropes. Material is then mechanically broken up in two stages: manual and automatic. First, the blocks are placed on a large
harder rock base and crushed with a hammer. To limit the chipping,
the rock base is surrounded by circular cover – a coiled, looped
rope, additionally tied with rags. Its purpose is to protect the wor­
ker from being hurt by splinters, as well as to limit the loss of resources during breaking down the rock. The effect of this stage is
a coarse quartzite aggregate. The dimensions of the chunks are
usually several centimetres wide. The second stage of treatment
is taking place in a simple construction impact crusher. Most commonly used model consists of a rotor placed at horizontal axis, to
which several rows of swinging hammers (made of bulky steel
rail) are fixed. The rotor is placed in a cylindrical cover (sometimes
a fragment of empty tin barrel of diesel oil) to which the quartzite
is poured. The axis of a rotor is powered (through a transmission
belt) by stationary diesel engine with over a dozen kW of power5.
The device crumbles quartzite to a fine powder. This loose mateArabic word marwa means also “marble” (Ca’fer Efendi 1987, 72).
Reddish quartzite is considered the most “rich”.
5
Due to the fact that the engine is cooled by a liquid, it is often accompanied
by a 250 litre barrel of water. The coolant is used in a closed circuit (after aspi3
4

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

129

rial is then packed to sacks (shawwaal), used commonly in local
agriculture and transport. The sacks are transported by cars from
the mines to the riverbank of Nile, where powdered quartzite is
being rinsed in traditional way (panned). In the case of remote
mines distant from the river, instead of transporting sacks with
quartzite, a more ergonomic solution is transporting water for
rinsing. The water is brought by a water-cart, where basins dug in
ground of several square meters surface are being filled with it.
The basins’ bottom is sloped stepwise to the depth of ca. 1.5 meters.
In the most shallow edge of the basin there is a worker with a pan.
The process of rinsing quartzite powder proceeds almost the same
as panning the fluvial sediment. In its final step, however, the particles of gold are not hand-picked (which would be very difficult
due to their microscopic size), but instead mercury is used. Several cubic centimetres of mercury poured on the bottom of the pan
and mixed with concentrate of heaviest minerals, binds even the
smallest particles of gold. Droplets of mercury are then quickly
poured on a textile (often a fragment of worker’s shirt) and squeezed.
Inside the textile gold particles remain, partially polluted with
mercury, which binds with gold and forms an amalgam. When
a prospector gathers a larger quantity, he heats it with a gas burner – the remains of mercury evaporate leaving pure gold, which
melts together forming an irregular ingot. The quartzite powder
sedimenting slowly in the deepest side of basin is exploited from
time to time and – after drying – it is being panned again. This
effects in certain amount of gold, though much lesser than during
first panning.
A gold mining method described above is based on organized
team work, in which only men participate. To work, certain quration and passing through the cooling system the water returns to the
barrel).

�130

Piotr Maliński

Plate 3. An impact crusher grinding the quartzite in Soderi, Northern Kordofan (photo P. Maliński).

alifications are needed, and each workplace benefits the occupational specialization. The endeavour requires also initial financial
assets, which will allow to buy the necessary equipment (the crusher being the most expensive) and ensure its maintenance and
transport. The owners of the mines are rich Sudanese, who can
afford the beginning of exploitation. If the exploitation begins to
bring income, the owner usually takes one third, while two thirds
are split between miners and other workers. The amount of earnings is dependent on many factors: the content of gold in quartzite rock, conditions of mining and transport, number of miners
and efficiency of their work. It is therefore difficult to calculate
typical earnings of a gold mine worker, though it surely exceeds

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

131

Plate 4. Men of the Rubatab tribe near the mining pits in Wadi al-Lakhla
in Bayuda Desert (photo P. Maliński).

(several times) analogical earnings of a gold prospector panning
the gold from fluvial sediments.

Functioning and organization of dahaba
Besides the aforementioned two methods of obtaining gold,
a few years ago one more emerged in Sudan. It completely differs
from the previous ones, because its purpose is to search for and
exploit gold nuggets – as opposed to gold particles or dust. Localizing the nuggets requires special electronic equipment – the
metal detectors. Mass import of metal detectors to Sudan, which

�132

Piotr Maliński

began between first and second decade of current century, caused
quick adaptation and spread of the method. Currently, it is used
on majority of gold-bearing regions of Sudan – especially on Nubian Desert6.
The first stage of searching is to localize the outcrops of quartzite, called kola. Preferred outcrops are those on elevations and
their slopes. Along with the surrounding rock they are subject to
denudation, including processes of weathering and erosion7. As
the result, both landform and structure of the ground change.
Pieces of rock, falling down and flushing by atmospheric precipitation, accumulate along with sand brought by the wind at the
base of a slope, creating mounds and alluvia. Thus, the forces of
nature work much the same way that gold miners do – separating
chunks of quartzite from the deposit, breaking them up and rinsing. This phenomenon is utilized by the gold nugget prospectors
(dahaba). They search through slopes below outcrops with metal
detectors, paying special attention to the ways the water flows
(darb al-mooya). Prospection of these areas is not conducted by
some specified method or plan, instead it has more chaotic character, partly intuitive, partly random. Dahaba themselves asked
about this replied with amusement that they search the area by
taminjeri method. The word is an Arabic title of the popular cartoon “Tom and Jerry”8. The plot of majority of its episodes consists of attempts to catch the mouse by the cat, which mostly take
6
The area called Nubian Desert by western geographers, is perceived by
some Sudanese as two distinct deserts. While the land between Middle Nile and
Wadi Gabgaba is called by them Sahra Nubiyya (“Nubian Desert”), the region
between Wadi Gabgaba and the coast of Red Sea is referred to as Sahra Shargiyya
(“Eastern Desert”).
7
Caused by atmospheric precipitation, wind, the Sun and the force of
gravity.
8
http://en.wikipedia.org/wiki/Tom_and_Jerry accessed 01.09.2012.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

133

the form of chaotic pursuit. In a similar, not planned method the
dahaba pursue the gold nuggets. The method changes in a moment
of discovery of the first nugget. After its extraction – with a shovel
(kooreek) or pickaxe (abu raaseen) – the surrounding area is thoroughly checked, especially area above (the quartzite outcrop)
and below (where the water flows). Among dahaba there is widespread conviction that gold nuggets do not occur alone, so attempts are undertaken to find more of them. If the findings are
successful, an area between places of all successful findings is
even more thoroughly searched. Next, when the prospectors conclude that the area has been completely scanned by the use of
metal detectors, they bring in the machinery. It is often an agricultural tractor (traktur) with a rear plough9 (mounted on three-point linkage and operated hydraulically). Construction machines can also be used: bulldozers and tracked excavators, as well
as loaders. Excavations consist of removing a several dozen centimetres10 layer of ground on the whole area where gold nuggets
were previously found. In most cases, the area does not exceed
several hectares. The ground is then again searched using metal
detectors. Due to removing the superficial layer of the ground,
the range of the equipment is increased (exactly by the thickness
of the removed layer), thus enabling the detection of gold nuggets
deposited deeper. The search in the mentioned area are more
systematized because of the marks left by vehicles. The marks are
parallel strips, approximately as wide as the length of the ploughshare. The worker using a detector checks consecutive strips. After

It resembles a bit the rear plough with a horizontal cutting edge, used in
Europe for clearing the snow.
10
The thickness of the overburden being stripped depends on the machine
used. A tractor with a rear plough gathers a layer of ground ca. 15-30 centimetres
thick (depending also on type of ground).
9

�134

Piotr Maliński

Plate 5. A dahaba working in Wadi Adeela in Nubian Desert. In the background, an encampment (kheema) of three teams of gold prospectors (photo P. Maliński).

inspecting all of them and extraction of the gold nuggets (if any
were found), the area is considered exploited.
A basic organization unit in an occupational group described
above is an encampment called kheema11. A structure of typical
kheema is presented in Diagram 1. An encampment is formed by
a few (2-4) teams. The teams work independently, though they
are not self-sufficient because they use a common machinery for
excavations. Every team has their own metal detector, a car, a tent,
and a gas cooker. The tents pitched near each other form a camp,

11

Literally “tent” (Tamis and Persson 2011, 123).

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

135

near which cars are parked. Every day12, the teams set off to work
(to different places, often distant from each other by a few kilometres away), and get back to the encampment for a meal and
night. After complete exploitation of gold nuggets from the area
the teams break camp and pack the equipment in the cars, which
then move to another area. If gold is found in the new localization,
the camp is set up again. If, however, no gold is found, people and
cars move on to the next areas – until success.
A typical team consists of four people: three prospectors (dahaba) and a driver. In a team there are three main activities: working with the detector, mining with hand tools and cooking. The
prospectors change their activities daily, so in three days one
prospector is alternately: a metal detector worker, a digger and
a cooker. The driver’s duties are related to transport and delivering
the supplies – encompassing driving, service and repair of the car.
A manner of searching for gold described above needs to be
supplemented with some data regarding used metal detectors
(jihaaz) and their service. Generally, they are portable devices,
using a phenomenon of electromagnetic induction to localize
metallic objects. First serial model of metal detector has been
produced in Great Britain in 1942 for military purposes (demining). It is worth mentioning that its prototype has been designed
and constructed by two Polish researchers: Józef Kosacki and
Andrzej Garboś (Modelski 1986, 221). In the second half of the
recent century, metal detectors were used for many other applications, e.g. in industry, construction, archaeology, and also for
There is an exception – the hottest season of a year, when the prospecting
is performed at night. It is necessary not only for the comfort of the people, but
also for the conditions of working with metal detectors. Some types of the detectors do not tolerate high temperature. Especially the coils of the detectors
are vulnerable – being heated by sun causes interferences in electronic circuitry
and loss of its sensitivity.
12

�136

Piotr Maliński

Diagram 1. Structure of the organization of staff and work assets in an encampment (kheema) consisting of three teams (drawn by P. Maliński).

treasure hunting. Over the course of time, many varieties of these
devices were developed, with different constructions relying on
different principles of operation. Among them appeared a type
of detector specially designed and constructed for gold prospecting. In the beginning of 2011 in Northern Sudan its most popular
model was Minelab GPX-4500, popularly called jeepee‘eks or jee-

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

137

pee‘es13. It is a detector operating by bi-level pulse induction with
application of SETA (Smart Electronic Timing Alignment)14 technology. It consists of a harness worn on chest along with battery
container (shanṭ a), on which an aluminium arm with a handle
and an armrest is hanged. On the higher end of the arm an electronic module is fixed (along with switches, knobs, and liquid
crystal display), whereas on the lower end – a coil15 (tabak). The
equipment includes also headphones (sammaa‘a). The detector’s
operator, after wearing the harness, hangs the arm on it, puts
headphones on, connects the elements of the detector with cables
and activates it. During prospecting, the operator walks slowly,
manipulating the arm of the detector, so that the coil moves from
side to side just over the ground. When the coil gets in the proximity of a metallic object, a signal is heard in the headphones.
Though it seems easy, the proper exploitation of the device is
rather complicated – the user’s manual of this detector has over
100 pages. Regulation of the device and its correct preparation
to work require knowledge of the English language, ability to set
electronic menu, as well as some knowledge of physics (encompassing principles of working of electric circuits and the phenomenon of propagation of electromagnetic waves in solids). Abilities
The second name is sometimes a cause of misunderstandings because of
its similarity to the name of satellite navigation devices GPS (Global Positioning
System). The GPS receivers, frequently used in Sudan by Western archaeologists,
are often perceived by the locals as a new, pocket size of metal detector, which
can show on the screen “a path to the treasure”. The misunderstandings of this
type are even easier, because a metal detector in Sudan is called colloquially
jihaaz, which means literally “an instrument” (Tamis and Persson 2011, 108)
and can be referred to a GPS receiver as well.
14
http://www.minelab.com/__files/f/3965/4901-0063-1.1%20Instruction%20Manual%20GPX-4500_screen.pdf accessed 28.08.2012.
15
While the producer offers seven models of coils, adapted to different conditions of using the detector, the Sudanese prefer those with the highest range.
13

�138

Piotr Maliński

of the most dahaba, however, are limited only to assemble the
detector and switch it on. During research, no person able to set
the parameters by using English menu has been found. None of
the persons using this particular model knew the function of a button on the handle – used to periodic balancing the influence of
the mineralization of the ground (during which the coil has to be
manipulated in a certain way). The Sudanese simply used the
button to check the battery life. After the button is pushed, there
is a short sound in the headphones signalling the beginning of
three second long tuning of the coil to the ground. By dahaba, it
was interpreted as a signal of proper energy level of the battery
(because when the battery was dead, there was obviously no
sound).
Interestingly, it was the lack of knowledge about basic operation of metal detectors among the dahaba that made conducting
ethnological research possible – which in turn provided data for
this article. Dahaba decided to allow an ethnologist into their
group on one condition – he will improve the sensitivity (hassaas)
of their metal detectors. It was not a difficult task16, it only required
reading the manual and changing the level of sensitivity of the
device in menu options. Effects of this change, empirically tested
by dahaba, improved the mutual relationships and allowed to
conduct field research among the group of gold nugget prospectors. During the research, use of types of detectors other than
described above was noted. Very popular are American White’s
Electronics detectors (models GMT GoldMaster and Spectra V3i)
and Teknetics T2 (colloquially called tiknis). Single specimens of
Garret ACE 250 detector (gareto) are also found, as well as Jeo16
The author has a many years long experience with use of different types
of metal detectors, gained in Poland both during archaeological research and
other excavations, unrelated to archaeology.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

139

hunter Basic 3D (juhantyr). The last mentioned model deserves
special attention because of a rare construction – the detector
signals processed by computer software can be observed live in
a form of three-dimensional, coloured image displayed on screen.
The device also shows depth of the object and specifies its shape
and size. Among dahaba, the model arouses strong emotions,
though not because its feature to observe nuggets before digging
them up, but due to large number of “false positives” (perhaps as
an effect of inept handling). According to producer, the range of
the detector is 8 meters deep, so verifying the authenticity of these
signals requires much exhaustive (and often fruitless) physical
work.
The dahaba estimated the number of metal detectors, being
used at Nubian Desert in the beginning of 2011, at around 30 000.

Plate 6. Metal detectors used by dahaba in 2011: Minelab GPX-4500, Garret
ACE 250 and Teknetics T2 (photo P. Maliński).

�140

Piotr Maliński

According to them, only one third of the devices were acquired
legally (which is certified by a document attached to the detector,
confirming payment of duty for an imported product). The remaining detectors are supposed to be contraband and were smuggled to the Sudan from Eritrea, Saudi Arabia and Egypt. The popularity of smuggled devices is attributed to lower prices than legal
ones (which includes duty fee). Of course, government of Sudan
tries to stop distribution and using illegal detectors, so certain
preventive steps are taken. For example, the Nubian Desert is
being regularly scouted by patrols of uniformed services working
against contraband17 (mukaffaha). The patrols check the documents confirming legality (duty fee) of the detectors and confiscate illegal ones. The encampments of prospectors not having
such documents invented a tactic for avoiding loss of precious
equipment. First of all, in the encampment there is a small and
fast car referred to as boksi18 (most commonly Toyota Hilux with
rear wheel drive), ready for driving and equipped with water and
food supplies for a driver lasting for a few days. Also, people in
encampment as well as people working nearby attentively observe
their surroundings. When a suspicious car, such as characteristic19
Toyota Landcruiser (colloquially kruzer) used by patrols appears
on the horizon, the boksi driver instantly drives away taking all
the metal detectors from the encampment. If the devices are used
outside the camp, boksi travels through all working areas, gathers
the detectors and leaves as fast as possible. This way an inspection
performed by the patrol in the encampment is futile. Dahaba may
present to the inspectors a false story – for example that they are
Through the Nubian Desert passes a smuggling trail, connecting countries
of the Horn of Africa with the Middle East.
18
A name derived from English “box”, referring to pick-up version of the
car.
19
They are usually painted in the colour of sand.
17

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

141

waiting for a worker who went to the city and took all detectors
(legal, of course) for maintenance. They can also claim that they
just camp on the desert (which is not forbidden in any way). The
inspection of teams working in mining areas is futile as well20, as
they do not have the detectors anymore. However, sometimes the
patrol pursues the fleeing boksi. In this case, the fugitive driver
tries to reach an earlier chosen place, called sharak – “a trap”
(Tamis and Persson 2011, 187). It is usually a ravine (khoor) with
a bottom covered by thick layer of loose sand. Boksi passes through
this obstacle thanks to its high speed and low weight (the car has
a lightweight construction and it is loaded only with a driver, detectors and some supplies). In contrast, a bigger and heavier kruzer is transporting the patrolmen, barrels with fuel and water,
weapons, ammunition and other equipment. As a result, it sinks
in the sand or passes through it very slowly, using reduction drive
and a differential lock. Anyway, at this time boksi is far away,
hidden beneath dunes or rocks21. After some time has passed, the
car goes back to the camp (the driver ensures that the patrol does
not wait at the encampment) and the dahaba can resume their
search with illegal detectors.
Despite this kind of difficulties with organization of the work
and the aforementioned problems with proper use of the equipment, many of the dahaba are successful in the search for gold.
The nuggets found with the use of the detectors are most often
classified by weight or shape. Every class has its name, common-

If the boksi does not make it to the team before the patrol, sometimes the
prospectors bury the detectors in the sand – to hide them and prevent
confiscation.
21
The driver of boksi tries not to leave traces of tires on the sand, by which
a patrol could find him. Therefore, he tries to avoid escaping through the sand,
driving on stony surface if possible.
20

�142

Piotr Maliński

ly used by the dahaba. This classification along with nomenclature
is presented in Table 1.
Nugget mass [g]

Name

Translation

&lt;1

namusa

“black fly”

1-4

tas‘ali

“melon pip”

4-30

janzabiil

“ginger root”

30-100

tabla

“padlock”

100-1000

baṭ aaṭ is

“potato”

&gt;1000

khaliyya

“honeycomb”

Table 1. Classification of the gold nuggets according to their weight

The contents are of approximate nature, and the names are
not used consequently. There is a clear tendency to overstate the
class of found nugget. It seems that this phenomenon is meant to
improve the prestige of the finder (and his team) among the dahaba. As an example, one of the examined teams has excavated
a gold nugget weighing almost 800 grams. It should be therefore
classified as baṭ aaṭ is, but all members of the team unanimously
called it (exaggerating) khaliyya22. It is worth mentioning that
the largest known khaliyya, excavated by dahaba in 2010, weighed
ca. 6 kg. This most valuable single find is popularly known and
widely commented in desert encampments. However, during the
interviews the prospectors stressed that there was a lot of cases
where more smaller nuggets were densely located in a small area
– probably originating from a single outcrop of quartzite. Accor22
A form of the found nugget could play a part in giving it this name. Its
perforated, openwork structure was more similar to the honeycomb, than to
a tuber of potato.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

143

ding to gathered information, one team was reported to extract
more than 120 kg of gold over a few days.
The gold nuggets found by the team members are seen as a collective property – they are, in fact, an effect of hard work of the
whole team. During the research, all of the prospectors unanimously stated that the cases of usurping the gold nuggets practically do not happen. Everybody in the team is expected to be honest
and sincere. Some questioned prospectors stated, that if somebody hid the found gold, intending not to share it with other team
members, God would punish him by hiding gold nuggets from
him, also intending not to share the gold with a dishonest man.
A strong belief was noted that such curse could affect the whole
team or even a whole encampment – so the failure in searching
would be affecting all the people working with a fraud. To limit
the possibility of dishonest behaviours, dahaba most often work
in pairs, where the metal detector operator and the digger watch
each other’s actions. The prospectors preferring to work alone are
quickly dismissed from a team. Such solutions exist to guarantee
that all of the mined gold will be at disposal of the whole group.
However, in the end, acquired resources have to be divided between all the members of the team. The system of this division,
presented on Diagram 2, requires some explanation. From time
to time, all the nuggets gathered by the team are being transported to one of the cities located by Nile and sold. From the money
made, an amount is separated, called masarif or mez, reserved to
buy supplies for the whole team. Among the supplies are foodstuff,
gas for the gas cooker and several sets of batteries for the metal
detector. The remaining sum of money is then divided in two
stages. First, the money are split in three equal parts, respectively, for the prospectors, the metal detector and the car. These parts
are then divided even further. The money for prospectors are split
evenly among them. Considering that the typical team consists

�Diagram 2. Distribution of profits in a dahaba team (drawn by P. Maliński).

144
Piotr Maliński

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

145

of three prospectors, every one of them gets a third part, being
a ninth part of the initial sum. The whole money reserved for the
metal detector is given to its owner23, in other words, the owner
gets one third of the initial sum. The money for a car are being
divided unevenly. Only a fourth is given to the driver (being a twelfth of total sum), the remaining three-fourth is given to the owner
of a car. With this money, he has to provide automotive supplies
– fuel, engine oil, gear oil, a set of filters of fuel, oil and air, as well
as parts needed for maintenance of a car. These expenses are
marked on the diagram as letter “X”. In the end, the owner of a car
gets one fourth of the total sum, reduced by “X”. As the scheme
presents, the largest part of the money goes to the owners of the
metal detector and the car. The amount of earnings is related to
amount of investment. The physical work, in contrast, provides
less money. A comparison of workers’ salaries shows the dependence of their value on physical fatigue. A driver (whose work is
considered as the lightest) gets less money than a gold prospector.
The rules of division described above seem to be clear, yet in
reality this system undergoes some modifications, which can significantly complicate it. Above all else, some prospectors can be
at the same time the owners of instruments of work – for example,
one of the prospectors can own the car or metal detector. In such
cases, salaries being an effect of work and profits being an effect
of ownership of instruments of work are added – with their sum
going to one person.
Much more complicated situations occur when an instrument
of work is attributed not to a single team, but to whole encampIf a detector is a common property of several persons – who contributed
their money to buy it – the sum of salary money is divided among them. If the
contributions were equal, the division is equal as well. In other cases, the division
of the salary takes into account the percentage of the contributions of the
owners.
23

�146

Piotr Maliński

ment (a tractor or bulldozer). Such machine brings profits both
to its owner and its driver (who can also work as a prospector).
These money are being drained from the assets of individual teams
in a given encampment, taking into account the surface of auriferous terrain mined by a given team. In this matter, different,
individual and sometimes casual (and not always clear) rules of
profit partition are applied. Also, sometimes a team can find nuggets in place where a machine cannot reach (in higher parts of
rock rubbles) and then the team does not have to share its profits
with machine’s owner or driver.

Summary
At the source of popularity of the gold searching method mentioned here, there are few factors worth describing in detail. First,
the idea of search with a “treasure detector” seems to strongly
influence the imagination of its users – especially those of Arabic-Muslim culture. A motif of buried treasures – and their clever and
brave discoverers – is present in Arabic oral and written tradition
since many centuries. The metal detector has become a tool which
made possible a practical and effective realization of treasure hunting ethos. In this context, the ergonomics of the work with this
tool is especially significant. It does not require – like mining – the
long, arduous physical effort, to gather only a few particles of gold
in the end. Using a metal detector is no more exhausting than
usual, slow walk – by which one can (theoretically) find and possess
a “golden treasure” of a value exceeding a many month salary of
a gold mine worker. Also, a method of searching for gold nuggets
with a metal detector is technologically easier than the mining
method. First of all, it does not require hundreds of litres of water
(which is scarce in the desert) needed to rinse the quartzite dust.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

147

Costs of exploitation are also lower, because a metal detector – in
contrast to impact crusher – does not need tens of litres of fuel,
motor oil, spare parts and periodic repairs. Cost of batteries is relatively low, and the construction of a detector does not wear out
(assuming proper use). The most important factor, making the
method so popular, is its effectiveness. Though it is hardly a rule,
it is not limited to single cases. In fact, the effectiveness of searching
for gold with metal detector is full of risk and uncertainty. However, bravely taking a risk is one of typical behaviour pattern in the
Arabic world, as well as certain fatalism – in form of surrendering
to divine judgements (including failures). Such attitudes seem to
predestine people of this culture to conduct the search for gold.
A social image of dahaba which has been popularized in Sudan
also plays an important role. For obvious reasons, cases of fortunate finders of gold nuggets are becoming popular thanks to their
promotion in mass media and presence in contemporary oral literature. They bring the attention of audience, and for many may be
an occupational motivation. In contrast, numerous examples of
futile, fruitless search are not so interesting, because they do not
affect the imagination of the Sudanese so strongly.
It is worth mentioning about consequences, which were caused
by the emergence of described occupational group in Sudan. Apart
from widely commented effects, by which the inflow of gold influenced state economy and finances, minor effects can be observed in the social and economical spheres. One of them is the
appearance of large number of young Sudanese, who quickly got
rich due to gold prospecting. Those people, thanks to quickly accumulated assets are able to successfully meet the social expectations, i.e. to marry and invest in enterprises meant to provide
support for their families. They become a new model of prestige,
clearly visible to their peers, who try to match it. On the other
hand, suddenly becoming rich is a situation overgrowing some

�148

Piotr Maliński

young men. The wealth acquired in one day makes them instantly jump several levels up the social ladder, a position for which
they are not prepared. It may have fatal consequences – among
the dahaba there are young people that lost their fortune as fast
as they have gained it, additionally developing addictions. Especially alcoholism is spreading on a scale never seen before (in
northern Sudan). It seems that these phenomena inherently accompany every “gold rush”. However, among the gold prospectors
there are no assaults, pillage and robbery murders.
Amid another cultural consequences, which dahaba activity
causes, emerged a problem of endangering the cultural heritage
of Nubian Desert region. A vision of destruction, which a several
thousand crowd of detectorists can achieve, gives especially archaeologists sleepless nights, as the prospectors are operating in
regions, that are difficult to protect and conserve. It has to be
noted, however, that these people are searching for precious gold,
not “priceless” relics of the past. While the natural landscape is
thoroughly changed (marks after searching for gold are now a characteristic phenomenon in many desert areas), destruction of
cultural heritage are unlikely to be as common. The prospectors
themselves state that “dahaba digs only when he hears signal in
the headphones”. Such attitude seems to point that every archaeological sites not containing metallic artefacts are safe from
plundering. This does not, however, exclude a possibility of unintentional interference in various archaeological remains, during
the excavation with the use of heavy machinery. Indeed, the level
of danger or damaging the resources of archaeological heritage
needs to be verified by the reconnaissance research, which would
make the investigation of the state of known sites possible – and
perhaps an occasion to discover new, unknown ones. The last idea
can involve the dahaba themselves – using their field knowledge
of poorly explored areas of Nubian Desert.

�Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector…

149

Bibliography
Abdelrahim Mohammed Salih 1999. The Manasir of Northern Sudan:
land and people. A riverain society and resource scarcity. Köln.
Bell, G. W. 1937. ‘Shaibun Gold’, Sudan Notes and Records 20, 125-137.
Bloss, J. F. E. 1937. ‘Relics of Ancient Gold Miners’, Sudan Notes and
Records 20, 313-315.
Ca‘fer Efendi 1987. Risāle-i Mi‘māriyye. Leiden-New York-København-Köln.
Castiglioni, A., Castiglioni, A. and Vercoutter, J. 1998. Das Goldland der
Pharaonen. Die Entdeckung von Berenice Pancrisia. Mainz.
Dunn, S. C. 1911. Notes on the mineral deposits of Anglo-Egyptian Sudan.
Khartoum.
Dunn, S. C. 1921. ‘Native Gold Washings in the Nuba Mountains Province’, Sudan Notes and Records 4, 138-145.
Gundlach, R. 1977. ‘Goldminen’, in W. Helck, W. Westendorf (eds), Lexikon der Ägyptologie. Vol. 2, Wiesbaden, 740-751.
Grabham, G. W. 1929. ‘Gold in the Anglo-Egyptian Sudan and Abyssinia’, Comptes rendus. International Geological Congress 2, 279-280.
Klemm, D. D., Klemm, R. and Murr, A. 2002. ‘Ancient Gold Mining in
the Eastern Desert of Egypt and the Nubian Desert of Sudan’, in
R. Friedman (ed.) Sudan and Nubia. Gifts of the Desert, London,
215-221.
Lewicki, T. 1967. Średniowieczni pisarze arabscy o bogactwach mineralnych Afryki i ich eksploatacji (Mediaeval Arabic Writers on the
Mineral Resources of Africa and their Exploitation). WrocławWarszawa-Kraków.
Linant de Bellefonds, L. M. A. 1868. L’Etbaye. Pays habité par les Arabes
Bicharieh. Géographie, ethnologie, mines d’or. Paris.
Llewellyn, A. 1903. Report on mining concession in the Egyptian Sudan.
Place of issue not stated.
Modelski, T. 1986. The Polish Contribution to The Ultimate Allied Victory
in The Second World War. Worthing.
Newbold, D. 1948. ‘Deraheib Gold Mines’, Antiquity 22, 33-34.

�150

Piotr Maliński

Sadr, K. 1997. ‘The Wadi Elei finds: Nubian desert gold mining in the
5th and 4th millenia B.C.?’, Cahiers de Recherches de l’Institut de
Papyrologie et d’Égyptologie de Lille 17, No. 2, 67-76.
Tamis, R. and Persson, J. (eds) 2011. Concise Dictionary. Sudanese Arabic – English, English – Sudanese Arabic. Khartoum.
Vercoutter, J. 1959. ‘The Gold of Kush’, Kush 7, 128-153.
Whiteman, A. J. 1971. The Geology of Sudan Republic. Oxford.
Yusuf Fadl Hassan 1967. The Arabs and the Sudan: from the seventh to the
early sixteenth century. Edinburgh.

Résumé
À la recherche d’or avec le détecteur de métaux
sur le désert de Nubie.
Le fonctionnement et l’organisation
du groupe professionnel dahaba au Soudan
Le texte traite des résultats de recherches ethnologiques sur le terrain, ménées par l’auteur dans les années 2005-2011 au Soudan. Ces
recherches ont été consacrées aux méthodes traditionnelles et modernes
d’extraction d’or dans la région de la vallée du Nil moyen, désert de
Bayouda, désert de Nubie et du Kordofan septentrional. L’auteur présente avant tout le phénomène, appélé par les médias la «ruée vers l’or»
qui consiste à la recherche massive des pépites d’or avec les détecteurs
de métaux. La formation d’un nouveau groupe professionnel au Soudan,
à savoir dahaba était l’une des conséquences de ce phénomène. Dans ce
texte on décrit aussi bien le fonctionnement, les méthodes et l’organisation du travail que le système de répartitions des profits au sein du
groupe. L’auteur aborde également la question du danger potenciel du
patrimoine archéologique du désert de Nubie par des fouilles visant
l’exploration et l’extraction de pépites d’or.
Keywords: gold, metal detector, occupational group, Nubian Desert,
Sudan.

�KATARZYNA GRABSKA
PETER MILLER

THE SOUTH SUDAN HOUSE IN AMARAT:
SOUTH SUDANESE ENCLAVES IN KHARTOUM
In July 2011, South Sudan became an independent nation, and
broke off from the North. This break up came as a violent experience for the people of the two nations. The dynamic changes
that followed the separation of the two Sudans affected the lives
of the people from the North and the South, as well as those con-

Katarzyna Grabska – PhD, is a social anthropologist. She is a senior
research fellow at the Global Migrations Centre, at the Graduate Institute
of International and Development Studies (IHEID) in Geneva and an
affiliate of CEDEJ Khartoum. She has been researching issues of transformations of social and gender relations in particular in the context of
war, displacement and return among South Sudanese in Egypt, Kenya,
South Sudan and Sudan. She has published widely on these topics, including her monograph entitled Gender, Identity and Home: Nuer repatriation to South Sudan (2014). Her most recent research focuses on
adolescent girls’ migration from Ethiopia and Eritrea to Sudan.
Peter Miller – is a Masters anthropology student at the University Paris VIII Vincennes – Saint-Denis. His current research project focuses on
marriage strategies and identity practices in Khartoum, part of a wider
project directed by the CEDEJ Khartoum.

�152

Katarzyna Grabska, Peter Miller

sidered ‘Jenubeen’ (Southern or South Sudanese1) in the North
and those considered ‘Shageen’ (Northern) in the South. With
the political developments in the two nations and the introduction
of new citizenship laws, Southerners became foreigners in the
North, while Northerners lost their citizenship privileges in the
South2. The political changes had profound impact on the social,
political and economic reconfigurations, as well as identity claims
in the two nations. Despite the large population movements that
followed, with those considered Southern Sudanese moving to
South Sudan, and those considered Northerners going to Sudan,
and in the wake of the current civil conflict in South Sudan (on-going since 2013), there are increasing numbers of South Sudanese
who either remained or became displaced in the North. These
changes in the population composition as well as new political
and economic arrangements between Sudan and South Sudan
had a direct impact on the multidimensional transformations that
took place in the Sudans, and in Khartoum in particular3.
In what follows, we present the first reflections and impressions
of our two different on-going ethnographic fieldworks that were
carried out between 2015 and 2016, giving some insights into
a particular enclave of South Sudan in one of the neighbourhoods
in Khartoum, Amarat. The research is mainly ethnographic, during
which we have followed lives of different groups in several neighbourhoods in Khartoum to understand their everyday life, iden1
We use the term Southern Sudanese to denote those groups hailing from
the South of Sudan before the emergence of the independent South Sudan in
2011. South Sudanese is a term used to denote those coming from or identified
as affiliated with South Sudan. It should be noted that the Arabic translation is
the same, Jenubeen, for the two politically different terms. This is also significant
as it makes an interesting insight into the identity politics and practice in the
two Sudans.
2
Babiker 2015.
3
See Casciarri et al 2015.

�The South Sudan House in Amarat…

153

tity politics and their everyday practices. The notes presented
below are based on in-depth interviews and life story interviews
carried out with residents of Amarat, as well as other South Sudanese residing currently in Khartoum. They are substantiated
by observation and participation in the everyday life in Amarat
as both researchers resided there between 3 months and 2,5 years
within the period of 2014-2016. We are both anthropologists who
have been working with South and Southern Sudanese. Katarzyna Grabska has researched among the Nuer of South Sudan in
Egypt, Kenya and South Sudan (see Grabska 2014), while Peter
Miller is currently finishing his Master 1 with a specific focus on
the Amarat neighbourhood, marriage practices and identity politics within in it.
We first introduce Amarat, a first-class wealthy neighbourhood
in Khartoum, underscoring its heterogeneous character and juxtaposing it as a metaphor of ‘Sudan’. The heterogeneous character of the neighbourhood is used as an analytical base to address
the questions of the categorisation and use of urban spaces. Next,
we situate the South Sudanese population in Amarat, stressing
certain particular impacts of the 2011 separation on their lives.
We then move on to describe their living arrangements, with a specific example of a ‘South Sudanese house’ in Amarat, which we
believe symbolises the heterogeneity of the neighbourhood, but
also a specific South Sudanese enclave within this residential
quarter. The house also serves as a metaphor for the predicament
of the current situation of South Sudanese in Sudan, as well as
the on-going civil conflict in the South. The discourses of the residents of the house form the base of our second analytical axe,
addressing the issue of identity transformations amongst urban
migrants.

�154

Katarzyna Grabska, Peter Miller

Amarat:
the “first class” neighbourhood of empty houses
Al-Amarat is a planned neighbourhood constructed in the 1960’s,
on what was the southern border of the colonial city of Khartoum4.
Due to the rapid sprawling expansion of the city, Al-Amarat is
now a central neighbourhood situated to the west of Khartoum
International Airport, bordered by two of the city’s highways,
Africa Street and Mohammed Nageeb Street. Categorised as a “first
class5” neighbourhood, Amarat was designed to accommodate
a developing Sudanese upper class mainly composed of civil servants, and to symbolise a modern way of living in the newly independent Sudanese capital with villas, gardens, paved roads,
and commercial streets6. Although this population is still very
present in the neighbourhood today, it’s significance is less and
less important due to the gradual commercialisation of Amarat,
with more and more residential buildings being turned into offices, company headquarters and commercial businesses.
Having been categorised as a “first class” neighbourhood, Amarat tends to be left out of analysis concerning marginalised popAlawad Sikainga, 1996.
Residential land classification in Khartoum started in 1906 with three
classes: first, second, and third. This classification envisaged regrouping populations by their income. In 1924 ‘Native Lodging Areas’ were added to, designed
to accommodate temporary urban workers. In 1947 the ‘Towns and Land Scheme
Act’ was introduced re-enforcing the division of housing in these three classes,
adding the criterion of plot-size, building materials and lease duration. The 1st
class encompasses the most wealthy population group, able to afford the largest
plots and modern construction materials. The plot size diminishes and the building materials become more basic as the classification descends. The current
classification system comprises 5 classes(Elhoweris 2006; Sauloup 2011).
6
Denis, 2006.
4
5

�The South Sudan House in Amarat…

155

Location of Amarat

ulations in Khartoum, such as the South Sudanese population. In
fact, the “first class” definition tends to render an economically
and socially homogenous image of the neighbourhood of inhabitants with privileged status therefore camouflaging the diversity
that exists within. This official categorisation of the different
neighbourhoods of the city erases the diversity of the local situation. Others have noted that this type of official classification
and categorisation represents the imagined and socially constructed identity of an urban space, which in reality is far from homogenous7. Through our ethnographic observations in Amarat we
have discovered a socially heterogeneous quarter that when an-

7

cf Gillette 2014; Sauloup 2011.

�156

Katarzyna Grabska, Peter Miller

alysed in its complexity can serve as a metaphor for post separation Khartoum and Sudan.
Amarat has been known as a neighbourhood where the expatriate community is concentrated, due to the number of embassies,
international organisations and think-tanks present, combined
with the Sudanese State’s desire to ensure that foreign nationals
live in first-class areas. However, presence of the expat community in Amarat has reduced over the past years, partly due to the
expulsion of several aid organisations, religious groups and individuals. The first wave of expulsions happened in 20098 as a manifestation of the Sudanese government’s response to Omar alBashir’s indictment by the International Criminal Court for war
crimes and crimes against humanity in Darfur. Thirteen aid agencies working in Darfur were the principal targets of this expulsion,
many of who had offices and/or personnel living in Amarat. The
second wave came in 2012, after South Sudan’s independence,
and focused more on Catholic religious groups (considered sympathetic and collaborative with the South Sudanese population),
foreign individuals, and a smaller number of aid agencies9. It is
also worth noting that during the period of the Comprehensive
Peace Agreement (CPA), up until the period following the 2011
referendum on South Sudan’s independence, there was a mass
influx to Khartoum of personnel working for international organisations, many living and/or working in Amarat. After the independence of the South and with the more restrictive policies of
Sudan regulating the presence and work of international organisations, a number of UN agencies and international NGOS left
the country, some moving to the South.
8
http://www.huffingtonpost.com/2009/03/04/sudan-arrest-warrant-prof_n_171768.html (consulted 21/03/16).
9
http://www.bbc.com/news/world-africa-18296430 (consulted 21/03/16 ).

�The South Sudan House in Amarat…

157

In addition to these two major exoduses, the country is suffering from an economic crisis, crippling the nation due to a loss in
petrol revenues since South-Sudan’s independence and the economic sanctions imposed on the country since Omar al-Bashir’s
indictment by the International Criminal Court. These are some
of the reasons constantly used to explain the number of empty
houses and stalled construction sites in Amarat.
The wealthy Sudanese residents of Amarat, those whom are
generally associated with the neighbourhood, are typically the
owners of their villas, constructed by their own families since the
1960’s. They consider themselves, and are considered by some
others, as belonging to one of10 the top strata’s of Sudanese society, and are therefore bearers of high levels of economic, cultural and symbolic capital. Today’s residents tend to come from families with a significant social standing around the time of Sudan’s
independence, often working in previous governments as ministers or clerks; or for the State as doctors, engineers, professors,
among others. They are generally highly educated with master
or PhD degrees; the majority having frequented universities overseas, and therefore find themselves today in functions that ensure
a relatively high income.
Amongst this seemingly homogenous population one can already notice ethnic diversity, symbolic of the multi-ethnic composition of Sudan as a whole and the ‘melting-pot’ of Khartoum.
However, this ‘ethnic diversity’ amongst this ‘elite’ class reflects
a wider and highly contested issue in Sudan: the centralisation
and monopolisation of power. Almost all of Amarat’s wealthy resIt is important to underline that Amarat is home to one of the Sudanese
elites, who cohabite in their neighbourhood with an international elite. There
are many other elites, for example the religious elite (who tend to live in Omdurman), the less wealthy but intellectual elite, the elite connected to the government and civil service etc. See Babiker Mahmoud, 1984.
10

�158

Katarzyna Grabska, Peter Miller

idents either come from groups originating in the Northern and
Central Nile-Valley parts of the country, or migrant communities
who established themselves economically through trade during
colonial times. The first category tends to include populations
that identifies themselves as Arab and/or Nubian11, and more
specifically those who claim to be Jaaliyin, Shaigiya and Danagla,
groups synonymous with the monopolisation of political, military
and trading power12. The second category can be characterised
by dwindling Christian populations. They consist of Copts originating either from Egypt or Sudan who make up the largest group,
and Roman-Catholic or Orthodox Christians originating from
Greece and other Eastern Mediterranean countries, whose migration is linked to the nineteenth century expansion of the Ottoman Empire13.
These Amarat residents express and maintain their domination
through their symbolic capital14. Their enormous villas with
well-tended gardens are guarded behind 3 metres walls – the style
of the villa is seen as a far cry from the typical Sudanese home,
the hosh, a single-story mud and dung construction. They tend
to employ several domestic workers, cooks, cleaners, drivers,
guards, and gardeners. Their capacity to do so is again a way to
affirm their symbolic status as privileged classes. Yet, once an
The use of ‘ethnic’ identities is of course problematic from an anthropological point of view as it is linked to concrete racial origins instituted during
the colonial time in Sudan.
12
Ryle, 2011, p. 35.
13
James, 2011, p. 47.
14
‘Symbolic capital’ references the concept coined by Pierre Bourdieu in his
famous work, La distinction.. Symbolic capital refers to the resources available
to an individual that grant them honour and prestige through the recognition
by others. In our specific case, the villas, walls, luxurious cars etc., are all means
by which certain Amarat residents can affirm their superior symbolic status
vis-à-vis to others (Bourdieu, 1979).
11

�The South Sudan House in Amarat…

159

exclusive neighbourhood, the residents of Amarat are becoming
more and more economically diverse. Luxurious cars are accompanied by more common vehicles, a testament to the present heterogeneity of Amarat residents. However, as the price of cars is
high in Sudan (particularly new models which are often observed
in Amarat), the mere fact of owning one alludes to a certain economic status. The cars are kept immaculately clean, suggesting
that the cleanliness of the car might be a way of distinguishing
oneself from the general dusty environment of the street. The
cleanliness relates also to keeping the moral standing, being proper, adab and respected15. The way of life of wealthier Amarat residents, enclosed in their private space behind their walls topped
with barbed wire, and their habit to travel everywhere by car leads
us to another vital point in understanding Amarat: the dichotomy
of the use of space.
This dichotomy exposes that symbolic status of people: those
‘of the street’ who live more in the ‘public space’ and those who
can afford their ‘room of their own’, to paraphrase the words of
Virginia Wolf, in their private villas and behind the walls. Yet,
their lives are much more in the public sphere, as they often represent the government, international and business elites who
actively participate in the ‘public’ life. These residents are not
often observed socialising in the street. Those who occupy the
street – who work, socialise and live in this public space – represent
another fringe of the population: the marginalised. They also
represent the peripheral regions of Sudan that have suffered from
underdevelopment for years, the direct effect of the centralisation
of power and development16. They all share a history of a more
or less recent migration to Khartoum, often citing war, famine
15
16

Fabos, 2008.
City Limits, 2011.

�160

Katarzyna Grabska, Peter Miller

and a lack of opportunities as their reasons to come to the capital.
They come from South Sudan (some having returned during the
period of peace, coming back when war broke out again), Darfur,
South Kordofan, Nuba mountains and other border areas. There
are also Ethiopian and Eritrean migrants and refugees who come
to look for luck, money, protection and a better life in Sudan. They
either work providing services to the wealthy resident families,
or as labourers, or selling goods and providing services on the
street to their peers and local residents for small gains. The two
groups interact on a daily basis, and complement each other in
their search for livelihoods and status. For example, those working on the street also offer services for the privileged classes of
Amarat, such as car washing, transport, shoe shining. They also
provide simple but necessary supplies such as cigarettes, street
food, and phone cards17.

The South Sudanese in Khartoum
Khartoum has been for a long time one of the major destinations
for the displaced and migrant populations from South Sudan18.
According to the recent UNHCR Rapid Assessment report (2014),
following the secession of South Sudan in 2011, approximately
250,000 individuals of South Sudanese origin are estimated to
have remained in Khartoum State. Of this population, 40,000 are
estimated to be living in camp like situations in sites called ‘open
areas’. The open areas were initially established as departure points
in October 2010, following an announcement by the South Sudan
17
See Sauloup 2011 and other literature on the street vendors in
Khartoum.
18
Assal 2004, 2006, 2008; Abusharaff, 2009; Bureau, 2011; De Geoffroy,
2009; Lavergne, 1999; Shultz, 2010; Aziz, 2013.

�The South Sudan House in Amarat…

161

Relief and Rehabilitation Commission (SSRRC) and Commissioner for Voluntary and Humanitarian Work (CVHW) in Khartoum
that individuals wishing to return to South Sudan should congregate in specific sites for organized voluntary return movements.
Displaced South Sudanese have been returning to the South
with large numbers keeping multiple residences both in Khartoum
and in the South in order to minimize risks. Officially organised
returns were initially implemented by UNHCR, IOM and the Government of Sudan between October 2010 until the beginning of
2011, when returns ceased as resources were diverted to referendum preparations. Subsequently, a number of people remained
stranded in these areas, devoid of infrastructure and functioning
services. Since 2011, very few organized repatriations have taken
place. Further to the independence of South Sudan and consequent
changes in the legal status of individuals of South Sudanese origin
in Sudan, more and more people joined these sites.
Since the outbreak of the most recent civil conflict in South
Sudan in December 2013, more than 522,000 refugees have fled
their homes and scattered across four East African countries, including an estimated 150,000 in Sudan19. Only since February
2015, there has been a dramatic increase of over 10,000 South
Sudanese refugees in Sudan due to renewed fighting in Upper Nile
state20. Newly arrived displaced have joined existing communities
in both open and residential areas. Following the crisis in South
Sudan, the President of Sudan declared that the South Sudanese
in Sudan (including those fleeing the current conflict) enjoy the
same status as Sudanese citizens in the country in line with the
existing signed yet not applied Cooperation Agreement of 27 September 2012. As part of this agreement, Sudan and South Sudan
19
20

OCHA, 2015.
OCHA, 2015.

�162

Katarzyna Grabska, Peter Miller

ratified a Framework Agreement on the status of nationals of the
other State and related matters, which establishes favourable principles for the treatment by each state of the nationals of the other
state. In particular, it provides for a Four Freedoms Agreement,
which should grant to nationals of each state the freedoms of residence, movement, economic activity, and the right to acquire and
dispose of property on the territory of the other state.
The majority of South Sudanese’s lives have been marked by
displacement and uncertainty21, and for those who live in Sudan
this uncertainty has increased since South Sudan’s independence.
No longer Sudanese citizens, and despite the Four Freedoms Agreement, they face many difficulties in being able to access education
and work. These issues will be discussed in greater detail within
the discourses of the residents of the ‘South Sudanese house’.

The ‘South Sudanese’ house in Amarat
South Sudanese in Amarat
Amarat would, in the first place, not be an obvious place of
residence for South Sudanese in Khartoum. Yet, against the odds,
and against the popular view of Amarat being a homogenous and
privileged area, there are different South Sudanese residents in
the neighbourhood. Their place of residence tends to be ‘hidden’
in one way or another from the public eye, long-term presence
and knowledge of the area brings to the light “what the eye refuses to see”22. Some live in abandoned villas, crumbling and
derelict, often cut off from the ethnographer’s eye and the street
by walls and fences. No longer used by those who used to be
21
22

Horst and Grabska, 2015; Grabska, 2014.
Kibreab, 1996.

�The South Sudan House in Amarat…

163

privileged but suffered a sudden economic or political decline in
their status, they become a place of protracted temporal residence
for those who have been displaced. The use of waste materials to
board up holes in fences and walls alerts the inquisitive observer
to the presence of inhabitants in houses that are otherwise perceived as ‘empty’. Such ‘ghost’ houses, often empty for years and
lacking facilities, have been taken over by South Sudanese and
other marginalised communities who try to keep their presence
discreet, for fear of being evicted. Others live in construction sites,
allowed by the owner in return for guarding the construction materials from theft. These sites often do not have walls, instead
clothes and blankets are hung up on washing lines to give some
discretion. Children play amongst the concrete rubble and the
conditions are dire, lacking in running water or toilets. The sites
are furnished by what little the residents have, some stools, a bed
or two and for some a television, the satellite dish placed on the
outer wall of the construction site alluding to a presence within.
Others live in make shift tents hidden down small back-alleys
behind high-rise constructions (between Street 13 &amp; 15 for example), using waste material to build their shelter. One close informer who worked as a guardian for a wealthy Amarat family
was given accommodation by his employers, a wooden shack
roughly 2x3 metres situated on the street in front of the house.
Yet, there are also better to do and well-established South Sudanese, who have well-established connections to Khartoum. Some
have studied here, or worked in the formal sector before separation, and have strong political connections. While, in Amarat the
living arrangements of South Sudanese are diverse, they all share
their status as foreigners, agnabi, vis-à-vis the Sudanese state.
Having established an overview of the social composition of
post separation Amarat as well as the living conditions of South
Sudanese in this quarter, we will now analyse one house in par-

�164

Katarzyna Grabska, Peter Miller

ticular. We perceive the house as a metaphor for the different South
Sudanese enclaves that exist in Khartoum, but also the changing
history of the house over the years as a metaphor for the changed
status and thus experience of South Sudanese in the North.
The house
Located on street 37, in a prime location, opposite the Comboni
School that caters to many South Sudanese students, the house
is two stories high. Nowadays, the house resembles an abandoned
villa, but has a particular status due to its historical past. The
house used to be the Council of Southern States before 2011. Briefly, it became a South Sudanese Embassy after the separation.
However, when the embassy of South Sudan was opened in Riyad,
one of the new upscale and prestigious neighbourhoods of Khartoum, the house lost its prestige. The building remains the property of the South Sudanese government, yet it is no longer used
for official functions. Occasionally, South Sudanese chiefs who
live in the camps on the outskirts of the city meet there, as they
do not have other places for their gatherings. With time, it became
a run-down guesthouse hosting those who cannot afford accommodation and are referred by the South Sudan embassy. The referral seems to be a pivotal element in determining who can and
cannot live there and reflects a number of contemporary South
Sudanese dilemmas.
In the courtyard, there is a small garden where the residents
of the house relax, eat and meet visitors. On the left of the compound, there is a row of toilets and bathrooms, separated from
the house. Some are locked. There seem to be separate toilets for
women and men. In the house, there are several rooms. We are
told that some are shared and others are individual. Residents
also sleep outside on the balconies when it is too hot in the summer. In the dilapidated courtyard, and against the walls of the

�The South Sudan House in Amarat…

165

South Sudanese house

house, there are old banners indicating the name of the South
Sudanese Consulate. Parts of the missing fence are replaced by
Chinese cartons. Electricity meters are located on the outside wall
of the house. We notice that they are all at zero.
Neighbours refer to the house as “the Dinka house”. The status
of the house as the “Dinka house” is significant, as it reflects the
underlying ethnic divisions in the current conflict in the South.
While there is a Nuer man working as a guard of the house, no
Nuer people live in the house. The fact that most of the residents
are referred by the embassy, and most of the Nuer people who
come to Khartoum do not approach the South Sudanese embassy23,
23
See field notes Grabska 2016; on general long-standing animosities between Dinka and Nuer people see Hutchinson 1996; Grabska 2014; Johnson
2004.

�166

Katarzyna Grabska, Peter Miller

suggests that political divisions affect who has access to the house.
While the house has a specific status within the neighbourhood,
it is rather invisible for outsiders, within the area. It is well integrated in terms of architectural style, and similarly dilapidated
condition to the neighbouring houses. It remains, as South Sudanese within the neighbourhood, invisible in a visible space.
During one of our joint visits to the house, we talked to a group
of South Sudanese students who live there. Upon our arrival in
the morning, we first met an elderly gentleman who most likely
is from the Dinka Twic group. He was sceptical and refused to talk
to us24. We finally met ‘Mr. R’25, who is ‘in charge’ of the house.
He has been living there since 2011, and is therefore the longest
resident of the house. A man in his fifties, he speaks fluent Arabic,
and some English, but prefers to speak with us in English. This is
also part of his identity performance and how he positions himself
vis-à-vis others and us in the neighbourhood and the house. The
co-author of this article, Peter, knows him as he had befriended
him in the neighbourhood.
The residents and their predicaments
The house is inhabited by diverse groups and individuals, all
coming from South Sudan. Older men, single mothers, and young
university students, both men and women, and three families
with children. At the time of fieldwork, there were between 20
24
His disliking of our presence was later confirmed by another incident. On
his last day in Amarat, Peter wanted to say goodbye to the students. When he
arrived, the man was standing outside the house. He informed him that no
students were around and that he could not come in. When Peter sat around
the corner to have a coffee, he heard the students talking in the garden and even
saw them through the holes in the wall.
25
All names have been changed. All interviews cited in the article were
conducted by the authors between November 2015 and January 2016.

�The South Sudan House in Amarat…

167

and 30 people living in the house. Below, we introduce some of
the residents, those whom we spoke to and who shared their predicaments with us. In what follows, we present the views of those
residents and their particular dilemmas that they are faced with
in the house and in Khartoum more generally.
‘Mr. R’: ‘the manager’ of the house. Peter met him first through
his other local contacts in Amarat. The man was introduced to
him as ‘Mr. R’. He wears a shirt, watch, and shined shoes. Older
men and men of social status in South Sudanese communities
would have their shoes shined often, in spite the fact that they
have little money to survive on. The shining of shoes might be
interpreted as a sign of ‘status’, similarly to the cleanness of cars,
on the dusty roads of Khartoum. ‘Mr. R’ came to Khartoum in 2001
and used to work in some sort of agricultural job. He has a wife
and several children, and they all moved up to Khartoum together. He proclaims that he is currently without work, yet, there must
be some type of income that him and his family survive on. Performing the customary Dinka marriage obligations, Mr. R announces that he paid 100 cows for his wife in the South. Bride
wealth remains a strong social obligation and functions as a social
insurance system in the South where families honour cattle exchanges that constitute an important social bonding and livelihood
strategy. His brother used to work for the government in the South,
before being “released” in unexplained circumstances. His wife
and their children are with Mr. R in Khartoum, under his responsibility. Mr. R declared that the children do not go to school, but
later we learn from the wife of his deceased brother that the children do go to school. Mr. R is generally known in the area, and
sometimes referred to as ‘Sultan’, which might be a sign of his
symbolic status, despite his economically impoverished status.
Most likely, he must have had some type of connection to the
previous Embassy to first move to the house.

�168

Katarzyna Grabska, Peter Miller

The students: The four female students came from Equatoria
to study in Khartoum. The younger male students (aged between
25 and 30) all come from Warrap, Jongolei, Northern Bahr Ghazal
and Aweil. They speak good English, and have been in Khartoum
for one to two years. Some are on scholarships from the government, whilst others get by with money received from their parents.
We are told that they do not have to pay rent, but they have to buy
their own food and cover other expenses (electricity, water).
George: 34 years old from Warrap; first came to Khartoum in
1997, his brother was here for education. He did not even stay a year
when his father came to bring him back to the village: “Because
parents do not want their children to stay away. They think that
they will come up with bad behaviour”, he told us. This reflects also
the control of parents over their children, and keeping them close
to cieng (in Nuer/Dinka signifies home, village, community).He
came back in 2010, but he failed to access university; he then returned again in 2014 and has been in Khartoum since. As he did
not have any money, he finally gained access to the house through
someone he knows at the embassy and came to stay there. He is
studying first year chemistry at the Nileein University where some
classes are held in Arabic, and others in English. He tells us that the
students are struggling. When we came in the morning, he was the
one who translated from Arabic and Dinka into English for us. He
also connected us with Mr. R, who was around doing some business.
George is not married yet. His eldest brother and his sister are married. The brother just before him is not, meaning that that he does
not yet feel a pressure to marry. He also explained why he is ‘late’
in his education: “Because of the problems in our country, we had
to wait with education. So I am a bit behind”, he said.
Deng: 27 years old – came in 2014 from Aweil. He used to live
in a village and is married with one child. He came to Khartoum
alone to study. He told us that because of problems in the South

�The South Sudan House in Amarat…

169

he had to stop education. “There are too many un-educated people in the South and not enough universities”, he explained. “We
(students) had to stay for 2 years doing nothing. We farmed a bit
and helped our parents in the village”. He came by plane to Khartoum and was very surprised when he arrived here: “There were
a lot of buildings, and it looked very different from the village”.
But settling in was also difficult. For some months with a group
of friends he was looking for a place to stay, but they could not
find anything. Finally he ended up in the house in Amarat. He is
currently attending his first year of University studying geology
and mining.
James: from Bahr Al Ghazal, 26 years old, not married, a student in an Arabic speaking university, also studying geology and
mining. “My main problem is that education is in Arabic. When
I came to Khartoum in 2015, I did not speak this language. We
are learning fast now. This is a problem not knowing the language.
You just sit there, in the class and you understand nothing.”
Dut and Paul are two other students living in the house. They
are all first year students, residing in Khartoum since a year.
The students whom we met in the house did not know each
other before they came to the house. In this way, they forged a small
community through their shared residence and experience as
foreign students in Khartoum. Upon arriving in Khartoum they
had nowhere to stay, and all ended up staying here. When asked
about what they think about living in Khartoum, or more specifically in Amarat, all respond in a similar way: “We didn’t choose
here, we’re here to study, we had nowhere to live so we came
here”, therefore lacking opinions on the particularity of the neighbourhood. This gives an impression of coincidental strangers
forming a community, with little experience of Khartoum outside
of the house.

�170

Katarzyna Grabska, Peter Miller

Ayen: a mother of three children. She has been in Khartoum
for 12 years, therefore before independence. She wanted to return
to the South and her luggage was packed, but then there was no
transport. She finally came to the house 2 years ago, in 2014. She
moved here because her aunt told her about it. Her husband is
working occasionally, doing daily work, however he does not stay
with the family in the house.

Discussions in the house and among
South Sudanese in Khartoum:
being a foreigner and being Jenubeen
The discussions and predicaments of the residents of the South
Sudanese house accentuate the particular transformations that
took place in the identities of South Sudanese residents in Khartoum after the separation. Their identities as foreign migrants on
the one hand, and as Jenubeen on the other are constantly reconfigured and renegotiated in the context of changing legal status
of South Sudanese in Sudan, the political context in South Sudan
and the social and political relations between and among South
Sudanese in Khartoum. On the one hand, since separation, South
Sudanese became foreign migrants in Sudan. Below we show how
this new legal status affects their living conditions, access to education, to work and to health services in the city. On the other
hand, the South Sudanese house also reveals the dilemmas and
conflicts hidden within the homogenous Jenubeen identity and
the impact of the changing social norms and practices as a result
of migration.

�The South Sudan House in Amarat…

171

From being a Sudanese to being a foreigner in Khartoum:
living conditions, education and work
Living conditions and choices: “No power to go anywhere else”
The group of displaced South Sudanese residents in the house
reflects dilemmas related to the current predicaments of the South
Sudanese in Khartoum. Access to housing for the displaced and
South Sudanese residents is a major problem. Due to high rents,
lack of access to previous housing, (as those who owned property before the separation mostly sold it before moving back to the
South), and lack of income, many South Sudanese are destitute.
Some reside in makeshift shelters in the ‘open areas’ in camp-like
conditions on the outskirts of Khartoum. The house seems to offer an option of accommodation for those who cannot afford to
rent their own place, but also have vital connections to the South
Sudanese embassy. When asked how he enjoys living in the house,
Mr. R says that he has no power to go anywhere else, so he stays
here, suggesting that if he could he would leave. He also reports
that the residents have no problems with the police or the Sudan
government, as the official status of the building belonging to the
South Sudanese government protects them.
Despite being in a privileged position in comparison with some
other South Sudanese and benefitting from free of charge accommodation provided by the South Sudanese embassy, some of the
residents of the house complain that the South Sudanese government is doing nothing to help with the upkeep of the house, which
is covered in cracks. Any repair works or items that are needed
depend on the inhabitants collecting money and carrying out the
repairs themselves, as they did in 2014, renovating a small part
of the house, but lacking the money to finish the job. They have
to pay money to the council themselves for services like the rubbish collection.

�172

Katarzyna Grabska, Peter Miller

Access to higher education
All students in the house report that as foreign nationals in
Sudan the government demands that they pay higher tuition fees,
making education at all levels inaccessible for many. Furthermore,
to be able to sit for the Sudan Certificate (the national diploma
that allows one to enter into University) the government requires
foreign nationals to pay a higher fee in hard currency in order to
obtain an Index Number. One student (of Nuer origins, and not
a resident in the house) hoping to sit the Sudan certificate this
year explained to us how in 2015 the price requested to obtain
the index number was 65US$, raised to 150US$ for 2016. The
obligation to pay in hard foreign currency is seen as an extra barrier by the Southerners, particularly with the current economic
crisis and the falling value of the Sudanese pound. Quite simply
this demand makes it unaffordable for the majority of students
and therefore prevents them from having the opportunity to access
university education. The positionality of the house residents is
also in relation to other South Sudanese in Khartoum. Although
they do not seem to be ‘well-off’ here, the students must be of
a certain social-class/standing to be able to come to Khartoum
(by plane especially) and study. Some have scholarships from the
government for their fees; others rely on their parents (who also
must be in privileged positions in the South to be able to afford
paying the fees of their sons). This also illuminates the differentiated economic status of nazeheen – displaced – as the South
Sudanese are referred to by the Sudanese population.
Access to work: “There are no jobs for us in Khartoum”
“There are no jobs for us here in Khartoum”, said James. “You
do just day jobs, some small jobs, whatever you have.” Ayen looked
concerned. She said that she could do any job, cleaning, selling
tea, whatever,butin reality there are few jobs, especially for wom-

�The South Sudan House in Amarat…

173

en. She has no income and in the house she can stay for free. The
other woman who was living in the house whose husband passed
away does not work. She was shy and covered her face with hertob (a Sudanese cover) and refused to talk to us.
All inhabitants of the house commented that gaining money
in Khartoum is a problem. As there is no work for men, they have
to ask parents to sell their cows in the South, and send them money. This is particularly difficult given the current civil conflict and
economic deprivation in the South. They all share resources in
the house, cooking together, and sharing the little they have to
survive.
These narratives exemplify the marginalised position of the
South Sudanese in Khartoum. Before the separation, Southerners
as citizens of Sudan were, at least in theory, able to access jobs in
the formal sector, as well as had access, to health and educational services. While the opportunities for work in formal sector were
quite restricted for Southerners, the presence of international
organisations and the possibilities of being employed by them
existed. After the separation, international organisations resolved
formal employment contracts with Southerners and they were
replaced to a larger extent by Sudanese citizens. Informally, however, some Southerners benefit from their previous employment
arrangements and continue to work as guards, drivers or office
staff. After the separation, the situation of the South Sudanese
residents in Sudan has changed. As they are no longer citizens
they do not have the right to work, confining them to the informal
sector and increasing their perceived insecurity in terms of accessing employment26.One young man reported that he was a driver in the South but his driving licence is not recognised in the
North, nor can he obtain a work permit leaving him no other
26

Babiker, 2015; Vezzadini, 2014.

�174

Katarzyna Grabska, Peter Miller

choice than to find day-to-day informal work. In Amarat, one can
see South Sudanese, many of them young boys, working as
car-washers, daily labourers, tea-sellers, clothes-washers, street-sellers (cigarettes, sugar-cane, peanuts), and guardians. Many, however, are unemployed and looking for casual work, and the majority have no stable revenues and live from hand to mouth, day
to day. Students in the house, for example, navigate their precariousness by sharing the resources among themselves. Solidarity
and sharing are vital in their strategies to navigate their marginal status in Amarat. People thus survive on informality and the
social capital that they are able to generate, either as previous
residents in Khartoum or through links to powerful networks of
the South Sudanese government or North Sudanese citizens. This
informality allows them to navigate the institutionalised constraints
imposed on citizens of both nations after the separation.
Being Jenubeen: a social and political identity
The South Sudanese house also plays a role in cultivating a South
Sudanese identity, and sharing daily lives with those who come
from the same nation state, in the middle of a foreign city. Similarly as in refugee camps, the house serves as a metaphor of forming fictive kinship connections in exile27. The students all expressed
meeting each other here in Khartoum, forming their community
through this house. They are mostly all around the same age (27),
and are in Khartoum for the first time in their lives, suggesting
that their lives have been less marked by migration. George is the
exception, as the eldest (in his 30’s) and having come and gone
from Khartoum several times.

27

Grabska, 2014.

�The South Sudan House in Amarat…

175

“We are Jenubeen”and social tensions among
the South Sudanese in Khartoum
We ask: “How do you like Amarat? How do you like Khartoum?
Is it different to live in Khartoum now as opposed to before the
separation?” but no one really replies to the question directly.
They all say: “… it is fine. Like other places in Khartoum.” This
response suggests that the residents of the house feel that they
do not have a control over their lives in terms of where they can
live. Yet, at the same time, the fact that they are not in war zones
in South Sudan underlies their privileged status vis-à-vis those
who stayed behind.
Ayen elaborates her response: “It is no different. It is the same.
Maybe now it is a bit more respect. Because before people would
abuse you on the street. Now they just do not pay attention to you.
All places in Khartoum are the same, there is no difference with
Amarat.”
Other men commented that now it is different in the sense that
they feel that they are South Sudanese. “Jenubeen”, Ayen says
proudly, “I am Jenubeen”. And then she laughs. The sharing of
a space with other South Sudanese in the house allows her and
the others to reinforce their sense of being Jenubeen in the struggle with difficulties vis à vis the Sudanese state.
Questions around identity raise suspicions from some of the
respondents. One of the young students asks why we are interested in ‘tribes’ and ‘ethnic origin’. It seems that he feels that we
are trying to point out that there are only certain groups living in
the house, those groups who are supported by or are supporting
the Government in Juba. We explain that we are interested to
know how people identify themselves and how they talk about
themselves. The issue of ‘tribes’ and identification raises the interest of others. Deng, one of the other students, explains: “Before
tribes were identified by the language they spoke. Now, all people

�176

Katarzyna Grabska, Peter Miller

in South Sudan talk about tribes. But the educated people know
that this creates problems. ”This comment is pertinent as the previous second civil war in the South (1983-2005), and the current
conflict in the South (since December 2013) have been both described as generated by the ‘educated’ elites (koor gaat duel gora)28.
The comment from the student might signal that those in the
house, the educated students, know about the dangers of using
‘tribalism’ and ethnic divisions in generating conflicts. Thus, they
want to distance themselves from the ‘others’, the ‘uneducated
ones’ (or those who use that language) and redirect the blame for
the current conflict in the South between the (Dinka dominated)
government and the (Nuer dominated) rebels.
George commented:
“Before, when the war was there, we were all one. Before the
independence of South Sudan, we did not pay attention to tribes.
But now, since the independence, people focus on tribes. They
talk about tribes, because there are problems between tribes in
the South. The conflict is because of this. But here in Khartoum
at the university, people do not talk about this. They came here
with a mission to complete their studies.”

Despite the ‘we are one discourse’, the access to the house exemplifies the current situation of, and social tensions between,
South Sudanese more generally in Khartoum. Mr. R seems to be
the guardian to the house; “If you want to come and live in the
house, you need to ask Mr. R for permission. And then after a while
you need to also agree with these other people (embassy)”. While
the status of Mr. R is difficult to decipher, he is obviously the
gatekeeper of the access to the house, giving him a somewhat
privileged position, despite his apparent desire to leave if possible.

28

Jok and Hutchinson 1999; Grabska, 2014.

�The South Sudan House in Amarat…

177

There is one more resident of the house that stands out, seemingly having a different status. We were told by other local residents
that the old man in front of the ‘Dinka House’ is a Nuer, and that
the rest of the members of the house do not really like him. He
used to be a soldier, but works as a guard at the house, employed
by the South Sudanese embassy, and sleeping outside. One informant warned us against hanging around too much with the man
if we wanted to keep good relations with the others. We were also
informed that our access to the residents in the house has to be
approved by Mr. R. This vignette gives an inside to the conflicts
within the house as well as the politics of accessing the residents.
The only Nuer connected to the house does not benefit from the
same status inside the house as the others, sleeping outside and
living on the margins of the house. The practices and discourses
in the house reveal the differentiated power position of the that
reflects the current political conflict within South Sudan.
The discourse of ‘we were one’ permeates both the discussions
of South Sudanese displaced in Khartoum with reference to their
previous status in Sudan, when ‘Sudan was one’, as well as the
description of Southern Sudan as being ‘one’ before the separation.
This type of discourse tends to hide the underlying tensions, inequalities and conflicts that have been lurking under the surface
of ‘we were one’ both in Sudan and in the South before separation.
The history of the conflicts between the North and the South, and
the marginalisation of the Southern citizens goes far back in time,
and is exemplified in the first (1956-1972) and the second (19832005) civil wars between the North and the South. The marginalisation experienced from the North tended to unite the Southern groups. Yet, there were also bubbling conflicts between the
different groups that came to a head in 1991 with a split in the
Sudan People’s Liberation Movement (SPLM). It was the second
civil war (1983-2005); the discovery of oil in the Western Upper

�178

Katarzyna Grabska, Peter Miller

Nile region and the desire of the Khartoum government to control
it; and the subsequent nine years of inter- and intra-ethnic fighting (1991-2000) that took place among the Nuer (and Dinka);
that devastated the southern communities and resulted in a collapse of local social and livelihood systems. The impact of interand intra-ethnic violence which resulted from the John Garang-Riek
Machar split in 1991 marked a turning point for Nuer-Dinka relations and concepts of ethnicity and (gender) identity. The ethnicised violence followed across borders, and in 1996, fighting
took place between Dinka and Nuer in Kakuma refugee camp in
Kenya as well as in Khartoum29.
The deployment of the discourse “we are all one as ‘Jenubeen’”
and “we have no problem with these (Nuer or Dinka) people ”reveals the marginalised and insecure position of South Sudanese
in Khartoum as foreigners. As one of the Nuer informants commented:
“Here in Khartoum, we are no longer citizens. We are under the
government of another state, of Sudan. We cannot fight amongst
ourselves because this will endanger our stay here. We are guests
in this country (in Sudan). This is why when we see Dinka gathering on the street, we, the Nuer, we do not fight them. We just
avoid them, by crossing the street to the other side.”

Thus ‘we are one’ is deployed strategically to avoid further
marginalisation of the South Sudanese in Khartoum but also recognising the changed position of Southerners within Sudan. But
how would they position themselves in discussions and relations
among themselves within the House? Or in South Sudan? What
type of identities would be then evoked and mobilised in determining of ‘who we are’ and how ‘we are one’ would be then understood?
29

Grabska, 2014; Jok and Hutchinson, 1999.

�The South Sudan House in Amarat…

179

Change in social relations as a result of migration:
“Marriage has been postponed”
Amongst the students in the house Deng is the only one who
is married. Bringing up the topic of marriage incites a lot of chat,
jokes and laughter among the residents. The bride price is a central theme. With the current situation in the South, and their
marginalised and impoverished situation in the North, young men
are unable to marry in official ways. The bride price for the Dinka
people is usually very high, with some 100 to 150 cows that the
family of the groom must pay to the family of the bride. While the
cow-based bride price has been changing over the years, with the
increasing urbanisation of the South, changing economies and
livelihood strategies, and the move of young people to urban areas in the North, the cows still constitute the main guarantee of
the marriage. Although part of the bride-wealth can be paid in
money, the meaning of cows for the Dinka (and for the Nuer)
people remains central in securing social bonds. In Khartoum,
away from their families and networks, as well as with lack of
access to cattle, and often to money, young men had to put their
marriage plans on hold. Cows have also become very expensive,
the most expensive ones costing around 150 USD (3000 Sudanese
Pounds). In Khartoum people pay with money, but they still need
to pay cows and goats in the village. Even in Juba, marriages are
changing.
The discourse, of “no cattle, no money, no marriage” seems to
reflect a certain delay in accessing full adulthood for the men. As
in Dinka custom, boys become fully men when they marry. This
is when they acquire a status of respectable men, and later fathers30.
The limited access to marriage because of the economic situation
30

Deng, 1972.

�180

Katarzyna Grabska, Peter Miller

and the conflict in the South puts marriages on hold, or ‘on credit’. As one of the Nuer chiefs in Khartoum explained, “people are
still getting married, but only on an agreement. They cows will
be paid later at home. When we go back.”

Emerging reflections and conclusions
The ethnography presented here provides two different sets
of reflections. One relates to the use of space and in particular the
status of Amarat, as a neighborhood in wider Khartoum. While it
is a wealthy neighborhood, its residents exemplify the diversity
of nationalities, social status, and classes inhabiting Khartoum.
The deeper investigation of the seemingly homogenous ‘wealthy’
composition of Amarat uncovers its heterogeneous composition,
where some people are struggling to survive, yet not as much
as those in other neighborhoods. The residents of the house, for
that matter, show also the inequalities existing in the experiences of South Sudanese in Khartoum. They live rent free, with access
to running water and toilets, in a ‘villa lifestyle’, whereas
other compatriots live in camps or rakobas in the industrial sites
of Khartoum.
The second set of reflections concern the effects of the separation of South Sudan and the on-going civil conflict in the South
on the displaced South Sudanese in Khartoum. The civil conflict
in the South generates new and old displacements towards the
North. Yet, the experiences in Khartoum are now fundamentally
different due to the changed status of South Sudanese communities vis-à-vis the Sudan state. The change in the identities of
Jenubeen in Khartoum is two fold. One is related to the institutional changes at the national level, where Southerners have been
deprived the status of locals and became foreigners in Khartoum.

�The South Sudan House in Amarat…

181

This has a direct effect on their migratory trajectories and experiences. First, southern Sudanese used to come for education to
Khartoum, yet, after the separation as foreigners, the cost of education has become very high, blocking access for many, as they
are now foreign nationals and asked to pay in hard currency. Yet,
as this fieldwork reveals, there continue to be some South Sudanese students who are able to carry out their studies, demonstrating the diversity of predicaments and migratory goals of South
Sudanese population in Khartoum. Second, the lives of the people
in the house also show the impossibility of accessing formal work
and very little possibilities for informal employment also and hence,
increasing their livelihood insecurity.
Two, the discourse of ‘we are one’ we are Jenubeen – exposes
the hidden social tensions and transformations in the identity
politics among the South Sudanese. The issues around access
to the house reveal social conflicts infusing the South Sudanese
in the South as well as in Khartoum. While the process of gaining
access to the house is hard to clarify, there is seemingly an
overrepresentation of Dinka residents with possible links to
the South Sudanese government. While adults are arguably out
of work, they find ways of surviving, with their privileged access
to free of charge accommodation. Students also come from privileged background to be able to afford university fees in Khartoum
(as expensive as 3,000 USD per semester), and have connections
to be accommodated in the house. This emphasises the social
inequalities that exist among the South Sudanese in Khartoum,
with many not being able to access even basic education. The
composition of the house and the relations in the house exemplify also inter-group conflicts that underlie the civil crisis in the
South.
Lastly, the lives of the young residents in the house also reflect
the effects of the on-going civil war in the South. Faced with pro-

�182

Katarzyna Grabska, Peter Miller

tracted uncertainty31, the displaced South Sudanese in Khartoum
are forced to postpone their lives and transitions. With limited
and late access to education, as well as limited possibilities to
marry and thus access full adulthood, the conflict brings a disruption to their life projects. At the same time, displacement offers
a chance for some to continue education and to escape social
pressure to marry, and thus contribute to transforming some social relations32.

References:
ABUSHARRAF, R. 2009. Transforming Displaced Women in Sudan: Politics and the Body in a Squatter Settlement. The University of Chicago Press.
ALAWAD SIKAINGA, A. 1996, Slaves into Workers: Emancipation and
Labour in Colonial Sudan, Austin: University of Texas Press.
ASSAL, M. A. M. 2004. “Displaced persons in Khartoum: current realities
and post-war scenarios”, Cairo: Report for MEAwards, the Population Council.
ASSAL, M. A. M. 2006. Whose rights count? National and international
responses to the rights ofIDPs in the Sudan, Brighton: Development
Research Centre on Migration, Globalisation and Poverty, University of Sussex.
ASSAL, M. A. M. 2011. Nationality and Citizenship Questions in Sudan
after the Southern Sudan Referendum Vote, Sudan Report, n°1,
Bergen: Christian Michelsen Institute.
ASSAL, M. A. M. 2014. Struggles of Citizenship in Sudan. In ISIN, E. F.,
NYERS, P. (eds.), Routledge Handbook of Global Citizenship Studies, New York, Routledge, pp. 196-20.

31
32

Horst and Grabska, 2015.
Grabska 2014, 2015.

�The South Sudan House in Amarat…

183

AZIZ, A. 2013. Confronting Marginality and Otherness: Knowledge production and the recasting of identity through therapeutic and embodied encounters among internally displaced people from Southern
Sudan, London: PhD Thesis, SOAS.
BABIKER MAHMOUD, F., 1984. The Sudanese Bourgeoisie: Vanguard of
Development?, London: Zed Books.
BABIKER, M. 2015. Sudan’s new Migration and Refugee Laws: Trends and
Gaps in Combating Human Trafficking and creating Stateless Persons. Conference Paper for Migration and exile in the Horn of
Africa: State of knowledge and current debates, CEDEJ, Khartoum, 16 – 18 November.
BBC NEWS, 2012, “Khartoum expels foreign aid agencies from Eastern
Sudan”, 1st June 2012. Available at:http://www.bbc.com/news/
world-africa-18296430
BOURDIEU, P. 1979, La distinction: critique sociale du jugement. Paris:
Éditions de Minuit.
BUREAU, L. 2011, Sudistes au Nord, Sudistes du Nord? Les déplaces du
Sud a Khartoum (Soudan) entre marginalisation et citadinisation,
MasterThesis, France.
CASCIARRI, B., ASSAL, M. A. M., IRETON, F. (eds), 2015. Multidimensional Change in Sudan (1989–2011): Reshaping Livelihoods, Conflicts and Identities. Berghan Books: Oxford, New York.
DE GEOFFROY, A. 2005, “From internal to international displacement
in Sudan”, presentation at a workshop “Migration and Refugee
in the Middle East and North Eastern Africa”, 23-25 October,
American University in Cairo.
DE GEOFFROY, A. 2009, Aux marges de la ville, les populations déplacées
par la force: enjeux, acteurs et politiques. Etude comparée des cas
de Bogota (Colombie) et de Khartoum(Soudan), Thèse de Doctorat
de Géographie, Université Paris 8.
DENG, F. M. 1972, The Dinka of the Sudan. Waveland Press, Inc.: Prospect
Heights, IL.
DENIS, E. 2006. «Megapolisation des Crises contre metropolite». Cahiers
du Gremamo, pp. 87-127.

�184

Katarzyna Grabska, Peter Miller

ELHOWERIS, M. 2006, The Impact of Residential Land Classification on
Neighbourhood Design. The Case of a Third Class Residential Areas
Ishash Falata, Khartoum City, Sudan, Department of Architecture, University of Khartoum. Available at: http://www.lth.se/fileadmin/hdm/alumni/papers/sdd2006/sdd2006-19.pdf
FABOS, A. 2006, Brothers’ or Other ?Propriety and Gender for Muslim Arab
Sudanese in Egypt. Berghahn Books: Oxford, New York.
GILLETTE, C. 2014, L’assainissement à Khartoum, un problème qui ne se
pose pas? Enjeux et perspectives autour de la gestion des eaux usées
et vannes dans la capitale soudanaise, Master Thesis, France.
GRABSKA, K. 2014, Gender, Home and Identity: Nuer repatriation to Southern Sudan, James Currey.
HORST, C., GRABSKA, K. 2015, “Flight and Exile: Uncertainty in the
context of conflict-induced displacement”, in Social Analysis, vol.
59(1).
JAMES, W. 2011, “Religious Practice and Belief”, p. 43-53 in, RYLE,
WILLIS, BALDO, JOK (eds.), The Sudan Handbook, The Rift Valley Institute.
JOK, M. J., HUTCHINSON, S. E. 1999, “Sudan’s prolonged Second Civil
War and the militarization of Nuer and Dinka ethnic identities”, in
African Studies Review, v. 42, p. 125-145.
KIBREAB, G. 1996, “‘Eritrean Women Refugees in Khartoum, Sudan 19701990”, Journal of Refugee Studies, Vol. 8.
LAVERGNE, M. 1999, “De la cuvette du Haut-Nil aux faubourgs de Khartoum: les déplacés du Sud-Soudan entre traumatisme et recomposition identitaires”, in LASSAILLY, MARCHAL ET (dir.), Déplacés et réfugiés, la mobilité sous la contrainte, Editions de l’IRD,
Paris, p. 109-136.
OCHA, 2015, Statistics of displacement trends among South Sudanese.
Available at: https://docs.unocha.org/sites/dms/SouthSudan/2014%20South%20Sudan/HRP%20summary_FINAL_
rev%2002122014.pdf.
MANBY, B. 2012, The Right to a Nationality and the Secession of South
Sudan: A Commentary on the Impact of the New Laws, London:
Open Society Initiative for Eastern Africa.

�The South Sudan House in Amarat…

185

PANTULIANO, S., ASSAL, M., ELNAIEM, B., MCELHINNEY, H.,
SCHWAB, M., ELZEIN, Y., MOTASIM MAHMOUD ALI, H., 2011,
City Limits: urbanisation and vulnerability in Sudan. Khartoum
case study, Humanitarian Policy Group. Available at: https://
www.odi.org/sites/odi.org.uk/files/odi-assets/publications-opinion-files/6520.pdf
REPUBLIC OF SOUTH SUDAN, 2011, Nationality Regulations 2011 (South Sudan), 29 December. Available at: http:// www.refworld.
org/pdfid/4ffab4582.pdf.
REPUBLIC OF SOUTH SUDAN, 2011, Laws of South Sudan, Nationality
Act 2011. Available at http://www.refworld.org/ docid/4e94318f2.html.
REPUBLIC OF THE SUDAN, 1974, Sudanese Nationality Act 1957 (Last
amended 1974). Available at:http://www.refworld. org/docid/3ae6b56718.html.
RYLE, J. 2011, “Peoples and Cultures of Two Sudans”, in, RYLE, WILLIS,
BLADO, JOK (eds.), The Sudan Handbook, The Rift Valley Institute, p. 31-42.
SAULOUP, G., 2011, Bâtir et vivre la ville : Les ouvriers des chantiers de
construction à Khartoum, Master Thesis, France.
SCHULTZ, U., 2014, “There It Will Be Better…”: Southern Sudanese in
Khartoum Imagining a New “Home” away from “Home”, Identities, vol. 21, n°3, 2014, p. 306.
Sudan Tribune, 2012 “Khartoum Urges its citizens in South Sudan to
Regularise stay”, 26 February. Available at: http://www.sudantribune.com/spip.php?article41732.
UNHCR, 2014,Rapid Needs Assessment of South Sudanese in Khartoum,
UNHCR: Khartoum.
VEZZADINI, E. 2014,“Créer des étrangers :lois de la citoyenneté de 2011
aux Soudans et désirs d’État pour une nationalité ethnique”, Politique Africaine, n°135, p. 177-195.
WIN, H., 2009 “Sudan Arrest Warrant: Aid Organizations Kicked Out
Of Country” in Huffington Post, 4th April. Available at: http://
www.huffingtonpost.com/2009/03/04/sudan-arrest-warrant-prof_n_171768.html

�186

Katarzyna Grabska, Peter Miller

La maison sudiste à Amarat:
les enclaves sud-soudanaises à Khartoum
Cet article présente nos premières réflexions et impressions inspirées
par nos deux terrains ethnographiques menés entre 2015 et 2016. Il
offre une perspective sur une enclave sudiste particulaire à Amarat, un
quartier à Khartoum. Il traite des questions plus vastes qui ont émergé
à la suite de la séparation des deux Soudans. En juillet 2011, le Sud-Soudan est devenu une nation indépendante, et s’est éloigné du Nord
du Soudan. La rupture était une expérience violente pour les personnes
des deux nations, et les changements dynamiques qui ont suivi la séparation des deux Soudans ont on eu des consequances pour la vie des
gens du nord et du sud, ainsi que ceux qui sont considérés comme «Jenubeen» (sud-soudanais) dans le nord et eux qui sont considérés comme «Shageen» (nord-soudanais) dans le Sud.
Avec les développements politiques dans les deux pays et l’introduction des nouvelles lois sur la citoyenneté, les ressortissants du sud deviennent des étrangers au Soudan de Nord, alors que les habitants du
Nord perdent leurs privilèges de citoyenneté au Sud Soudan. Ces changements politiques ont eu un impact profond sur les aspects sociaux,
politiques et économiques, sur les reconfigurations ainsi que les revendications d’identité dans les deux pays.

�KATARZYNA GRABSKA

JEUNES FILLES ARMÉES, FEMMES VIOLÉES,
PORTEUSES DE VALISES; MASCULINITÉS
MILITARISÉES ET HOMMES DEVENUS
FEMMES: LES GUERRES AU SUD SOUDAN
Les identités de genre
et les rapports de genre en transition?
Par un bel après-midi de mars 2007, j’étais assise dans un luak
(une étable), regardant la mère de Nyariek en train de broyer le
sorgho et de cuisiner le walwal (une bouillie de sorgho). Nyariek,
une jeune fille Nuer de 16 ans que j’avais rencontrée au camp de
réfugiés de Kakuma au Kénia, était retournée récemment au
Sud-Soudan. Quand je suis tombée sur elle à Ler, au Sud-Soudan,
elle m’avait demandé d’aller voir sa mère qu’elle n’avait pas vue
depuis son départ pour le Kénia en 2001. Après un voyage dans
un vieux mini-bus et une marche de trois heures à travers la savane
poussiéreuse, nous atteignîmes Maper, le berceau de Nyariek.
Dans le luak, j’ai écouté cette femme qui avait séjourné à Maper
pendant les conflits raconter des histoires de guerre et de déplacement:
Katarzyna Grabska - Gradueate Institute of International and Development Studies, Geneva, Switzerland

�188

Katarzyna Grabska
«De quelle guerre voulez-vous que je parle?» me demanda-t-elle.
«Elles étaient toutes là; elles venaient comme le jiom (le vent).
Nous avons beaucoup souffert là-bas à cause du pétrole. D’abord
les Arabes sont venus et c’était le koor kume, la guerre du gouvernement. Puis les Kinka commencèrent à se battre avec les Nuers
et les gens ont dû s’enfuir d’un endroit à l’autre. Ensuite les Nuer
commencèrent à se battre entre eux. Ces conflits étaient différents
à cause des armes utilisées. Les mères restaient avec les enfants
dans la brousse. Beaucoup d’hommes furent tués et les autres
s’enfuirent. Des femmes ont été tuées et si vous aviez de la chance,
vous étiez prise comme femme par l’ennemi. Les maisons ont été
brulées, les vaches et les chèvres emmenées. Il y avait beaucoup
de souffrance et de fuites. [A cause de la guerre] nous sommes
devenus différents, les femmes et les hommes Nuer ne sont plus
les mêmes qu’avant.

Au Sud-Soudan, les identités de genre et les «rôles» de genre
prennent une place importante dans l'histoire des femmes et des
hommes qui ont été, ces dernières décennies, confrontés aux
guerres, à la violence communautaire, aux déplacements et à la
vie en exil. Cette présentation traite des identités et des actions
des femmes, des hommes, des jeunes gens et des personnes âgées
impliqués dans les conflits armés au Sud-Soudan (entre 1983 et
2005), et traite en particulier des Nuer, un groupe ethnique vivant
dans la région de l’ouest du haut Nil.
Quelles sont les implications des conflits armés pour les identités de genre et les rapports de pouvoir? Historiquement, les
guerres sont considérées comme des «symboles de la masculinité»,
à travers l’agression masculine, la brutalité et la violence. Cette
image a été perpétuée par le cinéma, la littérature, les chansons
et les récits (White 2007). White montre que le rôle protecteur
des hommes à l’égard des femmes y est accentué et le combat
considéré comme le test ultime de la masculinité. Les femmes et

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

189

les filles sont injustement décrites comme des victimes, des pacificatrices et/ou comme les mères des nations chargées d'apporter
leur soutien aux combattants héroïques. La capacité d'action
(agency) des hommes domine les discours de guerre, tandis que
les femmes et les filles sont rendues silencieuses et invisibles (Denov et Gervais 2007). Ma recherche montre que ces interprétations
simplistes ne rendent pas compte des rôles complexes des femmes
et des hommes pendant les guerres ni des changements subséquents dans les rapports de genre, lesquels restent alors inexplicables et non théorisés.
Cet article souligne trois points : tout d’abord, les femmes et
les hommes sont touché(e)s par les conflits et pendant les guerres,
de manières différentes et contradictoires. Mes données établissent
que les guerres et les conflits offrent des opportunités d’empowerment (émancipation) non seulement pour les hommes, mais aussi pour certaines femmes, tandis que d'autres risquent de perdre
leur statut social. Autrement dit, les inégalités de genre peuvent
en partie être inversées. Le second point fait apparaître la multiplicité des identités de genre que les conflits engendrent: les
hommes ne sont pas seulement agressifs et violeurs, et les femmes
seulement des victimes passives. L’exemple des Nuer montre que
les femmes jouent un rôle important dans la militarisation des
identités masculines, bien que leur propre position s'en trouve
affaiblie. Le troisième point de cette communication traite de la
question des violences sexuelles commises contre les femmes
pendant les conflits. Comment et dans quelles circonstances les
violences ordinaires deviennent des violences ethnicisées qui se
jouent sur le corps des femmes. Ces questions sont importantes
pour faciliter les actions et politiques transformatives mises en
place après les conflits.
Dans un premier temps, j'expliquerai le contexte et la méthodologie de mon étude, en privilégiant les sources des conflits civils

�190

Katarzyna Grabska

au Sud-Soudan. Je présenterai ensuite les conséquences générales
des conflits et de la guerre sur la société soudanaise, avant d’analyser les impacts de la militarisation et de la guerre sur les identités de genre. Enfin, je démontrerai comment les identités de
genre ont été transformées, revêtant des formes multiples et souvent contradictoires.

Méthodologie et contexte:
la seconde guerre civile au Sud-Soudan:
pétrole, armes, État et guerre des «gens instruits»
La guerre civile (1983-2005) au Sud-Soudan s’est caractérisée
par un conflit entre le gouvernement national de Khartoum et les
rebelles de l'APLS (Armée populaire de libération du Soudan)
ainsi que par 9 années de violences ethniques entre ces mêmes
groupes du Sud qui se sont battus pour prendre le contrôle du
Sud-Soudan. Cette présentation traite du patriarcat étatique et
militariste des rebelles sud-soudanais et, plus précisément, des
conflits communautaires entre les Nuer et les Dinka (les deux
principaux groupes ethniques au Sud-Soudan) et parmi les Nuer.
Si cette guerre civile a été le prolongement et le résultat du
conflit précédent1, les deux conflits se sont distingués par leur
échelle et leur caractère. La lutte pour le contrôle des ressources
naturelles (notamment le pétrole), l'usage de technologies modernes (les armes à feu au lieu des lances), le mépris par l'État
des droits humains et la violence entre les groupes ethniques du
Sud-Soudan à l’instigation des forces servant les intérêts de Khar1
Depuis l’indépendance du Soudan de la colonisation anglo-égyptienne
(1956), le pays a souffert de plusieurs conflits internes. Entre 1956 et 1972, la
première guerre civile s’est déroulée entre le gouvernement à Khartoum et les
rebelles sud-soudanais.

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

191

toum, marquèrent une rupture par rapport aux précédents conflits
nord-sud. La violence intercommunautaire utilisa un nouveau
langage ethnicisé, absent de la lutte locale entre les Nuer et les
Dinka jusqu'à la scission de l'APLS en 1991.
Cette présentation s’appuie sur une recherche doctorale ethnographique menée entre mai 2006 et septembre 2007 dans les
camps de réfugiés au Kenya et auprès de rapatriés au Sud-Soudan
(dans la région des Nuer à Ler) (Grabska 2010). Pendant six mois,
j’ai vécu dans les camps de réfugiés à Kakuma où j’ai suivi la vie
des familles soudanaises et des individus qui avaient décidé de
rentrer au Sud-Soudan. Pendant presqu’un an, j’ai étudié sur place
le processus de leur intégration et de leur établissement. Il s’agissait d’observer les changements dans les rapports et les identités
de genre pendant la guerre, pendant les déplacements et après
le retour au Sud-Soudan. Cette recherche s’est fondée sur les histoires de vie des familles et des individus déplacés.
L'impact du conflit
L'agitation politique et civile qui ravagea le Sud-Soudan en
1983 fit plus de deux millions de victimes et provoqua l'un des
plus grands déplacements au monde, avec plus de cinq millions
de personnes déplacées au sein du pays et entre 500000 et 700000
personnes qui cherchèrent refuge dans les pays voisins (International Crisis Group 2002; UNMIS 2006)2. Les régions de l'ouest
du Nil Supérieur enregistrèrent les déplacements de population
les plus importants pendant les conflits des années 90 autour du
Au Kenia, plus que 70’000 réfugiés habitaient dans les camps de réfugiés
à Kakuma et vivaient à Nairobi; au Ouganda, il y avait plus que 212’000 réfugiés
sud-soudanais qui vivaient parmi la population locale; en Ethiopie, 96,000
vivaient dans les camps de réfugiés.; En Egypte, 30,000 habitaient dans les villes;
45,000 étaient déplacés en République Démocratique de Congo (RDC), 36,000
en République Central d’Afrique et plus que 200,000 au Tchad (ICG 2002).
2

�192

Katarzyna Grabska

pétrole. Environ 70500 civils Nuer durent quitter la région rien
qu’entre juin 1998 et décembre 1999 (Hutchinson 2000: 7). Depuis
la signature de l'accord de paix entre le gouvernement de Khartoum et les rebelles soudanais (APLS) en janvier 2005, le retour
et le rapatriement des populations sont en cours. Selon les statistiques, environ 350000 personnes sont déjà rentrées au Soudan.
Un référendum prévu pour 2011 devrait déterminer l'avenir de
l'État soudanais : on saura alors si le Sud se séparera et créera son
propre État indépendant ou restera partie intégrante de l’État
soudanais.

Les femmes et les hommes:
La guerre et la violence
Ethnicisation du conflit entre les Dinka et les Nuer:
la violence sur le corps des femmes
La majorité des Nuer, femmes et hommes, parlent des graves
souffrances et des profonds traumatismes liés à la guerre. Les
souffrances ont été si grandes qu’aux enterrements, les femmes
ne versaient pas de larmes. « Nos larmes ont séché. Nous avons
trop pleuré pendant les guerres, nous avons perdu tant d’enfants,
nous avons vu tant de morts. Nous n’avons plus de larmes » expliqua une femme d’âge moyen à l’enterrement d’un dignitaire
de Ler. La violence, la mort, les pertes et le déplacement ont été
racontés par les réfugiés de Kakuma ou par ceux qui étaient restés
au Soudan dans des récits souvent suspendus : il y avait des mots
interrompus, des larmes et des silences prolongés. Beaucoup de
femmes ont évoqué les viols, la violence, la torture, la faim, la
fuite et la peur endurés pendant ces guerres. NyaDak, dans les 20
dernières années est restée à Ler pendant que sa mère était partie
se faire soigner à Kakuma. Elle relate son expérience:

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

193

Vous n’étiez jamais sûre de ne pas être enlevée la nuit, ou vos
enfants ou votre nourriture. Ce pouvait être les Arabes ou les
Brigades, ou les soldats du SPLA. Si vous faisiez l’erreur de donner toute la nourriture à un groupe, les autres vous accusaient
d’être à l’ennemi et ils pouvaient soit faire de vous leur femme
[viol], soit vous tuer sur le champ.

Au milieu des conflits politisés et renforcés par l’avidité des
hommes, les femmes, les enfants et les aînés étaient tous exposés
à une violence inter et intra ethnique, venant de partout, souvent
de ceux-là mêmes qui étaient supposés être leurs protecteurs.
Quand elles racontent leurs histoires remplies de lutte, de mort
et de souffrance, ces femmes rient souvent, puisque le rire, comme
elles me l’ont dit, est la seule façon d’affronter la perte et la douleur immense. D’autres fois, interrogées sur la guerre et les voyages
lors des déplacements, elles deviennent silencieuses, ou jettent
quelques mots dédaigneux: «Qu’y a-t-il à dire? C’était la guerre, et
maintenant c’est fini». C’est pendant ces moments de silence, de
récits interrompus, de silencieux hochements de tête que je devais
trouver un sens et comprendre leurs expériences insupportables,
indescriptibles et douloureuses. Etudier la violence, sa nature
sexuée et ses conséquences douloureuses, devint pour moi l’étude
des non-dits, des soupirs et des silences (Jackson 2006).
Avant la deuxième guerre civile, les femmes Nuer et Dinka sont
perçues comme des biens communautaires; elles ont le pouvoir
de protéger les autres et le droit d’être protégées. Pendant les
conflits intracommunautaires précédents, les femmes ne participaient pas à la lutte, mais avaient le droit de protéger les combattants blessés. Elles sont perçues comme des protectrices et des
sauveuses qui accompagnent des frères, des pères et des maris
dans les combats locaux. Si leurs hommes étaient blessés, les
femmes couvraient leurs corps et les protégeaient de l'assaut de
l'ennemi. Si un combattant, même du côté ennemi, courait dans

�194

Katarzyna Grabska

une maison, il était considéré comme ayant atteint un lieu sanctuarisé et ne pouvait pas être visé par le côté ennemi. Lorsque la
règle consistant à ne pas viser les femmes dans les inimitiés intercommunautaires fut abandonnée et que les femmes devinrent
les cibles de la violence ethnicisée, leurs capacités protectrices
furent supprimées.
Pendant le conflit entre le gouvernement de Khartoum et les
rebelles sud-soudanais, les femmes sud-soudanaises ont été souvent les cibles de la violence. Alors que l'État soudanais du nord
et ses milices arabes prenaient pour cibles femmes et enfants pendant la guerre, les combattants Nuer et Dinka, eux, ne visèrent et
ne tuèrent intentionnellement ni femmes, ni enfants, ni personnes
âgées jusqu'en 1991, date de la scission dans le mouvement sud-soudanais (selon les intérêts politiques et la vision de l’avenir du
Sud-Soudan). Tandis que John Garang, le Dinka et le dirigeant
de l’ALPS, voulait que le Sud reste intégré dans l’État soudanais
mais qu’il bénéficie d’une autonomie, Riek Machar, le commandant
Nuer, et ses camarades préféraient créer un État sud-soudanais
indépendant. La guerre sud-sud qui suivit fut souvent caractérisée
par l'abandon des codes de combat précédemment honorés par
les Nuer et les Dinka.
Les femmes et les enfants devinrent les premières victimes de
la guerre «des gens instruits»3 (Jok et Hutchinson 1999:131; Entretiens avec des personnes âgées). Les incendies de maisons et
de récoltes, précédemment interdits dans les conflits communautaires entre les Nuer et les Dinka, devinrent partie intégrante de
la tactique de guerre dans les conflits sud-sud. Le conflit sud-sud
La métaphore «la guerre des gens instruits» qui était utilisée par les personnes
âgées pour décrire les sources du conflit fait référence aux deux commandants
de l’ALPS, Dr. Garang et Dr. Machar qui ont terminé tous deux leurs études
doctorantes en étranger. Cette métaphore montre l’intérêt de certains groupes
politiques privilégiés au Sud-Soudan à continuer le conflit.
3

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

195

(après 1991) et les violences intracommunautaires affaiblirent la
position sociale des femmes. Les changements dans les discours
ethniques et de genre ainsi que la nature des violences firent des
femmes les cibles prioritaires des violences ethniques. Le corps
des femmes devint l’espace de la politique nationale, ethnique et
clanique portée par les hommes.
L'anthropologue américaine Sharon Hutchinson, qui effectua
des recherches de terrain parmi les communautés Nuer pendant
les années 90, montre que la violence sud-sud des années 90 entraîna «une divergence et une militarisation rapide des identités
ethniques des Nuer et des Dinka» et «une reformulation de
la relation entre le genre et l'ethnicité dans les yeux de Nuer»
(2000: 7). Historiquement, l'ethnicité des Nuer est fondée sur le
concept performatif selon lequel les femmes peuvent acquérir
l'identité ethnique/communautaire de leur mari par le mariage
et le transfert de la dot (la dot est payée par la famille du mari).
Comme le disent les femmes et les hommes Nuer, «les filles et les
femmes appartiennent à tous, sauf au lit». Par conséquent, n'importe quelle fille ou femme Dinka peut devenir Nuer par le mariage
(de même que les enfants nés d’un père Nuer). La violence sud-sud
mena cependant au rejet de cette notion fluide d'ethnicité, selon
les termes d’ Hutchinson, «laquelle laissa la place à un concept
d’ethnicité plus «primordialiste» enraciné dans les métaphores
procréatrices du sang partagé» (2000: 8). Ceci a été confirmé par
les personnes qui ont participé à ma recherche: «maintenant, on
peut être seulement Nuer par le sang» (c’est-à-dire si on est né Nuer).
Les femmes et les enfants ne peuvent donc plus obtenir une identité ethnique différente par le mariage et le bétail. Les identités
ethniques des Nuer sont alors devenues plus rigides, le sang prenant le pas sur la dot. Dès lors que leur ethnicité fut perçue comme
fixe, les femmes et les enfants Dinka et Nuer devinrent des cibles
militaires et perdirent leur position privilégiée.

�196

Katarzyna Grabska

Hutchinson suggère que ce virage «primodialiste» survenu dans
l'ethnicité des Nuer fut généré par les stratégies militaires du nord
qui cherchaient à ‹diviser et régner› (2000:13). Ce tournant s'inscrit aussi dans la tendance globale vers une utilisation toujours
plus répandue de la violence militarisée sur les femmes et les
enfants. Ce durcissement des identités est commun aux conflits
ethniques à travers le globe (Zarkov 2008; Giles and Hyndman
2004; El-Bushra 2000a, 2000b; Enloe 1983; Yuval Davis 1997;
Korac 1996). Les femmes ne sont plus privilégiées dans les conflits
intercommunautaires, elles deviennent au contraire des marqueuses de frontières dans les luttes d'identité ethno-nationalistes.
L'ethnicité semble être en partie créée, maintenue et socialisée
par le contrôle masculin des identités de genre, tandis que les
droits humains et la dignité des femmes sont pris en otage dans
les luttes de pouvoir masculines.
Le meurtre sans discernement de femmes et d'enfants, la destruction volontaire de propriétés par les Dinka et les groupes armés Nuer marquèrent un tournant dans le conflit sud-nord et dans
la lutte inter- et intracommunautaire. La milice des Nuer et les
forces de l'APLS brutalisèrent la population des Nuer Dok sur laquelle porte ma recherche. Elles enlevèrent, violèrent et tuèrent
des femmes et des enfants souvent devant les yeux de leurs maris,
de leurs frères et de leurs pères.
Majok, un jeune homme qui échappa à l’enrôlement forcé du
SPLA et resta pendant la guerre à Ler raconte:
Quand le Bridage [groupe dissident de Paulino Matip] arriva en
1998, je courus me cacher dans la brousse. Alors je vis un groupe
de sept, peut-être dix askari [soldats en arabe] amener une jeune
femme, ma voisine. Ils la violèrent, l’un après l’autre, tout en la
battant. J’étais dans la brousse et je vis tout cela en face de moi.
J’étais trop effrayé pour les arrêter. Quand ils eurent fini, ils la
laissèrent là, dans une mare de sang. Elle a survécu, mais elle

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

197

a commencé à maigrir. Elle s’est plainte aux chefs, mais rien ne
s’est passé. Beaucoup de femmes et de filles ont été violées pendant
la guerre. La plupart d’entre elles ont été forcées par leur mari de
divorcer ou ont épousé des vieux que cela ne dérangeait pas qu’elles
soient keaagh, déjà utilisées.

Par de tels actes, les hommes de la milice détruisirent non
seulement l'identité ethnique ancrée dans le corps des femmes,
mais ils humilièrent aussi les hommes Nuer, devenus incapables
de protéger leurs femmes et leurs enfants. Le viol, comme dans
les autres conflits contemporains en ex-Yougoslavie, dans la région
des Grands Lacs, au Liberia et au Sierra Leone, n'a pas utilisé
seulement comme une arme pour exterminer d'autres groupes
(Jacobs, Jackobson et Marchbank 2000; Giles et Hyndman 2004;
Zarkov 2008). Il s'est agi aussi de soumettre et d’émasculer les
hommes rivaux, afin de miner leur moral et leur esprit de lutte.
Reconfiguration des féminités et du champ d'action
des femmes: femmes violées, porteuses de valises
et jeunes filles armées
Pendant mon séjour au camp de réfugiés de Kakuma et à Ler
au Sud-Soudan, les femmes et les hommes Nuer âgés ont commenté ces changements tactiques et la position sociale des femmes.
Joy, une veuve d’une bonne quarantaine d’années, explique ceci :
Dans le passé, nous, les femmes, comptions sur les hommes pour
nous protéger. Les hommes allaient combattre les Arabes, et les
femmes trouvaient un endroit sûr et restaient derrière à préparer
la nourriture et l’eau pour les soldats. Puis les choses ont changé.
Les Arabes ont commencé à enlever les femmes et les enfants, et
puis les Nuers et les Dinka se sont mis à se battre. C’était très dur
de voir ceux de notre propre peuple se combattre. En même temps,
vous ne pouviez vous échapper parce que vous apparteniez à ce
peuple.

�198

Katarzyna Grabska

Dans leurs récits, les femmes Nuer insistent sur l’expérience
genrée et physique des violences qu’elles subirent directement.
La nature genrée de la violence dans la guerre menée par le gouvernement contre l'APLS et, encore plus significativement, dans
le conflit sud-sud contribua au déplacement et à la reformulation
des identités de genre. La violence genrée que les femmes endurèrent était énorme : nombre d'entre elles subirent de nombreux
viols aux mains des soldats arabes, des troupes de l'APLS et d'autres
rebelles du sud. La position des femmes au sein la communauté
s'en trouva affaiblie, dans la mesure où elles étaient devenues
plus vulnérables que les hommes. De plus, étant moins mobiles
et moins à même de trouver un refuge, elles furent nombreuses
à rester piégées au Soudan. Les femmes purent moins migrer et
échapper aux effets brutaux des violences des hommes. La majorité des femmes restèrent dans leur village, elles furent enlevées
par les ennemis pour servir de « femmes » ou de domestiques aux
rebelles.
Néanmoins, la position et les rôles occupés par les femmes
pendant la guerre civile ont été plus variés et complexes que ce
qu’en a dit la littérature féministe dans sa représentation standard
des victimes de violence, soutenant que leur socialisation pousse
généralement les hommes à devenir agressifs et les femmes à se
soumettre (Turshen et Twarigaramariya 1998; Turshen 2001).
Toutefois, les femmes ne jouèrent pas seulement un rôle de victimes pendant les conflits. Elles participèrent directement à la
guerre en tant que combattantes, ou éducatrices nationalistes.
Loin d’être passives, elles prirent en charge la protection de leurs
familles et de leurs biens pendant que leurs maris, fils et frères
participaient au combat. Elles portèrent les blessés et les valises,
fournirent de la nourriture et assumèrent d'autres services domestiques. Selon les femmes et les hommes Nuer qui allèrent en
Éthiopie, l'APLS créa en 1986 un bataillon de femmes, le Ketiba

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

199

Benet. Trois cent jeunes filles reçurent un entraînement dans des
camps éthiopiens aux côtés des recrues masculines (McCullum
et Okech 2008: 47; HSBA 2008: 2). Le bataillon livra un seul
combat. «Trop de femmes et de jeunes filles sont mortes et l'APLS
s'est rendu compte qu'il valait mieux les garder dans la caserne pour
nous aider, nous les hommes» commente un réfugié qui avait été
une jeune recrue. Quelques femmes Nuer réfugiées au Kenia ont
d'abord rejoint leur mari en Ethiopie où elles se sont entraînées
par la suite comme soldates. La grande majorité vivait autour de
la caserne militaire dans les camps d'entraînement et soutenait
les soldats en leur fournissant des services domestiques et sexuels.
Certains groupes de milice recrutèrent aussi des femmes. Sur la
base de la préinscription des combattantes faites dans le cadre du
projet de désarmement de la Mission de l'ONU au Soudan (UNMIS), il y eut environ 3600 femmes combattantes en 2005 (HSBA
2008: 5).
La militarisation de la société au Sud-Soudan s’est diffusée
dans les communautés et les ménages au-delà des rangs militaires
et dans les espaces féminins4. Des femmes et des enfants ont dit
posséder des fusils pour se défendre et se venger des ennemis. Il
est arrivé aussi que ces fusils soient utilisés dans des disputes
domestiques. De jeunes enfants ont porté des fusils plus grands
qu’eux pour se protéger et protéger leurs troupeaux. Des femmes
et des jeunes filles ont utilisé des armes comme moyens de protection, pour exercer leur pouvoir sur d'autres et pour affirmer
leur autonomie.

4
The Small Arms Survey estime qu’au Sud Soudan il y a entre 1.9 et 3.2
millions les petits armes (small arms). Deux tiers est dans les mains de personnes
civiles, 20 pourcents dans les mains du gouvernement à Khartoum, et le reste
est partagé par l’ALPS et les autres groupes milices (Small Arms 2007: 2).

�200

Katarzyna Grabska

Certaines vantaient leur maîtrise du fusil et affirmaient préférer être armées plutôt que bien instruites: «c'est plus facile d’être
riche quand tu as un fusil. Tu peux juste tirer et tu obtiens ce que tu
veux». Cette déclaration d’une jeune femme de 18 ans révèle combien les femmes, loin d’être les victimes passives des conflits militaires, y participèrent activement en recourant à la violence. En
tant que membres de la famille, elles devaient être protégées,
mais elles se considéraient aussi comme chargées de la protection
des autres. Ainsi, la guerre amena beaucoup de femmes à une
plus grande confiance en soi. Malgré leurs expériences traumatisantes, les femmes devinrent des militantes et réclamèrent droit
et respect. Ces témoignages font aussi ressortir la militarisation
profonde des relations, que ce soit au sein de la communauté, à
l'intérieur du ménage ou sur le plan personnel. Cette militarisation
pénétra tous les segments de la société et se refléta même dans
les pratiques de dénomination : par exemple, NyaKlang signifie
«la fille à l'AK47 (le fusil le plus répandu parmi les rebelles et la
population civile pendant les conflits)». Ce nom était très courant
pendant la guerre.
Les femmes contribuèrent aussi activement à l'effort de guerre
par l’usage de la violence. Leur influence sur les hommes de la
famille à travers l'humiliation (voir Hutchinson 1996, 2000) fut
largement exercée pendant le conflit. Riek Machar reconnait que
les femmes Nuer pouvaient humilier les hommes par des chansons,
et ceci eut une nette influence sur le recrutement des soldats dans
l'APLS (Hutchinson 1996: 157). Les mères exercèrent une pression
considérable sur leurs fils pour qu'ils rejoignent l'armée. Pendant
mon séjour dans les régions de l'ouest du Nil Supérieur, j'ai souvent
entendu des femmes louer par des chansons et des histoires les
efforts de guerre héroïques de leurs fils, de leurs frères et de leur
mari. Mais lorsque les soldats commencèrent à mourir au combat
et que les fils ne rentrèrent pas, les femmes et les filles modifièrent

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

201

leurs chansons et refusèrent la cour des soldats («je n'épouserai
pas un fantôme», Hutchinson 1996:159). Certaines de ces chansons incitaient d'autres femmes à la violence, notamment pendant
les conflits inter- et intracommunautaires entre les Dinka et les
Nuer. Jok (1998, 1999) et Hutchinson (2000) évoquent à propos
des violences intercommunautaires le rôle des femmes qui encourageaient les hommes à voler du bétail et à venger leurs morts.
Pendant la guerre, elles assumèrent des fonctions de leadership,
parfois même en tant que chefs de la communauté. Il s’agissait
de transmettre des messages et leurs propres inquiétudes aux
chefs suprêmes, à l'APLS et aux groupes de la contre-insurrection.
Alors que la violence intercommunautaire montait en flèche, les
femmes devinrent des pacificatrices.
Elles ont aussi utilisé leur corps pour négocier des compromis
avec leurs maris, leurs frères et les autres hommes. Par exemple,
en exil elles participèrent activement à des campagnes pro-paix
en utilisant leur corps et «rôles» reproductifs. Beaucoup de ces
initiatives virent le jour dans les camps de réfugiés au Kenya. Certaines femmes avertirent leurs maris qu’elles ne cuisineraient pas,
n’auraient pas de relations sexuelles avec eux ou «ne produiraient
pas d'enfants pour le Sud» si les hommes n’arrêtaient pas la lutte
(Itto 2006:2). D'autres utilisèrent la nudité pour déshonorer leurs
maris et les hommes de leur famille. En 2002, des femmes du
Sud-Soudan marchèrent nues et en groupe dans les rues de Nairobi pour protester contre la lutte intercommunautaire au Sud-Soudan (Itto 2006:2; HSBA 2008:2; McCallum et Okech 2008)5.
Plusieurs femmes de la diaspora s'associèrent malgré les divisions
ethniques pour exiger la paix. La Voix des Femmes Soudanaises
5
Cette marche eut des conséquences modestes. Quelques femmes ont été
invitées de participer au processus de paix qui se déroula plus vite grâce à leur
pression.

�202

Katarzyna Grabska

pour la Paix, la Nouvelle Fédération des Femmes Soudanaises et
la Nouvelle Association des Femmes Soudanaises prirent une importance internationale, attirant l'attention sur le conflit oublié.
Quelques femmes pacificatrices furent finalement invitées dans
les négociations de paix de Machakos, mais leur rôle dans l'esquisse
de l'accord de paix fut mineur. Anne Itto, une ancienne ministre
aujourd'hui membre de l’Assemblée nationale du Sud-Soudan,
déplore que la version finale de l'accord de paix n'ait pas mentionné la souffrance et le rôle des femmes dans la guerre (2006:
2-4). Beaucoup de femmes Nuer à Kakuma et au Soudan exprimèrent leur mécontentement à cet égard: «Ce n'est pas notre paix,
c'est la paix des hommes, des soldats. Nous [les femmes] avons souffert de la guerre et les enfants morts n'ont pas été reconnus». La
question des droits des femmes et de l’égalité de genre n'a été
mentionnée que dans la constitution provisoire du Sud-Soudan.
De façon générale, le corps et la puissance reproductive des
femmes jouèrent un «rôle» pendant les conflits. L'accent fut pourtant mis sur un autre discours «des droits et des devoirs». Alors
que les hommes étaient supposés «protéger le front militaire», le
devoir premier des femmes était de «protéger le front reproductif».
Tout au long du conflit, les dirigeants de l'armée et des communautés ne cessèrent d'exhorter les femmes à continuer d’accoucher,
en guise de contribution à la lutte. A travers leur rôle «reproductif», elles fournissaient ainsi des enfants pour «les combats» de
libération du Sud-Soudan. Par conséquent, les femmes eurent
souvent de grandes familles, dont elles devaient s'occuper seules
pendant que les maris étaient dans des camps de réfugiés ou au
combat. L'interdiction d'avoir des relations sexuelles durant l'allaitement n'était pas respectée et les intervalles entre les grossesses
se réduisirent (Jok 1998; Hutchinson 2000). Puisque les hommes
étaient au combat, les femmes ont dû concevoir avec d’autres
hommes, des membres de leur famille ou des étrangers. Quand

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

203

elles étaient enlevées par l'ennemi, elles étaient souvent prises
comme femmes par des commandants puissants et procréaient
en captivité.
Au Sud-Soudan, beaucoup de femmes restées au village évoquèrent des «mariages de protection et de convenance» avec des
commandants et des soldats locaux en l'absence de leurs propres
maris.
Nyajuc, une femme âgée qui resta à Ler pendant la guerre
raconte:
Nous devions donner naissance à des enfants, nos maris étaient
dans la brousse, aussi qu’étions-nous supposées faire? Il valait
mieux aller dans les casernes, au moins vous y aviez un enfant et
parfois aussi de la nourriture, ou peut-être que l’homme vous
protégerait des autres rebelles.

Le mariage et les services sexuels ont souvent été utilisés par
les femmes et les filles dans les zones de conflits comme des moyens
de survie (Devon et Gervais 2007). Les femmes utilisaient leur
position genrée pour accéder à la sécurité et au bien-être. Au Sierra Leone, comme le montrent Utas (2005b), Devon et Gervais
(2007), les filles négociaient leur sécurité en se mariant avec des
commandants puissants, afin non seulement d'avoir accès à de la
nourriture, mais aussi de réduire le risque de violence sexuelle
par d'autres. Ceci témoigne de la capacité d'action (agency) et de
l'ingéniosité de ces femmes qui, en utilisant leur genre et leur
corps, cherchèrent la protection, le pouvoir, le statut et la survie.
La contribution reproductive des femmes à la lutte de libération
ne fut cependant pas reconnue dans le discours public au Sud-Soudan après la guerre. Pendant la campagne du Mouvement populaire de libération du Soudan à Ler, le représentant régional loua
le rôle joué par les femmes pendant la guerre, les remerciant pour
les services rendus aux soldats héroïques, notamment la cuisine
et le transport des blessés et des bagages. Leur contribution re-

�204

Katarzyna Grabska

productive a été minimisée, voire négligée, bien qu'elle ait eu des
conséquences considérables sur leur santé et leur position dans
la société. «A cause de la guerre, les femmes n'ont plus d'enfants. Il
y avait trop d'enfants, trop de femmes prises par la force», commente
Theresa Nyangule, la représentante d'Union de Femmes à Ler.
«Tout d’abord, les hommes sont arrivés et ont fait de nous leurs femmes,
et maintenant les maris réapparaissent et demandent le divorce»,
explique une autre veuve qui avait été enlevée par une milice
Nuer. A travers la guerre et la violence, les hommes ont acquis
davantage de droits sur les capacités reproductives et le corps des
femmes. Ils ont obtenu par exemple le droit de réclamer des services sexuels et domestiques au nom de la responsabilité des femmes
de «protéger le front reproductif». Hutchinson souligne que «le
statut des femmes comme des agents indépendants aux yeux des
hommes a décliné dans le contexte de glorification militarisée du
pouvoir brut du fusil» (2000:12).
Masculinités militarisées et hommes devenus femmes
Je vivais avec AK-47
À mes côtés
Je dormais avec un œil ouvert
Je courais
Je m’échappais
Je faisais semblant d'être morte
Je me cachais
J'ai vu les miens mourir comme des mouches
Emmanuel Jal, "Forced to Sin", Nuer ‘Lost Boy’ chanteur de rap

Comme dans les autres lieux affectés par des conflits (Richards
2005; Vight 2006; Utas 2003; Samuelson 2007), la vie des hommes
Nuer était largement militarisée, que ce soit par la distribution
des fusils, le recrutement forcé, la violence ou la diffusion d'idéo-

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

205

logies nationalistes. La militarisation était très répandue parmi
les communautés du Sud-Soudan. Presque tous les jeunes et les
hommes d'un certain âge que j'ai rencontrés au Kenya et plus tard
au Soudan ont été militairement entraînés à un moment ou un
autre de leur vie et ont participé à la lutte de libération. A la fin
des années 80, pour répondre au besoin en recrues, John Garang,
le dirigeant d'APLS, décida de former des jeunes cadres: entre
17000 et 40000 jeunes recrues (HRW 1994) furent entraînées
dans des camps militaires en Ethiopie, selon les estimations de
Human Rights Watch. Garang les qualifiait d'«Armée Rouge»,
d'«armée sans crainte» ou encore de«Pépinière du Soudan» : une
jeune génération à qui l’on a fait croire qu'elle était l'avenir d'un
Sud-Soudan indépendant (Eggers 2006:300).
Au Kénia, dans le camp de réfugiés de Kakuma, j’ai rencontré
Kuok, un jeune homme timide de 27 ans, à la voix douce; j’ai
suivi son installation après son retour à Ler, dans le Sud-Soudan.
Il avait rejoint l’Armée de Libération du Peuple Soudanais (SPLA)
quand il avait six ou sept ans. Ses parents étaient morts du kalazar (leishmaniose), laissant orphelins à un âge très jeune Kuok
et ses frères et sœurs. Rejoindre le SPLA fut une façon de gérer sa
marginalisation:
Il y avait beaucoup d’enfants là où on recrutait. La plupart étaient
recrutés par les chefs. Les commandants du SPLA allaient dire
aux chefs qu’ils avaient besoin d’envoyer des garçons se former
en Ethiopie. Certains enfants choisissaient d’y aller parce qu’ils
étaient dans une situation difficile, soit qu’ils étaient orphelins,
soit que la situation de leur famille était difficile. D’autres furent
sélectionnés par leur famille ; des enfants souvent difficiles, perturbateurs, étaient envoyés se faire éduquer, l’éducation n’était
pas alors valorisée. Puis il y en eut d’autres qui furent forcés [par
les soldats du SPLA].

�206

Katarzyna Grabska
Il y eut au moins 1500 garçons, certains petits ne savaient
même pas marcher. Nous avons tous marché ensemble, à travers
les fleuves et les déserts, et nous avons fini pas atteindre l’Ethiopie.

Selon les récits des jeunes hommes, les enfants étaient soit
enlevés de force par les soldats, soit envoyés par leurs parents
pour soutenir «la lutte de la libération» et échapper à la mort ou
à la famine. Pour quelques-uns, l'enrôlement militaire était devenu un devoir que les fils étaient supposés remplir. Leur importance
dans l'économie du ménage, leur rôle de protecteurs, ne serait-ce
que pour subvenir aux besoins de leurs parents âgés, renforçaient
encore leur volonté d'intégrer l'armée. Les autres hommes et les
autres garçons le faisaient volontiers: ils considéraient la guerre
comme une occasion d'accéder à l'éducation, et aussi de gagner
leur vie, d’améliorer leur position dans la communauté et de contrer
leur marginalisation sociale. Malgré les conditions accablantes
de la guerre, la violence, la famine et les impératifs politiques,
communautaires et familiaux, quelques garçons et hommes du
Sud-Soudan parvinrent à atteindre un certain degré de choix et
à infléchir en partie les circonstances, notamment dans la recherche
de l'éducation et d’un refuge pour être le plus autonome possible
vis-à-vis du gouvernement et de la famille.
J’ai rencontré Wanten pour la première fois en janvier 2007
lors de mon arrivée à Bentiu. Mince et relativement petit pour un
Nuer, son visage était beau, sans les marques ou les points qui
sont les signes de virilité traditionnels chez les Nuer. Il était toujours habillé élégamment : pantalon, chaussures pointues et cirées,
chemises repassée, ceinture de perles kéniane et un petit drapeau
du nouveau Soudan sur son col collier. Né en 1980 près de Rubkona, à l’ouest du Nuerland, il fut recruté de force en 1987 par le
SPLA qui vint demander à ses parents un fils pour «l’éducation en
Ethiopie». Avec d’autres enfants, il fut envoyé au camp de Fundi-

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

207

go en Ethiopie où ils subirent une formation de neuf mois, tout
en vivant dans des casernes militaires.
Nous allions à l’école le matin avec nos AK47 près de nous
et l’après-midi nous étions entrainés. Cela dura neuf mois.
Ensuite, les plus grands ont été envoyés se battre. Les autres
attendaient leur tour dans le camp en s’entrainant tous les
jours. Nous étions tous armés.
Nous étions tous d’âge différent, Dinka ou Nuer. Il n’y avait
pas d’autres enfants alentour. Les conditions dans le camp
étaient mauvaises. Il n’y avait pas assez de nourriture, nous
étions souvent affamés, il n’y avait rien là-bas. Nous pensions
tous beaucoup à nos familles; elles nous manquaient terriblement. Elles ne savaient rien sur ce qui nous arrivait, elles
ignoraient où nous étions. Certains garçons devenaient fous,
ils commençaient à tirer autour d’eux; leur esprit devenait
fou parce qu’ils étaient traumatisés, leurs parents leur manquaient, ils mourraient de faim. Beaucoup d’entre eux moururent au camp, d’autres se tuèrent. Nous étions tous des
enfants avec des fusils. Tous, nous n’arrêtions pas de penser…
En tant que garçon ou comme homme, on n’est pas censé
partager ses pensées et ses sentiments avec les autres. Alors
nous ne parlions pas de la peur ni de la solitude. Nous gardions cela pour nous-mêmes. Ces pensées ne faisaient que
traverser notre esprit.
Dans les camps, nos commandants et nos entraîneurs étaient
tous Dinka ou Nuer, ils étaient tous Sud-Soudanais et ils
nous disaient: «Nous vous entrainons à combattre l’ennemi,
ainsi vous pourrez chasser l’ennemi de notre pays. Vous êtes
les futurs leaders du Soudan. Vous prendrez notre place
quand nous serons vieux et partirons». C’est ce que nous
entendions et c’est ce en quoi nous avons cru. Comme nous
étions des enfants, nous ne réfléchissions pas sur l’utilité

�208

Katarzyna Grabska

des combats et nous faisions ce qu’on nous disait de faire.
Par moments j’avais peur, mais je devais surmonter mes
peurs.
Je me suis battu pour la première fois à Pochalla. C’était la
première fois que je tirais sur l’ennemi. Au début, j’étais
effrayé et je tremblais tellement que je ne pouvais même
pas tirer. Après cinq minutes, j’ai surmonté ma peur et j’ai
commencé à tirer. Puis c’est devenu plus facile. On donnait
des drogues à certains garçons pour qu’ils puissent tuer sans
peur. Je n’en ai jamais pris parce que je connaissais leurs
effets secondaires. Après les combats, nous ne partagions
pas nos peurs et nos frustrations. On ne pouvait pas en parler. On devait être fort comme un garçon Nuer et comme
un homme. On ne pouvait pas montrer sa faiblesse.
Ces récits de Wanten et des autres jeunes hommes montrent
une autre transformation liée à la guerre dans les rapports de
genre: la voie pour devenir un homme. L'initiation des garçons
par la scarification (gaar) – commune parmi les Dinka et les Nuer
– fut progressivement remise en question et rejetée par la jeunesse
instruite et baptisée ainsi que par les architectes du projet de libération nationale du «Sud-Soudan». Les dirigeants de l'APLS
promurent la différenciation non-ethnique dans les rangs de l'armée (Hutchinson 1996:270-298) et interdirent la scarification.
Ce fut l'entraînement militaire qui devint la nouvelle initiation et
la voie pour devenir un homme. Le bataillon avait remplacé l'âge-série (ric). En 1987, Riek Machar, qui était alors commandant de
l'APLS dans la région ouest du Nil Supérieur, interdit par un décret
la scarification des Nuer. La vie dans les camps d'entraînement
est décrite comme une façon pour les enfants de devenir «des gens
responsables» (wic), capables de s'occuper d’eux-mêmes, ce qui
était pour les Nuer et les Dinka un signe de maturité (Evans-Pritchard 1951; Deng 1972; Hutchinson 1996).

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

209

Un autre jeune homme à Kakuma me raconte:
Tant que vous étiez recruté comme soldat, vous deviez être un
soldat. J’étais capable de me battre et de tuer des gens. Cela signifiait que j’étais une personne responsable. Et par la façon dont
j’ai été formé, j’avais plus d’expérience qu’un enfant qui n’était
pas formé. Personne d’autre ne pouvait prendre soin de moi. Je
devins une personne responsable

Son récit et celui de Wanten montrent comment le fusil contribua à reconfigurer les concepts de virilité chez les Nuer. Dans le
passé, les combats à la lance entre les communautés étaient un
test de virilité pour les Nuer et les Dinka. Comme les autres armées,
l'APLS proclama l'idéal de l'hyper-virilité ou de l'hyper-masculinité dans son entraînement militaire afin d’encourager l'agressivité, l'intrépidité et la compétitivité parmi les recrues. Ces idées
sont clairement exprimées dans l'une des chansons pour la remise
des diplômes de l'APLS:
Même votre père, tirez-lui dessus!
Même votre mère, tirez-lui dessus!
Votre fusil est votre nourriture, votre fusil est votre femme.

Les nouvelles identités masculines de la jeunesse armée de
fusils ont contribué aux conflits intergénérationnels. Les aînés
eurent souvent le sentiment de n’être plus capables de contrôler
la jeunesse qui avait acquis une position puissante en accédant
aux fusils, à la violence et faisait preuve d'une indifférence extrême
face aux devoirs communautaires.
Les histoires des jeunes recrues montrent que les armes étaient
aussi synonymes d'intrépidité et offraient un éventail de possibilités, non seulement pour se libérer des communautés, mais aussi pour exercer un pouvoir sur d'autres en pillant leurs biens, en
violant leurs femmes et en prenant leurs filles sans payer de dot.
Cela produisit une communauté de jeunes hommes socialement
isolés, armés et sauvagement entraînés non seulement à tuer,

�210

Katarzyna Grabska

mais aussi à torturer et à piller. Ce nouveau type de virilité pourrait être nommé hyper-virilité (ou hyper- masculinité). Cette expression indique un comportement stéréotypé «masculin» pou­ssé
à l'extrême et caractérisé en particulier par la force, l'agressivité
et la domination sur les femmes ainsi que sur les aînés (Connell
2005). Les armes sont devenues des moyens de survie, ce qui
continue à créer des problèmes majeurs pour le désarmement de
la milice locale et des groupes de civils au Sud-Soudan.
Les guerres eurent d'autres conséquences pour les hommes qui
avaient perdu leurs biens et dont les femmes et les enfants avaient
été enlevés, violés ou tués. Leur incapacité croissante à subvenir à
leurs besoins et à protéger leur famille, leur propriété et leur bétail,
comme l'explique Hutchinson, provoqua «une crise de la virilité/
masculinité» qui elle-même se traduisit par une augmentation de
la violence domestique et des abus sexuels contre les femmes
(2000:12). Les femmes et les hommes au Kenya et au Nuerland
déplorent souvent la perte du buom des hommes (la force, le pouvoir) qui protégeait la famille. Quelques femmes regrettent le fait
que les hommes ne sont «plus des hommes», ils sont devenus «femmes»
– «ils ne peuvent pas nous protéger. Ils ont été les premiers à s'enfuir
quand les rebelles sont arrivés. Quand mon mari a été battu par la
milice de Bul, il a pleuré comme un enfant et leur a dit immédiatement
où se trouvaient nos ressources alimentaires. Nous avons perdu toute
notre nourriture. Il (mon mari) est vraiment inutile». Tandis que
quelques femmes ont participé aux conflits ou bien ont accédé en
exil au travail rémunéré, leurs maris sont souvent restés à la maison.
Ils ont dû apprendre à maîtriser les tâches domestiques. «Maintenant, les hommes sont devenus femmes; regarde les! Ils font le ménage,
cuisinent pour les enfants, ils vont à l’hôpital, pendant que leurs femmes
gagnent l’argent!» me raconte un jeune homme réfugié à Kakuma.
Ces commentaires sont répandus parmi les femmes et les hommes
au Soudan.

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

211

La propagation de la violence genrée contre les femmes, qui
apparut surtout après la scission de l'APLS en 1991, peut être en
partie considérée comme la conséquence de l'émasculation des
hommes. Je partage à cet égard la position de Henrietta Moore
concernant la frustration ou l'émasculation des identités de genre
particulières. Elle explique que «la frustration peut être comprise
comme l'incapacité de soutenir ou de prendre une position genrée
indépendante, ce qui engendre une crise, réelle ou imaginée, de
la représentation de soi et/ou de son évaluation sociale» (1994:
66). Dans le cas des Nuer, pour les jeunes garçons et les hommes,
cette frustration est liée à leur marginalisation, à leur appauvrissement en raison de la guerre et à l’absence de respect et de reconnaissance envers leur position de wutni nuäri (les vrai hommes
Nuer). Cela a pour effet leur émasculation. Comme les hommes
se sentent incapables d'assumer leur rôle de protecteurs et de
subvenir aux besoins de leur famille, ils recourent à la violence.
Ils la dirigent contre les autres femmes, mais aussi contre leur
propre femme. Par conséquent, la violence domestique a augmenté parmi les familles Nuer au Kenya et au Soudan. Cette violence s’est répandue dans les camps de réfugiés et après le retour.

Vers une complexité des identités de genre
Ma recherche montre que les conflits civils et les violences
genrées ont des impacts différents, complexes et multiples sur les
femmes et les hommes. Les femmes et les hommes Nuer jouèrent
des rôles décisifs dans le processus de militarisation de la société
et des identités de genre. Soulignons que les femmes et les hommes
ne sont pas des catégories homogènes et que les conflits et les
violences ont des effets différents non seulement selon le genre
mais aussi selon d’autres paramètres comme l’accès aux ressources,

�212

Katarzyna Grabska

le statut social, l’âge et la classe. La guerre peut avoir à la fois des
effets d’empowerment (émancipation) et de disempowerment pour
les femmes et les hommes qui mettent en œuvre leur capacité
d’action (agency) pour résister, affronter, participer et survivre
en temps de guerre.
La question de l’origine des violences sexuelles contre les femmes
(et les hommes) pendant les conflits reste pertinente. Comment
les violences sexuelles contre les femmes (et les hommes) aperçoivent?, comment sont-elles construites par le système politique
dominant et de domination? Quel rôle jouent l’État, la société
civile, les institutions sociales, politiques et économiques dans les
transformations des violences et des inégalités de genre dans la
période post-conflit?
L’image des hommes combattants agressifs qui affermissent
leur pouvoir sur les femmes en temps de guerre et des femmes
victimes de violences sexuelles est simpliste. Cette recherche souligne que les rôles sont multiples, contradictoires et nécessitent
une exploration plus complexe des effets des conflits armés sur
les rapports de genre. Les identités de genre sont multiples et
hétérogènes. En raison de leur vulnérabilité physique et sexuelle,
les femmes et les filles font face à la violence et à l’insécurité différemment des hommes (Cockburn 2001; Moser and Clark 2001;
Giles and Hyndman 2004; Denov and Garvais 2007; Zarkov 2008).
Les rôles des femmes dans la guerre sont cependant plus fluides
et multidimensionnels, certaines d'entre elles étant activement
engagées comme auteurs et partisanes de cette violence. Cette
conclusion rejoint l'étude de Devon et Gervais sur des combattantes
au Sierra Leone, qui souligne que les femmes et les jeunes filles
dans les zones de conflit ne sont pas uniquement victimes de la
violence, mais occupent plutôt une myriade de positions comme
auteurs, actrices, porteuses, commandantes, esclaves domestiques
et sexuelles, espionnes et boucliers humains (2007: 886). Cepen-

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

213

dant, il faut se garder de ne pas simplifier et homogénéiser les
féminités et les masculinités qui émergent après les conflits. C’est
important pour les processus de reconstruction dans la période
post-conflit.

Bibliographie:
Cockburn, Cyntia (2001). The Gendered Dynamics of Armed Conflict and
Political Violence. In: Moser, C. and Clark, F. (Eds), Victims, perpetrators or Actors? Gender, Armed Conflict and Political Violence.
London: Zed Books.
Connell, Robert W. (2005). Masculinities. Second Edition. Berkeley and
Los Angeles: University of California Press.
Deng, Francis Madeng (1972). The Dinka of the Sudan. Waveland Press,
Inc.: Prospect Heights, IL.
Denov, Myriam and Christine Gervais (2007). Negotiating (In)Security:
Agency, resistance, and Resourcefulness among Girls Formerly Associated with Sierra Leone’s Revolutionary United Front. „Journal of
Women in Culture and Society [Signs]”, vol. 32, no. 4, pp. 885-910.
Eggers, Dave (2006). What is the What? San Francisco: McSweeney’s.
El-Bushra, Judy (2000a). Transforming Conflict: Some Thoughts on a Gendered Understanding of Conflict Processes. In: Jacobs, S., Jacobson,
R. and Marchbank, J. (eds.) , States of Conflict: Gender, Violence and
Resistance ZED Books: London, pp. 66-87.
El-Bushra, Judy (2000b). Gender and forced migration: editorial, „Forced
Migration Review”, v. 9.
Enloe, Cyntia (1983). Does Khaki Decome You? The Militarisation of Wo­men’s
Lives. Boston: South End Press.
Evans-Pritchard, Edward E. (1951). Kinship and Marriage among the Nuer.
Oxford: Clarendon Press.
Giles, Wenona and Hyndman, Jennifer. (2004). Sites of Violence: Gender
and Conflict Zones. Berkeley: University of California Press.

�214

Katarzyna Grabska

Grabska, Katarzyna (2010). ‘In-flux’: (re)negotiating gender, identity and
‘home’ in post-war southern Sudan. Thèse doctorale, Brighton: University of Sussex.
HSBA (2008). No standing, few prospects: How peace is failing South Sudanese female combatants and WAAFG. „The Sudan Human Security
Baseline Assessment”, Brief no. 8, September.
Human Rights Watch (1994). Civilian Devastation: Abuses by All Parties in
the War in Southern Sudan. New York: Human Rights Watch.
Hutchinson, Sharon (2000). Nuer Ethnicity Militarized, „Anthropology
Today”, vol. 16, no. 3, pp. 6-13.
Hutchinson, Sharon (1996). Nuer dilemmas: coping with money, war and
the State. Berkeley: University of California Press.
International Crisis Group, (2002). God, Oil and Country, Changing the
Logic of War in Sudan, Brussels: International Crisis Group Press.
Itto, Anne (2006). Guests at the table? The role of women in peace processes. London: Conciliation Resources. http://www.c-r.org/ourwork/accord/sudan/women.php.
Jackson, Michael (2006). The Politics of Storytelling: Violence, Transgression
and Intersubjectivity. Museum Tusculanum Press: University of Copenhagen.
Jok, Madut Jok and Hutchinson, Sharon. E. (1999). Sudan's prolonged
Second Civil War and the militarization of Nuer and Dinka ethnic
identities. „African Studies Review”, v. 42, pp. 125-145.
Jok, Madut Jok (1998). Militarization, gender and reproductive health in
South Sudan. New York: Edwin Mellen Press.
Jok, Madut Jok (1999). Militarism, gender and reproductive suffering: the
case of abortion in Western Dinka. „Africa” 69 (2): 194-212.
Korac, Maja (1996). Gender, nationalism, Ethnic-National Identity Crisis:
The case of the former Yugoslavia. In: Wenona Giles, Moussa, H. and
Van Esterik, P. (Eds.) Development and Diaspora: Gender and the
Refugee Experience. Dundas: Artemis Enterprises, pp. 87-99.
McCullum, Judith and Okech, Alfred (2008). Small Arms and Light Weapons Control and Community Security in Southern Sudan: The Links
between Gender Identity and Disarmament. In Regional Security,
Gender Identity, and CPA Implementation in Sudan. A joint publi-

�Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises…

215

cation of Africa Peace Forum and Project Ploughshares: Kenya
and Canada. Ontario: Pandora Press.
Moore, Henrietta (1994). A Passion for Difference. Essays in Anthropology and Gender, London: Polity Press.
Moser, Carol and Clark, F. (2001). Victims, perpetrators or Actors? Gender, Armed Conflict and Political Violence, London: Zed Books.
Richards, Paul (ed.) (2005a). No Peace, No War: An Anthropology of Contemporary Armed Conflicts. Oxford: James Currey.
Samuelson, M. (2007). The disfigured body of the female guerilla: (De) militarization, sexual violence, and redomestication in Zoë Wicomb’s
David’s Story. „Signs: Journal of Women in Culture and Society”
32:4, pp. 833-856.
Small Arms Survey (2007) The Militarisation of Sudan: A preliminary
review of arms flows and holdings. Sudan Issue Brief: Human Security Baseline Assessment no. 5, April. http://www.smallarmssurvey.org/files/portal/spotlight/sudan/Sudan_pdf/SIB%20
6%20militarization.pdf
Turshen, Meredeth (2001). The Political Economy of Rape: An Analysis of
Systemic Rape and Sexual Abuse of Women during Armed Conflict in
Africa. In Moser, C. and Clark, F. (Eds.). Victims, perpetrators or
Actors? Gender, Armed Conflict and Political Violence London: Zed
Books, pp. 55-69.
Turshen, Meredeth and Clotilde Twarigaramariya (1998). What Women
Do in Wartime: Gender and Conflict in Africa. London: ZED Books.
UNMIS (UN Mission in Sudan) (2006). Comprehensive Peace Agreement.
http://www.unmis.org/English/cpa/htm
Utas, Mats (2005b). Agency of Victims: Young Women in the Liberation Civil War. In: Alcinda Hohwana and Filip De Boeck (eds.), Makers and
Breakers: Children and Youth in Postcolonial Africa. Trenton, NJ:
Africa World Press, pp. 53-80.
Utas, Mats (2003). Sweet Battlefields: Youth and the Liberian Civil War. PhD
dissertation, Uppsala University.
White, A.M. (2007) All the men are fighting for freedom, all the women are
mourning their men, but some of us carried guns: a raced-gendered

�216

Katarzyna Grabska

analysis of Fanon’s psychological perspectives on war. „Signs: Journal
of Women in Culture and Society”, 32:4, pp: 958-884.
Vigh, Hendrik E. (2007). Navigating Terrains of War: Youth and Soldiering
in Guinea-Bissau. New York, Oxford: Berghan Books.
Yuval-Davis, Nira (1997). Gender and Nation. London: Sage.
Zarkov, Dubravka (ed.) (2008). Gender, Violent Conflict &amp; Development.
New Dehli: Zubaan.

Summary
Daughters of AK-47, violated women and luggage porters –
militarised masculinities and men who became women:
Gender relations and wars in South Sudan
Gender identities and relations have played an important aspect in
women and men’s experiences in South Sudan, who have been confronted with military struggle and civil wars. This article focuses on the
changes in gender relations among the Nuer of Western Upper Nile
during the second civil war in South Sudan (1983-2005). It is based on
ethnographic fieldwork carried out between 2002 and 2008 in Egypt,
Kenya and South Sudan. What are the implications of armed conflicts
for gender identities and power relations? Historically, wars have been
perceived as a « male » domain, where symbols of masculinity were
tested, This image has been perpetuated by films, literature, songs and
poetry for centuries (White 2007). During the wars, the portrayal of
men as protectors of women is often accentuated, through the combat
as a testing field of masculinity. Women and girls are unjustly described
as victims, pacifists and “mothers of the nation” in charge of supporting
the heroes. Men’s agency dominates war discourses while women and
girls are rendered silenced and invisible (Denov et Gervais 2007). This
article shows that such interpretations are simplistic and do not account
for the multiple and complex roles which women and men take on during
the wars, thereby changing the power relations.

�TIZAZU AYALEW TEKA
DAWIT GETU KEBEDE

CAUSES AND HUMAN SECURITY THREATS
OF IRREGULAR MIGRATION OUTFLOW
FROM BALE, SOUTHEASTERN ETHIOPIA1
1. Introduction
Migration related problems are striking Ethiopia heavily nowadays. The heated discourse on migration crisis in the local mass
media, mainstream international mass media and from the public day to day discussion is common. Neither is it strange to hear
of the phenomenon of exploitation and human rights abuses of
Tizazu Ayalew is currently a Lecturer at Madda Walabu University,
College of Social Science and Humanity in the Department of Civics and
Ethical Studies. He earned his Master’s Degree (MA) in International
Relations (IR) from Addis Ababa University, in July 2014: Contact
Address: tiztawa@gmail.com;
Dawit Getu is a PhD candidate in Social Anthropology at Addis Ababa
University. Email: davidgt_2002@yahoo.com
This article is a result of research entitled “International Irregular Migration:
Causes and its Impacts on Human Security of Migrants in Bale, Oromia, Ethiopia”,
which was conducted from October 2015 to February 2016, funded by Madda
Walabu University Research, Community Engagement and Technology Transfer
Vice President Office.
1

�218

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

Ethiopian migrants abroad. Xenophobic attacks in South Africa;
terrorists’ ruthless inhuman killings in Libya2; massive deportation
of Ethiopian irregular migrants (around 170,000 individuals)
from Saudi Arabia3; and hundreds of government sponsored returnees from Yemen uprooted by its recent violent conflict, and
from Libya by the threat of Islamic State (ISIS), are only a few
mentions of the chronic crisis Ethiopian migrants have dealt with.
Moreover, the problems related with “potential migrants”, “returnees” or “current migrants” all over the country have been a
crucial issue. There were an estimated 1.5 million irregular migrant
Ethiopians who left the country illegally between the years 2008
and 20144. Driven by fundamental factors such as poverty and
unemployment; an existing strong culture of migration or due to
the positive perception towards migration; and because of deception from illegal brokers5, massive numbers of Ethiopians, particularly the youth are exposed to irregular migration.
According to the recent study by the Regional Mixed Migration
Secretariat (RMMS), Ethiopians use three main channels for migration especially towards the Middle East. These are: through
“Public Migration” that occurs by the official facilitation of the
Ethiopian Ministry of Labor and Social Affairs (MoLSA); through
See Mehari T. (2015) ‘Migration governance in Ethiopia: The need for a
comprehensive National Policy on Migration’. The Reporter-English Edition.
Retrieved October, 16, 2015, from http://www.thereporterethiopia.com/index.
php/opinion/commentary/item/3481-migration-governance-in-ethiopia accessed
on October 15, 2015, 3:31:08 PM.
3
US Department of State, 2015.
4
Tesfaye Getnet (2015) ‘Illegal migration: For how long should it go on?’.
Retrieved on November 7, 2015, 1:02:13 PM fromhttp://www.capitalethiopia.
com/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=5114:illeg
al-migration-for-how-long-should-it-go-on&amp;catid=35:capital&amp;Itemid=27.
5
MoLSA &amp; MoFA (2010) ‘Human Smuggling and Trafficking in Person in
Ethiopia, its causes and solution’. A report Ministry of Labor and Social Affair
and Ministry of Foreign Affairs, January 2010.
2

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 219

“legally registered Private Employment Agencies (PEAs)”; and
finally through channels of “irregular migration using the services of illegal agents, which include illegal brokers, individual operators, or legally-registered companies that illegally provide
employment brokerage services to migrants”6. However, amongst
these channels, irregular or illegal ways of migration are the main
contributors for current Ethiopian migration-related problems.
For example, a United States Department of State report confirms
that, ‘the 200,000 regular labor migrants who travelled in 2012
represent just 30-40% of all Ethiopians migrating to the Gulf States
and Middle East, implying that the remaining 60-70% (between
300,000-350,000) are either trafficked or smuggled with the facilitation of illegal brokers7. Further, more than the regular migrants, it is irregular migrants that are “thought to be increasing
faster” and vulnerable to risks of human security crisis throughout
all phases of the migration process8.
Migration-related problems are common to all parts of Ethiopia. However, this study only takes into consideration selected
areas of the Bale Zonal administration. This is because, even if
this administrative area is one of the most vulnerable to migration
problems in the country, nothing has been done in the area of the
research world.
Only in 2015, as of May, there were a total of 489 migrants
leaving the Zone9. And out of 170,000 Ethiopian returnees from
Saudi Arabia from November 2013 up to March 2014, around
3932 were from Bale and out of these surprisingly 118 returned
back to different countries in the Middle East10. Worst of all, of
RMMS, (2014a:35); see also Fernandez,(2010:252).
United States Department of State, 2013, cited in RMMS, (2014a:35).
8
King, (2012:6).
9
Documents of Bale Zone Labor and Social affairs office.
10
Ibid.
6
7

�220

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

irregular migrants originating from Bale, an estimated between
30 up to 46 individuals11 are believed to have died in April 2015
in a Mediterranean Sea boat accident. What the driving factors
are which are contributing to the widespread prevalence of migration from the area, and the resulting vulnerability of human
security risks are among the issues needed to be investigated but
have not yet been investigated.
Hence, the study is designed with an overall objective of examining the specific contributing factors for cross border irregular migration and its threat against human security of migrants
from Bale. Moreover, finding out the causes of international irregular migration outflow, identifying the vulnerable groups of
society for irregular migration, and exploring human security
risks of irregular migrants, beginning from their initial journey
to their final arrival and thereafter in the hosting states, are the
key specific guiding objectives that are addressed by this paper.

2. Methodology
The study follows a qualitative approach. Hence, data is obtained through qualitative tools to show readers the existing state
of affairs of irregular migration prevalence, causes and the impact
against migrants’ security in Bale, thereby creating a precise understanding.
People directly concerned, such as returnees, families of victims, community members who are familiar with the issue, local
government and non-government agents, participated as interviewees, key informants and focus group discussants all of whom
were accessed by a careful selection based on their close famili11

An interview with Bale Zone Labor and Social Affair officers.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 221

arity with the issue. Hence, from the Four Districts and one city
administration – Sinana, Gasara, Agarfa, Ginnir and Robe town,
7 key informants, 19 interviewees and 3 FGDs were carried out.
In addition, secondary sources of data which directly substantiated this study are reports, survey studies and documents of demographic figures on irregular migrants obtained from each of
the selected sample study areas.

3. Overview of Trends and the Current Situation
3.1. Current Extent of the Situation

Bale is one of the major places of origin for irregular migration,
amongst the known Zonal administrations both in the region or
in the country as a whole. It is amongst the frequently listed Zonal administrations of the Oromia region which are known for the
highest outflow of irregular migration such as Jimma, Eastern
Hararghe and Arsi, (RMMS, 2014:20). As the data taken from the
Zone Labor and Social Affairs Office revealed, there are an estimated more than 6456 migrants who left the Zone from 2011 to
2014/2015 (see table 1 below). This is not, however, the exact
number. Since the nature of irregular migration is unpredictable,
it is very difficult to trace everyone who leaves for this purpose.
Because every process of irregular migration takes place covertly,
it is not easy to track from the families and surrounding communities since mostly they are not willing to disclose information
concerning migrants12. Key informants from government stakeholders affirmed the difficulty in recording the number of irreg-

An interview with Ginir Town Labor and Social affair officer, on December
17, 2015, Ginir.
12

�222

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

ular migrants in each area of the Zone13. Hence, arguably the
total number of irregular migrants from Bale will be much greater than the above estimated figure.
Amongst the total 18 Woredas (Districts) and three town administrations of the Zone, irregular migration is prevalent in ten
Woredas: Sinna, Ginir, Agarfa, Gasera, Goro, Goba, Dinsho, Dallo Mana, Berberie, Gololcha; and in the three town administrations
(Robe, Goba and Ginir)14. These areas are most populous and
they are areas of agrarian settled life. The remaining Districts have
a relatively low record of irregular migration.
Driven by various factors as this study revealed, the zone is at
critical irregular migration prevalence. The Zonal Labor and Social Affairs officer and, officers in similar positions from all selected areas of the study confirmed15 that, though recently different
intervention mechanisms such as societal awareness creation,
creating job opportunities and establishing an anti-irregular task
force (a committee established to prevent irregular migration)
are continuously working to address the issue, still the problem
is not halted. However, the shocking risks such as massive deportation from Saudi Arabia, the death of more than thirty youth at
one time in the Mediterranean Sea (majority of whom are from
Robe town and surrounding villages), the beheading of thirty
Ethiopians by ISIS, and the current political instability in some
Arab states (Yemen and Syria), such grave kinds of violation against
Ethiopian migrants, created at least a general awareness among
the wider public regarding the time to time increasing risks of
Ibid; an interview with Agarfa District Labor and Social affair officer; an
interview with a Bale Zone Labor and Social affair officer.
14
The 2008 Bale Zone Labor and Social Affairs office plan to combat irregular
migration.
15
An interview with Bale Zone Labor and Social Affairs officer on November
11, 2015.
13

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 223

irregular migration. Moreover, the dreadful risks related to the
above events have created something of a perception to fear greatly the risks of irregular migration, if not migration itself. At least
family and community pressure in making and facilitating the
opportunity for migration is steadily diminishing16.
Similarly, the efforts by the different levels of government agents
focusing on promoting awareness have created a relatively significant influence in controlling the situation compared to the previous years17. Thus, societal awareness creation campaigns through
community conversations by directly involving the communities
at grassroots institutions such as Idir, religious institutions and
schools are intensively continuing especially in migration hub
Woredas of the zone. In addition, creating job opportunities for
youth through micro enterprises is also another effort of the local
government’s involvement in tackling irregular migration.
Not only government stakeholders, recently a number of Local
and International NGOs such as Bale Integrated Rural Development Association (BIRDA), Community Development Association
(CDA), Swedish International Development Association (SIDA),
and Cooperazione International (COOPI) are engaged both directly and indirectly in the endeavor of anti-irregular migration
campaigns in the Zone. All of the above ongoing significant efforts
maintain feasible roles in the effort of fighting irregular migration
outflow in Bale.

16
17

An interview with Bale Zone head of Labor and Social Affair office.
Ibid.

�224

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

Table 1. Estimated number of irregular migrants outflow in each Woreda of
Bale, form 2011-2014/2015
No.
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21

Districts
Agarfa
Berberie
Dallo Mana
Dawe Qechan
Dawe Serar
Dinsho
Gasera
Ginir
Ginir Town
Goba
Goba Town
Gollolcha
Goro
Gura Damolle
Harena Bulluq
Laga Hida
Mada Walabu
Rayitu
Robe town
Sawena
Sinana
Total
Grand total

2011
2012
M
F Total M F total
141 41 182 37 19 56
104 46 150
0
0
0
52 64 116 12
4 16
55
0
60
2
0
2
26
0
26
5
1
6
152 154 306 40 23 63
190 15 205 90 46 136
156 74 230
0
0
0
*
*
*
*
*
*
401 135 536
1
9 10
45 126 171 14 27 41
36 20
56
0
0
0
162 38 200
0
0
0
54
0
54
1
1
2
54
6
60
5
9 14
45
0
45 39
1 40
26
0
26
0
0
0
6
0
6
1
0
1
216 50 266
0
0
0
4
0
4
7
0
7
254 20 274 75
1 76

M
260
51
70
14
2
84
752
165
*
105
15
112
76
10
18
20
3
4
154
10
301

2013
F
31
12
24
1
0
29
80
26
*
53
23
14
18
1
3
1
0
1
63
1
43

2014/2015
total M F total
291 73 0
73
63 11 0
11
94
7 2
9
15
0 0
0
2
0 0
0
113
3 1
4
832 79 5
84
191
3 0
3
*
5 0
5
158
3 0
3
38
0 0
0
126 11 0
11
94
0 0
0
11
0 0
0
21
0 0
0
21
0 0
0
3
0 0
0
5
0 0
0
217 40 7
47
11
1 0
1
344 112 0 112

2179 794 2973 329 141 470 2226 424 2650 348 15

363
6456

*Not available
Source, adopted from Bale Zone Labour and Social Affairs Office, 2015.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 225
3.2. Trends in Irregular Migration outflow in Bale

The common mode of migration is through the facilitation of
illegal brokers and also through employment agents18. As a survey
study conducted in Robe town revealed, the Dellala (illegal brokers) are the major facilitators for female migration (BIRDA, 2014).
In addition, employment agents, members of families and those
who had migrated previously are also facilitating actors for irregular migration. Particularly, the brokers and the close relatives of
migrants who reside abroad are the key facilitators19.
Bale being a Muslim-dominant community, it is suggested that
the religious affiliation20 to the Middle East countries is considered
as a contributing factor for the prevalence of irregular migration
outflow. This factor is a similar case in other Muslim-majority
areas both in Oromia region and at national level. For example,
most frequently migration-prone areas like Jimma and East Hararghe Zones are Muslim majority. But in Christian-inhabited
areas, also migration is prevalent. There is no sufficient justification to claim Muslims dominate irregular migration21.
Related with Islamic tradition, the polygamy marriage practice
among the Islamic community supported by the Sharia law has
its own impact in creating “a biased treatment amongst family
members”22. The problem is not the polygamy tradition itself which
is well supported by the community as a principle of Islamic faith.
An interview with head of Bale Zone Labor and Social Affair Office.
An interview with Sinana District Head of Labor and Social Affair office.
20
BIRDA (Bale Integrated Rular Development Association) 9 2014). Base
line Survey of the women and children trafficking situation in Robe Woreda of
Bale Zone, BIRDA.
21
An in-depth interview with the head of Bale Zone Labor and Social Affair
office, on January 1, 2016.
22
An interview with family member of current migrants, February 27, 2016,
Robe.
18
19

�226

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

Rather, for example, a man may have more than two wives and
many children too. But he may not fairly manage the family which
is in fact against the Sharia law. There is an inclination for better
treatment of the newly married wives23 at the expense of the rest.
This biased practice creates a direct economic vulnerability as
well as a feeling of exclusion in the rest of the family24. In the end,
children become the most vulnerable in family groups for different socio-economic problems including irregular migration. Our
interviewee25 has been a victim of this problem and he told us
that he knew many peers who, driven by such factors, ended up
in irregular migration.
Migrants have experiences from a minimum two and three
years to more than 8 years stay in host states. Some migrants
re-migrate again and again at least more than two times. Especially those returnees who did not experience risks of exploitation
have the intention to re-migrate. Conversely, those who were
victims said that “I never wish migration even for my enemy”26.
Migration is just like “being an animal or a slave that undermines
our human dignity”27. This is what was repeatedly said by the
returnees from Middle East countries, who experienced a shocking exploitation either directly themselves or as eyewitnesses to
other Ethiopian victims of irregular migration. However, no matter how far they are victims and aware of the risks, still there are
also returnee migrants and potential migrants who want to move
abroad28.
Ibid.
Ibid.
25
Ibid.
26
An interview with a returnee, January 17, 2015, Robe.
27
Ibid.
28
Key informant interview with head of Bale Zone Labor and Social Affair
Office February 13, 2015, Robe.
23
24

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 227

Irregular migration following routes on land and sea is the
common trend for migrant outflow from Bale. Hence from the
three major migratory routes (see, map 1). Irregular migrants
from Bale use the Northern or Mediterranean Sea route and Eastern route or Gulf of Aden route, just to exit illegally from Ethiopia.
Robe and other major towns like Ginir are places where the initial
process starts with the aid of local smugglers. Then, those potential migrants planning to make their destination Europe follow
the Mediterranean Sea route which lies from the Ethio-Sudan
border town of Metema and the transit states of Sudan and Libya.
This route is one of the most dangerous routes along which thousands of mixed irregular migrants perish every year or are extremely exploited by traffickers (see, IOM, 2014a; Altai Consulting, 2015). The exploitation and other vulnerabilities to risks
begin immediately after migrants cross the border town of Metema29. In different temporary arrival points in Sudan and Libya,
most frequent extreme exploitations include kidnapping for ransom and inhospitable transportation devices such as journeying
via overcrowded “patrol cars” and boats.
The second major route preferred by irregular migrants, followed by those who have the intention to make their destination
point in the Gulf States, is the so-called Eastern or Gulf of Aden
route. From Robe to Adama then Dire Dawa to Jigjiga, finally
using Somalia/ Bassaso and Yemen as transit countries, (Yemen
is in fact both destination and transit for Ethiopians) tens of thousands of irregular migrants from Ethiopia including from Bale
illegally enter the Gulf States for employment as laborers. In both
routes, migrants use land transportation including a journey on
foot, and boat voyages irrespective of the risks. Moreover, by us29

Robe.

An interview with family members of victim migrants, February 27, 2016,

�228

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

Map 1. Main Migratory Routes from Bale, Ethiopia

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 229

ing both legal and fraudulent travel documents, migrants also
enter other countries by air transportation. Fraudulent documents
such as pilgrimage and tourist visas30 are key means for irregular
migration by air. There are also a very few migrants from Bale,
who use the South African route.
Informants indicated that migrants from Bale pay a minimum
of 20,000-40,000 Ethiopian Birr (ETB) (1000–2000USD) up to
a maximum payment from 60,000-100,000 ETB (3000–5000USD)
in accordance with their different arrival points and means of
transportation. Sometimes up to 190,000 ETB (9500USD) is required for the Mediterranean Sea route31.
The migration pattern in Bale indicates that, those who have
better financial capabilities are more prone to migration in general than economically disadvantaged groups32. This attests that
the poor are not likely to migrate since they cannot afford the
financial costs for the whole migration process (Koser, 2005). If
not a hundred percent of the migrants and potential migrants
from Bale, then definitely the majority, are members of the community who are in relatively better economic positions. “How can
we call it because of poverty, while a person migrates leaving his
car”33, responded a local government official.
Destination countries for irregular migrants from Bale are not
only the Middle East or Gulf Cooperation Council (GCC) Arab
States such as Bahrain, Kuwait, Oman, Qatar, Saudi Arabia, and
30
An interview with the Head of the Bale Zone Labor and Social Affair office
on January 13, 2016.
31
An interview with close relative of victims migrants, February 27, 2016,
Robe.
32
Key informant interview with the Head of the Bale Labor and Social Affairs
office, December 20, 2015. Robe.
33
An informant from Focus Group Discussion in Robe town; an interview
with Bale Zone Labor and Social Affair Office.

�230

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

the United Arab Emirates (UAE), rather, European states like Germany, Belgium, France, Italy, England, Norway, Holland and so
on, are also good destinations. Migrants from families of relatively better economic background with good social networks abroad
make their destinations Europe.
Another common trend in irregular migration outflow is that
young men are more prone to irregular migration than females.
Indeed, male migrants comprise the majority in migration outflow
as the estimated figures indicate (see, table 2 and 3). Similarly,
irregular migration to Europe following the Mediterranean Sea
route is mostly preferred by male migrants rather than females,
while the Eastern or the Gulf of Aden route is more evenly observed
by both sexes.
3.3. Profile of Irregular Migrants

Taking into account data of available demographic figures obtained in some of our sample study areas, in terms of gender, the
majority of irregular out-migrants from Bale are young males.
For example, out of the total 6456 estimated number of current
migrants from 2011 up to 2014/2015, around 5082 or 78.7% are
male, while the rest 21% or 1374 are female (see table 2). In a
similar vein, out of the total 3919 deported returnee migrants
from Saudi, around 3320 or 84.7% were male while the rest 15%
or 599 were female (see table 4). In terms of age, as our sample
data containing lists of migrants by demographic composition
shows, the majority of migrants were in their early 20s (20-25)
with few above 25 up to 30 and below 20 up to 15 years old.
Similarly, the data indicated that the majority of irregular migrants’
education status is grade 10 completed. And there are also a considerable number of out-migrants below grade 10 and primary

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 231

school level, and very few graduates from technical and vocational training institutions.
Generally, male youths who accomplished their secondary
school education are the most vulnerable social group in irregular migration outflow from Bale. Nonetheless, our key informants34
particularly from the Agarfa District government stakeholders,
explained that “in some areas of the District, it is the whole social
group which is prone to irregular migration, except the elderly.
Some elders and religious leaders are expressing their concern
saying ‘who is going to bury us, for whom are we going to preach’,
[respectively]”.
3.4. Causes of Irregular Migration Outflow from Bale

The root cause for irregular migration in general and particularly from Bale is very complex and has varied aspects. These
direct and indirect triggering factors are mainly interwoven from
economic, socio-cultural and administrative factors. Moreover,
as the data obtained from interview and focus group discussions
show, these fundamental causes have a very interrelated nature:
these are socio-economic factors, existence of various facilitating
actors, and finally factors related with administrative problems.
3.4.1. Socio-Economic Factors
Poverty and unemployment
At the national level, there is no other factor equivalent to
poverty which effected joblessness thereby contributing to the
influx of irregular migration outflow (See Jones et. al., 2014). The
current mounting labor migration of the youth is considered as
just an immediate strategy to move out of poverty and unemployKey informant interview with Agarfa Labor and Social Affair Officers,
December 20, 2015, Agarfa.
34

�232

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

ment. Almost all of our interviewees, particularly returnees and
potential migrants, expressed that it is because of the need for
better labor opportunities and livelihood that they decided to
leave their home country. Therefore, seeking better livelihood
and employment opportunities are key driving factors.
However, there is a different view by the informants on poverty and unemployment whether it is major or minor cause for
irregular migration outflow from Bale. On one side almost all our
informants particularly officials of each Woreda Labor and Social
Affairs Office (with the exception of stakeholders from Agarfa
Woreda), never want to accept poverty and unemployment as first
rank causes of youth migration. This group of informants claim
that Bale is a Zone rich in resources, with ample employment
opportunities compared to other areas in the region or in the country. Nowadays, the beneficiaries from the resources and job opportunities from the Zone are people who come from other areas
of the country such as “Debub”35 (Southern Nations, Nationalities
and Peoples Region [SNNPR]) and farmers from “Arsi”36, while
youths from Bale migrate. In addition, their basic reason in viewing poverty as a minor cause is, the expensive amount of money
spent by migrants for migration; from 3000USD to more than
5000USD is the approximate payment for migrants until their
arrival in the destination countries. They also mentioned migrants
with good living standard; a person having an automobile, and
who runs a good business37 leaves as a migrant. Mentioning such
kinds of premises, they conclude that poverty and unemployment
Key informant interview , Head of Bale Zone Labor and Social Affairs
office, February 13, 2016, Robe.
36
An interview with Agarfa District Labor and Social Affairs officers, on
December 18, 2015.
37
An interview with Robe town labor and social Affair Office December 3,
2015; interview with relative of the migrant.
35

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 233

are secondary level causes of migration outflow from Bale; instead
they considered the society’s strong culture of migration or the
strong positive perception towards migration and poor work ethic of youth as significant viable factors for irregular migration
outflow from Bale38.
On the other side, returnee and potential migrant’s interviewees did not have any other direct answer for the question why they
migrated and the need to migrate; they replied only that it was
the need for better job opportunities with attractive salaries that
can bring significant change to their lives and the families. An
interviewee who was a close friend to many of the migrants who
died in April 19, 2015 in a boat accident, explained that “I and
my 14 peers who died in the Sea were unemployed after we completed grade 10. They stayed jobless for four years after grade 10
before their migration”. Moreover, an interviewee explained39 that:
In fact parents may be good economically, but they are not willing
to give money if their children ask them to run their own business,
they think it may be wasted by addiction or used for irrelevant purpose; but they are eager to give money if their children ask them for
migration purpose.

Sometimes the money utilized for migration is not necessarily
extra money, rather it is money saved purposely for migration
expenses while struggling with subsistence livelihood for years.
An interviewee from Agarfa District explained that:
I spent 18,000 ETB for migration, this is not because I have [enough]
money that I decide to leave; you know, I struggled for years to acKey informant interview with Gasera District Labor and Social Affairs
officers, November 17, 2015; key informant interview with head of Bale Zone
labor and social Affair Office, February 13, 2015, Robe.
39
An interview with close relative of victim migrant, February 27, 2016,
Robe.
38

�234

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

cumulate it, but unless I have additional support, I couldn’t do anything here with that amount of money.

The unemployment problem is also creating hopelessness on
the futurity of the primary and secondary school students as informants suggested40. Those school teenagers seeing their elders’
joblessness, including some unemployed university and college
graduates, are not sure about their future. What is the relevance
of learning if we do not have a job in the end? This is the question
they ask anticipating their future employment opportunities41.
Thus, they are forced to cease their education and instead prefer
migration to secure their future.
Unemployment related with shortage of land is also raised by
our informants from Gasera District. They implied that land shortage because of population increase as another enabling factor for
irregular migration of the youth42. The youth from rural areas, as
the informants claim, know better how to farm than anything
else43. However, nowadays, the existing rural farm lands are not
proportionate to the increasing number of population in the district. Thus, the youth’s access to farm land is becoming less. Therefore they are forced to choose migration to meet at least their
basic needs. However, land shortage as a cause for irregular migration cannot be generalized to all the rest areas of Bale. Government stakeholders in the other areas strongly ascertain that
there is no land deficiency in their respective areas.
40
Depth interview with Bale Integrated Rural Development Association
(BIRDA) manager; two key informants from Agarfa District Labor and Social
Affairs stakeholders; one key informant from Bale Zone Labor and Social Affairs
office.
41
An interview with Agarfa Labor and Social Affair Officers, Agarfa, December
20, 2015.
42
An interview with Gassera district Labor and Social Affair officials.
43
Ibid.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 235

3.4.1.1. Existing positive perception towards migration (culture of migration)
Some literature in the area of irregular migration studies (see
RMMS, 2014a; RMMS 2014b) termed the society’s strong positive
perception towards migration as a “culture of migration”. Given
the prevalence, it is not unusual to find at least one or more current migrant or returnee from the local neighborhood. Out of a
dozen migrants, there is no doubt that a few of them significantly changed their own and family’s lives. By whatever condition it
has been obtained, money and materials sent back by migrants
from abroad to parents in Ethiopia creates a sort of positive perception on other families and the community at large towards
migration44. It is usual to encourage the youths to migrate; parents,
peers, and even community members, openly tell the youth to go
abroad and make money like other successful fellows. The success
stories of a few individuals45, is just like an adventure that everybody aspires to accomplish at whatever cost. The existing positive
perception towards migration makes migration a thing of everyone’s aspiration regardless of the risks. One of our key informants46
explains below how migration is a culture among the community.
Migration as a culture is peculiar here in Dega (wet) areas of our
Zone, like Sinana, Gasera, Agarfa, Dinsho than the Qola (hot) areas;…
in these areas people say somebody went abroad and stayed for four
years then bought a car; another went abroad and built villa for his
family; someone went abroad and bought a town land; but we seat
here while we can bring big money.

Key informant interview, Head of Bale Zone Labor and Social Affair Office.
Focus Group Discussion with Maksegno Gebeya Iddir committees.
46
Interview with Key informant, Head of Bale Zone Labor and Social Affair
officials, January 13, 2016, Robe.
44
45

�236

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

Migration from Bale is something of an economic coping up
strategy and if not exaggerated society uses it to get rid of poverty. There is a greater link between migration and generating income
in order to invest in a family’s basic socio-economic needs. Thus,
migration is a cultured instrument in society regardless of both
the domestic labor opportunities and the risks of irregular migration.
3.4.2. Existence of Various Facilitating Actors
for Irregular Migration
Illegal brokers
Along with other interrelated triggering factors of irregular
migration, the Dellala, (brokers) crucially served as an intermediary for the outflow of irregular migrants. The illegal brokers,
what literature conventionally calls smugglers and traffickers, are
an illicit instrument whereby migrants are recruited, transported
and then enter into borders of other countries illegally having
experienced the inevitable risks of exploitation. Ranged from those
brokers who directly facilitate the situation living inside the community, to those brokers who live in major towns having a well-established network both in and outside the country, are the primary actors thereby pursuing their illicit business of migrant
smuggling and trafficking.
The collaboration between migrants, the community and the
illegal brokers complicates and aggravates the issue47. Different
reasons are suggested: migrants and the community willingly
collaborate with brokers because they are at least the means for
them to reach the intended destination48 whatever the risks in47
An interview with Head of Bale Zone Labor and Social Affairs Office,
February 13, 2016.
48
Ibid.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 237

volved. If they are not willing, migrants and the community will
not disclose information particular to brokers, because they no
guarantee against direct threats, even to their life49. The latter
reason seems more sound, because the brokers are not such regular individuals that anyone can easily disclose their illicit business,
they have a big link even with corrupt government officials50 in
addition to their economic power built on both legal and illicit
businesses.
One of our key informants51 from local government stakeholders explained that:
You can say the whole community here is a broker, they never want
to disclose brokers even though they know who recruits migrants;
brokers are there starting from the smallest Kebele, but who send
some body’s children is kept secret; the brokers may threaten them,
by saying if you disclose us, your children cannot go abroad, and if
they go they will be threatened; at the same time, the community
complain us by saying, the illegal brokers are inside you chaining up
to the federal government, and despite we disclose them (brokers),
they are set free for unknown reasons sooner.

This complicated nature of illegal brokers still remains a curse
in aggravating the problems related with irregular migration. As
of the writing time of this study, there are not any sufficient prosecution cases initiated against illegal brokers in any areas of Bale
except one case from Goba town52. As the head of Bale Zone Labor
and Social Affairs Office confirmed to us, only one individual suspected of migrant smuggling crime has been arrested and proseKey informant interview with Robe town Labor and Social Affairs office,
December 3, 2015.
50
Ibid.
51
Key informant interview with Head of Bale Zone Labor and Social Affair
Office, January 13, 2016.
52
Ibid.
49

�238

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

cuted. But, he was released from prison paying a 15,000 ETB
(750USD) guarantee. The informant53 added that currently, two
other cases of prosecution are initiated against suspected traffickers.
Local illegal brokers also participate in trafficking exploitation
as one interviewee explains:54
There are notorious brokers in Metema, who have the task of identifying potential migrants for ransom; during the death of my friends
in the Sea, we were able to identify that there were Ethiopian brokers
speaking local language.

Another interviewee55 from Gasera Woreda, who was a victim
of extreme exploitation in Yemen, explained that he and another
six Ethiopians were transported by local brokers, on a land journey via the Gulf of Aden route, facing torture by smugglers demanding ransom. In general, the illegal brokers aggravate irregular migration outflow in smuggling migrants, and by extension,
through trafficking exploitation both here in Bale and at different
levels.
Pressures from families, peers and social networks
Family members and peers have direct facilitator roles in the
migration process by persuading potential migrants by telling
success stories of previous migrants. Parents even directly conduct
deals with brokers and make payments for the purpose of their
offspring’s migration. Using network patterns one member of the
community or the family migrates, then another follows the path.
53
54

Ibid.
An interview with close family of victim migrants, February 27, 2016,

Robe.
An interview with Returnee migrant from Suadi Arabia, March 3, 2016,
Gasera.
55

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 239

Family and friends from abroad also facilitate the process of
migration. Propagating information56 regarding employment
chances, financial provision for traveling costs and fulfilling all
necessary conditions, are all ways the migrant’s relatives abroad
facilitate for potential migrants. An interviewee57 from Robe town
who is a returnee from Saudi Arabia responded that, seeing his
peers who had migrated before, he decided to migrate; and the
travel cost around 70,000 ETB (3500USD) had been covered by
his brother from abroad. In a similar story one interviewee58 from
Gasera, stated that he moved to Saudi Arabia leaving his job (government employed) for nothing but to be alike with his peers.
There is also direct and indirect impact of social networks in
creating pressure from the homeland potential migrants. Inevitably, the remittances sent from migrants abroad either in the
form of cash or in kind such as electronic devices and fashion
clothing to members of families59, are also influential factors to
the nearby neighborhood and community youths in initiating
them for migration.
There is a considerable number of current migrants from the
Bale Zone, including labor migrants and irregular migrants, both
in Middle East and Western States. Thus, particularly, those groups
of Ethiopian immigrants who are relatively stable have the capacity to take family members or at least to facilitate conditions. This
has been confirmed by data obtained from returnee informants
56
Key informant interview with Head of Bale Zone Labor and Social Affair
Office, February 13, 2016, Robe.
57
An interview with returnee migrant from Saudi Arabia, January 26, 2015,
Robe.
58
An interview with returnee migrant from Saudi Arabia, March 2, 2016,
Gasera.
59
Key informant interview with Head of Bale Zone Labor and Social Affair
Office, February 13, 2016, Robe.

�240

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

who had at least one or more close relatives abroad before their
migration, which had direct influence on their decision to migrate.
Social Media
Nowadays, in addition to the mainstream communication media channels, new internet-based social media such as Facebook,
YouTube, Twitter, Viber, WhatsUp and so on are vibrantly simplifying the way we exchange information (see Edosomwan et al.,
2011). Hence, these social media are also good facilitating actors
for the current irregular migration crisis.
Social media, supported by the new technology, results from
the easy accessibility of smart mobile phones for youth both of
urban and rural areas. By using Facebook, which is the most popular social media, the youth, quickly and easily communicate with
their peers abroad at a very cheap cost. Very impressive images
posted on personal timelines of Facebook accounts are quickly
observable by viewers everywhere. Even children sometimes
convince their parents, making them view the attractive images
sent via Facebook and Viber. Then the parents, who are not totally familiar with social media, are likely to be easily deceived to
send their children to match them with those migrants who sent
their impressive images. The community challenges government
stakeholders during their awareness creation campaign by saying
“why do you tell us not to send our children abroad when we see
those who already left are in a comfortable situation; I became
eager to send my child when he showed me his friend’s photo at
ease on Facebook”. This was a response from one woman during
the Agarfa District awareness creation campaign against irregular
migration as the stakeholders themselves informed us.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 241

3.4.3. Administrative Factors
Stakeholders of government agencies directly responsible for
issues of irregular migration both at local and national level are
still criticized and accused of providing insufficient and weak legal and practical measures against human trafficking and smuggling crimes. Even though the government recently attempted to
fill the legal framework gap by introducing a comprehensive anti-trafficking and smuggling proclamation, its enforcement and
prosecution of smugglers and traffickers, and protection of victims,
no sufficient measures have been undertaken to date (United States
Department of State, 2015). Similarly, preventing and countering
illegal border crossing remains weak.
Government stakeholders were even very late in providing the
intended measure in preventing the crime of irregular migration
and their existing measures are inadequate compared with the
grave crisis that irregular migration continues to bring. Particular
to Bale, an organized anti-irregular migration intervention was
introduced only since 201360, after the problem became severe.
Despite its late intervention measures, nowadays as our observation and the data obtained from our informants show61, the Zone
is in good progress in its endeavors in the anti-irregular migration
struggle.
Comparing Ethiopia’s emigrant management system with other states, returnee interviewees explained that, migrants from
some Asian countries such as the Philippines, Sri Lanka and India
have good protection from their governments via their embassies.
Further, they stated that, unlike Ethiopia, it is rare to see irregular
migrants from these states. Treatment even by employers, includ60
An interview with Sinana District Labor and Social Affair Officers, December
27, 2015.
61
Key informant interview, Head of Bale Zone Labor and Social Affair Office,
February 13, 2016, Robe.

�242

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

ing payment, are different between Ethiopians and them. There
is no doubt that their legitimate existence is the primary factor,
in addition to racial biases (See, Naami, 2014) for better treatment
of Asian laborers than Black Africans including Ethiopians. Hence,
the Ethiopian government’s and its embassies poor emigrant governance system is also accountable for the existing irregular migration crisis.
Different from direct responsibility of government stakeholders in addressing the issues of irregular migration, returnees and
potential migrates criticize the local bad governance as another
determining factor. Interviewees both from members of the community62 and returnees63 strongly complain about the lack of good
governance, such as the absence of quick responses to public questions, high tax overloads on small-scale businesses64, lengthy bureaucratic services and very poor infrastructural delivery. One
interviewee in Robe town explained that:
A friend of mine, who died in the Sea, was an amateur sport trainer
with his own football team; but he was unable to get a soccer field;
his application to use the town’s football stadium was rejected by the
authorities; his final decision was to cease the sport and move abroad.

The interviewees also complain about the local stakeholders’
weaknesses in creating jobs and youth entertainment corners.
“Here in Robe, there are not any relevant entertainment places,
we are wasting time at chat/khat rooms”, the interviewee65 explained.
A focus group discussion with Maksegno gebeya Iddir committee who are
directly working against women and children trafficking in collaboration with
international NGOs.
63
An interview with returnees from Agarfa, and Robe town, from December
20, 2015 – January 1, 2016.
64
An interview with a returnee, December 20, 2015.
65
An interview with a potential migrant, February 27, 2016, Robe.
62

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 243

Another key factor associated with administrative issues is the
poor infrastructural accessibility of the Zone. Though it is not
unique to Bale, social provision, especially electricity, water, and
telecommunication, are hardly accessible. Particularly, work opportunities in urban areas including small towns of the Zone are
unthinkable without such a list of infrastructural accesses. Electricity and water service are in dire condition in the Zone, which
directly affects the existing labor opportunities. This results in
youth prefering migration irrespective of the risk. As our key informants from Zonal and District Labor and Social Affairs told us,
out of the total deported returnees from Saudi, around 118 migrated back, some of whom were leaving their small scale enterprises established by the help of the government. The key reason,
for returnees to give up their small scale business was the terrible
condition of electricity66. As a Gasera Woreda government stakeholder clarified, returnees who have been organized by the government in small scale enterprises totally gave up their works and
were dispersed because of lack of electric power. There are similar cases also in different Woredas of the Zone67.
3.5. Impacts of Irregular Migration Against Migrants’
Human Security in Bale

Recently, more than anything else, threats against human security of irregular migrants during transit points exposing them
to illicit traffickers and smugglers, or a deliberate exploitation by
employers, becomes a serious security issue occupying the concern
of stockholders. Though migrants, whether in legal or in irregular
66
Key informant interview with Gasera Labor and Social Affair Officers,
November 17, 2015.
67
Key informant interview with the Head of Bale Zone Labor and Social
Affair Office, February 13, 2016, Robe.

�244

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

status, are vulnerable to insecurity, those more affected by human
security risks are the irregular ones by virtue of their status
(Mawadza, 2008:1).
Driven principally by the root factors found by the study as
mentioned in the above section, Bale could be one of the areas in
Ethiopia which are in a state of, so to say, an explosion of irregular migration outflow occurrences. Hence, vulnerability to the
inevitable human security risks directly endangering the survival, livelihood and dignity of the migrants themselves, are the
consequences of irregular cross border migration. The following
section seeks to show the negative impact of irregular migration
against human security of migrants, more specifically against their
personal security of the migrants in particular reference to Bale.
3.5.1. Death through Murder and Accident
Irregular migrants are highly vulnerable including risks of death
during their dangerous journey through illegal and life-threatening desert routes, and transportation channels such as suffocating
containers and boat voyages. And also migrants sometimes are
deliberately murdered by employers and smugglers. Some migrants
also attempt to go on foot, exposing themselves to extreme vulnerability to inhospitable lands or deserts where food and water
are hardly accessible at least for survival, and at the same time
vulnerable to gangs and aggressive wild animals. As one returnee interviewee68 told us, luckily he was able to arrive in Yemen
after a 15 day journey on foot via Somalia en route to Gulf countries.
It was a shocking accident, still in recent memory, in which
approximately 30-46 youths from Bale died at the same time in
An interview with a returnee from Saudi Arabia, November 20, 2015,
Agrafa.
68

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 245

the Mediterranean Sea on April 19, 201569 in a boat capsize accident; the majority were from Robe town70. While they were planning to reach Europe, anticipating better employment and living
standard opportunities, unfortunately they ended up in stories to
be told for others to learn from them. From those deceased youth,
around 14 were schoolmates who attended Mada Walabu primary school71. Worst of all, two brothers were among the dead, while
a previous occasion one of the two brothers survived luckily listening the advice of their father who told them not go in one
boat72.
Regarding the exact number of the death toll, there are contrasting figures. While interviewees from victim families and closest friends estimate up to 46 individuals in total from Bale (30 from
Robe town, 8 from Dello Mana, 4 from Goba, 2 from Sinana and
2 from Agarfa), key informants also provided their own figures.
According to government stakeholders from Robe town, 17 individuals are believed to have died from Robe town. And for the key
informant from Zonal labor and social affairs bureau, the death
toll is estimated from 28-30, only in Robe. In fact, the majority of
the death toll in the April 19, 2015 shipwreck, is believed to be in
Bale, out of the total Ethiopian irregular migrants’ death. During
the accident Ethiopian irregular migrants up to 65 individuals
(7 from Addis Ababa, 18 from Arsi, 12 individuals of unknown
background, and including the above figures from Bale73), were
estimated to have died in the Mediterranean Sea.
http://www.theguardian.com/world/2015/apr/19/700-migrantsfeared-dead-mediterranean-shipwreck-worst-yet.
70
An interview with close migrant friends, February 27, 2016, Robe.
71
Ibid.
72
Ibid.
73
An interview with close friends of migrant victims, February 27, 2016,
Robe.
69

�246

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

In total an estimated 73 deaths have been recorded, between
2013-2014/2015, because of irregular migration risks from Bale.
These are, however, only a few known to the public and to local
authorities. Besides this, deliberate killings by smugglers74 and
employers are common cases. For example, during mass deportation of Ethiopian migrants from Saudi, a deported interviewee
told us that “my friend was killed by an alleged Saudi security
person who beat him brutally in front of me”. Another returnee75
also told us, “in only one day around 38 Ethiopians were killed”
by the security polices and the shabab (youth in Arabic) in a town
called Manfouha where the deportation was undertaken.
Similarly, an interview with another two returnee women ascertains that they were eye witnesses where Ethiopian migrants
employed as domestic workers were deliberately killed by their
employers. One of them died when thrown from a building, in
response to her frequent requests for her legitimate work payment
which had been delayed for years. The case of the other girl is
complicated76; forced sexual relations (abuse) by her male employer was exposed to the wife, the end result was a murder through
poisoning by the housewife.
Cases of either killing or harsh physical assaults against laborers by their employers are common when they ask payments, and
in another case when migrants want to leave. One returnee77 explains a story she knows below:
74
For further information regarding deliberate torture including killings,
of Ethiopian migrants in Yemen by organized Smugglers, see Human Rights
Watch (2014) ‘Yemen’s Torture Camps: Abuse of Migrants by Human Traffickers
in a Climate of Impunity’.
75
An interview with a returnee, December 20, 2015, Agarfa.
76
An interview with a female returnee at Ginir, December 18, 2015, Ginir
town.
77
An interview with female returnee from Saudi, February 16, 2016, Robe.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 247

In one occasion, relatives to my employers with their teenage
came to home; at that occasion the teenage asked me a question
are you an Ethiopia? Yes! I replied; then just as an ordinary thing
he told me that by saying we had also an Ethiopian domestic worker, but one day when she was in the way to leave, my father has
killed her crashing by automobile.
Similarly, another returnee interviewee at Ginir District explained that he was able to escape from his employer who directly threatened to kill him by hitting him with his car just because
of the worker’s decision to leave for other labor opportunity. Although he sustained minor physical injuries, he was able to escape
from the murder threat.
Table 2: some recorded figures of death on the following selected Woredas
of Bale Zone resulting from irregular migration only from 2013–2015
No.

Districts

Number of Death

1

Agarfa

2

Dello Mena

15
8

3

Gasera

6

4

Goba

4

4

Ginir

1

5

Goro

5

6

Robe town

7

Sinana

2

Total

73

30

Source: researchers, based on figures obtained from the 2015/2016 plan of
Bale Zone Anti-irregular migration committee (task force): Bale Zone Labor
and Social Affair Office, and from interviews.

�248

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

3.5.2. Sexual Exploitation
For Ethiopian women domestic workers, including those from
Bale, unfortunately one of their common exploitations is sexual
abuse and the resultant grave risks. Our interviews from with
returnees told us that they know at least one or more cases of
sexual exploitation against Ethiopian women domestic workers.
The most shocking story was a case of exploitation which took
place during the Saudi deportation measure. An informant, from
Agarfa District, he was an eye witness where “six shabaab (youths)
violently raped one Ethiopian migrant” during the violent deportation measures against Ethiopian irregular migrants. A similar
story was the case of an Ethiopian domestic worker who was killed
by her woman employer when her forced sexual relation with the
husband revealed to the wife78. What we understand here is, the
worst various forms of sexual abuses against the migrant domestic workers are not an end in themself; rather, they are followed
by serious other risks such as death, health risks, pregnancy, and
being handed over to security agents for deportation purposes.
An interviewee told to us that one Ethiopian woman domestic
worker has not only undergone an unwanted pregnancy, but also
she was forced to leave her newlborn child there, while she retuned
back to home79. If there is a very common exploitation story against
Ethiopian house maids in Gulf States, it is cases of rape. What
makes it complicated is it will not end up only in sexual abuse,
rather worse risks will follow including murder as mentioned
above. Multiple exploitations like rape, denial of salary, forced
labor, deportation and so on all are what they faces.

78
An interview with a female returnee migrant from Qatar at Ginir on
December 18, 2015.
79
An interview with a female returnee migrant from Kuwait at Robe on.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 249

3.5.3. Labor Exploitation and Forced Servitude
Labor exploitation is another severe human security threat
against irregular migrants. Obviously, most migrants are unskilled
labor workers in areas of cleaning, construction, shepherding,
household maids, caretakers and so on. Forced labor and long
work hours are among the common types of labor exploitation
against Ethiopian irregular migrants80 in Middle East countries.
Hence, for labor workers, especially Ethiopian women employed
as household maids, one of their extreme vulnerability is being
forced to work for long hours, more than 18-20 hours per day.
Our interviewees from among the returnees repeatedly told us
that, “our employers considered us just as an animal like a donkey”.
This is how the victims of irregular migration express the ways of
their labor exploitation.
Making the Ethiopian women employees work for relatives of
employers, with whom migrants did not have an agreement, is
another way by which migrants are exploited. One woman returnee explained that “I used to work for the relatives of my employers without my willingness; I was employed, firstly as a domestic servant to one house hold; later on, the housewife ordered
me to work for her sister, then I did not have any choice, just to
work for both households”81.
Unfortunately, Ethiopian labor workers, particularly in the
Middle East Arab countries, are considered as nothing more than
the property of their employers. Except for a few lucky migrant
workers, such is the story of many innocent Ethiopian migrant
workers who have been always forced to do whatever their employers wished.

80
81

An interview with returnee at Robe, December, 27 2015.
Ibid.

�250

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

3.5.4. Financial Exploitation
Sadly, for some migrant workers, the exploitation they face
did not end up in one of or two of the forms of exploitation commonly known. Rather a multiple and interrelated form of exploitation by various actors such as smugglers, employers and security
person are experienced by irregular migrant labor workers. For
instance, the exploitation by forced labor may not be the single
abuse migrants faced, rather it is always coupled with financial
exploitation since migrant workers are not sometimes paid appropriately even to the agreed payment, let alone the extra time
the migrants work either for their employers or for employers
relatives without their willingness.
Filled by hope, the money they expend for transportation and
all other costs related to migration purposes, might be borrowed,
or provided by families and closes relatives, to be paid back one
day in the future after migrants accumulate money working abroad.
Hence, nowadays a minimum 80,000 ETB (4000 USD) to a maximum of more than 100,000 Birr (5000 USD) is expected for expenses of all costs related to irregular migration. Surprisingly,
sometimes this expense is covered by families selling their properties including land, houses, and domestic animals82. This sometimes causes family quarrels particularly between husband and
wife over the financial expense to be covered for their son or
daughter supposed to migrate. This story was experienced in Robe
town when a family member disagreed to send their son. The
father was against the idea of his son’s migration. Conversely, the
mother decided to send her son at the cost of her marriage. Finally, the family broke up, properties were divided and the son moved

Key informant interview, Head of Bale Labor and Social Affair Office,
February 13, 2016, Robe.
82

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 251

abroad, the expense covered by his mother selling her half of the
property obtained from divorce83.
The most common financial exploitation is concerning salary
payment. Salaries may be totally denied or cut from the normal
agreed payment. In addition salaries may not be regularly paid
monthly. These all are what informants either personally faced
or observed from other Ethiopian migrant workers. For example,
an interview with one returnee revealed that she was paid below
the agreed salary and sometimes totally unpaid. Financial exploitation mostly leads to other more extreme vulnerability, differently from other abuses, such as forced labor and minor physical assault. Because the very purpose migrants go abroad as
laborers is to make money and to pursue better livelihood. It is
not only the danger of financial exploitation that migrant workers
never tolerate, rather it makes them completely hopeless and results in other extreme vulnerability such as psychological disorder,
suicide, or revenge against their employers. Worse, the final payment from an employer is sometimes simply murder. An interviewee84 expressed her witness as one Ethiopian migrant worker
was killed by their employers in response to her frequent request
for the salary she worked for for years.
3.5.5. Physical Assault
Assault ranging from minor injuries to extreme physical assault
such as physical paralysis and disabilities85 are among the common
risks that victims of irregular migration experience. Such risks to
the physical security of migrants mostly occur either because of
Key informant interview, Robe town Labor and Social Affair, December
3, 2015, Robe.
84
An interview with returnee, February 18, 2015, Ginir.
85
Key informant interview, Head of Bale Zone Labor and Social Affair Office,
February 13, 2016, Robe.
83

�252

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

uncomfortable working environment or because of deliberate
attack by employers, smugglers and security persons.
For example, an interviewee from the Ginir Woreda told to us
that he was injured seriously in the leg when his employer intentionally hit him with his automobile86. Luckily, he was able to save
his life, escaping from hit by the ruthless measure of his employer. Another interviewee from Robe town87 was a witness of serious
physical injuries inflicted on one Ethiopian woman domestic worker; when the migrant worker was at work wearing uncomfortable
shoes, accidentally fell down on the floor and her back was totally broken and she found herself in a state of paralysis, unable to
move by herself. Worse, their employers were unsympathetic to
her suffering, instead cruelly shouting over her that the problem
happened because of her own failure, and forcing her to do the
usual domestic work. The interviewee further told to us that she
saw another woman Ethiopian domestic worker who had been
deliberately burned by hot water thrown over her by her em­ployer.
Further, an interviewee from among the returnees described
the worst story he observed in one smuggling camp in Yemen; “in
that torturing house, individuals who lost their eyes, their leg or
hand are common to see; torturing through hanging over, through
beating, burning out over bodies until the ransom sends to them
from migrant families” are the extreme threats to migrants’ personal security from smugglers, the interviewee explained.
3.5.6. Psychological Assault and Mental Disorder
Returnees interviewed by us, who visited the temporary prison centers located in some Ethiopia Emphasis of Middle East State,
86
An interview with returnee migrant from Saudi, at Ginnir District on
December, 18, 2015.
87
An interview with women returnee from Kuwait, at Robe town, February,
14, 2016.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 253

confirmed that there was there a crowd of Ethiopian irregular
migrants, some of whom were crying, appearing in dire physical
condition, in degraded spirits and generally in a state of mental
and psychological illness88. These migrants in these temporary
prison centers are those arrested by security policies, found in the
streets without visa or employment papers. Worse, they are victims
of multiple exploitations such as salary denials, sexual abuses,
extreme physical and psychological assault and so on.
Racial assaults, making them to eat left over foods, denial of
contacts with their families and even with other Ethiopian migrants
and so on, are direct forms of psychological-threat exploitation
against migrant domestic workers. Just “they considered us like
a dog” one returnee responded89. Aside from the direct victims,
it could not be difficult to guess how such a kind of inhuman
cruelty will also create psychological illness indirectly on those
who see or hear it. A returnee who was exposed to the sight of a
murdered Ethiopian migrant worker by their employers told us
as they suffer from it still now90.
3.5.7. Deportation, Xenophobic Attack and Vulnerability to
Risks of Political Instability
Very recently, massive, grave violations against irregular migrants of Ethiopia is becoming something of a recurrent phenomenon. Especially the Saudi massive deportation measures from
November 2013 up to March 2014 followed by domestic political
An interview with a female returnee from United Arab Emirates, at Robe
Town on; An interview with a female returnee from Qatar at Ginir District on
December 18, 2015; an interview with a female returnee from Kuwait at Robe
Town on February 20, 2016.
89
An interview with one male returnee from Saudi Arabia, at Robe Town
on February 7, 2016.
90
Anonymous interview with a returnee, December 18, 2015, Ginir.
88

�254

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

instabilities resulted in risks in countries like Yemen and Libya of
complicated direct injuries on migrants themselves. For example,
during the massive deportation from Saudi, a number of Ethiopians were killed or physically abused. In addition, properties
accumulated for years were totally lost. Most of our interviews
with returnees amongst the 3919 (see the table below) deported
migrants from Saudi confirmed that, except for a few properties
they held in hand, they lost their properties because of the violent
deportation measures91. A similar case was also experienced due
to domestic political instability in Yemen. Two recent returnees
from Yemen told to us that, although they had returned by the
help of the government, almost all their properties accumulated
for years, estimated in money up to 5000USD was left there92. A
similar story was also told to us by one returnee from Saudi Arabia93.
Discrimination based on race and xenophobic-oriented threats
are also sometimes experienced by Ethiopian irregular migrants.
The Saudi Arabia deportation measure itself has also a tendency
to xenophobia against non-nationals and citizens, as we understood from our interviewees. Participants during the violent deportation action were not only official security police, rather the
“shabaab” were also good actors in the ruthless physical assault,
rape, and robbery against the Ethiopian irregular migrants. For
example, as our interviewee explained in his own words “the so
called shabaab coming in group they shout against us by saying

Anonymous interview with returnees from November 1, 2015 up to March
3, 2016.
92
Key informant interview, Head of Bale Zone Labor and Social affairs,
February 13, 2015, Robe.
93
An interview with a returnee form Saudi, February 16, 2016, Robe.
91

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 255

leave our country, they will kill you in minutes if they caught
you”94.
Arbitrary arrest and deportation is a frequent measure against
Ethiopian irregular migrants. If a migrant is found to be of irregular status in the streets of Middle East States, their immediate
fate is just detention, then after that deportation to their home
countries95 (see RMMS, 2014a:58). Sometimes irregular migrants
also deliberately reveal themselves to security personnel, taking
deportation as an advantage to escape from severe exploitation
they faced by employers. One returnee96 from United Arab Emirates told to us she retuned back by this mechanism.
Table 3. Deported migrants from Saudi Arabia and those who re-migrated
(November 2013 and March 2014) Source: adopted from Bale Zone Labour
and Social Affairs Offices.
No
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13

Districts
Agarfa
Berbrie
Dallo manna
DaweQechan
DaweSerar
Dinsho
Gassera
Ginir
Ginir Town
Goba
Goba Town
Gollocha
Goro

M
425
86
139
14
2
104
726
360
*
160
26
187
122

F
42
14
20
1
0
43
88
35
*
87
34
19
28

Total
467
100
159
15
2
147
814
395
*
247
60
206
150

re-migrated
M
F
Total
28
1
29
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
0
29
0
29
0
0
0
*
*
*
4
1
5
0
0
0
0
0
0
0
0
0

An interview with a returnee, December 11, 2015, Agarfa.
An interview with a returnee, December 18, 2015, Ginir.
96
An interview with a female returnee from United Arab Emirates, December
20, 2015, Ginir.
94

95

�256

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede
14
15
16
17
18
19
20
21

Guradamolle
Harena Bulluq
Lega Hida
Mada Walabu
Rayitu
Robe Town
Sawena
Sinana
total

10
32
52
18
7
224
21
605
3320

1
5
2
8
1
109
2
60
599

11
37
54
26
8
333
23
665
3919

0
0
0
0
0
47
0
0
108

0
0
0
0
0
8
0
0
10

0
0
0
0
0
55
0
0
118

* Not available

3.5.8. Kidnapping for Ransom
Such kinds of exploitation cases against irregular migrants
commonly occur during transit. Yemen, as the main transit country from the Horn of Africa including Ethiopia, is the place where
serious exploitation in the form of kidnapping for ransom is rampant. At Haradh, “the smuggling town” in Yemen, where the majority of Horn African migrants pass through, an extreme exploitation including kidnapping for ransom and torture against migrants
is operated on a daily bases (Human Right Watch, 2014). A returnee from Saudi Arabia told us the story of his own kidnapping
in Yemen97:
A group of gangs detained us while we were on the way to Saudi
Arabia; then violently they separated the twelve Ethiopians from the
Somali migrants for their believe that we are better than the Somalis
for the ransom they needed; for a while, we remained their hostage;
fortunately, the forceful retaliation we undertook against the gangs
saved us from their torture and related abuses.

An interview with a returnee from Saudi Arabia at Agarfa, on December
18, 2015.
97

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 257

Another returnee from Saudi Arabia also explained the serious
repeated trafficking risks he personally faced at different transit
points in Somalia and Yemen:
we were seven when the journey began; after three day stay in a
broker house in Dire Dawa, journey on foot began via Somalia; then
the broker intentionally missed from us; we stayed for a week missing the direction where to go; finally we got another broker who
transported us to Yemen and transferred us to other brokers, then to
the next brokers for each payment rises in double; I personally paid
20,000ETB for three brokers in sum, until my final arrival in Saudi.

Ethiopian irregular migrants also face kidnapping exploitation
by smugglers in Sudan and Libya. These countries, being the major transit countries for Ethiopian irregular migrants making Europe their final destination, are also the place where ransoms are
demanded as a form of financial exploitation and related personal security threats such as torture and grave physical assaults are
undertaken against migrants. One interviewee from Robe town
explained the kidnapping story of his two closest friends, (one of
them in Sudan and the other in Libya) who experienced serious
torture until the ransom was sent from their families98.
The head of Bale Zone Labor and Social Affair Office, officers
in similar positions from Robe town and Gasera Woreda, told us
that they know cases of kidnapping in their respective areas. For
example, “a father from Robe town paid 4000 USD, as a ransom
for his son”, the head of the Bale Zone Labor and Social Affair
Office, explained. A key informant further told us:99
parents heard the news of their son’s kidnapping; at the moment
there was no money in their hand for ransom that immediately deAn interview with families of victim migrants on ,January 27, 2016, Robe.
In-depth interview with the head of the Bale Zone Labor and Social Affair
Office, January 13, 2015.
98

99

�258

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

manded by smugglers; then the only option was to sell their urban
land where their home is built; however, this solution created dispute
between the husband and wife, the former being against selling the
land; finally the parents sold half of the land and sent the ransom;
unfortunately, their son was not alive.

3.5.9. Forced Confinement
For Ethiopian domestic workers in the Middle East countries,
another aspect of their exploitation is forced confinement and
related inhumane treatment basically in two ways100: one is using
the sponsorship (kafala)101 system as an instrument of control,
including of the personal life of migrant workers such as sanctions
on their movement and restriction of contact even with parents
at home. The second is prohibiting migrant workers from escape,
from fleeing exploitation at the hands of employers.
An interviewee102, a returnee from Qatar, explained that:
it is only for three months beginning from the employment date that
we have the right to change employers or to leave as we like; and
employers also treat us properly in these months; but after three
months stay, you cannot move from their home until you finish the
two years contract, and then after the employment agency also do
not take responsibility whatever the employers exploit you.

A returnee103 explained her story of confinement: “I was not
allowed to go out of the compound; they confiscated my mobile
phone; they sometimes allowed me to have contact with my parents only through their telephone, but they closely listen to what
An interview with returnee migrant, March 2, 2016, Gasera District; an
interview with returnee migrant, February 18, Ginir.
101
The Kafala or the sponsorship system is the only means through which
migrant workers will obtain entry visa and residence permit in Middle East Arab
countries (See, Naami, 2014).
102
An interview with female returnee, December 18, 2015, Ginir.
103
An interview with returnee migrant, February 16, 2015, Robe.
100

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 259

I am talking”. Another returnee told us that she knows one Ethiopian woman domestic worker who was not paid her wage properly. When she asked to leave, they replied, ‘you cannot go unless
you finish our contract since we have sponsored you to come here’.”
Finally she retuned back after giving two years unpaid service. In
addition, confiscation of passport, visa and all other documents104
as well as other personal properties like mobile phones, immediately after their arrival, and thereafter inhumanely treating them,
are the forms of exploitation related to forced confinement.

Conclusion
Bale is found to be one of the major areas in Ethiopia where
migration in irregular ways is critically prevalent and migrants
are encountering the inevitable and increasing risks of exploitation
and insecurity. An estimated more than 6456 current migrants
in irregular status have been recorded between 2013 and 2014/15.
However, as it is known, it is difficult to know the exact number
of irregular out-migrants, not simply because of stakeholders’
poor migrant management system, rather inter alia, by virtue of
migrants’ irregular status and its volatility. Particular to the Bale
Zone, pertinent to the very recent local authorities’ (it has only
been since 2013 that local stakeholders began to address the issue)
intervention in their attempt to record migrant outflow and yet
the weak intervention measure in addressing the issue, implies
the possibility of the existence of a much greater number of irregular migrants.
Irregular migration is believed to be more prevalent in ten
Woredas of the Zone such as Sinana, Agarfa, Gasera, Ginir, Goro,
104

Ibid.

�260

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

Delo Mana, Goba, Gololcha, Dinsho, Berbrie and three town administrative areas namely Robe, Ginir and Goba towns. The rest
of the areas of the Zone have relatively low records. This disparity is probably linked with the culture of migration. These irregular migrations outflow prone areas have a greater culture of
migration influenced by existing potential social network links,
in addition to population pressure.
The existing profile of irregular migrants indicates that young
males are more exposed than their female counterparts. In terms
of educational profile, most out-migrants are dominantly grade
10 or secondary school complete, with significant numbers of
dropouts at primary school level as well. In sum, irregular migration outflow from Bale is dominated by male youths aged in early 20s who are secondary school graduates.
The dynamics of migration outflow cannot be determined because of the anecdotal nature of the available data. However,
considering the growing concern among government stakeholders and non-government agents and their involvement in practically addressing the problem, more importantly taking in to account
the general public opinion, the extent of irregular migration outflow is seemingly decreasing. Informed by the recent unprecedented human security crises like the massive deportation from
Saudi and the worst Mediterranean Sea boat accident, stakeholders are significantly working on anti-irregular migration efforts
focusing on awareness creation and job creation, which has its
own possible impact in tackling the problem. The shocking incidents against the very personal security of migrants has created
a rough understanding on the part of the general public regarding
the existing and increasing severe risks of irregular migration.
Therefore, without forgetting the prevalence of migration outflows
in considerable numbers, irrespective of the risks, the communities’ strong perception towards migration is seemingly improving.

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 261

In Bale, the key modes of migration are through the facilitation
of illegal brokers and by individual operators supported by the
family, community and social networks. Hence, irregular migrants
assisted by illegal brokers, employment agents, and family members mainly from abroad, enter the borders of other countries via
the two major migratory routes: the Mediterranean Sea route to
Europe and the Gulf of Aden route to the Middle East.
From a minimum of 1000USD-3000USD to a maximum of
3500USD-9500USD expenses are required for migration in accordance with the different arrival points. The more financially
capable, the more prone to irregular migration since the cost itself
is a determinant factor in the migration decision, in addition to
other factors.
Bale as a Muslim dominant community, religious affiliation to
the Middle East Arab countries is suggested as another trend in
migration. But this doesn’t seem convincing basically for two reasons; first, the Middle East Arab countries are not the only destinations of irregular migrants from Bale, rather Western European countries are good destinations too. Second, in areas where
non-Muslims live in a considerable number, there is an equal
participation in irregular migration towards Arab states regardless
of religious affiliation.
The fundamental causes for the existing prevalence of migration by irregular channels is not more or less outside what are
commonly noted as general triggering factors. The socio-economic push-pull factors such as poverty and unemployment or under-employment; labor opportunities with better wages abroad;
strong positive perception towards migration or culture of migration; existence of various actors in facilitating irregular migration,
like illegal brokers, peer and family pressures, social networks,
social medias; and finally administrative failures related with lack
of good governance and poor infrastructural deliveries and so on

�262

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

are all the dynamic root triggering and accelerating factors of the
irregular migration outflow from Bale. Some of these factors provoke contesting claims. For instance, with respect to poverty and
unemployment as causes of migration, though the strongest claim
attests the mounting irregular migration as a key strategy to move
out of poverty and joblessness, still claims are there viewing the
culture of migration and poor work ethics as primary factors.
Whatever the claims, all these core factors are very interrelated
contributing causes and one cannot separate a certain factor exclusively from the rest; instead, all are so mutually interrelated
that their cumulative impact is causing the current crisis.
The more visible negative impacts that irregular migration has
continued to bring are threats to the human security of migrants
themselves. Extreme personal insecurity directly endangering
their survival, livelihood and dignity are the common vulnerability risks irregular migrants face, aggravated by their irregular
status. Risks including trafficking exploitation in transit points as
well as in destination countries by traffickers, smugglers, employers, security agents in security check-points and so on are inevitable abuses victims always face. To be more specific, what irregular migrants from Ethiopia including from Bale experienced
revolving around extreme personal insecurities are death through
murder and accidents; sexual abuse including common rape, financial exploitation, forced labor and enslavement; physical and
psychological assault; kidnapping for ransom; forced confinement;
deportation; xenophobic attack; vulnerability to risks of political
instability in hosting or transit states. In fact, these lists are only
the key extreme risks, passing over the more tolerable ones.
In the broader perspective, there is no doubt that irregular
migration continues to bring a threat not only to the security of
migrants, but to states’ sovereignty and the international community as well. In general, dealing with the issue from a human

�Causes and Human Security Threats of Irregular Migration... 263

security perspective gives ample understanding of the intertwined
nature of international irregular migration.

References
BIRDA (Bale Integrated Rural Development Association) (2014). Base
line Survey of women and children trafficking situations in Robe
Woreda of Bale Zone, BIRDA.
Edosomwan, S. Prakasan, S.K. Kouame D.Watson J. &amp; Seymour T.
(2011). ‘The History of Social Media and its Impact on Business’.
Journal of Applied Management and Entrepreneurship, 2011,
Vol. 16, No. 3.
Human Rights Watch (2014) ‘Yemen’s Torture Camps: Abuse of Migrants
by Human Traffickers in a Climate of Impunity’. Human Rights
Watch.
ILO (2011) ‘Trafficking in Persons Overseas for Labour Purposes: The Case
of Ethiopian Domestic Workers’. Addis Ababa: ILO Country Office.
Jamie, Faiz Omar Mohammad (2013) ‘Gender and Migration in Africa:
Female Ethiopian Migration in Post-2008 Sudan’. Journal of Politics and Law; Vol. 6, No. 1, pp. 186-192. Retrieved, August 30,
2015, from http://dx.doi.org/10.5539/jpl.v6n1p186.
Jones, N., Elizabeth P.-M. Bekele T. Guday E., Bethelihem G. and Kiya
G.(2014) Rethinking girls on the move: The intersection of poverty, exploitation and violence experienced by Ethiopian adolescents involved in the Middle East ‘maid trade’. Overseas Development Institute. London.
Koser, K. (2007). International Migration: A Very Short Introduction.
New York: Oxford University Press.
Mawadza, A. (2008). ‘The nexus between migration and human security: Zimbabwean migrants in South Africa’. Institute of Security
Study(ISS) Paper 162.
Mehari T. (2015) ‘Migration governance in Ethiopia: The need for a
comprehensive National Policy on Migration’. The Reporter-Eng-

�264

Tizazu Ayalew Teka, Dawit Getu Kebede

lish Edition. Retrieved, October 16, 2015, from http://www.
thereporterethiopia.com/index.php/opinion/commentary/
item/3481-migration-governance-in-ethiopia. a
‎ ccessed on October 15, 2015, 3:31:08 PM.
Migration of Ethiopian women domestic workers to the Gulf’, Gender
&amp; Development, 18: 2, 249-262.
MoLSA &amp; MoFA. (2010) ‘Human Smuggling and Trafficking in Person
in Ethiopia, its causes and solution’. A report Ministry of Labor
and Social Affair and Ministry of Foreign Affairs, January 2010.
Naami B. K. (2014) Female Ethiopian Migrant Domestic Workers: An
Analysis of Migration, Return-Migration and Reintegration Experiences. MA thesis, Unpublished.
RMMS, (2014a), ‘Blinded by Hope: Knowledge, Attitudes and Practices
of Ethiopian migrants’. Mixed Migration Research Series. RMMS,
6, 1-60.
RMMS, (2014b), ‘The Letter of the Law: regular and irregular migration
in Saudi Arabia in a context of rapid change’. Mixed Migration
Research Series. RMMS, 4, 1-85.
Sharīʿah. (2013) Encyclopædia Britannica. Encyclopædia Britannica
Ultimate Reference Suite. Chicago: Encyclopædia Britannica.
Tesfaye Getnet (2015) ‘Illegal migration: For how long should it go on?’
Retrieved on November 7, 2015, 1:02:13 PM fromhttp://www.
capitalethiopia.com/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=5114:illegal-migration-for-how-long-should-it-go-on&amp;catid=35:capital&amp;Itemid=27.
The Policy Analysis and Research Programme of the Global Commission
on International Migration (GCIM). GCIM, September, 2005,
1-33.
UN, Department of Economic and Social Affairs (2016). International
Migration Report2015: Highlights. ST/ESA/SER.A/375, UN, New
York.
United States Department of State (2013), Trafficking in Persons Report.
Washington: United States Department of State, July 2015.
United States Department of State (2015), Trafficking in Persons Report.
Washington: United States Department of State, July 2015.

�KAROL PIASECKI
Changes in the anthropological structure of the Sudan Zone population
RYSZARD VORBRICH
Land and the environment versus customary and statute laws
Environmental and political pressures on the Daba
of northern Cameroon
KATARZYNA MEISSNER
Les objectifs non cachées – les objectifs cachées. L’incompatibilité
des scénarios sur le champ local de la collaboration de développement
KONRAD CZERNICHOWSKI
Reasons of the conflict in the Central African Republic (2012-2014)
ALI ELMIRGHANI AHMED
Ethnic and linguistic diversity in the Sudan
MACIEJ ZĄBEK
Historical importance of Arab Muslim communities
in the Central Sudan Zone
PIOTR MALIŃSKI
Searching for Nubian Desert Gold with a Metal Detector
KATARZYNA GRABSKA, PETER MILLER
The South Sudan House in Amarat: South Sudanese
enclaves in Khartoum
KATARZYNA GRABSKA
Jeunes filles armées, femmes violées, porteuses de valises;
masculinités militarisées et hommes devenus femmes:
les guerres au Sud Soudan
TIZAZU AYALEW TEKA, DAWIT GETU KEBEDE
Causes and Human Security Threats of Irregular Migration
Outflow from Bale, Southeastern Ethiopia

ISBN 978-83-8127-003-8

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5981" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5961">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/c6cdc0a217365337922ce26458bb65b3.pdf</src>
        <authentication>6f2cc69c18a2a33beedfb722ece140e9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71346">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5670</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71347">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71348">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71349">
                <text>genocyd</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71350">
                <text>zwrot kulturowy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71351">
                <text>stosunki międzynarodowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71352">
                <text>ludobójstwo</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71353">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5270</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71354">
                <text>Cultural genocide – ludobójstwo kulturowe – kulturobójstwo / Kultura w stosunkach międzynarodowych</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71355">
                <text>Kultura w stosunkach międzynarodowych, tom 1 : Zwrot kulturowy, red. nauk.Hanna Schreiber i Grażyna Michałowska, s.252-274</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71356">
                <text>Schreiber, Hanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71357">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71358">
                <text>Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71359">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71360">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71361">
                <text>KULTURA
w stosunkach
międzynarodowych _
tom 1
Z w r o t

4
k u l t u r o w y

redakcja naukowa

Hanna Schreiber
Grażyna Michałowska

wuw

Ąę,

m

ł

^Sj^A^jB^

*

^

�KULTURA

w stosunkach
międzynarodowych

�KULTURA
w stosunkach
międzynarodowych
tom 1
Zwrot kulturowy
redakcja naukowa

Hanna Schreiber
Grażyna Michałowska

wuw

Warszawa 2013

�Recenzent
Teresa Łoś-Nowak
Redaktor prowadzący
Ewa Wyszyńska
Redakcja
Ewa Pajestka-Kojder
Redakcja techniczna
Zofia Kosińska
Indeks
Michał Zgutka
Projekt okładki i stron tytułowych
Ańńa Gogolewska
Ilustracja na okładce
© Michał Krakowiak/iStockphoto.com
Skład i ł a m a n i e
Logoscript

ISBN 978-83-235-1108-3

© Copyright by Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013

Publikacja sfinansowana ze ś r o d k ó w na badania statutowe 2012
W y d z i a ł u Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego

Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego
00-497 Warszawa, u l . N o w y Swiat 4
w w w . w u w . p l ; e-mail: wuw@uw.edu.pl
Dział Handlowy W U W : tel. +48 22 55 31 333; e-mail: dz.handlowy@uw.edu.pl
Księgarnia internetowa: www.wuw.pl/ksiegarnia

Wydanie 1

D r u k i oprawa:

�| Spis treści

Hanna Schreiber,
Grażyna Michałowska,
Wprowadzenie.
Zwrot kulturowy w stosunkach międzynarodowych

7

I. Kultura w nauce o stosunkach m i ę d z y n a r o d o w y c h
Anna Wojciuk,

Kultura w teoriach stosunków międzynarodowych

25

Franciszek
Gołembski, Proces formowania kultury politycznej
w e wspołczesnych stosunkach miedzynarodowych

43

Bolesław Balcerowicz,
Kultura w sferze wojskowości - od kultury
strategicznej do zwrotu kulturowego

61

I I . Kultura w praktyce s t o s u n k ó w m i ę d z y n a r o d o w y c h
Aleksandra

Jarcżewska,

Kultura a gospodarka - kulturowe aspekty

oddziaływania na gospodarkę

77

Stanisław

99

Bieleń,

Kultura w negocjacjach miedzynarodowych

Dorota Heidrich, Kulturowe aspekty powstawania i funkcjonowania
organizacji miedzynarodowych

120

Justyna

141

Nakoniecżna,

Kultura w tworzeniu reputacji paśstwa

I I I . Kultura w swiecie konfliktow
Wiesław
Alicja

Liżak,

Kulturowe uwarunkowania konfliktow

Fijałkowska,

Imperializm kulturowy

159
178

�6

Spis tresci

I V . Kultura w tworzeniu i stosowaniu
prawa miedzynarodowego
Bogusław Lackoroński,
Kultura w tworzeniu prawa miedzynarodowego
publicznego - zwyczaj oraz ogolne zasady prawa uznane przez narody
cywilizowane

195

Agnieszka Bieńcżyk-Missala,
Kulturowe uwarunkowania tworzenia
i przestrzegania uniwersalnych praw człowieka

214

Grażyna Michałowska,
polityki genderowej

231

Prawne, polityczne i kulturowe uwarunkowania

Hanna Schreiber,
Cultural genocide - ludobojstwo k u l t u r o w e kulturobojstwo: niedokośczony czy odrzucony projekt prawa
międzynarodowego?

252

Patrycja

275

Grżebyk,

Kultura a rozliczanie zbrodni międzynarodowych

Bibliografia

293

Indeks osob i postaci

313

�Hanna

Schreiber

Cultural genocide - ludobójstwo kulturowe kulturobójstwo: niedokoóczony czy odrzucony
projekt prawa międzynarodowego?

Nowe koncepcje wymagają, nowych pojęć. Pod pojęciem „ludobójstwo" rozumiemy
zniszczenie narodu lub grupy etnicznej. To nowe słowo, stworzone przez autora, aby
nazwac dobrze znane praktyki w ich nowoczesnej formie rozwoju, zostało ukute
z greckiego słowagenos (rasa, plemie) i łacióskiego cide (zabijanie), w nawiazaniu do
powstania takich słow, jak tyranobójstwo, zabójstwo, dzieciobójstwo i t d . Mówiąc
ogoólnie, ludobóojstwo niekoniecznie oznacza natychmiastowe zniszczenie narodu,
z wyjatkiem sytuacji, w której dokonywane jest przez masowe morderstwo wszyst­
kich c z ł o n k ó w grupy. M a raczej oznaczac skoordynowany plan r ó ż n o r o d n y c h działaó, majacych na celu anihilację grupy samej w sobie. Celem takiego planu byłaby
dezintegracja instytucji politycznych i s p o ł e c z n y c h , kultury, języka, u c z u ć na­
rodowych, religii i podstaw ekonomicznej egzystencji grup narodowych, a także
zniszczenie b e z p i e c z e ó s t w a osobistego, wolnosci, zdrowia, godnosci, a nawet zycia
jednostek należacych do takich grup. Ludobójstwo jest wymierzone przeciwko
grupie narodowej jako całoósci, a działania wymierzone saęprzeciwko jednostkom nie
jako p o s z c z e g ó l n y m osobom, ale jako c z ł o n k o m grupy narodowej .
1

2

1

Podkreslenia w całym tekscie, jesli nie wskazano inaczej, H . Schreiber.
R. Lemkin, Genocide, w: tenże, Axis Rule in Occupied Europe. Laws of Occupation, Analysis of
Government, Proposals for Redress, Carnegie Endowment for International Peace, Washington
1944. Do kwietnia 2013 r. nie powstał przekład na jezyk polski tego najwazniejszego dzieła
autorstwa Rafała Lemkina, które wpłyneło na pózniejszy kształt prawa miedzynarodowego
w zakresie miedzynarodowego prawa karnego i kryminalizacji najcięzszych zbrodni, stad tez
w tekscie wykorzystywane jest tłumaczenie najistotniejszego rozdziału z tej książki (rozdz. 9:
Genocide), przygotowane na potrzeby debaty z okazji 70. rocznicy powstania w getcie
warszawskim i opublikowane w materiałach do debaty jako druk okolicznoósciowy (tłum.
H. Schreiber, A. Bieóczyk-Missala, w: Muzeum Historii Żydów Polskich, Trzy razy pod prąd:
Karski, Ringelblum, Lemkin. Historia a prawa człowieka. Debata publiczna 20 kwietnia 2013, War­
szawa 2013, s. 32-49). Trwaja prace przygotowawcze do całosciowego tłumaczenia tego dzieła
z inicjatywy Instytutu Stosunkow Miedzynarodowych UW. Wydanie przekładu planowane jest
na 70. rocznicę pierwszego wydania Axis Rule... przypadająca na rok 2014, w ktorym bedziemy
rownoczesnie obchodzic 55. rocznicę smierci Rafała Lemkina.
2

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobójstwo kulturowe - kulturobojstwo...

253

T y m i s ł o w a m i rozpoczyna się najważniejszy r o z d z i a ł w p r z e ł o m o w e j pra­
cy napisanej przez Rafała Lemkina i opublikowanej w Stanach Zjednoczonych
w

1944

roku: Axis

Rule in Occupied Europe. Laws

of Occupation, Analysis

of

Government, Proposals for Redress. Pracy, dzięki której s p o ł e c z n o s ć miedzynarodowa zyskała okresienie na to, co W i n s t o n C h u r c h i l l n a z w a ł „ z b r o d n i a

bez

3

i m i e n i a " . Dzis m o ż n a p o w i e d z i e c , ż e choc ta zbrodnia ma od ponad 60 lat
wreszcie imie, to autor imienia tej crime of crimes

4

pozostaje -

bezimienny.

Nieznany jest w zasadzie w Polsce poza w ą s k i m gronem badaczy, m i ę d z y
5

i n n y m i p r a w n i k ó w i s o c j o l o g ó w zajmujących sie problematyka l u d o b ó j s t w a ,
nie jest t ł u m a c z o n y na jezyk polski, w literaturze swiatowej jego obecnosc jako
p e ł n o w y m i a r o w e j postaci znana jest dzieki nielicznym publikacjom. Jak pisze
jeden ze znanych badaczy mysli Lemkina i koncepcji ludobojstwa, A n t h o n y
D i r k Moses, literatura na temat Lemkina m i m o pewnych sporadycznych przed6

sięewzięec „jest nadal w powijakach" . Potwierdza to, jesli chodzi o grunt polski,
7

Ryszard S z a w ł o w s k i . W y n i k a to prawdopodobnie t a k ż e z tego, że jego do¬
robek w tej dziedzinie jest do dzisiaj nieopublikowany chocby nawet w postaci
praktykowanych przeciezż w t y l u wypadkach posmiertnych publikacji w rodzaju
8

„dzieł zebranych" . Popularnosc zas

tematyki ludobojstwa związana z jego

3

W przemowieniu radiowym z 24 sierpnia 1941 r. Za: J.T. Fussel, «A crime without
a name». Winston Churchill, Raphael Lemkin and the World War II origins of the word «genocide»,
http://www.preventgenocide.org/genocide/crimewithoutaname.htm (dostęp: 10 I 2013).
Okreslenie autorstwa samego Lemkina, ktore pojawia sie w jego niepublikowanej
autobiografii „Totally Unofficial Man". Jej zredagowane fragmenty zamieszczone s a w :
S. Totten, S.L. Jacobs (red.), Pioneers ofGenocide Studies: Confronting Mass Death in the Century
ofGenocide, Westport 2002, s. 383. Na temat tej publikacji zob. przyp. 9.
Por. wybrane ostatnie polskie publikacje w tym temacie: L.M. Nijakowski, Rozkosz
zemsty. Socjologia historyczna mobilizacji ludobójczej, Warszawa 2013; K. Wierczyóska, Pojęcie
ludobójstwa w kontekście orzecznictwa międzynarodowych trybunałow karnych ad hoc, Warszawa 2010;
D. Dróżdz, Zbrodnia ludobójstwa w międzynarodowym prawie karnym, Warszawa 2010. W ostatniej
z wymienionych publikacji szczegołowo przeanalizowane sa problemy terminologiczne
związane z okresleniami grup chronionych na mocy Konwencji z 1948 r. (s. 140-162).
A.D. Moses, Raphael Lemkin, culture, and the concept of genocide, w: D. Bloxham, A.D.
Moses (red.), The Oxford Handbook of Genocide Studies, Oxford-New York 2010, s. 20. W Polsce
ukazała sięe do tej pory tylko jedna, bardzo dobra ksiaęzżka w całoósci poóswieęcona szerokiemu
wpływowi myósli i koncepcji Lemkina, jednakżzewjeęzyku angielskim, co nie sprzyja jej odbio¬
rowi i popularyzacji tematyki poza wąskim srodowiskiem naukowym: A. Bieóczyk-Missala,
S. Dębski (red.), Rafał Lemkin. A Hero of Humankind, Warszawa 2010. Na 14 tekstow tylko 4, nie
liczaęc wsteępu autorstwa redaktorow, napisane saę przez polskich autorow zajmujaęcych sięe
w więekszym lub mniejszym stopniu Rafałem Lemkinem: R. Szawłowskiego (od wielu lat
pracuje nad pełna biografia Lemkina), M . Kornata, A. Rotfelda i Z. Kędzie.
R. Szawłowski, Rafał Lemkin (1900-1959) - polski prawnik twórca pojęcia «ludobojstwo»,w:
R. Ignatiew, A. Kura (red.), Zbrodnie przeszłości. Opracowania i materiały prokuratorów IPN,t. 2,
Warszawa 2008.
Całosc dorobku Lemkina pozostaje w maszynopisach i notatkach zgromadzonych
przede wszystkim w trzech instytucjach: 1) 7 pudeł w Jacob Rader Marcus Center of the
American Jewish Archives (AJA), zlokalizowanych na Hebrew Union College w Cincinnati,
4

5

6

7

c

8

�254

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa międzynarodowego

doniosłoscia powoduje, że tradycyjnie „ s u k c e s ma wielu ojcow" i m n o ż a s i ę
„pionierzy badan nad ludobojstwem" . A przecież pionier był jeden i to w ł a s n i e
dzieęki trwajaęcemu do ostatnich dni zżycia zaangazżowaniu polskiego prawnika
żzydowskiego pochodzenia, Rafała Lemkina, ta zbrodnia, uznawana dzis za
najcieęzższaę, jakaę możzna popełnic na grupie narodowej, etnicznej, rasowej czy
religijnej, obarczona najwieększym ł a d u n k i e m nie tylko prawnym, ale rowniezż
politycznym i moralnym, pojawiła sięe w prawie mięedzynarodowym i swiadomosci społecznosci mięedzynarodowej. Co nie znaczy, żze pojawiła sieę dzięeki
Lemkinowi jako zjawisko - sam pisze o niej, ż e s a to „dobrze znane praktyki
w ich nowoczesnej formie".
Celem niniejszego artykułu jest zbadanie ewolucji, jakaę przechodziła
definicja pojęcia „ l u d o b o j s t w o " (ang. genocide, fr. genocide, niem. der Genozid)
pod kaętem kwestii kulturowo-tozżsamosciowych w dyskusjach nad k s z t a ł t e m
Konwencji w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobojstwa z 1948 rok u , wskazanie, jak widział jaę pierwotnie Rafał Lemkin, oraz pokazanie
w s p o ł c z e s n y c h kontekstow (Deklaracja Praw Ludow Tubylczych z 2007 r . ) ,
w jakich pojawia sieę pojeęcie ostatecznie z oficjalnej definicji ludobojstwa
wykluczone, a mianowicie cultural genocide. Pojęecie to proponujęe t ł u m a c z y c we
w s p o ł c z e s n y m kontekscie jako kulturobojstwo (szerzej w tej kwestii - zob.
nizżej punkt „ K u l t u r o b o j s t w o w Deklaracji Praw Ludow Tubylczych"). Tam
gdzie pojawia sie ono w swoim pierwotnym kontekscie historycznym, badó
pozostawiam je w postaci cultural genocide (gdy przedstawiana jest koncepcja
Lemkina), badó t ł u m a c z ę d o s ł o w n i e jako ludobojstwo kulturowe (gdy opisy9

1 0

Ohio. Sa to materiały z lat 1942-1959 podarowane tej instytucji w dwoch czesciach: przez
kuzyna Rafała Lemkina, Roberta Lemkina, w kwietniu 1965 r. i uzupełnionych przez donacje
Rabbiego Davida Sapersteina z Union of American Hebrew Congregations w listopadzie 1983.
Materiały te nie sa dostepne on-line; 2) 12 pudeł, przekazanych w 1975 r. do American Jewish
Historical Society, głownie z lat 1944-1952 - przeniesione w 2001 r. w momencie zmiany
głownej siedziby AJHS z Massachusetts do Nowego Jorku. Więeksza czeęsc tej kolekcji, w tym
takze fragmenty przywoływanej tutaj, nigdy nie opublikowanej „The History of Genocide", jest
dosteępna on-line przez stroneę AJHS; 3) 5 pudeł zmikrofilmowanych materiałow, obejmujaęcych
lata 1946-1959, podarowanych przez przyjaciela Rafała Lemkina, Alexandra Gabriela, New
York Public Library (dalej: NYPL), Archives and Manuscripts Division w 1982 r. Materiały te
nie saę dosteępne on-line.
Żob. S. Totten, S.L. Jacobs (red.), Pioneers of Genocide Studies... Autorzy opisujawe
wprowadzeniu, jak rozpoczęeli prace nad publikacjaę: „Na poczaętku zaczeęlismy od wynotowania
nazwisk tych, ktorzy napisali najwczesniejsze i najbardziej znaczaęce prace dotyczaęce teorii
ludobojstwa, i wsrod nich znalezli się Lemkin, Charny, Kuper, Fein, Horowitz i Cohn". Wsrod
ostatecznie 35 autorow uznanych za „pionierow" znajduje sięe Lemkin, jednak tylko on swojaę
niestrudzonaę pracaę i zaangazżowaniem w kwestięe karania ludobojstwa doprowadził do jego
kryminalizacji (co ostatecznie sami autorzy przyznajaę we wprowadzeniu do fragmentu jego
autobiografii).
Konwencja ONŻ w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobojstwa z 9 grudnia
1948 r. ratyfikowana przez Polskę ustawa z 18 lipca 1950 r., opublikowana w Dzienniku Ustaw
Rzeczypospolitej Polskiej z 1952 r., nr 2, poz. 9. Dalej w tekscie: Konwencja z 1948 r.
9

1 0

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobójstwo kulturowe - kulturobojstwo...

255

wany jest kontekst dyskusji nad t y m pojeęciem przy redagowaniu Konwencji
z 1948 r . ) . zbadanie historii obecnosci tego pojecia w prawie miedzynarodow y m ma pomoc w udzieleniu odpowiedzi na pytanie t y t u ł o w e : czy jest to
niedokonczony, a więec majaęcy szanseę w przyszłosci na powrot w ramach
prawnych projekt prawa mieędzynarodowego, czy teżz jest to projekt odrzucony.
Jesli zas odrzucony, to w jakiej sferze stosunkow mieędzynarodowych, a w jakiej
pozostaje nadal aktualny, obecny czy wreęcz odgrywa pierwszoplanowaę roleę.

U zrodeł - kultura jako klucz do koncepcji ludobójstwa
w mySli Rafała Lemkina
Aspekt kulturowy funkcjonował jako centralny w koncepcji ludobojstwa
stworzonej przez Rafała Lemkina. Centralny, gdyżz m i m o wyodręebnienia
w osobnaę kategorięe przewija sieę t a k z ż e w s r o d pozostałych aspektow ludobojstwa: politycznego, społecznego, religijnego, ekonomicznego i moralnego, ktorych więekszosci los podzielił, zostajaęc z ostatecznej definicji konwencyjnej
wyłaęczony (zachował sięe jedynie aspekt religijny).
Tymczasem w swoim najwazżniejszym i jedynym opublikowanym dziele:
Axis Rule in Occupied Europe, Lemkin rozwijał swojaę wizjeę ludobojstwa nasteępujaęco:
Ludobojstwo ma dwie fazy: pierwsza - zniszczenie narodowych w z o r ó w ż y c i a
grupy poddanej opresji; druga - narzucenie narodowych s p o s o b o w ż y c i a opresora.
To narzucenie moz e zostac dokonane na grupie represjonowanej, ktorej pozwolono
zostac na danym terytorium lub na całosci terytorium, po u s u n i ę c i u z niego do­
tychczasowej ludnosci i jego kolonizacji jednostkami przynalezacymi do narodu
opresora .
ż

11

Ż n a m i e n n e jest, zże nie znajdujemy w t y m opisie kwestii dzisiaj po¬
wszechnie uznanej za oczywistaę i kluczowaę w dyskusji nad ludobojstwem:
fizycznej eksterminacji ludnosci. Ż a m i a s t tego mowa jest o narodowych wzo¬
rach życia (national patterns), ktore bezposrednio odsyłaja nas do kwestii kul¬
tury. Przyjrzyjmy sięe zatem d o k ł a d n i e wszystkim wymienionym przez Lemkina
„ t e c h n i k o m ludobojstwa na rozżnych polach", ktore stały sieę w trakcie prac nad
Konwencjaę z 1948 roku wyrozżnikami grup poddanych ludobojstwu.
Polityczne
W zgodzie z politykaę narzucania narodowych wzorow niemieckich, zwłaszcza na te¬
renach inkorporowanych, okupant zorganizował system kolonizacji tych terenóow.

1 1

Por. przyp. 2. Wszystkie pozostałe fragmenty - jesli nie zaznaczono inaczej - pochodzaę
z rozdz. 9 z Axis Rule..., w tłumaczeniu H . Schreiber i A. Bienczyk-Missali.

�256

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mięedzynarodowego

Ż w ł a s z c z a w zachodniej Polsce zostało to przeprowadzone na ogromnaę skaleę. Lud¬
no s c polska została wysiedlona ze swoich domow w celu stworzenia miejsca za¬
mieszkania dla niemieckich osadnikow, ktorych przywieziono z panstw bałtyckich,
centralnych i wschodnich dystryktow Polski, Besarabii i z samej Rzeszy. Rzeczy
i domy nalez aęcy do Polakow zostały przydzielone niemieckim osadnikom; z eby
zacheęcic ich do osiedlenia sieę na tych terenach, osadnicy otrzymali wiele przywilejow, zwłaszcza w postaci zwolnien podatkowych.
ż

ż

Kwestia kolonizacji i okupacji terytorialnej była Lemkinowi bliska i dobrze
znana, gdyżz i n t e r e s o w a ł sięe historiaę kolonizacji Hispanoameryki. S t u d i o w a ł
pisma zarowno najsłynniejszego obroncy Indian, Bartolomego de Las Casasa,
jak i Francisca de V i t o r i i . Ten pierwszy był wręcz jego bohaterem: jego „imie
p r z e t r w a ł o przez stulecia jako jednego z najbardziej godnych podziwu i najodwazżniejszych oręedownikow ludzkosci, jakich znał s w i a t " . Wiedza Lemkina
i pogłeębione studia nad czasami kolonizacji miały niewaętpliwy w p ł y w na koncepcjęe ludobojstwa, ktorej podstawowymi elementami były podboj terytorialny
i okupacja, majaęca postac kolonizacji . Tytuł jego ksiaężzki Axis Rule in Occupied
Europe (Rzady p a m t w Osi w okupowanej Europie) rowniez wskazuje na kwestie
okupacji terytorialnej jako kluczowaę dla jego koncepcji ludobojstwa. Nieodłaęcznym jej elementem była zmiana struktury demograficznej, choc niekoniecznie
przez masowe morderstwa, ale na przykład przez wywoz ludnosci rodzimej
i osadzenie na terytorium ludnosci narodu opresora, co nazywał wprost „kolonizacjaę". Słowo to nie pojawia sięe przypadkowo w tym kontekscie - jego celowe
użzycie, uwzglęedniwszy studia prowadzone przez Lemkina takżze przy okazji pracy
nad „The History o f Genocide", jest oczywiste. Ludobojstwo to technika oku¬
pacji, zasadzajaęca sieę na kolonizacji i podboju, ktore saę w Europie czasowdrugiej
wojny swiatowej „dobrze znanaę praktykaę w nowoczesnej formie rozwoju":
12

13

Wrogi narod pod kontrolaę Niemiec musi zostac zniszczony, zdezintegrowany lub
osłabiony w rozny sposob na całe dziesieciolecia, ktore maja, nadejsc. W ten sposob
narod niemiecki w okresie powojennym miałby sięe znalezc w sytuacji przewagi

1 2

R. Lemkin, „Spain Colonial Genocide", AJHS, P-154, pudło 8, folder 12. Ża: A.D.
Moses, Raphael Lemkin..., s. 26.
Jednoczesnie nalezży zauważzyc, co czyniaę historycy badajaęcy czasy kolonizacji i wiedzeę
0 jej prawdziwym obliczu panujaęcaęw owczesnej Europie, zże poglaędy Lemkina w tym zakresie
nie do konca odbiegały od powszechnie reprezentowanych w jego czasach. Nie był przeciw¬
nikiem kolonizacji w ogole, ale potęepiał jej brutalnaę formęe. W „pokojowej kolonizacji" widział
szansęe na „podniesienie rozwoju cywilizacyjnego" ludow tubylczych. Oburzał sieę belgijskimi
praktykami ludobojczymi w Kongu, o ktorych głosno było w Europie za sprawaę E. Morela
1 R. Casementa, potepiał ludobojstwo na Herero w latach 1904-1908 przeprowadzone przez
Niemcow, ale rownoczesnie wierzył, żze krol Leopold jest pełen dobrej woli do zaprzestania
rzezi i „uczynienia tubylcow szczęesliwymi". W tym sensie Lemkin był takzże - przy całej jego
wielkosci - dzieckiem swojej epoki. Por. D.J. Schaller, Raphael Lemkin's view on European colonial
rule in Africa: between condemnation and admiration, „Journal of Genocide Research" 2005, t. 7,
s. 531 i nast.
1 3

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

257

biologicznej nad innymi narodami europejskimi. Ponieważ narzucenie polityki
ludobojstwa jest bardziej destrukcyjne dla narodow niż obrazenia doznane podczas
walki, narod niemiecki będzie silniejszy od podbitych narodow po wojnie, nawet
jesli niemiecka armia zostanie pokonana. W tym sensie l u d o b ó j s t w o jest n o w ą
techniką okupacji, której celem jest wygranie pokoju, n ą w e t jesli w o j n ą sąmą
w sobie zostąje przegrąną.
Kolejne techniki ludobojstwa rownieżz odwołujaę sięe w swej istocie do
kwestii kultury.
Społeczne
W strukturze społecznej narodu, będącej istota jego rozwoju n ą r o d o w e g o , okupant
usiłował wprowadzic takie zmiany, ktore osłabiłyby jego n ą r o d o w e , duchowe
ząsoby. Centralnym p u n k t e m tych atakow była inteligencja, p o n i e w a ż to w ł a s n i e ta
grupa w szczegolnosci z a p e w n i a ł a narodowe przywodztwo i o r g a n i z o w a ł a opor
przeciwko nazyfikacji.
Jest dosc znamienne, że Lemkin prezentuje bardzo konkretna wizje kultury,
ujawniajaęcaęsięe

w ł a s n i e w takich fragmentach. K u l t u r a jest dla niego przede

wszystkim tym, co nazywamy „ k u l t u r a wyzsza", produktem inteligencji, bedacej
depozytariuszem „ n a r o d o w y c h , duchowych zasoboów". Potwierdza to takżzeinny,
niepublikowany do tej pory w jęezyku polskim fragment rozważzanó Lemkina:
Całe nasze dziedzictwo kulturowe powstaje dzięki wkładowi wszystkich narodow.
Najlepiej mozemy to zrozumiec, kiedy uswiadomimy sobie, jak zubozona byłaby
nasza kultura, jesliby ludziom skazanym przez Niemców, takim jak Zydzi, nie
pozwolono stworzyc Biblii lub dac życia Einsteinowi, Spinozie; jesliby Polakom nie
dano możliwosci dania swiatu Kopernika, Chopina, Curie; Grekom Platona i So¬
kratesa, Anglikom Szekspira, Rosjanom Tołstoja i Szostakowicza, Amerykanom
Emersona i Jeffersona, Francuzom Renana i R o d i n a .
14

Potwierdza to takzże opis technik ludobojstwa w zakresie kultury, przed¬
stawiony w Axis

Rule..., wskazujacy w zasadzie wyłącznie na k u l t u r ę wysoka

przejawiajaęcaę sieę w działalnosci kulturalnej, dziełach literatury czy zabytkach:
Kulturowe
Na terenach inkorporowanych lokalnej ludnosci ząkązuje s i ę u z y w ą n i ą jej w ł ą s n e g o
jezyką zarowno w szkole, jak i w druku. [...] Co wiecej, na terenach Polski polskiej
młodziezy odebrąno m o ż l i w o s ć studiowąnią sztuk wyzwolonych i została ona
skierowana przede wszystkim do szkoł zawodowych. Okupant najwyrazniej jest
przekonany, że studiowanie sztuk wyzwolonych mozerozwijac niezaleznapolska
myslnarodowaę, i w ten sposo b przygotowuje polskaęmłodziezż do roli wykwalifi¬
kowanych robotnikow, ktorych będzie m o ż n a zatrudnic w niemieckim przemysle.

1 4

Memorandum from Raphael Lemkin to R. Kempner, 5 V I 1946, United States Holocaust
Memorial Museum, R. Kempner Papers (RS 71.001); cyt. za: A.D. Moses, Raphael Lemkin...,s. 29.

�258

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mięedzynarodowego

W celu zapobieżzenia wyrażzaniu ducha narodowego za posrednictwem mediow,
wprowadzona została óscisła kontrola wszelkiej działalnoósci kulturalnej. Wszyst¬
kie osoby zajmujaęce sięe malowaniem, rysowaniem, rzezbieniem, muzykaę, literaturaę
czy teatrem saęzobowiaęzane uzyskac licencjeę na kontynuowanie swojej działalnosci.
Kontrola w tych dziedzinach dokonywana jest przez w ł a d z e niemieckie. [...]
zwłaszcza na terenie Polski zniszczono narodowe zabytki, a zawartoósóc bibliotek,
archiwoów, muzeóow i galerii sztuki z o s t a ł a wywieziona. W 1939 Niemcy spalili
wielkaę bibliotekeęŻ ydowskiego Seminarium Teologicznego w Lublinie, w Polsce
[Jesziwat Chachmej Lublin, Uczelnia Męedrcow Lublina - przyp. t ł u m . ] . Ż o s t a ł o to
opisane przez Niemcow nastęepujaęco:
„Dla nas zniszczenie Talmudycznej Akademii, ktora była uznana za największa.
w Polsce, było powodem do szczegolnej dumy... Wyrzucilismy na bruk zawartosc
wielkiej biblioteki talmudycznej i przewiezli smy ksiaężzki na rynek. Potem podpalilismy je. Ogien u t r z y m y w a ł sieę przez 20 godzin. Ż ydzi lubelscy zebrali sieę w o k o ł
i gorzko płakali. Ich płacz niemal nas zagłuszył. Wtedy wezwalismy grupęe żzołnierzy
i ich p e ł n e radosci okrzyki zagłuszyły płacz Żydow".
ż

ż

Jednak centralne znaczenie k u l t u r y dla technik ludobojstwa wcale nie
znika na innych polach. Jej zniszczenie jest wsteępem do zniszczenia narodu
jako całosci, chocby stosowane metody przejawiały sieę w sferze ekonomii,
religii czy moralnosci:
Ekonomiczne
zniszczenie podstaw zycia ekonomicznego grupy narodowej musi prowadzic do
uposledzenia jej rozwoju, a nawet do jej regresu. O b n i ż e n i e s t a n d a r d ó w zycia
prowadzi do trudnoósci w s p e ł n i a n i u wymogóow natury kulturowo-duchowej.Co
więecej, codzienna walka d o s ł o w n i e o kromkeę chleba i o fizyczne przetrwanie mozże
utrudniac myslenie z a r ó w n o w kategoriach o g ó l n y c h , jak i narodowych.

Religijne
W Luksemburgu, gdzie ludnosc jest głownie katolicka, a religia odgrywa w a ż n a role
w ż y c i u kraju, zwłaszcza w dziedzinie edukacji, okupant p r ó b o w a ł osłabiac naro¬
dowe i religijne w p ł y w y . Dzieci powy zej czternastu lat m o g ł y zgodnie z prawem
zrzec sięe przynalezżnosci religijnej, co u ł a t w i a ł o okupantom angazżowanie takich
dzieci wyłaęcznie do pronazistowaskich organizacji młodziezżowych. [... ] Podobnie
w Polsce, poprzez systematyczne grabiezże i niszczenie mienia koóscielnego
i przeósladowanie duchownych, niemieckie w ł a d z e okupacyjne daęzżyły do zni¬
szczenia religijnego przywoództwa narodu polskiego.
ż

Moralne
W celu osłabienia duchowego oporu grupy narodowej, okupant stara sięe stworzyc
atmosferęe moralnego upodlenia w ramach tej grupy. Żgodnie z t y m planem, psychicz¬
na energia grupy powinna byóc skoncentrowana na podstawowych instynktach
i powinna zostaóc odwroócona od myóslenia moralnego i narodowego. Dla realizacji
tego planu wazżne jest, aby chęec osiaęgnięecia taniej, osobistej przyjemnosci zastaępiła
pragnienie zbiorowych uczuc i i d e a ł o w o p a r t y c h n a w y z ż s z e j moralnosci.

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

259

Poza aspektem fizycznym i biologicznym ludobojstwa we wszystkich
pozostałych kultura pojawia sieę jako atakowany nosnik tożzsamosci i spojnosci
danej grupy, „mysli narodowej", jęezyka, religii, wartosci i moralnosci. Jednak to
w ł a s n i e te dwie: fizyczna i biologiczna, z dziewieęciu technik ludobojstwa
wymienionych przez Lemkina z d o m i n o w a ł y nasze dzisiejsze rozumienie tego
pojeęcia i u k i e r u n k o w a ł y dyskusje nad ostatecznym k s z t a ł t e m definicji ludobojstwa w Konwencji z 1948 roku.
Kolejnym bardzo ciekawym z r o d ł e m , na podstawie ktorego możzna zrekonstruowac poglaędy Lemkina na kwestięe ludobojstwa, jest fragment jego
zapiskow pt. „The Concept o f Genocide i n A n t h r o p o l o g y " . W częesci zaty¬
t u ł o w a n e j „Znaczenie cultural genocide" Lemkin pisze:
15

16

W definicje ludobojstwa zostało włóczone cultural genocide. Może powstac pytanie,
czy uprawnione jest właęczenie ataku na kulturęe per se w definicjeę koncepcji, ktora
w szczegolnosci dotyczy destrukcji grupy społecznej (destruction of a social group). [... ]
Jesli kultura danej grupy jest brutalnie niszczona, grupa sama w sobie podlega
dezintegracji, a jej członkowie albo muszaę zostac wchłonięeci przez innaę kulturęe, co
jest procesem nie majacym granic i bolesnym, albo podlegaja rozpadowi osobowosci
i , byc moze, fizycznej zagładzie. [...] Z tego w z g l ę d u jest oczywiste, ze zniszcze¬
nie symboli kulturowych jest ludoboójstwem, poniewaz zakłada zniszczenie funk¬
cjonowania [grupy jako takiej - przyp. H.S.] i w ten sposob zągrążą istnieniu grupy
społecznej, którą istnieje przecież zą sprąwą łączącej ją w s p ó l n e j k u l t u r y .
ż

17

Takie z kolei podejscie do kwestii kultury Lemkin zawdzieęczał studiowa¬
n i u dzieł innego wielkiego Polaka, robiaęcego owczesnie zawrotnaę kariereę
w s w i e c i e anglosaskiej nauki - B r o n i s ł a w a M a l i n o w s k i e g o . Z a r o w n o jego
nowatorska owczesnie metoda „obserwacji uczestniczaęcej", zakładajaęca prze¬
bywanie wsrod badanej grupy przez dłuzższy czas, jak i wnioski dotyczaęce koniecznosci funkcjonalnego i całosciowego traktowania wszelkich przejawow
kultury znajdujaę odzwierciedlenie w tekscie Lemkina, ktory miejscami do
Malinowskiego bezposrednio sieę o d w o ł u j e .
Rozwijajaęc kwestieę cultural genocide, Lemkin zdecydowanie odrozżniał jaę
od zachodzaęcych w inny sposob zmian kulturowych, w t y m zwłaszcza dyfuzji
kulturowej, ktorej poswieęcił osobny fragment swoich rozwazżan.
18

19

1 5

Za udostęepnienie mi skanu tego dokumentu, pozostajaęcego w niedostęepnych on-line
archiwach NYPL, dzieękujęe serdecznie Dirkowi Mosesowi. R. Lemkin, „The Concept of Genocide in Anthropology", NYPL, pudło 2, folder 2. Fragment ten pochodzi z lat 1946-1959.
Zachowujeę oryginalnaę terminologięe, chcęe bowiem przesledzic mysl Lemkina bez
obarczania jej na samym poczaętku rozważzan znaczeniami wynikajaęcymi z zaproponowanego
w niniejszym tekscie polskiego tłumaczenia pojeęcia.
R. Lemkin, „The Concept of Genocide ...",s. 2.
Chodzi tu zwłaszcza o wydanaę w 1944 r. posmiertnie A Scientific Theory ofCulture.
W Polsce wydana jako B. Malinowski, Szkice z teorii kultury, tłum. H . Buczynska, Warszawa
R. Lemkin, „The Concept of Genocide...".
1 6

1 7

1 8

1 9

�260

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mieędzynarodowego

Cultural genocide jest procesem mniej lub bardziej gwałtownym, co oznacza, że nie
nalezży go mylióc ze stopniowymi zmianami, ktoórym kultura możze podlegaóc.
Takie stopniowe zmiany zachodza za sprawa, ciaęgłej i powolnej adaptacji kultury do
nowych sytuacji. Nowe sytuacje wynikajaę zas ze zmian fizycznych, kreatywnej
energii w obreębie danej kultury i w p ł y w o w zewneętrznych. Bez nich kultura stałaby

20
20

sieę statyczna .

T y m zatem, co odrozżnia dyfuzjeęodcultural genocide, jest sposob, w jaki
przebiegajaę te procesy: podczas gdy dyfuzja jest w mysli Lemkina co do zasady
d ł u g o t r w a ł y m i raczej spontanicznym procesem przejmowania obcych element o w kulturowych, cultural genocide wcale nie musi oznaczac obecnosci nowych
elementow w danej kulturze, mozże natomiast oznaczac osłabienie grupy tak,
aby uczynic jaęmożzliwie najbardziej bezbronnaę w obliczu czekajaęcej jaę fizycznej
eksterminacji.
Tam gdzie cultural genocide stanowi jedynie wstęep do fizycznej eksterminacji, nie
powinno byc problemu w odrożznieniu go od dyfuzji .
21

Bardzo wyraznie w t y m fragmencie widoczna jest szeroka koncepcja l u dobojstwa, w ktorej centralne miejsce zajmuje niszczenie kultury, bęedaęce wstęepem, krokiem poprzedzającym ewentualna fizyczna likwidacje grupy jako takiej.
Potwierdza takaęwłaósnie wizjęe nie tylko zresztaę ten fragment, ale i poczaętek
rozdziału 9 z Axis Rule... , przywołany na poczaętku niniejszego a r t y k u ł u .
22

Ludobojstwo kulturowe w dyskusjach nad Konwencja
z 1948 roku
11 grudnia 1946 roku - dzięeki jednomyóslnemu przyjeęciu przez Ż g r o m a dzenie Ogoólne O N Ż zaproponowanej przez Lemkina, działajaęcego jako totally
unofficial man , rezolucji nr 9 6 / I w Lake Success - rozpoczyna sie dwuletni
okres prac nad konwencjaę. Sama rezolucja w swoich pierwszych słowach,
skreóslonych reękaę Rafała Lemkina, wskazuje, żze:
23

2 0

Tamzże, s. 3.
Tamzże, s. 4.
Podejóscie Lemkina do kwestii kultury ujawniajaę takżze jego szeroko zakrojone studia
przygotowawcze do nigdy nie opublikowanego dzieła, mogaęcego byóc kolejnym opus magnum
Lemkina - „ T h e HistoryofGenocide" (Historia ludobóojstwa). Wielokrotnie przedkładany kilku
wydawnictwom projekt ksiaęzżki ukazujaęcej ludoboójstwo w kontekóscie historycznym: od
starozżytnoósci przez okres ósredniowiecza ażz do czasóow nam wspóołczesnych, w wielu miejscach
odsłania ogromne znaczenie, jakie Lemkin przypisywał kwestii ludobóojstwa kulturowego.
Takim mianem okreóslono Lemkina w artykule wsteępnym do niedzielnego wydania
czasopisma „New York Times" z 20 X 1957, pt. The Crime of Genocide. Taki tytuł nadał pózniej
swojej nieopublikowanej autobiografii Rafał Lemkin (w archiwach w kilku wersjach).
2 1

2 2

2 3

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

261

Ludobojstwo stanowi odmowęe prawa do istnienia całym grupom ludzkim, tak jak
zabojstwo jest odmowaę prawa do zżycia indywidualnej istocie ludzkiej; taka odmowa
prawa do istnienia wstrzaęsa sumieniem człowieka, powoduje wielkie strąty dlą
ludzkoósci w k w e s t i ą c h w k ł ą d u kulturowego i innych, r e p r e z e n t o w ą n y c h przez
te grupy ludzkie, jest rowniez sprzeczna z prawem moralnym oraz z duchem
i celami Narodow Zjednoczonych.
ż

Jak zwraca uwageę W i l l i a m Schabas, to pierwsze zdanie rezolucji, napisane
przez Lemkina, m o g ł o przesaędzi c de facto opozniejszym węezższym rozumieniu
pojęecia ludobojstwa: jesli bowiem porownane zostało ono do zabojstwa poje¬
dynczego człowieka (homicide), przeprowadzonego na masowaęskalęe n a g r u p i e
ludzkiej, to na pierwszy plan wysuneęło sieę znaczenie wymiaru fizycznego .
Pozniejsza mowa o utracie w k ł a d u kulturowego danej grupy pojawia sieęzatem
wkontekscie ludobojstwa fizycznego - jako jego skutek - i nie sugeruje możzliwosci działan wymierzonych tylko i wyłaęcznie w kultureę danej grupy jako majaęcych aspekt ludobojczy . I w t y m kierunku rozwinęeła sięe rowniezż dyskusja nad
kwestiaęludobojstwa kulturowego w tekscie głownym konwencji, m i m o żzedokumenty z prac przygotowawczych do konwencji swiadczaę wyraznie o długiej walce
Lemkina na rzecz utrzymania koncepcji ludobojstwa kulturowego, sam zas Lemkin w Memorandum w sprawie Konwencji napisał wprost: „Ludobojstwo kul¬
turowe jest najwazżniejszaęczęesciaę konwencji" . Tylko zatem jego determinacja
sprawia, zże ludobojstwo kulturowe powraca jeszcze w drugiej wersji projektu.
24

25

26

W pierwszej wersji z maja 1947 roku, przygotowanej przez sekretariat
O N Z (Secretariat draft), proponowana definicja ludobojstwa mia ła nasteępujaęcaę
postac:
Artykuł I : Definicje
I . [Grupy chronione] Celem niniejszej Konwencji jest zapobiezżenie niszczeniu grup
ludzkich ze wzglęedow rasowych, narodowych, jezykowych, religijnych lub
politycznych.
II. [Działania kwalifikowane jako ludobojstwo] W rozumieniu niniejszej Konwencji
pojęcie „ludobojstwo" oznacza działania kryminalne skierowane przeciw
jakiejkolwiek z wyzej wymienionych grup ludzkich badó powstrzymanie
ich trwania lub rozwoju.
Takie działania składajaę sięe z:
1. [Ludobojstwo fizyczne] Powodowanie smierci członkow grupy lub naruszanie jej
zdrowia lub integralnosci fizycznej przez:
a) masakry grup lub egzekucje jednostek; lub
b) stworzenie w a r u n k o w ż y c i a , w ktorych, przez brak własciwych warunkow miesz­
kaniowych, odziezy, żywnosci, higieny i opieki zdrowotnej lub przez nadmierna p r a c ę b a d ó
fizyczny wysiłek, m o ż e dojsc do osłabienia albo smierci jednostek; lub

2 4

2 5

2 6

W.A. Schabas, Genocide in International Law. The Crime ofCrimes, Cambridge 2000, s. 152.
Tamże.
Cyt. za: A.D. Moses, Raphael Lemkin... , s. 37.

�262

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mięedzynarodowego

c) okaleczenia i eksperymenty biologiczne przeprowadzane z powodoów innych nizż
lecznicze; lub
d ) pozbawienie wszelkich ósrodkoówdożzycia przez konfiskateę własnoósci, grabiezż,
redukcjeę pracy, pozbawienie mieszkania i ósrodkoów dosteępnych dla innych mieszkanócóow
danego terytorium.
2. [Ludobóojstwo biologiczne] Ograniczenie urodzenó przez:
a) sterylizacjeę i/lub przymusowaę aborcjęe; lub
b ) segregacjeę płci; lub
c) przeszkody w zawieraniu małżzenóstw.
3. [Ludobójstwo kulturowe] zniszczenie elementow charakterystycznych grupy
przez:
a) przymusowe przekazywanie dzieci do innej grupy; lub
b ) przymusowe i systematyczne wypęedzanie jednostek reprezentujaęcych kulturęe
danej grupy; lub
c) zakaz uz ywania jeęzyka narodowego nawet w rozmowach prywatnych; lub
d ) systematyczne niszczenie ksiaęzżek wydrukowanych w jeęzyku narodowym lub dzieł
religijnych baędóz zakazywanie nowych publikacji; lub
e) systematyczne niszczenie zabytkóow historycznych lub religijnych baędóz ich użzywanie niezgodnie z przeznaczeniem, zniszczenie lub rozproszenie dokumentóow i obiektóow
0 wartoósci historycznej, artystycznej lub religijnej i obiektóowuzżywanych do celóow kultu
religijnego .
ż

27

W drugiej wersji, dyskutowanej jeszcze w kwietniu 1948 roku (Ad Hoc
Committee draft), czytamy:
Artykuł I : [Ludoboójstwo jako zbrodnia prawa mieędzynarodowego] Ludoboójstwo jest zbrodniaę prawa mieędzynarodowego niezalezżnie od tego, czy p o p e ł n i o n e jest w czasie pokoju czy
w czasie wojny.
Artykuł I I : [Ludobóojstwo fizyczne i biologiczne] W rozumieniu niniejszej Konwencji ludoboójstwo oznacza ktoórykolwiek z nastęepujaęcych czynóow, dokonany w zamiarze zniszczenia
grup narodowych, rasowych, religijnych lub politycznych z powodóow natury narodowej
baędóz rasowej, ze wzglęedu na przekonania religijne czy tezż polityczne poglaędy grupy:
1. Żabóojstwo członkoów grupy.
2. Osłabienie fizycznej integralnoósci członkóow grupy.
3. Narzucenie członkom grupy ósrodkoów lub warunkoówżzycia ukierunkowanych na
spowodowanie ich ósmierci.
4. Narzucenie ósrodkoów, ktoóre majaę na celu wstrzymanie urodzin w obreębie grupy.
Artykuł I I I [ Ludobóojstwo kulturowe]
W rozumieniu niniejszej Konwencji ludobóojstwo oznacza roównieżz jakikolwiek celowy czyn
popełniony z zamiarem zniszczenia jęezyka, religii lub kultury grupy narodowej, rasowej lub
religijnej z powodoów narodowych lub rasowych lub przekonaón religijnych jej członkóow,
taki jak:
1. Żakazanie użzywania jęezyka grupy w zżyciu codziennym lub w szkołach baędózw druku
1 rozpowszechniania publikacji w jęezyku grupy.

2 7

U N Secretariat, Secretariat Draft. First Draft of the Genocide Convention, V 1947, U N Doc.
E/447, tłum. H . Schreiber.

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

263

2. Niszczenie lub uniemozżliwianie korzystania z bibliotek, muzeow, szkoł, zabytkow
historycznych, miejsc kultu lub innych instytucji kulturalnych i obiektow g r u p y .
28

W wersji ostatecznie przyjęetej 9 grudnia 1948 roku, definicja w art.
2 Konwencji została mocno okrojona:
Artykuł I I . W rozumieniu niniejszej Konwencji ludobojstwem jest ktorykolwiek z nastęepujaęcych czynow, dokonany w zamiarze zniszczenia w całosci lub częe sci grup narodowych,
etnicznych, rasowych lub religijnych jako takich:
a) zabojstwo członkow grupy;
b) spowodowanie powazżnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego
członkow grupy;
c) rozmyslne stworzenie dla członkow grupy warunkowżzycia obliczonych na spo¬
wodowanie ich całkowitego lub częe sciowego zniszczenia fizycznego;
d) stosowanie srodkow, ktore majaę na celu wstrzymanie urodzin w obręebie grupy;
e) przymusowe p r z e k ą z y w ą n i e dzieci członkóow grupy do innej grupy.

Dlaczego ludobojstwo kulturowe z n i k n ę ł o z projektu Konwencji? Szczegołowaę historięe debaty nad definicjaę ludobojstwa rekonstruuje mięedzy i n n y m i
W i l l i a m Schabas na podstawie oficjalnych dokumentow O N Z . Jesli chodzi
0 kwestięe ludobojstwa kulturowego, nalezży zauwazżyc,zże od samego poczaętku
w z b u d z a ł a ona kontrowersje, niektore zas delegacje, na przykład delegacja
Kanady, jako g ł o w n e swoje zadanie postawione przez ministerstwo spraw
zagranicznych miały niedopuszczenie za wszelkaę cenęe do jego pozostania
w ostatecznym tekscie Konwencji, łaęcznie z nakazem g ł o s o w a n i a przeciwko
przyjeęciu całej Konwencji, gdyby ich postulat nie został uwzglęedniony .
Przeciwne idei ludobojstwa kulturowego były od samego poczaętku Stany
Zjednoczone oraz Francja (pozniej dołaęczyła do nich więekszosc panstw, oręedownikami tej idei były tylko Polska, Zwiaęzek Radziecki, Wenezuela, Syjam, Chiny
1 Liban), ktore zwracały uwageę, zże ta kwestia powinna zostac przeniesiona na
grunt debaty dotyczaęcej praw człowieka i ochrony mniejszosci .Pozniej pojawił
sięe w zwiaęzku z t y m postulat, by zamiast w Konwencji znalazła sięe onawtekscie
rownolegle opracowywanej i przyjęetej dzien pozniej, 10 grudnia 1948 roku, Po¬
wszechnej Deklaracji Praw Człowieka, do czego ostatecznie rowniezż nie d o s z ł o .
Podnoszono argument, zże nazbyt szeroka definicja zagroziłaby woli przyjeęcia
ipozniejszej możzliwie najwięekszej liczbie panstw ratyfikujaęcych Konwencjeę, upo¬
wszechniła sieęrowniezż niesprawiedliwa i powierzchowna opinia delegata Danii,
29

30

31

2 8

Ad Hoc Committee Draft, Second Draft of the Genocide Convention Prepared by the Ad Hoc
Committee of the Economic and Social Council (ECOSOC), meeting between April 5, 1948 and May 10,
1948, U N Doc. E/AC.25/SR.1 to 28, tłum. H . Schreiber.
W.A. Schabas, Genocide..., s. 184.
Tamże, s. 180-181.
Tamzże, s. 180 i 183. Szczegołowo historięe teę przedstawia J. Morsink, Cultural genocide,
the Universal Declaration, and minority rights, „Human Rights Quarterly" 1999, t. 2 1 , nr 4.
2 9

3 0

3 1

�264

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mieędzynarodowego

ktoóry stwierdził, zże „uwzgleędnienie w tej samej konwencji kwestii masowych
morderstw i zamykania bibliotek óswiadczy o braku logiki i p r o p o r c j i " .
O ile niektoóre argumenty wydajaę sieę z r o z u m i a ł e , to juzż p r z y w o ł y w a n e
przez częeósóc krajoów inne argumenty uzasadniajaęce odrzucenie ludoboójstwa kul¬
turowego - w kontekóscie wiedzy o stosowanych przez nie praktykach wobec
ludnoósci tubylczej - zwiastujaę, trwajaęce do dziós, problemy z uporaniem sięe
przez społecznoósóc mięedzynarodowaęz taę „politycznie wybuchowaę" kwestiaę .
Szwecja przyznała sięe wprost do obaw, zże chrystianizacja Laponóczykoów możze
spowodowaóc w przyszłoósci oskarzżenia pod jej adresem o ludobóojstwo kultu¬
rowe. Brazylia ostrzegała, zże niektóore mniejszoósci mogaęuzżywaóc tego argu¬
mentu w oporze wobec „całkowicie normalnej asymilacji". Nowa Ż e l a n d i a
podnosiła, zże w sytuacji pozostawienia pojęecia ludoboójstwa kulturowego
oskarżzeniom o nie podlegaóc beędzie m o g ł a nawet Rada Powiernicza O N Ż , któora
przecieżz wyraziła opinieę, izż „istniejaęca struktura plemienna stanowi przeszkodeę
w politycznym i s p o ł e c z n y m awansie tubylczych mieszkanócóow". Żgodziła sięe
z jej argumentacjaę Republika P o ł u d n i o w e j Afryki, zwracajaęc uwagęe na niebezpieczenóstwo art. 3 w sytuacji, w ktoórej byłby on stosowany wobec „prymi¬
tywnych i zapoóóznionych g r u p " . Ż dzisiejszej, bogatszej o proóby rozliczenó
postkolonialnych perspektywy mozna powiedziec - m i a ł y racje! Te w ł a s n i e
„prorocze" przewidywania odzywaja się dzisiaj ze zwielokrotniona moca i arty¬
k u ł o w a n e saę przez „ n a t u r a l n i e zasymilowane" grupy „barbarzynócóow" .
32

33

34

35

Jedynym zatem ósladem wskazujaęcym na długaę debateę nad kwestiaę obecnoósci cultural genocide, jaki p o z o s t a ł w Konwencji z 1948 roku, jest fragment
definicji ludoboójstwa zawarty w art. 2 pkt e, ktoóry moówi o „ p r z y m u s o w y m
przekazywaniu dzieci członkoów grupy do innej grupy". Jak zauwazża Schabas,
punkt ten został dodany do Konwencji w efekcie „spóoóznionej refleksji, bez
konkretnej dyskusji czy jego rozwazżenia" , co uprawnia stwierdzenie o jego
nieco przypadkowym znalezieniu sieę w definicji głoównej ludoboójstwa . T y m
36

37

3 2

M . Lippman, The drafting of the 1948 Convention on the Prevention and Punishment of the
Crime ofGenocide, „Boston University International Law Journal" 1985, nr 3, s. 45.
Problemy tak dużze, żze kolejny akt mięedzynarodowy, należzaęcy w dodatku do soft law Deklaracja Praw Ludóow Tubylczych - zostanie przyjeęty po blisko 30 latach debaty nad tym, czy
w ogóle powinien zostac uchwalony. Szerzej zob.: H . Schreiber, Międzynarodowa ochrona kultury
i dziedzictwa kulturowego ludów tubylczych, „Stosunki Międzynarodowe - International Relations"
2007, t. 35, nr 1-2; taz, Ludy tubylcze jako nowy aktor współczesnych stosunków międzynarodowych
i miedzykulturowych, w: G. Piwnicki, S. Mrozowska (red.), ]ednostka-społeczeńistwo-panistwo wobec
mega trendow współczesnego 'swiata, Gdaósk 2009; taż, Globalizacja i azjatyckie ludy tubylcze,
w: J. Nakonieczna, K. Zajączkowski (red.), Azja Wschodnia i Azja Południowa w stosunkach
miedzynarodowych, Warszawa 2011.
Ża: W.A. Schabas, Genocide..., s. 184.
Żob. nizżej „Praktyki kulturoboójcze - wybrane formy i przykłady".
W.A. Schabas, Genocide... , s. 175.
Obrazuje to takzże wynik głosowania nad tym punktem definicji: 20 głosoów „za", 13
„przeciwko" przy azż 13 wstrzymujaęcych sieę (tamzże).
3 3

3 4

3 5

3 6

3 7

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

265

bardziej że p u n k t ten pojawia się na wniosek Grecji dopiero w koncowym
etapie prac, juzż po decyzji o wykluczeniu z definicji ludobojstwa kulturowego.
Delegacja Grecji u z a s a d n i a ł a to tym, żze choc wiele panstw sprzeciwiło sięe
uwzgleędnieniu ludobojstwa kulturowego w tekscie Konwencji, to niekoniecz¬
nie sprzeciw ten dotyczył kwestii „ p r z y m u s o w e g o przenoszenia d z i e c i " .
Potwierdza to t a k ż e wyjatkowo jednomyslna - w tej konkretnej sprawie opinia trzech ekspertow skonsultowanych w kwestii celowosci obecnosci kwe¬
stii ludobojstwa kulturowego w tekscie g ł o w n y m (dwoch opowiedziało sie za
jego odrzuceniem, z wyłaęczeniem kwestii przymusowego przenoszenia dziec i ) . Punkt e, pozostając zatem reminiscencja wykluczonego ostatecznie cultural genocide, jest rownoczesnie uznawany - mięedzy i n n y m i przez Komisjeę Prawa
M i ę d z y n a r o d o w e g o - za element ludobojstwa biologicznego .
Należzy zauwazżyc,zże przymusowe przekazywanie dzieci z jednej grupy do
drugiej ma jednak zdecydowanie wymiar nie tylko biologiczny - fizycznie
odbiera danej grupie szanse na przetrwanie (w sytuacji, w ktorej dochodzi
dodatkowo np. do wstrzymania dalszych urodzen w obręebie grupy baęd z mor¬
derstw rodzicow) - ale takzże kulturowy, przez przymusowaę asymilacjeędo
zwyczajow, wartosci i jęezyka, k t o r y m i posługuje sięe grupa dominujaęca . Choc
sprawa ta pojawia sieę zwłaszcza w kontekscie dzieci wywodzaęcych sieę z ludow
tubylczych zamieszkujaęcych tereny skolonizowane, nie nalezży zapominac,zże
plan „ p r z y m u s o w e g o przenoszenia dzieci" (zw. rabunkiem dzieci) został zrea¬
lizowany przez I I I Rzeszeę takzże na terenach Polski jako czeęsc Generalnego
Planu Wschodniego. Na podstawie w i e l u rozżnych zrodeł ocenia sieę, żze o g o ł e m
wywieziono z Polski ok. 200 tys. dzieci, ktore zostały uznane za „ w a r t o s c i o w e
rasowo" i godne poddania procesowi germanizacji, nierzadko po zamordowa¬
n i u ich rodzicow. Po wojnie u d a ł o sieę odnalezc jedynie ok. 30 tys. d z i e c i .
38

3 9

40

41

42

3 8

Tamzże.
Tamzże.
Przeciwko temu punktowi wypowiadał sie m.in. polski prawnik Manfred Lachs,
podnoszaęcy, zże sformułowanie „przenoszenie" (transfer) mozżerownieżz oznaczac ewakuacjęe
dzieci z terenu działan wojennych. Z kolei Platon Morozov zauwazał, że „nie ma nikogo, kto
mogłby podac jakikolwiek historyczny przykład zniszczenia grupy przez przenoszenie dzieci"
(tamzże). Akurat ten ostatni argument juzż w czasach debat nad Konwencjaę nie był trafiony,
obawy zas i s p r z e c i w p a n s t w stosujaęcych praktyki przymusowego przenoszenia dzieci
odbieranych ludnosci tubylczej w Kanadzie, Australii czy Nowej Zelandii w kwestii pojęecia
ludobojstwa kulturowego potwierdzajaę argument przeciwny. W tej sprawie zob. dalsze częesci
niniejszego artykułu.
D. Nersessian, Rethinking cultural genocide under international law, „Human Rights
Dialogue", wiosna 2005.
Por.: R.Z. Hrabar, Hitlerowski rabunek dzieci polskich. Uprowadzanie i germanizowanie dzieci
polskich w latach 1939-1945, Katowice 1960; tenze, Na rozkaz i bez rozkazu. Sto i jeden wybranych
dowodow hitlerowskiego ludobójstwa na dzieciach, Katowice 1968. M.in. tej kwestii dotyczył takze
proces RuSHA (United States of America v. Greifelt et al.).
3 9

4 0

4 1

4 2

�266

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa międzynarodowego

Kulturobojstwo w Deklaracji Praw Ludów Tubylczych
M i m o odrzucenia w roku 1948 pojęecia ludobóojstwa kulturowego z definicji
prawnej ludobóojstwa, we wspóołczesnych dyskusjach nad rolaę kultury dla
zachowania tozżsamoósci okreóslonej grupy, a wieęc dla jej przetrwania jako takiej,
kwestia cultural genocide bardzo czeęsto sieę pojawia. Choóc powszechnie t ł u m a c z y
sięe ten termin na jęezyk polski właósnie jako ludoboójstwa kulturowe, proponujęe dla uniknięecia zamęetu zwiaęzanego z utrwalonaędzięeki Konwencji z 1948 roku
definicjaę ludobóojstwa (kładaęcaę nacisk na fizyczne aspekty zniszczenia grupy ze
wzglęedoów narodowych, etnicznych, rasowych, religijnych) - posługiwanie sieę
w kontekóscie prowadzonej debaty politycznej nowym pojęeciem „kulturobóojstwo", ktoóre w jęezyku polskim bezpoósrednio wskazuje na mozżliwoósóc „zabicia
kultury" bez koniecznoósci fizycznej eksterminacji jej depozytariuszy. Podstawo¬
wa konotacja pojęecia „ludobóojstwo kulturowe" wskazuje bowiem na domnie¬
mane „zabijanie członkoów grupy ze wzglęedoów kulturowych". Choóc taka
eksterminacja mozże „kulturobóojstwu" towarzyszyóc, to jednak nie musi byóc jego
celem - czego dowodzaę przykłady historyczne. Wręecz przeciwnie, utrzymanie
przy życiu „nizszej rasy" dla celow niewolniczych czy quasi-niewolniczych m o ż e
byóc w interesie grupy faktycznie dominujaęcej, ktoóra jednoczeósnie bęedzie zwalczaóc wszelkie przejawy odręebnoósci kulturowej grupy podbijanej jako noósnika
samoóswiadomoósci i wieęzi grupowych. Innymi słowy - grupa pozbawiona
integrujaęcej jaę własnej kultury jest łatwiejsza do podporzaędkowania, degradacji
i zaakceptowania roli słuzżebnej wobec grupy panujaęcej (niekoniecznie dominujacej liczebnie). Godząc sie z faktem odrzucenia szerokiej, Lemkinowskiej
koncepcji ludobóojstwa w akcie prawa mięedzynarodowego, jakim jest Konwencja
z 1 9 4 8 roku, niesposóobpozostaócgłuchym na - niekiedy wręecz dramatyczne przejawy walki z trwajaęcymi praktykami kulturoboójczymi baędóz konsekwencjami
tych praktyk, trwajaęcymi co najmniej tak długo, jak żzycie ludzi, któorzy ich doóswiadczyli.
Prawo do zżycia we własnej kulturze jest bowiem rozwinięeciem prawa
podstawowego - samego prawa do zżycia - gdyzż nawet fizyczne przetrwanie
danej grupy nie gwarantuje jej istnienia jako takiej, jeósli jej c z ł o n k o w i e nie
mogaę rozwijaóc sieę przez własnaę kulturęe i we własnej kulturze. Pojęecie to raz
jeszcze w swojej oryginalnej formie jako cultural genocide próobowało zatem
„wkroczyóc"dojeęzyka prawnego i pojawiło sieę w projekcie Deklaracji Praw
Ludoów Tubylczych z 1994 r o k u .
4 3

W art. 7 tego projektu zilustrowana jest wzajemna zalezżnoósóc prawa do
żzycia z prawem do zachowania własnej kultury. Pojeęcie kulturobóojstwa zostaje
zroównane z pojeęciem etnocydu:

4 3

Pojawia sięe jednak w ciaęgu tych 50 lat pod innymi nazwami w innych aktach prawnych
- zob. „Podsumowanie".

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

267

Ludy tubylcze majaękolektywne i indywidualne prawo do tego, by nie byc podmiotem
etnocydu (ethnocide) i kulturobojstwa (cultural genocide), właęczajaęc w to zapobieganie
krzywdom i naprawienie krzywd wyrzaędzonych w wyniku:
a) jakichkolwiek działan majaęcych na celu lub ktorych skutkiem jest pozbawienie ich
integralnosci jako ludowodreębnych albo ich wartosci kulturowych czy to zsamosci etnicznej;
b) jakichkolwiek działan majaęcych na celu lub ktorych skutkiem jest wywłaszczenie
ludow z ich ziem, terytoriow czy zasobow;
c) jakiejkolwiek formy transferu ludnosci majaęcego na celu lub ktorego skutkiem jest
złamanie lub podwazżenie jej praw;
d) jakiejkolwiek formy asymilacji lub integracji przez inne kultury lub narzuconych
sposobowz ycia za pomocaęsrodkow administracyjnych, ustawowych czy innych;
e) jakiejkolwiek formy propagandy wymierzonej przeciwko t y m l u d o m .
ż

ż

44

W

ostatecznej

wersji

Deklaracji,

przyjęetej

rezolucjaęZgromadzenia

Ogolnego O N Z 13 wrzesnia 2007 r o k u , art. 7 o t r z y m a ł następujące brzmienie:
1. Członkowie ludow tubylczych majaę indywidualne prawo do zżycia, integralnosci
fizycznej i duchowej, wolnosci i bezpieczenstwa.
2. Ludy tubylcze majaę kolektywne prawo do zżycia w wolnosci, pokoju i poczuciu
bezpieczenstwa jako grupy odręebne i nie mogaę byc celem żzadnego aktu ludobojstwa ani
żzadnego innego aktu przemocy, właęczajaęc w to przymusowe przekazywanie dzieci członkow grupy do innej g r u p y .
45

Dosc znamienne jest to, zże w koncowej wersji Deklaracji pojęecia etnocydu
i kulturobojstwa juzż sieę nie pojawiajaę. Wyliczenie praktyk p o z o s t a ł o niezmie¬
nione, zrezygnowano jedynie z pojęec ponownie budzaęcych opory i niezadowo¬
lenie panstw. Pojęecia etnocydu i kulturobojstwa z o s t a ł y zastaępione pojęeciami
przymusowej asymilacji i niszczenia k u l t u r y . Ostatecznie definicje te,

poza

samaę nazwaę w niezmienionej formie, znalazły sieę w art. 8, ktorego poczaętek
b r z m i nastęepujaęco:
1. Ludy tubylcze oraz jednostki majaęprawo do tego, by nie byc poddane przymusowej
asymilacji lub niszczeniu ich kultury (forced assimilation or destruction of their culture).
2. Panstwa powinny zapewnic efektywne mechanizmy zapobiegania oraz zadoscuczynienia za:
a) jakiekolwiek działania majaęce na celu lub ktorych skutkiem jest pozbawienie ich
integralnosci jako ludow odręebnych albo ich wartosci kulturowych czy tożzsamosci et¬
nicznej;
b) jakiekolwiek działania majaęce na celu lub ktorych skutkiem jest wywłaszczenie
ludow z ich ziem, terytoriow czy zasobow;
c) jakiekolwiek formy transferu ludno sci majaęcego na celu lub ktorego skutkiem jest
złamanie lub podważzenie ich praw;

4 4

U . N . Doc. E/CN.4/Sub.2/1994/56, tłum. H . Schreiber.
U . N . Declaration on the Rights of Indigenous Peoples, Rezolucja 61/295, przyjeta na
107 posiedzeniu plenarnym Zgromadzenia Ogolnego ONZ, tłum. H . Schreiber.
4 5

�268

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa międzynarodowego

d ) jakiekolwiek formy asymilacji lub integracji przez inne kultury lub narzuconych
sposobóowżzycia za pomocaęósrodkóow administracyjnych, ustawowych czy innych;
e) jakiekolwiek formy propagandy wymierzonej przeciwko tym ludom.

W Preambule Deklaracji postanowiono jeszcze dodaóc,zże
wszelkie doktryny, polityki i praktyki głoszaęce wyzższoósóc lub opierajaęce s i e ę n a
wyzższoósci jednych ludóow lub jednostek nad innymi ze wzglęedu na pochodzenie narodowe,
roózżnice rasowe, religijne, etniczne lub kulturowe saę rasistowskie, naukowo fałszywe,
prawnie niewazżne, moralnie godne poteępienia i społecznie niesprawiedliwe.

Przedstawione w art. 8 możzliwe działania wskazujaę na złozżone i wielo¬
rakie, majaęce częesto zwiaęzek z oficjalnaę politykaę panóstwa, zachowania, któore
mogaę doprowadzióc do unicestwienia tozżsamoósci kulturowej i przez to - uni¬
cestwienia grupy jako takiej. Ż a g ł a d a nasteępuje przez deetnizacjeę, dekulturacjęe
i dezintegracjeę struktury społecznej oraz właęczenie członkoów danej grupy do
społeczenóstwa dominujaęcego . Jak pisze Aleksander Posern-Żielinóski, działa¬
nia praktyczne prowadzaęce do etnocydu wystęepujaę zazwyczaj w trzech głoównych postaciach, obejmujaęcych: 1) aspekt kulturowy sensu stricto (zaplanowana
eliminacja wartoósci autochtonicznych i narzucenie wartoósci k u l t u r y dominujaęcej, przerwanie mieędzypokoleniowego przekazu tradycji, dyskredytacja autorytetoów); 2) aspekt terytorialny (translokacja, marginalizacja terytorialna,
ekologiczna degradacja terenóow); 3) aspekt s p o ł e c z n o - e k o n o m i c z n y (margi¬
nalizacja s p o ł e c z n a na skutek integracji grupy z gospodarkaę społeczenóstwa
dominujaęcego, połaęczona ze zjawiskami patologii s p o ł e c z n e j ) .
46

47

Ż takaę definicjaę zgodna była roówniezż wizja Rafała Lemkina, ktoóry w przy¬
pisie pierwszym do rozdziału 9, komentujaęcym wprowadzenie słowa „ludobóojstwo" (genocide), stwierdza:
ż

ż

Inny termin, jaki mo ze zostaóc uz yty na okreóslenie tej samej idei, to etnocyd,
składajaęcy sięe z greckiego słowa ethnos - naróod, i łaciónskiego słowa cide .
48

Najczęeósciej działaniom t y m towarzyszy takżze depopulacja, któora jeósli jest
planowana i ukierunkowana na ten właósnie cel (fundamentalne znaczenie ma
działanie z zamiarem), nosi znamiona klasycznego ludobójstwa. O ten argu¬
ment rozbijajaę sięe tezż próoby nazwania praktyk stosowanych wobec ludóow
tubylczych ludoboójstwem. Najbardziej znane i udokumentowane dotyczaę ple¬
m i o n aborygenóskich w Australii, Inuitoów z Kanady, plemion indianóskich ze
Stanoów Żjednoczonych i Samoów z Norwegii, ale nie zaweęzżajaę sięe tylko do nich.
Brak możliwosci udowodnienia zamiaru zniszczenia tych grup (mimo dosko4 6

Por. A. Posern-Żielióski, Etnocyd, w: Ż. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny - terminy
ogiolne, Warszawa-Poznaón 1987, s. 87.
Tamżze, s. 88.
Por. przyp. 2.
4 7

4 8

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

269

nale udokumentowanych praktyk wypełniajaęcych p u n k t e definicji z Konwencji
1948 roku: „ p r z y m u s o w e przenoszenie dzieci c z ł o n k o w grupy do innej gru¬
py"), w t y m fiasko proby o d w o ł a n i a sieę do takiego w ł a s n i e argumentu w słyn¬
nym raporcie australijskim „Bringing Them H o m e " , powoduje, że obecnie
ludy te duzżo cheętniej sięegajaę po pojeęcie kulturobojstwa - majaęce stanowic
„łagodniejszaę wersjeę" definicji ludobojstwa.
49

Praktyki kulturobojcze - wybrane formy i przykłady
50

S ł y n n y m p r z y k ł a d e m praktyk k u l t u r o b o j c z y c h było odbieranie aborygenskim m a t k o m przemocaę ich dzieci pod h a s ł e m „ t w o r z e n i a szans rozwoju",
ktore m i a ł o ukryc ideeę wynaradawiania z rodzimej k u l t u r y („absorpcja
biologiczna" praktykowana do 1970 r . ) . Dzieci te nazwano „ u k r a d z i o n y m
pokoleniem", Stolen Generation , a choc kultury aborygenskiej nie u d a ł o sieędo
konca zniszczyc, to jednak trwajaęce blisko 200 lat praktyki kulturobojcze
(wykraczajaęce daleko poza wspomnianaę t u p r z y k ł a d o w o politykeę przymusowej
asymilacji dzieci) d o p r o w a d z i ł y do depopulacji i głęebokiej dezintegracji ple¬
m i o n aborygenskich. Gdy w 1988 roku Australia swięetowała „ 2 0 0 lat A u s t r a l i i "
(liczone od poczaętkow brytyjskiego osadnictwa w 1788 r . ) , Aborygeni m o w i l i
o „ 2 0 0 latach n i e w o l n i c t w a " . Dopiero 13 lutego 2008 roku d o s z ł o do histo¬
rycznego gestu - nowo zaprzysieężzony premier Kevin Rudd wypowiedział sło¬
wo, na ktore czekały setki tysieęcy Aborygenow: „ p r z e p r a s z a m y " .
51

52

53

Podobny gest wykonano poł roku pozniej, w czerwcu, w Kanadzie, ktorej
rzaęd s t o s o w a ł bardzo podobne praktyki: przemocaęodbierał rodzinom i n u i c k i m
4 9

Por. R. Van Krieken, Cultural genocide reconsidered, „Australian Indigenous Law Review"
2008, t. 12, wyd. specj., s. 76-81.
Nagłosnionym w 2002 r. filmem opowiadajaęcym o tych wydarzeniach pt. Polowanie
na króliki w rezyserii Philipa Noyce'a.
Według szacunkow Australijskiego Biura Statystycznego (ABS) z 1994 r. 1 na 10
aborygenskich dzieci zostało w ten własnie sposob „przymusowo przekazanych". Co ciekawe,
po raz pierwszy zaczeęto o tym publicznie mowic dopiero po ogłoszeniu wyroku w sprawie
ziemi Melanezyjczyka Mabo w 1992 r. (wypowiedz owczesnego premiera Keatinga,
przepraszajaęcego za „ignorancjeę i uprzedzenie", ktore doprowadziły do odbierania matkom
ich dzieci). W 1995 r. Prokurator Generalny Australii wszczął w tej sprawie sledztwo (The
National Inquiry into the Separation of Aboriginal and Torres Strait Islander Children from
Their Families), ktore zakonczyło się w 1997 r. wydaniem raportu pt. „Bringing Them Home Report of the National Inquiry".
Z kolei 26 stycznia, ktory nazywany jest oficjalnie „Dniem Australii", Aborygeni
nazywaja „Dniem Załoby", „Dniem Inwazji" badź „Dniem Przetrwania", o ktore od tego dnia
musieli walczyc z białymi osadnikami. Za: Australia Day - Invasion Day, http://www.creativ
espirits.info/aboriginalculture/history/australia-day-invasion-day#toc1 (dostep: 10 V 2013).
Szerzej: H . Schreiber, Pojednanie międzykulturowe w Australii?, http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,65,Pojednanie_miedzykulturowe_w_Australii.html (dostep:
12 I 2013).
5 0

5 1

5 2

5 3

�270

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mieędzynarodowego

ich dzieci (ich liczbe szacuje sie na ponad 100 tys.)

i u m i e s z c z a ł je w specjal¬

nych s z k o ł a c h z internatem (residential schools), prowadzonych pod

nadzorem

Koóscioła protestanckiego, gdzie posteępowała wymuszona akulturacja (okreóslana jako „resocjalizacja" dzieci indianóskiego pochodzenia) przez blisko 200
(od ok. 1800

do 1980

lat

5 4

r . ) . 23 maja 2005 r o k u z o s t a ł o zawarte porozumienie

w sprawie w y p ł a t y odszkodowanó dla ofiar tego systemu szkolnictwa oraz do¬
szło do p o w o ł a n i a Komisji Prawdy i Pojednania, monitorujaęcej d z i a ł a n i a i dokumentujaęcej wydarzenia w tej kwestii, co ostatecznie z o s t a ł o zatwierdzone
przez rzaęd 10 maja 2006 roku. Komisja Prawdy i Pojednania z o s t a ł a oparta na
5 5

juzż funkcjonujaęcych modelach takich Komisji w Afryce (Sierra Leone, R P A ) .
Doóswiadczenia zwiaęzane z t a k i m i praktykami s p o w o d o w a ł y właęczenie do
p r e a m b u ł y Deklaracji słóowo
uznaniu prawa rodzin i społecznoósci tubylczych do wzięecia odpowiedzialnoósci za
wychowanie, kształcenie, edukacjeę i dobre samopoczucie ich dzieci w sposóob zgodny z pra¬
wami dziecka.
Innego pod wzgleędem instytucjonalnym przykładu metod rozwiaęzania napięeóc
na linii panóstwo-lud tubylczy dostarcza Norwegia. Kroól Harald V podczas oficjal¬
nego otwarcia w 1997 roku Sóamediggi (parlamentu narodu Samoów), powiedział:
Panóstwo norweskie powstało na terytorium dwóoch narodóow - Samoów i Norwegóow.
Historia ludu Samoów jest nierozerwalnie zwiaęzana z historiaęNorwegóow. Dzisiaj w imieniu
p a ó s t w a wyrażamy nasz żal, że z powodu twardej p a ó s t w o w e j polityki norwegizacji
naród S a m ó w spotykała niesprawiedliwosC .
56

Polityka Norwegii wobec S a m ó w (ktorzy zamieszkuja takze tereny Finlan­
5 7

dii, Szwecji i Rosji) z m i e n i a ł a sie stopniowo od lat 50. X X w i e k u . R ó w n i e ż
5 4

J.J. Llewellyn, Dealing with the legacy of native residential school abuse in Canada: Litigation,
ADR, and restorative justice, „University of Toronto Law Journal" 2002, t. 52(3). W szkołach
dochodziło na masowa skale do wykorzystywania seksualnego indianóskich dzieci, a z racji
braku odpowiedniego dofinansowania placoówek takzże do przymusowej, cieżzkiej, fizycznej
pracy, ktoóra miała pomóoc w ich utrzymaniu. Nie trzeba dodawaóc,żze poziom edukacji w tych
placoówkach był żzaden, bo edukacja najczeósciej ograniczała sie do wyrugowania rodzimego
jezyka, kultury, zwyczajoów i duchowoósci. W niektóorych placoówkach ósmiertelnoósóc wósróod dzieci
wynosiła 50 proc. (por. http://www.cbc.ca/news/politics/story/2013/04/26/truth-and-recon
ciliation-saganash-paul-martin.html [dostep: 26 IV 2013]).
O działalnoósci Komisji w Sierra Leone zob. M . Płachta, Jak pogodziic sprawiedliwoisic
retrybutywną ze sprawiedliwością restytucyjną? Międzynarodowy Trybunał Krany a komisje pojednania
narodowego i amnestie, „Ius et Lex" 2003, nr 1, s. 97-126; w RPA zob. F. Hale, Komisja Prawdy
i Pojednania w RPA - potencjalne i realne możliwosci. Teoria a rzeczywistosc, tamze, s. 143-160.
Ża: oficjalna strona Ambasady Norwegii w Polsce: http://www.amb-norwegia.pl/
AboutNorway/policy/Ludno/population/sami/policy/ (dostep: 10 I I I 2013).
W 1956 r. Ministerstwo Edukacji i Spraw Koscioła wyznaczyło komisje, ktora miała
zajaó sie problemami Samow. Sporządzony w 1959 r. raport komisji wniosł propozycje nowej
linii politycznej, ktoóra stanowiła całkowite odejóscie od dotychczasowej polityki norwegizacji
5 5

5 6

5 7

�H. Schreiber,

Cultural

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

271

w N o r w e g i i s z k o l n i c t w o s ł u z ż y ł o do systemowego rugowania kultury Samóow.
W 1974 roku utworzono Fundusz Rozwoju Samoów, a dwa lata póoózniej przyjeto
Porozumienie w sprawie H o d o w l i Reniferóow. W latach 80. X X wieku powstał
Komitet Praw Narodu Samóow oraz Komitet Kultury Samóow. Konsekwencja tego
było przyjecie ustawy o utworzeniu Samediggi oraz ustawy regulujacej status
prawny Samoów. Pierwsze wybory do Sóamediggi odbyły sie razem z wyborami do
parlamentu norweskiego we wrzeósniu 1989 roku, a pierwsze posiedzenie
zgromadzenia S a m ó w oficjalnie otworzył krol Olaf 7 paódziernika 1989 roku.
W 2000 roku parlament norweski u s t a n o w i ł fundusz dla Samoów, któorym
zarza dza Sóamediggi. Pienia dze z funduszu przeznaczane sa na działania majace
wspieraóc rozwoójjezyka, kultury i stylu zżycia Samoów, a takzże byóc zbiorcza
kompensacja za szkody i niesprawiedliwoósci, jakie spotkały Samoów w w y n i k u
norwegizacji.
Mozżna stwierdzióc,zże stworzenie mechanizmoów rozliczania sie z przeszłoóscia we wszystkich krajach, w ktoórych ludy tubylcze wreszcie zaczynaja zabieraóc głos w debacie publicznej, jest po prostu konieczne. H a s ł o „nigdy
wiecej" (never again) stało sie bowiem przewodnim motywem rozliczenó z dra¬
matyczna przeszłoóscia nie tylko krajoówdózwigaja cych sie z dyktatur wojsko¬
wych (Ameryka Łacióska) czy dziedzictwa k o m u n i z m u (Europa r o d k o w o -Wschodnia), ale takżze w tych, w któorych doszło do fundamentalnej zmiany
w postrzeganiu praw ludzi (mniejszoósci narodowych czy ludóow tubylczych) do
tej pory zżyja cych na marginesie oficjalnego żzycia społecznego.
Pojawiła sie koncepcja prawa do prawdy, okreóslanego jako nowy kom¬
ponent praw człowieka i konstruowanego na podstawie jużz istnieja cych norm,
takich jak obowia zek zabezpieczenia wolnoósci słowa i obywatelskiego prawa do
poszukiwania informacji, obowiązek udostepniania informacji i przeprowa­
dzania postepowania w sprawach dotyczących n a r u s z e ó praw c z ł o w i e k a .
W jego óswietle przeproszenie i w y p ł a t a odszkodowanó za kulturobóojcze praktyki
stosowane wobec ludnoósci tubylczej w przeszłoósci sa niezbednym warunkiem
realizacji idei „sprawiedliwoósci kulturowej" oraz podstawa procesu pojednania
miedzykulturowego. Jednym ze ósrodkóow prowadza cych do zapewnienia sprawiedliwoósci restytucyjnej dla ofiar praktyk kulturoboójczych moga sie staóc Ko¬
misje Prawdy i Pojednania .
ó

58

59

i asymilacji. Na podstawie stworzonych zalecenó w latach 1962-1963 Ministerstwo przedstawiło
raport do Stortingu, któory stał sie podstawa pierwszej, obszernej debaty parlamentarnej na
temat fundamentalnych zasad mających kształtowac norweska polityke wobec ludnosci
Samoów. Ża: http://www.amb-norwegia.pl/facts/sami/sami/sami.htm (dostep: 20 I 2007).
G. Skapska, Law, rights and democracy after totalitarianism, w: A. Soeteman (red.),
Pluralism and Law, Dordrecht-Boston 2001, s. 155 i nast.; zob. także J.E. Mendez, An Emerging
Right to Truth: Latin America Experiences,Ońati 1999.
Takżze w Australii w 1991 r. powstała na mocy uchwały parlamentu taka Komisja Council for Aboriginal Reconciliation. Jej mandat nie był jednak ograniczony tylko do spraw
Stolen Generation, ale obejmował cały proces pojednania ludóow tubylczych Australii z białymi
5 8

5 9

�272

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa międzynarodowego

Podsumowanie
W czesci rozdziału poswieconego ludobojstwu w Axis Rule..., zatytuło¬
wanej „ R e k o m e n d a c j e na przyszłosc" zostały s f o r m u ł o w a n e wazżne zdania,
pozwalajaęce nam doprecyzowac wizjęe kultury w mysli Rafała Lemkina:
Swiat reprezentuje tylko tyle kultury i intelektualnego wigoru, ile wykreujaę wchodza.ce w jego skład grupy narodowe. [...] Konsekwencja zniszczenia narodu jest utrata
jego przyszłego wkładu w rozwojswiata. [...] Wsrod zasadniczych czynnikow, ktore
wyznaczyły p o s t ę p cywilizacyjny, znajduja się poszanowanie i uznanie narodowych
cech i właSciwoSci, wniesionych przez różne narody do Światowej kultury cechy i własciwosci, ktore jak pokazano, stanowia w k ł a d panstw słabych militarnie
i ubogich w zasoby gospodarcze i nie powinny byc mierzone w kategoriach potęegi
i dobrobytu" .
60

Przywiaęzanie Lemkina do idei rozżnorodnosci kulturowej i wizji panstw
wielokulturowych, szanujaęcych mniejszosci zżyjaęce w ich granicach, było silnie
zakorzenione w jego tozżsamosci Polaka patrioty i Z yda z pochodzenia. Dobrze
podsumowuje tęe sytuacjeę A n t h o n y D i r k Moses:
ż

Lemkinowi bliski był ekumeniczny kosmopolityzm. Bęedaęc polskim patriotaę i adwo¬
katem wszystkich kultur, nigdy nie wyrzekł sięe swojego zżydowskiego dziedzictwa czy
korzeni kulturowych. Jego tożsamosc żydowska nie był jednak gra. o sumie zerowej.
Zawsze wymieniał ludobojcze przesladowania Z ydow przez nazistow jednym tchem
z masowymi mordami Polakow chrzescijan, Romow czy innych ofiar. Kluczowe było
jego przywiaęzanie do pojęecia „duchowej narodowo sci", koncepcji, ktoraę mozżna
odnalezc rownie dobrze w zrodłach zżydowskich, co u Herdera .
ż

61

Choc cultural genocide (ani jako ludobojstwo kulturowe, ani jako kulturobojstwo) nie jest osobnaę kategoriaę uznanaę przez prawo mięedzynarodowe, jego
czesciowe uwzględnienie w definicji ludobojstwa w punkcie e Konwencji z 1948 ro¬
ku jest wyraznym dowodem na to, zże przynajmniej pewne okreslone jego przejawy
saę prawnie uznane za niedopuszczalne. To samo dotyczy Deklaracji Praw Ludow
Tubylczych, ktora, uwzgleędniajaęc opis praktyk kulturobojczych w punktach a-e
w art. 8, m i m o rezygnacji z nazwania tych praktyk zbiorczym okresleniem kulturobojstwa badź etnocydu, wskazuje na to, ż e j e s t o n o de facto w t e j własnie for¬
mie inkryminowane pod kategoriaę przymusowej asymilacji i niszczenia kultury.
Choc p o z o s t a ł e wiaężzaęce instrumenty w dziedzinie praw człowieka, zda¬
w a ł o b y sieę, milczaę na ten temat, rowniezż skupiajaęc sięe na podstawowych

osadnikami. Jej mandat zakonczył sięe w 2000 r. przedstawieniem rzaędowi Australian
Declaration Towards Reconciliation oraz Roadmap for Reconciliation, atakzże powołaniem
w jej miejsce organizacji społecznej Reconciliation Australia (http://www.reconciliation.org.au/).
Por. przyp. 2.
A.D. Moses, Raphael Lemkin..., s. 24.
6 0

6 1

�H. Schreiber,

Cultural

prawach, takich jak prawo
to przeciezż pozostaje art.
i Politycznych , ktory od
w dziedzinie zapewnienia
Mięedzynarodowego Paktu
z tego samego r o k u :
62

genocide

- ludobojstwo kulturowe - kulturobojstwo...

273

do żzycia, do sprawiedliwego saędu czy zakaz tortur,
27 Mieędzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich
1966 roku wyznacza standard zobowiaęzan panstw
prawa do zżycia we własnej kulturze, oraz art. 15
Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych

6 3

Artykuł 27 MPPOiP
W Panstwach, w ktorych istnieja mniejszosci etniczne, religijne lub jezykowe, osoby
naleza.ce do tych mniejszosci nie moga byc pozbawione prawa do w ł a s n e g o życia
kulturalnego, wyznawania i praktykowania własnej religii oraz p o s ł u g i w a n i a sie
w ł a s n y m jęezykiem wraz z innymi c z ł o n k a m i danej grupy.
Artykuł 15 MPPGSiK
1. Panstwa Strony niniejszego Paktu uznajaę prawo kazżdego do:
a) udziału w żzyciu kulturalnym;
b) korzystania z osiaęgnięec postęepu naukowego i jego zastosowan;
c) korzystania z ochrony interesow moralnych i materialnych, wynikajaęcych
z wszelkiej tworczosci naukowej, literackiej lub artystycznej, ktorej jest autorem.
2. Kroki, ktore Panstwa Strony niniejszego Paktu podejmaę w celu osiaęgnięecia
pełnej realizacji tego prawa, powinny o b e j m o w a ć Środki n i e z b ę d n e do ochrony,
rozwoju i upowszechniania nauki i kultury.
3. Panstwa Strony niniejszego Paktu zobowiaęzujaę sięe do poszanowania swo¬
body koniecznej do prowadzenia badan naukowych i działalnosci tworczej.
4. Panstwa Strony niniejszego Paktu uznajaę korzysci, jakie wynikajaę z popie¬
rania i rozwijania kontaktow mięedzynarodowych i w s p o ł p r a c y w dziedzinie nauki
i kultury.

Ochrona prawa do zżycia we własnej kulturze w rozżnych formach rozpro¬
szona jest w zapisach takżze innych aktow prawa mięedzynarodowego, na przykład
w Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej
(art.1), Konwencji ramowej o ochronie mniejszosci narodowych
(art. 5),
Europejskiej Karcie Jeęzykow Regionalnych i Mniejszosciowych , a ponadto
w deklaracjach, na przykład w Deklaracji Praw OsobNalezżaęcych do Mniejszo sci
Narodowych lub Etnicznych, Religijnych i Jęezykowych, przyjęetej przez Zgroma¬
dzenie Ogolne O N Z w 1992 roku. Pojawia sięe rownieżz w o r z e c z n i c t w i e
mieędzynarodowych t r y b u n a ł o w k a r n y c h .
64

65

66

67

6 2

Dz.U. z 1977 r., nr 38, poz. 167.
Dz.U. z 1977 r., nr 38, poz. 169.
Dz.U. z 1969 r., nr 25, poz. 187.
Dz.U. z 2000 r., nr 22, poz. 209.
Dz.U. z 2009 r., nr 137, nr 1121.
Por. np. zdanie odreębne seędziego Mohamada Shahabuddeena w 2004 r. w sprawie
Krstica (Case No. IT-98-33-T), saędzonego przed Mieędzynarodowym Trybunałem Karnym ds.
Byłej Jugosławii.
6 3

6 4

6 5

6 6

6 7

�274

IV. Kultura w tworzeniu i stosowaniu prawa mieędzynarodowego

Mozżemy zatem mowic nie tyle o „ o d r z u c e n i u " koncepcji zakazujaęcej cultural genocide przez prawo mieędzynarodowe, ile o jej „cichej obecnosci". Choc jej
obecnosc w sferze prawa mięedzynarodowego jest cicha, bo rozproszona pod
i n n y m n a z w a m i , i wydaje sieę niezwykle m a ł o prawdopodobne, aby cultural
genocide znalazło sięe w katalogu zbrodni mięedzynarodowych, to jużz w sferze
politycznej przejawia sięe zdecydowanie „ g ł o s n o " . Jest wprost a r t y k u ł o w a n a
przez p o t o m k o w kulturowo wykorzenionych ludow tubylczych. Kulturobojstwo zajmuje jedno z centralnych miejsc w debacie dotyczaęcej rozliczen z kolonialnaę przeszłosciaę byłych imperiow kolonialnych. Ten „ n i e d o k o n c z o n y "
projekt prawa mięedzynarodowego znajduje dzis swoje „ d o k o n c z e n i e " i do¬
powiedzenie w debacie publicznej i argumentacji politycznej. Niewaętpliwie
pozostaje rownieżz j e d n y m z kluczowych z perspektywy postkolonialnej
zagadnien, wykraczajaęc ro wnoczesnie daleko w swej istocie poza dyskurs
kolonialny. Z pewnosciaę nie z n i k n i e z dziedziny s t o s u n k o w m i ę e d z y narodowych, a jego ciaęgła obecnosc w prawnym i politycznym dyskursie od
ponad 70 lat mozże takzże oznaczac,żze w przyszłosci znajdzie własciwaę dla
siebie, odreębnaę formeę w sferze prawa mięedzynarodowego. Jak zauwazżył na
p r z e s ł u c h a n i a c h w kwietniu 2013 roku przed kanadyjskaę Komisjaę Prawdy
i Pojednania były premier Kanady (2003-2006), Paul Martin: „Trzeba wreszcie
nazwac rzeczy po imieniu. Musimy w koncu zrozumiec,zże to, co działo sięe
w szkołach z internatami, było użzyciem systemu edukacji do kulturobojstwa
[oryg. cultural genocide] - i t y m to w ł a s n i e było. Kanadyjczycy majaę prawo znac
p r a w d e " . Nazwanie tych praktyk „zwykłym" niszczeniem kultury badź
przymusowaę asymilacjaę w kontekscie dramatycznych cierpien tysieęcy ludzi
nie jest, jak widac, takzże dzisiaj wystarczajaęce: ani w sensie politycznym czy
moralnym, ani prawnym.
68

69

6 8

Co spowodowało, zżeniektorzy badacze mowiaę o „wyłaęcznie retorycznej sile"
argumentu ludobojstwa kulturowego (por. A. Xanthaki, Indigenous Rights and United Nations
Standards: Self-Determination, Culture and Land, Cambridge 2007, s. 114; takze A.D. Moses,
Raphael Lemkin... , s. 39). Jak zauwazża Moses, niestety wszystko, co nie spełnia dzis wymogow
konwencyjnie waęsko rozumianej definicji ludobojstwa, „schodzi z radaru mięedzynarodowej
opinii publicznej" (tamżze, s. 41).
CBC News, Paul Martin accuses residential schools of «cultural genocide», h t t p : / /
www.cbc.ca/news/politics/story/2013/04/26/truth-and-reconciliation-saganash-paul-mar
tin.html (dostep: 26 IV 2013). W trakcie tych przesłuchan jeden ze swiadkźw, odebrany swojej
rodzinie z ludu Cree, Saganash, powiedział: „Nigdy nie beędęe normalny. I zżadne dziecko, ktore
zostało wysłane do szkoły z internatem, nie beędzie twierdzic,żze jest dzisiaj normalne. To
niemożliwe" (tamze).
6 9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6240" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6220">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/efe497a83e340f61161a4140d552f545.pdf</src>
        <authentication>ccf8a6db0ab9d866c5201256124af0ed</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74289">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6645</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74290">
                <text>Licenacja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74291">
                <text>2018</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74292">
                <text>Afryka Wschodnia - rozwój</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74293">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6213</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74294">
                <text>Cultural shift in East Africa: developments, biographies, (im)materialities</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74295">
                <text>Develpoment in East Africa 3, 373 s., il.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74296">
                <text>Cichocki, Piotr (ed.)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74297">
                <text>Ząbek, Maciej (ed.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74298">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74299">
                <text>Mkwawa University College of Education, a Constituent College of the University Dar es Salaam</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74300">
                <text>Institute of Ethnology and Cultural Anthropology University of Warsaw</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74301">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74302">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74303">
                <text>DEV ELO P M E N T
IN EA S T AFR I CA

3

Cultural Shift: Developments,
Biographies, (Im) materialities
edited by Piotr Cichocki, Maciej Ząbek

�Development in East Africa

��Development in East Africa
Cultural Shift in East Africa:
Developments, Biographies,
(Im)materialities

edited by
Piotr Cichocki, Maciej Ząbek

Mkwawa University College of Education (MUCE), a Constituent College
of the University of Dar es Salaam (Tanzania)
&amp;
Institute of Ethnology and Cultural Anthropology
University of Warsaw (Poland)
Iringa – Warsaw 2018

�© Copyright by Piotr Cichocki, Maciej Ząbek 2018

Reviewers:
Prof. Hayder Ibrahim Ali
Prof. Jacek Pawlik

Proofreading by
Iwona Handzelewicz

Cover design by
Grzegorz Sztandera

ISBN 978-83-7401-639-1

Printed in Poland
WDR, Włocławek

�CONTENTS
Introduction – Piotr Cichocki &amp; Maciej Ząbek . ...............................     7
Part I

DEVELOPMENTS
Chapter 1

KAWONGA GERVAS AND WAKATI MALIVA
East African Development: Language as a Forgotten Factor .....    31
Chapter 2

MAXMILLIAN J. CHUHILA
Commerce or Food? Development Narratives of Maize Farming
in Ismani, 1940s to the Present ................................................    57
Chapter 3

MLOWE N.P. AND JUSTIN K. URASSA
Formalization of Customary Land Rights on Rural Household’s
Livelihood Outcomes: A Case of Handeni District, Tanzania ......    91
Chapter 4

MACIEJ ZĄBEK
Ujamma. Contemporary Discourse about Julius Nyerere
Socialism . ................................................................................ 143
Chapter 5

AMBILIASIA PENIEL MOSHA AND STEVEN KAUZENI
Social Cultural Habits and Climate Change: The Untold
Stories of Climate Preservation From Kilimanjaro .................... 167
Part II

BIOGRAPHIES
Chapter 6

ANNA CICHECKA
Gender agenda and development in Tanzania ......................... 207

�6

Contents

Chapter 7

ANNA WIECZORKIEWICZ
“Black women” as a rhetorical tool of persuasion ...................... 223
Part III

(IM)MATERIALITIES
Chapter 8

ASHURA JACKSON
African Independent Churches as a Threat to the Survival
of Historical Churches in Mbeya .............................................. 245
Chapter 9

MUSSA KASSIMU
Foreign Religions and Wanyamwezi Traditional Religious
Rituals; Influences and Absorption of African traditionalists’
Mind in the Third Millennium . ................................................. 271
Chapter 10

PIOTR CICHOCKI
African electronic music in church and beyond.
Dialectic relation of religion and development . ....................... 303
Chapter 11

ANTONIO ALLEGRETTI
The religious (and political) materiality of development
among Christian Maasai in contemporary Tanzania . ............... 325
Part IV

VARIA
Chapter 12

KLAUDIA WILK MHAGAMA
Efficiency and utility of Polish Aid projects in Tanzania:
Socio-cultural aspects of cooperation between local partners
and external donors and its impact on development . .............. 359

�INTRODUCTION
This collection of articles aims to bring closer the problem of
current dynamic changes taking place in East Africa, something we
may call cultural shifts, that actually incorporates transformations
in every sphere of life from social, economic, through religious
and linguistic to the rapid changes in environment and climate.
A quick look at the table of contents proves that the collection is
in the strict sense interdisciplinary, but the common ground for
this meeting is founded by anthropological theory.
By starting to investigate the problem of a cultural shift, it is
adequate to trace the constellation of academic theories referring
to that question. Among concepts that are most frequently used
in academic debate and outside academia are development, globalization and modernization. In the course of the book we refer
to them ambiguously: at the same time we use them as analytic
tools and polemicize with them, criticize them and ask them uncomfortable questions.
The good example is the concept of the development, very often used in relation to African context, but not only by Africanists
or anthropologists. The development is a paradigm for thinking
and acting about and through an African state, a society or even
a personal life of Africans. Moreover, the concept is not only an
analytical tool used to describe processes but rather it became
a persuasive political tool used to redefine and reshape social
and economic life of individuals, communities and regions. The
example of how this concept manifests on the level of individual

�8

Introduction

biographies comes from ethnographic fieldwork. Number of Tanzanians and Malawians with whom we had opportunity to talk
during our independent research projects planned or fantasized
about their further lives similarly as they would write a developmental plan. Furthermore, similar observations from the fieldwork
illustrate how communities or local institutions address to and
organize according to the notions of development. Most of orations of traditional authorities in public or semi-public occasions
were related to a development as more or less hypothetical but
always desirable future. But developmental is not only, or even
not mostly, discursive. It is rather an element of effective, embodied, shared imagination of powers, hierarchies and prosperities.
As above mentioned examples suggest, we propose the perspective on the cultural shifts that reflects their local diversifications
and negotiations. We argue that specifically ethnographic methods,
with their focus on unmediated experience play a crucial role in
understanding the phenomenon as multilayered rather than universal and homogenous.
Due to ethnographic methodology, we – and most of the
authors from this volume – had an opportunity to observe and
understand contradictions, multifariousness and spottiness of
shifts and changes, that are often seen as monolithic and leading
one universal way of life in the spacious and diverse continent
and region.
This book has been organized into three sections, each of which
contains the set of interrelated articles. The division reflects some
theoretical orientations in modern African studies, but even more,
the categories of institutions and experience of everyday life in
East Africa. We have proposed three points of view: throughout
the already discussed concept of the development, through the
perspective of biographies and narrations on the body, then through
the scope of (im)materiality.

�Introduction

9

The first part presents papers that focus on what is usually
discussed, within the public debate on the issues of development
of states and economies. Their configuration, however, addresses
the intersection of economic, political and environmental issues.
We have no doubts that dynamics of these relations is essential to
regional and state politics in the region, putting the environmental
problems as central actor in the composition of the social1.
The second point of view – connected with eponymous biographies and narrations – is driven from methodological orientation on the individually embodied experience. By these we
want to stress the importance of cultural shifts as seen from the
perspective of the embodiment on individuals. One of the leading
attempts of the problematization of the embodiment in today’s
anthropology is the gender theory. It is arguable through reading
of current African studies2, that the gender theory applies to both
the reinterpretation of what was and is African society from one
side, and a deep change, that eventually may bring the cultural
shift from postcolonial structures from the other. The perspective
of the biography, especially in relation to women experience and
their struggles in colonial and post-colonial social settings, questions the official historical discourse and suggests that cultural
shifts we focus on, might be multidirectional. The example of this
multi-directionality comes from modern history of independent
Tanzania. As literature informs3, the ideological and economic
reforms – establishment of Ujamaa, suahilization and generally
development of African socialism – was parallel to puritanism in
1
B. Latour, Politics of nature: how to bring the sciences into democracy, Cambridge 2004.
2
African gender studies: theoretical questions and conceptual issues,
ed. O. Oyěwùmí, Houndmills – Basingstoke – New York 2005.
3
A.M. I v a s k a, Cultured states: youth, gender, and modern style in 1960s Dar
es Salaam, Durham 2011.

�10

Introduction

spheres of attirement and behaviour of Tanzanian women. The
state ideological control over women’s bodies was implemented
under the ideology of Africanness freed from western corrupted
influences. The more present struggles of women, who aim to
broaden the space of political and personal agency, prove that
the previous reform supported only part of Tanzanians in their
de-colonial aspirations.
The last part of the book concerns phenomena of the religious
realm, understood, however, not only from the perspective of
beliefs and systems, but also as networks set by people, material
and immaterial elements. We decided to define it by the concept
of (im)materiality, referring to the anthropological literature on
religion, that highlights the importance of a material component
and an embodied experience of a ritual, a faith or a morality4. To
be exact, the mentioned authors stressed the ‚materiality’ of the
religion (and the art). By adding ‚im’ to the ‚materiality’, we like to
highlight the importance of mediated and technologic5 elements
in network established by religious rituals and communities. The
other reason for implementation of the prefix refers to an active
role of imagination and spiritual phenomena that are essential in
the religious realm as defined by church attendants and ritual goers. The notion of (im)materiality ties also “human experience and
technical of (im)material objects”6, which refers to wider spheres of
culture outside the religious. Therefore, we aim to address religion
by defining it through used elements and also through links that
4
A. Gell, Art and agency: an anthropological theory, Oxford – New York 1998;
B. Meyer, Materializing religion, „Material Religion”, 4(2008), no. 2, pp. 227–228;
Idem, Media and the senses in the making of religious experience: an introduction,
„Material Religion”, 4(2008), no. 2, pp. 124–134, 2008.
5
Cargo/(nie)materialność. Katalog. CARGO/(im)materiality. The Catalogue/
CARGO/(非)物质图录, ed. P. Cichocki and W. Plińska, Warszawa 2016.
6
Ibidem, p. 44.

�Introduction

11

it is creating with seemingly other spheres of social life: economy,
technology, politics or art.

Shift or shifts?
Before we elaborate on the content of particular chapters, it is
required to define more precisely the concept of ‚change’ – or ‚shift’. In
the context of colonized regions and southern Africa more precisely,
these concepts were fundamental for scholars from the so called
Manchester school, in fact centered around Rhodes – Livingstone
Institute in today’s Zambia. Scholars who worked in Rhodes – Livingstone Institute, led by Max Gluckman were interested mostly in
the cultural shift7 manifested on both material and symbolic aspects
of newly formed urban communities. The example of the thematic
scope was the relation between political units of „tribes” and working class. Another distinctive novelty from Max Gluckman’s group
was a method of the research and the description, based mostly
on case studies that are ideal lenses to observe the process of shift.
However, it is worth noting that deep dynamic and instability were a constant feature of African social landscape. At the
same time, which is not contrary, the current processes create
unprecedented situation of cultural, demographic, ecologic and
technologic shift.
Researchers8 proved by certain case studies that Africans in
precolonial and colonial times manifested a great deal of attach7
E. Colson, Tonga religious life in the twentieth century, Lusaka 2006; M. Gluckman, Order and rebellion in tribal Africa: collected essays with an autobiographical
introduction, London 2004 (1963); J.C. Mitchell, The Kalela Dance, Manchester
1956; R.P. Werbner, The Manchester school in south-central Africa, „Annual review
of anthropology”, 13(1984), no. 1, pp. 157–185.
8
R. Natvig, Oromos, Slaves, and the Zar Spirits: A Contribution to the History of
the Zar Cult, „The International Journal of African Historical Studies”, 20(1987),

�12

Introduction

ment to cultural and spatial mobility. Phenomena like migrations,
(sometimes very dynamic and creating new communities like
mfecane), crossover of groups, religious pluralism or culture creativity were a remarkable feature of people throughout the whole
continent. By far, Africans do have their own antiquity, but they
also do have magnitude of history.
Another question that attracts attention of scholars9 is a comparison of modern African cultural shifts to economic, political and
cultural transformations from other continents. The remarkable
discussions on the African working class and its similarity – or
distinction – to European or American labour, again was a deal of
the discussion of Manchester School. As Max Gluckman insisted ‘An
African townsman is a townsman; an African miner is a miner”10,
stressing the universality (or rather the process of universalization) of the capitalism.
We do not deny, however, that the changes are not a transnational phenomenon. As James Ferguson argues, Africa is a part of
world order11, call it neoliberal or, if we decide to call it with the
newer denotation, any global network of power, defining its certain
elements by its own logic. The interesting approach that compares
the African (post)modernity and (neo)liberation/liberalism comes
no. 4, p. 669; T. Ranger, The Invention of Tradition in Colonial Africa, in: The
Invention of Tradition, eds. E. Hobsbawm and T. Ranger, Cambridge: Cambridge
University Press, 1983, pp. 211–262; T. Ranger, Religious Pluralism in Zimbabwe.
A Report on the Britain-Zimbabwe Society Research Day, St Antony’s College, Oxford,
23 April 1994, „Journal of Religion in Africa”, 25(1995), no. 3, p. 226.
9
The objects of life in Central Africa: the history of consumption and social
change, 1840–1980, eds. R. Ross, M. Hinfelaar and I. Peša, Leiden 2013; L. Vail,
The Creation of tribalism in Southern Africa, London – Berkeley 1989.
10
M. Gluckman, Anthropological problems arising from the African industrial
revolution, in: Social change in modern Africa, ed. A. Southall, London 1961.
11
J. Ferguson, Global shadows: Africa in the neoliberal world order, Durham
2006.

�Introduction

13

from theoretical writings of Immanuel Wallerstein12. Wallerstein
argues that the modern interconnected world – the world system
in his nomenclature – is indeed universal and overwhealming (or
at least widely and aggresively expanding), but its terrain is heterogenous and hierarchically systematized into core, semi-peripheries
and peripheries, the latter two equated to post-colonial states13.
The connection and the hierarchy are strengthened by the global
division of labor, where the peripheral areas are sentenced to less
paid, less specialized and more strenuous labour. National states
are in fact subordinary in this process, only administrating the
division and in case of peripheral areas weakly structured and
marginally autonomous.
As far as we draw a lot from two mentioned perspectives we
would like to propose a slightly different perspective that compares
the global perspective and the local social and ecological environment. As most of presented papers can be described as case studies
based on particular localities, we cannot underestimate the locality,
the difference, the uniqueness. On the field of social studies the
defiance of the local and the singular is at best a methodological
limitation, and ignorance at worse. At the same time the lack of the
perspective on the global processes is a lapse as well. The example
from Tanzania refers to the twilight of the African socialism, when
Julius Nyerere declared the end of the politics started by Arusha
Agreement. It is widely known that the change of politics was an
effect of pressures from International Monetary Fund and other
global institutions. This decision though affected in many ways
numerous localities in Tanzania. After the national change, the
particular territories of Tanzanian state evolve economically in
I.M. Wallerstein, Africa and the modern world, Trenton 1986; Idem, Africa:
the politics of independence and unity, Lincoln 2005.
13
Idem, World-systems analysis: an introduction, Durham 2004.
12

�14

Introduction

different directions. A good example of the analysis of Tanzanian
transformations diversified among different localities comes from
ethnography of Pat Caplan, who described variously how communities of Mafia Island changed separately underway of historical
changes of the state14.
Another perspective that necessitates scholars to link global and
local perspective and to diversify cultural change into a bundle of
transformations comes from the study of environment and climate
change. As far as we understand the source of the problem – and
some of its solutions – we know that particular realizations and
effects of the climate change are always local.
This collection of texts, as the variety of fieldworks, themes and
approaches, aims to represent a certain epistemological value. This
juxtaposion, however, corresponds with the theoretical approach
toward social shift, elsewhere reffered to as the development
or the modernisation. We understand this shift as a non-linear,
non-homogenic, stratified, multi-dimensional phenomenon. It is
clearly a too much distanced perspective to talk about an “African
development”. Even if financial politics or technical innovations
concern wider areas (or rather construct global areas e.g. ‚global
south’ or ‚third world’ by the political, economic distinctions and
hierarchies), they are each time shaped by local social environment,
which differentiates their role, meaning and outcome. Hence, we
tend to describe ‚developments’ instead of a single ‚development’,
‚modernisations’ as a contrast to the vision of homogenised modern
Africa and even more broadly: ‚Africas’ instead of homogenous
‚Africa’. Moreover, we argue that not only national policies and
institutions differentiate the ‚developments’. As proved by a numP. Caplan, African voices, African lives personal narratives from a Swahili village, London – New York 2003; Idem, Between Socialism &amp; Neo-Liberalism: Mafia
Island, Tanzania, 1965–2004, „Review of African Political Economy”, 34(2007),
no. 114, pp. 679–694.
14

�Introduction

15

ber of theoreticians and researchers15, the remarkable feature of
African states lies in their internal incoherency and juxtaposition.
Observing countries like Tanzania and Malawi, we might see
that there are numbers of factors that affect the differentiation
between regions, social groups or social identities. If we take the
example of relations between Northern and Southern Regions in
Malawi, we consider different ethnic composition, geographical
environments and landscapes, economic traditions and projects,
historical backgrounds, languages used and many others factors
that apart from the general condition of economy of shortage and
higher administrative belonging, brings to mind more an image
of contrast than a homogeneity.

Developments
As it was mentioned, the first part of the book directs us to
problems of the development, understood in the context of dynamic configurations of social and natural phenomena. We argue
that to address these phenomena, the interdisciplinary approach
is needed, and the chapter reflects this confidence.
The first chapter by Wakati Maliva and Gervas Kavonga concerns
the link between what is understood as development, the power and
the language. Authors argue that “a foreign language is not a proper
tool for development”. The thesis is based on the observation, how
the education of certain languages differs the faces and dynamics
of African states and current developments of the region. Good
enough example comes from the comparison of two neighboring
countries: post-socialist Tanzania, where Kiswahili promoted – or
A.I. Asiwaju, Partitioned Africans: ethnic relations across Africa’s international
boundaries, 1884–1984, London 1984; A. Mbembe, On the postcolony, Berkeley
2001; A. Mbembe and S. Nuttall, Public Culture, „Public Culture”, 15(2003),
no. 1, pp. 11–40.
15

�16

Introduction

enforced as critics may say – the cultural homogeneity despite the
extreme linguistic and ethnic differentiation; and post-authoritatian
Malawi, where the domination of Chewa group had not translated
onto domination of Chichewa language and often English still is
a lingua franca, at least among educated population. It is unauthorized to foretell political and economic future to both countries, but it
clearly depends on the level of social integration of certain regions,
the development of which is highly differentiated.
Authors make a clear statement, that “a foreign language is not
a proper tool for development” and “imperative education [should]
be delivered in the language that everyone is conversant with to
enable educated people in the society to translate theories into
practice”. It is remarkable, though, that the relationship between
colonization, decolonization and language used by state institutions
became precisely proven. Moreover, authors connect the possible
wider spread of Kiswahili as the language of higher education16 as
the factor that contributes to the development of the region, the
African Union and the EAC. By this, we can see how the language
becomes somehow institutionalized and materialized as an actor
in the process of the cultural shift.
The author of the next chapter, Maximilian Chuhila presents an
in-depth historical analysis of rural transformations in Tanzania,
more precisely maize farming in Ismani, part of the present day
Iringa District. By the precise perspective of the Ismani locality,
the author presents contradictions of development in the sphere of
agriculture: simultaneous large size of faring as an informal sector
of employment in Tanzania and its relative and limited technological means involved in it and vast land resource in rural areas
contrasted with inability to adequately utilise the land. Chuhila
shows the slow process of development of accessibility to market
16

For now English is still the language of higher education in Tanzania.

�Introduction

17

outlets, improving of seeds and accessibility to farm-loans parallel
to political and economical changes in Tanzania.
Factors that play the most crucial role in this entanglement are
the physical environment and the government interventions. Due
to climate change, the agriculture finds worsening conditions and
the shifting stability is secured only through the administrative
support (or remittances from relatives). Through the article it is
clearly visible how the local versions and practices of development
varied from a number of independent factors.
The land ownership, right to use it and knowledge on it – is
the subject of the paper by Napoleon Saulos Mlove and Justin
K. Urassa. The specific location of the study is Handeni District
in northeastern Tanzania. Authors study the legal aspect of land
ownership and estimate its demographic, economic and quotidian
effects. The important aspect of the control over the land in the
district are Certificates of Customary Right of Occupancy (CCRO),
which is the legal model of formalization of customary land rights.
The customary rights, however, are playing a certain role within
the neo-liberal economy, for example they may enable owners of
the land to access bank credits and loans. The context of Mlowe
and Urassa research also relates to the growing demographic and
social mobility, both affecting the notions of land as a commodity
or a passive capital. The authors prove, however, that Certificates
of Customary Right of Occupancy enhance tenure security, reduce
border conflicts and support ownership of land by vulnerable groups.
At the same time formalised customary land rights do not affect
positively household incomes and capital accumulation. The study,
though, brings an interesting and based on precise data perspective
on the entanglement of three systems: the so-called ‚traditional’,
legal based on the state and neo-liberal. By these the article brings
a question of how the growth of social and economic mobility interferes with earlier social structures of rural communities.

�18

Introduction

Maciej Ząbek’s article also refers to the Tanzanian socialism,
more specifically to rural Ujamma communities. The author is
especially interested in the role of Ujamaa in forming Tanzanian
social relations and identity. The analysis of the historical context,
carefully studied by the author, reveals the ideological, political and
economic environment in which Ujamaa project emerged, along
with reforms concerning the gender roles (regulation on the attire
of women) and the educational reform supporting the spread of
Kiswahili as the national language. Ujamaa was part of the wide
front of reforms, which, purposely thank to Julius Nyerere’s political
project, had to establish the new ideological, economic structure
of decolonizing state. Though, the ujamaa undoubtedly had the
most tremendous effect on unevenly inhabited rural areas of Tanzania. The realization of ujamaa policy brought the relocations of
whole village populations, technologization of agricultural work,
but what is most interesting for Ząbek, also effects on the cultural
practices, discourses and a sense of individual identity.
The paper concerns the today’s look at the ujamaa past. Not
surprisingly the memories about ujamaa are ambiguous and differentiated depending on which class comes from and what age
group he or she represents. The vision of the past is also reshaped
by today’s experiences of new economic order and unequal development deepening inner diversification of Tanzanian society.
Perhaps this is one of the reasons why ujamaa still takes a central
role in debates on political identity of Tanzanians in media, hiphop music or academic conferences.
Certainly the ujamaa and general Nyerere’s policy shaped the
modern notions of Tanzanianess, altogether with later economic
reforms, which led to (neo-)liberalisation of the market. As Ząbek
mentions, it is interesting to compare eastern European memories
about the socialism, despite the contrasting differences between
their historical contexts, realisations and effects. Perhaps among

�Introduction

19

few similarities is the fact that both of the systems were replaced
by the realm of capitalism.
The next chapter written by Ambiliasia Peniel Mosha and Steven Kauzeni concerns seemingly different phenomenon, namely
the issue of climate change, but observed from the local point of
view. Mshiri village population, as authors argue, has the set of
procedures to preserve the climate of their environment on the
slopes of the Kilimanjaro elevation.
This perspective, however, concerns wide spectrum of modern
life in a postcolony. The status of local, indigenous knowledge
reflects the relations of power and hierarchies of certain practices
toward the environment. Moreover, the shape of social cultural
deeply rooted interventions that helped to preserve the climate is
interrelated with moral and religious beliefs and practices. In the
context of colonial and postcolonial Tanzania we can understand
how the local knowledge was first neglected, administrative attitudes toward the environment modernized and only recently
some projects make an effort to restitute and re-appreciate what
is now called ‘traditional knowledge’.
Without a doubt Mosha and Kauzeni fit into the engaged approach. They urge to re-conctruct (or construct) that environmental
conversation should be “faith-based, collectively held, and engraved
in peoples’ hearts in the adoration of the creation which takes us
back to the theories of moral realism”. By this, the paper is an
interesting proposition of project between African philiosophicaly
grounded social work and modern science and it brings an economic and political vision of what the development can be.

Biographies
The second part of the book regards the relations between narrations, the role of body and gender in eponymous cultural shifts.

�20

Introduction

The body and gender, as authors prove, are the effect of social
and historical processes. It would be a lapse, however, to easily
identify gender roles for example in rural Tanzania as only effect
of the so called ‚traditional African culture’. Although we do not
underestimate the historicity of African indigenous social roles, we
must be suspicious for a crucial part of colonizing institutions in
creating the dominant gender ideology, that justifies the masculine
hegemony among most of the communities in East African states.
We would rather propose to trace how gender roles were and are
constructed by many different actors in the historical process.
Anna Cichecka traces the social and political entanglement of
gender equality and women’s empowerment as from the perspective of representatives of the NGO sector and political circles in
Dar Es Salaam, Tanzania. The author compares and juxtaposes the
gender equality understood both as global, political project and
as the social and existential struggles of local women for better
and equal opportunities in their everyday life (or very often an
alternative to injustice or even violent social environment they are
been born into). In Cichecka’s view the non-governmental sector
reflects this suspension and contradictions determining roles of
Tanzanian women in current rural and urban communities around
the country17. From European perspective, women’s movements
ability to act autonomically and to control social, political and
economic resources faces certain contradictions in Tanzania. One
of the tendencies here is a ‚neopatrimoniality’ ideologically driven
from ‚African traditions’ but at the same time its current ideology
is constructed by colonial and postcolonial policies.
Describing the realization of the gender equality policy, Cichecka
addresses indirectly the cultural shift, that contains also the quesIt is worth mentioning that the promotion of gender equality becomes an
agenda in most developing countries as a key strategy for balanced development.
17

�Introduction

21

tion of gender roles and gender stereotypes. Gender equality as seen
through the policy makers and from bottom-up perspective may
influence the dominant ideology of development in many different
ways, for example support it when it comes to the strengthening
of the agency, or contest it, when it tends to concentrate social
and economic capital in hands of (mostly masculine) proprietors.
Anna Wieczorkiewicz asks a question about a body and a gender from a different perspective. In her paper ‚„Black women” as
a rhetorical tool of persuasion’ she is interested mostly in relation
that binds various cultural subjects and social theories. By these the
article links the view of researchers with the embodied perspective
of certain human actors, namely two women signified within the
colonial and postocolonial realm as ‘black’: Saartije Baartman and
Waris Dirie. Baartman, known also under an objectifying name
‘Hottentot Venus’ in XIX had performed or rather was exhibited
for white audiences in Britain and France, as phenomenon of
natural world, one can interpret. Waris Dirie, on the other hand,
is a Somali-born model, who escaped an arranged marriage to
a much older man, moved to London and by chance was discovered by a professional photographer who started her stunning
career, during which she became an activist for women’s rights,
especially regarding campaigns against female genital mutilation.
Wieczorkiewicz compares biographies of these two ‘black women’
and analyses how they were narrated in several juxtaposed ways
by varied subjects and constructed, shaped by social and political
factors. In effect these two biographies became persuasive tools
for negotiating and contesting different ideologies and hierarchies.
The thematic scope of Wieczorkiewicz’s chapter crosses the
boundaries of the East African region, media and discourses transmitting biographies of Baartman and Dirie as global but locally
reinterpreted. These two cases give an example of a cultural shift
that is processing parallel in many localities. Within this shift the

�22

Introduction

narratives deterritorialize and their meanings become multilayered.
It is another premise to understand the analyzed cultural shift as
ambiguous, multidimensional and juxtaposed.

(Im)materialities
The third part of the book gathers four articles related to African religious life in the process of a historical shift. However, as
it was noted earlier, the approach to the religion is extended by
the sphere of materiality – and also immaterial objects that are
conceptualized not as a sphere of belief, but as actors affecting
the network of elements they belong to.
We also want to emphasize the role of the religion in the processes of cultural shifts in East Africa and beyond. It is addressed
by authors within this section: Ashura Jackson and Mussa Kassimu
write about the political and social consequences of Christian missions establishment, these two chapters approach religion from the
historical perspective; Piotr Cichocki and Antonio Allegretti refer to
the technical development and changing material infrastructures
in context of a shift in the religious life.
To be more precise, Ashura Jackson compares African
����������������
Independent Churches (AICs) to what she calls historical churches, initiated
outside Africa. The comparison refers to the area known today as
Mbeya region. Author shows skilfully how the administrative region
was constructed by the establishment and the activity of missions,
setting the first colonial structures of power. Moreover, the African
Independent Churches, which were emerging relatively early in this
area (from 1920s), were seen as not only religious communities but
also as a political threat to colonial administrative hegemony. In fact
the religious practices were not completely separated from political
realm, by the way how they address issues of the subjectivity, the
race, the power, the competence of human and non-human actors.

�Introduction

23

The rivalry between African Independent Churches and historical
(colonial) churches were clearly seen in the spheres of everyday
life of Mbeya inhabitants and issues like family life (monogamy
or polygamy), individualism, secularism and consumerism. The
conflict had not finished with the colonial period, but remains
vivid in post-colonial Tanganyika (and furthermore Tanzania).
As Jackson writes: “Post-colonial threats were on the economy,
different doctrine, followers, and teachings, things they provide
to people, freedom of praising and worshipping and the way they
considered faith with culture”.
Mussa Kassimu in his paper refers to a particular group from
Central-Western Tanzania, namely Wanyamwezi. The analysis also
concerns the colonisation and transformation of religious life and
beliefs. Same as Arusha Jackson Kassimu writes about the conflict
between “African beliefs” and incoming religious systems. In case
of Wanyamwezi both Christianity from white missionaries and Arab
traders played a role. Kassimu generally defines their role as somehow negative in relation to identity crisis that started to undermine
the consistency of community (the oneness of the group – Unyamwezi18). The precolonial group was divided into Wanyamwezi Christians and Wanyamwezi Muslims, which led to conflict and therefore
weakened political meaning of the group. The social split was also
the result of the forsake of “important traditional ritual practices”
which were dissolved in religious practices of new denominations.
By this, the paper brings an interesting comparison of religion,
politics and political identity. Kassimu argues that the change of
religious life, especially when the shift undermines the homogeneity of community, may cause the political destabilisation in
case of pre-colonial communities. In fact, the analysis is a model
of thinking about the role of monotheisms in the process of
18

R.G. Abrahams, The Political Organization of Unyamwezi, Cambridge 1967.

�24

Introduction

colonisation. The case of Wanyamwezi can be compared to the
process of colonisation of what is now Central African Republic,
where the influences of Christianity and Islam dominated over
the traditional beliefs. From this perspective it seems to be justified to evaluate the religious systems and practices as politically
effective.
The effectiveness is also the subject of the next chapter, whose
author is Piotr Cichocki. This time the main fieldwork concerns
Northern Region of Malawi where a Christian mission in Livingstonia was established as far as in 1894. From that time on, the
influence of Christianity has an indisputable influence on every
sphere of life of local Tumbuka and Ngoni people. Cichocki is
interested mostly in the connection between Christianity and
the technological development, and traces these bonds through
religious and ritual practices connected with music. He makes
a comparison between pentecostal and presbyterian Christianity
and local cults of spirits named vimbuza. The comparison reveals
close phenomenological relationship between Christianity and
electricity along with other modern technological facilities and
connection between local ritual life with handcraft, and what is
called in case of music – acoustic sound.
The case of two types of religious practices (Christianity and
Vimbuza) reflects the relation between religion and development
which is in both academic and colloquial discourse somehow
oversimplified. Instead of contrasting the developed technology
and the religion, it is more accurate to observe and interpret ways
in which they are entangled. The juxtaposed attitudes toward the
technology and its relationship with religious rituals complicate
and diversify the allegedly homogenised image of global development. Moreover, the analysis of the technological aspects of rituals
emphasises the material and dynamic aspects of religion in lieu of
static approach focused on systems of beliefs.

�Introduction

25

The next chapter by Antonio Allegretti brings a similar perspective on the relations between religion and the development. The
author comments on the very distinct group of Tanzanian society
– Maasai, and questions the role of Christianity in the transformation of the social, cultural and material landscape of Maasailand.
The analysis is concerned mostly with the material aspect, which
again binds the issues of technological and material shift with the
overall aspects of changing culture. Allegretti, as Cichocki in previous chapter, argues that there is a need to change anthropological
perspective on religion from a set of internal or immaterial beliefs
to practices involving networks of social relations and materialities19. Using this approach the author shows the development of
Christianity among Maasai, which is a relatively current phenomenon, comparing to the role of Christianity among other groups
in former Tanganika. This phenomenon however should not be
discussed as external to what can be called Maasai traditional
culture. Rather the religious sphere is understood as a space in
which relations of power between individuals, communities and
spheres of society compete. To the general idea of the book the
chapter contributes also by theorising cultural shift not as much as
a generational change, but rather as a construction of new spaces
(both material and imaginary) like religion, which become “sites
of negotiations” for hierarchies, access and generally development.

Methods
The method shared by authors, whose papers build this volume,is
worth mentioning. As it was underlined we have been tracing the
T.G. Kirsch, Restaging the Will to Believe: Religious Pluralism, Anti-Syncretism, and the Problem of Belief, „American Anthropologist”, 106(2004), no. 4,
pp. 699–709; B. Meyer, Mediation and the Genesis of presence: towards a material
approach to religion, Utrecht 2012.
19

�26

Introduction

local and embodied ways of changing the social realm of current
East Africa. Obviously, the perspective of analysis does not stand
apart from the character of the knowledge. The source is obviously
based on everyday life of social actors and the local knowledge.
Most of research projects presented in papers are based on the ethnographic fieldwork including the participant observation of fluctuating dailiness in certain localities and ethnographic interviews.
By conducting semi-structured ethnographic interviews authors
aimed to understand local conceptualizations and emic classifications.
The method of the participant observation addresses problems
of the embodiment, the materiality, the cultural practice and the
imponderabilia of dailiness. Moreover, it also helps to understand
ways in which technologies and media take part in mundane everyday life and the human experience.
Some authors, however, decided to research the developmental
and cultural shifts through the historical archives or official documents (chapters by Maximilan Chuhila and Arusha Jackson) or
through the narratives on historical past as seen and experienced
by individual social actors (chapter by Maciej Ząbek and to some
extent – Anna Wieczorkiewicz). Others interspersed also the quantitative methods used especially to present the economic aspect
of research problems.
As final remarks we invite readers to explore these multi-accentual, multilayered perspectives and reverberations of shifting
Africas. We hope that tracing the way how this mosaic or polyphonic
symphony fuses into a wider composition will be epistemically
and practically enriching.
Piotr Cichocki &amp; Maciej Ząbek
REFERENCES

Abrahams R.G., The Political Organization of Unyamwezi, Cambridge 1967.

�Introduction

27

African gender studies: theoretical questions and conceptual issues,
ed. O. Oyěwùmí, Houndmills – Basingstoke – New York 2005.
Asiwaju A.I., Partitioned Africans: ethnic relations across Africa’s international boundaries, 1884–1984, London 1984.
Caplan P., Between Socialism &amp; Neo-Liberalism: Mafia Island, Tanzania,
1965–2004, „Review of African Political Economy”, 34(2007), no.
114, pp. 679–694.
Caplan P., African voices, African lives personal narratives from a Swahili
village, London – New York 2003.
CARGO/(nie)materialność. Katalog; CARGO/(im)materiality. The Catalogue/ CARGO/(非)物质图录, ed. P. Cichocki and W. Plińska, Warszawa 2016.
Colson E., Tonga Religious Life in the Twentieth Century, Lusaka 2006.
Ferguson J., Global shadows: Africa in the neoliberal world order, Durham
2006.
Gell A., Art and agency: an anthropological theory, Oxford – New York 1998.
Gluckman M., Anthropological problems arising from the African industrial revolution, in: Social change in modern Africa, ed. A. Southall,
London – Oxford, 1961.
Gluckman M., Order and rebellion in tribal Africa: collected essays with an
autobiographical introduction, London 2004.
Ivaska A.M., Cultured states: youth, gender, and modern style in 1960s
Dar es Salaam, Durham 2011.
Kirsch T.G., Restaging the Will to Believe: Religious Pluralism, Anti-Syncretism, and the Problem of Belief, „American Anthropologist”, 106(2004),
no. 4, pp. 699–709.
Latour B., Politiques de la nature: comment faire entrer les sciences en
démocratie, Cambridge: Harvard University Press 2004.
Mbembe A., On the postcolony, Berkeley 2001.

�28

Introduction

Mbembe A. and Nuttall S., Public Culture, „Public Culture”, 15(2003),
no. 1, pp. 11–40.
Meyer B., Materializing religion, „Material Religion”, 4(2008), no. 2,
pp. 227–227.
Meyer B., Media and the senses in the making of religious experience: an
introduction, „Material Religion”, 4(2008), no. 2, pp. 124–134.
Meyer B., Mediation and the Genesis of presence: towards a material approach to religion, Utrecht 2012.
Mitchell J.C., The kalela dance: aspects of social relationships among urban
Africans in Northern Rhodesia, Manchester 1956.
Natvig R., Oromos, Slaves, and the Zar Spirits: A Contribution to the History of the Zar Cult, „The International Journal of African Historical
Studies”, 20(1987), no. 4, p. 669.
Ranger T., The Invention of Tradition in Colonial Africa, in: The Invention
of Tradition, eds. E. Hobsbawm and T. Ranger, Cambridge 1983,
pp. 211–262.
Ranger T., Religious Pluralism in Zimbabwe. A Report on the BritainZimbabwe Society Research Day, St Antony’s College, Oxford, 23 April
1994, „Journal of Religion in Africa”, 25(1995), no. 3, p. 226.
Ross R., M. Hinfelaar, and I. Pesa, Introduction: Material culture and
consumption patterns – A Southern African revolution, in: The Objects of Life in Central Africa: The History of Consumption and Social
Change, 1840–1980, eds. R. Ross, M. Hinfelaar and I. Peša, Leiden
2013, pp. 1–13.
Vail L., The creation of tribalism in Southern Africa, London – Berkley 1989.
Wallerstein I.M., World-systems analysis: an introduction, Durham 2004.
Wallerstein I.M., Africa: the politics of independence and unity, Lincoln
2005.

�PART I

DEVELOPMENTS

��Chapter 1.

KAWONGA GERVAS, WAKATI MALIVA

EAST AFRICAN DEVELOPMENT:
LANGUAGE AS A FORGOTTEN FACTOR
No country has developed on the basis
of a foreign language, a language mastered
by only a few elite.
Brock-Utne, 2014
ABSTRACT

Development is a process which is anticipated to involve the whole
society. In order for every individual to participate fully, it is imperative
that the language used in accessing education be understood by all
stakeholders involved in the development process. The argument of this
paper is that appropriate language for communication and language of
education is the uppermost requisite for development to be achieved. The
skills of saving, investing and taking risks cannot be accessed by majority if they are provided through an education system whose language
of instruction serves the interest of the few elites. The conclusion given
is rooted from critical literature review and the authors experience in
learning and teaching in higher education through foreign language and
Kiswahili, an African language of the majority in EACs countries. This
paper intended to show the extent to which a foreign language is not
a proper tool for development; not only in East Africa but to any society.
Language of instruction has a great role in development since the kind of
education provided by the nation determines her path of development,
KAWONGA GERVAS – Faculty of Humanities and Social Sciences.
WAKATI MALIVA – Faculty of Education, Mkwawa University College
of Education.

�32

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

the emphasis of this paper is that it is imperative education be delivered
in the language that everyone is conversant with to enable educated
people in the society to translate theories into practice for the development of East African region. The suggestion which is put forward is to
replace a foreign language as a language of instructions with indigenous
languages of wider communications such as Kiswahili. Kiswahili is being advocated for because it has two main characteristics. First is the
advantage of being nobody’s language throughout East Africa despite its
widespread use in the region. Second, Kiswahili is linguistically related
to the most indigenous languages creating necessary condition for easy
acquisition. Furthermore, the language has also gained a status of an
official language in the African Union and the EAC.

Introduction
The sociolinguistic situation in East Africa is characterized
by the widespread use of Kiswahili as a lingua franca, ethnic
languages at local scale and foreign languages, particularly English and French among the few elites. Since the 1960s Kiswahili
became an official and national language in Tanzania and Kenya1
while a number of other indigenous languages are left aside.
Uganda has 40 indigenous languages and English, making a total of 41 languages but only English has been given a status of
both official and national language. Selection of any indigenous
language to become a national and official language in Uganda
would mean that other tribes are sidelined. Unfortunately, national and official language, English, is estimated to be spoken
by only 21% of Uganda’s population. Given that situation, only
Kiswahili belongs to none of the ethnic groups. The choice of
Kiswahili, being ethnically neutral and widely spoken in the
country, as a national language and subsequently LoI would
V. Pawliková-Vilhanová, Swahili and the dilemma of Ugandan language policy,
„Asian and African Studies”, 5(1996), no. 2, pp. 158–170.
1

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

33

improve the quality of education and eventually sustainable
development in the country.
In Kenya the state of Kiswahili is better. Kiswahili enjoys the
constitutional status of both an official and a national language.
By 1996, 70% of Kenyans were estimated to speak Kiswahili
along with other ethnic languages2. Although a number of ethnic
languages in Kenya is not well established, they are estimated to
range between 40 and 603. Despite the variations, the fact is that
the country’s language which can serve as LoI and that is widely
used in the East African region apart from English is Kiswahili.
Provided that Kenya has accorded Kiswahili a national language
status, making it LoI, may not be as difficult.
Tanzania has a unique experience with Kiswahili. Despite
having 120–155 ethnic languages4, Kiswahili is spoken all over
the country. The language is a LoI in primary education, certificate in teacher education and is taught as a compulsory subject
in Certificate of Secondary Education (CSE). Kiswahili is also
learned at university level as a discipline. However, Kiswahili is
not used as LoI in secondary and higher education in Tanzania.
Kiswahili was to start to be used as LoI at all levels of education
in Tanzania by 1990’s as recommended by the Makweta commission of 1984 but for no apparent reason it was delayed to date.
It is estimated that only less than 5% of Tanzanians are fluent
in English language. Although English is mastered by that small
population in the country, it is used as a LoI in post primary
education.
Ibidem.
L. Muaka, Language Perceptions and Identity among Kenyan Speakers, in:
Selected Proceedings of the 40th Annual Conference on African Linguistics, ed.
G.E. Bokamba [et al.], Somerville 2011.
4
H.R.T. Muzale &amp; J.M. Rugemalira, Researching and Documenting the Languages of Tanzania, „Language Documentation &amp; conservation”, 2(2008), no. 1.
2

3

�34

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

Rwanda has Kinyarwanda as the only ethnic language where
more than 90% speak it and this has made it easier for the nation
to make the language both national and official. It is also the LoI
in primary school education. Rwanda had three official languages
until 2008 when French was officially dropped from being an official
language. This change was caused partly by the political disagreements between Rwanda and France. Prior to that change, both
English and French were used as LoI in secondary education and
used as a criterion for selection into university. Since Rwanda joined
the East African Community in 2009, it has made Kiswahili, which
is an official language of the community, its official language, too.
Burundi is as linguistically homogeneous as Rwanda where it
is estimated that 98% of its population speak Kirundi, a national
language. French is an official language and is used in secondary
and higher education. Kiswahili is a trade language but has not
been given any status by the state. Kiswahili and English are now
taught in schools as subjects from as early as the first year of their
primary education.
Given the sociolinguistic situation in this section, it is apparent
that two issues are noted. First, languages used in post primary
education in East African region are foreign and ill mastered by
both teachers and students. Second, Kiswahili has received a special
attention across EAC countries. With this trend of Kiswahili, communication challenges among people of the EAC can be eliminated.
Moreover,, LoI issue in the region can be appropriately addressed.
The solution to communication and LoI will pave the way to the
majority to engage in the discussion and implementation of development plans in the region. There is a close and indispensable
relationship between language and development. Arguing in line
with this view Laitin and Ramachadran had the following to say:
“... we assume that increasing distance and lower exposure [to
LoI] results in increasing learning costs and consequently reduces the

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

35

level of human capital in society. We see in Africa a combination of
elite access to the official language and widespread popular ignorance
of that language. We can infer from this combination that the failure
of newly independent African states to choose local languages as official increases manifold times the costs of effective participation in
political and professional roles [both factors affect development] for
much of the local populations. Similarly the use of a distant language
increases the cost of acquiring and processing pertinent health information, [development information in this case], and acts as a barrier
to fostering desirable health behavior, as well in affecting access and
quality of health care provided. These differences in physical and
mental human capital in turn translate into differences in productivity
and wealth”. [Squared brackets and emphasis is ours]5.

As can be noted from the quotation above, the concept of official
languages does not solely exclude the LoI especially when it is associated with development. The reason behind is that education has
a vital role for human development. Before any further discussion,
the concept of development is introduced here with argument on
the importance of appropriate LoI for development to be achieved.
The term development is oftentimes used to denote physical infrastructure such as better roads, railway lines, electricity, better houses
and of course, better education. Okonkwo observes that if a nation in
present age does not have education as its prime project, there must
be an agenda of underdevelopment as its alternative6. Every nation
tries to educate its citizens to the best of their capacities. A massive
amount of money is being spent by nations on education. New curricula are being crafted to keep pace with the global development
in science and technology. Despite all investment and concerns in
5
D.D. Laitin, R. Ramachandran and S.L. Walter, Language of instruction and
student learning: Evidence from an experimental program in Cameroon, in: 15th
SAET Conference on Trends in Economics, Cambridge, UK, 2015, p. 3.
6
J.I. Okonkwo, Appropriate Language in Education, in: Giving Space to African
Voices: Rights in Local Languages and Local Curriculum, Z. Babaci-Wilhite, Rotterdam 2014, pp. 131–146.

�36

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

education, less discussion is devoted to language of instruction (LoI)
in our education. The LoI is so crucial in fostering development in
all areas of human wellbeing. Development in all sectors cannot be
disassociated from the language that is used by the people to acquire
knowledge and skills. The importance of language, particularly LoI
in our schools holds a key role to development because decision
about development requires right information on concepts, theories
and practices through quality education.
We all agree that our children must get a good education.
But what is a good education? Through which medium should
our children be educated? For whose benefit are they educated?
The answer to the first question is difficult even to the developed
world to date. Lessow-Hurley puts it clearly how difficult it is for
Americans to decide what good education is:
Everyone agrees that children are our most precious resource,
that they should all have access to a good education that they should
achieve. But in a multiethnic, multidenominational, multilingual society with broad geographic, socioeconomic, and value spectra, what
constitutes a good education, what children should achieve, and how
they should achieve it, isn’t at all clear7.

East African region has a great diversity when it comes to languages as many African nations do. The diversity naturally came in
place since language is made of arbitrary symbols. Colonial powers
divided Africa on their own criteria, not based on the languages
spoken by people of the particular area. Those who inherited the
political leadership from colonialists took over diverse population
groups with distinct languages and cultures alongside alien and haphazard territorial boundaries8. Since the colonial masters educated
J. Lessow-Hurley, Meeting the needs of second language learners: an educator’s
guide, Alexandria 2003, p. 61.
8
S.Y. Hameso, The language of education in Africa: The key issues, „Language,
culture and curriculum”, 10(1997), no. 1, pp. 1–13.
7

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

37

few Africans through the medium of their language, new governments inherited and continued to educate their citizens through
the same. During colonialism, using colonial languages to educate
Africans was aimed at obtaining few colonial assistants to facilitate
their administration. Any attempt to remove this great language and
cultural diversity into a single, foreign language and culture is too
great undertaking. In the midst of this language diversity, there is
Kiswahili, a language that is spoken by majority of East Africans.
Genetically Kiswahili shares all main linguistic features with most
languages found in EAC. This is to say that most languages including
Kiswahili belong to the Bantu Family languages. That being the case,
a child with a Bantu mother tongue will learn Kiswahili as a second
language more easily than learning English which belongs to the
Germanic Language Family. This assumption is consistent with Laitin
and Ramachandran argument that a foreign language to be used
for instruction, must be in proximity to the indigenous language9.
They further insisted that there are more economic gains for using
local languages as opposed to using a foreign language. According
to Rubanza, most children in Tanzania acquire their mother tongue
plus Kiswahili simultaneously to the extent that no clear line can be
drawn when a child finishes learning mother tongue and starts to
learn Kiswahili10. Astonishingly, our citizens are educated, not even
through the second language (L2) but through the foreign languages
(FL). The difference between the two is given by Kecskâes &amp; Papp
when he explains:
In the second language environment (SLE), language learners have
full exposure to the target language (not only to the language system, but
to its frame as well) because it is the dominant or the only language of
the community. This is not the case in the foreign language environment
D.D. Laitin, R. Ramachandran, and S.L. Walter, Language of instruction..., op. cit.
Y.I. Rubanza, Can a three-tier language policy model work in Tanzania? A new
perspective, „Ufahamu: A Journal of African Studies”, 24(1996), no. 1.
9

10

�38

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

(FLE) where students’ experience and activities in the target language
are almost always restricted to the time spent in the classroom11.

And the way English is used in East African states, Tanzania, Kenya
and Uganda secondary schools is exactly what Kecskâes and Papp
refer to as FLE. The situation is also similar to the French speaking
countries in EAC such as Burundi and Rwanda. Students do not use
a foreign language beyond the four walls of their classrooms. This
situation makes the LoI new throughout their schooling years. As
a result, this deficiency in LoI is carried over to university. This is
evidenced by Komba who studied communication skills among Third
Year university students at the Sokoine University of Agriculture
and found that most students had little skills for essay writing12. He
measured several aspects and concluded that 89.1%, 88.6% and
85.1% were unable to use appropriate tenses, conclude essays and
use examples or illustrate ideas respectively. This deficiency in communication skills among Third Year university students suggests that
despite English being used for six years of secondary education in
Tanzania as LoI, its mastery is poor. If these are university students,
what about those who could not make to this level? It can be implied from the study that the LoI is not understood among students
and instructors even at university level. There are many more who
could not make it to the university because of a language barrier.
This could also mean that those who have lower language abilities
are left without education. It should be remembered that the more
the people get educated, the more the development the country
or region achieves. Therefore, if many citizens in East Africa are
dropped from education due to the language barrier, development
I. Kecskés and T. Papp, Foreign language and mother tongue, New Jersey
2014, p. 2.
12
S. Komba, The Predictive Validity of the Communication Skills Examination on Students’ Overall Academic Performance at the Sokoine University of
Agriculture (unpublished PhD Thesis), University of Dar es Salaam 2012.
11

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

39

becomes a daydream to the region. Technological advancements in
agriculture, manufacturing and other sectors cannot be developed
if fewer people in the region become educated. When East Africa
insists on educating its citizens through foreign languages, it is
insisting on underdevelopment.

Language and development defined
Scholarly works have put forward very clearly to explain why
some countries have developed and others have not. Putting
forward factors which facilitate or constrain development, Moyo
classifies them as geographical factors, historical factors, psychological factors and cultural factors13. While these general factors
hold water, the role of a language has not been given a desired
attention which this paper has devoted to address in the context of
EAC countries. The vital role of a language for development falls in
the wider concept of communication. As it can simply be defined,
communication is a process of sending and receiving information.
The emphasis in this context is on effective communication which
helps to create social networking for socio-economic development.
People need to make informed decisions on issues regarding development. When zonal economic communities like EAC lack effective
means of communication, development cannot be attained. For
example, among the EAC countries, Kenya is regarded to be at the
top in English fluency. However, the number of English speakers
in Kenya is less than 30% of the total population14. It means that
the majority are marginalized in the development agenda. Within
the Community the relationship created among its people is that
D. Moyo and N. Ferguson, Dead aid: why aid is not working and how there
is a better way for Africa, Vancouver 2010.
14
V. Pawliková-Vilhanová, Swahili and the dilemma..., op. cit.
13

�40

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

of superior and inferior just because of a language and not on the
bases of genuine contribution on how to eradicate social-economic
challenges. According to Wanyama, the dialect of Kiswahili known
as Sheng’ emerged in Nairobi in 1960s and 1970s among the youth
in their efforts to find an effective means of communication15. The
language employs vocabulary from African languages and English
while using Kiswahili syntax. There are several sociolinguistic
reasons for the emergence of that dialect but in the context of
this paper, the youth sought for their communication freedom to
push forward their development agenda and define their destiny
in their own environment. The weak language policy of Kenya
failed to address the language problem among the Kenyans not
unknowingly but deliberately to exclude majority in the development agenda for the benefit of the few elites, “elites of English
Language”. Based on the communication setbacks among the
citizens of the same nation or across the region, development is
far from achievement. Indigenous knowledge which is important
for socioeconomic development of the society cannot be harvested
using a language not familiar to the society. The similar observation is given by Laitin and Ramachandran that:
One institutional factor distinguishing “developed” from many
“developing” nations today is their official language. The official
language in developed nations is typically one which is spoken and
used widely by a majority of the population. Even in developed states,
when official languages/ Loi were selected, they were not universally
accepted. On the other hand, in most developing states today, the
official language is often one that is neither indigenous nor spoken
by citizens outside of an elite minority16.
L.L. Wanyama, Language Communication And Marketing: Contextualising
the Rise of Sheng’Language in Advertising Platforms in Kenya, „New Media and
Mass Communication”, 32(2014).
16
D.D. Laitin, R. Ramachandran, and S.L. Walter, Language of instruction...,
op. cit., p. 5.
15

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

41

Based on that argument there is a great correlation between the
nature of the language employed in seeking development and the
level of development attained by a nation or a region.

Language of Instruction conceptualized
This refers to the language used to implement a formal curriculum
in or outside the classroom. This is the language used as an instrument of passing over knowledge, norms and beliefs of the society
to its new generation17. According to UNESCO mother tongue or
language of the wider communication is the most recommended
as LoI18. The research by UNESCO insists that a language which is
familiar to the children is wealthy for teaching and learning. Mkude
has a view that it is a burden to make people struggle for their life
using a foreign language because they are required to restructure
their thoughts about the reality19. Several research20 findings agree
that teaching and learning through unfamiliar language result into
poor performance and low quality in education. East African countries are still in the chain of colonial languages particularly English
and French as LoI. Warning has over time been provided that there
17
A. Masudi, The need for an appropriate medium of instruction in secondary
education and institutions of higher learning in Tanzania, „Papers in Education
and Development”, 2006, no. 26, pp. 32–41.
18
UNESCO, Education Position Paper, Paris 2003.
19
D.J. Mkude, Ujenzi wa Demokrasia na Sera ya Lugha Nchini Tanzania:
Kiswahili/Kiingereza Dhidi ya Lugha za Jumuiya Ndogondogo, in: Kiswahili katika
Elimu, Dar es Salaam 2007, p. 14–30.
20
B. Brock-Utne, Language of instruction and student performance: New insights
from research in Tanzania and South Africa, „International Review of Education”,
53(2007), no. 5–6, pp. 509–530; M.A.K. Halliday, Explorations in the functions of
language, London 1977; Z.S.M. Mochiwa, Utotoni hadi Ungumbaru: Matatizo ya
Elimu Tanzania. Ktk. Tumbo Massabo na Chiduo, in: Kiswahili katika Elimu, Dar es
Salaam 2007, p. 40–53; Z. Babaci-Wilhite, Language, Development Aid and Human
Rights in Education: Curriculum Policies in Africa and Asia, Basingstoke 2015.

�42

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

is a little possibility of maintaining the objectives of education in
a specific society while the language used is not familiar to the
majority. In other words, at a moment you change the language
of instruction to unfamiliar one, it is the time you change the objectives of education. In order to attain this aim, communication
between teacher and pupil must be smooth. Most pupils in schools
in East African Countries are passive participants almost in all levels
of education including universities. Academic Audit report of the
University of Dar es Salaam of 2008 revealed an acute language
problem among the university students. The report suggested to
the university management to switch to Kiswahili as a medium of
instruction in order to improve the quality of education. On the
contrary, the same report suggested the university to continue using
English based on the international demands and trends in science
and technology. The fact here is that Tanzanians learn poorly in
English as their fellows do across the EAC member states. This is
what is observed by Babaci-Wilhite that some African languages are
well established in both scientific and technological terminologies
yet they are not used as LoI in secondary education21. The similar
views are put forward by Laitin and Ramachandran that “Secondary
education, the key to joining the modern sector in Africa, is almost
entirely conducted through the media of non indigenous languages
throughout Africa, with possible exceptions of Somalia (before state
collapse) and Mauritania”22. Kiswahili is the most pointed language
in Africa which can afford the responsibility of being a LoI. Kiswahili
being a lingua franca in East Africa could be adopted in all member
states as LoI. Kiswahili is the right LoI we ought to use as EAC in
education and based on what is argued by Babaci-Wilhite23 on the
Ibidem.
D.D. Laitin, R. Ramachandran, and S.L. Walter, Language of instruction...,
op. cit., p. 5–6.
23
Ibidem.
21
22

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

43

importance of localizing instruction and curricular. Kiswahili can
accommodate the linguistic diversity in East Africa because of having
common linguistic features with most ethnic languages and its being
sociolinguistically neutral as it is argued elsewhere in this paper.

Historical perspective of LoI (imperial legacy)
Much is said in favour of foreign LoI in Africa. Many argue that
global languages such as English are inevitable if Africa and the
developing world throughout the world want to achieve development. The thesis is that science and technology is better accessed
through the medium of English. This idea is strongly opposed by
Language-Power-Pedagogy which argues that no language is inherently and permanently designed for science and technology24.
And if science and technology was inherent to certain language or
languages, it would not spread to other nations that speak a different language and therefore nuclear technology that began with
western nations would not be present in North Korea where the
West opposes their possession.
We witness many nationalities from around the globe such as
the Chinese, undertaking great projects in road construction, industrialization and mining in Africa. Do they construct the roads in
English? Do they manufacture industrial goods that are scattered
all over Africa in English? It is time for East Africans to realize that
it is the skills that matter and not language. When that is realized,
education in this region will aid the development we aspire to
achieve as opposed to the current practice where education acts
as barrier to development due to FL being its vehicle of delivery.
There is another claim by parents on the use of English as LoI in
primary school in Tanzania, Uganda and Kenya. They educate their
24

J.I. O k o n k w o, Appropriate Language in Education, op. cit., pp. 131–146.

�44

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

children in the medium of English because secondary education
is provided in English and therefore primary education in English
paves the way for smooth education at secondary level. However,
there is no evidence to support this claim because even the children
who learn through their L1 need to learn more grammar and new
ways to communicate in academic arena. What makes a foreign
language even worse to be a LoI is its limited use outside classroom
walls where more free communication and language learning takes
place among students. Also a foreign language cannot mold the
psychological part of the human being.

Language and mind / thought
The term mind is synonymously related to brain. The WebsterDictionary defines a term mind in three different ways: (a) the
element or complexity of elements in an individual that feels, perceives, thinks, wills, and especially reasons. (b) the conscious mental
events and capabilities in an organism (c) the organized conscious
and unconscious adaptive mental activity of an organism. All these
definitions are in line with the fact that language has a direct link
to the brain for production, processing and comprehension. According to Caplan, brain consists of a large number of regions each of
which contributes to motor function, thought, emotion and other
functions in special ways25. However, mind operates from actual
experiences which an individual acquires from her/his environment. Mind absorbs information through various senses of organs
to build a base for thoughts. Aspects of culture, norms, beliefs and
traditions impose significant effects on thoughts produced by an
individual. The uppermost strong mechanism which brings cultural
D. C a p l a n, Neurolinguistics and linguistic aphasiology: An introduction,
Cambridge 1987.
25

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

45

aspects in the mind is language. Language is both the most effective means of communication among the human species and the
means of inheriting values to the new generation. This is to suggest
that a thought is produced after its conception through overtime
experiences acquired from specific context through language. The
proper language is the one which has arbitrarily emanated from the
specific context in which individuals found themselves.
However, we are aware of the controversial debate raised by
Whorf26 about what is to start between language and thought.
Despite the debate taking egg and chicken model, the possibility
suggested in Whorfian hypothesis of linguistic relativity cannot be
ignored. According to Whorfian hypothesis of linguistic relativity,
language is not simply a reporting device for our experience, but
a defining framework of it. This assumption suggests that people
of different linguistic background think and understand concepts
differently. In the context of this paper, the concept of development has different conception among different races of various
backgrounds in linguistics, their conception must be respected.
People understand concepts in their right way as they are shaped
through their languages. Krashen in the theory of social interaction insisted on the importance of resources available in the speech
community for language development27. Interpretations of meaning
to most language expressions are culturally constructed. Taking
example of idiomatic expressions, the meaning interpreted is not
a result of the total words available in the expressions but rather
culturally constructed, produced, interpreted and defined. Studies
in second language learning have suggested that a learner cannot
attain a native speaker’s competence. All these suggest that conB.L. Whorf and J.B. Carroll, Language, thought, and reality: selected writings
of Benjamin Lee Whorf, Mansfield 2011.
27
S. Krashen, Second Language Acquisition and Second Language Learning,
Oxford 1981.
26

�46

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

cepts like development must be rooted in the specific culture to be
well understood and accepted. The superimposed definition and
practices of poverty alleviation programmes in Africa and among
EAC countries in particular, will never become sustainable and
multiply to the grassroots. This is because thoughts and concepts
are culturally constructed and understood. Arguing in line with
Social semiotic theory, Kress (2007:18) had the following to say:
The sign is a social semiotic entity because the process of realization and making meaning is based on choices that are contingent
action by the speakers in a social environment. Shifting modes of
representation results to profound changes in our stance towards how
we make sense of the world28.

Based on that view, the emphasis is that people should discuss
their challenges using the signs of communication they are competent in. Using a foreign language is to change the mission of
the society for the benefit of the few. This view is consistent with
Ellis (2016) who argues thatlanguage and social context play an
important role in conceptual processing29. This means that the
context cannot fully be shared or transferred to the new context
expecting to yield the same results. Using a foreign language to address poverty alleviation in EAC and elsewhere is to shift the mode
of representation of reality and constrain the development process. This is because representation and communication is always
a social matter which responds to social change30. Development
must be conceived and addressed through language and culture
of those who want development. Foreign languages especially
28
G. Kress, Meaning, Learning and Representation in a Social Semiotic Approach to Multimodal Communication, in: Advances in Language and Education,
eds. A. McCabe, M. O’ Donnel and R. Whittaker, London 2007, p. 18.
29
C.A. Ellis, How Language Culture and Emotions Shape the Mind, Phd Thesis
(unpublished), Bangor University 2016.
30
D. Caplan, Neurolinguistics and linguistic aphasiology, op. cit.

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

47

English and French have caused communication difficulties over
African countries including EAC. The result of such a situation,
development agenda are only understood by the few elites. Borrowing from the dependency theory, discussion on development in
developing countries involves the centre of the core and the centre
of the peripheral while the majorities are marginalized through
language31. Since discussion about development is inevitable, our
concern is that in which language and for whose benefit the discussion is held. How many people are aware of several conferences
being held within EAC on development every year? To what extent
are the resolutions being disseminated to common people who are
important for development? In whose language are the resolutions
disseminated? These are questions that need to be addressed while
discussing development in the EAC and elsewhere. This section has
addressed the relationship between language and mind/thoughts.
We have emphasized the importance of specific cultures for concept
creation and understanding at a significant degree to yield the desired
impact. This is to say, foreign languages cannot bring development
in the foreign context. Taking example of EAC, the lingua franca is
Kiswahili which is not used in education to familiarize the development theories. This is contrary to the principles of psychology,
education and sociology in language and education32.

Language and Education
Education is related to language because it is through language
that education is provided. For education to be meaningful, the
D. Moyo and N. Ferguson, Dead aid: why aid is not working and how there
is a better way for Africa, op. cit.
32
K.K. Prah, Going native: Language of instruction for education, development
and African emancipation, in: Language of instruction in Tanzania and South Africa
(LOITASA), Dar es Saalam 2003, pp. 14–34.
31

�48

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

language that is used to deliver it has to be familiar to both the
teacher and the learners. Corson shows how language is related
to education:
A school curriculum is a selection of knowledge from the culture:
all those things in the culture (or from other cultures) considered
worth passing on through schooling. Since all forms of knowledge
are „filtered” through language, the chief item of knowledge in any
culture is its language. The chief object of the school is to encourage
the complete mastery of the language of the culture, since without
this mastery children are denied power and influence over their own
affairs and an opportunity for success in education33.

It is difficult to educate people of one language using other
people’s language. Language performs both positive and negative
roles. It can be used to unite people, strengthen relationships and
the like. However, language can be used to discriminate, dominate
and block people’s access to political and economic progress34.
East African region needs to rethink the way languages in education are used in their respective nations; whether they are used
for domination or emancipation. For if language of education is
used in the same way the colonial masters used against us, the
possibility of development is narrowed by the fact that very few
citizens will get meaningful education necessary for development.
Learning is a demanding activity, it becomes more demanding
when the learner has to learn the language and the content at the
same time and hence be faced with double tasks35. This is because
every language divides its world differently. This means that the
current practice in East African region, where the languages of
D. Corson, Language policy across the curriculum, Clevedon 1990, p. 3.
S.Y. Hameso, The language of education in Africa..., op. cit., pp. 1–13.
35
W. Maliva, Challenges encountered by teachers in implementing the advanced level competence based English language curriculum in Iringa municipality-Tanzania (unpublished M.A. Education dissertation), University of Dar
es Salaam 2013.
33
34

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

49

education are foreign, creates a drawback to educational development which in turn leads to underdevelopment in other areas as
well. The problem is that we view education only through western
lens and so believe that it can only be provided in English36.
In West Africa the situation is the same and Okonkwo further
notes that since education is provided in the language alien to
learners37, the education attained is just surface level compartmental education and it results into poor national development.
Despite English being used for 200 years and now LoI in Nigeria,
less than 20% of Nigerians are able to speak and write it38.

Research on local LoI
A significant number of researches have revealed that local
languages are most appropriate for teaching and learning in
schools. According to UNESCO there are three main factors which
make local languages more appropriate as LoI39. These factors are
psychological, sociological and educational.
Psychologically, local language like other languages is a system
of signs which can be comprehended more easily and accurately in
the brain of a learner. This means that a learner having acquired
native competence of his/her language uses a little energy to follow what is being taught compared to using a second or a foreign
language. Sociologically local languages are devices to establish
relations and friendship in the society which is important for
experience sharing. People in EAC are not free to interact due to
J.I. O k o n k w o, Appropriate Language in Education, op. cit., pp. 131–146.
Ibidem.
38
E.M. Emenanjo, Languages and the national policy on education policy on
education: Implications and Prospects, Retrieved June 18, 2011, from http://fafunwafoundation.tripod.com/ fafunwafoundation/id9.html [Accessed: 02-Jan-2018].
39
Education Position Paper, op. cit.
36
37

�50

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

communication barrier. Kenyans, for example, are regarded to
have high level of competence in English language. Ugandans can
be regarded the second. In both countries English is the second
language based on sociolinguistic analysis. Tanzania and the rest,
English and French are foreign languages. These differences create
unnecessary inferiority among member states just because of less
or more mastering foreign language. The attitude is that knowing
English or French means possessing knowledge. Using a foreign
language for education alienates the elites from their society and
makes them belong to the foreign culture and nation. That being
the case development can be difficult to attain in the region.
Educational wise, local languages simplify learning and teaching. Reaserchers have suggested that a teacher and a student must
use a language they well master40.
On the one hand, it suggested that the university switches to
Kiswahili as a LoI. On the other hand, it suggested continuing
using English due to global trends in Science and Technology. In
our opinion the first suggestion is valid because it is absurd to
think of global solutions to local challenges. Thinking in that way
violates the hierarchy of needs as suggested by Maslow. According
to him, a human being strives most for the basic needs towards
the less basic needs. Development must adhere to that hierarchy.
A critical community cannot think of external world while its own
people are starving.
Language serves as a vehicle for transmission of knowledge
and skills among members of the community. This function is best
performed when the language is familiar to both parties involved
in communication. Any deficiency in either party hampers the
communication process, and worse in the education provision.
B. Brock-Utne, Language of instruction and student performance: New insights
from research in Tanzania and South Africa, op. cit., pp. 509–530.
40

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

51

When education is provided through the language both the
teacher and the learners master, the result is greater than when
it is only the teacher who masters the language. The situation is
worse when it is not only the students who do not master the LoI,
but teachers as well. What is expected from students even when
the teacher does not master the LoI?
There are several constraints of using a foreign language as
LoI. One of them is exclusion of learners in teaching and learning
process. Those who do not master the foreign language especially
English and French for the case of EAC countries are regarded as
fools, slow learners and hopeless children. The second impediment is incomprehension of content even to those few who seem
to master the language. Over years researches have suggested that
most language of education in Africa is a curse to the intellectual
development of the young people. According to Senkoro, using
a foreign language results into the intellectual “genocide” of African
children41. That being the case, education provided does not help
people to master their environment and thus development cannot
be attained. Innovations and discoveries in foreign language have
rarely been reported on earth.

Conclusions and recommendations
The society’s language is one of its most treasured possessions.
When that language is used in education, the results are great.
Those who defend English for education in Africa say that the language carries with it science and technology42, and if that was the
F. Senkoro, Mauaji ya Halaiki ya Watoto wa Tanzania Kupitia Lugha ya
Kufundishia Sekondari na Vyuoni, Dar es Salaam 2008.
42
R.A. Foyewa, Language attitudes in Nigeria: Implication on General English
in Higher Institutions, „Journal of Language and Applied Linguistic”, 3(2012),
no. 2, pp. 28–36.
41

�52

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

case, the Chinese would not have achieved their vast technological
development just from 1949 using their own language.
Since language is used by examination agencies to determine
children’s educational fate43, it is important to ensure that the
language that is used to assess what these learners use to display
what they know is familiar to them. Our students may be unable
to understand what they are taught not because it is difficult, but
because the language used in the process of teaching and learning
is not familiar to them. We must be able to discern when learners
cannot understand what is taught because of their aptitude or that
the language is the barrier.
The LoI has to change if we want East Africa to develop and
it is the people who belong to the elite group that are to lead this
movement. The elite has to lead the movement because it is this
group that perpetuates the use of foreign languages, not because
of the benefit of their country they live in, but because of their
own children44. Speaking of LoI shift from foreign to native, BrockUtne further argues that most African academics know that the
majority of Africans cannot learn well if the learning is going to
take place in the language they do not master.
Although the fight against the belief that the use of foreign
languages in higher education is hard, we have to be bold enough
and start it. Okonkwo argues that language is power and an explosive that can explode in many directions and can affect people
positively or negatively45. He further sees that knowledge and
education are also powers that are totally inherent and interpretable through the forms and concatenations of language. By that
D. Corson, Language policy across the curriculum, op. cit.
B. Brock-Utne, Language of instruction and student performance: New insights
from research in Tanzania and South Africa, op. cit.
45
J.I. Okonkwo, Appropriate Language in Education..., op. cit.
43
44

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

53

observation, nations have to be careful in selecting LoI in order to
avoid negative impact on the learners and the nations.
The reason we should select our local languages such as Kiswahili to be used as LoI is well said by Okonkwo:
Since all languages have the natural endowment to construct and
deliver knowledge, the knowledge so far delivered becomes a ‘Form
of Life’ for the producers. The fact here is that as long as you use
a language that is by nature not yours, you have imported a ‘Form of
Life’ that is not yours either. Language is the determiner of the kind
of life people lead46.

It should be clear that the argument here is not a total rejection
of other languages. Learning a second and even a third and fourth
language is an asset. What is being advocated here is that other
languages are worth learning and we should learn them to the
best proficiency possible. In order for these foreign languages to be
learnt well, deliberate efforts to train competent teachers in these
languages is needed and the students can learn these foreign languages and become more competent than the current students are.
What is suggested here is that foreign languages should not
be used as LoI. Their use implies inability of students to master
these languages and thus becomes a barrier to access education.
Tanzania has an education policy of 2014 that assigns more
roles to Kiswahili in education. If that move continues, a leap
in education and subsequently in development can be achieved.
Makweta commission of 1980s recommended the use of Kiswahili
as LoI from primary school to university. It was suggested to be
implemented in phases such that secondary education was to begin
using Kiswahili from Form One, and therefore English medium
would phase out in the same order. This recommendation was not
implemented and no clear explanations were given for its rejec46

Ibidem, p. 137.

�54

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

tion. However, logical analysis brings the conclusion that linguistic
imperialism has succeeded to dominate the cultures of the world.
The starting point has to be primary education where all primary schools should educate children in the language that is better
known to them than foreign languages such as English, and for
East Africa, Kiswahili can serve that purpose.
East Africa and Africa have to understand that it takes knowledge and skills to develop, not language. Clinging to languages
the learners and perhaps the teachers cannot master is detrimental
to development.
REFERENCES

Babaci-Wilhite Z., Language, Development Aid and Human Rights in
Education: Curriculum Policies in Africa and Asia, Basingstoke 2015.
Brock-Utne B., Language of instruction and student performance: New
insights from research in Tanzania and South Africa, „International
Review of Education”, 53(2007), no. 5–6, pp. 509–530.
Caplan D., Neurolinguistics and linguistic aphasiology: An introduction,
Cambridge 1987.
Corson D., Language policy across the curriculum, Clevedon 1990.
Ellis C.A., How Language Culture and Emotions Shape the Mind, Phd
Thesis (unpublished), Bangor University 2016.
Emenanjo E.N. Languages and the national policy on education policy on
education: Implications and Prospects, Retrieved June 18, 2011, from
http://fafunwafoundation.tripod.com/ fafunwafoundation/id9.html
[Accessed: 02-Jan-2018].
Foyewa R.A., Language attitudes in Nigeria: Implication on General English
in Higher Institutions, „Journal of Language and Applied Linguistic”,
3(2012), no. 2, pp. 28–36.
Halliday M.A.K., Exproration in Function of Language, London 1973.

�EAST AFRICAN DEVELOPMENT: LANGUAGE...

55

Hameso S.Y., The language of education in Africa: The key issues, „Language,
Culture and Curriculum”, 10(2001), no. 1, pp. 1–13.
Kecskâes I. &amp; Papp T., Foreign Language and Mother tongue, New Jersey 2000.
Komba S., The Predictive Validity of the Communication Skills Examination on Students’ Overall Academic Performance at the Sokoine
University of Agriculture (unpublished PhD Thesis), University of
Dar es Salaam 2012.
Krashen S., Second Language Acquisition and Second Language Learning,
Oxford 1981.
Kress G., Meaning, Learning and Representation in a Social Semiotic Approach to Multimodal Communication, in: Advances in Language and
Education, eds. A. McCabe, M. O’ Donnel and R. Whittaker, London
2007, pp. 15–39.
Laitin D.D., Ramachandran R. and Walter S.L., Language of instruction and
student learning: Evidence from an experimental program in Cameroon,
in: 15th SAET Conference on Trends in Economics, Cambridge, UK, 2015.
Lessow-Hurley J., Meeting the needs of second language learners: An educator’s guide, Alexandria 2003.
Maliva W., Challenges encountered by teachers in implementing the
advanced level competence based English language curriculum in
Iringa municipality-Tanzania (unpublished M.A. Education dissertation), University of Dar es Salaam 2013.
Masudi A., The Need for Appropriate Medium of Instruction in Secondary
Education and Institutions of Higher Learning in Tanzania, „Papers in
Education and Development”, 2006, no. 26, pp. 32–41.
Mkude D.J., Ujenzi wa Demokrasia na Sera ya Lugha Nchini Tanzania:
Kiswahili/Kiingereza Dhidi ya Lugha za Jumuiya Ndogondogo, in:
Kiswahili katika Elimu, Dar es Salaam 2007, p. 14–30.
Mochiwa Z.S.M., Utotoni hadi Ungumbaru: Matatizo ya Elimu Tanzania.
Ktk. Tumbo Massabo na Chiduo, in: Kiswahili katika Elimu, Dar es
Salaam 2007, pp. 40–53.

�56

Kawonga Gervas, Wakati Maliva

Moyo D. and Ferguson N., Dead aid: why aid is not working and how there
is a better way for Africa, Vancouver 2010.
Muaka L., Language Perceptions and Identity among Kenyan Speakers, in:
Selected Proceedings of the 40th Annual Conference on African Linguistics,
ed. G.E. Bokamba [et al.], Somerville 2011, pp. 217–230.
Muzale H.R.T. &amp; Rugemalira J.M., Researching and Documenting the
Languages of Tanzania, „Language Documentation &amp; conservation”,
2(2008), no. 1, pp. 68–108.
Okonkwo J.I., Appropriate Language in Education, in: Giving Space to
African Voices: Rights in Local Languages and Local Curriculum, ed.
Z. Babaci-Wilhite, Rotterdam 2014, pp. 131–146.
Pawliková-Vilhanová V., Swahili and the dilemma of Ugandan language
policy, „Asian and African Studies”, 5(1996), no 2, pp. 158–170.
Prah K.K., Going native: Language of Instruction for Education, Development
and African Emancipation, in: Language of instruction in Tanzania and
South Africa” (LOITASA), Dar es Saalam 2003, pp. 14–34.
Rubanza Y.I., Can a Three – Tier Language Policy Model Work in Tanzania?
A New Perspective, „Ufahamu: A journal of African Studies”, 24(1996),
no. 1, pp. 82–97.
Senkoro F.E.M.K., Mauaji ya Halaiki ya Watoto wa Tanzania Kupitia Lugha
ya Kufundishia Sekondari na Vyuoni, Dar es Salaam 2008.
UNESCO, Education Position Paper, Paris 2003.
Wanyama L.L., Language Communication and Marketing: Contextulising
the Rise of Sheng’ in Advertising Platform in Kenya, „New Media and
Mass Communication”, 32(2014), pp. 66–69.
Whorf B.L. and Carroll J.B. , Language, thought, and reality: selected writings of Benjamin Lee Whorf, Mansfield 2011.

�Chapter 2.

MAXMILLIAN J. CHUHILA

COMMERCE OR FOOD?
DEVELOPMENT NARRATIVES OF MAIZE FARMING
IN ISMANI, CA. 1940S TO THE PRESENT
About 60% of gross domestic product is earned
in the agricultural sector, and so we find 80%
of total employment and 80%
of total export earnings originating there.
G.K. Helleiner, 1979:188.
ABSTRACT

Farming is a major informal sector employer of more than 80 per
cent of the active labour force in Tanzania. This has been the case since
independence and will slightly change in a course of a long time. Rural
transformations in Tanzania will depend on modernisation of agricultural
development, improvement of accessibility to market outlets, guarantees
on improved seeds and access to farm-loans. Amidst the existence of vast
land resource in rural areas, the land is inadequately utilised for farming because of various challenges facing the rural sector. Most of such
land is either less fertile or receives less rainfall with no possibilities for
irrigation. This paper provides an overview of the development of maize
farming in Ismani, part of the present day Iringa District. It argues that
the development of maize farming in Ismani depended on government
interventions on the one side and on the other the physical environment.
When the government encouraged production, maize farming was for
both food and commerce but when the physical environment hindered
MAXMILLIAN J. CHUHILA (Ph.D.) – Lecturer Department of History
University of Dar es Salaam – Mwalimu Nyerere Main Campus.

�58

Maxmillian J. Chuhila

production, even that small supply for food fell short. In recent years
especially from the year 2000 to the present Ismani remains unpredictable in as far as food security is concerned. Once a prosperous zone for
maize farming that used to feed a large part of Tanzania, today, an area
with recurrent food insecurity that depends on government relief food
or remittances from relatives outside Ismani. The paper explores the
dynamics of maize farming in the area to provide a detailed historical
understanding of the present day situation in the area. This paper uses
archival sources, fieldwork interviews and secondary sources collected
between 2012 and 2013 and 2017.
Key words: rural modernisation, agriculture, Ismani, development,
maize farming, environmental history, Ujamaa.

Introduction
The above extract shows the importance of the rural sector in
most of the third world countries. Although the statistics were
specific for the year 1979 nothing substantial has reversed the
situation completely up to the last decade. The contribution of the
rural sector to the economy of less developed remains significant.
The quotation indicates that for a successful economic planning
and development to occur effort should be made to liberate the
rural sector from unnecessary strings limiting its progress1. This
will help to modernise the rural sector and contribute intensively
to the national gross income through export of cash crops and
assurance of food supplies. In Tanzania, according to the 2013
agricultural policy, the average annual growth rate of agricultural productions was 4.4% compared to population growth that
was 2.6%. This trend of agricultural and population growth is
G.K. Helleiner, Agricultural Export Pricing Strategy for Tanzania, in: Papers on
the Political Economy of Tanzania, eds. K.S. Kim, R. Mabele and M.J. Schultheis,
Nairobi 1979, p. 188.
1

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

59

not enough to reduce poverty and solve the challenges of food
security in Tanzania. An average agricultural annual growth of
at least six to eight per cent would sustain a healthy and more
progressive rural sector. The other challenge in the statistics
of the agricultural policy is the combination of food and commercial crops in the estimations of annual agricultural growth2.
Commercial crops like coffee, cotton and sisal are entirely for
the market while crops like maize, groundnuts, rice, beans and
many others are divided between the market and the kitchens.
This implies while cash crops are entirely for the market, food
crops are at a risk of going to the market especially in areas
without alternative cash crops. In the period between the 1980s
and 1990s, there was a primary school textbook3 used all over
Tanzania for school children. In this book there were case studies
on different crops how they were grown and the required climatic
and weather conditions for optimal growth. These were sampled
from different areas of rural Tanzania. One of its chapters was on
maize farming in Iringa District that used Ismani as an example
of the areas where modern and prosperous agriculture existed. It
was during the heyday of maize farming in Ismani. Unfortunately,
the conditions that brought fame to maize farming in Ismani are
no longer in place. The historic maize farming in Ismani has now
remained in the minds of the people of Ismani as well as the
minds of many Tanzanians. Some of them still consider the pride
of maize in Ismani still continues while some understand that
it was a nostalgic past. Media reports have repeatedly reported
what currently happens in Ismani as opposed to what was the
case in the 1970s and 1980s.
Refer National Agricultural Policy, Ministry of Agriculture, Food Security
and Cooperatives, 2013, p. 2.
3
Taasisi ya Elimu, Wafanyakazi wa Tanzania: Jiografia kwa Darasa la Nne,
Kitabu cha Wanafunzi, Wizara ya Elimu ya Taifa, Dar Es Salaam 1983, pp. 26–28.
2

�60

Maxmillian J. Chuhila

Background
Classified agro-ecologically, Ismani falls in the Lowland and
Midland climatic zones of Iringa District. Most villages of Ismani
division fall in the lowland zone. The Lowland zone lies between
900m to 1200m above the sea level. It always receives low amount
of rainfall between 500mm to 600mm per annum with a mean
temperature of between 20°C and 30°C. It was endowed with fertile
soils that had a high potential for agriculture from 1900s to 1980s,
however, farming was hindered by unreliable rainfall and the fact
that other areas of Iringa District were used for farming. Out of the
four wards of Ismani Division, only two fall in the Midland zone.
The Midland zone is comparatively more suitable for cultivation
than the other zones. The zone lies within an attitude of 1200m
and 1600m above the sea level. The landscape of the midland zone
is characterised by scattered mountain hills, plateaus with swamps
and ponds. This zone receives an annual rainfall between 600mm
and 1, 000mm per annum and a mean temperature between 15°C
to 20°C. The two wards of Ismani division that fall in the midland
zone are Kising’a and Kihorogota4.
In Tanganyika agricultural activities that might have culminated
in rapid production and environmental change were observed in
the 1930s. Farming became particularly noticeable during this
time when the British colonial government intensified production
of crops by launching the ‘grow more crops campaign’. Through
this campaign, peasants were encouraged to open new fields to
take advantage of price incentives provided by the colonial government5. Enough food crops were required for labourers who
were in various estate and settler farms such as sisal plantations
Iringa District Profile, 2011.
B.D. Bowles, The Political Economy of Colonial Tanganyika 1939–1961, in:
Tanzania Under Colonial Rule, ed. M.H. Kaniki, London 1980, p. 168.
4
5

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

61

in Morogoro and Tanga. Also during the same time there were
several British soldiers who camped in Kenya for the Second World
War6. The intensity of production increased remarkably soon after
the Second World War as a result of the modernisation campaigns
of the colonial government. After the war Ismani became under
intensive considerations for maize farming and more settlements
were opened in the area during this period. The modernisation
campaigns in Ismani resulted into major success in maize farming. Specifically after the Second World War and the two decades
of independence, during the heydays of maize farming, the area
was regarded as a national grain basket. Despite all this historic
significance of area, in the recent decades, Ismani has been characterised by recurrent shortage of food and difficulties in farming
as will be discussed later in this paper.

Farming during the 1940s to 1961
Intensive farming did not start in Ismani until the 1940s. Before
the 1940s Ismani was not heavily settled as peasants occupied
land elsewhere in the region. Also before this period the area
experienced some challenges that hindered settlement and farming in the area. The challenges included the absence of perennial
crops, the introduction of Lupa Goldfields in Mbeya which attracted labourers from Iringa District to work in European firms,
the predominance of livestock keeping over subsistence farming,
the poor knowledge on the potentiality of the soil and fear of wild
animals7. The post-Second World War period and especially the
1950s witnessed what some historians have called the period of
Ibidem.
A. Awiti, Ismani and the Rise of Capitalism, in: Rural Cooperation in Tanzania,
ed. Lionel Cliffe, Dar es Salaam 1975, p.52.
6
7

�62

Maxmillian J. Chuhila

‘new colonialism’8, ‘second colonial occupation’9, or ‘the beginning of the end of the great colonial epoch’10. Generally, it was
a period of struggle against environmental, political and economic
constraints to realise greater hopes for recovery from the depredations of the war. It was characterised by all these names because
of the new strategies and campaigns implemented in the colonies
to improve the livelihood of the colonised people and compensate
the loss of the war.
The post World War II period was also partly characterised by
shortage of food and edible oil. This prompted the British colonial
government to encourage establishment of large scale farming in the
territory so as to cater for the demands of food and cash crops. This
culminated into the opening up of large areas of land in different
parts of the colony for production. For instance, tobacco farms were
established in Urambo, cattle ranches were opened up in Dodoma,
and a groundnut scheme was established in Nachingwea11. Most of
these schemes failed due to poor conceptions and failure to consider
environmental specifications and the availability of labour. They
were conceived in 1940s and were abandoned in 195012. During
the same period new settlements were established in Ismani and
heavy investment in maize farming continued. Awit, Goran Hyden
and Finn Kjærby acknowledge this period as an important interlude for colonial agricultural developments in the colony. Strategic
J. Illife, A Modern History of Tanganyika, Cambridge 1979, pp. 436–484.
D.A. Low and J.M. Lonsdale, 1976, as Cited in Illife 1979, p. 436.
10
N.R. Fughes-Couchman, Agricultural Change in Tanganyika: 1945–1960,
Stanford 1964, p. 5.
11
G. Hyden, Beyond Ujamaa in Tanzania: Underdevelopment and Uncaptured
Peasantry, Nairobi 1980, p. 63; J.S. Hogendorn and K.M. Scott, Very Large
Scale Agricultural Projects: The lessons of the East African Groundnut Scheme, in:
Imperialism, Colonialism and Hunger: East and Central Africa, ed. R.I. Rotberg,
Massachusetts – Toronto, pp. 167–192.
12
J. Illiffe, Modern History, op. cit., pp. 436–484.
8
9

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

63

cash crops such as sisal and rubber were encouraged on large-scale
farming. At the same time more emphasis was on the production
of food crops to reduce dependence on imported food supplies13.
Food grains were produced on large-scale farms in two zones; that
is, wheat in the Northern highlands, notably West Kilimanjaro and
Mbulu, and maize chiefly in Ismani14. Some scholars have seen this
period as experiencing the ‘peasant mode of production’ where large
and small-scale farmers engaged in farming activities15. Tanganyika
peasants were at advantage as compared with peasants in other
British colonies like Kenya and Zimbabwe. Peasants in Tanganyika
were allowed to produce cash crops while they were prohibited in
settler-dominated colonies like Kenya and Zimbabwe.
Most European colonial governments left economic development
to private enterprise and the governments contributed indirectly
through establishment of infrastructure, legal provisions and taxation systems16. The British colonial government in Tanganyika did
not commit itself to too much economic intervention until after
the enactment of the Colonial Development Act of 1929. After the
Act the British government started to show interests in overseas
development and development approach in the colonies received
a new dimension17. Government intervention started with the
A. Coulson, Tanzania: A Political Economy, Oxford 2013, pp. 78–79.
H. Ruthenberg, Agricultural Development in Tanganyika (Afrika-Studies,
no. 2), Cited in G. Hyden, Beyond Ujamaa, op. cit., p. 63; F. Kjærby, The Development of Agricultural Mechanisation in Tanzania, in: Tanzania Crisis and Struggle
for Survival, eds. J. Boesen [et al.], Uppsala 1986, pp. 175–178.
15
G. Hyden, Beyond Ujamaa, op. cit., pp. 12–18.
16
J. Tosh, The Cash Crop Revolution in Tropical Africa: An Agricultural Reappraisal, „African Affairs”, 79(1980), no. 314, pp. 79–94; J. Illiffe, Africans: The
History of a Continent, Cambridge 1995, pp. 202–208.
17
M. Jennings, ‘A Very Real War’: Popular Participation in Development in
Tanzania the 1940, „The International Journal of African Historical Studies”,
40(2007), no.1, p. 74.
13

14

�64

Maxmillian J. Chuhila

improvement of transport and communication infrastructure.
Later during the 1930s the efforts were extended to cover social
welfare18. The role of the government in supervising the economy
continued to be significant throughout the 1930s and 1940s. The
establishment of Colonial Development and Welfare Act (CDWA)
in the post World War II period had a considerable impact on
the role of the state in stimulating development. It was after the
Second World War that the government assumed a major role in
economic planning and implementation through the creation of
marketing boards, institution of price controls and use of by-laws
to enforce agricultural practices19.
Like many other parts of colonial Tanganyika, Ismani did not fall
into an immediate target of colonial production in the early days
of colonial occupation because of the dynamics and the challenges
already examined. During this period other areas of Iringa District
were under colonial production and they produced cash crops like
tobacco. Before the introduction and the extension of colonial production, Ismani was characterised by small-scale subsistence farming.
They used broadsheet-planting technique, later hand hoes, then
ox ploughing20. Despite the use of these unsophisticated methods
of farming, they were able to harvest 8 to 15 sacks of maize per
hectare21. The transition from small scale subsistence farming based
on low level technologies into large scale commercial farming of
maize in Ismani was marked by increased demand for maize during
and soon after the Second World War. Also the establishment of the
18
Ibidem. E.F. Twinning (Lord Twinning), The Last Nine Years in Tanganyika,
„African Affairs”, 58(1959), no. 230, p. 15.
19
Ibidem.
20
Broadsheet planting technique included spreading the maize seeds randomly
without tilling the land. Interview with, Aloyce Mpagama, Nyang’oro, 17.11.2011.
21
See TANU, Siasa ni Kilimo, Dar es Salaam 1972, Interviews with, Aloyce
Mpagama (Nyang’oro) and Daniel Musa Kavindi, Ismani Tarafani, 18.11.2011.

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

65

Revenue Ordinance in 1943, which amended the War Revenue Act,
encouraged peasants to produce more maize for the market in order
to get money for payment of taxes22. This was the first initiative that
stimulated commercial maize production by peasant producers.
There were no alternatives to get cash for tax than producing maize
or seeking wage labour outside Iringa District. To meet the wartime
and post war demands the colonial government instituted measures
that led to the production of sufficient food. One of those measures
was the provision of subsidies in terms of free grants of shillings
7.5 to farmers who produced maize on land of over 25 hectares23.
Peasants in Ismani were encouraged to open more arable land to
benefit from free grants.
The second measure was the use of guaranteed return for farmers who would get loss as a result of intensive capital investment
in food crop production. They were to be refunded by the colonial
government24. This encouraged intensive investments in food crop
production in one way or another as farmers were insured against
any loss. Peasants with capital expanded farming activities to the
limit of their capital. This increased both the acreage under maize
farming and maize produces. In addition to guaranteed return
upon loss in agricultural investment, the government provided
acreage grants that were different from free grants. Through
acreage grants, the government issued a list of names of farmers
who first applied for them in each District. Selected farmers were
given planting orders and conditions to sell their maize to the
colonial Grain Storage Department25. After selling their produce,
22
Tanganyika Territory, Ordinances Enacted During the Year 1943, Dar es
Salaam 1944.
23
„The Tanganyika Standard”, Saturday, February 12, 1944.
24
„The Tanganyika Standard”, Thursday, August 30, 1951.
25
TNA, EC B. 833/III/313: Department of Grain Stores, 1949. Guaranteed
Prices of Maize Acreage Grants and Reduced Prices (1949).

�66

Maxmillian J. Chuhila

the farmers were paid dues in the manner outlined here by the
director of Grain Stores:
It is emphasized that the Director of Agriculture will only consider
payment of acreage grant to planters who can produce either Grain
Storage Department purchase receipts in respect of delivery to Government or Agents Stores or written permission by Provincial Produces
Officers or District Commissioners’ in respect of direct sales26.

In Ismani, only few farmers qualified for the grants in the
period between 1947 and 1950. They included few big farmers
in Nduli who were eligible beneficiaries for acreage bonus in the
1948/1949 growing season27. Under the acreage grants scheme,
the maize that was to be used by producers either individually or
as a producing company or institution or even a group of corporate
producers, had first to be sold to Unga Limited, the only buying
agent by the time and then bought back by producers. This was
a condition for all farmers who received grants from the government. After harvest, producers declared the quantity of maize they
harvested plus the amount that was enough for their food and
the surplus to be sold to Unga Limited28. The condition to declare
the amount of food enough for the producer and the surplus for
sale had little significance to the producer. As regardless of the
amount they required for food they had to sell all the maize to
Unga Limited before they could buy them back. Interestingly,
during this time producers were even allowed to sell their crops
on the farm. Therefore, the incentives given to maize producers,
price guarantee, guaranteed return and acreage grants stimulated
maize farming for the market. Progressive farmers, as we have
seen, did this, while small-scale peasant producers continued to
produce for subsistence.
Ibidem.
Ibidem.
28
TNA, 24/A3/21: African Staples, Permits to Retain.
26
27

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

67

The establishment of the Land Bank in 1947 had a significant
contribution to large-scale maize farming in Ismani. On inception
the Bank provided loans to large-scale cash crop farmers such as
tobacco farmers in Nduli. Later, the loans were extended to maize
farmers, although most of them were non-African farmers29. It
was not until the 1950s when African farmers started to access
the loans. African peasants obtained loans from two sources of
funds that were established at the end of the 1940s. These sources
included the Local Development Loan Fund (LDLF) and the African Productivity Loan Fund (APLF). These loan schemes accelerated differentiation in the rural areas. Some peasants expanded
production by use of modern agricultural inputs, such as tractors
obtained through loan money30. The Bank provided loans only to
farmers whose farmlands were 50 acres and above. Those whose
farmlands were below 50 acres were encouraged to expand their
farms in order to qualify for the loans31.
Government intervention in supervising and encouraging maize
production especially in the 1950s was a catalyst towards expanded
commercial production of maize. The provision of acreage grants,
loans, guaranteed returns and the introduction of a new taxation
system accelerated extensive rather than intensive cultivation.
Colonial intervention in the production process also contributed
towards the replacement of the traditional food crops, such as millet
and finger millet, by extensive production of maize. Prior to this
period maize was produced in small scale. Therefore, by the 1950s
Ismani had become one of the most important places for maize
production in Iringa District. There was sufficient rainfall and the
L.A Msambichaka and R. Mabele, Agricultural Credit and the Development
of Ujamaa Villages in Tanzania, „ERB, Paper”, no. 74.10, 1974, p. 2.
30
Ibidem, pp. 4–7.
31
TNA, 24/52/3/13: Monthly Report for May 1956.
29

�68

Maxmillian J. Chuhila

fertility of the soil was suitable. These facts were acknowledged
in a monthly report of the agricultural field officer who noted;
From reports and personal observation it is noticed that the most
advanced area in the District is Ismani where rains broke early and
cultivation have taken every opportunity to push forward with cultivation and planting. Their zeal and enterprise is providing itself worthwhile as excellent germination can be seen in almost every shamba32.

Ismani was a potential maize production area by this time and
there were no signs of crop failure33. In the 1950s, Ismani had no
alternative cash crop to depend on apart from maize. Therefore,
maize served dual purposes, as a staple crop and cash crop.
Another effort by the colonial government to transform Ismani
into a colonial food granary was the establishment of demonstration farms in 1956 in the area. Under this new programme farmers were given land and money. By this time there were already
indications that farmers from other places of Iringa District were
moving to Ismani to benefit from the advantages of demonstration
farms. As a result it was stated that for one to be given a demonstration farm was to be a resident in Ismani. Many people did
not meet this condition but were still given the farms because of
the need to produce as much maize as possible34. Demonstration
farms acted as units for teaching farmers the best practices for
maize cultivation35. They were expected to have a trickle-down
effect to the rural sector at large and boost productivity in the
main. As a consequence of all those efforts, Ismani came to be
32
TNA, D3/4: Development: Ismani Development, Report for the Month
Ending 31st December, 1951-114/IV/29/552, Report for the Month Ending June
1951-114/IV/20.
33
Ibidem.
34
TNA, D3/4: Folio: Letter-P/SCH/ISM, Demonstration Farm, Ismani,
21.12.1956.
35
Ibidem.

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

69

under intensive colonial production in the last decade of colonial
rule in Tanganyika.
It is notable that during this period the colonial approach to
peasant production changed significantly. Previously, the government concentrated on peasantry production as whole that changed
into a new ‘focal point approach’. This change was partly a colonial response to the 1950s nationalist movements and the need
to reduce production costs in the after war period. It was thought
that promoting African peasantry entirely would create wealthy
Africans who, in turn, would increase political consciousness and
stability in rural areas36. In practice this would disadvantage the
smooth functioning of the colonial enterprises. The new approach
focused on the promotion of progressive farmers at the expense of
the larger peasantry sector37. Through this method, the colonial
government was able to get sufficient maize from few progressive
farmers.
The change of approach to rural development resulted into
narrowing down all colonial projects. They became small in scale,
sometimes based on a clan or a village, or a group of few enterprising individuals38. Small-scale projects would benefit from the
few extension services provided by a small number of extension
personnel. Extension personnel were reduced to match with the
budgetary constraints that faced the peasantry sector at the time39.
Farmers on individual bases did not get assistance from the central
government but were instead supervised by the Native Authorities40.
36
J. Illife, Agricultural Change in Modern Tanganyika: An Outline, Nairobi
1971, p. 37.
37
Ibidem. Lord Twinning, Nine Years in Tanganyika, op. cit. p. 15.
38
‘Memorandum No.10 for Provincial Commissioners’, Conference, January
1957: Focal Point Approach in Agricultural Extension Work, LG 9/36/011. p. 1.
39
Ibidem.
40
Ibidem, p. 2.

�70

Maxmillian J. Chuhila

In the post World War II period, especially in the 1950s, there
came what John Illife calls the ‘cash crop boom’. The boom promoted production of not only the crops earlier considered marginal cash crops but also food crops such as maize. The colonial
government declared, ‘the United Kingdom will require increased
quantities of maize and will be able to absorb any increases in
export in this Territory’41. To get assured with high output of maize
the government started to supply maize seeds for free or at much
lesser subsidised prices. Also, the government continued with campaigns for increased maize production and made advertisements
on newspapers, steamers, buses and railway stations42.
The boom years were characterised by the emergence of new
commercial growers. These included the Maize Growers of Ismani,
Wheat Growers of Mbulu, Pyrethrum Growers of the Southern
Highlands and Cashew nut Growers of the southern part of Tanganyika. Also there was mushrooming of farmers associations such
as the Ismani African Maize Growers Association43, which later
changed into Ismani African Maize Growers Cooperative Society44.
The associations later became instrumental in negotiating prices
for their produced crops. Most prosperous progressive farmers
benefited more from the associations as they had more to sell than
ordinary peasants.
The production of maize in Ismani was very profitable in the
last decade of colonial rule in Tanzania. It made producers own
tractors after farming for few seasons. This profitability continued
to attract more and more farmers to the area. After only six years
41
B. Bode and D. Wu, The Legacy of Underdevelopment in Tanzania: A Case
Study from Morogoro, Research Paper, Report for Care International Tanzania,
2011, p. 16.
42
Illife, Agricultural Change, op. cit., pp. 39–40.
43
Ibidem.
44
Illife, Modern History, op. cit., p. 465.

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

71

(1959 to 1965), more than 16, 000 hectares were under maize
cultivation in Ismani45. The number of producers reached 367 and
each owned more than four hectares, and 29 farmers who each
owned more than 40 hectares46. These acreages per individual
producer kept on increasing as the indigenous people allocated
plots to foreigners only by measuring the width of the plots and
did not bother about limiting the length. This tendency led to rapid
expansion of arable land in Ismani47.

Farming During 1961–1971
The rural sector in Tanzania at independence experienced
continuation of the implementation of colonial development
policies for a long time. The implementation of colonial plans,
as were suggested by the International Bank for Reconstruction
and Development (IRBD), manifested in the entire period covering the 1960s to the 1980s. The first Five-Year Development Plan
articulated clearly the need to improve and transform the rural
sector48. The First Five Year Development Plan was ambitious and
wished that the development of the country could be realised
as soon as possible to satisfy people’s expectations of independence. Through the First Five Year Plan, Tanzania encouraged, and
anticipated a massive flow of foreign investments in agricultural
and industrial sectors49. In the mid 1960s it became apparent that
the anticipations were not materialising. As a consequence of this
Ibidem, p. 457.
Ibidem.
47
Interview with, Benitho Masangula, Nyang’oro, 17.11.2011.
48
The United Republic of Tanganyika and Zanzibar, Tanganyika Five-year Plan
for Economic and Social Development, 1st July, 1964 – 30th June, 1969, vol. 1,
General Analysis 1964, pp. ix–x.
49
Ibidem, p. viii.
45
46

�72

Maxmillian J. Chuhila

frustrating situation, the government was inclined in 1967 to resort to a new path towards development. This shift was officially
enunciated in the Arusha Declaration of February 1967. The Arusha Declaration, unlike the First Five Year Development Plan, did
not put much emphasis on foreign grants, loans and investments
but emphasis went on using internally available resources for
development. Political slogans such as ‘Uhuru na Kazi: Freedom
and Work’ and ‘Uhuru na Maendeleo: Freedom and Development’
served as catalysts towards popular participation in development.
The implementation of those slogans concentrated much on selfhelp projects that included construction of roads, bridges, schools,
dispensaries and initiation of agricultural activities. Participation
in community or self-help projects was a credit to responsible
citizens50. It was held that improvement or development at the
local level was a contribution to the entire national development51.
Popular participation was highly encouraged during the period.
The adoption of the Arusha Declaration in 1967 symbolized
two major things for the newly independent Tanzania. In the first
place it implied a change in economic planning from reliance on
what Michael Jennings called the colonial development paradigm
to a nationalist rural oriented development paradigm. Also the Arusha Declaration signalled the transition of the economy from one
that was highly dependent upon foreign assistance to an economy
based mostly on the utilization of internal resources. However, the
declaration did not reject outright gifts and loans, but emphasised
that these would be accepted if and only if they were being made
in the interest of national development. To show the contrasts between the pre-Arusha Declaration situation in economic planning
and the newly anticipated system, the declaration pointed out that;
50
51

M. Jennings, Very Real War, op. cit., pp. 86–87.
Ibidem.

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

73

Our government and different groups of our leaders, never stop
thinking about methods of getting finance from abroad. And if we get
some money or even if we just get a promise of it, our newspapers,
our radio, and our leaders, all advertise the fact in order that every
person shall know that salvation is [was] coming or is on the way. If
we receive a gift we announce it, if we receive a loan we announce it,
if we get a new factory we announce it-and always loudly. In the same
way, when we get a promise of a gift, a loan, or a new industry, we
make an announcement of the promise. Even when we have merely
started discussions with a foreign government or institution for a gift,
a loan or a new industry we make an announcement-even though we
do not know the outcomes of the discussions52.

This shows dissatisfaction with externally oriented economic
thinking. The Arusha Declaration provided principles by which
the system would be changed towards self-reliance.
By this time Ismani was still under commercial farming of maize.
The adoption of the Arusha Declaration in one way promoted
the large-scale production of maize as it encouraged progressive
farmers. On the other hand however, it gave way to restrictions on
continued intensive capital investment in agriculture by individuals in favour of communal development approach. This follows
from the fact that the gap between rich progressive farmers, small
peasants and labourers was increasing fast. During this period rich
farmers enjoyed expansion to areas formerly owned by small farmers through purchase of land. In implication, the few rich farmers
owned and controlled the economy at the expense of the impoverishment of the majority of peasants; something that was not the
priority of the declaration. Small peasants continued to be landless
and poor while the number of labourers working for progressive
farmers continued to increase. Small producers also started to be
labourers as the only way available for their subsistence.
TANU, The Arusha Declaration, in: J.K. Nyerere, Ujamaa: Essays on Socialism, Oxford 1968, p. 22.
52

�74

Maxmillian J. Chuhila

Villagization and maize farming, 1971 to 1985
State-led and externally controlled economic policies and development have in most counts resulted in several impacts in the
communities and the environments where they are implemented.
Such impacts originate from the failure to recognise local environmental conditions and the reality on the ground that does not necessary reflect the expectations of state bureaucrats53. State control
of rural development in Tanzania is historically rooted. It started
during the colonial period and went on through the postcolonial
period. State control on the economy was challenged after the
collapse of the East African community in 1977 a period that went
together with several other economic and political problems. There
was the 1978 Tanzania – Uganda war, the global oil crisis, disturbance in the balance of trade in Tanzania and the poor weather
of the 1980s that brought general crop failure. These led into an
impoverished economy and poor livelihood of a majority of the
population. The government failed to provide the necessary supplies
such as medicine, food and other consumables54. During the same
period of the 1970s political and economic crisis, the government
overcommitted itself into the very expensive villagization projects
that were implemented in the rural – centred development model.
As a result, the government’s defiance to liberal policies and the
conditions of the Breton wood institutions (IMF, World Bank and
WTO) was challenged. The unexpected retirement of Julius Nyerere
from presidency on one side resulted from his failure to contain
the pressure of change enforced by the Breton wood institutions
See the analysis of how several state controlled projects failed to modernize
the rural sector in J.C. Scott, Seeing Like a State: How Certain Schemes to Improve
the Human Condition Have Failed, New Haven – London 2008, pp. 1–8.
54
K. J. Havenevik, Tanzania: The Limits to Development from Above, Dar es
Salaam 1993, pp. 29–62.
53

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

75

and on the other side he was not ready to accept them. The only
option remaining was stepping down. In 1982 the government softened its hand on its control of the rural sector. A new agricultural
policy was launched in 1982, the same year with the launching
of the Structural Adjustment Programmes. The agricultural policy
aimed at improving the rural sector mainly by allowing private
investment in agriculture and private ownership of land. When
this was happening countrywide, its impact varied from one area
to another55. Commercial farmers benefited from liberal policies.
Large-scale capital owners and producers in Ismani moved their
capital from the area to other areas of Tanzania.
State control of the rural sector through Ujamaa in Tanzania
took both courses, that is, direct and indirect coercion on one side
and voluntary on the other. Compulsory resettlement included
total planning and movement of people’s settlement into closer
proximities to each other to facilitate service delivery. Under this
category, poor ecological knowledge of the environments affected
the new residents. On the second count, indirect coerced resettlement included joining Ujamaa villages to receive relief food from
the government especially in areas with food insecurity. When villagers faced famine they had no option than joining into an Ujamaa
village56. In areas where peasants voluntarily moved, they were
able to find suitable areas for agricultural activities and agriculture
continued without many problems. The areas like Songea under the
famous Ruvuma Development Association and Handeni – Tanga
experienced both coerced and voluntary movement at the same
time. In the areas with voluntary associations with Ujamaa villages,
the Ujamaa projects succeeded and failed in the areas where force
Ibidem, pp. 56–62.
Suleman Sumra, Problems of Agricultural Production in Ujamaa Villages
in Handeni District, in: Papers on the Political Economy of Tanzania, op. cit., pp.
202–206.
55

56

�76

Maxmillian J. Chuhila

was used57. In Urambo, in western Tanzania, tobacco farming was
both boosted on one side in terms of extensive farming – increase
of acreage but on the other side it faced challenges. Large – scale
tobacco farmers were confiscated of their land and machinery in
favour of communal farming that resulted into extensive farming
but reduced productivity58. In Ismani where forced resettlement
took place and large progressive farmers ran away, Ujamaa projects did not achieve much59. In the Iraqwland, where ecological
considerations were not given priority, the programmes under
Ujamaa were not successful60. In general the villagization policy
in Tanzania had varied impacts depending on the area where it
was implemented.
We have explored the production side of the impact in various
areas of Tanzania. On the environmental side, villagization had far
reaching implications because there was no feasibility study done
to assess the environmental impact of the programme. Yusufu Lawi,
Helge Kjekshus, Esbern Friis-Hansen and Idris Kikula provided
a general evaluation of the environmental impact of villagization
and resettlement schemes of the 1970s61. They argued that the
57
Refer to Havenevik, Tanzania, and H. Ndomba, The Ruvuma Development
Association and Ujamaa in Songea District, 1960s–1990s, Unpublished MA Dissertation: University of Dar es Salaam, 2014, pp. 54–88.
58
S. Ayo, Tobacco Farming and its Influence on the Social Cultural Transformation in Urambo District, Western Tanzania, 1950s to 2010, forthcoming MA
Dissertation, University of Dar es Salaam.
59
Details in M.J. Chuhila, Maize Farming and Environmental Change in
Iringa District: The case of Ismani, 1940–2010, Unpublished MA Dissertation:
University of Dar es Salaam 2013, pp. 64–79.
60
Yusufu Q. Lawi, Tanzania’s Operation Vijiji and Local Ecological Consciousness: The Case of Eastern Iraqwland, 1974–1976, „Journal of African History”,
48(2007), pp. 75–83.
61
Idem, May the Spider Web Blind Witches and Wild Animals: Local Knowledge
and the Political Ecology of Natural Resources Use in the Iraqwland, Tanzania,
1900–1985, Unpublished PhD Thesis: Boston University 2000, p. 319; Idem,

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

77

impact resulted from the concentration of people in small areas
due to clearing of new areas for settlement and farming. Lawi
adds that it destroyed the social ecological considerations which
people regarded when choosing settlement areas in Iraqwland. On
the whole, as a result, the failure to control ecological conditions
of the new areas affected the communities that were relocated
into other areas62.
Although the period from the 1970s experienced several socioeconomic and political challenges throughout the country, the
villagization programme created a new history in Ismani and it
is highly remembered in the area. It is remembered not only because of the environmental impact but also the influence on the
production of maize. It changed the history of maize farming in
Ismani at large. The villagization programme was preceded by
the implementation of the Iringa Resolution that was another big
step towards improving the rural sector. To reflect its emphasis on
agriculture, the Iringa Resolution of 1972 was commonly referred
to as Siasa ni Kilimo (Agriculture is Politics). The Iringa Resolution came up with four principles to promote agriculture. Siasa
ni Kilimo enabled the organisation of agricultural production in
a way which ensured food self-sufficiency to peasants, improved
quality of food through production of nutritious food, production
of exportable crops and production of sufficient raw materials for
industrial development63. At almost the same time, the Ismani
Tanzania’s Operation Vijiji, op. cit.; H. Kjekshus, The Tanzanian Villagisation Policy:
Implementation and Ecological Dimensions, „Canadian Journal of African Studies”,
11(1977), no. 2, pp. 270–272; E. Friis-Hansen, Changes in Land Tenure Use Since
Villagisation and their Impact on Peasant Agricultural Production in Tanzania: The
Case of Southern Highlands, Copenhagen 1987, pp. 9–20; Idris Kikula Lessons
From Twenty-Five Years of Conservation and Seven Years of Research Initiatives in
the Kondoa Highlands of Central Tanzania, „Ambio”, 28(1999), no. 5, p. 445.
62
Yusufu Q. Lawi, Tanzania’s Operation Vijiji, op. cit.
63
TANU, Siasa ni Kilimo.

�78

Maxmillian J. Chuhila

Maize Credit Programme was introduced to boost maize productivity. The credit scheme had three main objectives. The first was to
replace large-scale capitalist oriented (market – oriented) farmers
by cooperative communal based farmers. Although the objectives
for this were not articulated, communal farming involved the production of both food and commercial maize64. However, production
for the market was hindered when large-scale farmers decided to
reallocate from Ismani. As a result neither food nor market based
maize was produced sufficiently. What followed in the 1980s,
1990s and 2000s was a struggle for survival that was a transition
from proud producers of maize in Tanzania.
The second objective of the Ismani maize credit was to increase
productivity of maize produce in the area. This was done through
the application of better crop husbandry, fertilisers and improved
seeds. Unfortunately, all these attempts to increase productivity failed because the people who were forced to join in Ujamaa
villages sabotaged Ujamaa production. This was done through
stealing seeds and produces and at the same time working with
obvious laxity in Ujamaa farms65. All these led to the decline of
production in Ismani instead of encouraging and promoting its
production. Also, as pointed out earlier, maize farming in Ismani
depended on large-scale capital-intensive farmers who at the time
of these modernisations had decided to move from Ismani. Modernisation involved the distribution of hybrid seeds and chemical
fertilizers where the seeds were distributed for free in one growing
season and in the subsequent seasons producers prepared their
own improved seeds66. Some farmers in the 1970s did not opt for
chemical fertilizers; instead they used Farm Yard Manure (FYM)
A.T. Mohele, The Ismani Maize Credit Programme, in: Papers on the Political
Economy of Tanzania, op. cit., pp. 217–218.
65
Interview with, Andephice Mahali, Mikong’wi, 14.11.2011.
66
Interview with, Aloyce Mpagama, Nyang’oro.
64

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

79

that was also a new experience for farming in Ismani67. They
could not adopt chemical fertilisers while they had not even used
FYM – from their livestock on farms because the soil was fertile
enough to allow cultivation. The reorganization of settlements and
production in Ismani during the villagisation programme was not
supported by the will of the majority. The traditional land tenure
was abolished through the implementation of the villagisation
policy. Villagers wondered to find and occupy new land in the
new areas. As a result, it went on to happen that peasants lived in
Ujamaa villages but went out to work on their previous farms. This
lost a considerable amount of their time walking to and from and
hence reducing the working time on the farms. The Villages and
Ujamaa Villages Act of 1975 formalised the abolition of traditional
land rights that implied a new struggle for land ownership68. On
the whole, ujamaa farming in Ismani is remembered to have been
a problem rather than a solution to peasant’s problems. Working
in ujamaa farms was not as productive as working on individual
farms. The big farmers who owned tractors were forced to work
on ujamaa farms before they could start working on their plots.
This decision was unpopular among large-scale maize farmers.
The last objective of the Ismani maize credit scheme was to improve the incomes of the wajamaa through guaranteed crop prices
that were regulated by cooperative societies. This was unrealistic
because not all villages were given credit and even those given credit
did not manage to improve the livelihood of the people because
the repayment rates of the loans were high. In the early days of the
scheme 1971/72 and 1972/73 growing seasons some successes were
registered by maize farming. However, the sustainability of both
Ibidem.
E. Friis-Hansen, Changes in Land Tenure Use Since Villagisation and their
Impact on Peasant Agricultural Production in Tanzania..., op. cit., pp. 23–28.
67
68

�80

Maxmillian J. Chuhila

food and commercial maize farming was threatened. There emerged
loan-serving farming, sabotage of Ujamaa projects and continued
decline in the acreages cultivated because of lack of capital and machinery equipment after the withdrawal of large-scale producers69.
In the end, the villages given the credit produced a loan – serving
maize while those that did not receive loan produced both maize for
food and market70. To indicate the inefficiency of operation Ismani,
in 1971/72 it was revealed that an average of 595 kilograms per
hectare was produced on Ujamaa fields while at the same time and
in the same environment, individually owned farms produced an
average of 869 kilograms per hectare71. This example demonstrates
that the success in maize farming in Ismani did not depend on the
investment of industrial inputs. It rather depended on the knowledge
of the environment, soil, locally determined growing seasons and
market incentives. All these conditions existed during the colonial
period and were discarded during Ujamaa period in favour of state
directed agriculture. Closely related to the decline in productivity,
another challenge was on how to distribute the produces amongst
the members of a particular Ujamaa village. A number of villages
failed to distribute produces to members or the income coming
from selling Ujamaa produces. This situation resulted from the low
harvests that were also sold to repay the loans in Ujamaa villages.
In turn, this discouraged members from committing themselves in
Ujamaa projects. Due to this challenge and of course, the national
commitment towards agriculture, the National maize Programme
was introduced in 1973. The programme aimed to increase maize
acreage and reduce the import of food72.
Interview with, Innocent Mtakidunga Wilomo, Mangawe, 19.11.2011.
A.T. Mohele, The Ismani Maize Credit Programme, op.cit.
71
B.Ch. Nindi, Agricultural Change and Rural Class Formation in Iringa
District, Tanzania, Unpublished PhD Thesis: University of Hull 1978, p. 267.
72
Ibidem, pp. 274–280.
69
70

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

81

Apart from the Ismani maize credit scheme the government
also established agricultural credit schemes, which were given to
middlemen to enable them to buy crops from producers, while
the producers received production credits73. This was generally
applied countrywide and started in 1962 through the Agricultural Credit Agency (ACA). The ACA provided loans to individual
farmers, to groups of farmers or to government institutions that
embarked on agriculture. The second loan scheme was through
the National Development Credit Agency (NDCA) that came into
being in 1964. NDCA did not register achievements, as up to its
dissolution it had only reached one ujamaa village. The establishment of the Tanzania Rural Development Bank (TRDB) in 1971
was the most comprehensive programme to finance agriculture
in the rural areas. It covered many sectors of the rural economy
by supporting ujamaa villages especially those engaged with the
production of food crops, such as maize and wheat74. TRDB was
therefore committed to modernising the rural sector. TRDB reiterated that; ‘the Tanzania Rural Development Bank was therefore
instituted as a means of providing a comprehensive credit system
for transforming the subsistence living into a modern cash economy
with its attendant increased employment opportunities and income
distribution’75.
The villagisation campaign of 1974 was the first transformative
wave for Ismani. It propelled the area’s change from a prosperous
place to an impoverished one. The 1974 Villagisation campaign
discouraged progressive farmers in favour of communally owned
73
L.A Msambichaka and R. Mabele, Agricultural Credit and the Development...,
op. cit., p. 1.
74
Ibidem, p. 12.
75
Tanzania Rural Development Bank, Annual Report and Accounts for the
Year Ended 30th June 1971 – 30th June 1972, Quoted in L.A Msambichaka and
R. Mabele, Agricultural Credit and the Development..., op. cit., p. 11.

�82

Maxmillian J. Chuhila

farms and cultivation that were small in scale and faced several
challenges to operate the farms. Ownership of large farms was
shifted to villages while some were distributed to former labourers at the rate of three hectares per head. The evidence at hand
shows that it was difficult to incorporate the former progressive
farmers into ujamaa cooperative work as we have pointed earlier76.
The most remembered incidence of ujamaa farming in Ismani
was the murder of Dr. Wilbert Kleruu, then Regional Commissioner for Iringa. Dr. Kleruu is claimed to have been a committed
socialist who wanted everybody to live on socialist principles. On
Christmas day 1971, Dr. Kleruu went to Ismani to see how production was going on. Unfortunately, he found one of the large-scale
farmers of maize in Ismani called Said Mwamwindi cultivating his
privately owned farm. Mwamwindi had worked for most of his
time on ujamaa plots but during the holiday he wanted to cultivate
his private shamba. Nevertheless, Dr. Kleruu ordered him to stop.
This action is believed to have made Mwamwindi angry, hence
his decision to gun down the Regional Commissioner at Mkungugu village77. The death of the Regional Commissioner created
tensions amongst all big producers of maize in Ismani and the
implementation of villagization in the area78. Mwamwindi started
farming in Ismani together with other progressive farmers in the
Interview with, Aloyce Mpagama.
The main reasons that resulted into his death are varied in local articulations. Some point out that he was insulted in front of his wives others; claim
that Mwamwindi became angry when he was told to stop working on a privately
owned farm. Generally, the death of a regional Commissioner indicated the
extent to which progressive farmers in Ismani were committed to realise profit
out of maize farming. The regional Commissioner was seen as a threat to many
of the progressive farmers. Interviews with, Henry Mkayula Likoko, Kising’a,
15.11.2011, Speditho Magidanga, Uhominyi, 14.11.2011, Omary Chunga and
Bayati Mkwama at Mkungugu, 20.11.2011.
78
Interview with, Omary Chunga, Mkungugu.
76
77

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

83

1950s. During this period he owned only three acres of land and
worked as a lorry driver. He continued to buy land and expand
his cultivated plots that by the 1970s he had over 160 acres79.
This indicates that he was one of the most progressive farmers in
the area that operation Ismani targeted. It also shows the type of
anger that a person could have when his assets and wealth were
threatened with being confiscated or nationalised. Bad enough
the aftermath of the death of the Regional Commissioner brought
more mess than progress in the area. It became increasingly difficult to convince people to work in Ujamaa villages. Local leaders and state technocrats feared that what happened to Kleruu
could happen to them. As a result production in Ujamaa villages
continued to decline.

Maize farming and the challenge
of Environmental Change, 1985 to Present
Environmental change in Ismani has been a gradual process
and was generally unnoticed until the second half of the last
century. This was partly contributed by the presence of extensive and fertile arable land, which made it easy for peasants to
abandon exhausted areas in favour of new ones80. Environmental
change in Ismani manifested itself in various forms, including
changes in vegetation cover, soil exhaustion, unreliability of
rainfall, drought and decline of crop yields. It has been argued
in the preceding discussion that commercial production of maize
was responsible for the change of the socio-economic relations
in Ismani from the 1950s. Through commercial production of
maize, Ismani gained fame and became a conceited feeder based
79
80

B.Ch. Nindi, Agricultural Change, op. cit., pp. 259–264.
A. Awiti, Ismani and the Rise of Capitalism, p. 53.

�84

Maxmillian J. Chuhila

on the agricultural output by large producers. Smallholders were
also not left behind, as they were assured of food from the small
areas they cultivated.
The fame of Ismani changed in the recent years. While in the
1950s up to the 1980s it had famous names because of its capacity to feed a large part of the country with maize, from the last
decade onwards things have turned upside down. The production
of maize is no longer tenable and villagers live on food insecurity
and abject economic poverty. This situation is evidenced by both
media reports and oral articulations81. For example, the high
productivity of maize in the 1970s called for the Iringa Resolution, famously known as Siasa ni Kilimo (Agriculture is Politics)
to boost productivity82. The resolution recognised the declining
trend of productivity of maize in the area from 20 to 25 sacks
of maize grains per hectare in the 1950s to only 7 sacks in the
1970s83. However, the trend of production continued to decline
throughout the 1970s to 1980s despite the modernization of the
methods of production.
The situation worsened much starting from the 2000s. During
this period peasants were unable to produce either for sale or
for their food sufficiency. This can partly be evidenced by Lukelo
Kihogota, a smallholder producer in Ismani, who recalled the
practices of Siasa ni Kilimo and then added that ‘we have no
alternative than to depend on relief food’84. Mr. Kihogota used to
be a good producer over the years, sold surplus maize to those
81
Tumaini Msowoya, Ukame wa Miaka Minne Wageuka Balaa Kuu la Njaa,
Mawazo Malembeka, ‘Njaa: Malengamakali, Wananchi Wanaishi Kwa Mboga za
Majani’, Radio Report, htt://radiofreeafricatz.com/2011/njaa_malengamakali_wananchi_waishi_kwa_mboga_za_majani- Accessed on 21.10.2011, at 1300hrs.
82
TANU, Siasa ni Kilimo.
83
Ibidem, pp. 11–12.
84
Tumaini Msowoya, Ukame wa Miaka Minne.

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

85

who were in need, but now fails even to produce enough for
his family. This is not a unique situation for him alone as it cuts
across the majority of the families in Ismani. All this indicates the
degree to which Ismani in recent years starting from the 2000s
has become the home of food shortage. The government takes
initiatives by providing regular relief food to starving villagers
nearly every year. Starvation in Ismani resulted from regular
crop failure as an outcome of unpredictable weather conditions,
shifting in farming preferences from maize to commercial crops
like sunflower and tomatoes. Tomatoes and sunflower have no
ban when it comes to exporting them to foreign markets. But if
surplus maize is produced, the government limits its export in
favour of domestic market.
Most families in Ismani in recent years face hunger and in some
cases they depend on green vegetables as their food especially during the rain season where food shortage is at its peak. The most
affected areas are Malengamakali Ward and Ikengeza village in
Nyang’oro Ward. Food insecurity in Ismani was at some point given
emphasis in the parliament when a Member of Parliament, Ms.
Pindi Chana commented, ‘the District Council agricultural projects
should target to increase productivity especially in those areas with
hunger such as Ismani where every year there is a need to send
relief food’85. Such statements demonstrate the extent to which what
was formerly a national grain basket is now a place with acute food
shortages. Other news headlines in recent days include: ‘Four Years
Drought turns A Great Hunger in Iringa’86, ‘Hunger: Malengamakali,
85
Bunge la Tanzania, Majadiriano ya Bunge, Mkutano wa Ishirini, Kikao cha
Kumi na Tatu Tr. 22 Juni 2010. The MP, Pindi Chana said ‘Eneo la Mufindi katika
mashamba ya chai, zao la Biashara, wameomba wapewe vocha katika zao hilo la
Biashara. Miradi ya Halmashauri ya Kilimo ilenge kuongeza uzalishaji hususani
maeneo ya Njaa kama Ismani ambako kila mwaka hupelekwa Chakula’, p. 162.
86
Tumaini Msowoya.

�86

Maxmillian J. Chuhila

People Live on Green Vegetable’87, ‘9,000 People Face Hunger in
Iringa’,88 and ‘Ikengeza to Face Severe Food Shortage’89.

Conclusion
There is no way we can generalise the impact of state interventions in rural sector development in Tanzania. The impacts
varied depending on several factors based on the production side
and the environment. On the production side, it depended on the
incentives that peasants received out of what they produced that
in turn intrinsically motivated them to produce more. Environmentally wisely, it depended on the specific environmental conditions
for a specific crop. The case presented by Ismani is an example
of both positive and negative outcomes of state interventions in
rural development. Colonial interventions boosted productivity as
production based on individuals unlike the communal production
relations advocated by the postcolonial government. However, we
should not take for granted that the colonial government was keen
enough to boost productivity, we must also understand the fact
that Ismani was opened for intensive farming in the 1940s, thus it
was still fertile enough to allow high productivity in the entire colonial period. In the postcolonial period especially from the 1970s,
1980s and 1990s soil fertility deteriorated and when coupled with
other problems resulting from the political economy of the time
Mawazo Malembeka, Njaa: Malengamakali, Wananchi Wanaishi Kwa Mboga
za Majani, Radio Report, htt://radiofreeafricatz.com/2011/njaa_malengamakali_
wananchi_waishi_kwa_mboga_za_majani- Accessed on 21.10.2011, at 1300hrs.
88
http://www.ippmedia.com/fronted/?!=29291, ‘Watu 9, 000 Wamekumbwa
na Balaa la Njaa Iringa’, Accessed on 21.10.2011, at 1330hrs.
89
Irene Mwakalinga, Wakazi wa Ikengeza-Iringa Kukumbwa na Uhaba wa
Chakula, http://www.tbc.go.tz-tbc_local_general/1501_wakazi_wa_Iikengeza_iringa_kukumbwa_na__uhaba_wa_wa-_chakula.html. Accessed on 22.10.2011
at 0953hrs.
87

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

87

and environmental change, it limited the progress of maize farming. The future of peasant farming in Ismani will depend on the
control of population growth and control of the rapidly changing
environment through rampant charcoal burning and opening of
more fields for agriculture and settlement.
REFERENCES

Archival sources
TNA, EC B. 833/III/313: Department of Grain Stores, 1949. Guaranteed
Prices of Maize Acreage Grants and Reduced Prices (1949).
TNA, 24/A3/21: African Staples, Permits to Retain.
TNA, 24/52/3/13: Monthly Report for May 1956.
TNA, D3/4: Development: Ismani Development, Report for the Month
Ending 31st December, 1951-114/IV/29/552, Report for the Month
Ending June 1951-114/IV/20.
TNA, D3/4: Folio: Letter-P/SCH/ISM, Demonstration Farm, Ismani,
21.12.1956.
‘Memorandum No.10 for Provincial Commissioners’, Conference, January 1957: Focal Point Approach in Agricultural Extension Work, LG
9/36/011.
Secondary sources
Awiti A., Ismani and the Rise of Capitalism, in: Rural Cooperation in Tanzania, ed. Lionel Cliffe, Dar es Salaam 1975.
Ayo, S., Tobacco Farming and its Influence on the Social Cultural Transformation in Urambo District, Western Tanzania, 1950s to 2010,
forthcoming MA Dissertation, University of Dar es Salaam.
Bode B. and Wu D., The Legacy of Underdevelopment in Tanzania: A Case
Study from Morogoro, Research Paper, Report for Care International
Tanzania, 2011.

�88

Maxmillian J. Chuhila

Bowles B.D., The Political Economy of Colonial Tanganyika 1939–1961,
in: Tanzania Under Colonial Rule, ed. M.H. Kaniki, London 1980.
Coulson A., Tanzania: A Political Economy, Oxford 2013.
Chuhila M.J., Maize Farming and Environmental Change in Iringa District: The case of Ismani, 1940–2010, Unpublished MA Dissertation:
University of Dar es Salaam, 2013.
Friis-Hansen E., Changes in Land Tenure Use Since Villagisation and their
Impact on Peasant Agricultural Production in Tanzania: The Case of
Southern Highlands, Copenhagen 1987.
Fughes-Couchman N.R., Agricultural Change in Tanganyika: 1945–1960,
Stanford 1964.
Havenevik K.J. and Ndomba H., The Ruvuma Development Association
and Ujamaa in Songea District, 1960s–1990s, Unpublished MA Dissertation: University of Dar es Salaam, 2014.
Havenevik K.J., Tanzania: The Limits to Development from Above, Dar es
Salaam 1993.
Helleiner G.K., Agricultural Export Pricing Strategy for Tanzania, in: Papers
on the Political Economy of Tanzania, eds. K.S. Kim, R. Mabele and
M.J. Schultheis, Nairobi 1979.
Hogendorn J.S. and Scott K.M., Very Large Scale Agricultural Projects:
The lessons of the East African Groundnut Scheme, in: Imperialism,
Colonialism and Hunger: East and Central Africa, ed. R.I. Rotberg,
Massachusetts – Toronto 1983.
Hyden G., Beyond Ujamaa in Tanzania: Underdevelopment and Uncaptured
Peasantry, Nairobi 1980.
Kjærby F., The Development of Agricultural Mechanisation in Tanzania,
in: Tanzania Crisis and Struggle for Survival, eds. J. Boesen [et al.],
Uppsala 1986.
Idris Kikula, Lessons From Twenty-Five Years of Conservation and Seven Years
of Research Initiatives in the Kondoa Highlands of Central Tanzania,
„Ambio”, 28(1999), no. 5, pp. 444–449.

�COMMERCE OR FOOD? DEVELOPMENT NARRATIVES...

89

Illife J., A Modern History of Tanganyika, Cambridge 1979.
Illife J., Agricultural Change in Modern Tanganyika: An Outline, Nairobi 1971.
Illife J., Africans: The History of a Continent, Cambridge 1995.
Iringa District Profile, 2011.
Jennings M., ‘A Very Real War’: Popular Participation in Development in
Tanzania the 1940, „The International Journal of African Historical
Studies”, 40(2007), no.1, pp. 71–95.
Kjekshus H., The Tanzanian Villagisation Policy: Implementation and Ecological Dimensions, „Canadian Journal of African Studies”, 11(1977),
no. 2, pp. 269–282.
Lord Twining [E.F. Twining], The Last Nine Years in Tanganyika, „African
Affairs”, 58(1959), no. 230, pp. 15–24.
Mohele A.T., The Ismani Maize Credit Programme, in: Papers on the Political
Economy of Tanzania, eds. K.S. Kim, R. Mabele and M.J. Schultheis,
Nairobi 1979.
Msambichaka L.A and Mabele R., Agricultural Credit and the Development of Ujamaa Villages in Tanzania, „ERB, Paper”, no. 74.10, 1974.
Nindi B.Ch., Agricultural Change and Rural Class Formation in Iringa
District, Tanzania, Unpublished PhD Thesis: University of Hull, 1978.
Scott J.C., Seeing Like a State: How Certain Schemes to Improve the Human
Condition Have Failed, New Haven – London 2008.
Suleman Sumra, Problems of Agricultural Production in Ujamaa Villages
in Handeni District, in: Papers on the Political Economy of Tanzania,
eds. K.S. Kim, R. Mabele and M.J. Schultheis, Nairobi 1979.
Taasisi ya Elimu, Wafanyakazi wa Tanzania: Jiografia kwa Darasa la Nne,
Kitabu cha Wanafunzi, Wizara ya Elimu ya Taifa, Dar Es Salaam 1983.
TANU, The Arusha Declaration, in: J.K. Nyerere, Ujamaa: Essays on Socialism, Oxford 1968.
TANU, Siasa ni Kilimo, Dar es Salaam 1972.

�90

Maxmillian J. Chuhila

Tanganyika Territory, Ordinances Enacted During the Year 1943, Dar es
Salaam 1944.
The United Republic of Tanganyika and Zanzibar, Tanganyika Five-year
Plan for Economic and Social Development, 1st July, 1964–30th June,
1969, vol. 1, General Analysis, 1964.
Tosh J., The Cash Crop Revolution in Tropical Africa: An Agricultural Reappraisal, „African Affairs”, 79(1980), no. 314, pp. 79–94,
Yusufu Q. Lawi, Tanzania’s Operation Vijiji and Local Ecological Consciousness: The Case of Eastern Iraqwland, 1974–1976, „Journal of African
History”, 48(2007), pp. 75–83.
Yusufu Q. Lawi, May the Spider Web Blind Witches and Wild Animals:
Local Knowledge and the Political Ecology of Natural Resources Use
in the Iraqwland, Tanzania, 1900–1985, Unpublished PhD Thesis:
Boston University, 2000.

�Chapter 3.

NAPOLEON SAULOS MLOWE
JUSTIN K. URASSA

FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND
RIGHTS ON RURAL HOUSEHOLD’S LIVELIHOOD
OUTCOMES IN HANDENI DISTRICT, TANZANIA
ABSTRACT

Access to land is central to the livelihoods of many Tanzanians. The
study specifically aimed at assessing people’s perception on formalization of customary land rights; determining the contribution of CCRO1
in enabling owners of land to access credit and ownership of CCRO,
and a household’s income and asset accumulation. And to identify challenges faced by CCRO holders in accessing credit. The study adopted
a cross-sectional research design whereby data were collected from
four villages in Handeni District. Multi stage sampling was employed
to select 184 household with and without CCRO. Findings show that,
having a CCRO has enhanced tenure security, reduced border conflicts
and has enhanced ownership of land by vulnerable groups. However,
CCRO ownership has not significantly contributed to a household’s
livelihood outcomes in terms of income and asset accumulation. Major
challenges facing formalization of customary land rights in the study
area include existence of land conflicts, lack of capital to investing in
agriculture and male dominance on land ownership. The paper recommends more research on better land ownership schemes for improvement of rural livelihoods.
NAPOLEON SAULOS MLOWE, JUSTIN K. URASSA – Corresponding
Authors Sokoine University of Agriculture, Tanzania.
1

Certificates of Customary Right of Occupancy (CCRO).

�92

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

Introduction
Land is of utmost importance for socio-economic development in both developed and developing countries. Land includes
resources such as arable land, and surface and sub-surface resources. According to Poteete2 “everyone has a relationship to
land”. Literature3 shows that the entire life of an average African
revolves around land” and that “realistic discussions of poverty
alleviation in Africa need to be addressed in the context of land”.
The Tanzania National Land Policy and Tanzania’s Development
Vision 2025 recognize the critical importance of land for poverty
reduction. According to URT4, 70% of land in Tanzania is under
customary land ownership and 80% of the population living in
rural areas depends on land for their livelihoods. Property rights
to land and dwellings in developing nations are, according to de
Soto5, notoriously insecure, a fact that has led to impoverishment
of the citizens in those nations.
Land laws in Tanzania recognize customary rights as having
equal legal force and effect as rights acquired through grant or
purchase from the state. In practice, customary rights are stronger
because they are held and registered in perpetuity whereas statuA.R. Poteete, Analyzing the politics of natural resources: from theories of
property rights to institutional analysis and beyond, in: Environmental Social Sciences: Methods and Research Design, eds. I. Vaccaro, E.A. Smith, and S. Aswani,
Cambridge 2010, pp. 57–79.
3
J.C. Franco, Making land rights accessible: Social movements and politicallegal innovation in the rural Philippines, „The Journal of Development Studies”,
44(2008), no. 7, pp. 991–1022; S. Razavi, Engendering the political economy of
agrarian change, „The Journal of Peasant Studies”, 36(2009), no. 1, pp. 197–226;
R.V. Murthy, Political economy of agrarian crisis and subsistence under neoliberalism in India, „The Nehu Journal”, 11(2013), no. 1.
4
URT (United Republic of Tanzania), National Strategy for Growth and Reduction of Poverty: Poverty and Human Development Report, URT 2011.
5
H. de Soto, The mystery of capital, New York 2010.
2

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

93

tory rights have a limited term. Nearly 70% of the land area is
“village land” and to which the Village Land Act applies. Each
village as a legal entity has rights to define its village land area,
and the village government is the lawful controller and manager of
those lands6 (URT, 1999). This includes the right to set up its own
Village Land Register, register collectively owned areas, and issue
titles of Customary Rights of Occupancy over house and farm plots.
In Tanzania when it comes to village land registration, the
government recognizes both formalized customary land rights and
informal indigenous land ownership rights7. In 2006, Tanzania initiated a program called Property and Business Formalization Program
(PBFP), popularly known in Kiswahili as MKURABITA (Mkakati wa
Kurasimisha Rasilimali na Biashara za Wanyonge Tanzania). PBFP
Programme carried out a pilot customary land right titling project
in Handeni District in 2006 by providing certificates of customary
right of occupancy (CCRO) through implementation of the Village
Land Act No 5 of 1999. One of the objectives of introducing land
reforms in Tanzania was to improve customary tenure system for
the rural poor communities.
The existing customary system basically operates more effectively when land is relatively abundant and population is low such
that people involved in the transactions have regular and direct
contact8. High population growth in Sub Saharan Africa, land
markets expand and transactions increase between individuals who
are not closely related therefore, certainty over the entitlement of
6
URT, National Land Policy (1997). 2nd (ed.). The Ministry of Lands and
Human Settlements Development (MLHSD), 1999.
7
URT, National Strategy for Growth and Reduction of Poverty: Poverty and
Human Development Report 2011.
8
C.B. Kerekes and C.R. Williamson, Propertyless in Peru, even with a government land title, „American Journal of Economics and Sociology”, 69(2010),
no. 3, pp. 1011–1033.

�94

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

the owner to transfer land rights becomes increasingly relevant9.
The government relies on the expectation that documentation of
land rights will increase tenure security, access to formal financial
institutions for credit, and finally promote investment. Since the
introduction of rural land registration under the Village Land Act
(VLA) of 1999, there has been a vast mobilization on land registration taking place at a promising rate (for instance in Handeni
from 500 CCROs in 2006 to 1 007 CCROs in 2016), land holders together with other land users are expecting to use CCRO as
collateral to access credit. Therefore, the current study aimed at
exploring the influence of formalizing customary land rights on
rural household livelihood outcomes.
Rural households generally face a number of hindrances when
it comes to accessing credit from formal financial institutions,
the major one being the lack secure property rights. Therefore,
formalizing land rights has been promoted as a way to enhance
credit access, encourage investment, stimulate land markets, and
improve livelihoods10. However, there has been little improvement
in those aspects; for example, Handeni District council has reported
that access to credit through formal financial institutions in rural
settings is still low at about 3%11.
Formalization of customary land rights (CCRO) and access
to credit do not give consistent outcomes; researches carried
out in Tanzania, Kenya Ghana and Rwanda showed that, CCRO
ownership had no clear impact in improving livelihoods12; On
9
E.C. Fairley, Upholding Customary Land Rights through Formalization? Evidence from Tanzania’s Program of Land Reform, Minneapolis 2013.
10
F.N. Lugoe, Tanzania’s Experience in Land Administration and Land Policy,
„The Guardian Series”, 2007.
11
URT, Handeni District Profile, 2013.
12
E.C. Fairley, Upholding Customary Land Rights through Formalization?...,
op. cit.; F. Place and S.E. Migot-Adholla, The economic effects of land registration

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

95

the contrary, a study conducted in Latin America, Honduras,
Paraguay, and Brazil showed positive impacts on access to credit
and improvement of household’s livelihoods13. So it is debatable
as to whether formalization of customary land rights can really
lead to improved rural livelihood outcomes, through access to
credit from the formal financial institutions available in the
study area. Hernando de Soto hypothesizes that, government
land titling establishes secure property rights and leads to the
associated positive benefits. However, literature14 on the effects
of land titling finds mixed results. Moreover, the Tanzanian government piloted the PBFP program in the District in 2006, but
since then, no study has been done in the area to empirically
determine the impact of the CCRO’s on livelihood outcomes of
the rural households in the District.
The study on which the manuscript is based aimed at gathering some empirical evidence on the impact of CCRO on rural
household’s livelihood outcomes in Handeni District. Previous
researches15 in the District have dealt with issues of land and
rural livelihoods in isolation. Hence, there is so much emphasis
on smallholder farms in Kenya: evidence from Nyeri and Kakamega districts, „Land
Economics”, 74(1998), no. 3, pp. 360–373; M. Lyons, Pro-poor business law?
On MKURABITA and the legal empowerment of Tanzania’s street vendors, „Hague
Journal on the Rule of Law”, 5(2013), no. 1, pp. 74–95.
13
C.B. Kerekes and C.R. Williamson, Propertyless in Peru, even with a government land title, „American Journal of Economics and Sociology”, 69(2010),
no. 3, pp. 1011–1033.
14
F.N. Lugoe, Tanzania’s Experience in Land Administration..., op. cit.; Baseline survey of female entrepreneurs in Temeke, Kinondoni and Ilala districts of Dar
es Salaam, Tanzania, Dar es Salaam 2009; M. Lyons, Pro-poor business law?...,
op. cit., pp. 74–95.
15
PBFP And The implementation of The Village Land Law – Act No 5 Of 1999,
A participation Report of The MKURABITA Pilot Project in Handeni District, TAPHGO
(Tanzania Pastoralists, Hunters and Gatherers Organization), 2007; F.N. Lugoe,
Tanzania’s Experience in Land Administration and Land Policy, op. cit..

�96

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

of some issues at the expense of others or overlooking of some
topics (e.g. more weight on land at the expense of livelihoods).
Generally, findings from such kind of works might mislead policy
makers leading to erroneous policies and programs. Therefore,
the need for a more specific study on formalized customary land
rights and rural livelihood outcomes, which needs to be analysed
simultaneously. The importance of the study was also based on
the fact that land and livelihoods issues remain major concerns
of development policy both at the national and international
levels. Thus, the manuscript represents a crucial body of reference which will assist the decision makers on appropriate steps
to be taken in Handeni District in poverty reduction and land
administration and management. Moreover, the study is in line
with the National Strategy for Growth and Reduction of Poverty
(NSGRP) and the former Millennium Development Goals (MDGs);
goal number one which was to eradicate extreme poverty and
hunger with a target linked to reduce poverty and reduce income
inequality16 and also the study is linked to the current Sustainable
Development Goals (SDGs) especially 1–3 which emphasize poverty eradication17. Results from the study could therefore benefit
rural communities, policy makers, development practitioners,
researchers, and planners in their endeavor to alleviate rural
poverty. Generally, the study aimed at exploring the influence
of formalizing customary land rights on rural household livelihood outcomes. Specifically, it determined people’s perception
on formalization of customary land rights; assessed the influence
of CCRO in enabling owners of land to access credit in formal
URT, National Strategy for Growth and Reduction of Poverty: Poverty and
Human Development Report, 2011.
17
URT, Press release; The United Nations in conjunction with the Government
of Tanzania officially launched 17 Sustainable Development Goals (SDGs) also
known as Global Goals, 2015.
16

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

97

financial institutions; determined how ownership of CCRO has
influenced household income and asset accumulation and identified challenges facing land owners in using land as a tool to
improve rural livelihood outcomes.

Conceptualization of Key Terms
What is land?
There are controversial statements about the definition of land,
as some people confine the term only to the soil, thus separating
other components attached to it. This has led to misconceptions
about the term. However, Sumberg18 argues that land includes
much more than just the physical soil or substance. Studies by Sumberg, Njogu and Dietz19 have pointed out that land encompasses
a range of resources the scope and influence of which transcends
private property. These lines of thinking correspond to that by UNHABITAT20 which states that ‘land involves a wide range of rights
and responsibilities’. Hence, unlike other resources, land consists
of a diversity of resources such that to entrust all land rights exclusively to a single individual is difficult. This is particularly true
in Africa where different people tend to have different rights over
the same piece of land and over different land resources21. In the
J. Sumberg [et al.], Young people, agriculture, and employment in rural
Africa, 2014.
19
J.G. Njogu and T. Dietz, Land use and tenure: entitlement rights for community-based wildlife and forest conservation in Taita Taveta, Nairobi 2006.
20
D. Antonio, United Nations Human Settlements Programme, and International Institute of Rural Reconstruction, Eds., Handling land: innovative tools for
land governance and secure tenure. Nairobi: United Nations Human Settlements
Programme (UN-Habitat), 2012.
21
A.R. Poteete, Analyzing the politics of natural resources: from theories of
property rights to institutional analysis and beyond, in: Environmental Social Sci18

�98

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

current study the term ‘land’ is defined as: “a physical resource
that consists of many attributes of the biosphere that support life,
ranging from arable land, landforms, surface and sub-surface
hydrology, forest, minerals, pasture, and both human and animal
populations”.
Land tenure system
Like the land concept, also the term land tenure is perceived differently by different authors. According to Maxwell and Wiebe22, land
tenure is defined as a system of rights and institutions that govern
access to and use of land and other resources. On the other hand,
FAO23 defines land tenure on legal grounds, to refer to the bundle
of both rights and obligations – the right to own, hold, manage,
transfer, or exploit resources and land, but also the obligation not
to use these in a way that harms others. Moreover, Münkner24 has
argued that, the term land tenure has a very broad meaning and
cautions that one should be careful to avoid misconception. To him
it includes the social, economic, legal and technical relationships of
persons (individuals or groups) to land and to other individuals or
groups. It also covers relations concerning family, kinship, labour
and access to resources, and is influenced by natural/physical factors as well as man-made rules regarding the man/land relationship. Perhaps, these are kinds of arguments that make Poteete25 and
ences: Methods and Research Design, eds. I. Vaccaro, E.A. Smith, and S. Aswani,
Cambridge 2010, pp. 57–79.
22
D. Maxwell and K. Wiebe, Land tenure and food security: Exploring dynamic
linkages, „Development and Change”, 30(1999), no. 4, pp. 825–849.
23
FAO, Land tenure and rural development, Rome: Food and Agricultural
Organization, 2002.
24
H.H. Münkner, Synthesis of Current State and Trends in Land Tenure, Land
Policy and Land Law in Africa, Eschborn 1995.
25
A.R. Poteete, Analyzing the politics of natural resources..., op. cit.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

99

FAO26 consider land tenure as an institution. As it includes roles
invented by the society to regulate behaviours on how to utilize
land resources.
Based on the above definitions, land tenure can generally
be defined to include terms and conditions under which land
resources are governed and regulated. It constitutes legal or customarily defined bundles of rights and the obligations entrusted
to an individual or groups as a whole regarding access to and use
of land and other resources. These bundles of rights are defined
based on existing social, legal, economic and environmental conditions. Hence, it should be clear from the outset that the rights
on land resourcesmay be derived through customary or statutory
laws, marriage and inheritance and through power and control.
The land tenure system can therefore be classified into three main
categories as detailed below.
Statutory or formal tenure system
Statutory land tenure system is a system whereby the rights to
ownership or occupancy of land are defined according to formalized national legal or constitutional process. They are most effective when land values are high and transactions among strangers
are frequent27.
Informal land tenure
This type of land holding is where means of access is vested
through unsanctioned occupation, allocation by local leaders,
inheritance and purchase from those who own the land28. Here
people own land without having acquired it through the customFAO, Land tenure and rural development..., op. cit.
F.N. Lugoe, ‘Tanzania’s Experience in Land Administration..., op.cit.
28
Ibidem.
26
27

�100

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

ary or statutory channels; a common situation in developing
countries.
Customary land tenure
Customary land tenure is the mode of holding land rights which
exists through historical agreement among people within the community without written laws. These unwritten laws are often based on
the experience of the elders and are aimed at defending the interest
of the group/clan/tribe/family29. In this system land belongs to the
whole community or clan and not to an individual. The clan head
is the custodian of the land rights on behalf of the community. Once
the rights are granted to an individual they are held in perpetuity
as long as the grantee conducts are in a manner satisfactory to the
grantor30. Community leaders play a major role when determining
allocation, use, transfer and other activities related to land and they
do this on behalf of the entire community, the determinant being the
need rather through payment for acquisition of land. The distinction
often made between statutory and customary land rights is now becoming blurred in a number of countries, particularly in Africa where
provision of formal legal customary land right (CCRO) is practised31.
Rural livelihood
The term livelihood comprises people, their capabilities and
means of living, including food, income and assets32. Thus, rural
M. Wanyama, L.O. Mose, M. Odendo, J.O. Okuro, G. Owuor, and L. Mohammed, Determinants of income diversification strategies amongst rural households
in maize based farming systems of Kenya, „African Journal of Food Science”,
4(2010), no. 12, pp. 754–763.
30
D.A. Atwood, Land registration in Africa: The impact on agricultural production, „World development”, 18(1990), no. 5, pp. 659–671.
31
FAO, Land tenure and rural development..., op. cit.
32
R. Chambers and G. Conway, Sustainable rural livelihoods: practical concepts
for the 21st century, Institute of Development Studies (UK), 1992.
29

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

101

livelihoods include different means of gaining a living in rural
areas which to a large extent are connected to their capabilities,
assets (including both material and social resources) and activities
required for a means of living.
Livelihood outcomes
Livelihood outcomes are the results or outcomes of livelihood
strategies. Livelihood outcomes include: increased household food
security through improved and productive livestock and crop production, increased household income, increased employment opportunities, enhanced social and human capital, reduced livelihood
vulnerability, ensured social inclusion, ensured good governance,
increased equal access to information, communication, education
and all forms of empowerment in general. Batterbury33 defines
livelihood outcomes as the achievement or outputs of livelihood
strategies, such as more income, increased well-being, reduced
vulnerability, improved food security, and more sustainable use of
natural resources. Therefore, the study’s operational definition of
livelihood outcomes focuses on household income improvement
and accumulation of assets through the use of land as natural
resources available under the new scheme of land ownership in
the customary land rights.
The study’s Conceptual Framework
The study’s conceptual framework is a modification of Batterbury34 diagnosis on sustainable livelihood framework (SLF)
which assumes that the livelihood of any community comprises
capabilities, assets, and activities required for a means of living35.
S. Batterbury, Sustainable livelihoods: still being sought, ten years on, 2007.
Ibidem.
35
R. Chambers and G. Conway, Sustainable rural livelihoods..., op. cit.
33

34

�102

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

The Sustainable livelihoods framework therefore examines the
different elements that contribute to people’s livelihood strategies.
It analyses how forces outside the household or community in ‘the
external environment’ affect them. The framework looks at the
interaction between individuals, their capabilities and the different
types of assets or resources they have access to the activities through
which they gain their livelihoods36. This study has borrowed some
ideas from the Sustainable Livelihood Framework (SLF) to uncover
the influence of CCRO on rural livelihood outcomes. Therefore,
customary land rights (CCRO) are considered as one of the assets
in natural assets of the DFID model. Elements of the DFID were
adopted under the following assumptions.
Household vulnerability context; households with CCRO as a legal and formal customary land rights document are less vulnerable
than households without a CCRO. This is because it is expected
that such households are likely to have better livelihood outcomes
reflected from their income compared to the households without
CCRO. Households with CCRO are expected to access credit in the
formal financial institutions, engage more into livelihood activities
and ultimately improve their incomes.
Improved social, financial and natural capital; households with
a CCRO are likely to have more assets as compared to the households
without a CCRO. This implies that households with a CCRO have received training on various issues concerning land benefits (improved
human capital) including access to credit in financial institutions
(financial capital), Land tenure security enhanced through CCRO
(improved natural capital) as compared to household without CCRO.
The role of PBFP project to issue CCRO is assumed to be the
transforming structures and processes. This is because the general
R. Smyth, Exploring the usefulness of a conceptual framework as a research tool:
a researcher’s reflections, „Issues in educational research”, 14(2004), no. 2, p. 167.
36

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

103

objective of PBFP pilot project is to secure rural land as a livelihood
resource to improve the concerned household livelihood activities
and ultimately improve their livelihood outcomes.

METHODOLOGY
Description of the Study Area
Description of Handeni District
The study was conducted in Handeni District where the customary land titling pilot programme was implemented in 2006.
Seven (7) villages of Mzeri, Sindeni, Kweisasu, Bongi, Nkale,
Mbuyuni, and Kwamkono were involved with a total population of 19 73737. Handeni District Council covers an area of
7,080 km2 and occupies the south-western part of Tanga Region.
The district is administratively divided into 7 divisions, 19 ward
and 112 registered villages and it lies between 4.9° – 6.0°S and
36.8° – 38.5°E and an altitude of between 600 and 1000 metres above sea level, the district has an average temperature of
28.8°C. The district experiences two rainy seasons per year (bi
– modal). Short rains fall between October – December and the
long rains between March and May. Average annual rainfall is
between 500–1000mm38.
The reason for selecting Handeni Districts for the study rests
on the fact that it was among the two pioneer districts (Mbozi
and Handeni) to be involved in the pilot project of the National
Property and Business Formalization Programme (populary known
as MKURABITA (Mkakati wa Kurasimisha Rasimali na Biashara za
PBFP And The implementation of The Village Land Law – Act No 5 Of 1999,
A participation Report of The MKURABITA Pilot Project in Handeni District, TAPHGO
(Tanzania Pastoralists, Hunters and Gatherers Organization), 2007.
38
URT, Handeni District Profile, 2013.
37

�104

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

wanyonge Tanzania) in Swahili. The above is not true for the other
districts of Tanzania, though some districts have started to practice
formalization of customary land rights by providing Certificate of
Customary Right of Occupancy. Likewise, even other districts that
are endowed with land in customary land tenure system do not have
such a great number of CCRO as those provided in Handeni District
1 007, Mbozi has about 300, Mbarali 250 CCROs and the rest of
districts has less than 100 CCROs issued so far39. These conditions
motivated a study which looks at the interdependence of formalization of customary land rights and rural livelihoods outcomes.
Research Design
The study adopted a cross-sectional research design whereby
data were collected at one point in time. According to Onwuegbuzie and Leech40, the cross-sectional research design is also cost
effective. Therefore, the choice of this design was based on the
ability to allow data collection that meets the study’s objectives
within the duration of the study and available financial resources.
In addition, a mixed-methods approach was chosen for gathering,
analysing, interpreting and validating results. A mixed method
research refers to a type of research, which combines elements
of quantitative and qualitative research approaches for the broad
purposes of breadth and depth of understanding and triangulation of information. Thus, instead of relying on just one method
such as quantitative or qualitative methods, both approaches were
employed to gather, cross-check, analyse and interpret data. By
39
A. Hart [et al.], Participatory Land Use Planning to Support Tanzanian Farmer
and Pastoralist Investment: Experiences from Mbarali District, Mbeya Region, Dar
es Salaam 2014.
40
A.J. Onwuegbuzie and N.L. Leech, On becoming a pragmatic researcher: The
importance of combining quantitative and qualitative research methodologies, „International journal of social research methodology”, 8(2005), no. 5, pp. 375–387.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

105

combining the strength of each method the research and its subsequent results are generally improved.
Study Population
The target population of this study was all households with
CCRO granted through the PBFP pilot project in Handeni District
and individuals without CCRO in the study villages. The strategy
of having respondents with and without CCRO was adopted to
capture the impact of CCRO on rural livelihood outcomes. Sindeni
WEO, VEOs in the four villages, District land Officer, village land
committee members (8; 2 from each village) and Extension Officers
(8:2 from each village) were included in the study as key informants
during In-depth Interviews to enrich information collected through
household survey questionnaires. Moreover, representatives from
formal financial institutions (FINCA, BRAC, Vision Fund, CRDB,
PSPF and NMB) were also included as key informants in the study
population, making a total of 32 key informants interviewed in the
study area. The study’s unit of analysis is the household.
Sample Size and Sampling Technique
The sampling unit was a household since the benefits and ownership of CCRO are shared within the household. The study employed a multi-stage sampling technique. From the main sampling
frame of 19 737 households the sample size of 188 households
has been obtained (details in Appendix 4). Then sampling fraction was computed and sub-samples compiled per village. Among
seven villages involved in the project, four villages were randomly
selected as the community is relatively homogeneous, followed
by stratified proportional random sampling across household with
and without CCRO sub-samples.
Based on the formula as pointed above 188 respondents were
to be surveyed and interviewed for the study but only 184 re-

�106

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

spondents were interviewed because it was difficult to meet all
the respondents as it was farming time for most of the household
members. According to Baker41, the sample size should range
from 30 to 60 respondents with 30 respondents being the minimum number of respondents. Nevertheless, the sample size of
184 respondents is satisfactory to run rigorous statistical analysis.
Stratified random sampling was used to select participants for the
focus group discussions (FGDs) across socio-demographic groups.
Then participants were organized in groups of eight to twelve
participants, however these respondents were not included in the
individual interviews; and a sum total of four (4) FGDs one from
each village were conducted.

Data Collection Methods and Tools
Nature and type of data
Both qualitative and quantitative data were collected. The
Sustainable Livelihood Framework (SLF) by DFID (1999) was
useful in determining the nature and types of data to be collected.
Different livelihood resources which are found in rural settings
together with livelihood strategies were identified. These are
natural resources, physical capital, economic capital and social
capital. However, more weight was given to livelihood strategies
that mostly depend on land as many people (66%) still rely on
agriculture42. Thus, data on crop cultivation and livestock keeping activities were gathered. Attention was also given to finan41
S.E. Baker, R. Edwards and M. Doidge, How many qualitative interviews
is enough?: Expert voices and early career reflections on sampling and cases in
qualitative research, 2012.
42
URT, 2012 Population and Housing Census: Population Distribution by
Administrative Areas. National Bureau of Statistics, Office of Chief Government
Statistician, 2012.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

107

cial capital, physical capital and human capital components of
livelihood resources. In respect to financial capital, data related
to income, savings and credit cooperation societies, village community banks, financial institutions, remittance and pensions
were gathered. Data on household annual income and asset
value were collected as estimated figures from the respondents.
However, social capital information was not collected due to
limited time. Likewise, off-farm income generating activities such
as petty trading, handcraft activities and the like were included.
Regarding natural capital, weight was given to land ownership
and its associated tenure security.
Data collection methods
Primary data were collected using a household survey questionnaire (Appendix I) with open and close-ended questions in
order to collect a wide range of information. The primary data
focused on households’ ownership of land with or without CCRO
and rural community livelihood outcomes. In addition, FGDs and
In-depth Interviews with key Informants were used to compliment
information on rural livelihood outcomes in terms of challenges
facing CCRO owners in improving their livelihood. The FGDs and
In-depth Interviews were guided by an FGD guide (Appendix II)
and In-depth interview guide Appendix III. Four FGDs were conducted, one for each village in the study area.
Data Analysis
Data analysis was mainly done using the Statistical Package
for Social Sciences (SPSS) Program. After data cleaning the data
was analysed. Multiple linear regression analysis model and Independent sample t-test were employed to capture information on
objective three of the study about the influence of CCRO on livelihood outcomes (household income) against the selected predictor

�108

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

variables between household with and without CCRO (Table 1).
Multiple linear regression was used in the study because the dependent variable household income is a continuous variable and
it was regressed against eight independent variables. Therefore,
based on the R2 of 0.410, this means that the independent variables entered in the model explained 41% of the variance in the
dependent variable. Descriptive statistical analysis was employed to
determine means, frequencies, and percentages on selected household’s characteristics. Reliability of the results obtained from the
qualitative data was checked by triangulation methods; whereby,
the same issue is checked or supplemented through different ways
to ensure authenticity. In addition to the above model, Independentsample t-test was used to compare estimated value of assets based
on the current prices owned between the two groups (household
with and without CCRO) independently. For objective one data
were analysed using Likert Scale while objective (ii) data were
analysed using descriptive statistics by establishing percentages
and frequencies.
Ethical Considerations
Respondents were entitled to privacy and confidentiality both
on ethical consideration and protection of their personal data. In
addition, respondent’s participation in the study was voluntary.
The research details were properly and clearly communicated to
each respondent before the interviews. Participants were informed
of their rights, assured of confidentiality and that their identity
would be kept anonymous throughout the interview and study
results unless well communicated and agreed upon between the
researcher and the respondent. Researcher entry to the District
followed administrative procedure set forth by the government
and by Sokoine University of Agriculture. Pre-arrangement was
made through the District Administrative Secretary’s (DAS) office,

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

109

District Executive Director, Ward Executive Officer (WEOs), Village
Executive Offices (VEOs) in the respective study areas. Hence,
the risk associated with improper entry and safety matters to the
researcher and respondents were adhered to.

RESULTS AND DISCUSSION
Socio-demographic Characteristics
of Respondents and Land Ownership
Household head’s age and land ownership
Study findings as presented in Table 1 show that the majority
(86%) and (84%) of the household heads with and without CCRO
group belong to the age group of 18–60 years respectively and
a few (14%) and (16%) in both groups were above 60 years of
age and the overall mean age of 44.6. The results suggest that the
majority of the household heads were in the active and productive
age group. According to URT43, about half (49%) of the Tanzania
population in the economically productive age range (15–64),
a substantial burden is placed on these people to support older
and younger members of the population.
Cross tabulation results of household head’s age groups with
average land size show that more than a half (51%) and (62%) of
land belongs to those above 60 years for both household heads with
and without CCRO respectively. This is because customary land
acquisition is mainly based on inheritance and therefore the active
age inherits land from their parents who are fewer generally but
yet they still own big chunks of land as compared to the younger
ones (i.e. those below 60 years). Moreover, results suggest that
since the aged own big chunks of land, this could be among the
43

Ibidem.

�110

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

other reasons why most of the land in the rural areas of Handeni
are not developed or are underutilized resulting into poor improvement of the rural livelihood outcomes. Similar observations
were reported by ILC44 in Mbozi Tanzania that the majority of land
owned by those aged 60 years and above were underdeveloped.
This observation was supported during the FGDs whereby a concern was raised about elders owning large pieces of land which is
also not fully utilized as quoted below;
“These elders own big chunks of land; however, they don’t use it
as whole and they don’t allow us to use their land for crop production
instead they want to sell it to people outside the village or from town”
(A 32 years old male FGDs participant Kweisasu village, 08/03/2016).
Table 1: Household head’s socio-demographic characteristics and land ownership
Households heads owning land with CCRO (n=92)
Characteristic

Categories Frequency

Average
land size
owned (acres)

Frequency Average
land size
owned(acres)

Household
head’s
age (years)

18–35
36–60
&gt;60

12(13)
67(73)
13(14)

14.9
10.4
69.5

9(10)
68(74)
15(16)

12.4
11.2
60.3

Household
head’s sex

Male
Female

74 (80)
18(20)

18
18

71(77)
21(23)

23
3.7

Married
Divorced
Single
Widow

57(62)
8(8.6)
12(13)
15(16.4)

21.8
5.2
33.4
6.1

68(74)
4(4.3)
12(13)
8(8.7)

22
4.6
20.1
3.5

Household size

1–4
5–8
&gt;8

22(23.9)
44(47.8)
26(28.3)

19.1
13.9
28.4

22(23.9)
49(53.3)
21(22.8)

25.5
14
25.6

Household
head’s
education level

No formal
Primary
Secondary
College

18(19.6)
70(76.1)
3(3.3)
1(1.1)

26.8
18.3
3.5
4

20(21.7)
58(63)
14(15.3)
—

18.8
21.4
8.5
—

Household
head’s
marital status

NB: Numbers in the brackets indicate percentage

A. Hart [et al.], Participatory Land Use Planning to Support Tanzanian Farmer
and Pastoralist Investment: Experiences from Mbarali District, Mbeya Region, op. cit.
44

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

111

Household head’s sex and land ownership status
The study findings show that male headed households (MHH)
were the majority (87%) and (77%) with and without CCRO
respectively as compared to females headed households (FHH)
(20%) and (23%) as shown in Table 1. According to URT45, in the
year 2011/12 FHH in Tanzania represented 22% of all households.
Generally, women who head households tend to be widowed, divorced or separated. A similar observation was made by Songoro46
in a study on west Usambara about land, forests and livelihood
in Tanzania whereby a total 254 household heads were randomly
sampled for investigation whereby about 80 % households were
headed by men, and 20% by women. In addition, Paaga47 in the
study about customary land rights in Ghana observed that more
than two third (68%) of the household heads owning land were
males.
Results from cross tabulation of a household head’s sex and
land ownership status in terms of CCRO ownership show that most
(96%) and (78%) of land in households with and without CCRO
respectively was owned by MHHs as compared to FHHs (14%) and
(22%) respectively. Results further show that generally over three
quarters (80%) of land was owned by MHHs while only 20% of
land is owned by FHHs. Similar results were observed by EFG48
URT, 2012 Population and Housing Census: Population Distribution by
Administrative Areas. National Bureau of Statistics, Office of Chief Government
Statistician, 2012.
46
A.E. Songoro, Land scarcity, rural livelihoods and forest management in
West Usambara, Dissertation: Giessen University 2014.
47
D.T. Paaga and G. Dandeebo, Customary land tenure and its implications
for land disputes in Ghana: Cases from Wa, Wechau and Lambussie, „International
Journal of Humanities and Social Science”, 3(2014), no. 18, pp. 263–270.
48
Baseline survey of female entrepreneurs in Temeke, Kinondoni and Ilala districts
of Dar es Salaam, Tanzania, Dar es Salaam, 2009.
45

�112

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

that land ownership by women in households was a problem,
of all female respondents only 9.2% of respondents owned land
individually and 10% owned land jointly with their spouses and
or other household members. It was clear that ownership of land
by women, either individually or jointly, was low49. The above
results suggest that FHHs were adversely affected in terms of
control to land, hence, most of them continue to remain in the
poverty vicious cycle trap with poor livelihood outcomes. On the
other hand, women in the households headed by males may not
necessarily be poor but their face a similar challenge with FHHs
when it comes to control over land50.
Results from the study suggest that although formalization of
customary land rights promotes land ownership to vulnerable
groups, the challenge of control over land still holds. Generally,
males inherit land from their parents based on the patriarchal system practiced in most African countries, including Tanzania. Land
is simply divided between male heirs who enjoy full rights on such
lands and who may then dispose of it to any one at any time. Land
in most of the households is said to be owned by members of the
household or jointly owned by married couples based on verbal
terms and in case of marriage break up or divorce most women
lose access and control over the land, this observation coincides
with what had been observed by Navrotzki51 in the a study about
rural livelihood and access to natural capital in Madagascar. During the FGDs a concern was raised about male dominance in land
ownership as shown below;
Ibidem.
D.T. Paaga and G. Dandeebo, Customary land tenure and its implications...,
op. cit.
51
R.J. Nawrotzki, L.M. Hunter, and T.W. Dickinson, Rural livelihoods and access
to natural capital: Differences between migrants and non-migrants in Madagascar,
„Demographic research”, 26(2012).
49
50

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

113

“Generally land is owned and shared between husband and wife
when love is sweet, but when love turns bitter and the woman gets
divorced, land remains in the hands of the greedy men. I am now
happy after my name was included on the land certificate (referring
to the CCRO). I hope that whatever happens I will still own the land
together with my ex-husband”.
(A 54 years old female FGDs participant at Mbuyuni village
05/03/2016).

CCRO provides a formal and legal binding agreement between
household members in terms of land ownership. The PBFP pilot
project through CCRO has promoted gender mainstreaming on
matters pertaining to land ownership across gender categories
in the study villages. Table 2 shows a picture of participatory
mapping of gendered rural livelihood resources ownership and
decision making regarding use of such resources at Kweisasu
village only in Handeni District52. Table 2 analysis for one village only (Kweisasu) shows that men own and decide on the
use of houses, farms, radio, bicycle, cattle and the farm harvest
while women own only chickens. Again, men decide on the use
of all such livelihood assets they own, only labour seems to be
shared equally across gender categories53. Land ownership under CCRO scheme provides an avenue for women to formally
own land and ultimately own what is upon that land; house,
crops and animal grazing areas. This implies that most of the
household socio-economic resources are controlled by males.
Therefore, use of such resources depends on males priorities of
which in most cases marginalize the needs of the women and
other vulnerable groups in the household thus adversely affecting women’s well-being.
URT, Handeni District Profile, 2013.
URT, National Strategy for Growth and Reduction of Poverty: Poverty and
Human Development Report, 2011.
52
53

�114

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

Table 2: A gendered analysis of livelihood assets ownership and power for decision
making to use such assets
Livelihood asset

Who Owns

Male

Female

Male

House

V

V

V

V

Land

V

V

V

V

Farm

V

V

V

V

Cows

V

V

V

V

Goats

V

V

V

V

V

V

V

Chicken

Female

Male

Who decides on use

V

Female

V

Bicycle

V

V

V

V

Radio

V

V

V

V

8(88)

8(50)

8(50)

Total scores

1(12.5)

7(87.5)

1(12)

NB: Numbers in the brackets indicate percent

Source: Data from village file (Opportunities and Obstacles to development Programme (O&amp;OD)
at Kweisasu village, 2012.

Household head’s marital status and land ownership
The study findings in Table 1 show that more than a half (62%)
and (74%) households’ heads with and without CCRO respectively
were married couples while only (38%) and (26%) were not married (divorced, single, widows, widower). According to URT54, in
Tanzania Mainland, the percentage of adults who are married or
living together has declined from about 60% in 2007 to about 57%
in 2011/12. Results of the study indicate a low number of separations which suggest that the majority of families are intact across all
the four villages in the study area. Findings on the comparison of
land ownership reveal that married couples own the largest part of
URT, 2012 Population and Housing Census: Population Distribution by
Administrative Areas. National Bureau of Statistics, Office of Chief Government
Statistician, 2012.
54

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

115

the land (70%) and (84%) of households with and without CCRO.
These findings suggest that the majority of the respondents were
married couples and they are at the productive age, hence the need
to inherit land from the grandparents. Since all the households had
an equal chance in the pilot project to acquire CCRO then, study
results suggest that the majority of the village population consists
of married couples as compared to other marital status groups.
Similar results were observed by Foukona55 in the legal aspects
of customary land Administration in Solomon Islands, whereby
71% of respondents were married couples among which 64% and
45% of the households had CCRO and without CCRO respectively.
Again literature56 found that during marriage separation or death of
a husband, land that is jointly owned by both married couples using CCRO provides legal opportunity for women to have access and
control over the land for their well-being. The results of this study
together with other authors observation emphasize the importance
of CCRO towards women and other vulnerable groups well-being
with regard to access and control over land.
Household head’s education level and land ownership
Results in Table 1 show that majority (80.4%) and (78.3%) of
all household heads with and without a CCRO had formal education (primary, secondary and college) while a few (19.6%) and
(21.7%) respectively had no formal education. Moreover, results
show that a large part of land (72%) and (63%) was owned by
the household’s heads with primary education for both categories. This result suggests that literacy level in the study area is
higher as compared to the National literacy level of 65.9 in rural
J.D. Foukona, Legal aspects of customary land administration in Solomon
Islands, „Journal of South Pacific Law”, 11(2007), no. 1, pp. 64–72.
56
Ibidem; F.N. Lugoe, Tanzania’s Experience in Land Administration..., op. cit.;
D.T. Paaga and G. Dandeebo, Customary land tenure and its implications..., op. cit.
55

�116

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

areas in 201057. Generally, literacy is believed to be an important
aspect in livelihood strategies, activities and its associated outcomes. Knowledge associated with primary education level has
been observed to promote wise use of natural resources and its
associated property rights of which land is of utmost importance
livelihood resource.
The results further suggest that the majority of the population
in the study area have accessed formal education. The slight difference in ownership of CCRO among formal education household
heads is due to PBFP pilot project procedure in provision of CCRO
which provided an equal chance to all household’s heads to acquire CCRO. According to Jeannette et al.58, a household head’s
education level is one of the important demographic characteristics
which influences the choice and good performance of a livelihood
activity. Literate households are expected to easily access financial
capital in the form of rural credit. Again literate households are
expected to easily adopt new innovations and therefore, increasing
probability of improving their livelihood outcomes as compared
to their non-formal educated household heads.
Household size and land ownership
Results presented in Table 1 show that about half (48.8%)
and (53.3%) of all the household heads with and without CCRO
interviewed had 5-8 household members (medium household
size) while the rest 52.2% and 46.7% had 1 to 4 and more than
8 household members. The results also revealed that population
in the study area had an average household size of 6 members per
URT, National Strategy for Growth and Reduction of Poverty: Poverty and
Human Development Report, 2011.
58
V. Jeannette, A. Notenbaert, S. Moyo, and M. Herrero, Household livelihood
strategies and livestock benefits dependence in Gaza province of Mozambique, „African Journal of Agricultural Research”, 6(2011), no. 3, pp. 560–572.
57

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

117

household. Similar results have been observed by Songoro59 in
a study about Usambara forest and livelihood outcomes whereby
out of 254 study respondents (67%) had average household
size of 6 and above with average household size being 7. The
study results suggest that households in the study area had
higher household size as compared to average household size
of 5 members of the Tanga Region and 5.3 household members
of the rural Tanzania60. These results imply land ownership is
not directly related to household size but household size is an
important household economic characteristic. This is based on
the fact that the larger the household size the higher the need
for more resources especially land and possibly improved technologies to allow intensification of agriculture production as an
important livelihood resource.
In addition to the above, results show that there is a slight
difference in the number of respondents owning land with CCRO
across household size categories; low (1-4), medium (5-8) and
high (9 and above) own land around one third to each category,
i.e.24%, 34%, 42% with CCRO respectively. A sSimilar observation was revealed in the household heads without CCRO that
household size categories: low (1-4), medium (5-8), high (9 and
above) own land about one third to each category (31%), (39%)
and (30%) respectively. The study result suggests that household
size has little influence on land ownership but it is an important
demographic characteristic for assessment of household livelihood
strategies, activities and outcomes61.
59
A.E. Songoro, Land scarcity, rural livelihoods and forest management in
West Usambara, op. cit.
60
URT, 2012 Population and Housing Census: Population Distribution by
Administrative Areas. National Bureau of Statistics, Office of Chief Government
Statistician, 2012.
61
S. Batterbury, Sustainable livelihoods..., op. cit.

�118

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

Household Socio-economic Characteristics
and Land Ownership
Household occupation and land ownership
In the study villages main occupations observed were crop production, livestock keeping, businesses, government employment,
bodaboda operators as shown in the Table 3. The majority (73% and
67.9%) of the household heads with and without CCRO respectively
engaged in crop production. Considering livestock keeping and crop
production together as agriculture, this made the majority’s main occupation to be agriculture in the households with and without CCRO.
The rest of the respondents engage in business and other types of
occupation such as formal employment and petty businesses as their
source of income. According to URT62, more than two thirds (66%)
of the rural Tanzanians depend on agriculture as the main employer
and source of income. The study result indicates that agriculture is
the main rural employer for the majority of the population in the
study area and source of income for their livelihood. Moreover, the
relationship between household head’s occupation and land ownership are as shown in Table 4, the majority of household heads with
(70.1%) and without (65.5%) CCRO respectively own land under
crop production and livestock keeping.
The results suggest that a large part of land is owned by
households engaging in agricultural related activities. In addition, the PBFP pilot project mainly aimed at providing CCRO
to farms rather than land for other uses such as settlement.
A similar observation was made by Mwangi63 in the study about
URT, 2012 Population and Housing Census: Population Distribution by
Administrative Areas. National Bureau of Statistics, Office of Chief Government
Statistician, 2012.
63
L.H. Mwangi, Processes of Large-Scale Land Acquisition by Investors: Case
Studies from sub-Saharan Africa, Sussex 2011.
62

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

119

process of land acquisition by large scale farmers in Sub-Saharan
Africa, whereby it was revealed that over three quarter (76%)
of land in Sub-Saharan Africa is owned by households engaging
in agricultural activities.
Table 3: CCRO ownership and socio-economic characteristics of respondents
(n=184)
Characteristic
Occupations Business and other
occupations
of HH

Without CCRO
With CCRO

5(5.4)
2(2.2)

2 (2.2)
0 (0)

7(3.9)
2(1.2)

Without CCRO
With CCRO

3(3.2)
3(3.2)

—
—

3(2)
3(2)

Crop production and Without CCRO
livestock keeping
With CCRO

16(17.4)
16(17.4)

4 (4.4)
3 (3.2)

20(10.9)
19(10.9)

Crop production

Without CCRO
With CCRO

60(65.2)
65(70.7)

2(2.2)
3 (3.2)

62(67.9)
68(73)

Female

Without CCRO
With CCRO

18(19.5)
12(13)

3(3.2)
—

21(22.8)
12(13)

Male

With CCRO
Without CCRO

84(91.3)
56(60.8)

3(3.2)
8 (8.6)

87(94)
64(69)

Livestock keeping

Sex of HH

Access to credit
Land ownership No (n=92) Yes (n=92)

NB: Numbers in the brackets indicate percentage

Respondent’s Perception on CCRO
and Community Livelihood Outcomes
Respondent’s perception on land ownership and CCRO issues
were determined by computing mean and percentages of respondent’s perception on selected characteristics shown in Table 4 using
a five summative Likert scale analysis. Overall results show that
both groups (household heads with and without CCRO) recognize
the importance of CCRO in their livelihood. Specifically, more
than a half (61%) had a positive perception on the role of CCRO
in improving tenure security, decreasing land conflicts, enhancing vulnerable groups, land ownership, promoting awareness on

�120

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

land administration and enhancing community’s participation in
decision making regarding land. A minority (15%) had a negative
perception on CCRO; they thought that CCRO could enable them
to access credit, an aspect which was not realized since inception
of CCRO in the study area.
In addition, the other 24% of the respondents had a neutral
perception on CCRO which suggests that other community members
with and without CCRO lack awareness on the potential values
of CCRO on their livelihood. These results suggest that formalization of customary land rights does not always result into positive
economic benefits in the modern market as postulated by de Soto
but it depends on the environment and the actors involved. Again,
literature64 studies done in Tanzania, Peru, Kenya and Ghana respectively show mixed results on the de Soto argumentation. These
imply that environment and actors involved differ and ultimately
outcomes of such land formalization differ and therefore the need
for creating enabling environment for de Soto’s argumentation to
work in the study area.
Households’ perception on CCRO
and access to financial services
The majority (93.5%) and (83%) of household heads with and
without CCRO respectively, strongly disagree that CCRO promote
economic investment through more access to financial services. In
addition, the existing land conflicts deter financial institutions to
offer loans in rural areas using land as collateral. The slight dif64
O.M.L. Kosyando, Mkurabita and the Implementation of the Village Land
Law-Act No 5 of 1999, TAPHGO, Arusha, Tanzania, http://www. tnrf. org/files/e
info_taphgo_report_on_mkurabita_Handeni_land_registration_0. Pdf, 2007;
C.B. Kerekes and C.R. Williamson, Propertyless in Peru, even with a government
land title, op. cit., pp. 1011–1033, 2010; D.T. Paaga and G. Dandeebo, Customary
land tenure and its implications for land disputes in Ghana..., op. cit., pp. 263–270.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

121

ference between the two groups was based on the fact that both
groups had not accessed financial services using land as collateral
despite other households having CCRO.
On the other hand, a minority (6.5%) and (17.4%) of those
with and without a CCRO agreed thatownership of CCRO promoted economic investment since they accessed credit from the
formal financial institutions. This observation is contrary to what
was expected from the PBFP program which believed that formalization of customary land rights could enable land owners
to access credit and promote economic investment. According to
a study done in Ghana by Paaga65, it was shown that ownership
of a CCRO promoted access to credit whereby more than a third
(38%) of the households with a CCRO accessed credit in formal
financial institutions.
Table 4: Surveyed household’s perception on CCRO impact to rural livelihood
outcomes (n=92)
Statement

HH owning
land
with a CCRO

SD

CCRO promoted access
to financial services

Yes
No

76(83)
86(93.5)

CCRO decreased land
conflicts

Yes
No

0(0)
3(3)

CCRO maintained
traditional land tenure

Yes
No

CCRO ownership promoted Yes
land tenure security
No

D

4(4)
0(0)

13(14) 15(16) 56 (61)
6(6.5) 10(10.9) 70(76.6)

8(9)
3(3)

10(11)
11(22)

Yes
No

6(6.5)
0(0)

4(4)
0(0)

CCRO enhanced community Yes
awareness on land
No

0(0)
0(0)

5(5.4)
26(28.3

9(10)
12(13)
2(2)
0(0)

Ibidem.

2(2)
0(0)
4(4.3) 1(1.2)
76 (83)
81 (88)

4(4)
0(0)

8(9) 62(67.5) 12(13)
12(13) 80 (87)
0(0)
0(0) 66(71.7)
6(6.5) 81 (88)

NB: Number in brackets indicate percent.
SD-strongly disagree, D-disagree, N-neutral, A-agree, SA-strongly agree.
65

SA

0(0)
0(0)

5(5.4) 76(82.6)
0(0) 75(81.5)

0(0)
6(6.5)

A

12(13)
0(0)

0(0)
0(0)

CCRO enabled vulnerable
groups to own land

N

0(0)
0(0)

�122

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

Community perception on CCRO and land conflicts
Results of this study as indicated in Table 6. show that the majority (76.6%) and (61%) of respondents with and without CCRO
thought issuing of CCRO could decrease land conflicts in the study
area. However, a few (14%) and (6.5%) from the above groups
respectively argued that land conflicts still exist in the study area
despite issuing of the same. The study result suggests that in general
terms CCRO has positively contributed to minimizing land conflicts but not their eradication. The low percentage of respondents
reporting existence of land conflicts despite introduction of CCRO
pinpointed that among other reasons which cause land conflicts in
the villages is the government’s failure to properly administer land
laws and bylaws. This was emphasized by one of the male pastoralist
participant during one of the FGDs as pointed in the quote below;
“Village Land Use Plan (VLUP) and CCRO are good for our livelihoods. However, effectiveness will depend on whether VLUP bylaws
and CCRO will be respected by all stakeholders; village leaders, district
leaders, regional, national and all village dwellers; both farmers and
livestock keepers”.
A male FGDs participant at Bongi village, 10/03/2016).

The observation from the study suggests that land conflicts
exist in Handeni and Tanzania in particular. Conflicts over land
in many parts of Tanzania are to a large extent not related to
land scarcity or even ethnicity and political pressures as commonly reported in other countries such as Kenya, Somalia and
Rwanda66. Instead, land conflicts in Tanzania arise from what is
66
J.K. Nyerere, Freedom and a new world economic order, op. cit.; R.R. Simiyu,
Militianisation of resource conflicts: the case of land-based conflict in the Mount
Elgon region of western Kenya, Pretoria 2008, p. 80 (Institute for Security Studies
Monographs, no. 152); C. Médard, ‘Indigenous’ land claims in Kenya: A case-study
of Chebyuk, Mount Elgon district, Kenya 2010; M. Mghanga, Usipoziba ufa utajenga ukuta: land, elections, and conflicts in Kenya’s Coast Province, Nairobi 2010.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

123

called by FAO67 overriding interest; failure by government and
developing investors to take into account the needs of local people
(i.e. ignoring collective and customary rights over land of local
people); lack of adhering to procedures as stipulated in land laws;
corruptive behaviours and mismanagement by the government.
These factors are compounded by ineffective land use planning
that fails to accommodate different land users, inefficiency in
land administration as manifested in inadequate capacity to
plan, compensate, map and issuance of land to different users.
Also increase in human activities due to population increase
that outstrip the government’s capacity to render land services
a situation contributing into land conflicts. Similar challenges are
facing the community in the study area with regard to land conflicts, a situation which adversely affects rural livelihood outcomes,
since households will incur costs in terms of time and finances in
conflict resolutions. PBFP was formulated to curb this problem in
rural community to empower them with CCRO as a tool to minimize such problems.
Households’ perception on CCRO
and traditional land tenure
The study findings (Table 4) show that the majority (88%) and
(83%) of respondents with and without CCRO thought that CCRO
land tenure system does not maintain traditional land tenure system. The respondents pinpointed one main reason for the above
argument that traditional land tenure maintains land to the clan
lineage but CCRO promotes individualization on land ownership.
On the other side, a few (11%) and (22%) of the above respondents
respectively thought that CCRO could maintain traditional land
tenure system by protecting land ownership under clanship rather
67

FAO, Land tenure and rural development, Rome 2002.

�124

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

than individualization. These results suggest that formalization of
customary land rights promotes individualized ownership of land
rather than by the clan as in the case of traditional land system.
The same perception was observed by other scholars and experts
in Tanzania who challenge formalization of customary land rights
for example68.
The above have challenged the government’s formalization of
customary land rights, despite the argument that such changes
are in favour of the interests of rural poor Tanzanians. The duo
maintain that amendments in the land laws will compromise
the welfare of many citizens in the near future by leaving many
landless69. Similarly, although the formalization program (PBFP)
sounds good in terms of poverty reduction, a close examination
leaves a lot of doubt as to whether it would bear benefits to
the poor. Some scholars70 have also argued that “amendments,
especially those made in the land acts, were largely backed by
the World Bank which to a large extent favours liberalization
policies on land and a class of commercial farmers”71. The IMF/
World Bank’s agenda on land since 1980s has been to replace
customary systems with private land tenure system72. According
68
W. Olenasha, Reforming land tenure in Tanzania: for whose benefit, A study
prepared for Hakiardhi, Dar es Salaam, www. hakiardhi. or. Tz, 2005; P.K. Olengurumwa, 1990’s Tanzania Land Laws Reforms and its Impact on the Pastoral Land
Tenure, presented at the Pastoral Week, Arusha, 2010.
69
W. Olenasha, Reforming land tenure in Tanzania..., op. cit.
70
R.R. Simiyu, Militianisation of resource conflicts: the case of land-based conflict
in the Mount Elgon region of western Kenya, op. cit., p. 80; M. Mghanga, Usipoziba
ufa utajenga ukuta: land, elections, and conflicts in Kenya’s Coast Province, op. cit.;
L.H. Mwangi, Processes of Large-Scale Land Acquisition by Investors..., op. cit.
71
Ibidem.
72
P.K. Olengurumwa, 1990’s Tanzania Land Laws Reforms and its Impact on
the Pastoral Land Tenure’, presented at the Pastoral Week, op. cit.; P. Peters, Challenges in land tenure and land reform in Africa: An anthropological perspective,
Cambridge: Harvard University 2007.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

125

to the study results, people’s perception on the CCRO land tenure
system is that it destroys traditional land tenure. This concern
was also raised during key informant interviews as shown in the
quote below that;
“Formalization of customary land rights promotes more individualization of land rights and makes it easier to sell land rights to other
individuals as compared to the former traditional land tenure system.
CCRO has now promoted many individuals from outside the villages
and even districts to acquire large tracts of village land. This may
lead into some poor rural households to lose their land and remain
poor of the poorest landless people” (a female Key informant (land
officer) Handeni District Office, 16/03/2016).

Surveyed households’ perception towards
the socio-economic role of CCRO
Apart from understanding the general perception of people
on land issues it was also necessary to understand their perception towards the role of CCRO economically in terms of impact
on their livelihood. In this regard, mixed results (Table 5) were
observed. A considerable number of respondents (85.3%) saw
the indirect role of CCRO economically through enhancement of
tenure security which supports investment in agricultural activities. Study findings in Table 6 show that the majority (71.7%)
and (88%) of households who own land with and without CCRO
respectively agree that CCRO promotes land tenure security. On
the other hand, a few respondents (5.4%) and (28.3%) with and
without CCRO respectively do not see the importance of CCRO
in tenure security.
The above findings suggest that the CCRO tenure security is
important, however, it is not enough to convince everyone to see
the importance of CCRO on rural livelihood outcomes. Hence,
both tenure security benefits and the direct CCRO use value
should go hand-in-hand. Similar observation has been made by

�126

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

other authors’73 studies done in Tanzania; and Migot-Adhola74,
2012 in Kenya have revealed that households with CCRO who
accessed financial services using land as collateral have positively
influenced others to inquire CCRO for their land. This indicates
that households owning land without CCRO have been positively
motivated to obtain CCRO because of its use value.
Table 5: Likert scale analysis summary on overall surveyed household’s perception
on CCRO and rural livelihood outcomes (n=184)
Range

Percentage

Positive

Perception

21–30

61

Neutral

11–20

24

Negative

0–10

15

Contribution of CCRO to the Surveyed
Households’ Livelihood Outcomes
This section examines in detail the surveyed households’ livelihood outcomes using a multiple regression model and independent
sample t-test. The models are based on the hypothesis that some
household characteristics such as: sex, age, marital status, occupation, land size owned, ownership of CCRO, household size and
household head’s education level may have influenced household
livelihood outcomes. A sum total of eight independent variables
were used which are: sex, age, marital status, occupation, farm
size owned, ownership of a CCRO, household size and household
head’s education. All the above mentioned independent variables
were included in the models to determine their contribution to
F.N. Lugoe, Tanzania’s Experience in Land Administration..., op. cit; W. Olenasha, Reforming land tenure in Tanzania..., op. cit.
74
F. Place and S.E. Migot-Adholla, The economic effects of land registration on
smallholder farms..., op. cit.
73

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

127

the household livelihood outcomes especially household income
and accumulation of assets.
In addressing the above, a multiple linear regression model
was used. Before running the model, the dependent variable
(household income) and independent variables recorded at the
ratio level (farm size cultivated, household size, and age of the
household head in years) were checked for normality by computing
their distribution curves and checking the curves visually to find
whether they were skewed or not. The variables: household income,
farm size cultivated were found to be skewed; hence they were
transformed using base-10 Logarithm to normal distributions. The
transformed variables were used in the regression model together
with the other variables which were not transformed because they
already had normal distributions. Multi-collinearity was checked
by computing variance inflation factors (VIFs) and tolerances of
the explanatory variables. Multi-collinearity is an undesirable
situation which exists when some pairs of variables are so closely
related that if both such variables are included in the regression
equation, the resultant regression coefficients will be unstable75.
Tolerances below 0.1 imply multicollinearity and VIFs values that
are greater than 10 denote the presence of multicollinearity76.
Multiple linear regression results for average household income
are shown in Table 6. Therefore, based on the R2 of 0.410, this
means that the independent variables entered in the model explained 41% of the variance in the dependent variable. Among the
eight independent variables (household head’s sex, age, marital
status, education level, household size, land ownership status,
farm size and occupation) regressed against household income
A. Bryman, Social research methods. Place of publication not identified:
Oxford Univ Pr Canada, 2013.
76
S. Landau and B.S. Everitt, A Handbook of Statistical Analyses using SPSS,
2004.
75

�128

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

only three variables; household head’s age, marital status and
farm size for both household heads’ with and without CCRO were
positively significantat P≤0.05 and p≤0.1.
Generally, the above observation seems to suggest that households
with CCRO and those without CCRO had no significant differences
in terms of average annual household income, since having a CCRO
had no significant contribution on the household income. This is
because most of the household as indicated in the earlier sections
had not accessed credit and still financial literacy is very low in rural
areas. These findings are similar to what was observed by Lugoe77
in a study conducted in Uganda, Kenya and Zambia; whereby it
was reported that formalization of customary land rights had no
significant contribution on the rural livelihood outcomes where the
conditions for effective use of CCRO face a number of bottlenecks.
Table 6: Multiple linear regression analysis results for predictor variable influence
on household income
Unstandardized
coefficients
Predictor variable

(B)

S.E

Standardized
coefficients
(B)

T

Sig.

Tolerance

VIF

Sex of household head

2.98

2.213 0.836 0.665

2.151

0.736 1.532

Age of household head

0.004

0.012 0.001 0.657

0.075*

0.686 1.847

Education of household head

-0.978

1.078 0.867 0.443

0.851

0.363 1.568

Marital status of household
head

0.664

1.335 0.231 0.354 0.004**

0.791 1.345

Household size

0.155

0.075 0.352 0.664 0.008**

0.868 1.349

Household occupation

-0.425

0.342 0.256 0.376

0.257

0.686 1.954

Land ownership status
with or without CCRO

-0.161

0.154 3.234 0.762

0.531

0.774 1.232

0.222 2.111 0.123 0.001**

0.989 1.168

Farm size owned

0.586

NB: B=Coefficient, S.E=Standard Error, Sig.=degree of significance (p value), *=significance at
p=0.1, **= significance at p=0.05. R2=386, Adjusted R2=0.410, Standard Error of estimates=0.3405.
77

F. N. Lugoe, Tanzania’s Experience in Land Administration...,op. cit.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

129

According to the multiple linear regression results (Table 6),
a household head’s age was positively associated with an increase
in household income. An additional increase in one’s age meant
also more income. The main reasons could be the fact that 18 to
60 years of age comprises youth and mature productive adults.
Similar observations were made by Jayne et al78. These scholars narrated that ‘poverty reduction in countries where 70–80%
of the rural population draws their income from agriculture will
depend on the distribution of assets ‘in particular land’ across
age categories since households income are associated with the
age of the household head’s age. This observation was made
after conducting a study on smallholder income and land distribution in Kenya, Ethiopia, Mozambique, Rwanda and Zambia.
The study revealed existence of strong correlations between
landholding size, household head’s age, education levels and
household income.
Further to the above, study results show that farm size has
a positive and significant contribution to household income and
that households with small farm size in acres had lower incomes
as compared to households with larger farm size. The same kind of
argument is given by the Economic Commission for Africa (ECA)
that certainly most households who own small size farms have
limited potential to break out of poverty and that ‘an attempt to
address poverty in Africa should be centred on reinforcing the
rights of the poor people on land’79.
Marital status was also considered as an important household
head’s characteristic that influences household livelihood outcomes.
T.S. Jayne [et al.], Smallholder income and land distribution in Africa:
implications for poverty reduction strategies, „Food Policy”, 28(2003), no. 3,
pp. 253–275.
79
Land Tenure Systems and their Impacts on Food Security and Sustainable Development in Africa, Addis Ababa, 2004.
78

�130

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

Results as shown in Table 8 show that marital status was positively
and significantly (0.05) associated with a household’s income for
both household with and without CCRO. Similar observation has
been reported by URT80 in 2011/12 Household Budget Surveys (HBS)
that income poverty rate was higher for those who were separated
or divorced than in other categories of marital status; in 2007 HBS
a similar picture was seen for widows. Moreover, a study conducted
in Ethiopia by the African Union81 reported similar results that married couples had better household incomes as compared to other
marital status categories because of stable families and networking
among married couples as they complement each other.
Ownership of a CCRO and Household Assets
Estimated value of assets owned by households with and without
CCRO was compared. From the results of Levene’s test for equality
of the variance as shown in the Table 9 below the first line was
selected because the probability shown in Levene’s test was 0.140
which was not statistically significant and therefore obeyed the assumption of equal variance. Moreover, the results from the second
line (t-test equality of means) show that the probability at t-value
0.578 with 182 degrees of freedom and probability (p=0.578)
which was also not statistically significant. These results suggest
that there was no statistical difference between estimated values
of assets owned by household head’s with and without CCRO in
the study area. The population in the study area mostly depend
on agriculture for their livelihood and they have never accessed
credit which could probably improve agricultural productivity
URT, 2012 Population and Housing Census: Population Distribution by
Administrative Areas. National Bureau of Statistics, Office of Chief Government
Statistician, 2012.
81
Land policy in Africa: a framework to strengthen land rights, enhance productivity and secure livelihoods, Addis Ababa, 2009.
80

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

131

and ultimately asset accumulation. This could possibly explain
why both households with and without CCRO had no significant
difference in terms of asset accumulation.
Table 7: Independent sample t-test for the surveyed households assets values
based on ownership of a CCRO (n=184)
Asset
value

Levene’s Test
for equality
of variance
F

Sig.

t-test for equality of means

T

df

Sig.
Mean
Std Error
(2tad) Difference difference

Lower

Upper

Equal
2.199 0.140 -0.578 182
variances
assumed

0.564

-279663

483945 -1234528 675202

Equal
variances
not
assumed

0.564

-279663

483945 -1234682 675356

-0.578 177

Household head’s assets owned were again cross tabulated
between households with and without CCRO as shown in Table 8.
It was revealed that there were no significant differences between
the household head’s with and without a CCRO in all assets listed.
More than half (59%) and (52%) of the household head’s with
and without CCRO respectively had houses roofed with grasses.
Again, Table 10 shows that the majority (90%) and (88%) of the
household heads with and without CCRO respectively own furniture. While less than a quarter (12%) and (8%) household heads
with and without CCRO own a motorbike respectively. Moreover,
more than half (78% and 82%) of the household heads had a bicycle for transport respectively.
Further to the above, the study findings also show that only
a few, 10% and 11% of the household heads with and without
CCRO respectively, had solar system for electricity at least for
household lights and phone charging. In addition, only (2%) and

�132

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

(3%) of the household with and without CCRO respectively owned
a television set. These results (Table 8) show that there is no statistical significant difference between assets owned by household heads
with and without CCRO and therefore, ownership of a CCRO did
not make a significant difference in terms of household livelihood
outcomes, especially asset accumulation. These results suggest
that both households mentioned above face similar opportunities
and challenges with regard to accumulation of assets types despite
existence of CCRO. Households having a CCRO were expected to
use a CCRO to fetch some socio-economic benefits to enable them
to have better assets as compared to their counterparts, a reality
not realized.
Table 8: Surveyed household’s list of assets owned (n=184)
Asset

Household
heads with CCRO (%)

Household
heads without CCRO (%)

Bicycle

78

82

House with grass roof

59

52

Furniture

90

88

Cattle

33

45

Poultry

67

54

Radio

98

95

Motorcycle

12

8

Solar system

10

11

Television set

2

3

Factors Hindering the Surveyed Household’s
Use of Land for Improving Livelihood
Outcomes
The respondents to the study, both those with and without
a CCRO, identified six (6) factors hindering land owners in using

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

133

land as a tool for improving livelihood outcomes as presented
in the Table 9. Factors identified are: existence of land conflicts,
household male dominance on land ownership, lack of awareness
on micro-credit facilities available, poor knowledge on credit use
and management, lack of capital for better investment and poor
performance of the agricultural activities, in particular crop production. The majority (75%) and (68%) of households with and
without CCRO respectively, claimed lack of capital to initiate or
invest in agriculture as the main factor hindering improvement of
the livelihood outcomes. Study findings further show that more
than half (71%) of the respondents in the households without
CCRO claimed the existence of land conflicts as the second major
factor that affects their livelihood as compared to only a few (22%)
of respondents in the household with CCRO.
Findings from the current study are similar to a study conducted
in Namibia by Paaga82 where it was reported that land owners
who are also smallholder farmers in rural areas of Namibia are
mostly affected by lack of capital to invest and access credit in
formal financial institutions despite such lands being formalized
or not. According to URT83 (2012), about 36.2% of businesses’
main source of start-up capital were obtained from own savings.
One percent (1%) of the household members involved in business
in Tanzania Mainland secured loans from financial institutions for
starting their business.
In addition to the above, results in Table 9 show that about a half
(48%) of the respondents in households without CCRO argued that
male dominance on land ownership is a stumbling block to households break out of poverty, as compared to under a third (28%) of
D.T. Paaga and G. Dandeebo, Customary land tenure and its implications...,
op. cit.
83
URT, 2012 Population and Housing Census..., op. cit.
82

�134

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

the respondents in the households with CCRO who pointed out
that male dominance in land ownership is still a problem towards
households livelihood improvement. This result implies that in both
groups male dominance hinders household economic activities and
hence blocks efforts to achieve better household livelihood outcomes. Widows and orphans are being dispossessed of their lands
after the death of the male head of household. Under customary
practice, a widow rarely inherits land upon her husband’s death,
as the land (and oftentimes the family’s livestock, furniture, and
all productive assets) is reclaimed by her husband’s family, goes
directly to her adult sons, or is held in trusteeship by the widow
or by uncles and other male relatives until her sons are of age. In
the past, widows were usually allowed to continue to live on the
land of their husband’s family for the rest of their lives, or until
they remarried. This also emerged during key informant interviews
as shown in the quote below;
“I own land together with my husband about 20 acres. Last year
I wanted to use CCRO to access credit from NMB to start poultry
project for our household, but my husband refused without giving
any reason and he said he doesn’t want to hear about it again. Or else
he is going to remove my name from our CCRO”.
(A 40 years female participant, Sindeni village, 16/03/2016).

In addition, some literature, a study on “Rural livelihoods and
access to natural capital in Madagascar and the Poverty Institute84,
have reported that male dominance over resources especially land
is currently declining due to increase in literacy level and women
involvement in socio-economic activities. This has enabled women
to acquire assets or resources of their own and in case of joint ownership, they inquire a formal and legal ownership as exemplified
by land rights ownership through a CCRO.
R.J. Nawrotzki, L.M. Hunter and T.W. Dickinson, Rural livelihoods and access to natural capital, op. cit.
84

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

135

Table 9: Factors affecting land owners in Handeni District (n=184)
Factor

Household
Household
head’s with CCRO (%) head’s without CCRO (%)

Lack of capital to invest

75

68

Existence of land conflicts

22

71

Male dominance on land ownership

28

48

Low financial management education

86

88

Lack of awareness on micro-credit
available

23

25

Poor performance of agriculture

69

58

Table 9. in addition shows that more than three quarter (86%)
and (88%) of the respondents in the households with and without
CCRO respectively correspond with the claim that low access to
financial services in rural areas hinders household improvement of
livelihood outcomes. The increasing microfinance services provided
by SACCOS, micro-credit organizations (VICOBA, SEDA, BRAC)
and mobile phone banking provide a window for rural communities to access financial services but yet not enough to access higher
loans for bigger investment especially in the agricultural sector.
For example, according to URT85 SACCOS provided about 0.5%
of loans in rural areas. A similar observation made by Songoro86
shows that the number of credit facilities operating in Handeni
is low and many villagers are not aware of their existence. For
instance, only (23%) and (25%) of households with and without
CCRO respectively were aware of the existence of local credit facilities such as Savings and Credit Cooperative Societies (SACCOS)
and the Village Community Bank (VICOBA). Also, the financial
capacities of these facilities in terms of providing loans are thin.
Thus, they have not managed to assist a large section of the com85
86

URT, 2012 Population and Housing Census..., op. cit.
A.E. Songoro, Land scarcity, rural livelihoods..., op. cit.

�136

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

munity. The situation is compounded by lack of bank facilities in
this area, currently the whole Handeni District is served by one
bank – the National Microfinance Bank (NMB) which has a branch
operating in Handeni town.
The current study also aimed at understanding the willingness
of the community to borrow from credit facilities if such opportunities are introduced. More than three quarters (86%) and (88%)
respondents in households with and without CCRO respectively
showed interest to borrow money. However, they were suggesting
proper education to be given to them first before being given such
credit. These results suggest that lack of financial management education is a major factor that hinders household’s access to financial
services using land as collateral. A similar observation was made by
Sumberg87, whereby it was reported that majority 68% respondents
did not only have low financial literacy, lack of entrepreneurial spirit
but also the fear to lose their possessions were found to be among
other factors that hinder youth from accessing credit in formal financial institutions. On the other hand, CLKnet88 in the study about
“Access to finance by majority of Tanzanians: a dream or reality?”
whereby it was reported that there was an increase in women access to financial services in the VICOBA schemes. The findings from
the study show thatwomen revive their entrepreneurial spirit when
they are together in a group and the training received before given
credit equips them with financial literacy.
Finally, study findings in Table 9 show that over half (69%) and
(58%) of the respondents for both households with and without
CCRO respectively claimed that the low agricultural productivity
was among the major factors that result into poor livelihood outJ. Sumberg [et al.], Young people..., op. cit.
Access to Finance by Majority of Tanzanians: A Dream or a Reality?, CLK.
net, Audience Forum Report Number 8.
87
88

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

137

comes. The low productivity and unreliability of agricultural activities (90% of rural agriculture is rain fed and rainfall is unreliable)
were claimed to be among the many factors deterring financial
institutions to offer credit in agricultural investments. According
to CLKnet89, other factors that hinder financial institutions to offer
credit for agricultural investment include: challenges of market
for agricultural produce, low prices of agricultural produce, poor
infrastructures for transport and communication networks from the
farms to the market and poor technologies on agricultural produce
processing and storage. On the other hand, Sumberg90 reported that
higher interest rates provided by the financial institutions deter
farmers to access credit for agricultural investment. These studies
above suggest that there is a gap between farmers, government,
other development partners and financial institutions that needs
to be filled for rural livelihood improvement.

CONCLUSIONS AND RECOMMENDATIONS
Conclusions
The general objective of the study was to explore formalization
of customary land rights and rural livelihood outcomes in Handeni
District. Based on the findings of the study it is concluded that
people’s perception on formalization of customary land rights has
been proved to improve land security of tenure as land rights are
being formally registered, decrease land conflicts, enable vulnerable
groups to some extent own and access land as a livelihood resource,
and enhanced community awareness on matters pertaining to land
administration and management. On the other hand, it is further
89
90

Ibidem.
J. Sumberg [et al.], Young people..., op. cit.

�138

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

concluded that formalization of land rights did not promote economic
investment, access to financial services and traditional land tenure
system. It can also be concluded that males (men) still dominate
land ownership in the study area. Women and other vulnerable
groups face a chronic problem of deprivation from access to land
which is a major livelihood resource. This is because in customary
land system land ownership is through inheritance and it is the male
children who inherit land from their parents. Therefore, formalization of customary land rights simply formalizes male dominance on
land ownership and women continue to suffer from gender specific
poverty and remain in the poverty viscous cycle trap due to lack of
control of the most important means of production (land).
The study further concludes that formalization of customary
land rights had no statistically significant influence on household’s
income and asset accumulation. Despite ownership of CCRO the
majority of the household heads had low access to financial services
and hence low economic investment and ultimately poor livelihood
outcomes. Lastly, it is concluded that despite its benefits mentioned
in the earlier chapters, formalization of customary land rights and
rural livelihood outcomes in the study area faces a number of challenges which include: existence of land conflicts among land users,
lack of capital for investing in agriculture, male dominance on land
ownership, low financial management education, lack of awareness
on microcredit available and poor productivity of agriculture.

Recommendations
Based on the study’s findings and discussions, the following are
recommended in order to improve the influence of formalization
of customary land rights on rural livelihoods in Handeni District.
1) As observed from the current study, lack of capital for agricultural investment was identified as the most serious constraint to

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

139

land owners in both households with and those without CCRO
in achieving livelihood outcomes. Therefore, it is recommended
that the government and other development partners need to
conduct research and come up with suitable and affordable
capital support schemes in Handeni District such as VICOBA
and other related schemes.
2) The study results revealed that existence of land conflicts
hinder improvement of rural livelihood outcomes since households incur costs in terms of time and finances in land conflicts
resolutions. Moreover, land conflicts hinder intensive and
extensive agricultural investments. Therefore, it is recommended that the village government, district authorities, central government, other land stakeholders and the community
at large, work together to minimize land conflicts in Handeni
District.
3) Observation from the current study shows that male dominance
on land ownership and access is among the stumbling block
towards household livelihood outcomes improvement. To ensure that the government at all levels will advance individual
interests and promote equal opportunity for all members of
society, vulnerable groups should be encouraged to be granted
the right of occupancy on land in separate certificates (CCRO)
from other household/clan members.
4) Lastly, it is further recommended that formalisation of customary land rights should be encouraged as it pointed out earlier
that CCRO promotes land tenure security and still holds the
potential for accessing the modern market capital.

REFERENCES

Antonio D., United Nations Human Settlements Programme, and International Institute of Rural Reconstruction, Eds., Handling land: innovative

�140

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

tools for land governance and secure tenure. Nairobi: United Nations
Human Settlements Programme (UN-Habitat), 2012.
Atwood D.A., Land registration in Africa: The impact on agricultural production, „World development”, 18(1990), no. 5, pp. 659–671.
Fairley E.C., Upholding Customary Land Rights through Formalization?
Evidence from Tanzania’s Program of Land Reform, Minneapolis 2013.
Foukona J.D., Legal aspects of customary land administration in Solomon
Islands, „Journal of South Pacific Law”, 11(2007), no. 1, pp. 64–72.
Franco J.C., Making land rights accessible: Social movements and politicallegal innovation in the rural Philippines, „The Journal of Development
Studies”, 44(2008), no. 7, pp. 991–1022.
Jayne T.S. [et al.], Smallholder income and land distribution in Africa:
implications for poverty reduction strategies, „Food Policy”, 28(2003),
no. 3, pp. 253–275.
Jeannette V., Notenbaert A., Moyo, S. and Herrero M., Household livelihood strategies and livestock benefits dependence in Gaza province of
Mozambique, „African Journal of Agricultural Research”, 6(2011),
no. 3, pp. 560–572.
Kerekes C.B. and Williamson C.R., Propertyless in Peru, even with a government land title, „American Journal of Economics and Sociology”,
69(2010), no. 3, pp. 1011–1033.
Lugoe F.N., Tanzania’s Experience in Land Administration and Land Policy,
„The Guardian Series”, 2007.
Lyons M., Pro-poor business law? On MKURABITA and the legal empowerment of Tanzania’s street vendors, „Hague Journal on the Rule of Law”,
5(2013), no. 1, pp. 74–95.
Maxwell D. and Wiebe K., Land tenure and food security: Exploring dynamic
linkages, „Development and Change”, 30(1999), no. 4, pp. 825–849.
Médard C., ‘Indigenous’ land claims in Kenya: A case-study of Chebyuk,
Mount Elgon district, Nairobi 2010.

�FORMALIZATION OF CUSTOMARY LAND RIGHTS ON RURAL...

141

Mghanga M., Usipoziba ufa utajenga ukuta: land, elections, and conflicts
in Kenya’s Coast Province, Nairobi 2010.
Mwangi L.H., Processes of Large-Scale Land Acquisition by Investors: Case
Studies from sub-Saharan Africa, Sussex 2011.
Murthy R.V., Political economy of agrarian crisis and subsistence under
neoliberalism in India, „The Nehu Journal”, 11(2013), no. 1, pp. 19–33.
Nawrotzki R.J., Hunter L.M., and Dickinson T.W., Rural livelihoods and
access to natural capital: Differences between migrants and non-migrants
in Madagascar, „Demographic research”, 26(2012).
Njogu J.G. and Dietz T., Land use and tenure: entitlement rights for
community-based wildlife and forest conservation in Taita Taveta,
Nairobi 2006.
Nyerere J.K., Freedom and a new world economic order: a selection from
speeches, 1974–1999, Dar es Salaam 2011.
Onwuegbuzie A.J. and Leech N.L., On becoming a pragmatic researcher:
The importance of combining quantitative and qualitative research
methodologies, „International Journal of Social Research Methodology”, 8(2005), no. 5, pp. 375–387.
Paaga D.T. and Dandeebo G., Customary land tenure and its implications
for land disputes in Ghana: Cases from Wa, Wechau and Lambussie,
„International Journal of Humanities and Social Science”, 3(2014),
no. 18, pp. 263–270.
Place F. and Migot-Adholla S.E., The economic effects of land registration
on smallholder farms in Kenya: evidence from Nyeri and Kakamega
districts, „Land Economics”, 74(1998), no. 3, pp. 360–373.
Poteete A.R., Analyzing the politics of natural resources: from theories
of property rights to institutional analysis and beyond, in: Environmental Social Sciences: Methods and Research Design, eds. I. Vaccaro,
E.A. Smith, and S. Aswani, Cambridge 2010, pp. 57–79.
Razavi S., Engendering the political economy of agrarian change, „The
Journal of Peasant Studies”, 36(2009), no. 1, pp. 197–226.

�142

Napoleon Saulos Mlowe, Justin K. Urassa

Simiyu R.R., Militianisation of resource conflicts: the case of land-based
conflict in the Mount Elgon region of western Kenya, Pretoria 2008
(Institute for Security Studies Monographs, no. 152).
Smyth R., Exploring the usefulness of a conceptual framework as a research tool: a researcher’s reflections, „Issues in educational research”,
14(2004), no. 2.
Wanyama M., Mose L.O., Odendo M., Okuro J.O., Owuor G., and Mohammed L., Determinants of income diversification strategies amongst rural
households in maize based farming systems of Kenya, „African Journal
of Food Science”, 4(2010), no. 12, pp. 754–763.

�Chapter 4.

MACIEJ ZĄBEK

UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE
ABOUT JULIUS NYERERE SOCIALISM
ABSTRACT

This article is devoted to the history and specific character of Tanzanian socialism and the opinions of the contemporary Tanzanians on
the rural Ujamma communities which were to constitute the basis for
the future development of their society. The paper was written based on
short ethnographic research of the selected group from among Iringa
University students and inhabitants of the neighbouring villages. The
cited accounts from the interviews illustrate ambiguous opinions of
the interlocutors on the topic in question. Despite the consensus on the
negative economic impact of the very project, the interlocutors defend
its social advantages. The main reason of such a standpoint seems to be
the dissatisfaction with the current socio-political situation, unemployment, extremely high prices and primarily the increasing social anomie,
family dissolution and decay of traditional values.

Introduction
The word ujamaa stemming from the Swahili1 language is a term
defining the Tanzanian model of socialism formed in the 1960s by
MACIEJ ZĄBEK – Institute of Ethnology and Cultural Anthropology
University of Warsaw.
Ujamaa, from Swahili u- ‚condition, quality’; jamaa ‚family’, from Arabic.;
the term introduced by the President Julius K. Nyerere in his book Uhuru na
Ujamaa ‚Freedom and socialism’, Nairobi, 1968.
1

�144

Maciej Ząbek

the former Tanzanian President Julius Nyerere2 and based mainly
on agricultural cooperatives. During my last visit to Tanzania in
20153 I had the opportunity to convince myself that memory about
that regime called „the system of social justice” was still alive both
among the older and younger generations of Tanzanians and was
the core subject of their discussions. The system, which was to
lead to modernisation and guarantee justice, safety and political independence of the country, despite common awareness of
its shortcomings, still evokes a great deal of genuine sentiment
among people regardless of their education, age and ethnic identity.
Thus, I would like to dedicate this paper to recollecting the history
and the specific character of Tanzanian socialism by referring to
relevant accounts of contemporary inhabitants of this country in
this regard. Their accounts may be also interesting for the Polish
readers who have their own recollections from the socialist period.
How is it possible that people still miss and recollect with sentiment the times of socialism or communism which have always
meant the systems of Economics of Shortage4 while for many years
2
Julius Kambarage Nyerere (1922-1999), the founder of the Tanzanian
country and its president between 1964–1985, an ideologist of the concept of
the African socialism, a Servant of God in the Catholic Church.
3
In February, 2015 I participated in the Polish-Tanzanian conference devoted
to the idea of sustainable development at the University of Iringa. The conference
was accompanied by research on the socialist project executed in the Tanzanian
villages during the Nyerere’s rule and the contemporary capitalistic transformations. There were two stages. In the first stage the Iringa University students
were asked to write essays on villagization and collectivisation of the Tanzanian
villages in the 60s and 70s of the previous century. The second stage embraced
quality research in the form of group discussions conducted in two selected villages (one of them underwent collectivisation) in the district of Kilolo. Apart
from the guests from Poland, the Iringa University employees also participated
in the research as the translators of the Swahili and commentators.
4
The term “Economics of shortage” was coined by the Hungarian economist
János Kornai in 1980 as the centrally controlled communist economics. He stated

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

145

now contemporary Tanzania has been considered a quite stable
and relatively fast developing country? By answering this question it should be stated that the model of the so called free-market
capitalism which has brought relative material well-being to some
people is unfortunately at the same time the system which causes
growing cultural changes the effects of which are not generally
positively perceived. The negative consequences include among
others the dissolution of African strong and conservative extended
families, further stratification of egalitarian societies and emergence
of unknown until then ecological problems affecting the natural
environment. Repercussions embrace the Tanzanians’ sense of
lack of security which is the primary need for majority of people,
sometimes even more important than their personal freedom.
Unfavourable situation is further hindered by worries about the
increasing control of the Western powers over domestic natural
resources and internal economy as well as a growing penetration
of politics, economy and ideology.

Juliusa Nyerere’s model of socialism
In the post-colonial Tanzania, contrary to the Marxist theoreticians, socialism did not have socio-economic background,
neither did it gain social support from young elites of the country.
In Eastern Africa there were no prominent groups of proletariat
or even rebellious peasants. Social classes5, so characteristic of
Asia and Europe, have not been developed there except Ethiopia
and Great Lakes Region. Moreover, Marxist philosophy, strongly
based on materialism, was to a great extent incomprehensible
that shortage is its inherent feature. See.: J. Kornai: Niedobór w gospodarce,
Warszawa 1985.
5
P. Osafo-Kwaako, Long-run Effects of Villagization in Tanzania, Draft 2011,
www.econ.yale.edu/conference [Accessed: June 2015].

�146

Maciej Ząbek

even to the well-educated and deeply religious Africans. Moreover, according to the British historian Martin Meredith, people
in Tanzania did not share common expectations towards such
radical changes and there were no organisations or influential
groups (it also regarded the very governing party) in favour of
that idea6. If it had not been for one man – Julius Kambarage
Nyerere – a future Tanzanian President7, who was very determined
in following his dreams, socialism in Tanzania might have not
developed at all.
Nyerere, compared with other African leaders known for their
extravagance or even cruelty, seemed to be exceptionally righteous,
modest and religious8. Leading a one-party state he did not possess authoritarian manners and his speeches resembled sermons
of a priest rather than political speeches of a country’s head. Defending himself against allegations of violating human rights he
kept on saying: „Until we win our battle against poverty, ignorance
and diseases, we will not allow any foreign powers to destroy our
unity!”. Both Margery Freda Perham, a historian of, and writer
on, African affairs, and Ryszard Kapuściński, a Polish reporter
6
M. Meredith, The State of Africa. A History of Fifty Years of Independence,
London 2005, pp. 228–237.
7
Theoretical (according to the assumptions of Marxism) lack of favourable
conditions for the development of socialism in Sub-Saharan Africa did not hinder
its development on this continent, especially after the conference of the newly
independent countries in 1955 in Bandung, Indonesia. Nyerere was one of its
first theorists and pioneers along with Kwame Nkrumaha from Ghana and Ahmed
Sekou Toure from Guinea; see: W.H. Friedland, C.G. Rosberg, African Socialism,
Redwood City 1964.
8
Nyerere was baptised only at the age of 20 in the Roman Catholic Church
after graduating from Makerere College in Uganda. First, he became a teacher in
the missionary school and then he went to study history and economics in Great
Britain. Since the beginning of his adult life he actively participated in social life
forming the future ruling party TANU (Tanganyika African National Union); see:
J. i K. Chałasińscy, Bliżej Afryki, Warszawa 1965, pp. 271–273.

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

147

and writer, regarded Nyerere as a role model and an example to
follow, and described him as a perfectly balanced and warm man,
the most reliable of all African leaders9. In fact, he pacified the
political opposition but he managed to achieve this by bloodless
methods10. Fascinated by Maoist revolution and Israeli kibbutz
he decided to combine those ideas with the African tradition of
community11. He held the firm conviction that power should result
from the achieved consensus like in traditional Africa where the
elders discussed current affairs „in the shade of a big tree” trying
to reach unanimity12, rather than from confrontation and outvoting
minority. He pursued his objective with an admirable missionary
passion persuading his „nation” to his idea for five years before
finally implementing it. It should be noted, however, that in his
understanding „socialism” meant a universal idea of brotherhood
among people and in Africa, where the concept of private ownership was unknown, socialism existed long before Marx in the
institution of a tribe. According to Nyerere, socialism was a natural
African system which had only been affected by colonialism but
after gaining independence it should be reinstated there not by
adopting strange to Africans Marxist philosophy, but by reviving
the tribal institution as a socialist unit of a society. He associated
socialism mainly with the countryside where collective settlements
(familyhood) in the form of ujamaa villages were created to conM. Meredith, The State of Africa, op. cit., p. 229; see also: M. Perham, The
Colonial Reckoning: The End of Imperial Rule in Africa in The Light of British Experience, New York 1962; R. Kapuściński, Gdyby cała Afryka..., Warszawa: Agora, 1969.
10
Nyerere, after dissolving the army which made an attempt to overthrow him
in 1964, formed a “party army”, the so called Tanzania People’s Defence Force
from among members of Tanu League of Youth on which he based his power;
P. Johnson, History of the world – from 1917 to 1990s, London 1991, p. 704.
11
See: A. Leszczyński, Skok w nowoczesność. Polityka wzrostu w krajach
peryferyjnych 1943–1980, Warszawa 2013.
12
R. Oliver, A. Atmore, Dzieje Afryki po roku 1800, Warszawa 2007, p. 347.
9

�148

Maciej Ząbek

stitute the basis for the future development of a country and thus
they were also called „development villages”:
Development villages are villages to which people moved so as to
work together for their own sake and for the good of the community.
Ujamaa settlements were created for people to enable the agricultural
progress and infrastructure growth thanks to the support of the state.
In contrast to other villages, they differentiated themselves by the
communal character of management....
Villages formed the modern network of settlements and gave new
possibilities providing the individual unit growth.
Development villages aimed at the strategic advancement of the
country and particularly the agricultural economy. Thanks to the
communal work supported by the state communities were formed on
the basis of which locals could develop themselves without external
aid.... This led to the unification of both the citizens and the nation
[based on the interviews with students from the University of Iringa].

In his famous book „Freedom and Unity” (Uhuru na Umoja),
Nyerere wrote: „Ujamaa, in other words Familyhood, constitutes the
basis of our socialism and the objection to capitalism, constructing
a happy society free from the exploitation of man by man. However, it also means the opposition to dogmatic socialism based on
the philosophy of constant fight of man against man”13. Besides,
the choice of this political system was for Nyerere equivalent to
opting for national autonomy and independence from foreign
development assistance and the status of a customer of Western
powers14. Nyerere himself, because of his popularity (sometimes
13
J.K. Nyerere, Freedom and Unity – Uhuru na Umoja, Nairobi – Lusaka –
Addis Ababa 1996, p. 170. The essence of the “African socialism”, in contrast
to the “classical socialism” was the rejection of class struggle and ideological
materialism, and concentration on the development of public sector, preventing
the creation of social classes and promoting a traditional African identity; see:
W.H. Friedland, C.G. Rosberg, African Socialism , op. cit.
14
He spread the idea of self-reliance relating it with the principle of „freedom and work (Uhuru na Kazi) and the policy of non-involvement pursued by

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

149

even called tanzaphilia) was the favourite of many Western providers of development aid (especially from the European left-wing
circles), gaining from them much more aid measures per capita
than any other African countries had ever received. However,
he was perfectly aware that it meant subordination and limited
possibilities to undertake independent decisions and actions. He
claimed, fully justified, that: „Independence means reliance upon
oneself. Independence is not complete when it is dependent upon
donations and loans from other nations on its development path”15.
Ujamaa meant working together. The government ordered people to
collectively join ujamaa. All the villagers were asked to work together
for the good of all. In practice, some plots of land were designated
for communal farming. The concept of ujamaa assumed that there
should be an equal division between families. Every family had its
share and altogether all the people formed a community and shared
everything equally supporting each other. Once it had finished, a lot
of problems occurred. Nowadays, it is a great challenge to restore the
same community spirit, which is our greatest loss. I want to pinpoint,
however, that from the economic point of view it was pointless [based
on the interview with members of the non-governmental organisation in Kilolo].

Nyerere published his development blueprint in the so called
Arusha Declaration on 7 February, 1967 in which he called for the
national independence stressing that external assistance would not
suffice to develop economy. He underlined the need of fundamental
work from basis, i.e. the development of village communities and
the right of a given country to control all major means of production
and exchange. By this last statement, without plans, discussions
and preparations, he implemented a large-scale process of nationalisation of banks, insurance companies, food handling industries,
Tanzania. In practice, he could not, however, do without external aid; H. Zins,
Historia Afryki Wschodniej, Wrocław – Warszawa 1986, p. 339.
15
Cit.: M. Meredith, The State of Africa, op. cit., p. 230.

�150

Maciej Ząbek

export companies, cement plants, tobacco plants, footwear plants,
breweries and other types of real estate including valuable houses,
rental houses and apartments.
However, the basis of the village development was to be formed
by the above mentioned ujamma – self-sufficient, developmental
socialist collective villages. By supporting the concept of ujamaa
he listed the following arguments: „Our agricultural organisation
will be mainly based upon communal life and work to the benefit
of all the people concerned. [People] will live together in villages;
will collectively cultivate land; will collectively trade in the marketplace and satisfy minor, essential needs...”16. Ujamaa villages were
to have access to water and road connections, be provided with
schools, health centres and basic services whereas people were to
be accommodated in spacious, modern, brick houses.
In order to understand the meaning of the changes put forward
by Nyerere it should be explained that settlement in East Africa
was highly dispersed and basically there were no big villages
with service infrastructure and facilities such as schools or health
centres17. Small-sized, self-sufficient family communities did not
maintain any contacts either with towns or with the country’s
authorities18. Thus, since the very beginning the political goal was
as important as economy. By „villagization” of the country, which
meant the concentration of dispersed people from various ethnic
groups in big villages being local centres of agricultural production and various services, Nyerere expected not only an increase
in agricultural output and improvement of farmers’ conditions,
Ibidem, p. 232.
It was the result of the centuries-long domination of Maasai pastoral tribes
in Eastern Africa.
18
J. Herbst, States and Power in Africa: Comparative lessons in authority and
control, Princeton 2000; A.V. Chayanov, The Theory of the Peasant Economy,
Homewood 1966.
16
17

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

151

but also „creation of the Tanzanian nation”, high above ethnic and
tribal divisions, which was and still is the ambitious objective of
numerous African politicians. He wanted to achieve his goal by
unifying the patriotic state education, implementing Swahili as the
obligatory national language and developing tight bonds between
the province inhabitants and the central authorities. „Nationalisation” also entailed an obligation of physical work and a two-year
stay of secondary schools graduates in para-military labour corps
known as National Service with an aim to teach the youth the
socialist attitude to work19.

Failure of socialist villagization
Ujamaa villages, contrary to the compulsory collectivisation in
the USSR and other countries of Eastern Europe, basically were to
be formed on a voluntary basis. Nyerere believed that people would
trust him and attracted by modern facilities would settle new villages
in large numbers. Socialism should stem from the villagers’ willingness to accept it. Moreover, socialism was against forcing people to
establish such communities. In reality, much to his astonishment,
people did not respond the way he had expected. Neither farmers
nor peasants listened to him and supported him. Until the end of
1968 no more than 180 villages were formed under that project.
First ujamaa was established in 1968. Our leader was a woman.
Her name was Lamuna Niemba. She had a daughter, Joisi, and thus
she was called Mama Joisi. She persuaded people to, in line with the
government’s will, start collectively cultivate land. So, we started
to grow wheat. In the beginning, we collected seven sacks per one
acre. Everything was initiated by women who nagged people and
only later they were supported as a community by the government.
That women’s movement was called „Nation’s call for ujamaa”.
19

H. Zins, Historia..., op. cit., p. 339.

�152

Maciej Ząbek

When we started to work together the government started to assist
us. First, we were given a tractor. Only then men joined us although
they were initially against that concept. It may be said that ujamaa
was created by women who triggered the whole process. Firstly, they
won one acre of communal farmland and after receiving a tractor
they could take eight acres [based on the interview with the community from Luanzi].
It meant a great change for people although the crops were not
as high as expected. Nevertheless, it was certain that ujamma would
sell part of its output. If the yields were satisfactory, part of the crops
were sold and everybody got the equivalent of the number of days
he had worked. Afterwards they built houses and lived happily. Trade
took place between ujamma villages. One ujamma produced rice
whereas another ujamaa grew grain and they exchanged the crops.
They received a machine park from the government.
The state delivered aid in the form of machines or land. The assistance was dependent upon the amount sold abroad. The amount was
conditional upon the volume of production in a given ujamaa. If we
were given a tractor we had to pay it back through the sale of grain.
Then, cows and chickens were brought to villages, which enabled us
to become less dependent upon other ujamaa villages.
There were five hundred families and we had to acquire five thousand sacks of rice, not individually but from another ujamaa or directly
from the government. There was a list of people registered in a given
ujamaa. Those, who were not registered, did not receive anything.

Service infrastructure in ujamaa villages was further developed,
to the detriment of individual producers. Many farmers who could
not sell their crops on the market and buy necessary goods agreed
to join ujamaa in the hope to gain access to water, new schools
and houses.
The government encouraged people to build brick houses. Yet, to
erect them you had to have bricks. Authorities gave instructions how
to produce bricks and ujamaa villages were to create them from local
clay. Engineering works including constructing roofs were provided
by the government. All the houses were built in the same way. We
treated those buildings as some kind of presents. We would never
have built them if it had not been for ujamaa.

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

153

Until mid-1973 the number of villages which underwent collectivisation in Tanzania rose to five thousand embracing 15% of
the country’s population20. Majority of those villagers still preferred, however, to administer ujamaa in a traditional way. Thus,
in November 1973, Nyerere disappointed with the situation made
a decision about the compulsory resettlement into the development
villages. He realised that it was impossible to forcefully transform
people into socialists but his government could make everyone
live in a village. “To live in a village is a command”, he declared21.
At first people were encouraged but later on they were forced to
move there. It was especially difficult to persuade men to join ujamaa.
In order to reduce their reluctance they were given new houses and
flats. Then, all the people together sang Ujamaa...
Joining ujamaa was not voluntary in 100%. Some people were
seduced with brick houses because they had only small huts but it was
not sufficient to persuade everybody so the government had to take
further steps to force them. Finally, people had a choice either to move
into ujamaa or end up in a prison. Thus, people started to pretend that
they were really working together. It was organised in such a way that
people were given something to start from and then they could work
on their own to sell grain and develop themselves but it was necessary
for the government that all the houses were exactly the same. All of us
had to work in the same way and the houses were to be identical. You
could join that system or you had to face the consequences...
Coercion to live together was closely linked to the possibility to
attend schools. Nobody was allowed to stay alone in a field as all the
people had to be together in ujamaa in order to collectivise. If people
continued to work on their own they stood no chance of assistance.
The government supported ujamaa but never individual farmers. If
you wanted to have a new house or a flat you had to join ujamaa and
eventually people acquiesced to it.
Those staying outside the system were not supported by the government. You were allowed to live wherever you wanted but you needed
20
21

M. Meredith, The State of Africa, op. cit., p. 233.
Ibidem, p. 234.

�154

Maciej Ząbek

the permit to build your house and if you did not belong to ujamaa
you were not granted the permission. And in ujamaa you could get
a new house [based on interviews with the community from Luanzi].

That way, within three years until 1976 the governing party
managed to collectivise almost half of the village population,
sometimes resorting to the use of force. It facilitated the construction of new schools and health centres but on the other hand,
the collectively cultivated fields occurred to be a failure as they
yielded much less crops than they had before the collectivisation
process. At the same time transport continued to decline, inflation advanced and the strategy based on villagization paradoxically led to enormous waves of villagers fleeing to urban areas.
The country which was to base its economy mainly on the village
development policy, paradoxically became an example of one of
the fastest growing urbanisation phenomenon in the whole world
(above 10% annually)22.
It was not taken into consideration that goods in deficit such as
land, sources of water and forests are always usurped as otherwise
they become exhausted or dilapidated. Secondly, whenever a man
does some work he becomes individually responsible for it which
means he acquires a type of ownership. In fact, in Eastern Africa,
unlike in Europe, there was no individual land ownership with
succession rights but it obviously did not mean that land or water
could belong to anybody. First of all, it was owned by ancestors of
a particular tribe, a particular community so it could be used only
by their descendants whom a given community represented by local heads gave for temporary use designated plots of land which
could be farmed individually. Even „strangers” could sometimes
enjoy that form of”lease” but there was a clear distinction between
primary and secondary users, the latter being given less rights to
22

J. IIife, Africans: the history of a continent, Cambridge 1995, p. 317.

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

155

joint ownership. People often benefited from their neighbours’ help
but such help was always to be compensated for in various ways.
In reality, there was no communal work under joint ownership with
identical gains. In ujamma those general rules were not respected
so eventually ujamaa villages were doomed to failure, followed by
state shops, industrial plants or banks, etc. Ujamma concept was
likely to fail in all spheres administered by state service officials
devoid of individual responsibility for the entrusted assets. The
situation was exacerbated by other factors such as lack of managerial skills or improper use of entrusted modern farm machinery.
We could not effectively use the equipment, which was a great
problem. Although we continually enlarged the cultivated area we
only managed to harvest 25 sacks per 8 acres against 56 sacks predicted, like today when we gathered 3 bags per acre. When we had
only one acre we were able to cultivate it better than when we had
more acres. Moreover, the land efficiency declined but nobody cared.
The main problem was that nobody monitored that area. Nobody took
responsibility for it and nobody took care of it.
Reduced agricultural productivity resulted in the intervention of
authorities but eventually blame was put on the local management
represented by Mama Joisi. She was called to appear before the District Council and she had to explain herself. I remember her say she
was an average person... Her position of a leader was assumed by
her brother who seized power from her [based on the interview with
the community from Luanzi].

Nyerere bitterly complained about laziness, total ineptitude
and indifference of his fellow-citizens, but to no avail. His threats,
requests and calls for greater discipline occurred to be ineffective. State economy, despite immeasurable international support,
estimated in the 70s at three billion, still generated losses. For
instance, the Chrysanthemums cultivation cost more than the
value of flowers sold to Europe.
At the end of the 70s, with the increase in oil prices and decline
in the value of coffee and istle, income from export in Tanzania

�156

Maciej Ząbek

covered only 40% of its import whereas its external debt rose astronomically and the average living standard dropped by almost
50%. Nyerere was compelled to admit: „Now we are poorer than
in 1972”. Yet, he still rejected all the suggestions implying that
the choice of his favourite system might have been a mistake. He
defended the system even at the beginning of the 80s comparing
it to the vaccination immunising against inequality and excesses
of capitalism23. In reality, Tanzania increasingly needed assistance.
The World Bank and International Monetary Fund agreed to help
Tanzania but in return they required painful structural reforms.
Finally, in 1985 Nyerere voluntarily retired and apologised the nation for his final failure to implement his ideas. International community was totally surprised, not being used to peaceful transfer
of power on this continent or to the leader admitting his mistakes.
Nyerere died in 1990 and was declared, without objection, as „The
Father of the Nation” and the Servant of God’s Catholic Church24.
The party that he formed is still in power although it has already
abandoned the concept of ujamaa in favour of the so called neoliberal solutions which are to bring that country to modernity. No
sooner had Tanzania embarked on a path of Americanisation and
global capitalism than Tanzanians started to miss socialism.

Contemporary discourse on ujamaa communities
Memory about ujamaa in Tanzania, as I could personally notice,
is still alive being the centre of numerous discussions especially
in the context of contemporary politics and morality. Moreover,
it became the source of inspiration for young reporters and hipM. Meredith, The State of Africa, op. cit., p. 235–237.
Definition used to the deceased person the Beatification process of whom
has already started.
23
24

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

157

hop artists in the streets of Tanzanian cities25. To a certain extent
it was a reaction to the disappointment people experienced in
Tanzania after Nyerere’s death. Memory about ujamaa became
a form of opposition to rapidly increasing prices and growing
unemployment rate also affecting the well-educated citizens. It
was a manifestation of a great shock at scandals, nepotism and
corruption of an old and the same a new political class trying to
enfranchise the state assets. Hip hop, which came to Tanzania
along with globalisation, became an artistic form of opposition to
those changes and recollection of Nyerere’s Times during which,
according to many interviewed people, honesty, modesty, equality
and family values were in force. Lyrics written by hip-hop artists
are inspired by Afro-American celebration of Kwanzaa26 and promote the cooperative movement, family business, fair trade and
sustainable development. They adopted its seven core principles:
1. Unity (umoja) of family, nation and race; 2. Self-determination
(kujikhagulia); 3. Collective work and responsibility (ujima) in
the process of building our community; 4. Cooperative economics
(ujamaa) in building and maintaining our own shops and companies; 5. Creativity (kuumba); 6. Purpose: (nia) restoration of our
race; 7. Faith (imani) in our people, our parents and teachers, our
leaders, in justice and victory of our struggle.
General perception of socialism in Tanzania seems to be completely different from that in Poland mainly because it was a native
and anti-colonial project. As a matter of fact, interlocutors generally confirm that in economic terms the great project of Mwalim
25
L. Sidney, Ni Wapi Tunakwenda (Kultura Hip Hopu i dzieci Arushy), in: The
Vinyl Ain’t Final. Hip Hop and the Globalization of Black Popular Culture, eds.
D. Basu, S.J. Lemelle, London 2006, pp. 230–254.
26
A week-long holiday and movement of the African diaspora in the USA
formed in the 60s by a black nationalist Maulane Karenge (born as Ronald McKinley Everett).

�158

Maciej Ząbek

(i.e. their teacher, as they commonly called Nyerere) failed but
it does not mean that it was bad. They admit that currently their
standard of living is a bit higher and that they may enjoy greater
freedom in many areas, especially in business. When asked to
compare their present situation with that from the 70s they claim:
In economic terms, it must be stated that nowadays we lead better
lives. Everybody can work on their own, can act in a group or individually. Productivity is higher now. Smaller groups are more effective than
ujamaa villages [the interlocutor refers to work within non-governmental
organisation]. Now you do not have to do what they ask you to do but
you can choose what is profitable and in line with your business. We
like the idea that greater responsibility lies with us and that everybody
can fully exploit their own opportunities. Thanks to it you can see
the results of your activities. You realise that you did something and
succeeded in earning some money. In ujamma you could not see that.
Nobody knew who was responsible for what and anyway greatest profits
were acquired by the government. Work in ujamma was certainly of
collective nature but I did not like the fact that I did not know what
I had done and what my neighbour had. People stood no chance of
self-development and could do nothing about that. Nowadays, it is up
to me to choose whether to take up carpentry or start growing fruit and
vegetables or keeping pigs and I can see that I am responsible for my
activities, my final success or failure. I also feel better when I do not
have to be subordinate to somebody and listen to their orders [based
on the interview with people from Kilolo].

Nowadays, people are also satisfied, contrary to the times of
Nyerere, that they can buy in shops whatever they want. There is
a greater variety of goods than in the past and they are no longer
limited. That is one of the most noticeable changes positively rated
in contrast to the past:
In the past all the services were centralised in ujamaa. Sale of goods
could be held only there. For example, Ujamma decided to purchase
sugar and the day it arrived a shop was opened in a village so that
everybody could buy sugar. Yet, there was a list of people entitled
to buy that sugar. People who did not belong to ujamaa or did not

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

159

work in ujamaa could not buy anything [based on the interview with
community people from Luanzi].

Some students from Iringa regret nowadays that:
as a result of this programme... respect for private ownership was
violated,... poverty spread over Tanzanian province and the spirit of
private entrepreneurship, which was banned then, was eradicated,
although [they add after a while] the unity was strengthened which
positively influenced the process of creating our nation [based on
interviews with students from Iringa].

All in all, contemporary interlocutors do not deny obvious
shortcomings of the programme forming development villages, yet
they do not condemn socialism as they can notice its numerous
advantages when compared with the current system. It should be
added that the number of people with whom we conducted the
interviews on that topic and who positively evaluated ujamaa was
significantly higher than those who focused on negative aspects.
A surprising fact for us, Poles, may be that Africans from Tanzania
distinctly stressed the non-economic aspects of life they suffer
from. Their basic problems were not salaries, still much lower
in comparison with the developed countries (like in the case of
Poles), but the fact that they experienced the imbalance or even
decline of traditional system of social control, binding in every
African village for centuries. Additionally, they noticed a growing
and expanding social anomy which let people live for their own
and realised that capitalistic system further encouraged people to
lead such lives, incur loans in banks and have as few children as
possible. That is the most radical change which Africans do not
eagerly accept though they themselves let capitalism seduce them.
From our perspective, the greatest tragedy was the violation of
natural social balance. We lacked that balance which could help us
face ujamaa and could give us hope to fight that challenge together.
Your child was part of ujamaa. That challenge starts with small things.
If your child misbehaved and I could see that then everybody from

�160

Maciej Ząbek

ujamma could come to a child and reproach them as that child belonged to ujamaa and all the people formed ujamaa and the nation.
Ujamaa meant creating the nation.
Look at us. We were raised in ujamaa and we know how to respect the elders. If we go to other ujamaa villages we can see that
they also show respect to old people as these are natural rules of
upbringing. Nowadays, nobody pays attention to what an old man
says. Everyone wants to follow their own paths and you are not
allowed to reproach their children because parents will say that
these children are theirs and you should not interfere in their affairs.
The worst of all is the fact that everybody goes their own way and
children choose their own way of life and do not care what is good
for the community.
The truth is that it was more difficult to earn money but people
respected it more. When you earned some money you had to share it
with your relatives, grandfathers and ujamaa. You had one thousand
shillings to live on and buy clothes. It was to suffice. Today, you can
even earn ten thousand but it means nothing as the time spent on
earning that money is priceless.
At present there are hundreds of various schools and everybody
goes to a different one so it is not possible to compare the knowledge
gained. The same applies to the question of safety. In the past we
were together and ujamaa monitored the area. Now, in case of an
accident the police may come but a lot of time will pass and we do
not even know that policeman as he does not belong to ujamaa. He
is an anonymous representative of unknown authorities.
Look at how divided we are nowadays. Everybody represents
different values and follows their own paths. But after all, if it had
not been for ujamaa we would be still living in small huts. Thanks to
our communal work and power all of that development took place.
Nowadays, nobody stands a chance to buy a big house because they
will not be able to earn for that on their own. Thus, because of the
community breakdown we think that the times of ujamaa were despite
everything better.
Sentiment towards ujamaa is so great among old people because
they knew that everybody had the same salaries and they followed the
same rules. A drift away from ujamaa broke social ties and young people migrate to cities as they do not feel attached to their villages...

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

161

Earlier ujamaa meant a family but youth today do not like their
families and do not want to be limited by their families...
The young do not perceive agriculture as a source of business.
They think that the only business they can do is in the cities [based
on the interview with the community from Luanzi].

Opinions on the causes of the failure of the ujamaa programme
and the general breakdown of socialism in Tanzania may also attract our attention. It occurs that Tanzanians, mainly young and
quite well-educated last year students, do not think that the idea
was bad. In their opinion the failure was caused by weak planning
and poor execution. They can easily list its numerous advantages
and achievements:
People were more interested in one another than today. The state
provided social services, which strengthened unity of the nation.
Tribalism declined. People living in ujamaa showed more solidarity
and were more sensitive to others’ needs. The programme could not
achieve success as it was badly planned.

They often underline that the reason of failure existed not only
inside the system, but also outside it. The ujamaa experiment was
finished in 1982 because the villages, on one hand, were formed
on the inappropriate legal basis and on the other hand the International Monetary Fund demanded structural liberalisation in
return for assistance: Ujamaa ceased to exist as a result of growth
of the global capitalism which came to power... Additionally, activities of the World Bank and United Nations added to its collapse.
Domestic economy had to undergo changes and become compatible
with the global economic system.
Some of the statements resemble the then existing propaganda:
Ujamaa ceased to exist because Tanzania was attacked by Western
capitalism and individualism. Those ideologies spread all over the
world by the imperialists took control of the Tanzanian authorities
and forced them to complete the ujamaa project. Foreigners compelled the state to transform its system, which was facilitated by

�162

Maciej Ząbek

lack of national unity, selfishness and egoism of some state members
who wanted to grow rich to the detriment of others. The idea of
capitalism was spread in Tanzania [based on the interviews with
Iringa University students].

Only those pragmatic ones admit that:
the system could not defend itself because of its low economic
efficiency along with continuous population growth and conflicts
between the developing global market and inefficient economic
system of Tanzania.

Yet, almost everybody regrets the collapse of the system claiming
that the moment it collapsed they lost a considerable lot:
We achieved the economic unity, we enjoyed equal access to education and medical care as well as other social services. We gained
national identity. And now people have stopped working together and
living in communities. The government does not care about people,
which affects social inequality [based on the interviews with Iringa
University students].

Many representatives of intellectual and political elites are
sceptical about their prior criticism of the villagization programme.
In their opinion, although the programme collapsed it greatly
contributed to the process of establishing ties of villagers with the
state. They think that the programme should be considered not
only in economic terms but also from social and cultural point of
view as in these areas it evoked significantly greater changes than
in economy.
Thanks to the ujamma programme a dense network of local
administrative offices was established, health care and effective
tax systems were implemented and new modern law became
applicable. In villages where ujamaa programme was implemented the level of trust grew and the cooperation between
authorities and citizens who know their local leaders better and
are more attached to their region and country strengthened. It is
also noticeable that in the villagized areas people more eagerly

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

163

participate in parliamentary elections and greatly support the
governing party (currently CCM previously TANU27) with only
slight support for the anti-government opposition. People living
in development villages remember that they owe access to health
centres and possibility to educate their children to socialism. In
their opinion, the general level of development grew due to the
increase in per capita income and cereal production, with a visible
decrease in illiteracy. As a result of dissemination of education
(100% of 13-year-old teenagers and 95% of 17-year olds learn
at schools) average age of people getting married has become
on average higher (20 years for women and 25 for men), with
a slight fertility decline. Most importantly, however, a country,
which was previously devoid of villages, gave rise to the development of huge rural settlements equipped with basic service
infrastructure28. Experience from the 70s and 80s connected with
the name of Nyerere and the ujamaa programme transformed
Tanzanian villages. According to the socialism enthusiasts, despite
the failure of the programme it led to the considerable changes
in a country with long-lasting effects vital for that country’s
development.

Conclusions
Tanzania (known as Tanganyika before it unified with Zanzibar) has been a formally independent country since 1961 29.
27
TANU, Tanganyika African National Union, the main political party in
Tanzania formed by Julius Nyerere in 1954, at present Revolutionary State Party
(Chama Cha Mapinduzi – CCM).
28
P. Osafo-Kwaako, Long-run Effects, op. cit.
29
The United Republic of Tanzania was formed only in 1964 as a result of
union of Tanganyika and People’s Republic of Zanzibar and Pemba (earlier the
Sultanate of Zanzibar).

�164

Maciej Ząbek

Nyerere was in power for 24 years. The historical experiment
of combining African traditional community values with socialism in the form of the ujamaa project of villages reorganisation
lasted just 10 years as it developed on a full scale in 1973 and
ended in 1982. The changes brought about by the project are
still visible not only in the architecture and landscape of today’s
Tanzanian villages but most of all it left a long-lasting mark upon
mentality and culture of the country’s inhabitants. The experiment’s consequences are highly inconclusive and opinions about
it are indeed ambiguous. Tanzanians share the same opinion
only on one point stating that in economic terms the project
was completely unsuccessful. It remains an open question to
the majority of Tanzanians whether the project stood no chance
of success because it did not focus on human nature or due to
its poor planning and having been deliberately led to collapse
by hostile external forces. Distinctive weakness of the current
political system alternative along with the futile social effects
caused by neoliberal globalisation make many people defend
the previous regime and search for its positive sides. Objectively
speaking, it is hard to achieve as the common knowledge has it
that all positive changes introduced in Tanzania under Nyerere‘s
rule in infrastructure, education and building construction cannot
be attributed to Tanzanians only but mainly to the international
aid. However, the fact remains that today’s Tanzanians are much
better educated, united and prone to solidarity with their country
than the ethnically diversified tribal societies in the neighbouring countries. Tanzania has been up till now a peaceful, safe and
relatively well-organised country. Up to the present day it has not
been affected by civil wars and ethnic or religious tensions being
a real nuisance for most of the African countries. In Tanzania they
do not constitute a problem. Can it be, therefore, concluded that
Tanzanian national identity may be attributed to ujamaa at least

�UJAMMA. CONTEMPORARY DISCOURSE ABOUT...

165

to a certain extent? I leave this question to the potential readers
and researchers of this problem. Similarly, the question remains
why for majority of people safety (socialism) is more important
than freedom (liberal capitalism)? Maybe because there is no
real freedom without safety?
REFERENCES

Chałasińscy J. i K., Bliżej Afryki, Warszawa 1965.
Chayanov A.V., The Theory of the Peasant Economy, Homewood 1966.
Friedland W.H., Rosberg C.G., African Socialism, Redwood City 1964.
Herbst J., States and Power in Africa: Comparative lessons in authority
and control, Princenton 2000.
Iiffe J., Africans: the history of a continent, Cambridge 1995
Johnson P., History of the world – from 1917 to 1990s, London 1991
Kapuściński R., Gdyby cała Afryka..., Warszawa 1969.
Kornai J., Niedobór w gospodarce, Warszawa 1985.
Leszczyński A., Skok w nowoczesność. Polityka wzrostu w krajach peryferyjnych 1943–1980, Warszawa 2013.
Meredith M., The State of Africa. A History of Fifty Years of Independence,
London 2005.
Nyerere J.K., Freedom and Unity – Uhuru na Umoja, Nairobi – Lusaka –
Addis Ababa 1996.
Oliver R., Atmore A., Africa Since 1800, Cambridge 1967.
Osafo-Kwaako P., Long-run Effects of Viligization in Tanzania, Draft 2011,
www.econ.yale.edu/conference [Accessed: Jun 2015].
Perham M., The Colonial Reckoning: The End of Imperial Rule in Africa in
The Light of British Experience, New York 1962.

�166

Maciej Ząbek

Sidney L., Ni Wapi Tunakwenda (Kultura Hip Hopu i dzieci Arushy), in:
The Vinyl Ain’t Final. Hip Hop and the Globalization of Black Popular
Culture, eds. D. Basu, S.J. Lemelle, London 2006.
Ząbek M., Wsie wspólnotowe w Tanzanii – wspomnienia po afrykańskim
socjalizmie, „Zeszyty Wiejskie”, 21(2005), s. 43–58.
Zins H., Historia Afryki Wschodniej, Wrocław – Warszawa 1986.

�Chapter 5.

AMBILIASIA PENIEL MOSHA
STEVEN KAUZENI

SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE:
THE UNTOLD STORIES OF CLIMATE
PRESERVATION FROM KILIMANJARO
ABSTRACT

Climate change has been one of the indispensable topics to international conferences and local ones, academics and streets, old and young,
male and female and the stratification may go on, simply because its
effects engulf all facets of man’s life regardless of heterogeneity. Most
academic endeavors so far focused on the scientific preservation measures of climate change forgetting the other untapped and invisible side
of traditional knowledge that helped to preserve the climate that recent
generation wasn’t lucky to find. This paper goes deeper and explores the
traditional untold measures used for environmental conservation and
poses it as a challenge to modern generation. Using Qualitative approach
the researchers conduct an in-depth interview to the purposeful selected
elders of Mshiri Village and bring out the worked truths on how the villagers once imbibed interesting environmental conservation mechanisms
which preserved the world they lived in. The key findings reveal that the
question of environmental conservation and climate change is or should
be faith-based, collectively held, and engraved in peoples’ hearts in the
adoration of the creation which takes us back to the theories of moral
realism. Having observed that most academic endeavors so far focused
on the scientific measures to control climate change while neglecting the
AMBILIASIA PENIEL MOSHA, STEVEN KAUZENI – Assistant Lecturer,
The Mwalimu Nyerere Memorial Academy.

�168

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

other untapped and invisible side of social cultural deeply rooted interventions that helped preserve the climate; this paper focuses attention on
Traditional Knowledge as was used previously by Mshiri village natives
and suggest how this can be used complementarily with modern scientific
measures to conserve the environment and boost economic development
as a result. The paper recommends that there should be deliberate efforts
to inculcate ethical obligation to Tanzanians which will bring back the
once felt connection between man and nature which as a consequence
will arouse conscious environment conservation spirit that will be backed
up by the fusion of belief and reality of what is societal good.

Introduction
Once upon a time climate change was a foreign topic in academia and students struggled hard to understand concepts like
weather, temperature, draught, floods and many others. Nowadays,
these concepts are easily understood as what was only to be known
theoretically is now practical and easily observed. Environmental
degradation is vivid and harnessed by man. Population growth
resulting in overconsumption and technological advancements,
resulted in degradation of biophysical environment and ultimately
change in climate with vivid global effects like melting glaciers
and rising sea levels resulting in floods, extreme weather, shifting
rainfall patterns, extreme draught, human health defects, wildlife
catastrophes and costs for society and economy. According to
WWF1 for instance, the average temperature in arctic region has
increased by 5 degrees C over the last 100 years and they suggest
the disappearance of ice cover in few decades to come. This has
disastrous effects on polar species and the world climate in general.
In Tanzania consequences of climate change are also vivid.
As reported by Patric Lameck (n.d.), climate change has several
1

WWF, Soil Erosion and Degradation, 2016.

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

169

impacts like invasion of salt water to freshwater bodies in Bagamoyo, submergence of Maziwe Island in Pangani and Tanga, land
slidding in Same District and loss of soil fertility. Yussuf I.2 further
reports effects like water salinity and scarcity, increase in rainfall
intensity in different places, declining fish stock, beach erosion,
rising temperature and changing wind.
Governments all over the world are trying hard to control the
rapid pace of climate change and dealing with resultant consequence. Several counteracting measures provided include scientific
approaches like beach nourishment, agro forest, climate proofing
of critical infrastructure, desalination and developing sustainable
ground water management policies.
However, it is evident that traditional African societies had own
unique ways of conserving the environment and hence built conducive ecosystem that enabled them to survive for many years, having
enough to eat and store, and have consistent weather patterns which
were predictable and beneficial for their daily lives. Despite presence of this treasure, its documentation is scarce3. This paper uses
qualitative approach and conducts a purposeful in-depth interview
to Mshiri natives and brings out the worked – truths on how the
Kilimanjaro traditional societies imbibed interesting environmental
conservation mechanisms which preserved the world they lived in.
Statement of the Problem
Despite the fact that traditional knowledge played a great role in
conserving the environment, it is currently minimally utilized. This
is the knowledge that was revealed in social cultural practices interconnected with people’s belief in supernatural God and gods who
I. Yussuf, Tanzania: Assessing Impact of Climate Change On Environment,
Human Health, Food Security, 2016.
3
L. Sati, Traditional Practices Key to Environmental Conservation, Available
at www.av.at.nwsofthesouth.com. Accessed on 21st July, 2017.
2

�170

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

were the providers and enforcers of the rules of nurturing nature. It
was voluntary, cheap and collective hence simplified enforcement of
mutually agreed measures and created belongingness and ownership of efforts. Its documentation is also scarcely available and its
practice is about to disappear in the long run. Presence of extreme
climate change indicators in rural Tanzania which was once well
conserved raises questions as to what might have gone wrong.
This has escalated to urban areas as well. For instance, the
2005/2006 draughts reduced economic growth by 1% GDP and
affected livelihood enormously; change in crop yields and labor
productivity is estimated to affect the economy causing losses to
annual global GDP in 2060 by 0.8% and by 0.9% to more vulnerable regions according to OECD (2010); deterioration of aquatic
systems; land degradation; lack of accessible, good quality water
for rural and urban inhabitants, environmental pollution, food
shortage, eruption of diseases and loss of wildlife habitats and
biodiversity are all indicators that modern scientific environmental
conservation knowledge is not sufficient to control climate change
(Tanzania environmental policy).
So far lots of money has been invested in scientific interventions
to conserve the environment and deal with climate change (UKaid).
Tanzania has joined global initiatives and signed protocols like
Kyoto protocol and various donors such as Denmark, Finland and
Sweden are also supporting the initiative. The government also
has established institutions and policies to deal with environmental
conservation, launching various campaigns like alternative energy
campaigns and others despite the piecemeal results.
However, there is the untapped traditional knowledge secreted in
social culturally deeply-rooted interventions that helped to preserve
climate in African natives. This is scarcely researched upon and documented, neither its usage is sufficiently employed. If well tapped,
the researchers believe that it can complement the modern scientific

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

171

knowledge and robust environmental conservation and control climate change and its consequences as it used to be previously. The
research investigated the significance of traditional knowledge in
conserving the environment in Mshiri village in Kilimanjaro region.
So, it is the standpoint of this paper that the use of traditional
knowledge would significantly complement the present scientific
methods of which some have been proved to accelerate further
problems to environment.
Purpose of the Study
The purpose of the study was to assess the contribution of traditional knowledge in environmental conservation using a case
study of Mshiri Village at Kilimanjaro region.
Objectives of the Study
The study was based on the following objectives:
– To determine traditional knowledge practices which were used
to preserve the environment in the study area.
– To find out the significance of traditional knowledge in conserving the environment in the study area.
– To identify indicators of climate change at Mshiri Village in
Kilimanjaro.
– To analyze factors influencing climate change in the study area.
– To assess people’s awareness on day-to-day implication of climate change.
Significance of the Study
There is a need for complementary measure of conserving the
environment in Tanzania, especially on the re-adoption of social
cultural habits or practices that once worked. This information is
currently scarce on literature and neither are there formalized efforts directed to such measures in Tanzania’s conservation undertak-

�172

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

ings. This knowledge will be useful three-fold. One, to the people of
Tanzania and elsewhere, it will impart them with complementary
home-made measures of conserving climate and hence appreciate its consequences; two, for environmental and climate change
activists it will provide a challenging countermeasure that they
can incorporate in their interventions and three, it offers a unique
opportunity for government to rethink and formally acknowledge
the role of traditional knowledge in conserving the climate.

Literature Review
Introduction
The need for traditional knowledge in preserving climate cannot
be overemphasized. Gleb Raygorodetsky4 emphasizes the indispensability of traditional knowledge in environmental conservation.
This traditional knowledge is embodied in traditional ways of life
which contribute little to climate change; moreover it is the base for
‘‘community based adaptation and mitigation actions that sustain
resilience of socio-ecological systems at the interconnected local,
regional and global scales’’ according to Raygorodetsky5.
Definition of Traditional Knowledge/ Indigenous
Knowledge as used in climate change
The Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC) conceptualizes traditional knowledge/ Indigenous knowledge or local
knowledge as adaptation strategies held by indigenous people
G. Raygorodetsky, Why Traditional Knowledge Holds the Key to Climate
Change, United Nations University. Abrufbar unter: http://unu. edu/articles/
global-change-sustainable-development/why-traditional-knowledge-holds-thekey-to-climate-change (Zugriff am 19), 2011.
5
Ibidem.
4

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

173

worldwide which are cost-effective, participatory and sustainable. This is to say that indigenous societies have own ‘know how’
which is adopted, instituted and transferred from one generation
to another through the informal education mechanism such as
experiential learning and storytelling. This definition will be used
in this paper to represent traditional methods and techniques that
were used previously by the indigenous forefathers around Mount
Kilimanjaro in Mshiri village and whose traces still remain but
suffocated by contemporary adverse anthropological activities
which are hazardous to the environment and modern scientific
control measures.
Theoretical framework: Moral Realism Theory
The questions of ontology (theory of being/existence) and
epistemology (theory of knowing/ methods of knowing what exists) split when it comes to science and religion as they both have
different assumptions. Religious ontology from Realist perspective
for example confers the existence/ truth to Moral realism, i.e. truth
exists beyond what we think of it while scientific ontology ascribes
the truth to experiments and facts which lay proof for what exists.
This paper focuses on realism. Assumptions of realism as pointed
out by Ron White (n. d.) are as follows:
There are at least some timeless universal facts or timeless
universal values that serve as the foundation for our true beliefs.
1) Moral realism argues that ‘there at least some prescriptive
beliefs that are similarly true, that correspond to values that
are universally good, and independent of what individuals or
communities think about those values’ (ibid).
2) The timeless and universal moral truths, are founded on timeless and universal foundation that is rooted in a theory of Truth
‘Value based on a one-to-one correspondence between belief
and reality’.

�174

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

3) True beliefs correspond to the dictates of foundational reality
and false beliefs contradict that reality.
4) The role of supernaturalism especially divine command theory
which demands that universal moral truth is based on the word
of God whose main presupposition is that all humans belong to
same God who is unstoppable, all powerful and all pervading
(i.e. omnipotent/unstoppable/all powerful, omnipresent/all
pervading/universal and omniscient).
5) The unquestioned authority of God is usually supported by the
inability to escape God’s timeless and universal vigilance to
detect non-compliance with universal rules, and the inability
to resist God’s timeless and universal enforcement of those
rules’.
The correspondence between belief and reality has been
nurtured by the African traditional societies as regard to environmental conservation6. Environmental conservation practices
were a positive externality of mixed rituals and beliefs that was
held dear to peoples’ hearts and passed from one generation to
the next. Being constructed by communities they then became
venerated as traditions (White ibid). This theoretical stance
elaborates clearly the foundation of the beliefs that existed in
Kilimanjaro and which consequently provided the ecosystem that
was favorable to the dwellers. The fact that indigenous people of
Kilimanjaro held true beliefs that was found on the reality that
the environment provided their physical needs which were connected to their religion and the fear of the supernatural God’s
punishment and gods; they automatically abode to the collecL. Sati, Traditional Practices Key to Environmental Conservation, op. cit.;
S. Asiimire, The Unwritten Law: Traditional Ways Of Conserving Environment. [Online], 2014. Available: https://www.newvision.co.ug/new_vision/
news/1316940/unwritten-law-traditional-conserving-environment. [Accessed:
02-Jan-2018].
6

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

175

tively agreed norms which were traditionally instituted as will
be envisaged in the coming sections.
Environmental Destruction in Tanzania
The multitudinal impacts of climate change are vividly felt
worldwide and Tanzania is not exceptional. The extent of environmental destruction has escalated the qualitative and quantitative
short term and long term effects to living and non living things on
earth. Stiftung Konrad’s (2016) for instance has provided a chaineffect of prolonged draughts in Tanzania which has reduced the
mean annual temperature resulting in fall of cash crop production
which has led to lower agricultural yields resulting in a whole set
of social, political and economic difficulties to the country.
Anthropological environmental destruction activity has resulted in consequences like reduced precipitation and underground water; dried wells, reduced springs and lakes like Victoria,
Manyara and Rukwa; reduced dams like Nyumba ya Mungu in
Kilimanjaro. This has led to food insecurity resulting in famine,
desertification and the prolonged conflict between farmers and
pastoralists.
Land degrading encounters have facilitated soil erosion, desertification and salinization. This is due to activities like overgrazing,
wild fires, deforestation and inappropriate agriculture practices.
Forests and wetlands are suffering from deforestation caused
by increasing need for timber and energy. According to Tanzania
Environment and Climate Change Policy Brief (2010) as quoted,
‘The wetlands are threatened by increasing population, land clearance and deforestation of swamp forest and surrounding woodlands, poaching, pollution and eutrophication, and modification
of natural flow regimes. The ecosystem services are impaired by
infestation of alien species, declining fish populations, habitat
destruction and loss of biodiversity’.

�176

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

Biodiversity which plays a great role in supporting life on earth
has been affected in numerous ways. For instance, aquatic life
has been vulnerable to manned – harmful activities like destructive fishing, unregulated costal tourism and over-exploitation of
aquatic resources.
Deforestation is said to disturb forests potentials like purification and regulation of water, climate regulation, and carbon
sequestration. It is also accused of being responsible for global
climate change mainly facilitating erosion, siltation and loss of
ecosystem services7.
Impacts of Environmental Destruction in Tanzania
Environmental destruction has a lot of impacts. Some of these
include but not limited to overheated temperature from global
warming which has led to melting icecaps like that of Mount
Kilimanjaro with long-term threatening effects of total diminishing. It is estimated that the snow at the top of Mount Kilimanjaro
will disappear in 10 years time to come. Consequent to this are
economic impacts like lack of tourists who bring foreign currency
that is directed to development interventions in the country. This
impact trickles down to enhance family poverty especially to dependants of tourist activities of Mount Kilimanjaro.
There has also been an outbreak of pests and diseases which
have affected coffee production by 20% in areas which will experience heavy rainfall and maize production has declined by 33% on
the national level leading to consequential effects of prize escalation impacting the poor who cannot afford the prize.
The Tanzania Environment and Climate Change Policy (2010)
has reported that Tanzania’s water resources’ flowing is being
J. Andersson and D. Slunge, Tanzania – Environmental Policy Brief, Gothenburg 2005.
7

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

177

reduced and hence affects lives of the users in many ways; for instance domestic usages and hydroelectric power production. Rivers
like Pangani River which supports life in Kilimanjaro and Moshi,
the Ruvu River which supports Dar es Salaam are also affected.
It is estimated that ‘‘the reduced flows of the Pangani will impact
the 17.4% of the country’s hydropower generated in that basin,
while the increased flows in the Rufiji basin may cause damage to
the Mtera and Kidatu hydropower installations, which generate
50.3% of the country’s hydropower’’8.
Different Remedies Given
In fighting environmental degradation and preserving climate
Tanzania has joined forces with global initiatives like signing the
UN Framework Convention on Climate Change (UNFCCC) in
1992 and ratified it in 1996; signed the Kyoto Protocol in 2002
and established a National Adaptation Program of Action in January 2007. Deliberate efforts have also been put by institutionalizing
environmental conservation by establishing various sectors like
ministry to deal with environment in Vice President’s Office Division of Environment, Ministry of Energy and Minerals, Ministry of
Water and Irrigation, Ministry of Agriculture, Food Security and
Co-operatives and Ministry of Natural Resources and Tourism,
National Climate Change Steering Committee (NCCSC), Tanzania
Meteorological Agency and others.
Moreover, the establishment of several policies like National
Environmental Policy (NEP, 1997), the National Environmental
Action Plan (NEAP, 1997), the National Adaptation Program of
Action (NAPA, 2007);, the Environmental Management Act (EMA,
S. Mkhandi and J. Ngana, Trends analysis and spatial variability of annual
rainfall, in: Water Resources Management in the Pangani River Basin: Challenges
and Opportunities, ed. J. Ngana, Dar es Salaam 2001, pp. 21–29.
8

�178

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

2004), a legislation providing for legal and institutional framework for sustainable management of environment, prevention and
control of pollution, environmental compliance and enforcement,
etc., the Environmental Impact Assessment (EIA) and Strategic
Environmental Assessments (SEA) have been accomplished.
Tanzania has also instituted measures like use of alternative
sources of energy like improved sources such as biodiesel charcoal
and stoves and donors likewise have been invited and they play
a great role in saving the climate. The Government of Norway for
instance has pledged US$100 million for work related to Reducing Emissions from Deforestation and Forest Degradation (REDD);
Denmark through DANIDA is conducting a lot of projects in various
areas in the country, Finland supports forest and environment, and
Bioenergy, and European Union also plays a key role.

Traditional Knowledge for Environmental preservation
General Overview
Traditional social cultural habits of preserving climate and
environment have been carried and demonstrated in traditional/
indigenous or local knowledge. In 1992 the UN Conference on
Environment and Development (UNCED) positioned this knowledge in the centre of attaining sustainable development though
protecting earth’s biological diversity. Moreover, many international development agencies are recommending the integration of
scientific and traditional knowledge which entails linking culture,
environment and development in management of natural resources
and conservation of biological diversity.
This knowledge is said to be community based, collectively held
and useful on complementing scientific interventions in climate
change. The Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC)

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

179

insists on the indispensability of indigenous knowledge in developing adaptation and resource management strategies and that
it is cost-effective, participatory and sustainable. Furthermore,
the United Nations, Traditional Knowledge Initiative (UN-TKI)
in Partnership with IPCC recognizes the importance of involving indigenous people in climate change debates. Other global
organizations like UNDP, UNESCO, and CBD in recognizing the
importance of local or traditional knowledge are campaigning
to involve local people in developing local, regional and global
policies in addressing climate change. Lastly, the 2011 Mexico
City workshop has recognized the importance of local knowledge
in agro forest, traditional medicine, biodiversity conservation,
customary resource management, impact assessment and natural
disaster preparedness and response9.
It has to be noted that as mentioned in the background information and in the theoretical framework this traditional knowledge is backed up by existence of traditional beliefs that manifest
themselves through fear of supernatural God or gods/goddesses
whose abode lied in rocks, streams, trees, rivers and others and
that these gods can protect them from harm, famine, draught,
epidemics and war, and that it happens that these gods avenge
their anger on however disobey them. Moreover, these beliefs have
been merged with legal institutions of the community which in
turn make people obedient10.
G. Raygorodetsky, Why traditional knowledge..., op. cit.
R.J. Chacon, ‘Conservation or Resource Maximization? Analyzing Subsistence
Hunting Among the Achuar (Shiwiar) of Ecuador, in: The Ethics of Anthropology and
Amerindian Research: Reporting on Environmental Degradation and Warfare, eds.
R. Chacon and R. Mandoza, New York 2012, pp. 311–360; S. Krech, Reflections
on conservation, sustainability, and environmentalism in indigenous North America,
„American anthropologist”, 107(2005), no. 1, pp. 78–86; P.A. Cox, Will tribal
knowledge survive the millennium?, „Science”, 287(2000), no. 5450, pp. 44–45.
9

10

�180

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

Traditional Knowledge Practice in Africa
African traditional knowledge on environmental conservation
is interconnected with religious practices as it was widely believed
that ‘everything which belongs to ecosystem and environment had
strong spiritual meaning for humans’11.
It is widely believed that African communities have incredible
knowledge on conserving climate and that Africans are excellent
observers and interpreters of change in the environment12.
African traditional knowledge has proved useful in conserving
climate and providing subsistence for the dwellers over years as
demonstrated in different ventures. Humans have relied on plants
for multipurpose aspects such as food, clothing, construction
materials, cosmetics and medicines, and this has sustained for
years because ‘traditional value systems have guided the sustainable use of wild plants in Africa over the years’ (conserveafrica.
org n. d).
Also some African rituals set forests as ‘no go’ areas as they
were regarded as Gods and gods’ residences as hence cannot be
contaminated by community members who were not religious
leaders. Moreover, unnecessary tree cut was forbidden and one
has to acquire special permit to do so. Sati (2013) for instance
posits that forests were made part of the community who had
feelings for them. This cultural practice lets forests robust and as
a result regulates climate by attracting rainfall, wind barring and
cool the areas.
In tribal communities of Urhobos in Delta Central in Ghana and
even in Nigeria for instance there exist certain taboos on killing
or eating an animal totem which has played a key practice of inS. Asiimire, The Unwritten Law..., op. cit.
G. Raygorodetsky, Why traditional knowledge..., op. cit.; L. Sati, Traditional
Practices Key..., op. cit.
11
12

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

181

digenous knowledge for conserving biodiversity. This is practiced
in the belief that there is supernatural connection between people
and environment.
In his own words Asimiire S. posits that ‘natural phenomena
were seen as possessing spiritual powers, and the natural force that
supplies food seen as superior and accorded respect and veneration;
and therefore sacred and endowed with healing powers’13. Certain
trees, for instance, could not be fell because they were considered
as (God’s trees) and this shows the strength of traditional habits
intrinsically connected with religion in environmental conservation.
Land in African societies was also seen as a goddess. On Sunday
or even when the community member has died, one could not
farm the land; this regulated man’s impact on the land and thus
secured its fertility. Land in these traditional societies belongs to
clans and not to the individuals, and because the clan consisted
of the living, the dead and even the unborn, it enhanced the idea
of sharing and caring or nature.
Generally, rivers and seas were also seen as abodes of the gods
and as divinities, certain human activities that marred their beauty
were considered abominations; therefore, pollutants and human
waste could not be discharged into these water bodies lest the
culprits were punished by gods.
Traditional Knowledge Practices outside Africa
Not only in Africa but also all over the globe traditional or local
knowledge has way back been beneficial and used by indigenous
people for survival and conserving the climate. The following
case of Philippines, as demonstrated by UNESCO (2013), shows
how traditional knowledge was used by the Philippines to enable
them survive;
13

S. Asiimire, The Unwritten Law..., op. cit.

�182

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

The Philippines used traditional knowledge in building social
cohesion and cooperation networks using traditional supporting systems involving reciprocal exchanges of valuables with
stories associated with them. These took place as rituals and provided the forum for the whole community to agree and transfer
worked knowledge of resource management and environmental
conservation.
In Ranau S a b a h traditional knowledge on environmental
conservation has been manifested through agriculture and traditional healing activities. In agriculture, for instance, hilly areas
were protected from erosion by planting and avoiding cutting
down trees and mixed farming and shifting cultivation methods
were employed to retain fertility. Also, there were certain prohibitions like observing dreams and listening omens from birds. If,
for instance, one had a bad dream when he/she is about to open
a new piece of land it signaled bad luck unsuitability of place for
farming; likewise certain birds’ sounds signaled good or bad omen
and one had to strictly follow it hence limit land use.
Vitality of certain food crops used for medicinal practices allowed plenty of trees to be found around native homesteads
and hence regulated climate. Red rice water, for instance, was
a medicine for women who have just given birth and its leaves
were believed to increase blood content.
In I n d i a several practices accompanied by religious practices
have taken place whereby for instance certain forests are named as
sacred and protected by customary laws. Such forests are potential
for herbs and other medicinal plants.
All these evidences of presence of traditional knowledge prove
that it is not to be neglected. In Tanzania, however, there is scarce
literature on this knowledge despite the fact that the remnants
of its existence are still evident to indigenous societies to date.
Moreover, no research has been conducted to study its existence in

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

183

Mshiri village and pose it as complementary measure to preserve
environment to modern generation. This is the gap that this paper
has attempted to fill.

Research Methodology
Introduction
Methodology denotes a systematical way of solving Research
problems. It contained various steps that have been generally
adopted by research in studying this research problem along
with logic behind them. This paper was set to find out whether
traditional environmental conservation methods can be helpful
to complement the modern and scientific methods of which its
effectiveness is proving ineffective and adding further problem
to the planet Earth.
The process of achieving this involved investigation and exposed
various methods of traditional environmental conservation that
can be utilized to help the large mass of Tanzanian population to
conserve environment in more distressful conditions of environment destruction that is in persistence today.
Research design
The study employed Case study research design with the view
that it would provide an opportunity to study the aspect of the
problem in some depth within some limited time scale, the research
maximized qualitative approaches and quantitative approaches to
ensure quality.
Study Area
The study was based on Kilimanjaro region; the focus was to
assess the contribution of traditional knowledge in environmental
conservation using a case study of Mshiri Village which in recent

�184

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

years has lost its virginal condition of coldness and instead high
level of temperature is being experienced. Study population has
focused on the elder people of Mshiri village in Kilimanjaro region
as well as some few middle aged people to air out their views
on how properly traditional knowledge can be utilized to help
and complement the current methods to achieve the promising
environmentally friendly conditions to man’s life. This population
is chosen because they have the treasure of the knowledge from
experience and they are eye witnesses to climate change in the
village and so reliable information was obtained from them.
Sample size and sampling
The study optimized purposive/judgmental sampling because
researchers believed that it would provide the necessary and rich
information relevant to the study problem. R a n d o m s a m p l i n g
was used to complement purposive sampling whereby the sample
size included 10 respondents who were the elders that in distant
time utilized traditional methods in course of environmental
preservation; 5 individuals of middle age, 2 of them being forest
specialists aimed to provide technical experience on environmental
conservation.
Data collection methods and Analysis
The study was optimally designed to use both primary and secondary data, however utilization of secondary data method found it
difficult given that sources on traditional methods of environmental
conservation were limited especially in Tanzanian context, however
documents from other African countries were utilized. However, the
study used n-depth interview method which involved face to face
conversation between interviewer and respondents with the purpose
of eliciting information from the respondents. This helped researchers to follow up ideas, probe responses and investigate motives

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

185

and feelings in relation to environmental conservation methods.
Secondary data were obtained from books, journals, institutions
statistics and reports for theoretical analysis. Data obtained from
the field were recorded, summarized, operationalized and data
from documents were subjected to content analysis. Presentation
of Data was in the form of text and elaborations and qualitative
elements were presented in the form of percentages and tables.
Data quality control (Reliability and Validity)
Reliability of data is the extent to which a test or procedures
produce similar results under constant conditions on all occasion,
on the other hand, validity tells us whether an item measures what
is supposed to measure or describe. To ensure these a careful operationalization of research instrument was employed including
employing multi methods in data collection.
Data Presentation and Findings Discussion
This section presents and discusses the findings of the study.
They are presented following the sequence of research objectives.
A number of questions were posed regarding environmental preservation and climate change in Mshiri village. Questions included
asking the respondents to mention practices and significance
of traditional knowledge used to conserve the environment, to
mention practices of climate change in their village, to point out
factors influencing climate change in their area, and to show their
awareness on the implication of climate change in their day to day
lives. Results are presented and discussed below.
Practices and Significance of Traditional Knowledge
in Environmental Conservation in Mshiri Village
In answering the question on practices and significance of traditional knowledge on conserving the environment, it was found

�186

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

out that traditionally local knowledge was paramount in preserving
climate change for Mshiri village residents. This was facilitated by
their homogeneity in race, language, religion and even leadership
style whereby people were under patronage of their political and
religious leaders. The fear of gods and God (Ruwa) for enforcing
and punishing the law breakers of what was communally agreed
has been one of the strongest reason for preserving the environment
in the village. This is summarized in the table below, presented
and discussed thereafter.
Table1: Key Practices of Traditional Knowledge in Preserving the Environment
Element

Number

%

Religion

15

100

Solidarity works (Jumatatu)

13

86

Respect to Leaders and Sanctions
Traditional Healing
Homogenous Leadership
Others Practices

5

15

14

93

2

13

15

100

Source: Field Data 2017.

Religion
From the table above it was revealed that Religion was the basic
element that serves as the foundation of environmental conservation at Mshiri village supported by all 15 participants, i.e 100%.
It reflects the traditional cultural heritage where by customs were
ascribed to worship of gods and one God for Chagga people (Ruwa)
who was the enforcer of truth. This God spoke to people vividly on
the dos and dont’s in the society. He punished the law breakers by
killing them, bringing famine of diseases to their clan/ homesteads
and to this end everything was looked from religious perspective
(Mbiti ibid). God provided nature and human realized this and so

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

187

was in good relationship with it14. There were several avenues that
connected environmental conservation and religion as follows:
All 15 respondents (100%) discussed about the existed belief
that God and gods resided in specific major avenues like big trees
or mountains. For instance, some trees were not supposed to be
cut or touched. They grew in various places in the village and it
was an abomination for anybody, to approach the tree zones except
the elders. Trees like ‘Mkuu’ and ‘Mfuranje’ were considered sacred
and every homestead had them. As a result the trees grew big attracting shades, preserving ecology, and acted as wind breakers
making the area well-conserved. This traditional knowledge and
belief are synonymous with Mkenda (n.d) findings that African
society big trees like fig and baobab were a manifestation of the
powers of Supreme Being and used as shrines.
Not only in Africa but even outside Africa big trees have been
considered sacred and kept for veneration. For instance, the Bothi
tree is considered as a sacred fig tree by Buddhist, Hinduism and
Jainism. This is according to Mkenda that “indigenous people
knew that they had religious and moral responsibility towards the
environment and that if they destroy environment it would imply
destroying themselves”
Moreover, big rivers were also preserved and adored as they were
perceived to have supernatural powers. Big rives had ‘basin – like’
places traditionally known as ‘Nduwa’ which were considered to
be the gods residence and so were inaccessible to ordinary villagers except for religious leaders who were authorized by gods to
enter. These were used for rituals and intercession between people
and gods in cases where for instance there were calamities caused
C.V.O. Eneji [et al.], Traditional African Religion in Natural Resource Conservation and Management in Cross River State, Nigeria, „Environment and Natural
Resource Research”, 2(2012), no. 4, p. 45.
14

�188

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

by man disobedience. These places were approached to remove
bad omen and by pleading to the ‘mizimus’ i.e. ancestral spirits.
These places were normally surrounded by big trees, grasses and
tree bushes. As the place was well conserved it was never dry and
it maintained rivers that flew to the village throughout the year.
Solidarity works (Jumatatu)
Another traditional practice which reflected people’s traditional
knowledge in environmental conservation was existence of solidarity works. This was mentioned by 13 respondents equivalent
to 86 %. Frequent meetings on how to conserve the environment
were facilitated with religious leaders and political leaders. It
was a tradition for village leaders to have a session after every
Sunday service to give announcements and allocate ‘Jumatatu’
tasks (community solidarity works) and religious leaders would
wind up by adding emphasis insisting Gods enforcements on top
of legal ones. This practice still happens but to lesser extent and
also these solidarity works are greatly affected with rural-urban
migration whereby most of youth have shifted to urban areas in
Moshi, Arusha and even Dar es Salaam leaving elderly people who
are not as energetic to tender these works.
Moreover, solidarity works were demonstrated in the act of
guarding forests in turn against the stubborn and law breakers. As it
was noticed that law breakers were always trying to enter forests for
reasons like fuel searching, felling trees, honey harvest and others,
and by noticing that these harmful activities will endanger their
environment, they agreed to guard the forests in turn. The village
leaders knew all members of the community and they were each
assigned a day to guard the forests, failure to do so would attract
sanctions like fines. For those who were caught destroying the
forests punishment included beating in public, fines or confiscating personal property like baskets, cattle and anything available.

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

189

This was associated with the belief that forests were provided by
God for caring his people, so it was collectively agreed to respect
that by preserving what He has given them.
Among the interviewees, 3 respondents (20%) mentioned
demonstration of traditional knowledge in keeping tree nurseries.
Leaders, both political and religious were champions in ensuring
that trees were planted in every homestead and open places. It
was even agreed that every Monday to be a community working
day and one of the activities was planting trees all around the
places that were identified by the leaders. This made the village
to be so full of trees and fruits that served for shades, food and
good climate.
As pointed out by moral realists that true beliefs correspond to
the dictates of foundational reality and false beliefs contradict that
reality; it was easy for community members to place their belief
in what they knew was true and this was reciprocated by having
a good climate which supplied them with everything they needed.
There was also unique knowledge on keeping water sources.
One of them included guarding seriously ways that lead to Mount
Kilimanjaro to prevent bypassers and those who would try to enter
without permission as these were main sources of bush fires that
frequently attacked the area and destroyed the natural forests for
about 41 km2 between 1952 and 198215.
It was also reported by almost 98% of the participants that all
village men would on every Monday attend all water sources like
springs, wells and rivers to make sure that they are not blocked
and are clean and anyone who missed that activity was fined.
Another activity was digging, directing and frequent cleaning of
P.Z. Yanda and E.K. Shishira, Forestry conservation and resource utilization
on southern slopes of Mount Kilimanjaro: trends, conflicts and resolutions, in: Water
resources management in the Pangani River Basin: challenges and opportunities,
ed. J.O. Ngana, Dar es Salaam 2001, pp. 104–117.
15

�190

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

canneries (mifereji asilia) that were made from the water sources
directly to homesteads in the village for purposes of irrigation,
domestic uses like washing, cooking and bathing and for taming
harmful animals like wild rabbits (‘panya buku’) locally known
as ‘fuko’ that destroyed banana trees and other crops. It was collectively agreed and enforced that no one has to do any private
activity that dirty the water or prevent these waters from entering
other people’s homesteads. This means that it was shared by all
villagers equally. These made the water sources last for years and
there was enough water for everybody’s use.
Respect to Leaders and Sanctions
Traditional knowledge was also manifested by existing sanctions
like prohibiting animal grazing from water sources, in the forests
and in private properties. Areas which were believed to be gods
residence were no entry zones and fairy tales had it that when
animals entered these areas they vanished. Also, if any community
member, who was not even a leader, witnessed a law braking act,
he/she went to report it to the leaders and appropriate measures
were taken like public beating, fines or total confiscation of the
cattle.
Explaining keenly one old woman of about 70 years narrated
that cattle rearing, being one of the major activities for every
homestead, it was women’s major task to find fodder for cattle.
Sanctions were the same that these no go areas like water sources
and ‘Nduwas’ were no go areas and if caught same sanctions mentioned above would apply. It was very common to find women being
slashed publicly in front of everybody including their children. As
this was a humiliating and shaming activity women had to ask for
permission and followed instruction to only enter the permitted
zones. She narrated a case where she and her friend spent the
whole night in the forest just to avoid being apprehended by the

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

191

villagers who noticed them entering the forbidden zone. They had
to come out the other day afternoon and still face the humiliation
and according to the woman, they never dared to repeat the act
and it became a lesson to the rest, and this was so because leaders
were highly respected.
This practice has to be reintroduced. People have to be involved
in formulating strict rules to conserve the environment in which
they will feel ownership and hence implement as their own as it
has been proved that people must have voice on deciding their
fate, being listened, respected and empowered to implement what
they collectively agree so as to bring ownership and sustainability16.
Traditional healing
Fourteen (93%) of respondents reported traditional healing practices as an area which demonstrated high knowledge
in conserving the environment. This refers to knowledge that
existence in varieties of trees and other plantations that were
identified to have healing powers. These existed in planted trees’
seeds, leaves and roots of vegetations. It was learnt that some
trees were not fell for traditional medicinal purposes both for
humans and animals.
Homesteads were also full of human medicine plantations like:
‘mpasi’, ‘kitolo’ and ‘mareremu’ for treating coughing’, ‘mamboko’
for curing broken bones or injured nerves, ‘ratune’/aloevera for
wounds and ‘mapfuna’ for cuts. Leaves of a tree known as ‘Ringiri’
were also special for feeding domestic animals such as goats when
they give birth; and it was found in every homestead.
Other researches done elsewhere in Africa found the same kind
of belief that there were supernatural powers behind vegetations
R. Chambers, Rural development: putting the last first, London – Lagos –
New York 1983.
16

�192

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

which originated from the link between religion and natural phenomena Asimiire17.
These practices still remain in some societies to a lesser extent
like Maasai Tanzania and Kenya. Researcher’s observation in
Mshiri Village witnessed people walking a long distance deep in
Kinapa forest to search for these herbs and some have disappeared
altogether. Provided that this traditional practice served the multipurpose and its benefits are indispensable, still there is a need
to recapture this knowledge and exercise it in modern generation.
Homogenous Leadership
Two, i.e. (13%) of respondents complained about presence of
multi-partism which has brought division to the villagers. Presence of one common political affiliation has facilitated discipline
and commitment to the agreed customs and traditions. This was
ascribed to the sense of belongingness between the leader and the
led whereby leaders were considered to share the same feeling
and understanding with the led. Moreover, having respected clan
heads, who were taken as God’s representatives and who gave
direction to the community, facilitated togetherness and hence
common understanding. This has been proved to be so; that division in party affiliation brings disagreements, prolonged meetings
and even creation of opposing camps opposing each other hence
delaying agreement and implementation of decisions.
Other Domestic Activities
Respondents also mentioned a number of other domestic practices where traditional knowledge was demonstrated. One of them
was fuel uses. Most rural households live on fuel from trees, and
this has been one of the major causes of deforestation and deser17

S. Asiimire, The Unwritten Law..., op. cit.

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

193

tification in Tanzania recently. It is intriguing how Mshiri, being
one of these villages in rural areas, maintained sustainable use of
trees for fuel purposes. Traditional knowledge played a great role
in ensuring this. First, this was a custom to have all trees a family will need inside its Kihamba. This included trees traditionally
known as ‘meresi’, ‘msonobari’ and ‘mtarako’. Despite the fact that
these trees were used for timber and leaves for livestock beddings,
what is interesting is the way they were used for fuel.
A tree like ‘msonobari’ for instance could be lit for a week continuously without quenching. This was because after every use at
night thick wet pieces of firewood were kept inside the fireplace
and this was found still burning the next morning. Moreover, dry
pieces of firewood were mixed with wet ones and these made the
fire consistent and slow hence minimizing the need for a more
firewood pieces.
It was also revealed that traditional knowledge was useful
in identifying signs from birds and surroundings for different
activities of the year. Respondents described association of certain bird’s sounds with events. For instance, certain birds’ sound
symbolizes planting or harvesting season, death, and drought or
rain season. It was also a common knowledge which was passed
from elders to children to read the clouds in the sky; for instance,
when the clouds were so dark and in certain location like eastern
side, western or overhead side it would rain on that day. Also,
each particular clouds pattern had interpretation like God’s/ gods’
anger or happiness.
All these indicators were of much significance to Mshiri people
as they enabled them to conserve the environment and survive
under good climatic condition of which they were responsible
to create and nurture. This is in tandem with moral realism philosophy which states that true beliefs correspond to the dictates
of foundational reality and further it was possible as all villagers

�194

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

were aware that they will not escape God’s punishment for non
compliance with caring nature.
Indicators of Climate Change in Mshiri Village
When asked about the indicators of climate change in the village, all 15 participants were not hesitant to mention changes in
weather patterns. As all participants were 40 years and above, over
four decades they lived they have been eye witnesses of changes in
weather patterns from systematic weather condition of 1970s, to
present unpredictable patterns. Prolonged and unpredictable hot/
summer seasons were reported as the most troubling condition
which has twisted people lives in this once cool and wetland. All
15 respondents elaborated with deep feelings the way prolonged
hot climate has affected their lives from economic activities to
agricultural ones.
Mshiri population which once lived on banana and coffee,
which is robust in humid climate, is now unable to depend on this
because hot climate will not allow them to grow as they used to. It
was normal to have cloudy and very cold mornings accompanied
with fog to about 10:00 a.m. in the morning. This is no longer
there. According to the study conducted by the University of Witwatersrand Coffee production for instance has dropped and will
drop to 200kg per hectare by 2030 and to 145kg per hectare in
2060 because it has been established that for every 1 degree night
temperature rise, 137kgs are lost and since 1961 night temperature
has risen by 1.4 degrees18.
Glacier retreat and reduction of ice cap on Mount Kilimanjaro
was also a matter of concern to all villagers as presented by the
K. Makoye, Coffee production slipping in Tanzania as temperatures rise.
[Online]. Available: https://www.reuters.com/article/us-tanzania-coffee/coffeeproduction-slipping-in-tanzania-as-temperatures-rise-idUSKBN0NI0D520150427.
[Accessed: 02-Jan-2018].
18

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

195

respondents. One can have a direct view of the mountain when
standing on any hilly area of the village. In the company of one
respondent the researcher could see vividly Mount Kilimanjaro and
the respondent was pointing his finger showing the way he used
to see the amount of ice covering the rocks of the mountain to the
bottom of the mountain but now it is like a naked man wearing
an undersized hat.
Another indicator mentioned was presence of reduced, drying
or dried water sources and rivers like river ‘Kiruwi’ which was once
full throughout the year and now is a dried area. A lot of springs
have also dried up and this has reduced the supply of water in the
village. Reason to these is multifaceted.
Reduction of ice cap on Mount Kilimanjaro is the major reason
as the ice has been drizzling and forms streams. It forms pure fresh
water which supported ecosystem around the mountain. Other
anthropological activities also have contributed like deforestation,
bush fires and others.
Also famine was mentioned as another indictor of climate
change in Mshiri Village. As pointed out earlier, changes in
weather patterns and reduction of water sources have direct
impact on agriculture. Mshiri village has previously depended on
producing their own food for 100% and this was possible due to
support of conducive climate but only 5% have food throughout
the year.
Their population increases at an estimated rate of 3 per cent
each year and the population density for the upper belt was
around 650 people per km2 in the year 2000, according to the
Moshi Rural District Council. Consequently, the land devoted
to agriculture, which the Chagga call shamba, is shrinking. Yet,
the old Chagga agro forestry system has been one of the most
productive areas of agriculture in Tanzania. Its multicultural
combination of trees, rice, vegetables, beans and groundnuts

�196

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

combines well with naturally good soil to achieve sustainable
resource management19.
People described lack of ‘ghalas’ (locally made food store) and
presence of empty ‘kais’ (traditional storage space in the roof) as
an indicator of lack of food. It was learnt that years back when
climate was good it was common for homesteads to have places
they store food. For instance, extra harvested maize was processed
and kept in a ghala for a very long time for future uses. Moreover,
Mshiri houses were built with kais specially for storing surplus
crops like coffee.
Fertile black soils in shambas were also reported as indicator
of plenty food. Subsistence farming supported by climate allowed
mixed farming whereby homesteads grew their own food enough
to consume throughout the year. People would grow maize, coffee,
potatoes and various types of vegetables, yams, many fruits, sugarcanes, and many others. It was normal to have ripened bananas
rotting on shambas from lack of people to consume. Also relatives
from urban areas returned with big sacks of varieties of food when
they went to visit back home in the village. All these have changed.
Presence of empty kais, lack of ghalas, lack of coffee to harvest and
store, visible shambas with only one type of food crop and few fruits
and relatives from urban areas returning empty handed has been
an order of the day and indicator of food shortage in the area. One
of the respondents pointed out that this is happening because God
and gods are angry with the people. In her research Mwangi20 found
out that when weather was good and food was plenty it symbolized God’s and gods’ happiness towards his people and vice versa.
A. Hemp, The banana forests of Kilimanjaro: biodiversity and conservation
of the Chagga homegardens, „Biodiversity and Conservation”, 15(2006), no. 4,
pp. 1193–1217.
20
E. Mwangi, Indigenous Knowledge and Environmental Conservation in East
Africa, Bloomington 1998.
19

�197

SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

Factors influencing climate change in the area?
The researcher was interested to know whether villagers were
aware of factors influencing climate change in their village. The
following factors were mentioned:
Table 2: Factors influencing Climate Change at Mshiri Village
Factor
Harvest of natural forests
Toothless laws

Frequency
15

%
100

3

20

Unsustainable pastoralist’s activities

15

100

Destroying water sources

15

100

5

33

Lack of environmental conservation education
Laziness

2

13

Neglecting traditional practices of replanting trees

11

73

Lack of discipline to leaders and elders

12

80

Life hardship/ low income/ poverty

15

100

Poor leadership

4

27

Drinking habits

3

20

Population growth

9

65

Source: Field Data 2017.

The table above shows prominent factors mentioned to be destructive to environment: tremendous increases of harvesting of
natural forests for fuel, farming and housing purposes. This was
mentioned by 100% of respondents. Being a rural area where other
sources of energy like electricity were unavailable or unaffordable,
prime source remained to be firewood and charcoal which involved
tree cutting. This was escalated by lack of reforestation (73%),
population growth (65%), life hardship whereby people engaged
in firewood and timber harvesting and selling to earn income
(100%) and lack of environmental conservation education (33%).
Other factors mentioned were unsustainable pastoralist activities

�198

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

(100%) like grazing in water sources such as springs and wells,
and cutting fodder for zero grazed cattle.
Other factors were: presence of toothless laws which are not
able to punish the culprits (80%), laziness 13%, lack of discipline
to leaders and elders (80%), poor leadership (27%) and drinking
habits (20%). Also destroying water sources was mentioned as
the major factor that influences climate change. This was done
through grazing in the sources, cutting trees around water sources,
leaving them unattended, performing other domestic activities in
the rivers like washing and bathing.
Global warming has also affected Mt. Kilimanjaro which is the
major source of water at Mshiri Village. Frequent bush fires, smokes
from industries in towns and vehicles have resulted in overheated
temperature leading to melting ice top of Mount Kilimanjaro with
long-term threatening effects of total diminishing. As presented in
previous sections this has an impact on economy and society at large.
People’s awareness on day to day implication of climate change
The research also intended to know whether people were aware
of the implication of climate change. This was important so as to
be able to establish the fact that people knew the consequences
of their actions. Table number 3 shows the results:
Table3: Respondent’s awareness on Day to Day Implications of Climate Change
Sex

Yes

%

No

0%

M

6 out of 6

100%

0

0%

F

9 out of 9

100%

0

0%

TOTAL

15

100%

0

0%

Source: Field Data 2017.

All respondents (100%) demonstrated awareness of the impacts
of climate change in the study area. They mentioned indicators

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

199

like disappearance of traditional food crops like ‘sowe’ (traditional
yams), banana, potatoes and yams; cash crops like coffee; and lack
of affordability of three meals per day, lack of rain, low tourism
activities, lack of timber, diminished biological diversity resulting in
drought, poor health status – eruption of diseases, poverty, deaths
from hunger, lack of pure air, diseases to humans and animals and
lack of biodiversity.

Conclusion
This section draws conclusion from the research findings and
makes a number of recommendations. The principal objective of
this study was to assess the contribution of traditional knowledge
in environmental preservation using a case study of Mshiri Village
at Kilimanjaro region in Tanzania.
Traditional knowledge has come out in this research as a complementary mechanism that can be used hand in hand with scientific methods in controlling climate change by conserving the
environment. Different traditional aspects of Kilimanjaro natives
like religion, leadership, traditional healing and lifestyle accompanied with participatory mechanisms come out as major factors
that contributed to conserving the environment in previous years.
Moreover, ownership and institutionalization of collectively agreed
methods has been the centre piece in effecting the efforts. This
knowledge has also proved to be useful in many African countries
like Zimbabwe, Mali and Nigeria21.
However, there are little remnants of evidence that show existence of traditional knowledge in conserving the environment at
A. Lalonde, African indigenous knowledge and its relevance to sustainable
development, in: Traditional ecological knowledge: concepts and cases, ed. J.T. Inglish, Ottawa 1993, pp. 55–62.
21

�200

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

Mshiri village. Stories from elder people, existence of dry valleys
once filled with water, traces of once existed water canaries in front
of villagers’ households and empty and dilapidated food storage
spaces prove the vanishing of traditional knowledge in conserving
the environment. Increased famine, prolonged hot climate, water
scarcity, lack of vegetations like trees surrounding homesteads
and low tourists activities together with loss of biodiversity have
been found as consequences of neglecting traditional knowledge
in conserving the environment at Mshiri.

Recommendations
Guided by the findings of the study, the researchers recommend
the following:
There should be revival of traditional knowledge in conserving
the environment in rural Tanzania which can also be duplicated
in urban areas. This can be achieved through making deliberate
efforts to visit and conduct more research in taping the traditional
knowledge in rural areas so as to come out with context – specific
measures which will be relevant to the dwellers.
Also, the paper recommends that there should be deliberate efforts to inculcate ethical obligation to Tanzanians which will bring
back the once felt connection between man and nature which as
a consequence will arouse conscious environmental conservation
spirit that will be backed up by the fusion of belief and reality of
what is societal good.
Moreover, policy makers should incorporate indigenous knowledge in planning environmental conservation interventions countrywide and especially in rural areas because these areas play
a key role in regulating climate in cities and supplying them with
food. This should go hand in hand with empowering local people
in implementing the agreed efforts.

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

201

However, the incorporation of indigenous knowledge as a complement to scientific one has to be done keenly as it has been
observed to be of great challenge to adopt a technological mix of
indigenous knowledge and modern scientific one. Ahmed22 recognizes the power of modern science in revolutionizing life on earth,
and identifies as a challenge the ability to adopt a technological
mix of indigenous knowledge and modern science in order to meet
the social, spiritual, cultural and humanitarian goals of people to
maximize their internal well-being.
REFERENCES

Ahmed M.M.M., The Concept of Indigenous Knowledge and its Relevance
to Sustainable Development, in: Indigenous Knowledge for Sustainable
Development in Sudan, ed. M. Ahmed, Chartum 1994.
Andersson J. and Slunge D., Tanzania – Environmental Policy Brief, Environmental Economics Unit, Gothenburg 2005.
Asimiire S., The Unwritten Law: Traditional Ways of Conserving the Environment, Available at www.newsvision.co.ug. Accessed on 25th July, 2017.
Chacon R., Conservation or Resource Maximization? Analyzing Subsistence Hunting Among the Achuar (Shiwiar) of Ecuador, in: The Ethics
of Anthropology and Amerindian Research: Reporting on Environmental
Degradation and Warfare, eds. R. Chacon and R. Mandoza, New York
2012, pp. 311–360.
Chambers R., Rural development: putting the last first, London – Lagos
– New York 1983.
Cox P., Will tribal knowledge survive the millennium?, „Science”, 287(2000),
no. 5450, pp. 44–45.
The Concept of Indigenous Knowledge and its Relevance to Sustainable
Development, in: Indigenous Knowledge for Sustainable Development in Sudan,
ed. M. Ahmed, Chartum 1994, pp. 1–41.
22

�202

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

Eneji C., [et al.], Traditional African Religion in Natural Resource Conservation and Management in Cross River State, Nigeria, „Environment and
Natural Resource Research”, 2(2012), no. 4, pp. 45–53.
Hemp A., The banana forests of Kilimanjaro: biodiversity and conservation
of the Chagga homegardens, „Biodiversity and Conservation”, 15(2006),
no. 4, pp. 1193–1217.
Krech S., Reflections on conservation, sustainability, and environmentalism
in indigenous North America, „American anthropologist”, 107(2005),
no. 1, pp. 78–86.
Lalonde A., African indigenous knowledge and its relevance to sustainable
development, in: Traditional ecological knowledge: concepts and cases,
ed. J.T. Inglish, Ottawa 1993.
Lameck P., Climate Change in Tanzania, Available at www.tcd.ie. Accessed
on 19th July, 2017.
Mkhandi S. and Ngana J., Trends analysis and spatial variability of annual rainfall, in: Water Resources Management in the Pangani River
Basin: Challenges and Opportunities, ed. J. Ngana, Dar es Salaam
2001, pp. 21–29.
Mwangi E., Indigenous Knowledge and Environmental Conservation in east
Africa, Bloomington 1998.
Raygorodetsky G., Why Traditional Knowledge holds the Key to Climate
Change, Available at www.unu.edu/publications/articles. Accesed
on 23rd July, 2017.
Sati L., Traditional Practices Key to Environmental Conservation, Available at www.av.at.nwsofthesouth.com. Accessed on 21st July, 2017.
WWF, Biodiversity Loss and Soil Erosion, 2001. Available at www.panda.
org. Accessed on 21st July, 2017.
Yanda P. and Shishira E., Forestry conservation and resource utilization on
southern slopes of Mount Kilimanjaro: trends, conflicts and resolutions,
in: Water resources management in the Pangani River Basin: challenges
and opportunities, ed. J.O. Ngana, Dar es Salaam 2001, pp. 104–117.

�SOCIAL CULTURAL HABITS AND CLIMATE CHANGE...

Diminishing River Kiruwi in Mshiri Village

203

�204

Ambiliasia Peniel Mosha, Steven Kauzeni

Diminishing River Una

Diminishing Morning Fog as viewed in Mshiri Village

�PART II

BIOGRAPHIES

��Chapter 6.

ANNA CICHECKA

GENDER AGENDA
AND DEVELOPMENT IN TANZANIA
ABSTRACT

The promotion of gender equality and women’s empowerment are indicated as essential elements of development. Put simply, it is pointed out
that development without “half of the population” – what means without
women – is impossible. Following this gender agenda one may observe that
the elimination of gender disparity and the strengthening of the organizations working for women’s rights are present in most developmental strategies for developing countries. This situation is also reflected in Tanzania.
At the same time, it is assumed that neopatrimonial political culture in
Tanzania has strongly affected the activities of the non-governmental sector
and has limited women’s movements ability to act independently and with
full access to autonomy, because the state authorities react violently and
with indignation to signs of oppositional voices. On the other hand, it is
visible that the Tanzanian women’s movements have used these obstacles
to strengthen their position in society, as well as in the public sphere. Thus,
it is worth examining the role of gender agenda with regard to the issue of
development and with local NGOs in Tanzania. The paper is based on an
analysis of the subject literature as well as field research and interviews
that the author has conducted with representatives of the NGO sector and
political circles in Dar Es Salaam, Tanzania. The field research was funded
by a grant from the National Science Centre – PRELUDIUM 9 Number:
2015/17/N/HS5/00408 while the rest of the research was funded by
a grant from the University of Wroclaw Number 0401/2467/17.
ANNA CICHECKA – PhD Candidate, Faculty of Social Sciences, Institute
of International Studies, University of Wroclaw, Poland.

�208

Anna Cichecka

Key words: development, women’s rights, gender agenda, Tanzania.

Introduction
Interest in official developmental strategies increased after the
Second World War. However, an intensive debate on development has started at the turn of the 1980s and 1990s, becoming
one of the most dominant discussions in international relations.
This situation was related to several historic cases, such as: the
appearance of the phenomenon called “fatigue aid,” the summary
of the decolonization decade as the “Lost Decade,” and the political transformation in Central and Eastern Europe. Moreover, in
response to the growing economic and political problems in the
global South, international institutions, such as the World Bank
and the International Monetary Fund (IMF), have presented proposals for solutions. They initiated the Structural Adjustment
Program (SAP), whose general aims were economic liberalization
and political transformation towards democracy. These countries
which implemented SAP regulations could receive various forms
of financial assistance, including debt relief1.
As a consequence, two opposite trends emerged at the turn of
1980s. and 1990s. On the one hand, the indicators of global economic growth have increased. On the other, the gap between poor
and wealthy states has grown at an alarming rate, and millions
of people in developing countries adjusted to live on the verge of
poverty. In relation to this situation the discourse on development
has been complemented by issues related to hunger and indigence
– which have been defined as major developmental problems2.
Foreign aid and development: lessons learnt and directions for the future,
eds. F. Tarp and P. Hjertholm, London – New York 2000, pp. 80–83.
2
M.S. Grindle, Good Enough Governance: Poverty Reduction and Reform in
Developing Countries, „Governance”, 17(2004), no. 4, pp. 525–548.
1

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

209

Simultaneously, it has been noted that one of the most vulnerable
groups for these problems were women. This became an impulse for
the United Nations (UN) to start a debate on the role of gender in
development and to propose varied strategies dedicated to women’s
rights and empowerment, which have started to be called the “gender
agenda”. The UN assumed that development without “half of the
population” – what means without women – is impossible3.
Following this gender agenda one may observe that the elimination of gender disparity and strengthening the organizations
working for women’s rights are present in most developmental
strategies for developing countries. This situation is also reflected
in Tanzania. At the same time, it is assumed that neopatrimonial
political culture in Tanzania has strongly affected the activities of
the non-governmental sector and has limited women’s movements’
ability to act independently and with full access to autonomy,
because the state authorities react violently and with indignation
to signs of oppositional voices4. On the other hand, it is visible
that Tanzanian women’s movements have used these obstacles to
strengthen their position in society, as well as in the public sphere.
Thus, it is worth examining the role of gender agenda with regard
to the issue of development and with local NGOs in Tanzania.

Hypothesis and research questions
Preliminary research has led to opposite assumptions. On the one
hand, it can be observed that gender agenda is extremely popular
in Tanzania due to the great influence of the UN and because of
its unquestionable value for development. On the other hand, it
Millennium Development Goals, Available: http://www.un.org/millenniumgoals/bkgd.shtml, [Accessed: 29-Dec-2017].
4
African Women’s Movements. Changing Political Landscapes, ed. A.M. Tripp
[et al.], Cambridge – New York 2009, pp. 81–89.
3

�210

Anna Cichecka

is stated that obviously the role of gender strategies is indispensable for economic growth but their implementation could not be
so successful without the engagement of local NGOs advocating
women’s rights.
Therefore, the author proposes a balanced hypothesis that the
gender agenda in Tanzania is considered as significant and needed
not only because of the rhetoric of international institutions – such
as the UN, but also because of the powerful forms of advocacy of
local NGOs – which guaranteed success and which have created
an impact as well. The author does not examine the role of gender
agenda in terms of the economy but investigates the narratives
about how these strategies have become popular.

Methodology
The paper refers to social constructivism theory5. Therefore,
the ideational and normative structures will be defined by the actors such as: international institutions, the UN, NGOs, women’s
movements, the state, the authorities, etc. The author undertakes
a comprehensive explanation of the relationship between the actors, as well as considering and understanding this phenomenon.
The research has been conducted by qualitative methods. The
first method is the analysis of the source materials and an analysis
of the subject literature. The author has also used an in-depth interview method during the field research conducted in Tanzania,
in 2015 and 2016. The groups of respondents have included:
representatives of women’s NGOs; representatives of public administration; representatives of academics and representatives
of business circles – a total of 29 interviews. All of these groups
received a set of questions adapted to the social role they play.
5

A. Wendt, Social theory of international politics, Cambridge – New York 1999.

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

211

The way of asking the questions has allowed for free responses.
All of the respondents have been questioned about the meanings,
interests and objectives of gender agenda and the NGOs activities in general. The field research was funded by a grant from the
National Science Centre – PRELUDIUM 9 Number: 2015/17/N/
HS5/00408 while the rest of the research was funded by a grant
from the University of Wroclaw Number 0401/2467/17.
In order to test the hypothesis, the author has used the following
research methods: a critical survey of the literature and a critical
analysis. The aim of the first part of this paper is to characterize
narratives about the effectiveness and popularity of gender agenda
in developmental strategies on the basis of the literature sources,
whereas the aim of the second part is to investigate the perception
of respondents, who have been interviewed by the author, and to
present their beliefs about the omnipresence of gender strategies in
developmental programs in Tanzania. The last part includes a brief
comparison of these two attitudes and gives a summary as well.

The explanation of gender agenda popularity
in Tanzania proposed in the literature
Among the most important authors, whose publications are linked
to the issue of gender agenda and development, are: A.M. Tripp,
A. Kiondo, C. Mercer, C.G. Ishengoma, A. Ellis, M. Blackden, J. Cutura, F. MacCulloh, H. Seebens, and R. Pinkney and S. Feinstein and
N.C. D ‚errico. It is worth to note that this list is obviously much
longer, yet the analysis of the positions published by the authors
indicated above may serve as a basic point for further examination. A.M. Tripp describes the women’s movements in East Africa
and examines their impact on socio-political changes in the state6.
6

African Women’s Movements. Changing Political Landscapes, op. cit.

�212

Anna Cichecka

A. Kiondo discusses varied issues linked to the NGO sector in Tanzania, paying special attention to the historical background and
the factors that have shaped this sector7 – similarly to C. Mercer8.
C.G. Ishengoma analyzes the activity of NGOs at local level, emphasizing the influence of external actors, authorities, the Church
and donors9. A. Ellis, M. Blackden, J. Cutura, F. MacCulloh and
H. Seebens analyze the relationship between the rising of women’s
movements in Tanzania and the process of economic development,
as well as social and political transformation10. R. Pinkney characterizes the NGO sector in sub-Saharan Africa in general11. S. Feinstein
and N.C. D’errico describe the socio-political situation of women in
Tanzania, taking into account historical and cultural dependencies,
as well as analyzing the basic legal provisions relating to the issue
of discrimination12.
Despite differences between the research areas favored by these
authors, all of them assume that when it comes to the establishment
of gender agenda, the UN deserves special attention. Firstly, they
emphasize the significance of four world conferences on women
organized by the UN in Mexico City, in 1975; in Copenhagen in
1980; in Nairobi; in 1985; and in Beijing, in 1995 and perceive this
A. Kiondo, F. Mtatifikolo, Developing and Sustaining NGOs in Tanzania.
Challenges and Opportunities in the New Millennium, Dar es Salaam 1999.
8
C. Mercer, Reconceptualizing state-society relations in Tanzania: are NGOs
“making a difference”?, „Area”, 31(1999), no. 3, pp. 247–258.
9
C.G. Ishengoma, Accessibility of Resources by Gender: The Case of Morogoro
Region in Tanzania, in: Gender, Economies and Entitlements in Africa, ed. E. AnnanYao [et al.], Dakar 2004.
10
Gender and economic growth in Tanzania: creating opportunities for women,
ed. A. Ellis, Washington 2007.
11
R. Pinkney, ‘NGOs, Africa and the global order’, NGOs, Africa and The Global
Order, Basingstoke 2009.
12
S. Feinstein and N.C. D’Errico, Tanzanian women in their own words: stories
of disability and illness, Lanham 2010.
7

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

213

set of events as the basic incentive for women’s movements worldwide to start the battle against discrimination13. They also agree
that when it comes to Tanzania and other sub-Saharan countries
the most important was the conference in Nairobi. Secondly, they
notice that the UN has contributed to the implementation of gender
agenda to the developmental debate, announcing that there would
be “no development without empowerment”. According to this
statement, development without gender equality is impossible as
discrimination against women has a negative influence on society
in general as women’s work and intellectual capacities (the same
as men’s) are essential factors in the process of economic growth
and strengthening development14.
A.M. Tripp, A. Kiondo, C. Mercer and C.G. Ishengoma have
emphasized that the establishment of gender agenda may be
treated as a merit of the UN but at the same time, one should be
aware of the mobilization of Tanzanian women’s movements at
that time and their influence on popularizing of gender strategies
in the state. In general, however, it may be assumed that the main
discourse in the literature seems to favor the UN part, neglecting
the role of local initiatives.
The next point is that all of the authors consider the breaking
point as the turn of 1980s and 1990s. They find that the implementation of gender agenda in developmental strategies in Tanzania
as well as its popularization in the state was possible due to the
13
A.M. Tripp, Political reform in Tanzania: The struggle for associational autonomy, „Comparative Politics”, 32(2000), no. 2, pp. 191–214.
14
One of the documents that underlined this issue is the Alternative Declaration, prepared by the Non-Governmental Organizations Forum in Copenhagen.
The Declaration mentions the necessity of revising existing development policies
and turning to greater social, political and economic participation of women.
C. Thomas, Ubóstwo, rozwój i głód, in: Globalizacja polityki światowej. Wprowadzenie do stosunków międzynarodowych, red. J. Baylis, S. Smith, Kraków 2008.

�214

Anna Cichecka

transformation initiated by the World Bank and the IMF. Thus, the
accent falls again on the influence of external pressure – coming from
international institutions (such as the UN, the World Bank, the IMF,
the Commonwealth), which has mobilized regional organizations
(such as the African Union, United Nations Economic Commission
for Africa, SADC, ECOWAS) and eventually have encouraged local
initiatives to take action15. The above-mentioned institutions have
been focusing their attention on democratization, human rights,
development and developmental aid at that time16. The pressure to
implement specific strategies in these areas has been spreading and
influencing the status of gender agenda twofold. On the one hand,
developmental strategies simply included provisions dedicated to
gender equality and very often have made developmental funds
conditional on the observance of women’s rights. On the other hand,
even if developmental programs have not prioritized the gender
agenda directly they have emphasized the necessity of economic
liberalization and democratization. Subsequently, these processes
have been creating the space for women’s movements advocating the
strength of gender agenda in institutional structures in the state17.
The SAPs may serve as a good example.
Moreover, the literature sources highlighted the great influence
of international institutions on legislative changes. It is assumed
that external organizations have forced the ratification of international commitments dedicated to strengthening women’s rights. It
is also assumed that they have been encouraging regional and local
actors to fight for legal system transformation18. At the same time
African Women’s Movements. Changing Political Landscapes, op. cit., p. 62–68.
C. Thomas, Ubóstwo, rozwój i głód, op. cit.
17
P. Norris, C. Welzel, and R. Inglehart, Gender Equality and Democracy,
„Comparative Sociology”, 1(2002), no. 3, pp. 321–345.
18
C. Mercer, Reconceptualizing state-society relations in Tanzania..., op. cit.,
pp. 247–258.
15

16

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

215

one should be aware that signing of international agreements has
rarely meant the fast implementation of provisions. Nevertheless,
the acceptance of the proposed contracts is perceived as unequivocal19 with the acceptance of gender strategies20.
The last dominant narrative on gender agenda emphasized the
role of external donors. It is pointed out that the growth of the
developmental aid sector has enabled NGOs advocating gender
agenda in Tanzania to become independent from the authorities
and the ruling party’s funds21. A.M. Tripp dedicates much attention
to this issue. Although the number of grants for women’s activity
African Women’s Movements. Changing Political Landscapes, op. cit., p. 217–229.
Among the most important international agreements are indicated: the
United Nations Convention on the Elimination of all Forms of Discrimination
Against Women – CEDAW, 1979; Nairobi Forward-looking Strategies for the
Advancement of Women, 1985; Beijing Declaration and the Beijing Platform
for Action; Cairo Declaration on Population and Development – ICPD, 1994;
Universal Declaration on Democracy, 1997; Millennium Declaration and Development Goals – MDGs, 2000; Resolution 1325, 2000; Protocol to the African
Charter on the Rights of Women, 2003; Solemn Declaration on Gender Equality
in Africa – SDGEA, 2004; Resolution 1820, 2006; Ouagadougou Action Plan to
Combat Trafficking In Human Beings, Especially Women and Children, 2006.
21
Among the most important sources of funds are indicated: 1. Public Foundations: ActionAid, the Foundation for International Community Assistance
(FINCA), the Humanist Institute for Cooperation with Developing Countries
(HIVOS), Interchurch Organization for Development Cooperation (ICCO), Oxfam;
2. Bilateral donors: Canadian International Development Agency (CIDA), the
Danish International Development Agency (DANIDA), the Japan International
Cooperation Agency (JICA), the Norwegian Agency for Development Cooperation (NORAD), the Swedish International Development Agency (SIDA), USAID;
3. Multilateral institutions: the European Development Fund, the United Nations
Development Fund for Women (UNIFEM), the United Nations Development
Programme (UNDP), the United Nations Population Fund (UNFPA), the World
Bank, the World Health Organization (WHO); 4. Special funds for women: African Women’s Development Fund, Global Fund for Women; 5. Private funds;
6. Foundations: McKnight Foundation, Ford Foundation, the Rockefeller Foundation; 7. Local government; 8. The business sector.
19

20

�216

Anna Cichecka

has decreased since 2000, previous years had significantly changed
the behavior patterns of local NGOs. Firstly, external funds have
contributed to the quantitative and qualitative increase of NGOs
advocating women’s rights. Secondly, as donors have preferred
cooperation with NGOs to national governments and have been
favoring relations with NGOs, then as a consequence many NGOs
have been adapting the donor’s agendas. On the one hand, it simply
maximized the chance of receiving the funds. On the other hand,
it has strengthened the gender agenda at local level22.
To conclude this part of the paper, one may observe that the
dominant narratives about gender agenda in literature sources put
emphasis on the importance of external influence. It seems that
international institutions have had a great impact on the actor’s
behavior patterns on a local level and have shaped the dynamic of
changes. The role of Tanzanian organizations has been not omitted
but definitely less attention has been paid to them in comparison
with the global entities.

The gender agenda in local narratives in Tanzania
It has been assumed above that the dominant narratives about
gender agenda in the literature refer in particular to several points
and events, which according to these narratives, may be perceived
as significant for strengthening gender strategies. Among them
are indicated: a set of conferences on women organized by the
UN; the UN declaration that gender equality is an essential part of
development; political and economic transformation set down by
the SAPs; international institutions’ commitment to the legislature
changes on a local level; and the role of external donors in financial
support for local NGOs advocating women’s rights. This section
22

African Women’s Movements. Changing Political Landscapes, op. cit., p. 101–106.

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

217

is dedicated to examining how the above-mentioned rhetoric – if
it does – correlates with the perception of representatives of the
NGO sector in Tanzania.
According to the first point – the importance of conferences
organized by the UN – all respondents declared the same, that they
have perceived this set of events as significant, emphasizing the
special status of the conference in Nairobi. For a number of reasons
meeting in Nairobi turned out to be ground-breaking for Tanzania.
Firstly, the location on the African continent had a symbolic and
practical meaning. On the one hand, the urgency of the situation
of African women has been underlined. On the other hand, these
measures enabled women’s associations, which due to financial
reasons could not afford to participate in conferences outside of
the continent, to send their representatives to neighboring Nairobi.
Secondly, the meeting ended with the adoption of the Nairobi
Forward-Looking Strategies for the Advancement of Women – an
important document that provided directions for the implementation of gender strategies at national levels23.
At the same time, however, respondents have accented that
although the influence coming from the UN could not be overestimated, it was not the only one important factor in the process
of strengthening gender agenda in the state. The conference in
Nairobi triggered the atmosphere of mobilization and became an
incentive for women’s associations but the need for changes had
existed before and merely appeared at this culmination moment
(Interviews with Dr Rose Shayo, 2015; Rehema Msami, 2015, Profesor Severine M. Rugumamu, 2015; Anna Kikwa, 2016; Ngunga
Tepani, 2016; and Mary Rusimbi, 2016). As an example may serve
Report of the World Conference to Review and Appraise the Achievements of
the United Nations Decade for Women: Equality, Development, and Peace, Nairobi,
15–16 July 1985, New York 1986.
23

�218

Anna Cichecka

the case of the Tanzania Media Women’s Association (TAMWA).
This organization was established after the conference in Nairobi,
in 1987 but one should be aware that TAMWA’s founders24 had
been advocating women’s rights before that meeting. In a similar
way to other representatives of women’s associations in Tanzania
at that time (TAMWA). Moreover, one of the first initiatives dedicated to gender equality was launched much earlier, in 1978. It
was The Women’s Research and Documentation Project, initially
operating as an informal feminist student’s group and eventually
an important center for data collecting and analyzing25. Therefore,
it may be assumed that the main narrative at this point emphasizes
the role of local initiatives in popularizing gender strategies on
a national level.
Yet, the UN merits for the implementation of gender agenda to
developmental rhetoric in general seem to be almost uncontested.
Respondents agree that nothing could happen without the engagement of local associations but at the same time they recognize the
importance of external pressure (Interview with Dr Rose Shayo,
2015). Due to their well-developed structures international institutions were what had the power to initiate debate and create the
discourse on current global issues. Obviously, this discourse may
be treated as some kind of response to problems and needs but
simultaneously, it has been a driving force for shaping the behavior
patterns at regional and local levels.
Similarly to the narrative in the subject literature, the respondents find out the breaking point as the turn of 1980s and 1990s
and link it with economic and political transformation as well. It is
The founders of TAWMA were: Fatma Alloo, Edda Sanga, Leila Sheikh,
Rose Hajia and Ananile Nkya.
25
R. Meena and M. Mbilinyi, Women’s Research and Documentation Project
(Tanzania), „Signs: Journal of Women in Culture and Society”, 16(1991), no. 4,
pp. 852–859.
24

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

219

assumed that the reforms initiated by SAPs have transformed not
only the economic and political sphere but have also strengthened
social activity. It should be noted however that the formal change
of a one-party state system to a multi-party has not been equal
to the removal of previous political behavior patterns. It meant,
among others, the consistent dominance of centralized power and
limited space for opposition and the non-governmental activity26.
Thus, it is worth asking the question how gender agenda has
become important in such a difficult political realm. While the
literature sources suggest that it was possible due to the influence
of external institutions, the dominant narrative of interviewed
respondents underlines the importance of local organizations advocating women’s rights and their forms of advocacy, such as: the
watchdog method, creating coalitions and cooperation with the
media (Interview with Sabetha Mwambenja, 2016). Accordingly,
the emergence of gender agenda may be perceived as the process
which has become apparent in international relations because
of the pressure coming from international institutions – what simultaneously has been a response to current affairs at the global,
regional and local levels; but ultimately has been grounded in
the state because of great engagement of local non-governmental
initiatives whose knowledge about domestic obstacles has enabled
them to lobby for changes effectively.
When it comes to the legislative changes, research has acknowledged the influence of international institutions. It is assumed
that international commitments have contributed to more intensive debates on the gender issue in Tanzania. Subsequently, this
discussion about women’s rights is perceived as ground-breaking
as firstly, it has confronted authority with previously neglecting
C. Mercer, Reconceptualizing state-society relations in Tanzania..., op. cit.,
pp. 247–258.
26

�220

Anna Cichecka

social needs. And secondly, it has questioned the legitimacy of the
patriarchal model of the family that has been deeply ingrained in
tradition and beliefs (Interview with Dr Rose Shayo).
Most respondents confirm the great role of external donors
in the process of emphasizing gender agenda in the state. They
underline that both the programs of financial support for NGOs
and developmental strategies for the government simply included
the provisions about gender equality and in this way they have
determined the possibility of receiving the funds, making these
funds conditional on the acceptance of provisions dedicated to
women’s rights. At the same time, however, it is worth to mention
that respondents rarely perceive this relation with donors as based
on partnership and accent that the priorities of donors very often
differ from local needs (Interview with Mary Rusimbi, 2016).
In summary, it may be noted that the dominant narrative about
gender agenda among respondents emphasizes the importance of
local initiatives. It is also worth noting that during these interviews
additional issues also emerged, such as: weak cooperation between
NGOs advocating women’s rights and the business sector.

Conclusion
To conclude, it may be assumed that the results of the above
analysis have proved the hypothesis proposed in this paper.
Firstly, it has been demonstrated that the recognition of the role
of gender agenda among respondents differs from the perception
presented in the literature sources. While the literature emphasizes
the influence of external actors, then the respondents underline
the significance of local initiatives and accent their contribution
to the adopting of gender strategies in the state. Secondly, respondents state that powerful forms of advocacy of local NGOs
guaranteed success.

�GENDER AGENDA AND DEVELOPMENT IN TANZANIA

221

Simultaneously, it may be stated that as gender agenda was
a part of many developmental strategies, thus NGOs advocating
these gender provisions have played also an important role in the
process of development. Therefore, it seems that the dynamic of
changes have been affected not only by the ideas coming from
international structures but also from regional and national levels.
REFERENCES

African Women’s Movements. Changing Political Landscapes, ed. A.M. Tripp
[et al.], Cambridge – New York 2009.
Feinstein S., D’errico N.C. , Tanzanian women in their own words: stories
of disability and illness, Lanham 2010.
Foreign aid in historical perspective: Background and trends, in: Foreign
Aid and Development: Lessons Learnt and Directions for the Future, eds.
F. Tarp, P. Hjertholm, London – New York 2000.
Gender and economic growth in Tanzania: creating opportunities for women,
ed. A. Ellis, Washington 2007.
Grindle M., Good enough governance: poverty reduction and reform in
developing countries, „Governance”, 17(2004), no. 4, pp. 525–548.
Inglehart R., Norris P. and Welzel Ch., Gender Equality and Democracy,
„Comparative Sociology”, 1(2002), no. 3, pp. 321–345.
Ishengoma C.G., Accessibility of Resources by Gender: The Case of Morogoro
Region in Tanzania, in: Gender, Economies and Entitlements in Africa,
ed. E. Annan-Yao [et al.], Dakar 2004.
Kiondo A., Mtatifikolo F., Developing and Sustaining NGOs in Tanzania.
Challenges and Opportunities in the New Millennium, Dar es Salaam
1999.
Meena R., Mbilinyi M., Women’s Research and Documentation Project (Tanzania), „Signs: Journal of Women in Culture and Society”, 16(1991),
no. 4, pp. 852–859.

�222

Anna Cichecka

Mercer C. Reconceptualizing state-society relations in Tanzania: are NGOs
“making a difference”?, „Area”, 31(1999), no. 3, pp. 247–258.
Pinkney R., NGOs, Africa and The Global Order, Basingstoke 2009.
Report of the World Conference to Review and Appraise the Achievements
of the United Nations Decade for Women: Equality, Development, and
Peace, Nairobi, 15–16 July 1985, New York 1986.
Thomas C., Ubóstwo, rozwój i głód, in: Globalizacja polityki światowej.
Wprowadzenie do stosunków międzynarodowych, red. J. Baylis, S. Smith,
Kraków 2008.
Tripp A.M., Political reform in Tanzania: The struggle for associational
autonomy, „Comparative Politics”, 32(2000), no. 2, pp. 191–214.
Millennium Development Goals [Online]; http://www.un.org/millenniumgoals/bkgd.shtml (Aug 10, 2017).
Wendt A., Social Theory of International Politics, Cambridge – New York
1999.
Interviews with: Dr Rose Shayo, 2015; Rehema Msami, 2015, Profesor
Severine M. Rugumamu, 2015; Anna Kikwa, 2016; Ngunga Tepani,
2016; and Mary Rusimbi, 2016, Sabetha Mwambenja, 2016.

�Chapter 7.

ANNA WIECZORKIEWICZ

“BLACK WOMEN”
AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION
ABSTRACT

How can theories support, obstruct and determine understanding
and developing of various cultural subjects? I am going to approach
this question by analyzing the biographies of two women who are called
black: Saartije Baartman and Waris Dirie. These biographies have been
told in many ways, for various reasons and for different purposes; they
have been involved in ideological, political, scientific, and also popular
culture discourses. In the perspective proposed by this article, biography
is not conceived as the sequence of successive objective facts but as
a cultural construct defined by many factors (social, political, etc.). This
construct is variable and may occur in many variants, however, a specific
horizon of cultural imagination, established in the particular time and
place, stimulates creating certain types of biographical narratives. The
juxtaposition of these cases may disclose more meanings than a single
analysis of an isolated biography.

I will discuss how biographies become effective persuasive tools
for negotiating and contesting different opinions and convictions.
However, my intention is also to present a reverse of this interaction: certain theoretical orders (e.g. postcolonial theory, feminism)
can ideologize and influence the biographies, providing both
ANNA WIECZORKIEWICZ – Institute of Ethnology and Cultural Anthropology, University of Warsaw.

�224

Anna Wieczorkiewicz

a language and a rhetorical frame for expressing experiences and
emotions. In this way, theories can colonize biographies.
My point of departure may seem trivial: I will start from the
landscape of popular culture which may be defined as Western and
global. I have chosen them because they exemplify the effects of processing, combining and using values and opinions of various origin.
My examples come from feature films which claim biographical and
historical accuracy; in each case, though, the reliability is established
on a different basis. (In the first case, the basis is a careful reproduction of the historical period and even incorporating quotation from
authentic scientific text to the movie; in the second case, the script
is based on the autobiographical book of the female protagonist
and it was adapted to the movie with her approval)
Let’s juxtapose two scenes from two different movies:
A well-endowed woman is turning around to the rhythm of the
music that seems as wild as she herself is savage. Her red costume
is tightly wrapped around her body, her legs are bent, she stuck
her bottom in the air, her head is lowered. She is jumping; just
a moment ago, she was tamed by a whip of a trainer who had led
her – thrashing about and grinning her teeth – into the salon. She
has showed, however, that she was not an animal. She has imitated
playing the instruments, she could even produce a melody. And
now she is dancing – wildly and passionately. Everybody in the
salon is captured by the spirit of the dance.
We are in Paris at the beginning of the nineteenth century.
After the performance, elegant ladies in beautiful dresses offer
some champagne to the savage girl and try to start a conversation with her. None of them would like to be like her. Watching
her helps the viewers to feel in their own skin better than usual.
A black woman is walking on the catwalk – she is so beautiful and self-confident that you cannot take your eyes off her.
Just a moment ago, she was wearing a niqab and only her eyes

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

225

were flashing through the narrow opening in the fabric. She has
dropped it, and she was immediately transformed into a bride in
a white dress. This is only the beginning of her metamorphoses:
one garment immediately changes into another; each of them offers a new version of the woman. But there is something solid in
the core of all these changes – a firm core that seems to be fully
controlled by the woman.
This event takes place at the turn of the 20th and 21st century
in the Western culture area.
Both pictures show one black woman performing in front of the
Western public; the first one comes from the movie “Venus Noire”
(2010), the second one from “Desert Flower” (2009). Their juxtaposition may suggest the optimistic message about an oppressed
individual (symbolized by the black woman) who is able to gain
freedom and to take control of both her own life and the way in
which it is told. This rhetorical procedure would be just a simplistic
application of the feminist and the postcolonial studies discourses.
However, it can be also treated as a tool for focusing certain
predicaments of culture; it helps to analyze the complex mechanism
of contesting meanings and values.
When talking about development, we should not skip this issue,
because it shows determinants of the discourse that aspires to be
inter-cultural. I have started with the examples of the popular culture,
because on this ground, we can easily observe the effect of processing, combining and using values and opinions of various origins.
However, this is a part of a much broader issue and other examples
can be found also in academic, political and artistic discourses.
The protagonist of “Venus Noire” is known under the name
Saartjie Baartman or Sarah Bartman. A name which was given to
her in her native language remains unknown. She was Khoikhoi
(who were called by European colonizers Hottentots). She was
brought from the Cape of Good Hope to London in 1810 by Doc-

�226

Anna Wieczorkiewicz

tor Alexander Dunlop. That man started displaying her in public
shows under her scenic name „Hottentot Venus”. The role which
she was forced to play inevitably evoked the senses of wildness,
sexuality, excess. These associations worked not only in entertainment enterprises in which she was engaged, but also in scientific
ones, as she has become a handy example for academics who were
considering races, human origins, or more general – the order of
nature. She was also used as an example in abolitionist struggle
against slavery; the fact that she was on display could serve as
a spectacular argument against colonial exploitation.
In 1814, the show was moved to Paris; at the end of 1815,
Sartjie died. Then, the autopsy was carried out on her corpse.
The scientific reports from this event, which were prepared by
Georges Cuvier and Henry de Blainville, where considered very
useful sources by many academics, although they used them in
various ways and for various purposes.
Her skeleton and plaster cast from her body were placed in the
Museum of Natural History in Paris, alongside two other human
skeletons and many specimens of comparative anatomy. Later,
they were moved to the Musée de l’Homme which was opened in
Paris in 1937. A visitor could see the plaster cast figure from the
profile (this arrangement exposed the steatopygic shape); next to
her, a skeleton was also exposed and a photograph of African men
and women above1. In the 1970s, Saartjie Bartmaan’s exhibition
was moved to museum storerooms as a result of growing feminist
criticism2. (However, it was exhibited in 1994 at a temporary exhibition devoted to the nineteenth-century ethnographic sculpture
which was organized by the Orsay Museum.)
Sadiah Qureshi, Displaying Sara Baartman, the ‘Hottentot Venus’, „History
of Science”, 42(2004), p. 246.
2
Ibidem, p. 245 et seq.
1

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

227

In fact, the posthumous life of Saartjie Baartman was as spectacular and dramatic as her biography as a living person. Her
career as a museum specimen was parallel to her career as a key
case in various scientific theories. Sometimes, these two lines
of life were intertwined. For example, in his famous essay “The
Hottentot Venus”, Stephen Gould (paleontologist, evolutionary
biologist and historian of science) described the moment when
he found “the brain of Paull Broca floating in Formalin in a bell
jar” in the Musée de l’Homme storage 3 and then, he continues the
story:”I saw the dissected genitalia of three Third-World women,
I found no brains of women, and neither Broca’s penis nor any
male genitalia grace the collection.
Three jars are labeled une négresse, une péruvienne, and la
Vénus Hottentotte, or the Hottentot Venus”4. After this finding,
Gould wrote an article about Cuvier and Cuvier’s study which was
published in “Mémoires du Muséum d’Histoire Naturelle”. Gould
interpreted that study as an example of the nineteenth-century
mentality: observations were fitted into frameworks of a presumed
theory, but also beliefs and fantasies5.
Gould’s essay stimulated Baartham’s posthumous career as
a crucial example in many theoretical studies. In the 20th century,
S.J. Gould, The Hottentot Venus, in: The Flamingo’s Smile, London – New
York – Victoria – Toronto – Auckland 1991, p. 291.
4
Ibidem, p. 292.
5
Gould points out that this practice is not extraordinary: ‘If earlier scientists cast
the Khoi-San people as approximations to the lower primates, they now rank among
the heroes of modern social movements. Their languages, with complex click, were
once dismissed as a guttural farrago of beastly sounds. They are now widely admired
for their complexity and subtle expression. Cuvier had stigmatized the huntergatherer life styles of the traditional San (Bushmen) as the ultimate degradation
of a people too stupid and indolent to farm or raise cattle. The same people have
become models of righteousness to modern ecoactivists for their understanding,
nonexploitive, and balanced approach to natural resources.’ (Ibidem, p. 300).
3

�228

Anna Wieczorkiewicz

Saartjie became the iconic example of a “black woman” in the
feminist discourse. That time, she was discoursively blackened.
Previously, Hotentots were not considered Negros (who were perceived black by Western people). Cuvier (in his reports she was
actually called “Bushman”, not a Hottentot) – described her as
yellow-brown (La coleur générale de peau étoit d’un brun-jaunâtre,
presque foncée que celle de son visage6).
Her biography was also useful for postcolonial studies, and, last
but not least, for the South African political discourse. In 2002, her
remains were returned to South Africa, as a result of negotiations
at the government level. Her remains were buried ceremonially
and she was called the mother of the nation. Thus, the identity
of a “museum object” was replaced by the status of the “ancestor
of the nation”.
The idea that “Saartjie Baartman is the most famous and most
respected South African icon of the colonial era”7 was expressed
in many ways in various articles and books. It is worth mentioning that she was not the only African subjected to posthumous
anatomical investigation in the nineteenth century, nor was she
the only exhibition of an exotic person as a curiosity.
Her biographers expressed the regret that her voice can never
be heard, and that she can be known only from messages produced by other people. In the second example, the woman seems
to surpass this restriction – the narratives about her (which are
often created by herself) expose her agency. The protagonist of
the second movie mentioned at the beginning, Waries Dirie seems
to surpass this restriction.
G. Cuvier, Faites sur le cadaver, d’une femme cunnue à Paris et à Londres sous
le nom de Vénus Hottentotte, „Mémoires du Musée nationale d’histoire naturelle”,
3(1817), p. 265.
7
R. Holmes R., African Queen. The Real Life of the Hottentot Venus, New York
2007, p. XIV.
6

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

229

The Somali woman, top-model, author, actress and human rights
activist struggling against female genital mutilation – tells about
her life herself. She speaks publicly, she publishes books about her
life and about her social activities. She presents her own biography
in such a way that it seems to embody vital narrative patterns,
but she also suggests that she controls the meaning which are
conveyed by the narratives. The narratives about her (which are
often created by herself or consulted with her) expose her agency.
For example, in one of her books “Letter to my Mother”, the
epistolary form is used as a specific tool of therapy and the therapy
is understood in the framework of the Western therapeutic culture.
In this letter, Waris says that everything that happened to her may
seem like a fairy tale. For the sake of the tale, the world of her
childhood is exoticized. However, just at the point where the tale
should end, the ultimate sense of the story is reversed. The narrator proposes a new story: she says that the “Happy End” is the
false ending. In fact, the scene of her spectacular success is only
an artificial world of illusory and deceptive values. In this way,
she seizes the power over her biographical narrative.
However, her narrative is open to various other meanings. The
movie “Desert Flower” (which was consulted with Waris) reverses
the biographical sequence which was told in the book. The story
begins in London. It is true that the opening shots present the
picturesque Africa and some equally picturesque childhood scenes,
but then, the viewer is redirected to the luxury department store
in London and the young Waris, dressed in African way, who feels
completely lost among the abundance of Western women’s clothes.
The change in the narrative order points to the place where
the story begins and also suggests that it is where the conceptual
perspective is constructed. It is in London where this Waris, who
would be able to express her life, is born and who turns her life
story into a manifesto in defense of all the girls and women who

�230

Anna Wieczorkiewicz

are being harmed. It influences the interpretation of the source
of moral categories.
Many articles and interviews referred to the figure of Cinderella
to interpret Waris’ biography, and at the same time, they employed
the language of therapeutic culture to tell about overcoming the
childhood’s trauma and emancipation. However, it should be mentioned that in her latest book “Safa”, Waris explicitly says that the
Cinderella story is not the proper point of reference. She wants her
biographical narrative, and especially the movie “Desert Flower,”
to be the weapon in the fight against FGM.
Waris describes herself as the embodied message which circulates between two worlds. The two motifs which are crucial for the
persuasive power of the message are: the visible beauty of the body
and the hidden scar in an intimate part of her body. The meanings
associated with these motives are subjected to changes, depending
on the discursive area in which they occur. From the rhetorical
point of view, we can ask: who is the agent of these changes? Is it
so that only by obtaining the (Western) tools of self-understanding
the African woman can get access to her intimate experience and
also to express it? Or, is it so that by entering a new culture she
also lets new meanings to be inscribed into her body according to
this culture’s order?
These questions can’t be answered unambiguously because the
answer depends on the perspective in which the question is posed.
(The psychological perspective is directed towards the individual’s
experiences, whereas the anthropological one focuses on the predicament of cultural processes, or the inter-cultural relationship.)
In the following passage, I will use another juxtaposition to
present the problematic status of the notions which are used in
biographical narratives.
The episode of the movie “Desert Flower” when Waris is posing
for photos for Pirelli calendar is very meaningful: she is extremely

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

231

uncomfortable when she is asked to undress herself and to expose
her body in front of the photographic lens, but the photographer is
so patient and delicatethat she overcomes her embarrassment and
starts posing; and soon she starts doing it with joy. Her nakedness
transforms in nude presented in black and white photography. This
scene can be interpreted as the image of the liberation of a woman
who regains her body (even if she is instructed by others on how
to use specific gestures.)
The counterpart to this episode is the scene from “Venus Noire”:
In 1815, a few French scientists forced Saarthjie to pose naked in
order to examine her body and to prepare the visual documentation of the research. (In fact, the project was not fully successful
because they could not see famous sinus pudoris – Saartjie did
not want to get rid of the handkerchief, which she managed to
use for covering her most intimate parts.) Though in both cases
there is the issue of presenting a nude female “object” in front of
a white male spectator, the meanings of these episodes are opposing each other. Saartjie does not overcome her reluctance; she
is forced and suppressed. In her case, nakedness is humiliating in
all its versions, even if it was “only” designed as a stage costume.
(During some performances, Saartije wore tight-fitting skin color
costume that suggested that she was rather naked than dressed).
In this case, nakedness is the motif that supports discourse about
oppression.
The movie “Venus Noire” adds one more episode to strengthen
the nakedness-humiliation association: a rape during the private
performance in Paris. Saartjie lies on her back, her legs are spread
and the trainer encourages the public to touch the intimate parts
of her body. She starts to cry. The boundary between staged and
off-stage humiliation is broken. Then, she has only prostitution
and lonely death coming. The movie indicates that she was raped
many times and in many meanings – physically ad symbolically.

�232

Anna Wieczorkiewicz

On the contrary, the ‘Desert Flower’ episode of undressing
a woman to nudity works for the discourse of liberation (though
in both cases the female body is exposed to the male viewer and
then presented in images that has exotic and erotic flavor.) This
can be interpreted in the perspective of issues of control over expressing various contents, notions, values. The space for expression
is created by the tension between various concepts of femininity,
exoticism, otherness which are held by various social actors like
scientists, politicians, doctors, artists, fashion designers.
The ‘calendar girl’ does not want to be trapped within the boundaries established by the therapeutic culture society. She changes the
persuasive direction of the manifesto of being sexy, and replaces the
narrative of individual happiness and pleasure by another one – about
the hidden suffering. The fact that she arrives from the non-western
world (which means: from the world of other values) makes the
meanings associated with this event even broader. With no clothes,
dressed in art only, she seems to be more emancipated and freer
than Western women. Paradoxically, these associations confirm the
western strategies of individual self-determination that are crucial
to the Western culture of narcissism. In this perspective, the liberation gesture is employed in the order of Western rites de passage.
Over time, she changes the meaning of this rite by adding
another dimension to it. This happens when, after revealing her
secret of circumcision, she begins to work for other girls and women
who do not have her power. She manages to find the discursive
space where the matter of sexuality is a political and legal issue.
However, she is successful because the personal and intimate
dimension of her story is maintained.
The act of converting the private into the public allows Waris
to speak about sexuality in the high style, but it also changes the
meaning of her intimate experience. Her past individual suffering
is used to build a better world for the others. This may be inter-

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

233

preted as regaining the right to what was taken of Saartjie – to
her body, her sexuality, her intimate story.
However, the episode of Waris’ posing may be interpreted in one
more way. The photo is black and white. Artistic asceticism stresses
what – as one might think – is inscribed in nature: the black female
body is beautifully drawn on the white background. However, Waris
is black in so far as we decide her to be black. When she is presented
in pictures, her skin may have various shades, mostly it is brownish
or olive. She is posed in the way which allows to expose the narrow
nose, slender silhouette. Unlike in the case of Hotentock Venus,
her pictured beauty does not damage Western aesthetic canons.
Spectacular attractiveness of Saartjie consisted in her non-western
body shape, whereas Waris is arranged as a black woman framed by
occidental beauty canons. In fact, the movie episode of posing may
serve as the illustration to Dean McCannell’s article “White Culture”:
the black woman is presented on the white culture background8. As
much as the shape of Saartjie’s body determined its spectacularness,
the monstrosity of the black model’s biography was not immediately
apparent – whether and when it would be explored and in what
light – it would be decided by Waris herself. For the time being,
however, her body is arranged by the photographer, captured by
a convention, to be occidentalized. This scene could be an illustration of Dean MacCannell’s text “White Culture”: “Black Woman”
appears on the white culture background.
“We can never see her except through the eyes of the white
men who described her”9 – Anne Fausto-Sterling stated about
8
D. MacCannell, White Culture, in: Empty Meeting Grounds. The Tourist Papers, London 1992.
9
A. Fausto-Sterling, Gender, Race, and Natiom: The Comparative Anatomy of
“Hottentot” Woman in Europe, 1815–1817, in: Deviant Bodies. Critical Perspectives
on Difference in Science and Popular Culture, eds. J. Terry, J. Urla, Bloomington
– Indianapolis 1995, p. 31.

�234

Anna Wieczorkiewicz

“Hottentott Venus”. This argument is very clear in the feminist
discourse about Bartmann.
Actually, the same statement could be made about Waris Dirie,
the model who is created by the camera of a white man. Her body
is given proper poses and gestures, and then she can be exposed
to the public. But on the other hand, this statement cannot be
referred to Waris in unconditional way, since she herself seems to
decide about the selection of facts which compose her biography:
she publishes books, she addresses in UN meetings in defense of
all the women who were or could be subjected to FGM. She speaks
as the one who managed to escape from the paternalistic authority thanks to her own courage, strong will, resistance, and then
started to feel and act in a new way as a free individual.
However: if she had not met the photographer. Or rather: if he
had not discovered her...
In fact, there are two contesting streams of interpretation which
are equally well grounded. And it is not just the matter of glamor
pictures, of wearing western clothes etc. The core question is: what
triggers the process of reorganization of perceiving and sensing
woman’s own body and interpreting her experiences? It seems (it
is the suggestion which results from all versions of her life story)
that if she had not joined the fashion world, if she had not become
an icon of success, she would not be able to express her feelings
and opinions on the official agenda. She would not be able to make
such a spectacular and persuasive self-expression, if a conceptual
language had not existed that involved values recognized as global
and superior to other languages.
When Fausto-Sterling writes that we can only see Saartjie
through the eyes of others (that is of the white men), she means
that we do not really know what her own feelings and thoughts
were. We can only get the access to the second-hand reports of
scientists or journalists. It is not the case of Waris who strives to

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

235

control narratives about herself. What is seen “through the eyes of
men” is the body of a beautiful model presented in carefully posed
photographic images (which, of course, may be interpreted as
reflections of male desire). What she considers to be the essential
truth about herself is expressed in the narratives signed by her
own name (even if her books are written in a cooperation with
co-authors). Yet, the discourse about the oppression is generated
by the mechanism which is much more complex than the viewer/
viewed person opposition.
As a matter of fact, the essential questions are more general:
how are the conditions for constructing expressible experiences and
feeling constructed on the multicultural ground? How to define
a situation when one culture offers conceptual and institutional
tools for naming their specific experiences to other cultures and
how to associate them with specific values? It is not only the
matter of expressing ideas, but also of instructing people how to
experience their own biographies, how to interpret and evaluate
past and present experiences and how to project future and endow
it with meanings.
It may be tempting to present the juxtaposition of these biographies as the optimistic exemplum of the process of emancipation of
marginalized subjects: the surgery which Waris undergoes, restores
to black woman the organs which were taken from Saartjie’s body.
Public “confession” of Waris may be interpreted as reclaiming the
ability to speak with one’s own voice which was suppressed in
Saartjie’s case. Even nudity may be employed in this rhetoric: at
the photographic image, Waris is nude, not naked.
Saartjie’s biography can be told as a process of creating an
object subjected to investigation and control, but, in a way, still
not defined completely. As the work on the meaning of her body
progresses, she becomes more and more disembodied: she provides
matter for formulating clear judgments and persuasive opinions.

�236

Anna Wieczorkiewicz

Her body depicted in the illustrations from this age suggests sexual
excess, and is associated with transgression of the conventions
(both in terms of social customs and artistic). It also suggests that
order of some fundamental categories (such as the male/female)
are not definite.
Waris’s biography is a story about a woman who struggles to
survive being aware of her marginal position in the society. In
Europe, she learns the performative gestures of Western women,
but she should not lose the exotic flavor of her body in order to be
successful as a model. Once she became successful (in the western
sense of the word), she was able to address in the international
institutional forum on behalf of other marginalized women. Her
biography and her body should be treated as the incontrovertible
evidence of the right of what she demands.
The story which Waris writes with her life defines concepts
of oppression and excesses in the way different from Saarthije’s
biography. In the days of Saarthije, the language adequate to formulate this kind of criticism was in statu nascendi. Its rules were
negotiated in courts, academic institutions, press articles and in
other places of various character. This process was interrelated to
the other one: redefinition of the Other.
Saartjie’s biography reveals the fluency and negotiability of the
rules to define racial and gender difference.
Various narratives about Saarthie which were created over the
years rhetorically reversed the concept of barbarism and obviously
of those people who designed and exploited “Hottentot Venus”
during her life and who were called barbarians after her death,
and it seems impossible to re-read this story otherwise than as the
story of how Western culture has destroyed a woman who was
considered “Other”.
Waris takes over the role of a storyteller; moreover, she is aware
that from the western perspective she should play a specific role,

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

237

or, in other words, to be a definite type of character. However, she
decides which roles she accepts and which rejects. The accepted
roles composed with elements which she considered her roots,
co-created her new occidentalized identity.
By presenting this story in the way outlined above, we follow
a trail which was designed by Waris Dirie herself. She speaks and
writes in many different ways about liberation, salvation, getting
free; it is getting free from personal trauma, but it also is the liberation of African women from the destructive customs, and also
saving Africa from self-destructive processes.
However, in comparison with each other, these biographies can
also reveal the reverse of the optimistic story about liberation and
they question opinions which are claimed to be obvious. Each of
these two biographies can create a revealing perspective for interpreting the other one, and suggests concepts that are useful tools
for revealing the hidden or the shameful elements of the other
one. The alleged similarities in the structure of stories indicate
structural differences of the cultural contexts. Let’s pay attention
to the fact that the process of defining womanhood and femininity
of both Saartjie and Waris did not take place just in one discursive
area. Saartjie’s womanhood and femininity was analyzed in the
framework of freak shows and academic procedures; in the Waris’
case, it was catwalk and the UN forum. In other words, the identity
of the two women was articulated by the dynamic relationship of
two socio-cultural areas associated with distinct values.
Freak shows and a fashion show are the areas that are considered
ambiguous in terms of the values that they evoke.
Freak shows were flourishing at the time when the process of
medicalization and anthropologization of curiosities was in progress. The “curiosities” were more and more likely to be explained
as pathological cases or as ethnic specimens and this explanations
entailed specific procedures and attitudes: diseases should be cured

�238

Anna Wieczorkiewicz

by a medical treatment; people from exotic areas should be placed
in the taxonomic order of nature. Freak shows were eliminated
towards keeping audience’s attention by referring to science, but
in fact they were mixing various orders and were considered less
and less appropriate for sophisticated audience, more and more
shameful.
Nowadays, fashion shows are also considered suspected in
some way. Common criticism uses the argument that the beauty
promoted by them is morally impure. They work towards establishing wrong and harmful beauty patterns and watching models
makes each “normal girl” feeling bad. One of its effects should be
anorexia among girls and women. This opinion is expressed also
by Waris herself. She often manifests her critical attitude towards
fashion and its dictatorship. She treats her model career as just
one of the steps in her life that was necessary to pass towards issues that really matter. However, at any time, the accents can be
changed – just as it was in the movie version of “Desert Flower”.
It should me mentioned, however, that fashion as well as FGM
and plastic surgery can be analyzed in terms of the interrelated
categories of subjectivity/reifications of people who undertake/
undergo them. They are cultural practices that hew women’s bodies
to adjust them to certain standards that suggest that they fit for
certain social roles and, for example, they can be married, they can
bear children, or they can look good enough to go out with them.
Nevertheless, a simple feminizing explanation of these phenomena with the male domination can be satisfying in the short run
only. Even Waris Dirie, in her writing about the operations, both
in Africa and in the West, points out that in every culture, women
and men, adults and children are involved in a complex network
of interrelations and dependencies and the person who, at first
glance, seems to be the oppressor, may be seen as a victim if we
consider him or her in the broader contexts. In this multifaceted

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

239

system, what seems to be a mean of oppression can easily be
transformed into a tool of emancipation and vice versa.
The scientific discourse (in the case of Saartjie) and the political
discourse (in the case of Waris Dirie) relativize the ambiguities of
a freak show and a fashion show. They propose an authoritative,
totalizing perspective that is strictly connected with certain axiology
and with defined hierarchy of problems which should be resolved
for the sake of the better world. In this perspective, issues of minor
importance and associated with popular tastes can be tolerated if it
can be assumed that somehow they are used for higher purposes.
They mediate the colonization of bodies and biographies within
the framework of dominant culture and their authoritative discourses.
The freak show was a place where researchers were hunting
for interesting material for their studies as abnormalities could
explain the general rules adopted.
As far as a fashion show is concerned, such relativization is
achieved not only by introducing standards of minimum models’
weight, but also by spreading various types of expertise; in the
framework offered by them, the appearance may be just a sign
of other aspects of life (for example health, or a moral profile).
In the Western culture, there is a widespread suggestion that by
controlling the body, we control our lives. Various body regimes
– diets, exercises, beauty treatments – are presented as tools for
wellness; they also work towards colonizing the body in consumer
culture area.
I am referring to the notion of “colonization” because, in fact,
it is very useful for analyzing Saartjie’s and Waris’ biographies as
two parts of one diptych. As we know, this notion inevitably entails
two assumptions (which not necessarily are expressed expressis
verbis): the premise of structural dominance relation and the
premise of discursive or political suppression of the heterogeneity
of the colonized object.

�240

Anna Wieczorkiewicz

Colonial institutions change both the social relations and the
order of thinking; the effect of these changes can last even when
the visible political oppression is over. The example of this endurance is the last act of the “Hotentock Venus” biography. During
the funeral of the remains of Saartjie Baartman, the President of
South Africa made an address to the nation in which he referred
to the democratic values of his country in the post-apartheid
era. He spoke in terms established within the framework of the
French Revolution and European Enlightenment: liberté, egalité,
fraternité. These values are not questioned, and, at the same time,
new freedom is described by referring to the former enslavement.
It is not difficult to discern the fact of colonization of Saartjie’s
body and biography. Her biography, taken over by poststructuralist
and feminist critique, perfectly fitted theories and could help to
clarify abstract elements of the theoretical construction. On the
other hand, the theory processed the biography: specific facts were
chosen to compose the plot. Certain views were expressed through
the figure of “Hotentock Venus”, but this figure was also used as
a proof of the theoretical truth. The physical body of Saartjie was
also reinterpreted.
The problem is more complicated when we ask about the colonization of Waris’ biography. This Waris which is available through
discourses about her does not have a double identity; she has one
multifaceted identity. She speaks as a mature African woman who
still lives as a little girl subjected to the cruel operation; but to be
able to discern the cruelty of this act and to express her experience, she must also be the Western woman and the citizen of the
global world. Moreover, a social and a political area where this
kind of narrative can be told, as well as a conceptual and moral
language of alleged total expression should also be established.
This language is claimed to be able and suitable to express the
experiences of subjects from all over the world.

�“BLACK WOMEN” AS A RHETORICAL TOOL OF PERSUASION

241

Waris Dirie biography can be interpreted as a story about the
internalization and totalization of western norms and values and
also about the moral power of these procedures. This biography
can be used as an argument for both supporters and opponents
of liberal choices. She presents herself both as a person who is
liberated from the oppressive mechanism of the native culture,
and as a subject who is colonized by the western culture. If we
rename the process of internalization of western norms and values
to colonization by western norms and values, then the axiological
perspective of this story will change.
The persuasive power of biographic narratives is strong: the
biographies refer to the individual lives that are embedded in particular realities and, at the same time, they show the embodiment
of social relationships, cultural codes, etc. Both biographies can be
used as strong arguments in feminist or postcolonial discourses;
however, considered as conceptual diptych, they manifest the
problematic nature of the key concepts of these discourses – such
as oppression or colonization.
REFERENCES

Cuvier G., Faites sur le cadaver, d’une femme cunnue à Paris et à Londres
sous le nom de Vénus Hottentotte, „Mémoires du Musée nationale
d’histoire naturelle”, 3(1817), pp. 259–274.
Fausto-Sterling A., Gender, Race, and Natiom: The Comparative Anatomy of
“Hottentot” Woman in Europe, 1815–1817, in: Deviant Bodies. Critical
Perspectives on Difference in Science and Popular Culture, eds. J. Terry,
J. Urla, Bloomington – Indianapolis 1995, p. 19–48.
Gould S.J., The Hottentot Venus, in: The Flamingo’s Smile, London – New
York – Victoria – Toronto – Auckland 1991, pp. 291–305.
Holmes R., African Queen. The Real Life of the Hottentot Venus, New York
2007.

�242

Anna Wieczorkiewicz

MacCannell D., White Culture, in: Empty Meeting Grounds. The Tourist
Papers, London 1992, pp. 121–146.
Sadiah Qureshi, Displaying Sara Baartman, the ‘Hottentot Venus’, „History
of Science”, 42(2004), pp. 233–257.

�PART III

(IM)MATERIALITIES

��Chapter 8.

ASHURA JACKSON NGOYA

AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES
AS A THREAT TO THE SURVIVAL
OF HISTORICAL CHURCHES IN MBEYA
ABSTRACT

During the 1920s, Mbeya region witnessed the emergence of African
Independent Churches (AICs) that survived up to the present. These
churches emerged due to the dissatisfactions created by Western initiated churches. Both churches believed in God, and the Bible is used in
teaching but differed somehow in doctrine. This paper draws on oral
interviews, archival documents and secondary sources to examine how
AICs remained as a threat to the survival of historical churches in Mbeya
region during the post-colonial period. Since the formation of AICs, the
state opposed the evolving AICs because these churches were a threat to
authority and had different interests apart from religious issues. Hence,
AICs were opposed to avoid contradiction in the nation controlled by
the British. Similarly, historical churches opposed AICs because they
resisted missionary institutions brought from Europe and their associated values, such as monogamy, individualism, secularism, consumerism and the exclusive privileges of white missionaries. However, with
the challenges experienced by AICs in the colonial period, still, AICs
survived and remained as a threat to the survival of historical churches
in the post-colonial period. Post-colonial threats were on the economy,
different doctrine, followers and teachings, things they provide to people, freedom of praising and worshipping, and the way they considered
faith with culture.
ASHURA JACKSON NGOYA – Mkwawa University College of Education (MUCE).

�246

Ashura Jackson Ngoya

Key words: African Independent Churches, Threat, Survival and
Historical Churches.

Introduction
Mbeya region is one of the areas in Tanzania mentioned as
having many denominations. In 2016, Mbeya was cited as the
second region having highest number of denominations in Africa after Lagos in Nigeria1. People of Mbeya had and were good
followers of their religion before the penetration of Christianity.
The penetration of Christianity was accepted with two hands as
leaders were after material benefit first than spiritual demand.
Hence, by 1920s, Christianity expanded into different areas of the
region. Some Christians after being aware of the religion introduced by Western people incorporated some African cultures into
Christianity. From such desire, some Africans succeeded to form
their own African Independent Churches (AICs). AICs have since
their emergence, remained as a threat to the historical churches
economically, spiritually and culturally.

Christianity in Mbeya
The Berlin Mission Society arrived in Mbeya in the 1890s
from Central Africa through Lake Nyasa2. They did not arrive
in Mbeya region from the Coast of the Indian Ocean. Their
coming through Lake Nyasa was mainly due to the proximity
1
See: http/www.mpekuzihuru.com/2016/11/jiji-la-Mbeya-ni-la-pili-kwawingi-wa.html: 29 November, 2016.
2
B. Sundkler &amp; C. Steed, A History of the Church in Africa, Cambridge: UK
2000, p. 535; A. Hastings, A History of African Christianity 1950–1975, Cambridge
1979, p. 45; World Christianities c1914 – c. 2000, ed. H. McLeod, Cambridge
2006, p. 80 (The Cambridge History of Christianity, vol. 9).

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

247

of Mbeya to the Central African region where Christianity had
been established earlier. The Free Church of Scotland, under
the leadership of Dr Kerr Cross, was the first mission group of
historical churches to arrive and settle in Mbeya region. This
church was part of the Livingstonia Mission which operated
in Central Africa. Dr Cross bought a place and built a house at
an area called Kapugi-Tukuyuin 18883. In the 1890s, when the
Helgoland Treaty set a clear boundary between the German and
British, the Free Church of Scotland-Presbyterian Church left an
area to the Moravian and Lutheran given that the church was
operating in Malawi where the area was under the British, and
Tanganyika was under the German.
The Moravian was another old church missionary which penetrated and worked in Mbeya region. Dr Kerr Cross of the Free
Church of Scotland was of great help in finding the settlement
areas for the Moravians. Dr Cross suggested to the Moravians to
start their permanent centre at Rungwe area4. Dr Cross’ suggestion
came after he was told that Moravians were interested in working
in the area. The Free Church of Scotland welcomed the Moravians
and allowed them to set a mission5. The Moravian missionaries
under Theodor Meyer landed in Rungwe on July 7, 1891, and in
October 1891 established their first mission station at the bottom
of Mount Rungwe (the headquarters of the Moravian Church of
Tanzania today) Rungwe Mission. The first missionaries including
Theodor Meyer and Theophil Richard arrived at the place we now
call Rungwe in Chief Mwakapalila’s territory. Later on, another
group of missionaries came to Rungwe including John Kretschmer
A.Y. Musomba, The Moravian Church in Tanzania Southern Province: A Short
History, Nairobi 2005, p. 6.
4
Ibidem.
5
Ibidem.
3

�248

Ashura Jackson Ngoya

and Traugott Bachman. At the end of 1894, they inaugurated the
first worship building6.
In the same vein, the Lutheran Missionaries arrived in Mbeya
region on August 21st, 18917, constituting the third historical church
to penetrate in Mbeya region. Under the leadership of A. Merensky,
they established the first Berlin Lutheran Mission at Wangemanshohe
near the Lufilyo River in October 1891. He was accompanied by
three young missionaries; Nauhaus, Schumann and Bunk and by
two helpers. These ministers were granted land by the chief Mwakabungila. Owing to the heat, the station was moved in 1899 to new
Wangemanshohe, now known as Itete. Two more missionaries arrived in 1892, and three others came the following year (Hauer,
Schuler and Wolff). Further stations were established at Manow by
Reverend Schumann on the 4th June 1892 and Mwakaleli by the
Reverend Bunk on the 31st of May 1895. Ikombe on the Lake Shore
was founded on the 24th of August, 1893 by the Reverend Hubner
and Grieguszies, and in 1910 Matema was built by two missionaries, Dost and Lyike. In August 1915, the missionary Doctor Ochne
arrived and established a small medical station at Itumba8.
To avoid religious conflicts among missionaries belonging to
different denominations, the Moravians established their Christian
congregations adjacent to the Berliner Lutherans. These missions
demanded land for their faith and production, and people as their
followers and labourers. In this case, they agreed upon a boundary
between their respective mission fields following the 34 degree9 of
6
Rungwe Mission Archive (RMA), File Moravian General; File Origin and
Growth of the UNITASFRARUM; see also A.Y. Musomba, Historia Fupi ya Kanisa
la Moravian Kusini Tanzania, Dar es Salaam 1990, p. 11.
7
B. Sundkler &amp; C. Steed, A History of the Church in Africa, op. cit., p. 535.
8
Mbeya Southern Highland Zonal Archive (MSHZA), Part of Vicariate of
Tanganyika, 1899–1932.
9
A.Y. Musomba, The Moravian Church..., op. cit., p. 6.

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

249

longitude from the North end of the Lake Nyasa and clear demarcation was Mbaka River. Moravian mission operated in the part of
the district to the West of the Mbaka River, a boundary fixed under
German administration. The Berlin Lutheran Mission conducted to
the East of the Mbaka River. Mbaka River is near Mbambo village
from Mount Livingstone, in that place the agreement for expansion was agreed in the whole Tanzania10. Following this division
between Moravian and Lutheran, the former expanded mostly in
Mbeya and the later in Njombe and Iringa.
The historical churches which penetrated later on in Mbeya were
given separate areas. For instance, White Fathers – Roman Catholic
was given Tukuyu protectorate in the centre of the district11. Others
included Pentecostal Holiness Mission and Assemblies of God which
operated at Igale-Mbeya district. The Seventh-Day Adventists were
given Mwakaleli as the centre of evangelization. Early during the
colonial period, the division according to denomination was done
to avoid religious conflicts which had torn Europe leading to long
wars12. But, after the WWI denominations were somehow free to
expand. League of Nations entrusted Tanganyika Territory to the
British, they stipulated that there should be freedom of religion
everywhere. Mbeya which was formerly closed to the Moravian
and Lutheran was now open to different denominations13. These
denominations never thought of religious unification for the expansion of Christianity. Their preference to the development relied
much on their national interest.
Meshack E. Njinga, Interview at Tukuyu, November 5, 2014.
Tanzania National Archive (TNA) File: 25/9/33 Mission General Tukuyu.
12
K.I. Tambila, &amp; J. Sivalon, Intra-denominational Conflict in Tanzania Christian Churches”, in: Justice, Rights and Worship: Religion and Politics in Tanzania,
eds. R. Mukandala [et al.], New Delhi 2006,p. 226.
13
MSHZA, History of Diocese of Mbeya, Part III: Apostolic Prefecture of
Tukuyu, 1932–1947.
10
11

�250

Ashura Jackson Ngoya

Missionaries who converted Africans themselves have been
regarded and remembered with the great ambiguity. For instance.
in turning people, in some areas they involved in land alienation,
given African knowledge, supported colonialism and preached
Evangel. Such ambiguity laid the ground for later counter-cultural
movements by Africans. Hasting reported that in early West African
days, one or two missionaries became slave traders. Much more,
in South and Central Africa, quietly turned into settlers, large
landed proprietors or colonial officials14. In a nation like South
Africa, Christian evangelists were intimately involved in the colonial process15. A.J. Njoh added that the missions of colonialism
and Christianity in Africa often overlapped and appeared almost
indistinguishable16. Thus, missionaries apart from religious activities
were involved in other activities for their interest. For example, in
Mbeya, early colonial production was firstly introduced by missionaries, for instance, production of coffee17.

African Independent Churches in Mbeya Region
Three decades since the formation of Christianity in Mbeya,
Africans who were converted to Christianity, arouse consciousness
against political, economic, social and cultural dissatisfactions
through religion. In fact, it was during the British period when
the historical churches were challenged by the AICs18. In Mbeya,
A. Hastings, The Church in Africa 1450–1950, Oxford 1994, p. 263.
J. Camaroff and J. Camarroff, Christianity and Colonialism in South Africa,
„American Ethnography”, 13(1986), no. 1, p. 1.
16
A.J. Njoh, Tradition, Culture and Development in Africa: Historical Lessons
for Modern Development Planning, Farnham 2006, pp. 31–32.
17
B. Brock, The Nyiha of Mbozi, „Tanzania Notes and Records”, 1966, no. 65.
18
T.O. Ranger, The African Churches of Tanzania, Dar es Salaam 1972, pp.11–12
(The Historical Association of Tanzania, no. 5); Africa under the Colonial Domina14
15

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

251

AICs emerged in the 1920s and continued to develop with time19.
Examples of the early AICs in Mbeya region include the Watch
Tower under Hanoc Sindano, the African National Church under
Paddy Nyasulu and the Last Church of God and His Christ under
Ben Ngemela. There was also the Little Flock Church under Sem
Mboma20.
Those emerged AICs in Mbeya operation were not positively
supported. The opposition to AICs ranged from historic churches
to the colonial government. Jimmy Nkwamu argued that Africans
who were close to AICs leaders started earlier to oppose AICs21.
It is important to note that AICs were opposed ever since their
formation. AICs were known from South, Central and East Africa
that they were against colonialism. Hence, allowing the growth
of AICs in Mbeya meant the creation of contradiction with the
colonial state and finally decolonisation22.
AICs in Mbeya were criticised by the black and whites as being
politically motivated, judged as bridges back to paganism, and
looked as uneducated and sophisticated as primitive. Hence, some
AICs followers especially leaders were removed from positions
they held in the colonial government. For example, Paddy Nyasulu, who had been educated and became a leader of the African
National Church (ANC), was employed as mission store-keeper
tion 1885–1935, ed. A.A. Boahen, Portsmouth 1990, p. 282 (General History of
Africa, vol. 7).
19
In this paper, AICs are Christian churches independently established and
administered by Africans. AICs broke off from the mission/mainline/historical
churches such as Roman Catholic, Moravian, Evangelical Lutheran, Pentecostal
and Anglican churches. For this study, historical churches these are Christian
churches initiated by Western people in Africa.
20
A. Makunde, Yafahamu Makanisa Yaliyoko Tanzania, op. cit., pp. 13, 93,
107, 122, 129, 136, 144.
21
Jimmy Nkwamu, Interview at Itende, December 7, 2014.
22
TNA File No. 25/8: Rungwe.

�252

Ashura Jackson Ngoya

later as a government clerk in Malawi and Tukuyu in Tanzania.
He was dismissed from his position in 1923. Nyasulu was rejected
due to his interest in the African National Church23. The colonial
administration acted promptly to the Watch Tower Church which
prohibited followers to work for the colonial government. In this
process, top leaders of the church were arrested and charged with
uttering words with deliberate intent to wound the religious feelings of others and were sentenced to 12 months each24. Moreover,
some AICs faced problems to get land for religious activities and
were not even allowed to own some books which they thought
made people conscious. In the 1930s, the colonial government
demanded all the African chiefs to take note of Kolineri Kibonde
and Jonah Mwaiteleke who sold books related to religious knowledge. The books such as Deliverance, World Recovery, Prophecy,
The Kingdom, Jehovah, Preparation, The end of the World, and
Who Shall rule the world were prohibited in Mbeya region25.
Thus, the colonial government and historical churches believed that AICs would decline for a short period in Mbeya as it
happened on the Malakite Church in Mwanza which emerged
in 1924 and collapsed in 1934. Also, in 1953, the Church of
Holy Spirit was formed amongst the Haya by the secession from
the Evangelical Lutheran Church; in 1962, half of its members
had been won back by the Lutheran church. In 1956, the Tanganyika African was formed among the Gogo by secession from
the Church Mission Society; a majority of its members were won
back to the Anglican Church in the early 1960s. In 1958, there
was secession from the Moravian Church amongst the Nyamwezi,
Angolwisye Malambugi, Interview at TEKU, September 12, November
20, 2014. See also T.O. Ranger, The African Churches of Tanzania, op. cit. p. 17.
24
Idem, Christian Independence in Tanzania, in: African Initiatives in Religion,
ed. D.B. Barrett, Nairobi 1971, p. 126.
25
TNA 25/9/13: Tukuyu.
23

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

253

and in 1960, the majority returned to the historical church, and
Shambala members of the Usambara-Digo Lutheran Church in
early 1960 had been averted26. In Mbeya, AICs survived in the
colonial period up to the post-colonial era, and new AIC was
emerging year after year.
Contrary to other AICs formed in Mbeya, the Watch Tower
Church proved a failure. At the end of the colonial period, the
church was not considered anti-colonial government but turned
as safety-valves of the colonial government. The Watch Tower
changed the name to Jehovah Witness, and their church policy
was also rectified examples of those policies that were amended.
The change of a name happened when they developed a close
relationship with Jehovah Witness in America. In the age of independence, these churches refused to salute the flag or consider
the politics as anything but the agency of Satan. The church was
seen as incompatible with the maintenance of peace, order and
good governance. So, the Watch Tower declined, and Jehovah
Witness developed27. The leader faced the challenge of mastering
the church efficiently. Hanoc Sindano was not groomed into the
church like other leaders of AICs; rather he was just a follower of
the Watch Tower Bible Society which provided people books and
pamphlets in South Africa without a church. From such base, he
established the Watch Tower Church where he was not able to
balance the relationship with the colonial government, historical
churches in Mbeya, and the church was not even registered. But,
this church was remembered how it was a threat to the British
colonial government. The church refused his people to pay tax
and work for the colonial production.
T.O. Ranger, Christian Independence in Tanzania, op. cit., p. 124.
Christianity in Tropical Africa: Studies Presented and Discussed at the Seventh
International African Seminar, University of Ghana, April 1965, ed. C.G. Baëta,
Oxford 1968, p. 356.
26
27

�254

Ashura Jackson Ngoya

AICs as a Threat to the Mission Churches
in the Post-colonial Period
In the post-colonial period, AICs in Mbeya had established themselves so firmly that they were no longer mere Protestant movers,
but theologically genuine expressed Christian faith in the African
perspective or the extension of African traditions on Christian
faith. AICs provided theological reflections centred on African religious beliefs, practices, values, morals, songs, sermons, teachings,
prayers, sculptures, dances, rituals, and symbols. Some of AICs
beliefs were modified compared to the way it happened during the
colonial period. For example, AICs which allowed polygamy during
colonialism in the postcolonial period changes were implemented.
Meshack Njinga reported that in the post-colonial period there
were some changes to AICs, they modified their constitution to fit
the time. A person with many wives, when joined the church and
being baptised, was not allowed to add another wife28. AICs which
emerged in the post-colonial period based much on their doctrine,
African and Western culture was interwoven. For example, AICs
that appeared in the post-colonial period include Last Church of
Tanzania under 1968 by Daniel Mwamuya – Airport; The Church of
Holy Spirit Anosisye Mwabhungulu 1968 – Ghana-Mbeya, African
Church Mission of Tanzania by Festo Mbeyale 1969 – Iyunga; African International Church A. Mwalyambile, 1969 – Kyela; United
African Church Yohana Kabuje, 1969 – Mbalizi. The Last Church of
Tanzania; Epharaim Sichone, 1973 Vwawa-Mbozi; Uamsho la Roho
Mtakatifu Nise Mwasomola; 1978; Simike-Mbeya; Shalom Church
of God, Stephano Mwamengo 1979, Isangu-Mbozi29; The Foundation Church of Apostle and Prophets, Gibson Tuya, 1982 – Ilengo
Meshack E. Njinga, Interview at Tukuyu, November 5, 2014; May 20,
2015, May 21, 2015.
29
Mbeya District Office, October 2014: List of Churches in Mbeya.
28

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

255

Mbozi; Church of Gospel International, Timotheo Mwanyengo,
1985 – Uyole and the Tanzania Forward in Faith Church Pfumo
Kahwema 1987 – Simike. Others were Gospel Revival Centre,
Akimu Mtafya, 1988 – Simike; Tanzania Gospel Church, Alfred
Kaputula, 1989 – Ilomba and Restoration Bible Church, Emmanuel
Tumwidike, 1992 Esso, African Brotherhood Church, P. Mwamlima,
1994 Mbeya City centre, just to mention few30.
Since the formation of the historical churches, economic interest
has been among their preferences. Njinga noted that early production of cash crops in Mbeya was firstly introduced in the mission
centre31. Early converts were also labourers in the introduced farms
around the mission. Many people in the church meant financial
gain. Judged regarding labourers and offerings. The emergence of
a new denomination in an area where there was a historic church
led to disturbance. The disturbance was firstly assessed economically of what the church gained from followers. With the growth of
AICs, this affected historical churches automatically. AICs expanded
in the region geographically, ethnically and with the number of
members, this had a direct impact on the ancient churches. Similarly, AICs had a different technique to gain economically from
followers. Members were encouraged to pay for miracles, other
means of prayers required things which supporters were forced to
buy at the church, and other leaders urged adherents to plant their
seed. Hence, AICs remained as a threat to the historical churches
given that followers were cycling or turned to AICs32.
In Mbeya, AICs ranged from the small to the large AICs. Large
AICs threatened historical churches given that these churches were
growing compared to the period they emerged and the level of the
Ibidem.
Meshack E. Njinga, Interview at Tukuyu, op. cit.
32
Lusekelo Cheyo, Interview at Iwambi, September 21, 2014, November 5,
2014; Emmanuel Mwasile interview at Iwambi, September 24, 2014.
30
31

�256

Ashura Jackson Ngoya

economy they had. Some leaders of AICs were economically stable
compared to those in the historical churches given that the latter
had many years of experience. Thus, some of the leaders from ancient churches were following AICs and negatively criticised their
existence and operation. The critic was not based on the word of
God, but it was on the level of the economy which the leader of
AICs had. Thus, the degree of economy of the leaders in AICs also
was a threat to historic churches. Why such wealth within a short
period of existence33?
People who introduced AICs were previously members of the
historic churches. They gathered into one group, understood and
respected each other. They were aware of strategies which historical
churches adopted to maintain followers, to expand and to develop.
Then, when individuals from the historical churches introduced
AIC, experienced criticism, suspicion, lack of trust, lack of communication, unfriendliness, destruction of family unity all these
were done by the historical churches to AICs. Nsaligwa Kimanga
narrated that Nise Mwasomola, founder of Kanisa la Uamsho,
was a member of Pentecostal Assemblies of God; she was given
power by God to deliver the sick and preach. Her service was not
accepted in the historical churches, and she chased away. In 1978,
she decided to form her church34. Instead of being supported her
services turned as a threat to the former church. It was revealed
that Mwasomola’s church taped followers who were in need with
services she was providing.
AICs turned as a threat to historical churches given that some of
the leaders of AICs were having unique talents while they were in
the former churches. These people were not recognised and some
Kolineri Mwampule, Interview at Jacaranda, September 13, 2014.
Nsaligwa Kimanga, Interview at Simike, September 13, 2014. Rabi Mwakanani, interview at Sokomatola, September 28, 2014.
33
34

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

257

were seen as stubborn/ too crucial to the church. These people
with their unique talents decided to establish their own AIC. These
leaders exercised their talents in their next church, instead of being
recognised for what they were doing, leaders turned to be a threat
to the churches that they worshipped before. For example, the
founder of Restoration Bible Church Emmanuel Tumwidike was
a member of Anglican Church before forming his church and taped
different followers from various historical churches in Mbeya town
even from Anglican Church35.
Most of those who established AICs were members of mission
churches hence automatically they became their competitors.
Leaders of AICs were aware of the weakness of the former church.
Hence they adopted strategies to survive. While leaders in the
historical churches sacrificed time to follow the preaching campaigns of AICs that led a certain amount of biases or antagonism
against the AICs36. AICs reflected rebellion against Christianity
that had continued with European culture. The mode of worship
and other areas of ministry of the historical-related churches were
not psychologically and sociologically satisfying to the Africans.
With the emergence of AICs, the liturgy was made more African,
where African drums, dresses, singing and dancing reflected the
African culture. In this sense, the gospel was made relevant and
contextualised to the thought patterns of the converts. Juma added
this threatened historical churches as their followers were attracted
with inclusiveness which was added in Christianity which was
not there before. Medrick Mbuba revealed that AICs threatened
historical churches because they in AICs traditional and modern
were welded37.
Interview with Angolwisye Malabugi, op. cit.
Juma Jacob, Interview at Nzovwe, September 18, 2014.
37
Medrick Mbuba, Interview at Nzovwe, September 18, 2014.
35
36

�258

Ashura Jackson Ngoya

Interpretation of the Bible, the issue of polygamy, taking alcohol,
the way of singing in the church, not considering long preparatory period before baptism, just to mention a few, was contrary
to the historical churches. The Last Church of God and His Christ
and African National Church supported polygamy which was not
allowed by the historical churches38. Mary Kategile emphasised
that polygamy added members to AICs in Mbeya such as the Last
Church of God and His Christ and the African National Church39.
The Last Church of Tanzania, which emerged in 1973 by Sichone
with registration number SO. 5712, also believed in polygamy40.
In 1990, the church had about 850 followers in Tanzania, 215 in
Zambia and 120 in Malawi with headquarters in Vwawa-Mbozi41.
David Sichone Reverend that Archbishop Samweli Mwabughi
was appointed in 2007 up to 2015, then the church had 260,000
followers both in Tanzania, Malawi and Zambia42. The historical
churches and AICs were all Christians but had different beliefs
which remained as a threat to the survival of historical churches.
AICs were seen as an enemy to the historical churches43. The doctrine of polygamy threatened the old church even though they
prevented it to the larger extent. The teachings threatened the
church given that it was African culture from the beginning, many
Pastor Mbao, Interview at Sabasaba, September 15, 2014. See also J. Baur,
2000 Years of Christianity Africa: An African History, Nairobi 1994, p. 479.
39
Mary Kategile, Interview at TEKU, September 8; September 9; September
11, 2014.
40
Mary Kategile, Interview at TEKU, op. cit.
41
SHMZA, File, M.60.15: The Last Church of Tanzania. See also W.H. Turner,
The Church of the Lord: the Expansion of a Nigerian Independent Church in Sierra Leone and Ghana, „Journal of African History”, 3(1962), no. 1, pp. 91–92,
Intention of AICs was not to expand within their own localities only, but into
different areas.
42
David Ephraim Sichone, Interview at Vwawa, November 4, 2014.
43
Interview with Emmanuel Mwasile, op. cit.
38

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

259

people joined the church and accepted only a single wife, but in
reality were having many wives44. With the church which gave an
opportunity to many wives, this gave room to the development
of African culture which was prevented by the historical church.
The growth of AICs went parallel to the changes occurred in
the society. AIC exemplifies the intimate link between problems
and the solutions. For example, economic and social hardship in
the 1970s and 1980s fuelled people to AICs. Different informants
agreed that people joined AICs when they heard that people’s problems were tackled by the church45. Juliana Mbilinyi reported that
early members of the church of Uamsho were Roho Mtakatifu in the
1970s were those whose diseases were cured by Nise Mwasomola,
the founder of the Church. AICs in Mbeya gained followers as this
experience was shared experience to the traditional religion when
an individual had a problem related to diseases a traditional healer
was a solution. Traditional African communities were to a large
extent health-orientated communities, and in African traditional
religions, rituals for healing and protection were the most prominent ones. So, AICs, with a similar function of healing diseases,
made people join them. Also, Nathaniel Ndabila proclaimed that
the same God who saves the soul heals the body, delivers from evil
forces, and provides answers to human needs46. Indeed, sickness
was by far the most common reason given by people attending AICs.
Moreover, preaching the prosperity gospel, in these churches
the pastor occupied a prominent place in the life of the followers, what the pastor was speaking, people were able to listen and
follow. This trend expanded through the 1990s after the failure
of Structural Adjustment Policies imposed by the Bretton Woods
Daudi Sichinga, Interview at Mbeya City Centre, September 12, 2014.
Juliana Mbilinyi, Interview at Simike, September 13, 2014. April 20, 2015.
46
Nathaniel Ndabila, Interview at Uyole, September 19, 2014.
44
45

�260

Ashura Jackson Ngoya

institutions. People lost confidence in economic mechanisms,
social recovery plans and the ability of governments to bail them
out, and turned to the AICs for survival. Preaching the gospel of
prosperity and miracles dominated, these churches, with their
human founders called apostles, prophets or archbishop promised
earthly happiness. These churches offered utopian hopes through
the gospel of prosperity and miracles. The prosperity gospel found
fertile ground in Africa because of the real sufferings facing these
Christians burdened who needed immediate relief and thought,
could find happiness trusting in anyone making such promises.
Healing services, indeed, sickness is by far the most common
reason which people give for attending AICs. Testimonies of healing,
soundness and miracles are heard from many about their answered
prayers. In quite some cases those concerned claim that they first
went to the hospitals, and or consulted traditional healers. They
then resorted to an AIC when the foreign physicians and herbalists
failed them. In several AICs, a special day was set aside for healing
purposes. Sometimes, a sick person would be expected to stay in
the Church for healing service. David Nicholous put evident that
prayer and healing is a significant role in these churches in Mbeya.
Some AICs announced that they were curing specific diseases such
as HIV which was a serious problem from the 1980s, cancer and
diabetes through prayers47. Involvement of AICs on HIV, which was
a problem facing different people in Mbeya, was compatible. Mbeya
region in Tanzania encompasses two major highways and is adjacent
to two international borders. In the late 1980s, HIV epidemic rapidly
expanded in the Mbeya region, fuelled by these unique geographic
features and exacerbated by a lack of trained health staff, shortage
of medicine and a weak health care infrastructure.
Interview with David Nicholous, op. cit: see also. Patric Mbao, Interview
at Sabasaba, September 15, 2014.
47

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

261

To respond to the rapidly growing HIV epidemic in the region,
in 1988 the Tanzania government (through the Mbeya Regional
Medical Officer’s Office and the Mbeya Referral Hospital), in
collaboration with the German Agency for Technical Cooperation
and the University of Munich in Germany, established an intervention programme on HIV/AIDS called the “Mbeya Regional AIDS
Control Programme”. The program aimed to fight against the
rapidly expanding HIV epidemic in the region. The Programme
collaborated with other partners including the US Military HIV
Research Program (MHRP) in the late 1990’s and the Tanzanian
National Institute for Medical Research (NIMR) under the vigorous and committed leadership of Dr. Leonard Maboko and Prof
Michael Hoelscher48. The effort to prevent the spread of HIV
somehow proved a failure in Mbeya. Instead of the decline in
a number of the people affected by HIV, the toll increased year
after year. Mbeya Regional AIDs Control Programme (MRACP)
continued the fight against HIV/AIDS since the 1980s. The Regional Medical Officers (RMO) directly supervised the MRACP.
MRACP adopted a participatory approach in all of its functions,
involving all interested partners and the civil society organisation.
But, Mbeya remained among the region where HIV/AIDS toll is
high within the nation. Mbeya region is the second hard-hit region in the country after Dar es Salaam as far as AIDs infections
are concerned49. Many followers in Mbeya were taped to AICs
to get healing services.
One of the distinctive features of these churches is the elevated
position accorded to women. In spite of the fact that the historical
See: http://www.hvtn.org/en/team/international-clinical-trial-sites/MbeyaClinicalResearchSite.html 22/9/2016.
49
F.R. Mbogella, Factors Associated with the Spread of HIV/AIDS among the
Female Youth in Tanzania: A case of Mbeya Municipality, Dissertation (Unpublished), University of Dar es Salaam 2002, p. 45.
48

�262

Ashura Jackson Ngoya

churches preached the principle of equality of sexes, men usually
hold the principal positions of authority. The Archbishops, Reverend
Ministers, Pastors, Priests, Choir Leaders and so on are typically all
men. AICs, on the other hand, have been exceptional in encouraging women to participate in the ministry of the Church. They
provide opportunities for leadership and the exercise of authority
for women who usually far outnumber the men who attend these
churches. Some of these Churches were and are being established
or co-founded by women, for example, Nise Mwasomola in Mbeya.
Omoyajowo has an extensive list of such founders in Nigeria. Asare
Opoku also observed that there are women first-class prophetesses
and deaconesses in the Musama Disco Christo Church in Ghana.
Alice Lakwena of Uganda was another woman-founder of a Holy
Spirit movement. Other positions of leadership for women, as
Barrett showed, include Reverend-Mothers, Lady Leaders, Mothersin-Israel, Superior-Mothers, Praying-Mothers, Lady-Evangelists,
women Church Planters and so on50. It may also be added that
in these Churches women get more possessed, they are prone to
give more testimonies, they are more operative in initiating songs,
dancing, jumping and clapping than men. From the preceding, it
is not surprising to note that there are usually far more women
societies, prayer groups, hospitality associations and welfare unions
than men’s in the AICs.
Survival strategies adopted by AICs remained a threat to the
historical churches. For example, the fight against poverty among
church members through economic empowerment was among
the strategies taken to survive. It was argued that the church
saw poverty as spiritually characterised, meagre family income,
powerlessness, physical weariness, isolation and vulnerability.
D. Ayegboyin &amp; S.A. Ishola, African Indigenous: A Historical Perspectives,
op. cit., p. 30.
50

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

263

They believed that poverty was a social and economic justice
which must be addressed by Christian as one of their primary responsibilities51. The church had exerted efforts to organise formal
and informal entrepreneurship training among church members.
Professional in areas related to business and entrepreneurship was
invited by the church leaders to run training on entrepreneurship.
From such practice, the church managed to form micro credit
scheme among church members52. Enterprising training among
church members catered in areas such as bookkeeping, marketing and rules of good business practices. Through this strategy,
the church had seen to be emancipating its church members not
only through spiritual bareness but also on economic well-being.
Even though it was a slow growth, AICs were moving. People
were able to construct their church through this strategy53. Some
AICs established church departments to develop their church.
These include evangelization, economic, health and press and
information office54.
AICs threatened historical churches in their mode of worship
which is typically African. Drumming, clapping and dancing typify
the community as different from other Christian denominations
of European origin and the basic concept of religion. Thus, when
one considers the doctrinal foundations of AICs and their closeness to the socio-cultural background of Africans, one can safely
predict that these churches will maintain their leading role, and
51
A. Mpesha, The Role of the Church in Microcredit Financing for Business
Development in Tanzania, Grand Rapids 2004, p. 5.
52
Oyi Masambili, interview at Mbeya city centre, September 12, 2014.; David Nicholas, Interview at Simike, September 14, 2014; Interview with Abiud
Simkoko, Interview at Simike, September 09, 2014; Medrick Mbuba, Interview
at Nzovwe, September 18, 2014.
53
Interview with David Nicholous, op. cit.
54
Dastan Hapelwa, Interview at Veta, September 20, 2014.

�264

Ashura Jackson Ngoya

AICs were projected to become more familiar because of their
offer of assistance to the spiritual problems of people in the
complex world of today. It is necessary, however, to ensure that
church growth by the membership was accompanied by growth
in spiritual power55.
Africans naturally enjoy a more expressive form of worship.
Consequently, in contrast to the supposedly dull liturgy of the historical churches, the AICs have given a home to a more fascinating
and exciting form of worship with singing, clapping, dancing and
stamping of the feet. Most of the songs sung are songs in traditional
lyrics. Usually, they are evocations and sometimes spontaneous
composition accompanied by ringing of bells, drumming and the
use of other native musical instruments as well as Western equipment56. Everybody participates in clapping, dancing and singing.
Prayer is also spontaneous and everyone is inspired to pray and
deliver a message or give testimony. Thus, they practice lively
church worship.
Dedication to Evangelism and Revival; AICs have an extraordinary zeal and enthusiasm for evangelistic ministry and revivals.
They organise and conduct regular crusades, revivals and prayer
sessions at several nooks and corners of towns and villages. Most of
the AICs leaders were itinerant preachers and evangelists who held
revival meetings wherever they went. The practice is very right of
Moses Orimolade, Babalola, Ositelu, Samson Oppong, and Simon
Kimbangu, to name just a few. One of the usual prophetic utterances
in these churches is the urge on the leadership and follower-ship to
rise early in the morning, walk around a neighbourhood with the
ringing of the bell, while proclaiming the message of the Gospel.
https://www: Gospel and Culture from Perspective of African Instituted
Churches, 30/7/2017; 4;54pm.
56
Lusekelo Cheyo, Interview at Iwambi, September 21, 2014, November 5,
2014; Kastory Erasto Msigwa, Interview at Tunduma, September 25, 2014.
55

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

265

The individuals concerned must also hold or lead between seven to
twenty-day revival meetings in or outside the church or to conduct
open-air crusades for a specific number of days.
Different AICs were running their activities in the areas not
set/designed for religious institutions as churches failed to acquire
land legally. Very few succeeded to get the land lease earlier. So,
it was not easy for AICs to get a proper area for church construction. AICs leaders ended up buying a house or using their own
houses for the service. Many of AICs in Mbeya were located in
slum areas such as Simike, Nzovwe, Iyunga, Mama John and
Ilomba57. These areas are well populated and hence easy to get
followers, while most historical churches were located in the
designated religious areas58.
Cheyo acknowledged teachings of the word of God in AICs to
its followers. Instruction of the word of God was the clear foundation of the church’s existence; it enabled AICs to cross over all
storms for the decades of its existence. They taught realities to
their followers according to the Bible and relevant to the society,
especially which touches people at the time59. In prioritising Bible
teaching, the church had several scriptures teaching a session in
the church as well as at home of the followers60. Teaching attracted
church members and non-church members thus making the church
permanently fill its people’s hearts and hence its survival. Different from the historical churches, some Africans had the culture of
going to the church without the Bible just listening when leaders
were reading. The practice was contrary to AICs people who were
having the Bible and leaders sometimes pointed anyone to read
the word of God. The new method meant that the sheep will alFrank E.P. Mwaitebele, interview at Tunduma, September 25, 2014.
Ibidem.
59
Interview with Lusekelo Cheyo, op. cit.
60
Nathaniel Ndabila, interview at Uyole, September 19, 2014.
57
58

�266

Ashura Jackson Ngoya

ways stray to where they might find good pasture, and they were
getting it in AICs61.
The historical churches in Mbeya had been affected by AICs.
Christopher Mwanisongole noted that AICs had something to
teach the historical churches and vice versa62. Since the formation of AICs, even though it remained small in comparison to the
historical churches, AIC has continued to be the main threat to
the historical churches. AICs Gospel was rooted in African style
compared to historical churches. Nicholous supported that one of
the AICs most precious assets was its experience of being rooted
in African cultures. Leaders who formed AICs wanted Christians
to fit African culture. Even though the result was not the same, it
was the matter of challenge63.
Also, even though AICs are complained negatively by the historical churches, still different modification in these churches was
due to the services provided by AICs to the followers. As a result,
in Mbeya, some people are getting services to both churches.
Thus, they are dual worshipers; as a result, it was difficult to assess definite expansion of these churches. Followers were cycling
members both in historical churches and AICs.
Through AICs in Mbeya, the historical churches had adopted
different things done in the AICs which were not standard to
their denominations, mainly Protestant denominations. AICs
practised well things like praising and worshipping, prayers,
services like healing, and counselling. Without adopting these,
AICs will remain a threat to the historical churches64. The his61
J.A. Gyadu, United over Meals Divided at the Lord’s Table: Christianity and
the Unity of the Church in Africa, „Transformation”, 27(2010), no. 1, pp. 16–17.
62
Christopher Mwanisongole, Interview at Nzovwe, November 10, 2014.
63
Interview with David Nicholous, op. cit.
64
Interview with K. Mwaisumo, op. cit. Interview with Emmanuel Mwasile,
op. cit.

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

267

torical churches leaders should also learn from AICs that even
Africans were able to stand on their own and develop their church
without asking support from outside65. Leonard Maboko, one of
the leaders of the historical church, showed the desire on that
“we feel that we must be in touch with independent churches
to understand the influence and practice of self-reliance”66. Ositelu adds that most of their practices have been adopted by the
so-called the historical churches and the American style new
generation churches67.
Maboko added that as long as the AICs speak the language
which the ordinary person on the street, the masons, carpenters
and illiterates understand, they will survive. As long as they
continue to fulfil the claims that they were able to help those
who faced unique difficulties in life, they will thrive. Provided
they heal sicknesses, serve as a haven of rest to those in distress,
and give relief to those with psychosomatic troubles, they will
continue to survive in the face of all odds which were likely to
befall them68.

Conclusion
AICs will remain a threat to the historical churches if they
fail to recognise the meaning of Christianity and how Christianity had been expanding. It is true that in Mbeya Christianity
is growing through AICs. By the 1960s, the religious picture in
Mbeya region was somehow clear. The 1967 census shows that
Interview with Abiud Simkoko, op. cit.
Interview with Leonard Maboko, op. cit.
67
R.O.O. Ositelu, African Instituted Churches: Diversities, Growth, Gifts, Spirituality and Ecumenical Understanding of African Initiated Churches, Hamburg 2002,
p. 38.
68
Interview with Leonard Maboko, op. cit.
65
66

�268

Ashura Jackson Ngoya

Mbeya had about 43% Christians, 2% Muslims, 53% African
Religion, and 2% others69. Ndaluka argues that there were over
90 churches in Zanzibar and there were over 300 denominations in Mbeya Regions in the 1990s. The new denominations
seem to compete with the historical ones70. In 2016, Mbeya was
mentioned as the second region having many denominations
in Africa and the first being Lagos in Nigeria71. In the information declared by district commissioner Paul Ntinika, Mbeya had
about 450 denominations. David Mwashilindi added that many
churches were not a problem given that order was followed72. If
at the beginning there were only two denominations with their
doctrine and target, so it is clear that with AICs which are more
than hundred denominations in Mbeya, the former churches were
not happy with it. Also, Christian Council of Tanzania (CCT) and
Pentecostal Council Tanzania (PCT), religious organisations in
Mbeya, do not accept AICs. Historical churches and AICs all are
Christians but they preferred division.
REFERENCES

Africa under the Colonial Domination 1885–1935, ed. A.A. Boahen,
Portsmouth 1990 (General History of Africa, vol. 7).
Ayegboyin D. &amp; Ishola S., African Indigenous: A Historical Perspectives,
Houston 1997.
Baur J., 2000 Years of Christianity Africa: An African History, Nairobi 1994.
URT, 1967 Population Census, vol. 3.
T.J. Ndaluka, Social Cohesion and Religious Intolerance in Tanzania, in: The
Political Economy of Change in Tanzania: Contestations Over Identity, the Constitution and Resources, ed. R.S. Mukandala, Dar es Salaam 2015, p. 49.
71
See: http/www.mpekuzihuru.com/2016/11/jiji-la-Mbeya-ni-la-pili-kwawingi-wa.html: 29 November, 2016.
72
Ibidem.
69
70

�AFRICAN INDEPENDENT CHURCHES AS A THREAT...

269

Brock B., The Nyiha of Mbozi, „Tanzania Notes and Records”, 1966, no. 65.
Camaroff J. and Camarroff J., Christianity and Colonialism in South Africa,
„American Ethnography”, 13(1986), no. 1, pp. 1–22.
Christianity in Tropical Africa: Studies Presented and Discussed at the Seventh International African Seminar, University of Ghana, April 1965,
ed. C.G. Baëta, Oxford 1968.
Gyadu J., United over Meals Divided at the Lord’s Table: Christianity and
the Unity of the Church in Africa, „Transformation”, 27(2010), no. 1,
pp. 16–27.
Hastings A., A History of African Christianity 1950–1975, Cambridge 1979.
Hastings A., The Church in Africa 1450–1950, Oxford 1994.
Makunde A., Yafahamu Makanisa Yaliyoko Tanzania, Ndanda 1997.
Mbeya District Office, October 2014: List of Churches in Mbeya.
Mbogella F., Factors Associated with the Spread of HIV/AIDS among the
Female Youth in Tanzania: A case of Mbeya Municipality, M.A Dissertation (Unpublished), University of Dar es Salaam, 2002,
Mpesha A., The Role of the Church in Microcredit Financing for Business
Development in Tanzania, Grand Rapids 2004.
MSHZA, History of Diocese of Mbeya, Part III: Apostolic Prefecture of
Tukuyu,1932–1947.
MSHZA, Part of Vicariate of Tanganyika, 1899–1932.
Musomba A.Y., Historia Fupi ya Kanisa la Moravian Kusini Tanzania, Dar
es Salaam 1990.
Musomba A., The Moravian Church in Tanzania Southern Province: A Short
History, Nairobi 2005.
Ndaluka T., Social Cohesion and Religious Intolerance in Tanzania, in: The
Political Economy of Change in Tanzania: Contestations Over Identity,
the Constitution and Resources, ed. R.S. Mukandala, Dar es Salaam
2015, pp. 35–54.

�270

Ashura Jackson Ngoya

Njoh A., Tradition, Culture and Development in Africa: Historical Lessons
for Modern Development Planning, Farnham 2006.
Ositelu R.O.O, African Instituted Churches: Diversities, Growth, Gifts, Spirituality and Ecumenical Understanding of African Initiated Churches,
Hamburg 2002.
Ranger T.O., Christian Independence in Tanzania, in: African Initiatives in
Religion, ed. D.B. Barrett, Nairobi 1971, pp. 122–145.
Ranger T.O., The African Churches of Tanzania, Dar es Salaam 1972 (The
Historical Association of Tanzania, no. 5).
RMA, File Moravian General; File Origin and Growth of the UNITASFRARUM;
SHMZA, File, M.60.15: The Last Church of Tanzania.
Sundkler B. &amp; Steed C., A History of the Church in Africa, Cambridge:
UK 2000.
Tambila K.I. &amp; Sivalon J., Intra-denominational Conflict in Tanzania Christian Churches, in: Justice, Rights and Worship: Religion and Politics in
Tanzania, eds. R. Mukandala [et al.] New Delhi 2006.
TNA File No. 25/8: Rungwe.
TNA File: 25/9/33 Mission General Tukuyu.
Turner W., The Church of the Lord: the Expansion of a Nigerian Independent Church in Sierra Leone and Ghana, „Journal of African History”,
3(1962), no. 1, pp. 91–110.
URT, 1967 Population Census, vol. 3.
World Christianities c.1914 – c.2000, ed. H. McLeod, Cambridge 2006
(The Cambridge History of Christianity, vol. 9).

�Chapter 9.

MUSSA KASSIMU

FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI
TRADITIONAL RELIGIOUS RITUALS
Influences and Absorption of African
traditionalists’ Mind in the Third Millennium
ABSTRACT

Whether one’s religion is more or less worth is an attitude of mind.
From the 19th century to date, foreign religions have profound effects on
African beliefs. Foreign religions surpassed traditional African religions
in the way African perceive them better at the expense of theirs. Wanyamwezi practices have been influenced in terms of identity, worship,
religious ceremony, gratitude to Supreme Being and other institutions of
religion; which are more based on foreign religions. The work deals with
Wanyamwezi, a community of Central-Western Tanzania, which has been
in contact with Arabs as porters and their areas stationed by European
missionaries all of which acted as levers for foreign religions spread. This
work, therefore, has shown some important traditional ritual practices
strongly valued by Wanyamwezi before the influence of foreign religions
and how the latter resulted into identity crisis, which if left unchecked
may result into chaos accompanied by strives as it has been experienced
at Buselesele and Zanzibar in Tanzania, as well as in the Central African
Republic only few to mention. It is not conflict-based but impact-based
paper in which there is an identity crisis accompanied by blustering of
who are right in the eyes of God as an ideological weapon in winning
more supports and gaining many followers. Islam and Christianity have
MUSSA KASSIMU – Assistant Lecturer, Department of History, Political Science and Development Studies, Mkwawa University College of
Education.

�272

Mussa Kassimu

numerous numbers of faith adherents, among them are Wanyamwezi
with few not convinced by either of the sides. Data were collected from
Tabora Municipality and former Urambo District (Kaliua and Urambo)
through interview, questionnaire, focus group discussion and observation. The target was not to find the number of followers of each religion
but to find out how the Nyamwezi as a case were absorbed by foreigners
religiously. Understanding African traditional beliefs and merging with
what religion is, one will be in a good position to understand the current
role of African religions.
Key words: religions, tradition, rituals.

Introduction
A human being is a social being who, from the first time of his
existence, began a social life, lived and organized themselves in
groups that later developed into the early societies. They engaged
in different economic activities including agriculture during stone
ages, and developed a system of beliefs to solve some complicated
issues1. Africans had a sense of religion millions of year ago, from
the time Africans were attempting to manipulate the unseen world
that controls natural object and phenomena by means of magic2.
Drought and little harvests are some of the issues that forced man
to have such kind of belief. Shillington3 explains that with ‘Homo
erectus’ of the ‘acheulian’ period men have had some form of ritual
or early religion with the beginnings of the deliberate burial of the
dead. Men probably sought remedies for evil in inherited beliefs
and institutions. They consulted the diviners, made offerings for
ancestral spirits, countered witches and employed medicines4.
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, New York 1979.
J.S. Mbiti, African Religions &amp;Philosophy, Dar-es-Salaam 1969.
3
K. Shilligton, History of African Revised, New York 2005.
4
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, op. cit.
1
2

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

273

For that sense, people had a belief in supernatural power and
as a result they created imaginary Supreme Beings referred to as
gods in their daily activities. The Supreme Beings are the origin
and sustenance of all things5. The essence of religious practices is
the struggle of human kind to control the unseen events. Religion
became an institutional aspect of societies, which was the result
of men’s struggle to control and understand the material world as
Rodney6 asserts that religion was an aspect of the superstructure
of a Society, deriving ultimately from the degree of control and
understanding of the material world. Therefore, religion is very
important among other institutions of society which maintains
the bond between and among members and assures continuation
as well as its existence.
However, societies have been interacting overtime from the
ancient period to the present. Such interactions resulted into social
influences in not only religious aspects but also other structures of
society7. ‘In God we trust’, is being used by most of Americans. The
saying had its origin in African theological doctrine developed during the height of the infamous slave trade to reinforce the slaves8.
When two societies of different sorts come into prolonged and
effective contact, the rate and character of change taking place in
both is seriously affected to the extent that entirely new patterns
are created, and the weaker of the two societies is bound to be affected9. Most of African traditional religions were perceived weak
in the Foreigners’ eyes, including that of the Nyamwezi; hence,
were absorbed. Rodney10 stated that African ancestral religions
J.S. Mbiti, African Religions &amp;Philosophy, op. cit., p. 29.
W. Rodney, How Europe Underdeveloped Africa, Dar es Salaam 1972.
7
J.S. Mbiti, African Religions &amp;Philosophy, op. cit.
8
D.A. Mungazi, The Mind of Black African, Westport 1996.
9
W. Rodney, How Europe Underdeveloped Africa, op. cit.
10
Ibidem.
5
6

�274

Mussa Kassimu

were no better or worse than other religions as such. It implies
that whatever happened in other world religions also could happen
in African traditional religions. African societies were open-ended
allowing integration of other new culture11. Therefore, African societies provided room for the new culture, religion as part of that
culture. It evidently proves that African religions provided chance
for the imported foreign religious aspects.
T. Shibangu and colleague12 stated that African society is not
the ancient Society but a Society with Euro-Christian and Islamic
influences. Therefore, much of what was practised was influenced
by Christianity and Islam. Accepting either of the two influential
religions meant innovation in the existing culture. Africans, by the
time outsiders came with what they called religious civilization,
were recognizing and praising their own gods. Rodney13 disclosed
that:
“As are well known, traditional African religious practices exist
in a variety, and it should also be remembered that both Islam and
Christianity found homes on the African continent almost from their
very inception. The features of the traditional African religions help
to set African cultures apart from those in other continents”.

Evidence shows that African religions have existed from ancient
Africa, during the stone-age dominated by Homo erectus. Although
Africans of a certain geographical area practiced cultures which
slightly differed from that of others, they shared some common
characteristics such as sacrifice to the ancestral spirits, the sacral
role of the chief as a cult-personnel as well as tribal festival dur11
A.A. Mazrui, Africa and other Civilization; conquest and Counter Conquest,
in: Africa in World Politics; The African State System in Flux, eds. J.W. Harbeson
and D. Rothchild, Boulder 2000, pp. 110–135.
12
T. Shibangu, Essential of Research Methodology in Human and Social Sciences, Kampala 2007.
13
W. Rodney, How Europe Underdeveloped Africa, op. cit.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

275

ing tribal and personal crises as well as healing exercise in society.
Rodney14 asserted that religion pervaded African life in the period
before the coming of whites, just as it pervaded life in other prefeudal societies. Therefore, Africans had established their own
belief system by the time foreigners landed on the continent.
The nineteenth-twentieth century was the period of the considerable Arab and European influences on the African ways of
life as the two were competing to de-Africanize the continent.
Nineteenth century was the period of Europeans coming into Africa as Ranger explained that the 1870s – 1890s were the time of
great flowering of European invented tradition. Europeans were
rushing into Africa. Therefore, nineteenth century seems to be the
time of competition between Asians and Europeans, respectively.
Iliffe15 stated that missionaries in East Africa were competing with
an expanding Islam as well as competing with each other.
Kimambo16 (1969) reported that nineteenth century was the
period of Tanzanian history which had been much oversimplified.
For it was easy either to work in the nineteenth century as the
period of change and the pre-1800 period as one during which
many Tanzanian societies were static, or to recognize changes
and, perhaps ‘improvements’ in both social and political organization, but consider that changes to be initiated by some ‘superior’
groups of people with a special kind of ‘know-how,’ while the
stimulus to many of the changes which took place in that period
could be traced to the arrival of new groups of people into regions
already inhabited. The word ‘inhabited’ here may refer also to
cultural achievements including development of religion. Neither
Europeans nor Arabs only can be condemned for the changes on
Ibidem.
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, op. cit.
16
I.N. Kimambo, The Interior Before 1800, in: A History of Tanzania, eds. I.N. Kimambo and A.J. Temu, Nairobi 1969.
14
15

�276

Mussa Kassimu

Africans, but one can have a look over these influences from the
multi-dimensions as Kimambo17 asserts that:
“There was no single group responsible for transmitting the ideas of
change and ‘improvements’ to all parts of Tanzania. Secondly, even when
ideas defused from one area to another, local initiatives transformed
these ideas and adopted them to the needs of that particular society”.

Their influences resulted from Africans’ interaction with external
world like what was happening to the rest of the world such as in
China and Roman. Rodney18 noted that, “By the end of feudalism,
Europeans began to narrow the area of human life in which religion and the church played a part”. Talking about Europeans and
Christianity is the narration of inseparable aspects. Iliffe19 states
that, “Three innovations in indigenous religions appear to have
taken place in German times. One was the continued vulgarization
of religious activities hitherto to specialists, much as kubandwa
had been vulgarized into ‘buswezi’ in Unyamwezi”. Therefore,
Christianity exerted its influence on popular cult.

Methodology
Approach and Research Design
The study on the Foreign Religious Influence upon Wanyamwezi
Traditional Rituals was organised qualitatively as an approach
which includes designs, techniques and measures that do not
produce discrete numerical data, and in which data are often in
form of words rather than numbers, and these words are grouped
into categories as it was done by the researcher20. Case study was
Ibidem, p. 18.
W. Rodney, How Europe Underdeveloped Africa, op. cit.
19
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, op. cit., p. 206.
20
O.M. Mugenda and A.G. Mugenda, Research Methods; Quantitative &amp; Qualitative research Approach, Nairobi 1999.
17
18

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

277

employed to find an in-depth, real time or retrospective analysis
of case21 (Edmond and colleague, 2013). Therefore, case study
was admitted purposefully to find in-depth and retrospective influence of the monotheistic religions, Christianity and Islam upon
Wanyamwezi traditional religious rituals.
Study area
The study was carried at former Urambo District (Urambo and
Kaliua) and Tabora Municipality (Unyanyembe) in Tabora, Tanzania
(shown in figure 1) and Tabora Municipal (shown in figure 2) and
former Urambo District (current Urambo and Kaliua). The region
is populated by different groups including the Wanyamwezi: the
dominant group, their cousin Basukuma. Significant minorities
include: Waha, Wanyiramba in Igunga, Wafipa, Wachaga, and
refugees from Burundi that have added varieties to that region
ethnic’s make up22.
The two areas (Tabora municipality and former Urambo district)
have a total population of approximately four hundred thousand
out of population of two million and three hundred thousand of the
whole Tabora region: However, the researcher did not manage to
get the number of Wanyamwezi23. Tabora municipal has twenty five
wards out of which six were visited namely: Kanyenye, Gongoni,
Chemchem, Kitete, Ng,ambo and Itetemia (Figure 2). Urambo has
sixteen wards out of which four were reached and worked upon;
Itundu, Imalamakoye, Kapilula and Urambo (Figure 3). However,
the researcher also visited Ushokola ward of the new Kaliua District
which was part of former Urambo because he intended to carry
out the study in former Urambo district and Tabora Municipal.
W.A. Edmonds, and T.D. Kennedy, An Applied Reference Guide to Research.
Designs;Quantitative, Qualitative and Mixed Methods, New Delhi 2013.
22
The President’s Office, Planning and Privatisation, January, 2005, p. 208.
23
Population and Housing Census, vol. 2, 2012.
21

�278

Mussa Kassimu

Figure 1. Map of Tanzania showing Tabora Region

Source: Tanzania National Bureau of Statistics (2012).

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...
Figure 2. A map showing Tabora municipality

Source: Tabora Municipal Administrative office.

279

�280

Mussa Kassimu

Figure 3. A map showing former Urambo District (current Kaliua and Urambo)

Source: Urambo district administrative office.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

281

Sample size, sampling procedures and data analysis
The study involved twenty five Nyamwezi adult people aged fifty
to sixty years and twelve elders of sixty one years old and above,
with knowledge of the traditional religious rituals who were the
key-informants. These were obtained through snowball sampling;
eighteen religious officials, nine Muslim leaders, such as sheikhs
and maalim, as well as nine Christian religious leaders including
pastors, nuns and clergymen, religious leaders who would analyse
the principles to which the converts should adhere to in order to
become a true Christian or Muslim all of whom were purposively
sampled. Four traditional healers were consulted as traditional
ritual experts and two grandchildren of Nyamwezi chiefs, Mirambo
and Fundikira who were also purposively selected Grandchildren
would somehow disclose the sacred rituals practised by their
grandparents as according to most African tradition grandchildren
are given names and other ritual inheritance. Schonenbeger24
supports that, “In giving a name to a child, Wanyamwezi parents
remember their own parents in gratitude and reverence by calling
their children by the names of their own parents and of brothers
and sisters of their own parents”. Names were given sequentially
with the responsibilities vested to the grandparents. Generally, the
study involved a total of sixty one respondents.
The researcher employed purposive sampling technique to
get religious leaders and chiefs’ grandchildren by virtue of their
position. The selected cases were judged as the most appropriate
ones for this study. Religious leaders would provide the principle
to which the new converts should adhere.
The report contains data from both primary sources and secondary sources through interview, Focus group discussion, QuestionP. Schonenbeger, Nyamwezi Names of Persons, „Anthropos”, 90(1995),
Heft. 1–3, pp. 109–132.
24

�282

Mussa Kassimu

naire and Documentary Review; therefore, the project preserved
its validity due to the use of multiple data collection methods
involved in the study in relation to the objectives. The stability of
this study is based on the assumption that consistent results would
be provided if investigation were repeated in the same context.
Data have been analysed qualitatively.

Findings
Wanyamwezi traditional religious ritual practices
Prior to foreign influences, there were varieties of Nyamwezi
traditional religious rituals, according to the interviews held in
2014 in the areas under the study, one of the respondent explained
ritual practice as ‘Kwisenga’ which means the prayer and any other
related activities. Varieties of these ritual practices according to
the respondents were determined by event in advance. These
include: deaths of a family or community member, installation of
chiefs to the office, preventive rituals against the occurrence of
natural disasters, misunderstandings between or among family
members, and that aimed at seeking blessing before a person left
from his, her or their home for seeking better life were among the
determinants. Kendall25 supports that religious beliefs are linked
to practices that bind people together and to rites of passage such
as birth, marriage and death. These events are associated with
religious rituals. The following are varieties of religious rituals
identified during data collection.
1. Religious rituals pracitsed in mourning days of death of members of the community.
This was regarded as part of community rites; therefore, religious ritual practices would be held and were of two types. Those
25

D.E. Kendall, Sociology in Our Times, Ware 2000.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

283

practised following deaths of chiefs and other respected, and that
was held after the commoner’s death. At the interview, the member
of the Nyamwezi community said:
“During the burial ceremony of the chief, the elder people would
organize the special prayer. We believed that a dead chief would
become the ancestral spirit who would keep on helping us whenever
we neededa help. A chief’s body had to be well chiefly dressed”.

Burial of such kind revealed respect to the chief. It also signified
the status of the chief in religious affairs. Iliffe26 explains, “Most
commonly ancestors’ propitiation was extended to make a chief’s
ancestors influential over the welfare of the territory they ruled.
Regular sacrifices might be made at their graves, or they might
be propitiated in communal misfortune”.
Shillington27 in supporting this explains that African political
and religious authority was generally very closely allied. Even in
the smallest-scale society the chief was usually the guardian of
religious shrines or protector of the ancestral spirits. Therefore,
in respect to the chief, a special religious ritual practice following
his death was necessary. Chiefs in almost all African ethnic groups
had special respect. For example, Shillington28 stated that Mansa’s
central religious role within the empire was crucial to people’s
survival and he was thus treated with exaggerated respect. The
Nyamwezi chiefs were honoured for the virtue of their status in
the community; therefore, what was practised for them had no
or slight difference from the other African community, whether of
the Western, Southern, Eastern or Central Africa.
Another type of traditional religious ritual practice in honour to
death was that practised during the death of a common person. The
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, op. cit.
K. Shilligton, History of African Revised, op. cit.
28
Ibidem, p. 94.
26
27

�284

Mussa Kassimu

prayer would be carried out during the mourning days, differently
from that in honour of the chief ‘mtemi’ or sub-chief ‘mwanangwa’.
One of the interviewees said:
“The commoners’ burial ceremonies were respected, but were never
held like those of chiefs’. Commoners were buried alone followed by
normal ritual practices. People also could stay at the funeral in the
days of mourning. If he or she was an elder person, the elders would
carry the corpse and were responsible for sacred requirement during
burial ceremonies”.

However, among the commoners, also the organisation of burial
ceremonies differed from one another. The interviewee proceeded
and the response was, “If any of the two twins died, he or she had
to be buried while covered with the barks of trees, in lower land
area or near the well or dams”. When the interviewee was asked if
there was any gender consideration to these burial ceremonies she
replied that gender could play part only for the twins. The male twin
could only be buried by males and if it was a female, only females;
in black clothes with soaked flour smeared on their foreheads, were
responsible to bury her but all people attended the funeral.
2. There were also religious practices held during the installation
of a new chief to the reign
A chief having both political and religious authority was given
respect during the ceremony. He was regarded as new to maintain
good relationship among his subjects and between the communities and the sacred. One of the interviewees said that the installed
chief was showered with water from the soaked leaves of tree
called ‘Mvuta mvula’ meaning rain attractor”. Rain was valued so
much as a source of life. Whichever worth thing was regarded as
brought by rainfall. Therefore, washing him to attract rain was
not only to attract rainfall but also attracting anything good for
the betterment of the society.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

285

Most of ritual practices involved the use of traditional medicine
made of different types of trees and dead animals. The interview
held at Chemchem in Tabora disclosed what was really done when
the authority was entrusted to the chief. Another interviewee said
their elders had the authority to declare the new chief and they
told him that he was washed with ‘Mvuta Mvula’ purposively to
attract good things to their community and throw away bad omen
for the prosperity of the Nyamwezi society. Then, traditional prayer
would be held for wishing success to the chief and the whole
society throughout the period overseen by the installed chief.
There were also medicines used by chiefs such as ‘mzimilwa’ to
end conflict between the chief and his enemies. Another medical
tree was ‘mtwaligana’ used to make him popular to the people.
‘Mkungamila’ also was used, while soaked in water, to call people
from different world directions. It was spread towards West, East,
South and North while articulating some words. All medicines
used depended on the ritual practices, that is why certain words
would be spoken to show intension for the practice.
The interview held at Gongoni in Tabora, one of the grandsons
of chief Mirambo said that ‘mkungamilwa’, ‘Mvuta Mvula’ and
‘mzimilwa’ were important materials that could not be let finish
out”. That means, it would be better to let other things finish out
than those medicines. Therefore, the role of a chief was associated with traditional medicine as part of their religious practice.
The chiefs were considered the ritual experts as well as the only
people who could communicate with the ancestral spirits. Most
of the things which were done for the respect of any African chief
were not different from other African leaders of prior to innovation.
As African traditions had no much difference from one another
as Kimambo29 supports, “Generally speaking the ‘ntemi’ was no
29

I.N. Kimambo, The Interior Before 1800, op. cit., p. 22.

�286

Mussa Kassimu

different from the king or chief of west lake region. He had to
possess certain sacred symbols; he had to lead in certain rituals,
above all, his own well-being was identified”. Shillington30 supported that the village head or chief; the ‘Mansa’ in Malinke was
the person most directly linked with the spirit of the land upon
whom continued and depended the production of their crops. The
Mansa, as a guardian of the ancestors, was thus both religious and
secular leader of his people.
3. There were also religious rituals practised for ending misunderstandings and conflicts among community or family members.
It is normal for people living together, sometimes, to have conflicts, misunderstanding and even quarrels for different reasons. For
Wanyamwezi, prolonged misunderstandings among family members were considered as the curse from God; therefore, immediate
attention was required. Special religious ritual practices would be
held for ending such problem. The interviewee at Ushokola explained that if any kind of prolonged misunderstanding or conflict
arose, the family elders would make an urgent call, gathering all
available members in the locality. During the occasion a fire was
lit. Words signifying to stop the conflict would be spoken to beg
God, then fire had to be extinguished showing the ending of such
conflict.
4. Other rituals aimed to protect the family or community
against epidemic diseases.
Smallpox (ndui) was among those diseases. In protecting such
kind of diseases, the interviewee at Itundu said, they were ordered
to extinguish fire in their households on the day prior to occasion
against ‘ndui’ and were required to take fire only from the chief’s
30

K. Shilligton, History of African Revised, op. cit.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

287

residence that could be spread to all other households. Extinguishing fires in other people’s settlement signified stopping the spread
of disease. Taking fire from the chief’s house was regarded as taking new fire free from such kind of disaster which was believed to
heal people. That fire was regarded to be strong enough to fight
the disease because it was from the guardian of religious shrine.
5. There were religious practices done for the purpose of seeking blessing from traditional god ‘Likubhe Linyagasa’.
According to the interview held, the respondent elucidated
that religious ritual practice would be carried and headed by the
family elder, grandfather or father assisted by mother or grandmother within the household. The prayer aimed at achieving
blessing from the ancestral spirit for the prosperity of clans’ or
individuals’ goals. When he was asked if someone left without any
ritual practice he replied that one would hardly succeed and he
or she would be likely to get bad omen. For that sense, religious
ritual practice was inevitable. The same was done for the person
who was almost to marriage, and those who wanted to leave
for trade. One of the discussion through focus group revealed
that ritual practices would enable the married people to have
good life, healthier children and be free from any magic trick or
illusion. The prayer would lead them in good luck. Hence, for
economic gain and the betterment of social affairs, ritual practice
would be the best.
6. Religious rituals to avoid natural disasters such as flood, drought
and others
In regard to the occurrences of the natural disasters such as
famine, draught and floods there were religious ritual practices as
a means of protecting the community against them. For example,
for the heavy rainfall accompanied with thunderstorms, one of the

�288

Mussa Kassimu

interviewees explained about special prayer that had to be held
under twins’ supervision. Twins had to stand at the door while
holding a winnowing basket ‘ungo’ containing maize flour. They
had to beg for stopping the rainfall, and their prayer would soon
end the rainfall. The prayers for the other disaster were also carried
in accordance to the formality. The respondent added that draught
was normally considered to be a result of people being against the
norms so maybe god was annoyed; therefore, it was a curse from
God (limurungu). Begging for forgiveness required elders to make
an assembly on hills and sometimes to the specified area called ‘kwa
itambalale’. Women were participating in accordance with norms of
the society as it was explained by one of nyamwezi elders at Kitete
that only women who were not in menstrual circle participated in
the prayer. She added that the prayer involved sacrificing animals
such as goats, sheep and cows with black colour.
Shillington31 supports that:
“Nyamwezi held Europeans responsible for drought, while Sukuma
conservatives blamed religious innovation: ‘we see clouds but they
move away. God hides the water lets us die...what our crime, oh God?
Men arrived who taught us lies, not to make the right sacrifices”.

7. There are traditional religious rituals practiced in gratitude to
God due to normal delivery of Children.
Schonenbeger32 presents the feeling of Wanyamwezi on getting
children and expressed that Wanyamwezi are fond of children and
see children as the most marvelous gift of the creator. Therefore,
they had to thank god ‘Likubhe Linyangasa’ in gratitude for the
safe birth. It was explained by respondent that a pregnant woman
always would pray for good health and normal delivery because
only ‘liimulungu’ is the one that determines mother and child’s
31
32

Ibidem, p. 342.
P. Schonenbeger, Nyamwezi Names of Persons, op. cit., p. 109.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

289

health. Parrinder33 supported that when a woman announced to
husband or mother that she was pregnant, there was rejoicing and
precautions were taken to ensure normal gestation and delivery.
A sacrifice of thanks was made to the supreme God, or the family
gods’representatives or ancestors who were naturally relevant in the
reproduction of their family and provision of a channel of rebirth.
Prayers were made for the health of the mother and her baby.
Organization of traditional religious practices
Traditional religious rituals were organized in two levels. The
lowest level was that of the family where religious rituals could
be carried for the betterment of the family. Whether for happiness
or sadness, the event brought members of the family together to
hold traditional religious rituals. One of the interviewees said
they used to congregate at their elder’s house when they wanted
to thank their God, ‘Likubhe linyangasa’ for success or asking for
forgiveness when things were going so badly. Eruption of diseases,
misunderstandings among the family members, poor agricultural
harvests and bad omen in the day to day activities were among
the issues requiring ritual practice to be held upon”.
The highest traditional religious organizational practice was of
the community level. The chief, mtemi, or sub-chief, mwanangwa,
was the ritual supervisor. It was coordinated in response to the
problems directly affecting the whole community. The respondent
interviewed at Mwinyi reported that drums were beaten to call
people from different places. Then, it was announced the day and
time when the gathering would be held, although time was not
distinct as time was determined by the direction of the sun and
crow of the cock among other signs. The matter would either be
for political reasons, like the installation of a new chief, social rea33

E.G. Parrinder, African Traditional Religion, London 1974.

�290

Mussa Kassimu

sons like solving the problem existing in the society”. There were
special areas arranged by either a chief with his council of elders
at community level or by the head of the family at family level.
1. Requirements during religious ritual practices.
The organization of religious practices required preparation.
This includes clothing and other things in extra (clobber) as well
as sacrifice.
2. Clobbers and sacrifices.
There was special clothing alongside with other materials in
accordance with the specified occasion. the clobbers usually were
the permanently prepared things that could be used in more than
one occasion, provided that they were appropriate and kept well
to maintain natural appearance. According to the interview held
at Itundu, the respondent elucidated that the ritual supervisor had
to be in clothes made of barks of trees with a goat’s tail on hand.
Beads made of either pumpkin seeds, or other identified materials would be worn on arms. Leather belt tightened on waist and
a special hat with ostrich feathers on the head.
A chief, due to his status, used to be in a special clobber different from that of other people. For the other people as respondent
said, men would be in black, red or white clothes styled in man’s
open-sided cloak (rubega) with beads on their heads and arms.
Women also had to be in black, red or white clothes but worn
tightened above their breast. They wore beads around their heads,
arms, waists, and slightly above their ankles. Black and red were
worn during the mourning occasion; the white clothes were worn
during the happiness.
All other participants had to be in a uniform-like clothes which
depended upon the occasion on the spot. It was hard to find people
in different dress during religious occasion because it was a custom.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

291

However big the occasion was, it would be nothing without
sacrifice to the ancestral spirit. The sacrifice included animals
with specific colours and type, grain food and traditional beer.
People had to prepare a black Billy-goat ‘beberu’ or a bull to be
slaughtered during the occasion. Then, after the chief or head of
the family would lead the crowd’s prayer by telling the ancestral
spirits the reason for gathering at that place. The sacrifice was part
and parcel of traditional religious practices. People had to sacrifice
to their ancestral spirits showing a real concern.
Influences by the foreign religions
Religion is a belief intrinsically arisen which results into observable actions in an effort to either satisfying a person or being
part of self-identity. Religious practices require identified areas on
which the practice is held under respective leaders, time framework
for religious activities and respective clothing. All these affected
traditional religion of Wanyamwezi.
1. Seeking new identity
The traditional Supreme Being known as “Likubhe Linyanyasa”
was replaced by either Christian God or Muslim Allah. One is not
considered as a true Muslim or true Christian unless admits in his
mind the concept of Almighty God or Allah with other religious
principles.
One religious leader of Moravian sect annotated that it was
an obligation for one to be a true Christian to accept that God is
one. To believe in the Jesus Christ as a savior and his death was
for the sins committed by human beings. The Holly Bible, new
testament the gospel (John 1:26–29) 34 states that “The next day
he saw Jesus coming toward him, and told them to behold, the
The British and Foreign Bible Society, Holy Bible, revised Standard Version,
New York 2008.
34

�292

Mussa Kassimu

Lamb of God, who takes away the sin of World,” It is supported by
the Holly Bible, the first letter of John1 (5:10)” he who believes
in the son of God has the testimony in himself. He who does not
believe God has made him a liar, because he has not believed in
the testimony that God has born to his son”.
The response from ustadh, a teacher of among Islamic school,
in Urambo district told the researcher that one is obliged to adhere
to the five Islamic principles if needs to be truly Muslim. This was
supported by Johnson who explains the five Islamic pillars35 that:
“The five pillars, primary duties, of the Islam: are witness; confessing the oneness of God and Mohammad, his prophet; prayer to be
performed five times a day; alms giving to the poor and the mosque;
fastening during daylight hours in the month of Ramadan; and pilgrimage to Mecca at least once in the Moslem’s lifetime”.

Iliffe36 noted that the third religious innovation was reformulation of beliefs perhaps by emphasizing Gods intervention in human
affairs as against the activities of subordinate spirits, for subordinated spirits were less relevant than God to the larger World.
He added that in Unyamwezi, the missionaries’ identification of
Katavi with Satan may have aided the growth of his cult. It is
also through the invention of these new religions, the traditional
prophets were replaced by Christian and Muslim prophets, Jesus
Christ and Prophet Muhammad, respectively.
Illife presented that indigenous religious resources could help
men to comprehend their new situation but that work was believed
to be truly done by the foreign religious prophets. Iliffe explained
about the prophet who had foretold the coming of the Europeans.
These were among other African prophets who used to tell about
the future; among them were the rain makers who were part of
35
36

The Islamic Foundation, Qurani Takatifu; Chapa ya kwanza, Nairobi 2005.
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, op. cit.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

293

ritual experts. Later in the era of Islamization and Christianization
emerged new prophets with much prominence. Their birthdays
are much more valued than traditional prophets’. “Maulid” and
“Christmass” have been celebrated every year to mark the days
when Prophets Muhammad and Jesus Christ were born respectively.
Then, the roles of Muhammad and Jesus replaced that of the traditional prophets. John, as many people called him, the baptizer
is one of the new prophets who gained popularity.
The Holly Bible, The New Testament the gospel (John 1:26–29)
explains that when John was answering the question asked by the
priests and Laxities who were sent by the Jews, he said “I baptized
with water but among you stands one whom you do not know,
even he who comes after me, the thong of whose sandal I am not
worthy to untie...”. John, according to that version, had foretold
the coming of Jesus Christ that was proved to be true later. Therefore, the traditional prophets who did the similar work to what
John and other foreign prophets did, was replaced by the foreign
religious prophets.
2. Regular time for holding religious events
Time framework on religious events was another religious innovation. Traditional religious events were irregularly held. They had
no particular time identified, instead they depended on the event
in advance. The Islamic religion, for example, needs recitation of
a prayer five times a day, each is recited on a particular time. The
respondent said that they attend the five session prayers namely;
the Morning Prayer ‘Alfajiri’, the afternoon prayer ‘adhuhuri’, the
evening prayer ‘Alasiri’ followed by another in two to three hours
after ‘Magharib’ then the night prayer ‘Al-isha’. She added that
Muslims also celebrate events namely Iddil-el-fitr after the fastening of the holy month of Ramadhan, and Iddi-el-Hajj. For the
Christian, religious practice and events also are regularly done.

�294

Mussa Kassimu

One of the respondents told the researcher that they normally
celebrate Christmas on 25th December every year, commemorating
the birth of Jesus Christ, and Easter which starts on Wednesday to
Ester Monday of the identified weeks in that particular year. It is
done after ‘kwa resma’ a forty-day-fast. However, other Christian
denominations such as the seventh day Adventists (SDA) celebrate
neither Christmas nor Easter. Generally, foreign religious events
are regularly prepared and held.
3. The role of chiefs in leading religious affairs was replaced by
pastors, sheikh, bishops and other clergymen
Another religious reformulation was the emphasis on the
pastors, priests, sheikh, ‘ustadh’ at the expense of chiefs as religious leader. Because the chiefs lost their political power, so
they did the religious’. Shillington37 supports, “As the power of
the Mansa increased, so did the religious significance”. Mansa
was the Malinke chief who is purposefully cited as an example in
representing other African chiefs whose responsibilities look alike
across the African continent. Generally speaking the “Ntemi” was
no different from the king or chief of the West Lake Region. He
had to possess certain sacred symbols; he had to lead in certain
rituals above38.
By the time the invented religions took way and Christianity valued pastors, priests, pop and other recognized people in
Christian faith, the Muslim community put its emphasis on sheikh
and ustadh who are very much respected. Traditional chiefs were
devalued in the eyes of the Christian believers and Muslim followers. Traditional ritual experts like rain makers, chiefs and others
are not as important as they used to be.
37
38

K. Shilligton, History of African Revised, op. cit., p. 94.
I.N. Kimambo, The Interior Before 1800, op. cit., p. 22.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

295

4. Specified places were introduced replacing the traditionally
recognized areas in which religious rituals were practiced.
The foreign religions, Christianity and Islam, brought a new
concept of religiously specified area for prayer namely churches
and mosques. The researcher portrayed in the preceding versions
of this work that the Nyamwezi community held their prayer at
home, at chiefs’ palaces, on hills and near dams in accordance
with the event in advance.
In the new era, Uyanyembe experienced the mushrooming of
Mosques and churches as the Arabs introduced Islam at first, then
Germans followed with Christianity, that also was supported by the
British who came later, who did not deform Christianity instead
they made it prosper. Churches were the buildings for European
and Jewish Christian worship which used from the time immemorial. In ancient times, according to the Holy Bible, the revelation
to John (1:10) when John stated that:
“I was in the spirit on lord’s day, and I heard behind me a loud
voice...telling me to write what I saw in the book, then I was ordered to
send it to seven churches; to Ephesus, and to Smyrna and to Per’gamum
and to Thyati’ra and to Sardis and to Philadelphia and to La-odice’a”.

However, in the ancient time, the Holy Bible (Matthew: 16:18)
shows the promise of building a church on the rock and the powers
of death would not prevail against it. Therefore, it was a promise
to build the church that its roles continue to influence other parts
of the world. The churches spread to different parts of the world
including Africa. Currently there are many churches and mosques
in Unyamwezi. According to the interview, one of the respondents said that people were willing to provide contributions for
building places for worship, churches and Mosques were built in
every corner. They supported morally or materially as in the Qur
an suratul swaf (Qur an 61:10) which reminds believers of how
they can emancipate themselves from the everlasting fire, ‘Jehan-

�296

Mussa Kassimu

nam’ through believing Allah and to fight for the way of God; by
providing moral and material support.
There are almost more than nine Mosques in town as well as
more than fifteen churches of different denominations, but only
one place for traditional religion ‘Kwaitambare’, the place where
traditional religious rituals were practised. That illustrates people’s emphasis on churches and Mosques at the expense of their
traditional religious areas.
5. Traditional clobber was replaced by robes ‘kanzu/joho’, mantle
‘juba’ jellaba for the islams and modern clothes in other religions
Religious influence also appears in the way people put on during prayers. Clobber for traditional ritual practices was replaced
by modern clothes. Wearing black or red bed sheet-like clothes is
no longer considered. The Christians attend their mass wearing
the most modernized clothes like suits, modern gowns and skirts
with rosary in some denominations. The Muslims wear modern
trousers, robes of different colours with prayer beads ‘tasbihi’.
Members of foreign denominations told the researcher that they
are not bound to the dressing code but priests are obliged to be
in robes with colour according to ‘Liturgy’.
6. Self-identity of the Nyamwezi based on their adherence to the
new principles of the Islam and Christianity
The foreign religions, Islam and Christianity, introduced the
system of Islamization and Baptism as ways through which
a member is legally accepted in these foreign religions against
the old system in which a member was naturally born. A newborn adhered to traditional religion naturally as in other African
communities39.
39

J.S. Mbiti, African Religions &amp;Philosophy, op. cit., p. 4.

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

297

The indigenous Nyamwezi identify themselves with either
Christian or Moslem names. Being baptized declared a person
a Christian although the process has slight differences from one
denomination to another. It is supported in the Holly Bible, the
gospel according to John 1 (pp. 30–35) States, “This is he of whom
I said, After me comes a man who ranks before me, fore he was
before me... I came baptizing with water...but he who sent me to
baptize with water said to me, this is who baptizes with the Holy
spirit”. The Holly Bible chaptered the Gospel according to John 1
(3:3–5) when Jesus was asked by Nicole, a ruler of Jews on how
man would be born again he responded “Truly, truly, I say to you,
unless one is born a new, he cannot see the kingdom of God...
Unless one is born of water and the spirit, he cannot enter the
kingdom of God”. Baptism is one of the conditions for entering
the Kingdom of God.
In the Islamic religion, also, one had to be Islamized to become
a member of the Islamic word. The same, it was encouraged to
accept the new names of Islamic culture, women to accept a new
wearing style like covering all parts of the body with exception
of the face and the hands. This had been done to Nyamwezi converts. According to the Holly Qur-an, (suratul Zumar:3} reveals
that, “the only supreme being deserves to be adored is “Allah”
and warns those who worship other creatures will be punished.
Allah is never with those who do not accept him and his way. It is
among the effective versions used to bring followers to accept and
adhere to Islam. According to the interview with some converts,
they explained one would have to confess that there is no one
who deserves the worship upon him unless Allah and doubtlessly,
Muhammad is Allah’s messenger. Following confession, the person
has to adhere and practically follow the remaining pillars of Islam.
Generally, almost Wanyamwezi community has been divided to
the so called world religions namely Islam and Christianity. These

�298

Mussa Kassimu

religions have been in competition between them and among the
varieties of the same religions trying to influence more people to
join. Tshibangu40 et all states that the traditional African religion
became identified in mind of many Africans that had failed and had
been subjugated that many people began to proclaim adherence
to Christianity and Islam. Iliffe41 supports, “In 1930s in Tabora,
the African Muslims were said to be divided into two factions, the
left hand and the right hand; the left hand standing for drumming
in the mosque, more participation by women and in general for
a more Africanist Islam”. Therefore, the division could be within
or between religions.
Illife42 wrote that it was reckoned by the Governor in 1912 in
Tanganyika that the place contained 300,000 – 500,000 Muslims. It
shows how far the Islamic influence had reached. Germans wanted
to push Christianity: therefore, it seems they were in competition
with Muslims.
Among the effects of foreign religions to traditional Wanyamwezi religious ritual was also the spread of literacy which
almost changed the way religious leaders supervised the prayers.
People had to read Quran or Bible for Muslims and Christians respectively. All of what should be said was recited from
those two Holly books. Shillington43 revealed one of the consequences of Islam was the spread of literacy usually in Arabic
through the teaching of Qur-an. While the Missionaries opened
mission stations in which people were taught bibles among
other subject. Kiparapara mission station was one of the most
influential centers.
T. Tshibangu, J.F. Agayi and L. Sanneh, Religion and Social Evolution, in:
A History of East Africa, eds. I.N. Kimambo and A.J. Temu, Nairobi 1999, p. 501.
41
J. Iliffe, A Modern History of Tanganyika, op. cit., p. 183.
42
Ibidem, p. 215.
43
K. Shilligton, History of African Revised, op. cit., p. 90.
40

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

299

Conclusion
Wanyamwezi community has varieties of ritual practices, only
very few people practise them openly as the only way of solving
problem but not their daily practice. The majority feel ashamed or
betray their new faith. Traditional religious prayers are still practiced secretly among the converts. African traditional religions were
open-ended and were receptive, able to accept changes and did
not limit Africans to practice and join the new religions provided
that one avoids taboo in accordance to Wanyamwezi customs.
In real sense, techniques employed by influential groups, the
European and Arabs used such as education, trade and evangelization among others aimed at attaining their goals. For the Africans,
Wanyamwezi in particular, positive effects came as effects rather
than motives. They used religions to soften the Wanyamwezi and
African minds in general so as to accept their foreign faith and be
the base for colonization.
There are many aspects of the traditional religions that play
roles similar to the invented aspects, for example, Wanyamwezi
believed in a single deity, ‘Likubhe linyangasa’, a supreme being
characterized by having over all control of the universe, the omnipotent. Also, God is the eternal, omniscient and invisible. Mbiti44
supported that conversion involves a mingling of traditional religion
with a biblical religion, since nobody enters into the Christian faith
with a religious vacuum and nobody can sweep out every trace of
former religious background. The Christian faith with a biblical
background, in effect finds a certain number of common or similar
religious elements in the African converts45.
Religion is the social institution in the society which includes
beliefs about the sacred or supernatural rituals in which believ44
45

J.S. Mbiti, Bible and Theology in African Christianity, Nairobi 1986, p. 128.
Ibidem, p. 128.

�300

Mussa Kassimu

ers are drawn together by the common religious tradition46. The
traditional religion united Wanyamwezi community, guided their
behaviors on evils and goods.
Generally, since faith is unquestionable belief that does not
require proof or scientific evidence, what was presented by the
foreign religions about traditional religions that are of the uncivilized people is not correct47. The African religions could seek to
answer important questions such as why we exist, why people
suffer and die and what happens when we die. Neither Wanyamwezi traditional religions nor foreign religions are against life after
death48. Religious practices in all religions discussed are of great
importance provided that each fulfills the need of that society.
Religions are socially defined and the rituals mean the obedience
towards the Supreme Being.
REFERENCES

Edmonds W.A. and Kennedy T.D., An Applied Reference Guide to Research. Designs; Quantitative, Qualitative and Mixed Methods, New
Delhi 2013.
Iliffe J., A Modern History of Tanganyika, New York 1979.
Johnson O., Information Please Almanach, 49th ed., New York 1996.
Kendall D.E., Sociology in Our Times, Ware 2000.
Kimambo I.N., The Interior Before 1800, in: A History of Tanzania,
eds. I.N. Kimambo and A.J. Temu, Nairobi 1969.
Mazrui A.A., Africa and other Civilization; conquest and Counter Conquest, in: Africa in World Politics; The African State System in Flux,
eds. J.W. Harbeson and D. Rothchild, Boulder 2000, pp. 110–135.
D.E. Kendall, Sociology in Our Times, op. cit., p. 530.
Ibidem, p. 531.
48
J.S. Mbiti, African Religions &amp;Philosophy, op. cit., p. 4.
46
47

�FOREIGN RELIGIONS AND WANYAMWEZI TRADITIONAL...

301

Mbiti J.S., Bible and Theology in African Christianity, Nairobi 1986.
Mbiti J.S., African Religions &amp;Philosophy, Dar-es-Salaam 1969.
Mugenda, O.M and Mugenda A.G., Research Methods; Quantitative &amp; Qualitative research Approach, Nairobi 1999.
Mungazi D.A., The Mind of Black African, Westport 1996.
Parrinder E.G., African Traditional Religion, London 1974.
Rodney W., How Europe Underdeveloped Africa, Dar es Salaam 1972.
Schonenbeger P., Nyamwezi Names of Persons, „Anthropos”, 90(1995),
Heft 1–3, pp. 109–132.
Shibangu T., Essential of Research Methodology in Human and Social Sciences, Kampala 2007.
Shilligton K., History of African Revised, New York 2005.
The British and Foreign Bible Society, Holy Bible, revised Standard Version, New York 2008.
Tshibangu T., Agayi J.F. and Sanneh L., Religion and Social Evolution, in:
A History of East Africa, eds. I.N. Kimambo and A.J. Temu, Nairobi
1999.
The Islamic Foundation, Qurani Takatifu; Chapa ya kwanza, Nairobi 2005.

��Chapter 10.

PIOTR CICHOCKI

AFRICAN ELECTRONIC MUSIC
IN CHURCH AND BEYOND

Dialectic relation of religion and development
Introduction
Since the sociocultural evolutionism died away, the technical
development and the religion have been not discussed together.
However, these two in western philosophies and social contexts
have intermingled long before and ever after the evolutionist approach. Some remarks about these relations in a rough version
can be grouped as follows:
1. The philosophy of enlightenment and social politics started
by the French Revolution replaced the earlier, religion-centered
approach with the glorification of the pure reason1. The pure
reason in this case guarantees the progress, excluding the religion
as outer or contested sphere. The effect of such an approach can
be seen in the modern science, lacking the religious paradigm,
including the anthropology of religion, founded on the lay,
neutral assumption on a social provenance of a religion. These
types of discourses are also visible in an organization of modern
PIOTR CICHOCKI – Institute of Ethnology and Cultural Anthropology,
University of Warsaw
B. Meyer, Mediation and the Genesis of presence: towards a material approach
to religion, Utrecht 2012.
1

�304

Piotr Cichocki

states, especially in Europe (vide France, Scandinavia, Benelux
countries or Germany), clearly separated from religious institutions or even dominating them. However, if we derive from Max
Weber’s interpretation of the capitalism as an effect of Protestant
values and ethics2, we can see that the distinction between these
spheres are not absolute, but rather visible as a realization of
a different model. I believe that closer observation of this model,
combined with non-western imaginaries of bonds between the
sacred, power and technical can shed a light on the unfamiliar
terrain of social practices between above mentioned ideal types
of ‚technology’ and ‚religion’.
2. The second perspective is derived from the perspective of
religious institutions, sometimes questioning the authority of
a modern state. It can be observed in conservative and religious
social movements, like the Polish Catholic Church or many religious organizations in the United States. The approach to the
technological development ranges from a contestation (defined
as a fight with the so called “the culture of death”, supposedly
transmitted by modern electronic media), to capitalize it only as
a highly controlled means of a social communication. Only last
few years bring the gradual dynamic implementation of the newest
technologies to political campaigns of conservatists or evangelization in Europe and North America. The most remarkable example
is Polish (and international) Radio Maryja and Television Józef.
Both broadcasters using sophisticated and expensive technologies
transmit an extremely conservative political message, questioning
non-Christian media, technologies and economic model. Altogether
it makes a good example of how western conservatism just from
its foundation – if we date it again in the French Revolution times
R.R. Wilk and L. Cliggett, Ekonomie i kultury: podstawy antropologii ekonomicznej, Kraków 2011.
2

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

305

– accepts new forms and meanings only when they became an
integrated element of a social life.
This short paper, however, regards not European or global relations between the religion and the technical development, but
rather traces it in certain locations in East Africa. I believe, though,
that the view from a different perspective can unveil some less
understandable aspects of the critical bond.

What religion and technical
development have in common?
The aim of the ongoing research, which I relate to within this
short paper, is to understand how electronic technologies were
integrated onto religious practices and imaginaries of East African
religious men. I conduct research in Northern Region of Malawi
and for the comparative purpose in Iringa Region of Tanzania. The
growth of the technologic infrastructure – one of pillars of the development – is global and national project but it is also perceived,
contextualized and sometimes contested in certain localities, and
the latter is a subject of the study.
The technical development, when it is becoming to materialize from being a project, a plan and a symbol, to materialized
part of everyday life, is re-worked and incorporated by local
ontologies. Hence, the technology affects and is affected by local discourses and practice, that are essential to constitution of
the local life.
From the other hand, as many anthropologists argue and as
is confirmed by literally every and each interlocutor during the
research, the religion plays an essential role in functioning of
African communities and individuals. The classic of the anthropological theory of religion, E. Evans-Pritchard, observed that the
understanding of notions of God – or spirit – gives “the key to [...]

�306

Piotr Cichocki

philosophy” of African communities3. The religion understood
as a ritual practice, a cosmology, a moral constitution, a way of
communication – incorporates and redefines discourses and materialities of the technical development, as well as is reshaped and
recontextualized by them4.
To properly understand the dynamic relation of religious life
and the technical development in Eastern Africa it is required to
identify the ambiguous role of religious institutions5. The religion
– Christianity in this case – has a tremendous impact on the ‚colonization of minds’, but gives also an effective identity scripts and
resources for the resistance against hegemonies6.
The other key issue is an understanding of the current role of
native religions and rituals that play a crucial but undefined part
in the political and social life of Malawi and other countries from
the region. In a consequence the main problem is in questioning
the dichotomy of the seemingly rational technological development
E.E. Evans-Pritchard and E. Gillies, Witchcraft, oracles, and magic among the
Azande, Abridged with an introd. by Eva Gillies, Oxford 1976.
4
T.G. K i r s c h, Ways of Reading as Religious Power in Print Globalization,
„American Ethnologist”, 34(2007), no. 3, pp. 509–520; Idem, Restaging the Will to
Believe: Religious Pluralism, Anti-Syncretism, and the Problem of Belief, „American
Anthropologist”, 106(2004), no. 4, pp. 699–709.
5
Due to various determinants and the need of precise scope, I limited my
research to Christian congregations of continental Tanzania and northern Malawi
and by institutionalized religious institutions I address Catholic, Protestant and
African churches. Similarly, the theorization of religious practice bases on the
historical context of Christianity in Africa, with absolutely key role of colonization. However, I am aware of different angle of Islamic history and hence different definitions of development and technology in its context, also because both
countries have significant Muslim population especially in respectively – Swahili
coast and southern Malawi.
6
J. Comaroff and J.L. Comaroff, Of revelation and revolution, Chicago 1991;
B. Sundkler and C. Steed, A history of the church in Africa, Cambridge – New
York 2000.
3

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

307

and the allegedly irrational sphere of ritual or at least to show the
movement in between these spheres.
Let me pause this theoretical, abstract exploration and start
to elaborate the character of relations between the religion, the
technology and the development on three examples observed in
Malawi and Tanzania in 2016 and 2017.
During the research I focus on the technology, specifically
technology of sound and music7, I ask, how the technologic innovation influences the practice of believing and the religious and
social onthology.
The three cases concern respectively:
– Church of Central Africa Presbiterian (CCAP) Malawi, more
specifically in Mzuzu, Rumphi and Lilongwe;
– Vimbuza possesion cult practiced by Tumbuka and Ngoni people
from Northern Region of Malawi;
– varied Christian congregations and gospel music production
studios in Iringa region.
In 2016 I experienced first meetings and discussions with the
diviners from Malawian cities: Malawi and Rumphi. I conducted
parallel observations in Christian congregations of number of parishes in Mzuzu and Rumphi, including St. Augustine, Christ Congregation in Malawi in Chiputula, CCAP Luwinga, CCAP Rumphi
and others. I have talked with members of congregations and with
frequent patients of the diviners, who are involved in vimbuza cult
as well as possessed persons including vimbuza diviners. During
the first stage of the research I applied mainly participant observations and interviews along with the detailed study on performative
principles and practices. The research objective was to trace the
categorizations and entanglements of technologies and practices
in context of the (so-called) traditional ritual performance.
7

As ‘technology of sound and music’ I understand.

�308

Piotr Cichocki

I have conducted around 80 ethnographic interviews, based on
reference scenarios. The knowledge from my interviewees gives
an opportunity to understand religious and technologic conceptualizations, interpretations of genealogies and the connections
to wider cultural universe8 Conversations with people associated
with religious rituals shed a light on emic classifications, individual
practices and subjectively used materialities related to prayers.
The interview is recognized as one of the most innovative yet well
established method of social sciences9, which gives an inside to
inner cultural and individual worlds10. In case of religious practices
the method may be essential to glimpse emotions and affects of
interlocutors.
The participant observation addressed problems of the materiality and the body in the fieldwork. Observations within the project
comprehend spaces emerging from and through rituals11, imponderables of everyday life. They also allow to trace and understand
bonds of the language and the practice and acts of embodiment.
For example, the distinction between imported products of western
technology (like electronic keyboards) and the local handicraft (like
wooden drums) marked by a diverse symbolic can be observed by
the ways how certain technological objects are treated, touched,
stored, preserved and used (e.g. carefully cleansed, proudly presented, kept hidden or exposed12).
A. Seeger, Why Suyá sing: a musical anthropology of an Amazonian people,
Cambridge [Cambridgeshire] – New York 1987.
9
M.V. Angrosino, Doing Ethnographic and Observational Research, London
2007.
10
M. Hammersley and P. Atkinson, Ethnography: principles in practice, London – New York 1983.
11
G. Born, Music, Sound and Space Transformations of Public and Private
Experience, Cambridge 2013.
12
G. Rose, Visual methodologies: an introduction to the interpretation of visual
materials, London – Thousand Oaks 2001.
8

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

309

The research is based on emic approach, which requires that
rather than the perspective of theories or global institutions represented by documents like catechism, national development
strategies or prognosis of the World Bank, I study the perspective
and experience of local social institutions and individuals. This
optic allows to understand what is the religion and the technologic development in practice, in action, first of all embodied and
enacted, only then verbalized.

Electric Christianity
Church of Central Africa Presbyterian is dominant denomination
in the region. During the several months stay in Malawi I have
observed mostly urban churches belonging to Livingstonia synod
in Northern Malawi. Livingstonia has a special role in the history
of Nyasaland and afterwards – Malawi. It was established in 1894
by Scottish missionaries, who in search of non malarial climate13
moved from lake-shore locations of Cape Maclear and Bandawe to
higher grounds. Parallel to the activity of zealous Europeans, the
British Central Africa Protectorate started to flag its military presence in the area, justifying it with the fight with slave trade, concentrated in nearby Karonga at the stronghold of warlord named
Mlozi, soon after beaten by British troops.
Soon the colonial administration prompted the restructuralization of local people into ‚tribal groups’ with hierarchies, allowing
the colonists to rule through the mediation of tribal chiefs. This
process also affected the relationship between earlier inhabitants and
Ngonis14, by forming administration structure of Tumbuka tribe from
By that time the knowledge of mosquito-borne cause of malaria was not
popularized.
14
Ngoni people were a group composed by fugitives from today’s KwaZulu
Natal and their captives migrated during mfecane movements. They had politi13

�310

Piotr Cichocki

the former15. The mission was both the centre of this administrative
reforms and education addressed also for members of the established Tumbuka tribe. Only several dozens later the well-educated
graduates of Livingstonia took crucial part in the independence
movement. This was followed by economic marginalization of the
region during dictatorship of decades-long presidency of Kamuzu
Banda, declared Chewa, who, as most of my interlocutors stressed,
underdeveloped the Ngoni-Tumbuka area according to his plan.
Today’s presbyterian Christianity is dominating the religious life
in the region, especially among Tumbuka people16. Presbyterian liturgies and prayers require electronic17 instruments, like programmed
keyboards as an accompaniment for gospel dancing choirs. Choirs
are usually organized within particular congregations and they
also use the technological equipment that belongs to the church.
Due to the disposal of almost all musical equipment, churches are
theoretically in control of the music education and the local scene18.
cally dominated local groups in the mid-XIXth century, but in time assumed their
language. Tumbuka people consisted on population inhabiting the area before
Ngoni invasion.
15
L. Vail, The Creation of tribalism in Southern Africa, London – Berkeley 1989.
16
Although I do not dispose of the quantitive data, I have noticed that majority of Ngoni people who I met are members of Catholic church.
17
Of course the electronic and the electric should not be treated by anthropologists as purely “given” material context, but as the socio-technologic phenomenon.
The electric and electronic sound, as a field of study on (post)modernity, engages
also philosophers. Greatly appreciated by anthropologists, Don Ihde compares the
classic music and rock music sound, and coins the notion of “flow” as an essential
quality of the latter. The flow, as he demonstrates, an over-embracing embodied
process, is a mode of experience distinctive for modernity, defined by an extended
use of electronic media (D. Ihde, Listening and voice: phenomenologies of sound,
Albany 2007). Ihde’s theory gives an remarkable example of how the social is
constructed by the technologic and the technologic emerging from the social.
18
The other music studios belong to independent producers connected with
hip-hop and dancehall music, but they are usually located in private household

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

311

A similar pattern can be observed on the scene of presbyterian
gospel of Northern Malawi outside the church performances. Presbyterian gospel has the best organized network of music recording
studios and producers in the region. Producers are working within
a pattern of electronic rhythms, that are highly appreciated by
artists and their listeners as danceable, mixing it with western
arrangements, and rhythms derived mostly from a South African
and Congolese music. The process of the production is highly
dominated by digital technologies and arrangements are purely
electronic which excludes a studio recording of live instruments.
To be the producer means to skillfully use electronic programs and
hardware. The only non-automatized sounds are voices of soloists
and choirs. To be Christian producer, which also implies a good
deal of relatively lucrative19 profession, means to be restricted only
to Christian music20.
The bond of a Christian congregation, the technology and the
commerce is visible also in the process of a production and a distribution of records. The paramount of expectation toward the
local music carrier is to release a DVD with collection of videos to
10 or more original songs, but such an endeavor greatly exceeds
and consist of the software, desktop computers and peripheral device. Hip-hop
and dancehall remain independently distributed outside churches’ structures,
but religious motifs carry throughout their work relatively often.
19
By stating that some economic activity was lucrative, we have to keep in
mind that due to general economic situation of northern Malawi, the type of
work was considered very dynamic. For example, one of best producers in Mzuzu
(and a marvelous interlocutor), let’s call him Don, during my research decided to
open a new studio, where he could be the only owner and manager and couple
of months later, move to South Africa to earn an incomparable amount of money,
not on music production though.
20
Generally music producers in Mzuzu are strictly limited to certain genres
and parallel to cracked music software, arbitrary associated with the music style,
i.e. in 2016 arrangements of gospel music were produced with Digital Audio
Workstation Reason and hip-hop, dancehall style with Fruity Loops.

�312

Piotr Cichocki

financial capacities of soloist or even choir. The production and the
release of DVD was hence the venture of the complete congregation,
not the individual artist. Elders of congregations decided about
the investment in production of choir DVD, then after the costly
process of recording and video shooting, when the production is
finished and DVD is ready, the released title is sold in churches
and other religious or semi-religious events.
For the musicians, producers and believers the technologisation of prayer, service and the evangelization (as this is the way,
the music carrier of gospel musicians is defined), however limited
due to crisis of Malawian economy and scarcity of technological
resources, is anything but contradiction. Purely electronic rhythms,
media and arrangements used during prayers indicate a relation
between electricity, electronic instruments and Christianity, seen
also as, literally and spiritually understood, enlightenment and
development. The sound of the electronic brings the declaration
of being modern, effective also in case of effectiveness of prayers.
Thus, it stands as the declaration against paganism.
This, however, is not only a progressive social declaration of
being modern. To grasp the deeper layer of association between
the development of electricity and Christianity I must address the
second case – vimbuza possesion cult.

Spirits from acoustic drums
Night soundscapes of smaller towns and villages, that are
known to be centers of vimbuza cult, reverberate with a distant
drumming sound from the darkness, a clear indication of an ongoing ritual.
Nights of vimbuza performances are usually firmly set to particular days of week, distinguished between nearby thempilis. At
the night of a performance patients, drummers, listeners, dancers

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

313

and most importantly the keeper of thempili21, known as singanga
– which is translated as ‚African doctor’ by English speaking Tumbukas and Ngonis. The actual term vimbuza is the name of a disease
and a medical and musical practice, that aims to communicate
with spirits possessing diseased persons22. Most of categories of
participation in the ritual are fluid and listeners can easily become
drummers, even dancers. However, to become vimbuza dancer,
one has to be diagnosed by the doctor as diseased. The diagnosed
person starts to take part in rituals and due to individual character
of disease can be cured after several dancing sessions, become
a constant member of dancing team, or in most particular cases,
become a singanga. Foregoing symptoms of sickness depend on
a particular possessing spirit – they varied from a haunt in a dream
by a stranger, through allergy to everyday staple food – nsima23,
to fever, chronic tiredness and surliness in everyday contacts with
neighbors. It can even drive to death, if no therapy is maintained
which means that demands of spirits are ignored.
The single vimbuza dance – an isolated unit taken from the
all night ritual – is presently performed by three drummers and
individual dancer24. During the night another drummers and following dancers are involved. Three drums are playing distinguished
parts, with first as a base rhythm playing regular crotchets, the
second playing fast tuplets and the third one – the main – playing
Most vimbuza ceremonies I observed and being told of were performed at
thempilis – a small temple usually located at the main dancer household, managed by him – or her together with family members.
22
B. Soko, Vimbuza: the healing dance of Northern Malawi, Zomba 2014.
23
Nsima is a puree from corn flour. As one of my informants said about
attitude toward this staple food, “without nsima we haven’t eaten anything”.
24
It is worth noting that vimbuza contains also different styles of music performances, that share the general idea of provoking the presence of spirits by
the rhythmical density layered with melodic invocations. Not all performances
involve the drumming orchestra.
21

�314

Piotr Cichocki

more complicated rhythmic variations synchronized with dancers
steps. Commenting after performances, drummers and dancers
emphasized that it is the drummer who follows steps of the dancer
and dancer’s feet are actually steered by a spirit, who also directs
particular songs and rhythms.
For the anthropologist the most distinctive sound is the roaring
reverb of the main drum. The drums are produced from a certain
local type of a tree and a goat skin. They are usually made with
a hole in a lynchpin. The hole is covered by a resonating membrane
made usually from a piece of a plastic bag and a cut bottle top. The
massive resonator covered by the thin membrane produces the enormous pulsating sound, which really fills in the space of thempili. The
knowledge of the technic of drumming and the drum production
is often passed within families, but it is also sometimes distributed
within the dancing group and, as some interlocutors highlighted,
by spirits. Many drummers noticed that the process of learning is
the matter of an observation of rituals and a gradually increasing
participation, rather than an initiation or an isolated education.
Vimbuza, as commented by interlocutors, is founded on the
aim of making spirits manifest in public, cooling them down by
the dance and ceremonial gentility, enabling them to express their
will. Only the fulfillment of spirits’ fads is a condition of a healing
process.
There are some other circumstances, within which spirits may
be met, for example the sound of a broken twig in the bush, or
a howl of the wind but these cases are always individual. Spirits
are actually often compared to the wind. They cannot be seen, but
one can see effect of their actions, as trees are moved by a blow.
This metaphor is in fact reversible: I had observed during one of
performances a female dancer, who had embroidered name on
the back of her ritual dress – anyamphepho – which means “miss
wind” (mphepho – wind).

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

315

The public manifestation of spirits may happen in two ways.
The first way is more direct (more visible, one can say), when after
the intensive rhythm and dance, spirit begins to talk through the
(mouth of) the possessed person.
The second mode of manifestation is in every element of vimbuza. Lyrics of songs, rhythms, dance steps, attires of dancers are
dictated by spirits during the performance. By this we can see that
spirits actively take part in performance.
Stephen Friedson commented on vimbuza as construction of clinic
reality within which patient is diagnosed and eventually healed25.
Nevertheless, the concept of clinic reality has been criticized by
anthropologists of medicine as colonial, construction of reality
seems to be good start to think about vimbuza as a technology. The
anthropologist who had researched the phenomenon of vimbuza
around 30 years ago, proposed to understand music in vimbuza as
a kind of technology, that constructs efficient clinical treatment of
patients. I must favor this second approach, that enables to understand vimbuza in context of development of technologies.
Vimbuza like gospel music performed during church service
or concert, gathers players, dancers, auditors, instruments, other
spiritual and material functional paraphernalia, spirits, angels and
demons. It consists of physical sound, lyrics of songs and dance
movement but what is the constructive notion of music, goes far
beyond the summary of elements and actors. Not defining it by the
summary I rather describe it as temporary, semi-virtual collective
of human and non-human actors within which a transformative
work can be done by spiritual intervention enabled by technology.
Despite the fact that many singangas incorporated Christian
symbols into the medical practice, using opening prayers to
S.M. Friedson, Dancing prophets: musical experience in Tumbuka healing,
Chicago 1996.
25

�316

Piotr Cichocki

Yehova, biblical quotations and sings of the cross, by puritan
presbyterian Christians all sounds of drums are strongly associated with dangerous demonic spirits, a black magic and a sinful heathenism. Thereby, the sound and instruments inscribe
particular rituals into wider ontologies and connect them with
technical infrastructures.
Consequently, the close association of those cultural practices
with certain materialities and technologies were observed. The
materialities, as interviews have proven, linked to spiritual categories, identified with certain kind of immaterial beings – Holy
Spirit – in case of the electric (and electronic) sound of Christian
music, and spirits of animals, ancestors or of a rover provenience,
clinging to the acoustic sound of local membranophones (n’goma).
The character of sound, the instrument is associated with imaginary of the development understood as an electrification on
the one hand and exclusion of malevolent spirits on the other.
My presbyterian interlocutors found the idea of the electronic
Christian gospel music using the dynamic and highly danceable
local vimbuza rhythm unreasonable. Others made an assumption
that spirits ignore the electronic sound and can only be called
out (and be heated according to the local ontology) by acoustic
drums. As a consequence, educated puritan Christians, who listen
to the gospel music, reject the local rhythms and dances, associating it with dangerous spirits and threatening cults, and highly
esteem music genres from other countries – rhythms of reggae,
soukouss or mbaqanga from South Africa, that are neutral within
the context of local cult economies26. This attitude may be also
an answer to the lack of studio recordings of vimbuza rhythms.
I also heard that in certain circumstances the same members of Christian
congregations take part in vimbuza ceremonies, however personal declarations
of such a membership are hidden not only from European anthropologists but
also from fellow Malawians.
26

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

317

I know only two professional recordings made by Malawian producers, and they are associated with understanding the vimbuza
as part of cultural heritage. One was the electronic version of
vimbuza made for local dance and music group named Kukaya,
who defines its role as a preservation and promotion of Malawian
north tradition, the other – produced by the local branch of the
national television as a documentation of dances performed for
president of the republic27.
The development concerns not only a technical infrastructure or a purely material realm. It is also perceived in a spiritual
way, as an alliance of Christianity and modern technologies,
that dominates, but not erases non-modernized material and
spiritual actors. These actors – like vimbuza spirits – are still present and powerful, but the development of modern technologies
aims to give new powers to overcome them, isolate them and
keep them hidden from the technologically increased presence
of Jesus Christ, manifested by sensually experienced electronic
sounds or electric light. Hence, the struggles of development of
the country are seen in categories of not only an economic and
political reconciliation but also the Manichean conflict of good
and evil. It is worth noting though that the definition of evil – like
witchcraft, spirits in this case – indicates an ambiguous relation
with own pre-colonial past, for example native religions which
are understood as dangerous relics.
The second example reflects the modern history of Malawi, and relates to
country’s first president, who was supposed to gather an “army” of African healers (also from Northern Region), aiming to strengthen his health and charisma
with all kinds of nationally available magic, including musically transmitted
powers. It presumably helped, at least in opinion of Malawians, as he held his
office until he was in his nineties. Moreover, Kamuzu Banda often expressed
his attachment to “traditional African values” and the involvement in the magic
and dance within the state’s representations made this declaration consistent,
according to words of my interlocutors.
27

�318

Piotr Cichocki

Divine speed
These assumptions based on research in Malawi have some
parallels in religious practices in neighboring Tanzania. Despite
the proximity and many similarities, including ethnic groups like
Ngoni, Tumbuka and Nyakyusa, the countries’ histories are somehow dettached28.
Not to dig deeper in the colonial and postcolonial times, for
this paper it is well enough to noticethat the infrastructure and
accessibility to modern goods is far more secured in Tanzania.
Considering that, I was curious how the notions of the technical
development are perceived in religious context by members of
Christian congregations in Iringa (and some Iringa and Mbeya
born Dar Es Salaam residents). During a few weeks (proceeded
by studies on the literature) spent in Tanzania dedicated to comparative research, I observed spaces of religious practices, religious
materiality and discussed the ritual phenomena in Iringa and Dar
Es Salaam, obviously I also analyzed music and its technology
used during prayers.
Number of researches of non-western healing practices and
religions of Tanzania concern interactions with spirits29 or categorization of non-material beings. The general category is called
in Kiswahili mashaitani. Pat Caplan wrote about distinction into
mizimu and majini made by Swahili people from Mafia Island.
Majini are often reffered to as spirtis of water and also resemble
28
Only in this volume the historical context of Tanzania is addressed by
Maximilan Chahula and Maciej Ząbek. Enough said that differences of political
silhouettes of both countries’ first presidents – Hastings Kamuzu Banda and Julius
Nyerere clearly show the multitude of contrasting, political projects emerging in
newly established African states.
29
S.A. Langwick, Bodies, politics, and African healing: the matter of maladies
in Tanzania, Bloomington 2011.

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

319

men from different ethnic groups. Cults connected with majini,
called mkobero and tari, have many common features with above
mentioned vimbuza cult30. It is clearly visible that despite political
and economic detachment dated in colonial times, the cultural
aspect reminds akin or at least gradable changing.
The distinctive part of Tanzanian religious practices is their
mediatization. Comparing to Malawi one can have clear impression that Tanzanian congregation takes a full advantage of the
accessibility to a technical hardware and software. The high quality
gospel music videos, advertising banners, video broadcast, sms
services, amplified speakers transmitting religious holy masses
and prayers seem to be integrated parts of the local religious life.
Not only the materiality but also the research on the discursive
reveals the religious truth of the technological.
One of numerous charismatic churches from Dar Es Salaam
announces its services by showing the banner with slogan “Divine
speed” and illustration of an exceeded speedometer. The same
church involves – as many others – live band, playing long hours of
rhythmical, electrified music with guitars and electronic keyboards.
The tempo of the music gradually rose, finding the culmination in
the final part of the service. Similar scheme of a long and widely
resounding religious performance I found in Iringa’s Seventh Day
Adventist congregation.
My interlocutors from Iringa told me about services of puritan churches, comparing them to the spiritual, extreme body
building in professional gym. The comparison, however, was not
verbalized but expressed with gesticulation resembling a body
building exercise when talking about zealous prayer sessions of
congregation.
P. Caplan, African voices, African lives personal narratives from a Swahili
village, London – New York 2003.
30

�320

Piotr Cichocki

I was also introduced to the project of a church owned bank,
with name related to economic progress. The aim of the bank was
to invest money of parishioners for a common capital accumulation. I have been instructed that this financial project is not about
the business, but about faith.
The other example refers to a transnational religious practice,
welding Tanzania, South Africa, Malawi, Zambia, Zimbabwe and
other countries from the region. It concerns prophet Shepherd
Bushiri, grown in Mzuzu, but presently living in South Africa, where
he built economic and organizational empire, including a prominent channel Prophet TV. One of the most influential personages
in Eastern and Southern Africa, by my Tanzanian interlocutors, he
is perceived mostly by recorded and broadcasted sermons, rumors
about miracles (e.g. he was supposed to sponsor football national
teams with a miracle money) and multiple music videos of bands
promoted by Prophet TV.
Martin Lindhardt, who observed the religious practices in Iringa
Region, in a series of articles explains the categorization of modern
material goods (i.e. banknotes, CDs) and ways they are attained,
as deeply rooted in theological evaluations and concerns of the
black magic31. Lindhardt explains these practices as part of the
so-called cult economy, a complex set of views on the essence of
the capitalist economy, market goods and money, which engages
them in a good-evil Manichean polarity and informs about moral
and sinful ways of a capital accumulation.
The acceleration, the power, the capital, the effectiveness, the
amplification – these are features of religious symbolism and maM. Lindhardt, More Than Just Money: The Faith Gospel and Occult Economies
in Contemporary Tanzania, „Nova Religio”, 13(2009), no. 1, pp. 41–67; M. Lindhardt, “If you are saved you cannot forget your parents”: Agency, Power, and Social
Repositioning in Tanzanian born-again Christianity, „Journal of Religion in Africa”,
40(2010), no. 3, pp. 240–272.
31

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

321

teriality, indicating a relation with the technical development. By
these all, we can see that in practice, the religion and the technical
development are perceived as nearly equal or at least compatible.
Moreover, seeing the religious practice from the perspective of its
effectiveness allows to understand the relations of Christianity
and local religions32 not as contradictions but as dialectic and
concomitance33.
As a conclusion I would like to propose a question to an open
discussion and a thesis.
The question concerns the thread from the very beginning of
the lecture, when I indicated Max Weber’s work “The protestant
ethic and the spirit of capitalism”34. In the seminal volume, Weber
introduces the way of understanding modern capitalist, bureaucratic, rational, lay in its essence society as the effect of religious
movement of the protestantism. The capitalism and its core value
– the development might be, according to Weber, deeply bonded
with the religion, however the layness and the material rationalism
of modern seculars states show the ambiguous relation of these
two. Hence, the question is: to what extent connections between
32
In the light of studies on vimbuza or zar religion, that have shown how
these cults emerged in the context of historical change, it seems to be obvious
oversimplification to address them as “traditional”. See R. Natvig, Oromos,
Slaves, and the Zar Spirits: A Contribution to the History of the Zar Cult, „The
International Journal of African Historical Studies”, 20(1987), no. 4, p. 669;
B. Soko, Vimbuza: the healing dance of Northern Malawi, op. cit.; A. Young, ‘Why
Amhara get kureynya: sickness and possession in an Ethiopian zar cult’, „American
Ethnologist”, 2(1975), no. 3, pp. 567–584.
33
J. Mlenga, Dual religiosity in Northern Malawi: Ngonde Christians and African traditional religion, Mzuzu 2016; T. Ranger, Religious Pluralism in Zimbabwe.
A Report on the Britain-Zimbabwe Society Research Day, St Antony’s College, Oxford,
23 April 1994, „Journal of Religion in Africa”, 25(1995), no. 3, p. 226.
34
M. Weber, The Protestant Ethic and the Spirit of Capitalism, S.l.: Merchant
Books 2013 [1905].

�322

Piotr Cichocki

religion and technical development in Eastern Africa are an effect
of religious colonization by Protestant countries i.e. Germany and
Great Britain, or the manifestation of a longuee duree – long-lasting
structure of culture, in which the divine is not an abstract, but an
effective power.
The thesis on the other way, concerns the very essence of what
the technical development might be. What can be concluded from
above examples is that the technical development is not (or not
only) an objective of social and political change. It is a function in
a network determined and defined by social relations in varieties
of social contexts.
REFERENCES

Angrosino M.V., Doing Ethnographic and Observational Research, London
2007.
Askew K.M., As Plato duly warned: music, politics, and social change in
coastal East Africa, „Anthropological Quarterly”, 76(2003), no. 4,
pp. 609–637.
Born G., Music, Sound and Space Transformations of Public and Private
Experience, Cambridge 2013.
Caplan P., African voices, African lives personal narratives from a Swahili
village, London – New York 2003.
Comaroff J. and Comaroff J.L., Of revelation and revolution, Chicago 1991.
Evans-Pritchard E., Nuer religion, Oxford 1970.
Friedson S.M., Dancing prophets: musical experience in Tumbuka healing,
Chicago 1996.
Hammersley M. and Atkinson P., Ethnography: principles in practice,
London – New York 1983.
Ihde D., Listening and voice: phenomenologies of sound, Albany 2007.

�AFRICAN ELECTRONIC MUSIC IN CHURCH AND BEYOND...

323

Kirsch T.G, Ways of Reading as Religious Power in Print Globalization,
„American Ethnologist”, 34(2007), no. 3, pp. 509–520.
Kirsch T.G., Restaging the Will to Believe: Religious Pluralism, Anti-Syncretism, and the Problem of Belief, „American Anthropologist”, 106(2004),
no. 4, pp. 699–709.
Langwick S.A., Bodies, politics, and African healing: the matter of maladies
in Tanzania, Bloomington 2011.
Lindhardt M., ‘More Than Just Money: The Faith Gospel and Occult Economies in Contemporary Tanzania’, „Nova Religio”, 13(2009), no. 1,
pp. 41–67.
Lindhardt M. “If you are saved you cannot forget your parents”: Agency,
Power, and Social Repositioning in Tanzanian born-again Christianity,
„Journal of Religion in Africa”, 40(2010), no. 3, pp. 240–272.
Meyer B. Mediation and the Genesis of presence: towards a material approach to religion, Utrecht 2012.
Mlenga J., Dual religiosity in Northern Malawi: Ngonde Christians and
African traditional religion, Mzuzu 2016.
Natvig R., Oromos, Slaves, and the Zar Spirits: A Contribution to the History of the Zar Cult, „The International Journal of African Historical
Studies”, 20(1987), no. 4, p. 669.
Ranger T., Religious Pluralism in Zimbabwe. A Report on the BritainZimbabwe Society Research Day, St Antony’s College, Oxford, 23 April
1994, „Journal of Religion in Africa”, 25(1995), no. 3, p. 226–251.
Rose G., Visual methodologies: an introduction to the interpretation of
visual materials, London – Thousand Oaks 2001.
Seeger A., Why Suyá sing: a musical anthropology of an Amazonian people,
Cambridge [Cambridgeshire] – New York 1987.
Soko B., Vimbuza: the healing dance of Northern Malawi, Zomba 2014.
Sundkler B. and Steed C., A history of the church in Africa, Cambridge
– New York 2000.

�324

Piotr Cichocki

Vail L., The Creation of tribalism in Southern Africa, London – Berkeley
1989.
Weber M., The Protestant Ethic and the Spirit of Capitalism, S.l., Merchant
Books 2013.
Wilk R.R. and Cliggett L., Economies and cultures: foundations of economic
anthropology, Boulder 2007.
Young A., Why Amhara get kureynya: sickness and possession in an Ethiopian zar cult, „American Ethnologist”, 2(1975), no. 3, pp. 567–584.

�Chapter 11.

ANTONIO ALLEGRETTI

THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY
OF DEVELOPMENT AMONG CHRISTIAN
MAASAI IN CONTEMPORARY TANZANIA
ABSTRACT

Affiliation to Christianity among the Maasai of Tanzania is relatively a recent phenomenon when compared to the quite long history
of Christianity in the rest of the country. It is, however, a phenomenon
that is rapidly spreading with new churches mushrooming in Maasai
villages and transforming the social, cultural and material landscape
of Maasailand in Tanzania. This chapter intends to show how religion
can add a further layer to the analysis of the transformations involving
the meanings and practices associated to being Maasai in contemporary Tanzania. Unlike popular (and academic) discourses that tend to
consider factors of change such as religion or economic diversification
as external to Maasai tradition and associate them to the waning of
meaning underlying it, this chapter argues that the sphere of spirituality (i.e. Christianity) constitutes an arena in which political relations,
intended as power relations between different sectors of society and
community, are played out. Rather than simply representing a generational change as to the preferences for cultural references and role
models among younger generations as opposed to their fathers, the
arena of religion is a site of negotiations for the access to human and
material assets, and to overall ‘development’. The analysis in the chapter
endorses the shift of perspective from religion as a cultural system or
set of ethereal beliefs that pertain to the sphere of individual faith, to
the material aspects (e.g. consumption, architecture, and the imporANTONIO ALLEGRETTI – St. Augustine University of Tanzania, Mwanza.

�326

Antonio Allegretti

tance of material goods), that work as interface between these and the
sphere of the discernible.
Key words: Maasai, materiality, religion, Christianity, development.

Introduction
Anyone trying to define concepts such as globalization, identity,
nationalism, and the like cannot but acknowledge a partial view and
all the limitations attached. With religion, the question of definition becomes even more hazardous as we enter the sphere of faith,
touching on the sensibility of all people in the world who consider
themselves followers of any institutionalized faith. Many influential theorists and scientists in the history of human thought, from
Freud, to Darwin, to Marx, have touched on religion, developing
theories within their respective areas of authority1. As the fathers
of social sciences began to approach the question of religion, the
‘sacred’ and the ‘supernatural’ became the objects of inquiry2. With
Geertz3, the attention shifted to symbols as “extrasomatic control
mechanisms for organizing experience and governing behavior”4.
Quite surprisingly, only towards the end of the 20th century
social scientists, especially anthropologists, have started focusing
on much more ‘mundane’ matters when looking at religion as an
object of inquiry5. Beyond more ethereal and intangible aspects of
J.D. Eller, Introducing Anthropology of Religion, New York – London 2007.
R.L. Winzeler, Anthropology and Religion. What We Know, Think, and Question, Lanham – New York – Toronto – Plymouth 2012.
3
C. Geertz, The Interpretation of Culture: Selected Essays, New York 1973.
4
J.D. Eller, Introducing Anthropology of Religion, op. cit.
5
W. Keane, On the Materaility of Religion, „Material Religion”, 4(2008), no. 2,
pp. 230–231; D. Chidester, Engaging the Wildness of Things, „Material Religion”,
4(2008), no. 2, pp. 232–233; B. Meyer, Media and the Senses in the Making
of Religious Experience: an Introduction, „Material Religion”, 4(2008), no. 2,
1
2

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 327

religion such as those that pertain to the sphere of individual belief,
it is common acknowledgment today among anthropologists that
religion is an element that determines forms of social organization, hence an inherently social phenomenon6 determined by the
particular historical dynamics in which it surfaces and evolves7.
This article focuses on a specific case of (changing) social organization in relation to religion, that is, the ‘traditional’ forms of social
organization, mostly those age(sets) and gender-based, among the
Maasai of Tanzania. It focuses on how Christianity among Maasai
communities adds a further layer of analysis in understanding
the current position of Maasai people as a culturally identifiable
community. The chapter therefore highlights how Maasai today in
Tanzania break the boundaries of ‘community’ itself based on tradition, culture and ethnic identity as they partake in other networks
in the wider society. It is therefore, an analysis of overlapping and
co-existing sets of values with religion constituting one particular
sphere of morality alongside others, above all, that of tradition.
The analysis spotlights politics and materiality as arenas in which
the religious registers are played out; these are two spheres that have
recently attracted the attention of anthropologists of religion. No
doubt, the most influential work on religion and politics in Africa
by Ellis and ter Haar8, can be taken as a starting point when trying
pp. 124–135; Idem, Materializing Religion, „Material Religion”, 4(2008), no. 2,
p. 227; D. Morgan, The Materiality of Cultural Construction, „Material Religion”,
4(2008), no. 2, pp. 228–229.
6
B. Morris, Religion and Anthropology. A Critical Introduction, Cambridge
2006, p. 1.
7
T. Asad, The Construction of Religion as an Anthropological Category, in:
Genealogies of Religion: Discipline and Reasons of Power in Christianity and Islam,
ed. T. Asad, Baltimore 1993, pp. 27–54.
8
S. Ellis and G. ter Haar, Religion and Politics in Sub-Saharan Africa, „The
Journal of Modern African Studies”, 36(1998), no. 2, pp. 175–201; Iidem, Worlds
of Power: Religious Thought and Political Practice in Africa, London 2004.

�328

Antonio Allegretti

to deploy meaningful connections between the sphere of religion,
that of politics and the question of power, as a regulator of dynamics and structures of authority and hierarchy9. While Ellis and ter
Haar’s stress on the significance of religion as the “most important
way in which Africans interact with the rest of the world”10 may be
overemphasized, the bond between the sphere of religion and politics
in Africa is undeniable. Ellis and ter Haar refer mostly to religion as
the ultimate source of power mainly in a situation of weak states,
which characterizes the African continent. Their broad definition
of power as “the ability of a person to induce others to act in the
way that he or she requires”11, however, makes the analysis of the
connection between religion and power itself applicable not only
to national politics but also to much smaller-scale local dynamics
such as for instance, the case and dynamics of social change at issue
here among Maasai communities, where authority and hierarchy
emerge as much as in the national political arena.
At local level, in Maasai communities, Christianity as an institution and one of the arenas in which power relations unfold,
interacts with other overlapping and co-existing arenas of power,
such as for instance the realm of ‘tradition’ grounded on Maasai
ethnic identity. Tradition, culture, and identity, as political arenas
where management and battle over resources are exercised, are
a prevailing viewpoint of classic anthropology12, as much as more
Iidem, Religion and Politics in Sub-Saharan Africa, op. cit, p. 195.
Iidem, Worlds of Power: Religious Thought and Political Practice in Africa,
op. cit., p. 2.
11
Iidem, Religion and Politics in Sub-Saharan Africa, op. cit., p. 196.
12
J. Ferguson, The „Bovine Mystique”: Power, Property and Livestock in Rural
Lesotho, „Man”, 20(1985), no. 4, pp. 647–674; Idem, The Cultural Topography of
Wealth: Commodity Paths and the Structure of Property in Rural Lesotho, „American
Anthropologist”, 94(1992), no. 1, pp. 55–73; Being Maasai: Ethnicity &amp; Identity
in East Africa, eds. T. Spear and R. Waller, Oxford – Dar es Salaam – Nairobi –
Athens 1993.
9

10

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 329

recent scholarship that looks at the integration between pastoral
and cash economy among the Maasai and other pastoral groups
in Eastern Africa13. The history of Africa and colonialism displays
the distinct bond between tradition, identity and battles of power
on the ground. With, for instance, the establishment of Native
Authorities based on ethnicity or formalization of customary law
by colonial administrators for the sake of administering large territories otherwise impossible to rule, new struggles for entitlements
over resources emerged14. Today, tradition continues to constitute
among the Maasai an important institution that determines forms of
social organization and (not without conflict) structures of power,
hierarchy and authority for the management of resources, from
livestock to land and cash, between different sectors of society
(elders, youth and women)15. Christianity has added one more
dimension to these dynamics, having brought a new set or register
of values which is on many occasions, in overt conflict with the
register of tradition.
E. Fratkin, East African Pastoralism in Transition: Maasai, Borana, and
Rendille Cases, „African Studies Review”, 44(2001), no. 3, pp. 1–25; K. Homewood, Ecology of African Pastoralist Societies, Oxford – Athens – Pretoria 2008,
pp. 228–229; K. Smith, The Farming Alternative: Changing Age and Gender Ideology among Pastoral Rendille and Ariaal, „Nomadic Peoples”, 3(1999), no. 2,
pp. 131–146; F. Zaal, Economic Integration in Pastoral Areas: Commercialisation
and Social Change among Kenya’s Maasai, „Nomadic Peoples”, 3(1999), no. 2,
pp. 97–114.
14
S. Berry, No Condition Is Permanent. The Social Dynamics of Agrarian Change
in Sub-Saharan Africa. Madison 1993; M. Chanock, Neither Customary nor Legal:
African Customary Law in an Era of Family Law Reform, „International Journal of
Law and Family”, 3(1989), pp. 72–88; D.L. Hodgson, Once Intrepid Warriors: Gender, Ethnicity, and the Cultural Politics of Maasai Development, Bloomington 2001.
15
A. Allegretti, Maasai Ethnic Economy: Rethinking Maasai Ethnic Identity
and the ‘Cash Economy’ across the Rural-Urban Interface, Tanzania. PhD Thesis
[unpublished]. The University of Manchester, 2015; Being Maasai: Ethnicity
&amp; Identity in East Africa, op. cit.
13

�330

Antonio Allegretti

As with ethnic identity not defining the entirety of the social
world in which those who refer to themselves as Maasai are enmeshed, neither religion can be taken as a “totalizing” institution16;
religion should not be considered an institution that is sweeping
away Maasai traditional institutions based on ethnic identity. As
Green argues17, religious communities in Africa, loosely defined as
groups of people sharing a particular vision of the world (inherently religious), “are not necessarily longstanding but come into
being around particular ritual agendas”18. Instead, as globalizing
processes abridge distances and spaces, the Maasai, as many other
so-called ‘traditional’ or place-based groups19 around the world,
find themselves at the intersection of different communities which
triggers a complex evolution of the meanings and practices associated to ethnic identity as well as the necessity to adapt the
analytical categories that have so far been used to describe it.
These developments come inevitably into being as inherently political contests in which the religious as a “category of analysis and
practice” inevitably “has origins in the political struggles around
delimiting the power of certain institutions”20, in this case Maasai
‘traditional’ institutions.
The second piece of the puzzle in the analysis, i.e. materiality,
comes up as the tangible arena in which these political relations
are enacted. Religion materializes through the external, material
world, many anthropologists have started to point recently as they
M. Green, Confronting Categorical Assumptions about the Power of Religion
in Africa, „Review of African Political Economy”, 2006, no. 110 pp. 635–650.
17
Ibidem.
18
Ibidem, p. 642.
19
Groups all around the world that for political historical reasons have maintained connections to a particularly distinct (‘traditional’) lifestyle, with strong
geographical connotations and links to ‘ancestral’ land
20
M. Green, Confronting Categorical Assumptions about the Power of Religion
in Africa, op. cit., p. 637.
16

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 331

have partaken in the so called ‘media turn’ in religious studies21.
Religion as experience that can be acquired through the senses22
comes at the opposite end of religion as individual belief without
denying it; it simply acknowledges that, as Keane puts it, “even
where belief is crucial, it must still take material form [...] Ideas are
not transmitted telepathically. They must be exteriorized in some
way, for example, in words, gestures, objects, or practices in order
to be transmitted from one mind to another”23. In this chapter,
the material realms of the battle between traditional and religious
institutions as carriers of value are food consumption which has
a particularly heightened significance among the Maasai24, and
the material form of the church as ‘house of God’ whose church
members contribute to develop.

Fieldsite and methods
The fieldwork on which this chapter is based was conducted
during different time intervals from 2010 to 2012 in the Maasai village of Losirwa25 which is for the most part pure grazing rangeland
(Fig. 1). The closest peri-urban centre, Kigongoni, stretches over
the main paved road that cuts across the Maasailand of Losirwa
and increasingly encroaches open rangeland used by the Maasai
of Losirwa for grazing (Fig. 2). A few kilometers further down
M. Engelke, Religion and the Media Turn, „American Ethnologist”, 37(2010),
no. 2, p. 371–379.
22
B. Meyer, Media and the Senses in the Making of Religious Experience: an
Introduction, op. cit., pp. 124–135.
23
W. Keane, On the Materaility of Religion, op. cit, p. 230.
24
P. Spencer, The Maasai of Matapato: A Study of Ritual Rebellion, Manchester
1988; A. Talle, Ways of Milk and Meat among the Maasai: Gender Identity and Food
Resources in a Pastoral Economy, in: From Water to World Making, ed. G. Palsson,
Uppsala 1990, pp. 73–93.
25
Names of locations are real.
21

�332

Fig. 1 Losirwa Rangelands

Antonio Allegretti

Fig. 2 Paved road in Kigongoni

the paved road, on the way to the worldwide known Ngorongoro
Conservation Area, one comes across the small town of Mto wa
Mbu which forms a single, though patchy, (peri) urban conglomerate with Kigongoni.
I conducted ethnographic fieldwork through participant observation as well as a few formal interviews with a number of individuals, including those affiliated to the church, being hosted by
the Tutunyo26 Maasai family. While lodging in the Tutunyo boma27
I commuted between the rural and urban-based locations including attending church Sunday masses and other church events in
the local Lutheran church in Losirwa which is located somehow
at the ‘border’ between the open rangeland of Losirwa and the
peri-urban territory of Kigongoni. This chapter is grounded on
Names of people are fictitious.
An enclosure made of several huts, one or more livestock kraals, and surrounded by a fence made of tree branches, i.e. the traditional Maasai homestead.
26
27

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 333

a wealth of information, opinions, impressions and practices that
I recorded during such events in the local church but also by talking to other informants outside the church networks. The main
protagonists of this account are young moran28 whose age ranged
from 20 to 35 such as Luka, one among whom I built relationships
of trust and friendship, as well as Isaya, a close friend of Lekishon
(and mine), and a Maasai moran himself from another Maasai
close-by village, who, at the time of fieldwork was the evangelist
appointed by the Lutheran parish council in Mto wa Mbu to work
in the local church in Losirwa. When I use the name ‘father’, I refer
to Tutunyo’s boma head, a Maasai elder and Luka’s father, with
whom I also established a close relationship of trust and respect.
In a way, throughout this chapter I hint at these three protagonists as embodiment(s) of the different positions or stances
when it comes to the relationship between ‘tradition’ and Christian
spirituality, with Isaya representing Christian values, ‘father’ the
‘traditional’ values, and Lekishon mediating between the two. As
a certain degree of typification is unavoidable, I wish to stress that
this account does not claim to exhaustively report the complexities
of (Maasai) ‘tradition’ in its interaction with modernization forces.
It is, however, a sincere attempt to ethnographically document the
challenges and dilemmas that young men, like many other ‘indigenous’ or place-based peoples around the world, are confronted
with when undertaking their individual life paths towards full
personhood within the collectivities to which they belong.

Mediating between ‘communities’
No forms of social organization is or has been in human
history determined by an entirely homogenous set or register
28

Young Maasai in the warriorhood life stage (before entering ‘elderhood’).

�334

Antonio Allegretti

of values; all communities and societies to some extent, especially in transitional times, and increasingly in our contemporary global world, have drawn from different ‘value baskets’ in
routine life and ideology. Nowhere more than in contemporary
Africa this holds true29, considering the combination of factors
such as urbanization, market liberalization, and demographic
change that continue to clash with and impact on, at times
violently, more ‘traditional’ forms of social organization mostly
originated in rural life30. The case of the Maasai in Tanzania and
the spread of Christianity is only one among many in the African
continent.
That eastern Africa pastoralism is in transitional times is by
now an acknowledged fact31; market liberalization, livelihood
diversification and urbanization starting in the 1980’s have had
major effects on these groups. The general understanding among
researchers is that these factors of change have impacted on the
Maasai by triggering cultural homogenization and loss of tradition.
Elsewhere, I have challenged this kind of narrative and argued that
tradition and culture underlying Maasai ethnic identity are being
transformed and reinvented rather than swept away32. Even in
the case of market integration, which is commonly acknowledged
as a factor leading to ‘disappearing’ tradition and ethnic identity,
I have argued, tradition and ethnic identity can be ‘capitalized’
on and become market institutions for market gains by Maasai
29
J. Guyer, Marginal Gains: Monetary Transactions in Atlantic Africa, Chicago
– London 2004.
30
D.F. Bryceson, Rural Livelihoods and Agrarian Change in Sub-Saharan Africa:
Processes and Policies, in: Rural Livelihoods and Poverty Reduction Policies, eds.
F. Ellis and H.A. Freeman London – New York 2005, pp. 43–74.
31
E. Fratkin, East African Pastoralism in Transition: Maasai, Borana, and
Rendille Cases, op. cit., pp. 1–25.
32
A. Allegretti, Maasai Ethnic Economy..., op. cit.

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 335

themselves33. This has led to a plurality of value registers rather
than replacement of an old (i.e. tradition/culture) with a new one.
Maasai church goers in Losirwa village (and throughout Maasailand presumably), embody this plurality of value registers in that
they partake in different social networks and social worlds parallel to those networks based on ethnicity that have been described
so well in classic ethnographical accounts34. Their identity is an
assemblage that hinges on their membership in a multiplicity of
communities that come from religion35 and formal education36, and
their social lives are shifting and diverse. Younger generations of
moran are those most involved in parallel spheres of relationships.
Both these spheres of relationships are somehow recognized in
Losirwa and overall in the country as carriers of ‘modern’ values
and for their empowering role within Maasai society. Several of
these young warriors assiduously attend the local church, supporting and sometimes leading the activities of spreading the religious
message, often through organizing events such as collective prayers,
religious film showings, and helping followers and non-followers
with counseling and other kinds of moral support. Among these
young churchgoers, many were at the same time enrolled in primary or secondary school, and those who were attending boarding
schools away from Losirwa would not miss church events or simply
the Sunday Mass on their return home for holidays.
Idem, „Being Maasai” in Markets and Trade: the Role of Ethnicity-Based
Institutions in the Livestock Market of Northern Tanzania, „Nomadic Peoples”,
21(2017), no. 1, pp. 63–86.
34
P. Rigby, Persistent Pastoralists. Nomadic Societies in Transition, London
1985; P. Spencer, The Maasai of Matapato: A Study of Ritual Rebellion, op. cit.;
H. Schneider, Livestock and Equality in East Africa, Bloomington 1979.
35
D.L. Hodgson, The Church of Women. Gendered Encounters Between Maasai
and Missionaries, Bloomington 2005.
36
E. Bishop, Schooling and the Encouragement of Farming amongst Pastoralists
in Tanzania, „Nomadic Peoples”, 11(2007), no. 2, pp. 9–29.
33

�336

Antonio Allegretti

What struck me was how these young Maasai shifted in their
practices as well as the way they verbalized this plurality of forms
and sets of values. One thing that struck me in particular was how
they never complied with, or better said, intentionally broke, the
traditional Maasai rules of food consumption (see next section) during church events. They would share meals with women (a taboo
in most cases within the Maasai village) in heterogeneous groups
and paying very little attention to the sharing rules within age
sets (see next section). At times, they would express contempt for
traditional rules in force in the village; at other times, with little
awareness of proposing contradicting ideas, they would underline
the positive values of Maasai ‘tradition’ and their pride in showing
group affiliation through food sharing.
Overall, religious affiliation affected these young men’s views
about some specific and important aspects of their daily life as
well as their visions of future. These aspects had to do with ideas
connected to individuality, practically expressed by the rejection
of complying outside of ‘traditional’ networks with the sharing
rules, and triggering a stronger sense of the self as opposed to
group and ethnic collective awareness. The way they verbally
envisioned their future also was an expression of contradictions
such as their views about what constitutes wealth. They criticized
elders’ attachment to livestock at the expenses of other forms of
wealth such as a ‘modern’ house, while wishing to retain and
reproduce their families’ wealth in livestock as a form of reproducing family values and ethnic identity. Polygamy as opposed
to monogamy was another domain that blatantly expressed these
contradictions considering that many individuals who voluntarily
and convincingly had made themselves carriers of religious church
values (including monogamy), were in fact polygamous, having
married more than one woman, and continuing to marry other
women as they continued with their moral engagement with the

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 337

church. Notwithstanding their participation in co-existing communities and networks, they continued to claim their identity
as Maasai and as pastoralists, including those enrolled in school
where usually values connected to agriculture-based livelihoods
are highlighted as opposed to pastoralism which is considered
a backward lifestyle37.
Evidently, the ideas that put the Maasai as an ethnic group,
their customary and traditional institutions and practices, in opposition and mutually exclusive with instances of monetization,
commoditization, ‘modern’ technologies (i.e. mobile phones), and
in general many other aspects of everyday life of youths in Tanzania (e.g. religion affiliation and formal education) are mistaken,
perhaps having survived as historical legacies of economic policies
or development interventions38.

Political religion
The plurality of communities in which younger generations of
Maasai males are embedded is a very complex set of overlapping
registers of values, as seen above, and this heterogeneous mix impacts on how resources, economic assets and wealth are managed,
and the entitlements over and distribution of them.
The wedding of Luka, a 25-year-old Maasai warrior in the Tutunyo family and one of my closest friends in the field, was the
occasion during fieldwork in which I realized the ‘politics’ involved
in the relationships between spiritual affiliation to the local Lutheran church (or absence of it) and the politics of distribution
and entitlements to resources and assets. It was striking to witness
Luka’s struggle in positioning himself between his father’s efforts
37
38

Ibidem.
D.L. Hodgson, Once Intrepid Warriors..., op. cit.

�338

Antonio Allegretti

in encouraging him to celebrate a ‘traditional’ Maasai wedding
with related redistribution of entitlements and ownership of cattle
(see below), and Isaya’s (the evangelist in the Losirwa church and
Luka’s close friend) equally strong resolution to have a Christian
celebration for him.
The first sign that the wedding celebration for Lekishon was
to become a battleground for different views was father advising
Lekishon to avoid having, during the celebration, people dressed
in ‘Swahili’ clothes39. Isaya interpreted father’s suggestion (or
admonition) as an effort to persuade Lekishon to have a fully
traditional wedding without ‘external’ invitees that could disrupt
the ceremonial traditional ritual. In one of his manifestations of
disapproval, Isaya argued: “What kind of feast is it going to be?!
Just drinking milk?!”.
Milk (and its consumption) as determinant of traditional social
organization and medium of life turns in individuals’ life cycles40
sees its importance amplified during Maasai traditional celebrations
through the ritual practice. On wedding celebrations, for instance,
drinking milk according to a specific ‘protocol’ that requires groom
and bride to drink milk in front of a delegation of wazee (elders),
serves to establish the everlasting wedlock. On the occasion of the
rite of passage from childhood to adulthood for males (through
circumcision) too, milk is used by the one performing the operation
to wash his hands as a stronger cleanser than water. Isaya’s ridiculing of the importance of milk on the wedding ceremony meant to
express his disapproval and standpoint against tradition that, in
the specific regard of marriage, rejected any alternative medium
for the establishment of the wedlock such as those accounted for
by the religious register.
39
40

Ordinary clothes such as trousers, shirts and the like.
A. Talle, Ways of Milk and Meat among the Maasai..., op. cit., pp. 73–93.

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 339

As time went by, a decision had to be taken as to the type of
wedding to arrange. Not without inner struggle, Lekishon decided
eventually to organize a ‘traditional’ wedding only after overcoming and resisting the impetus or impulse, as he confided to me, to
call the marriage off. The wedding was eventually celebrated and
the traditional conventions including the customary consumption
of milk were adhered to. Participants, strictly dressed in Maasai
clothes, attended the whole ceremony from early afternoon to
evening consuming cow meat and different types of spirit along
with other drinks from bottled beers to sodas.
Other dynamics of entitlements and redistribution of property
rights over livestock were particularly important to observe, especially the choice for the animals to be sold to fund the ceremony.
Father ‘borrowed’ five cows from his other sons and sold them to
finance Luka’s ceremony as per ‘customary’ habit which had previously enabled Luka’s older brothers to fund their own respective
wedding ceremonies. Weddings are only one occasion in which
one can realize the complex web of exchange and redistribution
of property rights within an extended Maasai family41. I also described elsewhere42 how younger warriors, elders, and women
form a triangle of power relations expressed through property
rights and entitlements over livestock in interaction with other
forms of wealth, from cash to land, and houses. Such complex web
is certainly one specific instance in which affiliation to Christianity on the one hand, and partaking in ‘traditional’ networks on
the other creates conflicting relationships between the two communities. Isaya made extremely clear to me what he thought of
the web of exchange within the ‘traditional’ Maasai family when
P. Spencer, The Maasai of Matapato: A Study of Ritual Rebellion, op. cit.;
Idem, The Pastoral Continuum. The Marginalization of Tradition in East Africa,
Oxford 1998.
42
A. Allegretti, Maasai Ethnic Economy..., op. cit.
41

�340

Antonio Allegretti

he referred to Luka’s boma as a “dictatorship”, with Luka’s father
being the dictator “eating his sons’ wealth”, referring to father’s
entitlements to dispose of his respective sons’ cows without them
having a say on it.
Religious affiliation has come with values that refer to individual success as opposed to shared property rights within the
extended family. Similar criticism with respect to ‘sharing’ was
however expressed by some elders, including the Tutunyo boma
head (i.e. Luka’s father), about the networks of distribution among
church followers. On one of our many interesting conversation,
father referred critically to the offers donated by church followers
on a weekly basis that go to fund projects such as the renovation/
construction of (religious) buildings and the purchases of supplies
for the sake of religious activities. He argued: “Everyday they ask
you to contribute money for their things; how can you contribute
everyday?! And you don’t see any benefit from it”.
Such kind of criticism about circulation of wealth within church
networks does not only come from those who are evidently outside
such networks, but also from some insiders, and even church leaders
themselves. Another interesting field informant I often spent time
with in Losirwa and Kigongoni was Matayo, a Maasai middle-aged
man originally from the neighboring village of Munghere who, after
going through inner struggle of the kind Lekishon went through on
occasion of his wedding, had taken the difficult decision to hang
up his cassocks and marry a second younger wife. He lived at the
‘border’ between the Losirwa Maasailand and the peri-urban tissue
of Kigongoni, having built a new house after leaving the church.
His story is particularly significant when analyzing how the sphere
of religiosity and spirituality in the local community of Losirwa/
Kigongoni is heavily entrenched in networks and dynamics of
resource sharing and management, local ‘politics’, and individual
life paths in achieving (economic) independency and success.

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 341

The way he talked about his previous involvement with the
Lutheran church showed the political dynamics that occur between
church leaders and church followers. He said that the offering of
money to the church had become an obligation fulfilled with great
difficulty by many. People who could not prove their ‘attachment’
to the church by offering money would be looked upon and be
embarrassed whereas the more ‘generous’, charitable, and benevolent would acquire positions of respect alongside church leaders
and even gain decision-making power in the church affairs. Such
stratification, he argued, is morally questionable when in a church
and religious context where the values of equality ought to underlie
social relationships among members.
These dynamics affected his own involvement with the church.
As a priest, his position of leadership entailed not only his physical
presence in the church but also to lavish and donate even larger
sums of money for church projects and to the church members
themselves as ‘offers’ to support their livelihoods. Such situation
became unbearable to him and his family:
You see, those people and elders in the church always tell you, you
have to go to the church every single day otherwise they would ‘accuse’
you of not being a good Christian. Plus, you have to be the first to contribute to set the example to other people... but that way you will end
up poor! So many priests who retired from their services ended up becoming alcoholics ‘cos they could not save anything in their whole lives!

Leaving the priesthood was not an easy choice for him, but it
turned out to be the right one as he explained: putting all his efforts in his farm earned him important assets and wealth to the
point that he is now envied, he said, within the village. He argued
that he followed “God’s way” in leaving the church and succeeded
in his other life endeavors.
It emerges that the sphere of spirituality is far from being simply
confined to an individual’s faith in a spiritual being. Quite the op-

�342

Antonio Allegretti

posite, it is an arena that much resembles that of ‘tradition’, where
social and political relationships are established, nurtured, and at
times severed. These dynamics become even more complex when
one partakes at the same time in both the church community and
other networks based on Maasai ‘tradition’ as observed in the case
of Luka. Luka’s words in reference to this problematic link, and
referring to his own situation as opposed to that of Isaya, showed
how strong the dilemma was for him:
Isaya wants me to abandon all the Maasai tradition at once; but
he is wrong ‘cos when you are born in a certain tribe it is difficult to
abandon everything.

Then, he continued:
He has already achieved his individual position within the church,
so people in the church help him out when he needs to be helped; no
one is going to help me but my family in the village.

That individuals can and do mediate between the two spheres
of Christianity and (Maasai) tradition as a way of gaining recognition of personhood (also by achieving economic success)
was confirmed on many occasion by Isaya who would not miss
a chance to tell me how becoming a priest had enabled him to feel
satisfied and fulfilled. In his own case, and unlike many others
like Luka, the mediation between the two spheres materialized
through the outright abandonment of Maasai tradition but without renouncing his own Maasai identity. On many occasions he
referred to not only property rights arrangements but also Maasai
traditional consumption arrangements which I will discuss in the
next section as ‘slavery’ while at the same time reaffirming his own
ethnic identity as a Maasai and his role as one who is supposed
to strive to ‘educate’ his own Maasai people (those partaking in
the church). As once he told me while discussing the question of
Maasai tradition:

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 343

You wazungu [whites] want the Maasai to stay the way they are
because you want to come here and see the traditional life, but they
really need to change and get developed, and they can only do that
if they abandon their traditions!

The question of development, as will be seen in the next section,
is in fact particularly meaningful when considering the material
embodiment of the community (political) dynamics just described.

Material religion
Meyer’s well-known historical account43 of colonial Christian
mission churches and conversions in Ghana is perhaps one of the
most accurate, compelling, and still current accounts of ‘material
religion’, that is, the material aspects that embody spirituality
making it discernible in the outside world. Meyer shows quite emphatically how “worldly matters”44 played a fundamental role in,
or better still, constituted the tangible socio-political arena for the
conversions of Ghanaians to Christianity during colonialism. Against
the mission rhetoric which promoted the use and consumption
of consumer goods (e.g. imported clothes) as simply an outward
sign of an inner (Christian) spirituality, Ghanaians absorbed and
transformed consumption practices by assigning them meanings
that pertained to individual (economic) success in a competitive
rivalry between each other, hence, as a result, dismissing the vision of the Christian mission of the sober and humble Christian45.
It is undeniable that there is an overt link in contemporary
Africa between the sphere of spirituality and that of ‘worldly
matters’. The connection becomes even stronger as religion as
B. Meyer, Christian Mind and Worldly Matter, „Journal of Material Culture”,
2(1997), no. 3, pp. 311–337.
44
Ibidem, p. 313.
45
Ibidem, pp. 311–337.
43

�344

Antonio Allegretti

a network overlaps with other associational networks and spheres
of practice from local economic activities providing networks
of trust for vendors-customers relationships46 to other networks
of social capital that are widespread in Africa and can depend
on the so-called ‘big man’ logic47. Among the Maasai, the sphere
of consumption, especially of food, is normally loaded with an
exceptionally complex set of meanings that rarely find equals in
other communities around the world. Food consumption, in terms
of different practices as well as types of foods, determines complex
gender and age-based social dynamics and relations, including
those of a ‘political’ nature between sectors of community, as well
as the life cycle of single individuals (both men and women)48.
Unsurprisingly, food consumption has acquired new meanings as
a result of factors of change from urbanization to migration and
economic development49, and religion constitutes one of these
factors determining changing practices.
Isaya’s emancipation from traditional networks based on Maasai
ethnic identity, as an example of the divergence between the religious and ‘traditional’ spheres and networks, for instance, was
embodied in the way consumption of food would occur in his
private family life. While on fieldwork, I visited his original home
in a neighboring village to Losirwa, Losimingori village. The arrangements of furniture and other items in the boma, including
those used for dining, clearly marked a deliberate shift from the
way things are done, and food is eaten, according to the ‘traditional’
Maasai way. By the time we approached lunch time, a table would
46
K. Meagher, Identity Economics: Social Networks and the Informal Economy
in Africa, Oxford 2010.
47
J.F. McCauley, Africa’s New Big Man Rule? Pentecostalism and Patronage in
Ghana, „African Affairs”, 112(2012), pp. 1–21.
48
A. Talle, Ways of Milk and Meat among the Maasai..., op. cit., pp. 73–93.
49
A. Allegretti, Maasai Ethnic Economy..., op. cit.

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 345

be placed in the center of the hut, and people would sit in a circle
and eat each in his or her own plate with forks and spoons. The
party would be a heterogeneous mix in terms of gender and age.
Such arrangements markedly differed from food consumption arrangements I had previously been acquainted with in other boma
including Tutunyo family. Groups sharing food according to the
‘traditional’ arrangements are gender and age-based exclusive;
men and women prior to marriage (and for some time after the
marriage) would never share food together, neither would elders
with younger people (although the restrictions are looser in such
case). In Isaya’s boma, a moran would also have food on his own,
thus breaking one of the strongest taboos in Maasai culture, which
forbids moran to have food individually without sharing with their
comrades.
On the occasion of church events in Losirwa, I could easily recognize the same intentional breaking of traditional rules of food
consumption that I witnessed in Isaya’s boma. Men and women
would eat either indoor in the church or outside, but not forming
the small age and gender-based homogeneous clusters that are
formed for instance during ‘traditional’ parties (e.g. circumcision
feasts, wedding parties etc..). On such occasions, for instance,
especially moran isolate themselves from the rest of the invitees
as part of the social dynamics and conventions that designate the
moran as the group that covers key functions within Maasai society
(i.e. providers of security for both people and cattle).
Isaya always referred to the aforementioned taboos in food
consumption practices as ‘slavery’, that is, for moran who are not
allowed to eat when hungry unless sharing with another moran
within the same age set, but also for married couples who are not
allowed to share a meal, a normal activity any other non-Maasai
couple is able to enjoy without restrictions, until they reach the
adulthood stage of life (i.e. when men/husbands leave behind

�346

Antonio Allegretti

the moranhood stage of life as the next batch of younger men are
circumcised). On one occasion, Isaya revealed to me that many
moran had confided him to concur with the church message but
that breaking the food taboos, such as for instance the restriction
on eating meat with women, would result in social stigma too
strong to endure for them. Isaya himself was aware of the power of
such taboos and added another untold truth which had to do with
moran’s anxiety to lose their appeal (hence sexual affairs) in the
eyes of women in the village who were not affiliated to the church.
Once again, Lekishonwas the most eloquent about the controversial relationship that moran establish with the two spheres
(‘tradition’ and religion) while partaking in both:
I follow the tradition on food consumption when I am in traditional feasts, and I do not follow it when I am in a church feast. If
I ate meat with women during the circumcision of olayoni [children],
wazee [elders] and other moran would think I have gone crazy!
[laughter].

Partaking in different communities, therefore, has created
overlapping systems and sets of values which are not necessarily
mutual exclusive, but that do entail discreet and subtle maneuvers
within the realm and boundaries set by the values underlying each
single community.

Religion and the materiality of development
As consumption brings out the complex link between Christian
spirituality and tradition within individual life paths for one to
gain his or her personhood, other arenas of materiality, that is,
the material expression of the church, embody people’s efforts in
striving to achieve development. The material and architectural
expression of the church in Losirwa is imbued with meanings that
pertain specifically to (the achievement of) development as an

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 347

essential and universal life project to better one’s own life. This
has to be looked at both within local social dynamics and in the
broader national context where ‘modern’ houses (made of bricks
and cement and corrugated iron roof) are indisputable signs of
development and individual’s economic success50. In the case of
Maasai communities, as I have described elsewhere51, a ‘modern’
house is imbued with additional meanings when put in opposition
(actual and symbolic) with the ‘traditional’ Maasai hut with the
customary division of space according to age and gender52.
The relation between the materiality of ‘the house’ and instances
of social organization has a long history in anthropology53. Not only
the house itself, also furniture and other material arrangements that
are part and parcel of the ‘house’ as a tangible expression of sociocultural system(s) have been under the lens of anthropologists54.
Elsewhere55 i have touched more extensively on how the tangible
expression of the house and domestic space in contemporary
Maasai communities have taken new meanings that have clashed
with customary domestic arrangements56, becoming an arena of
the social transformations triggered by the shortening of distances
between rural and urban areas. These changing dynamics bear
M. Green, Participatory Development and the Appropriation of Agency in
Southern Tanzania, „Critique of Anthropology”, 20(2000), no. 1, pp. 67–89
51
A. Allegretti, Maasai Ethnic Economy..., op. cit.
52
Ibidem.
53
G. Bachelard, The Poetics of Space. The Classic Look at How We Experience
Intimate Places, Boston 1994 [1958]; About the House. Levi-Strauss and Beyond,
eds. J. Carsten and S. Hugh-Jones, Cambridge 1995.
54
D.L. Lawrence and S.M. Low, The Built Environment and Spatial Form,
„Annual Review of Anthropology”, 19(1990), pp. 453–505.
55
A. Allegretti, Maasai Ethnic Economy..., op. cit.
56
D.L. Hodgson, Once Intrepid Warriors..., op. cit.; A. Talle, Women as Heads of
Houses: the Organization of Production and the Role of Women among the Pastoral
Maasai in Kenya, „Ethnos”, 52(1987), no. 1–2, pp. 50–80.
50

�348

Antonio Allegretti

manifest resemblance with, for instance, the case of the pastoral
group of the pastoral Endo in Kenya illustrated by Moore57 where
the process and (externally imposed) project of ‘modernization’
materialized as an opposition of values and meanings attached to
‘traditional’ houses (located on the escarpment) vis-a-vis ‘modern’
houses made of bricks geographically located on the valley floor.
In Losirwa, repeated references during Sunday sermons are made
to the church as the ‘house of God’ and how offers are needed to
nurture ‘the house’ by purchasing new items, improving walls,
constructing ‘modern’ toilets etc. The church as ‘house of God’ is
metaphorically referred to as ‘moral’ shelter against the predicaments of modern society such as HIV, poverty, and general moral
decay; hence, the church as architecture embodies the metaphor
of the ‘house of God’. Not only in Losirwa; on other occasions such
as for instance the inauguration of a church in the neighboring
village of Esilalei I attended, the speech given by the Maasai village chairman concentrated on the new church as a timely resort
for the Esilalei villagers against an unidentified looming plight
hitting the community. The palpable euphoria I beheld on the
inauguration day was also due to the participatory nature of the
project which the nearly totality of the invitees had contributed
to, and that had created a sense of collectivity and community
sheltered metaphorically and materially under the roof of the
newly constructed ‘house of God’.
Not until the early 2000’s, the connection between religion
and development, especially in developing nations, has been
obfuscated by the secular approach that prevailed in developed
nations58. Eventually, towards the early 2000’s, academics have
H. Moore, Space, Text and Gender: an Anthropological Study of the Marakwet
of Kenya, New York 1986.
58
S. Deneulin and C. Rakodi, Revisiting Religion: Development Studies Thirty
Years On, „World Development”, 39(2011), no. 1, pp. 45–54.
57

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 349

led the way towards the recognition of religion as an actor of
and in development, drawing connections for instance with efforts made within the Millenium Development Goals framework
in Africa59 and preparing the terrain for Faith Based Organizations to be recognized by such important donors as the DFID
as ‘agents of transformation’ (and be granted money for their
operations)60. As the ‘traditional’ secular vision of development
proved impractical, the academic world was confronted with
new horizons of research and action. As Deneulin argues: “the
unavoidable presence and importance of religion in the lives of
people in developing countries – and in most developed countries
too – invite development studies and its constituent disciplines
to reconsider one of the assumptions upon which they are often
based: that secularization is a universal, desirable, and irreversible trend”61.
The history of development and religion as an institutional and
economic course cannot be detached from the political relations,
and connections that contribute to determine it – connections and
relations not only between countries or whole blocks (e.g. the socalled ‘Political Islam’), but also the kind of political relations that
occur at small-scale levels. If development studies, as Deneulin has
argued62, have had a rude awakening from the secular approach
to development, other social sciences like anthropology, especially
Africanists such as Meyer and others as highlighted above, have
recognized the political implications at local level within the
religion-development connection.
59
A.J. Njoh and F.A. Akiwumi, The Impact of Religion on Women Empowerment, „Social Indicators Research”, 107(2012), pp. 1–18.
60
G. Clarke, Agents of Transformations? Donors, Faith Based Organizations, and
International Development, „Third World Quarterly”, 28(2007), no. 1, pp. 77–96.
61
S. Deneulin and C. Rakodi, Revisiting Religion..., op. cit., pp. 45–54.
62
Ibidem.

�350

Antonio Allegretti

For instance, in Losirwa, the investment in the church as a material construction and a collective project of development occurs
also as a reaction that stems from the criticism by church people
towards ‘tradition’, hence, an undertaking that feeds back into the
‘political’ relations between religion and ‘tradition’ I have referred
to above. Benevolence towards church projects such as investing
in furniture, renovations of the house and the like, are ‘generous’
acts that respond to the dialectal relationship between partaking
in a community which requires altruistic gestures and individual
motives aimed at the achievement of personal development63.
Christian values of generosity are put in opposition to discourses
of selfishness attached to ‘tradition’ and the stubborn attachment
to cows as a form of individual wealth. But generosity, to the affiliated to the church, gets in not only for collective projects of church
renovation; it is also an attribute that features other acts such as
investing in the building of a private house, which are inherently
to be considered private investments.
As such, the material expression of the church represents an
alternative and parallel (to that of ‘tradition’) arena for accessing
development that is strongly rooted into the local and national vision
as to what constitutes progress, and development (i.e. a ‘modern’
house). The material expression of the church embodies values of
modernity, and people’s efforts in expanding it with new furniture
and renovation stand for people’s attempts to achieve such values.
Where many individuals are not in the economic position that would
allow them to build their own ‘modern’ house, investing in a collective venture enables them to embrace at the same time the values of
generosity underlying the vision promoted by the church, and the
values of individual development and modern national citizenship.
S. Gudeman, The Anthropology of Economy: Community, market, and Culture, Hoboken 2001.
63

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 351

Conclusion
This chapter has tried to propose an alternative analytical
framework for the understanding of the socio-economic context of
the Maasai in contemporary Tanzania. ‘The Maasai’ today cannot
be regarded as a discrete social unit with a specific ‘tradition’ or
culture as distinctive traits of ethnic identity spatially bounded as
it was during the pre-independence years when specific boundaries
confined people to the Maasai Reserve first, then Maasai District64.
On the contrary, even though the rural economy persists in specific spaces that could be even identified on a map, ‘the Maasai’
in contemporary Tanzania may rather be regarded as an assemblage of individuals each with their own life experiences within
rural life and, importantly, outside of it. An ongoing process of
negotiation between the ‘traditional’ rural economy and lifestyle,
and a multiplicity of outside social and economic arenas, such as
for instance religion, I believe, provides an appropriate analytical
tool to make sense of the changes that commoditization and the
market produce. It helps explain how and why average young
Maasai men are not the only ones to live across multiple economies
and communities. Even highly educated Maasai, of whom I have
met a number, who live in cities and work for important NGOs,
continue to have their own boma in their respective villages, and
pursue parallel economic careers in their villages as livestock owners and occasional upscale traders.
As religion and church affiliation continue to spread among
Maasai communities along with commoditization, urbanization,
and the ‘market’, practices and meanings associated to Maasai
‘tradition’, culture, and ethnic identity will acquire further and
more complex significance rather than disappear. My own pre64

D.L. Hodgson, Once Intrepid Warriors..., op. cit.

�352

Antonio Allegretti

diction on the ‘future of the Maasai’, a widespread concern
among anthropologists that often has produced looming ominous prophecies, is that the Maasai will increasingly partake in
a multiplicity of social, political, cultural and economic arenas
also as a response to increasing pressure over the rural economy
that comes from increasingly scare natural resources. Rural lifestyle, social organization and culture will undertake some steady
readjustments rather than major transformations to adapt to
changing conditions.
REFERENCES

About the House. Levi-Strauss and Beyond, eds. J. Carsten and S. HughJones, Cambridge 1995.
Allegretti A., Maasai Ethnic Economy: Rethinking Maasai Ethnic Identity
and the ‘Cash Economy’ across the Rural-Urban Interface, Tanzania.
PhD Thesis [unpublished]. The University of Manchester, 2015.
Allegretti A., Being Maasai” in Markets and Trade: the Role of EthnicityBased Institutions in the Livestock Market of Northern Tanzania, „Nomadic Peoples”, 21(2017), no. 1, pp. 63–86.
Asad T., The Construction of Religion as an Anthropological Category, in:
Genealogies of Religion: Discipline and Reasons of Power in Christianity
and Islam, ed. T. Asad, Baltimore, 1993, pp. 27–54.
Bachelard G., The Poetics of Space. The Classic Look at How We Experience
Intimate Places, Boston 1994[1958].
Being Maasai: Ethnicity &amp; Identity in East Africa, eds. T. Spear and R. Waller,
Oxford – Dar es Salaam – Nairobi – Athens 1993.
Berry S., No Condition Is Permanent. The Social Dynamics of Agrarian
Change in Sub-Saharan Africa, Madison 1993.
Bishop E., Schooling and the Encouragement of Farming amongst Pastoralists in Tanzania, „Nomadic Peoples”, 11(2007), no. 2, pp. 9–29.

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 353

Bryceson D.F., Rural Livelihoods and Agrarian Change in Sub-Saharan
Africa: Processes and Policies, in: Rural Livelihoods and Poverty Reduction Policies, eds. F. Ellis and H.A. Freeman, London – New York,
2005, pp. 43–74.
Chanock M., Neither Customary nor Legal: African Customary Law in an
Era of Family Law Reform, „International Journal of Law and Family”,
3(1989), pp. 72–88.
Chidester D., Engaging the Wildness of Things, „Material Religion”, 4(2008),
no. 2, pp. 232–233.
Clarke G., Agents of Transformations? Donors, Faith Based Organizations,
and International Development, „Third World Quarterly”, 28(2007),
no. 1, pp. 77–96. 2007.
Deneulin S. and Rakodi C., Revisiting Religion: Development Studies Thirty
Years On, „World Development”, 39(2011), no. 1, pp. 45–54.
Eller J.D., Introducing Anthropology of Religion, New York – London 2007.
Ellis S. and ter Haar G., Religion and Politics in Sub-Saharan Africa, „The
Journal of Modern African Studies”, 36(1998), no. 2, pp. 175–201.
Ellis S. and ter Haar, G. Worlds of Power: Religious Thought and Political
Practice in Africa, London 2004.
Engelke M., Religion and the Media Turn, „American Ethnologist”,
37(2010), no. 2, pp. 371–379.
Ferguson J., The „Bovine Mystique”: Power, Property and Livestock in Rural
Lesotho, „Man”, 20(1985), no. 4, pp. 647–674.
Ferguson J. The Cultural Topography of Wealth: Commodity Paths and the
Structure of Property in Rural Lesotho, „American Anthropologist”,
94(1992), no. 1, pp. 55–73.
Fratkin E., East African Pastoralism in Transition: Maasai, Borana,
and Rendille Cases, „African Studies Review”, 44(2001), no. 3,
pp. 1–25.
Geertz C., The Interpretation of Culture: Selected Essays, New York 1973.

�354

Antonio Allegretti

Green M., Confronting Categorical Assumptions about the Power of Religion in Africa, „Review of African Political Economy”, 2006, no. 110,
pp. 635–650.
Green M., Participatory Development and the Appropriation of Agency
in Southern Tanzania, „Critique of Anthropology”, 20(2000), no. 1,
pp. 67–89.
Gudeman, S. The Anthropology of Economy: Community, market, and
Culture, Hoboken 2001.
Guyer J., Marginal Gains: Monetary Transactions in Atlantic Africa, Chicago – London 2004.
Hodgson D.L., Once Intrepid Warriors: Gender, Ethnicity, and the Cultural
Politics of Maasai Development, Bloomington 2001.
Hodgson D.L., The Church of Women. Gendered Encounters Between Maasai
and Missionaries, Bloomington 2005.
Homewood K., Ecology of African Pastoralist Societies, Oxford – Athens
– Pretoria 2008.
Keane W., On the Materaility of Religion, „Material Religion”, 4(2008),
no. 2, pp. 230–231.
Lawrence D.L. and Low S.M., The Built Environment and Spatial Form,
„Annual Review of Anthropology”, 19(1990), pp. 453–505.
Meyer B., Christian Mind and Worldly Matter, „Journal of Material Culture”, 2(1997), no. 3, pp. 311–337.
Meyer B., Materializing Religion, „Material Religion”, 4(2008), no. 2, p. 227.
Meyer B., Media and the Senses in the Making of Religious Experience: an
Introduction, „Material Religion”, 4(2008), no. 2, pp. 124–135.
Morgan D., The Materiality of Cultural Construction, „Material Religion”,
4(2008), no. 2, pp. 228–229.
Morris B., Religion and Anthropology. A Critical Introduction, Cambridge
2006.

�THE RELIGIOUS (AND POLITICAL) MATERIALITY OF DEVELOPMENT... 355

Meagher K., Identity Economics: Social Networks and the Informal Economy
in Africa, Oxford 2010.
McCauley J.F., Africa’s New Big Man Rule? Pentecostalism and Patronage
in Ghana, „African Affairs”, 112(2012), pp. 1–21.
Moore H., Space, Text and Gender: an Anthropological Study of the Marakwet of Kenya, New York 1986.
Njoh A.J. and Akiwumi F.A. The Impact of Religion on Women Empowerment, „Social Indicators Research”, 107(2012), pp. 1–18.
Rigby P., Persistent Pastoralists. Nomadic Societies in Transition, London 1985.
Schneider H., Livestock and Equality in East Africa, Bloomington 1979.
Spencer P., The Pastoral Continuum. The Marginalization of Tradition in
East Africa, Oxford 1998.
Smith K. The Farming Alternative: Changing Age and Gender Ideology
among Pastoral Rendille and Ariaal, „Nomadic Peoples”, 3(1999),
no. 2, pp. 131–146.
Spencer P., The Maasai of Matapato: A Study of Ritual Rebellion, Manchester 1988.
Talle A., Ways of Milk and Meat among the Maasai: Gender Identity and
Food Resources in a Pastoral Economy, in: From Water to World Making,
ed. G. Palsson, Uppsala, 1990, pp. 73–93.
Talle A., Women as Heads of Houses: the Organization of Production and
the Role of Women among the Pastoral Maasai in Kenya, „Ethnos”,
52(1987), no. 1–2, pp. 50–80.
Winzeler R.L., Anthropology and Religion. What We Know, Think, and
Question, Lanham – New York – Toronto – Plymouth 2012.
Zaal F., Economic Integration in Pastoral Areas: Commercialisation and
Social Change among Kenya’s Maasai, „Nomadic Peoples”, 3(1999),
no. 2, pp. 97–114.

��PART IV

VARIA

��Chapter 12.

KLAUDIA WILK MHAGAMA

EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID
PROJECTS IN TANZANIA:
Socio-cultural aspects of cooperation
between local partners and external donors
and its impact on development
ABSTRACT

Although the Public Private Partnerships (PPP) have been brought
forward as one solution to more sustainable development in Tanzania,
Church organisations and Faith Based Organisations (FBOs) still depend
on resources ultimately originating from an organization’s environment and/or international partners. Many organisations in Tanzania
consider the partnership with the external donors as important for
the long-term security in running the particular institutions. However,
still there is a lack of regulations which could help such organisations
to extend the long-term goals and sustain their success in cooperation
with external donors. This is caused by several aspects. First of all, the
permanent cooperation occurs in physical and material contribution
involving financial sources and external staff. This causes some sort of
dependency between these organizations and external donors. Donors
and local partners have different power and resources, though often
shared relief and development goals. Local partners may need funding
to operate, donors need others to implement1. At the same time, such
actors (e.g. Missionary societies, international donors) aim to decrease
KLAUDIA WILK MHAGAMA – Jagiellonian University.
Local partnership: A guide for partnering with civil society, business and government groups, Portland 2011, p. 20.
1

�360

Klaudia Wilk Mhagama

dependence2. Another aspect concerns the limited funding and short
time of implementation of a particulal project. This leads the relationship
between local partners and external donors to a noncommitted relations
rather than a long-term partnership. The last but not least important aspect
mostly occurs in cultural and social context. Lack of special attention to
this aspect may bring results nonefective to the local community. Donors
often do not have access to communities due to security restrictions or
limited personnel3. This aspect indicates the need of working with a local
partner who accurately diagnates needs and then oversees the effective
implementation of the project. Following these factors as a background
for the heading of this paper, it is necessary to answer the following questions: 1) what is the partnership and what kind of role play local partners
in cooperation with the Polish Aid; 2) what is the impact of a socio-cultural
factor on formation of long-term effects? The above questions aim at
identifying the most important factors influencing the long-term effects of
project implementation in Tanzania leading to sustainable development.

What is partnership?
According to the Guide of The Organisation for Economic Co-operation and Development (OECD)4 „...a partnership is an agreement to
do something together that will benefit all involved, bringing results
that could not be achieved by a single partner operating alone, and
reducing duplication of efforts. [...] To achieve sustained success it
is essential that basic local parameters be created and agreed upon;
equally essential are political will, resourcing, and the appropria2
J. Pfeffer &amp; G.R. Salancik, The External Control of Organizations: A Resource
Dependence Perspective, Redwood City 2003.
3
Local partnership..., op. cit., p. 20.
4
This document has been prepared collectively by members of the OECD LEED
Forum for Partnerships and Local Governance and staff members of the Forum
Office in Vienna, under the coordination of the Chair, Michael Förschner. The
opinions expressed and arguments employed therein do not necessarily reflect
the views of the OECD or of the governments of its member countries.

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

361

tion of funds”5. What is more, The Guide enumerates number of
characteristics of efficient partnership6. There is no clear suggestion
pointing to social and cultural aspects of partenrship. However, ther
are several points indicating such characteristics like: social acceptance, representation by experienced persons who have influence
within their organisation, good communication between actors and
“learning culture”. The Guide emphasizes also the characteristics
needed to implement long-term strategy. One of the first and most
important is „an assessment of local needs and a consultation process
with local actors„as well as „the various measures and projects are
planned and correspond to the strategy and to local and regional
needs”7. According to Derick W. Brinkerhoff and Jennifer M. Brinkerhoff „...In the international development arena, the partnership
is both a core element in programs to improve the delivery of key
goods and services in poor and transitioning countries, and often
applied descriptor of the relationship between the external funders
of the programs and the organizations or groups in the Countries
involved in carrying them out”8. In practice, partnership means
maximizing the potential of a partner from a supportive country to
implement project activities9. The Guide identifies partners higlithing
the partnership’s objectives as important to bring in the different
relevant parts of the public sector as well as the business, commuOECD, Sucessful partnership. A Guide, OECD LEED Forum for Partnerships
and Local Governance, 2006, p. 7.
6
Ibidem, pp. 7–8.
7
Ibidem, p. 8.
8
D.W. Brinkerhoff and J.M. Brinkerhoff, Partnerships between international
donors and non-governmental development organizations: opportunities and constraints, „International Review of Administrative Sciences”, 70(2004), no. 2, p. 254.
9
Ewaluacja polskiej współpracy rozwojowej udzielanej za pośrednictwem MSZ
RP w latach 2012–2015 w wybranych krajach Afryki Wscodniej i Bliskiego Wschodu,
Raport końcowy z badania ewaluacyjnego KOMPONENT I – Afryka Wschodnia,
Warszawa 2016, p. 63.
5

�362

Klaudia Wilk Mhagama

nity and voluntary sectors10. Across this diversity, there are three
broad groupings, though relationships may fit into more than one
category at the same or different times and can evolve: 1. Project
partnerships for a specific project with mutually agreed aims and
objectives. 2. Strategic partnerships, working together over time
with sufficient alignment of goals and objectives towards achieving
a lasting impact on poverty. 3. Alliances with single organizations/
groups or networks/coalitions of groups working together towards
a specific goal, even though organizational/institutional mandates
and long-term purpose may be quite differen11.

Polish Aid as an external donor in Tanzania
Polish Aid Programme (PAP) can be clasified as a programme,
coordinated by the Polish Ministry of Foreign Affairs12. It is the
main tool used for cooperation in the European Union and the
OECD Development Assistance Committee. Poland, as one of the
members, is involved in development cooperation for the benefit of
developing countries. Polish development cooperation constitutes
a part of Polish foreign policy and fits into the European and global
development policies, including support for achieving Sustainable
Development Goals (SDGs)13. In accordance with the law, the Polish
OECD, Sucessful partnership. A Guide, op. cit., p. 10.
Local partnership..., op. cit., p. 7.
12
The Minister of Foreign Affairs coordinates development cooperation acting
through the National Coordinator of Development Cooperation who holds the
rank of secretary or undersecretary of state. The Coordinator is assisted by the
Development Cooperation Policy Council, a consultative and advisory body to
the Minister of Foreign Affairs.
13
Poland took an active part in the international community’s efforts to
elaborate a new set of development goals: the Sustainable Development Goals,
which replaced the Millennium Development Goals; a new model of development cooperation funding, which culminated in the 3rd International Conference
10
11

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

363

development cooperation is based on the Multiannual Development Cooperation Programme, developed for a minimum period
of four years. The document sets the objectives and geographical
and thematic priorities of development aid. The first multiannual
programme covered the period from 2012 to 2015. Poland’s Second
Multiannual Development Cooperation Programme, covering the
period from 2016 to 2020 and containing a strategy of action for
developing countries, was adopted by the Council of Ministers on
6 October 201514. Polish development cooperation is implemented
through programmes and projects, addressed to specific groups
of beneficiaries (bilateral assistance), as well as member fees and
voluntary contributions to international institutions, funds and
organisations (multilateral assistance). A substantial part of the
funds is directed at priority countries of the Polish development aid
programme in cooperation with Polish nongovernmental organisations, public financial sector units, Polish Academy of Sciences and
universities. Polish aid projects are also carried out in cooperation
with Polish representations and diplomatic missions15. Adopted
by the Council of Ministers on 6 October 2015, the Multiannual
Development Cooperation Programme for 2016–2020 sets strategic
objectives and directions of Polish development cooperation in the
middle term. In line with the principle of enhancing the efficiency
and effectiveness of development cooperation, the Programme
outlines the areas targeted by Poland’s development cooperation,
providing for a more concentrated approach in terms of geography.
on Financing for Development (13–16 July 2015, Addis Ababa); and the 2030
Agenda for Sustainable Development, which was formally adopted at the United
Nations Summit on 25–27 September 2015.
14
See: https://www.polskapomoc.gov.pl/About,Polish,aid,202.html [access:
th
28 July2017].
15
See:https://www.polskapomoc.gov.pl/Mission,statement,204.html [access:
th
28 July2017].

�364

Klaudia Wilk Mhagama

Tanzania as one of the priority countries has bacome a beneficiery
of Polish Aid Programme16. Within frames of “Polish Development Assistance” Programme, between 2011 and 2017, Tanzania has bacome
beneficiary of Polish Aid 22 times, including Foundation „Kiabakari”17
that has become beneficiary 6 times (in 201318, 201619 and 201720).
16
Priority partner countries now include current beneficiaries from Sub-Saharan
Africa: Senegal, Ethiopia, Kenya and Tanzania. However, Polish Aid programme has
also implemented several projects in other cuntries, e.g. Zambia, Uganda, Burundi,
Rwanda, Central African Republic, South Sudan, Somalia or Namibia. See: https://
www.polskapomoc.gov.pl/Sub-Saharan,Africa,449.html, [access: 28th July2017].
17
Kiabakari is a village in northwestern Tanzania, between Lake Victoria and
the Serengeti National Park. There is a Catholic parish run by a missionary. On
the mission area there is a health center where about 15,000 people are being
treated annually (mainly women and children). The mission also includes a kindergarten and primary school where 240 children are educated. In addition, there
are over 40 people working on the mission. For more than 25 years Kiabakari has
been run by a Polish priest who is also the founder of the Kiabakari Foundation,
which works to improve the quality of life, health and education, and promotes
the development of the local population.
18
„Mbingu na Dunia – Mavuno ya Mvua” (Heaven and Earth – Water Harvest)
– complex system for harvesting, treatment and retention of rain and ground water
for educational and medical institutions in Kiabakari (PPR 122/2013); 2) “Mbegu
Njema” (Good Seed) – A modern preschool in Kiabakari: a chance for the proper
development and education of the children in the rural areas of Mara Region.
Transformation and furbishment of the existing infrastructure for the needs of the
preschool. (PPR 124/2013); 3) „Upendo Unaojali” (Tender Love) – broadening
of the modern pre- and post-natal mother and child healthcare with the expansion
of the hospitalization base in health center in Kiabakari. (PPR 125/2013).
19
“Tazama na Tabasamu” (Look and Smile) – Eye and dental clinic in Kiabakari
– an effective rescue measure in the desert of the medical services of this nature for
the society of north-western Tanzania. (PPR 46/2016); 2) “Shule Bora” (Perfect
School) – the completion of the construction and furbishment of the primary school
in Kiabakari – a chance of the access to the high quality education for the rural
communities of Mara Region. (PPR 47/2016).
20
Salama Zaidi Lamadi (Safer in Lamadi) – The betterment of housing conditions and safety of children and the youth with albinism through the construction
of the dormitory and fencing the caring center in Lamadi. (PPR 18/2017).

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

365

Since 2009 until 2016 within the “Polish Aid Volunteering Programme 2009”21 Tanzania has become beneficiary 25 times, including three times for Foundation „Kiabakari” (in 201122, 201223 and
201524)25. Within the frames of „Small Grants” Tanzania has become
beneficiary country two times including Kiabakari mission in 201226
and St. Walburg’s hospital in Nyangao27 in 201528.
21
Since 2008, the MFA has been implementing the Polish Aid Volunteering
Programme, aimed at supporting the direct involvement of Polish citizens to help
citizens of developing countries, as well as disseminating information among
Polish society on the problems facing these countries. The Polish Aid Volunteering
Programme involves the following: Volunteers, Polish organizations managing
volunteer work in the framework of projects, Partner organizations in countries
covered by projects, The Ministry of Foreign Affairs, which finances the programme; See: https://www.polskapomoc.gov.pl/Volunteering,Programme,810.
html, [access: 28th July2017].
22
„Afya Bora” (Perfect Health). Voluntary support of Kiabakari Mission, aimed
at malaria and other diseases profilaxis, including introduction of health promotion
and health education programs. (WPP1283/2011).
23
„Huduma ya Kwanza”. Volunteer First Aid and Health Education for the
citizens of Kiabakari and Kukirango community. (WPP 931/2012).
24
„Ili Wawe Na Afya” (That they may have health). The growth of the level of
the medicare of the inhabitants of Kiabakari and of the Butiama district in Tanzania
(WPP 783/2015).
25
See: https://www.polskapomoc.gov.pl/Polish,Aid,Volunteering,Program
me,2015,–,Results,2292.html, [access: 28th July2017].
26
„Providing modern delivery unit to the Health Centre in Kiabakari (Tanzania)”.
27
St. John’s Hospital Walburg’s is one of the largest hospitals in the region
of Lindi and Mtwara. It is owned by a Catholic diocese. It is missionary hospital
founded 56 years ago by the Benedictine nuns from Tutzing, southern Germany.
The hospital has 220 beds and 4 basic departments: surgery, internship, obstetric
gynecology and pediatrics. Previously there was also a tuberculosis treatment
unit. The total staff number is 240 employees, of which 140 are medical staff.
In the year 2015 the hospital received 34,440,000 outpatients who come to the
hospital even from neighboring countries (eg Mozambique).
28
Quality improvement of surgical treatment in St. Walburg’s Hospital in
Nyangao and other hospitals in Lindi and Mtwara region (Tanzania).

�366

Klaudia Wilk Mhagama

The local partners
and the key individuals in Tanzania
Project implementation requires knowledge about the problems
of local community as well as their development needs. Regardless
of the sector, partnership should be governed by at least two main
principles. The first one is participation of a member of a local
community that gives a chance, directly or through representation
by local partners, to participate in the design, implementation and
monitoring of programs. Local partners play an essential role in
encouraging participation and ensuring different experiences, needs
and capabilities of various groups in a local community29. Hence,
a close cooperation with the local partners at the stage of designing
and project implementation is a prerequisite for accurate diagnosis.
Very often, local organizations and their cooperative working with
a PAP are based on key individual which may be a major person to
complete the project successfully. The St.Walburg’s hospital project,
for example, was carried out in cooperation with a Polish doctor
who has worked in the hospital for many years and is the only
specialist surgeon working there. He is a key person in the field of
cooperation for many years with a Polish diplomatic mission. As
a partner and key individual, he provided many relevant information that led not only to the correct course of project activities but
also to the continuation of the project. As a physician, he pointed
first to the real problem of the local community, such as motorbike
accidents, so that the problem was correctly diagnosed and invested
in the hospital’s surgical equipment. In the case of the parish in
Kiabakari, there was a presence of a Polish missionary who had
over 25 years of experience in missionary work in Tanzania. So
far, he has coordinated many development and volunteer projects
29

Local partnership..., op. cit., p. 5.

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

367

in Tanzania. As a partner and key individual, he oversaw the implementation of the project, both in terms of quality and budget
implementation. He also provided financial contributions for some
tasks. In both cases, the local partners had the task of ensuring the
timeliness of the project and the reliability of the work performed.
They were directly supervising the implementation of the tasks and
while carrying out the tasks of the project, they were responsible
for realizing the new goals in accordance with the adopted concept.
Such individuals supporting the organizations are concerned about
the problems they face trying to maintain stable relationship. Due
to Pfeffer &amp; Salancik30, stable relationship is achieved through
friendship, informational exchanges and understanding. This leads
to the second principle of partnership which is accountability. According to the MerciCorps Local Partnerships Guide, accountability
is defined as a two-way responsibility: among partners, between
the program and donors, and the program and communty. Partners
are accountable to each other when they honor their commitment
to communicate plans and are responsible for what they actually
do. Accountability requires transparency31. That is why, the need to
have a reliable partner who will be able to meet the project requirements is one of priorities leading to the sustainable development
of local organisations32.
The partnership emerges itself not only in relations between
the external donors and the local partners represented very often
by key individuals, but also involves the local experts, leaders and
representatives of the public. This is a form of empowerment that
allows local actors to participate in project decision-making and
take responsibility for their actions. At the same time, the partner
J. Pfeffer &amp; G. R. Salancik, The External Control of Organizations..., op. cit.
Local partnership..., op. cit., p. 5.
32
Ewaluacja..., op. cit., p. 37.
30
31

�368

Klaudia Wilk Mhagama

organization assumes that it supports the local community in
the process of assuming responsibility for the implementation or
continuation of the project, as long as the community needs it. It
functions here as a facilitator, who gradually withdraws from the
project activities. At a time when the local community is ready to
take full responsibility for the effects of the project, all decisionmaking power goes into its hands33. In the case of St. Walburg’s
hospital, knowledge that was acquired during training is not only
used by trained doctors, but also gives the physician the opportunity
to transfer knowledge to other staff working in the same hospital
or in nearby hospitals. This phenomenon is also referred to as the
so-called self-sustaining model, which means that the support
received for the project generates revenue that can be reused to
sustain and/or develop positive effects of the program. In this
case, the partner organizations themselves take care to ensure the
continuity of the funding. Such model is particularly desirable in
job creation projects34. One of the difficulties is certainly that the
continuation of the project activities (training) is paid from the
hospital’s financial resources, which slightly damages the hospital
budget. Nevertheless, according to the beneficiaries, the effects of
the activities are so much added that the hospital’s training has not
stopped. This is of course a model example of the empowerment
principle. In practice, a local partner has a constant control of project activities even after the project has been officially discontinued.

Socio-cultural context
Another key aspect of successful implementation of projects in
Tanzania is the skillful adaptation to the localized socio-cultural
33
34

Ibidem, p. 65.
Ibidem, p. 51.

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

369

context. There are of course some obvious points concerning adaptation to the needs of the local community such as knowing the
local language or overthrowing local superstitions (for example,
putting a phone to the heart helps an unconscious person; the
albino problem). However, it is worth noting the inapparent ones
like the issue of expenditure that should bring long-term effects.
This is extremely difficult with still modest resources of Polish
Aid Project. It is therefore essential to focus resources and invest
in projects that can bring significant improvements in a relatively
short limit of time. In this area, the role of a local partner is very
important. He can identify projects that address the needs of the
local community. However, there is also a need to create the project
based on expected effects as well as the cost of implementation.
The projects evaluation indicates soft projects as those that have
a high degree of efficiency. Special projects are devoted to the
development of competences or professional skills, assuming the
introduction of beneficiaries into the labor market or creation of
new jobs35. In the case of actions targeted at the local community,
the best sustainability of soft projects is noted, particularly where
they are well suited to the current needs of the local community and
the participants are deliberately selected from the local community
(eg. local leaders). In this case, local community representatives
not only use the knowledge they have acquired for their needs,
but also become multipliers – they transfer knowledge further. The
project – Kiabakari first aid, for instance, resulted in the emergence
of knowledge multipliers using the knowledge acquired during
the project but also continuing the activities of project on their
own. Participants of this project (teachers, students, medical staff
and the local community) continue their activities on their own,
using the knowledge gained during the day-to-day training by
35

Ibidem, p. 32.

�370

Klaudia Wilk Mhagama

introducing first aid topics into seminar and into the classroom.
Primary school teachers were teaching school pupils and others by
showing in practice how to help, in the course of everyday situations (fainting, breaks, car accidents). However, the inclusion of
a local community into the process of implementation, is also an
important factor in the sustainability of projects36. This was the
case with the first aid training in Kiabakari, where volunteers had
to adapt the training to local problems (eg. snake bites, insect bites
or motorcycle accidents) and to face local prejudices (eg. drinking
Urine for poisoning). In the case of a maternity ward project, it
was important to assure mothers-to-be of the possibility of having
a baby without any obstacles. Previously, women often needed to
be transported to a hospital 15 kilometers away, which was not
always possible due to an ambulance or a private car, for which
the owner required a high fee (which the family was unable to
pay). Today, the equipped delivery room allows future mothers to
have a peaceful and safe delivery on the spot.
According to the report, the biggest risk of failure to achieve and
maintain the expected effects, is in the projects implemented in
the field of health. There are the legal, procedural and institutional
constraints that make the development of health institutions with
the help of external donors very difficult. An excellent example is
the St. Walburg’s hospital in Nyangao, which operates in partnership with the government (Private Public Patnership – PPP). In case
of this type of contract, the government requires free care for the
vulnerable group (mothers, children and the elderly). In return, the
government offers subsidies to the hospital in the form of basket
funds or staff compensation, as well as the provision of adequate
medical staff. The question of staff is, however, one of the biggest
problems. The government is not able to provide enough doctors.
36

Ibidem, p. 54.

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

371

Single workers are delegated, but their work is temporary. Also,
medical staff, when given the opportunity to work in a government
hospital, resign from private / mission hospitals (in this case, the
so-called church based hospitals) in connection with the possibility
of receiving more government revenue. A similar situation occurs
on the mission in Kiabakari. The health center is not supported
financially and personally by the government. In addition, the
resort can not perform many treatments because it does not have
the official status of the health center. Another problem of the Kiabakari resort is the fact of having 25 medical staff. Meanwhile, the
center employs 15 people and pays them from its own sources. For
this reason, many operations can not be performed. In the case of
volunteering projects that are being developed in both cases, there
is a risk that the functioning of the health service is conditioned by
the continuous flow of additional support in the form of material
resources and volunteers, and there is no chance of self-realization37.
Projects addressed to institutionalized beneficiaries, i.e. teachers or
physicians, typically result in the departure of trained staff to better
paid jobs, which causes them to cease working on project sustainability. The problem here can be to use the acquired knowledge for
their own private needs, e.g. for self-development, change of work,
etc., rather than for the purposes of the project. However, it should
be noted that soft projects aimed at enhancing knowledge, the
acquisition of competencies or skills, are sustainable in the narrow
sense of the term, as the sustainability of once achieved effects of
design activities. Once acquired knowledge and competences are
provided to the beneficiaries, even if they are no longer linked to
the achievement of the project objectives.
In a social and cultural context one should not exclude implementation of hard projects. However, combining hard and soft projects
37

Ibidem, p. 33.

�372

Klaudia Wilk Mhagama

(either in a single project or in the case of successive projects) is
also frequently used and improves the effectiveness of the project,
assuming the project is well suited to local needs. At St. Walburg’s
hospital that combination is implemented. Hard projects are visible
through the support of the infrastructure: renovating not only the
three hospital departments and the purchase of a variety of surgical
equipment but also the renovation of the sanitary facilities. In the
case of soft projects, trainings for physicians were conducted. The
doctors involved in the project not only gained the knowledge they
needed for their work, but also had the opportunity to make more
surgical procedures, using already purchased tools. This indicates
the ideal implementation of soft and hard projects in a single one.

Conclusions
Trying to answer one of thequestions concerning the role of local
partners in the partnership with the Polish Aid, attention should be
paid to definition of partnership that emphasizes such aspects as:
a presentation by experienced persons as well as friendship, informational exchanges and understanding; good communication; and
consultation process with local actors. For most projects implemented
by PAP, the diagnosis of needs is based on analyses carried out by
partner organizations. PAP assumes a great commitment of partners
to the project and includes local experts, leaders and representatives
of the public. Cooperation with the local partners gives PAP a good
understanding of local issues, engagement, and partnership relations
with local contractors. The implementation of PAP projects aims to
build the capacity of partner organizations to manage their projects,
finally leading to their professionalisation. In the case of Polish
entities difficulties in carrying out the diagnosis is the construction
of competitions, which do not assume the financing of preparatory
work on the project, including onsite visits and diagnosis of needs

�EFFICIENCY AND UTILITY OF POLISH AID PROJECTS IN TANZANIA...

373

in cooperation with the partner organization38. Thus, presence of
key individuals within the local partner organisation, that know the
needs of local communities, is very often a critical success factor
for project implementation. Key individual may be first pointing
to the real problem of the local community and corresponds to the
strategy and to local and regional needs. Key actors that represent
local organisations may provide many relevant information that led
not only to the social acceptance but also effective completion of
a project and its continuation. Such activity supports the organization and maintains a stable relationship by friendship, informational
exchanges and understanding.
The functioning in the socio-cultural context indicates the need
not only of the already mentioned close cooperation with the local partner, but also the trust of the key idividuals. However, to
emphasize the type of implemented projects and the appropriation
of funds are equally important. It seems that soft projects as those
that have a high degree of efficiency. The most effective projects
are the ones, that are devoted to the development of competences
or professional skills. In that case, community representatives that
are selected from the local community appear to be multipliers
that transfer knowledge further. However, there is a need of inclusion of a local community that becomes direct beneficiary of the
project. Although the soft projects are the ones assuring long-term
effects, there is also a big need of combining hard and soft projects
that reinforce synergistic effects39. However, the main barrier to
the long-term effects is the low level of funding and the time limit
(one year) of the projects. Thus, increasing expenditure on PAP
is a prerequisite for more effective implementation of projects40.
Ibidem, p. 67.
Ibidem, p. 41.
40
Ibidem, p. 36.
38
39

�374

Klaudia Wilk Mhagama
REFERENCES

Books:
Brinkerhoff D.W., and Brinkerhoff J.M., Partnerships between international
donors and non-governmental development organizations: opportunities and constraints, International Review of Administrative Sciences,
70(2004), no. 2, pp. 253–270.
Pfeffer J. &amp; Salancik G.R., The External Control of Organizations: A Resource Dependence Perspective, Redwood City 2003.
Websites:
Polish Aid, https://www.polskapomoc.gov.pl/Polish,Aid,160.html [accesed 2017].
Projects:
„Huduma ya Kwanza”. Volunteer First Aid and Health Education for the
citizens of Kiabakari and Kukirango community. (WPP 931/2012).
„Upendo Unaojali” (Tender Love) – broadening of the modern pre- and
post-natal mother and child healthcare with the expansion of the hospitalization base in health center in Kiabakari. (PPR 125/2013).
Quality improvement of surgical treatment in St. Walburg’s Hospital in
Nyangao and other hospitals in Lindi and Mtwara region (Tanzania).
(558/2015/MG2015).
Reports:
Ewaluacja polskiej współpracy rozwojowej udzielanej za pośrednictwem
MSZ RP w latach 2012–2015 w wybranych krajach Afryki Wscodniej
i Bliskiego Wschodu, Raport końcowy z badania ewaluacyjnego KOMPONENT I – Afryka Wschodnia, Warszawa 2016.
Local partnership: A guide for partnering with civil society, business and
government groups, Portland 2011.
Sucessful partnership. A Guide, OECD LEED Forum for Partnerships and
Local Governance, 2006.

����</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11142" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11120">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/1d819dbf08b0c5ed3d2847398caac8f3.pdf</src>
        <authentication>21c4d47f199bd584fbdec10eee5262a1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132877">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5028</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132878">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132879">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132880">
                <text>wyszukiwanie informacji w Internecie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132881">
                <text>Biblioteka Cyfrowa PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132882">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4664</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132883">
                <text>Cyfrowa Etnografia / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132884">
                <text>Homo interneticus: Etnograficzne wędrówki w głąb sieci ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.107-112</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132885">
                <text>Koźmińska, Joanna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132886">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132887">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132888">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132889">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132890">
                <text>Joanna Koźmińska - Cyfrowa etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

107

Joanna Koźmińska
POLSKI INSTYTUT ANTROPOLOGII,
UNIWERSYTET WARSZAWSKI

Cyfrowa etnografia.
O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

S

połeczeństwo informacyjne i nieustający rozwój nowych technologii inspiruje
wiele przedsięwzięć inicjowanych na różnych polach nauki, w tym etnologicznej i antropologicznej. W ostatnich latach powstało kilka bardzo ciekawych i no­
watorskich projektów związanych z upowszechnieniem technik komputerowych oraz
treści etnograficznych w Internecie wśród badaczy zajmujących się etnologią i antro­
pologią kulturową. Projekty te, mające wspomagać warsztat naukowy, obejmują różne
aspekty działań etnografów, folklorystów, antropologów, poczynając od pionierskiego
projektu Bibliografii Etnografii Polskiej (Ośrodek Dokumentacji i Informacji Etno­
graficznej, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Łódź), programu komputerowej ana­
lizy tekstów etnograficznych (program EdEt - Edytor Etnograficzny, Instytut Etnologii
i Antropologii Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa), projektu digitalizacji teks­
tów folkloru (Cyfrowe Archiwum Folkloru, Uniwersytet Mikołaja Kopernika, Toruń),
poprzez digitalizację archiwum kolbergowskiego (Instytut im. Oskara Kolberga w Poz­
naniu), aż po próbę stworzenia antropologiczno-etnologicznej biblioteki cyfrowej
(Polski Instytut Antropologii, Warszawa). Te niezwykle cenne i ciekawe inicjatywy
znajdują się w różnym stopniu realizacji - Bibliografia Etnografii Polskiej płynnie
przeszła od wersji papierowej do wersji on-line, z programu EdEt korzystają studenci
i badacze IEiAK UW i innych ośrodków akademickich, Biblioteka Cyfrowa PIA znaj­
duje się w końcowej fazie realizacji - Cyfrowe Archiwum Folkloru (CAF) boryka się
z brakiem środków do podjęcia zadania (Grochowski, Mianecki: 2009).
Idea utworzenia antropologicznej biblioteki cyfrowej powstała w 2007 roku w Pols¬
kim Instytucie Antropologii (PIA), młodej instytucji pozarządowej, skupiającej śro¬
dowisko etnologów i antropologów kulturowych ponad oficjalnymi strukturami aka¬
demickimi, muzealnymi czy stowarzyszeniowymi. Polski Instytut Antropologii dzia¬
łający na zasadach fundacji jest otwarty na wszelkie inicjatywy popularyzujące i wspie¬
rające wyżej wymienione dziedziny nauki.
Gwałtownie rosnąca ilość bibliotek cyfrowych (w 2003 roku istniała jedynie Wiel¬
kopolska Biblioteka Cyfrowa, ale już w 2009 roku aż czterdzieści dziewięć bibliotek

�Joanna Koźmińska - Cyfrowa etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

108

zostało zarejestrowanych w Federacji Bibliotek Cyfrowych) i postęp, jaki się dokonał
w zakresie digitalizacji/cyfryzacji książek i czasopism, nie mogły pozostać bez udziału
naszego środowiska. W trakcie wędrówek po Internecie, stwierdziliśmy jednak bar¬
dzo niewielki zasób polskich fachowych treści etnograficznych.
W kręgu etnografów najdotkliwiej odczuwany jest brak szerokiego dostępu do ro¬
dzimych czasopism etnograficznych. Czasopisma te, gromadzone w bibliotekach nau¬
kowych, uniwersyteckich czy muzealnych, rzadko wypożyczane są do domu. Skazuje
to czytelnika - badacza i entuzjastę - na trud wielogodzinnego pobytu w czytelniach.
Jest to sytuacja paradoksalna, w kontekście coraz lepszego dostępu do pełnotekstowych baz czasopism zagranicznych on-line prenumerowanych za pośrednictwem bib­
liotek akademickich i naukowych oraz zasobów dostępnych w ramach Open Acces.
Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie oferuje swoim pracownikom i studentom (po
zalogowaniu w sieci uniwersyteckiej możliwy jest także dostęp w domu) ponad sto
dwadzieścia tytułów czasopism w dziale antropologia. Inne ośrodki uniwersyteckie i na¬
ukowe także prenumerują bazy pełnotekstowe i udostępniają je na zasadach analo¬
gicznych do BUW.
W związku z tą sytuacją postanowiliśmy powołać do życia cyfrową kolekcję te¬
matyczną, gromadzącą teksty z szeroko pojętego zakresu etnologii i antropologii kul¬
turowej. Nasz projekt wpisuje się w nurt digitalizowanych zbiorów tematycznych, gro¬
madzących jedną kolekcję, będącą efektem współpracy jednej lub kilku instytucji. Są
to najczęściej inicjatywy środowiskowe, w przeciwieństwie do dużych projektów pi¬
lotowanych przez biblioteki narodowe w porozumieniu z innymi instytucjami (naro¬
dowe repozytoria cyfrowe), dążących do kompletności prezentowanych zasobów. Inną
formą są zasoby cyfrowe powstające w oparciu o ideę udostępnienia starannie wyse¬
lekcjonowanych najważniejszych i najcenniejszych obiektów bibliotecznych kolekcji
(Franke: 2007: 122).
Cyfrowa Kolekcja Tekstów Etnograficznych (skrócona nazwa Cyfrowa Etnogra¬
fia - CE), czyli Biblioteka Cyfrowa PIA w pierwszym etapie realizacji ma za zadanie
digitalizację i publikację w Internecie trzech czasopism etnograficznych. W związku
z koniecznością dokonania wyboru, po licznych dyskusjach i konsultacjach zrezyg¬
nowaliśmy z digitalizacji starych periodyków - Wisły, Zbioru Wiadomości do Antro­
pologii Krajowej (ZWAK) oraz Materiałów Antropologiczno-Archeologicznych i Etno¬
graficznych (MAAE), na rzecz czasopism ukazujących się współcześnie: Ludu, Et¬
nografii Polskiej i Polskiej Sztuki Ludowej-Konteksty. Podejmując tę decyzję, mie¬
liśmy między innymi na uwadze stale rosnącą popularność nauk antropologicznych
i przydatność aktualnych treści w procesie akademickiej edukacji. Podobnie jak dla
Randala Strossa „(...) perspektywa, że da się przeszukiwać treść książek z taką łatwoś­
cią, z jaką się poruszamy po Sieci, była ekscytująca" (Stross 2009: 124), tak i dla nas
ekscytująca i fascynująca stała się perspektywa otwarcia dostępu do polskich, aktual¬
nie ukazujących się czasopism wielu użytkownikom rozsianym na całym świecie,
w każdym miejscu i o każdej porze. Głównym naszym założeniem stało się wprowa¬
dzenie do biblioteki cyfrowej czasopism w taki sposób, aby każdy zawarty w nich ar¬
tykuł był traktowany jako osobna publikacja, z pełnym opisem bibliograficznym (a nie
tylko, jako część ustrukturyzowanego zbioru tomów, jak to miało miejsce dotychczas
w innych polskich bibliotekach cyfrowych). Wzorowaliśmy się na zagranicznych kon­
sorcjach typu Jstor czy Proquest. Dużym utrudnieniem jest fakt, że do tej pory brak jest
w d'Librze specjalnego modułu odpowiadającego za rejestrację czasopism. W efekcie,
użytkownik zmuszony jest do katalogowania całych zeszytów lub tomów, jako osobnych

�Joanna Koźmińska - Cyfrowa etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

109

obiektów sieciowych. W konsekwencji powoduje to nagromadzenie się w indeksie jed­
norodnych zapisów (Kolasa: 2007). Założyliśmy, że udostępnimy użytkownikom pełną
zawartość czasopism z zachowaniem ich pierwotnego wyglądu. Do dyspozycji użyt­
kownika będą narzędzia wyszukiwawcze, dające możliwość przeglądania udostępnio­
nych czasopism on-line, łącznie z pobraniem tekstu na dysk własnego komputera.
Drugim przyjętym założeniem był pomysł zintegrowania biblioteki cyfrowej z na­
kładką umożliwiającą wyszukiwanie informacji i zarządzającą bibliografią, na przyk­
ład programem Zotero. Chcieliśmy stworzyć nowoczesny, bezpłatny warsztat wspo­
magający pracę naukowców, regionalistów, muzealników i pasjonatów. Następne
etapy rozwoju i kontynuacja projektu będą poddane szerszej niż dotychczas dyskus¬
j i środowiska skupiającego się wokół PIA.
Realizacja tego przedsięwzięcia stała się możliwa po uzyskaniu w sierpniu 2008
roku dotacji z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Fundacji na rzecz Nauki
Polskiej. Po negocjacjach z Wydawcami: Instytutem Archeologii i Etnologii PAN, Pol­
skim Towarzystwem Ludoznawczym, Komitetem Nauk Etnologicznych i Instytutem
Sztuki PAN uzyskaliśmy zgodę na opublikowanie w Internecie trzech czasopism:
1

- Etnografia Polska 1958-2004 (dwadzieścia jeden tysięcy stron) - embargo
cztery lata,
- Lud (okres powojenny) 1945-2004 (dwadzieścia trzy tysiące pięćset stron) - em¬
bargo cztery lata,
- Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1947-2002 (szesnaście tysięcy dwieście
trzydzieści pięć stron) - embargo osiem lat.
2

Okresy embargo, wprowadzone przez Wydawców, są powszechną praktyką sto¬
sowaną przez konsorcja i wydawnictwa, która chroni bieżącą dystrybucję wersji pa¬
pierowej.
Poważnym - jeśli nie najpoważniejszym wyzwaniem - stało się, zgodnie z ustawą
o ochronie praw autorskich, pozyskanie licencji od autorów i ich spadkobierców, co
umożliwia publikację dorobku w Internecie. Licencje uzyskane od Wydawców są
niewystarczające. W obawie przed naruszeniem praw autorskich zobowiązani jes¬
teśmy do uzyskania zgody autorów, których teksty znalazły się w digitalizowanych
czasopismach. Jeśli nie uda się nam uzyskać akceptacji autorów dla naszego pro­
jektu, zmuszeni będziemy do udostępniania tekstów w tak zwanym „dozwolonym
użytku" (art.28 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych dnia 4 lutego 1994,
Dziennik Ustaw 1994, nr 24, poz.83) .
Zgodnie z artykułem 27 tej ustawy:
3

Instytucje naukowe i oświatowe mogą, w celach dydaktycznych lub prowadzenia
1

Dziękujemy Dyrekcjom Instytutów IAiE PAN, IS PAN, Komitetowi Badań Etnologicznych, Polskiemu
Towarzystwu Ludoznawczemu oraz Redakcjom Etnografii Polskiej, Ludu i PSL-Kontekstów za wyrażenie
zgody na digitalizację wydawanych przez nie czasopism - bez tego nasz projekt nie mógłby zostać zrealizowany.
Ze względu na uczestnictwo Kontekstów-PSL w Central and Eastern European Online Library
(CEEOL) okres karencji jest tak długi.
Apelujemy do autorów: aby biblioteka cyfrowa mogła stać się przydatnym źródłem informacji, ko­
nieczna jest zgoda Autorów i ich Spadkobierców na publikację w Internecie. Prosimy o poparcie naszego
projektu przez wyrażenie zgody na publikację tekstów z wyżej wymienionych czasopism w Bibliotece Cyf¬
rowej PIA. Kontakt: www.pia.org.pl.
2

3

�Joanna Koźmińska - Cyfrowa etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

110

własnych badań, korzystać z rozpowszechnionych utworów w oryginale i w tłumaczeniu
oraz sporządzać w tym celu egzemplarze fragmentów rozpowszechnionego utworu.

Natomiast artykuł 28 cytowanej ustawy stanowi, że:
Biblioteki, archiwa i szkoły mogą:
2) sporządzać lub zlecać sporządzanie egzemplarzy rozpowszechnionych utworów
w celu uzupełnienia, zachowania lub ochrony własnych zbiorów,
3) udostępniać zbiory dla celów badawczych lub poznawczych za pośrednictwem koń¬
cówek systemu informatycznego (terminali) znajdujących się na terenie tych jednostek.

Jednak mamy nadzieję, że uda się uzyskać zgodę jak największej liczby autorów.
Pierwsze licencje są już wprawdzie podpisane, lecz uzyskanie następnych będzie wy¬
magało więcej czasu. Jest to duża i skomplikowana operacja, która wymaga dotar¬
cia do ponad półtora tysiąca autorów i ich spadkobierców. Autorzy naszych artyku¬
łów często zamieszkują odległe kontynenty, ale mamy zamiar pozyskać także ich ak¬
ceptację. Pierwsze doświadczenia, jakie stały się naszym udziałem przy podpisywa¬
niu licencji, mówią, iż to będzie czasochłonny proces wymagający dużych nakładów
pracy i środków finansowych.
Projekt budowy Biblioteki Cyfrowej PIA składa się z różnych etapów działania i - po
uzyskaniu niezbędnych licencji wydawniczych oraz źródeł finansowania - obejmuje:
Skanowanie - ponad sześćdziesiąt tysięcy stron - ze względu na wysoki koszt ska¬
nowania przez firmy profesjonalnie zajmujące się digitalizacją, postanowiliśmy we
własnym zakresie zeskanować, a następnie poddać procesowi OCR wybrane czaso¬
pisma (skany w rozdzielczości trzysta DPI, w formacie plików PDF). Skanowanie przy¬
sporzyło nam wiele trudności i zajęło najwięcej czasu, ze względu na bardzo złą jakość
wybranych czasopism. Marnej jakości papier, wyblakły druk, nieczytelne zdjęcia, mi¬
nimalnej wielkości marginesy spowodowały, że niektóre skany powtarzane były wie¬
lokrotnie, aż do uzyskania w miarę zadowalającego efektu. Mimo dołożenia wszelkich
starań, nie zawsze udało uzyskać się optymalną jakość zeskanowanego tekstu.
Zakup i instalacja serwera obsługującego bibliotekę cyfrową. Dzięki współpracy
z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej UW mogliśmy zainstalować serwer
na Uniwersytecie Warszawskim.
Wybór platformy cyfrowej umożliwiającej założenie i funkcjonowanie biblio¬
teki cyfrowej w Internecie. Zdecydowaliśmy się na polskie oprogramowanie dla bib¬
liotek cyfrowych d'Libra Digital Library Framework, które powstało w Poznańskim
Centrum Superkomputerowo-Sieciowym. Oprócz dużej funkcjonalności przyjętych roz­
wiązań i wysokiej jakości oprogramowania, platforma cyfrowa d'Libra zapewnia pro­
fesjonalny serwis i jest stale modyfikowana. D'Libra daje twórcy biblioteki cyfrowej
możliwość kontroli dostępu do zasobów, zarządzanie zasobem oraz metadanymi. Wa¬
dą systemu jest brak zadowalających rozwiązań w przypadku wprowadzania czaso¬
pism, co w przypadku Biblioteki Cyfrowej PIA, nastawionej głównie na gromadzenie
kolekcji czasopism, stanowi poważny mankament. Należy mieć nadzieję, że i ten pro¬
blem z czasem zostanie pomyślnie rozwiązany.
D'Libra to najpopularniejsza obecnie platforma do budowy bibliotek cyfrowych, wy­
korzystywana w większości polskich bibliotek cyfrowych. System ten posiada rozbudo¬
waną aplikację opartą o relację klient - serwer, z pięcioma interfejsami (aplikacje: użyt¬
kownika, redaktora, administratora, panel administracyjny oraz konsolę administracyjną
(Kolasa 2007) Ważnym elementem przemawiającym za wyborem tego programu

�Joanna Koźmińska - Cyfrowa etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

111

jest możliwość integracji z innymi bibliotekami cyfrowymi używającymi tego opro¬
gramowania. Twórca d'Libry, PCSS zainicjował utworzenie Federacji Bibliotek Cyf¬
rowych (FBC) skupiającej obecnie (koniec 2009 roku) czterdzieści dziewięć bibliotek
cyfrowych. Jest to platforma mająca służyć do budowy sieci rozproszonych biblio¬
tek cyfrowych i reprozytoriów w Polsce, aby wspomóc popularyzację i ułatwić wy¬
korzystanie zasobów opublikowanych on-line. Ponadto d'Libra koordynuje prace
związane z polskim uczestnictwem w największym europejskim projekcie digilitalizacyjnym - portalu Europeana (około sześć milionów obiektów cyfrowych: obra¬
zów, tekstów, dokumentów dźwiękowych, filmów wideo), co świadczy o dużym uz¬
naniu, jakim się cieszy w środowisku bibliotek cyfrowych. Perspektywa ewentual¬
nego uczestnictwa Cyfrowej Etnografii w olbrzymim europejskim projekcie siecio¬
wym jest niewątpliwie bardzo kusząca.
Publikację w Internecie zasobu trzech czasopism, czyli wprowadzenie do za¬
sobu Internetu artykułów w wersji pełnotekstowej wraz z opisem bibliograficznym
(metadanymi). W terminologii przyjętej do opisu danych w bibliotekach cyfrowych
używa się terminu meta dane (Nahotko 2005). Platforma d'Libra umożliwia umiesz¬
czenie opisów bibliograficznych „obiektów sieciowych", jakimi w tym przypadku są
publikowane artykuły oraz reszta zawartości periodyków (spisy treści, recenzje i inne)
w formacie DublinCore (Dublin Core Element Set). Jest to konwencja powszechnie
przyjęta do opisu bibliograficznego w bibliotekach cyfrowych, analogicznie do for¬
matu Marc21 stosowanego w zautomatyzowanych katalogach polskich bibliotek (Gra¬
bowska 2007: 23). Publikacja w Internecie obejmuje tworzenie i wprowadzanie przez
redaktorów cyfrowych metadanych wraz z przesyłaniem plików PDF z zawartością
tekstową artykułów na serwer obsługujący Bibliotekę Cyfrową PIA.
Szkolenie administratorów i redaktorów cyfrowych - system Libra wymaga
wyszkolenia osób zajmujących się wprowadzaniem i przesyłaniem danych do Bib¬
lioteki Cyfrowej wraz z metadanymi.
Promocja projektu - poprzez Internet, wyjazdy do miast skupiających ośrodki
akademickie i muzealne zajmujące się antropologią, udział w konferencjach środo¬
wiskowych, pokazy, prelekcje dla osób zainteresowanych tą tematyką (na przykład
w ramach X I I I Festiwalu Nauki odbył się wykład Antropolog w Internecie: o tech­
nikach wyszukiwania informacji i projekcie Cyfrowej Etnografii, a w podczas kon¬
ferencji „Badacz osobny: śladami etnografii Jacka Olędzkiego" w Państwowym
Muzeum Etnograficznym w Warszawie odbyła się prezentacja projektu).
Instalacja menedżera bibliografii umożliwiającego wyszukiwanie i archiwi¬
zowanie danych oraz przystąpienie do Federacji Bibliotek Cyfrowych.
Prawa autorskie - utworzenie bazy autorów wszystkich publikacji z czasopism
Etnografia Polska, Lud i Polska Sztuka Ludowa-Konteksty oraz podpisanie umów li¬
cencyjnych, ze wszystkimi autorami i spadkobiercami, do których uda nam się dotrzeć.
Jak już wcześniej wspomniano, jest to najtrudniejsza i najbardziej czasochłonna ope¬
racja, której daty zakończenia nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
Przewidywany termin uruchomienia Biblioteki Cyfrowej PIA na przełomie 2009/2010
roku musiał ulec przesunięciu, ze względu na konieczność uregulowania spraw związa¬
nych z licencjami autorskimi. Obecnie, na stronie www.cyfrowaetnografia.pl lub
www.digitalethnography.pl, użytkownik ma możliwość przeglądania opisów biblio­
graficznych ponad 2500 artykułów i innych treści z czasopism Lud, Etnografia Polska
i Polska Sztuka Ludowa-Konteksty bez dostępu do ich zawartości.
Na zakończenie, podsumowując opis projektu powstania Biblioteki Cyfrowej
PIA, wypada zauważyć, że chociaż udział w tym przedsięwzięciu przysporzył nam

�Joanna Koźmińska - Cyfrowa etnografia. O projekcie antropologicznej biblioteki cyfrowej

112

4

- koordynatorom - wiele niespodziewanych trudności (zwłaszcza podczas skano­
wania miernej jakości dokumentów, z nieczytelnymi zdjęciami a także przy zawie­
raniu umów z tak dużą liczbą autorów), to satysfakcja z więcej niż przychylnych rea­
kcji naszego środowiska sprawia, że warto było podjąć się tego zadania, także ze wzg­
lędu na wyzwanie, jakiemu musieliśmy sprostać. Cyfrowa Etnografia jest otwartą
inicjatywą i zapraszamy do wspólnego budowania naszej kolekcji i publikowania
własnych prac w Bibliotece Cyfrowej PIA.

Literatura:
Franke J., Googletheca Universalis?, [w:] Biblioteki cyfrowe: projekty, realizacje,
technologie, red. J. Kasperek-Woźniak, J. Franke, Wydawnictwo Bibliotekarzy
Polskich, Warszawa 2007, s.121-166.
Grabowska M., Biblioteka cyfrowa w środowisku wirtualnym. Nowe wyzwania dla
katalogów w erze dokumentów elektronicznych, [w:] Biblioteki cyfrowe: projekty,
realizacje, technologie, red. J. Kasperek-Woźniak, J. Franke, Wydawnictwo Bib¬
liotekarzy Polskich, Warszawa 2007, s.21-34.
Folklor w dobie Internetu, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, red.
P. Grochowski, A. Mianecki, Toruń 2009.
Kolasa W. M., D'Libra Digital Library Framework - platforma do budowy bibliotek cyf­
rowych, [w:] Biblioteki cyfrowe: projekty, realizacje, technologie, red. J. KasperekWoźniak, J. Franke, Wydawnictwo Bibliotekarzy Polskich, Warszawa 2007, s.67-89.
Nahotko M . , Metadane, 2000, Ebib 6/2000(14), www.oss.wroc.pl/biuletyn/ebib14/
nahotko.html.
Stanisławska-Kloc S., Prawo autorskie a biblioteka cyfrowa, [w:] I I I konferencja:
Internet w bibliotekach. Zasoby elektroniczne: podaż i popyt. Wrocław 2006 , 12-14
grudnia 2005 roku, http://www.ebib.info/publikacje/matkonf/iwb3/artykul.php?e.
Stross R., Planeta Google. Cel: Skatalogować Wszystkie Informacje Świata, Wydaw¬
nictwo Emka, Warszawa 2009.

4

Koordynatorzy projektu Cyfrowa Etnografia: Joanna Koźmińska (PIA, IEiAK UW), Paweł Krzyworzeka (doktorant IEiAK UW, PIA), Joanna Zamorska (PIA).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6010" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5990">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/704b26eaa2314c8951278710565cd7cc.pdf</src>
        <authentication>42060a6d8e35633b45a7a72d6f2b15b5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71697">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4993</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71698">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71699">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71700">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71701">
                <text>etnologia Europy</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71702">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4630</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71703">
                <text>Czy etnologia Europy jest w Polsce "dziedziną deficytową"?/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71704">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.63-76</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71705">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71706">
                <text>Kabzińska, Iwona</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71707">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71708">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71709">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71710">
                <text>Iwona Kabzińska
Instytut Archeologii i Etnologii PAN

Czy etnologia Europy
wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

Określenie etnografii/etnologii Europy mianem „dziedziny deficytowej" kilkakrotnie,
w różnych okresach, pojawiało się w rodzimych publikacjach. W taki sposób na p o ­
czątku lat 60. X X w. nazwał ją W i t o l d Dynowski, posłużywszy się językiem ekonomii,
który definiuje „dziedziny deficytowe" jako „niewykazujące właściwej prężności roz­
wojowej" (Dynowski 1963, s. 15). Oprócz „studiów nad kulturami ludowymi Europy"
do kategorii tej zostały zaliczone badania kultur tzw. ludów pierwotnych (Dynowski
1963, s. 17-18). Tak określono m.in. społeczności, czy - jak byśmy dziś powiedzieli
- grupy etniczne (w szerokim rozumieniu tego terminu), zamieszkujące państwa w y ­
zwalające się z kolonializmu lub kraje postkolonialne. Znamienne, a zarazem zgodne
z ówczesnym duchem czasu jest to, że rozważaniom nad badaniami ludów pierwot¬
nych poświęcono w artykule znacznie więcej miejsca niż studiom europejskim.
Dynowski wskazał na niedostatek prac teoretycznych w polskiej etnografii, a tak­
że na dysproporcje między zakresem studiów nad rodzimą kulturą ludową i jej zmia­
nami a badaniami pozapolskimi oraz między „studiami nad kulturami ludowymi Euro­
py a t y m i , które są prowadzone w innych krajach europejskich" (Dynowski 1963,
s. 16-17, 26). Przypomniał ponadto o konieczności łączenia badań etnograficznych
z praktyką , uwzględniania „długotrwałych procesów historycznych" w studiach nad
współczesnością, ustosunkowania się d o dorobku poprzedników, systematycznego
pogłębiania wiedzy, śledzenia na bieżąco osiągnięć różnych szkół, nurtów i kierunków
badawczych etnografii, utrzymywania jak najściślejszych związków rodzimej nauki
z nauką światową, tworzenia warunków dla rozwoju nauk humanistycznych (w t y m
także etnografii) oraz prowadzenia etnograficznych badań terenowych w jak najszer­
szym zakresie i gromadzenia materiałów źródłowych (Dynowski 1963, s. 20-27).
1

Uwagi te pozostają aktualne. Czy i w jakim stopniu zmieniła się natomiast sytua­
cja etnografii/etnologii Europy w Polsce? Czy pozostała ona „dziedziną deficytową"?

1

W p r z e c i w n y m p r z y p a d k u - jak twierdził c y t o w a n y przez D y n o w s k i e g o Bronisław M a l i n o w s k i

- stają się one „»bezcelową rozrywką umysłową«" ( D y n o w s k i 1963, s. 21).

63

�Iwona Kabzińska

Na początku lat 70. X X w. Anna Zadrożyńska, nawiązując d o tekstu Witolda
Dynowskiego, opublikowała artykuł zatytułowany Nowa dziedzina deficytowa - etno­
grafia Europy (Zadrożyńska-Barącz 1970). Zwróciła w nim uwagę na zbyt wąskie
spojrzenie badaczy (nie tylko polskich) na kultury ludowe poszczególnych krajów
europejskich, brak odniesień do szerszego kontekstu. „Nigdy prawie - podkreśliła
- nie prowadzi się rozważań nadających problematyce szczegółowej charakteru
egzemplifikacji procesów dziejących się na całym terytorium Europy i zrozumia­
łych tylko w ujęciu całościowym, tłumaczących jednocześnie prawidłowości, jak
i wyjątkowe wypadki w kulturze Europy" (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 207).
Poszukując przyczyn takiej sytuacji, Zadrożyńska wskazała m.in. na uwarunko¬
wania historyczno-polityczne i ekonomiczne, odmienne dla wschodnich i zachod¬
nich obszarów Europy, i podkreśliła, że wpłynęły one na zakres i charakter badań
etnograficznych. Przypomniała, że wiele krajów zachodnich prowadziło politykę
kolonialną, istniała więc możliwość, a zarazem potrzeba, podjęcia badań nad spo¬
łeczeństwami pierwotnymi oraz sformułowania związanych z nimi koncepcji teore¬
tycznych i metodologicznych. N a marginesie znalazły się za to badania „prawidło¬
wości rozwoju i przemian kultury w społecznościach europejskich". Pozostawiono
je geografii i ekonomii (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 208).
Można powiedzieć, że przeciwnie niż w Europie Zachodniej, uwaga badaczy
związanych z jej częścią środkową i wschodnią skierowana była „do wewnątrz". Inte­
resowała ich przede wszystkim kultura ludowa mieszkańców poszczególnych krajów
leżących na tych obszarach kontynentu, zachodzące t u zmiany, relacje między kul¬
turą ludową i kulturą elitarną. Rezultaty badań, podobnie jak na Zachodzie, wyko­
rzystywane były do celów ideologiczno-politycznych (Zadrożyńska-Barącz 1970,
s. 209) . Zapewne ze względu na ówczesną cenzurę Zadrożyńska nie wspomniała o ekspansjonistycznej polityce rosyjskiej i wykorzystywaniu do jej celów wyników badań et­
nograficznych prowadzonych na terenach, które znalazły się w granicach imperium.
2

W artykule zostały wymienione wybrane nurty etnografii europejskiej: badania
nad kulturą ludową, osadnictwem wiejskim, gospodarką, etnogenezą, dziejami kul¬
tury materialnej, studia z zakresu etnomuzeologii, prace atlasowe, nurt historyczny.
Wskazano również na, niezwykle ważne dla rozwoju całościowych badań nad Euro¬
pą, próby wyjścia poza obręb studiów nad rodzimymi kulturami, nawiązania systema¬
tycznej współpracy między poszczególnymi etnografiami narodowymi oraz opra¬
cowania ujęć o charakterze syntetyczno-porównawczym . Tego t y p u ujęcia są naj¬
bardziej cenione przez badaczy zajmujących się etnologią Europy, a ich tworzenie
stanowi jeden z celów, do jakich zmierza ta subdyscyplina. Wspomnianymi przez
3

2

W i ę c e j na temat związków badań nad r o d z i m y m i k u l t u r a m i z sytuacją polityczną krajów E u r o p y

Środkowej i W s c h o d n i e j zob. np.: B o b r o w n i c k a 1995.
3

O „zalążkach syntetycznej myśli w dociekaniach nad k u l t u r a m i E u r o p y nowożytnej" zob. t e ż :

Trojan 1990; 1991; 1994.

64

�Czy etnologia Europy wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

Annę Zadrożyńska przykładami takich prac są: Atlas der Völkerkunde Richarda Karutza, wydany w 1925 r., oraz opublikowana rok później książka Illustrierte Völkerkunde,
pod redakcją Georga Buschana. Znalazł się w niej m.in. tekst austriackich badaczy
Michaela i Arthura Haberlandtów na temat etniki europejskiej oraz artykuł poświę­
cony ludom pochodzenia indoeuropejskiego (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 211) .
4

O konieczności systematycznej współpracy między różnymi ośrodkami w za­
kresie badania kultur europejskich oraz podejmowania ponadnarodowych inicjatyw
badawczych dyskutowano m.in. podczas międzynarodowych kongresów etno­
graficznych. Pierwszy z nich (Kongres Sztuk Ludowych) odbył się w Pradze w 1928 r.
Jego uczestnicy zastanawiali się również nad możliwościami ujednolicenia stano­
wisk teoretycznych oraz opracowania wspólnej terminologii, która byłaby stosowana
w etnograficznych badaniach europejskich. Realizacja tych postulatów w praktyce
okazała się bardzo trudna, m.in. ze względu na znaczne różnice między poszcze­
gólnymi etnografiami narodowymi. Odczuwalny był ponadto „brak chociażby jednej
zwartej koncepcji dotyczącej kultury Europy". Z tych powodów etnografia tej części
świata znalazła się na bocznym torze „w stosunku do badań i teorii wypracowanych
w odniesieniu do społeczeństw plemiennych" (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 212).
Niezwykle ważnym działaniem, służącym współpracy międzynarodowej, było
(i jest) publikowanie specjalistycznych wydawnictw o dużym zasięgu. Na początku
X X w. ukazywała się seria prac pt. „Wörter und Sachen", a w okresie międzywojen­
nym - pismo „Laos" (Trojan 1990, s. 65). W 1937 r. opublikowano pierwszy numer
czasopisma „Folk-Liv" (działalność redakcji przerwała wojna). O d 1967 r. nieprzer¬
wanie wychodzi „Ethnologia Europaea". Pismo utrzymuje bardzo wysoki poziom,
a autorami zamieszczanych w nim artykułów są znakomici badacze, reprezentujący
różne ośrodki naukowe.
W okresie, w którym ukazał się artykuł A n n y Zadrożyńskiej, w poszczególnych
krajach europejskich dominowały studia monograficzne oraz badania atlasowe. Co¬
raz silniejsza była jednak potrzeba „uzgodnienia stanowisk teoretycznych", wielo¬
aspektowego spojrzenia na kultury Europy oraz opracowania jednolitej terminolo¬
gii, ze względu nie tylko na współpracę międzynarodową, lecz także na zmieniający
się zakres dotychczas używanych pojęć. Możliwości prowadzenia systematycznej
wymiany doświadczeń i stałej współpracy badawczej między różnymi ośrodkami
europejskimi były jednak ograniczone (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 212-213) . Bra5

4

Mieczysław Trojan uważa, że prace te „cechuje elementaryzm, pominięcie uwarunkowań społecz­

nych, ograniczenie się do analizy przeżytkowych f o r m u chłopstwa [ . . . ] . Z czynników h i s t o r y c z n y c h ,
które zdeterminowały charakter kultur europejskich, wyeksponowano: indoeuropeizację, oddziaływanie
cywilizacji klasycznych, chrystianizację. Podkreślono wpływ korzystnego środowiska naturalnego,
wymieszania rasowego ludności, położenia geograficznego i znaczenie rolnictwa w życiu gospodar¬
c z y m " (Trojan 1990, s. 75). M i m o pewnych braków książka jest ważnym k r o k i e m w stronę kompleksowe¬
go spojrzenia na Europę, jej historię i kulturę, kształtowanie się mozaiki etnicznej i wiele innych zjawisk.
5

D e c y d u j ą c e były w t y m p r z y p a d k u względy zarówno finansowe, jak i ideologiczne.

65

�Iwona Kabzińska

kowało szerszych ujęć, które nie byłyby jedynie syntezą „kultury poszczególnych
narodów czy krajów" europejskich, „zbiorem dowolnych monografii czy opisem krajo­
znawczym poszczególnych części Europy" (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 213). Zau­
ważalny był niedostatek opracowań uwzględniających związki między makro- i mikro­
strukturą, ogólniejszy kontekst badanej rzeczywistości (Zadrożyńska-Barącz 1970,
s. 212).
Tego rodzaju prace zaczęły się pojawiać wraz z rozwojem badań, którym przy¬
świecało hasło: beyond the community. Dostrzeżono konieczność odejścia od ahistorycznego spojrzenia na społeczności lokalne i podjęcia studiów nad funkcjonowa¬
niem różnego rodzaju grup w warunkach rosnącej industrializacji, urbanizacji, coraz
większej mobilności mieszkańców kontynentu, centralizacji, biurokratyzacji życia,
zmian wartości (więcej zob.: Boissevain 1975, s. 9-17). „Przedmiotem" badań etnolo¬
gii/antropologii kulturowej były już nie tylko społeczeństwa pierwotne, niezachodnie, kultury egzotyczne itp., lecz także coraz częściej kultury z których wywodzili się
(i wywodzą) poszczególni badacze, w t y m kultury europejskie (Boissevain 1975, s. 11).
Badacze spod znaku beyond the community patrzyli na Europę i tworzące ją państwa
jak na połączoną licznymi więzami całość, wskazywali na występujące t u podobień¬
stwa i różnice. Interesowały ich np. relacje między poszczególnymi krajami i na¬
stępstwa tych relacji, stosunki między mniejszościami etnicznymi i narodowymi
a rządzącą większością, funkcjonowanie centrów i peryferii, wpływ transformacji
politycznej i ekonomicznej na losy poszczególnych społeczności, ich kulturę, życie
codzienne (Beyond the Community.. .1975). Takie podejście do badań nie jest dziś ni¬
czym niezwykłym. W latach 70. X X w. oznaczało jednak zdecydowaną zmianę spo¬
sobu widzenia Europy i jej mieszkańców przez etnologów/antropologów kultury.
7

Europa znalazła się w centrum zainteresowania etnologów/antropologów kultu¬
ry po I I wojnie światowej. Zadecydowało o t y m wiele czynników, głównie o chara¬
kterze politycznym i ekonomicznym. Niezwykle istotna była utrata kolonii przez
kraje zachodnie. Oznaczało to m.in. brak dostępu do terenów, na których wcześ¬
niej można było bez przeszkód prowadzić badania. Bardzo ważna okazała się także
kwestia ekonomiczna. Z e zrozumiałych względów znacznie tańsze było prowadze¬
nie badań w najbliższym sąsiedztwie niż organizacja dalekich, egzotycznych wy¬
praw, np. do N o w e j Gwinei , t y m bardziej że wiele państw znajdowało się w t r u d ­
nej sytuacji finansowej. Z tego m.in. powodu ze sponsorowania badań wycofały się
liczne osoby prywatne i instytucje (więcej zob.: Boissevain 1975).
8

W Europie toczyła się też dyskusja o konieczności, możliwościach i zakresie jej
integracji. Wskazywano jednocześnie na zmianę miejsca Europy i jej kultury w świe-

6

Badania ograniczały się przede w s z y s t k i m d o krajów zaliczanych d o E u r o p y Z a c h o d n i e j .

7

Z w r ó c o n o m . i n . uwagę na relacje między państwami zamożnymi i u b o g i m i leżącymi w zachod­

niej części k o n t y n e n t u europejskiego.
8

Pod t y m względem nic się nie zmieniło i zapewne jeszcze długo nie z m i e n i .

66

6

�Czy etnologia Europy wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

cie, w stosunkach z innymi kontynentami, zwłaszcza z Ameryką Północną (więcej
zob.: Toynbee 1991).
W etnografii polskiej przykładem studiów europejskich są - wspomniane przez
Annę Zadrożyńską (1970, s. 213) - rozważania teoretyczne nad problematyką
europejską (Witold Dynowski), badania nad pograniczem słowiańsko-germańskim
(Tadeusz Wróblewski) oraz nad Polską i Słowiańszczyzną . W y n i k i tych prac, zda¬
niem autorki, mogłyby być z powodzeniem wykorzystane w studiach nad Europą
(Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 213). Osiągnięcia te jednak, jak się okazało, były zbyt
skromne, by można było zrezygnować z określenia etnografii Europy mianem „dzie¬
dziny deficytowej". Co więcej, Zadrożyńska uznała tę subdyscyplinę za „chyba
najbardziej deficytową [w] polskiej etnografii" (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 214).
Zadecydował o t y m : brak studiów teoretycznych, trudności z prowadzeniem ba¬
dań terenowych poza granicami własnego kraju i gromadzeniem oryginalnych ma¬
teriałów, braki kadrowe oraz problemy z wymianą informacji i wyników badań
w skali międzynarodowej (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 214)
9

1a

Autorka informuje o, szczególnie znaczącym dla syntezy dotyczącej Europy,
programie wykładów z etnografii kontynentu europejskiego przeznaczonym dla
studentów trzeciego i czwartego roku etnografii. Został on „opracowany przez
warszawski ośrodek uniwersytecki [ . . . ] [był też] konsultowany [ . . . ] ze wszystkimi
innymi ośrodkami uniwersyteckimi w Polsce, a ponadto z prof. Tokariewem ze
Związku Radzieckiego" (Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 213). Program ten zawierał
c z ę ś ć d o t y c z ą c ą m o ż l i w o ś c i zastosowania d o t y c h c z a s już i s t n i e j ą c y c h t e o r i i d o r o z ­
ważań i t ł u m a c z e n i a p r o c e s ó w e u r o p e j s k i c h , [ . . . ] c z ę ś ć o m a w i a j ą c ą zasadnicze t y p y
m a k r o - i m i k r o s t r u k t u r E u r o p y o r a z p o d s t a w o w e p r o c e s y m a j ą c e w p ł y w na u k s z t a ł ­
t o w a n i e się o b e c n e g o o b r a z u E u r o p y - etnicznego, językowego, k u l t u r o w e g o . O b e j m[ował] w i ę c c a ł o ś ć p r o b l e m a t y k i tak z p u n k t u w i d z e n i a h i s t o r i i , jak i przestrzennego
t ł u m a c z e n i a z j a w i s k na t e r y t o r i u m E u r o p y ( Z a d r o ż y ń s k a - B a r ą c z 1970, s. 2 1 3 - 2 1 4 ) .

Wspomniany program ukazywał przede wszystkim możliwości prowadzenia sze¬
roko zakrojonych studiów europejskich , o ich realizacji nie mogło być jednak mowy.
Brakowało bowiem „specjalisty mogącego pokusić się o ujęcie całości tej problema¬
tyki nawet przy dowolnej egzemplifikacji każdego zagadnienia" (Zadrożyńska-Barącz
1970, s. 214). Sytuacja ta uniemożliwiła również, rzecz jasna, utworzenie zespołów
badawczych złożonych z etnografów zajmujących się problematyką europejską.
11

9

10

W p r z y p a d k u t y c h badań nie p o d a n o nazwisk badaczy.
Poprawiła się za t o sytuacja badań pozaeuropejskich, przede w s z y s t k i m dzięki podjęciu system¬

a t y c z n y c h prac etnograficznych w M o n g o l i i , k i e r o w a n y c h przez W i t o l d a D y n o w s k i e g o . P r ó b ę pod¬
sumowania osiągnięć ekspedycji mongolskiej podjęłam w j e d n y m z artykułów (Kabzińska 2 0 0 0 ) .
11

Szkoda, że nie został on przedstawiony szczegółowo. Informacje te zainteresowałyby z pewnoś­

cią nie t y l k o osoby które prowadziły badania w latach 70. X X w . , ale też badaczy, których aktywność
z a w o d o w a przypadła na okresy późniejsze (również współczesnych).

67

�Iwona Kabzińska

Niemal w ćwierć wieku od ukazania się artykułu A n n y Zadrożyńskiej etnogra¬
fia/etnologia Europy ponownie określona została - t y m razem przez Mieczysława
Trojana - jako „dziedzina deficytowa" (Trojan 1994, s. 5). Stwierdził on ponadto, że
„w naszej dyscyplinie etnografia Europy nie zyskała nigdy należnego [jej] miejsca"
(Trojan 1990, s. 65), a „zainteresowanie ludami i kulturami naszego kontynentu nie
było w etnografii polskiej wystarczająco eksponowane i programowo propagowane,
jak w krajach niemieckojęzycznych" (Trojan 1994, s. 81).
Zdecydowanie lepiej, w porównaniu z Polską, badania nad kulturami Europy
rozwijały się w Niemczech, Austrii, Szwecji, Szwajcarii, w Wielkiej Brytanii, ZSRR
i na Węgrzech (Trojan 1990, s. 65). Problematyka europejska była jednak obecna
w rodzimych badaniach. Reprezentowały ją: 1) monografie tematyczne poświęcone
obrzędowości, życiu rodzinnemu, wierzeniom; wśród nich były również prace
oparte na materiałach porównawczych (Stanisław Ciszewski, H e n r y k Biegeleisen,
Adam Fischer, Jan Stanisław Bystroń); 2) badania nad Słowiańszczyzną (Kazimierz
Moszyński, Jan Czekanowski, Adam Fischer); 3) studia „dotyczące kompleksów
kulturowych, głównie [ . ] nad pasterstwem karpackim (K[azimierz] Dobrowolski,
B[ronisława] Kopczyńska-Jaworska). Zajmowano się też strefami kontaktów w środ¬
kowej Europie, a szczególnie pograniczem polsko-niemieckim, sztuką ludową, na¬
rzędziami, w mniejszym stopniu innymi tematami. Istotnych zdobyczy myśli etnologicznej - twierdzi Trojan - należy szukać w d o r o b k u K. Dobrowolskiego (teoria
zderzenia kulturowego, model chłopskiej kultury tradycyjnej), K. Moszyńskiego
(kierunek ewolucjonizmu krytycznego, określenie metod w etnografii historycznej),
a poniekąd również w badaniach atlasowych" (Trojan 1994, s. 81-82). N i e można też
pominąć „zainteresowań odległymi rejonami Europy: Półwyspem Iberyjskim (E. Fran¬
kowski), Irlandią (S. Czarnowski), Łotwą (K. Pietkiewicz)" (Trojan 1994, s. 82, przyp.
259).
Ponownie można zadać pytanie: czy wobec tych osiągnięć etnologia Europy
w Polsce zasłużyła na uznanie jej za „dziedzinę deficytową"? Z informacji podanych
przez Trojana wynika, że o takiej ocenie zadecydował m.in. brak „prac o charakte­
rze propedeutycznym, jak np.: historycznego wprowadzenia d o problematyki zróż­
nicowania etnicznego i kulturowego naszego kontynentu czy też publikacji, która za­
wierałaby zwięzłe »portrety etnograficzne« poszczególnych krajów" (Trojan 1994,
s. 213). Brakowało ponadto prac zawierających rozważania na tematy terminolo¬
giczne oraz teoretyczno-metodologiczne, ukazujących zarazem „doświadczenia
pozapolskich środowisk badawczych" (Trojan 1994, s. 5).
Lukę tę w znacznym stopniu wypełniła książka Mieczysława Trojana pt. Wprowa­
dzenie do etnologii Europy. Orientacje, problemy, założenia badawcze (1994) . Można w niej
12

12

W t y t u l e książki jest m o w a o e t n o l o g i i Europy, a nie o etnografii tego obszaru, jak w e wcześniej¬

szych artykułach W i t o l d a D y n o w s k i e g o i A n n y Zadrożyńskiej. Fakt ten jest odzwierciedleniem zmian
w podejściu d o badań nad kulturą, znajdujących wyraz m . i n . w nazwie dyscypliny, oraz większego
otwarcia polskiej nauki na Z a c h ó d . D z i ś , jeszcze bardziej integrując się z Z a c h o d e m , coraz częściej

68

�Czy etnologia Europy wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

znaleźć m.in. podstawowe informacje o historii subdyscypliny informacje na temat
zastosowania najważniejszych etnologicznych koncepcji teoretycznych i metodo¬
logicznych w badaniach europejskich, charakterystykę zainteresowań kulturami
europejskimi w takich krajach jak Austria, Szwecja, N i e m c y Francja, Szwajcaria, Węg­
ry Jugosławia, Rosja i Związek Radziecki, Polska i „środowisko anglo-amerykańskie"
oraz omówienie wybranych prac dotyczących budownictwa, pasterstwa, obrzędo¬
wości dorocznej, życia rodzinnego (Trojan 1994; zob. też: Trojan 1990; 1991; 1998).
Trojan wydzielił cztery zasadnicze fazy w rozwoju etnologii Europy: „1. W k o m ¬
ponowanie jej w ramy historycznych badań kultur całego świata, 2. Zajmowanie się
zespołami językowymi i monotematycznymi studiami porównawczymi (głównie
pierwsza połowa obecnego stulecia, 3. Internacjonalizacji dyscypliny i rozproszenia
wysiłków badawczych, 4. Poszukiwania wspólnego języka i prób syntez (ostatnie la¬
ta)" (Trojan 1994, s. 28-29). „Schemat ten - podkreślił autor - ujawnił się [ . . . ] w wie¬
lu wariantach i w odmiennej skali zarówno w poszczególnych krajach, jak i w kon¬
kretnych tematach" (Trojan 1994, s. 29).
Wymieniając powody, dla których jeszcze na początku lat 90. X X w. etnologia
Europy pozostała „dziedziną deficytową", Trojan wspomniał m.in. o braku publika­
cji materiałów źródłowych ukazujących zróżnicowanie kultur europejskich (Trojan
1994, s. 213). Już w 1995 r. ukazała się praca zatytułowana Ludy i kultury Europy w re¬
lacjach Polaków, pod redakcją Trojana, wypełniająca częściowo i tę lukę. Zamieszczo¬
no tu kilkadziesiąt relacji polskich podróżników, reprezentujących rozmaite środo¬
wiska, którzy podczas swoich wojaży po krajach europejskich obserwowali życie
codzienne miejscowej ludności, podstawowe zajęcia, gromadzili informacje
o wierzeniach, obrzędach, sztuce, kulinariach i innych dziedzinach kultury dostęp¬
nych ich poznaniu (obserwacja, rozmowy). Relacje zgromadzone w książce ukazują
mozaikę etniczno-kulturową Europy X I X w. i początku X X w., pozwalają też czy¬
telnikom na dokonanie porównań prezentowanych kultur (ściślej: ich elementów).
Konfrontacja treści relacji zamieszczonych w książce z informacjami zawartymi w in¬
nych źródłach, pochodzących z różnych okresów, umożliwia śledzenie zmian. Pra¬
ca może więc być przydatna we współczesnych studiach etnologicznych.
Mieczysław Trojan, podobnie jak uczynił to wcześniej W i t o l d Dynowski, przy­
pomniał o obowiązku ustosunkowania się d o d o r o b k u poprzedników w pracach
badawczych (dotyczy to także osób zajmujących się „zgłębianiem problematyki
kultur ludowych w wymiarze europejskim"), popularyzacji polskich prac poza gra¬
nicami kraju (publikowania w języku angielskim), udziału polskich naukowców
posługujemy się t e r m i n e m „antropologia k u l t u r o w a E u r o p y " lub „antropologia europejska". Z m i a n a ta
w i d o c z n a jest w e w s z y s t k i c h krajach, które p r z e d 1989 r. tworzyły t z w . b l o k w s c h o d n i . N o w a nazwa
s t o p n i o w o w y p i e r a t e r m i n y używane dotychczas na określenie r o d z i m e j etnografii/etnologii, bez
względu na relacje między ich zakresami pojęciowymi. Jednocześnie znakomicie koresponduje z pub¬
likacjami w języku angielskim, w których prezentowane są w y n i k i badań nad kulturami europejskimi
(Hann, Sarkany Skalnik 2005, s. 5; zob. StudyingPeoples...

69

2005).

�Iwona Kabzińska

w międzynarodowych kongresach, regularnej współpracy z europejskimi ośrodkami
badawczymi i systematycznej wymiany doświadczeń (Trojan 1994, s. 141, 213).
Stwierdził też, podobnie jak Anna Zadrożyńska, że wiele prac polskich badaczy za­
sługuje na wykorzystanie w studiach europejskich i wprowadzenie d o międzynaro¬
dowego obiegu. D o t y c z y to zwłaszcza studiów regionalnych oraz opracowań po¬
święconych kulturze ludowej i jej wybranym dziedzinom (pasterstwo, rolnictwo,
folklor) (Trojan 1994, s. 213). Jako przykład pracy mającej „duże znaczenie dla
badań ogólnoeuropejskich" Trojan wymienił sześciotomowe Pasterstwo Tatr Polskich
i Podhala, wspomniał zarazem ogólnie o „innych opracowaniach dotyczących Kar­
pat" (Trojan 1994, s. 141). Zabrakło natomiast informacji o działalności Międzyna¬
rodowej Komisji do badania Kultur Ludowych Karpat i Bałkanów . Brakuje również
wzmianki o udziale polskich badaczy w pracach nad Europejskim Atlasem Etnogra­
ficznym (na ten temat patrz: Bohdanowicz, Sokołówna 1980), a także o współ­
uczestnictwie polskich naukowców (w latach 70. X X w.) w ogólnoeuropejskim pro­
gramie badań nad kulturą rodzin europejskich. Nosił on tytuł Kierunki i tendencje rozwoju
kulturowego w nowoczesnym społeczeństwie: Interakcje kultur narodowych i był realizowany
pod kierunkiem pracowników związanych z Europejskim Centrum Koordynacji Ba¬
dań i Dokumentacji w zakresie Nauk Społecznych, z siedzibą w Wiedniu (więcej
zob.: Bednarski, Jasiewicz 1985). Inicjatywy te zasługują na uwagę, chociaż nie udało się
w pełni osiągnąć ich celów. Stanowią jednak przykład prób podjęcia, tak ważnych dla
etnologii Europy studiów o charakterze syntetyczno-porównawczym na dużą skalę.
13

W pracy Trojana nie znalazłam informacji o książce Jana Bujaka Zabawki w Euro­
pie. Zarys dziejów - rozwój zainteresowań (Bujak 1988). Jest ona znaczącym krokiem
w dziedzinie badań nad europejskimi zabawami i zabawkami, ich historią, zachodzą¬
cymi zmianami, zapożyczeniami kulturowymi, a zarazem próbą syntetyczno-porównawczego ujęcia badanej problematyki.
Zainteresowanie polskich etnologów/antropologów kultury badaniem kultur euro­
pejskich wyraźnie wzrosło po 1989 r. Przedmiot p o d nazwą etnografia/etnolo¬
gia/antropologia kulturowa Europy znajduje się w programach wielu uczelni wyż¬
szych. Prowadzone są też (równocześnie lub wyłącznie) zajęcia na temat wybranych
obszarów naszego kontynentu, np. Słowiańszczyzny, Bałkanów, lub/i określonych
problemów rozpatrywanych w skali europejskiej, takich jak: integracja i dezinte¬
gracja, kwestie etniczne, migracje, badania z zakresu antropologii współczesności,
antropologii transformacji, antropologii wizualnej, antropologii śmierci, globaliza¬
cja i wiele innych.
W większości ośrodków etnologicznych (nie tylko uniwersyteckich) są realizo­
wane systematyczne badania terenowe obejmujące m.in. wybrane obszary dawnego
Związku Radzieckiego, Bałkanów, Europy Środkowej (na temat tych badań zob.: Kab-

13

Materiały ukazujące niektóre efekty prac K o m i s j i można znaleźć w „Etnografii Polskiej" (1961,

t. 5; 1962, t. 6; 1981, t. 25, z. 2; 1989, t. 33, z. 1 - 2 ) ; zob. też: G o d y ń - W r z e s i e ń 2005.

70

�Czy etnologia Europy wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

zińska 2003; 2004). Niewiele osób prowadzi pogłębione prace badawcze w Euro­
pie Zachodniej . Nadal brakuje projektów prac i publikacji o charakterze syntetyczno-porównawczym. Większość badaczy, ze zrozumiałych powodów, koncentruje
się na wybranych obszarach Europy, szukając odpowiedzi na interesujące ich pyta¬
nia. Podobnie wygląda sytuacja w innych krajach europejskich.
14

Takie badania mają jednak duże znaczenie poznawcze. Przynoszą m.in. informa¬
cje dotyczące problematyki etnicznej, tożsamości, obrzędowości rodzinnej i do¬
rocznej, folkloru, wierzeń, zmian w różnych sferach kultury, w t y m - w życiu co¬
dziennym mieszkańców badanych obszarów, ukazują funkcjonowanie różnego ro¬
dzaju pograniczy, relacje między t y m , co „nowe", i t y m , co - być może na zawsze
- przemija, społeczno-kulturowe efekty zmian systemowych i zjawiska występują­
ce w świecie rządzonym przez „nową ekonomię". Jest w nich uwzględniana najczęś­
ciej perspektywa historyczna. Badacze przy t y m nie tylko korzystają z dorobku his¬
toryków i źródeł archiwalnych, lecz także prowadzą prace terenowe, na podstawie
których można np. mówić o sposobach postrzegania i interpretowania różnych wy¬
darzeń dziejowych przez mieszkańców badanych obszarów, o splataniu się wielkiej
i małej historii (lokalnych społeczności, rodzin, jednostek), przeżywaniu dziejów
własnej grupy odniesienia (etnicznej, narodowej), pamięci o nich.
Badania prowadzone przez polskich etnologów na wybranych obszarach Europy
umożliwiają ponadto dokumentację wielu zjawisk i procesów społeczno-kulturo¬
wych, śledzenie zachodzących t u zmian, ukazanie zróżnicowania kontynentu euro¬
pejskiego np. pod względem etnokulturowym, religijnym, społecznym, podjęcie
próby zrozumienia innych kultur i charakterystyki relacji między nimi. Można więc
śmiało powiedzieć, że osiągają one najważniejsze cele etnologii/antropologii kul¬
turowej Europy (na temat tych celów zob. np.: R o t h 1996, s. 6, 8. 10; Lófgren 2001;
Trojan 1991, s. 4 7 - 5 0 ) .
Spróbujmy podsumować to, co zostało powiedziane na temat etnografii/etnolo­
gii Europy jako „dziedziny deficytowej", i odpowiedzieć na pytanie postawione w ty¬
tule artykułu. M o i m zdaniem nie można obecnie mówić o etnologii/antropologii
kulturowej Europy jako dyscyplinie „niewykazującej właściwej prężności rozwojo¬
wej". Świadczą o t y m przede wszystkim badania podejmowane przez polskich et¬
nologów w różnych krajach europejskich, na różnego typu pograniczach, oraz liczne
publikacje ukazujące wyniki prac badawczych. N i e istnieją też obecnie głębokie
dysproporcje między badaniami naszego kontynentu i studiami pozaeuropejskimi .
15

W badaniach europejskich, również w tych, które są prowadzone w Polsce, do¬
minują ujęcia typu case studies oraz studia regionalne (uwzględniające najczęściej

14

N a szczególną uwagę zasługują pionierskie badania A g n i e s z k i C h w i e d u k przeprowadzone

wśród A l z a t c z y k ó w ( C h w i e d u k 2006).
15

O p r ó c z badań p r o w a d z o n y c h na w y b r a n y c h obszarach E u r o p y realizowane są również badania

terenowe w A m e r y c e Południowej, A z j i , A f r y c e , a także - Australii i O c e a n i i .

71

�Iwona Kabzińska

szersze tło, procesy zachodzące w wymiarze europejskim i globalnym, perspektywę
historyczną). Z b y t małe zainteresowanie rodzimych badaczy wzbudzają jednak kwe¬
stie teoretyczne i metodologiczne.
Dzięki Internetowi nie ma dziś problemów z wymianą informacji i prezentowa¬
niem wyników badań poza najbliższym środowiskiem, prowadzeniem naukowych
dysput, przekazywaniem i wyszukiwaniem danych bibliograficznych. Barierę
w prowadzeniu badań na większą skalę stanowią fundusze . Ograniczają one nie
tylko możliwości realizowania prac terenowych, ale też udziału w konferencjach,
zakupu literatury, bezpośrednich kontaktów z badaczami reprezentującymi różne
ośrodki. Bariera finansowa nie jest jednak nie do pokonania (oczywiście, d o pewnej
wysokości). Istnieje wiele możliwości ubiegania się o tzw. granty krajowe i między¬
narodowe, współpracy z partnerami zagranicznymi, wyjazdów stypendialnych.
Z tej drogi zapewne będzie korzystało coraz więcej osób, zwłaszcza jeśli wyjdziemy
z obecnego kryzysu ekonomicznego, odczuwalnego również w sferze nauki.
16

Anna Zadrożyńska kończy swój artykuł wnioskiem: „Europa - kontynent naj¬
bliższy, pozostaje nadal nieznana. Kontynent nie do zbadania i nie do zrozumienia"
(Zadrożyńska-Barącz 1970, s. 214). Dziś można powiedzieć, że Europa została w du¬
żym stopniu poznana. Wciąż też pogłębia się wiedza o niej i poszczególnych kultu¬
rach europejskich, związkach między nimi, zmianach, którym podlegają. Systema¬
tycznie rośnie liczba badań i publikacji poświęconych temu kontynentowi. Europa
staje się również bliska, coraz bardziej dostępna dzięki podróżom, mediom, kon¬
taktom osobistym między t y m i , którzy już „tam" byli, i t y m i , który dopiero wybie¬
rają się w poznane przez innych miejsca. N i e jest to już także kontynent „nie do
zbadania i zrozumienia". Między innymi dzięki studiom etnologicznym, podej¬
mowanym także przez rodzimych badaczy, dysponujemy ogromnym zasobem in¬
formacji, które pozwalają nam wypowiadać się na temat różnorodnych zjawisk kul¬
turowych występujących w Europie, mechanizmów zachodzących tu zmian, ich na¬
stępstw i t d . Zdajemy sobie przy t y m doskonale sprawę z tego, że nie możemy po¬
znać w pełni ani tego kontynentu, ani żadnej z jego kultur, tak samo jak nie możemy
poznać do końca drugiego człowieka, a nawet samego siebie.
W trudnej do określenia przyszłości doczekamy się zapewne licznych publikacji
0 charakterze syntetyczno-porównawczym, będących efektem prac prowadzonych
w skali europejskiej. Znaczący udział w ich powstaniu mogą mieć polscy etnologo¬
wie, już teraz szczycący się poważnym dorobkiem. N i k t już dziś chyba nie uważa
prac syntetycznych za „niezbyt atrakcyjne, uwikłane w rozwiązywanie przestarzałych
1 mało efektywnych problemów (geneza wytworów, etniczny wymiar zróżnicowania
kulturowego) i stojące na uboczu inspirujących orientacji teoretycznych" (o takim
podejściu d o tego rodzaju badań pisze Trojan 1990, s. 65). Przypuszczam, że ich

16

Zjawisko t o występuje również w krajach zamożnych, c h o ć inna jest jego skala w porównaniu

z krajami, które nie mogą być zaliczone do tej grupy.

72

�Czy etnologia Europy wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

niedostatek wynika przede wszystkim z przerażającego wielu z nas ogromu pracy,
jaką należałoby podjąć, by doprowadzić do powstania takich syntez, uwzględniają¬
cych zasoby źródeł ze wszystkich krajów Europy Brakuje także specjalistów, a być
może również czasu. Wszyscy dziś żyjemy pod jego presją, spieszymy się coraz
bardziej. O d naukowców wymaga się szybkich, spektakularnych efektów, a nie
żmudnej, wieloletniej pracy nad jednym zagadnieniem, wymagającej w dodatku og¬
romnych środków finansowych oraz znakomitej organizacji i koordynacji działań
różnych osób i placówek badawczych.
Na początku lat 90. X X w. słaby rozwój „syntetycznych rozważań z zakresu
etnografii Europy" był, jak zauważył Trojan, m.in. skutkiem niedostatku niezbęd¬
nych informacji, istnienia barier językowych oraz nadmiernego skupienia się na bada¬
niach regionalnych lub „ograniczonych do własnego terytorium narodowego" (Tro¬
jan 1994, s. 66). Niektóre z tych trudności udało się pokonać, choćby za sprawą
nowoczesnych możliwości komunikowania się oraz upowszechnienia się języka
angielskiego, który stał się lingua franca współczesnej Europy a w jakiejś mierze rów¬
nież świata. Występująca w wielu krajach koncentracja na badaniach regionalnych
i prowadzonych na terenie własnego kraju wynika nie tylko z zainteresowań bada¬
czy lecz także ze względów praktycznych (mniejsze koszty w porównaniu z praca­
mi prowadzonymi w odległych krajach). N i e można też skupić się wyłącznie na po¬
znawaniu kultur innych kontynentów. Znajomość kultury własnego kraju (grupy
etnicznej, narodu) jest niezbędna, a wyniki dotyczących jej badań mogą być wyko¬
rzystane w studiach o charakterze syntetyczno-porównawczym.
17

Być może kiedyś powstanie słownik etnologii Europy, na którego brak wskazy¬
wał Trojan, zawierający wyjaśnienia najczęściej używanych w tej subdyscyplinie ter¬
minów, informacje o w y b i t n y c h reprezentantach tej gałęzi etnologii, notatki o waż¬
niejszych wydawnictwach ciągłych, monografiach wsi, muzeach, jak również dane
na temat poszczególnych regionów (Trojan 1994, s. 213). Zostanie też zapewne
opracowana międzynarodowa bibliografia etnologii Europy (Trojan 1994, s. 213) .
18

Obserwacja rozwoju rodzimych badań etnologicznych dotyczących kontynentu
europejskiego i stopniowej likwidacji braków dostrzeżonych w minionych latach
przez (wspomnianych tu) Witolda Dynowskiego, Annę Zadrożyńską i Mieczysława
Trojana prowadzi do wniosku, że udało się pokonać wiele ograniczeń mających
wpływ na postrzeganie etnologii Europy jako „dziedziny deficytowej". Jej „prężność

17

Pamiętam z d z i w i e n i e jednego z mongolskich kolegów, k i e d y dowiedział się, że interesują mnie

zachowania ludyczne i rola, jaką odgrywają one w k u l t u r z e M o n g o l i i . Próbował dociec, dlaczego nie
badam tego t y p u zachowań we własnej kulturze. Przyznam, że t r u d n o m i było podać argumenty, które
b y go w pełni przekonały. R o z m o w a ta dała m i jednak powód d o refleksji nad przyczyną w y b o r u
określonych t e m a t ó w badawczych i koniecznością dostrzegania nie t y l k o „egzotycznych k u l t u r " , ale
również k u l t u r y najbliższej geograficznie.
18

Istnieje również plan opracowania międzynarodowej bibliografii publikacji poświęconych róż¬

n y m k u l t u r o m i obszarom naszego k o n t y n e n t u (na t e n temat zob.: R o t h 1996, s. 10).

73

�Iwona Kabzińska

rozwojowa", zaawansowanie i rozwój badań europejskich pozwalają mieć nadzieję,
że istniejące jeszcze niedociągnięcia zostaną z czasem usunięte. C h o d z i przede
wszystkim o brak studiów o charakterze syntetyczno-porównawczym w skali euro¬
pejskiej oraz o niedostatek rozważań teoretycznych i metodologicznych.
Termin „dziedzina deficytowa", stosowany wobec etnologii Europy w Polsce,
stopniowo przechodzi do historii dyscypliny może być jednak użyty na określenie
innej dziedziny, zdaniem badaczy „niewykazującej właściwej prężności rozwojo¬
wej". Posłużyłam się nim, np. omawiając stan badań etnologicznych nad sportami
ludów Azji (Kabzińska 1991). M i m o upływu czasu sytuacja w tej sferze badań nie
zmieniła się w sposób widoczny. C z y na miano „deficytowych" zasługują inne subdyscypliny etnologii/antropologii, zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami? Jeśli
tak, to jakie?

Bibliografia
Bednarski J., Jasiewicz Z .
1985

Badania nad kulturą rodzin europejskich. Założenia, problematyka, dotychczasowe wy¬
niki, „Etnografia Polska", t. 29, z. 1, s. 4 5 - 5 1

Beyond the Community...
1975
Beyond the Community. Social Process in Europe, red. J. Boissevain, J. Friedl, The
Hague
Bobrownicka M .
1995
Narkotyk mitu, Kraków
Bohdanowicz J., Sokołówna W
1980

Etnograficzne prace atlasowe w Europie, „Etnografia Polska", t. 24, z. 2, s. 139-158

Boissevain J.
1975
Introduction: towards a social anthropology of Europe, w: Beyond the Community...,
s. 9-17
Bujak J.
1988

Zabawki w Europie. Zarys dziejów - rozwój zainteresowań, Kraków

Chwieduk A .
2006

Alzatczycy. Dylematy tożsamości, Poznań

Dynowski W
1963

Z dziedzin deficytowych etnografii polskiej, „Etnografia Polska", t. 7, s. 15-27

Godyń-Wrzesień M .
2005

Zarys historii Międzynarodowej
„Lud", t. 89, s. 237-251

Komisji do badania Kultury Ludowej w Karpatach,
74

�Czy etnologia Europy wciąż jest w Polsce „dziedziną deficytową"?

Hann C h .
1994

After communism: reflections on East European anthroplogy and the 'transition, „Social
Anthropology", v o l . 2, nr 2, s. 229-249

Hann C h . , Sárkány M . , Skalnik P.
2005

Introduction: continuities and contrasts in an essentially contested field, w: Studying
Peoples..., s. 1-20

Kabzińska I .
1991
Sport w kulturach ludów Azji - kolejna dziedzina deficytowa etnologii, „Etnografia
Polska", t. 35, z. 1, s. 173-191
2000
2003

2004

W kierunku zrozumienia i interpretacji. Polska ekspedycja etnograficzna w Mongolii,
w: Polskie opisywanie świata, red. A. Kuczyński, Wrocław, s. 233-249
Mniejszości etniczne i narodowe Europy Środkowo-Wschodniej końca XX i początku
XXI wieku - nowy przedmiot zainteresowań humanistyki, „Rocznik Wschodni",
nr 9, s. 129-153
Polskie badania etnologiczne przełomu XX i XXI wieku na terenach byłego Związku
Radzieckiego i ich znaczenie dla etnologii Europy, w: Wschód w polskich badaniach
etnologicznych i antropologicznych. Problematyka - badacze - znaczenie, red. Z . Ja­
siewicz, Prace Komitetu Nauk Etnologicznych Polskiej Akademii Nauk,
nr 12, Poznań, s. 31-44

Kutrzeba-Pojnarowa A.
1981
Polskie potrzeby badań porównawczych nad historią kultur ludowych Europy, w: Pol¬
skie badania obcych kultur ludowych, red. E. Pietraszek, Wrocław, s. 4 1 - 4 7
Lófgren O.
2001

European ethnology in the jungles of „the new economy", w: Times, Places, Passages.
Ethnological Approaches in the New Millennium, 7th SIEF-Conference, Budapest,
April 23-28, 2001, red. R. Kiss, A . Paladi-Kovacs, Budapest, s. 11-23.

R o t h K.
1996

European ethnology and intercultural communication, „Ethnologia Europaea", vol. 26,
nr 1, s. 3-16

Studying Peoples.
2005

Studying Peoples in the Peoples Democracies. Socialist Era Anthropology in East-Central
Europe, red. C. Hann, M . Sárkány, P. Skalnik, „Halle Studies in the Anthro¬
pology of Eurasia", v o l . 8, Münster

Tishkov V A .
2001
The Anthropology of Russian Transformations, w: Times, Places, Passages. Ethnologi­
cal Approaches in the new Millennium, 7th SIEF-Conference, Budapest, April 23-28,
2001, red. R. Kiss, A . Paladi-Kovacs, Budapest, s. 55-78

75

�Iwona Kabzińska

Toynbee A.J.
1991

Cywilizacja w czasie próby, Warszawa

Trojan M .
1990
1991
1994
1995
1998

Zarys rozwoju problematyki badawczej w zakresie etnografii Europy, „Etnografia
Polska", t. 34, z. 1-2, s. 6 5 - 8 4
Drogi i bezdroża w etnologii Europy, „Etnografia Polska", t. 35, z. 2, s. 3 5 - 5 9
Wprowadzenie do etnologii Europy. Orientacje, problemy, założenia badawcze, W r o ­
cław
Ludy i kultury Europy w relacjach Polaków, Wrocław
Between Ethnography of Europe and Anthropology of Europe, w: The Task of Ethno­
logy/Cultural Anthropology in Unifying Europe, red. A. Posern-Zieliński, Po­
znań, s. 4 9 - 5 7

Zadrożyńska-Barącz A.
1970

Nowa dziedzina deficytowa - etnografia Europy, „Etnografia Polska", t. 14, z. 2,
s. 207-214

76

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10995" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10973">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/fe76cd5fd0eccf47e5738419cd230b0b.pdf</src>
        <authentication>3d63ca18425d601ed23c0a0176dfe386</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131112">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5005</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131113">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131114">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131115">
                <text>religijność ludowa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131116">
                <text>kult świętych</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131117">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131118">
                <text>cuda</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131119">
                <text>uzdrowienia</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131120">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4642</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131121">
                <text>Dar dla Boga/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131122">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131123">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.257-269</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131124">
                <text>Vrażinovski , Tanas</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131125">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131126">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131127">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131128">
                <text>Tanas Wrażinowski
Instytut Kultury Starosłowiańskiej w Prilepie

Dar dla Boga

Z profesor Anną Zadrożyńską poznaliśmy się przed około 30 laty. Było to w 1981 r.
podczas zawierania umowy o współpracy pomiędzy ówczesną Katedrą Etnografii
Uniwersytetu Warszawskiego a Instytutem Folkloru w Skopje. O d tego czasu
nawiązaliśmy prawdziwie przyjacielskie stosunki, które utrzymujemy do dziś. Współ­
pracowaliśmy podczas badań terenowych w kilku wsiach w okolicy Ciechanowca
w Polsce i we wsi Jablanica w Macedonii. Przyjacielskie relacje zostały nawiązane ze
wszystkimi uczestnikami projektu, a zwłaszcza z Zofią Sokolewicz, Krzysztofem
Wrocławskim, Marianem Pokropkiem, a także z Jagodą Koszutską, Tomaszem
Strączkiem i innymi. Serdeczne kontakty łączyły mnie później także z innymi pra­
cownikami naukowymi warszawskiej etnologii, np. Lechem M r o z e m . N i e c h ten
szkic będzie darem dla A n n y i wyrazem moich przyjacielskich uczuć.
*
Przedmiotem moich badań jest uzdrowicielska moc świętych i monasterów oraz
ich obdarowywanie przez ludzi chorych, odzwierciedlone w legendarnych opowieś¬
ciach o cudzie uzdrowienia. Jedna z głównych przyczyn obdarowywania świętych
i świątyń od najdawniejszych czasów aż d o dziś pozostała niezmieniona: chodzi
przede wszystkim o uzdrowienie, oprócz - oczywiście - odkupienia grzechów. Jest
też wiele innych powodów obdarowywania, np. w intencji osobistego i rodzinnego
szczęścia czy dla poprawy sytuacji materialnej.
Historia uzdrowicielskiej mocy świątyń jest tak stara jak one same. Rola mona­
sterów w leczeniu skrywa w sobie przesłanie: wierz w Boga, wierz w religię, wierz
w świętego, a poprzez nich wierz w uzdrowicielskie możliwości monasterów i cerkwi.
W Ewangelii według św. Marka uzdrowienie jest darem wiary Chrystus tak powie­
dział uzdrowionej kobiecie: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź
uzdrowiona ze swej dolegliwości!" ( M k 5, 34) . Szczególne znaczenie dla uzdrowi1

1

W s z y s t k i e c y t a t y z Biblii pochodzą z Biblii Tysiąclecia

— Pisma Świętego Starego i Nowego Testamentu

w przekładzie z języków oryginalnych, W y d a w n i c t w o Pallotinum, Poznań-Warszawa 1984.

257

�Tanas Wrażinowski

cielskich właściwości monasterów i cerkwi ma obecność w świątyni grobu świętego,
ikon i relikwii, a w niektórych przypadkach także leczniczych wód, których źródła
biją w samym monasterze. Wszystkie te elementy wiąże jeden możliwy do rozpo­
znania znak: są cudotwórcze. Bez ich cudowności nie byłoby uzdrowicielskich
mocy świątyń.
Obdarowywanie spotykamy w Starym i N o w y m Testamencie. Chrystus po
akcie uzdrowienia żądał od uzdrowionego przyniesienia daru: „Uważaj, nikomu nic
nie mów, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą prze­
pisał Mojżesz, na świadectwo dla nich" (Mk, 1, 44).
Obdarowywanie chrześcijańskich świętych, monasterów i cerkwi jest uwarun¬
kowane przede wszystkim dwiema kwestiami: po pierwsze, podstawową zasadą
nauki o wierze mówiącą o nieśmiertelności, którą osiąga się dzięki odkupieniu.
Zapewnić życie wieczne w świecie pozagrobowym może tylko Bóg, to on jest w sta¬
nie wybaczyć popełnione grzechy. Obdarowując świętego lub monaster, obdarowu¬
jemy samego Boga. Druga kwestia związana jest z zagwarantowaniem zdrowia - ono
również jest zależne od Boga i świętych, a także od świątyń, w których pojawiają się
oni jako patroni.
Według tradycji ludowej do aktu uzdrowienia i obdarowania są potrzebne o d p o ­
wiednie miejsce i okoliczności szczególnego rodzaju, np. natury zdrowotnej. Najczęś­
ciej odbywa się to w świątyniach lub w innym miejscu charakteryzującym się obec¬
nością sacrum, gdzie dochodzi do kontaktu między człowiekiem i świętym i gdzie
tworzy się mediacja pomiędzy różnymi rzeczywistościami, pomiędzy strefami
świata, który zdecydowanie nie jest jednorodny (Czarnowski 1979, za: Kowalski 1994,
s. 9).
W społeczeństwach tradycyjnych dar ma funkcję regulowania wymiany we¬
wnątrz wspólnoty, między jej członkami i wspólnotą a innymi, np. przodkami, bóst¬
wami itp. (Ynkova 1998, s. 272). Obdarowywanie ma symbolicznie ustanawiać
porządek, ponieważ człowiek ze swojej natury poszukuje porządku i harmonii. Stąd
pochodzi definicja daru jako znaku życia - prąd życia (Swirak 198, s. 65). Dar jest is¬
t o t n y m gestem potwierdzającym porządek świata, w którym święte miejsca mogą
go sankcjonować (Kowalski 1994, s. 131). Dar jest uniwersalnym i jednym z waż¬
niejszych sposobów regulowania relacji we wspólnocie społecznej. Znany jest reli¬
gijny termin „przysięga" , rozumiany jako świadomy i dobrowolny czyn, wyraz do¬
bra dokonanego, aby się przypodobać Bogu. Kościelne prawo moralne nie zobowią¬
zuje wiernych do przysiąg, jednak jeśli już przysięgę złożą, będzie dla nich wiążąca.
W tradycji ludowej częściej mowa jest o darze czy obdarowywaniu.
2

Tworzenie harmonii i zaufania odnosi się do relacji święty - wierny czy też świę­
ty - wspólnota społeczna. Świętość świętych ocenia się po obecności cudu uzdro-

2

W oryginale zavet. W y r a z t e n oznacza zarówno przysięgę, przyrzeczenie, ślubowanie, jak i Testament

(w znaczeniu Stary i N o w y Testament) [przyp. tłum.].

258

�Dar dla Boga

wienia. Ważnym momentem jest t u przekonanie chorego, że otrzyma od nich ocze¬
kiwaną pomoc. Gwarancja uzdrowicielskich mocy świętego i ciągłość tradycji reli¬
gijnej są ważne ze względu na funkcję nie tyle świąteczno-estetyczną, ile utylitarną.
W prawosławiu ludowym znane są przykłady cudotwórczego autorytetu świętych,
niezależnie od ich zasług dla oficjalnej Cerkwi: „Ludzie deklarują potrzebę świętego
cudotwórcy świętego pomocnika, a nie świętego wzorca" (Daskałowa 1998, s. 18).
Człowiek, który potrzebuje pomocy, zwraca się do świętego znanego ze swoich cu¬
dów.
Utrata wiary w świętego wywołuje pewien nieporządek w świadomości wiernego
lub we wspólnocie wiernych. W takiej sytuacji potrzebne jest nowe, powtórne przy¬
wrócenie ładu przez ustanowienie nowej relacji z innym świętym. Jeśli t o się uda,
dochodzi d o normalizacji stosunków i powrotu porządku zarówno we wspólnocie,
jak i u jednostek. Ogromne znaczenie w urzeczywistnieniu pomocy poszukiwanej
u świętego ma wiara w jego zdolności uzdrowicielskie. Zmaterializowana wdzięcz¬
ność za uzdrowienie jest istotnym potwierdzeniem nie tylko dla tego, k t o poczuł
łaskę świętego, ale i dla całej wspólnoty. Jest t o w istocie udokumentowany akt
uzdrowicielskiej mocy świętego. Potwierdzają t o również przytoczone słowa
Chrystusa: „na świadectwo dla nich".
Wierni i święci tworzą wyjątkową wspólnotę i w jej granicach oddziałują łaski,
takie jak modlitwa, cuda, obdarowywanie. Obdarowywanie jest konsekwencją
modlitwy która skutkuje cudem uzdrowienia. Ponadto zachodzi t u oczywisty zwią¬
zek dwóch ważnych elementów: wierni - święci. W tej relacji szczególnie istotne
jest wzajemne zrozumienie, wierność i pomoc. N i e tylko wskazuje się na uzdrowicielskie możliwości świętych, ale także proponuje się wiernym określony ideał mo¬
ralno-religijny — wymaga się od nich posłuszeństwa i szacunku, a w każdym wypadku
obdarowuje się właściwy monaster: „nie żądał ani bogactwa, ani innego majątku, ale
tego miejsca, gdzie są carskie wrota". L u b : „święty N a u m zażądał, aby mu wybudować
monaster na południowym brzegu Jeziora Ochrydzkiego" (Risteski 1990, s. 4 9 - 5 0 ) .
W niektórych legendach za pośrednictwem snu, za przykładem Chrystusa, święty
żąda obdarowania swego monasteru: „Idź i powiedz swojemu panu, aby przyniósł
dary do mojego monasteru - za osiem d n i będzie zdrowy!". Żądania świętych za¬
wsze są spełniane. A k t obdarowania jest rozpoznawalnym znakiem uzdrowicielskiej
mocy świętego i jego świątyni.
3

Ludzie również sami obdarowują świętego i jego monaster, przede wszystkim są
to ci, którzy poczuli ich łaskę. W legendarnym podaniu OzdrowienieTurka, gdy chory
został uleczony, zaapelował o obdarowywanie monasteru: „Obdarowujcie św. N a u ma za wszystkie jego błogosławieństwa!" (Risteski 1990, s. 87). Wezwanie nie tylko

3

Monaster św. N a u m a znajduje się w południowo-zachodniej części R e p u b l i k i M a c e d o n i i , w oko¬

licy miasta O c h r y d a .

259

�Tanas Wrażinowski

odnosi się do uzdrowienia, ale obejmuje również wiele innych przypadków, kiedy
monaster może pomóc. Świadczą o t y m słowa „za wszystkie".
Dar wybiera zarówno święty, jak i wierny G d y chory określa dar, dla samego
świętego nie jest ważna jego wartość, ale sam akt darowania. Niemniej dla monasterów
i cerkwi wartość darów ma istotne znaczenie, choć w tej dziedzinie nie ma jakiejś
cerkiewnej ewaluacji. Wierni obdarowują świętych i ich monastery: majątkiem, cen¬
nymi przedmiotami, pieniędzmi, koszulami, ręcznikami, chustami, skarpetami, pro¬
duktami spożywczymi, takimi jak olej, groch, itp. Darowane są również zwierzęta,
a zwłaszcza jagnięta: „Przyniosłem obiecane jagnię, a także prześcieradło, olej
i trochę pieniędzy, ponieważ wysłuchał naszej modlitwy i uchronił naszą córkę i jej
potomstwo" (Risteski 1990, s. 72).
W relacji święty - wierny bardzo ważny jest moment nawiązywania wzajemnego
kontaktu. Człowiek dzieli się swoimi problemami zdrowotnymi, po czym następu¬
je obustronna przysięga: święty przywraca choremu zdrowie, a ten ze swojej strony
obdarowuje świętego. W pewnym podaniu mówi się: „Dar od św. Nauma i dar dla
św. Nauma" (Risteski 1990, s. 70). G d y święty wypełnia prośbę chorego, w rzeczy¬
wistości go obdarowuje, tzn. przywraca mu zniszczone zdrowie. T y m samym zmu¬
sza wiernego, aby odwzajemnił dar - każdy dar wymaga odwzajemnienia. Obo¬
wiązek jest t u dwustronny: „Święty wysłuchał jego modlitwy, a teraz on wypełnia
swoje przyrzeczenie" (Risteski 1990, s. 70).
Samo obdarowywanie świątyń jest widoczne od chwili rozpoczęcia budowy, to
jest od momentu otrzymywania odpowiedniego dokumentu czy pozwolenia na bu¬
dowę, aż do prac wykończeniowych, takich jak ozdabianie, i początku funkcjono¬
wania budowli. Niemniej obdarowywanie staje się wyrazistsze, gdy monaster lub
cerkiew zdobywa cechy miejsca uzdrowicielskiego.
Obdarowywanie zwyczajowo odbywa się w dniu święta patrona monasteru lub
cerkwi. N i e jest to jednak regułą, ponieważ świątynie obdarowuje się również w in¬
nych dniach, w zależności od stanu zdrowia tego, k t o szuka pomocy, lub z innego
powodu. Czy wówczas uzdrowicielski efekt będzie taki sam? Nie, panuje przeko­
nanie, że w święta patronów ich moc jest większa:
T r z e c i e g o l i p c a p r z y p a d a l e t n i d z i e ń św. N a u m a . J u ż t y d z i e ń w c z e ś n i e j p r z y c h o d z ą
l u d z i e i szukają miejsc d o p o ł o ż e n i a się jak najbliżej c e r k w i l u b w niej samej. T w o r z ą się
długie k o l e j k i l u d z i , k t ó r z y p r z y n o s z ą d a r y d o g r o b u św. N a u m a ( S t o j c z e w s k a - A n t i k '
1982, s. 6 0 ) .

Wierzy się, że tego dnia św. N a u m wstaje z grobu. Wiadomość o uzdrowicielskiej mocy monasteru szerzyła się między ludźmi:
P r z y s z ł a d o p e w n e j baby, k t ó r a była b a r d z o mądra i k t ó r a wiedziała w s z y s t k o na
świecie. Baba ta powiedziała kobiecie, jak m o ż e w y l e c z y ć dziecko. Powiedziała jej,
ż e b y zaniosła je d o m o n a s t e r u św. N a u m a - tam w jednej j a s k i n i b y ł g r ó b - i żeby

260

�Dar dla Boga

p o ł o ż y ł a t o d z i e c k o na g r o b i e . I t y l k o w t e n s p o s ó b się m o ż e w y l e c z y ć ( C e ł a k o s k i
1997, s. 7 3 ) .

Baba była kategoryczna. Rodzice postąpili tak, jak i m powiedziała. Dziecko wy¬
zdrowiało i wróciło do domu.
Nie zawsze chory musi sam iść do monasteru i przespać się przy grobie św. Nauma.
Czasem wystarczy zostawić na noc jakąś część ubrania. Taki przypadek został opisany
w legendzie Ozdrowienie Turka. Koszula została na całą noc przy grobie świętego, na­
stępnego dnia chory ją włożył i dzięki temu wyzdrowiał (Risteski 1990, s. 85).
Monasterskie podwórze jako miejsce uzdrowień pojawia się również w podaniu
Wyleczony Albańczyk - przed monasterem św. Nauma znaleziono półnagiego A l bańczyka, który twierdził, że gdy stał przed monasterską cerkwią, przeszedł obok
niego starzec z białą brodą, dwa razy dmuchnął mu w usta i zniknął (Risteski 1990,
s. 84); najprawdopodobniej był to św. N a u m .
Wiadomość o uzdrowicielskiej mocy tego monasteru szerzyła się wśród ludzi,
tak że stał się znany nie tylko w najbliższej okolicy. Ważną rolę odgrywa t u sen.
C h o r y m osobom pojawia się sam święty lub jakiś inny starszy człowiek, który mówi
choremu lub członkowi jego rodziny, że do uzdrowienia może dojść jedynie w mo¬
nasterze św. Nauma. W podaniu Wyleczona dziewczyna we śnie ciężko chorej pojawił
się pewien stary białobrody człowiek, który jej powiedział: „Nigdzie nie odnajdziecie
zdrowia, idźcie jedynie do świętego Nauma w Ochrydzie!". Chora przespała się przy
grobie świętego i następnego dnia wstała i śpiewała, była rześka i wesoła. W y ¬
leczona dziewczyna obdarowała monaster (Stojczewska-Antik' 1982, s. 59). Po­
dobnie jest w legendarnej opowieści Syn bogatego Abańczyka z Pogradecu. W widze¬
niu sennym monaster św. Nauma ukazuje się jako miejsce uzdrowicielskie: „Droga
kobieto, we śnie przyszedł do mnie ktoś i mi powiedział, że lekiem dla dziecka jest
św. Naum. N i e ma lekarstwa nigdzie, jedynie św. Naum. [ . . . ] N a trzeci dzień jego
ojciec przyszedł do monasteru i przyniósł wielkie bogactwo i pieniądze. Ten czło¬
wiek był bardzo bogaty: pięć tysięcy owiec, kóz, wołów, krów, czegóż on nie miał"
(Cełakoski 1997, s. 78).
Wiadomo, że dawniej kapłani akceptowali praktykowanie ludowej medycyny
przy świątyniach. W ten sposób monastery były centrami uzdrowicielskiej mocy
obejmującej wiele chorób. Najbardziej znane przykłady uzdrowień w tradycji ludo¬
wej odnoszą się do: umysłowo chorych, niemych, głuchoniemych, sparaliżowanych,
bezpłodnych kobiet itp.
Dzięki plastycznym przedstawieniom w monasterze św. Nauma i w utworach lu¬
dowych św. Naum Ochrydzki jest znany jako wyjątkowa postać obdarzona cechami
niezwykłego psychoterapeuty Autorzy artykułu Tradycje psychiatryczne w monasterze
św. Nauma, Peter Fildiszewski i Pawle Tuntew, potwierdzają, że święty doskonale
rozumiał ludzi, jego zachowaniem rządziły altruizm, chęć niesienia pomocy nie¬
szczęśliwym. Święty N a u m wywierał pozytywny wpływ na osoby rozstrojone psy261

�Tanas Wrażinowski

chicznie - a tak można rozumieć dobre efekty terapeutyczne (Fildiszewski, Tuntew
1985, s. 129). Ponadto położenie monasteru i warunki klimatyczne okolicy przy¬
czyniają się d o tego, że jest on znany jako monasterski szpital.
Według Iwana Snegarowa igumen Gawrił wybudował w 1662 r. szpital, najpraw­
dopodobniej nastawiony na leczenie psychicznie chorych. Następnie obok kaplicy
świątynnej postawiono budyneczek, w którym od czasu do czasu zamykano ciężko
chorych. Usytuowanie miejsca do leczenia chorób umysłu tuż obok grobu św. N a u ma ma oczywiście określoną symbolikę, powiązaną z cudotwórczą mocą relikwii,
ale mogło mieć również wpływ na psychikę chorych, którzy się t u leczyli (Fildiszewski, Tuntew 1985, s. 125). Autorzy w kontekście monasterskiego szpitalu pod¬
kreślają: „O ile wiemy, monaster św. Nauma ze szpitalem leczącym umysłowo
chorych jest pierwszą instytucją psychiatryczną w t y m regionie i w związku z t y m
ma znaczenie historyczne dla psychiatrii w Macedonii" (Fildiszewski, Tuntew 1985,
s. 129). Monaster był znanym centrum leczenia chorób umysłowych d o czasu
utworzenia państwa macedońskiego po I I wojnie światowej, gdy jego funkcję prze­
jęła sieć wyspecjalizowanych instytucji psychiatrycznych. Był miejscem, gdzie
przez wieki pielęgnowano pewien szczególnie humanitarny stosunek do tych, któ¬
rzy z p o w o d u choroby (mimo że dotknęła ich nie z ich winy) spotykali się, zarówno
dawniej, jak obecnie, z odrzuceniem przez środowisko, w którym żyją, często także
przez rodziny (Sotiroski 1996, s. 208-210; Cełakoski 1997, s. 215).
Podania potwierdzają uzdrowicielską moc monasteru w przeszłości i obecnie.
W Uzdrowieniu dwóch umysłowo chorych czytamy że monaster św. Nauma jest szczegól¬
nie znany z uzdrowień wielu psychicznie chorych i cierpiących na padaczkę. N i e
trzeba szukać dawniejszych przypadków wyleczenia, wystarczy wiele nowych
uzdrowień, które mogą potwierdzić współcześni (Cełakoski 1997, s. 65). Wiedza
o uzdrowicielskich właściwościach monasteru była przekazywana z pokolenia na po¬
kolenie. Naocznych świadków wspomina się w legendach z imienia i nazwiska, a tak¬
że wymienia się wsie, z których pochodzą. W ten sposób opowiadacze dążą do po¬
twierdzenia wiarygodności swojej opowieści.
Jest i taka legenda: d o monasteru przybył umysłowo chory. „Najpierw zamknię¬
to go samego na klucz w mrocznej celi w cerkwi. D o północy krzyczał, a potem się
uciszył" (Cełakoski 1997, s. 65). Następnego dnia rano wyprowadzono go z celi. Był
spokojny i w pełni świadomy. Swoim bliskim wyjaśnił, że d o celi przyjechał stary
człowiek na koniu, który chciał go zdeptać. Później zasnął i długo spał. To samo się
stało z jego chorym psychicznie bratem. Podobną treść ma podanie Wyleczenie dwóch
szalonych, potwierdzające uzdrowicielską moc monasteru, który „najbardziej znany
jest z leczenia szalonych i epileptyków" (Risteski 1990, s. 87).
Dzięki pewnym utworom ludowym otrzymujemy informacje dotyczące sposo¬
bu leczenia osób psychicznie chorych. W legendzie Leczenie młodzieńczego szaleństwa
czytamy o t y m , jak związano chorego i położono go przy grobie. Po pewnym czasie
rozwiązano , a chłopak został przy grobie spokojny od razu zasnął. G d y się obudził,
262

�Dar dla Boga

poczuł się jak zupełnie normalny człowiek. Ojciec uleczonego obdarował monaster:
„Ojciec przyniósł do monasteru w darze jeden osmak pszenicy" (Risteski 1990, s. 86).
W podaniu Wyleczenie przez św. Nauma owa historia opowiedziana jest tak:
Sw. N a u m z p o w o d z e n i e m l e c z y ł z w ł a s z c z a u m y s ł o w o c h o r y c h . M o ż n a t o t a k ż e z o ­
b a c z y ć na f r e s k u w monasterze, w k a p l i c y o b o k g r o b u św. N a u m a . W i d o c z n y c h jest
t u d w ó c h c h o r y c h u m y s ł o w o l u d z i , k t ó r z y leżą na p o d ł o d z e . N a u m kładł i m d r e w n a
na n o g i i wiązał i c h , aby b y l i s p o k o j n i i p o k o r n i ( S t o j c z e w s k a - A n t i k ' 1982, s. 5 8 ) .

Bardzo znanym monasterem uzdrawiającym chorych psychicznie jest również
monaster św. A n d o n i i . W legendarnej opowieści mówi się, że: „wielu szalonych
udaje się do tego monasteru, aby wyzdrowieć z pomocą św. Andonii. Jeden szale¬
niec na sto wraca stamtąd nieuleczony. Pozostali, niezależnie od tego, jak było z ni¬
mi źle, zdrowieli tam" (Cepenkow 1972, s. 171). A oto jak leczono umysłowo chorych:
5

Jest w i e l e p o k o i k ó w w m o n a s t e r z e d o z a m y k a n i a s z a l o n y c h [ . . . ] . W o k ó ł c e r k w i są
g a n k i (rtika), w s z y s t k i e w y ł o ż o n e płytami. N a w i e l u t y c h p ł y t a c h leżą p o j e d y n c z e że¬
lazne o b r o ż e , k t ó r e zakłada się na szyję agresywnego c h o r e g o i z a m y k a na k l u c z ;
p o t e m c h o r e g o się z o s t a w i a , ż e b y się p o ł o ż y ł na p ł y t a c h l u b usiadł ( C e p e n k o w 1972,
s. 172).

Chory zostaje w takiej pozycji przez 40 dni, przez ten czas kapłani modlą się
o jego całkowite wyleczenie. Czasem, w zależności od zaawansowania choroby,
zostaje w monasterze trzy razy po 40 dni, a kapłani kontynuują modlitwę. C h o r y
wraca do domu zdrowy i bogato obdarowuje monaster.
Uzdrowicielską moc mają również monasterskie podwórza. Interesujący jest
przykład wyleczenia chorego psychicznie chłopca z Epiru, o imieniu Gjorgji, który
kilka razy okrążył biegiem monaster. O b e c n y m przy cudzie uzdrowienia wyjaśnił:
B y ł e m w jakimś w i e l k i m p ł o m i e n i u , k t ó r y o g a r n ą ł m n i e o d pasa w g ó r ę , n a d g ł o w ę .
Całą g ł o w ę miałem w p ł o m i e n i u . N i c nie widziałem p o z a n i m . I w r e s z c i e p r z y s z e d ł
d o m n i e jakiś starzec, w y g l ą d a j ą c y jak kapłan, stanął p r z e d e mną i d m u c h n ą ł w pło¬
mień. P ł o m i e ń zniknął, a starzec p o w o l i w s z e d ł d o c e r k w i ( R i s t e s k i 1990, s. 8 6 - 8 7 ) .

Po kilku dniach chłopak zdrów pojechał do domu. W t y m konkretnym przypad¬
ku dochodzi d o ukazania leczniczych właściwości ognia, który związany jest ze św.
Naumem - bezpośrednio nie wspomina się jego imienia, pojawia się on jako starzec,
kapłan.

4

D a w n a jednostka masy wynosząca 5 0 k g [ p r z y p . tłum.].

5

Monaster św. A n d o n i i znajduje się w miejscowości Ber w M a c e d o n i i Egejskiej ( G r e c j a ) [ p r z y p .

tłum.].

263

�Tanas Wrażinowski

M o c uzdrowicielską ma również monaster św. Gawriła Lesnowskiego . Mnisi,
którzy t u mieszkali, wybudowali szpital. Podczas mojego p o b y t u w monasterze
protojerej Gawrił Markoski powiedział, że leczyli się t u chorzy umysłowo i inni:
„Ten monaster wraz z rozwojem monastycyzmu i w związku z innymi okolicznościa¬
mi stał się też szpitalem. Przyprowadzano t u wszystkich chorych, którzy cierpieli
na choroby umysłowe, a mnisi ich leczyli. Niektórzy z wyleczonych zostawali t u
i ofiarowywali swoje majątki. Przyprowadzali ich krewni".
6

Ważne miejsce w legendarnych podaniach zajmuje leczenie kobiet, które nie
mogą mieć potomstwa. Brak dzieci nie tylko wśród naszego ludu uważa się za
ogromne przekleństwo, w niektórych przypadkach - efekt ciężkiego grzechu.
Szczególne miejsce zajmuje t u sen, za pośrednictwem którego bezpłodnej kobiecie
wskazywany jest monaster św. Nauma, jako ten, który ma jej pomóc w zajściu w cią¬
żę. Pewnej kobiecie „śniło się, że ma pójść do św. Nauma. Poszła. Przyniosła dary
i długo się modliła. Niedługo potem zaszła w ciążę". Urodziła dziewczynkę. „Ten
dar dał mi święty N a u m - po 40 latach! - mówiła" (Risteski 1990, s. 72). W legen­
darnym podaniu Mam syna od świętego Nauma pewnej kobiecie umierały dzieci. We
śnie pojawił się jej białobrody starzec, który dał jej dziecko i powiedział: „To dziecko
jest dla ciebie darem od świętego Nauma. Pójdź teraz tylko do monasteru!" (Ris¬
teski 1990, s. 72). Po pobycie tam i ofiarowaniu różnych darów kobieta urodziła
syna. Urodzenie dziecka uważa się za dar od świętego i jego monasteru. W niektó¬
rych opowieściach dzieci otrzymują imię świętego: „Urodziła w następnym roku, na
dwa tygodnie przed świętem św. Nauma. N a chrzcie dała dziecku imię N a u m "
(Risteski 1990, s. 71).
W niektórych utworach ludowych rodzaj modlitwy zawiera jasne wezwanie
0 pomoc monasteru św. Nauma, a równocześnie przyrzeczenie obdarowania:
„Święty Naumie, spraw, aby nasza córka miała dzieci. Przyjadę z Walandowa, aby
cię obdarować!" lub „Przyniosła dary i długo się modliła. W k r ó t c e potem zaszła
w ciążę" (Risteski 1990, s. 72). Za pośrednictwem widzenia sennego pewien Turek
otrzymał syna. We śnie pojawił mu się człowiek, który powiedział: „Idź do monasteru św. Nauma i pokłoń się przed jego grobem" (Cełakoski 1997, s. 80). Turek ofia¬
rował monasterowi wiele darów.
W monasterze pomyślnie leczyli się niemi i głuchoniemi. W legendzie Niema
dziewczyna przemówiła dziewczynie pojawił się we śnie św. N a u m i poradził jej, aby
poszła do monasteru, gdzie zostanie uleczona. Pozostała tam przez jakiś czas
1 wykonywała wszelkie prace porządkowe. Pracowała od rana do wieczora i nie¬
ustannie modliła się d o świętego. W dniu, w którym minął rok p o b y t u w mona¬
sterze, dziewczyna przemówiła (Cełakoski 1997, s. 71).

6

Monaster św. Gawriła Lesnowskiego znajduje się we wschodniej części Republiki M a c e d o n i i ,

w o k o l i c y miasta Probisztip.

264

�Dar dla Boga

Syn pewnego muzułmanina z Ochrydy, według podania Opowieść o wyleczeniu
niemego, przez siedem lat był niemy W święto św. Nauma ojciec przyprowadził go
do monasteru i tu, dzięki modlitwie, dziecko przemówiło (Cełakoski 1997, s. 72).
Bohater legendy Głuchonieme dziecko także został wyleczony w monasterze, a gdy
urósł, przez rok pracował na jego rzecz (Cełakoski 1997, s. 73).
Z kolei pewien bardzo bogaty magnat długo i ciężko chorował, był sparaliżowa¬
ny i miał połamane nogi. N i k t nie mógł go wyleczyć. Lekarstwo znalazł w monaste­
rze św. Joakima Osogowskiego. N o g i mu wyzdrowiały jak gdyby nigdy nie były zła¬
mane. Wieść o t y m cudzie rozniosła się daleko, a z odległych miejsc przybywali cho¬
rzy i t u znajdowali lekarstwo. Człowiek ów bogato obdarował monaster: dał konia,
dwie pary wołów i 50 owiec. Takie przykłady można mnożyć.
Chrześcijańscy święci i ich monastery uzdrawiają nie tylko prawosławnych wier¬
nych, ale również wyznawców islamu. Zdrowie jest o wiele ważniejsze niż przyna¬
leżność religijna bądź etniczna. O tych wzajemnych relacjach między prawosław¬
nymi i muzułmanami tak napisał w 1854 r., w książce Macedonia w dziełach obcych
podróżników 1827—1849, rosyjski macedonista W i k t o r Grigorowicz:
Turcy

7

mają s z c z e g ó l n y szacunek d o ś w i ę t e g o u z d r o w i c i e l a u m y s ł o w o c h o r y c h ,

którzy zostali uchronieni przez monaster

[...]

C h o r z y szczególnie

psychicznie

c h o r z y T u r c y i chrześcijanie, p r z y c h o d z ą t u , aby p o ł o ż y ć się p r z y g r o b i e ś w i ę t e g o
z nadzieją u z d r o w i e n i a . . . ( G r i g o r o w i c z , za: R i s t e s k i 2 0 0 5 , s. 2 4 0 ) .

To samo zanotował Johan Han w 1863 r.:
O b o k g r o b u jest t u r e c k i e posłanie, na k t ó r y m m o d l ą się d o Boga [ . . . ] , - t u t a j r ó w n i e ż
m o d l ą się Turcy, p o n i e w a ż ś w i ę t y jest b a r d z o s z a n o w a n y z a r ó w n o w ś r ó d n i c h , jak
i w ś r ó d chrześcijan; o n i b a r d z o c z ę s t o p r z y c h o d z ą i modlą się p r z y grobie. A tureckie
k o b i e t y o b d a r o w u j ą m o n a s t e r i p r z y c h o d z ą d o niego, aby w y z d r o w i a ł y i m d z i e c i l u b
aby z ł o ż y ć świętemu jakieś p r z y r z e c z e n i e ( G r i g o r o w i c z , za: Risteski 2005, s. 2 4 0 ) .

O wielkim respekcie muzułmanów świadczy podanie Jak Turcy szanują św. Nauma: „Swoim szacunkiem dla św. Nauma Turcy często zawstydzają prawosławnych
chrześcijan. Rzeczywiście św. N a u m pomaga zarówno Turkom, jak chrześcijanom,
jeśli tylko zwracają się do niego o pomoc ze szczerą wiarą i modlitwą" (Risteski
1990, s. 69). Szczera wiara i modlitwa powodują, że chorzy zostają uleczeni bez
względu na swoją przynależność religijną czy etniczną.
Obdarowywanie przez uzdrowionego może mieć charakter czasowy, być jedno¬
razowe, ale może też być długotrwałą lub stałą praktyką. Zależy to od sytuacji ma-

7

Pojęcie „Turek" o d n o s i się t u nie t y l k o d o e t n i c z n y c h Turków, ale także d o muzułmanów ogólnie

[przyp. tłum].

265

�Tanas Wrażinowski

terialnej tych, którzy poczuli błogosławieństwo świętego i jego monasteru. Zamożni
najczęściej obdarowują stale i bogato. G d y sytuacja materialna nie pozwala obdaro¬
wywać w ten sposób, uzdrowieni obiecują służbę świętemu i monasterowi; służba
nie jest czasowo określona i może trwać od roku aż d o śmierci obdarowującego. N a
przykład: „Na znak wdzięczności za wyleczenie mężczyzna pracował w św. Naumie
aż d o ukończenia budowy konaków " (Risteski 1990, s. 75). L u b : „Potem ten czło­
wiek odszedł dobrowolnie i zaproponował igumenowi, że będzie służył w monaste­
rze do końca swego życia z wdzięczności dla św. Nauma" (Risteski 1990).
8

Według przekazów jednym z najbardziej znanych monasterów mających szcze¬
gólną moc uzdrowicielską jest monaster św. Nauma. Jest on znany nie tylko w na¬
szej ojczyźnie, ale również w krajach sąsiednich. Stanisław Krakow, przebywając
w monasterze w święto św. Nauma, zachwycony jego widokiem pisał:
W i e ś n i a c z k i z c h u s t a m i zawiązanymi p o d b r o d ą , panie z o d k r y t y m i t w a r z a m i i d z i e c i
c h o r e na straszną chorobę i o p ę t a n e p r z e z d u c h y n i e c z y s t e całą n o c s p ę d z i ł y z głowami
p o c h y l o n y m i n a d g r o b e m św. N a u m a , p o g r ą ż o n e w e śnie i w m o d l i t w i e . N i e w s z y s c y
m o g l i z b l i ż y ć się d o g r o b u , w i ę c leżeli w k r y p c i e p r z y c i ś n i ę c i j e d e n d o d r u g i e g o . A l e
i t a k n i e b y ł o w y s t a r c z a j ą c o miejsca d l a w s z y s t k i c h c h o r y c h . C i , k t ó r z y p r z y s z l i
o s t a t n i , r o z ł o ż y l i c h o d n i k i na p o d ł o d z e w c e r k w i i t u spędzili całą noc, o c z e k u j ą c
z d r o w i a i s p o k o j u . N a d r u c i e n a d g r o b e m wisiała masa s k a r p e t i r ę c z n i k ó w , d a r ó w dla
w i e l k i e g o n a u c z y c i e l a . C a ł y g r o b o w i e c m o c n o p a c h n i a ł d o p a l a j ą c y m i się świecami
i r o z g r z a n y m i ciałami. G d y r a n k i e m d z w o n y u d e r z a ł y na p o r a n n ą m o d l i t w ę , c h o r z y
w y c h o d z i l i ze szpitala ż ó ł c i , z m ę c z e n i i radośni [ . . . ] . D l a nas są t o n i e z r o z u m i a ł e
sprawy, w s z y s t k o t o wygląda na zabobony, p o n i e w a ż p o d w z g l ę d e m

duchowym

j e s t e ś m y p o n i ż e j p o z i o m u m a c e d o ń s k i e g o wieśniaka ( K r a k o w 1926, s. 5 9 - 6 0 ) .

Chorzy, którzy wychodzili z monasteru, mimo fizycznego wyczerpania byli ra¬
dośni, a t o znaczy, że poczuli łaskę świętego i monasteru. Autor podkreśla duchową
moc macedońskiego ludu, który właśnie w monasterach przez wieki tworzył swoją
ludową (religijną) i narodową kulturę.
Podobnie pisze znany serbski pisarz Branisław Nuszić: „Grób św. Nauma jest
najbardziej świętym miejscem tego monasteru także dla tych, którzy mieszkają w tym
regionie. W i e l u ludzi przychodzi d o grobu się położyć, ponieważ każdy wierzy, że
św. N a u m uzdrawia. Przyprowadzają t u : kaleki, ślepych, nierozumnych... Często
zostawiają chorych, aby przespali całą noc przy świętym grobie. G d y jest monasterska sława , wielu ludzi śpi przy grobie [ . . . ] , leżą w ciasnocie i każdy chce, jeśli nie
głowę, t o przynajmniej rękę lub palec, lub kawałeczek swojej odzieży położyć obok
świętego grobu i w ten sposób przespać t u tę noc" (Nuszić 1894, s. 103). M o c
9

8

Konaki -

zabudowania monasterskie, w k t ó r y c h znajdują się pomieszczenia

mieszkalne

mnichów, a także pokoje dla pielgrzymów i gości [przyp. t ł u m ] .
9

Sława (slava) - święto patrona. Sławę o b c h o d z ą poszczególni ludzie, całe r o d z i n y a także wsie,

cerkwie c z y monastery [przyp. t ł u m . ] .

266

�Dar dla Boga

uzdrowicielską monaster św. Nauma zawdzięcza przede wszystkim grobowi świę­
tego, znajdującemu się w samym monasterze, i celi, w której dawniej zamykano
chorych. Ważne są także dogodne warunki klimatyczne związane z położeniem
monasteru. Ale uzdrowicielską moc mają też monastery znane z życia macedoń­
skich pustelników: św. Joakima Osogowskiego, św. Gawriła Lesnowskiego, św. Pro¬
hora Pczinskiego , a także monaster Bogurodzicy Preczistej Kiczewskiej i inne. D o
tego przyczynia się także wielowiekowa tradycja ludowa. Ich moc uzdrowicielska
była znana już za życia pustelników i przetrwała po ich śmierci.
10

11

W macedońskich dziełach ludowych spotykamy również inną postać uzdrawia­
nia i obdarowywania monasterów. W czasach władania osmańskiego wiele mona­
sterów i cerkwi zostało zamienionych w meczety lub ograbionych. Święci patroni
ciężko karali tych, którzy próbowali okraść monastery. Najczęściej zostawali spara¬
liżowani. I tu znów pojawia się uzdrowicielska funkcja świętego, lecz już jako rezul­
tat skruchy: „Pasza się pokajał przed świętym Naumem i ofiarował cały majątek m o nasterowi" (Risteski 1990, s. 92). Sparaliżowani i uzdrowieni (sułtani, baszowie, t u ­
reccy dowódcy wojskowi) oprócz tego, że przyrzekali bogato obdarować monaster,
przysięgali też, że nie zostanie on zamieniony w meczet: „To jest święte miejsce, nie
będziemy go więcej nękać [ . . . ] . N i e mamy tyle siły by zniszczyć tę świętość" - ma­
wiali. „Na znak wdzięczności sułtan postawił krzyż tam, gdzie został sparaliżowa­
ny", „został postawiony znak turecki, żeby ta cerkiew nie została dotknięta przez Tur­
ków". „Pod monasterem jest jeden pomnik turecki, postawiony przez baszę, gdy mu się
zaczęło źle dziać po t y m , jak przyszedł podpalić monaster. Postawił go, żeby nikt
już więcej nie palił ani nie grabił, gdy wojska tureckie będą wracały". W innym warian­
cie sułtan z wdzięczności za uzdrowienie postawił słup, który nadal stoi przed m o ­
nasterem: „Marmurowy wysoki słup, jako znak wdzięczności za uleczenie. [ . . . ] N a
znak wdzięczności sułtan postawił też krzyż, tam na dole, gdzie doznał paraliżu
ręki. I ten krzyż stoi po dziś dzień" (Wrażinowski 2002, s. 314). Dostojnicy turec­
cy przyjmowali świętość monasterów słowami: „To jest miejsce święte! To był i b ę ­
dzie monaster!" (Risteski 1990, s. 92). O d tego czasu nikt już więcej nie napadał na
monaster, ponieważ wszyscy tyrani i rozbójnicy bali się kary świętych.
W tego t y p u legendarnych podaniach pojawia się więcej ważnych elementów re­
ligijnych: grzech polegający na próbie sturczenia monasteru lub na kradzieży skrucha
za próbę sturczenia monasteru lub za kradzież, miłosierdzie, które się objawia cudem
uzdrowienia, i obdarowywanie monasteru. Zgodnie z t y m triada: grzech, skrucha i da­
rowanie, dopełniona jest pojawieniem się miłosierdzia i cudu uzdrowienia. W rze¬
czywistości chodzi t u o dar za odkupienie za grzechy.

10

M a c e d o ń s k i monaster św. Prohora Pczinskiego znajduje się w południowo-wschodniej części

Serbii, w której granicach znalazł się p o I I w o j n i e światowej.
11

Monaster B o g u r o d z i c y Preczistej znajduje się w zachodniej części M a c e d o n i i , w o k o l i c y miasta

Kiczewo.

267

�Tanas Wrażinowski

Pojawia się t u też inna kwestia: grzech w etyce islamskiej. Islamizacja monasterów była regularną praktyką najwyższych dostojników muzułmańskich, a islam uspra¬
wiedliwiał takie działania. Grzech istnieje w chrześcijańskiej i - ma się rozumieć
- cywilizacyjnej etyce. Przedstawiciel islamu staje się świadomy grzechu dopiero,
gdy zostanie sparaliżowany i uzdrowiony przez świętego.
Skrucha za uczynione zło, według dogmatyki prawosławnej, jest świętą tajemni¬
cą. Jest t o lekarstwo na wszystkie grzechy. Miłosierdzie jest konsekwencją skruchy
i d o w o d e m wielkoduszności świętego. Jego funkcja uzdrowicielska znajduje swoje
znaczenie właśnie w miłosierdziu. Oczywisty wpływ ma t u Biblia. N a przykład
w Ewangelii św. Łukasza czytamy: „Uważajcie na siebie! Jeśli brat twój zawini, u p o m ­
nij go, i jeśli żałuje, przebacz mu!" (Łk 17, 2 - 3 ) .
Obdarowywanie monasterów i cerkwi z powodu ich uzdrawiającej mocy jest aktem
religijnym, za którego pośrednictwem zmienia się status chorego, umysłowo chorzy
stają się normalnymi ludźmi, niewidomi zaczynają widzieć, niemi przemawiają itp.
W komunikacji nawiązanej między chorym, a dokładniej światem świeckim, i świę¬
tym, czyli sferą sacrum, dokonuje się cud uzdrowienia. Jest to jedna ze specyficz¬
nych funkcji obdarowywania.
We wszystkich przytoczonych przykładach darowanie pojawia się jako epilog cudu
uzdrowienia. Sam cud w większości przypadków nie zaistnieje bez przysięgi obda¬
rowania lub wcześniejszej ofiary. Także jeśli nie wspomina się o darze poprzedzającym
cud lub po nim następującym, ten, k t o poszukuje pomocy i sam święty nie zapomi¬
nają o darach. Święty jest przekonany, że po dokonaniu cudu nastąpi obdarowanie,
które ma charakter dwustronny Darowanie pozostaje jednak w sferze bezczasowej.
N i e można również zapominać, że obdarowywanie monasterów i cerkwi ze
względu na ich funkcję uzdrowicielską jest także realną formą zaspokajania ich
potrzeb i znacznym wsparciem materialnym.
Z języka macedońskiego przełożyła Karolina Bielenin-Lenczowska

Bibliografia
Cełakoski N .
1997

Sweti Naum Ochridski czudotworec, Prilep

Cepenkow M . K .
1972

Makedonski narodni umotworbi. Predanija, t. 7, red. K. Penuszliski, Skopje

Czarnowski S.
1956

Podział przestrzeni i jej ograniczenie w religii i magii, w: Dzieła, t. 3, Warszawa

Daskałowa B.
1998

Prawosławnoto czudo - dar ili ispitanie, w: Darowe i sykrowiszta. Duchowna priemstwe¬
nost na Bałkanite - meżdunaroden uniwersitetski seminar za bałkanisticzni prouczwanija
i specializacii, Błagoewgrad
268

�Dar dla Boga

Fildiszewski P., Tuntew P
1985

Psichijatirski tradicii wo manastirot Sweti Naum Ochridski, O c h r i d

Georgijewa C.
1998

Qrjch, dar i iskuplenie w tradicionnata kultura na Bałkanite. Darowe i sykrowiszta.
Duchowna priemstwenost na Bałkanite, Błagoewgrad

Kowalski P
1994

Prośba do Pana Boga. Rzecz o gestach wotywnych, Wrocław

Krakow S.
1926

Kroz Jużnu Srbiju, Beograd

Nuszić B.D.
1894

Kraj obala Ochridskog jezera, Beograd

Risteski L.S.
2005

Kategoriite prostor i wreme wo narodnata kultura na Makedoncite. Matica makedonska,

Skopje
Risteski S.
1990

Legendi i predanija za sweti Naum,

Skopje

Sotiroski P.
1996

Leczebnite tradicii pro manastirot Sw. Naum, 1100 godini od hirotoniziranieto na sweti
Kliment wo episkop i doagjanieto na sweti Naum wo Ochrid, O c h r i d
Stojczewska-Antik' W
1982

Kliment i Naum Ochridski wo narodnata tradicija, Skopje

Swirak M .
1989

Dariwanje kruhom u obiczajima Hrvata, Winkowci, Zagreb

Trzcionkowski L.
2005

U źródeł teorii ofiary, w: Esej o naturze i funkcji ofiary, red. H . H u b e r t , M . Mauss,
Kraków
Wrażinowski T
2002
Makedonska narodna mitologija, Etnografski ifolklorni materijali, współpraca: L.S. Ris­
teski, W Karadżoski, L . Simoska, Skopje
Ynkowa W
1998
„I wyrna złatoto, a czaszata zadyrża...". Darowe i sykrowiszta. Duchowna priemstwe­
nost na Bałkanite, Błagoewgrad

2Ó9

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6804" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6784">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/351d38276546c7321290fe58bd01ef12.pdf</src>
        <authentication>7b6416ed9a54e7c04f63de6840f7c7b9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81014">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6630</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81015">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81016">
                <text>2016</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81017">
                <text>bolszewizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81018">
                <text>rewolucja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81019">
                <text>przemoc</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81020">
                <text>wspólpraca</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81021">
                <text>dar</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81022">
                <text>socjalizm</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81023">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6198</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81024">
                <text>Demokracja i krytyka bolszewizmu = Démocratie et critique du bolchevisme / Laboratorium kultury</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81025">
                <text>Laboratorium kultury 5 (2016) Marcel Mauss, Red. Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Emilia Wieczorkowska s.43-67</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81026">
                <text>Dzimira, Sylvain</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81027">
                <text>Pisarek, Adam ( red. nacz.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81028">
                <text>pol., franc.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81029">
                <text>grupakulturalna.pl</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81030">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81031">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81032">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81033">
                <text>5

Laboratorium Kultury 5 (2016)

2016
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl
tytuł artykułu:
Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać bez masakry[Démocratie et critique
du bolchevisme. Qu’il faut savoir s’opposer sans se massacre]
autor / autorzy:
Sylvain Dzimira
źródło:
„Laboratorium Kultury” 5 (2016), s. 43–67
wersja pdf:
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl/pdf/LK-2016-3_dzimira.pdf
afiliacja autora / autorów:
Université Paris-Est Créteil Val de Marne
słowa klucze:
bolszewizm, rewolucja, przemoc, współpraca, dar, socjalizm
abstrakt:
(na początku artykułu)
article title:
Democracy and critique of Bolshevism. How to express objection without massacre
author / authors:
Sylvain Dzimira
source:
„Laboratorium Kultury” 5 (2016), pp. 43–67
pdf version:
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl/pdf/LK-2016-3_ dzimira.pdf
institutional affiliation:
Université Paris-Est Créteil Val de Marne
keywords:
bolshevism, revolution, violence, cooperation, gift, socialism
summary:
(at the end of the article)
42

�Sylvain Dzimira

Université Paris-Est Créteil Val de Marne

Demokracja i krytyka bolszewizmu.
Umieć się przeciwstawiać bez masakry
[Démocratie et critique du bolchevisme. Qu’il faut savoir s’opposer sans
se massacre]
Rozdział książki: Sylvain Dzimira, Marcel Mauss: savant et politique, Editions La Découverte/
M.A.U.S.S., Paris 2007 w tłumaczeniu Eweliny Pępiak.

Abstrakt
Rozdział książki Sylvaina Dzimiry porusza temat ideologicznego podziału pomiędzy demokratycznym socjalizmem, po którego stronie autor się opowiada, oraz brutalną walką o władzę wewnątrz komunistycznej frakcji francuskiej partii socjalistycznej w 1920 r. W tomie zatytułowanym
Ecrits Politiques udało się zebrać wszystkie eseje polityczne Maussa, dzięki czemu Dzimira rzucił
światło na aktywizm Maussa.
Słowa klucze: bolszewizm, rewolucja, przemoc, współpraca, dar, socjalizm

K

iedy bolszewicy i ci, którzy przyłączyli się do ich (względnego) sukcesu
w Rosji zaczęli nabierać na sile w ruchu socjalistycznej Międzynarodówki,
Marcel Mauss dokonał krytyki propagowanej przez nich przemocy i ortodoksji,
w praktyce oznaczających pogardę dla zasad demokracji.
43

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Nikt nigdy nie zarzuci mi, że jestem bolszewikiem – pisze na łamach „L’Humanité”, gdzie
zaczynają oni również coraz częściej zabierać głos – oznaczałoby to zdradę wobec samego
siebie. Obrona bolszewizmu byłaby zaprzeczeniem ideału życia skromnego, które poświęciłem, poza moim zawodem i nauką, niestrudzonej obronie ideałów republiki w wydaniu
francuskim i postępowi socjalizmu, nieprzerwanej aktywizacji ruchu robotniczego1.

Po rozłamie w obrębie Partii2 w 1920 r. i podziale na frakcję komunistyczną,
sprzyjającą dyktaturze proletariatu, zainspirowaną i umocnioną wydarzeniami
w Rosji oraz odłam określany jako reformistyczny i demokratyczny, Mauss zaciera ręce:
Teraz kiedy poświęciwszy wewnętrzny spokój naszej partii zyskaliśmy ład, wolność, Republikę i postęp społeczny, nie grozi nam etykietka bolszewików przypinana przez burżuazyjnych wrogów naszych ideałów3.

Poza bolszewizmem, potępia on wszystkie formy rządów i wszystkie doktryny antydemokratyczne. W 1924 r., kiedy demokracja w Niemczech broni
się jeszcze przed hitleryzmem, Mauss wyraża optymizm: „Teoretycy przemocy
i antyparlamentaryzmu, bolszewicy i faszyści, ci od Mussoliniego i ci od Lenina, ci od Daudeta i ci od Hitlera, skończą na teoretyzowaniu.”4 Jest socjalistą,
a jego socjalizm jest głęboko demokratyczny. Nigdy nie rozstanie się on z tymi
poglądami. Jako student w Bordeaux należał co prawda do POF, partii guesdistowskiej5, następnie do POSR6, lecz w 1928 r. pisał, że co najmniej od 1895
r. nie sprzyjał jej poglądom i już wtedy kierował się w stronę ruchu syndykalistycznego i kooperatywnego, przyciągającego anarchistów zaangażowanych
w walkę o wolność7. Tymczasem, nie bez znaczenia jest przypomnienie dzisiaj,
kiedy mamy już za sobą doświadczenia totalitaryzmów socjalistycznych XX w.,
że projekt socjalistyczny, projekt marksistowski został stworzony w duchu demokratycznym. Dla Maussa, już w jego młodości, socjalizm i demokracja to dwie
1
M. Mauss, Przed kongresem. Podwójne pytanie, grudzień 1920, w: M. Mauss, Ecrits politiques. Textes réunis
et présentés par Marcel Fournier, Paris Fayard 1997, s. 364. Wszystkie kolejne przywołania pism Marcela Maussa
pochodzą z powyższego zbioru pism [tłumaczenia polskie cytatów i tytułów poszczególnych pism – E.P.]
2
[SFIO – Section Française de l’Internationale Ouvrière: Oddział Francuski Międzynarodówki
Robotniczej, powstały w 1905 r. w wyniku fuzji poprzednich socjalistycznych partii Francji – przyp. tłum.].
3
M. Mauss, Do Moskwy, 15 stycznia 1921, s. 379.
4
M. Mauss, Demokracja socjalistyczna, 6 maja 1924, s. 685.
5
[ Jules Guesde – zwolennik socjalizmu walczącego, oponent Jeana Jaurèsa – przyp. tłum.]
6
[Partii Ouvrier Socialiste Révolutionnaire – Rewolucyjna Socjalistyczna Partia Robotników – przyp. tłum.]
7
M. Mauss, Portrety, ok. 1928, s. 740.

44

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

„koncepcje”, które się wzajemnie uzupełniają. Prawdziwy socjalizm może być
tylko demokratyczny, a demokracja realizuje się poprzez socjalizm. Ściślej rzecz
biorąc, młody Mauss demokrację postrzega jako ideał nieosiągalny. Należy wręcz
dodać, że w 1903 r. ocenia socjalizm jako drogę ku ideałowi demokratycznemu8.
W 1924 r., w którym ukazał się Szkic o darze, jego inny tekst, zatytułowany Demokracja socjalistyczna opublikowany w magazynie „Le Populaire”, potwierdza tę
identyfikację demokracji i socjalizmu. Konstatując triumf znacznej części partii
socjalistycznych w Europie, Mauss pisze:
Socjaldemokraci mogą sobie pogratulować. Poprzez tę grupę rozumiem tu tych, którzy podążając śladami Jeana Jaurèsa, nigdy nie brali pod uwagę rozdziału socjalizmu i demokracji,
dla których demokracja jest niezbędnym elementem socjalizmu, a socjalizm warunkiem
trwałości i sukcesu demokracji9.

W istocie, Jean Jaurès był dla Maussa uosobieniem socjalizmu demokratycznego i o nim też Mauss pisał, iż
jest on symbolem demokraty, republikanina, obrońcy praw, socjalisty, a nie proletariatczyka. I nikt bardziej niż on nie potępiał przemocy, tyranii jakiejkolwiek
klasy społecznej, terroru w jakiejkolwiek formie i jakiejkolwiek próby zamachu na
praworządność10.

W tym samym artykule Mauss potępia „potężne kłamstwo” komunistów
w Moskwie, którzy nazywają się socjalistami.
Pacyfistyczny ideał Maussa również odpowiada obronie demokracji.
Ktoś powie, że to błędne koło? Pokój nigdy nie może nastąpić w warunkach niedemokratycznych, lecz demokracja ze swej strony nie może zaistnieć bez pokoju. Odpowiemy
zatem: błędne koło istnieje tylko w logice. W praktyce, możemy działać na dwa fronty.
Trzeba dokonać nieludzkiego wysiłku, by ocalić i pokój, i demokrację naraz11.

8
„Po przeczytaniu tej książki (Demokracja i organizacja partii politycznych Ostrogorskiego) odrzucenie
fetyszyzacji demokracji po to, by wreszcie w nią uwierzyć, jest nieuniknione. I stworzyć, kiedy nadejdzie
czas, najlepszy z możliwych rząd ludu w służbie ludowi (du peuple par le peuple). Naturalnie, nikt nie zakłada,
iż ten rząd mógłby kiedykolwiek być rządem doskonałym”. M. Mauss, recenzja książki Moiseja Jakowlewicza
Ostrogorskiego, 1903.
9
M. Mauss, Demokracja socjalistyczna…, s. 686.
10
M. Mauss, Socjalizm i bolszewizm, luty 1925, s. 703.
11
M. Mauss, Konflikt francusko-niemiecki, 1 czerwca 1913, s. 109.

45

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Obrona demokracji, nieodłączna od pacyfizmu i socjalizmu, należy zatem do
normatywnego uniwersum Maussa. Nabiera ona na sile za sprawą ewidentnej
zdrady demokracji przez bolszewików, którzy wszak również przybierają miano socjalistów. To właśnie potępienie bolszewizmu pozwala nam zrozumieć
wizję demokracji socjalistycznej proponowaną przez Maussa i jej związek
z moralnością daru12.

Potępienie bolszewizmu
Mauss dokonuje krytyki bolszewizmu przede wszystkim w imię demokracji.
Ponieważ dobrze znamy ten aspekt doktryny bolszewickiej, jakim jest pogarda Rosjan dla
demokracji; ponieważ już przed wojną rozpoznaliśmy tę cechę walki bolszewickiej, dlatego
też od razu odżegnaliśmy się od herveizmu13 i syndykalistów, którzy się nim kierowali14.

Mauss pisze, że ów kierujący się przemocą „system idei i czynów” wzbudza
jego „najgłębszą odrazę”15. Poprzez pogardę dla idei demokratycznych, terror,
morderstwa i deportacje, system ten nie tylko usytuował się „poza prawem moralnym, lecz przede wszystkim wyrzekł się podstawowych zasad rozwagi politycznej”16. W 1922 r. identyfikuje ów problem następująco:
z jednej strony mamy zwolenników przemocy i dyktatury, a z drugiej strony socjalistów przekonanych, iż socjalizm jako ustrój nie ma racji bytu, ani szans przetrwania
w obrębie żadnego narodu, który nie okaże dlań poparcia poprzez konsensus większości
społeczeństwa17.

W tym też duchu, jako demokrata, Mauss zwalcza bolszewizm. Moralność daru
uczy nas, by umieć się przeciwstawić bez masakry. Możemy zatem dostrzec
spójność pomiędzy potępieniem bolszewików i jednocześnie uznaniem ich
„szlachetnych pobudek”, które przewijają się przez dyskusję, w którą Mauss
12
Pisma polityczne Maussa nie pozwalają nam dostrzec doraźnego związku między jego walką w imię
demokracji a zaangażowaniem przeciwko faszyzmowi.
13
„Rozłam pomiędzy socjalistami demokratycznymi i komunistami następuje jeszcze przed [kongresem
socjalistycznym] w Tours” – uściśla Mauss.
14
M. Mauss, Do bolszewików, 9 grudnia 1922, s. 489.
15
Tamże, s. 490.
16
M. Mauss, Rozważania na temat przemocy. III. Przemoc bolszewicka. Bilans terroru. Jego porażka,
17 lutego 1923, s. 521.
17
Tamże.

46

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

się angażuje. Chodzi tu o podtrzymanie zasady „złotego środka”18, nawet jeśli
wymaga to radykalnej krytyki19. Mauss posuwa się wręcz do organizowania
wzajemnych debat:
Nawet jeśli według nas okazali się słabi w teorii i w praktyce, naszym zamiarem nie jest
nałożenie na nich anatemy. Tego typu postępowanie zastawiamy neofitom, my zaś jedynie
zastrzegamy sobie prawo do oceniania ich działań, podobnie jak oni ewidentnie oceniają
nasze20.

Wymieniwszy te aspekty bolszewizmu, które szczególnie go rażą (podczas
gdy inne wzbudzają jego uznanie), Mauss pisze: „Nie ma powodu, byśmy ich
ekskomunikowali z wielkiej Ekumeny socjalistycznej [...], ale nie zamierzamy
też całować ich stóp, jeśli uważają się za jej papieży”21. Innymi słowy, jak każdy dobry demokrata, Mauss uważa bolszewików za przeciwników, z którymi
można podyskutować, nie zaś za wrogów, których należy unicestwić.
Od jego pierwszych pism politycznych – „Action socialiste”, datowanych na
1899 r., jest jasne, że rewolucja socjalistyczna, jaką Mauss sobie wyobraża, nie
jest rewolucją marksistów; po pierwsze, nie jest rewolucją dokonaną siłą, lecz,
jak zauważyliśmy wcześniej, ma to być rewolucja moralna, rewolucja w sposobach postrzegania, myślenia i działania, która już się dokonuje – przede wszystkim w robotniczych kooperatywach i syndykatach. Rewolucja moralna jest już
w pewnym sensie wprawiona w ruch, pozostaje tylko ją wspomóc demokratycznymi metodami. Marksiści chcą ją natomiast zapoczątkować siłą. Mauss,
chociaż używa pewnych ogólnych zwrotów z ich słownika (zniesienie systemu
płacowego, usunięcie kapitalizmu, rozpad społeczeństwa burżuazyjnego, walka
klas), z pewnością nie pojmuje ich w ten sam sposób, co sami marksiści. Po
roku 1910 odczuwa potrzebę rozprawienia się z marksistowskim konceptem
rewolucji opartej o walkę zbrojną. Czyni to, ponieważ kontekst wreszcie pozwala
na potępienie tej idei – można wnioskować, że wcześniej byłby niezrozumiany
w środowisku socjalistów.
W 1899 r. autor Szkicu o darze podejmuje się wyjaśnienia dokonującej się
rewolucji moralnej, w sposób naturalny odzwierciedlającej moralność daru:

M. Mauss, Do bolszewików…, s. 489.
Przypomnijmy, że poglądy Maussa, jego oddanie ideałom demokracji, zdaje się potwierdzać także,
przynajmniej z jego punktu widzenia, nikomachejską drogę środka.
20
Tamże.
21
Tamże.
18

19

47

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

moralności wspólnoty dbałej o przetrwanie wszystkich jej członków, która wymaga od nich „poddania i poświęcenia” przy jednoczesnym wysiłku ku polepszeniu ich losu i stworzeniu lepszych warunków życia. Wizja ta staje się jasna przy
założeniu, że wspomniane poświęcenie nie zakłada samoofiary. Dwadzieścia
pięć lat później Mauss odnajdzie w darze uniwersalną zasadę antropologiczną,
inspirującą rewolucję moralną zdolną przybrać kształt ogólny, a zarazem wszechogarniający. Jak wkrótce zobaczymy, każdy z tych wymiarów – empiryczny, polityczny, ekonomiczny – krytyki bolszewizmu, którą Mauss formułuje w imię
socjalizmu i demokracji, może z powodzeniem być rozumiany jako teoretyczny
i moralny wymiar Szkicu o darze22.

Krytyka empiryczno-moralna: kwestia kooperatywy
Rosyjscy bolszewicy „odżegnując się od wszystkiego, co wiąże się z wolnym stowarzyszaniem, od wszelkiej indywidualnej inicjatywy”23, w ciągu pierwszych
dwóch lat swych rządów, w niewielkim stopniu wspierali (a wręcz podważali)
ruch kooperatyw24 (będący według Maussa uprzywilejowanym kierunkiem
socjalistycznej rewolucji moralnej). I to pomimo, że „Rosja, poprzez ogrom
swego terytorium, stosunkowo słabo rozwinięty kapitalizm, ugruntowaną tradycję komunizmu i kooperatywizmu jest idealnym gruntem dla powstania
kooperatyw”25. „Ich rozrost – pisze Mauss w tonie lirycznym – przypomina
dziką, spontaniczną roślinność, wybujałą na południoworosyjskim stepie kiedy
stopnieje śnieg”26. Rozwój kooperatyw był „tak gigantyczny, iż niemal stanowił
remedium na zawodny kapitalizm”27. Mauss zauważa, że „kooperacja rozwinęła
się w najwyższym stopniu w tych częściach Rosji, którym udało się uniknąć,
do czasu, sowieckiego jarzma” – na Syberii, na południu Rosji, na Kaukazie
22
Ta krytyka przybiera również wymiar teoretyczny, o którym pisaliśmy w rozdziale 4. [S. Dzimira, Marcel
Mauss, savant et politique, M.A.U.S.S./Decouverte, Paris 2007. Niniejszy tekst jest przedrukiem 8. rozdziału
tej książki – przyp. tłum], i który wystarczy tutaj skrótowo przywołać. Bolszewizm opiera się na „marksizmie
całościowym, niewiele różniącym się od skrajnego marksizmu” (M. Mauss, Przed kongresem, 10 grudnia 1920)
z którym Mauss nie utożsamiał się z uwagi na jego ekonomizowanie i utylitaryzm. Ów teoretyczny utylitaryzm,
wzmacnia wręcz sposób postrzegania i myślenia, z którego należy zdaniem Maussa zrezygnować.
23
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. IV. Przemoc bolszewicka. Walka z klasami rządzącymi,
24 lutego 1923, s. 525.
24
M. Mauss, Do bolszewików, 9 grudnia 1920. Bolszewicy planowali „zniszczyć” ten typ organizacji na
rzecz „jedynej kooperatywy”, zanim zostali zmuszeni oficjalnie je przywrócić – przede wszystkim na użytek
chłopstwa – biorąc pod uwagę katastroficzne skutki ich zniesienia, stanowiące zagrożenie dla całej populacji.
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. IV. Przemoc bolszewicka. Walka z klasami rządzącymi, s. 520.
25
M. Mauss, Rosyjskie kooperatywy, marzec–kwiecień 1920, s. 275.
26
Tamże.
27
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. IV. Przemoc bolszewicka. Walka z klasami rządzącymi, s. 520.

48

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

i w republice Archangielska28. W pewnym sensie, to właśnie kooperatywy ocaliły bolszewików, podtrzymując ekonomię, do której zniszczenia przyczyniały
się ich brutalne działania, siejące klimat ogólnego niezadowolenia.
Ten opór kooperatywy zawdzięczają, zdaniem Maussa, niezależności politycznej, sprawiającej, iż od początku ich istnienia – usytuowanego przezeń w latach 1880–1890 – nie stały się nigdy instrumentem władzy; w tym sensie były
„apolityczne” i stanowiły niemal „państwo w państwie”29. Stąd zresztą wnioskuje, że ten właśnie kierunek należałoby obrać także we Francji: „Nigdy nie
podporządkujemy się tym, którzy chcieliby, by nasz ruch służył interesom innym
niż ustanowienie kooperatyw w handlu i przemyśle, w produkcji i dystrybucji
dóbr”30. Co stwierdziwszy, Mauss rozpoczyna wskazywanie na podobieństwa
pomiędzy społeczeństwami archaicznymi, prymitywnymi formami „wymiany”
i ruchem kooperatywnym:
Sytuacją typową dla kooperatyw jest, że nagromadzone dobra służą wspólnocie na dwa
sposoby. Ta forma uprawiania handlu z jednej strony przypomina najprymitywniejszą
jego formę – wymianę dokonywaną bez udziału środków płatniczych. Lecz z drugiej
strony, poprzez swą formę organiczną i społeczną, reguluje ona ceny i zachodzące
wymiany, chroni przed spekulacją, reguluje nie tylko konsumpcję, ale też całościową
produkcję w obrębie wspólnoty i w ten sposób jawi się nam jako doskonalsza forma
działalności ekonomicznej31.

( Jego opinia na temat używania monety w społeczeństwach archaicznych
jest tutaj skrótowa w porównaniu ze Szkicem… i nie ma póki co mowy o darze,
a raczej o wymianie (troc), którą pojmuje tutaj jako targ bez wymiany pieniężnej
– przypuszczenie, które będzie przedmiotem krytyki w Szkicu…).
Ponadto, potępia również sposób, w jaki Sowieci obchodzą się z Wholesale,
największą angielską kooperatywą tamtych czasów: odmówili oni mianowicie
honorowania długów, zaciągniętych przez kooperatywy rosyjskie przed rewolucją bolszewicką. Krytyka ta dobrze wpisuje się w moralność daru, która wymaga
uznania i spłacenia długów, także natury handlowej – bo nie mają one nigdy
natury wyłącznie komercyjnej. Co gorsza, poprzez takie postępowanie Sowieci
28
M. Mauss, Rosyjskie kooperatywy, marzec-kwiecień 1920, s. 276. [Chodzi zapewne o obwód archangielski,
który był jednym z rosyjskich bastionów antybolszewickich i został przyłączony do Rosji sowieckiej w 1920 r.
– przyp. tłum.]
29
Tamże, s. 289.
30
Tamże, s. 290.
31
Tamże, s. 297.

49

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

łamali warunki umożliwiające jakąkolwiek wymianę pomiędzy kooperatywami
angielskimi, szkockimi, francuskimi, etc. i rosyjskimi, a mianowicie zaufanie co
do woli spłacenia długów i poszanowanie dla umowy słownej. Karząc lokalne
kooperatywy za wcześniejsze stosunki z carską Rosją, Sowieci zagrażają rozwojowi socjalizmu w tych krajach32. Tymczasem w Anglii przystąpiono do rozmów
dotyczących możliwości kontynuacji współpracy z ARCOS, kooperatywą sowiecką. Dyskusja podjęta przez sir T. Alle, prezesa rady Wholesale, rzuca światło
na rzeczywiste szanse współpracy:
Zasadniczą kwestią było sprawdzenie, czy transakcje te mogły być przeprowadzone metodami czystego socjalizmu na poziomie państwa, czy też metodami kooperatyw opartymi
na wolnej woli i chęci stowarzyszenia. Wolna kooperatywa w Rosji została zniszczona
przez rząd Sowietów.

„No i proszę!”, dodaje Mauss w swoim raporcie33.
W końcu, poprzez zniesienie „ciał pośrednich”, które składały się głównie na
korporacje, bolszewicy stworzyli, jak określił to Durkheim, anomiczne „socjologiczne potworności”. W rzeczy samej, przeistoczywszy Rosję sowiecką w sumę
jednostek rozproszonych i ubezwłasnowolnionych przez przerośnięte państwo,
w społeczeństwo jednocześnie jednostkowe i etatystyczne,
pozbawili samych siebie niezbędnego aparatu moralnego: sterroryzowali i pogwałcili
prawa grupy ludzi wykwalifikowanych, którą doprowadzili niemal do upadku, osłabili tę
grupę, która miała być z zasady dźwignią rewolucji, a jednocześnie realnym podmiotem
produkcji, która składała się z rzeczywistych posiadaczy i w ten sposób minęli się z celem,
którym była zbiorowa organizacja produkcji34.

Dla Maussa bolszewicka destrukcja kooperatyw i spowodowany nią chaos,
jest potwierdzeniem opinii jego wuja o miejscu grup zawodowych w życiu
moralnym społeczeństwa: „Hipotezy Durkheima dotyczące moralnej i ekonomicznej wartości grupy pracowników wykwalifikowanych uzyskały całkowite
potwierdzenie w doświadczeniu bolszewickim”35.

M. Mauss, Angielskie kooperatywy i Sowieci, 18 czerwca 1921, s. 422.
Tamże, s. 422.
34
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu, 1924, s. 540–541.
35
Tamże, s. 544.
32
33

50

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

Krytyka moralno-polityczna: przemoc jako błędny wybór
Bolszewizm „jest wyłącznie metodą działania i formą ustanowienia partii”, a jego
„zasady są jedynie formalne i polityczne: sekretność, dyscyplina, centralizacja,
przemoc, oraz, w razie zwycięstwa, terrorystyczna dyktatura skierowana przeciwko ubezwłasnowolnionej większości”36. Mauss potępia rządy przemocy oraz
sekciarskie praktyki, opierające się na braku tolerancji wobec każdego, kto się
z nimi nie zgadza, podważające podstawowe zasady demokracji. „Akty przemocy i samowoli, których się dopuszczają, zawsze budziły w nas moralny opór”37,
podkreśla. Ponadto, istnieje niebezpieczeństwo natury politycznej:
Ich cyniczna idea, wedle której „cel uświęca środki” każe nam postrzegać ich także jako
stosunkowo przeciętnej rangi polityków. Ich oportunizm, podziwiany przez zwolenników,
jest dla nas formą zhańbienia socjalizmu38.

Przemoc nie jest nawet dla nich środkiem – stała się celem39.
Służąc im również jako taktyka polityczna, przemoc ta jest godna potępienia,
ponieważ okazuje się nieskuteczna, a nawet „kontr-produktywna”, finalnie stając
się narzędziem burżuazji, jak miało to miejsce we Włoszech. W istocie, przemoc
rodzi przemoc: we Włoszech przemoc socjalistów zgromadzonych wokół idei
leninowskich powołuje przemoc Fasci, odłamu bojowników pod przywództwem
Mussoliniego, niegdyś socjalisty. Ostatecznie zwolennicy przemocy są zmuszeni
ją potępić, jak zrobiła to włoska partia socjalistyczna po dwóch latach wojny
domowej, kiedy już „tyle krwi przelano, tylu cierpień doświadczono, tyle zniszczenia zasiano, kiedy już zamknięto fabryki, zorganizowano lokaut, oblężono
wsie, po kontr terrorze brutalniejszym niż poprzedzający go terror”40. Kiedy już
dobiegł końca miesiąc pertraktacji i combinazioni między socjalistami i faszystami, rządy burżuazji zostały ugruntowane. Koniec końców, nikt już nie pochwala przemocy we Włoszech 1921 r.; nikt poza komunistami, którzy „nadal żyją
marzeniami o rozlewie krwi i terrorze... na rachunek Moskwy, ale z pożytkiem
dla burżuazji”41.
W oczach Maussa bolszewizm – podobnie jak faszyzm – nie jest doktryną,
lecz metodą działania opartą na przemocy, afiszującej się już u George’a Sorela
M. Mauss, Przed kongresem. Podwójne pytanie, 10 grudnia 1920, s. 362.
M. Mauss, Do bolszewików, 30 kwietnia 1921, s. 405.
38
Tamże.
39
Socjologiczna ocena bolszewizmu, Przegląd metafizyki i moralności, 1924, s. 547.
40
M. Mauss, Koniec przemocy we Włoszech, 16 lipca 1921, s. 432.
41
Tamże, s. 433.
36
37

51

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

w Rozważaniach o przemocy, jej apologii. Podkreślając, że zarówno u Lenina, jak
i Mussoliniego dostrzega zapożyczenia od Sorela, uznaje jednak, że ten ostatni
mógłby być z nich dumny! Zgodnie ze swym zwyczajem stara się też wyciągnąć
naukę z bieżących wydarzeń, między innymi taką oto, że przemoc nie pozostaje
bez związku z demokracją. W pewnym sensie zajmuje ona puste miejsce po demokracji, z winy demokratów.
W gruncie rzeczy, faszyzm i bolszewizm są jedynie epizodami politycznymi w życiu narodów niewystarczająco politycznie wyedukowanych. Przemoc, w Rosji jak i we Włoszech,
odegrała taką rolę, gdyż nie było tu jeszcze opinii publicznej, edukacji obywatelskiej, krótko
mówiąc, obywateli42.

Zanim stały się reżimami politycznymi, rządami idei, faszyzm i bolszewizm
były w pewnym sensie stanami społeczeństwa, którego członkowie tkwią
w błędnym kole przemocy, gdyż nie nauczyli się sobie przeciwstawiać bez
masakry, nie wykształcono w tych społeczeństwach etosu demokratycznego43.
„Te działania to akty brutalności, a nie wyraz myśli politycznej”, pisze Mauss44.
Na potwierdzenie wystarczy przypomnieć, iż we Włoszech wielu bolszewików
stało się faszystami i odwrotnie: idee są mało ważne. Liczy się tylko przemoc.
Nie oznacza to, że Mauss nie rozpoznawał w działaniach bolszewików ambicji
„stworzenia nowego ustroju ekonomicznego, moralnego; prawnego, a nawet
religijnego”45. Wręcz przeciwnie. Ale projekt ten zasadzał się na fundamentalnym
błędzie, „[…] wierze, że można stanowić prawa na mocy dekretów, wywierając
przemoc, że można prowadzić interesy bez zgody i zaufania stron”46. Według
Maussa, nie trzeba więcej niż dar, aby żywić nadzieję na ustanowienie trwałego
systemu. Względną, skądinąd, długotrwałość rządów bolszewików wyjaśnia on
po części ich ustępstwami, czynionymi wobec chłopstwa, kooperatyw, kupców,
a nawet kapitalistów w zakresie wolności robienia interesów.
Sądząc, że przemoc może być fundamentem trwałego projektu społecznego,
bolszewicy nie tylko popełnili błąd antropologiczny, ale wykazali wielką głupotę
polityczną:
M. Mauss, Faszyzm i bolszewizm. Rozmyślania na temat przemocy, 3 lutego 1923, s. 512.
O wadze znajomości etosu spontanicznie dzielonego pomiędzy wszystkimi członkami wspólnoty poucza
Szkic…
44
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. II. Przemoc bolszewicka. Jej natura. Jej wymówki, 10 lutego 1923,
s. 514.
45
Tamże, s. 514.
46
Tamże, s. 515.
42
43

52

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

Jeśli istnieje jakiś pewnik, to jest nim niemożność dokonania rewolucji społecznej
bez inteligencji, przeciw najaktywniejszym klasom społecznym kraju47, przeciw
instytucjom, które są w nim najcenniejsze, stanowiąc o istocie sukcesu. Zaś bolszewizm był wrogi wszelkiej wolnej myśli w kraju. Zwalczał klasę chłopską, klasę
robotniczą, której sami Sowieci stanowią przecież ekskluzywny i bezpośredni
wyraz. Zniszczył, niejako dla zabawy, wszystkie instytucje i ugrupowania polityczne, ekonomiczne [takie jak kooperatywy, zwłaszcza rolnicze – S.D.], które go
przyćmiewały swoją możliwością stworzenia zasadniczych podwalin socjalizmu
działającego w sposób niewymuszony48.

Prześladując wolność i wolne stowarzyszenia, depozytariuszy moralności
socjalistycznej, bolszewicy podcięli gałąź, na której siedzieli!
Takiemu ortodoksyjnemu podejściu Marcel Mauss przeciwstawia inny sposób zaangażowania się w partię socjalistyczną: poprzez poszanowanie podstawowych zasad demokracji i konflikt bez konieczności ustępstw ze strony rywali,
pozostających jednocześnie przyjaciółmi… I przypomina, że owa demokratyczna koncepcja aktywizmu socjalistycznego jest bardziej zgodna z ideałami
socjalizmu demokratycznego:
Przyznaję, że różnimy się od siebie pod każdym względem. […] Przyznaję też, że bolszewicy
należą do tej samej partii, co ja i są w niej większością, do tej samej Międzynarodówki i też są
tam większością. Ale jeśli [bolszewicy] chcą dorzucić klątwę, jaka na nich spadła do partii,
która nas łączy, to oni będą musieli opuścić partię i ja za nich nie poręczę. Ponieważ oznaczałoby to zapomnienie tradycji, na którą Guesde, Jaurès i Vaillant skierowali moje kroki; tradycji
zarazem rewolucyjnej i republikańskiej, która nie ma nic wspólnego z fatalizmem mienszewików, ale jest tolerancją i aktywnością. To oznaczałoby zaprzeczenie samemu sobie49.
47
Przypomnijmy, że Mauss rozumie ten związek z klasami rządzącymi, których część stanowi burżuazja,
w trybie daru agonistycznego. Ideą jest tu spór na obszarze hojności. Jeśli [bolszewicy – przyp. tłum.] nie podejmą
wyzwania, historia zachowa być może ten dowód ich skąpstwa i małostkowości. Jeśli je podejmą, świat obierze
drogę socjalizmu. Owa perspektywa otwierająca możliwość współpracy z burżuazją w dziele socjalizmu pojawia
się na każdym etapie historii ruchu robotniczego, od Saint-Simona, Fourriera i „lirycznej iluzji 1848” [ideał
zjednoczenia klas w walce o społeczeństwo braterskie wyzbyte przemocy, obecny w historiografii Wiosny Ludów,
zwłaszcza u Lamartine’a i Micheleta – przyp. tłum.]. Srogie represje, które nastąpiły po 1848, a jeszcze później
„krwawe dni” Komuny Paryskiej, z czasem doprowadziły do osłabienia tej idei. Odżyła ona jednak z nadejściem
Trzeciej Republiki w formie socjalizmu demokratycznego B. Malone’a, E. Fournière’a i J. Jaurèsa, głównie za sprawą
odrzucenia ruchu robotniczego Julesa Guesde [opartego na idei walki klas – przyp. tłum.]. Jaurès pisze w tym
duchu na łamach „L’Armée Nouvelle”: „Marks nie doceniał mocy ludzkiej dobrej woli, szczerości i entuzjazmu
moralnego i społecznego, które istnieją i czasem podrywają do działania burżuazję” (1969, s. 172 [tłum. E.P.]).
48
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. IV. Przemoc bolszewicka. Walka z klasami rządzącymi,
24 lutego 1923, s. 522.
49
M. Mauss, Przed kongresem. Podwójne pytanie, 10 grudnia 1920, s. 364.

53

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Mauss prowadzi ciągłą walkę na rzecz demokracji i wykorzystuje każdą możliwość
interwencji, jaką napotyka. W grudniu 1920 r., w „La Vie socialiste” przywołuje uwagi Landsbury’ego, szefa angielskiej gazety „Daily Herald”, którego uznaje
za „jednego z liderów socjalizmu” ponieważ, mimo „powoływania się na Lenina
i Krasina”, Landsbury równie silnie nawołuje do odrzucenia dyktatury proletariatu
i opowiedzenia się po stronie parlamentaryzmu. Mauss życzyłby sobie, by najgorętsi partyzanci francuskiego bolszewizmu obrali podobny kierunek:
Niezależna Partia Pracy, Partia Pracy, wszyscy socjaliści, którzy są przeciwni metodom
bolszewików powinni się zjednoczyć. Muszą oni poprzez swe czyny i fakty dowieść, iż
metody parlamentarne są znacznie lepszym sposobem zdobycia uznania ogółu społeczeństwa, niż dyktatura proletariatu.

Jakaż różnica w tonie porównując z komunistami francuskimi, ich atakami na
zdrajców społeczeństwa50, a zarazem ze społecznymi konserwatystami51. Usiłując zrozumieć przywiązanie francuskich socjalistów do sprawy bolszewickiej,
Mauss ponownie wyznacza linię demarkacyjną:
Dla nich to ona [Rosja radziecka – przyp. S.D.] jest azylem. To jedyny kraj, w którym
prześladowany gdzie indziej komunizm jest bezpieczny, skąd Międzynarodówka, centrum
działań, może być niezależnie dowodzona bez obaw przed aresztowaniem pod zarzutem
konspiracji, za zdradę stanu, bez groźby kontrrewolucji, sił reakcyjnych, białego terroru,
które są niestety – kończy Mauss uznający sprzeciw wobec wroga za lepszy niż jego zniszczenie – zagrożeniami jak najbardziej prawdopodobnymi52.

Jeżeli przemoc nie może stanowić podwalin pod żaden stabilny ład, jest tak
przede wszystkim ze względów antropologicznych: współpraca między ludźmi zachodzi spontanicznie, tak jak spontanicznie utrzymują oni ze sobą więzi – nie dlatego, że są do nich zmuszani (a zmuszanie jest eufemistycznym
określeniem), lecz dlatego, że sobie ufają i „w dobrej wierze”, krótko mówiąc
na zasadzie daru, a także jedynie w trybie wspólnego interesu – ponieważ „na
początek trzeba […] jednak umieć odłożyć broń”, pisze w Szkicu…53.
50
Za co już osobiście odpowiedział, począwszy od roku 1900, przy okazji Drugiego Kongresu
Międzynarodówki – patrz Raporty dotyczące Stosunków Międzynarodowych, 1900, s. 100; M. Fournier, Marcel
Mauss, Fayard, Paris 1994, s. 231.
51
M. Mauss, Żądanie rozejmu w Anglii. Apel Landsbury’ego, 11 grudnia 1920, s. 366.
52
M. Mauss, Do Moskwy…, s. 381.
53
Por. M. Mauss, Szkic o darze. Forma i podstawa wymiany w społeczeństwach archaicznych, w: tegoż,

54

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

Bolszewicy nie osiągnęli niczego inaczej niż wymuszaniem siłą. [...] Problem w tym, że
ludzie nie przystąpią do pracy i do życia społecznego siłą, lecz poprzez interes i z dobrej
woli, czyli w duchu, który uważają za odzwierciedlający ich wzajemne stosunki54.

Rozważania Maussa na temat daru są przede wszystkim wyraźnie wyłożone
w Socjologicznej ocenie bolszewizmu, bezpośrednio zainspirowanej Szkicem…,
przynajmniej we fragmencie, gdzie – po dokonaniu krytyki przemocy z uwagi
na jej destrukcyjne oddziaływanie na współpracę międzyludzką – pisze:
Istnieją liczne niewidzialne więzi, które spajają jednostki w społeczeństwie, które tworzą
nić zaufania, szacunek, re et rationes contractae. To właśnie na tym gruncie [na gruncie daru,
oczywiście – S.D.] może zakiełkować i zakwitnąć chęć sprawiania przyjemności innym,
której możemy być pewni55.

I dalej zauważa:
Socjalizm nie może zaistnieć na gruncie terroru, gdyż – i całe życie rosyjskie ostatnich
sześciu lat [1917–1918 do 1924 – S.D.] tego dowodzi – terror nie łączy, terror nie pobudza
do działania: terror sprawia, że ludzie milkną, chowają się w sobie, uciekają i unikają siebie
nawzajem, tracą głowę i nie są zdolni do pracy: Metus ac terror sunt infirma vincula caritatis,
„Obawa i strach tworzą słabe więzy przyjaźni”, formuła Tacyta, którą należy powtórzyć
mówiąc o pierwszych rządach socjalistów w historii56.

Powstaną one zatem tylko pod warunkiem, że podwaliną pod nie będzie dar.
Nie ma społeczeństwa, które potrzebowałoby włączenia elementów pozytywnych bardziej niż [społeczeństwo socjalistyczne – S.D.], niż to, które uważa się za społeczeństwo
robotników poświęcających się dla siebie. Nigdy nie stworzymy społeczeństwa tego typu
na sile czysto materialnej. Pod groźbą monotonii i powtarzalności, powróćmy jeszcze raz
w sposób przejrzysty do greckich i łacińskich koncepcji caritas, którą tak nieudolnie tłumaczymy dzisiaj jako miłosierdzie […], tej „potrzebnej” przyjaźni, tej „wspólnoty”, będących
delikatną esencją polis57.

Socjologia i antropologia, przeł. M. Król, K. Pomian i J. Szacki, PWN, Warszawa 1973, s. 329.
54
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. Na rzecz mocy, 5 marca 1923, s. 527.
55
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu…, s. 549.
56
Tamże, s. 550.
57
Tamże.

55

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Zbieżność tego fragmentu tekstu z poniższym, zaczerpniętym ze Szkicu…,
oddala wszelką dwuznaczność w kwestii podłoża myśli Maussa w zakresie
związków socjalizmu i daru:
Społeczeństwo chce odnaleźć swoją komórkę społeczną. Poszukuje ono jednostki i opiekuje się nią w duchu, w którym miesza się poczucie przysługujących jej praw oraz inne,
czystsze, uczucia: miłosierdzia, „służby społecznej”, solidarności. Tematy daru, wolności
i zobowiązań przez dar: korzyści i interesu, jaki się ma, w dawaniu, powracają do nas, jak
powraca dominujący temat, nazbyt długo zapomniany58.

Zdaniem Maussa, we Francji 1920 r., duch daru i socjalizm idą ze sobą w parze.

Krytyka ekonomiczna: nieskuteczność bolszewizmu
Bolszewizm i jego doświadczenie „jedynej kooperatywy” jest ekonomicznie
nieskuteczny. Z powodów organizacyjnych, z pewnością, ale także, i przede
wszystkim dlatego, że poprzez swą politykę terroru zniweczył jakąkolwiek
zdolność do wspólnych przedsięwzięć. Poprzez przemoc, którą bolszewicy
obrali jako fundament, „zbrukali źródło wszelkiego życia społecznego, zaufanie i dobrą wiarę”, „nadzieję, [...] wiarę w siebie i w drugiego człowieka,
inaczej mówiąc, to, czego potrzeba ludziom, by współpracowali ze sobą”59.
Jest to jednocześnie powód, dla którego Mauss wielokrotnie podkreślał,
iż „to właśnie ona [przemoc – przyp. S.D.] jest odpowiedzialna za klęskę
bolszewizmu”60.
W sierpniu 1921 r., badacz kreśli bilans ekonomiczny lat minionych pod jarzmem sowietów i jego konkluzja jest lapidarna: „totalna ruina”61 oraz największa
katastrofa ekonomiczna w historii ludzkości:
Dziś mamy głód. [...] To oni są odpowiedzialni [...] za brak zapasów. Okazali się barbarzyńscy i nieprzewidywalni jak faraoni z przypowieści o Józefie. Społeczeństwo kapitalistyczne, ze wszystkimi swymi wadami jest przynajmniej, niczym dawne społeczeństwa
barbarzyńskie, we władaniu swych zapasów i ma co nieco zaplanowane. Zbirom z Kremla
tego zabrakło. Wywiedli swe rządy od cesarzy chińskich i Wielkich Mogołów, podczas gdy

M. Mauss, Szkic o darze…, s. 308.
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu…, s. 549.
60
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. III. Przemoc bolszewicka. Bilans terroru. Jego klęska, 17 lutego 1923, s. 520.
61
M. Mauss, Sprawy sowietów, 13 sierpnia 1921, s. 439.
58
59

56

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

ci nie wykazali się ani podobną niemocą, ani też zaślepieniem [...]. [ Jeszcze rok temu] żyliśmy snem, zahipnotyzowani w sposób chorobliwy siłą, zwycięstwem, światową Rewolucją.
Nasi komuniści wciąż żyją tym snem. Brutalne przebudzenie62.

Jeszcze w grudniu 1922 r., po przywołaniu wszystkich elementów tego „wielkiego zaniedbania”, Mauss podsumowuje: „Wszystko to nie pozostawia naszym
zdaniem wątpliwości co do kompetencji ekonomicznej komunistów”63.
Ta ruina ekonomiczna polega zwłaszcza na bolszewickiej chęci całkowitej
kolektywizacji, „hurtowym socjalizowaniu”, koncepcji ekonomicznej, która jest
absurdalna w obrębie samej myśli socjalistycznej: „Największym błędem było
wprowadzenie komunizmu, zamiast socjalizmu w kwestii konsumpcji: na przykład mieszkania komunalne, ten ewidentny przedmiot jednostkowej konsumpcji, lub kolejny przykład – przydziały żywności”64.
Ich klęska staje się oczywista na początku lat dwudziestych, kiedy to „komuniści” sprzedają Rosję na części, po tym jak ją „hurtowo socjalizowali”65.
Kapitalizm wygląda wobec tego jak wyższe stadium rozwoju bolszewizmu…
Trwa zatem sprzedaż detaliczna Rosji: jeśli nie obcokrajowcom, sprzedaje się
ją Rosjanom. Najpierw Rosjanom: bolszewicy „sprytnie tymczasowo odstąpili ziemię chłopom po czterech latach zwodzenia, w końcu postanowili dać im
całość na własność, realizując tym samym najbardziej gigantyczną rewolucję
»drobnomieszczańską« w historii”66. Następnie obcokrajowcom: kiedy sprzedali już posiadane złoto „to, co Sowieci mają teraz do zaoferowania kapitalistom,
to nie towary ze złotem na czele, lecz państwowy fundusz inwestycyjny, świętą ziemię, tę samą, która podlegała koncesji”67. W odniesieniu do NEP68, która
miała za zadanie odwrócić skutki marazmu ekonomicznego, w którym Sowieci
pogrążyli Rosję, Mauss pisze, iż „oznacza ona częściową odsprzedaż, a wręcz
przekazanie dawnych własności rosyjskich zachodnim kapitalistom i sprzedaż
tych, które nigdy nie zostały skonfiskowane”69. W efekcie, miejsce, które przyznali oni państwu jest identyczne z tym, które zajmuje ono w „sporej części państw

Tamże, s. 440.
M. Mauss, Do bolszewików…, s. 541.
64
Tamże, s. 541.
65
M. Mauss, Sprzedaż Rosji…, s. 472.
66
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. III. Przemoc bolszewicka. Bilans terroru. Jego klęska…, s. 519.
67
M. Mauss, Sprzedaż Rosji…, s. 472.
68
[NEP ­– Nowa Polityka Ekonomiczna, określenie doktryny polityki gospodarczej Rosji Radzieckiej
i później ZSRR w latach 1921–1929 – przyp. red.].
69
Tamże.
62
63

57

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

najbardziej burżuazyjnych”70. I konkluduje: „Czy trzebaż było burzyć świat, by
doprowadzić do tego?”71.

Szlachetne pobudki bolszewików
Przy jednoczesnej miażdżącej krytyce każdego aspektu działań bolszewików,
Mauss, jak socjaliści Cachine i Frossard72, usiłuje mimo wszystko dostrzec szlachetne motywy nimi kierujące. Jako główne źródło inspiracji wskazuje podziwianego przez siebie Jaurèsa, ale podstawą jego poglądów jest moralność daru,
zgodnie z którą należy najpierw poszukiwać szlachetnych pobudek w zachowaniu drugiej osoby, najpierw dostrzegać w swych przeciwnikach godnych rywali,
uznawszy, że bronią oni słusznej sprawy w imię tej samej moralności. Demonstruje tu zatem sztukę ścierania się zapożyczoną bezpośrednio z moralności daru.
Jaurès, jak postrzega go Mauss, zawsze zabiegał o uznanie swych adwersarzy
za rywali i mimo wszystko wspólników godnych szacunku:
miał wspaniałą zasadę, którą chciał wpoić wszystkim swym współpracownikom: w dyskusji
nakazywał im zawsze poszukiwać szlachetnych pobudek kierujących ich oponentami. [...]
Sam zresztą zawsze postępował w ten sposób; nigdy nie podejrzewał swych przeciwników
o niskie pobudki; i to w jego wspaniałych pracach historycznych widzimy, jak wzorem
Plutarcha, starał się zawsze odkrywać piękno ludzkich czynów. Naśladujmy go!

– pisał Mauss odnośnie do sprawy Cachine’a-Frossarda73. Tu, po raz kolejny,
Jaurès jawi się niczym wódz Kwakiutli, praktykujący jakiś rodzaj słownego
potlaczu na różne tematy.
Tamże, s. 475.
Tamże, s. 476.
72
Cachin i Frossard to dwaj socjalistyczni parlamentarzyści, którym SFIO powierzył zadanie negocjacji
i uzyskania informacji od Lenina. Mauss uważa, że przyłączając się w czerwcu 1921 r. do 21 warunków
przynależności do III Międzynarodówki [nakazujących inwigilację i bezwzględną lojalność sowieckiej
republice – przyp. tłum.] pogwałcili swój mandat i wręcz zdradzili socjalistów. Owo przyłączenie leży u źródeł
scysji wewnątrz SFIO na kongresie w Tours w grudniu 1920 r. A zatem, sukces bolszewików – rewolucja
październikowa 1917 r., bunt marynarzy Potiomkina – pokazują rosnące zainteresowanie u socjalistów,
skonfrontowanych z dominacją Bloku Narodowościowego we Francji (wybory w 1919 dają przewagę Blokowi
– 437 przeciw jedynie 68 socjalistom, 86 radykałom i 26 „różnorakiej lewicy”). Na kongresie w Tours, ruch
nazwany Cachin-Frossard promuje przynależność, ruch zwany Longuet rezygnuje z niej z pewnym wahaniem,
natomiast ruch zwany Blum ją odrzuca. Ostatecznie, 3 208 mandatów (na 4 731) zdobytych przez frakcję
Cachin-Frossard doprowadzą do rozłamu SFIO na socjalistyczno-demokratyczne skrzydło, na „stary dom”
Bluma i frakcję „reformistyczno-rewolucyjną”, a także odłam „rewolucyjno-niepodległościowy,” czyli nową
partię komunistyczną, która głosi obalenie kapitalizmu, a zarazem przejmuje redakcję „L’Humanité”, do której
Mauss przestaje pisać.
73
M. Mauss, Szlachetne pobudki, 20 listopada 1920, s. 359.
70
71

58

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

Pomimo że są adwersarzami, socjaliści, którzy stali się bolszewikami, są godni
„szacunku”74. Najpierw, bo zostali zwiedzeni przez niektóre przymioty bolszewizmu, nie pozostające bez związku z moralnością daru: „Bolszewicy imponują im
– słusznie zresztą – swą zuchwałością, odwagą i bezinteresownością”75. Nie bez
związku z tą moralnością pozostaje też, ponadto, ich gotowość do poświęcenia
się dla rewolucji w Rosji (którą mylnie, podkreśla Mauss, uważają za tożsamą
z rewolucją bolszewicką). W ostatecznym rezultacie, dali się ponieść nadziei –
oddajmy im to, bo to kolejna cnota ludzi daru – że rewolucja na wzór rosyjski
zatriumfuje na całym świecie. Ponadto ich przynależność do francuskiej partii
socjalistycznej dodatkowo wzbudza w nich nadzieję, iż przejdzie ona do historii
jako jedna z pierwszych zgormadzonych wokół sprawy, którą postrzegają jako
słuszną. Jednym słowem, dali się zwieść z jednej strony hojnością bolszewików
i ponieść swej własnej hojności. Popełniają błąd służąc ludziom, których czyny
antydemokratyczne i przemoc są powszechnie znane, lecz, do pewnego stopnia,
„mylą się dobrodusznie”76:
Cachin i Frossard słusznie postawili na siebie i na swą partię. Wyobrażając sobie zwycięską
rewolucję na światową skalę życzyli sobie, by francuska partia socjalistyczna zajęła w niej
należne sobie (poprzez swą długą tradycję) miejsce. Pomylili się. Ot, to wszystko77.

Kiedy porażka/klęska rewolucji bolszewickiej w Rosji staje się oczywista,
wierny kierunkowi obranemu przez Jaurèsa (który, jak pisaliśmy wcześniej,
nie pochwalał radowania się z nieszczęścia innych) z pewnością także dlatego,
że nie można promować socjalizmu pozwalając sobie jednocześnie na zachowanie „podłe, zawistne i pozbawione godności”, Mauss odrzuca wyszydzanie
i przypomina, iż bolszewikami kierowały „szlachetne pobudki”:
Dla socjalisty, czy dla każdego człowieka o szlachetnym sercu, nie do pomyślenia jest
radość z tragicznej i dziś już pewnej klęski bolszewizmu. Komunizm jest co najmniej
hojną mrzonką, a partia komunistyczna, która usiłowała ją zrealizować poprzez rozlew
krwi i przymus, zgrzeszyła raczej przeciw mądrości i przeciw prawu niż przeciw swym
własnym ideałom78.

Tamże, s. 359.
Tamże, s. 359–360.
76
Tamże, s. 360.
77
Tamże, s. 361.
78
M. Mauss, Do bolszewików…, s. 405.
74
75

59

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

W 1925 r. zresztą podkreśla, że „niekwestionowana wielkość” charakteryzuje
„ogromną większość” komunistów:
Odwaga intelektualna i praktyczna, szczerość i bezinteresowność w próbie stworzenia
nowego społeczeństwa, heroizm bojowników, którzy w ciągu trzech długich i wyczerpujących wojen domowych i podczas dwóch lat wojny ryzykowali życie swoje i swoich rodzin;
integralność i nieskazitelność moralna tej ogromnej większości komunistów, robotników,
intelektualistów, a także pewnej ilości chłopów i niektórych przedstawicieli rosyjskiej arystokracji, którzy zarządzają, chociaż być może nieudolnie, niezmierzoną spuścizną, a wręcz
„kolosalnym”, „ogromnych rozmiarów” światowym przedsięwzięciem, jak mówią inni, tą
szaloną, lecz wspaniałą ideą uniwersalnej rewolucji [...]. Jest to prawdziwy zasób moralny
wzbudzający dumę komunistów z całego świata, wzruszający socjalistów i nieobojętny
każdemu, kto ma w sobie hojność. Dodajmy, że wkrótce w tym wizerunku pojawią się
cienie, również natury moralnej79.

Mauss nie poprzestaje na wskazaniu szlachetnych pobudek bolszewików: zmierza do ukazania nauki, jaką wyciągnąć możemy z ich początkowego sukcesu
i sugeruje, że był on możliwy dzięki umiejętności wzbudzania wiary i entuzjazmu u niektórych socjalistów, którzy z kolei zainspirowali innych z tego obozu.
„Podążali oni za aktem wiary” i „są to […] kwestie wiary, które nas od siebie
różnią”80. Posuwa się wręcz do „oddania im sprawiedliwości” w ocaleniu rewolucji rosyjskiej przed reakcją, ponieważ była „przynajmniej praktyczną próbą
socjalizmu”, którą wzięli na siebie, idąc za głosem środowisk internacjonalnych81,
mimo że w momencie, kiedy pisał te słowa – w styczniu 1921 r. – uznaje, że próba
ta spotkała się ze słabym oddźwiękiem. I konkluduje, po raz kolejny ożywiając
ducha daru: „Wybaczmy im, przez wzgląd na intencje, krzywdę, którą wyrządzili,
bez baczenia na nas, bez baczenia na przyszłość nacji wschodnich i socjalizmu
wśród narodów. W ten sposób możemy kontynuować ich wysiłki bez ulegania
ich porządkom”82. On nie tylko ich usprawiedliwia i przebacza im w ten sposób83,
ale posuwa się wręcz do uznania ich czynów jako dokonanych „dla dobra” Rosji:

M. Mauss, Socjalizm i bolszewizm…, s. 703.
M. Mauss, Do Moskwy…, s. 380–381.
81
Tamże, s. 381.
82
Tamże, s. 382.
83
Jednakże nie wszystkich, a zwłaszcza nie bolszewików „opętanych krwią”, „fanatycznych” i „szalonych”,
jak Dzierżyński, nie kryminalistów, których powstrzymały „sprawiedliwe kule”, jak w przypadku tyrana
z Piotrogrodu, Petersa. Dla tych „nie ma żadnego usprawiedliwienia”. M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy.
III. Przemoc bolszewicka. Bilans terroru, Jego klęska…, s. 520.
79
80

60

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

Ten kraj uciśniony, utrzymany w ciemnocie przez carów, tyranizowany i eksploatowany
przez zupełnie obojętną burżuazję i arystokrację, nie mógł skończyć inaczej niż w akcie
rewolty. Wszyscy świadkowie są jednogłośni co do tego, iż bolszewicy zainicjowali i kontynuują pewien typ porządku w ogromnej Rosji. Bez nich być może byłoby tu jeszcze gorzej.
Koniec końców, bez nich rosyjska rewolucja byłaby z pewnością skazana na porażkę [na
rzecz sił reakcyjnych – S.D.]84.

W tych osądach Mauss stara się o jak największą uczciwość i często właśnie
przywołując fakty udaje mu się ją osiągnąć. Jeśli potępia przemoc bolszewików
zapisaną w ich doktrynie, uznaje, że terror w Rosji w 1918 r. nie jest dokonywany jedynie przez bolszewików:
Niesprawiedliwością byłoby obwiniać bolszewików za wszelkie zbrodnie tłumu, rosyjskiego motłochu, za którego rozpętanie są oni odpowiedzialni: są jeszcze wojenni maruderzy
wracający do domu ze swymi fuzjami i karabinami, chłopi poruszeni gorączką rozruchów,
niezliczone gromady wyzwolonej służby i miejskie rzezimieszki – hooligans, jak określa
się ich w Anglii85.

Dodać należy także wojnę domową – w której udział brały obce mocarstwa
– i konflikt zbrojny z Polską, co sprawia, iż Mauss stwierdza: „terror rosyjski,
podobnie jak terror robespierrystów, był w pewnym sensie przejawem obrony
narodowej”86.

Zmysł praktyczny: nie zaniechać przyszłych sojuszów
W tych „wybaczeniach”, których udziela on bolszewikom i w „wyjaśnieniach”,
które wynajduje, widzimy przejaw moralności daru, która nim kieruje, zapewne mogą być one jednak odbierane jako zapowiedź przyszłych sojuszy z socjalistami, którzy odejdą od komunizmu – albowiem Mauss nie wątpi w reunifikację partii socjalistycznej, kiedy tylko komuniści zdadzą sobie sprawę ze
swych błędnych mniemań („są w tej opętanej i zezwierzęconej masie tłumy
odważnych ludzi, którzy szczerze wierzą, że skąpawszy Rosję i socjalizm we
krwi, w rzeczywistości je ocalają”87). To im należy wybaczyć w pierwszym
M. Mauss, Do bolszewików…, s. 406.
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. II. Przemoc bolszewicka. Jej natura, Jej wymówki…, s. 515–516.
86
Tamże, s. 516.
87
M. Mauss, Do bolszewików…, s. 405.
84
85

61

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

rzędzie, przede wszystkim ze względów moralnych, ale też dlatego, że mogą
oni mieć strategiczną wagę88.
Sojusz osiągnięty drogą pokojową, nawet agonistyczny, jest lepszy niż zamykanie się na innych lub ucieczka w wojnę – taki jest sens debaty: nawet bez zgody
umożliwia ona spotkanie. Lecz nie za wszelką cenę, jak zostało powiedziane
wcześniej: nie za cenę swego interesu lub autonegacji. W tym duchu Mauss pisze:
Proponujemy debatę. Oznacza to, że jesteśmy gotowi się spotkać. Lecz obyśmy byli dobrze
zrozumiani. Nie oznacza to bowiem, że spotkanie to może się odbyć bezwarunkowo i że
przyjdziemy ze stryczkiem na szyi, jak skruszeni pokutnicy poddamy się rózgom dzierżonym
przez Rappoporta89, obrzydliwego oskarżyciela Jaurèsa, lub człowieka najmniej kompetentnego, by dawać lekcje socjalizmu, jak Radek, który od tak dawna nie opuścił Austrii90.

A zatem, podobnie jak rytuały potlaczu dokonywane przez Kwakiutli objęte są
warunkiem obustronnego rozpoznania równości (parité), warunkiem debaty
z bolszewikami jest, jak twierdzi Mauss, by odbyła się ona „na ubitej ziemi”.
Wytłumaczmy: przy inherentnym potępieniu ich idei, nie wyobraża on sobie
uformowania wspólnego frontu we Francji, jeśli nie są oni zdolni przynajmniej, by zachowywać się demokratycznie w życiu codziennym partii… Póki
co, warunki te nie wydają mu się spełnione. Mauss komentuje: „Nie jesteśmy
zapalonymi zwolennikami »jedynego frontu«”91.
Mimo iż nazywa siebie, wręcz odwrotnie, „prawdziwym pasjonatem zjednoczonej Międzynarodówki”92 – walczący przeciw światowemu kapitalizmowi,
socjalizm musi być międzynarodowy – Mauss stawia w rzeczy samej te same
warunki w wypadku stworzenia takiej organizacji: „musiałby posiadać absolutną gwarancję niezależności i sprawiedliwego udziału w Zjednoczonym rządzie
Międzynarodówki”, przy czym linia działania miałaby być „niezależnie ustalona
i niezależnie wypracowana”93.
Bez wątpienia, możliwe sprzymierzenie z współczłonkami, których idee są
Maussowi obce, trzeba postrzegać jako dowód, że działania liczą się dlań bardziej

88
Zauważmy, że w tytułach swych artykułów, w których Mauss usiłuje wykazać „godne podziwu motywy”
obecne są znamiona chęci utrzymania więzi z tymi, którzy pewnie w najbliższym czasie mogliby zasilić szeregi
socjalizmu demokratycznego: Do Moskwy, Do bolszewików...
89
[Chodzi o Charlesa Rappoporta, francuskiego komunistę pochodzenia rosyjskiego – przyp. tłum.]
90
Tamże.
91
Tamże, s. 491.
92
Tamże.
93
Tamże.

62

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

niż idee. Jeżeli komuniści są zdolni postępować demokratycznie wraz z socjalistami, są tym sposobem już na drodze socjalizmu i demokracji – zdaje się
wnioskować. Socjaliści zatem popełniliby błąd nie podjąwszy próby uczynienia
z komunistów demokratycznego czynu – komunistów demokratycznej doktryny. Mauss podejrzewał wręcz, że o ile spełniono by postawione im warunki,
siedzibą Międzynarodówki mogłaby zostać Moskwa, gdyż „byłaby w kraju, jeśli
nie całkowicie socjalistycznym, to przynajmniej rządzonym przez ludzi, którzy
określają się mianem socjalistów”, co nie byłoby bez znaczenia dla demonstracji
siły socjalizmu wbrew kapitalizmowi. Po raz kolejny ujawnia się zmysł praktyczny Marcela Maussa.

Czego uczy nas bolszewizm?
Zasadniczo, bolszewizm przysłużył się rozwojowi socjalizmu demokratycznego
na Zachodzie: „Ich klęska opóźnia o całe lata postęp naszych idei i proces koniecznego upaństwowiania w naszych krajach zachodnich”94. Socjaliści mogą
jednakowoż wyciągnąć z tej niedźwiedziej przysługi zysk w postaci nauki, która
przyczyni się do ich sukcesu w przyszłości: „Doświadczenie rosyjskich bolszewików przysłuży się wiedzy narodów, które będą wprowadzać reformy, jak należy je przeprowadzać i jak nie należy ich przeprowadzać”95. Należy pamiętać, że
po pierwsze, rewolucja socjalna i moralna, na którą powołuje się socjalizm, nie
może być przeprowadzona bez udziału nie tylko robotników, ale i inteligentów
przyczyniających się do uświadamiania, na czym polega ten projekt, oraz bez
klas rządzących. Po drugie, nie będzie ona udana, jeśli instytucje uosabiające
ten „nowy sposób postrzegania, myślenia i działania” zostaną z niej wykluczone
– przeciwnie, przyczyni się ona do rozwoju tych instytucji. Po trzecie, rewolucja
musi być pożądana (zdaniem Maussa, w Rosji była ona w dużej mierze „niechciana” i została narzucona w konsekwencji upadku caratu). Po czwarte, ta zgoda
na rewolucję musi być narodowa, przeprowadzona przez cały naród, zarówno
wewnątrz jak i na zewnątrz96, i musi być ustanowiona w sposób trwały97. Po piąte,
„koniecznym jest, by zachowały one [narody] własną wymianę rynkową oraz
walutę [...]”. Po szóste, „nie mogą one ustanawiać rozłamu pomiędzy wolnymi
stowarzyszeniami i kolektywizmem, ani pomiędzy prawem do stowarzyszania,
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. W służbie siły, 5 marca 1923, s. 527.
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu…, s. 549.
96
Tamże, s. 538–539.
97
M. Mauss, Socjalizm i bolszewizm…, s. 721.
94
95

63

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

w tym także prawem większości oraz do indywidualizmu”98. I wreszcie, po siódme, doświadczenie bolszewickie uczy nas, iż „przemoc nie ma sensu, o ile nie jest
siłą w służbie prawa”99. I że „przemoc może być usprawiedliwiona tylko i wyłącznie, gdy dokonana jest w imieniu porządku prawnego, któremu jest całkowicie
podporządkowana: sama w sobie nie jest porządkiem, ani tym bardziej prawem”100. Lekcja, którą Rosjanie z NEP w końcu pojęli.
Innymi słowy, socjalistyczna rewolucja społeczna i moralna albo będzie demokratyczna, albo nie będzie jej wcale. Dokona się ona jedynie poprzez moc
prawa, poprzez konkretne i mobilizujące działania zorientowane na sprawiedliwość, wpojone za pomocą edukacji, zwłaszcza poprzez kooperatywy: „Prawo
bez siły nie istnieje. Siła bez prawa jest niepłodna. Socjalizm nie zatriumfuje, jeśli
nie będzie praworządny i nie będzie wspierany materialną i moralną siłą społeczeństwa. Socjalizm jest zasadniczo doktryną aktywnej większości”101. „Reguły
powstają na bazie działań praktycznych”102 a nie odwrotnie, jak naiwnie wierzyli
bolszewicy. Prawa socjalistyczne, które powstaną w przyszłości, będą miały za
zadanie usankcjonować moralność i mentalność, które są już obecne wśród czynnej większości społeczeństwa.
Robotnicy muszą być gotowi i mieć jakiekolwiek pojęcie o nowych instytucjach robotniczych, a zwłaszcza wykazywać adekwatną do nich mentalność. Albowiem okazuje się, że
nawet państwo tak silne jak państwo bolszewickie nie zdołało skłonić moralnie i mentalnie
słabego społeczeństwa rosyjskiego do poddania się jego prawom103.

Zwłaszcza w kwestii ekonomii i techniki:
W ekonomice, podobnie jak w technice, prawo nie może podlegać próbie czasu, nawet
bardzo długiego czasu. To nie prawo ma zdolność wynalazczą. Prawo może zakazać używania waluty, nie może natomiast wytworzyć odpowiedniej waluty; prawo może nakazać
użytek instrumentu, lecz nie może go wyprodukować, a często nawet go nabyć. Dlatego też
prawo nie może wyprzedzać, lecz powinno podążać za zwyczajem, a w jeszcze większym
stopniu za ekonomią i techniką104.

M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu…, s. 558.
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. Na rzecz siły, 5 marca 1923, s. 549.
100
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu…, s. 549.
101
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. Na rzecz siły…, s. 528.
102
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu…, s. 554.
103
Tamże, s. 555.
104
Tamże, s. 555–556.
98
99

64

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

Socjalizm demokratyczny nie zostanie jednak osiągnięty, o ile ludzie nie wezmą
spraw w swoje ręce. Mauss po raz kolejny oddaje głos swemu duchowemu przywódcy: „Jaurès zawsze był jednocześnie rewolucjonistą i demokratą. Nigdy nie
przestał nawoływać mas, by wykorzystywały swój potencjał”105. Rewolucyjny,
gdyż promując nowy sposób postrzegania, myślenia i działania w perspektywie
daru, i zgodny z literą prawa, to jest w duchu daru, socjalizm nie jest ani „rewolucjonistyczny”, czyli oparty na sile bez prawa, ani „legalistyczny”, czyli postępujący
według prawa bez żadnego zrywu106. W następstwie sposobu myślenia proponowanego przez Jaurèsa, socjaliści nie mogą pozwolić się zdominować przez czynną
mniejszość. „Nastał czas, by większość społeczeństwa uświadomiła sobie swoje
prawa i siłę, aby umiała z niej korzystać”. Mauss podsumowuje:
Socjalizm, w gruncie rzeczy, jest niczym innym jak otwarciem oczu na tę znajomość potencjalnych korzyści, praw, siły, które posiada masa robotnicza, formująca ogromną większość naszych narodów. Nasza doktryna jest zasadniczo doktryną większości, aktywnych
członków społeczeństwa107.

Marcel Mauss krytykuje bolszewizm w opozycji do demokracji, jak pisaliśmy na
początku tego rozdziału. Możemy teraz potwierdzić słuszność twierdzenia, że
jest to krytyka w imię socjalizmu, socjalizm i demokracja są bowiem dla niego
pojęciami wymiennymi. „Socjalizm musi być z założenia dziełem »powszechnej
woli« obywateli”108. „To, co powstanie za jego [socjalizmu] przyczyną, powstanie
dzięki przejrzystemu, świadomemu działaniu obywateli”109. „Skończmy z mitem
bezpośredniego działania mniejszości. Bądźmy sobą. Silni i ostrożni, dopóki nie
zdobędziemy większości, mądrzy i czujni, kiedy już ją zdobędziemy, zawsze wyczuleni na demagogię i przeciwko wszelkiemu reakcjonizmowi”110. Przepełnieni
wieczną mądrością, mądrością przodków, którą Mauss opisuje w Szkicu o darze,
już z pewnością powstającym w marcu 1923 r., kiedy pisał powyższe słowa.

105
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. Na rzecz siły…, s. 529. Zaświadcza o tym
dobitnie „dyskurs o metodzie” socjalizmu, w którym Jaurès przeciwstawia się Guesdemu podczas ich debaty
w Lille. Jaurès broni, w imię dobrze zrozumianych wymogów walki klas, „reforma, to dzieło otwierające wrota
rewolucji”, by podkreślić, iż daleki jest od „umiarkowania”, a raczej sytuuje się po stronie „rewolucji” – Dwie
metody (1994, s. 135). W Nowej Armii (1911) podkreśla, do jakiego stopnia pracuje on na rzecz rewolucji,
„kiedy proletariat walczy by zrealizować absolutną demokrację polityczną” (1969, s. 234–235).
106
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. Na rzecz siły…, s. 528 i n.
107
Tamże.
108
M. Mauss, Socjologiczna ocena bolszewizmu, 1924, s. 539.
109
Tamże, s. 561.
110
M. Mauss, Uwagi dotyczące przemocy. Przeciw przemocy. Na rzecz siły…, s. 531.

65

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Podkreślmy na koniec, że, mówiąc językiem moralności daru, bolszewicy
optowali za unicestwieniem – tu opowiadają się po stronie śmierci – burżuazji
poprzez wywłaszczenie (kolektywne przywłaszczenie stanu państwa i kapitału
siłą), podczas gdy Mauss chce tego uniknąć – w czym jest on po stronie życia –
przeciwstawiając się burżuazji w trybie ofiarowania, kolektywnym przywłaszczeniu sposobów produkcji opartym na systemie spodziewanego i dobrowolnego
podziału ze strony burżuazji (który nie przeszkadza powstawaniu syndykatów),
to znaczy w pewnym sensie poprzez ujęcie produkcji w ramy moralności daru.
W rozumieniu wodzów Kwakiutli: bolszewicy wybrali „wojnę krwi” przeciw
swym wrogom. Mauss proponuje „wojnę bogactw” z przeciwnikiem i przeciwstawia się jakiejkolwiek „wojnie krwi”.
Pomiędzy tymi dwoma trybami trzeba jednak dokonać wyboru. Po kongresie
w Tours, który wyznacza rozłam między komunistami popierającymi rewolucję
bolszewicką a socjalistami, „istnieją dwie opcje – albo pierwsza, albo ta druga.
Towarzysze są albo socjalistami, albo komunistami”. Marcel Mauss wybrał socjalizm, czyli demokrację111.

Bibliografia
Fournier M., Marcel Mauss, Fayard, Paris 1994.
Mauss M., Ecrits politiques. Textes réunis et présentés par M. Fournier, Fayard, Paris 1997.
Mauss M., Szkic o darze. Forma i podstawa wymiany w społeczeństwach archaicznych,
w: tegoż, Socjologia i antropologia, przeł. M. Król, K. Pomian i J. Szacki, PWN,
Warszawa 1973.

Abstract
Democracy and critique of Bolshevism. How to express objection without massacre
This chapter of Sylvain Dzimira’s book brings forth the ideological division between democratic
socialism he was advocating and the violent power struggle within the communist fraction of the
111

M. Mauss, Trzeba wybrać, 30 września 1922, s. 448.
66

�Sylvain Dzimira, Demokracja i krytyka bolszewizmu. Umieć się przeciwstawiać…

French socialist party in the 1920 y. Thanks to collecting all the political essays in a volume entitled
Ecrits Politiques, Dzimira has contributed to shedding light on Mauss’s activism.
Keywords: bolshevism, revolution, violence, cooperation, gift, socialism

Sylvain Dzimira
Doktor socjologii. Wykładowca na Uniwersytecie Paris Est Créteil Val-de-Marne (Paryż XII).
Jego badania koncentrują się wokół daru i paradygmatu daru, który uruchamia mechanizm stowarzyszania, tworząc grunt pod ekonomię społeczną i związkowość. Obecnie zajmuje się badaniem
francuskich związków zawodowych i nowych rozwiązań syndykalistycznych w branży usług. Jest
także wykładowcą (w ramach wolontariatu) na Ludowym Uniwersytecie w Créteil, gdzie prowadzi wykłady z historii idei dla studentów bez ograniczeń pod względem wieku czy wykształcenia.
Potomek polskich rolników, którzy wyemigrowali do Francji w latach trzydziestych zeszłego wieku.
Z wielką przyjemnością przyczynił się do powstania tomu „Laboratorium Kultury” poświęconego
Marcelowi Maussowi.

67

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6803" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6783">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/01a9f04b312d864e915756587ca75892.pdf</src>
        <authentication>60233e50b8884323d11ca7e648c82498</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80996">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6631</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80997">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80998">
                <text>2016</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80999">
                <text>Mauss, Marcel (1872-1950)</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81000">
                <text>biologia współpracy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81001">
                <text>altruizm zwierzęcy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81002">
                <text>genetyka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81003">
                <text>neuronauka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81004">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6199</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81005">
                <text>Do ut des / Laboratorium kultury</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81006">
                <text>Laboratorium kultury 5 (2016) Marcel Mauss, Red. Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Emilia Wieczorkowska s.71-95</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81007">
                <text>Wężowicz-Żiółkowska, Dobrosława</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81008">
                <text>Pisarek, Adam ( red. nacz.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81009">
                <text>grupakulturalna.pl</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81010">
                <text>Uniwersytet Śląski w Katowicach</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81011">
                <text>czas.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81012">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81013">
                <text>5

Laboratorium Kultury 5 (2016)

2016
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl
tytuł artykułu:
Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa a biologia współpracy
autor / autorzy:
Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska
źródło:
„Laboratorium Kultury” 5 (2016), s. 71–95
wersja pdf:
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl/pdf/LK-2016-4_ziolkowska.pdf
afiliacja autora / autorów:
Uniwersytet Śląski w Katowicach, Wydział Filologiczny, Instytut Nauk o Kulturze i Studiów
Interdyscyplinarnych, Zakład Teorii i Historii Kultury
słowa klucze:
biologia współpracy, altruizm zwierzęcy, wymiana świadczeń, genetyka, neuronauki
abstrakt:
(na początku artykułu)
article title:
Do ut des. Marcel Mauss’ theory of gift and the biology of cooperation
author / authors:
Dobrosława Wężowicz- Ziółkowska
source:
„Laboratorium Kultury” 5 (2016), pp. 71–95
pdf version:
http://www.laboratoriumkultury.us.edu.pl/pdf/LK-2016-4_ ziolkowska.pdf
institutional affiliation:
University of Silesia, Faculty of Philology, Institute of Cultural Studies,
Department of Theory and History of Culture
keywords:
biology of cooperation, animal altruism, exchange of gift, genetics, neuroscience
summary:
70

(at the end of the article)

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska

Uniwersytet Śląski w Katowicach
Wydział Filologiczny

Do ut des. Teoria daru Marcela
Maussa a biologia współpracy

Abstrakt
Artykuł podejmuje próbę reinterpretacji teorii daru Marcela Maussa poprzez odwołanie do współczesnych rozstrzygnięć nauk przyrodniczych – biologii ewolucyjnej, neuronauki i psychologii ewolucyjnej. Przypomina główne założenia teorii wymiany, opartej wg Maussa na zasadzie do ut des,
wskazuje na przyczyny jej aktualności oraz stawia tezę, że założenia Maussa odnośnie moralności,
na której budują się relacje społeczne, mają podstawy ewolucyjne. Teza ta zostaje dowiedziona
w oparciu o wiedzę współczesnej biologii.
Słowa klucze: biologia współpracy, altruizm zwierzęcy, wymiana świadczeń, genetyka, neuronauki

Dwa ważne powody myślenia o darze dzisiaj
Kiedy w 1924 r. Marcel Mauss wydał swój Szkic o darze ewolucjonistyczne
koncepcje społecznych zachowań zwierząt, budowane dzisiaj przez etologię
i socjobiologię, były jeszcze w powijakach. Niewiele też czasu upłynęło od
ponownego odkrycia genów, co dokonało się w 1900 r., nawiasem mówiąc,
równocześnie w trzech niezależnych laboratoriach (przez H. de Vrisa, C. Corrensa i E. Tschermaka)1 prawie 40 lat po tym, jak ich istnienie ustalił opat
1
Za: W. Szybalski, Rewolucja genetyczna na przełomie XX i XXI wieku, „Kosmos. Problemy Nauk
Biologicznych”, 2000, nr 3.

71

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Grzegorz Mendel (w 1866). Od 1856 r. natomiast znana była światu naukowemu teoria ewolucji Karola Darwina oraz stosowana w ewolucjonistycznym
przyrodoznawstwie metodologia badań, która w znaczący sposób zaważyła na
warsztacie badawczym antropologii, budującej się właśnie w 2. połowie XIX
stulecia2. Jednak, jak zauważa znawca historii myśli społecznej Jerzy Szacki,
w tym czasie (a mówimy o czasie powstawania Szkicu…) „Przeciętny socjolog
nie tylko odrzucał założenia ewolucjonizmu, ile się w ogóle nad nimi nie zastanawiał, uważając, iż należą do staroświeckiej filozofii społecznej”3. Był to zatem
okres pożegnania się antropologii społecznej i kulturowej z paradygmatem
ewolucjonistycznym, chociaż, jak doskonale wiedzą to badacze teorii antropologicznych, np. teoria potrzeb Bronisława Malinowskiego, czy teoria Richarda
Evansa-Pritcharda „wydaje się w całości wzięta z ewolucjonizmu”4. Te, skrótowo tylko przywołane fakty dotyczące relacji pomiędzy, najogólniej mówiąc,
naukami przyrodniczymi a społecznymi mają tu o tyle istotne znaczenie, że
mapując kontekst, w jakim powstawał Szkic o darze, pozwalają odnieść dociekania Marcela Maussa do tego, co stanowiło wówczas trzon wiedzy antropologicznej5, umożliwiając jednocześnie zrozumienie koncepcji daru poza nim, co
jest właśnie celem tego artykułu. Odwołanie bowiem do syntezy teorii ewolucji
dokonanej już po odkryciu struktury DNA (1953 r.), a dalej do mechanizmów
doboru krewniaczego, strategii ewolucyjnie stabilnych i samolubnych (lata
60. XX wieku)6, które siłą rzeczy musiały być Maussowi obce, stawiają dzisiaj
jego ustalenia dotyczące wymiany społecznej w nowym świetle. I chociaż we
Fragmencie planu ogólnej socjologii opisowej (1901–1902), nieco wbrew założeniom durkheimizmu, Mauss uwzględnia psychologiczny i fizjologiczny wymiar l’homme total (człowieka całościowego), proponując wizję homo triplex7
przeciw homo duplex swego mistrza – Émile’a Durkheima, wiedza biologiczna,
2
Por. np.: A. Bernard, Antropologia. Zarys teorii i historii, przeł. S. Szymański, PIW, Warszawa 2006 lub
inne podręczniki antropologii.
3
J. Szacki, Historia myśli socjologicznej. Część pierwsza, PWN, Warszawa 1981, s. 346.
4
Tamże, s. 348.
5
Marcel Mauss wpisywany instytucjonalnie w szkołę socjologiczną Émile’a Durkheima, nie praktykował
badań terenowych, tym niemniej przyczynił się znacząco do budowy paradygmatu francuskiej antropologii
społecznej, traktującej etnografię jako naukę pomocniczą, wspierającą. Rozwijanie wątku jego przynależności
do nauk społecznych i antropologii wydaje się tu zbędne, zaznaczmy jednak, iż program socjologii
ogólnej, konstruowany w kręgu „L’Année Sociologique” obejmował etnologię, dzisiaj zaliczaną do nauk
humanistycznych, a nie społecznych. Różnice między amerykańskim postrzeganiem antropologii (m. in. szkoła
Franza Boasa) a jej europejską wizją nie będą tu rozwijane.
6
Por. wyjątkowo rzetelnie opracowane hasło Ewolucjonizm, w: https://pl.wikipedia.org/wiki/
Ewolucjonizm_(biologia) [dostęp: 22.07.2016].
7
Na ten temat por.: G. Berthoud, Homo maussianus: totalite ou dissociation?, „Revue du M.A.U.S.S.” 2010/2,
nr 36, s. 503–520.

72

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

jaką dysponował, wykluczała takie ujęcie zasady do ut des, o jakie możemy
się pokusić aktualnie. Gwoli ścisłości, myślenie Maussa o biologii/fizjologii
człowieka, co widać doskonale nie tylko we wspomnianym Fragmencie…, ale
szczególnie w Sposobach posługiwania się ciałem (1936) czy Idei śmierci wpajanej przez zbiorowość i jej wpływ na ciało jednostki (1926) wychodziło znacznie
poza ówczesny standard nauk społecznych. Jak sam podkreślał: „za niektórymi
twierdzeniami, na jakie sobie pozwoliliśmy, kryją się fakty – zwłaszcza zaś fakty
pouczające o bezpośrednim powiązaniu w człowieku czynników fizycznych,
psychicznych i moralnych, czyli społecznych”8. Nowatorstwo tych spostrzeżeń
Maussa po wielekroć zostało już docenione i opisane9, a kontynuatorzy jego
myśli o sposobach posługiwania się ciałem i ciała społecznym uzależnieniu
(tacy jak np. Michel Foucault) są doskonale znani10, aczkolwiek zgłaszany już
przez Lévi-Straussa projekt „inwentaryzacji i opisu wszystkich użytków, jakie
ludzie w toku historii […] czynili i czynią ze swoich ciał”11 nadal nie został
wdrożony. Nie oznacza to jednak, iż w myśleniu o wymianie jako całościowym
fakcie społecznym Mauss jednoznacznie zwracał się ku owym „czynnikom
fizycznym i psychicznym”, a tym bardziej ku ich biologicznym podstawom,
których wagę najwyraźniej dostrzegał, ale (poza wspomnianymi, „założycielskimi” rozważaniami) pomijał. Rozwinięcie projektu wyjaśnienia moralności
daru/odpłaty poprzez odniesienie do współczesnej wiedzy o tych (dzielonych
z innymi zwierzętami) podstawach zachowań Homo sapiens s. wydaje się zatem
dzisiaj ze wszech miar zasadne, a nawet, z racji interesujących ustaleń etologii
i socjobiologii oraz psychologii ewolucjonistycznej, w jakimś stopniu naglące.
To pierwszy ważny powód reinterpretacji koncepcji daru dzisiaj.
Drugi ma nieco inne przyczyny, o charakterze polityczno-ekonomicznym,
tyleż globalnym, co rozpoznawalnym i lokalnie. Wyjdę od tych ostatnich, czyli
od autopsji. Uznając niebagatelny wkład Maussa w rozwój antropologii, nieodmiennie i od lat prezentuję jego teorie podczas wykładów uniwersyteckich.
Przedstawiana studentom logika świadczeń agonistycznych, tak kapitalnie wyłożona przez Maussa, budzi stale (od lat 90. XX w.) takie samo zdumienie, a czasem
8
M. Mauss, Idea śmierci wpajana przez zbiorowość i jej wpływ na ciało jednostki (Australia, Nowa Zelandia),
przeł. J. Szacki, w: tegoż, Socjologia i antropologia, przeł. M. Król, K. Pomian i J. Szacki, KR, Warszawa 2001,
s. 338.
9
Por. C. Lévi-Strauss, Wprowadzenie do twórczości Marcela Maussa, w: M. Mauss, Socjologia i antropologia…,
s. 7–39.
10
Por.: M. Foucault, Historia seksualności, tegoż, Nadzorować i karać oraz inne, gdzie kontynuacja myśli
maussiańskiej jest ewidentna. Należą tu nie tylko Michel Foucault, ale także Georges Bataille, Pierre Bourdieu,
Giorgio Agamben, Jean Baudrillard, a pośrednio i Jacques Lacan.
11
C. Lévi-Strauss, Wprowadzenie…, s. 9.

73

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

i oburzenie. Jak to możliwe, pytają studenci, by roztrwonić cały majątek, rozdać
go, łącznie z zasobami całego plemienia i pozostać z niczym, oprócz „twarzy”?
Z perspektywy człowieka współczesnego, zakrawa to na jakieś szaleństwo, na
dodatek połączone z poniżaniem gości i niegodnym ich wyśmiewaniem. Równe
zdziwienie budzi teza dotycząca istnienia ducha daru i jego mocy prowokowania
rewanżu, nie mówiąc o zobowiązaniu rodzącym się w procesie przyjmowania
darów, szczególnie w relacji: rodzice-dzieci. Największy zaś opór, czasem prowokujący ogólną wesołość, a czasem nawet i gniew, wzbudza twierdzenie Maussa,
że przedmiotem wymiany są również kobiety i dzieci. Prosta diagnoza, jaka się
tu nasuwa, to, że współcześni tak daleko odeszli od fundamentów moralnych
daru, prezentowanych przez tego badacza, iż nie są w stanie zaakceptować istoty
do ut des, widząc w niej wyłącznie archaiczne, interesowne „chwyty” bądź jakąś
„ezoterykę”12, przeciw którym, w całym swym liberalno-demokratycznym zideologizowaniu zdecydowanie protestują. Przekonaniu o własnej (ludzkiej?)
bezinteresowności towarzyszy tu, najpewniej, nawyk funkcjonowania w trybach
kapitalistycznej gospodarki pieniężnej, gdzie „więź przez rzeczy” nie może być
przecież „więzią dusz”13. To, jak daleko odeszliśmy dzisiaj od moralności pierwszej, i dlaczego tak daleko, pozostawmy w tej chwili w zawieszeniu14, aczkolwiek
pytanie to otwiera na jeden z najistotniejszych współcześnie problemów, podejmowanych przez badaczy tak znaczących, jak Bruno Latour, Arjun Appadurai czy
Zygmunt Bauman. Ich myślenie o ubóstwie, wykluczeniu, gniewie, oporze społecznym grup marginalizowanych lub, jak w przypadku Latoura, poszukiwanie
w rzeczach tego, co społeczne (teoria ANT) z pewnością wiele zyskałoby poprzez
interpretację tych zjawisk w odniesieniu do moralności daru, ustanawiającego
hierarchię, ustanawiającego pozycję wyżej/niżej, mediatora społecznych więzi.
Przede wszystkim zaś fundującego jednostkowe poczucie mocy (wagi) w tych,
którzy mogą dawać, a poczucie niemocy, niższości, upokorzenia w tych, którzy
nigdy nie będą mogli się zrewanżować, odpłacić, wyrównać pozycję, wynieść się
„ponad”. Także ponad grupę wiecznych beneficjentów społecznej dobroczynności, do której przynależność zgodnie z rozpoznaniem Maussa bywa po prostu
obelżywa, jeśli beneficjent sytuuje się w wymianie jako niezdolny do odpłaty15.
Demoralizacja wykluczonych, problem nieodmiennie spędzający sen z powiek
Zwracam uwagę na analogiczną opinię Claude’a Lévi-Straussa! Por. C. Lévi-Strauss, Wprowadzenie…, s. 7.
Por. M. Mauss, Szkic o darze. Forma i podstawa wymiany w społeczeństwach archaicznych, w: tegoż,
Socjologia i antropologia…, s. 181.
14
Ten właśnie wątek doskonale omawia S. Dzimira w pracy Marcel Mauss: savant et politique, Collection:
TAP/Bibliothèque du MAUSS, La Découverte, Paris 2007.
15
Por. M. Mauss, Szkic o darze…, s. 287.
12

13

74

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

instytucjom opiekuńczym i dobroczynnym, a nawet całym państwom, objawiającym zdumiewającą krótkowzroczność i brak antropologicznej wiedzy o istocie
daru, anomia społeczna – bolączka współczesności, to przecież nic innego jak
efekt zarzucenia moralności pierwszej na rzecz bogacenia się bez „odpłaty”, odpowiedzialności za resztę współplemieńców i harmonię wymiany. Wykluczenia
jednostek, grup, rodzin, przybyszów, uchodźców z systemu świadczeń całościowych, pozbawienia ich możliwości bycia moralnym, czyli – dającym. Chociaż
wątek ten kusi swą niedostrzeżoną dotąd oczywistością interpretacji, możliwych
do zbudowania na starej teorii Maussa i odnosi nas właśnie do tego, z czego rozumieniem mają problem nie tylko studenci, tutaj chciałabym się skupić na innym
zagadnieniu. Na wymianie i moralności daru (w tym powszechności potlaczu
w naturze), do jakiej Mauss nie miał możliwości się odnieść, nie dysponując
wiedzą, która jest dzisiaj w zasięgu ręki (a raczej umysłu) każdego, kto zgłębia
podstawy etologii ogólnej, jaka zamarzyła się Marcelowi Maussowi u początków
XX w. Istnieje też nadzieja, że argumenty z obszaru cenionych dzisiaj neurosciences, kogniwistyki, psychologii ewolucyjnej i – najogólniej rzecz biorąc – biologii, którym lepiej niż socjologii powiódł się program uprawomocnienia swego
miejsca w utylitarystycznym projekcie budowania szczęścia i zdrowia jednostek,
okażą się bardziej przekonujące/przemawiające do wyobraźni, aniżeli jakieś hau
czy mana. Zanim jednak przejdę do tych argumentów, dla przypomnienia, kilka
słów o darze według Marcela Maussa.

Zasady moralności społecznej opartej na wymianie
Zacznijmy od definicji świadczeń całościowych z istotnym może dopowiedzeniem, że całościowość ta bywa rozumiana różnie, na co zwracał już uwagę Stephen Leacock16, a za nim Elżbieta Tarkowska17. Mauss pojmuje te świadczenia
jako „wymianę uprzejmości, festynów, obrzędów, usług wojskowych, kobiet,
dzieci, tańców, jarmarków”18, jakie świadczą sobie wzajemnie grupy społeczne. Umowa o wymianie, przynajmniej w społecznościach archaicznych19 nie
16
Albo jako badanie systemów społecznych jako całości, albo badanie konkretnego zjawiska społecznego
w jego uwikłaniu kontekstowym. Por. S. Leacock, The Ethnological Theory of Marcel Mauss, „American
Anthropologist” 1954, t. 56, nr 1.
17
Por. E. Tarkowska, Ciągłość i zmiana socjologii francuskiej. Durkheim, Mauss, Lévi-Strauss, PWN, Warszawa
1974, s. 115 i n.
18
M. Mauss, Szkic o darze…, s. 170.
19
Należą do nich, zgodnie z wywodem Maussa, tyleż społeczności proste, bez historii, jak natywni
mieszkańcy Polinezji, Melanezji, północnego zachodu Ameryki, co społeczności historyczne, posiadające
prawa pisane (od Wedów po Rzymian). Zasadność porównywania ich ze sobą wyjaśnia Mauss pragnieniem
dojścia do archeologicznych warstw transakcji międzyludzkich, realizowanych zarówno w gospodarkach nie

75

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

obejmuje więc „wyłącznie dóbr i bogactwa, ruchomości i nieruchomości, rzeczy pożytecznych gospodarczo”20, stanowiących dzisiaj właściwy przedmiot
transakcji rynkowych, ale cały system zachowań, praktyk i instytucji, reprezentowany przez „osoby moralne” (klany, plemiona, rodziny), acz dotyczący
wszystkich. Ma ona na swój sposób charakter totalny i obowiązkowy, choć
dokonywana jest dobrowolnie. Uznawszy za wzorcową formę wymiany ten
jej typ, który opiera się na rywalizacji (agonie), Mauss skupia się szczególnie
na potlaczu21, mianem tym określając wszystkie, rozpoznawane przez siebie
niezależnie od szerokości geograficznej, całościowe świadczenia o typie agonistycznym. Od typów pośrednich świadczenia te odróżnia obecność „składnika
godności, prestiżu, mana, który daje bogactwo oraz [tego], który polega na
absolutnym obowiązku zwracania (odwzajemniania) tych darów pod groźbą
utraty tego mana – tego autorytetu, tego talizmanu i tego źródła bogactw, jakim
jest sam autorytet”22. W rejestrowanych wśród wielu społeczeństw świadczeniach i przeciw-świadczeniach tego typu, najbardziej interesującym jest dla
Maussa „mechanizm duchowy”, powód, który zobowiązuje do rewanżu, odwzajemnienia otrzymanego daru, który przecież (przynajmniej teoretycznie)
nie musi być odwzajemniony. Wyjaśnienie siły sprawczej odwzajemnienia daru
odnajduje Mauss u Maorysów, przekonanych, iż rzecz posiada swego ducha
(hau), którym jest mus zwrotu, rewanżu, odpłaty.
Więź przez rzeczy – pisze Mauss – jest więzią dusz, albowiem sama rzecz ma duszę, jest
z duszy. Wynika z tego, że ofiarować coś komuś, to ofiarować coś z siebie […], trzeba
zwrócić innemu to, co jest w rzeczywistości cząstką jego natury i substancji […] zachowanie tej rzeczy byłoby niebezpieczne i groziłoby śmiercią, nie tylko dlatego, że byłoby
niedozwolone, ale również dlatego, że ta rzecz […] daje komuś panowanie magiczne i religijne nad wami23.

Ma też władzę nad złodziejem lub przypadkowym znalazcą, dlatego przywłaszczanie rzeczy, które z natury chcą wrócić do „domu rodzimego” jest groźne,
uzależnia od innych. Mus zwrotu (duch rzeczy) pobudza ciąg użytkowników,
znających pieniądza oraz nim już dysponujących. Por. M. Mauss, Szkic o darze…, s. 167–169 (O metodzie).
20
M. Mauss, Szkic o darze…, s. 170.
21
Nazwa pochodzi z języka chinook, znaczy „karmić”, „spożywać”. Weszła do mowy potocznej Indian
Alaski i została przejęta przez antropologów amerykańskich, a później i innych na określenie wymiany
świadczeń opartych na rywalizacji i antagonizmie. Por. M. Mauss, Szkic o darze…, s. 171.
22
Tamże, s. 176.
23
Tamże, s. 181–182.

76

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

tworząc łańcuch wymiany, dopóki rzecz nie trafi z powrotem na swoje miejsce. Wymiana podarunków wytwarza obfitość bogactw, a zatrzymanie tego
łańcucha, poprzez np. chciwe gromadzenie wyłącznie dla siebie, zakłóca kosmiczny porządek, albowiem prawdziwymi właścicielami dóbr tego świata
są bogowie i duchy zmarłych24. „Wymiana z nimi jest najbardziej konieczna,
a powstrzymywanie się od tej wymiany – najbardziej niebezpieczne”25. Od
nich bowiem pochodzą zasoby, których ludzie są jedynie czasowymi dysponentami. „Akt ofiarnego zniszczenia ma właśnie za cel bycie darowizną, która
zostanie nieuchronnie odwzajemniona”26. Jego zaniechanie zrywa więź między
ludźmi i bogami, grozi ich gniewem, którego przejawem będzie zaniechanie
zwrotu i odwet – odpłata „pięknym za nadobne”. Warto podkreślić, iż Mauss,
odwołując się również do zasad wielkich systemów religijnych, wskazuje na
ziemskich pośredników między ludźmi a bogami – jałmużników, biednych
i dzieci, którym dar należy się bezwzględnie.
[ Jałmużna jest – D.W.Z.] owocem moralnego pojęcia daru i bogactwa z jednej strony,
z drugiej zaś – pojęcia ofiary. Szczodrobliwość jest obowiązkiem, ponieważ Nemezis mści
biednych i bogów za nadmiar bogactwa u pewnych ludzi, którzy muszą się go pozbyć. Jest
to stara moralność daru przekształcona w zasadę sprawiedliwości27.

Obowiązek dawania i odwzajemniania jawi się więc jako źródło moralności pierwszej, ustanowionej niejako in illo tempore, na której budowane są różne jej odmiany,
z poczuciem sprawiedliwości i kary włącznie, fundujące późniejsze niż religijne
– ludzkie systemy prawne. „Nie jest, być może, dziełem czystego przypadku – konkluduje Mauss – że dwie uroczyste umowy – po łacinie do ut des, w sanskrycie:
dadami se, dehi me – również zostały zachowane w tekstach religijnych”28. Zasada
„daję, byś dał”, jak należy przełożyć owe formuły, w rozpoznaniu tego badacza,
stanowi fundament, skałę, na której wznoszą się społeczeństwa ludzkie. Nie tylko
buduje więzi, bez których społeczeństwa nie istnieją, ale wyznacza jasne podstawy
moralności oraz system ocen dobrego i złego. Dobrym jest ten, który daje i odwzajemnia dar, złym ten, który tego nie czyni. Mimo znaczącej odległości w czasie
budowania się tych pierwszych systemów moralnych od współczesności, trudno

Tamże, s. 188.
Tamże.
26
Tamże.
27
Tamże, s. 191.
28
Tamże, s. 190.
24
25

77

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

zaprzeczyć, iż ta właśnie zasada oceny siebie i innych jest nadal spontanicznie,
intuicyjnie respektowana w codziennych relacjach międzyludzkich, nie mówiąc
o jej kulturowych manifestacjach29. Pozostaje ona w związku z powszechnym,
a zwerbalizowanym jasno przez Maussa odczuciem, że dając i odwzajemniając,
„świadczy się sobie i odwzajemnia »szacunek« – my mówimy »uprzejmości«”30.
Mówimy również o grzeczności i jej braku w sytuacji, gdy ktoś nie odwzajemni
powitania, uśmiechu, życzeń, zaproszenia. To grożący utratą „twarzy” przejaw braku szacunku; nie tylko dla obowiązujących norm społecznego funkcjonowania
(etykiety), ale także dla tego, kto daje. Natomiast ten, kto przyjmuje, nie odwzajemniając, rozpoznawany jest jako pozbawiony honoru i niewdzięczny. Trzeba zwrócić
przynajmniej tyle samo, a najlepiej więcej, niż się otrzymało. Niewątpliwie warto
zastanowić się w tym kontekście nad głębszym sensem powiedzenia: „mieć dług
wdzięczności”, skrywa bowiem ono właśnie prawdę o moralności niepisanych zobowiązań, od zarania regulujących stosunki międzyludzkie. Jeśli zaś uwzględnimy,
pomijany dotąd, a wyraźnie podnoszony przez Maussa w morfologii daru, obowiązek przyjmowania, element, budujący triadyczny, de facto, mechanizm świadczeń
całościowych, łatwiej będzie dostrzec, iż wymiana nie tylko decyduje o naszych
osądach moralnych (w tym poczuciu sprawiedliwości), ale również o hierarchii
społecznej, a nawet losach całych cywilizacji.

Magister, minister i warunki zachowania pokoju
System świadczeń oparty na wymianie, szczególnie o typie agonistycznym, w sprawdzony i skuteczny sposób ustala zależności między ludźmi. Jak przedstawiono wyżej,
dający i odwzajemniający oceniani są pozytywnie, jednak relacje między nimi nie są
symetryczne. I nie o równość przecież w wymianie chodzi. Mauss twierdzi, że
Dawać – to przejawiać swą wyższość, to znaczy być bardziej, wyżej, być magister; przyjmować bez zwracania czy bez zwracania z nadwyżką – to znaczy podporządkować się, stawać
się klientem i sługą, stawać się małym, opadać niżej (minister)31.
29
Np. w mitologiach i folklorze wszystkich ludów świata, gdzie nagrodę zyskuje ten, kto daje, odwzajemnia,
trudzi się dla innych, dając coś z siebie, dzieląc się najmniejszym dobrem, zaś zasłużoną, w myśl pierwotnej
sprawiedliwości, karę, ponosi samolubny, chciwy, zachowujący dla siebie to, co należy do innych. Wielość
przykładów wyklucza tu przywołania, ale wystarczy może wskazać na ustalenia Włodzimierza Proppa
dotyczące bajki magicznej, której bohater uzyskuje nagrodę poprzez likwidację inicjalnego „braku”, co osiąga,
mówiąc językiem Maussa, wchodząc w relacje świadczeń i przeciw-świadczeń, w których zawsze „gra czysto”.
Por. W. Propp, Morfologia bajki, przeł. W. Wojtyga-Zagórska, Książka i Wiedza, Warszawa 1976.
30
M. Mauss, Szkic o darze…, s. 254.
31
Tamże, s. 297. Zgodnie z zachowaną jeszcze w czasach pisania Szkicu… tradycją językową dialektu
oskijskiego (italski), ministreis to strona przegrywająca proces.

78

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

Przez sam fakt otrzymania, wejścia w posiadanie rzeczy, przyjmujący wstępuje
również w stan niepewności, niby-winy, podrzędności, moralnej nierówności
wobec dawcy. Prestiż dającego płynie z nabywanej tak wyższości moralnej,
wynoszącej go na drabinie społecznych relacji bliżej bogów – pierwszych darczyńców, ale dla zachowania społecznej równowagi nie powinien on odmawiać
przyjęcia zwrotu, który uwolni ministreis. Spieszne oddawanie (rewanż), odczuwane często jako psychologiczna presja, to właśnie efekt pragnienia wyrównania własnej pozycji, zachwianej przyjęciem daru. Przyjmowania jednakże
odmawiać nie wolno. Odmowa świadczy, iż odmawiający „boi się, że będzie
musiał zwracać, że boi się być »spłaszczonym«, dopóki nie zwróci”32. Nadmieniana w części pierwszej niemożność zwrotu, zwłaszcza z powodów ekonomicznych (bezrobotni, uchodźcy, pariasi) spłaszcza, poniża, czyli obniża naszą
społeczną rangę, a jeśli proces jest długotrwały, de-moralizuje w najgłębszym,
maussjańskim tego słowa znaczeniu. Pragnienie zwrotu (wyrównania pozycji)
zmienia się wówczas w chęć odwetu, który także jest przecież formą odpłaty,
ale rodzi przemoc i gwałt. To właśnie jeden z dostrzeżonych przez Maussa
paradoksów społecznej psychologii. Masakra jest odpłatą za dar, którego nie
możemy zwrócić, czy inaczej – za nadmiar u innych i niedomiar u drugich. Jest
odpowiedzią na trudne do zniesienia „spłaszczenie”, niemożność podniesienia
swej rangi, postrzeganą jako niesprawiedliwość społeczna. Ale objawia ona swą
moc także w sytuacji odmowy przyjęcia, która budzi z kolei gniew w dających.
A ten, podobnie jak gniew nie mogących dokonać zwrotu (przeciw-świadczenia), prostą drogą wiedzie ku agresji. Gra darów (wymiana całościowa) jest
zatem pełną napięć grą społeczną, chybotliwą ścieżką wzajemnych zależności,
gdzie jeden mylny krok może doprowadzić do druzgocącej wszystko na swej
drodze lawiny eskalacji i odwetów. Nic zatem dziwnego, iż społeczeństwa archaiczne zrytualizowały wymianę, gwarantując sobie tym samym pokojowy
przepływ świadczeń i przeciw-świadczeń, a więc trwanie w korzystnym przymierzu; pełnym zobowiązań, ale bez militarnej przemocy. „Najpierw trzeba
było jednak umieć zdobyć się na złożenie broni […] przeciwstawić się sobie
bez masakry i dawać bez poświęcania się”33. Nic zatem dziwnego, można by
dodać, iż w społeczeństwach współczesnych (szczególnie zachodnich), rządzących się i rządzonych pieniądzem, gdzie sprzedaż została odłączona od
obowiązku moralnego i wymiany, pragnienie zysku wyparło umiejętność złożenia broni. Zysk zastąpił prestiż (zajął jego miejsce), rangę buduje się poprzez
32
33

Tamże, s. 235.
Tamże, s. 305.
79

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

zysk, a nie zdolność dawania i przyjmowania bez urazy. Zasada moralności
pierwszej: „Powstrzymać się od przyjmowania – to uchybić swej godności;
tak samo uchybiłby jej ten, kto by powstrzymał się od zwracania”34, straciła na
znaczeniu, nie straciła jednak swej sprawczości! Tę zaś jasno artykułuje Mauss,
twierdząc iż „odmowa dawania, zaniechanie zaproszenia lub odmowa przyjęcia
są równoważne wypowiedzeniu wojny; jest to odrzucenie związku i wspólnoty”35. Przyjmowanie, istotny element wymiany, niejednokrotnie bywa jednak
bardzo trudne, nie tylko z powodu popadnięcia w stan podrzędności, niby-winy. Szczególnie dobrze trudność tę obrazują obyczaje związane z dzieleniem
się żywnością, do natury której należy, jak twierdzi Mauss, „by była dzielona;
niedawanie jej części innemu jest »zabijaniem jej istoty«, niszczeniem jej dla
siebie i dla innych”36. Przekonanie to najlepiej wyraża wedyjska mądrość: „Ten,
kto je bez wiedzy, zabija żywność, a zjedzona żywność go zabija”37. Żeby nie
urazić bogów i gospodarzy i nie zabić żywności, należy zatem bez mrugnięcia
okiem spożyć (przyjąć), co podano, choćby nawet budziło odrazę, albowiem
– jak wiadomo – różne ludy różnie kwalifikują to, co jadalne38. Dar z żywności,
podstawowy w budowaniu więzi, sięga najstarszych praw tworzenia wspólnoty. Nawet wywołujący mdłości, nawet podejrzewany o zaprawienie trucizną,
należy przyjąć, jeśli etykieta ma być zachowana, a więź utrzymana. Ruth Benedict, opisująca dziesięć lat po Maussie zachowania nutrytywne podejrzliwych
Dobuańczyków, przytacza bardzo wymowne w tym kontekście powiedzenie
mieszkańców północno-zachodniej Melanezji, wygłaszane w miejsce naszego
„dziękuję”: „Jeśli mnie teraz otrujesz, to jak ci się odwdzięczę za ten dar?”39.
Tamże, s. 236.
Tamże, s. 183.
36
Tamże, s. 274, gdzie przywołuje się też kodeks, w którym Anna – ubóstwiona żywność ostrzega, że kto
nie daje jej bogom, cieniom, swym sługom i gościom, połyka truciznę. „Tego spożywam, jestem jego śmiercią”.
37
Tamże, s. 275. Mądrość ta szczególnie wyraźnie zaczyna ujawniać swą trafność we współczesnych
społeczeństwach konsumpcyjnych, w których nadmierne spożycie, bez dzielenia się z innymi, stanowi
rozpoznane podłoże tzw. chorób cywilizacyjnych, „truciznę”. Sądzę, że tę wedyjską prawdę należy rozumieć
szerzej i odnosić do wszelkiej, nadmiernej i zachłannej konsumpcji, zakłócającej krążenie dóbr w świecie. Stan
nierównowagi (np. zachwianie równowagi ekologicznej) spowodowany samolubną chciwością nowoczesnych
cywilizacji przyczynia się do powstawania „zabijającej” nas zwrotnie „żywności” (produkcji).
38
Zasada ta, tj. spożywanie, czym częstują gospodarze, wznoszenie toastów, przyjęcie rewanżowe znane
są i obowiązujące tyleż w protokołach dyplomatycznych wszystkich współczesnych państw, co w lokalnych
„protokołach” gościnności. O lokalnych „obrzydliwościach” kuchni informacje m.in. na http://podroze.gazeta.pl/
podroze/56,114158,10427428,haggis-nadziewany-zoladek,,1.html, natomiast z realiów polskich można przytoczyć
choćby kulawkę, szklany kielich bez podstawy, niemożliwy do odstawienia bez uprzedniego wypicia trunku.
Popularny w Polsce w XVII i XVIII w., ale także w Anglii. Choć nie wzbudzał on może obrzydzenia, w abstynentach
lub chorych musiał wzbudzać istny postrach. Odmowa użycia kulawki miała jednak tak poważne konsekwencje,
że z reguły z niej korzystano. Por. H. Rzewuski, Pamiątki Soplicy, Ossolineum, Wrocław 2009.
39
R. Benedict, Wzory kultury, przeł. J. Prokopiuk, PWN, Warszawa 1966, s. 248.
34
35

80

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

I komentuje następująco: „Znaczy to, że Dobuańczycy korzystają z każdej
okazji, by zwrócić ofiarodawcy uwagę, że nie odniesie żadnej korzyści, jeśli
posłuży się tą uniwersalną bronią [trucizną – przyp. DW.Z.] przeciwko komuś,
kto ma wobec niego pewne zobowiązania”40. Biesiady bogów, biesiady weselne, żałobne, wojenne, urodzinowe, zaręczynowe… to jedno z najstarszych
i najpowszechniejszych zachowań społecznych oraz kulturowych rytuałów
nawiązywania, potwierdzania i podtrzymywania więzi. Odmowa uczestnictwa
w nich lub zapomnienie o zaproszeniu na nie ważnych gości skutkuje zemstą,
zerwaniem, wojną.
Zasada do ut des w obu jej aspektach: „daję byś brał” ale i „daję byś zwracał”
jest prostym mechanizmem, motorem relacji, ustalania hierachii, wagi i rangi,
konstruowania wewnątrz- i zewnątrzgrupowego porządku, a więc tworzenia
społecznego ładu. Mauss przyjmuje, iż powstał on, ponieważ przez
długi czas […] ludzie spotykali się w interesującym stanie ducha – stanie złożonym
z przesądnego lęku i przesądnej wrogości oraz równie przesądnej hojności. […] Właśnie
w tych stanach ludzie zrezygnowali ze swej wyłączności i umieli zaangażować się w dawanie
i odwzajemnianie. Działo się tak dlatego, że nie mieli wyboru. Dwie grupy ludzi, które
się spotykają, mogą tylko albo rozejść się […], bić się – albo dobrze siebie traktować41.

Uświadomienie sobie, że wskazane możliwości reakcji, w tym zaangażowanie
w odwzajemnianie, nie dotyczą tylko ludzi, ale całej przyrody ożywionej, pozwala skierować namysł nad darem poza (antropocentryczny jednak) punkt
widzenia mistrza socjologii – Marcela Maussa. Wiedzie ku prawom natury,
obejmującym nie tylko świat człowieka, tak pilnie zgłębiany przez antropologów, ale i świat przyrody, do której gatunek ludzki przynależy, z którego się
wywodzi i który go ukształtował. Nasz gatunek formowały miliony lat ewolucji, podczas których nabywaliśmy wyposażenia biologicznego i nawyków,
charakterystycznych dla wielu innych zwierząt społecznych. Odróżniająca
nas cecha gatunkowa sapiens pojawiła się stosunkowo późno (mniej więcej
100 000 lat temu)42. Należymy do gatunku ssaków z rodziny człowiekowatych,
dwunożnych małp o przerośniętych mózgach, dzielących ze swym najbliższym
kuzynem szympansem 98% wspólnego genomu oraz cały szereg analogicznych
Tamże, s. 248.
M. Mauss, Szkic o darze…, s. 304.
42
Por. L. Stone, P.F. Lurquin, Geny, kultura i ewolucja człowieka. Synteza, przeł. W. Branicki, W. Więckowski,
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009, s. 25–67.
40
41

81

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

zachowań, emocji i rozwiązań fizjologicznych (jak choćby hemoglobina), gwarantujących nam przetrwanie. Jak lakonicznie tę naszą przynależność i zależność od natury ujął świetny etolog Frans de Waal, „Małpa z dżungli wyjdzie, ale
dżungla z małpy nigdy”43. Dlatego warto wrócić do dżungli, pytając o podstawy
zachowań społecznych, moralności pierwszej i ów „interesujący stan ducha”,
w którym umieliśmy się zaangażować w dawanie i odwzajemnianie.

„Wskoczę do rzeki za dwóch braci i ośmiu kuzynów”. Biologiczne podstawy
wzajemności. Pierwsze przybliżenie
Mimo jasnych ustaleń Karola Darwina (od którego zaczęło się nasze myślenie o człowieku jako gatunku zwierzęcym, spowinowaconym z małpami), że:
„Instynkty społeczne powodują, że dla zwierzęcia przyjemne jest przebywanie
w społeczności znajomych osobników, wczuwanie się do pewnego stopnia
w ich przeżycia i wyświadczanie im różnych przysług”44, wcześni ewolucjoniści
skupiali raczej swoją uwagę na egoizmie i agresji w świecie przyrody i świecie
ludzkim, a nie na skłonności do świadczenia przysług. Widzimy to zarówno
w dziewiętnastowiecznej myśli społecznej (zwłaszcza tzw. darwinizmie społecznym Herberta Spencera), jak i przyrodoznawstwie. Przykładowo, zaangażowany obrońca ewolucjonizmu Thomas Henry Huxley jeszcze za życia
swego mistrza, Darwina, w latach 90. XIX stulecia, głosił samolubność ludzkich zachowań moralnych, uznając je wyłącznie za fasadę „w kosmicznej walce
o byt”45. Z kolei filozofowie tej epoki, na przykład Artur Schopenhauer, nie
ukrywali przekonania, iż „człowiek jest zły z natury”46, a Fryderyk Nietzsche
twierdził z kolei, że „Ekonomia dobroci jest marzeniem najśmielszych utopistów”47, bo najczęściej sprowadza się do egoizmu ludzi „słabych” z natury,
którzy w postępowaniu altruistycznym widzą szansę na własne przetrwanie.
Altruizm, rozpoznany jako „moralność niewolników”, był przez niego oceniany
raczej w kategoriach degeneracji48. Benthamowski duch utylitaryzmu, kalkulacji zysków i strat w dążeniu do zaspokajania potrzeb, w tym zwłaszcza potrzeby
43
F. de Waal, Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury człowieka?, przeł.
K. Kornas, Copernicus Center Press, Kraków 2015, s.7.
44
Za: F. de Waal, Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych, przeł. K. Kornas,
Copernicus Center Press, Kraków 2014, s. 40.
45
Tamże, s. 58.
46
A. Schopenhauer, Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów, przeł. B. i L. Konorscy, Wydawnictwo
Literackie, Kraków 1984, s. 26.
47
F. Nietzsche, Ludzkie, arcyludzkie, t.1, przeł. K. Drzewiecki, Zielona Sowa, Kraków 2006, s. 50.
48
Za: W. Tatarkiewicz, Historia filozofii. Filozofia XIX wieku i współczesna, PWN, Warszawa 1968, s. 166 i n.

82

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

przyjemności49, zdawał się wtedy unosić nie tylko nad pozytywizmem prawniczym, ale również naukowym. Z różnych więc, niemożliwych tu do szczegółowego omówienia, powodów, zwierzęca skłonność do kolaboracji i wchodzenia
w relacje wymiany świadczeń nie była w owym czasie przedmiotem głębszej
refleksji. Nie można też nie zauważyć, iż piętno założycielskiej wizji ewolucji
jako walki „na kły i pazury”, towarzyszyło nauce i później, przekładając się na
głębokie przekonanie, że dobro (altruizm, moralność), o ile w ogóle istnieją, są
własnościami wyłącznie ludzkimi, bo wynikającymi z rozumu. Tego zaś przynajmniej od Kartezjusza po Kanta odmawiano innym zwierzętom50. Chociaż
już w 1902 r., anarchista, książę Piotr Kropotkin dowodził, iż „Życie nie jest
krwawą walką, w której wszystkie chwyty są dozwolone, ani też Hobbesowską
»wojną wszystkich przeciw wszystkim«, ale charakteryzuje się w równym
stopniu współdziałaniem jak współzawodnictwem”51, przez prawie stulecie
interpretacje, czy to biologiczne, czy socjologiczne, praw darwinowskich,
nieodmiennie skupiały się na bezwzględności walki o byt i prawach selekcji
naturalnej, pojmowanej jako prawa silniejszego, na wiele sposobów uprawomocniając egoizm, zarówno osobniczy jak i klasowy.
Pomijając w tym miejscu olbrzymi rozdział dziejów myśli różnych o zwierzętach, jaki dzieli dziś prace Darwina od współczesności, trzeba stwierdzić, że
dociekania nad egoizmem i altruizmem swych naukowych falsyfikacji doczekały się dopiero w drugiej połowie XX w., kiedy to stały się przedmiotem obiektywnych badań, pozbawionych uprzedzeń ideologicznych i naukowych etologów. Rozwijały się w 2. połowie XX w. za sprawą Konrada Lorenza, Nikolaasa
„Niko” Tinbergena, Wolfganga Wicklera i Irenäusa Eibl-Eibesfeldta. Ten ostatni
był też współzałożycielem i pierwszym przewodniczącym Międzynarodowego
Stowarzyszenia Etologii Człowieka (International Society for Human Ethology),
które oficjalnie zinstytucjonalizowało humanetologię, budowaną pierwotnie
w oparciu o metodologię zoologicznych badań behawioralnych. Zainteresowanie

49
Oczywiście, utylitaryzm nie pochodzi wyłącznie od Jeremy’ego Benthama; ma korzenie oświeceniowe
(David Hume) i licznych przedstawicieli, może nawet lepiej znanych niż Bentham ( John Stuart Mill).
Wskazanie na Bethama ma tu jednak swoje, ideologiczne i socjologicznonaukowe uzasadnienie, zważywszy
na kontynuatorów myśli Marcela Maussa, takich jak Michel Foucault, który pewnych rozwiązań Benthama
używa jako metafory panoptyzmu władzy, wywiedzionej i wywodzącej się, o paradoksie, z liberalizmu.
Por. M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Aletheia, Warszawa 1993, s. 240 i n.
50
Historię myśli (szczególnie zaś filozoficznej) opracowującej relację: człowiek – zwierzę, dobrze
prezentuje na naszym gruncie Jacek Lejman. Por.: J. Lejman, Ewolucja ludzkiej samowiedzy gatunkowej. Dzieje
prób zdefiniowania relacji człowiek – zwierzę, UMCS, Lublin 2008.
51
P. Kropotkin, Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju, przeł. J. Hempel, „Słowo”, Łódź 1946, za: M. Ridley,
O pochodzeniu cnoty, przeł. M. Koraszewska, Rebis, Poznań 2000, s. 14.

83

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

rolą zachowań zwierzęcych (w tym zachowań altruistycznych, szeroko obserwowanych i dokumentowanych przez etologów) przyniosło krytykę dawnych
twierdzeń, jakoby działanie związane z ryzykiem, czy nakładem energii własnej,
a przynoszące korzyść innym (jak definiowano altruizm), miało wyłącznie społeczno-kulturowe podłoże i było przeto specyficznie ludzkie, przy czym obstawał np. August Comte oraz filozofowie moralności52. Stwierdzono, iż altruizm
jest szeroko rozpowszechniony w przyrodzie, a objawiają go zarówno naczelne,
jak delfiny, szczury, wieloryby, owady (pszczoły, mrówki) i ptaki. Znaczące dla
tych ustaleń okazały się zwłaszcza eksperymenty i badania biologów, takich jak
William Donald Hamilton i Robert Trivers.
Zgodnie z paradygmatem ewolucyjnym, przyjmującym istnienie mechanizmu selekcyjnego, którego skutkiem jest przeżywalność najlepiej dostosowanych, założyli oni, iż niepodważalnie rejestrowane zachowania altruistyczne
wśród zwierząt muszą mieć jednak charakter przystosowawczy. W.D. Hamilton
stwierdził na przykład, że dokumentowany u zwierząt społecznych altruizm
zależy od stopnia pokrewieństwa między osobnikami i ustalił, że im wyższy
współczynnik pokrewieństwa, tym wyższy stopień altruizmu. Gdy współczynnik
wynosi 1 (czyli, kiedy krewny w stu procentach powiela mój genotyp), altruizm
osiąga swoje szczyty; im mniejszy zatem stopień spokrewnienia, tym gorzej dla
zachowań altruistycznych. Ustalił też, że u owadów społecznych, a więc gatunków o rozbudowanych systemach komunikacyjnych, współczynnik ten wynosi
¾ (siostry z jednego mrowiska mają nie połowę, ale siedemdziesiąt pięć procent
tych samych genów). Jego teza o korelacji między stopniem wspólnoty genów
i stopniem altruizmu została potwierdzona przez innych biologów. Wszystkie te
i wiele innych obserwacji świata zwierząt legły u podstaw sformułowania prawa,
że w populacji następuje wzrost częstości występowania zachowań altruistycznych, dopóki koszt ponoszony przez altruistę jest mniejszy niż zysk odnoszony
przez jego krewnych. Uznano także, że altruistyczne zachowania jawnie obecne
w świecie zwierząt, z poświęceniem życia włącznie, z racji bliskich związków
genetycznych osobników altruistycznych i beneficjentów, są w gruncie rzeczy
formą samolubnej strategii zachowania (jakiejś części) własnego genotypu. Ale
wykazano też, że w przyrodzie występuje gotowość do poświeceń oraz ograniczenie zachowań rywalizacyjnych na rzecz pomocowych. Hamilton sugerował,
iż stanowią one ogólne reguły biologicznej ewolucji społecznej. W historii nauki
52
Kwestie te interesująco omawia Patricia Churchland. Por. P.S. Churchland, Moralność mózgu.
Co neuronauka mówi o moralności, przeł. M. Hohol, N. Marek, Copernicus Center Press, Kraków 2013,
s. 265–307.

84

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

często przywoływane jest stwierdzenie badacza owadów społecznych, Johna
Burdona Sandersona Haldane’a, który ponoć stwierdził: „Wskoczę do rzeki za
dwóch braci i ośmiu kuzynów”53, co można by uzupełnić dopowiedzeniem „ale
nie za obcych ludzi”. Tym niemniej, jak wiemy, skoki w celu ratowania obcych
zdarzają się także, co nieco podważa, zdeterminowaną genetyzmem teorię altruizmu krewniaczego, bo tak została ona nazwana. Generalnie przyjmuje się,
iż prace Haldane’a, Williamsa i Hamiltona wyznaczyły początek dominującego
w biologii od lat 60. XX w. genetyzmu, który swój najwyrazistszy kształt uzyskał w koncepcji „samolubnego genu” Richarda Dawkinsa, zakładającej m.in, iż
to „egoizm” chcących się powielać genów moderuje altruistyczne zachowania
osobnika. Idea, że „osobniki nie działają dla dobra swoich grup, rodzin ani nawet
dla siebie samych”54, ale dla dobra (przetrwania i replikacji) genów, jak zauważa
Matt Ridley, „zadała upokarzający cios ludzkiej pysze. Nie dość, że człowiek jest
tylko jeszcze jednym zwierzęciem, to jest on także […] narzędziem komitetu
genów, mających na oku własną korzyść”55. Nade wszystko jednak podważyła
ona przekonania o altruizmie jako efekcie wpływu ludzkiej dobrej (i wolnej)
woli, wyróżniającej nas ponoć w zwierzęcym świecie. Dodatkowo ujawniła, że
mają one podłoże samolubne, ponieważ pomoc krewnym i krewnych to działanie
na rzecz wspólnego genotypu.

Uprzejme „wet za wet”. Drugie przybliżenie
Z kolei Robert Trivers zajął się kwestią wyjaśnienia zjawiska altruizmu poza
rodowego, to znaczy świadczeń, sprzyjających przetrwaniu osobników nie
posiadających wspólnych genów, ponieważ i takie zostały zaobserwowane.
Tu wspomniany determinizm nie prezentował się już tak prosto, jak w przypadku inwestycji rodzicielskich, czy siostrzanych (u pszczół i mrówek). Trivers uznał, że działania na korzyść niespokrewnionego członka tego samego
gatunku można tłumaczyć poprzez korzyści płynące z przeciw-świadczenia,
odwzajemnionego/odpłaconego później. Jeden z ciekawszych przykładów
świadczeń tego typu zarejestrowano pośród nietoperzy-wampirów. Zaobserwowaliśmy, relacjonują Gerald G. Carter i Gerald S. Wilkinson, często przywoływani w pracach etologów, że:
Za: F. de Waal, Bonobo i ateista…, s. 48.
Por. M. Ridley, O pochodzeniu cnoty, przeł. M. Koraszewska, Rebis, Poznań 2000, s. 28 i n. oraz
R. Dawkins, Samolubny gen, przeł. M. Skoneczny, Prószyński i S-ka, Warszawa 1996 (wyd. oryginału 1976).
55
M. Ridley, O pochodzeniu…, s. 30.
53

54

85

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

głodujące nietoperze były zazwyczaj karmione przez trzech dawców, tak więc koszt dzielenia się pokarmem podzielony był pomiędzy partnerów. Jak można się było spodziewać,
potencjalni dawcy czasami odrzucali żebrzących biorców, lecz co zaskakujące, niektóre
z głodujących osobników także wydawały się odrzucać oferty pokarmu od niektórych
dawców. Ta zaskakująca obserwacja może wskazywać, że nietoperze preferują dzielenie
się pokarmem z pewnymi partnerami, odrzucając innych, co implikuje, że współpraca pomiędzy nietoperzami-wampirami powinna być postrzegana raczej jako biologiczny rynek,
a nie powtarzalna relacja dwojga stałych partnerów interakcji56.

Ujawnia to obecność działań odwzajemnianych, niepowiązanych z krewniaczą (stricte genetyczną zatem) troską o przetrwanie osobników, wyposażonych w jakąś część wspólnego genomu. Ale ujawnia jeszcze coś innego – bliskie
ludzkim zachowania marketingowe, polegające na tworzeniu sojuszy i wyborze
partnerów/klientów wymiany. W przywołanej pracy można znaleźć zresztą cały
szereg opisów zachowań ssaków, odnoszących się do ich wewnątrzgatunkowej
komunikacji czy terytorialności, łącznie z rozpoznawaniem „swoich” i „obcych”, tak typowym dla społeczeństw ludzkich. Wszystkie one składają się na
koncepcję altruizmu odwzajemnionego, definiowanego jako „akty altruizmu
ze strony jednostki, które na jej koszt faworyzują przeżywalność drugiej jednostki, podejmowane w oczekiwaniu, że zwiększona przeżywalność jej samej
nastąpi w przyszłości dzięki podobnemu działaniu drugiej strony”57. Istnienie
„odroczonego altruizmu odwzajemnionego, czyli inaczej mówiąc, opóźnionej
gratyfikacji płynącej zwrotnie z aktów altruizmu od biorcy do donatora”58 stało
się faktem. Jak zauważył Richard Dawkins, altruizm tego typu „może wyewoluować tylko u gatunków, w których osobniki potrafią się nawzajem rozpoznawać”59. Dodatkowym, co wcale nie znaczy, że mało ważnym, założeniem jest
też hipoteza względnej stałości terytorium współdziałających osobników (tzw.
lepkość populacji, czyli skłonność do pozostawania w pobliżu miejsca swego
56
„We found that on average fasted bats were fed by three donors, so the costs of food sharing were
often divided among partners. As expected, potential donors sometimes rejected begging recipients, but
unexpectedly, some fasted subjects also appeared to reject food offers from some potential donors. This
surprising observation may indicate that bats favour some food-sharing partners over others, with implications
for modelling vampire bat cooperation as a biological market rather than as an iterated dyadic interaction”.
G.G. Carter, G.S. Wilkinson, Food sharing in vampire bats: reciprocal help predicts donations more than relatedness or
harassmen, „Proceedings of the Royal Society B” 280: 20122573. http://dx.doi.org/10.1098/rspb.2012.2573.
57
L. Stone, P. Lurquin, Geny, kultura…, s. 375 (Słowniczek).
58
Badania nad zachowaniami tego typu prezentują m.in. G.G. Carter, G.S. Wilkinson, Food sharing
in vampire bats: reciprocal help predicts donations more than relatedness or harassmen, „Proceedings of the Royal
Society B” 280: 20122573. Na Wilkinsona powołuje się też Dawkins, Samolubny…, s. 316–319.
59
R. Dawkins, Samolubny…, s. 256.

86

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

urodzenia) i względnej długotrwałości życia populacji, w której strategie te się
realizują. Według teorii gier, zastosowanej w badaniach ludzkich strategii uprzejmości i korzyści przez amerykańskiego politologa – Roberta Axelroda60, istotne
jest także, czy z punktu widzenia uczestników gra ma charakter gry o sumie
zerowej, czy niezerowej i iterowanej (powtarzalnej), a zatem przekonanie, że
„obecna rozgrywka nie jest ostatnią”. Zgodnie z takim punktem widzenia, warunkami koniecznymi przy realizacji strategii uprzejmych są zatem: otoczenie przez
własne kopie, czyli (w danym czasie i miejscu) dominacja strategii uprzejmych
nad tzw. wrednymi, przewaga zysków genetycznych osobnika altruistycznego
nad zyskami, jakie z jego działań odnoszą jego krewni (chyba, że współczynnik
pokrewieństwa wynosi 1 lub ¾), zdolność rozpoznawania się osobników, świadczących sobie uprzejmości (w tym także zdolność rozpoznawania oszustów),
prawdopodobieństwo opóźnionego odwzajemnienia, względna stałość kontaktów międzyosobniczych, względna stałość terytorium wzajemnych świadczeń.
Wspomniany Axelrod, prześledziwszy także wśród ludzi stosowalność teorii
altruizmu odwzajemnionego w odniesieniu do wojennej zasady „żyj i daj żyć
innym”, do powyższych wniosków dodałby jeszcze jeden: przestrzeganie rytuału
jako warunek przewidywalności poczynań drugiej strony. Swoje badania zaś
skonkludował:
Na solidny sukces „wet za wet” złożyła się kombinacja jego uprzejmości, wielkoduszności
i przejrzystości. Jego uprzejmość zapobiega wpakowywaniu się w niepotrzebne kłopoty.
Jego odwetowość zniechęca drugą stronę od upierania się przy próbach zdrady. Jego wielkoduszność pomaga odbudować współpracę. A jego przejrzystość czyni go zrozumiałym
dla drugiego gracza, w ten sposób wywołując długotrwałą współpracę61.

Zauważmy, że obie odkryte i opisane szczegółowo postaci działań, „które
pociągają za sobą jakiś koszt (np. wymagając ryzyka lub poświęcenia energii),
mimo że korzyści odnosi ktoś inny”62, w jawny sposób podpadają pod formułę do
ut des, przedstawioną w Szkicu… jako skała, na której wznoszą się społeczeństwa
ludzkie. Musiały zatem wyewoluować tą samą drogą, co każde zachowanie, które
60
Axelrod wykorzystał tu program opracowany przez Anatola Rapoporta, nazwany „wet za wet”. Zaczyna
on od współpracy grających, a potem powtarza to, co drugi gracz zrobił ostatnim razem, ale przewiduje również
zdradę. Żaden ze zgłoszonych później 62 programów nie pobił „wet za wet”, zgodnie z którym wygrywał
najuprzejmiejszy gracz, ujawniając logikę współpracy o największym sukcesie ewolucyjnym. Zob. na ten temat:
M. Ridley, O pochodzeniu cnoty…, s. 75 i n.
61
M. Ridley, O pochodzeniu cnoty…, s. 75.
62
F. de Waal, Bonobo i ateista…, s. 44.

87

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

zwiększa sukces reprodukcyjny w danej populacji, drogą doboru naturalnego.
Jednak ich odniesienie do człowieka, jak w przywołanym zdaniu Haldane’a
i jak uczyniła to, wywodząca się od Edwarda O. Wilsona, socjobiologia, która
z pomocą koncepcji altruizmu krewniaczego Hamiltona i determinizmu genetycznego starała się wyjaśnić nie tylko ludzki nepotyzm, ale i zachowania rodzicielskie, korporacyjne, militarne, dyplomatyczne, wykazując naszą zależność od
ewolucyjnego dziedzictwa63, wzbudziło głęboki sprzeciw przedstawicieli nauk
społecznych i licznych rzesz humanistów. O ile zatem społeczno-naukowa zgoda na obecność altruizmu wśród zwierząt wreszcie zaistniała, o tyle wnioski na
temat jego adaptacyjnego charakteru u człowieka zostały zawetowane. Tę fazę
gwałtownego wybuchu antroponegacjonizmu64 lat 70. XX w. dobrze skwitował
socjolog Pierre L. van den Berghe, zauważając: „Panowało powszechne przekonanie, że można zrozumieć zachowanie się człowieka bez brania pod uwagę
faktu, że ludzie są zwierzętami”65. To przekonanie dzisiaj mocno osłabło, a wyższość ludzkiego altruizmu nad zwierzęcym argumentuje się współcześnie w taki
oto sposób: „Zwierzęta żyjące w grupach również stosują się do pewnych norm
społecznych […]. Ale te normy nie występują u poszczególnych osobników
w formie oderwanych reprezentacji. Zwierzęta stosują się do norm grupy bez
zdawania sobie sprawy z ich istnienia”66. Uchylając w tym miejscu odpowiedź
na pytanie, czy tworzenie oderwanych reprezentacji jest warunkiem koniecznym postaw moralnych, przejdźmy do ustaleń bezpośrednio już wykazujących
zależność między ewolucyjnie nabytą skłonnością do współpracy i wymiany
świadczeń, a zasadami życia społecznego.

Biologiczne podstawy wzajemności. Rozstrzygnięcia
Newralgiczna, jak pokazano, kwestia biologicznych źródeł moralności człowieka uzyskała dzisiaj niemal jednoznaczne rozstrzygnięcie. Przyczyniły się
do tego szczególnie biologia molekularna, neuronauki oraz psychologia ewolucyjna. Ta pierwsza w sposób raczej nie budzący wątpliwości ustaliła wspólnotę

Por. m.in.: K. Szymborski, Poprawka z natury. Biologia, kultura, seks, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999.
Antroponegacjonizm – termin stosowany przez Fransa de Waala i pojmowany jako „aprioryczne
odrzucenie istnienia wspólnych cech ludzi i zwierząt”. F. de Waal, Małpy i filozofowie. Skąd pochodzi moralność?,
przeł. B. Brożek, M. Furman, Copernicus Center Press, Kraków 2013, s. 91.
65
P.L. van den Berghe, Łączenie paradygmatów: biologia i nauki społeczne, w: Człowiek, zwierzę społeczne,
wyb. B. Szacka, J. Szacki, przeł. K. Najder, B. Szacka, J. Szacki, Czytelnik, Warszawa 1991, s. 322.
66
P. Gärdenfors, Jak Homo stał się sapiens. O ewolucji myślenia, przeł. T. Pańkowski, Wydawnictwo Czarna
Owca, Warszawa 2010, s. 199.
63

64

88

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

naszych i szympansich genów, uprawomocniając w ten sposób rozważania
nad ewolucyjnym dziedzictwem człowieka i zasadność obserwacji małp człekokształtnych jako źródła wiedzy o „dżungli” w nas samych67. Druga, dzięki
skutecznym metodom badawczym i technikom analizy reakcji mózgu na różne
bodźce, buduje podstawy wnioskowania o społecznych zachowaniach ludzi,
ta ostatnia zaś, czerpiąc z ich dokonań, ale również teorii społecznych, antropologicznych i psychologicznych, najwyraźniej zmierza do syntezy faktów
społecznych, fizycznych i psychicznych, jaka roiła się Marcelowi Maussowi
w koncepcji l’homme totale. Gwałtownie rozwija się neuronauka społeczna –
neuronaukowcy interesują się społecznym światem człowieka, uznawszy, iż
badanie aktywności mózgu nie wystarcza dla rozpoznania tajemnic ludzkiego
umysłu. Konsolidacja całej dotychczasowej wiedzy biologicznej pozwala dzisiaj na reinterpretację społecznej teorii wymiany, opartej na świadczeniach
i przeciw-świadczeniach, tak absorbującej Marcela Maussa.
Do najważniejszych rozstrzygnięć należą tu:
• Towarzyskość i uspołecznienie ludzi, a także skłonność do współpracy
i opieki nad innymi w dużej mierze są efektami ewolucyjnych zmian specyficznych dla mózgów ssaków oraz presji selekcyjnej, której ssaki podlegają
od ok. 350 milionów lat68.
• U wszystkich zwierząt obwody neuronalne stanowią podstawę do samoopieki (self-caring) i dobrostanu (well-being)69. Samolubność stanowi zatem
stan wyjściowy życia i warunek przetrwania organizmu.
• Jedną z ewolucyjnie przetestowanych i skutecznych dróg samoopieki są
zachowania kooperatywne, za które odpowiadają wykryte w mózgu mechanizmy neuronalne. „Przychodzimy na świat wyposażeni w obwody służące
do interakcji społecznych”70.
• Odpowiedzialne za doświadczanie cudzych emocji oraz rozumienie powodów działań innych są neurony lustrzane, obecne w mózgach ludzi, bonobo i szympansów zwyczajnych (oraz innych zwierząt społecznych, jak
makaki)71.
• Neurony lustrzane mają istotny udział w istnieniu teorii umysłu, dzięki
Por. L. Stone, P. Lurquin, Geny, kultura…
Tamże, s. 35.
69
P. Churchland, Moralność mózgu…, s. 34.
70
M. S. Gazzaniga, Kto tu rządzi – ja czy mój mózg?, przeł. A. Nowak, Smak Słowa, Sopot 2013, s. 124.
71
G. Rizzolatti i in., Premotor cortex and the recognition of motor action, „Cognitive Brain Research” 1996,
nr 3 (2); M. S. Gazzaniga, Istota człowieczeństwa. Co sprawia, że jesteśmy wyjątkowi, przeł. A. Nowak, Smak
Słowa, Sopot 2011, s. 184 i n.
67
68

89

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

której rozumiemy, iż inni mają umysły, intencje, pragnienia, stany psychiczne72, co pozwala na utożsamienie się z innymi istotami (np. w odczuwaniu
bólu, wstydu, radości).
• Człowiek ma wrodzony zmysł moralny (różny od tego, co rozumiemy przez
cnotę).
W toku ewolucji u ludzi ukształtowały się dwie zdolności niezbędne do prowadzenia przedłużonej wymiany społecznej opartej na regule wzajemności: umiejętność powstrzymywania się od działania przez pewien czas (czyli odraczania gratyfikacji) oraz zdolność karania
oszustów w sytuacjach wymiany społecznej73.

• Istnieje grzbietowo-boczny obszar kory przedczołowej hamujący zachowania egoistyczne (Antonio Damasio)74. Ma on istotny wpływ na poczucie
tego, co sprawiedliwe, na odpłatę i odwzajemnianie przysług.
• Podstawę wielu różnych wariantów uspołecznienia stanowi oksytocyna
(peptyd – łańcuch aminokwasów), zawiadujący siecią adaptacji do opieki
nad innymi75.
• Neuronalną platformą moralności jest przywiązanie (chęć do bycia z innymi i ból odczuwany w obliczu rozłąki).
• Odwzajemnianie opiera się na przywiązaniu i wrodzonej potrzebie wzajemności. Jest to emocja stanowiąca wyjściowe spoiwo społeczne.
• Neurobiologia sądów moralnych opiera się na uniwersalnych i wrodzonych
modułach moralnych76: module wrażliwości na cierpienie, wzajemności,
hierarchii, więzi koalicyjnej i czystości. Ich wytworem są intuicyjne sądy
moralne.
Chociaż każdy z wyliczonych modułów ma swój udział w powstawaniu intuicyjnych sądów moralnych, modyfikując relacje społeczne, w tym miejscu
warto przytoczyć dłuższy fragment wypowiedzi Gazzanigi, odnoszący nas
72
Na ten temat szeroko M. Tomasello, Kulturowe źródła ludzkiego poznawania, przeł. J. Rączaszek, PIW,
Warszawa 2002 oraz m.in. Gazzaniga, Istota człowieczeństwa…
73
M.S. Gazzaniga, Istota człowieczeństwa…, s. 137
74
A. Damasio, W poszukiwaniu Spinozy. Radość, smutek i czujący mózg, przeł. J. Szczepański, Rebis,
Poznań 2005.
75
Rolę tego peptydu szczegółowo opisuje Patricia Churchland, zwolenniczka teorii wpływu opiatów na
relacje społeczne. Por. P.S. Churchland, Moralność mózgu…
76
Badacze modułów moralnych, Leda Cosmides, John Tooby (prekursorzy) oraz Jonathan Haidt i Craig
Joseph definiują moduły „jako niewielkie programy typu wejście-wyjście, umożliwiające szybkie, automatyczne
reakcje na konkretne bodźce środowiskowe”. M.S. Gazzaniga, Istota człowieczeństwa…, s. 137.

90

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

bezpośrednio do rozważań Maussa na temat źródeł składania broni i podjęcia
współdziałania.
Angażujemy się w wymianę opartą na wzajemności z osobami, którym ufamy, oraz mamy
zaufanie do tych, którzy odwzajemniają przysługi. […] Wśród emocji moralnych związanych z wzajemnością wymienić można współczucie, pogardę, gniew, poczucie winy,
wstyd i wdzięczność. Współczucie może zapoczątkować ów proces, motywując jednostkę
do zaangażowania się w wymianę […]. Gniew skłania nas do karania oszustów – stanowi
reakcję na nieuczciwość i może nas popychać do działań odwetowych. Pogarda to spoglądanie z góry na ludzi, którzy za mało się starają albo nie dorastają do głoszonych przez
siebie ideałów – to poczucie wyższości moralnej nad takimi osobami. Pogarda osłabia
inne emocje, takie jak współczucie, zmniejszając szanse na wymianę. Wdzięczność rodzi
się na skutek wymiany, ale odczuwamy ją także wobec tych, którzy demaskują oszustów.
[…] Cnoty, które wywodzą się z intuicyjnego przestrzegania zasady wzajemności, to poczucie sprawiedliwości, uczciwość, rzetelność i cierpliwość. Należy jednak podkreślić, że
odwzajemnianie przysług nie opiera się na wrodzonym poczuciu sprawiedliwości, lecz na
wrodzonej potrzebie wzajemności77.
[…] Przetrwały te jednostki i grupy, które skutecznie rozwiązywały takie problemy
moralne78.

Powyższe ustalenia można uzupełnić szeregiem dowodów nie pochodzących
od neuronaukowców, ale np. od etologów, jak Frans de Waal, czy Jane Goodall79,
dokumentujących potrzebę wzajemności bez ingerencji w obwody mózgowe
ludzi i zwierząt. Wyniki różnych podejść badawczych intersująco przedstawia
Matt Ridley w książce O pochodzeniu cnoty, formułując wszakże analogiczne do
powyższych wnioski. Zajmujący jest zwłaszcza rozdział omawiający dzielenie
się żywnością wśród szympansów i ludzi, a uwzględniający także obyczaje innych ssaków. Powołując się na de Waala – że: „szympansy »posiadają koncepcję
handlu«. Dzielą się żywnością […] w celu przypochlebienia się, otrzymania
odwzajemnionych korzyści w przyszłości i ogólnie rzecz biorąc, obrony swojej
reputacji cnotliwego”80, Ridley zauważa, iż „najbardziej fundamentalnie bezinteresowną i społeczną czynnością jest dzielenie się żywnością; jest to samą

Tamże, s. 140.
Tamże, s. 148.
79
Np. J. Goodall, Przez dziurkę od klucza: 30 lat obserwacji szympansów nad potokiem Gombe,
przeł. J. Prószyński, Prószyński i S-ka, Warszawa 1995.
80
M. Ridley, O pochodzeniu…, s. 117.
77
78

91

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

podstawą społeczeństwa”81. Jego konkluzja jest z ducha maussjańska – „dar jest
bronią, gdyż stwarza zobowiązania”82.
Teza o ewolucyjnych, biologicznych podstawach daru, rywalizacji i współpracy opartych na emocjach i wrodzonej potrzebie wzajemności została udowodniona przez nauki empiryczne. Stawia to stary Szkic… Maussa w nowym świetle
– jego intuicje zostały potwierdzone, a zarzuty Lévi-Straussa, że porządek uczuć,
aktów woli i marzeń „są zjawiskami zewnętrznymi względem pola badań”83 można dzisiaj oddalić. To idea nowoczesnej interdyscyplinarności.
Nie oznacza to jednak, że całość życia społecznego opiera się tylko na ewolucyjnie wykształconej potrzebie wzajemności. Tu, oczywiście, trzeba zgodzić
się z zastrzeżeniami Maurice’a Godeliera wobec koncepcji Maussa i jego stwierdzeniem, że „Społeczeństwo ludzkie wyprowadza swoją egzystencję z dwóch
źródeł – jednym z nich jest wymiana i umowa, drugim – wszystko pozostałe, co
nie podlega umowie i opiera się na przekazie”84. Na przekaz ten składa się wszystko, co odróżnia ludzki sposób życia od egzystencji innych zwierząt społecznych.
Choć osobiście nie mam wątpliwości, iż było to dla Maussa oczywiste, warto
podkreślić – kultura ma znaczenie. To ona decyduje o różnorodności ekspresji
uniwersaliów, dzielonych przez nas ze zwierzęcymi przodkami. Dlatego istotnym
jest odróżnienie moralności od cnoty. „Cnoty to zachowania, które są cenione przez dane społeczeństwo jako moralne i które można sobie przyswoić”85.
Cnót uczymy się od swoich współplemieńców, nabywamy ich przez uczenie
się i naśladownictwo wzorów, obowiązujących w konkretnym systemie. Nie są
uniwersalne, ale partykularne. Niektóre kultury, co trafnie rozpoznała już Ruth
Benedict, przykładają większą wagę do rywalizacji, inne do pokojowej współpracy. Bywają oparte na różnych modułach, łączonych w różnych kombinacjach.
Nie wszędzie, jak w cywilizacji zachodniej, jednostkowa przyjemność, honor
i pokonanie przeciwnika w agonie budują prestiż. Istnienie ewolucyjnych fundamentów moralności nie przekłada się zatem na homogeniczność kultur. Ale,
jak trafnie diagnozuje to społeczna neuronauka, to nie zachowania różnią nas
o siebie, tylko ich teorie i przyznawana im waga. A „Zrozumienie, że nasze teorie
i wartość, jaką im przypisujemy, stanowią źródło wszystkich naszych konfliktów,
Tamże, s. 106.
Tamże, s. 145. Co znamienne, Ridley powołuje się na Maussa tylko raz, inni biologowie, psychologowie
i neuronaukowcy, śledzący zasady wymiany społecznej zdają się nie wiedzieć w ogóle o jego istnieniu.
83
C. Lévi-Strauss, Wprowadzenie…, s. 34.
84
M. Godelier, Zagadka daru, przeł. M. Hoffner, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków
2010, s. 48.
85
M.S. Gazzaniga, Kto tu rządzi…, s. 149.
81
82

92

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

byłoby ważnym krokiem ku osiągnieciu zgody między ludźmi mającymi różne
systemy przekonań”86. Istnieje nadzieja, że upowszechnienie wiedzy o zachowaniach jako tym, co ludzi łączy, a nie dzieli, a co całą swą badawczą aktywnością starł się
wykazywać Marcel Mauss, pozwoli na jego głębsze zrozumienie przez współczesnych.

Bibliografia
Bernard A., Antropologia. Zarys teorii i historii, przeł. S. Szymański, PIW, Warszawa 2006.
Berthoud G., Homo maussianus: totalite ou dissociation?, „Revue du M.A.U.S.S.” 2010/2,
nr 36, s. 503–520.
Benedict R., Wzory kultury, przeł. J. Prokopiuk, PWN, Warszawa 1966.
Carter G.G., G.S. Wilkinson, Food sharing in vampire bats: reciprocal help predicts donations more than relatedness or harassmen, „Proceedings of the Royal Society B” 280:
20122573. http://dx.doi.org/10.1098/rspb.2012.2573.
Churchland P.S., Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności, przeł. M. Hohol,
N. Marek, Copernicus Center Press, Kraków 2013.
Damasio A., W poszukiwaniu Spinozy. Radość, smutek i czujący mózg, przeł. J. Szczepański,
Rebis, Poznań 2005.
Dawkins R., Samolubny gen, przeł. M. Skoneczny, Prószyński i S-ka, Warszawa 1996.
Dzimira S., Marcel Mauss: savant et politique, Collection: TAP/Bibliothèque du
M.A.U.S.S., La Découverte, Paris 2007.
Ewolucjonizm, hasło w: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucjonizm_(biologia),
[dostęp: 22.07.2016].
Foucault M., Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. T. Komendant, Aletheia,
Warszawa 1993.
Gärdenfors P., Jak Homo stał się sapiens. O ewolucji myślenia, przeł. T. Pańkowski,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2010.
Gazzaniga M.S., Kto tu rządzi – ja czy mój mózg?, przeł. A. Nowak, Smak Słowa, Sopot 2013.
Gazzaniga M.S., Istota człowieczeństwa. Co sprawia, że jesteśmy wyjątkowi,
przeł. A. Nowak, Smak Słowa, Sopot 2011.
Goodall J., Przez dziurkę od klucza: 30 lat obserwacji szympansów nad potokiem Gombe,
przeł. J. Prószyński, Prószyński i S-ka, Warszawa 1995.
86

Tamże, s. 152.

93

�Laboratorium Kultury 5 (2016)

Godelier M., Zagadka daru, przeł. M. Hoffner, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010.
Haggis – nadziewany żołądek, http://podroze.gazeta.pl/podroze/
56,114158,10427428,haggis-nadziewany -zoladek,,1.html
Kropotkin P., Pomoc wzajemna jako czynnik rozwoju, przeł. J. Hempel, „Słowo”, Łódź 1946
Leacock S., The Ethnological Theory of Marcel Mauss, „American Anthropologist” 1954,
t. 56, nr 1, s. 58–73.
Lejman J., Ewolucja ludzkiej samowiedzy gatunkowej. Dzieje prób zdefiniowania relacji
człowiek – zwierzę, UMCS, Lublin 2008.
Lévi-Strauss C., Wprowadzenie do twórczości Marcela Maussa, w: M. Mauss, Socjologia i antropologia, przeł. M. Król, K. Pomian i J. Szacki, Wydawnictwo KR, Warszawa 2001.
Mauss M., Idea śmierci wpajana przez zbiorowość i jej wpływ na ciało jednostki (Australia, Nowa Zelandia), w: tegoż, Socjologia i antropologia, przeł. M. Krol, K. Pomian
i J. Szacki Wydawnictwo KR, Warszawa 2001.
Mauss M., Szkic o darze. Forma i podstawa wymiany w społeczeństwach archaicznych,
w: tegoż, Socjologia i antropologia, przeł. M. Król, K. Pomian, J. Szacki, Wydawnictwo
KR, Warszawa 2001.
Nietzsche F., Ludzkie, arcyludzkie, t.1, przeł. K. Drzewiecki, Wydawnictwo Zielona Sowa,
Kraków 2006.
Propp W., Morfologia bajki, przeł. W. Wojtyga-Zagórska, Książka i Wiedza, Warszawa 1976.
Ridley M., O pochodzeniu cnoty, przeł. M. Koraszewska, Rebis, Poznań 2000.
Rizzolatti G. i in., Premotor cortex and the recognition of motor action, „Cognitive Brain
Research” 1996, vol. 3 (2), 131–141.
Rzewuski H., Pamiątki Soplicy, Ossolineum, Wrocław 2009.
Schopenhauer A., Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów, przeł. B. i L. Konorscy,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984.
Stone L., Lurquin P.F, Geny, kultura i ewolucja człowieka. Synteza, przeł. W. Branicki,
W. Więckowski, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2009.
Szacki J., Historia myśli socjologicznej. Część pierwsza, PWN, Warszawa 1981.
Szybalski W., Rewolucja genetyczna na przełomie XX i XXI wieku, „Kosmos. Problemy
Nauk Biologicznych” 2000, nr 3, s. 385–394.
Szymborski K., Poprawka z natury. Biologia, kultura, seks, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999.
Tarkowska E., Ciągłość i zmiana socjologii francuskiej. Durkheim, Mauss, Lévi-Strauss,
PWN, Warszawa 1974.
Tatarkiewicz W., Historia filozofii. Filozofia XIX wieku i współczesna, wyd. 3, PWN,
Warszawa 1968.

94

�Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska, Do ut des. Teoria daru Marcela Maussa…

Tomasello M., Kulturowe źródła ludzkiego poznawania, przeł. J. Rączaszek, PIW,
Warszawa 2002.
van den Berghe P.L., Łaczenie paradygmatów: biologia i nauki społeczne, w: Człowiek,
zwierzę społeczne, wyb. B. Szacka, J. Szacki, przeł. K. Najder, B. Szacka, J. Szacki,
Czytelnik, Warszawa 1991.
Waal de F., Małpa w każdym z nas. Dlaczego seks, przemoc i życzliwość są częścią natury
człowieka?, przeł. K. Kornas, Copernicus Center Press, Kraków 2015.
Waal de F., Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych,
przeł. K. Kornas, Copernicus Center Press, Kraków 2014.
Waal de F., Małpy i filozofowie. Skąd pochodzi moralność?, przeł. B. Brożek, M. Furman,
Copernicus Center Press, Kraków 2013.

Abstract
Do ut des. Marcel Mauss’ theory of gift and the biology of cooperation
The article aims to reinterpret Marcel Mauss’ theory of gift with the help of modern science –
evolutionary biology, neuroscience and evolutionary psychology. It refers to the main concepts
of the theory of gift, which, according to Mauss is based on the rule of do ut des. The article points
out the reasons for its relevance and proposes a thesis that Mauss’ ideas of morality, upon which
social relations are built, have a basis in evolution. This thesis is established on the basis of findings
of contemporary biology.
Keywords: biology of cooperation, animal altruism, exchange of gift, genetics, neuroscience

Dobrosława Wężowicz-Ziółkowska
Dr hab. prof. nadzwyczajny w Instytucie Nauk o Kulturze i Studiów Interdyscyplinarnych
UŚ; kulturoznawca, folklorystka, teoretyk kultury. Od 1996 r. współredaktorka, a od
2004 redaktor naczelna „Tekstów z Ulicy”. Redaktor serii Studia o Kulturze Wydawnictwa
Uniwersytetu Śląskiego, w badaniach skupiona na ontologii idei i metodologii badań
nad ich szerzeniem się (mity, folklor, mody kulturalne, dyskursy naukowe) oraz na komunikacji kulturowej w kontekście teorii systemów i nowej biologii. Autorka pierwszej
w kraju monografii dotyczącej memetycznej teorii kultury (Moc narrativum. Idee biologii
we współczesnym dyskursie humanistycznym, Katowice 2008).
95

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6798" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6778">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/3cb52ff866ebda26dbaf3e09ed045503.pdf</src>
        <authentication>9778ea7ebe41b8a844e19b5103497536</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80921">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5466</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80922">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80923">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80924">
                <text>pogranicze polsko-czeskie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80925">
                <text>tożsamość religijna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80926">
                <text>młodzież - tożsamośc religijna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80927">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5083</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80928">
                <text>Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży na pograniczu polsko-czeskim i jej edukacyjne uwarunkowania/ Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80929">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s.248-263</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80930">
                <text>Różańska, Aniela</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80931">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80932">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80933">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80934">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80935">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80936">
                <text>Aniela Różańska
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Instytut Nauk o Edukacji

Dynamika poczucia
tożsamości religijnej młodzieży
na pograniczu polsko-czeskim
i jej edukacyjne uwarunkowania

Wprowadzenie
W kalejdoskopie tematyki odnoszącej się do dziedzictwa kulturowego i tożsamości mieszkańców regionu Śląska Cieszyńskiego nie powinno zabraknąć kwestii związanych z religijnością mieszkańców pogranicza. Pytania o tożsamość, o to „kim jesteśmy?”, „z kim się identyfikujemy?”, „do jakich grup społecznych należymy?” – są
pytaniami, które nie tylko sobie zadajemy, ale z którymi, dzięki mediom, jesteśmy
konfrontowani w różnych sytuacjach i na które coraz mniej chętnie udzielamy odpowiedzi. Odpowiedzi te bowiem wymagają zastanowienia, nie należą do łatwych,
prostych i jednoznacznych. Trudności te wielokrotnie się potęgują, jeśli pytamy o tożsamość mieszkańców pograniczy, zwłaszcza o tożsamość religijną, której badanie
w swojej istocie nastręcza określone problemy metodologiczne. W przestrzeni pogranicza, z jego naturalną różnorodnością kulturową i religijną, sytuacja zmian społecznych, indywidualizacji, pluralizmów światopoglądowych otwiera szczególnie szeroko
perspektywę wielości i różnorodności wyborów, co powoduje tworzenie się nowych
postaw wobec życia, nierzadko uwolnionych od determinacji tradycją bądź przypisaniem1, kreowanie nowych tożsamości, jakże odmiennych od tożsamości kształtowanych w środowiskach jednorodnych kulturowo. Jak pisze Halina Rusek:
1 M. Libiszowska-Żółtkowska: Prolegomena. W: Tożsamości religijne w społeczeństwie
polskim. Red. M. Libiszowska-Żółtkowska. Warszawa 2009, s. 13.

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

249

na pograniczu tworzy się nie tylko jakościowo nowa kultura, ale również nowa tożsamość jej uczestników, jej twórców2.

Ta nowa, specyficzna jakość dotyczy również tożsamości religijnej mieszkańców
pogranicza polsko-czeskiego, mieszkańców Śląska Cieszyńskiego.
Rozumienie tożsamości religijnej w społeczeństwie tradycyjnym wydaje się oczywiste (tożsamość jako efekt przynależności do określonej religii, grupy religijnej),
jednakże we współczesnej rzeczywistości ponowoczesnej zdefiniowanie tożsamości
religijnej nie jest łatwym zadaniem, ponieważ istota tożsamości religijnej, jej kompleksowy i zróżnicowany obraz wynikają z wielości i niejednoznaczności rozumień
dwu pojęć: tożsamości i religii. Wychodząc, po pierwsze, od definicji tożsamości Marii Jarymowicz jako świadomości własnego istnienia, wizji samego siebie, tego co najważniejsze, charakterystyczne i specyficzne dla autocharakterystyki3 oraz tożsamości
ujmowanej jako zbiór wyobrażeń, sądów, przekonań na temat samego siebie, czyli
układ autoidentyfikacji jednostki uwarunkowany schematami percepcji istniejącymi
w środowisku społecznym4 oraz, po drugie, od rozumienia religii jako wieloaspektowej relacji człowieka do Transcendensu (Boga, bóstwa)5, można tożsamość religijną
definiować jako wieloaspektowy sposób rozumienia oraz kształtowania własnej egzystencji, a także otaczającej rzeczywistości przez pryzmat osobistego doświadczenia
wiary i wspólnotowych sposobów jej wyrażania w obrzędach i przekazie, czyli religii,
do której się przynależy6. Tożsamość religijną można rozważać jako tożsamość osobistą lub tożsamość społeczną. Tożsamość osobista religijna jest efektem doświadczenia wewnętrznego, refleksji osobistych i indywidualnych wyborów jednostki oraz jej
przekonań na temat rzeczywistości pozaempirycznej. Socjolodzy bardziej podkreślają
wymiar społeczny tożsamości religijnej i wiążą ją przede wszystkim z przynależnością
do wspólnoty religijnej7.
Tożsamość religijna, podobnie jak inne rodzaje tożsamości, ma charakter relacyjny, otwarty, dynamiczny i mediacyjny, co należy uwzględnić w rozważaniach dotyczących jej kształtowania. Postawy i zachowania religijne nie są czymś statycznym,
niezmiennym, lecz podlegają zmianom w wyniku doświadczenia indywidualnego
i społecznego. Zmiany religijności, zwłaszcza takiej jej formy, która jest mocno za2 H. Rusek: Człowiek pogranicza. W: Socjalizacja i kształtowanie się tożsamości – aktualne problemy i sugestie rozwiązań. Red. T. Lewowicki, B. Grabowska, A. Różańska. Toruń
2008, s. 86.
3 M. Jarymowicz: Tożsamość jako efekt poznania siebie wśród swoich i obcych. W: Tożsamość a odmienność kulturowa. Red. P. Boski, M. Jarymowicz, H. Malewska-Peyre. Warszawa 1992, s. 213-225.
4 Z. Bokszański: Tożsamość – interakcja – grupa. Tożsamość jednostki w perspektywie teorii
socjologicznej. Łódź 1989, s. 12.
5 Z. J. Zdybicka: Rola religii w kulturze współczesnej. W: Kultura i religia u progu III tysiąclecia. Red. W. Świątkiewicz, A. Pethe. Katowice 2001, s. 16.
6 Por. A. Różańska: Tożsamość religijna młodzieży na pograniczu cieszyńskim – uwarunkowania i dylematy jej kształtowania. Wrocław – Cieszyn 2009, s. 256.
7 T.J. Gunn: The Complexity of Religion and the Definition of „Religion” in International
Law. „Harvard Human Rights Journal”. Nr 16 (2003), s. 201; M. Libiszowska-Żółtkowska:
Religia jako determinanta tożsamości studentów i konwertytów. W: Tożsamości religijne
w społeczeństwie polskim. Red. M. Libiszowska-Żółtkowska. Warszawa 2009, s. 48.

�250

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

korzeniona w tradycji społeczeństwa, zachodzą raczej wolno i nie są zbyt znaczące. Jednakże w okresie intensywnych przemian życia społecznego, a takie zachodzą
współcześnie, postawy i zachowania religijne ulegają również szybszym przeobrażeniom. Procesy modernizacyjne nie powodują jednakże zaniku religijności (taki scenariusz wydarzeń związanych z sekularyzacją dawniej zakładano), a jedynie zmianę
jej form. Jak przyznają znakomici badacze religijności, Thomas Luckmann i Charles Taylor, religia traci swój tradycyjny, instytucjonalny charakter na korzyść religii
niewidzialnej, subiektywnej8, a współczesne społeczeństwa zachodnie w poszukiwaniu własnej „ścieżki duchowości” wybierają i tworzą bardzo różnorodne formy
religijności, polegające m.in. na: łączeniu elementów z różnych religii (synkretyzm),
selektywności w obrębie własnego wyznania (np. deklarowanie wiary przy równoczesnym zaniechaniu praktyk religijnych lub realizacja praktyk przy równoczesnej
obojętności wobec wiary), na niepomiernie większej niż dawniej indywidualizacji
doświadczenia religijnego, a także znacznym wzroście liczby osób, które uważają się
za agnostyków i ateistów bądź, przeciwnie, osób niezwiązanych z żadną wspólnotą,
a uważających się za wierzących9.
Wielość jako cecha charakterystyczna współczesnego świata, również świata religii, jest faktem nie podlegającym dyskusji. Ze „skrajną różnorodnością” jako efektem
procesu różnicowania boryka się większość religii10 i nie można temu zapobiec, ponieważ proces ten jest nieodwracalny. Nasz namysł powinien raczej dotyczyć tego,
jak współczesne pokolenie „odnajduje się” w tej rzeczywistości burzliwych przemian
religii i religijności? Jak młode pokolenie radzi sobie z kształtowaniem własnej tożsamości religijnej i jaka jest dynamika poczucia tożsamości? Jakich parametrów religijności dotyczą zmiany? W tekście odniosę się do wybranych aspektów tożsamości
religijnej młodzieży na Śląsku Cieszyńskim, ich dynamiki oraz do wychowawczych
uwarunkowań kształtowania poczucia tożsamości religijnej.
W empirycznych badaniach została uwzględniona wielowymiarowa koncepcja
religijności Charlesa Y. Glocka i Rodneya Starka. Koncepcja ta podkreśla, że to,
co wspólne dla różnych tradycji religijnych świata jest niemniej ważne niż to, co je
różni. Istniejące podobieństwa pomiędzy religiami są bowiem pewnymi wspólnymi, powszechnymi obszarami, w których religijność może się manifestować11. Te
powszechne obszary stanowią istotne wymiary religijności. Na podstawie koncepcji
Glocka i Starka zostały wyznaczone podstawowe aspekty (wymiary) religijności:
globalny stosunek do wiary, ideologiczny (wierzeniowy), rytualny, doświadczeniowy, intelektualny (poznawczy), wspólnotowo-instytucjonalny oraz konsekwencyjny
(etyczny)12. Dla dalszych rozważań i analizy wyników badań przydatna jest koncepcja tożsamości wyboru Charlesa Taylora, w świetle której jednostka nie tyle musi
się odnajdywać w nowej sytuacji światopoglądowo-moralnej, ale jest twórcą własnej
tożsamości, która z jednej strony jest wynikiem negocjacji jednostki z otoczeniem,
jego relacji ze społecznością, a z drugiej – osobistej akceptacji i wyboru poszcze8 T. Luckmann: Niewidzialna religia. Problem religii we współczesnym świecie. Kraków 2006.
9 C. Taylor: Oblicza religii dzisiaj. Kraków 2002, s. 52-84.
10 H.-G Ziebertz: Religijność i wychowanie w świecie pluralistycznym. Kraków 2001, s. 12.
11 R. Stark, C. Y. Glock: Wymiary zaangażowania religijnego. W: Socjologia religii. Antologia tekstów. Red. W. Piwowarski. Kraków 1998, s. 184.
12 W. Piwowarski: Socjologia religii. Lublin 1996, s. 65.

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

251

gólnych wymiarów tożsamości13. W tak rozumianym procesie kształtowania tożsamości religijnej (duchowości) osobista intuicja jednostki staje się najcenniejszym
źródłem religijności14.

Charakterystyka grupy badanej
Terenem niniejszych badań nad poczuciem tożsamości religijnej młodzieży był
Śląsk Cieszyński, zarówno jego polska, jak i czeska część. Grupę badaną stanowiła
młodzież ucząca się w szkołach średnich. Uwzględniono trzy grupy uczniów – Polaków (mieszkających i uczących się w Polsce), Czechów (mieszkających i uczących się
na Zaolziu w Czechach) oraz młodzież narodowości polskiej i obywatelstwa czeskiego,
mieszkającą na Zaolziu i uczącą się w szkołach z polskim językiem nauczania (nazywaną w opracowaniu młodzieżą zaolziańską lub Zaolziakami). Badaniami objęto 308
osób, w tym 191 dziewcząt i 117 chłopców, w wieku 16-19 lat. Ze szkół polskich było
108 (35,1%) uczniów – 66 dziewcząt i 42 chłopców, uczniów ze szkół z polskim językiem nauczania było 97 (31,5%) – 54 dziewcząt i 43 chłopców – oraz 103 (33,4%) osób
ze szkół czeskich – 71 dziewcząt i 32 chłopców. Młodzież ta – mieszkająca w Polsce,
na terenie powiatu cieszyńskiego oraz w Czechach na Zaolziu, w powiatach karwińskim i frydecko-misteckim – kształci się w publicznych szkołach średnich w Liceum
Ogólnokształcącym w Skoczowie i ZSZ w Skoczowie, w Czeskim Cieszynie w Gimnazjum z polskim językiem nauczania oraz w Gimnazjum Czeskim przy ul. Frydeckiej.
Badania ankietowe zostały przeprowadzone w listopadzie i grudniu w 2009 roku.

Struktura wyznaniowa Śląska Cieszyńskiego i badanej młodzieży
Śląsk Cieszyński będący regionem pogranicza kulturowego, narodowego i wyznaniowego, stanowi modelowy przykład terenu, gdzie na co dzień stykają się ludzie różniący się narodowością (Czesi i Polacy), kulturą i religią. Spośród ogółu mieszkańców
polskiej części Śląska Cieszyńskiego 60% stanowią wyznawcy Kościoła Rzymskokatolickiego i 35% członkowie Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Są na tym terenie także wyznawcy innych Kościołów chrześcijańskich, z których należy wymienić
chociażby bardziej liczne: Kościół Zielonoświątkowy, Kościół Wolnych Chrześcijan,
Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, Kościół Chrześcijan Dnia Sobotniego, Polski Kościół Chrześcijan Baptystów, Kościół Ewangelicko-Metodystyczny, Kościół
Polsko-Katolicki. Po stronie czeskiej Śląska Cieszyńskiego – na Zaolziu istnieje podobne zróżnicowanie: obok dominującego Kościoła Rzymskokatolickiego, jest tam
zarejestrowany drugi co do liczebności wyznawców Śląski Kościół Ewangelicki Augsburskiego Wyznania oraz Czeskobraterski Kościół Ewangelicki, Kościół Braterski,
Kościół Apostolski, Kościół Adwentystów Dnia Siódmego, Luterański Kościół Ewangelicki, Jednota Braterska w Czechach, Ewangelicki Kościół Metodystów, Braterska
Jednota Baptystów, Kościół Husycki. Należy dodać, że środowisko zaolziańskie jest
w dużej mierze zsekularyzowane – ponad połowa mieszkańców Zaolzia to osoby nie
13 C. Taylor: Źródła współczesnej tożsamości. W: Tożsamość w czasach zmiany. Rozmowy
w Castel Gandolfo. Oprac. i wstęp K. Michalski. Kraków 1994, s. 12-15.
14 C. Taylor: Oblicza religijności… , s. 77.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

252

należące do żadnej wspólnoty wyznaniowej. Związkiem wyznaniowym niechrześcijańskim mającym licznych wyznawców w całym regionie Śląska Cieszyńskiego jest
Towarzystwo Biblijne i Traktatowe „Strażnica” – zarejestrowany Związek Wyznania
Świadków Jehowy w Polsce15.
Biorąc pod uwagę specyficzną strukturę wyznaniową Śląska Cieszyńskiego oraz
charakter badań, ważną zmienną, którą uwzględniono w badaniach jest przynależność
wyznaniowa. Wśród respondentów znalazło się 148 katolików (48,1%), 88 ewangelików (28,6%), 4 osoby przynależące do innych protestanckich wspólnot (1,3%): 1 osoba
z Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego oraz 3 osoby określające siebie protestantami
lub chrześcijanami bez podania przynależności do społeczności wyznaniowej. Dwie
osoby spośród młodzieży czeskiej zdeklarowały się jako buddyści. Grupa młodzieży
nie związanej z żadnym Kościołem czy wspólnotą, czyli bez przynależności wyznaniowej liczy 66 osoby (21,4%), z czego przeważająca większość wywodzi się ze szkół
czeskich. Młodzież ze szkół czeskich jest w dużo większym stopniu zsekularyzowana
niż młodzież polska czy zaolziańska, gdyż aż 41 osób spośród niej (39,8%) wybrało
kategorię „bez wyznania”, niektórzy uzupełniająco podali dodatkową informację, że
są osobami niewierzącymi lub wręcz ateistami. Porównanie struktury wyznaniowej
trzech grup młodzieży – z kraju, z zaolziańskich szkół z polskim językiem nauczania
oraz ze szkół czeskich przedstawia tab. 1.
Tabela 1
Deklarowana przez młodzież przynależność wyznaniowa
Środowisko
Wyznanie
Rzymskokatolickie
Ewangelickie
Inne wyznania protestanckie
Buddysta
Bez wyznania
Ogółem

Polska
N

%

79
24
1

73,2
22,2
0,9

4
108

3,7
100,0

Czechy
N
%
32
26
2
2
41
103

31,1
25,3
1,9
1,9
39,8
100,0

Zaolzie
N
%
37
38
1

38,1
39,2
1,0

21
97

21,7
100,0

Źródło: badania własne

Miejsce wiary religijnej w życiu młodzieży
Jednym z podstawowych wymiarów religijności jest parametr nazwany „globalnym
wyznaniem wiary i religijności”. Według W. Piwowarskiego trudno byłoby analizować religijność nie uwzględniając ogólnego stosunku do religii. Wymiar ten dotyczy
takich wskaźników jak deklaracja przynależności wyznaniowej, autodeklaracja wiary, jej intensywności i charakteru oraz autodeklaracja praktyk religijnych. W moich
badaniach uwzględniłam to zagadnienie i młodzież została poproszona o określenie
15 Por. A. Różańska: Tożsamość religijna młodzieży…, s. 258-259.

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

253

swojego stosunku do religii i poziomu własnej wiary religijnej według wskazanych
kategorii.
Tabela 2
Autodeklaracje wiary religijnej młodzieży z pogranicza polsko-czeskiego
(dane podano w procentach)
Kategoria
Głęboko wierzący
Wierzący
Wątpiący
Obojętny
Poszukujący
Niewierzący
Nie potrafi określić

Młodzież z Polski
N= 108
5,6
58,3
10,2
11,1
1,8
6,5
6,5

Polska młodzież
zaolziańska
N= 97
16,5
43,3
8,2
4,1
7,2
11,3
9,3

Czeska młodzież
N= 103
9,7
29,1
12,6
6,8
7,8
28,2
5,8

Źródło: badania własne

Autodeklaracje wiary młodzieży polskiej w kraju i polskiej zaolziańskiej są zbliżone, za wyjątkiem dwóch kategorii: wśród polskiej młodzieży zaolziańskiej znacznie
więcej osób zadeklarowało głęboką wiarę, jak również znacznie większy jest odsetek
osób niewierzących niż wśród młodzieży z powiatu cieszyńskiego. Niemniej w obu
grupach przeważają osoby wierzące lub głęboko wierzące. Większą polaryzację postaw polskiej młodzieży zaolziańskiej tłumaczyć należy tym, że młodzież ta wywodzi
się z rodzin i środowiska bardziej zsekularyzowanego, które wpływa na zróżnicowanie postaw religijnych. Autodeklaracje wiary młodzieży czeskiej wyraźnie odbiegają
od poziomu autodeklaracji młodzieży polskiej (w kraju i na Zaolziu). Podczas gdy
młodzież polska deklarowała swoją wiarę w ponad 60%, czeska młodzież zaolziańska
jedynie poniżej 40%. Większość młodych Czechów określiło swój stosunek do religii
poprzez pozostałe, raczej negatywnie opisujące wiarę, kategorie. Wyniki te jeszcze raz
potwierdzają widoczne już we wcześniejszych badaniach na pograniczu polsko-czeskim zjawisko, że religijność nie tylko młodzieży w kraju, ale również polskiej młodzieży zaolziańskiej jest bardziej świadoma i więcej dla niej znacząca niż dla młodzieży czeskiej. Przyczyn tego stanu rzeczy należy szukać w dużo większej sekularyzacji
społeczności czeskiej, co przekłada się na świeckie wychowanie w domu rodzinnym,
oraz w nieobecności edukacji religijnej w szkołach czeskich16. Warto zwrócić uwagę
na jeszcze jeden fakt: wśród zaolziańskiej młodzieży (polskiej i czeskiej) nienależącej
do żadnego wyznania (odpowiednio 21,7% i 39,8%) nie wszystkie osoby są niewierzące, gdyż tych jest znacznie mniej (odpowiednio 11,3% i 28,2%). Zjawisko charakterystyczne dla społeczeństw ponowoczesnych, nazwane przez Grace Davie „wiarą bez
16 Oficjalnie nauka religii (výuka náboženství) w Republice Czeskiej jest przedmiotem nieobowiązkowym w szkole podstawowej oraz w szkołach średnich, ale praktycznie uczęszcza
na nią znikomy odsetek uczącej się młodzieży.

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

254

przynależności”17, polegające na tym, że ludzie uważają siebie za wierzących, lecz nie
są członkami żadnego Kościoła ani grupy religijnej, istnieje zatem na Zaolziu.
Znaczenie wartości w życiu można badać w różny sposób. W celu zobaczenia, jakie miejsce pośród innych wartości zajmuje w życiu młodzieży wiara religijna, wykorzystałam pytanie-skalę, na której religia umieszczona jest jako jedna z dziesięciu
wartości i celów życiowych. Poniższa tabela ilustruje znaczenia przypisywane przez
młodzież poszczególnym wartościom.
Tabela 3
Wartości i cele życiowe w opinii młodzieży (dane podano w procentach)
Młodzież z Polski
N= 108
Wartości, cele
życiowe

Polska młodzież
zaolziańska
N= 97
% wyborów

% wyborów

Czeska młodzież
N= 103
% wyborów

Bardzo
Bardzo
Bardzo
Ważne Nieważne
Ważne Nieważne
Ważne Nieważne
ważne
ważne
ważne

Rodzina

85,2

13,9

0,9

82,5

15,4

2,1

90,3

9,7

0

Przyjaciele,
znajomi
Czas wolny

71,3

26,9

1,9

80,4

17,5

2,1

81,6

18,4

0

63,9

25,0

11,1

51,5

42,3

6,2

60,2

38,8

1,0

Praca

63,0

31,5

5,6

58,8

38,1

3,1

54,4

39,8

5,8

Dzieci

57,4

25,9

16,7

48,5

43,3

8,2

56,3

33,0

10,7

Majątek,
dostatnie życie
Kariera, sukces
życiowy
Religia, wiara
religijna
Służenie innym

57,4

38,0

4,6

35,0

49,5

15,5

52,4

45,6

1,9

41,7

42,6

15,7

42,3

45,4

12,4

59,2

36,9

3,9

27,8

55,6

16,7

36,1

30,9

33,0

24,3

29,1

46,6

30,6

49,1

20,4

15,5

58,8

25,8

27,2

55,3

17,5

Udział w
działalności
politycznej

7,4

21,3

71,3

6,2

22,7

71,1

4,8

27,2

68,0

Źródło: badania własne

W takiej sytuacji, co można było przewidzieć, ranga religii jako bardzo ważnej lub
ważnej wartości w życiu jest niska i zajmuje poślednie, odpowiednio dla młodzieży polskiej – 8, dla Zaolziaków – 7, dla Czechów – 9 miejsce. Dla 46,6% młodzieży czeskiej
religia nie jest w ogóle w życiu ważna. Porównując obecne wyniki z wynikami badań
wcześniejszych, gdzie religia w hierarchii wartości plasowała się u tych grup młodzie17 G. Davie: Religion in Great Britain since 1945: believing without belonging. Cambridge
and Oxford 1994.

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

255

ży na wyższych miejscach (odpowiednio na 6-7-8 miejscu)18, mamy do czynienia ze
stopniowym obniżaniem się rangi religii w systemie wartości młodzieży z pogranicza
polsko-czeskiego na korzyść wartości charakterystycznych dla społeczeństw ponowoczesnych: przyjaciele, czas wolny, a z drugiej strony, majątek, kariera i sukces życiowy.

Poczucie przynależności do wspólnoty religijnej
Tożsamość jest budowana, utrwalana i potwierdzana w procesie społecznym, ma
naturę społeczną. Oznacza to, że jest przypisana do pełnionych ról i pojawia się wraz
z zachowaniem, które jest odpowiedzią na szczególną sytuację społeczną. Wchodzenie w role, spotkania z innymi i zachowania sytuacyjne wymagają przynależności do
określonej grupy społecznej, wspólnoty. Jak dobitnie ujął to Peter L. Berger:
każda tożsamość wymaga dla swego przetrwania swoistych afiliacji społecznych19.

Również tożsamość religijna, religijność jednostki, zależy od jej przynależności do
wspólnoty wyznaniowej, rozumianej nie tylko jako członkowstwo, ale jako poczucie
przynależności do wspólnoty, poczucie ważności tej przynależności. W związku z tym
badana młodzież została poproszona o ocenę znaczenia, jakie przypisuje swojej przynależności do Kościoła (szczegółowe dane zob. tab. 4).
Tabela 4
Znaczenie, jakie młodzież przypisuje swojej przynależności
do Kościoła (dane podano w procentach)
Kategoria
Wypowiedzi
Przynależność do Kościoła
ma dla mnie duże
znaczenie
Przynależność do Kościoła
ma dla mnie znaczenie
Przynależność do Kościoła
nie ma dla mnie znaczenia
Nie należę do Kościoła
Brak odpowiedzi

Młodzież z Polski

Czeska młodzież

N= 108

Polska młodzież
zaolziańska
N= 97

17,6

19,6

14,6

37,1

30,9

20,4

39,8

24,7

17,5

4,6

20,6

37,8

0,9

4,1

9,7

N= 103

Źródło: badania własne

18 A. Różańska: Religia i religijność w hierarchii wartości młodzieży pogranicza polskoczeskiego. W: Osobowość i społeczne funkcjonowanie młodzieży regionu Podbeskidzia. Red.
T. Lewowicki, E. Ogrodzka-Mazur. Katowice 1997, s. 52.
19 P. L.Berger: Zaproszenie do socjologii. Warszawa 1988, s. 109.

�256

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Badana młodzież polska w kraju i na Zaolziu pozytywnie ocenia swoją przynależność do Kościoła, przypisując jej (duże) znaczenie. Nawet grupa młodzieży czeskiej,
choć w znacznie mniejszym stopniu, deklaruje, że przynależność do grupy religijnej
ma dla niej znaczenie. Jednak nie tylko odpowiedzi respondentów w postaci danych
procentowych są tu istotne, ale również to, w jaki sposób młodzież uzasadnia swoje poczucie przynależności do Kościoła. W wypowiedziach respondenci wymieniali
różne motywy, które skategoryzowane podaję w kolejności od najczęściej do najrzadziej przywoływanych20: w takiej tradycji religijnej się urodziłem, byłem ochrzczony,
zostałem wychowany; poczucie przynależności wynika z ważności religii w moim
życiu, z mojej wiary; wspólnota, do której należę, pomaga mi w życiu, wspiera mnie
w moich problemach; wspólnota jest niezbędna, relacje z innymi wierzącymi umacniają moją relację z Bogiem; Kościół, parafia integruje ludzi, motywuje do wspólnych
działań; odpowiada mi to wyznanie, jego nauka, zasady; Kościół jest dla mnie ważny,
bo jestem katolikiem; tu czuję się dobrze; jest to ważna część mojego życia, ponieważ
w moim środowisku większość stanowią katolicy; to mój wybór; jest to ważne dla
moich rodziców, rodziny; chciał(a)bym zawrzeć tu związek małżeński; tu nie czuję się
samotna; są tu ludzie, których kocham; jest to miejsce spokojnej refleksji nad sensem
życia.
Biorąc pod uwagę rodzaje argumentacji, dominują dwie grupy młodzieży: jedna
swoją przynależność wspólnotową postrzega jako wynikającą z rodzinnej tradycji religijnej, zastaną, odziedziczoną po rodzicach, druga – swoje poczucie przynależności
do Kościoła przypisuje ważności religii w życiu, relacjom z Bogiem i innymi wierzącymi, własnej wierze, własnemu wyborowi. Pojawiają się jeszcze argumentacje pragmatyczne oraz emocjonalne, lecz są to pojedyncze wypowiedzi.
Część młodzieży uważa, że przynależność do Kościoła nie ma dla niej żadnego
znaczenia. Paradoksalnie najwięcej osób tak sądzących to młodzież z Polski (39,8%).
Kiedy jednak dokładniej spojrzeć na wybory tej kategorii w dwóch pozostałych grupach – zaolziańskiej (24,7%) i czeskiej (17,5%) oraz porównując tę kategorię z kategorią następną – „nie należę do Kościoła”, można wnioskować, że w grupie czeskiej,
a częściowo również zaolziańskiej młodzieży znacznie mniej osób nie przypisuje żadnego znaczenia swojej przynależności do Kościoła, ponieważ dużo wyższy odsetek
tej młodzieży nie przynależy w ogóle do żadnego Kościoła, odpowiednio w grupie
Zaolziaków jest to 20,6%, w grupie Czechów 37,8% osób, natomiast młodzież z Polski, nawet jeśli nie przywiązuje znaczenia do przynależności do Kościoła, to jeszcze
pozostaje związana z tradycją religijną, jeszcze w tym Kościele jest. Z drugiej strony
jednakże nieprzypisywanie żadnego znaczenia przynależności do Kościoła przez tak
wysoki odsetek młodzieży polskiej świadczy o dużym krytycyzmie młodzieży wobec
Kościoła jako instytucji i niezgody na to, co w nim się dzieje.
Pod względem innego wskaźnika religijności, udziału w nabożeństwach/mszach
świętych młodzież trzech środowisk istotnie różni się, co ilustruje poniższy wykres.
Najwyższa frekwencja na nabożeństwach niedzielnych jest wśród młodzieży polskiej.
Jej frekwencja, porównując ją z wynikami badań wśród młodzieży całego województwa śląskiego z 2002 roku, jest podobna.
20 Szczegółowe, podobne w treści uzasadnienia poczucia przynależności do wspólnoty religijnej zostały pogrupowane do ogólniejszych kategorii.

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

257

Wykres 1
Udział młodzieży w nabożeństwach, mszach świętych (dane w procentach)

Źródło: badania własne

Poczucie tożsamości religijnej można badać, pytając młodzież o postrzeganie i ocenianie własnej religijności w odniesieniu do religijności ich rodziców. Jest to ważne
z tego względu, że pośrednio można się dowiedzieć, czy młodzież identyfikuje się
z religijnością rodziców i czy kontynuuje tradycje religijne przekazane przez rodziców
w procesie wychowania. Odczucia młodzieży dotyczące własnej religijności w porównaniu do religijności rodziców ilustruje tabela 5.
Tabela 5
Samoocena religijności młodzieży w odniesieniu do religijności rodziców
(dane podano w procentach)
Młodzież z Polski Polska młodzież
Czeska
zaolziańska
młodzież
N= 108
N= 97
N= 103
wobec wobec wobec wobec wobec wobec
matki
ojca
matki
ojca matki ojca

Kategoria
Wypowiedzi
Porównanie religijności
Moja religijność wobec religijności
rodziców jest taka sama
Moja religijność wobec religijności
rodziców jest lepsza
Moja religijność wobec religijności
rodziców jest gorsza
Trudno ocenić
Jestem niewierzący, podobnie jak
rodzice

39,8

38,9

30,9

28,9

36,9

31,1

9,3

13,9

8,2

19,6

7,8

12,6

28,7

15,7

19,6

8,2

9,7

7,8

20,4

29,6

32,0

33,0

15,5

15,5

1,9

1,9

9,3

10,3

30,1

33,0

Źródło: badania własne

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

258

Analizując wyniki umieszczone w powyższej tabeli można wysunąć następujące
wnioski: 1) największy odsetek badanych licealistów (niezależnie od środowiska)
identyfikuje własną religijność z religijnością rodziców i praktycznie kontynuuje rodzinne tradycje religijne; 2) w odniesieniu do zmian religijności młodych osób postawa matki jest bardziej znacząca niż analogiczna postawa ojca – we wszystkich
grupach, a zwłaszcza w grupie młodzieży polskiej, większy odsetek badanych uznał
swoją religijność za gorszą (niższą) niż religijność matki, zaś w stosunku do ojca były
to odsetki dużo niższe. Można wnioskować, że młodzi odchodzą od tradycji religijnej
w kierunku gorszej religijności niż religijność ich matek; 3) tylko znikome odsetki
badanych oceniło swoją religijność jako lepszą (wyższą) od religijności matki, wobec
ojca procentowo więcej młodych ludzi oceniło swoją religijność jako lepszą. Oznacza to, że młodzi gorzej i bardziej krytycznie oceniają religijność ojców, a religijność
matek częściej stanowi dla nich wzór; 4) dość duży odsetek młodzieży nie potrafił
jasno określić relacji między religijnością własną i religijnością ich rodziców, zaś jedna
trzecia grupy czeskiej zdeklarowała się jako niewierzący, podobnie jak ich rodzice.
Podsumowując, nie można jednoznacznie określić, czy religijność młodego pokolenia
jest gorsza od pokolenia ich rodziców, mimo że część młodzieży tak ją ocenia, można
natomiast stwierdzić, że dla młodzieży z pogranicza cieszyńskiego religijność rodziców, zwłaszcza matek jest nadal znaczącym wzorem.

Stosunek młodzieży wobec tradycji religijnej
i chęć jej przekazania następnym pokoleniom
Wychowanie rodzinne, religijne wartości i tradycje kultywowane w rodzinie są
ważnymi czynnikami w kształtowaniu tożsamości religijnej. W międzypokoleniowym
przekazie wartości religijnych szczególne znaczenie mają postawy religijne rodziców
i dziadków, które jako cenne wartości przekazywane są w procesie wychowania dzieciom i wnukom.
Młodzież pogranicza polsko-czeskiego nie uważa wychowania i tradycji rodzinnej za główne źródło swej religijności (jedynie 27,5% to deklaruje), ale przyznaje, że
dla niej w kwestiach religii i wiary ważniejsze są osobiste wybory, wynikające z „wewnętrznych przekonań, własnych przeżyć i doświadczeń życiowych” (44,6% wyborów), czym potwierdza, że jest (chce być?) kreatorem własnej tożsamości religijnej,
że tożsamość ta – jest tożsamością wyboru. Niemniej zapytana, czy jest postawa lub
tradycja religijna ich rodziców (dziadków) w ich ocenie wartościowa i chcieliby ją
przekazać swoim dzieciom, w większości odpowiadała twierdząco, choć odpowiedzi
różniły się w zależności od środowiska. Młodzież polska w kraju (50,0%) i młodzież
polska zaolziańska (60,8%) przyznała, że istnieją takie wartości w ich rodzinach. Jednak tylko 27,2% młodzieży czeskiej biorącej udział w badaniach podała twierdzącą
odpowiedź, większość (60,2%) nie umiała podać przykładu tradycji religijnej swoich
rodziców (dziadków), a 12,6% z nich przyznało, że takie nie były w ich rodzinach kultywowane, więc nie mogą w przyszłości przekazać je swoim dzieciom.
Wśród najczęściej wskazywanych przez młodzież z pogranicza cieszyńskiego tradycyjnych wartości religijnych była „wiara w Boga i życie wiarą” (10)21, „miłość Boga i bliź21 W nawiasie liczba wskazań wartości.

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

259

niego” (6), niedzielne chodzenie do kościoła (10), uczestniczenie w święta w kościele (4),
uczestniczenie we mszy św. (4), wspólna modlitwa (4), regularne czytanie Pisma Św. (4),
wypełnianie Dekalogu (4), przestrzeganie zasad nauki Kościoła (3), uczestniczenie w Eucharystii/Wieczerzy Pańskiej (3), modlitwa przed/po posiłku (3), ewangelicka tradycja
(1). Wśród szczegółowych tradycji świątecznych młodzież wymieniła: łamanie się opłatkiem, nieodchodzenie od stołu wigilijnego, pusty talerz, strojenie choinki, kolędowanie.
Młodzież doceniła też wartości-postawy swoich rodziców: postawa tolerancji (6), pomoc potrzebującym (4), bycie dobrym człowiekiem (3), pracowitość (2), prawdomówność (2), szacunek dla innych osób (2), poszanowanie innych religii (2), nie zmuszanie
do niczego (2), mądrość życiowa, cierpliwość, umiejętność przebaczenia, umiejętność
podejmowania decyzji, wolność, niezależność, stałe służenie radą i pomocą. Młodzież
doceniła też wspólne, rodzinne spędzanie świąt (8), świąteczne spotkania rodzinne (3),
dobre chrześcijańskie wychowanie (3), zwyczaje urodzinowe (2). Ciekawą deklaracją
przekazania swoim dzieciom postawy religijnej było stwierdzenie jednej Zaolzianki:
Myślę, że nie było dobrze, że rodzice nie chodzili ze mną do kościoła, chciałabym w przyszłości ze
swoimi dziećmi tam chodzić.

Uzupełniającym powyższe zagadnienie jest obchodzenie świąt religijnych. Zapytano młodzież, które święta religijne są najbardziej tradycyjnie obchodzone w ich domach. Poza najważniejszymi świętami, Bożym Narodzeniem i Wielkanocą, młodzież
wymieniła wiele świąt kościelnych, ale też rodzinnych. Młodzież czeska podała najmniej wskazań, znaczna część (26,2%) nie udzieliła na ten temat odpowiedzi. Wyniki
te, podobnie jak wcześniej omawiane, mogą wskazywać na to, że mamy do czynienia
z zapoznawaniem wielu zwyczajów i praktyk religijnych, a tym samym z załamaniem
się ciągłości kulturowej i religijnej u młodzieży czeskiej, z rozmyciem się ich tożsamości religijnej.
Tabela 6
Święta najbardziej tradycyjnie obchodzone w rodzinach respondentów
Kategoria
Boże Narodzenie
Wielkanoc
Wigilia
Adwent
Post
Wielki Piątek
Wielka Sobota
„Śmiergust”
Nowy Rok
Trzech Króli
Boże Ciało
Wszystkich Świętych

Młodzież z Polski
83,3%
48,1%
16

2

1
1
3
5

Polska młodzież
zaolziańska
71,1%
48,5%
13
2
3
2
1
1
1
1
2

Czeska młodzież
69,9%
53,4%
1

1

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

260
Dzień Zaduszny
Święto Babci i
Dziadka
Sylwester
Mikołaja
Pierwsza Komunia
Chrzest
Bierzmowanie
Dzień Matki
Haloween
Nie wiem
Żadne
Brak odpowiedzi

1
1
1
2
1
2
1

1

1
1
0%
1,9%
6,5%

2,1%
1,0%
10,3%

1,0%
2,0%
26,2%

Źródło: badania własne. Procenty nie sumują się do 100, z uwagi na wielokrotne wybory. Sporadyczne wskazania podano nie w procentach, a w liczbach

Edukacja religijna w szkole a kształtowanie tożsamości religijnej młodzieży
O ile rodzina swoim oddziaływaniem okazała się znaczącym czynnikiem kształtowania niektórych wymiarów tożsamości religijnej młodzieży z pogranicza cieszyńskiej, to edukacja szkolna (nauka religii), w ocenie badanej młodzieży, raczej jej w tym
nie pomaga(ją). Nawet w odczuciu młodzieży polskiej, która w 93,5% uczęszcza na
religię, nie zawsze jest im pomocna. Przyznaje to 42,6%, natomiast 43,5% badanych
twierdzi odwrotnie. Młodzież wyjaśniała, że wiele zależy od postawy nauczyciela-katechety, od tego, czy chce z nimi rozmawiać o ich problemach i doświadczeniach, czy
tylko realizuje program nauczania, nie dając im możliwości osobistego ustosunkowania się do ważnych dla ich tożsamości religijnej kwestii.
Tabela 7
Lekcje religii pomagają w kształtowaniu tożsamości religijnej
(dane w procentach)
Kategoria
Wypowiedzi
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Nie wiem
Nie uczęszczam

Młodzież z Polski
N= 108
13,9
28,7
25,9
17,6
7,4
6,5

Polska młodzież
zaolziańska
N= 97
8,2
21,7
13,4
10,3
11,3
35,1

Źródło: badania własne

Czeska młodzież
N= 103
1,0
24,3
2,9
1,9
3,9
66,0

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

261

Natomiast młodzież zaolziańska, polska i czeska, w większej mierze nie uczęszcza
na szkolne lekcje religii, stąd w niewielkim stopniu można edukację szkolną zaliczać
do czynników pozytywnie warunkujących kształtowanie się tożsamości religijnej
młodzieży.

Konkluzje
Młodzież zamieszkująca Śląsk Cieszyński w różny sposób postrzega swoją religijność, w różnym stopniu przyznaje też i ocenia wpływ „znaczących innych” (rodzina,
wychowanie i tradycje rodzinne, edukacja szkolna) w kształtowaniu tożsamości religijnej. Wyniki badań wskazują, że zaobserwowane różnice w stopniu poczucia tożsamości religijnej uwarunkowane są wieloma zmiennymi, wśród których podstawowe
znaczenie ma kontekst środowiskowy respondentów (w znaczeniu trzech środowisk:
polskiego, zaolziańskiego i czeskiego). Dla większości młodzieży polskiej religia nadal
– choć w mniejszym stopniu niż w przeszłości – jest znaczącą wartością i determinantą budowania tożsamości religijnej. Natomiast wymiar religijny tożsamości młodzieży zaolziańskiej, a jeszcze bardziej młodzieży czeskiej jest znikomy. Religia jako
determinanta tożsamości, wyznaczająca obszary aktywności życiowej, jest – w świetle koncepcji tożsamości wyboru Charlesa Taylora – istotna jedynie dla tych osób,
które z jednej strony były wychowane religijnie, przynależą do wspólnoty religijnej,
a z drugiej – same dokonały wyboru religijności na podstawie osobistych przeżyć
i doświadczeń i przeżywają na co dzień swoją wiarę. Dla dokonywania wartościowych, osobistych wyborów w kontekście budowania tożsamości religijnej niezbędni są bowiem „znaczący inni” – rodzina, wychowanie religijne, wspólnota religijna
i edukacja religijna.

Bibliografia:
Berger P.L.: Zaproszenie do socjologii. Warszawa 1988
Bokszański Z.: Tożsamość – interakcja – grupa. Tożsamość jednostki w perspektywie
teorii socjologicznej. Łódź 1989
Davie G.: Religion in Great Britain since 1945: believing without belonging. Cambridge and Oxford 1994
Gunn T.J.: The Complexity of Religion and the Definition of „Religion” in International Law. „Harvard Human Rights Journal”. Nr 16 (2003), s. 189-215
Jarymowicz M.: Tożsamość jako efekt poznania siebie wśród swoich i obcych. W: Tożsamość a odmienność kulturowa. Red. P. Boski, M. Jarymowicz, H. Malewska-Peyre.
Warszawa 1992, s. 213-275
Libiszowska-Żółtkowska M.: Prolegomena. W: Tożsamości religijne w społeczeństwie
polskim. Red. M. Libiszowska-Żółtkowska. Warszawa 2009, s. 7-16
Libiszowska-Żółtkowska M.: Religia jako determinanta tożsamości studentów i konwertytów. W: Tożsamości religijne w społeczeństwie polskim. Red. M. LibiszowskaŻółtkowska. Warszawa 2009, s. 46-63
Luckmann T.: Niewidzialna religia. Problem religii we współczesnym świecie. Kraków 2006
Piwowarski W: Socjologia religii. Lublin 1996

�262

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Różańska A.: Religia i religijność w hierarchii wartości młodzieży pogranicza polskoczeskiego. W: Osobowość i społeczne funkcjonowanie młodzieży regionu Podbeskidzia.
Red. T. Lewowicki, E. Ogrodzka-Mazur. Katowice 1997, s. 47-57
Różańska A.: Tożsamość religijna młodzieży na pograniczu cieszyńskim – uwarunkowania i dylematy jej kształtowania. Wrocław – Cieszyn 2009
Rusek H.: Człowiek pogranicza. W: Socjalizacja i kształtowanie się tożsamości – aktualne problemy i sugestie rozwiązań. Red. T. Lewowicki, B. Grabowska, A. Różańska.
Toruń 2008, s. 85-92
Stark R., Glock C. Y.: Wymiary zaangażowania religijnego. W: Socjologia religii. Antologia tekstów. Red. W. Piwowarski. Kraków 1998, s. 182-187
Taylor C.: Oblicza religii dzisiaj. Kraków 2002
Taylor C.: Źródła współczesnej tożsamości. W: Tożsamość w czasach zmiany. Rozmowy w Castel Gandolfo. Oprac. i wstęp K. Michalski. Kraków 1994, s. 9-21
Zdybicka Z. J.: Rola religii w kulturze współczesnej. W: Kultura i religia u progu III
tysiąclecia. Red. W. Świątkiewicz, A. Pethe. Katowice 2001, s. 11-23
Ziebertz H.-G.: Religijność i wychowanie w świecie pluralistycznym. Kraków 2001

Shrnutí
Dynamika pocitu náboženské identity mládeže v polsko-českém
pohraničí a její vzdělanostní podmíněnost
Problémem, který byl nastolen v textu, je pokusem o zjištění, jaký je pocit náboženské identity
mládeže z polsko-českého pohraničí, jaké faktory tento pocit determinují. Empirické výzkumy
prováděné mezi mládeží ze středních škol v těšínském regionu po obou stranách státní hranice se týkají základních faktorů náboženské identity a vztahu k ní zkoumané mládeže, mezi
jinými vztahu k víře v Boha, vnímání zdrojů své pobožnosti, hodnocení vlastní pobožnosti ve
vztahu k pobožnosti rodičů, rozměrů provádění náboženských úkonů, vnímání své spojitosti
s institucí Církve, pocitu sounáležitosti s náboženskou obcí, docenění náboženských rodinných tradic a náboženské výchovy v rodině. Autorku zajímala problematika, jakým způsobem
mladí lidé spojují tyto různé prvky pobožnosti v průběhu formování své vlastní identity, a zda
mají za to, že školní náboženská edukace je jim nápomocnou v těchto snahách a hledáních.
Výzkum se vztahuje rovněž na dynamiku vnímání náboženské identity jako procesu podléhajícího společenským změnám. Autorka se snaží vymezit směr proměn náboženské identity
mládeže v polské i české části Těšínského Slezska.

Summary
Dynamics of the feeling of religious identity of youth
in the Polish-Czech borderland and its educational determinants
The article raises a problem question of what the feeling of religious identity of the young in
the Polish-Czech borderland is like and what its determinants are. The empirical studies, conducted among secondary school learners in the region of Cieszyn on both sides of the border,
concern basic elements of religious identity and the youth’s attitude to them. This comprises:
the attitude to the faith in God, viewing the sources of one’s own religiousness, the evaluation
of one’s own religiousness in relation to the parents’ religiousness, the dimension of religious

�Aniela Różańska: Dynamika poczucia tożsamości religijnej młodzieży ...

263

practice, perceiving one’s ties with the institution of Church, the feeling of belonging to a religious community, the appreciation of religious family traditions and religious upbringing in
the family. The author focused on the way in which young people combine all those elements
of religiousness in the course of shaping their own identity and on the role of religious education at school in their efforts and seeking. The research also refers to the dynamics of the feeling of religious identity treated as a process subjected to social changes. The author makes an
attempt to specify the direction of the transformations of the youth’s religious identity in both
the Polish and the Czech part of Cieszyn Silesia.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10977" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10955">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ed3ccf382a8b13fb7d13743ed8c0958b.pdf</src>
        <authentication>48313336576061ffc0f7019909870c28</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130851">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5494</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130852">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130853">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130854">
                <text>kolonializm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130855">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130856">
                <text>postkolonializm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130857">
                <text>rozwój ekonomiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130858">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5110</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130859">
                <text>Dyskurs rozwojowy - między perspektywą kolonialną a neokolonialną / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130860">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.237-256</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130861">
                <text>Vorbrich, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130862">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130863">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="130864">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130865">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="130866">
                <text>9
Ryszard Vorbrich

Dyskurs rozwojowy –
między perspektywą kolonialną a neokolonialną1
„Rozwój” zyskał status słowa kluczowego wielu sfer życia społecznego
i gospodarczego. Ujmowany jako proces przeobrażeń, przechodzenia do stanów lub form bardziej złożonych lub pod pewnym względem doskonalszych
oceniany jest pozytywnie, zwłaszcza jeśli utożsamiany jest z „postępem”, co
sprzyja ideologizacji tego terminu. Jako główne czynniki procesu rozwoju
wskazuje się zazwyczaj zasoby wiedzy i bogactwa.
Niniejsze studium ma na celu ukazanie źródeł głównych tez dyskursu
rozwojowego oraz skonfrontowania go z innymi perspektywami poznawczymi
i praktycznymi.
Wraz z wykształceniem się w Europie autonomicznej sfery kultury zwanej „nauką”, pojawiały się ujęcia typologizujące społeczeństwa i ich kultury.
Dokonywano tego na kilka sposobów, bądź w statycznym układzie jakościowo
różnych kategorii, bądź ustawiając je w pewnej sekwencji rozwojowej, albo
w binarnym układzie opozycyjnych kategorii:
rozwinięty – nierozwinięty
cywilizowany – niecywilizowany
oświecony – nieoświecony
Schematyczne ujęcia, utrwalone w stereotypach, nieco przekształcone i zamaskowane frazeologią poprawności politycznej, przetrwały do czasów współczesnych. Poniższe opracowanie ukazuje trwałość tych siatek pojęciowych.

Oświeceniowe źródła
Carl von Linné (łac. Carolus Linnaeus) – twórca pierwszej naukowej
próby systematyki gatunków (Systema naturae, 1758 r.), a zarazem twórca
1
 Niniejsze opracowanie prezentuje wstępne wyniki projektu badawczego MNiSW/NCN
(NN 109 055539) Bierny beneficjent versus lokalny partner projektów rozwojowych. Konceptualizacja i strategie adaptacyjne w zakresie współpracy rozwojowej wśród afrykańskich społeczności
lokalnych. (Studium porównawcze).

�240

Ryszard Vorbrich

terminu homo sapiens, podzielił ten gatunek na sześć podgatunków, przydając
im następujące charakterystyki:
a) Człowiek Dziki. Czworonogi, niemy, włochaty.
b)	Amerykański. O miedzianym odcieniu skóry, choleryk, wyprostowany
[...] Jego postępowaniem kierują obyczaje.
c) Europejski. O jasnej karnacji, sangwinik [...] szlachetny, przenikliwy,
twórczy. [...] Rządzą nim prawa.
d)	Azjatycki. Ciemny jak sadza, melancholik [...] Rządzą nim opinie.
e)	Afrykański. Czarny, flegmatyk, rozluźniony [...] przebiegły, gnuśny,
niedbały [...] Rządzą nim kaprysy.
f) Kategoria potworów. Karły, olbrzymi (np. olbrzymi Patagonii i Hottentoci), zniekształcone istoty będące dziełem człowieka (np. eunuchowie)
(Linnaeus 1758, s. 20–23).
Trzy dekady później Johann Gottfried Herder – filozof, którego poglądy
(Myśli o filozofii dziejów, 1784–1791) wpłynęły znacząco na rozwój idei historii
kultury, ujął ten problem następująco. „Różnica między ludami oświeconymi
a nieoświeconymi, kulturalnymi i niekulturalnymi nie jest [...] różnicą gatunku,
lecz różnicą stopnia” (Herder 1962, s. 405). W myśli Herdera odnajdujemy pierwowzór biologicznej, osobniczej koncepcji rozwoju. Odwołując się do analogii
języka, stwierdził on, iż kultura odzwierciedla „obraz rozwoju ducha ludzkiego
[...], który istnieje jeszcze [...] w poszczególnych narzeczach, w dziecięcym,
męskim i starczym wieku rodu ludzkiego” (Herder 1962, s. 105–406).
Jan Jakub Rousseau (Discours sur l’origine et les fondements de l’inégalité
1755; Du contrat social 1762) oraz Thomas Hobbes (Leviathan, 1651), choć
wypowiadający się z odmiennych pozycji aksjologicznych (Vorbrich 1987),
wyidealizowanej kategorii dzikiego (człowieka natury) przeciwstawiali równie
umowną postać człowieka cywilizowanego (Hobbes 1954; Rousseau 1956).

Kolonialny paternalizm
Wszystkie te trzy wizje zróżnicowania natury ludzkiej oraz ich umiejscowienia na drodze rozwoju odnajdujemy w dyskursie naukowym epoki
kolonialnej2.
Jako zjawisko historyczne kolonializm obejmował szeroki wachlarz praktyk,
takich jak: handel, negocjacje, grabież (głównie ziemi), wojna, ludobójstwo,
2
 Tak bardzo upowszechnione obecnie pojęcie „dyskursu” (łac. cursus – „bieganie do i z”)
oznacza w rozumieniu potocznym narrację, opowieść, relację, dobrą znajomość tematu. Tutaj
używać go będę w znaczeniu ogółu tez i pytań badawczych jakiejś dziedziny wiedzy.

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

241

niewolnictwo oraz marginalizację (Loomba 2011). W istocie swej polegał on
na opanowywaniu i kontroli politycznej oraz gospodarczej, a także, co się
często pomija, mentalnej jednych krajów przez inne w celu ich eksploatacji3.
Jego konsekwencją było ustanowienie i utrwalenie niesymetrycznych powiązań gospodarczych i społeczno-kulturowych między metropoliami (państwami i społeczeństwami europejskimi) a ich koloniami (leżącymi na terenach
pozaeuropejskich), prowadzących do ukształtowania się globalnego układu
uzależnienia centrum – peryferie (Anghie 2004, s. 32–39; Chase-Dunn, Hall
1991). Uzależnienie to objęło sferę polityczną, ekonomiczną oraz symboliczną, w tym także narzucanie tego, co jest definiowane jako postępowe,
nowoczesne, rozwinięte, a tym, co jest postrzegane jako zacofane, tradycyjne,
nierozwinięte.
Z czasem rozwinął się w Europie zespół tez i pytań badawczych, a także
praktyk oraz metod analizy, opisu i przedstawiania rzeczywistości krajów
pozaeuropejskich, opartych na językowo ujednoliconym podejściu do relacji
kolonialnych. Objął on tak różne sfery, jak strategię wojskową, porządek
polityczny, studia naukowe i literaturę piękną oraz potoczną frazeologię. Ten
rodzaj aktywności intelektualnej określa się mianem „dyskursu kolonialnego”
(Hulme 1986, s. 2).
Dyskurs ten tworzył, co wykazał Edward Said (2005), bardziej lub mniej
jawne, często potoczne, choć ugruntowane także w instytucjonalnych formach
kultury, przeświadczenie o naturalnej wyższości cywilizacji europejskiej, prawa
do panowania nad obszarami i ludami pozaeuropejskimi, a także budował
poczucie misji wobec nich, połączone z reguły z odmawianiem im zdolności
i prawa do samoistnego bytu.
Specyficzną formą rozwinięcia dyskursu kolonialnego stały się tak zwane
„nauki kolonialne” (Colonial Science), których pojawienie się w krajach europejskich u schyłku XIX wieku zbiegło się w czasie z apogeum europejskiej
ekspansji w Afryce. Tworzyły one początkowo mgławicową formację dyscyplin
zdominowanych przez prawo, wspomaganych przez nauki przyrodnicze, szeroko pojęte nauki o człowieku, takie jak medycyna (tropikalna) oraz antropologia
fizyczna, uzupełnionych wkrótce przez antropologię społeczną i kulturową.
Swoją rolę odegrały także nauki edukacyjne. Pierwsze dostarczały doktryny
3
Z perspektywy globalnej kolonializm nowożytny oznaczał rozciągnięcie dominacji politycznej Europejczyków (cywilizacji euro-amerykańskiej) na pozostałe kontynenty, traktowane
jako obszary peryferyjne ówczesnego świata. Przez pięć stuleci (od XV do XX wieku) przechodził różne fazy i przybierał różne formy. Obejmował praktycznie wszystkie kontynenty, niemal
wszystkie kraje i ludy pozaeuropejskie. Do nielicznych wyjątków należały Japonia, Turcja (która
sama tworzyła własne imperium kolonialne) i po części Chiny.

�242

Ryszard Vorbrich

prawne kolonializmu, legitymizujące i regulujące formy dominacji politycznej nad terytoriami zależnymi. Drugie tworzyły bazę wiedzy teoretycznej
i praktycznej, użytecznej w ich eksploatacji. Trzecie w końcu formowały treści
przekazu kulturowego i określały praktyki edukacyjne, służące zdominowaniu
umysłów podporządkowanych ludów.
W dyskursie kolonialnym, także tym naukowym, dominowała teza o posłannictwie Europejczyków, o „brzemieniu białego człowieka”4, którego przeznaczeniem jest cywilizowanie innych narodów.
Obecne w nim było przekonanie o organicznej niedoskonałości społeczeństw niezachodnich. W naukach społecznych pojawiły się schematyczne
klasyfikacje ewolucjonistyczne interpretowane finalistycznie, wskazujące jako
cel wszelkiego rozwoju kulturę zachodnią (Ghandi 2008).
Warstwy (segmenty) rządzące w koloniach – Europejczyków – przedstawiano jako: świeżo osiedlone, bardziej rozwinięte (avancé), cywilizowane
(civilisée), bardziej wynalazcze (inventive), nie tyle oparte na związkach rodzinnych, co narodowych. Grupy zdominowane (podporządkowane) jawiły się
natomiast jako: wcześniej osiedlone na danym terytorium, mniej rozwinięte,
oparte na związkach krwi – strukturach plemiennych (Girault 1943, s. 14–19).
Obie grupy – jak uważano – podlegają „wspólnej władzy”, w imię „wspólnego
postępu” (Girault 1943, s. 18).
Filozofia kolonializmu, wyrażająca się w ideologicznie motywowanym
imperatywie cywilizowania przybierała postać paternalizmu. Choć nauki kolonialne wyróżniały paternalizm władczy, w którym przeważać miały relacje
dominacji i paternalizm opiekuńczy, w którym przeważały relacje podległości
związane z asymilacją, w obu przypadkach kolonizowanym przyznawano
podrzędny status (Girault 1943, s. 10–12).
Najjaskrawiej postawa paternalistyczna ujawniała się w przypadku Afryki.
Dyskurs kolonialny nadawał bowiem Afrykanom status dzieci, którym potrzebna jest pewna kuratela zewnętrzna. Taka wizja Afrykanina – jako niżej
rozwiniętego, miała długą tradycję w myśli europejskiej, którą można wywieść
z idei racjonalistycznych5.
Nie chodzi tu nawet o zakorzenione w europejskiej wizji świata przekonanie
o wyższości własnej kultury. Nieobcy ludom pozaeuropejskim etnocentryzm
4
 Ta sławna już fraza pochodzi od tytułu utworu piewcy brytyjskiego kolonializmu – poematu Rudyarda Kiplinga, opublikowanego pierwotnie w popularnym czasopiśmie „McClure”
(Kipling 1899).
5
David Hume, XVIII-wieczny filozof szkocki, w znanym eseju (Of the Populousness of
Ancien Nations, 1752), uważał, iż „Negrzy (Negroes) są w naturalny sposób niżej (rozwinięci)
niż biali” (Eze 1997, 29).

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

243

w cywilizacji europejskiej uległ konceptualizacji w XVIII-wiecznej filozofii postępu, a następnie znalazł uzasadnienie naukowe w skrajnie racjonalistycznej
i dialektycznej filozofii heglowskiej. W swoich sławnych wykładach (prowadzonych w latach dwudziestych XIX wieku, a opublikowanych w sześć lat po jego
śmierci) Vorlesungen über die Philosophie der Geschichte (1837) Georg Wilhelm
Friedrich Hegel zmitologizował kraje pozaeuropejskie, zwłaszcza Afrykę, definiując ją jako kraj dzieciństwa cywilizacji (historii) (Hegel 1958)6.
Postawę paternalistyczną ujawniał już sam język kolonizatorów. W Afryce
brytyjskiej na określenie Afrykanów płci męskiej używano terminu boy. Byli
więc: houseboys, shambaboys, officeboys, tonboys, mineboys. Nie inaczej czyniono
w Afryce francuskiej, gdzie zwracano się per „ty” do Afrykanów, niezależnie
od ich wieku (Mamdani 1996, s. 4). Obraz Afrykanów jako wiecznych dzieci
nieobcy był także Europejczykom wybitnie zasłużonym w pomocy dla Afrykanów. Powszechnie stawiany za wzór samarytanina Albert Schweitzer, który
poświęcił swe życie i karierę muzyka, by nieść ulgę w cierpieniu mieszkańców
Gabonu (specjalnie ukończył w tym celu studia medyczne), był zdania, iż
Afrykanin (w oryginale Negro) „jest dzieckiem, a jak z dzieckiem, nic zrobić
nie można bez autorytetu” (1935, s. 203).
Jeśli kolonizowani byli „dziećmi”, to obowiązkiem Europejczyków było
ich „wychować”. Kluczem rozwoju stawała się w tym kontekście edukacja,
rozumiana jako przekazywanie europejskiej kultury, urządzeń społecznych
i technologii.
„Raport o edukacji brytyjskiej w Indiach” (British Education Despatch) z roku 1854 upatrywał drogę rozwoju ekonomicznego subkontynentu w „postępie
wiedzy europejskiej”. Angielska edukacja miałaby „nauczyć rdzenną ludność
Indii niezwykłych rezultatów, jakie przynosi wykorzystanie siły roboczej i kapitału”, a także „pobudzić ją do naśladowania nas w rozwijaniu niezliczonych
zasobów kraju” (Adas 1989, s. 284).
Jeszcze dalej poszli francuscy kolonizatorzy, którzy wręcz, poprzez działania asymilacyjne, dążyli do stworzenia z Afrykanina lub Azjaty „czarnego”
lub „żółtego” Francuza, czego efektem była specyficzna figura społecznoprawna określana mianem évolué (ktoś „rozwinięty”, wykształcony, znający
język francuski i europejską ogładę) – posiadająca wyższy status prawny niż
zwykły tribes man „człowiek plemienny” (Vorbrich 2012).
6
Jak to zwykle u Hegla, jego myśl jest bardziej złożona. Według niego Afryka „jest krajem
dzieciństwa, [...] owiniętym w kolory czarnej nocy [...] przez to, że widzimy tam człowieka
w stanie barbarzyństwa i dzikości, który uniemożliwia mu stanie się integralną częścią cywilizacji” (1958, s. 247). Aby uzasadnić ten wywód, Hegel wyłączył Egipt z przestrzeni afrykańskiej
kultury.

�Ryszard Vorbrich

244

Perspektywa postkolonialna
Konsekwencje europejskiego panowania na trwale zaciążyły na układach
społecznych wielu krajów świata. Dekolonizacja, wbrew pozorom wyrażanym przez daty roczne, nie była procesem ani krótkim, ani łatwym7. Jednym
z wyzwań mieszkańców byłych kolonii było zbudowanie nowych tożsamości
i odpowiedź na pytanie, jakie miejsce zajmują w globalnej wizji świata jako
byty postkolonialne.
W tym miejscu pojawiło się pytanie, czym właściwie jest status postkolonialny. Najprostszym ujęciem wydawałoby się odwołanie do kryteriów czasowych.
„Post” znaczy w tym kontekście bowiem tyle co „po”. Jak zauważyła hinduska
autorka – Ania Loomba (2011), wydawać by się mogło, że skoro epoka kolonialna przeminęła, a potomkowie kiedyś skolonizowanych ludów żyją dziś
na całym świecie, to cały świat jest postkolonialny. Do pewnego stopnia takie
ujęcie może być przyjęte. W zasadzie w całym świecie główne tezy dyskursu
kolonialnego zostały poddane krytyce i podważone. Przedrostek „post” oznacza
jednak „następstwo” w co najmniej trzech znaczeniach. Nie tylko czasowym,
jako przychodzący po kolonializmie, lecz także strukturalno-politycznym oraz
ideologiczno-programowym, jako zajmujących jego miejsce. Co jednak zajęło
miejsce ideologii i struktur kolonialnych?
W wymiarze strukturalnym pojawiły się na dwa nowe rodzaje podmiotów.
Pierwsze to organizacje międzypaństwowe i pozarządowe o zasięgu międzynarodowym (globalnym) instytucjonalizujące relacje polityczne, gospodarcze
oraz kulturalne pomiędzy krajami „bogatej” Północy (w dużej mierze byłymi
mocarstwami kolonialnymi) a krajami „biednego” Południa (niemal wyłącznie
byłymi koloniami)8. Tutaj jako sztandarową organizację wskazać można DAC/
OECD – czyli Komitet Pomocy Rozwojowej (Development Assistance Committee)
afiliowany przy Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (Organisation
for Economic Cooperation and Development), do którego kompetencji należy
m.in. tworzenie listy krajów „rozwijających się”, które kwalifikują się do
otrzymywania Oficjalnej Pomocy Rozwojowej (ODA). Co jest o tyle istotne,
że kwoty tej pomocy liczone są w statystykach ukazujących wywiązywanie
 Sam proces politycznej, formalnej dekolonizacji był przedmiotem dogłębnych analiz politologicznych (Birmingham 1995). W tym miejscu zasygnalizuję jedynie kontekst ideologiczny,
towarzyszący pojawieniu się formalno-prawniej niepodległości byłych kolonii.
8
Zgodnie z klasyfikacją OECD krajami rozwijającymi się określa się państwa o niskich
dochodach (PKB na mieszkańca poniżej 745 USD), średnio niskich dochodach (PKB na mieszkańca między 756 a 2975 USD) i średnio wysokich dochodach (PKB na mieszkańca między 2796
a 9205 USD). Preferowana jest pomoc dla tej pierwszej kategorii państw (http://www.un.org.
pl/rozwoj/pr_slownik.php#09 – 15.04.2012).
7

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

245

się krajów „wysoko rozwiniętych” – członków OECD – ze swych zobowiązań
udzielania pomocy rozwojowej9.
Drugą grupę podmiotów stanowi tzw. przemysł rozwojowy. Konstytuuje
go kompleks organizacji i przedsiębiorstw, które funkcjonują na rzecz rozwoju
w skali międzynarodowej, opierając swoje działania nie na realnych dochodach własnych, lecz na subwencjach ze strony podmiotów politycznych lub
biznesowych. W ten sposób przemysł rozwojowych tworzy mniej lub bardziej
sprofesjonalizowane ogniwo globalnego systemu dystrybucji zasobów wiedzy
i bogactwa.
W wymiarze politycznym podejście postkolonialne przybrało postać formuły partnerstwa. W dokumentach międzynarodowych formuła ta uznana
została za centralny aspekt strategii rozwojowej XXI wieku. Deklaracja Komitetu
Pomocy Rozwojowej OECD stwierdza m.in. „Akceptacja modelu partnerskiego
[...] jest najbardziej pozytywną zmianą dla współpracy rozwojowej [...] nie tylko
próbujmy działać na rzecz rozwoju krajów i ich ludów, lecz z nimi”. I dalej:
„W prawdziwym partnerstwie nie ma miejsca dla postawy paternalistycznej,
lokalni aktorzy mogą stopniowo przejmować prowadzenie projektów, podczas
gdy ich zewnętrzni partnerzy mogą powrócić do działań na rzecz ich własnego
rozwoju” (Shaping... 1996, s. 13).
Formuła partnerstwa wprowadza nas do ideologicznego wymiaru perspektywy postkolonialnej. Na plan pierwszy wybija się w tym kontekście tzw.
dyskurs postkolonialny. Dyskurs ten w węższym znaczeniu koncentruje się na
krytycznej analizie literatury tworzonej w krajach, które były lub są koloniami,
literatury pisanej przez mieszkańców państw kolonizujących lub byłych kolonii.
W szerszym znaczeniu polega on na wszechstronnej krytyce dziedzictwa kolonialnego, w tym dyskursu kolonialnego i kontestacji niegdysiejszej dominacji
kolonialnej, a także współczesnych, asymetrycznych relacji pomiędzy dawnymi
krajami zależnymi oraz ich metropoliami. W tym szerszym wymiarze obejmuje
on analizę stosunków byłych kolonii i byłych potęg kolonialnych, wzajemnych
wpływów kulturowych między światami kolonizatorów i ludów podbitych,
jak również problematykę budowania tożsamości narodowej i podmiotowości
kulturowej w dawniej skolonizowanych społeczeństwach.
Wymiar programowy postkolonializmu wyraża się także w hasłach i programach postulujących upodmiotowienie mieszkańców byłych kolonii w działaniach na rzecz rozwoju, czyli działaniach, które – poprzez określone zmiany
9
Kraje wysoko rozwinięte, według klasyfikacji Banku Światowego, to państwa o dochodach powyżej 9075 USD na mieszkańca (http://www.un.org.pl/rozwoj/pr_slownik.php#09
– 15.04.2012).

�Ryszard Vorbrich

246

społeczne i gospodarcze, mają docelowo zlikwidować lub choćby zniwelować
dysproporcję pomiędzy dawnymi koloniami a ich byłymi metropoliami.
W ten sposób perspektywa postkolonialna przenika do świata nauki.
W dyskursie naukowym zajmującym się relacjami między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się pojawiły się w ostatnich latach nowe ujęcia tych
relacji. „Nowa ekologia”, „nowa ekonomia”, „nowa antropologia”, zmieniły
paradygmat rozwoju, włączając do swych analiz punkt widzenia tubylców.
„Nowa ekologia” postuluje zmianę paradygmatu ochrony przyrody z biocentrycznej na antropocentryczną, co służyć ma m.in. uwzględnianiu perspektywy
tubylczej – wzorów kulturowych oraz interesów gospodarczych ludności zamieszkującej rezerwaty przyrody oraz ich okolice. Najbardziej zaawansowana
metodologicznie i praktycznie jest w tym kontekście doktryna znana pod
nazwą Community-Base Conservation (Jones, Murphree 2004, s. 63; Vorbrich
2012, s. 380)10. Nowa ekonomia stara się uwolnić od paradygmatu unilinearnego schematu rozwoju gospodarczego, narzucającego zachodni model
neoliberalny. W nowej antropologii perspektywa postkolonialna ujawnia się
w paradygmacie dialogiczności, który zakłada odejście od (typowej dla dawnej antropologii – kolonialnej) dzielenia procesu poznawczego na dwa etapy:
terenowy – dokumentacyjny (w którym antropolog „odpytywał” tubylca”) oraz
„gabinetowy” – analityczny (w którym interpretował on badaną kulturę, także
poprzez interpretację wypowiedzi „tubylców”). Paradygmat dialogiczności
zakłada równorzędność i symetryczność pozycji antropolog – tubylec, badacz
– badany oraz maksymalne zbliżenie się do „punktu widzenia badanego”
(Clifford 2000; Vorbrich 2009). Zwieńczeniem nowego podejścia do tak pojętego rozwoju stały się interdyscyplinarne w swym charakterze tzw. „studia
nad rozwojem” (Development Studies) (Bonneuil 2000; Cooper 2004) – dalecy
„krewni” Colonial Sciences.

Perspektywa neokolonialna
Tak jak idea biologicznego darwinizmu, która pobrzmiewała w opinii A. Schweitzera, mechanicznie przeniesiona na grunt nauk społecznych
Koncepcja Community-Base Conservation, inaczej: „wspólnotowa (tubylcza) ochrona
zasobów”, odnosi się do upodmiotowienia tradycyjnych wspólnot w sferze ochrony przyrody
i definiowana jest w literaturze przedmiotu jako „zasady i praktyki, które opierają się na założeniu,
że cele ochrony (przyrody) powinny być realizowane poprzez strategie, które podkreślają rolę
lokalnej ludności (local residents) w podejmowaniu decyzji dotyczących zasobów naturalnych
(Adams, Hulme 2001, s. 13). W ten sposób koncepcja ta staje się przeciwieństwem wcześniej
obowiązującej, określanej mianem „ufortyfikowanej ochrony” (fortrees conservation).
10

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

247

w postaci teorii ewolucjonistycznych, legitymizowała dominację kolonialną
mającą skutkować rozwojem potrzebujących pomocy krajów czarnej kurateli
(blackward) (Crewe, Harrison 1998, s. 28), tak współczesna idea rozwoju
legitymizuje aksjologiczną, kulturową i gospodarczą dominację „krajów rozwiniętych” nad krajami „rozwijającymi się”. Doszło jedynie do zdekonstruowania
i zrekonstruowania oświeceniowej idei postępu.
Ewolucjonistyczny paradygmat rozwoju pozostaje ogromnie wpływowy,
choć nie stosuje on już odniesień do kategorii biologicznych. Jak zauważył
Artur Escobar (1991), piewcy rozwoju w miejsce kategorii biologicznych lub
z zakresu psychologii rozwoju odwołują się dzisiaj do kultury, technologii
i ekonomii jako punktów odniesienia.
Poprawność polityczna dyskursu rozwoju dokonała co prawda pewnego
podstawienia pojęć, ale nie wyeliminowania postaw protekcjonistycznych.
Narzucająca wzorce „bogata” Północ zastępuje w tym układzie metropolie
kolonialne, a poddane presji imperatywu rozwoju „biedne” Południe – dawne
kolonie. W takim układzie XIX-wiecznych „dzikich” i „prymitywnych”, a nawet
XX-wiecznych „tubylców” zastąpili obecnie: „biedni”, „ludzie lokalni” – „beneficjenci” pomocy rozwojowej niesionej przez „ludzi globalnych” z krajów
„donatorów”. Zmiana dyskursu polega tu na zastąpieniu pojęcia „prymitywny”
słowem „tradycyjny”, a „cywilizowany” przez „nowoczesny”11.
W tym nowo-starym układzie „centrum-peryferie” i współczesnej odmianie
paradygmatu cywilizowania pojawiają się nuty neokolonialne. O tym, co jest
właściwe, a co nie jest, decyduje tylko jedna strona.
W kontekście postępującej i uświadamianej globalizacji „rozwój” stał się
racją bytu wielu podmiotów, instytucji oświatowych, rządowych i tzw. społeczeństwa obywatelskiego, które działają na rzecz rozwoju, można powiedzieć:
istnieją dla rozwoju.
Jak to bezkompromisowo opisała w „Karawanie kryzysu” Linda Polman
(2011), dla wielu ludzi oraz instytucji działalność na rzecz rozwoju stała się
„sposobem na życie”. Książka Lindy Polman ukazuje jeszcze jeden ważny aspekt.
W kontekście „globalnej wioski” rozwój został na stałe skojarzony z pomocą
międzynarodową, przez co odebrano mu autonomiczny – samoistny charakter
i uczyniono przedmiotem stosunków międzynarodowych. Rządy poszczególnych
państw, organizacje międzynarodowe i organizacje pozarządowe prowadzą
11
Choć w skrajnych wypadkach „rycerze” postępu sięgają po twardszą retorykę, tak jak
europejskie feministki wzywające do „krucjaty przeciwko barbarzyńskim praktykom”, mając na
myśli zwyczaje okaleczania genitaliów w Afryce. W zamian tego rodzaju presje „prorozwojowe” określane są przez Afrykanów mianem „imperializmu prawnego” (Vorbrich 2004, s. 161,
166–167).

�248

Ryszard Vorbrich

własną „politykę rozwojową”, w której ścierają się ich partykularne interesy.
Niczym władcy mocarstw na konferencji berlińskiej12 współczesne rządy „bogatej” Północy wyznaczają sfery swych wpływów, a poszczególne podmioty
przemysłu rozwojowego strzegą swej wiedzy (know how), swych pomysłów
i kontaktów w krajach rozwijających się niczym tajemnicy zawodowej albo
wręcz handlują nimi13.
W procesie rozwoju szczególnym dobrem (obok zasobów bogactwa) stają
się zasoby wiedzy, które zaczynają być dystrybuowane teraz w skali globalnej.
Miejskie, edukowane-oświecone światy odnajdują swą misję w „rozwijaniu”
niewykształconych-nieoświeconych chłopskich światów.

Old biddy – czyli tradycja barierą rozwoju
Jak już wskazałem, w dyskursie rozwoju poczesne miejsce zajmuje opozycja: tradycja – nowoczesność. Opisana przez marksistów niezgodność
(ustawiczny konflikt) pomiędzy stopniem rozwoju sił wytwórczych a stosunkami produkcji w dzisiejszym języku ekonomii jest oddawana w kategoriach
kulturowych barier rozwoju. Ilustruje to dobrze koncepcja rozwoju prezentowana przez W.W. Rostowa, wedle którego ruch (zmiana) ma przebiegać od
„statyczności” do „ekonomicznego wzrostu”, od „tradycji” do „nowoczesności”
(Rostow 1959). W takim ujęciu „tradycyjna kultura” etykietowana jest mianem
„bariery rozwoju”.
Do podobnego stanowiska przybliża się klasyczna teoria modernizacji,
traktująca kulturę przedmiotowo, często jako czynnik hamujący rozwój. Zakłada
ona (co upodabnia ją do koncepcji ewolucjonistów), iż rozwój ma charakter
powszechny, a przez jego poszczególne stadia musi przejść każde społeczeństwo, a warunkujące rozwój zmiany są nieodwracalne i nieuchronne.
Procesy modernizacji mają prowadzić do poprawy jakości życia społeczeństw. Wstępnym warunkiem rozwoju jest w tym kontekście rozbicie naturalnych wspólnot, erozja tożsamości kolektywnej i uformowanie się tożsamości
indywidualnej.
Gwarancją samoczynnego wzrostu ekonomicznego ma być tu przejście
od „tradycjonalizmu” do „nowoczesności”. Wehikułem tego ruchu mają być:
12
 W trakcie konferencji berlińskiej (1884–1885) sformułowano reguły kolonialnego podziału
Afryki, przez co wyznaczono strefy wpływów europejskich mocarstw na tym kontynencie.
13
 Na jednej z konferencji MSZ PR dotyczących polskiej aktywności rozwojowej w wymiarze
międzynarodowym byłem świadkiem, jak członkowie polskich organizacji pozarządowych wymieniali się adresami swych zagranicznych partnerów („ja ci dam kontakt w kraju X, w zamian
za kontakt w kraju Y”).

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

249

upowszechnienie edukacji, rozwój kultury masowej, rozdzielenie funkcji
gospodarczych od struktur pokrewieństwa i rodziny, uzyskanie przewagi
racjonalnego prawa nad obyczajem oraz celowe naśladowanie społeczeństw
zachodnich, uznanych za wzorce nowoczesności.
Przyjęcie tak sformułowanego paradygmatu „nowoczesności” skutkuje
deprecjacją „tradycji”, co z kolei przekłada się na postrzeganie kultur lokalnych,
w tym też lokalnych konceptualizacji racjonalności. Tak jak dyskurs kolonialny
legitymizował wywłaszczanie tubylców (tribes peoples) z ziemi przodków oraz
innych podstaw utrzymania, tak zdominowany przez paradygmat modernizacji
dyskurs rozwoju legitymizuje wywłaszczenie „ludzi lokalnych” z ich zasobów
wiedzy. W ten sposób odnawia się w wersji light binarna opozycja oświeceni
versus nieoświeceni. Naprzeciw siebie stają z jednej strony operatorzy rozwoju
(developers) – w praktyce ludzie Zachodu (lub osoby przez nich enkulturowane) wyposażeni w „racjonalną” wiedzę, odwołujący się do praw nauki oraz
zasad gospodarki rynkowej oraz ci, którzy „są rozwijani” (developees) – ludzie
lokalni, uwięzieni w przednaukowej wizji świata, ignoranci, którymi „rządzą
kaprysy”.
Wiedza, światopogląd i system wartości ludzi lokalnych, poddanych presji
procesów rozwojowych są deprecjonowane, a oni sami określani (na wzór
polskich „moherów”) mianem „starych babsztyli” – Old biddy14.

Tubylczy dyskurs rozwoju
Afrykanie konceptualizują rozwój w kategoriach ruchu, czym mimowolnie
wpisują się w omówione wcześniej koncepcje ekonomistów miary Rostowa
lub teorie modernizacji. Ujawnia się to w źródłosłowie lokalnych tłumaczeń
europejskiego terminu development/développement. Dla Dogonów „rozwój” to
giru jam – dosłownie: „posuwać się do przodu”. Służy on „rzeczom nowym,
nowoczesnym” (kise kana), kojarzonym z nowymi domami (budowanymi
z równo ociosanych kamieni), nowymi technologiami (laptopami), środkami
komunikacji (TV i telefonami komórkowymi) i transportu (samochodami, moEmmy Crewe i Elizabeth Harrisom (1998, 84) opisują reakcję pewnego pracownika
przemysłu rozwojowego, gdy jedna z nich opowiedziała mu o tym, iż prowadziła na Cejlonie
badania nad miejscową technologią konserwowania owoców. Dialog wyglądał następująco:
Technik: „Naprawdę! Gdzie się tego dowiedziałaś?” Antropolog: „W małej wiosce niedaleko
Nuwara Eliya, pewna starsza kobieta pokazała mi [jak się to u nich robi]”. Technik: „Oh! Widzę,
że Ty nie rozmawiałaś o technologii, Ty sobie pogadałaś z jakimś babsztylem (o d... Maryni
i) o paskudztwach tam się panoszących” (Oh, I see, you’re not talking abort old biddy mucking
around).
14

�Ryszard Vorbrich

250

tocyklami)15. Owe „rzeczy nowoczesne” przeciwstawiane są „rzeczom dawnym”
(kise pej), które, choć rodzime („nasze”), mają mniejsze walory użytkowe16.
Z kolei Daba termin „rozwój” (développement) tłumaczą na miejscowe
wyrażenie bu nja, co dosłownie znaczy „być” (nja) „w zwrocie” (bu), czyli
inaczej mówiąc: „zmieniać kierunek”17. W kontekście działań rozwojowych
(edukacji, budowy infrastruktury itp.) używa się u Daba wyrażenia va gibik
gibik, które można przetłumaczyć jako „wychodzić z zapóźnienia”18 lub va ka
– „zrobić coś dla przyszłości”.
Mieszkańcy Mandamy – głównej osady Daba – podczas moich kolejnych
pobytów (w pierwszej dekadzie XXI wieku niemal corocznych), za każdym
razem z dumą pokazywali mi nowe elementy krajobrazu kulturowego wsi,
wskazując na „nowoczesne rzeczy” (jewen ken)19.
Jak powiedział po francusku mój dobry znajomy, odnosząc się do czasów
mej pierwszej wizyty w 1977 roku: nous avons vécu dans la stagnation („żyliśmy
w stagnacji”), pokazując w dal, w góry, dodał: dans le lieu sans changement
(„w miejscu bez zmiany”). Gdy poprosiłem, aby powtórzył to zdanie po dabsku,
użył sformułowania nja ka musuko, ka lay tic, lay gigik gibik, co można przetłumaczyć jako „trwaliśmy przy tradycji, w miejscu opóźnionym”. Wskazując
ręką na wzniesione w ciągu ostatnich kilku lat budynki szkoły, przychodni
lekarskiej i poczty (jeszcze pustej – z braku prądu), dodał z naciskiem maintenant, nous sommes modernes.
W tym miejscu pojawia się kwestia źródła owej nowoczesności. Zależnie
od lokalnego kontekstu upatrywane jest ono bądź w państwie, bądź w „świecie
białych”. Na przykład mieszkańcy kameruńskiej wsi Mandama, którzy, w wyniku
zbiegu historycznych okoliczności20 przestrzeń bogactwa i wiedzy, będących
 Informatorzy podkreślali, że dzięki giru jam obecnie podróż do stolicy Mali – Bamako (odległego o 700 km) – trwa jeden dzień, podczas gdy dawniej zajmowała dwa tygodnie jazdy na ośle.
16
 Tutaj wskazywano przykład naczyń glinianych i metalowych. Wielolitrowe garnki gliniane miejscowej produkcji, choć estetyczne (i na wiele sposobów wkomponowane w kulturę
symboliczną), są o wiele cięższe od naczyń cynowych, które lepiej nadają się do transportu wody
i piwa. Co charakterystyczne, przydanie jakiejś „dawnej rzeczy” nowego (pochodzącego z kultury
Zachodu) elementu czyniło z niej „rzecz nową – nowoczesną”. Np. wielolitrowy gliniany garniec
na wodę, wykonany według tradycyjnego wzoru był kise pej. Taki sam garnek z wmontowanym
w brzuścu metalowym kranem był już kise kana.
17
Bu nev oznacza zmienić religię, nawrócić się.
18
Va oznacza „iść”, „posuwać się”, gibik znaczy „przed” (w odniesieniu do czasu), podczas
gdy gibik gibik oznacza „późny, spóźniony”.
19
Jewen – „nowe”, „nowoczesne”, ken – „rzecz”.
20
 Przed dwoma generacjami jeden z jej mieszkańców został osobistym kierowcą żony
prezydenta Republiki, a po latach jego wykształcone dzieci objęły ważne funkcje w centralnych
strukturach państwa (Vorbrich 2010).
15

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

251

dźwignią rozwoju, lokują w instytucji państwa przerośniętego klientalistycznymi układami. Dobrze tę optykę ilustruje popularne tu powiedzenie: „Nasz
syn (córka) został(a) wezwana do stołu, nie będziemy już głodni” (Vorbrich
2012, s. 331).
W dogońskim dyskursie rozwojowym, nad którym zaciążyła znacząca
obecność Europejczyków, związana z turystyczną atrakcyjnością regionu,
impuls rozwojowy ściśle kojarzony jest z tubabem (inny termin to ansara)21,
jak nazywają tu białych.
W wymiarze praktycznym objawia się to powstaniem w regionie ogromnej (liczonej w dziesiątkach) liczby lokalnych stowarzyszeń22 oraz lokalnych
pośredników rozwoju23, których głównym zadaniem jest pozyskiwanie
środków od turystów. Co warto pokreślić, zjawisko to rozwinęło się na
taką skalę, że pojawiły się tu już nowe kategorie społeczne: Dogonów stale
współpracujących z Europejczykami i Europejczyków mających swe domy
w dogońskich wioskach, działających na rzecz rozwoju regionu i w pewnym
sensie współtworzących lokalny krajobraz kulturowy. Tych pierwszych,
wyraźnie uprzywilejowanych ekonomicznie i społecznie, zwie się Dogo ansarale birase („Dogon pracujący z białymi”). Tych drugich określa miejsce
zamieszkania, np. tubabu Dini („biały z Dini”), Tubabu Oghol Dah („biały
z Wyżnego Ogol).
W wymiarze ideologicznym lokalny dyskurs rozwojowy wskazuje, uzależnienie od europejskich wpływów kulturowych, obecnych w programach
działania tutejszych organizacji prorozwojowych (przyswajających dyskurs
feministyczny i ekologiczny) oraz przekonanie o sile europejskiej wiedzy,
wyrażane w często powtarzanej opinii: Les blancs qui ont la connaissance des
choses („biali posiadają znajomość rzeczy”).

„Obcy” w tubylczym dyskursie rozwojowym
Przykład dogońskich tubabów wprowadza nas w kolejny problem – miejsca
obcych w dyskursie rozwojowym. Omówienie tego zagadnienia oprę na moich
doświadczeniach kameruńskich.
 O ile tubab kojarzony jest z epoką kolonialną (tak nazywano kolonizatorów), o tyle ansara
(nasara) kojarzony jest z chrześcijaninem – od imienia Chrystusa – „Nazareńczyka”.
22
 Są to zarówno stowarzyszenie zarejestrowane sądownie, jak i o niesformalizowanym
charakterze. Wśród nich dominują stowarzyszenia kobiece, ale też tworzone przez miejscową
inteligencję, nauczycieli, lekarzy itp. Swoją działalność opierają one głównie na środkach pozyskiwanych od europejskich partnerów.
23
 Są to najczęściej osoby pracujące w przemyśle turystycznym: hotelarze, przewodnicy itp.
21

�252

Ryszard Vorbrich

Gdy w 1977 roku pierwszy raz znalazłem się wśród Daba, żyli oni w izolowanym świecie. Nie zaglądali do nich ani europejscy turyści, ani pracownicy
projektów rozwojowych. Na skraju ich obszaru etnicznego działała od zaledwie
kilku lat misja katolicka. Nie znali zatem innych białych niż misjonarze24. I choć
często zwracali się do mnie mon père, mieli wyraźny problem z konceptualizacją
mojej osoby (zależnie od okoliczności – także towarzyszących mi kolegów). Nie
prowadziłem działalności prozelitycznej, nie pouczałem, nie krytykowałem,
raczej byłem lokalną atrakcją, swego rodzaju dziwadłem. W zasadzie nic od
nich nie chciałem (no, może poza naprzykrzaniem się pytaniami i wykupywaniem banalnych i nikomu już niepotrzebnych przedmiotów, takich jak łuki
i strzały) i oni niczego ode mnie nie oczekiwali. Byłem z tak „innego”, obcego
świata, że miejscowi nie mieli pomysłu ani jak mnie zakwalifikować, ani jak
„zagospodarować”. Mój pierwszy, kilkutygodniowy, pobyt był zbyt krótki, by
mógł zmienić nasze wzajemne relacje.
Opinię „dziwaka” ugruntowałem pięć lat później (1982), gdy zamieszkałem na kilka miesięcy w małej chatce w górskiej wiosce – Nivé. Byłem obcym
– muluk. Po wymianie darów z wodzem (o których niżej) zyskałem status
„gościa” – ngama. Po kilku tygodniach stałem się „swoim obcym” ven muluk25.
Różniącym się kolorem skóry, ciągle kaleczącym miejscowy język, ale dzielącym
sposób życia górali. Spałem w ich chatach, piłem i jadałem razem z nimi. Zyskałem status użytecznego komponentu miejscowej populacji, zapewniającego
codzienną porcję atrakcji (moje zabiegi higieniczne dokonywane na ustroniu
lub posiłki spożywane na zewnątrz dusznej chaty gromadziły zawsze grono
ciekawskich) oraz pomoc medyczną w nagłych wypadkach (w rzeczywistości
iluzoryczną, ale budzącą nić porozumienia).
Mój status zmienił się po latach w sposób początkowo przeze mnie nie
dostrzegany. Podczas kolejnego pobytu, na początku poprzedniej dekady,
zwróciłem uwagę (w trakcie spisywania ścieżki dźwiękowej filmu nakręconego
podczas święta zbiorów), że miejscowi ludzie mówiąc o mnie (w trzeciej osobie
liczby pojedynczej) używają terminu madaj – który dosłownie oznacza „wielki”, ale też „szanowny” i stosowany jest w odniesieniu do starców. Spytałem
tłumacza: „O kim oni mówią «madaj»?”. Odpowiedział: „O Tobie”. „O mnie,
dlaczego?” – zdziwiłem się. „Przecież masz już siwą brodę” – odparł. W ten
sposób zostałem starcem wioskowym.
24
 W niektórych wioskach byłem pierwszym białym od 20 lat, a więc wyrosło pokolenie
nie mające żadnego kontaktu z Europejczykami.
25
Mieszkańcy „zabitej deskami” wioski mogli w ten sposób się chwalić przed sąsiadami,
że też mają „swojego białego” (ven nasara), w czym dorównywali mieszkańcom centralnej
(największej w okolicy) wsi Mandama – siedzibie misji chrześcijańskiej.

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

253

Ten epizod zbiegł się w czasie ze zmianą postawy Daba w stosunku do mnie
i do ludzi z zewnętrznego świata. Daba z nowego pokolenia, wyedukowani
w szkołach, mający doświadczenie w kontaktach z przemysłem rozwojowym,
zaczęli dawać mi do zrozumienia, że skoro już tak do nich przyjeżdżam i przyjeżdżam, to i oni powinni odnieść z tego jakieś korzyści. Zaczęły się pytania i prośby
o pomoc w nawiązaniu kontaktu z polskimi organizacjami pozarządowymi,
w wybudowaniu szpitala itp. Po prostu wraz z otwarciem się kraju Daba na procesy globalizacyjne moja osoba została uznana za łącznik ze światem dobrobytu,
za pośrednika rozwoju. W efekcie zmiana w traktowaniu mnie przez tubylców
(co zbiegło się ze zmianą warunków ekonomicznych w Polsce), skłoniła mnie
do poszerzenia celów moich pobytów w kraju Daba o aspekty rozwojowe.
Zaowocowało to wybudowaniem w kilku wioskach Daba studni w ramach
koordynowanego przeze mnie projektu rozwojowego „Woda dla Sahelu”. Zmiana mojej roli społecznej wśród Daba nadała mi nowy status – agenta rozwoju.
Sami Daba zaczęli używać w stosunku do mnie terminu makatyf.
Termin ten odznacza się bogactwem znaczeń. Katyf oznacza drogę, ścieżkę, natomiast ma – to „mówić”. Dosłownie zatem przetłumaczyć go można
jako „wskazujący drogę”. Obecnie terminem tym określa się różnego rodzaju
funkcjonariuszy przemysłu rozwojowego, np. wolontariuszy Korpusu Pokoju
(od kilku lat rotacyjnie pracujących na ich terenie). Dawniej używano go
głównie w odniesieniu do kogoś zapowiadającego nowe, ważne wydarzenie.
W kontekście religijnym oznacza „proroka”, w kontekście społecznym natomiast
nazywa się tak osobę kojarzącą małżeństwa, inaczej mówiąc „swata”, którym
bywa zazwyczaj osoba powiązana więzami pokrewieństwa lub powinowactwa z rodziną chłopca i dziewczyny26. Można powiedzieć, że nie tylko w tym
ostatnim kontekście makatyf jest kimś pośredniczącym w nawiązywaniu relacji
społecznych. Bo też Daba traktują międzynarodowe projekty rozwojowe jako
przyjęcie wzajemnych, trwałych zobowiązań.

Dar oznacza zobowiązanie – przypowieść zamiast konkluzji
Co robi antropolog? Są tacy, co powtarzają za Cliffordem Geertzem – „on
pisze”. Wbrew tej opinii, w rzeczywistości terenowej antropolog najczęściej
„wchodzi w relacje”. Działalność rozwojowa też sprowadza się głównie do
tego samego.
26
 W egzogamicznym i patrylinearnym w zasadzie społeczeństwie Daba jest to zazwyczaj
brat matki chłopca lub osoba z męskiej linii pochodzenia chłopca, a zarazem związana linią
pochodzenia matki dziewczyny.

�254

Ryszard Vorbrich

W realiach afrykańskich nawiązywanie relacji rozpoczyna się od wymiany gestów powitalnych. Z nimi zaś wiąże się wymiana darów. Z reguły
podkreśla się, że to na przyjmującym dar ciąży pewne zobowiązanie do rewanżu. Mniej zwraca się uwagę na to, że i donator przyjmuje na siebie pewne
zobowiązania.
Przywołam tu przykład z kraju Daba. W 1982 roku, instalując się w górskiej
wiosce, w ramach powitania podarowałem wodzowi wsi latarkę. Była to, na
owe czasy i miejsce latarka niezwykła – o zmiennej barwie światła – używana
wówczas do sygnalizacji przez polskich kolejarzy27. W zamian otrzymałem
dorodnego koguta. Kogut wylądował w garnku. Latarka zaś na szyi wodza
jako nowoczesny atrybut funkcji wodzowskiej.
Wkrótce okazało się także, że wręczając dar, przyjąłem konkretne zobowiązanie. Stałem się w pewnym sensie ni to wierzycielem, ni to dłużnikiem właściciela latarki. Z perspektywy tubylców dostarczyłem wodzowi
nowe źródło prestiżu, ale wziąłem na siebie odpowiedzialność za trwałość
funkcji użytecznych daru. Przez trzy miesiące regularnie co tydzień w mojej
chacie zjawiał się wódz, aby pokazać, że latarka już nie świeci, wyczerpała
się bateria. W tych czasach baterie nie były dostępne na lokalnych targach.
Według wodza, do mnie, jako darczyńcy, należał obowiązek stałego dostarczania mu baterii28. Doświadczenie z latarką uświadomiło mi, iż nie wystarczy
coś podarować. Konieczne jest także zapewnienie ciągłości funkcjonalności
daru29.
Epizod z latarką, jak w soczewce, ukazuje istotę relacji społecznych
powstających w ramach projektów rozwojowych. Donatorzy i beneficjenci
wchodzą w sieć powiązań, których zakres jest o wiele szerszy niż mogliby się
spodziewać.
27
 Pięć lat wcześniej takie latarki znalazły uznanie u górali, więc udając się ponownie do
Kamerunu, zabrałem je z przeznaczeniem na podarki.
28
 Pech chciał, że wspomniana latarka była na tzw. płaskie baterie, czego wcześniej nie przewidziałem, niedostępnie nawet w pobliskim miasteczku. Musiałem je sprowadzać z Nigerii.
29
Ćwierć wieku później, gdy przystępowałem do realizacji budowy studni w kraju
Daba, wykorzystałem tę naukę. W północnym Kamerunie – ojczyźnie Daba – spotkać można
masywne metalowe pompy o ręcznym (lub nożnym) napędzie – efekt różnych projektów
rozwojowych. Ich zaletą jest dostarczanie niezanieczyszczonej wody pitnej. Wadą natomiast
– podatność na awarie, gdy wystawione są one na działanie tutejszego klimatu (harmattanu
nawiewającego pył uszkadzający mechanizmy pompy). Dlatego wraz z partnerami wybraliśmy
prostszą technologię – budowę prostych studni cembrowanych betonowymi kręgami. Woda
była wydobywana z nich przy pomocy wiadra na sznurze. Nie izolowało to warstwy wodonośnej, ale nie wymagało także skomplikowanej konserwacji sprzętu i zapewniło bezawaryjną
ciągłość inwestycji.

�Dyskurs rozwojowy – między perspektywą kolonialną a neokolonialną

255

Literatura
Adams W., Hulme D.
2001 – If community conservation is the answer, what is the question?, „Oryx”,
t. 35, nr 3, s. 193–200.
Adas M.
1989 – Machines as the Measure of Men, Ithaca.
Anghie A.
2004 – Imperialism, Sovereignty and the Making of International Law, Cambridge.
Birmingham D.
1995 – The Decolonization of Africa, London.
Chase-Dunn Ch., Hall T. (eds.)
1991 – Core/Periphery Relations in Precapitalist Worlds, Boulder.
Clifford J.
2000 – Kłopoty z kulturą, tłumaczenie: Ewa Dżurak, Warszawa.
Crewe E., Harrison E.
1998 – Whose Development? An Ethnography of Aid, London.
Escobar A.
1991 – Anthropology and Development Encounter: the Making and Marketing of
Development Anthropology, „American Ethnologist”, 18, 4, s. 658–682.
Herder J.G.
1962 – Myśli o filozofii dziejów, Warszawa.
Hulme P.
1986 – Colonial Encounters: Europe and the Native Caribbean, 1492–1797, London,
New York, Methuen.
Ghandi L.
2008 – Teoria postkolonialna. Wprowadzenie krytyczne, Poznań.
Kipling R.
1899 – White Man’s Burden. The United States and the Philippine Islands, „McClure’s
Magazine”, nr 12 (feb.).
Linnaeus C.
1758 – Systema naturae, Halae Magdeburgicae.
Rostow W.W.
1959 – Stages of Economic Growth, Cambridge.

�256

Ryszard Vorbrich

Rousseau J.J.
1956 – Trzy rozprawy z filozofii społecznej, Warszawa.
Sahlins M.
1960 – Evolution and culture, Ann Arbor Paperbacks, University of Michigan
Press.
Shaping...
1996 – Shaping the 21st Century: The Contribution of Development Cooperation,
Paris, OECD.
Vorbrich R.
1987 – Ludy niepiśmienne, w: Z. Staszczak (red.), Słownik Etnologiczny. Terminy
ogólne, Warszawa 1987, s. 213–1217.
2004 – Tolerancja racjonalna czy subiektywna? Europa wobec okaleczania narządów płciowych, w: A. Posern-Zieliński, Tolerancja i jej granice w relacjach
międzykulturowych, Poznań, s. 155–176.
2009 – Rozwój dialogu – dialog rozwoju. Trwałość i ewolucja dyskursu antropologii
rozwoju, „Lud”, t. 93, s. 35–48.
2010 – Garnek żelazny i garnek gliniany, czyli społeczeństwo plemienne w zderzeniu
ze społeczeństwem narodowym globalnym. Przypadek Kamerunu, „Lud”,
t. XCIV, s. 143–158.
2012 – Plemienna i postplemienna Afryka. Koncepcje i postaci wspólnoty w dawnej
i współczesnej Afryce, Poznań.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7670" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7650">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/06f0a13ede1f15c9b1cb39918aa4339a.pdf</src>
        <authentication>f02d5dac0e87d011e6f07a143e6389a6</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91552">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5489</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91553">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91554">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91556">
                <text>antropologia misyjna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91558">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5105</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91560">
                <text>Działalność misyjna a antropologiczna / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91563">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.107-120</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91566">
                <text>Różański, Jarosław</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91569">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91572">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91575">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91578">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91583">
                <text>4
Jarosław Różański

Działalność misyjna a antropologia
Misjonarze, począwszy od pierwszych uczniów Jezusa, stawali przed wyzwaniem głoszenia Ewangelii w różnorodności kultur, do których się udawali.
Od samego początku też zmagali się z trudnością przenikania tejże Ewangelii
do życia – „świata” słuchaczy. Skłaniało to wielu do opanowania języka oraz
poznania miejscowych wierzeń i obyczajów. Sprzyjało to zarówno tworzeniu
obszernych encyklopedii kulturowych, jak i pomniejszych dzieł – zwłaszcza
językowych – w różnych częściach świata, a z czasem włączenia się w tworzenie naukowej antropologii. Trzeba przy tym zaznaczyć, że tej wielowiekowej
działalności misyjnej towarzyszy ścieranie się w samym Kościele tendencji
zamykania chrześcijaństwa w obrębie jednej kultury i jego nieustannego otwierania na nowe kultury.

Pierwsze dylematy kulturowe
Chociaż w historii pierwotnego Kościoła – kiedy to Duch Święty w wydarzeniu Pięćdziesiątnicy pozwolił apostołom mówić lub przynajmniej dać się
rozumieć w różnych językach używanych przez słuchaczy – można zauważyć
otwarcie na różne kultury świata, a uczniowie Jezusa otrzymali od swego Mistrza wyraźny nakaz rozprzestrzeniania się na cały świat, to jednak pierwsza
gmina jerozolimska zamknęła się szczelnie w obrębie własnej kultury żydowskiej
do tego stopnia, że początkowo można ją było traktować jako jedną z licznych
wówczas sekt istniejących w łonie judaizmu. Chrześcijanie z pierwszej gminy
w Jerozolimie wiernie zachowywali wszystkie praktyki żydowskie oraz gorliwie
uczęszczali do synagogi i świątyni jerozolimskiej, gdzie modlili się i nauczali.
Nieporozumienia w gminie nastąpiły z powodu „hellenistów” – Żydów z diaspory, mieszkających poza Palestyną. Byli oni bardziej liberalni w poglądach
religijnych i przychylniej odnosili się do pogan. Jednak prawdziwy wyłom
w łonie młodego Kościoła przyniosło dopiero przyjęcie do wspólnoty setnika
Korneliusza i jego domowników. Chrzest ten wywołał duże poruszenie wśród

�108

Jarosław Różański

współwyznawców w Jerozolimie. Dlatego też, kiedy Piotr przybył do Jerozolimy, ci, którzy byli pochodzenia żydowskiego, robili mu wymówki: „Wszedłeś
do ludzi nieobrzezanych – mówili – i jadłeś z nimi” (Pismo... 2000, Dz 11,
1–3). Te słowa dobitnie świadczą, iż poczucie więzi kulturowej i narodowej
było wtedy o wiele silniejsze niż więzy wiary w zmartwychwstałego Jezusa.
Piotr musiał się tłumaczyć i wyjaśniać swe postępowanie. W ten sposób powoli
następował proces zrywania więzów Kościoła z synagogą. Proces ten został
znacznie przyśpieszony dzięki misyjnej wspólnocie w Antiochii, gdzie nastąpiło
faktyczne otwarcie się chrześcijaństwa na narody świata. W jej łonie też pojawiły się pierwsze pytania o wzajemny stosunek wiary i kultury, gdyż Grecy nie
chcieli akceptować niektórych zwyczajów żydowskich, jak choćby obrzezania.
Kłopotliwe kwestie rozstrzygnął tzw. Sobór Jerozolimski (ok. 50 r.), który miał
zasadnicze znaczenie z punktu widzenia doktrynalnego, gdyż usankcjonował
misję wśród pogan bez konieczności nakładania na nich Prawa Mojżeszowego.
„Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego
ciężaru oprócz tego, co konieczne” – głosi zasadnicza teza Soboru (tamże,
Dz 15, 28). W ten sposób nastąpił prawdziwy zwrot w historii Kościoła: wiara przestała być odtąd związana z jednym ludem, z jedną kulturą, a stawała
się uniwersalna, powszechna. Chociaż w historii pojawią się kolejne próby
zamykania jej w obrębie konkretnej, jednej kultury.

Jedna kultura a otwarcie na różnorodność
Pod koniec I w. Ewangelia była głoszona we wszystkich większych miastach śródziemnomorskiego Wschodu. Trzecim centrum chrześcijaństwa – po
Jerozolimie i Antiochii – stał się zdecydowanie Rzym. Szybko – po tzw. Edykcie Mediolańskim (313 r.), który dawał w praktyce chrześcijaństwu wolność
– chrześcijaństwo związało się mocno z kulturą grecką, ulegając znacznemu
procesowi hellenizacji. Przejęło także w dużej mierze prawo i sposób organizacji
z cesarstwa rzymskiego. Misjonarze, ewangelizując Europę, nieśli jej ludom nie
tylko Ewangelię, ale także zdobycze kultury grecko-rzymskiej, tworząc jedyną
w swoim rodzaju symbiozę, która wraz ze strukturami organizacyjnymi Kościoła
oraz z jego instytucjami społecznymi i naukowo-religijnymi dała podstawy tego,
co dzisiaj dumnie nazywamy kulturą europejską. Jest to z pewnością wielka
zasługa misjonarzy wczesnego średniowiecza, głównie mnichów i mniszek.
W ewangelizacji Europy w różnych miejscach pojawiał się dylemat
gminy jerozolimskiej: na ile chrześcijaństwo jest greckie (język Ewangelii
i teologii) i rzymskie (prawo i struktura Kościoła), a na ile może stać się
„barbarzyńskie”.

�Działalność misyjna a antropologiczna

109

Tendencja otwierania chrześcijaństwa na nowe kultury była wciąż żywa.
Papież Grzegorz Wielki (540–604), który posłał dwie wielkie wyprawy misyjne na Wyspy Brytyjskie i troszczył się o nie, nie miał wysokiego mniemania
o współczesnej sobie kulturze rzymskiej, uważając ją za dekadencką. Nakazywał
natomiast zdecydowanie szacunek dla kultury ludów barbarzyńskich, gdyż
dostrzegał pewne wartości w religiach plemiennych. Znamienna jest zwłaszcza jego rada, dana Mellitusowi, misjonarzowi Wysp Brytyjskich, by „burzyć
jak najmniej świątyń pogańskich, ale niszczyć w nich tylko bożki, świątynie
poświęcać wodą święconą, zbudować ołtarze i umieścić relikwie w budynkach,
a jeśli świątynie są solidnie wybudowane, zmienić tylko ich przeznaczenie,
którym był kult demonów, aby tam czczono odtąd prawdziwego Boga. W ten
sposób lud, widząc, iż jego miejsca kultu nie są zniszczone, zapomni o swoich
błędach i mając przystęp do poznania prawdziwego Boga, przybędzie czcić
Go w tych samych miejscach, w których gromadzili się jego przodkowie. [...]
To nie skacząc wspina się na górę, ale idąc powolnym krokiem” (Grzegorz I
Wielki, 1215A–1217A).
W tym samym duchu nauczali Cyryl i Metody, święci apostołowie Słowian
rodem ze starożytnych Tesalonik. Ci współpatronowie Europy zanieśli Słowianom nie tylko Ewangelię, ale dali także alfabet i fundamenty dziedzictwa
europejskiego. Stworzyli liturgię w języku słowiańskim. Byli za to wielokrotnie
atakowani przez „przedstawicieli kultury kościelnej, przeciwnych tej otwartej
wizji”. W Wenecji św. Cyryl bronił odważnie liturgii słowiańskiej wskazując,
że „liczne ludy wprowadziły w przeszłości i były w posiadaniu liturgii napisanej i sprawowanej we własnym języku, jak Ormianie, Persowie, Abazgowie,
Iberowie, Sugdowie, Gotowie, Awarzy, Tursowie, Chazarowie, Arabowie,
Egipcjanie, Syryjczycy i wiele innych” (Jan Paweł II, 2003, s. 236). Stworzona
przez nich liturgia słowiańska oficjalnie została uznana przez Rzym w 885 r.
Jednak po śmierci Metodego niemiecki biskup Wiching wpłynął na papieża,
by wstrzymał odprawianie liturgii w języku słowiańskim.

Wielkie wyzwanie Nowego Świata
W średniowieczu muzułmanie oddzielili nabierający europejskiej jednolitości „świat chrześcijański” od „świata islamu”. Dlatego też 12 października
1492 r. można traktować bez wątpienia jako jedną z najbardziej symbolicznych
i zarazem przełomowych dat w historii świata i historii misji. Odkrycie Ameryki dla Europy przez Krzysztofa Kolumba oznaczało początek ewangelizacji
na dalekich i niezbadanych wówczas „krańcach świata”. W świat odkrywany
i podbijany przez Portugalię i Hiszpanię wyruszali misjonarze, posyłani przez

�110

Jarosław Różański

królów Portugalii i Hiszpanii na mocy bulli papieża Aleksandra VI Inter caetera
(1493), w której nakazywał wspomnianym władcom, by „ludom, które zamieszkują te wyspy i lądy, dać przystęp do religii chrześcijańskiej [...] oraz do
wyżej wymienionych lądów i wysp dalekich i nieznanych przeznaczyć mężów
uczciwych i bogobojnych, uczonych i doświadczonych i pełnych umiejętności
celem nauczania wspomnianej wyżej ludności i mieszkańców wiary katolickiej
i wdrażania ich w dobre obyczaje, dokładając wszelkich należytych w tym
zakresie starań” (Aleksander VI, 1979, t. 1, s. 25). W ten sposób rozpoczął się
długi okres tzw. misji patronackiej, której relikty przetrwały do XX w.
Misjonarze głoszący Ewangelię w ramach tejże „misji patronackiej” byli
stereotypowo postrzegani jako zadufani w wyższość kultury europejskiej, aroganccy, pewni siebie, dogmatyczni. Ale to z ich szeregów rekrutują się znani
obrońcy Indian i rodzimej kultury. Już w 1510 r. dominikanie wystąpili przeciw
krzywdzie Indian. Ich przełożony, Antonio de Montesino, o takich nadużyciach
mówił z apostolską odwagą w kazaniach głoszonych przed gubernatorem
i urzędnikami. Jako największy obrońca Indian zasłynął Bartłomiej de las Casas,
który po dzień dzisiejszy ma swoich wielbicieli i wrogów. W Brazylii natomiast
z wielkiej otwartości na miejscową kulturę słynął Manuel da Nóbrega.
Chlubą misjonarzy w Ameryce Południowej jest także system redukcji,
czyli osad zamieszkałych wyłącznie przez Indian, a rządzonych przez misjonarzy. W ten sposób chciano ich uchronić od negatywnych wpływów, wyzysku
i niewolnictwa grożącego ze strony kolonistów. W redukcjach pielęgnowano
języki rodzime i rodzimą kulturę. Redukcje te upadły pod wpływem czynników
politycznych, a „czarna legenda hiszpańska” przytłumiła osiągnięcia misjonarzy,
ukazując tylko jedną stronę – zamknięcie się na kultury Indian.
Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, która została utworzona w 1622 r.,
miała na celu przywrócenie papieskiej zwierzchności nad misjami, starała
się o zakładanie seminariów duchownych dla miejscowego duchowieństwa.
W 1659 r. Kongregacja wydała instrukcję dla wikariuszy apostolskich, udających się do prowincji chińskich, w której czytamy: „Ze zwyczajów krajowych
nie należy niczego usuwać i niczym nie gardzić, chyba że chodzi o rzeczy
niegodziwe. Nawet gdy chodzi o niegodziwe zwyczaje, należy się wystrzegać
ataków wprost, a postępować drogą namowy, rady czy milczenia. Cóż bowiem
bardziej absurdalnego niż przeszczepianie Francji, Hiszpanii, Włoch czy jakiejkolwiek części Europy do Chin? Nie to, lecz wiarę wnoście, która nie odnosi się
z pogardą ani nie rani rytów czy zwyczajów żadnego ludu, jeśli nie są zdrożne,
a nawet chce, by były nietknięte” (Kongregacja..., t. 1, s. 52n).
W Indiach doskonałym wyczuciem miejscowej kultury mógł się poszczycić
Roberto de Nobili, z urodzenia rzymski arystokrata, z powołania jezuita. Wzbu-

�Działalność misyjna a antropologiczna

111

dził szacunek dla siebie i zainteresowanie dla chrześcijaństwa wśród braminów,
studiując miejscowe języki i kulturę oraz dostosowując je do chrześcijaństwa.
Wielkim pionierem misji chińskiej był niewątpliwie o. Matteo Ricci, jezuita,
który zasłynął jako naukowiec i twórca akomodacji misyjnej: idei dostosowania doktryny wiary i życia chrześcijańskiego do miejscowej kultury. Słusznie
chciał on dać Chińczykom chrześcijaństwo w chińskiej formie. O. Matteo
Ricci umarł w 1610 r. Jednym z jego najgłośniejszych następców był o. Adam
Schall von Bell, który na polecenie władcy zreformował chiński kalendarz. Po
śmieci o. Matteo Ricci rozgorzały ostre kłótnie o tzw. ryty chińskie oraz spory
akomodacyjne. Ostatecznie nastąpiło potępienia rytów chińskich i akomodacji
misyjnej. Po misjonarzach jednak pozostała bogata spuścizna naukowa.
Afryka miała o wiele mniej szczęścia do misjonarzy odkrywających i doceniających jej kulturę. Trzeba przyznać, że Kościół pierwszych wieków w Afryce
Północnej nie zatroszczył się o przetłumaczenie Biblii na języki berberyjskie
czy język fenicki, ani nie zaadaptował elementów z miejscowej kultury do
swej liturgii, by w ten sposób stworzyć miejscowy Kościół północnoafrykański,
który byłby w stanie oprzeć się dominacji muzułmańskiej. U szczytu swego
rozwoju Kościół ten położył bardziej akcent na kulturę łacińską niż na chrześcijaństwo. W tych właśnie dziedzinach, które wchodzą m.in. w skład procesu
określanego dzisiaj mianem inkulturacji, widać podstawową różnicę między
Kościołem północnoafrykańskim i Kościołem egipskim. W Egipcie i Etiopii
wiara chrześcijańska pojawiła się wcześnie w językach koptyjskim i gyyz, wraz
z tłumaczeniami Biblii i własną liturgią.
Podobnych zaniedbań w inkulturacji dopuścili się Portugalczycy, prowadzący misje w Afryce subsaharyjskiej w XV i XVI w. Władze portugalskie,
odpowiedzialne za nie na mocy prawa patronackiego, bardziej troszczyły
się o rozwój własnych interesów ekonomicznych niż o rozkrzewianie wiary.
Z wyjątkiem kapucynów włoskich, prowadzących działalność misyjną w Kongu
i Angoli, nie przykładano wagi do nauki miejscowych języków oraz poznania
miejscowych zwyczajów i mentalności.
Dziewiętnastowiecznemu odrodzeniu misji towarzyszyła ekspansja kolonialna mocarstw zachodnich. Kanada, Afryka, Azja stają się terenami walk,
kolonizacji i przetargów potęg europejskich. Europa, zapatrzona w siebie,
uważała się za pioniera jedynej dobrej cywilizacji w świecie. Deklarację
Josepha Chamberlaina „wierzę w tę rasę” wspierały analizy ludzi nauki,
usprawiedliwiające europejską ekspansję właśnie ze względu na wyższość
cywilizacji tego kontynentu. Ekspedycji Bonapartego do Egiptu towarzyszyło
kilkudziesięciu naukowców, pokazując, iż w tym przedsięwzięciu nie chodzi
o korzyści finansowe czy religię, lecz o cywilizację. Urokowi temu uległa także

�112

Jarosław Różański

antropologia. Misjonarze najczęściej podzielali panujące wówczas przekonania i oprócz Ewangelii „nieśli światło cywilizacji”, odnosząc się z pogardą
do lokalnego „pogaństwa” w imię niesienia cywilizacji zachodniej i nowości
Ewangelii, ale w wydaniu zachodnim. Pisał o tym z bólem na początku
XX w. A. Le Roy, przełożony generalny Zgromadzenia Ducha Świętego, autor
pierwszej gramatyki ki-swahili oraz „La religion des Primitif” (Le Roy, 1909):
„Każdy lud posiada swą cywilizację, [...] swój sposób rozumienia życia, [...]
To dlatego nie ma na ziemi ściśle mówiąc dzikich, grup ludzi, którzy nie
znają żadnego prawa, żadnej rodziny, żadnych więzi społecznych: dzikich
spotkać można tylko w społecznościach cywilizowanych, i to cywilizacja
ich takimi czyni” (za: Ph. Laburthe-Tolra, 2004, s. 21). Do misjonarzy zaś
pisał: „Misjonarzom brakuje często formacji naukowej, ducha krytycznego,
zwyczaju poszukiwań i pracy intelektualnej, czasu, pieniędzy, koniecznej
zachęty” (tamże, s. 22).

Nakładanie się poznania kultur na zadania misyjne
Naturalny proces nakładania się poznania kultur na zadania misyjne
przyczyniał się znacznie do tworzenia klasyki etnografii. Wspomnieć tu trzeba
choćby dwa monumentalne dzieła z wieku narodzin humanizmu: Bernardino
de Sahagun, Historia general de las cosas de Nueva Espańa (1569) oraz José de
Acosta, Historia natural y moral de las Indias (1589). Obydwaj zakonnicy, franciszkanin i jezuita, przyczynili się ponadto do poznania miejscowych języków.
Nieocenionym źródłem poznania współczesnych terenów Konga i Angoli jest
dzieło włoskiego kapucyna Giovanniego Antonio Cavazziego da Montecuccolo
pt. Istorica Descrizione de tre regni Congo, Matamba et Angola (Bologna, 1687),
tłumaczone na wiele języków. Pozostając przy dziełach wybitniejszych, stworzonych przez misjonarzy i mających wielkie znaczenie dla etnografii, wspomnieć
należy pionierskie dzieła w XVIII w. Bartholomäusa Ziegenbalga, duchownego
luterańskiego, poświęcone kulturze i religii Tamilów, badania braci morawskich
nad językiem karaibskim, czy też publikacje jezuity Josepha-François Lafitau,
opisujące obyczaje Irokezów i Huronów w Kanadzie.
Analizując dzieła misjonarzy i ich wkład w rozwój etnografii, docenić trzeba
zwłaszcza prace językoznawcze, gdyż język jest bramą do poznania kultury.
Zachętę do poznawania miejscowych języków i postulaty, by misjonarze to
czynili, znaleźć można m.in. w działalności powołanej w 1622 r. Kongregacji
Rozkrzewiania Wiary (de Propaganda Fide), która nawiązując do decyzji Soboru
w Vienne i Pawła V apelowała do przełożonych generalnych o powoływanie
w kolegiach katedr nauczania języków. Ponad 150 lat później, sekretarz ge-

�Działalność misyjna a antropologiczna

113

neralny Kongregacji, Stefano Borgia, w dekrecie z 5 maja 1774 roku, na nowo
wzywał wszystkich, którzy mieli podjąć pracę na terenach misyjnych, aby „na
mocy świętego posłuszeństwa, jak tylko dotrą do miejsc im wyznaczonych,
skwapliwie rozpoczęli studia w celu poznania języka lokalnego ludu, wśród
którego będą pracować, i aby czynili to z pełnym zaangażowaniem” (Decreti..., s. 715–716). Misjonarz, który nie wykazywał zapału w nauce języka,
powinien być odwołany z misji do własnej prowincji, a nawet ukarany jako
narzędzie „leniwe w czynieniu dobra i całkowicie nieużyteczne w pracy dla
świętych misji” (tamże, s. 716). Ten obowiązek i postulat nauki języków był
i jest do dzisiaj podkreślany w przygotowaniach do pracy misyjnej, chociaż
jego realizacja przebiega nadal bardzo różnie.
Poznanie miejscowych języków oraz przekłady Biblii były także ważnym
elementem pracy misyjnej protestantów. Za tymi zachętami szła konkretna
praca, czyli tworzenie obszernych encyklopedii kulturowych, wśród których
można wymienić choćby: Dictionnaire touarègue-français (wydany w latach
1951–1952) bł. Karola de Foucauld, Dictionnaire suahili (1891, 1939–1941)
spirytyna Charles’a Sacleux, Mouers et coutumes des Bantous (1936) pastora
Henriego Junoda, czy Monographie de Betsileo (1938) jezuity Henriego Dubois.
Do tego ukierunkowania językoznawczego dołączyć trzeba zainteresowanie
historią i psychiką ludów, ich życiem, zwyczajami i wierzeniami. Odnaleźć to
można choćby w pionierskich opisach kultury Indian kanadyjskich, zamieszczonych w jezuickich Relations z XIX w., czy też pracach szeregu misjonarzy
oblatów Maryi Niepokalanej, dotyczących Indian z kanadyjskiego Zachodu
(Charles André Arnaud, Nicolas Laverlochèr, Émile Petitot) oraz Inuitów,
czyli Eskimosów (Guy Mary Roussselière). Bogatego materiału poznawczego
z dziewiętnastowiecznej Mongolii i Tybetu dostarczają misjonarze Joseph
Gabet i Evariste Huc, francuscy lazaryści.
Niektórzy misjonarze starannie odtworzyli historię tradycyjnych instytucji
ludów, wśród których żyli, jak choćby François Callet, jezuita z Madagaskaru, który na podstawie rozmów ze starszyzną Imerina odtworzył historię ich
królestwa na Madagaskarze. Opublikował ją najpierw po malgasku (Tantara
ny Andriana eto Madagasikara – w latach 1878–1881), a następnie po francusku (1908). Innymi bogatymi źródłami są liczne listy misjonarzy z różnych
części świata, rozproszone po czasopismach, a zawierające przyczynki tak do
poznania historii, jak etnografii, lingwistyki itp. Ogromne, nieopracowane
i niewydane, zasoby wiedzy o językach i kulturach afrykańskich znaleźć można
w archiwach misyjnych, przede wszystkim archiwach ojców białych, których
założyciel kard. Charles Lavigerie nakładał na misjonarzy obowiązek nauki
miejscowych języków, poznawania kultury i robienia notatek. Pozostawione

�114

Jarosław Różański

przez nich dzieła, zapiski i notatki znaleźć można w wielu archiwach misyjnych, m.in. w archiwum ich domu generalnego w Rzymie oraz w archiwum
zakonnym w Lusace.

Rozwój naukowej refleksji antropologicznej
w kręgach misjonarskich
W dorobku dawnych misjonarzy wielu spostrzeżeniom towarzyszy opis
kultur czyniony pod kątem przydatności ewangelizacyjnej czy duszpasterskiej.
Mimo to cennym wydaje się zainteresowanie kulturami ewangelizowanych
ludów i próby ich opisu, choćby fragmentarycznego.
Wraz z rozwojem systematycznej refleksji antropologicznej pod koniec
XIX i na początku XX w. rozwija się także antropologia naukowa, inspirowana
działalnością misyjną. Jednym z jej pierwszych, najwybitniejszych przedstawicieli jest ze strony protestanckiej Maurice Leenhardt, francuski pastor
i etnolog, zajmujący się m.in. społecznościami Kanaków w Nowej Kaledonii,
założyciel Musée de l’Homme w Paryżu. Duże zasługi dla antropologii ma także
duchowny anglikański Robert Henry Codrington, badacz Melanezji. W Afryce
liczbą i jakością swoich prac wyróżniał się metodysta Edwin William Smith.
Po stronie katolickiej wybitnym przedstawicielem naukowej antropologii jest
Wilhelm Schmidt, werbista, twórca własnej teorii rozwoju kultury oraz teorii
monoteizmu pierwotnego. W swoich badaniach opierał się konsekwentnie
na wypracowanej przez Fritza Graebnera metodzie kulturowo-historycznej,
co przyczyniło się do znacznego upowszechnienia kierunku historycznego
w etnologii europejskiej. Wykazywał on bogactwo kultur ludów pierwotnych,
chcąc przywrócić im poczucie wartości i godności. W naukowej działalności
organizacyjnej zasłużył się jako założyciel i wieloletni wydawca czasopisma
„Anthropos” (1906–), a następnie Instytutu Anthropos (1931), mającego wielki
wkład w badania lingwistyczne, etnologiczne i religioznawcze. Do jego uczniów
i współpracowników należał Paweł Joachim Schebesta, zasłużony badacz kultur Pigmejów kongijskich. Z tego instytutu wyrosło pięć innych, regionalnych
instytutów, do dzisiaj ściśle współpracujących z pismem „Anthropos”.
Lista misjonarzy-antropologów jest długa, a ich dokonania są duże,
zwłaszcza w dziedzinie poznawania miejscowych religii.
W środowisku misjonarzy zrodziła się także antropologia misyjna, traktowana jako wyspecjalizowana dziedzina antropologii stosowanej. W ścisłym
znaczeniu stanowi połączenie misjologii i antropologii, w którym pierwsza
wyznacza jej podstawowe zadania i cele, druga zaś służy metodą i analizą
naukową. Jej celem jest określenie konkretnych priorytetów działalności

�Działalność misyjna a antropologiczna

115

misyjnej, która według Henriego Mauriera prowadzi m.in. do przemian cywilizacyjno-społecznych dokonujących się w życiu ludności danego terytorium
i upowszechnia styl życia chrześcijańskiego. Jak antropologia stosowana
w ogólności, tak antropologia misyjna poszukuje uzasadnienia dla interwencjonizmu kulturowego dokonującego się dzięki pracy ewangelizacyjnej.
Antropolodzy misji kierują się tymi samymi co przedstawiciele antropologii
stosowanej zobowiązaniami i regułami odpowiedzialności wobec sumienia
(wartości, światopogląd, wierzenia religijne), kryteriów naukowych, prowadzonych badań wśród określonego ludu oraz celów, wartości, strategii i programu, nakreślanych przez Kościół. Obszerny podręcznik Louisa J. Luzbetaka
pt. Kościół a Kultury (1998) omawia założenia antropologii misyjnej, która
najpierw szuka także swojego teologicznego fundamentu – ważnego, jeśli
weźmiemy pod uwagę działalność misyjną. Następnie bada on modele misji
w aspekcie teoretycznym i historycznym. Szeroko omawia najnowsze osiągnięcia antropologii w odniesieniu do pojęcia kultury, poziomu jej integracji,
dynamikę kultury – w tym zmianę kulturową, by z tych różnorodnych refleksji
antropologicznych wyciągnąć najbardziej istotne wnioski i wskazać na ich
zastosowanie w misjologii. Podręcznik ten zawiera szeroką wykładnię relacji
działalności misyjnej, miejscowych kultur i antropologii, kładąc m.in. nacisk
na koncepcję inkulturacji i szacunek wobec duchowego dziedzictwa ludów
i religii. Cenny jest także szeroki opis tzw. „szoku kulturowego”.
Antropologiczne podręczniki i przewodniki dla zajmujących się międzykulturową działalnością misyjną napisali m.in.: Eugen A. Nida (Customs and
Cultures. Anthropology for Christian Missions, New York 1954), Harvie M. Conn
(Eternal Word and Changing Worlds. Theology, Anthropology, and Mission in
Trialogue, Phillipsburg 1992), Joseph Fitzpatrick (One Church, Many Cultures, Kansas City 1987) oraz wspominany wyżej Henri Maurier (Les Missions.
Religions et civilisations confrontes à l’universalisme, Paris 1993; Antropologia
misyjna. Religie i cywilizacje w zderzeniu z uniwersalizmem, Warszawa 1997).

Wypracowanie koncepcji inkulturacji chrześcijaństwa
Powiązana ściśle z antropologią misyjną misjologia, mówiąc o relacji
wiary i kultury wskazuje na powszechny charakter sacrum i odwołuje się do
źródeł i początków wiary chrześcijańskiej, szukając tam podstaw teologicznych
otwarcia się na kultury świata. Były one rozwijane i pogłębiane przez Ojców
Kościoła, między innymi Justyna i Orygenesa, którzy wskazywali na „zarodki”
objawienia, tkwiące w innych religiach i kulturach. Stąd też podkreśla, że głoszenie Ewangelii nie może być narzucaniem konkretnej społeczności jakiegoś

�116

Jarosław Różański

katechetycznego zespołu prawd, przy założeniu tabula rasa w sferze religijnej
ludów nie znających Chrystusa.
Punktem przełomowym w stosunku refleksji teologicznej do miejscowej
kultury był z pewnością okres między I i II wojną światową, kiedy to idee
akomodacji podkreślały, iż misjonarz powinien adaptować się do miejscowego
sposobu życia, zwyczajów, obyczajów, sposobu odżywania się, stroju itd. Postulowano wykorzystanie tych elementów w sztuce i architekturze sakralnej.
Idee akomodacji misyjnej wyparła koncepcja inkulturacji chrześcijaństwa1.
Odkrycie rzeczywistości „kultury”, które – zdaniem wielu antropologów – było
najbardziej znaczącym osiągnięciem antropologii pierwszej połowy XX w.,
szybko przekroczyło granice antropologii kulturowej, przenikając do wielu
innych dyscyplin humanistycznych, w tym także do misjologii2. Najbardziej
znaczący postęp katolickiej myśli misjologicznej łączy się z Soborem Watykańskim II. Kultura stała się jednym z ważnych tematów podczas obrad tegoż
Soboru. Pojęcie „kultury” przeniknęło także – poprzez konstytucje i dekrety
Soboru Watykańskiego II – do dokumentów Kościoła. Dzięki temu rozwinęła
się świadomość teologicznego znaczenia kultury podkreślająca, że Bóg objawił
siebie przez wydarzenia historyczne, które z jednej strony są zawsze zakorzenione w jednej kulturze, z drugiej zaś posiadają transcendentne znaczenia.
W ten sposób świadomość ta zdecydowanie przełamywała odwieczny dylemat
uniwersalności i partykularności chrześcijaństwa.
1
Chociaż pojęcie „inkulturacja” trudno zdefiniować za pomocą prostej formuły, można
– za encykliką Jana Pawła II Redemptoris missio – określić ją jako „wewnętrzne przekształcenie
autentycznych wartości kulturowych przez ich integrację w chrześcijaństwie i zakorzenienie
chrześcijaństwa w różnych kulturach. Jest to zatem proces głęboki i całościowy, który dotyczy
zarówno orędzia chrześcijańskiego, jak też refleksji i konkretnej działalności Kościoła. Jest to
również proces trudny, ponieważ nie może w żadnej mierze naruszyć specyfiki i integralności
wiary chrześcijańskiej” (Jan Paweł II, 2007, s. 571). Problematyka inkulturacji stała się przedmiotem wielu opracowań i badań teologicznych, prezentujących różnorodne punkty widzenia. Do
najważniejszych i najszerszych opracowań bez wątpienia należą prace: L.J. L u z b e t a k, Kościół
a kultury, dz.cyt.; F.V. A n t h o n y, Ecclesial Praxis of Inculturation. Toward an Empirical-theological
Theory of Inculturizing Praxis, Roma 1997; A. S h o r t e r, Towards a Theology of Inculturation,
Maryknoll 1988; t e n ż e, African Culture and the Christian Church. An Introduction to Social and
Pastoral Anthropology, Maryknoll, 1973; H. C a r r i e r, Guide pour l’inculturation de l’Evangile,
Roma 1997; t e n ż e, Ewangelia i kultury. Od Leona XIII do Jana Pawła II, przeł. L. Kamińska,
Rzym – Warszawa 1990; P. S c h i n e l l e r, A Handbook on Inculturation, New York – Mahwah
1990; J. R ó ż a ń s k i, Wokół koncepcji inkulturacji, Warszawa 2008.
2
 Pierwsza katedra misjologii powstała na Uniwersytecie w Edynburgu w 1867 r. Jednak
za twórcę nowoczesnej misjologii uznaje się niemieckiego teologa protestanckiego Gustava Warnecka (1834–1910). W misjologii katolickiej pionierem był Joseph Schmidlin, historyk Kościoła
z Münster, który refleksję misjologiczną przesunął w kierunku historii i teorii misji.

�Działalność misyjna a antropologiczna

117

Proces inkulturacji akceptuje fakt, że depozyt wiary nie może być powiększony, ale podkreśla przy tym, że jego interpretacja nie może też wyczerpać
się i osiągnąć doskonałości w jednej kulturze. Zgodnie z wiarą Kościoła, Duch
Święty udziela mu swego natchnienia, prowadząc przez wieki do interpretacji
i reinterpretacji depozytu wiary, co jest wymogiem tak zmieniającej się konkretnej kultury, jak i różnorodności kultur, do których przenika Dobra Nowina.
Depozyt wiary nie może niejako pozostać „zawieszony” w Tradycji, gdyż jest
rzeczywistością żywą. Zachowuje on swoją obiektywną jedność i tożsamość,
ale dopuszcza możliwość różnorodnego wyrażania się w różnych kulturach
oraz rozpoznawania pewnej hierarchii prawd, uzależnionego od świadomości
wiary w danym momencie historycznym.
Wiara i kultura pozostają zatem w nieustannym dialogu. Wyraża to Wcielenie Bożego Słowa. Słowo, które stało się Ciałem właśnie w konkretnej kulturze,
wyraża swego rodzaju kenozis, wyniszczenie, obumarcie Chrystusa. Jednocześnie
też prowadzi do swoistego obumarcia kultury, jednak nie poprzez jej zniszczenie, ale przemienienie, otwarcie na transcendencję, przede wszystkim zaś na
Jezusa Chrystusa, który jest sensem misji Kościoła. Tak przemieniona kultura
może pokazać, w jaki sposób Jezus Chrystus może być Afrykańczykiem, Azjatą,
Amerykaninem czy też Europejczykiem. Ta konkretna kultura, w którą na nowo
wciela się Chrystus, staje się także nośnikiem Jego łaski. W ten sposób dokonuje
się ewangelizacja kultury. Wiara „staje się” kulturą i przez to nabiera charakteru
eklezjalnego. Powstaje nowa wspólnota tak eklezjalna, jak i kulturowa, która
żyje wiarą i wyraża ją na nowo w nowej kulturze.

Konkluzje
Mówiąc o relacji religii do kultury dotykamy szeregu innych relacji, takich
jak choćby moralność i kultura, wiara i kultura, religie i kultury, chrześcijaństwo
i kultury, Chrystus i kultury, a nawet nauka i kultura, sztuka i kultura czy też
polityka i kultura. Religia bowiem, wraz z całą bogatą rzeczywistością, którą
niesie, ma zasadniczy wpływ nie tylko na dziedziny ściśle z nią związane, ale
także na ludzką twórczość przejawiającą się w literaturze, sztuce, filozofii, organizacji społecznej i politycznej całych ludzkich grup, nauce i ekonomii itp. Stąd
też działalność misyjna, która – zgodnie ze swoimi założeniami – daje poznać
osobę Jezusa Chrystusa (chrześcijaństwo) ludom i narodom, które Go dotąd nie
poznały, zakłada „pracę z kulturą”, a zatem i refleksję nad kulturą, począwszy od
poznawania i opisywania konkretnych kultur. Ten związek działalności misyjnej
z poznawaniem kultur widać w ich opisywaniu i próbie zrozumienia od wielu
wieków w różnych częściach świata. Stąd też rodząca się antropologia jako nowa

�118

Jarosław Różański

dziedzina nauk humanistycznych, nie została zmarginalizowana przez misjonarzy chrześcijańskich. Wielu z nich przyczyniło się znacznie do jej rozwoju. Na
jej bazie powstała także antropologia misyjna, która kieruje się tymi samymi co
antropologia stosowana zobowiązaniami i regułami odpowiedzialności wobec
sumienia (wartości, światopogląd, wierzenia religijne), kryteriami naukowymi,
prowadzeniem badań wśród określonego ludu oraz celami, wartościami, strategiami i programami nakreślanymi przez Kościół. Jako taka jest więc ona bardzo
bliska misjologii, która ponadto rozwija refleksję nad teologicznym znaczeniem
kultury. Dzięki tym relacjom wypracowana została koncepcja inkulturacji chrześcijaństwa, która prowadzi do wzajemnego poznania się „przemieniającego”. Z tego
poznania rodzi się nie nowa kultura, ale kultura odnowiona, gdyż respektuje
ona kulturową tożsamość przejmującego Ewangelię.

Literatura
Aleksander VI
1979 – Bulla Inter caetera (4 maja 1493 r.), w: Breviarium missionum. Wybór
dokumentów Kościoła dotyczących dzieła misyjnego, oprac. B. Wodecki,
F. Wodecki, F. Zapłata, Warszawa.
Anthony F.V.
1997 – Ecclesial Praxis of Inculturation. Toward an Empirical-theological Theory
of Inculturizing Praxis, Roma.
Carrier H.
1990 – Ewangelia i kultury. Od Leona XIII do Jana Pawła II, przeł. L. Kamińska,
Rzym – Warszawa.
1997 – Guide pour l’inculturation de l’Evangile, Roma.
Conn H.M.
1992 – Eternal Word and Changing Worlds. Theology, Anthropology, and Mission
in Trialogue, Phillipsburg.
Decreti
– Decreti, vol. 6 (1768–1778) f. 261r–262v, w: Sacrae Congregationis de
Propaganda Fide Memoria Rerum. 350 anni a servizio delle missioni, III/2,
s. 715–716.
Fitzpatrick J.
1987 – One Church, Many Cultures, Kansas City.
Grzegorz I Wielki
– Epistola XI, w: Patrologiae cursus completus. Series Latina, 77, 1215A–
1217A.

�Działalność misyjna a antropologiczna

119

Jan Paweł II
2003 – Encyklika Slavorum Apostoli (2 czerwca 1985 r.), nr 17, w: Encykliki Ojca
Świętego Jana Pawła II, Kraków.
2007 – Encykliki, Kraków.
Kongregacja...
– Kongregacja Rozkrzewiania Wiary, Instrukcja dla wikariuszy apostolskich,
udających się do prowincji chińskich: Tonkinu i Kochinchiny z 1659 r.,
w: Breviarium missionum, t. 1, s. 52 n.
Laburthe-Tolra Ph.
2004 – Pourqoi et comment un lien inextricable existe entre anthropologie et mission chrétienne, w: O. Servais, G. Van’t Spijker (red.), Anthropologie et
missiologie XIXe–XXe siècles. Entre connivance et rivalité, Paris.
Le Roy A.
1909 – La Religion des Primitifs, Paris.
Luzbetak L.
1998 – Kościół a kultury. Nowe perspektywy w antropologii misyjnej, Warszawa.
Maurier H.
1997 – Antropologia misyjna. Religie i cywilizacje w zderzeniu z uniwersalizmem,
Warszawa.
Nida E.A.
1954 – Customs and Cultures. Anthropology for Christian Missions, New York.
Pismo...
2000 – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Biblia Tysiąclecia, Poznań.
Różański J.
2004 – Inkulturacja Kościoła wśród ludów środkowego Sudanu, Poznań.
2008 – Wokół koncepcji inkulturacji, Warszawa.
Schineller P.
1990 – A Handbook on Inculturation, New York – Mahwah.
Servais O., Van’t Spijker G. (red.)
2004 – Anthropologie et missiologie XIXe–XXe siècles. Entre connivance et rivalité,
Paris.
Shorter A.
1988 – Towards a Theology of Inculturation, Maryknoll.
1973 – African Culture and the Christian Church. An Introduction to Social and
Pastoral Anthropology, Maryknoll.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6806" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6786">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/073f3ccae382c2b4cec12f0c873db69c.pdf</src>
        <authentication>078ef3119356149da19c6cd033717482</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81049">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6628</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81050">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81051">
                <text>2016</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81052">
                <text>dziedzictwo kulturowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81053">
                <text>konserwacja zabytków</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81054">
                <text>kolekcje etnograficzne</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81055">
                <text>skanseny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81056">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6196</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81057">
                <text>Dziedzictwo materialne wsi i małych miast</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81058">
                <text>60 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81059">
                <text>Żukowski, Jacek (red.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81060">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81061">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81062">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81063">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81064">
                <text>�Wydawca:

Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego, 2016
© 2013 - 2016 Autorzy

Redakcja i korekta:
Jacek Żukowski
Projekt graficzny,
Jacek Żukowski

skład

i

łamanie:

Fotografie i grafiki:
Autorzy artykułów i Jacek Żukowski
Rysunek na okładce:
Katarzyna Braun

ISBN 978-83-941414-5-5
Wersja elektroniczna jest wersją

pierwotną książki

�Szanowni

Państwo

Park Kultury Ludowej w Kuligowie, potocznie nazywany Skansenem w Kuligowie nad
Bugiem, jest bardzo dobrym przykładem współpracy pomiędzy akademią a prywatnym kolekcjonerem - założycielem prywatnego muzeum. Owocem tej współpraey, jest między
innymi publikacja, którą Państwu przedstawiamy. Zachęcam wszystkich kolekcjonerów artefaktów etnograficznych do korzystania z wiedzy i doświadczenia pracowników Instytutu
Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego. Nasi abolwenci są bardzo
dobrze przygotowani do podejmowania wyzwań związanych z zakładaniem muzeum, organizacją imprez kulturalnych oraz merytorycznego wspierania wszelkich działań o charakterze medialnym i promocyjnym. Integrowanie środowiska prywatnych kolekjonerów z profesjonalnymi etnologami i konserwatorami zabytków uważam za bardzo dobre posunięcie
i zapewniam otwartość ze strony reprezentowanej przeze mnie instytucji dla podobnych
działań w przyszłości.
I ~'.

Anna

Malewska-Szałygin

Dyrektor IEiAK UW

�Wprowadzenie
Przedstawiam Państwu dłu go oczekiwa ą ks iążkę preze ntuj ącą efekty
spotkania właścicieli prywatnych muzeów etnograficznyc h z całej Polski
ze środowiskami a kade mickimi specjalizującymi się w ochronie dziedzictwa
kulturowego. Okazją do tego niecodziennego spotkania był I Ogólnopolski
Zjazd Kolekcjonerów Kultury Wsi i Małych Miast zorganizowany przez In stytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UniwersYtetu Warszawskiego (lEiAK
WH UW), Fundację Dziedzictwo Nadbu żańs ki e, Oddział Mazowiecki Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków (SKZ) oraz Lokalną Grupę Rybacką
Zalew Zegrzyński . Zjazd od był s ię w dniac h 21-22.09.20 la roku w Parku Kultury Ludowej w Kuligowie, powszechnie znanym jako Skansen wKuligowie
nad Bugiem. Niniejsza publikacja, z różnych przyczyn, nie zawiera wszystkich wystąpień zjazdowych, postaram się tu taj zrelacjonować po krótce przebieg całego s potkania wraz z odniesieniami do poszczególnych artyku łów.
Ce re moni ę otwa rcia Zjazdu oznajmił huk armatni, a uświetniło ją przec ię­
cie wstęgi w wiacie rybackiej, przez Karolinę - wnuczkę Wojciecha Urma nows kiego (właściciela skansenu w Kuligowie) oraz rodowitego kuligowianina J a nusza Dąbrowskiego. Wiata, była świeżo wybudowanym obiektem na terenie Skansenu, powstałym by promować ry-bo łów stwo śródlądowe. Po przywitaniu gości, głos zabrał prof. Jacek Weiss (wiceminister kultury w rządzie J erzego Buzka) ogłaszając wyróżnienia nadane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego za zasługi dla kultury polskiej. Po nim głos zabrała Anna
_ Malewska-Szałygin, dyre ktor IEiAK UW, która poprzez krótkie omówienie posiadanych przez lnstytur os iągnięć zac hęcał a kolekcjonerów do współpracy.
Wykład inaugurujący spotkanie wygłosił Włodzimierz Mędrzecki z In stytutu His torii im. Tadeusza Mante uffia Polskiej Akademii Nauk (artyku ł n a
jego podstawie znajdą Państwo na str. 8 ). J ego słowa skierowane do kolekcjon erów i przybyłych działaczy samo rządowyc h n adały ton , podtrzymany
w późniejszych wystąpieniach, wskazujący na wysoką wartość prywatnych

muzeów dla zachowania i promowania lokalnego dziedzictwa kulturowego oraz potrzebę
utworzenia ciała zrzeszającego zbieraczy, mogącego zadbać o ich wspólne interesy. Nie
zabrakło w nim również umocowania zjawiska kulturowego, jakim jest kolekcjonerstwo
kultury wsi i małych miast w kontekście historii społecznej Polski tak przed, jak i po
1989 roku . Wykład znakomicie wprowadził słuchaczy w klimat kolekcjonerstwa i przygotował grunt pod wystąpienia kolekcjonerów.
Dziesi ęciu, z całej Polski, zaprezentowało swoje placówki oraz wspólną pasję w najbardziej atrakcyjny, multimedialny sposób - barwne opowieści o swoich przedsi ęwzię­
ciach ilustrując zdjęciami, filmami, tomami poezji, albumami i folderami rozdawanymi
sruchaczom. Wystąpili:
Zdzi sław Bziukiewicz - Muzeum Kurpiowskie w Wachu (str. 12)
Andrzej Kongiel - Muzeum Etnograficzne w Prostyni (już nieistniejące)
Przemysław Rogal - Prywatny Skansen Pszczelarstwa i Rolnictwa w Wąsowie
Krzysztof Jędrzejek - Skansen na Jędrzejkówce w Laskowej (str. 15)
śp . Marian Pozorek - Warszawskie Muzeum Chleba
Stanisław J achymek - Zagroda Guciów
Wojciech Brzozowski - Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich w Sromowie (str. 18)
Janusz Borkowski - Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego w Redeczu
Krokowym (stL 20)

Aleksander Puszko - Muzeum Mazurskie w Owczarni (str. 23)
Marek Purwin - Kolekcja Sztuki Afrykańskiej w Wiązownej (str. 25)
momentów przepełnionych emocjami - radosnych, refleksyjnych, wzruszających, dających do myślenia. Wspólnym mianownikiem sobotnich wystąpień była
chęć poznania i nawiązania współpracy z innymi podobnie czującymi i myślącymi
ludżmi. W trakcie wystąpień przebijała się chęć powołania do życia stowarzyszenia zrzeszającego prywatne skanseny, które to mogłoby pomóc w problemach dotykaj ących kolekcjonerów w ich działaniach . -+
Nie

zabrakło

�Między

innymi tych problemów dotyczyły badania Fundacji AriAri z Bydgoszczy, o których opowiadała Anna Czyżewska ze Stowarzyszenia Pracownia
Etnograficzna Jej wystąpienie wzbogacone analizami naukowymi miało na
celu zachęcenie do smielszych działan promocyjnych w Internecie (str. 35) .
Wywołało ono dyskusję na temat udostępniania zbiorów za posrednictwem
nowoczesnych mediów. Kolekcjonerzy wyrażali swoje wątpliwosci co do digitalizacji całosci zbiorów i ich udostępnian ia online podczas gdy Prelegentka,
powołując się na wyniki badan, udowadniała że nie należy się tego obawiać,
bo przynosi to wymierne korzysci. Było to ostatnie wystąpienie tego dnia . Na
pomysłach i rozwiązaniach problemów skupić miał się drugi dzień Zjazdu
a sobota, poza prezentacjami i wykładami, upłynęła pod znakiem licznych
atrakcji dla tłumnie zgromadzonych gosci . Kiermasz jadła, wyrobów kowalskich , biżuterii, ceramiki artystycznej, tkanin, miodu i produktów regionalnych uzupełniały pokazy kowalstwa i garncarstwa oraz malowanie twarzy
najmłodszym zjazdowiczom . Dzień zakończył występ Towarzystwa Gospodyń
Wiejskich "Nadbużanki" - który odgonił chłód wrześniowego wieczoru.
Niedziela była dniem poswięconym wymianie poglądów oraz konsultacjom z fachowcami z zakresu muzealnictwa, etnografii, promocji dziedzictwa
oraz konserwacji zabytków. Kolekcjonerzy, po raz pierwszy w historii, mieli
możliwosć podyskutowania o swoich problemach nie tylko we własnym
gronie, ale też z osobami znającymi liczne możliwosci ich rozwiązywania.
Wsród wystąpień tego dnia nie zabrakło przychylnej kolekcjonerom instytucji
samorządowej - udanymi pomysłami na promocję zbiorów podzieliła się
J olanta Bogu szewska dyrektor Powiatowego Centrum Dziedzictwa i Twórczosci w Wołominie (str. 38) . Etnografowie z IEiAK UW przedstawili praktyczne
działania pomocowe realizowane w prywatnych skansenach . Ewa Nizińska
przybliżyła działalnosć Koła Naukowego Antropologii Rzeczy i Muzealnictwa
(str. 29), od którego Kolekcjonerzy mogą liczyć na pomoc w inwentaryzacji
zbiorów, tworzeniu ekspozycji i promocji internetowej . Ponad godzinna dyskusja wywiązała się dzięki wystąpieniu dr Katarzyny Waszczyńskiej poświę­
conemu rejestrowaniu kolekcji , jako muzeów oraz wiążących się z tym przywilejach i obowiązkach. Pytanie - czy rejestrować muzeum w MKiDN pozostało bez jednoznacznej odpowiedzi, zbyt wielkie rÓżnice występują pomiędzy poszczególnymi prywatnymi skansenami aby można było jednoznacznie stwierdzić prawidłowość takiego kroku. Przed przerwą obiadową uczestników czekała egzotyczna niespodzianka - Anna Stępień zabrała nas w daleką podróż
do Indonezji, przedstawiając tajemnicze rytuały miejscowych .

Po obiedzie dyskusja rozgorzała na nowo, za sprawą wystąpień członków SKZ,
w tym Jerzego Szałygina prezesa Oddziału Mazowieckiego SKZ, który opowiedział
o działalności Stowarzyszenia i gorąco namawiał do powołania takowego przez
Kolekcjonerów. Konserwatorzy Juliusz Wendlandt i Małgorzata Rzepecka przybliżyli kolekcjonerom prawo ochrony zabytków od strony organizacji instytucji zajmujących się jego egzekwowaniem, wyjasnili zawiłosci rejestrowania zabytków
oraz rÓżnice pomiędzy ochroną muzealną a konserwatorską. Po zagadnieniach
prawnych i teoretycznych przyszła pora na zagadnienia praktyczne, przedstawione w ramach "konserwatorskiego ABC". Prelegenci w przystępny i widowiskowy
sposób doradzali, jak samodzielnie radzić sobie ze zniszczeniami zabytków,
oraz w jakim momencie zwrócić się o pomoc do specjalisty, czyli krótko mówiąc co można zrobić samemu, a czego absolutnie nie próbować . Katarzyna Braun przewodnicząca Sekcji Młodych Konserwatorów SKZ, opowiedziała o zagroże­
niach, jakie czyhają na eksponaty i obiekty drewniane (str. 41). Natalia Pawłow ­
ska przybl iżyła zagadnienia murarsko - tynkarsko-rzeżbiarskie czyli zreferowała
konserwację obiektów kamiennych, ceramicznych i zastosowanych przy nich
spoin (str. 48) . Niełatwe zadanie miał przed sobą Janusz Mróz (str. 45), który
w długim wystąpieniu zalecał nie ingerowanie na własną rękę w metalowe eksponaty, ilustrując to przykładami z kraju i ze świata. Podobnie jest w przypadku
malarstwa, o czym przekonywała Zuzanna Soińska-Szozda (str. 54). Zjazd zakoń­
czyło wystąpienie Joanny Sielskiej - fachowca w dziedzinie zachowywania i naprawy eksponatów wykonanych z tkanin (str. 51) . Wszyscy prelegenci zaczynali
w swych \vystąpieniach od przywołania podstawowej zasady konserwatorów
Primum non nocere czyli "Po pierwsze - nie szkodzić", gorąco namawiając słucha­
czy do zasięgania opinii fachowców z SKZ zanim cos zrobią , bo często z pozoru
drobne czynnosci mogą bardzo zaszkodzić lub bardzo pomóc.
Podsumowując Zjazd chcę zwrócić Państwa uwagę na fakt, że własciciele prywatnych skansenów i muzeów etnograficznych natrafiają w swojej działalnosci na
liczne problemy. Niektóre wynikają z braku uregulowań prawnych lub ich nieprecyzyjnosci, czasem z niechęci innych osób i instytucji, a przede wszystkim
z braku srodków i dużych trudnosci z ich pozyskiwaniem. Pomysł wychodzenia
na przeciw tym trudnosciom za sprawą zawiązania stowarzyszenia nie zakonczył
się powodzeniem . Różnice pomiędzy poszczególnymi przedsięwzięciami oraz ich
prawnymi formami egzystencji okazały się niemożliwe do przezwyciężenia. Zawią ­
zał się jednak nieformalny ruch kolekcjonerów, który przyczynił się do wymiany
eksponatów oraz uratowania kolekcji Andrzeja Kongiela z Prostyni, co należy postrzegać, jako pozytywny prognostyk na przyszłosć. _

�Niecodzienna, nowatorska forma niniej szej publikacji, jest odpowiedzią
na zap otrzebowanie ze strony prywatnych muzeów, aby materiały pozjazdowe były dostępne jak najszerszej grupie odbiorców . Tradycyjne medium ,
ograniczone wielkoscią nakład u nie spełniłoby tych oczekiwan, stąd pod stawową formą książki jest wersja elektroniczna . Mając nadzieję, że taka forma
przypadnie Panstwu do gustu zachęcam do zapoznania się z jej trescią . Zachęcam także do odwiedzenia S kansenu w Kuligowie oraz polubienia profili
na portalach społecznościowych :
Skansen wKuligowie: https:jjwww.facebook.com j skansen .kuligow
IEiAK UW: https: j j www .facebook.com jieiak
Oddział

mazowiecki S KZ: https:j j www.facebook.com jSKZMazowsze

Pomysłodawca ,

organizator, redaktor

Jacek Żukowski
Instytut Etnologii i Amropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego

�Skanseny i muzea prywatne
w krajobrazie
polskich placówek kultury

�Włodzimierz Mędrzecki

Prywatny skansen - instytucja kultury wsi polskiej
1
Prywatne kolekcjonerstwo elementów kultury materialnej wsi w Polsce
ma dawną metrykę. Wydaje się, że za praojca tego zwyczaju można uznać
Adama Chę tnika, którego indywidualna pasja zadecydowała o powstaniu
skansenu w Nowogrodzie nad Narwią . Ruch, świadectwo działania którego
możemy obserwować dzisiaj, zaczął rozwijać się w latach 70 . XX wieku.
Bardzo szybkie przemiany gospodarcze i cywilizacyjne Polski po drugiej
wojnie światowej doprowadziły do zarzucenia wielu powszechnych dotąd
technik uprawy ziemi i rozmaitych czynności związanych z prowadzeniem
gospodarstwa rolnego a także do rezygnacji z niemal wszystkich tradycyjnych elementów wyposażenia domu mieszkalnego. W pierwszym etapie
pralka "Frania" zastąpiła tarkę i balię, w drugim - pralka automatyczna wyparła wyżymaczkę na korbkę, będącą częścią wyposażenia "Frani". Więk­
szość starych budynków, sprzętów gospodarskich, elementów wyposażenia
domu, odzieży, przedmiotów codziennego użytku rozpadła się lub znalazła na
śmietniku, jednak sporo trafiło na strychy lub do kąta w oborze czy stodole.
Odchodzenie w przeszłość całej formacji kulturowej skłoniło niektóre
osoby i środowiska do starań o uchronienie od zniszczenia przynajmniej
okruchów dawnego świata. Tendencja ta była szczególnie silna w odniesieniu
do kultur i społeczności mniejszościowych - czego przykładem mogą być Kaszubi i Łemkowie . W przypadku Łemków sygnalizowany proces załamania
kultury tradycyjnej nastąpił wcześniej, więc i pierwszy prywatny skansen
w Zyndranowej powstał już w 1968 roku. Jego inicjatorem był mieszkający
tam Teodor Gocz. I mponujący wzrost aktywnośc i środowisk łemkowskich
oraz towarzyszące mu życzliwe wsparcie ze strony części inteligencji polskiej

zaowocowało

powstaniem kilku niezależnych od państwa Ośrodków muzealnych
O charakterze kolekcji / skansenów prywatnych chętnie odwiedzanych przez
Łemków z całego świata, ale też licznych na Podkarpaciu turystów. Prywatne kolekcje stały się w tym przypadku instyt ucjami od grywającymi ogromną rolę , rzecz
można ideologiczną.

Inny czynnik decydujący o zakładaniu prywatnych kolekcji i skansenów to chęć ratowania cennych niekiedy elementów dziedzictwa kulturowego, którymi
nie mogły, lub nie chciały zająć się instyt ucje państwowe lub samorządowe.
Tu chyba można szukać genezy skansenu w Białowieży, powstałego w 1983 roku
z inicjatywy profesora Anatola Odziejewicza. Był on, może nadal jest, swego rodzaju Atlantydą, w której s pora grupa osób należących do różnych światów
i pokoleń połączyła się we wspólnym działaniu nie tylko dla przywrócenia świet­
ności zespołowi budynków i eksponatów, ale także wykreowaniu alternatywnego,
w stosunku do otaczającej rzeczywistości, własnego świata.
Już w latach 70 . pojawiły się inicjatywy, w których zabiegi na rzecz ratowania
dziedzictwa kulturowego łączą się z działalnością komercyjną - pozwalającą na finansowanie programu kulturalnego. Za przykład może tu służyć tzw. żywy skansen "Pastewnik" w Przeworsku . Realizację pomysłu inżyniera Stanisława Żuka
rozpoczęto w 1976 roku. W chwili obecnej w skład skansenu wchodzą budynki
m .in. domów mieszkalnych, zajazdu, dworku szlacheckiego oraz dawna siedziba
Uniwersytetu Ludowego w Gaci Przeworskiej. Część pomieszczen w wymienionych budynkach posiada pokoje hotelowe dostosowane do współczesnego standardu, sale w innych, wykorzystywane sąjako miejsca restauracyjne, balowe, lub
konferencyjne. _

�Do wzmocnienia ruchu prywatnego kolekcjonerstwa przyczynił się sierpień 1980 i dokonujący się za jego sprawą powrót do pozytywnej oceny roli
chłopów i wsi w życiu naszego kraj u . Strajk w Ustrzykach w początku 1981
roku i szybki rozwój Solidarnosci Rolników Indywidualnych sprawił, że dla
coraz większej częsci Polaków wies i jej kultura oraz tradycja przestawały być
traktowane jako "obciach", a coraz częsciej stawały się przedmiotem życzliwe ­
go zainteresowania. Postępujący wówczas, mimo wszelkich komplikacji
proces odzyskiwania podmiotowosci społecznej zaowocował między innymi
coraz liczniejszymi inicjatywami kulturalnymi, w tym tworzeniem prywatnych
kolekcji dziedzictwa kulturowego wsi. Najczęsciej były to indywidualne działa­
nia związane z jednym budynkiem lub obejsciem, często składaniem pozyskanych przedmiotów w dawnej stodole, czy szopie .
Takiemu prywatnemu kolekcjonerstwu sprzyjał też upowszechniający się
zwyczaj przej mowania opuszczanych wiej skich domów i obejsć przez "mieszczuchów", którzy tworzyli sobie w ten sposób miejsce wypoczynku od wiej skiego zgiełku . Jedną z konsekwencji zamieszkania w wiejskiej chacie było
zainteresowanie dawną kulturą chłopską.
Jeszcze jednym ważnym elementem sprzyjającym rozwojowi indywidualnych inicjatyw na rzecz ochrony wiej skiego dziedzictwa kulturowego był
rozwój zainteresowari ekologicznych . Cywilizacja c hłopska funkcjonowała
w scisłej symbiozie ze srodowiskiem, ingerowała w nie w stosunkowo niewielkim stopniu i opierała się na rozwiązaniach, w których wykorzystywano natu ralne cechy i własciwosci dostę pnych w otaczającej przestrzeni materiałów oczywiscie do nastania mechanizacji rolnictwa. Tłumaczy to zainteresowanie
osób i srodowisk nastawionych proekologicznie dla kolekcjonowania i eksponowania przedmiotów i rozwiązari stosowanych w życi u tradycyjnej wsi, jako
wskazówki ułatwiającej budowę stylu życia alternatywnego wobec cywilizacji
przemysłowej i robienia wszystkiego za pomocą narzędzi wyposażonych
w silnik elektryczny lub spalinowy.
Lata 90 . i kolejna faza przemian cywilizacyjnych na wsi zaznaczyła się
miedzy innymi zagładą zdecydowanej większosci stojących dotąd drewnian ych lub glinian ych budynków mieszkalnych i gospodarczych, wraz z ich zawartoscią oraz przechowanymi w nich artefaktami . Częsć z nich wykorzystano jako elementy wystroju domu lub obejscia (w niemałym stopniu pod wpły­
wem wzorów podpatrzonych podczas pracy zagranicą - wozy drabiniaste jako
konstrukcja do ustawienia kompozycji kwiatowej, drewniane koła na scianach koryta i beczki w charakterze donic na kwiaty etc.), częsć trafiła do
obrotu kolekcjonerskiego.

2
Wydaje się, że w ostatnim ćwierćwieczu kontynuowane są główne nurty p rywatnego kolekcjonerstwa i muzealnictwa ukształtowane w latach 70. i 80 .,

a

WięC:

a ) działania na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego i wzmocnienia tożsamOsci
kulturowej gru py etnicznej, regionalnej, konkretnego srodowiska lokalnego
b) tworzenie własnej, odrębnej ekumen y, której materialnym wystrojem są elementy dawnej kultury wiejskiej (niekoniecznie ludowej, bo w grę wchodzą też
stare rowery, maszyny do szycia, kieraty etc.)
c) wykorzystanie p owszechnej obecnie afirmacji kultury tradycyjnej dla uatrakcyjnienia tworzenia oferty turystycznej (nie tylko agroturystyki, ale też np. gastronomii)
d) podkre slanie swojego

związku

z

lokalną tradycją kulturową

e) afirmacja i propagowania wartosci ekologicznych , których ucielesnienie dostrzega się w stylu życia codziennego i modelu gospodarki tradycyjnej wsi.
Oczywiscie wszystkie wymienione motywacje
przyczynę - pasję kolekcjonerską.

muszą mieć

jeszcze

jedną

m ega-

3
Już

samo wyliczenie motywacji skłaniających do tworzenia prywatnych skansenów i kolekcji ukazuje, ze mamy do czynienia ze zjawiskiem o potencjalnie
bardzo istotnym znaczeniu społecznym i kulturowym. W mniej lub b ardziej sformalizowanych kolekcjach i muzeach prywatnych został zebrany, a tym samym
ocalony od natychmiastowego zniszczenia ogromny zasób różnorodnych elementów dziedzictwa kulturowego . Do tego właSciciele kolekcji i muzeów prywatnych
dysponują d użym zasobem rzetelnej wiedzy o pochodzeniu przedmiotów zebranych w kolekcji, a także znają lub znali osoby, które potrafiły lub potrafią się nimi
posługiwać. _

�Jednoczesnie kolekcjonerstwo prywatne, jako zjawisko społeczne
ma szereg problemów, z których na plan pierwszy wybijają się:
-bardzo często nieokreslony status prawny kolekcji , co sprawia, że smierć lub
rozmaite osobiste problemy własciciela mogą oznaczać likwidację placówki
i zniszczenie eksponatów,
-brak fachowego wsparcia dla porządkowania, opisywania i katalogowania
zbiorów, ale także profesjonalnego doradztwa w zakresie organizacji ekspozycji oraz marketingu,
-ko niecznosć ponoszenia z roku na rok coraz większych nakładów na zabezpieczenie, konserwację i renowację zgromadzonych eksponatów . To, że zostały one uchronione od natychmiastowego zniszczenia, nie zatrzymało niszczycielskiego oddziaływania czasu . Aby prywatne kolekcje i muzea nie oznaczały
jedynie odroczenia rozpadu elementów dziedzictwa kulturowego - konieczna
jest systematyczna i fachowa konserwacja .
Wskazane problemy wydają się nie tylko poważne, ale i całkiem realne.
Konieczne jest więc podjęcie działari, ktÓre będą w stanie odwrócić wynikają­
ce z nich zagrożenia. Wydaje się, że warunkiem powodzenia zabiegów na
rzecz ochrony i rozwoju prywatnej inicjatywy muzealniczej jest przekonanie
wielkich tego swiata, że kolekcje i muzea prywatne realizują zadania społecz­
ne na tyle ważne , iż powinny być one trwałym elementem infrastruktury kulturalnej Polski, a tym samym uzyskać stałe wsparcie organizacyjne, merytoryczne i finansowe instytucji p ublicznych oraz niepublicznych .
Warunkiem powodzen ia jakichkolwiek dalekosiężnych działari jest posiadanie sprawnej, posiadającej solidne zaplecze społeczne struktury organizacyjnej, jaką jest tworzący się oddolny ruch kolekcjonerski . Wydaje się, że wła­
snie on powinien stać się forum, na którym warto pokusić się o przygotowanie perspektywicznego planu działania, w którym różnorodne zabiegi podporządkowane byłyby osiągnięciu celu głównego - czyli uczyn ienia z kolekcji
i muzeów prywatnych trwałego elementu infrastr uktury kulturalnej Polski,
Działania srodowiska powinny isć w dwóch równoległych kierunkach .
Pierwszy - skierowany na zewnątrz powinien służyć promowaniu kolekcji
i skansenów oraz poszerzaniu ich możliwosci ekspozycji i prezentacji dorobku. Należy podkreslać , że set ki, rozrzuconych na terenie całego kraju, prywatnych muzeów eksponujących elementy dziedzict wa kulturowego wsi stanowią ogromny ka pitał kulturowy.

Drugi kierunek, to wykorzystywanie potencjału kulturowego i edukacyjnego zasobów muzeów prywatnych w po głębianiu wiedzy i zrozumienia dla rodzimych tradycji kult urowych wsród młodych pokolen Polaków oraz zainteresowanych kulturą polską turystów zagranicznych .
Zbiory znajdujące się w kolekcjach i muzeach prywatnych materialnego
dziedzictwa kulturowego wsi polskiej tworzą ważny element ogólnonarodowej
skarbnicy dziedzictwa kulturowego . Należy przekonywać,
że dawne wiejskie budownictwo drewniane, sprzęty gospodarskie i domowe,
wytwory nieprofesjonalnych artystów ludowych etc. są takim samym zabyt kiem, jak profesjonalne malarstwo, rzeżba, czy inne artefakty "kultury wysokiej" dawnych epok i na równi z nimi wymagają profesjonalnej ochrony . Powin no stać się oczywiste dla wszystkich, że do przeszłosci należą czasy, w których
wykonane tradycyjną techniką narzędzia drewniane lub sprzęty domowe były
czym s występującym masowo i ich profesjonalna konserwacja była nieuzasadniona ekonomiczne. W początku XXI wieku coraz częsciej grozi nam syt uacja,
w której zniszczenie jakiegos artefaktu kultury ludowej może oznaczać, iż stracilismy ostatni egzemplarz konkretnej formy kulturowej . Wydaje się przy tym
konieczne bardzo mocne podkreslanie, że obecny "boom" prywatnych kolekcji
i muzeów kultury wiejskiej jest wynikiem szczególnego
(opisanego w pierwszej częsci artykułu) splotu okolicznosci, i jeżeli nie zostanie
on odpowiednio wsparty - zakoriczy się w ciągu kilkunastu lat .
Zebrany w muzeach prywatnych kapitał kulturowy powinien być w sposób
systematyczny wykorzystywany w procesie edukacji młodych pokoleri obywateli Polski . Zawirowania społeczne, cywilizacyjne i kulturowe, jakie były udziałem naszego kraju po drugiej wojnie swiatowej doprowadziły, do przynaj mniej
dwukrotnego, radykalnego zerwania międzypokoleniowego przekazu kulturowego - w latach 50.-60. i w latach 90 . XX wieku. W efekcie, dzisiejsi dziadkowie
i rodzice, nawet, gdyby chcieli, nie potrafią swym dzieciom i wnukom przekazać
rzetelnej wiedzy o realiach życia na tradycyj nej wsi . Tymczasem we współcze­
snym swiecie bardzo wyrainie wzrasta zainteresowanie dla własnej, lokalnej
tradycji kulturowej . Wyrazem tego jest nacisk, jaki w programach szkolnych
kładziony jest na zapoznawanie uczniów z losami ich rodzin, historią lokalną
i regionalną . Nawet niewielkie muzeum zawierające kolekcję tradycyjnych strojów, przedmiotów i narzędzi może być w tej sytuacji niezastąpioną pomocą edukacyjną w przywracaniu społecznej pamięci o przeszłosci i dorobku kulturowym srodowiska społecznego uczniów. _

�zapoznanie się z taką ekspozycją może stać się impulsem do podjęcia dialogu między dziećmi, a przedstawicielami starszych pokolen, którzy
dotychczas nie dzielili się swoją wiedzą z młodszymi pokoleniami wychodząc
z założenia, że "ich to i tak nie interesuje" .
Tymczasem doświadczenia z realizacji rozmaitych programów edukacyjnych pozwalają stwierdzić, że w większości przypadków dzieci i młodzież
z dużym zainteresowaniem przyjmują informację pod ogólnym hasłem ,jak
dawniej żyli i pracowali mieszkancy naszej okolicy" .
Warunkiem powodzenia powyższych działan, jest równolegle do zabiegów
o wsparcie materialne, podjęcie solidarnego wysiłku muzealników prywatnych na rzecz profesjonalizacji ich instytucji, zarówno pod względem merytorycznym, jak i marketingowym .
Profesjonalizacja na płaszczyźnie merytorycznej powinna dotyczyć wprowadzania obowiązujących w muzealnictwie panstwowym procedur w zakresie gromadzenia, katalogowania, przechowywania, konserwacji i ekspozycji
zbiorów. Jest to ogromna praca wymagająca fachowych pracowników, materiałów konserwacyjnych, sprzętu informatycznego, odpowiedniej powierzchni magazynowej spełniającej wymogi konserwatorskie i przestrzeni ekspozycyjnej . Jednak przeprowadzenie takich prac jest warunkiem koniecznym dla
fizycznego zachowania zebranych eksponatów oraz zarejestrowania znacznego zasobu informacji, które w tej chwili znajdują się jedynie "w głowach"
właścicieli, współpracowników i ofiarodawców. Warto też pamię tać, ze wła­
ściwa inwentaryzacja i warunki przechowywania są koniecznym warunkiem
uzyskania stałej pomocy materialnej ze środków publicznych i sponsorskich.
Profesjonalizacja na płaszczyźnie marketingowej musi polegać na tworzeniu atrakcyjnej oferty ekspozycyjnej i edukacyjnej, która zapewni instytucjom muzealnym stałą klientelę, a w konsekwencji stałe dochody. Naturalnymi odbiorcami oferty muzeÓw prywatnych prezentujących kulturę dawnej
wsi są lokalne placówki edukacyjne (szkoły , przedszkola, domy kultury etc.)
oraz biura turystyczne . Szkoły, zobowiązane do prowadzenia edukacji regionalnej i posiadające w programach szkolnych godziny przeznaczone na zapoznawanie się z regionem mogą być stałym partnerem muzeum prywatnego . Zwłaszcza, gdy władze samorządowe finansujące placówki edukacyjne
będą widziały korzyści z tej formy prop agowania lokalnych tradycji wśród
młodych pokolen mieszkari.cÓw gminy . Także dla szkół w mieście, organizujących wycieczki i zajęcia w ramach "zielonej szkoły" oferta muzeum prywatnego może być interesującą propozycją.
Co

więcej,

Jednak warunkiem powodzenia tego typu działari.jest posiadanie oferty na wysokim poziomie merytorycznym, atrakcyjnej pod względem dydaktycznym oraz dostosowanej do różnych grup odbiorców .
Tego niejest w stanie zapewnić na dłuższą metę, choćby najbardziej utalentowanyamator. Koniecznejest zwrócenie się do pomocy fachowców , posiadających
przygotowanie w zakresie dydaktyki szkolnej i praktykę pracy z gru p ami dzieci
i młodzieży w różnym wieku.
W świetle wcześniejszych uwag wydaje się oczywiste, że warunkiem powodzenia zabiegów na rzecz uzyskania realnego wsparcia dla prywatnych instyt ucji
kultury ze strony instytucji publicznych i samorządów jest podjęcie działari na
rzecz rozwoju i profesjonalizacji przez samo środowisko prywatnych kolekcjonerów i muzealników. By osiągnąć sukces na tej drodze musi ono otrzymać realną
pomoc ze strony środowiska naukowego i profesjonalnych muzealników, oraz od
dydaktyków specjalizujących się w opracowywaniu scenariuszy zajęć edukacyjnych w instyt ucjach kultury. Dotychczasowe doświadczenia z pracownikami naukowymi i studentami Uniwersytetu Warszawskiego wydają się wskazywać, że
uzyskanie takiej pomocy jest możliwe. Przynajmniej część młodych pracowników
nauki i studentów etnologii, historii, pedagogiki oraz pokrewnych kierunków
gotowa jest podjąć pracę w charakterze wolontariusza, a pierwsze sukcesy z pewnością przyczynią się do zwiększenia zainteresowania tego typu działaniami.
Prywatny skansen posiadający profesjonalnie przygotowaną , atrakcyjną prezentację lokalnej kultury tradycyjnej, przystosowaną do zdolności recepcyjnych
i potrzeb różnych grup wiekowych dzieci i młodzieży oraz turystów indywidualnych może stać się ważnym czynnikiem procesu edukacji młodych pokoleri., miejscem organizacji imprez kułturalnych i życia społecznego oraz istotnym punktem
promocji gminy na zewnątrz .
Wydaje się , że warto skoncentrować działalność rodzącego się ruchu prywatnych kolekcjonerów wokół realizacji takiego programu . Tym bardziej, że przechowywane w insty tucjach o niepewny m statusie prawnym i pozbawione właściwej
konserwacji skarby dawnej kultury wsi polskiej mogą ulec zniszczeniu znacznie
szybciej, niż się nam wszystkim wydaje. A byłaby to strata niep owetowana .

�Zdzisław

Bziukiewicz

Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Muzeum Kurpiowskie w Wachu jest prywatną placówką założoną i prowadzoną przez Zdzisława i Laurę Bziukiewicz. Działa przy gospodarstwie
agroturystycznym "U bursztyna", które miesci się w Wach u pod numerem 14
(gm. Kadzidło, pow. ostrołęcki), zas sama wies Wach leży przy trasie nr 53 łą­
czącą Warszawę z Mazurami, w połowie drogi między Kadzidłem a Myszyncem, 30 km na północny - wschód od Ostrołęki.
Muzeum zostało otwarte dla zwiedzających 01.04 .2009 r. i pierwotnie
miesciło się tylko, w zaadoptowanej dla tego celu, starej stodole. Wraz z powiększaniem się zbiorów ekspozycja rozrosła się o powozownię i park maszy-

nowy.
W muzeum zgromadzone

są

przedmioty pochodzące z Kurpi Zielonych,
obrazujące dawną materialną kulturę tego regionu. Najstarsze eksponaty datowane są na na koniec XVlll wieku (pasyje- krucyfiksy), a najmłodsze pochodzą z lat 70 . XX wieku. Pokazują one przemiany zachodzące w tym środowi ­
sku pod wpływem rozwoju techniki, dostępności różnych surowców
i materiałów, a także zmian społecznych i mentalnych. Liczba eksponatów
przekroczyła już 3 tysiące i stale rośnie, gdyż właściciele c ią gle starają się
ocalić przed zniszczeniem pozostałe resztki dawnej kultury. Odkupują je od
ich właścicieli, a także penetrują skupy złomu i targi staroci. Starają się,
w miarę swoich zasobów finansowych, by te przedmioty przetrwały, dając
świadec two o ogromnym bogactwie Kurpiowszczyzny
i talencie ich twórców przyszłym pokoleniom.

Zbiory w Muzeum Kurpiowskim w Wachu zostały podzielone na działy tematyczne: tkactwo, bursztyniarstwo, szewstwo, plecionkarstwo, ciesielstwo i stolarstwo, kowalstwo, wyposażenie domu , strój kurpiowski, garncarstwo, bartnictwo,
maszyny rolnicze, stajnia i rzemiosło . Zbiory uzupełnia także biblioteka o tematyce regionalnej i bursztyniarskiej, z licznym "białymi krukami" . Muzeum, prócz
zbierania i konserwacji przedmiotów, prowadzi zakrojoną na szeroką skalę działalność edukacyjną. Panstwo Bziukiewicz starają się doprowadzić sprzęty i narzę­
dzia do stanu używalności, by przy ich pomocy prowadzić liczne warsztaty i lekcje
muzealne z "ginących zawodów". Samo oglądanie przedmiotów niewiele już mówi
współczesnemu człowiekowi, zwłaszcza młodemu, mieszkającemu w mieście ,
który o pracy na roli i w dawnym gospodarstwie wiejskim ma nikłe pojecie. Stąd
potrzeba realizowania praktycznych zajęć i warsztatów. Dopiero żywe obcowanie
ze starym sprzętem, poznanie pracy przy jego użyciu daje okazję do poznania
prawdziwego dawnego życia na Kurpiach . Lekcje muzealne adresowane są do
każdej grupy wiekowej i są dostosowane do poziomu uczestników. Dotyczą szerokiego zakresu przejawów kultury kurpiowskiej i są to: kopanie bursztynu, jego
tradycyjna obróbka, obróbka lnu i tkanie. koronka szydełkowa, koronka frywolit kowa, zielarstwo ludowe, ozdoby choinkowe, historia Kurpi i gwara, palmy wielkanocne, pisanki, strój kurpiowski, biżuteria ludowa, warsztaty kulinarne, karty
pocztówkowe i okolicznościowe, dawne gry i zabawy, maszyny rolnicze i higiena
na wsi (pranie i maglowanie). _

�Laura i Zdzis ł aw Bziukiewicz są aktywnymi twórcami ludowymi. Zdzisław
jest przedstawicielem kolejnego pokolenia znanej rodziny kurpiowskich
bursztyniarzy, zas Laura jest koronkarką, specjalizującą się w wykonywaniu
trudnej koronki frywolitkowej. Dzięki swoim umiejętnosci om, a także niezwykłoSci ich profesji, byli i są zap raszani do prowadzenia lekcji muzealnych
w różnych placówkach kultury na terenie całego kraju . Podczas tych spotkail
zauważyli ogromne zain teresowanie dawnymi technikami i postanowili realizować takie lekcje u siebie w domu. Od 2002 r. ruszyły warsztaty obróbki
bursztynu , koronki szydełkowej i frywolitkowej , plastyki obrzędowej
i historii Kurpi, a od chwili otwarcia Muzeum dołączyły pozostałe . Na jesieni
2010 r. została oddana do użytku zwiedzających zrekonstruowana XLX wieczna kopalnia bursztynu , w której realizowane są lekcje z kopania tego
kurpiowskiego złota.
Muzeum Kurpiowskie w Wachu współpracuje z różnymi placówkami kultury, stowarzyszeniami, instytucjami paristwowymi, a także objęte jest merytoryczną o p ieką Uniwersytetu Warszawskiego. Od 201 1 r. prowadzone jest
katalogowanie zbiorów. Dokonuje się ono za sprawą grupy studentów In stytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego pod
okiem dr Katarzyny Waszczyriskiej.
W celu większej promocji regionu Kurpi Zielonych i samej placówki
muzeum zorganizowało imprezy folklorystyczne pt: Św ię to Bursztynu, połą­
czone z Mistrzostwami w Kopaniu Bursztynu, Majówkę oraz Bajania Kurpiowskie, podczas których odbył się I Otwarty Przegląd Gadki Kurpiowskiej.
Turysci , a także mieszkalicyokolicznych miejscowosci, mieli okazję poznać
lokalny folklor, dorobek działających tu twórców ludowych , kurpiowską
kuchnię i spędzić czas obcując z dawną , ale wciąż żywą kulturą.
W przyszłoSci planowane jest dalsze katalogowanie zbiorów muzeum ,
stworzenie internetowej wersji katalogu , pozyskiwanie kolejnych eksponatów
i rozbudowa placówki, by stworzyć lepsze warunki do prezentacj i zbiorów
i prowadzenia lekcji muzealnych.
Zap raszamy do nas oraz na http: // www.muzeum.kurpie.com.pl /

��Krzysztof Jędrzejek

Skansen na

Jędrzejkówce

Skansen Na Jędrzejkówce to prywatna kolekcja etnograficzna tworzona
przez Barbarę i Krzysztofa Jędrzejek w Laskowej, miejscowości położonej
w malowniczej dolinie rzeki Łososina w Beskidzie Wyspowym. Właściciele konsekwentnie powiększają kolekcję przenosząc kolejne, charakterystyczne
dla okolic Laskowej obiekty dziwiętnastowiecznego, wiejskiego budownictwa
drewnianego oraz wzbogacając już posiadane zbiory o kolejne eksponaty prezentujące lachowską kulturę materialną.

Plenerowa ekspozycja ma w zamyśle właścicieli stworzyć zespół funkcjonalnie powiązanych ze sobą zabytkowych obiektów odzwierciedlających kulturę i historię mieszkańców Laskowej i najbliższych okolic.
Zbiory prezentowane są w ośmiu obiektach uzupełnionych małą architekturą
jak drewniane kapliczki, przydrożna XIX-wieczna kamienna kapliczka, pasieka z kolekcją uli czy rekonstrukcja barci w potężnym dębowym pniu.
Spichlerz z Dobrociesza - niewielki, jednokondygnacyjny, drewniany spichlerz
zbudowany w XIX wieku z drewna pochodzącego z rozbiórki stodoły pobliskiego folwarku. Wewnątrz odtworzony został z dbałością o najdrobniejsze szczegóły warsztat kołodzieja. Uwagę zwraca prymitywna drewniana tokarka do toczenia piast, kobylice do skł adania kół, dziad do strugania szprych czy potęż­
ne lyźnie do drążenia otworów na oś w piaście oraz szereg innych narzędzi niezbędnych w pracy kołodzieja.

w Laskowej

Młyn ze Żmiącej - typowy dla tego regionu młyn wodny, jakich w okolicy jeszcze
na początku ubiegłego wieku było wiele. W samej Żmiącej, na niewielkim górskim

potoku płynącym przez wieś było ich aż 25. Przeniesiony do skansenu, jest ostatnim zachowanym młynem posiadającym w całości drewniany mechanizm napę­
dowy. Zamontowany pytel pozwalał na uzyskiwanie mąki dobrej jakości pozbawionej zanieczyszczeń, stąd też tradycyjnie w tym młynie zamawiano mąkę na
szczególne okazje, jak wesela czy chrzciny. Wewnątrz młyna znajduje się ponadto
ekspozycja ręcznych narzędzi do mielenia i obróbki zboża jak żarna, stępy i stępki
oraz wyplatane z łyka sita do przesiewania mąki czy kaszy.
Spichlerz z Kamionki Małej - XIX wieczny dwukondygnacyjny spichlerz o konstrukcji charakterystycznej dla tego regionu składający się z kamiennej, sklepionej piwnicy oraz drewnianej stanowiącej pomieszczenie, w którym w dużych sąsie­
kach przechowywano zboże. Wewnątrz spichlerza znajduje się ponadto bogato
zdobiony spyrnik, w którym przechowywano połcie sł on iny oraz suszonej kiełba­
sy, małe skrzynie z łupanych deszczułek bukowych do przechowywania suszonych owoców. Spichlerz strzeżony solidnym zamkiem, był też miejscem przechowywania kosztownej końskiej uprzęży. Szczególną uwagę przyciaga eksponowane
potężne jarzmo dla woła oraz mniejsze dla krów, które na obszarze Galicji były tradycyjnie wykorzystywane, jako zwierzęta pociągowe. Innym ciekawym elementem
ekspozycj i jest kolekcja pomysłowych pułapek na myszy i szczury będących
w tamtych czasach zmorą gospodarzy i czyniących duże szkody w przechowywanym zbożu._

�W kamiennej piwnicy prezentowana jest kolekcja narzędzi pszczelarskich z wirówkami do miodu , podkurzaczami, drewnianą rojnicą czy glinianymi naczyniami do przechowywania miodu i wosku.
z Michalczowej - XIX wieczna kuźnia, której właścicielem był Maciej
Woźniak, ostatni kowal we dworze w Łososinie Dolnej. Duża drewniana
kuźnia wyposażona jest w tradycyj ne kamienne palenisko z kapą oraz miech
z 1889 r. Na potężnym pniu zamontowane jest kowadło , obok znajduje się
mniejsze dwurożne z 1863 r. , przy warsztacie znaleźć można potężne kute
imad ło. Uwagę zwracają dwie duże kowalskie wiertarki - jedna zamocowana
na ścianie a druga stojąca. Na ścianach zobaczyć można dużą ilo ść narzędzi
kowa ls kich - kleszcze, młotki, foremniki , narzynki , gwintownice, klucze.
C iekawostką jest zestaw narzędzi do podkuwa nia koni oraz pie lęgn acj i
kopyt.
Kuźnia

Niewielka suszarnia i wędzarnia z Micha lczowej - przeniesiona do skansenu
wraz z kuźnią. Cha ra kterystyczny obiekt tego regionu , w którym tradycja
suszenia owoców, a w szczególności śliwe k sięga XVIII wieku. Z uwagi n a
niewielkie rozmiary oraz brak sklepionej komory paleniska wykorzystywana
była również jako wędzarnia.
Spichlerz z Laskowej - unika lny, dwukondygnacyjny, drewniany, kryty
gontem obiekt z 1875 r. Wewnątrz odtworzony został warsztat stolarza oraz
cieśli. Ekspozycja prezentuje bogactwo narzędzi stolarskich, od najprostszych dłuteł, świdrów , s trugów, cyrkli czy wiertarek po s komplikowan e narzędzia jak ręczna piła włosowa lub piła taśmowa napędzan a kieratem.
Zwraca uwagę bogaty zbiór toporów ciesielskich czy ciosła do drążenia koryt,
rynien, niecek. Zaprezentowane są tu również ogromne, dwuręczne piły tartaczne do ręcznego przecierania pni drzew n a bale lub deski. Na piętrze s pichlerza odnajdziemy ekspozycję prezentującą warsztaty powroźnicze oraz
narzędzia do obróbki wełny w tym interesująca skomplikowana maszyna
do gręplowania wełny.

Suszarnia do owoców z Laskowej - przeniesiona wraz ze s pichlerzem. Typowy
przykład XIX-wiecznej suszarni krytej strzechą, wyposażonej w sklepione palenisko oraz specjalne otwory w suficie pozwalające regu lować ilo ść dymu kierowan ego na suszone owoce. Suszenie śliw, jabł e k czy gruszek było jedynym do stę pnyc h
w prze szło ści sposobem przechowywania owoców przez okres nawet kilku la t
i urozmaicenia codziennej diety.
Budynek ekspozycyjny - obiekt powstały na fundamentach rodzinnego domu
z zachowaną kamienną piwnicą. Na uwagę za s łu guj e prezentowa na kolekcja malowanych skrzyń wiannych oraz charakterystycznych s krzyń sarkofagowych bu dowanych bez użycia metalu z łupanyc h bukowych desek z ciekawym geometrycznym ornamentem. Na ścianach zobaczyć można wiele dziewiętnastowiecz ­
nych oleodruków o tematyce sakra lnej. Bogato wyposażony warsztat wiejskiego
szewca i rymarza pozwala poznać tajniki tego rzemiosła. W kamiennej piwnicy
zwraca uwagę kolekcja dębowych beczek n a wino, piwo oraz butelek z i stnieją ­
cych w przeszłości okolicznych browarów w szczególności Limanows kiego browaru braci Ma rsów. Na piętrze zobaczyć można wyposażenie warsztatu krawieckiego, wa rsztatu tkackiego oraz wyposażenie wiejskiego rzeźnika w tym ogromne
koryta do sprawiania świni oraz drewniane nadziewarki do kiełbas. Zadziwiają
mi ste rno ścią wykonania drewniane fonny do owczych serów czy wyplatane z korzenia koszyki.
Potwierdzeniem walorów kulturowych skansenu była decyzja wł adz województwa
małopolski ego o umieszczeniu go n a Szlaku Architektury Drewnianej w Małopol ­

sce.
W pla nach właścicieli jest da lszy rozwój skansenu, poprzez tworzenie kolej nych
ekspozycji, jak również rozwój infrastruktury d la turystów.
Zapraszamy do nas oraz na http:f fwww.skansenlaskowa. pl f

��Wojciech Brzozowski

Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich
w Sromowie
Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich w Sromowie znajduje się 10
km na północny - wschód od Łowicza. Położone na północnych terenach
dawnego K sięstwa Łowi ckiego , pokazuje kulturę i hi storię regionu. Zał oży­
cielem muzeum był rolnik Julian Brzozows ki (1925-2002), który zimowymi
wieczorami rzeib ił figury z drewn a lipowego. Pierwsze z nich powstały
w połowi e lat 50. XX wieku. Od początku zamys łem było , by figury poruszały s i ę za pomocą własnoręcznie wykonanych mechanizmów.
W 1972 roku Julia n Brzozowski, korzystając z prywatnych funduszy,
wybudował pierwszy pawilon i przez następne kilka lat zajął się konstrukcją mechanizmów do swoic h figur. Kolejne budynki powstały w 1980, 1985
i 2001 roku. Ruchome figury zostały zebrane w sceny rodzajowe, takie jak
Szopka Bożego Narodzenia, Procesja Bożego Ciała , Poczet wł adców Polski,
rybacy nad Bzu rą, Wyścig Pokoju, czy też ł owickie wesele. Pierwsza ruchoma scena przedstawia ucztę weselną i jest poruszana ręcznie za pomocą
korbek. Do uruchomienia figur wykorzystywane jest 40 silników elektrycznych, a podkład muzyczny zapewnia 9 magnetofonów.
W czterech pawilonach można zobaczyć ponad 20 łowickich pająków
wykonywanych wcześniej przez żonę Juliana, Wandę Brzozowską (1931 2003) , obecnie zaś przez jego synową Renatę. Na ścianach możemy zobaczyć namalowane przez córkę Juliana - Marię, obrazy olejne i wycinanki
charakterystyczne dla regionu łowickiego. Na terenie muzeum zobaczyć
można również 40 naturalnej wielkości fi gur przedstawiających ludzi, przy
o kreślonyc h czynnośc i ach wykonywanych dawniej na wsi.

Wszystkie ubrane są w oryginalne stroje ludowe. Wśród nich znajdują się prząd ­
ki , państwo młodzi w trakcie wesela, bed narz, kobieta ubijająca maslo, gospodarze jadący na targ i ci, którzy wracają z uroczystości kości e lnych. Wiele z nich porusza się, dzięki wykonanym ręczni e m echanizmom.
Oprócz figur w d wóch pawilonach obejrzeć można 32 zaprzęgi konne, wolanty, bryczki, wozy drabiniaste i sanie, 12 uprzęży konnych , 18 ł owickich, ręcznie
malowanych skrzyń, 8 kredensów z glinianą , ozdabianą c h arakterystycznymi
wzorami zastawą , oraz wiele elementów strojów ludowych, haftowanych przez
drugą córkę J uliana - Ewę Zabost.
Obecnie właścicielami muzeum są Renata i Wojciech Brzozowscy. Wojciech
zajmuje się rzeżbą od 25 lat, tworzy nowe figury i mechanizmy, jak również kon serwuje stare urządzenia, wykonane przez tatę. Jego głównym zajęciem jest
jednak uprawa 8 hektarów sadu , a praca przy muzeum to głównie forma hobby
.
..
l pasJI.
Placówka muzealna utrzymywana jest cał kowicie ze środków prywatnych
właścicie li , którzy otrzymali za swą działalność wiele nagród , m .in. Doroczną Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy też Nagrodę im. Os kara
Kolberga. Muzeum jest zbiorem wiedzy o dawnych tradycjach Księstwa Łowi c kie ­
go i n iepowtarzalną kolekcją przedmiotów z tymi tradycjami związanych.
Zapraszamy do nas oraz na http:j jwww.muzeumludowe.pl j

��Sylwester Roszak

Muzeum Techniki Rolniczej
i Gospodarstwa Wiejskiego
w Redeczu Krukowym
Redecz Krukowy jest niewielką kujawską wsią, która na pozór nie wyróżnia się niczym sposród wielu jej podobnych. Jednak to tu w gospodarstwie rodziny Borkowskich, pod numerem ósmym, swoje korzenie ma Ku jawska Fabryka Maszyn Rolniczych "Krukowiak". Powstała w 1987 roku
i z biegiem lat, dzięki staraniom jej założyciela i właściciela Janusza Borkowskiego, dołączyła do swiatowej czołówki producentów maszyn i urzą­
dzen rolniczych. Kiedy, w 2008 roku produkcja została przeniesiona do pobliskiego Brześcia Kujawskiego w głowie prezesa pojawił się pomysł aby pozostałą po starym zakładzie przestrzeń zagospodarować i
stworzyć
muzeum poswięcone wsi . Tak oto, dzięki uporowi i olbrzymiemu zaangażo ­
waniu własciciela , dawne hale fabryczne, biura i cały teren wokół zakładu
zaczął przeistaczać się w niezwykłe muzeum . Tym, co w sposób szczególny
odróżnia je od placówek p aristwowych, są wyczuwalne w każdym jego miej scu uczucia i emocje jego twórcy. W każdej sali i ekspozycji możemy dostrzec zamysł J anusza Borkowskiego, który o swoich zbiorach potrafi
mówić w bardzo przejmujący, niemalże poetycki a jednoczesnie fachowy
sposób.
Bogactwo zbiorów, na dzis kolekcja liczy ponad siedem tysięcy eksponatów, ktÓre własciciel zbiera od ponad dwudziestu lat sprawia, że aby uważ­
nie zwiedzić opisywane miejsce, potrzebny jest co n ajmniej jeden dzieri .

A być może i taki czas okazałby się zbyt krótki . Muzeum podzielone jest na trzy
wzajemnie uzupełniające się płaszczyzny wystawowe. Na pierwszą z nich zaadaptowane zostały dawne pomieszczenia produkcyjne . Wsród gromadzonych tam,
z olbrzymią wytrwałoscią eksp onatów na szczególna uwagę zasługują kolekcje :
powozów, maszyn i urządzeri żniwnych, ciągników rolniczych, a także wiele rozmaitych sprzętów wykorzystywanych w dawnych czasach do prac polowych .
Tutaj prezentowane są także niezwykle ciekawe i wręcz unikatowe kolekcje starych samochodów i motocykli. Za kształt tych wystaw odpowiadają synowie Janusza, którzy dołączyli do swego ojca, w trudnej misji ratowania dziedzictwa
przeszłosci. Nad pierwszą, ze wspomnianych kolekcji pieczę sprawuje starszy
z synów własciciela, Seweryn, druga zas stanowi "oczko w głowie" młodszego
Radosława, który pasją do zabytkowych motocykli zaraził się od , nieżyjące go już
niestety, brata Rafała . Na piętrze budynku, w dawnych pomieszczeniach biurowych, możemy podziwiać szereg niezwykle ciekawych rekonstrukcji: izby mieszkalnej z okresu dwudziestolecia międzywojennego, z kompletem mebli z począt ­
ku XX wieku, klasy szkolnej z przełomu lat 50- tych i 60-tych XX wieku a także
otoczonego szczególną troską , tzw. pokoju rodzinnego, w którym umieszczono
wiele pamiątek po rodzicach, dziadkach, a nawet pradziadkach własciciela. _

�Częsć

z pomieszczen zaadaptowano także na, tzw. kąciki tematyczne związa­
ne z życiem na kujawskiej wsi w dawnych czasach. Tu możemy zobaczyć
sprzęty służące m.in. do kiszenia kapusty, produkcji masła czy wypieku
chleba . W naj większej z sal umieszczono tematycznie wyposażenie różnego
rodzaju zakładów rzemieslniczych i usługowych: szewskiego, krawieckiego,
fryzjerskiego , a nawet poczty i sklepu. Niewątpliwą gratką dla zwiedzających
jest sala, w której odtworzono wnętrze apteki z początku XX wieku, zjej oryginalnym wyposażeniem . Pozostałe eksponaty, zostały zlokalizowane wokół
muzeum, na terenie dawnych zakładowych parkingów. Tu motywem przewodnim jest uprawa ziemi. Wsród mnogosci eksponatów (ekspozycje aż
"pękają w szwach" od różnego rodzaju) : radeł , pługów, kultywatorów, kosiarek itd ., uwagę przykuwa znajdujący się na kOt1cu wystawy, tzw . kącik sentymentalny poswiecony KFMR "Krukowiak". Umieszczone w nim zostały prototypy p ierwszych modeli opryskiwaczy, które zaprojektował i złożył sam
własciciel fabryki jeszcze w latach 80 . XX wieku. Dumą Janusza Borkowskiego jest także , znajdująca się na początku wystawy plenerowej lokomobila
parowa, pochodząca z 1922 roku. Muzeum obok standardowej działalnosci
wystawienniczej podejmuje także wiele inicjatyw rozrywkowo-rekreacyjnych .
Największą popularnoscią cieszą się pokazy walk rycerskich i zespołów folklorystycznych z regionu, a także pikniki, na których prezentowane są prace
lokalnych twórców ludowych. Duża ilosć rzeżb ulokowana jest, w będącym
do dyspozycji zwiedzających tzw. placu piknikowym, który znajduje się
w sadzie, tuż obok muzeum . Tutaj własciciel stworzył miejsce zabaw dla najmłodszych adeptów historii. Mimo tak wielkiego dzieła, jego własciciel nadal
nie przestaje marzyć i wciąż snuj e nowe plany, związane z muzeum. W najbliższej przyszłosci planowane jest utworzenie, w ramach organizacyjnych
opisywanej placówki, muzeum poswięconego piekarnictwu. Wielkim marzeniem, jest także zorganizowanie pikniku historycznego, podczas którego
zwiedzający mogliby zobaczyć, na własne oczy, dawne sposoby pracy na wsi .
Muzeum jest otwarte od poniedziałku do piątku , w godzinach od 8 :00 do
14 :00. W przypadku większych gru p zorganizwoanych istnieje możliwosć
zwiedzania także w soboty, a nawet w niedziele (po wczęsniejszym umówieniu telefonicznym). Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego
j est przedsięwzięciem niekomercyjnym, do którego wstęp jest darmowy .
Całosć kosztów, związanych z jego prowadzeniem spoczywa na barkach Janusza Borkowskiego ijego rodziny.

osoby które przeczytały powyższy tekst zechcą w przyszłosci
odwiedzić to niezwykłe miejsce. Tym bardziej, że dojazd do niego jest dosć prosty.
Redecz Krukowy leży bowiem około 23 km na południowy- zachód od Włocławka,
przy trasie nr 62, w kierunku Poznania.
Mam

nadzieję, że

Zapraszamy do nas oraz na http: // www.redeczkrukowy.pl /

�--

�Aleksander Puszko

Muzeum Mazurskie w Owczarni
Muzeum Mazurskie w Owczarni powstało kilkanaści e lat temu. Dom,
w którym się mieści , został wybudowany ok. 1850 r. dla czterech rodzin pracujących w majątku ziemskim. W okresie międzywoj e nnym mieszkały
w nim dwie rodziny, a po II wojnie światowej już tylko jedna.
W 1996 T. umieszczono w nim zbiory poświęcone kulturze mazurs kiej o bej mującej okres od początku XIX w. do połowy XX wieku.
Mazurzy byli ludno śc i ą pochodząca z Mazowsza, która w XIV i XV w.
osiedlała się w Państwie Krzyżackim, a od XVI i XVII w. w Księstwie Pruskim. Poprzez brak kontaktu z kulturą polską wytworzyła swoją własną.
Mazurzy od 1525 r. są luterana mi i ta religia wpływała na ich życie codzienn e. W wyposażeniu domu oraz w strojach widoczna jest prostota
i powaga lute rańska. Obrazy są z n apis ami o treści religijnej , meble są
utrzymane w cie mnej ton acj i, a w stroju świątecz nym dominują barwy
czarne, brązowe i granatowe . Narzędzia w gospoda rstwie i s przęty domowe
do roku 1860 - 1870, są wykonane z drewna, gliny i metalu.
Mazurzy, jako mi eszkań cy Prus Wschodnich z czasem stają s i ę patriotami pruskimi. W ich domach znajduj ą się portrety królów pruskich, pamiątki
i dyplomy związane ze służbą wojskową. W życiu codzie nnym daje s i ę zauważyć pruski dryl i dyscyplina.
Po wejściu Mazur wraz z Prusami Wschodnimi w skład Cesarstwa Niemieckiego, nastę puj e rozwój tego regionu. Związane jest to z uwłaszczeniem
chłopów , doprowadzeniem linii kolejowych , rozwojem sieci dróg bitych, bu downictwem murowanym na wsi, rozwojem szkolnictwa oraz kulturą modernistyczną. Pod koniec XIX w. Mazury zatracają swoją odrębność kulturową·

W wyposażeniu domów i gospod a rstw spotykamy m eble i sprzęty charakterystyczne dla regionów nie mieckic h. Te procesy unifikacyjne przerywa II wojna
światowa i wkroczenie wojsk radzieckich na te re n Prus Wschodnich.
Muzeum Mazurs kie w Owczarni, wpisuje s i ę obecnie w pojednanie polsko niemieckie. Dos trzegamy i pokazujemy odrębność etniczną Mazurów, a jednocześnie podchodzimy z szacunkiem do ic h dekla racj i o przynależności do n arodu
nie mieckiego. Z każdym rokiem zbiory są powię kszan e i opracowywane, a by zac hować dziedzictwo kulturowe tych zie m. W muzeum możn a zobaczyć wnętrza
mieszkalne dla typowych domów na Mazurach. W poszczególnych pomieszczeniach odtworzyliśmy kolejno:
izbę z I pol. XIX w., z meblami i narzędziami pracy z pobliskich okolic ,
sypialnię z II pol. XIX w. i z okresu międzywoje nn ego .
czarną kuchnię (centralne miejsce w budynku) szeroki komin czyli typowe
pomieszczenie dla pol. XIX w., gdzie gotowano proste po s iłki , pieczono c hleb
i wędzono mi ęso. Obok znajduje się kuchnia z wyposażeniem okresu między
wojennego z urządzeniami mode rnistycznymi.
pokój gościnny z portretami królów pru skich , koronowanych n a cesarzy
niemieckich i typowymi m eblami dla okresu 1871- 1918.
Zapraszamy do nas oraz na http: j jwww.owczarnia.comj

��Marek Purwin, Alicja Dybkowska

Kolekcja sztuki
Chcielibyśmy

afrykańskiej

Panstwu zaprezentować naszą kolekcję , której zawartość
można , co prawda, zakwalifikować do specyficznej formy sztuki ludowej, ale
która - w przeciwieństwie do zaprezentowanych tu wcześniej zbiorów - pochodzi spoza Europy.
Źródła sztuki afrykańskiej, jak każdej sztuki, są materialne i niematerialne. O funkcji i kształcie wytwarzanych przedmiotów decyduje przede wszystkim styl życia mieszkańców "Czarn ego Lądu": zajęcia codzienne, rodzaj wykonywanej pracy oraz otoczenie, w którym poszczególne narody Afryki żyją.
Inne są potrzeby rolników, pasterzy czy myśliwych. Używane przez nich
przedmioty są często bogato zdobione, więc mogą być i są uznane za dzieła
sztuki. Obok świata materialnego istnieje też dla Afrykanów świat niematerialny - świat wierzeń , wyobrażeń i mitów, utrwalonego przez pokolenia ładu
społecznego i uznanych powszechnie sposobów zac howania tego porządku.
Wytwarzane przez miejscowych twórców maski i rzeźby pełnią funkcje użyt­
kowe: przede wszystkim ułatwiają wejście w harmonijną relację z wieloma
bytami nadprzyrodzonymi oraz duchami przodków mającymi wpływ na
wszystko, co dzieje się wokół, w świecie pozazmysłowym, w Kosmosie . Wykonywanie obrzędów , ustawianie rzeźb przodków i fetyszy łagodzi l ęki, dodaje
siły i umożliwia życie w harmonii z Wszechświatem.
Takie były pierwotne powody wytwarzania masek i figurek. Rozwój turystyki
sprawił, że również na "Czarnym Lądzie" zaczął się rozwijać przemysł pamiąt­
karski i obecnie trudno zdobyć przedmioty rzeczywiście używane w celach
kultowych. Poszukiwania ich pozostawiamy zresztą muzealnikom , zadawalając się maskami i rzeźbami budzącymi w nas emocje i uczucia estetyczne.
Spór o wartość tych przedmiotów, jako "obiektów reprezentatywnych" pozostawiamy etnografom.

w

Wiązownie

W kolekcji najwięcej jest masek. Znajdują się wśród nich maski twarzowe - zaslaniające twarz, maski hełmowe - zakładane na głowę i maski kapeluszowe - noszone na
czubku głowy. Brakuje nam przykładowych strojów zakładanych w czasie uroczystości .
Stroje te zazwyczaj były wykonywane z rafii, skóry lub tkaniny, często zdobiono je piórami i muszelkami.
Posiadamy posążki przedstawiające władców, dalekich przodków lub postacie zoomorficzne. W kolekcji jest kilka figurek ludu Baluba, zwanych kabilo kalutombo, a przedstawiających żebrzącą kobietę. Figurki te stawiano przed chatą kobiety ciężarnej, aby
przechodnie mogli ją wspomóc na czas, gdy nie będzie mogła pracowac. Interesujący
zespół stanowią fetysze - figurki służące do magii leczniczej. Często nabijane są one
gwoździami (lud Bakongo) a lbo mają wprawione w tors lustro, w którym wróżbiarz- uzdro­
wiciel widzi chorobę trapiącą właściciela figurki lub wroga rzucającego czary. Osobną
grupę stanowią tarcze zdobione motywami z masek - motywy te mają zwiększać moc
tarczy.
Pochodzenie naszej kolekcji jest zwyczajne. Początkowo wcale jej nie planowaliśmy.
Zawsze marzyliśmy o podróżach i realizacji tych marzeń podporządkowaJiśmy część swojego życia. Z każdego wyjazdu , bliższego lub dalszego, przywoziliśmy różne pamiątki ,
takie które nam się podobały, bądż wydawały się charakterystyczne dla zwiedzanego
terenu . Z czasem zauważyłem , że wśród zgromadzonych przez nas przedmiotów jest
sporo masek, a w którymś momencie okazało się , że powoli relacja między naszymi wyjazdami i przywiezionymi przedmiotami zmienia się: maska lub figurka z miłej pamiątki
staje się celem wyjazdu.Początki kolekcji sięgają lat 70. XX wieku, kiedy to Marek
w Gdyni zakupił pierwszą maskę . Pierwszą podróż do Afryki odbył w latach 80. Niektóre
maski i rzeźby otrzymał w prezencie, kiedy przebywał w wioskach afrykańskich, w uznaniu za włączanie się w codzienne obowiązki członków danej społeczności i wywiązywanie
się z nich. -+

�w wioskach, bezpośrednio od wykonawców, ale nie
ustrzegł się także zakupów na targach, kiedy zobaczył interesując e
obiekty do kolekcji. Wiele osób, znających nasze zainteresowania,
przywoziło nam maski z podróży. Między innymi , jako oryginalną
maskę przywiezioną z Afryki dostaliśmy wyprodukowaną na Bali
maskę przedstawiającą Hanumana (Boga-małpę). Podobnych anegdot
można by przytoczyć więcej.
W 2010 roku kolekcja powiększyła się o kilkadziesiąt obiektów ze
zbiorów Alicji , z którą w tym czasie postanowiliśmy wspólnie prowadzić życie. Marek zawsze starał się określić pochodzenie i przeznaczenie posiadanych dzieł, natomiast Ala, wykształcona polonistka i hi storyk, marząca o dodatkowych studiach z historii sztuki, wprowadziła inne , artystyczne spojrzenie na posiadane przez nas obiekty. Dzięki
temu zmieniało się nasze podejście do gromadzonych eksponatów.
Obecnie nasza kolekcja sztuki afrykańskiej obejmuje około 400
przedmiotów pochodzących z Czarnej Afryki, czyli z terenów położo ­
nych na południe od Sahary. Wielkość zbioru ulega ciągłym zmianom
na skutek kupna nowych obiektów, sprzedaży i wymiany . Kolekcja
nie ma obec nie stałego miejsca prezentacji. Planujemy utworzyć ekspozycję w Wiązownie , gdzie mieszkamy, niestety, na razie koszty przerastają nasze możliwości.
Nasze maski były prezentowane w 2012 roku na dwóch wystawach , w węgorzewskim Muzeum Kultury Ludowej i w warszawskiej ,
żoliborskiej galerii "Wystawa".
Na potrzeby tyc h wystaw przygotowaliśmy informacje o twórcach
masek: o poszczególnych ludach , miejscu zamieszkania, organizacji
społecznej , tradycyjnej i współczesnej religii oraz o charakterystycznych przedmiotach, wykonywanych dla użytku codziennego i religij nego. Przygotowaliśmy również dwa roll-upy: jeden z mapą przedstawiającą rozmieszczenie ludów Czarnej Afryki , drugi - z krótką informacją o masce afrykańskiej. Planujemy przygotowanie trzeciego , poNiektóre

nabył

święconego afrykańskiej rzeźbie.

Zapraszamy do prowadzonej przez nas w Wiązownej pod Warszawy "Galerii Więzy". Oprócz wystaw afrykanistycznych odbywają się
u nas liczne wydarzenia kulturalne i popularnonaukowe.

��Etnograf dla kolekcjonera

�Ewa

Nizińska

i Agata Rybus
Działalność Koła

Naukowego
Antropologii Rzeczy i Muzealnictwa
Kolo Naukowe Antropologii Rzeczy i Muzealnictwa (KNARiM) powstało
w listopadzie 2010 roku z inicjatywy grupy studentów IEiAK UW. Pomysł narodził się rok wcześniej, w trakcie pierwszej edycji realizowanych przez lEiAK
studenckich praktyk muzealnych - "Miniatury Etnograficzne", w Ośrodku Etnograficznym Dziedzictwa Kulturowego Kurpiów w Lelisie. Zaangażowani
w prace porządkowo-inwentaryzacyjne w leliskim ośrodku studenci, postanowili założyć uniwersytecką organizację studencką i w ten sposób zapewnić
sobie instytucjonalne zaplecze dla realizacji pomysłów, które narodziły się
podczas długich wieczorów spędzonych latem 2009 roku w Lelisie. Naukowym opiekunem organizacji, od początku jej istnienia do dnia dzisiejszego,
jest dr Katarzyna Waszczynska, etnograf i antropolog pracująca w lEiAK UW,
inicjatorka, koordynatorka oraz merytoryczny opiekun wszystkich edycji
praktyk muzealnych w kurpiowskich ośrodkach regionalnych w latach
2009-2013 . Wśród celów, które Koło postawiło przed sobą znalazły się: aktywizacja studentów oraz środowisk naukowych do podejmowania refleksji
z zakresu antropologii rzeczy i muzealnictwa; nawiązywanie i rozszerzanie
współpracy IEiAK UW z lokalnymi ośrodkami kulturalnymi; praca na rzecz
zwiększania kompetencji studentów etnologii w zakresie muzealnictwa oraz
wskazanie możliwości zastosowania wiedzy w praktyce, a także popularyzacja wiedzy związanej z "kulturą ludową" wśród szerokich kręgów społecz­
nych. Ustalono, że powyższe cele będą realizowane poprzez następujące działania:

tworzenie publikacji; organizowanie konferencji, prelekcji, warsztatów oraz
wystaw w instytucjach edukacyjnych i kulturalnych; organizowanie objazdów
naukowych; podejmowanie i wspieranie inicjatyw badawczych; udzielanie wsparcia merytorycznego lokalnym ośrodkom kulturalnym i działaczom regionalnym;
podejmowanie prac inwentaryzacyjnych, tworzenie katalogów naukowych, organizowanie wystaw w lokalnych ośrodkach muzealnych .
Merytoryczny kontekst powstania organizacji zakreślają ożywione w latach
90. XX w . zainteresowania nauk społecznych materialnym wymiarem rzeczywistości społeczno-kul turowej . Wyrażny wzrost częstotliwości podejmowania kwestii przedmiotów w głównych nurtach debat antropologii, socjologii, studiów kulturowych czy filozofii uzasadniał mówienie o zainicjowanym we wskazanym okresie "zwrocie ku rzeczy", "powrocie do rzeczy", "zwrocie ku temu, co nie-ludzkie"
czy wreszcie "zwrocie ku materialnOści". Zawarta w wyrażeniach "zwrot" oraz
"powrót" (Domanska 2006, 2008a, 2008 b) sugestia podjęcia wskazanego tematu
materialności lub podjęcia go na nowo, odsyła do poprzedzającego "zwrot ku
rzeczy" okresu marginalizowania przez nauki społeczne i humanistyczne kwestii
obecności przedmiotów w życiu człowieka. Wątek ten w odniesieniu do antropologii podejmują Olga Kwiatkowska i Adam F. Kola (2006), a także Janusz Baranski
(2007). Obydwa tytuły, rekonstruując historię obecności przedmiotu wantropologii (Kwiatkowska i Kola koncentrują się na obecności przedmiotów w antropologii uprawianej w kontekście polskim, Janusz Baranski rekapituluje wybrane stanowiska z szerszego, ponadkrajowego kontekstu) i częściowo przynajmniej _

�zapełniają pewną lukę

w p ismiennictwie poswięconym dziejom refleksji antropologicznej . Z obydwu narracji wyłania się obraz losów materialnosci wantropologii, na które składają się: okres umieszczenia przedmiotów - składają­
cych się na kulturę materialną - w centrum zakresu problemowego skupiają­
cej się wokół pojęcia "kultury", okres zepchnięcia na margines wyznaczony
przez zdominowanie zainteresowań antropologów zagadnieniami tzw. kultury
duchowej i społecznej (ujęcia strukturalistyczne, interpretacyjne, fen omeno logiczne i postmodernistyczne oparte na metaforze kultury, j ako tekstu) ,
wreszcie ostatnia próba ponownego odczytania tematyki materialnosci, zrodzona dzięki wyprowadzeni u wniosków z prostego rozpoznania,
iż "każde z naszych działań, zarówno wobec srodowiska, jak i wobec innych,
posiada swój materialny wymiar - jest skierowane na rzeczy, odbywa się w ich
kontekscie, jest przez nie zaposredniczone, polega na ich wykonywaniu lub
niszczeniu " (Krajewski 2008, s. 133-134).Ożywienie zainteresowań materialnoscią w antropologii, socjologii czy studiach kulturowych dało się zauważyć
także na gru ncie polskich działań naukowych. Szczególnie istotna w tym
względzie by ła konferencja naukowa "Colloquia Humaniorum: Rzeczy i ludzie.
Ludzie i rzeczy. Humanistyka wobec materialnOsci" w Olsztynie jes ienią 2 007
roku oraz mający miejsce dwa miesiące później w Warszawie panel dyskusyjny - "Rzeczy. Rekonesans antropologiczny" . W obydwu spotkaniach brali
udział naukowcy z różnych polskich Osrodków akademickich a ich naukowe
efekty opublikowano.
Konferencje
W odczuciu założycieli KNARiM refleksja nad materialnoscią domaga się
stałego miejsca w prowadzonej aktualnie w Polsce debacie naukowej. Dodatkowo, j ako zainteresowani antropolo gią rzeczy studenci, odczuwalismy potrzebę stworzenia forum do wymiany m ysli i doswiadczeń , do którego dopuszczeni będą przede wszystkim początkujący badacze - studenci, także studiów
doktoranckich. Innymi słowy, zakładając KNARiM chcielismy stworzyć przestrzeń dla prezentacji dorobku naukowego związanego z tematyką rzeczy,
przeznaczoną w p ierwszej kolejnosci dla studentów. Dlatego też , wkrótce po
dopełnieniu wszelkich formalnosci związanych z założeniem Koła, postanowilismy zorganizować studencko-doktorancką konferencję poswięconą zagadnieniom antropologii rzeczy . Konferencja od początku planowana była jako
impreza cykliczna.

Pierwsza odbyła się 10 maja 2011 roku, na kolejną zas przyszło czekać dwa lata
- do 14 maja 2013 roku . Choć obie różniły się przebiegiem i przyjętą formą, organizowane były pod wspólnym szyldem M iędzyuczelnianej Interdyscyplinarnej
Konferencji "do RZECZY". Wspólny bowiem by ł cel - wymiana doswiadczeń
przede wszystkim między młodymi badaczami (studentami i doktorantami), ale
także zaproszonymi do wygłoszenia referatów pracownikami naukowymi, związa ­
nymi z różnymi dyscyplinami nauk humanistycznych , zainteresowanymi tematyką materialnosci. Podczas pierwszej konferencji wystąpienia prelegentów przedstawiono w trzech panelach. Pierwszy z nich, prowadzony przez dr. Tomasza
Rakowskiego z IEiAK UW nosił tytuł "Rzecz w antropologii" i skupiał młodych antropologów, prezentuj ących zarówno wystąpienia o charakterze teoretycznym ,
jak i te oparte bezposrednio O wyniki prowadzonych przez nich badań terenowych. Dru gi panel - "Rzecz w muzealnictwie", otwarty został wystąpien ie m
dr Ewy Klekot, także z lEiAK UW. Obok młodych naukowców, wsród referentów
panelu znaleźli się przedstawiciele Osrodków muzealnych. Na koniec pozostał
panel "Rzecz w literaturze" otwierany przez prof. Annę Wieczorkiewicz, antropolożkę z osrodka warszawskiego, który, w uproszczeniu, by ł miejscem wymiany
mysli dla badaczy literatury. By dru gie spotkanie w maju 2013 roku mogło
w jeszcze większym stopniu podkreslić interdyscyplinarnosć rozważań, organizatorzy odeszli od scisłych podziałów znanych z wczesniejszej konferencji - w miejsce paneli "Rzecz w ... " pojawiły się szeroko zakrojone autorskie tematy zaproponowane przez moderatorów - uznanych pracowników nauki. Pierwszy z nich:
"C złowiek w przestrzeni - rzeczy złożone" prof. Włodzimierza Mędrzeckiego (Instyt ut Historii PAN) dotyczył materialnych elementów dziedzictwa kulturowego
w przestrzeni miast i wsi oraz przedmiotów, które taką przestrzeń konstruują.
Kolejny temat zaproponował dr hab. S ławomir Sikora z IEiAK UW: "Co rzeczy
nam robią? Materialnosć - zmysłowosć - pamięć" , jako próbę namysłu nad
sprawczoscią i zmys łowoscią rzeczy,
z którymi obcujemy na co dzień. Z kolei propozycja dr. Marcina Napiórkowskiego
(Instytut Kult ury Polskiej UW) "Kulturowa biografia rzeczy jako obrastaniepamię­
ciq" skupiała prelegentów zainteresowanych fenomenem pamięci, zastanawiają­
cych się, jak przedmioty funkcjonują w kontekscie z jednej strony pamięci indywidualnej i zbiorowej, z drugiej - nawyków i pamięci ciała (Dudek 2013).
W ramach każdego z zaproponowanych tematów, spotkali się przedstawiciele
różnych nauk humanistycznych, prezentujący odmienne podejscia do zaproponowanych zagadnień . _

�W dyskusji podsumowującej całodzienne obrady dr Napiórkowski podkreślił,
że konferencja swoją tematyką oraz szerokim i interdyscyplinarnym podej ściem doskonale wpisała się w czas naj większego zainteresowania "zwrotem
ku rzeczy" wśród przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych.
Publikacja
Ważnym narzędziem

realizacji głównego celu I Interdyscyplinarnej Mię ­
dzyuczelnianej Konferencji Naukowej "doRZECZY" dla popularyzacji wiedzy
związanej z podejmowaną w antropologii refleksją nad złożoną relacją pomię ­
dzy ludżmi a rzeczami, jest wydanie nakładem Wydawnictw Uniwersytetu
Warszawskiego, recenzowanej publikacji książkowej, zawierającej stworzone
na bazie wygłoszonych referatów artykuły uczestników konferencji (Rybus,
Kornobis 2016) . Znajdują się w niej teksty poruszające kluczowe dla rozważan antropologii rzeczy i muzealnictwa kwestie takie jak: sprawczość przedmiotów, semiotyzacja przedmiotów, rola przedmiotów w życiu społecznym,
w praktykach pamięci , w budowaniu jednostkowej tożsamosci, a także refleksje nad przedmiotem występującym w roli muzealnego eksponatu, dzieła
sztuki czy literackiego rekwizytu. Nakład pozycji wyniósł 300 egzemplarzy, z
czego 180 zostało bezpłatnie dostarczonych do bibliotek akademickich oraz
wybranych instytucji muzealnych w całym kraju. Pozostałe 120 egzemplarzy
znalazło się w sprzedaży księgarn Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego.
Warsztaty
Publikacja nie była jedynym pomysłem członków Koła na popularyzację
zagadnien antropologii rzeczy, czy szerzej, namysłu nad materialnością .
By trafić do możliwie różnorodnej i szerokiej grupy odbiorców, we wrześniu
2011 we współpracy z IEiAK UW zorganizowano warsztaty, które wpisane zostały do programu XV Festiwalu Nauki . Trzech prowadzących (Maciej Wiktor
Kornobis, Ewa Nizinska i Agata Rybus) zaproponowało trzy spotkania, prowadzące przez rozmaite zagadnienia związane z interesującą ich tematyką,
ogłoszone pod wspólnym tematem "Człowiek w świecie przedmiotów".

Pierwszym był warsztat "Rzeczy w życiu człowieka . Perspektywa nauk humanistycznych" . Uczestnicy, wychodząc od przedmiotów, które przynieśli, a które
miały dla nich szczególne znaczenie, zastanawiali się nad podjętym wyborem,
dochodząc do bardziej ogólnej refleksji o funkcjach przedmiotów w życiu człowie­
ka. Podczas spotkania znalazło się również miejsce na przedstawienie najważ­
niejszych ujęć teoretycznych, popu larnych w badaniach nad rzeczami w naukach humanistycznych . "Materialny wymiar codziennOści . Spacer po Pradze"
był propozycją spaceru po ulicach, zaułkach i bazarach warszawskiej Pragi, by
obejrzeć otaczający człowieka świat przedmiotów - kształtowany przez ludzi, ale
też ludzi zmieniający. Ostatnie spotkanie "Czy trampek może być eksponatem?
Warsztat z opisu przedmiotu" to próba prześledzenia biografii przedmiotu przynależącego do kultury współczesnej wraz z kontekstami , w jakich ów przedmiot
mógł funkcjo nować . Śledzenie drogi, którą artefakt przechodził, by móc stać się
eksponatem muzealnym, doprowadziło uczestników do wspólnego projektowania ekspozycji z opisywanym przedmiotem jako motywem przewodnim.
W grudniu 2011 roku podobne warsztaty przeprowadzone zostały dla studentów lEiAK UW. Do zaproponowanych podczas Festiwalu Nauki tematów dołączono warsztat "Przedmiot w muzeum. Przypadek Kurpie" , który miał na celu
pokazanie prac wykonywanych w ramach "Miniatur etnograficznych" oraz jasnych i ciemnych stron pracy muzealnika. Cykl spotkan dla studentów zakonczył weekendowy wyjazd do prowadzonego przez prof. Mariana Pokropka
Muzeum Sztuki Ludowej w Otrębusach . Wycieczka do podwarszawskiej miejscowości była nie tylko okazją do zwiedzenia tego niezwykłego muzeum, ale również
do długich i inspirujących rozmów z Profesorem - o materialności, rzeczach i etnografii w ogóle.
Pracownia Etnograficzna
Koło

stara się współpracować z innymi organizacjami działającymi w sferze
popularyzacji antropologii . Wiosną 2012 roku, dwoje przedstawicieli koła: Agata
Rybus i Maciej Wiktor Kornobis, na zaproszenie Stowarzyszenia Pracownia Etnograficzna, przeprowadzili serię warsztatów "Człowiek/Rzecz" w ramach realizowanego przez Stowarzyszenie projektu "Pracownia Koszykowa". Cztery spotkania stały się częścią cyklu "Antropologiczne Przestrzenie", w czasie którego poddawano dyskusjom różne propozycje badania kultury, a także dzielono się wła­
snymi doświadczeniami naukowo- badawczymi . _

�Warsztaty prowadzone przez przedstawicieli Koła, poswięcone były wybranym sposobom rozważania roli materialnosci w życiu człowieka .
Serię zainaugurowało spotkanie "Przedmioty jako miejsca pamięci". Podczas dyskusji zastanawiano się nad rolą przedmiotów w praktykach pamięci,
zarówno indywidualnej, jak i zbiorowej , poddano refleksji mechanizmy
współuczestnictwa przedmiotów w konstruowaniu tożsamoscijednostek oraz
grup, wreszcie poruszono kwestię relacji pomiędzy biografiami przedmiotów,
a biografiami ludzi. W czasie drugiego spotkania "Ubiór, gadżet, ciało" kontynuowano refleksję nad rolą przedmiotów w budowaniu "ja". Tym razem skupiono się na praktykach związanych z ciałem i ubiorem . Kolejne spotkanie
poswięcono problematyce przestrzeni , zatytułowano je "Jak używamy przestrzeni? Proksemika Warszawy". Podjęto dyskusję nad wpływem przestrzeni
na zachowanie człowieka, nad działaniami które konkretnie ukształtowana
przestrzeń miejsca prowokuje, umożliwia lub stanowi dla ich podjęcia barierę. Ostatnie spotkanie dotyczyło roli przedmiotów w konstruowaniu doswiadczenia turystycznego . Zaprezentowano wybrane sposoby rozważania turystyki, a w ich ramach materialnosci. Skupiono się przy tym na dwóch perspektywach - "nadawców" - a więc osób zaangażowanych w organizację tzw. przemysłu t urystycznego oraz "odbiorców" - konsumujących turystyczne przestrzenie podróżników.
Lelis, Wach - 5
Skupieni

wokół zagadnień

odsłon

z zakresu antropologii rzeczy i muzealnictwa
członkowie Koła , co roku stanowią częsć grupy uczestników praktyk muzealnych organizowanych w ramach IEiAK UW, przy instytucjonalnym wsparciu
Polskiego Instytutu Antropologii . Pod okiem dr Katarzyny Waszczynskiej,
każdego lata spędzają około osmiu dni w jednym z kurpiowskich osrodków.
W latach 2009-2010 był to wspomniany wyżej Osrodek Etnograficzny Dziedzictwa Kulturowego Kurpiów w Lelisie, w latach 2011-2013 Muzeum Kurpiowskie w Wachu. Praktyki każdorazowo służą ochronie unikalnych zbiorów
kultury materialnej, gromadzonych z oddolnej inicjatywy regionalnych działaczy. W przypadku Lelisa opiekunem zbioru , liczącego około 1300 eksponatów, jest Henryk Kulesza - emerytowany nauczyciel historii , miłosnik kultury
i gwary kurpiowskiej, organizator wielu imprez, które ją popularyzują.

Od 12 października 1997 roku , kiedy dokonano uroczystego otwarcia wystawy
w Osrodku Etnograficznym, został On również jedynym przewodnikiem po niej .
Z kolei twórcami Muzeum Kurpiowskiego w Wachu są Zdzisław i Laura Bziukiewiczowie (o których więcej na stronie 12 - przypis redakcji), twórcy ludowi, u których stworzenie muzeum było konsekwencją tworzenia wnętrza dla prowadzenia
warsztatów wycinankarskich, frywolitkowych, bursztyniarskich oraz wielu
innych. Warto wspomnieć, że w obu przypadkach eksponowane przedmioty nie
stanowią materialnego wymiaru kultury kurpiowskiej. Za pomocą przedmiotów
o proweniencji kurpiowskiej, ale również innych, niejednokrotnie wykonanych
fabrycznie w kraju lub za granicą (np. radioodbiorniki z lat 70 . XX w.), kolekcjonerzy tworzą nowy obraz kultury regionu.
Prace wykonywane przez studentów IEiAK UW oraz członków Koła naukowego Antropologii Rzeczy i Muzealnictwa obejmują następujące działania skupione
wokół eksponatów: porządkowanie . klasyfikowanie, inwentaryzowanie , znakowanie. fotografowanie i opisanie w kartach katalogu naukowego, stworzonych
wedłu g wzoru otrzymanego z Państwowego Muzeum Etnograficznego. Na pierwszej stronie karty znajduje się miejsce na fotografię przedmiotu oraz podstawowe
o nim informacje: nazwę (w tym również gwarową), miejsce pochodzenia, wymiary i stan zachowania, czy wreszcie dane zbieracza oraz dotyczące warunków pozyskania przedmiotów. Druga strona to przede wszystkim miej sce na szczegóło­
wy opis przedmiotu, z uwzględnieniem jego zastosowania, formy, kształtu,
barwy, względnie mechanizmu działania.
Etapem wienczącym praktyki j est stworzenie wstępnej aranżacji wystawowej. W ramach praktyk w osrodku leliskim, skatalogowano całe zbiory, liczące
około 1300 eksponatów. W Wachu dotychczas (stan na 09 .2013) udało się skatalogować około połowę zbiorów, kolekcji składającej się z ponad 3000 przedmiotów.
Jak już zostało wspomniane, praktyki są formą wspierania inicjatyw podej mowanych przez działaczy regionalnych. Inwentaryzacja zbiorów to nie tylko
droga do uporządkowania i zwiększenia bezpieczeństwa kolekcji, ale też szansa,
by w dalszej przyszłosci, jesli zajdzie potrzeba, trafiła ona w ręce nowego własci ­
ciela. Rozpoczęcie inwentaryzacji eksponatów jest również warunkiem koniecznym umieszczenia placówki w Panstwowym Rejestrze Muzeów, co, przynajmniej
w teorii, ułatwia zdobywanie srodków na budowę ekspozycji czy konserwację
przedmiotów._

�Realizowanym pod szyldem "Miniatur etnograficznych" praktykom muzealnym towarzyszy także cel dydaktyczny . Ich zadaniem jest umożliwienie stu dentom etnologii zdobycia doświadczenia z zakresu muzealnictwa, a także
promocji i popularyzacji kultury regionalnej.
Inwentaryzacja zbiorów Muzeum w Petrykozach
Doświadczenia

zdobyte podczas dwóch wyjazdów do Lelisa zaprocentowały nie tylko w Wachu. Jeszcze jedną okazją ich wykorzystania była inwentaryzacja zbiorów rzeżby ludowej zgromadzonych w Muzeum im. Jadwigi i Wojciecha Siemionów w Petrykozach.
Twórcą tej niezwykłej placówki był Wojciech Siemion - znany aktor, ale
również mecenas sztuki . Znaczna część zbiorów Muzeum to dzieła sztuki
współczesnej - podarunki od artystów, w tym malarzy takich jak Beksiilski,
Dwurnik, Duda-G racz czy Tarasewicz. Wśród stanowiących przedmiot inwentaryzacji kilkuset rzeżb "ludowych" wyróżniają się te autorstwa Leona Kudły,
Heleny Szczypawki- Ptaszyilskiej czy Karola Wójcika "Heródka", znanego
z wykonywania drewnianych aniołków .
W przywołanym przypadku muzeum to nie tylko zbiory, ale też otoczenie,
w którym są eksponowane. Sama wystawa obrazów znajdowała się na poddaszu klasycystycznego dworku, odrestaurowanego przez rodzinę Wojciecha
Siemiona w latach siedemdziesiątych . Czas przeszły jest nieprzypadkowy niedawna historia dopisała tragiczną kartę w dziejach muzeum - zadaszenie
dworku (wykonane z gontu przez samego artystę) spłonęło, a wraz z nim poddasze i część znajdujących się na nim obrazów.
Dworek czeka na odbudowę. Pożar nie zniszczył na szczęście dużego
parku roztaczającego się wokół, a także znajdującego się w nim skansenu , na
który składają się dwa wiatraki, karczma (gdzie jak wieść głosi bywał Józef
Chełmoilski), kuznia z oryginalnym wyposażeniem z XIX wieku oraz drewniana chałupa, pełniąca dawniej funkcję szpitala.
Jak to się jednak stało, że przedstawiciele Koła zaczęli bywać w Petrykozach? Karolina Siemion, wnuczka Wojciecha, opiekująca się obecnie
muzeum, zgłosiła się do dr Katarzyny Waszczyilskiej z prośbą o pomoc przy
wstępnej inwentaryzacji zbiorów rzeżby ludowej . Działania takie były niezbędne przed oddaniem rzeżb do konserwacji, co uchroniło je przed dalszym
niszczeniem przez drewnojady.

W ten sposób od paZdziernika do grudnia 2010 roku trzy członkinie koła (Karolina Ćwiek, Ewa Niziriska i Agata Rybus) spędziły kilka weekendów w zabytkowym dworku. Przez całe dnie otaczały je drewniane rzezby, z których każda musiała zostać rozpoznana, zmierzona i zważona oraz sfotografowana .
Prace w Petrykozach były tym ciekawsze, że zbiory, którymi przyszło nam się
zająć były odmienne od tych z Lelisa i Wachu. Niezwykła była również możliwość
bezpośredniego spotkania z pracami artystów - przedstawicieli sztuki ludowej
i naiwnej, o których dotąd czytało się w książkach.

Bibliografia:

Barariski J.
2007
Świat rzeczy. Zarys antropologiczny, Kraków.
Domailska E.
2006
Ku historii nieantropocentrycznej, [w: ] tejże Historie
niekonwencjonalne, Poznano
2008a
Humanistyka nie-antropocentryczna a studia nad rzeczami, "Kultura
Współczesna", nr 3 (58), s. 9-21.
2008b
Problem rzeczy we współczesnej archeologii, [w:] Rzeczy i ludzie.
Humanistyka wobec materialności, red. Kowalewski J., Piasek W.,
Śliwa M., Olsztyn .
Dudek K.
2013 Muzeum etnograficzne - między nauką a sztuka . O trybach legitymizacji
w procesie kulturowego wytwarzania obiektów i kryzysie muzeÓw, "Stan
Rzeczy" nr 4, s . 87-106 .
Krajewski M.
2008
Ludzie i przedmioty - relacje i motywy przewodnie, [w :] Rzeczy i
ludzie. Humanistyka wobec materialności , red . Kowalewski J.,
Piasek W., Śliwa M., Olsztyn .

�Kwiatkowska O., Kola F. A.
2006
O przywróceniu zachwianej równowagi w refleksji
antropologicznej: głos podwójny w sprawie przedmiotów,
Iw:) Kultura profesjonalna etnologów w Polsce , red. M. Brocki ,
K. Górny, W. Kuligowski, Wrocław.
Rybus A., M. Kornobis (red .)
20 16
Ludzie w świ ecie przedmiotów, przedmioty w
Antropologia wobec rzeczy, Warszawa

świ ecie

Strony internetowe:

http://dorzeczy-dorzeczy.blogspot .com/ p / regu lamin -koa. h tmJ
(dostęp 15. I 1.2013)
http://www.goko-leJis.eu/page/etnograficzny .html
(dostęp 12. 11.2013)
http: // www.kurpie.Jelis.pl
(dos tęp 12.11.20 13)
www.kurpie.com
(dostę p 12. 1 1.201 3)

ludzi.

�Anna

Czyżewska

Kolekcje
z Internetu - to już frazes . Internet stał się nieodłączną
częscią współczesnej kultury - to także frazes. Mówi się też o "pokoleniu Internetu", i o tym , że je śli kogoś "nie ma w Internecie", to nie istnienie.
Oczywiście, to wszystko jest prawdą. Jednocześnie nią nie jest, ponieważ
nie wszyscy korzystają z Internetu. Wedłu g badań przeprowadzanych przez
Centrum Badania Opinii Społecznej, w 2012 ponad 56% Polaków korzystało
z Internetu (tj. stron internetowych , poczty e-mail, komunikatorów internetowych itp.) . Najwięcej korzystających, 93% populacji , było w grupie wiekowej
18-24 lata. W każdej kolejnej gru pie , jak podaje CBOS, liczba użytkowników
zmniejszała się. Według tych badan, większość osób korzystała już z Internetu w domu i wykorzystywała go nie tylko do wysyłki poczty elektronicznej, komunikacji i portali społecznościowych ale też m.in. do robienia zakupów [deklaruje to niemal trzy czwarte internautów (72 %), czyli dwie piąte ogółu badanych] , obsłu gi bankowOści elektronicznej (60%), lektury internetowych wersji
gazet lub czasopism (60% ). 17% badanych korzystających z internetu zadeklarowało, że ściąga darmowe programy, muzykę i filmy . Z kolei 18 %, czyli
prawie jedna piąta użytkowników, zgłosiło zamieszczanie w internecie zrobionych przez siebie zdjęć lub materiałów wideo.
Z badan tych wynika, że ludzie korzystają z Internetu przede wszystkim
dla komunikacji, załatwiania podstawowych potrzeb, a także rozrywki i poszukiwania informacji, zarówno tych bieżących - dotyczących ostatniego wystąpienia premiera, najświeższych anegdot z Watykanu czy konfliktu w Syrii,
jak i bardziej uniwersalnych - poszukiwan genealogicznych, historycznych
czy dotyczących dbania O urodę.
Ludzie

korzystają

W

•

•

siecI
Cała

gama różnorodnych informacji stała się dostępna na dosłowne wycią­
gnięcie ręki i kliknięcie myszki. Wystarczy wpisać słowo w wyszukiwarkę i wcisnąć przycisk "szukaj". Raz. Dwa. Trzy. Przez chwilę komputer przetwarza informacje, aby następnie dać nam poszukiwane wyniki . Oszczędność czasu i pienię ­
dzy. Bez wychodzenia z domu, kupowania biletu, książki czy gazety, żmudnego
poszukiwania informacji otrzymujemy prawdopodobnie to, o co zapytaliśmy wyszukiwarkę .

Narodowe Archiwum Cyfrowe, jedno z centralnych archiwów panstwowych ,
wyliczyło, że dzięki udostępnieniu swoich zbiorów on-line, czyli w postaci cyfrowej
w Internecie , użytkownicy osiągnęli korzyści finansowe w wysokości 118 milinów
złotych. Jak to wyliczono? Jak powiedział Nikodem Boncza Tomaszewski , dyrektor NAC: "NAC odwiedza osobiście 377 osób rocznie, a użytkowników on-line
mamy prawie 290 tys .". Niemożliwe byłoby przyjęcie ich w siedzibie NAC, nie
byłoby ich stać na przyjazd . Skoro nie muszę tracić dwóch dni roboczych na
dojazd do archiwum, to da się to przeliczyć na konkretne zyski: w tym czasie
mogę robić po prostu inne rzeczy. Boncza Tomaszewski dodał również, że oprócz
kapitału finansowego, "jeszcze ważniej szy jest kapitał wiedzy i kapitał społeczny
budowany dzięki dostępowi do naszego dziedzictwa. Archiwa cyfrowe są utrwalaczem pamięci i budują poczucie zakorzenienia , więzi z przeszłością" .
Dlaczego warto wykonywać tzw. "cyfryzację" i prezentować swoje kolekcje
w internecie? Jak napisali autorzy raportu "MUZEA prywatne / kolekcje lokalne"
zbiory prywatnych kolekcjonerów "są prawdziwym rarytasem dla "koneserów
zróżnicowania". Co się w zbiorach znajduje i jest przedmiotem kolekcjonowania?

�Prawie wszystko, ale scisle okreslone, przemysIane, kategoryzowane:
"stare", "sprzed lat", "autentyczne", "prawdziwe", "historyczne", "wyjątkowe",
"unikatowe", "uratowane", "cudowne" i "piękne". (... ) Co więc jest przedmiotem kolekcjonowania? Wszelkie rozmaitosci materialne i niematerialne , z zaznaczeniem nieprzypadkowosci, dosć scisłym wyróżnianiem przez kolekcjonerów kategorii przedmiotowych, okreslaniem co jest, a co nie jest warte kolekcjonowania. Z pewnoscią są to przedmioty "wyłączone" z bieżącego, funkcjonalnego użycia i materialnego, i symbolicznego, i estetycznego" .
Już z tego powodu, warto je pokazywać szerszej publicznosci - ludziom,
którzy są nimi zainteresowani - zainteresowani ze względów poznawczych.
Szukając informacji o konkretnym przedmiocie, którego nie ma już w powszechnym użyciu, c h ciałabym przede wszystkim zobaczyć , jak wygląda.
Ktos może powiedzieć, że ów obiekt mogę zobaczyć w konkretnym muzeum.
Zgadzam się. Ale by wiedzieć czy i do którego muzeum się udać, by zobaczyć
konkretny przedmiot, muszę taką informację uzyskać. Nie zawsze na stronach internetowych znajdę szczegółową informację o zbiorach i konkretnych
zgromadzonych obiektach, aby w konsekwencji udać się do danego muzeum .
Tym bardziej użyteczna dla zainteresowanych j est cyfrowa prezentacja
pewnych obiektów, zwłaszcza że częsć przedmiotów gromadzonych przez lokalnych kolekcjonerów nie jest prezentowana odwiedzającym. Autorzy raportu "MUZEA prywatne / kolekcje lokalne" podzielili je na cztery kategorie:
przedmioty O dużej wartosci materialnej, przedmioty osobiste, przedmioty
niebezpieczne, a także nielegalne . Jakkolwiek rozumiem potrzebę ochrony
zarówno prywatnosci, jak i bezpieczenstwa, to jako odwiedzającą interesują
mnie także niepokazywane, najcenniejsze zbiory . Są interesujące własnie
dlatego, że są najcenniejsze. Rozumiem i akceptuję opór kolekcjonerów do
prezentowania ich publicznie, jako formę ochrony przez kradzieżą.
Chciałabym jednak, aby zasób informacji, z których mogę korzystać, był
jak naj szerszy. Chciałabym łatwo do nich docierać, by następnie móc dane
muzeum odwiedzić, by wysłuchać opowiesci kolekcjonerów i zobaczyć, już na
własne oczy, ich zbiory .
Materiały w formie cyfrowej, to oczywiscie forma promocji muzeum, ale
jednoczesnie jest to forma dzielenia się informacjami. Nie wszyscy zdają sobie
sprawę, jaką wiedzą dysponują lokalni kolekcjonerzy czy muzealnicy. Traktuje się ich jako pasjonatów i lokalnych outsiderów, którzy, jak piszą autorzy
raportu AriAri, są "spoza głównego nurtu życia" .

Zapomina się o ich eksperckiej wiedzy, często nieporównywalnej z niczyją
inną. Dzielenie się tą wiedzą może przyczynić się do podniesienia prestiżu muzealników i docenienia ich wiedzy, pracy, zbiorów i dokonan o
Umieszczając zbiory w internecie warto zadbać o to, by wiedza, którą będzie ­
my się dzielić, była dostępna w jak najbardziej przystępny sposób. Warto, by zdję­
cia były nie tylko dobrze wykonane - doswietlone, ostre, atrakcyjne, ale także posiadały wyeksponowany dany obiekt, ale także miały odpowiednią wielkosć. Musi
być taka, aby umożliwiała obejrzenie obiektu. Dla mnie, jako użytkowniczki irytujące i zniechęcające jest oglądanie zdjęć z detalami, które na stronie internetowej są po prostu malenkie.
Ważne jest również , aby zdjęcia były dobrze podpisane (z zawarciem wszystkich istotnych szczegółów) i opisane, w taki sposób, aby wszelkie wyszukiwarki z
łatwoscią odnajdywały j e po wpisanych przez użytkowników hasłach. Jesli fotografia przedstawia młynek do kawy, to warto napisać kiedy, gdzie i przez kogo
został wyprodukowany, ajesli przedstawia przęslicę , to warto podać też jej nazwy
gwarowe.
Istotną kwestią jest także samo zamieszczenie zdjęć. Nie chodzi tylko o zamieszczenie zdjęć "tak po prostu" czy tworzenie wirtualnego muzeum, ale
o umożliwienie wyszukiwania, zestawiania i porównywania zdjęć , aby użytkownik
czy użytkowniczka mógł z łatwoscią znależć poszukiwane informacje. Praktyczne
jest także zamieszczenie zdjęć w większych bazach, które gromadzą w jednym
miejscu różne kolekcje. Łatwi ej i szybciej odnajdujemy informacje w zbiorach
sobie już znanych.
Ludzie wyszukują zdjęcia i z nich korzystają . Warto zabezpieczyć swoje interesy zamieszczając na zdjęciach tzw. "znak wodny", który będzie rodzajem sygnatury własciciela. Warto również zapoznać się z kwestiami dotyczącymi legalnego
udostępniania różnego rodzaju materiałów w internecie.
Wszystkie te działania mają służyć nie tylko temu, aby promować muzeum
(choć to oczywiscie też) , ale przede wszystkim do dzielenia się wiedzą, które to
dzielenie może, a nawet powinno stać się przyczynkiem do spotkania i wymiany
opowiesci . Bo, jak napisali autorzy raportu "MUZEA prywatne/ kolekcje lokalne",
"najważniejszym pozostaje jednak, że przedmioty mają swoją historię - opowiesć,
często niepełną , nieznaną, ale stanowiącą istotę tego danego, konkretnego przedmiotu. Opowiesć jest sposobem na zniesienie lub zapanowanie nad czasem .
Przedmiot i jego opowiadana historia "zatrzymują" przemijanie, pozbawiają czas
destrukcyjnej mocy". A przecież niemal wszystkich nas interesuje to, w jaki
sposób zatrzymać ten uciekający czas ...

�Bibliografia:
KORZYSTANIE Z INTERNETU

2012

Komunikat z badan CBOS, BS / 81 / 201 2,
http: // www.cbos.pl / SPISKO M .POL/ 20 12/ IC08 1_ 12. PDF
( dostęp 09.20 13 )

M UZEUM PRYWATNE / KOLEKCJE LOKALNE

20 13

Raport z badan Fu ndacja Ari Ari ,
hUp: // www .ariari .org/ images/ stories/ raport_muzea_prywatne. pdf
(d ostęp

09.2013)

�Jolanta Boguszewska

Powiatowe Centrum Dziedzictwa
i Twórczości w Wołominie
Powiatowe Centrum Dziedzict wa i Twórczo~f&gt;ci w Wołominie to instytucja,
która powstała na bazie Osrodka Dokumentacji Etnograficznej. Sam Osrodek kontynuował działania Powiatowej Galerii Zabytków Korozja i Kolor,
która do 2002 była elementem Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego
w Wolominie. W 2002 r . organ założycielski w osobie starosty zdecydował
o rozszerzeniu działalnosci Galerii oraz nadaniu jej więcej samodzielnoSci .
W tym celu powolano do życia oddzielną instytucję (Osrodek Dokumentacji
Etnograficznej), niezależną od Wydziału Edukacji, z niezależnym budżetem
i poszerzonym personelem . W roku 2011 ODE zmienił nazwę na Powiatowe
Centrum Dziedzictwa i Twórczosci .

Ponadto, dysponujemy także pomieszczeniem, gdzie organizowana jest stała wystawa regionalna, pomieszczeniami magazynowymi, warsztatem konserwatorskim oraz budynkiem, gdzie zorganizowano salę widowiskowo-teatralną. Jednym
z podstawowych zadan instytucji jest gromadzenie i opracowywanie eksponatów
etnograficznych, będących świadectwem kultury materialnej mieszkanców Mazowsza Leśnego . Eksponaty te stanowią zaczątek stałej ekspozycji regionalnej.
Ośrodek Dokumentacji Etnograficznej , a obecnie Centrum Dziedzictwa i Twórczości, zajmuje się promocją regionalnej i lokalnej kultury w jej pełnym kształcie .
Dlatego też, podstawą działalności i jednym z zadan statutowych, jest tworzenie
warunków dla rozwoj u , ochrony i popularyzacji dziedzictwa kulturowego, w tym
szczególnie folkloru, kultury ludowej i regionalnej .

Działalność
Najważniejsze działania

Przez pierwszych 7 lat działalnOści siedziba Ośrodka znajdowała się
w dawnej kotłown i starostwa, natomiast w roku 2009 przeniesiono ją do
nowej lokalizacji . Obecne budynki instytucji obejmują pofabryczny kompleks, w skład którego wchodzi budynek niewielkiej fabryki z okresu między ­
wojennego oraz budynki ją okalające , wybudowane po wojnie i pełniące
wcześniej funkcje magazynowe. Dzięki temu instyt ucja dysponuje dość
dobrym zapleczem . Jako pierwsza do użytku została oddana galeria - Galeria
Przy Fabryczce - gdzie kilka razy w roku organizowane są wystawy lokalnego
ruch u artystycznego .

instytucji

1. Wystawy amatorskiego i profesjonalnego regionalnego ruchu artystycznego.
Kilka razy w roku organizowane są wystawy profesjonalnego i a m atorskiego lokalnego ruchu artystycznego. Są to zarówno wystawy malarst wa, rzeźby, grafiki,
jak i wystawy kolekcjonerskie .
2. Gromadzenie zbiorów, zabyt ków i materiałów dokumentacyjnych z zakresu
historii, archeologii, etnografii, dokumentacji mechanicznej , techniki, sztuki, literatury. Jest to stała kolekcja instyt ucji , złożona zarówn o z eksponatów etn ograficznych, jak i dzie ł sztuki . _

�3. Organizowanie i prowadzenie badan naukowych.
We współpracy z instytucjami badawczymi Ośrodek Dokumentacji Etnograficznej przeprowadzał różnego rodzaju studia związane z etnologią regionu
Mazowsza Leśnego . M. in . wraz z Panstwowym Muzeum Etnograficznym
w Warszawie przeprowadziliśmy badania i rewitalizację regionalnego stroju
ziemi radzyminskiej i tłuszczanskiej. Na zlecenie ODE, dr Justyna Garczynska z Zakładu Historii Języka Polskiego i Dialektologii Uniwersytetu Warszawskiego przeprowadziła badania dotyczące zachowania dialektu mazowieckiego wśród mieszkanców regionu.
4. Działalność wydawnicza.
Instytucj a wraz ze Starostwem wydaje rocznik "Studia i materiały do Dziejów
Powiatu Wołominskiego" . Wydajemy także katalogi naszych wystaw .
5 . Wydarzenia muzyczne i teatralne.
M. in. festiwal harmonistów, koncerty muzyków ludowych i folkowych,
a także przedstawienia obrzędowe .
6. Spotkania z artystami, autorami publikacji książkowych, przeważnie o tematyce regionalnej bądź etnograficznej a także podróżnikami zamieszkujący­
mi powiat wołominski
7. U dostępnianie zbiorów do celów edukacyjnych, organizacja warsztatów
zajęć muzealnych, wykładów .
Kolekcja Powiatowego Centrum Dziedzictwa i
Początkiem

Twórczości

zbioru instytucji było kilkadziesiąt obiektów o charakterze etnograficznym, przekazanych przez lokalnego kolekcjonera. Na tej bazie zaczęliśmy budować naszą własną kolekcję, która powiększana jest na kilka
sposobów. Najczęściej, mieszkancy regionu przekazują eksponaty jako dary,
niekiedy poszerzamy nasz zbiór poprzez zakup. Kierujemy nasze zainteresowania głównie w stronę eksponatów stanowiących wyposażenie domostwa
wiejskiego okresu międzywojennego i powojennego . Posiadamy też duży zbiór
narzędzi rzemieślniczych. Instytucja posiada kilkaset eksponatów, systematycznie poddawanych renowacji oraz katalogowaniu. Część z nich umieszczana jest wraz z opisem na stronie internetowej instytucji i profilu na portalu
społecznościowym Facebook.

Współpraca
Współpraca

z kolekcjonerami

insty t ucji z kolekcjonerami polega na roznego rodzaju

działa­

niach:
1. Wystawy kolekcjonerskie .
Co roku w Galerii Przy Fabryczce organizowana jest wystawa prezentująca kolekcję loka lnego kolekcjonera. Do tej pory prezentowaliśmy m .in. wystawę przedwojennych radioodbiorników, zabytkowych samochodów firmy SAAB, makatek kuchennych i lalek w strojach ludowych.
2 . Wystawy poplenerowe .
W Galerii Przy Fabryczce organizujemy wystawy dzieł powstałych w czasie plene rów artystycznych organizowanych przez Skansen
w Kuligowie nad Bugiem i inne.
3 . Wymiany i depozyty eksponatów, pomoc przy konserwacji eksponatów
w naszej pracowni konserwatorskiej . Instytucja wypożycza eksponaty lokalnym
kolekcjonerom, podczas organizowanych przez nich ekspozycji. Nasz warsztat
konserwatorski przeprowadza niekiedy zabiegi renowacyjne na eksponatach naleźących do właścicieli prywatnych kolekcji.
4 . Zakup eksponatów.
Centrum Dziedzictwa i Twórczości okazjonalnie zakupuje od lokalnych kolekcjonerów eksponaty zgodne z profilem działalności instytucji.
5 . Giełda Staroci.
W okresie letnio-jesienny m instytucja organizuje giełdy staroci, podczas których
kolekcjonerzy mogą sprzedawać lub wymieniać swoje zbiory.
6 . Zloty motocyklowe .
Instytucja jest współorganizatorem corocznych zlotów właścicieli motocykli.

Zapraszamy do nas oraz na http:f jwww.etnowolo min.plf

�Konse

atorskie ABC

�Katarzyna Braun

ABC konserwacji drewna
Drewno należy do grupy materiałów towarzyszących człowiekowi od
samego początku: jako surowiec, materiał i produkt obróbki rzemieślniczej.
Stosowane było jako źródło energii do ogrzewania, oświetlania i obróbki termicznej pokarmów; jako materiał do budowy - zarówno prymitywnych schronień takich jak szałasy, po imponujące siedziby mieszkalne, całe założenia
gospodarcze czy świątynie; z niego powstawały środki transportu: łodzie,
wozy i narty; używano go także do wyrobu broni, wszelkiego rodzaju naczyń
i sztućców, pojemników do przechowywania, narzędzi, mebli, elementów dekoracyjnych, rzeźb, przedmiotów codziennego użytku itp. Obecnie jest często

stosowanejako materiał wykończeniowy. Mimo postępu technologii, pojawiania się ogromnej ilości nowych materiałów trudno znaleź~rzestrzeń bez elementu drewnianego. Drewno jest nadal jednym z łatwiej dostępnych, ekologicznych, tańszych, łatwiejszych w obróbce materiałów, jest lekkie i\ wytr; małe oraz może stanowić izolację termiczną. i e lektryczną. . Poszczególne cechy
drewna mogą obniżać jego wartość techniczną i ograniczać zakres użyteczno­
ści . Do budowy nie powinniśmy używać drewna z sękami, pęknięciami, przebarwieniami, zgnilizną, wadami kształtu i budowy. Należy pamiętać, że to co
stanowi wadę drewna budowlanego może być jego zaletą gdy stanie się ono
materiałem dekoracyjnym. Niejednokrotnie artyści wykorzystywali właśnie
wady kształtu drewna, sęki czy spękania by nadać nie owtarzalny charakter
swym dziełom.
Największą wadą każdego drewna, jest jego brak odporności na czynniki
biologiczne: wodę, działanie grzybów i owadów, oraz to że jest łatwopalne.
Zmiany warunków temperatury i wilgotności bardzo często powodują pękanie
i paczenie się drewna. Niezabezpieczone lub źle zabezpieczone drewno może
bardzo szybko ulec degradacji, poprzez obniżenie mechanicznej wytrzymało­
ści, zanik walorów estetycznych po absolutną deteriorację.

podstawowym wrogiem drewna jest woda, zarówno w stanie ciekłym
jak również jako para wodna. Wilgoć w zależności od czasu zalegania może: spowodować
zmianę objętości drewna, migrację barwników i pigmentów oraz umożliwić rozwój drobnoustrojów i owadów.
Posiadając w swej kolekcji elementy drewniane powinniśmy dołożyć wszelkich starań
by zabezpieczyć je przed kontaktem z wodą . Drewno eksponowane na zewnątrz powinno
być zabezpieczone stosownym impregnatem. Jeżeli jest to budynek, zalecane są coroczne
przeglądy' stanu zachowania budynków, dobrze jest przy tym, poprosić O konsultacje fachowca. Tak jak w medycynie, lepiej zapobiegać niż leczyć, dlatego warto zaimpregnować
~.-.--,drewno...zanim rozpoczną się procesy biodeterioracji. Na rynku jest wiele preparatów do
impregnacji, specjaliści pomogą wybrać odpowiedni środek. Historia uczy nas, że każdy
zabieg zabezpieczający należy powtórzyć po pewnym okresie czasu. Pamiętajmy, że nasz
zabytek wykonany jest ze starego drewna, być może zabezpieczony dawnymi, tradycyjnymi metodami, Id:óre zazwyczaj nie są kompatybilne z obecnymi dzisiaj na rynku środka­
mi. Warto poradzić się konserwatora. Współcześni sprzedawcy, niejednokrotnie nie maja
pojęcia o drewnie zabytkowym, dawnych technikach impregnacji oraz czy promowany
przez nich produkt będzie odpowiednio działał. Drewno olejowane lub woskowane, zupełnie inaczej przyjmuje impregnat niż drewno surowe, nigdy niczym nie zabezpieczane.
Na ogół pamięta się o ochronie drewnianych eksponatów przed deszczem [wilgocią inwazyjną(infiltracyjną)], tak samo jak drewna składowanego zazwyczaj gdzieś pod wiatą.
Zapomina się jednak o wilgoci kapilarnej, przenikającej do obiektu z gruntu . Również
szczelne owinięcie folią bardziej szkodzi niż pomaga. Drewno musi oddychać, zawinięte
szczelnie zaparza się, podnosi się jego wilgotność a stąd już tylko krok do ataku mikrobiologicznego. Dlatego warto zachować pewne zasady: jeżeli mamy obiekt z drewna zabytkowego np. sanie, wóz, beczkę; postarajmy się umieścić go pod wiatą, nie bezpośrednio
na ziemi, ustawmy go np. na kołkach lub kamieniach, tak by zapewnić swobodny przepływ powietrza. -Pamiętajmy że

~

�o zabezpieczeniu na zimę, aby śnieg nie zalegał
wewnątrz eksponatu . W przypadku muzeów na wolnym powietrzu ważne jest
by zabezpieczyć również wyposażenie ogrodu. Wszelkiego rodzaju ławki, stoliki, drewniane śmietniki czy donice również powinny być zaimpregnowane.
Ważne jest, by powtarzać tę czynność i uniemożliwić zalęgnięcie się owadów.
Kolejnym bardzo ważnym punktem jest składowanie drewna surowego, osło­
nięcie od deszczu, ustawienie na balach, ułożenie najlepiej na przemian , tak
by zapewnić cyrkulacje powietrza. Istotne jest przekładanie takiego drewna
co jakiś czas oraz kontrolowanie czy nie zostało zainfekowane przez owady
i grzyby.
Pamiętajmy, nowe drewno wprowadzone do zabytku drewnianego powinno spełniać kilka warunków: musi być zdrowe - niezainfekowane grzybami
ani owadami, wysezonowane oraz zaimpregnowane. Tylko takiego drewna
możemy użyć do napraw eksponatów . Jeżeli do starej chałupy wprowadzamy
np . nowe drewniane ławy, konieczni ~ należy je zabezpieczyć. Jeżeli zaniedbamy te środki ostrożności, może się okazać, że do zdrowego budynku wprowadzimy szkodniki, które bardzo szybko posze ~ swój oDszar żerowania ze
świeżego drewna na zabytkowe, a stan zachowania obiektów szybko się pogorszy.
Drewno jest materiałem higroskopijnym , łatwo i szybko wchłania wodę,
jej zbyt duża ilość powoduję pęcznienie , dlatego należy upikać narażania ele-/"
mentów drewnianych na długie przebywante w dużej ilości tej cieczy. Nie~z.
pieczne jest również przesuszanie tego materiału , zbyt wysoka temperatura
powoduje skurcz drewna a co za tym-idzie pękanie . W miarę możliWOści
należy uchronić drewno przed wpływem tych czynników, a w szczegó lności
ich nagłej zmiany . Pamiętajmy o ty'm np . wybierając miejsce dla ikony malowanej na desce - tak by nie wisiała\iad grzejnikiem, lub w bardzo nasłonecznionym miej SCll .
\
Wilgotne drewno jest sprzyjającym śr&amp;lowiskiem d la rozwoju różnego 'f0dzaju grzybów. Wystarczy woda, która się skropli z pary wodnej by zapocząt­
kować procesy życiowe drobnoustrojów, 48 godzin pozostawania takiej wilgoci na powierzchni wystarczy by wytworzyć liczne zarodniki . Początek ataku
tych mikroorganizmów bardzo często jest trudny do zauważenia . Strzępki
grzybni mogą być mało widoczne, trudne do rozpoznania szczególnie gdy
mamy do czynienia z drewnem prze barwionym , bądż malowanym.
Warto

również pomyśleć

w procesach oddechowych wytwarzają tzw. wodę
metaboliczną, potrafią dociągnąć sobie w dogodne miejsce elementy potrzebne do
egzystencji sznurami ze strzępek o długości kilku metrów. Walka z "zadomowionym" grzybem jest bardzo trudna, a jego zwalczenie możliwe jest tylko po prawidłowym określeniu jego rodzaju . Prewencja jest bardzo ważna, szcze~ólnie kontrolowanie powierzchni zabytku, narażonej na r-0ntakt z wilgocią oraz jego najbliższej okolicy . Warto dobierając impregnat zwrócić uwagę czy posiad a właści­
wości grzybobójcze. J eżeli zauważymy owocnik grzyba obok obiektu, to należy to
potraktować jako ostrzeżenie. Bardzo złą oznaką jest owocnik grzyba w budyn ku .
Należy niezwłocznie podjąć następujące działan ia : najlepiej skontaktować się ze
specjalistą , który pomoże określić rodzaj grzyba (ekspertyza mykologiczna) i najlepszy sposób zwalczania . Jeżeli w danym momencie jest to niemożliwe należy się
natychmiast pozbyć owocnika zachowując wszelkie środki ostrożności : należy
okryć go materiałem, bądż gazetą - uniemożliwi to rozprzestrzenianie się zarodników i infekowanie innych miejsc; owocnik należy odciąć, wyskrobując wszelkie
resztki grzybni i zawinąć w gazetę, miej sce należy potraktować płynem grzybobójczym . Zawinięty owocnik oraz wszelkie resztki grzyba należy spalić. Wyrzucanie
owocnika, powoduje jedynie rozprzestrzenienie się grzyba i przysporzy nam dodatkowych problemów.
".. ~
Istnieją rÓżne metody dezynfekcji ruchomych, mniejszych obiektów drewnianych. Środki do dezynfekcji m.in . fun gicydy (przeciw grzybom), algicydy (przeciw
glonom), lichenicidy (przeciw porostom); występują w różnych formach : gazy,
pary, roztw,ory wodne i rozpuszczalnikowe , pasty proszki i in. Obiekty można gazować w komorach próżniowych, można je spryskać, smarować lub wykąpać
w odpowiednim środku chemicznym .
Drew~ozłożone przez grzyby jest ulubionym środowiskiem żerowania
owadów - drewnojadów. Dziurki , które niejednokrotnie widzimy na drewnianych
przedmiotach to otwory wylotowe, którymi dorosłe osobniki wylatują na świat
w poszukiwaniu kolejnych obiektów do zainfekowania. Błędnie nazywamy je kor,
nikami, a p rawdziwymi szkbdnikami są :
Grzyby

są

bardzo

wytrzymałe,

Kołatek domowy: (Anobium punctatum)- naj popularniejszy w Polsce szkodnik

elementów drewnianych . W drewnie drzew liściastych i iglastych drąży chodniki
O średnicy 1-4mm, niszcząc drewno na całej grubości pozostawiając jedynie
cienką warstwę przy powierzchni . Niejednokrotnie tworząc z obiektu rodzaj wydmuszki. _

�Spuszczel pospolity (Hylotrupes bajulus) - częsty bywalec drewnianych
skansenów, schodów, stropów i oscieżnic okiennych . Długość jego ciała to
8-20mm, również larw, lubi drewno drzew iglastych, naj chętniej swieże.
Larwy żerują od 3 do 5 lat, opuszczają komory lęgowe w naj cieplejszej porze
lata, gdy temperatura osiąga ok. 30 °C . Pozostawia po sobie owalne chodniki
wypełnione sypką mączką z ekskrementami .
Miazgowiec parkietowy i brunatny (Lyctus linearis/ bn.mneus)- chrząsz­
czyki, których larwa przypomina pędraka, lubią drewno drzew liściastych.
Początkowo drąży korytarze tuż pod powierzchnią, następnie wgryza się
w gł ąb drewna.
Tykotek pstry (Xestobium rufouillosum)- PI;3Wdopodobniej najniebezpieczniejszy w Polsce szkodnik. Lubi sztorcowe częsci drewna; drewno d ębowe,
iglaste a najbardziej to zaatakowane przez zgniliznę. Larwy osiągają długosć
lOmm, owad kołacze w drewno, co łatwo usłyszeć, dlatego zwany jest "zegarem smierci"
Owady potrafią bardzo szybko "zjesć" obiekt, jesli nie będziemy uważnie
kontrolować stanu naszych drewnianych obiektów może się okazać że
znikną . Na p owierzchni drewna zawsze widzimy zdecydowanie
mniej otworów
,
wylotowych, niż wskazuje na to rzeczywisty stopieri. rozkładu, ponieważ larwy
często wykorzystują gotowe już kolebki lęgowe. Mączka drzewna zmieszana
z odchodami insektów wysypuje się z zarażonego drewna/ pojawianie się ko p -/
czyków pod otworami wylotowymi oznacza aktywnie żerujące owady. Regu,·
lama kontrola zabytków pozwala na szybkie wykrycie szkodników i rdzpoczęcie walki z nimi.
Oczywiscie, jak w przypad ku wody i grzybów'Pajlepiej jest chronić drewno
przed atakami owadów odpowiednio dobranym impregnatem. Najważniejsze
jednak by nie lekceważyć pojawienia się szkodników . W dogodnych warunkach te insekty szybko rozprzestrzeniają się na kolejne obiekty i w bardzo
krótkim czasie zainfekują całą kolekcję.
Dobrze jest wezwać fachowca, który rozJ?ozna "konkretnego niszczyciela
naszego drewna i dobierze odpowiednie srodki walki z nim. Jest to szczególnie ważne gdy mamy do czynienia z drewnem polichromowanym. Ważny jest
zarówno wybór srodka chemicznego, skutecznego, bezpiecznego dla obiektu,
trwałego - jak i sposobu jego aplikacji np.: pędzlowanie, natrysk czy iniekcje.
Nie wszystkie srodki konserwatorskie do dezynfekcji są ogólnie dostępne
z powodu ich wysokiej szkodliwosci dla organizmów wodnych .

r

Środki dostępne w sklepach budowlanych mogą mieć duży wpływ na zmiany

kolorystyki drewna. Stopieri. zainfekowania drewna determinuje sposób aplikacji,
należy pamiętać.!,. że czasami głębokosć kanalików i wydrążonych tuneli sprawia
że nakładanie dobrego srodka używając nieodpowiedniej formy aplikacji spowoduje niezadowalające efekty . Warto zatem zwrócić się O konsultaCj e, do specjalisty
by nie zniszczyć sobie eksponatu .
,
Pierwszym etapem walki z owadami żerującymi w drewnie jest ich wytrucie,
kolejnym zaimpregnowanie drewna by zabezpieczyć je przed kolejnym atakiem.
Na tym etapie, ważne jest aby utrwalić substancje zabytkową oraz uzupełnić jej
ubytki . Niejednokrotnie we wczesniej powstałych otworach zagnieżdżają się inne
gatunki zwierząt które choć bezposrednio, nie żywią się drewnem , mogą prowadzić do zniszczenia eksponatu. Do takich uzupełnieri. należy zastosować odpowiednio dobrane materiały.
Niestety, praktyka pokazuje, że nie istnieją srodki chemiczne, które mogą zabezpieczyć drewno zabytkowe na długi czas przed ponownym rozwojem drobnoustrojów czy owadów. Ważne są zatem działania preweljlcyjne oraz regularne kontrolowanie stanu zachowania kolekcji. Dobrym sposooem na zabezpieczenie naszych zbiorów jest konsultacja z konserwatorem, który wskaże najlepszy sposób
opieki nad eksponatami, z uwzględnieniem okreslonego budżetu i dostępnosci
. / ---preparatów. Kolejnym sposobem na utrzymanie naszej kolekcji w jak najlepszym
~
stanie jest speł n ianie w miarę możliwosci następujących zasad:
1. impregnacja drew{la - ochrona przed wilgocią , grzybami, owadami, powtarzana z odp0'7iedni ~zęstotliwoscią
2 . ochronatdrewna przed zaleganiem wilgoci - wilgotnosć drewna poniżej 25%
ó trudnia rozwó~rzybów i atak owadów, ważne by drewno miało możliwosć
w miarę szybko wyschnąć
3 . nie przesuszanie drewna - należy chronić eksponaty przed bezposrednim
działaniem' cie pła (grzejniki, kominki, intensywna operacja słoneczne) pamięta­
jąc, że powoduje to spękania
,
4 . utrzymywanie obiektów~ porządku - częsta kontrola pojawiających się ewen tualnie kopczyków z mączki oraz otworów wylotowych
5 . regularna kontrola stanu zachowania - raz na jakis czas koniecznie należy
skonsultować s tan kolekcji z konserwatorem
6 . wprowadzanie tylko zdrowych "nowych" obiektów - pamiętajmy, że każdy
drewniany element który wprowadzamy do naszej przestrzenie stanowi potencjalne zagrożenie, dlatego warto je dokładnie sprawdzić czy nie są zainfekowane,
ewentualnie poddać kwarantannie _

�7. wprowadzanie świeżego drewna do obiektu tylko po uprzednim zabezpie czemu
8 . zminimalizowanie skoków temperatury i wilgotności

Bibliografia:

•
Strzelczyk A.B., Ka rbowska-Berent J .
2004
Drobnou s troj e i owady niszczące zabytki i ich zwalczanie, Torun

Ważny

2005

•

ł

J. , Kurpik W.
Kon serwacja d rewna zabytkowego w Polsce, ,.Nauka" 1/ 2005,
s.10 1- 121

I

,

I

'/
_.:==-

I

-

l
I

�Janusz Mróz

ABC konserwacji obiektów metalowych
Archeologia przemysłowa staje się istotnym elementem życia społecznego. Powstają
regionalne zbiory i muzea upamiętniające zamykane huty, zakłady metalowe, kopalnie,
których maszyny i urządzenia zaczynamy dostrzegać w świetJe IXlstępu technologicznego,
jaki nastąpił w XIX wieku.
Często zdarza się, że osoby nawet nie związane bezpośrednio z zamykanymi zakłada­
mi przemysłowymi zafascynowane są technologiami, jakie były stosowane w przeszlości.
Możliwość uratowania zachowanych , wyprodukowanych w nich przedmiotów rodzi
pomysł tworzenia zbiorów, z czasem udostępn ianyc h społeczeństwu. Popularyzacji
takich zbiorów sprzyjają wydawnictwa zawierające opracowania historyczne, katalogi,
wystawy czy spotkania ulatwiające bezpośrednie kontakty kolekcjonerów.
Konserwatorstwo, jako dziedzina wiedzy, jest dziedziną interdyscyplinarną. Zmuszonąjest korzystać z całego wachlarza nauk pomocniczych. Osnową dla konserwatorstwa
jest historia, z czego historia sztuki, etnografia czy archeologia odnoszą się bezpośrednio
do teoretycznych działan. Z drugiej strony rzemiosło i sztuka jest podstawą wszystkich
działań raktycznych
Dla k:onserwacji obiektów metalowych (ale nie tylko) niezwykle istotne są nauki techniczne: metalurgia, metaloznawstwo, inżynieria materiałowa. Jednak przy przenoszeniu
metod przydatnych w konserwacji metalu technologii stosowanych w przemyśle, konieczna jest kwarantanna pozwalająca na sprawdzenie rezultatów tych technologii w czasie.
O znaczeniu metali nie trzeba nikogo przekonywać. Faktem jest przecież, że żyjemy
w epoce żelaza. Epoka IXlPrzedzająca epokę obecną też przyjęła jako swój symbol metaliczny brąz. Autorem przyjętej powszechnie periodyzacji dziejów ludzkości byl archeolog
duński Chrystian Juergensen Thomson, który w 1816 roku w takim chronologicznym
IXlrządku zaprezentował zbiory archeologiczne na organizowanej wystawie publicznej
w Kopenhadze. Faktem jest także , że Starożytność - w niejako naturalny sposób - powią­
zała.znane wtedy metale z Kosmosem. Odziedziczyliśmy te skojarzenia: złoto nieodwolalnie kojarzy się nam ze Słoń cem , srebro z Księżycem , miedź z Wenus, cyna z Jupiterem,
ołów z Saturnem, żel azo z Marsem, a rtęć z Merkurym ....".

W Polsce konserwacja zabytkowych obiektów wykonanych z metali rozpoczę ł a swój rozwój w latach 70 - tych XX wieku. W kontekście takiego stwier dzenia należy zauważyć, że stosowane wcześniej metody konserwatorskie
były bardziej ukierunkowane na rzemieślnicze widzenie problematyki przywracania pierwotnego wyglądu przedmiotów meta lowych. Uzasadnieniem dla
takiego stanu rzeczy były straty wojenne i potrzeba odtworzenia uszkodzonych lub zniszczonych obiektów.
W naukowym pod ejściu do konserwacji obiektów m etalowych mie li śmy
możliwość korzystania ze żródeł poc hodzących z Europy zachodniej.
Z czasem dostępne stawały się wydawnictwa obowi ązujące wangielskojęzycz­
nym "świ ecie konserwatorskim",
Z sentymentem i wdzięczn ością wspominamy osoby wprowadzaj ące
metody konserwators kie powiązane z badaniami laboratoryjnymi i zasadami
zachowania oryginalnych materiałów (należy przypomnie ć działalność dr Elż­
biety Jędrzejewskiej, prof. dra J a nusza Krause. dra Jerzego Kehla i innych) .
Pamiętać też należy o działalności Przedsiębiorstwa Pail.s twowego Pracownie
Ko n serwacj i Zabytków, które stworzyło warunki do komplementarnego - pod
względem konserwatorskim - traktowania obie któw zabytkowych. W ramach
tego przeds i ębior stwa powstały pierwsze pracownie zajmujące się konserwacją przedmiotów zabytkowych i a rtystycznych..z metalu .
Ostatni okres przyniósł widoczną popu laryzację wiedzy na interesujący
nas temat. Organizowane są podyplomowe studia z tego zakresu, pojawi ł o się
szereg profesjonalnych wydawnictw umożliwiających śledzenie postępu w tej
dziedzinie konserwa torstwa .
ObecnoŚĆ zabytków metalowych staje się bardziej zauważalna i coraz bardziej powszechna. Nie tylko muzea, zbiory kościeln e, a le i fa b ryki z ich maszyn ami i urządzeniami stają się przedmiote m ogółnego zainteresowcfuia i zaangażowania konserwatorów meta lu .

"l

�Związki

z układem słoneczny przetrwały do dzis w medycynie, kiedy zatrucie
ołowiem nazywa się saturnizmem, a zatrucie rtęcią to zatrucie mer kurialne.
Periodyzacja wprowadzona przez Thomsona obejmuje okresy rozwoju
ludzkości przyjmujące za kryterium okresy stosowania materiałów z jakiego
wykonywane były narzędzia wojenne i rolnicze. W przypadku brązu i żelaza
musimy powiązać wytwarzanie brązowych i żelaznych narzędzi z rozwojem
metalurgii. Przekonanie O tym, że Europa połu dniowa była kolebką metalurgii stopów miedzi i żelaza nie jest do końca uprawnione. Mamy coraz więcej
informacji o rozwoju odlewnictwa w starożytnych Chinach , J aponii, Indiach.
Przede wszystkim musimy weryfikować przeswiadczenie, że metalurgia
żelazalrozwinęła się nieco później niż metalurgia stopów ze względu na koniecznosć uzyskiwania wyższych temperatur do stopienia minerałów zawie ·
rających żelazo. Arystoteles w swoich pismach wyrażnie wspomina O posą­
gach odlewanycJ&gt; w żeliwie przez rzeźbiarzy żyjących nawet w VI w pne.
Jednak niewiel ~zostało z żeliwnych posągów z uwagi na bardziej destrukcyjny charakter procesów korozyjnych żeliwa.
Metale występujące w przyrodzie to pierwiastki chemiczne o okreslonych
własciwosciach fizycznych: metalicznym połysku, kowalnosci i dobrym przewodnictwie cieplnym i elektrycznym . Ich budowa atomowa z zewnętrzną powłoką elektronową o niewielkiej ilosci elektronów jest przyczyną łatwosci oddawania tych elektronów i tworzenia jonów dodatnich. Elektrony zewnętrzne
mają dużą swobodę ruchu i tworzą tzw. gaz elektronowy. To jest przyczyna
dobrego przewodnictwa ciepła i kowalnosci metali.
Nie można jednak przeprowadzić konsekwentnego podziału pierwiastków
na metale i niemetale. Przyczyną tego jest tzw . amfoteryczność - zdolność zarówno pierwiastków jak i związków chemicznych do wykazywania cech metalicznych i niemetalicznych w zależnosci od Srodowiska. (mocne kwasy, mocne
zasady). Najwięcej cech metalicznych wykazują metale alkaliczne - tzw. potasowce oraz metale ziem alkalicznych - wapniowce.
Podział metali ze względu na ich podstawowe cechy to rozróżnienie na
metale lekkie (do 4 ,5 g/ cm kub .) oraz ciężkie, metale żelazne i metale nieżelazne, szlachetne (chemicznie odporne), półszfachetne, kolorowe (miedź,
cyna, cynk, ołów). Istotna jest krystaliczna budowa metali czyli tworzenie się
regularnych kryształów w trakcie przechodzenia ze stanu płynnego w stały.
Zniekształcenia siatki krystalicznej mogą wystąpić w trakcie zbyt szybkiego

Zarodki krystalizacji i dalszy proces uzależniony jest od warunków, w jakich następują procesy krystalizacji. Od tego też zależą możliwosci obróbki elementów
metalowych .
Dla nas ważne są własciwości fizykochemiczne prezentowane przez poszczególne grupy metali: gęstosć (ciężar własciwf), temperatura topnienia, odpornosć
na korozję. Musimy znać i brać pod uwag/ ich własnosci technologiczne : lejność,
gęstopłyn ność, kowalnosć , spawalnosć spiekalnosć, skrawalność , czy też
skurcz odlewniczy powodujący zmiany objętosciowe odlewanych przedmiotów
w stosunku do ich modeli.
Badanie zjawisk związanych z rekrystalizacją metali pozwala wyciągnąć z tego
praktyczne wnioski dotyczące wpływu temperatury na przechowywanie obiektów.
Rekrystalizacja to odbudowywanie krystalicznej budowy cząstek metalu.
Wiąże się to ze zmianami ich własciwosci fizykochemicznych. Zjawisko to j est
dobrym przykładem dążenia przetworzonych technologicznie metali do odzyskiwania pierwotnej postaci .
Zjawiskami , które również pokazują takie tendencje są rozliczne procesy korozyjne. W zależnosci od warunków rozróżniamy korozję chemiczną, elektrochemiczną (w obecnosci elektrolitu), powierzchniową, lokalną, między krystaliczną,
warstwową, naprężeniową , zmęczeniową

Celem niniej szego artykułu jest bardzo ogólne wprowadzenie do zagadnień
związanych z konserwacją obiektów metalowych . Podstawą tego jest dosć swobodne poruszanie się w zakresie wiedzy zwanej metaloznawstwem. Brakuje tu
jedn~ miejsca na omówienie własciwosci poszczególnych metali i ich najbardziej
populArnych stopów. Łatwo takie informacje uzyskać korzystając z dostępnej literatury czy choćby z artykułów do zamieszczanych w Internecie.
pozo)stańmy ze swiadomoscią, że najczęściej mamy do czynienia nie z czystymi metalami lecz z ich stopami, tworzonymi bądź z innymi metalami bądź też
z pierwiastkami nie będącymi metalami. Do najbardziej rozpowszechnionych ze względu na zastosowanie w działalności ludzkiej - są stopy żelaza: żeliwa
i stale oraz stopy miedzi: brązy, mosiądze, spiże (i inne).
Konserwacja, jako dziedzina wiedzy i działalności a rtystycznej - w tym konserwacja obiektów metalowych - nie może prawidłowo reagować na potrzeby l)ez
znajomo~Sci rzemiosła i kreatywnej sztuki . Często zachodzi potrzeba powtórzenia
technik zastosowanych w trakcie wytwarzania obiektu i umiejętnosci połączenia
starycł;J thateriałów z materiałami współGZesnymi. Te ostatnie mogą różnić się
bardzo od materiałów h istorycznych . -+

stygnięcia.

'l

.\

�Mamy do czynienia ze zjawiskami i tworzonymi w oparciu o nie pojęciami,
w ramach których konserwator musi poruszać się ze zręcznoscią , jaka nie
jest wymagana od "zwykłego" artysty. Dotyczy to na przykład patyn tworzą­
cych się na powierzchni kamienia czy metalu. "Patyna szlachetna" , "szkodliwa", "zabezpieczająca ", "naturalna" i "sztuczna", "chemiczna", "fałszywa" itd.
to okreslenia pojawiające się często bez właściwego kontekstu, których użycie
ma sugerować rozpoznany stan korodującej powierzchni zabytku. Z reguły
należy odnosić się do tego z dystansem. Każdy "spatynowany" obiekt jest
inny, z reguły przechowywany był w innym środowi sku i podlegał innym
wpływom. W dużym stopniu rozwój i charakter procesów korozyjnych, jest
wynikiem rodzaju czynników zanieczyszczających nasze otoczenie. A mogą to
być zanieczyszczenia cząstkami stałymi lub związkami chemicznymi: dwutlenkiem siarki , dwutlenkiem azotu, siarkowodorem czy tzw . karbonylkami
będącymi produktami w procesach schnięcia farb , rozkładu celulozy i tworzyw sztucznych.
Trudno sobie wyobrazić, że dopiero pod koniec XIX wieku rozpoczęły się
powszechne problemy z korozją wyrobów stalowych. Atmosfera pozbawiona
agresywnych zanieczyszczen zapewniała powstawanie zabezpieczającej
patyny tlenkowej na powierzchni stali. Obecnie zjawisko korozji powierzchniowej ma charakter szybkiej reakcji chemicznej , nie pozwalającej na trwałe
połączenie- się związków tlenkowych z podłożem.
Nieco inaczej przebiegają procesy korozyjne w przypadku powierzchni
stopów miedzi - brązów, spiżów , mosiądzów . Powstające w I fazie procesu
warstwy tlenkowe dobrze przylegają do podłoża i są osnową do tworzenia się
kolejnych warstw związków korozyjnych . Jesli związki te będą miały warun ki, aby własciwie związać się z warstwami tlenkowymi możemy mówić o tworzeniu się patyny.
Tak więc zasadnicze problemy korozyj n to Rroblemy z korozją żeliwa
i stali. Walka z korozją stali zyskała charakter globalny, bo zniszczenia powodowane rdzewieniem są niebanalne i ciągle powodują, że corocznie zamienia
się w rdzę jakis procent stali. Rozpowszechniają sie-tzw._inhibitory korozji
żelaza czy też stopów miedzi, srebra, cynku. W odniesieniu do stopów żelaza
używana jest od dawna znana tanina, a własciwie jej wodno - alkoholowy roztwór (10 % - owy) .

Opracowano też preparaty kompleksujące, rozpuszczalne w wodzie związki tlenkowe i inne związki nierozpuszczalne, których zaleganie na powierzchni stali czy
żeliwa daje dobrą powłokę ochronną. Należy jednak przestrzec przed odruchowym stosowaniem czegos, co w innym p rzypadku dało dobre efekty. Preparaty
chemiczne muszą być stosowane w sposób uzasadniony, ze zrozumieniem,
że każdy obiekt - a już na pewpo obiekt zabytkowy - jest inny i wymaga zastanowienia, jakie mogą być skutki przedsięwziętych działano Dobrze jest pamiętać , że
stosunkowo łatwo można potraktować przedmiot odczynnikami chemicznymi, ale
zawsze trudno te związki wyprowadzić na zewnątrz. Często takie sytuacje są powodem uszkodzen lub nawet zniszczen obiektów.
Nie wolno przekazywać (nawet sprawdzonych) receptur na konserwację
przedmiotów. Program prac może być opracowany przez konserwatora danej s pecjalnosci dysponującego wiedzą i doswiadczeniem zawodowym.
Potrzebną , albo - lepiej powiedzieć - konieczną rzeczą jest dokumentacja konserwatorska . Latwosć wykonywania dokumentacji foto graficznej to zdecydowana zachęta do robienia zdjęć obiektom przed konserwacją, w trakcie prac oraz po kon serwacji. Miejmy swiadomosć, że dzięki fotograficznej bazie danych dokumentu jemy naszą cywilizację, a możliwość korzystania z dokumentacji fotograficznej
zawsze może się przydać .
Na koniec kwestie związane z przechowywaniem obiektów po przeprowadzeniu czynnosci konserwatorskich . To bardzo ważny moment, kiedy zabezpieczony
antykorozyjnie przedmiot prezentujący efekt procesu konserwatorskiego, poprzedzone~ sformułowaniem programu, zostanie pozostawiony samemu sobie .
Musimy przekazać włascicielowi czy użytkownikowi obiektu, jakie warunki powinien zaRewnić , jaka jest preferowana wilgotnosc i temperatura otoczenia, jak
często p6winno się przeprowadzać przeglądy stanu zachowania i kiedy powtórzyć
zabiegi zabezpieczające. Jesli obiekty są magazynowane możemy zapewnić im
własciwe warunki w stosowanych coraz częściej opakowaniach inhibitorowych
poważnie spowalniających destrukcje ma teriału; w naszym przypadku - metalu
czy stopu.
I na koniec pamietajmy, że nie ma przedmiotów, które zasługują na zniszczenie, bo są bezwartoSciowe. W każdym obiekcie zawarta jest cząstka historii , którą
możemy wydobyć i przekazać do naszych baz danych . J esli nie dzisiaj , to pewnie
w przyszłosci będzie p0.tszebna .

•

�Natalia

Pawłowska

ABC konserwacji
T .

I

v,

Jąteriałó~budowla~ycłl:
""".l.
• . ..._,,\1,
.~

~..,

~.,iJ.

J

Dzieła sztuki lub rzemiosła artystycznego ze względu na swój artystyczn.y
charakter, specjalistyczną technologię wykonania oraz z~i~my w ~ni~ ~.J!:::I.

.J

upływającego czasu wymagają wyjątkowego traktowani&lt;l( ZajmujeUSię ty'm w
grupa specjalistów przygotowana do pełnienia zawodu konserwatóra-'" dziełrl(o
sztuki. Konserwacja zabytków to dziedzina na pogranicfu nauki i sztukf..h ....~
o charakterze interdyscyplinarnym, jednakże obok glkbokiej ~ęd* i doświadczenia istnieje gru pa czynności związanych z ochroną zabytkó»:t"tbra, '
nie wymaga od właścicieli obiektów muzealnych "szczegółowego ro~z?ąnid
tematu. Warto zatem pamiętać o kilku podstawowych zasadach,
w sa;ej
prostocie mogą zaoszczędzić wielu kłopotów na przyszłość, a
zahamować lub ograniczyć proces niszczenia zabytku. Będąc
zabytkowego obiektu jesteśmy w tej uprzywilejowanej pozycji, że
bieżąco monitorować stan obiektu i w razie potrzeby szybko
Pewne procesy można również przewidzieć i wykonać działania '
Podstawową zasadą, którą kierują się znawcy i miłbśnicy
jest zaczerpnięte ze świata medycznego stwierdzenie primum non
przemyślane działanie może spowodować więcej szkód niż
Z drugiej strony brak reakcji może powodować
- stąd druga ważna zasada - "kto pyta nie błądzi".
wielokrotnie trafiam na osoby, które
i zawsze chętnie takowej udzielam .
opmle
osobę
lub grupę osób, ,(\:n:fP:~.,~;;~~::;;~~;1,~:
kosz\ na frapujący temat. N
się ffo wiązało z
townej ekspertyzy, być może ·zakończy się najednej konstruktywnej
telefonicznej.
;;
.,~ 6
,Pamiętając o ~olejnej ważnej zasadzie - "profilaktyka lepsza niż leczenie"
możemy zaosZczędzić sobie wielu kłopotów . Czasem warto przeliczyć czy np.
zaiy westowanie w lepsze materiały budowlane nie sprawi, że będziemy spać
spokojnie przez najbliższy rok.

.,

\

&lt;

j

,

-

'"

to materiałów stosowany w
była to cegła suszona na słońcu . W"p" ~"',
&lt;ate,wa (cegła wapienno-piaskowa) w
w cegłach napisy i stemple - znaki wytwórcy.
renesansie i trwa do naszych
, cementu lub innych surowców mii odporność na wpływy atmosfelub naparzania parą wodną.
to' występujące na jej powierzchni białe
tzw.

poprzez wytracanie się na po.
związk~v.tI chemicznych zawartych w . strukturze albo w zaprawie spoinowej ~ Ciemne nawar~twienia powstają w wyniku
odkładania się na powierzl hni cegieł nalotów atmosferycznych z czego szczególnie niebezpieczne dla materiałów bddowlanych ze względu na swój kwaśny odczyn są spaliny, sadze i kurz. Powierzchniowo zanieczyszczona cegła powinna być poddana myciu lub w przypadku trudno usuwalnych nawarstwień piaskowaniu. W przypadku cegły zabytkowej zabiegi tego typu
są wykonywane przez profesjonalne firmy, a odpowiednio dobrana metoda czyszczenia
powinna być zaproponowana przez konserwatora zabytków. -,

,

~~:;:i~:~~:~~;;;~:~oraz dezintegracja strukturalna.

�W niektórych, mało skomplikowanych przypadkach możemy wykonać
takowe mycie samodzielnie jednak zawsze po konsultacji ze specjalistą, który
określi ryzyko uszkodzenia cegły i niepożądanych efektów czyszczenia. Mycie
ceglanych elewacji wykonujemy najczęściej za pomocą myjek niskociśnienio­
wych i preparatów chemicznych przeznaczonych do tego celu . Bez względu
na to, czy mycie przeprowadza profesjonalna firma, czy robimy to samodzielnie należy je przeprowadzać w miesiącach suchych i ciepłych. Wprowadzona
w strukturę cegły woda musi mieć możliwość swobodnego odparowania. Zbyt
długie zawilgocenie cegły powoduje uruchomienie soli rozpuszczalnych
w wodzie, ich krystalizację, a co za tym idzie dezintegrację strukturalną materiału. Pojawiające się częstokroć na powierzchniach ceglanych zielone lub
brunatne naloty są efektem rozwoju mikroflory czyli grzybów, bakterii
i glonów . Zazwyczaj porażają one miejsca zawilgocone i zaciemnione, gdzie
ruchy powietrza są ograniczone. W przypadku zauważenia tego typu wyplamień możemy zareagować samodzielnie i wykonać odgrzybianie (nieco
myląca nazwa zabiegu odnosi się także do usuwania glonów i bakterii).
W tym celu należy zakupić w sklepach z ogólnodostępną chemią budowlaną
preparat przeciw grzybom i wykonać oprysk zakażonego miejsca. Należy również pamiętać, żeby nie usuwać, nie zeskrobywać nalotów. Preparat po kilku
dniach można spłukać wodą. Ważnym jest, aby takowy zabieg powtórzyć po
upływie dwóch tygodni, gdyż tyle trwa inkubacja form przetrwalnikowych
grzybów i glonów. To czego nie udało się wytruć za pierwszym razem zostanie
unicestwione przy drugim zabiegu.
Z destrukcją murów ceglanych nieodzownie łączy się pojęcie destrukcji
spoiny. Sama spoina w murach historycznych przeważn ie jest słabsza od
cegły i należy O tym pamiętać podejmując próbę jej wymiany. W przypadku
takiej konieczności należy się skonsultować z konserwatorem zabytków, gdyż
sama s p oina, choć niepozorna, może mieć znaczną, historyczną wartość. Niejednokrotnie zawierała ona wypełniacz w postaci drobnych kamyczków czy
też gruzełki wapienne, co wpływało na jej walory estetyczne . Doświadczony
konserwator doradzi jaką spoinę wybrać i określi sposób wykonania samego
zabiegu . Firmy oferujące chemię budowlaną do renowacji obiektów zabytkowych posiadają w swojej ofercie zaprawy przeznaczone do fugowania, dodatkowo w szerokiej p alecie barwnej. Sam zabieg spoinowania mogą przeprowadzić zwykłe ekipy budowlane, jednak decyzja o doborze materiału i sposobie
obróbki fugi powinna być oddana w ręce specjalisty .

Najstarszym materiałem budowlanym wykorzystywanym w budownictwie zabytkowym jest kamień. Kamieri., to nic innego jak rozdrobniona skała . Skały
możemy podzielić na trzy podstawowe grupy : skały magmowe powstałe w wyniku
zakrzepnięcia albo krystalizacji magmy w głębi skoru py ziemskiej (skały głębino­
we) lub na powierzchni ziemi (skały wylewn e); skały osadowe powstałe w skutek
osadzania się okruchów mineralnych, organicznych (wapiennych lub krzemionkowych skorupek organizmów zwierzęcych i roślinnych) lub chemicznych (wytrą­
conych z roztworu wodnego) w wodzie albo na powierzchni ziemi oraz skały metamorficzne (przeobrażone) powstałe w wyniku przekształcenia (zmiany pierwotnej
budowy i składu mineralnego) skał magmowych lub osadowych wskutek zmiany
warunków fizykochemicznych (temperatura, ciśnienie ). Kamień najczęściej spotykany jest w obiektach zabytkowych jako budulec fundamentów, murów ogrodzeniowych i ścian. Kamień był także wykorzystywany do wyrobu narzędzi gospodarskich jak np. żarna. Do tych celów n ajczęściej wykorzy'stywany jest kamień
polny . J est to materiał o znacznej Odl?OITlOŚci mechanicznej i nienasiąkliwy dzięki
czemu nie wymaga zewnętrznego zabezpieczania.
Kamień, jako materiał odporny mechanicznie rzadko ulega zmianom stru~ tu­
ralnym, naj częściej jego niszczenie wiążej się porażeniem przez mikroorganizmy.
W takim przypadku należy wykoQać zabieg dezynfekcji przy użyciu biocydów
analogicznie jak w przypadku powierzchni ceglanych. Można wykonać go samodzieln ie.
Mówiąc o materiałach budowlan ych nie sposób pominąć zagadnienia tynków,
czy też jak mówią fachowcy - wypraw tynkarskich . W historycznym budownictwie
najczęściej spotykamy tynki gliniane i wapienne. Ich popularność wiązała się
głównie z łatwą dostępnością zarówno gliny jak i wapna, jednak miały one ponadto szereg cech wpływających na ich częstość stosowania . Tynki gliniane są paroprzepuszczalne, odporne na grzyby i pleśnie, znakomicie akumulują ciepło,
dobrze tłumią dżwięki, mają zdolność pochłaniania nieprzyjemnych zap achów
i można je na mokro usunąć ze ściany a po ponownym rozrobieniu ułożyć
w innym miejscu. Wadą tynków glinianych może być ich znaczny ciężar (1m2
tynku o grubości 1 cm waży ponad 17 kg), z tego też względu podłoże do układa­
nia tego rodzaj u zaprawy tynkarskiej musi być mocne i stabilne . Tynki wapienne
natomiast regulują wilgotność dzięki wysokiej porowatości i bardzo dobrze przepuszczają parę wodną. Jest to ważne gdyż pozwala na naturalną regulację wilgotności powietrza w pomieszczeniach. Dodatkowo tynki wapienne są odporne na
atak mikrobiologiczny poprzez wysoką zasadowość, nie powstają na nich rysy
skurczowe, bardzo dobrze się je urabia i łatwo nadać im żądaną fakturę. _

�Ich wygląd zależy od wielkosci i kształtu kruszywa użytego do mieszanki.
Mieszanka gruboziarnista tworzy fakturę chropowatą, o wyrażnym, widocznym z daleka wzorze; drobnoziarnista - gładką z mało wyrażnym wzorem.
Tynk wapienny swietnie nadaje się do renowacji.
W trakcie eksploatacji budynków, mury poddawane są niekorzystnym oddziaływaniom tj. zmianom temperatury i wilgotnosci otoczenia, ruchom
gruntów. Wpływa to na zmiany liniowe murów, które powodują pojawienie się
naprężeń. Nawet w ekstremalnych warunkach eksploatacji zaprawa nie może
pękać ani tracić kontaktu z cegłą, kamieniem lub drewnem. Jest to konieczne dla zapewnienia szczelnOsci elewacji (ochrona przed deszczem, sniegiem),
a tym samym dla ochrony przed powstawaniem wykwitów solnych .
Do naj częstszych zniszczeń wypraw tynkarskich należą: zawilgocenie
tynków w strefie cokołowej lub w miejscach narażonych na bezposrednie
działanie wilgoci, obecnosć aktywnych soli widoczna w'postaci wykwitów
i puszystych nalotów, rozwarstwienie tynków, dezintegracja strukturalna,
brak wytrzymałosci mechanicznej , porażenie mikrobiologiczne, spękania,
rysy, ubytki, odpryski.
Wykonując wszelkie naprawy historycznych tynków należy kierować się
kilkoma podstawowymi zasadami . Podstawowa to "słabe na mocne". W praktyce oznacza to, że każde uzupełnienie historycznego tynku należy wykonać
zaprawą o takiej samej lub niższej wytrzymałosci mechanicznej. Obecnosć
mocnego materiału np . powszechnie stosowanego do napraw cementu, spowoduje zniszczenie oryginalnych powłok. Nie bez powodu wspominam tu
o cemencie podkreslając jego niekorzystne własciwosci. Uogólniając, jest
to materiał nie nadający się do renowacji obiektów zabytkowych, jako zbyt
mocny, zbyt nasiąkliwy i będący nosnikiem niekorzystnych soli . Podobnie ma
się sprawa ze współczesnymi tynkami gipsowymi zwanymi popularnie gła­
dziami. Są one silnie higroskopijne, są także nosnikiem aktywnych soli,
a ponadto są nieodporne na wodę . Zdecydowanie nie są polecane do renowacji zabytków. Pamiętając zatem o zasadzie "dobre bo historyczne" do napraw
oryginalnych tynków swietnie sprawdzają się zaprawy wapienne, gliniane
i trasowe. Kolejną wartą zastanowienia sprawą jest wybór producenta materiałów budowlanych. Mimo iż wszyscy producenci polecają swoje towary, jako
najlepsze, nie są one równe potl względem jakosciowym. Nie zawsze tez drogi
oznacza dobry . W przypadku zapraw tynkarskich warto uzbroić się w wiedzę
zawartą w karcie technicznej produktu.

Karta taka zawiera opis przygotowania samych mieszanek i wykonania prac,
jednak dla człowieka nie związanego z branżą budowlaną może być jednak niezrozumiała. Z wyżej wymienionych powodów większe prace tynkarskie powinny
być prowadzone przez wykwalifikowane ekipy budowlane pod nadzorem konserwatora,
a niejednokrotnie w oparciu o Program Prac Konserwatorskich napisan y specjalnie dla konkretnego obiektu .
W przypadku wypraw tynkarskich na własną rękę możemy wykonać drobne
naprawy sezonowe (stosując powyższe zasady) oraz wykonać dezynfekcję w miejscach porażenia mikrobiologicznego przez zastosowanie srodków biobójczych.
Dezynfekcję przeprowadzamy analogiczn ie jak w przypadku porażonych cegieł .
Podsumowując. Jest wiele zabiegów, które właściciele obiektów mogą wykonać
samodzielnie. Są to szczególn\e czynnosci związane z zabiegami wytruwania mikroorganizmów oraz niewielkimi sezonowymi naprawami. Jednakże w pTZY.padI$:u
wątpliwosci co do słusznOsci naszych założeń zawsze dobrze pamiętać O zasadzie
"kto pyta nie błądzi".

,

•

�Joanna Sielska
=

ABC konserwacji tkanin

...J

Na najwyższych strychach, na dnie naj głębszych szaf, na pchlich targach,
,...-nawet w muzeach i domach znajdują się niedoceniane' tkaniny, a czasem
nawet zapomniane. Są bez wątpienia najdelikatniejszą i najmniej trwał ą
gru pa, zabytków pośród wszystkich rodzajów dzieł sztuki. Przeważająca ich
w~l&lt;s?pś~t&lt;fl&gt;r~mioty użytkowe, które ze
funkcje
~ większym stopniu narażone były na
. Dlatego
też tkanin historycznych zachowało się stosunkowo mało.
Wartość wyrobów tekstylnych na przestrz6ni wieków diametralnie się zmieniła. Niegdyś tkaniny tudzież koronki były bardzo kosztowne. Między innymi
dlatego starano się jak najdłużej wykorzystywać na przykł ad każda z tkanin
pop~ez przeszywanie, nicowanie i zmienianie ich przeznaczenia. Często przerabianie np. strojów związane był o ze zmianą panującej mody, bądź też wzglę­
dami ekonomicznymi. Z tego względu stanowią one materialne źródło infdrmacji O historii życia, a także um iejętnościach człowieka. Dlatego warto otoczyć je szczególną opieką, gdyż w dobie prawie całkowitego uprzemysłowienia
wyrobów włókienniczych, wszystkie ręcznie farbowane, tkane, haftowane
oraz montowane obiekty_ stają, się niezwykle wartościowe i niepowtarzalne.

Bardzo często pozornie nic nie znaczą'Cyfragment tkaniny okazuje się bardzo
cennym zabytkiem z zakresu historii sztuki. Nierzadko na podstawie tekstylnego obicia np. mebli datujemy całyobiekt czy też na podstawie haftów na
stroju odnajdujemy wpł~....mnych kultur.
Dlatego bardzo istot~ts(konsultacja z historykiem sztuki oraz konserwatorem dzieł sztu~p -f""e d najgorszą z decyzji jaką jest wyrzucenie tkaniny.
Bogactwo tl}anin uwidacznia
i techn6Idgii.

się

w

różnorodności

y

~

I

obiektów oraz ich techniki

Przykładowy podział

zabytków tekstylnych:

,

• Stroje (dworskie, ludowe, historyczne, kostiumy teatralne, szaty liturgiczne)
• Dekoracje wnętrz (dywany, makaty, kilimy, serwety, firany, zasłony, obicia mebli,
obicia ścienne)
• Akcesoria tekstylne (torebki, parasolki, chusteczki, buty, nakrycia głowy)
... • Tkaniny liturgiczne i kościel n e (koszulki na obrazy, umbraculla, antependia, puryfikaterze, palki, bursy)
; Inne sztandary, chorągwie, proporce, baldachimy, czapraki, namioty, wstążki np. do
or ~

-tl.../
oZ-

Wszys ·e obiekty tekstylne

naturalnemu procesowi starzenia.
procę.§.-(en prz.,rspięszają różnego rodzaju qyrmiki zewnętrze:
1. B~d, kurz oraz inne'" zanieczyszczenia
2. Światło;promieniowanie UV
3. N'admiema bądź za mała wilgotność
4. Za
, wysoka lub za niska temperatura.
5. cZ.akażerue mikrobiologiczne
6 . Żer:owanie owadów
7. Uszkodzenia mechaniczne
8. Nieprawidłowa reperacja
ulegają

-.J
CJ

Jednakże

/

przede wszystkim o jak najkorzystniejsze warunki przechowywania oraz eksponowania obiektów możemy zahamować postępującą degradację, przedłużając tym
samym żywotność poszczególnych przedmiotów i dając możliwość następnym pokoleniom podziwiania często niepowtarzalnych zabytków. W łaściwe warunki do przechowywania obiektów tekstylnych charakteryzują się odpowiednią wilgotnością i temperaturą,
oświetleniem, ochroną przed mikroorganizmami, grzybami, owadami oraz zabrudzeniaDbając

mI. _

�W i lgotność

i temperatura

Optymalne warunki przechowywania tkanin to: temperatura : 18-20°C i wilgotność względna: 40-50%
Nadmierna wilgoć s przyja rozwojowi drobnoustrojów oraz owadów żerującym
na powierzchni tkanin. Zalanie obiektu może spowodować zacieki , zafarbowania oraz deformacje. Zbyt mala wi lgotność powoduje osł abie nie włókna ,
w wyniku którego staje się ono kruche i ł amliwe.
Oświetlenie

Oświetlenie

podczas ekspozycji obiektów powinno być ograniczone (do ok.
50 lux) . Nie wolno przedmiotów tekstylnych wystawiać na bezpośrednie dział anie promieni słonecznyc h. Podczas magazynowania należy zupe ł nie ograniczyć dos tęp światła poprzez okrywan ie obiektów i p rzetrzymywan ie ich w specjalnie p rzygotowanych pojem nikach . Świa tło powod uje spłowi enie kolorów
(fot. 1), oraz d estrukcyj nie wpływa na wł ókno sprawi ając, że staje się ono
kruche
i

ł aml iwe.

Ochrona przed mikroorgan izmami i grzybami
Aby ograniczyć rozwój drobnoustrojów na powierzchni zabytku n a le~
przede wszystkim zachowywać zalecane, stałe warunki temperaturowo-wIlgotnościowe. Ślady po rozwoju pleśni i grzybów (for. 2) na powierzchni tkaniny są nieodwracałne . Najczęściej p rzybierają postać brunatnych prze bar wlen .
Ochrona przed owadami
Tkaniny z ekspozycji oraz z magazynów należy poddawać dokładnym, cyklicznym kontrolom , kilkakrotnym w ciągu roku. Wskazane jest wietrzenie
obiektów tekstylnych. Futra powinno się cyklicznie wietrzyć i wystawiać n a
działanie promieni słonecznych, gdyż zabijają one jajeczka i larwy moli .
W celu zapewnienia czystośc i w magazyn ach warto założyć s iateczki
w oknac h oraz zaizol ować szczeliny pod drzwia m i, tak aby owady nie przedostawa ły si ę do środka.

Owady że rujące w tkan inie powodują liczne uszkodzenia mechaniczne
oraz ubytki (fot. 3 ). Zag rożenie wynikające z zasiedlenia się owadów w kolekcjach tekstylnych jest bardzo duże . Samica najbardziej znanego owada żerują­
cego na tkaninach , Mola W!osienniczka (Tineola bisselliella), nazywanego powszechnie odzi eżowym , sk ład a od kilkudziesi ęciu do kilkuset jaj, przy czym
rozwój trwa ok. 70 dni, czyli w ciągu roku może dojść do 4 rójek, a potomstwo
jednej sam icy może zniszczyć rocznie nawet 50 kg wełny.
Zabrudzenia, zakurzenia i zaplamienia
Bardzo istotne jes t zachowa nie czystości w pomieszczeniach, w jakic h prze chowywane są zabytki. Obiekty te kstylne ze względu na dużą ł atwość przyswajania kurzu należy izol owa ć od zanieczyszczen oraz różnego rodzaju py ł.ów.
Wskazane jest eks ponowanie przedmiotów w szklanych gablotach , natomiast
magazynować w zamkn i ęty c h opakowaniach wykonanych z mate riałów oddychających . Zakurzen ie oraz zabrudzenie przyspiesza degrad ację włókna, tworzy
idealne ś rod owisko do rozwoju mikroorganizmów oraz s iedlisko owadów, obn iązając ponad to wartość e stetycz n ą obiektu (fotA) .
Eksponowanie / Przechowywanie / Magazyn owanie
Pomieszczenia, w któryc h przechowywane są obiekty zabytkowe powinny spe ł ­
niać wszystkie wymienione powyżej warunki . Każdy obiekt przed włożeniem do
magazynu należy d okł ad nie osuszyć oraz obejrzeć w celu skontrolowania czystości. Nie można wprowadza ć do pomieszczenia, w którym przechowywane są
inne obiekty zabytkowe, przedmiotów zaatakowanych mikrobiologiczn ie oraz
posiadającyc h ś l ady a ktywnego żerowania owadów. Obiekty, na powierzchni
którycł;t widoczne są ślady p l eśni lub też inne zabarwienia świ adczące o zakaże­
niu drobnoustrojami powin ny być poddawane dezynfekcji w komorze próżnio­
wo -gazowej. W przypadku jakichkolwiek wąt pliwości naj lepiej skontaktować
się z konserwatorem zabytków. -

�Sposób przechowywania obiektów

Niektóre

przędze są

zafarbować .

tkaniny typu: makaty, zasłony, dywany, kobierce, pasy kontuszowe
itp . najlepiej przechowywać nawinięte na rurach - gilzach papierowych.
Obiekty należy nawijać awersem do góry, istotne jest to przede wszystkim
w przypadku dywanów. Z zewnątrz wskazane jest okrycie obiektu materiałem
bezkwasowym - tkaniną bawełnianą bądź też innych materiałem oddychają­
cym i zabezpieczającym przed ewentualnym zakurzeniem.
Drobne przedmioty warto przechowywać w oddzielnych kopertach, opakowaniach wykonanych z tektury bezkwasowej lub pianek poliuretanowych .
S troje najlepiej przechowywać na płasko w oddzielnych szufladach pod
przykryciem lub też na odpowiadających wymiarami manekinach.
Można również przechowywać na wieszakach, warto jednak pamiętać,
iż kształt wieszaka powinien być dopasowany do wykroju stroju. Ponadto
należy używać możliwie szerokich wieszaków, najlepiej wykorlczonych mięk­
kim owinięciem . Stroje na wieszakach powinny być dodatkowo zapakowane
w pokrowce oddychające. W szafie, wszystkie ubiory powinny wisieć w kilku centymetrowej odległosci od siebie.
Bez względu na sposób przechowywania obiektów bardzo ważna jest regularna, cykliczna kontrola oraz wietrzenie obiektów!

nietrwale wybarwione i w srodowisku wilgotnym
powodując barwne, trudno odwracalne plamy (fot. 5).

Duże

Nie wolno oddawać do pralni chemicznych t kanin:
• Ze złym stanem zachowania
• Obiektów klejonych
• O skomplikowanej technice i technologii wykonania
• Zawierających elementy wrażliwe na cztero-chloro-etylen

Fotografie:

fot . 1

fot .2

fot. 3

Konserwacja oraz reperacja
Najistotniejszym działaniem zabezpieczającym jest zagwarantowanie obiektom tekstylnym odpowiednich warunków ekspozycyjnych oraz magazynowania. Wszelkie prace konserwatorskie powinny być przeprowadzane przez dyplomowanego konserwatora dzieł sztuki. Ze względu na ogromne ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia obiektów tekstylnych odradzane jest przeprowadzanie samodzielnych reperacji.
Ryzyko wynikające z czyszczenia na mokro :
• Zafarbowanie.
• Skurcz tkaniny
• Korozja elementów metalowych (galonów, pajetek, itp .)
• Rozpuszczanie i sklejanie koralików żelowych
• Deformacja elementÓw papierowych (stanowiących bardzo często
podkłady haftów wypukłych oraz konstrukcje wielu zabytków)

fot. 4

fot. 5

potrafią

�Zuzanna

Soińska-Szozda

ABC konserwacji malarstwa sztalugowego na
Każdy,

kto posiada obrazy winien wiedzień jak o nie d bać, by jak n ajdłu Ż€j
zachowac je w dobrym s tanie. Skomplikowane procesy konserwatorskie
należy powierzyć specjalistom, ale sposób w jaki obchodzimy się z malarstwem sztalugowym , to jak je przechowujemy, odkurzamy, czy magazynujemy, może przybliżyć lub oddalić koni ecz ność ingerencj i. Przede wszystkim
powinni śmy wiedzieć kiedy możemy i powinniśmy samemu podejmować
kroki w celu ochrony naszego dzi eła , a kiedy zwrócić się do kon serwatora.
Uszkodzenia mecha niczn e, a tak mikrobiologiczny, odbarwienia, czy ubytki
to zniszczenia, z którymi nie znając odpowiednich procedur nie poradzimy
sobie sami a wszystkim na m zależy, by nasze zbiory jak n ajdłuŻ€j c ieszyły s ię
dobrym stanem zachowania.
Obraz to nie tylko farba , ale szereg różnych warstw, które są integralnymi
eleme ntami dzieła i w różnym s topniu podlegają uszkodzeniom i procesom
starzenia. Rodzajów samych podobrazi jest wiele. Artyści wykorzystują takie
materiały jak d rewno, tynk, metal, czy płótno.
Tkanina jest dziś najpopularniejszym no ś nikie m malarstwa. W zależności
od składu włókien wyróżniamy mate riały pochodzenia zwierzęcego, roślinne ­
go lub syntetyczne. W tradycyjnym malarstwie, od wieków najlepiej s prawdza
się len , choć, z uwagi na niższą ce nę, coraz większą popularnością c i eszą się
podobrazia bawe łniane . Niestety po kilku latach obrazy namalowane n a
takim no śn iku tracą sprężystość i są bardziej podatne na rozdarcia. Rzadziej,
aczkolwiek zdarza się, że do malars twa wykorzystuje się płótna z innych włó­
kie n niż le n , czy bawełna - takich jak jedwab, juta czy sizal. Doświadczenia
ostatnich lat potwie rdzają, że słaba jakość podobrazia stwarza poważne problemy konserwatorskie. I stnieją również inne kategorie podziału płócien - ze
względu na rodzaje s plotów, czyli s posób ułożenia wątku i osnowy (rys. l),
przy opisie tkaniny zwracamy także uwagę na gęstość i gruboŚĆ ma terii.
Płótno może być tkane ręcznie, a od początku XIX wieku zaczęto wytwarzać
je maszynowo na skalę przemysłową.

płótnie

Kolekcjonerzy malarstwa sztalugowego mogą pochwalić się nieraz naprawdę wiekowymi eksponatami. Pierwsze obrazy na płóciennym blejtramie zaczęły pojawiać się już
w XV wieku. Rozkwit popularności tkaniny, jako podobrazia nastąpił w Wenecji . Wcześniej drewno było najczęściej wybieranym nośnikiem ruchomych dzieł sztuki. Material
ten był jednak drogi, ciężki i podlegal dość szybkiemu niszczeniu. Płótno okazalo się
tańsze, lżejsze i nie wymagało tak pracochłonnej obróbki. Nie bez znaczenia jest także
fakt, że zszywając bryty płótna łatwiejsze stało się malowanie na wielkich formatach.
Z konserwatorskiego punktu widzenia bardzo duże obrazy wymagają szczególnego podejścia . Obraz wielkoformatowy ma większą masę przy stosunkowo słabej konstrukcji,
w związku z czym jest bardziej podatny na uszkodzenia oraz szczególnie narażony na zewnętrzne bodźce, takie jak zmiany wil gotności i temperatury otoczenia, czy silne światlo
sloneczne. Praca nad większym dziełem wymaga dużej wprawy i dobrze przemyślanej logistyki, w zwiazku z tym wszelkie zabiegi konserwatorskie powinny być powierzone profesjonalistom.
Konstrukcja obrazu
Podobrazie zamocowane jest na krośnie (rys. 2), z reguły drewnianym i najlepiej ruchomym, czyli dającym możliwość zmiany wymiarów obrazów poprzez, na przykład rozklinowanie. Zabieg ten poprawia naciąg płótna nabitego na krosno. Prawidłowe napięcie
tkaniny osi ągamy gdy na powierzchni obrazu nie występują pofalowania. Trzeba jednak
uważać, by płótno nie było za silnie napięte - istnieje wtedy możliwość jego rozerwania.
Tkanina i krosno to nie jedyne elementy podobrazia. Plótno trzeba przekleić,
co zwięk sza odporność materialu na zmiany wilgotności i temperatury. Dopiero na tak
przygotowaną tkaninę nałożyć można warstwę gruntu . Kolejno mogą pojawić się takie
warstwy jak: rysunek wstępny, imprimitura, podmalówki, ale często artysta nakłada
warstwę malarską bezpośrednio na zaprawę. -+

�Mnogość

rodzajów farb, a w nich rodzajów spoiw i pigmentów ma wpływ
na zastosowanie określonych metod konserwatorskich . Farby można robić
samemu, ucierając pigment ze spoiwem tłustym lub chudym . Do najbardziej
popularnych należą olejne, olejno - żywiczne, temperowe, akwarelowe czy
akrylowe . Zarówno odpowiednią mieszaninę pigmentów, jak i rodzaj spoiwa
należy właściwie rozpoznać, w celu prawidłowego konserwowania warstwy
malarskiej. Farby starzeją się pod wpływem upływu czasu, działania światła,
oraz innych czynników zewnętrznych, co może zmienić ich barwę i konsystencję , ale (niestety) wiele uszkod zen jest wynikiem błędnego działania czło­
wieka. Bardzo częstym zniszczeniem są przetarcia warstwy malarskiej powstałe w t rakcie niewłaściwego oczyszczania. Częste są także przemalowania,
nierzadko nieodwracalne. Stąd wszelkie zabiegi odświeżan ia malunku , uzupełniania ubyt ków, czy retuszowanie zdecydowanie należy pozostawic specjalistom.
Farby w zależności od składu mają różne właściwości i o ile o znanych od
wieków technikach napisano już wiele ksiąg, o współczesnych spoiwach
wciąż wiemy niewiele . Do dzieł, które wymagają szczególnej uwagi należą
obrazy namalowane farbami akrylowymi. Dzieła takie potrzebujące interwencji powinny trafic do pracowni konserwatorskiej . Jeśli posiadamy w kolekcji
obrazy namalowane farbami akrylowami musimy bardzo uważać, by nie były
one narażone na wyższe oraz ujemne temperatury. Unikać należy ekspozycji
malowideł na wszelkie żródła ciepła i mrozu .
Warstwa malarska z reguły chroniona jest werniksem, czyli warstwą
żywicy nat uralnej lu b syntetycznej rozpuszczonej w rozpuszczalniku. Odpowiedni werniks nie wchodzi w skład malatury. Tworzy cienki, przezroczysty
film, który chroni malowidło przed zabrudzeniami zewnętrznymi . Z biegiem
czasu każdy werniks ciemnieje, niektóre stają się niep rzezroczyste, ślepnq,
czy sieciujq. Dlatego w procesie konserwacji często pojawia się potrzeba usunięcia warstwy werniksu i zastąpien ia jej nową. Wielkich problemów może
nastręczyć żywica, która rozpuszcza się razem z warstwą malarską. W niektórych przypadkach (szczególnie przy użyciu współczesnych preparatów),
po latach staje się nierozpuszczalna. Błędne działania mogą znacznie utrudnić część zabiegów konserwatorskich, w efekcie uniemożliwiając zachowanie
dzieła w dobrym stanie, dlatego bardzo ważne jest, by zabiegi usunięcia lub
nałożenia werniksu powierzyć specjalistom .

Płótno

wykazuje małą odporność na uszkodzenia mechaniczne, czy atak mikrobiologiczny, a włókna tkaniny z czasem tracą swoją sprężystość, przez co materiał nie dostosowuje swych wymiarów do zmieniajacych się warunków . Więk­
szość obrazów starszych niż 100, czy 200 lat bezwzględnie wymaga ekspozycji
w muzealnych warunkach, gdzie temperatura i wilgotoność utrzymywane są na
tym samym , stałym poziomie. Ta hermetyczna atmosfera jest niezbędna, by przedłużyć życie obrazów, bowiem każda ich warstwa reaguje na zmiany otoczenia.
Płótno pracując zmienia objętoSć swych włókien elementarnych w nitkach,
a w rezult acie zmienia wymiary liniowe tkaniny - pod wpływem wilgoci materiał
kurczy się . Jednym z zadań przeklejenia jest wlaśnie osłabienie tego skurczu . Zaprawa z kolei, pod wpływem wilgoci zwykle pęcznieje, a ponieważ podłoże zmnieszyło swe wymiary, wybrzusza się i pęka . Na malowidle pojawiają się wówczas
krakelury tworzące sieć szczelin nie do naprawienia. Kiedy znika wilgoć - wszystko wraca do normy, ale warstwa malarska i zaprawy pozostają już popękane
(rys . 3) . Bość takich cykli, podczas których płótno się kurczy, a potem powiększa
do oryginalnych wymiarów jest ograniczona. Po pewnym czasie obraz już na stałe
pozostanie pofalowany i j edynym ratunkiem pozostają zabiegi konserwatorskie .
Co
Najważniejsza

można zrobić

samemu

jest konserwacja prewencyjna, w myśl zasady primum non
nocere - czyli , po pierwsze nie szkodzić . Co zatem można zrobić by zachować
obraz w jak najlepszym stanie?
Bardzo ważne są warunki, w jakich eksponowany jest obraz . Należy pilnować
stałej temperatury 18-19 &lt;&gt;C i wilgotności około 50-55 % RH. Malowidło nie powinno wisieć w pobliżu kominków, czy ścian narażonych na nasłonecznienie. Dla
przykładu, obraz akrylowy zaczyn a topić się już przy 60°C . Słonce bezpośrednio
padające na obraz to także źródło promieniowania UV szkodliwego dla dzieła
sztuki . Powietrze w pomieszczeniu powinno byc czyste, wolne od kurzu , dymu,
(również tytoniowego) . Nie należy też palić świec w bliskim sąsiedztwie dzieła .
Uważać trzeba na insekty takie jak muchy, czy pająki, których odchody nie tylko
brudzą ale wręcz wżerają się w warstwę malarską. Na ile to możliwe należy
unikać transportu . W razie potrzeby można korzystać z profesjonalnych firm
przewozowych, albo porady konserwatora, odnośnie warunków jakie należy zapewnić transportowanemu dziełu . _

�Sytuacje kiedy pomoc konserwatora jest niezbędna dotyczą wszelkich
rozdarć, pęknięć, ubytków w podobraziu, odspojeń warstw zaprawy i malarskiej od płótna , ataków mikrobiologicznych, czy owadów. Pamiętać należy, że
każdy dzień zwłoki oddala możliwosć pełnej restauracji, stąd też niezwykle
istotn e jest, by obraz trafił jak najszybciej do profesjonalnej pracowni.
Są pewne zabiegi, które możemy wykonać samodzielnie pod warunkiem,
że obraz jest w dobrym stanie i ma zapewnione stałe warunki przechowywania, w szczególnosci odpowiednią temperaturę i wilgotnosć, oraz zachowane
są wszystkie srodki ostrożnosci. Na co dzien możemy delikatnie odkurzać
warstwę malarską bardzo miękkim pędzlem (rys. 4). Z pewnoscią powstrzyma to proces osadzania się kurzu i odswieży malowidło . Bardzo delikatnie
możemy równ ież odkurzać odwrocie obrazu oraz przestrzeń za krosnem (rys .
5) . Do tego celu należy użyć na przykład pióra ptasiego oraz bardzo sła bego
odkurzacza. Od kurzacz powinien być ustawiony dos ć d aleko od obrazu,
a siła ssania musi być jak najmniej sza tak, by nie uszkodzić dzieła. Piórko
wsuwamy delikatnie w szczelinę pomiędzy krosnem, a obrazem i niczym miotełką wymiatamy kurz i zabrudzenia, równoczesnie wciągająć je odkurzaczem . Obraz należy nieznaczn ie odchylić, by b rud nie trafił za dolną częsć
krosna . Czynnosć tę należy wykonywać ze szczególną ostroznoscią. Jesli czujemy się na siłach zrobić dla naszego dzieła cos więcej, powinnismy przyjrzeć
się stopniowi naprężenia płótna. Jesli napreżenie jest bardzo słabe możemy
delkatnie spróbowac rozklinować obraz (rys . 6). Pod warunkiem oczywiscie,
że krosno jest ruchome. Poszczególne kliny należy wbijać w specjalnie do tego
celu przygotowane otwory w krosnach, co powinno po prawić naprężenie
płótna. Należy robić to delikatnie i tylko na tyle n a ile pozwoli obraz, uważa­
jąc, by nie spowodować rozdarć . Pomiętajmy, że zbyt duże naprężenie jest
równie grożnejak zbyt małe . Pamiętajmy, że uszkodzić jest zawsze łatwiej niż
naprawić - jesli w ogóle jest to możliwe .
J esli stan obrazu budzi nasze wątpliwosci zawsze warto zgłosić się do
konserwatora. Należy pamiętać, że nie każdy konserwator jest urzęd nikiem,
poszukującym niescisłosc i i nakładającym obost rzenia. Prywatni konserwatorzy służą poradą i są otwarci na nietypowe sytuacje związane
ze stanem obiektów . Wybrali swoją pracę, by niesć pomoc dziedzictwu kulturowemu i to jest ich głównym celem . Zad bajmy więc o nasze obrazy, tak
by mogły c i eszyć jak najdłużej oczy, nie tylko nasze ale i następnych pokoleń .

Bibliografia:
Rouba B.J.
1985 Pł ótno jako podobrazie malarskie, "Och rona zabytków"nr.3-4, s . 222-244
Carr, Dawson W. a nd Leonard M.
1992 Looking at Paintings : a Guide to Technical Terms, Malibu, CA
Keck Caroline K.
1954 How to Take Care of Your Pictures, The Museum of Mod ern Art
and The Brooklyn Museum

-

Rysunki :

II

II

Wemiks

Wątek

Warstwa malarska

)

Zaprawa

Osnowa
Przeklejenie

)
Płótno

"

II~)

Krosno

rys . 2

ryS . 1

,
,
rys. 3

rys. 4

rys. 5

rys. 6

�Spis
Wprowadzenie

str. 4

treści

Marek Purwin, Alicja Dybkowska
Kolekcja sztuki afrykańskiej w Wiązownej
str. 25

Skanseny i muzea prywatne w krajobrazie polskich placówek kultury
Etnograf dla kolekcjonera
Włodzimierz Mędrzecki

Prywatny skansen - instytucja kultury wsi polskiej

Ewa

str. 8

Nizińska,

Działalność

Agata Rybus
Koła Naukowego Antropologii Rzeczy i Muzealnictwa

str. 29
Zdzisław

Bziukiewicz
Muzeum Kurpiowskie w Wachu

str. 12

Anna Czyżewska
Kolekcje w sieci
str. 35

Krzysztof Jędrzejek
Skansen na Jędrzejkówce w Laskowej

str. 15

Jolanta Boguszewska
Powiatowe Centrum Dziedzictwa i

Twórczości

w Wolominie
str. 38

Wojciech Brzozowski
Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich w Sromowie

Konserwatorskie ABC

str. 18
Katarzyna Braun
ABC konserwacji drewna zabytkowego

Sylwester Roszak
Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego w Redeczu Krokowym

str. 41
str. 20
Janusz Mróz
ABC konserwacji obiektów metalowych

Aleksander Puszko

Muzeum Mazurskie w Owczarni

str. 45
str. 23

�Spis
Natalia

Pawłowska

ABC konserwacj i

materiał ów

budowla nych
str. 48

J oanna Sielska
ABC konserwacj i tkanin

str. 5 1

Zuzanna Somska-Szozda
ABC konserwacj i ma larstwa sztalugowego na

płótnie

str. 54
Informacje kontaktowe
str. 59

treści

�Informacje kontaktowe
IEiAKUW

Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej
Uniwersytetu Warszawskiego
ul. Żurawia 4, 00-503 Warszawa
hUp:( jetnologia.uw.edu.pl

Skansen w Kuligowie nad Bugiem
ul. Kręta 4,05-254 Kuligów
https:j I skansenkuligow.wordpress.com

Stowarzyszenie Konserwatorów Zabytków
Oddział Mazowiecki
ul. Kopernika 36/40, 00-924 Warszawa

Muzeum Ludowe Rodziny Brzozowskich w Sromowie
Sromów 11, 99-414 Kocierzew
http:j fwww.muzeumludowe.pl

Muzeum Techniki Rolniczej i Gospodarstwa Wiejskiego
w Redeczu Krukowym
Redecz Krukowy 8, 87 -880 Redecz Krukowy
http) fwww.redeczkrukowy.pl

Muzeum Mazurskie w Owczarni
Owczarnia 1/1, 11-400 Kętrzyn

http://www.owczarnia.com

http) (www.skz.pl

w Wiązownej
Galeria "W I ĘZY"
ul. Lubelska 29, 05-462 Wiązowna

Kolekcja sztuki

Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Wach 14,07-420 Kadzidło
http://www.muzeum.kurpie.com.pl

Skansen na Jędrzejkówce w Laskowej
Laskowa 360, 34-602 Laskowa
http:j jwww.skansenlaskowa.pl

afrykańskiej

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8130" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8110">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bf6e3f11b382be677e701dadfaaaadb9.pdf</src>
        <authentication>c9d626899156af713c414c059117c91f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97148">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5021</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97151">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97153">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97155">
                <text>internet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97158">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4657</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97160">
                <text>Etnograf w cybermedynie / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97162">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97164">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.35-47</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97166">
                <text>Jagiełło, Ewa</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97168">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97170">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97172">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97174">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97176">
                <text>Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości

'

Ewa A. Jagiełło
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania
etnograficznej analizy zawartości

W

śród badaczy społecznych dwudziestego wieku, będących świadkami ko­
lejnych, nieraz rewolucyjnych innowacji, raz po raz odżywał nurt tech¬
nologicznego determinizmu. Technologia przedstawiana bywała jako de¬
terminanta kulturowa, albo też - w ujęciach mniej radykalnych - jako istotny ele­
ment ludzkiego świata, który współdziała na zasadzie sprzężeń zwrotnych z syste­
mem kulturowym. Jak wskazuje Postman, każda innowacja technologiczna, ale zwłasz­
cza taka, która przyczynia się do zmiany sposobu komunikacji, wnosi ferment do
kultury, języka, relacji społecznych:
Telegraf i tania prasa zmieniły nasze rozumienie „informacji". Telewizja zmienia to,
co niegdyś oznaczały terminy takie jak „debata polityczna", „wiadomości" i „opinia pub­
liczna". Komputer znów zmienia „informację". Pismo zmieniło to, co kiedyś rozumie­
liśmy przez „prawdę" i „prawo"; potem kolejnej zmiany dokonał druk, teraz telewizja,
a w końcu komputer (...) Stare słowa ciągle wyglądają tak samo, używa się ich w tego
samego rodzaju zdaniach. Ale znaczą coś innego (...) technika despotycznie włada naszą
podstawową terminologią. Zmienia definicje „wolności", „prawdy", „inteligencji",
„faktu", „mądrości", „pamięci", „historii".
(Postman 1995: 17)

Internet z całą pewnością wpisuje się w tę koncepcję rozwoju technologicznego,
dzięki szerokiemu zasięgowi, gwarancji względnej anonimowości czy szczególnemu
charakterowi interakcji w sieci, tworzy bowiem środowisko, w którym wykształcają
się nowe wzory kulturowe, językowe i społeczne.
Nie sposób zaprzeczyć, że Internet przez dwie dekady intensywnego rozwoju
zdążył wrosnąć w krajobraz współczesności. Niezależnie, czy potraktuje się go jako
nowy nośnik informacji, którego poprzednikami był druk, telefon, radio lub telewiz¬
ja, czy też jako nową przestrzeń społecznych interakcji, które podejmowane są na nie¬
znaną wcześniej skalę, zauważyć należy, że wnosi nowe jakości do kultury, życia spo¬
łecznego i osobistych doświadczeń użytkowników. Jednocześnie jako część współczes¬
nej kultury technologicznej, sam ewoluuje w szybkim tempie w określonym kierunku:

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

36

obejmuje coraz liczniejszą sieć użytkowników, mnoży zasoby, oferuje coraz więcej
narzędzi o interaktywnym charakterze. Jak zauważa Robert Kozinets, w ciągu ostat­
niej dekady liczba użytkowników Internetu zwiększyła się na całym świecie - z czter­
dziestu pięciu milionów w 1996 roku do półtora miliarda w roku 2009. Ponadto zmie­
nia się sposób korzystania z Internetu - od biernego przeglądania zawartości we wczes¬
nych latach dziewięćdziesiątych, do aktywnej komunikacji i możliwości wpływania
na zawartość sieci w pierwszej dekadzie obecnego stulecia. Wedle minimalnych ra¬
chub przynajmniej sto milionów ludzi na świecie nawiązuje w Internecie relacje z in¬
nymi, rozrastające się szybko portale społecznościowe w rodzaju Twittera, Facebooka
czy rodzimej Naszej klasy są przestrzenią licznych interakcji, które stanową ważną
część społecznych doświadczeń użytkowników. Ludzie w Internecie szukają nie
tylko informacji, ale realizują istotne potrzeby społeczne - łączą się w grupy podzie­
lające zainteresowania, przekonania lub wartości, popierają i rozpowszechniają idee,
w które wierzą lub zwalczają takie, które uznają za szkodliwe, kreują własny wize¬
runek, oceniają innych i sami poddają się ocenie, publikują teksty, obrazy i filmy, dys­
kutują, uprawiają różne formy społecznej wymiany, romansują i podejmują cały sze­
reg innych aktywności, których nie sposób tu wymienić (por. Kozinets 2010: 2-15). Wo­
bec zasięgu cyberświata oraz rozległości ludzkich cyberdziałań, część badaczy nie po¬
zostaje obojętna, poddając te złożone zjawiska i procesy refleksji antropologicznej.
Tworzenie subdyscypliny naukowej, czy po prostu nowej specjalizacji w ramach
szerszego kierunku, obarczone jest ryzykiem niepowodzeń i błędów. Te ostatnie jed¬
nak z perspektywy czasu często okazują się trampoliną, od której odbijają się kolejni
badacze, by dokonywać nowych odkryć i bardziej udanych analiz. Internet jest ob¬
szarem trudnym, przede wszystkim z uwagi na ów nieustannie i szybko zmieniający
się charakter. Zanim dokonana zostanie naukowa eksploracja jakiegoś jego aspektu,
pojawiają się zupełnie nowe sposoby obecności ludzi i kultury w cyberświecie, co po¬
ciąga za sobą konieczność dostosowywania narzędzi i strategii badawczych. Dobrym
przykładem jest relacja tekstów, obrazów i dźwięków. O ile jeszcze dekadę wstecz mo­
żliwości związane z audiowizualnością były stosunkowo ograniczone, obecne narzę¬
dzia internetowe pozwalają na swobodną manipulację dźwiękiem i obrazem. Dzięki
udoskonalonej technice użytkownicy są nie tylko odbiorcami, ale również nadzwy¬
czaj płodnymi twórcami treści audiowizualnych w sieci, i ten rodzaj komunikacji mię¬
dzyludzkiej w widoczny sposób przybiera w Internecie na sile.
Niezaprzeczalnie Internet stwarza dla etnografa niezwykłe możliwości - pozwala
na stałe prowadzenie obserwacji zdarzeń, interakcji i znaczeń generowanych w od¬
ległych i zróżnicowanych kulturowo przestrzeniach, które skumulowane pojawiają
się w sieci. Zastanowić się jednak wypada nad ograniczeniami wynikającymi cho¬
ciażby z charakteru relacji pomiędzy badaczem i „terenem". Z pewnością istotnym dla
rozpoczęcia etnograficznych badań w Internecie jest zdefiniowanie związku pomię¬
dzy rzeczywistością off-tine i on-tine, bowiem - w zależności od przyjętej koncepcji
- przesuwać się może „środek ciężkości" projektu badawczego. A zatem, uwzględ¬
niając wzajemne powiązania pomiędzy tym co dzieje się w Internecie i poza nim,
podjąć można badania nad relacją między nową technologią a kulturą współczesną
oraz jej przemianami. Można również patrzeć na skondensowane w sieci treści (ale też
działania, interakcje i inne), jako na manifestacje i reprezentacje owej kultury. Wresz¬
cie badania w sieci mogą stanowić część szerzej zakrojonego projektu - w tym wy¬
padku obserwacja tego, co dzieje się on-line stanowi uzupełnienie działań podejmo¬
wanych przez etnografa w tradycyjnie pojmowanym terenie. Możliwe jest jednakże

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości

potraktowanie cyberprzestrzeni jako sfery autonomicznej. Wówczas z powodzeniem
poszukiwać można zjawisk występujących wyłącznie w sieci lub przybierających
w Internecie szczególny, odrębny od rzeczywistości off-line wyraz.
Obecność etnografa w Internecie może mieć bierny lub aktywny charakter. W pierw­
szym przypadku badacz poprzestaje na obserwacji, nie wchodząc w interakcje z oso¬
bami obecnymi w sieci, zaś zgromadzone dane poddaje jednemu z wariantów etno¬
graficznej analizy zawartości. W tym wypadku ograniczone są możliwości pozyskiwa¬
nia informacji, z drugiej jednak strony badacz nie wpływa na badaną rzeczywistość,
a zatem - po części przynajmniej - zniwelowany zostaje problem wymuszenia da­
nych. Druga postawa polega na aktywnym uczestniczeniu w życiu społeczności wir¬
tualnych, zabieraniu głosu na forach oraz nawiązywaniu bliższych kontaktów z inter¬
nautami w celu uzyskania dodatkowych wiadomości. Strategii takiej mogą towarzy­
szyć wywiady i ankiety przez Internet. Niezależnie od wyboru podejścia, postuluje się
pełnąjawność - etnograf powinien sygnalizować swoją obecność, przedstawiać w mia¬
rę możliwości cele badania oraz sposoby wykorzystania pozyskanych w Internecie
danych. Jeżeli niemożliwym staje się dotarcie do wszystkich uczestników, których
skład jest przecież zmienny, należy informować o planach i intencjach badawczych ad¬
ministratorów stron (por. Cavanagh 1999, Kozinets 2009).
W badaniach on-line pojawia się również problem ze sprecyzowaniem podmiotu
badania. Charakter medium skazuje na brak pewności, na ile badania hipertekstu są
równocześnie badaniami ludzi. Z tym z kolei ściśle związana jest kwestia tożsamo­
ści osób w badaniu uczestniczących - brak kontaktów twarzą w twarz z „rozmówcą"
zmusza do zastanowienia nad koniecznością (lub jej brakiem) identyfikacji bada¬
nych czy stosowania charakterystyk społecznych. Badania etnograficzne w sieci - jak
każda subdyscyplina - niosą nowe perspektywy, ale również mają swoje ogranicze¬
nia. Stąd konieczność obrania odpowiedniego przedmiotu zainteresowań i rozważny
dobór narzędzi badawczych.
W niniejszym artykule pragnę podzielić się refleksjami towarzyszącymi etnogra¬
ficznym badaniom nad cyberspołecznościami muzułmańskimi, a zwłaszcza zatrzymać
się przy dwóch wzmiankowanych wyżej zagadnieniach - Internetem jako terenem ba¬
dań oraz kwestią tożsamości ludzi, którzy uczestniczą w tego rodzaju projekcie.
Tradycyjne etnograficzne badania terenowe nad światem islamskim, siłą rzeczy,
prowadzone są w społecznościach zlokalizowanych. Bada się fragmenty islamskie¬
go świata, przypisane do miejsca części składowe muzułmańskiej ummy, w ich na¬
turalnym środowisku. Internet stwarza odmienne możliwości, pozwala bowiem na
ignorowanie przestrzeni fizycznej i istniejących w tej przestrzeni granic, dzięki cze¬
mu społeczności muzułmańskie w Internecie ukształtowane są w odmienny sposób.
W sieci możemy obserwować nietypowe dla prawdziwego świata spotkania pro¬
wadzące do zderzania różnych wizji szeroko pojętego islamu.
Jeżeli przyjąć, że Internet jest terenem, to ma on odmienną naturę. Uderza nagro¬
madzenie zdarzeń, ich intensywność oraz fakt, że każdy cyfrowy epizod podlega re¬
jestracji. Obserwacje w prawdziwym terenie są uwarunkowane sposobem naszego
postrzegania, ten zaś skazuje badacza na częściową przynajmniej porażkę. Każdy, kto
prowadził badania terenowe, najprawdopodobniej doświadczył frustracji płynącej
z ulotności rzeczywistych zdarzeń i niemożności ich zarejestrowania w całej złożo¬
ności i rozległości (również tej przestrzennej). Ten problem po części zostaje rozwią¬
zany w cyberbadaniach. Dzięki symultanicznemu charakterowi interakcji z jednej stro¬
ny oraz zasadzie stałej rejestracji zasobów z drugiej, Internet stanowi płaszczyznę

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

38

pośrednią pomiędzy tym, co dzieje się tu i teraz, a tym co zdarzyło się w przeszłości
i dociera do badacza w formie źródeł zastanych. W porywie cyberentuzjazmu można by
przyjąć, że w tej sytuacji etnografjest wreszcie w stanie objąć całe czasoprzestrzenne
bogactwo terenu. Ajednak nasuwa się ważne zastrzeżenie - fragmentaryczność i ogra¬
niczenia w badaniach internetowych pojawiają się w nieco innej formie. Zaostrzeniu
podlega prawidłowość, z którą po części w tradycyjnym terenie również można się
spotkać: widzimy przede wszystkim to, co nam pokazano - możliwości eksplorowa¬
nia „terenu" zamykają się w ramach świata przedstawionego, zaś weryfikacja praw¬
dziwości owego świata jest w Internecie znacznie trudniejsza niż w trakcie tradycyj¬
nych badań. Nawet nawiązanie relacji z forumowiczami - a więc łączenie analizy za¬
wartości z aktywną obecnością etnografa w sieci - nie daje gwarancji przełamania
tego ograniczenia. Inną kwestią odnoszącą się bezpośrednio do badań nad islamem
w sieci jest zasięg Internetu, który określany bywa jako medium globalne. Tymcza¬
sem badacze wskazują na nierównomierny dostęp ludzkości do sieci (por. m.in. Baym
1998, Castells 2008, Kozinets 2009), stawiając pod znakiem zapytania ową globalność. Różnice przebiegają wzdłuż granic społecznych, państwowych i geograficz¬
nych. Nancy Baym pisze o klasie średniej, która kształtuje trzon kultury Internetu.
Dane publikowane na w serwisie Internetworldstats (www.internetworldstats.com)
wskazują jednoznacznie na nierównomierny dostęp do Internetu populacji zamiesz¬
kujących różne kontynenty - od przodującej w tej dziedzinie Ameryki Północnej
(76.2% populacji), poprzez Australię/Oceanię (60, 8%) i Europę (53%), po Amerykę
Południową (36, 5%), Azję (20, 1%) czy Afrykę (8,7%). Kwestia nierównomierności
dostępu do Internetu jawi się z jeszcze większą ostrością, jeśli zważyć na liczbę lud¬
ności zamieszkującej poszczególne kontynenty. Z tych bardzo ogólnych danych
można wyciągnąć łatwe do przewidzenia wnioski: liczba użytkowników Internetu jest
wyższa na obszarach ekonomicznie i technologicznie lepiej rozwiniętych, a ponadto
w tej dziedzinie dominują regiony anglojęzyczne. Wypada zatem stwierdzić, że In¬
ternet zawiera jedynie potencję globalności, ale wciąż medium globalnym nie jest.
Jednocześnie jednak godzien podkreślenia jest kierunek zmian - w latach 2000-2009
dostęp do Internetu wzrósł na poszczególnych kontynentach od 129, 6% w Ameryce
Północnej do 1.176,8% na Bliskim Wschodzie. Każdy rok przynosi innowacje,
wzrasta również popyt na usługi telefonii mobilnej w zakresie dostępu do sieci. W wie¬
lu miejscach świata Internet zespolony jest wyraźniej z systemem edukacji, więc liczba
użytkowników będzie się stopniowo powiększać - na niektórych przynajmniej ob¬
szarach - wraz ze zmianą pokoleniową. Przypuszczać zatem należy, że cybertechno¬
logie są na tyle rozległym i opłacalnym biznesem, a zarazem wielofunkcyjnym me¬
dium, że rozpowszechniać się one będą na świecie w stosunkowo szybkim tempie.
Nadal pozostaje problemem bariera względnej zamożności i wykształcenia, z tym, że
jest to bariera stara jak świat. Wydaje się również, że demokratyzacja dostępu do sfery
publicznej poprzez Internet jest zauważalna. Internet staje się medium poprzez które
swoje poglądy komunikują grupy marginalne czy kontestujące społeczno-polityczną
rzeczywistość - a więc takie, które poza siecią mają ograniczone możliwości wyra¬
żania wyznawanych poglądów. Do głosu na przykład dochodzą blogerzy, którzy oprotestowują lokalny, często bardzo restryktywny obyczajowo lub politycznie świat - przyk¬
ładu dostarcza słynny blog Egipcjanina - Waela Abbasa, który walczy z łamaniem
praw człowieka w jego kraju. W kontekście powyższych rozważań warto spojrzeć na
problem użytkowania Internetu przez społeczności muzułmańskie. Oczywiście i tu
ważny jest kontekst „państwowo-geograficzny" - z dużym prawdopodobieńst¬
wem wystąpią różnice pomiędzy poszczególnymi krajami zamieszkiwanymi przez

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

39

muzułmanów. Badacze zjawiska wskazują jednak na fakt, że w większości krajów
arabskojęzycznych istnieje jakaś forma kontroli państwowej lub cenzury. Jak przyta­
cza Abdalla Uba-Adamu (2002):
Rządy posługują się różnymi środkami, aby ograniczyć przepływ informacji on-line.
Arabia Saudyjska, Jemen i Zjednoczone Emiraty Arabskie cenzurują treści poprzez ser­
wery Proxy (...), aby filtrować i blokować określoną zawartość. W wielu państwach,
włączając Jordanię, opodatkowanie i polityka w zakresie telekomunikacji utrzymują
ceny usług internetowych na wysokim poziomie, co sprawia, że pozostają one poza finan­
sowym zasięgiem wielu osób (...). Tunezja stworzyła najbardziej szczegółowy w regio­
nie system legislacyjny dotyczący Internetu, który po części został zaprojektowany po to,
by poddać kontroli wszystkie krytyczne wobec rządu treści. W większości państw, gdzie
nie zostało stworzone prawo internetowe, prawne lub po prostu istniejące ograniczenia
wolności słowa i prasy mają wpływ na to, co pojawia się on-line, szczególnie na pub¬
licznych forach i czatroomach.

Duża uwaga w państwach islamskich przykładana jest do portali społecznościowych, gdzie pojawia się wiele treści antyislamskich lub po prostu kontrowersyj¬
nych dla pobożnych muzułmanów. Za szczególnie niebezpieczne uznawane bywa
Youtube, gdzie obraz uwiarygodnia zamierzony przekaz. Ten portal blokowany był
już między innymi przez Indonezję, Turcję, Iran i Pakistan. Ostatnie dni przyniosły
nowe informacje dotyczące Pakistanu, gdzie odbyła się manifestacja fundamentalistycznie zorientowanych studentów przeciwko Internetowi jako źródłu obraźliwych treści dotyczących islamu. Równolegle rząd Pakistański odciął dostęp do
portali Facebook i Youtube (www.wyborcza.pl).
Ajednak muzułmańskie portale rozrastają się w Internecie i większość z nich ofe­
ruje wersję arabską przekazywanych treści. Uznać zatem można, że choć w wielu is¬
lamskich krajach dostęp do Internetu może być ograniczony, zaś zawartość podlega
cenzurze, jest to uczęszczane miejsce spotkań i wymiany idei muzułmanów z różną
historią, poglądami czy przynależnością społeczną i państwową.
Obserwacje czynione w muzułmańskim portalu społecznościowym Islamicity.com
są częścią zaplanowanych, szerszych badań porównawczych nad internetowym dys¬
kursem o islamie w językowym środowisku anglo- i frankofońskim. Poczynając od lat
dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, na mocy tendencji powstałej w Stanach Zjed¬
noczonych, muzułmanie coraz wyraźniej zaznaczali w Internecie swoją obecność.
Zjawisku temu przydano ogólną etykietę „cyberislamu". Tymczasem treści, które za
tą etykietą stoją, są bardzo złożone i zróżnicowane - mają wydźwięk religijny, spo­
łeczny, psychologiczny i polityczny. Istotnym kontekstem cyberislamu - zwłaszcza
jeśli chodzi o społeczności posługujące się językami europejskimi - jest Zachód i jego
agresywnie promowane w świecie idee. Muzułmanie na różne sposoby uwikłani są
w konflikt wartości i często dokonywać muszą trudnych wyborów - pomiędzy trady¬
cyjną, zdeterminowaną przez religię obyczajowością i moralnością, a zlaicyzowaną,
zachodnią rzeczywistością, w której albo żyją, albo stykają się z nią bardziej pośred¬
nio dzięki procesom globalizacji, rozwojowi turystyki, ekspansji ideologicznej i działa¬
niom wojennym. Stosunek do Zachodu, jego zdobyczy i wartości legł u podstaw wyk¬
ształcenia się dwóch przeciwstawnych kierunków w myśli muzułmańskiej (i ich po¬
chodnych) - modernizmu oraz fundamentalizmu. Internet odzwierciedla ten problem,
1

1

Bezpośrednią przyczyną tej decyzji podjętej w maju 2010 roku był ogłoszony na Facebooku konkurs
na najbardziej udaną karykaturę Mohammada. Konkurs z kolei był zainspirowany pogróżkami kierowanymi
w stronę twórców South Park, którzy przedstawili, nie pierwszy raz zresztą zadzierając z fundamentalistycznie nastawionymi muzułmanami, Proroka przebranego za pluszowego niedźwiadka.

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

40

ale zauważmy, że również może kształtować, pobudzać lub tonować określone postawy.
W wirtualnej przestrzeni upowszechnia się wiadomości o islamie, prowadzi działal¬
ność misyjną, można tu dokonać konwersji i zdać z niej relację, zaaranżować małżeń¬
stwo, uczyć się języka arabskiego albo znaleźć pomoc w pamięciowym przyswojeniu
wersetów Koranu. Każdy z trzech głównych nurtów islamu - sunnici, szyici i sufici
- wyraźnie zaznacza własną obecność w sieci. Swoje przekonania promują w Interne¬
cie fundamentaliści, moderniści, polityczni dysydenci, zaś doświadczeniami religij¬
nymi i życiowymi dzielą się neofici, apostaci, tradycjonalistki, integryści i feministki,
muzułmańscy poeci i wielu innych, posługując się nie tylko tekstem, ale coraz powszech­
niej również przekazem filmowym . Tu - podobnie jak w meczecie - można „uczest­
niczyć" w piątkowym nabożeństwie czy wysłuchać kazania. Jak wspomniałam, trady¬
cyjne społeczności lokalne skupiają się wokół meczetu, w którym działa konkretny
imam. Choć jego autorytet związany jest z pełnioną funkcją, to jednocześnie daje on
świadectwo własną osobą i życiem. Tymczasem w Internecie pojawiają się wirtualne
postaci cyberimamów, działających w oderwaniu od tradycyjnego środowiska społecz¬
nego. Dzięki nim w sieci ścierają się rozmaite poglądy i interpretacje, które przez po¬
jedynczych imamów przedstawiane być mogą jako obowiązujące w islamie. Działal¬
ność takich osób stanowić może konkurencję dla lokalnych kaznodziejów pozbawio¬
nych równie dużej charyzmy czy umiejętności retorycznych. To z kolei może prowa¬
dzić do rozluźnienia ścisłej zależności pomiędzy jednostką a lokalną społecznością i jej
orientacją religijną. Z drugiej strony cyberkaznodzieje nie podlegają tak ścisłej społecz¬
nej kontroli, co z pewnością niekorzystnie odbija się nieraz na ich rzetelności i wiary¬
godności. Rosnąca popularność aktywności religijnej on-line, zwłaszcza wśród młodzie­
ży wzbudza wśród niektórych entuzjazm, wśród innych niepokój i sprzeciw, który wią¬
że się z obawą, że ta pośrednia forma uczestnictwa rozpowszechni się zanadto i za¬
cznie wypierać tradycyjne zgromadzenie religijne (por. El-Tahawy 2008).
Przestrzeń wirtualna ma eksterytorialny i międzykulturowy charakter, staje się
miejscem, gdzie przecinają się różne ścieżki ideologiczne, a przedstawiciele rozleg¬
łego świata islamu wchodzą ze sobą w interakcje. Społeczności muzułmańskie w sie¬
ci czy cyberislam nie są bytami autonomicznymi, w sposób oczywisty odwołują się do
zewnętrznej rzeczywistości, równocześnie jednak w cyfrowej przestrzeni z racji jej
charakteru pojawiają się tendencje i zjawiska nietypowe dla świata muzułmańskiego.
Rozważmy dwa istotne aspekty tego zagadnienia. Po pierwsze, kluczem do konstru¬
owania omawianych cyberspołeczności muzułmańskich nie jest lokalność, a wspólny,
zachodni język (nawet jeśli to język drugi) oraz identyfikacja z konkretnym odłamem
islamu, co w wyraźny sposób odróżnia je od społeczności muzułmańskich. Jest to
znacząca różnica, która rzutuje na sposób postrzegania w tym konkretnym przypadku
relacji on-line/off-line. W świecie islamu funkcjonuje ogromne ideowe rozczłonko¬
wanie i znaczny, etnoregionalnie uwarunkowany synkretyzm kulturowy. Niejedno¬
rodna muzułmańska społeczność rozsiana po całym świecie dodatkowo dzieli się na
autochtonów żyjących w poszczególnych regionach świata muzułmańskiego oraz na
imigrantów mieszkających w Europie czy Stanach Zjednoczonych. Na przykład wed¬
ług badań przeprowadzonych przez Centrum porozumienia chrześcijańsko-muzułmańskiego działającego przy Uniwersytecie w Georgetown amerykańscy muzułma¬
nie pochodzą z osiemdziesięciu różnych krajów, co wiąże się z rozbiciem kulturo¬
wym i ideologicznym tej zbiorowości. Wedle Marty Widy (2005), która prowadziła
2

2

Rzecz jasna, wystąpienia poszczególnych kaznodziejów utrzymane są w różnej formie - od zapal¬
czywych, bardzo poważnych kazań niektórych imamów po pełne absurdalnego nieraz humoru prezenta¬
cje w stylu Baba Alego popularnego na Youtube (por. www.ummafilms.com).

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

41

badania wśród francuskich muzułmanów, pochodzący z różnych części świata mu¬
zułmanie koncentrują się wokół własnych meczetów, co również wiąże się z prze¬
strzeganiem odmiennych, bo związanych z różnymi tradycjami prawnymi, obrządków
religijnych. Społeczność muzułmańską we Francji dzieli również światopogląd - od
radykalizmu, poprzez mistycyzm do ludowego islamu.
Druga płaszczyzna porównania to restryktywność muzułmańskiego świata prze¬
ciwstawiona anonimowości Internetu. Dzięki możliwości ukrycia się za nickiem i awatarem, Internet pozwala na pełniejszy udział różnych grup w życiu religijnym i reli¬
gijnych dysputach oraz poszerza repertuar tematów, które podejmowane są z większą
swobodą. Prawidłowość ta w szczególny sposób dotyczy ludzi młodych i kobiet, któ¬
re mogą bardziej otwarcie niż w lokalnych środowiskach wygłaszać własne opinie,
zasięgać rady, prosić o wsparcie czy kontaktować się z obcymi mężczyznami. W piś¬
miennictwie amerykańskim zjawisko aktywizacji kobiet muzułmańskich w Interne¬
cie zyskało nazwę syndromu „cyberfatimy". W sieci ujawniają się również grupy,
które przez konserwatywne społeczności muzułmańskie są odrzucane, marginalizo¬
wane lub ciążą na nich sankcje. Należą do nich między innymi homoseksualiści mu¬
zułmańscy czy apostaci, którzy tworzą odrębne strony i portale, gdzie dzielą się życio¬
wymi doświadczeniami czy spostrzeżeniami na temat islamu oraz tworzą wirtualne
grupy wsparcia. Demokratyczność, eksterytorialność i multikulturowość cyberislamu, podyktowana charakterem medium - stanowi również o jego sile ideologicznej,
która może przekładać się na rzeczywistość off-line.
Jak wspominałam wcześniej, w tym artykule pragnę przedstawić próbę etnogra¬
ficznej eksploracji jednego z licznych portali muzułmańskich, zwanych czasami cybermedynami. Posłużyłam się jedną z wielu wersji „etnograficznej analizy zawartości"
(ethnographic content analisys - ECA), zaproponowaną przez Davida L. Altheide.
Oto najważniejsze postulaty oddające ramy tego modelu, którego autor inspiracji po¬
szukuje m.in. w teorii ugruntowanej:
Etnograficzna analiza zawartości opiera się na założeniu, że możliwe jest takie
prowadzenie badań różnego rodzaju źródeł zastanych, aby odzwierciedlały one za¬
sady etnograficznej pracy terenowej.
Celem takiej analizy może być zatem: pogłębiony opis pewnej społeczno-kulturowej rzeczywistości, odnalezienie związków pomiędzy jej elementami, a przede
wszystkim odkrycie powtarzalnych wzorów działań lub znaczeń. Efekty społecz¬
nych interakcji czy też znaczenie ludzkich działań - obszary zainteresowań etno¬
grafii „terenowej" - mogą stać się przestrzenią badawczą w proponowanej tu
perspektywie, przy czym każda cecha powinna być oglądana w kontekście innych,
zaś analiza winna być dokonywana na drodze komparatywnej. Metoda ta również
umożliwia zbieranie danych z różnych środowisk i łączną ich analizę - można zatem
w duchu etnografii multisemiotycznej poddawać oglądowi teksty, obrazy, przekazy
filmowe i dźwiękowe.
Etnograficzna analiza zawartości ciąży wyraźnie ku podejściu indukcjonistycznemu. Dopuszcza się tu na wstępnych etapach pracy zbieranie możliwie szeroko roz¬
stawionych danych bez precyzyjnie ustalonego celu i zakresu, aby uwrażliwić się na
teren. Badacz powinien być nastawiony przede wszystkim na odkrywanie, (w dalszej
zaś kolejności pojawia się dopiero weryfikacja). Zbieranie danych, analiza i interpre¬
tacja nie są poukładanymi chronologicznie - w ścisłym i dyscyplinującym porządku
- etapami pracy badawczej. Jej przebieg powinien mieć charakter kołowy i zwrotny,
co zapobiega wymuszaniu danych, a jednocześnie sprzyjać rozszerzeniu kontekstu,

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

42

ściślejszemu wiązaniu spostrzeżeń z terenem i uzyskiwaniu coraz większej gęstości.
Zbieranie danych powinno przeplatać się z konceptualizacją i rekonceptualizacją pro¬
blemu badawczego i analizą materiałów. Teren ma pozostawać otwarty, badacz zaś po¬
winien wykazywać dużą elastyczność i unikać sztywnych procedur.
Uzbrojona w te założenia, które legitymizowały przyszłe działania, zabrałam się
do kulturowego entre. Zgodnie z przekonaniem, że metody etnograficzne są przekładalne na badania w Internecie, zdecydowałam się na długotrwały kontakt z terenem.
Dyskusyjna jest w wypadku badań w sieci „głębia zanurzenia", żyje się bowiem
w dwóch światach jednocześnie, przy czym ten realny - jak przynajmniej wynika
z moich doświadczeń - niejednokrotnie dominuje nad terenem. Badacz jest jedno¬
cześnie na stanowisku i poza nim. Nie ma tu mowy o karnawalizacji terenowego doś¬
wiadczenia, szoku kulturowym czy - przynajmniej na początkowym etapie pracy
- o obustronnej przyjaźni z tubylcami. W badaniach wirtualnej przestrzeni znajduje
jednak zastosowanie stawiany już przez klasyków badań terenowych postulat ma¬
ksymalnej uważności, drobiazgowego zbierania danych, szacunku dla szczegółu, który
może tłumaczyć sens szerszej całości. Interesuje mnie zatem wszystko, co pojawia
się w moim mieście: czytam i gromadzę informacje, świadectwa konwertytów, ko¬
mentarze, pytania i odpowiedzi, zbieram obrazy i materiały filmowe, przeglądam „sto¬
iska na bazarze", wreszcie jestem forumowym lurkerem, robię notatki terenowe.
A oto jak wygląda badana cybermedyna. Na podstawie treści zamieszczanych
w informacyjnej części portalu, jego struktury i zawartości poszczególnych działów,
można wnioskować, że promuje on pokojową koegzystencję w pluralistycznym
ideologicznie społeczeństwie zachodnim i skupia muzułmanów odłamu sunnickiego
o liberalnym nastawieniu. Jednocześnie jednym z jasno eksplikowanych celów jest
pomoc w byciu muzułmaninem hołdującym islamskim wartościom, poprzez sze¬
roko rozumianą edukację, porady duchownych i autorytetów, a także wielowątkowe
dyskusje między użytkownikami. Portal otwarty jest również na dialog z niewier¬
nymi - zarówno wyznawcami innych religii, jak i ateistami - co pełni podwójną
funkcję: pozwala kreować pozytywny wizerunek muzułmanina i stanowi część pro¬
gramu misyjnego. Jednym z nieobowiązkowych kryteriów rejestracji na forum jest
wyznanie - wśród członków islamicity dominują oczywiście muzułmanie, zaś w dru¬
giej kolejności chrześcijanie, ale pojawiają się również buddyści, żydzi, humaniści,
agnostycy oraz ateiści.
Źródłem informacji cennych dla etnografa jest dział pytania i odpowiedzi (Q&amp;A).
Wpisy odzwierciedlają problemy czy konflikty, do których w tradycyjnie rozumia¬
nym terenie być może nie mielibyśmy wglądu. Teren może uzupełniać, reformować,
a nawet momentami wywracać do góry nogami wcześniej przyswojoną przez bada¬
cza wiedzę - do tradycji etnograficznego piśmiennictwa należy tryumfalna konstata¬
cja: twierdzi się, że jest tak, ale teren pokazuje, że jest zupełnie inaczej. W Internecie
- dzięki natężeniu informacji, ich dostępności, a często naiwnej wręcz bezpośrednio¬
ści wypowiedzi, teren „uderza" w szczególny sposób. Każdy podręcznik o islamie za¬
wiera informacje o tym, że muzułmanie modlą się pięć razy dziennie, przed modlitwą
osiągają stan haram poprzez ablucję, mają zakaz picia alkoholu etc. Zasady te w opi¬
sach etnograficznych, w oparciu o terenowe obserwacje, ujawniają się przefiltrowane
przez partykularny, kulturowy filtr. W obserwowanej przeze mnie wirtualnej społecz¬
ności najsilniej (prawdopodobnie z powodów, o których wspominałam wcześniej)
uderzają problemy wynikające z zetknięcia islamu ze światem Zachodnim wyrażane
między innymi poprzez pytania do imama: na przykład czy muzułmanin może używać

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

43

perfum na bazie alkoholu? Czy przy rytualnych ablucjach można mieć pomalowane
paznokcie? Czy chory na serce muzułmanin może przyjąć przeszczep od niewierne¬
go? To z kolei pokazuje, że Internet może być traktowany, z pewnymi ograniczenia¬
mi, jako istotne źródło wiedzy etnograficznej.
W Internecie trudna do zrekonstruowania jest zwłaszcza charakterystyka społeczna
naszych „informatorów", twórców tekstów, które badamy (a takiej rekonstrukcji do¬
magają się niektórzy autorzy). Kto stawia wcześniej przytoczone pytania: konwertyci, a może drugie pokolenie imigrantów? Takie trudności powinny być uwzględniane
już na etapie formułowania celu badań, niektóre bowiem cele są znacznie trudniejsze
(jeśli w ogóle możliwe) do osiągnięcia niż inne. Ajednak czegoś możemy dowiedzieć
się o informatorach.
Islamicity.com został stworzony w Ameryce i jej mieszkańców głównie obsługuje.
Jednocześnie jednak ma działy regionalne, które odnoszą się do problemów i opinii
ludzi żyjących na innych kontynentach, którzy sprawnie posługują się językiem an¬
gielskim. Na forum obecność swoją zaznaczają osoby mieszkające w Indonezji, Tur¬
cji, Maroku, Francji, RPA, Arabii Saudyjskiej, Sudanie czy Indiach. Dobra znajomość
angielskiego sugeruje, że przedstawiciele innych krajów (również frankofońskich)
mają staranne wykształcenie. Wielu zresztą pisze o tym wprost, przedstawiają się ja¬
ko absolwenci uniwersytetów, wielbiciele literatury angielskiej, prawnicy, lekarze czy
nauczyciele. Drobiazgowy przegląd postów i profili użytkowników pozwala stwier¬
dzić, że w islamicity spotykają się muzułmanie o różnym pochodzeniu, doświad¬
czeniach życiowych i religijnych - konwertyci i urodzeni muzułmanie, mieszkańcy
kilku kontynentów i wielu regionów, imigranci brytyjscy i amerykańscy, mieszkańcy
krajów zislamizowanych, których dzielą dodatkowo tradycje pochodzące z sunnickich szkół prawnych.
Pełna weryfikacja tożsamości każdej z osób na forum nie jest możliwa, choć oszus¬
ta w islamicity wykryć jest dość prosto. Język tego forum jest specyficzny, lazy En¬
glish przeplata się tu z transkrypcjami arabskich słów i wyrażeń. Równie charakte¬
rystyczny jest sposób argumentowania poprzez odwołanie do autorytetu hadisów,
czasami z wykazaniem łańcucha ich autorów. Stosunkowo łatwa do zweryfikowania
jest również „lokalizacja" - ludzie lubią pisać o realiach życia w miejscu zamiesz¬
kania. Zresztą, jeśli zaistniałaby taka konieczność, można przeprowadzić mozolny test
spójności autobiograficznych relacji. Każde miejsce w przestrzeni Internetu jest two­
rzone przez konkretnych ludzi, którzy często przez kilka lat z rzędu zamieszczają tam
swoje opinie, wyznania, opisy życiowych doświadczeń, zdjęcia, filmy, komentarze
zewnętrznej i wirtualnej rzeczywistości, wchodzą w powtarzalne interakcje z innymi
użytkownikami, wreszcie „okazują" emocje i uczucia.
Zaciekawiona faktem, że jeden z seniorów na forum i „lokalnych" autorytetów,
zastosował taki skrót imienia swej interlokutorki, który po angielsku oznaczał „oszus¬
ta" (co zresztą wzbudziło jej gwałtowny sprzeciw), zgromadziłam i ułożyłam datami
wszystkie posty tej użytkowniczki z różnych działów forum z ostatnich dwóch lat.
Nie udało mi się wprawdzie wykryć oszustwa, ale za to ułożyły się w całość i potwier¬
dziły wzajemnie duże fragmenty jej biografii. Nigdy nie możemy być jednak pewni,
kto - parafrazując profesora Kurczewskiego (2006: 11-13) - kryje się za postacią pers¬
kiej księżniczki. Istnieje jednak możliwość patrzenia na tego rodzaju teksty w duchu
Goffmana, jako na kulturowo zdeterminowane role i społeczne przedstawienia, nie¬
koniecznie zaś jako na atrybuty realnych ludzi.
Przyglądając się dyskursowi poświęconemu islamowi zauważyć można symboliczne

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy zawartości

punkty węzłowe, wokół których ogniskuje się konflikt wartości. Jedną z takich klu­
czowych kwestii jest zasłona. W zależności od regionu przybiera ona różny charak­
ter i rozmiar - od hidżabu, czyli chusty czarnej lub wzorzystej na różne sposoby wią­
zanej na głowie, która może być uzupełniona przez zasłonę na twarz (nikab) po szczel­
nie otulające całą sylwetkę czarne czadory lub błękitne burki. Niezależnie od formy,
na Zachodzie zasłona jest jednym z kluczowych wątków dysputy o świecie islamu.
Zważywszy na poziom emocji, jaki towarzyszy dyskusjom o chuście, musimy uz¬
nać, że nie chodzi o kawałek kolorowego materiału, ale o jeden z istotnych symboli
w walce o wartości pomiędzy oboma obszarami cywilizacyjnymi. Zasłona jest ar¬
gumentem w dyskursie feministycznym, bywa przedmiotem satyrycznych rysun­
ków, ustosunkowują się do niej głowy państw, staje się tym samym istotną częścią
debat politycznych nad kwestią integracji muzułmanów. Przykładów jest co naj¬
mniej kilka. W niektórych państwach zasłanianie twarzy w miejscach publicznych
jest prawnie zakazane (Belgia, Francja), w innych trwają polityczne dysputy dotyczą­
ce tej praktyki (na przykład Hiszpania, Niemcy). Często pada argument, że zasłona
wyraża idee, które nie tylko stoją w opozycji, ale na swój sposób zagrażają wartoś¬
ciom składającym się na tożsamość narodową w konkretnym państwie. W tym dys¬
kursie biorą udział najbardziej znani europejscy politycy - jak chociażby Nicolas
Sarkozy prezentujący dość twardą linię polityczną wobec burki na terytorium Fran­
cji. Oto fragment słynnego, oklaskiwanego przez polityków francuskich i krytyko¬
wanego przez muzułmanów z całego świata przemówienia, które prezydent Francji
wygłosił w Congrès de Versailles dwudziestego drugiego czerwca 2009 roku.
Problem burki nie jest problemem religijnym, raczej kwestią wolności i godności
kobiety. To nie jest to symbol religijny, ale znak uległości i poniżenia. (...) Burka nie
jest mile widziana we Francji. (...) W naszym kraju nie możemy zaakceptować wię­
źniarek za parawanem, odseparowanych od życia społecznego, pozbawionych tożsa¬
mości. To nie jest nasz pomysł na wolność.
(www.lepost.fr)

Zasłona bywa wreszcie przedmiotem artystycznych parafraz i fantazji o erotycz¬
nym podtekście, streszczając tym samym obraz kobiety Wschodu tkwiący korzenia­
mi w dyskursie orientalistycznym. W Internecie krążą i są komentowane również przez
muzułmanów zdjęcia roznegliżowanych kobiet w zasłonach na tle orientalnych deko¬
racji albo zachodnich modelek stylizowanych na odaliski w reklamowych fotografiach.
Postanowiłam zatem, przy użyciu etnograficznej analizy zawartości, podjąć próbę
zrekonstruowania znaczeń, jakie przypisywane były przez użytkowników islamcity
zasłonie. Na etapie pracy, który tu omawiam, nie zważałam na pozytywny czy nega¬
tywny charakter stwierdzeń. Koncentrowałam się wyłącznie na treściach wypowie­
dzi uczestników różnych działów forum islamicity.com, nie brałam zaś pod uwagę
obrazów, które pojawiały się na portalu. Interesowały mnie ramy znaczeniowe, sym¬
boliczny kontekst, w którym zasłona była umieszczana. W rezultacie analizy dwu¬
stu postów, w których treści pojawiło się hasło hidżab, powstała wstępna pajęczyna
kategorii, które do owych ram znaczeniowych się odnoszą. Ta pajęczyna w przy¬
szłości będzie rozbudowywana i weryfikowana w innych środowiskach danych, aż
do chwili nasycenia.
Wśród postów dominowały wypowiedzi odnoszące się do osobistych doświad¬
czeń z hidżabem. Zdarzały się komentarze do wydarzeń zewnętrznych, które w ja¬
kiś sposób dotyczyły zasłony, jak również opinie formułowane przez mężczyzn lub

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

45

nie-muzułmanów. Noszenie zasłony było rozważane na czterech poziomach. Po
pierwsze zasłona traktowana była jako istotna część składowa doświadczenia reli­
gijnego. W najbardziej osobistym sensie mogła być przedstawiana jako droga wybie­
rana przez kobietę w dążeniu do samodoskonalenia w islamie, czyli do pełnego pod­
porządkowania się woli i prawom Allaha. W tym kontekście założenie zasłony stawa¬
ło się ważnym krokiem w osobistym dżihadzie, walce z pokusami zewnętrznego świa¬
ta, własną próżnością i innymi wadami, których pokonanie prowadziło do bycia lep­
szą muzułmanką. Bardziej kategoryczne w swej wymowie były wypowiedzi, w któ­
rych noszenie hidżabu przedstawiane było jako fard - jeden z ustanowionych przez
Boga i przekazanych przez Posłańca obowiązków muzułmanki. Tu najczęściej po¬
woływano się w argumentacji na autorytety i hadisy, które potwierdzały taki sposób
patrzenia na zasłonę. Ale noszenie hidżabu to również działanie cementujące muzuł¬
mańską wspólnotę lub - odwrotnie - zasłona jako temat wzbudzający kontrowersje,
prowadzić miał do fitny, czyli do dezintegracji muzułmańskiej społeczności, we¬
wnętrznych waśni i rozłamów.
Na innym poziomie decyzja dotycząca hidżabu wiązana była z biograficzną zmianą
(przy czym rzecz mogła dotyczyć biografii własnej lub życia kobiet muzułmańskich
w ogóle). Założenie hidżabu stawało się zatem kamieniem milowym w doświadcze¬
niu konwertytek lub było naturalną konsekwencją procesu dojrzewania, w wyniku
którego pojawiała się potrzeba albo gotowość do przyjęcia zasłony.
Najwięcej jednak wypowiedzi odnosiło się do dwóch pozostałych kategorii, które
umownie mogą być nazwane stylem życia i ekspresją „ja". Warto zauważyć, że te ka­
tegorii są sobie bliskie, lecz niezupełnie ze sobą powiązane. Podstawowa różnica tkwi
w sposobie ujmowania problemu. W kategorii „styl życia" mieszczą się wypowiedzi
oceniające z punktu widzenia estetyki czy mody hidżab, jego rozmaite warianty i spo¬
soby wiązania. Tu również dyskutowano kwestie piękna (lub jego braku) i skrom¬
nego uroku kobiet skrywających się za zasłoną, jak również oceniano zdjęcia modelek
prezentujących muzułmańską modę. W przypadku „autoekspresji" w wypowiedziach
bardziej lub mniej explicite pojawiała się kwestia tożsamości - kulturowej, płciowej
czy religijnej. Hidżab był zatem częścią szerszej dyskusji nad tożsamością, której is¬
totnym kontekstem społecznym stawał się Zachód wraz z jego odmiennymi wartoś¬
ciami, które mogły być dwojako interpretowane. Z jednej strony jako niedające się po­
godzić z islamem i stojące w opozycji względem wartości muzułmańskich - wówczas
akcentowano nieprzychylny stosunek do muzułmanów, a zwłaszcza obsesyjną krytykę
kobiet decydujących się nosić hidżab. Z drugiej jednak strony świat Zachodu przed¬
stawiany bywał jako miejsce życia, do którego norm muzułmanie obu płci - nie za¬
rzucając fundamentalnych zasad religii - powinni starać się dostosować.
Drugą płaszczyzną odniesienia stawała się umma sprawująca kontrolę nad swoimi
członkami i wypracowująca wzory zachowania. Była ona zatem widziana z dwoja¬
kiej perspektywy - jako środowisko, do którego przynależą autorzy wypowiedzi,
a więc najbliższe otoczenie społeczne, które w bezpośredni sposób wpływa na zacho¬
wania swoich członków, ocenia je i komentuje oraz jako szerszy i bardziej odległy kon¬
tekst społeczny. W tym drugim wypadku umma jawiła się jako środowisko wypra¬
cowujące normy i lokalne lub ogólno muzułmańskie wzorce.
Hidżab bywał rozumiany również jako wyznacznik tożsamości kulturowej i reli¬
gijnej. I znów mogło chodzić o makro- albo mikroskalę. Prawo do zasłony - jeśli
rozpatrywane w odniesieniu do norm zachodniej kultury - było opisywane jako jeden
z esencjonalnych aspektów bycia muzułmanką, zaś niechęć członków społeczeństw

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

46

zachodnich względem hidżabu interpretowana była jako wyraz fundamentalnego nie­
zrozumienia kultury muzułmańskiej, a nawet objaw ksenofobicznego lęku przed isla­
mem. Innym wymiarem było lokowanie hidżabu (i innych form zasłony) w kontek­
ście konkretnych, regionalno-kulturowych obyczajów, które niekoniecznie obo­
wiązywać muszą w całym świecie islamu.
Inną formą związku zasłony z autoekspresją była kwestia dwupłciowości. Hidżab
bywał zatem rozpatrywany jako znak i atrybut kobiecości, który streszcza podstawo¬
we cechy i skłonności, jakimi powinna charakteryzować się kobieta, takimi jak skrom¬
ność, przywiązanie do tradycji, poświęcenie dla rodziny, wierność względem męża,
etc. Te cechy były przeciwstawiane męskim skłonnościom, które przez Boga zos­
tały zaprojektowane jako zupełnie różne. I tu do głosu dochodził Zachód widziany
przede wszystkim jako miejsce, w którym mieszają się porządki, a konwencja spo¬
łeczna zakłóca naturalny, ontologicznie uzasadniony stan rzeczy. W takim ujęciu no¬
szenie zasłony bywało rozumiane jako wyraz siostrzanej solidarności muzułmanek,
które decydują się trwać przy tradycyjnych wartościach wbrew przesyconemu re¬
latywizmowi zachodniemu otoczeniu.
Przedstawione powyżej znaczenia przypisywane zasłonie zostały zaledwie na¬
szkicowane. Z uwagi na ograniczony zakres badań nie można również uznać uzys¬
kanych wyników za reprezentatywne dla muzułmanów jako całości. Przeprowadzone
badania wskazują jednak - przynajmniej w odniesieniu do konkretnego wirtualnego
terenu - na przydatność etnograficznej analizy zawartości jako narzędzia pozyski¬
wania danych w Internecie. Warto podkreślić, że zastosowana strategia jest szcze¬
gólnie użyteczna na początkowych etapach badań, kiedy zmierza się do rozpoznania
terenu i możliwie najszerszego udokumentowania problemu badawczego, który na¬
stępnie może być zgłębiany przy użyciu innych narzędzi.
Doświadczenia nabyte podczas pracy w islamicity pozwalają potwierdzić przyjęte
założenia dotyczące muzułmanów w sieci. Hidżab jest rozumiany przez muzułma¬
nów jako istotny symbol, za którym kryje się złożony system znaczeń. Zachodnie in¬
terpretacje zasłony, czy szerzej - pozycji kobiety w islamskich środowiskach - wydają
się katalizować postawy samych muzułmanów, którzy w sposób bardziej świadomy
i silnie zideologizowany patrzą na kwestię tradycyjnego ubioru kobiety.
Zróżnicowanie prezentowanych postaw i lokalnych tradycji, jakie za takimi po¬
stawami często stoją, pozwala z kolei potwierdzić, że sieć nie jest bezpośrednim od¬
wzorowaniem rzeczywistości. Dzięki eksterytorialnemu charakterowi pozwala na
komunikowanie się osób pochodzących z różnych środowisk społecznych i etnicz¬
nych, stając się współczesną agorą o niespotykanych wcześniej rozmiarach i możli¬
wościach, nowym wydaniem „melting pot" i przestrzenią otwartą dla społecznych
negocjacji znaczenia.
*fan»

żyda

Z

akt

Rn

umodoifcoiu talie

pleć

kontekst
środowiskowy

Zachód

�Ewa A. Jagiełło - Etnograf w cybermedynie. Próba zastosowania etnograficznej analizy

zawartości

47

Literatura:
Adamu U . A., Islam and the Internet, www.kanoonline.com/publications/islam_
and_the_internet.htm, 2002, (27.10.2010).
Altheide D. L., Reflections: Ethnographic Content Analisys, Qualitative Sociology,
10 (1), 1987, s. 65-77.
Androutsopoulos J., Potentials and limitations of discourse-centered online ethnography,
Language@Internet, 5 (8), http://www.languageatinternet.de/articles/2008, 2008,
(27.10.2010).
Baym N., The Emergence of Online Community, [w:] Cybersociety 2.0: Revisiting
Computer Medited Communication and Community, red. Jones S. G., Sage,
Thousand Oaks, London, New Dehli 1998, s. 35-68.
Castells M . , Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeńswem, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003.
Castells M., Społeczeństwo sieci, PWN, Warszawa 2008.
Cavanagh A., Behaviour in Public? Ethics in Online Ethnography, http://www.cybersociology.com/files/6_2_ethicsinonlineethnog.html, 1999, (27.10.2010).
Communities in Cyberspace, red. Kollok P., Smith M . , Routledge, New York 2005.
El-Tahawy A., The Internet is the New Mosque. Fatwa at the Click of a Mouse,
www.arabinsight.org/aiarticle, 2008, (27.10.2010).
Kozintes R. V., Netnography. Doing Ethnographic Research Online, Sage, Los An¬
geles, London, New Dehli, Singapore, Washington 2010.
Kurczewski J., Wstęp: Lem, Baudrillard i Wielka Sieć, [w:] Wielka sieć. E-seje z so­
cjologii Internetu, red. Kurczewski J., Wydawnictwo Trio, Warszawa 2006, s. 9-21
Postman N., Technopol. Triumf techniki nad kulturą, Państwowy Instytut Wydaw¬
niczy, Warszawa 1995.
Rheingold H., The Virtual Community. Homesteading on the Electronic Frontier,
www.rheingold.com/vc/book, 2000, (27.10.2010).
Widy M., Życie codzienne w muzułmańskim Paryżu, Wydawnictwo Akademickie
Dialog, Warszawa 2005.

Źródła internetowe:
http://www.internetworldstats.com/stats.htm (07.08. 2010).
http://islamicity.com (07.08. 2010).
http://www.lepost.fr/article/2009/06/22/1588158_le-congres-de-versailles-en-unclin-d-oeil.html (07.08. 2010).
http://wyborcza.pl/1,75477,7909234,Dzis_Miedzynarodowy_Dzien_Rysowania_Mahometa__Pakistan.html (07.08.2010).

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="12821" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="13359">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/a6d2a10b8a2a832d48829a29c67d6bbd.pdf</src>
        <authentication>8a25c5a2b7df32a52b60f6eb0d004baf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154263">
                <text>MUZEUM ROLNICTWA IM. KS. KRZYSZTOFA KLUKA&#13;
POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE&#13;
&#13;
�ETNOGRAFIA W MUZEUM&#13;
IDEE, DROGI, TROPY&#13;
&#13;
��Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
&#13;
ETNOGRAFIA W MUZEUM&#13;
IDEE, DROGI, TROPY&#13;
REDAKCJA NAUKOWA&#13;
Anna Weronika Brzezińska&#13;
Mariola Tymochowicz&#13;
&#13;
Ciechanowiec – Wrocław&#13;
2025&#13;
&#13;
�Redakcja naukowa: Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz&#13;
Redakcja językowa: Piotr Makolągwa&#13;
Recenzenci: Magdalena Kwiecińska, Filip Wróblewski&#13;
Projekt okładki: Monika Herman&#13;
Fotografia na okładce: Artur Warchala&#13;
Skład i łamanie: Monika Herman&#13;
Copyrighth by Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka,&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze and authors&#13;
Wydawcy:&#13;
Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka&#13;
ul. Pałacowa 5&#13;
18-230 Ciechanowiec&#13;
www: https://www.muzeumrolnictwa.pl&#13;
e-mail: info@muzeumrolnictwa.pl&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
ul. Muchoborska 18 (Budynek GAMMA WPT S.A.)&#13;
54-424 Wrocław&#13;
www: www.ptl.info.pl&#13;
e-mail: ptl@ptl.info.pl&#13;
PTL ISBN 978-83-64465-81-9&#13;
Muzeum ISBN 978-83-62374-66-3&#13;
&#13;
�SPIS TREŚCI&#13;
&#13;
Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz, Wprowadzenie .................................................................. 7&#13;
Część I. Muzea, ekspozycje i praktyka kolekcjonerska&#13;
1. Jan Święch, Czy etnografię będziemy uprawiali tylko w muzeach etnograficznych? ...................................... 13&#13;
2. Katarzyna Waszczyńska, Niełatwa koegzystencja. Muzea regionalne a kolekcjonerzy etnografików&#13;
na Kurpiowszczyźnie ......................................................................................................................................... 23&#13;
3. Elżbieta Jodłowska., „Muzeum wyobraźni” Gumercinda Garcia Alvarona jako andyjska kosmowizja ...... 35&#13;
4. Agnieszka Grabowska, Małgorzata Kunecka, Czy potrzebne są katalogi zbiorów?&#13;
Kwerendowanie tematyczne – nowy sposób opracowywania kolekcji muzealnych na podstawie doświadczeń&#13;
z opracowywania katalogu zbiorów „Dzieciństwo” w Państwowym Muzeum Etnograficznym&#13;
w Warszawie........................................................................................................................................................ 51&#13;
5. Piotr Mańkowski, Wojciech Połeć, Narzędzia do obróbki drewna. Sposoby pokazania rozwoju technologii&#13;
obróbki drewna na wystawie w muzeum .......................................................................................................... 57&#13;
Część II. Projekty, inicjatywy, działania, zadania i plany&#13;
1. Wojciech Mielewczyk, Dokumentowanie kultury tradycyjnej i jej przemian w Muzeum Narodowym&#13;
Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie ............................................................................... 67&#13;
2. Izabela Okręglicka, Rola etnografii w ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego.&#13;
Przypadek Muzeum Krakowa ........................................................................................................................... 77&#13;
3. Piotr Czepas, Michał Świercz, Anna Smolińska, Między tradycją a nowoczesnością – badania etnograficzne&#13;
we wsi Łęka 60 lat później ................................................................................................................................. 89&#13;
4. Barbara Chlebowska, Zarys części projektu badawczego „Łęka” poświęconej obrzędowości&#13;
ślubnej i weselnej .............................................................................................................................................. 101&#13;
5. Stanisław Remiszewski, Staroobrzędowcy w Polsce – pomiędzy retrospekcją a antropologią zastaną.&#13;
Obserwacja uczestnicząca i jej znaczenie w utrwaleniu kodu kulturowego ................................................. 105&#13;
Część III. Problemy i możliwości&#13;
1. Wojciech Połeć, Piotr Mańkowski, Pamięć mimetyczna, dziedzictwo kulturowe, nowe technologie&#13;
i nowe możliwości dla muzeum etnograficznego ............................................................................................ 115&#13;
2. Magdalena Fołta, Janusz Radwański, „Czy wyraża pani zgodę…”.&#13;
Etnograf-muzealnik w terenie po RODO i pandemii ..................................................................................... 125&#13;
Część IV. Opinie&#13;
1. Damian Danak, Ekspozycje etnograficzne – notatki z terenu ....................................................................... 137&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
��WPROWADZENIE&#13;
&#13;
W 2023 roku została podpisana umowa o współpracy pomiędzy Polskim Towarzystwem Ludoznawczym&#13;
a Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Filarem naszej współpracy ma być wymiana doświadczeń w zakresie działalności naukowej oraz wzajemne wspieranie się w organizowaniu działań&#13;
zmierzających do integrowania środowiska, które w swojej aktywności zawodowej i popularyzatorskiej zajmuje się muzealnictwem. Jednym z ważniejszych celów PTL jest popularyzacja wiedzy o kulturze ludowej&#13;
i współczesnej wsi oraz miast wśród szerokiej publiczności poprzez organizację wykładów, wystaw, warsztatów, konferencji. Dlatego też chętnie współpracujemy z instytucjami świata nauki oraz kultury, w tym&#13;
muzeami, aby promować dziedzictwo kulturowe w szerszym kontekście międzynarodowym. Współpraca&#13;
z Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu zapoczątkowała nowy cykl konferencji organizowanych co dwa lata,&#13;
poświęconych muzealnictwu etnograficznemu.&#13;
Nasz wybór kooperacji z Ciechanowcem nie był przypadkowy. Jest to bowiem instytucja, która podejmuje bardzo szeroki zakres działań muzealniczych, w tym gromadzenie, zachowywanie i popularyzację dziedzictwa związanego z rolnictwem, etnografią oraz historią wsi i życia codziennego na terenach wiejskich.&#13;
Działalność muzeum obejmuje zatem różnorodne aspekty historii rolnictwa, rzemiosła, technik rolnych&#13;
oraz tradycji kulturowych wsi polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem regionu Podlasia. Muzeum posiada&#13;
dużą kolekcję dawnych narzędzi rolniczych, maszyn, pojazdów, sprzętów gospodarskich, a także eksponaty&#13;
związane z hodowlą zwierząt i uprawą ziemi. Zgromadzone zasoby ukazują jak zmieniało się rolnictwo na&#13;
przestrzeni wieków. Na terenie muzeum znajduje się skansen, który prezentuje dawne zabudowania wiejskie Południowego Podlasie, w tym chałupy, stodoły, spichlerze, młyny, kuźnie i inne budynki gospodarcze.&#13;
Obiekty te przedstawiają typową architekturę wiejską i ich wyposażenie, przedmioty codziennego użytku,&#13;
jak i te odświętne. W centralnym miejscu przestrzeni skansenowskiej jest imponujący zabytkowy pałac&#13;
z XVIII wieku, wybudowany w stylu późnobarokowym, a następnie rozbudowany w XIX wieku w stylu klasycystycznym. Początkowo należał do rodu Starzeńskich, a później przeszedł w ręce innych szlacheckich&#13;
rodzin. Również ten obiekt w części prezentuje dawne życie rodziny ziemiańskiej. Etnograficzna działalność&#13;
muzeum dotyczy ponadto tradycyjnych strojów, rękodzieła oraz obyczajów i rytuałów związanych z życiem wsi. Warto dodać, że integralną częścią Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu jest jedna z największych&#13;
w Polsce kolekcja pisanek, obejmująca ponad 2000 eksponatów z całego świata. Zbiory te są systematycznie&#13;
poszerzane dzięki darom od artystów, kolekcjonerów oraz pasjonatów kultury ludowej. Muzeum w tym&#13;
zakresie aktywnie współpracuje z twórcami ludowymi z Polski, jak i z zagranicy, aby wzbogacać swoje zbiory o nowe eksponaty. Kolejnym wyróżnikiem tej placówki jest dział poświęcony zielarstwu i lecznictwu&#13;
ludowemu, co stanowi odniesienie do postaci ks. Krzysztofa Kluka, patrona muzeum, który był znanym&#13;
botanikiem, badaczem flory i autorem książek o rolnictwie i przyrodzie. Muzeum w ciągu roku organizuje&#13;
rozliczne wydarzenia w tym wystawy tematyczne, warsztaty, pokazy dawnych prac rolniczych, jak również&#13;
imprezy kulturalne i edukacyjne, takie jak festiwale, jarmarki czy dożynki, promujące tradycje rolnicze i folklor. Jest również ważnym miejscem edukacji i badań nad przeszłością i rozwojem rolnictwa oraz historią&#13;
wsi i małych miasteczek.&#13;
Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu posiada bardzo dobrze przygotowaną infrastrukturę konferencyjną,&#13;
dlatego też pracownicy organizują liczne sesje naukowe o tematyce historycznej, etnograficznej, regionalnej,&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
�czy dotyczące aspektów społeczno-politycznych dawnej Polski. Naszą współpracę chcielibyśmy zacieśnić&#13;
właśnie w tym zakresie, czyli organizacji spotkań poświęconych muzealnictwu etnograficznemu, które stoi&#13;
przed wieloma wyzwaniami związanymi z dynamicznie zmieniającym się światem oraz rosnącymi oczekiwaniami zwiedzających. Współczesne muzea etnograficzne muszą balansować pomiędzy zachowaniem&#13;
tradycji a adaptacją do nowoczesnych technologii i oczekiwań odbiorców. Muszą znaleźć sposoby na zaangażowanie współczesnej publiczności, jednocześnie chroniąc dziedzictwo kulturowe przed zapomnieniem.&#13;
W ostatnich latach zmieniono sposób prezentowania wystaw, obszary i tematy badań, a także powiększona&#13;
została tematyka pozyskiwanych eksponatów, która odnosi się już do 2 połowy XX wieku i współczesności.&#13;
Przeobrażeniom i zwiększeniu uległy działania edukacyjne, promocyjne oraz koniecznością stało się pozyskiwanie środków grantowych na tworzenie nowych ekspozycji, zakup obiektów, ale także na realizację&#13;
badań, które zawsze stanowiły istotny element pracy etnologów i antropologów.&#13;
Podczas planowanych cyklicznie spotkań dedykowanych muzealnikom, pracownikom innego typu instytucji kultury, pasjonatom dziedzictwa będą prezentowane aktualne wyniki badań prowadzonych w ośrodkach badawczych i instytucjach kultury. Niebagatelną rolę w integracji tych dwóch instytucji nauki i kultury&#13;
odgrywa Sekcja Muzeologiczna, która została powołana 11 lutego 2014 roku przy Zarządzie Głównym PTL.&#13;
Celem Sekcji jest m.in. „stworzenie forum dyskusyjnego dotyczącego tak polskich muzeów (ich zadań, zasad&#13;
i sposobów finansowania, zakresów merytorycznych, zadań konserwatorskich i innych tematów związanych&#13;
z działalnością podstawową muzeum), jak teorii i badań muzeologicznych”1. Mamy nadzieję, że pierwsze&#13;
spotkanie, które miało miejsce w dniach 20–21 kwietnia 2023 roku w Ciechanowcu spełniło ten postulat&#13;
i pozwoliło na zacieśnienie więzi pomiędzy środowiskami reprezentowanymi zarówno przez Towarzystwo,&#13;
jak i Muzeum.&#13;
Aby wzajemnie rozpoznać swoje oczekiwania, sformułowany temat naszego pierwszego spotkania został&#13;
zakreślony w taki sposób, by móc dokonać swego rodzaju przeglądu stanowisk dotyczących statusu etnografii rozumianej jako specyficznego oglądu świata i dokumentowania zjawisk społeczno-kulturowych.&#13;
Organizatorzy spotkania w Ciechanowcu podzielają pogląd, że w ciągu ostatnich lat etnografia (zwłaszcza ta&#13;
„uprawiana” przez muzea i w muzeach) bywa postrzegana przez pryzmat stereotypu, który określa ją jako&#13;
dyscyplinę związaną z przeszłością kultury ludowej i wiejskiej. Cezurą czasową dla badań i budowania&#13;
ekspozycji muzealnych nadal pozostaje połowa XX wieku, co powoduje utożsamianie jej ze „skansenem&#13;
muzealnym”, kojarzonym jedynie w pejoratywny sposób jako coś minionego, „przaśnego”, uogólnionego&#13;
i przekazującego zafałszowany wizerunek przeszłości. Jednocześnie rozwija się nurt badan nastawionych na&#13;
etnografię dokumentującą przejawy współczesnej kultury ludowej. Badania te skupiając się na przemianach&#13;
i nowych funkcjach wykorzystują z powodzeniem nowe metody badawcze oparte na współpracy, współuczestnictwie i aktywnej partycypacji. Wobec takich założeń konieczne jest tworzenie forum wymiany doświadczeń dla praktyków i teoretyków, osób związanych z ośrodkami akademickimi i instytucjami kultury,&#13;
naukowców oraz animatorów kultury i liderów społeczności lokalnych.&#13;
Osobom uczestniczącym w spotkaniu postawiono kilka pytań, na które starali się odpowiedzieć. Efektem tych wielowątkowych i ożywionych dyskusji jest niniejszy tom, w którym prezentujemy czternaście&#13;
tekstów przygotowanych przez badaczki i badaczy reprezentujących instytucje z całego kraju. Symbolem naszego spotkania było także zwiedzanie Centralnego Magazynu Zbiorów Muzeum Rolnictwa im. Ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Ta ogromna inwestycja jest jedną z bardziej nowoczesnych i symbolicznych,&#13;
jakie zrealizowano w ostatnich latach w muzealnictwie (zwłaszcza tym opartym na etnografii). Wielka, innowacyjna i dobrze zorganizowana przestrzeń zapewnia świetne warunki do przechowywania artefaktów muzealnych, zróżnicowanych pod względem materiału z jakiego zostały wykonane, gabarytów oraz tematyki.&#13;
Znajdują się tam także specjalistyczne pracownie konserwacji prewencyjnej i aktywnej, stolarnia i warsztat&#13;
mechaniczny, pracownia digitalizacji zbiorów, serwerownia, pomieszczenia biurowe i socjalne. Jest tam przestrzeń do działań edukacyjnych i naukowych.&#13;
Ważną częścią konferencji była debata pt. Co będzie dalej z „etnografią w muzeum”?, do udziału w której&#13;
zaproszenie przyjęli: Monika Dudek (dyrektorka Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie), dr Arkadiusz Jełowicki (kustosz dyplomowany z Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie), prof. dr hab. Jan. Święch (z Uniwersytetu Jagiellońskiego) oraz Robert Zydel&#13;
Cele i działalność Sekcji Muzeologicznej przy ZG PTL: https://ptl.info.pl/o-ptl/struktura/sekcje/92,Sekcja-muzeologiczna.&#13;
html (dostęp 15.09.2024).&#13;
1&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
�(ówczesny dyrektor Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie). Poruszone w trakcie ożywionej&#13;
dyskusji wątki pokazały, że katalog problemów współczesnego muzealnictwa etnograficznego jest duży: od&#13;
problemów z kolekcjonerstwem, włącznie z tym jakiego rodzaju eksponaty powinny być gromadzone (czy&#13;
tylko te z zakresu kultury tradycyjnej i pozaeuropejskiej, czy odnoszące się do współczesnej kultury wsi&#13;
i miast); poprzez opracowywanie zasobów, w tym tworzenie specjalistycznych inwentarzy tematycznych&#13;
umożliwiających właściwe porządkowanie i opracowywanie zgromadzonych eksponatów oraz jakiego rodzaju&#13;
oprogramowania najlepiej się sprawdziły w tego typu pracach. Podjęto także temat problemów związnych&#13;
z koniecznością konserwacji eksponatów i brakiem specjalistów w tym zakresie w wielu muzeach. Istotne&#13;
okazały się zagadnienia: redefiniowania celów statutowych poszczególnych instytucji muzealnych, budowania grup odbiorców i konieczności odpowiadania na ich potrzeby. Podjęty został temat zarządzania zespołem pracowników muzealnych, a także zauważono konieczność dokonywania restrukturyzacji muzeów&#13;
pod zakres działalności merytorycznej. Jednym z poruszanych wątków była partycypacja społeczna rozumiana jako współpraca muzeów z otoczeniem społeczno-gospodarczym, stałe monitorowanie potrzeb i możliwości tego otoczenia oraz możliwości współpracy w zakresie budowania oferty muzealnej. Myślimy, że&#13;
będzie to temat kolejnego spotkania w gościnnych progach ciechanowieckiego muzeum.&#13;
Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz&#13;
Poznań – Lublin, wrzesień 2024 roku&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
��CZĘŚĆ I.&#13;
MUZEA, EKSPOZYCJE&#13;
I PRAKTYKA KOLEKCJONERSKA&#13;
&#13;
��Jan Święch1&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
Uniwersytet Jagielloński&#13;
&#13;
CZY ETNOGRAFIĘ BĘDZIEMY UPRAWIALI&#13;
TYLKO W MUZEACH ETNOGRAFICZNYCH?&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Muzea etnograficzne w swoich początkach, przypadających na drugą połowę XIX w., dokonały rewolucyjnych zmian w filozofii kolekcjonerstwa i wystawiennictwa. Pochyliły się one bowiem nad pomijanym&#13;
wcześniej w praktyce muzealnej dokumentowaniem niezwykłości codziennej ludzkiej egzystencji, nieelitarnej warstwy społecznej – chłopstwa. Sens wspomnianych praktyk muzealnych podbudowywał wielki&#13;
ogólnoeuropejski ruch regionalny (Bujak 1971: 76–108). Dodać należy, że rozwój polskiego muzealnictwa&#13;
etnograficznego w drugiej połowie XIX w. nie mógłby zaistnieć bez intelektualnego wsparcia ośrodków&#13;
akademickich i kształtującej się dyscypliny naukowej – etnografii. Utworzenie bowiem tego typu placówek&#13;
we wspomnianym okresie, bez uwierzytelniającego akademickiego wykładu, skazane byłoby w najlepszym&#13;
przypadku, na działania określane jako „nieszkodliwe dziwactwo”. Każda zatem szkoła czy kierunek w etnografii oddawały na rzecz muzealnictwa etnograficznego część aktywności naukowej, wyrażającej się m.in.&#13;
w proponowaniu modelowych projektów muzeów etnograficznych – wytycznych kolekcjonerskich, wystawienniczych oraz pracy naukowej (Święch, Tubaja 2001: 135–142).&#13;
Wspólna droga&#13;
Przypomnijmy zatem, że pierwsze samodzielne muzeum etnograficzne na ziemiach polskich powstało&#13;
w 1888 r. w Warszawie. Głównym inicjatorem powołania tej placówki był Jan Karłowicz, który podobnie&#13;
jak Stanisław Ciszewski – pierwszy kustosz muzeum i jednocześnie pierwszy w kraju profesor etnografii,&#13;
swoje badawcze działania i interpretacje zjawisk kulturowych, podporządkowali kierunkowi ewolucjonistycznemu, w szczególności zaś, wykładowi niemieckiego etnologa Adolfa Bastiana (Bujak 1975: 39–41). Nie&#13;
ulega też wątpliwości, że pierwsze ekspozycje interesującego nas muzeum, wzorowane były na realizacjach&#13;
Königliches Museum für Völkerkunde w Berlinie, którego założycielem był Bastian, i u którego praktykował kilka lat Ciszewski.&#13;
W chwili otwarcia warszawskiego Muzeum Etnograficznego, trzon jego kolekcji stanowiły zbiory krajowe. Dla ewolucjonistycznej kreacji niezbędne były obiekty kultur „egzotycznych”. One bowiem, stanowiły&#13;
podstawę do szerszej prezentacji ciągów rozwojowych wybranych elementów kultury w możliwie najszerszym zasięgu przestrzennym. W efekcie licznych zabiegów kolekcjonerskich, już w 1905 r. krajowe zbiory&#13;
stanowiły jedynie 20% całości kolekcji (Bujak 1975: 42). Natomiast ekspozycja muzealna przypominała bardziej magazyn demonstracyjny w dzisiejszym rozumienia tego określenia i prezentowała ciągi rozwojowe&#13;
obiektów pochodzących z różnych stron świata. Dobór obiektów do takich prezentacji był właściwie dowolny, nastawiany raczej na intrygowanie zwiedzających niezwykłością formy, niż na prezentację konkretnej&#13;
konceptualizacji zjawiska kulturowego (Bujak 1975: 49).&#13;
Owa odtwórcza formuła ekspozycyjna Muzeum Etnograficznego w Warszawie zmienia się diametralnie w 1921 r., kiedy to kierownictwo placówki obejmuje Eugeniusz Frankowski. Ten uznany etnograf oraz&#13;
muzeolog – zwolennik kierunku kulturowo-historycznego w etnologii (Kutrzeba-Pojnarowa 1963: 425–435),&#13;
zaproponował nową koncepcję wystawy, opartej o modelowe wręcz wyłożenie wizji kreowania kultury przez&#13;
1&#13;
&#13;
Kontakt: jan.swiech@uj.edu.pl.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
�wspomniany naukowy wykład (Dziekoński 1963: 566–568). I tak oficjalnie hasło nowo otwartej wystawy&#13;
brzmiało: „Aby zrozumieć i poznać kulturę ludu polskiego, należy poznać i zrozumieć kulturę całego świata”.&#13;
W tym celu Frankowski pogrupował i uszeregował eksponaty na wystawie w ten sposób, aby uzyskać z jednej strony monograficzne ujęcie poszczególnych zagadnień w kraju, z drugiej zaś, aby ten zasadniczy wątek&#13;
ciągnął się wzdłuż całej wystawy prezentującej również obiekty z innych części świata. Stelaż stanowiły&#13;
szafy. Na półkach jednej z nich, w linii pionowej, umieszczone były obiekty pochodzące z różnych regionów etnograficznych Polski; w szafach stojących obok, prezentowano natomiast okazy z innych regionów&#13;
świata, posiadające analogiczne cechy funkcji. Sam Frankowski konstatował zalety ekspozycji następująco:&#13;
Pragnąc na przykład zapoznać się z garncarstwem, znajduje się wszystkie te okazy skupione na tym samym poziomie. Dzięki takiemu układowi z łatwością można dokonać przeglądu całego dorobku kulturowego i wyróżnić&#13;
cechy znamienne dla poszczególnych dzielnic. Dzbany ze względu na swój kształt, zostały umieszczone na półkach w połowie wysokości szaf. Zwrócone dziobkiem w jednym kierunku, zestawione z uwzględnieniem pokrewieństwa typu, kształtu, polewy, ozdoby, warsztatu, gdzie zostały wykonane, umożliwiają najsubtelniejszą&#13;
analizę różnić profilu. Wychodząc z dzieła polskiego do obcego, (…) odnajdujemy na tym samym poziomie szaf&#13;
wyroby garncarskie oraz odpowiednie im, rozwojowo poprzedzające naczynia z tykwy, z łupiny i kokosu, z rogu,&#13;
z muszli itp. Służące do tego samego użytku u ludów z różnych części świata.. Na odrębnych tablicach została&#13;
zobrazowana technika garncarstwa ludowego u nas, oraz innych ludów ziemi. W myśl tej idei zespół przedmiotów muzealnych, fotografii życia i opisów może dać pojęcie o całokształcie zagadnienia, pokazać np. sztukę&#13;
garncarską jako dorobek cywilizacyjny w jego najróżniejszych przejawach u ludów całego świata, zaznaczając&#13;
przynależność naszego garncarstwa do wielkich kompleksów ogólnoludzkich, oraz wykazać cech charakterystyczne, tworzące znamiona naszej odrębności grupowej (Frankowski 1926: 55–56).&#13;
&#13;
Przytoczony przykład, dotyczący garncarstwa to tylko jeden z elementów interesującej nas wystawy.&#13;
W podobny sposób eksponowano obiekty z zakresu gospodarki podstawowej, obrzędów, budownictwa,&#13;
sztuki, itp.&#13;
O ile nowatorska koncepcja Eugeniusza Frankowskiego eksponowania kultury ludowej nie znalazła naśladowców w Polsce, przede wszystkim ze względu na ubogie zbiory większości placówek etnograficznych,&#13;
o tyle wzorowały się na niej muzea etnograficzne w krajach Europy Zachodniej, dysponujące odpowiednio&#13;
bogatymi zbiorami. Stanowi ona zatem istotny wkład w rozwój pawilonowych ekspozycji etnograficznych&#13;
w skali europejskiej, zaś Muzeum Etnograficzne w Warszawie zyskało wówczas status czołowej tego typu&#13;
placówki Starego Kontynentu (Dziekoński 1963: 569).&#13;
Na szczególną uwagę i przypomnienie zasługują również trzy polskie projekty wzorcowych modeli pawilonowych muzeów etnograficznych. Powstały one w trzech pierwszych dekadach XX w. i wspólną ich&#13;
cechą była programowa deklaracja o naukowym charakterze tych placówek, czego konsekwencją było: tworzenie kolekcji, profilaktyka konserwatorska, opracowanie naukowe zbiorów, prowadzenie badań, tworzenie&#13;
ekspozycji i programów edukacyjnych, miały być pochodną działalności naukowej. Koncepcje te miały&#13;
ogromny wpływ na kształtowanie się krajowego muzealnictwa etnograficznego, ale podkreślić należy również ich oddziaływanie na obraz tego typu muzeów w krajach słowiańskich.&#13;
Pierwszy w polskim muzealnictwie wzorcowy model muzeum etnograficznego przedstawił w 1913 r.&#13;
Bronisław Piłsudski. Był to memoriał w sprawie urządzenia działu ludoznawczego w Muzeum Tatrzańskim&#13;
w Zakopanem, skierowany do Zarządu tej placówki (Piłsudski 1914–1921: 147–188). Już w preambule tego&#13;
wyjątkowo starannie przygotowanego dokumentu jednoznacznie zaznaczono, że: „Muzeum musi być instytucją naukową, stojącą na poziomie współczesnej wiedzy pracownią, w której mogliby zawodowi etnografowie pracować nie dorywczo, ale systematycznie nad wszechstronnym poznaniem ludu podhalańskiego”&#13;
(Piłsudski 1914–1921: 153). Ową naukowość musi podbudowywać: specjalistyczna biblioteka, archiwum,&#13;
katalog kart naukowych obiektów oraz fotografii i materiałów terenowych, ponadto sprzęt fotograficzny,&#13;
sprzęt antropometryczny, a także fonograf. B. Piłsudski opracował też, pierwszą w polskim muzealnictwie,&#13;
kartę katalogu naukowego z komentarzem w jaki sposób ma być ona opracowywana. Sporo uwagi poświęcono profilaktyce i praktyce konserwatorskiej obiektów. Wymienione powyżej pryncypia miały być podstawą do budowania podhalańskiej etnograficznej kolekcji w postaci 28. działów-zagadnień grupujących&#13;
przedmioty konieczne dla perspektywy historycznej, społecznej, obyczajowej i geograficznej, uwzględniając&#13;
również (co warte podkreślenia) kontekst etniczny – zamieszkujących Podhale ludności romskiej i żydowskiej.&#13;
W końcu bardzo dokładnie określono zasadę budowania ekspozycji stałej oraz wystaw czasowych, które&#13;
miały być realizowane kolejno przez mieszkańców poszczególnych gmin Podhala aby „opowiedzieli” o swo-&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
�jej swojskości kulturowej (sic! to przecież formuła muzeum partycypacyjnego). Muzeum miało być miejscem&#13;
edukacji i spotkań, których celem była nie tylko nauka o przeszłości, ale i o przyszłości Podhala. Wyniki&#13;
badań zaś, miały być publikowane w periodyku – „Podhalańskim Roczniku Naukowym”, którego dokładny&#13;
projekt przygotował B. Piłsudski w 1915 r. (Piłsudski 1915: 1–4, maszynopis Arch. MT w Zakopanem).&#13;
Wczytując się w znakomity projekt B. Piłsudskiego – działu etnograficznego w Muzeum Tatrzańskim&#13;
w Zakopanem, nabiera się przekonania, że wyprzedził on koncepcje tzw. „nowej muzeologii”, do której&#13;
tak często odwołują się muzeolodzy w Polsce od blisko osiemdziesięciu lat2.&#13;
Drugi wzorcowy model muzeum etnograficznego opracował i opublikował w 1928 r. Kazimierz Moszyński (Moszyński 1928: 1–78). Propozycja ta kierowana była zasadniczo do środowiska regionalistów,&#13;
którego potencjał organizacyjny dostrzegał i cenił K. Moszyński pisząc: „Spośród tych wszystkich korzyści&#13;
jakie regionalizm powinien oddać etnografii, tworzenie zbiorów regionalnych na prowincji może stać się&#13;
najważniejszą” (Moszyński 1925: 11–16). Ten najwybitniejszy badacz Słowiańszczyzny, zdając sobie sprawę, że inicjatywa utworzenia muzeum regionalnego i gromadzenia zbiorów będzie najczęściej prowadzona&#13;
przez niewykształconych, etnografów – amatorów w preambule interesującego nas opracowania, prezentuje znakomity wykład na temat, czym jest etnografia i jakie naukowe procedury obowiązują przy doborze&#13;
obiektów do kolekcji i ich opisie. Wskazuje też na konieczność tworzenia przy tych placówkach bibliotek&#13;
oraz archiwów. Z niezwykłą precyzją przedstawiono też zespoły obiektów, które miały dokumentować&#13;
15 działów kultury materialnej, duchowej i społecznej, niezbędnych do ekspozycyjnej prezentacji kultury&#13;
określonego regionu etnograficznego. Jak już wspomniano, ów wzorcowy model kierowany był zasadniczo&#13;
do muzeów regionalnych i stał się podstawą organizacji większości muzeów i działów etnograficznych oraz&#13;
ich prezentacji wystawienniczych w kraju w okresie przed- i powojennym (Znamierowska-Prȕfferowa 1968:&#13;
419–450).&#13;
Kolejny model etnograficznego muzeum przedstawiła, a następnie rozwinęła Cezaria Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa (Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa 1926: 1–28,&#13;
1933: 75–98). Ta nowatorska w działaniach placówka podzielona została na dwie strefy. Pierwsza, określana&#13;
mianem „muzeum laboratorium”, przeznaczona była zasadniczo dla studentów i uczonych, badających zgromadzone obiekty i rozpoznających za ich pomocą fenomeny kultury. Druga strefa, nazwana „muzeum demonstracyjnym”, dedykowana była szerokim kręgom odbiorców. Organizowano w niej tematyczne wystawy&#13;
czasowe, obrazujące specyficzny rodzaj typologii etnograficznej, opartej na studiowaniu stosunków zachodzących między tworzywem, techniką wytwórczą, kształtem i funkcją ideologiczną przedmiotów w kontekście ich własnej historii, łańcucha przemian strukturalnych, tworzenia filiacji typów, narastania nowych&#13;
i ginięcia starych wartości. Dla naszych rozważań ważniejsza jest pierwsza sfera. Była ona bowiem miejscem&#13;
głębokiej refleksji nad nowymi wykładniami z zakresu teorii kultury. „Muzeum laboratorium” zakładało&#13;
ścisłą współpracę muzealników z pracownikami akademickim, rotacyjną wymianę kadr, możliwości zdobywania stopni naukowych, a wszystko po to, aby jak podkreślała to Jędrzejewiczowa: „Słowem, chcąc, ażeby&#13;
z jednej strony Muzeum nie zmartwiało, z drugiej zaś, ażeby etnografowie książkowcy również nie kamienieli w fikcjach mózgowych, koniecznym jest zachowanie i w przyszłości jak najściślejszego kontaktu między&#13;
Uniwersytetem a Muzeum”. (Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa 1933: 87–88). Kolekcję&#13;
budowali pracownicy naukowi i studenci Zakładu Etnologii Uniwersytetu w Wilnie, tworząc Uniwersyteckie Muzeum Etnograficzne. Wojna przeszkodziła w pełnej realizacji tego projektu, a zgromadzone zbiory&#13;
zostały rozproszone3.&#13;
Książka The New Museology, pod red. P. Vergo, Londyn 1989, w polskiej literaturze przedmiotu cytowana jest często jako&#13;
nowatorski wykład, który zmienił oblicze polskiego muzealnictwa i jego rolę we współczesnym społeczeństwie. Koncepcja&#13;
muzeum partycypacyjnego, wykorzystującego jego potencjał na rzecz: lokalnego rozwoju gospodarczego, rewitalizacji miast&#13;
i osiedli, rozwoju społecznego, wzmocnienia kulturowej świadomości i społecznej kreatywności oraz miejsca integracji&#13;
społecznej, to ubrane w naukowy język postulaty Bronisława Piłsudskiego.&#13;
3&#13;
Formułę wileńskiego Muzeum planowała odtworzyć w Toruniu profesor Maria Znamierowska-Prüfferowa – uczennica&#13;
C. Jędrzejewiczowej i kustosz Muzeum Etnograficznego przy Zakładzie Etnologii wileńskiego Uniwersytetu. Niemal natychmiast, po przybyciu transportem repatriacyjnym do Torunia w 1945 r. w nowo utworzonym Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Katedrze Etnologii i Etnografii, kierowanej przez profesor Bożenę Stelmachowską, podjęła próbę utworzenia uniwersyteckiego muzeum etnograficznego. Ta inicjatywa nie znalazła jednak zrozumienia u władz Uniwersytetu&#13;
oraz w macierzystej jednostce organizacyjnej. Długoletnie zabiegi M. Znamierowskiej-Prüfferowej zostały uwieńczone&#13;
sukcesem dopiero w 1959 roku. Powołane zostało wówczas samodzielne Muzeum Etnograficzne w Toruniu. Jego koncepcja zakładała pełne udostępnianie tworzonych kolekcji – ekspozycje → magazyny demonstracyjne → i magazyny studyjne.&#13;
2&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
�Dla urzeczywistnienia takich projektów muzeów i działów etnograficznych, potrzebna była wykształcona na poziomie studiów wyższych kadra pracowników działalności podstawowej.&#13;
W okresie międzywojennym wysokie standardy w tym zakresie oferowały ośrodki akademickie w: Krakowie, Lwowie, Poznaniu, Warszawie i Wilnie. Po II wojnie światowej zaś, w: Krakowie, Lublinie, Łodzi,&#13;
Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu i Toruniu, bowiem ówczesne programy studiów etnograficznych były&#13;
opracowywane najczęściej przez profesorów, którzy w swoim życiorysie zawodowym zetknęli się bezpośrednio z praktykę muzealną. Przywołajmy w tym miejscu cały szereg takich właśnie postaci m.in.: Cezarii Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowej, Barbary Bazielich, Jana Bujaka, Stanisława Ciszewskiego, Witolda Dynowskiego, Eugeniusza Frankowskiego, Marii Frankowskiej, Mieczysława Gładysza,&#13;
Adolfa Nasza, Edwarda Pietraszka, Stanisława Poniatowskiego, Romana Reinfussa, Tadeusza Seweryna,&#13;
Bożeny Stelmachowskiej, Anny Szyfer, Marii Znamierowskiej-Prȕfferowej. Dlatego właśnie kursy z zakresu&#13;
muzealnictwa były czymś oczywistym w programach nauczania we wszystkich wymienionych powyżej&#13;
ośrodkach akademickich, zaś do prowadzenia tych zajęć zapraszano też często muzealników, posiadających&#13;
spory dorobek naukowy oraz stopnie naukowe.&#13;
Absolwenci etnografii do końca lat 70. ubiegłego stulecia, reprezentowali formację etnografii dokumentalnej, można rzec bardzo dobrego „rzemiosła”, doskonale sprawdzającego się w muzealnictwie. Były to&#13;
osoby o ogromnej erudycji etnograficznej, encyklopedycznej znajomości rzeczy, otoczonych aurą kultury&#13;
niematerialnej, znakomici „terenowcy”, głęboko osadzone w terenie, znające tajniki fotografii dokumentacyjnej, reportażowej, filmu dokumentalnego, rysunku odręcznego i technicznego, transkrypcji dialektologicznej, nierzadko też muzycznej oraz bez trudu poruszające się również po zasobach archiwalnych. Owi&#13;
szlachetni „rzemieślnicy” pochylający się nad dokumentowaniem fenomenów szybko zmieniającego się&#13;
świata kultury ludowej, brali w pełni świadomie udział w „wyścigu z czasem”, w którym stawką był sam&#13;
przedmiot ich badań, rezygnując wcale nierzadko z kreowania własnych ambicji – udziału w szerszym naukowym dyskursie, na rzecz tworzenia różnego typu rzeczowych i archiwalnych „kapsuł pamięci” z użyciem&#13;
coraz doskonalszych narzędzi zapisu dokumentacyjnego.&#13;
&#13;
Początki kryzysu i próby jego zażegnania&#13;
W 1980 r. na łamach kwartalnika „Polska Sztuka Ludowa” ukazał się tekst grupy młodych etnografów:&#13;
Zbigniewa Benedyktowicza, Czesława Robotyckiego, Ludwika Stommy, Ryszarda Tomickiego i Jerzego Wasilewskiego, stanowiący zbiór postulatów w sprawie innego niż dotychczas uprawiania etnografii – nauki&#13;
o kulturze (Benedyktynowicz, Robotycki, Stomma, Tomicki, Wasilewski 1980: 47–60). Ów „manifest” wskazał, że w badaniach nad problemami wielowątkowej kultury współczesnej należy zastosować nowe metody&#13;
badawcze oraz sposoby interpretacji i reinterpretacji zjawisk kulturowych. O ile projekt – antropologia&#13;
kultury w środowisku akademickim po kilkunastu latach został urzeczywistniony, o tyle w muzealnictwie&#13;
etnograficznym proces ten przebiegał znacznie wolniej, co nie znaczy, że nie eksperymentowano z nowymi&#13;
metodami służącymi do budowy nowych kolekcji z zakresu kultury współczesnej oraz reinterpretacyjnymi wystawami4.&#13;
Niestety nie wypracowano wówczas nowej – partnerskiej formuły wspólnych działań, zaś współpraca&#13;
tych podmiotów, sprowadzona została właściwie do kurtuazyjnych kontaktów. Sytuacja taka w niedługim&#13;
Struktury organizacyjnej muzeum umożliwiała nie tylko koncentrowanie się na dokumentowaniu dziedzictwa materialnego, ale też dziedzictwa niematerialnego (!!!) – działy folkloru muzycznego, ustnego i tańca, wiedzy i medycyny ludowej&#13;
oraz zwyczajów i obrzędów, były w zasadzie działami badawczymi. Prowadzono też szeroko zakrojone badania terenowe,&#13;
skierowane na opracowywanie syntez zjawisk kulturowych. W końcu przygotowane realizacje wystawiennicze w części&#13;
pawilonowej muzeum, odbiegały od ewolucjonistycznego wykładu, a kierowały się w kierunku fenomenologicznego przedstawiania rzeczywistości kulturowej, stąd niezbędna w takiej opcji ekspozycja – muzeum na wolnym powietrzu. Na wystawach pawilonowych delektowali się zwiedzający szczegółem, na ekspozycji skansenowskiej, ów szczegół osadzony był&#13;
w pełnym kontekście kulturowym. Zasygnalizowane powyżej, nie wszystkie zresztą, założenia tej placówki poświadczają&#13;
dobitnie naukowo-badawczy charakter tej placówki (Święch 2020: 206–208).&#13;
4&#13;
Przywołać w tym miejscu można choćby nowatorskie w kraju badania inwentaryzacyjne, przeprowadzone w 1987 r. przez&#13;
zespół pracowników Muzeum Etnograficznego we Włocławku, Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie oraz&#13;
studentów etnologii UJ. Chodziło o stworzenie kolekcji dokumentującą współczesną wieś, w której uchwycono najbardziej ważkie, chociaż często nieprawdopodobne treści, tkwiące w najbanalniejszym nieraz przedmiocie oraz zrejestrować&#13;
wzajemne powiązania pomiędzy nimi, odsłaniające ich wymowę symboliczną. W akcie kreowania obiektu muzealnego,&#13;
była to zmiana fundamentalna (Święch, Szacki, 1990: 24–51).&#13;
&#13;
�okresie doprowadziła m.in. do braku zainteresowania tematyką muzeologiczną w programach studiów etnologicznych, a w konsekwencji do „braku chemii”, aby najłagodniej ująć to zjawisko, pomiędzy środowiskiem&#13;
akademickim i muzealnym. Nie odmawiano wprawdzie etnologom – specjalistom muzealnym takiego właśnie określania się, ale jednocześnie akademicy traktowali muzealników najczęściej patriarchalnie, wskazując&#13;
na „rzemieślniczy” charakter wykonywanej przez nich pracy, zaś przejście pracownika naukowo-dydaktycznego z uczelni wyższej do pracy w muzeum, postrzegane było, poza stanowiskami dyrektorskimi, w kategorii zawodowego upadku, a przyjmując terminologię towarzyszącą zdarzeniom sportowym – spadkiem do&#13;
niższej ligi. Więcej, nawet w przypadku problematyki, która upraszała się o wspólny dyskurs – w sferze zainteresowań współczesnej antropologii kultury, znalazły się również „rzeczy”. Akademicy podążali własną&#13;
drogą, proponując w mentorskich niekiedy wykładach nowy język ich opisu. Wykłady te wywołały konsternację w środowisku muzealników, w szczególności z muzeów etnograficznych, bowiem zaproponowany&#13;
„nowy” język opisu „rzeczy”, stosowany był właściwie w muzealnictwie „od zawsze”. W praktyce i teorii&#13;
muzeologicznej każdy obiekt w kolekcji, obok swojej formy i funkcji, jest również nośnikiem różnego typu&#13;
treści, znaczeń, symboli, wartości emocjonalnych i estetycznych. W przestrzeni muzealnej staje się on podstawowym „tekstem” w prowadzonych narracjach ekspozycyjnych. „To one ogniskują wszystkie muzealne&#13;
problemy, intelektualne dylematy, rozterki estetyczne i etyczne. Muzealnik jest obywatelem rzeczywistości&#13;
urzeczowionej” (Berent 2014: 16).&#13;
Załamanie się instytucjonalnych kontaktów, nie przekreśliło jednak kontaktów nieformalnych. Te ostatnie pozwoliły na zorganizowanie spotkania – konferencji w Muzeum Etnograficznym we Włocławku pod&#13;
nazwą: „Warsztaty Etnograficzne. Kategorie kultury ludowej – 1990 r.”. Za priorytet przyjęto swobodę wypowiedzi referentów i nieograniczoną limitem czasowym dyskusję. Chodziło o to, aby przedstawić różne stanowiska i modele uprawiania naszej dyscypliny oraz zaproponować nowe formy kontaktów i współpracy.&#13;
W konferencji uczestniczyło ponad sto osób w tym kilkadziesiąt, które miały ogromny wpływ na kreowanie&#13;
obrazu współczesnej akademickiej etnologii i antropologii kulturowej oraz muzealnictwa etnograficznego&#13;
w Polsce, m. in.: L. Stomma, A. Jackowski, J. Wasilewski, Z. Benedyktowicz, I. Kabzińska, W. Michera, S. Sikora,&#13;
E. Nowina-Sroczyńska, K. i K. Piątkowscy, Cz. Robotycki, D. Czaja, J. Szpilka, M i W. Bursztowie, M. Buchowski, J. Schmidt, A.K. Kowalski, S. Węglarz, i muzealnicy: P. Szacki, T. Baraniuk, A. Pelczyk, J. Adamczewski,&#13;
I. i J. Święchowie, I. Kotowicz Borowy, M. Kośko, M. Lipok. Cały dorobek konferencji /programowe wystąpienia i dyskusję/, którą uważa się za przełomową dla relacji muzealnictwa etnograficznego z etnologicznymi&#13;
ośrodkami naukowymi w kraju, został opublikowany (Rocznik Muzealny Włocławek 1991: 145–310; Święch&#13;
I., Święch J. 2021: 353–358). W dyskusji padły jednoznaczne deklaracje partnerskiej współpracy. Odwołam&#13;
się w tym miejscu do wypowiedzi Cz. Robotyckiego:&#13;
Uważam za fałszywą tezę rozróżniającą etnografów na tzw. muzealników i teoretyków. Twierdzę, że etnografia&#13;
jest jedna i integralna. Krótko mówiąc: w każdym miejscu można robić rzeczy mądre i niemądre. Muzealników&#13;
nie wyróżnia technika dotykania rzeczywistości. Jeśli chcę i wiem co chcę, to mogę to robić w każdym miejscu,&#13;
dlatego ten podział tak silnie zarysowany uważam za niepotrzebny i obie strony krzywdzący. Powinniśmy traktować się tak samo i z właściwym szacunkiem. Technika wykonywania pracy nie może być kryterium rozróżniającym nas między sobą (Robotycki 1991: 309).&#13;
&#13;
Kolejne podobne spotkania odbyły się w Bytomiu, 1991 r. (Śląskie Prace Etnograficzne 1992: 3–123),&#13;
w Poznaniu, 1998 r. (Wyznania i Perswazje 1999: 3–90), w Bytowie 2006 r. (Nasze Pomorze. Rocznik Muzeum&#13;
Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie 2007: 3–220) i Warszawie 2008 r. (Etnografia Nowa 2009: 3–160).&#13;
O ile przywołane powyżej konferencje w kapitalny sposób zmieniły krajowe muzealnictwo etnograficzne, m in. poprzez przełamanie tematycznego monopolu – kultury ludowej, o tyle nie przełożyły się one&#13;
na nowe programy studiów etnograficznych, uwzględniających potrzeby kadrowe tegoż muzealnictwa.&#13;
&#13;
W poszukiwaniu nowych dróg współpracy&#13;
Stowarzyszenie Muzeów na Wolnym Powietrzu w Polsce zorganizowało Ogólnopolską Konferencję Muzeologiczną pt. Współczesne problemy zarządzania w muzeach. Edukacja, dobór kadr, 27 luty – 1 marca&#13;
2023 r. Sierpc. Do Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu zaproszono przedstawicieli wszystkich krajowych&#13;
muzeów na wolnym powietrzu, specjalistycznych etnograficznych muzeów pawilonowych oraz ważniejszych działów etnograficznych, znajdujących się w strukturach wielodziałowych muzeów pawilonowych.&#13;
17&#13;
&#13;
�Ponadto zaproszono do wystąpień konferencyjnych przedstawicieli wszystkich ośrodków akademickich,&#13;
kształcących studentów w zakresie etnologii i antropologii kulturowej.&#13;
Organizatorzy konferencji chcieli uzyskać odpowiedź od przedstawicieli ośrodków akademickich na&#13;
dwa pytania: dlaczego mimo zgłaszanych ofert zatrudnienia, absolwenci etnologii nie podejmują pracy&#13;
w muzeach oraz jakie kursy i w jakim zakresie są prowadzone w programie studiów, które przydatne są&#13;
w praktyce muzealnej? Chodziło w szczególności o muzealnictwo, historię etnografii, etnografię Polski,&#13;
ludową wizję świata. Muzealnicy zaś, w ramach dyskusji mieli przedstawić swoje minimalne oczekiwania&#13;
od absolwentów studiów w zakresie etnologii i antropologii kulturowej.&#13;
Zaprezentowane wystąpienia i głosy w dyskusji nie napawały optymizmem. I tak w programach kształcenia tzw. „przedmioty muzealne” w większości ośrodków są kursami nie wchodzącymi do obowiązkowego&#13;
kanonu, zaś praktyki badań terenowych sprowadzone są do niezbędnego minimum. W takiej sytuacji osiągnięcie podstawowego znawstwa, niezbędnego do poruszania się po muzealnych „magazynach przeszłości”,&#13;
będących jednocześnie kluczem do zrozumienia całej wielkiej współczesnej transformacji kulturowej wsi&#13;
i miast w Polsce, jest w zasadzie wykluczona. W efekcie łatwiej jest nowym adeptom muzealnictwa etnograficznego udokumentować współczesne subkultury, niż współczesną złożoność kulturową wsi5. Muzealnicy&#13;
zwracali uwagę na epatowanie przez młodych etnologów swoją wrażliwością i przekonaniem, że ich intuicja&#13;
jest wystarczającym instrument do nieomylnego interpretowania zjawisk. Jeśli nie są to odosobnione przypadki, to ponieśliśmy dydaktyczną klęskę! Antropologiczną ideę otwartości na świat i zachwytu nad jego&#13;
niezwykłością, zastąpiliśmy zajmowaniem się wyłącznie sobą, „auto-erotyczną fiksacją? badaniem siebie,&#13;
doglądaniem siebie, rozpaczliwą próbą przebicia muru, rozdarcia całunu grobowej izolacji?” (Bartoś 2023:25).&#13;
Konferencja sierpecka unaoczniła skalę problemu i potrzebę szybkich działań. Nowe formy partnerskiej&#13;
współpracy z ośrodkami akademickimi muzea muszą zbudować w oparciu o dwa filary – potencjał badawczy zespołu pracowników merytorycznych oraz potencjał promocji osiągnięć nauki. I tak:&#13;
1. Obecnie większość projektów badawczych realizowana jest w ramach uzyskiwanych grantów. Reżimy terminowe sprawiają, że budowanie zespołu, którego członkowie przekroczyli próg „głębokiego wtajemniczenia” w podejmowanym zagadnieniu, jest bardzo trudne. Takimi osobami są pracownicy działalności&#13;
podstawowej w muzeach. Duża ich część to specjaliści z ogromną, szczegółowa wiedzą, osadzonych doskonale w tzw. terenie. Ich przydatność na każdym etapie badań byłaby nie do przecenienia. Atutem są&#13;
też spore umiejętności organizacyjne muzealników. Niestety osoby takie są najczęściej nieznane w świecie&#13;
akademickim. Potrzebne jest zatem ogólnodostępne zestawienie pracowników muzeów, posiadających&#13;
stopień naukowy z krótką charakterystyką ich osiągnięć i specjalności. Wydaje się, że takiego zadania&#13;
mógłby podjąć się w skali całego kraju się NIM, ale też branżowe stowarzyszenia muzealne lub same muzea&#13;
na swoich stronach internetowych.&#13;
2. Większość dużych, w szczególności zaś międzynarodowych akademickich projektów badawczych, opatrzona jest też klauzulą szerszej popularyzacji wyników badań, ponieważ finalne naukowe dzieła ze&#13;
względu na hermetyczność prowadzonych w nich rozważań, zawężają odbiór niewątpliwych osiągnięć do&#13;
wąskiego grona uczonych. Wystawy muzealne stanowią nieocenioną wręcz formułę dla takich właśnie&#13;
działań. Doświadczenia i opinie zachwytu akademików przy tego typu realizacji, potwierdzają olbrzymi&#13;
potencjał muzeów w tym zakresie6.&#13;
Pozostaje odpowiedzieć jeszcze na pytanie: jakie korzyści przyniesie muzealnictwu taka współpraca?&#13;
Zacznijmy zatem od tych wymiernych:&#13;
1. Tworzenie nowych kolekcji, inspirujące kreacje wystawiennicze i programy edukacyjne.&#13;
2. Uzupełnienie sprzętu wystawienniczego.&#13;
Na brak rzetelnych badań i tekstów w tym zakres zwraca uwagę Andrzej Leder. Pisze on: „Większość Polaków mieszka dziś&#13;
w przestrzeni miejskiej, znikoma część pracuje na roli. A jednak folwarczne zmagania chłopa z panem nadal określają&#13;
wyobraźnię tego mieszczańskiego społeczeństwa. … Brak tekstów kultury, które dadzą naszej wyobraźni oparcie w nowoczesności, będzie nas skazywał na to że, pozostaniemy tym dziwnym tworem: chłopskim pniem, porośniętym pańskim&#13;
mchem.” (Leder 2018: 102). Wiele też tekstów przedstawianych jako naukowe rozważania, przypomina bardziej dziennikarskie przekazy i reportaże, lub pisarstwo, niestety mocno odległe od poziomu wrażliwości etnograficznej i antropologicznej&#13;
Tadeusza Redlińskiego, Konopielka, 1973, lub Wiesława Myśliwskiego, Traktat o łuskaniu fasoli, 2007, czy też: W środku jesteśmy baśnią. Mowy i rozmowy, 2022.&#13;
6&#13;
Przywołam tu przykładowo międzynarodowy projekt badawczy „HERA” – „Religijność przeżywana” Kierownik tego projektu prof. dr hab. Anna Niedźwiedź, z Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ zatrudniła do polskiej jego części&#13;
muzealników i to zarówno do prac badawczych jak i realizacji wystaw muzealnych propagujących szeroko wyniki badań.&#13;
5&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
�3. Możliwości pozyskiwania kolejnych grantów badawczych.&#13;
4. Bonusy finansowe dla pracowników muzeum uczestniczących w grancie.&#13;
Drugą grupę stanowią korzyści, które określiłbym jako ideowe. Należy w tym miejscu przed wszystkim&#13;
wymienić:&#13;
1. Zdobywanie i utrwalanie umiejętności naukowych procedur muzealników.&#13;
2. Tworzenie liderów pracy naukowej w muzeum i atmosfery potrzeby takiej pracy.&#13;
3. Uzyskiwanie stopni naukowych przez muzealników.&#13;
&#13;
Epilog&#13;
W 2019 r. etnologia i antropologia kulturowa została wykreślona z listy dyscyplin naukowych w naszym&#13;
kraju. W różnych formach protestów przeciw tej niezrozumiałej decyzji całe nasze środowisko akademickie&#13;
zamanifestowało wyjątkową zgodność poglądów. Zabiegi te jednak nie przyniosły pożądanych rezultatów.&#13;
Z inicjatywy prof. J Barańskiego, udało się uzyskać zgodę na spotkanie z Włodzimierzem Bernackim&#13;
– Sekretarzem stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki i Pełnomocnikiem Rządu ds. monitorowania wdrażania reformy szkolnictwa wyższego oraz profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego. W pierwszym spotkaniu&#13;
uczestniczył również prof. J. Święch i prof. M. Brocki. Starannie przygotowany do rozmów Pan minister&#13;
przedstawił statystykę kadry naukowej etnologów i antropologów kulturowych w krajowych ośrodkach akademickich i naukowych instytucjach na tle statystyk innych dyscyplin naukowych. Porównanie to nie wyglądało korzystnie dla naszej sprawy. Umówiliśmy się, że na kolejne spotkanie przyniesiemy uzupełnione&#13;
dane, bowiem nie znaleźliśmy na przedstawionej liście, kilku nazwisk z mniejszych ośrodków akademickich.&#13;
Jednak nawet ta korekta nie podniosła znacząco statystyki. Postanowiliśmy zatem, że w przygotowanym&#13;
zestawieniu, ujmiemy wszystkich etnologów pracujących w polskich muzeach, które w statutowych zapisach&#13;
są przecież placówkami naukowo-oświatowymi i stanowią bezpośrednie zaplecze ośrodków akademickich.&#13;
Pan minister długo studiował listę i w końcu, męczącą ciszę przerwała uwaga: tak, to jest istotny argument.&#13;
Trzecie spotkanie, odbyło się w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ z udziałem Dyrekcji&#13;
Instytutu i miało charakter informacyjny. Dotyczyło ewentualnych kolejnych procedur, związanych z powoływaniem Rady Dyscypliny Nauki Etnologii i Antropologii Kulturowej w Uniwersytecie Jagiellońskim.&#13;
11 października 2022 r. podpisano nowe rozporządzenie Ministerstwa Edukacji i Nauki w sprawie wykazu&#13;
dyscyplin naukowych w Polsce. Etnologia i antropologia kulturowa po blisko trzyletniej przerwie powróciły&#13;
na tą listę, a mówiąc w pewnym uproszczeniu, dzięki muzealnictwu etnograficznemu.&#13;
Na pytanie zawarte w tytule niniejszego artykułu: „Czy etnografię będziemy uprawiali tylko w muzeach etnograficznych?”, należy odpowiedzieć: byłoby bardzo źle gdyby ośrodki akademickie odcięły się od&#13;
swojego naturalnego szerokiego zaplecza. O jego ogromnym potencjale wspomniano powyżej. Konieczne&#13;
jest zatem wypracowanie jak najszybciej nowych programów studiów etnograficznych, które uwzględnią&#13;
potrzeby muzeów etnograficznych. Może to być formuła specjalizacji, bądź system dłuższych praktyk muzealnych. Doświadczenia systemu stypendialnego „Praxis” związanego z półrocznymi praktykami w wybranych muzeach, okazały się nadspodziewanie dobre. 40% uczestniczących w nich studentów podjęło stałą&#13;
pracę w muzeum, w którym odbywali praktyki.&#13;
Streszczenie&#13;
Muzealnictwo etnograficzne w Polsce nie zaistniałoby bez uwierzytelniającego wsparcia etnografii akademickiej. Do końca lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia ośrodki uniwersyteckie kształciły etnografów&#13;
przygotowanych do pracy muzealnej. Te ścisłe kontakty i współpraca zaczęły się załamywać w latach osiemdziesiątych XX w. O ile nowe inicjatywy obustronnie korzystnej współpracy z przełomu XX i XXI w.&#13;
zmieniły polskie muzealnictwo etnograficzne m.in. poprzez przełamanie tematycznego monopolu – kultury&#13;
ludowej, o tyle nie stworzono w programach studiów etnograficznych specjalności muzealnictwa etnograficznego. W dłuższym przedziale czasu antropologia kultury może utracić swoje naturalne zaplecze, będące&#13;
fundamentem utrzymania etnologii i antropologii jako dyscypliny naukowej.&#13;
Słowa klucze: etnografia, antropologia kultury, muzealnictwo etnograficzne&#13;
19&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Benedyktowicz, Z., Robotycki, Cz., Stomma, L., Tomicki, R., Wasilewski, J.&#13;
(1980). Antropologia kultury w Polsce – dziedzictwo, pojęcia, inspiracje. Materiały do Słownika. „Polska Sztuka&#13;
Ludowa” , nr 1, s. 47–60.&#13;
Baudouin de Courtenay-Ehrenkreutz-Jędrzejewiczowa, C.&#13;
(1926). Wskazówki dla zbierających przedmioty dla Muzeum Etnograficznego Uniwersytetu Stefana Batorego&#13;
w Wilnie. Wilno, Wydawnictwo „Zorza”.&#13;
(1933). Zakład Etnologii Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, „Balticoslavia”, t. 1, s. 76–98.&#13;
Berent, E.&#13;
(2014). Wprowadzenie. W: Berent E. (red.), Mom jo skarb. Pamięć rzeczy w tradycjach dolnośląskich. Wrocław, Agencja Wydawnicza „ARGI”&#13;
Bujak, J.&#13;
(1971). Znaczenie regionalizmu i krajoznawstwa dla rozwoju muzeów i zbiorów etnograficznych, „Zeszyty&#13;
Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace Etnograficzne”, z. 5, s. 76–108.&#13;
Bujak, J.&#13;
(1975). Muzealnictwo etnograficzne w Polsce (do roku 1939), „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego,&#13;
Prace Etnograficzne”, z. 8, s. 39–41.&#13;
Dziekoński, T.&#13;
(1963). Profesor dr Eugeniusz Frankowski, „Lud”, t. 48, s. 66–68.&#13;
„Etnografia Nowa”&#13;
(2009). Nr 1, s. 3–160.&#13;
Frankowski, E.&#13;
(1926). Muzeum etnograficzne. W: Pięćdziesięciolecie Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie, Warszawa,&#13;
s. 55–56.&#13;
Kutrzeba-Pojnarowa, A.&#13;
(1963). Wspomnienie o profesorze Eugeniuszu Frankowskim, „Etnografia Polski”, t.7, s. 425–435.&#13;
Leder, A.&#13;
(2018). Ile w Polaku chłopa, a ile szlachcica. „Polityka. Pomocnik Historyczny” nr 5, s. 102.&#13;
Moszyński, K.&#13;
(1925). Regionalizm wobec etnografii, „Ziemia”, s. 11–16.&#13;
(1928). Etnografja w Muzeach Regionalnych, Warszawa, Wydawnictwo „Nasza Drukarnia”.&#13;
„Nasze Pomorze. Rocznik Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego w Bytowie”.&#13;
(2007). Nr 9, s. 3–220&#13;
Piłsudski, B.&#13;
(1914–1921). W sprawie Muzeum Tatrzańskiego. (O urządzeniu działu ludoznawczego), „Rocznik Podhalański”, t.1, s. 147–188.&#13;
„Rocznik Muzealny Włocławek”&#13;
(1991). T.4, s. 145–310.&#13;
„Śląskie Prace Etnograficzne”&#13;
(1992). T. 2, s. 3–123.&#13;
Święch, I., Szacki, P.&#13;
(1990). Badania inwentaryzacyjne. Założenia i realizacja, „Rocznik Muzealny Włocławek”, t. 3, s.24-51.&#13;
Święch, J., Tubaja, R.&#13;
(2001). Szkoły i kierunki w etnologii a muzealnictwo etnograficzne w Polsce. W: Jasiewicz Z., Karwicka T.,&#13;
(red.), Przeszłość etnologii polskiej w jej teraźniejszości, Poznań, Wydawnictwo M-Druk, s. 135–142.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
�Święch, J.&#13;
(2020). Muzeum Etnograficzne – nauka czy park rozrywki. W: Barańska K., Murzym-Kupisz M., Święch J.,&#13;
(red.), Muzea na wolny powietrzu. Antycypacje, Kolbuszowa, Wydawnictwo „Historia Iagellonica”, s. 203–214.&#13;
Święch, I., Święch, J.&#13;
(2021). Włocławska konferencja Warsztaty Etnograficzne 1990. Radość i dziwienie się wraz z Ludwikiem&#13;
Stommą, „ PSL Konteksty, nr 1-2, s. 353–358.&#13;
„Wyznania i Perswazje”&#13;
(1999). T. 1, s. 3–90.&#13;
Znamierowska-Prȕfferowa, M.&#13;
(1968). Polskie muzealnictwo etnograficzne w okresie 25-lecia PRL, „Lud”, t. 53, s. 419–450.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
��Katarzyna Waszczyńska1&#13;
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej&#13;
Uniwersytet Warszawski&#13;
&#13;
NIEŁATWA KOEGZYSTENCJA.&#13;
MUZEA REGIONALNE A KOLEKCJONERZY ETNOGRAFIKÓW&#13;
NA KURPIOWSZCZYŹNIE&#13;
&#13;
W piramidzie wartości muzealnych obiekty etnograficzne znalazły się na trzeciej pozycji od dołu i na&#13;
sześć możliwych (Bergeron 2020: 200). Nie oznacza to jednak braku zainteresowania nimi, mimo faktu, że&#13;
pierwsze muzea etnograficzne na ziemiach polskich były organizowane w XIX w. (Barańska 2004: 46, 52).&#13;
Z kolei dookreślenie celów i misji tworzenia takich zbiorów nastąpiło dopiero w latach 20. i 30. XX w.2.&#13;
Jedną z osób zaangażowanych w te działania był Kazimierz Moszyński (1928: 98–170), inną Maria Znamierowska-Prüfferowa, która apelowała: „Dopomóżcie w ratowaniu ginących zabytków kultury ludowej! Dopomóżcie w rozumnem, celowem gromadzeniu i ochranianiu wytworów ludu wiejskiego!” (Znamierowska-Prüfferowa 1932: 1). Powstające wówczas muzea, w których znajdowały się zbiory etnograficzne określano&#13;
jako muzea regionalne, podkreślając ich bliski związek z terenem, w którym (i dla którego) działały. Tak&#13;
zapoczątkowany rozwój muzealnictwa etnograficznego przerwała II wojna światowa, dokonując zniszczenia dużej części zbiorów (Barańska 2004: 57). Po wojnie podjęto się ich odtworzenia, a jednostki muzealne&#13;
upaństwowiono i wprowadzono rozróżnienia na muzea centralne i okręgowe3. Z powyższego można wnosić,&#13;
że gromadzenie obiektów etnograficznych, będących „świadectwem jakiejś kultury i jakiejś społeczności&#13;
w określonym momencie historii” (Bergeron 2020: 201) jest domeną tylko jednostek muzealnych. Tak jednak nie jest. Zbiory takie można odnaleźć w wielu izbach regionalnych4. Zainteresowani nimi byli i są również kolekcjonerzy. Co więcej, prowadzona szczególnie przez tych ostatnich działalność zbliżona jest do&#13;
tej muzealnej: nie tylko poszerzają swoją kolekcję, lecz także ją udostępniają zwiedzającym. Jednak relacje&#13;
kolekcjonersko−muzealne nie zawsze są oczywiste, szczególnie kiedy funkcjonują na jednym terenie.&#13;
Celem artykułu jest charakterystyka takiej sytuacji z obszaru Kurpiowszczyzny. W pierwszej części&#13;
zostaną przybliżone tutejsze jednostki muzealne i izby regionalne oraz wybrani zbieracze-kolekcjonerzy&#13;
etnografików, a w drugiej będą poddane refleksji ich relacje i wskazane możliwe przyczyny, które sprawiają,&#13;
że ich koegzystencja została określona w tytule jako niełatwa.&#13;
&#13;
Zbiory obiektów etnograficznych&#13;
Kurpiowszczyzna to region etnokulturowy, który wyznaczają rzeki: Pisa na wschodzie, Narew na południu, Orzyc i Omulew na zachodzie oraz dawna granica między Prusami a Rzeczpospolitą na północy. W tak&#13;
zarysowanym obszarze znajdują się: jedno muzeum, które do 1998 roku było okręgowym − Muzeum Kultury&#13;
Kurpiowskiej oraz dwa muzea na wolnym powietrzu: Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętmika&#13;
w Nowogrodzie i Zagroda Kurpiowska w Kadzidle. Warto przyjrzeć się im bliżej, ale nie tylko synchroniczKontakt: k.waszczynska@uw.edu.pl.&#13;
Warto dodać, że wówczas uznano za wzorcowe Muzeum Tatrzańskie (Midura 2001: 116), ale nie to powołane na przełomie XIX i XX w., ale to otwarte w 1922 r. i kierowane przez Juliusza Zborowskiego.&#13;
3&#13;
Muzea okręgowe zaczęto organizować pod koniec lat 50. XX w. i w wielu przypadkach były to przekształcone dawne&#13;
muzea regionalne (Ptaśnik 1964: 64). Po reformie administracyjnej 1975 r. muzea okręgowe organizowano w każdym&#13;
z 49 województw.&#13;
4&#13;
Marian Pokropek dowodzi, że izby regionalne rozpowszechniły się po II wojnie światowej (Pokropek 1980: 8).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�nie, lecz także diachronicznie. Uwzględnienie historii zbiorów kurpiowskich ujawnia bowiem, że takich&#13;
jednostek było więcej niż te wymienione. I tak, w miejscowości Szelków nad Orzycem (czyli już na ziemi&#13;
kurpiowskiej), w 1897 r. powstało jedno z pierwszych w Królestwie Polskim muzeów wiejskich o charakterze etnograficznym i rolniczym (Kielak 2012: 122). Jego inicjatorem i organizatorem był komisarz do&#13;
spraw włościańskich powiatu makowskiego I.G. Poprużenko5, a siedzibą miejscowy Urząd Gminy6. Zbiory&#13;
liczyły ok. 100 obiektów, a były wśród nich: „stroje ludowe najbliższej okolicy, narzędzia rolnicze, sprzęty&#13;
domowe. Znalazły się tam również ciekawostki i okazy z krajów egzotycznych” (Kielak 1996: 186). Niestety muzeum to nie przetrwało I wojny światowej. Kolejną inicjatywę muzealną było zorganizowane już&#13;
w Ostrołęce Muzeum Puszczańskie. Powstało ono w 1912 r., w ramach Oddziału Ostrołęckiego Polskiego&#13;
Towarzystwa Krajoznawczego. Warto dodać, że część zbiorów została przekazana przez Adama Chętnika&#13;
(etnografa i muzealnika kurpiowskiego) i pochodziła z jego prywatnej kolekcji. W muzeum tym gromadzono&#13;
obiekty etnograficzne, związane z kulturą materialną Kurpiów oraz zabytki archeologiczne, historyczne&#13;
i przyrodnicze (por. Kielak 1996: 188). Podobnie jak w przypadku Szelkowa muzeum to nie przetrwało&#13;
I wojny światowej7.&#13;
W 1927 r. otwarto jedno z pierwszych muzeów na wolnym powietrzu – Muzeum Kurpiowskie w Nowogrodzie nad Narwią. Inicjatorem jego powołania był, wspomniany już, Adam Chętnik8. Zbiory liczyły&#13;
ok. 3000 tys. obiektów w dwóch działach: etnograficznym i przyrodniczym. Warto dodać, że 2/3 z nich pochodziło z prywatnej kolekcji Chętnika9, a samo Muzeum działało w ramach Towarzystwa Krajoznawczego.&#13;
II wojna światowa przyniosła zniszczenie muzeum i zbiorów10. Po jej zakończeniu rozpoczął się długi proces&#13;
odbudowy, wspierany m.in. przez Muzeum Regionalne w Łomży. W 1958 r., w jego ramach przygotowano&#13;
wystawę dotyczącą tradycyjnego rolnictwa kurpiowskiego, którą następnie przeniesiono do Nowogrodu,&#13;
dając tym samym początek kurpiowskiemu muzeum na wolnym powietrzu. Ponownej organizacji muzeum patronował Adam Chętnik11. Od lat 60. XX w. zaczęto przenosić lub rekonstruować budynki mieszkalne i gospodarcze z terenu środkowej i wschodniej Kurpiowskiej Puszczy Zielonej i prezentować w nich&#13;
przedmioty codziennego użytku z tych terenów. Po śmierci Chętnika w 1967 r., placówka przyjęła oficjalnie&#13;
nazwę: Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie12.&#13;
Wymienione Muzeum Kultury Kurpiowskiej, mające swoją siedzibę w Ostrołęce to z kolei jednostka&#13;
powołana w 1975 r. jako Muzeum Okręgowe w Ostrołęce. Założeniem muzeów okręgowych była ich wielodziałowość (Ptaśnik 1964: 57). W jednostce ostrołęckiej zorganizowano, pod koniec lat 70. XX w., cztery&#13;
działy odpowiadające za zbiory: archeologiczne, etnograficzne, historyczne i sztuki13. Dział etnograficzny&#13;
opiekował się gromadzonymi obiektami pochodzącymi przede wszystkim z terenów Puszczy Zielonej&#13;
i Puszczy Białej, a także z pogranicza kurpiowsko-mazurskiego. Wśród nich znalazły się narzędzia rolnicze,&#13;
rzemiosło wiejskie (wyroby plecionkarskie, garncarskie, bednarskie oraz ciesielskie i stolarskie, np. meble),&#13;
sprzęty związane z zajęciami takimi jak: bartnictwo, pszczelarstwo, tkactwo, rybołówstwo itd., a także tkaniny i ubiory odświętne, przede wszystkim kobiece, z ich dodatkami: koronkami i haftami. Zgromadzono&#13;
również przykłady plastyki obrzędowej i twórczości ludowej. Początkowo liczba zbiorów etnograficznych&#13;
szacowana była na 1400 obiektów, obecnie14 przekroczyła 3300, w tym znajduje się kolekcja ok. 700 wyciZostał mianowany na to stanowisko w 1894 r. (Mianowania „Kurier Poranny”, 1894, nr 333, 3).&#13;
Informacja za: http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2662; dostęp: 15.12.2023 r.&#13;
7&#13;
Informacja za: http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2295; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
8&#13;
Muzeum zostało zorganizowane na działce zakupionej przez małżeństwo Zofię i Adama Chętników w 1919 r. W jego&#13;
budowę i organizację byli zaangażowani miejscowi rzemieślnicy, rolniczy i rybacy należący do miejscowego oddziału Towarzystwa Krajoznawczego, którego założycielem i prezesem był Chętnik. Otwarcie muzeum odbyło się w ramach Towarzystwa (Kurpiowskie… 1969: 21).&#13;
9&#13;
Chętnik rozpoczyna swoją aktywność zbieracza ok. 1909 r. i gromadzi je w domu ojca – Wincentego Chętnika. W latach&#13;
1911–1913 przekazał część zbiorów tworzącym się wówczas jednostkom muzealnym w Łomży i wspomnianemu Muzeum Puszczańskiemu w Ostrołęce. Zbiory te w czasie I wojny światowej zostały rozproszone i zginęły. Po wojnie Chętnik&#13;
powraca do zbierania (Kurpiowskie… 1969: 20).&#13;
10&#13;
O szczegółach zniszczeń można przeczytać w informatorze muzealnym (Kurpiowskie… 1969: 27).&#13;
11&#13;
W działaniach tych brała również czynny udział druga żona Chętnika − Jadwiga (1912–1995) − nauczycielka, regionalistka i muzealniczka.&#13;
12&#13;
Za: Historia Muzeum – http://skansenkurpiowski.pl/wiadomosc/historia-muzeum; dostęp: 17.12.2023 r.&#13;
13&#13;
Uzupełniały je: dział naukowo-oświatowy, biblioteka oraz Sala Wiktora Gomulickiego (Kielak 1982: 11–12).&#13;
14&#13;
Dane z 2021 r., pochodzą ze strony muzeum: https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=208; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
�nanek kurpiowskich. Należy dodać, że zmiana nazwy muzeum i jego reorganizacja, które nastąpiły pod&#13;
koniec XX w., mogą wskazywać na większą rolę działu etnograficznego15 niż wcześniej.&#13;
Wreszcie drugie z muzeów na wolnym powietrzu to Zagroda Kurpiowska w Kadzidle, która jest formalnie filią Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce. Ten „punkt muzealny typu skansenowskiego” zorganizowano w 1991 r. (Kielak 1990: 135). Przeniesiono tu budynki mieszkalne i gospodarskie, pochodzące&#13;
z XIX i pocz. XX w. z miejscowości Golanka, Łodziska i Tatary k/Kadzidła, dopełniając je przedmiotami&#13;
codziennego użytku, wyposażenia wnętrz oraz narzędziami. Na terenie zagrody znalazły się również: kuźnia, olejarnia, drewutnia, studnia z żurawiem, ule (w tym kłodowe)16.&#13;
Ten przegląd jednostek muzealnych należy dopełnić najmłodszą tego typu inicjatywą − Muzeum&#13;
w Dzwonnicy Myszynieckiej17, które zostało otwarte w 2018 r. Odbiega ono jednak od poprzednich swoim&#13;
charakterem − dominującymi prezentacjami multimedialnymi, które pokazują wybrane aspekty kultury&#13;
kurpiowskiej.&#13;
Jednostki muzealne to nie jedyne miejsca gromadzenia obiektów etnograficznych. Ich obecność można&#13;
odnotować również w izbach regionalnych. Marian Pokropek postrzega izby jako „nowy typ kolekcjonerstwa, czy wręcz zbiorów muzealnych” (Pokropek 1980: 8), a definiując podkreśla ich charakter prywatny&#13;
lub prywatno-społeczny oraz zróżnicowanie tematyczne, związane jednakże z historią i kulturą danej miejscowości i jej okolic (Pokropek 1980: 9). Ich powoływanie można zatem uznać za organizacyjną formę pośrednią między muzeum a zbiorami kolekcjonera. W przypadku Kurpiowszczyzny należy odnotować kilka&#13;
izb. W „Przewodniku po izbach regionalnych w Polsce” (1980) znalazły się trzy: Zbiory Regionalne i Współczesnej Sztuki Kurpiowskiej18 w Kadzidle (Pokropek 1980: 101–102), Izba Pamięci Narodowej przy Szkole&#13;
Podstawowej nr 2 im. Stanisława Staszica w Ostrołęce19 (Pokropek 1980: 161) oraz również z Ostrołęki −&#13;
Zbiory regionalne Henryka Ciszewskiego20 (Pokropek 1980: 161–162). Znajdujące się w nich zbiory etnograficzne miały zbliżony charakter. We wszystkich można było oglądać: sprzęty domowe (w tym tkackie),&#13;
narzędzia rolnicze, instrumenty muzyczne, przykłady sztuki ludowej: rzeźby, wycinanki, tkaniny, plastykę&#13;
obrzędową itd. Podobieństwem był również czas kiedy powstały − lata 70. XX w. Natomiast różne okazały&#13;
się ich dalsze losy. I tak, o Izbie Pamięci Narodowej przy Szkole Podstawowej nr 2 w Ostrołęce − brak informacji. O Zbiorach Regionalnych i Współczesnej Sztuce Kurpiowskiej w Kadzidle wiadomo tyle, że pod&#13;
koniec lat 80. XX w. część zbiorów − głównie rzeźby trafiły do ówczesnego Muzeum Okręgowego w Ostrołęce, co stało się z pozostałymi trudno jednoznacznie powiedzieć. Natomiast Zbiory regionalne Henryka&#13;
Ciszewskiego były na tyle dobrze rozpoznawalne, że po jego śmierci w 2013 r. w całości zostały przejęte&#13;
przez Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce. Biorąc powyższe pod uwagę można odnieść wrażenie,&#13;
że izby regionalne na Kurpiowszczyźnie należą do przeszłości. Nie jest to zgodne ze stanem faktycznym.&#13;
Obecnie są następujące działy: Dział Etnograficzny, w którym znalazła się pracownia archeologiczna (dawny Dział&#13;
Archeologiczny), Dział Historyczno-Artystyczny, Dział Edukacji i Promocji (https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=208;&#13;
dostęp: 16.12.2023 r.). Należy też dodać, że Muzeum w Ostrołęce jest też organizatorem Pomnika Mauzoleum żołnierzu poległych w bitwie pod Ostrołęką 26 maja 1831 roku (więcej patrz: https://muzeum.ostroleka.pl/?p=1245; dostęp: 16.12.2023 r.).&#13;
16&#13;
Należy dodać, że w wyniku pożaru w 2015 r. zniszczeniu uległy dwie stodoły i znajdujące się w nich zbiory rzemiosła,&#13;
warsztat stolarski, naczynia drewniane oraz środki transportu: wóz, sanie, bryczka. W 2016 r. pozyskano nowe obiekty,&#13;
mające zastąpić spalone (https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/podpalenie-bylo-przyczyna-pozaru-w-skansenie-kurpiowskim-w-kadzidle; data dostępu: 16.12.2023 r.). W 2016 r. zrekonstruowano jedną ze stodół.&#13;
17&#13;
Zarządzającym muzeum jest Urząd Miejski w Myszyńcu. Jego powołanie jest jednym z celów projektu „Ochrona dziedzictwa kulturowego poprzez renowację Bazyliki Mniejszej oraz XVIII-wiecznej Dzwonnicy w Myszyńcu wraz z zagospodarowaniem terenu − wzrost regionalnego potencjału turystycznego” realizowanego ze środków Regionalnego Programu&#13;
Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2014–2020, Oś Priorytetowa: Gospodarka Przyjazna Środowisku,&#13;
Działanie 5.3. Dziedzictwo kulturowe (https://rckkmyszyniec.pl/index.php/informacja-turystyczna/dzwonnica-myszyniecka; data dostępu: 17.12.2023 r.)&#13;
18&#13;
Organizatorem Zbiorów był ksiądz Jan Franciszek Urban, który nazywał je „Skarbcem kultury kurpiowskiej”. Na gromadzenie i prezentację zbiorów, liczących ok. 1000 obiektów przeznaczył dwie salki katechetyczne, korytarz i starą zakrystię&#13;
w kościele p.w. Świętego Ducha w Kadzidle (Braun 2012: 335).&#13;
19&#13;
Jej inicjatorkami były Halina Gałązka i Władysława Ciborowska (Pokropek 1980: 161). Brak informacji o wielkości zbiorów.&#13;
20&#13;
Henryk Ciszewski (1920–2013) był twórcą ludowym (rzeźbiarzem), działaczem regionalnym i kolekcjonerem. Swoje&#13;
zbiory (nie tylko etnograficzne, bo też numizmatyczne, historyczne, geologiczne, archeologiczne i przyrodnicze) liczące&#13;
około 400 obiektów udostępniał w regałach-gablotach i niewielkim pomieszczeniu obok swojego domu. To minimuzeum&#13;
było przez niego nazwane „Kaczeńcem” (Parzych 1991: 189).&#13;
15&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�Obecnie bowiem działają: Izba Pamięci Czesławy Konopkówny w Kadzidle − udostępniona w 1979 r.21;&#13;
Izba Pamięci Biskupa Edwarda Samsela w Myszyńcu − otwarta w 2015 r.22; Muzeum Brata Zenona w Czarni − działające od 2002 r.23. W każdym z tych miejsc obecne są obiekty etnograficzne. Czasem w wymiarze większym, czego przykładem jest Izba z Kadzidła, która odwzorowuje wnętrze chaty kurpiowskiej wraz&#13;
z jej charakterystycznymi sprzętami i zdobieniami (w tym wypadku wycinankami), a czasem mniejszym −&#13;
kiedy wykorzystywane są pojedyncze elementy odnoszące się bezpośrednio do terenu − Izba z Myszyńca.&#13;
Warto zauważyć, że to co różni działające izby od wcześniej przywołanych to fakt, że nie prezentują one&#13;
zróżnicowanych pod względem tematycznym zbiorów, ale są skoncentrowane na konkretnej postaci jako&#13;
reprezentanta danej społeczności i jej kultury.&#13;
Do tak nakreślonego obrazu jednostek zainteresowanych gromadzeniem obiektów etnograficznych&#13;
należy dodać jeszcze kolekcjonerów. Pasja kolekcjonowania nie jest niczym wyjątkowym. James Clifford −&#13;
amerykański historyk i antropolog przekonywał, że „pewien sposób &lt;&lt;gromadzenia&gt;&gt; wokół jednostki&#13;
i wokół grupy − nagromadzenie materialnego &lt;&lt;świata&gt;&gt; […] jest prawdopodobnie uniwersalny” (Clifford&#13;
2000: 235). To jednak co wyróżnia kolekcjonerów to przedmiot ich zainteresowań. Z tego powodu z grupy&#13;
osób posiadających pasję kolekcjonerską, a mieszkających na terenie Kurpiowszczyzny zostali wybrani ci,&#13;
których zbiory mają charakter etnograficzny. Do takich osób należą m.in. Antoni Tomala z Ostrołęki/&#13;
Kadzidła, Zdzisław Bziukiewicz z Wachu czy Henryk Kulesza z Lelisa. Warto krótko zaprezentować wymienionych kolekcjonerów i ich zbiory. I tak, Antoni Tomala to ponad 80-letni mężczyzna urodzony w Kutnie, którego los związał najpierw z Łowiczem24, potem Białymstokiem25, aż wreszcie z Ostrołęką, w której&#13;
podjął pracę i założył rodzinę. Jego pasja kolekcjonerska początkowo dotyczyła znaczków, pudełek od&#13;
zapałek, różnych przedmiotów metalowych, które gromadził w garażu w Ostrołęce. Pozbył się ich jednak&#13;
i zainteresował przedmiotami codziennego użytku, które wykorzystywano na Kurpiach oraz narzędziami&#13;
i maszynami rolniczymi. Swoje zbiory umieścił na kupionej w Kadzidle działce oraz w piwnicy postawionego przez siebie domu. Ich liczba to 1860 sztuk, a każdy z obiektów otrzymał swoją etykietkę i został&#13;
opisany. Tworzenie dokumentacji było związane z jednej strony z zainteresowaniami kolekcjonera:&#13;
[…] zbieram po Kurpiach różne rzeczy, dla mnie ciekawe co do czego służyło, jak działało, jak było nazywane. Zbieram te rzeczy, bo giną, a ja chcę pokazać, że były. A te usłyszane opowieści nagrywam na dyktafon, a potem na kartkę&#13;
zapisuję26&#13;
&#13;
a z drugiej z wymogami stawianymi zbiorom, które mają być wpisane do wykazu muzeów27. Antoni&#13;
Tomala uzyskał taki wpis w 2014 r., od tego czasu funkcjonowały one pod nazwą „Prywatne Muzeum&#13;
Inicjatorką i organizatorką Izby była Czesława Konopkówna (1925–1993) − wycinankarka. Warto dodać, że Izba w Kadzidle nawiązywała do wystroju Izby z Tatar, który Konopkówna przygotowała na konkurs na wnętrze chaty kurpiowskiej,&#13;
ogłoszony w 1949 r. przez Ministerstwo Kultury i Sztuki oraz Warszawski Urząd Wojewódzki. Miejsce to funkcjonowało&#13;
do 1969 r. i pożaru, który zniszczył dom. Nowa Izba została zaaranżowana w zakupionym przez krewnych wycinankarki −&#13;
Tadeusza i Stanisławę Konopków drewnianym domu w Kadzidle. Państwo Konopkowie byli również zaangażowani w prace&#13;
organizacyjne, a po otwarciu Izby w 1979 r., stali się jej opiekunami. Po śmierci Czesławy Konopkówny w 1993 r., Izba&#13;
przyjęła jej imię, a we wnętrzu pojawiła się wystawa poświęcona wycinankarce.&#13;
22&#13;
Głównymi inicjatorami i założycielami Izby byli Stefania i Janusz Prusaczyk z Myszyńca (więcej patrz: Waszczyńska&#13;
2018: 243−256).&#13;
23&#13;
Muzeum zostało zainicjowane przez księdza Wacława Nowackiego − proboszcza kościoła p. wez. Poczęcia NMP w Czarni i upamiętnia postać franciszkanina brata Zenona Żebrowskiego (1898–1982). Zlokalizowane jest w pomieszczeniach&#13;
dawnej plebanii. We wnętrzach łączona jest historia i kultura lokalna, nawiązująca do jego kurpiowskiego pochodzenia&#13;
z kulturą miejsca, w którym prowadził działalność − Japonią (https://to.com.pl/muzeum-brata-zeno-w-czarni/ga/6217914/&#13;
zd/9679916; dostęp: 17.12.2023). Ta dwoistość sprawiła, że zaczęto używać nazwy Muzeum Kultury Polsko-Japońskiej (zapis&#13;
nazwy zgodny z oryginałem) (Bis, Jóźwiak, B. Kielak, N. Kielak, Pędzich br: 20) .&#13;
24&#13;
Należał tu przez kilka lat do zespołu folklorystycznego (rozmowa z A. Tomalą, .06.2012, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
25&#13;
Zdobywał tu wykształcenie budowlane i został inżynierem (rozmowa z A. Tomalą, .06.2012, nagranie i transkrypcja&#13;
w archiwum autorki).&#13;
26&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z A. Tomalą, .07. 2012, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki.&#13;
27&#13;
Wykaz muzeów jest prowadzony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale nie jest tożsamy z Państwowym Rejestrem Muzeum. Wpisane do niego jednostki muzealne są powoływane przez osoby prywatne lub organizacje nie&#13;
posiadające osobowości prawnej, decyduje o nim zinwentaryzowanie zbiorów i posiadany regulamin lub statut.&#13;
21&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
�&lt;&lt;Tomala&gt;&gt;”. Warto dodać, że w 2006 r. kolekcjoner otrzymał nagrodę − „Kurpika”28 za popularyzację regionu kurpiowskiego i jego kultury. Stan zdrowia Tomali sprawił, że pod koniec pierwszej dekady XXI w.29&#13;
był zmuszony sprzedać działkę z domem oraz zbiorami. Nowi właściciele nie byli jednak zainteresowani&#13;
opieką nad Prywatnym Muzeum „Tomala”. W tej sytuacji cześć zbiorów trafiła do prywatnego muzeum&#13;
Zdzisława Bziukiewicza. Co stało się z Pozostałymi? – Nie wiadomo30.&#13;
Kolejny kolekcjoner − Zdzisław Bziukiewicz − to Kurp urodzony w 1965 r., mieszkający w Wachu ze&#13;
swoją rodziną, w gospodarstwie po rodzicach. Z wykształcenia jest technikiem ekonomistą, ale to umiejętność obróbki bursztynu, której nauczył się od rodziców: Stanisława i Marianny Bziukiewiczów zadecydowała,&#13;
że został twórcą ludowym31. To również działacz regionalny i propagator wiedzy o Kurpiowszczyźnie32.&#13;
Jak sam o sobie mówił: ja z zamiłowania historyk jestem. Zawsze mnie historia interesowała, a ta najbliższa&#13;
tak samo33. Zbieranie przedmiotów i narzędzi wychodzących z użytku oraz organizacja muzeum, w którym&#13;
można je pokazać było konsekwencją tych zainteresowań. Na muzeum kolekcjoner wykorzystał przestrzeń&#13;
nieczynnej stodoły, w której prezentuje zbiory tematycznie, zgodnie z pracami wykonywanymi w kurpiowskim gospodarstwie rolnym, uzupełnione przykładami tkanin, kurpiowskich ubiorów odświętnych, mebli,&#13;
różnego rodzaju naczyń czy plastyki obrzędowej. Z kolei większe narzędzia, maszyny rolnicze, środki transportu itd. pokazuje na zewnątrz − w obrębie gospodarstwa. Warto dodać, że oprócz artefaktów, w zbiorach&#13;
znajdują się materiały archiwalne i publikacje dotyczące Kurpiowszczyzny. Muzeum zostało udostępnione&#13;
1 kwietnia 2009 r.34 Od tego czasu trwa nieustanna praca nad powiększaniem zbiorów (dzisiaj [2023 r.] jest&#13;
ich już kilka tysięcy) i ich eksponowaniem. Kolekcjoner wkłada również dużo wysiłku w zabezpieczanie ich&#13;
stanu, prowadzenie dokumentacji (w tym fotograficznej) i inwentaryzacji zbiorów. Wszystkie te zabiegi służyły celowi, by wpisać zbiory jako Muzeum Kurpiowskie w Wachu do Wykazu muzeów, co też nastąpiło.&#13;
Zdzisław Bziukiewicz prowadzi muzeum razem z żoną − Laurą35. Razem też prowadzą lekcje muzealne&#13;
i warsztaty, dla których przestrzenią i oparciem merytorycznym są zbiory etnograficzne. Małżeństwo Bziukiewiczów za swoją działalność twórczą oraz popularyzatorską wielokrotnie było nagradzane36.&#13;
Wreszcie Henryk Kulesza − Kurp, urodzony w 1950 r. w Olszynach, historyk, działacz regionalny, śpiewak. Od 1976 r. związany zawodowo37 i rodzinnie z Lelisem. W połowie lat 90. XX w. zaangażował się&#13;
w organizację Ośrodka Etnograficznego38. Warto dodać, że inicjatywa ta miała poparcie władz lokalnych39,&#13;
które przekazały na ten cel budynek należący do gminy (Ogniewska 2012: 6). Pod koniec 1997 r. odbyło&#13;
się uroczyste otwarcie wystawy poświęconej wyposażeniu tradycyjnej chaty kurpiowskiej: małej i dużej&#13;
izby, alkierza, sieni40. Pan Henryk aranżując je wykorzystał własne zbiory (m.in. przekazał warsztat tkacki&#13;
Jest to nagroda Prezesa Związku Kurpiów przyznawana rokrocznie od 2001 r. za ochronę dziedzictwa kulturowego,&#13;
budzenie tożsamości i pracę na rzecz rozwoju regionu kurpiowskiego.&#13;
29&#13;
Informacja od Zdzisława Bziukiewicza (.12.2023 r.)&#13;
30&#13;
Należy dodać, że muzeum nie zostało wykreślone z Wykazu muzeów MKiDN, ani też nie nastąpiła zmiana co do jego&#13;
opiekuna (https://bip.mkidn.gov.pl/pages/rejestry-ewidencje-archiwa-wykazy/wykaz-muzeow.php; dostęp: 20.12.2023 r.).&#13;
31&#13;
Od 1995 r. Zdzisław Bziukiewicz należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.&#13;
32&#13;
Prowadzi intensywną działalność popularyzatorską także w przestrzeni wirtualnej − www.kurpie.com.pl. Warto dodać,&#13;
że była to jedna z pierwszych stron prowadzona przez twórcę ludowego (więcej patrz: Waszczyńska 2010: 163–178).&#13;
33&#13;
Rozmowa P. Strojnowskiego z Z. Bziukiewiczem, .07. 2011, Wach, transkrypcja w archiwum autorki.&#13;
34&#13;
Więcej na temat muzeum patrz: Braun, Braun 2022: 117−132, Waszczyńska 2014: 341−361.&#13;
35&#13;
Laura Bziukiewicz również jest twórczynią ludową. Zajmuje się koronką-frywolitką.&#13;
36&#13;
Zdzisław Bziukiewicz otrzymał m.in. Kurpika w 2005 r., Nagrodę Wójta Gminy Kadzidło w 2009, ale też Odznakę „Zasłużony dla Kultury Polskiej” w 2014 czy Medal 100-lecia Odzyskania Niepodległości 2018. Z kolei Laura Bziukiewicz&#13;
otrzymała m.in. Kurpika w 2021 r, Nagrodę Wójta Gminy Kadzidło (2013), Medale Pro Mazovia (2013 i 2019), Nagrodę&#13;
Specjalną Ministra Kultury i Sztuki (2013 i 2020).&#13;
37&#13;
Pan Henryk był nauczycielem historii w szkole w Lelisie; od 1995 r. uczył w tutejszym Liceum ekonomicznym, a po&#13;
przejściu na emeryturę, w latach 2003–2006 na pół etatu w Zespole Szkół im. Kardynała Stefan Wyszyńskiego w Lelisie&#13;
[rozmowa z H. Kuleszą, 5.07.2009, Lelis, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki].&#13;
38&#13;
Drugą osobą odpowiedzialną za organizację była Anna Ogniewska − wówczas dyrektor Gminnego Ośrodka Kulturalno-Oświatowego w Lelisie.&#13;
39&#13;
Decyzja na ten temat zapadła 21 sierpnia 1996 r. (Ogniewska 2012: 6).&#13;
40&#13;
Dokładny jej tytuł brzmiał: „Wnętrza chaty kurpiowskiej”, a otwarcie odbyło się 12 października 1997 r. (Ogniewska&#13;
2012: 6).&#13;
28&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�teściowej – Marianny Sadłowskiej) oraz to, co zebrał współpracując z uczniami. Na tym jednak nie poprzestał i gromadził dalej. W każdym z pozyskanych obiektów Kulesza widział świadka przeszłości i tradycyjnego życia wsi kurpiowskiej, który ma wartość wymierną i moralną. Tłumaczył: gdyby sprzedać te rzeczy,&#13;
które ma Ośrodek, to można by zrobić 10 km drogi asfaltowej, ale byśmy sami siebie sprzedali41. W 1998 r.,&#13;
władze samorządowe przekazały dodatkowe trzy pomieszczenia w budynku po dawnym Urzędzie Gminy&#13;
na nowe wystawy, a w następnych latach kolejne, bo zbiorów przybywało. Około 2007 r. Ośrodek Etnograficzny zaczęto nazywać Ośrodkiem Etnograficznym Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Kurpiów.&#13;
Gromadzone przez pana Henryka zbiory odzwierciedlały życie i kulturę dawnej wsi kurpiowskiej42, uzupełnione eksponatami ukazującymi przyrodę43 i historię44 Kurpiowszczyzny. Szacunkowo zbiory leliskie liczyły&#13;
ponad 2,5 tys. obiektów. Należy dodać, że formalnie Ośrodek został podporządkowany Gminnemu Ośrodkowi Kulturalno-Oświatowemu w Lelisie45, a pan Henryk został w nim zatrudniony (na umowę zlecenie)&#13;
jako jego opiekun i przewodnik (Ogniewska 2012: 6). Jego działalność wykraczała jednak poza obowiązki&#13;
służbowe. Niestrudzenie zbierał, edukował, popularyzował wiedzę o Kurpiowszczyźnie46. Niestety dobra&#13;
passa Ośrodka, mimo przekonania władz47 i mieszkańców o jego wartości, nie trwała długo. Efektem jest&#13;
stan dzisiejszy (2023 r.), w którym niegdyś otwarte gościnnie drzwi − są zamknięte na głucho.&#13;
Zaprezentowane pokrótce jednostki muzealne, izby regionalne, a także kolekcjonerzy etnografików&#13;
(choć tu dokonany został ich wybór48) ukazują Kurpiowszczyznę jako region zainteresowany własną kulturą&#13;
regionalną. Dążenie do jej zachowania to cel, który bez wątpienia ich łączy. Czy jest jednak wystarczający,&#13;
by na nim budować wzajemne relacje?&#13;
&#13;
Relacje muzealniczo-kolekcjonerskie&#13;
Rozważając relacje między jednostkami muzealnymi i kolekcjonerami najczęściej przywołuje się historię muzealnictwa, w której można wskazać przykłady kolekcji muzealnych powołanych i/lub powiększanych&#13;
dzięki kolekcjonerom i ich zbiorom49. Nie inaczej było z muzeami etnograficznymi. Przykładami takich jednostek z terenu Kurpiowszczyzny może być Muzeum Puszczańskie z 1912 r. (dzisiaj nieistniejące), czy&#13;
Muzeum Kurpiowskie w Nowogrodzie nad Narwią (obecne Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie). Obydwa powstały dzięki prywatnym zbiorom Adama Chętnika. Za uznanie wagi&#13;
kolekcjonerstwa, a jednocześnie postrzeganie go jako zjawiska kulturowego można uznać organizowane przez&#13;
muzea spotkania z kolekcjonerami oraz wystawianie ich zbiorów. Taki przykład działania można wskazać&#13;
również z terenu kurpiowskiego. Był nim choćby zorganizowany w 2015 r. przez Muzeum Kultury Kurpiowskiej Dzień Kolekcjonera50. Co jednak należy zauważyć, mimo że uczestniczyli w nim kolekcjonerzy z OstroRozmowa K. Waszczyńskiej z Henrykiem Kuleszą (5.07.2009 r., nagranie i transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
Były to: narzędzia i sprzęt związany z obróbką lnu i tkactwem, szewstwem, garncarstwem, plecionkarstwem, obróbką&#13;
drewna i stolarstwem, rybołówstwem, pozyskiwaniem bursztynu, bartnictwem itd., a także przeniesiona wystawa pokazująca wnętrza chaty kurpiowskiej. Na zewnątrz, w znajdującym się nieopodal budynku magazynowo-sklepowy (zakupionym&#13;
przez samorząd gminny w 2000 r.) swoje miejsce znalazły mniejsze maszyny i urządzenia rolnicze, środki transportu, gręplarka do wełny, olejarnia. Duże maszyny rolnicze stanęły pod wiatą wybudowaną ze środków samorządowych w 2005 r.&#13;
43&#13;
To wypchane zwierzęta i ptaki.&#13;
44&#13;
To kilka eksponatów archeologicznych, militarnych i numizmatycznych.&#13;
45&#13;
od 2015 r. to Centrum Kultury − Biblioteki i Sportu w Lelisie; https://ckbislelis.pl/o-nas.html&#13;
46&#13;
Należy dodać, że współpracował z różnymi podmiotami: Ostrołęckim Towarzystwem Naukowym im. Adama Chętnika&#13;
w Ostrołęce, Ostrołęckim Chórem Nauczycielskim itd. (Ośrodek… 2005: 9), a także z IEiAK UW (Waszczyńska 2009:&#13;
297–300).&#13;
47&#13;
Warto dodać, że Ośrodek został wpisany do Gminnego Programu Opieki nad Zabytkami dla Gminy Lelis na lata&#13;
2020–2023, który stanowi załączniku do uchwały nr XIX/138/2020 Rady Gminy Lelis z dnia 29 września 2020 r. Wskazany&#13;
jest tu jako jedna z najciekawszych atrakcji turystycznych (s. 12), co jednakże zmienia jego znaczenie dla społeczności lokalnej. Nie jest już miejscem przechowywania i ochrony dziedzictwa kulturowego, ale turystycznym obiektem i ciekawostką.&#13;
48&#13;
Nie można bowiem zapomnieć o Henryku Dąbrowskim z Rozóg (zmarłym w 2012 r. nauczycielu i kolekcjonerze, którego zbiory zostały przeniesione do Izby regionalnej, specjalnie zorganizowanej dla nich w Gminnym Ośrodku Kultury&#13;
w Rozogach) czy Mariannie i Waldemarze Pędzich z Szafarczysk.&#13;
49&#13;
O roli jaką pełnili w muzealnictwie kolekcjonerzy szeroko pisał Krzysztof Pomian (2012).&#13;
50&#13;
Obchodzony był 15 października 2015 r. Warto dodać, że była wówczas zorganizowana wystawa pt. „Od włoskich butów&#13;
41&#13;
42&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
�łęki i okolic, to zabrakło wśród nich tych zbierających obiekty etnograficzne. Tę tematykę prezentował natomiast Henryk Słowikowski51 z Kamieńczyka nad Bugiem, czyli z terenu niekurpiowskiego. Zastanawiając&#13;
się dlaczego tak mogło się stać warto przypomnieć przytoczone przez Bergerona rozróżnienie kolekcjonerów Reimsa na introwertyków, którzy ukrywają swoje zbiory i ekstrawertyków, którzy lubią je pokazywać&#13;
i chętnie dzielą się swoimi odkryciami (Reims 1981 za Bergeron 2020: 196). Zakwalifikowanie kurpiowskich&#13;
kolekcjonerów etnografików do tych pierwszych mogłoby być takim wyjaśnieniem, gdyby nie to, że każdy&#13;
z nich za swój cel obrał wykorzystywanie zbiorów do edukacji i popularyzacji Kurpiowszczyzny. Tak więc&#13;
przyczyny ich nieobecności musiały być inne.&#13;
Funkcjonowanie muzeum i kolekcjonera (czy kolekcjonerów) na jednym terenie i zainteresowanie podobnymi obiektami (w tym wypadku etnografikami) nie jest rzadkością, ale to jak układają się ich relacje&#13;
pozostaje kwestią otwartą. W tym kontekście warto przyjrzeć się: motywacjom i powiązanym z nimi gromadzeniu zbiorów, zarządzaniu nimi − tworzeniu dokumentacji i ochronie, a także ich wystawianiu i udostępnianiu. I tak, to co bez wątpienia zbliża muzeum i kolekcjonerów to przekonanie, że ich działania służą&#13;
zachowaniu tego co jest tego warte. Z tym, że określenie owej wartości nie jest już tożsame. W przypadku&#13;
tworzonych kolekcji muzealnych decyduje o tym charakter zbiorów i realizowana polityka ich pozyskiwania. Dana rzecz staje się przedmiotem/obiektem etnografii, dzięki zdefiniowaniu ich przez etnografów&#13;
(Kirshenblatt-Gimblett 2016: 30), czyli w tym wypadku osób tworzących komisję zakupów. Z kolei kolekcjoner decyduje sam wedle własnego rozeznania, a przede wszystkim potrzeby (por. Jackowski 1975: 5).&#13;
Ujawniona tu różnica ma swoje konsekwencje. Jedną z nich jest przekonanie, że tylko muzea gromadzą&#13;
w sposób profesjonalny, a więc są do tego predestynowane. Rodzi to krytykę działań kolekcjonera. Spotkał&#13;
się z nią Antoni Tomala, który wspominał:&#13;
[…] bo ja mam kochanych przyjaciół w Muzeum w Ostrołęce i oni mi dokuczali, że ja zbieram, a nie wolno mi zbierać,&#13;
jeżeli to jest niezarejestrowane.. e .. tam zarejestruję. No to co, wziąłem pojechałem do Ministerstwa Kultury i podpisałem co trzeba, pani tam dała mi statut, minister podpisał i odczepta się ode mnie, że ja nielegalnie zbieram52.&#13;
&#13;
W przypadku Tomali działanie muzealników ostrołęckich okazało się mobilizujące, by zarejestrować&#13;
zbiory i − co warto zaznaczyć − nazwać je: „muzeum”. Podobny ruch wykonał Zdzisław Bziukiewicz, choć&#13;
on używał określenia „muzeum” od samego początku udostępniania zbiorów, ale również dokonał odpowiedniego wpisu do rejestru ministerialnego53.&#13;
Inną konsekwencją jest to, co jest zbierane. Aleksander Jackowski w latach 70. XX w. wskazywał tematy&#13;
z zakresu sztuki ludowej, ale i antropologii codzienności, które były pomijane przez muzea, a za to dostrzeżone przez kolekcjonerów (Jackowski 1975: 4–5). Wspominał o tym również Zdzisław Bziukiewicz:&#13;
skanseny państwowe, czy społeczne przespały ten moment przejścia chłopa na traktor […] a to jest tak, że tysiąclecia&#13;
ludzie obywali się koniem, wozem, ręczną obróbką, ale czas przyspieszył i dał kopa, że chłop się w rakietę przesiadł,&#13;
a my się zamykamy na tym etapie konia, jakby cała reszta w ogóle nie istniała. […] Dlatego nam bardziej się chciało,&#13;
żeby taki realny pokazać obraz życia, w jednym gospodarstwie mogły przecież stać sprzęty starsze i nowsze54.&#13;
&#13;
Nierzadko jest jednak tak, że zbiory muzealne i kolekcjonerskie są podobne, a mimo to postrzeganie&#13;
ich „wartości” jest różne. Dobrze ilustruje to przytaczany już schemat Yvesa Bergerona, w którym najwyższe miejsce w piramidzie wartości zajmuje obiekt muzealny, a kolekcjonerski jest mu podporządkowany,&#13;
co więcej autor nazywa go wręcz „czyśćcem”.&#13;
do ebay kolekcjonerów, czyli muzeum po drodze” oraz konkurs plastyczno-literacki dla dzieci i młodzieży pt. „Zaczyna się&#13;
niewinnie. Mali kolekcjonerzy”. Wydarzenia te były związane z obchodami jubileuszowymi 40.lecia działalności muzeum&#13;
(https://muzeum.ostroleka.pl/?p=681; dostęp: 19.12.2023).&#13;
51&#13;
Henryk Słowikowski − kolekcjoner i twórca prywatnego Muzeum Historycznego i Etnograficznego w Kamieńczyku.&#13;
52&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z A. Tomalą, .07. 2012, nagranie i transkrypcja w archiwum autorki.&#13;
53&#13;
Np. w 2009 roku Zespół Ekspertów opracował Raport i projekt zmian w Ustawie o muzeach. Jedna z nich miała dotyczyć&#13;
nazwy „muzeum”. Jej użycie przysługiwałoby tylko tym jednostkom, które posiadają uzgodniony z Ministerstwem Kultury&#13;
i Dziedzictwa Narodowego statut lub regulamin. Wprowadzenie tego zapisu mogło sprawić, że wiele prywatnych zbiorów,&#13;
noszących miano muzeum lub tak są nazywanych byłby zmuszonych uregulować swój status, albo zmienić nazwę.&#13;
54&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej ze Zdzisławem Bziukiewiczem, 29.03. 2010, Wach (nagranie i transkrypcja w archiwum&#13;
autorki).&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�„Obraz czyśćca obrazuje tę fazę, która pozwala najróżniejszym wytworom ludzkim czy przedmiotom pokonać&#13;
kolejny etap oddzielający przedmioty, które muszą zginąć od tych, które warto zachować” (Bergeron 2020: 202).&#13;
&#13;
O wadze działań kolekcjonerskich był jednak przekonany Marian Pokropek. Pisał: „zbiory regionalne&#13;
chronią zasoby miejscowej kultury, które często nie znajdują miejsca nawet w różnych specjalistycznych placówkach muzealnych” (Pokropek 1980: 13). Kurpiowskich kolekcjonerów nie trzeba o tym przekonywać.&#13;
Prawdopodobnie podobnie sądziły osoby, od których kolekcjonerzy pozyskiwali (w formie daru lub kupna)&#13;
interesujące ich przedmioty, bo często przytaczali ich argument: bo u ciebie będzie w poszanie (poszanowaniu − KW). Nie można wykluczyć, że chodziło im o zabezpieczenie tych obiektów przed wyrzuceniem,&#13;
spaleniem przez tych, którzy nie dostrzegają w nich żadnej wartości. Innym powodem może być fakt, że&#13;
zainteresowanie nimi kolekcjonerów niejednokrotnie było zdecydowanie łatwiejsze i szybsze niż w przypadku muzeum.&#13;
Wspomniany wyżej profesjonalizm muzeum dotyczy również zarządzania zbiorami począwszy od tworzonego inwentarza, dokumentacji zawierającej opisy przedmiotów i ich fotografie, po ich zabezpieczenie&#13;
i konserwację. Co jednak należy zaznaczyć, podobne działania są podejmowane przez opisywanych kolekcjonerów55, choć rzeczywiście tworzone przez nich spisy, czy dokumentacje odbiegają od tych muzealnych.&#13;
Największym problemem jest jednak zabezpieczenie i konserwacja zbiorów. Obiekty często są przechowywane w nieogrzewanych pomieszczeniach (Lelis, Wach), bądź nawet na dworze (Kadzidło), a jeśli nawet&#13;
zabezpieczane, to dostępnymi środkami, a niekoniecznie w zgodzie ze sztuką konserwatorską (Wach)56. Podstawowym problemem są finanse, ale też brak wsparcia (np. w postaci konsultacji) ze strony choćby pracowników muzealnych.&#13;
Wreszcie wystawianie zbiorów i ich udostępnianie, które także zbliżają muzeum i kolekcjonerów (szczególnie tych ekstrawertycznych), ale różni ich sposób, a w zasadzie stosowane strategie. W muzeach prezentowanie zbiorów ma dwa wymiary: wystaw stałych i czasowych. W każdym jednak przypadku pokazywane&#13;
obiekty są dobierane do tworzonej przez kuratora czy zespół narracji (por. Wieczorkiewicz 2001). Z kolei,&#13;
kolekcjoner najczęściej pokazuje całość swoich zbiorów, nie dysponuje bowiem oddzielnymi salami wystawowymi i magazynami. Tak jest we wszystkich trzech przypadkach. Oglądając zgromadzone obiekty&#13;
w Wachu, Kadzidle czy Lelisie nie można uciec od ich liczebności, a w zasadzie nadmiaru, nawet jeśli są tematycznie pogrupowane, czy zaaranżowane np. we wnętrze izby wiejskiej (Wach, Lelis). Dlatego tak ważną&#13;
rolę pełni sam kolekcjoner, który opowiadając o zbiorach może dostosować (i często tak robi) swoją wypowiedź do danego tematu, wydobywając przy tym odpowiednie przedmioty, które mają go ilustrować.&#13;
Wspomniany nadmiar obiektów często stoi w sprzeczności z wyestetyzowanymi wystawami muzealnymi,&#13;
w których samych przedmiotów może być niewiele, a obudowane są tekstami i podpisami, a współcześnie&#13;
także multimediami. Takich możliwości technicznych nie ma kolekcjoner. Jego atutem jest jednak bezpośredniość i umożliwianie zwiedzającym wzięcia do ręki danej rzeczy i niejednokrotnie sprawdzenia jak&#13;
działa. Takie angażowanie zwiedzających wyróżnia Muzeum Kurpiowskie Bziukiewcza, ale też było zasadą&#13;
Ośrodka w Lelisie. Takiej praktyki w zasadzie nie ma w muzeum, a jeśli już to dotyczy pojedynczych obiektów. Do tych różnic należy dodać również udostępnianie, w rozumieniu umożliwienia zwiedzania miejsca&#13;
i poznawania zbiorów. W przypadku muzeum odbywa się to w określonych godzinach, związanych z działaniem tej instytucji (nawet podczas Nocy Muzeów ów czas jest ograniczony). Z kolei kolekcjoner, nawet jeśli&#13;
wyznacza godziny dostępności, to zezwala na oglądanie zbiorów również poza nimi, przez to jest bardziej&#13;
elastyczny, a zatem i konkurencyjny w stosunku do jednostek muzealnych.&#13;
&#13;
Zakończenie&#13;
Wszystkie zarysowane podobieństwa i różnice służyły temu, by pokazać gdzie może dojść do współpracy&#13;
między muzeum a kolekcjonerem lub co może ją utrudniać. Ułożenie relacji wydaje się ważne i powinno&#13;
dotyczyć zarówno tego „teraz” jak i „potem”. Owo „teraz” to przede wszystkim współdziałanie. Aleksander&#13;
Jackowski przekonywał, że „Zbieracz, zwłaszcza poważny, to naturalny sojusznik muzeum, a nawet więcej”&#13;
Warto dodać, że dzisiaj mogą korzystać z pomocy różnych portali, np. https://myvimu.com, skorzystać z programu udostępnianego na stronie Stowarzyszenia Polskich Muzealników Prywatnych, czy nawet wykupić program komputerowy do&#13;
archiwizacji zbiorów.&#13;
56&#13;
Pisała o tym K. Braun (Braun, Braun 2022: 128-129).&#13;
55&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
�(Jackowski 1975: 5). Dlatego dużo korzystniejsze jest dostrzeganie w sobie partnerów w działaniach, których zbiory mogą się uzupełniać, a nie stanowić konkurencji. Tym bardziej, że jak stwierdzała Katarzyna&#13;
Barańska kolekcjonerzy w gromadzeniu obiektów są skuteczniejsi niż muzea (Barańska 2010: 121). Posiadają też wiedzę na ich temat, która nie tyle wynika z poszukiwań naukowych, ile z pochodzenia i funkcjonowania w społeczności, której kulturę chcą zachować. Tak więc, wykorzystanie potencjału kolekcjonerów,&#13;
w tym wypadku etnografików, mogłoby wzmocnić muzeum regionalne. Z kolei muzealnicy mogliby dzielić&#13;
się swoimi doświadczeniami w zarządzaniu zbiorami. Inną formą współdziałania mogłoby być stworzenie&#13;
platformy wymiany informacji o zbiorach regionalnych, w której znalazłyby się i te z jednostek muzealnych, izb regionalnych, czy zbiorów kolekcjonerskich. Platforma ta mogłaby służyć do promocji, ale też być&#13;
wykorzystywaną przy kwerendach związanych np. z wystawą. Mogłaby też odegrać ważną rolę w sytuacji&#13;
związanej z „potem”. Jednym z problemów zbiorów kolekcjonerów są ich losy w momentach tzw. zawirowań: od tych organizacyjnych jak problemy z siedzibą do ostatecznych jak śmierć kolekcjonera, szczególnie&#13;
gdy bliscy nie są zainteresowani kontynuacją jego dzieła57. Nawiązane relacje z muzealnikami, a przez to&#13;
posiadanie przez nich wiedzy o takich zbiorach umożliwiałaby kontrolę nad tym co się z nimi dzieje, nie&#13;
mówiąc o ewentualnym ich przejęciu. Historia kurpiowskich zbiorów prywatnych i ich organizatorów pokazuje, że dobry kontakt z pracownikami muzeum procentuje, czego przykładem jest przejęcie zbiorów&#13;
Henryka Ciszewskiego. Z kolei brak porozumienia sprawia, że zbiory prywatne stają się dla nich niewidoczne, przez co dochodzi do ich rozproszenia, a z czasem zniszczenia. Taki los spotkał choćby zbiory Antoniego Tomali, ale nie tylko.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Zbiory etnograficzne nie są domeną tylko muzeów etnograficznych czy regionalnych, ale znajdują się one&#13;
również w centrum zainteresowania kolekcjonerów. Relacje kolekcjonersko-muzealne nie zawsze są oczywiste, szczególnie kiedy funkcjonują na jednym terenie i gromadzą podobne obiekty. Celem artykułu jest&#13;
charakterystyka takiej sytuacji z obszaru Kurpiowszczyzny. W pierwszej części zostały przybliżone tutejsze jednostki muzealne, izby regionalne oraz wybrani zbieracze-kolekcjonerzy etnografików. Z kolei&#13;
w drugiej dominującym wątkiem jest opis ich relacji oraz wskazanie przyczyn, które sprawiają, że ich koegzystencję można ocenić jako niełatwą.&#13;
Słowa klucze: Kurpiowszczyzna, muzeum, kolekcjoner, izba regionalna, obiekty etnograficzne.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Wątek ten został również podjęty w opracowaniu pt. Muzea prywatne/kolekcje lokalne. Raport z badań, 2013: 64-65.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Barańska, K.&#13;
(2004). Muzeum etnograficzne. Misje, struktury, strategie. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
(2010). „Somewhereover the Rainbow”, czyli rola muzeów regionalnych w teraźniejszości. Wyzwania, zagrożenia oraz nieprzekraczalne granice w pełnionej misji. W: K. Łukawski (red.), Muzea regionalne. Jaka&#13;
przyszłość? (s. 115−123). Pułtusk: Akademia Humanistyczna imienia Aleksandra Gieysztora.&#13;
Bergeron, Y.&#13;
(2020). Kolekcja. W: A. Desvallées, F. Mairesse (red.), D. Folga-Januszewska (red. wyd. pol.), Słownik encyklopedyczny muzeologii (przeł. K. Bartkiewicz, D. Folga-Januszewska) (s. 190−210). Warszawa: Muzeum&#13;
Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.&#13;
Bis, A., Jóźwiak, G., Kielak, B., Kielak, N., Pędzich E.&#13;
(br). Atrakcje turystyczne Puszczy Zielonej. Myszyniec: Związek Stowarzyszeń „KURPSIE RAZEM” [pdf].&#13;
Braun, K., Braun, K.&#13;
(2022). Prywatne muzeum Laury i Zdzisława Bziukiewiczów w Wachu jako kurpiowskie swoiste „tribalmuseum”. Dziedzictwo Kulturowe Wsi, 6, 117−132.&#13;
Braun, M.&#13;
(2012). Kadzidlańscy proboszczowie Mieczysław Mieszko i Jan Urban wobec kurpiowskiej kultury.&#13;
W: M. Przytocka (red.). Dzieje parafii i kościoła pod wezwaniem Ducha Świętego w Kadzidle (s. 331−336).&#13;
Kadzidło: Parafia Rzymsko-Katolicka pw. Świętego Ducha w Kadzidle.&#13;
Clifford, J.&#13;
(2000), O kolekcjonowaniu sztuki i kultury (przeł. J. Iracka). W: J. Clifford. Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka (przeł. E. Dżurak, J. Iracka, E. Klekot, M. Krupa, S. Sikora, M. Sznajderman) (s. 233−271). Warszawa: Wydawnictwo KR.&#13;
Jackowski, A.&#13;
(1975). Pochwała zbieractwa. Polska Sztuka Ludowa, 29/1−2, 3−8.&#13;
Kielak, B.&#13;
(1982). Informator. Ostrołęka: Muzeum Okręgowe w Ostrołęce.&#13;
Kielak, B.&#13;
(1990). Działalność Muzeum Okręgowego w Ostrołęce w ochronie Kurpiowskiej sztuki ludowej. Zeszyty&#13;
Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego, 4, 130−140.&#13;
(1996). Tradycje muzealnictwa regionalnego na Mazowszu. W: A. Stawarz (red.), Kultura Ludowa Mazowsza i Podlasia. Studia i materiały (183−192), T. 1. Warszawa: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Oddział&#13;
w Warszawie, Warszawski Ośrodek Kultury, Ludowe Towarzystwo Naukowo-Kulturalne.&#13;
(2012). Tradycja Mazowsza. Powiat makowski. Przewodnik subiektywny. Warszawa: Mazowieckie Centrum&#13;
Kultury i Sztuki, Agencja Wydawnicza „Egros”.&#13;
Kirshenblatt-Gimblett, B.&#13;
(2016). Przedmioty etnografii. ZWAM, 3, 29−46.&#13;
Mianowania.&#13;
(1894). „Kurier Poranny”, R. 18, nr 333, 3.&#13;
Kurpiowskie Muzeum na Wolnym Powietrzu w Nowogrodzie Łomżyńskim. Informator muzealny.&#13;
(1969). Łomża−Nowogród: Wydział Kultury Prezydium Rady Narodowej i Muzeum Regionalnego w Łomży.&#13;
Midura, F.&#13;
(2001). Muzea regionalno-krajoznawcze. Muzealnictwo, 43, 113−121.&#13;
Moszyński, K.&#13;
(1928). Etnografja w muzeach regionalnych. W: Muzea regjonalne. Ich cele i zadania. Książka zbiorowa&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
�(s. 98−170). Warszawa: Wydawnictwo Sekcji Powszechnych Uniwersytetów Regjonalnych Związku Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych.&#13;
Muzea prywatne/kolekcje lokalne. Raport z badań.&#13;
(2013). Bydgoszcz-Warszawa [pdf].&#13;
Ogniewska, A.&#13;
(2012). Bijemy rytmem serca Kurpiowszczyzny. Wieści Gminne. Biuletyn Gminy Lelis, 2(41), 6−7.&#13;
Ośrodek Etnograficzny w Lelisie.&#13;
(2005). Wieści Gminne. Biuletyn Gminy Lelis, 2, 9.&#13;
Parzych, C.&#13;
(1991). Ostrołęcki regionalista. Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego, 5, 188−191.&#13;
Pokropek, M.&#13;
(1980). Przewodnik po izbach regionalnych w Polsce. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Pomian, K.&#13;
(2012). Zbieracze i osobliwości. Paryż–Wenecja XVI–XVIII wiek (przeł. A. Pieńkos), pierwsze wydanie 1987,&#13;
Gdańsk: Słowo/Obraz/Terytoria.&#13;
Ptaśnik, M.&#13;
(1964). Muzeum okręgowe – instytutem wiedzy o regionie. Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego, 2, 57−68.&#13;
Waszczyńska, K.&#13;
(2009). Warszawscy etnolodzy w Ośrodku Etnograficznym Dziedzictwa kulturowego Kurpiów w Lelisie.&#13;
Rocznik Mazowiecki, XXI, 297−300.&#13;
(2010). Kurp w intenecie i w realu − Zdzisław Bziukiewicz. W: A. Malewska-Szałygin, M. Radkowska-Walkowicz (red.). Antropolog wobec współczesności. Tom w darze profesor Annie Zadrożyńskiej (s. 163−178).&#13;
Warszawa: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
(2014). „Muzeum” w stodole. Zbiory etnograficzne Zdzisława i Laury Bziukiewiczów i ich rola w narracji&#13;
o Kurpiowszczyźnie. W: A. W. Brzezińska, J. Schmidt (red.), Regiony i regionalizmy w Europie. Badania−&#13;
Kreacje−Popularyzacje (s. 341−361). Wrocław: Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Uniwersytet Wrocławki.&#13;
(2018). Zachowane… Izby pamięci w Kadzidle i Myszyńcu. W: K.Waszczyńska (red.), Orbis interior kurpiensis mieszkańców Gminy Kadzidło i okolic. Eseje etnograficzne (243−256). Gdańsk: Wydawnictwo Naukowe&#13;
Katedra.&#13;
Wieczorkiewicz, A.&#13;
(2001). Mowa słów i mowa rzeczy. W: B. Owczarek, Z. Mitosek, W. Grajewski (red.), Praktyki opowiadania&#13;
(s. 239–255). Kraków: UNIVERSITAS.&#13;
Znamierowska-Prüfferowa, M.&#13;
(1932). Ochrona Kultury Ludowej. Wilno: Nakładem Oddziału Wileńskiego Towarzystwa Krajoznawczego,&#13;
Skład Główny w Księgarni Józefa Zawadzkiego w Wilnie.&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
Dzień Kolekcjonera za nami: https://muzeum.ostroleka.pl/?p=681; dostęp: 19.12.2023 r.&#13;
Historia Muzeum: http://skansenkurpiowski.pl/wiadomosc/historia-muzeum; dostęp: 17.12.2023 r.&#13;
Muzeum brata Zeno w Czarni: https://to.com.pl/muzeum-brata-zeno-w-czarni/ga/6217914/zd/9679916;&#13;
dostęp: 17.12.2023 r.&#13;
Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce: https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=208; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
Oferta kulturalna myszynieckiej dzwonnicy i Bazyliki mniejszej: https://rckkmyszyniec.pl/index.php/informacja-turystyczna/dzwonnica-myszyniecka; data dostępu: 17.12.2023 r.&#13;
Ostrołęka, Muzeum Puszczańskie (1913): http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2295; dostęp: 16.12.2023 r.&#13;
Podpalenie było przyczyną pożaru w skansenie kurpiowskim w Kadzidle: https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/podpalenie-bylo-przyczyna-pozaru-w-skansenie-kurpiowskim-w-kadzidle; dostęp: 16.12.2023.&#13;
Stary Szelków, Muzeum Rolnicze (1897): http://muzeumpamieci.umk.pl/?p=2662; dostęp: 15.12.2023 r.&#13;
Wykaz muzeów: https://bip.mkidn.gov.pl/pages/rejestry-ewidencje-archiwa-wykazy/wykaz-muzeow.php;&#13;
dostęp: 20.12.2023 r.&#13;
Zagroda Kurpiowska w Kadzidle (Oddział MKK): https://muzeum.ostroleka.pl/?page_id=1304; dostęp:&#13;
16.12.2023 r.&#13;
33&#13;
&#13;
�Dokument:&#13;
Uchwała nr XIX/138/2020 Rady Lelis z dnia 29 września 2020 r. (2020). Dziennik Urzędowy Województwa&#13;
Mazowieckiego. Poz. 10128. Warszawa: 8 października 2020.&#13;
Inne:&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej ze Zdzisławem Bziukiewiczem, 29.03.2010, Wach (nagranie i transkrypcja&#13;
w archiwum autorki).&#13;
Rozmowa P. Strojnowskiego z Z. Bziukiewiczem, .07. 2011, Wach ( transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z Henrykiem Kuleszą, 5.07.2009 r., Lelis (nagranie i transkrypcja w archiwum&#13;
autorki).&#13;
Rozmowa K. Waszczyńskiej z Antonim Tomalą, 3.07.2012 r., Kadzidło (nagranie i transkrypcja w archiwum autorki).&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
�Elżbieta Jodłowska1&#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Oddział w Krakowie&#13;
&#13;
MUZEUM WYOBRAŹNI&#13;
GUMERCINDO GARCIA ALVARON&#13;
JAKO ANDYJSKA KOSMOWIZJA&#13;
&#13;
Antropolog powinien wychodzić od tego, co widział,&#13;
a czego może nikt już nigdy nie ujrzy&#13;
Victor Turner&#13;
&#13;
Historia opisana w tym artykule wydarzyła się w listopadzie roku 2019, w czasie trzymiesięcznego pobytu badawczego w Peru (prowincja Ancash, okolice miasta Huaráz, miejscowość Marían położona powyżej&#13;
3400 m. n.p.m. w Białych Kordylierach).&#13;
Owego deszczowego dnia – gdyż właśnie zaczęła się pora deszczowa2, byłam umówiona z miejscową informatorką, aby pojechać do wysokogórskiej wsi i poszukać huanki – kamiennego monolitu, w wielu&#13;
miejscach zachowanych do dziś, ustawionych in illo tempore na granicach własności ayllu (wspólnot rodowych), wśród pól lub w innych miejscach wyróżnionych przez mieszkańców ayllus. Huancas, to – uogólniając, skamieniali przodkowie, najczęściej herosi, założyciele rodu lub ayllu. Wcześniej, w czasie poprzednich&#13;
pobytów badawczych zebrałam dostateczną ilość informacji teoretycznych, pozostawało znaleźć ową huankę&#13;
na miejscu, w terenie.&#13;
&#13;
„Przypadkowe” spotkanie3&#13;
Jak na złość padało – rdzenna przewodniczka milczała jak zaklęta – wysiadłyśmy z malutkiego busa na&#13;
ostatnim przystanku w miejscowości Marían. Na błotnistej drodze nie było nikogo. Domy w pewnej odległości. Miałam nadzieję, że informatorka zaczepi paru ludzi i rozmowa się potoczy… a tu nikogo. Moja&#13;
informatorka stała niezdecydowanie na skraju drogi. W pewnej odległości pojawił się jakiś człowiek, który&#13;
zamykał na cztery spusty swoje dziwne domostwo, odróżniające się od skromnych okolicznych gospodarstw.&#13;
Kontakt: ela@ejm.pl.&#13;
Pora deszczowa, w tym miejscu Peru, czyli na tej szerokości geograficznej i w tym specyficznym mikroklimacie rożni się&#13;
od reszty obszarów tej części Peru. Koordynaty geograficzne Cordillera Blanca to około 9°40’S szerokości geograficznej&#13;
i 77°30’W długości geograficznej. Jest to obszar o spektakularnej górskiej scenerii, pełnej lodowcowych szczytów i turkusowych jezior. Przyciąga zarówno turystów, jak i miłośników wspinaczki górskiej z całego świata. W tekstach kultury poświęconych temu regionowi, dominują opisy zawierające słowa: „szczodra i żyzna ziemia”, „obfitość” czy też „hojność ziemi”.&#13;
To najwyższe pasmo górskie w strefie tropikalnej. Tropikalna roślinność jest obecna w pejzażu, nawet tym wysokogórskim.&#13;
Region ten od czasów kolonialnych był bardzo urodzajny. Wśród upraw dominują m.in.: w strefie górskiej tradycyjnie&#13;
uprawia się rośliny bulwiaste oraz quinoa, a w dolinach kukurydzę oraz pszenicę i owies, wśród nowszych upraw: avocado.&#13;
Wysokogórskie ziemie jak i te w dolinach są nawadniane przez lodowce. System tradycyjnych kanałów nawadniających&#13;
doprowadzających wodę z lodowców, jest bardzo wydajny i działa nieprzerwanie od czasów przedinkaskich, woda jest doprowadzana do pól w czasie pory suchej. W czasie deszczowej zimy, ożywcze deszcze padające popołudniami, nawadniają&#13;
część tych ziem, które nie mają szans na nawodnienie systemem kanałów. Przyroda regeneruje się i odnawia a plony&#13;
można zbierać dwa, trzy razy w ciągu roku (w zależności od gatunku rośliny oraz „piętra” czyli wysokości, na której rośnie).&#13;
3&#13;
O znaczeniu „przypadkowych spotkań” z informatorami pisze obszernie Aleksander Posern Zieliński w swoim artykule&#13;
pt: Szczęśliwy traf i tubylczy partner w badaniach terenowych. Z doświadczeń antropologa w USA i Ameryce Południowej,&#13;
(2021).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�Nie namyślając się długo podeszłam do owego człowieka, pytając o lokalną kamienną huankę. Człowiek&#13;
zdawał się nie rozumieć o czym mówię, ale aż podskoczył z uciechy, że ma rozmówcę, i zaczął mozolnie&#13;
otwierać swój budynek, który tak skwapliwie jakiś czas już zamykał (fot.1). Było mi bardzo trudno zrozumieć jego wywód, gdyż posługiwał się mieszanką hiszpańskiego i miejscowego quechua, z tym, że słowa&#13;
hiszpańskie pełne był „peruwianizmów” co pogarszało jeszcze sytuację. Ale od słowa do słowa pojęłam, że&#13;
jest właścicielem muzeum i doskonale zrozumiał o czym mówię, jednakże jego oblicze pozostało nieprzeniknione4. Gospodarz terenu rozgadał się i podkreślił nawet, że ma na swoim terenie prawdziwą hunkę.&#13;
Zdziwiona weszłam do środka (niemniej zdziwiona była moja milcząca przewodniczka).&#13;
&#13;
Fot. 1. Dom Gumercindo zamyka swoje muzeum. Na szczycie bramy umieścił dioramę swojego pomysłu – „Białe andyjskie szczyty”&#13;
&#13;
Owego dnia tej szukanej huanki nie znalazłam, ale muzeum: Campestre Villa Garcia Marían – Huaráz&#13;
czyli „Wiejska Willa Garcia z Marían – Huaráz” i jego właściciela. Człowiekiem tym okazał się być Gumercindo Garcia Alvarón, prawnuk słynnego przywódcy buntu chłopskiego z 1885 roku – Pedro Pabla Atusparii5. Jego sławny pradziadek, czyli Pedro Pablo Atusparia jest do dzisiaj niezwykle rozpoznawalną postacią&#13;
Rdzenna ludność oraz Metysi opisywani są w tekstach jako powściągliwi, o nieprzeniknionym obliczu. Bierze się to z rezerwy wobec białych, obawy przed niezrozumieniem i lekceważeniem, jest to spuścizna wieloletniego marginalizowania&#13;
tej grupy społecznej i jej wielowiekowej opresji. Jednakże, jeżeli autochton widzi, że badacz jest autentycznie zainteresowany&#13;
miejscowa kulturą i nawet wie coś niecoś o tym miejscu świata – sytuacja się zmienia. Najczęściej kieruje go do odpowiedniej osoby, chociażby miejscowego gawędziarza a mnie zdarzyło się często, że zostałam szczęśliwie skierowana do regionalisty czy pasjonata miejscowej etnografii.&#13;
5&#13;
A. Posern-Zieliński, Ruchy społeczne…, s. 131–132; F. Escárzaga, La sublevación de Ancash. Proyecto nacional y guerra de&#13;
razas, „Política y Cultura” 1999, nr 12, s. 151–175; J.A. Salazar Mejía, Identidad…, s. 52–53, 90–92; J. Klaiber, La actitud&#13;
y sensibilidad del clero en la revolución de Pedro Pablo Atusparia 1885, [w:] Diócesis de Huaráz…, s. 277–287. es&#13;
4&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
�dla całego regionu – to przywódca powstania chłopskiego z roku 1885, postać emblematyczna i niezwykle&#13;
nośna. Symbol niezłomnego oporu miejscowej ludności chłopskiej przeciwko bezustannej opresji, od czasów&#13;
kolonialnych poprzez okrucieństwa „wojny o saletrę”, czyli Wojny o Pacyfik, kończąc na zawsze niekorzystnych dla chłopów reformach agrarnych. Atusparia, będąc wówczas alcalde (sołtysem) swojej rodzinnej wsi&#13;
Marían, podniósł bunt chłopski który rozlał się na całą prowincję Ancash i został krwawo stłumiony przez&#13;
wojska rządowe. Pedro Pablo Atusparia, którego opór wobec władz przyjął również postać rewolucji moralnej, wystąpił w obronie tradycyjnej własności ziemskiej oraz stworzeniu nowego ładu społecznego. Atusparia&#13;
wpisał się w mityczną strukturę herosa kulturowego (fot. 2). Więc znalazłam herosa – tylko nie kamiennego. Kontekst historycznych wydarzeń, którego pierwszoplanowa postacią był Pedro Pablo Atusparia, opisuje w swojej pracy, polska badaczka Joanna Pietraszczyk-Sękowska, Tradycje oporu w Andach:&#13;
(…) Rok po wybuchu buntu w Comas, na terenie doliny Callejón de Huaylas (dep. Ancash) doszło do wieloetnicznej i wieloklasowej rebelii o zbliżonym charakterze. Bezpośrednią przyczyną zrywu był spór między kontrolującą te obszary administracją generała Miguela Iglesiasa a ludnością tubylczą, odmawiającą płacenia przywróconej przez prefekta kontrybucji tubylczej. Aresztowanie indiańskich autorytetów domagających się zniesienia&#13;
nowych obciążeń finansowych, doprowadziło do udanego ataku zbuntowanych chłopów na więzienie w stolicy&#13;
departamentu, Huaráz oraz eskalacji rebelii na obszar całej doliny. Na czele buntowników stanął wówczas uwolniony z aresztu indiański alkad, Pedro Pablo Atusparia, którego opór wobec władz przyjął postać rewolucji moralnej, służącej obronie tradycyjnej (…) własności ziemskiej oraz stworzeniu nowego ładu społecznego. Co istotne,&#13;
w działaniach antyrządowych uczestniczyło nie tylko metysko-indiańskie chłopstwo, ale również drobni handlarze i rzemieślnicy oraz rywalizujący z M. Iglesiasem lokalni ziemianie. Podobnie, jak w przypadku oporu mieszkańców Comas, bunt na terenie Callejón de Huaylas uderzał jednak w elitarny charakter republiki, przez co po&#13;
kilku miesiącach został zdławiony przez połączone siły dwóch zwalczających się generałów, A. Cáceresa i M. Iglesiasa, których propaganda przedstawiła wydarzenia w Ancash jako godzący w procesy konsolidacji narodowej&#13;
przejaw rasizmu Indian. Zdaniem historyków, rebelia w Callejón de Huaylas nie miała jednak rasistowskiego&#13;
charakteru. Mark Thurner nie zgadza się również z dość powszechną tezą, iż bunt ten był przykładem walki z obciążeniami, uważając, że przedmiotem oporu mieszkańców Ancash były przede wszystkim pozbawione legitymizacji prawnej decyzje lokalnych władz, które pobierały kontrybucję, mimo iż formalnie miała obowiązywać&#13;
jedynie w okresie konfliktu z Chile (…) (Pietraszyk-Sękowska 2015: 130–031).&#13;
&#13;
Fot. 2. Portret autorki z Don Gumercindem oraz jego sławny pradziadek na pomniku&#13;
ustytuowanym na jednym z głównych placów miasta Huaraz. U dołu: portret Pablo Pedro&#13;
Atusparii, zestawiony z portretem Don Gumercinda&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�W trakcie wizyty w muzeum, kiedy Don Gumercindo wpisał mi do zeszytu kompletne imię i nazwisko,&#13;
(Peruwiańczycy podobnie jako Hiszpanie mają często dwa lub więcej imion, oraz dwa nazwiska po obojgu&#13;
rodzicach) wydawało mi się dziwnie znajome. Jakież było moje zdumienie, kiedy przypomniałam sobie, że&#13;
był jednym z ważnych informatorów dla badaczki regionu Ancash – Barbary Bode. To amerykańska antropolożka, autorka pracy z regionu Ancash: Las campanas del silencio. Destrucción y creación en los Andes.&#13;
Współbadaczka była cennym źródłem przy pisaniu mojej pracy doktorskiej. Powoływałam się na B. Bode&#13;
wielokrotnie, przy czym Don Gumercindo był ważnym ekspertem od miejscowych obiektów kultu i synkretycznej religijności. W tym kontekście „przypadkowość” spotkania była tym bardziej zaskakująca.&#13;
Muzeum składa się z dwóch części, z jednej zlokalizowanej w budynku i drugiej części na wolnym&#13;
powietrzu.&#13;
Budynek muzeum stanowi jedna, duża sala, w której usytuowane są „mesy” – stoły (fot. 3).&#13;
Właściciel oprowadza po ciasno zastawionym meblami pomieszczeniu i przedstawia się tutaj jako szaman6, słowo to nie jest odpowiednie dla andyjskiego świata, to bardziej kapłan andyjski, depozytariusz&#13;
wiedzy o przyrodzie i przedstawiciel wspólnoty do rozmów z Apus. Peruwiańczycy w większości są katolikami, czynności religijne są synkretyczną kompilacją rytów rodzimych i katolickich suplikacji. W większości&#13;
są to pago (ofiara) dla bóstw Apu, opiekuńczych gór. Ryty dziękczynne i inne czynności religijne obfitują&#13;
w ofiary z roślin i produktów spożywczych. Mój rozmówca przedstawia się więc jako znawca skomplikowanych rytuałów ofiarnych oraz „znawca ludzi”, specjalista od ludowej medycyny– curandero.&#13;
&#13;
Fot. 3. „Mesy” czyli stoły, w głównym budynku muzeum Don Gumercinada&#13;
Na ścianach dominują fotosy, plakaty, stare zdjęcia, foldery, banery, wycinki z gazet, dewocjonalia, większość oprawiona w różnorakie ramki oraz przedmioty zabytkowe z regionu, takie jakie najczęściej można&#13;
spotkać w regionalnych izbach pamięci (narzędzie rolnicze, ceramika). Co najciekawsze fotografie i artefakty&#13;
niekoniecznie wiążą się bezpośrednio z regionem, ale są ważne dla osoby właściciela, być może muzeum&#13;
pełni rolę edukacyjną. Na plakatach macha ręką wynalazca telefonu komórkowego, pierwszy Peruwiańczyk&#13;
w kosmosie, miejscowe miss piękności, politycy odwiedzający muzeum, turyści (fot. 4). Zdjęcia rodzinne,&#13;
jest też dyskretna, nienachalna obecność sławnego pradziadka. W oczy rzuca się też zasłużona postać pierwszego europejskiego podróżnika i geografa Antoniego Raimondiego [2006], który opisał andyjski świat minerałów i roślin z punktu widzenia Europejczyka (a szczególnie ten region) oraz odznaczenie państwowe –&#13;
medal dla Don Gumercinda za edukacyjne zasługi dla Peruwiańskiej kultury.&#13;
Z. J. Ryn, Medycyna indiańska. Kraków 2007. Wyd. Literackie. Książka ta jest najobszerniejszym opracowaniem tematu&#13;
w polskiej literaturze naukowej. Zob. też: G. Cock, Sacerdotes o chamanes en el mundo andino, Historia y Cultura. Revista&#13;
del Museo Nacional de Historia” 1983, nr 16, s. 138–139.&#13;
6&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
�Fot. 4. Don Gumercindo prezentuje swoje zbiory. U dołu czarno-białe zdjęcie Antoniego Raymondiego, wybitnego geografa i naukowca urodzonego we Włoszech. Raimondi jest imiennikiem wielu peruwiańskich instytucji kulturalnych,&#13;
w tym szkół, teatrów, muzeów i instytutów szkolnictwa wyższego. Jego imieniem nazwano również prowincję Antonio Raymondi w regionie Ancash w Peru&#13;
&#13;
Pomieszczenie dość ciasno wypełniają stoły – „mesy” (Elías Minaya 2012: 75–78). Na centralnym stole-mesie właściciel usytuował trójkątną konstrukcję z przymocowanymi sztucznymi owocami oraz sztucznym pieczywem (wykonanymi z plastiku) – to tsampi (fot. 5), symboliczna góra-opiekun, dostarczyciel&#13;
dóbr. To stoły-ołtarze (Elías Minaya 2012: 78), w tym przypadku „mikrokosmosy pamięci”. Don Gumercinda umieścił na nich przedmioty wykorzystywane w różnorakich ceremoniach, artefakty mocy, przedmioty&#13;
służące wróżbiarstwu, lub wykorzystywane w rytuałach ofiarnych, dziękczynnych. Bywają nieodzowne w suplikacjach do gór Apus, czy też w prośbach o uzdrowienie. Na mesach nie może też zabraknąć figur miejscowych świętych, większość z praktykujących szamanów to katolicy. Są to najważniejsze przedmioty mocy&#13;
funkcjonujące w regionie i posiadające właśnie tutaj ogromne znaczenie dla kultury popularnej. Figury&#13;
świętych, krucyfiksy, dewocjonalia związane z centrami pielgrzymkowymi.; ulotki, wyblakłe, niektóre prawie nieczytelne plakaty z regionalnych fiest, fotografie. Zestawiając te przedmioty być może kierował się&#13;
nieznaną mi hierarchią czy innym porządkiem, ale na pewno były dla właściciela ważne w muzeum swej&#13;
własnej wyobraźni.&#13;
W przypadku mesy nazwanej przez Don Gumercindo huaracina (czyli odpowiadającej geograficznie&#13;
obszarowi Callejón de Huaylas, teraz prowincji Ancash) najważniejszymi obiektami są: „katolickie świętości” i ich wizerunki, nasiona i rośliny, zdjęcia artefaktów muzealnych: „przedmioty mocy” z szeroko pojmowanego zasobu kultur przedhiszpańskich. Opisze tylko najważniejsze przedmioty (fot. 6).&#13;
Miniaturowy krucyfiks Señor de Mayo – ze swoim żeńskim odpowiednikiem Virgen de Huata (w świecie andyjskim występuje bardzo charakterystyczne zjawisko zwane „dualizmem andyjskim”, wszystko tutaj&#13;
występuje w parach, ma swoje męskie i żeńskie odpowiedniki, uzupełniają się lub występują w opozycjach),&#13;
i patron, lokalny święty San Miguel Arcangel. (Archanioł Michał)&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�Fot. 5. Tsampi: symboliczna „Góra – dostarczyciel dóbr”&#13;
&#13;
Fot. 6. Stół z Huaraz (mesa huaracina)&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
�Wiązka suchej quinoa – nazywana potocznie „złotem Inków”, czy „zbożem Inków”, komosa ryżowa&#13;
(Chenopodium quinoa), właściwie nie jest zbożem. Kiedyś była podstawową rośliną uprawianą przez kultury rolnicze w czasach przedinkaskich. Region Callejón de Huaylas (to historyczno-geograficzna nazwa&#13;
regionu, funkcjonująca przed nowożytnym podziałem administracyjnym) opiewany jest w tekstach kultury&#13;
jako ziemia niezwykle szczodra, żyzna. Bogata w aluwialne gleby, nawadniana przez wody spływające z lodowców. Po pojawieniu się hiszpańskich osadników quinoa została wyparta przez pszenicę. Jest uprawiana&#13;
w wysokogórskich wsiach.; jest obecna w mitach i legendach. W kulturze tradycyjnej posiada wysoką pozycję.&#13;
Wśród pamiątkowych obrazków okalających „świętości” – wyróżnia się fotografia przedstawiająca&#13;
dziwny przedmiot: łapa pumy, niezwykle cenny artefakt muzealny, obiekt mocy bogato reprezentowany&#13;
w ikonografii kultury Moche i kultur przedhiszpańskich.&#13;
Nasiona huayruro, (Ormosia coccinea) (fot. 7), inaczej „jagoda szczęścia”. Nasiona mają czerwono-czarny kolor, symbolizują równowagę. W Peru są używane powszechnie do różnorakich praktyk i rytuałów. Przynoszą szczęście i obfitość, ale także działają ochronnie przeciw „złemu oku”7. Wykorzystywane&#13;
w medycynie Indiańskiej jako lek na choroby oczu. Medycyna zachodnia koncentruje się na jej toksycznym&#13;
działaniu. Nasiona huayruro są powszechnie noszone przez szamanów jako ozdoby podkreślające ich status społeczny. Nawet i w tym przypadku nasiona te są rozróżniane jako żeńskie i męskie. Nasionka męskie&#13;
posiadają czerwona kropkę, nasiona żeńskie jej nie posiadają, są jednorodnie czerwone.&#13;
Kolorystyka mes: wydawałaby się być przypadkowa, ale nie. Zawsze zastanawiam się czy to nie jest&#13;
z mojej strony nadinterpretacja… Dominuje głęboki różowy, magenta, zwany też kolorem fuksji. To kolejny&#13;
topos regionalny. Magenta dominuje w przestrzeni publicznej, w tekstyliach, regionalnych, tych tradycyjnych, jak i zupełnie współczesnych. To kolor tej prowincji. Kolejny kolor to zestawienie czerwono-białe&#13;
barwy narodowe Peru. Peruwiańczycy silnie utożsamiają się z symbolami narodowymi i lubią je eksponować, podobnie jak eksponowanie kolorów lokalnych odnoszących się do tożsamości regionalnej. Niebieski –&#13;
zakodowany jest w nazwie tej górzystej prowincji Ancasch, słowo ancash – „głęboki niebieski” (w quechua&#13;
ankaskim) – taki błękit jaki towarzyszy białym, ośnieżonym szczytom.&#13;
&#13;
Fot. 7. Huayruro – Ormosia coccinea&#13;
&#13;
Muzeum na wolnym powietrzu&#13;
Na posiadanym terenie, przyległym do budynku, znajdują się narzutowe głazy, dość liczne, więc wydaje&#13;
się, iż właściciel zaplanował centralną alejkę wraz z poprzecznymi ścieżkami tak, aby stanowiły rodzaj harmonijnej całości. Na tym terenie wybudował zestaw malutkich domków czy przybudówek (fot. 8), nawiązujących wyglądem do krainy hobbitów, całość spowita w miejscowej roślinności, wśród których przeważa&#13;
aliso (Alnus acuminata czyli wierzba andyjska) i kantuta. Wierzba andyjska aliso jak i kantuta są rdzennymi&#13;
roślinami wykorzystywanymi w medycynie i silnie zakorzenionymi w kulturze.&#13;
Wyjątkowość tej rośliny, przedstawił w krótkim, etnologicznym opisie, polski badacz, Kacper Świerk w czasopiśmie&#13;
„Indigena. Przeszłość i Współczesność Tubylczych Kultur Amerykańskich” (2013, Nr. 3), Perspektywizm, miłość i cykady.&#13;
Uczucia, transformacje i etos w opowieści Jerinti z folkloru Indian Matsigenka, s. 27.&#13;
7&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�Fot. 8. Domki z „krainy hobbitów” w części ogrodowej muzeum na wolnym powietrzu&#13;
&#13;
Kantuta – Cantua buxifolia (fot. 9) Jest to silnie rozgałęziony, efektownie wyglądający wieloletni krzew&#13;
dorastający do 2–3 m wysokości. Uważana za kwiat narodowy Peru. Od czasów prekolumbijskich uprawiana jako roślina ozdobna. Istnieje też w innych odmianach kolorystycznych: czerwony i żółty. Kwiaty te&#13;
uważane były przez Inków za święte i często były przedstawiane na ceramice. Stosowali je w ceremoniach&#13;
religijnych i politycznych, w rytuałach mających na celu ułagodzenie Boga Trzęsień Ziemi – Pachacamaqa.&#13;
(Ten zwyczaj nadal istnieje wśród rdzennej ludności Cusco w procesjach Señor de los Temblores) Przedstawienia kwiatu kantuty jak i drzewa aliso często pojawiają się na kubkach queros. Kubki quero stanowią&#13;
ważną i intrygującą grupę artefaktów archeologicznych, charakterystyczną dla rozległych obszarów inkaskiego imperium Tawantinsuyu i kilku wcześniejszych kultur. Ich geneza niknie w czasach prehistorycznych; dzierżyli je w dłoniach mityczni bogowie z Huarochiri (Szemiński 1985: 26). pojawiały się już we&#13;
wczesnych okresach ceramiki i występowały aż do epoki kolonialnej. Wykonywano je z gliny lub drewna.&#13;
Quero (lub w uproszczeniu kero) w języku quechua pochodzi od q’iru (drewno). Znane są nieliczne kubki&#13;
quero z metalu (również złote i srebrne). W zapiskach kronikarzy, złotymi kubkami wznosili toasty władcy&#13;
inkascy „przepijając” ze słońcem.&#13;
W centralnej części umieścił oczko wodne i otwarty pawilon, będący przedłużeniem budynku muzeum.&#13;
Oprowadzając po strefie z domkami – podkreślał, że ma tutaj miejscowe „Andy w miniaturze”, można&#13;
sobie wynająć domek w dowolnej strefie klimatycznej i zaręczał, że mieszkając w danym domku, można doświadczyć tego klimatu, że właśnie tak będzie. Nie wiem tutaj czy żartował, w tym przypadku jego oblicze&#13;
pozostawało nieprzeniknione, być może przemawiała tutaj jego „szamańska natura”. W opowieści opierał&#13;
się na geograficznym podziale Andów wg. skali Manuela Pulgara-Vidala. Uczony ten z lat 30., zbadał i opisał niezwykle zróżnicowane andyjskie strefy klimatyczne. Co prawda Don Gumercindo nie wymienił nazwiska tego uczonego Peruwiańczyka, ale wymieniał nazwy tych stref, podawał ich charakterystykę oraz ich&#13;
funkcjonowanie w niektórych kontekstach kulturowych.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
�Fot. 9. Kantuta – Cantua buxifolia, rosnąca obficie w muzeum na wolnym powietrzu, w rzemiośle artystycznym (kolczyki) oraz na ulicznym muralu w mieści Huaraz&#13;
&#13;
W następnej kolejności gospodarz zaprowadził mnie pod jeden z domków tonących w zaroślach&#13;
kantuty. Wejście do domku zagospodarował w sposób nawiązujący do zabytków architektury inkaskiej&#13;
(fot. 10) Przed domkiem wyrzeźbił, czy też uformował z cementu „trony inki”. To popularna nazwa, pod&#13;
którą kryje się kamienny artefakt, bywa, że sporych rozmiarów. Badacze, archeolodzy nie do końca są zgodni co do funkcji tych kamiennych form, ale na pewno nie były to trony czy siedziska. Służyły pomiarom&#13;
astronomicznym, były instrumentami pomiarowymi dla promieni słońca lub księżyca. W kulturze popularnej istnieją również pod tą samą nazwą inne kamienne konstrukcje zwane uschnu. To kamienne jedno lub&#13;
dwustopniowe podesty ceremonialne, które prawdopodobnie służyły jako centralne miejsce składania ofiar&#13;
lub wykonywania innych ważnych czynności w czasie świąt i uroczystości.&#13;
&#13;
Fot. 10. „Trony Inki” uformowane przed jednym z domków w muzeum&#13;
&#13;
W strefie głazów dominował spory, najwyższy głaz ze sztucznie uformowanym wierzchołkiem, wyraźnie zaznaczoną białą farbą strefą wiecznych śniegów (fot. 11). To główny opiekun-duch góry, góra-protektor, osobny ontologiczny byt obdarzony osobowością. Zaraz po sąsiedzku znajdował się kolejny głaz&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
�z namalowaną tęczą. Gospodarz wskazując go, podkreślał, że to dzieła utworzone przez naturę, tak jak&#13;
i poprzedni – ten z białym wierzchołkiem, na potwierdzenie swych słów pokazał rewers głazu, gdzie rzekomo są widoczne naturalne przebarwienia skały (w kolorze ochry). Konotacje tęczy są bardzo szerokie,&#13;
pojemne, jest ważna i bogato reprezentowana w wierzeniach oraz symbolice kultur andyjskich. To twór&#13;
ambiwalentny. Może sprowadzać choroby na patrzącego oraz spowodować ciążę u niezamężnej kobiety…&#13;
trzeba uważać.&#13;
&#13;
Fot. 11. Don Gumercindo prezentuje „prawdziwą Górę – opiekuna”&#13;
&#13;
W centralnej części ogrodowej, jak wspomniałam, gospodarz umieścił obszerny pawilon-wiatę. W pawilonie tym oprócz, wydawałoby się, ciasnoty i dość przypadkowo zgromadzonych eksponatów, dominują&#13;
banery zatytułowane: „7 Cudów Świata” oraz sporych rozmiarów drewniane obiekty-rzeźby, oraz kamienie-dzieła przyrody (fot. 12).&#13;
W czasie badań terenowych, zauważyłam już wiele lat temu, niebywałą skłonność miejscowych do pareidolii. Właściwie każdy informator opowiadał o miejscowym głazie, drzewie, górze, dopatrując się w nim&#13;
znanych kształtów, odczytując jego kształt jako postać ludzką czy zwierzęcą. W muzeum Don Gumercinda&#13;
nie mogło zabraknąć więc kamieni – dzieł przyrody, odpowiadających temu zamiłowaniu. Wśród wolno&#13;
stojących obiektów, Don Gumercindo umieścił meble własnej roboty, wyplatane z plastikowego sznurka na&#13;
metalowej konstrukcji. Opowiadając o tych przedmiotach, wszystkim tym zbiorom poświęcił tyle samo uwagi;&#13;
niezwykle powykręcane konary w formie kondora czy fotel wyplatany ze sznurka stanowiły w jego opowieści taki sam walor, zachęcał do zakupienia mebli oraz wynajęcia malutkiego domku na wolnym powietrzu.&#13;
Etnografowie prawie od samego początku, narodzin metody badań terenowych zapisują elementy niejasnej jeszcze wiedzy, pojawiającej się podczas pracy w najróżniejszy sposób – na papierze, na dyktafonie,&#13;
w fotografiach i filmach czy w pamięci. Dopiero później, na postawie skomplikowanych historii tworzą&#13;
pierwsze zapiski, które następnie analizują w zaciszu gabinetu, by w końcu zbudować interpretację innego,&#13;
cudzego życia. (Rakowski 2012: 18).&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
�Fot. 12. Drewniane i kamienne „dzieła przyrody”&#13;
&#13;
Podobnie i ja, szkicując plan muzeum, już w zaciszu pracowni, zastanawiałam się czy moje przemyślenia to nie nadinterpretacja? Przemyślenia te dotyczyły graficznego podobieństwa mojego pośpiesznego&#13;
szkicu sytuacyjnego muzeum, do wizji świata według Juana de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua,&#13;
na pierwszy rzut oka uderzała zbieżność ze sławnym rysunkiem (fot. 13).&#13;
&#13;
Fot. 13. Zastanawiająca zbieżność szkicu muzeum (wykonana prez autorkę) z rysunkiem Juana de Santa Cruz Pachacuti&#13;
Yamki Salcamayhua&#13;
&#13;
Juan de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua żyjący na przełomie XVI i XVII, pochodził z arystokracji inkaskiej; autor dzieła Relación de antigüedades deste Reyno del Perú (wyd. 1873), poświęconego historii Peru ze szczególnym uwzględnieniem dziejów władców inkaskich do panowania Huáscara (zm. 1532).&#13;
Kronika ta jest jednym z fundamentalnych źródeł do dziejów Inków. Relacion de antiguedades deste reyno&#13;
del Peru, powstała w latach 1550–1600, jest jednym z trzech etnohistorycznych i etnolingwistycznych zabytków kultury andyjskiej, wraz z kroniką Guamana Poma de Ayala i relacją jezuickiego księdza Francisco&#13;
de Avila (zapisaną w quechua) Bogowie i ludzie z Huarochirí. Te trzy prace zawierają wyjątkowo głębokie&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�i cenne informacje i świadectwa o kolonialnej przeszłości państwa Inków, kosmowizji, mitów, wierzeń, zwyczajów i organizacji społecznej.&#13;
Dzieło Salqa Maywy zostało po raz pierwszy opublikowane w roku 1873. Chociaż zawiera różnorakie&#13;
opisy i informacje, chociażby drobiazgowo opisana historia wojny Inków z wojowniczym ludem Chanków,&#13;
to jednak ów rysunek rozbudził niezwykle ożywioną dysputę wśród badaczy8. Liczni badacze rozszyfrowujący ten rysunek, interpretowali go z różnych perspektyw. Począwszy od wyobrażenia barokowego ołtarza,&#13;
będącego schrystianizowaną wizją indiańskiego świata - do wykresu linii ceques – wyimaginowanych linii&#13;
podziału całego królestwa Tawantinsuyu. Linie ceques, które promieniście wychodzą z pępka świata, czyli&#13;
Cuzco biegnąc w cztery strony świata, do czterech prowincji, jednocześnie wyznaczają główne punkty usytuowania świętych miejsc zwanych huancas (przy czym mogą to być twory natury skały głazy monolity czy&#13;
źródła jak i świątynie czy rodowe dobra, a także budynki, zyskujące status obiektu „świętego”). Szczególnie popularną interpretacją rysunku jest ta, opierająca się na wizji świata posadowionego na katolickim,&#13;
barokowym ołtarzu, czyli interpretacja będąca odniesieniem się osoby opisującej andyjski świat do sacrum;&#13;
Salqa Maywa, partycypujący w kulturze kolonialnej elity i niejako „przemycający” w tej wizji rdzenne elementy tradycyjnego porządku quechua, wydają się wizją neofity chcącego pogodzić te dwa porządki w jednej całości. Jednakże wszystkie te interpretacje, różnych badaczy, zawsze zawierają szereg podziałów na&#13;
określone strefy i elementy odpowiadających sobie w parach bocznych, tych przeciwległych jak i w rzędach&#13;
pionowych. Każda para zamieszczonych na rysunku elementów występuje albo jako kontekst opozycji&#13;
binarnych, albo ujawnia niezwykle pojemne konteksty kulturowe związane z każdym z nich. Konteksty te&#13;
są silnie zamocowane w języku quechua. Elementy graficzne rysunku podpisane są przez autora w języku&#13;
hiszpańskim (kolonialnym) przeplatanym z kolonialnym quechua9. Słowa-klucze w języku quechua odnoszą się do botaniki, zoologii, rolnictwa czy tradycyjnej medycyny i ich mityczno-magicznych powiązań. Jako&#13;
całość, rysunek jest streszczeniem lub kompendium relacji zachodzących w naturze i miejscu człowieka&#13;
w owej kosmowizji. Przykładowo słowo Pacha lub Patsa, to niezwykle pojemne semantycznie słowo, zawierające konteksty mieszczące się zarówno w kategoriach przestrzennych (ziemia, podłoże, świat, nasz świat,&#13;
ten świat) jak i w kategoriach czasowych (czas, ten moment, to co teraz), oznaczałby tutaj, w kontekście omawianego rysunku „wszechświat uporządkowany w kategoriach czasoprzestrzennych”.&#13;
Don Gumercindo w swym małym, prywatnym muzeum dokonał rekonstrukcji tradycyjnego andyjskiego światopoglądu.&#13;
Pozostaje pytanie: Czy Don Gumercindo znał rysunek Salqa Mywy? Czy też nie znając tego rysunku&#13;
posiadał utrwaloną w tradycji wizję andyjskiego świata zwaną „andyjską kosmowizją”? Andyjska kosmowizja porównywana jest przez badaczy do Eliadowskiej „religii kosmicznej”. W Andach jest trwała i żywa, istnieje w kulturze popularnej, która tutaj wydaje się mieć bezpośrednią egzemplifikację. Świat odtworzony&#13;
Rysunkowi Juana de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua poświęcono wiele opracowań, niezwykle krótkie streszczenie czy skrót rozważań badaczy, który zamieszczam w niniejszej pracy, oparłam na opracowaniach: Juan de Santa Cruz&#13;
Pachacuti Yamki Salcamayhua, Relación de Antiguedades desde reyno del Perú, [w:] Tres Relaciones de Antiguedades peruanas, Madrid 1879. Jan Szemiński Don Joan de Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua y su „Relación de antiguedades&#13;
deste Reyno del Piru” (2019), Rita Fink, La cosmología en el dibujo del altar del Quri Kancha según don Joan de Santa Cruz&#13;
Pachacuti Yamqui Salca Maygua. (2001), A. Yaranga Valderrama, Koncepcja świata, czyli wizja kosmosu w cywilizacji andyjskiej, [w:] Czas w kulturze, przeł. Andrzej Krzanowski (1988), Państwowy Instytut Wydawniczy, s. 66.&#13;
9&#13;
Język quechua, zwany runa simi (język ludzi) używany przez ludy andyjskie od czasów przedinkaskich do współczesności.&#13;
Obecnie szacuje się, że aktywnie używa go od 8 do 11 milionów ludzi. Posiada wiele odmian czy wariantów. Spośród&#13;
47 zarejestrowanych odmian tego języka 17 wariantów należy do grupy językowej quechua ancashino, czyli występują&#13;
one na badanym przeze mnie obszarze. Quechua posiada łaciński zapis słów, lecz pisownia bywa różna i słowa w quechua&#13;
pisane po hiszpańsku mogą być zapisywane na różne sposoby. Mimo iż w roku 1975 powstał ujednolicony zapis bazowy&#13;
dla tego języka, poruszanie się na tym „grząskim temacie” wymaga od badacza szczególnej uwagi, aby nie zabrnąć w pułapki językowe. Jako przykład podam moje zmagania ze słowem Apu: Pan, Władca-góra, władca-opiekun, duch góry, góra-protektor, góra opiekuńcza dla danego terytorium, czy Apus (w liczbie mnogiej). Słowo to niejako podstawowe w badaniach&#13;
andyjskich, w tej chwili przeszło do tekstów naukowych czy tekstów folkloru jako słowo panandyjskie, i z powodzeniem&#13;
stosowane jest przez badaczy międzynarodowych a odnoszące się różnych regionów andyjskich. Jednakże, gdy studiowałam teksty z regionu Callejón de Huaylas, szczególnie te najstarsze, pełne słów quechua sprzed reformy językowej, nie występowało ono zupełnie. Czyżby oznaczało to, że region ten miał gór-protektorów? Wydawało się to absurdem, oczywiście&#13;
że miał, tylko słowo: Pan, władca, opiekun, protektor, duch góry itp. występuje regionalnie pod zupełnie inną nazwą (Jircas,&#13;
Auquis), i co ciekawe, aktualnie, współcześni badacze stosują słowo panandyjskie Apu, zubażając kontekst językowy tego&#13;
zakątka Andów.&#13;
8&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
�przez Don Gumercindo w swoim prywatnym „muzeum wyobraźni” jawi się jako organizm realny, żywy&#13;
i święty zarazem.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Tekst prezentuje niezwykłe prywatne muzeum położne wysoko w górach w małej andyjskiej wiosce, we&#13;
wsi Marían położonej w Białych Kordylierach w Prowincji Ancash, w Peru. Jest ono stworzone przez potomka Pablo Atusparii powstańca chłopskiego i nosi tajemniczą nazwę: Campestre Villa Garcia Marían –&#13;
Huaráz, CLUB Campestre VILLA Garcia. Pablo Atusparia jest niezwykle rozpoznawalną postacią dla całego&#13;
regionu – to przywódca powstanie chłopskiego z roku 1885. Symbol niezłomnego oporu miejscowej ludności chłopskiej przeciwko bezustannej opresji, od czasów kolonialnych poprzez okrucieństwa „wojny o saletrę”, czyli Wojny o Pacyfik, kończąc na zawsze niekorzystnych dla chłopów reformach agrarnych Atusparia&#13;
wpisał się w mityczną strukturę herosa kulturowego. Potomek Atusparii, Gumercindo, mieszkaniec Limy,&#13;
stworzył we wsi Maraín muzeum Atusparii, zdumiewającą budowlę, która jest „muzeum jego pamięci”. Niezwykłe budowle i eksponaty – ilustrują stosunek do świata przyrody i jego miejsce w kosmowizji andyjskiej.&#13;
Artykuł ten, jest próbą wstępnego odkodowania zawartości tego muzeum, znaczenia przedmiotów będących eksponatami – lub nie będących eksponatami. Co jest eksponatem, co przejściowym nietrwałym wyposażeniem? Ich funkcje się mieszają, są w bezustannym ruchu, nic tu nie jest trwałe, jednocześnie cały czas&#13;
jest ujęte w ramy „andyjskiego świata”.&#13;
Słowa klucze: Andy, muzeum na wolnym powietrzu, Atusparia, andyjska kosmowizja, Apus&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Bode, B.&#13;
(2015). Las campanas del silencio. Destrucción y creación en los Andes, traducción de Leoncio Robles, Lima:&#13;
Fondo Editorial del Congreso del Perú.&#13;
Bogowie i ludzie z Huarochiri&#13;
(1985). przeł., wstępem i objaśnieniami opatrzył J. Szemiński, Kraków.&#13;
Cock, G.&#13;
(1983). Sacerdotes o chamanes en el mundo andino, „Historia y Cultura. Revista del Museo Nacional de Historia” nr 16, s. 135–146.&#13;
Escárzaga, F.&#13;
(1999). La sublevación de Ancash. Proyecto nacional y guerra de razas,&#13;
„Política y Cultura”, nr 12, s. 151–175 (Universidad Autónoma Metropolitana Unidad Xochimilc Distrito&#13;
Federal, México).&#13;
Elías Minaya, José, F.&#13;
(2012). El sentido de la fe en el curanderismo, [w:] „Pueblo Continente” Volumen 23, N° 1, Enero – Junio:&#13;
75–78 Juan de Santa Cruz Pachacuti Yamki Salcamayhua&#13;
(1879). Relación de Antigue dades desde reyno del Perú, [w:] Tres Relaciones de Antiguedades peruanas:&#13;
Madrid.&#13;
Klaiber, J.&#13;
(1999). La actitud y sensibilidad del clero en la revolucion de Pedro Pablo Atusparia 1885, [w:] Diócesis de&#13;
Huaraz. Cien años de vida diocesana, 15 de mayo 1899–1999, Lima: b.w., s. 277–287.&#13;
Fink, R.&#13;
(2001). La cosmología en el dibujo del altar del Quri Kancha según don Joan de Santa Cruz Pachacuti Yamqui Salca Maygua, Histórica, Vol.25, Num.1. s. 9–75&#13;
Relación de las costumbres antiguas de los naturales del Perú [Manuscrito] entre 1550 y 1600.&#13;
Pietraszczyk-Sękowska, J.&#13;
(2015). Tradycje oporu w Andach. Mobilizacje indiańskochłopskie w Peru od XVI do XX wieku. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego: Łódź.&#13;
Posern-Zieliński, A.&#13;
(1974). Ruchy społeczne i religijne Indian hiszpańskiej Ameryki Południowej (XVI–XX w.), Zakład Narodowy&#13;
im. Ossolińskich: Wrocław.&#13;
Posern-Zieliński, A.&#13;
(2021). Szczęśliwy traf i tubylczy partner w badaniach terenowych. Z doświadczeń antropologa w USA&#13;
i Ameryce Południowej Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 7: 183–214.&#13;
Raimondi, A.&#13;
(2006). El departamento de Ancachs y sus riquesas minerales (1873). Mapa del departamento de Ancachs con&#13;
la nueva provincia de Dos de Mayo del departamento de Huánuco (1873). Incluye la presentación de dibujos&#13;
inéditos de sus libertas de viajes y de la oficina de redacción de la obra El Perú. Compilación y estudio introductorio de L.F. Villscorta Ostolaza, Lima: Fondo Editorial Universidad Mayor de San Marcos.&#13;
Rakowski, T.&#13;
(2018). Etnografia przedtekstowa. Fenomenologiczne korzenie interpretacji antropologicznej.&#13;
„Teksty drugie” nr 1, s. 16–39.&#13;
Salazar Mejía, J. A.&#13;
(2006). Identidad. Diversificación curricular para Ancash. Bases para el Proyecto Educativo Regional, Huaraz:&#13;
Instituto Repúblico y Libertador „José Faustino Sánchez Carrión”.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
�Szemiński, J.&#13;
(2019). Don Joan de Santa Cruz Pacha Cuti Yamqui Salca Maygua y su „Relación de antiguedades deste Reyno&#13;
del Piru”. Editorial: El Lector: Peru-Arequipa.&#13;
Szemiński, J.&#13;
Inkaska filosofía, http://ptta.pl/index.php?id=owydawnictwie&amp;lang=pl&#13;
Dostęp: 29.04.2022&#13;
Świerk, K.&#13;
(2013). Perspektywizm, miłość i cykady. Uczucia, transformacje i etos w opowieści Jerinti z folkloru Indian Matsigenka. „Indigena. Przeszłość i Współczesność Tubylczych Kultur Amerykańskich”, Numer 3, s. 26–51.&#13;
Yaranga Valderrama, A.&#13;
(1988). Koncepcja świata, czyli wizja kosmosu w cywilizacji andyjskiej, [w:] Czas w kulturze, przełożył z hiszpańskiego Andrzej Krzanowski, Państwowy Instytut Wydawniczy: Warszawa.&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
��Agnieszka Grabowska&#13;
Małgorzata Kunecka1&#13;
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie&#13;
&#13;
CZY POTRZEBNE SĄ KATALOGI ZBIORÓW?&#13;
KWERENDOWANIE TEMATYCZNE – NOWY SPOSÓB&#13;
OPRACOWYWANIA KOLEKCJI MUZEALNYCH&#13;
NA PODSTAWIE DOŚWIADCZEŃ&#13;
Z OPRACOWYWANIA KATALOGU ZBIORÓW „DZIECIŃSTWO”&#13;
W PAŃSTWOWYM MUZEUM ETNOGRAFICZNYM&#13;
W WARSZAWIE&#13;
&#13;
Czy to jeszcze ma sens?&#13;
Czy w dobie coraz bardziej rozpowszechnionych cyfrowych repozytoriów potrzebne są katalogi zbiorów muzealnych? Czy tradycyjna książka może konkurować z interaktywną bazą danych, a jeśli tak to na&#13;
jakim polu?&#13;
Aby spróbować odpowiedzieć na tak postawione pytania trzeba przyjrzeć się klasycznym katalogom&#13;
zbiorów wydawanym przez muzea, które zwykle stanowią odzwierciedlenie podziału muzealiów konkretnej&#13;
placówki muzealnej na poszczególne kolekcje. Te zaś są wydzielane wg kryterium materiałowego lub funkcjonalno-rzeczowego. Mamy zatem w naszych muzeach kolekcje ceramiki, tkanin, rzeźby drewnianej albo&#13;
kolekcje narzędzi rolniczych, biżuterii, instrumentów muzycznych czy zabawek. Opracowania, które my, muzealnicy, tworzymy są zatem zazwyczaj powieleniem pewnego szablonu, w który wcześniej sami włożyliśmy&#13;
muzealne zbiory i przez który zwykliśmy na nie spoglądać2.&#13;
O ambiwalencji muzealnych podziałów&#13;
Żadna klasyfikacja nie jest doskonała, za to każda nosi w sobie znamiona sztuczności. Dwie dekady temu,&#13;
rozpoczynając pracę w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie jako coś naturalnego potraktowałyśmy zastany porządek podziału zbiorów z terenu Polski na cztery kolekcje: Gospodarki Podstawowej i Rzemiosła, Strojów i Tkanin, Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej oraz Folkloru. Podział ten dla&#13;
młodych i niedoświadczonych pracowników stanowił coś w rodzaju dogmatu i nie był poddawany krytyce.&#13;
W tych grupach muzealia od dekad są inwentaryzowane i przechowywane, tymi grupami opiekują się też&#13;
poszczególni specjaliści. Co oczywiste, to od ich zainteresowań badawczych i koncepcji kolekcjonerskich&#13;
zależy w dużej mierze kształt każdej z kolekcji. Ta zależność losu przedmiotu od zainteresowań zbieracza&#13;
jest szczególnie widoczna w momencie gdy staje się on muzealnym obiektem. I tak na przykład gliniany&#13;
gwizdek może okazać się na tym etapie zabawką lub reprezentantem warsztatu rzemieślniczego, a szklany&#13;
medalik dewocjonalium lub elementem biżuterii – zawieszką do korali. Wieloznaczeniowość przedmiotów&#13;
i możliwość spojrzenia na nie z różnych perspektyw zaowocowały sytuacją, w której takie same lub bardzo&#13;
podobne przedmioty wchodzą w poczet różnych kolekcji. W muzeum, instytucji długiego trwania, zmieniają&#13;
się trendy i ludzie, co ma swoje odzwierciedlenie w zbiorach, często w postaci niekonsekwencji podziałów.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Kontakt: agnieszka.grabowska@ethnomuseum.pl, malgorzata.kunecka@ethnomuseum.pl.&#13;
Podkreślamy, że mamy tu na myśli katalogi zbiorów, nie zaś katalogi wystaw.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�Ale czy możliwy jest konsekwentny i klarowny podział zbiorów tak różnorodnych i zaskakujących niekiedy&#13;
jak zbiory etnograficzne? Czy można pozamykać życie w szufladach nie mając wątpliwości, co do której&#13;
włożyć i co do czego pasuje?&#13;
Te dylematy zaowocowały pomysłem stworzenia katalogu zbiorów innego od dotychczasowych, skupionego na kategorii tematycznej, który połączy wszystkie kolekcje zgromadzone w Muzeum.&#13;
&#13;
Przekopać zbiory w poprzek&#13;
Pomysł stworzenia katalogu, który zaprezentuje zbiory muzealne w inny od standardowego sposób powstał&#13;
w wyniku wieloletniego doświadczenia pracy w Centralnym Magazynie Zbiorów i prowadzenia kwerend.&#13;
To wtedy stało się dla nas jasne, że muzealia można pogrupować wg dowolnych zasad i że katalogi zbiorów,&#13;
podobnie jak wystawy i towarzyszące im publikacje, mogą być narracyjne.&#13;
Wybór obiektów do takiego katalogu wiąże się jednak z przyjrzeniem się wszystkim zbiorom na nowo&#13;
i ułożeniem ich niejako w poprzek ustalonych podziałów. Taka kwerenda przypomina więc kwerendy poprzedzające przygotowanie wystaw, jest jednak o wiele bardziej wymagająca bo katalog z definicji musi&#13;
zawierać wszystkie zbiory obejmujące wybrane zagadnienie.&#13;
Nasz katalog został podzielony na cztery części tematyczne. Czytelnik nie znajdzie tu jednak rozdziałów&#13;
poświęconych czterem kolekcjom Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, o których wspominamy na początku tego artykułu. Muzealia i archiwalia zostały podzielone na rozdziały i podrozdziały,&#13;
których zakres wiąże się z punktem widzenia dziecka. To rola jaką przyjmuje dziecko w odniesieniu do&#13;
danego artefaktu była dla nas kluczowa przy dzieleniu materiału.&#13;
I tak: rozdział pt. „Utensylia. Zapis codzienności dzieciństwa” podzieliłyśmy na części: „Kołysanie, czyli&#13;
pierwsze chwile”, „Troska, czyli różne sposoby opieki”, „Obecność, czyli dzieci, których wszędzie pełno” oraz&#13;
„Bliskość, czyli poczucie bezpieczeństwa”. Rozdział „Rekwizyty, czyli świadectwa świątecznego czasu” składa&#13;
się z części: „Bohater, czyli dziecko w centrum”, „Aktor, czyli dziecko aktywne”, „Widz, czyli dziecko obserwator” i „Kostium, czyli wyjątkowa oprawa”. Na rozdział „Akcesoria. Świadectwa dziecięcej pracy, nauki&#13;
i zabawy” składają się podrozdziały: „Powinność, czyli obowiązki małe i duże”, „Przysposobienie, czyli droga&#13;
ku dorosłości”, „Frajda, czyli czysta przyjemność” oraz „Skarb, czyli to co ukochane”. Ostatni rozdział publikacji poświęcony został wizerunkom dziecka i dzieciństwa utrwalonym w dziełach sztuki, zabytkach ikonograficznych oraz na dawnej fotografii. Dobierając materiał do tej części na wstępie przyjęłyśmy założenie,&#13;
że z różnych względów pozostawimy na marginesie naszych zainteresowań wizerunki Najważniejszego&#13;
Dziecka w polskiej sztuce ludowej czyli Dzieciątka Jezus, a także wizerunki innych świętych dzieci. Skupiając się na dziecku jako małym człowieku, stanowiącym część rodziny i społeczeństwa, pogrupowałyśmy&#13;
wizerunki w następujące kategorie: „Pociecha, czyli dziecko w rodzinie”, „Osóbka, czyli portrety dzieci”,&#13;
„Ogniwo, czyli dziecko jako część społeczności” i „Model, czyli stylizacje i kreacje”. Stworzone na potrzeby&#13;
książki kategorie służą podmiotowemu potraktowaniu dziecka.&#13;
Kilka słów o wyzwaniach&#13;
Katalog „Dzieciństwo” został opracowany i wydany dzięki dotacji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Wspieranie Działań Muzealnych. Był to projekt roczny, co sprawiło, że prace&#13;
nad książką były prowadzone równolegle z aktualizacją wniosku.&#13;
Szybko okazało się, że mimo wstępnych kwerend przeprowadzonych na etapie przygotowania wniosku&#13;
liczba obiektów, które chcemy zawrzeć w publikacji znacznie przerasta nasze odważne, jak się wydawało,&#13;
wyliczenia. Podejście narracyjne przyniosło wiele niespodzianek, których byłoby zapewne znaczniej mniej&#13;
w przypadku zbioru wyznaczonego na podstawie twardych kryteriów takich jak funkcja, materiał, technika&#13;
wykonania czy region etnograficzny, z którego prezentowane przedmioty pochodzą. Praca nad katalogiem&#13;
pokazała, że w przypadku szerokiej kategorii tematycznej o nieostrych granicach, w zasadzie nie da się&#13;
oszacować dokładnie ilości zbiorów przed rozpoczęciem projektu.&#13;
Katalog „Dzieciństwo” zgodnie z założeniem jakie przyjęłyśmy obejmuje wszystkie zbiory Państwowego&#13;
Muzeum Etnograficznego związane z wybraną tematyką, a więc zarówno muzealia jak i archiwalia. Obydwa&#13;
zbiory generowały wiele pytań i wątpliwości, na które często nie było jednoznacznej odpowiedzi.&#13;
52&#13;
&#13;
�Oczywiście pewne obiekty i grupy nie budziły zastrzeżeń, jak choćby zabawki, kołyski, dziecięce ubranka&#13;
czy przybory szkolne. Znacznie trudniej sprawa przedstawiała się w przypadku tych przedmiotów których&#13;
co prawda dzieci używały, ale nie były to rzeczy wykonane z myślą o dzieciach i specjalnie dla nich przeznaczone, jak narzędzia, naczynia lub meble. Konieczne było więc znalezienie klucza i podjęcie decyzji&#13;
co zostanie włączone do zbioru określonego mianem „dzieciństwo” a co pozostawione poza nim. Wybór&#13;
przedmiotów oparty na kryterium czy były one wykonane z myślą o dzieciach lub używane z całą pewnością przez dzieci był wyborem autorskim, zatem subiektywnym.&#13;
Podobnie przedstawiała się sytuacja z doborem archiwaliów i wszelkiej ikonografii. Ważne stało się&#13;
ustalenie momentu kiedy człowiek przestaje być dzieckiem co okazało się istotne w przypadku pojawiającej&#13;
się na fotografiach młodzieży, ale też w wielu przypadkach niezwykle trudne. W tym kontekście konieczne&#13;
stało się opracowanie komentarza w formie tekstów wprowadzających do każdej części, a także do całego&#13;
katalogu. Stanowią one wartość dodaną całej publikacji, która stała się dzięki temu nie tylko katalogiem&#13;
zbiorów, ale również swego rodzaju opracowaniem pozwalającym spojrzeć na zagadnienie dzieciństwa z różnych perspektyw.&#13;
&#13;
Znane – nieznane&#13;
Analiza zbiorów pod kątem wybranego tematu przyniosła więcej niespodzianek niż początkowo zakładałyśmy. Przede wszystkim pozwoliła poznać luki w zbiorach. I choć odkrycia braków akurat się spodziewałyśmy to już kategorie niektórych z nich stanowiły dla nas zaskoczenie.&#13;
Stosunkowo najbardziej przewidywalny okazał się brak przedmiotów wykonanych poza społecznościami wiejskimi, choć konsekwentne pilnowanie wiejskiego rodowodu muzealiów doprowadziło do sytuacji,&#13;
w której w kolekcji zabawek nie znalazłyśmy np. klasyku w postaci pluszowego misia. Ponadto okazało się,&#13;
że tylko niewielka część kolekcji zabawek była rzeczywiście używana przez dzieci, ponieważ zabawki te najczęściej nie zachowały się, a przez sobie współczesnych etnografów nie były uznawane za godne włączenia&#13;
do zbiorów muzeum. Natomiast zabawki z ośrodków rzemieślniczych, których dzieci nie trzymały w ręku,&#13;
zbierano jako przykład rzemiosła wiejskiego. Luki w zbiorach były więc spowodowane w dużej mierze podejściem poprzednich pokoleń do etnografii, ale też (a może przede wszystkim?) do dziecka. Brak atencji&#13;
dla przedmiotów wykonanych i używanych przez dzieci uświadomił nam brak podmiotowego podejścia&#13;
do dziecka, a sposób w jaki zatytułowane zostały niektóre fotografie wręcz przedmiotowy stosunek badaczy do tej grupy&#13;
W ramach podsumowania&#13;
Narracyjne opracowania zbiorów muzealnych dają możliwość innego, nieszablonowego spojrzenia na istniejące kolekcje. Dzięki nim, nawet pracując przez lata z tymi samymi obiektami możemy odkrywać je niejako na nowo przy okazji podejmowania kolejnych tematów. Nie tylko stanowią gotową bazę do tworzenia&#13;
scenariuszy, wystaw, lekcji muzealnych, wydarzeń czy paneli dyskusyjnych, ale są również impulsem do&#13;
uzupełniania kolekcji i integrującym doświadczeniem dla zespołu.&#13;
Mamy świadomość, że klasyfikacja zbiorów stworzona na potrzeby katalogu zbiorów „Dzieciństwo”&#13;
podobnie jak każda inna ma swoje słabe strony. Jednocześnie wiemy, że jej stworzenie pomogło nam&#13;
w spojrzeniu na muzealia i archiwalia z dziecięcej perspektywy i tym samym na podmiotowe podejście do&#13;
dziecka – bohatera naszej opowieści.&#13;
Odrzucenie podejścia funkcjonalnego i kategoryzacji przedmiotów według typowych, znanych reguł&#13;
jak np. wyodrębnienie zabawek czy odzieży dziecięcej jako całych zbiorów muzealiów pomogło nam zbliżyć&#13;
się do optyki dziecięcej i uczynienia z dziecka podmiotu. Próba zmiany perspektywy spojrzenia na przedmioty czy ikonografię była pomocna w kolejnych latach podczas prac nad wystawą „Dzieciństwo”.&#13;
Streszczenie&#13;
Artykuł porusza pytanie o zasadność tworzenia tradycyjnych katalogów muzealnych w erze cyfrowych repozytoriów oraz o tym, czy książka może konkurować z interaktywną bazą danych. Autorki analizują klasyczne podziały muzealnych zbiorów, wskazując na ich umowność i wieloznaczność przedmiotów, które&#13;
53&#13;
&#13;
�często mogą być przypisane do różnych kolekcji w zależności od kontekstu. Na bazie doświadczeń w pracy&#13;
w magazynie zbiorów powstała koncepcja alternatywnego katalogu tematycznego „Dzieciństwo”, prezentującego zbiory z perspektywy dziecka. Projekt okazał się wyzwaniem, m.in. z powodu trudności w określeniu&#13;
liczby odpowiednich obiektów i granic kategorii. Przy okazji odkryto luki w zbiorach, szczególnie w kontekście przedmiotów miejskich czy faktycznie używanych przez dzieci zabawek. Pokazało to ograniczenia&#13;
wcześniejszego podejścia do etnografii i marginalizację dziecka jako pełnoprawnego podmiotu badań. Katalog stał się nie tylko opracowaniem zbiorów, ale także refleksją nad spojrzeniem na dzieciństwo w muzealnej&#13;
praktyce.&#13;
&#13;
Słowa kluczowe: katalog muzealny, podziały muzealne, kolekcje tematyczne, dziecko w muzeum, dzieciństwo&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Broda, A., Grabowska, A., Kunecka, M. [red.]&#13;
(2021). Dzieciństwo. Katalog zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Warszawa: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie&#13;
Deredas, A., Sosnowska, J.&#13;
(2022). Dzieciństwo w rodzinie robotniczej międzywojenne Łodzi. Perspektywa etnograficzno-pedagogiczna.&#13;
Łódź: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego&#13;
Jakubiak, K., Nawrot-Borowska, M.&#13;
(2021). Dziecko i dzieciństwo na ziemiach polskich w źródłach narracyjnych i ikonograficznych z drugiej połowy XIX i początku XX wieku. Toruń: Wydawnictwo Adam Marszałek&#13;
Kuciel-Frydryszak, J.&#13;
(2023) Chłopki. Opowieść o naszych babkach. Warszawa: Wydawnictwo Marginesy&#13;
Landau-Czajka, A.&#13;
(2002). Co Alicja odkrywa po własnej stronie lustra. Życie codzienne, społeczeństwo, władza w podręcznikach&#13;
dla dzieci najmłodszych 1785–2000. Warszawa: Wydawnictwo NERITON Instytut Historii PAN&#13;
Lewińska, T.&#13;
(2001). Polskie Ludowe Instrumenty Muzyczne. Katalog zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Warszawa: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie&#13;
Mędrzecki, W.&#13;
(2002). Młodzież wiejska na ziemiach Polski centralnej 1864–1939. Procesy socjalizacji. Warszawa: Wydawnictwo DiG.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
��Piotr Mańkowski1&#13;
Katedra Nauki o Drewnie i Ochrony Drewna&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
Wojciech Połeć2&#13;
Katedra Socjologii&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
&#13;
NARZĘDZIA DO OBRÓBKI DREWNA.&#13;
SPOSOBY POKAZANIA ROZWOJU TECHNOLOGII&#13;
OBRÓBKI DREWNA NA WYSTAWIE W MUZEUM&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Celem niniejszego opracowania jest refleksja nad sposobami prezentacji narzędzi związanych z obróbką&#13;
drewna w ramach ekspozycji muzealnych, przede wszystkim w ramach muzeów na wolnym powietrzu,&#13;
czyli w skansenach, ale zawarte w tym opracowaniu refleksje mogą mieć zastosowanie także w przypadku&#13;
innych muzeów, począwszy od muzeów etnograficznych, poprzez muzea lokalne a na muzeach przemysłu skończywszy. Skupiamy się na sposobach przedstawiania narzędzi w kontekście obecnych wystaw&#13;
muzealnych i staramy się przedstawić sugestie dotyczące tego, w jaki sposób można w przyszłości rozwijać&#13;
czy też zmieniać sposoby ekspozycji narzędzi w ramach wystaw kontekstowych w skansenach, ale również w ramach samodzielnych wystaw poświęconych prezentacji zmian i rozwoju technologii związanych&#13;
z obróbką drewna.&#13;
Ważną częścią naszych rozważań jest zauważalna w wystawach muzealnych (a czasami również w zbiorach muzealnych) luka w pokazywaniu rozwoju narzędzi, która dotyczy przede wszystkim okresu drugiej&#13;
połowy XX wiek, kiedy to zaczęto wprowadzać do użycia narzędzia produkowane fabrycznie i z zastosowaniem napędu elektrycznego. Wskazujemy na to, że brak w zbiorach i ekspozycjach muzealnych tego&#13;
typu zmieniających się narzędzi może być w przyszłości znaczącym problemem w ukazywaniu rozwoju narzędzi do obróbki drewna, gdyż narzędzia te bezpowrotnie znikają nie tylko z rynku, ale również&#13;
z przestrzeni społecznej, co jest związane z ich wychodzeniem z użycia i zastępowaniem ich nowymi.&#13;
Luka dokumentacyjna przekłada się również na lukę w edukacyjnej roli muzeów, które pokazują wybrany,&#13;
nie tak odległy fragment historii związany z ludowością, ale nie pokazują ciągłości między tradycyjnymi&#13;
narzędziami, a narzędziami wytwarzanymi i wykorzystywanymi współcześnie.&#13;
Narzędzia do obróbki drewna w kontekście historycznym&#13;
Nie trzeba przypominać, że drewno towarzyszy człowiekowi od samego początku istnienia naszego gatunku: jako opał, materiał budowlany, materiał do budowy broni, ale także materiał do budowy narzędzi.&#13;
Przykłady drewna obrobionego odnajdywane są w czasie wykopalisk archeologicznych (Ruszczyk&#13;
2007), obrazy ilustrujące obróbkę drewna znane są już ze starożytności. Ekspozycje narzędzi do obróbki&#13;
drewna spotkać więc można w muzeach archeologicznych czy też muzeach historycznych, które pokazują&#13;
rozwój poszczególnych miast, regionów czy też różnorodnych społeczności. Narzędzia te rzadko jednak&#13;
bywają głównym tematem wystaw, najczęściej są ich fragmentem, stanowią część tła dla narracji obrazu1&#13;
2&#13;
&#13;
Kontakt: piotr_mankowski@sggw.edu.pl.&#13;
Kontakt: wojciech_polec@sggw.edu.pl.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�jących przemiany życia ludzi w różnych miejscach i epokach historycznych. Szczególne miejsce zajmują&#13;
narzędzia drewniane i do obróbki drewna w ekspozycjach skansenów.&#13;
Usprawnienia obróbki drewna wymagało stworzenia narzędzi do jego obróbki. Pierwsze prymitywne&#13;
narzędzia kamienne (także z wykorzystaniem drewna) prezentowane są na wystawach dotyczących już życia&#13;
ludów pierwotnych. W kontekście kolejnych epok przedstawia się kolejne narzędzia takie jak siekiery, pobijaki. Pojawia się często na ekspozycjach drewniana broń: dzidy, włócznie, łuki, siekiery.&#13;
Ekspozycje skansenów ukazują najczęściej rekonstrukcje warunków życia i pracy, jakie spotkać można&#13;
było w okresie XIX i I poł XX wieku (Czajkowski, 1979). Próbują one zachowywać i prezentować kulturę&#13;
ludową w jej kształcie, który nie uległ jeszcze przemianom modernizacyjnym, ale nie zawsze oznacza to, że&#13;
przedstawiają one „odwieczny” obraz życia na polskiej wsi. Józef Burszta, powołując się zresztą na Oskara&#13;
Kolberga, zwraca uwagę na przemiany na polskiej wsi, które związane były z uwłaszczeniem chłopów.&#13;
Kolberg podkreślał, że większa zamożność chłopów wielkopolskich wiązana może być z wcześniejszym&#13;
uwłaszczeniem, a i w innych regionach, jak pokazuje Burszta okres po uwłaszczeniu jest okresem znaczących&#13;
zmian zarówno w budownictwie ludowym i wyposażeniem wnętrza mieszkań, jak i w innych sferach życia&#13;
(Burszta 1974: 66). Duża więc część ekspozycji skansenowskich nie tyle oddaje „odwieczny” sposób budowania i wytwarzania przedmiotów użytkowych, co pewien etap rozwoju kultury materialnej wsi polskiej.&#13;
Początki tworzenia tego typu ekspozycji związane były z rozbudzeniem zainteresowania życiem na wsi&#13;
i pracą chłopa na roli, odzyskiwaniem przez Polskę niepodległości, szukaniem polskiego stylu narodowego&#13;
w wiejskim budownictwie drewnianym, co do którego domniemywano, że przetrwał on w niezmienionej&#13;
formie nieskażonej „obcymi wpływami” (Chętnik 1915; Pokropek 2019; Sas Zubrzycki 1916).&#13;
Obok zbiorów muzealnych ważnym źródłem do poznania narzędzi do obróbki drewna są dokumentacje badań terenowych i wykonane rysunki i zdjęcia (Pokropek 2019; Moszyński 1929). Ciekawy etnograficznie opis narzędzi służących do wykonywania drewnianych instrumentów muzycznych przedstawiony jest&#13;
w opracowaniu Chętnika „Instrumenty muzyczne na Kurpiach i Mazurach” (Chętnik 1983). Jest to przedwojenny opis ludowych narzędzi wykonany przez etnografa, Kurpia, lutnika i wiejskiego muzykanta w jednej osobie, co sprawia, że mamy do czynienia z cennym źródłem, gdyż opracowany przez etnografa, który&#13;
wyrósł z tego regionu i znał z własnego muzycznego doświadczenia tradycje wytwarzania instrumentów&#13;
ludowych. Mamy więc potencjalnie do dyspozycji zarówno same narzędzia jak i dokumentację dotyczącą&#13;
sposobów ich użytkowania w przeszłości. Dokumentację taką i rozszerzanie zbiorów można rozszerzać na&#13;
kolejne okresy historyczne doprowadzając do współczesności, która, co oczywiste, z czasem stanie się również przeszłością. Dobrym przykładem tego typu procesu mogą być ekspozycje skansenowskie.&#13;
&#13;
Narzędzia do obróbki drewna w kontekście ekspozycji skansenowskich&#13;
Praca na wsi wiązała się z koniecznością wytworzenia sobie narzędzi do obróbki roli. Początkowo każdy&#13;
wytwarzał sobie prymitywne narzędzia, a gospodarstwo musiało być w pełni samowystarczalne lub ograniczać się do wymiany w obrębie społeczności wiejskiej (Burszta 1974: 87). Z czasem powstają zakłady&#13;
rzemieślnicze, coraz bardziej wyspecjalizowane, produkujące sprzęty potrzebne w gospodarstwie. Zaczęły&#13;
się również pojawiać narzędzia produkowane poza społecznościami lokalnymi. Nie tylko takie, które produkowane były w pobliskiej przestrzeni miejskiej, ale również narzędzia sprowadzane z dalszych obszarów,&#13;
w tym zza granicy.&#13;
Ekspozycje skansenowskie przedstawiające pracę na wsi pokazują sprzęty wykorzystywane w gospodarstwie i czasami narzędzia służące do ich wytwarzania/naprawy. Narzędzia do obróbki drewna w skansenie znaleźć można na ekspozycji prezentującej: ciesielstwo, stolarstwo, bednarstwo, kołodziejstwo, młynarstwo, wytwarzanie zabawek drewnianych, wyrób wióra/gontu, łyżek/naczyń, wyrób ludowych instrumentów&#13;
muzycznych np. ligawek. To oczywiście nie pełna lista, narzędzia można spotkać także gdzie indziej. Dla&#13;
niektórych może to być zaskoczeniem, że młynarz czy właściciel wiatraka mieli w miejscu pracy stół stolarski&#13;
i podstawowe narzędzia służące do bieżących napraw.&#13;
Jeżeli uważnie zwiedzać wystawy, to okazuje się, że narzędzi do obróbki drewna jest niemało, ale stopień rozproszenia utrudnia odbiór.&#13;
Zazwyczaj pokazywane są pojedyncze egzemplarze, narzędzia ukazujące jego stan z przełomu XIX/XX w.&#13;
do II wojny światowej. Od wiertarki sznurkowej do kobry drewnianej, czasem pojawia się korba stalowa.&#13;
A czy nowsze narzędzia są gorsze?&#13;
58&#13;
&#13;
�Już Jan Stanisław Bystroń pisał we „Wstępie do ludoznawstwa polskiego”, że: „Trzecim działem kultury,&#13;
obok kultury umysłowej i społecznej, jest kultura techniczna. Obejmuje ona przedmioty i czynności, służące do zaspokojenia potrzeb fizycznych i materialnych, a więc do zdobycia i przygotowania żywności,&#13;
mieszkania, odzieży, sprzętów i t. d. Obok rzeczy starych, jak np. niektóre narzędzia gospodarskie i niektóre&#13;
techniki przetworów, mamy tu bardzo silne wpływy późniejsze, często i obce; wieś przejmuje powszechnie&#13;
rzeczy nowe, jedynie tempo ich przejmowania jest uwarunkowane prymitywizmem stosunków, stopniowo&#13;
się zmniejszającym” (Bystroń 1926: 168). Ten aspekt zmian jest bardzo rzadko pokazywany i uwydatniany&#13;
w ekspozycjach muzealnych, w tym przede wszystkim skansenowskich.&#13;
Po zniszczeniach I, a zwłaszcza II wojny światowej (w czasie uprzemysłowienia, rozwoju PGR-ów&#13;
i coraz silniejszej urbanizacji) nasiliły się badania etnograficzne polskiej wsi. Był to ostatni moment na&#13;
uchwycenie zanikających ówcześnie zjawisk. Ten etap zaowocował powstaniem większości ekspozycji skansenowskiej w Polsce, przedstawiającej wieś przełomu wieków. Ekspozycja skansenowska ukazuje głównie&#13;
życie na wsi, w ostatnich latach pojawiają się drewniane sektory małomiasteczkowe. Ekspozycja skansenowska „dochodzi” do czasów powojennych i tu zdecydowanie się kończy.&#13;
Jest to etap wielkich zmian (PGR-y, Kółka Rolnicze, mechanizacja rolnictwa, chłoporobotnicy i odkułaczanie) odciskają silne piętno na życiu wsi. Dalsze przemiany polskiej wsi nie są eksponowane w skansenach.&#13;
W latach 80. XX wieku o tego typu przemianach polskiej wsi pisał Ignacy Tłoczek:&#13;
Formy architektury jako przejaw duchowego życia narodu nie są niezmienne, stałe są tylko prawa tektoniki.&#13;
Byłoby więc niedorzecznością nawoływanie do naśladownictwa form skostniałych i do niewolniczego ich przeszczepiania. Wprawdzie nie wszystko, cośmy odziedziczyli, zestarzało się do tego stopnia, aby było nieużyteczne,&#13;
ale też nie wszystko, co nowe, niesie z sobą wartości godne współczesnego pokolenia. Na widok tandety i pstrokacizny wciskającej się w krajobraz polskiej wsi, budzą się w nas odruchy protestu przeciwko uznawaniu tego&#13;
zjawiska za wyraz nowej formacji kulturowej. Nasi sąsiedzi unowocześniając zabudowę swoich wsi respektowali jej narodowy charakter, nam natomiast zabrakło poczucia dumy z kulturalnego dziedzictwa i skromności&#13;
w dziele tworzenia” (Tłoczek 1985: 10).&#13;
&#13;
Zauważmy, że z jednej strony jest on świadom zmienności, z drugiej jednak jest mu trudno zaakceptować kierunek tych zmian. Być może tego typu postawa, często powiązana również z estetyzacją przestrzeni skansenu, sprawiła, że nie widzimy w nich zmian, jakie zachodziły na polskiej wsi w drugiej połowie&#13;
XX wieku.&#13;
W tym okresie w życiu wsi zachodzą zaś bardzo poważne i szybkie zmiany, które również warto udokumentować. Zmienia się budownictwo (pustak, cegła, beton zastępują tradycyjne drewno), blok PGR-u&#13;
zastępuje drewnianą chatę, eternit zastępuje strzechę. Ściany i pokrycie dachów wykonuje się z nowych materiałów, ale sama konstrukcja dachów nadal pozostaje drewniana. Cieśla nie jest zawodem, który zaniknął.&#13;
Ignacy Tłoczek podkreślał: „Drewniany budulec dominował w Polsce od zarania rozwoju kultury materialnej naszego narodu do połowy ubiegłego stulecia w miasteczkach i na wsiach, wypierany najpierw&#13;
przez cegłę i kamień ze ścian, a następnie przez stal i żelbet z konstrukcji dachowych i stropowych. Nawet&#13;
w znaczniejszych miastach nie należały do rzadkości drewniane budowle fabryczne i magazynowe. Najdłużej jednak przetrwała technika drzewna w budownictwie wiejskim, jak to wynika z danych statystycznych,&#13;
obrazujących stan z 1925 i z 1957 r., wedle których w województwach wschodnich udział budynków drewnianych w zabudowie wsi wahał się w granicach od 75 do 95% ogólnych zasobów” (Tłoczek 1980: 7).&#13;
Skanseny dobrze dokumentują stan sprzed tych zmian, ale samą zmianę dokumentują dużo rzadziej.&#13;
Weźmy tutaj za przykład zmiany widoczne w narzędziach do prac polowych: drewniane brony i pługi&#13;
zastępuje stal, drewniane koło wyparte zostało przez stalowy odpowiednik, wóz drabiniasty zastępuje jego&#13;
stalowy odpowiednik. Pojawiają się spalinowe ciągniki, które kilka dziesięcioleci temu były nowością, dziś&#13;
zaś stają się kolekcjonerskim rarytasem w przypadku dobrze zachowanych egzemplarzy. Kiedyś były one&#13;
codziennością, później pozbywano się ich, gdy wychodziły z użycia i jeśli nie pozyskano ich na tym etapie&#13;
do zbiorów muzealnych, dziś stają się trudnym i kosztownym do pozyskania eksponatem.&#13;
Także narzędzia do obróbki drewna ulegają zmianie i podlegają podobnej dynamice. Specjalizacja&#13;
warsztatów, elektryfikacja i przemysłowa produkcja narzędzi odciska silne piętno na obróbce drewna (Górecki 1961). Stopniowo zmniejsza się zapotrzebowanie na drewniane sprzęty. Z czasem wymierają rzemiosła&#13;
i rzemieślnicy: kołodziej, bednarz, łyżkarz. Nawet jeśli nadal produkowany jest dany przedmiot, jest on&#13;
produkowany zupełnie innymi, przemysłowymi metodami, albo sprowadzany z zagranicy.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�Silnik elektryczny zastępuje pracę ręczną. Krajzega za stodołą zastępuje rzaskę, z czasem pojawi się pilarka stołowa, strugarka elektryczna zastępuje strug ręczny. Zmiany są nieubłagane. Stare narzędzia znikają,&#13;
zastępowane są nowszymi wersjami, albo zupełnie nowymi, odmiennymi urządzeniami.&#13;
Pojawiają się kolejne generacje narzędzi, coraz wygodniejszych w pracy. Wypierają one starsze, mniej&#13;
ergonomiczne, bardziej energochłonne nowymi (Bieniek i Duchnowski 1995; Prażmo; Prządka i Szczuka&#13;
1997). Te stare lądują na śmietniku, złomie lub składzie elektrośmieci. Do dziś grzebiąc w kątach warsztatów&#13;
(szałerkch, spichlorkach, strychach) można natrafić na stare, nieużywane (i nie do końca rozpoznawalne) ślady&#13;
historii rzemiosła (obróbki drewna). Rzadko spotyka się w skansenach te późniejsze narzędzia. A szkoda.&#13;
Za chwilę może być już za późno.&#13;
Już dziś coraz trudniej jest spotkać narzędzia „сделано в СССР” lub „made in DDR” kupowane w latach&#13;
90. na „barachołce”. Takie narzędzia pojawiają się na aukcjach internetowych i osiągają coraz wyższe ceny.&#13;
Oczywiście nie są kupowane do pracy. To sentyment powoduje, że jest na nie popyt. Powstają kolekcje&#13;
ukazujące dawne narzędzia: przy szkołach, w zakładach, w GOK-ach. Kolekcje gromadzone przez amatorów&#13;
są coraz większe i coraz ciekawsze. Pojawiają się w miejscach nieoczywistych, czasem trzeba długo szukać,&#13;
aby znaleźć i zobaczyć ciekawą kolekcję (Wrede 2021). Przykłady takich kolekcji znaleźć można w zamieszczonej poniżej Netografii.&#13;
&#13;
Propozycja ekspozycji muzealnych&#13;
Być może warto stworzyć w skansenie ekspozycję pokazującą rozwój narzędzi (zaczynając od istniejących starych drewnianych, by pokazać ich rozwój dochodzący do współczesnej „chińszczynzny”)? Może to&#13;
być istotne zwłaszcza ze względu na to, że możemy mówić współcześnie o rozwijaniu się kolejnego etapu&#13;
użytkowania ręcznych narzędzi w obrębie kultury konsumpcyjnej. Tom Dant zwraca uwagę, że: czynności&#13;
typu bricolage stały się cechą charakterystyczną zachodniej kultury konsumpcyjnej późnej nowoczesności.&#13;
Hasło „zrób to sam” zaowocowało przemysłem kultury zorientowanej bardziej na to, co niedrogie i praktyczne, niż na luksus i splendor. (…) Materiały produkowane mechanicznie, w pierwszej fazie produkcji&#13;
przemysłowej przygotowywane już są do następnej, łatwo dają się mierzyć, ciąć, i kształtować amatorom,&#13;
zwłaszcza używającym narzędzi elektrycznych” (Dant 2007: 91). W ramach tego typu „konsumpcyjnego”&#13;
bricolage’u mamy do czynienia z jakościowo nowym zjawiskiem. Nie chodzi już tylko o zapełnianie braków rynkowych, ale o udział w kulturze konsumpcyjnej, w ramach której zarówno narzędzia jak i prefabrykaty są wcześniej przygotowane, by umożliwić realizację pewnego stylu życia, osobistych preferencji.&#13;
Jeżeli chusty rezerwistów, dekoracje z opon, zdobienie domów potłuczonymi talerzami czy transparenty&#13;
ze strajku kobiet stają się obiektami zainteresowań etnografów, to może warto zastanowić się nad zbieraniem&#13;
świadków materialnej kultury w postaci narzędzi do obróbki drewna. One nie zanikają jak chusty rezerwistów, ale za chwilę (krótszą lub dłuższą) okaże się, że narzędzia z lat 50/60. to pełnoprawny, ale coraz trudniej dostępny, eksponat na wystawie etnograficznej dotyczącej obróbki drewna w gospodarstwie wiejskim.&#13;
Do niedawna osoby, szczególnie starsze, odwiedzając ekspozycje muzealne, skansenowskie mogły odnaleźć przedmioty znane z młodości czy też dzieciństwa. Mieliśmy do czynienia z pewną ciągłością wiedzy,&#13;
praktyk i wytworów materialnych. Obecnie wycieczki szkolne traktują skansen jako zupełną egzotykę niepowiązaną z ich własnym doświadczeniem. Rozszerzenie ekspozycji o „nowsze” eksponaty mogłoby tę&#13;
powstającą lukę wypełnić. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem podobnym do „dryfującej luki” w pamięci&#13;
zbiorowej opisaną przez Jana Assmanna. „Dryfującą luką” jest ten okres w historii danej grupy, który nie&#13;
jest już dostępny w doświadczeniu i nie jest już przekazywany bezpośrednio w ramach pamięci komunikatywnej, a nie stał się (jeszcze) częścią pamięci kulturowej. W jej obrębie mieszczą się też wszystkie wydarzenia, fakty, które nie mają szansy stać się częścią kanonu danej kultury (Assmann 2008).&#13;
Na przykładzie wiertarki można byłoby przedstawić rozwój narzędzi do wykonywania otworów od&#13;
łuku ogniowego (służącego do rozniecania ognia, a także wiercenia otworów w drewnie/kości/kamieniu/&#13;
cegle), poprzez wiertarkę sznurkową/bezwładnościową, drewnianą korbę ręczną, świdry i dalej (co dziś&#13;
rzadko można oglądać w skansenie) metalową korbę ręczną, metalową wiertarkę ręczną, aż do wiertarki&#13;
elektrycznej/wiertarki pneumatycznej, na wiertarce CNC (nowoczesna obrabiarka sterowana numerycznie)&#13;
skończywszy.&#13;
Na wystawie można przedstawić wiertarki małe i wielkie, napędzane siłą mięśni (ręczne) lub elektryczne, z silnikiem wbudowanym lub napędzane poprzez pas transmisyjny, jednofazowe/trójfazowe/akumu60&#13;
&#13;
�latorowe, stacjonarne i przenośne. Możliwości stworzenia ekspozycji jest wiele. Opracowanie scenariusza&#13;
takiej wystawy zdecydowanie wykracza poza ramy niniejszej publikacji. Pierwszą przymiarką do takiej ekspozycji mogą być pokazane na Fotografii nr 1 różne rodzaje wiertarek ze zbiorów własnych autorów.&#13;
&#13;
Fotografia nr 1. Różnorodne rodzaje wiertarek. Fot. Piotr Mańkowski, Wojciech Połeć&#13;
&#13;
Opracowanie scenariusza takiej wystawy, wybór eksponatów na niej przedstawianych, opis (tekst, zdjęcia, film) i oczywiście oprawa plastyczna (dopasowana do eksponatów i trafiająca do współczesnego zwiedzającego/odbiorcy) to niełatwa praca do wykonania (Domańska 2022). Ustalenie właściwej proporcji pomiędzy&#13;
opisem a eksponatami, aby wystawa nie była „do czytania”, a jednocześnie żeby nie była hermetyczna i niezrozumiała to kwestia wyczucia.&#13;
Do tego warto byłoby się zastanowić nad dostępnością narzędzi do prób ich zastosowania przez zwiedzających. Osobnym pytaniem jest jak pogodzić współczesne narzędzia z drewnianym budynkiem skansenowskim? Lub odwrotnie jak przedstawiać stare narzędzia we współczesnej sali wystawienniczej?&#13;
Odpowiedź na niniejsze pytania wymaga dyskusji praktyków stolarzy, etnografów i muzealników.&#13;
Zanim zorganizuje się wystawę należałoby odpowiedzieć sobie na pytania o zainteresowanie tematem zwiedzających: Czy to jest temat któremu warto poświęcić więcej zaangażowania? Czy zainteresuje to zwiedzających? Czy zostanie to przez nich docenione?&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�Podsumowanie&#13;
Narzędzia do obróbki drewna na ekspozycji skansenowskiej zazwyczaj rozrzucone są pomiędzy ekspozycjami przedstawiającymi rzemiosła wiejskie. Przedstawiane narzędzia ukazują rozwój technik obróbki&#13;
drewna do lat 50. XX wieku. Dalszy rozwój narzędzi rzadko bywa przedstawiany na wystawach w skansenie. Być może warto byłoby przedstawić dalszy rozwój narzędzi do obróbki drewna (elektryfikacja, specjalizacja, nowe wersje starych narzędzi). Pomysł przedstawienia rozwoju narzędzi do obróbki drewna&#13;
odbiega od typowego układu ekspozycji skansenowskiej. Rodzi to wiele pytań, które na razie pozostają&#13;
bez odpowiedzi.&#13;
Wraz z upływem czasu niepostrzeżenie zmienia się kontekst funkcjonowania skansenów. Ich ważne zadanie, jakim jest zachowanie dziedzictwa dawnej kultury ludowej wraz z jej drewnianym budownictwem&#13;
i wykonywanymi z drewna narzędziami, sprawia, że dokumentowanie przemian polskiej wsi, która z każdym rokiem czy też z każdym dziesięcioleciem coraz bardziej oddala się od stanu i obrazu, jaki możemy&#13;
zobaczyć w skansenie nie jest przedstawiane na ekspozycji. Nie jest to już w miarę płynne uchwycenie&#13;
odchodzącej w przeszłość wsi, ale zachowania coraz bardziej „zamkniętego” rozdziału historii.&#13;
Coraz rzadziej zdarzać się będą sytuacje, gdy wieś poza murem skansenu podobna jest do tego, co możemy w skansenie zobaczyć, jak to było jeszcze niedawno. Brak w ekspozycjach skansenowskich dokumentacji&#13;
późniejszych przemian powoduje, że dotychczasowa, względna ciągłość zostaje zerwana.&#13;
Opracowanie powstało w ramach realizacji projektu Ministra Edukacji i Nauki „Nauka dla Społeczeństwa” pt. (Nie) ginące zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich Mazowsze i Polska&#13;
Wschodnia (NdS/536514/2021/2021).&#13;
Streszczenie&#13;
Celem niniejszego opracowania jest refleksja nad sposobami prezentacji narzędzi związanych z obróbką&#13;
drewna w ramach ekspozycji muzealnych. Skupiamy się na sposobach przedstawiania narzędzi w kontekście obecnych wystaw muzealnych i staramy się przedstawić sugestie dotyczące tego, w jaki sposób można&#13;
w przyszłości rozwijać czy też zmieniać sposoby ekspozycji narzędzi. Ważną częścią naszych rozważań jest&#13;
zauważalna w wystawach muzealnych luka w pokazywaniu rozwoju narzędzi, która dotyczy przede wszystkim okresu drugiej połowy XX wieku. Próbujemy pokazać, że wraz z upływem czasu niepostrzeżenie zmienia się kontekst funkcjonowania skansenów. Ich ważne zadanie, jakim jest zachowanie dziedzictwa dawnej&#13;
kultury ludowej, sprawia, że dokumentowanie przemian polskiej wsi, która z każdym rokiem czy też z każdym dziesięcioleciem coraz bardziej oddala się od stanu i obrazu, jaki możemy zobaczyć w skansenie nie&#13;
jest przedstawiane na ekspozycji.&#13;
Słowa kluczowe: obróbka drewna, ekspozycje skansenowska, narzędzia do obróbki drewna&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Assmann, J.&#13;
(2008). Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w państwach starożytnych. Warszawa:&#13;
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Bieniek, S. i Duchnowski, K.&#13;
(1995). Obrabiarki i urządzenia w stolarstwie. Warszawa: Wydawnictwo Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Burszta, J.&#13;
(1974). Kultura ludowa - kultura narodowa: szkice i rozprawy. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Bystroń, J. S.&#13;
(1926). Wstęp do ludoznawstwa polskiego. Lwów: K. S. Jakubowski.&#13;
Chętnik, A.&#13;
(1915). Chata Kurpiowska. Warszawa: Księgarnia Gebethnera.&#13;
Chętnik, A.&#13;
(1983). Instrumenty muzyczne na Kurpiach i Mazurach. Olsztyn: Wydawnictwo „Pojezierze”.&#13;
Czajkowski, J.&#13;
(1979). Formy i metody ekspozycji w muzeach skansenowskich. W J. Czajkowski, M. Czajnik i F. Midura,&#13;
Muzea skansenowskie w Polsce (strony 60–78). Poznań: Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne – oddział&#13;
w Poznaniu.&#13;
Czarnowski, S.&#13;
(1958). Kultura. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Dant, T.&#13;
(2007). Kultura materialna w rzeczywistości społecznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
Domańska, A.&#13;
(2022). Przemiany koncepcji wystawienniczych (na przykładzie Oddziału Etnografii Muzeum Narodowego&#13;
w Gdańsku. Zbiór wiadomości do antropologii muzealnej(9), strony 77–98. doi:10.12775/ZWAM.2022.9.06&#13;
Górecki, S.&#13;
(1961). Stolarstwo CZ. I. Warszawa: Państwowe Wydawnictwa Szkolnictwa Zawodowego.&#13;
Moszyński, K.&#13;
(1929). Kultura ludowa Słowian. Część I. Kultura materialna. Kraków: Polska Akademja Umiejętności.&#13;
Pokropek, M.&#13;
(2019). Etnografia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN SA.&#13;
Połeć, W., Murawska, D.&#13;
(2022). The Social Constraints on the Preservation and Sustainable Development of Traditional Crafts in&#13;
a Developed Society. Sustainability (14(1), 120). doi:https://doi.org/10.3390/su14010120.&#13;
Prażmo, J.&#13;
(brak daty). Stolarstwo cz 1. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Prządka, W. i Szczuka, J.&#13;
(1997). Stolarstwo cz 2. Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne.&#13;
Ruszczyk, G.&#13;
(2007). Drewno i architektura. Dzieje budownictwa drewnianego w Polsce. Warszawa: Wydawnictwo „Arkady”.&#13;
Sas Zubrzycki, J.&#13;
(1916). Polskie budownictwo drewniane. nakładem autora.&#13;
Stomma, L.&#13;
(1986). Atropologia kultury wsi polskiej XIX w. Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax.&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
�Świecimski, J.&#13;
(1996). Muzea i wystawy muzealne. Wydawnictwo Naukowe DWN.&#13;
Tłoczek, I.&#13;
(1980). Polskie budownictwo drewniane. Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk: Zakład Narodowy imienia&#13;
Ossolinskich Wydawnictwo.&#13;
Tłoczek, I.&#13;
(1985). Dom mieszkalny na polskiej wsi . Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Wrede, M.&#13;
(2021). Tradycyjne narzędzia stolarskie. Kolekcja historyka. Muzealnictwo(62), strony 41–52. doi:10.5604/&#13;
01.3001.0014.8755&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
www.kobax.pl/wystawa-dawnych-narzedzi (dostęp 11.05.23)&#13;
www.drewno.pl/artykuly/2818,wystawa-starych-narzedzi-stolarskich.html (dostęp 11.05.23)&#13;
www.oristo.pl/news/nowoczesne-rzemioslo/ (dostęp 11.05.23)&#13;
www.muzeumrolnictwa.pl/muzeum/wystawy-stale/spichlerz-z-klepacz (dostęp 11.05.23)&#13;
hme.zhp.pl/zbiory/ (dostęp 11.05.23)&#13;
portalnarzedzi.pl/artykul/festool-roadshow-w-elblaskiej-firmie-punta/ (dostęp 11.05.23)&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ II.&#13;
PROJEKTY, INICJATYWY,&#13;
DZIAŁANIA, ZADANIA I PLANY&#13;
&#13;
��Wojciech Mielewczyk1&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie&#13;
&#13;
DOKUMENTOWANIE&#13;
KULTURY TRADYCYJNEJ I JEJ PRZEMIAN&#13;
W MUZEUM NARODOWYM ROLNICTWA&#13;
I PRZEMYSŁU ROLNO-SPOŻYWCZEGO W SZRENIAWIE&#13;
&#13;
Geneza projektu&#13;
Jednym z zadań Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie jest&#13;
m.in. gromadzenie, katalogowanie i naukowe opracowanie dokumentacji odnoszącej się do dziedzictwa kulturowego wsi polskiej. Od początku swojej działalności Muzeum gromadzi także dokumentację niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi w postaci fotografii, nagrań dźwiękowych i filmów. Dokumentacja&#13;
ta napływała jednak sporadycznie podczas penetracji terenowych realizowanych przez pracowników Muzeum oraz przekazywana była w formie darów od różnych instytucji i osób prywatnych (zob.: Mielewczyk&#13;
2013: 299). Do systematycznych badań niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi Muzeum przystąpiło&#13;
w 2012 r.&#13;
W roku 2011, po ogłoszeniu przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego „Narodowego Programu&#13;
Rozwoju Humanistyki” przygotowany został projekt badań dziedzictwa kulturowego wsi. Projekt zatytułowany „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” zgłoszony został w ramach&#13;
modułu 1.1 obejmującego Wspieranie długofalowych prac dokumentacyjnych, edytorskich i badawczych o fundamentalnym znaczeniu dla dziedzictwa i kultury narodowej (kultury w Polsce). Przygotowany w tym projekcie zakres problematyki badawczej był bardzo szeroki; nie uwzględniał jedynie badań językowych, głównie&#13;
ze względu na zaawansowany stan wiedzy w tym zakresie2. Po podpisaniu w listopadzie 2011 r. umowy&#13;
z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego3 przystąpiono do jego realizacji. Prace badawcze i dokumentacyjne wykonano w latach 2012–2015. Zostały one całości sfinansowane przez Ministerstwo Nauki&#13;
i Szkolnictwa Wyższego (Mielewczyk 2017: 117–122). Kierownikiem tego projektu był dr Wojciech Mielewczyk.&#13;
W naszym zainteresowaniu znalazła się północna część województwa wielkopolskiego. Jednak pełny&#13;
zakres prac przeprowadzono w siedmiu powiatach części środkowej województwa: czarnkowsko-trzcianeckim, gnieźnieńskim, międzychodzkim, nowotomyskim, obornickim, szamotulskim i wągrowieckim.&#13;
W kolejnych ośmiu powiatach (pilskim, chodzieskim, złotowskim, grodziskim, wolsztyńskim, średzkim,&#13;
wrzesińskim i słupeckim) przeprowadzone zostały tylko badania pilotażowe w wybranych gminach. W celu&#13;
koordynowania prac w Dziale Badań Dziedzictwa Kulturowego Wsi i Rolnictwa szreniawskiej placówki&#13;
utworzona została Pracownia Badań Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Wsi kierowana przez&#13;
dr. Wojciecha Mielewczyka. Nad całością prowadzonych prac czuwała Rada Naukowa złożona ze specjalistów różnych dziedzin nauki (etnologii, socjologii i historii), która służyła pomocą przy ukierunkowaniu&#13;
badań terenowych i podczas przygotowania do druku wyników tego pionierskiego w skali kraju przedsięwzięcia (Mielewczyk 2013: 301).&#13;
&#13;
Kontakt: w.mielewczyk@muzeum-szreniawa.pl.&#13;
Drukiem wydanych zostało m.in. 11 tomów Atlasu języka i kultury Wielkopolski.&#13;
3&#13;
Umowa nr 0145/FNiTP/H11/80/2011 z dnia 1 marca 2912 r.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�Fot. 1. Okładka tomu 1 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej&#13;
&#13;
Fot. 2. Okładka tomu 11 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej&#13;
&#13;
Założenia badań&#13;
Celem tego projektu było udokumentowanie tych niematerialnych elementów kultury, które przetrwały&#13;
w miejscowej tradycji wiejskiej i którym w dobie szybko następujących przemian społeczno-kulturowych&#13;
groziło zapomnienie. Dotyczyło to zwłaszcza tradycyjnych zajęć i zawodów wiejskich, jak również zanikających tradycyjnych zwyczajów i obrzędów niegdyś powszechnych w życiu mieszkańców wsi. W wyniku&#13;
migracji ludności wiejskiej do miast oraz zajmowaniem terenów wiejskich przez budownictwo indywidualne przybyszów z miast, na bezpośrednią utratę narażone są również wszelkiego rodzaju nazwy miejscowe, którymi ludność wiejska określała poszczególne areały ziemi uprawnej, ukształtowanie terenu, a także&#13;
funkcjonujące w miejscowej tradycji wspomnienia o mniej lub bardziej istotnych zdarzeniach, a nawet&#13;
lokalne podania i legendy. W zapomnienie odchodzą też zwyczaje, obyczaje i obrzędy świąteczne, doroczne&#13;
i rodzinne, a ponadto umiejętności związane z przygotowywaniem tradycyjnych potraw i wykonywanym&#13;
rękodziełem. Z tego też względu prowadzone działania miały w dużym stopniu charakter badań ratunkowych (Mielewczyk 2016: 44).&#13;
Przedmiotem badań prowadzonych w ramach projektu „Atlas…” były następujące zagadnienia:&#13;
I Toponomastyka –&#13;
1) Nazwy miejscowości (urzędowe, historyczne, zwyczajowe),&#13;
2) Nazwy lokalne (przysiółków, części wsi, pojedynczych gospodarstw, dróg wiejskich),&#13;
3) Nazwy topograficzne (pól, łąk, pastwisk, cieków wodnych, stawów, wzniesień, obszarów leśnych, uroczysk),&#13;
4) Nazwy pojedynczych obiektów przyrody żywej i nieożywionej (pojedynczych drzew, głazów narzutowych),&#13;
5) Nazwy etnonimiczne poszczególnych grup mieszkańców wsi (egzo- i endonimy).&#13;
II Folklor dawny i współczesne zjawiska kulturowe,&#13;
1) Podania o wydarzeniach lokalnych oraz legendy.&#13;
2) Tradycyjne obrzędy doroczne (także te o charakterze religijnym).&#13;
3) Tradycyjne obrzędy rodzinne i okolicznościowe (narodziny, chrzty, śluby, wesela, pogrzeby).&#13;
68&#13;
&#13;
�4) Tradycje kulinarne (w tym produkty regionalne i lokalne, potrawy świąteczne, przepisy kulinarne).&#13;
5) Zespoły folklorystyczne, śpiewacze, muzyczne, w tym przeglądy i festiwale oraz twórcy słowa.&#13;
6) Widowiska obrzędowe.&#13;
III Tradycyjne umiejętności rękodzielnicze – wytwórczość rzemieślników i artystów nieprofesjonalnych.&#13;
IV Przejawy religijności tradycyjnej – lokalne miejsca kultu religijnego i związane z nimi zwyczaje, sanktuaria, odpusty i pielgrzymki.&#13;
V Miejscowe uroczystości i obchody świeckie – dożynki, dni gminy, lokalne festyny (Brzezińska, Jełowicki,&#13;
Mielewczyk 2015: 58–59).&#13;
Dla właściwego i efektywnego przeprowadzenia badań terenowych opracowane zostały narzędzia badawcze w postaci ośmiu kwestionariuszy obejmujących następujące zagadnienia:&#13;
1. Podania i legendy.&#13;
2. Tradycyjna obrzędowość.&#13;
3. Tradycje kulinarne.&#13;
4. Wytwórczość rzemieślnicza i sztuka ludowa.&#13;
5. Przejawy religijności tradycyjnej.&#13;
6. Zespoły folklorystyczne.&#13;
7. Uroczystości lokalne i obchody świeckie.&#13;
8. Zwyczaje okolicznościowe.&#13;
Każdy z kwestionariuszy odnosił się do jednej tematyki badawczej obejmującej konkretne zjawiska&#13;
kulturowe możliwe do udokumentowania podczas badań w terenie. Większość problemów zawartych w kwestionariuszach zostało sformułowanych jako pytania otwarte, a każde pytanie zaopatrzono w komentarze&#13;
objaśniające. Przed przystąpieniem do prac terenowych wiosną 2012 r. na terenie wsi Gościejewo w gminie&#13;
Rogoźno (powiat obornicki) poprowadzono badania pilotażowe. W ich wyniku uzyskano nie tylko konkretne informacje odnoszące się do niematerialnego dziedzictwa kulturowego tej miejscowości, ale przede&#13;
wszystkim zweryfikowano przyjętą metodykę oraz skonstruowane dla niej narzędzia badawcze. Nabyte&#13;
doświadczenia pozwoliły także na opracowanie wzorcowego modelu gromadzenia dokumentacji (Mielewczyk 2014: 241).&#13;
&#13;
Przebieg badań terenowych&#13;
Podstawową formą badań były wywiady prowadzone wśród miejscowej ludności. Miały one na celu uzyskanie jak najszerszych reprezentatywnych wiadomości na temat niematerialnego dziedzictwa kulturowego w danej miejscowości. Wśród osób indagowanych byli głównie sołtysi, przewodniczące i członkinie&#13;
kół gospodyń wiejskich, lokalni animatorzy kultury, członkowie zespołów artystycznych, pracownicy ośrodków kultury, bibliotek i szkół, rękodzielnicy oraz inni mieszkańcy wsi, zwłaszcza zamieszkujący w danym&#13;
miejscu od pokoleń.&#13;
Przystępując do realizacji projektu zakładano, że wywiady będą przeprowadzane we wszystkich miejscowościach. W praktyce okazało się to jednak trudne do realizacji i nie wszystkie miejscowości zostały&#13;
objęte badaniami. Dotyczyło to zwłaszcza małych wsi i przysiółków, gdzie trudno było pozyskać odpowiedniego informatora.&#13;
Z założenia wywiady były nagrywane na dyktafon, chyba że rozmówca wyraźnie tego sobie nie życzył,&#13;
co miało miejsce zupełnie wyjątkowo. Zawarte w nagraniu informacje zostały transkrybowane do odpowiednich rubryk w przygotowanych kwestionariuszach. Znalazły się tam również podstawowe dane osobowe informatora, chociaż zdarzały się nieliczne odmowy podania nazwiska, a nawet imienia. Każda osoba&#13;
otrzymała swój indywidualny kod. Na podstawie wywiadów z jednej miejscowości zostały dodatkowo&#13;
opracowane karty zbiorcze ujmujące w sposób syntetyczny zebrane informacje. Natomiast zebrane w trakcie badań toponimy naniesiono na robocze mapy topograficzne w skali 1:10 000.&#13;
Kolejny etap badań niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej miał miejsce w latach&#13;
2018–2019. W ramach zadania „Dokumentacja niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi północnych&#13;
powiatów województwa wielkopolskiego” pracami objęto teren trzech powiatów: chodzieskiego, pilskiego&#13;
i złotowskiego (zob.: Mielewczyk 2020: 135–137). Działania te zostały dofinansowane przez Minister-&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�stwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Kultura Ludowa i Tradycyjna 2018”4 oraz&#13;
przez Samorząd Województwa Wielkopolskiego5. Kierownikiem tego projektu był także dr Wojciech Mielewczyk. Badania terenowe prowadzone były w taki sam sposób i przy użyciu tych samych narzędzi, jak&#13;
w przypadku poprzedniego projektu. Ogółem w trakcie realizacji obu projektów na terenie tych dziesięciu&#13;
powiatów przeprowadzono ponad dwa tysiące wywiadów w 920 miejscowościach.&#13;
&#13;
Wyniki badań&#13;
Nasze badania unaoczniły, że współczesne niematerialne dziedzictwo kulturowe Wielkopolski stanowi&#13;
zbiór pewnych elementów tradycji, które przetrwały wojny i zmiany przynależności państwowej tego terenu&#13;
oraz fale migracji ludności. Tradycja opisywana jeszcze przez dziewiętnastowiecznych etnografów uległa&#13;
znaczącej transformacji. Dało się zauważyć, że wiele zwyczajów z zakresu obrzędowości dorocznej, rodzinnej, folkloru muzycznego oraz kulinariów nie tylko uległo przekształceniom, lecz wręcz zanikło z przyczyn&#13;
zarówno społeczno-kulturowych, jak i pozakulturowych. Niematerialne dziedzictwo wsi stanowi dzisiaj&#13;
swoistą mieszankę treści ludowych i popkulturowych, wzbogacaną o zwyczaje o charakterze ogólnopolskim&#13;
czy nawet międzynarodowym. Obok kultywowania dawnych zwyczajów w zmodyfikowanej formie przez&#13;
poszczególne rodziny wiejskie, daje się zaobserwować postępującą aktywizację działań animacyjnych ze&#13;
strony lokalnych stowarzyszeń, a także ośrodków kultury czy władz gminnych. Zaczyna wyróżnić się grupa&#13;
zwyczajów zinstytucjonalizowanych, nad którymi kuratelę sprawują władze samorządowe, lokalne stowazyszenia bądź szkoły. Należy do nich przede wszystkim topienie Marzanny oraz dożynki gminne.&#13;
Archiwizacja zebranych materiałów&#13;
Materiały zebrane podczas badań terenowych w ramach obu wspomnianych projektów stały się podstawą utworzenia archiwum dziedzictwa kulturowego wsi, funkcjonującego w Dziale Badań Dziedzictwa&#13;
Kulturowego Wsi i Rolnictwa szreniawskiego muzeum. Zgromadzoną dokumentację ułożono według przyjętego układu alfabetyczno-terytorialnego. Korzystanie z kartoteki ułatwiają opracowane spisy miejscowości, w których przeprowadzone zostały wywiady, oraz zestawy kodów informatorów. Archiwum to obejmuje&#13;
teczki z wydrukowanymi transkrypcjami wywiadów. Równolegle funkcjonuje też archiwum w wersji elektronicznej na nośnikach cyfrowych. Zawiera ono nagrania przeprowadzonych wywiadów, pliki z transkrypcjami oraz dokumentację fotograficzną (Mielewczyk 2022a: 141).&#13;
Taka forma archiwizowania materiałów powoduje jednak, że dostępność do zawartych w nich informacji jest ograniczona, a wiedza o tym zasobie, zwłaszcza wśród lokalnych społeczności, bywa niewielka.&#13;
Z tego też powodu część materiałów zgromadzonych w archiwum została udostępniona w formie cyfrowej&#13;
na stronie internetowej etnowielkopolska.pl, w osobnej zakładce. Wykonanie zadania „Cyfrowe archiwum&#13;
naszego dziedzictwa w Wielkopolsce” była możliwa dzięki dofinansowaniu otrzymanemu z Narodowego&#13;
Centrum Kultury w ramach programu „EtnoPolska”6. Jego realizacja trwała przez cały 2021 rok. Celem&#13;
projektu, kierowanego także przez dr. Wojciecha Mielewczyka, była digitalizacja i udostepnienie części&#13;
wywiadów terenowych z lat 2012–2015. Do tego przedsięwzięcia wytypowano 300 wywiadów z powiatu&#13;
międzychodzkiego, obornickiego oraz z pięciu gmin powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego.&#13;
Przygotowując kwestionariusze do umieszczenia na stronie internetowej dokonano anonimizacji respondentów, usuwając zwłaszcza takie informacje jak imię i nazwisko oraz adres zamieszkania. Zachowano&#13;
jednak informacje dotyczące ich płci i wieku (ten został podany na czas przeprowadzenia wywiadu – lata&#13;
2012–2013). Jednak w przypadku osób pełniących funkcje publicznie, a także miejscowych artystów oraz&#13;
osób nieżyjących, pozostawiono ich imiona i nazwiska. Podano również określenia stanowisk publicznych&#13;
lub funkcji społecznych, jeśli takie respondenci pełnili (np. sołtys, wójt, radny gminy, dyrektor domu kultury, przewodnicząca KGW). Zachowano kody nadane respondentom w trakcie badań terenowych. Anonimizacji poddano również dane osób przeprowadzających wywiady, zamieszczając jedynie ich inicjały.&#13;
Umowa nr 02564/18//FPK/DIK z dnia 21 września 2018 r.&#13;
Umowa nr 91/DK/IK/2018 z dnia 1 sierpnia 2018 r.&#13;
6&#13;
Umowa nr 199/2021/NCK/EP z dnia 28 czerwca 2021 r.&#13;
4&#13;
5&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
�Fot. 3. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki powiatów i gmin&#13;
&#13;
Fot. 4. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki z wywiadami&#13;
&#13;
Kolejnym zabiegiem przeprowadzonym w kwestionariuszach była ich redakcja techniczna i stylistyczna.&#13;
Przede wszystkim opracowano nowy formularz wywiadu, już bez rubryk z danymi osobowymi i komentarzami metodycznymi. Przed umieszczeniem w nim informacji uzyskanych w trakcie badań, ujednolicono&#13;
formę językową tekstów.&#13;
Tak przygotowane wywiady w nowych formularzach przekonwertowano do postaci plików pdf. Każdy&#13;
plik otrzymał nazwę odpowiadającą nazwie miejscowości z liczbą informującą o kolejności wywiadu przeprowadzonego w danej miejscowości. Pliki pogrupowano według kryteriów administracyjno-geograficznych (powiat → gmina → miejscowość). Domyślna forma publikacji pozwala na pobranie każdego wywiadu&#13;
na własny komputer i przeglądanie go off-line. Przykładowy adres internetowy pliku z transkrypcją wywiadu wygląda następująco:&#13;
http://etnowielkopolsk.pl/cyfrowe-archiwum/wywiady/powiat-obornicki/gmina-Rogoźno/Budziszewko_1&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
�Na dużą dowolność w korzystaniu z materiałów Archiwum Cyfrowego pozwala forma prawna – Creative Commons 4.0. W przypadku cytowania fragmentów wywiadów powinno się zastosować zapis bibliograficzny. Ponieważ Cyfrowe Archiwum jest repozytorium, nie jest konieczne podawanie daty dostępu do&#13;
strony www. W przypadku powielenia całego wywiadu, oprócz podania zapisu bibliograficznego, można&#13;
dodać zapis licencyjny.&#13;
Dla ułatwienia korzystania z przygotowanych wywiadów opracowane zostały opisy dla strony www.&#13;
Cyfrowe Archiwum, w których zawarte zostały zasady jego funkcjonowania. Przedstawiono tam również&#13;
warunki korzystania ze zgromadzonych materiałów zgodnie z licencją Creative Commons 4 (Mielewczyk&#13;
2022b).&#13;
&#13;
Publikacje&#13;
Zgromadzone w trakcie badań terenowych materiały stały się podstawą do opracowania tekstów i map&#13;
do dziesięciu tomów wydawanej przez Muzeum Narodowe Rolnictwa w Szreniawie serii „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej”, osobnych dla każdego przebadanego powiatu. Efektem&#13;
końcowym realizacji pierwszego projektu było siedem publikacji omawiających niematerialne dziedzictwo kulturowe w powiatach czarnkowsko-trzcianeckim, gnieźnieńskim, międzychodzkim, nowotomyskim,&#13;
obornickim, szamotulskim i wągrowieckim (tomy 2–8) (Smykowski 2015; Paprot 2015; Czerniejewska 2015;&#13;
Stanisz 2015; Machowska 2015; Palacz 2015; Echaust 2015) oraz tom 1 (wstępny) zawierający omówienie&#13;
przyjętych założeń, celów i metodyki (Brzezińska, Jełowicki, Mielewczyk 2015). Wydanie kolejnych tomów&#13;
prezentujących wyniki prac w powiatach chodzieskim, pilskim i złotowskim (tomy 9–11) (Stanisz 2022;&#13;
Echaust, Gensler 2022, Janiszewska 2022) było możliwe dzięki uzyskaniu kolejnej dotacji Ministerstwa&#13;
Kultury i Dziedzictwa Narodowego7 oraz Samorządu Województwa Wielkopolskiego8 w ramach projektu&#13;
„Opracowanie i publikacja 3 tomów serii »Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej«”, którego kierownikiem był także dr Wojciech Mielewczyk. Przy opracowywaniu tekstów do poszczególnych tomów, oprócz wyników badań terenowych, wykorzystane zostały także wszelkie opracowania&#13;
z zakresu etnografii, historii i toponomastyki, a w miarę możliwości również pamiętniki i wspomnienia&#13;
mieszkańców oraz wydawnictwa regionalne i lokalna prasa.&#13;
Układ treści wszystkich tomów prezentujących niematerialne dziedzictwo poszczególnych powiatów&#13;
jest jednakowy. Zawarte zostały w nich następujące zagadnienia: 1) Ogólny obraz środowiska geograficznego&#13;
i dziejów danego powiatu oraz charakterystyka kultury ludowej; 2) Podstawowe źródła i stan wiedzy o dawnym niematerialnym dziedzictwie kulturowym wsi w powiecie; 3) Założenia i realizacja badań nad niematerialnym dziedzictwem kulturowym; 4) Współczesny stan niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi&#13;
w powiecie (podzielony na dziewięć zagadnień: toponomastyka i nazwy etnonimiczne, podania i opowieści&#13;
o wydarzeniach lokalnych, tradycyjne obrzędy doroczne, tradycyjne obrzędy rodzinne i okolicznościowe,&#13;
zespoły i tradycje folklorystyczne, tradycje kulinarne, tradycyjne umiejętności rękodzielnicze, przejawy religijności tradycyjnej, lokalne uroczystości i obchody świeckie); 5) Znaczenie niematerialnego dziedzictwa&#13;
kulturowego wsi w danym powiecie. Prócz tego każdy tom zawiera bibliografię i wykaz źródeł dotyczących&#13;
omawianych zagadnień, spisy instytucji kultury, liderów lokalnej społeczności, a także wykaz miejscowości&#13;
objętych badaniami. Obszerne streszczenia przetłumaczone zostały na język angielski i niemiecki.&#13;
W skład każdego tomu wchodzi część atlasowa zawierająca dwie mapy topograficzne danego powiatu&#13;
w skali 1:50 000, podzielone na arkusze formatu publikacji (A4). Naniesiono na nie wszystkie zebrane&#13;
w trakcie badań informacje o przejawach niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi. Na jednej znalazły&#13;
się nazwy topograficzne i etnonimiczne (endo- i egzonimy) zebrane w trakcie badań. Umieszczono tam&#13;
jednak tylko te nazwy terenowe, które nie widniały na drukowanych mapach podkładowych. Nazwy wyróżnione zostały odpowiednimi kolorami: kolorem czerwonym oznaczono lokalne nazwy wsi, ich części&#13;
i przysiółków, dróg i placów, kolorem zielonym – nazwy terenowe (pola, łąki, wzgórza, laski), a niebieskim –&#13;
nazwy stawów, cieków wodnych i mokradeł. Natomiast etnonimy odnoszące się do mieszkańców danej&#13;
miejscowości zaznaczono kolorem pomarańczowym. Na drugiej mapie umieszczone zostały piktogramy&#13;
obrazujące elementy niematerialnego dziedzictwa kulturowego odnotowane w trakcie badań. Analogiczne&#13;
7&#13;
8&#13;
&#13;
Umowa nr 04156/20/FPK/DIK z dnia 6 maja 2020 r.&#13;
Umowa nr 45/DK/IK/2020 z dnia 15 lipca 2020 r.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
�arkusze obu map, przedstawiające ten sam wycinek terenu, znalazły się na sąsiadujących ze sobą stronach,&#13;
co ułatwia korzystanie z publikacji.&#13;
Opublikowane tomy mają wartość dokumentacyjną, ukazując w oparciu o badania naukowe współczesną kulturę wsi, zmieniającą się z upływem czasu, a także te jej elementy, które zostały wniesione przez&#13;
ludność napływającą na opisane tereny po 1945 r. Oprócz waloru naukowego publikacje te spełniają jednocześnie zadania popularyzatorskie i edukacyjne. napisane zostały bowiem przystępnym językiem z niezbędnym tylko aparatem naukowym. Ich przeznaczeniem jest służenie zarówno naukowcom, jako źródło&#13;
i punkt wyjścia do dalszych badań na dziedzictwem kulturowym wsi, jak też szkołom jako pomoc dydaktyczna, urzędom i instytucjom lokalnym w kultywowaniu i rozwoju miejscowej tradycji, regionalistom oraz&#13;
każdemu, kto jest zainteresowany przeszłością i kulturą swojej małej ojczyzny.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Artykuł omawia badanie i dokumentowanie niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej w ramach realizowanych w latach 2012–2022 przez Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie projektów badawczych. Celem tych projektów było udokumentowanie tych&#13;
niematerialnych elementów kultury wiejskiej, które przetrwały w miejscowej tradycji i którym grozi zapomnienie. Przedmiotem badań były wydarzenia utrwalone w lokalnej tradycji, zwyczaje, obyczaje, obrzędy&#13;
świąteczne oraz umiejętności związane z wykonywaniem tradycyjnego rzemiosła, a także lokalne nazwy&#13;
miejscowe. Efektem końcowym prac prowadzonych w projektach jest 10 tomów z serii Atlas niematerialnego&#13;
dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, osobnych dla każdego powiatu. W każdym tomie znajduje się&#13;
syntetyczne omówienie współczesnego stanu niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi w powiecie.&#13;
Integralną częścią każdego tomów są mapy zawierające nazwy topograficzne i etnonimiczne zebrane w trakcie badań oraz piktogramy obrazujące zbadane przejawy niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Wprowadzeniem do serii jest tom 1 zawierający omówienie założeń, celów i metodyki badań terenowych.&#13;
Słowa kluczowe: Wielkopolska, region kulturowy, niematerialne dziedzictwo kulturowe, metoda atlasowa,&#13;
atlas etnograficzny&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Brzezińska, A.W., Jełowicki, A., Mielewczyk, W.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 1: Założenia, metodyka, cele,&#13;
Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Czerniejewska, I.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 4: Powiat międzychodzki, Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Echaust, K.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 8: Powiat wągrowiecki, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Echaust, K. Gensler, M.&#13;
(2022). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 10: Powiat pilski, Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Janiszewska, J.&#13;
(2022). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 11: Powiat złotowski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Machowska, M.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 6: Powiat obornicki, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Mielewczyk, W.&#13;
(2013). Projekt „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” realizowany w Muzeum&#13;
Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie, [w:] J. Adamowskiego i K. Smyk (red.)&#13;
Niematerialne dziedzictwo kulturowe: źródła – wartości – ochrona, Lublin–Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, s. 299–305.&#13;
(2014). Założenia i realizacja projektu „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej”&#13;
w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie, „Rocznik Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu&#13;
Rolno-Spożywczego w Szreniawie” t. 30, s. 241–245.&#13;
(2016). Badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi w ramach projektu „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” realizowanego w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w latach 2012–2015, „Museion Poloniae Maioris. Rocznik Naukowy Fundacji&#13;
Muzeów Wielkopolskich” t. III, s. 43–51.&#13;
(2017). „Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej” – pionierski projekt realizowany&#13;
w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w latach 2012–2015, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” t. 1, s. 117–122.&#13;
(2020). Badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej (lata 2018–2019), „Dziedzictwo&#13;
Kulturowe Wsi” t. 4, s. 135–137.&#13;
(2022a). Badania niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej realizowane w Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie w latach 2018–2022, „Rocznik Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie” t. 37, s. 139–142.&#13;
(2022b) „Cyfrowe archiwum naszego dziedzictwa w Wielkopolsce” – nowe repozytorium niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi, „Dziedzictwo Kulturowe Wsi” t. 6, s. 149–153.&#13;
Palacz, T.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 7: Powiat szamotulski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
�Paprot, A.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 3: Powiat gnieźnieński, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Smykowski, M.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 2: Powiat czarnkowsko-trzcianecki,&#13;
Szreniawa: Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Stanisz, A.&#13;
(2015). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 5: Powiat nowotomyski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
(2022). Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej, t. 9: Powiat chodzieski, Szreniawa:&#13;
Muzeum Narodowe Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego.&#13;
Spis fotografii:&#13;
Fot. 1. Okładka tomu 1 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej.&#13;
Fot. 2. Okładka tomu 11 serii Atlas niematerialnego dziedzictwa kulturowego wsi wielkopolskiej&#13;
Fot. 3. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki powiatów i gmin.&#13;
Fot. 4. Widok strony www Cyfrowe Archiwum – zakładki z wywiadami.&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
��Izabela Okręglicka1&#13;
Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa&#13;
Muzeum Krakowa&#13;
ORCID: 0000-0002-6462-4977&#13;
&#13;
ROLA ETNOGRAFII W OCHRONIE NIEMATERIALNEGO&#13;
DZIEDZICTWA KULTUROWEGO.&#13;
PRZYPADEK MUZEUM KRAKOWA&#13;
&#13;
Przepis na muzeum2&#13;
Misja muzeum miejskiego nie jest tożsama z zadaniami, jakie stoją przed muzeami etnograficznymi.&#13;
Te drugie mają przede wszystkim pokazywać poprzez swe kolekcje różnorodność kultur obecnych w świecie3, zaś w przypadku Muzeum Historycznego Miasta Krakowa skupiamy się, co oczywiste, na gromadzeniu i badaniu kultury, historii, zabytków, tradycji i zwyczajów mieszkańców jednego tylko miasta. Muzeum&#13;
Historyczne miało również gromadzić materiały dotyczące okupacji niemieckiej Krakowa podczas II wojny&#13;
światowej (Archiwum Zakładowe MHK 1945). Dzisiejsze Muzeum Krakowa, mające 13 oddziałów i sześć&#13;
filii, podejmuje działania służące budowie więzi z lokalną społecznością w dzielnicach Krakowa, przyjmuje&#13;
wyzwanie bycia przyjaznym miejscem spotkań i dyskusji różnych środowisk. Wiele wydarzeń i wystaw powstaje we współpracy z mieszkańcami, stowarzyszeniami czy z Radami Dzielnic.&#13;
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (obecnie używające nazwy Muzeum Krakowa, w skrócie MK)&#13;
w 2023 roku świętuje 124 lata swego powstania. Początkowo istniało jako oddział Archiwum Akt Dawnych&#13;
Miasta Krakowa, a 18 grudnia 1945 roku formalnie oddzieliło się od Archiwum i zaczęło swój byt niezależny. Ogromną rolę w budowaniu Muzeum, konstruowaniu jego wizji i gromadzeniu artefaktów miał pierwszy jego Dyrektor – dr Jerzy Dobrzycki (1900–1972), który został powołany na tę funkcję w czerwcu 1946&#13;
roku. Przed II wojną światową Dobrzycki pełnił funkcję kierownika Biura Propagandowo-Artystycznego&#13;
i zastępcy naczelnika Wydziału Oświaty i Kultury w Zarządzie Miejskim, był członkiem Rady Artystycznej&#13;
Miasta Krakowa i członkiem honorowym Towarzystwa Miłośników i Historii Zabytków Krakowa. Ten z wykształcenia historyk sztuki, przewodnik i wielki popularyzator wiedzy o Krakowie już wtedy mocno angażował się w ochronę tradycji krakowskich. Zorganizował m.in. unikatowe na skalę Polski Dni Krakowa, podkreślające historyczne i kulturalne walory miasta, które miały stać się filarami promocji (czy jak wtedy mówiono&#13;
propagandy) Krakowa. Pierwsze święto miasta zaplanowano na rok 1935, ale z uwagi na śmierć Józefa Piłsudskiego, festiwal zainaugurowano rok później. Termin Dni Krakowa uzależniono od świąt Bożego Ciała&#13;
ze względu na jego podniosłość i ogromną malowniczość obchodów z wielką procesją, w której szły bractwa&#13;
Kontakt: i.okreglicka@muzeumkrakowa.pl.&#13;
Parafraza tytułu wystawy „Przepis na Kraków Jerzego Dobrzyckiego” w MHK z 2014 r. Kuratorka: Katarzyna Winiarczyk.&#13;
3&#13;
Słowo „różnorodność” pojawia się m.in. w misjach Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie (PME) i Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie (MEK):&#13;
PME: „Naszą misją jest kolekcjonowanie różnorodności [podkr. autorki] i bogactwa kultur całego świata oraz prezentowanie ich wartości jako dobra ogólnonarodowego, tym samym przyczyniając się do rozwoju społeczeństwa otwartego”,&#13;
https://ethnomuseum.pl/o-nas/.&#13;
MEK: „Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie, mając świadomość wyjątkowości powierzonej mu najstarszej zgromadzonej kolekcji etnograficznej w Polsce, z szacunkiem pochyla się nad tym, co polecili nam przechować nasi&#13;
przodkowie, opracowując, upowszechniając i promując swoje zbiory oraz krzewiąc wiedzę o dziejach i różnorodności [podkr. autorki] kultur ludzkich”, https://etnomuzeum.eu/jak-myslimy-o-muzeum.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�i różne organizacje religijne. Krakowski festiwal w latach 1936–1939 trwał każdorazowo niemal trzy tygodnie&#13;
i obejmował również pochód Lajkonika, intronizacje króla kurkowego czy świętojańskie wianki nad Wisłą.&#13;
Dla nas jednak niebagatelne znaczenie miała jeszcze inna idea, której mocno poświęcił się Dobrzycki.&#13;
Związana jest z unikatowym lokalnym dziedzictwem, jakie stanowi szopkarstwo krakowskie. Szopkarstwo,&#13;
które rozwijało się w XIX wieku, po I wojnie światowej zaczęło podupadać. Nie cieszyło się już taką popularnością wystawienie jasełek z dużymi szopkami, coraz mniej pojawiało się na rynku małych szopek, a ich&#13;
poziom artystyczny nie był już tak wysoki jak kiedyś. Stąd też szansą na zachowanie tradycji szopkarstwa&#13;
krakowskiego stała się organizacja Konkursu na najpiękniejszą szopkę krakowską, który z inicjatywy Dobrzyckiego wprowadzono w życie 21 grudnia 1937 roku. O tym, jak cenna jest szopka krakowska tak poetycko&#13;
pisał późniejszy organizator Konkursu:&#13;
Jako tradycja na wskróś rodzima, nieznana w tej formie nigdzie gdzieindziej w świecie, pełna niezwykłych wartości estetycznych, zasługuje w całej pełni szopka krakowska na zachowanie jej w pamięci społeczeństwa. Miejmy&#13;
nadzieję, iż pamięć jej i ukochanie nie ulegnie nigdy zatracie, i że zawsze w przyszłości będzie ona jak ongiś&#13;
przez laty długie szeregi, przedziwnym i zawsze młodym i świeżym czarem swym, płynącym z niezgłębionej krynicy duchowej twórczości ludu polskiego – pieścić, zachwycać i wzruszać (Dobrzycki 1929: 2).&#13;
&#13;
Fot. 1. 80. Konkurs Szopek Krakowskich w dniu 1 grudnia 2022 r. Na pierwszym planie, na pomniku Mickiewicza&#13;
widoczna szopka Marka Markowskiego jr., która zdobyła I miejsce w kategorii szopek średnich&#13;
oraz Nagrodę imienia Dyrektora MHK Jerzego Dobrzyckiego. Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Marcin Gulis&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
�Zaraz po tym, jak Dobrzycki został wybrany dyrektorem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa,&#13;
to ta instytucja zajęła się formalnie organizacją Konkursu Szopek Krakowskich i od roku 1946 aż po dziś&#13;
dzień sprawuje opiekę nad szopkarstwem krakowskim. W przeprowadzeniu Konkursu nie przeszkodziła nawet pandemia koronawirusa – zespół muzealników tak skoordynował pracę, aby można było w bezpieczny&#13;
sposób zaprezentować szopki w trudnych latach 2020–2021 (Okręglicka 2023).&#13;
W 1947 roku Muzeum przejęło również organizację dorocznego pochodu Lajkonika, który odbywa się&#13;
w oktawie Bożego Ciała. Zgodnie z wolą Dyrektora Muzeum, do opieki nad ożywianymi i ponownie wprowadzanymi do krakowskiego kalendarza tradycjami powołano specjalny dział Muzeum Historycznego4.&#13;
I tak w 1960 r. powstał Dział Tradycji i Obrzędów Krakowskich, przemianowany w 1975 r. na Dział Folkloru Miejskiego i Tradycji Krakowa, a w 1995 r. na Dział Folkloru i Tradycji Krakowa. Kierownikami działu byli kolejno: Tadeusz Wroński, Tamara Petryk, dr Anna Szałapak, Łukasz Olszewski, Małgorzata Niechaj&#13;
i dr Andrzej Iwo Szoka. Działowi Folkloru powierzona została piecza nad kolekcjami z działu Varia (nr X –&#13;
185 obiektów) oraz działu Folklor (nr Xa – 425 obiektów) m.in. z bogatą kolekcją szopek krakowskich, dziś&#13;
liczącą 277 obiektów5 oraz strojem Lajkonika zaprojektowanym w 1904 roku przez Stanisława Wyspiańskiego&#13;
(Lichończak-Nurek 2005: 137–140).&#13;
&#13;
Fot. 2. Pochód Lajkonika w dniu 16 czerwca 2022 r. Ostatni rok Zbigniewa Glonka w roli „Konika Zwierzynieckiego”.&#13;
Na drugim planie, w zielonej czapce i okularach, Mariusz Glonek – syn Zbigniewa, nowy Lajkonik od 2023 roku.&#13;
Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Bogdan Krężel&#13;
&#13;
4&#13;
5&#13;
&#13;
Archiwum Zakładowe MHK, Sprawa Muzeum Historycznego m. Krakowa 1945 r., sygn.. 63/11.&#13;
Stan kolekcji na 30 maja 2023 r.&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�Muzeum jako mecenas, animator i opiekun tradycji krakowskich&#13;
Po uchwaleniu Konwencji UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego w 2003&#13;
roku i jej ratyfikowaniu przez Polskę, Muzeum Historyczne Miasta Krakowa kontynuuje i rozwija działania&#13;
na rzecz ochrony lokalnego dziedzictwa. Ukoronowaniem wielu lat pracy krakowskich muzealników stało&#13;
się umieszczenie na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego już w pierwszym roku funkcjonowania listy dwóch zjawisk z tego miasta: szopkarstwa krakowskiego i pochodu Lajkonika. Jeszcze&#13;
większym sukcesem, do którego przyczyniło się zaangażowanie się m.in. pracowników Działu Folkloru i Tradycji Krakowa: dr Magdaleny Kwiecińskiej, Małgorzaty Niechaj, dr Andrzeja Iwo Szoki, jako współczłonków zespołu przygotowujących wniosek, był wpis szopkarstwa krakowskiego na Listę reprezentatywną&#13;
niemate-rialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO w 2018 roku6.&#13;
W 2016 roku Muzeum Historyczne Miasta Krakowa zorganizowało międzynarodową interdyscyplinarną&#13;
konferencję „Niematerialne dziedzictwo miasta. Muzealizacja, ochrona, edukacja”. Uczestniczyli w niej muzealnicy, muzeolodzy i interpretatorzy dziedzictwa z Polski i z zagranicy. Pokłosiem tej konferencji jest&#13;
publikacja pod redakcją naukową dr Kwiecińskiej (Kwiecińska 2016a).&#13;
W październiku 2020 roku Dział zmienił nazwę na Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa (CDN), a jego siedziba – Dom pod Krzyżem przekształca się w miejsce spotkań i pogłębionej&#13;
refleksji na temat różnorodnych obrzędów, tradycji i zwyczajów Krakowa. Od 13 kwietnia 2023 roku Centrum zostało Oddziałem Muzeum Krakowa a kieruje nim dr Andrzej Iwo Szoka. Czym konkretnie zajmuje&#13;
się ta jednostka? Na Krajowej liście niematerialnego dziedzictwa widnieją trzy tradycje z Krakowa: szopkarstwo krakowskie, pochód Lajkonika wpisane w 2014 roku i od 2016 roku krakowska koronka klockowa.&#13;
Miłośnicy tych tradycji spotykają się między innymi w Domu pod Krzyżem. W przyjaznych przestrzeniach dawnego szpitala dla scholarów odbywają się wykłady, warsztaty i działania edukacyjne, które służą&#13;
propagowaniu lokalnego dziedzictwa oraz wzmacnianiu wzajemnych relacji. Centrum opiekuje się również&#13;
depozytariuszami. Zgodnie z zapisami strategii, którą można znaleźć na oficjalnej stronie MK:&#13;
Muzeum uznaje niematerialne dziedzictwo za fundament tożsamości mieszkańców Krakowa. Dziedzictwo to ma&#13;
dobroczynny wpływ na zrównoważony rozwój całej społeczności. Służy budowaniu więzi społecznych i wzajemnego szacunku. Nadaje dodatkową wartość i sens przestrzeni i artefaktom materialnym, które są z nim powiązane.&#13;
&#13;
Pierwszym dużym wyzwaniem nowego Centrum było zorganizowanie konferencji pt. „Niematerialne&#13;
dziedzictwo kulturowe w teorii i praktyce”, która odbyła się w trudnej sytuacji pandemicznej hybrydowo:&#13;
w Pałacu Krzysztofory oraz online w dniach 8–9 listopada 2021 r. W ciągu ostatniej dekady zmieniło się&#13;
bardzo wiele w definiowaniu, interpretowaniu i – co za tym idzie – ochronie zjawisk zaliczanych do obszaru&#13;
dziedzictwa niematerialnego. Zmiany te dotyczą nie tylko rozumienia pojęcia niematerialnego dziedzictwa,&#13;
lecz również relacji pomiędzy jego praktykowaniem i przeżywaniem a teoretycznym namysłem nad dziedzictwem jako skomplikowanym kulturowym i społecznym fenomenem. Pragnąc zrozumieć te relacje oraz&#13;
ich dynamikę Muzeum Krakowa wraz z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego zaprosili ekspertów (teoretyków) oraz depozytariuszy (praktyków) do udziału w dyskursie. Wynikiem tej konferencji jest publikacja, w której prezentujemy siedem artykułów nawiązujących do tematu&#13;
konferencji oraz zapis fragmentów debaty, która odbyła się w pierwszym dniu obrad (Niedźwiedź, Okręglicka 2021). Tom stanowi próbę namysłu nad szerszymi teoretycznymi kontekstami niematerialnego dziedzictwa, równocześnie przywołując konkretne przykłady i studia przypadków osadzone we współczesnej&#13;
rzeczywistości kulturowej w Polsce.&#13;
Pracownicy CDN współpracują też obecnie z Urzędem Miasta Krakowa w formowaniu interdyscyplinarnego Zespołu ds. niematerialnego dziedzictwa kulturowego Krakowa, którego zadaniem będzie wypracowanie narzędzi i metod ewidencjonowania tradycji znajdujących się w posiadaniu społeczności depozytariuszy z terenu Krakowa. Celem działań Zespołu ma być m.in. rozpoznawanie elementów niematerialnego&#13;
dziedzictwa Krakowa, kształtowanie miejskiej polityki względem lokalnego niematerialnego dziedzictwa,&#13;
stworzenie Krakowskiej listy niematerialnego dziedzictwa kulturowego jak też formułowanie wniosków&#13;
W składzie zespołu z MHK był również jego dyrektor dr Michał Niezabitowski oraz Mirosław Kołodziej (montaż&#13;
filmu). Współautorką i główną koordynatorką merytoryczną prac nad wnioskiem o wpisanie szopkarstwa krakowskiego była dr hab. Hanna Schreiber z Instytutu Stosunków Międzynarodowych na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów&#13;
Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
6&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
�o wpisanie elementów krakowskiego niematerialnego dziedzictwa na Krajową listę niematerialnego dziedzictwa (jak i na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO).&#13;
Zgodnie z zapisami nowego regulaminu organizacyjnego Muzeum Krakowa, CDN ma m.in. gromadzić,&#13;
opracowywać, katalogować i ewidencjonować zbiory związane z problematyką niematerialnego dziedzictwa&#13;
kulturowego Krakowa, folkloru i tradycji krakowskich od czasów najdawniejszych do okresu współczesnego;&#13;
organizować doroczne uroczystości pochodu Lajkonika i kolejne edycje Konkursu Szopek Krakowskich.&#13;
CDN nie jest jedynym oddziałem Muzeum Krakowa, któremu bliskie są tradycje i zwyczaje krakowskie.&#13;
Od lat w Oddziale Celestat zajmujemy się zwyczajami związanymi z historią krakowskiego Bractwa Kurkowego. Celestat opiekuje się kolekcją pamiątek oraz współpracuje również z Towarzystwem Strzeleckim&#13;
„Bractwo Kurkowe” w Krakowie przy organizacji intronizacji Króla Kurkowego; w Rydlówce opowiadamy&#13;
o nietuzinkowych postaciach związanych z Bronowicami i dramatem „Wesele” a także o życiu na dawnej&#13;
podkrakowskiej wsi. Tam też odbywa się coroczne „Osadzanie Chochoła” czyli obrzęd okrywania krzaka&#13;
róży słomą. Osadzanie Chochoła to już półwieczna tradycja sięgająca otwarcia Muzeum w Rydlówce, nawiązująca do ślubu i wesela Lucjana Rydla i Jadwigi Mikołajczykówny, który to stał się inspiracją dla Wyspiańskiego do napisania słynnego dramatu.&#13;
Zaś w Domu Zwierzynieckim – innym Oddziale Muzeum Krakowa – w 2023 roku odbyła się już IX&#13;
edycja Konkursu na Najpiękniejsze Drzewko Emausowe. Konkurs związany jest z wielowiekową tradycją&#13;
odpustu Emaus organizowanego w Poniedziałek Wielkanocny na krakowskim Zwierzyńcu w pobliżu klasztoru sióstr Norbertanek i kościoła Najświętszego Salwatora. Kiermasz, który towarzyszy temu odpustowi&#13;
zyskał sławę w całej Polsce, między innymi za sprawą niezwykłych zabawek: glinianych dzwonków, drewnianych toporków, konnych bryczek i figurek na sprężynkach. Wśród nich najbardziej charakterystycznymi&#13;
były postaci Żydów w tradycyjnych strojach chasydzkich trzymających księgi lub instrumenty muzyczne,&#13;
ale kupić można było również kiwające się ptaszki, postacie handlarzy, żołnierzy, diabłów, par krakowskich&#13;
na huśtawkach, figurek z legend krakowskich (takich jak np. Pan Twardowski). Jedną z niezwykłych zabawek było drzewko życia wykonywane z kijków, z wetkniętymi drewnianymi „listkami” i drewnianym ptaszkiem na czubku. Drzewku przypisywano wyjątkową symbolikę – miało nawiązywać do przedchrześcijańskich&#13;
obrzędów zadusznych i wiary w to, że w czasie wielkanocnym dusze zmarłych pod postacią ptaków pojawiają się w koronach drzew (por. Seweryn 1960, 1961 i Duda 1979: 93)7. Drzewko życia symbolizowało też&#13;
budzenie się całej przyrody po długiej zimie. W Muzeum Krakowa kilka lat temu powrócono do pomysłu&#13;
z 1976 roku dotyczącego konkursu na tradycyjną zabawkę emausową8 i w 2014 roku po raz pierwszy&#13;
zorganizowano pierwszą edycję Konkursu na Najpiękniejsze Drzewko Emausowe. Miał to być powrót do&#13;
tworzenia zapomnianych już niemal drzewek życia, które najbardziej odpowiadają symbolice świąt wielkanocnych i wiosennym odpustom krakowskim. W związku z rozrastaniem się tej idei i powstawaniem&#13;
niezwykłych prac konkursowych, CDN postanowiło udokumentować te dzieła i pozyskiwać wybór najlepszych prac do swojej kolekcji. Mimo, że Konkurs został zainicjowany przez Muzeum, odzew publiczności –&#13;
a więc jak się okazało – i potrzeba tworzenia drzewek emausowych jest bardzo silna u współczesnych&#13;
mieszkańców Krakowa, którzy coraz liczniej przystępują do kolejnych edycji tego Konkursu.&#13;
Mając w zasobie bogactwo tradycji, z których Kraków słynie od stuleci, co jakiś czas pojawia się pokusa,&#13;
aby wskrzeszać lub „poprawiać” dawne zwyczaje, próbować je odtwarzać w nowej formie. Muzeum musi być&#13;
bardzo ostrożne w podejmowaniu takich akcji. Możemy rozpoznawać, dokumentować różnorakie zjawiska,&#13;
ale zadaniem etnologa czy historyka nie jest tworzenie performatywnych sytuacji artystycznych. Do muzealników należy badanie, opracowywanie, edukacja, promocja i interpretacja dziedzictwa a nie jego tworzenie.&#13;
Istnieją w Krakowie miłośnicy miejskiego folkloru, którzy przychodzą do Muzeum po wsparcie w organizacji wydarzeń pokazujących lokalne dziedzictwo. Tak było z flisakami, którzy krzewią kulturę dawnych&#13;
włóczków pływając na drewnianych łodziach czy galarach i blisko współpracują z Muzeum Krakowa przy&#13;
organizacji różnych wodniackich imprez związanych z Wisłą.&#13;
Tak też było w 2022 roku z inicjatywą Joanny Łucji Cichoń i jej projektem „Krakoskie Dziady” sfinansowanym z programu Stypendiów Twórczych Miasta Krakowa, który miał na celu wprowadzenie tematu&#13;
śmierci oraz pamięci o przodkach do przestrzeni publicznej, a także ożywienie i przetransformowanie tradycji związanych ze Świętem Zmarłych. Wydarzenie, które poprzedziły warsztaty w budynku CDN polegało&#13;
7&#13;
8&#13;
&#13;
Drzewka życia sprzedawano również dna drugim wielkanocnym odpuście – na Rękawce w Podgórzu.&#13;
Pismo Dyrektora Muzeum do Prezydenta Miasta Krakowa z dn. 1 lutego 1977 r.&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�na stworzeniu współczesnej Ceremonii Dziadowskiej opartej na doświadczeniach uczestników warsztatów,&#13;
tradycyjnych rytuałach związanych z pamięcią o zmarłych oraz obrzędach odprawianych wokół zmarłego.&#13;
W listopadowe popołudnie o zachodzie słońca uczestnicy zasiedli na placu św. Ducha przy zastawionym&#13;
stole zapraszając też przechodniów na wspólną ucztę. Przy użyciu ruchu, śpiewu i rozmów odbyła się celebracja wspomnienia bliskich zmarłych.&#13;
&#13;
Fot. 3. Ceremonia „Krakoskich Dziadów” w dn. 6 listopada 2022 r. na Placu św. Ducha obok budynku&#13;
Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa. Fot. Izabela Okręglicka&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
�Joanna Cichoń i Katarzyna Chodoń wraz ze swoimi grupami w lutym tego roku były też animatorkami&#13;
wskrzeszenia krakowskiego Babskiego Combra. W dawnym Krakowie w Tłusty Czwartek przekupki krakowskie – często pod wpływem alkoholu, tańczyły na krakowskim rynku próbując wciągnąć do zabawy przechodniów. Utrzymywano, że dla tych kobiet był to dzień radości i wolności od doczesnych trosk i wielu zakazów (Grabowski 2008: 40). Babski Comber Anno Domini 2023 był świętowaniem współczesnej kobiecości,&#13;
a jego obchody rozpoczęły się na kultowym targowisku na Starym Kleparzu od wspólnego śpiewania i tańca&#13;
z przekupkami „na znak połączenia się z kontinuum tradycji”. Podczas happeningu uczestnicy śpiewali pieśni combrowe przy akompaniamencie heligonki. Wesoły, otwarty dla wszystkich pochód, przemaszerował na&#13;
Rynek Główny zaglądając m.in. do okolicznych restauracji, porwał to tańca krakowian i turystów na środku&#13;
Rynku Głównego i w Sukiennicach, po czym zakończył harce zabawą w hallu Pałacu Krzysztofory z gośćmi&#13;
Muzeum Krakowa.&#13;
&#13;
Fot. 4. Babski Comber w dn. 18 lutego 2023 r. na krakowskim Rynku Głównym.&#13;
Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Marcin Gulis&#13;
&#13;
Czy owe przedsięwzięcia młodych ludzi to jedynie moda na folkloryzm? Jeśli przyjąć definicję folkloryzmu Józefa Burszty (1974: 311)9, być może tak. Świadczy o tym na pewno wydobycie tych najbardziej&#13;
„atrakcyjnych” artystycznie i widowiskowo zasobów kultury ludowej i powiązanie ich z głęboko emocjonalnymi treściami (vide: warsztaty dotyczące pamięci o własnych przodkach). A może inicjatorzy wskrzeszania&#13;
dawnych zwyczajów po prostu urodzili się za późno? Czyż odtwarzając dawne rytuały nie wyrażają swojej&#13;
potrzeby ekspresji i interakcji w procesie interpretacji dawnych zwyczajów? (Robotycki 2009b: 9). Sięgając&#13;
do swych korzeni, inspirując się tradycyjną obrzędowością prawdopodobnie poszukują swojej tożsamości.&#13;
W tych właśnie poszukiwaniach pomaga Muzeum – przyjazna instytucja kultury, która chętnie współpracuje z różnymi środowiskami i rozwija kolekcje związane z folklorem Krakowa. Jak zauważa Hubert Czachowski (2016: 182), „na wznoszącej się fali działań ruchów regionalnych wielu ich uczestników właśnie&#13;
w muzeach widzi szansę na reaktywację własnego dziedzictwa”.&#13;
Według J. Burszty „folkloryzm polega na celowym stosowaniu w poszczególnych sytuacjach bieżącego życia wybranych&#13;
treści i form folkloru, branych bądź jeszcze wprost z terenu i przenoszonych w sytuacje odmienne od naturalnych, bądź&#13;
też czerpanych z folklorystycznej dokumentacji, a odtwarzanych w sytuacjach celowo zaaranżowanych. Ta druga sytuacja&#13;
staje się i będzie się chyba stawać coraz częstsza w konsekwencji zanikania autentycznego i żywego folkloru klasycznego”.&#13;
9&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�O ważnej roli Muzeum tak napisał we wstępie do książki M. Niezabitowskiego prof. Jacek Majchrowski – Prezydent Miasta Krakowa:&#13;
Nie do przecenienia jest również działalność Muzeum Krakowa jako opiekuna i animatora lokalnych tradycji.&#13;
Lajkonik, szopki, chochoł – to symbole tak mocno wpisane w krakowski pejzaż, że wydają się nam oczywiste.&#13;
Tymczasem wymagają troski, opieki, życzliwości, umiejętności organizacyjnych. Muzeum o to wszystko dba. Jako&#13;
instytucja miejska poszukuje też nieustannie odpowiedzi na niezwykle istotne pytania: kim są dzisiejsi krakowianie? Skąd pochodzą? Dokąd zmierzają? Jakie wartości są dla nich najważniejsze? W jakim stopniu utożsamiają się ze swoim miastem? (Niezabitowski 2021: 9).&#13;
&#13;
Podsumowanie&#13;
W Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa przyglądamy się uważnie współczesnym&#13;
zjawiskom pojawiającym się na krakowskim horyzoncie kultury. Tym samym bliskie jest nam rozumienie dziedzictwa o jakim pisał jeden z pionierów heritologii, Amerykanin Freeman Tilden (1883–1980),&#13;
który stwierdził, że aby opowiadać o dziedzictwie trzeba je najpierw samemu odkryć, poznać i zrozumieć.&#13;
Ten amerykański pasjonat parków narodowych podpowiada nam, abyśmy śmiało interpretowali własne&#13;
dziedzictwo, bo to powoduje, że możemy odnaleźć sensy przeszłości. Teoria Tildena zakłada również, że&#13;
interpretacja nie tylko ma pobudzać do myślenia, ale także ujawnia znaczenia ukryte pod podawaną informacją. Dzięki otwartości i odpowiedzialności w badaniach nad przeszłością możemy zrozumieć współczesność (Tilden 2019). Idąc za tymi radami, w Centrum staramy zgłębiać istotę tradycji krakowskich, aby&#13;
tłumaczyć fenomen magicznego miasta10. Ważne jest, aby zachować przy tym kolejność, która wybrzmiała&#13;
w rozprawie habilitacyjnej Czesława Robotyckiego: „najpierw fakty, potem interpretacje” (1992: 9).&#13;
W najbliższym czasie w CDN mamy przed sobą zadanie zorganizowania wystawy czasowej o świętowaniu po krakowsku, która poprzedzona została projektem badawczym zrealizowanym we współpracy z Instytutem Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego11. W 2022 roku badacze mieli&#13;
przeprowadzić wywiady z mieszkańcami oraz zarejestrować pejzaże dźwiękowe wybranych zjawisk metodą audioantropologii, przy zastosowaniu cyfrowych technologii audio związanych z nagrywaniem, edycją,&#13;
aranżacją, odsłuchem i publikacją oraz wykonać fotografie w czasie najważniejszych świąt obchodzonych&#13;
w Krakowie. Te badania przyczyniły się do pozyskania materiałów do późniejszych pogłębionych analiz, jak&#13;
i do zilustrowania współczesnego wymiaru świętowania. Dzięki projektowi zacieśniła się współpraca między akademikami i muzealnikami, co daje też szersze spojrzenie na badane zjawiska. To ma sprawić również,&#13;
że wystawa nie stanie się li tylko historyzującym obrazem dawnych praktyk a uda się pokazać pewną dynamikę, której poddawane jest wciąż niematerialne dziedzictwo Krakowa.&#13;
Inne zadanie, przed jakim stoi Centrum, to także ciągłe powiększanie kolekcji o dzieła sztuki i zabytki&#13;
kultury materialnej związane z krakowskimi tradycjami i obrzędami. Zamierzamy kontynuować zakupy najlepszych krakowskich szopek konkursowych oraz poszerzać kolekcję związaną z pochodem Konika Zwierzynieckiego o pamiątki „nieoczywiste” – Lajkonik bowiem stał się powszechnie używanym wizerunkiem.&#13;
Do tego dołożyć należy wspomniane drzewka emausowe a także inne współczesne wytwory rękodzielnicze&#13;
jak koronki klockowe krakowskich koronczarek, tradycyjne ozdoby bożonarodzeniowe, takie jak światy&#13;
z opłatków, pająki z bibułek i słomy czy fajerki – krakowskie wycinanki z papieru, które wyniosła na poziom&#13;
mistrzowski pani Agata Seweryn.&#13;
Ponad tym stoją jak zwykle organizacje pochodów Lajkonika i kolejnych edycji Konkursu Szopek Krakowskich wiążące się z energią bezpośrednich kontaktów z depozytariuszami tych flagowych dla Muzeum&#13;
Krakowa zjawisk. W dwa czwartki roku: czerwcowy, w oktawę Bożego Ciała, kiedy tańczy Lajkonik i pierwszy czwartek grudnia (dzień Konkursu Szopek Krakowskich) mieszkańcy, uczestnicy wydarzeń i muzealnicy&#13;
integrują się, świętują, przeżywają i odkrywają na nowo te dwa barwne zwyczaje krakowskie.&#13;
Jak pisał Cz. Robotycki dzisiejsze „muzeum to nie jest już rekonstrukcja odwiecznej prawdy, ale perswazyjne symulakrum, przestrzeń estetycznego przeżycia, bez podziałów na sztukę wysoką, niską, popularną,&#13;
użytkową itd.” (2009a: 11). Tym samym cytat ten może stanowić podsumowanie całego powyższego wywodu.&#13;
Jaka jest zatem odpowiedź na postawione przez autorkę pytanie o roli, jaką pełni współcześnie etnologia&#13;
10&#13;
11&#13;
&#13;
„Magiczny Kraków” to nazwa oficjalnego portalu internetowego miasta.&#13;
Wystawa czasowa „Od wielkiego dzwonu. Świętowanie w Krakowie” (XI 2024 – IX 2025 r.)&#13;
&#13;
84&#13;
&#13;
�w muzeum miejskim? Okazuje się, że w nowoczesnej instytucji kultury, jaką jest Muzeum Krakowa ta&#13;
dziedzina nauki z jej jakościowym podejściem do badań, stawiająca na bezpośrednie kontakty z badanymi społecznościami i holistycznym podejściem do kultury jest niezbędna do rozważań nad praktykami,&#13;
wyobrażeniami, przekazami, wiedzą i umiejętnościami będącymi składowymi niematerialnego dziedzictwa kulturowego.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (teraz Muzeum Krakowa) już w chwili swego powstania wpisało&#13;
dokumentowanie i otoczenie opieką tradycji i zwyczajów krakowskich oraz organizację dorocznych konkursów szopek, obchodów Lajkonika, etc. Przez długie lata na rzecz popularyzacji krakowskich zjawisk&#13;
działał powołany do tego celu Dział Folkloru i Tradycji Krakowa. Działowi Folkloru powierzona została&#13;
również piecza nad bogatą kolekcją szopek krakowskich. Po uchwaleniu Konwencji UNESCO w sprawie&#13;
ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego i jej ratyfikowaniu przez Polskę oraz po wpisie szopkarstwa krakowskiego na Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa ludzkości UNESCO w 2018&#13;
roku Muzeum Historyczne Miasta Krakowa w dalszym ciągu mocno angażuje się w ochronę lokalnego&#13;
dziedzictwa. Dział niedawno zmienił nazwę na Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa, a jego&#13;
siedziba – Dom pod Krzyżem staje się miejscem spotkań i pogłębionej refleksji na temat różnorodnych&#13;
obrzędów, tradycji niematerialnych i zwyczajów Krakowa. Jaką rolę zatem pełni współcześnie etnografia&#13;
w muzeum miejskim? Czy jest jeszcze dla niej miejsce w nowoczesnej instytucji kultury dużego miasta?&#13;
Słowa klucze: Muzeum Krakowa, Jerzy Dobrzycki, niematerialne dziedzictwo kulturowe, krakowskie tradycje, interpretacja dziedzictwa&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Burszta, J.&#13;
(1974). Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,&#13;
308-314.&#13;
Czachowski, H.&#13;
(2016). O zapętleniu. Relacja muzeum-dziedzictwo kulturowe. Rocznik Antropologii Historii, rok VI, (9),&#13;
171–185.&#13;
Dobrzycki, J.&#13;
(1929). Szopka krakowska, jej powstanie i znaczenie, Czas, nr 296, 25 XII 1929&#13;
Duda, E.&#13;
(1979). Krakowskie odpusty wielkanocne. Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta&#13;
Krakowa, nr 6, 88–94.&#13;
Grabowski, A.&#13;
(2008). Dawne zwyczaje krakowskie. Kraków: Wydawnictwo Jagiellonia SA.&#13;
Klimek, Ł. (red.)&#13;
(2014). Świat Lajkonika. Konik na świecie. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Kwiecińska, M.&#13;
(2012). Krakowskie tradycje. Emaus na Zwierzyńcu. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
(2016). Miasto i muzeum. Dobre praktyki Muzeum Historycznego Miasta Krakowa w dziedzinie ochrony&#13;
niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta&#13;
Krakowa, nr 34, 343–354&#13;
(2016a) (red.) Niematerialne dziedzictwo miasta. Muzealizacja, ochrona, edukacja. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Lichończak-Nurek, G.&#13;
(2005). Początki Muzeum Historycznego Miara Krakowa. Rocznik Krakowski, t.71, 125–138&#13;
Niedźwiedź, A., Okręglicka I. (red.).&#13;
(2021). Niematerialne dziedzictwo kulturowe w teorii i praktyce. Kraków: Wydawnictwo Muzeum Krakowa, Wydawnictwo Księgarnia Akademicka. doi:10.12797/9788381383493. Pozyskano z: https://books.akademicka.pl/publishing/catalog/book/327.&#13;
Niezabitowski, M.&#13;
(2021). Muzeum Historyczne Miasta Krakowa. 1899–1996–2019. Kraków: Wydawnictwo Muzeum Krakowa&#13;
i Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa.&#13;
Okręglicka, I.&#13;
(2023). Szopkarstwo krakowskie – ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturowego z perspektywy muzealnej i antropologicznej. Perspektywy Kultury, 1(40), 59–76. doi: 10.35765/pk.2023.4001.06.&#13;
Oleszkiewicz, M.&#13;
(2009). Krakowskie wiosenne odpusty jako miejsca zabawa ludowych. W: J.M. Małecki (red.) Kraków&#13;
ludyczny. Materiały sesji naukowej odbytej 19 kwietnia 2008 roku, 31–45. Kraków: Towarzystwo Miłośników&#13;
Historii i Zabytków Krakowa.&#13;
Oleszkiewicz M., Pyla G.&#13;
(2007). Czar zabawek krakowskich. Kraków: Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli w Krakowie.&#13;
Olszewski, Ł.&#13;
(2010). Zwierzynieckie tradycje ludowe. W: F. Szczurek (red.). Oblicza Zwierzyńca 1910–2010. Katalog wystawy. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa, 36–40.&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
�Robotycki, Cz.&#13;
(1992). Etnografia wobec kultury współczesnej. Rozprawy Habilitacyjne. Uniwersytet Jagielloński, nr 232,&#13;
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytet Jagielloński.&#13;
(2009a). Czy można współcześnie tworzyć muzea etnograficzne? Etnografia Nowa, nr 1, Warszawa: Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, 7–12.&#13;
(2009b). Ludyczność dawnego Krakowa a jego ludowość. W: J.M. Małecki (red.) Kraków ludyczny. Materiały&#13;
sesji naukowej odbytej 19 kwietnia 2008 roku, 7–16. Kraków: Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków&#13;
Krakowa.&#13;
Schreiber, H.&#13;
(2018). Szopkarstwo krakowskie – pierwszy polski wpis na liście dziedzictwa niematerialnego UNESCO.&#13;
Twórczość Ludowa, R. XXXIII (85), nr 3–4, 58&#13;
Seweryn, T.&#13;
(1960). Polskie zabawki ludowe. Warszawa: Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe.&#13;
(1961). Tradycje i zwyczaje krakowskie. Kraków: Wydawnictwo Artystyczne Graficzne.&#13;
Szałapak A.&#13;
(2012). Szopka krakowska jako zjawisko folkloru krakowskiego na tle szopki europejskiej: studium historyczno-etnograficzne. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Szoka, A.&#13;
(2016). Lajkonik jako obiekt muzealny. Krzysztofory. Zeszyty Naukowe Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, nr 34, 355–370.&#13;
(2023). Znaczenie niematerialnego dziedzictwa kulturowego dla jego depozytariuszy na przykładzie społeczności współpracujących z Muzeum Krakowa. Perspektywy Kultury, 1(40), 9–727. doi: 10.35765/pk.2023.&#13;
4001.03.&#13;
Tilden, F.&#13;
(2019). Interpretacja dziedzictwa. Poznań: Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT.&#13;
Winiarczyk, K.&#13;
(2014). Przepis na Kraków Jerzego Dobrzyckiego. Kraków: Muzeum Historyczne Miasta Krakowa.&#13;
Archiwum Zakładowe Muzeum Historycznego Miasta Krakowa:&#13;
Wniosek na kolegium Naczelników Wydziałów Zarządu Miejskiego. Zarząd Miejski kolegialny, Komisję Kultury i Sztuki Miejskiej Rady Narodowej i Miejską Radę Narodową zatwierdzony przez Prezydenta Miasta&#13;
Krakowa w dniu 14 XI 1945 r. AZMHK, M.H.Org., 1/258, s. 45–46.&#13;
Sprawa Muzeum Historycznego m. Krakowa 1945 r., Archiwum Zakładowe MHK, sygn. 63/11.&#13;
Pismo Dyrektora Muzeum do Prezydenta Miasta Krakowa z dn. 1 lutego 1977 r., Archiwum Zakładowe MHK,&#13;
sygn. FT-6410/1/77.&#13;
Regulamin Organizacyjny Muzeum Historycznego Miasta Krakowa obowiązujący od dnia 13.04.2023 r.&#13;
W: Załącznik do zarządzenia Dyrektora Muzeum nr 35/2023.&#13;
Netografia:&#13;
Źródło: Strona internetowa Muzeum Krakowa, Misja i strategia, https://muzeumkrakowa.pl/misja-i-strategia&#13;
[dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Źródło: Strona internetowa Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie, Jak myślimy o muzeum etnograficznym?, https://ethnomuseum.pl/o-nas/ [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Źródło: Strona internetowa Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, O nas. Cały świat w jednym&#13;
miejscu, https://ethnomuseum.pl/o-nas/ [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Babski Comber: https://muzykatradycyjna.pl/kalendarz/babski-comber-cykl-warsztatow-w-kregu-kobiet/&#13;
https://www.facebook.com/events/858808355379827/858808368713159/?active_tab=about&#13;
Krakoskie Dziady: http://karnet.krakowculture.pl/45798-krakow-krakoskie-dziady&#13;
Agata Seweryn: http://szlakrzemiosla.pl/Agata-Seweryn.html [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
Źródło: Muzeum Etnograficzne w Krakowie, http://etnomuzeum.eu/zbiory/drzewko-z-odpustu-emaus [dostęp 26.05.2023 r.].&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�Fotografie do tekstu:&#13;
(Fot. 1). 80. Konkurs Szopek Krakowskich w dniu 1 grudnia 2022 r. Na pierwszym planie, na pomniku Mickiewicza widoczna szopka Marka Markowskiego jr., która zdobyła I miejsce w kategorii szopek średnich oraz&#13;
Nagrodę imienia Dyrektora MHK Jerzego Dobrzyckiego. Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Marcin Gulis.&#13;
(Fot. 2). Pochód Lajkonika w dniu 16 czerwca 2022 r. Ostatni rok Zbigniewa Glonka w roli „Konika Zwierzynieckiego”. Na drugim planie, w zielonej czapce i okularach, Mariusz Glonek – syn Zbigniewa, nowy&#13;
Lajkonik od 2023 roku. Źródło: Muzeum Krakowa, fot. Bogdan Krężel.&#13;
(Fot. 3). Ceremonia „Krakoskich Dziadów” w dn. 6 listopada 2022 r. na Placu św. Ducha obok budynku Centrum Interpretacji Niematerialnego Dziedzictwa Krakowa. Fot. Izabela Okręglicka.&#13;
(Fot. 4). Babski Comber w dn. 18 lutego 2023 r na krakowskim Rynku Głównym. Źródło: Muzeum Krakowa,&#13;
fot. Marcin Gulis.&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
�Piotr Czepas1&#13;
Michał Świercz&#13;
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi&#13;
Anna Smolińska2&#13;
Muzeum-Skansen Kurpiowski im. Adama Chętnika w Nowogrodzie&#13;
&#13;
MIĘDZY TRADYCJĄ A NOWOCZESNOŚCIĄ&#13;
– BADANIA ETNOGRAFICZNE WE WSI ŁĘKA&#13;
60 LAT PÓŹNIEJ&#13;
&#13;
Badania etnograficzne są ważną częścią działalności placówki muzealnej. Ich realizacja pozwala dokumentować wybrane, niezwykle różnorodne zjawiska kulturowe. Będące ich wynikiem materiały stanowią punkt&#13;
wyjścia do opracowań o charakterze naukowym czy popularyzatorskim.&#13;
Obszar Polski środkowej dość późno stał się terenem systematycznych etnograficznych badań terenowych. Z uwagi na postępujące po II wojnie światowej przemiany cywilizacyjno-kulturowe i będący ich efektem szybki zanik elementów kultury typu ludowego realizacja badań terenowych stała się koniecznością.&#13;
Program długofalowych, systematycznych prac na obszarze ówczesnego województwa łódzkiego sformułowała prof. Kazimiera Zawistowicz-Adamska. Zakładał on wytypowanie w danym regionie wsi uznanej za&#13;
reprezentatywną i realizację stacjonarnych badań terenowych w zakresie wybranych tematów na jej terenie.&#13;
Na przestrzeni lat 50. i 60. XX wieku zbadano zatem wsie, z przysiółkami, na obszarze Sieradzkiego (Klonowa), Rawskiego (Jasień) czy Brzezińskiego (Łaznów). Ich wyniki systematycznie publikowano w ramach&#13;
kolejnych numerów wydawnictwa pt. „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna”, które rozpoczęto wydawać w 1957 roku.&#13;
W myśl przyjętych założeń latach 1961–1963 przez Zespół Etnograficzny Muzeum Archeologicznego&#13;
i Etnograficznego w Łodzi zostały przeprowadzone stacjonarne badania terenowe w Łęce. Ich przedmiotem było budownictwo, zajęcia rolnicze i gospodarcze, handel, zwyczaje i obrzędy, w tym weselne, oraz zagadnienia społeczne. Wyniki prowadzonych prac zostały opublikowane w ramach ósmego numeru Serii&#13;
Etnograficznej wydawnictwa pt. „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi”&#13;
w 1964 roku (zob. Dekowski 1964a; Nowosz 1964; Paszkowska-Wróblewska 1964; Dudkiewicz 1964; Drozdowska 1964a; 1964b). W ramach publikacji znalazły się również opracowania poświęcone kulturze regionu&#13;
łęczyckiego oraz zbiorom MAiE w Łodzi pochodzącym z omawianego terenu (zob. Dekowski 1964b; 1964c;&#13;
1964d; Lech 1964; Lechowa 1964).&#13;
W 2022 roku w Łęce zostały zrealizowane ponowne badania terenowe przez pracowników i współpracowników Zespołu Działów Etnograficznych MAiE w Łodzi w osobach: dr Piotra Czepasa, mgr Anny Smolińskiej, mgr Michała Świercza i dr Barbary Chlebowskiej. Po zakończeniu badań w 2022 roku został również&#13;
sporządzony wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację planowanych dalszych prac badawczych i ich popularyzacji. W tym miejscu należy powiedzieć, że ponowne badania etnograficzne zostały dotychczas zrealizowane przez Zespół Działów Etnograficznych oraz jego współpracowników we wsi Klonowa w latach 1994–1995 oraz we wsi Jasień w latach 1996–1997 i ogłoszone drukiem&#13;
w 30 i 31 numerze „Prac i Materiałów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Serii Etnograficznej” w 2001 i 2003 roku.&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
Kontakt: piotr.czepas@maie.lodz.pl; michal.swiercz@maie.lodz.pl.&#13;
Kontakt: etnografia@skansenkurpiowski.pl.&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�Celem niniejszego artykułu jest prezentacja wstępnych wyników badań przeprowadzonych w 2022 roku&#13;
w Łęce oraz okolicy, jeśli tematyka prac wymagała szerszego ujęcia3. Tematem badań realizowanych przez&#13;
dra Piotra Czepasa było budownictwo, mgr Anna Smolińska podjęła problematykę małej architektury sakralnej, a mgr Michał Świercz rozpoczął badania nad papieroplastyką. Dr Barbara Chlebowska zajęła się&#13;
natomiast problematyką obrzędowości weselnej. Wywiady prowadzone w terenie miały charakter rozmów&#13;
swobodnych. Zgromadzone materiały z badań zostały zdeponowane w Archiwum Etnograficznym MAiE&#13;
w Łodzi.&#13;
Łęka jest miejscowością położoną w regionie łęczyckim, oddaloną około dziesięć kilometrów na zachód&#13;
od miasta Łęczyca. Pod względem administracyjnym wieś jest zlokalizowana na obszarze gminy Łęczyca&#13;
w powiecie łęczyckim, województwie łódzkim (Fot. 1).&#13;
&#13;
Fot. 1. Łęka – widok miejscowości. Autor fotografii: Piotr Czepas&#13;
&#13;
Budownictwo w Łęce – studium wybranego przypadku&#13;
Wśród podjętych tematów badawczych znalazło się budownictwo w Łęce. Wieś w dużej mierze nadal&#13;
jest zabudowana tylko po jednej, południowej stronie przebiegającej przez nią drogi z zachodu na wschód.&#13;
Nowe inwestycje budowalne, w tym takie, które znajdowały się w fazie realizacji badań terenowych podjętych w 2022 roku, zaburzają jednak ten układ, są bowiem lokalizowane również po stronie północnej. Uwagę&#13;
w trakcie badań w pierwszej kolejności skoncentrowano na najstarszych obiektach reprezentujących budownictwo mieszkalne i gospodarcze wzniesionych w okresie międzywojennym oraz na elementach małej&#13;
architektury tj. ogrodzeniach i studniach.&#13;
Dawne domy mieszkalne pochodzące sprzed II wojny światowej są obiektami już bardzo nielicznymi&#13;
w Łęce. Te, które zachowały się do dnia dzisiejszego zostały znacznie zmodernizowane. W ramach niniejszego opracowania zaprezentowany zostanie jeden z dawnych tradycyjnych domów chłopskich.&#13;
Niniejszy tekst jest rozszerzoną wersją koreferatu wygłoszonego przez Piotra Czepasa, Annę Smolińską i Michała Świercza w dniu 21 kwietnia 2023 roku na konferencji pt. „Etnografia w muzeum. Idee, drogi, tropy” w Muzeum Rolnictwa&#13;
im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. Z uwagi na udział w badaniach terenowych w Łęce Barbary Chlebowskiej do&#13;
niniejszego opracowania dołączono aneks jej autorstwa.&#13;
3&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
�Historia prezentowanego obiektu sięga pierwszej połowy XX wieku. W trakcie badań opowiadała o niej&#13;
jego aktualna właścicielka mieszkająca na stałe w Łęce, pani Róża Jabłońska (urodzona w 1930 roku). Jego&#13;
wygląd dokumentują zachowane zdjęcia archiwalne znajdujące się w jej posiadaniu. Wynika z nich, że był&#13;
to dom zbudowany w konstrukcji zrębowej, zwieńczony naczółkowym dachem pokrytym słomą. Był to początkowo dom o dwóch izbach mieszkalnych, przedzielonych znajdującą się pomiędzy nimi nieprzelotową&#13;
sienią i kuchnią. Dom był przeznaczony dla jednej, dwupokoleniowej rodziny. Jego modernizacja nastąpiła&#13;
po 1967 roku. W tym roku Pani Róża Jabłońska wyszła za mąż. Wydarzenie to związane było ze zmianą jej&#13;
miejsca zamieszkania. Opuściła ona bowiem swój rodzinny dom i wprowadziła się do budynku mieszkalnego znajdującego się w posiadaniu męża. Datę ślubu poświadczają zachowane przez informatorkę dokumenty. Zatem modernizacja domu nastąpić musiała w pierwszej połowie lat 70. XX wieku. W świetle&#13;
ustalonych faktów możemy stwierdzić, że obecny dom zbudowany został na planie starego założenia. W trakcie modernizacji zmieniono w nim budulec ścian, którymi obecnie są pustaki cementowe, kształt dachu na&#13;
dwuspadowy wymieniając jego pokrycie na blachę. Zachowano natomiast układ pomieszczeń, w pewnej&#13;
mierze urządzenia paleniskowo-dymne oraz stolarkę okienną i drzwiową. Zachowanymi elementami początkowego założenia są: piec z szarych kafli kwadratelowych, komin słupowy do poziomu sufitu, płycinowe&#13;
drzwi wejściowe do domu znajdujące się od strony podwórza, okna od strony podwórza oraz przewód&#13;
kominowy łączący piec kaflowy z ustawionym podkalenicowo kominem słupowym (Fot. 2).&#13;
&#13;
Fot. 2. Dom mieszkalny we wsi Łęka. U góry: stan przed 1967 rokiem. Fotografia archiwalna w posiadaniu&#13;
Róży Jabłońskiej. U dołu: stan w 2022 roku po dokonanej modernizacji. Autor fotografii: Piotr Czepas&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�Historia omawianego domu pokazuje nie tylko jego przemiany techniczne, lecz również zjawisko funkcjonowania we wsiach domów o starszej metryce, pochodzących jeszcze sprzed II wojny światowej. Ich obecność we wsiach, także w Łęce, wiąże się czasem z zamieszkiwaniem ich przez osoby starszego pokolenia.&#13;
Zwykle po zakończeniu ich użytkowania są one niestety rozbierane. Dawne chłopskie domy czasem wykorzystywane są w Polsce środkowej ponadto jako sezonowo funkcjonujące obiekty rekreacyjne, w pewnym&#13;
stopniu trafiły także do muzeów na wolnym powietrzu tj. do Łowickiego Parku Etnograficznego w Maurzycach, Ośrodka Plenerowego Budownictwa Ludowego przy gmachu Muzeum w Łowiczu czy Sieradzkiego&#13;
Parku Etnograficznego w Sieradzu. Ich rekonstrukcje możemy obejrzeć także w Łęczyckiej Zagrodzie&#13;
Chłopskiej stanowiącej część Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Jeszcze w początku lat 60. XX wieku tradycyjne domy chłopskie występowały w Łęce w całym bogactwie&#13;
ówczesnych form (zob. Paszkowska-Wróblewska 1964, 49–57, ryc. 1-2, 4–11. Zob. także: Lech 1979; Miszczyńska 2007, 39–59). W trakcie badań zrealizowanych w 2022 roku zachowane były zaledwie cztery domy,&#13;
łącznie z opisanym wyżej, w tym jeden murowany z czerwonej cegły zbudowany w 1937 roku. Pozostałe&#13;
domy zostały rozebrane we wsi po 1963 roku. O powodach rezygnacji z zamieszkiwania starych, przedwojennych wzniesionych z drewna, tradycyjnych lub murowanych domów i ich zaniku w okresie po II wojnie&#13;
światowej świadczą wypowiedzi mieszkańca Łęki i jednocześnie jej sołtysa Ryszarda Kaźmierczaka, który&#13;
mówiąc na ten temat stwierdzał: „czas pochłonął to wszystko”, „każdy ucieka do nowoczesności”, „samo życie&#13;
zmusza do tego”.&#13;
&#13;
Małe formy architektury sakralnej we wsi Łęka&#13;
„Łęka w opinii sąsiadów uchodzi za wieś postępową, uspołecznioną, dość zamożną, w której jednak dotąd jeszcze zachowało się wiele z dawnej tradycyjnej kultury ludowej” (Dekowski, 1964a: 26), tak podsumował badania etnograficzne w ogólnej charakterystyce Łęki, Jan Piotr Dekowski biorący udział w ekspedycji&#13;
naukowej MAiE w Łodzi na początku lat 60. XX w. W bardzo podobny sposób mogłabym zwerbalizować&#13;
swoje pierwsze wrażenia będąc tam latem 2022 roku i rozpoczynając badania terenowe po sześćdziesięciu&#13;
latach od ostatniego zapisanego słowa w sprawozdaniu merytorycznym poprzedniej ekipy etnograficznej&#13;
z łódzkiego Muzeum.&#13;
We wspomnianych latach grupa etnografów muzealników podejmowała różne tematy badawcze na terenie wsi Łęka, jednocześnie poświęcając mniej uwagi małym formom sakralnym, takim jak kapliczki i krzyże&#13;
przydrożne. Rezultaty tego zainteresowania zawarto w jednym tylko akapicie „Prac i Materiałów Muzeum&#13;
Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Serii Etnograficznej” nr 8, wydanej w 1964 roku, czyli publikacji podsumowującej te badania.&#13;
Rzecz jednakże traktuje nie o poświęconej małej architekturze w samej Łęce, lecz w oddalonej o 13 km&#13;
miejscowości Grodzisko. Dowiadujemy się stamtąd przy okazji o podaniach i wierzeniach tamtejszych terenów nadrzecznych i wodnych. Dla ochrony przed demonami, oraz na pamiątkę różnych nieszczęśliwych&#13;
wypadków i zdarzeń stawiano na błotach krzyże i kapliczki. „Spośród tych świątków na baczniejszą uwagę&#13;
zasługiwała nieistniejąca już dzisiaj (czyli w 1961 roku – przyp. A.S.) modrzewiowa kapliczka, która stała&#13;
na terenie Grodziska w pobliżu kościoła. W jej wnętrzu znajdowała się lipowa figura św. Benona. Z jakich&#13;
czasów pochodziła ta figura i kto ją fundował dokładnie powiedzieć nie możemy. Tradycja miejscowa utrzymuje, że święty ten chronił od morowego powietrza” (Dekowski, 1964b: 75–76).&#13;
Nie spotykamy tu, jak widać, żadnych informacji dotyczących sakralizacji przestrzeni w interesującej&#13;
nas wsi Łęka. Podczas badań terenowych w 2022 roku postanowiłam więc podjąć ten temat, zrobić dokumentację fotograficzną zachowanej jeszcze architektury sakralnej oraz przeprowadzić wywiady z mieszkańcami miejscowości na temat możliwej wiedzy o historii powstania kapliczek i krzyży oraz ewentualnej&#13;
współczesnej obrzędowości z taką architekturą związanej.&#13;
Najwięcej informacji uzyskałam od sołtysa wsi, Ryszarda Kazimierczaka, którego rodzina mieszka na&#13;
tym terenie, jak sam mówi „od pokoleń”. Według topografii miejscowości widzianej jego oczami, początek&#13;
miejscowości wyznacza krzyż przydrożny. Warto bowiem zaznaczyć, że tradycyjna zabudowa wsi jest tylko&#13;
po jednej stronie drogi, biegnącej od zachodu na wschód. Po drugiej stronie drogi są pola, łąki, pastwiska&#13;
(Paszkowska-Wróblewska, 1964: 45), i jak mówi sam sołtys, „nowe się tam budują”. Interesujący nas krzyż&#13;
także znajduje się po tej drugiej stronie drogi – „od niedawna” – w lipcu 2022 roku, kiedy prowadziłam&#13;
badania, było to od dwóch tygodni. Pan Kazimierczak, autorytetem sołtysa potwierdza:&#13;
92&#13;
&#13;
�„Krzyż dwa tygodnie temu wymieniany był, bo wcześniejszy przerdzewiał. I ten jest nowy. Krzyż jest mało widoczny po prostu, bo cała wieś jest po tej stronie, tam się te nowe wybudowały, a dalej, jak już droga odchodzi&#13;
w stronę innej miejscowości, przez łąki, to po lewej jest ten krzyż i tam są zabudowania. I on stał kiedyś po tej&#13;
stronie, ale był już stary, zniszczony, no i ludzie chcieli już bardzo nowy krzyż zrobić. No i czasy komunistyczne,&#13;
to nie wolno… No bo w pasie, bo za blisko drogi, bo to, bo same utrudnienia… No i ludzie na siłę po prostu&#13;
poszli i pobudowali. I po drugiej stronie. Po drugiej stronie, no bo tutej nikt się nie chciał zgodzić, (…) no i po&#13;
drugiej stronie postawili ten krzyż. No i ten krzyż stał no…. prawie 50 lat. Ja pamiętam z opowieści – ojciec&#13;
opowiadał, że te trudności mieli z tym krzyżem, a ja wtedy byłem we wojsku. A byłem w ’72 roku, a w ’74&#13;
wyszedłem. 2 lata. (…) No i w tym roku właśnie chcieli go odnowić (2022 rok – przyp. A.S.), obłożyć kostką brukową wokół tak. Jak droga powstała, to ten krzyż… ten beton wyschnął, to trzeba było tak schodzić tam nisko,&#13;
no i taki uskok tam był. To podnieść trzeba było wyżej i kostką brukową obłożyć żeby był porządek. No i ogrodzić nowym ogrodzeniem, bo tam to już zardzewiałe wszystko się robiło. No i w tym roku właśnie trochę tam&#13;
żeśmy się skrzykli, jak to się mówi, kwesta przez wieś na remont, no i ludzie zawsze co mogli, zawsze coś dali.&#13;
No i ten krzyż w tym roku, niedawno, jakieś 2 tygodnie temu był wyświęcony.”&#13;
&#13;
Warto dodać, że niegdyś, pierwszy, drewniany, postawiony w Łęce krzyż, znajdował się po tej samej&#13;
stronie, co tradycyjna zabudowa wsi. Jak mówi ponad 90-letnia mieszkanka miejscowości, pani Róża Jabłońska: „W moim gospodarstwie, co mieszkałam kiedyś, jak jeszcze byłam panną, rosły dwa dęby, bardzo duże&#13;
drzewa. No zniszczyli Niemce kiedyś te drzewa. No i mama mówi, że dali jedno to drzewo na krzyż”. Ten&#13;
drewniany krzyż był we wsi do wczesnych lat 70. XX wieku do momentu zmiany wspominanej przez sołtysa.&#13;
W płaszczyźnie symbolicznej krzyż zawsze pełnił funkcję sakralizacji przestrzeni, oddzielał orbis interior od orbis exterior, akcentował wyraźnie granicę wsi. Świadczył także o pobożności mieszkańców oraz&#13;
z oddali wskazywał początek miejscowości (Jackowski, 2007: 38). Obecnie, na skutek zasygnalizowanych&#13;
przez pana Ryszarda utrudnień, krzyż znajduje się po drugiej stronie zabudowań mieszkalnych. Nie jest&#13;
już drewniany, tak jak ten pierwotny, lecz jest metalowy, tak jak następny, który został postawiony w latach&#13;
70. XX wieku. Współcześnie, jak mówi sołtys „ramiona tego krzyża są z ceownika”, pomalowany jest na&#13;
czarny kolor, tak, jak zresztą metalowe ogrodzenie wokół. Widoczne są w powstałym w ten sposób „ogródku”&#13;
wokół krzyża dwie duże donice ozdobione bukietami sztucznych kwiatów. Całe ogrodzenie udekorowane&#13;
jest ponadto bukiecikami sztucznych różyczek w narożnikach oraz kokardami zrobionymi z białych plastikowych wstążek. W miejscu przecięcia się belek pionowej i poziomej przytwierdzony jest nieduży, metalowy&#13;
krzyżyk srebrnego koloru ze srebrną, zawieszoną na nim, niewielką figurą Ukrzyżowanego. Nad tą „Bożą&#13;
Męką” nie widnieje żaden przytwierdzony daszek.&#13;
Oprócz krzyża, który znajduje się na początku wsi, istnieje, tworząc jakby nawias, w którego zawartości&#13;
znajduje się Łęka, kapliczka będąca sakralizacją drugiej granicy, zamykająca miejscowość. Dowiedziałam się&#13;
o niej także od sołtysa:&#13;
kapliczka, przedwojenna można powiedzieć, starodawna, ona tam pod koniec wsi jest. No i ona była już bardzo&#13;
podniszczona, pasowałoby ją odnowić w jakiś sposób. Ona tam była murowana, później tam była malowana na&#13;
różne te kolory. I też żeśmy ze 3/4 lata temu (badania prowadzone były w 2022 roku – przyp. A.S.) odnowili ją.&#13;
Bo ona tam była zwykła, murowana, troszkę tam zaciągnięta tynkiem. I malowali ją i trzeba było odnawiać i żeśmy ją odnowili. Krzyż ten co był na niej, zabytkowy, co to kowal zrobił go ręcznie…I on właśnie zrobił ten krzyż.&#13;
Na tej kapliczce no to wiadomo, że stał ten sam, odmalowany. No a kapliczkę to żeśmy obłożyli tą co jest dookoła,&#13;
płytą taką nagrobną co to się robi z tego granitu, tak? Takie cięższe płytki i ładnie ozdobione.&#13;
&#13;
W miejscu zamurowanej obecnie niegdysiejszej niszy powieszony jest prostokątny obraz, wykonany&#13;
techniką grawerowania na czarnym granicie. Grawer jest konturowy i w jego miejscu widoczne jest nałożenie złotej farby. Przedstawia wizerunek Matki Boskiej, a właściwie tylko jej górną część – popiersie, w typie&#13;
przypominającym Matkę Bożą Miłosierdzia bez korony, jedynie z aureolą w formie wieńca. Jest to murowana,&#13;
„maryjna” kapliczka, czyli ta, przy której niegdyś odprawiane były nabożeństwa majowe. Znajduje się przy&#13;
końcu Łęki, po tej samej stronie, co obecnie krzyż. Niegdyś, bo współcześnie niestety nabożeństwa te już&#13;
nie są odprawiane. Sołtys, mówi o tym wprost: „Młodzi nie chcą śpiewać, a starsi poodchodzili. Były przedtem majowe, były. No to było, że 4–5 pań się zbierało i tam śpiewali te pieśni właśnie maryjne takie majowe,&#13;
a teraz ta tradycja znikła zupełnie. Już na wsi nie ma tego”. Przy dalszej rozmowie dodaje: „Raz tylko w roku,&#13;
w maju właśnie, na początku, przyjedzie ksiądz i mszę odprawi tu na miejscu. Przy kapliczce. W tym roku&#13;
tylko nie było, bo krzyż był wyświęcany, to przy krzyżu było. I pojedzie i to wszystko”. Nabożeństwo majowe&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�zatem już nie jednoczy społeczności Łęki, ale na samą tę kapliczkę współcześnie odnowioną można patrzeć&#13;
jak na znak pamięci, niepisaną kronikę lokalnej społeczności, jak na ślad „historii” widzianej z perspektywy&#13;
wioski (Jackowski, 2007: 30).&#13;
&#13;
Fot. 3. Kapliczka szafkowa we wsi Łęka. Autor fotografii: Michał Świercz&#13;
&#13;
Krzyże i kapliczki chroniły przed wszechobecnym złem, które czaiło się wszędzie, zwłaszcza w godzinach wieczornych, a ludzka wyobraźnia doszukiwała się go w najlżejszym niepokojącym cieniu i szmerze.&#13;
Pamiętajmy, że świat kultury ludowej zasiedlały strzygi, topielce, duchy, ogniki (Jackowski, 2007: 38), a na&#13;
ziemi łęczyckiej mamiący wszystkich po „piskorzowych” błotach i torfowiskach diabeł Boruta kryjący się pod&#13;
wieloma nieoczywistymi postaciami. Miejsca uświęcone architekturą sakralną w myśleniu religijno-magicznym chroniły przed takim niebezpieczeństwem. Ponadto kapliczki, zwłaszcza tę największą w Łęce, stawiano&#13;
w miejscach realnego zagrożenia, jak np. ledwo widoczne, zarośnięte krzakami i drzewami zakręty drogi. Ta&#13;
w Łęce stoi właśnie przed takim zakrętem i być może dlatego jest erygowana po drugiej, niezamieszkanej&#13;
stronie drogi. Jej zadaniem mogła być m.in. ochrona przejeżdżających gospodarzy z naładowanymi wozami&#13;
przed niebezpiecznym zakrętem. Zwłaszcza, że jej dawny rodowód potwierdza sam sołtys „No, była ona już&#13;
przed wojną…. Przed wojną była pobudowana”. Pani Róża dodaje: „Po wojnie tutaj stała. Wiem, że była stara, taka niebieskawa.” W 2022 roku, podczas badań respondenci potwierdzili, ze kapliczka była odnowiona&#13;
4 lata temu, przed pandemią. Wcześniej bowiem, jak mówi sołtys: „same zarysy były”. Wcześniej, przed remontem, Pani Róża wspomina, że miała: „okienko, w które się wkładało figurkę”, niszę w której: „był taki&#13;
obrazek, jak to się wieszało w domu, ale to wszystko zaginęło gdzieś, spadło, wyleciało, różnie to było tam”.&#13;
Na terenie wsi, znajduje się także jedna kapliczka/krzyż zbudowana ze szczątkowego, dawnego ogrodzenia, w obrębie zabudowania mieszkalno-gospodarczego, po tej samej stronie, co tradycyjna zabudowa&#13;
Łęki. Niegdyś, w 2013 roku etnografowie z MAiE w Łodzi próbowali ją nawet pozyskać do powstałego w tamtym czasie skansenu Łęczycka Zagroda Chłopska w Kwiatkówku, będącego oddziałem łódzkiego Muzeum.&#13;
Kapliczka ta stoi na opuszczonej posesji, co wydawałoby się ułatwi sprawę, ale nieuregulowane sprawy majątkowe uniemożliwiły sfinalizowanie tego pomysłu. Kapliczka utworzona jest z betonowego słupa, który&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
�zwieńczony jest krzyżem z takiego samego surowca. Pomiędzy zaś słupem, a krzyżem znajduje się trójkątna&#13;
nisza, do złudzenia przypominająca Oko Opatrzności. Nie wiadomo jednakże, czy takie było założenie fundatora, czy skojarzenie jest przypadkowe. Całość zrobiona jest z jednego surowca i ma około 160 cm wysokości ponad gruntem. W środku trójkątnej niszy znajduje się metalowy ryngraf z wizerunkiem Matki&#13;
Boskiej Częstochowskiej mającej pod sobą orła w koronie. Całość niszy udekorowana jest ponadto wieńcem&#13;
z drutu kolczastego, mającego przypominać tą symboliczną koroną cierniową o Golgocie Chrystusa. Sołtys&#13;
mówi, że: „tam Amerykan miał siostrzenicę i postawił kapliczkę na tym słupku i oni tam, rodzina odnawiała, ale później… ci już nie żyją, a tamci wyprowadzili się do innej miejscowości, ziemię kupił sąsiad i tam&#13;
jest pustostan”. Obecnie kapliczka jest więc zaniedbana, trochę zarośnięta przez chwasty, ale pamięć o niej&#13;
w społeczności Łęki cały czas jest obecna.&#13;
Kolejną formą sakralną, którą udało mi się udokumentować, jest niewielka kapliczka na drewnianym&#13;
ociosanym balu wbitym w ziemię. Słup ten ma kolor brązowy i na jego zwieńczeniu zamocowana jest biała, otwarta, szafkowa kapliczka z dwuspadowym daszkiem (Seweryn, 1958: 9–13; Janicka-Krzywda, 1991:&#13;
44–51). W jej środku znajduje się gipsowa figurka Matki Bożej z Lourdes, którą od przestrzeni zewnętrznej&#13;
oddziela tylko niziutki, zamocowany również w przestrzeni skrzyneczki, drewniany biały płotek. Umiejscowiona na tle pola, gdzie rośnie zboże, wprowadza akcent pionowy, kierując wzrok i myśli ku niebu, wznosząc&#13;
się jak strzelisty akt modlitwy do Najświętszej Panienki (Jackowski, 2007: 29–37).&#13;
W samej wsi znajdują się zatem trzy kapliczki jako odrębne formy architektoniczne oraz jedna, zarejestrowana przeze mnie kapliczka umieszczona na ścianie frontowej budynku znajdującego się przy drodze.&#13;
Znajduje się ona na specjalnie wmurowanym „parapecie” z cegieł, u szczytu tej ściany, na wysokości poddasza, nad balkonem. Jest to oszklona kapliczka szafkowa w miejscu wnękowej (Janicka-Krzywda, 1991:&#13;
44–51) z brązowym dwuspadowym daszkiem, w środku której znajduje się niewielka figurka Matki Boskiej&#13;
w wizerunku „Serce Maryi”.&#13;
Pani Róża jednakże wspomina, że niegdyś w Łęce było kapliczek więcej: „Tak! Kiedyś było ich dużo&#13;
więcej! Tu zaraz w trzecim gospodarstwie była. W podwórku po tej stronie. I była później ta, ta druga. I jeszcze była trzecia tam dalej we wsi. Bo taki człowiek był w Ameryce. I on jak był w tej Ameryce, to jak się&#13;
dorobił, to wrócił do Polski i to te kapliczki popostawiał. On wszystko postawił. Tam, gdzie mieszkał postawił, tam, gdzie jego rodzina mieszkała. Tak, że później były ze trzy, cztery te kapliczki (nie licząc tych zarejestrowanych przeze mnie – przyp. A.S.). Nazywał się Jabłoński, ale zawsze na niego mówili Amerykan, jak&#13;
z Ameryki wrócił. Ja to myślałam, że on się Amerykan nazywa, bo tak wszyscy mówili”. Pan sołtys dodał, że&#13;
może jako podziękowanie te kapliczki postawił: „w ramach tęsknoty, może miał jakąś wenę”. Niestety żadna&#13;
z tych jeszcze zachowanych i postawionych przez niego, nie posiada tabliczki fundacyjnej, czy chociażby&#13;
napisu z rokiem powstania.&#13;
Dlatego uważam za Aleksandrem Jackowskim, że pamięć zastraszająco szybko ginie. Znaki zaś takie jak&#13;
kapliczki i krzyże przydrożne stanowiły dla tej pamięci niegdyś punkty oparcia – pomagały w przekazie pokoleniowym historii widzianej z perspektywy lokalnej (Jackowski, 2007: 32). W przekazie, który na skutek&#13;
odchodzenia ludzi starszych, jak i załamania się ich autorytetu, nie utrwaleniu ich wiedzy i pamięci, uległ&#13;
całkowitemu rozbiciu. Naszym więc zadaniem jako etnografów, etnografów-muzealników jest podjąć to&#13;
wyzwanie i uratować w terenie szczątki tej pamięci. Niech to będzie jeden z tropów współczesnego muzealnictwa etnograficznego – ratować pozostałą jeszcze w terenie wiedzę, szukać depozytariuszy, umieć ich słuchać i nauczyć się zadawać właściwe pytania.&#13;
&#13;
Katarzyna Orczykowska – wycinankarka ze wsi Błonie&#13;
Wchodząc w skład grupy z MAiE w Łodzi prowadzącej badania etnograficzne we wsi Łęka i sąsiedniej Błonie z racji powierzonego Działu Plastyki Ludowej, zwracałem uwagę na przejawy twórczości samorodnej&#13;
w terenie. Niestety w chwili obecnej w wymienionych wsiach nie ma czynnych artystów nieprofesjonalnych.&#13;
Sięgnąłem więc po „Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna” nr 8/1964, które powstały jako wynik prowadzonych badań etnograficznych przez naszych zacnych&#13;
poprzedników, pracowników merytorycznych Zespołu Działów Etnograficznych MAiE w Łodzi na początku&#13;
lat 60. XX wieku. Dosłownie w dwóch zdaniach zawarta jest w nich informacja o zakupie podczas kwerend 25 wycinanek kołowych autorstwa Katarzyny Orczykowskiej ze wsi Błonie.&#13;
95&#13;
&#13;
�Postanowiłem zgłębić ten temat. Podczas kolejnego wyjazdu do wsi Łęka starałem się porozmawiać&#13;
z najstarszymi mieszkańcami, którzy mogliby pamiętać wycinankarkę. Jedynie Pani Róża Jabłońska kojarzyła&#13;
Panią Katarzynę z dzieciństwa, nie potrafiła jednak nic więcej powiedzieć na jej temat, jak sama twierdzi&#13;
była za mała. Zacząłem poszukiwać w badanych wsiach zachowanych prac artystki. Ten trop okazał się zgubny. Myślę, że jest to wynikiem nietrwałości papieroplastyki. Prace Jej autorstwa nie przetrwały próby czasu.&#13;
W dalsze działania wręcz „detektywistyczne” zaangażował się sołtys wsi Łęka Ryszard Kazimierczak, który&#13;
jedynie słyszał o Pani Katarzynie z przekazów rodzinnych. Uruchomił jednak swoje kontakty, co zaowocowało zdobyciem numeru telefonu do spadkobierczyni wycinankarki Pani Marzeny Grzyb, która wskazała mi&#13;
miejsce pochówku twórczyni na cmentarzu we wsi Błonie oraz zaczęła poszukiwania w archiwum rodzinnym Jej zdjęcia.&#13;
W celu poszerzenia swojej wiedzy, zadzwoniłem do Pani etnograf Anny Dłużewskiej-Sobczak z Muzeum w Łęczycy. Po pierwszej rozmowie dowiedziałem się, że w zbiorach muzealnych znajduje się 80 sztuk&#13;
wycinanek kołowych i pasowych autorstwa Katarzyny Orczykowskiej. Kilka dni później Pani Anna nawiązała&#13;
ze mną ponownie kontakt przypominając sobie ciekawą historię. Otóż w 1992 roku do Muzeum w Łęczycy&#13;
zgłosił się Pan Władysław Orczykowski, nauczyciel, który przekazał do zbiorów placówki muzealnej zdjęcie swoich dziadków. Dla Pani etnograf było ono niezwykle intersujące ze względu na chustę kamelową,&#13;
w którą odziana jest kobieta na zdjęciu. Po wielu latach w 2008 roku fotografia została zeskanowana i umieszczona we wspólnej publikacji Anny Dłużewskiej-Sobczak i Alicji Woźniak pt. „Łęczyckie chusty kamelowe”.&#13;
Gdy Pani kustosz po moim telefonie odnalazła to zdjęcie okazało się, że kobieta na fotografii to Katarzyna Orczykowska z domu Stankowska, urodzona w 1879 roku, zmarła zaś 12 stycznia 1962 roku. Ten zbieg&#13;
okoliczności zainspirował mnie do dalszej pracy „detektywistycznej”, znalezienia w terenie osób, artefaktów, które pozwolą mi w artykule poświęconym Łęce na ukazanie postaci nieco zapomnianej wycinankarki,&#13;
której twórczość znajduje się w Muzeach w Łęczycy i Łodzi. Z pomocą przybyła ponownie Pani Anna Dłużewska-Sobczak, której udało się zdobyć numer telefonu do Pana Jacka Orczykowskiego, prawnuka „zagadkowej” wycinankarki, mieszkającego obecnie w Bełchatowie. Zadzwoniłem, umówiliśmy się na spotkanie&#13;
w MAiE w Łodzi. Pan Jacek przywiózł zeszyt z rękopisami autorstwa swojego ojca. Dosłownie znalazłem&#13;
w nim dwa zdania, które poświęcił swojej babce.&#13;
Reasumując zebrany materiał wiem, że Katarzyna Orczykowska z domu Stankowska urodziła się w 1879&#13;
roku. Wyszła za mąż za Mateusza Orczykowskiego, z którym miała dwóch synów: Wojciecha i Stefana. W dosyć&#13;
zaawansowanym wieku, pod koniec życia, zapewne za namową polonistki i regionalistki Jadwigi Grodzkiej&#13;
zaczęła wykonywać wycinanki. Pani Grodzka, która doprowadziła do powstania Muzeum w Łęczycy, pełniąc w nim rolę kierownika, jeździła po regionie aktywizując mieszkańców wsi do twórczości, zauważając&#13;
talenty plastyczne. Organizowała dla nich liczne konkursy. Katarzyna Orczykowska wzięła udział w zaledwie jednym z nich, zapewne miało to związek z wiekiem artystki. Kunszt wykonywanych wycinanek docenili&#13;
jednak muzealnicy z Muzeum w Łęczycy oraz MAiE w Łodzi, którzy pozyskali je do zbiorów. W Dziale&#13;
Plastyki Ludowej łódzkiej placówki muzealnej do księgi inwentarzowej wpisano 25 wycinanek kołowych.&#13;
Należy wspomnieć, że początek tej formy twórczości z papieru jako ozdoby służącej do dekoracji izb wiejskich datowana jest na drugą połowę XIX wieku. Nie było to zjawisko wyłącznie polskie i ludowe. Swego&#13;
czasu Aleksander Błachowski podjął się w książce pt. „Polska wycinanka ludowa” przedstawienia tła zjawiska, z którego jasno wynika, że wycinanka rozwinęła się na podstawie form zdobnictwa występujących&#13;
w kulturze szlacheckiej, mieszczańskiej i żydowskiej. Nie było bowiem między kulturą różnych warstw społecznych tak szczelnej izolacji, by wieś nie mogła mieć kontaktu z formami funkcjonującymi poza jej opłotkami (Błachowski 1986: 15).&#13;
Poprzednikami wycinanki były chociażby papierowe podkłady pod pieczęcie opłatkowe, wykonywane&#13;
jak ludowe „gwiazdy” rawskie, czy „kwadraty” opoczyńskie i sieradzkie. Na koła i gwiazdy kurpiowskie miała&#13;
zapewne wpływ wycinanka żydowska, rajzelech, rozeta przypinana do szyb w okresie święta Pesach. Inny zaś&#13;
typ żydowskiej wycinanki, nazywany szawuoslech, w której pojawiają się sylwetki ptaków i zwierząt mógł&#13;
być inspiracją dla kurpiowskich twórczyń, które zaczęły wykonywać wyklejane ptaki (pawie, koguty). Takich&#13;
przykładów można podać znacznie więcej. Niewątpliwie wycinanka rozwinęła się bardzo szybko, przybierając różnorodne formy, w nieodległych od siebie regionach. Przyczyniła się do tego chęć, wręcz ambicja pokazania odrębności swojego regionu, która widoczna była również w strojach. Wycinanka polska jest płaska,&#13;
linearna, tworząca rytmiczną kompozycję. Jej ornament budowano poziomo, nawet wówczas gdy umieszczano go na konstrukcji pionowej. Przeważnie wybierano kolory: czerwony, ciemny i jasny zielony, czarny,&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
�żółty, rzadziej granatowy, czy złoty. W wycinankach podejmowano tematykę odwzorowania świata, przyrody, wsi, na Kurpiach pojawiają się jeźdźcy, myśliwi, karety, sanie, łowicka kodra opowiada o weselach,&#13;
ślubach, prezentuje karety z weselnymi gośćmi, czy w późniejszej twórczości z okresu PRL, często ilustrują&#13;
prace polowe. Wycinanki cięto nożycami do strzyżenia owiec, bez wcześniejszego rysowania wzoru.&#13;
&#13;
Fot. 4. Wycinanka kołowa autorstwa Katarzyny Orczykowskiej, pochodząca ze zbiorów&#13;
Działu Plastyki Ludowej Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Autor fotografii: Michał Świercz&#13;
&#13;
Tą swoistą formą sztuki nieprofesjonalnej trudniły się przeważnie kobiety, które często osiągały własny&#13;
niepowtarzalny styl. Inne zaś naśladowały twórczynie, które uznawały za wzór, powielając ich prace. Współczesne wycinanki często oprawiane są w ramkach za szkłem. Stały się obrazkami, zatracając swój pierwotny&#13;
charakter elementu kompozycji ściany (Jackowski 2007: 153). Wycinanki znano przede wszystkim w tak zwanej Kongresówce i ziemiach wschodniej Galicji. Wykorzystywano je poza ich funkcją zasadniczą, czyli zdobieniem ścian także do dekoracji gwiazd kolędniczych i szopek. Najważniejsze regiony wycinankarstwa to:&#13;
kurpiowska Puszcza Zielona, Łowickie, Gąbińskie, Rawskie, Opoczyńskie, a także Sieradzkie, Kieleckie, rejon&#13;
Puszczy Kozienickiej, Kolbielskie, Lubelskie, Powiśle Garwolińskie (Jackowski 2007: 155).&#13;
Wycinanki występujące na opisywanej ziemi łęczyckiej to małe, przede wszystkim koliste, ażurowe formy, oscylujące wokół 8–12 cm średnicy z ząbkowanym brzegiem. Przeważały motywy geometryczne, roślinne lub fantazyjne. Wykonywano je z jednego kawałka papieru, z tym że składano go wzdłuż średnicy&#13;
i parokrotnie wzdłuż promieni, czterech, ośmiu, rzadziej szesnastu, następnie wycinano różne motywy, a po&#13;
rozłożeniu uzyskiwano koło z ornamentem ażurowym promienistym. Na podobnej zasadzie powstawały wielobarwne wycinanki koliste-pełne (Paszkowska-Wróblewska 1989: 210). W Łęczyckiem na wycinanki mówiło&#13;
się: krążek, kółko lub gwiozdka. Przyklejano je na pobielanych wapnem ścianach i belkach sufitowych używając kleju, zrobionego z mąki i wody. Zwyczaj zdobienia wnętrz mieszkalnych wycinankami utrzymał się&#13;
do okresu I wojny światowej. Stopniowo zaczął zanikać w okresie międzywojennym. Wpłynęły na to zmiany&#13;
społeczno-ekonomiczne, jakie wytworzyły się na wsi po I wojnie światowej. Zjawisko to dotyczyło wielu innych przejawów kultury tradycyjnej, której upadek rozpoczął się wraz z wkroczeniem na wieś wzorów miejskich. Zmienia się budownictwo, modne staje się malowanie ścian we wzory, co przyczynia się do usunięcia&#13;
ze ścian izby wycinanek. (Paszkowska-Wróblewska 1989: 223–224). W tym kontekście widzimy jak ważną&#13;
rolę odegrała Jadwiga Grodzka, która aktywizowała zdolnych mieszkańców Łęczycy i okolicznych miast i wsi&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�do zajęcia się zanikającymi już formami sztuki ludowej. Jedną z takich osób była Katarzyna Orczykowska,&#13;
którą udało mi się odkryć ponownie po wielu latach. Mam ogromną nadzieję, że prowadząc dalsze badania&#13;
na tym terenie napotkam na inne przejawy twórczości zarówno tej przeszłej jak i może obecnej.&#13;
Resumée. W ramach niniejszego opracowania zaprezentowane zostały wstępne wyniki badań terenowych w łęczyckiej wsi Łęka. Zostały one przeprowadzone po sześćdziesięciu latach od poprzednich działań.&#13;
Możliwość realizacji tak różnorodnej tematyki, tj. w zakresie budownictwa, małej architektury sakralnej&#13;
w postaci krzyży i kapliczek, wreszcie zagadnień związanych z papieroplastyką i jej twórczynią pokazuje&#13;
ogromne bogactwo kulturowe badanego terenu i wydaje się być dobrym prognostykiem w kontekście przyszłych, planowanych działań. Podjęte tematy nie wyczerpują bowiem palety możliwych do realizacji zagadnień. Planuje się zatem kontynuowanie badań terenowych w Łęce i dalszą publikację ich rezultatów.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
W ramach niniejszego artykułu zostały zaprezentowane wstępne wyniki badań etnograficznych podjętych&#13;
w 2022 roku przez pracowników i współpracowników Zespołu Działów Etnograficznych z ramienia Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Prace terenowe zostały zrealizowane po upływie sześćdziesięciu lat od wcześniej zrealizowanych badań. Terenem badań była w przeważającej mierze wieś Łęka&#13;
znajdująca się na terenie Łęczyckiego oraz sąsiadująca z nią miejscowość Błonie. Ich przedmiotem było&#13;
budownictwo, mała architektura sakralna oraz zagadnienia związane z papieroplastyką i jej twórczynią&#13;
Katarzyną Orczykowską. Do artykułu dołączono aneks prezentujący tematykę obrzędowości związanej&#13;
z weselem.&#13;
Słowa klucze: badania etnograficzne, Łęka, region łęczycki, tradycja, współczesność, krzyż, kapliczka, fundator, wywiad, sakralizacja wycinanka, Łęczyca, Katarzyna Orczykowska, Łęka, Błonie&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Błachowski, A.&#13;
(1986). Polska wycinanka ludowa. Toruń: Wydawnictwo MET.&#13;
Dekowski, J. P.&#13;
(1964a). Ogólna charakterystyka Łęki. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Seria Etnograficzna, 8, 19–27.&#13;
(1964b). Znaczenie terenów nadrzecznych i wodnych w życiu wsi łęczyckiej. Prace i Materiały Muzeum&#13;
Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 71–110.&#13;
(1964c). Z badań nad pożywieniem ludu łęczyckiego. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 185–197.&#13;
(1964d). Ważniejsze zwyczaje i obrzędy weselne Łęczyckiego. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego&#13;
i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 199–226.&#13;
Drozdowska, W.&#13;
(1964a). Komornicy i służba wiejska w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego&#13;
w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 169–183.&#13;
(1964b). Kurek we wsi Łęka. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria&#13;
Etnograficzna, 8, 227–234.&#13;
Dudkiewicz, J.&#13;
(1964). Handel wiejski w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria&#13;
Etnograficzna, 8, 157–168.&#13;
Jackowski, A.&#13;
(2007). Polska sztuka ludowa. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Janicka-Krzywda, U.&#13;
(1991). Kapliczki i krzyże przydrożne polskiego podkarpacia, Warszawa: S. Krynicki: Towarzystwo Karpackie.&#13;
Lech, J.&#13;
(1964). Ludowa technika eksploatacji torfu w Łęczyckiem. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 111–156.&#13;
Lech, J.&#13;
(1979). Tradycyjny dom chłopski i jego użytkowanie na obszarze środkowej Polski. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 20, 5–170.&#13;
Lechowa, I.&#13;
(1964). Zabytki kultury ludowej z powiatu łęczyckiego w zbiorach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna,&#13;
8, 235–249.&#13;
Miszczyńska, E.&#13;
(2007). Pod wspólnym dachem. Tradycyjne budownictwo wiejskie. W: B. Kopczyńska-Jaworska, A. Nadolska-Styczyńska, A. Twardowska (red.) Na styku regionów. Dziedzictwo kultury ludowej województwa łódzkiego&#13;
(s. 39–59). Pułtusk: Akademia Humanistyczna imienia Aleksandra Gieysztora.&#13;
Nowosz, W.&#13;
(1964), Polowa uprawa roślin w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Seria Etnograficzna, 8, 29–44.&#13;
Paszkowska-Wróblewska, B.&#13;
(1964). Tradycyjne budownictwo w Łęce. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego&#13;
w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 45–69.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�(1989). Elementy zdobnicze izby wiejskiej na terenie Polski środkowej. Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 25, 195–224.&#13;
Seweryn, T.&#13;
(1958). Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce, Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.&#13;
Wywiad I: Respondent – sołtys wsi Łęka Ryszard Kazimierczak (ur. ok. 1955 roku), rozmowa przeprowadzona&#13;
19.07.2022 roku.&#13;
Wywiad II: Respondentka – mieszkanka wsi Łęka Róża Jabłońska (ur. 1930 rok), rozmowa przeprowadzona&#13;
19.07.2022 roku.&#13;
&#13;
Spis fotografii:&#13;
Fot. 1. Łęka – widok miejscowości. Autor fotografii: Piotr Czepas.&#13;
Fot. 2. Dom mieszkalny we wsi Łęka. U góry: stan przed 1967 rokiem. Fotografia archiwalna w posiadaniu&#13;
Róży Jabłońskiej. U dołu: stan w 2022 roku po dokonanej modernizacji. Autor fotografii: Piotr Czepas.&#13;
Fot. 3. Kapliczka szafkowa we wsi Łęka. Autor fotografii: Michał Świercz.&#13;
Fot. 4. Wycinanka kołowa autorstwa Katarzyny Orczykowskiej, pochodząca ze zbiorów Działu Plastyki&#13;
Ludowej Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Autor fotografii: Michał Świercz.&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
�Barbara Chlebowska1&#13;
Ozorków&#13;
&#13;
ZARYS CZĘŚCI PROJEKTU BADAWCZEGO „ŁĘKA”&#13;
POŚWIĘCONEJ OBRZĘDOWOŚCI ŚLUBNEJ I WESELNEJ&#13;
&#13;
W ósmym tomie „Prac i Materiałów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna”, który prezentuje wyniki badań zespołu etnograficznego Muzeum w Łęczyckiem, głównie we&#13;
wsi Łęka, nie ma opracowań poświęconych wszystkim obrzędom cyklu życia jednostki. Zawiera on jednak&#13;
tekst Jana Piotra Dekowskiego poświęcony ważniejszym obrzędom i zwyczajom weselnym w tym regionie.&#13;
Autor na podstawie własnych badań i materiałów z II połowy XIX wieku oraz z przełomu XIX i XX wieku&#13;
(szczególnie zgromadzonych przez Oskara Kolberga) opisuje tradycyjny przebieg najistotniejszych obrzędów i zwyczajów weselnych oraz stan ich zachowania w czasie prowadzonych przez siebie prac, czyli na&#13;
początku lat 60. XX wieku (Dekowski 1964: 199–217). W swoich badaniach, które będą częścią większego&#13;
projektu badawczego planowanego przez pracowników Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi w Łęczyckiem, również postanowiłam ograniczyć się do obrzędów i zwyczajów związanych ze ślubem&#13;
i weselem w Łęce. Gdybym zajęła się wszystkimi obrzędami cyklu życia jednostki, skala badań byłaby zbyt&#13;
duża. O dokonanym wyborze przesądził fakt, iż obrzędowość weselna jest szczególnie bogata. Nie bez znaczenia była także możliwość zestawienia uzyskanego materiału z wcześniejszymi ustaleniami (szczególnie&#13;
Jana Piotra Dekowskiego z lat 60. XX wieku).&#13;
Postawiłam sobie za cel przygotowanie opracowania dotyczącego najistotniejszych, najbardziej znaczących, etapów ślubu i wesela (z uwzględnieniem przygotowań do nich). Pierwszy z nich to zaręczyny i poprzedzająca je decyzja o zawarciu małżeństwa. Kolejnym etapem, który postanowiłam uwzględnić jest ceremonia ślubna w kościele, ewentualnie Urzędzie Stanu Cywilnego (ze szczególnym uwzględnieniem zwyczajów&#13;
związanych z dotarciem do kościoła przed ślubem, a następnie dojazdem do domu weselnego po ceremonii). Następnie zatrzymam się nad obrzędami i zwyczajami związanymi z samym weselem (z uwzględnieniem uroczystego powitania młodej pary na początku przyjęcia weselnego i odbywającymi się w jego trakcie&#13;
oczepinami). Ostatnim etapem ślubu i wesela, który obejmę badaniami są poprawiny. Przyjęłam założenie,&#13;
iż prześledzę zmiany, jakim podlegały wspomniane obrzędy i zwyczaje na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat.&#13;
Podstawą źródłową dla opracowania dotyczącego zwyczajów ślubnych i weselnych w Łęczyckiem będą&#13;
badania terenowe, które planuję przeprowadzić we wsi Łęka. Weźmie w nich udział ok. 20 –25 osób w różnym wieku (od 16 lat, bez ograniczeń jeżeli chodzi o górną granicę wieku). Będą to zarówno osoby stanu&#13;
wolnego (szczególnie młodzi rozmówcy), jak i ludzie pozostający wiele lat w związku małżeńskim. Dzięki&#13;
temu mam możliwość pozyskania informacji zarówno na temat ślubów i wesel z początkowego wycinka&#13;
okresu, będącego przedmiotem moich zainteresowań, a także deklaracji dotyczących oczekiwań i planów&#13;
młodych ludzi odnośnie tej sfery życia. Dodatkowo badania obejmą też kilku okolicznych przedsiębiorców&#13;
związanych ze ślubnym biznesem, których potencjalnymi klientami są moi rozmówcy. Chciałabym także&#13;
przeprowadzić rozmowę z księdzem z parafii w Błoniach, do której należy Łęka, ponieważ udzielając sakramentu w specyficzny sposób uczestniczy w obrzędach ślubnych. Rozmowy chciałabym przeprowadzić metodą wywiadu swobodnego, według luźnych wytycznych. Planuję zastosować ten rodzaj wywiadu, ponieważ&#13;
w swojej wcześniejszej praktyce badawczej przekonałam się o jego zaletach. Wytyczne wyznaczają temat rozmowy, jednocześnie jest to metoda jakościowa, pozwalająca zebrać materiał na opracowanie, które ujmuje&#13;
1&#13;
&#13;
Kontakt: bch1@op.pl.&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
�problem badawczy w wielu kontekstach. Uczestnik badań ma możliwość swobodnej wypowiedzi, dzięki temu&#13;
istnieje szansa, iż poruszy aspekty nieprzewidziane przez badacza. Zaletą wywiadu swobodnego jest także&#13;
fakt, że rozmówca do pewnego stopnia sam kształtuje swoją wypowiedź i może zawrzeć w niej rzeczy, które&#13;
uważa za istotne. Pozwala to budować zainteresowanie rozmową oraz daje poczucie wagi przekazywanych&#13;
informacji i doświadczeń, co sprzyja większemu zaangażowaniu (Chlebowska 2018: 12–13).&#13;
Planując przystąpienie do badań terenowych, na podstawie lektur oraz dokonywanych w życiu codziennym obserwacji, pozwoliłam sobie na refleksje odnośnie kierunku przemian, jakie zaszły i jakie zachodzą&#13;
obecnie w dziedzinie obrzędów i zwyczajów weselnych w naszym kraju. Stawiam sobie za cel potwierdzenie&#13;
w toku badań wysnutych przez siebie hipotez. Zakładam również ustalenie skali i tempa zmian, których dotyczą niniejsze hipotezy. Dzięki temu będę mogła ocenić, jak silne są wyznaczone przeze mnie tendencje na&#13;
interesującym mnie terenie. Zmiany, jakie dokonały się w dziedzinie, będącej przedmiotem mojej analizy,&#13;
można podzielić na dwie grupy. Pierwsza z nich to praktyki, które przyjęły się kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat temu. Są one dobrze utrwalone i opisane w literaturze. Druga grupa to zmiany zachodzące aktualnie.&#13;
Konstytutywną cechą wielu przemian, które zaliczają się do pierwszej grupy jest fakt, iż uczestnicy&#13;
obrzędów zatracili świadomość ich głębokiego, symbolicznego sensu. Najlepszym przykładem tego zjawiska&#13;
będą oczepiny – mają one obecnie charakter zabawy, w której uczestniczą państwo młodzi i wszyscy weselnicy. Należy zauważyć również, iż w wyniku utraty symbolicznego sensu dawnych obrzędów i związanego&#13;
z tym ich uproszczenia oraz zmiany ich charakteru nie wyznacza się osób, które pełniłyby ważne niegdyś&#13;
funkcje – swata, swaszki, druhen i drużbów. Cała grupa istotnych, wzajemnie powiązanych ze sobą przemian zwyczajów i obrzędów spowodowana była przyjmowaniem obcych, zazwyczaj miejskich wzorów. Miało&#13;
ono miejsce na przykład na gruncie mody weselnej. Uczestnicy wesela zarzucili tradycyjny strój i przyjęli&#13;
modę miejską. Jej zmianom podlegają zarówno państwo młodzi, których ubiór ma charakter stroju obrzędowego, jak i goście. Oprócz mody miejskim wpływom ulegały weselne menu i miejsce wesela (nie dom&#13;
panny młodej, ale wynajęta sala, np. remiza strażacka). Należy podkreślić, że istotną motywacją dla przyjmowania tych zmian była chęć zademonstrowania zamożności i pozycji społecznej przez rodziny nowożeńców (Królikowska 2001: 173–192; Kwaśniewicz 1981: 109–124).&#13;
„Nowe” zmiany, które zachodzą aktualnie lub zaszły stosunkowo niedawno są głębokie, ponieważ wiążą&#13;
się z istotnymi przemianami w rodzimej kulturze. Obecnie młodzi ludzie mają pełną dowolność co do wyboru kandydata na męża czy żonę. Nie ma przeszkód by kierowali się w tej kwestii uczuciem. W kulturze&#13;
tradycyjnej wsi, gdy obowiązywał zwyczaj swatania młodych ludzi, podstawowym kryterium, jakim kierowali się rodzice wybierając współmałżonka dla córki była pozycja materialna i społeczna jego oraz jego&#13;
rodziny. Podobnie o zainteresowaniu dziewczyną ze strony kawalera i jego krewnych decydowała w znacznej&#13;
mierze wysokość posagu panny. Ewentualne uczucie między młodymi mogło być brane pod uwagę tylko, gdy&#13;
za zawarciem związku przemawiały również argumenty natury finansowej i społecznej (Królikowska 2001:&#13;
173–192; Kwaśniewicz 1981: 109–119). Obecnie, nawet jeżeli ciężar organizacji wesela spoczywa w znacznym stopniu na rodzicach państwa młodych, aranżowane małżeństwa należą do przeszłości, w takiej sytuacji&#13;
zmienia się charakter zaręczyn. Choć zazwyczaj zachowały się tradycyjne praktyki zaręczynowe, w trakcie&#13;
których kandydat na męża prosi o rękę kobiety jej ojca, mają one jedynie formalny charakter (por. Dekowski 1964: 199–203; por. Królikowska 2021: 174–175). Podobnie formalny charakter ma często dziś praktykowany, choć pierwotnie obcy naszej rodzimej obrzędowości weselnej, zwyczaj prowadzenia panny młodej&#13;
do ołtarza przez ojca, gdzie przekazuje ją pod opiekę a także władzę, przyszłego męża. Ta patriarchalna praktyka jest jednak powszechnie interpretowana jako wyraz miłości ojca do córki oraz córki do ojca i uważana&#13;
za bardzo wzruszającą.&#13;
Tradycyjnie zawarcie związku małżeńskiego wyznaczało moment osiągnięcia dorosłości i samodzielności. W realiach dawnej wsi zazwyczaj był to także moment przejęcia przez państwa młodych obowiązków&#13;
gospodyni czy gospodarza, wtedy również powstawała nowa rodzina. Dziś powszechne stało się rozpoczynanie wspólnego życia z partnerem (czy partnerką) i posiadanie dzieci bez zawarcia związku małżeńskiego.&#13;
Decyzję o ślubie, który sankcjonuje istniejący stan rzeczy, pary żyjące w nieformalnych związkach podejmują niekiedy po wielu latach. Odbywające się wówczas obrzędy i zwyczaje weselne trudno uznać za tradycyjnie rozumiany ceremoniał przejścia. Mamy bowiem do czynienia, nie ze zmianą w przebiegu konkretnego&#13;
obrzędu czy zwyczaju, ale ze znacznym przesunięciem w czasie zespołu obrzędów i zwyczajów związanych&#13;
ze ślubem i weselem. Sytuacja taka prowadzi do podważenia ich tradycyjnego znaczenia.&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
�Nastąpiło również zjawisko profesjonalizacji organizacji ślubu i wesela – organizację większości elementów ceremonii i przyjęcia oraz ich oprawy powierza się osobom, które zajmują się tym zawodowo. Obecnie&#13;
działają coraz liczniejsze lokale specjalizujące się w kompleksowej organizacji przyjęć weselnych, oferują&#13;
one zarówno wszystkie posiłki jak i dekoracje sali. Dziś rzadko młode pary wynajmują salę weselną np. remizę strażacką i niezależnie kucharza czy kucharkę i sami przygotowują dekoracje (por. Królikowska 2001:&#13;
186). Profesjonalizacja organizacji ślubu i wesela jest wyrazem wzrostu zamożności mieszkańców wsi i chęci&#13;
podkreślenia pozycji społecznej państwa młodych i ich rodzin.&#13;
Jak sygnalizowałam powyżej należy mieć świadomość, że zmiany, na które wskazuję w moich hipotezach są wpisane w głębokie przemiany, jakie nastąpiły w naszej rodzimej kulturze. Mam na myśli głównie&#13;
zmiany stosunków w rodzinie, prowadzące do słabszej władzy rodziców nad ich dziećmi. Kolejnym aspektem przywołanych przemian jest osłabienie funkcji kontrolnej społeczności, w której funkcjonuje jednostka.&#13;
W takich okolicznościach jednostki zyskują autonomię, a co za tym idzie możliwość podejmowania niezależnych decyzji życiowych, także w sferze związanej z zawarciem związku małżeńskiego.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
W ramach badań terenowych, które we wsi Łęka planuje przeprowadzić zespół etnograficzny Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi, zajmę się obrzędowością weselną. Jest ona szczególnie bogata,&#13;
co przesądziło o wyborze tematyki. Nie bez znaczenia była także możliwość zestawienia uzyskanego materiału z wcześniejszymi ustaleniami, bowiem w latach 1961 – 63 również przez łódzkie Muzeum został&#13;
przeprowadzony projekt, częścią którego była obrzędowość weselna. Problematyka, którą podjęłam wymaga objęcia badanami szerokiej grupy rozmówców. Postawiłam sobie za cel przygotowanie opracowania&#13;
dotyczącego najbardziej znaczących, etapów ślubu i wesela – od zaręczyn będących oficjalnym wyrazem&#13;
chęci zawarcia związku małżeńskiego przez młodą parę, poprzez ślub, przyjęcie weselne i oczepiny, po&#13;
poprawiny. Przyjęłam założenie, iż prześledzę zmiany, jakim podlegały wspomniane obrzędy i zwyczaje na&#13;
przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat.&#13;
Słowa kluczowe: obrzędowość weselna, ślub, oczepiny, badania terenowe, wywiad swobodny&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Chlebowska, B.&#13;
(2018). W Grabowie Wielkanoc trwa trze dni. Historia i dzień dzisiejszy Święta Palanta. Łódź: Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi.&#13;
Dekowski, J. P.&#13;
(1964). Ważniejsze zwyczaje i obrzędy weselne Łęczyckiego, Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego&#13;
i Etnograficznego w Łodzi. Seria Etnograficzna, 8, 199–225.&#13;
Jełowicki A. (red.)&#13;
(2017). Pulteram – żywa tradycja w Wielkopolsce, szreniawa: Muzeum narodowe Rolnictwa i Przemysłu&#13;
Rolno-Spożywczego.&#13;
Królikowska, E.&#13;
(2001). Obrzędy rodzinne w Klonowej, Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.&#13;
Seria Etnograficzna, 31, 173–202.&#13;
Kwaśniewicz, K.&#13;
(1981). Zwyczaje i obrzędy rodzinne. W: (red.) M. Biernacka, &amp; M. Frankowska, &amp; W. Paprocka, Etnografia&#13;
Polski. Przemiany kultury ludowej, 2, 89–124. Wrocław: Ossolineum.&#13;
Majkowska-Szajer, D., Zych, M. (red.)&#13;
(2015). Wesela 21, Kraków: Muzeum Etnograficzne im. Seweryna Udzieli.&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
�Stanisław Remiszewski1&#13;
Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu&#13;
&#13;
STAROOBRZĘDOWCY W POLSCE&#13;
– POMIĘDZY RETROSPEKCJĄ A ANTROPOLOGIĄ ZASTANĄ.&#13;
OBSERWACJA UCZESTNICZĄCA I JEJ ZNACZENIE&#13;
W UTRWALENIU KODU KULTUROWEGO&#13;
&#13;
W niniejszym artykule została poruszona dosyć bliska nam kwestia, jako że depozytariusze interesującej&#13;
mnie kultury stanowią część naszej społeczności, a jednocześnie daleką, gdyż kultura badanego etnosu&#13;
dla większości z nas wciąż jest mało poznaną sferą, jako dziedzictwo obce, a w większości przypadków&#13;
wcale nam nie znane. Budowane tezy powstały w oparciu o moje obserwacje staroobrzędowców na Podlasiu, z dużym naciskiem na ośrodki Gabowe Grądy i Bór.&#13;
Staroobrzędowcy stanowią grupę wychodźców z carskiej Rosji, którzy nie przyjęli zmian w cerkwi prawosławnej, wprowadzonych (narzuconych) w II połowie XVII wieku przez ówczesnego Patriarchę Nikona&#13;
i cara Aleksego I Michajłowicza Romanowa. W 1653 r. patriarcha Nikon zadecydował powrót do liturgii&#13;
greckiej, weryfikację i ujednolicenie ksiąg liturgicznych na jej wzór, oraz nakazał odnosić się w sprawach&#13;
cerkiewnych do posłuchu greckich patriarchów. Wierzył, że tradycja grecka „odrodzi (…) Wieczną Cerkiew, oczyści z umysłowego lenistwa, uwolni od pijaństwa i pogańskich zwyczajów” (Szczepański, Górny,&#13;
1999: 8). Prześladowani przez władzę Cerkiewną i świecką, przeciwnicy greckich wzorców traktowali reformy&#13;
i szybkie zmiany obyczajowe w Rosji, jako znak nadejścia Antychrysta. Sprzymierzeńcy rodzimej wiary zaczęli uciekać w różne strony Rosji i za granicę, jak również tworzyli we własnym kraju tajne gminy wyznaniowe.&#13;
Ostateczny rozłam dokonał się nie tylko w samej cerkwi i wśród jej duchowieństwa, ale także wśród&#13;
społeczeństwa Rosji. Władze duchowne i świeckie wszelkimi sposobami dążyły do likwidacji podziału Cerkwi. Po surowym rozprawieniu się władz duchownych ze zwolennikami cerkiewnej spuścizny na soborach&#13;
w latach 60. XVII wieku (1666–1667) zastosowane zostały wobec nich okrutne represje. W celu uniknięcia&#13;
kar, a raczej możliwości kontynuowania tradycji, zapoczątkowanej w 998 roku, po przyjęciu chrześcijaństwa na ziemiach Rusi Kijowskiej przez księcia Włodzimierza I Wielkiego, sprzymierzeńcy staroprawosławnej cerkwi zaczęli szukać schronienia w różnych miejscach świata. W omawianych przeze mnie Gabowych&#13;
Grądach (okolice Augustowa) staroobrzędowcy pojawili się w latach 60. XIX w., zakładając tę wieś od&#13;
samego początku (Dębiński 1910: 18–21).&#13;
W dobie wszechogarniającego konsumpcjonizmu /mcdonaldyzacji społeczeństwa stoimy przed wyzwaniem zabezpieczenia wszelkich przejawów naszego bogactwa symbolicznego, poprzez rejestrowanie&#13;
uniwersalnego kodu kulturowego. Nieunikniona hybrydyzacja staroobrzędowców, pod wpływem innych&#13;
kultur, a jednocześnie swoim zamknięciu na współczesną kulturę rosyjską (w odróżnieniu od np. staroobrzędowców litewskich bądź łotewskich), stworzyła unikalną strukturę miejscowej gwary. Ciemiężeni przez&#13;
okrutny carat, przezwyciężyli oni ateizację rządów komunistycznych, przekazując swoją kulturę kolejnym pokoleniom. Przetrwanie tej społeczności, jako odrębnej grupy etnograficznej i wyspy gwarowej mówi o ich&#13;
determinacji i ogromnej religijności, opartej na prymarnym rdzeniu matczynej kultury.&#13;
Moje badania terenowe mają charakter obserwacji uczestniczącej i jawnej, którą uważam za najbardziej praktyczną, gdyż taki sposób studiowania tradycji pozwala poznać strukturę obserwowanej grupy od&#13;
wewnątrz. Dodatkowym i bardzo ważnym czynnikiem ułatwiającym nam poznanie odrębnych kultur jest,&#13;
oczywiście, znajomość języka danej społeczności, gdyż staje się on nosicielem zaufania i zbliżenia pomiędzy&#13;
1&#13;
&#13;
stas.remiszewski@wp.pl.&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
�rozmówcami. Wśród podlaskich staroobrzędowców występuje bilingwizm, a stopień zaawansowania miejscowej gwary różni się w zależności od wieku, gdyż starsze pokolenie (urodzonych przed rokiem 40.) bądź&#13;
pokolenie X władają gwarą w stopniu zaawansowanym i z łatwością przełączają się na język polski.&#13;
Gwara staroobrzędowców jest osadzona w języku rosyjskim, o podłożu archaicznym, z hybrydą języka&#13;
polskiego i pozostałościami zasymilowanego języka białoruskiego/ukraińskiego. Wędrówka starowierców&#13;
odbywała się nie tylko z ziem nowogrodzko-pskowskich, ale przybierała zarówno kierunki ze Starodubia,&#13;
Białej Krynicy – w obwodzie rówieńskim, a także z Łatgalii i Finlandii2. Wielostronne ścieżki migracji niosły ze sobą zróżnicowania lingwistyczne, co do tej pory słychać w mowie podlaskich starowierców i tworzy&#13;
unikalne zjawisko językowo-autonomiczne. Ze względu na zmieniające się pokolenie, także język podlega&#13;
transformacji w kierunku znacznego spolszczenia. Obecnie mamy ostatnie chwile na uchwycenie, a mianowicie utrwalenie kodu lingwistycznego najstarszego pokolenia staroobrzędowców. Proces transformacji&#13;
miejscowej gwary i mniejsze czy większe zacieranie się śladów prymarności jest procesem nieświadomym,&#13;
gdyż dominującym językiem, wykorzystywanym w codziennych relacjach, stał się polski. Gdy wsłuchamy&#13;
się w gwarę, to słychać właśnie kumulacje wyrazów zapożyczonych, przekształcone polskie słownictwo, jak&#13;
również archaiczny język przednikoniański i dyglosję.&#13;
Ciekawym przykładem jest wyraz barkan, charakterystyczny dla miejscowej gwary. Nad pochodzeniem&#13;
tego wyrazu zastanawia się wielu badaczy z uniwersytetów, lecz do tej pory, osobiście, nie natknąłem się&#13;
w artykułach na etymologię danego słowa. Prawdopodobnie, źródłosłów tego słowa nie stanowi wyjaśniającej komplikacji, gdyż odpowiednikiem słowa barkan → marchew w języku fińskim jest porkkana, prawdopodobne zapożyczenie z języka fińskiego z transformacją pod wpływem przekazu ustnego tego wyrazu&#13;
podczas wymian handlowych pomiędzy Finlandią a Rosją, co upowszechniło się w nazwie pieczywa z nadzieniem marchewkowo-jajecznym barkannik. Warto zauważyć, że w innych krajach bałtyckich pisownia&#13;
i wymowa wyrazu marchew jest zbliżona do staroobrzędowego barkan lub fińskiego odpowiednika: łot. burkāni, est. porgand.&#13;
Wspaniałym przykładem, ukazującym rejestrowanie miejscowego języka są wiersze Wiery Jewdokimow,&#13;
poetki pochodzącej z Gabowych Grądów (okolice Augustowa) z rodziny staroobrzędowców. Wiera Jewdokimow pisze w języku miejscowej gwary, odwołując się do życia codziennego, przyrody i religii. Jest to jedyna&#13;
osoba w Polsce, wykorzystująca gwarę starowierców w wierszach. Ta antropologia poetyckości charakteryzuje się użyciem prymarności, hybrydyzacji języka i innych zabiegów lingwistycznych.&#13;
Osobliwa kulturotwórczość autorki osadzona jest w antropologii codzienności, jak również nostalgii&#13;
za minionym czasem w rodzinnym miejscu Gabowe Grądy. Wiersze są bezpośrednim nośnikiem danej&#13;
kultury, stanowią kod kulturowy wsi i jej mieszkańców. Charakteryzują się kolorystyką, często barwną dekoracją. Warto zauważyć, że poszczególne kolory zostały użyte nie tylko po to, żeby wzbogacić kolorystykę&#13;
utworów, ale przede wszystkim stanowią sens odzwierciedlający filozoficzny przekaz danego słowa. Charakterystyczna i osobliwa dekoracja każdego z utworów jest wyróżnikiem Pani Wiery – nadaje utworowi&#13;
tonacje wzniosłej radości. Wiersze zawierają również obrzędy, opisy przedmiotów kultu, onomastykę i inne&#13;
wartościowe cechy. Właśnie zrozumienie gwary pozwala na analizę danej kultury, co jest niezmiernie ważne&#13;
w badaniu tej grupy lub podczas poznawania/opisywania innych grup etnograficznych. Wiersze W. Jewdokimow można podzielić również na poszczególne grupy, ze względu na: pory roku, przyrodę, młodość,&#13;
dorosłość, starość, religię, tradycyjną kuchnię czy inne.&#13;
Przykładowo w utworze Poranny dzwon (Utrienij zwon), autorka odwołuje się do religijności i elementów kultu, jak również przy naszej rozmowie potwierdza, że wiersz jest powrotem do młodości, kiedy to&#13;
poranny, niedzielny dzwon w molennie oznajmiał i oznajmia okolicy o istnieniu staroobrzędowej wsi, zapowiadając nabożeństwo. Autorka zwraca uwagę na cykliczne dzwony jako znak ugruntowanej i nieskazitelnej&#13;
kultury, pod wpływem której ożywa przyroda, przesiąknięta sakrum starej wiary. Molenna stanowi centrum&#13;
zakonserwowanej kultury, a rezonans dzwonów jest głosem przodków, którzy przypominają mieszkańcom&#13;
o istocie ich wiary, jako sensie istnienia. Wiersz jest napisany gwarą, posiada archaiczne wtrącenia, wybrane zdania bądź wyrazy zaznaczone poszczególnym kolorem, również w celu ukazania zachowanej hierarchii słowotwórczej.&#13;
W wierszu Brzoza (Bierioza) autorka pisze o ważności tego drzewa dla starowierców, jako że wyłącznie&#13;
gałązki z brzozy są wykorzystywane w tradycyjnej bajni do biczowania ciała. Kultura czystości odgrywa ko2&#13;
&#13;
Kierunki oznaczonego przemieszczania się potwierdzają depozytariusze staroobrzędowej kultury z Augustowszczyzny.&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
�lejną i bardzo ważną rolę wśród badanej społeczności. Do molenny (świątyni starowierców) można wstąpić&#13;
wyłącznie po kąpieli w bajni, gdyż nagromadzona niechciana energia profanum oczyszcza się przy kąpieli&#13;
parowej i chłostaniu ciała, jako pierwszym etapie, a końcowe oczyszczenie następuje już w świątyni. Tradycyjnie, po przyjęciu kąpieli wierzący piją sukowicę – sok brzozowy, co również zostało podkreślone w wierszu, jako tradycyjny napój starowierców. W Gabowych Grądach i Borze niektórzy przygotowują zapasy&#13;
sukowicy w dębowych beczkach, według wielowiekowej tradycji. Dzielenie się tym życiodajnym napojem&#13;
następuje również podczas wspólnych uroczystości, które odbywają się przy świetlicy w Borze, kiedy to brzozowy sok ma wzmocnić całą społeczność starowierców i nadać im sił witalnych do nieustannego trwania&#13;
w tradycji przodków. Przyjazd rodziny z miast (dzieci, wnuków) jest również witany słynnym sokiem brzozowym, do tego podawane są bliny rystwarianyj i herbata, która niegdyś była zakazanym napojem wśród&#13;
starowierców3.&#13;
&#13;
Fot. 1. Przykładowe wiersze Pani Wiery Jewdokimow. Źródło: wiersze ze zbiorów autorki&#13;
&#13;
Chęć zachowania swojej odrębności widać na co dzień w Gabowych Grądach i Borze, nawet przez cyklicznie organizowany piknik staroobrzędowców przy świetlicy we wsi Bór. Mieszkańcy podejmują różne,&#13;
ciekawe inicjatywy podczas wspólnych spotkań, od konkursu na najlepszy ogródek u staroobrzędowców,&#13;
poprzez spotkania kulinarne – czyli konkurs na przyrządzenie tradycyjnych potraw, najstarsze zachowane&#13;
receptury i nazwy dań. Tradycyjna, wielowiekowa kuchnia odgrywa kolejną, istotną rolę wśród miejscowych, jako że na co dzień spożywają większość dań, opartych na starej recepturze. Na podstawie niektórych&#13;
potraw można stwierdzić, skąd przyszła większość starowierców na dzisiejsze Podlasie. Na przykład barkan/&#13;
barkanik, skancy (skańcy), bulbyszniki bądź kriopka/nakriopok były rozpowszechnione jako tradycyjne potrawy/pieczywa w Pskowie, Wielkim Nowgorodzie, jak również w Karelii, co potwierdza kierunek wędrówki&#13;
starowierców na Podlasie.&#13;
Według słów mieszkańców Gabowych Grądów herbata była zakazanych napojem wśród staroobrzędowców-bezpopowców. Zakaz ten tłumaczą historią osadzoną od dawna w ich kulturze: Gdy ukrzyżowano Jezusa, przyroda była pogrążona&#13;
w bólu, wszystkie kwiaty, trawa i drzewa zwiędły, jedynie herbata wciąż pięknie kwitła i radowała się z męki i śmierci Zbawiciela. Pomimo wciąż przekazywanej opowieści o herbacie, dzisiaj stała się ona popularnym napojem.&#13;
3&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
�Na cyklicznym pikniku, w jednym miejscu i czasie, spotykają się wszystkie grupy wiekowe starowierców, co daje możliwość na rozmowy ze społecznością i obserwację kilku pokoleń na raz. Przy świetlicy działa&#13;
jedyny w Polsce zespół śpiewaczy staroobrzędowców Riabina, który promuje swoje pieśni i kulturę wśród&#13;
szerokiego grona odbiorców. Młodzież nie ukrywa swego pochodzenia wśród katolickich rówieśników, wręcz&#13;
są z tego dumni. Słuchając rozmów i biorąc bezpośredni udział w dyskusjach wszyscy zgormadzeni podkreślają, że religia i gwara stanowią filar ich wartości, na którym opierają się pozostałe elementy kultury.&#13;
Niestety, rozmówcy ubolewają nad powolnym zacieraniem się języka, głównie z powodu mieszanych małżeństw z katolikami, jako że nastąpił moment, kiedy polscy starowiercy już nie mogą prowadzić endogamii, ze względu na ich małą liczbę. Istnieje potrzeba wprowadzania innych genów. W tym przypadku język&#13;
polski staje się językiem prymarnym. Natomiast więź z matczyną religią nie słabnie, a młodzież tradycyjnie&#13;
uczęszcza do molenny, gdzie odbywają się chrzty i śluby. Dosyć często się zdarza, że starowiercy mieszkający&#13;
w Stanach Zjednoczonych, wywodzący się z Gabowych Grądów, przyjeżdżają specjalnie do swojej świątyni&#13;
w celu ochrzczenia dzieci albo dokonania pochówku na miejscowym cmentarzu osoby zmarłej za oceanem.&#13;
&#13;
Fot. 2. Molenny staroobrzędowców-bezpopowców. Źródło: zdjęcia ze zbiorów prywatnych S. Remiszewskiego&#13;
&#13;
Miejscem kultu staroobrzędowców jest molenna, cechująca się skromnością w wyposażeniu i orientacją&#13;
w kierunku wschodu. W Polsce znajdują się 4 czynne świątynie – w Wojnowie, z klasztorem; Suwałkach;&#13;
Wodziłkach i Gabowych Grądach, przy czym w ostatniej miejscowości kilka lat temu została utworzona&#13;
dodatkowa, nowa świątynia. Dzisiejszy kościół rzymskokatolicki w Gibach, przed 1982 rokiem pełnił również funkcję molenny w Pogorzelcu. Ze względu na małą liczbę wiernych świątynia została przekształcona&#13;
na kościół po translokacji, nad czym ubolewa obecne pokolenie staroprawosławnych. Największą parafią,&#13;
prężnie działającą jest właśnie ta w Gabowych Grądach, z molenną z 1948 roku, do którego również przynależą wierni z Augustowa. Jako że nurt staroobrzędowców nie uznawał duchownych wyświęconych po&#13;
przeprowadzonej schizmie w kościele prawosławnym, a na początku XVIII wieku wyświęconych według&#13;
starego obrzędu praktycznie nie zostało, więc z braku starowyświęconych, starowiercy zaczęli wybierać&#13;
z własnego grona przewodnika, tak zwanego nastawnika – najstarszą, najbardziej oczytaną osobę. W związku&#13;
z tym, molenna u bezpopowców nie jest, w przeciwieństwie do cerkwi, miejscem sprawowania eucharystii,&#13;
którą może odprawiać wyłącznie wyświęcony kapłan. Molenny muszą być ujednolicone i różnić się od&#13;
cerkwi skromnością, brakiem ikonostasu, a ołtarz tworzy szereg ustawionych na półeczkach ikon – opartych o ścianę. Zabrania się przybijać, zawieszać na gwoździach bądź przytwierdzać ikony na drutach, gdyż&#13;
oznacza to ponowne ukrzyżowanie Jezusa, umartwienie świętych osób. W odróżnieniu od cerkwi, wewnątrz&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
�molenny znajdują się miejsca siedzące z podrucznikami (dywanikami). Oczywiście najbardziej charakterystyczną cechą nurtu starocerkiewnosłowiańskiego jest pierwotny styl bizantyjski, ośmiokończasty krzyż&#13;
i czynienie znaku krzyża dwoma palcami – jako symbol Boga i człowieka, a nie trzema, według nowych&#13;
reform prawosławnych.&#13;
Ikony czczone są wyłącznie te, które zostały napisane przed schizmą lub też kopie z nich. Zabrania się&#13;
również kategorycznie poprawiania ich. Ikona jest pisana, nie malowana, gdyż traktowana jest jako Pismo&#13;
Święte (Remiszewski 2021: 44). Przywożone po długich tułaczkach w wieku XVIII ikony pochodziły głownie z Moskwy, warsztatów utworzonych nad rzeką Wyg w Karelii, Wietki w dzisiejszym obwodzie homelskim, a w późniejszym etapie wychodziły z pracowni w Wojnowie i Rygi.&#13;
Rozpowszechnioną praktyką wśród starowierców było noszenie poliptyków. Składane, małe ikony służyły&#13;
często jako „podróżne”. O ikonach „podróżnych” historyk D. Lichaczow pisze: „Obrazki podróżne starowierców prowadzą bezpiecznie podróżników drogą pełną grzesznych niebezpieczeństw” (Górny 2001: 23).&#13;
O wykonywaniu tych ikon w monasterze wygowskim w następujący sposób pisze na początku XIX w.&#13;
A. Suspałow: „W dwóch piecach odlewano miedziane święte obrazy lub składane czteroczęściowe, trzy- oraz&#13;
dwuczęściowe ikony podróżne. W drugim pomieszczeniu wyroby pieczołowicie polerowano i część z nich&#13;
przekazywano emalierom, którzy wypalali na nich wielobarwną emalię” (Górny 2001: 95). Takie ikony zazwyczaj były bogato zdobione, również motywami roślinnymi. Posiadały one zawieszki, służące za medalik,&#13;
ale także zawieszano je na krzyżach cmentarnych. W posiadaniu podlaskich staroobrzędowców znajdują się&#13;
podróżne ikony o precyzyjnym zdobieniu, osadzone w mosiężnych i srebrnych koszulkach, obrazujących&#13;
roślinną ornamentykę. Podczas deportacji starowierców na początku XX w. w głąb Rosji (Saratów, wieś&#13;
Sinieńkije) i podczas II Wojny Światowej do Królewca, wierni wieźli ze sobą schowane, małe ikony, które,&#13;
według słów depozytariuszy, uratowały im życie. Takie ikony stanowiły najdroższy element kultury na&#13;
obczyźnie, towarzyszący i hartujący ciężki los zesłańców.&#13;
&#13;
Fot. 3. Wnętrza molenn. Źródło: zdjęcia ze zbiorów prywatnych S. Remiszewskiego&#13;
&#13;
Nabożeństwa odprawia się według ksiąg (Psałterza) wydanych przed reformą (I połowa XVII wieku),&#13;
jako całkowicie poprawnych i natchnionych przez Ducha świętego, zabrania się używania czy nawet wnoszenie do molenny nikoniańskich ksiąg, jako wielkiego grzechu. W molennie używa się Czasosłowów – czyli&#13;
najbardziej rozpowszechnionej i najczęściej używanej bogosłużebnej księgi, zawierającej teksty niezmiennych modlitw czasu dobowego. Czasosłow, a w głównej mierze jego skrócona wersja – Czasownik – były&#13;
używane na Rusi i są nadal używane, aby uczyć dzieci czytania i pisania w języku starocerkiewnosłowiańskim. Duża liczba starowierców, nawet chłopów, umiała czytać, gdyż uczyli się tej sztuki na podstawie modlitw (co odróżniało ich od chłopów wyznania prawosławnego czy rzymskokatolickiego). Staroobrzędowcy&#13;
osiadający na terenie dzisiejszej północno-wschodniej Polski korzystali zarówno z ksiąg przywiezionych&#13;
ze sobą, jak również zamawianych w zabłudowskiej czy supraskiej drukarni (Mironowicz 2018: 140–141),&#13;
a później, powstałej w wieku XIX drukarni w Piszu, jak również bezpośrednio z drukarni przy cmentarzu Przemienienia Pańskiego w Moskwie. Drukowano tam księgi oparte na starym kanonie, czyli jedynie&#13;
słusznym i prawdziwym w świecie Cerkwi Prawosławnej.&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
�Wręcz nieodłącznym elementem życia starowierców jest lestowka, czyli rodzaj różańca, Nazwa pochodzi&#13;
od wyrazu lestnica – drabina i symbolizuje wznoszenie się do nieba. Lestowkę trzyma się w lewej ręce, przesuwając jej schodki od ziemi do nieba podczas odmawianych modlitw. Największe zastosowanie posiadała&#13;
lestowka przy wykonywaniu pokutnych pokłonów oraz w okresie Wielkiego Postu, kiedy to każdy wierny&#13;
powinien był omodlić około 10 lestowek (złożyć 952 ziemne pokłony na dywanik zwany podrucznikiem),&#13;
co do tej pory praktykuje się w niektórych staroobrzędowych ośrodkach. Niegdyś różaniec był noszony&#13;
przez wiernego codziennie, obchodzono się z nim podobnie jak z ikoną podróżną. Brało się go w drogę, co&#13;
miało chronić przed nieszczęściem. Symbolizowało również ciągłe przebywanie z Bogiem, oczyszczano nim&#13;
nabyte na rynku pokarmy (wraz z określoną ilością pokłonów), jako pochodzące od niewiernych. Lestowka,&#13;
podobnie jak natielny krzyż, ma towarzyszyć wiernemu od narodzin do ostatniego dnia życia.&#13;
&#13;
Fot. 4. Przedmioty kultu religijnego staroobrzędowców-bezpopowców:&#13;
lestowka, krzyż o ośmiu zakończeniach, podrucznik. Źródło: zdjęcia ze zbiorów prywatnych S. Remiszewskiego&#13;
&#13;
Warto nadmienić, że śpiewy w molennach mają charakter monofoniczny (zachowana jednogłosowość),&#13;
w odróżnieniu od prawosławnego śpiewu polifonicznego. Śpiewy monofoniczne u staroobrzędowców nazywane są śpiewami kriukowymi, od ich sposobu zapisywania w kształcie haczyków.&#13;
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (2018–2021) liczba staroobrzędowców w Polsce wynosi około 1452 osoby. Zamieszkują oni przede wszystkim duże ośrodki, jak Suwałki, Augustów, Białystok,&#13;
a także mniejsze: Gabowe Grądy, Wodziłki, Wojnowo i inne miejscowości na Podlasiu. Nie duża ich liczba&#13;
osiadła w Warszawie, stanowiąc w większości wychodźców z ośrodków podlaskich.&#13;
Prowadzenie badań w zachowanej społeczności, a w szczególności wewnątrz grupy, jest jedyną i najbardziej praktyczną metodą, pozwalającą w większym stopniu utrwalić zastaną etniczność. Z drugiej strony,&#13;
obojętność wobec tej społeczności będzie prowadzić do zatracenia nici, łączącej cały przekaz ich kulturowości, a ostatecznie do luki etnograficznej i braku możliwości rekonstrukcji pamięci. Niezmiernie ważne&#13;
jest rejestrowanie kodu kulturowego najstarszych depozytariuszy kultury, nosicieli prymarnych śladów&#13;
norm wewnątrzkulturowych, a jednocześnie zmian wpływających na spostrzeżenie własnej sukcesji wśród&#13;
młodszych pokoleń. Uchwycenie przez badacza permanentności tradycji jest mostem pomiędzy przeszłością&#13;
a teraźniejszością, pozwalającym danej kulturze trwać, nie zważając na niepochamowane transformacje społeczne. Grupa etnograficzna staroobrzędowców-bezpopowców, jako jedna z najmniejszych grup religijnych&#13;
w Polsce, jest unikalną kulturą, której ślady wielowiekowej tradycji wciąż są obecne w antropologii zastanej.&#13;
Podejmowanie obserwacji uczestniczącej i rejestrowania kodu tej społeczności pozwala zachować wszelkie&#13;
przejawy etnosu, zabezpieczając elementy tego dziedzictwa, jako część naszej osobliwej wielokulturowości.&#13;
&#13;
110&#13;
&#13;
�Streszczenie&#13;
&#13;
Mieszkający w Polsce staroobrzędowcy są potomkami wychodźców z carskiej Rosji, którzy nie przyjęli&#13;
XVII-wiecznych zmian w cerkwi prawosławnej i zmuszeni byli opuścić własny kraj, ratując się przed prześladowaniami reformatorów. Pomimo tego, że starowiercy zachowali swoją odrębność, zauważa się zachodzące&#13;
zmiany w ich kulturze, które z roku na rok prowadzą do zacierania się autentyczności dziedzictwa. W celu&#13;
zachowania świadectw unikalnej mniejszości, należy podejmować starania w rejestrowaniu wszelkich zjawisk danej kultury. Jedynym sposobem na udokumentowanie szeroko pojętej etnografii staroobrzędowców&#13;
jest obserwacja uczestnicząca i aktywne działanie na rzecz promocji i popularyzacji omawianego etnosu.&#13;
W referacie została poruszona kwestia kultury, jej transformacji i znaczenie w prowadzeniu badań terenowych w celu uratowania zastanego kodu kulturowego. Autor odwołuje się do metody porównawczej pomiędzy przeszłością a teraźniejszością i przeobrażeń pod wpływem innych kultur.&#13;
&#13;
Słowa klucze: staroobrzędowcy, dziedzictwo, Gabowe Grądy, molenna, Jewdokimow, Riabina&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Dębiński, K.&#13;
(1910). Raskoł i Sekty w Prawosławnej Cerkwi Rosyjskiej, Warszawa: Armoryka.&#13;
Górny, W.&#13;
(2001). Ikona i jej desakralizacja. Niektóre aspekty detalizacji i komercjalizacji sztuki cerkiewnej, [w:] Cerkiew – Wielka Tajemnica. Sztuka cerkiewna od XI wieku do 1917 roku ze zbiorów polskich. Katalog wystawy&#13;
zorganizowanej przez Muzeum Zamek Górków w Szamotułach i Muzeum Początków Państwa Polskiego&#13;
w Gnieźnie, Kwiecień–sierpień 2001, Gniezno 2001.&#13;
Remiszewski, S.&#13;
(2021). Staroobrzędowcy na Podlasiu – permanentny fenomen wsi Gabowe Grądy, [w:] Ciechanowiecki Rocznik Muzealny, Tom XVII, Ciechanowiec 2021, s. 36.&#13;
Mironowicz, A.&#13;
(2018). Działalność protopopa zabłudowskiego Nestora Kuźmicza na tle epoki. Pismo Historyczne, Warszawa,&#13;
Saeculum Christianum, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.&#13;
Szczepański, M., Górny, W.&#13;
(1999). Strażnicy Kanonu. Nieznane oblicza rosyjskiej sztuki sakralnej XVIII i XIX wieku ze zbiorów Muzeum –&#13;
Zamek Górków w Szamotułach, Kraków, Galeria Słowiańska „Orthdruk”.&#13;
&#13;
112&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ III.&#13;
PROBLEMY I MOŻLIWOŚCI&#13;
&#13;
��Wojciech Połeć1&#13;
Instytut Socjologii&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
Piotr Mańkowski2&#13;
Katedra Nauki o Drewnie i Ochrony Drewna&#13;
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego&#13;
&#13;
PAMIĘĆ MIMETYCZNA, NOWE TECHNOLOGIE&#13;
I NOWE MOŻLIWOŚCI&#13;
DLA MUZEUM ETNOGRAFICZNEGO&#13;
&#13;
Wstęp3&#13;
Uznany autorytet w zakresie badań nad pamięcią kulturową Jan Assmann (2008) wyróżnia trzy rodzaje&#13;
pamięci, które stają się częścią pamięci kulturowej danego narodu. Są to pamięć mimetyczna związana&#13;
z uczeniem się danych czynności poprzez bezpośredni kontakt, poprzez powtarzanie zaobserwowanych&#13;
czynności, pamięć rzeczy odnosząca się do tego, co przypominają nam, z czym kojarzą się nam dane przedmioty czy też miejsca oraz pamięć komunikatywna związana z bezpośrednim, narracyjnym przekazem&#13;
treści. Zauważyć można, że działania mające na celu utrzymanie tradycji, narodowego dziedzictwa skupiają&#13;
się przede wszystkim na zachowaniu tych ich części, które są wyrażone i możliwe do przekazu w ramach&#13;
pamięci komunikatywnej oraz pamięci rzeczy. W tym ostatnim przypadku mamy do czynienia przede&#13;
wszystkim z gromadzeniem i eksponowaniem (najczęściej w muzeach) różnorodnych artefaktów. Już jednak polski klasyk badań nad kulturą Stefan Czarnowski (1958) w studium „Wędrówka narzędzia” zwracał&#13;
uwagę na to, że dany przedmiot, dane narzędzie staje się częścią konkretnej kultury dopiero wtedy, gdy jest&#13;
używane i wpisuje się w dany kontekst społeczny i kulturowy. Więcej nawet, to samo narzędzie może mieć&#13;
diametralnie odmienne funkcje, odmienne znaczenie w dwóch różnych kulturach, które się nim posługują.&#13;
Nie ma przy tym znaczenia to, czy dane narzędzie zostało w interesującej nas kulturze wynalezione czy też&#13;
jest elementem zapożyczonym z innej kultury. Jego znaczenie jest swoiste i wyjątkowe ze względu na, powtórzmy, społeczny i kulturowy kontekst jego użytkowania.&#13;
Czarnowski prowadził swoje rozważania z perspektywy rozwoju technologicznego, jego głównym pytaniem w tym zakresie jest, dlaczego pewne rozwiązania nie są przyjmowane, nawet jeśli są bardziej efektywne&#13;
i oszczędzające pracę robotnika. Wnoszą one jednakże duży wkład w zrozumienie interesującego nas tutaj&#13;
problemu zachowania i zrównoważonego rozwoju tradycyjnych umiejętności i rzemiosł. Problematyka zmiany, przyjmowania nowych technologii jest innym aspektem, „drugą stroną monety” zachowania tradycyjnych rzemiosł i form produkcji. Tym, co zmienia się najbardziej jest wartościowanie odchodzenia od technik&#13;
i metod tradycyjnych na rzecz nowych, najczęściej pochodzących z innej kultury (Połeć, Murawska: 2022).&#13;
Czarnowski zwraca uwagę na to, że „O zapożyczeniu technicznym mówić można dopiero wówczas, gdy&#13;
zostaje przyjęty nie tylko przedmiot, ale także sposób jego użycia” (Czarnowski 1958: 115). W takich przypadkach, gdy przyswojony zostaje jedynie dany przedmiot, zatraca on całkowicie swoje wartości użytkowe&#13;
stając się najczęściej jedynie dekoracją.&#13;
Kontakt: wojciech_polec@sggw.edu.pl.&#13;
Kontakt: piotr_mankowski@sggw.edu.pl.&#13;
3&#13;
Opracowanie powstało w ramach realizacji projektu Ministra Edukacji i Nauki „Nauka dla Społeczeństwa” pt. (Nie)ginące&#13;
zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich Mazowsze i Polska Wschodnia (NdS/536514/2021/2021).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
�Taką formą zachowania dawnych przedmiotów jest potraktowanie ich jako eksponatów muzealnych.&#13;
W tym przypadku nie mamy do czynienia z przetworzeniem danego przedmiotu, ale z całkowitą zmianą&#13;
sposobów ich wykorzystywania. Nadrzędną sprawą jest zachowanie przedmiotu, a nie jego użytkowanie.&#13;
W niektórych przypadkach zabezpieczenie przedmiotu dla celów ekspozycyjnych wymaga jednak pozbawienia ich funkcjonalności. Często dzieje się tak w muzeach etnograficznych, skansenach czy też muzeach&#13;
przemysłu, w których bezpieczeństwo zwiedzających i troska o zachowanie eksponatów powoduje, że obiekt&#13;
muzealny jest pozbawiony funkcji użytkowych. Oczywiście nie jest tak zawsze. Jak wskazywał na przykład&#13;
Andrzej Gólski, już w pierwszym skansenie w Sztokholmie wprowadzano ludzi, którzy mieli skansen ożywić.&#13;
Pisze on: „Wiele z rzemiosł, np. dawną sztukę przędzenia, demonstrują od czasu do czasu dla publiczności&#13;
przeszkoleni w tym zakresie rzemieślnicy. W odpowiednio urządzonych pomieszczeniach na oczach zwiedzających odbywa się tu również wykonywanie artystycznych wyrobów szklanych itp.” (Gólski, 1972: 19).&#13;
Nie zawsze jednak, szczególnie współcześnie taki rodzaj bezpośredniej prezentacji, nie mówiąc już o całościowym przekazie rzemiosła, jest możliwy.&#13;
Podobną sytuacją jest zachowanie przedmiotów w niezmienionej formie, ale traktowanie ich jedynie&#13;
jako dekoracji niemających innych funkcji niż funkcja estetyczna z ewentualnym dodatkowym przywołaniem stylu, klimatu bądź czasów, z których pochodzi dany przedmiot na przykład wykorzystanie dawnych&#13;
narzędzi, naczyń czy też przedmiotów codziennego użytku dla osiągnięcia efektu rustykalności czy też wykorzystanie posążków Buddy, by osiągnąć efekt orientalizujący daną przestrzeń. Takie zastosowanie przedmiotów pozbawione dawnego kontekstu, a przede wszystkim dawnych funkcji nie może być uznane za&#13;
odpowiednio zachowanie tradycji czy też przyjęcie nowego elementu kulturowego.&#13;
Podsumowując można stwierdzić, że w przypadku zachowywania tradycyjnych umiejętności i rzemiosł&#13;
zachowanie samych artefaktów jest stanem niewystarczającym, konieczne jest zachowanie i przekazywanie&#13;
całości umiejętności związanych z wytwarzaniem i użytkowaniem przedmiotów, a także zachowanie obrzędowości i kulturowo uwarunkowanych sposobów używania tradycyjnych przedmiotów będących częścią nie&#13;
tylko materialnego dziedzictwa narodowego, ale również dziedzictwa niematerialnego zawartego w samych&#13;
technikach, umiejętnościach i obrzędowości.&#13;
Powyższe rozważania wydają się zbieżne z perspektywą prezentowaną przez Joannę Dziadowiec-Greganić w ramach nowej teorii dziedzictwa rzemieślniczego rękodzielniczego (Dziadowiec-Greganić: 2021),&#13;
choć przyjmowany za UNESCO podział na materialne i niematerialne dziedzictwo kulturowe przebiega&#13;
wzdłuż innych linii niż podział na poszczególne rodzaje pamięci proponowane przez Assmanna.&#13;
&#13;
Pamięć mimetyczna a niematerialne dziedzictwo kulturowe&#13;
Niedoreprezentowanie tej części dziedzictwa kulturowego, która wchodzi w ramy pamięci mimetycznej&#13;
ma swoje źródła przede wszystkim w trudnościach jego nabycia poza bezpośrednim (i często długotrwałym) kontaktem twarzą w twarz. Nie oznacza to jednak, że wysiłków takich nie podejmowano. Katarzyna&#13;
Waszczyńska w słowie wstępnym do dzieła Mariana Pokropka pisze tak o jego wysiłkach dokumentacyjnych: „Wiele z tej dokumentacji ma już walor historyczny, wśród zarejestrowanych wytworów można znaleźć takie, które wypadły z użytkowania, ale też takie, które powoli zaczynają podzielać ten los. Warto też&#13;
dodać, że ich opis nie ogranicza się do rejestracji, lecz także uwzględnia sposoby ich użytkowania. Tak&#13;
jakby Autor przewidział, że w przyszłości trzeba będzie wiele z nich &lt;&lt;poznawać na nowo&gt;&gt;, wyjaśniać zasady ich działania oraz możliwości wykorzystywania” (Waszczyńska 2019: 3). Widzimy tutaj próbę opisania&#13;
i uchronienia tej części niematerialnego dziedzictwa, które w języku Assmanna opisać możemy jako pamięć&#13;
mimetyczną. Tekst, opis nie zawsze jest jednak wystarczający do zachowania, a następnie odtworzenia sposobów użycia narzędzia, szczególnie jeśli chodzi o szczegóły techniczne, takie jak sposób trzymania narzędzia przez rzemieślnika, sposoby przyłożenia narzędzia do obrabianego materiału czy też ruchy, jakie należy&#13;
wykonywać, by narzędzie działało „prawidłowo”, to znaczy, by wykonywało pracę, do której zostało stworzone.&#13;
Nie zmienia to jednak faktu, iż dużą rolę w tego typu utrwaleniu i przekazie sposobów użycia narzędzi,&#13;
sposobów wykonywania i użytkowania danego przedmiotu ma słowo pisane, któremu często towarzyszą&#13;
ilustracje mające zobrazować sposób wykonywania danej czynności. Tego typu zapisy tworzone były nie&#13;
tylko przez badaczy zajmujących się daną problematyką, ale również przez specjalistów w danej dziedzinie,&#13;
często w postaci podręczników, samouczków mających umożliwić zainteresowanej osobie poznanie tajników danej umiejętności. Nie bez znaczenia są tutaj również, używane także współcześnie druki ulotne w po116&#13;
&#13;
�staci instrukcji obsługi, które towarzyszą często narzędziom czy też przedmiotom wytwarzanym profesjonalnie, przemysłowo. Problematyka tego typu tekstów, nie zawsze łatwych do zrozumienia przez „laika”,&#13;
którym towarzyszą często schematy czy też instrukcje piktograficzne, jest ciekawym przedmiotem badań&#13;
samym w sobie, ale musimy zaznaczyć, że wykracza ona poza ramy niniejszego opracowania. W przypadku umiejętności tradycyjnych nie mamy najczęściej do czynienia z tego typu opracowaniami. Nie były one&#13;
potrzebne, skoro dana umiejętność była przekazywana w doświadczeniu bezpośrednim. Zewnętrzne zaś&#13;
opisy, w tym przede wszystkim opisy etnograficzne, tworzone były poza zwykłym kontekstem użytkowania&#13;
i przekazywania wiedzy na temat ich użytkowania.&#13;
W tym zakresie znaczącą zmianą było wynalezienie technik zapisu dźwięku i obrazu, które szybko&#13;
zaczęły być wykorzystywane przez najlepszych badaczy. Dzięki wysiłkowi i wykorzystaniu ówczesnych najnowocześniejszych metod zapisu dźwięku przez Bronisława Piłsudskiego ludzkość dysponuje współcześnie&#13;
unikalnymi nagraniami dokumentującymi kulturę Ainów. Jego dokonania wyprzedzają nie tylko prace Bronisława Malinowskiego, który w swych badaniach wykorzystywał dokumentację fotograficzną (por. np. Malinowski: 2005), ale również dokonania amerykańskich antropologów, którzy również szybko odkryli zalety&#13;
dokumentacji filmowej. Szczegółowo historię wykorzystania fotografii w badaniach antropologicznych i socjologicznych relacjonuje Piotr Sztompka (Sztompka: 2005).&#13;
Dokumentacja filmowa jest stosowana w badaniach etnograficznych od dawna, co nie zawsze przekładało się na możliwości dostępu do tej dokumentacji nie tylko przez profesjonalistów, ale także przez zainteresowane osoby spoza akademii. Znaczącą zmianą było w tym zakresie upowszechnienie się dostępu do&#13;
internetu, a przede wszystkim stworzenie platform takich jak Youtube, która pozwala na dzielenie się ze&#13;
społecznością internetową własnymi nagraniami filmowymi oraz nagraniami innych osób i instytucji. Platformy takie, choć najczęściej utożsamiane z odtwarzaniem muzyki, stają się zagłębiem informacji wizualnej w każdym właściwie zakresie, w tym przedstawiania sposobów radzenia sobie w sytuacjach życia codziennego (tzw. lifehack), przedstawienia sylwetek różnorodnych twórców, w tym twórców ludowych, czy&#13;
też sposobów wytwarzania i posługiwania się różnorodnymi przedmiotami i urządzeniami. W ramach zasobów sieciowych możemy również spotkać się z upublicznionymi filmami archiwalnymi, które pokazują&#13;
jak pracowano i posługiwano się różnorodnymi przedmiotami w przeszłości. Najliczniejsze archiwalne materiały filmowe prezentuje w internecie Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie (link w netografii).&#13;
Wizualną dokumentację rzemieślniczej obróbki drewna szerzej opisujemy w naszym opracowaniu (Połeć,&#13;
Mańkowski: 2024). Współcześnie wszystkie rodzaje takich treści pojawiają się również w mediach społecznościowych, które umożliwiają „dzielenie się” materiałami wizualnymi.&#13;
Możemy w tym zakresie mówić o jakościowej zmianie w zakresie dostępności do tego rodzaju materiałów i wiedzy, którą one zawierają. Rozwiązując dowolny problem o naturze technicznej, bądź to starając się&#13;
o pogłębienie swoich umiejętności, sięgnąć możemy po zasoby internetowe. Nie zawsze jednak materiały&#13;
takie są dostępne i spełniają nasze oczekiwania.&#13;
Po pierwsze, możemy spotkać się z filmami tworzonymi przez pasjonatów danej umiejętności, rzemiosła, którzy tworzą omówienia czy też instrukcje budowy, obsługi danego sprzętu. Często są to najbardziej&#13;
wartościowe materiały, gdyż tworzone są z myślą o użytkowniku, który ma z nich skorzystać w praktyce.&#13;
Problemem jest tutaj stopień znajomości rzeczy przez twórcę filmu, sposób prezentacji, czy wreszcie tematyka materiałów. Częściej spotkać można poradniki dotyczące bieżącego sposobu wykorzystywania danej&#13;
umiejętności, niż filmy dokumentujące tradycyjne i umiejscowione kulturowo umiejętności.&#13;
Po drugie, spotkać można materiały, które przygotowywane są przez w miarę profesjonalne ekipy filmowe czy też osoby „z zewnątrz”, które stawiają sobie za cel przedstawienie danego rzemieślnika, twórcy,&#13;
ale skupiają się raczej na walorach estetycznych prezentacji oraz na warstwie mówionej. Są to często zapisy&#13;
wywiadów, bądź to filmy w konwencji wywiadów, w których oko kamery nakierowane jest (zgodnie ze sztuką filmową) na twarz wytwórcy, a nie na jego czynności. Widzimy więc na przykład rzeźbiarza przy pracy,&#13;
ale nie możemy zobaczyć jakie wykonuje on ruchy dłońmi, narzędziami. W tego typu filmach mamy również bardzo częste przeskoki czy też pominięcia poszczególnych etapów pracy, co powoduje, że kluczowe&#13;
nieraz z technicznego punktu widzenia elementy wytwórczości czy obsługi są pomijane. Filmy takie, tworzone w innym celu niż przekaz danej umiejętności, często nie są przydatne osobom chcącym odtworzyć&#13;
daną umiejętność, a ich wartość dokumentacyjna bywa niewielka, choć mają oczywiście inne walory,&#13;
w tym walory edukacyjne i mogą stać się bodźcem do dalszych, własnych poszukiwań.&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
�Po trzecie, mamy pewien zasób filmów archiwalnych, których podstawowym walorem jest to, że utrwaliły one obrazy umiejętności, zawodów czy też zachowań, których obecnie nie możemy już spotkać lub spotkać możemy bardzo rzadko. To tego typu filmy towarzyszą często ekspozycjom muzealnym. Ich wartość&#13;
dokumentacyjna nie przekłada się jednak często na użyteczność w ramach zachowania niematerialnego&#13;
dziedzictwa kulturowego z powodów wymienionych powyżej, a dodatkowo wiele z nich jest mało atrakcyjna wizualnie ze względu na dawne ograniczenia w technice filmowej.&#13;
&#13;
Nowe możliwości dokumentacji i rozpowszechniania niematerialnego dziedzictwa kulturowego&#13;
Dzisiejszy stan technik filmowych (dużo większa dostępność, wyższa jakość, rozwój technologii VR, filmów 360) pozwala na postawienie kolejnego kroku milowego w zakresie dokumentacji i rozpowszechniania dziedzictwa związanego z użytkowaniem przedmiotów. Nie musimy poprzestawać na werbalnych&#13;
opisach, statycznych przedstawieniach fotograficznych czy też rejestracji filmowej, która nie pozwala na&#13;
uchwycenie tych szczegółów, perspektyw patrzenia, które są najistotniejsze z punktu widzenia przekazu&#13;
umiejętności. Mamy możliwość takiego opracowania sposobów zapisu i ich prezentacji, by mogły być one&#13;
wykorzystywane w przyszłości i by mogły stać się częścią tego, co znany brytyjski socjolog Anthony Giddens nazywa doświadczeniem zapośredniczonym. Zwraca on uwagę na to, że współcześnie coraz większa&#13;
część naszego doświadczenia jest zdobywana w sposób zapośredniczony przez różnego rodzaju środki przekazu (Giddens: 2001). Możemy tutaj dodać, że jedną ze sfer, która najbardziej traci na tego typu przekazie&#13;
jest właśnie sfera związana z pamięcią mimetyczną, która nie kończy się jedynie na przekazie umiejętności&#13;
niezbędnych w naszej pracy zawodowej (choć i w tym zakresie spotykamy się coraz częściej z różnego rodzaju&#13;
symulatorami), ale dotyczy całości naszego życia nie tylko życia codziennego, również tej jego części, która&#13;
jest ściśle związana z naszą tożsamością społeczną, kulturową i narodową czy też stosunkiem do innych narodów (Siellawa-Kolbowska, Połeć: 2014).&#13;
Ze względu na zmianę stylu życia zwłaszcza młodego pokolenia, zanikają lokalne obyczaje i tradycje,&#13;
których różnorodność stanowi bogate dziedzictwo kulturowe będące przeciwwagą dla procesów globalnej&#13;
uniformizacji. Starsze pokolenie nie zawsze ma komu przekazywać swoją rzemieślniczą wiedzę, w rezultacie&#13;
czego zanikają tradycyjne umiejętności, czy zawody. W celu ich zachowania zaplanować można działania&#13;
dokumentujące i edukacyjne z wykorzystaniem techniki filmów sferycznych, rozszerzonej rzeczywistości&#13;
a więc techniki VR pozwalające dotrzeć, dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii multimedialnej,&#13;
zwłaszcza do odbiorców najmłodszych oraz zainteresować ich sposobem tradycyjnego wytwarzania przedmiotów codziennego użytkowania.&#13;
Specyfika filmów sferycznych i filmów stosujących rozszerzoną rzeczywistość pozwalających na wirtualne poruszanie się widza w przestrzeni akcji filmu, obracanie się w dowolnym kierunku, zmianę planu przez&#13;
co tego typu film jest dużo bardziej atrakcyjny dla odbiorcy. Pozwala też na lepsze zapoznanie się ze szczegółami pracy, ruchów twórcy, ale również ze szczegółami miejsca, w którym film jest wytwarzany. W przypadku filmów ukazujących tradycyjne umiejętności ogromną rolę mogą odegrać skanseny. Mamy w nich&#13;
do dyspozycji właściwie gotowe scenografie dla takich filmów. Przestrzeń domów, warsztatów może zostać&#13;
wykorzystana do zarejestrowania pracy rzemieślnika w kontekście, który zbliżony jest do kontekstu tradycyjnego, a w dzisiejszych czasach praktycznie już zaginął. Pomimo tego, że rzemieślnik wytwarza tradycyjne&#13;
wyroby, zmienił się znacznie proces wytwarzania i narzędzia konieczne do wykonania wyrobów rzemieślniczych. Współczesne rzemiosło posługuje się elektronarzędziami, produktami przemysłowymi, które odbiegają od narzędzi wykorzystywanych przez rzemieślników na początku XX wieku. Współczesny warsztat&#13;
podporządkowany jest ergonomii pracy, jest tworzony we współczesnych budynkach murowanych, przestrzennych, dobrze oświetlonych i ogrzewanych.&#13;
Zwrotnie, przygotowane filmy wykorzystujące nowoczesne techniki zapisu wykorzystywane mogą być&#13;
nie tylko poza przestrzenią muzeów, skansenów, ale mogą niekiedy stać się częścią ich ekspozycji szczególnie tam, gdzie warunki techniczne, przepisy dotyczące bezpieczeństwa czy też konieczność zachowania&#13;
w niezmienionym stanie zabytkowych przedmiotów nie pozwalają na bezpośredni kontakt zwiedzających&#13;
z tradycyjnymi narzędziami i przedmiotami. Może to być rozszerzenie możliwości działań muzeów wykraczające poza przygotowywanie kopii, replik przedmiotów, które w muzeach przygotowywane są w celu&#13;
umożliwienia bezpośredniego kontaktu zwiedzającego z artefaktami z epoki.&#13;
118&#13;
&#13;
�Wśród nowych technik filmowych można wyróżnić kilka ich rodzajów, które mogą być przydatne&#13;
w działalności muzealnej, choć nie wszystkie w równym stopniu mogą nadawać się do prezentacji niematerialnego dziedzictwa kulturowego i prezentacji sposobów wykonywania danych przedmiotów czy też posługiwania się różnorodnymi narzędziami.&#13;
Po pierwsze, możemy mówić o produkcjach wykorzystujących obraz 360 stopni typu street view – pozwalają one pokazać przestrzeń statyczną, w której przemieszcza się widz mogąc decydować o tym, w którą&#13;
stronę patrzy i jakie chce mieć przybliżenie. Jest to przeniesienie technologii umożliwiającej oglądanie przestrzeni „na zewnątrz” do wewnątrz dowolnego budynku w tym do muzeum czy galerii. Przykładem tego&#13;
typu produkcji opierających się bardziej na szeregu zdjęć niż na filmie jako takim może być projekt „Museum Views — Google Arts &amp; Culture”, w ramach którego możemy zobaczyć na przykład Salę Ludową&#13;
w Muzeum Polskim w Rapperswilu (Sala Ludowa, Rapperswil, Szwajcaria — Google Arts &amp; Culture). Tego&#13;
typu projekty pozwalają przenieść się wirtualnie do miejsc, do których nie możemy dotrzeć bezpośrednio,&#13;
ale nadają się raczej do tego, by pokazać miejsca, zbiory niż osoby w ruchu. Mogą one być przydatne do&#13;
tego, by na przykład pokazać magazyny muzealne zwykle bardzo ciekawe, ale niedostępne dla zwiedzających czy też te miejsca na wystawie, do których widz nie może dotrzeć, choć wymaga to pewnych dodatkowych zabiegów i przygotowań. Zauważyć można, że we wspomnianej Sali Ludowej na czas zdjęć nie zdjęto&#13;
na przykład barierek oddzielających przestrzeń poruszania się zwiedzających od ekspozycji. Pokazuje to&#13;
realny obraz muzeum, ale nie wyczerpuje potencjału, jaki za tego typu produkcjami stoją.&#13;
Po drugie, możemy mówić o filmach 360 będących zapisem wykonywania danej czynności umożliwiający zmianę widzianego obrazu za pomocą ruchu komputerową myszką lub poprzez poruszanie telefonem.&#13;
Przykładem może być film ukazujący lot helikopterem nad Warszawą (link w netografii), w którym możemy&#13;
zaobserwować zarówno widok na Warszawę w szerokiej perspektywie, ale również, po poruszeniu myszką,&#13;
ruchy wykonywane przez pilota helikoptera lub też ruchy pasażerki wykonującej zdjęcia standardowym aparatem fotograficznym. Poprzez odpowiednie „poruszanie się” w ramach filmu możemy na przykład zobaczyć osobę wykonującą zdjęcie oraz obraz, który fotografuje. Tego typu filmy mają dużo większy potencjał&#13;
w pokazywaniu niematerialnego dziedzictwa kulturowego, w dokumentacji pracy rzemieślników. Dzięki ich&#13;
wykorzystaniu możemy „podejrzeć” rzemieślnika z różnych stron, z różnych perspektyw.&#13;
Po trzecie, możemy mówić o filmach sferycznych pokazujących również obraz 360 stopni, ale przeznaczonych przede wszystkim do oglądania w goglach VR (choć można je oglądać również na komputerze&#13;
czy innym standardowym urządzeniu). To przede wszystkim tego typu filmy mają potencjał rozszerzania&#13;
wystaw muzealnych „na miejscu”, a nie zastępowania wizyty w muzeum. Filmy z użyciem techniki VR dostosowane do oglądania w specjalnych okularach – goglach dają wrażenie zanurzenia w rzeczywistość przedstawianą przy czym, raz stworzone, nie wymagają poza goglami wiele więcej niż fragment pustej przestrzeni.&#13;
Możliwości takich filmów przedstawiają reklamy firm, które zajmują się ich nagrywaniem, np. (https://www.&#13;
youtube.com/@EpicVR). Filmy takie pozwalają również (przy użyciu specjalnych manipulatorów) przedstawić symulację wykonywania danej czynności w rzeczywistości wirtualnej. Wielką zaletą tego typu filmów&#13;
jest poziom zanurzenia się w rzeczywistość przedstawianą po założeniu gogli a zarazem „łatwość” przenoszenia wirtualnej ekspozycji z miejsca na miejsce. Wiele z tego typu filmów, szczególnie promocyjnych, stawia na siłę doznań emocjonalnych, na ułudę doświadczanie zdarzeń, z którymi rzadko spotykamy się, na&#13;
przykład skoku ze spadochronu (3D FREE PARACHUTE JUMP VR Videos 3D SBS Google Cardboard VR&#13;
Virtual Reality VR Box - YouTube), ale mają one również duży potencjał edukacyjny, w którym siła doznań&#13;
może być raczej zaletą niż wadą. Potencjał ten może się wyrażać w pokazywaniu wykonywania danej czynności „oczami wykonawcy”, rzemieślnika lub innej osoby. Może to więc być remedium nie tylko na sytuacje,&#13;
gdy nie mamy możliwości pokazania w muzeum realnego rzemieślnika przy pracy, ale również w sytuacjach,&#13;
gdy dostęp do wykonywania danej czynności nie jest możliwy na przykład z powodów bezpieczeństwa, gdy&#13;
nie mamy możliwości udostępnienia narzędzi zwiedzającym. Przykładem filmów, które mogą zostać wykorzystane w przestrzeni muzealnej do prezentacji rzemieślników i ich pracy, mogą być filmy VR przygotowane&#13;
w ramach projektu „(Nie)ginące zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich – Mazowsze&#13;
i Polska Wschodnia” (link w netografii).Tego typu filmy mogą być wykorzystywane jako swoiste symulatory&#13;
podobnie jak to ma miejsce w szkoleniu, na przykład kierowców czy też studentów medycyny.&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
�Cele tworzenia filmów&#13;
Ta ostatnia kwestia, różnorodne szkolenia zawodowe, przenosi nas do jednego jeszcze zagadnienia, jakim&#13;
jest cel tworzenia różnorodnych materiałów edukacyjnych, w tym takich, na których skupiamy się powyżej.&#13;
W przypadku różnorodnych projektów mających na celu zachowywanie tradycyjnych technologii przyjmuje się, że technologie takie mają potencjalnie stać się zawodem wykonywanym przez osobę, która się nimi&#13;
zainteresuje, a więc mają stać się one podstawowym źródłem utrzymania, do którego dana osoba ma się&#13;
przygotować w ramach formalnej edukacji w wyspecjalizowanej szkole branżowej. Bliższe przyjrzenie się&#13;
analizie szans zachowania i zrównoważonego rozwoju tradycyjnych umiejętność jasno wskazuje, dlaczego&#13;
takie działania mają najczęściej niezbyt pomyślne rezultaty, jeśli chodzi o uzyskiwane produkty finalne,&#13;
efektywność ekonomiczną i skalę popytu na dobra tradycyjne. Skutkiem ich jest konieczność pozarynkowego wspomagania wytwórczości produktów tradycyjnych, bądź też skazywania ich jedynie na niszowe&#13;
zastosowania, a wreszcie na przegrywanie nierównej konkurencji z towarami produkowanymi masowo,&#13;
w których realne koszty produkcji i negatywne konsekwencje środowiskowe ukryte są poprzez rozłożenie&#13;
ich na dużą liczbę wytwarzanych w powtarzalny i standardowy sposób egzemplarzy.&#13;
Kluczem do rozwiązania problemu wydaje się tutaj stworzenie warunków do kultywowania tradycyjnych rzemiosł i umiejętności, nie tylko jako pracy zawodowej, ale też jako zajęcia „dodatkowego” wspomagającego inne formy zarobkowania i przenoszącego tradycyjne umiejętności ze sfery pracy czysto zawodowej&#13;
do sfery czasu wolnego czy hobby. Nie rzadko również samorealizacji osób dokonujących świadomych&#13;
wyborów życiowych, niekoniecznie w młodym wieku, również tam, gdzie w grę wchodzi rynkowa sprzedaż&#13;
wytworzonych dóbr, ale także produkcja na własne potrzeby oraz pozaekonomiczne motywacje podejmowania danych aktywności.&#13;
Współcześnie zauważyć możemy zmiany, które powodują, że obszary wiejskie przestają być jedynie&#13;
dostarczycielami produktów rolnych, ale stają się również obszarami, na których spędza się wolny czas, odpoczywa się (co wiąże się z rozwojem agroturystyki), ale również stają się miejscem docelowym migracji&#13;
z terenów miejskich zarówno osób, które dzięki rozwojowi technologii telekomunikacyjnych mogą wykonywać swoje obowiązki zawodowe zdalnie, jak i osób, które pragną zmiany stylu życia i zaczynają interesować&#13;
się tradycyjnymi technologiami z pobudek autotelicznych, kulturowych i/lub pobudek związanych ze zdrowym trybem życia i ekologią. To do tego typu osób można kierować działania mające na celu zachowanie&#13;
i upowszechnienie tradycyjnych umiejętności i zawodów, to takie osoby mogą stać się żywymi nosicielami&#13;
tradycji, a przynajmniej jej aktywnymi odbiorcami w teraźniejszości, ale potencjalnie również w przyszłości.&#13;
Przygotowywanie materiałów filmowych pomyślanych jako instruktaż, pokazanie w miarę możliwości&#13;
całościowo sposobów wytwarzania, użytkowania różnorodnych przedmiotów tradycyjnych, które korzystałyby z tego, że współcześnie mamy możliwość bezpośredniego kontaktu z twórcami ludowymi, z rzemieślnikami wykonującymi tradycyjne przedmioty tradycyjnymi metodami, może przynieść swoje owoce nie&#13;
tylko w teraźniejszości, ale również w przyszłości, gdy o taki bezpośredni kontakt będzie znacząco trudniej,&#13;
albo będzie on zupełnie niemożliwy.&#13;
Podsumowanie&#13;
Pamięć mimetyczna, sposoby posługiwania się ciałem, niematerialne dziedzictwo kulturowe, umiejętności&#13;
tradycyjne, sposoby wytwarzania i użytkowania narzędzi i sprzętów codziennego użytku to terminy, które&#13;
próbują opisać tę część naszego doświadczenia, którą trudno jest zamknąć w słownych opisach, do wykonywania której nie jest wystraczający jedynie słowny instruktaż czy posiadanie odpowiednich narzędzi.&#13;
Rzeźbiarz ludowy potrafi za pomocą noża i siekiery „wyczarować” kształty, których większość z nas nie spodziewałaby się po tych prostych narzędziach. Z drugiej strony, niektóre sprzęty, narzędzia na wystawach&#13;
muzealnych czy też strychach naszych domów kryją przed wieloma z nas swoje dawne przeznaczenie pod&#13;
pozorami niezrozumiałego, skomplikowanego działania. Prosta wiertarka sznurkowa, prawdopodobnie&#13;
wykorzystywana od wieków przez przedstawicieli kultur tradycyjnych na całej właściwie planecie, bez odpowiedniego instruktażu staje się skomplikowanym, ciężkim do obsługi narzędziem. Pokazanie sposobów&#13;
użytkowania narzędzia jest równie ważne jak pokazanie samego narzędzia. Wszak współczesna definicja&#13;
muzeum zakłada, że jest ono instytucją, która zajmuje się między innymi prezentacją materialnego i niematerialnego dziedzictwa.&#13;
120&#13;
&#13;
�Nieco paradoksalnie, najnowsze technologie, nowe technologie cyfrowe i filmowe mogą stać się znaczącą pomocą w zachowaniu tych umiejętności, od których kiedyś zaczęliśmy i bez których, poprzez długie&#13;
szeregi wynalazków i innowacji, nie byłoby narzędzi i sprzętów, którymi się dziś posługujemy.&#13;
Jeśli zakładamy, że warto jest zachowywać dla przyszłych pokoleń efekty działań naszych przodków,&#13;
czego wyrazem są zbiory różnorodnych muzeów, to czy przez to samo równie ważne nie jest dokumentowani i zachowywanie sposobów ich wytwarzania?&#13;
Z drugiej strony, jeśli chcemy, by dziedzictwem tym zainteresowały się „młode pokolenia”, to czy nie&#13;
jest najlepszym sposobem na pokazanie im drogi do nich w języku technologii, który jest dla nich równie&#13;
intuicyjny jak kiedyś intuicyjne były umiejętności, jakie chcemy przekazać? Jeden z twórców ludowych, który&#13;
pokazywał nam, jak się robi prosty gwizdek z gałązki opowiadał jednocześnie, że „kiedyś” ambicją każdego&#13;
chłopca była umiejętność samodzielnego wykonania takiego gwizdka. Przekaz umiejętności nie był tutaj&#13;
przekazem „z pokolenia na pokolenie” w dosłownym, czy też najczęściej używanym znaczeniu, ale był przekazem stałym wśród prawie równolatków, którzy wspólnie paśli bydło. Być może dziś przekaz taki jest również możliwy, jeśli uda nam się trafić do przestrzeni, w której spotykają się młodzi ludzie, którzy już nie&#13;
muszą paść stad swoich rodziców.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
W niniejszym opracowaniu skupiamy się na problematyce zachowania pamięci mimetycznej związanej&#13;
z uczeniem się danych czynności poprzez bezpośredni kontakt, poprzez powtarzanie zaobserwowanych&#13;
czynności, dzięki wykorzystaniu dostępnych współcześnie i rozwijających się nowych technologii filmowych.&#13;
Niedoreprezentowanie tej części dziedzictwa kulturowego, która wchodzi w ramy pamięci mimetycznej ma&#13;
swoje źródła przede wszystkim w trudnościach jego nabycia poza bezpośrednim (i często długotrwałym)&#13;
kontaktem twarzą w twarz. W tym zakresie znaczącą zmianą było wynalezienie technik zapisu dźwięku&#13;
i obrazu, które szybko zaczęły być wykorzystywane przez najlepszych badaczy. Próbujemy przekazać, że&#13;
dzisiejszy stan technik filmowych pozwala na postawienie kolejnego kroku milowego w zakresie dokumentacji i rozpowszechniania dziedzictwa związanego z użytkowaniem przedmiotów w ramach ekspozycji&#13;
muzealnych.&#13;
Słowa klucze: pamięć mimetyczna, niematerialne dziedzictwo kulturowe, nowe technologie, skansen&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Assmann, J.&#13;
(2008). Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w państwach starożytnych. Warszawa:&#13;
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego.&#13;
Czarnowski, S.&#13;
(1958). Kultura. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Dziadowiec-Greganić, J.&#13;
(2021). Ku nowej teorii dziedzictwa rzemieślniczego rękodzielniczego – pomiędzy materialnością i niematerialnością w tworzeniu. Łódzkie Studia Etnograficzne, 60, 329–348. doi:https://doi.org/10.12775/LSE.2021.&#13;
60.19&#13;
Giddens, A.&#13;
(2001). Nowoczesność i tożsamość. Ja i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności. Warszawa: Wydawnictwo&#13;
Naukowe PWN.&#13;
Gólski, A.&#13;
(1972). Zarys historyczny powstania muzeów skansenowych w Europie i ich klasyfikacja. W Meuzea skansenowskie w Polsce (strony 7–44). Poznań: Biblioteka Muzeum Rolnictwa w Szreniawie.&#13;
Kroeber, T.&#13;
(1978). Ishi. Człowiek dwóch światów. Warszawa: Wydawnictwo Literackie.&#13;
Malinowski, B.&#13;
(2005). Argonauci zachodniego Pacyfiku. Relacje o poczynaniach i przygodach krajowców z Nowej Gwinei.&#13;
Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Połeć, W., Mańkowski, P.&#13;
(2024). Drewno nieograniczone możliwości. Raport z badań jakościowych z osobami kontynuującymi i odtwarzającymi tradycyjne formy wytwórczości oraz z osobami kontynuującymi lokalne tradycje i obyczaje.&#13;
Warszawa: Wydawnictwo SGGW.&#13;
Połeć, W., Murawska, D.&#13;
(2022). The Social Constraints on the Preservation and Sustainable Development of Traditional Crafts in&#13;
a Developed Society. Sustainability (14(1), 120). doi:https://doi.org/10.3390/su14010120.&#13;
Siellawa-Kolbowska, E., Połeć, W.&#13;
(2014). O obawach Polaków wobec Rosji. Pamięć przeszłości jako motyw postaw wobec teraźniejszości.&#13;
Kultura i Społeczeństwo(3), strony 91–111.&#13;
Sztompka, P.&#13;
(2005). Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.&#13;
Waszczyńska, K.&#13;
(2019). Kultura ludowa Słowian – na XXI wiek. Kilka słów o książce Profesora Mariana Pokropka. W M. Pokropek, Etnologia. Materialna kultura ludowa Polski na tle porównawczym (strony 1–6). Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN SA.&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
3D FREE PARACHUTE JUMP VR Videos 3D SBS Google Cardboard VR Virtual Reality VR Box - YouTube&#13;
https://www.youtube.com/watch?v=QC_pOHytzrg&#13;
EpicVR – VR AR Expert – YouTube https://www.youtube.com/@EpicVR&#13;
Film 360 z wysokości 2500 metrów nad Warszawą | POLAND ON AIR | Maciej Margas &amp; Aleksandra Łogusz – YouTube https://www.youtube.com/watch?v=c4t4wBRSt1U&#13;
122&#13;
&#13;
�Museum Views — Google Arts &amp; Culture https://artsandculture.google.com/search/streetview?project=streetviews&#13;
„(Nie)ginące zawody, umiejętności i obyczaje w społecznościach wiejskich – Mazowsze i Polska Wschodnia” https://nieginacezawody.pl/filmy-sferyczne/&#13;
Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie https://www.youtube.com/@ethnomuseuminwarsaw&#13;
Sala Ludowa, Rapperswil, Szwajcaria — Google Arts &amp; Culture https://artsandculture.google.com/streetview/&#13;
sala-ludowa/KwEDWOCKnAgVog?sv_lng=8.815755115464981&amp;sv_lat=47.227433057922696&amp;sv_h=25.73962863354455&amp;sv_p=-7.494063675616999&amp;sv_pid=pAgI9RNX6ssAAAQINTGGPw&amp;sv_z=1&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
��Magdalena Fołta1&#13;
Janusz Radwański&#13;
Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej&#13;
&#13;
CZY WYRAŻA PANI ZGODĘ?&#13;
ETNOGRAF-MUZEALNIK W TERENIE&#13;
PO RODO I PANDEMII&#13;
&#13;
Wprowadzenie&#13;
Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej zajmuje się przede wszystkim kulturą wsi lasowiackiej i rzeszowskiej. Jego obszar zainteresowania to teren, na którym powojenne wysiedlenia w niewielkim stopniu&#13;
i na nieznacznym obszarze naruszyły ciągłość osadniczą, a procesy modernizacyjne w drugiej połowie XX&#13;
wieku nadwątliły, ale nigdy nie zerwały całkowicie transmisji kulturowej. Oznacza to, że zadaniem MKL&#13;
jest dokumentowanie kultury żywej, która podlega ciągłym przemianom. Wywiązywanie się z tego zadania wymaga od muzealników stałej obecności w terenie i czyni prowadzenie na bieżąco terenowych badań&#13;
etnograficznych niezbędnym dla wykonywania statutowych celów muzeum. Dlatego też pracownicy MKL&#13;
gromadzili dane z wywiadów terenowych praktycznie od samego początku istnienia placówki (1974 roku),&#13;
zbierając między innymi cenne wiadomości z zakresu obrzędowości dorocznej i rodzinnej, kultury materialnej, magii i demonologii ludowej, folkloru słownego i muzycznego, etnobotaniki i innych.&#13;
Badania terenowe w praktyce Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej&#13;
Od 2008 roku MKL prowadzi badania terenowe w ramach projektów finansowanych ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Biorą w nich udział zarówno pracownicy MKL, jak i zaprzyjaźnionych ośrodków muzealnych i akademickich. Badacze prowadzą wywiady terenowe i wykonują&#13;
dokumentację fotograficzną. W ramach każdego z projektów wykonywane są także filmy dokumentujące&#13;
wybrane zjawiska. Nagrania wywiadów, ich opracowania, zdjęcia, transkrypcje dialektologiczne i etnomuzykologiczne są deponowane w Archiwum Naukowym MKL i udostępniane wszystkim zainteresowanym.&#13;
Każdy z projektów podsumowywany jest obszernym wydawnictwem zawierającym teksty prezentujące&#13;
wyniki analizy zebranych materiałów, pisane przez naukowców reprezentujących różne gałęzie nauki: historyków, etnografów, etnomuzykologów, językoznawców, kulturoznawców2.&#13;
Pierwszym z realizowanych w ten sposób projektów były Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej, przeprowadzone w latach 2008–2014. W jego ramach prowadzono kierowane wywiady terenowe na&#13;
temat jak najszerszego spektrum przejawów kultury ludowej na terenie dawnej Puszczy Sandomierskiej zamieszkiwanym przez Lasowiaków.&#13;
W latach 2014–2016 MKL realizowano badania w ramach projektu Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian. Podobnie jak w wypadku Źródeł kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej, również i w tym wypadku&#13;
celem było zarejestrowanie jak największej ilości wszelkich przejawów i form folkloru (tradycyjnych i współczesnych), jakie obecnie funkcjonują u Rzeszowiaków – grupy etnograficznej, której terytorium skupione&#13;
jest wokół trzech ośrodków miejskich: Rzeszowa, Łańcuta i Przeworska.&#13;
Kontakt: etnografia@muzeumkolbuszowa.pl.&#13;
Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej (2014), Puszcza Sandomierska od kuchni. Między tradycją a współczesnością (2017), Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian (2018), Kolędowanie na Rzeszowszczyźnie (2019), Las w życiu i kulturze&#13;
mieszkańców Rzeszowszczyzny (2023).&#13;
1&#13;
2&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
�Fot. 1. Wywiad przeprowadzany na progu domu, Kuryłówka, 2008, fot. A. Mazur&#13;
&#13;
Od 2016 do 2017 roku badacze w trakcie czterech sezonów (wiosna, lato, jesień, zima) prowadzili wywiady w ramach projektu Puszcza Sandomierska od kuchni. Tym razem byli zaopatrzeni w kwestionariusze&#13;
dotyczące różnych zagadnień związanych z pożywieniem codziennym i odświętnym w poszczególnych porach roku.&#13;
Od 2018 do 2019 roku w ramach projektu Kolędowanie na Rzeszowszczyźnie badacze zbierali informacje dotyczące kolędowania, kolęd, a także wszelkich informacji o obrzędowości Godnich Świąt związanej&#13;
z tradycjami kolędniczymi i ich współczesnymi przemianami, jakie można do dziś zaobserwować na terenach Lasowiaków i Rzeszowiaków.&#13;
Od 2021 do 2023 roku trwał projekt Las w życiu i kulturze mieszkańców Rzeszowszczyzny. Tym razem&#13;
celem badaczy w czasie czterech sezonów badawczych było zebranie informacji dotyczących lasu, jego roli&#13;
i funkcji w znaczeniu utylitarnym, jak również obrzędowo symbolicznym dla mieszkańców Rzeszowszczyzny, rozumianej jako obszar zajmowany przez Lasowiaków i Rzeszowiaków3.&#13;
Poza projektami badawczymi finansowanymi z zewnątrz Muzeum prowadzi badania w ramach bieżącej&#13;
działalności. Przede wszystkim są to wywiady terenowe związane z wyposażaniem wnętrz obiektów przenoszonych do Parku Etnograficznego MKL lub wyposażanych na nowo. W ostatnich latach były to między&#13;
innymi: dwór z Brzezin, karczma, sklep i mieszkanie rodziny żydowskiej z Hadli Kańczuckich, leśniczówka&#13;
Za ten projekt Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej otrzymało nagrodę Grand Prix w 44. Konkursie na Wydarzenie&#13;
Muzealne Roku Sybilla 2023.&#13;
3&#13;
&#13;
126&#13;
&#13;
�z Biedaczowa-Zerwanki, zagroda kolonistów niemieckich z Bożej Woli, plebania z Ostrów Tuszowskich,&#13;
chałupa Antoniego Szylara Zielorza z Markowej, zagroda rodziny Lejów z Brzezin i zagroda tkacza z Woli&#13;
Zarczyckiej. Od 2023 roku pracownicy Działu Etnograficznego prowadzą także badania na temat dawnego&#13;
pogranicza polsko-rusińskiego na obszarze zainteresowania Muzeum.&#13;
W latach 2017 i 2018 MKL organizowało dwa studenckie obozy terenowe. Pierwszy był poświęcony&#13;
współczesnym ogrodzeniom i podwórkom w okolicach Kolbuszowej. Wzięli w nim udział studenci etnologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach Filii w Cieszynie. W ramach drugiego obozu studenci filologii&#13;
polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego prowadzili w gminach Dzikowiec i Kolbuszowa wywiady na temat&#13;
dzieci i dzieciństwa na wsi.&#13;
W 2024 roku MKL w Kolbuszowej we współpracy ze Stowarzyszeniem Muzeów na Wolnym Powietrzu&#13;
zorganizowało Międzyuczelniany Obóz Etnograficzny. Wzięli w nim udział studenci etnologii i antropologii kulturowej z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu Łódzkiego.&#13;
Uczestnicy obozu prowadzili badania terenowe na temat przestrzeni przydomowej współczesnej wsi lasowiackiej w miejscowościach w okolicy Kolbuszowej.&#13;
Ponadto regularnie prowadzone są wywiady związane z wnioskami o wpisanie poszczególnych potraw&#13;
i produktów na Listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa (każdy wniosek wymaga przeprowadzenia trzech wywiadów terenowych).&#13;
Całość uzupełniają wywiady robione na bieżąco, w związku z aktualną pracą Muzeum, najczęściej&#13;
towarzyszące zakupowi lub przekazywaniu w darowiźnie eksponatów lub materiałów archiwalnych.&#13;
Wszystkie wywiady prowadzone są w formie nagrań audio, a następnie pracownicy MKL przygotowują&#13;
opracowania z elementami transkrypcji. Całość uzupełnia dokumentacja zdjęciowa prowadzona w trakcie&#13;
wywiadu lub w miejscach związanych z jego tematyką. Tak przygotowane materiały przekazywane są do Archiwum Naukowego Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, gdzie dostępne są dla wszystkich zainteresowanych. Obecnie Archiwum Etnograficzne Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej liczy 965 jednostek4.&#13;
Wieloletnia i na tyle intensywna, na ile tylko pozwala muzealna praca, obecność w terenie pozwoliła&#13;
pracownikom MKL śledzić na bieżąco przemiany kultury Lasowiaków i Rzeszowiaków. W parze ze zmianami dotyczącymi kultury mieszkańców wsi dawnej Puszczy Sandomierskiej szły także zmiany realiów pracy&#13;
w terenie. Niniejszy tekst poświęcony będzie temu, jak w ostatnich latach zmieniła się sytuacja badacza&#13;
terenowego na obszarze zainteresowania MKL.&#13;
&#13;
Badania terenowe w okresie powojennym&#13;
Na realia pracy w terenie w okresie, w którym powstawało Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej sporo&#13;
światła rzucają publikacje i korespondencja Franciszka Kotuli (1900–1983), wybitnego badacza Lasowiaków, Rzeszowiaków i Pogórzan. Osobnego omówienia wymagałaby techniczno-organizacyjna strona prowadzenia badań, w niniejszym tekście skupimy się jedynie na relacjach między badaczem a informatorem.&#13;
Poznawanie terenu i informatorów oczami Franciszka Kotuli jest o tyle łatwiejsze, że, używając specyficznego, gawędziarskiego stylu, nie stroni on od ujawniania własnych odczuć, emocji, ocen i przeżyć. Sam&#13;
F. Kotula pozwala towarzyszyć swojemu czytelnikowi przy nawiązywaniu kontaktu z informatorem.&#13;
Takiego dziadka spotkałem pewnego sierpniowego popołudnia. Siedział na skarpie polnej dróżki w pełnym blasku słońca, które zdawało się z lubością grzać stare kości wąsatego pastucha. (…) Dlaczego nie śpiewam? – zwrócił się do mnie z przekornie przechyloną głową, mrużąc oczy w półuśmiechu. (…) – Widzicie,&#13;
moje krowy nie są muzykalne, szkoda mi dla nich głosu. (…) Ale dalej już potoczyła się przyjacielska rozmowa, jakbyśmy obydwaj byli bardzo starymi znajomymi (Kotula 1979: 106).&#13;
Taki opis przypadkowego spotkania, które owocuje wywiadem terenowym, wydaje się dobrze charakteryzować zarówno jeden ze sposobów pracy w terenie F, Kotuli, ale również nastawienie jego informatorów.&#13;
Niewątpliwie badaczom Rzeszowszczyzny współczesnym Kotuli pomagało to, że poruszali się po wsi, na&#13;
której żywe były jeszcze wywiedzione z tradycyjnej kultury ludowej normy grzeczności, zgodnie z którymi&#13;
nawiązanie rozmowy czy choćby pozdrowienie napotkanego mieszkańca wsi było gestem nie tylko mile&#13;
widzianym przez wiejską wspólnotę, ale nawet przez nią wymaganym (Grochola-Szczepanek 2014: 185).&#13;
Stan na koniec grudnia 2024 roku. Archiwum Etnograficzne stanowi część Archiwum Naukowego Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej.&#13;
4&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
�Oczywiście należy pamiętać, że mimo wszystko kontakt z badaczem był kontaktem z kimś obcym,&#13;
spoza wiejskiej społeczności. Informatorzy byli też świadomi tego, że wywiad jest specyficznym rodzajem&#13;
interakcji. Co więcej, nie wszyscy akceptowali bez zastrzeżeń wpisaną w niego asymetrię kompetencji kulturowych i pozycji społecznej.&#13;
Stary tekst jest przedmiotem handlu (…). Ten pogląd, często dziś spotykany, dobitnie wyrażony został&#13;
przez jednego z informatorów: „Jak pan postawi pół litra i coś do pół litra, to pomyślimy! A co? Wy tam&#13;
zarabiacie grube tysiące, a my, chłopi, mamy wam śpiewać za darmo? Ja co piątek słyszę, jak z rzeszowskiego&#13;
radia grają i śpiewają. Panie, głupich już nie ma! Zapłaci pan, będę śpiewał, nie, to pyska nie otworzę!”(Hernas 1976: 8).&#13;
W późniejszych latach sytuacja badacza terenowego w omawianym regionie zmieniła się. Jak wspominają pracownicy Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej prowadzący badania w latach 80. i 90. XX&#13;
wieku, badacze nadal witani byli z radością i chętnie przyjmowani w domach. Witającymi byli już jednak&#13;
bardzo często informatorzy, którzy w dorosłe życie weszli po drugiej wojnie światowej, uczyli się lub pracowali w mieście, a kontakt z miejską kultura i ogólnopolską kulturą masową wpłynął na ich ocenę kultury&#13;
wsi. Po latach odcinania się mieszkańców Rzeszowszczyzny od wiejskiej kultury, wstydzenia się jej i kojarzenia z biedą, informatorzy różnili się od tych, którzy przyjmowali F. Kotulę.&#13;
Widziałam to sama: ludzie usiłowali na wszelkie możliwe sposoby sprawić wrażenie, że ludzie tutaj mieszkający z kosmosu przyszli. Tu nie było żadnych tradycji – i tyle. I to też miało znaczący wpływ na jakość&#13;
wywiadów i ich rodzaj. Gdy się szło w teren, trzeba było mieć cały czas z tyłu głowy tę informację, że oni&#13;
bardzo chcą rozmawiać, bardzo chcą coś powiedzieć, ale przez lata odcięcia się od swoich własnych tradycji i starania się, by nic o nich nie wiedzieć, konfabulowali. Opowiadali to, co wydawało im się, że ktoś&#13;
chciałby usłyszeć. Musieliśmy pamiętać o tej konfabulacji, która była nieodzowna. Ludzie, posłuchawszy&#13;
programów, obejrzawszy występy Mazowsza i Śląska, do takiej stylizowanej „wspaniałej” kultury chłopskiej&#13;
chętnie się odwoływali. Wywiady musieliśmy weryfikować. Zawsze trzeba było w danej miejscowości zrobić&#13;
dwa-trzy wywiady na ten sam temat i uzyskiwaliśmy wtedy mniej więcej jakąś wypadkową, w co można było&#13;
ewentualnie uwierzyć5 – wspomina lata 80. i 90. dr Jolanta Dragan, pracownik MKL w Kolbuszowej.&#13;
Taka sytuacja, jeśli chodzi o prowadzenie badań terenowych na interesującym nas obszarze, trwała do lat&#13;
dwutysięcznych, kiedy wieś zaczęła przechodzić kolejną falę przemian gospodarczych i społecznych. Razem&#13;
ze społecznością wsi zmieniły się także realia pracy w terenie.&#13;
&#13;
Współczesne problemy związane z prowadzeniem etnograficznych badań terenowych –doświadczenia z terenu&#13;
Najważniejszą kwestią w prowadzeniu badań etnograficznych jest nawiązanie kontaktu z terenem. „Większość teoretyków badań terenowych podkreśla, że częstokroć całe powodzenie badań zależy od tego, czy&#13;
pierwsze kontakty z badanym środowiskiem ułożą się pomyślnie, czy wytworzy się atmosfera obopólnego&#13;
zaufania” (Kopczyńska-Jaworska 1971: 180). Zdobycie zaufania i sympatii rozmówcy jest jedną z najbardziej&#13;
istotnych kwestii. Podczas wywiadu powinien on czuć się swobodnie. Przede wszystkim osoba, z którą przeprowadza się wywiad, musi wyrazić zgodę na odbycie rozmowy i jej nagranie. To jak ważna jest świadoma&#13;
zgoda od dawna podkreślali już praktycy pracy badawczej (zob. Kopczyńska-Jaworska 1971; Atkinson, Hammerslay 2000). Zgoda ta wyrażana była ustnie.&#13;
W maju 2018 roku weszło w życie unijne rozporządzenie o ochronie danych osobowych RODO6. Od&#13;
tego czasu idący w teren badacz zobowiązany jest uzyskać pisemną zgodę rozmówcy na nagranie wypowiedzi, wykorzystanie jej do badań, a także publikację i archiwizację (Majewska-Tworek, Śleziak, Tworek,&#13;
Zaśko-Zielińska 2020: 79). Dokumenty zawierające te zgody stanowią najczęściej plik kartek A4 zadrukowanych różnymi formułkami napisanymi językiem prawniczym. Jeżeli prowadzony jest wywiad zbiorowy,&#13;
takie dokumenty powinny zostać podpisane z każdą osobą biorącą udział w wywiadzie. Etnograf w pewien&#13;
sposób zamienia się w urzędnika z teczką pełną dokumentów. Niestety, jak pokazuje doświadczenie badaczy&#13;
związanych z MKL z kilku ostatnich lat, działa to odstraszająco na potencjalnych rozmówców. W obecnym&#13;
świecie, w którym pełno jest doniesień medialnych o różnego rodzaju oszustwach czy wyłudzaniu danych&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
Wywiad przeprowadzony na potrzeby niniejszego tekstu.&#13;
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20180001000/U/D20181000Lj.pdf [dostęp: 27.06.2023].&#13;
&#13;
128&#13;
&#13;
�osobowych, rozmówcy podejrzliwie patrzą na formularze, w jakich takie właśnie dane muszą podać, i które&#13;
muszą podpisać. Wpływa to na zwiększenie dystansu społecznego pomiędzy badaczem a rozmówcą. Moment&#13;
podpisywania dokumentów powoduje także dyskomfort u badacza, który zaczyna czuć się jak urzędnik&#13;
państwowy. Istotną kwestią jest także język użyty w przygotowanych do podpisania formularzach. Treść&#13;
powinna być napisana prostym językiem, zrozumiałym dla osoby, która ma te dokumenty podpisać (Majewska-Tworek, Śleziak, Tworek, Zaśko-Zielińska 2020: 79).&#13;
Rozmówcy, którzy w jakikolwiek sposób związani są z działalnością różnego rodzaju instytucji (pracownicy ośrodków kultury, członkowie Kół Gospodyń Wiejskich, zespołów obrzędowych i tanecznych, itp.),&#13;
zdają sobie sprawę z obowiązujących przepisów i z reguły nie mają problemu z podpisaniem wymaganych&#13;
zgód i oświadczeń. Inaczej jest w przypadku osób, które nie są w żaden sposób związane z różnego rodzaju&#13;
instytucjonalną działalnością, ale są depozytariuszami wiedzy na interesujący badacza temat. Często są to&#13;
osoby w podeszłym wieku, nieraz urodzone jeszcze przed II wojną światową, bywa że mieszkające samotnie. W takich przypadkach bywają sytuacje badawcze, w których wyciągnięcie wymaganych dokumentów&#13;
mogłoby przekreślić szanse na przeprowadzenie wywiadu. Nieraz zdarza się, że takie osoby opowiadają, że&#13;
zostały oszukane lub próbowano oszukać ich tzw. metodą na wnuczka. Bywa także, że mieszkańcy danej&#13;
miejscowości pytani o to, z kim warto byłoby porozmawiać, wskazują kogoś, zaznaczając przy tym, że niedawno został oszukany i wyłudzono od tej osoby pieniądze i sugerują, że lepiej do takiej osoby nie iść.&#13;
W sytuacjach, w których badacz uzna, że lepiej nie wyciągać wymaganych dokumentów, w Muzeum&#13;
Kultury Ludowej w Kolbuszowej przyjęto zasadę nagrania na dyktafon ustanej zgody na wykorzystanie&#13;
danych osobowych, w takiej sytuacji nagrana zgoda uważana jest za prawnie wiążącą. Bywa także, że rozmówca wyraża ustną zgodę, ale dokumentów woli nie podpisywać – wtedy też wystarczy nagranie zgody.&#13;
Spory wpływ na to, czy dana osoba podpisze wymagane dokumenty ma także rodzina rozmówcy. Z reguły zachęcają oni rozmówców, aby nie bali się podpisać, ale zdarzają się sytuacje, kiedy to właśnie członkowie rodziny mocno komplikują sprawę. Jedna z badaczek zetknęła się z sytuacją, kiedy informatorka&#13;
wyraziła ustną zgodę, która została nagrana, ale następnego dnia do Muzeum zadzwoniła osoba z jej rodziny z oskarżeniami o oszustwo i groźbą zgłoszenia sprawy na policję – domagała się skasowania wywiadu.&#13;
Inny przykład ingerencji rodziny to wywiad, którego rozmówca udzielił bardzo chętnie, nie miał oporów&#13;
przed podpisaniem dokumentów, ale w momencie podpisywania formularzy wkroczyła jego żona, zabraniając mu podpisania czegokolwiek. Badacze terenowi stosują dwie „szkoły” podpisywania formularzy.&#13;
Część z nich dopełnia formalności na samym początku rozmowy, licząc się z możliwością odmowy i zaprzepaszczenia szansy na wywiad, z kolei inni po uzyskaniu ustnej zgody prowadzą wywiad, a dokumenty&#13;
wyciągają na koniec spotkania – wtedy rozmówca jest już mniej spięty, atmosfera jest luźniejsza i istnieje&#13;
większa szansa na podpisanie wymaganych dokumentów.&#13;
&#13;
Fot. 2. Podpisywanie zgody na wykorzystanie wizerunku na potrzeby filmu, Kolbuszowa Górna, 2014, fot. W. Dragan&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
�Uzyskiwanie zgody w projektach realizowanych przez Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej&#13;
Jak wspomniano, pierwszy duży projekt badawczy dofinansowany ze źródeł zewnętrznych realizowany&#13;
przez Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej to Źródła kultury ludowej Puszczy Sandomierskiej. Podczas realizacji tych badań nie trzeba było podpisywać żadnych oświadczeń, wystarczyła wyrażona przez rozmówcę ustnie zgoda. Dobrą okazją do nawiązaniu kontaktu było zagadnięcie przechodnia, rowerzysty, osoby&#13;
pracującej w polu. Często zapytanie o drogę czy o kapliczki znajdujące się w danej miejscowości stanowiło&#13;
dobry pretekst do nawiązania rozmowy. Jeśli rozmówca wyraził chęć, wyciągano dyktafon i prowadzono&#13;
wywiad. Właściwie można to było zrobić gdziekolwiek, co obrazują dołączone do wywiadów fotografie, na&#13;
których uchwycono moment rozmowy prowadzonej w polu czy na progu domu. Nie podpisywano żadnych&#13;
umów ani oświadczeń.&#13;
Przy kolejnych projektach zalecane było już, w miarę możliwości, podpisywanie zgód lub nagranie zgody, ale w praktyce wyglądało to różnie. W ostatnim etapie badań etnograficznych realizowanych w ramach&#13;
projektu Folklor Rzeszowiaków – obraz przemian (2014–2016), niektórzy badacze nagrywali na dyktafon&#13;
wyrażone ustanie zgody. W następnym projekcie badawczym Dziedzictwo kulinarne mieszkańców dawnej&#13;
Puszczy Sandomierskiej (2016–2017) nagranie wyrażonej przez rozmówcę zgody na wykorzystanie danych&#13;
osobowych i informacji uzyskanych podczas wywiadu było już obligatoryjne – w opracowaniu wywiadu&#13;
należało podać czas, w którym rozmówca wyraża zgodę. Przy dwóch ostatnich projektach: Kolędowanie&#13;
na Rzeszowszczyźnie (2018–2019) oraz Las w życiu i kulturze mieszkańców Rzeszowszczyzny (2021–2023)&#13;
wymagano podpisania formularzy zgód7. Gdyby z jakiś względów nie było to możliwe, to należało nagrać&#13;
zgodę na dyktafon i w opracowaniu wywiadu podać czas, w którym zgoda została wyrażona.&#13;
W związku ze zwiększonym sformalizowaniem badań terenowych widać, że coraz trudniej jest przeprowadzić swobodny, naturalny wywiad z przypadkowo napotkaną osobą. Przy dwóch pierwszych projektach zdarzało się, że badacz szedł w teren i na miejscu szukał informatorów. Organizowano wtedy także&#13;
obozy badawcze, które trwały kilka dni. W tym czasie badacze starali się nawiązać kontakt z badanym środowiskiem i przeprowadzić jak najwięcej wywiadów. Następne projekty podzielone były na sezony badawcze&#13;
i badacze już indywidualnie umawiali się na badania w wybranym przez siebie momencie.&#13;
&#13;
Fot. 3. Wywiad z członkinią Zespołu Obrzędowego „Lasowiaczki” z Baranowa Sandomierskiego, 2016, fot. J. Radwański&#13;
W badaniach realizowanych przez Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej wymagane jest podpisanie następujących&#13;
dokumentów: oświadczenie o wyrażeniu zgody na wykorzystanie wizerunku, oświadczenie woli o przetwarzaniu danych&#13;
osobowych oraz umowa licencyjna. Pracownicy MKL w Kolbuszowej współpracują także przy projektach badawczych z innymi instytucjami kultury z naszego regionu – każda instytucja ma swoje wzory zgód.&#13;
7&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
�„Profesjonalni” informatorzy&#13;
W związku ze opisanymi wyżej przemianami warunków pracy badawczej, obecnie przed udaniem się w teren badacze kontaktują się zazwyczaj z lokalnym ośrodkiem kultury, sołtysem, Kołem Gospodyń Wiejskich czy księdzem. Celem tego jest dowiedzenie się, z kim w danej miejscowości można by przeprowadzić&#13;
wywiad, aby potem wystosować prośbę o zaaranżowanie takiego spotkania. Jest to niekwestionowana pomoc – pośrednik, który dobrze zna teren i jest w nim osobą rozpoznawalną, wprowadzając badacza do&#13;
lokalnego środowiska zapewnia mu niejako kredyt zaufania, dzięki czemu badacz staje się mniej „obcy” dla&#13;
osoby, z którą ma przeprowadzić wywiad. Należy przy tym pamiętać, że osoby, do których zwraca się badacz w celu uzyskania pomocy w doborze potencjalnych informatorów w pewny sposób mogą mieć wpływ&#13;
na kształt i przebieg badań (Atkinson, Hammerslay, 2000: 84).&#13;
Badacze często są odsyłani do „profesjonalnych informatorów”. Z reguły są to osoby bardzo zasłużone&#13;
dla lokalnej społeczności i kultury, dysponujący dużą wiedzą na różne tematy. Niejednokrotnie takie osoby&#13;
udzieliły już wielu wywiadów, zarówno etnografom, ale także dziennikarzom, bywają to osoby medialne.&#13;
Zdarza się, że to oni narzucają temat rozmowy, czasami odnosi się także wrażenie, że mówią to, co uważają,&#13;
że badacz chciałby usłyszeć. Oczywiście nie należy kwestionować wartości takich wywiadów, ale każdy badacz, który doświadczył terenu wie, że czasami najciekawsze informacje pozyskuje się od osób, których&#13;
nikt w okolicy nie poleciłby do rozmowy. Korzystając z kontaktów poleconych przez lokalnych pośredników&#13;
coraz trudniej do takich właśnie osób trafić – a jeśli już uda się trafić, to ze względu na zbiurokratyzowanie&#13;
badań terenowych trudnym zadaniem bywa przezwyciężenie ich podejrzliwości i niechęci do podpisywania wymaganych dokumentów.&#13;
Pandemia a prowadzenie badań terenowych&#13;
W ostatnim czasie na prowadzenie etnograficznych badań terenowych wpływ miała także pandemia. W tym&#13;
szczególnym okresie, w miarę możliwości, prowadzono w Muzeum Kultury Ludowej badania terenowe, zarówno w ramach projektów, jak i bieżącej pracy muzealnej.&#13;
W wywiadzie etnograficznym bardzo ważna jest interakcja pomiędzy badaczem a rozmówcą. Istotna&#13;
jest mimika, gestykulacja, mowa ciała. Pandemia zwiększyła dystans społeczny. Noszenie maseczek podczas&#13;
wywiadu powodowało, że trudniej było dostrzec reakcję rozmówcy na temat, który był poruszany w rozmowie – na przykład, czy wywołuje uśmiech, zakłopotanie, czy niechęć. W czasie jej trwania niektórzy potencjalni rozmówcy odmawiali spotkania lub przesuwali je na porę letnią, kiedy będzie można przeprowadzić&#13;
je na świeżym powietrzu. Niektórzy dopytywali o szczepienia. W ogóle sama pandemia była tematem, który&#13;
powracał w rozmowach, czasami rozmówcy wiele czasu poświęcali na wyrażanie swojej opinii o zaistniałej&#13;
sytuacji, co oczywiście samo w sobie ma dużą wartość badawczą.&#13;
W czasie pandemii przeprowadzane były także wywiady w formie online lub telefonicznej. Takie wywiady przedstawiają z reguły niską wartość merytoryczną. W badaniach etnograficznych niezwykle ważna&#13;
jest interakcja między badaczem a badanym oraz jej kontekst. Bardzo często kanwą dalszej rozmowy są&#13;
pokazywane przez rozmówcę stare zdjęcia czy różnego rodzaju przedmioty, które mają dla niego wartość&#13;
sentymentalną. Widząc reakcję rozmówcy na omawiane zagadnienia, podejmuje się decyzje, o czym rozmawiać w dalszej części wywiadu.&#13;
Należy także pamiętać, że większość rozmówców to osoby starsze, miewające już problemy ze słuchem,&#13;
które w małym stopniu posługują się współczesnymi technologiami. Przeprowadzenie z takimi osobami&#13;
wywiadu online, nawet przy pomocy ich rodziny, może być trudne i powodować u rozmówców dyskomfort i niechęć. Starsi rozmówcy przyzwyczajeni są do bezpośrednich kontaktów, wręcz cierpią na ich brak.&#13;
W wielu wywiadach pojawia się wątek, w którym narzekają na to, że współcześni ludzie nie spędzają ze&#13;
sobą już tyle czasu, co kiedyś, a każdy zamyka się w swoim domu przed telewizorem: Teraz? Siedzi w domu,&#13;
telewizor. Na przykład dawniej w żniwa, po robocie się umył, pochlapał. Sąsiad do sąsiada bez drogę, zapaliły,&#13;
pogadały. Teraz nie widać, żeby sąsiady siedziały razem8.&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
Archiwum Naukowe Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej: MKL-AE 614/2.&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
�Fot. 4. Wywiad przeprowadzany w czasie pandemii z ostatnim we wsi mieszkańcem chałupy pod strzechą, Widełka,&#13;
2021, fot. J. Radwański&#13;
&#13;
Podsumowanie&#13;
Prowadzenie badań terenowych to jedna z podstaw działalności muzeów o charakterze etnograficznym.&#13;
Z badaniami etnograficznymi nierozerwalnie wiążą się kwestie etyki badawczej. Osoba, z którą prowadzony jest wywiad etnograficzny, powinna wyrazić na jego przeprowadzenie świadomą i dobrowolną zgodę9.&#13;
Świadoma zgoda jest kwestią niepodlegającą dyskusji. Ale już liczba dokumentów, które rozmówca obecnie powinien podpisać, wyrażając zgodę na przeprowadzenie wywiadu, wywołuje w środowisku badawczym&#13;
kontrowersje. Nadmierna biurokratyzacja i wytwarzanie wielu dokumentów przysparza w terenie licznych problemów – zwiększa dystans między rozmówcą a badaczem, wzbudza nieufność i podejrzliwość,&#13;
„usztywnia” sytuację badawczą. Niniejszy artykuł pokazuje, jak na przestrzeni lat zmieniało się podejście&#13;
rozmówców do badaczy i prowadzonych przez nich badań terenowych na obszarze działania Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej.&#13;
Pomimo napotykanych trudności instytucje zajmujące się kulturą ludową powinny prowadzić badania&#13;
etnograficzne. Jest to kwestia niezwykle ważna, jako że kultura ludowa w Polsce jest żywa i stale się zmienia.&#13;
Stałe rejestrowanie zjawisk zachodzących w tej dziedzinie jest istotne nie tylko dla zrozumienia zachodzących zjawisk, ale także stanowi cenną pomoc dla przyszłych pokoleń badaczy. Niezależnie od przemian&#13;
wiejskiej kultury jedną z cech dobrego badacza terenowego jest wyczucie terenu i zamieszkującego go&#13;
ludzi, zrozumienie i nawiązanie przyjaznej relacji pomimo napotykanych na drodze różnych trudności.&#13;
Pisał o tym Franciszek Kotula, niestrudzony badacz Rzeszowszczyzny:&#13;
Jeśli jest jakaś moja zasługa, tak w gromadzeniu materiałów, jak i ich opracowywaniu, to tylko dlatego,&#13;
że nauczyłem się słuchać głosu terenu, rozumieć jego mowy, wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski. A to&#13;
Właściwe traktowanie uczestników badań wyraża się już w ich prawie do dobrowolnego i świadomego wyrażenia zgody na&#13;
udział w badaniu, a także w prawie do odstąpienia od wyrażonej zgody na każdym etapie procedury badawczej, czyli także&#13;
już po zakończonym nagraniu. Dobrowolna zgoda interlokutora obejmuje zarówno udział w rozmowie, jak i przekazanie nagrania do archiwizacji, jego przechowywanie oraz udostępnienia na ustalonych warunkach (Majewska-Tworek, Śleziak,&#13;
Tworek, Zaśko-Zielińska 2020: 57).&#13;
9&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
�wcale nie jest trudne, trzeba tylko podchodzić do ziemi jak do matki, z czułością i miłością. I te słowa nie&#13;
są wyrazem jakiegoś sztucznego patosu, ale prawdziwego uczucia. Zakończę westchnienie nieco w stylu&#13;
romantyzmu: z terenem trzeba się powiązać iście wieczystymi ślubami. Ale to nie jest równoznaczne z niewolnictwem. Takie małżeństwo musi być wynikiem wyboru i dobrowolnej decyzji. Ale też… „dopóki śmierć&#13;
nas nie rozłączy”(Kotula 1973: 299).&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Tekst poświęcony jest wpływowi przemian wsi i jej kultury na sposób prowadzenia badań na terenie zamieszkiwanym przez Lasowiaków i Rzeszowiaków, na obszarze działania Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej. Warunki pracy terenowej zmieniły się w ponad pięćdziesięcioletnim okresie działania Muzeum.&#13;
W latach 60. i 70. badacze penetrowali wieś, której kultura skłaniała ludzi do otwartości, a nawiązanie dialogu nawet z obcym człowiekiem było jednym z wymogów zasad grzeczności. W latach 90. i 2000. wieś na&#13;
badanym terenie zmieniła się znacząco. Katalizatorem, który przyspieszył zmiany w ostatnich latach, była&#13;
pandemia COVID-2019 oraz wprowadzenie ustawy RODO, nakładającej na badaczy obowiązek uzyskiwania zgód na przetwarzanie danych osobowych. Przemiany te utrudniły prowadzenie spontanicznych wywiadów terenowych, co zmieniło rodzaj i charakter przeprowadzanych rozmów.&#13;
Słowa klucze: Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej, badania terenowe, metodologia badań, pandemia,&#13;
&#13;
RODO&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Archiwum Naukowe Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej: MKL-AE 614/2.&#13;
Atkinson, P., Hammerslay, M.,&#13;
(2000). Metody badań terenowych (przeł. S. Dymczyk). Poznań: Zysk i S-ka Wydawnictwo.&#13;
Grochola-Szczepanek, H.&#13;
(2014). Grzecznościowe zachowania językowe w środowisku wiejskim na przykładzie gwary spiskiej w Polsce, Jezikoslovni Zapiski, 20 (1), 175–188.&#13;
Hernas, Cz.&#13;
(1976). Upadająca kultura. W: F. Kotula, Znaki przeszłości. Odchodzące ślady zatrzymać w pamięci (s. 5–22).&#13;
Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Kopczyńska-Jaworska, B.&#13;
(1971). Metodyka etnograficznych badań terenowych. Warszawa-Łódź: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.&#13;
Kotula, F.&#13;
(1973). Z doświadczeń, pracy i przemyśleń regionalisty. Lud, r. LVII, 263–300.&#13;
(1979). Muzykanty. Warszawa: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza.&#13;
Majewska-Tworek, A., Śleziak, M., Tworek, A., Zaśko-Zielińska, M.&#13;
(2020). Od rozmowy do korpusu, czyli jak zbierać i archiwizować dane mówione. Wrocław: Uniwersytet&#13;
Wrocławski.&#13;
&#13;
Netografia:&#13;
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20180001000/U/D20181000Lj.pdf [dostęp: 27.06.2023].&#13;
Spis ilustracji:&#13;
Fot. 1.Wywiad przeprowadzany na progu domu, Kuryłówka, 2008, fot. A. Mazur.&#13;
Fot. 2. Podpisywanie zgody na wykorzystanie wizerunku na potrzeby filmu, Kolbuszowa Górna, 2014,&#13;
fot. W. Dragan.&#13;
Fot. 3. Wywiad z członkinią Zespołu Obrzędowego „Lasowiaczki” z Baranowa Sandomierskiego, 2016,&#13;
fot. J. Radwański.&#13;
Fot. 4. Wywiad przeprowadzany w czasie pandemii z ostatnim we wsi mieszkańcem chałupy pod strzechą,&#13;
Widełka, 2021, fot. J. Radwański.&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
�CZĘŚĆ IV.&#13;
OPINIE&#13;
&#13;
��Damian Danak&#13;
Fundacja Entropia&#13;
&#13;
EKSPOZYCJE ETNOGRAFICZNE&#13;
– NOTATKI Z TERENU&#13;
&#13;
W poniższym tekście chciałbym zaprezentować Ziemię Lubuską z „etnograficznego lotu ptaka”. Odnosząc się do tytułu zwrócę uwagę na kilka mniej lub bardziej oczywistych ekspozycji etnograficznych, które&#13;
zostały przygotowane przez Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze-Ochli. Samo określenie ekspozycja&#13;
ma swój rodowód w języku łacińskim i oznacza pokazanie czegoś, opis, narrację, wyjaśnienie, wytłumaczenie (Korpanty 2001: 267). Ekspozycja jest bardzo zbliżona w znaczeniu do słowa etnografia, które opisuje,&#13;
przedstawia świat poszczególnych kultur, grup czy zjawisk z perspektywy badacza, przez pryzmat jego zanurzenia w kulturze, wrażliwości, dystansu, wyobraźni.&#13;
Nazwa Ziemia Lubuska pochodzi od miejscowości Lubusz, w której w XII w. miała powstać siedziba&#13;
diecezji katolickiej. Z powodu zawirowań politycznych tak się jednak nie stało. Dziś Lubusz (niem. Lebus),&#13;
od którego wzięła się nazwa regionu i województwa znajduje się na terenie Republiki Federalnej Niemiec.&#13;
Ziemia Lubuska położona jest na styku kilku większych regionów historycznych: Wielkopolski, Śląska, Dolnych Łużyc i Brandenburgii. Region ten można określić jako kulturowe pogranicze. Już w późnym średniowieczu etnicznie słowiańskie tereny w szybkim tempie zostały zdominowane przez ludność niemieckojęzyczną. Jednak jeszcze pod koniec XIX w. istniały tu enklawy, pojedyncze wioski, w których używano języka&#13;
słowiańskiego, np. Stary Kisielin pod Zieloną Górą, czy Chyże pod Krosnem Odrzańskim. Po zakończeniu&#13;
II wojny światowej nastąpiła niemal całkowita wymiana ludności – wysiedlono również słowiańskich Dolnołużyczan, uznając ich za ludność nazbyt zniemczoną i niepolską. Na Ziemię Lubuską przybyli migranci&#13;
z różnych stron przedwojennej Polski. Bardziej zwarte grupy etnograficzne, które do dziś zachowały swoją&#13;
odrębność to Górale Bukowińscy zwani także Czadeckimi, Poleszucy, Kresowiacy, Łemkowie czy Romowie.&#13;
Odrębność etnograficzna najbardziej widoczna jest w kulturze kulinarnej, szczególnie tej związanej z obrzędowością doroczną. Na uwagę zasługuje jedyna grupa autochtoniczna z tzw. Regionu Kozła. To kilka wsi&#13;
położonych w okolicach Babimostu, które między I a II wojną światową leżały po niemieckiej stronie granicy. Nazwa Region Kozła pochodzi od charakterystycznych instrumentów kozła białego i czarnego, jest&#13;
to rodzaj dud napędzanych skórzanym miechem, trzymanym pod pachą. Ten mikroregion cechuje bogactwo nadal żywej kultury tradycyjnej. W 2022 roku Stowarzyszenie Akademia Tradycji było inicjatorem&#13;
przeprowadzenia badań etnograficznych w Regionie Kozła, które prezentowane są na stronie internetowej&#13;
wregioniekozla.pl.&#13;
Innym spojrzeniem na etnografię Ziemi Lubuskiej jest poszukanie współczesnych wyróżników charakterystycznych dla tego regionu. Bliskość niemieckiej granicy zdeterminowała kilka czynników kulturowych,&#13;
o czym w dalszej części tekstu. Jest to najbardziej zalesione województwo w Polsce. Dominują tu uprawy&#13;
leśne, głównie sosna. Lubuskie jest największym skupiskiem robinii akacjowej, która została sprowadzona&#13;
tu w XIX w. będąc świetnym materiałem na paliki prowadzące winorośl. Akacja dobrze utrzymuje strome&#13;
brzegi winnicy. Jest jednak gatunkiem inwazyjnym. Omawiany obszar jest jedynym historycznym rejonem&#13;
winiarskim w naszym kraju. Od co najmniej dekady obserwowany jest renesans kultury winiarskiej w całym&#13;
regionie. W Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze-Ochli możemy zobaczyć ekspozycję winiarską prezentowaną w osiemnastowiecznej wieży winiarskiej z Budachowa, z archaicznym typem winnicy palikowej&#13;
obok. Kilka słów należy zamieścić także na temat lubuskiego fenomenu żużlowego. Jak żadna inna dyscyplina sportowa porywa ona rzesze Lubuszan, tak z północy jak i z południa regionu. Toczy się to wokół&#13;
„świętej wojny” między dwoma stolicami – wojewódzkim Gorzowem Wielkopolskim i samorządową Zieloną&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
�Górą. Wracając do kwestii granicy niemieckiej to w latach 90. XX w. mocno odcisnęła ona swoje piętno na&#13;
szmuglowaniu tańszych wyrobów z naszego kraju oraz na złodziejskich wypadach zwanych jumą. Nazwa&#13;
wzięła się od pociągu, który wyjeżdżał do naszych zachodnich sąsiadów o godzinie dwunastej w południe&#13;
z Zielonej Góry. Duże zapotrzebowanie na rzeźby ogrodowe z masy solnej i tworzywa sztucznego, uczyniło&#13;
z lubuskiego zagłębie krasnali ogrodowych. W Nowej Soli z inicjatywy producentów powstał Park Krasnala – rodzaj parku rozrywki z Największym Krasnalem Ogrodowym na świecie.&#13;
Najważniejszym i najbardziej oczywistym miejscem w regionie, gdzie prezentowane są ekspozycje etnograficzne jest Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze – Ochli. Są tu cztery główne sektory budownictwa&#13;
tradycyjnego z regionów: Dolne Łużyce, Wielkopolska, Dolny Śląsk oraz zagroda z Bukowiny Rumuńskiej.&#13;
Ważnym elementem ekspozycyjnym są przejawy kresowej kultury materialnej i niematerialnej. Dominującym typem ekspozycji w muzeum jest etnografia historyczna rozumiana jako „(…) dyscyplina prowadząca&#13;
studia nad dziejami ludów i kultur przy zastosowaniu konceptualnego podejścia antropologicznego względem źródeł historycznych analizowanych zgodnie z wymaganiami warsztatu historycznego konfrontowanych&#13;
w toku badań ze źródłami archeologicznymi, etnograficznymi i wszelkimi innymi danymi przydatnymi do&#13;
rekonstrukcji przeszłości kulturowej” (Posern-Zieliński 1987: 91–92). Zabytki kultury niematerialnej zaaranżowane w formie naśladującej życie codzienne oddają mentalité, czyli nawyki mentalne, powszechnie&#13;
żywione przekonaniami, stereotypami o świecie, człowieku i życiu (Polasik 2007: 18). Charakterystycznym&#13;
zabiegiem jest na przykład zdejmowanie z ekspozycji narzędzi w okresie świątecznym. W działalności naukowej i popularyzatorskiej Muzeum Etnograficznego w Zielonej Górze-Ochli etnografia historyczna płynnie przechodzi w klasyczną etnografię. Za przykład podam projekt badawczy realizowany w 2016 roku przez&#13;
muzeum pt. „Dom i zagroda”, w którym poprzez wywiady etnograficzne oraz materiał historyczny przedstawiono pejzaż kulturowy regionu lubuskiego związany z domem rodzinnym rożnych grup etnograficznych. Innym przykładem badań etnograficznych jest opis wybranych zespołów folklorystycznych z terenu&#13;
województwa lubuskiego, które zasadniczo można podzielić na dwa typy: pierwszy to te kultywujące odrębność etnograficzną w repertuarze, instrumentarium, stroju i drugie to takie, które tworzą nową, sfolkloryzowaną rzeczywistość.&#13;
Specyficznym rodzajem ekspozycji w Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze-Ochli jest pewna interpretacja na temat istniejących jeszcze lub nieistniejących już w terenie zabytków. Dochodzi tu do tworzenia pewnej imitacji – symulakrum. Ekspozycja muzealna staje się dekoracją, która ma zabrać widza w świat&#13;
sielankowego świata dawnej wsi. Tradycyjne wypełnienie konstrukcji szkieletowej w postaci glinianego szachulca czy wypalanej cegły zastępowane jest betonowym bloczkiem, kamienna rzeźba w rekonstrukcji wykonana jest z masy solnej i tworzywa sztucznego. Niesie to za sobą dwa zagrożenia. Jedno to porzucenie&#13;
przez muzeum misji pozyskiwania i ratowania cennych, istniejących w terenie obiektów. Drugie to robienie&#13;
z muzeum parku rozrywki.&#13;
Ekspozycje etnograficzne w działalności muzealnej wydają się być możliwym i bardzo wskazanym kierunkiem. Nie jest to jednak oczywista i akceptowana przez wszystkich droga. Zagrożeniem może być tu komercjalizacja i upolitycznienie muzeów. Warto szukać tropów etnograficznych w miejscach pokrewnych do&#13;
muzeów, jak galeria sztuki współczesnej i innych, jak witryna internetowa, park tematyczny.&#13;
&#13;
Streszczenie&#13;
Prezentacja Ziemi Lubuskiej z „etnograficznego lotu ptaka”, skupiajaca się na opisie działalności ekspozycyjnej realizowanej w Muzeum Etnograficznym.&#13;
Słowa klucze: lubuskie, etnografia, ekspozycja, muzeum&#13;
&#13;
138&#13;
&#13;
�Bibliografia:&#13;
Korpanty, J. (red.)&#13;
(2001). Mały słownik łacińsko-polski, Warszawa: Wydawnictwo Szkolne PWN.&#13;
Posern-Zieliński, A.&#13;
(1987). Etnohistoria, w: Z. Staszczak (red.), Słownik etnologiczny. Terminy ogólne, Warszawa–Poznań: Wydawnictwo PWN, s. 91–94.&#13;
Polasik, K.&#13;
(2007) Antropologiczny rekonesans historyka. Szkice z antropologii historycznej, Bydgoszcz: Oficyna Wydawnicza Epigram.&#13;
Baudrillard, J.&#13;
(2005). Symulakry i symulacja, tłum. S. Królak, Warszawa: Sic!&#13;
Danak, D. (red.)&#13;
(2016). Dom w lubuskim pejzażu kulturowym, Ochla: Muzeum Etnograficzne w Zielonej Górze z siedzibą&#13;
w Ochli.&#13;
Danak, D., Śmigielski, W.&#13;
(2017). Rozczerwona Kalina – pieśń i poezja na Ziemi Lubuskiej, Zielona Góra: Muzeum Etnograficzne.&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
���</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154264">
                <text>Etnografia w muzeum : idee, drogi, tropy &#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154265">
                <text>muzealnictwo etnograficzne,  kolekcjonerstwo, kolekcje etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154266">
                <text>Etnografia w muzeum : idee, drogi, tropy / red. nauk. Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz, Ciechanowiec-Wrocław 2025, 139 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154267">
                <text>redakcja naukowa Anna Weronika Brzezińska, Mariola Tymochowicz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154268">
                <text>Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka, &#13;
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze&#13;
</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154269">
                <text>2025</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="37">
            <name>Contributor</name>
            <description>An entity responsible for making contributions to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154270">
                <text>Polskie Towarzystwo Ludoznawcze</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154271">
                <text>Licencja PTL</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154272">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154273">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="154274">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10741" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10719">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/e4968c045aae8d26225f2c0bd631cbe8.pdf</src>
        <authentication>8d889b8e345016d8178a2629b36dec60</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128031">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5706</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128032">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128033">
                <text>2014</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128034">
                <text>badania etnograficzne</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128035">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5305</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128036">
                <text>Etnografowie w terenie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128037">
                <text>108 s.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128038">
                <text>Redakcja katalogu: Anna Weronika Brzezińska, Agata Stanisz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128039">
                <text>Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128040">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="128041">
                <text>a i JPI

f\

^

t. if

fT

ï

���K u r a t o r k a wystawy: Izabela Kowalczyk
Producent wystawy: Wojciech Janiak
Konsultacje merytoryczne: Zbigniew Jasiewicz
Redakcja katalogu: Anna Weronika Brzezińska, Agata Stanisz
Projekt graficzny i skład katalogu: Katarzyna Tużylak

Wystawa „Etnografowie w terenie", Stary Browar Słodownia +1, 3-21 listopada 2014, http://stofotografii.weebly.com/

Kultury

Projekt „Wystawa „100 fotografii w setna rocznicę u r o d z i n profesora Józefa Burszty" finansowany jest ze środków
Ministerstwa K u l t u r y i Dziedzictwa Narodowego, program Dziedzictwo kulturowe - K u l t u r a Ludowa

i Dziedzictwa
N a rod owego •
Instytucja wnioskująca: Fundacja Laboratorium Inicjatyw Międzykulturowych KEJ: K u l t u r a - Edukacja - Języki
Instytucja partnerska: Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytet i m . Adama Mickiewicza w Poznaniu

Na okładce wykorzystano zdjęcie autorstwa Józefa Burszty wykonane w miejscowości Stara Krobia w dniu 6 października 1969 roku. Tytuł „Wesele
biskupiańskie. Przy domu weselnym", sygn. AII 3160, ze zbiorów Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu

Publikacja jest dostępną na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych w a r u n k a c h 3.0 Polska. Zezwala się na wykorzystanie
publikacji zgodnie z licencją - pod w a r u n k i e m zachowania niniejszej informacji licencyjnej oraz wskazania autorów jako właścicieli p r a w
do tekstu. Treść licencji dostępna na stronie: http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/legalcode
ISBN: 978-83-937070-0-3
Druk: jacek@polewski.pl

�Izabela Kowalczyk

^TInrnnrn

p

~r p n p k

P

tnografowie w terenie" to prezentacja

W Wielkopolsce pionierem tych badań

wybranych

pochodzących

był m. in. Oskar Kolberg, wędrujący po

z archiwum etnograficznego UAM w Po­

wsiach wielkopolskich od 1840 roku

znaniu, wykonywanych podczas badań

i zbierający od goszczących go Wiel¬

terenowych przez Józefa Bursztę oraz

kopolan „rzeczy ludowe" - najpierw

jego współpracowników. Zdjęcia powsta­

zbierając materiał do „Pieśni ludu pol­

fotografii

jące od późnych lat 50. XX wieku ujaw­

skiego" (1842), a później w latach 1867¬

niają fascynację kulturą ludową, folklorem, życiem codziennym oraz

1875 gromadząc materiały do siedmiu

ludowymi formami zamieszkiwania.

tomów „Wielkiego Księstwa Poznań­

Badania terenowe są nieodłącznie związane z etnografią, etnologią

skiego" (18751882). Już od samych

i antropologią kulturową. Ich koncepcja pojawiła się w XIX wieku, gdy

początków istnienia poznańskiej etno¬

uznano, że spekulacje gabinetowych badaczy nie są w stanie wyja¬

logii oraz badań nad folklorem i kul¬

śnić tego, jak żyją „prawdziwi ludzie" i tylko badania terenowe mogą

turą ludową prowadzonych też przez

pozwolić na poznanie i zrozumienie dynamiki ludzkich doświadczeń .

Ryszarda Berwińskiego, starano się

1

1

Por. Katarzyna Wala, O profesjonalizacji badań w antropologii, „Op. cit" http://opcit.pl/teksty/o-profesjonalizacji-badan-w-antropologii/, dostęp 14.03.2014,
strona już nieistniejąca.

\

�dowartościować pojęcia „lud" i „ludowość", dostrzegając w nich znaczenie

terenowe zaczęli prowadzić: Tadeusz

dla narodowej wspólnoty . Na początku XX wieku pojawiła się nowa

Wróblewski (pracownik Katedry, autor

fala zainteresowania kulturą ludową, związana z początkiem tworze­

części zdjęć prezentowanych na wysta¬

nia w Poznaniu wystaw etnograficznych. Jak wskazuje Zbigniew Ja­

wie) oraz i n n i absolwenci tej Katedry:

siewicz: „Podobnie jak gdzie indziej, także w Wielkopolsce ważnymi

Stanisław Błaszczyk i Adam Glapa.

dokumentalistkami kultury ludowej były kobiety: Zofia i Jadwiga Szem-

Dołączył do nich Józef Burszta, który

bekówny, gromadzące materiały do swych artykułów oraz Helena

na Uniwersytecie Poznańskim zaczął

i Wiesława Cichowiczowe, zbierające etnograficzne obiekty muzealne

pracować w roku 1947, a w 1957 został

na początku XX wieku" . W 1919 roku na Uniwersytecie Poznańskim

kierownikiem Katedry Etnografii Uni¬

(wówczas Wszechnicy Piastowskiej) powstała Katedra Etnologii i Folk­

wersytetu - wtedy już - im. Adama

2

3

loru, przekształcona jeszcze w okresie międzywojennym w Instytut

Mickiewicza. „Kulturę ludową trakto¬

Etnologii. Dwaj pierwsi kierownicy tej placówki, w y b i t n i etnologowie:

wał nie tylko jako kulturę środowisko¬

Jan Stanisław Bystroń i Eugeniusz Frankowski, nie prowadzili badań te¬

wą, należącą w znacznej mierze do

renowych. Wielkopolska, jako obszar zmodernizowany, nie była atrak¬

przeszłości, ale również jako ważne

cyjna dla badaczy poszukujących reliktów kulturowych. Takie badania

dziedzictwo narodowe i wyznacznik

nad obrzędowością doroczną prowadziła jednak w okresie międzywo¬

tożsamości regionalnej" . Takie ujęcie

jennym Bożena Stelmachowska, wówczas pracowniczka Uniwersyte¬

pozwoliło zdobyć poparcie dla idei

tu Poznańskiego i Muzeum Miejskiego w Poznaniu, później profesor

przygotowania monografii dotyczącej

Uniwersytetu w Toruniu. Po wojnie w Instytucie Etnologii i od 1950

k u l t u r y ludowej Wielkopolski i zdo­

roku w Katedrze Etnografii w Instytucie Etnologii i Etnografii badania

bycie środków na badania terenowe

2
3
4

4

4

Zbigniew Jasiewicz, Karty z dziejów etnologii uniwersyteckiej w Poznaniu, [w:] Etnologia uniwersytecka w Poznaniu. 1919 - 2009, red. Jacek Bednarski
i Piotr Fabiś, Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej U A M w Poznaniu, Poznań 2009, s. 15-16.
Z prywatnej korespondencji z prof. Z. Jasiewiczem.
Ibidem.

�z Wydziału Kultury Wojewódzkiej Rady Narodowej. Były one kiero¬

wystawie zdjęciach, pojawiają się osoby

wane przez Józefa Bursztę, który zorganizował zespół składający się

towarzyszące, a także kierowcy. Foto­

nie tylko z etnografów, ale też z historyków, wśród których znaleźli

grafie przedstawiają m.in. Waleriana

się w y b i t n i historycy: Józef Topolski i Czesław Łuczak. Efektem tych

Sobisiaka, Stanisława Błaszczyka, Zbi­

badań stała się trzytomowa „Kultura ludowa Wielkopolski" (Poznań

gniewa Jasiewicza, Józefa Topolskiego,

19601967) . Duża część zdjęć prezentowanych na wystawie „Etnogra¬

Adama Glapę, Janinę Dydowiczową,

fowie w terenie" powstała właśnie w trakcie tych badań, inne zostały

panią Marcelinę Bursztową.

5

wykonane między i n n y m i podczas w y p r a w na ziemie zachodnie,

Zdjęcia zgromadzone na wystawie

Zamojszczyznę, w Rzeszowskie, Nowosądeckie czy Łódzkie. Autorami

ukazują obraz wsi i miasteczek, głów¬

fotografii są, obok Józefa Burszty: Bogusław Linette, Tadeusz Wróblewski,

nie polskich, jakich dzisiaj raczej próż­

Stanisław Kusza, Bolesław Januszkiewicz, Milan Chlebana, Irena Kabat,

no już szukać: z piaszczystymi drogami

Walerian Sobisiak. Na wystawie znalazły się też zdjęcia wykonane przez

i rozległymi nawsiami (a więc central­

profesora Bursztę podczas jego podróży po Jugosławii w 1960 roku oraz

nymi placami), po których chodziły gęsi

fotografie Bogusława Linette z Moraw w Czechosłowacji z 1975 roku.

i kury, a niekiedy pasły się krowy. Są to

Jednym z większych przedsięwzięć wyjazdowych poznańskich

wsie z prymitywnymi chatami, doma¬

etnografów była wyprawa EWA 76 - Etnologiczna Wyprawa Azjatycka

mi szachulcowymi, dachami krytymi

do Afganistanu w 1976 roku, z której wybrane zdjęcia zostały wykonane

strzechą, studniami z żurawiem, z kon¬

przez Teresę Okoniewską i Marka Bero. Prezentowane są też fotografie

nymi i krowimi zaprzęgami, z ludź¬

ukazujące samych etnografów podczas pracy w terenie, rozmów z miej¬

mi żyjącymi w poszanowaniu tradycji

scową ludnością, dokumentujące ich podróże, ale też ukazujące ich podczas

swych przodków oraz w symbiozie

odpoczynku. Wiele z tych zdjęć nosi tytuł: „Etnografowie w terenie", od

z naturą, wśród zwierząt uczestniczą¬

czego pochodzi tytuł wystawy. Obok etnografów, na prezentowanych na

cych w codziennym życiu.

5

Za wszystkie te informacje serdecznie dziękuję profesorowi Zbigniewowi Jasiewiczowi.

5

�Choć, jak podkreśla Zbigniew Jasiewicz, Józef Burszta nie idealizował

narzędzia, instrumenty, ubiory. Czy

polskiej wsi, to jednak obraz, który wyłania się z tych fotografii jest skon­

możliwe, że podczas tych wyjazdów po¬

struowany na użytek badań nad kulturą ludową. Pokazuje zarazem to, na

jawiała się tęsknota za prostym, wiej¬

co etnografowie zwracali największą uwagę: zabudowę domostw, organi­

skim życiem, czy też towarzyszyła im

zację wiejskiego życia, przedmioty codziennego użytku. Wśród fotografii

tylko czysta naukowa ciekawość? Czy

z archiwum etnograficznego odnajdziemy też zdjęcia z licznych w czasach

przeprowadzając wywiady z miesz¬

P R L u festiwali kultury ludowej, jarmarków, przeglądów twórczości ludo­

kańcami wsi (określanymi w slangu

wej. Wspólnie zdjęcia te konstruują wizerunek „wsi spokojnej, wsi wesołej",

etnografów - informatorami), wierzo¬

ale też biednej i zacofanej, w której życie biegnie innym rytmem, podpo¬

no jeszcze w obiektywność tych badań?

rządkowane jest przemianom pór roku, a oderwaniem od codzienności

Spojrzenie etnograficzne nie jest

są święta, festiwale oraz uroczystości rodzinne. Fotografie te ujawniają

niewinne, tak jak niewinne nie są fo¬

fascynację kulturą ludową oraz coś, co być może stanowi kwintesencję an¬

tografie, które powstawały przy okazji

tropologii, którą można zdefiniować, jak piszą Wojciech J. Burszta i Wal¬

badań terenowych, a dziś zamknięte

demar Kuligowski, m.in. jako „powołanie do permanentnego zdziwienia

są w archiwum i niekiedy tylko po¬

człowiekiem w objęciach owego niewidzialnego tworu zwanego kulturą;

wielane jako ilustracje tekstów etno¬

jest to powołanie, które nie zadowala się jedynie naukową analizą i tłu¬

grafów i etnologów. Raczej zdjęcia te

maczeniem, ale zmusza do zapisywania wrażeń, spostrzeżeń i fascynacji

nie są traktowane jako samodzielne

w formie opowieści niestandardowych, z wyraźnie zaznaczoną autorską

obiekty estetyczne. Tymczasem patrząc

sygnaturą" .
6

Etnografowie wyjeżdżali w teren, aby badać wiejskie życie, przyglądać
się ludowym obyczajom, archiwizować stare chałupy, opisywać tradycyjne

bardzo ciekawy materiał wizualny, są

6

6

na nie z dzisiejszej perspektywy, wy¬
daje się, że bronią się one właśnie jako

Wojciech J. Burszta, Waldemar Kuligowski, Anamorfozy. Poza Akademią, [w:] Ojczyzny słowa. Narracyjne wymiary kultury, red. Wojciech J. Burszta
i Waldemar Kuligowski, Biblioteka Telgte, Poznań 2002, s. 14.

�świadectwem ujawniającym doświadczenia badaczy, ale też ujawniają

- wytwórca drewnianych zabawek,

hybrydalny charakter samej etnografii. O tym ostatnim pisał James Clif­

Jan Czajkowski z żoną, Paweł Micha­

ford, wskazując, że etnografia jawi się jako „pisanie, zbieranie, moder­

łek w stroju stangreta, Rozalia Pru-

nistyczny kolaż; jako imperialistyczna władza i wywrotowa krytyka" .

sarczyk - wycinkarka, muzykant Jan

Również w tych fotografiach znajdziemy potwierdzenie tego, co Clif­

Matyka. Mieszkańcy wsi, zwłaszcza

ford nazywa „etnograficznym autorytetem" , ale odnajdziemy też coś, co

na zdjęciach portretowych przybierają

można określić rozszczelnianiem tego autorytetu.

formalne pozy, stojąc niemal na bacz¬

7

8

Można zarzucić tym fotografiom swego rodzaju kolonizatorskie

ność i z powagą patrząc w obiektyw.

podejście do „Innych", a więc fotografowanych chłopów. Najczęściej

Przypomina to etnograficzne fotografie

przedstawieni są jako anonimowi, wpisani w zbiorowe tożsamości:

wykonywane przedstawicielom, jak to

„Dzieci wiejskie", „Kobiety przed kościołem", „Gapie weselni", „Człon¬

było kiedyś określane, prymitywnych

kowie zespołu ludowego", „Cyganki"; niekiedy określeni są też poprzez

kultur. Zwykle przyjmowali oni sztyw¬

swoje profesje: kowal, kominiarz, gospodarze, czyścibut uliczny. Często,

ne, niewygodne pozy, z a c h o w y w a l i

choć ukazani są na zdjęciach ludzie, tytuły kierują na przedstawienia

powagę, a tym samym byli jakby osa¬

przedmiotów czy sytuacje, np. „Wóz drabiniasty", „Nosidła do wody",

dzeni w sytuacji ofiarowania białym

„Chałupa", „Przy studni z żurawiem", „Pług koleśny podczas pracy".

swojej kultury . Podobnie dzieje się

Tym samym wydaje się, że pierwszeństwo przyznawano kulturze ma­

w przypadku części zdjęć z poznań¬

9

terialnej, a mniej interesowano się samymi ludźmi i ich życiem. Tylko

skiego A r c h i w u m Etnograficznego,

przy niektórych zdjęciach ujawnione zostały nazwiska ukazanych osób,

znaleźć można jednak również takie,

np. koszykarz Herman Finke, A. Grot prezentująca maślnicę, Jan Guzy

których autorom udało się uchwycić

7
8
9

James Clifford, Wstęp, tłum. Ewa Klekot, [w:] Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, Wydawnictwo KR, Warszawa 2000, s. 21.
Idem, O autorytecie etnograficznym, tłum. Joanna Iracka i Sławomir Sikora, [w:] Ibidem, s. 29-63.
Anna Wieczorkiewicz, Apetyt turysty. O doświadczaniu świata w podróży, Universitas, Kraków 2008, s.182.

�przedstawione osoby w naturalnych pozach, okazujące zadowolenie lub

ze w s p o m n i a n y m już „autorytetem

przeciwnie - niepokój związany z obecnością fotografa. To właśnie te

etnograficznym", który, jak wskazuje

zdjęcia są najciekawsze, gdyż najwięcej mówią o spotkaniu etnografów

Clifford, jest zarówno uprawomocnio¬

z badanymi przez nich ludźmi. Zaś sztywność póz, o której była mowa

ny naukowo, jak i oparty na unikalnym

wcześniej, uderza zwłaszcza, gdy fotografie te zestawimy ze zdjęcia¬

doświadczeniu osobistym związanym

mi ukazującymi etnografów w terenie. Powaga mieszkańców wsi kon¬

z prowadzeniem badań terenowych .

trastuje ze swobodą, a nawet nonszalancją badaczy, którzy niekiedy

Z drugiej strony, warto zauważyć,

sprawiają takie wrażenie, jakby byli na wakacjach, co wskazuje też na

że zdjęcia te ujawniają coś, co, według

atrakcyjność badań terenowych, zawarty w nich element przygody i od¬

panujących jeszcze wówczas kryteriów

krywania tego, co nieznane.

dotyczących nauki, powinno być nie¬

Istnieje wiele związków pomiędzy etnografią a turystyką, z jedną

widzialne: „ja" badacza, jego/jej pracę,

i z drugą wiąże się poszukiwanie i marzenie o autentyczności ; za¬

ale i zabawę oraz emocje, a także jego

równo podróżom etnograficznym, jak i turystycznym towarzyszy też

(lub jej) bliskość ze spotkanymi ludź¬

fotografia, o której Susan Sontag mówiła, że ustanawia voyerystyczny

mi (widać to zwłaszcza w przypadku

stosunek do świata i zrównuje sens wszystkich wydarzeń. „Fotografia

zdjęć ukazujących ożywione i ciepłe

atomizuje rzeczywistość, poddaje ją manipulacji i zniekształca" . Son-

rozmowy z informatorami). Ujawnie¬

tag pisała też, że fotografia jest narzędziem władzy, co w przypadku

nie interpretującego „ja" można wpi¬

tej wystawy potwierdza wspomniany kontrast pomiędzy fotografia¬

sać w hermeneutykę „podatności na

mi przedstawiającymi „Innych", a zdjęciami ukazującymi etnografów

z r a n i e n i e " Kevina Dwyera, o której

w terenie. Tym ostatnim towarzyszy pewność siebie związana zapewne

pisze Clifford, że kładzie nacisk na

10

11

10 Por. Ibidem.
11 Susan Sontag, O fotografii, tłum. S. Magala, Wydawnictwo Karakter Kraków 2009, s. 31.
12 James Clifford, O autorytecie...., op. cit., s. 34.

8

12

�rozdarcia, przeżywanie w czasie badań terenowych, podzielne sta¬

Zdjęcia te są przecież także, a może

nowisko i niedoskonałą kontrolę, jaką posiada etnograf. Tym samym

przede wszystkim, obiektami material¬

następuje „otwieranie zamkniętego autorytetu" .

nymi istniejącymi fizycznie w czasie

13

Każda rozmowa (a wiele z nich zostało uwiecznionych na zdję­

i przestrzeni, działającymi na zmysły,

ciach Józefa Burszty oraz jego współpracowników) musiała stwarzać

mającymi określony kształt oraz fak-

poczucie bliskości, prawdopodobnie kazała porzucić kryterium bycia

turę . Archiwum, które zbiera, porząd¬

niezaangażowanym i obiektywnym badaczem. W przypadku tych zdjęć

kuje i klasyfikuje, nadało im określone

zachwiane zostają relacje między badaczami a badanymi, fotografa¬

- naukowe - ramy, nie tylko metafo¬

mi a obiektami fotografii, etnografowie występują bowiem zarówno

ryczne, ale też materialne - w postaci

w jednej, jak i drugiej roli. Te zdjęcia oglądane dzisiaj prowokują do

kart inwentaryzacyjnych, na których

pytań o to, na ile obecna etnologia powinna przyglądać się też osobom

odnajdziemy najważniejsze informa¬

samych badaczy, uwzględniać ich uczucia i emocje, czy wreszcie -

cje dotyczące zdjęć: ich autora, datę

obiektem badań etnologicznych powinny być przede wszystkim nasze

i miejsce wykonania oraz temat (np.

wyobrażenia o innych kulturach, rzutowane na nie projekcje czy tę¬

„Chałupa", „Maślnica", „ B a b a d z i a d

sknoty, a więc przede wszystkim to, jak na własne potrzeby konstru¬

- przebieraniec zapustny" „Garnki na

ujemy obraz „Innego".

14

płocie przy ganku", „Etnografowie

Jednego tym fotografiom zarzucić nie można, nie sposób nie dostrzec

w terenie", „Rozmowa z informatorką").

ich uroku i niezwykłego klimatu. Józef Burszta był z pewnością pa¬

Na każdej karcie znajduje się też numer

sjonatem fotografii, zaś tą pasją zaraził swoich współpracowników,

inwentaryzacyjny, a niekiedy dodatko¬

asystentów i z pewnością również studentów.

we informacje wyjaśniające kontekst

13 Ibidem, s. 52.
14 Por. Gillian Rose, Społeczne życie przedmiotów: materialność, materializacji i mobilność, [w:] Eadem, Interpretacja materiałów wizualnych. Krytyczna
metodologia badań nad wizualnością, tłum. Ewa Klekot, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010, s. 258-259.

�powstania zdjęcia lub mówiące o tym, gdzie dana fotografia została

Warto jednak wyrwać te zdjęcia

wykorzystana. Wszystkie te informacje pisane były na maszynie do

z iluzji obiektywności oraz ze specy¬

pisania, niekiedy jednak zdarzały się błędy, dlatego część napisów

ficznego uśpienia związanego z ich

przekreślono i długopisem lub ołówkiem wpisano poprawny tekst.

archiwalnym istnieniem. Warto po¬

Wszystko to wskazuje na proces nadawania tym zdjęciom znaczeń,

przez wystawę tych najbardziej fascy¬

ale również jak te znaczenia ulegały zmianom. Pojawiające się na

nujących zdjęć wybranych z tysięcy

kartach korekty, a także zużycie się tych kart - w większości są one

fotografii zarchiwizowanych w In¬

pożółkłe, pojawiające się na nich zabrudzenia czy zgniecenia - zno¬

stytucie Etnologii i Antropologii Kul¬

wu każą podać w wątpliwość wrażenie naukowej obiektywności, które

turowej UAM, nadać im nowe ramy

potwierdzać miał specyficzny inwentaryzacyjny schemat tych kart.

czy w r ę c z - n o w e życie a przede

Allan Sekula pisząc o archiwach fotografii wskazywał, że archiwum

wszystkim skontekstualizować i spro-

neutralizuje znaczenia fotografii, ustanawia ich wizualną równoważ¬

blematyzować ich archiwalne funk¬

ność oraz generuje iluzję obiektywności . Następuje tu wzajemne po¬

cjonowanie. W kontekście z w r o t u ku

twierdzenie, o czym pisze Magdalena Wróblewska: „archiwum opiera

rzeczom oraz t e o r i i o społecznym

15

się na 'obiektywności' fotografii, te zaś, nawet jeśli nie zawsze spełnia¬

życiu przedmiotów Arjuna Appadu-

ją kryteria opisanej konwencji, uznawane są za prawomocne źródło

raia , można zapytać, co te ożywione

wiedzy dzięki znakom systemu archiwum, jak podpisy, stemple czy

poprzez wystawę zdjęcia powiedzą

oznaczenia systemu katalogowego" .

nam o etnografach w terenie.

16

17

15 Allan Sekula, Czytając archiwum, [w:] Idem, Społeczne użycia fotografii, tłum. Krzysztof Pijarski, red. Karolina Lewandowska, Zachęta Narodowa Galeria
Sztuki i Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2010, s. 117-118.
16 Magdalena Wróblewska, Bezwład archiwum, [w:] Artium Quaestiones, XXIV, Instytut Historii Sztuki UAM, Wydawnictwo Naukowe U A M , Poznań 2013, s. 237.
17 Arjun Appadurai, The Social Life of Things: Commodities in Cultural Perspective, Cambridge University Press, Cambridge 1986.

�Zbigniew Jasiewicz

mm PROFESOR JÓZEF ouRizin OOIERIIOR [IZIEIŚO
rofesor Józef Burszta (17.04.1914-6.07.1987), etnolog,

Chałasińskim Studia. i pracę przerwała

socjolog i historyk. Urodził się i wychował w trud¬

wojna. Profesor powrócił do rodzinnej

nych warunkach w Grodzisku Dolnym w Rzeszow-

wsi, zarabiał jako fotograf, prowadził

skiem, regionie o żywej kulturze ludowej - jako

tajne nauczanie i uczestniczył w pod¬

dziecko mieszkał w chacie kurnej, a jednocześnie

ziemnym ruchu ludowym. Do Pozna¬

o aktywnym ruchu ludowym i rozbudzonych po¬

nia przyjechał ponownie w roku 1945.

trzebach edukacyjnych.

Podjął pracę w Wojewódzkim Urzędzie

Po maturze w Liceum im. Bolesława Chrobrego

Ziemskim. Jesienią tego roku ukończył

w Leżajsku (1934) kształcił się w Wyższym Katolickim Studium Społecz­

studia socjologiczne na Uniwersytecie

nym w Poznaniu w zakresie pracy społeczno oświatowej (1934 1936), na¬

Poznańskim przedstawiając pracę ma¬

stępnie studiował socjologię na Uniwersytecie Warszawskim (1937-1939),

gisterską Biedota wiejska w strukturze

jednocześnie pracując w Państwowym Instytucie Kultury Wsi. Z ramie¬

społecznej wsi napisaną pod kierun¬

nia tego Instytutu wyjechał do Danii badając polskich emigrantów.

kiem prof. Tadeusza Szczurkiewicza.

W trakcie studiów i pracy słuchał wykładów i kontaktował się ze

Z Uniwersytetem Poznańskim Pro¬

z n a n y m i socjologami i etnologami: Tadeuszem Szczurkiewiczem,

fesor Józef Burszta związał się w roku

Janem Stanisławem Bystroniem, Stanisławem Poniatowskim i Józefem

1946 przyjmując obowiązki asystenta-

I

�-wolontariusza w Katedrze Historii i Socjologii Wsi na Wydziale Rolni-

nictwa), jak i współczesnej, poprzez

czo-Leśnym. Stopień naukowy doktora uzyskał w roku 1947 na podstawie

terenowe

pracy Ruchliwość społeczna

Stworzył programy i zorganizował

wsi małopolskiej,

której

promotorem

był

etnograficzne.

również prof. Tadeusz Szczurkiewicz. Już jako adiunkt przeszedł do

zespoły badawcze do prac tereno­

Katedry Socjologii Wydziału Humanistycznego, z której, po likwidacji

w y c h nad kulturą ludową Wielkopol­

studiów i placówek socjologicznych, przeniesiony został w roku 1951

ski (1956) oraz procesami adaptacji

do Katedry Historii Gospodarczej Wydziału Filozoficzno-Historycznego

i integracji kulturowej osadników na

Uniwersytetu.

ziemiach zachodnich i północnych

W latach 1954-1956 pracował na Uniwersytecie Łódzkim, w którym

12

badania

(1959).

uzyskał stanowisko zastępcy profesora, a od r o k u 1955 docenta.

Dobrze czuł się w terenie. Otwar¬

Do Poznania, już na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, powraca

tość, życzliwość, znajomość realiów

w r o k u 1956, aby objąć stanowisko stworzonego dla niego Zakładu

wiejskich sprawiały, że łatwo nawią¬

Historii K u l t u r y Materialnej przy Katedrze Etnografii. W rok póź¬

zywał kontakty i zdobywał zaufanie.

niej zostaje k i e r o w n i k i e m tejże Katedry, w latach 50. pracuje także

Wiele fotografował. Kultury ludowej,

dodatkowo w Instytucie Historii K u l t u r y Materialnej PAN. Katedrą

w której wyrósł, nie idealizował, trak¬

kierował do r o k u 1979. Na Uniwersytecie pełnił także funkcje dzie¬

tował ją jako zjawisko o charakterze

kana Wydziału FilozoficznoHistorycznego (1962 1964) oraz sprawo¬

społecznym, zmienne w czasie i prze¬

wał urząd prorektora (1965-1967). Na emeryturę przeszedł w r o k u

strzeni. Był pierwszym etnologiem

1984, nadal jednakże prowadził seminaria i wykłady. Wykształcił 148

polskim, który zwrócił uwagę na utratę

magistrów etnografii oraz wypromował 36 doktorów.

przez kulturę ludową statusu żywej kul­

Główne kierunki działalności badawczej Profesora to kultura w s i

tury środowiskowej i osiągnięciu przez

polskiej oraz dzieje i stan polskiej etnologii. Wieś badał zarówno w per¬

wyselekcjonowane jej elementy pozycji

spektywie historycznej (m.in. cenne książki na temat karczmy i osad-

dziedzictwa narodowego. Zwrócił się

�także ku badaniom przemian społeczno-kulturowych wsi, dla których

Należał do ginącej formacji wielkich

laboratoryjne wręcz w a r u n k i znalazł na ziemiach zachodnich. Pozosta¬

uczonych - humanistów pochodzenia

wił wiele opracowań dotyczących etnologii: jej historii, kierunków me¬

chłopskiego, których zrodziła Galicja.

todologicznych oraz stanu współczesnego. Był rzecznikiem współpracy

Dzielił z nimi przekonanie o społecz¬

międzynarodowej etnologów i znacznie rozszerzył kontakty etnologów

nych zadaniach i wartościach nauki.

polskich z naukowcami z innych krajów europejskich.

Profesor zebrał wiele dowodów

Działalność organizacyjna Profesora przekraczała granice Uni¬

uznania międzynarodowego, ogólno¬

wersytetu. Był członkiem władz Polskiego Towarzystwa Ludoznaw¬

polskiego oraz ze strony środowisk

czego, w jego ramach zorganizował w Poznaniu Redakcję Dzieł

naukowych i społecznych. Był laure¬

wszystkich Oskara Kolberga (od 1961), redagował „Lud" (od 1969).

atem Nagrody im. J. G. Herdera wrę¬

Stworzył ośrodek koordynacji działalności etnologicznej i integracji

czonej w roku 1975 na Uniwersytecie

etnologów oraz przedstawicieli nauk pokrewnych powołując Sekcję

Wiedeńskim, członkiem honorowym

Etnografii Komitetu Nauk Socjologicznych PAN (1972), przekształconą

wielu towarzystw naukowych i spo¬

w roku 1975 w Komitet Nauk Etnologicznych PAN. Był współorgani¬

łecznych, wyróżniony został wieloma

zatorem i współredaktorem, razem z prof. Zenonem Sobierajskim,

odznaczeniami państwowymi i regio¬

„Atlasu języka i kultury ludowej Wielkopolski" wydawanego przez

nalnymi.

Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk. Popierał regionalizm jako

Grób Profesora znajduje się w Alei

r u c h ważny społecznie i kulturalnie, był współzałożycielem i przez

Zasłużonych

wiele lat członkiem zarządu Wielkopolskiego Towarzystwa Kultural¬

skiego w Poznaniu. Pamięć o n i m

nego. Pragnął współkształtować w a r u n k i i kierunki rozwoju kultural¬

u t r w a l o n a została n a z w a n i e m jego

nego kraju. Był członkiem Komisji Ekspertów w Ministerstwie K u l t u r y

imieniem ulicy w Poznaniu w dzielni¬

i Sztuki, uczestniczył w historycznym Kongresie K u l t u r y Polskiej

cy Świerczewo oraz sali wykładowej

w g r u d n i u 1981 roku, został powołany do Narodowej Rady Kultury.

w Collegium Historicum Uniwersytetu.

cmentarza

junikow-

i

�Poświęcono mu oddzielne tomy czasopism i prac zbiorowych, wzna¬

do

wiane są i wydawane z rękopisów jego prace.

pominając wkład Profesora w rozwój

W roku 2014, w 100-lecie jego urodzin powstało Cyfrowe Archiwum
im. Józefa Burszty z materiałami etnograficznymi z badań m.in. w Wiel­
kopolsce oraz zorganizowano konferencję naukową Od etnografii wsi

antropologii

nauki i kultury.

współczesności

przy¬

�a
Agata Maria Stanisz

ÏEREI POPRZEZ U l
r c h i w u m dokumentacji fotograficznej, prowa­

uczyli mnie nie tyle tajników zawodu,

dzonej przez pracowników Instytutu Etnologii

co przede wszystkim nowych sposobów

i Antropologii Kulturowej, otworzyło przede

obserwowania

mną swoje podwoje w roku 2010, kiedy zo¬

fotografie moich „dziadków", których

stałam w nim zatrudniona na stanowisku

znałam jedynie z opowieści. W końcu,

i

rozumienia

świata;

adiunkta. Wcześniej, jako studentka i później

na własne oczy, mogłam ujrzeć niejako

doktorantka, nie miałam pojęcia o jego istnie¬

zaplecze tego, co z pewnością stanowi

niu. Doskonale pamiętam ekscytację, jaka towarzyszyła mi, gdy po

podstawę tożsamości każdego antropo¬

raz pierwszy całymi godzinami przeglądałam karty inwentaryza¬

loga i etnografa. To teren - jeden z fe¬

cyjne, do których dołączone są wglądówki starych, czarno-białych

tyszy antropologicznych, o którym tak

fotografii. Szczególnie fascynujące były dla mnie zdjęcia ukazujące

bardzo, my przedstawiciele tej dyscypli¬

samych etnografów w trakcie badań terenowych czy spotkań towa¬

ny, lubimy rozważać i w którym funkcjo¬

rzyskich. Oto otrzymałam dostęp do świata, który do tej pory mogłam

nowanie tak silnie oddziałuje na nasze

sobie jedynie wyobrażać, i który był dla mnie wręcz legendarny.

życie, tak zawodowe jak i prywatne. Ten

Czułam się tak, jak gdybym przeglądała dotąd skrzętnie skrywa¬

dosłowny wgląd w teren z lat 50., 60. czy

ne fotografie z młodości moich „rodziców", którzy od niemal 10 lat

70. XX wieku muszę uznać za niezwykle

I

�16

dla mnie znaczący, gdyż podstawą mojego w a r s z t a t u zawsze są

Weroniką

badania terenowe. Nie wyobrażam sobie antropologii bez terenu.

niewielkie dofinansowanie na realiza¬

Brzezińską

otrzymałyśmy

Dzięki przeglądanym archiwalnym fotografiom mogłam zlokalizować

cję projektu pt. „Cyfrowe archiwum im.

własne projekty badawcze oraz sposoby ich realizacji w obrębie tego,

Józefa Burszty - digitalizacja i udo¬

czego nie obawiam się dziś nazwać tradycją dyscypliny. Wreszcie po¬

stępnienie archiwaliów w Internecie".

czułam więź z przeszłością a archiwum IEiAK dało mi jednocześnie

Dofinansowanie pochodzi ze środków

poczucie zakorzenienia, jak i kontynuacji.

Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa

Dużym zaskoczeniem było także dla mnie, że jeszcze nie tak dawno

Narodowego w ramach programu

fotografia była rzemiosłem, którego adepci etnografii uczyli się na

Promesa Kolberg 2014. Celem projektu

studiach. W obliczu niedoceniania metody wizualnej w programie

nie są działania ratunkowe, często bę¬

nauczania, jaki przeszłam, było to odkrycie szczególne. Dzięki umie¬

dące argumentem za podejmowaniem

jętności fotografowania, nie raz wspieranej talentem, poznańskim

działań cyfryzacyjnych, lecz realiza¬

etnografom, zarówno pracownikom naukowym jak i studentom, udało

cja założeń wolnej kultury i wolne¬

się w sposób często interesujący wizualnie, uchwycić sposoby życia

go dostępu. Innymi słowy celem jest

tych społeczności, których szeroko rozumiana codzienność stanowiła

dehermetyzacja oraz uwolnienie za¬

przedmiot licznych badań terenowych. Natychmiast pomyślałam o tym,

sobów archiwum dokumentacji etno¬

że archiwum musi ujrzeć światło dzienne i zostać udostępnione, a jego

graficznej powstającej od końca lat 40.

niektóre zasoby zasługują na dowartościowanie i umieszczone w nowym,

XX wieku, a której bardziej systema¬

koniecznie pozaakademickim, kontekście.

tyczny wymiar nadano z początkiem

Archiwum IEiAK to nie tylko prosta dokumentacja fotograficzna,

lat 70. Uwolnienie, przez lata groma¬

dźwiękowa czy tekstowa. To także ogrom wiedzy terenowej, z którą

dzonej wiedzy terenowej, w tym wy¬

mamy obowiązek podzielić się z innymi. Na realizację tego marzenia

padku posiadającej formę materiałów

musiałam czekać ponad trzy lata. Na początku roku 2014 w r a z z Anną

audiowizualnych, to próba wyjścia

�poza środowisko akademickie i jej zwrócenie społecznościom lokal¬

materiałów powracano, fotografie

nym, których zwyczaje, kultura materialna i przede wszystkim ży¬

często służyły jako ilustracje w publika¬

cie codzienne stanowiły przedmiot badań etnograficznych. W efekcie

cjach czy prezentacjach. Było również

działań nie tylko cyfryzacyjnych, lecz przede wszystkim reinterpretu-

nieustannie nadpisywane i zmienia¬

jących zasoby archiwum, w g r u d n i u 2014 zostanie uruchomiona plat­

ne, co szczególnie wyraźne jest na

forma internetowa, działająca w oparciu o licencje Creative Commons.

poziomie inwentarzy prowadzonych

Prace nad cyfrowym archiwum stały się dla mnie kolejnym, choć

przez wiele osób, różnie opisujących

swoistym polem badawczym, w którym przebywam niemal codzien¬

poszczególne materiały. Odzwiercie¬

nie. Jest ze mną na zajęciach, które prowadzę dla studentów IEiAK,

dla się w nich wielość subiektywnych

w trakcie dyżurów, na wszystkich posiadanych przeze mnie nośni¬

perspektyw na to, co i w jaki sposób

kach pamięci, także w domu. Działania związane z archiwum dały mi

zostało udokumentowane. Reinterpre-

także możliwość bliższego poznania wspaniałej osoby, jaką jest Irena

tacja archiwum jest także krytycznym

Kabat - strażniczka archiwum, bez której skrywane w nim bogactwo

przyglądaniem się temu, jak kształto¬

po prostu mogłoby nie przetrwać. Z ogromną przyjemnością i fascyna¬

wała się historia dyscypliny w polskim

cją przyglądam się temu, co wywołuje proces rewitalizacji archiwum

kontekście, jak zmieniało się „etnogra¬

wśród większości pracowników a także absolwentów poznańskiej et¬

ficzne oko", nomenklatura, relacja na

nologii. W ten sposób śledzę jego biografię, splatającą się z osobistymi

l i n i i badacz-badany, a także temu jak

historiami wielu etnografów, informatorów, całych miejscowości czy

antropologia nigdy nie była oderwa¬

materialnych obiektów.

na od szerszego kontekstu kulturo-

Archiwalia i archiwum potocznie kojarzone są z czymś, co wyszło
z użycia, czymś nieaktualnym i martwym. Z archiwum IEiAK rzecz ma

wo-społecznego, ekonomicznego czy
politycznego.

się jednak nieco inaczej, bowiem w zgromadzonych w nim zasobach od

Można rzec, że obecne prace pro¬

zawsze tliło się życie. Było częściowo wykorzystywane - do zebranych

wadzone nad zasobami a r c h i w u m

1

�IEiAK to proces jego ponownego wytwarzania. Zmieniane są bowiem jego

jej efekty uboczne. To zaś pozwala na

przeznaczenie i funkcje oraz sposób rozumienia. Jego nowe życie wła¬

porównanie jej do pracy terenowej -

ściwie dopiero się rozpoczęło, a jego zasoby są znacznie bardziej rozbu¬

nigdy nie przebiegającej wedle planu,

dowane niż tylko materiały audiowizualne. Pochylenie się nad jedynym

rządzącej się przypadkiem, zależnej od

obiektem archiwum wywołuje kolejne. Pojawia się coraz wyraźniej po¬

spotykanych w jej trakcie ludzi, rzeczy

trzeba kojarzenia i łączenia ich z innymi obiektami, by adekwatniej opisy¬

oraz sytuacji.

wały zarejestrowaną rzeczywistość. To praca na wiele lat, której przebieg
jest trudny do przewidzenia. Dlatego szczególnie intrygujące są również

�Anna Weronika Brzezińska

g

j

I U L U

U J U

L U li

L

U J U

dyby nie pewne zdjęcie, to nie byłoby całego

z pelerynką okrywającą ramiona oraz

zamieszania ze skanowaniem, obrabianiem

umieszczonymi tuż nad talią fałdami.

i przycinaniem pozytywów i negatywów.

Szyję okala jej, równie sztywno jak kopka,

Zdjęcie zostało wykonane w 1969 roku we

wykrochmalony kryzik tiulowy, mister¬

wsi Stara Krobia, w powiecie gostyńskim,

nie haftowany. Na nim spoczywa sie¬

w południowo-wschodniej Wielkopolsce. To

dem sznurów korali. W dłoniach kobieta

portret młodej kobiety w charakterystycz¬

trzyma modlitewnik. Ufnie patrzy prosto

nym dla mikroregionu Biskupizny nakryciu

w obiektyw i delikatnie się uśmiecha.

głowy, zwanym potocznie „helikopterami"

Zdjęcie wykonał profesor Józef Burszta

lub „wiatraczkami". A tak naprawdę jest to

i w r a z z zespołem kilkudziesięciu in¬

misternie ułożony i na sztywno wykrochmalony czepek tiulowy, skła¬

nych wchodzi ono w skład kolekcji zdjęć

dający się z dwóch części - denka wraz z dwoma pasami tiulu ułożo¬

opatrzonych wspólnym tytułem „Wesele

nym w harmonijkę oraz doszytej do niego kopki zwanej też okapem.

biskupiańskie". Na portrecie widnieje za¬

Noszono takie czepki - kopki na samym czubku głowy, wiążąc je pod

tem Panna Młoda, od której się wszystko

brodą wstęgami tworzącymi efektowną kokardę. Kobieta ze zdjęcia

zaczęło, a która została nazwana Piękną

ma na sobie także czarny kaftan szyty z czarnego, grubego jedwabiu,

Panią. O tamtym dniu wiadomo tyle, że

19

�było dużo uczestników ubranych w stroje biskupiańskie, i że całemu

przez kolejne pracowniczki i pracow¬

wydarzeniu towarzyszył tłum gapiów oraz etnograf z aparatem. Etno¬

ników Instytutu Etnologii i Antropologii

graf w terenie. Bo i uczestnictwo w takiej sytuacji jest z gatunku tych

Kulturowej UAM w roku 2014 przecho¬

sytuacji terenowych, o uczestniczeniu w których etnograf - badacz ma¬

dzi transformację - z wersji analogowej

rzy. Afirmacja lokalności i regionalności zarazem, reprezentacje tożsa¬

w wersję cyfrową. W sensie naukowym

mości, przegląd zdobnictwa i wzajemnych relacji, krajobraz kulturowy

swoje zadanie już spełniło - powstały

i społeczny w pełnej krasie i w najbardziej jaskrawym wydaniu.

prace magisterskie i doktorskie, wy¬

Portret Pięknej Pani jest dla mnie rodzajem biletu do przeszłości,
dzięki któremu chce się szperać w materiałach wchodzących w skład

dano wiele książek, wygłoszono odczyty
i wykłady.

archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM w Poznaniu.

Patronująca temu przedsięwzięciu

Całość zgromadzonej dokumentacji jest efektem badań terenowych,

Piękną Pani spokojnie się wszystkiemu

a zatem działań stanowiących podstawę naszej pracy. Wyjazdy, poszu¬

przyglądała, a swoje prawdziwe piękno,

kiwania, rozmowy z ludźmi, dokumentowanie, tropienie mikrohistori,

dotąd ukryte na tzw. wglądówce po¬

poznawanie ludzi - stanowi. o sensie naszego zawodu. Wiele z tych

kazała dopiero, gdy zdjęcie zostało

zasłyszanych i utrwalonych historii z terenu zamkniętych zostało

w y d r u k o w a n e w dużym formacie.

w archiwalnych kartonach i pudełkach, zachowanych na taśmach fil¬

Niesamowity kontrast i głębia obrazu

mowych i slajdach, opisanych i skatalogowanych w kilku inwentarzach.

uwypuklają każdy szczegół stroju bi¬

A jak te chwile zostały zapamiętane przez tę drugą stronę - mieszkań¬

skupińskiego, podkreślając niezwykle

ców wielu miejscowości, do których poznańscy etnografowie docierali?

delikatną urodę jego nosicielki. Kim

To powracające pytanie pozwoliło nam na podjęcie działań mających na

była Piękna Pani? Czy pamięta foto¬

celu „uwolnienie" materiałów archiwalnych po to, by mogły one w spo¬

grafa, który zrobił jej zdjęcie kiedy stała

sób symboliczny (a z czasem i fizyczny) powrócić tam, gdzie zostały

w sieni domu? Jako pierwsza została

pozyskane, zdobyte, otrzymane. Archiwum prowadzone skrupulatnie

zabrana przez nas w podróż powrotną.

�Stara Krobia leży niedaleko, niewiele ponad 70 km od Poznania,

Konsultantem

był

profesor

Józef

tuż za Gostyniem, w samym sercu Biskupizny. Pojechaliśmy tam

Burszta, stąd jego obecność podczas

16 sierpnia 2014 roku. W słoneczną sobotę, z plikiem wywołanych zdjęć

wydarzenia oraz zdjęcia jego autor¬

oraz wielkoformatowym portretem Pięknej Pani znaleźliśmy się w cen¬

stwa w instytutowym archiwum. Film

t r u m wsi. Pierwsze kroki skierowaliśmy do sklepu, w którym zagadnęli¬

jest często pokazywany mieszkańcom

śmy Pana. Pokazaliśmy mu zdjęcia, polecił nam się skierować do jednej

Starej Krobi, wielu ma go też w swoich

z mieszkanek domu stojącego niedaleko sklepu. Akurat wyglądała przez

domach. Ot, pamiątka tamtego wyda¬

okno. Przejrzała plik podanych jej zdjęć i zaczęła wymieniać nazwiska

rzenia, a zawsze to miło powspominać

osób widniejących na zdjęciach. A Piękna Pani to jej kuzynka. Siedliśmy

sąsiadów, członków rodzin, popatrzeć

wspólnie na placu w centralnym punkcie wsi i popłynęła opowieść

i pośmiać się wspólnie.

o tamtym d n i u . . A potem (z pomocą żony sołtysa) trafiliśmy do domu,
w którym mieszka z rodziną Piękna Pani.

W ten oto sposób dzięki zdjęciu
Pięknej Pani dowiedzieliśmy się czegoś

Puk puk.

więcej o historii kompletu zdjęć, spokoj¬

Słychać kroki, zgrzyt zamka i jest. Stoi. Oderwana od pracy w kuchni,

nie czekających w pudełkach na kolejne

zaskoczona, z początku nieufna. Od razu wiadomo, że to Piękna Pani!

odkrycie. Historie przeszłe i wydawać

Te same oczy, rysunek ust.

by się mogło, że zapomniane - stały się

- Tak, to ja, a o co chodzi?

współczesne, a etnografowie powrócili

I już siedzimy wszyscy w dużym pokoju przy kawie i cieście, pijemy

w teren, do Starej Krobi.

toast za spotkanie i za tamto wydarzenie sprzed lat, oglądamy wspólnie

Jest to jedno z tysiąca zdjęć, a za

f i l m . . . Bo Piękna Pani na tym zdjęciu odgrywała tylko rolę Panny Młodej,

każdym z nich kryją się historie. Wszyst­

a jej mąż rolę pana Młodego. Już wtedy byli kilka lat po ślubie, ale zostali

kie czekają na ponowne odkrycie.

poproszeni, aby wziąć udział w rekonstrukcji wesela biskupińskiego na
potrzeby kręconego wtedy przez Wytwórnię Filmów Oświatowych filmu.

1

��Ą

^\

M M

^™

^\

M

^\

H

^\

j

^\

^\

^™

I

w setna rocznice urodzin Procesora J ó z e f a Bursz

�I

�Kraj (gr. etn.)
Woj. (gr. etnogr.)
Powiat
Gmina
Miejscowość

Polska

Obiekt - temat

Grupa rzeczowa

p r o f . d r Józef B u r s z t a
/1914-1987/
Autor i czas wykonania obiektu

Autor i data
wyk. fotografii

S. Kusza
l a t a 70-te
Źródło reprodukcji

Obiekt znajduje się:

Nr neg-poz.

����Rok i m i e j s c e :
A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1957,
Góra p o d S i e r a k o w e m , pow. międzychodzki
Tytuł: E t n o g r a f o w i e w t e r e n i e
P a t r o n a t zdjęcia: P i o t r B a c z e w s k i

A u t o r : Józef B u r s z t a
R u s i e c , pow. wągrowiecki
Tytuł: G r u p a etnografów

1959,

Patronat

zdjęcia:
Jv

Katarzyna Barczyk
i
i

��������Autor:

Józef B u r s z t a

Rok i m i e j s c e : 1967, P y r z a n y , pow. g o r z o w s k i
Tytuł: G o s p o d a r z S z c z e p a n W i l k z żoną w d r o d z e
z pola
p o d c z a s rozmowy z dr S. Błaszczykiem
P a t r o n a t zdjęcia:
Aleksandra Dzik

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1959, Sławsk, pow. koniński
Tytuł: P o d c z a s w y w i a d u z informatorką
Patronat

zdjęcia:

S y l w i a Geelhaar

�����A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1969,
K r o b i a S t a r a , pow. gostyński
Tytuł: W e s e l e biskupińskie
w Krobi S t a r e j . Kobieta
w s t r o j u tradycyjnym
P a t r o n a t zdjęcia: I n s t y t u t
Antropologii
i Etnologii
PAN

���������A u t o r : Stanisław K u s z a
Rok i m i e j s c e : połowa l a t 60. XX w.,
Krzymów, pow. koniński
Tytuł: P o d c z a s w y w i a d u z informatorką
P a t r o n a t zdjęcia: M a r i a Knapowska

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1 9 7 1 , P y r z a n y , pow. g o r z o w s k i
Tytuł: Powrót krów z p a s t w i s k a
P a t r o n a t zdjęcia: Małgorzata Kłych

Tytuł:

M.

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1957, S o l e c , pow. średzki
S t a c h o w i a k p r z e d f r o n t e m s w e j 2 0 0 - l e t n i e j chałupy
P a t r o n a t zdjęcia: Elżbieta Kopczyńska

51

��������A u t o r : Bogusław L i n e t t e
Rok i m i e j s c e : 1975, V e s e l i n a d Morawą,
Czechosłowacja
Tytuł: K o b i e t y w s t r o j a c h l u d o w y c h p r z e d
kościołem
P a t r o n a t zdjęcia: Mana

A u t o r : Bogusław L i n e t t e
Rok i m i e j s c e : 1975, V e s e l i n a d Morawą, Czechosłowacja
Tytuł: I K o m u n i a św. - dziewczęta w s t r o j a c h l u d o w y c h
P a t r o n a t zdjęcia: Ewa M a z u r

����A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1960, o k o l i c e U n i e j o w a ,
pow. poddębicki
Tytuł: D z i e c i w i e j s k i e
P a t r o n a t zdjęcia: W i k t o r i a N a j d e n o w a - J a c i u b e k

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1960, K r z y k o s y , pow. średzki
Tytuł: Zaprzęg k r o w i na u l i c y
P a t r o n a t zdjęcia:

Ziemowit Niedzwiecki

����������A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1959, G o d z i m i e r z , pow. szubiński
Tytuł: P r z y s t u d n i z żurawiem
P a t r o n a t zdjęcia: P r a c o w n i c y I n s t y t u t u E t n o l o g i i

i Antropologii Kulturowej

UAM w P o z n a n i u

�A u t o r : M i l a n Chlebana
Rok i m i e j s c e : 1975, Brzóza S t a d n i c k a ,
pow. łańcucki
Tytuł: F r a n c i s z e k B u s z t a - wytwórca
d r e w n i a n y c h łyżek
P a t r o n a t zdjęcia: Anna P r z y t o m s k a

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1959, G o d z i m i e r z , pow. szubiński
Tytuł: K o s z y k a r z - Herman F i n k e z k o s z y k a m i o d n a c h półkolistych
P a t r o n a t zdjęcia: B e a t a Rakowska

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1968, Ołobok, pow. świebodziński
Tytuł: K o b i e t y w i e j s k i e p o d c z a s o d p o c z y n k u
P a t r o n a t zdjęcia: J e s s i c a R o b b i n s - R u s z k o w s k i

����A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1960, S a r a j e w o , Bośnia,
Tytuł: S a r a j e w o - t a r g
P a t r o n a t zdjęcia: M a r t a R u d n i c k a

Jugosławia

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1960, B a n j a L u k a , Bośnia, Jugosławia
Tytuł: Czyścibut u l i c z n y w B a n j a L u c e
P a t r o n a t zdjęcia: Ada S i e b e r s

���������A u t o r : Teresa Okoniewska
Rok i m i e j s c e : 1976,
Q a j s a r , prow. F a r j a b , A f g a n i s t a n
Tytuł: P a s z t u n k a
P a t r o n a t zdjęcia: P i o t r S t a r o s t a

A u t o r : Marek Bero
Rok i m i e j s c e : 1976,
D a u l a t a b a d , prow. B a l k h , A f g a n i s t a n
Tytuł: R o d z i n a Tadżyka A b d u l a Wachoba
P a t r o n a t zdjęcia: Małgorzata S t o l a r s k a

87

���������A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1959, C z a r n a , pow. r o p c z y c k i
Tytuł: Pług koleśny p o d c z a s p r a c y
P a t r o n a t zdjęcia: J a d w i g a W i e c z e r z a k

96

A u t o r : Bogusław L i n e t t e
Rok i m i e j s c e : 1970, Ślesin, pow. koniński
Tytuł: Zaprzęg w „duhę"
P a t r o n a t zdjęcia: Z u z a n n a Wiśnicka-Tomalak

�A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1958, O b o r n i k i
Tytuł: H a n d e l obwoźny - samochód
P a t r o n a t zdjęcia: J o a n n a W o j c i e c h o w s k a

��A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1959, Królików, pow. koniński
Tytuł: Dom s z a c h u l c o w y ( d a w n i e j p o d c i e n i o w y ) ,
P a t r o n a t zdjęcia: F i l i p Wróblewski

A u t o r : Józef B u r s z t a
Rok i m i e j s c e : 1957, K r z y k o s y , pow. średzki
Tytuł: Ściana stodoły - k o n s t r u k c j a s z k i e l e t o w a
P a t r o n a t zdjęcia: A g n i e s z k a W r z o s e k
"
częściowo

• •
• •

szalowany

99

���Lista darczyńców
Przemysław Adamczewski

Ewa Janiak

Ewa i Jarosław Antyborzec

Zbigniew Jasiewicz

Piotr Baczewski

Arkadiusz Jełowicki

Katarzyna Barczyk

Jojagoda

Barbara i Bogdan Brykczyńscy

Irena Kabat

Anna Weronika Brzezińska

Dominik Kaczmarczyk

Jacek Brzozowski

Katarzyna K a r w a c k a S z w a r c

Krystyna Brzozowska

Magda Kielar

Hanna Małgorzata Burszta

Karina Kirchhoff

Magdalena Chojnacka

Ewa Klekot

Łucja Cieślar

Marta Kluszczyńska

Irena (Grześkowiak) Ciszewska

Zygmunt Kłodnicki

Ewa Cudzich

Małgorzata Kłych
Maria Knapowska

Zuzanna Czaplińska
Edyta

102

Czernecka,

Fundacja

Lokalnego Wsparcia K u l t u r y

Elżbieta Kopczyńska

AITWAR

Michał Kowalski

Anita Czerner, Stowarzyszenie Maloka

Eliza Kurtysiak

Anna Drożdż

La Tormenta Szkoła Tańca Flamenco

Aleksandra Dzik

Tadeusz Łopatkiewicz

Sylwia Geelhaar

Marta Machowska

Kamila Gillmeister

Izabella Main

Kamila Grześkowiak

Natalia Maksymowicz

Barbara Hoffmann

Małe Instrumenty

Aleksandra Hulewska

Mana

Krzysztof Hulewski

Ewa Mazur

Instytut Antropologii i Enologii PAN

Natalia Mazur

�Krzysztof Minakowski

Jarosław Solecki

Katarzyna Mirgos

Agata Stanisz

Magda Murawiecka

Bartosz Stańda

Muzeum Ziemi Rawickiej

StaraKicia - Anna Araszkiewicz

Wiktoria Najdenowa-Jaciubek

Piotr Starosta

Ziemowit Niedźwiecki

Jarosław Jacek Stępniewski

Mateusz Nowak

Małgorzata Stolarska

Marta Nowicka

Dariusz Stryniak

Jolanta PawlakPaluszek

Marta Strzelecka

Agnieszka Pawłowska

Jan Surman

Danuta PenkalaGawęcka

Marta Świtała

Marta Petryk

Aneta Szczepankiewicz

Dionizy Piątkowski

Marta Szloser

Agnieszka Pieńczak

Ewa Szwed-Paczkowska

Jacek Polewski

Bożena Szota

Mirosława Posern-Zielińska

Anna PasiukCzepczyńska

Pracownicy Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM

Alek Tarkowski

Anna Przytomska

Agnieszka Telecka

Jessica Robbins-Ruszkowski

Andrzej Trzeciak

Lidia Rozmiarek

Urząd Gminy Wągrowiec

Beata Rakowska

Jadwiga Wieczerzak

Marta Rudnicka

Zuzanna Wiśnicka Tomalak

Adrianna Siebers

Joanna Wojciechowska

Aleksandra Sergiel

Emilia Wojtkowska-Degentysz

Dobrawa Skonieczna Gawlik

Filip Wróblewski

Justyna Słomska-Nowak

Agnieszka Wrzosek

Łukasz Słotwiński

Katarzyna Wyrzykowska

Mikołaj Smykowski

Roman Zaczkiewicz

�PARTNERZY
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze Oddział w Poznaniu
Art Stations Fundation by Grażyna Kulczyk
Muzeum Narodowe w Gdańsku
Urząd Gminy Wągrowiec
Muzeum Ziemi Rawickiej
Blacom Spółka z o.o.
Muzeum Ziemi Kępińskiej im. T. Potworowskiego
Gminne Centrum K u l t u r y i Rekreacji i m . Jana z Domachowa Bzdęgi w Krobi
Krzysztof Kurłowicz - Fotografia
Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne
Świetlica Cafe Krakowska 9a

�CYFROWE
ARCHIWUM
IM. JÓZEFA BURSZTY

Cyfrowe A r c h i w u m i m . Józefa Burszty:
www.cyfrowearchiwum.amu.edu.pl
https://www.facebook.com/prof.J.Burszta
A r c h i w u m jest budowane w ramach projektu „Cyfrowe A r c h i w u m im. Józefa Burszty" - digitalizacja archiwaliów oraz ich
udostępnienie w Internecie", z programu Ministra K u l t u r y i Dziedzictwa Narodowego Kolberg 2014 - Promesa Ministra K u l t u r y
i Dziedzictwa Narodowego
Kontakt: cyfrach@amu.edu.pl

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6015" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5995">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/45d1421982adef744d2dcc8ef5672a95.pdf</src>
        <authentication>8b2089659d90072502251e7a03289dfe</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71772">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4998</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71773">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71774">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71775">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71776">
                <text>globalizacja - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71777">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4635</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71778">
                <text>Etnologa kłopoty z globalizacją ; czy w nią wierzyć, jak ją badać, jak o niej mówić? / Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71779">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.136-147</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71780">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71781">
                <text>Wasilewski, Jerzy S.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71782">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71783">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71784">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71785">
                <text>Jerzy S. Wasilewski
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Etnologa kłopoty z globalizacją:
czy w nią wierzyć, jak ją badać, jak o niej mówić?

Antropologowie zajmujący się problematyką globalizacji mają obecnie chwilę przer­
wy O t o bieżąca rzeczywistość: niedawna zapaść w światowym systemie finanso­
w y m , załamanie ekonomiczne, a w ślad za tym, w sferze zjawisk społecznych, kryzys
zaufania do podstawowych instytucji społecznych, głód nowych rozwiązań politycz­
nych - wszystko to z bolesną naocznością przekonało sceptyków co do wszechobecności i siły mechanizmów ponadpaństwowych, odsłoniło zarazem negatywne
konsekwencje tych „ponadnarodowych" czynników. Dla studiów globalnych jest to
więc czas (przejściowo) marny tylko w t y m sensie, że trudno o fascynację zjawis­
kiem, które akurat ukazuje swe ciemniejsze oblicze. Jeśli nawet sytuacja taka nie
unieważnia dotychczasowych rozważań teoretycznych, to przynajmniej zmniejsza
zapotrzebowanie na takie debaty T r u d n o też proponować czytelnikowi kolejny et­
nologiczny przyczynek do studiów globalnych, oparty na schemacie: „badać lokal¬
nie, interpretować globalnie". A przecież był to sprawdzony - i w gruncie rzeczy
całkiem niezły - sposób, w jaki badacz (empiryk, terenowiec) mógł bezpiecznie
wypowiadać się na temat tak złożony i wieloaspektowy jak globalizacja. Etnolog
przedkładał swoje obserwacje i refleksje co do lokalnego sposobu, w jaki globalny
proces przeciska się przez ściśle umiejscowione ucho igielne, czyli wybrane przezeń
miejsce akcji.
Ten tryb pisania o globalizacji (szczególnie w wydaniu popularyzatorskim i dzien¬
nikarskim) stawał się pewną manierą. Tekst zaczynał się od migawki, która przed¬
stawia barwny przypadek, uderzający kontrastem między egzotyczną lokalizacją
a pojawiającym się tam ponadnarodowym elementem kultury: czasem przybywał
on z Zachodu, a wtedy treść ta była ultranowoczesna; czasem szokujące zjawisko
przybywało z innej, równie egzotycznej plemienności; i wreszcie trzeci wariant: scen­
ka pokazywała plemienność, która zawędrowała do metropolii. Po przykłady w y ­
starczy sięgnąć do znanych publikacji: mogą to być artykuły pioniera-klasyka bada­
nia przepływów ponadnarodowych Ulfa Hannerza (2006, s. 11, 31, 137), programo­
wy wstęp w niedawno wydanej podręcznej antologii tekstów The Anthropology of
136

�Etnologa kłopoty z globalizacją

Qlobalization (2005, s. 3-4) czy wreszcie, na rodzimym gruncie, publikacje Walde­
mara Kuligowskiego, niestrudzonego w ukazywaniu globalnego wymiaru dominują­
cych zjawisk współczesnej kultury (2007 i liczne teksty wcześniejsze).
Zauważę bez złośliwości, że pewnie to obserwacja tej rodzącej się wtedy maniery
skłoniła przed 10 laty Jonathana Friedmana, skandynawskiego antropologa zasłużo­
nego w badaniu społeczno-historycznej infrastruktury procesów globalizacyjnych,
do porównania stylu i języka większości publikacji z zakresu antropologii globaliza­
cji d o audycji telewizji C N N . Jego uogólnienie brzmiało:
N i e k t ó r e prace na t e m a t g l o b a l i z a c j i są a n a l i t y c z n i e i t e o r e t y c z n i e doniosłe, j e d n a k
w i ę k s z o ś ć z n i c h t o j e d y n i e z b i ó r luźnych o p i n i i i refleksji. N a m y s ł n a d g l o b a l i z a c j ą
w o b r ę b i e s t u d i ó w n a d kulturą jest b e z t r o s k i i b a z u j e g ł ó w n i e na i n t e l e k t u a l n e j
o b r ó b c e p r z e k a z u medialnego, w y n i k ó w poszukiwań w I n t e r n e c i e i p o d r ó ż a c h (Fried¬
man, publ. i n t . ) .

Przypomnę jeszcze kilka jego sarkastycznych pytań.
C z y świat stał się g l o b a l n y d o p i e r o o d niedawna? C z y dzisiaj w s z y s t k o r z e c z y w i ś c i e
jest inne? C z y p r a k t y k i l u b ( p r o s z ę o w y b a c z e n i e ) „kultury" t e r y t o r i a l n e f a k t y c z n i e
p r z e s t a ł y i s t n i e ć ? [ . . . ] p o s t ę p t o g l o b a l i z a c j a , t w o r z e n i e g l o b a l n e j w i o s k i , k t ó r a jest
tak naprawdę g l o b a l n y m m i a s t e m . Jakie t o e k s c y t u j ą c e ! . . . t y l k o - dla kogo? (Fried¬
man, publ. int.)

Ironia tych uwag nie straciła chyba całkiem na aktualności.
A zatem wspomnianą na wstępie chwilę przerwy proponuję wykorzystać na re­
fleksję ogólniejszą i przyjrzeć się naszemu dotychczasowemu ujmowaniu globaliza­
cji. C h c ę podzielić się własnymi kłopotami w odbiorze i ocenianiu globalizacji, tak
jak jest ona przedstawiana w literaturze antropologicznej. To piśmiennictwo
powinno być przecież źródłem inspiracji, wskazówek metodologicznych i pomocą
w kształtowaniu osobistej postawy wobec globalizacji. Oczywiście da się t u je za¬
prezentować tylko w skromnej próbce, siłą rzeczy mało reprezentatywnej wobec
jego natłoku.
Zacznę od zasygnalizowanej dopiero co wątpliwości, w jakim stopniu studia globalistyczne w wykonaniu naszej dyscypliny są czymś nowym, na ile otwierają oczy
na to, co nieznane lub niedostrzegane, a ile w nich kontynuacji dawnych etnologicznych aksjomatów albo, co gorsza, oczywistości i banału (ktoś napisał „globanalistyka"). By nie zakwalifikować się t y m i słowami od razu do zrzędliwej ariergardy i nie
wpaść w jej ton, podkreślę naprawdę ambiwalentny, dylematyczny charakter tej sy¬
tuacji. Z jednej strony wystarczy przypomnieć, że etnologia od zawsze akcentowa¬
ła globalny dyfuzyjny charakter kultury; z drugiej - czy wobec jakościowej odmien¬
ności dzisiejszych przepływów ktoś miałby prawo kwitować najnowsze odkrycia
słowami „to od dawna wiadomo"?
137

�Jerzy S. Wasilewski

A przecież to i owo wiadomo. Jak długo już trwa przywoływanie w literaturze
etnologicznej owego Lintonowskiego rodowitego Amerykanina, który budzi się w łóż­
ku (wynalazku pochodzącym z Bliskiego Wschodu), w bawełnianej pościeli (wyna­
lazku indyjskim), w piżamie (z C h i n ) , a potem spędza dzień wśród przedmiotów
rodem z wszystkich możliwych kultur i kontynentów? Ta pouczająca historyjka ma
lat ponad 70, kursowała po podręcznikach etnologii moich lat studenckich, a dziś
cytują ją przywoływani Hannerz czy Kuligowski (2007, s. 28-29), teraz w związku
ze zjawiskiem globalizacji.
Ale nawet jeśli globalizacyjna lekcja nie we wszystkich punktach jest lekcją nową,
to nie mam zamiaru dziś jej zbywać - już choćby dlatego, że ja sam (a tylko w swoje
piersi się t u biję) wcześniej nie wyciągałem z niej wniosków i ignorowałem ją w swo­
ich badawczych paradygmatach. Jak wyrzut sumienia brzmi cytat z Wyspiańskiego,
który przed stu laty usłyszał od chłopa z podkrakowskiej wsi pytanie, czy Chińcyki
trzymają się mocno. M n i e ten cytat - zbanalizowany w setkach użyć, aktualnych
w różnych czasach z różnych powodów, a dziś szczególnie - służy jako przypo¬
mnienie, że informacja z drugiego końca świata bywała obecna także w środowisku,
które wolałem widzieć raczej jako „zakapsułowany" orbis interior.
G w o l i wyjaśnienia: pierwsze z trzech ostatnich słów to było ulubione wyrażenie
Witolda Dynowskiego, patronującego ze swej pozycji wiekowego dyfuzjonisty kul¬
turowego młodzieńczym próbom mojej strukturalizującej generacji, która z kolei
wprowadziła do obiegu łacińskie sformułowanie po t y m słowie następujące. Tyle że
dla staromodnego dyfuzjonisty owe kapsuły były tylko oazami względnej izolacji
w szerokiej przestrzeni transkontynentalnych wędrówek. Młodzi strukturaliści nie
wiedzieli jeszcze, że to globalne przepływy wczesnego kapitalizmu na terenach ko¬
lonialnych prowadziły czasem do powstania takich zredukowanych systemów ple¬
miennych, które zachodnia etnologia (nie tylko strukturalizm) odhistoryzowała,
zamroziła i uznała za wzór prostych i chodzących jak zimny zegar społeczeństw bez
historii.
N i e bez poczucia złośliwej satysfakcji czytam w książce Hannerza (2006, s. 72),
z jakim zdziwieniem uświadomił on sobie, że studia nad globalizacją oznaczają pe­
wien powrót do koncepcji o charakterze dyfuzjonistycznym, który to kierunek w an­
tropologii uznawał za dawno pogrzebany Moja schadenfreude bierze się tylko stąd, że
sam przeżywam podobne zaskoczenie, widząc, jak zagadnienia, niegdyś przeze mnie
odrzucone jako nieinteresujące, wracają dziś w glorii globalistycznej aktualności i at¬
rakcyjności. „Dlaczego Inuici z północnej Kanady zachłysnęli się technologią GPS,
rezygnując z wypracowanych przez stulecia sposobów poruszania się po lodowych
pustyniach" - pytają Burszta, Czubaj i Kuligowski (2007, s. 49). W pierwszym od¬
ruchu chciałoby się odpowiedzieć serią równie retorycznych pytań: a dlaczego pol¬
scy górale noszą dziś adidasy skoro kierpce sprawdzały się nawet lepiej? A dlaczego
Tyrolczycy chodzą do dyskotek, zamiast pięknie jodłować i klepać się w tańcu po
łydkach, jak ich dziadowie? A dlaczego lapońscy pasterze reniferów ganiają za zgu138

�Etnologa kłopoty z globalizacją

bionymi sztukami helikopterem, zamiast pytać o to sprawdzonych szamanów
nojdów? A mieszkańcy kanaryjskiej Gomery - czy nie mogliby nadal używać języ¬
ka donośnych gwizdów zamiast telefonów? A dlaczego chłop białostocki jedzie do
żniw na kombajnie, wszak już Kaziuk z Konopielki ustalił, że kosą prędzej, a i snopki
wyglądałyby piękniej niż te białe plastikowe bele? Wszystkie takie zagadnienia
dyskwalifikowałem przez lata jako należące do nieciekawego dla mnie obszaru stu¬
diów modernizacyjnych, bo w praktyce badawczej oznaczało to trywialne docieka¬
nia nad dojazdowością robo-chłopów do miasta, rolą zlewni mleka w życiu wsi i t d .
Ale pochopnie odrzucony bumerang wraca i uderza w głowę, boleśnie przypomi¬
nając, że realiów - nawet tych poziomych, a może ich t y m bardziej - ignorować nie
wolno, pod karą zasłużonej dezaktualizacji własnego paradygmatu.
Dylemat „globalizacja: nowe zjawisko czy odwieczny fenomen" staje się wyraź­
ny kiedy różni autorzy sięgają do antecedensów historycznych. Podawane są różne
cezury czasowe, zawsze zresztą ze świadomością, że mogą one być tylko umowne.
Nowoczesna siatka komputerowych łączy? A może raczej o kilka dziesięcioleci
wcześniejsza sieć telewizyjna, która wedle proroctw pewnego, skądinąd ultrakatolickiego, wizjonera sprzed ponad ćwierćwiecza miała zmienić świat w globalną
wioskę? A dlaczego nie położenie transatlantyckich kabli telegraficznych w poło¬
wie X I X w.? A l b o oświeceniowy pochód rozumu? Kolonialna ekspansja renesanso­
wej, kapitalistycznej Europy? Światowe rozpowszechnienie uniwersalistycznego
chrześcijaństwa? Hellenizm, podboje Aleksandra Wielkiego i wszelkie pochody i m ­
perialne? Powstanie rolnictwa przed 12 tysiącami lat? A czemu nie - regressus ad infinitum - wszystkie inne, wcześniejsze i późniejsze wędrówki ludzi i dóbr kultury od
wyjścia człowiekowatych z wąwozu Olduvai poczynając?
W a r t o pamiętać, po części wbrew Anthony'emu Giddensowi i tylu innym, że
kompresja czasu i przestrzeni to zjawisko bynajmniej nie nowe; przypomnieć sobie
czasem o istnieniu w dziejach transkontynentalnych przepływów, pomostów i połą¬
czeń, o przemieszczaniu się ludzi, towarów, pieniędzy, informacji, symboli. Wpraw¬
dzie dzisiejsza globalizacja to proces dużo szybszy i bardziej intensywny niż daw¬
niejsze ekspansje, ale ta intensywność to przecież tylko pochodna naszego późnego,
zaawansowanego miejsca na krzywej ewolucji gatunku i rozwoju społeczno-kulturowego; wzrastając w porządku wykładniczym, wspina się coraz szybciej w górę,
ale jest to stale ta sama krzywa.
By tak całkiem nie ignorować przełomowych zmian jakościowych, które zdarzy­
ły się na tej drodze, zaryzykuję tezę, że ciągłemu procesowi globalizacji w dziejach
towarzyszą okresy skokowej, wzmożonej „świadomości globalizacyjnej", która wzra¬
sta w momentach wyraźnych skoków - politycznych, geograficznych, cywilizacyj¬
nych. N i e k t o inny, jak rzymski historyk Polibiusz, sformułował zdanie, że „przed¬
tem rzeczy, które działy się na świecie, nie wiązały się ze sobą, [ale od powstania
Imperium] wszystkie wydarzenia tworzą jedną wiązkę"; cytuje go też nie k t o inny
a klasyk tematyki globalizacji Roland Robertson, który wprowadził to pojęcie do
139

�Jerzy S. Wasilewski

obiegu socjologicznego (i który sam zdaje się rzecznikiem takiego właśnie odleg¬
łego datowania początków globalizacji - Robertson 1990, s. 21). Podobny wzrost
świadomości odczuwamy dziś, a skłaniają nas do tego zachodzące na naszych oczach,
niewyobrażalne jeszcze przed ćwierćwieczem przemiany polityczne (upadek M u ¬
ru, osłabienie pozycji państwa narodowego, rozszczelnienie jego granic, sukcesy
uniwersalistycznej idei praw człowieka), deregulacje rynkowe, ułatwienie maso¬
wych przepływów ludzi, towarów, zasobów kapitałowych, nieograniczona potęga
Internetu.
Antropologiczna dyskusja nad t y m , czy jakieś odległe zjawisko historyczne sta¬
nowiło już przejaw globalizacji czy jeszcze nie, to oczywiście potrzebne ćwiczenie
erudycyjno-intelektualne. Świadomość, że uderzające nas swą globalnością feno¬
meny współczesności mają swe analogie w niedalekiej (ale jednak przedponowoczesnej) przeszłości, może też obniżyć gorączkę, z jaką się je prezentuje. O t o przy¬
kład indyjskiego Bangaluru, żyjącego z przekazywania telefonicznie i internetowo
informacji i świadczenia usług zewnętrznych (outsourcing) dla całego świata, co - naj­
zupełniej słusznie - przedstawia się jako ukoronowanie dzisiejszej delokalizacji. Ja­
ko szczytowy element owego oderwania podaje się informację - pod robiącym wra­
żenie hasłem Outsourcing Qod - że zachodnioeuropejskie kościoły cierpiące na braki
kadrowe i zmuszone do oszczędności, właśnie duchownym w Indiach zlecają od¬
prawianie mszy zamawianych przez wiernych (cena usługi wynosi tylko 1-3 euro
zamiast europejskich 50 - Srivastava 2004). Sensacyjność takich doniesień zbled¬
nie jednak, kiedy przypomnimy sobie, że już przed laty polskie kościoły i poje¬
dynczy księża otrzymywali podobne zlecenia (stanowiące zarazem pomoc finanso¬
wą) od parafii niemieckich. A skądinąd w y m o w n y m świadectwem zaiste ponowoczesnej dysjunkcji (Appadurai, 2005) i niekoherencji zjawisk jest dla mnie raczej
okoliczność, że w żyjącym z angielszczyzny stanie Karnataka, którego Bangalur jest
stolicą, nauka angielskiego w szkołach podstawowych jest od l a t . . . zakazana, a to
w obawie przed utratą przez dzieci umiejętności posługiwania się rodzimym języ¬
kiem (Das, publ. int.).
Pora na postawienie kolejnej zasadniczej kwestii, w porządku logicznym może
nawet pierwotnej wobec pytania o to, czy globalizacja jest zjawiskiem starym czy
nowym. Czy ona w ogóle istnieje? W antropologii takiej tezy bodaj nie stawiano
(bo koncentracja w badaniu na lokalności i ignorowanie wymiaru globalnego to jed¬
nak co innego niż jego otwarta negacja) i nie mam zamiaru być jej eksponentem.
Trzeba jednak pamiętać, że nawet w ekonomii słychać głosy przestrzegające przed
przecenianiem globalnego, ponadnarodowego wymiaru produkcji, handlu, przepły¬
wów finansowych, migracji siły roboczej, a więc tych najbardziej oczywistych skła­
dowych. Nazwałbym to na własny użytek teorią 10 procent, za harwardzkim ekono¬
mistą Pankajem Ghemawatem (2007), który w ciągłych polemikach z Thomasem
Friedmanem i jego zawołaniem „Ziemia jest płaska" proponuje studzące hasło semiglobalizacji; pokazuje on, że owszem, umiędzynarodowienie zjawisk rynkowych
140

�Etnologa kłopoty z globalizacją

jest faktem, ale obejmuje ono tylko owe 10 proc. rynku; cała reszta ma nadal wymiar
lokalny czy narodowy.
Jeśli zatem można wątpić w istnienie jakiejś istotnej procentowo ekonomii global¬
nej, to t y m bardziej wolno pytać, czy istnieje coś takiego jak kultura globalna. Dy¬
skusja na ten temat będzie czasem przypominać debatowanie, czy szklanka jest w p o ­
łowie pełna, czy w połowie pusta, a i tak skończy się oczywistym kompromisem, że
niezależnie od wszelkich ograniczeń globalizacji kultury narodowe i społeczności
lokalne podlegają jej działaniu i przechodzą istotne przeobrażenia. Jeśli abstraho¬
wać od politycznego aspektu sprawy, warto przypomnieć przynajmniej dwa najoczywistsze, związane ze sobą mechanizmy, pracujące najefektywniej na rzecz kul¬
turowej uniformizacji świata. Pierwszy to szerzenie się ideologii konsumeryzmu,
obejmującej w przybliżeniu tę samą grupę towarów, czy raczej marek; drugi to maso¬
wy medialny przekaz treści kultury przeważnie o charakterze rozrywkowym. W tej
sferze dochodzi do znacznego ujednolicenia kulturowego, chociaż niebawem trze¬
ba będzie wprowadzić korektę do takiego uproszczonego obrazu.
Ale jeśli stawiam pytanie o istnienie globalizacji, to także dlatego, by nie zapomi¬
nać, że wartość teoretyczna tego pojęcia jest mocno problematyczna. Zwłaszcza
krytyczni wobec systemu intelektualiści zachodni traktują je nie jako neutralny ter­
min opisowy ale jako fikcję, stan istniejący tylko w mediach (głównie dzięki Inter­
netowi), jako mit czy „metamit", czasem wręcz „skrypt gwałtu" (Suzanne Bergeron)
czy „narrację eksmisji" (Saskia Sassen), zaś w najlepszym razie tylko „projekt"
(Pierre Bourdieu), stworzony w istocie przez ponadnarodowy wielkokorporacyjny
kapitał dla uzasadnienia i odproblematyzowania zachłannej ekspansji. W szczegóło¬
wych studiach antropologicznych nad działaniami wielkich instytucji finansowych
pokazywana jest zresztą fikcyjność, a co najmniej wieloznaczność i rozmyty cha¬
rakter owej domniemanej globalizacji jako ich sztandarowego hasła. Okazuje się
ono raczej instrumentem promocji i mobilizacji, narzędziem perswazji i autorekla¬
my, elementem wewnętrznej religii wielkiego banku, a nie spójnym programem, bo
nie jest przekładane konsekwentnie na konkretne działania (Ho, 2005). Globalizacja
ma więc najwyraźniej swoje - mówiąc językiem Appaduraia - dysjunkcje, rozszcze¬
pienia i nieciągłości, jak wszystko w ponowoczesnym świecie.
Wiąże się z t y m pytanie, czy globalizacja jest dobra czy zła, i dla kogo. Utrwala
się przekonanie, że jej beneficjentem jest Zachód/Północ (a ściślej: finansowe elity
tego obszaru, bo nawet na t y m uprzywilejowanym terenie wzrastają nierówności
między bogatymi i biednymi), że dopływ korzyści wynikających z globalizacji do
krajów Trzeciego Świata co najwyżej wyrównuje poczynione przez nią szkody,
w każdym razie jest wątpliwy lub ograniczony (ochrona zdrowia, walka z głodem,
oświata). By jednak obserwacje te nie przerodziły się w orientalizujący dyskurs
supremacji (bo mogą wyglądać na dowodzenie wyższości ekonomicznej i technologiczno-intelektualnej Zachodu, składając się na ogólną postawę the West and the rest),
uzupełnia się je kontrastowymi przykładami kulturowych importów z dawnych
141

�Jerzy S. Wasilewski

kolonii, głównie w takich obszarach jak działalność artystyczna i rozrywka, np. ta¬
niec czy muzyka. W gruncie rzeczy to od postawy politycznej badacza będzie za¬
leżeć, czy przywoływane fakty będzie on interpretował jako przejaw żywotności
treści kulturowych peryferii, zajmujących eksponowane miejsce w życiu metropolii,
czy też potraktuje je jako kolejny przejaw dominacji korporacyjnego przemysłu k u l ­
tury, i tak decydującego o tym, który z plemiennych artystów będzie się cieszył glo¬
balnym rozgłosem.
W przypadku etnologa taki wybór polityczno-aksjologiczny przekłada się na de¬
cyzje co do miejsca badań i obranego przypadku. Trzeba być tego świadomym, bo
pewnie nie da się w ogóle oczyścić od przedsądów, jeśli zajmujemy się tematem tak
siłą rzeczy upolitycznionym. A skoro już o t y m mowa, zauważę bez przygany dość
oczywisty fakt, że na pytanie, czy można badać globalizację, nie zajmując stanowis­
ka politycznego, polscy antropologowie (znów mówię „my", nie „oni") nie śpieszą z o d ­
powiedzią ani t y m bardziej z deklaracjami. A przecież to od tej postawy zależy de­
cyzja, co badać, a na co zamknąć oczy; to ona jest w gruncie rzeczy pierwszą instancją
przy - tylko pozornie neutralnym politycznie - wyborze terenu, ona bowiem wy¬
znacza naszą wrażliwość na pewne informacje i czyni ślepym na inne.
Pora wreszcie na pytanie do niedawna dyżurne w antropologii, o zasadniczej wa¬
dze: czy globalizacja prowadzi do homogenizacji kulturowej świata, czy raczej d o
wzrostu różnorodności w procesie hybrydyzacji, kreolizacji, powstawania nowych
lokalnych jakości? T u znów powtarza się sytuacja ze szklanką połowicznie wypeł¬
nioną: kasandryczne proroctwa tych, którzy ubolewają nad grożącym zanikiem od¬
rębności kulturowych, są równoważone autorytatywnymi zapewnieniami Appaduraia i wielu innych, że globalizacja różnicuje, a nie odróżnicowuje. W a r t o chyba
zauważyć, że te dwa wielkie a sprzeczne dyskursy są takimi samymi elementami rze­
czywistości społecznej, jak obiektywnie zachodzące w świecie procesy homo- i heterogenizacyjne. Dość oczywisty kompromis dawno temu sformułował Friedman i częs¬
to się jego słowa powtarza: „fragmentaryzacja kulturowa i modernistyczna homoge¬
nizacja to dwa równie konstytutywne trendy rzeczywistości globalnej" (1990, s. 311).
Przyglądając się szczegółowym antropologicznym propozycjom w tej kwestii,
warto pamiętać o istnieniu pewnego antropologicznego skrzywienia. Jest nim zawo¬
dowe przekonanie, że różnorodność kulturowa jest wartością, że sens i przyszłość
antropologii leży także w dokumentowaniu odmienności. C z y takie nastawienie da
się jednak pogodzić z neutralnym spojrzeniem na globalizację? M o t y w o w a n y wiarą
w wartość odmienności badacz ryzykuje, że jego obserwacje będą dowodzić istnie¬
nia groźnego, unifikującego działania globalizacyjnego walca albo przeciwnie - po¬
stępującej dywersyfikacji jako efektu nałożenia się globalizacji na różne tła lokalne
(oba warianty będą zapewne skorelowane z osobistymi uwarunkowaniami badacza,
z postawą polityczną na czele).
Antropolog za swój zawodowy obowiązek uważa ochronę kulturowej rozmaitości
świata - przynajmniej przez jej dokumentację, popularyzowanie wiedzy o niej i sty142

�Etnologa kłopoty z globalizacją

mulowanie troski o nią. Ale zarazem d o b r y badacz to taki, który dostrzeże różnice
pod poziomem podobieństw, który potrafi pokazać, że ta sama treść globalizacyjna
oznacza co innego w różnych adaptujących ją środowiskach. Urządzenia systemu
GPS służą Eskimosom d o orientacji w trudnym terenie, wypierając narzędzia i me­
tody tradycyjne (jak piszą cytowani powyżej trzej autorzy), ale już Indianom Z u n i
pozwalają - jak ustala ich monografista - na precyzyjniejsze ustalenie granic pól
i t y m samym przyczyniają się do lepszego rozwiązywania sporów o ziemię, które
zakłócały rewitalizację tubylczego rolnictwa (Cleveland 2000). Brazylijska salsa,
importowana przez Zachód i tańczona w wielkomiejskich zbiorowiskach, okazuje
się innym zjawiskiem społecznym w Sacramento, gdzie wyraża postawy kosmopo¬
lityczne, innym w Belfaście, gdzie służy segregacji, a innym w Hamburgu, gdzie jest
elementem niemieckiego multikulti (Skinner 2007).
Najważniejszy przykład to oczywiście sieć McDonald's. Badacze prześcigali się
w wychwytywaniu jej lokalnej specyfiki i odmienności recepcji społecznej, mimo wzor­
cowo zestandaryzowanych procedur działania. W Pekinie M c D o n a l d y będą dawały
młodym aspirującym yuppies poczucie uczestnictwa w kulturze amerykańskiej czy
nawet globalnej, w Moskwie będzie wokół nich tworzona atmosfera „naszości",
choćby przez wprowadzenie rosyjskiej kartoszki, zaś dla mieszkańców Hongkongu
jakoby liczy się wygoda, niezobowiązujący styl i czystość toalet (Caldwell 2008).
Wszystko to są może i trafne obserwacje (pytanie, w jakim stopniu odkrywcze),
ale czy zawodowy nawyk przyglądania się przez lupę nie doprowadza do pewnego
rozregulowania skali? Skoncentrowany na niuansach antropolog nie przyzna, że choć
może nie wszędzie identyczny ale w smaku to jednak nieomylnie... M c D o n a l d .
Będzie obstawał, że telefonu komórkowego inaczej używa się w Indiach, gdzie prze­
kazuje się SMS-em długie teksty epickie, a inaczej w Japonii, gdzie jest on obwie¬
szony dyndającymi plastikowymi laleczkami, nawiązującymi do dawnych miniaturo¬
wych dziełek sztuki, przywieszek netsuke, chociaż noszących nowoczesną nazwę
maskot; z kolei w Mongolii odnajdzie obyczaj dawania prezentu w postaci zasilenia
konta komórki osoby obdarowanej. A zatem globalizacja - powie taki badacz - nie
pociąga za sobą homogenizacji, a wręcz przeciwnie: heterogenizuje i stymuluje do
wielości. Dla nieantropologicznego obserwatora ważne zaś będzie to, że t u i tam
widać takie same telefony, że wszędzie oglądane są te same telewizyjne bajki, że
identycznymi symbolami wizualnymi, złotymi łukami McDonalda - nie mówiąc o je­
go sygnałach zapachowych i smakowych - będzie okraszony miejski pejzaż Zachodu
i Dalekiego Wschodu.
Nie jestem wcale pewien, czy antropologiczna obserwacja zróżnicowanych niuan¬
sów, choć precyzyjniejsza, jest ostatecznie słuszna. Jak bowiem ustalić, czyj punkt
widzenia jest t u słuszny, nie wpadając w zamknięte koło ani nie czyniąc z tego wy¬
łącznie kwestii smaku? Przecież przeciwnicy globalizacji będą mieli rację, twier¬
dząc, że obszar tego, co po przejechaniu globalizacyjnego walca zostało stracone
czy wyrównane, jest większy albo ważniejszy niż to, co powstało jako nowe; że ele143

�Jerzy S. Wasilewski

menty zhomogenizowane, zglajchszaltowane są widoczniejsze i wyrazistsze od
lokalnych permutacji. Wyszukiwanie niuansów, powstałych w różnych miejscach
po przejściu fali globalizacji, przywodzi mi na myśl - choć obawiam się, że moja
metafora nie będzie przejrzysta - precyzowanie w kolejnych obliczeniach cyfr,
które znajdują się na coraz dalszych miejscach po przecinku; cóż z tego, że obliczy­
my następną, iluśtysięczną składową liczby pi - i tak nie wzniesie się ona od tego d o
wielkości 3,15; standard jest już bezlitośnie ustalony (przez centralę sieci M c D o ­
nald's, oczywiście).
Znów warto wspomnieć o rozterkach politycznych czy światopoglądowych,
które może przeżywać badacz, oraz o takich właśnie uwarunkowaniach jego badań.
Bowiem to od jego postawy politycznej bardziej niż od immanentnych cech rzeczy¬
wistości będzie zależeć, czy zechce akcentować dominację globalizacyjnego prze¬
mysłu kulturowego czy przeciwnie - potęgę małych, a więc pomysłowość konsu¬
mentów owego przemysłu. W pierwszym wypadku narazi się na zarzut ignorowa¬
nia podmiotowości czy sprawczości konsumentów i dokonywanego przez nich
„negocjowania znaczeń", albowiem podobno to „podmiot mediuje w procesie globa­
lizacji". W drugim przypadku badacz zgrzeszy niedocenieniem totalizującego efek¬
tu światowego kapitalizmu (nie mówiąc już o t y m , że czyha nań arystokratyczna
krytyka bylejakości tych treści). W sumie najbezpieczniej pójść na wyważony k o m ­
promis encyklopedycznego hasła: „Kultura popularna coraz mocniej kreuje global­
ny smak, ale jednocześnie wytwarza krytycznych konsumentów, którzy nie pozwa­
lają jej ostatecznie się zuniformizować" (Boli, Fechner 2001, s. 6 2 - 6 3 ) .
Inna postać tej samej zasadniczej niepewności - czy i w jakim stopniu konsekwen­
cją globalizacji jest upodobnienie, a w jakim zróżnicowanie - zawiera się w dwóch
często używanych, przeciwstawnych terminach: kreolizacja i bałkanizacja. Te dwa
hasła o geograficznym rodowodzie potraktujmy jako składowe następującego dyle¬
matu: w jakiej mierze przeniesienie jednej lokalności w obręb innej zlokalizowanej
kultury czy melanżu kulturowego (np. nigeryjskiej plemienności do Londynu) po¬
ciąga za sobą nową jakość kulturową, a na ile jest tylko dodaniem obcego ciała; skoro
taki proces nie skutkuje integracją, to można go również nazwać gettoizacją, choć
w praktyce odizolowanie kulturowe może mieć dziś jedynie względny charakter.
Zilustruję tę wątpliwość konkretnym, celowo wyrazistym przykładem. Londyń¬
ska policja poszukuje dziś d o współpracy antropologów znających realia kulturowe
różnych grup etnicznych, by pomóc we właściwej interpretacji przestępstw. O t o
np. odnalezienie martwego dziecka z wyciętą wątrobą byłoby interpretowane - gdy¬
by ignorować kontekst kulturowy - jako poszlaka wskazująca na handel organami.
Tymczasem, jeśli pojawi się t u jakiś ślad kulturowy, np. kontekst nigeryjski, to znają¬
cy go specjalista może przypuszczać, że kryje się za t y m zlecenie od starszego, cho­
rego Nigeryjczyka, który zgodnie ze starą metodą, nadal podobno praktykowaną,
będzie nosił ten organ przyłożony do ciała z nadzieją na wyleczenie własnej wątro­
by (informacja od dr. Kacpra Gradonia).
144

�Etnologa kłopoty z globalizacją

Na przeciwległym biegunie można umieścić przykład muzyczny, choćby nigeryjski styl juju, który jest produktem skreolizowanym i nadal podlega kreolizacji. Muzyka
to oczywiście w czasach przekazu stechnicyzowanego składnik kultury szczególnie
łatwo poddający się globalizacji. Pokonuje międzykontynentalne odległości i przepaście
między kulturami (swego czasu tak zapewniał nas chórek We are the World'). Kariera ra­
pu w Japonii albo muzycznych filmów z Bollywood akurat w Nigerii to podręcznikowy
przedmiot zainteresowania antropologów globalizacji; na szczęście dostrzegają oni, że
„nawet world music nie płynie swobodnie przez świat" (Schade-Poulsen 1997, s. 79).
Bo koncentracja na przejawach, nazwijmy to, łatwej kreolizacji może doprowa¬
dzić d o wykrzywienia obrazu globalizacji. Pod wpływem takich przykładów jest
ona postrzegana jako proces nieledwie samoistny, jak reakcja chemiczna, jak roz¬
puszczanie i sklejanie. Tymczasem to przecież złożona, konfliktogenna praktyka,
w której nie wszystko płynie równie gładko przez świat jak Oda do radości. Z e globa¬
lizacja to proces realizujący się w starciach i tarciach, to niby oczywiste, ale trzeba
było dopiero książki p o d takim właśnie tytułem (Tsing 2005), by hasło friction stało
się bodaj najatrakcyjniejszym ostatnio pryzmatem, przez który patrzy się na globa­
lizację (przynajmniej w środowisku antropologów harwardzkich - informacja od H e ­
leny Patzer). Tytułowe „tarcie" to metafora opisująca istotę czy raczej całokształt
procesów zachodzących na styku społeczności Dajaków indonezyjskiego K a l i mantanu i przybyszów eksploatujących tamtejsze zasoby drewna - oprócz negatyw­
nych elementów są t u także te kreacyjne, które wskazują, że właśnie uciera się nowa
jakość. W t y m świetle trzeba przemyśleć zarówno tezy o uniwersalizującym działa¬
niu dobrze naoliwionej machiny globalistycznej, jak i katastroficzne przekonania
o zgubności zderzenia cywilizacji.
Na koniec ostatnia wątpliwość, którą dzielę się nie bez niepokoju, ma ona bo¬
wiem mało akademicki, acz na pewno nie antyakademicki charakter. O t o wiele teks¬
tów o globalizacji jest zwyczajnie nudnych, a zamieszczone tam migawki są do bólu
banalne. Przyznam się, że o taką właśnie „globanalizację" przykładów mam najwięk­
szą ochotę oskarżyć nie kogo innego jak Ulfa Hannerza, przypominając choćby jego
obserwacje dotyczące zróżnicowania etnicznego Sztokholmu albo wyliczenie cech
składowych miasta kosmopolitycznego (Hannerz 2006, s. 223-236). Wręcz wywo¬
łują we mnie zażenowanie jego obserwacje, że w kioskach dzielnic zamieszkanych
przez azjatyckich imigrantów sprzedawane są inne gazety niż w centrum, że widzi
się tam inne sklepy i inne marki albo że światowa metropolia musi mieć lotniska,
hotele i przemysł r o z r y w k o w o - k u l t u r a l n y . . . („Jakie to e k s c y t u j ą c e ! . . . tylko
- dla kogo?" Chyba dla kogoś, k t o tego sam nie miał okazji zauważyć, bo nie ruszał
się z miejsca; ale skąd wziąć dziś takiego prostaczka - coraz mniej ich wśród zglobalizowanych badanych, t y m trudniej zatem o nich wśród badających). Miałoby się
ochotę krzyknąć, że ten król teoretyzowania jest za skąpo przyodziany.
N i e chcę zostać oskarżony o etnologiczny eskapizm - nie uśmiechają mi się cię¬
gi, jakie odebrał (od Kuligowskiego 2007, s. 24) staruszek Lévi-Strauss za okazywa145

�Jerzy S. Wasilewski

nie w czasie podróży do Korei zainteresowania wyłącznie archaicznym szamaniz­
mem, a ignorowanie osiągnięć przemysłowych gospodarzy Dlatego zadeklaruję, że
na pewno uznałbym za ciekawą próbkę „wiedzy lokalnej" sztokholmskich kioskarzy
na temat etnicznych uwarunkowań sprzedawalności prasy albo zrelacjonowane ze
znajomością rzeczy „modowe" nastawienia tureckich emigrantek. Antropologowi
nie wolno już pisać, że coca-cola i adidasy są sprzedawane na całym świecie, tak sa¬
mo jak pisarzowi, że markiza wyszła o piątej. Jeżeli chce powiedzieć coś poznawczo
wartościowego, powinien zapoznać się choćby z konkretnymi strategiami marketin¬
gowymi, przez których świadome, przemyślane, a więc zapewne elastyczne kulturo¬
wo zastosowanie taki efekt rynkowej omnipresence zostaje osiągnięty Ryzykuje
wprawdzie wtedy wyjście poza tradycyjny warsztat i zakres z d o b y t y c h na uczelni
kompetencji, ale przecież akurat antropologia globalizacji wcale nie każe szewcowi
pilnować jego kopyta.

Bibliografia
Appadurai A .
2005

Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, przeł. Z . Pucek, Kra¬
ków

Boli J., Lechner EJ.
2001

Globalization and world culture, w: International Encyclopedia of the Social &amp; Behavio­
ral Sciences, red. N . J. Smelser, P B. Baltes, O x f o r d , s. 6261-6266

Burszta W , Czubaj M . , Kuligowski W
2007
My handlarze zadziwienia i agenci miłości. Po Qeertzu, „(op.cit.,)", 2 (35), s. 44-51
Caldwell M .
2008
Domesticating the French fry: Mc Donald's and consumerism in Moscow, w: The An­
thropology of Globalization..., s. 237-253.
Cleveland D.A.
2000
Commentary: globalization and anthropology: Expanding the options, „Human Orga­
nization", jesień, http://findarticles.com/p/articles/mi_qa3800/is_200010/
ai_n8903560 (dostęp 20.04.2010)
Das G.
(publ. int.) Foreword to Guy Soman's book, Year of the Rooster,
http://ccs.in/gdas/?page_id = 72 (dostęp 20.04.2010)
Friedman J.
1990

Being in the world: globalization and localization, w : Global Culture. Nationalism, Glo­
balization and Modernity, red. M . Eeatherstone, London, s. 311-328
146

�Etnologa kłopoty z globalizacją

(publ. int.) Konflikty rdzenne a dyskretny urok burżuazji, przeł. M . Turowski,
www.uni.wroc.pl/~turowski/friedman.htm
(Indigenous Struggles and the Discreet Charm of the Bourgoisie, „Journal of W o r l d Systems Research", t. 5, nr 2, s. 391-411, http://csf.colorado.edu/jwsr/5)
(dostęp: 20.04.2010)
Ghemawat P.
2007

Redefining Global Strategy: Crossing Borders in a World Where Differences Still Matter,
Boston

Hannerz U .
2006

Powiązania transnarodowe. Kultura, ludzie, miejsca, przeł. K. Franek, Kraków

H o K.
2008

Situating global capitalisms: A view from Wall Street Investment Banks, w : The Anthro­
pology of Globalization..., s. 137-164

Kuligowski W.
2007

Antropologia współczesności. Wiele światów, jedno miejsce, Kraków

Robertson R.
1990

Mapping the global condition: Globalization as the central concept, w: Global Culture.
Nationalism,
s. 15-30

Globalization and Modernity,

red. M . Featherstone,

London,

Schade-Poulsen M .
1997

Which world? On the diffusion of the Algerian rai to the West, w: Siting Culture. The
Shifting Anthropological Object, red. K.F Olwig, K. Hastrup, London, N e w
York, s. 5 9 - 8 5

Skinner J.
2007

The salsa class: a complexity of globalization, cosmopolitans and emotions, „Identities", t. 14, nr 4, s. 485-506

Srivastava S.
2004
Outsourcing religion, on a wing and a prayer, „Asia Times online", 1 maja,
www.atimes.com/atimes/South_Asia/ FE01Df05.html (dostęp 20.04.2010)
The Anthropology of Globalization.
2008

T h e Anthropology of Globalization. A Reader, red. J.X. Inda, R. Rosaldo, Malden

Tsing A . L .
2005
Friction. An Ethnography of Global Connection, Princeton, O x f o r d

147

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7680" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7660">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/6a0d4ff623e27c83a434f199153d896d.pdf</src>
        <authentication>6c49860b0e34c37f1c5966e4e13e0f63</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91660">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5493</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91662">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91664">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91666">
                <text>antropologia stosowana - podręczniki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91669">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5109</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91672">
                <text>Etnologia i antropologia strosowana dla samorządu / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91676">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.229-238</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91679">
                <text>Braun, Krzysztof</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91682">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91684">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91687">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91689">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91691">
                <text>8
Krzysztof Braun

Etnologia i antropologia kulturowa
dla samorządu
Wstęp
Niniejszy tekst dotyczy użyteczności, przydatności umiejętności i wiedzy
pojedynczego etnologa/antropologa kultury, który znalazł lub może znaleźć zatrudnienie na „rynku pracy” – konkretnie w instytucjach samorządu
terytorialnego.
Będę używał określenia „etnologia stosowana”, ponieważ uważam, że jest
to najbardziej obiecująca, a metodologicznie i praktycznie najbardziej płodna
wypadkowa pomiędzy etnografią a kulturową czy społeczną antropologią.
Sam zresztą uważam się za etnografa, który dokumentując czy opisując
rzeczywistość społeczną szuka mechanizmów, które decydują o takich czy
innych zachowaniach społecznych, przez co przechodzę na pozycję etnologa.
Mógłbym w tym miejscu przywołać Cliforda Geertza – to przecież on, posługując
się metajęzykiem antropologii zawsze odwołuje się do etnografii, ponieważ
w zapisie etnograficznym znajduje się pierwszy przekaz, pierwsza informacja,
którą nasz rozmówca, informator, respondent – wszystko jedno jak go nazwiemy – dostarczył badaczowi do dalszej interpretacji. Trudno wyobrazić sobie
badacza zajmującego się zagadnieniami społecznymi – podkreślę, że problemy
czy zachowania społeczne podlegają stałym zmianom – który by nie angażował
się osobiście w kontekst społeczny czy kulturowy badanych zagadnień.
Liczni badacze, cała plejada „dobrych” nazwisk z najwyższej półki naszej dyscypliny, podejmują, jak mi się wydaje, czysto teoretycznie, problem
potrzeby bycia „czynnym” etnologiem czy antropologiem. I tak np.: „zabierać
głos w najważniejszych debatach”, „trzymać rękę na pulsie współczesności”
– pisze Wojciech Burszta; „podejmować badania na palące tematy dotyczące
naszej współczesności” – dodaje Michał Buchowski; „i trzeba angażować się
w rzeczywistość, w której – jak konstatuje Czesław Robotycki – nie wszystko
jest oczywiste”. Te i inne tak dobrze brzmiące – i oczywiście całkowicie słuszne,

�230

Krzysztof Braun

lecz bez jakiejkolwiek kontynuacji praktycznej – hasła i postulaty spotykamy
w większości uczonych ksiąg.
Doświadczenia lat (prawie 40) pracy zawodowej na styku użytecznej
etnografii, organizacji nauki i pracy dydaktycznej dają mi poczucie dystansu
do problemu stosowanej etnologii.
Pierwsza połowa 2012 roku minęła pod znakiem dyskusji grona polskich
przedsiębiorców, zapoczątkowanej przez prezesa PZU A. Klesyka wokół problemu absolwentów wyższych uczelni: wiedzy, jaką dysponują po ukończeniu
studiów, przygotowania do pracy zawodowej, doświadczeń praktycznych,
innowacyjności.
Nie ma w tej dyskusji miejsca dla nauk społecznych i humanistycznych,
ale wiadomo, że pracodawcy oczekiwaliby od absolwentów umiejętności krytycznego myślenia, rozumienia procesów społecznych, zdolności rozumienia
problemów innych, zrozumienia powodów powstawania konfliktów społecznych
i umiejętności ich rozwiązywania, umiejętności komunikacji i empatii.
W sumie uczestnicy dyskursu dochodzą zgodnie do wniosku, że źli są absolwenci naszych uczelni wyższych, bo niewłaściwie ich uczymy (!). Przyznaje
to nawet Minister Nauki i obiecuje „...milion za ulepszenie studiów”.
Zabrakło mi w tym dyskursie głosu dwu kategorii zainteresowanych: głosu absolwentów, którym tak wiele się zarzuca i głosu pracowników uczelni,
którzy ich przygotowują do pracy zawodowej.
Od jesieni 2011 roku trwają na polskich uczelniach prace nad opracowaniem Krajowych Ram Kwalifikacji dla przygotowywania systemu potwierdzania kompetencji zawodowych absolwentów w poszczególnych dziedzinach
wiedzy, co ma promować edukację opartą na rzeczywistych efektach uczenia
się. Wiadomo będzie co potrafi i czego można oczekiwać od absolwenta np.
etnologii po studiach II stopnia (magisterskich).

Czy etnolog jest potrzebny samorządom?
Chcąc pisać o tym, czym może zajmować się etnolog/antropolog kultury
zatrudniony w samorządzie terytorialnym (starostwie powiatowym/gminie),
rozesłałem do starostów i przewodniczących rad powiatu w województwie
mazowieckim oficjalne listy. Adresatów było około 80. Prosiłem w listach
o informację, jakiego rodzaju zadania można powierzyć zatrudnionemu
w samorządzie etnologowi/antropologowi kultury i jakiej wiedzy i umiejętności oczekiwano by od niego. Do listów, dla ułatwienia znalezienia odpowiedzi
na moje pytania, dołączyłem opracowany dla potrzeb KRK profil absolwenta
studiów II stopnia. Warto tu przytoczyć ten tekst:

�Etnologia i antropologia kulturowa dla samorządu

231

„Studia na kierunku etnologia i antropologia kulturowa umieszczone są na
pograniczu nauk humanistycznych i społecznych. Dzięki szerokiej interdyscyplinarnej perspektywie teoretycznej student zdobywa pogłębioną wiedzę pozwalającą na rozumienie i krytyczną analizę zjawisk zachodzących we współczesnym
świecie. Ważnym i nieodłącznym elementem procesu kształcenia na kierunku
etnologia i antropologia kulturowa są etnograficzne badania terenowe. Opierają
się one na bezpośrednim doświadczeniu studenta zdobytym w kontakcie z innymi ludźmi. Pozwalają na rozwinięcie wrażliwości i otwartości na odmienność.
Absolwenci etnologii i antropologii kulturowej w trakcie studiów zdobywają:
— wiedzę dotyczącą specyfiki kulturowo-społecznej wybranych grup i regionów w Polsce, Europie i na świecie;
— umiejętność prowadzenia i projektowania badań jakościowych, stanowiących podstawę nauk humanistycznych i społecznych;
— umiejętność przygotowywania i realizacji projektów wykorzystywanych
w instytucjach kultury, organizacjach pozarządowych oraz w biznesie;
— rozumieją mechanizmy powstawania zjawisk wykluczenia i dyskryminacji
oraz potrafią opracowywać i realizować programy zapobiegające uprzedzeniom i marginalizacji;
— umiejętność przygotowywania i opracowywania tekstów naukowych”.
Nie czułem się zaskoczony wynikami ankiety; otrzymałem pięć odpowiedzi,
co stanowi 6,25% w stosunku do wysłanych listów. Z tych pięciu jedna stwierdzała, że „nie przewiduje zatrudnienia etnologa lub antropologa kultury”, druga
„po wnikliwej analizie wszystkich stanowisk pracy naszego urzędu oraz zakresu
ich obowiązków, nie przewidujemy stanowiska związanego z powyższymi zagadnieniami z powodu ich specyfiki”. Natomiast trzy pozostałe wypowiedzi,
w sposób satysfakcjonujący określają zadania i wymagania, którym musiałby
sprostać zatrudniony w samorządzie powiatowym etnolog.
Gdyby w Grójcu zatrudniono etnologa, to odpowiadałby za następujące
sfery działania:
— prowadzenie działalności badawczej dotyczącej społeczeństwa i jego
kulturalnego rozwoju w regionie,
— przygotowanie, koordynowanie oraz współudział w projektach dotyczących
rozwoju społeczności w aspekcie historycznym i kulturowym,
— współpraca z organizacjami pozarządowymi, w tym zajmującymi się
rozwojem społeczności lokalnej,
— współudział w programach szkolnych (pogadankach, dyskusjach, pokazach,
prelekcjach) dotyczących zjawisk dyskryminacji, uprzedzeń, w oparciu
o zgromadzone dane o grupach etnicznych, kulturowych, religijnych
występujących w regionie.

�232

Krzysztof Braun

Starostwo w Makowie Mazowieckim przedstawia wykaz zadań, które
miałby wykonywać etnolog/antropolog kultury zatrudniony w samorządzie:
— współpraca z miejskim i gminnymi ośrodkami upowszechniania kultury,
— pełnienie funkcji animatora kultury,
— koordynacja projektów podejmowanych przez domy kultury,
— przygotowywanie materiałów, informacji z działań podejmowanych przez
powiat na jego stronę internetową,
— prowadzenie pogadanek dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych, dotyczących dziejów kultury i cywilizacji powiatu,
— prowadzenie działań polegających na upowszechnianiu kultury, wychowania, edukacji oraz promocji dorobku kulturalnego i prowadzenie
przedsięwzięć propagujących i promujących dorobek kulturalny.
Starosta Pułtuski w sposób najbardziej szczegółowy określa trzy sfery,
w których nasz absolwent może ubiegać się o zatrudnienie i przedstawia swoje
oczekiwania w stosunku do niego:
Praca w placówkach kultury wymaga:
— wiedzy dotyczącej lokalnych obyczajów i innych przejawów kultury ludowej: literatury, sztuki, muzyki ludowej, obrzędowości danego rejonu
i rozpowszechnianie tej wiedzy wśród lokalnej ludności,
— wiedzy w zakresie występowania w lokalnej społeczności mniejszości
etnicznych lub religijnych.
Praca w placówkach pomocy społecznej wymaga:
— dokonywania analiz życia codziennego lokalnej społeczności,
— wyciągania wniosków wobec zjawisk kulturowych, np. multikulturalizmu,
metakulturalizmu, współczesnych „wojen kulturowych”,
— reagowania na mechanizmy wykluczenia i dyskryminacji społecznych,
— opracowywania programów zapobiegających uprzedzeniom i marginalizacji,
— nawiązywania kontaktów z przedstawicielami środowisk zagrożonych
wykluczeniem.
Praca (zatrudnienie) w organizacjach pozarządowych, których działalność statutowa przewiduje pomoc dla osób niepełnosprawnych, niezaradnych życiowo, znajdujących się w trudnych warunkach. Tu Starosta widzi
potrzebę umiejętności: dokonywania analizy zachowań społeczności lokalnej,
badania adaptacji do warunków życia ludności najuboższej, współdziałanie
z przedstawicielami opieki społecznej w zakresie wsparcia osób potrzebujących pomocy.
Z zestawienia wykazu umiejętności, które zawiera profil naszego absolwenta z tematami i zadaniami, które starostowie powierzyliby zatrudnianym

�Etnologia i antropologia kulturowa dla samorządu

233

przez siebie etnologom, wynika, że kompetencje absolwenta są wystarczające
dla sformułowanych tu potrzeb pracodawcy – starosty.
Ta konstatacja wywołuje potrzebę zastanowienia się, z jakimi problemami
boryka się samorząd na swym podstawowym poziomie – tj. w gminie.
Praca w gminie to stykanie się etnologa z najbardziej autentyczną sferą
ludzkich problemów, z mechanizmami powstawania społecznych więzi i animozji. Także dla wnikliwego obserwatora możliwość pomocy w rozwiązywaniu
sytuacji konfliktowych, znajdowanie płaszczyzn dla tworzenia więzi społecznych, upodmiotowienie członków lokalnej społeczności, tworzenie postaw
tożsamościowych prowadzące do zaistnienia społeczeństwa obywatelskiego.
Czym jest gmina? Gmina, zgodnie z Ustawą z dnia 8 marca 1990 roku o Samorządzie Gminnym, to wspólnota samorządowa plus określone terytorium.
Istotnym dla całokształtu bytowania mieszkańców gminy jest zarząd gminy
– to znaczy wójt i rada gminy, która zostaje wyłoniona drogą demokratycznych
wyborów. Są to ludzie, których mieszkańcy obdarzyli zaufaniem i powierzyli
im zarządzanie dobrem wspólnotowym, a więc zasobami gminy: materialnymi,
przyrodniczymi i niematerialnymi, czyli społecznymi i kulturowymi.
Gmina dla dobrego funkcjonowania ma do spełnienia wiele zadań, a realizuje to poprzez wyspecjalizowane komórki administracji samorządowej:
biuro gminy i instytucje gminie podległe, np. gminny ośrodek kultury, gminna
biblioteka, niekiedy muzeum regionalne, także zespoły szkół, opieki zdrowotnej,
sportu i rekreacji i wiele innych, zależnie od specyficznych warunków lokalnych. Od tego jak sprawnie, jak kompetentnie, jak innowacyjnie będą działały
stanowiska, pracownicy administracji gminy, zależy realizacja podstawowego
celu funkcjonowania gminy – ładu społecznego.
Potraktujmy gminę jako instytucję produkcyjną, której zadaniem jest zaspokojenie zbioru potrzeb wspólnoty, a jednocześnie zapewnienie jej członkom
– mieszkańcom, optymalnej wartości, jaką jest właśnie ład społeczny. Zakres
realizacji potrzeb mieszkańców i obowiązki gminy wobec nich wynikają
z ustawy o samorządzie terytorialnym (rozdz. 2, art. 7).
Zaspokojenie potrzeb wspólnoty obejmuje następujące sfery, cytuję:
— ładu przestrzennego, gospodarki nieruchomościami, ochrony środowiska
i przyrody oraz gospodarki wodnej,
— gminnych dróg, ulic, mostów, placów oraz organizacji ruchu drogowego,
— wodociągów i zaopatrzenia w wodę, kanalizacji i oczyszczania ścieków
komunalnych, utrzymania czystości i porządku oraz urządzeń sanitarnych, wysypisk i unieszkodliwiania odpadów komunalnych, zaopatrzenie
w energię elektryczną i cieplną oraz gaz,
— lokalnego transportu zbiorowego,

�234

—
—
—
—
—

Krzysztof Braun

ochrony zdrowia,
pomocy społecznej, w tym ośrodków i zakładów opiekuńczych,
gminnego budownictwa mieszkaniowego,
edukacji publicznej,
kultury, w tym bibliotek gminnych i innych instytucji kultury oraz ochrony
zabytków i opieki nad zabytkami,
— kultury fizycznej i turystyki, w tym terenów rekreacyjnych i urządzeń
sportowych,
— targowisk i hal targowych,
— zieleni gminnej i zadrzewień,
— cmentarzy gminnych,
— porządku publicznego i bezpieczeństwa obywateli oraz ochrony przeciwpożarowej i przeciwpowodziowej, w tym wyposażenia i utrzymania
gminnego magazynu przeciwpowodziowego,
— utrzymania gminnych obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz
obiektów administracyjnych,
— polityki prorodzinnej, w tym zapewnienia kobietom w ciąży opieki socjalnej, medycznej i prawnej,
— wspierania i upowszechniania idei samorządowej,
— promocji gminy,
— współpracy z organizacjami pozarządowymi,
— współpracy ze społecznościami lokalnymi i regionalnymi innych państw.
Rozległość wiedzy, w jaką jest wyposażony etnolog, gwarantuje, że może
być dla gminy pracownikiem nie do przecenienia, pod warunkiem jednak, że
będzie chciał tam pracować, będzie twórczy i innowacyjny w swych działaniach
i będzie nieustannie uzupełniał swoje kompetencje zawodowe.
Warunkiem nieodzownym, podstawową potrzebą, zanim podejmie pracę,
jest dokładne zapoznanie się ze strukturą społeczno-zawodową mieszkańców
gminy, jej historią społeczno-gospodarczą, dawną strukturą własności ziemi,
stosunkami religijnymi i etnicznymi. Ta wiedza zestawiona ze znajomością
zasobów przyrodniczych i materialnych gminy pozwoli na zajmowanie stanowiska tak wobec stawianych mu zadań, jak przy wnikaniu w zrozumienie
sytuacji trudnych czy konfliktowych.
Etnolog może skutecznie działać w wielu sferach funkcjonowania
gminy:
— w sferze promocji gminy: jej walorów przyrodniczych, wartości kulturowych – materialnych i niematerialnych, istniejących zabytków,
— w szeroko pojętej sferze pomocy społecznej: od identyfikacji nurtujących
społeczność problemów i patologii (np. negatywne skutki masowej emi-

�Etnologia i antropologia kulturowa dla samorządu

235

gracji zarobkowej) po propozycje podejmowania przez gminę i podległe
jej agendy działań naprawczych: przekwalifikowywania bezrobotnych,
szukania nowych miejsc pracy, np. w agroturystyce,
— w sferze edukacji i kultury: od przygotowywania materiałów do edukacji
regionalnej dla szkół: ścieżki edukacyjne itp., poprzez organizację mieszkańcom czasu wolnego, opiekę nad lokalnymi wartościami kulturowymi: muzyczno-folklorystyczno-obrzędowe zespoły, twórczość amatorska
i regionalna, merytoryczne wspieranie inicjatyw kulturalnych mieszkańców (np. tworzenie kolekcji, zbiorów zabytków, lokalnych muzeów itp.),
działania lokalnych stowarzyszeń twórczych, miłośników regionu (wsi,
krajobrazu itp.),
— w sferze współdziałania gminy z działającymi na jej terenie organizacjami samorządowymi i instytucjami produkcyjnymi. Ich działania mogą
wspierać funkcje opiekuńcze gminy, ale mogą też wprowadzać „konflikt
interesów”. Etnolog, rozumiejący istotę tworzenia struktur współżycia
społecznego, może pełnić tu ważną rolę eksperta – mediatora,
— w sferze organizacji gminnych mediów informacyjnych i społecznej komunikacji: prasy lokalnej, pism samorządowych, parafialnych czy związanych
z działającymi na terenie gminy instytucjami.
Nie sposób jest omówić wszystkie sfery działań, w których etnolog/antropolog kultury może dobrze pracować. Ograniczę się do dwóch przykładów:
W połowie lat dziewięćdziesiątych w jednym z powiatów województwa
mazursko-warmińskiego, pojawili się akwizytorzy ze Skandynawii, szukający ludzi do prac z zakresu haftu. Pracujący tam etnolog skontaktował ich ze
środowiskiem ukraińskim i wkrótce okazało się, że starsze panie, doskonale
z młodości pamiętające haft krzyżykowy, wykonują hafty, które później, za
morzem, znajdują miejsce w aplikacjach do eleganckich ubiorów, z notatką
„norweski/szwedzki hand made”. Smaku dodaje to, że w Skandynawii też jest
haft krzyżykowy. Etnolog to wiedział.
Drugi przykład wiąże się z nowymi perspektywami pracy: w 2011 roku
Polska ratyfikowała Konwencję UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Konwencja zakłada, że ciałem, które może
zgłaszać element niematerialnego dziedzictwa, jest społeczność lokalna, bo
to dla niej zgłaszane zachowanie kulturowe jest cenne i ważne jako wartość
przekazywana z pokolenia na pokolenie. Jest w chwili obecnej ogromna rozbieżność pojmowania, czym jest niematerialne dziedzictwo kulturowe, które
zachowania kwalifikują się do umieszczenia na liście elementów kulturowych
przeznaczonych do ochrony, jak je identyfikować i dokumentować. Niemniej,
czy będzie to ważny dla społeczności zwyczaj kultywowany przez pokolenia,

�236

Krzysztof Braun

czy będzie to zespół treści należący do sfery pamięci kulturowej, to właśnie
etnolog obserwujący te zjawiska w terenie jest szczególnie predestynowany,
aby się tym zajmować, ponieważ najlepiej potrafi zdefiniować i umotywować
te zagadnienia.
Dlaczego więc, jeśli etnologowie są tacy przydatni (o czym jestem głęboko
przekonany), nie znajdują pracy w samorządach?
Pierwsza odpowiedź już się pojawiła: na 80 wysłanych ankiet zareagowało
5 osób, w tym 2 negatywnie. To świadczy o tym, że świadomość, czym może
zajmować się antropolog kultury w gminie, jest praktycznie żadna.
Druga odpowiedź w jakimś sensie obciąża absolwentów etnologii. Nie
mają chyba do końca świadomości, że gmina może być dla nich miejscem
pracy, że to nie tylko pracownik socjalny, a w najlepszym przypadku instruktor
kulturalny w GOK-u, więc nie aplikują o taką pracę.
Trzecia odpowiedź wiąże się z uczelnią, z macierzystym instytutem etnologa. Nie interesujemy się losami naszych absolwentów gdzieś w dalekim
terenie. Pamiętam, że w końcu lat sześćdziesiątych, gdy pracowałem w Ośrodku
Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie, Pracownią Badań nad Współczesnością kierowała dr Anna Szyfer, a szefem Rady Naukowej
OBN był prof. Józef Burszta. Regularnie raz na kwartał przyjeżdżał, rozmawiał
o realizowanych badaniach, wysłuchiwał naszych narzekań i litanii kłopotów.
A potem szedł do komitetu wojewódzkiego PZPR i już jako profesor, dyrektor
Katedry Etnografii Uniwersytetu Poznańskiego, redaktor Dzieł Wszystkich Oskara Kolberga, tłumaczył sekretarzom komitetu, jak ważna jest praca etnologa,
jakie profity region dzięki temu uzyskuje i tak dalej. Efekt – wiele spraw, dla
nas nie do załatwienia, okazywało się łatwymi do rozwiązania.
Urzędnika, nawet jeśli to jest marny poziom władzy, przekonać może
albo siła, albo autorytet; sam z siebie przeświadczony jest o swojej wyższości
i nieomylności. Pisze o tym Florian Znaniecki w Naukach o kulturze: „ludzie posiadający władzę... aczkolwiek przeważnie świadomi swej ignorancji w zakresie
współczesnego przyrodoznawstwa, często zupełnie nie zdają sobie sprawy ze
swej ignorancji w zakresie wiedzy o kulturze – zwłaszcza w zakresie wiedzy
o zjawiskach społecznych – i są przekonani, że dzięki swemu doświadczeniu
praktycznemu potrafią rozwiązać wszelkie problemy społeczne lepiej niż mniej
doświadczeni uczeni”.
Co więcej, urzędnicy, przedsiębiorcy, mniej lub bardziej eksponowane
elity, nie zdają sobie sprawy ze swych delikatnie mówiąc, intelektualnych
niedostatków.
Czego tu żądać od wójta czy lokalnego przedsiębiorcy, jeśli np. Prezydent RP goszcząc w Zambrowie mówi, że jest na takim pięknym Podlasiu;

�Etnologia i antropologia kulturowa dla samorządu

237

jeśli wiceminister spraw wewnętrznych i administracji na przeglądzie folklorystycznym w Ostrołęce wyraża radość, że przyjechali Kurpie z dalekiego
Podlasia – a chodzi tu o gminę Turośl i Zbójna, które od granicy historycznego
Podlasia dzieli dobre sto kilometrów; jeśli doktor etnologii mówi o okolicach
Katowic, że są to ziemie, które były pod zaborem pruskim – to o czym tu mówić! A dziennikarze: mówi taki radiowy reporter, że jest właśnie na Śląsku
w Częstochowie. Inny, redagując w Gazecie Wyborczej cykl „Wędrówki po
Mazowszu”, pisze: „Stare mazowieckie wsie kryją prawdziwe skarby” – i tu
następują opisy pałacu w Chlewiskach, Borkowicach, Przysusze – małopolskich
magnackich rezydencji.
Czy w takiej sytuacji absolwent etnologii, historii czy historii sztuki może
mieć inne uczucie niż poczucie zażenowania prymitywizmem tzw. „elit”,
u których stara się o zatrudnienie?
Etnolog/antropolog kultury, po studiach magisterskich, znający języki,
programy komputerowe i mający inne widzenie rzeczywistości jako przybysz
z zewnątrz, jest w gruncie rzeczy poważnym zagrożeniem dla gminnego status
quo, ale nie tylko, bo także w większych instytucjach. Aby nie wchodzić na
grząski grunt patologii zatrudniania pracowników, powróćmy do zawodowych
kompetencji etnologa/antropologa kultury i pozycji, jaką powinien mieć
w samorządzie terytorialnym.

Konkluzje
Etnolog – aby w optymalnym stopniu można było wykorzystać jego wiedzę oraz zawodowe kompetencje, powinien być zatrudniony w pionie wójta
– sekretarza gminy – działu promocji, gdyż tam zbiegają się wszystkie kanały
informacji. Powinien być traktowany jako ekspert, osoba, która niezależnie
od powierzanych jej zadań, może ocenić społeczno-kulturowe konsekwencje
podejmowanych w gminie decyzji.
Kończąc, przypomnę opinię Joanny Tokarskiej-Bakir: „Antropologia jest
unikalną kombinacją wiedzy i wolności, które, o ile się spotkają, [...] stają się
potężnym narzędziem obrony przed [...] zagrożeniami”.

Literatura
Buchowski M.
2004 – Ku odpowiedzialnej antropologii, „(op. cit.)”, nr 19–20, s. 6.
Burszta W.
2004 – Na obrzeżach, „(op. cit.)”, nr 21, s. 8–9.

�238

Krzysztof Braun

Klesyk A.
2012 – Diamenty z miękkimi kompetencjami, „Gazeta Wyborcza”, z 23 IV 2012,
s. 8.
2012 – Minister: dam milion za ulepszenie studiów, „Gazeta Wyborcza”, z 24 IV
2012, s. 4.
Robotycki Cz.
1998 – Nie wszystko jest oczywiste, Kraków.
Tokarska-Bakir J.
2004 – Ku antropologii, „(op. cit.)”, nr 19–20, s. 13–14.
Znaniecki F.
1971 – Nauki o kulturze: narodziny i rozwój, Warszawa.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="7673" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="7653">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dd2aef1221c4e13c9fdc066c2e8497dc.pdf</src>
        <authentication>7b3ec3ecefd89b1fc2810edc006d57d9</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91586">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5488</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91587">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91588">
                <text>2013</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91590">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5104</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91592">
                <text>Etnologia na usługach państwa i ideologii / Antropologia stosowana</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91594">
                <text>Antropologia stosowana, pod red. Macieja Ząbka; s.83-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91596">
                <text>Bieliaeva-Sachuk, Veronika</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91599">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91602">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="91605">
                <text>Międzynarodowe Centrum Dialogu Miedzykulturowego i Miedzyreligijnego UKSW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91608">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="91613">
                <text>3
Veronika Beliaeva-Saczuk

Etnologia na usługach państwa i ideologii
Przykład ZSRR
Etnologia w państwie wieloetnicznym zazwyczaj odgrywa ważną, a może
nawet kluczową rolę. W zależności od wizji, ustroju i ideologii państwa, przy
pomocy naukowców lub tylko „pod płaszczykiem” etnologii, tworzy się polityka
wobec różnych etnosów zamieszkujących wybrany kraj. Te procesy nasiliły
się zwłaszcza w XX w. i po dzień dzisiejszy możemy je obserwować w takich
państwach wieloetnicznych, jak Chiny, Indie, Stany Zjednoczone Ameryki etc.
Chciałabym jednak skupić się na Rosji, która w XX w. przeżyła kilka drastycznych
zmian ustrojowych, podczas których ważną rolę odgrywała polityka etniczna.
Zmiany te zaważyły na sytuacji politycznej oraz gospodarczej prawie całego
świata. W Rosji można do dziś obserwować procesy etniczne, które nastąpiły
po rozpadzie ZSRR – przebudzenie poczucia etniczności, odrodzenie (często
odtwarzanie) tradycyjnej kultury, pojawienie się ruchów nacjonalistycznych
oraz separatystycznych.
Obecnie wiodący etnolodzy rosyjscy, np. Walerij Tiszkow, zwracają uwagę na fakt wieloetniczności czy multikulturalizmu występującego w Rosji od
początku państwowości rosyjskiej (Тишков, s. 246–253). Podkreśla się, że już
Ruś Kijowska, od której tradycyjnie w historiografii rosyjskiej wywodzi się
państwowość Rosji, była niejednorodna pod względem etnicznym – oprócz
plemion słowiańskich, tereny Rusi zamieszkiwały plemiona bałtyckie i ugrofińskie. Po rozpadzie Rusi Kijowskiej na księstwa ruskie, niektóre z nich – np.
Księstwo Nowogrodzkie czy Pskowskie – handlowały z sąsiednimi plemionami
niesłowiańskimi czy obejmowały kontrolą tereny, na których owe plemiona
zamieszkiwały. Podbite ludy były chrystianizowane, ale nie była wśród nich
prowadzona akulturacja. Dobrym przykładem mogą być Karelowie, których
tereny zamieszkania od XII w. stają się częścią Republiki Nowogrodzkiej,
a od 1478 r. częścią scentralizowanego Państwa Rosyjskiego (Народы России, s. 186). Mimo tak długiego okresu przynależności do Rosji, Karelowie
mieszkający w jej granicach do dziś zachowali własny język, pewne tradycje

�84

Veronika Beliaeva-Saczuk

oraz tożsamość, natomiast Karelowie, zamieszkujący tereny Finlandii, zostali
praktycznie całkowicie zasymilowani przez Finów.
Historia Rosji jako państwa/imperium wieloetnicznego zaczyna się jednak
dopiero po wzmocnieniu się Księstwa Moskiewskiego i scentralizowaniu władzy,
co miało miejsce w drugiej połowie XV w. i na początku XVI w. Kluczowym momentem w tworzeniu Rosji jako państwa wieloetnicznego był podbój w 1552 r.
Kazania – stolicy Chanatu Kazańskiego, jednego ze spadkobierców Złotej Ordy
– przez Iwana Groźnego. Na terytorium Chanatu zamieszkiwały liczne ludy
nadwołżańskie pochodzenia ugrofińskiego oraz Tatarzy i Baszkirowie – ludy
tureckie. Wraz z nimi w Rosji pojawili się poddani należący do innego kręgu
kulturowego i wyznający inną religię światową – islam. W następnych stuleciach
do Rosji zostały przyłączone takie regiony, jak Syberia, Kaukaz, Azja Środkowa
oraz Daleki Wschód, zamieszkały przez różne etnosy odmienne kulturowo od
Rosjan i od siebie nawzajem. Od samego początku przyłączania regionów nie
było prowadzonej polityki wzmocnionej asymilacji oraz masowego przesiedlania
i przemieszania różnych ludów (takie działania mają miejsce dopiero w XX w.,
w okresie rządów Stalina), dlatego do 1917 r. na terenie Rosji nie dochodziło
do drastycznych zmian w składzie etnicznym poszczególnych regionów. Migracja i osadnictwo jednej grupy etnicznej na obszarze nie tradycyjnym dla
jej miejsca zamieszkania przed rewolucją październikową, przeważnie miały
znaczenie ekonomiczne oraz polityczne, np. osadnictwo chłopów rosyjskich na
terenie Syberii i Dalekiego Wschodu w celu rozwijania rolnictwa i zajmowania
pustych terenów, do których rościły sobie prawo Chiny.
Władza Imperium Rosyjskiego już pod koniec XVIII w. zaczyna zwracać
uwagę na politykę etniczną. Przy dużej różnorodności etnicznej i kulturowej
potrzebna była koncepcja spajająca wszystkie ludy mieszkające w Rosji. Postawiono na dwa aspekty, w pewien sposób ze sobą powiązane – tożsamość
mieszkańców państwa miała być oparta na poddaństwie carowi oraz na prawosławiu. Car, jako pomazaniec boży, dobry i sprawiedliwy ojciec wszystkich
mieszkańców kraju, miał być podstawą tożsamości nie tylko etnicznych Rosjan,
ale wszystkich swoich poddanych. Prawosławia z kolei użyto jako narzędzia,
które miało łączyć wszystkie ludy rosyjskie. Problem polegał na tym, że część
etnosów zamieszkujących przyłączone terytoria wyznawało inne religie – islam i buddyzm. Chociaż chrystianizacja była prowadzona wśród wszystkich
ludów, jednak religie światowe zostały przez władzę rosyjską oficjalnie uznane
– w 1741 r. cesarzowa Elżbieta uznała buddyzm za jedną z religii Rosji, zaś
w 1788 r. Katarzyna II powołała pierwszą oficjalną organizację muzułmanów
na terenie Rosji – Orenburską Duchową Radę Muzułmanów. Pomimo oficjalnego uznania innych niż prawosławie religii, były one jednak kontrolowane

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

85

przez władzę. Przywódca wszystkich muzułmanów Rosji – mufti – miał być
zatwierdzany osobiście przez cesarza. Mogły one mieć tylko określoną liczbę
świątyń i duchownych oraz posiadały zakaz zapraszania duchowieństwa spoza Imperium Rosyjskiego. Wszystkie te działania miały zatrzymywać rozwój
i ekspansję innych religii, a także chronić nieprawosławnych poddanych Rosji
od wpływów zewnętrznych – z państw islamskich oraz buddyjskich i dzięki
temu powstrzymać ewentualne ruchy separatystyczne. Jednak w przypadku
wierzeń przedchrześcijańskich (pogańskich) wśród ludności ugrofińskiej
oraz szamanistycznych wśród ludów Syberii i Dalekiego Wschodu, stosowane były metody represyjne i bezwzględne wyparcie tych wierzeń przez
prawosławie.
Po rewolucji październikowej w 1917 roku dla Rosji i wszystkich mieszkających na jej terenie ludzi zaczął się nowy etap historyczny. Po okresie wojny
domowej pomiędzy „czerwonymi” i „białymi” na początku lat dwudziestych
XX w. nastąpił pewien rozwój społeczno-kulturowy i ekonomiczny rosyjskich
chłopów oraz rdzennych ludów wszystkich regionów byłego Imperium Rosyjskiego. Znaczne zmiany zaszły zwłaszcza wśród rdzennej ludności Syberii,
w Rosji carskiej nazywanej inorodcami (obcoplemieńcami), uważanej za najbardziej zacofaną cywilizacyjnie i kulturowo, przez co miała znacznie mniejsze
prawa niż inne ludy Rosji. Jest to jeden przykład z wielu zmian pozytywnych
dla mniejszości etnicznych Rosji, których na początkowym etapie dokonała
władza radziecka. W latach dwudziestych powstawały narodowe republiki
i obwody autonomiczne, naukowcy radzieccy stwarzali systemy pisma dla
niepiśmiennych ludów, języki ludów rdzennych w republikach i obwodach
autonomicznych uznawano za języki urzędowe na równi z językiem rosyjskim,
rozwijano tradycyjną gospodarkę etc. Niestety proces ten został zahamowany,
a następnie odwrócony wraz z objęciem władzy przez Stalina, jednak jeszcze
na początku lat dwudziestych starano się przywrócić „dziejową sprawiedliwość”
wszystkim ludom, które w czasach caratu były traktowane znacznie gorzej niż
napływowa ludność rosyjska.
Polityka etniczna w ZSRR uległa diametralnej zmianie w momencie objęcia władzy przez Józefa Stalina. Mimo tego, że oficjalnie mówi się o równości
wszystkich ludów, rozwoju, wolności i szczęściu wszystkich obywateli ZSRR
– okres stalinowski to czas konsekwentnego niszczenia wszystkich tradycyjnych kultur na obszarze Związku Radzieckiego (w tym też kultury rosyjskiej)
w ekonomicznych, obyczajowych oraz religijnych aspektach. Propaganda
stalinowska chętnie pokazywała radosnych ludzi różnych narodowości, którzy są szczęśliwi w ZSRR, gdzie wszyscy są równi, mówią we własnych językach, gdzie nie ma zjawiska rasizmu etc. Najlepszym przykładem tego są

�Veronika Beliaeva-Saczuk

86

filmy radzieckie z lat trzydziestych oraz czterdziestych XX w. W większości
filmów z tego okresu pojawiają się przedstawiciele różnych etnosów (zawsze
w tradycyjnych strojach) jako statyści, przechodnie etc., co miało ukazywać
różnorodność etniczną ZSRR. Ciekawostką jest fakt, iż przede wszystkim
przedstawiciele etnosów pojawiających się w filmach to rdzenni mieszkańcy
Kaukazu, co niewątpliwie było ukłonem w stronę Stalina1. Najciekawszymi
filmami związanymi z propagandą równości etnicznej w ZSRR, pochodzącymi
z omawianego okresu, są Cyrk z 1936 r., w reżyserii Grigorija Aleksandrowa,
oraz Świniarka i pastuch z 1941 r., w reżyserii Iwana Pyrjewa. Świniarka
i pastuch jest historią miłości Rosjanki z północy Rosji, która pracuje w kołchozie jako świniarka i Dagestańczyka – pasterza owiec. Będąc przodownikami
pracy spotykają się w Moskwie na Wystawie Osiągnięć Gospodarki Narodowej
ZSRR. Pomimo dalekiej odległości oraz pewnych nieporozumień wynikających
z różnic kulturowych, na koniec filmu para bierze ślub.
W filmie Cyrk główną bohaterką jest artystka cyrkowa ze Stanów Zjednoczonych, grana przez Lubow Orłową – ulubioną aktorkę Stalina. Film rozpoczyna się ucieczką bohaterki z USA, ponieważ sama należąc do rasy białej ma
czarne dziecko. Poznaje ona niemieckiego artystę, który początkowo udziela
jej pomocy, ale uzależnia ją od siebie, strasząc wyjawieniem jej tajemnicy
w razie nieposłuszeństwa. Po przyjeździe do ZSRR, artystka zakochuje się
z wzajemnością w radzieckim artyście, ale cały czas boi się przyznać do faktu
posiadania czarnego dziecka. W ostatniej scenie filmu prawda wychodzi na
jaw, jednak okazuje się, że ludziom radzieckim jest wszystko jedno, jaki kolor
skóry ma dziecko. W scenie końcowej filmu maluch jest przekazywany po
kolei w ręce przedstawicieli różnych narodowości, wśród których pojawiają
się przedstawiciele najważniejszych etnosów Kraju Rad – Rosjan, Ukraińców,
Kazachów, Gruzinów oraz Żydów. Każdy z nich śpiewa dziecku kołysankę
w swoim własnym języku. Scena ta miała zapewne pokazywać, że w ZSRR
nie istnieje nienawiść na tle rasowym, a każdy naród podtrzymuje własną
kulturę i nie jest dyskryminowany. Ciekawostką jest fakt, że pod koniec lat
czterdziestych, zwrotka śpiewana w jidysz została z filmu usunięta – przywrócono ją dopiero po śmierci Stalina. Ten fakt pokazuje, jak manipulowano
świadomością etniczną obywateli radzieckich w zależności od zmieniającej
się sytuacji politycznej (koniec lat czterdziestych XX w. to początek tak zwanej
„sprawy lekarzy”, która była skierowana w najbardziej znanych radzieckich
lekarzy pochodzenia żydowskiego).
 Stalin osobiście oglądał każdy nowy film, który miał się pokazać na ekranach ZSRR – od
jego decyzji zależał nie tylko dalszy los filmu, ale także jego reżysera.
1

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

87

W Związku Radzieckim pojęcia „wielokulturowości” i „bratniej przyjaźni narodów” stają się hasłami kluczowymi nie tylko dla wewnętrznej
polityki etnicznej. Hasła te stają się jedną z wizytówek ZSRR, zwłaszcza
już po śmierci Stalina. Związek Radziecki nie tylko nie dyskryminuje oraz
wspiera własne etnosy, ale również pomaga innym narodom w walce przeciwko kolonializmowi, dyskryminacji rasowej, wspomaga budowę własnej
państwowości, gospodarki etc. Warto jednak zwrócić uwagę, że wielokulturowość radziecka w praktyce jawiła się jako jedna zunifikowana kultura,
która obecnie jest często nazywana kulturą radziecką, z folklorystycznymi
dodatkami w rodzaju tradycyjnych strojów, tańców, wzornictwa – wszystkich
tych elementów, które nie mają jakiegoś zabarwienia ideologicznego i nie
są mocno związane z kulturą tradycyjną wybranego ludu, w poszczególnych regionach czy autonomiach. Człowiek radziecki musiał mieć podobną
kulturę i wykazywać się patriotyzmem radzieckim, a nie lokalnym – tym
bardziej, jeśli był on związany z jakąś narodową jednostką administracyjną.
Jeszcze w osiemdziesiątych latach XX w., tuż przed rozpadem ZSRR, można
zaobserwować tego typu model kulturowy, który był w tym okresie bardzo
rozpowszechniony. W tworzeniu kultury radzieckiej – zunifikowanej, ale
„wielokulturowej” – zaczynając od dwudziestych lat XX w. uczestniczyli
również radzieccy etnografowie.
Ideologia ZSRR – najbardziej uwidoczniona w czasie rządów Stalina
– zakładała, że wszystkie sfery życia człowieka mają być podporządkowane
i kontrolowane przez władzę. Nauka, jako jedna z najważniejszych dziedzin życia człowieka, mająca regulować i ułatwiać jego istnienie w świecie,
w państwie totalitarnym również podlega ścisłej kontroli, przez co staje się
narzędziem w rękach władz. Etnografia/etnologia w Związku Radzieckim,
jako państwie wielonarodowym, była nauką, która wyjaśniała „wielką rolę”
narodu rosyjskiego w budowaniu państwa socjalistycznego oraz udział w tym
dziele innych „bratnich” narodów i ludów, zamieszkujących ZSRR. W praktyce
etnologia była często używana do uzasadnienia represji wobec całych ludów,
uczestniczyła w walce antyreligijnej, odcinała ludzi od własnej kultury, tworzyła nową obrzędowość radziecką etc. W dalszej części przedstawię pięć
przykładów wykorzystania etnologii jako narzędzia tworzenia nowej ideologii
państwowej, uzasadniania pewnych działań władzy, represji etc.

Ubóstwienie przywódców państwowych
W religioznawstwie ostatniego okresu została szeroko przyjęta koncepcja
ideologii komunistycznej czy komunizmu radzieckiego jako rodzaju quasi-reli-

�88

Veronika Beliaeva-Saczuk

gii2. Od samego początku istnienia ZSRR, władza (także przy pomocy folklorystów oraz etnografów) próbowała stworzyć obraz przywódców państwowych
jako nadludzi, bohaterów kulturowych czy wręcz istoty boskie. Tradycja takiego
podejścia do władz wywodzi się jeszcze z Imperium Rosyjskiego, w którym
cesarz była osobą namaszczoną przez Boga. Pierwszą postacią władcy rosyjskiego, który do dziś funkcjonuje w świadomości ludzi jako bohater kulturowy,
był Piotr I. Po dzień dzisiejszy w północno-zachodnim regionie Rosji (Karelia,
obwód archangielski), gdzie Piotr I często bywał, znane są opowieści o tym,
jak cesarz własnymi rękami budował cerkwie, domy, chrzcił dzieci zwykłych
chłopów, lubił z nimi przebywać, pić, jeść, o tym, jak karał możnowładców,
którzy niesprawiedliwie traktowali swoich chłopów, zakładał miasta, osady
etc. (Криничная, Пулькин 1988; Иванова 1986, s. 170–187; Райкова 1993).
Lenina już za życia kreowano na podobną postać – był to według propagandy państwowej człowiek skromny, zawsze otwarty na zwykłych ludzi, od
samego dzieciństwa posiadający takie cechy jak odwaga, prawdomówność
i umiłowanie sprawiedliwości. W ZSRR od samego dzieciństwa zaczynała się
indoktrynacja i ukazywanie postaci Lenina jako bohatera kulturowego – znany
pisarz radziecki Michaił Zoszczenko w 1940 roku napisał dla przedszkolaków
książkę „Opowiadania o Leninie”, która do czasu rozpadu Związku Radzieckiego była obowiązkową lekturą w podstawówce. Dla starszych dzieci oraz
dorosłych istniała masa książek opowiadających o życiu Lenina, które miały
jeszcze bardziej wzmacniać pozytywny wizerunek Wodza.
Ciekawym narzędziem propagandy stał się folklor. W latach trzydziestych XX w. na wielką skalę prowadzone były badania folklorystyczne, które
miały zbierać pieśni, wiersze, bajki, legendy o Leninie, Stalinie, Kraju Rad,
Partii etc. Folklor był odpowiednim materiałem dla ukazania różnorodności
i równouprawnienia wszystkich ludów w okresie panowania ideologii komunistycznej na obszarze ZSRR, w dodatku badania miały z góry udowadniać, że
wolni ludzie radzieccy dalej tworzą, a ich twórczość pokazuje najważniejsze
dla nich wartości. W 1937 roku ukazał się zbiór folkloru ludów ZSRR pod
tytułem Twórczość ludów ZSRR, który był poświęcony dwudziestoleciu rewolucji październikowej. Książka zawiera prawie 600 stron folkloru zbieranego
w ciągu dwóch lat przez pisarzy, folklorystów, etnografów, dziennikarzy etc.
We wstępie opracowania redakcja od razu zastrzega, iż niestety nie udało się
zamieścić całego materiału, dlatego w książce można znaleźć tylko najlepsze
2
 Nie będę tutaj głębiej tłumaczyć koncepcji komunizmu radzieckiego jako quasi-religii
– odsyłam do takich prac napisanych po polsku jak: R. I m o s, Wiara człowieka radzieckiego
(Kraków 2007) oraz M. K u l a, Religiopodobny komunizm (Kraków 2003).

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

89

przykłady. W zbiorze znajdują się utwory 35 ludów zamieszkujących ZSRR.
Oprócz folkloru tytułowych ludów związkowych republik ZSRR, których liczba
w 1937 roku wynosiła 10, przedstawiono też folklor ludów Kaukazu (najwięcej
liczebnie – 11 ludów – co można zinterpretować jako ukłon w stronę Stalina), europejskiej części Rosyjskiej Republiki radzieckiej, Syberii i Dalekiego
Wschodu oraz Azji Środkowej.
W latach trzydziestych XX w. wśród zwykłej ludności ZSRR folklor o Leninie, Stalinie i władzy radzieckiej oczywiście istniał, ale nie w takiej formie,
w jakiej przedstawiony jest w omawianym zbiorze. Propaganda radziecka nie
przyniosła jeszcze tylu owoców jak w pokoleniu następnym, które było już od
dziecka indoktrynowane. Tylko strach przed represjami nie pozwalał opowiadać złośliwych żartów o władzy otwarcie. Warto zwrócić uwagę, że twórczość
ludowa ze zbioru jest owocem pracy pisarzy oraz etnografów, którzy wiedzieli,
jakie gatunki folkloru są najbardziej rozpowszechnione wśród poszczególnych
ludów i sami pisali poszczególne utwory.
W większości przypadków folklor przedstawiony w Twórczości ludów ZSRR
był dziełem tak zwanych ludów „niepiśmiennych” lub piśmiennych tylko w niewielkim stopniu, czyli tych, które nie posiadały przed 1917 r. własnego pisma lub
posługiwały się „obcym” alfabetem – staromongolskim lub arabskim. Oznaczało
to, że rozwojem cywilizacyjnym znacznie odbiegali od Rosjan, chociaż chłopi
rosyjscy również przedstawiani byli jako lud zacofany. Jednak to z narodu rosyjskiego, według propagandy państwowej, wywodzili się ideolodzy i działacze
rewolucyjni i komunistyczni. Przedstawiciele każdego innego mniejszego ludu
na terenie ZSRR mieli być ludźmi radzieckimi, budującymi nowy ład społeczny,
ale posiadającymi własną bogatą tradycję kulturową, którą mogli teraz spokojnie przedstawiać bratnim narodom – „równym wśród równych”. We wstępie
do Twórczości ludów ZSRR czytamy: „Wielobarwna jest złota księga twórczości
ludowej, tak jak wielobarwny jest wielonarodowy piękny nasz kraj. Twórczość
ludu rodziła się w pracy i w walce. [...] Lud zawsze tworzy. Lud śpiewał, mówił nawet w tych mrocznych epokach, kiedy pod śmiercionośnym wzrokiem
reakcji zamierało całe życie, kiedy kraj stawał się podobny do cmentarza, kiedy
w makabrycznej ciszy słychać było tylko szczucie kapitalistycznych i ziemiańskich
psiarzy. [...] Na dalekie wieki minione lud przenosił swoje marzenia o lepszym
sprawiedliwszym życiu, o wolności. [...] Wielka rewolucja socjalistyczna otworzyła wszystkie źródła twórczości ludowej. Po raz pierwszy wszystkie ludy
ZSRR zaczęły śpiewać głośno, wolno, z całej swojej mocy i uskrzydlonej zwycięstwami duszy. [...] Na tym właśnie polega istota leninowsko-stalinowskiej
polityki narodowej bolszewizmu – na połączeniu treści internacjonalistycznej,
socjalistycznej z narodową formą” (Tworczestwo narodow SSSR, s. 5–9).

�Veronika Beliaeva-Saczuk

90

Wśród wszystkich ludów ZSRR w trzydziestych latach XX w. można zaobserwować próby wprowadzenia postaci Lenina oraz Stalina jako bohaterów
kulturowych do folkloru i świadomości ludzi, ale tylko wśród ludów syberyjskich
– wyznających tradycyjnie jakąś formę wierzeń szamanistycznych. Istniały próby
przedstawienia przywódców komunistycznych jako istoty boskie. Do tego celu,
przez etnografów oraz folklorystów, a najczęściej przez działaczy partyjnych,
którzy użyli etnografii jako narzędzia propagandy, zostały stworzone nowe
mity, które miały oparcie w miejscowej mitologii szamanistycznej. Przykładem
mogą być takie bajki jak chantyjska Stalin patrzy na północ, nanajska Słońce
ludu o Stalinie i Leninie, czukocka Słońce o władzy radzieckiej, ewenkijska
Jak dwa potężne orły przyleciały do Ewenków o Leninie i Stalinie, które zostały przetłumaczone między innymi na język polski i wydrukowane w zbiorze
Bajki ludów północy (Warszawa 1954)3. W Twórczości ludów ZSRR pojawiają
się również podobne utwory – ewenkijska pieśń Za górami rozjaśniało się,
w której Lenin jest przedstawiony jako słońce, a partia jako jego promienie,
czy ewenkijska bajka Teraz w tajdze jest jasno. Ta ostatnia opowiada o Ewenku,
który za trzy ruble obiecywane przez kupców postanawia zabić Lenina. Gdy
jednak go zobaczył, nie był w stanie wycelować w niego swojej broni. Gdy po
raz kolejny składał się do strzału, zwierzęta przemawiają, aby „lepiej je zabił,
niż Włodzimierza”. W końcu Lenin pojawia się, zaczyna rozmawiać z Ewenkiem, który czuje skruchę i zaczyna rozumieć jego dokonania. Po 10 latach
w tajdze już jest władza radziecka i ten sam Ewenk spotyka jej przedstawicieli.
Ci opowiadają mu o Leninie. Ewenk mówi, że Lenin mieszkał w tajdze i że on
go widział, ale w odpowiedzi usłyszał, że Lenina nigdy tu nie było (Творчество
народов СССР, s. 46–51).
We wszystkich tych bajkach Lenin i Stalin pojawiają się jako najważniejsze
bóstwa w panteonie szamanizmu syberyjskiego – słońce lub orzeł (który często występuje na Syberii jako demiurg, pierwszy szaman etc.) lub jako istota
boska, gospodarz sakralny, którego nie można zabić. Chociaż często wydaje się
nam, że w czasach obecnych nie może się zdarzyć manipulacja na taką skalę,
warto pamiętać, że propaganda i indoktrynacja potrafi skutecznie „zarazić”
całe społeczeństwa – zwłaszcza jeśli w tym procesie uczestniczy nauka.
Jako podsumowanie tego podrozdziału chciałabym przedstawić sytuację,
która miała miejsce trochę ponad 25 lat temu, a przytrafiła się mnie samej,
kiedy uczęszczałam do szkoły podstawowej w Leningradzie. Na przerwie
nauczycielka powinna być zawsze obecna na korytarzu i pilnować dzieci.
Musiała jednak pilnie odejść i dzieci zaczęły rozrabiać. Jedna z dziewczynek
3

 Ta książka została wydana ponownie w 1986 r., ale już bez bajek o Leninie i Stalinie.

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

91

z oburzeniem stwierdziła, że nauczycielka z pewnością się o tym dowie i dzieci
spotka kara. Gdy spytałam ją czy ona chce poskarżyć się nauczycielce, dziewczynka odparła, że to Lenin wszystko jej powie. Ze zdumieniem spytałam, jak
to zrobi, skoro zmarł dawno temu. Dziewczynka odparła, że on jest zawsze
żywy, wszystkich pilnuje i wszystko widzi. Tworzenie z polityka bohatera kulturowego, człowieka, który ma wsparcie sił nadnaturalnych, czy wręcz istoty
boskiej jest niezwykle niebezpieczne, ponieważ odbiera ludziom możliwość
trafnej oceny działalności tego polityka, może nawet stać się narzędziem represji wobec niepokornych. Niestety, w wielu państwach świata nadal możemy
obserwować takie sytuacje.

Tworzenie nowej obrzędowości – obrzędy radzieckie
Prawie od samego rozpadu Imperium Rosyjskiego zaczęła się walka
z religią, która nasiliła się zwłaszcza od końca lat dwudziestych XX w. Każda
religia w ZSRR (głównie prawosławie), była konkurentką nowej ideologii
komunistycznej, która miała tworzyć podwaliny nowej tożsamości obywateli
ZSRR. W latach trzydziestych XX w. następuje nie tylko prześladowanie duchowieństwa i zamykanie oraz niszczenia obiektów sakralnych wszystkich
religii, ale także próby niszczenia obrzędowości. W przypadku świąt kościelnych istniała możliwość zastępowania ich nowymi świętami – rocznicą
rewolucji październikowej, Świętem Pracy, Międzynarodowym Dniem Kobiet,
urodzinami Lenina, a po II wojnie światowej – Dniem Zwycięstwa. Sprawa
była trudniejsza w przypadku obrzędów rodzinnych – jak narodziny dziecka
czy wprowadzenie go do społeczności, ślub czy pogrzeb. Od samego początku
zmian obrzędowości w ZSRR w procesie tym brali udział etnografowie. Ciekawym przykładem takiej działalności jest pozycja Tradycyjne i nowe obrzędy
w życiu ludów ZSRR, wydana w 1981 r. przez Akademię Nauk ZSRR, Instytut
Etnografii. Można tam znaleźć artykuły znanych etnografów radzieckich na
temat zmian w obrzędowości, potępienia starych religijnych obrzędów etc.
Bezspornie najciekawszą częścią tej pozycji jest aneks, który zawiera wskazówki prowadzenia świeckich obrzędów socjalistycznych. Można tu znaleźć
wskazówki, jak prowadzić obrzędy rodzinne, np. wesele, święto narodzin
dziecka czy pogrzeb. Oprócz scenariuszy samych obrzędów, opisane są również dokładniejsze szczegóły, takie jak strój prowadzącego obrzędy, podane
przykłady pieśni, wiersze, których można użyć w czasie uroczystości etc. Na
koniec został opisany zupełnie nowy obrzęd radziecki – „wyświęcenie na
pracownika rolnictwa”. Cały aneks został stworzony przez etnografów oraz
pracowników domów kultury.

�92

Veronika Beliaeva-Saczuk

Chciałabym na jednym konkretnym przykładzie pokazać zmianę obrzędowości tradycyjnej na nową – radziecką. Skupię się na pogrzebie, ponieważ
ten obrzęd ma znaczenia zarówno rodzinne, jak i państwowe – w przypadku
pogrzebów działaczy politycznych czy innych zasłużonych ludzi ZSRR. Od
samego początku tworzenia ideologii komunistycznej odrzucała ona życie
pozagrobowe, jednak uważano, że człowiek nie znika po śmierci, a zostaje
w pamięci towarzyszy. W wyniku rewolucji październikowej państwo zostało
oddzielone od Kościoła, a w konstytucji gwarantowano obywatelom zarówno
swobodę sprawowania kultu religijnego, jak i swobodę antyreligijnej propagandy (Przebinda, s. 73–75). Oczywiście żadnego wyboru tak naprawdę nie było
– ruszyła kompania antyreligijna. W tym czasie dla zmarłych bolszewików nie
można było stosować pochówku cerkiewnego. Zaczęto tworzyć krematoria,
specjalnie szkolono ich pracowników, powstawały podręczniki dyktujące co
należy mówić i jak postępować przy paleniu ciała – tworzono nową obrzędowość socjalistyczną. Jest to zjawisko dobrze widoczne na przykładzie cmentarza Nowodziewiczego w Moskwie, gdzie leżą najbardziej zasłużeni radzieccy
politycy, elita partyjna, naukowa i artystyczna. Na tym cmentarzu istnieją
trzy kategorie pochówku – „trumna-ziemia”, najlepsza, tylko dla najbardziej
zasłużonych, „urna-ziemia” – średnia klasa i „urna-kolumbarium” – najmniej
ceniona. Zasłużeni rewolucjoniści (jedna z najbardziej cenionych grup) pochowani są jednak właśnie w kolumbarium, gdyż zwalczając obrzędowość
religijną, chcieli osobiście szerzyć nową tradycję – krematoria (Żebrowska,
s. 8–13). Palenie ciała ewidentnie zaprzeczało głównej doktrynie prawosławnej
o zmartwychwstaniu. Rozpowszechniona była w ludzie praktyka zbierania od
urodzenia wszystkich swoich włosów i paznokci, żeby stanąć przed Bogiem
„w komplecie”, a bez kości nie było w ogóle mowy o odrodzeniu się na Sąd
Ostateczny.
Dopiero po śmierci Stalina sytuacja religii w ZSRR trochę się polepszyła, ale na obrzędy kościelne władza wciąż patrzyła nieprzychylnym okiem.
Obrzędy ludowe otrzymały natomiast „amnestię” od radzieckich historyków,
etnografów i archeologów. Przyjęto, że Kościół prawosławny, w celu podporządkowania sobie ludzi, wykorzystywał wszelkie możliwe sposoby, w tym
też przekształcał „prastare ludowe obrzędy”, które wywodziły się z czasów
„czystych” od jakiejkolwiek religii. Pogaństwo z kolei było uważane za religię
Słowian, którzy byli równi, prości, egalitarni i już wtedy przejawiali ciągoty
w stronę socjalizmowi. Cała rzesza naukowców rzuciła się na poszukiwanie
elementów socjalizmu-komunizmu u „prymitywnych” ludów ZSRR, a także
w kulturze Słowian przed chrześcijaństwem – usiłowano udowodnić, że taki
ustrój jest najbardziej naturalny dla ludzkości.

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

93

Po okresie odwilży partia komunistyczna znów zaczęła atakować religię.
W 1971 r. została uchwalona ustawa „O zwiększeniu ateistycznego kształcenia
ludności”, w której między innymi podkreślano: „Należy aktywizować działalność ateistyczną organizacji społecznych, kulturowo-oświatowych stowarzyszeń, organizacji „Wiedza”, a także prasy, telewizji, radia i kina. Trzeba zwrócić
szczególną uwagę na odpowiednie przygotowanie kadry propagandystów
ateizmu... Należy poświęcać więcej uwagi na tworzenie i rozpowszechnianie
nowych socjalistycznych tradycji i obrzędów” (Постановление ЦК КПСС).
Uważano, że w odróżnieniu od obrzędów religijnych, obrzędy ludowe
odpowiadały społecznym, demokratycznym potrzebom społeczeństwa pracującego. Były w nich, zdaniem etnografów radzieckich, odzwierciedlone
charakterystyczne cechy wspólnej pracy i życia prostego ludu, jego języka
i sztuki, zwyczajów, socjalnego doświadczenia (Руднев, s. 4). Nowe obrzędy
socjalistyczne nie mogły powstać na pustym miejscu, musiano więc dokładnie
przejrzeć ludowe obyczaje i wybrać najmniej przypominające religię, „bezpieczne” elementy. Do tego też zachęcał Lenin, pisząc: „W każdej narodowej kulturze,
są, chociaż i nierozwinięte, elementy demokratycznej i socjalistycznej kultury, bo
w każdym narodzie istnieje klasa pracujących i uciskanych, warunki życia której
zawsze prowadzą do powstania socjalistycznej i demokratycznej ideologii...
Bierzemy z każdej narodowej kultury tylko jej demokratyczne i socjalistyczne
elementy, bierzemy je i bezwzględnie przeciwstawiamy burżuazyjnej kulturze,
burżuazyjnemu nacjonalizmowi każdego narodu” (Ленин, s. 143).
Państwo bolszewickie od samego początku zwracało dużą uwagę na
obrzędowość pogrzebową. Bolszewicy mieli też swoich poległych bohaterów,
którzy powinni byli dostać miano „nieśmiertelnych”, „tych, którzy złożyli
swoją ofiarę za sprawę” etc. Jak już wspominałam, została zmieniona przede wszystkim koncepcja pochówku – chowanie ciała w ziemi zmieniono na
kremację. Choć było to tłumaczone rozrastaniem się miast i wzrostem liczby
ludności, tak naprawdę chodziło o zaprzeczenie koncepcji życia pozagrobowego. Nowa socjalistyczna koncepcja istnienia po śmierci nie była dokładnie
określona. Oficjalnie zostały uznane pominki ludowe (wspominki po zmarłych,
Zaduszki), których np. Cerkiew nie mogła uznać, ponieważ pominki cerkiewne miały postać mszy żałobnych, modlitw za wszystkich zmarłych, refleksji,
smutku. Ludowe przypominanie zmarłych było natomiast diametralnie inne.
W pominki Rosjanie szli na cmentarz odwiedzić swoich zmarłych krewnych,
przynosili jedzenie i alkohol, jedli i pili na grobach, zostawiając resztki dla
ptaków (zwyczaj związany z ludowymi wierzeniami, według których w dni
zaduszne zmarli mogą wracać na ziemię i odwiedzać swoich potomków pod
postacią ptaków lub motyli). W ZSRR powstało zjawisko pominek publicznych

�94

Veronika Beliaeva-Saczuk

– jednym z ich elementów było np. odczytywanie Księgi Wiecznej Sławy, do
której są wpisywane nazwiska i imiona zmarłych, a także podkreślane były
ich zasługi dla państwa i społeczeństwa. Na pominkach prywatnych zalecano
zapraszanie „wodzireja”, który będzie prowadził spotkanie i zachęcał krewnych i kolegów zmarłego do spokojnego wspominania bez używania napojów
„wyskokowych” (Руднев, s. 48–49).
Pierwszy publiczny pochówek bez obrzędowości cerkiewnej, bez krzyży
nagrobnych i nie na cmentarzu (czyli w niepoświęconej ziemi) w Rosji odbył
się w Pietrogradzie, na Polu Marsowym w marcu 1917 r. Pochowane zostały
ofiary rozruchów ulicznych przewrotu lutowego 1917 r. (Адоньева, s. 121).
Wiele z tych osób nie zostało rozpoznanych. Długo dyskutowano na temat
miejsca pochówku (były nawet propozycje, żeby pogrzebać ciała przed Pałacem Zimowym na miejscu Słupa Aleksandryjskiego). W tym czasie przez
prawie miesiąc zwłoki leżały bez należytych obrzędów i zabezpieczeń. Tak
opisywał to zjawisko I.A. Bunin: „Widziałem Pole Marsowe, na którym dokonano jakiegoś tradycyjnego składania ofiar rewolucji, komedię pogrzebu
zmarłych – jakoby dla swobody – bohaterów. Co gorsze, była to faktycznie
ironia nad zmarłymi, bo byli oni pozbawieni normalnego chrześcijańskiego
pogrzebu, pochowani w trumnach nie wiadomo dlaczego koloru czerwonego
i nienaturalnie pogrzebani w samym centrum miasta żywych! Komedia odbyła
się w sposób nieprzemyślany i obraziła skromne prochy nieznanych nikomu
zmarłych patetycznymi przemowami. Całkowicie zepsuli wspaniały plac, zrobili
wykopy, wsadzili do ziemi wysokie ohydne kije zawinięte w czarną tkaninę
i nie wiadomo dlaczego, obudowali to miejsce płotami, tak samo jak te kije
brzydkimi” (Бунин, s. 157–158).
Na początku lat dwudziestych trzeba było jednak zamienić czasowy pomnik
na trwały w celu wpisania na stałe w pamięć ludzi pierwszych poległych dla
rewolucji socjalistycznej. Obiekt ten faktycznie jest pierwszym tworem radzieckiej architektury. W tym samym czasie pojawiają się pierwsze koncepcje na
temat nieśmiertelności bohaterów socjalistycznych. Tak np. uważał Lunaczarskij,
który w ten sposób wypowiadał się na temat pomników dla poległych rewolucjonistów: „Nieśmiertelny jest poległy dla wielkiej sprawy, w ludzie będzie
zawsze wiecznie ten, kto życie złożył dla ludu, pracował, walczył i zmarł dla
wspólnego szczęścia. Nie znając wszystkich bohaterów, którzy podczas walki
za swobodę krew swoją oddali – rodzaj ludzki czci nieznanych” (Литературное
наследство, s. 82).
W późniejszych dziejach pojawiało się coraz więcej zmarłych dla socjalizmu, na których miejscach pochówku pojawiało się zjawisko palenia
wiecznego ognia. Pierwszy wieczny ogień w ZSRR zapłonął na tym samym

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

95

Polu Marsowym w 1957 r. (czterdziesta rocznica rewolucji październikowej).
Z tego miejsca ten sam ogień rozpoczął wędrówkę po całym kraju. Dziesięć
lat później wieczny ogień został przywieziony z Leningradu do Moskwy, gdzie
zapłonął przed Grobem Nieznanego Żołnierza pod ścianą Kremla. Następnym
miejscem podróży ognia był cmentarz Piskariewski i Seramiwoski w Leningradzie, gdzie zostały pochowane ofiary II wojny światowej, a dokładniej ludność
cywilna, która zginęła podczas oblężenia Leningradu w latach 1941–1944.
W taki sposób „do bohaterów Rewolucji dołączyli bohaterowie Wielkiej Wojny
Ojczyźnianej. Sztafeta wiecznego ognia symbolizuje nieśmiertelność czynów
bohaterskich pokoleń walczących za zwycięstwo socjalizmu” (С.Б. Адоньева,
s. 130; Kaлинин). W taki sposób do kategorii „świętych” socjalistycznych, do
której zaliczani byli zmarli działający na rzecz rewolucji, zostały zaliczone
także ofiary i polegli żołnierze wojny 1941–1945 r.
W latach dwudziestych XX w. powstawały najbardziej zadziwiające pomysły, które miały zastąpić starą obrzędowość. Wiele z tych pomysłów zostało
już dawno zapomnianych, jak np. „oktiabriny”, które miały zastąpić chrzest
(rosyjskie określenie chrztu brzmi „kriestiny” – w analogii do tego stworzono
„oktiabriny”, od rosyjskiego „oktiabr’” – październik), podczas których nadawano uroczyście imię i śpiewano pieśni rewolucyjne4; „wesele czerwone”
czy pogrzeb świecki. W tym okresie odrzucono zwyczaj ozdabiania choinki,
jako element kościelny oraz burżuazyjny, jednak choinka powróciła w drugiej
połowie trzydziestych lat XX w., ponieważ nie wymyślono niczego, co mogłoby ją zastąpić. Tradycja ubierania choinki i zostawiania pod nią prezentów
została przeniesiona na święto Nowego Roku, które nie miało wydźwięku
religijnego. Nowa ideologia asymilowała stare obrzędy i święta kościelne,
nadając im nowe znaczenia – nie była to zresztą nowa strategia – wszystkie
religie światowe wchłaniały obrzędy i święta występujące wcześniej wśród
nowo nawracanych ludów.
Po rozpadzie ZSRR można było obserwować próby adaptacji świąt radzieckich do nowej rzeczywistości. Te próby nie zawsze były udane – przykładem
może być święto 7 listopada, które od 1918 r. było świętem Dnia Wielkiej
Rewolucji Październikowej. Po rozpadzie ZSRR w 1995 r. to święto zostało
ogłoszone Dniem Chwały Wojskowej, ale ta zmiana nie została przyjęta przez
ludzi. W 1996 r. nazwę święta zmieniono na Dzień Zgody i Przyjaźni, a w 2004 r.
święto zostało przeniesione na 4 listopada i przemianowane na Dzień Jednoś4
 Ten obrzęd został pokazany w radzieckim filmie Psie serce w reżyserii Władimira Bortko
z 1988 r. oraz opisany przez Michaiła Bułhakowa w opowiadaniu Złote korespondencje Fieraponta
Fierapontowicza Kaporcewa, Moskwa 1990.

�96

Veronika Beliaeva-Saczuk

ci Narodowej, który ma upamiętniać zdobycie Kremla, okupowanego przez
oddziały polskie, przez wojska rosyjskich powstańców ludowych w 1612 r.
Data i wydarzenie z nią związane zostały wybrane głównie dlatego, że było to
najbardziej znaczące wydarzenie w historii Rosji najbliżej daty 7 listopada. Po
dzień dzisiejszy dla większości Rosjan to święto jest mało zrozumiałe, ponieważ dotyczy zbyt odległych czasów. Ten wybór jest odczytywany również jako
zły, dlatego że w przyszłości, przy ewentualnej zmianie polityki państwowej,
święto to może stać się narzędziem antypolskiej propagandy.
Istnieje także problem z przywróceniem świąt religijnych, ponieważ
tradycja ich obchodzenia zanikła w Związku Radzieckim. Znów pomocni
stają się etnolodzy, którzy udzielają wskazówek jak „tradycyjnie” mają być
obchodzone wszystkie święta. Często odrzuca się doświadczenie okresu radzieckiego i nakłania się do obchodzenia świąt w taki sposób, jak robiono to
przed 1917 r. W takich przypadkach może dochodzić do zupełnego załamania
obrazu współczesnej kultury wszystkich ludów rosyjskich. Dlatego sądzę,
że etnolodzy powinni pamiętać, iż kultura poszczególnych ludów czy narodów jest zmienna, adaptuje się do zmieniającego się świata. Nie warto więc
wracać do obrzędów sprzed 1917 r., uważając, że nie zostały one skażone
przez komunizm i dlatego są bardziej „prawdziwe”. W przypadku tworzenia
nowych świąt warto zaś się zastanowić, czy będą one czytelne dla szerokich
mas, czy będą miały znaczenie i w jaki sposób wykreowanie jakiegoś święta
może zmienić współczesną kulturę mieszkańców Rosji.

Język a polityka etniczna
Język jest jednym z kluczowych elementów tożsamości etnicznej. Zanik
własnego języka oznacza często również zanik własnej odrębnej kultury i asymilację. Chciałabym teraz przytoczyć dwa przykłady manipulowania językiem
w Związku Radzieckim dla osiągnięcia pewnych celów politycznych. Jak już
wspomniałam, w początkowym okresie ZSRR prowadzono intensywne badania
i prace nad stworzeniem pisma dla wszystkich radzieckich grup etnicznych.
Lingwiści i etnografowie również zastanawiali się nad unifikacją różnych alfabetów używanych w Imperium Rosyjskim. Dla ludów rosyjskich tradycyjna
była cyrylica, alfabet arabski oraz staromongolski. Oczywiście była też grupa
narodów używających alfabetu łacińskiego, ale nie była to ludność rdzennie
rosyjska, która po 1917 r. w większości uzyskała niepodległość i stworzyła
własne państwa. Cyrylica (grażdanka) na początku lat dwudziestych XX w.
kojarzyła się ze starym reżimem, przez niektórych naukowców i działaczy
politycznych była uważana za alfabet zacofany, dlatego pismo dla ludów nie-

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

97

piśmiennych tworzone było na podstawie alfabetu łacińskiego. W tym okresie
istniały zresztą pomysły przeniesienia zapisu języka rosyjskiego na alfabet
łaciński. Nie wprowadzono natomiast żadnych zmian w zapisie dla ludów
posługujących się innymi alfabetami niż cyrylica.
Lata trzydzieste XX w. okazały się destrukcyjne dla literatury ludów używających alfabetów innych niż cyrylica. Przykładem mogą tu być Buriaci, do
1917 r. posiadający bogatą literaturę, głównie sakralną, zapisywaną pionowym
alfabetem staromongolskim. Po 1917 r. inteligencja buriacka zaczęła tworzyć
literaturę piękną, a także naukową, używając nadal zapisu staromongolskiego. W 1931 r. cała Buriacja przeszła jednak z alfabetu staromongolskiego na
łaciński. Doprowadziło to do sytuacji, w której młodsze pokolenie Buriatów
zostało odłączone od literatury buriackiej powstałej przed 1931 r., co oczywiście
prowadziło do pewnego zubożeniu kultury buriackiej. Za podstawę literackiego
języka buriackiego uznano dialekt selengijski (congolski), najbardziej zbliżony
do języka Chałcha, co miało według naukowców nie pozwolić na oddalenie
od cywilizacji mongolskiej zachodnich i wschodnich Buriatów. Dialekt selengijski zbyt się jednak różnił od dialektów zachodnich i wschodnich Buriatów,
co doprowadziło do tego, że oficjalny język literacki nie pełnił swoich funkcji
społecznych i posługiwali się nim w pełni tylko mieszkańcy Buriacji Centralnej
(Чимитдоржиев 1996, s. 45).
W roku 1936 r. literacki język buriacki zostaje zmieniony z dialektu selengijskiego na wschodnio-buriacki dialekt choryjski. Zaczynał się okres czystek
i represji stalinowskich i zmiana ta była podyktowana strachem władz przed
sztucznie wykreowanym zagrożeniem panmongolizmu. Propagatorzy zmiany
języka literackiego powoływali się na ten sam argument, co propagatorzy
dialektu selengijskiego – zbyt duża bliskość do języka Chałcha, co miało łączyć Buriatów z innymi ludami mongolskimi i zwiększać niebezpieczeństwo
wpływu idei panmongolizmu na Buriatów. W 1939 r. dokonało się ostateczne
zniszczenie tradycji języka buriackiego, nierozerwalnie związanego z tradycją
i kulturą innych ludów mongolskich – alfabet łaciński zmieniono na alfabet
rosyjski, do którego zostały dodane trzy litery oznaczające dźwięki, których
brakuje w języku rosyjskim (Хабаева, s. 12). Wszystkie te zmiany były prowadzone pod okiem radzieckich etnografów i lingwistów.
Po rozpadzie ZSRR naukowcy buriaccy znów pochylili się nad problemem
literackiego języka buriackiego. Panuje przekonanie, że obecny buriacki język
literacki jest językiem tylko jednego z plemion buriackich – Chori, oraz że we
współczesnej Buriacji powinny być minimum dwa różne języki, należące do
języków mongolskich, które obecnie są uważane za dialekty jednego języka
buriackiego. Zwraca się uwagę, że Buriaci z różnych regionów swojego terenu

�98

Veronika Beliaeva-Saczuk

etnicznego posiadają tak odrębne dialekty, że aby rozumieć się nawzajem,
zmuszeni są rozmawiać pomiędzy sobą po rosyjsku. Język buriacki jest drugim obok rosyjskiego językiem państwowym w Buriacji. Jest jednak rzadko
używany oficjalnie, między innymi dlatego, iż jest niezrozumiały dla wielu
grup Buriatów. Zdaniem wielu naukowców buriackich zajmujących się problematyką własnego języka, jest to jeden z powodów obniżenia czytelnictwa
literatury w języku buriackim, a także skuteczności nauki tego języka w szkołach (Шагдаров, s. 127–131).
Drugim przykładem jest historia języka karelskiego w czasach istnienia
ZSRR. Przed rewolucją październikową istniała literatura w języku karelskim
zapisywana cyrylicą, chociaż nigdy nie został skodyfikowany jeden wspólny
zapis. Po 1917 r. język karelski nie miał własnego systemu pisma. W 1918 r.
w Karelii najważniejsze stanowiska partyjne i administracyjne obejmowali
tak zwani „czerwoni Finowie” – uczestnicy rewolucji socjalistycznej w 1918 r.
w Finlandii, którzy po klęsce uciekli do Karelii. Finowie uważali wówczas (nawet
do dziś część naukowców z Finlandii podziela ten pogląd), że „małe” języki
ugrofińskie Rosji Północnej, jak np. karelski czy wepski, są dialektami języka
fińskiego. Fiński przedstawiano jako język kulturowy posiadający formę pisaną.
W opozycji do niego postawiono rdzenne języki Karelii – karelski oraz wepski,
przedstawiając je jako zacofane. Skutkiem takiego działania była „fonizacja”
tych dwóch języków i wycofanie ich zupełnie ze sfery oficjalnej – język fiński
uznano za drugi obok rosyjskiego rdzenny język ludowy mieszkańców Karelii
(Клементьев, s. 197–200).
Taka sytuacja trwała do połowy trzydziestych lat XX w., kiedy Stalin w obawie o ruchy separatystyczne zmienia koncepcję polityki etnicznej. Narzucenie
języka fińskiego było określane jako przejaw nacjonalizmu burżuazyjnego.
Wskutek tego w 1937 r. podjęto prace nad stworzeniem literackiego języka
karelskiego oraz pisma dla niego. Stworzono alfabet na podstawie cyrylicy.
Proces ten trwał do 1940 r., kiedy po wojnie radziecko-fińskiej 1939–1940
Karelska Autonomiczna Socjalistyczna Republika Radziecka, wchodząca w skład
Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej, została wyodrębniona, zmieniła status i nazwę na Karelo-Fińską Socjalistyczną Republikę
Radziecką. Ta zmiana spowodowana była planami podboju i włączenia Finlandii
w skład ZSRR. Wskutek tych zabiegów w 1940 r. konstytucja Karelo-Fińskiej
SRR ponownie zatwierdziła jako języki państwowe tylko język rosyjski i fiński
(Советы Карелии, s. 208).
Karelo-Fińska SRR w 1956 r. została z powrotem przekształcona w Karelską ASRR, ponieważ władza radziecka ostatecznie zrezygnowała z zamiarów
aneksji Finlandii. Język karelski nie został jednak uznany za język urzędowy

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

99

Karelii, a prace nad tworzeniem języka literackiego i jego zapisu zostały
zawieszone. Istniała pomimo wszystko potrzeba stworzenia zapisu języka
karelskiego. W rozmowie z Aleksandrem Sawieljewym, piszącym po karelsku
poetą z miejscowości Priaża, okazało się, że potrzeba czytania we własnym
języku była na tyle silna, że w latach siedemdziesiątych XX w. zaczął on pisać
wiersze w języku karelskim i zapisywać je fonetycznie po rosyjsku (badania
terenowe, Rosja, Karelia, Priaża, sierpień 2010). Dopiero po rozpadzie Związku
Radzieckiego lingwiści i etnolodzy z Pietrozawodska (stolicy Republiki Karelia) wrócili do kwestii stworzenia języka literackiego. Obecnie istnieje zapis
tego języka na podstawie alfabetu łacińskiego, nie stworzono jednak jednego
języka literackiego.
Wybór języka literackiego oraz zmiana alfabetu może stać się narzędziem
manipulacji w rękach władzy. Takie działania mogą być destrukcyjne dla każdej
kultury – mogą powodować jej zanik i całkowitą akulturację etnosu.

Ruchy narodowe jako narzędzie represji
Począwszy od drugiej połowy XIX w. do początków XX w. nastąpił okres
rozkwitu ideologii narodowych, takich jak panslawizm, pangermanizm, panturkizm, panmongolizm czy panfinizm. Wszystkie te ruchy oparte były na
pomyśle stworzenia jednego państwa, które zrzeszałoby ludy o podobnym
pochodzeniu i języku. Miało to zapewnić rozwój kulturowy i cywilizacyjny
wybranej grupie narodów i pokój w takim hipotetycznym państwie. Niektóre
z tych koncepcji były realizowane na obszarze Imperium Rosyjskiego, a potem
ZSRR. Chcę skupić się na jednej ideologii, która w 1937 r. została wykorzystana
jako narzędzie represji wobec ludów mongolskich.
Po raz pierwszy określenia panmongolizm użył twórca symbolizmu rosyjskiego, poeta Władimir Sołowjow. Pod pojęciem tym rozumiał sojusz ludów
Azji (należących do rasy mongolskiej) przeciwko Europejczykom i zniszczenie
ich kultury. Wkrótce to hasło zostało przyjęte przez ruch niepodległościowy
Mongołów, którzy dążyli do stworzenia niezależnego państwa, poprzez oddzielenie się terytorium Mongolii Zewnętrznej (obecne państwo Mongolia)
i Wewnętrznej (obecnie prowincja Chin) od Chin i stworzenie państwa mongolskiego. Ludy mongolskie Rosji – przede wszystkim Buriaci, mieszkający
w sąsiedztwie z Mongołami – wspierali tę działalność, ale do 1917 r. nie stawiali
sobie za cel oddzielenia się od Rosji. Dopiero dojście do władzy bolszewików
w 1917 r. i rozpoczęcie wojny domowej pomiędzy „czerwonymi” i „białymi”
popchnęły część inteligencji buriackiej w stronę idei odłączenia Buriacji od
Rosji i wejścia w skład istniejącej już wówczas niepodległej Mongolii. Idea pan-

�100

Veronika Beliaeva-Saczuk

mongolizmu oraz sami Mongołowie i Buriaci byli używani dla własnych celów
przez takich znanych przywódców „białych” na obszarze Syberii Południowej
jak baron Ungern oraz ataman Siemionow, dążących do odtworzenia „starego
porządku” – restauracji monarchii w Rosji. Po zwycięstwie Armii Czerwonej
na Zabajkalu i ustanowieniu władzy radzieckiej koncepcja panmongolizmu
została ogłoszona jako kontrrewolucyjna, będąca przejawem nacjonalizmu
burżuazyjnego (Жамаганова 2000, s. 157–162).
W latach trzydziestych XX w. miała miejsce destabilizacja sytuacji politycznej na Dalekim Wschodzie na skutek ekspansji japońskiej na tereny Chin
północno-wschodnich. Stalin, w obawie przed użyciem ideologii panmongolizmu przez Japonię w celu stworzenia w regionie „państwa marionetkowego”, zaczyna czystki wśród inteligencji buriackiej. Od początku 1937 r.
NKWD fabrykuje „sprawę organizacji A. Dorżyjewa5”, która jakoby istniała
w 1929 r. i miała swoje „powstańcze filie” we wszystkich dużych dacanach
(świątyniach buddyjskich). Stwierdzono, że lamowie w większości są szpiegami
japońskimi – zbierali ważne dane i zajmowali się działaniem dywersyjnym
w dużych fabrykach i w kołchozach. Dodatkowo w Leningradzie ujawniono
Japońsko-Buriackie Centrum Kontrrewolucyjne, które według NKWD było filią
„organizacji A. Dorżyjewa”. Wszyscy lamowie mieszkający w Leningradzie,
ale także wielu naukowców wschodoznawców, którzy pracowali w Instytucie
Wschodoznawstwa i w Leningradzkim Instytucie Wschodnim, zostali aresztowani (Историко-культурный атлас Бурятии, s. 246). Lamom „wypomniano”
ich ponoć kontrrewolucyjną działalność w czasie wojny domowej w latach
1918–1922. Lamowie wraz z nacjonalistami buriackimi mieli jakoby wspierać
atamana Siemieniowa i barona Ungerna i popierać hasło „Azja dla Azjatów”,
rzucone przez japońskich interwentów, przystając tym samym do idei panmongolizmu. Takie podejście lamów, według sfabrykowanych danych NKWD,
owocowało ich uczestnictwem wraz z kułakami w egzekucjach komunistycznych partyzantów, a także wydawaniem ich oddziałom białogwardzistów
(Шулунов, s. 110–117).
W Buriacji w ciągu 1937 r. i 10 miesięcy 1938 r. zostało aresztowanych
6836 osób, z których w tym samym okresie osądzono 4907 osób. 2483 osoby
skazano na karę śmierci, a pozostałe 2424 otrzymały różne kary pozbawienia
wolności. Dodatkowo w tym czasie organy praworządne odkryły na terenie
5
 Agwan Dorżyjew – buddyjski lama oraz działacz polityczny pochodzący z Buriacji. Pod
koniec XIX w. był jednym z nauczycieli młodego XIII Dalajlamy. W późniejszym okresie wysłannik
Tybetu w Rosji. Po rewolucji 1917 r. pozostał w kraju, gdzie próbował odnowić buriacki Kościół
Buddyjski – lamowie mieli się zrzec bogactw i sami wytwarzać jedzenie dla siebie.

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

101

Buriacji dużą liczbę szpiegów: japońskich – 347, polskich – 74, niemieckich
– 12, estońskich – 5, litewskich – 5 i po jednym szpiegu z Jugosławii, Rumunii i Bułgarii (История Бурятии, s. 63–64). Represjom zostali poddani przede
wszystkim lamowie, większość z wysoko postawionych lamów została rozstrzelana, Agwan Dorżyjew w wieku 84 lat zmarł na zawał w szpitalu więziennym
Ułan-Ude 29 stycznia 1938 r. (Андреев, s. 161–162), a także inteligencja
buriacka i Buriaci-działacze Partii Komunistycznej.
W 1937 r. Stalin, obawiając się buntu i odłączeniu Buriacji od ZSRR,
zdecydował się podzielić tereny zamieszkałe przez Buriatów, które wchodziły
w skład Buriat-Mongolskiej ASRR, na pięć jednostek terytorialnych. 26 września
1937 r. uchwalono postanowienie Centralnego Komitetu Wykonawczego ZSRR
o podziale obwodu wschodnio-syberyjskiego na obwody irkucki i czytyjski,
a także o przyłączeniu do obwodu irkuckiego ajmaku6 olchońskiego i części
bałagańskiego, a do obwodu czytyjskiego – ajmaku ułan-onońskiego. Ponadto
na terenie obwodu irkuckiego stworzono ust’-ordyński buriat-mongolski okręg
narodowy, a na terenie odwodu czytyjskiego – agijski buriat-mongolski okręg
narodowy. Zarządzaniem tymi dwoma okręgami miały się zajmować władze
obwodu irkuckiego i czytyjskiego (Чимитдоржиев 2001, s. 35–37). Wynikiem
takiego podziału było znaczne zmniejszenie procentowe liczby Buriatów we
wszystkich trzech jednostkach terytorialnych – od czasu podziału Buriaci
stanowią mniejszość na swojej ziemi.
Większość z inteligencji buriackiej pod koniec lat dwudziestych i na początku trzydziestych rozumiała ideę panmongolizmu jako odrodzenie kulturowe
ludów mongolskich. Niestety, w państwie totalitarnym każde pojęcia, myśl
lub idea może stać się narzędziem terroru. Stalin w obawie, że nawet jeden
przykład separatyzmu lub idei ponadpaństwowego połączenia pokrewnych
ludów może doprowadzić do rozpadu ZSRR, prowadził politykę represji wobec
wszystkich ludów ZSRR.
W Związku Radzieckim etnologia, jak inne gałęzie nauki były podporządkowane władzy. Część etnografów oraz folklorystów tworzyła koncepcje polityki
etnicznej ZSRR lub świadomie w nich uczestniczyła. Warto w tym miejscu jednak
wspomnieć także o represjonowanych etnografach, którzy zginęli w trzydziestych
latach XX w. z powodu wygłaszania koncepcji, które nie podobały się władzom,
przez obronę kultury ludów, które badali czy po prostu z powodu „złej” biografii.
W 2002 i 2003 r. Instytut Etnologii i Antropologii Rosyjskiej Akademii Nauk
opublikował dwutomowy zbiór biografii zapomnianych, represjonowanych
etnografów radzieckich pod tytułem Represjonowani etnografowie. W czasie
6

Ajmak – tradycyjna dla Mongolii i Buriacji jednostka administracyjna.

�102

Veronika Beliaeva-Saczuk

istnienia Związku Radzieckiego zarówno etnografowie, jak i inni naukowcy
próbowali przystosować się do systemu politycznego, nie rezygnując jednak
z własnych zainteresowań. Prawie dziesięć lat temu w prywatnej rozmowie
profesor Taras Maksimowicz Michajłow, wybitny specjalista w badaniach nad
szamanizmem buriackim, tak wypowiedział się na temat swojej opublikowanej
w 1987 r. książki Szamanizm buriacki: historia, struktura i funkcje społeczne:
„Owszem – w tej pracy jest dość pokaźna ilość odwołań do dzieł Lenina i innych
przywódców komunistycznych. Ale w tamtym okresie wszyscy etnografowie
musieli powoływać się na Lenina, bo inaczej prace nie byłyby publikowane. Ja
musiałem jeszcze bardziej się postarać, ponieważ temat szamanizmu i w ogóle
tematyka religijna nie były chętnie widziane przez władzę”.
Mimo zabarwienia ideologicznego, prace wielu etnografów radzieckich do
dziś stanowią ważne źródła naukowe. Czytając je, należy jednak pamiętać, jak
ważną rolę może odegrać etnologia w każdym państwie, nie tylko totalitarnym,
ale również jak ideologia każdego państwa może oddziaływać na naukę.

Konkluzje
Powyższy tekst jest przykładem wykorzystania etnografii/etnologii przez
państwo. W przypadku państw totalitarnych i wieloetnicznych ma ono szczególne znaczenie. Zostały tu przedstawione konkretne przykłady wpływu
sytuacji politycznej na etnografię/etnologię w ZSRR, a także przykłady jak
władze radzieckie przy pomocy teorii etnologicznych i niektórych naukowców
decydowały o losie całych grup etnicznych. Wszystkie te działania, zdaniem
polityków radzieckich, miały tworzyć jedną wspólnotę obywateli ponad etnicznymi podziałami, kontrolować tę wspólnotę i zwalczać wszelkie dążenia
separatystyczne. Zakres wykorzystywania różnych aspektów etnicznych w życiu
politycznym ZSRR był bardzo szeroki.
Okresem, w którym etnografia/etnologia była szczególnie stosowana przez
władze radzieckie, była druga połowa lat dwudziestych oraz lata trzydzieste
XX w. W czasie, kiedy powstawała koncepcja nowego państwa, bardzo ważnym
aspektem było tworzenie nowej „braterskiej” wspólnoty wszystkich ludów ZSRR,
w której każdy miał być „człowiekiem radzieckim”. W celu utworzenia nowej
świadomości istniały próby „wytłumaczenia” nowego układu politycznego
w kategoriach zrozumiałych dla wybranych grup etnicznych – przykładem
tego jest tworzenie folkloru „ludowego” przez naukowców, dziennikarzy etc.
na temat Lenina, Stalina, władzy radzieckiej, a w niektórych przypadkach
nawet ubóstwiania przywódców państwowych. Władze ZSRR podjęły również
próbę odcięcia całych narodów od przedrewolucyjnej literatury, która mogła

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

103

wzbudzać poczucie tożsamości etnicznej, co z kolei prowadziłoby do działań
separatystycznych – w tym celu odbyło się kilka reform języków pisanych
występujących w Związku Radzieckim. Reformy te doprowadziły do sytuacji,
w których młodsze pokolenia nie potrafiły przeczytać spuścizny własnej literatury etnicznej, ponieważ uczone były czytania tylko w nowym alfabecie.
W latach trzydziestych XX w. ideologie etniczne były używane przez państwo
jako narzędzie represji w stosunku do przedstawicieli inteligencji etnicznej,
także w celu osłabiania poczucia tożsamości, przykładem może być sprawa
panmongolistów – przedstawicieli rzekomo niebezpiecznego ruchu separatystycznego, zagrażającego racji stanu młodego państwa socjalistycznego. Najwięcej pracy praktycznej etnografowie radzieccy wykonali podczas tworzenia
nowej obrzędowości rodzinnej i dorocznej „człowieka radzieckiego”, która
bez względu na różnice etniczne i religijne istniejące przed 1917 r., miała za
zadanie zespolić każdego z nowo wytworzoną wspólnotą.
Warto pamiętać, że również obecnie, w państwie demokratycznym stosuje
się aspekty etniczne jako narzędzie polityki. To może być prowadzenie polityki
międzynarodowej, podpartej pewnymi stereotypami etnicznymi, podtrzymywanie i budowanie więzi ponadetnicznych z państwami, z którymi utrzymuje się
przyjazne stosunki dyplomatyczne, czy wykorzystanie elementów etnicznych
w polityce wewnątrzpaństwowej.
Etnolog powinien rozumieć głębsze znaczenie działań politycznych związanych z różnymi aspektami etnicznymi i pamiętać, do czego może doprowadzić
odgórnie kontrolowana współpraca etnologii i państwa.

Literatura
I. W języku polskim:
Bajki...
1954 – Bajki ludów Północy, Warszawa.
Imos R.
2007 – Wiara człowieka radzieckiego, Kraków.
Kula M.
2003 – Religiopodobny komunizm, Kraków.
Przebinda G.
2002 – Bóg na stosie, w: „Polityka”, nr 20(2350).
Żebrowska A.
2002 – Biust z harmonią orderów, w: „Gazeta Wyborcza”, Magazyn, nr 18 (478).

�104

Veronika Beliaeva-Saczuk

II. W języku rosyjskim:
Адоньева С.Б.
2001 – Категория ненастоящего времени, Санкт-Петербург.
Андреев А.И.
2004 – Храм Будды в Северной столице, Санкт-Петербург.
Булгаков М.
1990 – Золотые корреспонденции Ферапонта Ферапонтовича Капорцева, Москва.
Бунин И.А.
2000 – Oкаянные дни, С.-Петербург.
Зощенко М.М.
1984 – Рассказы о Ленине, Москва.
Жамаганова Д.В.
2000 – Некоторые аспекты влияния политического фалтора на формирование
и трансформацию идеи панмонголизма // Проблемы истории и культуры
кочевых цивилизаций Центральной Азии. История. Филосифия. Социология. Филология. Искусство, Улан-Удэ.
Иванова Т.В.
1986 – Святозеро в его песнях и преданиях // Фольклористика Карелии, Петрозаводск.
– Историко-культурный атлас Бурятии, ред. Н.Л. Жуковская, Москва.
В.Ц. Найдаков (ред.)
1993 – История Бурятии. Конец XIX в. – 1941 г. Часть I, Улан-Удэ.
Б. Kaлинин
1986 – Вечный огонь, w: „Ленинградская правда”, nr 277.
Клементьев Е.И.
2003 – Карельский язык. Языковые процессы в XIX–XX вв. // Прибалтийско-финские
народы России, Москва 2003.
Криничная Н.
1988 – Пулькин В., Медный вершник, Петрозаводск.
Ленин В.И.
1972 – Социализм и религия, Собрание сочинений, т. 12, Москва.
Литературное...
1971 – Литературное наследство. Т. 80: В.И. Ленин и А.В. Луначарский. Неизданная переписка, Москва.

�Etnologia na usługach państwa i ideologii. Przykład ZSRR

105

Михайлов Т.М.
1994 – Бурятский шаманизм: история, структура и социальные функции, Новосибирск 1987.

Тишков В.А. (ред.)

1994 – Народы России, Москва.
Постановление...
1971 – Постановление ЦК КПСС от 16 июля 1971 г. „Об усилении атеистического
воспитания населения”.
Райкова И.
1993 – Петр I: Предания, легенды, сказки и анекдоты, Москва.
Руднев В.А.
1982 – Обряды народные и обряды церковные, Ленинград.
Советы...
1993 – Советы Карелии. 1917–1992: Документы и материалы, Петрозаводск.
Тишков В.А.
2003 – Реквием по этносу. Исследования по социально-культурной антропологии,
Москва.
Горький А.М. (ред.)
1937 – Творчество народов СССР, Москва.
Хабаева И.М.
1996 – Буряты и бурятский язык: сложная судьба // Мэндэ-э! Начальный курс
бурятского языка, Улан-Удэ.
Чимитдоржиев Ш.Б.
1996 – Проблемы бурятского литературного языка // Современное положение
бурятского народа и перспективы его развития, Улан-Удэ.
2001 – Бурят – монголы: история и современность, Улан-Удэ.
Шагдаров Л.
2004 – Бурятский литературный язык // Куда исчезла единая Бурят-Монголия
(1937 и 1958 годы), Улан-Удэ.
Шулунов Ф.М.
1940 – Котрреволюция и ламство // Записки ГИЯЛИ, № 2.

��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10994" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10972">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/60201167868ada7d57fb7012e444a326.pdf</src>
        <authentication>4895cfb34a96e2e11cbc1cbb168bfebf</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131095">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5006</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131096">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131097">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131098">
                <text>fenomenologia religii</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131099">
                <text>antropologia ciała</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131100">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131101">
                <text>Bolęcin</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131102">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131103">
                <text>Fenomenologiczne studium "renty" we wsi Bolęcin</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131104">
                <text>Ciało i los / Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131105">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131106">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.270-292</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131107">
                <text>Rakowski, Tomasz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131108">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131109">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131110">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131111">
                <text>Tomasz Rakowski
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Ciało i los.
Fenomenologiczne studium „renty"
we wsi Bolęcin
1

W najszerszym pojęciu praca etnograficzna polega na relacjonowaniu zdarzenia,
którym jest uczestnictwo w pewnej rzeczywistości. Wyjeżdżając do miejsca, w któ­
r y m miałem prowadzić rozmowy nie wiedziałem, jak potoczą się badania i co zrobi
ze mną inny poznawany świat. Wszystko dopiero się otwierało i takie poczucie już
świadczyło o różnych oczekiwaniach i wyobrażeniach. Jest to spontaniczny odruch;
wraz z pierwszym krokiem w stronę nowego miejsca zabieram ze sobą wiele apara¬
tów, poręcznych przedmiotów. Są to narzędzia-sieci, w które chwytam fakty Uży¬
wam ich często nieświadomie, posługując się nimi, nie zdaję sobie z tego sprawy.
O miejscu t y m , niewielkiej wsi Bolęcin w południowej Polsce, pomyślałem jako
o gęstym etnograficznie, jako o szerokiej wodzie dla antropologii, nie wiedząc do¬
kładnie, jak to się stało. Pomyślałem, że jest to miejsce niezwykłe, ponieważ krzyżu¬
ją się t u szlaki myślenia, kategorii, środowiska - wszystko zawieszone jest w hetero­
genicznej masie. Bolęcin jest granicą - z najwyższego punktu, bolęcińskiej skałki,
widać to wyraźnie: przez wieś przechodzi równo ucięta linia, na wschodzie rozcią­
gają się zielone pagóry Jury Krakowskiej, na zachodzie spopielałe tereny chrzanow­
skich i trzebińskich hut i kopalni. To ziemie zaboru austriackiego, dawna cesarsko-

1

Podstawą tego artykułu jest napisana p o d k i e r u n k i e m profesor A n n y Zadrożyńskiej praca magis­

terska, d o której badania prowadziłem w latach 2000 i 2001 w południowej Polsce, w okolicach C h r z a ­
nowa. Rozbudowałem nieco niektóre wątki interpretacyjne, jednak idea tekstu niewiele różni się o d
pracy magisterskiej. Była t o pierwsza praca, która dała m i umiejętność słuchania i n n y c h l u d z i i za­
razem pewną wyobraźnię etnograficzną, a stało się tak dzięki wsparciu i inspiracjom, które uzyskałem
o d Pani Profesor Język artykułu - narracja a n t r o p o l o g i c z n a - pozostaje w czasie teraźniejszym,
w zgodzie z t a m t y m i rozpoznaniami; przylega do o b s e r w o w a n y c h przeze m n i e wydarzeń i zachowań
i wysłuchiwanych wówczas rozmów. W y n i k i t y c h badań i interpretacja materiału zostały dotąd zapre­
zentowane w dwóch artykułach (Rakowski 2004, 2006).
D o k ł a d n y spis m o i c h rozmów i r o z m ó w c ó w znajduje się w pracy magisterskiej (archiwum I E i A K
UW).

270

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

-królewska Galicja, lecz zabór pruski czy Kongresówka były tuż obok, we wszystkie
strony wiodły szlaki k u reszcie świata (z czego skwapliwie korzystano). Wreszcie
tzw. struktura zatrudnienia jest tu zupełnie niejednorodna: mieszkają t u chłopi,
górnicy, cieśle, robotnicy z hut i wapienników, kelnerzy z katowickich lokali.
Taki pejzaż, pejzaż bolęciński, jest zatem moim pierwszym oglądem, pierwszym
krokiem ku rzeczywistości, który zakreśla obszar, wyznacza pole mojego zacieka¬
wienia. Narzędzie, którym się posługuję, często działa samo z siebie, jest spontanicz­
nym odruchem, jest detektorem miejsc wartych uwagi. Miejsce graniczne kumulu¬
je dziejący się świat, jest przedpolem rodzących się znaczeń.

Badania, narracje, fenomenologia
Tematem, którym rozpoczynałem badania, jest najszerzej pojmowana medycyna
ludowa, czyli wszelkie bolęcińskie tradycje dotyczące leczenia i chorowania i wszel¬
kie do nich odniesienia. Z różnych powodów medycyna ludowa opracowywana
była w antropologii wielokrotnie, jako zarówno pole kultury wymagające rejestracji,
opisu i zrozumienia (np. Biegeleisen 1929; Talko-Hryncewicz 1893; Tylkowa 1989;
Udziela 1894), jak i zjawisko, które wiedzie k u poznaniu czy też przedstawieniu
kultury (Paluch 1991; 1989; Stomma 1986). Z początku zaczynam rejestrować wąt­
ki, które układają się w znaczenia, pytam o etiologie i lecznicze sposoby ustalam ich
symboliczne odniesienia. M o i m zadaniem jest jednak przede wszystkim usłyszenie
w rozmowach o chorowaniu wypowiedzi wyrażających lokalną przemianę świata.
W opisach leków i nacierań, w opowieściach o znaczeniach lecznictwa ludowego
i chorowania słyszę więc fragmenty bardziej ogólnych, społecznych doświadczeń
ludzi. Fenomenologiczna perspektywa powoduje, że istotny staje się każdy szczegół,
każdy fragment „bycia tam" (Geertz). Rozumność i postępowanie bolęcińskich
„znachorów" wymyka się spod skrzydeł klasycznie pojętej kartezjańskiej metody
staranności myśli. Myślenie, pamiętanie dotyczyć zaczyna zatem ludowych leków,
substancji leczniczych; utrwaliła się w ten sposób praktyka zamów i cielesnych
wyobrażeń. Taka myśl fragmentuje i układa świat w swoiste tablice Mendelejewa
(zob. Stomma 1986), rozplenia wiele powiązań znaczeniowych poszczególnych
leków, zamów i tradycyjnych etiologii. O ile jednak w strukturalnych analizach
„tablice pierwiastków" mają wolne miejsca, a etnograf strukturalista (etnograf che¬
mik) potrafi przewidzieć nieodkryte jeszcze konstrukty, o tyle fenomenolog odpo¬
wiedzialny jest za każdą chwilę, każde spojrzenie, każde uchwycone rozegranie się
rzeczywistości (zob. Benedyktowicz 1980; Zadrożyńska 1968). Liczy się wszystko
to, co zaistniało.
Zaistniały zatem w moich badaniach ciągi opowieści o chorobie i chorowaniu.
Opowieść, proces nadawania sensu życiu i chorobie, to niezwykle istotny punkt
wyjścia analizy doświadczeń społecznych. Pojawia się tu możliwość odsłaniania
ukrytych światów. Odsłonięcia pochodzą jednak z działań badawczych i konstruk¬
cji badania - każda rozmowa będzie docierała do nieco innego rozumienia choroby
271

�Tomasz Rakowski

i historii życia. Powstaje proces ponownego opowiadania życia, rozmówcy starają
się w rozmowie ponownie nadać sens swojej biografii. Jest to moment ruchu, narracje
bolęcinian przebudowują się, tak jak przebudowuje się relacja z własnym ciałem; są
to opowieści powstające poprzez ciało chore (trough a wounded body), jak pisze A r t u r
Frank (1995, s. 2), ciało i nowy sposób bycia i funkcjonowania w chorobie p o w o d u ­
ją, że dawne opowieści muszą zostać opowiedziane jeszcze raz. Oczywiście opo­
wieści tych jest kilka, są one nieustannie aktualizowane i zmieniane. Dzięki opowia­
daniu dochodzi do pewnej sedymentacji pokładów pamięci (Garro 1999, s. 72-73);
z jednej strony powstaje pamięć epizodyczna, budująca znaczenia, zmieniająca je
i dopasowująca (knowing, teraźniejsze poszukiwania), z drugiej strony pojawia się
coś w rodzaju wzoru pamięci, schematu czy m o t y w u — za ich pomocą „upakowane"
zostają doświadczenia (knowledge, pamięć spetryfikowana w postaci wzoru); pomię¬
dzy nimi zaś zachodzi nieustanna komunikacja.
„Opowiadanie choroby" odnosi się zatem do wszelkich kulturowych doświad­
czeń i sposobów budowania ciągłości narracji. Linda Garro (1999) pokazuje np., jak
konstruowane społeczne narracje chorych na cukrzycę kanadyjskich Odżibwejów
zaangażowane są w proces rozumienia przez pacjentów ich choroby W wielu przy¬
padkach cukrzyca, „słodka choroba", jak mówią Odżibwejowie, nabyta w trakcie
dorosłego życia (cukrzyca t y p u drugiego) wiązana była z cywilizacyjną koniecznoś¬
cią nieprawidłowego żywienia, spożywania przetworzonego, konserwowanego
jedzenia z supermarketów (odwrotność tradycyjnego, na ogół bezcukrowego
jedzenia Odżibwejów), a w szczególności dużej ilości cukru. Jednocześnie poja¬
wiały się w tych narracjach bardziej indywidualne sensy Były to m.in. wypowiedzi
młodej kobiety, która zachorowała na cukrzycę (początkowo na cukrzycę ciężar¬
nych) i wiązała to bardziej ze swym zwyczajem jedzenia zbyt dużych ilości słodkich
potraw właśnie w ciąży — umiejscawiała zatem sens swojej choroby przede wszys¬
t k i m w obrębie własnej, prywatnej biografii.
Sensy choroby i w ogóle współczesnego chorowania umieszczone zostały zatem
pomiędzy kulturowymi formułami społecznych wyobrażeń a osobistymi znaczenia­
mi biograficznymi. Za Danielem Bertaux (1990) można powiedzieć, że przekazy
takie mają przynajmniej dwa odniesienia czy też dwa konteksty. Pierwszym z nich
jest rys społeczny narracji, wszelkie ramy, motywy i wyobrażenia społeczne kształ¬
tujące zapis i organizacje doświadczeń narratora (np. m o t y w „chorowania" w Bolęcinie). To coś, co odnajdować by można na poziomie elementu znaczącego (signifiant)
wypowiedzi. Drugie odniesienie będzie już bardziej osobiste, to organizowanie się
sensu własnego doświadczenia. Jest to bardzo trudny proces, zawierający zupełnie
inne, nieraz zaskakujące rozumienia świata, następujących wydarzeń czy własnego
losu. To jakby drugie, głębsze odniesienie samej wypowiedzi, jej element znaczony
(signifie), coś, czego poszukujemy co jest trudne do rozpoznania i w ogóle z trudem
komunikowane. Powstaje tak zatem coś w rodzaju, powiedziałbym, trójkąta Bertaux, w którym jednym wierzchołkiem jest sama wypowiedź autobiograficzna (jej
272

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

kontekst, prozodia), drugim społeczno-kulturowe treści i wzory zawierające się
w narracjach (mitologie, wyobrażenia, stereotypy), trzecim w końcu wewnętrzne
procesy przemian biograficznych (doświadczenie, droga życia, prywatna historia
choroby).

Renty, emerytury, choroby
W Bolęcinie wielu ludzi choruje. Spodziewałem się tego już wcześniej. „Jedź tam
— mówiono mi w sąsiedniej mieścinie — one tam wszystkie chore, one tam wszystkie
chore...". Szybko usłyszałem pierwsze słowa o chorowaniu: bliska sąsiadka leży już
dwa tygodnie, „ona tam leży tako chora, bo tutaj chorują l u d z i e . . . wszyscy się p o ­
chorowali". Mówiono też o moim sąsiedzie: „on ma cukier... t a k . . . on ma teraz cu­
k i e r . . . on jest teraz chory". Kilka dni później usłyszałem:
O . . . i d z i e K a z e k . . . t y n , co m i t u z r o b i , c o nieraz p o m o ż e . . . ale teraz o n c h o r y j e s t . . .
K o z u b t o już był, k u p i ł . . . t e n K o z u b o n już ma l a t a . . . o n teraz na serce c h o r y ! . . .
c h o d z ą w s z y s t k i e . . . sklep t o teraz długo c z y n n y . . . J ó z e k t o o n już t u n i e p r z y ­
c h o d z i . . . t a k i b y ł z niego d o b r y c h ł o p a k . . . . o n ma teraz straszne n e r w y . . . t a k i ci c h o ­
r y że ja nie w i e m . . .

W moich rozmowach nie jest żadną tajemnicą, że ten, k t o się pochorował i dostaje
z tego tytułu ryntę, osiągnął rodzaj lokalnego sukcesu. Rynty (tj. świadczenia spo­
łeczne, w t y m przede wszystkim renty inwalidzkie, a od 1998 r. renty z tytułu nie¬
zdolności do pracy) są najróżniejszego rodzaju: z tytułu choroby, z wypadku, wie¬
loletnich prac w kopalni czy w hucie; poza t y m można otrzymać śmiesznie niskie
świadczenia rolnicze i jako takie kolejarskie. Orientacja w tych zawiłościach, decyzje
0 przejściu lub nieprzejściu na rentę podejmowane w odpowiednim czasie decy¬
dują o całym statusie. K t o odpowiednio rozpoznał chorobę, umotywował niedo¬
magania, skorzystał z właściwej placówki, odwołał się do właściwego zakładu, ten
zyskiwał dostatnie lata w na wpół wybudowanym domu.
Bolęciński zwyczaj mówienia o chorowaniu i sama czynność (bo nie jest to prze¬
cież stan) chorowania związane są więc, przynajmniej w części, z obecną sytuacją
regionu, z narastającym bezrobociem. Wraz z początkiem transformacji górnictwa
1 okolicznego przemysłu w latach 90. rozpoczęło się bowiem coraz powszech¬
niejsze zwalnianie pracowników. W zakładach dotąd stabilnych i względnie dobrze
prosperujących zaczęto redukować miejsca pracy, zaczęły się pierwsze rynty, wiele
osób w stosunkowo młodym wieku zostało rencistami lub otrzymało tzw. wcześ¬
niejszą emeryturę. Schorzenie, jego rodzaj i przynależność do grupy chorych stały
się podstawą wypłaty i jej wielkości. Chorowanie często było jedyną szansą na ja­
kikolwiek dochód. Chorowało więc wielu moich sąsiadów, właśnie na ogół w wieku
przedemerytalnym — wraz z pierwszymi zwiastunami zamykania zakładów objawia¬
ły się ich różne dolegliwości, więc „chodzili po doktorach". Jeden z bolęcińskich
strażaków ochotników mówił:
273

�Tomasz Rakowski

o się w s z y s c y w t e d y połapali i d a l e j . . . na e m e r y t u r y p o p r z e c h o d z i l i , na r e n t y . . .
p r z e p r a c o w a ł s w o j e i d a l e j ż e . . . na k o p a l n i t o trzeba d w a d z i e ś c i a p i ę ć lat r o b i ć i już,
masz e m e r y t u r ę . . . t o w t e d y się m a . . . ile t r z e b a . . . b y l e się na g ó r n i c z ą z ł a p a ć . . . b y ł
t u t a k i , c o t a k i pieniądz zrobił, b o w s z y s t k o polega na t y m , ż e b y się w p o r ę z o r i e n t o ¬
wać, z r o b i ć p o d l i c z e n i e , b o o d tego, j a k i k i e d y p o d l i c z y s z , t o i n n y p i e n i ą d z .
najstarszy j e s t e m z t y c h , c o pracują.

b o t u c h o r u j ą wszyscy, na r y n t a c h są.

ja t u
na

wcześniejszych e m e r y t u r a c h . . . wszyscy jak mogli, t o p o s z l i . . .

Renta, czyli jedyny stały niezależny dochód, jest według rolników (Jaworska, Pie­
niążek 1995), ale także tzw. chłopów-robotników, w czasach wolnego rynku i ukonkurencyjnienia rolnictwa jedyną podstawą utrzymania i funkcjonowania gospo¬
darstwa (zob. m.in. Laskowska-Otwinowska 2000). W Bolęcinie rodzaj schorzenia,
a więc i renty wydaje się często wyznaczać pozycję, określać miejsce w społeczności;
„ważne stało się to, na co k t o choruje, a nie np. to, co posiada, co zgromadził"- po¬
wiedział mi kiedyś jeden z miejscowych lekarzy W trakcie badań wielokrotnie mó­
wiono mi o tej sytuacji, nieraz lekko kpiąco: „idzie ten z Piasków... d o doktora
i d z i e . . . tu się rok kończy... on r o b o t y ni m a . . . to co r o b i ? . . . d o doktora i d z i e . . . " .
Pojawił się więc pewien sposób uzyskiwania dochodu, polegający na odpowiednim
wykorzystaniu świadczeń. Miarą zaradności, miarą osiągniętego „sukcesu" staje się
odpowiednie skalkulowanie renty czy wcześniejszej emerytury.

Plagi, zachorowania, nerwy
Wydaje się, że Bolęcin jest wsią zapełnioną chorującymi sąsiadami. Teraz wszyscy się
pochorowali, chorują t u i umierają - tak wynika z moich rozmów - coraz młodsi l u ­
dzie, „teraz to jak ktoś ma czterdziestkę, t o on już choruje, on już może umrzeć...".
Przyczyny powszechnych miejscowych niedomagań są tematem długich rozmów.
Przyczyn tych jest wiele, zwykle układają się one w dwie grupy. Po pierwsze,
chodzi o ciało, jego kondycję i zabiegi wokół niego. Teraz, jak często słyszę, ludzie
już tak nie pracują, wynika t o przecież z warunków renty. Jednocześnie w roz¬
mowach praca jest przede wszystkim przedstawiana jako ruch ciała i wysiłek mięśni.
Pracy w świecie bolęcińskim nieraz więc nie widać, tylko gdzieś ona się toczy - tak
jak poruszające się ciało; „ręce pracują, nogi pracują... i kręgosłup, i barki". Praca
ciała, praca mięśni, stawów - to obraz zdrowiejącego ciała. Bezczynność - odwrot¬
nie, jest stanem, w którym organizm wydaje się ulegać rozstrojeniu, rozstrojeniu
ulega przede wszystkim układ nerwowy; „oni wszyscy tacy nerwowi - mówiono nerwy mają... zajęcia nie dostają, kiedyś mieli r o b o t y . . . teraz oni siedzą... rynte
dostają.... siedzą, t o i nerwy dostają...". Nerwy to swoiste słowo klucz wymawiane
w Bolęcinie przy różnych okazjach, mające różne znaczenia, ubrane w różne fasady
emocji. To ekspresja niepokoju, lęku, wszelkich potocznie ujętych nerwic. Nerwy są
ważnym sposobem komunikowania stanu ciała („tak mnie głowa boli, tak boli, tak ja­
koś oczy mnie b o l ą . . . . ale t o nie głowa i nie o c z y . . . t o n e r w y . . . " ) , ciała, które teraz
dopiero niedomaga.
274

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

Ale takimi „nerwami-chorobami", czyli wysławianymi zespołami cielesnych d o ­
świadczeń, migrujących gdzieś po społeczeństwach, jest też wiele innych jednos­
tek chorób tworzonych społecznie. Należą do nich „choroby ludowe" (zob. Helman
2001, s. 86-89) ludzi ubogich i wykluczonych społecznie, choroby mające związek
ze stresem psychospołecznym, poczuciem bezradności i ciągłymi niedoborami
finansowymi. Taką chorobą jest m.in. susto, dolegliwość ubogich mieszkańców
Ameryki Łacińskiej, tłumaczona z języków indiańskich jako „lęk duszy". Objawia
się bezsennością, spadkiem nastroju, ciągłym zmęczeniem, ale nieraz wymiotami,
dreszczami i gorączką. Susto, jak pisze Avis M y s y k (1998), an illness of the poor, to coś
w rodzaju społecznie wytwarzanej choroby ciężko pracujących, ubogich pracow¬
ników (working poor) zakładów tytoniowych, plantacji kawy czy przemysłu wy¬
dobywczego. Wędruje po zakładach, osiedlach przemysłowych, po kopalniach A m e ­
ryki Łacińskiej. Podobnie nerwy czy nervios, nervoso, nerves, nerva, które zaobserwo­
wane zostały wśród ubogich społeczności na Kostaryce przez Sethę L o w (1996),
ale też w Gwatemali (Low 1981), wśród sycylijskich emigrantów w Kanadzie ( M i g liore 2001) czy w miastach Brazylii, w dzielnicach ubogich robotników (Rabelo,
Souza 2003). Podobnie manifestują się napięciem, bólami głowy czy w nadbrzuszu,
pobudzeniem, dysforią. N e r w y są więc pewnym migrującym społecznie zaburze¬
niem o charakterze, powiedzielibyśmy, psychosomatycznym .
2

Podobnie brzmią zresztą opowieści o zabiegach leczniczych, które płynnie
wkomponowują się w bieżące poszukiwania etiologii bolęcińskiej plagi. Jedną z naj­
chętniej stosowanych tam uzdrawiających substancji jest tłuszcz: psi, rzadziej borsuczy Określa się go najczęściej po prostu słowem tłuste. Tłustości mają swą „siłę"
niezależnie od stanu zdrowia, mogą zmienić organizm, nawet bardzo chory w wiecz¬
nie zdrowy. Przekonania o skuteczności tłustego często poparte są opowieściami
o jego wyraźnie magicznych właściwościach:
jedna t u miała c ó r k ę . . . ona znalazła t a k i słoik w spiżarce, myślała, ż e t o smalec i chleb
sobie z t y m j a d ł a . . . a t o właśnie t o b y ł o t o t ł u s t e . . . ona p o t e m na n i c nie chorowała,
panie, drągi t a k i e niosła, raz w i d z i a ł e m , że t o ż a d e n m ę ż c z y z n a b y nie w z i ą ł . . .

Tłustości są więc oznaką jakiejś uprzedniej, mitycznej siły, zdrowia, czasem wręcz
pobrzmiewa t u mit nieśmiertelności. Sadło pijano z kawą, ze spirytusem, wcierano
w stopy nacierano nim piersi. C i , którzy je pijali, żyli wiele lat, siłę zachowywali aż
do końca, właściwie nigdy nie chorowali . Ludzi takich oraz tych, którzy tłuste przy¬
gotowują, już się prawie nie spotyka.
3

2

W e współczesnym piśmiennictwie coraz częściej używa się bardziej adekwatnej i pojemniejszej

kategorii: M U S , c z y l i medically unexplained symptoms - są t o wszelkie istotne dla pacjenta i dla jego k o m ­
f o r t u o b j a w y dolegliwości, które nie znajdują uzasadnienia w żadnych lekarskich rozpoznaniach
(Page, Wessley 2003).
3

Tłuste jest substancją cudowną, minimalna jej ilość ma niezwykłe działanie, „przyszedł mój k u z y n

275

�Tomasz Rakowski

Druga grupa przyczyn leży już na zewnątrz ciała i nazwałbym je ekologicznymi.
Człowiek w Bolęcinie słabnie, bo tak jak pękła jego wewnętrzna struktura, tak zmie­
nił się świat na zewnątrz, w którym zatrucie i skażenie, niezależnie od rzeczywis­
tych zmian, dosięgło wszystkiego. Skażenie, choć mówi się o rzeczach konkretnych,
o marchwi, o mięsie, o wodzie w kanałach, d o t y c z y całego świata, wszelkiej sub¬
stancji. Sięga ono wewnątrz, k u chemicznym konstelacjom, np. ku wyobrażeniom
chemicznych składników pożywienia, lecz także wybiega daleko w świat, np. ku w y ­
obrażeniom górskich kurortów. Zepsute, sczerniałe kartofle są efektem pracy w takim
zepsutym ekologicznie świecie i jednocześnie bardziej ogólnego zatrucia, jakiegoś
całościowego skażenia świata. Świat jest zepsuty i nie ma żadnej ucieczki: „pyły
siarka - mówią mieszkańcy Bolęcina - to zewsząd leci i wszędzie d o t r z e . . . " .
W y p o w i e d z i moich rozmówców układają się zatem w dosyć typową konfigu­
rację mityczną. Kiedyś nie było chorób. To teraz ludzie się pochorowali. Czasem tyl¬
ko ktoś umierał, kogoś „szlag trafił", ktoś przewrócił się podczas pracy w polu.
W rozmowach ciągle wraca przeświadczenie o sile i odporności dziadów i pradzia­
dów. To poczucie „genetycznej" siły, lecz przede wszystkim - jak chcą ludzie z Bolęcina - normalny, właściwy ludziom stan ciała. Tak było zawsze, takie są ciała, je¬
dynie teraz coś się zmieniło, „nikt tak od choróbsk nie umierał - mówił mężczyzna
z Bolęckiej Góry - jakoś nie było t a k . . . i k t o żeby zachorował albo żeby tak na u l i ­
cy zasłabł... jak umierał, to umierał". Jest to przeświadczenie o innych organiz¬
mach, zupełnie inaczej zbudowanych. Ciało było silne, krzepkie, funkcjonowało
samo, bez pomocy woli, samo z siebie „działo się" zdrowie. W tej samej rozmowie
usłyszałem:
K i e d y ś w o l n o r o b i l i , dokładnie, o s z u s t w nie b y ł o . . . m y teraz w s z y s t k o r o b i m y chao­
t y c z n i e . . . b o co, ś p i e s z y s i ę . . . a t o d o k ł a d n i e t r z e b a . . . , b o o r g a n i z m sam musi sobie
p o s z u k a ć , a nie ż e b y się p r ó ż n i a c z y ł . . . w s z y s c y teraz składniki p o d nos d o s t a j ą - o n
sam sobie musi p o s z u k a ć . . . i teraz t y l e tej t r u c i z n y t o z z i e m i idzie, o t . . . o r g a n i z m t o
z b i e r a , ale n i e w y p r a c o w u j e , o n n i e w y b i e r a , n i e w a l c z y . . . a i w c z ł o w i e k u jest zawsze
c o ś z ł e g o . . . t o teraz słabnie c z ł o w i e k .

Kiedyś ciało funkcjonowało doskonale, wychwytywało wszelkie składniki; t o ­
ksyny eliminowała praca organizmu, niemal utożsamiana z pracą fizyczną - z ekwi­
walentem życiodajnych przemian. Opozycje pracy i bezczynności oraz czasu obec­
nego i czasu przeszłego (dawniej - teraz) regulują zatem całą opowieść o pladze,
o chorobie. Niegdyś ciało zużywało minimalne ilości pokarmu, ponieważ doskonale
go wykorzystywało i przetwarzało, „tylko pół c h l e b a . jakoś tak to było przerobio- mówiła 66-letnia kobieta z sąsiedztwa - taki żółty i mówi tak: nie masz t y tego tłustego, a ja mówię,
nie mam, ale popatrzę, czy nie mam flaszek (po tłustym - T R . ) , a ja miałam te flaszki i mówię, wlej
sobie t u czego gorącego, k a w y albo mleka, i w y p i j — B o ż e na świecie, jak on m i dziękował, jeszcze jak
mnie teraz spotka, t o d z i ę k u j e . . . bo t o wszystko o d ręki p r z e c h o d z i . . . " .

276

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

ne, tak przetworzone, że taki był człowiek, że t o starczało". Przywołany zostaje nie¬
mal wprost obraz rajskiego, prawie niecielesnego organizmu, zużywającego mini¬
malne ilości pokarmu (corpus non caro).

Bolęcińskie doświadczenia społeczne: lata 90.
Jakie są więc przyczyny tego pochorowania się świata? Bolęcin wpisuje tutaj swą
lokalną historię, historię opowiadaną, w historię bardziej powszechną, w społeczne
doświadczenie, które stało się udziałem wielu Polaków. Myślę tutaj o zmianie sys¬
temowej, zmianie społecznej i ekonomicznej, która rozpoczęła się po upadku komu¬
nizmu. Doświadczenie restrukturyzacji przemysłu, rolnictwa, doświadczenie zmiany
całej gospodarki z socjalistycznej na wolnorynkową jest w dużym stopniu doświad­
czeniem traumatycznym - i właśnie takiej formuły użył np. Piotr Sztompka (2000),
pisząc o „społecznej traumie" w czasie polskiej transformacji. Jest t o swoją drogą
ponowienie interpretacji zachowań społecznych w nowych, niezrozumiałych, jed¬
nym słowem: nienormalnych, warunkach, którą zaproponował, na podstawie doświad¬
czeń społeczeństwa amerykańskiego, socjolog Robert K. M e r t o n (1982). Jest to
więc diagnoza społecznych reakcji na zmianę, które mogą przyjmować postać wy¬
cofania, rytualizmu w działaniach, w końcu praktyk innowacyjnych, znanego nam
„kombinowania". Jak zatem wygląda owa „społeczna trauma" w lokalnym, bolęcińskim wydaniu? W Bolęcinie i okolicach socjalistycznej pracy było pod dostatkiem
- w kopalniach rozrzuconych wokół Trzebini i Jaworzna, w chrzanowskim „Fabloku", w trzebińskiej hucie „Trzebionka", kopalni „Siersza", zakładach „Gumownia".
W samym Bolęcinie, na peryferiach istniały dwa zakłady w których produkowano
stropy, kostki brukowe, betonowe płyty; niedaleko było d o zakładów eternitu, pro¬
dukujących słynne faliste płyty dachowe.
Cement, bruk i cegłę wszędzie można było dostać czy „załatwić". Rosły więc
dookoła dwupiętrowe domostwa. Wszystkie te centra pracy i społecznego awansu
zgasły wraz z transformacją. C z ę ś ć z nich uległa albo właśnie ulega likwidacji, nie¬
które prowadzą jeszcze chwilowy żywot, wstrzymują produkcję, zwalniają. Zmiana
ostatnich lat, niczym katastrofa, przejawia się w wielu bezsensownych, absurdal¬
nych wręcz poczynaniach. W opowieściach bolęcinian widać znaki jakiegoś pier¬
wotnego chaosu: „Sierszę zamykają, teraz już z Libiąża d o elektrociepłowni węgiel
wożą... i gdzie to r o z u m . . . tak to przecie taśmą przejeżdżało... teraz tyle k i l o m e t ­
rów jeżdżą ciężarówki... i co t u się dziwić, że zakłady pozamykane... klęska". Na¬
rzekania, obraz upadku, publicystyczna „równia pochyła" obecne są prawie wszę¬
dzie. Miejscowa gazeta „Przełom" (nr 5-7, 2001) pełna jest nagłówków i wziętych
w ramki sformułowań: „Czy tak musiało się stać?", „Skazani na bezrobocie", „Sołty¬
sowe żale i smutki", „Likwidacja to katastrofa". Jest to zjawisko opisywane i inter¬
pretowane przez polskich antropologów jako „chłopskie zrzędzenie" czy „społecz¬
ne biadolenie" (zob. Buchowski 1996; Kędziorek 1996). To wyraźnie rozpoznawany
język społecznego komunikowania, pewien wzór komunikacyjny, odwrotność
277

�Tomasz Rakowski

znanego nam keep smiling (Jaworska, Pieniążek 1995). Ten szczególny rodzaj komuni­
kacji, w swej lokalnej, bolęcińskiej wersji, a także wypływający z niego obraz świata
są właśnie przedmiotem moich rozważań.

Antropologia słowa w badaniach bolęcińskich
Uprawianie etnografii rozpoczyna się zazwyczaj niepewnymi krokami, którymi prze¬
mierzamy drogę do jednego z domów: wejście, przywitanie, w końcu rozmowa. Sy¬
tuacja r o z m o w y jest pierwszym, niepodważalnym faktem, który otwiera proces
zdobywania wiedzy. Mowa, z którą się spotkam i którą utrwalam, jest mową żywą,
skierowaną d o mnie, d o innych, zawsze jednak związaną przez współrzędne miejsca
i porę dnia. Mowa, mam nadzieję, spowoduje otwarcie się zamkniętych horyzontów —
„językowa refleksja ma więc ze swej natury charakter dialogiczny i dlatego język jako
narzędzie takiej refleksji otwiera przed nami te rejony świata, które sam uprzednio
zamknął" — napisał Robert Kwaśnica (1991, s. 48). Komunikacja wstrząsa językiem, po¬
woduje jego narodziny i jednocześnie przestawia jego ramy, granice, „umożliwia stałe
wyzwalanie się z jego ograniczeń poprzez tworzenie nowych znaczeń i rewidowanie
struktur myślowych" ( Kwaśnica 1991, s. 48). Słucham więc słów, najpierw słów
wymawianych, później mowy utrwalonej, zakrzepłej na taśmie magnetofonowej.
Przedmiotem mojej uwagi jest świat języka zontologizowanego. Uznaję więc, że
w miejsce „rzeczywistości obiektywnej", pewnej fikcji, istnieje „rzeczywistość ludz¬
ka" („rzeczywistość czyjaś", jak pisał Znaniecki), świat, który jest widziany i o któ¬
r y m się mówi. W konflikcie świata słów i myśli, czyli w konflikcie uznania absolut¬
nego wpływu języka na rozumienie świata (determinizm językowy) i przekonania,
że myśl istnieje niezależnie od języka, przyjmuję jeszcze inną postawę. Zakłada ona
koegzystencję myśli i słów, ich silny, dynamiczny związek.
Z a k ł a d a się t u j e d n o ś ć myśli i j ę z y k a , z t y m ż e g r a n i c e myśli i j ę z y k a n i e są t u
u z n a w a n e za stałe i p r z e s ą d z o n e są p r z e z j ę z y k . M y ś l jest wyrażalna w j ę z y k u i jako
taka i s t n i e j e r z e c z y w i ś c i e , z t y m ż e g r a n i c e m i ę d z y wyrażalnym i niewyrażalnym n i e
są absolutne, n i e z m i e n n e i nieprzekraczalne, lecz są p r z e g r o d ą relatywną i z m i e n n ą .
[ . . . ] M ó w i e n i e , r o z m o w a , posługiwanie się j ę z y k i e m jest w i ę c ze swej n a t u r y c z y n ­
n o ś c i ą p o z n a w c z ą , z m i e r z a j ą c ą d o z n a l e z i e n i a j ę z y k o w e j f o r m y w k t ó r e j myśl m o g ł a ­
b y z a i s t n i e ć . M ó w i ą c , c z y n i m y niewyrażalną jeszcze myśl wyrażalną, a w i ę c — obec¬
ną, r z e c z y w i ś c i e i s t n i e j ą c ą ( K w a ś n i c a 1 9 9 1 , s. 4 9 ) .

Język jest ciągłym wytwarzaniem, wytwarzaniem siebie, formą ekspresji prze¬
kraczającą ograniczenia. Jest t o po prostu „nasz język", możliwości językowe, „per¬
formance" (Chomsky), „parole" (de Saussure).
Mowa, która bardzo silnie związana jest ze światem, z miejscem, uzyskuje swą
wagę w działaniu. Teoretyczne spojrzenie Bronisława Malinowskiego na język T r o briandczyków przedstawia pierwotną sytuację działania, wspólnego uczestniczenia
w koralowym połowie. Charakter języka zdominowany jest przez aspekt pragma278

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

tyczny, łączący słowa z rzeczywistością, z dziejącym się wydarzeniem. Ogrody
koralowe opowiadają o języku działającym. „Stosuje się go wtedy, gdy może on spo¬
wodować działanie, nie zaś po to, b y tłumaczyć myśli" (Malinowski 2000, s. 337;
zob. też Godlewski 2008). Język dotyczy tutaj dziejącej się rzeczywistości, współ­
udziału w świecie. Wspólnota sytuacji, jako źródło wypowiedzi, widoczna jest w ga­
wędzeniu, w którym odniesienie przyćmiewa znaczenia. Takie wyrażanie „jest aktem,
którego bezpośredni cel stanowi związanie mówiącego i słuchacza więzią takiego
czy innego społecznego uczucia. Język spełniający tę funkcję [ . ] ukazuje się nam
nie jako narzędzie myślenia, lecz jako sposób działania" (Malinowski 2000, s. 337).
Podkreślam więc znaczenie mowy rozumianej jako „odnoszenie się d o świata".
M o w a jako ekspresja, jako wyrażenie świata jest tą mową, którą staram się utrwa¬
lić. Z tego źródła czerpię swoje postrzeganie Bolęcina. Słowo wypowiedziane jest
pierwszym stopniem obiektywności, ale „obiektywność", którą poznaję, istnieje
tylko w związku ze stawaniem się; jak pisze Gramsci: „skoro człowiek jest histo¬
rycznym stawaniem się, t o również poznanie i rzeczywistość są stawaniem się,
również obiektywność jest stawaniem się" (Gramsci 1961, s. 127). Serie ekspresji
wypełniają moje bolęcińskie „bycie tam". Są fragmentem czy przejawem kultury
widzianej poprzez człowieka stwarzającego język.
M o i m zadaniem jest zapis opowieści wypowiadanej k u mnie, k u światu. Każde
słowo będzie wyrażać chłopski, bolęciński świat. Utrwalam więc fragmenty życio¬
rysów, wspomnień, pamięć zamawiań. Zostają mi w rękach fragmenty chłopskiego
słowa, które zawsze są — jak pisał badacz kultury chłopskiej Roch Sulima — „próbą
całości, stawaniem sam na sam ze światem" (Sulima 1992, s. 31). N a czas rozmowy
zamykam się w kręgu jednej, dwóch istot, ich słów, ich prób wysłowienia historii
życia. A l b o w i e m chłopska „filozofia życia jest zarazem filozofią słowa" — jak pisał
Sulima (1992, s. 31). Ponieważ w notesie zostają mi tylko rzędy zapisanych słów,
trzeba u ż y ć słów, o d w o ł a ć się d o p r o c e d u r r o z u m i e n i a , aby je o d c z y t a ć [ . . . ] . K o ­
n i e c z n e jest z a t e m swego r o d z a j u „ d o w a r t o ś c i o w a n i e " słowa, g d y ż s ł o w o jest t u n i e
t y l k o s ł o w e m , ale t a k ż e s e g m e n t e m w c i e l o n e j w s ł o w o r z e c z y w i s t o ś c i „ p r z e d s ł o w n e j "
(Sulima 1992, s. 2 5 ) .

Chcę w ten sposób uzyskać dostęp d o wypowiadanych, tworzonych wyrazów,
ułożonych z samej egzystencji: ciała, pracy, skarg i ubolewań.

Ciało, pamiętanie, ekspresja
Język społecznego komunikowania, jak łatwo zauważyć, lokuje się w t y m przypad¬
ku w sferze ciała. Jest t o szczególna sytuacja, spontaniczny akt wynikły z sytuacji,
z aktualnej, społecznej praktyki utrzymywania gospodarstwa domowego właśnie
z renty. Jest pewną strategią przetrwania przyjmowaną w warunkach kryzysu, stra¬
tegią nieformalną i lokalnie rozpowszechnioną. Z jednej strony renta jest obrazem
„innowacji", opisywaej przez Mertona (1982, s. 238—242). Takie zachowania poja279

�Tomasz Rakowski

wiają się, według niego, w warunkach kryzysu społeczno-ekonomicznego i przekra­
czają granice praw i instytucji („kombinowanie"). Z drugiej strony jest przede wszyst¬
kim lokalną praktyką komunikacyjną i jako sposób komunikowania jest także sposo¬
bem przedstawiania świata czy też uczestnictwa w świecie. Ciało jest więc tutaj sferą,
gdzie otwiera się perspektywa antropologiczna. Jest to przestrzeń intersubiektywna w szerokim znaczeniu tego słowa. Intersubiektywność ta dotyczy czegoś więcej
niż tylko doświadczenia ciała. Cały fenomen renty i jej endemicznej (lokalnej) rze¬
czywistości sięga od ciała do świata zewnętrznego, do doświadczenia jego historii
i jego kondycji, do doświadczenia przeszłości — aby doświadczona została teraźniej¬
szość. Jak to wygląda w samym tekście, w samej rzeczywistości zachowań i aktów
komunikacji? Przedmiotem rozważań bolęcińskich rozmówców jest obrazowanie
przeszłości i teraźniejszości. Roch Sulima (2003, s. 133) napisał niegdyś, że spo¬
łeczności zdegradowane posługują się zwykle opozycją dawniej — teraz, w przeci¬
wieństwie do opozycji teraz — jutro (która to, jeśli funkcjonuje w społeczności zde¬
gradowanej, to zwykle jako rama dla katastroficznej eschatologii). Twierdzi się za¬
zwyczaj w naukach społecznych, że przedstawienie teraźniejszości jest niemożliwe
i że jedyną możliwością jej uchwycenia jest uczynienie z niej czasu przeszłego. Po¬
dobnie jednak doświadczenie przeszłości czy doświadczenie historii nie jest w peł¬
ni możliwe, bo polega na budowaniu reprezentacji.
Jak zaś wygląda praktyka doświadczania teraźniejszości i historii w Bolęcinie?
Jest ona zawarta w cielesności prowadzonych tam rozmów i w takich aktach komu¬
nikacji, których naturalnym środowiskiem jest doświadczenie cielesne. Jest to pe¬
wien szczególnie zmysłowy sposób rozmawiania: wspólne wspominanie, gawędze¬
nie, zrzędzenie i narzekanie związane właśnie z rentą, z ciałem, które się pochoro¬
wało, i bezrobociem, któremu renta ma przecież zaradzić. Towarzyszy temu lokal¬
na, głosowa interpretacja tekstu, zwykle jest to melodyjne powtarzanie tych samych
słów w trakcie wypowiedzi. Szczególnie zaś d o t y c z y to słowa „boli". „Tak go głowa
booli — mówiła mi w czasie rozmowy starsza kobieta z Bolęcina — tak go booli, i on
na oczy nie może p a t r z e ć . " ; słowa te są zazwyczaj przedzielone potocznymi
sądami, krótką sprzeczką. Czasami są tylko samym ponawianiem, lamentacją, ni¬
czym więcej, czystą komunikacją pozbawioną zdyskursywizowanej treści (phatic
communion). Te słowa, ponownie wymawiane, pozwalają dostrzec wyróżniające się ele¬
menty powtórzeń: „ b o l i . b o l i . narobili s i ę . namęczyli się".
Ciało, można powiedzieć, jest w Bolęcinie nadmiernie doświadczane, przez co
zmienia nieustannie czas wypowiedzi. Dzieje się tak z powodu renty jako pewnego
sposobu bytowania, który zwiększa koncentrację na symptomatologii organizmu.
Tak jak w stosunku d o przeszłych wydarzeń — ślubów, zarobków czy afer miłos¬
nych sprzed kilkudziesięciu lat (w t y m historii mojego pradziada, do którego strze¬
lał były narzeczony mej prababki, gdy jechali w ślubnym orszaku) — wypowiedź
należy do czasu przeszłego w sensie gramatycznym, tak tutaj pojawia się czas teraź¬
niejszy. Narracja doświadczeń cielesnych raz jeszcze przenosi wydarzenia do chwili
280

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

obecnej, pomiędzy rozmawiających. Wypowiadaniu słów „boli, boli", bolęcińskiemu ubolewaniu, towarzyszy monotonny ruch w przód i w tył i krótki półsen - opowia¬
dający przymykają zwykle oczy. Jest to najczęstszy sposób rozmawiania w Bolęcinie i najczęstsza tematyka. Wydaje się wtedy, że wraz z takim rozmawianiem czucie,
zapachy, ciemne plamy przed oczami ożywiane są w wypowiedzi i po raz kolejny
niosą ze sobą życie, teraźniejszą chwilę. Historia indywidualnego ciała zapisana jest
zatem pamięcią jakiejś zamkniętej chwili, zamkniętego wydarzenia. Rozbrzmiewa
ona dla wypowiadającej osoby dla osób słuchających na nowo, jest to jakby zniesie¬
nie ciała przeszłego. Pamięć mechaniczna wraz z pewną historią - ciągiem wyda¬
rzeń - znika w oddali, przeszłość w sensie chronologicznym ucieka, ulatnia się. Po¬
zostaje ciało, a pamięć, która mu towarzyszy, jest pamięcią zupełnie innego rodzaju,
jest pamięcią mimowolną, która przekreśla granicę między czasem przeszłym i te¬
raźniejszym. Pamięć ciała - pisał patron tego tekstu, Maurice Merleau-Ponty - jest
„wysiłkiem ponownego otwarcia czasu w oparciu o implikacje teraźniejszości"
(1999, s. 90). To zatem jakby (auto)komunikacja zakorzeniona w percepcyjno-ekspresyjnych odruchach; ciało stanowi tutaj „egzystencjalne podłoże dla kultury i sen­
su własnego »ja«", by przywołać sformułowanie Thomasa Csordasa (2001) .
4

Pamięć społeczna jest więc, w t y m przypadku, komunikowaną wewnątrz spo¬
łeczności pamięcią ciała. M a to olbrzymie konsekwencje dla perspektywy uczestni¬
czącego w tej rzeczywistości. Związek komunikacyjny opiera się na postrzeganiu
i doznawaniu ucieleśnionego świata. W ten sposób powstaje wspólna sfera, w której
akumulowana jest pamięć wydarzających się chwil, mikrohistoria i obraz teraźniej¬
szego świata. Dzięki rozpoznaniom Merleau-Ponty'ego (1999; 2001) w naukach
społecznych ujawnia się pole cielesne społecznej rzeczywistości, które jest ramą dla
dalszych obserwacji i interpretacji. W tej przestrzeni dychotomie dystansu i blis¬
kości, podobnie jak dychotomie indywidualności i kolektywności czy wewnętrzności (duch, umysł) i zewnętrzności (ciało, widoczne zachowania), zostają zawie¬
szone, tworzą zaledwie początek poszukiwań, pole społecznej, fenomenologicznej
interpretacji, intersubiektywną cielesność. I tutaj należy wprowadzić najważniejsze
dla tego tekstu rozpoznanie Merleau-Ponty'ego: dzięki tej cielesnej koegzystencji
stosunek intersubiektywny, intercorpoerite, łączy uczestników komunikacji i przenosi
ich jednocześnie w stronę świata (zob. Coenen 1989, s. 264-277). Analiza fenome¬
nologiczna pozwala zobaczyć, że jesteśmy zrobieni z tej samej materii co świat, la
chair du monde, i to dzięki temu jesteśmy wspólnie zorientowani na świat, wspólnie
„zainteresowani sprawą" dzięki wspólnej praktyce, w t y m przypadku praktyce ko-

4

Prace Thomasa Csordasa (1990; 2001) odnalazłem d o p i e r o w 2002 r., r o k p o napisaniu pracy

magisterskiej (która jest podstawą niniejszego w y w o d u ) . D l a t e g o t e ż powołuję się tutaj głównie na
swoje własne czytanie f e n o m e n o l o g i i Merleau-Ponty'ego i aplikacje jego pisarstwa d o badań a n t r o p o ­
logicznych, c h o ć T h o m a s Csordas wprowadził tę m e t o d ę interpretacyjną jeszcze w latach 20. ubieg¬
łego w i e k u .

281

�Tomasz Rakowski

munikacyjnej renty dzięki wypowiadanym, niemal na powitanie, słowom: boli, boli,
boli. W ten sposób cielesna sytuacja komunikacyjna face to face, pozostając pewnym
zdarzeniem w całej swojej złożoności, jest komunikacją z resztą świata, ów świat
przywołuje i d o niego się odnosi, znaczy zawsze coś więcej. Pojawia się hermeneutyczny ciąg: strategia przetrwania (renta) - komunikowanie renty (ubolewania) - i n tersubiektywność aktu słowno-cielesnego - wzmożony kontekst aktu, czyli świat,
owo coś więcej. Znacząca jest lokalizacja tego tajemniczego procesu, w którym
indywidualne nadawanie sensu wydarzeniom pozostaje we wspólnym świecie. Intercorporeite Merleau-Ponty'ego jest zatem samym źródłem i miejscem narodzin pamię­
ci społecznej, pamięci wydarzeń przeszłych i teraźniejszych, pamięci indywidualnej
i kolektywnej, pamięci zarówno ciała, jak i świata.
Otwiera się w ten sposób przestrzeń mówienia o ciele; jest t o pole ekspresji,
w którym słowo i ciało stają się dwoma pojęciami jednej przestrzeni. Jest t o odkry­
cie mocno etnograficzne, niemal empiryczna rejestracja słowa, które może być
używane - jak pisał Bronisław Malinowski (1987) w językowym studium Ogrody ko­
ralowe i ich magia - „równolegle z ruchami ciała", które jest ekwiwalentem gestu i r u ­
chu. Ciało obejmuje świat, rzeczy Ciało, według Merleau-Ponty'ego, powoduje
spójne bądź rozkojarzone istnienie pomiędzy rzeczami, tak jak ono samo jest spójne
czy rozkojarzone. Ciało i rzeczywistość właściwie nie odnoszą się d o siebie. Świat,
na t y m poziomie, nie jest treścią jawną, którą należy odczytać, nie jest też żadnym
signifiant podminowanym przez jakieś signifié, jądro znaczenia. Cały pejzaż mieści się
w jednej, dynamicznej przestrzeni działającego ciała, które ucina drogę jakiejkol¬
wiek egzegezie. Ciało nie obrazuje więc rzeczywistości. Ciała chorują, są zatrute,
próżniaczą się, na równi ze światem. Roztrzęsienie, nerwy to stan zarówno organizmu,
jak i życia na rencie. Zatrucie ciał jest katastrofą świata i niczym się od niej nie różni,
zatruty świat wymienia się na zatrute ciała. Ciało bezczynne, ciało niepracujące jest
chylącym się, zaniedbanym, a przez to pochorowanym światem. „Problem świata - p i ­
sał Merleau-Ponty - oraz [ . . . ] problem ciała polega na t y m , że wszystko się w nich
zawiera" (1999, s. 115). Jak może się zawierać? N a poziomie analizy fenomenolo­
gicznej ciało sięga aż po horyzont. Jak t o się dzieje? Hermeneutyka wyrastająca
z filozofii Merleau-Ponty'ego, jak każda hermeneutyka, jest rodzajem gry, nie wiado¬
mo, czy to my, podmioty, wywołujemy świat, czy to świat jest sprawcą naszych od¬
kryć, naszych interpretacji.
Tylko popatrzmy: Bolęcin t o miejsce, d o którego trafia się zazwyczaj z pobli­
skiego miasteczka, Chrzanowa, z przystanku przy ulicy Szpitalnej (notabene szpi­
tal jest nowy i, jak się słyszy nadmiernie rozbudowany). „Bolęcin" t o nazwa, która
ma swoje liczne miejscowe etymologie. W pierwszym z wariantów nazwa pochodzi
od pewnego zdarzenia: Cygan złodziej został wychłostany w centrum maleńkiej
jeszcze wioski, zaś jego krzyki: boli, boli, b o l i . . . roznosiły się po okolicy Ktoś z są­
siadującego przysiółka ujął w opowieściach owe krzyki i przemienił w nazwę miejs­
ca. Bolęcin jest obleczony w mityczną topografię zarazy (która rzeczywiście prze282

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

chodziła przez wsie południowej Polski w X I X w. i w początkach X X w . ) . Wciąż
krążą tutaj opowieści poświęcone epidemiom cholery i czerwonki, które przetacza¬
ły się po okolicznych wzgórzach i wsiach. Główne cmentarzysko, na którym grze¬
bano zmarłych w wyniku zarazy, było w Bolęcinie: na ogół wskazywano obecny
cmentarz, centrum i pobliskie wzgórze. Mówiono: „ludzie tutaj wtedy takich boleści
dostawali strasznych i tu ginęli, t u był cmentarz cholerny, gdzie ich zewsząd zwo¬
żono". Jest też miejsce zwane Krzykiem, „taka niwa, miejsce, gdzie grzebali tych, co
dostawali boleści, a jak się tam idzie i dzień jest spokojny t o słychać tam k r z y k i . . .
echo j a k b y . . . słychać też księdza i śpiewy jakby msza żałobna..." - idący przez
pola w stronę Płazy mówią, że „idą na K r z y k i " . Centralnym punktem wsi jest usytu¬
owany na wzgórzu nowoczesny, i znów: wyraźnie za duży, ośrodek zdrowia, dawniej
był tam dwór dziedzica Chwaliboga. O t o kolejny tekst dołączający się d o pro¬
wadzonych rozmów, szczególnie tych katastroficznych, wyrażających ból i bezsil¬
ność: na głównym skrzyżowaniu w Płazie, nad tabliczką „Bolęcin 2" (km), na fron¬
cie domu jest zegar, a wokół niego napis (z inicjatywy poprzedniego proboszcza
- zegarmistrza): „Jedna z tych godzin będzie twa ostatnia". Jest t o swoisty komen¬
tarz d o godzin rozmów, ubolewań nad losem, nad skażonym, chylącym się świa¬
tem. Ulica zwana niegdyś Bolęcką, Bolęcka Góra, wciąż obecna na mapach, wszel¬
kie ubolewania i pochorowania, codziennie powtarzane „boli, boli, boleści" wiążą
się ze sobą jako znaczące, współbrzmiące signifiant sięgające niemal po horyzont.

Etnograficzne ucho igielne
Jak zatem działają mechanizmy pamiętania społecznego? Jak działają p o d m i o t y
społeczne, ludzie, grupy? Dzieje się t o zupełnie inaczej niż w t y p o w y c h rozpozna¬
niach społecznych, t u zaczyna się zatem fascynująca droga poznania etnograficz¬
nego. Przemiany społeczne i ich lokalne sensy kształtują się bowiem zupełnie ina¬
czej, to doświadczenia, które powstają wewnątrz społeczeństw i które często mijają
się z rozpoznaniami wytwarzanymi przez oficjalnych interpretatorów.
Przez oficjalne, dominujące interpretacje rzeczywistości społecznej rozumiem
tutaj przede wszystkim głosy powstające na podstawie analiz dokumentów i zja¬
wisk dyskursywnych (historia wydarzeniowa, analizy dokumentu osobistego i za¬
pisu narracji biograficznej, analizy dyskursu) i wytwarzane przede wszystkim przez
ludzi nauki, historyków, socjologów, publicystów, słowem: przez grupy intelektuali¬
stów, elity posługujące się własnymi wyobrażeniami procesów społecznych. To, co
badani przez nas ludzie mówią, deklarują i co zostaje utrwalone w naukach spo¬
łecznych, zwykle tylko w niewielkim stopniu odnosi się d o tego, jak żyją i działają
w ramach swojej codzienności. Podmioty społeczne nie są bowiem „uczonymi so¬
cjologami" ani „nie tworzą grup seminaryjnych", jak pisał Paul Willis (2005, s. 13),
a zatem sensu ich działań doszukiwać się trzeba nie za pomocą naukowych kategorii
elit, lecz uruchamiając bezpośrednią, badawczą wyobraźnię i podążając za odmien¬
nością lokalnych praktyk życia codziennego. Jest to droga fascynująca, jednak p r o b 283

��Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

lem zaczyna się w samej tradycji i szkole poznania społecznego, od próby sił, po¬
wiedzmy, „wyobraźni społecznej". C o w t y m przypadku może t o oznaczać? Sięg¬
nąć t u należy właśnie d o precyzyjnej i zarazem rewolucyjnej myśli etnografa Paula
Willisa oraz poprzedzającego jego pracę o ponad dwie dekady klasycznego tekstu
Charlesa Wrighta Millsa The Sociological Imagination (2007).
Mills pokazywał, że także empiryczne, szczegółowe studia nie zawsze pozwalają
odsłonić ukrytą dynamikę struktur społecznych i kulturowych. A b y bowiem odkryć
to, co dzieje się wewnątrz społeczeństw, dowodził Mills, aby sprząc empiryczne
fakty z koncepcją wielkich struktur i wielkich przemian, konieczna jest wyobraźnia
- wyobraźnia socjologiczna; rodzaj zębatki pozwalającej łączyć na każdym piętrze
procesu abstrahowania to, co niedostrzegalne i co jednocześnie napędza ruchy
dużych struktur społecznych. Paul Willis, jak sam pisze, „kontynuuje ten tok myśle¬
nia" (Willis 2005, s. 17), stara się jednak zbudować praktyczniejszy wymiar tej w y ­
obraźni - i tytułuje ją etnografią. Jest ona ową metodologiczną zębatką, która napędza
wiedzę o kulturowych wymiarach człowieka i społeczeństwa, o przemieniających
się kształtach kultury Badania społeczne są dla Willisa nieskończenie zaskakujące:
doświadczenia społeczne formowane są w ostateczności przez działające podmio¬
ty, choć to warunki społeczne i materialne tworzą środowisko tych działań. Wiedza
badacza rodzi się dopiero wewnątrz empirycznego, etnograficznego poznania:
c h o d z i m i o p o d k r e ś l e n i e , ż e to, c o e t n o g r a f i c z n e , w a r u n k u j e , zakorzenia i ustala całe
s p e k t r u m w y o b r a ż o n y c h z n a c z e ń w o b r ę b i e myśli s p o ł e c z n e j . [ . . . ] E t n o g r a f i a jest
u c h e m i g i e l n y m , p r z e z k t ó r e muszą p r z e j ś ć n i c i w y o b r a ź n i ( W i l l i s 2 0 0 5 , s. 13).

Powstaje tak zatem coś - tak jak w interesującym mnie przypadku pamiętanie,
praktyka i znaczenia renty - co na poziomie codzienności zasila całe piętrowe
wyobrażenia i sensy społecznej egzystencji. Podmioty społeczeństw - twierdzi
Willis - nie tylko bowiem starają się żyć i prze-żyć, ale także wkładają w życie swoje
niezliczone próby zrozumienia i przedstawienia własnej sytuacji.
Ten poznawczy ruch ma zatem dwie składowe. Z jednej strony jest t o ruch od¬
krywający to, że istnieje pewien złożony proces oddolnego, bezpośredniego wy¬
twarzania znaczeń społecznych, pewna aktualizująca się historia, dzięki której duże
struktury w ogóle mogą być rozumiane. Z drugiej strony pokazuje on, że sam ten
proces jest czymś niezwykle trudno rozpoznawalnym, jest frapujący (to „społeczna
łamigłówka", pisze Willis), a usłyszenie tych cichych, pozajęzykowych działań i eks¬
presji wymaga właśnie swego rodzaju wyobraźni. N i e jest to zatem poszukiwanie
prawdy. Jest t o nieustanna i nigdy niezakończona próba rozpoznania reprodukcji
społecznych sensów egzystencji. „Praca ta - pisał - nigdy nie będzie całkowicie w y ­
konana: jedynie za pomocą wyrażania siebie na przestrzeni czasu istoty ludzkie d o ­
konują stałej reprodukcji w sferze kultury" (Willis 2005, s. 16).

285

�Tomasz Rakowski

Ciało, teraźniejszość, mit: renta jako doświadczenie
Ciało jest więc w Bolęcinie pewną osnową i twórczym aparatem, jest szerokim po¬
lem zarowno dla społecznej pamięci transformacji ostatnich lat, jak i dla pamięci ży¬
cia jako takiego, życia tych ludzi. Jak wygląda ta lokalna historia świata? Przecież
w ciągu ostatnich lat oczywiście nie było jakiejś wyraźnej katastrofy, skażenia, plagi
chorób. C o więcej, część upadłych przedsiębiorstw znalazła i znajduje nowych
właścicieli, odnowicieli (jak np. firma z kapitałem francuskim, która przejęła zakład
prefabrykatów w Bolęcinie). Pomiędzy tekstami narzekań i ubolewań trafiają się
opinie bolęcinian, że miejscowa rzeka i jej bobrowe żeremia są świadectwem nie¬
skazitelnej przyrody i że Bolęcin niczym oko w cyklonie industrializacji zawiera
w sobie fragment wolnej od skażeń natury. W Bolęcinie życie toczy się dalej: powoli
powstają nowe przedsiębiorstwa i nowe miejsca pracy, a dawne zostają zapomniane,
służby socjalne i medyczne działają prężnie, a drobny handel - jako tako. Wskazów¬
ka znacząca stolicę bolęcińskiego świata znów mozolnie przesuwa się na południe
- w stronę dawnej stolicy cesarsko-królewskiej, w stronę Wiednia. W Bolęcinie licz¬
ba chorób spada i wzrasta tak samo jak wszędzie. Cóż się więc stało?
W ciągu ostatnich lat powstała w Bolęcinie pewna forma pamięci społecznie ko¬
munikowanej, którą nazywam rentą. Krótko podsumuję kolejne elementy fenomenu
renty jako praktyki i światopoglądu. Jest to kolejna forma mitu złotego wieku ludz¬
kości, wyobrażenia, zgodnie z którym ciało śmiertelne, chorujące zamienia się
w ciało doskonałe. N i e ma jednak w praktyce renty praktyce komunikacyjnej, świa¬
topoglądowej i ekonomicznej historii rozumianej t y p o w o jako czas przeszły. W y ¬
starczy jeden cielesny komunikat, słowo „boli", ubolewanie, a przywołana zostaje ta
przeszłość, która tak naprawdę jest teraźniejszością. O ile bowiem myśl dyskursywna o teraźniejszości może wypowiedzieć się tylko o przeszłości (każde bieżące wy¬
darzenie zamienia na już przeszłe), o tyle społeczna pamięć ciała - bolęcińska renta
- znosi podział czasu i wypowiada się o przeszłości (albo przyszłości - mam tu na
myśli eschatologię i katastrofizm klęski ekologicznej) po to, aby zakomunikować te­
raźniejszość, bieżący stan świata. W dawnym, nieokreślonym bliżej czasie (początek
życia, dzieciństwo, życie dziadków - lata bieżące), a tak naprawdę w czasie sprzed
transformacji, kiedy to pracy nie brakowało, a reguły życia w komunistycznej Polsce
zostały w miarę oswojone, wszystko było inaczej: pracowano starannie i przynosiło
to efekty słowo „nerwy" w ogóle się nie pojawiało, a ziemia i powietrze nie znały żad¬
nego skażenia i zanieczyszczeń. Charakterystyczna jest owa bliskość, nagły prze¬
skok - jedna substancja, inny sposób życia, sposób jedzenia i sposób metabolizo¬
wania prowadzą k u nieśmiertelności, k u doskonałości. Kirsten Hastrup w eseju o m i ­
cie i historii ujęła to bardzo zwięźle: mit - pisała - jest w stanie „więcej znaczyć, niż
mówi" (Hastrup 1997, s. 27). W Bolęcinie mit znaczy więcej, od ciała przenosi nas
do reszty świata, przestrzenie ciała i świata zdają się przebiegać równolegle i tak
blisko, że stają się jedną wspólną przestrzenią: tak, jak pogarsza się świat, pogarszają
się ciała. Jej elementy: przemiany rzeczywistości, wyrazy kondycji biologicznej czy
286

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

wizje historiozoficzne, zostają skoncentrowane. M i t jako ekspresja afektu nie odnosi
się do jakiejś przeszłości, aby wyjaśnić teraźniejszość. Opowieść mityczna, zgodnie
z zasadą koncentracji, zaczyna zacierać czas i pokazuje, że przeszłość przylega do te¬
raźniejszości, że między nimi jest tylko minimalny dystans, że „czas, który znajduje
się »pomiędzy« znika" - pisała Hastrup (1997, s. 24). M i t , by użyć słów duńskiej
antropolożki, „osadza przeszłość w teraźniejszości".
Pamięć bolęcinian ostatnich kilkunastu lat, pamięć pracy, gospodarowania czy
właśnie renty zawarta w tych mitach-słowach łączy zatem różne aspekty świata. M i t
jako sztuka pamięci pozwala na totalną przemienność, ustawia obok siebie wyda¬
rzenia z różnych czasów i łączy je w związek przyczynowy . Z różnorodności i cha¬
osu przeżywanych przez wspólnotę doświadczeń tworzy jedność i syntezę (Hast¬
rup 1997). Jest to jednocześnie opowieść dramatyczna, świat mitu jest „światem
działań, sił i ścierających się potęg" (Cassirer 1971). Ciało jest w Bolęcinie polem
tkania się tej opowieści. M i t jest więc uwydatnieniem: ciała takiego, jakim jest (ta¬
kiego, które się teraz pochorowało, naprawdę doskonałe), i świata takiego, jakim jest
(teraz skażony i wadliwy niegdyś doskonały). Bolęciński mit ucieleśnienia lokalną
historię, historię gospodarczą, historię transformacji niosącej dla wielu rentę
i bezrobocie i tę egzystencjalną, historię narodzin, życia, choroby i umierania. Ta
społeczna pamięć ciała - we wszystkich wymiarach - oznajmia, że tak właśnie jest,
jak jest. Ciało, podobnie jak świat, w ostatnich latach mocno niedomaga.

Bibliografia
Benedyktowicz Z .
1980

O niektórych zastosowaniach metodyfenomenologicznej w studiach nad religią, symbolem
i kulturą, „Etnografia Polska", t. XXIV, s. 9-46

Bertaux D
1990

Funkcje wypowiedzi autobiograficznych w procesie badawczym, w: Metoda bio¬
graficzna socjologii, red. J. Włodarek, M . Ziółkowski, Warszawa-Poznań,
s. 71-81

Biegeleisen H .
1929

Lecznictwo ludu polskiego, Kraków

Buchowski M .
1996

Klasa

i kultura w okresie transformacji. Antropologiczne studium przypadku

społeczności lokalnej w Wielkopolsce, Berlin
Cassirer E.
1971
Esej o człowieku, Warszawa
287

�Tomasz Rakowski

Coenen H .
1989

Cielesność i życie społeczne. O podstawowym problemie socjologii fenomenologicznej,
w: Fenomenologia i socjologia, red. Z . Krasnodębski, Warszawa, s. 2 5 5 - 2 8 7

Csordas T (red.)
2001
The body as representation and being-in-the-world. Introduction, w: Embodiment and
Experience. The Existential Ground of Culture and Self, Cambridge, s. 1-26
Csordas T.
1990

Embodiment as a Paradigm for Anthropology, „ Ethos", t. 18, s. 5 - 4 7

Derrida J.
1999

Ogramatologii, Warszawa

Dilthey W
1987

O istocie filozofii i inne pisma, Warszawa

1982
Pisma estetyczne, Warszawa
Jaworska E., Pieniążek W
1995

Wolny rynek na wsi z punktu widzenia antropologa, Warszawa

Frank A .
1995

The Wounded Storyteller: Body, Illness and Ethics, Chicago

Garro L .
2000

Cultural knowledge as resource in illness narratives: remembering through account of ill¬
ness, w: Narrative and the Cultural Construction of Illness and Healing, red. C. M a t tingly L . Garro, Berkeley Los Angeles, s. 7 0 - 8 7
Godlewski G.
2008

Słowo-pismo-sztuka słowa. Perspektywy antropologiczne, Warszawa

Gramsci A .
1961

Pisma wybrane, t. 1, Warszawa

Hastrup K.
1997

Przedstawianie przeszłości. Uwagi na temat mitu i historii, „Konteksty Polska Sztu¬
ka Ludowa", nr 1-2, s. 22-28
Helman C.
2001

Culture, Health and Illness. An Introduction for Health Professionals, London

Kędziorek P.
1996

Chłopskie zrzędzenie, „Konteksty Polska Sztuka Ludowa", nr 1-2, s. 114-124

Kwaśnica R.
1991

Rzeczywistość jako byt sensu. Tezy o językowym tworzeniu rzeczywistości, w: Język
a kultura, red. J. Anusiewicz, J. Bartmiński, t. 1, Lublin, s. 31-60
288

�Ciało i los. Fenomenologiczne studium „renty" we wsi Bolęcin

Laskowska-Otwinowska J.
2000

Człowiek stary w ubogiej rodzinie polskiej wsi współczesnej, w: Zrozumieć biednego,
red. E. Tarkowska, Warszawa, s. 118-148

Libera Z .
1994

Ziemscy bogowie, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa", nr 3-4, s. 113-121

L o w S.
2001

Embodied metaphors. Nerves as lived experience, w: Embodiment and Experience. The
Existential Ground of Culture and Self, red. T Csordas, Cambridge, s. 139-162

Malinowski B.
1987
2000

Ogrody koralowe i ich magia. Język magii i ogrodnictwa, t. 1, Warszawa.
Problem znaczenia w językach pierwotnych, w : Jednostka, społeczność, kultura, War­
szawa, s. 317-369

Merleau-Ponty M .
1999
2001

Proza świata. Eseje o mowie, Warszawa
Fenomenologia percepcji, Warszawa

M e r t o n Robert. K.
1982

Struktura społeczna i teoria socjologiczna, Warszawa

Migliore S.
2001

From illness narratives to social commentary. A Pirandellian approach to „nerves",
„Medical Anthropology Quartely", t. 15, s. 100-125

Mills C.
2007

Wyobraźnia

socjologiczna, Warszawa

Mysyk A.
1998

Susto: An Illness of the Poor, „Dialectical Anthropology", t. 23, s. 187-202

Page L . A . , Wesseley S.
2003

Medically unexplained symptoms. Exacerbating factors in the doctor-patient encounter,
„Journal of the Royal Society of Medicine", t. 96, s. 223-227

Paluch A .
1989

Zerwij ziele z dziewięciu miedz, Wrocław

1991

Choroby, zioła, znachorzy, Namysłów

Rabelo M . , Souza I .
2003
Temporality and experience. On the meaning of nervoso in the trajectory of urban work­
ing-class women in Northeast Brazil, „Ethnography", t. 3, s. 331-361
Rakowski T.
2005

Ciało i los. PamięćBolęcina, w: Ból. Almanach „Punkt po punkcie", red. S. Rosiek,
A. Czekanowska, Gdańsk, s. 264-270
289

�Tomasz Rakowski

2006

Body and fate. The pension as a practice of social remembering, „Anthropological
Yearbook of European Culture", t. 15, s. 37-48

Stomma L.
1986

Antropologia kultury wsi polskiej XIX w., Warszawa

Sulima R.
1992
2003

Słowo i etos, Kraków
O rytualnych formach komunikacji społecznej, „Przegląd Humanistyczny", t. 6,
s. 113-119

Sztompka P.
2000

Trauma wielkiej zmiany. Społeczne koszty transformacji, Warszawa

Talko-Hryncewicz J.
1893

Zarysy lecznictwa ludowego na Rusi południowej, Kraków

Tylkowa D.
1989

Medycyna

Udziela M .
1984
Medycyna
Willis P.
2005

ludowa w kulturze wsi Karpat polskich, Wrocław
i przesądy lecznicze ludu polskiego, Warszawa

Wyobraźnia etnograficzna, Kraków

Zadrożyńska A.
1968

Fenomenologiczna koncepcja historii i kultury. Zastosowanie - w polskich badaniach
etnograficznych, „Etnografia Polska", t. X I I , s. 15-27.

290

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11499" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11478">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/5efd57b2e0948c28555f04de4879046a.pdf</src>
        <authentication>ea06afd757bd30494da33a197aa9e01f</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136978">
                <text>�Góralszczyzna&#13;
mniej znana&#13;
W poszukiwaniu&#13;
lokalnych tradycji&#13;
&#13;
wybór, redakcja i wstęp&#13;
Łukasz Sochacki&#13;
&#13;
Kraków 2020&#13;
&#13;
�6SLV�WUHě&#13;
&#13;
Wyd. Fundacja Mapa Pasji, Kraków 202-h1f-�l;u|ou1m-Ĺ�7u��h-v�"o1_-1hb&#13;
!;1;mf-�m-ho-Ĺ�7u�"|-mbvj--�$u;0mb-Ŋ"|-v&#13;
!;7-h1f-�b�hou;h|-�|;hv|Ĺ��7-l��-u&lt;0vhb&#13;
�uof;h|�]u-C1mĹ��-ubv� uom|&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
Łukasz Sochacki&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
Czarna owca u Czarnych Górali. Licencja na nadpopradzką tożsamość regionalną&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
Pamięć, tradycja, tożsamość, czyli obraz wsi kiedyś i dziś&#13;
oczami Górali Zagórzańskich&#13;
Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
Justyna Laskowska-Otwinowska&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
Autoobraz Górali Babiogórskich.&#13;
Tożsamość regionalna w zwierciadle turystyki kulturowej&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
O krajobrazie, pokucie za grzechy i certyfikowanym produkcie.&#13;
Refleksja z etnograficznego pobytu w Łącku&#13;
Anna Barbasz-Bielecka&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
Andrzej Malik&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
Przestrzeń – pamięć – człowiek.&#13;
Przyczynek do antropologii przestrzeni wsi łemkowsko-polskiej&#13;
Kamila Biedrońska&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
Mikrohistoria Romów Karpackich&#13;
– próba rekonstrukcji osadnictwa w polskiej części Spisza&#13;
Elżbieta Mirga-Wójtowicz, Monika Szewczyk&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
Tradycje rękodzielnicze i rzemiosło w opowieściach mieszkańców Spisza&#13;
Magdalena Kwiecińska&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
Rozedrgana tożsamość. Refleksje po etnograficznych badań terenowych na Orawie&#13;
Jan Barański&#13;
&#13;
�uof;h|�ohj-7hb�b�v|uom�||jo;fĹ��;-|-�"o1_-1h�vb.৵h-�rov|-j-��u-l-1_�ruof;h|�Ł�7hu-mb;�vh-u0ॕ�7b;7b1|-�roj7mbo;f�&#13;
�-joroѴvhbĿķ�u;-Ѵbo-m;]o�ru;��Ѵ0�"rou|o�Ł�ॕuĿķ��r-u|m;uv|b;�� m7-1f.��-r-��-vfbķ�&#13;
�lbmml��ঋuo7hb;l��Ѵ|u���.1hķ��b;fvhoŊ�lbmml��ঋuo7hb;l��Ѵ|u�&#13;
��bmb1m;fŊ,7uofķ��-0bo]ॕuvhbl��;m|ul��Ѵ|u��,-ob�b��;l�&#13;
ŋ��u-vhbl��-uhb;l� |mo]u-C1ml��,0u1��ॕum;fĺ��uof;h|�vrॕjCm-mvo-mo�&#13;
� m7v� uor;fvhb1_��u-l-1_�!;]bom-Ѵm;]o��uo]u-l��r;u-1fm;]o�)of;ॕ7|-�&#13;
�-joroѴvhb;]o�m-�Ѵ-|-�ƑƏƐƓŊƑƏƑƏĺ&#13;
�"��Ĺ�ƖƕѶŊѶƒŊƖƔѵƖƔƖŊƏŊƑ&#13;
&#13;
GOK&#13;
GO&#13;
OK&#13;
Z�àąFNX&#13;
www.skarbygorali.pl&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��.RQWHNVW\&#13;
ĂXNDV]�6RFKDFNL&#13;
&#13;
���.RQWHNVW\&#13;
Góralszczyzna zajmuje wyróżnione miejsce w imaginarium kultury polskiej. Samo to&#13;
społeczne wyobrażenie pozostaje wewnętrznie zróżnicowane. W jego centrum znajduje&#13;
się Podtatrze i Zakopane. Do petryfikacji owego wyobrażenia, z centralną w nim rolą&#13;
skalnego Podhala przyczynili się m.in. malarze, pisarze, filmowcy i etnolodzy. Na jego&#13;
marginesach pozostają inne góralskie kultury: Babiogórcy, Górale Orawscy, Pienińscy,&#13;
Sądeccy, Spiscy, Zagórzańscy, Żywieccy, Kliszczacy1. Celem projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski2 było zwrócenie uwagi na wybrane „marginesy” góralszczyzny, dowartościowanie i skierowanie zainteresowania poza kulturę górali&#13;
podhalańskich, która na stronie internetowej Związku Podhalan określana jest jako „najbardziej znana grupa etnograficzna Górali Polskich”3.&#13;
Zamieszczone dalej rozdziały powstały w oparciu o materiał źródłowy wywołany&#13;
w trakcie czterech tygodniowych obozów etnograficznych, które odbyły się w latach&#13;
2018-2019, a ich zakres tematyczny dotyczy: krajobrazu kulturowego, modeli organizacji&#13;
przestrzeni domowej i przydomowej, turystyki kulturowej, pamięci o życiu na wsi zagó1 Marek Skawiński używa terminu „Górale Polscy” na określenie obszaru etnicznego południowo-zachodniej&#13;
Polski, Śląska Cieszyńskiego, a także obszarów Czech, Słowacji, Ukrainy, Węgier, byłej Jugosławii (M. Skawiński, Góralszczyzna Polska, http://zwiazek-podhalan.com/gorale-polscy/ogolny-podzial/, dostęp 31.01.2020).&#13;
2 Liderem projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski było Stowarzyszenie Klub Sportowy „Bór”, a partnerami Babiogórskie Centrum Kultury w Zawoi, Gminny Ośrodek Kultury w Łącku, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury im. Danuty Szaflarskiej w Piwnicznej-Zdroju, Muzeum – Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej i Fundacja Mapa Pasji. Źródłem finansowania był Regionalny Program Operacyjny&#13;
Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020. Poddziałanie 6.1.3. Rozwój instytucji kultury oraz udostępnianie dziedzictwa kulturowego, typ projektu B (dokumentowanie, zachowanie i upowszechnianie dziedzictwa&#13;
niematerialnego). Całość projektu realizowana była od czerwca 2017 do maja 2020 r.&#13;
&#13;
3 http://zwiazek-podhalan.com/gorale-polscy/podhalanie/, dostęp 31.01.2020.&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
rzańskiej na początku XX w., tożsamości regionalnej, antropologii jedzenia, rzemiosła&#13;
i rzemieślników, antropologii przestrzeni, pogranicza. Oprócz tego w skład książki wchodzą dwa rozdziały dotyczące Łemków i Romów. Rozdział mgr Kamili Biedrońskiej dotyczący przestrzeni w Gładyszowie, dawnej wsi łemkowskiej, przygotowany został w oparciu o badania etnograficzne przeprowadzone w 2013 r.4, a rozdział o Romach umocowany&#13;
jest w ciągle trwających badaniach w polskiej części Spisza oraz w Wielkiej Brytanii prowadzonych przez mgr Elżbietę Mirgę-Wójtowicz i mgr Monikę Szewczyk. Problematyka&#13;
społeczności łemkowskiej i romskiej była od początku wpisana w zakres projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. W trosce o jakość prezentowanego materiału i jego opracowanie zaprosiliśmy wyżej wymienione Autorki do napisania&#13;
niepublikowanych wcześniej artykułów. Artykuły te przygotowywane zostały niejako na&#13;
boku głównego nurtu realizacji projektu, ale stanowią jego integralną i ważną część, uzupełniając materiały uzyskane w trakcie obozów etnograficznych. Tematyka związana ze&#13;
społecznością romską bądź łemkowską pojawia się w innych rozdziałach, lecz w sposób&#13;
niesystematyczny. Wynika to z niewielkiej ilości materiału źródłowego dotyczącego społeczności romskiej i łemkowskiej, jaki udało się nam zdobyć w trakcie obozów etnograficznych.&#13;
Kolejne rozdziały książki dotyczą szczegółowych tematów wynikających ze specyfiki&#13;
„terenu” etnograficznego, w jakim pracowaliśmy, z indywidualnych zainteresowań badawczych Autorów oraz z potrzeb lokalnych Partnerów projektu prowadzących działania&#13;
na rzecz zachowania i promocji własnych regionów. Jednym z celów naszych badań było&#13;
skonstruowanie „etnograficznego zwierciadła”, które czasem skupiało jak w soczewce,&#13;
a innym razem odbijało niczym w gabinecie krzywych luster kwestie ważne społecznie dla&#13;
lokalnych Partnerów projektu takie jak promocja regionu, tożsamość, swoistość „małych&#13;
ojczyzn”. Z tego powodu nie pojawiają się w nich, bądź pojawiają się mniej szczegółowo&#13;
zagadnienia natury ogólnej, które stanowią niezbędny kontekst dla całego projektu, jak&#13;
i dla poszczególnych rozdziałów. Należą do nich kategorie „góralszczyzny”, „dziedzictwa”&#13;
i „animacji kultury”, a także sprawy związane z badaniami etnograficznymi, tj. metody badawcze, sposób prowadzania badań etnograficznych, problemy wynikające z prowadzenia badań terenowych itd. Niedostatek ten staram się uzupełnić, awizując najważniejsze&#13;
kwestie stanowiące ramy teoretyczne i metodologiczne dla całej książki.&#13;
&#13;
2. Kontekst góralszczyzny&#13;
Materiały źródłowe i ich opracowania dotyczące gór, górali, kultur górali, góralszczyzny&#13;
i góralskości5 zajmują pokaźne miejsce w zbiorach muzealnych, archiwalnych i biblio-&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
tecznych. Etnologiczne zainteresowanie góralami posiada długą historię; można nawet&#13;
mówić o tradycji badawczej6, której przedmiotem zainteresowania są kultury ziem górskich. Opisy etnograficzne góralszczyzny łączą się z początkami historii etnologii jako&#13;
dyscypliny akademickiej. Mieszkańcy wsi górskich zostali uznani za pierwszoplanowy&#13;
przedmiot etnologii, wchodząc w zakres „ludu”. Wyrazem wczesnych etnograficznych&#13;
peregrynacji na teren dzisiejszej południowej Małopolski są liczne publikacje, a pośród&#13;
nich m.in. Pisma Podhalańskie7, Dziennik podróży do Tatrów8, Ilustrowany przewodnik do&#13;
Tatr i Pienin9, Sześć dni w Tatrach10, Na skalnym Podhalu11, W kręgu Tatr12, Lud nadrabski.&#13;
Od Gdowa po Bochnię13, O mieszkańcach gór tatrzańskich14.&#13;
Za początek systematycznego zainteresowania Podhalem uznaje się książkę Stanisława Staszica15 O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i innych równin Polski16, w której&#13;
opisał „egzotycznych” mieszkańców gór: „Uderzyła mię tych ludzi zręczna i zwinna postawa; Joaś, góral Tatrów, ma wzrost niewielki, cała postawa mierzona w dobrym stosunku. Powszechnie włos czarny; naturalnie opuszczony; oko żywe i czarne, twarz podłużna. […] Na szyi gąbice, to jest kilkanaście sznurków skiełek rozmaitych, okrągłych,&#13;
różnej wielkości i różnej barwy; czasem mają opustki z gęstych strzępów od góry i od&#13;
dołu, natkane takoż rozmaitymi skiełkami. Takie gąbice spina pod brodą kamień z dziurkami, przez które przeciągane sznurki. Spod tej, stukilka łańcuchów mosiężnych opada&#13;
mu na piersi. Przy tych wiszą czasem kamyki różnego kształtu, różnej farby i rozmaitych&#13;
tyczna mapa Małopolski, red. E. Wiącek, Księgarnia Akademicka, Kraków 2015, s. 254–255.). Współczesnego&#13;
skomplikowania góralszczyzny nie oddają potoczne intuicje językowe zawarte w definicjach słownikowych,&#13;
gdzie „góral to mieszkaniec gór, człowiek pochodzący z gór” (Słownik Języka Polskiego, www.sjp.pwn.pl, dostęp&#13;
31.01.2020; Słownik Języka Polskiego, red. W. Doroszewski, www.sjp.pwn.pl/doroszewski, dostęp 31.01.2020).&#13;
O kulturowej złożoności góralszczyzny może świadczyć działalność Fundacji Zakopiańczycy. W poszukiwaniu&#13;
tożsamości (zob. Zakopiańczycy. W poszukiwaniu tożsamości, red. K. Szpilka, M. Krupa, P. Mazik, Wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego, Zakopane 2011) i stosowane w ramach projektu rozróżnienie na „górali” i „zakopiańczyków”. Z kolei Maria Małanicz-Przybylska rozróżnia góralszczyznę jako (a) mit oraz (b) rodzaj&#13;
współczesnego projektu tożsamościowego, co znamienne nie proponuje odrębnych terminów, co umożliwia&#13;
dostrzeżenie wieloznaczności „góralszczyzny”, splotu pokładów mitotwórczych i tożsamościotwórczych (M.&#13;
Małanicz-Przybylska, Góralszczyzna istnieje...?, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 172–177).&#13;
6&#13;
&#13;
Stosując przedmiotowe kryteria podziału etnologii można mówić o subdyscyplinie, która posługując się różnymi metodami i narzędziami teoretycznymi próbuje całościowo opisywać i interpretować kultury górali.&#13;
7&#13;
&#13;
J. Zborowski, Pisma Podhalańskie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1972, t. 1–2.&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
S. Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1958.&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
W. Eljasz-Radzikowski, Ilustrowany przewodnik do Tatr i Pienin, s.n., Kraków 1886.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
T. Chałubiński, Sześć dni w Tatrach. Wycieczka bez programu, Redakcja „Orlego Lotu”, Kraków 1921.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
K. Przerwa-Tetmajer, Na skalnym Podhalu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1955.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
S. Witkiewicz, W kręgu Tatr, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1970, t. 1–2.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
J. Świętek, Lud nadrabski. Od Gdowa po Bochnię. Obraz etnograficzny, Akademia Umiejętności, Kraków 1893.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
Mgr Kamila Biedrońska wchodziła w skład zespołu badawczego prowadzącego badania etnograficzne w ramach kursu Laboratorium etnograficzne. Prowadzącą kurs była dr hab. Patrycja Trzeszczyńska. Artykuł mgr&#13;
Biedrońskiej opiera się na materiałach wywołanych w trakcie tych badań.&#13;
5&#13;
&#13;
Znaczenie tych terminów jest nieprecyzyjne. Joanna Dziadowiec i Elżbieta Wiącek proponują rozumieć&#13;
„góralszczyznę” jako kategorię opisową odnoszącą się do zróżnicowania etnograficznego, a „góralskość” jako&#13;
zespół wyobrażeń, stereotypów, mitów i innych form reprezentacji dotyczących górali i ich kultury ( J. Dziadowiec i E. Wiącek, Góralszczyzna, góralskość - konstruowanie i funkcjonowanie podhalańskiego mitu, w: Semio-&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
L. Kamiński, O mieszkańcach gór tatrzańskich. Najdawniejsza monografia etnograficzna Podhala, Oficyna&#13;
Podhalańska „Secesja”, Kraków 1992.&#13;
15&#13;
&#13;
S. Trebunia-Staszel, Śladami podhalańskiej mody. Studium z zakresu historii stroju górali podhalańskich,&#13;
Podhalańska Oficyna Wydawnicza, Kościelisko 2010, s. 23; A. Kroh, Góral z czwartego wymiaru, „Tatry”, 2010,&#13;
t. 32, nr 2, s. 58.&#13;
16&#13;
&#13;
S. Staszic, O ziemiorództwie Karpatów i innych gor i rownin Polski, Drukarnia Rządowa, Warszawa 1815.&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
zabobonnych znaczeń”17. Etnologiczne zainteresowanie góralami można także wskazać&#13;
w pierwocinach programu badań nad kulturą chłopską sformułowanego przez Hugo Kołłątaja18, a nawet wcześniej, w sztuce teatralnej Wojciecha Bogusławskiego Krakowiacy&#13;
i Górale (1794)19.&#13;
Odkrywanie kultury góralskiej nie było i nie jest poznawczo niewinne. Górale (i chłopi) wkraczają na scenę zainteresowania nie-chłopów (elit, szlachty, inteligencji, polityków itd.) jako nośnik wartości20. Realizm etnograficznych monografii doby Oświecenia&#13;
i Romantyzmu służył uprawdopodobnieniu obrazu sielskiego, zideologizowanego, który&#13;
pełnił cele społeczne i polityczne. Kultura chłopska, w tym kultura górali, postrzegana&#13;
była jako rezerwuar treści i wartości, uznanych za fundament odnowienia (a raczej: wytworzenia) narodu polskiego. Opisywanie kultury góralskiej było jednoczesnym kodyfikowaniem sposobów przedstawiania tejże kultury i jej mityzowaniem21. Z czułą ironią&#13;
o procesie tworzenia góralskiego mitu pisze Antoni Kroh: „Góral podhalański był dla&#13;
przybysza, jeśli można się tak wyrazić, chłopem rekreacyjnym – towarzyszem miłych&#13;
chwil, opiekunem i kompanem, a nie groźnym problemem społecznym, jak chłopi dólscy. Wysławiano Podhalan, ich dorodność fizyczną i przemożne zalety ducha: inteligencję, szlachetność oraz talenty artystyczne. Dowodząc, że Podhalanie są wspanialsi od&#13;
chłopów dólskich, postrzegano ich jako wolnych synów gór, nieznających pańszczyzny,&#13;
poddanych tylko królowi; wskazywano, że codzienne zmagania z surową tatrzańską przyrodą uszlachetniły ich rasę. Romantyczny zachwyt nad góralską wolnością był mitem,&#13;
rozpowszechnionym przez ludzi, którzy w Tatrach chodzili wyłącznie dla przyjemności,&#13;
a o Podhalu wiedzieli tyle, ile chcieli wiedzieć. Był również mitem o podłożu patriotycznym, w znacznej mierze wypływającym z przeświadczenia o prapolskości kultury góralskiej: skoro Podhalanin jest szczególną sublimacją Polaka, a Polacy kochają wolność, to&#13;
góral musi kochać wolność do potęgi”22. Przez liczne opisy kultury górali i góralszczyzny&#13;
prześwieca „mit szlachetnego dzikusa”, o cnotliwej duszy, silnego ciałem i szlachetnego&#13;
oblicza23. Z tym obrazem współwystępuje wyobrażenie obszarów górskich nadpisanych&#13;
nad „mitem Raju”, które jawiły się (i jawią nadal) jako kraina arkadyjska, obszar wolności&#13;
umożliwiający niezapośredniczony kontakt z przyrodą24.&#13;
17&#13;
&#13;
Cytat za: K. Laučiková, Analiza mitu, „Tatry”, 2010, t. 32, nr 2, s. 60.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, w: Etnologia&#13;
Polski. Przemiany kultury ludowej, Polska Akademia Nauk, Wrocław 1976, t. 1, s. 26.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Ibid., s. 25.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
C. Robotycki i S. Węglarz, „Chłop potęgą jest i basta”. O mityzacji kultury ludowej w nauce, „Konteksty. Polska&#13;
Sztuka Ludowa”, 1983, nr 1–2, s. 3–8.&#13;
21&#13;
&#13;
Z. Libera, Lud ludoznawców: kilka rysów do opisania fizjognomii i postaci ludu naszego, czyli etnograficzna&#13;
wycieczka po XIX wieku, w: Etnologia polska między ludoznawstwem a antropologią, red. A. Posern-Zieliński,&#13;
Wydawnictwo DRAWA, Poznań 1995.&#13;
22&#13;
&#13;
A. Kroh, Sklep potrzeb kulturalnych, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s. 35.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Mit góralszczyzny ma również negatywną stronę. Rewersem pozytywnego stereotypu górala jest przedstawianie go jako zawistnego, gniewnego, kłótliwego, pazernego, ksenofobicznego (Ł. Długowski, Najbardziej&#13;
skundlony naród Europy, „Tatry”, 2011, nr 2, s. 58–61.) W tym kontekście warto odnotować studia nad „wstydliwym dziedzictwem” dotyczącym Goralenvolk (W. Szatkowski, Goralenvolk - kryzys tożsamości, „Konteksty.&#13;
Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 115–121) oraz nazistowskimi badaniami antropologicznymi i ludoznawczymi na terenie Podhala (M. Maj i S. Trebunia-Staszel, Nazistowskie badania antropologiczne i ludoznawcze na&#13;
Podhalu. Dokument i pamięć, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 122–140).&#13;
24&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Czy wobec tego istnieje góralszczyzna? Czy używanie takich pojęć jak „wyobrażenie”,&#13;
„mit”, „reprezentacja” i inne nie podważa zasadności zainteresowania góralszczyzną?&#13;
Czy nie inkryminuje się podmiotowego poczucia bycia góralem, relegując góralszczyznę&#13;
w stronę tworu fantazji, czegoś nierzeczywistego? Odnoszę wrażenie, że powyższe pytania są nietrafnie postawione z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, etnologia zainteresowana jest właśnie podmiotowym sposobem postrzegania i doświadczania świata.&#13;
W punkcie wyjścia przyjmuje ona, że do rzeczywistości nie mamy innego dostępu jak poprzez kulturę, a więc m.in. przez mity (narracje), wyobrażenia, język, symbole, rytuały,&#13;
które służą do intepretowania rzeczywistości. W tym sensie góralszczyzna, tak jak ją tutaj&#13;
rozumiem, jest zespołem wartości i znaczeń mających naturę procesualną, tworzącym&#13;
rzeczywistość w jakiej żyją ludzie. Po drugie, góralszczyznę trzeba widzieć w perspektywie przedefiniowanego pojęcia „ludu”, w której „folk nie jest synonimem chłopstwa&#13;
(jak było to w XIX wieku) ani też nie można ograniczać go do jakiejś warstwy społecznej, na przykład vulgus in populo, czy dołów społecznych. Nie są nimi także niepiśmienni w społeczeństwie piśmiennych. Termin folk można odnieść do dowolnej grupy ludzi,&#13;
którzy podzielają przynajmniej jedną cechę. Nie ma znaczenia, co ich łączy – może to być&#13;
wspólne zajęcie, język lub religia; ważne natomiast jest to, że za grupą stworzoną dla jakiejś przyczyny stoją jakieś tradycje, które jej członkowie uważają za swoje, […] tradycje,&#13;
które pomagają utrzymać poczucie tożsamości”25. Góralszczyznę rozumieć należałoby na&#13;
sposób ideacyjny, jako poczucie przynależności do lokalnej kultury, która dotyczyłaby&#13;
raczej „[…] form nieskodyfikowanej regionalnej lub innej subkulturowości niż posiadającej oficjalną sankcję kultury narodowej, raczej oddolnie praktykowanego obyczaju niż&#13;
odgórnie narzuconego prawa, raczej spontanicznie uprawianego folkloru niż uznanej&#13;
i nauczanej w szkołach sztuki itd.”26. Wobec tego nie można oceniać góralszczyzny względem zadekretowanego wzoru, stosując stempel autentyczności, prawdziwości czy oryginalności. Góralszczyzna byłaby kulturową przestrzenią świadomego wyboru, zjawiskiem&#13;
dynamicznym, podlegającym ciągłemu procesowi semiozy27.&#13;
Góralszczyzna pozostaje zjawiskiem niezwykle żywotnym, ulega ponownym przetworzeniom i odkryciom. Intrygująca jest jej wielopostaciowość i wieloznaczność. Traktowana jako semiotyczny tekst przybiera „[…] wiele twarzy, stanowi zbiór reprezentacji,&#13;
które podlegają ciągłym negocjacjom i reinterpretacjom”28, w zależności kto i do kogo&#13;
„mówi”, w jakim celu, w jakim kontekście kulturowo-komunikacyjnym. Inspiruje m.in.&#13;
artystów, twórców mody, architektów. Traktowana jest w dalszej części książki jako żywe&#13;
pytanie, stanowiąc ciekawe laboratorium procesów kulturowych związanych ze zjawii drzwi. Wybór esejów, tłum. M. Łukasiewicz, Oficyna Naukowa, Warszawa 2005). Góra i góry są również jednym z szeroko rozpowszechnionych symbolicznych ideogramów nazywających sferę sakralną (M. Eliade, Traktat o historii religii, tłum. J. Wierusz-Kowalski, Książka i Wiedza, Warszawa 1966).&#13;
25&#13;
&#13;
A. Dundes, Folklor Matters, The University of Tennesee Press, Knoxville 1989, s. 11, za: J. Barański, Góralszczyzna i pamięć, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 38–44.&#13;
26&#13;
&#13;
Ibid., s. 40.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
A. Appadurai, Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, przeł. Z. Pucek, Universitas, Kraków&#13;
2005.&#13;
28&#13;
&#13;
J. Dziadowiec i E. Wiącek, Góralszczyzna, góralskość - konstrukowanie i funkcjonowanie podhalańskiego mitu,&#13;
op. cit., s. 257.&#13;
&#13;
O wyprawach w góry jako mitycznej podróży do źródeł egzystencji pisał George Simmel (G. Simmel, Most&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
skiem konstruowania tożsamości, turystyki kulturowej, regionalizmu, migracji, pamięci,&#13;
dziedzictwa, przetworzeń i losów „kultury ludowej”, wzajemnych wpływów między etnologiem a podmiotem jego zainteresowania (tzw. folkloryzacją wiedzy etnologicznej)&#13;
itd.&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�G]LHG]LFWZD29&#13;
Pojęcie dziedzictwa30 jest kategorią nieostrą i wieloznaczną. Trudności sprawia bliższe&#13;
określenie zakresu i treści dziedzictwa31. Słowo to pojawia się w wielu kontekstach, co&#13;
prowadzi do powiększenia semantycznej konfuzji. Dziedzictwo występuje w dyskursie&#13;
akademickim, w społecznej praktyce, w administracji państwowej i samorządowej, w polityce, w animacji kultury, edukacji32 itd. Służy celom poznawczym i praktycznym. Dziedzictwo można chronić, rozwijać, reaktywować, przekazywać, ocalać, upowszechniać,&#13;
animować, otaczać troską, wynajdywać itd. „Patrymonializacji podlegają przedmioty&#13;
najbardziej codzienne i te wyrafinowane, stare i nowe, autentyczne i nieautentyczne, nawet wytwarzane na fabrycznych liniach produkcyjnych i wychodzące spod zręcznych rąk&#13;
współczesnych rzemieślników. Dziedzictwem w jego niematerialnym wymiarze mogą&#13;
być też język, obyczaj, rytuał (najczęściej ten ginący, choć niekoniecznie), a ponadto środowisko naturalne i krajobraz. Zajmują się nim instytucje państwowe, stowarzyszenia&#13;
i jednostki naukowo-badawcze”33.&#13;
Dziedzictwo jest nie tylko kategorią służącą do naukowego opisu, ale także przynależy do poziomu przedmiotowego: poziomu, który jest przedmiotem zainteresowania&#13;
etnologa. Pojawia się w kontekstach związanych ze społecznym tworzeniem znaczeń,&#13;
przeżywaniem i doświadczaniem rzeczywistości.&#13;
29&#13;
&#13;
Pisząc o dziedzictwie, powołuję się na następujące prace: K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego&#13;
- rozważania, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2013; A. Niedźwiedź, Laboratorium dziedzictwa,&#13;
„Tygodnik Powszechny. Dodatek Specjalny: Kraków. Antropologie dziedzictwa”, 2019, nr 28, s. 4–9; J. Torowska, Dziedzictwo - współczesna ewolucja pojęcia. Implikacje dla pedagogiki, „Prace Naukowe Akademii im. Jana&#13;
Długosza w Częstochowie”, 2015, t.XXIV, s. 41–59; S. Trebunia-Staszel, Muzeum Tarzańskie jako laboratorium&#13;
dziedzictwa. Część I, „Journal of Urban Ethnology”, 2018, t.16, s. 217–231; S. Owsianowska i M. Banaszkiewicz,&#13;
Trudne dziedzictwo a turystyka. O dysonansie dziedzictwa kulturowego, „Turystyka Kulturowa”, 2015, nr 11, s.&#13;
6–24.&#13;
Świadomie nie ujmuję dziedzictwa w cudzysłów, rozmywając rozróżnienie między supozycjami tego terminu. Taki zabieg może wyglądać na ekwiwokację, niemniej umożliwia on oddanie wieloznaczności dziedzictwa&#13;
i różnych sposobów użycia tego pojęcia, które w antropologicznych badaniach nad dziedzictwem współwystępują ze sobą.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
Pojęcie dziedzictwa (łac. patrymonium, ang. heritage, fran. patrimoine, niem. Kulturerbe, wł. i hiszp. patrimonio) wywodzi się z języka prawniczego, a określano nim dobra dziedziczone (spadek, majątek) i przekazywane&#13;
z pokolenia na pokolenie. Sens ten zachował się w angielskim heritage i francuskim héritage.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 6.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
W 1995 r. wprowadzono obowiązek edukacji szkolnej w zakresie dziedzictwa, która wyłoniła się z wcześniejszej ścieżki edukacyjnej „dziedzictwo kulturowe w regionie”. W ramach Krajowych Ram Kwalifikacji wprowadzono jako cele edukacyjne rozpoznanie dziedzictwa kulturowego i jego ochronę; J. Torowska, Dziedzictwo&#13;
- współczesna ewolucja pojęcia. Implikacje dla pedagogiki..., op. cit., s. 41.&#13;
33&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 6.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Dziedzictwo rymuje się z innymi ważnymi dla humanistyki kategoriami: historią&#13;
(przeszłością), tradycją, pamięcią, tożsamością, regionalnością (lokalnością). Czasem&#13;
stanowi dla nich konkurencyjny sposób opisu i doświadczania rzeczywistości, a innym&#13;
razem staje się pojęciem „parasolem”, imperialnie zawłaszczającym zakres powyższych&#13;
kategorii; zastępuje je, a czasem wchłania. Jednocześnie dziedzictwo jest zakotwiczone&#13;
w już ugruntowanych sposobach opisu poprzez kategorie tradycji, pamięci, tożsamości – nie pojawiło się deus ex machina. Dziedzictwo jest pojęciem modnym i być może&#13;
zbyt rozległym, ale jednocześnie jego dotychczasowe użycia świadczą o płynącej z niego&#13;
ożywczości, która pozwoliła na wzbogacenie naszego języka, zreorganizowanie dawnych&#13;
humanistycznych obszarów rzeczywistości, a także dostrzeżenie nowych wymiarów kulturowego świata znaczeń i wartości.&#13;
Dziedzictwo prima facie ewokuje badania nad przeszłością bądź nad obecnością przeszłości w teraźniejszości. Jego kontekstowe znaczenia wykraczają poza to wąskie odniesienie, bowiem poprzez „[…] fakt świadomego wyboru, bez którego dziedzictwa nie ma,&#13;
wyraża ono swoistą kontrolę teraźniejszości nad przeszłością. Jest zawsze władzą żywych&#13;
nad umarłymi. Nigdy odwrotnie”34. Dziedzictwo dotyczy naszego sposobu rozumienia&#13;
przeszłości, mechanizmów selekcji i tworzenia znaczeń „tu i teraz”, dla których przeszłość i wyobrażenie przeszłości są planem wyrażania. Przyjmowany zakres pojęcia dziedzictwa i sposób w jaki się je definiuje więcej mówi o nas niż o samym odniesieniu tego&#13;
pojęcia35. „Innymi słowy – będąc intencjonalnym i normatywnym wyborem, dziedzictwo&#13;
ma na różne sposoby służyć teraźniejszości – politycznie, gospodarczo, społecznie, kulturowo, edukacyjnie etc. […]. Niestety, możliwa jest sytuacja dokładnie odwrotna. Wtedy&#13;
dziedzictwo może dawać wyraz ksenofobii, pogardzie, przemocy”36. Pewne wydaje się&#13;
tylko to, że współcześnie dziedzictwo jest pojęciem wyjątkowym, wyróżnionym, szeroko stosowanym, o nieostrych granicach znaczeniowych, któremu ulec mogą przedmioty&#13;
o rożnych gabarytach (w sensie dosłownym, od miasta po przedmiot codziennego użytku), o różnej trwałości (od przedmiotów wykonanych z granitu do wiejskiej przyśpiewki) i różnej substancji (dźwięki, obrazy, smaki, widoki). „Potrzebują go jednostki, wspólnoty i ponadnarodowe projekty polityczne, które nawiązują relację z taką przeszłością,&#13;
którą uznają za swoją i na którą wyrażają zgodę”37.&#13;
W badaniach nad dziedzictwem zauważalny jest zwrot w stronę perspektywy antropologicznej. W tym ujęciu wzbogaca się konserwatorskie czy architektoniczne rozumienie&#13;
dziedzictwa wskazując „[…] wielopoziomowy, ideologiczny, kontekstualny i procesualny&#13;
charakter tego, co jest postrzegane jako dziedzictwo”38. Przyjmuje się, że dziedzictwo nie&#13;
ogranicza się do materialnego wymiaru, tj. do budynków czy dzieł sztuki, ale obejmuje&#13;
ono związane z nimi kulturowo tworzone znaczenia (praktyki kulturowe, pamięć indy34&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Sytuacja analogiczna do stereotypów, które jako wyobrażenia społeczne więcej mówią o wyobrażającym niż&#13;
o wyobrażanym; np. ze stereotypu Żyda, Niemca, Cygana, szewca więcej dowiadujemy się o osobie, która podziela takie wyobrażenia niż o grupie, do której stereotyp się odnosi, a co dopiero o jej konkretnym podmiocie.&#13;
36&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 7–8.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Ibid., s. 9.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
A. Niedźwiedź, Laboratorium dziedzictwa..., op. cit., s. 5.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
widualną i zbiorową, emocje, społeczne więzi itd.). W takim antropologicznym ujęciu&#13;
dziedzictwo rozumie się nie jako zastygły materialny obiekty, lecz procesualnie. Dziedzictwo wyrażane jest poprzez opowieści o przeszłości, jej selekcję i reinterpretację. „Te&#13;
opowieści są wyrażone w formie obiektów, pomników, muzealnych kolekcji czy odpowiednio zaprojektowanych tras turystycznych oraz miejskich przestrzeni. W materialnych formach pamięci skrywa się jednak historyczna i społeczna dynamika. To ona stanowi o wewnętrznym życiu dziedzictwa oraz o sile – bądź braku – jego oddziaływania”39.&#13;
Wyobrażenie o przeszłości rzutowane jest w teraźniejszość. Dziedzictwo jako program&#13;
działania stanowi z jednej strony czynnik motywacji40 w obserwowanych praktykach społecznych: zespołach folklorystycznych, izbach pamięci, działalności muzealnej, Kołach&#13;
Gospodyń Wiejskich, questach41, trasach turystycznych itd., ale z drugiej stanowi kategorię stosowaną do opisu tychże praktyk.&#13;
Procesualność dziedzictwa jest szczególnie istotna, bowiem odwodzi od rozumienia&#13;
go jako zastygłej lawy, którą można „przekazywać” z jednej epoki do innej, z jednego&#13;
kontekstu kulturowego do innego, od jednego człowieka do drugiego w oderwaniu od&#13;
kontekstualnego znaczenia. Pojmowanie dziedzictwa jako procesu pozwala unikać hipostazowania i substancjalizowania, stąd tak duża rola w badaniu nad dziedzictwem metod&#13;
i interpretacji antropologicznych, które postulują uwzględnienie podmiotowego punktu&#13;
rozumienia i doświadczania dziedzictwa. W praktyce obserwuje się różnorodność dziedzictwa, co oznacza, że mamy do czynienia ze współistnieniem „[…] obok siebie rozmaitych jego form, pamięci i obrazów przeszłości, ale też rozmaitych wizji przyszłości&#13;
[…]”42. Dziedzictwo jako proces „[…] może przybierać rozmaite formy i ukazywać wiele&#13;
twarzy, staje się wspaniałym kulturowym i społecznym narzędziem do wyrażania siebie,&#13;
kreowania idei, a także negocjowania znaczeń”43. Reinterpretacja przeszłości w celu tworzenia dziedzictwa może pełnić różne funkcje i cele, takie jak: merkantylizacja, polityzacja, manipulacja, integracja i spójność społeczna, funkcja poznawcza bądź ocalająca od&#13;
zapomnienia itd. Tworzenie dziedzictwa może mieć charakter oddolny i zinstytucjonalizowany. Dziedzictwo ujawnia „[…] swoją moc sakralizowania przeszłości, lecz również&#13;
[posiada] polityczny wymiar oraz merkantylny potencjał. Ma zdolność kreowania więzi&#13;
39&#13;
&#13;
Ibid., s. 5–6.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Motywację rozumiem tutaj nie jako przyczynę działań, lecz w sensie semiologicznym jako asocjację między&#13;
planem wyrażenia i planem treści.&#13;
41&#13;
&#13;
W Słowniku Języka Polskiego nie odnotowano jeszcze słowa questy i derywatów, ale polska Wikipedia podaje, że quest to „rodzaj gry polegającej na odkrywaniu dziedzictwa miejsca i tworzeniu nieoznakowanych&#13;
szlaków, którymi można wędrować kierując się informacjami zawartymi w wierszowanych wskazówkach”&#13;
(https://pl.wikipedia.org/wiki/Questing), dostęp 15.12.2019. Według strony Questy – Wyprawy odkrywców&#13;
„z ang. quest – zadanie, zagadka). To gry terenowe polegające na poszukiwaniu skarbów. Nie wymagają one&#13;
obsługi ani znakowania w terenie, dlatego, w odróżnieniu od podchodów lub gier miejskich, można w nie grać&#13;
niemal w każdej chwili. Do zabawy wystarczy ulotka lub darmowa aplikacja mobilna Questy – Wyprawy Odkrywców. Ulotki są dostępne w wybranych punktach informacji turystycznej lub jako plik do pobrania ze strony&#13;
internetowej questy.com.pl. Czytając wierszowane wskazówki, uczestnik podąża questem i poznaje sekrety&#13;
danego miejsca. Na końcu drogi na odkrywców czeka skarb, a w nim pieczątka, której odbicie potwierdza&#13;
przebycie trasy”, https://questy.com.pl/o-questach, dostęp 15.12.2019.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
A. Niedźwiedź, Laboratorium dziedzictwa..., op. cit., s. 7.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Ibid., s. 8–9.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
opartej na współistnieniu odmiennych tożsamości we wspólnocie podzielanego miejsca.&#13;
Może być też źródłem konfliktów pamięci i wyrastających z nich różnych wizji teraźniejszości oraz projektów przyszłości. A co za tym idzie, odmiennych wizji formowania,&#13;
doświadczania i przeżywania […]”44 rzeczywistości45.&#13;
Samo pojęcie dziedzictwa, a zwłaszcza jego użycia, nie są neutralne. Nie są takie na&#13;
płaszczyźnie czysto poznawczej (akademickiej) i na płaszczyźnie praktyki społecznej&#13;
(polityka, pedagogika, animacja, ochrona dóbr kultury). Posługiwanie się dziedzictwem&#13;
można uznać za nowe wcielenie przemocy symbolicznej, której przedmiotem jest przeszłość i to, co z niej pozostało46, ale także teraźniejszość. W dziedzictwie dochodzi od&#13;
aliansu polityki, ekonomii i nauki. Akademickie teorie mogą legitymizować polityczne&#13;
i społeczne projekty, stanowią ważny ekonomiczny wektor. Funkcje performatywna&#13;
i perswazyjna dziedzictwa, a nie tylko deskryptywna, sprawiają, że jest ono istotnym zarazem zagadnieniem i komentarzem współczesności, bowiem „[…] spatrymonializowane&#13;
obiekty ulegają utowariowieniu, banalizacji, czy nawet manipulacji. Proces społecznego&#13;
wytwarzania dziedzictwa nie jest bowiem zabiegiem niewinnym”47.&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�DQLPDFML�NXOWXU\&#13;
Społeczne czy polityczne powinności etnologii są nadal szeroko dyskutowane. W historii polskiej etnologii dyskusja ta sięga listu Hugona Kołłątaja48, w którym formułuje on&#13;
pierwszy program studiów ludoznawczych. Systematyczne badanie obyczajów, zwyczajów i obrządku narodu polskiego miało służyć objaśnieniu „naszej historii początkowej”,&#13;
ale również być świadectwem „[…] stanu w jakim zastała Polskę tragedia zaborów, i dostarczenie argumentów przeciwko oszczerstwom obcych”49. Badania etnologiczne (resp.&#13;
44&#13;
&#13;
Ibid., s. 9.&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
Współwystępowanie różnych „pokładów” pamięci, czasem sprzecznych interpretacji przeszłości, wielości&#13;
tożsamości, wskazuje na związek dziedzictwa ze światem wartości i znaczeń, a przez to umożliwia powiązanie&#13;
dziedzictwa z inną ważną w antropologii kategorią, jaką jest mit. Na ten związek wskazuje Krzysztof Kowalski:&#13;
„Ponadto zwracam uwagę również na fakt, że dziedzictwo pozostaje w silnym i trwałym związku z dwoma innymi pojęciami, które naświetlają jego naturę. Są nimi tożsamość i mit, który nie jest rozumiany ani potocznie,&#13;
ani filologicznie, ale jako indywidualny i/lub zbiorowy sposób budowania znaczeń dla indywidualnie i/lub społecznie przeżywanego świata (również przeszłości) – ze swej natury obojętnego i pozbawionego znaczeń” (K.&#13;
Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 9–10.). Mitologiczna struktura tkwiąca&#13;
w pojęciu dziedzictwa i jego różnych użyciach wskazuje na jego semantyczną nadwyżkę, konotującą „zawsze&#13;
coś więcej”. Podobne mityczne pokłady, lecz wywodzące się z fenomenologii mitu, ewokują z artykułu Anny&#13;
Niedźwiedź, która pisze, że w procesualnym zjawisku dziedzictwa można dostrzec „spłaszczenie czasu”, które&#13;
– dopowiadam – charakteryzuje eliadowską koncepcję mitu. Od siebie dodam, że ciekawym rozwiązaniem&#13;
byłoby połączenie dziedzictwa z pojęciem symbolu w rozumieniu Jurija Łotmana – jako „wehikułu znaczeń”,&#13;
który kondensuje w sobie większe opowieści, podlegające nieustannym reinterpretacjom ( J. Łotman, Symbol&#13;
w systemie kultury, tłum. B. Żyłko, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 1988, nr 3.).&#13;
46&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 6.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
Ibid., s. 10.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
M. Nalepa, List Hugo Kołłątaja do Jana Maja, księgarza w Krakowie, pisany w Ołomuńcu z więzienia 15 lipca&#13;
1802, „Tematy i Konteksty”, 2012, nr 2, s. 27-53.&#13;
49&#13;
&#13;
A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, op. cit.,&#13;
s. 26.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
ludoznawcze) miały pełnić rolę uzasadnienia dla istnienia narodu polskiego, dla którego&#13;
skarbnicą treści i wartości miała być warstwa chłopska. Dokonując uprawnionego chronologicznego skrótu, w tym kontekście należy wspomnieć o społecznych zadaniach etnologii, jakie wyznaczono jej w PRL. Badanie kultury ludowej (chłopskiej) miało służyć&#13;
stworzeniu „nowego człowieka”, kultura ludowa miała być fundamentem kultury narodowej50. Jako jedno z kluczowych zadań dla etnologii wskazywano „[…] jak największe&#13;
wykorzystanie wyników naszej pracy jako ekspertyz w działaniach praktycznych i planowaniu życia i kultury”51.&#13;
Zagadnienie społecznego uwikłania etnologii, jej powinności, obowiązków i uroszczeń współcześnie przybiera postać dyskusji wokół antropologii zaangażowanej, publicznej, stosowanej. Sygnalizowane w tym miejscu zagadnienie jest stale obecne w etnologicznym namyśle, choć ze zmiennym natężeniem52.&#13;
W kontekście niniejszej publikacji istotna jest natomiast inna kwestia, choć związana&#13;
ze społecznymi powinnościami etnologii. Piotr Kowalski określił ją „pokusą antykwaryzmu”. Zafiksowanie polskiej etnologii na kulturze chłopskiej i posługiwanie się modelem kultury chłopskiej (tradycyjnej, ludowej53) doprowadziło do stanu, w którym etnolog stał się ekspertem od tejże kultury. Nastąpiło pomieszanie porządku wyjaśnienia&#13;
(teorii) i porządku przedmiotu badania (rzeczywistości). Etnolodzy zaczęli występować&#13;
w roli jurorów w konkursach i przeglądach folklorystycznych. Oceniając reprezentacje&#13;
kultur góralskich, zyskali wpływ na kształt tychże kultur. W sposób na ogół niezauważony etnolog zaczął wytwarzać przedmiot swoich badań, doprowadzając do kreowania&#13;
i konserwowania obiektu swojej refleksji. Stan taki etnologia podziela z innym dyscyplinami badającymi kulturę, które „[…] nie mogą jednoznacznie ustalić linii demarkacyjnej&#13;
między historycznością pewnych przedmiotów, tekstów kultury, a ich znajdowaniem się&#13;
we współczesności. […] Problem polega na bezustannym współwystępowaniu rożnych&#13;
«pokładów historii» i utrzymywaniu się w «aktywnej tradycji» tekstów, które genetycznie związane były ze światopoglądami o czysto diametralnie odmiennych kształtach.&#13;
[…] Dyscypliny te, nie zawsze precyzyjnie rozdzielając wymienione domeny, stają się&#13;
odpowiedzialne za zjawisko «folkloryzmu»: produkując, a czasem tylko wzmacniając&#13;
osobliwe wyobrażenie na temat kultury ludowej, sztuki, folkloru”54. Treści genetycznie&#13;
50&#13;
&#13;
Por. J. Burszta, Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,&#13;
Warszawa 1974.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
Ibid., s. 49.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
Zob. Antropologia zaangażowana, red. Ł. Sochacki, J. Steblik, F. Wróblewski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010 (materiały z konferencji Antropologia zaangażowana (?), które ukazały się&#13;
w piśmie „Prace Etnograficzne. ZNUJ”, 2010, t. 38); burzliwe dyskusje miały miejsce na łamach pisma „op.cit”&#13;
w latach 2004-2006.&#13;
53&#13;
Por. K. Dobrowolski, Chłopska kultura tradycyjna, „Etnografia Polska”, 1957, t. 1, s. 19-56. W Polsce do lat 80.&#13;
dominowało społeczno-ekonomiczne określanie przedmiotu etnologii, wedle którego lud utożsamiano z klasą&#13;
(warstwą) chłopską. „Kultura ludowa” i jej deklinacje (tradycyjna, wiejska, typu ludowego i inne) stanowią –&#13;
nomen atque omen – dziedzictwo etnologii w Polsce, z którym polscy etnolodzy wchodzą w różne formy dialogu (ignorując, rozwijać, zaprzeczając, wysuwając nowe propozycje), zob. Kultura ludowa. Teoria – praktyki&#13;
– polityki, red. B. Fatyga, R. Michalski, Instytut Stosowanych Nauk Społeczny, Warszawa 2014 r.&#13;
54&#13;
&#13;
P. Kowalski, Współczesny folklor i folklorystyka. O przedmiocie poznania w dzisiejszych badaniach folklorystycznych, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1990, s. 29.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
wywodzące się z „tradycyjnego folkloru” ulegają resemiotyzacji w zmieniającej się rzeczywistości kulturowej, uzyskując nowe znaczenia (plan treści), choć nie zmienia się lub&#13;
ulega nieznacznym przeobrażeniem zewnętrzny, materialny kształt (plan wyrażania)55.&#13;
Traktować wtedy można owe treści na zasadzie cytatu (reliktu) z innego systemu kulturowego, z którym jednak utrzymują historyczną relację (np. zmiany, ciągłości, zerwania,&#13;
przywrócenia)56. Wskazywana homonimiczność tego rodzaju tekstów kultury może być&#13;
źródłem pomieszania przedmiotu badania (obserwowanej rzeczywistości) i przedmiotu&#13;
poznania (etnologicznego opisu).&#13;
Powyższe uwagi należy brać pod uwagę, pisząc o etnograficznej części projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Podczas trwania projektu posługiwaliśmy się jego nieoficjalną lub półoficjalną nazwą: Skarby Górali57. Jej stosowanie&#13;
(w aplikacji questów, na stronie internetowej, między badaczami, w wewnętrznych listach i nieoficjalnych dokumentach Fundacji Mapa Pasji) w jakiejś mierze wpłynęło na&#13;
sposób myślenia o projekcie i ukierunkowało badania, a więc nie pozostaje bez wpływu&#13;
na zamieszczone dalej treści. Jej używanie nie ma prostego przełożenia w postaci projektowania czy modelowania. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że niektóre z zamieszczonych&#13;
przez nas tekstów mniej lub bardziej próbują zdystansować się od presuponowanego&#13;
sądu wartościującego, który zawarty jest w nazwie Skarby Górali. Dystansowanie nie&#13;
przybiera formy wyrażonej wprost (może poza niniejszym esejem pełniącym w moim zamierzeniu trochę rolę psuj-zabawy), ale najczęściej ma kształt dystansu ironicznego bądź&#13;
niedopowiedzenia. Sąd wartościujący konotowany jest przez „skarb” – coś ukrytego,&#13;
cennego i godnego pożądania. Ten góralski skarb korzysta z wcześniej sygnalizowanych&#13;
nadwyżek semantycznych związanych z góralszczyzną, z mitycznych alikwot brzmiących w wieloznaczności dziedzictwa (dziedzictwa-skarbu właśnie) oraz z opisywanych&#13;
społecznych uwikłań etnologa, który powinien (czy na pewno? czyim zdaniem?) takich&#13;
„skarbów” szukać, chronić, nazywać je.&#13;
Trzeba odnotować, że dla etnologów, projekt oraz działalność Fundacji Mapa Pasji&#13;
mogłyby się stać przedmiotem akademickich analiz. Fundacja Mapa Pasji i projekt Skarby Górali mógłby być obiektem etnologicznego zainteresowania w kontekście turystyki&#13;
kulturowej, stereotypizacji wyobrażeń o kulturze wsi badanych regionów, konstruowania „małych ojczyzn” czy ruchów regionalistycznych. De facto, w trakcie wieczornych odpraw i spotkań podczas obozów etnograficznych Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski uczyniliśmy przedmiotem etnologicznego namysłu. Zastanawialiśmy&#13;
się, jak ogólne założenia projektu wpływają na nasze prace, czy nie mamy do czynienia&#13;
z, choćby niezamierzonym, wpływem i kształtowaniem badań etnograficznych, a więc&#13;
zamachem na naszą poznawczą niezależność? Czy część animacyjna i część etnograficzna nie wchodzą ze sobą w konflikt, a może są sprzężone zwrotnie? Problem polegał na&#13;
rozdźwięku między, z grubsza sprawę nazywając, sądami wartościującymi, odpowiada55&#13;
&#13;
Cz. Robotyki, Klejnot i reklama, „Polska Sztuka Ludowa”, 1987, nr 1-4, s. 155-158.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
Ibid., s. 31.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Na stronie www.skarbygorali.pl (dostęp, 11.02.2020) znajdują się questy, fotografie, filmy, nagrania, materiały&#13;
popularyzujące informację o kulturze i historii regionów objętych projektem Odkrywanie skarbów dziedzictwa&#13;
południowej Małopolski.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
jącymi na pytanie „jak być powinno?” (animacja kultury, questy, turystyka kulturowa)&#13;
i sądami opisującymi, odpowiadającymi na pytanie „jak jest?” (etnografia, rejestracja&#13;
praktyk społecznych związanych z dziedzictwem, codzienność, style życia, przetworzenia XIX-wiecznych treści folkloru wiejskiego itd.).&#13;
W miejscach, w których prowadziliśmy badania, niektórzy z naszych rozmówców&#13;
znali wyrażenia „etnograf ”, „etnologia”, „kultura ludowa” i podobne, w trakcie rozmowy sygnalizowali, jaka jest ich wiedza na temat przedmiotu etnografii. Według często&#13;
spotykanej opinii etnolog (etnograf ) zajmuje się kulturą ludową. Zna się na obyczajach,&#13;
obrzędach, gwarze, nazywa elementy stroju (lajbiki, cuchy, parzenice, portki, kaftany&#13;
i gorsety). Czasem spotykaliśmy się z dobrodusznym utyskiwaniem, że „te etnografy to&#13;
się jednak nie znają”. Lepiej zorientowani rozmówcy i współpracownicy terenowi dostrzegali, że etnolog zajmuje się dziedzictwem. Niemniej, wielokrotnie byliśmy zdefiniowani stereotypowo jako specjaliści od kultury ludowej, od góralszczyzny. Spotkała nas&#13;
przemoc symboliczna, niezbyt dojmująca na ciele, ale jednak przemoc. Nasza etnologiczna przemoc symboliczna polegała na stosowaniu etnograficznych metod i strategii&#13;
badawczych. Używaliśmy kulturowego kapitału etnologa, korzystając z zaproszeń na występy zespołów folklorystycznych, do restauracji, do domu, do kuchni58.&#13;
Większość z badaczy terenowych nie zajmowała się wcześniej góralszczyzną i pierwszy&#13;
raz prowadziła badania na terenie południowej Małopolski. Niemniej badacze terenowi&#13;
zostali wybrani w procesie rekrutacji, który sprawdzał ich kompetencje badawcze i gwarantował, że badania zostaną rzetelnie przeprowadzone. Uważam, że ten rodzaj „uczonej&#13;
ignorancji” był naszą zaletą, bo pozwalał zadawać pytania naiwne, wyrażać etnograficzne&#13;
zdziwienie wobec spraw oczywistych. Nawet gdy coś wiedzieliśmy, to staraliśmy się pracować, jakbyśmy nic nie wiedzieli. Grzeszyliśmy prostodusznością i dziecięcą niewiedzą,&#13;
ponieważ nie ufamy zdrowemu rozsądkowi, ani własnemu, ani osób z którymi rozmawialiśmy. Oczywistości to etnologiczna zmora, których w terenie staliśmy się „ofiarami”,&#13;
bo jeśli etnolog, to będzie szukał portek lub parzenic; jak architektura, to drewniana; jak&#13;
muzyka, to tradycyjna; jeśli strój, to haftowany. To tylko kilka stereotypowych wyobrażeń dotyczących etnologa. Etnograficzna naiwność (oświecony dyletantyzm59) sprzyjała&#13;
dostrzeżeniu obecności sfolkloryzowanej wiedzy etnologicznej60 u naszych rozmówców,&#13;
często wyrażanej bezwiednie, bez podawania bibliograficznego odnośnika61, stanowiącej&#13;
już element „wiedzy lokalnej”62. Zaskoczyła nas duża skala wykorzystywania opracowań&#13;
etnologicznych na temat góralszczyzny przez zespoły folklorystyczne, animatorów kultury, kapele muzykantów itp.&#13;
58&#13;
&#13;
O skomplikowanych relacjach między wszystkimi uczestnikami sytuacji badawczej (etnologami i podmiotami badania) zob. K. Hastrup, Out of Anthropology. The Anthropologist as an Object of Dramatic Representation,&#13;
„Cultural Anthropology”, t. 7, nr 3, s. 327-345.&#13;
59&#13;
&#13;
Określenie etnologa ukute przez prof. Wiesława Juszczaka.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
Cz. Robotycki, Myślenie typu ludowego w polskiej kulturze masowej (propozycje badawcze), „Etnografia Polska”, t. 29, nr 1, s. 111-117.&#13;
&#13;
61&#13;
Emblematycznym przykładem było przywoływanie z pamięci cytatów bądź parafrazowaniem monografii etnograficznych wsi.&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Chociaż branżowe powiedzenie głosi, że etnolog przychodzi po fakcie, nie mogąc&#13;
urzeczywistnić postulatu obserwowania kultury in statu nascendi, to w przypadku naszych badań odnoszę wrażenie, że wyprzedził on „przedmiot” swoich badań. Według wyżej przytoczonego określenia „ludowości” Dundesa, etnolog nie zajmuje się wyłącznie&#13;
materialnym wymiarem kultury wiejskiej z XIX/XX w.: budową chat, których nie ma;&#13;
przyśpiewkami weselnymi, których się nie śpiewa; magicznymi zaklęciami, których się&#13;
nie stosuje. „Ludowość” („kultura typu ludowego”, „kultura ludowa” – trzymając się tej&#13;
niemodnej polskiej terminologii) współcześnie realizuje się w wiejskim barze z pstrągiem&#13;
i zapiekankami, w ekskluzywnym hotelu, w tłoczni jabłek, w peerelowskich domach&#13;
„typówkach”, w opowieści o Unii Europejskiej i migracjach zarobkowych, w gminnym&#13;
ośrodku kultury podczas próby zespołu folklorystycznego itp. Nawet jeśli etnolog zajmuje się historycznymi rekonstrukcjami kultury wiejskiej, to czyni to ze świadomością&#13;
skomplikowania tego zadania związanego z mechanizmami pamięci, procesu mityzowania, tekstualnego zapośredniczenia reprezentacji przeszłości itd. Inną sprawą pozostaje,&#13;
jak wykorzystywany jest efekt jego pracy, co robi się z opisami góralskich chat, góralskiego stroju, wypasu owiec itd. Jak wykorzystywana jest i przez kogo wiedza etnologiczna?&#13;
Na część tych pytań odpowiadają zamieszczone dalej rozdziały.&#13;
Napięcie między animacyjną i etnograficzną częścią projektu polegało między innymi na zauważalnej przez badaczy rozbieżności między wyobrażeniem o pracy etnologa&#13;
a tym, czym on de facto się zajmuje. W trakcie badań staraliśmy się podglądać codzienność, odpowiedzieć na pytanie o aktualne wcielenia treści pochodzących z przeszłości&#13;
(dziedzictwo), które historycznie wywodzą się z XIX-wiecznej kultury wsi, szukając&#13;
ich współczesnych znaczeń i funkcjonalnych analogii. Na równi traktowaliśmy występy&#13;
zespołów folklorystycznych z wieczornym przesiadywaniem w miejscowym barze czy&#13;
weekendową potańcówką, chodziliśmy na wernisaże, koncerty muzyki barokowej, rozmawialiśmy o motoryzacji i wakacjach w Egipcie. Jeśli już myśleliśmy (intepretowaliśmy) przy pomocy kategorii „ludowości”, „ludu” czy „kultury ludowej”, to raczej szukając&#13;
ich współczesnych form, a nie reminiscencji. Z drugiej strony otrzymywaliśmy wyrażane wprost bądź sugerowane przez naszych rozmówców, partnerów i liderów projektu&#13;
zainteresowanie obrazem kultury góralskiej rejestrowanej przez etnologów pod koniec&#13;
XIX i do połowy XX w. Świadczą o tym również formy graficzne w aplikacji questowej&#13;
(parzenice, pary ubrane w góralskie stroje regionalne), tematyka warsztatów filmowych&#13;
i literackich dla dzieci i młodzieży, zainteresowania wskazywane przez naszych terenowych współpracowników i wyróżnionych informatorów. Niektórzy spośród nich byli regionalistami, depozytariuszami miejscowej góralskiej tradycji czy członkami lokalnych&#13;
zespołów folklorystycznych. W tym znaczeniu pozwalam sobie pisać o „wyprzedzeniu”&#13;
przez etnologa niegdysiejszego przedmiotu badań (niezgodności wyobrażeń) i interakcji&#13;
między dwiema częściami projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Niemniej w trakcie badań terenowych byliśmy świadomi tego uwikłania, staraliśmy się nie tylko zniwelować jego ewentualny wpływ na prowadzone badania, ale także&#13;
wykorzystać je w celach poznawczych, uznając je za nieredukowalny element sytuacji&#13;
badawczej, w jakiej się znaleźliśmy.&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
C. Geertz, Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�RER]µZ�EDGDZF]\FK&#13;
�����8F]HVWQLF\&#13;
Uczestnikami obozów byli studenci oraz absolwenci większości polskich ośrodków etnologicznych, których wymieniam alfabetycznie, podając w nawiasie afiliację uniwersytecką lub inną: lic. Aleksandra Animucka (Uniwersytet Jagielloński), mgr Leonia Brzozowska (UJ), mgr Piotr Brzozowski (UJ), lic. Anita Brzyszcz (Uniwersytet Łódzki), mgr&#13;
Małgorzata Dubasiewicz (Uniwersytet Gdański, Muzeum Wsi Słowińskiej), lic. Joanna&#13;
Dymanus (UJ), lic. Natalia Flejszar (UJ), lic. Tomasz Gogolewski (UJ), Michał Gumulak&#13;
(UJ), Natalia Iwaniuk (UŁ), Oskar Krasoń (UJ), lic. Natalia Kuśmierska (UG), lic. Weronika Kuta (UJ), mgr Judyta Król (UG), Patrycja Król (UJ), mgr Barbara Luberda (UJ),&#13;
Michał Marzec (UJ), Marcin Mielewczyk (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Magdalena Mika (UJ), Katarzyna Olejarczyk (UJ), Marcin Mieszała (Uniwersytet&#13;
Wrocławski), lic. Jolanta Półchłopek (UJ), lic. Patryk Reczulski (UJ), mgr Małgorzata&#13;
Roeske (UJ), Jakub Sadowski (UJ), Katarzyna Sołtys (UAM), Liwia Sus (UWro), mgr&#13;
Marta Szaszkiewicz (UG), Jakub Ścisłowicz (UJ), mgr Wojtek Śliwa (UJ), Emilian Wilk&#13;
(Biblioteka Miejska w Radomiu, UJ), lic. Paweł Witanowski (UJ).&#13;
Wyżej wymieni wykonywali pracę badaczy-wolontariuszy, którzy w zamian za wikt,&#13;
opierunek i koszty dojazdu każdego dnia udawali się w „teren”. Niektórzy z nich brali&#13;
udział w dwóch obozach badawczych. Do ich zadań należało przeprowadzanie rozmów/&#13;
wywiadów etnograficznych, prowadzenie notatek terenowych i dziennika badawczego,&#13;
gromadzenie materiału fotograficznego, a także transkrypcja i opracowanie zebranych&#13;
materiałów badawczych. Zebrane materiały zostają w posiadaniu Fundacji Mapa Pasji.&#13;
Trwają prace nad przekazaniem tych materiałów do Pracowni Dokumentacji i Informacji Etnograficznej Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
&#13;
�����6WUXNWXU\&#13;
Podczas obozów badawczych podzieleni byliśmy na osiem zespołów, każdy zespół przyporządkowany do jednego zagadnienia badawczego i regionu. Kryterium geograficzne&#13;
było integralnym elementem całego projektu. Ogólnym założeniem projektu było przeprowadzenie badań etnograficznych w wybranych gminach południowej Małopolski.&#13;
W praktyce, biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe oraz finansowe, każdy zespół poruszał się w graniach zawężonego obszaru. W ramach projektu posługiwaliśmy się roboczymi, choć niezupełnie niewinnymi określeniami: Górale Babiogórscy (Biabiogórcy), Górale Orawscy (Orawiacy, Orawianie), Górale Spiscy (Spiszacy), Górale Pienińscy, Górale&#13;
Kliszczaccy (Kliszczacy), Górale Zagórzańscy (Zagórzanie), Górale Biali (Górale Łąccy),&#13;
Górale Czarni (Nadpopradzcy)63.&#13;
63&#13;
&#13;
Przyjęte roboczo w projekcie Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski kryterium geograficzne wywodzi się z prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym ( J. Gajek, Polski Atlas Etnograficzny, „Annales&#13;
Universitatis Mariae Curie-Skłodowska”, Sectio F, Supplementum I, Lublin, 1947, s. 1-67. Zob. także: Z. Kłodnicki, Polski Atlas Etnograficzny – historia, stan obecny i perspektywy, „Lud”, 2001, t. 85, s. 239-275). Kryterium&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Ze względu na sprawy finansowe i komunikacyjne każdorazowo w obozie brały udział&#13;
dwa zespoły. W trakcie każdego obozu stacjonowaliśmy w jednym miejscu. Jeden z zespołów prowadził badania w tymże miejscu, a drugi zespół musiał dojeżdżać „w teren”,&#13;
czasem oddalony nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Dla wygody badaczy terenowych, zespół dojeżdżający na badania dysponował wynajętym busem, a w razie konieczności posługiwaliśmy się również prywatnymi środkami lokomocji lub korzystaliśmy z podróży&#13;
„na stopa”. W dniach 23-30 lipca 2018 r. naszą bazą była Zawoja, prowadziliśmy badania&#13;
terenowe na terenie Zawoi oraz w wybranych wsiach Orawy (Zubrzycy, Orawce, Podwilku, Jabłonce, Chyżnem). W dniach 13-20 sierpnia 2018 r. stacjonowaliśmy w Nowej&#13;
Białej. Jedna grupa poruszała się po polskiej części Spisza, a druga dojeżdżała do Krościenka n. Dunajcem i Szczawnicy. W dniach 5-11 sierpnia 2019 r. mieszkaliśmy w Tokarni. W trakcie tego obozu jedna z grup poruszała po terenie Tokarni i Krzczonowa, a druga&#13;
grupa codziennie docierała do różnych wsi Zagórza i do Rabki. Podczas ostatniego obozu, który miał miejsce w dniach 12-18 sierpnia 2019 r., gościliśmy w Kokuszce: pierwsza&#13;
grupa prowadziła badania w Kokuszce, Łomicy i Piwnicznej (wraz z jej oddalonymi i czasem trudno dostępnymi osiedlami), a druga musiała dojeżdżać do Łącka i okolic.&#13;
Etnograficzna część projektu miała również strukturę pionową. Całością badań zarządzał kierownik badań etnograficznych zatrudniony przez Fundację Mapa Pasji, którą&#13;
to funkcję miałem okazję sprawować. Do projektu sygnowanego przez Fundację dołączyłem w styczniu 2018 r., już w trakcie jego trwania. Moje obowiązki były dwojakiego&#13;
rodzaju: techniczne i merytoryczne. Do obowiązków technicznych należała organizacja&#13;
całego przedsięwzięcia: przeprowadzenie rekrutacji, ustalenie dat obozów, znalezienie&#13;
odpowiedniej bazy dla nich. Starałem się znaleźć miejsca gwarantujące nie tylko nocleg&#13;
i wyżywienie, ale również takie, które dawałyby możliwość przeprowadzenia cowieczornych odpraw, wykonywania rutynowych działań terenowych (prowadzenie dziennika,&#13;
sporządzanie notatek, transkrypcja, odsłuchiwanie wywiadów, porządkowanie materiałów wizualnych) i równie ważnego odpoczynku po całym dniu pracy. Do merytorycznych zadań należało sformułowanie zagadnień badawczych, zaproszenie do projektu&#13;
koordynatorów poszczególnych regionów badawczych, przygotowanie obowiązków dla&#13;
badaczy terenowych, a po zakończonych obozach kontrolowanie stanu oddanych materiałów i ich opracowań. Finalnym etapem moich czynności było przygotowanie książki&#13;
relacjonującej wyniki przeprowadzonych badań etnograficznych oraz udział w seminariach podsumowujących projekt.&#13;
Podejmując się organizowania etnograficznej części projektu, stawałem wobec dwóch&#13;
ograniczeń: geograficznego (południowa Małopolska, miejsca i partnerzy związani z całym projektem, również z jego częścią promocyjno-animacyjną) oraz merytorycznego&#13;
to jest kłopotliwe, ponieważ nie uwzględnia podmiotowego punktu widzenia. W dodatku odwołuje się do pojęcia „grup etnograficznych”, które nie zawsze oddaje złożoność kultur. Presuponuje ono również wyobrażania&#13;
o kulturach jako jednostkach świata nieożywionego (masywach górskich, rzekach, wyspach itd.), stosując wobec nich zewnętrzne (przedmiotowe) kryteria podziału. Niemniej roboczo, na potrzeby finansowania projektu,&#13;
przyjęto taki właśnie podział i terminologię. Już w trakcie badań okazało się, że granice te są „nieszczelne”. Jeśli&#13;
już przebiegają, to wedle innej „logiki”. O kłopotliwości używania tych etnonimów, a zwłaszcza określeń takich&#13;
jak „Górale Kliszczaccy”, „Kliszczacy”, „Górale Zagórzańscy”, „Zagórzanie”, „Górale Spiscy” piszą Autorzy niniejszej publikacji.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
(kategoria dziedzictwa). Poza tym istniało ograniczenie w postaci siedmiodniowych&#13;
obozów badawczych oraz liczby badaczy terenowych (około czterdziestu osób).&#13;
W projekcie brało udziałów również ośmiu badaczy-koordynatorów: mgr Jan Barański (Akademia Ignatianum w Krakowie), mgr Anna Barbasz-Bielecka (UJ), dr Agnieszka&#13;
Bednarek-Bohdziewicz (UG, Instytut Kaszubski), dr Justyna Laskowska-Otwinowska&#13;
(Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie), dr Magdalena Kwiecińska (Muzeum&#13;
Tatrzańskie w Zakopanem), mgr Andrzej Malik, mgr Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka (Muzeum im. Orkana w Rabce-Zdroju)64. Do zadań badaczy-koordynatorów należało przygotowanie scenariusza badań wraz ze wszystkimi narzędziami etnograficznymi,&#13;
które uznali za niezbędne (kwestionariuszem, literaturą wprowadzającą dla badaczy wolontariuszy, metodami badawczymi itd.). W realizacji badań pomagał im zespół złożony&#13;
z około pięciu badaczy-wolontariuszy. Drugim obowiązkiem koordynatorów było opracowanie zebranych materiałów w formie rozdziału do książki podsumowującej etnograficzną część projektu.&#13;
Ostatnim elementem architektury badań była struktura pozioma. W zadaniach badawczych realizowanych w trakcie obozów brali udział wszyscy ich uczestnicy.&#13;
Obozy etnograficzne zorganizowane w ramach Odkrywania skarbów dziedzictwa południowej Małopolski są pierwszą od wielu lat próbą zorganizowania, przeprowadzenia&#13;
oraz podsumowania w formie publikacji książkowej zespołowych badań etnograficznych.&#13;
W tym sensie nawiązują do specyfiki polskich badań etnograficznych, które według Anny&#13;
Kutrzeby-Pojnarowej miały charakteryzować się zespołowością65 oraz do Międzyuczelnianych Obozów Etnograficznych – wakacyjnych praktyk dla studentów etnografii polskich ośrodków uniwersyteckich66. Taka forma współpracy, która została zorganizowana&#13;
poza dydaktyką szkolnictwa wyższego, jako samodzielne przedsięwzięcie naukowe, stanowi istotną wartość dodaną całego projektu i asumpt do kontynuowania zespołowych&#13;
badań terenowych.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
W projekcie jako badaczka-koordynatorka brała udział również dr Katarzyna Ceklarz (Podhalańska Państwowa Uczelnia Zawodowa w Nowym Targu), która miała początkowo koordynować badaniami w regionie&#13;
Nadpopradzia. W trakcie trwania projektu jej obowiązki przejęła dr Bednarek-Bohdziewicz, która postanowiła&#13;
kontynuować zaproponowany przez dr Ceklarz temat pasterstwa i reintrodukcji czarnej owcy w regionie Nadpopradzia, lecz przystosowany do własnych celów badawczych.&#13;
65&#13;
A. Kutrzeba-Pojanarowa, Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,&#13;
Warszawa 1977, s. 15-31. Zespołowe badania terenowe nie były domeną wyłącznie polskich etnografów, o czym&#13;
świadczy wyprawa etnograficzna pod przewodnictwem Marcela Griaula od Dakaru po Dżibuti, zob. J. Clifford,&#13;
Władza i dialog w etnografii: inicjacja Marcela Griaula, przeł. S. Sikora, w: tenże, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł. E. Dżurak et al., Wydawnictwo KR, Warszawa 2000, s. 65-103.&#13;
Skądinąd Griaul jest autorem interesującej zespołowej metody obserwacji etnograficznej i sporządzania z niej&#13;
notatek, którą można nazwać obserwacją panoptyczną, ibid., s. 81-81, 88.&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Przed rozpoczęciem badań większość z nas się nie znała. Wobec tego w momencie&#13;
rozpoczynania każdego obozu trudno było mówić o zespołach w sensie ścisłym. Większość uczestników, o ile nie wszyscy, w ankietach zgłoszeniowych na różny sposób deklarowali silną chęć prowadzenia badań i płynącą z tego działania przyjemność. Pojawia się&#13;
tutaj istotne zagadnienia psychologii badań etnograficznych, ich pozanaukowego aspektu, który jedynie sygnalizuję. Uczestnicy posiadali różne doświadczenie terenowe. Niektórzy z nich byli studentami etnologii drugiego roku, a więc po pierwszych praktykach&#13;
terenowych, a inni mogli wykazać się profesjonalną praktyką badań etnograficznych,&#13;
którą realizują w ramach studiów doktoranckich, na stanowiskach dydaktyczno-naukowych, badawczych lub etnografów-muzealników.&#13;
&#13;
�����']LHą�]�ĺ\FLD&#13;
O charakterze przeprowadzonych badań terenowych świadczy uśredniony dzień badawczy oraz ogólny kształt obozu. Pierwszy i ostatni dzień obozu został zarezerwowany na&#13;
sprawy organizacyjne: przyjazd i odjazd uczestników obozów, omówienie założeń całego&#13;
projektu, przyporządkowanie konkretnych zadań badawczych, przedstawienie harmonogramu prac, gromadzenie zebranego materiału badawczego po całym obozie, podsumowanie całego tygodnia pracy.&#13;
Typowy dzień na obozach badawczych rozpoczynał się od wspólnego śniadania.&#13;
W zależności od potrzeb po śniadaniu odbywały się wewnętrzne odprawy zespołów,&#13;
w trakcie których planowano zadania badawcze na najbliższe godziny, aż do wieczora. Około godziny 10:00 ruszaliśmy w teren. Grupa pracująca na miejscu poruszała się&#13;
przede wszystkim pieszo, natomiast druga grupa udawała się na miejsce badań busem,&#13;
co czasem zajmowało około godziny. Ponownie spotykaliśmy się około godziny 18:00&#13;
na wspólnym wieczornym obiedzie, po którym braliśmy udział we wspólnej odprawie.&#13;
W jej trakcie każdy miał okazję zrelacjonować wykonane w ciągu dnia zadania, pojawiały&#13;
się gorące spory teoretyczne i metodologiczne, dzieliliśmy się wszelkimi trudnościami&#13;
i sukcesami terenowymi. Wieczorne odprawy były momentem planowania następnego&#13;
dnia.&#13;
Nie sposób pominąć roli nowych masowych mediów komunikacyjnych. Dla każdego zespołu zakładałem grupę na portalu społecznościowym. Służyła ona do wysyłania&#13;
najprostszych komunikatów i dzielenia się w czasie rzeczywistym informacjami między&#13;
badaczami oddalonymi od siebie czasem o kilkadziesiąt kilometrów. Stała się ona czynnikiem integrującym oba zespoły badawcze, areną sporów, miejscem wymiany żartów,&#13;
przestrzenią do wyrażenia frustracji i radości, z jakimi etnograf spotyka się w trakcie pracy terenowej. Zapis rozmów na tych grupach mógłby stać się integralnym elementem&#13;
naszych badań, dających wgląd w charakter zespołowych badań terenowych.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
Instrukcja organizacyjna, program i szczegółowy rozkład zajęć Międzyuczelnianego Obozu Etnograficznego&#13;
Studium HKM na rok 1954. Maszynopis, archiwum IEiAK UW, teczka MOE III/1954; A. Kutrzeba-Pojnarowa, Międzyuczelniane obozy etnograficzne na Kurpiowszczyźnie Uniwersyteckiego Studium Historii Kultury Materialnej w latach 1952–1954, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 1955, nr 1, s. 224–236. Por. także: F.&#13;
Wróblewski, Indeksy etnogarficzne w polskiej pratyce badawczej XX w., „Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 2015, nr 1, s. 108-132.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�PHWRG�L�VWUDWHJLL�EDGDZF]\FK&#13;
W trakcie obozów staraliśmy się stosować zróżnicowane strategie badawcze. Większość&#13;
przeprowadzonych przez nas rozmów opierała się o niestrukturowany wywiad etnograficzny, dla którego podstawą był scenariusz do badań określający ogólne zagadnienia&#13;
i jego cząstkowe tematy. Oprócz tego prowadziliśmy dokumentację fotograficzną, obserwację nieuczestniczącą i obserwację uczestniczącą. Jak zwykle w takich sytuacjach założone metody weryfikowane były w praktyce. W pewnych sytuacjach możliwe było jedynie przeprowadzenie wywiadu. W innych – cząstkowa obserwacja uczestnicząca (np.&#13;
praca w sadzie Oskara Krasonia, jednodniowe bacowanie Michała Gumulaka i Michała&#13;
Marca, kilkudniowe bacowanie Joanny Dymanus, wieczorne biesiady w barze w Nowej&#13;
Białej moje, Emiliana Wilka, Marcina Mieszały czy próba spędzania wolnego czasu w barze w Zawoi przez Weronikę Kutę i Pawła Witanowskiego, wspólne wyjście na dansing&#13;
do Dzikiej Chaty w Zawoi), a w jeszcze innych – obserwacja (w trakcie prób zespołów&#13;
i grup folklorystycznych w Zawoi, w Łapszach Wyżnych; pracy baców w Zawoi). Próbując dokumentować oficjalny dyskurs o lokalnych dziedzictwie, braliśmy udział w dożynkach (np. Sromowce Wyżne), w święcie Wniebowzięcia Matki Boskiej (w Łącku),&#13;
w zwiedzaniu skansenu i izb regionalnych (np. Czarna Góra, Zubrzyca Górna, Zawoja).&#13;
Próbowaliśmy stosować znane nam narzędzia etnograficzne, gdzie tylko było to możliwe:&#13;
w trakcie zakupów w pobliskim sklepie, na targu, w miejscu naszego noclegu, jadąc autostopem, udając się do pobliskiej knajpy na wspólne rytualne piwo po pracy, na koncercie&#13;
muzyki barokowej we Frydmanie, odwiedzając sklepy z pamiątkami, w tłoczni soków&#13;
Maurera itd. Słowem – staraliśmy się być etnologami w każdej sytuacji, w trakcie całego&#13;
trwania obozu badawczego, próbując zdobyć jak najwięcej szkiełek, które pozwoliłyby&#13;
ułożyć nam etnograficzną układankę. Jak zwykle elementów tych kulturowych puzzli jest&#13;
zbyt mało, a „zabawa” trwała zbyt krótko. Dopiero w dużej skali, z perspektywy czterech&#13;
obozów badawczych i dwunastu zamieszczonych w tej książce artykułów, można ocenić&#13;
niedostatki i zalety podjętych działań.&#13;
&#13;
�����3UREOHP\�Z�WHUHQLH&#13;
Zasadniczym problemem przeprowadzonych badań terenowych był czasowy zakres.&#13;
Per saldo cztery tygodnie badań terenowych brzmią wiarygodnie. Niemniej tygodniowe&#13;
obozy okazywały się zbyt krótkim pobytem w terenie. Z tego względu przeprowadzone&#13;
przez nas badania terenowe należy nazwać badaniami pilotażowymi bądź surveyami, na&#13;
co wielokrotnie wskazywała recenzentka niniejszego tomu dr Stanisława Trebunia-Staszel, a niezależnie od jej uwag podobne zastrzeżenia zawarli Autorzy dalszych rozdziałów.&#13;
Nie oznacza to, że nie udało się wykonać dobrej etnograficznej roboty. Zebrany materiał&#13;
pozwalał wysunąć wstępne badawcze przypuszczenia, zweryfikować założenia, postawić&#13;
nowe problemy badawcze, skorygować scenariusze badań i kwestie związane z metodyką&#13;
ich prowadzenia. O tym, że nie był to czas stracony, świadczą choćby zamieszczone dalej&#13;
rozdziały. Wreszcie, przeprowadzone badania pilotażowe zaowocują w najbliższym cza-&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
sie kolejnymi badaniami terenowymi67. Wyniki stanowią również ważny materiał porównawczy dla dr Agnieszki Bednarek-Bohdziewicz, która prowadzi badania etnograficzne&#13;
o zbliżonej tematyce na terenie Kaszub. Wywiady zebrane przez „grupę zagórzańską”&#13;
wzbogaciły prace dokumentacyjne mgr Wójtowicz-Wierzbickiej z Muzeum im. Orkana&#13;
w Rabce. Wreszcie zebrane materiały (nagrania, opracowanie wywiadów, materiał fotograficzny) będziemy starać się zdeponować w Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego, aby mogły być dostępne szerszemu gronu&#13;
etnologów. Wobec powyższego nasze pilotażowe badania mają dość szeroki zasięg organizacyjny i poznawcze konsekwencje.&#13;
Czas pobytu w terenie znałem w momencie przejmowania obowiązków kierownika&#13;
badań. Z pewnych powodów, przede wszystkim finansowych, ale też organizacyjnych,&#13;
nie można było wydłużyć ani zwiększyć ilości obozów etnograficznych. W punkcie wyjścia założyliśmy, że zachowujemy układ czterech siedmiodniowych obozów w ośmiu regionach, przyjmując, że badania będą miały charakter pilotażowy. Świadomi tego ograniczenia postanowiliśmy w sposób bardzo precyzyjny i ścisły przygotować scenariusze do&#13;
badań oraz grupy podmiotów badań – naszych respondentów, rozmówców, współpracowników terenowych. Wymienione nazwy nie są wymienne i oddają złożony charakter&#13;
relacji, w jakie wchodziliśmy w trakcie badań terenowych. Często prowadziliśmy rozmowy, obserwacje i obserwacje uczestniczące z wyróżnionymi informatorami, wcześniej&#13;
umówionymi bądź wskazanymi przez współpracowników terenowych, którzy byli również uczestnikami animacyjnej części projektu Skarby Górali. Takie podejście przeważało w trakcie obozów. Rozpoczynaliśmy badania posiadając potencjalną listę rozmówców.&#13;
Podkreślić jednak należy, że nie był to jedyny sposób prowadzenia badań. Czasem napotykaliśmy przypadkowych rozmówców (np. w badaniach nad organizacją przestrzeni domowej i przydomowej). Innymi razy rozpoczynaliśmy od wizyty u zaplanowanego&#13;
rozmówcy, a potem byliśmy „przekazywani” do osób nieprzewidzianych przygotowaną&#13;
wcześniej listą. Piszę to wszystko, aby zaznaczyć, że mamy i mieliśmy w trakcie badań&#13;
świadomość ograniczeń czasowych oraz wynikających z niej konsekwencji związanych&#13;
z metodyką prowadzenia badań terenowych.&#13;
W dalszej części książki znajdują się teksty o różnym ciężarze i różnej gatunkowej&#13;
formie: od mięsistego etnograficznego raportu, przez esej antropologiczny do form bliskich reportażowi. Odnaleźć w nich można „autorskie sygnatury”. Dobór treści i tematu,&#13;
sposób przedstawiania badań, wybór formy odzwierciedlają samych Autorów. Zróżnicowanie formalne tych tekstów oddaje również złożoność świata, w którym mieliśmy&#13;
możliwość przez chwilę przebywać. W związku z powyższym (zwłaszcza z ograniczeniami czasowymi oraz brakiem części materiałów źródłowych) mamy również świadomość&#13;
charakteru zgromadzonego materiału, szkicowości formułowanych na jego podstawie&#13;
wniosków i interpretacji. Zagadnienia te są wyraźnie artykułowane w zamieszczonych&#13;
dalej tekstach. Tom niniejszy należy traktować jako znak zapytania, pilotażowe badania&#13;
67&#13;
&#13;
W pierwszej połowie sierpnia 2020 r. wraz z zespołem studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej, w ramach kursu Ćwiczenia terenowe I, odbędą się dziesięciodniowe badania w Piwnicznej-Zdroju pt.&#13;
Góralszczyzna i dziedzictwo. Wyjazd odbędzie się w ramach dydaktyki badań etnograficznych, ale jednocześnie&#13;
będzie pogłębieniem badań przeprowadzonych w ramach Odkrywania skarbów dziedzictwa południowej Małopolski.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
dziedzictwa południowej Małopolski i góralszczyzny, a także cząstkowe odpowiedzi na&#13;
postawione przez nas w terenie pytania.&#13;
&#13;
Kokuszka 2019 r., górny rząd od lewej: Aleksandra Animucka, Tomasz Gogolewski, Magdalena&#13;
Mika, Jolanta Półchłopek, Małgorzata Roeske, Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz, Anna Barbasz-Bielecka, Patryk Reczulski, Michał Marzec. Dolny rząd od lewej: Łukasz Sochacki, Jakub Sadowski,&#13;
Oskar Krasoń, Joanna Dymanus, Michał Gumulak (fot. Ł. Bielecki)&#13;
&#13;
Łukasz Sochacki – doktor, etnolog. Asystent na UJ i wykładowca na ASP w Krakowie.&#13;
Kierownik badań etnograficznych w Fundacji Mapa Pasji. Interesuje się etnologią Polski,&#13;
religijnością, metodologią humanistyki, pograniczem sztuki i nauki. Prowadzi badania&#13;
w Małopolsce i na Sycylii.&#13;
Nowa Biała 2018 r., spacer w korycie Białki. Od lewej: Magdalena Kwiecińka, Barbara Luberda, z tyłu&#13;
Emilian Wilk (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Łącko 2019 r., Oskar Krasoń pracuje w sadzie.&#13;
&#13;
Tokarnia 2019 r., Liwia Sus i Jakub Ścisłowicz.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Zawoja (Hala Barankowa) 2018 r., od lewej Anita Brzyszcz, Paweł Witanowski, Małgorzata Dubasiewicz (siedzi), Joanna Sikora, Łukasz Sochacki. W tle zasłonięte: Weronika Kuta i Marta Szaszkiewicz&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Tokarnia 2019, na pierwszym planie. Od lewej: Jakub Ścisłowicz, Piotr Brzozowski, Leonia Brzozowska; w tle od lewej: Andrzej Malik, Katarzyna Olejarczyk, Jakub Sadowski, Michał Gumulak.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Jabłonka 2018 r., od lewej Natalia Flejszar, Natalia Kuśmierska (fot. A. Animucka)&#13;
Tokarnia 2019 r., od lewej: Jakub Sadowski, Patrycja Król, Małgorzata Roeske (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
Nowa Biała 2018 r., od lewej: Liwia Sus, Michał Mieszała, Barbara Luberda (zasłonięta), Magdalena Kwiecińska, Katarzyna Sołtysik, Michał Mielewczyk, Justyna Laskowska-Otwinowska (fot. Ł. Sochacki)&#13;
Piwniczna-Zdrój 2019 r., od lewej: Michał Gumulak (odwrócony plecami), Tomasz Gogolewski,&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz, Piotr Maślanka (fot. I. Kulig)&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL�&#13;
/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
$JQLHV]ND�%HGQDUHN�%RKG]LHZLF]&#13;
&#13;
Tokarnia 2019 r., Małgorzata Roeske (siedzi) i Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Region zamieszkiwany przez Górali Nadpopradzkich (zwanych też Rytersko-Piwniczańskimi lub Czarnymi) obejmuje wschodnią część Beskidu Sądeckiego, tj. Piwniczną-Zdrój&#13;
z jej licznymi osiedlami i górskimi przysiółkami oraz wsie: Głębokie, Piwniczna-Zdrój,&#13;
Łomnica-Zdrój, Młodów, Rytro, Obłazy Ryterskie, Roztoka Ryterska oraz Sucha Struga1.&#13;
Podczas tygodniowego rekonesansu etnograficznego, który odbył się w sierpniu 2019&#13;
r., odwiedziliśmy Piwniczną-Zdrój (w tym osiedle Zawodzie z przysiółkami Banie, Łomnickie, Śmigowskie, Zabanie, osiedle Majerz i Kosarzyska z przysiółkami Podbukowiec,&#13;
Rewałówka, Świniarki i Obidza) oraz wsie: Kokuszka, Łomnica-Zdrój, Obłazy Ryterskie i Rytro2. Tematem, wokół którego koncentrowały się nasze badania, była hodowla&#13;
czarnych owiec3, a dokładniej powrót na tereny Beskidu Sądeckiego objętej programem&#13;
ochrony zasobów genetycznych licencjonowanej rasy cakiel (owcy górskiej odmiany&#13;
barwnej), występującej dawniej w Karpatach Południowych. Hodowla owiec nie ogranicza się do kwestii ekonomiczno-gospodarczych, to również element góralskiej tradycji&#13;
ujawniający się m.in. w folklorze. W rezultacie samo pasterstwo nie było jedynym celem&#13;
badań, równie ważne były powiązane z nim strategie budowania tożsamości regionalnej&#13;
&#13;
Zubrzyca Górna 2018 r., od góry od lewej:&#13;
Joanna Sikora, Małgorzata Dubasiewicz,&#13;
Natalia Kuśmierska, Natalia Flejszar, Judyta&#13;
Król, Aleksandra Animucka, Agnieszka&#13;
Bednarek-Bohdziewicz, Paweł Witanowski,&#13;
Anita Brzyszcz, Jolanta Półchłopek,&#13;
Jan Barański, Marta Szaszkiewicz, Łukasz&#13;
Sochacki, Weronika Kuta, Tomasz Gogolewski.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
1 Zob. W. Łomnicka-Dulak, Czarni Górale z Piwnicznej w piśmiennictwie i wspomnieniach, „Almanach Muszyny”, 2005, s. 101 oraz Szlak kultury wołoskiej. Przewodnik, red. K. Kiwior, Turkula, Stowarzyszenie na Rzecz&#13;
Rozwoju i Promocji Podkarpacia „Pro Carpathia”, Rzeszów 2018, s. 28.&#13;
2 Zespół badawczy, oprócz mnie, stanowili studenci etnologii: Aleksandra Animucka, Joanna Dymanus, Tomasz Gogolewski, Michał Gumulak, Michał Marzec i Jolanta Półchłopek, przy wsparciu dr. Łukasza Sochackiego. Za pomoc i gościnność dziękujemy Izabeli Kulig i Piotrowi Maślance z M-GOK w Piwnicznej-Zdrój.&#13;
3 Pomysłodawczynią zbadania zagadnienia czarnej owcy w kontekście kultury Górali Czarnych jest dr Katarzyna Ceklarz.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Górali Czarnych oraz znaczenie czarnej owcy w lokalnej kulturze i promocji regionu,&#13;
a więc i motywacje przywrócenia tej rasy. Interesowało nas to, z czym mieszkańcy wiążą swoją tożsamość regionalną i jaki jest ich stosunek do etnograficznego nazewnictwa&#13;
ich grupy (Górale Sądeccy, Górale Nadpopradzcy, Górale Rytersko-Piwniczańscy, Górale Czarni). Głównymi technikami badawczymi i podstawowym źródłem informacji&#13;
były obserwacja uczestnicząca oraz wywiady pogłębione z hodowcami owiec, bacami&#13;
i byłymi bacami, z regionalistami, pasjonatami folkloru i działaczami instytucji kultury,&#13;
a także z mieszkańcami i przedsiębiorcami z regionu4. Obserwowaliśmy lub towarzyszyliśmy bacom podczas pracy (w Rytrze, na Jarzębakach, na Majerzu i na Zabaniach) oraz&#13;
hodowcom czarnych owiec w Kokuszce i w Łomnickiem. Uczestniczyliśmy w XI Festiwalu Pieroga Łomniczańskiego w Łomnicy-Zdroju oraz w święcie Matki Boskiej Zielnej&#13;
w kościele parafialnym pw. Narodzenia NMP w Piwnicznej-Zdroju. Prowadzoną obserwację przestrzeni i życia społeczności (od bacówek po instytucje kultury) uzupełniliśmy&#13;
o dokumentację fotograficzną. Zebrany materiał został uporządkowany zgodnie z wytyczonym programem badawczym: pamięć dotycząca pasterstwa i zwyczajów wokół tej&#13;
działalności, współczesne warunki i motywacje hodowli czarnych cakli oraz tworzenie&#13;
wizerunku grupy etnograficznej.&#13;
Najwięcej uwagi poświęciliśmy przedsięwzięciu mającemu na celu przywrócenie&#13;
czarnej owcy w Dolinie Popradu. Działanie to, jak i udział Czarnych Górali w projekcie&#13;
Skarby Górali. Poznaj górala spoza Podhala5, wynikają z potrzeby podkreślenia odrębności regionalnej i wyraźnego jej wyróżnienia spomiędzy innych górali polskich. Za wyróżnik tej niewielkiej grupy etnograficznej, a także za bodziec do animacji tutejszej kultury,&#13;
turystyki i tożsamości regionalnej, posłużył działaczom wyodrębniony fragment historii&#13;
pasterstwa na tych terenach. Stworzenie z czarnej owcy swoistego znaku rozpoznawczego Czarnych Górali to również próba stopniowego tworzenia marki oraz produktu&#13;
turystycznego. Działanie to procentuje w podniesieniu świadomości regionalnej mieszkańców: „Czarna owca to ważny wyraz tożsamości kulturowej” [W9_Łomnica_K_23]6&#13;
– deklaruje zaangażowana w ruch regionalny młoda mieszkanka Łomnicy-Zdroju.&#13;
W XXI w. hodowla czarnych owiec staje się przedmiotem symbolicznej reprezentacji&#13;
nadpopradzkiej kultury pasterskiej7.&#13;
&#13;
���(WQRQLP�L�HWQRJUDуD&#13;
Niewiele można znaleźć przeszłych publikacji poświęconych kulturze, tradycji czy folklorowi Górali znad Popradu. „Zachowało się niezbyt wiele opisów życia codziennego,&#13;
zajęć i zwyczajów górali zamieszkujących część Beskidu Sądeckiego w okolicach Piw4 Przeprowadziliśmy dwadzieścia trzy wywiady pogłębione.&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
nicznej”8 – pisze Wanda Łomnicka-Dulak. Inni lokalni regionaliści narzekają na brak monografii etnograficznej i z żalem wskazują, że nietknięte materiały z nielicznych na tych&#13;
ziemiach badań terenowych z końca XIX i początku XX w. znajdują się w archiwach muzealnych i nadal czekają na opracowanie (to m.in. rękopisy Seweryna Udzieli). Podobne&#13;
spostrzeżenia sygnalizowała w 1980 r. Anna Kowalska-Lewicka, która na podstawie dostępnych źródeł konstatuje:&#13;
Beskid Sądecki jest terenem stosunkowo najmniej znanym i eksploatowanym przez etnografów. [...] Góralszczyzna sądecka umknęła niejako uwadze polskich badaczy. Świadczy o tym&#13;
choćby fakt, że polscy górale sądeccy zamieszkujący wsie na północnych stokach Pasma Radziejowej i zachodnich Pasma Jaworzyny, nad dopływami Dunajca i Popradu, nie posiadają&#13;
w literaturze etnograficznej odrębnej nazwy9.&#13;
&#13;
Warto jednak podkreślić, że badaczka powoływała się m.in. na prace Włodzimierza&#13;
Kubijowicza, którego stwierdzenie, że na omawianych terenach „kwestje antropogeograficzne są nieopracowane”10, spisane zostało w latach 20. XX w. I choć przedwojenna&#13;
etnografia faktycznie zaklasyfikowała mieszkańców Piwnicznej i okolic do Górali Sądeckich, późniejsi badacze zauważali fakt, że etnonim ten nie oddaje w pełni zróżnicowania mieszkających na Sądecczyźnie grup. Brak odrębnej nazwy, o którym pisze&#13;
Kowalska-Lewicka, owocował rozmaitością propozycji. Obok nadzbioru, czyli ogólnej&#13;
nazwy Górale Sądeccy, w działaniach regionalnych, publikacjach promocyjnych i folklorystycznych znajdziemy określenia: Górale Rytersko-Piwniczańscy, Górale Nadpopradzcy oraz Górale Czarni. Mieczysław Czcibor Cholewa w 1946 r. na podstawie noszonych&#13;
tu strojów ludowych podzielił grupy góralskie ziemi sądeckiej na Górali Sądeckich (tu&#13;
wyróżnił skupiska łącko-kamienieckie i obidzko-jazowskie) oraz Górali Nadpopradzkich&#13;
(ze skupiskami rytersko-piwniczańskim, przysietnicko-barcickim, nawojowskim i ptaszkowskim)11. Podobnie Eugeniusz Pawłowski w latach 60. XX w. obok Lachów Sądeckich&#13;
i Łemków wyróżnił Górali Nadpopradzkich, których podzielił na rytersko-piwniczańskich i przysietnicko-barcickich12.&#13;
Kwestia nazewnictwa zajmowała też lokalnych działaczy. Jak wspomina jeden z rozmówców, w dyskusjach prowadzonych przez rodzimych regionalistów zaistniała kwestia&#13;
autookreślenia; rozważano, na jaką nazwę przystać:&#13;
&#13;
8 W. Łomnicka-Dułak, Czarni Górale z Piwnicznej w piśmiennictwie i wspomnieniach, op. cit., s. 104.&#13;
9 A. Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1980, s. 5. Inny badacz, który podjął ten temat (choć skrótowo), a na którego powołuje się Kowalska-Lewicka, to Włodzimierz Kubijowicz (Życie pasterskie w Beskidach&#13;
Magórskich, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1927). Kubijowicz prezentuje syntetyczny obraz całego&#13;
Beskidu Sądeckiego, w tym Pasma Radziejowej i Jaworzyny, omawia historię osadnictwa i życie pasterskie we&#13;
wczesnych latach 20. XX w.&#13;
&#13;
5 Skarby Górali. Poznaj górala spoza Podhala, https://skarbygorali.pl, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
6 Sposób kodowania wywiadów: numer porządkowy wywiadu, miejsce, płeć i wiek rozmówcy.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
7 Zob. M. Lubaś, Tradycjonalizacje kultury. O zaletach i ograniczeniach koncepcji „tradycji wymyślonych”,&#13;
w: Tworzenie i odtwarzanie kultury, red. G. Kubica, M. Lubaś, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,&#13;
Kraków 2008, s. 42.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
W. Kubijowicz, Życie pasterskie w Beskidach Magórskich, op. cit., s. 43.&#13;
&#13;
M. Czcibor Cholewa, Stroje ludowe Ziemi Sądeckiej. Rozwój stroju ludowego i jego zasięgi terytorialne, „Lud”,&#13;
1946, t. XXXVI, s.16.&#13;
12&#13;
E. Pawłowski, Nazwy miejscowe Sądecczyzny, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Kraków 1965,&#13;
s. 17.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Była dyskusja, jak siebie określać, czy mówimy Górale Nadpopradzcy, Górale Rytersko-Piwniczańscy, Górale Sądeccy, czy Górale Czarni, bo takie coś też zaczęło się pojawiać [W12_Piwniczna_M_34].&#13;
&#13;
Różne nazwy proponowane tej grupie odnoszą się odpowiednio: określenie Rytersko-Piwniczańscy – do górskich przysiółków i okolic Piwnicznej-Zdroju i Rytra, Nadpopradzcy – do rzeki Poprad i jej doliny, natomiast etnonim Górale Czarni tłumaczy&#13;
się kolorem noszonych przez tuziemców hołośni (portek) oraz guń i gurman (wierzchnich okryć). Sukno o ciemnym kolorze (czarnym bądź ciemnobrązowym) pozyskiwano&#13;
z wełny hodowanych tu czarnych owiec.&#13;
Najczęściej pojawia się nazwa Górale Nadpopradzcy. Do niej odwołuje się piwniczański zespół regionalny Dolina Popradu oraz Stowarzyszenie Górali Nadpopradzkich&#13;
powstałe w 2013 r. przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Piwnicznej-Zdroju.&#13;
Określenie to promują również publikacje prezentujące tutejszy folklor, takie jak wydane w 2011 r. Kolory Nadpopradzia. Regionalizm w Piwnicznej13 czy zbiory pieśni: Źródła&#13;
Pieśni. Górale Nadpopradzcy. Pieśni śpiewane w XIX i XX w. w Piwnicznej i okolicach14&#13;
z 2016 r. i Popradowa nuta. Górale Nadpopradzcy. Pieśni śpiewane w XIX i XX w.15 z 2018&#13;
r., zawierające ponadto zapisy obrzędów i zwyczajów (np. wesele piwniczańskie z XX w.&#13;
i wesele ryterskie) oraz widowiska prezentowane przez zespół Dolina Popradu. Należy&#13;
wymienić także leksykon autorstwa Łomnickiej-Dulak Nadpopradzka dawność. Gwara&#13;
i kultura górali z okolic Piwnicznej16 z 2018 r.&#13;
Najstarszym jednak określeniem użytym wobec mieszkańców Piwnicznej i okolic&#13;
wydaje się ostatnie, czyli Czarni Górale. Pierwszy raz pojawia się ono w słynnym Dzienniku podróży do Tatrów Seweryna Goszczyńskiego, który odróżnia w nim mieszkańców&#13;
Kamienicy, Ochotnicy i Tylmanowej (zwanych przez niego Góralami Białymi) od Górali&#13;
Czarnych. 30 kwietnia 1832 r. poeta zanotował:&#13;
W takiéj okolicy leżą Kamienica, Ochotnica i Tylmanowa, zamieszkane przez górali&#13;
zwących się białymi, dla różnicy od górali czarnych, którzy się gnieżdżą w głębszych&#13;
już górach17.&#13;
&#13;
Kongres etnograficzny, rok ‘73, po prostu zaczęto, jak to się mówi, szufladkować pewne rzeczy,&#13;
[...] zaczęto tam terminologii używać Biali Górale. No i wtedy też [Edward Grucela] wyskoczył: no jak tamci Biali, a my jesteśmy inni, no to my jesteśmy Czarni, chociażby z tego względu.&#13;
I to się zaczęło tak właśnie przyjmować: Czarni Górale. No a ktoś potem zaczął to rozszerzać,&#13;
no bo region Górale Nadpopradzcy. Jeżeli tak uznać za Górali Nadpopradzkich no to mamy&#13;
też Rusinów, mamy Łomnicanów i mamy Piwnicaków. [...] To jest obszar większy. Tak jak&#13;
podhalańscy – tak nadpopradzcy. Ale wtedy nie można powiedzieć, że nadpopradzcy to się&#13;
ubierają tak, bo to jest wiele grup [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
Sam Grucela w swoich publikacjach wskazywał, że górale z okolic Piwnicznej różnią&#13;
się od swoich sąsiadów głównie strojami (czarnym lub brązowym), co widać jeszcze na&#13;
fotografiach z początku XX w. I to właśnie z męskim odzieniem, wytworzonym z ciemnej&#13;
wełny, łączy on nazwę Czarni Górale:&#13;
Grupa górali nadpopradzkich, zwłaszcza górale piwniczańscy, byli jedyną grupą górali polskich, którzy cały strój wykonywali z czarnego (brązowego, siwego) sukna.&#13;
Najprawdopodobniej uwarunkowane było to tym, że obszar miasta Piwnicznej&#13;
w przeważającym procencie jest górzysty, zamieszkany przez górali, którzy jednocześnie byli mieszczanami18.&#13;
Regionalista w wywiadzie dla Polskiego Radia precyzuje:&#13;
Zwłaszcza portki są zrobione z czarnej wełny. A to dlatego, że cała Piwniczna to duży&#13;
region zamieszkały przez górali, którzy są mieszczanami jednocześnie. Przez strój&#13;
chcieli się odróżnić od innych górali jako górale miejscy19.&#13;
„Górale miejscy” – jak ich nazywa Grucela – to kluczowe sformułowanie charakteryzujące złożoną lokalną tożsamość. Mieszkańcy królewskiego miasta Piwniczna chętnie&#13;
bowiem odwołują się do czasów lokacji na terenach królewszczyzny i do jego założyciela&#13;
– Kazimierza Wielkiego. Istotny jest też letniskowo-kuracyjny charakter okolicy (dzięki&#13;
źródłom leczniczym wód mineralnych)20. Zawiłości lokalnych narracji mieszkaniec Piwnicznej tłumaczy w ten sposób:&#13;
Przyjęło się, że obszar góralszczyzny to jest ten obszar, gdzie jedną z podstaw utrzymania jest pasterstwo. W Piwnicznej ta góralszczyzna to się na dobrą sprawę pojawia gdzieś dopiero XVI wiek. W 1348, kiedy powstawała, o góralach nikt w Polsce&#13;
jeszcze nie słyszał. [...] Piwniczna była takim specyficznym mikroregionem przez ten&#13;
olbrzymi obszar i zróżnicowanie jakie tu panowało przyrodnicze. W centrum mieszkali ludzie, którzy zajmowali się handlem, rzemiosłem i tak dalej, i oni w tych guniach&#13;
czy hołośniach tych baranów nie paśli. Przecież ja też jestem od wieków stąd i ani&#13;
dziadek ani pradziadek ani prapradziadek ani praprapradziadek oni po prostu baranów nie chowali [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
Nadaną przez Goszczyńskiego nazwę Górale Biali podłapali regionaliści z Łącka,&#13;
a i regionaliści piwniczańscy nie pozostali obojętni wobec określenia Górale Czarni –&#13;
zwłaszcza rozumianego jako odróżnienie od łącko-kamienickich sąsiadów. Zasłużony dla&#13;
folklorystyki nadpopradzkiej Edward Grucela w pierwszej połowie lat 70. XX w. na spotkaniu folklorystycznym wprowadził to określenie w obieg. Lokalny pasjonat folkloru&#13;
i historii omawia tamte okoliczności w rozmowie:&#13;
13&#13;
&#13;
Kolory Nadpopradzia, red. M. Brylak-Załuska, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, Piwniczna-Zdrój 2011.&#13;
&#13;
Źródła Pieśni. Górale Nadpopradzcy. Piesni śpiewane w XIX i XX w. w Piwnicznej i okolicach, Stowarzyszenie&#13;
Górali Nadpopradzkich, Piwniczna-Zdrój 2016.&#13;
&#13;
Górolami mieszczanie piwniczańscy nazywali baców, osoby zajmujące się wypasem&#13;
owiec:&#13;
&#13;
15&#13;
Popradowa nuta. Górale Nadpopradzcy. Pieśni śpiewane w XIX i XX w., red. P. Kulig, M. Kurzeja, W. Łomnicka-Dulak, D. Rzeźnik, Stowarzyszenie Górali Nadpopradzkich, Piwniczna-Zdrój 2018.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
E. Grucela, Zajęcia ludności w XIX i XX w., w: Piwniczna Zdrój. Studia i szkice z dziejów miasta 1772-1998, red.&#13;
J. Długosz, nakł. Rady Miasta i Gminy, Piwniczna-Zdrój 1998, s. 98-99.&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
19&#13;
Czarne Góralki tańczą „Pawia”, „Źródła. Polskie Radio Dwójka”, audycja z dn. 4.06.2014, https://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/1144251,Czarne-Goralki-tancza-Pawia, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
W. Łomnicka-Dulak, Nadpopradzka dawność. Gwara i kultura górali z okolic Piwnicznej, Małopolskie Centrum Kultury „Sokół”, Piwniczna Zdrój-Nowy Sącz 2018.&#13;
S. Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów, Wydawca B. M. Wolff, Petersburg 1853, s. 43.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
Zob. A. Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, op. cit., s. 19.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
To było takie lekko zawsze jak to się mówi prześmiewcze. Myśmy ich nazywa... przezywali górolomi. Górol to było po prostu pejoratywne. A oni nas tutaj z centrum flacorzami nazywali z&#13;
kolei [...]. [Bo] tutaj cenili sobie nereczki, płucka i tym podobne rzeczy, a to są floki, nie? No, a&#13;
oni te floki to psom dawali [śmiech] [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
No cornych owiec było więcej, bo robili sukna, nie trzeba było farbować. Robili portki z tego&#13;
sukniane. I tu chodzili w tym. A teroz nie chodzą. Ino tu na Podholu, to jesce tam na jakieś&#13;
święta, ale tam zaś białe sukno. [...] Sukno było, nawet folusz tu był, downo, co to sukno tu było.&#13;
I chodzili w tym. Corny był to się nie brudził [W2_ Świniarki_M_ok.65].&#13;
&#13;
Potwierdza to powołująca się na materiały zebrane przez Grucelę Maria Brylak-Załuska, pisząc, że mieszkańcy centrum Piwnicznej traktowali ludzi osiedlonych w górskich przysiółkach „z góry”21. Mieszczańskie ambicje Piwniczan, owo napięcie między&#13;
miejskością samej Piwnicznej a wiejskim charakterem jej rozproszonych przysiółków&#13;
ujawnia się w lokalnej narracji:&#13;
&#13;
Mieszkańcy Nadpopradzia nie mieli szczęścia do zawodowych zapisywaczy i opisywaczy folkloru (etnografów). Lokalni pasjonaci historii i folkloru, regionaliści, nauczyciele i działacze społeczni podjęli to wyzwanie we własnym zakresie. Sami zaczęli dbać&#13;
o regionalną spuściznę. Odchodzące w przeszłość artefakty (przedmioty domowego&#13;
użytku, narzędzia i stroje należące do tuziemców) zaczęto gromadzić w etnograficznej&#13;
części Muzeum Regionalnego (placówką opiekuje się działające od 1978 r. Towarzystwo&#13;
Miłośników Piwnicznej). W 2015 r. powstał Słownik Jaguliny Niskif łojców mowa 23&#13;
autorstwa Krystyny Dulak-Kulej, a w 2018 r. leksykon dokumentujący gwarę tutejszych górali z opisem ich obyczajowości, Nadpopradzka dawność. Gwara i kultura górali&#13;
z okolic Piwnicznej24 – efekt wieloletniej pracy Łomnickiej-Dulak, regionalistki i poetki&#13;
piszącej w lokalnej gwarze. Jednym z pionierów w tej materii był wspominany wcześniej Grucela – piwniczański nauczyciel, muzykant, rzeźbiarz i malarz, współzałożyciel&#13;
wespół z Eugeniuszem Lebdowiczem i Mieczysławem Łomnickim (także nauczycielami) zespołu regionalnego Dolina Popradu (rok powstania: 1965). „W założeniach tego&#13;
zespołu było uratowanie ginącego folkloru tutejszego mikroregionu, który stanowił białą plamę na mapie regionalnej Małopolski”25 – wyjaśnia motywacje powstania zespołu&#13;
Grucela. Program artystyczny grupy został opracowany, podobnie jak zrekonstruowane&#13;
stroje, w oparciu o materiały zebrane w terenie przez lokalnych działaczy regionalnych&#13;
podczas wywiadów z mieszkańcami (spisane na ich podstawie obrzędy i zwyczaje, tańce,&#13;
pieśni, melodie), a także o prowadzone przez etnografkę, nowosądeczankę Aleksandrę&#13;
Szurmiak-Bogucką w latach 50. XX w. badania w ramach tzw. Akcji Zbierania Folkloru&#13;
Muzycznego (zorganizowanej pod kierunkiem Włodzimierza Poźniaka). Do programu&#13;
zespołu włączono także pisane w gwarze wiersze Łomnickiej-Dulak. Wieloletni przykład&#13;
grupy folklorystycznej dla dorosłych zaowocował zespołami dziecięcymi składającymi&#13;
się z najmłodszych mieszkańców Nadpopradzia. Są to:&#13;
• działający od 2008 roku regionalny zespół Małe Piwnicoki z Piwnicznej-Zdroju;&#13;
w skład wchodzą dzieci w wieku 6-17 lat, które oprócz regionalnego tańca uczą się też&#13;
gwary góralskiej; zespół prowadzą Piotr Maślanka i Tymoteusz Florian;&#13;
• działający od 2010 roku przy Szkole Podstawowej w Rytrze zespół regionalny Rytrzoki; uczniowie prezentują w programie zabawy dziecięce, wyliczanki, tańce i przyśpiewki wywodzące się z tradycji górali rytersko-piwniczańskich; grupą opiekują się&#13;
Renata Dudczak i Czesława Ryżak; od 2017 r. opracowaniem muzycznym zajmuje się&#13;
Piotr Kulig, który jest również kierownikiem kapeli;&#13;
• działający od 2015 r. dzięcięco-młodzieżowy zespół Bystro Kicora z Przysietnicy; założycielką i choreografką grupy jest Monika Florek.&#13;
&#13;
Myśmy sami siebie góralami nie nazywali. Myśmy byli zawsze Piwnicakami. Mieszkańcami,&#13;
obywatelami wolnego, polskiego miasta Piwnicna [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
Mieszczańska duma osób z centrum Piwnicznej, czy wręcz poczucie wyższości wobec zajmujących się wypasem owiec mieszkańców wiejskich przysiółków raz po raz pojawiały się też w innych rozmowach. Choć i mieszkańcy górskich osiedli mieli poczucie&#13;
przynależności do stanu mieszczańskiego. „Górale Czarni mieszkali nie tylko w skupisku&#13;
miejskim, ale też chałupach rozsianych po przysiółkach”22 – precyzuje Wanda Łomnicka-Dulak. Egzemplifikacją tych podwójnych historycznych źródeł, w których szuka się&#13;
kotwic tożsamościowych, i jednocześnie próbą ich pogodzenia, jest umieszczony w centrum piwniczańskiego rynku ekran fotograficzny z Kazimierzem Wielkim. Król-założyciel jest na nim zaprezentowany w towarzystwie kobiety i mężczyzny, ubranych w lokalne stroje góralskie. Władca trzyma w dłoni tabliczkę z napisem „Jestem Kazimierz&#13;
Wielki. Lokowałem to miasto w 1348 r. Od tamtej pory jest tu fajnie :)”.&#13;
Lokalny czarny strój – dziś wykorzystywany głównie w góralskich zespołach regionalnych – miał być głównym wyróżnikiem piwniczan-mieszczan:&#13;
U nas w pewnym momencie, tak jak przed wojną, to większość była czarnych owiec. Strój lokalny po prostu jako mieszczan, wyróżnikiem był ciemny kolor, więc raz, że bida, więc nabycie&#13;
gdzieś tam po prostu materiałów wyższej klasy było utrudnione, więc własnym sumptem robili&#13;
lokalnie ciemne sukno z naturalnej, czarnej wełny. [...] Ciemne [sukno] cenę miało wyższą, [...]&#13;
czyli za ten sam postaw sukna dostawało się po prostu więcej kasy. No i na własne potrzeby, bo&#13;
mówię: honorem było, żeby się ubierać w ciemne ten... całkowicie [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
O ciemnym suknie wyrabianym z wełny hodowanych tu czarnych owiec mówili&#13;
w wywiadach rozmówcy z górskich przysiółków Piwnicznej. Jeden z nich łączy je z nazwą regionalną Czarni Górale:&#13;
&#13;
Folusz to był w Kosarzyskach, wyrabiali sukno, ale corne sukno wyrabiali tu na terenie Piwnicznej, corne sukno. I z tego powodu my są nazywani Corne Górole. Bo tu się wyrabiało corne sukno. A zakopiańcy to biołe sukno [W1_Podbukowiec_M_ok.75].&#13;
&#13;
23&#13;
21&#13;
&#13;
M. Brylak-Załuska, Z etnografii Górali Piwniczańskich. Wybrane zagadnienia z kultury materialnej, w: Kolory&#13;
Nadpopradzia, op. cit., s. 12.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
W. Łomnicka-Dułak, Czarni Górale z Piwnicznej, op. cit., s. 103.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
K. Dulak-Kulej, Słownik Jaguliny Niskif łojców mowa, Towarzystwo Miłośników Piwnicznej, Piwniczna-Zdrój&#13;
2015.&#13;
24&#13;
&#13;
W. Łomnicka-Dulak, Nadpopradzka dawność, op. cit.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
E. Grucela, Działalność w orkiestrach i zespołach artystycznych, w: Kolory Nadpopradzia, op. cit., s. 197-198.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
O pamięć dotyczącą kultury ludowej i pasterskiej, a także o „budowanie świadomości kulturowej nowych pokoleń” oraz „zachowanie tożsamości kulturowej mieszkańców&#13;
w odniesieniu do współczesności”, zgodnie ze swoimi założeniami dba działające od 2010&#13;
r. Stowarzyszenie Górale Karpat z siedzibą w Łomnicy-Zdroju26. W zapisanych w statucie priorytetach, obok tradycji oraz kultury góralskiej, turystyki i rozwoju społeczności lokalnych, wymieniają takie obszary działalności jak ekologia i ochrona środowiska.&#13;
Swoją aktywność skupili wokół powrotu do pasterstwa. Zaczęli organizować tematyczne&#13;
imprezy folklorystyczne, zwołali konferencję dotyczącą hodowli owiec oraz zrobili szkolenie dla baców, a przede wszystkim sprowadzili w okolice Piwnicznej i Łomnicy czarne&#13;
cakle – właśnie na tym postanowiono (od)budować poczucie związku z regionem.&#13;
&#13;
3. Owce w Dolinie Popradu&#13;
�����+LVWRULD�L�SDPLÛÉ��KRGRZOD�GDZQLHM�L�G]Lě&#13;
Hodowla owiec, oprócz uprawy niezbyt urodzajnej ziemi, była podstawą utrzymania&#13;
mieszkańców obszaru Beskidu Sądeckiego oraz stanowiła ważną gałąź gospodarki na&#13;
tych terenach. Na przełomie XIX i XX w., do okresu po II wojnie światowej w stadach&#13;
wypasanych w paśmie Jaworzyny Krynickiej i wschodniej części Pasma Radziejowej dominowały owce o ciemnym (czarnym) runie27. Zmianę przyniosła polityka powojenna:&#13;
wysiedlenie Łemków z Beskidu Sądeckiego wskutek akcji „Wisła” w 1947 r. Opuszczone&#13;
pastwiska oddano bacom z Podhala, powstały wówczas duże szałasy z wypasem białych&#13;
owiec, zmienił się też rynek zbytu. Czarne owce stopniowo zaczęły być wypierane przez&#13;
białe. Rozmówcy, powołując się na ten fragment historii, tłumaczą powrót czarnych&#13;
owiec w Dolinie Popradu. Łączą ich obecność na halach z zapotrzebowaniem na strój&#13;
regionalny:&#13;
Zanikał strój Czarnych Górali, więc te owce nie miały racji bytu. Górale z Podhala przyjeżdżali&#13;
tu na wypas, Wierchomla, a ponieważ oni mieli białe owce... [...]. A później w latach dziewięćdziesiątych, dwutysięcznych znowu wrócił do łask strój Czarnych Górali. A nie było z czego,&#13;
więc automatycznie trzeba było te czarne owce nabywać... I teraz jest nawrót do tych czarnych&#13;
owiec [...] [W7_Wierchomla_M_55].&#13;
&#13;
Owce – jak podaje Brylak-Załuska – hodowano dawniej głównie, by pozyskać mleko, które przerabiano na podpuszczkowe – klagane – sery (bundz i bryndzę) i żętycę.&#13;
Innym ważnym surowcem były także wełna, futra baranie i skóry – tradycyjne materiały&#13;
na sukna odzieżowe własnej roboty i kożuchy28. Wypasane i koszarowane na łąkach kośnych, bądź na prywatnych pastwiskach (np. ugorowanych użytkach rolnych) lub terenach pod lasem, owce dostarczały też naturalnego nawozu. Jednak już w latach 80. XX&#13;
w. Anna Kowalska-Lewicka na podstawie swoich badań realizowanych na tych terenach&#13;
26&#13;
&#13;
Stowarzyszenie Górale Karpat, https://www.goralekarpat.pl/ludzie, dostęp on-line: 15.10.2019.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
Zob. Z. Śliwa, Hodowla owiec, Wyższa Szkoła Rolnicza w Poznaniu, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,&#13;
Łódź-Poznań 1957.&#13;
28&#13;
&#13;
M. Brylak-Załuska, Z etnografii Górali Piwniczańskich, op.cit., s. 22.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
w latach 60. XX w. zanotowała zmiany, jakie dotykały pasterstwo. Kryzys przełomu ustrojowego w 1989 r. dopełnił proces załamywania się tradycyjnej gospodarki pasterskiej.&#13;
Hodowla owiec – zgodnie twierdzą rozmówcy – to niełatwy kawałek chleba. Dzisiejsi&#13;
hodowcy narzekają na stosunkowo niewielki popyt na jagnięcinę i skarżą się, że w aktualnym stanie rynku zbytu skóra i wełna owcza to odpad (opłata za strzyżenie owiec przekracza cenę skupu wełny). Przeważa opinia, że działalność ta jest wątpliwie opłacalna,&#13;
za to wymagająca i angażująca, potrzebna jest wiedza i doświadczenie oraz dużo czasu&#13;
i ciężkiej pracy, dlatego brakuje chętnych do podjęcia czy kontynuowania wypasu. Większość rozmówców hodowała lub hoduje owce na własny użytek:&#13;
W moim przypadku najbardziej to moje hobby już teraz. Lubię to i się mi dobrze po&#13;
prostu zajmować tym, a tak jako tako konkretnych zysków z tego nie ma. Ktoś jak&#13;
ma dużo więcej, no to tam troszkę z tej dotacji, z tego wszystkiego, no to jest tam parę&#13;
groszy. Mówi się: jedno drugie wykarmi, nie? Wyjdzie się na zero. A przy mniejszych&#13;
ilościach no to raczej trzeba dołożyć jeszcze do tego [W5_Wierchomla_M_ok. 50].&#13;
Ponadto gospodarka i jej ekonomia rządzą się swoimi prawami – liczy się dochodowość rasy, a nie jej kolor czy sentyment związany z przeszłością. Owce w dużych ilościach hoduje się głównie na mleko i mięso, a pod tym względem starą, rodzimą owcę&#13;
górską odmiany czarnej prześcigają inne rasy.&#13;
Zmiany gospodarcze w obrębie pasterstwa mają odbicie w żartobliwym przeformułowaniu popularnego przysłowia „Kto ma owce, ten ma co chce” na „Kto ma owce, ten&#13;
jest baran”. Jednocześnie pamięć o dawnej hodowli, podtrzymywanie wypasu mimo niesprzyjających warunków ekonomicznych oraz zamiłowanie do pasterstwa traktowane&#13;
jest przez rozmówców jako budowanie tradycji:&#13;
Może buduje się teraz ta tradycja, tak mi się wydaje. Że po prostu kiedyś to było normalne,&#13;
przy gospodarce po prostu były owce, a teraz buduje się tradycję i tworzy się to zamiłowanie, ta&#13;
pamięć, to kultywowanie zawodu hodowcy [W3_Piwniczna_K_32].&#13;
&#13;
Istotnie, o zamiłowaniu, hobby czy pasji mówiła większość hodowców i baców. Powtarzały się zdania: „Teraz pasają pasjonaci”, „To zwyczajnie umiłowanie tych zwierząt”,&#13;
„To trzeba mieć zamiłowanie do tego”, „To mnie cieszy po prostu”.&#13;
Mnie tak gdzieś od dziecka ciągło do tych owiec. Dziadek tam miał, ojciec też tam miał trochę&#13;
po 5, nieraz 10 było najwięcej, ale to nikt nie bacował, ani też, żeby gdzieś po bacówkach gonić. Gdzieś takie zamiłowanie od małego było do tego [śmiech]. W 2000 r. miałem dwie, dwa&#13;
jagniątka żem kupił. [...] Czemu owce? Nie wiem... Lubię owce i tak czasem mi się po nocach&#13;
śniły te owce. Nie wiem, siła wyższa [śmiech] [W18_Rytro_M_35].&#13;
&#13;
Bez względu na pojawiające się trudności związane z dyrektywami unijnymi, wygrywa pasja:&#13;
Zamiłowanie do owiec było od dzieciństwa. Wujkowie moi bacowali, paśli i tak trwa tradycja.&#13;
Ja pomagałem wujkowi na bacówce za młodych lat. [...] [Nasze bacowanie] w latach dwutysięcznych się zaczęło, ale wcześniej były inne wymogi. Jak żeśmy weszli do tej Unii [Europejskiej], to się zaczęło, te wszystkie kontrole, inspekcje, sanepidy. Na początku to było dobrze,&#13;
a teraz to trzeba robić badanie wody, mleka. A to wszystko kosztuje. Chcieliśmy rezygnować,&#13;
ale to ciągnie tak, jak pijaka do wódki [W15_bacówka_M_ok. 60].&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Motywacje hodowców podobnie oceniają osoby spoza „branży” owczarskiej:&#13;
Mamy tu przykład tych hodowców, jak widzisz, każdy jeden powie ci, że robi to z zamiłowania,&#13;
bo tylko to go trzyma przy tej gospodarce. [...] Jeśli przestaną [hodować owce], to raczej przez&#13;
brak wsparcia od państwa. Mi się wydaje, że to jest zapomniana strefa, nie ma osoby wyżej,&#13;
która mogłaby uratować te małe gospodarstwa przed zanikiem [W3_Piwniczna_K_32].&#13;
Łomnica to jest taka miejscowość, że się te owce ma nie po to, żeby przynosiły dochód, bo&#13;
one nie przynoszą dochodu, po prostu z czystej satysfakcji, ci ludzie po prostu chcą mieć&#13;
owce, żeby były. To jest wielka miłość do tego zwierzęcia. Można powiedzieć, że w jakiś sposób genetycznie ukształtowana, bo to nie jest w żaden sposób, można powiedzieć, racjonalne&#13;
[W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
W 1980 r. Kowalska-Lewicka notuje: „W ostatnich kilku latach powstał popyt na skóry owcze, związany z ogólnopolską (i europejską) modą na kożuchy. Ceny za owce skoczyły do niespotykanej dotąd wysokości, co stało się powodem ponownego powiększenia pogłowia tych zwierząt”29. Dzisiaj wzrasta popyt z innych powodów: turystyki, pasji,&#13;
działań animacyjnych. Wyraźna jest zmiana stosunku do tych zwierząt. Ważna staje się&#13;
sama ich obecność na halach. Hodowcy żartobliwie nazywają owce „żywymi kosiarkami”, wskazując, że wypas jest koniecznością, by zachować polany. Owce, hamując wzrost&#13;
traw, pośrednio „wspomagają” turystykę, „dbają” o utrzymanie atrakcyjnych krajobrazów. Podkreśla się również ich antystresowe i relaksacyjne właściwości:&#13;
Jak se staniesz przy takich owcach, jak się rozpasą, ten dzwonek tam słychać, to też się idzie&#13;
odstresować. Jesteś przy tym, można powiedzieć, że rodzi ci się na rękach takie jagnię, gdzieś&#13;
to cosik takiego w człow. jest, że później się jakoś do tego człowiek przywiązuje, chce się o to&#13;
zadbać, myśli się, jak to poobrabiać. [W12_Piwniczna_M_34]&#13;
No lubię też, tak jak słonko świeci, to wyjdę, sięde se na miedzy, posłucham, jak dzwonki grają.&#13;
No bardziej mnie to cieszy, niż iść gdzie indziej po wsi i się plątać [W5_Wierchomla_M_ok. 50].&#13;
&#13;
Ten potencjał wełnianych zwierzątek zauważa prezeska Stowarzyszenia Górale Karpat Monika Florek: „Mogłyby służyć jako terapia dla ludzi z miast, z korporacji, dla kogoś, kto pracuje w ciągłym biegu”30. Istotnie, owce wzbudzają sympatię i podobnie jak&#13;
lamy i alpaki – ich wełniste odpowiedniki z Ameryki Południowej – mają swoich wiernych fanów w Sieci. Także kraje, w których jest więcej owiec niż ludzi, takie jak Nowa&#13;
Zelandia, Australia, Islandia czy Irlandia – są bardzo modnymi kierunkami turystycznymi, a produkty z wełny są popularnymi pamiątkami (jak np. islandzkie swetry). Sama&#13;
obecność owiec w krajobrazie staje się najważniejszym celem ich hodowli, pasie się je dla&#13;
ozdoby w ogródkach i na plantach:&#13;
W naszym przypadku [owce] hoduje się na mleko. Jedni hodują se dla ozdoby, to takie mniejsze, po pięć, po sześć to tak se do ogródków [żeby wypaść], cieszą się. A niektórzy no to tak,&#13;
jak mówię, są te owce zarodowe, te licencjonowane, co to te dotacje są [W18_Rytro_M_35].&#13;
29&#13;
&#13;
A. Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, op. cit., s. 29.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
Czarne, z biskupką na głowie, agresywne i chowają się po krzakach. A rządzą góralami, z Moniką Florek rozmawia Monika Chrobak, „Tygodnik TVP” 29.09.2019, https://tygodnik.tvp.pl/41851925/czarne-z-biskupka-na-glowie-agresywne-i-chowaja-sie-po-krzakach-a-rzadza-goralami, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
[...] ja często sobie hoduję, bo wezmę sobie takie małe jagniątka, nakarmię je butelką, one mi&#13;
podrosną, potem mieszkają tutaj no i wyrosną. Często się pasały tutaj po plantach, ludzie sobie&#13;
zdjęcia robili. A były tak wyszkolone, że jak gwizdnęłam, to pralkę chciały rozwalić tak biegły&#13;
[W21_Piwniczna_K_?].&#13;
&#13;
�����3RZUµW�F]DUQHM�RZF\&#13;
Mimo długoletnich tradycji pasterskich na terenach Piwnicznej i okolic, do 2012 r.&#13;
w gminie nie organizowano świąt o tej tematyce, a w zamian odbywały się tu dożynki.&#13;
Na tę osobliwą lukę w kalendarzu świątecznym zwrócił uwagę lokalny etnolog, Piotr Kulig, czym zainspirował Monikę Florek i Urszulę Lis (członkinie Stowarzyszenia Górale&#13;
Karpat) do zorganizowania w Łomnicy-Zdroju pierwszego Śtrytu u nadpopradzkich pastyrzy. Wydarzenie powtarzano potem w różnych odsłonach: w sierpniu 2013 r. (Łomnica-Zdrój), w 2015 r. na św. Mikołaja, patrona owczarzy i wilków (Piwniczna-Zdrój),&#13;
w czerwcu 2016 r. (Święto Karpat, Obidza i Piwniczna-Zdrój). „Po tym pierwszym święcie weszłyśmy w temat pasterstwa i zrobiłyśmy konferencję” – mówi Monika Florek. Szeroki zakres działań okołopasterskich organizowanych przez stowarzyszenie obejmował&#13;
także zwołaną w 2013 r. konferencję pn. Pasterstwo szansą Sądecczyzny. Budowanie przewagi gospodarczej i turystycznej regionu oraz kurs bacowski zorganizowany w 2015 r. dla&#13;
mieszkańców Piwnicznej-Zdroju i okolic.&#13;
Do zainicjowania i zrealizowania akcji powrotu czarnej owcy nad Poprad zainspirowała lokalnych działaczy nazwa Czarni Górale:&#13;
Piotrek Maślanka wpadł na pomysł, bo tam była kwestia nazwy czarna owca itd., a on mówi,&#13;
to może byśmy po prostu zrobili tę akcję powrotu czarnych owiec, żebyśmy zainicjowali, kupili te owce i spróbowali je tutaj przywrócić. To od razu podchwyciłam, bo czułam, że to jest&#13;
marketingowo genialny pomysł. To jest coś, co wyróżnia tych Górali Nadpopradzkich [...]&#13;
[W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
W 2014 roku około pięćdziesięciu owiec (licencjonowanej rasy owcy górskiej odmiany barwnej), umieszczono w trzech stadach (w okolicach Łomnicy-Zdroju, Piwnicznej-Zdroju i Wierchomli). Do dzisiaj stadka czarnych cakli objętych Programem Ochrony&#13;
Zasobów Genetycznych hodują Tadeusz Maślanka z przysiółka Łomnickie, Tadeusz Jan&#13;
Fiedor przy bacówce na Zabaniach (na granicy Łomnicy i Piwnicznej) oraz Jan Zieliński&#13;
z Wierchomli. Oprócz tego niewielkie stadko czarnych owiec posiada na Obidzy Wioletta Cisak. Stanisław Żywczak przy bacówce nad Majerzanką wypasa stado mieszane (owce&#13;
czarne i białe). Kilka sztuk czarnych cakli znajdziemy również w Rytrze u bacy Józefa&#13;
Buczka, w Łomnicy u bacy Włodzimierza Szwali, na Jarzębakach u Krzysztofa Fiedora&#13;
jak również u kilku innych gazdów z Łomnicy i Wierchomli. Natomiast w Kokuszce, tuż&#13;
przy wyciągu narciarskim, pasą się czarne wrzosówki należące do Wojciecha Długosza,&#13;
również objęte programem.&#13;
Celem projektu było zachowanie kultury nadpopradzkiej oraz promocja regionu,&#13;
a także wyraźne wyodrębnienie swojej grupy etnograficznej przez łatwo rozpoznawalny&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
akcent. Jak argumentowano: „Nie mamy tutaj przemysłu, więc żyjemy z turystyki i wyróżniamy się tymi czarnymi owcami na tle innych góralskich regionów”31. Porównanie&#13;
z Góralami Białymi, którzy mają swój wypromowany produkt lokalny, jakim jest jabłko,&#13;
służyło za bodziec do wykreowania własnego. Na tej zasadzie wykoncypowano czarną&#13;
owcę:&#13;
Każdy region powinien mieć coś, co go wyróżnia z poszczególnych innych. Łącko to oni mają&#13;
to swoje jabłko, mają swoją śliwowicę, a my mamy swoją czarną owcę. Mam nadzieję, że w&#13;
niedługim czasie, jeżeli pan na przykład pójdzie na rynek w Krakowie i zobaczy pan czarną&#13;
owcę, no to wszyscy będą wiedzieć, że ta czarna owca jest właśnie tutaj stąd, z Doliny Popradu,&#13;
z Pasma Jaworzyny Krynickiej. Będziemy mieć taki swój produkt lokalny – od małego gadżetu,&#13;
aż po chodzące stada po halach, będą czarne właśnie. A to, że to się źle kojarzy, że czarna owca&#13;
jest taka, no trudno, jest właśnie wyjątkowa [Monika Florek, wypowiedź dla Radia Kraków]32.&#13;
&#13;
Spotyka się to z akceptacją mieszkańców: „Czarne owce powinny stać się marką regionu, wykorzystywaną w celach turystycznych” [W9_Łomnica_K_23]. Tym bardziej, że&#13;
z ekonomicznego punktu widzenia chowanie tej odmiany, zdaniem hodowców, jest nieopłacalne. Jako ratujący czynnik wszyscy wskazują dopłaty unijne, bądź te z Instytutu Zootechniki z Krakowa przekazywane za pośrednictwem Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz wspierające stada zachowawcze owcy górskiej. Większość rozmówców&#13;
hoduje owce na własny użytek i najczęściej są to owce białe: mięsne i mleczne. Znaczenie&#13;
gospodarcze hodowli czarnych cakli jest w zasadzie znikome, jej podstawowym celem&#13;
jest uatrakcyjnienie regionu. Następuje więc przesunięcie znaczenia hodowli i samych&#13;
czarnych owiec w gospodarce. Współcześnie zwierzęta te stają się niejako znakiem rozpoznawczym regionu, który wykorzystuje się jako motyw np. na gobelinach tkanych&#13;
przez lokalne artystki. Z czarnej wełny dzierga się tradycyjne rękawice furmańskie sprzedawane na targach sztuki ludowej, czarne owieczki pojawiają się na modnych torbach&#13;
lnianych, kubkach, poduszkach i breloczkach, choć jak zauważa mieszkanka Piwnicznej:&#13;
„Nie ma jednego znaku wyszczególnionego. Może kiedyś się wyklaruje, bo to tak naprawdę dopiero początki są” [W3_Piwniczna_K_32]. Trzy owce, w tym jedna czarna, pojawiają się w logo Hotelu Piwniczna oraz należącej do jego kompleksu restauracji Czarna&#13;
Owca. Miejsce luźno nawiązuje do folkloru Górali Nadpopradzkich, czerpie inspiracje&#13;
także z łemkowskiej spuścizny kulturowej tych terenów. Czarna owca pojawia się na plakatach reklamujących cykliczne imprezy, takie jak Festiwal Jagnięciny tudzież Festiwal&#13;
Czarnej Owcy oraz Pasterska Akademia Kulinarna33, których głównym celem jest przekazanie młodemu pokoleniu rodzimej tradycji pasterskiej. W planie wydarzeń znajdują się&#13;
pokazy aktywności (technik i tradycji) związanych z hodowlą i wypasem owiec (strzyża,&#13;
narzędzia i instrumenty pasterskie), konkurs na najładniejszą owcę oraz konkurs gry na&#13;
instrumentach pasterskich Na Pasterską Nutę. Zagrody z czarnymi owcami oraz pokazy&#13;
31&#13;
&#13;
Czarne, z biskupką na głowie, op. cit.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
Czarne owce znów będą częścią sądeckiego krajobrazu, Radio Kraków, 9.06.2014 r., https://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/nowy-sacz/czarne-owce-znow-beda-czescia-sadeckiego-krajobrazu, dostęp on-line:&#13;
15.10.2019.&#13;
33&#13;
Szlak Kultury Wołoskiej, zaproszenie na Festiwal Czarnej Owcy i Pasterską Akademię Kulinarną do Piwnicznej-Zdroju, https://szlakwoloski.eu/wydarzenia/zapraszamy_na_festiwal_czarnej_owcy_i_pasterska_akademie_kulinarna_do_piwnicznej_zdroju, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
pracy pasterskiej podczas takich imprez regionalnych są atrakcją turystyczną. W ramach&#13;
rozmaitych projektów (np. Szlak kultury wołoskiej) powstały też wiaty i bacówki edukacyjne (Łomnickie, Rytro, Kokuszka) oraz interaktywna wystawa instrumentów pasterskich (Instrumenty ludowe Karpat, M-GOK w Piwnicznej-Zdroju). Można uznać, że jest&#13;
to przejście od lokalnej kultury do turystycznego produktu kulturowego34. Działania takie jak pokazy rzemiosł, warsztaty plecionkarstwa, wszelkie rekonstrukcje etnograficzne&#13;
żniw czy redyku bazują na potrzebie poznawania historii zmysłowo35. Redyki stały się&#13;
turystyczną atrakcją. Jeden z rozmówców tłumaczy:&#13;
B: Czy te dni wyjścia owiec na hale i ich zejścia na jesień są bardziej uroczyste?&#13;
R: Raczej nie. Teraz jest to bardziej w modzie po prostu, takie otwarcia wypasu całe bardziej&#13;
teraz są pod publiczność robione. Teraz chcemy przywrócić to, żeby się w ogóle ludzie zainteresowali tym. Ale dawniej tego nie było. Zszedł jeden, drugi, przekazał, że idziemy. Nawet&#13;
telefonów nie było. Szedł od Piwnicznej baca przez wsie do góry, przez Łomnicę, przez Wierchomlę i brał je [owce] wszystkie. Wcześniej było policzone, co, ile ma, jak i gdzie i w ten a ten&#13;
dzień szedł i zbierał. [...] Jest nawet takie święto, organizowane było na Jaworkach, ale to takie&#13;
pokazowe było, że tam schodzą górale, pokaz strzyżenia [W7_Wierchomla_M_55].&#13;
&#13;
Obok wspomnianego redyku, w podobnym charakterze (choć wyłączając element&#13;
ściśle religijny) organizuje się pasterki nawiązujące do tradycji góralskich i pasterskich&#13;
przy udziale członków zespołu Dolina Popradu, którzy w strojach góralskich asystują&#13;
podczas liturgii, a także związane z okresem okołobożonarodzeniowym Kolędowanie&#13;
Małemu Bacy, czyli koncerty kolęd i pastorałek w wykonaniu piwniczańskich zespołów&#13;
regionalnych oraz orkiestr i kapel w kościele pw. Narodzenia NMP w Piwnicznej-Zdroju:&#13;
W każdą niedzielę jeszcze po Bożym Narodzeniu mamy takie Kolędowanie Małemu Bacy&#13;
i wtedy w kościele są koncerty kolęd, a kończymy je w górach, w ostatnią niedzielę stycznia.&#13;
Jest też takie kolędowanie, msza, ognisko w górach na Jaworzynie Kokuszczańskiej, to jest 969&#13;
metrów nad poziomem morza. Tam jest taki ewenement, jeśli chodzi o góry Polskie i nie wiem,&#13;
w Polsce to nigdzie nie widziałem, że jest grota, gdzie jest przedstawione Boże Narodzenie&#13;
[W8_Piwniczna_M_52].&#13;
&#13;
Wszystkie te działania odpowiadają na wyobrażenia przyjezdnych o góralszczyźnie:&#13;
Szczególnie z góralami to się kojarzy Boże Narodzenie i ten okres cały. I ludzie idąc do kościoła&#13;
w cały ten czas, czy przyjeżdżając gdzieś z daleka, z jakichś miast, liczą na to, że będzie element&#13;
góralski, nad tym właśnie żeśmy tutaj pracowali [W8_Piwniczna_M_52].&#13;
&#13;
Projekt Czarna owca, którego celem było przywrócenie wypasu tej rasy na hale Popradzkiego Parku Krajobrazowego, jest osobliwą etnograficzną rekonstrukcją sięgającą&#13;
w głąb folkloru – a właściwie w przed-folklor, do tego, co zwyczajowo uznaje się za źródło kultury góralskiej, czyli pasterstwo. Współtwórczyni akcji, Monika Florek, tłumacząc&#13;
przedsięwzięte działania, odnosi się do łacińskiego źródłosłowu kultury, czyli cultus agri&#13;
(„uprawa roli”) – kultury rolnej. Wychodzi z założenia, że regionalizm to konglomerat&#13;
kultury, tradycji i terytorium (krajobraz i jego specyfika), dlatego tak podkreśla zakorzenienie lokalnej kultury w konkretnym, określonym kontekście:&#13;
34&#13;
&#13;
Zob. J. Mokras-Grabowska, Możliwości rozwoju turystyki kulturowej obszarów wiejskich w Polsce,&#13;
„Turystyka Kulturowa”, 2009, nr 1, s. 16.&#13;
35&#13;
&#13;
Zob. A. Szpociński, O współczesnej kulturze historycznej Polaków, w: Przemiany pamięci społecznej&#13;
a teoria kultury, red. B. Korzeniowski, Instytut Zachodni, Poznań 2007, s. 25-42.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Dla mnie tradycję zawsze trzeba rozumieć w kontekście danego środowiska, w którym się&#13;
znajdujemy. [...] Sposób bytowania górala jest to żywot pastersko-rolny, im dalej w przeszłość&#13;
tym więcej tego pasterzowania. Patrzenie na tradycję zawsze jest tworzeniem pewnego mikrokosmosu ograniczonego do przyrody, w której się żyje. I dla mnie ta tradycja wyrasta bezpośrednio z tego, co mnie otacza [W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
Omawiany projekt to funkcjonalna kulturowa całość – jego założeniem było bowiem&#13;
zaangażowanie nie tylko hodowców owiec i baców, lecz także działaczy regionalnych,&#13;
pracowników kultury, lokalnych inwestorów i hotelarzy oraz mieszkańców miasta Piwniczna-Zdrój, co niewątpliwie przyczynia się do integracji miejscowej społeczności:&#13;
Zaproponowałam coś takiego, żeby zbierać pieniądze od ludzi, zrobić taki bank owczy&#13;
i żeby za te pieniążki kupić owce. Wiola [Cisak] się tym zajęła, pozbierała od ludzi. Te pierwsze&#13;
owce kupili mieszczanie Piwniczańscy i ludzie, którzy tutaj przyszli z zewnątrz. Ludzie zainwestowali w ciemno. Wymyśliliśmy to w ten sposób, że oni kupują i potem będą mogli sobie&#13;
odebrać tę owieczkę, jak by chcieli, a jak nie, to baca, jeśli dostał dziesięć owieczek, to był zobowiązany dziesięć owieczek dać następnym [W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
Zwieńczeniem promocji regionu Górali Nadpopradzkich realizowanej przez Stowarzyszenie Górale Karpat jest utwór pt. Dalej jazda Panie Gazda i promujący go teledysk&#13;
(nagrany w Starym Sączu, Rytrze, Piwnicznej-Zdroju i Wierchomli), do którego muzykę&#13;
napisał Czesław Mozil, a tekst – Michał Zabłocki36. Śpiewana przez popularnego artystę z udziałem piwniczańskich i ryterskich dziecięcych grup folklorystycznych piosenka&#13;
opowiada o charakterze i działaniach Górali znad Popradu – skromnych i nienarzucających się, ale za to wiernych swojej bogatej tradycji. W teledysku pojawiają się poprzebierane w stroje regionalne dzieci oraz – a jakże – (między innymi) czarne owce.&#13;
Summa summarum pasąca się na halach czarna owca jest zatem pretekstem do opowiadania historii tutejszych ludzi. Wokół niej buduje się tożsamość regionalną i kreuje&#13;
współczesny wizerunek Górali Nadpopradzkich. Jeden z pomysłodawców projektu tłumaczy:&#13;
Zaczęliśmy to propagować, jakiś filmik z zakupu, jakieś inne tematy – udział w imprezach, zagroda z owcami, żeby opowiadać o tym, żeby ta czarna owca zaczęła funkcjonować w regionie.&#13;
Żeby do tych Czarnych Górali, którzy dobrze się mieli z tą nazwą i byli w miarę rozpoznawalni – dołączyła czarna owca i żeby to połączyć jedno z drugim. Żeby robić głośno o regionie&#13;
[W12_Piwniczna_M_34]37.&#13;
&#13;
Zamierzenia działaczy odnoszą skutek:&#13;
Jeżeli chodzi o hodowlę czarnej owcy, to [ludzie] załapują i podchwytują. [...] Ci ludzie zaczynają się przyznawać do tej tożsamości kulturowej. Ta owca, ten cały pomysł przywrócenia tutaj&#13;
hodowli czarnej owcy, to dzięki temu zaczyna się też odradzać ta tożsamość kulturowa ludzi,&#13;
którzy tu mieszkają. Oni mówią wtenczas o sobie, że właśnie u nich były czarne owce itd. Jest&#13;
taka afirmacja tego owczarstwa w tym wydaniu [W11_Łomnica_K_44].&#13;
36&#13;
&#13;
Czesław Mozil &amp; Górale Nadpopradzcy, Dalej jazda Panie Gazda, https://www.youtube.com/watch?v=DCo2pDiEXPw, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Materiały promocyjne, o których mówi rozmówca to m.in. Czarne owce wracają nad Poprad, Telewizja Beskid, https://www.youtube.com/watch?v=dsiDhNYavZs, dostęp on-line: 15.10.2019 oraz Powrót Czarnej Owcy&#13;
w dolinę Popradu, Sądeczanin TV, https://www.youtube.com/watch?v=jZ7Jlh7uwWs, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Diagnoza organizatorki sprawdza się w rozmowach z mieszkańcami: „Nie ma Czarnego Górala&#13;
bez czarnej owcy”, „czarna owca jest dowodem na istnienie Czarnych Górali” – deklarują.&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH&#13;
Analizując przypadek Górali Czarnych, nie sposób nie przywołać koncepcji autorefleksyjności kulturowej. Jak wskazuje Arjun Appadurai – „przeszłość grupy [...] przekształca&#13;
się w coraz większym stopniu w zasób muzealny i wystawowy eksponat”, zaś kultura staje&#13;
się „przestrzenią świadomego wyboru, uzasadnienia i demonstracji, często przed liczną&#13;
i rozproszoną przestrzennie publicznością, niż habitusem”38, a więc staje się regionalną&#13;
autoprezentacją. Tradycja jakiejś grupy czy ludu to – jak dodaje Janusz Barański – „nie&#13;
treść zapisana w jakiejś omszałej książce, lecz żywe tu i teraz, ważne dla tejże grupy na&#13;
obecnym etapie jej historycznego kształtowania się [...]. Tradycja zatem to nie wyłącznie&#13;
dochodzące z praw., niczym niezaburzone starcze głosy naszych przodków, lecz także&#13;
głosy zaadaptowane do współczesności, czasem z udziałem obcych [...]”39.&#13;
Na podstawie ewolucji hodowli czarnych owiec możemy prześledzić zmiany, jakie&#13;
zachodzą w społecznościach posttradycyjnych. Pasterstwo przechodzi z pola gospodarki&#13;
na pole turystyki kulturowej. Innym obrazowym przykładem z Piwnicznej jest przerobienie dawnego folusza na gościniec. Podobnie jak budynek dawnego skupu mleka na&#13;
Jaworkach, w którym teraz są miejsca noclegowe. Bacówką nazywa się chatkę studencką&#13;
– schronisko nad Wierchomlą oraz schronisko z restauracją na Obidzy. Dawny skup wełny przebranżowił się na przedsiębiorstwo zajmujące się sprzedażą m.in. saun i kosiarek.&#13;
Ostatni „knop” (czyli gwarowo tkacz) maszynę tkacką przechowuje już tylko w sentymencie po ojcu i rozważa oddanie jej do muzeum. Zwycięża kwestia edukacyjna, turystyczna i rekreacyjna:&#13;
Ja się zastanawiałem nad taką typową rzeczą edukacyjną – jako opcję spędzania wolnego czasu&#13;
w Piwnicznej wizyta w zagrodzie edukacyjnej czarnych owiec, z pokazem strzyży, przędzenia,&#13;
w ogóle z opisem rasy, połączone z regionalizmem, z prezentacją instrumentów pasterskich.&#13;
Żeby to po prostu spiąć razem jako produkt turystyczny [W12_Piwniczna_M_34].&#13;
&#13;
Rewitalizacja pasterstwa to zdaniem Ewy Kocój nie tylko podejmowanie działań mających na celu ożywienie samej hodowli owiec, to także „nadanie mu nowych znaczeń,&#13;
wprowadzenie nowych atrybutów i artefaktów”40. Powodem nadpopradzkiej rewitalizacji jest głównie konsolidacja grupy społecznej wokół wspólnego znaku: czarnej owcy.&#13;
Ważne są kwestie tożsamościowe, aktywizowanie kulturowe i turystyczne regionu oraz&#13;
nadanie wypasowi owiec nowego znaczenia i funkcji – czyli ochrona krajobrazu górskiego i jego walor kulturowy. Mówi się też o terapeutycznym charakterze kontaktu ze&#13;
38&#13;
&#13;
A. Appadurai, Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, tł. Zbigniew Pucek, Universitas, Kraków 2005, s. 68. Zob. też: Janusz Barański, Góralszczyzna i pamięć, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013,&#13;
nr 1, s. 38-44.&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
J. Barański, Góralszczyzna i pamięć, op. cit.., s. 41.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Ewa Kocój, Powroty do tematów pasterskich. Zwyczaje i wierzenia związane z rozpoczęciem sezonu pasterskiego na pograniczu polsko-słowackim w XXI w., „Etnografia Polska”, 2018, t. LXII, z. 1-2, s. 87.&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zwierzętami. To także turystyka była bodźcem pomysłu powrotu czarnej owcy w Dolinę&#13;
Popradu. Zwłaszcza turystyka kulturowa, przyciągająca ciekawskich podróżników dziedzictwem kulturowym danego regionu jako atrakcją turystyczną.&#13;
Tradycja i dziedzictwo pełnią niepoślednią rolę w budowaniu więzi społecznych, ale&#13;
i tożsamości poszczególnych grup. W społeczeństwie posttradycyjnym są one jednak&#13;
poddawane refleksji, stając się przedmiotem kreacji. Wzmacniają to podejście zmiany&#13;
w życiu społecznym, w którym codzienne działania są odrywane od tradycji41. Zainicjowaną przez Monikę Florek i Piotra Maślankę reintrodukcję czarnych owiec w Dolinie&#13;
Popradu nie sposób uznać za t r w a n i e przy tradycji przodków, bo tradycja hodowli&#13;
cakli odmiany barwnej została zerwana. Trudno też mówić o p o w r o c i e do korzeni42&#13;
(mimo że zgodnie z tym, co mówią mieszkańcy – do lat 40. XX w. czarne owce przeważały na tym terenie), bo inne są już motywacje tej hodowli. Jest to raczej autorefleksyjny akt&#13;
rekonstruktorski – oparty o gospodarczą przeszłość tych terenów wybór tożsamościowy,&#13;
a także próba konsolidacji lokalnej grupy zawodowej baców oraz społeczności regionu.&#13;
Jest to inicjatywa oscylująca między tradycją a nowoczesnością; próba stworzenia/wynalezienia opartej na historii tego regionu kotwicy tożsamościowej. Realizowana od 2014 r.&#13;
osobliwa etnograficzna rekonstrukcja jest jedną ze współczesnych form dbania o kulturę&#13;
regionalną i pamięć folkloru, nie mniej istotną niż działalność zespołów regionalnych czy&#13;
gwarowa twórczość lokalnych poetów. Pasterstwo, które dawniej było podstawą gospodarki i życia mieszkańców, niebezzasadnie uznano za spoiwo/bazę tożsamości regionalnej mieszkańców Piwnicznej-Zdroju i okolic, jej historyczną podstawę, ale i platformę&#13;
podnoszącą atrakcyjność turystyczną regionu43.&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Ekran fotograficzny na rynku w centrum&#13;
Piwnicznej-Zdroju, Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
Plakat promujący V Festiwal Czarnej Owcy,&#13;
Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz – doktor, literaturoznawczyni, etnolożka, członkini Instytutu Kaszubskiego. Interesuje się religijnością, dziedzictwem kulturowym, antropologią literatury.&#13;
Autorka książki Homo capax, capax hominis. Z problematyki antropologicznej w późnej twórczości&#13;
Adama Mickiewicza (2019). Współpracuje z Pomorskim Centrum Badań nad Kulturą przy Uniwersytecie Gdańskim.&#13;
41&#13;
Por. A. Giddens, Życie w społeczeństwie posttradycyjnym, w: U. Beck, A. Giddens, S. Lash, Modernizacja refleksyjna. Polityka, tradycja i estetyka w porządku społecznym nowoczesności, tł. J. Konieczny, Wydawnictwo&#13;
Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 79–140.&#13;
42&#13;
&#13;
Takie i inne cele w kontekście pasterstwa na pograniczu polsko-słowackim wskazuje E. Kocój, Powroty do&#13;
tematów pasterskich..., op.cit., s. 85-106.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Strona Stowarzyszenia Górale Karpat, https://www.goralekarpat.pl/owczarstwo, dostęp 15.10.2019.&#13;
Stado czarnych cakli – przysiółek Łomnickie , Piwniczna-Zdrój 2019 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Bacówka edukacyjna w Rytrze, Rytro 2019 (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Bacówka na Zabaniu, Rytro 2019 (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Strój Górali Czarnych w Muzeum Regionalnym&#13;
Towarzystwa Miłośników Piwnicznej, Piwniczna&#13;
-Zdrój 2019 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Plakat promujący premierę teledysku Dalej jazda&#13;
panie gazda!!! (fot. https://www.facebook.com/&#13;
GoraleKarpat/)&#13;
&#13;
Tradycyjne wełniane rękawice furmańskie oraz sprzęt do ich wyrobu, Muzeum Regionalne&#13;
Towarzystwa Miłośników Piwnicznej, Piwniczna-Zdrój 2019 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ���&#13;
�����F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
0DăJRU]DWD�:µMWRZLF]�:LHU]ELFND&#13;
&#13;
���:VWÛS�&#13;
Sklep z pamiątkami w centrum Piwnicznej-Zdroju,&#13;
Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Dzwonki pasterskie, Muzeum Instrumentów&#13;
Pasterskich, Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
W poniższym tekście przytaczam wypowiedzi mieszkańców wsi zagórzańskich, które&#13;
udało się zgromadzić w ramach badań terenowych realizowanych w projekcie Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Badacze terenowi1 dotarli do trzydziestu jeden respondentów w miejscowościach: Kasina Wielka, Kasinka Mała, Poręba&#13;
Wielka, Olszówka, Mszana Dolna, Mszana Górna i Lubomierz.&#13;
Scenariusz zakładał przeprowadzenie rozmów z najstarszymi mieszkańcami wsi oraz&#13;
depozytariuszami lokalnej tradycji: członkami zespołów regionalnych, kół gospodyń,&#13;
grup obrzędowych oraz twórców ludowych, gawędziarzy itp. Główną techniką był swobodny wywiad prowadzony po części w oparciu o kwestionariusz oraz obserwacja w terenie pewnych zjawisk. Kwestionariusz był rozpisany dość szeroko, tak aby można go było&#13;
dostosować do napotkanego respondenta. Zakładałam, że uda nam się uzyskać subiektywne relacje dotyczące przemian i rzeczywistości życia na tutejszych wsiach, próbując&#13;
zarejestrować ostatnie przejawy kultury tradycyjnej, tego co trwa już tylko w pamięci&#13;
najstarszych mieszkańców wsi, w jakiej jest ona kondycji i co współcześnie postrzega się&#13;
jako dziedzictwo.&#13;
Zebrany materiał dotyczy głównie lat powojennych, w niektórych przypadkach sięga&#13;
jeszcze czasów przed II wojną światową. Część materiału stanowi relację ze wspomnień&#13;
poprzedniego pokolenia – przekazywanej w formie ustnej. W przypadku tych wątków&#13;
dochodzi niekiedy do zatarcia kontekstu czy też znaczenia pewnych treści.&#13;
1 Członkami zespołu badawczego byli: mgr Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka (Muzeum im. W. Orkana&#13;
w Rabce-Zdrój), mgr Małgorzata Roeske (Uniwersytet Jagielloński), mgr Barbara Luberda, Patrycja Król&#13;
(Uniwersytet Jagielloński), Oskar Krasoń (Uniwersytet Jagielloński), Liwia Sus (Uniwersytet Wrocławski),&#13;
lic. Joanna Dynamus (Uniwersytet Jagielloński)&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Badania terenowe prowadzone na terenie zagórzańskim dostarczyły dość pokaźną&#13;
ilość materiału związanego z reliktami kultury tradycyjnej tego regionu2. Przy czym materiał ten dotyczy wielu różnych aspektów, niektóre z wątków zdobyły reprezentatywną ilość przekazów możliwych do weryfikacji, podczas gdy inne tematy nie znajdowały&#13;
zainteresowania respondentów. Ograniczeniem była czasowa skala badań, ale też liczba&#13;
wątków, które zostały zawarte w kwestionariuszu. Pozostaje mieć nadzieję, że zgromadzony materiał stanowić będzie przyczynek dla pogłębionych badań dziedzictwa kultury&#13;
Górali Zagórzańskich.&#13;
&#13;
���7RĺVDPRěÉ&#13;
Tradycja lokalna, wątki wierzeniowe, rytualne gesty, zwyczaje rodzinne, praktyki, światopogląd, folklor ulega nieodwracalnym transformacjom. Wiele z obrzędów i tradycji&#13;
charakterystycznych dla terenu zagórzańskiego odeszło już dziś w zapomnienie, wiele&#13;
przetrwało tyko w pamięci najstarszego pokolenia, a niektóre ze znaczeń czy też kontekstów uległy zatarciu. Stwierdzenie to ma charakter niewartościujący, bowiem przyjmuję, że kultura to nie tylko trwanie, ale również zmiana. Mimo to niektóre z lokalnych&#13;
zwyczajów przetrwały w tradycji rodzinnej, kultywowane już jako swego rodzaju relikty&#13;
przeszłości. Przekaz pokoleniowy trwa, a dodatkowym bodźcem do zbierania owych&#13;
reliktów przeszłości jest odradzająca się potrzeba zachowania dziedzictwa kultury tego&#13;
regionu.&#13;
Obecnie zaobserwować można na całym terenie ogólny trend: potrzebę utożsamiania&#13;
się z tym regionem czy to poprzez posiadanie tradycyjnego stroju zagórzańskiego, czy&#13;
też udział w miejscowych świętach, obrzędach. Rodzi się potrzeba poszukiwania wątków&#13;
dawno zapomnianej tradycji lokalnej, wolnej od naleciałości podhalańskich3, odrębnej.&#13;
Instruktorzy zespołów, rekonstruując scenki rodzajowe, sięgają po dawny repertuar wiejskich przyśpiewek. Pomocą tutaj służą najstarsi mieszkańcy wsi. Każda wieś ma najstarsze&#13;
portki czy gorset przechowywane jak relikwię, wedle których rekonstruuje się elementy&#13;
stroju tradycyjnego. Przez lata na tym terenie swoistą reanimację kultury tradycyjnej prowadziło Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce-Zdroju, które od początku swojego&#13;
istnienia (1936 r.) nieprzerwanie do dziś zajmuje się terenem zamieszkiwanym przez Górali Zagórzańskich. Zarówno odbywający się cyklicznie do dziś od 1958 r. Konkurs Palm&#13;
Wielkanocnych, jak i organizowane przez rabczańskie Muzeum od lat 60. XX w. coroczne&#13;
konkursy tematyczne, m.in.: na podłaźniczki, pająki i światy (1962 r.), gwiazdy kolędnicze i turonie (1965 r.), zabawkę ludową (1966 r., 1977 r.), konkurs kolekcjonerski na za2&#13;
&#13;
W artykule odniesieniem jest dla mnie syntetyczne przedstawienie kultury tradycyjnej na terenie Zagórza w:&#13;
Kultura ludowa Górali Zagórzanskich, red. U. Krzywda-Janicka, Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK,&#13;
Oficyna Wydawnicza „Wierchy”, Kraków 2013 oraz przedstawienie stanu badań wiejskiej kultury ludowej w&#13;
Polsce do początku lat 80. w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1-2, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, Zakład Narodowy im Ossolińskich, Wrocław 1976, 1981.&#13;
3 Od lat 30. XX w. teren ten pozostawał pod silnym wpływem mody na Podhale, w związku z którą Górale&#13;
Podhalańscy postrzegani byli również przez tutejszych jako ci prawdziwi Górale. Ich strój wydawał się bogatszy, lepiej skrojony, a tańce bardziej atrakcyjne. Rozpoczął się powolny proces, który Sebastian Flizak nazwał&#13;
i opisał w swoim artykule Ekspansja podhalańskiej kultury ludowej, „Lud” 1936, t. 34, s. 270.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
bytki etnograficzne (1967 r.), szopki kukiełkowe (1967 r.), pożywienie tradycyjne (1968&#13;
r.), garncarstwo ludowe (1969 r.), konkursy ludowych obrzędów dorocznych (1968 r.,&#13;
1969 r., 1971 r.) oraz twórczości ludowej, m. in. rzeźby (1971 r.), malarstwa na szkle (1973&#13;
r., 1976 r.) i plastyki obrzędowej (1972 r.), czy też konkurs na kapliczki drewniane (1980&#13;
r.) miały za zadanie aktywizować i rozbudzać zainteresowanie własną tradycyjną kulturą.&#13;
Dzięki tej działalności reaktywowały się zespoły kolędnicze, wypromowano kilku świetnych twórców ludowych (m.in. Stanisław i Józef Stożek – rzeźbiarze ludowi, Jan Rapciak&#13;
– rzeźbiarz z Poręby Wielkiej, wytwórca gwiazd kolędniczych), a Muzeum wzbogaciło&#13;
się o cenne kolekcje zbiorów współczesnej twórczości nieprofesjonalnej. Zarówno folklor, jak i tradycja tego terenu przeżywają obecnie renesans. O identyfikację z tutejszą kulturą tradycyjną dbają zespoły muzyczne czy nowo powstające Koła Gospodyń Wiejskich&#13;
(KGW). Każda wioska dąży do założenia koła. Widać potrzebę prowadzenia działalności&#13;
związanej z kulturą tradycyjną. Dla przykładu można podać, że nowo powstałe KGW&#13;
w Mszanie Górnej po pół roku działalności ma już trzydzieścioro członków! [W1_K,&#13;
K_Mszana Górna_Krasoń]4. Ludzie odczuwają potrzebę spotykania się, robienia czegoś&#13;
dla swojej społeczności. Powstają oddziały Związku Podhalan – ostatnio w Lubomierzu.&#13;
Prężnie działają zespoły folklorystyczne. Widać większą dbałość o detale stroju i dobór&#13;
repertuaru wśród zespołów regionalnych. Gmina Niedźwiedź wydaje biuletyn gminny&#13;
„Gorczańska zgoda. Biuletyn informacyjny gminy Niedźwiedź” pod redakcją Stanisława&#13;
Stopy, w którym oprócz ogłoszeń i bieżących spraw gminnych znaleźć można doskonałe&#13;
wywiady z ciekawymi postaciami związanymi z ruchem folklorystycznym i życiem kulturalnym.&#13;
Sami mieszkańcy tutejszych wsi identyfikują się silnie z miejscem swojego urodzenia.&#13;
Przedwojenne pokolenie podkreśla ścisły związek z rodzinną wsią, twierdząc, że mówili&#13;
na siebie: Olszowianie [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda], Kasinianie [W3_K, K_&#13;
Kasina Wielka_Roeske], Porymbiany. Brak tu identyfikacji z szerszą grupą.&#13;
„Olsowianie jadą, Olsowianie, bo się Olsowianie nikogo nie boją” [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
Respondenci związani z ruchem folklorystycznym: członkowie zespołów regionalnych, kół gospodyń, liderzy regionalni, regionaliści podkreślają, że czują się Zagórzanami [W4_K_55_Poręba Wielka_Luberda] znacznie częściej niż Góralami Zagórzańskimi. Zresztą, jak wskazywali, nazwy te zaczynają dopiero funkcjonować w świadomości&#13;
tutejszych od kilku lat. „Teraz to wszystko zagórzańskie”5. Jednak zdania w kwestii na4 W kwadratowych nawiasach znajdują się odsyłacze do treści przeprowadzonych wywiadów. Wywiady kodowane są w następujący sposób: [numer porządkowy wywiadu_płeć rozmówcy_wiek rozmówcy_nazwisko&#13;
badacza terenowego prowadzącego wywiad].&#13;
5 Od kilku lat można zaobserwować ciekawą tendencję. Samo określenie „zagórzański” staje się terminem coraz&#13;
bardziej widocznym w przestrzeni społecznej. Gmina Mszana Dolna od 2018 r. wprowadziła markę lokalną Zagórzańskie Dziedziny, promującą inicjatywy i twórczość regionu. Wiele imprez cyklicznych wzbogaconych jest&#13;
tym przymiotnikiem: Zagórzańskie lato, Zagórzańskie spotkania chórów, Zagórzańskie dożynki, Jarmark zagórzański itp., jak i powstające stowarzyszenia w swej nazwie wykorzystują to określenie: Zagórzańscy pasjonaci,&#13;
Zagórzańska Kraina z Kasinki Małej, Koło Gospodyń Wiejskich „Zagórzanki” z Kasiny Wielkiej, Zagórzański&#13;
Uniwersytet Trzeciego W. czy wreszcie Zagórzański Klub Sportowy z Kasiny Wielkiej przyjmują tą nazwę.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zewnictwa mieszkańców tutejszych wsi są podzielone: „Nie, u nas to tak raczej mówili&#13;
«górale», nie było inaczej. No ale teraz to takie są podzieleni” [W5_K, K, M_Kasinka&#13;
Mała_Roeske]. Zdarzały się opinie potwierdzające tendencję do określania mianem Górali jedynie Górali Podhalańskich, co pokutuje od lat na tych terenach. Użyto wręcz określenia „[…] Zagórzanie, po prostu nie byliśmy «czystymi góralami»” [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń]. Z drugiej strony odnaleźć można opinię, że „my absolutnie żadne górale.&#13;
My jesteśmy Zagórzanie i żadne górale, górale to są dopiero tam za Nowym Targiem i Zakopanem” [W6_K_Kasina Wielka_Roeske]. Ciekawą relację udało się zapisać w Kasince&#13;
Małej, jednej z ościennych miejscowości, która przypisywana była przez lata do pobliskiej grupy etnograficznej Krakowiaków Wschodnich.&#13;
Myśmy się nigdy do Zagórzan jakoś nie zaliczali. Nasza kultura bardziej pod Kraków podchodziła. Zagórzanie to już owszem, Kasina. Natomiast w tej chwili nas dołączają do tych&#13;
Zagórzan, bo jesteśmy za daleko od tego Krakowa, to nas podłączają, natomiast z tego, co ja&#13;
pamiętam, to raczej tutaj, Kasinka wydaje mi się, jak jeszcze do szkoły chodziłam, to bardziej&#13;
pod krakowski, zawsze w szkole, jak nas uczyli tych tańców, to bardziej pod ten krakowski folklor podkładali [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Ciekawą kwestią zarejestrowaną w trakcie badań są ślady zaszłości między wsiami leżącymi w najbliższym sąsiedztwie. Przezwiska i inwektywy kierowane względem&#13;
mieszkańców sąsiednich miejscowości spotkać można było zarówno w codziennej mowie jak i przyśpiewkach konstruowanych w celu podkreślenia wyższości nad przywoływanymi mieszkańcami wsi sąsiadującej, np. „Porymbiany sikonie zaprzęgają trzy konie” lub „Olszowianie niewiernicy zjedli konia na granicy” [W7_K_Olszówka_Krasoń].&#13;
O mieszkańcach Lubomierza mówiono łorcyki, czasem także tatarzy [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń], mieszkańcy Koniny określani byli mianem chadziaji (jako potomkowie zbójników), a Górnej Mszany powroźnikami [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
Niektóre z tych określeń funkcjonują do dzisiaj. Znamienne jest to, że odwiedzeni przez&#13;
badaczy terenowych mieszkańcy zagórzańskich wsi stawiają się w silnej opozycji do&#13;
tak różnych od nich Lachów „tam już za Dobrą” [W4_K_55_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Obecnie w wielu domach jeszcze mówi się gwarą, czyli „godo się po nasemu”, stanowi&#13;
to silny czynnik tożsamości lokalnej. Tutaj każda z zagórzańskich wsi posiada charakterystyczną wymowę, końcówki wyrazów wymawiane są odmiennie [W3_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Roeske]. Nasi rozmówcy podkreślają, że każda wieś różniła się wymawianiem&#13;
końcówek, akcentowaniem, przekręcaniem samogłosek. „Lubomierz zawsze kończy na&#13;
ą, my ło, Niedźwiedź i Poręba znowu na y naciskają, a Konina na e” [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń]. W kwestii gwary zauważalne są również różnice w wymowie niektórych&#13;
słów między wsiami zagórzańskimi a przylegającymi do nich wsiami sąsiednimi:&#13;
My tu graniczymy z Lubniem, to parę domów dalej już inaczej mówią. My mówili, że „poszliśmy”, oni mówią, że „poszłymy”. Tak jakoś no całkiem inaczej te zakończenia mają. Albo „byłymy”, „bedymy” [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
„Pódziema” od Limanowej, od strony Szczyrzyca, Gdowa czy Łapanowa ludzie mówili „pódziewa” [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Tutejsi w przypadku rozmowy z osobą nieznającą gwary przechodzą do mówienia&#13;
„po pańsku”, czyli poprawną polszczyzną. Między sobą prowadzą znacznie swobodniejszą rozmowę w gwarze [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Sami respondenci podkreślają, że młode pokolenie zapomina gwarę, coraz mniej jej używa. Początkiem procesu&#13;
zanikania gwary był według nich rozwój obowiązkowej edukacji. Szkoła jeszcze w latach&#13;
70. XX w. silnie rugowała gwarę z języka potocznego6. Trwało to mniej więcej do pierwszych lat nowego wieku, kiedy do programu nauczania włączono ponownie program&#13;
edukacji regionalnej7.&#13;
&#13;
���=DMÛFLD�ZVL�L�MHM�VDPRZ\VWDUF]DOQRěÉ&#13;
Podstawowym zajęciem mieszkańców tutejszych wsi było rolnictwo. Mimo trudnych&#13;
w uprawie terenów (wsie leżą w dolinach rzek, a pola uprawne wysoko na wzgórzach),&#13;
wykorzystywano rolę, aby zapewnić byt wielopokoleniowym rodzinom8.&#13;
Pole żywiło ludzi, co to tam, ktosi tam krowy chowoł, wyrąbywali drzewo, żeby kawołki zrobić,&#13;
kosili polany wszystko. Ojciec tu na Turbacu siano zwoził, mordęga była więcej nic, tym się&#13;
zajmowali. Co urosło, to to było [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Pofragmentowane „kawołki” zwykle były V klasy, grunty orne w niższych partiach&#13;
klasyfikowane bywają jako gleby IV klasy9. Ukształtowanie terenu wpływało na konieczność stosowania lekkiego sprzętu rolniczego wraz z wykorzystaniem zwierząt pociągowych. Te ostatnie pracowały na roli na tym trudno dostępnym terenie jeszcze długo po&#13;
tym, gdy w innych regionach kwitła mechanizacja rolnictwa.&#13;
Ja rodziców pamiętam jako bardzo pracowitych ludzi. Wstawali o świcie i kładli się po zmroku&#13;
późno. Tak, taka była dola rolników [W10_K_70_Mszana Górna_Król].&#13;
&#13;
Uprawiano głównie jęczmień, owies, żyto, orkisz, ziemniaki, buraki, karpiele, kapustę, marchew, rzadziej pszenicę, słabo rosła [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda]. Jedna z respondentek wspominała, że codzienną praktyką dawniej było przebieranie ziarna&#13;
pod zasiew w celu zapewnienia dobrych plonów. Wybierano ręcznie najdorodniejsze&#13;
ziarno, podczas gdy karłowate przeznaczano do bezpośredniego spożycia.&#13;
To wszystko było robione jesienią, wszystkie dzieci były zatrudnione do takiej pracy, przebierania ziaren [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Ilość pól uprawnych była tak duża, że nie było gdzie wypasać bydła, te pasło się w lasach,&#13;
bo nawet pomiedzniki (miedze) wykaszane były na bieżące podkarmianie zwierząt. Aby&#13;
6 Polonistka w szkole w Kasinie, choć sama była Kasinczanką, kazała mówić poprawną polszczyzną, w razie&#13;
niedostosowania dzieci musiały płacić niewielkie kary pieniężne [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
7 Fakt ten został zaobserwowany przez respondentów i odnotowany w wywiadach [W5_K, K, M_Kasinka&#13;
Mała_Roeske].&#13;
8 A. Woźny, Rolnictwo i hodowla przyzagrodowa. w: Kultura ludowa Górali Zagórzańskich, red. U. Janicka&#13;
-Krzywda, Kraków 2013, s. 51.&#13;
9 http://lgd.mszana.pl/images/stories/pliki/lsr_porawa_marzec_2011.pdf, s. 23, dostęp 10.10.2019 r.&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zapewnić sobie nawóz (obornik i gnojówka), hodowano na tym terenie sporą liczbę zwierząt: krowy, owce, świnie, a także konie i kozy. Popularna była również hodowla wołów&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda] – bydła pociągowego, wykorzystywanego do prac&#13;
w polu na tym terenie długo, głównie ze względu na trudną dostępność pól, bo jeszcze do&#13;
lat 70. XX w. Praktycznie we wszystkich wywiadach powtarza się motyw ciężkiej pracy&#13;
na roli. Najstarsze pokolenie wspomina trudne realia życia na wsi w czasach okupacji i&#13;
powojenną biedę [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
i kobiety wiły w domu, ubierały w kwiaty, wstążki, przynosiły to i wtedy dopiero gospodarz&#13;
odprawiał. Ten ograbek musiał później wisieć na ścianie tam gdzie obrazy [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
Ograbek wito zwykle z owsa, pierwotnie miał formę małego wianka przystrojonego&#13;
polnymi kwiatami i wstążkami, z czasem zaczął przybierać duże formy, w związku z tym&#13;
żniwiarki rozpoczynały wicie dużo wcześniej, a co za tym idzie samo świętowanie odbywało się później, w ustalonym przez gospodarza terminie10.&#13;
&#13;
Tam nie było zeby tam jajeśnice abo co zjod, bo to trzeba było wszystko sprzedać żeby było&#13;
jakie grosza w domu, no bo bieda była okropna [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
Niesiemy ograbek, ale to nie mały, bo sie śtyry koła pod nim połomały.//&#13;
Połomały koła połomały łosi, niesemy łograbek ty nasej gosposi.//&#13;
Wyjzyj ze gosposiu albo sie nam pokoz. Niesiemy ograbek, jak z kościoła obroz&#13;
[W15_M_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
���3RPRF�VÇVLHG]ND&#13;
Zarówno pracę przy przygotowaniu pola pod zasiew, jak i pracę przy żniwach czy też sianokosach gospodarze wykonywali wspólnie. „No pumogali, pumogali sobie. Jedyn drugiemu odrobiał” [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda]. Pracującemu w polu oraczowi&#13;
zapewniano całodzienne wyżywienie, wynoszono śniadanie, tzw. przedpołednie.&#13;
Zwykle była to jajecznica na maśle i chleb. Kiedy pole znajdowało się niezbyt daleko, gospodyni wynosiła do pola także obiad, „nie było tak zeby głodny w polu był”&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Podobnie rzecz się miała w przypadku żniwiarzy i kosiarzy.&#13;
No to tyz tych kosiorzy się nazganiało tam z piętnostu, no bo jeden drugiemu musioł odsiec,&#13;
no to jak wszyscy, no dy nie wszyscy ale przeważnie mieli polany, no to będzie siec, no to przysedł lipiec no to śli na polany, no to kawalerzy i chłopy. No to jak kto to i łostawali na noc, bo się&#13;
nie opłacało zejść no to musiała gospodyni tyz wynieść i jedzenio i casem i wódki i bo kosiorze&#13;
tyz se lubili wypić i no i jeden drugiemu siek. No i tak se wspómogali, no i wesoło było, lepiej&#13;
jak dziś [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Podczas żniw pracowano nieraz do późnych godzin nocnych wykorzystując wysoko&#13;
stojący księżyc. Jedna z respondentek wspominała, że kobiety z jej rodziny, kiedy obrobiły&#13;
się z pracą na swoich polach, we trzy umawiały się, że w księżycową noc pójdą żąć zboże&#13;
u jednej z kobiet, której zmarł mąż. Nad ranem żniwiarki (znocki) „poszły do gospodarzy&#13;
pod okna i zaśpiewały żeby im postawić za to pół litra: «żezenimy owies, zeżeni, zeżeni&#13;
teroz se będziemy krakowiocka cieni» [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus]&#13;
Po zakończeniu żniw gospodarze przygotowywali poczęstunek, a czasem nawet organizowali zabawę, tzw. ograbek.&#13;
Jak były ograbki, szły żniwa to 10-15 kobiet szło w pole z sierpami i śpiewały różne piosenki.&#13;
Wieczorem gospodyni zawsze musiała się przygotować, upiec chleb, masło zrobić, twaróg&#13;
zrobić i wynosiła im jedzenie, kawę zbożową. Wieczorem dziewczyny szły z pola z ograbkiem&#13;
i śpiewały. Było daleko, ale tyle miały piosenek, że wystarczyło im do samego domu. Gospodarz, lub gospodyni wychodzili, one śpiewały, w domu była kolacja, kołacz i kawa zbożowa,&#13;
bimber. Jeżeli ktoś umiał grać na skrzypcach to przyszedł i siedzieli do rana. Jak chcieli honorowo odprawić ten ograbek, to była wieczerza i w któryś dzień się umawiali, nieśli ograbek&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
Ograbecku wity,&#13;
wiły cię kobiyty,&#13;
wiły cię i panny,&#13;
tymuś taki ładny [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Wyjzyj ze gosposiu w cyrwonej spódnicy, bo Ci się ograbek wlece po ulicy&#13;
[W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]. J&#13;
&#13;
Jak wspominali rozmówcy, sąsiedzi nieśli sobie pomoc głównie w okresach wytężonej&#13;
pracy w polu. Czasem poczytywano sobie to za punkt honoru, aby pomóc pomimo codziennych zwad, o których na ten czas starano się zapominać.&#13;
Jedno zapamiętałam, że dawniej taka ta pomoc była. Jak się wracało z kawołka, to nie wolno&#13;
było minąć sąsiada. Jak tak przygrzmiewało czy coś się działo, trzeba było pomóc. My jako&#13;
dzieci musieliśmy iść zaroz pomóc tymu sąsiadowi, żeby on zdążył to zrobić. Nie wolno było&#13;
do domu wrócić tak, że się nie pomogło. Rodzice by nam nie pozwolili [W12_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Ten fenomen próbował wytłumaczyć jeden z rozmówców: „A pomagali jeden drugiemu, tam nie było za pieniądze. Po prostu była jakaś taka, tam nie było telewizji[…]”.&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda] W obrębie własnej wsi pomoc udzielana była za&#13;
darmo lub za tzw. odrobek. Dodatkową formą zarobkowania w latach 70. XX w. (?) było&#13;
najmowanie się do pracy przy wykopkach w innych miejscowościach. Młode dziewczęta&#13;
z Kasiny Wielkiej szły za pracą do Raby Niżnej lub nawet do Rabki.&#13;
&#13;
���3DVWHUVWZR&#13;
Zwierzęta hodowlane wypasano głównie w lasach znacznie oddalonych od wsi, bo zarówno pola jak i miedze zagospodarowywano pod pola uprawne lub zbiór siana. Praca ta&#13;
należała głównie do dzieci, które już od najmłodszych lat przysposabiane były to takiej&#13;
profesji.&#13;
10&#13;
&#13;
Dorota Majerczyk, Obrzędy doroczne, w: Kultura ludowa Górali Zagórzańskich, op. cit., s. 343.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
wszystko kosztuje. Jak ma rentę ten rolnik. Jest fajnie gospodarzyć, ja sama powiem, że mam&#13;
krowę i kury i króliki, ale gdybym nie pracowała, nie dołożyła, no to byśmy nie chowali pewnie,&#13;
bo przecież trzeba było mieć na ten ciągnik, na tą samozbiórkę, na tą przewracarkę i na to paliwo żeby skosić [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus].&#13;
&#13;
No pewnie, musiałak paść i to jak. Boso się chodziło, tak cosi, jak się sprzedało jakosi krowo,&#13;
kupili mi takie trzewiki snurowane, no to jak posła paść, to mi skoda było przerzuciłak se na&#13;
ramio a jo boso. Jak była jako dolinka, krowa naloła, to się poleciało włożyło się, to się mocyło&#13;
w tym nogi, zagrzoło sie, e Boze było [...]. No po polanach, po polach tyz jak już w jesieni jak się&#13;
pozasiekało, to się tyz pasło po polach, po potrowach no i wsyndy się pasło [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
���-DUPDUNL&#13;
&#13;
Obecnie tylko nieliczni zajmują się hodowlą bydła i owiec.&#13;
Jest tu Kałafut, mój sąsiad, ale on jedzie paść w Bieszczady. Tam na Koninki, pasł ze dwa lata,&#13;
ale teraz w Bieszczady jedzie. Bacówka jest zaraz za tym lasem, Lupowie mają. Tak, to też sobie wypasają tam. Ale to głównie na sery, nie na skóry, nie na wełnę, tylko na sery, na oscypki.&#13;
Jest tak, jak do Kałafuta na wiosnę, to przywożą, i później w jesieni jak on schodzi w połowie&#13;
października, zależy jak, to przeważnie na Różańcową, czyli początek października jak przychodzą, no to czy tam z Mszany Górnej, czy z Koniny to mu zwożą po prostu, i bierze swoje&#13;
też. Tak samo do Lupy tutaj dają. Albo se chowają. Sąsiad ile ma to se pasie. Tam pod Groniami&#13;
też [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus].&#13;
&#13;
Pasterstwo owiec funkcjonowało niegdyś w formie zrzeszeń wypasowych. Właściwie&#13;
do końca lat 60. XX w. w Gorcach funkcjonowało wiele szałasów pasterskich.&#13;
[..] na Turbacu były, na Turbacyku sałasy. To na Turbaczu był taki Filos, na Turbaczu. Downo to dawali ser czy cosik, myśmy na Turbaczu, jak był juhas, to się dało owce. Tam nie było&#13;
pięć owiec czy ileś, to on dawoł ser od owce. Się szło po ser i ten bunc się przynosiło, i tam te&#13;
oszczypki czy coś. A teroz już jest mówi, bo mówili, że jest jakiś baca na Turbaczu, ale to tam&#13;
chyba z Obidowej to jest. Zawsze tam był jakiś baca [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Współcześnie coraz mniej ludzi zajmuje się rolnictwem, nie sprzyja temu ukształtowanie terenu, mało żyzna ziemia, pofragmentowane pola, a także słabo płatny zbyt:&#13;
„jedną czwartą zarabia rolnik, trzy czwarte pośrednicy” [W17_M_Mszana Górna_Król].&#13;
Hodowla – jak podkreślają rozmówcy – upadła głównie ze względów proceduralnych&#13;
(każde zwierzę musi być zarejestrowane), a także w związku z niską opłacalnością chowu&#13;
(drogie pasze) czy też brakiem ciągłości produkcyjnej gospodarstw. Młodsze pokolenie&#13;
szuka dobrze płatnej pracy głównie za granicą. Nadal wiele gospodarstw obsadza niewielkie poletka ziemniaków na własny użytek, hoduje kury i kilka owiec, krowę oraz&#13;
drobny inwentarz.&#13;
Dawniej, za czasów Orkana, wszystko pole koło domu, czy gdzie tylko, to siali i sadzili, bo musieli mieć na całą zimę na cały rok jedzenie. Przecież się nie szło do sklepu, bo nie było z czym.&#13;
A teraz kto ma co swoje ? Jarzynkę? Już nikt prawie nie sadzi ani nie sieje, bo po prostu się nie&#13;
opłaca. Tylko ida do sklepu i patrzą żeby zarobić, a dawniej pasali po lesie, i jeden w jesieni&#13;
to zabierał jeden z całego osiedla, jeden się zajmował pasieniem owiec, baranów, a drugi pasł&#13;
krowy, cielęta, po prostu i śli. Albo razem śli jeden w jedną stronę, drugi w drugą, nawet polany&#13;
wykoszali, śli z kosami i kosili, no to zwoływali się po pięciu po sześciu chłopa i śli na polany i&#13;
kosili, a w lesie paśli. A teraz ? Wszystko było nieużytki. Dobrze, że teraz się zieleni, bo sąsiad&#13;
pięćdziesiąt cieląt kupił i musiał to pozbierać, bale zrobić i teraz musi paść. To się zieleni. A tak,&#13;
jeszcze dwa trzy lata temu to po prostu tutaj w ogóle nie kosili. No bo nie chowają, no to co.&#13;
A chcący chować, dziś trzeba mieć ciągnik, trzeba mieć kosiarkę, trzeba mieć samozbiórkę, to&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
Dodatkowym źródłem dochodu było dla rodzin wiejskich na tym terenie sprzedawanie&#13;
produktów przetwórstwa mlecznego: sera, masła, mleka oraz zbieranych w lesie borówek, malin czy też grzybów. Wedle dawnego powiedzenia „Najlepsze jest deko handlu&#13;
jako kilo roboty” [W17_M_Mszana Górna_Król] wiele rodzin świadomie rezygnowało ze&#13;
spożywania produktów, które można było sprzedać w mieście. „Chowali bydło, chodziły&#13;
baby do Robki, sprzedawały w Robce, masło, sery, żeby piniądza zarobić na podotek,&#13;
na wszystko. Takie były dobroci pierwyj” [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Mieszkańcy wsi: Poręba Wielka, Olszówka i Koninki chodzili przez góry do pobliskiej&#13;
Rabki, gdzie sprzedawali swoje produkty na tzw. „bazarach”11. Niektórzy mieli stałe miejsca zbytu – pensjonaty bądź odbiorców prywatnych [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda]. Zresztą taka forma handlu przetrwała do dzisiaj, z tym że handlujący przybywają dziś&#13;
do Rabki busem z Mszany Dolnej. Odbiorcami są dziś w głównej mierze przedsiębiorcy&#13;
prywatni, którym rolnicy dostarczają towar bezpośrednio do domu.&#13;
Bez Porebę, bez Koninę chodzili, bo zol było na pociąg, bo pociąg do Mszane tyz dwanaście kilometrów, a jak już sedł tu to sześć, a jak sedł na prosto na Olszówko i na Słone, to to.&#13;
A tam znowu w ty Robce byli te domy wczasowe mają. To chodzili po tych domach, sprzedawali borówki. Prosili, zeby kupić, bo tam pryndzy ludzie mieli pieniądze, to ktosi kupił,&#13;
a tu wszystko co sprzedawali, to. … Jojka cy co, bo tyz chowali kury, to tam nie, chyba na Święta&#13;
Wielkanocne, jak jojka dlo siebie były, a tak to wszystko do sklepu nieśli na, bo trzeba płacić&#13;
było, kupić nafty, cukru, no to wszystko za jojka kupowali. No bo był tu skup. W każdym sklepie brali jojka [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Dobrym miejscem zbytu towarów i wyrobów był jarmark. Organizowany w każdej&#13;
większej miejscowości raz w tygodniu. Dawniej rozróżniano targ od jarmarku. Ten ostatni skupiał głównie handlujących wyrobami rzemieślniczymi, naczyniami klepkowymi,&#13;
przetakami, a także glinianymi garnkami, a także koszami oraz narzędziami takimi jak:&#13;
siekiery, kopaczki, sierpy, grabie, kosy itp. Podczas gdy targ, który odbywał się co drugi&#13;
tydzień, skupiał handlujących zwierzętami.&#13;
Jarmarki i targi w Mszanie Dolnej odbywały się co tydzień, a organizowane są do dnia&#13;
dzisiejszego [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske] – tyle że obecnie nie handluje się już&#13;
bydłem, a jedynie drobnymi zwierzętami hodowlanymi, tj. kurami, kaczkami, królikami.&#13;
Mieszkańcy Kasiny Wielkiej częściej chodzili na targ do Skrzydlnej. Głównie z powodu&#13;
bliskości, ale też dlatego, że tamten jarmark był jednym z większych. Schodzić się tam&#13;
mieli ludzie z całej okolicy, nawet z Rabki i od Nowego Targu, kupcy zatrzymywali się&#13;
11&#13;
&#13;
Bazary to przedwojenna inicjatywa zrzeszenia kupieckiego w Rabce. Miała formę zespołu małych budynków,&#13;
z których każdy świadczył inne usługi.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
czasem na nocleg u gospodarzy w Kasinie Wielkiej [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Z Lubomierza zwykle wybierano się na jarmark do Mszany, czasem do Łącka, ale najczęściej do Skrzydlnej, głównie ze względu na opinię, jakoby tam właśnie można było kupić&#13;
dobry gatunek świń.&#13;
Mieszkańcy Lubomierza chodzili na jarmark:&#13;
[...] nojwięcej to do Mszany tu, bo nojblizy do Łącka, ale do Mszany, do Skrzydlne, chodzili na&#13;
świnie, no bo godali, ze tam dobry gatunek jest i ze się dość dobrze chowają. No to do Skrzydlne jak śli, no to dzień na jutro, no bo przecie kawołek i żeby rano zajść, tam ja nieśli na plecach,&#13;
we worku tą świnę nie, jak tam mioł kto ze jechoł w tą stronę, no to tam mu wrzucił na wóz,&#13;
a tak to przeważnie na plecach nosili. A ze Mszane tu jak przyjezdzali, bo to wszystko furmankami cy co, przecie nie było aut zeby, no to na plecach nieśli te świnie. Cheba jak ktoś jechoł, no&#13;
to się zgodali ze jedzie [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
���ĚODG\�GDZQ\FK�U]HPLRVă&#13;
Tradycyjna forma rzemiosła uległa nieodwracalnym przekształceniom. Proces ten rozpoczął się wraz z rozwojem gospodarczym w początkach XX w. Przez dziesięciolecia jednak&#13;
tutejsze wsie cechowała samowystarczalność w zakresie produkcji rolniczej, hodowli,&#13;
a także wytwarzania trudno dostępnych sprzętów potrzebnych w gospodarstwie. Zarówno narzędzia (kosy, grabie, kopaczki, brony, pługi itp.), jak i naczynia zasobowe (beczki,&#13;
dzieże, cebrzyki, putnie, niecki, kosze itp.), materiały na odzież wierzchnią (płótna lniane, wełniane sukno, skóry itd.) czy sprzęty używane na co dzień w gospodarstwie (np.&#13;
przetaki, sita, stępy, elementy metalowe narzędzi, koła drewniane, wozy, uprzęże) wykonywane były w obrębie wsi przez wprawnych rzemieślników12. Przygotowywali oni swe&#13;
wyroby głównie zimą, w czasie wolnym od prac w gospodarstwie z tego względu, że rzemiosło było dla nich jedynie dodatkiem do uprawy roli oraz hodowli zwierząt. Dostępność surowca, jakim jest drewno, sprzyjała rozwojowi rzemiosł wykorzystujących ten&#13;
materiał. Położona u stóp Turbaczyka i Kudłonia, głęboko wciśnięta w pasmo Gorców&#13;
wieś Konina słynęła na całą okolicę jako duży ośrodek bednarski. Ostatnim ze znanych&#13;
bednarzy był Piotr Banik13, który uczył się zawodu u swojego ojca. Beczki i naczynia zasobowe wykonywano jeszcze do lat 80., czyli do czasu, kiedy całkowicie skończył się na&#13;
nie zbyt. W Kasinie Wielkiej bednarzem był Łacny:&#13;
Wyrabiali beczki i takie dziżeczki, na chlyb [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Stolarzem był na Koninkach Smreczak, później był Kozyra, jeden drugi Kozyra, to oni tam budowali, później był Liberda to też to to oni budowali te domy no z drzewa, z płazów&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
12&#13;
&#13;
W trakcie badań odnotowano, jaką działalnością trudnili się tutejsi rzemieślnicy. Niestety nie udało się pozyskać dokładnych nazwisk, a także dokładnego czasu w jakim działały pracownie i warsztaty rzemieślnicze.&#13;
Przekazy są niestety fragmentaryczne.&#13;
13&#13;
&#13;
Fragment wywiadu z Piotrem Banikiem został zarejestrowany w 2016 r. podczas badań terenowych w ramach&#13;
projektu „Tradycyjne rzemiosło i przemysł wiejski Karpat Polskich”, https://www.youtube.com/watch?v=tMu_1qRSV2I, dostęp 19.12.2019 r.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W latach 80. XX w. w Olszówce kwitło chałupnictwo: produkowano skrzynki na jabłka (kilkudziesięciu chałupników), obecnie mieści się tu kilka zakładów wytwarzających&#13;
palety [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Część mieszkańców wsi dalej położonych&#13;
od centrum (Poręba Wielka-Górna, Konina) trudni się różnymi formami małego rzemiosła – wykonywaniem podstawowych narzędzi niezbędnych w każdym gospodarstwie.&#13;
Bywa to też formą zarobkowania. Półprodukty do wyrobu grabi, kos z kosiskiem, mioteł&#13;
z brzozowych gałęzi, a także drobnych form typu obieraczki do warzyw wykonuje się&#13;
zimą, w czasie wolnym od pracy w polu [W25_M, M_Poręba Wielka_Wójtowicz-Wierzbicka]. Produkty takie znajdują zbyt na jarmarku w pobliskiej Mszanie Dolnej i Rabce.&#13;
W trakcie badań odnotowaliśmy kilka przypadków przebranżowienia się rzemieślnika&#13;
czy też jego potomka: kuśnierz został kierowcą tira, kowal świadczy obecnie usługi ślusarskie, wykorzystując budynek kuźni po swoim ojcu. Obecnie o renesansie możemy mówić jedynie w przypadku rzemiosł ściśle związanych z wytwarzaniem elementów strojów&#13;
tradycyjnych.&#13;
W Kasince Małej przy drodze na Węglówkę cztery pokolenia wstecz funkcjonował&#13;
folusz [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki]. Wyrabiano tam sukno na całą okolicę. Zajmował się tym poprzedni właściciel tartaku nazwiskiem Pyrz. Folusz, tartak i młyn&#13;
mieściły się w najbliższej okolicy obecnego tartaku prowadzonego przez Pyrza. Młyn&#13;
i folusz rozebrano [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske]. W Kasinie Wielkiej młyn stał&#13;
w miejscu nazywanym Do Troca [W26_M_Kasina Wielka_Roeske]. W Olszówce kowalem był Sebastian Wodziak, przyuczył do zawodu swojego syna, który jako ostatni trudnił&#13;
się tutaj tym fachem [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. W Kasinie Wielkiej ostatnim kowalem był Jan Trzeciak [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Tam kuźnie zlokalizowane były Na Woli i nad starym kościołem. „Kowal był Obajtek, u Kosa był Kowal, na&#13;
pańskim był Kowal, na Przymiarkach też był kowal” [W26_M_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
W okresie międzywojennym funkcjonowały z powodzeniem przydomowe młynki do&#13;
mielenia zboża na mąkę. Każda z wsi miała kilku takich rzemieślników zajmujących się&#13;
mieleniem większych ilości zboża. Siłą napędową młynków była woda, stąd rzemiosłem&#13;
tym trudnili się właściciele gospodarstw położonych w bezpośrednim sąsiedztwie potoku czy rzeki. Dla spiętrzenia wody budowano specjalną przykopę i korzystano z ich usług&#13;
głównie wtedy, kiedy do zmielenia były większe ilości ziarna, np. do pieczenia chleba. Za&#13;
usługę płacono, pozostawiając niewielką część mąki dla rzemieślnika. W Kasinie Wielkiej do wojny funkcjonował taki młynek u Skowronków na osiedlu Mistarze [W12_K,&#13;
K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
���3U]HZLG\ZDQLH�SRJRG\�&#13;
W pamięci rozmówców przetrwała dość duża liczba sposobów na przewidywanie pogody z obserwacji zachowania zwierząt, wyglądu gór, słońca czy księżyca, które jeszcze&#13;
w latach 70. były w powszechnym użyciu wśród tutejszej ludności.14 Niektóre z nich sto14&#13;
P. Kaleciak, Irracjonalne i racjonalne aspekty meteorologii ludowej w powiecie limanowskim. [w:] Materiały&#13;
etnograficzne z powiatu limanowskiego, z. 1, red. P. Kaleciak, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław&#13;
1967, s. 54-76.&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
suje się do dzisiejszego dnia, chociaż odnotowano opinię, że obecnie niektóre z tych metod zawodzą ze względu na „chemiczną atmosferę”, podczas gdy wcześniej „normalnie&#13;
działała przyroda” [W10_K_70_Mszana Górna_Król]. Podstawowym sposobem przewidywania pogody było obserwowanie zachodzącego słońca, które zwiastowało zwykle&#13;
pogodę na najbliższy dzień. Kiedy zachodziło ono na czerwono, niechybnie w nadchodzącym dniu miało wiać. Także czerwone obłoki pojawiające się podczas wschodu słońca wskazywały na nadchodzący silny wiatr [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Zachód&#13;
słońca z chmurą zapowiadał deszcz w nadchodzącym dniu. Wypatrywano również tzw.&#13;
słonecznicy, czyli odbicia słońca na styku dwóch chmur. Obecność tego zjawiska świadczyła o rychłej zmianie pogody [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Wiele praktyk dotyczących rolnictwa i życia rodzinnego uzależniano od faz księżyca. Wedle tutejszych jego&#13;
przybywanie i ubywanie wpływają naturalnie na wzrost i zanikanie w przyrodzie.&#13;
Teraz jest nów [nowy księżyc, I kwadra], to grzyby ładne rosną, jak jest wietek [w znaczeniu nów,&#13;
próżne dni] czyli zmiana księżyca, to grzyby są bardziej robaczywe. W polu też się siało na nowie&#13;
[I kwadra]. Nie siali, jak jest zmiana księżyca, bo to nazywali „próżne dni”. Jak sadziło się kapustę&#13;
na wietku, to gąsienice jadły i robaczywa była. Drzewa też nie ścinano na wietku, tylko musiał&#13;
być nów i nie byle kiedy, tylko w trakcie adwentu. Według księżyca przestrzegali [W1_K,&#13;
K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
Znane jest przysłowie „Jak miesiącek jest w kole na trzeci dzień mokre jest pole” [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
Księżyc widoczny w „otoczce z mgły” oznaczał, że za trzy dni będzie lało albo będzie śnieg&#13;
[W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W Kasinie Wielkiej mówi się, że jak wiatr wieje od Szczyrzyca „to od pogody, że to już&#13;
nie będzie lało” [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Również ładna pogoda lub jej brak,&#13;
a także obserwowane w szczególne dni zjawiska zapowiadały pogodę na resztę roku.&#13;
Jak w Jakuba grube chmury, to grubo zima bedzie, jak liście spadały na kupę to będzie grubo&#13;
zima, a jak sie rozleciały, to nie i zależy skąd spadowały – najpierw czy od góry, czy od dołu, jak&#13;
od góry to początek zimy będzie ostry [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Jeżeli w lutym na polu był wiatr, lub zimą jakiekolwiek objawy burzy, to w czerwcu za 100 dni&#13;
była burza, albo powódź [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
W pamięci mieszkańców tutejszych wsi zachował się zwyczaj wróżenia pogody na&#13;
nadchodzący rok poprzez obserwację zjawisk atmosferycznych od św. Łucji (13 grudnia) przez kolejnych dwanaście dni do Wigilii. Obserwowano wtedy pogodę w godzinach przedpołudniowych, a każdy dzień zwiastował aurę na pierwszą połowę kolejnego&#13;
miesiąca [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Po Wigilii przez kolejnych dwanaście&#13;
dni obserwowano pogodę po południu, co miało zwiastować pogodę w drugiej połowie&#13;
kolejnych miesięcy nowego roku [W20_K_Mszana Dolna_Król]. W tym celu prowadziło&#13;
się notes. Boże Narodzenie określało cały rok [W17_M_Mszana Górna_Król]. W Kasinie&#13;
Wielkiej udało się zanotować relikty dawnej wiary w moc święconej w dniu św. Agaty&#13;
wody jako środka mogącego odpędzić nadchodzącą burzę. Rozmówczyni podkreślała,&#13;
że wodę święconą stosowała jej matka, a teraz ona i jej dzieci oraz wnuki. Podkreśliła,&#13;
że wodę tę można rozcieńczyć i nadal zachowuje swą moc. Należy jednak pokropić dom&#13;
i pomodlić się, zanim nadejdzie burza, gdy bowiem ta już na dobre się rozpęta, jest za&#13;
późno i można ją jedynie próbować zminimalizować. [W6_K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
Niegdyś dobrym sposobem na odpędzenie burzy było bicie w dzwony. Wymagało to&#13;
ogromnej siły od dzwonnika. Zwyczaj ten kompletnie zanikł. Nadal w celu odgonienia&#13;
burzy od zabudowań mieszkalnych, a także ochrony domostwa przed uderzeniem pioruna stosuje się stawianie zapalonej gromnicy w oknie.&#13;
&#13;
W miejscowościach górskich w celu prognozowania pogody obserwuje się również&#13;
same góry. Jeśli widać je było w zbliżeniu, to oznaczało, że będzie niepogoda, a jeśli w oddaleniu, to zwiastowało ładną pogodę. [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Do dziś&#13;
zarówno w Olszówce, jak i Rabce, chcąc przewidzieć pogodę na nadchodzący dzień,&#13;
spogląda się na Luboń. Jeśli widać go z daleka, będzie słoneczna pogoda, jeśli z bliska –&#13;
niechybnie pogoda zmieni się na gorsze, a kiedy w ogóle go nie widać, to oznacza długie&#13;
i intensywne opady. „Jak mgła idzie w dół, to będzie pogoda, a jak do góry, to bedzie&#13;
dysc” [W19_M_Olszówka_Krasoń]. W Kasince Małej obserwowano natomiast Tatry.&#13;
Ich dobra widoczność przynosić miała na następny dzień deszcz, podobnie jak zachodni&#13;
wiatr [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske]. Sposobem na przewidywanie nadchodzącej&#13;
pogody było też obserwowanie zwierząt gospodarskich. Kury na dobrą pogodę szły szybko spać, natomiast kiedy „[…] miała być jakaś słota, to pasły się na polu do samej nocy.”&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda]. Zmianę pogody zwiastować mogło też dziwne&#13;
zachowanie owadów, much, bąków, które&#13;
&#13;
Urodzaj zapewniało przede wszystkim przestrzeganie odwiecznych reguł natury, czyli&#13;
np. wysiewanie przed pełnią, kiedy wzrastająca moc księżyca wpływała również na plony. Prognozowanie urodzaju na nadchodzący sezon rozpoczynano w Wielką Niedzielę.&#13;
W tym celu gospodyni wypatrywała wracających z kościoła ludzi, a kiedy ich ujrzała,&#13;
wyjmowała spod pieca żarzące się głownie i kładła je na blachach kuchennego pieca,&#13;
oznaczając każdą z głowni:&#13;
&#13;
[…] ciupały tak, te bąki to wszystko, to godały ze będzie loć. Będzie jakosi bieda. Albo wrony&#13;
jak przychodziły albo szpaki nieroz, bo to teroz się wszystko gdziesi wyzabierało, tych wron ni&#13;
ma tela, a pierwyj to jak przysła jakosi, to tak się zgromadziły w kupę i krakały tak po tym, pasły&#13;
się, to godali, ze jakosi bieda nadchodzi, bo wrony się grupują do kupy, no i takie mieli swoje”&#13;
[W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
…tu kładli tu jest żyto, tu jest pszenica, tu jest jęczmień, tu jest owies, tu ziemnioki, tu buroki, tak&#13;
znaczyli, no i to później jak się wyżarzył tak ten ogień, ze się wszystko wytliło, wypoliło, to były&#13;
ładne, a jak on się nie wyżarzył, ino zgosł, tak w czasie tego żarzynio, to godali, ze tego roku nie&#13;
będzie urodzaju na ziemnioki cy na owies, cy na pszenicę, bo się nie wyjarzyło te głownie, no to&#13;
to juz tyz mieli taki, choć to zapamiętoł [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
���3U]HZLG\ZDQLH�L�VSRVRE\�QD�]DSHZQLHQLH�XURG]DMX&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
W czasie obiadu wigilijnego, kiedy nakładano kolejne potrawy do jednej miski, z której mieli jeść domownicy, pod miskę podkładano opłatek i obserwowano, kiedy się przyklei. Kiedy w misce była grochówka i opłatek się przykleił, oznaczało to, że będzie urodzaj&#13;
na groch, jeśli przykleił się kiedy w misce była kwaśnica, to miał być urodzaj na kapustę,&#13;
i analogicznie z kolejnymi potrawami [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus]. Dobry&#13;
rok na ziemniaki zwiastowało pojawienie się wielu szyszek na świerkach i jodłach oraz&#13;
innych drzewach iglastych [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]. Natomiast pierwsze&#13;
grzmoty na wiosnę, nad górami, zwiastowały dobrą mleczność owiec, a grzmoty słyszalne nad nizinami wskazywały na dobrą mleczność krów [W17_M_Mszana Górna_Król].&#13;
Urodzaj przewidywano na podstawie burzy, która „ogrzmi” śnieg w górach [W5_K, K,&#13;
M_Kasinka Mała_Roeske]. Urodzaj, a także swoistą ochronę przed wszelkimi chorobami&#13;
zapewniały:&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Taki był zwycoj, ze jak kupili świnie, to pierse do chałupy musieli te świnie przynieść, zeby się&#13;
w chałupie świnia zeiscała, bo wtedy się darzyło. No taki był przesąd. Cy konia, cy co. Jak konia&#13;
kupili, to wprowadzali do izby i musioł pobyć i ta gospodyni, bo jak gazda przywiózł konia,&#13;
no to gospodyni go pokropiła [wodą święconą] i wtedy wprowodzali do stajnie [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Po ocieleniu się krowy strzeżono, aby nikt z tego gospodarstwa nic nie pożyczył sąsiadom. „W tym dniu nikt nikomu nie pożycoł” [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]. Jak&#13;
podkreślali rozmówcy, zanikanie na tym terenie rolnictwa wpłynęło silnie na to, że liczba&#13;
rytualnych gestów związanych z zapewnieniem urodzaju ograniczona jest do minimum.&#13;
Ponadto dostępność prognoz pogody sprawiła, że rzadziej obserwuje się otaczające zjawiska w celu przewidywania pogody. Nadal podkłada się palmy pod skiby, choć obecnie&#13;
w tym celu jedzie się do pola ciągnikiem.&#13;
&#13;
�&#13;
&#13;
Bazie [palmy wielkanocne] to się przynosiło do domu, to jak ktosi przysedł z ranne mse,&#13;
z kościoła, podsuł zbozem i jak się wyjezdzało orać, to dawali tą bazie pod skibe, na to, żeby był&#13;
plon ładny” [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Tam gdzie siano pszenicę lub żyto ozime, wbijano krzyżyki z głogu. „[…] we Wielgą&#13;
Sobotę, robili te krzyżyki. Najpierw polyli te głoginki, a potem z tych głoginek robili&#13;
krzyżyki i po polach, po kawołkach wbijali” [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda].&#13;
Funkcję ochronną miała również woda święcona w Wielką Sobotę – kropiono nią pola&#13;
uprawne, zwierzęta gospodarskie oraz drzewa owocowe w sadzie [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Jabłonie w przydomowym sadzie obwiązywali dla lepszego urodzaju&#13;
powrósłami owsianymi ukręconymi ze snopka, który znajdował się w izbie podczas Wigilii. Poświęcone palmy zostawiano tak, żeby użyć ich przy pierwszym wygnaniu krów&#13;
na pastwiska na wiosnę. Wtedy to pod próg kładziono łańcuch, aby stado się trzymało&#13;
razem i przy tym każdą krowę uderzano palmą przeciw urokom, chorobom itp. [W1_K,&#13;
K_Mszana Górna_Krasoń]. Podobnie pierwszy wyjazd na wiosnę w pole obwarowany&#13;
był licznymi nakazami i rytualnymi gestami, które zapewnić miały powodzenie i ochronę upraw. W Lubomierzu udało się zanotować wspomnienie całego przygotowania do&#13;
takiego wyjazdu:&#13;
[…] gazda jechoł do pola pierso, na wiesne orać, no to stanął przy koniu i przy pługu,&#13;
i mioł wszystko. Wtedy wychodziła gospodyni, takie węgle miała, paliło się ognisko i to rzucała&#13;
wszystkie te świętości, te wionki, to co święcili na Boże Ciało, cy tak jak teroz na Matki Boskie,&#13;
to już miała to zachowane i rzucała na ten ogień, i rzucała, i trzy razy koło tego konia i koło tego&#13;
gazdy i musioł być tez przy tym, co poganioł to wszystko, ten furmon. No i gazda z tyłu stoł,&#13;
trzymoł za rącki pługa, a gospodyni chodziła dookoła trzy razy i tym go kadziła tym dymem,&#13;
i wodą święconą pokropiła, i wtedy rusoł do tego. A jesce musioł wziąć ze sobą trochę tych&#13;
głowni, tych święconych, i jak zacynoł orać, to pod piersą skibą kłodł te świętości, zeby Pon&#13;
Bóg zachowoł od głodu, od wszelkiej zarazy, te wszystko [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
����0HG\F\QD�OXGRZD&#13;
Jeszcze w latach 20. XX w. wsie zagórzańskie miały utrudniony dostęp do medycyny konwencjonalnej. Na wszelkie dolegliwości w pierwszym rzędzie stosowano domowe sposoby, a jeśli to nie pomagało, udawano się po pomoc do wiejskich znachorów. W zależności&#13;
od natury dolegliwości wybierano odpowiedniego specjalistę. Gdy stan chorego się nie&#13;
polepszał, szukano ratunku np. u znanego na całą okolicę uzdrawiacza z Pasierbca, potrafiącego jakoby zdiagnozować chorego tylko przez obserwowanie moczu pacjenta. Sława jego sięgała daleko, dlatego również z tutejszych wsi przybywali do niego po pomoc.&#13;
Umiejętności odziedziczyła jego córka, która służyła ludziom pomocą do swojej śmierci&#13;
kilka lat temu. W ostateczności udawano się do lekarzy w mieście.&#13;
Wielkim znachorem, znanym także poza zagórzańskim regionem, był baca Tomasz&#13;
Chlipała zwany Bulandą15. Mieszkał w Lubomierzu, a bacował pod Turbaczem na Jaworzynie Kamienickiej. Potrafił leczyć beznadziejne przypadki. Pomagał w chorobach ludzi&#13;
i zwierząt [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Wsławił się tym, że potrafił jakoby przewidzieć, z jakim problemem się do niego idzie. Do dziś w Lubomierzu opowiada się o nim&#13;
historie bardziej i mniej prawdopodobne, ale jak to zwykle bywa w przypadku postaci&#13;
legendarnych, jego historia już żyje własnym życiem.&#13;
My go nie pamiętomy, ale z opowiadanio. Bulanda taki tu, posoł na górach. Wszystko wiedzioł, co się gdzie dzieje. (...) […] A uznawali go tyz tego carownika za takiego znawcę. Bo był&#13;
takim fachowcem, takim znawcą, bo wszystko wiedzioł, co się. No taki jak jasnowidz dziś w&#13;
dzisiejszych casach, no to przewidowoł, a ludzie wszyscy do niego śli, bo wierzyli w te cary, w&#13;
te cuda. Tam krowa komu zachorowała cy się dostała jakie zopolenie, to on dawoł jakiesi zioła.&#13;
No i pumogało. On nie broł pieniędzy, no bo nie broł, no bo skąd kto mioł pieniądze, no to&#13;
mu wynosili tam coś z chałupy do jedzynio, słoniny kawołek jak tam mieli, jak tam mioł kto, a&#13;
jak ni mioł, no to ukochoł ładnie i taką bardzo silną mioł moc, ino ze nie był mściwy. Mioł ta&#13;
księga taką ni i żona mu zmarła i zostali. Oni nie mieli dzieci, ino po bracie synów, oni chcieli&#13;
tą książko od niego zdobyć. Od niego zdobyć, no ale on tak, ze, podobno ze zakopoł, bo na&#13;
&#13;
Również tutaj zanotowano zwyczaj zapewniający dobry chów zwierząt gospodarskich:&#13;
15&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
S. Flizak, Bulanda — ostatni czarodziej gorczański., „Wierchy”, 1957, t. 26, s. 192-195.&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
tej Jaworzynie gdzie on to bacowoł. Gdzie tam ta kaplica jest w tych górach. No, ze pod tą&#13;
kaplicką zakopoł to księgo carodziejsko. No ale tam tyz podobno kopali, sukali. No ale on&#13;
wszystko wiedzioł, ile miała pani tam pieniędzy, cy cego, cy jakby pani mu ukradła z domu co,&#13;
cy jak to w nocy musiała przynieść to do niego. Wrócić mu z powrotem. Taką mioł moc. No i&#13;
cóz no. A ludzie chodzili, bo to ci pasterze na kożdej polanie tu były te sałasy, te, to jeden drugiemu wyposoł, wy tu, ale onego się wszyscy boli, nikt pod niego nie podchodził, bo wiedzieli,&#13;
ze Bulanda wszystko może zrobić, i kozdy się go boł, no to tak zasłynął [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Na bolące zatoki stosowano parówkę nad obierkami z ziemniaków, na przeziębienie&#13;
parówkę ze słomy owsianej zalanej wrzątkiem. Siadało się na stołeczku i kładło na siebie&#13;
kawałek materiału [W17_M_Mszana Górna_Król]. Na Łętowem kobieta zażegnywała&#13;
gościec przy użyciu lnianego płótna i wody [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Na pleśniawki przed wojną w Kasinie stosowali pręcia, czyli sok z ołupionych (obranych z kory)&#13;
gałęzi wierzby [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Choroby oczu leczyła woda zebrana&#13;
z cudownego źródełka w Kasinie Wielkiej, obecnie znajduje się tam zbiornik wodny.&#13;
&#13;
Podstawowym lekarstwem dostępnym w każdej chwili były rosnące na łąkach zioła.&#13;
Zbierano ich duże ilości, głównie dziurawca, piołunu na żołądek, babki lancetowatej na&#13;
ugryzienia, „cyntoryji” na wszelkie choroby żołądka [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń],&#13;
a także szczaw, kwiat lipy czy rumianek. Na przeziębienia stawiano bańki. „Jak oderwał&#13;
tę bańkę, to było czorne jak węgiel […] to ciągło krew, to mówili, że zepsutą, chorą krew&#13;
wyciągało”. Stosowano pijawki, które miały wyssać zepsutą krew [W18_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
Szereg dolegliwości bólowych, nagłych, gwałtownych zapadnięć na zdrowiu powodować&#13;
mogły tzw. uroki. Samo tylko spojrzenie nieżyczliwej osoby, świadomie bądź nie mogło&#13;
zauroczyć. Wiara w nadprzyrodzone przyczyny chorób, zarówno ludzi, jak i zwierząt gospodarskich, przetrwała na tutejszych wsiach dość długo.&#13;
&#13;
Był tu taki tyz, on się nazywoł Kołodziejcyk, co takie bańki, takie cięte bańki, jak się kto stłukł,&#13;
bo to się przewracali ludzie w lesie, cy co stłukł mioł czorne nogi cy co, to był taki sąsiod, co&#13;
stawioł te bańki. Takie cięte, godali, a ze jak po stłuczenie, to najpierw postawił takie normalne&#13;
bańki i to, i te bańki pociągły. Później mioł taką maszynkę, taką kostkę i to tak przerzucoł i to&#13;
tak wyskakowały takie nożyki, takie końce nożyków w to miejsce, co ta bańka była postawiona.&#13;
I później przykładał te same bańki w to samo miejsce tam mioł, i wyciągało to krew, tą stłuczoną. Godali ze to krew stłuczona, no i to pumogało, ze to się nie robily krwiaki, ino ze to. No to&#13;
on, jak się kto przewrócił cy co, no i stłukł, no to po niego chodzili, zeby te cięte bańki postawili&#13;
[W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Rwaniem zębów zajmowali się chłopi, którzy posiadali odpowiedni do tego sprzęt&#13;
– np. kleszcze. „W Olszówce przed wojną chłop rwał zęby, chodzili do niego z Koninek,&#13;
znał się na tym” [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda]. Odbieraniem porodów jeszcze w&#13;
pierwszych latach powojennych zajmowały się babki, krejbabki lub klejbabki czyli ludowe&#13;
akuszerki. W Kasinie Wielkiej wspominali akuszerki „od Wrzecionka” i „od Chrustka”.&#13;
Skutecznym remedium właściwie na wszelkie choroby miało być psie sadło [W17_M_&#13;
Mszana Górna_Król]. Do dziś w tutejszych miejscowościach można zakupić taki specyfik&#13;
u lokalnych wytwórców. Psi smalec stosowany bywał w przeziębieniu, grypie, przemęczeniu organizmu po pracy w polu.&#13;
No smarowanie. No to nojwięcej to było tak, zeby psim sadłem wysmarować. No no to wysmarowoł, no i żeby wypił tam kroplo cy dwie tego psiego sadła, ze to powinno mu pomóc, no.&#13;
Ze jak mioł jakie nudności albo co, no to żeby tym się spróbowoł jak mu juz nic nie pómoze, to&#13;
mu na pewno to nie zaskodzi, no to ludzie tak w to wierzyli [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Na „oberwania” niezawodne było smarowanie:&#13;
Moja ciotka chodziła jako smarowacka, to smarowała tych ludzi. Jak chłopy sie orobiły w lesie,&#13;
oberwoł się, odzwiogoł sie to ona umiała zrobić takie wołki jakieś, wypodwiązywała to wszystko, wysmarowała raz, później za dwa dni, znowu drugi raz, no i przechodziło ludziom. Jak se&#13;
mogli, tak se ludzie radzili [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
����8URNL&#13;
&#13;
Jak kogoś bolała głowa czy coś, to najpierw odczyniali uroki. To albo używaną bielizną jakąś&#13;
brudną, tam się ocierało czoło, głowę, twarz i że się tam gdzieś spluwało za siebie. No wierzono&#13;
bardzo w taką medycynę ludową, bo tylko taka mogła być, nie było dostępu do lekarzy, bo ich&#13;
mało było […] tak, że ludzie się leczyli sami [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Skutecznym remedium było odczynianie uroków. Zajmowały się tym szanowane we&#13;
wsi kobiety:&#13;
[…] chodziła Lulkowo [w Kasinie Wielkiej], to rzucali węgle takie z drewna na wodę i ona do&#13;
tyłu musiała umić paciorki mówić. I to się od tyłu odmawiało do przodu […] i tak potem leczyli. I to było jak ktoś dostał jakich boleści albo jak coś zachorowało w stajni, bydle jakieś abo coś,&#13;
to różnie tak [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
W Kasince Małej ok. 80 lat temu opowiadano historię ówczesnego proboszcza, który&#13;
jawnie potępiał wszelkie gusła i zabobony miejscowej ludności. Pewnego dnia zaniemógł&#13;
mu koń, posłał po weterynarza. W międzyczasie parobek stwierdził, że na konia rzucono&#13;
urok, ksiądz jednak w to nie uwierzył. Przyjechał weterynarz, podał zwierzęciu zastrzyk,&#13;
który jednak nie pomógł. Inna kobieta też utrzymywała, że to urok.&#13;
[…] no i wreszcie się użaliło temu księdzu tego konia i kazał iść po tę babę, żeby odczyniła te&#13;
uroki. No i baba mówi tak, że: co jak co, ale do księdza to nie pójdę! Bo on mi taką pokutę później zada, że aż się nie pozbieram. Ale nie, bo ksiądz proboszcz prosił, żebyś przyszła. No i poszła i odczyniła te uroki, wie pani, tam jakieś węgielki wrzucała do wody i mówiła jakieś te pacierze, ja nie wiem, ktoś tak mówił, że jakoś tak odwrotnie trzeba mówić, nie wiem już dokładnie&#13;
[…] no i ten koń zaraz wstał, jak tylko odczyniła te uroki, koń zaraz wstał. I już później nic ksiądz&#13;
nie mówił na te baby, że tak wierzą w takie cuda [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Kolejna z relacji z Mszany Górnej wskazuje, że urok mógł być skutkiem działalności&#13;
czarownika bądź czarownicy.&#13;
Mojej córki teściu i teściowa mieli krowo jedną i jednym razem jak ją przygnali do stodoły ze&#13;
nic nie chciała wejść, nie chciała przekroczyć progu i wejść, zaczęli ją bić i gonić, żeby ją wegnać&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
i nie mogli. A teściowej matka mieszkała gdzie indziej i robiła se w polu i ta jej sie poskarzyła&#13;
co im sie, ze cosi sie robi z krowo, ze nie chce wejść do stajni. A ona jej godo tak: wies co, jak&#13;
przyganios te krowo przed to stajnio, niech Józek zdejmie koszulo ze siebie, ino jak ją zdejmuje,&#13;
to zeby ją znicał [ściągał] z lewe strony i niech rzuci na to krowo i niech bije po tej koszuli. Chodzby ta koszula spadła z te krowy, niech bije te koszulo na ziemi […] i tyn tak zrobił. Przyszła&#13;
sąsiadka i godo: wies co, Józek, przestań bić to koszulo, bo Józek (jej chłopu tyz było Józek) ni&#13;
może wytrzymać w domu. A oni mieli coś zawse, mówili. Mieli taki ustęp, na nim zawsze stał&#13;
garcek i w tym garcku mieli tam coś posadzone, tak że ona, to sie tak da zauwazyć, ta sąsiadka&#13;
jak podoiła krowy, a przedtem sie cedziło to mleko, a ona jak przecedziła to wziena tą szmatę, wypłukała i tą wodą podlewała tego kwiotka, to nazywoł się przestęp [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
W Olszówce odczynianiem uroków zajmowała się Maria Czyszczoń. Ponoć pomogła&#13;
proboszczowi, którego konie wjechały do fosy [W7_K_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
����3LHěQL�L�RSRZLHěFL�OXGRZH&#13;
W Kasinie Wielkiej stoi od przeszło 250 lat kaplica na Brzegach z cudownym obrazem&#13;
Matki Boskiej Częstochowskiej. Łaskami słynący obraz przychodzi podobno z pomocą&#13;
najbardziej potrzebującym, w sytuacjach zagrażających życiu, beznadziejnych. Rodzina&#13;
nieszczęśnika zamawia wtedy mszę błagalną w kaplicy na Brzegach. „Co się komuś działo, leciał do kaplicy i się modlił i każda prośba się spełniała” [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus]. Wiele miejsca w przekazach mieszkańców Kasiny zajmują świadectwa cudów,&#13;
jakie dokonały się za wstawiennictwem Matki Bożej Brzegowskiej16. O historii powstania&#13;
kaplicy krążą dwie opowieści. Jedna z nich mówi o tym, że w tym miejscu miał stać niegdyś kościół, który podczas najazdu tatarskiego zapadł się. Według opowieści wystawał&#13;
z ziemi jedynie krzyż, ale pewnego razu kobieta wracająca z jarmarku w Skrzydlnej potknęła się o ów krzyż i ten zapadł się zupełnie pod ziemię. Druga opowieść odwołuje się&#13;
do budowniczego kaplicy. Miał nim być ranny żołnierz, którego wyleczyła pewna kobieta&#13;
ze wsi. Pewnego dnia sięgała po coś do skrzyni, w której ów żołnierz dostrzegł obraz zwinięty w rulon. Zobaczył coś w tym obrazie i prosił kobietę, aby mu go dała. W podzięce&#13;
za uratowanie wybudował kaplicę, a obraz umieścił w jej wnętrzu. Miejsce to przez część&#13;
mieszkańców wsi uznawane jest za cudowne [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus], choć&#13;
sam ksiądz proboszcz nie chce odprawiać tam mszy, które zwyczajowo od wielu pokoleń&#13;
tam właśnie były odprawiane. W Kasince Małej przetrwała opowieść o cudownym źródełku na Kiczorach. Jego woda miała właściwości lecznicze, ludzie używali jej do przemywania ciała. Źródełko służyło mieszkańcom przez długie lata:&#13;
[…] ale paśli sąsiedzi z Lubnia, z drugiej wioski, no i z Kasinki tutaj paśli krowy. No i pokłócili&#13;
się, pobili się, bardzo mocno się pokrwawili i wzięli potem na końcu te koszule w tym źródle&#13;
16&#13;
&#13;
Pierwsze przekazy o cudownych uzdrowieniach zbierano w zeszycie wystawionym przez ks. kanonika Mariana Juraszka w kaplicy, obecnie od 2013 r. zbierane są także za pośrednictwem Internetu i publikowane na&#13;
stronie&#13;
http://www.kasinawielka-kaplicanabrzegu.pl/laski-otrzymane-za-wstawiennictwem-matki-bozej-czestochowskiej-w-kaplicy-na-brzegu/, dostęp 19.12.2019 r. Wydano książkę autorstwa ks. kanonika Mariana&#13;
Juraszka, Słynący łaskami obraz Matki Bożej Jasnogórskiej z Kaplicy na Brzegu w Kasinie Wielkiej.&#13;
&#13;
68&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
wypłukali. I to źródło od tego czasu się… zgniewało i już nie było tej siły, zanikło po prostu to&#13;
źródło. Tak mówili, że od tego czasu [W5_K, K, M__Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
W Lubomierzu zanotowano dwa przekazy dotyczące jaskini zbójników leżącej na&#13;
zboczu Jaworzyny Kamienickiej. W opinii miejscowych jaskinia ta rozciągać się miała&#13;
pod całymi Gorcami, tworząc sieć korytarzy. Ponoć kiedyś sprawdzili to juhasi, którzy&#13;
wpuścili tam kozę, a ta wyszła pod Mogielnicą [W22_K_76_Lubomierz_Wójtowicz-Wierzbicka]. Ponieważ wejście do jaskini znajduje się niedaleko kapliczki, którą na&#13;
Jaworzynie Kamienickiej postawił Tomasz Chlipała zwany Bulandą – wspominany już&#13;
powyżej słynny gorczański baca, znachor i czarownik – krążą opowieści o tym, że należała do niego i w niej ukryć miał niezwykłe skarby. [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]&#13;
Wedle tutejszych legend jaskinię mieli zamieszkiwać zbójnicy, którzy również schowali&#13;
w niej zrabowane kosztowności. W Olszówce w dwóch wywiadach przytoczono legendę&#13;
o powstaniu tej miejscowości. Według przekazów król Władysław Jagiełło podróżował&#13;
traktem kupieckim ze Szczyrzyca do Pesztu na Węgry. W miejscu obecnego centrum&#13;
Olszówki ukazał mu się jeleń, który miał krzyż pomiędzy rogami. Nie zwlekając, król&#13;
rozkazał, aby w tym miejscu wybudować kaplicę. Następnie lokowano tam osadę, która&#13;
od otaczających ten teren lasów liściastych nazwana została Olszówką [W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
Jak podkreślali rozmówcy, dawniej repertuar kolęd i pastorałek był bardzo rozbudowany. W niektórych domach organizowano wspólne śpiewanie, podczas którego wykorzystywano drukowane kantyczki „w których było nawet czterysta kolęd”. Część z dawnych kolęd przetrwała do czasów dzisiejszych i obecnie postrzegane są jako niespotykane&#13;
gdzie indziej, charakterystyczne dla danej wsi.&#13;
My mamy takie swoje pastorałki typowo olszowskie, a kto ich kiedy wymyślił, to nie wiem&#13;
[W19_M_Olszówka_Krasoń]&#13;
Pasły się owce pod borem, to lubieją śpiewać tutaj, to jest taka pastorałka. No różne, różne, to&#13;
mieli kantycki, takie jak wszędzie. Takie Do szopy hej pasterze, Przybieżeli do Betlejem, takie raczej, że tak powiem, nie zwymyślane, tylko takie, takie proste. Dziecina mała, to nawet&#13;
z okolic Mszany, a później tutaj zaczęło się śpiewać tą pastorałkę, Dziecina mała, Dnia jednego&#13;
o północy, właśnie mój tata lubiał to śpiewać. To też jest takie, takie tutejsze, no” [W4_K_55_&#13;
Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Typowo porębiańską pastorałką była Razu pewnego o północy [W19_M_Olszówka_&#13;
Krasoń]. Śpiewano również A wczora z wieczora, Runeła gruchneła w Betlejem, Nie wie&#13;
kto z was mili bracia, Cztery lata, W Betlejem przy drodze.&#13;
&#13;
����6WUµM&#13;
Strój odświętny był ważnym elementem tożsamości lokalnej. Jego wygląd zależał od wielu czynników: były to najczęściej nakazy tradycji, kanony ówcześnie panującej mody,&#13;
wpływy silnych grup ościennych i w końcu gust samego właściciela. Dawny strój odświętny obecnie jest rekonstruowany przez liczne w tym regionie zespoły regionalne,&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
koła gospodyń, a także członków orkiestr dętych Ochotniczych Straży Pożarnych. Ci&#13;
ostatni zamawiają sobie kompletne stroje zagórzańskie, jednakowe dla całego zespołu.&#13;
Dotyczy to np. zespołów Echo Gór z Kasinki Małej czy też Echo Zagórzan z Kasiny Wielkiej, gdzie w hazukach i góralskich kapeluszach występują również kobiety.&#13;
Pierwsze osoby powracające do noszenia tradycyjnego stroju w początkach XXI w.&#13;
wobec braku krawców i pracowni na tym terenie sięgały po elementy strojów góralskich&#13;
z Podhala, szytych w pracowniach w Nowym Targu bądź Zakopanem. Również tam&#13;
wykonywano pierwsze stroje dla zespołów – pracownie te specjalizują się bowiem&#13;
w szyciu na masową skalę, co ma znaczenie zwłaszcza w przypadku zamówienia strojów&#13;
z zewnętrznych grantów [W4_K_55_Poręba Wielka_Luberda]. Obecnie lokalni krawcy&#13;
świadczą już usługi w tej materii. Wtedy też, jak podkreślają miejscowi, nikt nie zwracał&#13;
uwagi czy te elementy strojów są zagórzańskie, ważne było posiadanie stroju góralskiego&#13;
– podkreślenie przynależności do szerszego grona. Dopiero w ostatnich latach położono nacisk na odrębność regionalną poszczególnych grup etnograficznych. Wskazywanie&#13;
przez jury konkursowe na nieprawidłowości w strojach zespołów regionalnych wpłynęło&#13;
na większą dbałość w rekonstruowaniu tychże strojów, w tym szczegółów wyszyć i zdobień17. Rzadko zdarza się, aby „obcy” chodzili w stroju zagórzańskim, choć zdarzały się&#13;
wyjątki od tej reguły, m.in. w Kasinie był „Kozioł tutaj świętej pamięci Kozioł, un był&#13;
z Krakowa to un chodził w stroju i od nowa się to łodrodziło” [W23_M_Kasina Wielka_Dymanus]. Przyczynę zaniku strojów ludowych świetnie wytłumaczył Rafał Nowak,&#13;
krawiec ludowy działający w Kasinie Wielkiej.&#13;
Downiej to sie strój góralski kojarzył z biedotą. No bo poszli wszyscy po wojnie czy już przed&#13;
wojną do roboty do Zakopanego, tam sie otwarły domy wczasowe i każdy, jak chodził na&#13;
codzień w tych suknach w tym w tym takim innym ubiorze, to późni jak juz ubrał krawat i&#13;
marynarke to juz. I to właśnie wyparło te stroje góralskie. Jak wszyscy ruszyli na Śląsk, to jak on&#13;
przyjeżdżał w krawacie i eleganckiej koszuli, to un mioł gdzieś ubierać się po góralsku. I nagle&#13;
jak grom z jasnego nieba lata 90., tak juz koniec 90. lat, jak wszyscy zapragneli z powrotem&#13;
wrócić do góralszczyzny [W23_M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Do tego dochodził jeszcze czynnik ekonomiczny – stroje ludowe były stosunkowo&#13;
drogie w porównaniu do tańszych, szytych z fabrycznych materiałów ubrań. Elementy&#13;
strojów tradycyjnych, takie jak gorset czy serdak, były i są drogie [W13_K_84_Poręba&#13;
Wielka_Luberda]. Jedynie najbogatsi mogą sobie pozwolić na takie zbytki, jak dodatkowy strój góralski, który nosi się jedynie od święta. Dość wskazać, że przeciętny serdaczek&#13;
to wydatek rzędu 3000 zł., natomiast gorsety w zależności od zdobienia i sposobu wyszycia mieszczą się w przedziale 800-2000 zł. Kompletny strój męski to wydatek rzędu 8000&#13;
zł. Zarówno dawniej, jak i dziś strój ludowy jest wyznacznikiem statusu majątkowego&#13;
jego właściciela.&#13;
Tak jak dawniej na wszystkie imprezy na wesela, na śluby, na pogrzeby sedł w nojelpsym ubiorze, bo żeby pożegnać kogoś abo przywitać, szedł w taki uroczystym stroju żegnoł i witoł. No&#13;
to tyn strój tuz teroz do tego jest zeby w tym stroju chodzić po pierwsze to ta wyznacznia tego&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
bogactwa, a po drugie honor, że go uszanowoł ten co przyszedł ładnie, a nie w byle jakik dzinsak [W23_M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Obecnie jedynie zespoły regionalne dbają o zachowanie „czystego” stroju zagórzańskiego, bez obcych elementów. Natomiast mieszkańcy chcący sobie sprawić strój nadal&#13;
ulegają podhalańskiej modzie – zarówno w wyszyciu jak i kroju portek [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Strój podhalański postrzegany jest jako ten prawdziwie góralski,&#13;
bardziej estetyczny, bogatszy.&#13;
Większość respondentów jako najbardziej wyróżniający się element strojów mieszkańców tutejszych wsi wskazywała na hazukę – rodzaj męskiego okrycia wierzchniego,&#13;
które noszono jeszcze po wojnie do kościoła i w odświętne dni [W13_K_84_Poręba&#13;
Wielka_Luberda]. Do kościoła chodzono w strojach tradycyjnych [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
W latach 80. XX w., tutejsi kuśnierze powrócili do łask. Szyjąc współczesną odzież&#13;
wierzchnią – kurtki, płaszcze, kożuchy – zaopatrywali ludność w deficytowe części garderoby. W tamtych latach strój tradycyjny zanikł całkowicie. W ramach odradzającej się&#13;
potrzeby noszenia strojów ludowych, która na ten teren zawędrowała dopiero w nowym&#13;
tysiącleciu, jako pierwszy powrócił brązowy serdaczek podhalański. Był wtedy bardzo&#13;
popularny na całej góralszczyźnie, jako wynik silnej podhalanizacji stroju ludowego.&#13;
Pierwszym kuśnierzem, który powrócił do szycia zagórzańskich serdaczków, był Józef&#13;
Kotarba z Kasinki Małej (ur. 1932 r., zm. 2017). Szycia oraz zdobienia serdaczków i portek góralskich nauczył się od swojego ojca. W latach 60. XX w. rozpoczął samodzielną&#13;
działalność.&#13;
W kobiecym stroju obecnie ważny jest kolor spódnicy. Białą starsze kobiety zakładają&#13;
jedynie na uroczystości kościelne, a czerwoną i zieloną na wesela, bowiem białe spódnice&#13;
tybetowe przeznaczone są dla młodszych dziewczęt, druhen [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Wiek spódnicy góralskiej obecnie można poznać po wzorze i kolorze, bowiem producenci materiałów, chcąc zachęcić do kupna, wprowadzają nowe wzory, które&#13;
ustępują miejsca kolejnym po około dziesięciu latach.&#13;
Obecnie strój ludowy wraca do łask za sprawą działalności kół gospodyń, zespołów&#13;
folklorystycznych, orkiestr dętych itp. W Kasinie podczas największych świąt, odpustów&#13;
czy Bożego Ciała, jedna trzecia osób ubranych jest po góralsku. Zespoły szyją stroje dla&#13;
swoich członków, wzorując się na fachowej literaturze, przede wszystkim Atlasie Strojów&#13;
Ludowych: Zagórzanie Sebastiana Flizaka [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus].&#13;
&#13;
����&amp;\NO�REU]ÛGµZ�GRURF]Q\FK�&#13;
������:LJLOLD�%RĺHJR�1DURG]HQLD� ���JUXGQLD&#13;
Wigilia postrzegana była jako dzień niezwykły, w którym przestrzegano wielu reguł, aby&#13;
zapewnić sobie szczęście i powodzenie w nadchodzącym roku. W pamięci rozmówców&#13;
&#13;
17&#13;
Kompendium wiedzy dotyczącej stroju stanowi publikacja S. Flizaka, Strój Zagórzan, Polskie Towarzystwo&#13;
Ludoznawcze, Wrocław 1957.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zachował się zwyczaj rytualnego obmywania się.18 Każdy z domowników z rana musiał&#13;
obmyć się w miednicy z wodą, do której wrzucano monety, wierzono bowiem, że ta praktyka pozwoli zachować dobre zdrowie całej rodziny [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
Czasem kąpano się bezpośrednio w potoku:&#13;
[…] po wodę trzeba było iść bardzo daleko, jak najbardziej żeby było ka, studnia abo co, a tyz&#13;
było rozmaicie, i przywieźli we wiaderku wody, trzeba było cisnąć piniądze dwa, trzy, no i we&#13;
wigilię my wstawali na cas jako dzieci i w tyj wodzie my musieli buzię umyć. Na to, zeby widzieć&#13;
na ocy dobrze [W24_K_84_Jasionów-Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W drugi dzień Bożego Narodzenia, na św. Szczepana, święcono owies w kościele. Jedna z respondentek opowiadała, że jeszcze po wojnie w kościele w Mszanie Dolnej w tym&#13;
dniu „bili w księdza tym owsem, tymi ziarnami z chóru w kościele” [W28_K_Mszana&#13;
Górna_Król]. Następnie odwiedzano domy i składając życzenia, sypano owsem, poświęconym wcześniej w kościele. Ten zwyczaj też zanikł.&#13;
No to jak wchodzili do domu, sło się do kościołą na ranno mso. Kto przysedł nopierwyj&#13;
z kościoła, to godali, ze tyn nopierwyj zasieje, a owies był już gotowy. Mieli owies, podsypowali,&#13;
pokwolyli Boga, podypowali na scynście, na zdrowie, coby się darzyło w łoborze, w kumorze&#13;
na polu dej Boze, jesce to pamiętom, bo my to godali. Ale dzisiok nie umią nic. Choćby chcioł&#13;
powiedzieć, to nie zrobimy nic, jak ktorysi tam złapi, no to juz. U mnie synowie tam dość pamiętają, ale Ci młodsi no to tam dowidzenia. Takie było, takie było żywe wszystko takie, jak&#13;
przysły święta, to tak [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Wyjątkowy był również sam wystrój białej izby: znoszono do domu metalowe przedmioty, fragmenty pługów, siekierę itp., które układano pod stołem, przy którym jedzono&#13;
wieczerzę wigilijną zwaną na tym terenie obiadem:&#13;
Ze tym pługiem co orali albo co, to we wigilije, albo te kolca, to się nazywało, to się przynosiło&#13;
do domu i na tym trzeba było stoć, żeby zaś nogi nie bolały i się nie odbijały [W24_K_84_Jasionów-Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
W dzień Wigilii dziewczęta wybiegały z domu, aby przynieść drewna. Należało nabrać go w ręce bez liczenia, a po przyjściu do domu sprawdzano – jeśli liczba szczap&#13;
drewna była parzysta, czyli będzie z tego para – w tym roku panna miała znaleźć kawalera.&#13;
Zachowano pamięć o wróżbach w noc wigilijną. Wychodząc z domu, młode dziewczę&#13;
zwracało uwagę na to, z której strony pies zaszczeka po raz pierwszy, oznaczało to bowiem, że z tamtej strony przyjdzie do niej kawaler [W10_K_70_Mszana Górna_Król].&#13;
Najwięcej roboty było w tą Wigilię, bo sieczka do rżnięcia dla bydła, drzewo trzeba było przygotować na te trzy dni, bo nie roz było trzy dni świąt, no i sprzątanie i pieczenie, to było bardzo&#13;
dużo roboty. A sama wigilia to była taka: jak tata już skończył tą robotę w obejściach gospodarczych to przynosił snopki ze zbożem, się stawiało w kącie, to było chyba na, żeby urodzaj był&#13;
i pod stołem była kładziona słoma, bo tak jak Pan Jezus się urodził, potem tam się spało, pod&#13;
stołem jako dzieci. […] No czekało się na te święta, bo było wtedy może nie dostatek, ale więcej&#13;
tego było, czego nie było na co dzień [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Potem rodzina zasiadała do specjalnie w tym celu przygotowanego stołu. Tradycyjnie&#13;
nie liczono potraw wigilijnych, dopiero później wedle upowszechniającej się mody starano się, aby tych potraw było dwanaście. Jak podkreślali rozmówcy, w przeszłości nigdy&#13;
na stole nie było ryb. Królowały za to barszcz czerwony z kluskami (Mszana Górna),&#13;
z fasolą, fasola ze śliwkami suszonymi, kluski z makiem, polewka z suszonych owoców,&#13;
krupy z fasolą Jaś, kwaśnica.&#13;
Przed północą można już było spożywać upieczone wcześniej buchty z makiem lub&#13;
marmoladą – ciasta drożdżowe. Wieczorem świętujący kolędowali, śpiewając kolędy z&#13;
kantyczki. Kolędnicy chodzili z orkiestrą [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus]. Następnie&#13;
rodzina wybierała się na pasterkę, a po pasterce chłopcy szli na podłazy do tych domów,&#13;
„gdzie były panny” [W27_K_Olszówka].&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
S. Ulanowska, Boże Narodzenie u Górali zwanych „Zagórzanami”, „Wisła”, 1888, t.2, s. 106.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
Owies także obficie wkładano pod obrus na stole wigilijnym, aż przewracały się miski.&#13;
Dziś kładzie się siano tylko symbolicznie [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
������.ROÛGQLF\&#13;
Kolędnicy chodzili dawniej w stałym rytmie od św. Szczepana do Trzech Króli. Zwykle&#13;
kolędowali w swoich rodzinnych wsiach, ale zdarzało się, że grupy kolędnicze wędrowały z chęci zarobku do innych wsi, a nawet przez góry do Rabki, gdzie kolędowano&#13;
zwykle w najbliższej dzielnicy zwanej Słone. W pamięci mieszkańców tutejszych wsi&#13;
przetrwała „żywa szopka”, czyli kolęda z Herodem. W przedstawieniu brali zwykle udział&#13;
młodzi chłopcy przebrani za Króla Heroda, Żołnierzy, Pastuszków, Żyda, Czarownicę,&#13;
Śmierć z kosą, Matkę Boską, Jezusa, Trzech Królowów, a do tego muzykant i chłopiec&#13;
z gwiazdą.19&#13;
Żyd i dziad przekupowali się o Heroda. Śmierć go zabrała. Diabeł go wziął. Żyd kupował&#13;
i sprzedawał szmaty po Herodzie. Czarownica robiła masło i rozdawała wszystkim. [W17_M_&#13;
Mszana Górna_Król].&#13;
&#13;
Popularna była kolęda z Turoniem, w której występował również dziad, a muzykę&#13;
grano na harmonii [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
W dawnych czasach z niecierpliwością wypatrywano wizyty kolędników, wierząc, że&#13;
zapewnić może urodzaj i dobrobyt oraz szczęście domownikom. Poza tym przedstawienia owe, czy to kukiełkowa czy żywa szopka, stanowiły jedyną w swoim rodzaju rozrywkę.&#13;
Cieszyli się we wszystkim wie pani, co było to się ludzie ciesyli. A dzisiaj to takie wszystko, siedzą patrzą, zeby euro było. A euro to nie wszystko [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
To była jedyna rozrywka[W10_K_70_Mszana Górna_Król].&#13;
19&#13;
&#13;
J. Bujak, Ludowe obrzędy doroczne w okolicach Rabki, Muzeum im. W. Orkana w Rabce, Rabka 1972.&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Za kolędę dziękowano prostym poczęstunkiem: herbatą i ciastem. W czasie okupacji&#13;
ze względu na zakaz nie chodzono po kolędzie. Obecnie grupy kolędnicze w dość okrojonym składzie chodzą tylko do konkretnych domów. Towarzyszy im akompaniament na&#13;
akordeonie.&#13;
&#13;
������7U]HFK�.UµOL� �����&#13;
W wigilię Trzech Króli zwyczajowo także na tym terenie chodzili po wsi Trzej Królowie.&#13;
Jo tu chodził tyz po trzech królach. My byli tacy dzieci, to do szkoły my tu chodzili, po całym Lubomierzu, no to śli, robili my se takie ornaty z papieru, takie były papiery wąskie, co&#13;
baby kupowały pod obrazy. Jako to obrazów było na ścianie od jednego rogu do drugiego.&#13;
Takie u wszystkich. I pod obrazem musioł być papier, taki rozścielony świeży, no i wyubierane były jesce takie kokardki, takie robili z cetyny cy z cego to tak przybijali, żeby było świeżo&#13;
w domu. No i te obrazy wybierali i … No a tym Trzem Królom kupowali więcej tego papieru,&#13;
zeby na tych Trzech Króli było. I berło zrobili, taki kij zakręcony, no i chodziło się i śpiewało&#13;
się przy tym: Trzej królowie jadą, z wielką paradą, od wschodu słońca, sukają końca, zbawienia. Na kościele gwiozdka, zieleni się trawka, siedzieli tam pastuszkowie, jedli kaszę z worka.&#13;
Kaszę wyłuskali wszystko pozbierali, a jak im nic nie dali, gorki potrzaskali. Gospodarzu nas,&#13;
nie opuszczaj nos, jak mos jaki grubsy gros, to nom go tu dos. No i cekołeś żeby ci co dali, no&#13;
to dali, kielo kto tam mógł, to zucił no i Za kolędę dziękujemy. Na drugi rok tyz przyjdziemy&#13;
pokolędować. No i do następnej chałupy się sło i tak [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
������:LHONDQRF�&#13;
Wielkanoc poprzedzał Wielki Post, który wspominany jest jako bardzo restrykcyjny.&#13;
Jeszcze w latach 50. XX w. w czasie postu tutejsza ludność jadła wyłącznie żur, ziemniaki&#13;
i kwaśnicę podawane bez omasty lub maszczone olejem lnianym, po który udawano się&#13;
piechotą „gdzieś za Gruszowiec”. Nie spożywano produktów pochodzenia zwierzęcego&#13;
i powstrzymywano się od nabiału.&#13;
We Wielki Piątek przestrzegali, żeby juz nie rusoł ziemie w polu, żeby juz było spokój, cisa. No&#13;
dy kto musioł iść do stajnie tam do krów, tego, to posedł, ale żeby tam się broł za jakie rąbanie, albo coś z żelazem robił, to juz nie, to już było święte, ze nie wolno i juz. Bo juz Pon Jezus&#13;
umarł, i juz się nie robiło, przestrzegali, bardzo przestrzegali. […] No ale przysedł post, przysedł&#13;
piątek, to juz gorzkie żole w kozdym domu śpiewali, to się utarło ze to do dziś dnia to jest, ze&#13;
juz wszystkie trzy cęści. Schodzili się domownicy, no kto mógł, to juz te gorzkie żole musioł&#13;
śpiewać [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Do dziś przetrwała tradycja wynoszenia w Wielki Piątek krzyżyków wykonanych&#13;
z gałązek poświęconej palmy na pola uprawne.&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W Kasince Małej do dziś większość archaicznych zwyczajów zachowała się jeszcze&#13;
w ostatniej dzielnicy wsi, tzw. Zagródce. Na przykład nadal na Wielkanoc święci się obejście wodą święconą, odmawiając pacierze. W Kasince ten zwyczaj już zanikł, natomiast&#13;
tam jest jeszcze popularny.&#13;
W Lubomierzu zanotowano ciekawy zwyczaj. W Wielką Sobotę niosący koszyki ze&#13;
święconką do kościoła byli narażeni na odebranie swoistego podatku przez ministrantów, którzy z każdego koszyka zabierali dla księdza przynajmniej dwa jajka. Niektórzy&#13;
parafianie, aby tego uniknąć, uciekali przed ministrantami [W14_K, M_71_Lubomierz_&#13;
Luberda]. Natomiast w Mszanie Górnej w wielu rodzinach w Wielką Sobotę wracający&#13;
z kościoła trą poświęconym chrzanem oczy, aby nie były uroczne („parsywe”), aby nie&#13;
szkodzić innym swoim wzrokiem. Natomiast kawałkiem kiełbasy smaruje się dłonie, nogi&#13;
i stopy, co ma skutecznie zapobiegać ugryzieniom węży20.&#13;
No to w Śmigurztny Poniedziałek takie takie preciesze szli to, bo to takie, co koszyki się plecie, takie to pryncie. Wziun ze dwadzieścia tych pryni do ręki wzion, no i sedł od chałupy do&#13;
chałupy, i kwolył Boga, i rzucoł te pryncie na ziymie. No to jak gospodyni cy gospodorz był zadowolony ze przyśli śmigurztnicy, to to wzion tygo pryncia i wyśmigoł tych wszystkich swoich&#13;
domowników tym prynciem żeby się: Latuj się, zimuj się a nie posikuj się. I dali tym śmigurztnikom tych porę grosy albo jojka. Bo jak ni mioł pieniędzy, no to jedno jojko cy dwie, no to mieli&#13;
te dzieci taki koszycek, to uzbieroli tych jojek, to potem zanieśli do sklepu, no to mieli na zeszyty cy na ołówki cy na co, no bo jak ni mioł, no to juz były jego pieniądze, to oni decydowali.&#13;
A jojka jak uzbieroł no to sprzedoł, bo w sklepie przyjmowali, z tym nie było kłopotu [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Dawnym zwyczajem były odwiedziny w ten dzień dziadów śmiguśnych. W Kasinie&#13;
Wielkiej przebrani w stroje dziadów mieli ozdobne warkocze ze słomy. „Od drugiej,&#13;
trzeciej godziny już chodzili po domach, tam się tłukli, wygłupiali się” [W8_K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus]. Częstowano ich wódką, za kolędę dawano jajka. Do czasów współczesnych zwyczaj ten zachował się jedynie w Kasince Małej, w Zagródce i Węglówce.&#13;
Tam nadal w drugi dzień Świąt Wielkanocnych „chodzą po dziadach”, robiąc psoty i wyrządzając szkody w obejściu. „Poprzebierani. Na odwrót poubierają te kurtki, na głowę&#13;
pończochy założą” [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske]. Z obawy przed dziadami, spodziewając się ich wizyty, mieszkańcy zamykają obejście i chowają rzeczy, by uniknąć nieprzewidzianych strat.&#13;
&#13;
������=LHORQH�ěZLÇWNL&#13;
Świętowano je podobnie jak niedzielę, były bowiem dniem wolnym od pracy. Przez cały&#13;
tydzień poprzedzający to święto przystrajano obejście świeżymi gałązkami leszczyny,&#13;
jesionu lub buka.&#13;
W domu jak były te obrazy, to koło obrazów się maiło tymi jasionkami, no i po polu. Wbijali&#13;
w spary, no bo downo domy były drewniane, to spary to wbijali wkładali te gałązki w te spary, ze&#13;
&#13;
Jedni ubierają te krzyżyki jakimiś wstążeczkami, drudzy takie gołe, to zależy od regionu.&#13;
I każdego roku w Wielki Piątek to już rano się zanosi, a moi teraz to już i traktorem zawiozą&#13;
[W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
20&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
Zwyczaj ten nadal żywy w rodzinie informatorek [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
juz umaili. To siedziało to do jakiegoś casu, a jak uschło, to juz potem wyciągali. No. No to tako&#13;
była tradycja, to jakby nie umaił tego, to znowu byłoby źle, bo ci, co byli starsi, to juz pilnowali&#13;
tego, żeby tak było [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Przygotowywano również drewno do palenia sobótki, czyli ogniska na polach. Udało&#13;
się zanotować ciekawy zwyczaj odymiania pól.&#13;
Nazywały się kozubki, na smrekach, taki gładki smrek. Wzieno się nożyk, kroiło się skórę taką&#13;
graniatą, z tego się robiło tak – zwijało się i nazywoł się kozubek. Do tego kozubka my chodzli&#13;
po smrekach i srucali my żywicę, do tego kozubka, a z dołu się wbijało loskę taką dość do tego&#13;
kozubka, do tej smoły i ten dzień, który już był, poliło się te kozubki, tak podpolywało się tą&#13;
żywicę, tą smołu tam. Ale to było takich chłopoków z dziesięci, śli rzędem, no jeden za drugim,&#13;
wiecór. Tak to pięknie wyglądało, a ojcowie patrzeli i ciesyli się, ze dzieci idą pieknie, a ojcowie&#13;
zaś taką lozecke owijali, nazywoł się len. Takie kłaki owijali na takiej lozecce drewniany i łobloli&#13;
naftą te kłaki, i rzucali do góry, na dworzu nie w domu, rzucali i leciała to tak jak dzisiok rakieta.&#13;
No w tyn cos nie było rakiet. No to leciało do góry i potem, jak spada, to się jesce poliła, nie&#13;
zgasła. Kobiety się śmioły, jak mężowie robili, jak rzucali, a dzisiok przenikło wszystko, przepadło. Jak widzi pani hań tą górkę, to się ta górka nazywa Polenica, hań my polyli sobótki a na tej&#13;
górce, ale nie było lasu. Było pięknie, nie było lasu. A dziś wsyndy całe lasy porosły, e dzisiok to&#13;
zaniedbane wszystko [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
������0DWNL�%RVNLHM�=LHOQHM� �����&#13;
Bukiety święcone na Matki Boskiej Zielnej miały szczególne znaczenie ochronne. Komponowano je wedle tradycyjnych reguł. Zioła potrzebne do bukietów, piołun i dziurawiec, zbierano na łąkach, natomiast kwiaty z przydomowych ogródków. W Lubomierzu&#13;
udało się zanotować ciekawą relację, że w takim bukiecie musiał znaleźć się kwitnący&#13;
oset o siedmiu kwiatostanach [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda], które symbolizować miały siedem boleści Matki Boskiej. Bukiety przechowywano na szczególne okazje. Wykorzystywano je kiedy cielić się maiła krowa, wówczas nimi okadzana [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda] czy do zaparzenia ziół do picia. Czasem spalano zioła w piecu, kiedy zanosiło się na burzę, aby rozgonić gradowe chmury itp.&#13;
Tradycyjnie w tym dniu mieszkańcy tutejszych wsi szli przez góry Stare Wierchy,&#13;
Obidową, Klikuszową i Nowy Targ do Sanktuarium Maryjnego w Ludźmierzu, by wziąć&#13;
udział w wielkim święcie Wniebowzięcia Matki Bożej Królowej Podhala (odpust główny)&#13;
[W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
����2EU]ÛGRZRěÉ�URG]LQQD&#13;
������:HVHOH&#13;
Kojarzenie małżeństw przez rodziców było jeszcze po wojnie nagminną praktyką w tutejszych wsiach. Na pierwszym miejscu stawiano względy ekonomiczne, majątek przyszłego małżonka, rzadko brano pod uwagę uczucia. Zresztą, jak podkreślali rozmówcy,&#13;
niejednokrotnie na ślubie nowożeńcy widzieli się po raz pierwszy.&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
To tak bardziej ojcowie żenili, to tam młodo pani cy młody pon mioł do godanio. Jak był taki&#13;
ze se nie doł, to było dobrze, ale jak był taki, to kozali i trza było iść. A casami to rodzice tak&#13;
musieli powiedzieć, tam będzies miała dobrze, cy tam będzies mioł dobrze i tam idź i tam&#13;
sukali takich miejsc, zeby było gdzie w domu, żeby mioł gdzie siedzieć. No sukali bardziej bogactwa, bogactwa, zeby dobrze było, żeby był las, żeby była polana, no bo to z tego zyli. Żeby&#13;
teściowie byli dobrzy, to tak sukali, bo to więcej tak do chałupy na kupie się siedziało [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Udało się zanotować jeden przekaz o tzw. prześlinach, archaicznym zwyczaju wstępnych uzgodnień dokonywanych przez swatów dotyczących możliwości ożenku.&#13;
Prześliny to było takie coś, że jak ktoś chciał się gdzieś ożenić, to szły takie babki do niego&#13;
i przesyłały prześliny i opowiadały, że ten ożeni się z tym i wtedy uradzili i wtedy dopiero chłopak tam szedł i tam szli, grali, zanosili wódkę. No i on się szedł tam żenić, ale jeżeli nie doszło do&#13;
zgody, łoni musieli te koszta zwrócić, bo on poszedł zapłacił za wódkę, a to koszta trzeba było&#13;
zwrócić [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
W latach powojennych instytucję swatów pełniły głównie kobiety z rodziny bądź z zewnątrz, dobierane ze względu na umiejętności negocjacji.&#13;
W ramach przygotowań do wesela panna młoda miała za zadanie kupić młodemu koszulę, a Pan młody kupował obrączki. O dwunastej w nocy, a czasem o drugiej lub trzeciej, w przeddzień wesela drużbowie zabierali od panny młodej koszulę i ze śpiewem na&#13;
ustach nieśli tę koszulę do domu młodego [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske], po czym&#13;
następowała biesiada trwająca nieraz do rana. W dniu wesela zadaniem drużbów było&#13;
zawiadomienie weselników o zbliżającej się uroczystości, co czynili, chodząc od domu&#13;
do domu zaproszonych gości weselnych [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Goście&#13;
zobowiązani byli wyposażyć młodych w składniki do wypieków. Przynoszono głównie&#13;
jajka, ser, masło [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. W dniu wesela młody szedł po swoją przyszłą żonę do jej domu, lecz zwyczajowo stawał w pewnej odległości od budynku,&#13;
natomiast młoda wychodziła na zewnątrz i przystawała za progiem.&#13;
[…] i tak się przekomarzali, kto ma pierwsze podejść, tak się targowali, to po kroczku, po kroczku, kto ma pierwsze podejść” [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
W latach 50. XX w. na tym terenie kobiety szły do ślubu w białych sukienkach szytych&#13;
przez miejscowe krawcowe [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus], natomiast mężczyźni różnie: czasem w stroju góralskim, czasem w garniturze.&#13;
U Zagórzan tradycyjne było tzw. podwójne wesele.&#13;
No przedtem wesela były, że każdy u swojego, u młodego, u młodej osobno, tak że nie było&#13;
tak jak teroz, że w restauracji czy gdzieś. Także się ci goście z tymi drugimi się nie widzieli&#13;
[W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Później, około północy, odbywały się oczepiny – w domu pana młodego lub panny&#13;
młodej, w zależności od tego, w którym z nich mieli po ślubie zamieszkać. Panu młodemu towarzyszyli wówczas drużbowie, którzy starali się coś wykraść dla młodych z domu&#13;
teściów i czasem udało im się wyprowadzić ze stajni konia albo krowę, albo jakiś inny&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
przedmiot, który wpadł im w ręce, np. brony. Rzeczy te zwyczajowo przechodziły na&#13;
własność państwa młodych. Niejednokrotnie kończyło się to nawet „bitką” [W1_K, K_&#13;
Mszana Górna_Krasoń]. W pamięci respondentów oczepiny były już rodzajem zabawy&#13;
(lata 50. XX w.). W ich trakcie członkowie rodziny (często wprawne śpiewaczki i śpiewacy) wyśpiewywali przyśpiewki wymyślone na poczekaniu, czasem dość obraźliwe w swoim wydźwięku.&#13;
Przyśpiewka z Kasinki do panny młodej brzmiała:&#13;
Spojrzyj ze ty na dół, spojrzyj ze do góry, ześ sie wydostała z górnowsiajskiej dziury&#13;
[W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Przyśpiewki zawierały różne treści, często odnosiły się do sytuacji materialnej:&#13;
Na Łopusznym w sieni to krupka krupko goni, a u Bozioka gonsto bryjka kierpcom przejdzie&#13;
po nij [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
Juześ sie wydała, juz nie jesteś pannom, bedzies se chodziła z babami na ranną&#13;
[W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
Siostry my se siostry, siostry z jednej matki, rosły my se obie, jak w ogródku kwiatki. Zeby&#13;
nam dziś siostro, mama z grobu wstałato by się nad nami rzewnie rozpłakała&#13;
[W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
Ide jo se tojcyć, mom piniędzy skopiec, zeby nie godali, zek nie sed na cepiec&#13;
[W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
Po czym następował zwyczaj obtańcowywania panny młodej. Druhny trzymały przetak, a ludzie wrzucali do niego pieniądze i tańczyli z panną młodą. W czasie oczepin w latach 70. XX w.&#13;
[…] krzesno matka siadała na stołku. Opołka tako była jak sie chlyb piekło, a jak nie, to&#13;
tako miska, piekno serwetka przykryto i z młodą panią musieli prawie wszyścy tańcować.&#13;
Ciskali na tą, nikt sie nie wstydził ino ciskali na tą miskę. Ile położył wszyscy widzieli, e kielo&#13;
tam doł, tyn, tyn. Krzesno matka chowała pod serwetkę i to były tzw. Prezenty [W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
Najubożsi, organizując wesele, rezygnowali z oczepin i zwyczaju wykupywania panny&#13;
młodej. Mówiło się na to „biedne wesele”.&#13;
Tańczono głównie szybkie tańce: polki i walczyki. Przygrywali wiejscy muzykanci: para skrzypiec i basy, ale bywały też wesela, na których grał tylko jeden skrzypek&#13;
[W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
A jesce była tu u nos tako tradycja, ze no bo jak do kogo przysedł ten grajek, no bo przecie&#13;
musieli go sprowadzić z drugiego osiedla cy skąd, no to mu nie płacili, tylko Ci co przyśli tońcyć chłopcy, wiecór no to tam mu coś rzucił do tych skrzypiec. Zakładli, tak się nazywo, bioło&#13;
polko. No to jak, no to takie było przy tym tońcu bioło polka do muzykanta, no to zaśpiewoł&#13;
tam coś przed tym muzykiem i tam do tych skrzypiec mu rzucił tam dwa złote cy złotego, bo&#13;
tak przeważnie było, no to trzymoł kolejkę, żeby wszyscy co tońcyli w tym kółku, żeby mu coś&#13;
rzucili. Jak mu rzucili, to dobrze, a jak który moze ni mioł pieniędzy albo nie chcioł, zeby go kto&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
przymusoł do tego, no to mu się stawił do tego ze nie. No to nie bees tońcył, no i z tego bitka,&#13;
i to tak się zacyno, zawse się zacyno od tych biołych polek. Te bitki się zaczynały [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Oprócz bitek, stałym elementem dawnych wesel byli nieproszeni goście, kawalerka,&#13;
tzw. ślęki (Olszówka), śluki (Mszana Górna), którzy v bawili się z innymi, obtańcowywali panny [W2_K,M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Kiedy pytamy o wesela, rozmówcy&#13;
właśnie to wspominają najczęściej. Współcześnie nie można już uświadczyć obecności&#13;
ślęków na weselu. Dawniej zwłaszcza dziewczęta czekały na ich przybycie, bo była to&#13;
okazja do poznania kawalerów.&#13;
To wieczorem, jak już się robiło mroczno, to chłopoki się ze wsi schodziły, to po domach były&#13;
wesela, to przychodzili, to wtedy już rządzili oni bo dziewcyny już czekały, kiedy chłopcy&#13;
przydom, żeby się zabawić, bo to nie było tak jak teraz, że sie idzie z jednym chłopakiem i całe&#13;
wesele tylko z nim siedzi i tajcuje. […] To gospodarz jak widzioł, że te chłopoki przyszły, to&#13;
wódkę uszykowoł, wyniósł im na pole, poszedł do kuchnie; uszykujcie tam, bo śluki przyszły,&#13;
trzeba im naszykować kiełbasy i chleba. Wyniósł im to, a oni mieli specjalnie takie miejsce przygotowane dla takich kawalerów. To jak był taki honorowy, to im powiedzioł: chłopcy macie&#13;
tutaj, wypijcie, ale z tym, że ma być spokój. Oni to uszanowali. Później gospodarz przyszedł do&#13;
orkiestry i powiedzioł: teroz przychodzom chłopcy, bedom tajcowoć. I choćby nawet przyszedł narzeczony z narzeczonom, to się nie mógł nawet słowem odezwać, bo przyszły śluki&#13;
i teroz bedom wybierać, z którą chcą tajcować [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
Wtedy jeszcze istniał zwyczaj, że panna młoda w wianie wnosiła skrzynię wianną,&#13;
w której przygotowane były pierzyna, poduszki oraz ubranie odświętne: lniana łoktusa&#13;
(rodzaj płachty narzucanej na ramiona), chustka barankowa, chustka półlatówka, kazimierka, spódnice tybetowe, zapaska, koszule, gorset.&#13;
Na następny dzień odbywały się przenosiny. Na tę okazję rodzina układała przyśpiewki:&#13;
W tej wujkowej sieni, paproć się zieleni,&#13;
ale cóż nam stego, ze nam Stefciu wzieni&#13;
Stefciu nam wzieni, a Julcia została,&#13;
będzie się ta paproć dalej rozwijała. [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
&#13;
Jeszcze dziesięć lat temu organizujący wesele zamawiali kucharki, które dwa dni&#13;
wcześniej gotowały potrawy weselne. Do pomocy przychodziły sąsiadki bądź członkowie&#13;
rodziny państwa młodych [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Wesela odbywały się w remizach OSP. Obecnie organizowane są wedle współczesnej mody.&#13;
&#13;
������&amp;KU]HVW&#13;
Podczas badań nie odnotowano wielu przekazów dotyczących tego obrzędu. Stwierdzono jedynie, że jeszcze długo po wojnie:&#13;
ksiądz nie chcioł chrzcić dzieci nieślubnych. Moja babka trzymała jako chrzestna szesnoście&#13;
dzieci, bo była bardzo taką babą opartą, była mocną, silną i kłóciła się z księdzem. I jak to panna&#13;
miała dziecko, nie było ślubu, to ksiądz nie chcioł chrzcić […]. I jeszcze jakżeś wymyśliła imię, to&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
się trzeba było kłócić, bo on wymyśloł imię Rejka. Najbrzydsze imie wbieroł i nie popuszczoł.&#13;
A Rejka to jest Regina [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Chrzestni musieli być dość zasobni, ponieważ zwyczajowo przed chrztem zamawiali&#13;
u piekarza kukiełkę – rodzaj ozdobnego dużego pieczywa wyplatanego w warkocze, które dawano w prezencie rodzicom dziecka [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
������3RJU]HE&#13;
Podstawową różnicą w obyczajach pogrzebowych, na jaką wskazywali rozmówcy, jest&#13;
fakt, że dawniej „umierali w domu i z domu odbierano ciało na cmentarz” [W12_K, K_&#13;
Kasina Wielka_Dymanus]. Od tego roku w Kasince Małej, odkąd wybudowano kaplicę,&#13;
takie praktyki są zabronione przez księdza proboszcza, podobnie jak chodzenie w kondukcie pogrzebowym.&#13;
Przedtem normą było, że ciało zmarłego leżało w domu przez trzy dni, a wieczorami&#13;
ludzie schodzili się na modlitwę, odmawianie różańca i śpiewanie pieśni.&#13;
Klęczało się obok trumny, zegar zatrzymywali, lustra zakrywali, nie wolno było w polu robić.&#13;
Modliło się, wkładali gromnice do ręki. Powiadamiali sąsiadów. Zmarły był trzy doby powinien przeleżeć, bo dusza jeszcze w tym świecie porządkuje sprawy [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Zawsze proszono jedną z osób, aby przewodziła modłom, nadawała ton czuwaniu&#13;
przy zmarłym. Jeśli nieboszczyk leżał w domu w miesiącach letnich, podkładano pod&#13;
trumnę wiadro zimnej wody, które często wymieniano [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
[Kobiety] nanosiły jaśminu, żeby czuć było kwiatami. Palono świece. Na noc zamykało się&#13;
okno, albo trochę uchylało. W ciągu dnia okna były pozamykane [W8_K_Kasina Wielka_&#13;
Dymanus].&#13;
&#13;
Do trumny zmarłego wkładano różaniec i książeczkę do modlitwy bądź święty obrazek. Po wyniesieniu trumny z domu przestrzegano zwyczaju przewrócenia stołków,&#13;
na których leżała, tak aby nikt na nich od razu nie siadał, wierzono bowiem, że może to&#13;
spowodować nawet śmierć takiej osoby [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Podczas wyprowadzania trumny z domu wylewnie przepraszano i żegnano zmarłego(obecnie jest to znacznie zredukowane). Uderzano trumną trzykrotnie o próg. Gdy&#13;
zmarły leżał w domu, nie wolno było orać ani kopać – przewracać ziemi – z szacunku dla&#13;
niego i z obawy, by nie „zabrał” kogoś z domu. [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
Podobne ryzyko dostrzegano w sytuacji, gdyby zmarły leżał w domu w niedzielę – wierzono, że wówczas ktoś umarłby jeszcze w tym samym tygodniu. Wierzono też, że gdy&#13;
umrze panna, wkrótce „zabierze za sobą” jakiegoś kawalera. Na cmentarzu nadal całuje&#13;
się trumnę i krzyż. Zasłaniano lustro prześcieradłem, „żeby się ten nieboszczyk nie przeglądał w tym lustrze”. Nie należało także stawać za trumną, gdyż zmarły mógł „zabrać”&#13;
[W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Starsze pokolenie negatywnie odnosi się do nowych zwyczajów pogrzebowych,&#13;
zwłaszcza tego, że nieboszczyk musi być przeniesiony do kaplicy [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
����3RWUDZ\�WUDG\F\MQH�&#13;
We wspomnieniach respondentów powojenna dieta mieszkańców tutejszych wsi jawi&#13;
się jako bardzo uboga. Podstawą żywienia w ciągu całego roku były jeszcze wtedy jedynie ziemniaki, kasze, kapusta, a także potrawy mączne podawane z dodatkiem omasty&#13;
pochodzenia zwierzęcego, natomiast w okresie postu z dodatkiem olejów roślinnych.&#13;
Substytutem mięsa, które jedzono sporadycznie, głównie w okresach świątecznych, były&#13;
groch i fasola. Jedzono jedynie to, co wyprodukowano w obrębie gospodarstwa.&#13;
Się gotowało tam jaki barszcz, jaką kwaśnicę, coś takiego na mleku dużo. Chowali my krowy,&#13;
no to na mleku, kwaśne mleko z ziemniakami, takie, po prostu, no. A w niedzielę to zawsze jakiś rosół czy coś. Zabiło się jakąś kure czy cosi, bo był swoje, to się uchowało [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Do codziennych potraw należały kwaśnica z ziemniakami, żur z ziemniakami. Na kolacje jedzono zamiennie sapkę lub kluski z mąki razowej „targane” i gotowane na mleku.&#13;
W niedzielę były krupy z żółtym grochem albo fasolą z utłuczonej w stępie kaszy jęczmiennej omaszczone skwarkami.&#13;
Na całym terenie Zagórza potrawą podawaną jako pierwszy posiłek były tzw. kluski&#13;
rozgarnywane zwane sapką, czyli rodzaj kluski z mąki razowej prażonej na wodzie.&#13;
Kluski łozgarnowane to było co chałupa. Zimno wodo naloto, do tego soli, posolone, jo był&#13;
dzisiaj specjalnie kupić mąki we Mszanie razowej. Przedtem sie robiło taki ze smrecka rogalik,&#13;
ołupiło sie skórę. Jeden suloł, żeby to się szybko łozpuściła ta mąka […] kluski były z borszczem&#13;
– żurem, skwarki i śmietany i do tych kluzek. To było nagminne jedzenie [W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
Rzadsza wersja sapki nazywana była bryjką. Również podawano ją ze skwarkami&#13;
i smalcem lub masłem, a także na słodko z mlekiem i cukrem. Często jedzono ją podaną&#13;
w jednej misce, z której każdy bezpośrednio jadł łyżką.&#13;
Tradycyjny chleb wyrabiano na zakwasie chlebowym żytnim, bez dodatku drożdży.&#13;
Jako głównej mąki do wyrobu chleba używano mąki razowej. Proces wypieku i wyrastania chleba był długotrwały i pracochłonny. Pieczone w piecach opalanych drewnem nabierały swoistego aromatu, który obecnie, w opinii rozmówców, został utracony. Chleba&#13;
pieczono duże ilości – zwykle tyle, aby starczyło rodzinie na cały tydzień. Ilości te uzależnione były jednak od wielkości pieca, w którym mieściło się od sześciu do dwunastu&#13;
bochenków. Pracę przy wypieku rozpoczynano zwykle w sobotę rano. Sporych umiejętności i wprawy wymagało wsuwanie bochenków do pieca chlebowego [W5_K, K,&#13;
M_Kasinka Mała_Roeske]. Kiedy bochenek upadł w złym miejscu, trzeba było poczekać,&#13;
aż się przypiecze i dopiero go przesunąć. W czasie okupacji do ciasta chlebowego dokładano mąki owsianej. Przy okazji cotygodniowego wypiekania chleba pieczono również&#13;
podpłomyki. [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
W Lubomierzu wspomniano potrawę spożywaną na co dzień, zwaną kycioki [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda]. Był to rodzaj ciemnych klusek ziemniaczanych kładzionych&#13;
na wodę, a wykonanych z surowych ziemniaków, które po starciu na tarce odciskano&#13;
z nadmiaru wody. Podawano je na ciepło z omastą, wytopionym smalcem i skwarkami&#13;
lub zalane samym mlekiem.&#13;
Na śniadanie spożywano także placki (jako substytut chleba) przygotowane z ugotowanych tłuczonych ziemniaków i mąki razowej, pieczone na blachach pieca kuchennego,&#13;
w rodzaju podhalańskich moskoli. Sporo miejsca w codziennym jadłospisie zajmowały krupy (kasza pęczak gotowana na gęsto) maszczone. Czasem gotowano je także na&#13;
niedzielę. Na wigilię do krup dodawano okrągłego ugotowanego grochu [W8_K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus].&#13;
Wyjątkowym reliktem przeszłości wykorzystywanym do maszczenia potraw było sadło, czyli tłuszcz i słonina osolone i zaszyte we flaku.&#13;
Zesywali była tako błona, była tako okrągło. To do środka wkładali, to była słonino normalno.&#13;
I późni to zeszyli, takie okrągłe było, i brali takie dwie deski i ta jak jest to okrągłe to stulili, zawiązali drutem i to siedzioło w takim korycie czy cebrzyku i sól w skoli i to sie rosoliło [W5_K,&#13;
K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Sadło przechowywano za piecem kuchennym do czasu, aż się odpowiednio zasuszyło,&#13;
po czym wynoszono je do komory, do chłodu, i przechowywano je tam nawet do roku.&#13;
Kapuste gotowali, nazywała się dziamka. Gotowało się ziemniaki. Osobno się gotowało kapuste, tak troche na rzadko nie na gensto, bardziej rzadka, żeby trochu kwaśnicy było w tym i tam&#13;
się omaściło. I jak zwykle zasmażke tam dawali i tego. No i potem gnietli te ziemniaki i wsodzali do tyj kapusty i miszali tom paciaje. To było takie umiszane, łyżką można było nabierać&#13;
tą dziamkę i kłaść takie kupki. Potem się polewało skwareczkami cebulką [W12_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Gospodarze, którzy oddawali owce na wypas, byli na zimę zaopatrzeni w ser i bryndzę, przechowywaną w specjalnych dzieżkach. Bryndzę wytwarzano z mleka owczego.&#13;
Przetworzenie w nią sera było naturalnym sposobem konserwacji dużych jego ilości na&#13;
zimę. Bryndzę stosowano do maszczenia potraw między innymi ziemniaków, tzw. bryjki. Do kamiennego garnka wkładano zagnieciony ser, masło i sól ułożone warstwowo&#13;
i ubite, a następnie szczelnie zamykano garnek i obciążano kamieniem. W ten sposób&#13;
przechowywano pożywienie przez całą zimę.&#13;
Jak przychodziła zima, to kroiło się tej bryndzy. Czasem też gotowano ziemniaki, gotowało się&#13;
wodę spod sera, wsadzano bryndzę i robił się taki rosołek i jadło się z ziemniakami [W12_K,&#13;
K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Mięso nie utrzymywało się długo. Peklowano je w beczce z dodatkiem soli i czosnku, a następnie zakopywano beczkę w ziemi lub specjalnym dole wykopanym w szopie&#13;
[W10_K_70_Mszana Górna_Król], słoninę zaś trzymano na strychu. Przygotowywano&#13;
również mięso do suszenia: „kroiło się kawałki mięsa w paski, nasypało się soli do niecek – rosoliło się to, a potem się obsuszało. I wisiało se na hakach” [W12_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus]. Mięso baranie peklowano w beczkach z dużą ilością soli. Gotowano&#13;
z niego rosół, zawsze podawany z ziemniakami.&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Jak zabili barana, to rąbali mięso, przesalali czy do drewnianych albo kamiennych garczków,&#13;
sól, czosnek i to się rozsoliło i kładli na to liście z chrzanu albo pokrzyw, przykładali denka,&#13;
potem kamień i siedziało w piwnicy żeby tam siedziało. Mięso się rosoliło i tylko się gotowało,&#13;
nigdy nie było smażonych mięs [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Przy każdym domu był sad: głównie jabłonie, grusze i śliwy. Nadwyżkę owoców dawano do zjedzenia zwierzętom albo suszono w specjalnych suszarniach.&#13;
Nie we wszystkich domach przykładano wagę do tego, aby w Wigilię na stole znalazło&#13;
się dwanaście potraw. Jako najbardziej charakterystyczne potrawy kojarzone z tym dniem&#13;
respondenci przywołali: zupę z korpieli (brukiew) ugotowaną na wodzie z ziemniakami&#13;
[W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń], ziemniaki, kapustę z grochem Jaśkiem, krupy (kasza&#13;
pęczak) z grochem, kaszę ze śliwkami, zupę grzybową [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske], polewkę z suszonych owoców („punki”), barszcz z fasolą [W7_K_Olszówka_Krasoń], kluski z makiem, pierogi na słodko (z suszonymi owocami, np. śliwkami). Kolację&#13;
rozpoczynało się zawsze śledziem [W6_K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
W Wigilię jedzono postnie, zupę grzybową, grochową z fasoli Jaś, polewkę ze suszonych&#13;
owoców, ziemniaki z kapustą, chleb, makaron z polewką z suszonych owoców na słodko, pierogi z jabłkami i śliwami, barszcz, żur z razowej mąki [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Charakterystyczną potrawą spożywaną na Wielkanoc na całym tym terenie była święconka, tzw. święcelina, nazywana też sodrą, czyli zupa wykonana na bazie poświęconego&#13;
w Wielką Sobotę jedzenia. Wszystkie składniki, czyli kiełbasę, jajka, wędzonkę, świeżo&#13;
starty korzeń chrzanu zalewano zsiadłym mlekiem. Sodrę podawano ją zależnie od rodzinnej tradycji na ciepło bądź na zimno. Obecnie na Wielkanoc częściej spożywa się żurek wielkanocny wedle współcześnie panujących trendów, chociaż w niektórych domach&#13;
nadal przygotowuje się święconkę.&#13;
Najdotkliwiej głód doskwierał w czasie okupacji, przez nałożone odgórnie normy&#13;
kontyngentowe. Wtedy każde gospodarstwo musiało oddawać część zgromadzonego&#13;
jedzenia, co wpłynęło na skrajne niedożywienie ludności. Największa bieda i głód przypadały poza tym okresem głównie na okres przednówka. „Od czerwca jak się posadziło&#13;
ziemniaki do żniw – sześć tygodni – wtedy ludzie gotowali z roślin, np. lebioda roślina,&#13;
która jest jak szczaw, gotowali z niej zupy, zasypane mąką” [W12_K, K_Kasina Wielka_&#13;
Dymanus]. We wspomnieniach zachowała się zupa głodowa gotowana z pokrzyw (Kasina Wielka). Innym sposobem zaspokajania głodu było podawanie na śniadanie gotowanej wody w naczyniu. Na wierzch wlewano olej lniany. Każdy z domowników dostawał&#13;
po kromce chleba, który moczono w wodzie z olejem [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Na wesela pieczono kołacze w piecu chlebowym, chleb i słodkie bułki.&#13;
Kołoce to miała tako łopate łokrogło dość duzo, i to ciasto jak zarobiła to sie wyrusało,&#13;
a późni miała bryjdzu [bryndzę], no to to bryjdzu łozrobiła z mlykiem łozpuściła cy ze śmietanom, jojka nałozbijała na tyn kołoc. Na tą łopate kołoc nasuła, rozgarnona to pieknie no&#13;
i do pieca. W piecu to musiała umieć dobrze. Moja matka to takie piekła kołoce, prosze pana&#13;
i placki to ze zytne monki, to nie łozeznoł ze to jest zytny chlyb, jeno taki był smacny. Zarobiała&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
tym ciostkom i jak wyrobiła, to połozyła na stolnicy to ciasto, tyn placek juz gotowy na łopato&#13;
i późni tyn placek siedzioł na kwilku na stole i potem wziona, jak sie napoliło juz w piecu, to&#13;
wygarnona tyn łogiej i wziona jesce późni smatu i mioła taki ciosek tyz na kiju i tyn ciosek&#13;
owinona ścierkom i wsadziłą do pieca, zeby kaj jaki iskier nie łostało i zeby popiołu nie było. To&#13;
wygarnona pieknie tyn popiół te iskry, a na to miała z dykty z pudełka takiego duzego i wraziła do tego pieca i wziona na to dyktu i posuła tymi pokrupinami [otrębami] i wtedy dopiero&#13;
wkładała z łopaty te placki. To tych placków co kołoców wlazło na to dykto sześć, no ale to&#13;
były duze. […] A potem jak piokłą te placki zytne, to wziona łozbijoła jojka, to te zółtka wyjona&#13;
osobno od tyk biołtek i wziona łozmieszała te i miała taki jak pędzelek i wraziła do tyk zółtek&#13;
i te chleby pomalowała po wierchu [W15_M_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
����'DZQL�PLHV]NDąF\�ZVL��Ĺ\G]L�L�5RPRZLH��&#13;
Społeczność żydowska skupiona tutaj najliczniej w obrębie miast, w Mszanie Dolnej czy&#13;
Rabce, we wsiach była skromnie reprezentowana przez nieliczne rodziny prowadzące&#13;
tam własny interes, np. karczmę bądź sklep.&#13;
Dziesięć latek mioł jak Zydów wojna poniscyła, dziesięć lat. To telo pamiętom, ze były w Porębie Zydy, domy mieli, tu przychodzili do mojego taty, bo oni kupcyli zwierzętami, bo oni inne&#13;
nie jedli ino kurzyny i cielęcinę, innego misa nie jodali. A telo pamiętom, co przyśli do taty, co&#13;
to se kupili takie ciele [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Do wojny to w Niedźwiedziu to było tak Żydów, w Mszanie, wie pani, we wojnę to wszystko&#13;
Niemcy wszystko wyzabijali. Uciekali. Pamiętom wojnę, jak się wojna zaczynała, to tam uciekali wszyscy, gdzie kto mógł: do lasu, i to. Ale w Niedźwiedziu było bardzo dużo Żydów, to&#13;
jeszcze zapamiętałam. Mieli tam boźnice tam na Rynku, i tam tą knajpę taką całą. Było bardzo&#13;
Żydów, ale wie Pani, tu bardzo dużo wyzabijali, Niemcy [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Cyganie w taborze to byli tu raz za mojego życio. W maju to było, śnieg sypoł, a oni tam w lesie&#13;
rozłożyli te konie... i wszystko i śnieg ich zasypoł, piętnaście furmanek. To właśnie wtedy tak&#13;
ładnie to wyglądało, taki tabor. […] coś siedzieli chyba z tydzień [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Zanotowano ciekawą relację dotyczącą mieszkańców Lubomierza&#13;
To zawsze babcia mówiła, że ten Lubomierz tam w górze to pochodzą z Tatarów, że oni byli&#13;
tak przywiezieni i się później pożynili, tu sie osiedlili, tak że nazywali ich, że taki naród tatarski&#13;
[W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
����7XU\VW\ND�&#13;
W turystycznych destynacjach lat 70. i 80. XX w. na tym terenie, we wsiach Konina, Kasinka Mała, Kasina Wielka i Poręba Wielka, kwitła nowa dla wsi gałąź działalności – wynajem pokoi dla letników. W sezonie letnim mieszkańcy owych wsi przenosili się do sutereny we własnym domu, aby odnająć na czas wakacyjnego wypoczynku pomieszczenia,&#13;
w których na co dzień mieszkano, a także pokoje specjalnie przygotowane pod letników,&#13;
np. wygospodarowane na strychu. Ich wyposażenie było skromne, zwykle ograniczało&#13;
się do niezbędnych sprzętów: łóżka, krzesła, kufra bądź skrzyni na ubrania, kącika higienicznego złożonego z miednicy i dzbanka, nocnika pod łóżkiem, a do tego kilku oleodruków na ścianach.&#13;
Jeszcze tu w tej starej chałupie to po dziesięć do piętnaście osób letników, każdego roku&#13;
w stodole spali na strychu pod dachem. Nie było miejsca, ale przyjeżdżali i siedzieli całymi&#13;
dniami tutaj. Całe dwa miesiące było to. Górnicy ze Śląska to przeważnie byli. Wtenczas było&#13;
tak po wsiach to turystów, wczasowiczów było dużo [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
W Kasinie Wielkiej mieszkał Żyd nazwiskiem Kumer, który prowadził karczmę, a który pewnej nocy został zabity [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. W Lubomierzu karczmę należącą do Żyda w czasie wojny spalono. Do dziś miejsce to nosi nazwę karcmisko.&#13;
&#13;
Tutejsze wsie wybierane były przez letników ze Śląska i Krakowa, podróżujących tu&#13;
w celu zażywania świeżego, górskiego powietrza. Niektórzy przyjeżdżali w każde lato.&#13;
&#13;
No, jo pamiętom Jankiel ze się nazywało, i pamiętom, tata nie roz opowiadoł. I jak jechali ze&#13;
Mszany furmany albo co to się obracali tam, no bo Zyd nawet zburgowoł i nie trza było płacić,&#13;
i za towor cy za jedzenie, za – cy trza mu było dać. Niektóryn to przepił grunt w ty karcmie,&#13;
bo Żyd burgowoł wszystko. Ze dobry Zyd był ino ze wszystko u niego mógł załatwić, ze był&#13;
taki, no, ze drzewo kupił, i on jak było po drodze, sedł to kupił drzewo od chłopa, a chłop wiózł,&#13;
kozoł chłopu wieźć do Mszany, bo znowu mioł swoich tam we Mszanie, nie roz zawiózł chłopa&#13;
nie roz po drodze jesce roz sprzedali [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
paki takie byli, to śli pomagali, wiązali snopki, a te mamy to były takie kobiety to naprawde&#13;
i obiad nam ugotowały i wyniosły do pola, jak my robiły w polu i rzeczywiście byli tacy pomocni. I przyjeżdżali co roku przez 20 lat przyjeżdżali [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
84&#13;
&#13;
Letnicy byli bardzo pomocni, to i obiad ugotowali i w polu przy żniwach pomogli. Chło-&#13;
&#13;
Wędrowni Romowie odwiedzali tutejsze wsie doraźnie w poszukiwaniu zarobku.&#13;
&#13;
Obecnie w opinii mieszkańców tutejszych wsi sytuacja związana z ruchem turystycznym znacznie się zmieniła. Pojawia się więcej turystów, dość wymagających, którzy przyjeżdżają na krótko. W niektórych miejscowościach, jak Kasina Wielka, inwestycje w infrastrukturę poprawiły znacznie sytuację, podczas gdy zamknięcie wyciągu w Koninkach&#13;
wpłynęło tam na zastój w ruchu turystycznym.&#13;
&#13;
Cygany to przyjeżdżali taborami, przywozili patelnie, a sprzedawali pińć [pięć] raz jedną, a nikomu nie puścili z renki, to brali siano i zboże dla koni, no bo przecie jechali, […] a kury kradli!&#13;
Tak trza było wszystko zamykać, jak nie wiem. To pore dni byli [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
&#13;
[…] teroz to już nie ma konia na Koninkach. [...] Nie ma ani. Jakby był wyciąg, jakby były wczasowicze, to by się ludzie o to postarali, a tak to konia utrzymać to jest bardzo trudno, a nie&#13;
ma gdzie zarobić nim. Bo ani już pola nie orzą. Jeszcze zbierają te siano [W13_K_84_Poręba&#13;
Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
����3RGVXPRZDQLH&#13;
Powyższy artykuł stanowi jedynie niewielki wycinek pamięci o dawnej wiedzy ludowej oraz wierzeniach, które na tym terenie są już dziś tylko echem minionych czasów.&#13;
Zauważyć można, że w zgromadzonych wypowiedziach wiedza powszechna miesza się&#13;
z przekazem pokoleniowym. Lokalne przekazy o dawnych pieśniach, zwyczajach i wierzeniach odchodzą już w niepamięć jako przeżytek kulturowy i „zabobon”. Niejednokrotnie przytoczone tu treści wywiadów są relacją z postpamięci. Informatorzy opowiadają&#13;
o doświadczeniach własnych rodziców czy też dziadków. W wielu przypadkach nie udało&#13;
się niestety wyłapać ram czasowych dla pewnych zjawisk. Pojawiają się więc opowieści&#13;
niepełne, wariantywne i powierzchowne. Widoczna staje się konieczność przeprowadzenia pogłębionych badań z zakresu kultury duchowej Górali Zagórzańskich.&#13;
&#13;
Parzenice, rękodzieło Rafała Nowaka, 2019 r.&#13;
(fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka – etnolog, muzealnik, badacz terenowy. Pracuje w Muzeum&#13;
im. W. Orkana w Rabce. Interesuje się etnopsychiatrą i dziedzictwem Zagórza. Autorka nagradzanych krótkich filmów dokumentalnych i etnograficznych (Heródek Orawski Nikifor).&#13;
Rękodzieło autorstwa Bronisława Augustyna, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Ołtarz Kaplicy na Brzegu, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Krajobraz wsi, Koninki, 2019 r. (fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
Kaplica na Brzegu, Kasian Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Kuchnia, Koninki, 2019 r. (fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
Strop drewnianego kościoła, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Okno opuszczonego gospodarstwa, Poreba Wielka-Górna, 2019 r.&#13;
(fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
-XVW\QD�/DVNRZVND�2WZLQRZVND&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
&#13;
Zabudowania w Jasionowie, Olszówka-Jasionów, 2019 r. (fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
Etnograficzne badania nad pożywieniem wiejskim w Polsce mają długą historię. Opracowania potraw stawały się częścią monografii regionalnych już w XIX w. Transformacja&#13;
ustrojowa początku lat 90. XX w. w Polsce otworzyła nasz kraj na nowe prądy kulturowe,&#13;
wśród których znalazło się również naukowe zainteresowanie kuchnią regionalną. Inspiracją dla podjęcia refleksji naukowej na temat jedzenia były analogiczne badania realizowane od wielu już lat w świecie zachodnim. Za ojca antropologii pożywienia uważa&#13;
się Sidneya Mintza. Okres między rozpoczęciem przez niego w latach 50. XX w. pierwszych badań z zakresu antropologii jedzenia na karaibskich plantacjach trzciny cukrowej&#13;
a napisaniem podsumowującej 30 lat badań książki Sweetness and Power: The Place of&#13;
Sugar in Modern History1 to czas kształtowania się badań pożywienia jako studiów akademickich. Początek XXI w. przynosi ich wielki rozwój. Badania różnych aspektów odżywiania się, w tym zagadnienie dziedzictwa kulinarnego, prowadzone są w Polsce na&#13;
licznych uniwersytetach oraz w Polskiej Akademii Nauk. Uczestniczą w nich nie tylko&#13;
rodzimi badacze, ale też przedstawiciele zagranicznych uczelni, zainteresowani specyfiką&#13;
przemian polskiej kuchni. Prezentowane poniżej opracowanie jest wynikiem badań pilotażowych przeprowadzonych głównie na terenie Pienin, ale też Spisza w sierpniu 2018&#13;
roku. W znacznej mierze jego celem jest wstępne uporządkowanie oraz przedstawienie&#13;
zebranego materiału etnograficznego2. Odwiedziliśmy następujące miejscowości: na Spiszu były to Nowa Biała, Łapsze Wyżne, Łapsze Niżne, Niedzica, Falsztyn; w Pieninach&#13;
– Szczawnica, Krościenko, Czorsztyn, Sromowce Wyżne, Sromowce Niżne. Braliśmy też&#13;
1&#13;
&#13;
S. Mintz, Sweetness and Power: The Place of Sugar in Modern History, Viking, New York 1985.&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
Grupę badawczą tworzyli dr Justyna Laskowska-Otwinowska, mgr Barbara Luberda, Marcin Mieszała, Liwia&#13;
Sus.&#13;
Dom naszych rozmówców, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. M. Roeske)&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
udział w festynie kulinarnym z okazji dożynek w podhalańskiej Mizernej, do której zaproszono również Koła Gospodyń Wiejskich z Pienin, a w której zostały przeprowadzone krótkie rozmowy z turystami. Badania zostały wykonane przez grupę studentów-wolontariuszy na zlecenie krakowskiej Fundacji Mapa Pasji, w ramach projektu Odkrywanie&#13;
skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Niniejsze podsumowanie oparte zostało na&#13;
ponad 40 rozmowach typu etnograficznego wywiadu rozszerzonego oraz na notatkach&#13;
sporządzonych na podstawie obserwacji. Zebrany materiał wzbogacono licznymi fotografiami.&#13;
&#13;
���ɚ'R�G]Lě�OXELP\�WH�VPDNL��NWµUH�]QDP\�]�G]LHFLąVWZDə&#13;
Najstarsze odnotowane przez nas potrawy określane przez rozmówców jako tradycyjne&#13;
dla wzmiankowanych regionów zostały już wielokrotnie opisane3. Wspomnieć je jednak&#13;
wypada raz jeszcze, gdyż staną się tłem dla opowieści o zmianach gustów i przyzwyczajeń&#13;
kulinarnych na tym obszarze, począwszy od okresu PRL, aż po dzisiejszy dzień.&#13;
Kuchnia spiska i pienińska różniły się nieco ze względu na dostęp do niektórych produktów spożywczych, zwłaszcza owoców. Poza tym jednak mamy do czynienia z potrawami bardzo zbliżonymi do siebie i sporządzanymi z niemal tych samych produktów:&#13;
mąki, sera, roślin strączkowych, kapusty ziemniaków.&#13;
Kuchnia góralska to była kuchnia bardzo pusta, to były: ziemniaki, kapusta, groch&#13;
[wywiad zbiorowy, Czorsztyn].&#13;
Króciutko: podstawowymi artykułami żywnościowymi to była piwnica ziemniaków, dwie&#13;
beczki kapusty, korpieli trochę – brukwi, korpieli po nasemu. […] I świnię, jak tam był bogatszy,&#13;
to zabijał dwa razy do roku, a jak był biedniejszy, zabił roz do roku. […] Kapusta, pęcok z jęczmienia […] – gruba kasza […] mleko czasami, to zależy jak było [wywiad zbiorowy, kobiety&#13;
i mężczyźni, wiek ponad 75 lat, Krościenko].&#13;
[…] Bogatsi no to więcej tego mięsa mieli, bo chowali owce, kozy, gęsi, kury, kaczki – każdy&#13;
miał swoje, to byliśmy niezależni od sklepu [wywiad zbiorowy, kobiety, wiek ponad 75 lat,&#13;
Krościenko].&#13;
W kapuście żeberka wędzone, kapuśniarka z ziemniakami, kapuśniarka zasmażana […] Buchty też […]. To są pierogi na parze […]. Na garnku kładzie się ściereczkę i te pierogi się gotuje&#13;
na parze, na ściereczce, na parze dosłownie i później sos ze śmietany i z truskawkami [wywiad&#13;
zbiorowy, kobiety i mężczyźni, Krościenko].&#13;
Gotowało się grochówkę, gotowało się fasolówkę, takie rzeczy, co były swojskie” [kobieta, lat&#13;
85, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Rzadko wśród wypowiedzi znajdujemy wspomnienie barszczu z buraków gotowanego na serwatce z krowiego mleka z dodatkiem śmietany. Wydaje się, że barszcz czerwo-&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
ny, tak popularny w innych częściach Polski, był raczej „wynalazkiem” tutejszych gospodyń w okresie powojennym.&#13;
To kapuśniarka nazywali, dziś kwaśnica. To z kiszonej kapusty [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
Z takich domowych to ja zapamiętałem: kapusta była z grochem, z fasolą czy piechotą [rodzaj&#13;
fasoli], takie podstawowe to były ziemniaki z rosołem, potem ziemniaki z wodą bryndzaną,&#13;
bryja z mąki i wody na mleku, kulasa była ze skwarkami albo z mlekiem […]. Jeszcze się robiło&#13;
to pierogi, to racuska, uska to robili zazwycoj na święta bardziej, na Boże Narodzenie. Pierogi&#13;
to robili z bryndzą, no i co tam jesce… [wywiad zbiorowy, mężczyźni, lat 50-80, Krościenko].&#13;
Najwięcej to robili pierogów z marmoladą, bo było może, ja wiem, najtaniej. I z serem. Ruskich&#13;
nie gotowali [kobieta, lat 70, Niedzica].&#13;
&#13;
Lokalnym przysmakiem stosowanym nawet dziś w restauracjach z pożywieniem tradycyjnym są pierogi z farszem z bobu lub fasoli.&#13;
Jak się zakisiło kapustę na zimę, to ten sok nazywało się juha. W nomenklaturze języka polskiego juha to krew z dzikich zwierząt, ale to u nas tak się nazywało ten sok […]. Dla mnie to&#13;
było coś cudownego, fantastycznego, jak mama to gotowała. [...] Też trzeba było to omaścić&#13;
odpowiednio [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
W kuchni związanej z gospodarką pasterską nie mogło zabraknąć nabiału owczego:&#13;
Część z matek [owiec] szła na pastwisko letnie, czyli na koszar. Za to, …że się bacy dawało te&#13;
owce, to on dawał ileś tam kilogramów buncu [...] część żeśmy zjedli [...] a jak ten bunc dojrzał,&#13;
to się robiło bryndzę. Mieliło się to, dodawało sól, czasem szczypiorek i też w kamionkowych&#13;
garnkach przechowywało [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Kuchnia regionalna uwzględniała pewne rozbieżności w sporządzeniu dań. Rozmówcy sugerują, że zależały one od dwóch czynników. Wymieniają więc osobiste gusty kulinarne:&#13;
[...] tutaj to się kwaśnicę robiło częściej. Bo to się jadło z ziemniakami, omaścić słoniną i cebulą.&#13;
Ja na przykład lubiłam kwaśnej śmietany do tego, bo takie nie lubiłam, jak był ziemniak w kwaśnicy. Bo to różnie gotują kwaśnicę [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Oprócz tego rozmówczynie dostrzegają także różnice w wykonaniu tych samych potraw w różnych miejscowościach:&#13;
[...] u nas to się dawało [do kapusty – dop. J.L-O.] trochę kaszy, gruszki suszone w suszni, śliwki,&#13;
jabłka. To takie słodkie bardziej. Ale w Szczawnicy inaczej robią. Tam nawet kapusta z grochem&#13;
miała inny smak [kobieta, lat 60, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Rozmówcy podkreślali monotonię domowych jadłospisów, czasem w zabawny sposób [fragment wywiadu zbiorowego z Krościenka]:&#13;
- Tu nie było dużo dań wtenczos, tylko się stale jedno i to samo obracało.&#13;
- Tyz prowda, tak było ze jedno i to samo. W jeden dzień było to, na drugi dzień było znowu&#13;
inne [...].&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Poniżej kilka odniesień do literatury na ten temat zamieszczonych w Internecie:&#13;
http://polski-spisz.com/spisz/koscioly-na-spiszu/;&#13;
http://www.etnozagroda.pl/index.php/micms/doc/&#13;
view/id/299; https://www.lapszenizne.pl/kultura/kuchnia-spiska;http://www.pieniny.net.pl/blog/pieniny-kuchnia-regionalna/;https://www.orlica.com/blog/pieniny-na-talerzu; http://wsercupienin.nowotarski.pl/&#13;
index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=5&amp;Itemid=10, dostęp 2.12.2019 r.&#13;
&#13;
92&#13;
&#13;
- No tak było.&#13;
- To zależy jak było [wywiad zbiorowy, wiek ponad 70 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
[...] pamiętam, ugotowało się kapustę, się odgrzewało przez tydzień i ona bez przerwy była ciepłą na tym piecu i każdy tą chochełką, jak z pola przychodzili, starsi, rodzice albo coś, to każdy&#13;
jadł, nie? [2 kobiety, lat 60 i 30, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Odmienny od dzisiejszego był też rodzaj spożywanych posiłków. Na ogół wszystkie&#13;
trzy posiłki były „na ciepło”:&#13;
Ja do dziś dnia się nie umiem najeść kanapeczkami, bo u nas się gotowało śniadanie, obiad i kolację [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
My wiemy, że dzisiaj, to kto chce jeść gotowaną kolację?! A dawniej to musiała być!&#13;
[wywiad zbiorowy, mężczyźni, wiek ponad 80 lat, Czorsztyn].&#13;
Na śniadanie były ziemnioki, mleko kwaśne, albo bryjka. Na obiad był krupnik jakiś, jakaś zupa&#13;
jarzynowa i chlebek. Jak nas była siódemka w domu z rodzicami, to był jeden bochenek na&#13;
cały dzień, bo nie stać było więcej rodziców [...]. A na kolację przeważnie to były ziemniaki,&#13;
mleczko kwaśne, ale to też nie było tak, żeby się człowiek mógł najeść do syta [kobieta, lat 94,&#13;
Czorsztyn].&#13;
&#13;
W ostatniej wypowiedzi dostrzegamy charakterystyczny dla wiejskich terenów system reglamentacji pożywienia i wynikającą z tego pamięć o niedojadaniu4. Jednocześnie&#13;
obowiązywał rodzaj savoir-vivre’u przy stole, który nie dopuszczał do niesprawiedliwego&#13;
podziału posiłków5:&#13;
A w ogóle to przedtem to się jadło z jednej miski glinianej. Taka duża była i taka wysoka. Jak nas&#13;
siedło sześcioro, siedmioro, albo więcej, to każdy musiał ze swojego kraja jeść. Tam nie wolno&#13;
było sięgać drugiemu [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Rozmówczynie zauważają również, że potrawy codzienne robiono na szybko:&#13;
Ale najprędzej to się jadło ziemniaki z kwaśnym mlekiem, bo jak się z pola przyszło, to żeby&#13;
było szybko, szybko [kobieta, lat 75, Krościenko].&#13;
&#13;
Do najszybciej produkowanych potraw należała też zupa bryndzonka, składająca się&#13;
z ziemniaków i wody z bryndzą. O jej wyborze jako potrawy dietetycznej wspominają&#13;
również starsi rozmówcy. Natomiast potrawy odświętne były bardzo pracochłonne:&#13;
[...] bo cokolwiek się zrobi, no to trzeba te 4-5 godzin pogotować [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
W kuchni niedosytu ważną pozycję zajmował chleb:&#13;
Co sobotę, a może nawet już w piątek babcia robiła zaczyn. Bez drożdży, bo chleb był bez&#13;
drożdży. [...] To była mąka, woda i bakterie. Przechowywała tam go gdzieś, a jak nie było, to&#13;
się zeskrobywało korytko – to była taka duża dzieża do wyrabiania ciasta, no i już się odnawiało zakwas. [...] No i rano, jak się paliło w piecu, babcia do tego dodawała mąki, bo musiało&#13;
to wyrosnąć pięknie [...]. Trochę się dawało mąki takiej ciemnej [jęczmiennej, żytniej], po pięć&#13;
złoty, pamiętam, była. Babcia mówiła: „Idź kup kilo mąki za 5 złotych”. [...] to wtedy troszkę wyciągało tak, że chleb wyrastał. [...] i jeszcze, żeby chlebuś zachował świeżość przez tydzień, żeby&#13;
4 Zob. Z. Szromba-Rysowa, Pożywienie, w: Podhale. Tradycja we współczesnej kulturze, red. D. Tylkowa, Kraków 2000.&#13;
5 Na ten temat w oparciu o badania na Rzeszowszczyźnie, Podlasiu i terenie Warmii pisałam w artykule: Głód&#13;
w kulturze tradycyjnej i w życiu współczesnej wsi. Próba analizy materiałów terenowych w nowej perspektywie&#13;
porównawczej, „Kultura i Społeczeństwo”, Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, 1998,&#13;
t. XLII, nr. 2, s. 19-35. O minimalizmie konsumpcyjnym pisała także Z. Szromba-Rysowa, Pożywienie, op. cit.&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
się nie zesechł, to się dodawało ziemniaki gotowane i gniecione. I one utrzymywały wilgoć [...].&#13;
Pamiętam, że kminkiem babcia posypywała. Był też chleb na liściach [kapusty], jak już głowy&#13;
były wyrośnięte [...] Na łopatę kładło się liście, na tym kładło się chleb i z tym liściem wsadzało&#13;
się do pieca. I ten zapach z kapusty przechodził i ten chleb miał cudowny zapach [kobieta, lat&#13;
68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Ta sama rozmówczyni opowiada też, jak przy okazji wypieku chleba powstawały lokalne podpłomyki:&#13;
[...] podpłomyki [...] to ciasto było nie do końca wyrobione [ciasto chlebowe, nie całkiem wyrośnięte], nie było takie twarde za bardzo, raczej takie lekkie ciasto, jakby ten zaczyn był z małą&#13;
ilością mąki. Tak pamiętam. I babcia robiła z tego placki, i jak jest piekarnik, węgle się podgarniało, albo już nawet jak chleb był w środku, to na tych węglach się takie okrągłe placki piekło&#13;
[...] może 15, 20 minut. I co kto miał, to na to dawał: mogło być masło, mogła być śmietana&#13;
z cukrem, albo garczek mleka zsiadłego lub słodkiego. I już była taka uczta! I dzieci dostały&#13;
takie śniadanie. A potem: „Idźcie dzieci paść krowy” [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Opisane podpłomyki były jednak rzadziej spotykane. Częściej w lokalnej kuchni tradycyjnej pojawiały się moskole. Wykonywano je nie z ciasta chlebowego, lecz z ciasta&#13;
z dodatkiem kwaśnego mleka lub sody. Niektórzy rozmówcy wspominają o dodawaniu&#13;
do moskoli także ziemniaków. Pieczone były w formie placuszków bezpośrednio na blasze kuchennej. Omaszczano je, podobnie jak podpłomyki, masłem lub bryndzą. Na blasze smażono także placki ziemniaczane podawane ze śmietaną lub naleśniki.&#13;
Kuchnia spiska i pienińska różniły się przede wszystkim dostępem do owoców – na&#13;
Spiszu sadów było mało ze względów klimatycznych. Surowsza zima powodowała wymarzanie drzewek owocowych. Zjawisko to, wspominane przez rozmówców, potwierdzają opisy geografii terenów:&#13;
Tu było ubogo, jeśli chodzi o owoce, ale się kupowało cudowną marmoladę w sklepie. I taki&#13;
blok przed świętami się przynosiło ze sklepu. Suszone [owoce] to właśnie przywozili Poloki.&#13;
Mieli i gruszki suszone, i śliwki suszone, i wędzone [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Braki w owocach pamiętane są jeszcze dzisiaj i nadal wzbudzają emocje:&#13;
Jest jesień, a niepozbierane owoce na drzewach! Matko i córko – to grzech! To przecież my&#13;
byśmy się byli za nie dali zabić, za takie jedno jabłko, nie! Bo nie dość, żeś go nie kupił, to jeszcze&#13;
ci go nikt nie przywiózł! Bo to [...] a nie przyjechał pan z Łącka ani z Ochotnicy [...] Albo jaki&#13;
tu był handel wymienny! Na przykład przyjeżdżał pan z Ochotnicy, tam ziemniaki nie bardzo&#13;
się opłacało sadzić. Jak miał śliwki, to tu sobie wymienił. Dawało się za jedno wiadro śliwek&#13;
dwa-trzy wiadra ziemniaków [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Tym czasem w regionie Pienin sady bywały obfitsze, a hodowla dość zróżnicowana,&#13;
gdyż obok jabłoni i gruszek sadzono różne odmiany śliwek, w tym renklodę. Oba regiony charakteryzowało za to spożycie ryb, zwłaszcza pstrąga obecnego obficie w górskich&#13;
strumieniach. Na terenach pienińskich wspomina się również łososie, które jednak już&#13;
w Dunajcu nie występują:&#13;
Pewnie, pstrągi przecież tu pływają. I na tarło, bo nie było zapór, przypływały łososie. Tego nie&#13;
było wolno, ale wie Pani – przepisy przepisami, a zawsze się je omija [mężczyzna, lat 88, Krościenko].&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Potrawy codzienne różniły się w zależności od zamożności domu. W niektórych,&#13;
obok potraw ziemniaczano-mącznych, takich jak dziadki, gałuski, kluski szare, kluski cuchane, gołki czy brejka lub kulasa (różne odmiany klusek z gotowanych lub surowych&#13;
ziemniaków z dodatkiem mąki albo taka sama masa bez kształtowania jej w kluski, polewana omastą ze słoniny lub masła) pojawiały się też potrawy mięsne. Na ogół występowały dwa okresy uboju świń: przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą. W okresie&#13;
jesiennym bito też barany. W tym czasie na stołach pojawiało się więcej mięsa:&#13;
W moim domu, to mama z tej nogi [udziec świński, wędzony], to odkrawała takie kawałki – to&#13;
się nazywało sołdrzyna. To się smażyło, a osobno się gotowało ziemniaki. [...] jak ziemniaki były&#13;
miękkie i mięso usmażone [...], to mięso było pokrojone na drobne kawałki i z ziemniakami, to&#13;
się taką zupę robiło. I to się nazywało gulasz [kobieta, lat 70, Niedzica]&#13;
[...] karpiele gotowali z baraniną, marchewki się dodawało [...] ziemniaczka. W kostkę to&#13;
wszystko [...]. No to kwaki, korpiele albo kwaki – to zależy jaka była okolica [wywiad zbiorowy,&#13;
wiek powyżej 75 lat, Krościenko].&#13;
Jesienią to już była [...] na okrągło baraninka, to rosołek z tego mama robiła i się jadło. A kura&#13;
swojska to już była na niedzielę [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
Tam nie było kotletów, karczków, bo to wszystko pokroili i gotowało się [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Gdy brakowało mięsa zawsze jeszcze był dostępny tłuszcz zwierzęcy:&#13;
[...] każdy łój był wykorzystywany, i barani, i wołowy, i smalczyk przede wszystkim. Wszystko,&#13;
oczywiście, zależało od pory roku [...] Bo w innym okresie była wołowina dostępna, w innym&#13;
baranina. Zazwyczaj zimą wszystko się maściło tłuszczem zwierzęcym, natomiast latem masłem [kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Na podstawie tej i innych wypowiedzi można stwierdzić, że w regionalnej kuchni tradycyjnej dania z drobiu miały charakter odświętny, gdyż:&#13;
Ileś się kurczaków najadła?! Kurczaki i kury były po to, żeby jajka znosiły, żeby je można było&#13;
sprzedać! [wywiad zbiorowy, powyżej 75 lat, Krościenko]&#13;
&#13;
���7UDG\F\MQD�NXFKQLD�ěZLÇWHF]QD�L�SRWUDZ\�RND]MRQDOQH�&#13;
����������SR�,,�ZRMQLH�ěZLDWRZHM&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Na niedzielę gospodynie piekły też ciasta:&#13;
Dawniej to sernik z grulem – grulowniki, marchwianka, ćwikłownik. To było drożdżowe ciasto&#13;
na spodzie [wywiad zbiorowy, wiek rozmówców 70-80 lat, Czorsztyn].&#13;
My tu na drożdżowym cieście robiliśmy kapuśniki ze świeżej kapusty. [...] Świeżą kapustę się&#13;
gotowało, a później się smażyło. [...] To się ją tak smaży z dodatkiem cukru i dodaje się cynamonu. [...] to było na drożdżowym cieście. [...] Ale też z buraków czerwonych piekli: na drożdżowym cieście, pokroili [buraki] w plasterki – to się ćwikłownik nazywało. Też na słodko,&#13;
podsmażany z cukrem. [...] grulowniki to się brało ser, do sera ziemniaków trochę, cukru waniliowego, jajko się dawało [kobieta, lat.70, Niedzica].&#13;
&#13;
Do najpopularniejszych ciast wykonywanych w domach do dzisiejszego dnia należą&#13;
tak zwane rogi. Jest to proste ciasto drożdżowe nadziewane masą kakaową, makową czy&#13;
marmoladą. Derliki zaś to małe bułeczki drożdżowe nadziewane serem. Pomimo, że ciasto drożdżowe było najbardziej rozpowszechnione, spotykamy też informacje o pieczeniu ciast kruchych:&#13;
[...] moja mama piekła na przykład bardzo drożdżowe i umiała kruche, a poza tym nie umiała&#13;
nic, bo dawniej to tam się nie robiło [...] Sernik robiła na kruchym cieście i z ziemniakami wymieszała ser. To się nazywało kołacz [wywiad zbiorowy, wiek 60-70 lat, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Kołacz w innej wersji jest robiony na cieście chlebowym.&#13;
Czasem wyjątkowym była uczta Wigilia. Co ciekawe, to właśnie najczęściej na Wigilię&#13;
gotuje się potrawy regionalne do dzisiejszego dnia, choć i tu pojawiają się nowe potrawy:&#13;
Wigilia, wtedy się robi wszystko [...] kapusta, groch [zupa z grochu całego], kapusta z grochem&#13;
i grzybami, barszcz z uszkami – ale to już później, później, z początku nie. I ziemniaki z kapuśniarką czystą. No i pierogi, jak się robiło, to z jabłkami, śliwkami, z kapustą, ruskie z bryndzą.&#13;
No i na końcu ryba [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
No to było tak: fasola ze śliwkami [...] to nie było, żeby w którymś domu nie było! [...] Był&#13;
obowiązkowo barszcz z uszkami, z grzybami [...]. Nie z byle jakimi grzybami, tylko musiał być&#13;
prawdziwek [...] i zupa grzybowa z kluskami, z makaronem lub z łazankami [...] czasem ktoś&#13;
robił barszcz zabielany z ziemniakami. I co jeszcze było ważne bardzo – gołąbki z grzybami,&#13;
gołąbki z kaszą jęczmienną i z grzybami [...] [kobieta, lat 88, Krościenko].&#13;
No groch z kapustą, zupę grzybową. Inaczej, dwie zupy grzybowe, bo jedna z samych grzybów i druga to taka polewka, do tego ziemniaki w całości [...] No i fasolowa, fizoły ze śliwkami.&#13;
Chłopcy nie chcą tego za bardzo jeść, ale na święta muszą. Kompot z suszu, no i co? Ryby muszą być [kobieta, lat 50, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Potrawy niedzielne wyraźnie różniły się od codziennych. Na tradycyjny obiad tego dnia&#13;
składał się według naszych rozmówców przede wszystkim rosół mięsny z ziemniakami.&#13;
Najczęściej gotowano kurze mięso. W jadłospisie świątecznym pojawiały się też gęsi,&#13;
kaczki, gołębie czy króliki, chętnie hodowane w tym regionie przez zamożniejszych gospodarzy.&#13;
&#13;
Wyrażana w ten sposób potrzeba kontynuowania tradycji przybiera czasem zdecydowanie pogłębiony kształt:&#13;
&#13;
[...] tylko rosół z tej kury swojskiej [...] i nigdy tam nie było jakiegoś kotleta, bo to było mięso&#13;
z rosołu wyciągnięte i każdy tak trochę tego mięska spróbował [kobieta, lat 55, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Ciekawą świąteczną potrawą spiską szykowaną na śniadanie wielkanocne była tak&#13;
zwana święconka, którą przygotowywano zarówno na ciepło, jak i na zimno:&#13;
&#13;
W niedzielę to makaron, mama zrobiła rosołek, albo zabiła jakiegoś królika, albo jaką kaczuszkę, albo jakiegoś gołąbka [...]. Dużo było kur, ale to się oddawało. Jajka zanosiło się do sklepu&#13;
i brali je na wagę. Ile zaważyły, za tyle można było zakupy zrobić [kobieta, lat 94, Czorsztyn].&#13;
&#13;
To jest takie cosi, że ze śliwek gotuje się kompot, później kroi się różne wędlinki do tego: szynkę, kiełbaskę, jajko, przyprawio się to chrzanem, zalewa się kompotem takim właśnie śliwkowym i to się je takie na zimno. Można zrobić to z maślonki. Różnie, bo na przykład w Łapszach&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
Ale jak jest Wigilia, to gdzieniegdzie jeszcze jedzą z jednej miski [...]. Z tym, że jest duży stół,&#13;
więc tu jedna miska, tam druga miska, tam trzecia. Żeby nie sięgać wszyscy do jednego [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
jedni robią z maślonki, ze zsiadłego mleka i do tego tak samo dają jajko, kiełbaskę, szczypiorku&#13;
[...]. To są takie na zimno i właśnie na ciepło można podawać z tą śliwką [dwie kobiety, wiek 60&#13;
i 30, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Zbiory owoców leśnych miały charakter powszechny. Część zbioru przeznaczona&#13;
była na sprzedaż, zaś z części przeznaczonej na własny użytek sporządzano soki, marmolady. W zbiór leśnych owoców i grzybów zaangażowane były dzieci:&#13;
&#13;
Odrębny rozdział w potrawach świątecznych zajmują wesela. Posiłki weselne są chyba najbardziej zmieniającymi się elementami lokalnej kuchni. Na tradycyjnym weselu&#13;
jeszcze we wczesnych latach po II wojnie światowej podawano proste potrawy:&#13;
&#13;
Oj tak, na jagody. Jagody to były u nas, a po polsku poziomki [...] Chodziliśmy na maliny i był&#13;
skup [...] sprzedawało się i mieliśmy na książki, na zeszyty. Żeśmy szli rano na te maliny, jak&#13;
czasem to i po południu drugi raz. I po takim wiaderku i więcej się nazbierało [...] [kobieta, lat&#13;
50, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Jajecznice na weselu podawali. No ale przecież nikt nie miał tylu jajek, ale tu była taka pomoc&#13;
sąsiedzka. Do niedawna [...] cała rodzina nosiła produkty na wesele. Rodzice kupowali, a ci&#13;
jeszcze nosili. [...] Co, kto miał: mąka, jajka, ser, no i babcia mówiła, ze kołoce były. Czyli to&#13;
przypuszczam, ze ciasto z białej maki, z jakimś takimś lukrem na wierzchu, czy z czymś. Nic nie&#13;
mówiła o wędlinach. Nie było wódki na stole, tylko był jeden od dzielenia wódką. Kobiety nie&#13;
piły, bo przecież to było źle widziane! [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
Jajeśnica była naprazona, bocku w talorkach [...] i z kiełbasą na talerzach było nakładzione.&#13;
[...] jo jesce pamientom te kołoce cienkie [...] masłem posmarowali, posypali cukrem. [...] To&#13;
kołoce pokroili tak na pół i na pół, i po tyj ćwiortce kozdemu dawali. [...] [Potem] ziemnioki&#13;
i kapusta [...]. Trzy dni było wesela [2 kobiety, wiek 87 i 86 lat].&#13;
Na weselach to sobie ludzie sami gotowali [...] Była kuchnia, mama ugotowała co się tam dało:&#13;
jakiś rosół, jakiś makaron, kapusta jakaś tam była, mięsko, wie pani, do tego. [...] Babka napiekła&#13;
[...] co się robiło takie, na wierch się dawało jakiś ser połączony z ziemniakami [...] bo samego&#13;
sera było może zawsze za mało, no wie pani, zrobili jakąś tam kawę czy herbatę [mężczyzna, lat&#13;
83, Krościenko].&#13;
Wie pani, ja nie pamiętam przedtem tortu na weselach [...]. Tylko pamiętam, jak kiełbasę to&#13;
w takich kawałkach kroili na talerze. I tam salceson. Ale przeważnie robili kanapki na wesele&#13;
[kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Do gotowania na weselu zamawiano też kobiety znane z umiejętności smacznego gotowania dla wielu osób. Jak mówią o swej pracy dziś już wiekowe panie – „chodziły na&#13;
wesela”. Ich praca zaczynała się już na zrękowinach, czyli zaręczynach, na które już należało napiec jakieś ciasta. Na tydzień przed weselem zaproszeni goście znosili produkty&#13;
spożywcze, w zamian za co po weselu dostawali ciasta. Ważnym momentem w obrzędowości weselnej była tak zwana Dobro Noc – noc zabaw przed samym ślubem. Tu również&#13;
szykowało się poczęstunek. Po weselu zaś były poprawiny, na które kucharki szykowały&#13;
już ograniczoną liczbę dań, głównie z tego, co pozostało z weselnej uczty. Najcięższym&#13;
zadaniem dla kucharek weselnych, ze względu na wypiek w domowych piekarniach przy&#13;
tradycyjnych kuchniach, było upieczenie dużej ilości ciast. W regionie tym kucharki nie&#13;
pełniły innych, obrzędowych funkcji, z czym spotykamy się w wielu częściach Polski6.&#13;
Jednak dla ich uhonorowania tydzień po weselu w niektórych domach urządzało się specjalne przyjęcie, na którym kucharki występowały jako goście. Również taki obyczaj zaświadcza o ważnej roli kucharek weselnych w kulturze ludowej.&#13;
Pod nazwą potraw okazjonalnych chciałabym opisać posiłki sezonowe, wynikające ze&#13;
zbioru roślin dziko rosnących, takich jak jagody, poziomki, maliny i grzyby oraz tradycyjne, lecznicze potrawy podawane osobom chorym i osłabionym, a także posiłki szkolne.&#13;
6 Potwierdzają to moje badania z terenów m,in. Podlasia, a także analiza zdjęć weselnych z różnych regionów&#13;
Polski znajdujących się w zbiorach Archiwum Naukowego PME w Warszawie.&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
Jak byłam dzieckiem, to zbierałam z mamą [maliny]. Mam 5 litrów, ja jeden jako dziecko.&#13;
Wszystko na sprzedaż [...]. To się dla turystów do Czorsztyna nosiło, tam było więcej turystów&#13;
[...] na garnuszki. [...] Turyści częstowali tymi cukierkami – dropsami, tymi w tulejce, co my tak&#13;
lubili, czy dawali lizaka [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
Do Krościenka, tam ludzie kupowali, każdy sobie kupił. To były pieniądze, to kupiła kiełbasy czy dobry bułkowy chleb. To jak ten chleb przyniosła to Jezu! To był cud! No i przyniosła&#13;
wiaderka i koszyczki puste i: „Dzieci, idźcie znowu nazbierać, bo widzicie, że przyniosła chleb.&#13;
Dużo macie chlebusia”. I pojedli malutcy cukierków. To było coś, nie tak jak dzisiaj [wywiad&#13;
zbiorowy, wiek ok,70, Czorsztyn].&#13;
No chodziło się do lasu na grzyby [...]. Ojciec ryby łapał w Dunajcu. Zawsze o piątej rano szedł&#13;
na ryby, no i tak było. [...] Mama moja dla gości gotowała. Tu w tym pokoju czasami 50 osób na&#13;
dwie tury było [kobieta, lat ok. 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Zbieranie płodów leśnych nie było traktowane jak praca, więc można je było wykonywać w niedzielę:&#13;
Do lasa my chodzili w niedzielę [...] grzyby, maliny, jagody, to my szli w niedzielę. Bo w taki&#13;
dzień [powszedni], to my musiały robić na gospodarce [dwie kobiety, wiek 87 i 86 lat, Łapsze&#13;
Niżne].&#13;
Jeszcze mama wspominała, że były takie grzyby – piestroki, takie twarde. Wyginęły raczej. To&#13;
też się do kapusty dodawało, one miały taki specyficzny smak i zapach. To był jakby bigos, tylko&#13;
zamiast mięsa były grzyby [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Do obowiązku dzieci w niektórych domach należało przynoszenie górskiej wody dorosłym pracującym przy żniwach:&#13;
To się chodziło po szczawę, po mineralną, no żeby była na żniwa [...].&#13;
W górach to było pełno tych źródełek przedtem, to wysyłali dziecko, żeby przyniosło [...]&#13;
[wywiad zbiorowy, wiek powyżej 70, Krościenko].&#13;
&#13;
Innymi napojami były herbaty ziołowe: z mięty, głogu, lipy, a nawet ze strąków fasoli,&#13;
z ryżu przypalonego, a także kawa z palonego jęczmienia czy cykorii. Miód nie był produktem codziennego użytku, zwłaszcza na Spiszu, gdyż nie zajmowano się pszczelarstwem&#13;
powszechnie, prawdopodobnie z powodu, jak uznają rozmówcy, jego słabej wydajności.&#13;
Wobec przewagi lasów o ograniczonej ilości roślin miododajnych produkowano głównie&#13;
miód spadziowy i wielokwiatowy7. Stosowało się natomiast często miód w lecznictwie,&#13;
czasami dodawano go do ciast (specjalny rodzaj ciasta – miodownik) oraz do nalewki –&#13;
miodówki. Miodem smarowano kanapki lub słodzono herbatę. Specjalną kminkową zupę&#13;
z lanymi kluskami podawano kobietom w połogu na zwiększenie laktacji8.&#13;
7 Wywiad z pszczelarzem z Łapsz Niżnych.&#13;
8 Wywiad z kobieta, lat 68, Łapsze Niżne.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
W naszych rozmowach pojawił się też wątek szkolnych stołówek. Gotowanie w nich&#13;
nie było regulowane żadną państwową normą. Rodzaj posiłków kształtowały natomiast&#13;
składki rodziców, a ponieważ nie były one wysokie, to kuchnia szkolna gotowała potrawy&#13;
najprostsze, co upodobniało je do żywienia domowego, jednak z uwzględnieniem gustów dzieci:&#13;
Zupa musiała być i drugie danie. Knedle ze śliwkami, pierogi się robiło, makaron, to co dzieci&#13;
lubiły, z cynamonem, z cukrem. Mięsa to nawet nie bardzo chciały. A z mięsem my też nie tak&#13;
hop-siup, bo to rodzice pieniądze na to dawali [...] i to były groszowe sprawy i trzeba się było&#13;
zmieścić w tym. W szkole nie było takich norm, ale na koloniach już było [...] [kobieta, lat 75,&#13;
Niedzica].&#13;
&#13;
Obok posiłków obiadowych dzieci otrzymywały z domów drugie śniadanie:&#13;
[...] do szkoły to by tylko tego placka, jak mama zrobiła [mowa o moskolach]. Latem to bułeczki na złotówki można było kupić – „Eee, to weźcie sobie jajeczko”. [...] to trzeba było iść na drugą&#13;
wieś i to jajeczko się niesło. Jak się człowiek pośliznął to po jajeczku i po jedzeniu [wywiad zbiorowy, wiek ok. 70 lat, Czorsztyn].&#13;
[...] człowiek się wstydził ciemnego chleba, do szkoły się niosło, to żeby był biały chleb – kupny!&#13;
[kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
���=PLDQ\�MDGăRVSLVX�UHJLRQDOQHJR&#13;
Badania pożywienia na wsi na ogół nastawione są na rejestrację potraw tak zwanych&#13;
tradycyjnych. Ma to swoje uzasadnienie praktyczne, gdyż jedzenie tradycyjne wzbudza&#13;
współcześnie duże zainteresowanie w kontekście produkcji i spożywania tak zwanej&#13;
zdrowej żywności9. Tymczasem pomijany jest fakt, że składniki i formy pożywienia są&#13;
figurą również historyczną, i podlegają zmianom. O transformacjach w polskiej kuchni&#13;
przeciętny Polak wie na ogół tyle, że włoszczyznę przywiozła do Polski królowa Bona,&#13;
że pierwszym obok piwa alkoholem na Słowiańszczyźnie, a więc i w naszym kraju, był&#13;
miód pitny i że kuchnia szlachecka, ze względu na szerokie kontakty z Orientem, obficie&#13;
korzystała z przypraw korzennych. Czasem orientuje się też, że na powstanie słynnego&#13;
powiedzenia „Polak Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki” duży wpływ miał import do Rzeczpospolitej węgierskiego tokaju.&#13;
Badania pilotażowe prezentowane w tym artykule wykazują, z jak dużą zmianą&#13;
w praktykach kulinarnych mieliśmy do czynienia w okresie powojennym. Rozmówcy&#13;
wspominają o pojawieniu się dostępu do produktów spożywczych w sklepach, o zmianie&#13;
upodobań smakowych pod wpływem szkoleń prowadzonych głównie w Kołach Gospodyń Wiejskich, ale też w szkołach gastronomicznych w ramach realizacji planów państwowych dotyczących nauki tak zwanego racjonalnego żywienia, o kontaktach z innymi&#13;
regionami, o rozwoju turystyki i potrzebie dostosowania jadłospisów do gustów gości&#13;
czy o mediach zawierających przepisy kulinarne. Ten proces trwa nadal, z udziałem dostępu do informacji zamieszczanej w Internecie, a także rozwojem turystyki zagranicznej.&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
O zmianach w pożywieniu najlepiej niech zaświadczy opis jadłospisów weselnych.&#13;
W poprzednim rozdziale zatrzymaliśmy się na opisie z końca lat 60.:&#13;
[...] trzeba było mieć tych kruchych ciasteczek napieczone, żeby każdemu do tej torebki papierowej, jak to było dawno, już każdemu dać, ale nie tam jakieś przekładańce [rogi], tylko po&#13;
prostu te suche ciasteczka [...] A jak przyszło co do czego, to dzwonią od męża rodziny [...], że&#13;
chyba będą piec te baby, te rogi! [...] I przychodziło się na wesele, przynosiło się wódkę i przynosiło się kiełbasę. To [...] właśnie to się kładło na stół i tam jakieś ogóreczki, jakieś przekąski,&#13;
wędlinka swojska – wszystko się robiło w domu [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Jadłospis weselny zaczął zmieniać się w wyżej wymienionym okresie, by przybrać następującą formę:&#13;
Na weselach były kanapki kiedyś. Były mielone, kapusta, ziemniaki, rosół. No to rosół jest do&#13;
tej pory [mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
No był serek. Ja widzę te kanapki – piękne były! Potem była kiełbaska, potem był ogórek kiszony, było jajeczko [...] tak były na talerze załadowane! [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
[...] rosół na pierse, potem drugie: kotlety, ziemniaki, buraczki cy co tam. Jesce kapustę, grule,&#13;
bigos [...]. Do barscu się dawało [...] krokiet, uszka, paszteciki się robiło, jak my zacynały [2 kobiety, lat 86 i 85, Łapsze Niżne].&#13;
Ale najwięcej na tym weselu co pamiętam, to były takie kanapki. Takie okropne michy były&#13;
i cały dzień wcześniej to robili te kanapki. Normalnie tam chlebuś smarowali albo masełkiem,&#13;
albo bryndzą, kawołek kiełbaski było, bo nie było wtedy szynki, albo kółko kiełbasy było&#13;
albo ogórek, jajko – takie domowe co mieli, poprzyprawiali. Te kanapki były przepyszne! [...]&#13;
i ewentualnie tam suche ciastko – te wyskoki [...] przez maszynkę. Ciasto kruche zanosili na&#13;
poczęstunek i te kanapki w tych miednicach [...] i każdy się częstował tą kanapką [2 kobiety,&#13;
wiek 60 i 30 lat, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Kolejna zmiana w modzie na potrawy weselne wskazuje na powrót do potraw na ciepło:&#13;
Piekło się schab w piecu piekarskim, kroiło się później na nasadki [...] musiało, żeby było dużo&#13;
mięsa. Robiło się jedno danie tylko gorące: albo fasolkę po bretońsku, albo bigos. To było danie, które jak już był barszczyk z krokietem, to już była atrakcja wielka [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Wzrastającą rolę mięsa niech poświadczy inna lista dań wypowiedzianych jednym&#13;
tchem: „rosół, schab, schabowe, gulasz, klopsiki w sosie, bigos, flaczki” [wywiad zbiorowy, wiek ponad 70 lat, Czorsztyn].&#13;
O, de volaille doszły – była taka moda [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
&#13;
Zmiana kulinarna łączyła się ze zmianą w organizacji miejsca na wesele. We wspomnianym czasie wesela przenoszą się na ogół do remiz, współcześnie odbywają się także&#13;
w restauracjach. W latach 70.-80. XX w. pojawiły się weselne torty. Pierwsze torty były&#13;
ciastami biszkoptowymi lub półfrancuskimi:&#13;
Były takie dwie kobiety, co chodziły na wesela, to robiły z biszkoptu. To nie dawali masę, tylko&#13;
marmoladę [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
&#13;
Wiek XXI przynosi wiele zmian. Opowiadają o nich osoby, które od lat zajmują się&#13;
gotowaniem na wesela, zwanym dziś weselnym cateringiem:&#13;
&#13;
9 Tradycyjne, zdrowe jedzenie przeciwstawia się miastowemu, zawierającemu chemię – pisała o tym Joanna&#13;
Mroczkowska, Podlaski „Słoik” – mobilna grupa społeczna i mobilne medium tożsamości lokalnej, „Studia Socjologiczne”, 2018, nr 4, s. 77-102.&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Sałatki robimy. Zawsze jarzynową – tradycyjną. Ale teraz więcej robi się takich nie&#13;
z majonezami, jak kiedyś się robiło, tylko takie świeże na oleju. Miksy sałat z jakimiś serkami,&#13;
nasionami [...] Zupy – to rosół jest do dziś, ale niektórzy chcą kremy: z borowików, z brokuł&#13;
[mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
Teraz to sałata, rzodkiewki, jajko się da [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
Już rzadko kto chce na weselu bigos, teraz Strogonow wchodzi. Już bigos wyparty. Był którymś&#13;
z dań, trzecim albo czwartym kiedyś, a teraz już nie. Teraz to już bardziej de volaille, gulasz&#13;
z plackiem, albo tylko po węgiersku, taki ostry [2 mężczyźni, wiek: 80 i 50 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Jedzenia w trakcie wesela jest coraz więcej:&#13;
[...] co tak co 2 godziny, ze 4 razy [...] tutaj na weselach to obiad wygląda tak, że jest rosół, potem jest drugie danie, albo na półmiskach, albo na talerzu [...]. Jak na półmiskach&#13;
to trzeba ze 4 rodzaje mięsa. Ziemniaki, ze 3 surówki. Potem po obiedzie zawsze jest&#13;
kawa i tort. To już jest inaczej, bo kiedyś tort był zawsze o północy. [...] no po torcie jest&#13;
kolacja, znowu jakaś pieczeń, albo coś tam z różnymi dodatkami. Ostatnio się modna&#13;
zrobiła kasza. Kasze robimy ze skwarkami z warzywami. I surówka jest: czerwona kapusta albo buraczki. [...] Po tej kolacji są, na przykład lody, znowu deser z bitą śmietaną,&#13;
z owocami. Po tych lodach jest stół góralski [...]. A po tym stole jest jeszcze jedno danie, na&#13;
przykład jakiś barszczyk z pasztecikiem, bułeczką czy krokietem, co kto chce. Paszteciki różne:&#13;
dawniej to z kapustą, a teraz ze szpinakiem, i z brokułą, i z kapustą, z mięsem. Młodzież teraz&#13;
coraz więcej chce, żeby było z jakimś warzywem. [...] Przeważnie na drugi dzień jest kwaśnica&#13;
z żeberkiem [...], albo żurek, ale przeważnie kwaśnica. Potem jakieś mięsko z ziemniakami czy&#13;
frytkami. [...] jakieś piwo. Piwo się teraz dają na weselach! [mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
&#13;
Do nowinek w organizacji wesel należy podawanie potraw na wydzielonych stołach,&#13;
na których osobno układa się słodycze (cukierki, owoce, czekoladową fontannę), osobno&#13;
alkohol różnego rodzaju, zimny bufet z przekąskami. Takim wyspecjalizowanym stołem&#13;
jest też tak zwane „korytko”, czyli modny od kilkunastu lat „góralski stół” z potrawami&#13;
regionalnymi. Przy czym podanie regionalnych potraw staje się momentem specjalnym,&#13;
niejako nowym obrzędem. Pojawia się wówczas główny kucharz, kucharki w odświętnych strojach, by podawać gościom wybrane potrawy na talerzykach. Podobno ten nowy&#13;
zwyczaj „robi furorę”:&#13;
[...] my wyjechali o 10 wieczorem z tym stołem na środek i jo to wszystko kroiłem wszystkim,&#13;
o to się bardzo podobało [mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
&#13;
Zjawisko to jest jednak dość świeże – kilkunastoletnie, dodatkowo nie przyjmowało&#13;
się bez oporów:&#13;
A jeszcze przedtem robiłem takie wesele, wymyśliłem, żeby zrobić kwaśnicę [...]. No i mówili&#13;
[...]: «Nie może być u nas kwaśnica, bo by nas potem obgadali na całej wsi» [...], bo to była&#13;
tako zupa dziadowska [...]. Ale zrobiłem na upartego i się przyjęło – na żeberku albo na gęsinie&#13;
[mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
&#13;
Spektakularnie wygląda rozwój tortów weselnych. Z biszkoptowych, jednopoziomowych, przekładanych marmoladą wyrastają dziś na wielopoziomowe, skomplikowane&#13;
formalnie cudeńka, wykonywane wyłącznie przez specjalistyczne piekarnie:&#13;
W ostatnich latach pojawiły się wykończenia tortów angielskie. To chodzi o masy takie plastyczne, cukrowe, czekolady plastyczne, które pozwalają na tworzenie takich artystycznych&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
ciast, tortów i tak dalej. I to jest modne. [...] Teraz klienci wymagają trochę więcej, a do pewnych zdobień trzeba mieć już profesjonalny sprzęt, specjalne surowce, pomieszczenia. Przede&#13;
wszystkim nowoczesną wiedzę [...] [mężczyzna, lat 40, Krościenko].&#13;
Teraz już nawet zamawiają, co przywozom torta [...]. A baran upiecony, a księga wiecysto, [...].&#13;
Młodo Pani byłą we welonie [...] Księga wiecysto to było wypisane niby tak: w dniu ślubu Małgosi i Emila [...] i była zamknięto klucem [...] ale kluc się zrobiło z lukru [...] [2 kobiety, wiek 87&#13;
i 86 lat, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Aby uzmysłowić czytelnikom stopień komplikowania się współczesnych kulinariów&#13;
weselnych, proces zachodzący nie tylko w badanych regionach, podaję zapis z wesela,&#13;
które odbyło się w Spytkowicach koło Rabki- Zdrój:&#13;
[...] krem z pomidora z mozzarellą, na drugie danie frytki lub ziemniaki do wyboru, surówki&#13;
– mizeria lub kapusta pekińska, buraczki z kukurydzą albo młoda kapusta oraz mięsa, również&#13;
do wyboru – polędwiczki w sosie borowikowym lub schab z pieczarkami i oscypkiem albo de&#13;
volaille z piersi kurczaka z serem. Deser stanowił mus brzoskwiniowy z kruchą bezą i lodami.&#13;
[...] tort weselny o smaku Kinder Bueno z nutą maliny. Jako kolejne ciepłe danie podawano:&#13;
roladę z indyka nadziewaną szpinakiem na sosie porowym, ziemniaczane szyszki i wiosenną&#13;
sałatkę. Następnie na stołach znaleźć się miała świnka faszerowana, szynka pieczona podawana&#13;
z ziemniakami oraz zasmażaną kapustą lub do wyboru były też pierogi ruskie i z mięsem, gołąbki w sosie pomidorowym oraz mix sosów. Po północy zaplanowano [...]: kociołek góralski&#13;
czyli gulasz w chlebusiu i na koniec kwaśnice z żeberkiem. Na stołach znajdowały się patery&#13;
z ciastami, oprócz tego przygotowano osobny stolik z czekoladkami. Wśród alkoholi królowała wódka. Niektórzy goście zamawiali wino lub piwo. Na wejściu podawano wino musujące&#13;
[notatka, Spytkowice].&#13;
&#13;
���&amp;]\QQLNL�L�HIHNW\�]PLDQ�]Z\F]DMµZ�SRNDUPRZ\FK&#13;
Zmiany kulinarnych przyzwyczajeń w omawianym regionie miały wiele źródeł. Rozmówcy przedstawili całą ich gamę. Jednym z nich był rozwój turystyki, którego początki&#13;
na tym terenie sięgają jeszcze XIX w.:&#13;
Tutaj nie było żadnych kursów kucharskich. Tu był pensjonat Hanka – tak się nazywał. To była&#13;
taka pani, ona pochodziła od Grywałdu, od Dziewolskich [znana rodzina rozwijająca turystykę w regionie] [...] kucharka była skądś tam, ze świata i po postu ona tam gotowała [...] rozmaite&#13;
frykasy tam ludzie jedli [mężczyzna, lat 83, Krościenko].&#13;
&#13;
W Niedzicy źródłem wiedzy o nowych potrawach był Zamek Niedzica, który po&#13;
wojnie stał się domem pracy twórczej historyków sztuki. Kuchnia prowadzona w zamku&#13;
rozpowszechniła w okolicy przede wszystkim zupę pomidorową, łatwą do wykonania&#13;
dzięki dostępności w sklepach przecieru pomidorowego. O doskonałości tej potrawy słyszeliśmy w trakcie badań w wielu domach. Wygląda na to, że od razu przypadła do gustu&#13;
lokalnym smakoszom, nawet tym najbardziej krytycznym, czyli najstarszemu pokoleniu,&#13;
które z obrzydzeniem potraktowało niegdyś surowe pomidory i zieloną sałatę, oceniając&#13;
tę ostatnią jako warzywo dla królików, sałatkę warzywną (bo „wszystko razem wymieszane”), czy nawet cukinię, która pojawiła się w latach 90-tych. Z podobnym entuzjazmem&#13;
zareagowano jedynie na pojawienie się jako potrawy wigilijnej barszczu z uszkami:&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Potem weszły uszka z barszczem. Wszyscy się w tym rozkochali [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Jak to jest w przypadku jedzenia, entuzjazm ten łączy się z dużym apetytem. Jedna&#13;
z respondentek powiedziała nam, że korzystając z wynalazku zamrażarki lepi wigilijne&#13;
uszka już od października, żeby mieć ich odpowiednią ilość na święta.&#13;
Obok powstających w regionie pienińskich pensjonatów, rozmówczynie jako główne&#13;
źródło nowej wiedzy kulinarnej najczęściej podają kursy prowadzone przez Koła Gospodyń Wiejskich w latach 60.-70., choć w kilku wywiadach spotkaliśmy wzmianki o kursach jeszcze przedwojennych (w tym o kursach dla dziewcząt wiejskich prowadzonych&#13;
w Krościenku przez S. Pawłowską) oraz z lat 1945-1947, kiedy ministrem rolnictwa był&#13;
Stanisław Mikołajczyk:&#13;
[...] W 1974 ja już uczęszczała w kursie gotowania jako Koło Gospodyń [...], z Koła były takie&#13;
Panie, które przekazywały kobietom wiedzę, jak zrobić sałatkę jarzynową, jak zrobić gruszki&#13;
na zimno, wtedy nie było to takie modne jak dziś, ale była modna wieprzowinka. Gotowało&#13;
się ratki świńskie, to już dużo żelatyny, to dodawało się troszeczkę mięska i już była galareta&#13;
[kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Dzięki takim praktykom w kuchni lokalnej pojawiły się obok pomidorowej i barszczu także szczawiowa, ogórkowa i kalafiorowa. Niektóre młode gospodynie po odbyciu&#13;
kursów gastronomicznych prowadzonych w Kołach Gospodyń Wiejskich zaczęły wprowadzać desery, np. kisiel czy jabłka w cieście lub nowe ciasta, np. biszkoptowo-makowe „Fale Dunaju”, przekładaniec „Królewicz” do obiadów niedzielnych, a także pączki&#13;
i chrusty w karnawale czy jeszcze bardziej wystawne keksy i pierniki. Kursy proponowały&#13;
nowe potrawy mięsne i warzywne dodatki, na przykład zieloną sałatę z octem lub śmietaną. Obok warzyw kiszonych pojawiły się warzywa w occie. Co ciekawe, pomimo szerokiego zastosowania kapusty kiszonej w kuchni tradycyjnej, ogórki kiszone pojawiają&#13;
się dopiero po II wojnie światowej. Według naszych rozmówczyń w latach 70. pojawiały&#13;
się w okolicy szkoły gastronomiczne. Spośród adeptek tych szkół werbowały się w tym&#13;
czasie kucharki weselne.&#13;
Czasami podjęcie nowego zatrudnienia wymagało przeszkolenia w zakresie żywienia:&#13;
Roz zek była na kursie, bok pracowała na porodówce, to musiała iść na kurs [2 kobiety, wiek&#13;
87 i 86 lat, Łapsze Niżne]&#13;
&#13;
Wiejskie porodówki były miejscami, gdzie położnice przebywały minimum siedem&#13;
dni pod opieką wyszkolonych w tym kierunku pielęgniarek. Posiadały też własną kuchnię, w której gotowano, zgodnie z zaleceniami lekarskimi, posiłki wzmacniające i wzmagające laktację, na przykład zupy mleczne. Konieczność pozostania na porodówce pełne&#13;
siedem dni chroniła położnice od ciężkich prac rolnych, pozwalała im spokojnie przejść&#13;
okres połogu.&#13;
Kucharki z innych regionów Polski prowadziły kuchnie dla kolonii dziecięcych oraz&#13;
w firmowych ośrodkach wczasowych. Lokalne dziewczęta i kobiety wynajmowano tylko&#13;
do pomocy, jednak respondenci deklarują, że były to miejsca, gdzie poznawano nowe&#13;
potrawy:&#13;
[...] szło się, tam kolonia była, tam było już dobroci, bo dzieci przyjeżdżały [...], to tam było&#13;
już jedzenie. Jak poszłam do siódmej klasy, to poszłam do kuchni, by trochę zarobić. No tam&#13;
człowiek widział trochę więcej, zjadł lepiej [...] [kobieta, lat 70, Czorsztyn].&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Kolejnym, niezwykle istotnym czynnikiem, który spowodował zmiany w przyzwyczajeniach kulinarnych, było pojawienie się źródeł dodatkowego zarobku innych niż tylko praca na roli:&#13;
[...] gdzieś w latach 50-tych ja odczułam to. Jak chodziłam do szkoły, to już mama całkiem inaczej, już mniej gotowała tych pęcoków. Tylko tata poszedł do pracy, to już miała pieniądze, to&#13;
coś jeszcze kupiła [kobieta, lat 75, Krościenko].&#13;
Mój tato też pracował na Słowacji tutaj. No to jakiegoś pomarańcza – co to nie było w tamtych&#13;
czasach! [...] Śliwki, takie te żółte rosły na Słowacji koło drogi. No to tam tato jak jechał z pracy&#13;
to tych śliwek nazbierał [...] No to żeśmy czekały na niego jak przyjedzie z pracy, że może coś&#13;
przywiezie [...] Na Słowacji było dużo łatwiej [...] [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
Świetną kucharką była moja ciocia, która jako młoda dziewczyna pracowała w spiskiej Starej&#13;
Wsi w czasach przed 1918 rokiem, [...] i tam pracowała u bardzo zacnej starszej pani, żony notariusza [...]. I stamtąd ciocia wyniosła przecudne potrawy [...] sos porzeczkowy tu nie był znany,&#13;
ale moja babcia jeździła na Słowację, to przywoziła stamtąd [...] No i ten knedel też babcia robiła, bo to było ze słowackiej kuchni i z węgierskiej [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Opisane przypadki miały jednak charakter jednostkowy. Do szerokiej zmiany w przyzwyczajeniach kulinarnych zaczęło dochodzić dopiero, gdy zarobkowanie poza gospodarstwem rolnym przybrało charakter masowy:&#13;
Zmieniać się zaczęło wtedy, kiedy młodzież z tej wioski zaczęła wyjeżdżać. W Nowym Targu&#13;
był potężny kombinat, zakłady obuwnicze i tam parę tysięcy ludzi. Ta młodzież zaczęła jeździć&#13;
do Nowego Targu, bo tu przyjeżdżały autobusy, zabierały tych pracowników i jeździli. I oni&#13;
tam poznawali innych ludzi i inną kulturę. I oni już tą kulturę tutaj przywozili [kobieta, lat 94,&#13;
Czorsztyn].&#13;
[...] na jedną zmianę jechało chyba z 10 autobusów, które dowoziły ludzi do kombinatu [...].&#13;
Również rozpoczęły się te składy budowlane tutaj tworzyć, takie magazyny towarów masowych [...]. To już później, w latach 80-tych, zaczęły się tworzyć firmy takie budowlane [...],&#13;
lata 80-te jeszcze można powiedzieć, że jeszcze był zysk z gospodarstwa, bo jeszcze istniały te&#13;
rzeźnie, nie było takich problemów ze sprzedażą [...], no ta opłacalność coraz bardziej spadała.&#13;
Coraz większe otworzyły się możliwości wyjazdu za granicę [...] [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Odciągnięcie większej części młodych ludzi od prac rolniczych spowodowało, według moich rozmówców, potrzebę szykowania szybkich posiłków:&#13;
[...] kiedyś to pracowała w zakładach, w kombinacie tutaj. To jeszcze babka jakaś w domu była.&#13;
Po prostu czas zmusił do szybkiego gotowania [wywiad zbiorowy, mężczyźni, wiek ok. 80 lat,&#13;
Czorsztyn].&#13;
&#13;
Do kulinarnych kontaktów z innymi nacjami dochodziło rzadko. Wspomina się nieliczne kontakty z kuchnią żydowską w okresie sprzed II wojny światowej czy wymuszone&#13;
kontakty z Niemcami w czasie II wojny światowej:&#13;
[...] dała [mu] taką bułkę – tata mówił, że to szabesówka się nazywała. [...] Żydówka&#13;
to gotowała rosół jakiś tam kurzy [...] i z ryżem. Jako osobno dawała ryż, wlewała tego&#13;
rosołu [...] i dała ze 4 fasolki jeszcze na talerz [...] – takie kombinacje robiła! [mężczyzna, lat 83, Krościenko].&#13;
W jednym z wywiadów znalazła się informacja, że w okresie przedwojennym&#13;
można było kupić tani chleb od miejscowych Żydówek.&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
[...] moja mama za Niemców też w kuchni w Orlem pracowała. [...] Tu była placówka graniczna, Niemcy [...], żeby nie wywieźli do Niemiec, to się tutaj zgłosiły dziewczyny młode do kuchni. I była naczelna kucharka. [...] To w ogóle nie te posiłki. To takie jak przeważnie zupy, mięsa,&#13;
drugie dania. [...] To troszeczkę było dzięki temu co jeść [kobieta, lat 94, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Źródłem inspiracji dla zmian w jadłospisach, zwłaszcza w okresie po II wojnie światowej, stało się czytelnictwo czasopism i kalendarzy ściennych, a także z czasem telewizja.&#13;
W okresie PRL-u przepisy znajdywano w „Przyjaciółce” czy „Gospodyni”:&#13;
Ja wolę z gazet, nie lubię telewizji. [...] To gazety sobie kupie: «Dobry Tydzień»&#13;
[kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
W latach 90., po transformacji ustrojowej i uwolnieniu produkcji wydawniczej, pojawiło się wiele chętnie kupowanych jako prezenty książek kucharskich. Uprzednio książki&#13;
kucharskie były raczej rarytasem, choć zdarzało się, że w niektórych domach były takie,&#13;
nawet wydane w okresie międzywojennym. O książce kucharskiej wydanej we Lwowie&#13;
wspomina jeden z rozmówców:&#13;
[...] ze Lwowa to tutaj mieliśmy i profesorkę i dyrektorem była. [...] książki kucharskie były używane przez ludzi, którzy przyjechali. [...] Dużo wnieśli kultury, także w kucharzeniu [...]. Na&#13;
przykład kutia była [...] [wywiad zbiorowy, wiek ponad 75 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Ta sama osoba zwraca też uwagę na zjawisko napływu w rejon spisko-pieniński uciekinierów z Kresów, którzy przywieźli swoje przepisy kulinarne. Dostęp do przepisów&#13;
z innych regionów Polski łączył się także z powojennymi migracjami zarobkowymi,&#13;
zwłaszcza na Śląsk, oraz – można rzec – z typową dla „gospodarki niedoborów” ówczesną „turystyką kulinarną”:&#13;
&#13;
Mój tata był spod Łodzi, tam z Pabianic. No to tam oni zupełnie inaczej, a potem się przyzwyczaił. Zupa rybna, na przykład, była na Wigilię, no to mama musiała gotować tą zupę rybną&#13;
[kobieta, lat ok. 60, Krościenko].&#13;
[...] miałam właśnie teściową ewangeliczkę, ona w Cieszynie skończyła studia, tam właśnie przy&#13;
kościele była szkoła dla dziewczyn z dobrego domu, no i ona właśnie miała studia w tym kierunku, tak, że świetnie piekła [...] [kobieta, lat 88, Krościenko].&#13;
&#13;
Współczesne mieszanie się małżeństw wykracza daleko poza granice naszego kraju.&#13;
Pojawiają się więc wesela, na których oboje młodych stara się pochwalić rodzimą kuchnią&#13;
regionalną. O sytuacji takiej w przypadku wesela polsko-hiszpańskiego wspomniał jeden&#13;
z rozmówców.&#13;
Odrębnym nurtem wiedzy kulinarnej są współczesne szkolenia dla profesjonalnych&#13;
kucharzy i restauratorów:&#13;
Jakiś inspiracji z programów telewizyjnych nie mam. Bardziej czerpiemy z wyjazdów szkoleniowych, czy też prywatnych [mężczyzna, lat 40, Krościenko].&#13;
&#13;
Globalizacja to oczywiste źródło pojawiania się nowinek jedzeniowych. Zjawisko to&#13;
działa w obu kierunkach: nie tylko zaznajamia lokalną ludność z nowymi potrawami, ale&#13;
też wywołuje zainteresowanie poza granicami polską kuchnią. Jak zauważa jedna z często&#13;
podróżujących rozmówczyń:&#13;
No widzi pani, to są skutki tej globalizacji, gdzie człowiek by nawet nie wpadł co można jeść,&#13;
co z czym łączyć. Ja tu kiedyś zaskoczyłam moich gości, podałam pomarańcze z pieprzem&#13;
i oliwą, pokrojone w plasterki. To z Włoch przywiozłam. Natomiast wyczytałam, że młodzi&#13;
Europejczycy zajadają się naszym polskim żurkiem naturalnie kiszonym, tymi naszymi zupami, ogórkami kiszonymi, śledziem po naszemu [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Myśmy tam mieli znajomych, co mieszkali, no to żeśmy jeździli tam na każde święta. To nas&#13;
jechało z pięć osób. Obkupili my się, co my chcieli, to my tam kupowali. Wszystko tam było:&#13;
pomarańcze, cytryny, a tutaj ni było nic! Mięso, szynka, wszystko! [wywiad zbiorowy, wiek ponad 75 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Wspomnienia niedoborów pożywienia w sklepach w czasach PRL do tej pory wzbudzają ożywienie wśród rozmówców. Najogólniej uważa się, że z powodu tych niedoborów w okresie PRL jadało się bardziej jarsko niż współcześnie.&#13;
Za współczesne źródło nowinek kulinarnych uznaje się przepisy zamieszczane w Internecie, na blogach kulinarnych, z których korzysta młodsze pokolenie. Wobec powszechności dostępu i dużej ilości takich informacji, a także wobec możliwości czerpania&#13;
wiedzy kulinarnej z telewizji zanika, według rozmówców, popyt na książki kucharskie.&#13;
Również na te pisane przez pokolenia odręcznie. Pamiątkowe przepisy z kursów, zapiski na zatłuszczonych od użytkowania luźnych kartkach, przepisy udostępniane w sieci&#13;
rodzinnej i sąsiedzkiej wymiany, pomazane przez dzieci, zawsze żądne papieru do rysowania – domowe książki kucharskie czekają na ostateczną zmianę pokoleniową, by skończyć w piecach czy kominkach. Wraz z nimi odejdzie wiedza babek i matek, świadectwo&#13;
zmieniającej się kuchni i strategii radzenia sobie w trudnych czasach niedoborów.&#13;
Zjawiskiem pozahistorycznym jest też mieszanie się rodzin, co ma ogromny wpływ&#13;
na zmiany jadłospisów domowych:&#13;
&#13;
[...] mama wyemigrowała za wielką wodę i stamtąd ludzie też przywozili nowinki techniczne.&#13;
I one właśnie robiły torty biszkoptowe na ciężkich masach maślanych. Dodawano do tego&#13;
orzechy [...] czy jagody, czy maliny [mężczyzna, lat 40, Krościenko].&#13;
[...] ja kocham podróże i staram się każdego roku gdzieś w ciekawe miejsce wyjechać. I kocham&#13;
zwiedzanie tak na maksa, ale obok tego zwiedzania uwielbiam także poznawać kuchnię. Może&#13;
nie uprawiam jakiejś wielkiej tej turystyki kulinarnej, ale zawsze staram się gdzieś tam coś zjeść&#13;
charakterystycznego dla danego regionu i zawsze kupuję przyprawy [kobieta, lat 40, Niedzica].&#13;
&#13;
���7DP��JG]LH�SRGDMÇ�ɚSUDZG]LZHə��&#13;
����������F]\OL�NXFKQLD�WUDG\F\MQD�MDNR�WRZDU�WXU\VW\F]Q\&#13;
Jedzenie zawsze stanowiło część sektora usług turystycznych. Jednak dopiero pod koniec&#13;
lat 90. XX w. pojawiło się w obrębie badań nad turystyką. Jako pierwsi pisali o tym zagadnieniu Greg Richards10 i Lucy Long11. Turystyczny charakter regionu ma swoje konsekwencje w szerzeniu się wiedzy o kuchni regionalnej. Rozmówcy oceniają, że w sezonie&#13;
10&#13;
G. Richards, Gastronomy: an essential ingredient in tourism production and consumption?, w: Tourism and&#13;
Gastronomy, red. A.-M. Hjalager, G. Richards, Routledge, London-New York 2002, s. 3-20.&#13;
11&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
L. M. Long, Culinary Tourism, University Press of Kentucky, Lexington 2004.&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
przyjmuje się na badanym terenie turystów w co piątym domu. O turystyce kulinarnej&#13;
możemy mówić już w przypadku najstarszych form turystyki, choć motywacja do poszukiwania wiejskich smaków była niegdyś inna. Pierwsi turyści poszukiwali dostępu do&#13;
najprostszych surowców i dań, upatrując w nich przede wszystkim produktów wzmacniających zdrowie, ale też, w okresie PRL, jedynie dostępnych wobec niedoborów&#13;
w sklepach. Współcześnie do motywacji zdrowotnej dochodzi zainteresowanie smakiem&#13;
i oryginalnością, na co zwraca uwagę Renata Hryciuk: „W antropologicznych interpretacjach turystyka, a w tym kulinarna, to poszukiwanie autentyczności. Turyści podróżują,&#13;
by konsumować lokalne jedzenie, ponieważ dostarcza to wyjątkowego doświadczenia&#13;
danego miejsca i kultury”12. Kuchnia regionalna to według moich rozmówców jedzenie,&#13;
którego nie ma gdzie indziej.&#13;
Jednak regionalne restauracje, jadłodajnie w pensjonatach oraz wytwórcy żywności&#13;
ustosunkowują się do rzeczywistej oryginalności dań w sposób umiarkowany, czy to&#13;
z powodów oszczędnościowych, czy z potrzeby przystosowania serwowanych potraw do&#13;
gustów turystów. Stosują wobec tego często, choć nie zawsze, pewną „kalkę” smakową,&#13;
która powinna klientowi kojarzyć się z „góralszczyzną”. Analiza menu w wielu restauracjach wskazuje, że „kalką” tą są przede wszystkim: oszczypki, kwaśnica i gulasz. Moskole&#13;
występują rzadziej ze względu na zmianę sposobu ich produkcji – obecnie, z braku tradycyjnych kuchni opalanych drewnem wypieka się je na suchych patelniach, co znacznie&#13;
wydłuża proces produkcji. Pojawia się też pstrąg i łosoś, choć łosoś w Dunajcu już wyginął. Restauratorzy starają się również podawać baraninę, chociaż elementem zaporowym&#13;
jest tutaj cena:&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Restauracje podające tak zwane dania regionalne są często krytycznie oceniane przez&#13;
lokalnych mieszkańców:&#13;
[...] te pizze całe i te hot-dogi! [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
Raz byłam, co dają smalec ze skwarkami – dobry taki i chleb też własny. [...] Ale tak całkiem&#13;
regionalnie to nie było [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
[...] gotują po restauracjach, ale dużo osób też się zna i wie, że to nie są gotowane rzeczy tylko&#13;
jakieś gotowe, odgrzewane [...] ja, na przykład, osobiście sama nigdy bym nie chciała takich&#13;
gotowców jeść [kobieta, lat 30, Krościenko].&#13;
&#13;
Zdarzają się jednak również pozytywne opinie o restauracja regionalnych, zwłaszcza,&#13;
gdy przygotowanie w nich posiłków odbywa się z zachowaniem tradycyjnej technologii:&#13;
Tam mają kuchnię [...] gdzie są blachy i piec tradycyjny [...] i tam właśnie dziewczyny nie rozwaliły pieca i gotują właśnie na tym piecu. Tylko tak, jak mówię, to jest właśnie trudniej [...]&#13;
[kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Utrzymanie tradycyjnych technologii gotowania ma też swój sentymentalny wymiar&#13;
dla rozmówców: „Zdolność jedzenia do zatrzymania czasu, miejsca i pamięci jest doceniane tym bardziej w erze hipermobilności, kiedy wydaje się, że wszystko jest dostępne&#13;
wszędzie i o każdej porze”13.&#13;
Niewielki asortyment potraw regionalnych restauratorzy tłumaczą czasem brakiem&#13;
zainteresowania lub pieniędzy ze strony turystów, zmianą wymagań wobec proponowanej usługi, a nawet brakiem edukacji kulinarnej:&#13;
[...] musi być dużo, dobrze i smacznie. I więcej nie wymagają. [...] Po prostu sort klienta się zmienił. Przyjeżdżają klienci, których po prostu nie stać na porządny obiad. Najwyżej na pierożki,&#13;
albo przyjeżdżają ze swoim, grillują, a z dziećmi to najchętniej by na frytki przyszli. [...] Dzieci&#13;
polskie to są nauczone: zupa pomidorowa, zupa ogórkowa, kurczaczki panierowane. A rodzice nawet nie protestują. Bo się cieszą, że dziecko cokolwiek je. [...] Mnie się wydaje, że rodzice&#13;
tak zbywają ten temat [...]. I to dziecko po prostu smaków nie zna. Jak poczuje taką kwaśnicę,&#13;
to jest za kwaśne, niedobre [2 mężczyzn, wiek 80 i 50 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Z tradycyjnych dań podajemy już tylko kwaśnicę. Ale klient nie jest w stanie zapłacić za baraninę, więc jest na żeberkach.&#13;
&#13;
Niektórzy kucharze wspominają o modyfikowaniu tradycyjnych dań nowymi przyprawami, które znajduje też coraz szersze zastosowanie w kuchni domowej. Pośród&#13;
tradycyjnych przypraw jedni wymieniają sól, pieprz, cebulę, czosnek, natkę pietruszki,&#13;
kminek, ktoś inny wspomina już ziele angielskie czy Vegetę:&#13;
&#13;
No może dziś na śniadanie jakbym dziadki dała, to może by patrzyli na mnie, że co to im daję.&#13;
Bo i dzieci są nieprzyzwyczajone, ale jak są takie grupy, że po prostu wiem komu mogę, to&#13;
czasami się zdarza, że też się im daje [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
[...] to za naszych czasów to nie było ani kostki, ani maggi, [...] ani żadnej Vegety [która pojawiła&#13;
się] tak w latach 80-tych [kobieta, lat 70, Niedzica].&#13;
[...] no paprykę też używam, ale kiedyś tej papryki przecież tutaj nie było [...]. Już do gulaszu&#13;
musi papryka iść [2 mężczyźni, wiek 80 i 50, Krościenko].&#13;
&#13;
[...] tutaj są restauracje, to pójdą na jakąś kwaśnicę, teraz to dostępne. Czasami się zapytają.&#13;
Jakby był ktoś, kto by chciał jakiś podpłomyk, to i tak nie ma gdzie [sporządzić] [...] Teraz to&#13;
[...] ważne żeby łazienka była w pokoju, nie tak, jak kiedyś, co [...] myli się gdzieś przy studni.&#13;
Teraz wygoda, jedzenie to każdy sobie robi, w swoim zakresie. Jak ludzie chcą, to jadą na takie&#13;
regionalne [imprezy] [kobieta, lat 85, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Jak wcześniej nigdy nie dodawałam majeranku czy bazylii, to teraz trochę jednak sypnę, bo to&#13;
dodaje trochę innego smaku [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Inną zmianą w daniach tradycyjnych widoczną w wykonaniu potraw mącznych jest&#13;
według naszych rozmówców to, że współcześnie są one jaśniejsze, gdyż nie używa się już&#13;
do ich sporządzenia ciemnej, jęczmiennej czy żytniej mąki. Podobnie do ciast dodaje się&#13;
więcej sera czy jajek:&#13;
&#13;
W socjalizmie jednak było masę ludzi. [...] wczasowicze byli na miesiąc, na dwa i na trzy. [...] Nie&#13;
tylko Śląsk, bo my i mieliśmy z Poznania, i z Krakowa mieliśmy, od maja do września łącznie.&#13;
Teraz nie ma takich gości. Dwa dni, trzy dni [...] odczuwa się duży najazd turystów, jednak [...]&#13;
są niedługo” [wywiad zbiorowy, wiek ponad 70 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Ciasto nawet się robi bardziej kruche niż drożdżowe jak pod rogi. Z doświadczenia wiem, jak&#13;
my są na różnych takich spotkaniach, że to bardziej smakuje [...] [2 kobiety, wiek 60 i 30 lat,&#13;
Łapsze Niżne].&#13;
13&#13;
12&#13;
&#13;
R. Hryciuk, Tortilla tour. Turystyka kulinarna w zglobalizowanej Oaxace, „Studia Socjologiczne”, 2018, nr 4,&#13;
s. 152.&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
B. Kirshenblatt-Gimblett, Forward, w: Culinary Tourism, red. L. M. Long, University Press of Kentucky,&#13;
Lexington 2004, s. xi-xiv, s. xiii.&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Argument o zubożeniu turystów jest jednak nieprecyzyjny. W okresie PRL częstym&#13;
gościem w regionie był turysta, który sypiał na sianie i sam siebie żywił, korzystając jedynie z miejscowych produktów, gdyż w sklepach niewiele można było dostać. Bywali&#13;
też wynajmujący kwaterę i żywiący się tym samym, co jedli gospodarze. Bardzo często&#13;
goście domagali się wręcz lokalnych potraw, „nie miastowych”, choć pojęcie turystyki kulinarnej jeszcze nie rozpoczęło swojej kariery. Również współcześnie część turystów jest&#13;
zainteresowana czymś więcej niż tylko wygodną kwaterą. Wręcz przeciwnie – niektórzy&#13;
ze względu na dostęp do wiejskiego jedzenia świadomie wybierają agroturystykę:&#13;
&#13;
– dop. J.L.O], nazwane i zidentyfikowane, powinny zostać wymienione składniki, objaśnione sposoby przygotowania oraz opisany kontekst społeczny i kulturowy konsumpcji&#13;
[...], następną strategią jest wybór menu oraz ewentualnie zaadoptowanie przepisu do&#13;
warunków domowych [...]”14. Badani przez nas turyści zadawalają się jedynie turystyką&#13;
festynową, unikając jednocześnie restauracji, tak zwanych regionalnych, które oceniają&#13;
jako „pic na wodę”:&#13;
&#13;
[...] turyści teraz bardziej zauważają tą tradycję i tą ekologię, i dbają o to, i poszukują właśnie&#13;
agroturystyki, żeby mogli się napić mleka od krowy, żeby mogli jajko swoje takie mieć od kury,&#13;
żeby mogli rosołek z kury domowej zjeść [...] [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Pojęcia „prawdziwe” czy „tradycyjne” są oczywiście pewnymi konstruktami, których&#13;
nieprecyzyjny i zindywidualizowany sens ukazują nasze wywiady w sposób bardzo wyraźny. Uogólniając, pojęcia te opisują percepcję potraw poznawanych we wczesnym dzieciństwie. Dla jednego rozmówcy tradycyjną potrawą będą dziadki i juha, dla innego barszcz&#13;
i weselne kanapki, dla jeszcze innego kotlet szwajcarski czy de volaille, które de facto pojawiły się w jadłospisach dopiero w latach 70. Swobodną interpretację pojęcia „tradycyjny” znajdujemy w takich wynalazkach restauracyjnych, jak ser panierowany z żurawiną&#13;
lub wypiek tradycyjnych kruchych ciasteczek, na dodatek „wyrabianych tylko ręcznie”&#13;
przez całkowicie zmechanizowane piekarnie. Pikanterii temu ostatniemu dodaje fakt, że&#13;
w regionach wiejskich kruche ciasteczka zaczęły się pojawiać na przełomie lat 50/60 XX&#13;
w., zgodnie z dyrektywą państwową, która dbała o „cywilizowanie” wsi także pod kątem&#13;
gastronomicznym. Dowodem postępu miały być klubokawiarnie parzące kawę zamiast&#13;
alkoholu oraz kruche ciasteczka wypiekane w każdym domu i obecne w wiejskich sklepach15. Operowanie skojarzeniami z tradycyjnym czy lokalnym napitkiem spotykamy też&#13;
w nazewnictwie wyrobów alkoholowych. Pośród piw mamy „Szczawnickie”, „Pienińskie” i „Flisackie”, pośród mocniejszych trunków „Pienińską śliwowicę” czy „Pienińską&#13;
mocną śrubę”. Również kiełbasy, które nigdy nie należały do codziennego stołu wiejskiego, nazywane są regionalnie: Podhalańską, Góralską i Juhaską. Wypaczanie pojęcia&#13;
tradycyjności jedzenia przez przemysł gastronomiczny dotyczy zresztą nie tylko tych&#13;
regionów, a wszędzie wprowadza dezinformację tam, gdzie precyzyjny opis dałby więcej&#13;
korzyści. W tym kontekście należy spojrzeć na propozycję festynową jako na zalecaną&#13;
dla tych, którzy rzeczywiście są zainteresowani kuchnią regionalną, zarówno turystów,&#13;
jak i władz samorządowych zobowiązanych do realizacji zadań służących zachowaniu lokalnej tradycji.&#13;
&#13;
Jak goście przyjechali, to chcieli grule z bockiem omascone, kwaśne mleko ze śmietanką, pyzy&#13;
[...]. No syr tyz [2 kobiety, wiek 87 i 86 lat, Łapsze Niżne].&#13;
[...] duzo jest, ze jak przyjezdzają tu na uboce, na wsie, tom jednak by chcieli jeść takie sićko&#13;
ekologiczne [...] tu chodzi o to, ze juz idziemy z postępem cywilizacji i jednak robi się wszystko&#13;
pod turystów, no nie? I takie typowo dania regionalne, to juz trzeba naprawdę dobrze szukać&#13;
[...] [2 kobiety, wiek 20-25 lat, Krościenko].&#13;
[...] ja uwarzę kwaśnicę na gęsinie czy tam kapustę z grochem, fizoły ze śliwkami, a gościowi&#13;
podam kotleta schabowego?! Będzie on wtedy obrażony, bo to on zje w każdej restauracji.&#13;
A tego nigdzie nie zje, tylko u nas w agroturystyce. [kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Znacznie lepszą formą propagowania pożywienia regionalnego wydają się liczne festyny, takie jak lokalne dożynki, otwarcia sezonów, różnorodne imprezy , takie jak Spiska&#13;
Watra czy Lato pod Trzema Koronami, na które do przygotowania poczęstunku proszone&#13;
są kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich czy kobiecych stowarzyszeń, które zastąpiły niegdysiejsze koła. Ponieważ imprezy te łączą się z konkursami, panie starają się ugotować&#13;
jak najbardziej tradycyjnie i smacznie prezentowane potrawy. Zapewne swoją rolę pełni&#13;
też fakt spożywania przygotowanych potraw w gronie lokalnej ludności, z której też wybierane jest konkursowe jury. Jakość poczęstunku uznają, a i rozpoznają turyści, spośród&#13;
których niektórzy przyjeżdżają w te okolice nawet od dwudziestu lat, specjalnie na imprezy kulinarne:&#13;
No to kwasica – wszechobecna – to wiadomo, na żeberku! Ale są różne kwasice! [...]&#13;
I takie placki pieką – moskole się nazywają. Na maślance, na kefirze – to zależy od regionu.&#13;
Z masłem czosnkowym. Pierogi z bryndzą – oczywiście. Takie pierogi z bobem. Tu są różne&#13;
pierogi, to zależy od regionu. [...] różnice się czuje. Nawet gulasz. Na Słowacji jest inny niż ten&#13;
tutaj [wywiad zbiorowy, turyści, wiek od kilkunastu do ok. 50 lat, Mizerna].&#13;
&#13;
Ciekawym zjawiskiem jest, że pytani przez nas turyści nie starają się implementować&#13;
poznawanych w okolicy dań do swoich domowych jadłospisów. Fakt ten tłumaczy Hryciuk komplikacjami, z jakimi związany jest ten stopniowy proces: „Turystyka kulinarna to poznawanie odmienności, nowych kultur i sposobów bycia poprzez odkrywanie&#13;
nieznanego, egzotycznego pożywienia. Przejście od tego, co jadalne, ale egzotyczne, do&#13;
oswojonego i smacznego odbywa się stopniowo i jest zwykle negocjowane w ramach kilku strategii. Przede wszystkim, jadalne ale egzotyczne jedzenie powinno być zaprezentowane w odpowiednim kontekście [na przykład na zorganizowanym w tym celu festynie&#13;
&#13;
110&#13;
&#13;
I przekonaliśmy się, że najlepiej jeść tam, gdzie przychodzą miejscowi, bo tam podają prawdziwe [wywiad zbiorowy, turyści, wiek od kilkunastu do ok. 50 lat, Mizerna].&#13;
&#13;
Justyna Laskowska-Otwinowska – doktor, etnolog, kurator wystaw. Pracuje w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie na stanowisku kustosza dyplomowanego. Prowadziła badania&#13;
nad „nowoosadnikami” na wsi polskiej (2008). Interesuje się antropologią jedzenia.&#13;
14&#13;
&#13;
R. Hryciuk, Tortilla tour..., op. cit., s. 167.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
B. Brzostek, PRL na widelcu, Wydawnictwo. Baobab, Warszawa 2010, s.62.&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Konkurs potraw regionalnych, Mizerna 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Stoisko z watą cukrową, Niedzica Zamek 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
Konkurs potraw regionalnych, Mizerna 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
Konkurs potraw regionalnych, Mizerna 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
Stoisko z wyrobami regionalnymi, Niedzica Zamek 2018&#13;
(fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
112&#13;
&#13;
Menu restauracji w Krościenku 2018&#13;
(fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK�&#13;
7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Zeszyt kulinarny, Niedzica 2018&#13;
&#13;
Zeszyt kulinarny, Niedzica 2018&#13;
&#13;
Spuścizna Babiogórców – ich historia, tradycje, obrzędy, architektura, gwara – jest już&#13;
w znaczącym stopniu opisana w tekstach etnograficznych i upamiętniana w formie folkloryzmu. Przygotowując badania dotyczące Górali spod Babiej Góry, postanowiłam&#13;
więc skupić się na tym, co sami zainteresowani chcą o sobie powiedzieć, co uznają za&#13;
swoje dziedzictwo, jakie istnieją narracje tożsamościowe, przekonania i stereotypy. Prowadzony w lipcu 2018 r. rekonesans1 skupiał się więc na autoobrazie kreowanym przez&#13;
mieszkańców Podbabiogórza współcześnie – już po zrealizowanej na tych terenach&#13;
w XX w. „rewolucji” etnograficznej, zaszczepiającej wiedzę na temat regionalnego dziedzictwa kulturowego.&#13;
Terenem badawczym była położona u stóp Babiej Góry Zawoja – największa podbabiogórska wieś, siedziba Babiogórskiego Centrum Kultury. Nie bez znaczenia w obranej&#13;
optyce jest to, że Zawoja jest miejscowością turystyczno-letniskową2. To właśnie jej turystyczny charakter skłonił mnie do refleksji nad tym, jak mieszkańcy pragną być widziani&#13;
przez przybyszów, czyli jak tożsamość regionalna realizowana jest w kontekście turystyki&#13;
1&#13;
&#13;
Grupę badawczą oprócz mnie tworzyli: etnolożki mgr Małgorzata Dubasiewicz i mgr Marta Szaszkiewicz&#13;
oraz studenci etnologii: Joanna Sikora, Weronika Kuta, Paweł Witanowski i Anita Brzyszcz. Przeprowadziliśmy&#13;
ok. dwudzieścia wywiadów pogłębionych z lokalnymi przedstawicielami instytucji związanych z kulturą i edukacją, działaczami regionalnymi, artystami ludowymi, sprzedawcami, pracownikami ośrodków wczasowych,&#13;
a także z niezaangażowanymi w folklor mieszkańcami. Dodatkową metodą badawczą była obserwacja uczestnicząca: m.in. na zawojskim targu, w bacówce na Hali Barankowej, w skansenie w Zawoi Markowej, w izbie&#13;
regionalnej przy Szkole Podstawowej nr 5 w Zawoi Gołynia, w kościele parafialnym, w agroturystyce i w karczmach góralskich, w sklepikach z pamiątkami oraz podczas próby zespołu regionalnego Cieślica.&#13;
2&#13;
&#13;
W obrębie wsi istnieje sześć sołectw: Zawoja Górna, Zawoja Centrum, Zawoja Przysłop, Zawoja Dolna, Zawoja Mosorne, Zawoja Wełcza, zob. Monografia Zawoi, red. U. Janicka-Krzywda, Forma, Kraków-Zawoja 1996.&#13;
Zeszyt kulinarny, Niedzica 2018&#13;
&#13;
114&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
i jak uzewnętrzniana wobec przyjezdnych. Jak sami siebie opowiadają w wywołanej narracji oraz jak swoje dziedzictwo kulturowe wykorzystują w turystyce.&#13;
&#13;
���7XU\VW\ND�Z�=DZRL&#13;
Zawoja pełni rolę miejscowości turystyczno-wczasowej od początku XX w.. Jej dynamiczny rozwój nastąpił w okresie międzywojennym, wówczas powstały pensjonaty, kwatery, sklepy i inne punkty usługowe. O ówczesnej popularności miejsca świadczy fakt,&#13;
że już w 1930 r. letnisko doczekało się monografii wydanej przez Komisję Klimatyczną3.&#13;
Brutalny kres tego turystycznego boomu przyniosła II wojna światowa. Dopiero w latach&#13;
60-70. XX w. Zawoja przeformowała się w miejscowość kolonijną i wczasową, popularną&#13;
jako weekendowe miejsce wczasów zakładowych, jednak i to uległo zmianie po transformacji ustrojowej w 1989 r.; miejscowość zaczęła podupadać4. Aktualnie w Zawoi funkcjonuje kilka ośrodków wczasowo-wypoczynkowych oraz wypoczynkowo-kolonijnych,&#13;
pensjonaty, gospodarstwa agroturystyczne, a także w okolicy kilka trzygwiazdkowych&#13;
hoteli wellness&amp;SPA.&#13;
Turystyczny potencjał Zawoi leży pomiędzy przyrodą a kulturą, z przeważającym&#13;
ciążeniem tej pierwszej: większość działań czy tworzonej infrastruktury ukierunkowana jest bowiem na turystykę górską. W ulotce kolportowanej przez Lokalną Grupę&#13;
Działania „Podbabiogórze” (do jej członków należy m. in. gmina Zawoja) czytamy o jej&#13;
podstawowym celu, jakim jest „rozwój turystyki, szczególnie aktywnej opartej o zasoby&#13;
przyrodnicze i kulturowe”. Wśród wyznaczonych zadań członkowie wymieniają również&#13;
„ochronę dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego”, a także „wykorzystanie lokalnych&#13;
walorów przyrodniczych, historycznych i kulturowych dla rozwoju obszaru Podbabiogórza”. Walory związane z odrębnością kulturową mieszkańców, jak i zasoby przyrodnicze,&#13;
przekuwane są tu w produkt turystyczny, co jest spotykaną, by nie powiedzieć „naturalną” transformacją: dawna kultura ludowa5 i jej folklor nie wiążą się już z codziennym&#13;
życiem mieszkańców wsi, lecz przeobrażone w folkloryzm służą nowym celom, m. in.&#13;
komercyjnym i turystycznym6, stając się elementem oferty turystycznej regionu.&#13;
Turystyka jest związana z kulturą, stanowi jej element i przekaz. Związek ten jest ścisły, ale niejednoznaczny. Andrzej Kowalczyk proponuje „przyjąć uproszczone założenie,&#13;
iż turystyka jest z jednej strony atrybutem kultury, a z drugiej strony czynnikiem ją zmieniającym”7. Turystyka może na przykład przyczynić się do ochrony dziedzictwa kulturowego lub też służyć regionalnej autoprezentacji, pracując w ten sposób na budowanie&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
tożsamości i zachowywanie pamięci o folklorze. W ten sposób staje się osobliwym zwierciadłem, w którym odbija się autoobraz mieszkańców regionu, czyli też tzw. front-region,&#13;
region oficjalny i postulowany, prezentowany „na zewnątrz”, ku widzom8.&#13;
Jest to odwrócenie zjawiska opisywanego w zawojskich pracach etnograficznych. Według Urszuli Janickiej-Krzywdy rozwój turystyki w Zawoi wzmocnił proces wykorzeniania kultury Górali Babiogórskich. Badaczka twierdzi, że przyjazd wczasowiczów z miast&#13;
zapoczątkował wśród autochtonów zmianę obyczajów, stroju i języka. W latach 50. XX&#13;
w. dokonała się całkowita unifikacja tutejszej kultury – przejmowano wzorce miejskie.&#13;
Jednak już z początkiem XX w. – również z inspiracji nowymi przybyszami – pojawiło się&#13;
także pamiątkarstwo: wykonywane w drewnie figurki górali, zwierząt, kasetki itp. Zawoję dotknął zatem znamienny paradoks: najpierw turystyka przyczyniła się do unifikacji&#13;
tutejszej kultury z kulturą ogólnopolską, współcześnie natomiast pomaga rozwijać się&#13;
wspomaganemu przez dotacje rządowe i unijne folklorowi, który ma moc uatrakcyjniania miejsca, gdy upadły zakładowe domy letniskowe.&#13;
Relacje turystyki z kulturą wzmacnia ponadto zmiana sposobu uprawiania tej pierwszej. Jak zauważają badacze, popularny do niedawna model turystyki 3xs (3s tourism: sea,&#13;
sun, sand) wypiera model 3xe (3e tourism: entertainment, excitement, education)9. Ten&#13;
drugi rodzaj nazwany został turystyką kulturową10. Rozbudzeni literaturą podróżniczą&#13;
turyści zaczynają szukać nie tylko odpoczynku, ale też poznania środowiska i specyfiki&#13;
miejsca, w którym wypoczywają. Interesują się szeroko pojętą kulturą, „sztuką i rękodziełem, religią, ubiorem, historią poszczególnych miejsc, zajęciami zamieszkujących je&#13;
ludzi, ich sposobami żywienia, językiem, zwyczajami, rzemiosłem, architekturą” – dookreśla znawca tematu A. M. von Rohrscheidt. Innymi słowy turyści zaczynają interesować się dziedzictwem kulturowym odwiedzanych miejsc. Turystyka kulturowa może&#13;
zatem sprzyjać odradzaniu się i wzmacnianiu tożsamości regionalnych, stwarza dogodne&#13;
warunki do autoprezentacji oraz stanowi pole realizowania chęci odróżnienia się od innych. Ponadto jest okazją do zarobku, wszelkie elementy ludowo-regionalne dobrze się&#13;
sprzedają, wpisując się w nurt idei slow-life.&#13;
&#13;
3 Monografja letniska Zawoi, Nakładem Komisji Klimatycznej w Zawoi, Kraków 1930.&#13;
4 W. Trybała, Elementy kultury ludowej jako atrakcja turystyczna regionu (na przykładzie wsi Zawoja), „Rocznik&#13;
Babiogórski”, 2004, t. 6, s. 59.&#13;
5 Pomijam tu szeroką dyskusję na temat zasadności tego terminu, zob. m.in. R. Sulima, Literatura a dialog kultur, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1982 oraz L. Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX&#13;
w., Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1986.&#13;
6 Por. J. Mokras-Grabowska, Kultura ludowa w polskiej turystyce – autentyczność czy komercja?, w: Kultura i&#13;
turystyka – razem czy oddzielnie?, red. A. Stasiak, Wydawnictwo WSTH, Łódź 2007, s. 258.&#13;
7 A. Kowalczyk, Współczesna turystyka kulturowa – między tradycją a nowoczesnością, w: Turystyka kulturowa.&#13;
Spojrzenie geograficzne, red. tenże, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s. 11.&#13;
&#13;
116&#13;
&#13;
8 Zob. J. Dziadowiec, Imprezy folklorystyczne jako forma folkturystyki/etnoturystyki oraz forma organizacji i zarządzania dziedzictwem niematerialnym. Perspektywa folkorganizatorów i folkturystów, „Turystyka Kulturowa”,&#13;
2016, nr 3, s. 94 i n. oraz T. J. Cooley, Repulsion to Ritual: Interpreting Folk Festivals in the Polish Tatras, „Ethnologies”, 2001, nr 23/1, s. 233-253.&#13;
9 A. Mikos Rohrscheidt, Turystyka kulturowa – wokół definicji, „Turystyka kulturowa”, 2008, nr 1, s. 7.&#13;
10&#13;
&#13;
Pisze o tym m.in. Armin Mikos Rohrscheidt, Turystyka kulturowa. Fenomen, potencjał, perspektywy, Gniezno&#13;
2008, zob. też: P. Zarębski, Wybrane elementy turystyki kulturowej jako czynnik rozwoju bazy noclegowej na obszarach wiejskich w Polsce, „Turystyka Kulturowa”, 2015, nr 1, s. 5.&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
���%DELRJµUVND�HWQRJUDуD�L�MHM�SU]HGVWDZLFLHOH��)UDQFLV]HN�*D]GD��&#13;
����=RуD�%XJDMVND��8UV]XOD�-DQLFND�.U]\ZGD&#13;
Na świadomość etniczną, ale i kreowanie autodyskursu mieszkańców Zawoi oddziaływała&#13;
niewątpliwie narracja etnograficzna oraz prowadzone w XX w. działania regionalistyczne&#13;
i folklorystyczne. Mimo że grupa ta nie dość jest jeszcze znana przeciętnemu turyście11,&#13;
o kulturze ludowej Górali Babiogórskich napisano niemało: doczekali się tutejszych zbieraczy folkloru i regionalistów, założycieli zespołów regionalnych oraz „swojej” etnograf.&#13;
Wspominani przez mieszkańców regionaliści to przede wszystkim dr Urszula Janicka-Krzywda, Zofia Bugajska oraz Franciszek Gazda. Pierwsza z wymienionych to upamiętniana lokalnie12 etnografka i folklorystka, zawojanka z urodzenia, pracowniczka Muzeum&#13;
Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie. Janicka-Krzywda jest redaktorką&#13;
między innymi13 tomu zbiorowego pt. Kultura ludowa Górali Babiogórskich14. To wieloautorska publikacja z ambicjami na komplementarne opracowanie tematu zawartego&#13;
w tytule: począwszy od charakterystyki geograficzno-historycznej, po rolnictwo, hodowlę, tradycje pasterskie, architekturę sakralną, sztukę, rzemiosło, strój, pożywienie,&#13;
medycynę ludową, obrzędy, folklor muzyczny regionu oraz pełną bibliografię naukową&#13;
i popularno-naukową dotyczącą Babiogórców. Nie ona pierwsza zajmowała się tym zagadnieniem, choć należy podkreślić silny wpływ badaczki na tutejszy ruch regionalny:&#13;
była konsultantką etnograficzną i jedną z inspiratorek powołania do życia zespołów&#13;
regionalnych „Juzyna” w Zawoi i „Zbójnik” w Skawicy, dla których pisała scenariusze&#13;
przedstawień folklorystycznych.&#13;
Nie mniej istotny wkład w propagowanie tutejszego folkloru wniosła Zofia Bugajska&#13;
– rodem ze Starej Wsi pod Limanową, ale od 1958 r. zamieszkująca Zawoję regionalistka,&#13;
muzykolog i wieloletnia dyrektor szkoły15; założycielka zespołu regionalnego „Babiogórcy” (1963 r.), kierowniczka grupy śpiewaczej KGW „Zawojanki” oraz kustoszka izby regionalnej przy Szkole Podstawowej nr 5 w Zawoi Gołynia (1999 r.). Udziela się także jako&#13;
konsultantka zespołów i jurorka wielu regionalnych konkursów. Wespół z córką i synem&#13;
wydała zbiór pt. Gdy do tej Babiej Góry przyjedziesz... Babiogórskie pieśni i tańce z Zawoi16.&#13;
Bugajska jest spadkobierczynią działalności Franciszka Gazdy, przedwojennego zawojskiego nauczyciela i założyciela zespołu regionalnego „Zawojanie” (1933-1938). Zwa11&#13;
Stąd założenie projektu Skarby Górali. Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski, którego&#13;
hasłem przewodnim jest „Poznaj Górala spoza Podhala”. Przedsięwzięcie ma na celu wyodrębnienie w świadomości odbiorców różnorodności 8 góralskich grup – innych niż górale spod Tatr, zob. „Skarby Górali”, https://&#13;
skarbygorali.pl, dostęp 2.08.2018.&#13;
12&#13;
&#13;
Od 2017 r. jej imię nosi Babiogórskie Centrum Kultury w Zawoi.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
Jest autorką około 1000 artykułów i kilkunastu książek, m.in. U. Janicka-Krzywda, A. Łajczak, Babiogórskie&#13;
ścieżki, „Colgraf-Press”, Poznań 1995; U. Janicka-Krzywda, Legendy babiogórskie, Wydawnictwo „Forma”, Kraków 1998; U. Janicka-Krzywda, Dziedzictwo kulturowe Babiej Góry, w: Światy Babiej Góry, red. D. Ptaszycka&#13;
-Jackowska, Wydawnictwo „Grafikon”, Zawoja-Kraków 2002.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
Kultura ludowa Górali Babiogórskich, red. U. Janicka-Krzywda, Oficyna Wydawnicza Wierchy, Kraków 2016.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Zob. Z. Bugajska, Zawoja moja mała ojczyzna, Księgarnia Akademicka, Kraków 2011.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
Z. Bugajska, Z. Bugajski, M. Bugajska-Bogacz, Gdy do tej Babiej Góry przyjedziesz... Babiogórskie pieśni i tańce&#13;
z Zawoi, Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, Sucha Beskidzka, Bielsko-Biała&#13;
1987; Zofia Bugajska, Małgorzata Bugajska-Bogacz, Pastorałki Babiogórskie, [s.n.], Kraków 2001.&#13;
&#13;
118&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
ny „budzicielem folkloru w Zawoi” regionalista był lokalnym zbieraczem pieśni i tańców&#13;
babiogórskich, które zgromadzone w zbiorze Babiogórskie pieśni z Zawoi w układzie na&#13;
3 i 4 głosy równe17 posłużyły za bazę repertuaru zespołów regionalnych.&#13;
Długoletnia działalność kulturotwórcza zadziałała. Po wszystkich etnograficznych&#13;
zabiegach rewitalizacji, a właściwie przywracania kultury regionalnej Podbabiogórza,&#13;
zawojanie zaczęli być dumni ze swojego dziedzictwa kulturowego i żywo nim zainteresowani. Rozmówcy przy okazji uwewnętrznili etnograficzną narrację o autentyzmie&#13;
prezentowanego folkloru, dbając o detale i zgodność z etnograficznym zapisem, podkreślając wagę dokładnego odtwarzania:&#13;
[R]eprezentujemy folklor autentyczny, niektórzy mają stylizowany. My autentyczny, więc nic&#13;
nie zmieniamy, tylko tak jak to było dawniej spisane, zebrane przez materiały badawcze tu,&#13;
z tych terenów i przekazywane właśnie potem tym zespołom [W1_K_ok. 57]18.&#13;
&#13;
„Autentyczność” pojawia się także w kontekście stroju babiogórskiego. Jako główne&#13;
rekonstruktorki wymienia się Bugajską i Janicką-Krzywdę:&#13;
W latach 30., od roku 32 do roku 38 na Przysłopiu mieszkał i pracował Franciszek Gazda.&#13;
Mówi się o nim, że to był budziciel zawojskiego, babiogórskiego folkloru. On tutaj jako pierwszy jakby odzyskał te stroje regionalne. [...] Przysłał dosyć dużo materiałów związanych z przedwojennym zespołem Babiogórcy i m.in. też przysłał elementy rekonstrukcji stroju. Tak więc&#13;
pierwsze kroki rekonstrukcji stroju babiogórskiego to jest pani Bugajska, a resztę zrobiła śp.&#13;
Ula Janicka-Krzywda, która już całkowicie ten strój odzyskała, odbudowała, tam z Muzeum&#13;
Seweryna Udzieli [W2_M_ok. 55].&#13;
No, bo to jest praca, właśnie dokumentacja naukowa. Odtworzyć stroje na podstawie tych&#13;
zbiorów archiwalnych w muzeum i jakieś fotografie... a w ogóle wiedzieć też, na co się patrzy, co&#13;
nie? I nie robić tej pomyłki, że tutaj mamy te stroje tak, jak mieli górole pienińscy [W3_M_38,&#13;
o działalności Urszuli Krzywdy-Janickiej].&#13;
Pani Zofia Bugajska [...] jest ciekawą osobą, ma olbrzymią wiedzę. [...] ona prowadzi izbę regionalną. Co prawda też ma swoje naleciałości, bo pochodzi z Sądecczyzny, ale jak mam być&#13;
szczery i oddać honor, to rzeczywiście jeżeli chodzi o informacje, o zbiory, opracowania, to&#13;
ona tu jeszcze przed panią profesor Janicką-Krzywdą jeszcze to wszystko robiła, tylko że ona&#13;
nie robiła tego jako [etnograf ], robiła to jako nauczyciel. I jako zespół Babiogórcy regionalny&#13;
[...] [W4_M_50].&#13;
&#13;
Obie panie mają jednak różną wizję babiogórskich strojów, a ten etnograficzny konflikt ma swoje odzwierciedlenie w poglądach mieszkańców, którzy są podzieleni niejako&#13;
na „grupę od Bugajskiej” i „grupę od Janickiej”. Na podstawie zebranych i wprowadzanych przez badaczki materiałów etnograficznych we wsi istnieją dwie wersje wyglądu&#13;
„tradycyjnego” stroju babiogórskiego. Pani, która niegdyś szyła stroje, podkreślała w rozmowie, że te, z których korzysta zespół Juzyna, nie przypominają strojów, które ona pamięta z dawnych czasów:&#13;
17&#13;
&#13;
F. Gazda, Babiogórskie pieśni z Zawoi w układzie na 3 i 4 głosy równe, Wydawnictwo Małopolskiego Związku&#13;
Teatrów i Chórów Ludowych, Kraków 1938, https://www.muzeum.sucha-beskidzka.pl/_wydawnictwa/biblioteka_babiogorskiego_parku_narodowego/Babiogorskie_Piesni_z_Zawoi/Babiogorskie_Piesni_z_Zawoi.&#13;
pdf, dostęp 29.09.2018.&#13;
18&#13;
&#13;
Sposób kodowania wywiadów: numer porządkowy wywiadu, płeć i wiek.&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
O pani Janicka, ta pani etnograf nasza, to pozbierała ten strój, ale ten strój jest dziadowski. Tak&#13;
nie chodziły nasze dziewczyny, tak jak to ona umyśliła. Ona gdzieś ze zdjęć starych wzięła. No,&#13;
ale co ona mogła mieć, lnianą koszulę i spódnicę, jakąś taką perkalową. Bo później jak się jeździło do Krakowa do Sukiennic, to tam się kupowało, tam były stroje. [...] Takie jak krakowskie,&#13;
tylko że nie miały białym haftem tylko, były bluzki kolorową muliną czy czymś kolorowym,&#13;
szydełkiem koło szyi obrobione, ściągnięte na taki rulonik i takie to były. Gorset mieli z parzenicą, spódnica tybetowa była. Ale same korale, jak moja mama miała korale, to kosztowały tyle,&#13;
co porządna krowa, gdzieś z 5 tysięcy. Czy ta chustka wełniana baranica, też kosztowała majątek. To było wszystko bardzo drogie. Przechodziły te spódnice z mamy na córkę, na wnuczkę&#13;
i takie to. [...] Kiedyś były piękne bluzki, haftowane, spódnice. Były ładnie ubrane, czerwone&#13;
korale, [...]. Takie serdaki, co ta pani Janicka umyśliła, no może, ale nie, tak się nie nosiło. Kiedyś&#13;
to było inaczej, kiedyś to bogato byli ubrane [W5_K_75].&#13;
&#13;
Inni rozmówcy przyjmowali wersję Janickiej-Krzywdy, wskazując na jej autorytet&#13;
jako doktora etnografii i pracowniczki muzeum etnograficznego. W debacie tej ujawnia&#13;
się zaufanie do autorytetu etnografa oraz wizja specjalisty jako tego, który mówi, jak było&#13;
naprawdę. Ukazuje też wpływ etnografii na kształt i treść lokalnej tożsamości. Etnograf,&#13;
muzykolog i dialektolog pokazują, jak być „poprawnie” Góralem Babiogórskim.&#13;
&#13;
���2G�DQLPDFML�GR�DXWRUHфHNVML&#13;
�����$QLPDFMD�UHJLRQDOQD�&#13;
������=HVSRă\�IRONORU\VW\F]QH&#13;
Głównym źródłem wiedzy na temat babiogórskich tradycji, stroju, pieśni i tańca, a nawet&#13;
gwary są dla mieszkańców Zawoi zespoły regionalne:&#13;
Dzieci teraz ucom się [gwary] w tych zespołach regionalnych [...]. No, a to wiadomo, jak&#13;
w każdej szkole, różne mają występy czy recytacje takie, więc czasem się pojawiają, poza Redutą&#13;
Ordona czy Inwokacją z Pana Tadeusza, takie gwarowe wierszyki, przedstawienia czy kolędnicze&#13;
występy w okresie kolędowania [W3_M_38].&#13;
&#13;
Inny rozmówca potwierdza, że gwary nauczył się dopiero w zespole, ponieważ w jego&#13;
rodzinie nastąpiła luka pokoleniowa: rodzice już gwarą nie mówili19, natomiast dziadkowie zmarli, przez co młodsze pokolenie nie miało szansy nauczyć się gwary w środowisku&#13;
rodzinnym. „Szczęśliwie – dopowiada 39-latek – kiedyś na mojej drodze pojawił się zespół [...] i w związku z tym gwary się trochę nauczyłem. Zespół mi pewne rzeczy też&#13;
wytłumaczył. No i w zespole też nauczyłem się paru rzeczy takich, że i mogę zaśpiewać,&#13;
jak będę chciał, w gwarze babiogórskiej, znam tańce i znam muzykę” [W6_M_39]. Dzięki&#13;
zespołom regionalnym wśród młodych mieszkańców Zawoi odżyły także dawne obrzędy, takie jak chodzenie z banią. Zainspirowani tradycyjnym kolędowaniem przebierają&#13;
się w stroje regionalne i chodzą po domach z programem, którego nauczyli się w zespole:&#13;
19&#13;
&#13;
Rozmówcy różnie to tłumaczą – poczuciem wstydu, kontaktem z miastem podczas wyjazdu do pracy na&#13;
tzw. służbę i szykanami lub wyśmiewaniem się z gwary, modą miejską i kontaktem z turystami, „poprawnością&#13;
językową w szkole”, ktoś inny wspomina nawet „bicie po łapach”.&#13;
&#13;
120&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
[Z] tych zespołów regionalnych się zbierają w takie paczki. Nie, żeby to było, że chłopczyk ze&#13;
szopką czy dwie osoby i tylko jedną zwrotkę kolędy, żeby na kasę i lecieć dalej, tylko normalnie&#13;
mają nawet instrumenty ze sobą, jak jest dobra pogoda w zimie, a jak nie, to takie grupki trzy-,&#13;
cztero-, pięcio-, sześcioosobowe czy nawet większe. I w strojach [W3_M_38].&#13;
&#13;
Dzięki zespołom realizuje się enkulturacja niejako „prefiguratywna”, ponieważ transmisja wiedzy odbywa się w kierunku od młodszych pokoleń do starszych:&#13;
Dorośli też się uczyli trochę na nowo pieśni przez dzieci [W6_M_39].&#13;
Zresztą dziecko się nauczy, to potem w domu śpiewają. [...] Ci, co już grali na instrumentach,&#13;
to tam gdzieś w rodzinie to już grają też, ale jak mają gdzieś tam swoje prywatne uroczystości&#13;
to sobie grają i śpiewają. [...] To tak, że przez ten zespół na pewno [...] jednak ta nasza tradycja&#13;
babiogórska odżyła [W1_K_ok. 57].&#13;
&#13;
Rozmówcy łączą tradycje lokalne z folklorem: „[P]rzez to, że w folklor się bawię tak&#13;
długo, to znam dużo tradycji” – zapewnia były członek „Juzyny”. W tym rozumieniu zespoły folklorystyczne powstałe z inspiracji regionalistów i etnografów wyznaczają „normę” tych tradycji, ich autentyczność. Tym bardziej, że przeważa przekonanie o zanikaniu&#13;
tradycji: „[D]użo, dużo zatraciliśmy. Dobrze, że my mamy tutaj w Zawoi ten zespół Juzyna, że te chłopaki, te dziewczyny, u nas tu często też bywają z tymi swoimi repertuarami”&#13;
[W7_K_ok. 70].&#13;
W samej Zawoi działa kilka zespołów regionalnych. Pierwszym chronologicznie jest&#13;
zespół „Babiogórcy”, założony w marcu 1963 r. przez Zofię Bugajską i jej męża Władysława. Pierwotnie pod auspicjami „Babiogórców” działały dwie grupy: dzieci (chłopców i dziewcząt) oraz dorosłych (gazdów i gaździn). Aktualnie jest to zespół dziecięcy&#13;
(uczniowie klas V i VI). W 1999 r. kierowniczą schedę przejęła córka Bugajskiej – Małgorzata Bugajska-Bogacz. Bazą programową są pieśni, melodie i tańce zebrane i opracowane przez Franciszka Gazdę oraz rodzinę Bugajskich wzbogacone o widowiska obrzędowe&#13;
oraz regionalne gawędy. Od 1982 r. przy Szkole Podstawowej nr 5 działa ponadto grupa śpiewacza Koła Gospodyń Wiejskich „Zawojanki”, powołana do życia również przez&#13;
Bugajską. Panie prezentują obrzędy i zwyczaje, sceny rodzajowe, a także pieśni z Zawoi.&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury zrzesza dwa zespoły. Od 1992 r. funkcjonuje dziecięcy&#13;
i młodzieżowy zespół „Juzyna”, prezentujący regionalne pieśni i tańce, a także obrzędy&#13;
i stroje. Inicjatorką powstania tej grupy była poetka ludowa Zofia Kozina, choreografem – Krystyna Kołacz, zaś wieloletnią kierowniczką – Janina Wanda Bucka. Pierwszy&#13;
program przygotowała Urszula Janicka-Krzywda (na podstawie materiałów terenowych&#13;
zebranych przez siebie i Jadwigę Wierczek oraz materiałów archiwalnych z przełomu&#13;
XIX/XX w.). Drugim zespołem działającym przy BCK jest złożona z dorosłych mieszkańców wsi „Cieślica”, która powstała pod koniec 2016 r. z inicjatywy Ireny Denis. Szefową&#13;
grupy jest wieloletnia członkini „Juzyny” Dorota Marek. Ponadto w lipcu 2018 r. przy&#13;
BCK zawiązał się folkowo-rockowy zespół „PotOCK” składający się z pięciu śpiewających dziewczyn z „Juzyny” oraz z członków rockowego zespołu „Body Mind Relation”.&#13;
Efekty swojej pracy zaprezentowali na płycie pt. Folk &amp; Rock relation (rockowe aranżacje góralskich pieśni). Pod patronatem BCK istnieje także Dziecięcy Zespół Regionalny&#13;
„Zbójnik” działający od 2004 r. w Zespole Szkół w Skawicy, kierowany przez Krystynę&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Szczurek. W założeniach czytamy, że powstał, by „zaangażować młodych ludzi do poznawania kultury i tradycji regionu Babiej Góry”. Podobnie jak w przypadku „Juzyny”,&#13;
autorką scenariuszów przedstawień zespołu była Urszula Janicka-Krzywda.&#13;
�������)HVWLZDOH�L�NRQNXUV\�UHJLRQDOQH&#13;
Głównym punktem inspirującym szeroko zakrojoną działalność regionalną jest przede&#13;
wszystkim Babiogórskie Centrum Kultury. Pod jego auspicjami organizuje się imprezy&#13;
nawiązujące do dawnego życia tuziemców. Jest to np. odbywający się od 1984 r. Festiwal&#13;
Babiogórska Jesień – folklorystyczna wariacja na temat redyku, w ulotkach promocyjnych imprezy nazwany „widowiskiem”, a zejście owiec z hal prezentowane jest jako największe święto Górali Babiogórskich – mimo że hodowla owiec nie jest główną gałęzią&#13;
zawojskiej gospodarki. W programie znajdują się także: konferencja naukowa20, kiermasz&#13;
sztuki ludowej, a także koncerty zespołów folklorystycznych – z regionu i całego kraju. Celem wytyczonym przez organizatorów miał być powrót tradycji, obyczajów oraz&#13;
prezentacja babiogórskiego dziedzictwa kulturowego21. Innym tego typu wydarzeniem&#13;
są lipcowe Sianokosy Zawojskie organizowane przy współudziale Babiogórskiego Parku&#13;
Narodowego oraz sołtysów z gminy Zawoja w Skansenie im. Józefa Żaka w Zawoi Markowej. Są tu konkursy w założeniu organizatorów odnoszące się do tradycji: poklepywanie&#13;
kosy, koszenie kosą tradycyjną, roztrzepywanie, grabienie i kopienie siana, a także występy kapel i zespołów folklorystycznych oraz ekspozycja maszyn do uprawy łąk górskich.&#13;
Mieszkańców regionu aktywizuje się także przez organizowanie rozmaitych konkursów odnoszących się w swoich założeniach do tradycji. Do takich można zaliczyć Konkurs na Tradycyjny Strój Babiogórski (odtworzony, przypomnijmy, na podstawie rysunkowej rekonstrukcji stworzonej w latach 60. XX w. na potrzeby zespołów regionalnych&#13;
przez Instytut Sztuki PAN oraz archiwalnych materiałów muzealnych22), organizowany&#13;
od 2000 r. przez Stowarzyszenie Gmin Babiogórskich. Jego ideą przewodnią – jak podkreślają organizatorzy – jest przywrócenie autentycznych strojów regionalnych Górali&#13;
Babiogórskich oraz zachęcenie mieszkańców Zawoi do ich częstego używania, czy to&#13;
podczas świąt państwowych czy uroczystości gminnych lub kościelnych. Konkurs połączony z prezentacją strojów przed publicznością odbywa się w Oktawę Bożego Ciała przy&#13;
kościele w Zawoi Centrum.&#13;
Kolejnym przykładem animacji kultury przez konkursy są organizowane przez BCK&#13;
i Starostwo Powiatowe w Suchej Beskidzkiej Podbabiogórskie Podsiady – rejonowy&#13;
przegląd instrumentalistów, śpiewaków i gawędziarzy ludowych. Cele wypisane przez&#13;
organizatorów, to popularyzacja samorodnej twórczości ludowej i rozwój tradycji gawę20&#13;
&#13;
Cykl organizowany jest od 2013 r.. Poszczególne konferencje dotyczyły kultury pasterskiej w rejonie Babiej&#13;
Góry (2013 r.), kultury pasterskiej łuku Karpat i jej oddziaływania na kulturę Babiogórców (2014 r.), kultury&#13;
pasterskiej we współczesności karpackiej z uwzględnieniem Babiej Góry (2015 r.), Górali Babiogórskich w&#13;
badaniach XIX-wiecznych naukowców i podróżników (2018 r.) oraz Górali Babiogórskich w badaniach XX-wiecznych naukowców (2019 r.), a w 2017 r. odbyło się sympozjum Pro Memoria Urszuli Janickiej-Krzywdy.&#13;
21&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://www.bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/zespoly-2, dostęp&#13;
30.10.2018.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
U. Krzywda-Janicka, Strój, w: Kultura ludowa Górali Babiogórskich, op.cit., s. 169.&#13;
&#13;
122&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
dziarstwa ludowego, popularyzacja śpiewu i muzyki ludowej, zainteresowanie śpiewem&#13;
ludowym dzieci i młodzieży, popularyzacja i podtrzymanie gwary. Wymogi repertuarowe są ściśle określone: repertuar pownien obejmować tematycznie dawne wierzenia,&#13;
zwyczaje, obrzędy ludowe z okolic, ciekawe wydarzenia z czasów dawnych lub współczesne; muzycznie: prezentację starych, tradycyjnych melodii z własnego regionu wykonywanych na tradycyjnych ludowych instrumentach (co ciekawe, wykluczono akordeon&#13;
– choć to właśnie ten instrument w istocie zawojował wieś23). Wymagania są wyśrubowane, obowiązkiem jest dostosowanie się do szczegółowych opisów etnograficznych. Na&#13;
podobnych zasadach organizowany jest Konkurs Rzeźby Babiogórskiej. Jako jeden z celów – oprócz promowania babiogórskiej kultury i aktywizowania lokalnych rzeźbiarzy&#13;
– organizatorzy postawili sobie udokumentowanie trwałości i ciągłości istnienia elementów tradycji ludowych. I tu wymogi są jasno określone: konkursowa praca rzeźbiarska&#13;
winna nawiązywać do regionu babiogórskiego, podkreślać jego walory przyrodnicze,&#13;
społeczne, kulturowe; temat może nawiązywać do dawnych zajęć, rzemiosła24. W protokole z posiedzenia jury możemy przeczytać uwagę, by „uczestnicy przyszłych biennale&#13;
przejawiali bardziej osobisty stosunek do tematu, [...] a także przy przedstawianiu strojów&#13;
ludowych zachowali wierność etnograficzną”25. Jak widać, kładzie się olbrzymi nacisk na&#13;
zgodność ze wzorem, czyli z „autentyczną kulturą ludową”, którą należy na konkursach&#13;
prezentować z pietyczną wręcz dokładnością. „Wierność etnograficzna” to istotny element działalności/edukacji regionalnej. Lokalny rzeźbiarz potwierdza to, że jego zainteresowanie lokalną demonologią wypływa z inspiracji pracami Janickiej-Krzywdy oraz&#13;
z namowy tutejszego muzeum:&#13;
Ta pani [Janicka-Krzywda] je [duchy] opisała, a ja je zrobiłem w 2005, bo muzeum chciało coś&#13;
mieć zrobione, no i zrobiłem te duchy. [...] ja zrobiłem te duchy tak, jak ja sobie je wyobrażałem. Bo one były tam opisane, że tam płanetnik był z łańcuchem, a czarownica była taka,&#13;
a taka [W8_M_ok. 63].&#13;
&#13;
Jeszcze inną formą edukacji regionalnej są inspirowane działania okołoreligijne, takie jak organizowany od 2001 r. przez BCK Konkurs na Tradycyjny Koszyk Wielkanocny. Odbywa się tradycyjnie w Wielką Sobotę w tutejszych kościołach: pw. św Klemensa&#13;
w Zawoi Centrum, pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Zawoi Górnej oraz pw. św.&#13;
Józefa Robotnika w Zawoi Zakamieniu. Po kościelnym obrzędzie należy przyjść ze swoim koszykiem do szkoły w Zawoi Wilcznej lub do OSP na Skawicy i przedstawić go do&#13;
oceny komisji konkursowej, która sprawdza czy produkty pokrywają się z tymi przynoszonymi przed laty przez Górali. Mieszkańcy do kościoła z koszykami przychodzą ubrani&#13;
w stroje góralskie. Jak czytamy na stronie BCK celem konkursu „jest propagowanie tradycji związanej z przygotowywaniem i ozdabianiem koszyków oraz zachęca mieszkańców&#13;
naszej gminy do uczestnictwa w uroczystościach święcenia pokarmów w regionalnych&#13;
23&#13;
&#13;
Zob. W. Kamiński, Instrumenty muzyczne na ziemiach polskich, PWM, Kraków 1971.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/blog/257-a-dinosaur-walks-into-the-museum-2 / dostęp 30.10.2018.&#13;
25&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, fanpage na portalu Facebook, 10.09.2018, https://www.facebook.com/bck.&#13;
zawoja/photos/a.1064156360269959/2061553920530193/?type=1&amp;theater / dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
strojach babiogórskich”26. Z obrzędami kościelnymi wiąże się także Góralska Pasterka –&#13;
nazwana „corocznym świętem wszystkich górali”, którzy „przebierają się w tradycyjne&#13;
stroje, by o północy wspólnie rozpocząć pasterkę kolędą Wśród nocnej ciszy”27. Tradycję&#13;
tę potwierdzają rozmówcy, wskazując na rolę księdza zaangażowanego w propagowanie&#13;
ubierania się w regionalne stroje na uroczystości kościelne nie tylko podczas pasterki, ale&#13;
i w trakcie procesji Bożego Ciała, odpustu parafialnego czy na Wielkanoc:&#13;
Na przykład pasterka, jak jest o dwunastej w nocy, w grudniu, to przyjeżdżają zespoły nawet&#13;
od Zakopanego. I później jest taki koncert, który trwa do godziny trzeciej. Śpiewają gwarami,&#13;
ale jakbyście to zobaczyły to... pięknie. Na skrzypcach, na tych różnych instrumentach. [...] Bardzo uroczysta jest tutaj u nas pasterka. Ksiądz zaprasza: Kto ma stroje regionalne proszę przyjść.&#13;
I tak samo odpust, Boże Ciało, procesja, jak idzie, to też wszystko w strojach regionalnych&#13;
[W9_K_ok. 65].&#13;
&#13;
�����$XWRUHфHNVMD�NXOWXURZD��ɚ7R�MHVW�QDV]�IRONORUə&#13;
Machina odpominania ruszyła. Systematyczna aktywność edukacyjna oraz zakrojona&#13;
na szeroką skalę akcja rewitalizacji folkloru babiogórskiego (począwszy od krzewienia&#13;
wiedzy etnograficznej, poprzez działalność zespołów regionalnych promujących dziedzictwo kulturowe Babiogórców, funkcjonowanie skansenów i izb regionalnych) zadziałały. Co istotne: reanimowanie świadomości regionalnej tutejszych mieszkańców i jej&#13;
poziom zaawansowania też jest polem zainteresowań lokalnych badaczy. Jerzy Kapłon&#13;
we wstępie do Kultury ludowej Górali Babiogórskich pisze, że wiedza etnograficzna zawarta w książce budzi w mieszkańcach zapoznających się z jej treścią „poczucie dumy ze&#13;
swego pochodzenia oraz świadomość niezwykłej wartości tradycji zachowywanych od&#13;
pokoleń”28. Janicka-Krzywda poświęciła temu zagadnieniu osobny artykuł zatytułowany&#13;
Przemiany świadomości regionalnej Górali Babiogórskich29.&#13;
Od czasu animacji etnograficznej mieszkańcy Zawoi angażują się w zespoły regionalne, szyją stroje ludowe, a także własnym sumptem tworzą publikacje popularne i turystyczne, by wymienić kilka z nich: kwartalnik „Pod Diablakiem. Pismo mieszkańców&#13;
i sympatyków Ziemi Babiogórskiej”, folder pt. „Wędrówka odkrywców. Przysłopskie&#13;
skarby natury i kultury” stworzony przez uczniów SP nr 4 na Przysłopiu (był to element&#13;
gry terenowej) czy spisane w gwarze babiogórskiej anegdotki autorstwa Stanisława Raka&#13;
zatytułowane Sumiynnie tak było30, a także niedawno wydana przez przysłopskie Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju książka pt. Przysłop z widokiem na histo-&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
rię31 – efekt zebranego wśród starszych mieszkańców materiału dokumentującego historię zawojskiego przysiółka.&#13;
• Działalność regionalną zawojan – na podstawie ich celowości – można podzielić na&#13;
kilka typów:&#13;
• edukacyjna (np. zespoły regionalne „Babiogórcy”, „Juzyna”, „Zbójnik”),&#13;
• popularyzatorska (konkursy, imprezy, wydarzenia organizowane przez lokalne stowarzyszenia pod auspicjami BCK),&#13;
• integrująca i ludyczna (aktywność zespołów regionalnych jako doświadczenie współdziałania i wspólnej zabawy; regionalne imprezy oraz widowiska plenerowe, festiwale folklorystyczne, kiermasze sztuki ludowej, występy zespołów regionalnych – jako&#13;
pretekst do współuczestnictwa wzmacniającego więzi społeczne),&#13;
• zachowująca (gromadzenie, ochrona i udostępnianie dla zwiedzających zabytków&#13;
kultury ludowej: Skansen im. Józefa Żaka w Zawoi Markowej oraz izby regionalne&#13;
w SP nr 4 na Przysłopiu i w SP nr 5 w Zawoi Gołynia),&#13;
• autoprezentacyjna (prywatny wyraz tożsamości, np. ślub w stroju góralskim oraz&#13;
wesele przebiegające zgodnie z tradycyjnymi zwyczajami32, zakładanie stroju góralskiego podczas świąt kościelnych, noszenie elementów stroju góralskiego, takich jak&#13;
wyszyta na spodniach jeansowych parzenica, kapelusz, korale, etc.),&#13;
• komercyjna („produkty” turystyczne, takie jak: kapele ludowe na zamówienie, góralska konferansjerka, warsztaty z rękodzieła ludowego dla letników w agroturystyce,&#13;
pamiątki, pocztówki);&#13;
Naturalnie każdy z poszczególnych przykładów w zależności od intencji można wpisać w inny typ. Jakkolwiek bądź efekty tych działań są niejako symboliczną reprezentacją tożsamości oraz tradycji mieszkańców. Co więcej „kultywowanie kultury dawnej”&#13;
to w rozumieniu respondentów przede wszystkim folklor realizowany programowo&#13;
w zespołach regionalnych, a więc odgrywanie dawnych obrzędów. W folklorystycznych&#13;
działaniach zespołu odnajdują zachętę do reaktywowania bądź podtrzymywania działań&#13;
takich jak chodzenie z banią (kolędowanie) lub rekonstruowanie, ślub w stroju góralskim&#13;
czy wesele przy wtórze góralskich kapel. Odgrywanie jest więc uznane za odpowiednią&#13;
formę „kultywowania tradycji”. Ponadto w przeprowadzonych wśród zawojan rozmowach zwraca uwagę refleksyjny stosunek do własnego dziedzictwa i kultury, a także świadomość rekonstruowania tradycji i co za tym idzie tożsamości:&#13;
Dopiero na podstawie tych badań etnografów, pani Bugajska, pani Urszula Janicka-Krzywda,&#13;
one praktycznie stworzyły koncepcję stroju góralskiego. To nawet ciężko powiedzieć, że one&#13;
odkopały – na ile odkopały, na ile tak jakby [ta koncepcja została stworzona]; na ile wyciągnięta&#13;
z tych wszystkich tam obrazków, nie obrazków. [...] Z drugiej strony, tak jakby im ten image&#13;
zawdzięczamy, one tak jakby przypomniały, zmieniały tę mentalność, że to jest tak jakby w porządku mieć swoje korzenie, mieć swój strój [...] [W10_M_32].&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://www.bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/zespoly-3/gallery/gallery-7, dostęp 30.10.2018.&#13;
27&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://www.bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/zespoly-4/gallery/gallery-8, dostęp 30.10.2018.&#13;
28&#13;
&#13;
J. Kapłon, Przedmowa, w: Kultura ludowa..., op.cit., s. 5.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
U. Janicka-Krzywda, Przemiany świadomości regionalnej górali babiogórskich, w: Bogaci tradycją. Kontynuacja&#13;
i zmiana w kulturze współczesnej wsi polskiej, red. R. Kantor, Kielce 1996, s. 103-108.&#13;
30&#13;
&#13;
Jontek spod grapy (Stanisław Rak), Sumiynnie - tak było. Anegdoty w gwarze, Wydawnictwo Krytyki Artystycznej Miniatura, Kraków 2003.&#13;
&#13;
124&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
Przysłop z widokiem na historię, red. J. Żurek, K. Wajdzik, E. Żurek, A. Świtek, Z. Drabek, R. Wilk, Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju „Przysłop”, Przysłop 2018.&#13;
32&#13;
&#13;
U. Janicka-Krzywda, Powrót do tradycji. Góralski ślub pod Babią Górą, „Pod Diablakiem”, 2002, nr 2, s. 30.&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
No tutaj to ja bym duże zasługi właśnie i ukłony chylił się do pani Janickiej-Krzywdy, że tak się&#13;
to złożyło, że była doktorem etnografii, pracowała w Muzeum Etnograficznym w Krakowie,&#13;
a rodem z Zawoi, to jak było bliskie sercu [W3_M_38].&#13;
&#13;
Sytuacja Babiogórskich Górali świetnie wpisuje się w to, co zainspirowany myślą&#13;
Erica Hobsbawma33 Marcin Lubaś określa jako dyskursywne formy samoświadomości&#13;
czy też autorefleksja kulturowa34. Tradycja, zdaniem badacza, została urefleksyjniona (ludzie mają refleksyjny stosunek do własnego dziedzictwa), jest świadomym dyskursem,&#13;
przedmiotem symbolicznej reprezentacji (jako zestaw narracji, artefaktów i obrazów na&#13;
temat danej kultury), a także wyrazem tożsamości: „tradycja staje się czymś refleksyjnie&#13;
utwierdzanym, pielęgnowanym, kwestionowanym i modyfikowanym”35. Ciekawe uwagi&#13;
na ten temat w kontekście góralszczyzny podhalańskiej czyni Maria Małanicz-Przybylska. Urefleksyjnianiu tradycji – zdaniem badaczki – sprzyja „dostęp do nowych technologii medialnych, pomoc ekspertów, szybkie środki transportu” 36. W kontekście Podhala&#13;
kluczowe dla tego procesu było powstanie w 1904 r. Związku Górali, a w 1919 – Związku&#13;
Podhalan (reaktywowanego w 1959 r.), skupiającego polskich górali z regionu karpackiego (do organizacji tej należą też Babiogórcy). Jednym z wytyczonych celów stowarzyszenia było pielęgnowanie tradycji i odrębności kulturowej oraz zbieranie materiałów&#13;
dokumentujących kulturę ludową z tych terenów.&#13;
Jeśli więc tradycję za Lubasiem uznamy za „zespół sądów i wyobrażeń, jakie dana&#13;
instytucja bądź grupa chce na temat swych praktyk kulturowych prezentować”37, to częścią tej dyskursywnej samoświadomości jest autoobraz, rozumiany także jako podstawa&#13;
tożsamości, wizerunek grupy społecznej, który tworzą i prezentują jej członkowie. Joep&#13;
Leerssen przekonuje, że konstrukt dyskursywny, jakim jest autoobraz, to kulturowe sposoby, „w jakie społeczeństwo ujmuje swoją przeszłość, jej traumy i tradycje”38. Stanowi&#13;
więc jedno z narzędzi samoświadomości, samooceny i poczucia własnej wartości. Każda grupa społeczna przypisuje sobie specyficzną kulturę, umiejętności, wartości, określone wzorce zachowań, mentalność. Wszystko to postrzegają w konfrontacji z innymi,&#13;
czyli wobec innej grupy kulturowej/regionalnej/etnicznej, podkreślając różnice czy też&#13;
33&#13;
E. Hobsbawm, T. Ranger, Tradycja wynaleziona, przekł. M. Godyń, F. Godyń, Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Jagiellońskiego, Kraków 2008.&#13;
34&#13;
&#13;
M. Lubaś, Tradycjonalizacje kultury. O zaletach i ograniczeniach koncepcji „tradycji wymyślonych”, w: Tworzenie i odtwarzanie kultury, red. G. Kubica, M. Lubaś, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków&#13;
2008, s. 34. O formowaniu się refleksyjnego stosunku do własnej kultury i dziedzictwa pisał wcześniej R. Tomicki, zob. tegoż, Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej, „Etnografia Polska”, 1973, t. XVII, s. 41–58.&#13;
Kwestię wynajdowania tradycji rozumianej jako rezultat procesów zapamiętywania i zapominania, wybierania&#13;
i odrzucania, zmyślania i ponawiania podnosił też Jerzy Szacki, zob. tegoż, Tradycja. Przegląd problematyki,&#13;
Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1971.&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
wyostrzając swoje „typowe” cechy i na nich budując świadomość grupową. Autoobraz&#13;
zbudowany jest zatem na autostereotypach (stereotypy dotyczące własnej grupy) oraz&#13;
heterostereotypach (wyobrażenia dotyczące innych grup). Dyskursywna ekonomia opisów swojej grupy i innych grup oparta jest na opozycji swój vs. obcy.&#13;
&#13;
���%DELRJµUF\�Z�WXU\VW\FH&#13;
Sprzężoną z ruchem regionalnym turystykę uznaje się za najważniejszy potencjał rozwoju Zawoi. Dowodzą tego założenia gminnego programu rewitalizacji, w którym czytamy,&#13;
że mieszkańcy wskazują potrzebę działania w sferze społecznej, kulturalnej i gospodarczej w celu promocji regionu przez rozwój turystyki39. Jednym z pomysłów rewitalizacyjnych jest stworzenie przestrzeni w starej szkole w przysiółku Smyraki poprzez zaadaptowanie jej na potrzeby pensjonatu górskiego. Ma służyć – jak czytamy w dokumencie&#13;
– „wymianie wiedzy, umiejętności i doświadczeń pomiędzy gośćmi pensjonatu górskiego&#13;
a okolicznymi mieszkańcami ze szczególnym uwzględnieniem ich kompetencji wpisujących się w rozmaite formy turystyki aktywnej, kulinarnej oraz dziedzictwa kulturowego&#13;
i regionalnego”40. Założone rezultaty programu rewitalizacji to m.in. edukacja regionalna, rozwój lokalnej przedsiębiorczości w sferze turystyki kulinarnej i dziedzictwa kulturowego.&#13;
&#13;
�����.DSHOH�JµUDOVNLH�L�NRQIHUDQVMHUND&#13;
Komercjalizacja dziedzictwa kulturowego nie powinna dziwić, już w czasie PRL-u m.in.&#13;
w tym właśnie celu zachowano wybrane elementy kultury ludowej (głównie materialnej). Wywołane przez Centralę Przemysłu Ludowego i Artystycznego działania sprzyjały umasowieniu sztuki ludowej. Nie bez znaczenia dla komercjalizacji folkloru było też&#13;
wyabstrahowanie ludowości, przeformułowanie jej i prezentacja w formie folklorystycznych występów zespołów regionalnych.&#13;
Zawojanie chętnie wykorzystują swoje dziedzictwo kulturowe w turystyce. Członkowie zespołów regionalnych folklor słowny i muzyczny prezentują podczas imprez lub na&#13;
zamówienie w domach wczasowych i regionalnych restauracjach, a także podczas uroczystości prywatnych, takich jak wesela:&#13;
Muzyka ludowa wkroczyła na wesela, na turnusy w ośrodkach wypoczynkowych [...]. [Członkowie Juzyny] organizują ekipę kilkuosobową, idą na ognisko, idą na wieczorek, idą na wesele po to, żeby zagrać, coś tam pokazać, zaśpiewać. A przy okazji zarabiają. [...] Dawniej to&#13;
był obciach, to był wstyd. A w tej chwili, od pewnego momentu [od około 15 lat] to jest stały&#13;
element i turnusów w ośrodkach wypoczynkowych, i wesel. [...]. Czasem jest trochę improwizacji, ale częściej jest to prezentacja folkloru z tego miejsca, w którym ta młodzież mieszka,&#13;
żyje [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Tamże, s. 42. Por. A. Giddens, Życie w społeczeństwie posttradycyjnym, w: U. Beck, A. Giddens, S. Lash, Modernizacja refleksyjna. Polityka, tradycja i estetyka w porządku społecznym nowoczesności, tł. J. Konieczny, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 79–140.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
Zob. M. Małanicz-Przybylska, Co słychać na Podhalu. Tradycja we współczesności, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2014, s. 14.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
M. Lubaś, Tradycjonalizacje kultury, op. cit., s. 34.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
J. Leerssen, Imagologia: o zastosowaniu etniczności do nadawania światu sensu, „Porównania”, 2017, nr 2 (21),&#13;
s. 20.&#13;
&#13;
126&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
Gminny Program Rewitalizacji Gminy Zawoja na lata 2017-2023, s. 48, 50-52, http://www.rpo.malopolska.pl/&#13;
download/program-regionalny/rewitalizacja/100_Zawoja.pdf, dostęp on-line: 7.09.2018.&#13;
40&#13;
&#13;
Ibid., s. 78-79.&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
[D]użo jest takich wesel, gdzie zapraszają zespoły, żeby na przykład przy oczepinach przyjechały. Przyszedł zespół i cały ten obrzęd oczepin tak zwanych był ograny, ośpiewany góralskim&#13;
zespołem. [...] To teraz jest taka też moda widzę [W1_K_ok. 57].&#13;
&#13;
O ile więc głównym celem Festiwalu Babiogórska Jesień jest promowanie regionu,&#13;
a wraz z tym prezentowanie kultury ludowej Górali Babiogórskich, o tyle np. działalność&#13;
kapel góralskich takich jak „Okovita” (znana też jako góralsko-folkowa kapela „HopSiup&#13;
Hej”), czy aktywność konferansjera Piotra Jezutka (który swoje regionalne szlify pobierał w „Juzynie”) łączy promocję regionu z użytkiem komercyjnym, czyniąc z góralskiego folkloru sposób na zarobek. Działania te odpowiadają przy tym na zapotrzebowanie&#13;
społeczne: „Okovita” daje się wynająć jako góralski umilacz kuligów, imprez firmowych,&#13;
bankietów, kongresów, sympozjum, rodzinnych imprez (chrzciny, komunie, zaręczyny,&#13;
śluby, rocznice) – tak możemy wyczytać na ich stronie www41. Jezutek jako góralski gawędziarz i konferansjer do wynajęcia zachęca na swojej stronie internetowej: „Koncert,&#13;
dożynki, impreza sportowa? Nie ma sprawy. Poprowadzę każdą z tych imprez”; „Zorganizuję dla Was każdą imprezę po góralsku. Wieczór góralski, Zawojska Baciarka, Napad&#13;
Zbójecki”42. Znany z lokalnej telewizji mężczyzna promuje także zawojską góralszczyznę,&#13;
prowadząc w babiogórskim stroju regionalnym program w TVP3 pt. Podróże z góralem&#13;
oraz gościnnie występując w ogólnopolskich produkcjach, takich jak X Factor, Ewa gotuje, czy Dzień Dobry TVN.&#13;
&#13;
�����$JURWXU\VW\ND�L�NDUF]P\�JµUDOVNLH&#13;
Komercyjnemu wykorzystaniu góralszczyzny sprzyja moda na rustykalność, sielankowość, pamiątkarstwo w stylu ludowym, etno-design, ludowość w muzyce, karczmy stylizowane na chaty, chłopskie jadło, rękodzieło, powracający mit ludowości. W tej narracji wieś jawi się jako arkadia, kraina ekologicznego i zdrowego trybu życia podpartego&#13;
filozofią slow-life, a także remedium na stresującą, pełną gonitwy miejską pracę – śród&#13;
chemii, spalin i betonu. Modę tą wykorzystuje np. zawojska Willa Wełczówka. Oprócz&#13;
pobytu, który – jak zapewniają właściciele na swojej stronie internetowej – „gwarantuje&#13;
wypoczynek w cichym, spokojnym i pięknym miejscu”, w którym „naprawdę można wypocząć, oderwać się od «gonitwy życia»”43 oraz wyżywienia bazującego na regionalnych&#13;
produktach, gospodarze proponują gościom spotkania z gawędziarzem ludowym oraz&#13;
zajęcia z twórcami ludowymi (wyroby z gliny, wyroby z siana, bibułkarstwo, malowanie na szkle, malowanie drewnianych zabawek). Podobne regionalne atrakcje proponuje&#13;
gospodarstwo agroturystyczne „Kozinówka”, serwując chętnym gościom warsztaty rękodzieła ludowego i artystycznego Podbabiogórza. Ponadto, jak piszą na swojej stronie&#13;
www: „Aby przybliżyć wczasowiczom lokalną tradycję i zwyczaje, zapraszamy młodzież&#13;
z zespołu regionalnego «Juzyna» oraz kapelę góralską «Hopsiup Hej», którzy opowiadają gawędy i ciekawostki o naszym regionie, grają i śpiewają, a nawet uczą góralskich&#13;
41&#13;
&#13;
Strona internetowa kapeli góralskiej Okovita: http://okovita.pl, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
Strona internetowa Piotra Jezutka: http://piotrjezutek.pl, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Strona internetowa Willi Wełczówka: http://www.willawelczowka.pl/o-nas, dostęp 30.09.2018.&#13;
&#13;
128&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
przyśpiewek i tańca. Chętni mogą też przymierzyć strój góralski i poczuć się przez chwilę&#13;
mieszkańcem gór”44.&#13;
Także ośrodek wczasowo-wypoczynkowy „Silver” oferuje klientom „oderwanie od&#13;
zgiełku spraw codziennych”, serwując przy tym „spotkania z folklorem góralskim ze&#13;
znakomitymi gawędziarzami, którym przygrywa Kapela Góralska”45. Ponadto dla dzieci&#13;
organizowane są tu zajęcia edukacyjne związane z kulturą ludową: wyroby z siana, malowanie na szkle, spotkanie z rzeźbiarzem, praca na kole garncarskim i własnoręczne wykonywanie pamiątek. Na stronie ośrodka znajdziemy również babiogórskie emblematy:&#13;
kapelusz z czerwoną włóczką oraz ciupagę – z tym że w wersji klasycznie turystycznej,&#13;
bo zupełnie drewnianej.&#13;
W podobnym charakterze działają restauracje-karczmy stylizowane na drewniane&#13;
chaty, ozdobione ogólnogóralskimi akcentami w postaci zasłonek czy serwet zrobionych&#13;
z kwiecistych chust z frędzlami. Każda z karczm – obok standardowego menu – serwuje&#13;
też „chłopskie jadło” (odlegle nawiązujące do lokalnej kuchni) podane na kamionkowej&#13;
zastawie, a obsługa ubrana jest w elementy stroju regionalnego (choć nie są to stroje babiogórskie). Wszystkie te zabiegi mają sugerować „ludowy” klimat miejsc. W Zawoi są&#13;
to Karczma Tabakowy Chodnik, Karczma Zbójnicka oraz Karczma Dzika Chata (dawniej Styrnol). Wszystkie w jakiś (choć niepełny) sposób próbują odnieść się do tutejszej&#13;
kultury regionalnej. I tak nazwa pierwszej z nich nawiązuje do szlaku przemytniczego,&#13;
którym nielegalnie przewożono tytoń, papierosy i tabakę z Galicji na Węgry (trasa wiodła od Hali Krupowej przez Palice do Orawy) – o czym przeczytamy na pierwszej stronie&#13;
w menu. Druga karczma swoją nazwę i charakter zawdzięcza zbójeckiej legendzie tych&#13;
terenów oraz bliskości zbójnickiej kaplicy na Policznym. Do tego tematu nawiązują cytowane w menu wierszyki, jak np.: „Ten zawojski zbójnik / ku Łorawie chodził. / Gorzałecko pijoł, / z niedźwiedziem się wodził”. Dzika Chata natomiast jest zbudowana na wzór&#13;
tradycyjnego budownictwa Górali Babiogórskich. Jak twierdzą właściciele: „Wzorem&#13;
dla budowy były materiały zgromadzone przez wybitnego etnografa, nieżyjącą już prof.&#13;
Annę Kutrzebę-Pojnarową, opublikowane między innymi w wydanej w 1931 r. w Krakowie książce Budownictwo ludowe w Zawoi”46.&#13;
&#13;
�����3RF]WµZNL�L�SDPLÇWNL&#13;
Zawojskie widokówki to głównie kartki lokalnej produkcji. Ich projektantem i realizatorem jest Michał Bartyzel – kolekcjoner archiwalnych pocztówek z Zawoi, zaś wykorzystywane zdjęcia są autorstwa Tomasza Urbańca, pracownika Babiogórskiego Parku&#13;
Narodowego oraz Michała Sośnickiego. Króluje na nich turystyka górska, prezentowane&#13;
są walory przyrodnicze Zawoi. Jedna z nich przedstawia wiosenną panoramę z owcami&#13;
pasącymi się na Hali Barankowej. Na odwrocie znajdziemy motyw ozdobny spod Babiej&#13;
44&#13;
&#13;
Strona internetowa gospodarstwa agroturystycznego Kozinówka: http://www.kozinowka.pl/index.&#13;
php/2015-11-28-16-23-29, dostęp 30.10.2018.&#13;
45&#13;
&#13;
Strona internetowa ośrodka Silver: http://www.zawojasilver.pl, dostęp 30.10.2018. Wywiad z pracownikiem&#13;
ośrodka, lipiec 2018.&#13;
46&#13;
&#13;
Dzika Chata, http://www.zawoja.net.pl/szukaj/ad/restauracja,7/styrnol,21, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Góry. Inna kartka głosi hasło „Pozdrowienia z Zawoi” i prezentuje owcę i dwa jagniątka, a także grafikę parzenicy babiogórskiej, powieloną na drugiej stronie. Na wszystkich&#13;
pocztówkach znajdziemy cytat z książki Andrzeja Komonieckiego pt. Chronografia albo&#13;
Dziejopis Żywiecki (datowanej na ok. 1704 r.): „Także w Babiej Górze jest góra albo gronik,&#13;
na którym jest kamienna baba tak wyrośniona, a woda z niej idzie. Gdzie tam jest skała,&#13;
z jednej strony nie przystępno do niej, a z drugiej połogo47 idzie, i stąd Babia Góra nazywana” tłumaczącym pochodzenie nazwy Babia Góra. Z lokalną ikonografią oswoić mają&#13;
drukowane na kartkach grafiki prezentujące emblematy góralskie: ciupagę, parzenicę&#13;
Babiogórców oraz florystyczne motywy ozdobne spod Babiej Góry. Kolejne prezentują&#13;
widok z podpisem „Królowa Beskidów – Babia Góra 1725 m.n.p.m.” za dnia lub przy&#13;
zachodzie słońca. Na innej znajdziemy krzyż stojący na Bartyzelowej Górze (z ogniskiem&#13;
i biało-czerwonymi flagami). Są też kartki będące reprintami archiwalnych pocztówek.&#13;
Jest to seria Zawoja dawniej prezentująca zawojskie pejzaże z dawnych widokówek.&#13;
Nieco inaczej rzecz wygląda z pamiątkami – tu wygrywa „chińszczyzna”. Większość&#13;
sklepików i kiosków proponuje wyroby masowej produkcji, niezwiązane z tutejszym regionem. Nieliczny wyjątek stanowi „Galeria Na Uciechę” – sklep z pamiątkami, który rozprowadza dzieła tutejszych rzemieślników, rękodzielników i artystów: rzeźby, malarstwo&#13;
na szkle, a także m.in. płyty „Juzyny”, szachy trójpolowe wykonywane przez przysłopskiego społecznika Jana Żurka oraz liczne publikacje o tematyce regionalnej. Galera służy&#13;
też przestrzenią na wernisaże i wydarzenia artystyczne oraz warsztaty dla dzieci i dorosłych. Jak sami o sobie piszą na stronie www: „Poprzez nasze przedmioty pragniemy&#13;
Państwu przybliżyć kulturę i tradycje regionu babiogórskiego. Galeria to nie tylko sklep&#13;
i wystawy sztuki, to także miejsce spotkań z Twórcami Ludowymi, autorami książek, lokalnymi działaczami oraz innymi osobami związanymi z regionem babiogórskim”48. Jednak także tu znajdziemy wyroby masowej produkcji. I mimo że dla Górali Babiogórskich&#13;
ważnym czynnikiem tożsamościowym jest odróżnianie się od Podhalan – w sklepie,&#13;
obok tradycyjnych kapeluszy z czerwoną włóczką, znajdziemy podtatrzańskie kapelusze&#13;
z muszelkami, a zamiast spódnicy babiogórskiej – kwieciste spódnice a’la ludowe wypromowane przez Donatana i Cleo, natomiast Przysłop – zawojski przysiółek położony 700&#13;
metrów n.p.m. – w ulotce turystycznej zachwalany jest jako „wspaniały punkt widokowy nazywany «Zawojską Gubałówką»”. Rozmówca – spytany o stosunek do sprzedaży&#13;
podhalańskich kapeluszy z muszelkami w Zawoi – podchodzi do sprawy wyrozumiale,&#13;
tłumacząc unifikację góralszczyzny w pamiątkarstwie względami finansowymi:&#13;
Z czegoś trzeba żyć, a niestety jest tak – odwrócę kota ogonem – w Wiśle w tej chwili się&#13;
sprzedaje też kapelusze z muszelkami, albo nawet sprzedaje się całe stroje z parzenicą podhalańską czarną, no bo właśnie z czegoś trzeba żyć. [...] Sprzedaje się, bo jednak ludzie, którzy&#13;
przyjeżdżają, nie wiem – z północy Polski, dla nich góralszczyzna jest jedna mniej więcej i nie&#13;
wchodzą w szczegóły, a kapelusze, które były tak jak nasze – skromne, tylko owinięte włóczką,&#13;
bo nawet nie tak jak te żywieckie, spadające z frędzlami z tyłu, to mogłyby się tak dobrze nie&#13;
sprzedawać [W6_M_39].&#13;
47&#13;
&#13;
połogi – z lekka pochyły, o niewielkim spadku, niestromy albo rozpościerający się szeroko, rozległy, zob.&#13;
Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego, https://sjp.pwn.pl/doroszewski/pologi;5476658.html,&#13;
dostęp 29.11.2018.&#13;
48&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Problem powszechnej komercjalizacji oraz standaryzacji procesu produkcji dóbr kultury, które stają się podobne do innych towarów, nie uchodzi uwadze zawojan. Stosunek&#13;
mieszkańców do pamiątek jest zróżnicowany. Niektórzy w swojej ocenie koncentrują się&#13;
na braku „autentyczności” w proponowanym towarze:&#13;
Rozlewa się taki kicz, bo podróbki są, [...] dla turystów, bo i w Gdańsku kupi pani ciupagę,&#13;
i wszędzie pani ciupagę kupi. Bo tutaj nie było takiej ciupagi jako tako. Zbójnicy to mieli, bo&#13;
oni ciupali se chodnicek, jak szli przez las, bo las był gęsty, nie? [...] Natomiast zwykli Górale, to&#13;
on się podpierał, miał palicę tak zwaną, to był wykręcony jałowiec [W14_K_84].&#13;
&#13;
Inni skupiają się na miejscu produkcji (produkty made in China), podkreślając „sztampę” i słabość wykonania pamiątki, co tłumaczą opłacalnością taniego, sprowadzanego na&#13;
masową skalę towaru:&#13;
Jeżeli idzie o koszmarki [pamiątki], to są w Zawoi w sprzedaży baranki z napisem „Zawoja” czy&#13;
górale z napisem „Zawoja”, które są produkowane w Chinach. Tak, są zamawiane i produkowane w Chinach, tu się tylko robi napis „Zawoja”. [...] No tak jak ciupagę się kupuje podobno&#13;
w Sopocie czy w Mielnie [śmiech]. Nie oszukujmy się, dużo rzeczy opiera się na pieniądzu&#13;
[W2_M_ok. 55].&#13;
[...] bo tu teraz w większości sklepów te piszczałki takie dla turystów to są z bambusa, z Chin.&#13;
Krew mnie zalewa jak widzę niekiedy to góralskie, pseudobabiogórskie badziewie made in&#13;
China [W3_M_38].&#13;
&#13;
Zdaniem pytanych wygrywa więc niska cena i dostępność.&#13;
&#13;
���$XWRREUD]� DXWR��L�KHWHURVWHUHRW\S\&#13;
�����$XWRVWHUHRW\S&#13;
Zgodnie z autodefinicją zawojan tożsamość babiogórską dziedziczy się z pokolenia na pokolenie, a więc bycie Góralem to przede wszystkim kwestia urodzenia. Z tym kryterium&#13;
wiąże się także miejsce zamieszkania – Babiogórski Góral jest „stąd”, co też warunkuje&#13;
jego relacje z otoczeniem:&#13;
Mogę powiedzieć, że jestem Góralem. Ludzie tak jakby są z pokolenia [na pokolenie]. Mój&#13;
dziadek się kłócił z jakimś tam dziadkiem, z sąsiadem, mój ojciec się kłócił z synem tego dziadka i ja się kłócę z synem tego. Te konflikty tak pół żartem, pół serio. No i ludzie są przywiązani&#13;
do ziemi, my jesteśmy stąd. Tutaj tak jakby znasz sąsiada od lat. To nie jest ktoś tam napływowy,&#13;
ze świata. To się [też] wiąże z jakimiś tam wartościami [W10_M_32].&#13;
&#13;
Zdaniem rozmówców topografia miejsca, w którym się żyje, determinuje konkretne&#13;
cechy, zachowanie, a nawet wygląd. Charakter Górali szlifowany jest trudnymi warunkami życia: biedą, nieurodzajną ziemią, koniecznością emigracji zarobkowej (do Ameryki,&#13;
Kanady, Norwegii, Argentyny, albo i bliżej, na Śląsk do pracy w kopalni). Przez wzgląd&#13;
na te warunki rozmówcy widzą siebie i swoich przodków jako osoby silne, zaradne, zdeterminowane, zawzięte, twarde: „Tak żeby tu żyć, to trzeba było być zawziętym człowiekiem. Chcę tu żyć, chcę tu mieszkać. Takie podejście” – dodaje 32-letni mężczyzna.&#13;
&#13;
Galeria Na Uciechę, http://naucieche.pl/o-galerii/, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Inną – również związaną z warunkami życia – wskazywaną cechą Górala spod Babiej&#13;
Góry jest indywidualizm i honorowość:&#13;
&#13;
przyszłym pokoleniom. Choć wiąże się to już z nowymi, aktualnymi działaniami regionalnymi:&#13;
&#13;
Każdy miał swój honor, no może przez to, że tutaj nie było ścisłej zabudowy, takiej jak wejdziecie na stronę orawską, czy gdzieś jeździcie po Polsce, to zaczyna się chałupa, chałupa, chałupa,&#13;
chałupa. A tutaj bardziej by to można było powiedzieć, że to większość ludzi było takimi jakby&#13;
indywidualistami [W4_M_50].&#13;
&#13;
Jak [moje] dziecko się urodził[o], to od małego strój góralski, no nie? [...] Rośnie szybko, to co&#13;
roku, co dwa lata trzeba było nowe portki, koszulkę kupować. Ale myśmy się starali faktycznie,&#13;
żeby synek nasz i później córeczka ten strój góralski mieli. No i nie chodzą w nim w chałupie co&#13;
dzień, ale od święta do kościoła, co nie? [...] No i tu inne rodziny też tak postępują. No nie wszyscy, ale ten kto to lubi czy wychowany jest właśnie w zespole regionalnym Juzyna, no to później&#13;
rodzice po prostu ubrania, i to te właśnie babiogórskie, nie podhalańskie, nie krakowskie, tylko&#13;
babiogórskie sprawiają swoim pociechom [W3_M_38].&#13;
&#13;
Góral jest bezkompromisowy, nieustępliwy i uparty: „Jak se coś umyśli i tak postanowi, że tak, to nie przegada chłopa po prostu, żeby inaczej. I nie, żeby to czasu wymagało.&#13;
Nie, no jest uparty naród [śmiech]” [W3_M_38]. Silny charakter to też trudny charakter,&#13;
wiążący się ze skłonnością do awanturniczości:&#13;
Mój ojciec [...] był typowym babiogórskim Górolem, małym, dożartym i takim wybijoknem,&#13;
chociaż miał duże artystyczne...49 bo obrazy do kościoła malował [W4_M_50].&#13;
&#13;
Swoista góralska „krewkość” czy „charakterność” tłumaczona bywa „zbójeckimi” konotacjami oraz temperamentem („porywczy jesteśmy”).&#13;
Trud życia w górskim otoczeniu wymuszał ciężką pracę, nie dziwi więc, że wśród&#13;
góralskich przymiotów wymienia się też zaradność, pracowitość i zasadniczość:&#13;
„[Kobieta] tutaj zaradna musiała być bardzo. No bo [mąż] albo robił w lesie od rana do wiecora,&#13;
cy tam przy sianach, albo za granicą, go nie było cały rok. Zaradni, pracowici. Bardzo. Ciąg do&#13;
roboty mają. Nie ino do picia, ale i do roboty. Że jak się bawić, to się bawić, a jak robić, to robić&#13;
[W3_M_38].&#13;
Góralki są twarde. Wszystko umiały same zrobić, owce chowały, przędły, robiły na drutach,&#13;
haftowały. Wszystko musiały zrobić. Właściwie to się mało kupowało rzeczy, tylko wszystko&#13;
było w domu robione, czy szyte, czy haftowane przez gospodynie [W5_K_75].&#13;
[K]olega mo firmę budowlaną i no ni mo stroju [regionalnego], co nie? Ale też bym powiedział, że jest prowdziwy Górol, bo jak na tej budowlance ma chałupkę wystawić, cy tynkować,&#13;
to jak skocy, to mu się ta robota pali w rękach, co nie? [...] No, bo naprawdę no jakby ta robota&#13;
się pali w rękach tym ludziom tu [W3_M_38].&#13;
&#13;
Obok urodzenia i miejsca zamieszkania oraz konkretnego usposobienia, istotnym wyznacznikiem „góralskości” jest gwara, która bywa wskazywana jako bazowe kryterium:&#13;
Prawdziwy Góral nie może być tu tylko urodzony, ale musi mówić gwarą. O, Góralem jest&#13;
Jezutek50. [...] Jego mama nauczyła go po góralsku. Jak wy przyjedziecie, Babią Górę uwidzicie,&#13;
to myślicie, że jak ktoś jest z Zawoi lub spod Babiej Góry to musi być Góral [śmiech]. A to nieprawda. Musi po góralsku mówić! Musi dobrze gwarą mówić po góralsku [W11_M_ok. 40].&#13;
&#13;
Zgodnie z powyższą opinią nie wystarczy mieszkać pod Babią Górą, by być Góralem.&#13;
Wśród trzech głównych góralskich cech konstytutywnych, które wymienił mężczyzna&#13;
oprócz gwary i stroju znów pojawiła się praca, nazwana przez niego „stylem”, „taktyką”: „[Góral] musi po góralsku pracować, inny typ rządzenia musi mieć. [...] Musi robić&#13;
oscypki, owcami się zajmować”.&#13;
Jeśli chodzi o używanie gwary, w rozmowach uwidaczniały się zróżnicowane, często wykluczające się nawzajem diagnozy, jak np. w wypowiedzi 75-letniej kobiety, która&#13;
twierdzi: „U nas wszyscy tutaj mówią gwarą. Wszyscy. Czy dzieci, czy nie dzieci” i po&#13;
chwili dodaje: „No teraz to ta gwara tak troszeczkę zaginęła, bo już tak nie mówią, nie&#13;
wplatają. [...] Nie mówią taką gwarą i dzieci też nie mówią” [W5_K_75]. Dla zilustrowania tej różnorodności w diagnozach warto przytoczyć kilka innych odpowiedzi:&#13;
[Gwarą] to raczej się nie mówi. To tam gdzieś ci starsi znają, czy ci którzy działają przy tych&#13;
zespołach regionalnych, to mówią, ale tak ogólnie to na co dzień się nie usłyszy. [Dzieci] nie&#13;
uczy się gwary [W10_M_32].&#13;
&#13;
Nie strój zatem czyni Górala, lecz zaangażowanie w pracę, a także umiłowanie kultury&#13;
babiogórskiej oraz miejsca, w którym się żyje. Bez tego „przebieranie się” w góralski strój&#13;
jest dla rozmówcy powodem do śmiechu:&#13;
&#13;
Mówią, przecież starzy ludzie normalnie. Nikt się nie będzie wysilał na jakieś tam szeleszczenie, jak po prostu mówi sobie tak, jak se mówił cały czas [W8_M_ok. 63].&#13;
[Mówiący gwarą] to jednostki są. Ale to by trzeba było gdzieś poszukać. A tak, to nie. [...] Tak&#13;
to jest. Świat się zmienił [W12_M_80].&#13;
&#13;
[N]iektórzy, powiedziałbym, że widać, że to przebierańcy, że to takie jest za bardzo wypacykowane ino jak – nie wiem – święty Mikołaj [śmiech], albo że Batmana strój założy, a i tu ma&#13;
te portki bukowe. A prowdziwym to on jest górolem nawet, jak nie mo portek bukowych na&#13;
sobie. [...] Ale ma na przykład umiłowanie do tej kultury góralskiej. Lubi, kocha te piosenki, te&#13;
śpiewki, te tańce, tę Babią Górę, tę wioskę, gdzie mieszka, żyje, co nie? [W3_M_38]&#13;
&#13;
[G]warą to więcej mówią tam koło Zakopanego. Tam, gdzie jest czysta gwara góralska&#13;
[W9_K_ok. 65].&#13;
Nie, ja nie jestem Góral, bo ja po góralsku nie mówię dokładnie. Góral po prawdzie to Zakopane i Nowy Targ. My jesteśmy mieszani Słowacy [W11_M_ok. 40].&#13;
&#13;
Nie znaczy to jednak, że strój regionalny nie jest istotny, bynajmniej – posiadanie go&#13;
i noszenie przy ważnych okazjach jest uznawane za wartość, którą należy przekazywać&#13;
49&#13;
&#13;
Zdanie niedokończone. Prawdopodobnie rozmówca ma na myśli artystyczne „zacięcie” – ABB.&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
Nie, nie ma żadnej gwary tutaj. [...] Jak chcecie gwary posłuchać to przyjedźcie na Jesień Babiogórską. Przyjeżdżają takie zespoły ludowe [R_M_targ].&#13;
50&#13;
&#13;
Piotr Jezutek – mieszkaniec Zawoi, lokalny działacz regionalny, były członek „Juzyny”.&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Gdy młody mężczyzna mówi: „jo mom z domu gwarę wyniesionom”, myśli raczej&#13;
o pokoleniu dziadków, którzy mówili do niego w dialekcie. Przytacza przy tym historię&#13;
swojej matki, która w wychowywaniu dzieci unikała gwary:&#13;
&#13;
bo jak my [starzy] już umrom... no niechętno jest młodzież, bo by naprawdę można było pospisywać, jeszcze ta Juzyna tam w Zawoi to tam jeszcze coś działa. Nikt jakoś, no nie kwapi się&#13;
do tego. [...] Tak jak my umromy, to tak żeby się spaliła jakaś wielko biblioteka, jakby spaliło&#13;
się za nami cało przeszłość Przysłopia. [...] Nas tu było ze trzydzieści, starszych takich, jak zech&#13;
policzyła, i zostalimy się trzy, teraz taki Staszek, Józka i jo, co ku osiemdziesiątce. [...] No i to już&#13;
wszystko umiera i koniec. Koniec z potrawami dawnymi, co my gotowali, koniec ze wszystkim&#13;
[W13_K_78].&#13;
&#13;
Jak moja mama pojechała do roboty kasik z tej wsi jako młoda dziewczyna – na Śląsk czy&#13;
do Krakowa – na tak zwaną służbę (dużo tutaj tak ludzi wyjeżdżało), a nie umiała mówić&#13;
jakby czystą polszczyzną, czy „ą”, „ę”, tylko po prostu ciupała gwarą prowdziwie tak jak na&#13;
uOrawie czy na Podhalu górole gadają do siebie, no to była z tego powodu jakby no właśnie&#13;
szykanowana czy się wyśmiewali ludzie z niej, że nie umie mówić czystą polszczyzną. No&#13;
i później [...] to za wszelką cenę się starała nas uczyć mówić czystą polszczyzną, że jak później&#13;
pojedziemy kiedyś do miasta, to żeby się dzieci nie wstydziły, że nie umieją mówić po polsku&#13;
[W3_M_38].&#13;
&#13;
W rozmowach często powtarza się informacja o luce pokoleniowej wywołanej zakazem mówienia gwarą, „tępieniem” jej, a także związanym z nią poczuciu wstydu wywołanym szykanami ze strony nauczycieli lub osób z miasta – użytkowników ogólnej&#13;
polszczyzny:&#13;
Jak ty chopce, cy ty dziwcyno, jak ty pójdziesz do świata, jak się odezwiesz to widać że to wieśniak.&#13;
I zawsze była tendencja nacisku na tą kulturę, na tą literacką mowę polską. [...] To był olbrzymi&#13;
wstyd z reguły [W4_M_50].&#13;
&#13;
Około 55-letni mężczyzna wspomina nawet szkolną przemoc:&#13;
„Prawda była taka, że nas w latach 70. bili po łapach za mówienie gwarą w szkole. W tej chwili&#13;
pisze się projekty, bierze się pieniądze unijne, żeby dzieci uczyć gwary” [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
Przeważająca część rozmówców wskazuje osoby starsze jako „naturalnie” używające&#13;
gwary. Podobnie pytani o tutejsze tradycje czy zwyczaje, zawojanie odsyłali do najstarszych mieszkańców wsi. To właśnie starzy ludzie – zdaniem większości – są „prawdziwymi”, „rdzennymi” Góralami, którzy mają wiedzę wynikającą z doświadczenia:&#13;
Naprowdę to jo jestem za młody na takie różne rzeczy, wiedzę. I to powinniście se wziąć maszyny, sprzęta, dyktafony i oblecieć te chałupy takie jak właśnie moja mama, babcia, która ma&#13;
dziewięćdziesiąt sześć lat, chwała Bogu, sprawna jest, żyje, zdrowa i tak dalij... I takie jeszcze&#13;
„prowdziwki”, co po prostu umierają, no nie? Starsze osoby, starsze gaździny, gazdowie, chłopy,&#13;
baby... [W3_M_38].&#13;
&#13;
Starsi podzielają przekonanie młodszego pokolenia. 78-letnia mieszkanka Przysłopia&#13;
nazywa starych ludzi z racji ich wiedzy „wielką biblioteką”. Żali się przy tym, że pewien&#13;
świat mija bezpowrotnie, dodając, że wraz z jej pokoleniem miną też tradycje (zwyczaje,&#13;
przyśpiewki, gwara, kuchnia), bo młodzież – poza działalnością „Juzyny” – sama z siebie&#13;
nie jest chętna na kontynuowanie ani zachowywanie tych praktyk:&#13;
No jo wiem, no w tej chwili nos nazywają Babiogórcy, Babiogórcami no to tu jesteśmy wszyscy.&#13;
Tu my się urodzili, gwarą godali nasi łojcowie, my jesce gwarą godali. Jesce niektórych domach&#13;
to nawet dzieci, bo jak się wychowują przy babce, przy dziadku. A dziad, z tym, że to moje&#13;
pokolenie umiera, no to jak godali wszyscy gwarą no to te dzieci od małości tyz się ucyły gwarą. Ale tak jak już dajmy na to moje dzieci już wszystko mówi elegancko, no to już wnuki też&#13;
mówią ładnie, nie? Ale teraz minęło. [...] [M]i jest żal tego, żal mi tej przeszłości, proszę pani,&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
Taka „prawdziwa”, „rdzenna”, „naturalna” góralskość kojarzy się rozmówcom z praktykowaniem pewnego stylu życia, zdeterminowanego warunkami i topografią; byciem&#13;
bezrefleksyjnym i dlatego prawdziwym (tożsamość jest niejako przeciwstawiona p o c z u c i u tożsamości):&#13;
I teraz pytanie, czy jak ja się takiej kobiety zapytam [starej babinki], czy ona się czuje Góralką...&#13;
No ona, jak ona się może czuć Góralką, jak ona po prostu nią jest. Tylko że ona nie zna tego&#13;
określenia [W4_M_50].&#13;
&#13;
Kończy się jednak z nastaniem nowoczesności, ze zmianą czasów i wymianą pokoleń:&#13;
To jeszcze nie było tak dawno, dwadzieścia lat temu? Więc ludzie rzeczywiście to byli, to są&#13;
te Górole takie prawdziwe... Prawdziwe znaczy nie te tak, co to kultywowali, bo chcieli, tylko&#13;
dlatego, że takie ich życie. [...] [L]udzie, którzy tu mieszkają, oni naprawdę, to cudów dzisiaj nie&#13;
potrzebują. Ci, którzy już powiedzmy przeżyli pewien czas, pewną epokę. I taki człowiek jak&#13;
tutaj idzie, to jest taki prawdziwy Górol. On se idzie powoli, on żyje w innej czasoprzestrzeni.&#13;
To my mamy ciągle telefon, my mamy samochód, mamy goniacke, mamy terminarz, który nas&#13;
bije [...]. Po prostu, my żyjemy w innej czasoprzestrzeni, a oni też żyją w innej czasoprzestrzeni&#13;
[W4_M_50].&#13;
&#13;
�����+HWHURVWHUHRW\S&#13;
W szerszej perspektywie heterostereotypy dotyczą głównie – co nie trudno przewidzieć&#13;
– Górali Orawskich, Żywieckich i Podhalan, w węższej – sąsiadów ze Skawicy, a nawet&#13;
mieszkańców samej Zawoi w zależności od zamieszkiwanej części: Dolnej lub Górnej.&#13;
Poczucie tożsamości regionalnej zbudowane jest na chęci wyróżnienia się na tle innych: „[Też jesteśmy tutaj] odrębną grupą etnograficzną” mówi 38-letni mężczyzna&#13;
i dodaje:&#13;
[B]ardzo silnie działa to poczucie tożsamości i odrębności własnej, jako, że my jesteśmy Górale&#13;
Babiogórscy, a nie Żywieccy i nie z Orawy, tylko właśnie spod Babiej Góry, stąd, z północnych&#13;
zboczy Babiej Góry, którzy tu po prostu od siedemnastego wieku zawędrowali, jako Wołosi,&#13;
pasterze wołoscy i w ten sposób osiedlali się tu na tych terenach [W3_M_38].&#13;
&#13;
Inne grupy etnograficzne są kontekstem dla własnej tożsamości, służącym też wyjaśnieniu, dlaczego Babiogórcy nie mają siły przebicia na tle Orawy, Żywiecczyzny i Podhala:&#13;
A tu pod Babią Górą, to jeszcze jest taki mankament, że my som jednak malutką grupą etnograficzną na tle na przykład całej Orawy czy tej Żywiecczyzny, czy Beskidu Śląskiego. No, to&#13;
&#13;
135&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
tu jest co, parę tych wiosek, co nie? Zaraz później od Sidziny tam już wpływy podhalańskie. Po&#13;
drugiej stronie Babiej Góry na Krowiarki uOrawa, a tam za Huciskiem i Jałowcem od Stryszawy no to już Górale Żywieccy [W3_M_38].&#13;
&#13;
Wątek antagonizmów wobec orawskich sąsiadów pojawia się głównie w kontekście&#13;
przeszłości, żartobliwie przytacza się przy tym powiedzonko: „Konia ze Skawy i baby&#13;
z uOrawy się nie biere”. Główna linia napięć przebiega w relacji do Górali Podhalańskich.&#13;
Zarzuca się im „zmonopolizowanie” i zawłaszczanie pojęcia góralszczyzny. W rozmowach pojawia się żal, że „góral” kojarzony jest wyłącznie z Zakopanem, choć samo miasto&#13;
mało z „prawdziwymi” góralami ma wspólnego:&#13;
[I]m [reszcie Polski] się kojarzy, że górol, no to Zakopane, tak? Jak w Zakopanem jest właśnie&#13;
mało góroli i w blokach siedzo. [Z tego, co ja słyszałem, to osiemdziesiąt procent Zakopanego&#13;
to są w ogóle ludzie niezwiązani z górami, tylko wszystko co tam naleciało się, osiedliło się: Radom, Kraków...]. Tylko w tych wioskach dookoła prędzej tych „prowdziwków”, autochtonów&#13;
takich można znaleźć we Witowie, Kościelisku cy tam Starym Bystrym, Cichym i tak dalej, cy&#13;
tam Białym Dunajcu, Carnym Dunajcu. A samo miasto – tom miał kolegę na studiach, co w&#13;
życiu nie miał portek bukowych na sobie. A urodził się, mieszkał, żył w Zakopanem, co nie?&#13;
[W3_M_38]&#13;
&#13;
Zakopiańczykom zarzuca się kwestionowanie i lekceważenie górali z innych terenów:&#13;
Zawsze się z Zakopianami wadzę. Kiedyś mi powiedzieli w Ludźmierzu, że my nie górole. Oni&#13;
górole, my nie górole. [...] Jesteśmy góralami, a oni próbują to jednak dyskredytować. Mimo że,&#13;
że wiecie dobrze, że ich Młoda Polska wylansowała tak naprawdę [W4_M_50].&#13;
&#13;
Podhalanom też w pewnym stopniu zazdrości się swobody w realizowaniu tożsamości (w tym gwary) i siły przebicia ze względu na ich liczebność oraz wsparcie kultury&#13;
ogólnopolskiej przez wypromowanie regionu Tatr w literaturze i sztuce Młodej Polski:&#13;
Przez lata gwarę się tępiło. Jeżeli Podhale Skalne, ono mogło i tam było wskazane i promowane, to na tym terenie przychodził człowiek, który gadał gwarą górolską to był tępiony&#13;
[W4_M_50].&#13;
&#13;
Te drobne napięcia kwitowane bywają jednak z humorem:&#13;
To wszystko w formie żartów, nie ma antagonizmów. Przecież zawsze Górale Podhalańscy&#13;
mówili, że Babia Góra powstała z tego, że kobiety, które szły na odpust do Kalwarii, kobiety&#13;
podhalańskie, i z tych śmieci usypały Babią Górę. Tak nas obrażają, ale to jest na zasadzie takich żartów, dokuczania sobie takiego bez złośliwości czystej, tylko raczej z przekory, takiego&#13;
uśmiechu [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
Co ciekawe, heterostereotypy pojawiają się także wśród samych zawojan, którzy różnicują się między sobą – w zależności od tego, w której części Zawoi żyją. Rozmówca&#13;
prezentuje swoje rozumienie podziału wsi na część dolną i górną oraz związane z nim&#13;
rzekome różnice charakterów mieszkających tu zawojan. Kontakt z turystami, według&#13;
mężczyzny, wpłynął nie tylko na zanik gwary, ale i na złagodzenie obyczajów:&#13;
Ja się zastanawiałem, dlaczego Zawoja jest podzielona. Na tę część jakby Zawoja Dolna od&#13;
Centrum w dół, czy jakby od Wełczy jakbyśmy zjechali na tę część dolną i tu na tę część górną.&#13;
&#13;
136&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
I kiedyś mi to właśnie babka wytłumaczyła, taka kobita na Dolnej Zawoi: A bo wy tam w górze,&#13;
to wyście pany, a my tu rolniki. A bo, mówi, to tak jak wyście se tam mieli turystów i wyście se już tam&#13;
inaczej z tymi ludźmi rozmawiali. I rzeczywiście! No nieraz się zastanawiam, czemu tam na tej&#13;
Dolnej Zawoi są takie buroki, bitnioki straszne. No, słowo, człowiek dobrze piwa nie wypił,&#13;
a już granda była normalnie. Oni to, nie wiem, oni to po prostu lubią, adrenalina. [...] To nie jest&#13;
stereotyp, właśnie wam wytłumaczę. Bo tu jest ta część, ta góra, jest dużo łagodniejsza, tutaj do&#13;
bitki tak szybko nie dochodzi. [M]yśmy tu mieli kontakty z ludźmi cały czas, poprzez ośrodki&#13;
[wczasowe], bo ludzie częściej pracowali [w ośrodkach wczasowych]. Więc kobieta, która była&#13;
w tym ośrodku wczasowym, ona godała gwarom, ale już po dziesięciu latach pracy z tą Polską,&#13;
czy tu w Lajkoniku, czy gdzieś, to już z nimi jest inna rozmowa. Przyjeżdżali profesorowie od&#13;
wielu lat do Polskiej Akademii Nauk, gdzie jest pod rybiarnią, pod ośrodkiem zarybieniowym&#13;
po prawej stronie. [...] Tutaj przez te kontakty górole są takie łagodniejsze [W4_M_50].&#13;
&#13;
Prawdziwymi Góralami, według rozmówcy, są zawojanie dolni, którzy zachowali&#13;
gwarę („jak ktoś starszy jeszcze ma ten zaciąg”): „I to właśnie te bitnioki, to górole te&#13;
prawdziwe, które też są górolami, ale tego nie widać i nie słychać”.&#13;
&#13;
���=DPLDVW�SRGVXPRZDQLD&#13;
Podczas badań ujawniły się różne podejścia zawojan do kwestii folkloru i prezentowania&#13;
przez niego tożsamości regionalnej: sztywne trzymanie się zasad wytyczonych przez ekspercki opis dialektologii i etnografii oraz akceptacja przeformułowywania dziedzictwa&#13;
kulturowego zgodnie z własnymi potrzebami, zgoda na zmianę. Niektórzy mieszkańcy&#13;
nie widzą konieczności zachowywania folkloru w niezmienionej formie, przyznając prawo do ewolucji: „to jest przecież żywe, my tym ciągle żyjemy” – argumentują. „Prawda&#13;
jest taka, że nie da się żyć ciągle w skansenie. I dlatego to musi ewoluować, nie ma siły”&#13;
[W2_M_ok. 55]. Na stanowisku niezmienności stoją osoby wczytane w dyskurs etnograficzny, zasłuchane w ekspertów pilnujących „czystości” tradycji: „[...] folklor ma być taki&#13;
jaki był 100 lat temu, nie wolno nic zmieniać”. Wyraźne jest napięcie między trwałością&#13;
a zmiennością, między tradycją a nowoczesnością.&#13;
Zawsze zależało mi na tym, by coś, co istniało, żeby jednak żyło, niekoniecznie w tej wersji niezmienionej. [...] Według mnie [muzyka folkowa] powinna [ewoluować], bo to jeżeli skostnieje&#13;
w tej formie przez 100, 200 lat, no tylko do skansenu, tylko do lamusa, tylko do nagrań na&#13;
wałku czy na płycie winylowej. I nic więcej [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
Słowo-klucz, które często pojawia się w prowadzonych wywiadach w kontekście kultury babiogórskiej to „autentyczność”. W odniesieniu do stroju, pieśni czy gwary ważne&#13;
są wyznaczniki wytyczone przez etnografów, wyedukowane i przyswojone przez użytkowników. Jeśli jednak idzie o „bycie Góralem” zdaniem rozmówców autentyczne jest&#13;
to, co wychyla się zza folkloryzmu, jest poza nim. W ich rozumieniu „prawdziwi” Górale&#13;
to starzy ludzie, którzy pamiętają „dawne czasy”; ci, którzy swoją „góralskość” praktykują&#13;
– bez emblematów tożsamościowych po prostu mówią gwarą i żyją tu. To ciekawe przeświadczenie, zwłaszcza, że młodsi rozmówcy, którzy je formułują, sami przecież z góralszczyzną w jakiś sposób się utożsamiają.&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
O dziedzictwo kulturowe (przekaz i utrwalanie wiedzy o tradycyjnej kulturze ludowej, pamięć historii) czy też o animowanie życia społecznego dzisiaj dbają elity intelektualne danej społeczności (gwara uczona przez książki dla dzieci lub w szkole; tańce i stroje&#13;
ludowe prezentowane w zespole regionalnym; otwieranie izb regionalnych i gromadzenie pamiątek, narzędzi tradycyjnego rzemiosła; prowadzenie galerii z rękodziełem). Towarzyszy temu nierzadko głęboka samoświadomość działań – jak choćby autokreacyjny&#13;
gest przebierania się w stroje ludowe na ślubie/weselu czy podczas świąt, etc. Wygląda&#13;
na to, że mieszkańcy Zawoi zaakceptowali taką formę prezentowania swojej tożsamości.&#13;
Odnawianie babiogórskiego folkloru spotyka się z przychylnym podejściem:&#13;
Ja myślę, że w bardzo dobrym kierunku to idzie i rozwija się, jak najbardziej. Jak byłem dzieckiem, miałem dwanaście lat, i powstał ten zespół regionalny Juzyna [1992 r.], no to nos było&#13;
mało i raptem były może ze dwa, trzy te zespoły regionalne w ogóle w powiecie suskim,&#13;
w ośmiu gminach. A teraz jest w każdej wiosce. No, to taka moda się zrobiła, powstała&#13;
i krawcowa już nie nadąża szyć tych strojów. Później jak przychodzą święta, no to w Sobotę&#13;
Wielkanocną idziemy święcić potrawy w strojach, i dzieci, i starzy. No i downiej tego nie było&#13;
[W3_M_38].&#13;
&#13;
Ważne jest więc to, co sami mieszkańcy Zawoi uznali za swoje dziedzictwo, co przyswoili i jak chcą to praktykować i prezentować, co daje im poczucie wspólnoty: czy to&#13;
będzie uczestnictwo w działalności zespołu folklorystycznego, czy noszenie stroju ludowego lub jego elementów, czy używanie gwary (choćby wtórne). Zrekonstruowany strój&#13;
góralski, powoływane do życia zespoły ludowe, folklor sceniczny, konkursy na szopki bożonarodzeniowe, plenery rzeźby ludowej, wystawy haftu, konkursy gawędziarzy, śpiewaków i instrumentalistów ludowych to przykład wynajdywania tradycji, reflektowania nad&#13;
nią. Jest to zarazem świadectwo witalności kultury góralskiej, potwierdzonej wolą mieszkańców do podtrzymywania tych działań (motywowaną potrzebą regionalnego wyróżniania się) oraz zdolności nieustannego kreowania nowych treści w obszarze folkloru.&#13;
&#13;
Próba zespołu regionalnego Cieślica, Zawoja 2018 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz – doktor, literaturoznawczyni, etnolożka, członkini Instytutu Kaszubskiego. Interesuje się religijnością, dziedzictwem kulturowym, antropologią literatury.&#13;
Autorka książki Homo capax, capax hominis. Z problematyki antropologicznej w późnej twórczości&#13;
Adama Mickiewicza (2019). Współpracuje z Pomorskim Centrum Badań nad Kulturą przy Uniwersytecie Gdańskim.&#13;
Spodenki chłopięce, element stroju regionalnego,&#13;
Zawoja 2018 (fot. M. Szaszkiewicz)&#13;
&#13;
138&#13;
&#13;
Fragment kroniki szkolnej z przysiółka Przysłop:&#13;
zdjęcie Franciszka Gazdy, jego uczniów oraz zespołu&#13;
ludowego, Zawoja 2018 (fot. J. Sikora)&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Izba regionalna przy Szkole Podstawowej nr 5 w Zawoi Gołynia, Zofia Bugajska opowiada o kulturze Górali&#13;
Babiogórskich, Zawoja 2018 (fot. J. Sikora)&#13;
&#13;
Wnętrze Skansenu im. Józefa Żaka w Zawoi Markowej, Zawoja 2018 (fot. M. Dubasiewicz)&#13;
&#13;
Tablica upamiętniająca Urszulę Janicką-Krzywdę, Babiogórskie Centrum Kultury w Zawoi, Zawoja 2018&#13;
(fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
Miniaturowa góralska chata-agroturystyka w sklepie z pamiątkami, Zawoja 2018&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
140&#13;
&#13;
141&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��&#13;
5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX�Z�ĂÇFNX�&#13;
Anna Barbasz-Bielecka&#13;
&#13;
Kapelusze góralskie podhalańskie z muszelkami – do kupienia w sklepie z pamiątkami, Zawoja 2018&#13;
(fot. M. Dubasiewicz)&#13;
&#13;
Kapelusze góralskie z czerwoną włóczką&#13;
– do kupienia w sklepie z pamiątkami,&#13;
Zawoja 2018 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
142&#13;
&#13;
Etno-lalka barbie w góralskim stroju, Zawoja 2018&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
���3RF]ÇWHN&#13;
Jak głosi miejscowa legenda, jabłonie nie rosną na łąckiej ziemi tylko i wyłącznie z powodu sprzyjającego klimatu. Wiele z tych drzew ma swoje korzenie w łamaniu bożych przykazań. Przytaczana w różnych wariantach opowieść informuje o tym, że pewien miejscowy proboszcz przykazał parafianom, by w akcie pokuty za grzechy sadzili jabłonkę.&#13;
Gdy drzewa zaczęły owocować i przynosić zyski, wierni zaczęli coraz śmielej grzeszyć,&#13;
powiększając jednocześnie lokalne sady i czyniąc Łącko oraz jego okolice jabłkowym zagłębiem. W tej legendzie jest też miejsce dla złośliwego czarta. Podsunął on miejscowym&#13;
inne drzewo owocowe – śliwę, z której to owoców sprytni grzesznicy – nie wiadomo,&#13;
czy z diabelską pomocą – nauczyli się wkrótce pędzić niezwykle mocny i pomagający naruszać boże przykazania alkohol. Tyle miejscowej legendy, barwnej i atrakcyjnej po dziś&#13;
dzień prawdopodobnie ze względu na swój dowcip i nawiązania do ludzkich spraw, czyli&#13;
grzechu i mocnego trunku. Czy z bożą, czy z diabelską pomocą, a może tylko za sprawą&#13;
okoliczności przyrody Ziemia Łącka jest obecnie rozpoznawalna jako teren sadowniczy&#13;
i miejsce wytwarzania owianej aurą nielegalności łąckiej śliwowicy.&#13;
Gdy przyszło mi trafić do Łącka wraz grupą studentów i młodych etnografów w celu&#13;
zebrania materiału na temat tradycji sadowniczych i obecności jabłoni w lokalnym krajobrazie, nic nie zapowiadało wielości i złożoności zagadnień, z jakimi przyjdzie się&#13;
mierzyć badaczom1. Z pewnością tygodniowy pobyt w terenie nie może wyczerpać badawczego potencjału tego miejsca, pozwala jednak na zarysowanie problemów wartych&#13;
uwagi. Badania realizowane w sierpniu 2019 r. były prowadzone w oparciu o ramowy&#13;
1 Zespół badawczy tworzyli: mgr Anna Barbasz-Bielecka, mgr Małgorzata Roeske, Oskar Krasoń, Magdalena&#13;
Mika, Patryk Reczulski, Jakub Sadowski.&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
kwestionariusz, a wszyscy posługujący się nim badacze mieli na celu uchwycenie poprzez&#13;
rozmowę i obserwację zagadnień pojawiających się w bezpośrednim kontakcie z badanym terenem. Owocem kilkudniowych badań prowadzonych w cieniu jabłoni było zebranie 15 wywiadów. Poniżej przedstawię kilka refleksji na temat pozyskanego materiału&#13;
badawczego.&#13;
&#13;
���:�FLHQLX�MDEăRQL�ɒ�R�MDEăRQL�Z�NUDMREUD]LH&#13;
Codziennie rano, dojeżdżając do Łącka z odległej o 40 minut drogi Piwnicznej, bez zwracania uwagi na przydrożne tablice można było stwierdzić, że „jesteśmy już na miejscu”.&#13;
Obecność sadownictwa na terenie Łącka i okolic jest z oczywistych względów łatwa do&#13;
zauważenia, ponieważ sady są widoczne już z głównej drogi. Równe rzędy niewysokich&#13;
drzewek wyznaczają wizualną granicę i sygnalizują odmienność, odrębność Łącka wraz&#13;
okolicznymi wioskami od widzianego wcześniej krajobrazu. Jabłonie w przestrzeni Kotliny Łąckiej są obecne od „zawsze”. Owo zawsze sięga czasów średniowiecza, bowiem&#13;
wśród badaczy okolic Łącka panuje przekonanie, że tradycje sadownicze są ściśle związane z obecnością zakonu klarysek na tych ziemiach2. Jest to bardzo prawdopodobne,&#13;
ponieważ zakony oparte na benedyktyńskiej regule prowadziły tego typu działalność gospodarczą i znane są inne przypadki sadów benedyktyńskich na terenie Europy. Swoista&#13;
ciągłość i stałość osiedlenia zakonników i zakonnic jest czynnikiem sprzyjającym wieloletnim uprawom takim jak sady owocowe.&#13;
Drugim istotnym aspektem jest klimat – górski, lecz w tej okolicy łagodny – sprzyjający owocowaniu. Niezbyt strome stoki gwarantują natomiast według specjalistów, w tym&#13;
także sadowników, z którymi rozmawialiśmy podczas badań, odpowiednie nasłonecznienie rosnących na nich jabłoni. Jednocześnie ukształtowanie terenu i rodzaj podłoża&#13;
według naszych rozmówców nie sprzyja innym uprawom na dużą, przemysłową skalę.&#13;
W trakcie rozmów ze starszymi sadownikami pojawiały się stwierdzenia, że innego rodzaju uprawa jest nieopłacalna i ma sens raczej na własny użytek niż w celach handlowych.&#13;
Z analizy materiałów dotyczących historii Łącka wynika, że sadownictwo rozwijało się&#13;
na tych ziemiach nieprzerwanie od czasów średniowiecznych, przeżywając swoje lepsze&#13;
i gorsze chwile. Te lepsze dla sadownictwa chwile zawsze łączą się z instytucjonalnym nakazem uprawy jabłoni lub z aktywną działalnością promotorów sadownictwa. Przyjmuje&#13;
się, że jednym z ważniejszych czynników rozwoju sadownictwa był wydany pod zaborem&#13;
austriackim nakaz sadzenia jabłoni przy drogach (dotyczył on także innych regionów).&#13;
Czasy zaboru austriackiego to również okres kolonizacji józefińskiej na terenie Sądecczyzny, w tym również Łącka i okolic. Przypuszcza się, że niektóre szlachetne odmiany&#13;
jabłoni mogły przywędrować wraz z kolonistami. Innym przełomowym momentem była&#13;
przypadająca na lata 30. XIX w. działalność zarządcy dawnych majątków królewskich,&#13;
2 Informacje na ten temat pojawiły się w trakcie przeprowadzonych wywiadów. Ich potwierdzenie można odnaleźć w informacjach o gminie Łącko (np. Wikipedia) oraz w literaturze (np. Słownik geograficzny Królestwa&#13;
Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. V, hasło „Łącko”, nakł. Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1884, s. 628 lub G. Olszewski, Historia miejscowości: Łącko, Czerniec, Maszkowice, „Almanach Łącki”, 2010,&#13;
nr 12).&#13;
&#13;
144&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
które przeszły w posiadanie Cesarstwa, tzw. dóbr kameralnych. Sekretarz owych dóbr&#13;
Herzog zajął się organizacją pierwszego na tym terenie sadu przemysłowego oraz szkółki&#13;
sadowniczej3. Kolejnymi istotnymi dla łąckich jabłoni postaciami byli proboszcz ks. Jan&#13;
Piaskowy i kierownik miejscowej szkoły Stanisław Wilkowicz. Pierwszy z nich to właśnie legendarny ksiądz nakazujący sprzyjającą rozwojowi sadownictwa pokutę. Drugi to&#13;
myślący o przyszłości swoich wychowanków nauczyciel nakłaniający ubogie dzieci do&#13;
zbierania pestek z owoców i przynoszenia ich do szkoły. Z tych drobnych przechowywanych w pudełkach po zapałkach nasionek rozwinął szkolny sad. Opuszczając szkołę, każdy z wychowanków otrzymywał kilka młodych drzewek mających wkrótce zaowocować&#13;
i wesprzeć finansowo młodego człowieka. Działalność księdza Piaskowego i kierownika&#13;
Wilkowicza przypadała na okres przełomu XIX i XX w.4.&#13;
Wspomniane czasy to okres wzrostu wysokich sadów o kilkudziesięcioletnim cyklu&#13;
życia, bogatych w niewystępujące dziś już przeważnie odmiany jabłek i dających schronienie całej rzeszy ptaków i owadów. Prawdopodobnie to właśnie te sady, których dojrzałość przypadła na pierwszą połowę XX w., były „rajskimi ogrodami” wspomnień najstarszych z naszych rozmówców. To one z upływem lat wykreowały zmitologizowany&#13;
w rozmaitych przekazach ustnych i literackich „ekstrakt” idealnego sadu z dziecięcych&#13;
lat. Sadu kwitnącego, pachnącego, cienistego i obfitego. Pisząc o prowadzeniu badań&#13;
etnograficznych w cieniu jabłoni, właśnie taki zmitologizowany sad najchętniej przedstawiłabym czytelnikom tego tekstu. Dlaczego? Bowiem idealnie pasowałby do miejskich wyobrażeń o bezproblemowej uprawie pysznych owoców niepodatnych na żadne&#13;
choroby i niewymagających wielokrotnych oprysków. Nie wisiałyby nad nim gradowe&#13;
chmury ani widmo niskich cen w skupie. Ten sad idealny istnieje, lecz jako kulturowe wyobrażenie, a nie materialnie realna przestrzeń. W Łącku i okolicznych miejscowościach&#13;
jabłonie uprawiane są zarówno w niewielkich przydomowych sadach, jak i w dużych gospodarstwach produkujących owoce na sprzedaż. W trakcie naszych badań trafiliśmy do&#13;
jednych i drugich, a nawet i do tych, o których już zapomniano i którymi nikt już się&#13;
nie zajmuje. Popularne niegdyś wysokopienne odmiany jabłoni niemal całkowicie zostały wyparte przez karłowate, niskopienne odmiany nastawione przede wszystkim na&#13;
coroczne obfite owocowanie.&#13;
Wspominane przez naszych rozmówców z mniejszym lub większym sentymentem&#13;
tzw. stare odmiany wysokopienne jabłoni wprawdzie rzucały wiele cienia, lecz nie dawały&#13;
tak obfitych i regularnych zbiorów jak nowe odmiany niskopienne. Stare sady znajdowały się zazwyczaj w bliskim sąsiedztwie domów i zabudowań gospodarskich, zakładano&#13;
je na mniejszej niż obecnie powierzchni i sadzono w nich dużo mniej drzew. Nie potrzeba tu specjalisty z dziedziny hodowli roślin, aby zauważyć, jak mało wydajne były&#13;
w porównaniu z obecnie zakładanymi „fabrykami” owoców. Jak podkreślają właściciele&#13;
współczesnych gospodarstw-przedsiębiorstw, oprócz5 niskiej wydajności odmiany wysokopienne były też dużo trudniejsze w pielęgnacji i w zbiorach. Wszelkie zabiegi pielęgnacyjne musiały odbywać się przy użyciu wysokich drabin i z uwzględnieniem ryzyka&#13;
3 T. Kowalik, Szeroka łącka droga owocowa, www.sprawynauki.edu.pl, dostęp 25.01.2020.&#13;
4 Ibid., Informacje na ten temat pojawiły się również w niektórych rozmowach z sadownikami.&#13;
5 Przemyślenia te wynikają z wypowiedzi rozmówców.&#13;
&#13;
145&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
upadku. Podobnie zbieracze pracowali na drabinach, a upuszczone lub pominięte przez&#13;
nich owoce ulegały zniszczeniu, upadając z dużej wysokości. W niskopiennych sadach&#13;
zbiory odbywają się z poziomu podłoża lub ewentualnie z niewysokiej platformy przejeżdżającej między szpalerami gęsto posadzonych drzewek. W starych sadach blisko siebie&#13;
rosły rożne odmiany jabłoni dające owoce w różnych porach roku, czasami na jednym&#13;
drzewie rosło nawet kilka odmian jabłek (efekt ten osiągano dzięki szczepieniu, czyli&#13;
wszczepieniu zraza, tj. pędu, w podkładkę, tj. ukorzenioną roślinę, tak, aby połączyły się&#13;
w całość – nową roślinę). Stare odmiany bywały kapryśne i zazwyczaj owocowały obficie co drugi rok. Nasi rozmówcy niejednokrotnie z sentymentem odnosili się do starych&#13;
sadów, co nie oznacza jednak krytyki nowopowstających upraw. Stare sady stanowią element przeszłości, do której z przyczyn ekonomicznych rozmówcy nie widzą powrotu.&#13;
Są nieopłacalne, niewydajne, wymagające skomplikowanej pielęgnacji i rozległej wiedzy.&#13;
Stare sady to miejsca obliczone na zupełnie inną niż nowoczesne perspektywę czasową.&#13;
Przy zakładaniu sadu należało wziąć pod uwagę, że drzewa osiągną dojrzałość i zaczną&#13;
owocować dopiero po około ośmiu latach, gdy ich korony rozrosną się na tyle, aby wypuścić pąki kwiatowe i wydać owoce. Drzewa odmian wysokopiennych należało zasadzić&#13;
co dziesięć do piętnastu metrów, aby umożliwić odpowiedni rozrost korony. Niektórzy&#13;
przezorni ojcowie panien zakładali sady odpowiednio wcześnie, aby w momencie zamążpójścia panna mogła wnieść w posagu już owocujący sad, stanowiący zabezpieczenie&#13;
finansowe dla rozpoczynającego gospodarkę młodego małżeństwa. Przez kilka lat przed&#13;
wzrostem drzew, gdy jeszcze nie owocował i tylko w niewielkim stopniu zacieniał podłoże, sad bywał wykorzystywany jako miejsce upraw. Między szpalerami drzew można było&#13;
posadzić ziemniaki lub posiać zboże. W dobie tradycyjnego gospodarowania typowego&#13;
do okresu drugiej połowy XX w. nie było mowy o marnotrawieniu przestrzeni, a uprawa&#13;
chroniła przed niekontrolowanym zarastaniem i zachwaszczaniem młodego sadu. Gdy&#13;
sad był starszy, zdarzało się, że wypasano w nim krowy i w ten sposób oszczędzano sobie&#13;
trudu koszenia trawy porastającej podłoże pomiędzy drzewami. Kiedy osiągnął dojrzałość, jego właścicieli czekało jeszcze około pół w. ciężkiej pracy i nieustającego niepokoju&#13;
o nagłe zmiany pogody mogące zniweczyć starania o obfite owocobranie. Takie wysokie&#13;
stare sady w tym momencie odchodzą w przeszłość, lecz nie można wykluczyć zmiany&#13;
tej tendencji wskutek zainteresowania dawnymi odmianami jabłoni i popularnością tradycyjnych produktów lokalnych. Zanim wysokie sady zaczęły znikać z krajobrazu Łącka&#13;
i okolic, przez dziesięciolecia kształtowały wizualny aspekt przestrzeni tych terenów. Pozostały w niej ich ukryte szczątki, widoczne przez chwilę w maju, przez resztę roku pozbawione kwiecia w otoczeniu innych drzew – zaniedbane jabłonie pośród okolicznych&#13;
lasów. Podczas naszych badań nie doszukaliśmy się tak zwanych chałupisk, czyli miejsc,&#13;
gdzie niegdyś stał dom. Amatorzy leśnych wypraw wiedzą dobrze, że jabłonie często są&#13;
śladem pozwalającym zorientować się, iż przed laty pod gęstwiną krzewów i pokrzyw&#13;
stał dom otoczony sadem. Przypuszczam, że na terenie gminy Łącko mogą znajdować się&#13;
chałupiska, lecz aby stwierdzić to na pewno, potrzeba dokładnych badań.&#13;
Nawet dawne odmiany jabłoni w końcu starzeją się i obumierają. Długowieczne stare sady także wymagają wymiany drzew. W okresie powojennym do lat 80. zakładano&#13;
jeszcze sady według tradycyjnego układu wysokopiennych jabłoni, ale stopniowo ustę-&#13;
&#13;
146&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
powały one sadom złożonych z coraz gęściej sadzonych jabłoni niskopiennych. Dawne&#13;
odmiany traciły na znaczeniu w przemysłowej uprawie nastawionej na coroczne plony.&#13;
Jeden z naszych rozmówców, właściciel sadu o powierzchni jednego hektara, wspominał&#13;
pierwszy sad hobbystycznie założony w 1969 r. przez jego ojca, nieposiadającego żadnego doświadczenia w uprawie jabłek. Nie wiedząc, jak zacząć uprawę, udał się po pomoc&#13;
do położonej koło Nowego Sącza Brzeznej, do Sadowniczego Zakładu Doświadczalnego.&#13;
Ojciec naszego rozmówcy zaufał doktorowi Zbigniewowi Gertychowi oraz Eberhardowi&#13;
Makoszowi i przywiózł do Łącka 360 niepozornych „patyczków”, które zmieścił na wspomnianym hektarze. Były to ponad trzy razy bardziej gęste nasadzenia niż tradycyjne. Owe&#13;
„patyczki” miały nigdy nie osiągnąć wzrostu dawnych jabłoni i w dodatku przewidywano,&#13;
że będą owocować co roku. Podobno wyśmiano wtedy sad w okolicy, sugerując, że niedowiarkom prędzej „wyrosną włosy po wewnętrznej stronie dłoni niż na tych karłowatych podkładkach pojawią się dobre jabłka”. Jabłka wbrew powszechnemu przekonaniu&#13;
pojawiły się i były dobre, a karłowate podkładki i nowe odmiany stawały się coraz częstszym widokiem w Łącku i okolicach.&#13;
Karłowate, niskopienne, szpalery, paliki i druty – tych kilka słów określa współczesne&#13;
tendencje w uprawie jabłek czy też, jak określili to niektórzy rozmówcy, w prowadzeniu&#13;
sadu. Karłowatość gęsto porastających okolic drzewek narzuca zmiany w okolicznym&#13;
krajobrazie. Sady wdziane z lotu ptaka przypominają obsadzone równiutkimi rzędami&#13;
winorośli południowoeuropejskie winnice. Drzewka są sadzone w równych odstępach&#13;
i wspierają się na rozciągniętych między palikami drutach. Gdy wydadzą swoje rokrocznie obfite owoce, ich delikatne pnie i płytki system korzeniowy nie są w stanie sprostać&#13;
samodzielnie porywom wiatru i ciężarowi jabłek. Właściwie nie są samodzielnymi drzewami i całkowicie różnią się od swoich poprzedniczek o wysokich pniach i rozłożystych,&#13;
wielopiętrowych koronach. Nie są ani trochę „kostropate”, ale za to są wydajne i nie trzeba już czekać sześciu czy ośmiu lat na ich pierwsze owocowanie. Podczas wizyt w niskopiennych sadach nie spotkamy tego, co XVIII-wieczni estetycy angielscy nazywali&#13;
malowniczością, czyli pięknego widoku powyginanych konarów tworzących cieniste&#13;
sklepienie, nieco tajemnicze i odrobinę dzikie, lecz wciąż oswojone i dające poczucie&#13;
bezpieczeństwa. Takich sentymentalnych sadów poszukują uciekinierzy z miasta i fotografowie organizujący sesje zdjęciowe dla nowożeńców. Nie miałyby one jednak szans&#13;
wypełnić ciążącego na nich podstawowego obowiązku, jakim jest utrzymanie sadownika&#13;
i jego rodziny. Zwiedzając nowoczesne sady, znajdziemy w nich to, czego oczekuje rynek,&#13;
czyli piękne i dorodne owoce, łatwe do zebrania bez użycia kilkunastometrowej drabiny. Jako takie również mogą być pozytywnie wartościowanym elementem przestrzeni.&#13;
Rozwijając się zgodnie z nowymi technikami sadowniczymi, prawdopodobnie zmieniają&#13;
one dotychczasowy krajobraz w podobny sposób, jak w innych regionach kraju zmieniły&#13;
go monokultury. Nowoczesne sady niosą ze sobą powtarzalny rytm, coraz częściej przykrywane antygradowymi siatkami przypominają fabryki owoców. Tradycyjne sady warto&#13;
pielęgnować jako element dziedzictwa kulturowego regionu, lecz podobnie jak w przypadku ochrony zabytków in situ możliwe staje się to dopiero po uznaniu ich za wartościowe także w oderwaniu od pierwotnej, w tym wypadku gospodarczej funkcji.&#13;
&#13;
147&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
���-DEăNR�LGHDOQH"&#13;
Podczas wizyt w niewielkich przydomowych sadach i dużych przemysłowych gospodarstwach pytaliśmy naszych rozmówców o „prawdziwe jabłko”. Chcieliśmy dowiedzieć się,&#13;
czy idealne, a może tylko idealizowane stare sady rodziły idealne stare owoce. Czy dziś&#13;
prawdziwych jabłek już nie ma? I czy w ogóle ktoś jeszcze pamięta smak dawnych jabłek.&#13;
W trakcie wszystkich rozmów dotyczących preferowanych odmian jabłek i najbardziej pożądanych cech idealnego owocu pojawiało się niekoniecznie wypowiadane&#13;
wprost rozróżnienie na trzy typy jabłek.&#13;
Pierwszym, wartościowanym pozytywnie typem było jabłko „domowe”, czyli takie,&#13;
które uprawiało się dla siebie, takie, które było uprawiane przez rodziców lub dziadków,&#13;
takie, jakiego już dzisiaj próżno szukać w sklepach, takie, którego szczęśliwy właściciel&#13;
ma trudno osiągany skarb. Ale też takie, którego nie opłaca się uprawiać i nie nadaje się&#13;
do transportu. To idealne jabłko zapewne najlepiej wyglądałoby w tradycyjnym wysokopiennym sadzie – bo podobnie jak i tenże sad jest wspomnieniem, nierzadko sentymentalnym „obrazem z pamięci” naszych rozmówców. Wspominali oni soczyste papierówki,&#13;
słodkie malinówki i cukrówki, kosztele i pomarańczowe koksy jako jabłka przeszłości,&#13;
smaczne, aromatyczne i niestety nieosiągalne dla zwykłego zjadacza jabłek skazanego na&#13;
Czempiony („Szampiony” – jak mówili miejscowi) i Ligole.&#13;
Kolejnym typem jabłek była „konsumpcja”, czyli jabłka sprzedawane jako owoce do&#13;
zjedzenia. Te muszą być ładne i dobrze się przechowywać oraz wytrzymywać transport&#13;
na długich trasach. Powinny więc mieć regularny kształt, mocny rumieniec, twardy i soczysty miąższ. W żadnym wypadku nie mogą być ordzawiałe (ordzawione, pokryte ordzawieniami). Jabłko konsumpcyjne to jabłko wartościowe, opłacalne i w związku z tym&#13;
przez wielu naszych rozmówców wartościowane pozytywnie. To jabłko nie musi być&#13;
pyszne, ale musi wyglądać, jak gdyby takie było. Niemal wszyscy nasi rozmówcy podkreślali, że wygląd jabłka konsumpcyjnego jest stawiany na pierwszym miejscu, przed&#13;
jego smakiem, bo „klient kupuje oczami”. „Konsumpcja” musi być jabłkiem stosunkowo&#13;
odpornym – będzie podróżowało z sadu do chłodni, następnie zostanie przewiezione do&#13;
sklepów w całej Polsce, w których musi dobrze wyglądać na półkach, aby skusić klientów. O ile gdy pytaliśmy o jabłko domowe, uprawiane na własny użytek, na twarzach&#13;
rozmówców, zwłaszcza tych w podeszłym wieku, pojawiał się uśmiech zwiastujący zbliżającą się falę wspomnień, o tyle gdy rozmowa schodziła na temat jabłka konsumpcyjnego, omawiano jego zalety tylko w odniesieniu do wartości rynkowej. Przypuszczalnie&#13;
pytanie o jabłko domowe budziło skojarzenia z młodością rozmówców. Była to młodość&#13;
często biedna i trudna, lecz z perspektywy kilkudziesięciu lat idealizowana i przywoływana z pewną dozą rozrzewnienia6.&#13;
Jest jeszcze trzeci typ jabłek, czyli „jabłko przemysłowe”. Stanowi ono opozycję do&#13;
idealnej „konsumpcji”, a więc jest brzydkie, poobijane, czasem nadwyrężone przez ostatni grad (wtedy musi natychmiast trafić do przetwórni, aby nie zdążyło nadgnić). Jest to&#13;
6 Warto zaznaczyć, że niektórzy rozmówcy wyraźnie podkreślali, iż obecnie z powodu braku czasu mało kto&#13;
chce słuchać ich wspomnień. Badacze poświęcali im tyle czasu, ile potrzebowali, aby opowiedzieć nie tylko&#13;
o jabłkach, ale i o innych kwestiach związanych z przeszłością.&#13;
&#13;
148&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
jabłko złej jakości, ale nie na tyle złej, aby nie sprzedać go z minimalnym zyskiem. Obraz&#13;
ten co prawda stoi w sprzeczności z tym, czym karmią nas telewizyjne reklamy pokazujące roześmianych sadowników zbierających dorodne i rumiane owoce, aby to, co w sadzie&#13;
najlepsze, zamknąć w kartonie.&#13;
Nasze poszukiwania jabłka idealnego nie pozwoliły na wytypowanie powszechnie&#13;
cenionej odmiany i najważniejszych dla niej cech. Otworzyły jednak pole do rozmowy&#13;
o tym, jak wartościowane są jabłka i jaki jest do nich stosunek sadowników. Właściwie&#13;
wszyscy starsi rozmówcy sięgali pamięcią do sadów swoich dziadków i rodziców (większość z rozmówców nie była pierwszym pokoleniem związanym z uprawą jabłoni) i opisywali rosnące tam stare odmiany. Udało nam się zdobyć nieco informacji o niektórych&#13;
z nich. Poniżej wymieniamy je pod nazwami usłyszanymi w trakcie rozmów. Należy się liczyć z tym, że ich oficjalne nazewnictwo może być nieco odmienne choćby przez wzgląd&#13;
na spolszczenia obcojęzycznych nazw i przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie w lepiej lub gorzej zapamiętanej wersji.&#13;
Boskoop („Boskopa”) – najczęściej wymieniana przez naszych rozmówców i ceniona&#13;
przez nich za dużą odporność na choroby, zwłaszcza na parcha. Booskop nie był bardzo&#13;
wysoki i zaczynał owocować wcześniej niż inne stare odmiany. Zdarzało mu się niestety&#13;
przemarzać. Rozmówcy wspominali, że jabłko nie było zbyt piękne. Miało raczej nieregularny kształt i było mocno ordzewione, z szorstką skórką. Jego miąższ był kwaskowaty,&#13;
ale dobrze nadawał się na przetwory (soki i marmolady). Ważną zaletą tej odmiany była&#13;
możliwość długiego przechowywania. Boskoop dojrzewał późno i długo utrzymywał się&#13;
na drzewach. Najlepszy w smaku był na przełomie grudnia i stycznia. Oceniany był jako&#13;
jabłko uniwersalne, bardzo przydatne w kuchni. „Na boskopa się czekało jak na Gwiazdkę. Dochodził w sianie w zimie”.&#13;
Landsberska („Landzberka, Lancberka”) – wymieniana przez rozmówców jako stara&#13;
odmiana z dużymi i smacznymi owocami. Wspominano, że była wrażliwa na choroby.&#13;
Kronselska („Kronselka”) – wymieniana obok landsberskiej jako dająca smaczne&#13;
owoce. Owoce były różnej wielkości, nieforemne i niezbyt rumiane, ale bardzo smaczne.&#13;
Koksa – „Koksa ma ten smak”, stwierdził lakonicznie jeden z naszych rozmówców,&#13;
czym podsumował wypowiedzi wszystkich innych zagadniętych o stare odmiany. Koksa&#13;
wciąż jest uprawiana, lecz nie jako „konsumpcja”, tylko na własny użytek, ewentualnie na&#13;
sprzedaż dla konkretnego odbiorcy indywidualnego. Jest to jabłko słodkie i aromatyczne.&#13;
Ma bardzo drobne owoce. Miłośnicy koksy twierdzili, że im mniejszy owoc, tym lepszy&#13;
i bardziej wyrazisty jest jego smak. Koksę uznawano za raczej odporną na typowe choroby. Zdradzono nam też sekret idealnej chwili na spożycie owocu. Koksę zbiera się pod&#13;
koniec września, ale ich największa dojrzałość przypada w grudniu. Aby sprawdzić, czy&#13;
koksa jest smaczna, należy potrząsnąć nią delikatnie. Jeżeli jej pestki grzechoczą, to jest&#13;
najlepsza do jedzenia. Koksa daje zmienny plon, owocując obficie co drugi rok.&#13;
Sztetyny – jabłka z przedwojennych sadów, według jednego z rozmówców sprzedawane w czasie wojny za dobrą cenę. Soczyste i kwaskowate.&#13;
Kardynał (Kardynalska) – dobra/y jako składnik wypieków.&#13;
&#13;
149&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
Żeleźniak – jabłko bardzo dobre do przechowywania w piwnicy. Odporne na choroby&#13;
i warunki atmosferyczne. Owoce były kwaskowate, ale nadawały się na marmolady, do&#13;
wypieków i do suszenia.&#13;
Grochówka – jabłoń popularna jeszcze przed II wojną światową, tak jak żeleźniak&#13;
odporna i niewymagającą oraz najlepsza w formie przetworów.&#13;
Cesarz Wilhelm (Wilhelm) – przywoływany jako stara i smaczna odmiana jabłek. Jeden z rozmówców podkreślił, że dawniej była moda na te jabłka.&#13;
Bankroft – zimowe (nadające się do zbioru jeszcze w zimie), smaczne jabłko. Obecnie&#13;
wypierane przez inne odmiany, ale wciąż można go spotkać na targach. Bardzo dobre do&#13;
przechowywania, nadaje się do jedzenia nawet na wiosnę.&#13;
Malinówka (Oberlandzka, Malinowa) – stara odmiana o bardzo smacznych, soczystych i dużych owocach. Wybarwia się na głęboką malinową czerwień. Nie nadaje się do&#13;
długiego przechowywania.&#13;
Kosztela – niepozorne z wyglądu, drobne jabłko o bardzo soczystym miąższu i intensywnym, lekko kwaskowatym smaku. Wspomniana jako niegdyś popularne jabłko,&#13;
obecnie rarytas.&#13;
Różanka – niewymagająca w uprawie jabłoń o dużych, soczystych i aromatycznych&#13;
owocach. Nie nadaje się do przechowywania, ale można robić z niej przetwory.&#13;
Gołąbek – wymieniony tylko z nazwy.&#13;
Papierówki – wymieniane przy pytaniu o stare odmiany. Do dzisiaj uprawiane jako&#13;
wczesne jabłko na użytek domowy. W trakcie rozmów nazywana także „oliwką”.&#13;
Wielokrotnie pytaliśmy, dlaczego nie wraca się do starych odmian. Rozmówcy podkreślali, że wbrew temu, co się uważa, bardzo trudno je sprzedać. Mówi się o nich sporo,&#13;
ale klienci wcale nie chcą kupować takich jabłek. Trudno jest zweryfikować takie stwierdzenia bez podparcia ich badaniami rynku, niemniej jednak nasi rozmówcy w większości&#13;
byli przekonani, że stare odmiany nie przyniosłyby im zysku. Niektórzy z rozmówców&#13;
uznają uprawę starych odmian za eksperyment na niewielką skalę. Jeden z doświadczonych sadowników stwierdził, że można wracać do odmian, ale już w nowej technologii,&#13;
czyli w formie sadów niskopiennych. Według oceny innego, doświadczenie podpowiada,&#13;
że to właśnie stare odmiany poradzą sobie lepiej w tym terenie. Są mało wydajne, ale odporne i nie wymagają opryskiwania środkami ochrony roślin, które degradują okoliczne&#13;
środowisko, np. uniemożliwiając wypas w sąsiedztwie opryskiwanych drzew. Wszyscy&#13;
rozmówcy podkreślali wielokrotnie, że na jabłka są mody i oni musza się dopasować tak,&#13;
aby mogli je sprzedać. Sprzedając jabłka w grupie producenckiej, decydują się na te odmiany, na które jest zapotrzebowanie dużych sieci handlowych. Bez pośredników mieliby być może większą swobodę w wyborze odmian, ale dla wielu z nich taka sprzedaż&#13;
wymaga zbyt dużego nakładu pracy i posiadania własnych chłodni, na co nie każdy może&#13;
sobie pozwolić.&#13;
Wspominając o grupach producenckich, nie można pominąć znajdującego się tuż&#13;
przy głównej drodze wjazdowej do łącka „Owocu Łąckiego”. W ogromnych przechowalniach, w kontrolowanej atmosferze może zmieścić się nawet 7000 ton jabłek. W „Owo-&#13;
&#13;
150&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
cu”, jak najczęściej mówią o przedsiębiorstwie rozmówcy, znajduje się profesjonalna&#13;
sortownia wodna pozwalająca na precyzyjne oddzielanie jabłek ze względu na rozmiar&#13;
oraz taśmy umożliwiające szybkie i sprawne pakowanie owoców w woreczki foliowe. Ponadto „Owoc” wytwarza soki owocowe sprzedawane w całym kraju. Spożywając jabłka&#13;
kupione w którymś z hipermarketów Tesco lub w sklepie Biedronka, możemy z dużym&#13;
prawdopodobieństwem trafić na takie, które przeszło przez sortownię i chłodnię „Owocu”. Co ciekawe, według jednego z naszych rozmówców jabłko ukryte w opakowaniu&#13;
z logo „Owoc Łącki” niekoniecznie musi pochodzić z Łącka i okolic, skupowane owoce&#13;
nie są weryfikowane pod względem pochodzenia. Dzieje się tak, ponieważ „Owoc Łącki”&#13;
to grupa producencka, a nie produkt regionalny.&#13;
Produktem regionalnym jest natomiast Jabłko Łąckie, posiadające Chronione Oznaczenie Geograficzne Unii Europejskiej. Gorzej zorientowanemu klientowi obie nazwy&#13;
mogą wydać się bardzo podobne, ale tylko ta druga gwarantuje konsumentowi certyfikowany owoc spełniający szereg warunków. Czy wszyscy sadownicy starają się o wyrobienie dla swoich jabłek takiego certyfikatu? Okazuje się, że niewielu korzysta z tej&#13;
możliwości. Dwóch największych przetwórców jabłek w okolicy poinformowało nas, że&#13;
posiadanie wspomnianego certyfikatu to dla małego przedsiębiorcy duży wydatek nieprzekładający się na cenę jabłek w skupie. Wielokrotnie wspominano, że dla jabłek łąckich nie opracowano odpowiedniej strategii promocji i porównywano je z reklamowanymi jabłkami grójeckimi, także posiadającymi ChOG. Nasi rozmówcy wspominali, że gdy&#13;
powoływano Stowarzyszenie Łącka Droga Owocowa mające promować obszar Kotliny&#13;
Łąckiej jako producenta owoców i ich przetworów, spodziewali się większego zainteresowania ich certyfikowanymi jabłkami. Jako przyczynę marazmu wokół certyfikowanych&#13;
jabłek wskazywana jest przede wszystkim słaba promocja produktów, niedopasowana do&#13;
oczekiwań konsumentów.&#13;
Niektóre produkty przetwórstwa owoców i jabłek mają się jednak zupełnie dobrze.&#13;
Wszyscy rozmówcy podkreślają, że soki jabłkowe tłoczone i pasteryzowane bez dodatków konserwantów cieszą się dużą popularnością. Wszyscy rozmówcy wymieniali&#13;
Krzysztofa Maurera jako największego producenta soków i zarazem jedynego producenta mogącego legalnie sprzedawać śliwowicę łącką. Mniejszym producentem soków jest&#13;
Janusz Koza, właściciel marki „Sok z Gór”, należący do czwartego pokolenia sadowników. Krzysztof Maurer wspomina, że niewiele brakowało, aby urodził się w sadzie zasadzonym przez jego dziadka. Obaj panowie w trakcie rozmów pokazali, że bardzo dobrze&#13;
orientują się w tradycyjnym sadownictwie reprezentowanym przez pokolenie swoich&#13;
dziadków. Jednocześnie obaj prowadzą nowoczesne sady i zakłady przetwórcze zgodne&#13;
ze współczesnymi trendami. „Sok z gór” produkowany jest w małej rodzinnej tłoczni&#13;
wzorowanej na tych, które właściciel obserwował podczas wielu sezonów pracy na austriackim szlaku jabłkowym. Tłocznia Maurera to wielka hala produkcyjna pełna nowoczesnych urządzeń oraz gorzelnia produkująca owocowe okowity, wina i nalewki. Choć&#13;
oba przedsiębiorstwa różnią się skalą produkcji, to oba opierają się na połączeniu tradycyjnej wiedzy sadowniczej z ciągłym dokształcaniem się w obszarze nowych technologii&#13;
uprawy i przetwórstwa.&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
���-DEFRNL��MDEăNRZLFD�L�MDEăNµZND&#13;
W trakcie rozmów w tłoczniach, w miejscowej karczmie państwa Klagów i w sadach&#13;
próbowaliśmy dowiedzieć się, co dawniej wytwarzano z jabłek i co wytwarza się z nich&#13;
obecnie. Jako że od kilku lat dużą popularnością w Polsce cieszą się cydry, pytaliśmy&#13;
o nie. Okazuje się, że są wytwarzane u Maurera oraz że mimo dużej dostępności jabłek&#13;
nie wytwarza się ich na własny użytek. Podobnie jest z octem jabłkowym, chociaż kilku&#13;
rozmówców przyznało się do znajomości prozdrowotnego przepisu nakazującego wypijanie dziennie dwóch łyżek octu rozcieńczonego ciepłą wodą. Przepis ten publikowano&#13;
w ostatnich latach w wielu portalach internetowych i cieszy się on dużą popularnością&#13;
wśród osób zainteresowanych dietami. Od niskoprocentowego cydru poprzez zdrowy&#13;
ocet dotarliśmy do wódki pędzonej z jabłek, czyli, potocznie mówiąc – jabłkówki (poprawnie powinno się nazywać ją „jabłkowicą”, jabłkówka to nalewka z jabłek). Jest ona&#13;
wytwarzana i sprzedawana u Maurera. Niektórzy produkują ją w domu.&#13;
Ale każda osoba zapytana o przetwory bez chwili wahania przechodziła do innych&#13;
owoców – śliwek. Kompot śliwkowy, śliwa, śliwka… określeń na śliwowicę łącką padło&#13;
kilka, przy czym rzadko używano formy śliwowica czy krasilica. Wszelkiego rodzaju&#13;
próby poznania kulinarnych tradycji związanych z uprawa jabłek kończyły się na rozmowie o „śliwie”7, która okazała się uchodzić za bardzo cenny trunek. Śliwka w cieście, jak&#13;
stwierdził jeden z rozmówców jest… zmarnowana. Inny natomiast stwierdził, że co się&#13;
nie sprzeda, ląduje w beczce. Śliwkę określono jako „skarb” i „złoto”. Wśród takich opinii&#13;
ekstrawagancją wydaje się smażenie powideł.&#13;
Wracając do przetworów z jabłek, udało nam się dotrzeć do jabłek suszonych, jabłek&#13;
w cieście, klusek z jabłkami, jabłecznika (tzw. „jabcok”, czyli ciasto z jabłkami, szarlotka,&#13;
ale bez dodatku cynamonu) i kilku przepisów na szarlotkę (często z cynamonem). Jabłka&#13;
traktowano w kuchni jako zwyczajny owoc przydatny na kompot lub do ciasta. W trakcie&#13;
obchodów Matki Boskiej Zielnej8 w Maszkowicach szukaliśmy jabłek w bukietach ziół.&#13;
Rzeczywiście niektóre z nich zawierały niewielkie jabłuszko, jabłkowa była też dekoracja&#13;
ołtarza polowego na Górze Zyndrama. Podpatrywaliśmy także serwowane z tej okazji&#13;
przez mieszkańców Maszkowic potrawy, ale poza sokami jabłkowymi i szarlotką nie doszukaliśmy się jabłkowych potraw.&#13;
&#13;
���2�VăRGNLFK�MDEăNDFK�L�FLÛĺNLP�NDZDăNX�FKOHEDɞ&#13;
Polska jest prawdopodobnie jedynym krajem na świecie, który może poszczycić się blisko trzydziestoma ośmioma milionami specjalistów z zakresu uprawy jabłek, a zwłaszcza&#13;
jej ekonomicznych aspektów. Jabłko jest jednym z bardziej popularnych w Polsce owoców, a kwestia jego ceny od lat budzi liczne kontrowersje skutkujące pełnymi gorzkich&#13;
7 Lokalna nazwa śliwowicy. Bardzo ważne jest odpowiednie wypowiedzenie tego słowa: niewerbalne sygnały&#13;
w rodzaju intonacji, uśmiechu czy mrugnięcia pozwalają zorientować się, że chodzi właśnie o śliwowicę.&#13;
8 15 sierpnia podczas dorocznego nabożeństwa z tej okazji spotyka się tam lokalna społeczność. Miejscowi&#13;
bardzo angażują się w oprawę artystyczną wydarzenia (dzieci i młodzież grają i śpiewają podczas mszy świętej). Składane są podziękowania zasłużonym dla lokalnej społeczności. Atmosfera jest świąteczna i sprzyjająca&#13;
integracji.&#13;
&#13;
152&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
słów dyskusjami w mediach i w sklepowych kolejkach. Konsumenci mają pretensje do&#13;
sprzedawców, sadownicy do pośredników. Mówi się o interwencyjnych skupach jabłek&#13;
i o spekulacjach w skupach. Gdy do tego dołożyć kwestię rosyjskiego embargo i gradobicie otrzymujemy węzeł gordyjski emocji i oskarżeń o pogarszający się stan polskiego&#13;
sadownictwa. Jest to bardzo trudny temat i ani ja, ani też żaden z uczestników badań nie&#13;
ośmieliłby się wypowiadać swojej opinii na podstawie kilkunastu rozmów i przeczytanych artykułów. Z pewnością jednak dzięki tym rozmowom i szczególnemu zaangażowaniu części uczestników obozu można stwierdzić, że „jabłko jest ciężkim kawałkiem&#13;
chleba”.&#13;
Praca w sadzie, podobnie jak w przypadku innych upraw czy hodowli, jest zajęciem&#13;
niepozwalającym na urlop, a nawet chwilę wytchnienia w dowolnej porze dnia czy roku.&#13;
Pory roku i warunki pogodowe dyktują tempo i rytm tej pracy. Aby uzyskać obfity zbiór,&#13;
trzeba zadbać o zabezpieczenie drzewa przed mrozem i chorobami. Gdy przyjdzie pora&#13;
kwitnienia, trzeba z nadzieją wypatrywać pięknej pogody, pozwalającej kwiatom utrzymać się na drzewach. Gdy dojdzie do zawiązania się owoców, trzeba chronić je przed&#13;
szkodnikami i chorobami. W międzyczasie należy dokonywać oprysków zgodnie z zalecanym harmonogramem i przerywać owoce oraz przycinać „wilki” (pędy), aby każde&#13;
jabłko dostało odpowiednia ilość miejsca i światła słonecznego. W tym czasie może też&#13;
pojawić się grad, który zniweczy wcześniejsze prace, zbijając i niszcząc owoce. W ostatnich latach zdarzają się także burze z wichurami potrafiącymi poprzewracać szpalery karłowatych jabłonek. Zbyt suche lato nie służy jabłkom, a zbyt wilgotne sprzyja rozwojowi&#13;
niektórych chorób. Zagrożeń, na które sadownicy nie mają wpływu, jest bardzo wiele.&#13;
Opryski i siatki antygradowe pozwalają zapobiegać części z nich. Pozostałe mogą zostać&#13;
częściowo wynagrodzone dzięki ubezpieczaniu sadów.&#13;
Bywają sezony tak dobre, że jabłek pojawia się bardzo dużo, w efekcie skupy oferują&#13;
za nie niską cenę. Gdy jabłka są mało warte w skupie, problemem staje się zatrudnienie&#13;
sezonowych pracowników na czas zbiorów. Ich dniówka jest niezależna od cen w skupie,&#13;
za ciężką prace należy się im z góry określona zapłata. To tylko kilka stosunkowo łatwych&#13;
do zauważenia problemów stanowiących rysę na kreowanym przez reklamy czy polski&#13;
serial „M jak Miłość” romantycznym obrazie rajskiego sadu pełnego rumianych jabłek&#13;
dojrzewających w pełnym słońcu.&#13;
Dla części naszych rozmówców praca w sadzie była tym, czego nauczyli się w domu&#13;
i co postanowili kontynuować, gdy odziedziczyli sad po rodzicach czy dziadkach. Inni&#13;
traktują sad jako dodatkowe źródło utrzymania, biorąc w pracy urlop na czas prac sadowniczych, zwłaszcza zbiorów. Duże sady przemysłowe opierają się także na uprawie&#13;
innych roślin. Wszyscy sadownicy podkreślają, że uprawie jabłek zawsze towarzyszy niepewność. Starsi wspominali, że uzależnienie od pogody i towarzyszący mu niepokój są&#13;
na stałe związane z posiadaniem sadu. Obecnie jednak wielu z nich ubezpiecza swoje&#13;
sady. Może to się okazać opłacalne, gdy np. grad zbije dojrzałe już owoce, które uda się&#13;
niezwłocznie przetworzyć we własnej tłoczni. Wówczas pieniądze z ubezpieczenia oraz&#13;
ze sprzedaży soku mogą przewyższyć zysk ze zwykłej uprawy. Są to jednak sytuacje nietypowe. Jeden z rozmówców przyznał, że choć ubezpiecza swój sad, to i tak nigdy nie&#13;
ucieszyłby się ze zniszczonych i zmarnowanych owoców swojej pracy.&#13;
&#13;
153&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
Małe sady najczęściej mogą być pielęgnowane bez zatrudniania dodatkowych pracowników. Przy pomocy dzieci i innych członków rodziny zwykle udaje się zdążyć&#13;
z przerywaniem, przecinaniem i zbiorami. W dużych sadach konieczne jest zatrudnienie&#13;
dodatkowych pracowników, zwłaszcza na czas zbiorów. Obecnie zatrudnia się osoby na&#13;
dniówki, powinno się im także zapewnić wyżywienie na cały dzień pracy.&#13;
Nasi rozmówcy wspominali, że sami jako młodzież dorabiali przy zbiorach jabłek.&#13;
Kilkadziesiąt lat temu zbieracze nocowali w stodołach na sianie, gospodyni karmiła ich&#13;
przez cały dzień, obiad często donoszono do sadu i spożywano wspólnie w cieniu drzew.&#13;
Praca była ciężka, jabłka zbierano do koszy, stojąc na wysokich drabinach. Dzieci zbierały spady, które zazwyczaj przeznaczano na przetwory. Jabłka następnie przeglądano&#13;
i ręcznie sortowano. Zbierać należało ostrożnie – uszkodzone owoce szybciej się psuły.&#13;
Jeżeli gospodarz był życzliwie nastawiony do pracowników, pozwalano sobie na śpiewanie piosenek, żarty i rozmowy. Wspomniano też takiego właściciela, u którego nie wolno&#13;
było nawet rozmawiać. Po zakończonych zbiorach zdarzała się wiecha, czyli zabawa przy&#13;
postawionym przez gospodarza alkoholu. Do pracy często zatrudniano pochodzących&#13;
z okolic uczniów i studentów spędzających wakacje w domu rodzinnym. Jednym z nich&#13;
był urodzony w Łącku historyk – profesor Julian Dybiec.&#13;
Obecnie zbiory odbywają się w dużo bardziej zmechanizowany sposób. Samo zbieranie w dalszym ciągu wymaga pracy rąk ludzkich, ale zbieracze stoją na platformach&#13;
i nie musza nosić ciężkich skrzynek, bo te przewożone są na ciągniętych przez traktory&#13;
przyczepach. Co najważniejsze, zbieraczom nie grożą już związane z pracą na wysokości&#13;
niebezpieczne upadki. Jeden z członków naszej grupy osobiście przekonał się, że mimo&#13;
tych udogodnień praca przy zbiorach nie należy do lekkich.&#13;
&#13;
���1LHFK�QR�W\ONR�]DNZLWQÇ�MDEăRQLHɞ&#13;
Badania w Łącku przypadły na okres połowy sierpnia. Jest to czas pomiędzy dwoma najważniejszymi dla sadowników uroczystościami. Pierwsza z nich to odbywające się począwszy od 1947 r. Święto Kwitnącej Jabłoni. Przypada ono w połowie maja i jest okazją&#13;
do zabawy mieszkańców Łącka i okolicznych wsi. Według Marii Kurzei-Świątek genezy&#13;
tego święta można upatrywać w powojennych przymiarkach do realizacji planów budowy zapory w Jazowsku. W obliczu zagrożenia zatopieniem części Jazowska, Maszkowic,&#13;
Łącka, Czerńca, Zabrzeża, Zarzecza oraz części Kamienicy i Kiczni lokalna ludność postanowiła przyjąć „owocową” linię obrony wspomnianych ziem. Zorganizowane w maju&#13;
1947 roku święto miało uzmysłowić decydentom specjalnie zaproszonym z Warszawy,&#13;
że zapora zniweczy bogate tradycje sadownicze regionu9. Święto Kwitnącej Jabłoni jest&#13;
obecnie jedną z ważniejszych uroczystości dla miejscowych. Rozpoczyna się mszą świętą w parafialnym kościele, a następnie przenosi do amfiteatru na stoku Góry Jeżowej.&#13;
Możliwość podziwiania barwnego korowodu zespołów regionalnych, skosztowania regionalnych potraw oraz śliwowicy przyciąga wielu turystów. Od kilku lat obchody Święta&#13;
uświetniane są koncertami, nie tylko kapel ludowych, ale i popularnych artystów. Drugim&#13;
ważnym dniem jest wrześniowe Święto Owocobrania, podsumowujące prace sadowni9&#13;
&#13;
Łącko i gmina łącka, red. J. Dybiec, Wyd. „Secesja”, Kraków 2012, s.357-359&#13;
&#13;
154&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
ków. Połączone jest ono z prezentacją plonów, degustacją owoców i potraw regionalnych&#13;
oraz śliwowicy. Na scenie występują kapele i orkiestry regionalne. Odbywa się również&#13;
turniej wsi i zabawa taneczna. Podczas obu świąt organizowana jest wspólna zabawa dla&#13;
wszystkich, ale motywem przewodnim jest jabłoń – jej kwiaty i owoce.&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH&#13;
Tak jak wspomniałam na początku tego tekstu, tematyka sadownictwa w regionie Kotliny Łąckiej jest bardzo złożona. Związane z nią problemy wymagają wielu godzin spędzonych w terenie. Jednak już nawet kilkudniowe odwiedziny w Łącku pozwalają dostrzec,&#13;
jak wiele wspomnień, emocji, planów i marzeń może ogniskować się wokół niewielkiego&#13;
jabłka. Jabłko przekształca krajobraz i wpływa na życie związanych z nim ludzi. Mieszkańcy ziemi łąckiej świętują jego kwitnienie, jednocześnie zastanawiając się, czy jesienią&#13;
będą mogli świętować obfite zbiory. Większość miejscowej ludności pracuje, pracowało&#13;
lub zna kogoś, kto pracuje w sadzie. Łącka Droga Owocowa ma promować region, Owoc&#13;
Łącki powinien rozprowadzać Łąckie Jabłko w całym Kraju. Oceny sytuacji są różne i zależą od wielu czynników. Nie przyjechałam do Łącka wyrabiać sobie własnej opinii na te&#13;
tematy, lecz szukać jabłoni i starych odmian jabłek w okolicy. Pozornie niewinne pytania o wspomnienia związane z sadownictwem okazywały się otwierać serca rozmówców&#13;
chcących opowiedzieć także o swojej obecnej sytuacji. W cieniu wysokich starych jabłoni i pomiędzy szpalerami ich karłowatych następczyń stoją sadownicy i ich dzieci, nie zawsze pragnące kontynuować rodzinne tradycje. Krajobraz sadowniczy Ziemi Łąckiej to&#13;
nie tylko widzialne z głównej drogi rzędy drzewek, ale też relacja, jaka zachodzi pomiędzy ziemią, jabłoniami i ludźmi, którzy „prawie urodzeni w sadzie” jednocześnie ten sad&#13;
kształtują i decydują o jego przyszłym wyglądzie. Krajobraz Ziemi Łąckiej to „nieopłacalne”, ale z jakiegoś powodu wciąż uprawiane jabłonie i wszystko, co z nimi związane.&#13;
Literatura:&#13;
1. Łącko i gmina łącka, red. J. Dybiec, Wydawnictwo „Secesja”, Kraków 2012&#13;
2. A. Staniewska, Jan Skrzyński, Sady w Krajobrazie – między archetypem raju a współczesnym ogrodem użytkowym, „Czasopismi Techniczne. Architektura”, 2012, z. 109.&#13;
3. G. Olszewski, Historia miejscowości: Łącko, Czerniec, Maszkowice, „Almanach Łącki”, 2010, nr 12.&#13;
4. G. Olszewski, Zabrzeż i Zarzecze – z przeszłości wsi, „Almanach Łącki”, 2009, nr 11.&#13;
5. www.sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/897-lacko/96-historia-miejscowosci;dostęp 25.01.2020.&#13;
6. Władysław Ścianek, Historia i tradycje, www.lacko.pl/historia-i-tradycje.html, dostep 25.01.2020.&#13;
7. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. V, hasło „Łącko”, nakł.&#13;
Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1884 s. 628.&#13;
8. T. Kowalik, Szeroka łącka droga owocowa, www.sprawynauki.edu.pl, dostęp 25.01.2020.&#13;
9. A. Szczocarz, Wielka hydrotechnika w Pienińskim Parku Narodowym. Na podstawie materiałów&#13;
Kaja Romeyko-Hurki; Pieniny – Przyroda i Człowiek 1: 109–127 (1992)&#13;
&#13;
Anna Barbasz-Bielecka – magister, etnolożka. Interesuje się to krajobrazem, krajobrazem kulturowym i muzealnictwem. Pracuje w Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Przygotowuje&#13;
pracę doktorską o muzealnictwie na wolnym powietrzu.&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
Łącko, 2019 r.&#13;
&#13;
Faza czyszczenia owoców w Owocu Łąckim, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Łącko, 2019 r.&#13;
&#13;
Oznakowanie Małopolskiego Szlaku Owocowego, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Łącko, 2019 r.&#13;
&#13;
Produkcja w Owocu Łąckim, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
156&#13;
&#13;
157&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
Widok na sady z wysokości, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Drabina w sadzie Stefana Myjaka, Zabrzeż, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Bukiet na Matki Boskiej Zielnej, Maszkowice, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Ozdoba ołtarza na obchody Matki Boskiej Zielnej na Górze&#13;
Zyndrama, Maszkowice, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
158&#13;
&#13;
Oznakowanie Jabłek Łąckich, Zabrzeż, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
$UFKLWHNWXUD�L�]DPLHV]NLZDQLH�Z�UHMRQLH�7RNDUQL&#13;
Andrzej Malik&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Znak drogowy, Zabrzeż, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Tokarnia to wieś gminna położona w centralno-zachodniej Małopolsce na południe&#13;
od Myślenic. Tworzy ją średnio zwarta zabudowa ciągnąca się wzdłuż głównej drogi&#13;
oraz rzeki Krzczonówka ze wschodu na zachód z kilkoma rozgałęzieniami na północ&#13;
i południe. Ze względu na układ urbanistyczny i typy budynków nie różni się zbytnio od&#13;
innych wsi w regionie, przez co nie rzuca się w oczy jako materiał dla badań z antropologii&#13;
architektury. Jednak Tokarnia wyróżnia się już na poziomie autoprezentacji jako obszar&#13;
zamieszkały przez odrębną grupę etnograficzną — Górali Kliszczackich, o czym można&#13;
się dowiedzieć jeszcze przez przyjazdem, ze strony internetowej gminy. Istnieją również&#13;
różnorakie formy animacji kultury ludowej Kliszczaków (zespoły muzyczne, festiwale&#13;
folklorystyczne, zrzeszanie pod nazwą „Kliszczacy”). W sensie etnograficznym Tokarnia&#13;
traktowana jest jako ich centrum. Widać to na mapie zasięgu terytorialnego Kliszczaków&#13;
opracowanej w monografii etnograficznej Kultura ludowa górali Kliszczackich autorstwa&#13;
Katarzyny Ceklarz i Justyny Masłowiec, gdzie Tokarnia znajduje się w centrum&#13;
zakreślonego na mapie zasięgu tej grupy etnograficznej1.&#13;
Przeprowadzone w ramach projektu pod tytułem Odkrywanie skarbów dziedzictwa&#13;
południowej Małopolski na terenie Tokarni badania antropologiczne dotyczyły&#13;
budownictwa/architektury2 oraz ich funkcjonowania w kulturze. Jednak nie miały na&#13;
celu uchwycenia jakiegoś szczególnego typu architektury regionalnej współczesnych&#13;
Kliszczaków ani nawet architektury Małopolski, gdyż musiałyby być poprzedzone&#13;
badaniami antropologicznymi natury bardziej ogólnej. Trzeba by najpierw zadać&#13;
pytania o to, czy w ogóle można mówić współcześnie o żywej i odrębnej kulturze&#13;
1 Kultura ludowa Górali Kliszczackich, red. K. Ceklarz, J. Masłowiec, Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej&#13;
PTTK, Kraków 2015, s. 65.&#13;
2 Terminy te będę stosował zamiennie.&#13;
&#13;
Jabłkowica w Tłoczni Maurera, Zarzecze, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
160&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Górali Kliszczackich poza wtórnymi formami folklorystycznymi. Drugim powodem&#13;
jest to, że tradycyjna architektura kliszczacka, opisana przez Marka Grabskiego,&#13;
w przeważającej większości nie istnieje3. Została zastąpiona już po II wojnie światowej&#13;
nowym budownictwem, którego forma i program funkcjonalny nie różnią się od&#13;
ówczesnych budynków w reszcie regionu i całym kraju. Wartość badań antropologicznoarchitektonicznych nie leży w skonstruowaniu typologii lub szukaniu nowej architektury&#13;
Kliszczaków, a raczej w potraktowaniu Tokarni jako pretekstu dla badań kulturowego&#13;
wymiaru zamieszkiwania i udziału architektury w przeżywaniu codzienności. To&#13;
ostatnie słowo będzie miało w tej pracy wymiar szczególny. Codzienność rozumiem za&#13;
Rochem Sulimą, który uczynił z niej jeden z podstawowych tematów swojego namysłu&#13;
antropologicznego, dzięki czemu mógł on poddać analizie najbardziej podstawowe&#13;
aktywności kulturowe. W tym sensie badania antropologiczne architektury rejonu&#13;
Tokarni miały na celu uchwycenie codzienności tworzenia i użytkowania architektury –&#13;
jej humanistycznego wymiaru, bez szukania tego, co wyjątkowe czy odświętne.&#13;
Badania odbyły się od 4 do 11 sierpnia 2019 r. podczas tygodniowego obozu&#13;
etnograficznego, w którym uczestniczyło siedmiu badaczy oraz koordynator projektu.&#13;
Podczas trwania obozu dokonywano obserwacji struktury gminy Tokarni i sąsiadującego&#13;
z nią Krzczonowa, studiowano miejscową architekturę oraz, co najistotniejsze4,&#13;
przeprowadzano wywiady z mieszkańcami na temat domów, w których żyją. Jednocześnie&#13;
dokumentowano wygląd zewnętrzny budynków, ich położenie, wystrój i inne cechy&#13;
charakterystyczne. Padały również ogólne pytania o krajobraz i budownictwo w regionie.&#13;
Podczas wywiadu badacze nie używali kwestionariusza, ale starali się poruszać&#13;
w obrębie ogólnych zagadnień: powstania domu (przebieg budowy, rola pytanego,&#13;
budowniczych, projektanta, innych podmiotów), zamieszkiwania (znaczenie poszczególnych pomieszczeń, rytuały i zwyczaje domowe), estetyki (użyte materiały i stosunek&#13;
do nich) oraz procesu wykonywania domów na zamówienie czy roli planowania&#13;
przestrzennego w kształtowaniu architektury (w przypadku kiedy rozmówca był cieślą&#13;
lub urbanistą).&#13;
Podczas badań udało się przeprowadzić około 35 wywiadów w zróżnicowanej&#13;
grupie informatorów. Byli wśród nich lokalni liderzy, a więc pracownicy domu kultury,&#13;
członkowie zespołu „Kliszczacy”, znani rzeźbiarze i artyści, ale również przypadkowo&#13;
wybrani mieszkańcy Tokarni. Informatorzy odpowiadali na pytania nie tylko jako&#13;
właściciele i mieszkańcy swoich domów. Byli wśród nich cieśle i ludzie zajmujący się&#13;
zawodowo budownictwem lub pracownicy Urzędu Gminy zajmujący się urbanistyką.&#13;
Rozmówcy mieszkali w różnorakich domach, wśród których można wyróżnić&#13;
zasadniczo 3 typy. Pierwszy to budynki stare, drewniane, budowane przed wojną,&#13;
o klasycznym charakterze jednotraktowej chałupy zrębowej. Drugimi były domy&#13;
typu „kostka”, czyli projekty z czasów PRL, budowane w całej Polsce według niemal&#13;
3 „Ludowe budownictwo drewniane ziemi zamieszkiwanej przez Kliszczaków stanowi jednak rozdział dziś&#13;
już zamknięty”, jak twierdzi Marek Grabski, Budownictwo drewniane, w: Kultura ludowa Górali Kliszczackich,&#13;
op. cit., s. 154.&#13;
4 Zespół badawczy tworzyli: mgr Andrzej Malik (koordynator badań), mgr Leonia Brzozowska, mgr Piotr&#13;
Brzowoski, Michał Gumulak, Katarzyna Olejarczyk, Jakub Sadowski, Jakub Ścisłowicz i Wojciech Śliwa.&#13;
&#13;
162&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
identycznego modelu. Trzecią grupą były budowane od lat 90. nowoczesne domy&#13;
jednorodzinne zaprojektowane na zamówienie lub będące adaptacją typowego projektu&#13;
katalogowego. Często informatorzy mogli wypowiedzieć się o więcej niż jednym typie,&#13;
gdyż na niektórych posesjach znajdowało się kilka budynków.&#13;
Badaniom antropologicznym przeprowadzonym w Tokarni przyświecały trzy&#13;
pytania: kto współcześnie kształtuje architekturę regionu, jaki nadaje jej ostatecznie&#13;
kształt oraz jakie nadaje jej znaczenie. Pierwsze pytanie wynika z faktu, że tradycyjne&#13;
budownictwo, opisywane przez etnografów, było wznoszone w głównej mierze przez&#13;
samych właścicieli z pomocą miejscowych rzemieślników. Współcześnie za sprawą&#13;
postępu techniki, specjalizacji oraz skodyfikowanego prawa budowlanego każdy, nawet&#13;
niewielki dom jednorodzinny powstaje przy użyciu materiałów sprowadzonych spoza&#13;
regionu, a budowany jest często przez wyspecjalizowane firmy pod czujnym okiem&#13;
organu administracji. Z kolei sporządzony przez architekta projekt musi być zgodny&#13;
z obowiązującymi wytycznymi urbanistycznymi właściwej jednostki samorządowej. Nie&#13;
chodzi jednak o to, aby zdecydować, kto jest ostatecznie twórcą badanej architektury, ale&#13;
uchwycić ją jako wytwór współpracy lub ścierania się różnych podmiotów, które mają na&#13;
nią wpływ.&#13;
Drugie pytanie wynika z faktu, że współcześnie budowane domy odbiegają od&#13;
tradycyjnych swoim materiałem, formą czy rozkładem pomieszczeń. Za sprawą&#13;
szerokiego dostępu do nowych technologii oraz wzorów kulturowych z całego świata,&#13;
architektura jest niejednorodna pod względem materiału, bryły, rozkładu pomieszczeń&#13;
czy detalu, przez co wymaga dokładniejszego opisu i sprawdzenia, jak sami mieszkańcy&#13;
oceniają własną okolicę pod względem architektury oraz jak na tym tle widzą domy,&#13;
w których mieszkają.&#13;
Jeśli w kulturze popularnej mówi się o architekturze góralskiej jako o dziedzictwie, to&#13;
wartościuje się pozytywnie wszelkie nawiązania do tradycyjnych materiałów, stosowanie&#13;
bogatych ornamentów czy wierność charakterystycznemu rozkładowi pomieszczeń&#13;
dwuizbowej chałupy. Odstępstwa od tych cech są traktowane jako oddalenie się od&#13;
tradycyjnych wzorców, a przez to – nieuznawane za dziedzictwo. Niniejsze badania&#13;
przyjmują inną perspektywę, uznając, że każde działanie ludzi mające trwały charakter&#13;
może być przedmiotem badań antropologicznych i traktowane jako formowanie się&#13;
nowego dziedzictwa, tworzącego krajobraz „tu i teraz”, w którym żyją ludzie. Z tego&#13;
powodu badacze interesowali się wszystkimi budynkami, i przeprowadzali na ich temat&#13;
wywiad, jeśli tylko byli do nich zapraszani przez gospodarzy. Były to stare, drewniane&#13;
chałupy, ale i zupełnie nowoczesne, niedawno ukończone. Ponieważ jedną z naczelnych&#13;
kategorii powyższych badań była codzienność, to w większości nie były to budynki&#13;
wyróżniające się w szczególny sposób. Badacze zwracali uwagę na zwyczajne budynki&#13;
poszukując estetyki codzienności5, obok której miłośnicy designu, krytycy architektury,&#13;
5 Tego rodzaju podejście do estetyki, na którym opierały się badania w Tokarni, przedstawił Janusz Barański&#13;
w tekście Estetyka jako system kulturowy. Tak rozumiana estetyka codzienności uzupełnia niejako tę&#13;
niecodzienną, elitarną, która ma tendencję do przyjmowania sformalizowanych, choć niekoniecznie trwałych&#13;
postaci. Ta pierwsza jest jednak sferą nieporównywalnie bardziej rozległą, wymykającą się ustalonym,&#13;
przewidywalnym oglądom a co więcej – nie jest też zwykle przedmiotem świadomej refleksji, lecz wiąże się&#13;
bezpośrednio, nieodłącznie i w sposób zrozumiały samo przez się z praktykami codzienności”; J. Barański,&#13;
&#13;
163&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
historycy sztuki czy turyści przechodzą obojętnie. Jednak to właśnie te budynki&#13;
w największej mierze tworzą przestrzeń Tokarni, a tym samym jej krajobraz kulturowy.&#13;
Trzecie pytanie dotyczyło znaczenia nadawanego architekturze przez jej pomysłodawców i użytkowników. Służyło odpowiedzi na pytanie, jak proces powstawania&#13;
i nadany kształt wpływają na wartościowanie i postrzeganie przestrzeni, nadawanie&#13;
znaczeń poszczególnym elementom architektury, kształtowanie tożsamości i praktyk&#13;
kulturowych.&#13;
Poprzez próbę odpowiedzi na powyższe pytania badania miały na celu uchwycenie&#13;
na nowo fenomenu dziedzictwa architektury Kliszczaków w jego realnym, praktykowanym kształcie. Pytania o wygląd budynków czy sprawczość poszczególnych osób&#13;
zaangażowanych w proces budowy starały się uchwycić antropologiczny wymiar&#13;
architektury, czyli wszelkiego rodzaju przejawy kultury, takie jak nadawanie znaczeń,&#13;
budowanie form symbolicznych, wykonywanie rytuałów czy kształtowanie struktur&#13;
narracyjnych wpływających na tożsamość mieszkańców.&#13;
Raport z badań będzie się składał z dwóch części. Pierwszą stanowi analiza materiału,&#13;
w ramach której zgromadzono najważniejsze informacje zebrane przez badaczy,&#13;
podzielona na zagadnienia według najczęściej poruszanych tematów rozmów6. Następna&#13;
to podsumowanie w formie antropologicznej interpretacji przedstawionych wcześniej&#13;
doświadczeń z terenu.&#13;
&#13;
���$QDOL]D�PDWHULDăX&#13;
Zebrany materiał został przedstawiony jako konkretne wypowiedzi lub zagadnienia, które&#13;
wydawały się powtarzać u wielu respondentów, przez co pozwalają na wyrażenie bardziej&#13;
ogólnych sądów. Niemniej jednak nie można traktować tych badań jako konkluzywnego&#13;
studium architektury Kliszczaków, gdyż nie były to badania porównawcze. Nie sposób&#13;
stwierdzić, czy zebrany materiał i wiadomości o budynkach stanowią opis architektury&#13;
w Tokarni czy może dotyczą całego regionu lub nawet dałoby się podobne wnioski wysnuć&#13;
w stosunku do wsi w innym rejonie Polski. Niniejsza analiza jest raczej próbą stworzenia&#13;
studium konkretnego miejsca bez rozsądzania, czy jest ono jakimś wyznacznikiem&#13;
bardziej ogólnych trendów lub miejscowego typu.&#13;
&#13;
2.1. Proces budowy&#13;
Pierwszą sprawa, o którą pytani byli rozmówcy, to kwestia budowy ich domu, tzn. kto&#13;
brał w niej udział i jak przebiegała. Chodziło o sprawdzenie, czy istnieje ciągłość tradycji&#13;
budowania drewnianych domów przez samych gospodarzy oraz skonfrontowanie&#13;
Etnologia w erze postludowej. Dalsze eseje antyperyferyjne, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,&#13;
Kraków 2017, s. 152.&#13;
6 Cytowane wywiady zostały zakodowane ciągiem trzech liter i cyfry porządkowej. Pierwsza litera oznacza&#13;
pierwszą literę nazwy miejscowości, gdzie odbywały się badania, kolejne oznaczają inicjały badacza.&#13;
Cyfry porządkowe oznaczają numer wywiadu danego badacza. Nagrania wywiadów, ich opracowanie oraz&#13;
dokumentacja fotograficzna znajdują się w posiadaniu Fundacji Mapa Pasji.&#13;
&#13;
164&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
procesu budowy z praktyką budowania w dużych miastach, gdzie właściciel działki&#13;
występuje jako pomysłodawca i finansujący, i na tym jego rola często się kończy. Projekt&#13;
oraz jego realizacja należy do wykwalifikowanych wykonawców pracujących na zlecenie.&#13;
Uzyskane od rozmówców informacje wyraźnie pokazują zupełnie inny przebieg&#13;
powstawania architektury niż w dużych miastach, a tym samym podobieństwo do&#13;
tradycyjnej roli mieszkańca w powstaniu domu. Badani wykonywali swoje budynki&#13;
w większości własnymi siłami, jak to określił jeden z rozmówców: „metodą gospodarską”,&#13;
czyli z pomocą rodziny i sąsiadów. Opisywali, jak sami zdobywali materiały czy wręcz je&#13;
wytwarzali (na przykład samodzielnie wypalali cegły czy wykonywali meble). Rozmówcy&#13;
nie tylko finansowali i doglądali budowy, ale brali czynny udział w każdym jej etapie.&#13;
Dotyczyło to zarówno budynków, które stawiano kilkadziesiąt lat temu7, jak i tych z XX w.&#13;
oraz z ostatnich kilku latach. Oto jak opisuje budowę mieszkaniec domu powstałego&#13;
w okolicach roku 2000:&#13;
[...] jak budowaliśmy ten dom, to tak zwanym systemem, ja to nazywam rodzinnym. Czyli po&#13;
prostu podstawowym składem ekipy to byłem ja, mój ojciec, Teresy tata, no i jeden fachowiec,&#13;
który tam był wynajęty do tego. Czyli to nie było tak, że to jakaś firma, tylko większość&#13;
robiliśmy to własnymi jak gdyby siłami, przez co też się udaje unikać jakichś dużych kredytów&#13;
bankowych…[TLPB01].&#13;
&#13;
Dotyczyło to nie tylko bardzo starych drewnianych budynków i obiektów powstałych&#13;
przed wojną, ale też późniejszych, a nawet współczesnych, chociaż wielu rozmówców&#13;
wskazywało, że teraz większość prac wykonują wynajęte firmy budowlane. Jednak nawet&#13;
jeśli gospodarze przestali wznosić swoje domy całkowicie własnymi siłami, oddając&#13;
część pracy wyspecjalizowanym firmom, to każdy z nich przyznawał się do brania&#13;
udziału w budowie w mniejszym lub większym stopniu. Również w przypadku bardzo&#13;
nowoczesnego domu, który podczas badań był na etapie wykańczania wnętrz:&#13;
-...jest w trakcie, cały czas coś się robi.&#13;
- Korzystali państwo z ekipy budowanej?&#13;
- Tak&#13;
- A sami państwo też coś wykańczali?&#13;
- Tak, wykańczamy sporo [śmiech] tak... i mąż i ja jesteśmy tacy właśnie praktyczni.&#13;
Lubimy, jak sami coś zrobimy [śmiech].&#13;
- A co na przykład państwo zrobili, jeśli można spytać?&#13;
- No, mąż robi stoliki właśnie, stół do jadali, jakieś tam ściany malował, schody też robił także...&#13;
- Takie rzeczy głównie związane z metalem.&#13;
- Metal, drewno to nam się podoba, nie? [TWŚ03]&#13;
&#13;
Innym aspektem budowy domu, który ma związek z rolą gospodarza w jego powstaniu, był wpływ na projekt albo na ogólną bryłę budynku. Część domów, których dotyczyły&#13;
rozmowy, to tak zwane kostki, budowane na przełomie lat 80. i 70. w całej Polsce. Jak&#13;
wskazywali informatorzy, projekty tych domów pochodziły od państwa i nie można było&#13;
w nich wiele zmienić. Były zunifikowane i narzucone z góry:&#13;
7 „[...] wcześniej sąsiad sąsiadowi budował, mieli swój region, umiał tak, to tak budował” [TJŚ01].&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Projekt... w tych czasach to były typowe plany... to już z Warszawy przychodziły, szło się do&#13;
gminy, owszem, ale to gmina zamawiała i to były typowe plany [...] ale to były typowe plany. To&#13;
nie było to, żeby sobie ktoś wymyślał tego... tylko najwyżej mogła być jakaś poprawka zrobiona,&#13;
żeby tam coś dorysowali, ale tak musiało być…[TKO03].&#13;
&#13;
Bardzo podobnie wygląda wybór bryły domu współcześnie. Co prawda nie ma&#13;
narzuconych przez państwo projektów, ale zastąpiły je domy katalogowe rysowane&#13;
i sprzedawane jako wzory do wykorzystania. Takie projekty są bardzo popularne.&#13;
Większość rozmówców, którzy budowali domy po zmianie ustroju, wybrało dom&#13;
z katalogu. Tylko dwóch z nich miało domy wykonywane przez architekta na&#13;
zamówienie. Wynika z tego, że rola gospodarza w swobodnej kreacji rzutu budynku&#13;
i jego podstawowych gabarytów była i wciąż jest stosunkowo niewielka. Z kolei wciąż&#13;
odgrywa on dużą rolę w samym wykonawstwie, biorąc wraz z rodziną aktywny udział&#13;
w budowie, podobnie jak w czasach młodości najstarszych rozmówców. Mieszkańcy&#13;
Tokarni wykorzystują swoje umiejętności do wykonywania poszczególnych elementów&#13;
wyposażenia, korzystając z pomocy rodziny. Jeden z rozmówców, należący do branży&#13;
budowlanej, wspominał nawet, że nie dostaje wielu zleceń z okolicy właśnie dlatego, że&#13;
ludzie budują sobie sami.&#13;
W kontekście autorstwa budynków w Tokarni interesujące były odpowiedzi&#13;
rozmówców na pytania o wpływ przepisów o zagospodarowaniu przestrzennym na&#13;
kształt budynków. W świetle obowiązującego prawa każdy nowo powstały budynek musi&#13;
spełniać wymagania zawarte w wytycznych urbanistycznych. W przypadku Tokarni jest&#13;
to Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego uchwalony dla rejonu Tokarni&#13;
i przyległych wsi w roku 2004. Opisuje on dopuszczalne przeznaczenie poszczególnych&#13;
terenów w gminie, klasyfikując je jako tereny zabudowy jednorodzinnej, usługowej,&#13;
mieszanej, tereny rolnicze, leśne czy zieleni nieurządzonej. Ustala takie ogólne zasady&#13;
urbanistyczne, jak lokalizacja i wysokości ogrodzeń, tablic reklamowych, sposoby&#13;
podziałów nieruchomości, a dla poszczególnych budynków takie parametry, jak wysokość&#13;
zabudowy, wysokość posadzki parteru, maksymalna powierzchnia zabudowy (wyrażona&#13;
w procentach względem powierzchni działki), minimalna i maksymalna intensywność&#13;
zabudowy, nachylenie dachu oraz zawiera nakaz stosowania konkretnych materiałów&#13;
wykończeniowych elewacji i dachu. Co ciekawe, określa je jako „tradycyjne” i zalicza&#13;
do nich: tynk, drewno, cegłę, szkło, ceramikę, okładziny elewacyjne, kamień czy blachę&#13;
oraz, dla dachów, dachówkę gont lub blacho-dachówkę. Ustala również dopuszczalną&#13;
kolorystykę dachów i kolorystykę elewacji (pastelowe kolory, szare, grafitowe).&#13;
Każdy budynek powinien spełniać wymagania zawarte w planie, a domy katalogowe&#13;
(projektowane pod klienta w całej Polsce) nie zawsze takie wymagania spełniają.&#13;
W świetle polskiego prawa muszą zostać sprawdzone przed zakupem a później&#13;
zaadaptowane pod konkretną działkę przez uprawnionego architekta. Tymczasem&#13;
mieszkańcy pytani o kwestie uwarunkowań ze strony urzędu często nie wiedzą nawet, że&#13;
wytyczne urbanistyczne istnieją.&#13;
Rozmówcy nie podają planu zagospodarowania ani żadnych innych prawnych&#13;
regulacji jako czynnika kształtującego ich domy. Pytani o kontakty z urzędami podczas&#13;
realizacji domów nie wskazują, żeby były jakieś problemy czy wywierany był wpływ,&#13;
&#13;
166&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
raczej jest to kwestia czystej formalności, którą trzeba załatwić, nieraz „wychodzić”.&#13;
Dopiero pytanie konkretnie o to, czy gmina stawia jakieś wymagania, kilka osób wskazało&#13;
na kształt dachu oraz odległość od drogi, które są regulowane i egzekwowane. Często&#13;
jednak wskazują, że uzyskiwanie zgód urzędów to zło konieczne, coś, co trzeba przejść&#13;
jako czystą formalność. Podkreślają jednak jej uciążliwość i konieczność załatwienia jej&#13;
„sposobem”:&#13;
- Jak to było pod kątem urzędowym?&#13;
- No, to głównie ja załatwiałam wszystkie te sprawy,&#13;
- Pomagało nam to, że Teresa była w ciąży i wszystkie panie „ooo”. Jak wchodziła do urzędu,&#13;
to było trochę łatwiej.&#13;
- Ja te papierki wszystkie...&#13;
- Znaczy załatwień było dużo, no bo to jest taka sprawa, też mieliśmy taką zasadę przyjętą,&#13;
że chcemy mieszkać troszkę osobno [od sąsiadów] [TLPB01].&#13;
&#13;
Podsumowując, jeśliby uprościć proces budowania, który relacjonowali rozmówcy,&#13;
to składa się on z: uzyskania najczęściej typowego projektu, załatwienia pozwolenia&#13;
w urzędzie oraz budowania własnymi siłami, które było wykonywane przy dużym&#13;
udziale samych rozmówców. Widać tutaj marginalną rolę architekta, który pojawia się&#13;
w wywiadach sporadycznie. Często jest to znajomy lub ktoś, kto tylko podpisuje projekt,&#13;
ale nie wskazywano żadnej twórczej i nadzorczej jego roli w procesie projektowym.&#13;
&#13;
2.2. Domy w krajobrazie&#13;
Rozmówcy często byli pytani o cechy miejscowej zabudowy, używane materiały i wygląd&#13;
– tak, aby spróbowali stworzyć jakiś jej ogólny obraz. Były to pytania w rodzaju: „jak się&#13;
buduje” albo „jak oceniasz miejscowe budownictwo” itp. Miało to na celu uchwycenie&#13;
obrazu własnego otoczenia funkcjonującego wśród rozmówców, ale także zbudowanie&#13;
pewnej wyobrażeniowej typologii zabudowy Tokarni, pewnej autonarracji mieszkańców&#13;
o swojej architekturze.&#13;
Przede wszystkim rozmówcy dostrzegają zmiany, jakie zaszły od czasów, kiedy&#13;
budowali oni swoje domy (w przypadku np. budynków z okresu PRL). Osoby starsze&#13;
bardzo dokładnie potrafią opisać metody budowania w czasach ich młodości, począwszy&#13;
od sposobu wyrabiania materiału, lokalizacji domów czy nieraz związanych z budową&#13;
zwyczajów. Teraz, jak uważają, większość pracy powierza się firmom. Pytani o stare&#13;
budownictwo drewniane wskazują na jego zupełny zanik. W krajobrazie Tokarni stare&#13;
domy drewniane są faktycznie rzadkością, szczególnie te wciąż użytkowane. Z kolei&#13;
domy z okresu powojennego, w których większość rozmówców mieszkała w pewnym&#13;
momencie swojego życia, jawią się jako zupełnie identyczne projekty typowe, pozbawione&#13;
stylów czy jakichkolwiek wyznaczników regionu:&#13;
- A patrzę, czy widać jakieś elementy takiego regionalnego zdobnictwa na domach?&#13;
- Już nie ma. Przy drewnianych były, ale przy murowanych to prosto wszystko, nikomu sie nie&#13;
chciało.&#13;
- Żadne gadziki, nic takiego?&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
- Nic...wszystko proste proste, jak najprościej żeby... po pierwsze, że najtaniej, po drugie nie ma&#13;
nawet tych specy takich co to umieli rzeźbić i umieli wystroje domów tak jak sie zachowało&#13;
na Podhalu..&#13;
[...] Jak najprościej, jak najprościej żeby było w utrzymaniu w ogóle w malowaniu czy coś, żeby&#13;
nie było żadnych komplikacji [TJŚ01].&#13;
&#13;
Badacze nie pytali respondentów o tradycyjne budownictwo, sugerując, że dalej&#13;
stawia się tradycyjne chaty, jak te opisane przez etnografów. Bardziej chodziło im&#13;
o wywołanie rozmowy o widocznym w krajobrazie renesansie architektury drewnianej&#13;
we współczesnym wydaniu. Jednak rozmówcy rzadko się do nich odnoszą, wskazując,&#13;
że jest to trend marginalny. Takiego zdania nie podzielają dwaj cieśle, którzy zawodowo&#13;
zajmują się wznoszeniem domów z bali. Wskazują oni chęć powrotu do tradycji budynku&#13;
drewnianego, szczególnie wśród ludności napływowej, na co wskazuje ilość zleceń, które&#13;
otrzymują.&#13;
Mówiąc najbardziej ogólnie, architektura rejonu zamieszkanego przez Kliszczaków&#13;
charakteryzuje się według rozmówców prostotą i ukierunkowaniem na funkcjonalność.&#13;
Rodzina, która aktualnie kończy swój dom, wskazuje wręcz na minimalizm:&#13;
- Nawiązują państwo swoją estetyką tego domu albo mieli w zamiarach do lokalnych tradycji&#13;
czy nie?&#13;
- Chcieliśmy, żeby ten dom był minimalistyczny, taki prosty, żeby nie zakłócać tutaj tej natury,&#13;
żadnych tam urozmaiceń typu jaskółki nie jaskółki, tylko...&#13;
- Prostota&#13;
- Prostota właśnie, te detale takie proste... [TWŚ03].&#13;
&#13;
Wiele materiałów budowlanych oraz wykończenia wnętrz są stosowane z uwagi&#13;
na trwałość, bezproblemowość użytkowania i łatwość czyszczenia. Funkcjonalność&#13;
i praktyczność są więc najbardziej pożądaną cechą architektury.&#13;
Wskazywana jest też chaotyczność domów, wzajemne niedopasowanie stylowe oraz&#13;
często (szczególnie w formie krzykliwych kolorów elewacji) nieprzystawanie estetyki do&#13;
otoczenia – malowniczej przyrody..&#13;
&#13;
2.3. Budownictwo tradycyjne&#13;
Często poruszanym zagadnieniem był stosunek rozmówców do tradycji miejscowego&#13;
budownictwa. Kiedy badacze mówili, że zajmują się architekturą, w domyśle byli&#13;
traktowani, jakby interesowała ich stara architektura drewniana lub szeroko pojęte&#13;
zabytki. Musieli sprecyzować, że chodzi o współczesne budownictwo. Dawało to jednak&#13;
pretekst do poruszenia tematu tradycji, powracania do materiałów takich jak drewno czy&#13;
stosowania ornamentów kojarzących się z góralszczyzną.&#13;
W samej Tokarni jest kilka przykładów domów, które nawiązują do starych wzorców&#13;
budownictwa. Są też coraz mniej liczne, ale wciąż obecne stare drewniane chałupy&#13;
– niektóre bardzo zaniedbane, inne wciąż pielęgnowane, z utrzymanymi w czystości&#13;
malowanymi elewacjami. W samej gminie Tokarnia działa kilka firm specjalizujących się&#13;
w budowaniu w tradycyjnym materiale tzw. „domów z bali”. Kilku rozmówców trzymało&#13;
&#13;
168&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
w swoim gospodarstwie stary sosręb8 z rozebranego wcześniej drewnianego domu.&#13;
Wydaje się, że tradycja będzie miała wciąż znaczenie, a nawiązywanie do niej będzie&#13;
chwalone. Jednak wywiady tego nie potwierdziły. Rozmówcy, którzy w większości&#13;
mieszkali w domach z okresu PRL lub wybudowanych w latach 90. czy na początku XXI w.,&#13;
przeważnie twierdzili, że nikt nie nawiązuje do tradycji, a wszyscy chcą budować&#13;
„jak najprościej” i „jak najnowocześniej”. Dopiero gdy badacze ciągnęli dalej temat,&#13;
pytając o wymienione wyżej firmy czy pensjonat „Kliszczacka Koliba”9, przyznawali,&#13;
że faktycznie są tego przykłady. Jednak zauważali, że jest to architektura nawiązująca&#13;
bardziej do Podhala. Jedna z rozmówczyń stwierdziła, że jeśli już gdzieś nawiązuje&#13;
się do tradycji Kliszczaków, to w stroju ludowym. Rozmówcy byli raczej świadomi,&#13;
że określenie „góralska architektura” jest płynne, a rozstrzygnięcie z jakiego regionu&#13;
małopolski pochodzi dany element jest problematyczne. Nie wskazywali, że konkretnie&#13;
architektura kliszczacka może być inspiracją do nowoczesnych domów z bali, mówiąc,&#13;
że budownictwo drewniane w tym regionie było raczej proste, pozbawione ozdób&#13;
i przepychu. Z kolei rozmówcy pytani o stare budownictwo z regionu wskazywali, że&#13;
faktycznie wciąż kilka takich budynków pozostało. Są jednak w większości opuszczone,&#13;
albo użytkowane przez napływowych, którzy odkupili je od pierwotnych właścicieli,&#13;
aby używać je jako domy letniskowe. Jednak w przeważającej większości budynki te&#13;
były burzone, jeśli przestały spełniać swoją funkcję praktyczną, a gospodarze przenosili&#13;
się do nowobudowanego domu. Nie znaczy to wszelako, że straciły znaczenie, o czym&#13;
świadczą na przykład przywołane wcześniej sosręby zachowane z dawnych budynków&#13;
przez rozmówców.&#13;
U jednego z nich belka ze starego domu służy jako podpora w budynku gospodarczym.&#13;
Profilowana, z charakterystyczną rozetką i datą „1913”, sugeruje swoją pierwotną funkcję.&#13;
Podobny sosręb, profilowany, wyszlifowany i wypolerowany na połysk, z podobnym&#13;
ornamentem i datą 1911, został użyty jako zwieńczenie kominka w domu cieśli. Jednak&#13;
drugie życie zyskują nie tylko belki stropowe, ale inne drewniane fragmenty starego&#13;
budownictwa, które są skupowane przez wyspecjalizowane firmy, wykorzystujące potem&#13;
oryginalne deski jako materiał do produkcji mebli czy wykańczania wnętrz o wysokim&#13;
standardzie.&#13;
Do starych budynków stosunek jest jak widać bardzo pragmatyczny. Jeśli są&#13;
przydatne do mieszkania albo nie zawadzają w zbudowaniu nowych, to są zachowywane.&#13;
W innych przypadkach burzy się je z ewentualnym zachowaniem niektórych elementów&#13;
w charakterze pamiątki. Budowanie na nowo w stylu nawiązującym do jakichś tradycji&#13;
góralskich lub wręcz odkupywanie starych domów to raczej domena przyjezdnych:&#13;
8 W budynkach o stropie drewnianym główna belka, biegnąca poprzecznie do pozostałych. Jest to popularna&#13;
nazwa elementu znanego w okolicach występowania Kliszczaków pod innymi nazwami: „Belki tragarzowe&#13;
wspierał często umieszczony pod nimi poprzecznie belkowy podciąg, zwany tu sostrągiem, sostromem&#13;
lub po prostu świniarzem, bowiem na nim wieszano tradycyjnie oprawianego na mięsi wieprza. Ta ważna&#13;
konstrukcyjnie belka posiadała często snycerskie opracowanie. Zwyczajowo umieszczano na niej datę budowy,&#13;
nazwiska fundatorów domu, budowniczych, a często krótkie inskrypcje kierowane do Boga i świętych z prośbą&#13;
o opiekę nad domostwem i jego mieszkańcami”, M. Grabski, Budownictwo drewniane, op. cit., s. 159.&#13;
9 Jest to drewniany budynek funkcjonujący jako pensjonat, w którym mieszkali badacze podczas obozu&#13;
etnograficznego, a nawiązujący do tradycyjnej architektury drewnianej.&#13;
&#13;
169&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Drewniane domy w czarnym potoku lata temu kupił taki pan Węgier z Krakowa. [...] I on&#13;
zakupił ze 2 albo 3 domy. Ja byłam jeszcze młodą osobą, jak pamiętam... to były takie spichlerze&#13;
na zboże, to się nazywało sąsiek. I on, pamiętam, te sąsieki od mamy pobrał i oni to zaadaptowali&#13;
tam. [...] oni tu przyjeżdżają od przynajmniej 3... kilku lat [...] to są domy całoroczne [TKO02].&#13;
&#13;
Poza tym jeśli stary dom nie ma racji bytu, jest rozbierany, o czym świadczy fakt, jak&#13;
niewiele ich pozostało również w miejscach, gdzie historycznie była kiedyś wyłącznie&#13;
drewniana architektura. Zanikowi starego budownictwa stara się przeciwdziałać gmina,&#13;
ustanawiając prawną ochronę pozostałych jeszcze na jej terenie starych drewnianych&#13;
domów. Widać to na poziomie deklarowanej strategii wyrażonej w Studium Uwarunkowań&#13;
i Kierunków Zagospodarowania Gminy Tokarnia10, gdzie jako jeden z podstawowych&#13;
celów rozwoju regionu wymieniona jest ochrona architektury zabytkowej:&#13;
ochrona wartości kulturowych związana z występującymi na obszarze gminy zespołami&#13;
i obiektami zabytkowymi, wiążąca się z utrzymaniem tych wartości dla przyszłych pokoleń,&#13;
zapewniająca atrakcyjności gminy.11&#13;
&#13;
Jednak jak wskazują sami przedstawiciele gminy, są to raczej deklaracje, mijające się&#13;
z praktyką. W rzeczywistości mieszkańcy nie mają chęci utrzymywania starych budynków&#13;
uznawanych za zabytkowe. Jeśli tylko przestają pełnić swoją funkcję lub potrzeba&#13;
miejsca na zbudowanie w ich miejscu nowego domu, zwracają się do Wojewódzkiego&#13;
Konserwatora Zabytków z prośbą o wyburzenie, mając nadzieję na pozytywną&#13;
odpowiedź. Nie są również specjalnie zainteresowani odtwarzaniem tradycyjnego&#13;
drewnianego budownictwa, ponieważ, jak to stwierdziła jedna z rozmówczyń:&#13;
Nie chcą ludzie, no bo to jeżdżą po świecie i każdy chce taką nowość żeby miał... inne jak&#13;
wszyscy, nie? Także raczej nie chcą nawiązywać do tej tradycji, tylko chcieliby wprowadzać&#13;
nowoczesność [TWŚ03].&#13;
&#13;
W świetle prawa miejscowego mieszkańcy, którzy chcą budować nowe budynki, mają&#13;
pełną dowolność, czy nawiązywać do tradycyjnego budownictwa, czy nie. Co prawda&#13;
plan dopuszcza jedynie spadziste dachy, zakazując płaskich, ale jak pokazuje kilka bardzo&#13;
nowoczesnych budynków w Tokarni, nie jest to przeszkoda dla realizowania architektury&#13;
w oderwaniu od tradycji. Tak samo zapisy Planu określające materiały i estetykę nowych&#13;
budynków w żaden sposób nie zabraniają budowania nowoczesnej architektury, mimo&#13;
że ustalają nakaz używania „tradycyjnych” materiałów wykończeniowych. Zaliczają do&#13;
nich jednak: tynk, cegłę klinkierową, drewno, szkło, ceramikę, kamień i blachę, czyli&#13;
w zasadzie wszystkie najważniejsze materiały wykończeniowe stosowane w architekturze&#13;
współcześnie.&#13;
&#13;
10 Ten dokument, zwany potocznie „studium”, jest podstawowym dokumentem planistycznym, określającym&#13;
ogólną politykę przestrzenną i zasady zagospodarowania danego obszaru. Stanowi bazę dla sporządzanego&#13;
później Planu Miejscowego, który zawiera bardziej szczegółowe wytyczne i (w odróżnieniu od studium)&#13;
posiada moc prawną.&#13;
11&#13;
&#13;
Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Tokarnia, Załącznik nr 1b do&#13;
uchwały Nr XXXVII/224/10 Rady Gminy Tokarnia z dnia 10.11.2010 r., Wójt Gminy Tokarnia/ASTA-PLAN&#13;
Pracownia Urbanistyczno-Architektoniczna, Kraków 2010, s. 6.&#13;
&#13;
170&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
Wydaje się, że wyznaczoną przez urząd strategię ochrony budownictwa drewnianego&#13;
realizują głównie napływowi. Przyjeżdżają, chcąc osiedlić się lub spędzać wakacje&#13;
w nowych domach zbudowanych z bali w nawiązaniu do budownictwa regionalnego lub&#13;
odrestaurować stare budynki, które zdarza im się odkupywać od mieszkańców.&#13;
Dużą rolę w kształtowaniu nowej architektury nawiązującej do tradycji mają cieśle,&#13;
wykonujący na zamówienie drewniane domy. Tworzą oni nowe budynki jako nawiązanie&#13;
do przeszłości, ale chcąc robić to w sposób twórczy, rozwijając, jak sami to określają –&#13;
„własny styl”. Jeden z nich wyraził się, że budynki drewniane „mają duszę”. Jednak nie są&#13;
to domy nawiązujące stricte do architektury Kliszczackiej, ale swoisty synkretyzm. Jak&#13;
wyjaśnił to jeden z rozmówców:&#13;
Wie pan, co? To jest zasada taka jak na przykład ze strojem czy z pieśniami, czy z kulturą.. Polega&#13;
na tym, że to jest pogranicze. Jak pan sobie zobaczy mapę górali polskich, to to jest...tutaj jest&#13;
taki swoisty synkretyzm. Część jest... w ogóle ta ludowość to jest, tak jak powiedziałem, teraz&#13;
renesans, to jest odrodzenie tego i ta świadomość taka architektoniczna to raczej nie istnieje.&#13;
Ludzie biorą to, co im się podoba i nie patrzą na to czy to są zagórzanie, czy to są Lachy&#13;
Sądeckie, czy to są Podhalanie, czy to są Krakowianie, czy to z Zakopanego. Jeżeli mu się to&#13;
podoba, a jest to generalnie jakoś tak... mieści się w szeroko pojętej kulturze góralskiej. Oni się&#13;
nie znają, skąd to jest, tylko sobie te elementy robią [TJŚ03].&#13;
&#13;
Taki stan rzeczy podkreślają cieśle, którzy nie wskazują z jakiego konkretnego regionu&#13;
Małopolski czerpią inspiracje, mówiąc, że jest to twórcza synteza.&#13;
Z tematem tradycji nierozerwalnie związany jest stosunek do drewna. Pytani o dawne&#13;
budownictwo rozmówcy zaczynali opowiadać właśnie o drewnianych domach, w których&#13;
mieszkali oni sami lub ich przodkowie. Z rozmów wynika, że drewno jako materiał ma&#13;
szczególne znaczenie w świadomości rozmówców, a dom z niego zrobiony ma specjalne&#13;
właściwości:&#13;
No ale co? Mikroklimat w takim domu jest zupełnie inny, nie? Ten zapach, to nie jest beton&#13;
ani mur [TWŚ02].&#13;
&#13;
Drewno jest korzystne dla zdrowia, nie uczula alergików i jest przyjemne w dotyku. Dla&#13;
jednego z rozmówców zastosowanie podłogi z desek było spowodowane doświadczeniami&#13;
z domu jego rodziców, którzy dorastali w blokach:&#13;
No i podłogi też były takie ciekawe, bo żeśmy stwierdzili, że chcemy mieć drewniane.&#13;
W większości tam, gdzie jest powiedzmy kuchnia, przedpokój czy łazienka, no to okej... ale&#13;
tu chcemy żeby... I tu jest tak zrobione, że jest po prostu, wiadomo: jest fundament betonowy,&#13;
ale na tym jest legar taki 7-centymetrowy, między tym jest ocieplenie. Tam wełna miejscami,&#13;
chyba styropian, a jeszcze jest deska. Zależało nam na tym, żeby jednak...no... doświadczenia&#13;
naszych rodziców, którzy budowali w latach 70., 80. domy, to był czysty beton. Po prostu... ja&#13;
na przykład teraz jak jestem w takim domu, to bez kapci od razu czuję ten beton. [TLPB01]&#13;
&#13;
Drewno może być też składową nowoczesnego standardu w budownictwie. Młode&#13;
małżeństwo rozmówców, którzy wybudowali dom określany przez nich go jako&#13;
„minimalistyczny”, wspominało, że ważne dla nich było, aby budynek „nie zakłócał&#13;
natury”. Być może z tego powodu zdecydowali się obłożyć niemal całą jedną elewację&#13;
&#13;
171&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
deskami. W ich domu drewniane są również liczne elementy wnętrza, jak drzwi, blaty&#13;
mebli czy stopnie schodów. We wnętrzach domów innych rozmówców materiał ten też&#13;
odgrywa dużą rolę. Zrobione są z niego meble salonowe, stoły i szafy oraz zabudowa&#13;
kuchenna. Poza tym balustrady i schody są bardzo często też obłożone drewnem. Zdarzały&#13;
się też sufity z desek, czasem zdobione w formie kasetonów, oraz boazerie. Te ostatnie&#13;
są jednak wskazywane przez rozmówców jako niepraktyczne, niemodne i kłopotliwe&#13;
w utrzymaniu. Drewno jest stosowane tylko, jeśli można wykazać jego praktyczność.&#13;
Dlatego całkowicie drewniane są w Tokarni tylko domy bardzo stare albo domy z bali&#13;
wykonywane na zamówienie, których jest niewiele. Przeważająca większość to budynki&#13;
kryte tynkiem o blaszanym pokryciu dachowym, balustradami z metalu i oknami z PCV,&#13;
a ogrodzenia wykonane są najczęściej z metalowej siatki. Drewno we współczesnej&#13;
architekturze najbardziej typowych domów w Tokarni występuje jako wykończenie&#13;
mebli, schody wewnętrzne i mała architektura, jak altanki czy ule.&#13;
&#13;
�����3U]HVWU]Hą�GRPRZD&#13;
Sporą częścią wywiadów były rozmowy o wnętrzu domów. Badacze próbowali ustalić,&#13;
jakie znaczenie przypisuje się poszczególnym pomieszczeniom lub zachęcić rozmówcę&#13;
do oprowadzenia ich po domu. Pytali o to, gdzie spędza się czas i przy jakich okazjach.&#13;
Poza tym starali się dowiedzieć, w jakim pomieszczeniu przyjmuje się księdza po kolędzie,&#13;
gdzie je się Wigilię, a w której części domu najchętniej przesiadują sami domownicy.&#13;
Rozmówcy chętnie odpowiadali na tego rodzaju pytania związane bezpośrednio z ich&#13;
życiem codziennym, inaczej niż jeśli pytało się o powstanie domu i o materiał. Zdarzało&#13;
się nawet, że potencjalni rozmówcy odmawiali udzielenia wywiadu, gdy byli pytani&#13;
o architekturę, mówiąc, że się na tych sprawach nie znają. Z tego powodu badacze przyjęli&#13;
strategię pytania bardziej ogólnie o przestrzeń domową, spędzanie wolnego czasu lub&#13;
starali się wywołać swobodną opowieść o życiu w danym obiekcie.&#13;
Badacze pytali zwykle na początku, „gdzie się najczęściej siedzi”. Okazało się,&#13;
że w przeważającej większości jest to kuchnia, do której najczęściej byli zapraszani,&#13;
aby przeprowadzić wywiady. Poza przygotowywaniem i spożywaniem mniejszych&#13;
posiłków w kuchni domownicy „przesiadują” i najczęściej przyjmują również gości.&#13;
W salonie odbywają się większe i bardziej uroczyste przyjęcia, ale większość rozmówców&#13;
przyznawała, że najbardziej lubi przebywać właśnie w kuchni.&#13;
- A teraz w tych nowych domach to które pomieszczenie jest najważniejsze w domu?&#13;
Kuchnia czy salon?&#13;
- Kuchnia.... kuchnia. Jak przychodzi ktoś do ciebie taki, jak to się i mówi, swój, nie? „Nie nie&#13;
rób ze tam... w kuchni se siadniemy, podos co mos i napijemy się, będziesz goniał po&#13;
salonach”. Ludzie nie chcą tak w salonach, to tak od święta, jakieś imieniny czy jakieś&#13;
przyjęcie, to nas jest więcej, a tak jak dwoje, troje, pięcioro, to w kuchni to posiedzimy i...&#13;
- A jak się księdza przyjmuje po kolędzie?&#13;
- No to już... u mnie na przykład zawsze je śniadanie, zaczyna ode mnie.&#13;
- No to w kuchni siedzi?&#13;
- No to przychodzi, no to już w salonie odprawi się i śniadanie się mu daje&#13;
&#13;
172&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
[...]&#13;
- To najważniejszym miejscem w domu jest kuchnia czy salon?&#13;
- Dla gości salon.&#13;
- A w takim codziennym życiu?&#13;
- A na co dzień do kuchni. Każdy idzie, w kuchni się siedzi, w kuchni się je, w kuchni się kawę&#13;
zrobi, w kuchni sie obiad zrobi, w kuchni się kolację siedzi posiedzi się w kuchni, to „pójdźe,&#13;
bo jem kolacje, podgodomy co, napijesz sie herbaty? Siadnij se” i tam tego... a sypialnia jest&#13;
zamknięta, to tam ino się idzie spać [TJŚ01].&#13;
&#13;
Domownicy lubią też po prostu przesiadywać w kuchni i wyglądać przez okno. Kilku&#13;
rozmówców wskazało, że siedzą raczej w salonie i kuchnia ma dla nich małe znaczenie, ale&#13;
takie wypowiedzi zdarzały się sporadycznie. Wskazywano, że w starych budynkach z lat&#13;
70. kuchnia była oddzielona od bardzo małego salonu, z kolei teraz za sprawą otwartych&#13;
planów zaciera się granica między pomieszczeniami. Natomiast wbrew zmianom,&#13;
również w domach współczesnych kuchnia jest ulubionym miejscem do przebywania.&#13;
Zdarzało się jednak, że rozmówcy podkreślali odchodzenie od tego trendu, wskazując,&#13;
że kuchnia była co prawda centrum życia domowego, ale w przeszłości, w drewnianych&#13;
chałupach:&#13;
Słuchaj, dawniej całe życie towarzyskie było w kuchni. W latach 70. jak była bryła domu, to w&#13;
domu było rozmieszczenie na 4 części: były 2 pokoje, kuchnia i stajnia, jak się to mówi. No tak&#13;
było... bo taki dom był u mnie u rodziców, do którego później zmieniali, zmieniali, zmieniali&#13;
[TKO01].&#13;
&#13;
Innym zagadnieniem były tzw. „kuchnie letnie”, które pojawiły się w kilku wywiadach.&#13;
Były to pomieszczenia na parterze w budynkach o kilku kondygnacjach, funkcjonujące&#13;
jako dodatkowe kuchnie, np. na przetwory. Jeśli w domu mieszkała wielopokoleniowa&#13;
rodzina, to często była to ta kuchnia, której używali najstarsi. Jeden z rozmówców opisał&#13;
proces „schodzenia” domowników w dół, gdzie początkowo używali swojej kuchni&#13;
na parterze okazjonalnie, aby z biegiem lat, kiedy wchodzenie po schodach zaczynało&#13;
sprawiać im trudność, „zostawali” w tych kuchniach (i innych pomieszczeniach na&#13;
parterze), robiąc miejsce na górze swoim dzieciom. Przykładem takiej kuchni letniej jest&#13;
zrobiona w stosunkowo nowym domu (końcówka lat 90.), gdzie kuchnia na piętrze jest&#13;
tą codzienną, a na parterze znajduje się dodatkowa — gospodarcza, do przetworów albo&#13;
większych ilości jedzenia.&#13;
- Wspominała pani, że jest kuchnia gospodarcza...&#13;
- Na dole.&#13;
- Wykorzystuje ją pani?&#13;
- Tak, chociaż teraz jak mamy tę u góry, to teraz na przykład te ogórki wyniosłam, bo robie&#13;
wszystkie przetwory. Robie ogórki różnego rodzaju, robie jakieś soki...&#13;
- Czyli są dwie kuchnie... jedna gospodarcza?&#13;
- Ta jest taka do codziennego użytku.. gdzie po prostu gotujemy i przygotowujemy wszystko,&#13;
natomiast na dole mamy piętro niżej kuchnię, gdzie teraz mamy... jakieś tam mąż hodował&#13;
w zeszłym roku 16 baranów... no więc tam jakaś zamrażarka, no i jakieś zapasy mamy, czy&#13;
grzyby, czy jakieś mięso w większej ilości, jakąś tam wołowinę, czy coś od gospodarza... no i&#13;
tam jest piec i na przykład tam ...&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
- Piec kuchenny...&#13;
- Kaflowy taki... i tam zawsze robiłam przetwory, w tamtej kuchni [TLPB02].&#13;
&#13;
Kuchnia jest więc centrum życia domowego, miejscem służącym nie tylko do&#13;
codziennego przygotowywania posiłków, ale również do „przesiadywania” i przyjmowania&#13;
bliskich znajomych. Dlatego w każdej z kuchni, którą odwiedzili badacze, znajduje się&#13;
miejsce do siedzenia na tyle duże, że może się w niej zmieścić kilka osób.&#13;
Salon, albo inaczej pokój dzienny, rzadko pojawiał się w rozmowach. Zwykle&#13;
przyjmuje się w nim gości podczas specjalnych okazji. Z kolei domownicy spędzają w nim&#13;
czas, oglądając telewizję czy czytając książki. W przypadku domu jednego z rozmówców&#13;
salon tworzyły „kąciki”, gdzie można było wyróżnić w przestrzeni osobne miejsce&#13;
do czytania, oglądania telewizji, grania na instrumencie czy grania w gry planszowe,&#13;
które podczas wywiadu rozłożone były na stoliku kawowym. Stał tam też samodzielnie&#13;
wykonany przez rozmówcę kominek, umieszczony, jak sam to nazwał, w „sercu domu”.&#13;
Był to jedyny przykład, kiedy nazwano tak jakieś pomieszczenie. Pokoje dzienne bardzo&#13;
często miały też często wydzielone jadalnie. Jeśli więc w kuchniach spędza się czas, to&#13;
w znaczeniu „posiedzieć, pogadać”, salon zaś służy do bardziej określonych aktywności&#13;
czy wręcz rozrywek.&#13;
W rozmowach nigdy nie pojawiła się łazienka, jednak zebrane przez badaczy&#13;
fotografie tych pomieszczeń mogą wskazywać na ciekawą prawidłowość. Niezależnie&#13;
od tego, jaki byłby wystrój i stylistyka domu, nowoczesna czy nawiązująca do tradycji,&#13;
zawsze łazienki były bardzo podobne (przynajmniej te, które rozmówcy zgodzili się&#13;
pokazać i sfotografować). Były one bardzo czyste, wypłytkowane, lśniące i nowoczesne,&#13;
z ceramicznymi urządzeniami, dużymi lustrami, bez zbędnych dekoracji na ścianach.&#13;
W kilku rozmowach pojawił się temat przechowywania niepotrzebnych rzeczy:&#13;
różnego rodzaju schowków, szop, a także piwnic i strychów. Piwnica okazała się&#13;
wciąż funkcjonującym pomieszczeniem, które rozmówcy często dobudowywali sobie&#13;
później lub zmieniali kupiony projekt, aby znalazła się w nim piwnica. Z kolei strychy&#13;
rzadko pełniły tę funkcję. Bardzo często były puste, z zamiarem adaptacji ich na&#13;
dodatkowe pokoje. Jeśli tylko ich gabaryty pozwalały na jakiekolwiek wykorzystanie na&#13;
pomieszczenia użytkowe, to wskazywano, że są pomieszczeniami do przechowywania&#13;
tylko tymczasowo, bo docelowo rozmówcy chcieliby je zaadaptować.&#13;
Bardzo sporadycznie pojawiającą się w wywiadach częścią domu była sypialnia, która&#13;
okazała się najbardziej prywatnym i niechętnie pokazywanym pomieszczeniem:&#13;
- Możecie wyjść tam do góry.&#13;
[ ...]&#13;
- No i sypialnia i tyle.&#13;
- Sypialni się nie pokazuje, kochanie, to jest jedyna rzecz [śmiech] [TLPB05].&#13;
&#13;
Z kolei inny rozmówca powiedział w cytowanym wcześniej wywiadzie, że w sypialni&#13;
się tylko śpi. Jeszcze inny podzielił się ciekawą refleksją na temat dawnych zasad&#13;
lokalizacji domów. Jak stwierdził, była ona podporządkowana temu, o której porze dnia&#13;
słońce będzie się znajdowało w sypialni.&#13;
&#13;
174&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
- A powiedzcie mi: te domy to dawniej były do słońca orientowane?&#13;
- Zazwyczaj stawiali tak, żeby front domu był zawsze na wschód... ewentualnie jeżeli&#13;
konfiguracja terenowa tak była, że... tego no... to na południe, ale zawsze wystrzegali:&#13;
„pamiętaj żebyś na północ nie patrzył”... na północ... i sypialnie, czy coś żeby nie były na&#13;
północ, że jest niezdrowo, to przestrzegali... żeby dom tak budować, żeby front.... „żebyś&#13;
zawsze patrzyła na wschód, żeby cie słońce ranne do domu świeciło” [TJŚ01].&#13;
&#13;
Z powyższego cytatu oraz z dalszej tematyki tej rozmowy (rytm dnia i nocy dawniej&#13;
i dziś, godzina chodzenia spać i jej wpływ na zdrowie) można wywnioskować, że&#13;
determinantem lokalizacji domu było umożliwienie promieniom wschodzącego słońca&#13;
wpadanie do izby, w której się spało. Chodziło być może o obudzenie domownika, a tym&#13;
samym o regulację jego rytmu życia przez cykl słońca.&#13;
&#13;
2.5. Przedmioty&#13;
Elementem architektury, który zasługuje na osobną część, jest wystrój wewnętrzny&#13;
domów. Jest to w końcu element najbliższy mieszkańcom, najłatwiejszy do kreacji i dlatego&#13;
to właśnie w nim skupia się często ekspresja mieszkańców. Jako wystrój rozumiem dobór&#13;
mebli, sposobu wykończenia ścian i podłóg oraz wszelkiego rodzaju przedmioty stojące&#13;
lub wiszące, które nie mają żadnej praktycznej funkcji użytkowej.&#13;
Przede wszystkim są to dewocjonalia. Były one obecne w przeważającej większości&#13;
domów. Obrazy przedstawiające Świętych, Matkę Boską i Chrystusa mają najczęściej&#13;
pokaźne rozmiary i są ustawione w rozproszeniu w różnych miejscach domu na&#13;
wolnych ścianach. Często są to np. krzyże w nadprożach drzwi. W starszych domach&#13;
praktykowano wykonywanie wnęki w ścianie szczytowej budynku, do której wstawiano&#13;
figurkę Świętego lub Matki Boskiej, tworząc niewielką kapliczkę. Jednak w późniejszych&#13;
domach takich rozwiązań nie ma, a jeśli ktoś rozbierał stary dom z taką kapliczką, nie&#13;
wcielał jej do nowego. O kapliczce a potem o potrzebie wieszania na ścianach świętych&#13;
obrazków przypomina jeden z rozmówców:&#13;
- Ale zachowywali te kapliczki, jak stawiali nową chałupe?&#13;
- Nie... nowe to nawet obraz już był płaski albo żeby w ogóle... krzyżyk na ścianie, więcej&#13;
nic... „bo to niemodne”...oj wszyscy gadają, że „eee mam boga w sercu a nie na ścianie”. Ale&#13;
jeżeli się go na ścianie nie ma, to się go zapomina... A tak wzrokowo człowiek popatrzy,&#13;
że jest ta świętość, że ten bóg jest, że gdzieś ci święci są, nie? Co patronują nam [śmiech],&#13;
bo to wszystko wizualnie trzeba sobie niektóre rzeczy wyobrażać [TJŚ01].&#13;
&#13;
Jednak dewocjonalia to nie jedyne przedmioty wieszane na ścianie albo stawiane&#13;
na półkach. Często zdarzały się pamiątki z podróży, które swoim ustawieniem w rzędzie&#13;
na ścianach przypominały trofea. W jednym z domów cała ściana ułożona była w obiekty&#13;
pochodzące z jednej części świata albo te same obiekty z różnych miejsc. W niektórych&#13;
domach można się dopatrzeć specjalnych kącików podróżniczych, gdzie rozmówcy&#13;
wystawiają na widok swoje pamiątki. Na jednej półce na przykład znajdowały się trzy&#13;
posążki buddy a za nimi książki podróżnicze. Zdarzały się szable powieszone na ścianach,&#13;
&#13;
175&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
orientalne figurki i kopie drzeworytów. Były też maski (od afrykańskich po weneckie),&#13;
talerze z różnych miejsc świata, szable i figurki. Często również eksponuje się rękodzieło&#13;
samych domowników. Rozmówcami badaczy było kilku rzeźbiarzy i artystów, którzy&#13;
swoje rzeźby i obrazy wieszali na ścianach i stawiali na półkach w swoich salonach.&#13;
Na uwagę zasługują też same ściany, na których te obiekty wisiały. Były one dużo&#13;
częściej estetycznie wykańczane niż te na zewnątrz. Zdarzały się imitacje kamienia oraz&#13;
różnego rodzaju okładziny drewniane, boazerie, zwykłe deski, ale też imitacje muru&#13;
z bali. Ściany były też często malowane na różne pastelowe kolory odcięte na wysokości&#13;
sufitu, który był zawsze biały.&#13;
Elementem bardzo często wykonanym z dbałością o szczegóły i estetykę był kominek.&#13;
Poza tym, że stoją na nim często pamiątki i ważne przedmioty o wartości sentymentalnej,&#13;
bywa, że jest on zbudowany fantazyjnie, pełni funkcję swoistej wizytówki domu:&#13;
[...] - Kominek jest robiony przeze mnie [...]&#13;
- I mozaika też jest twoja?&#13;
- Tak, to jest darmowa rzecz, z potłuczonych płytek. Jeździłem na składy i goście zawsze mają&#13;
jakieś partie, to je tam jeszcze dotłukłem... [TLPB01].&#13;
&#13;
Inne kominki były równie dopracowane, wręcz monumentalne, z imitacjami filarów,&#13;
obłożone szlachetnym kamieniem. W jeden, opisywany już wcześniej, wbudowano belkę&#13;
sosrębu ze starego domu.&#13;
&#13;
���,QWHUSUHWDFMD���QRZD�HWQRJUDуD�]DPLHV]NLZDQLD&#13;
Powyższa część stanowiła syntezę najważniejszych informacji zebranych podczas&#13;
badań terenowych. Były to najczęściej powtarzające się schematy w wypowiedziach&#13;
rozmówców na temat powstawania domu, opinie o krajobrazie, stosunku do tradycji,&#13;
materiałów i wreszcie znaczenia poszczególnych pomieszczeń domu oraz przedmiotów&#13;
tworzących ikonosferę domu. W tym miejscu niniejszy artykuł mógłby się skończyć jako&#13;
sprawozdanie z badań. W takim kształcie stanowiłby tylko zbiór faktów i opinii na temat&#13;
architektury, być może zarys etnografii współczesnej wsi kliszczackiej. Jednak celem&#13;
badań antropologicznych nie jest ostateczne ustalenie faktów na temat gminy zamieszkałej&#13;
przez Kliszczaków (aby dokonać takich rozstrzygnięć, próba badań jest zdecydowanie&#13;
za mała), lecz opisanie znaczeń kulturowych zebranych opinii i udokumentowanej&#13;
architektury. Innymi słowy, aby zebrany materiał nabrał wymiaru antropologicznego,&#13;
należy go poddać interpretacji, tzn. osadzić architekturę i jej użytkowanie w Tokarni&#13;
w kontekście kultury.&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
�����(NVSUHVMD�Z�DUFKLWHNWXU]H&#13;
Po pierwsze należy zaznaczyć, że architektura jest formą komunikatu12. Jej poszczególne&#13;
elementy zostały stworzone z rozmysłem w bardziej lub mniej uświadomionej intencji.&#13;
Aby ukierunkować właściwe rozumienie sposobu komunikowania architektury&#13;
w kontekście badanych mieszkańców Tokarni, lepiej będzie używać terminu „ekspresja”,&#13;
którą tak oto definiuje Roch Sulima na początku swoich rozważań o ikonosferze&#13;
ogródków działkowych:&#13;
W tej kwestii odwołam się do Georga Simmla, który pisał „Każdą jednostkę w pewnym sensie&#13;
otacza mniejsza lub większa sfera promieniującego z niej znaczenia, w której zanurza się każdy,&#13;
kto z nią obcuje”. Ekspresją jest tutaj całość emitowanej przez jednostkę informacji, czytelnej&#13;
jako treść ludzkiego doświadczenia: jako tekst egzystencjalny, czyli jedna z „ekspresji życia”&#13;
(Dilthey)13&#13;
&#13;
Udział rozmówców w powstawaniu budynków sprawia, że traktowanie domów&#13;
jako wyrazu ich ekspresji jest szczególnie zasadne. Architektura nie jest tutaj czymś&#13;
zewnętrznym, w czym człowiek zostaje umieszczony, tzn. wprowadza się do gotowej&#13;
przestrzeni. Jest owocem kreacji użytkownika. Mieszkańcy Tokarni tworzyli swoje domy&#13;
zarówno, kiedy były to jeszcze drewniane chałupy, jak i w czasach PRL-owskich „kostek”&#13;
czy współczesnych domów jednorodzinnych. Przy czym użytkownicy wykonywali&#13;
je według z góry narzuconego wzorca. W tym aspekcie, tzn. udziału mieszkańca&#13;
w powstaniu swojego domu, istnieje ciągłość. Kiedyś o kształcie budynku decydowała&#13;
tradycja budownictwa i ograniczenia technologiczne. Nikt nie potrafiłby budować inaczej&#13;
niż według danego wzorca – możliwe, że nawet nie umiałby sobie takiego budynku&#13;
wyobrazić. Rolę istniejącego w kulturze archetypu domu w pewnym sensie pełniły&#13;
później domy typowe, budowane w czasach PRL-u, a później domy gotowe z katalogów.&#13;
Analogia polega na tym, że we wszystkich przypadkach sprawczość mieszkańca leży nie&#13;
w wymyśleniu nowej formy, ale wykonaniu obiektu własnymi rękami w formie niejako&#13;
narzuconej. Jeśli więc traktować dom jako „dzieło” gospodarza-współbudowniczego,&#13;
to jest to dzieło podobne w swoim rodowodzie do wytworu sztuki ludowej, w której&#13;
wykonuje się przedmioty głównie według ustanowionego tradycją wzorca. Inwencja&#13;
nie leży w wymyśleniu formy, ale w sposobie jej wytworzenia i samym przekształceniu&#13;
surowego budulca w przedmiot.&#13;
Poza wykonaniem domu, użytkownik dokonuje szeregu decyzji na temat jego&#13;
ostatecznego kształtu, tzn. wykończenia elewacji, koloru, faktury i materiału, detali,&#13;
drzwi, a także elementów małej architektury na zewnątrz i umeblowania w środku. Tutaj&#13;
cała inwencja leży już po jego stronie, niezakłócona nawet (w przypadku zewnętrza)&#13;
uwarunkowaniami prawno-urbanistycznymi, o których gospodarz najczęściej nie wie.&#13;
Trudno rozstrzygnąć, czy dzieje się tak dlatego, że te uwarunkowania są bardzo ogólne,&#13;
naturalne i wynikają wprost z praktyki budowania na danym terenie, i dlatego nikt nie&#13;
widzi potrzeby ich przekraczania, czy są po prostu słabo egzekwowane.&#13;
12&#13;
&#13;
Myśl tę rozwija U. Eco, określając architekturę jako komunikat w systemie semiologicznym; U. Eco, Nieobecna&#13;
Struktura, tłum. A. Weinsberg, P. Bravo, Wydawnictwo KR, Warszawa 1996.&#13;
13&#13;
&#13;
176&#13;
&#13;
R. Sulima, Antropologia codzienności, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000, s.13.&#13;
&#13;
177&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Zastanówmy się więc najpierw, w którą stronę skierowana jest ekspresja mieszkańców,&#13;
jeśli wziąć pod uwagę wygląd domu. Na pewno można zauważyć tendencję do dbałości&#13;
o przód posesji, czyli jej część od strony drogi, przy której stoi budynek. Zauważa to&#13;
jeden z rozmówców, kiedy tłumaczy, że „ładniejsza” część jego domu znajduje się po&#13;
innej stronie niż w większości innych:&#13;
- A zauważyła pani, jak my mamy postawiony dom? Bardzo mało ludzi ma tak postawiony, jak&#13;
my mamy postawiony.&#13;
- Wy macie... w sumie nie bardzo jakoś daleko od drogi...&#13;
- Ale jak mamy usytuowany?&#13;
- Że jest wejście nie od przodu.&#13;
- No właśnie... i ogólnie brzydsza część jest od północy... [śmiech], a z reguły ludzie robią...&#13;
ładniejsze części dają od drogi. A my mamy tą część taką... można powiedzieć... gospodarczą&#13;
od drogi, no a południową mamy od południa, bo chcemy słońce nie? [TKO01]&#13;
&#13;
Tę tendencję potwierdzają obserwacje terenowe. Zazwyczaj najbardziej reprezentacyjna elewacja budynku i najbardziej uporządkowana część podwórka z małą architekturą&#13;
i zielenią urządzoną w formie żywopłotów i „skalniaków”14 znajduje się od strony&#13;
głównego traktu, gdzie padają spojrzenia przechodniów i nadchodzących gości. Z kolei&#13;
tyły budynku są mniej uporządkowane przestrzennie i posiadają funkcje gospodarcze,&#13;
a nie tak jak w przypadku przytoczonych rozmówców — rekreacyjne. Nieraz nawet&#13;
ogrodzenie dookoła działki zrobione jest z innych materiałów z przodu, a z innych na&#13;
tyłach i z boku. Domy i przestrzeń z przodu są nastawione na łowienie spojrzeń. Z drugiej&#13;
strony przód działki i droga to strony, od których posesje się wyraźnie separują. Wiele&#13;
domów jest znacznie oddalona od drogi (dalej niż wymaga tego prawo) i odgrodzona od&#13;
niej gęstą i wysoką roślinnością, stanowiącą rodzaj ściany. Jednak nie znaczy to, że działki&#13;
sprawiają wrażenie niedostępnych twierdz. Wiele z nich posiada starannie wykończone&#13;
bramy wjazdowe, wybrukowane podjazdy, nierzadko wykonane z kostki w różnych&#13;
kolorach, czasem nawet układanej w geometryczne wzory, a do posesji prowadzi nieraz&#13;
przycinany rytmicznie żywopłot, podkreślający dbałość o estetykę wjazdu na posesję,&#13;
skierowanie ekspresji w kierunku potencjalnego przybysza. Być może ma to być&#13;
podkreślenie gościnności mieszkańców Tokarni, którą chętnie się szczycą.&#13;
Jeśli w przestrzeni w relacji tył-przód ekspresja zwrócona jest wyraźnie do przodu,&#13;
to w relacji wewnątrz-na zewnątrz więcej uwagi mieszkańcy poświęcają wnętrzu. To&#13;
właśnie tam badacze znaleźli różnorodność materiałów ściennych, imitujących szlachetne&#13;
kamienie czy sufit uformowany w kasetony. Ściany są zdobione obrazami i rzeźbami, które&#13;
niemal w ogóle nie występują na zewnątrz, a samo wyposażenie, od mebli aż po kominki,&#13;
wygląda jakby poświęcono mu więcej uwagi niż prostej, najczęściej tynkowanej elewacji.&#13;
Przypomina to przytoczone u Sulimy spostrzeżenia Tadeusza Chrzanowskiego o kulturze&#13;
sarmackiej: „szlachecka wspaniałość zwracała się do wnętrza, dokąd gościnnie gościa&#13;
zapraszał dom nieozdobiony na zewnątrz, a rzadka ozdobność i wielorakość zewnętrzna&#13;
była raczej sprawą przypadku, dominowała natomiast funkcjonalność”15. Jednak być&#13;
14&#13;
&#13;
Potoczna nazwa na kompozycję ogrodu zdobiącą skarpę, którą tworzą różne gatunki roślin.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Cyt. za: R. Sulima, Antropologia codzienności, op. cit., s. 21.&#13;
&#13;
178&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
może za taki stan rzeczy odpowiadają względy czysto praktyczne. Każda przeróbka czy&#13;
kreacja jest dużo łatwiejsza do wykonania w środku na niewielkich obiektach, gdzie&#13;
można ją robić krok po kroku i całkowicie własnymi siłami. Z kolei prace budowlane&#13;
na zewnątrz wymagają większych nakładów finansowych i nieraz zatrudnienia fachowej&#13;
pomocy.&#13;
Opisana wyżej ekspresja twórców architektury wpisana została w opozycje „przódtył” oraz „wnętrze-zewnętrzne”. Etnografia kultury ludowej rozpoznała te modalności&#13;
w wielu przejawach życia, jednak, tak jak w tym przypadku, nie może rozstrzygnąć, jaka&#13;
jest geneza tego kodu i czy jego znaczenie wykracza poza względy praktyczne budowania&#13;
i mieszkania.&#13;
&#13;
�����3UDNW\F]QRěÉ�$UFKLWHNWXU\&#13;
Drugą po ekspresji kategorią, w którą dałoby się wpisać architekturę współczesnej&#13;
Tokarni, jest praktyczność. Rozumiem ją za Cliffordem Geertzem, który zdefiniował&#13;
ją jako jedną ze składowych kategorii antropologicznej nazwaną przez niego „myślą&#13;
potoczną”:&#13;
Nie chodzi tu o „praktyczność” w pragmatycznym, wąskim sensie użyteczności, ale w szerokim,&#13;
związanym z ludową mądrością sensie roztropności. Powiedzieć komuś „Bądź praktyczny”&#13;
znaczy nie tyle: stań się praktyczny, ile raczej: zmądrzej, bądź roztropny, zrównoważony,&#13;
czujny, nie kupuj drewnianego naszyjnika, trzymaj się z dala od powolnych koni i szybkich&#13;
kobiet, pozostaw umarłym sprawy umarłych.16&#13;
&#13;
W kontekście badań terenowych w Tokarni jako praktyczność rozumiem z jednej&#13;
strony przestrzeganie tzw. „mądrości ludowej”, o której mówił jeden z przytaczanych&#13;
wcześniej rozmówców, kiedy opisywał sposób lokalizacji domu. Wypowiadał wtedy&#13;
porady w rodzaju „pamiętaj, abyś na północ nie patrzył” albo „żebyś to wierzby nie&#13;
miał blisko domu”. Z drugiej strony praktyczność polega na tłumaczeniu podczas&#13;
wywiadów większości decyzji na temat kształtu domu roztropnością, funkcjonalnością,&#13;
przydatnością i innymi przymiotami, na które składa się pojęcie praktyczności.&#13;
Zacznijmy od przenosin do nowego domu i stosunku do starej chaty. Jeśli nie da się&#13;
dla niej znaleźć praktycznej funkcji lub przeszkadza ona w lokowaniu nowego domu, jest&#13;
ona burzona. Nawet jeśli zachowuje się jej fragment, to jest on ponownie użyty w nowym&#13;
miejscu (na przykład użycie starej belki stropowej, aby dalej pełniła swoją funkcję –&#13;
podparcia jakiegoś nowego elementu).&#13;
Podobnie jest ze stosunkiem do tradycyjnego budulca, jakim jest drewno. Nikt nie&#13;
zaprzecza jego szlachetności i walorom, które posiada jako materiał, ale decyzja o jego&#13;
użyciu znowu tłumaczona jest względami praktycznymi. Według rozmówców drewno&#13;
jest cenne nie dlatego, że darzą je sentymentem, lecz dlatego, że jest korzystne dla&#13;
zdrowia i tworzy specyficzny mikroklimat wnętrza. Drewno utrzymuje ciepło w domu&#13;
16&#13;
&#13;
C. Geertz, Wiedza lokalna: dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Wydawnictwo&#13;
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 94&#13;
&#13;
179&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
i nie uczula alergików. Jego wady też mają swój rodowód w praktyczności — jest drogie&#13;
w utrzymaniu i wymaga pielęgnacji. Oczywiście, aby sprawdzić na ile faktycznie drewno&#13;
jest bardziej lub mniej popularnym materiałem na ściany, podłogi czy sufity, należałoby&#13;
przeprowadzić badania ilościowe, ale istotne jest, w jaki sposób rozmówcy tłumaczyli&#13;
użycie drewna bądź rezygnację z niego. Względy praktyczne odgrywają największą&#13;
rolę. Generalnie, jeśli chodzi o architekturę współczesną pożądaną przez mieszkańców,&#13;
to jest ona określana jako „jak najprostsza”, a więc łatwa w budowie i mało kosztowna&#13;
w utrzymaniu.&#13;
Nawet pochodzące z zupełnie innego porządku przedmioty takie jak dewocjonalia,&#13;
którym trudno byłoby przypisać walor praktyczności, zostały w jednym z przytoczonych&#13;
wyżej wywiadów opisane w swojej funkcji praktycznej — przypominają o istnieniu&#13;
świętości, pomagają ją sobie wizualizować.&#13;
&#13;
�����$UFKLWHNWXUD�L�SDPLÛÉ&#13;
Kategoria praktyczności nie wyczerpuje tego, w jaki sposób funkcjonuje architektura&#13;
w rejonie Tokarni. Jest istotną częścią składową autoprezentacji sposobu zamieszkiwania,&#13;
ale z pewnością sposób funkcjonowania człowieka w architekturze nie kończy się na&#13;
tym, co jest prezentowane i uświadomione. Widać to szczególnie w odniesieniu do&#13;
przedmiotów. Począwszy od mebli poprzez różnego rodzaju ozdoby, obrazy, rzeźby czy&#13;
„rzeczy, które mogą się przydać” wszystkie one z pewnością miałyby dla mieszkańców&#13;
praktyczne funkcje, gdyby o nie zapytać. Jednak warto do przedmiotów podejść z innej&#13;
strony. Wystarczyło przekroczyć próg dowolnego domu, aby dostrzec mnogość rzeczy,&#13;
których sens wykracza poza praktyczność. Wiele z nich podpada pod kategorię pamiątki&#13;
– przedmiotu mającego przywołać doświadczenia z przeszłości, będąc ich substytutem.&#13;
Pamiątki tworzyły nieraz swego rodzaju galerie, obejmując całą półkę lub ścianę, na&#13;
przykład zbiór przedmiotów poświęcony podróżom, obrazy znanych osobiście przez&#13;
domowników artystów czy fragmenty starych domów, o których była mowa wcześniej.&#13;
Wszystkie one spełniają formułowaną przez Dariusza Śnieżko funkcję pamiątki:&#13;
Pamiątka przywołuje doświadczenie, postać, epizod biograficzny; odpowiednio&#13;
skomponowana sekwencja pamiątek ewokuje układy stanów rzeczy, na przykład: galeria&#13;
portretów – dzieje rodu; seria fotografii – historię rodzinną; pakiet listów – dzieje romansu.&#13;
Każda pamiątka jest przedmiotem „mówiącym”, czyli rzeczowym zawiązkiem jakiejś narracji,&#13;
a odpowiednio ułożona seria pamiątek może uchodzić za materiał inicjujący i zarazem schemat&#13;
dla szerszej opowieści autobiograficznej. Są pamiątki, których znaczenie nie wykracza poza&#13;
konwencjonalną dokumentację osobiście doświadczonej przeszłości (np. muszelka z wczasów&#13;
nad morzem), są i takie (np. szabla po pradziadku kombatancie), które rozwijają obszerne&#13;
narracje, nierzadko dziedziczone i zmitologizowane.17&#13;
&#13;
Badania nie dotyczyły tego rodzaju przedmiotów, dlatego rozmówcy rzadko byli&#13;
o nie pytani, ale często sami z siebie chcieli je pokazać. Pamiątki dałoby się podzielić&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
D. Śnieżko, Pamiątka, Autobiografia, „Literatura. Kultura. Media”, 2013, nr 1, s. 101.&#13;
&#13;
180&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
za Śnieżkiem na poszczególne rodzaje18 i interpretować każdą z nich z osobna, ale&#13;
pominiemy to z uwagi na niewielką ilość zebranego materiału na ten właśnie temat. Można&#13;
jednak powiedzieć bardziej ogólnie, że mnogość przedmiotów pamiątkowych wskazuje&#13;
na wypełnianie przestrzeni domowej przez mieszkańców narracjami. Istnieje chęć, aby&#13;
przebywanie w domu ewokowało wspomnienia, wywoływało emocje czy stanowiło&#13;
powód do dumy. Wnętrza domów nie są więc po prostu „maszynami do mieszkania”, jak&#13;
chciałby Le Corbusier19, ale przestrzeniami, które domownicy napełniają znaczeniami&#13;
i historiami. Dom pomaga pamiętać, budować tożsamość czy, jak pokazuje wcześniejszy&#13;
fragment o ekspresji, manifestować światu, kim jest mieszkająca w nim rodzina.&#13;
&#13;
�����:QÛWU]D�L�]QDF]HQLH&#13;
Również rozplanowanie i użytkowanie pomieszczeń w domu niesie za sobą więcej niż&#13;
tylko spełnianie funkcji, z którą związane jest dane pomieszczenie.&#13;
Kuchnia nie służy tylko do przygotowywania posiłków, ale jest centrum życia&#13;
codziennego, prowadzenia rozmów, miejscem tworzenia się więzi między domownikami&#13;
oraz bliższymi gośćmi. Przy okazji stanowi również sposób na selekcję gości na tych,&#13;
których przyjmuje się w kuchni i tych, których zaprasza się do salonu. Trudno powiedzieć,&#13;
z czego wynika taki stan rzeczy, gdyż rozmówcy nie mówili wprost, skąd bierze się takie&#13;
znaczenie kuchni. Być może chodzi o praktyczność siedzenia w kuchni, gdzie można&#13;
przygotowywać jedzenie czy napoje bez przerywania rozmowy z gościem. Być może&#13;
jest to też pozostałość po sposobie mieszkania w tradycyjnych chałupach, gdzie kuchnia&#13;
z piecem pełniła jednocześnie funkcje współczesnego salonu, przez co gotowanie&#13;
i przebywanie na co dzień było kojarzone z tym samym pomieszczeniem.&#13;
W tym kontekście kuchnia pełni rolę pokoju dziennego, mimo że każdy dom,&#13;
w którym byli badacze, posiadał też osobny salon. Ten jest z kolei pomieszczeniem&#13;
reprezentacyjnym. To w nim znajduje się najwięcej pamiątek oraz kominek — symboliczne&#13;
serce domu. Kominek, który nieraz za sprawą odpowiedniej instalacji zapewnia ciepło&#13;
dla całego budynku, jest często specjalnie podkreślony w przestrzeni. Koncentrują się&#13;
wokół niego przedmioty związane z pamięcią, a on sam jest czymś w rodzaju rzeźby&#13;
(wręcz ołtarza) o monumentalnym wyrazie, który potęguje jego rygorystyczna symetria.&#13;
Metafora serca jest więc szczególnie trafna, gdyż kominek rozprowadza życiodajne&#13;
ciepło po całym domu. Odbywa się to poprzez ruch powietrza lub, przy nowoczesnych&#13;
instalacjach, za pomocą przewodów, które niczym układ krwionośny rozprowadzają&#13;
energię (w tym przypadku cieplną) po całym budynku. Kominek jest więc sercem domu&#13;
zarówno w warstwie wyobrażeniowej, którą wydobyły rozmowy z mieszkańcami, jak&#13;
18&#13;
&#13;
Podstawowy podział, który proponuje, to: pamiątki rodzinne, narodowe, relikwie, trofea, upominki, pamiątki&#13;
turystyczne.&#13;
19&#13;
&#13;
Ten słynny cytat najważniejszego architekta modernizmu obrazuje podejście do architektury przede&#13;
wszystkim jako technologii mającej spełniać konkretną funkcję. „Problem domu nie został jeszcze postawiony.&#13;
Dzisiejsze realizacje architektoniczne nie odpowiadają już naszym potrzebom. Istnieją jednak standardy domu&#13;
mieszkalnego. Mechanika jest kluczowym czynnikiem ekonomicznym. Dom to maszyna do mieszkania”, Le&#13;
Corbusier, W stronę architektury, tłum. T. Swoboda, Fundacja Centrum Architektury, Warszawa 2013, s.61.&#13;
&#13;
181&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
i czysto technicznej. Zaobserwowane przez badaczy i wyrażone słownie w wywiadach&#13;
wyjątkowe znaczenie kominka jest bardzo mocnym kulturowym toposem. Michel&#13;
Leiris wyróżnił piecyk w jadalni ze swojego domu rodzinnego jako jeden z kluczy do&#13;
uformowania się w nim pojęcia sacrum:&#13;
Kolejnym bożyszczem była koza do ogrzewania, Promienna, ozdobna wizerunkiem kobiety,&#13;
która przypominała popiersie Republiki. Prawdziwy duch domu, królowała w salonie&#13;
jadalnym. Przyciągała emanującym od niej ciepłem, rozżarzona węglami, groźna, gdyż&#13;
wiedzieliśmy z braćmi, że dotknięcie jej grozi oparzeniem.20&#13;
&#13;
Sakralność kominka ma wyraz w jego wyróżniającej się formie plastycznej oraz&#13;
ambiwalentnej naturze czegoś dobroczynnego z niszczycielskim potencjałem, jeśli nie&#13;
traktować płonącego w nim ognia z należytym szacunkiem.&#13;
Wystrój salonu jest niejako wizytówką całego domu, salon jest zaś w praktyce&#13;
miejscem, gdzie znajdują się przedmioty użytku codziennego, takie jak książki czy&#13;
telewizor. Ciężko stwierdzić, w którym pomieszczeniu rozmówcy faktycznie częściej&#13;
przebywają i czym się zajmują. Istotne jest jednak, że z rozmów i wystroju wynika, że&#13;
kuchnia i salon mają inny bagaż znaczeniowy. Pokój dzienny stanowi centrum ekspresji&#13;
i tworzenia znaczeń za pomocą przedmiotów pamiątkowych i wytworów ekspresji&#13;
domowników. Natomiast kuchnia jest miejscem, które rozmówcy chcą widzieć jako&#13;
podtrzymujące więzi międzyludzkie, gdzie obcują ze sobą bez zapośredniczającej roli&#13;
przedmiotów.&#13;
Z kolei sypialnia pokazuje, że w domach istnieje wyraźna gradacja stopnia prywatności&#13;
pomieszczeń. Miejsce służące (według rozmówców) wyłącznie do spania – jako to, do&#13;
którego wstęp mają tylko domownicy – niechętnie było pokazywane. Sypialnia wyznacza&#13;
poza tym rytm dnia i nocy, ale też stanowi o kompletności domu, wyznaczając granicę&#13;
intymności, którą dom pomaga zachować. Spełnia ona jedną z archetypowych funkcji&#13;
domu, jaką jest bezpieczne schronienie przed światem zewnętrznym. Skądinąd ciekawe&#13;
było wskazywanie na sypialnię jako na przestrzeń, w której nie dość, że nie przebywa&#13;
się w ciągu dnia, to nawet nie kojarzy się ona z życiem. Świadczą o tym zwroty takie&#13;
jak „w sypialni się śpi, więcej nic” albo przytoczona w jednym z wywiadów anegdota&#13;
o sąsiadach, którzy nie widzieli sensu budowania w sypialni okna, jakby przynależała ona&#13;
wyłącznie do sfery nocy, czy wręcz śmierci.&#13;
Obrazu domu dopełniają nieodzowne pomieszczenia. Jest toaleta, która nigdy nie&#13;
była tematem rozmów jako zrozumiała sama przez się, zunifikowana, sterylna i podporządkowana przede wszystkim higienie. Czasem pojawiały się też strych i piwnica jako&#13;
dwa praktyczne pomieszczenia służące do składowania. Tym, co je wyraźnie odróżnia,&#13;
jest potencjalność strychu, który w każdej chwili mógłby stać się dodatkowym pokojem.&#13;
Właściwości tej nie ma piwnica.&#13;
Wątek pomieszczeń w domach i ich znaczenia pokazuje, że można traktować je jako&#13;
przynależne do skorelowanych kategorii, które tworzą opozycje. Pomieszczenia takie&#13;
jak kuchnia, pokój dzienny i w pewnym sensie strych należą do sfery dnia, kojarzonej&#13;
20&#13;
&#13;
M. Leiris, Sacrum w życiu codziennym, tłum. J. Pawelczyk, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2007, s. 30.&#13;
&#13;
182&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
z południem, życiem oraz sferą publiczną. Z kolei sypialnia, toaleta i piwnica są&#13;
skorelowane z kategoriami negatywnymi związanymi z ciemnością, snem, północą a także&#13;
nieczystością (maskowaną sterylnością toalety) i wstydem (sypialni się nie pokazuje).&#13;
Ten ostatni znajduje opozycję w dumie, której wyrazem jest gościnność reprezentowana&#13;
przez kuchnię i salon.&#13;
&#13;
3.5. Architektura i zamieszkiwanie&#13;
Wyłoniony w tej części obraz domu wskazuje na jego wieloznaczność w rzeczywistości&#13;
kulturowej mieszkańców. Jest on nie tylko koniecznym dachem nad głową, ale ekspresją&#13;
samego mieszkańca w kierunku otaczającego go świata. Współtworzy jego świat&#13;
poprzez modelowanie relacji społecznych, kreowanie tożsamości czy podtrzymywanie&#13;
pamięci. Tym samym dom jest wszystkim tym, za co uznał go architekt i eseista Bohdan&#13;
Paczowski, a wcześniej Martin Heidegger, którym inspirował się on, snując refleksję na&#13;
temat splatania się architektury, kultury i cywilizacji:&#13;
Według Heideggera umiejętność budowania zależy od tego, czy potrafimy mieszkać, a do&#13;
zrozumienia, na czym polega sztuka mieszkania, potrzebne jest myślenie. Po to, żeby umieć&#13;
mieszkać i budować to, co mieszkaniu naprawdę służy, trzeba się najpierw nauczyć myśleć.&#13;
Trzeba podjąć troskę o ocalenie ziemi i równocześnie przyjmować niebo wraz z ruchem słońca,&#13;
księżyca i gwiazd, trzeba poznać sztukę wsłuchiwania się w obecność boskich i prowadzenia&#13;
przez życie śmiertelnych.&#13;
Dom spełnia dwie podstawowe funkcje. Z jednej strony chroni człowieka przez zimnem&#13;
i kanikułą. Z drugiej jest miejscem, w którym możemy żyć zgodnie z rytuałami należącymi&#13;
do naszej kultury i związanej z nią cywilizacji. Jest więc wytworem techniki i symbolem,&#13;
neutralnym urządzeniem i bliskim sercu miejscem pamięci21.&#13;
&#13;
Dom stanowi miejsce wyrwane z przestrzeni, które jest w każdym aspekcie wytworem&#13;
i nośnikiem kultury. Poprzez wytyczenie w naturalnym terenie geometrycznego rzutu&#13;
fundamentów, później postawienie ścian, dachu, wstawienie okien mieszkańcy tworzą&#13;
w przestrzeni obiekt, który jest wytworem ich rąk i z którego (jak pokazują rozmowy)&#13;
są dumni, dokumentując i potem pokazując poszczególne fazy budowy. Położenie&#13;
domu ustanawia relację z przyrodą22, okna i drzwi łączą z naturalnym porządkiem dnia&#13;
i nocy23. Wystrój przypomina o istnieniu sacrum, a pomieszczenia definiują relacje ze&#13;
społecznością na ziemi:&#13;
(…) ooh tutaj to jest w ogóle 24 na dobę otwarte [śmiech], oj mamy znajomych... każdy gdzieś&#13;
jakoś się dobrze tutaj czuje u nas, bo jesteśmy raczej otwarci. na wszystkich i na wszystko,&#13;
więc...&#13;
- Można tak przyjść bez zapowiedzi?&#13;
- Oczywiście, jak najbardziej! Nie ma problemu. Jeśli tylko jesteśmy, to nigdy się jeszcze nie&#13;
zdarzyło, żebyśmy się gdzieś tam chowali po kątach albo udawali, że nas nie ma czy zbywali&#13;
kogoś... [TWŚ01].&#13;
21&#13;
&#13;
B. Paczowski, Zobaczyć, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2015, s. 173&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
„[…] żeby właśnie nie zakłócać tutaj tej natury” [TWŚ03].&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
„[…] żebyś zawsze patrzył na wschód, żeby cie słońce ranne do domu świeciło” [TJŚ01].&#13;
&#13;
183&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
W tym ujęciu dom w Tokarni jest zwornikiem24, w którym spotykają się najważniejsze&#13;
aspekty życia zarówno w wymiarze materialnym, jak i społecznym. Dzięki niemu&#13;
tworzone i utrzymywane są więzi międzyludzkie tak w najmniejszej skali (domownik,&#13;
rodzina), jak i w większej (społeczność lokalna). W swoich ścianach dom nie tylko buduje&#13;
poczucie bezpieczeństwa, ale i tożsamość jako miejsce przechowywania pamięci. Tak&#13;
jak jest on nieodzownym elementem krajobrazu gminy Tokarnia, tak jest nieodłącznym&#13;
elementem świata kultury.&#13;
Przedstawione wyżej refleksje stanowią próbę interpretacji zebranego materiału&#13;
z użyciem kilku podstawowych kategorii. Miały one na celu otwarcie pewnych ścieżek&#13;
interpretacyjnych, zadanie pytań i zakreślenie miejsca domu w kulturze ludności&#13;
zamieszkującej rejon Tokarni. Nie stanowią rozstrzygnięcia ani zamkniętego rozdziału&#13;
w refleksji nad budownictwem regionu. Pokazują raczej, w którą stronę mogłyby iść&#13;
kolejne potencjalne badania na tym terenie. Musiałyby one rozszerzyć się na większy&#13;
obszar, aby sprawdzić, czy rozpoznane wstępnie mechanizmy można również odnaleźć&#13;
w innych rejonach Podhala, czy są one specyficzne tylko dla regionu Tokarni. Na pewno&#13;
badania pokazały, że współczesna architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
dalekie są od oczywistości i stanowią niewyczerpalne źródło potencjalnych tematów dla&#13;
antropologa kultury. Domy, których dotyczyły badania, nie znajdowały się w rejestrze&#13;
zabytków. Nie zainteresowałby się nimi skansen ani konserwator dzieł sztuki, być&#13;
może nawet etnograf poszukujący tradycyjnych form zamieszkiwania pojechałby dalej&#13;
w kierunku pobliskiego skansenu. Jednak poszukując tego co „tradycyjne”, „autentyczne”&#13;
lub „oryginalne”, ominąłby to, co tworzy kulturę — kryjącą się między budynkami&#13;
codzienność.&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
Sosręb starego domu wcielony w nowy kominek jako podstawa pod galerię pamiątek,&#13;
Krzczonów 2019 (fot. M. Gumulak)&#13;
&#13;
Andrzej Malik – magister inżynier architektury, magister etnologii, antropolog kultury. Interesuje&#13;
się filozofią przyrody i jej związkami z percepcją oraz architekturą w ujęciu antropologii codzienności. W wolnych chwilach robi Szopki Krakowskie i jeździ na rowerze.&#13;
24&#13;
&#13;
W architekturze historycznej punkt, w którym zbiegają się łuki tworzące sklepienie&#13;
&#13;
Artykulacja podjazdu do posesji,&#13;
Krzczonów 2019 (fot. M. Gumulak)&#13;
&#13;
184&#13;
&#13;
Dom zbudowany niemal samodzielnie przez&#13;
gospodarza, Tokarnia 2019 (fot. J. Sadowski)&#13;
&#13;
185&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
Galeria dewocjonaliów na ścianie salonu, Tokarnia 2019&#13;
(fot. P. Brzozowski)&#13;
&#13;
Sosręb starego domu jako belka użytkowanego budynku gospodarczego&#13;
&#13;
Kuchnia letnia z pozostawionym piecem kaflowym,&#13;
Tokarnia 2019 (fot. P. Brzozowski)&#13;
&#13;
Kominek - „serce domu”&#13;
&#13;
186&#13;
&#13;
Jeden z kilku dobrze zachowanych starych domów&#13;
drewnianych w Tokarni, Tokarnia 2019 (fot. P. Brzozowski)&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN&#13;
3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
.DPLOD�%LHGURąVND&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Typowy wystrój architektoniczny domu typowego z okresu PRL, Tokarnia 2019&#13;
(fot. J. Sadowski)&#13;
&#13;
Wyobraźmy sobie małą wieś w Beskidach. Pojedyncze domy, szkoła, sklep, kościół, cerkiew, drogi, chodniki, kapliczki, pomnik. To widzimy na pierwszy rzut oka. Jednak ten&#13;
sam obraz ukazuje nam, jak bardzo przestrzeń tej miejscowości jest niejednorodna. Łatwo zauważyć, że „przestrzenność” to kategoria doświadczania świata. Wspominał o tym&#13;
już Michel Foucault w 1967 r. przy okazji wykładu o Innych przestrzeniach – zwrócił&#13;
w nim uwagę, że współczesność jest epoką przestrzeni:&#13;
Żyjemy w czasach symultaniczności, epoce przemieszczenia i zestawienia, epoce bliskości&#13;
i oddalenia, przybliżenia i rozproszenia. Uważam, że znajdujemy się w momencie, w którym&#13;
doświadczamy świata w mniejszym stopniu jako życiowego rozwoju w czasie, a w większym&#13;
jako sieci łączącej punkty i przecinającej swoje własne pasma1.&#13;
&#13;
Przestrzeń jest jednym z najbardziej uniwersalnych wymiarów życia ludzkiego2, które&#13;
przepełnione jest wieloma jakościami.&#13;
Takim właśnie miejscem jest Gładyszów3 – mała miejscowość w gminie Uście&#13;
1 M. Foucault, O innych przestrzeniach. Heterotopie, tłum. M. Żakowski, „Kultura Popularna”, 2006, nr 6 (16),&#13;
s. 7.&#13;
2 M. Cobel-Tokarska, Przestrzeń społeczna: świat – dom – miasto, w: A. Firkowska-Mankiewicz, T.Kanash,&#13;
E. Tarkowska, Krótkie wykłady z socjologii, przegląd problemów i metod, Wydawnictwo Akademii Pedagogiki&#13;
Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, Warszawa 2012, s. 45.&#13;
&#13;
Nowy dom stylizowany na „styl góralski”, Tokarnia 2019 (fot. W. Śliwa)&#13;
&#13;
188&#13;
&#13;
3 Gładyszów znajduje się poza obszarem realizacji projektu. Jednak kryteria administracyjne nie pokrywają&#13;
się z kryteriami geograficzno-etnograficznymi. Dzisiejsza granica gmin nie oddaje niegdysiejszego obszaru&#13;
zamieszkiwania obywateli łemkowskiego pochodzenia oraz dynamicznej sytuacji wymiany i kontaktu między&#13;
wsiami zamieszkiwanymi przez Łemków i ich polskich sąsiadów. Dzięki temu zauważamy, że praktyki kulturowe czasem mają niewiele wspólnego z granicami administracyjnymi czy liniami demarkacyjnymi. W tym sensie&#13;
przypadek Łemków, opisywany na przykładzie Gładyszowa, dotyczy także słabej obecności lub braku Łemków&#13;
w granicach wyznaczonych przez projekt.&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Gorlickie w województwie małopolskim. Leży w środkowej części Beskidu Niskiego.&#13;
Przez wieś przepływa potok Gładyszówka.&#13;
Warto nadmienić, że około roku 1900 wieś liczyła 123 domy. W spisie4 czytamy, że&#13;
mieszkało w niej 311 mężczyzn i 301 kobiet, 14 osób wyznania rzymskokatolickiego,&#13;
a 576 greckokatolickiego oraz 22 Żydów. Kwestie przynależności etnicznej również są&#13;
nieoczywiste. Jako Łemkowie zdeklarowało się 598 osób, a Polacy – 14.&#13;
Dane sprzed II wojny światowej pokazują, że wieś liczyła wtedy około 220 domów.&#13;
Po wojnie w Gładyszowie utworzono posterunek Milicji Obywatelskiej, a 6 lipca 1946 r.&#13;
miejscowość została przejęta przez oddział UPA5 (wszyscy milicjanci zginęli). W 1947 r.&#13;
podczas akcji „Wisła” gładyszowscy Łemkowie zostali wysiedleni na Ziemie Zachodnie,&#13;
a we wsi pozostało tylko sześć rodzin mieszanych. W 1956 r. część wysiedlonych&#13;
powróciła do miejscowości. W 2018 r. zanotowano, że we wsi mieszka 450 osób6.&#13;
Gładyszów znajduje się na obszarze tzw. Łemkowszczyzny. Był to obszar, który&#13;
rozciągał się od Wysokiego Działu w Bieszczadach poprzez dolinę Popradu w Beskidzie&#13;
Sądeckim po tzw. Ruś Szlachtowską (pogranicze Małych Pienin i Beskidu Sądeckiego),&#13;
natomiast po stronie słowackiej – przez pas Beskidów.&#13;
O tej skróconej historii Łemków (ograniczonej do jednego miejsca) wspominamy,&#13;
ponieważ miała znaczący wpływ na wybór tematu oraz postrzeganie miejsca, przestrzeni&#13;
i pamięci przez mieszkańców opisywanej miejscowości. Historia Gładyszowa i Łemków&#13;
była inspiracją do powstania tego opracowania oraz postawienia kilku wstępnych tez.&#13;
Analiza związku człowieka z otoczeniem i przestrzenią nie jest niczym nowym.&#13;
Tematy przestrzeni oraz pamięci zostały dogłębnie omówione w wielu publikacjach&#13;
z zakresu teorii przestrzeni. Tego typu rozważania znajdziemy już w starożytności&#13;
(u Platona i Arystotelesa).&#13;
W perspektywie niniejszych badań warto wspomnieć o proksemice, która bada&#13;
wzajemne relacje przestrzenne między ludźmi i otoczeniem. Pojęcie to zostało&#13;
wprowadzone do antropologii przez Edwarda Halla w jego książce Ukryty wymiar7.&#13;
Często nie jesteśmy świadomi naszych więzi z przestrzenią. Co ciekawe, według Dolores&#13;
Hayden8 przestrzeń jest jednym z najważniejszych czynników utrwalania pamięci&#13;
4 http://www.infopolska.com.pl/polska/wojewodztwo_mazowieckie_7,powiat_pultuski_165,miejscowosc_&#13;
gladyszow_14529; https://pl.wikipedia.org/wiki/Gładyszów, dostęp 4.11.2019.&#13;
5 „UPA – Ukraińska Powstańcza Armia, Ukraińska Armia Powstańcza, formacja zbrojna działająca w latach&#13;
1942–1954, podporządkowana frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B), od&#13;
lipca 1944 formalnie Ukraińskiej Głównej Radzie Wyzwoleńczej. Powstała w wyniku zjednoczenia ukraińskich&#13;
oddziałów partyzanckich czynnych od 1940 r. na Polesiu i Wołyniu: Sicz Poleska (od końca 1942 r. jako Ukr.&#13;
Armia Nacjonalno-Rewolucyjna), oddziałów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-Banderowcy),&#13;
oddziałów niezależnych, samoobrony z Galicji Wschodniej i in.” Zob. więcej Encyklopedia PWN (https://&#13;
encyklopedia.pwn.pl/haslo/Ukrainska-Powstancza-Armia;3991021.html), dostęp: 12.10.2019.&#13;
6 Dane ze strony gminy Uście Gorlickie (dostęp: 20.09.2019) http://web.archive.org/web/20170101003837/&#13;
http://www.usciegorlickie.pl/pl/21799/0/Dane_miejscowosci.html. Ta informacja podaje, że część z tych&#13;
osób określa się jako Łemkowie, ale nie podaje szczegółowych informacji.&#13;
7 E. Hall, Ukryty wymiar, przeł. T. Hołówka, Muza, Warszawa 2009.&#13;
8 Za: M Saryusz-Wolska, Spotkania czasu z miejscem. Studia o pamięci i miastach, Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Warszawskiego, Warszawa 2011.&#13;
&#13;
190&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
zbiorowej, a każda narracja o przeszłości musi być osadzona w jakimś miejscu. Ponadto&#13;
same miejsca mają „moc opowiadania”.&#13;
Przestrzeń to określony obszar postrzegany całościowo, a więc wraz ze znajdującymi&#13;
się w nim obiektami, oraz odległość między dwoma punktami. Wielki Słownik Języka&#13;
Polskiego9 wyróżnia też „przestrzeń symboliczną” – całość zjawisk jednego rodzaju.&#13;
Przestrzeń nie może być jednak rozumiana tylko jako tło – może stać się elementem&#13;
tożsamości jednostki czy zbiorowości. Ontologicznie kategoria ta łączy się z pojęciem&#13;
krajobrazu, czyli zespołu cech wyróżniających dany teren.&#13;
Miejsce potraktujmy na razie jako kategorię roboczą. Ograniczmy się do Wielkiego&#13;
Słownika Języka Polskiego, który definiuje je następująco: „wycinek przestrzeni,&#13;
w którym ktoś lub coś znajduje się lub dzieje się”10. Kategoria ta zwraca uwagę na ważne&#13;
powiązanie miejsca z czasem i ludźmi/przedmiotami, jednak warto zauważyć, że miejsca&#13;
same w sobie możemy też potraktować jako fenomeny.&#13;
Pamięć z kolei można metaforycznie przedstawić jako strukturę przestrzenną, czyli&#13;
mapę mentalną11. Poruszamy się po niej jak po tej kartograficznej – pamięć zakotwicza się&#13;
w miejscach usytuowanych na wyimaginowanym wewnętrznym planie przestrzennym12.&#13;
Czas i przestrzeń są wyznacznikami ludzkiej egzystencji. Pamięć w przypadku niniejszej&#13;
pracy stanowi kategorię drugiego rzędu, pewien klucz do rozumienia istoty miejsc&#13;
i przestrzeni.&#13;
Nie mamy na celu w niniejszej pracy przedstawiać historii pojęć takich jak „miejsce”&#13;
czy „przestrzeń”. Jest to fenomenologiczna próba oddania głosu terenowi, ludziom.&#13;
Fragmenty z ich wypowiedzi zostaną skonfrontowane z zastanymi definicjami w taki&#13;
sposób, żeby zauważyć podobieństwa, ale przede wszystkim różnice. Taka praktyka&#13;
związana jest z tym, że nie zgadzamy się na to, żeby teoria zdominowała naturę terenu.&#13;
&#13;
���.LOND�VăµZ�R�]DăRĺHQLDFK�EDGDZF]\FK�L�SUDF\�Z�WHUHQLH�&#13;
Głównym założeniem dotyczącym badań przeprowadzonych w Gładyszowie była idea, że&#13;
życie ludzkie może być opowieścią tworzoną poprzez przestrzeń funkcjonującą w dwóch&#13;
ujęciach. Po pierwsze – teraźniejszość, czyli jak dane miejsce, przestrzeń funkcjonują&#13;
teraz. Po drugie – kontekst przeszłości, czyli to, jak funkcjonowały kiedyś. Czy coś&#13;
się zmieniło? Czy istnieje związek między przeszłością a teraźniejszością? Czy jedno&#13;
ukształtowało drugie? W jaki sposób ukształtowane w przeszłości znaczenia związane&#13;
z przestrzenią Gładyszowa oddziałują na ich teraźniejsze sensy?&#13;
W gromadzeniu materiału empirycznego wykorzystaliśmy wywiad swobodny.&#13;
Scenariusz zawierał cztery części. Po pierwsze, pytania wprowadzające: czy w Głady9 Szczegółowe rozważania na ten temat znajdą się w drugiej części tekstu, zaś tutaj sygnalizujemy jedynie&#13;
rozumienie przestrzeni i miejsca według Wielkiego Słownika Języka Polskiego.&#13;
10&#13;
&#13;
Wielki Słownik Języka Polskiego, dostęp 18.10.2019.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
Ibid., s. 159.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
szowie jest ładnie, czy wyróżnia się na tle innych miejscowości, czy można wyróżnić granice&#13;
formalne i nieformalne, czy nastąpiła jakaś zmiana w krajobrazie infrastrukturalnym/&#13;
naturalnym. Drugą grupą pytań były dane biograficzne: miejsce urodzenia i zamieszkania.&#13;
Trzecia dotyczyła życia codziennego – ulubionych miejsc, hierarchizacji, lokalizacji&#13;
wspólnych, ładu przestrzennego, przyrody. Ostatnią częścią wywiadu były własne&#13;
propozycje miejsc (wytypowanych na podstawie obserwacji uczestniczącej) i stosunek&#13;
Rozmówcy do nich (co o nich myśli, czy mu się podobają i dlaczego, jaka jest funkcja&#13;
tych miejsc, czy dobrze spełniają swoją funkcję, czy reszta mieszkańców podziela jego&#13;
zdanie).&#13;
Rozmówcy&#13;
Na potrzeby badań w Gładyszowie przeprowadzono dziesięć wywiadów swobodnych&#13;
oraz kilka rozmów. Zastosowano również obserwację uczestniczącą. Badania odbyły&#13;
się w kwietniu 2013 r. Podczas gromadzenia materiału zależało nam na pozyskaniu&#13;
rozmówców w wieku powyżej 40 lat. Zebrane wywiady w tekście zostały zakodowane&#13;
w następujący sposób: miejsce, płeć, wiek (np. GM38 – Gładyszów, mężczyzna, 38 lat).&#13;
Wśród rozmówców było kilkoro Łemków.&#13;
W badaniach kierowaliśmy się następującymi założeniami: pogłębienie tematów&#13;
w zależności od odpowiedzi Rozmówcy, rozwinięcie ich w kontekście jednostkowym&#13;
i zbiorowym oraz wprowadzenie odnośnika pamięci, choć nie zawsze było to możliwe.&#13;
&#13;
���3U]HVWU]Hą�L�PLHMVFH�Z�*ăDG\V]RZLH�ɒ�RSLV�JÛVW\&#13;
Na potrzebę niniejszych badań przyjęliśmy, że całą wieś Gładyszów można traktować jako&#13;
przestrzeń, a wszystkie obiekty obdarzone znaczeniem zawarte w niej – jako miejsca.&#13;
Każde miejsce, podobnie jak człowiek, ma swoją historię13, dlatego zainteresowało nas,&#13;
jak pewne lokalizacje funkcjonują w świadomości mieszkańców jednej wsi. Mówiąc&#13;
„pewne”, mamy na myśli po pierwsze miejsca, które od razu przyciągają uwagę i są ważne&#13;
dla społeczności (pomnik milicjantów poległych w walce z UPA, cerkwie, cmentarz&#13;
choleryczny, cmentarz komunalny, kapliczkę Iwana Skrypaka14, szereg kapliczek&#13;
przydrożnych), po drugie miejsca codzienne (przystanki, ulica, szkoła, dom), po trzecie&#13;
miejsca niewidoczne, niedostępne dla obcego oka.&#13;
Miejsca wspomniane przez Rozmówców, które pojawiły się również w scenariuszu&#13;
badań:&#13;
• Szkoła – jedno z miejsc, które każdy Rozmówca potrafił dość dokładnie opisać, często&#13;
powtarzała się też informacja o jej wcześniejszej lokalizacji.&#13;
Rozmówcy generalnie chętnie mówili o szkole, a szczególnie ludzie, którzy byli lub&#13;
są z nią związani zawodowo: dyrektor, jego żona, emerytowany nauczyciel. Wszystkim&#13;
13&#13;
P. Nora, Między pamięcią a historią: lieux de memoire, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia”, 2011,&#13;
nr 105, s. 20–27.&#13;
14&#13;
&#13;
Nazwa funkcjonująca na wsi (nikt nie wiedział, kim był Iwan ani skąd pochodzi kapliczka).&#13;
&#13;
192&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Rozmówcom budynek kojarzył się pozytywnie. Niektórzy określali szkołę jako miejsce&#13;
spotkań na wsi ze względu na cyklicznie odbywające się tam zebrania.&#13;
Według jednej Rozmówczyni (GK40) szkoła jest ważnym miejscem dla dzieci ze&#13;
względu na zawsze otwarty plac zabaw. Szkoła w Gładyszowie służy także dzieciom&#13;
z innych miejscowości, takich jak Smerekowiec, Uście czy Regietów.&#13;
Jeden z Rozmówców (GM50) nazwał szkołę miejscem, które integruje całą&#13;
społeczność. Nazwa szkoły upamiętnia Aleksandrę Wisłocką:&#13;
[...] ja wyskoczyłem z propozycją, żeby nadać imię [...] właśnie w czasie drugiej wojny była taka&#13;
pani, nauczycielka, która była bardzo zaangażowana w ruch oporu, prawda? Antyfaszystowski,&#13;
no i to przypłaciła życiem, zginęła na gestapo w Jaśle, [...] mówię, proszę bardzo, pani Wisłocka Aleksandra, to tu jest, mówię, tu świętej pamięci nauczycielka, która była zaangażowana&#13;
w ruch oporu i zginęła. A więc wtedy była troszeczkę ta konsternacja, no więc jak, tam tego,&#13;
tamtego, no ale zwyciężył rozsądek, rozwaga i właśnie jest patronem szkoły w Gładyszowie&#13;
pani Wisłocka świętej pamięci.&#13;
&#13;
• Dom – miejsce niezbyt często wspominane przez Rozmówców. Nie widzieli potrzeby&#13;
opowiadania o nim. Niewątpliwie jest to ważny czynnik tożsamościowy, jednak było&#13;
to dla Rozmówców oczywiste. W perspektywie rozważań antropologicznych, w&#13;
których dom zwykle był jedną z podstawowych kategorii, wydaje się to interesujące.&#13;
• Las – Rozmówcy chętnie wypowiadali się na jego temat, często wspominali&#13;
o chodzeniu na grzyby – wielu ma „swoje” miejsca, których nie zdradzają innym.&#13;
Jedna z części lasu nazywana jest Hutą (GM40). Znajduje się powyżej pagórka&#13;
z krzyżem.&#13;
• Stadnina – wspominana przez kilku Rozmówców. Kiedyś działała w Gładyszowie,&#13;
przy niej znajdował się bar. Teraz została przeniesiona do Regietowa. Niektórzy&#13;
stadninę uważali za wyróżnik miejscowości w przeszłości (GK45). Za czasów swojej&#13;
działalności była miejscem bardzo popularnym w Gładyszowie.&#13;
• Przystanki – według Rozmówców stoją puste. Kiedyś działały i było więcej autobusów,&#13;
zawsze można było się z kimś spotkać, pogadać. Jeden przystanek autobusowy został&#13;
przez Rozmówcę (GM50) nazwany night clubem.&#13;
• Cerkwie – w Gładyszowie znajdują się dwie, temat ten był często poruszany przez&#13;
Rozmówców. Wiele osób wiedziało o spaleniu dawnej (większej) cerkwi. Niektórzy&#13;
mówili także o stylu huculskim, wskazując na uroczysty charakter miejsca, często&#13;
dodając, że obiekt ten jest wpisany na szlak architektury drewnianej. Wszyscy znali&#13;
losy przynależnościowe większej cerkwi, która naprzemiennie należała do katolików&#13;
i grekokatolików (w momencie przeprowadzania badań — oficjalnie parafia&#13;
rzymskokatolicka), powszechna była też wiedza, że większa cerkiew jest starsza od&#13;
mniejszej. Niektórzy nazywali ją wizytówką miejscowości, zwracając uwagę na jej&#13;
specyficzny styl huculski:&#13;
No budynek… o architekturze nie będę mówił, bo to wszystko jest w przewodnikach, to lepiej&#13;
niż ja powiem… w sferze funkcjonalności jest taki mały… zresztą byłyście w kościele w niedzielę,&#13;
to wszystko jest blisko i sprawia taką atmosferę rodzinną, bliskości, nie? Ludzie są z sobą razem,&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
także to jest tak kameralnie i no ładna jest, chociaż ikonostas nie wszystkim się podoba, zresztą&#13;
on jest nowy, bo po wojnie on nie był grecko-katolicki, tylko po wojnie to był rzymskokatolicki kościół, bo nie mogli działać wtedy grekokatolicy… więc ikonostas jest nowy, postawiony&#13;
dopiero od kilku lat. Także jakoś to tutaj współużytkujemy ten kościół, on został oddany grekokatolikom, kościołowi temu… No, a sprzątany jest co tydzień… wiosna, czy jak odpustem,&#13;
czy przed komunią, to większe sprzątanie, wycinanie, to w maju będę coś więcej sprzątać, bo&#13;
będą mieli święta grekokatolicy, komunia jest. Także dbany jest.&#13;
&#13;
Mała cerkiew nazywana kiedyś była czasownią. Inny Rozmówca (GM50) wspomniał,&#13;
że po akcji „Wisła” w 1947 r. przerobiono ją na owczarnię. Tylko jeden z Rozmówców&#13;
(GM70) wyraźnie i dobitnie określił dużą cerkiew jako „naszą”, czyli rzymskokatolicką.&#13;
Jednocześnie później o tym samym budynku wyrażał się jako o „kościele łemkowskim”,&#13;
zaznaczając jego wspólnotowość.&#13;
• Watra w Zdyni15 – według Rozmówców miejsce ważne, podtrzymujące tożsamość&#13;
członków społeczności łemkowskiej. W Gładyszowie jest dużo rodzin polskołemkowskich i łemkowskich, ale każdy chętnie uczestniczy w wydarzeniu. Jest to&#13;
jedyna okazja, żeby się spotkać z wysiedleńcami i zjednoczyć rozdzielone rodziny16.&#13;
• Cmentarz komunalny – wspomniany przez wszystkich Rozmówców. Jest to miejsce&#13;
spoczynku osób różnej wiary (rzymskokatolickiej, grekokatolickiej i prawosławnej).&#13;
Nowe ogrodzenie powstało wskutek wycięcia świerków, które przewracały się&#13;
i niszczyły nagrobki. Żaden z Rozmówców nie wspomniał o animozjach dotyczących&#13;
cmentarza, wszyscy użytkują go wspólnie.&#13;
Miejsca wskazane przez Rozmówców, które nie zostały uwzględnione w scenariuszu&#13;
badań:&#13;
• Wzniesienie z krzyżem za Prawosławnym Ośrodkiem Miłosierdzia – przez&#13;
jednego z Rozmówców nazwane Górą Goliata (GM40). Miejsce popularne wśród&#13;
mieszkańców.&#13;
• Kawiarnia – przez jedną Rozmówczynię (GK45) nazwana barem mlecznym. Kiedyś&#13;
funkcjonowała przy stadninie w Gładyszowie i stanowiła miejsce spotkań. Obecnie&#13;
pozostał po niej tylko budynek z napisem „bar”. Według jednego Rozmówcy (GM70)&#13;
dalej działa w sezonie letnim, jednak inni stwierdzili, że bar jest zamknięty.&#13;
• Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia – wszyscy Rozmówcy wypowiadali się bardzo&#13;
pozytywnie o tym miejscu. Niektórzy mówili o nim jako o czynniku wyróżniającym&#13;
(GM38) Gładyszów od innych miejscowości.&#13;
15&#13;
&#13;
Łemkowska watra w Zdyni – cykliczna, coroczna impreza kulturalna gromadząca społeczność łemkowską&#13;
z całego świata.&#13;
&#13;
16&#13;
„Rozmówca A: Myślę, że jakby jej któryś rok nie było, to by czegoś zaczęło brakować.&#13;
A: Czego?&#13;
A: No nie wiem, czegoś… by się pustka nagle…&#13;
Rozmówca B: Tej pustki… no to tak jest, jest, jest i nagle… To tak jak się człowiek przyzwyczaja do oglądania&#13;
czegoś czy robienia czegoś.&#13;
A: No jest to impreza, która już weszła w tradycję, kulturę, no i jest to któraś z kolei, która od iluś lat, no pewna&#13;
grupa czeka na tą imprezę, czeka na te bilety, żeby przyjechać, a dla pewnej grupy jest to obojętne czy jest czy&#13;
nie jest. Czy będzie, czy, czy… coś się będzie działo”.&#13;
&#13;
194&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Krzyż przy drodze – upamiętniający śmierć pewnej kobiety, miejsce naznaczone&#13;
dramatem.&#13;
• Night club – było to miejsce spotkań obok przystanku autobusowego, gdzie lata temu&#13;
spotykała się młodzież. Jeden z Rozmówców zaznaczył, że w Gładyszowie miejsc tego&#13;
rodzaju już nie ma. Miało swój specyficzny nastrój właśnie ze względu na ludzi, którzy&#13;
się w nim gromadzili.&#13;
• Indywidualne krzyże i kapliczki – w niektórych przypadkach wzniesione przez&#13;
przodków Rozmówców. Są to obiekty otoczone opieką społeczności, wszyscy darzą&#13;
je szacunkiem.&#13;
• Cmentarze w lesie – w lasach koło Gładyszowa można znaleźć dużą liczbę cmentarzy.&#13;
Rozmówcy wspominali o nich w sposób ogólny, są to miejsca nieodwiedzane.&#13;
• Dom spokojnej starości – jest usytuowany naprzeciwko byłej stadniny koni. Według&#13;
Rozmówczyni (GK40) to bardzo zadbane miejsce. Kiedyś mieściła tam się szkoła,&#13;
później dom nauczyciela.&#13;
• Remiza strażacka – jej charakterystycznym punktem jest świetlica czynna dwa razy&#13;
w tygodniu, w której odbywają się warsztaty organizowane przez gminę.&#13;
Miejsca wskazane przez badacza, o których Rozmówcy nie wspominali:&#13;
• Pomnik poległych milicjantów – miejsce niechciane, niechętnie wspominany przez&#13;
Rozmówców. Niektórzy znali jego historię, natomiast wszyscy wiedzieli, że dom,&#13;
przed którym stoi pomnik, jest byłym posterunkiem. Nie dbają o to miejsce, nawet&#13;
nie zauważają go, według nich pomnik stoi na posesji prywatnej, często wiązali go&#13;
z dawnym systemem. Niektórzy twierdzili, że się o niego dba.&#13;
•&#13;
&#13;
A dba się o ten pomnik?&#13;
[chwila ciszy] No widać, że jest wyczyszczony, koło niego jakiś renowacji nikt nie będzie robił,&#13;
milicji to nikt nie… no nie wiem, on stoi i nikt go nie niszczy, jest zadbany, ale jakoś takiej renowacji nikt koło tego nie robił. Nie ma władzy, która by to przypilnowała. [śmiech].&#13;
&#13;
Były też inne zdania:&#13;
Także rzeczywiście on jest w takim opłakanym stanie, nikt o niego nie dba, nawet ten były milicjant.&#13;
&#13;
Niektórzy z Rozmówców wspominali ponadto o orzełku, który kiedyś znajdował się&#13;
na szczycie pomnika, co potwierdzają stare fotografie. Wiele lat temu orzełek zaginął.&#13;
Do dzisiaj nikt nie wie, co się stało ani kto go zabrał. Pytani o to mieszkańcy snują tylko&#13;
domysły, ale też nie zastanawiają się nad tym.&#13;
Niektórzy nie chcieli mówić o wydarzeniach, które upamiętnia pomnik, zaznaczając,&#13;
że nie były chwalebne, nie ma więc potrzeby, żeby do tego wracać.&#13;
Jedna Rozmówczyni (GK45) radziła pójść do właściciela domu, na którego posesji&#13;
stoi pomnik, twierdziła także, że ta sprawa ma związek z UB, choć nie była tego pewna.&#13;
Naprzeciwko pomnika była kiedyś mleczarnia, którą rozebrano, ale nie wiadomo&#13;
dlaczego (GK45).&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Niektórzy wskazywali, że pomnik ten jest nieadekwatny – milicjanci nie zginęli&#13;
w tamtym budynku, posterunek policji (teraz rozebrany) zlokalizowano w miejscu&#13;
parku. Nazwali ten obiekt propagandowym.&#13;
• Kapliczka Iwana Skrypaka – miejsce tajemnicze. Nikt nie wiedział, kim był Skrypak,&#13;
snuto tylko podejrzenia, że tam mieszkał, a kapliczka została postawiona w dowód&#13;
wdzięczności. Na pytanie, czy ktoś o nią dba, zawsze odpowiadano, że na pewno&#13;
ludzie mieszkający obok wstawiają kwiatki i porządkują. Do kapliczki każdy może&#13;
wejść, kiedyś to miejsce wykorzystywano jako kościół np. ze względu na złą pogodę&#13;
(GK40), czasem odprawiano tam nabożeństwa majowe (GK30). Mało osób wiedziało,&#13;
jak kapliczka wygląda w środku17.&#13;
Losy kapliczki nie były powszechnie znane, tylko niektórzy byli zaznajomieni z jej&#13;
historią:&#13;
[...] tym, że z tej starej to niewiele zostało, drzwi zostały oryginalne, krzyż tam właśnie kuty na&#13;
górze, a ta kapliczka… ona już gdzie w 1960 latach była remontowana, wtedy w czasach komunistycznych to był problem, ale praktycznie szybko to zrobiono, ona była praktycznie drewniana wcześniej i… i… na dobrą sprawę trochę zmieniono, bo to chodziło o czas, o szybkość, bo jak&#13;
widzę ją na starym zdjęciu, ona miała jeszcze taka kopułkę, a teraz ma prosty dach.&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pomnik Ofiar Cholery i Tyfusu – miejsce pamięci na terenie cmentarza. Rozmówcy,&#13;
którzy identyfikowali się jako Łemkowie, raczej o nim wiedzieli, inni przeważnie mieli&#13;
świadomość, że gdzieś jest. Jedna z Rozmówczyń (GK40) była bardzo zaskoczona&#13;
pytaniem o to miejsce. Jak sama stwierdziła: „Może upamiętnia, nigdy się nad tym nie&#13;
zastanawiałam”. Jeden z Rozmówców (GM45) wskazał drugi cmentarz choleryczny&#13;
w lesie w części zwanej Hutą.&#13;
[...] A miejscowi odwiedzają te cmentarze?&#13;
Rzadko… rzadko… praktycznie cóż, praktykujemy zawsze tak, że ze szkoły przed listopadem&#13;
staramy się tam być z tymi starszymi uczniami, bo bardzo często trzeba po prostu wiele pracy&#13;
włożyć, żeby wyciąć, bo tam odrasta. Są już, wyrosły duże drzewa, ale też takie pęty, krzaki,&#13;
to kilka lat trzeba pielęgnować, teraz to znowu wyrosło. [chwila ciszy] Trawę wykosimy, no&#13;
i kwestia zapalenia zniczy. Praktycznie jeżeli chodzi o takie wycieczki, to czasami, jeżeli przy&#13;
świętach jakiś, to czasami jakiś spacer sobie zrobimy, czy jeżeli ktoś przyjedzie ze znajomych,&#13;
to tak, ale inni raczej… rolnicy nie. Może dzieci, bo wiedzą, bo są razem z nami, to być może,&#13;
że ktoś tam może podejdzie, ale bo czasem widać, częściej właściwie to są obcy, obce osoby,&#13;
turyści […].&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Liczne krzyże i kapliczki przydrożne – większość Rozmówców nazwała to po prostu&#13;
zwyczajem prawosławnym18. Potwierdził to Rozmówca – Łemko (GM45):&#13;
&#13;
17&#13;
„Wiem, że jest ta kapliczka i nawet był okres taki, nawet nie wiem, czy nie do teraz, że majówki tam odprawiały&#13;
panie, siedziały tam razem na ławeczce i odśpiewywały majówkę w maju, no mówię, urok tej wsi takiej, no nie?&#13;
A teraz już nie ma, to już zanika […]”.&#13;
18&#13;
&#13;
„To księdza prawosławnego… bo to ich zwyczaje, Polaków tu nie było. Z tego, co ja wiem, ale nie wiem,&#13;
czy tak można powiedzieć, były to nieraz na pokute dawane, a krzyże pokutne tak zwane po prostu stawiano&#13;
i kapliczki pewnie też… bo jest tego dosyć dużo [...]”.&#13;
&#13;
196&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
[...] Tak, bo właśnie to był taki zwyczaj, eee… to też jest związane, właśnie niektóre, ale bardzo&#13;
niewiele, to są miejsca, które zaznaczają grób, ale to naprawdę… to jest pewnie jeden, może&#13;
dwa. Ale najczęściej są takie wotywne krzyże w formie dziękczynnej za to, że, załóżmy, udało&#13;
się zwrócić szczęśliwie z tej Hameryki i w sumie w główniej mierze to.&#13;
&#13;
Podczas wywiadu zadawaliśmy również pytania ogólne o krajobraz, życie codzienne.&#13;
Większość Rozmówców stwierdziła, że podoba im się w Gładyszowie i są zadowoleni&#13;
z życia w tym miejscu.&#13;
[…] bo są góry, piękne krajobrazy, cerkwie, krajo… no cóż, klimat, to, co ja lubię najbardziej,&#13;
więc to, co dla mnie – jest.&#13;
Ale klimat w znaczeniu takim pogodowym?&#13;
Klimat w znaczeniu pogodowym… no niekoniecznie, to jest raczej surowy klimat, to jest raczej&#13;
klimat między ludźmi. Dobrze się żyje, raczej przyjaźni, w serdeczności takiej, także, także no…&#13;
jest pięknie.&#13;
&#13;
Według Rozmówców Gładyszów wyróżnia się przyrodą, położeniem w kotlinie,&#13;
swoją łemkowsko-polską historią:&#13;
A czym się wyróżnia, hm… na pewno mieszanką, mieszanką ludności się wyróżnia, czyli Łemkowie, Polacy, religijno… wyznaniową mieszanką, bo są trzy wyznania, trzy parafie w jednej&#13;
wsi, która ma niewiele więcej niż 400 ludzi, także to na pewno tym. Czymś się jeszcze różni…&#13;
no takim położeniem, w takiej kotli… w takiej dolince między górami pod Magurą ciągnie się&#13;
inaczej, ciągnie się wieś wschód-zachód. W Smerekowcu jest trochę inaczej, Zdynia tak samo,&#13;
te wszystkie… Krzywa się jeszcze ciągnie inaczej, czy, jeszcze może się wyróżniać… kraina mlekiem i miodem płynąca! Mleka dużo ludzi produkuje i miodu.&#13;
&#13;
Często mówiono, że w Gładyszowie jest „inaczej”, mając na myśli lepiej. Inni nazywali&#13;
to „swoistym klimatem”. Jedna Rozmówczyni (GK40) cieszyła się, że we wsi nie jest&#13;
tłoczono, bo pozwala jej to na odpoczynek. Czasami słowo „klimat” miało znaczenie&#13;
pogodowe.&#13;
Niektórzy wskazywali także budynki jako punkty wyróżniające Gładyszów, a były&#13;
to cerkwie i Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia. Rozmówcom łatwiej było wykazać&#13;
specyfikę Gładyszowa poprzez porównanie z sąsiednimi miejscowościami, takimi jak&#13;
Smerekowiec, Krzywa.&#13;
Mieszkańcy Gładyszowa raczej nie chodzą na spacery, nie mają ulubionych miejsc&#13;
spacerowych ani czasu na przechadzki. W sezonie zbierają jednak grzyby, wielu regularnie&#13;
powraca do tylko sobie znanych miejsc obfitujących w dary lasu.&#13;
Ludzie na wsi mają ulubione miejsca, takie jak Góra Goliata, Krzywy Potok, Magura.&#13;
Ta ostatnia według jednej Rozmówczyni (GK40) jest jednym z ulubionych miejsc&#13;
wszystkich mieszkańców ze względu na bliskie położenie. Mieszkańcy nie wskazują&#13;
lokalizacji, których nie lubią. Tylko jeden z Rozmówców (GM60-70) przytoczył legendę&#13;
o miejscu, w którym podobno straszy – nad potoczkiem, „gdzie kiedyś jeden chłop&#13;
spotkał diabła”.&#13;
Trudno wskazać miejsca wspólne, gdzie można spotkać większą liczbę osób.&#13;
W niedziele są to nabożeństwa, w dni powszednie takich lokalizacji nie ma.&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Znaczy teraz powiem pani… ha… miejsca na wsi, no to jedynie msze święte w niedzielę. To na&#13;
pewno, ale tak, żeby… to jakieś procesje, takie większe, ale tak… ciężko jest teraz, żeby tak zjednoczyć ludzi, większa grupa była, to już nie te czasy… Ludzie wolą telewizję, wolą Internet, tam&#13;
mają swoich przyjaciół [gorzko mówi], a nie tak, żeby spotykać się. Nawet jak dożynki robimy&#13;
wiejskie, to jest garstka ludzi dosłownie przychodzi, to nie jest tak jak dawniej, że cała wieś się&#13;
schodziła.&#13;
&#13;
kapliczki), pamięci (cmentarze, pomnik), miejsca tajemnicze (bez swojej konkretnej&#13;
historii) oraz miejsca niechętne/odrzucane przez społeczność.&#13;
&#13;
Łatwiej znaleźć obszar, gdzie można spotkać dużą grupę dzieci (okolice szkoły).&#13;
Granicami Gładyszowa większość Rozmówców nazywała tabliczki z nazwą&#13;
miejscowości. Niekiedy wymieniali te naturalne: szczyt góry Kopce, granicę potoczku&#13;
między Smerekowcem a Gładyszowem czy las między Gładyszowem a Krzywą. Czasem&#13;
nie potrafili dokładnie określić granic. Twierdzili, że po prostu widać zmianę, gdy się&#13;
wjedzie do Gładyszowa.&#13;
Mieszkańcy nie hierarchizowali wyraźnie miejsc. Na pewno wyróżniały się cerkiew&#13;
i cmentarz komunalny, które przeważnie pojawiały się w odpowiedziach w tej kwestii.&#13;
Ciepłe uczucia żywili do swoich domów. Inne zależały od indywidualnego spojrzenia&#13;
i upodobań.&#13;
Z jednej strony pojawiały się głosy, że wieś liczy teraz mniej domów:&#13;
&#13;
Człowiek, postrzegając przestrzeń, tworzy jej obraz za pomocą słów, a wartościując&#13;
ją, posługuje się różnymi pojęciami19. Przestrzeń można definiować w kategoriach&#13;
wolności20. Może być również czymś niekonkretnym i abstrakcyjnym21. Podobną&#13;
koncepcję wysunął Bohdan Jałowiecki:&#13;
&#13;
���3U]HVWU]Hą�Z�*ăDG\V]RZLH&#13;
&#13;
Przestrzeń jest abstrakcyjną ideą (matematyczna), własnością materii (fizyczna). Środowiskiem naturalnym, wykształconym w określony sposób w toku ewolucji (przyrodnicza, geograficzna), jest wreszcie tworem ludzkim, antropogenicznym, kulturowym i społecznym,&#13;
a więc wytworzonym przez jednostki, grupy i zbiorowości ludzkie (społeczna, kulturowa)22.&#13;
&#13;
Przestrzeń może być również sposobem doświadczania świata23. Hanna BuczyńskaGarewicz opisuje to w następujący sposób:&#13;
Fenomenologia odwołuje się do przestrzeni doświadczonej bezpośrednio w życiu i poprzedzającej naukowe, matematyczne pojęcia przestrzeni. Przestrzeń wytwarza się pierwotnie&#13;
w doznaniach, przeżyciach, nastrojach, działaniach. Jej źródłem jest doświadczenie życia, dzięki któremu zostaje ukonstytuowana. […] Przestrzeń doświadczona w życiu jest pewnym bytem, pewną treścią mającą określony sposób istnienia, a nie tylko jednorazowym doznaniem&#13;
psychiki24.&#13;
&#13;
A teraz to połowy domów to nie ma [chwila ciszy]. To było ze sto czterdzieści gdzieś numer…&#13;
A teraz już nie ma. 80, 70? […] to tu było jakieś jeszcze 5-6 chałup. A teraz to? Tam nie ma,&#13;
znaczy powstały, takie gdzieś tam z Gorlic wille tam se postawił.&#13;
&#13;
Z drugiej strony inna Rozmówczyni (GK30) wskazała, że teraz jest o wiele więcej&#13;
domów. Nowość stanowi także park w centrum wsi użytkowany głównie przez kobiety&#13;
z dziećmi. Znaczącą zmianą był dla nich także nowy plac zabaw koło szkoły, który bardzo&#13;
podoba się ich dzieciom.&#13;
Większość nie wskazywała znaczących zmian. Bardzo dużo mówili o nich państwo&#13;
sołtysowie (GM45 i GK45). Wspomnieli, że kiedyś nie było tak ładnej remizy, placu&#13;
zabaw, skweru w centrum, chodników. Według nich rok 2006 był momentem, w którym&#13;
Gładyszów zaczął zmieniać się pod względem infrastruktury.&#13;
Niektórzy, mówiąc o zmianach, porównywali Gładyszów z czasów dzieciństwa&#13;
ze współczesnym. Wskazywali, że wtedy bloki zastępowały drewniane chaty pokryte&#13;
gontem. Te narracje przepełniał sentyment. Dodatkowo niektórzy Rozmówcy&#13;
wspominali, że Gładyszów był kiedyś miejscowością agroturystyczną (GM70).&#13;
Pytania o krajobraz wywoływały pozytywne odpowiedzi u Rozmówców. Część&#13;
uważała, że wiele się zmieniło pod względem estetyki, chociaż pojawiały się także&#13;
głosy przeciwne. Jeden z Rozmówców (GM60-70) wspomniał, że kiedyś wieś i obszar&#13;
okoliczny nazywano krainą czarnego bociana. Jeden (GM60-70) przyznał, że występuje&#13;
tu dużo różnych ptaków, co uważa za zaletę, gdyż dla niego stanowią one integralną część&#13;
krajobrazu okolicy.&#13;
Podsumowując, miejsca, z którymi można się zetknąć w Gładyszowie, da się podzielić&#13;
na społeczne (miejsca spotkań, miejsca integrujące społeczność lokalną), tożsamościowe&#13;
(ważne dla konkretnej grupy lub jednostki), oficjalne (szkoła), wzniosłe (świątynie,&#13;
&#13;
198&#13;
&#13;
To właśnie wspomniane doznania Rozmówców określiły przestrzeń w Gładyszowie.&#13;
Można jej rozumienie podzielić na cztery grupy:&#13;
1. Rozumiana w sposób geograficzny. W tym przypadku zawsze wyznaczano jej&#13;
konkretny obszar.&#13;
2. Przez niektórych Rozmówców rozumiana była w kategoriach krajobrazowoprzyrodniczych, dużo opowiadali o nietypowych zwierzętach, roślinach czy górach.&#13;
Taka przestrzeń jest stworzona z „obiektów” zastanych25 na miejscu: przyrody,&#13;
zwierząt, krajobrazu. Elementy te decydują o specyficznym nastroju miejsca.&#13;
19&#13;
&#13;
B. Jałowiecki, Społeczne wytwarzanie przestrzeni, Spółdzielnia Wydawniczo-Handlowa „Książka i Wiedza”,&#13;
Warszawa 2010.&#13;
20&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, przeł. A. Morawińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987,&#13;
s. 13.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
Według A. Assmann przestrzeń to coś abstrakcyjnego, natomiast miejsce jest konkretem. Cyt. za: M. SaryuszWolska, Spotkania czasu z miejscem..., op.cit., s. 140–141.&#13;
22&#13;
&#13;
B. Jałowiecki, Przestrzeń społeczna, w: Encyklopedia socjologii, t. 3, Warszawa 2002, s. 301.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice. Przyczynek do fenomenologii przestrzeni, Universitas,&#13;
Kraków 2006, s. 69, 52.&#13;
24&#13;
&#13;
Ibid., s. 13–14.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
B. Jałowiecki, Społeczne..., op. cit., Warszawa 2010.&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Dwa pierwsze typy można przyrównać do przestrzeni pragmatycznej, czyli do&#13;
zespołu działań ekonomicznych26, w tym wypadku powiązanych z geografią, przyrodą&#13;
i krajobrazem.&#13;
3. Niektórzy przestrzeń rozumieli jako klimat – atmosferę, która powstaje dzięki pewnej grupie osób i jest od niej zależna, gdyż jeśli zabraknie któregoś członka tej zbiorowości, atmosfera ulega nieodwracalnej zmianie. Przestrzeń w tym wypadku nie&#13;
jest rozumiana geograficznie, ale społecznie. Przy braku odpowiednich ludzi szybko&#13;
wyczerpuje się znaczenie rzeczy27. Niektórzy spośród Informatorów pytanie o życie&#13;
przestrzenne wsi rozumieli jako chęć dowiedzenia się, jak wyglądają stosunki sąsiedzkie, czy mieszkańcy żyją w harmonii mimo różnić kulturowych, jak żyją ze sobą Polacy i Łemkowie. Odpowiedzi zwykle były pozytywne:&#13;
A czy w takim razie dobrze się żyje w przestrzeni wsi?&#13;
Ja nie mam powodów… Są tacy, co złośliwi czy coś. Ale dość, dość, nie mam tak… właśnie przez&#13;
to. Ale idziesz na Ruski i się dogadasz z nimi, ale ja twierdzę, że… bo oni są lepsi niż Polacy, że&#13;
prędzej się wspomożesz tam z nimi, dogadasz się, jak nie raz z innymi tam gdzieś. Ale niektórzy&#13;
są tacy zawzięci, że się nie będą odzywać, a tutaj oni nie wyróżniają się, czy bogatsi czy biedniejszy jesteś.&#13;
&#13;
Przestrzeń w tym wypadku rozumiemy jako wytwór danej społeczności, rodzący się&#13;
naturalnie na podstawie pewnej wspólnej cechy – tego samego terenu zamieszkania. Jest&#13;
więc kategorią, w której uwidaczniają się działania społeczne.&#13;
4. Przestrzeń rozumiana jest jako swoisty typowo wiejski krajobraz. Większość&#13;
z Rozmówców o takim postrzeganiu okolicy przeprowadziła się do Gładyszowa&#13;
z miasta. Uważała, że na wsi żyje się inaczej, czyli lepiej. Przestrzeń w tym wypadku&#13;
można rozumieć jako ogólne uwarunkowania życia na wsi i w mieście: zarówno&#13;
geograficzne, jak i społeczne; jest to swoiste złączenie obu punktów.&#13;
Zwłaszcza ten typ związany ze społecznością można nazwać konstruowanym28, czyli&#13;
zależnym od zdolności umysłu do wykreowania czegoś daleko poza dane zmysłowe&#13;
– te przestrzenie są ostatecznym wynikiem myślowym ciągłych doświadczeń. Takie&#13;
rozumienie przestrzeni można odnieść do rozważań Martina Heideggera, który formułuje&#13;
pojęcie okolicy:&#13;
Okolica to coś, co jest wokół człowieka, co konstytuuje się ze względu na niego, co dobrze&#13;
znane i bliskie, wobec czego występuje związek zażyłości. Okolicą są miejsca wyróżnione ze&#13;
względu na bycie ludzkie29.&#13;
&#13;
Miejsce w rozumieniu filozofa zawsze istnieje wokół człowieka. Dodatkowo termin&#13;
„okolica” odnosi się do pewnych indywidualnych jakości, a nie geografii. Chodzi&#13;
o kreowanie danego wycinka przestrzeni względem swojego doświadczenia.&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Z kolei według Yi-Fu Tuana przestrzeń jest zaznaczona30. Podobnie rzecz ma&#13;
się z Gładyszowem, w którym mamy wyraźnie zaznaczone granice w postaci tablic&#13;
i charakterystycznych elementów krajobrazu. Wydaje się, że taki koncept ograniczonej&#13;
przestrzeni pomaga mieszkańcom opowiadać o sobie, wzmacnia więzi z miejscem&#13;
zamieszkania, ale też między mieszkańcami. Zaznaczenie granicy wyraźnie oddziela to,&#13;
co jest za i po niej.&#13;
Ciekawe, że Rozmówcom łatwiej było określić specyfikę Gładyszowa, porównując&#13;
go z innymi miejscowościami. Konkretne pytanie nie prowokowało do udzielenia jasnej&#13;
odpowiedzi. Myślenie o danej przestrzeni wsi, w tym wypadku Gładyszowa, nie było&#13;
możliwe. Dopiero kontekst porównawczy pozwolił Rozmówcom na odpowiedź. Skoro&#13;
dana przestrzeń jest Rozmówcom znana, nie jest poddawana ich refleksji.&#13;
Przestrzeń może również zakrywać miejsca w sposób symboliczny. W przypadku&#13;
Gładyszowa Rozmówcy niechętnie rozmawiali o pomniku poległych milicjantów,&#13;
większość nie zwracała na niego uwagi. Zauważamy tutaj przeciwieństwo ogólnych&#13;
funkcji pomnika, takich jak: upamiętnianie, kształtowanie tożsamości, stanowienie&#13;
punktu w orientacji przestrzennej.&#13;
W wyjątkowy sposób kształtuje się stosunek do przestrzeni stron rodzinnych&#13;
w przypadku osób, które w różnych okolicznościach zostały zmuszone do ich opuszczenia.&#13;
Kilku Rozmówców, którzy byli Łemkami, powróciło do Gładyszowa, mimo że sami nie&#13;
pamiętają akcji „Wisła” i związanych z nią przesiedleń. Nie pamiętali również samej&#13;
wsi. Widzimy, że silnie działa tu post-pamięć, której nie możemy określać stricte jako&#13;
pamięci31. Są to wybiórczo przekazane informacje, bardzo indywidualne i nacechowane&#13;
emocjonalnie. Według Jacka Nowaka32 Łemkowie w procesie utożsamiania się&#13;
wykorzystują terytorium w sposób specyficzny, często wyłącznie w odniesieniu do&#13;
przeszłości. Gładyszów we wspomnieniach może jawić się jako przestrzeń mityczna,&#13;
jest konstrukcją intelektualną i emocjonalną, niekiedy bardzo rozbudowaną33. Być może&#13;
potrzeba posiadania własnej przestrzeni jest tak silna, że u ludzi, którym gwałtowanie ją&#13;
odebrano, wytwarza się jej obraz skoncentrowany wokół indywidualnego odczucia.&#13;
Podsumowując, trudno wyznaczyć jedną definicję przestrzeni w Gładyszowie.&#13;
Rozumiemy ją raczej przez pryzmat pewnych aspektów społeczności, przyrody&#13;
i położenia geograficznego. Wieś ma granice w postaci tablic informacyjnych (formalne)&#13;
i elementów krajobrazu (naturalne).&#13;
Istnieje wiele funkcji przestrzeni w Gładyszowie. Uwidoczniają się w niej działania&#13;
społeczne, warunkuje też zachowania, spaja więzi międzyludzkie. Przejdźmy teraz do&#13;
mniejszych fragmentów przestrzeni, czyli miejsc.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, tłum. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia”, 2011, nr 105, s. 28–36.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
J. Nowak, Zaginiony świat? Nazywają ich Łemkami, Universitas, Kraków 2003.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice..., op. cit., s. 27.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
200&#13;
&#13;
201&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
���*ăDG\V]µZ�MDNR�PLHMVFH&#13;
&#13;
w procesie historycznego ludzkiego współistnienia ze światem. Miejsce też traci swój absolutny sens czegoś, co samo może istnieć bez innych rzeczy, które z kolei nie mogą istnieć bez&#13;
niego. Miejsce ponadto staje się kategorią jakości, a nie ilości, jest określane przez swą treść,&#13;
a nie przez swą wielkość lub oddalenie od innych miejsc38.&#13;
&#13;
Miejsce jest jedną z szeroko omawianych kategorii w antropologii i filozofii. Już&#13;
Arystoteles pisał o miejscu:&#13;
„Przyjmujemy więc, że 1) miejsce jest tym, co otacza bezpośrednio to, czego jest miejscem, 2) nie jest częścią rzeczy, 3) bezpośrednie miejsce danej rzeczy nie jest ani mniejsze, ani&#13;
większe od niej, 4) miejsce może być z każdej rzeczy opróżnione i od niej oddzielone. A w dodatku: 5) każde miejsce ma górę i dół, a każde ciało z natury dąży do właściwego sobie miejsca,&#13;
tzn. bądź do góry, bądź w dół i tam trwa”34.&#13;
&#13;
Powyższa perspektywa jest dla nas podstawą w poszukiwaniu definicji miejsca&#13;
w Gładyszowie. Dysponujemy dość ogólnymi opisami, które raczej warunkują fizyczność&#13;
(geografię) miejsca i które mogą stanowić wstęp do antropologicznego rozważania.&#13;
Ludzie nawiązują z miejscami więzi, współżyją z nimi. Miejsca wymagają określonych&#13;
przeżyć, żeby ich natura wyszła na jaw35. Wobec tego tradycyjne miejsce antropologiczne&#13;
opiera się na:&#13;
„[...] konkretnej i symbolicznej konstrukcji przestrzeni, która nie może sama opisać zmiennych&#13;
kolei i sprzeczności życia społecznego, lecz do której odnoszą się wszyscy ci, którym przypisuje&#13;
ona jakieś miejsce, jakkolwiek skromne by ono nie było. [...] miejsce antropologiczne, jest jednocześnie zasadą sensu dla tych, którzy je zamieszkują, i zasadą inteligibilności dla tych, którzy&#13;
je obserwują”36.&#13;
&#13;
Tę definicję zdają się potwierdzać słowa Floriana Znanieckiego. W swojej książce&#13;
Socjologiczne podstawy ekologii ludzkiej pisał, że „ludzie nigdy nie doświadczają jakiejś&#13;
powszechnej, obiektywnej i bezjakościowej […] przestrzeni”. Oznacza to, że dane miejsce&#13;
gromadzi w sobie różne wartości kulturowe oraz różne praktyki.&#13;
Z kolei Tuan zwraca uwagę na doświadczenie ludzkiego ciała w przestrzeni oraz&#13;
na fakt, że przestrzeń odczuwana jako dobrze znana staje się dla nas miejscem37.&#13;
Rzeczywiście wielu Rozmówców, opisując miejsca, zwracało uwagę, czy dobrze je&#13;
znają. Jednocześnie warto zaznaczyć, że miejsca niekoniecznie powinniśmy zamykać&#13;
w kategoriach afirmatywnych.&#13;
Dla niniejszej pracy najodpowiedniejsze będzie podejście fenomenologicznie&#13;
związane głównie z „przestrzeniami doświadczonymi”. Buczyńska-Garewicz tłumaczy to&#13;
stanowisko następująco:&#13;
Fenomenologiczne pojęcie przestrzeni doświadczonej przynosi natomiast całkowicie odmienne rozumienie sensu miejsca. Najogólniej rzecz biorąc ze zbiornika fizycznego na ciała&#13;
przekształca się miejsce w pewien indywidualny byt duchowy intencjonalnie ukonstytuowany&#13;
&#13;
Miejsca można definiować rozmaicie, są nimi jakiekolwiek stałe przedmioty,&#13;
które przyciągają naszą uwagę, od kapliczek poprzez pomniki aż po cerkwie. Miejsca&#13;
w Gładyszowie można podzielić na sześć grup.&#13;
Pierwsza to miejsca reprezentacyjne wspominane w wielu wywiadach. Wszyscy&#13;
Rozmówcy chętnie opowiadali o cerkwiach i szkole. Są dla nich bardzo ważne, spełniają&#13;
funkcję wychowawczo-oświatową (szkoła) i religijną (cerkiew).&#13;
Druga to miejsca pokoleniowe39, których funkcją byłaby łączność pokoleniowa. Na&#13;
pewno w tym wypadku można wskazać indywidualne krzyże, kapliczki oraz groby. Są&#13;
to miejsca stricte indywidualne. Jeden z Rozmówców (GM80) pokazał starą łemkowską&#13;
chatę, którą odziedziczył po rodzicach. Nie mieszka w niej, raczej traktuje ją jako składzik&#13;
na różne sprzęty. Co ciekawe, mężczyzna nie zburzył chaty i podciągnął do niej prąd,&#13;
nadając budynkowi użyteczny charakter. Innym przykładem jest Rozmówca (GM45),&#13;
który starą łemkowską chatę odziedziczoną przez żonę zaadaptował do nowoczesnego&#13;
mieszkania. Te miejsca w jakiś metaforyczny sposób mogą łączyć Informatorów&#13;
z przeszłością, z własną rodziną, pewnymi wydarzeniami. Być może stanowią ważny&#13;
składnik ich tożsamości. Są też wizualnym punktem pokoleniowej egzystencji na danym&#13;
obszarze. Według Aleidy Assmann miejsce pokoleniowe jest jednym z typów miejsc&#13;
pamięci, których definicję ustanowił Pierre Nora40.&#13;
Trzecia grupa to miejsca, które Assmann41 definiuje jako zawierające ślady po&#13;
czymś, czego już nie ma. Wydaje się, że dobrym przykładem są tutaj gładyszowskie&#13;
przystanki autobusowe, które według Rozmówców teraz prawie nie funkcjonują.&#13;
Niekiedy wspominali, że dawniej jeździło więcej autobusów, przez co w tych miejscach&#13;
zawsze można było się z kimś zobaczyć, porozmawiać. Były to więc miejsca spotkań&#13;
towarzyskich, a jedyną pamiątką po dawnej funkcji są puste przystanki.&#13;
Czwarta grupa to miejsca pamięci definiowane przez Pierre’a Norę jako „żywa&#13;
historia”42, do których można zaliczyć archiwa historyczne, pomniki, ale też prywatne&#13;
mieszkania. W Gładyszowie takim miejscem może być pomnik poległych milicjantów.&#13;
Interakcja odbiorców z pomnikiem określa ostatecznie jego estetyczną egzystencję43.&#13;
W Gładyszowie Rozmówcy niechętnie i mało rozmawiali o tym obiekcie. Wydaje&#13;
mi się, że sam wygląd obrazuje, jak pomnik funkcjonuje w mentalności mieszkańców&#13;
38&#13;
&#13;
H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice..., op. cit., s. 25.&#13;
&#13;
39&#13;
34&#13;
&#13;
Arystoteles, Fizyka, O niebie, O powstawaniu i niszczeniu, Meteorologika, O świecie, Metafizyka, t. II, Warszawa&#13;
2009, s. 88.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Hanna Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice..., op. cit., s. 5.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
M. Augé, Nie-miejsca. Wprowadzenie do antropologii hipernowoczesności, tłum. R. Chymkowski, Wydawnictwo&#13;
Naukowe PWN, Warszawa 2010, s. 34.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit., s. 13.&#13;
&#13;
202&#13;
&#13;
A. Assmann, Przestrzenie pamięci. Formy i przemiany pamięci kulturowej, Pamięć zbiorowa i kulturowa.&#13;
Współczesna perspektywa niemiecka, red. M. Saryusz-Wolska, Universitas, Kraków 2009, s. 103.&#13;
40&#13;
&#13;
P. Nora, Między pamięcią a historią: lieux de memoire, op. cit.&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
Ibid., s. 20–27.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
J. E. Young, Pamięć i kontrpamięć. W poszukiwaniu społecznej estetyki pomników Holokaustu, tłum. T.Łysak,&#13;
„Literatura na świecie”, 2004, nr 1–2, s. 267–289.&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
– jest nieestetyczny, niewidoczny na tle domu, a napisów już prawie nie widać. Sprawdza&#13;
się tutaj teza Jamesa Younga: pamięć, którą pomnik miał ucieleśniać, jest przez niego&#13;
w istocie wypierana. Podobnie dzieje się z cmentarzem cholerycznym. Dla osoby&#13;
nieznającej kontekstu historii łemkowskiej miejsce to będzie pomnikiem na środku pola,&#13;
którego napis trudno odczytać. Dla Łemków z kolei miejsce to jest niezwykle ważne ze&#13;
względu na ich przodków, których dotknęła epidemia cholery i tyfusu.&#13;
Piąta grupa to „nie-miejsca” – do tej kategorii zaliczymy obiekty niewidoczne dla oka,&#13;
ale znajdujące się w danym obszarze. Marc Augé definiował je następująco:&#13;
[...] będziemy nazywać »nie-miejscami« w opozycji do socjologicznego pojęcia miejsca, wiązanego przez [Marcela] Maussa i całą tradycję etnologiczną z pojęciem kultury zlokalizowanej&#13;
w czasie i przestrzeni. „Nie-miejsca” tworzą zarówno rozwiązania niezbędne do przyspieszonego przemieszczania się osób i dóbr (drogi ekspresowe, bezkolizyjne skrzyżowania, porty&#13;
lotnicze), jak i same środki transportu, wielkie centra handlowe, ale także obozy przejściowe,&#13;
w których stłoczeni są uchodźcy z całej planety44.&#13;
&#13;
Przykładem jest cmentarz choleryczny w Gładyszowie. Widać tam tylko pomnik&#13;
oraz ogrodzony teren. Od kilku Rozmówców (Łemków) dowiedzieliśmy się, że jest&#13;
to cmentarz. Dodatkowo to szczególne miejsce obrazuje Youngowski kontrpomnik45.&#13;
Pomnik, czyli w tym wypadku cmentarz, jest czymś niewidzialnym, obecnym tylko&#13;
w pamięci części niektórych mieszkańców Gładyszowa.&#13;
Ostatnia kategoria to miejsca niewygodne, ulegające zapomnieniu. Przykładem może&#13;
być gładyszowski pomnik ofiar walki z UPA. Jest obszarem praktycznie niewidocznym.&#13;
Wydaje się, że mieszkańcy Gładyszowa nie chcą pamiętać, co wydarzyło się kiedyś, ten&#13;
element historii jest dla nich nieaktualny lub niechlubny. Wiąże się to z post-pamięcią&#13;
o akcji „Wisła”46.&#13;
Dodatkowo, miejsce możemy rozważać w kontekście prywatnym (własne kapliczki&#13;
czy krzyże postawione przez przodków Rozmówców) – jednocześnie są to również&#13;
miejsca sentymentalne.&#13;
Podsumowując, miejscem w Gładyszowie można nazwać każdy obiekt obdarzony&#13;
znaczeniem. Rozumiemy miejsca jako składowe przestrzeni, są określone przez&#13;
doświadczenia, które je określają i definiują. Miejsca mają nazwy i historię. Miejsce to&#13;
ograniczona przestrzeń47, która ma dla ludzi pewne znaczenie, do której mamy stosunek&#13;
emocjonalny. Warto zaznaczyć, że miejsce niekoniecznie jest oswojoną przestrzenią,&#13;
o czym pisał Tuan48. Istnieją też te dzikie, nieoswojone i niechciane.&#13;
44&#13;
&#13;
M. Augé, Nie-miejsca..., op. cit., s. 20.&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
J. E. Young, Pamięć i kontrpamięć..., op. cit., s. 267–289.&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
Dnia 28 kwietnia 1947 r. Grupa Operacyjna „Wisła” rozpoczęła wysiedlanie ludności ukraińskiej z południowowschodniej Polski. Operacją dowodził gen. Stefan Mossor. Działania prowadzone były w sposób brutalny&#13;
i bezwzględny. W ciągu trzech miesięcy na Ziemie Zachodnie i Północne przymusowo przesiedlono ponad 140&#13;
tys. Ukraińców. Przygotowania do rozpoczętej 28 kwietnia 1947 r. akcji „Wisła” trwały od jesieni 1946 r. Pomysł&#13;
operacji powstał w Sztabie Generalnym WP.&#13;
47&#13;
48&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Pytania o obiekty wywołują narrację o strukturze pamięciowo-emocjonalnej.&#13;
Przestrzeń w Gładyszowie i obecne w niej obiekty można nazwać nośnikami pamięci.&#13;
Przyjrzyjmy się teraz tej kwestii.&#13;
&#13;
���3DPLÛÉ�Z�*ăDG\V]RZLH&#13;
Magdalena Saryusz-Wolska w swojej książce Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna&#13;
perspektywa niemiecka pisze, że rozwój kulturowych teorii pamięci przypada na lata 90. XX&#13;
w., ponieważ to wtedy ukazały się trzy znane książki: Pamięć kulturowa Jana Assmanna,&#13;
Przestrzenie pamięci Aleidy Assmann oraz Miejsca pamięci Pierre’a Nory. Najogólniej&#13;
rzecz ujmując, pamięć traktujemy jako zjawisko społeczne. Katarzyna Kaniowska&#13;
precyzuje zagadnienie pamięci w swoim artykule Antropologia i problem pamięci:&#13;
Na pytanie »czym jest pamięć?« znajdujemy więc rozmaite odpowiedzi, a ich przegląd pozwala najogólniej powiedzieć, że jest ona szczególną zdolnością ludzkiego umysłu, dla wyjaśnienia której musimy odwołać się do wiedzy psychologicznej, fizjologicznej (neurofizjologicznej), biochemicznej i biofizycznej49.&#13;
&#13;
Dodatkowo autorka precyzuje trzy sposoby traktowania pamięci w antropologii: jak&#13;
źródło, jako przedmiot wiedzy antropologów oraz jako narzędzie poznania antropologii50.&#13;
Wszystkie wymienione przez nią zagadnienia pojawiły się w badaniach w Gładyszowie.&#13;
Pamięć potraktowaliśmy jako źródło – analizowaliśmy wypowiedzi Rozmówców.&#13;
Posłużyła również jako przedmiot wiedzy w przypadku rozmowy o miejscach pamięci&#13;
i sposobach upamiętniania na wsi. Wreszcie, pamięć wykorzystaliśmy jako narzędzie&#13;
poznania, traktując ją jako tekst/narrację przekazywane przez Rozmówców.&#13;
P. Nora zauważył, że pamięć zakorzenia się w konkrecie, w określonych miejscach,&#13;
gestach, obrazach i przedmiotach51. Pytanie o obiekt wywołuje narrację, w której pamięć&#13;
odgrywa istotną rolę.&#13;
W przypadku gładyszowskich badań warto przypomnieć koncepcję pamięci&#13;
zbiorowej opisywanej przez Maurice’a Halbwachsa, który rozróżnia pamięć zbiorową&#13;
od historycznej słowami „pamięć historyczna to obraz wydarzeń, a pamięć zbiorowa to&#13;
ognisko tradycji”52, podkreślając rolę kultury i społeczności w wytwarzanych narracjach.&#13;
Halbwachs rozumie pamięć zbiorową jako „pamięć organiczną jednostki, funkcjonującą&#13;
w ramach środowiska społeczno-kulturowego oraz jako rezultat podzielanych przez&#13;
zbiorowość wersji przeszłości, wynik interakcji, komunikacji, oddziaływania mediów&#13;
i instytucji w obrębie małych grup społecznych oraz większych kultur”53.&#13;
Z kolei Barbara Szacka zwraca uwagę na kilka funkcji pamięci zbiorowej, takich jak:&#13;
przekaz wartości i wzorów zachowań pożądanych, legitymizacja władzy, współtworzenie&#13;
poczucia tożsamości zbiorowej opartej na świadomości wspólnej przeszłości, istnienia&#13;
49&#13;
&#13;
K. Kaniowska, Antropologia i problem pamięci, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2003, t. 57,&#13;
nr 3–4, s. 57.&#13;
50&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
P. Nora, Między pamięcią a historią: lieux de memoire, op.cit., s. 20–27.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, tłum. M. Król, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008, s. 225.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
204&#13;
&#13;
Ibid., s. 58.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
w czasie, przodków, losu i symboli54.&#13;
Co istotne, w wypowiedziach Rozmówców pojawiały się zwroty typu „rodzice&#13;
opowiadali mi…”, „usłyszałem w dzieciństwie…”. Dawna narracja wpłynęła na&#13;
Rozmówców, ukształtowały ich wspomnienia dotyczące danego obiektu55. Nie musieli&#13;
szukać informacji na jego temat, wszystkie zostały im przekazane przez przodków.&#13;
Taką specyficzną pamięć można za Welzerem56 nazwać komunikacyjną, przekazywaną&#13;
z pokolenia na pokolenie. Jest to doświadczenie historii w ramach biografii indywidualnej:&#13;
„Koncepcji pamięci komunikacyjnej, według Welzera i [Jana] Assmanna, wspólny jest zakres&#13;
czasowy trzech do czterech pokoleń oraz utrwalanie przekazu nie w przestrzeni społeczno-kulturowej, lecz w indywidualnych biografiach”57.&#13;
&#13;
Pamięć przekazywaną z pokolenia na pokolenia przyporządkujemy także do rozważań&#13;
Halbwachsa, który w swojej książce Społeczne ramy pamięci wskazał, że wspomnienia&#13;
rodzinne stanowią fundament międzypokoleniowej transmisji58.&#13;
Część mieszkańców Gładyszowa (Łemkowie) dba o cmentarz ofiar cholery i tyfusu.&#13;
Proces ten można nazwać post-pamięciowym: „my postanowiliśmy właśnie w ten sposób&#13;
uczcić, że to jest miejsce, w którym spoczywają kości naszych dziadków, pradziadków&#13;
i trzeba było jakoś to uwiecznić”.&#13;
Według Hirsh post-pamięć jest próbą definicji własnego miejsca w stosunku do&#13;
problematycznej przeszłości59. Nie określa tożsamości, lecz stanowi pokoleniową&#13;
strukturę transferu60. W tym wypadku chodziło o poszanowanie łemkowskiej przeszłości,&#13;
która dotyczyła ich przodków (ale przecież jest to ważny element w konstruowaniu&#13;
tożsamości).&#13;
W Gładyszowie relacja teraźniejszość-przeszłość nie jest jednoznacznie określona.&#13;
Jeżeli analizujemy problem pod względem infrastrukturalnym, Rozmówcy przyznali, że&#13;
wiele się zmieniło. Podobnie pod względem estetycznym – raczej każdy dba o wygląd&#13;
swojego obejścia czy domu. Z drugiej strony pewne obiekty są pamiętane dzięki narracji&#13;
przekazanej w domu. W ten sposób nikt nie szuka i nie interesuje się nimi, a sama narracja&#13;
nie jest kwestionowana.&#13;
Pamięć w Gładyszowie działa specyficznie w miejscach, które przyporządkowaliśmy&#13;
do miejsc pamięci (np. pomnik poległych milicjantów). Warto jednak zauważyć, że&#13;
kiedynadajemy pamięci formę pomnika, to czujemy się uwolnieni od obowiązku&#13;
pamiętania61. Pomnik przywołuje pamięć zarówno o negatywnych wydarzeniach, jak&#13;
54&#13;
&#13;
B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit, Wydawnictwo Naukowe „Scholar”, Warszawa 2006, s. 53.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
M. Hirsch, op. cit., s. 28–36.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
H. Welzer, Das kommunikative Gedächtnis. Eine Theorie der Erinnerung, München 2002, s. 171–192, za:&#13;
Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna perspektywa niemiecka, op.cit., s. 30.&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
i o dawnym systemie politycznym (komunizmie). W przypadku pomnika poległych&#13;
milicjantów warto pamiętać o teorii Younga62 dotyczącej wypierania przez obiekt pamięci&#13;
(uwolnienie od pamiętania). W tym przypadku możemy mówić o pamięci wypartej63.&#13;
&#13;
���(SLORJ&#13;
W Gładyszowie spędziliśmy niecały tydzień. Czy to dużo czasu? Biorąc pod uwagę&#13;
wielkość wsi, można powiedzieć, że wystarczająco. W końcu mamy niewiele domów,&#13;
miejsc, które mogłyby zainteresować antropologa, kilka ulic, jeden sklep, kościół,&#13;
cerkiew. I wielką przestrzeń – lasy, pola. Tak mogłoby wyglądać ujęcie wstępne lub&#13;
kończące film o Gładyszowie.&#13;
To jednak tylko geografia. Kiedy spojrzymy na to szerzej, oddamy głos mieszkańcom,&#13;
samej przestrzeni i weźmiemy pod uwagę okoliczności historyczno-kulturowe wsi,&#13;
okaże się, że sprawa nie jest prosta i oczywista. Podczas badań udało się wyłonić kilka&#13;
miejsc o szczególnym znaczeniu, począwszy od tego społecznego przez tożsamościowe,&#13;
reprezentacyjne czy nieodwiedzane. Okazało się, że miejsca w Gładyszowie mają swoją&#13;
historię i czasem są nośnikami pamięci — tej indywidualnej (miejsca pokoleniowe) oraz&#13;
zbiorowej (miejsca pamięci). Spory wpływ na charakter miejsc ma historia Gładyszowa&#13;
jako wsi łemkowskiej i samych Łemków w ogóle.&#13;
Badania przeprowadzone w Gładyszowie pokazały, jak niejednorodnym tworem jest&#13;
przestrzeń. Owszem, posiada granice formalne, lecz jej natura stanowczo wykracza poza&#13;
kategorie geograficzne. Metaforycznie można ją przedstawić za pomocą różnych warstw,&#13;
które się na siebie nakładają i które na siebie wzajemnie oddziałują. Z tego powodu&#13;
wydawać by się mogło, że dobrą kategorią do jej opisu byłby palimpsest. Jednak zgodnie&#13;
z konkluzją Romy Sendyki nie jest to w tym przypadku właściwe pojęcie:&#13;
Zasadniczy element palimpsestu jako metafory poznawczej to idea sedymentacji, nawarstwiania się sukcesywnych płaszczyzn. Te z kolei tworzą wielopoziomową konstrukcję, daną naraz,&#13;
synchroniczną, ale jednocześnie zorganizowaną w spójny model rozpoznawalnych kategorii,&#13;
łatwych do separowania, grupowania i w końcu – czytania […]. Czytelność palimpestu jest&#13;
możliwa tylko za cenę tymczasowego zawieszania jakości określonej jako „symultaniczność”.&#13;
Zobaczmy, co by się stało, gdyby nie stosować zasady akcentowania tylko jednej warstwy danych64.&#13;
&#13;
Tak jak wspomniała autorka, palimpsest jesteśmy w stanie odczytać, wyłącznie biorąc&#13;
pod uwagę jedną z jego warstw, zawieszając pozostałe. Dla badacza kultury ważne są&#13;
jednak wszelkie oddziaływania między różnimy warstwami. Przestrzeń ani miejsca&#13;
w Gładyszowie nie są czymś jednolitym, posiadają wiele definicji, zależą od ludzi, jednak&#13;
jednym z ważniejszych czynników w opisie humanistycznej geografii miejscowości&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Ibid., s. 31.&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, op. cit., s. 217–261.&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
J. E. Young, Pamięć i kontrpamięć, op. cit., s. 267–289.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, op. cit., s. 28–36.&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
„[...] może upamiętnianie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam” oraz: „[...] Powie, co to za pomnik. Bo to&#13;
&#13;
206&#13;
&#13;
wiadomo, coś się musiało wydarzyć, skoro ten pomnik powstał”.&#13;
&#13;
R. Sendyka, Pryzma – zrozumieć nie-miejsca pamięci (non-lieux de memoire), w: Inne przestrzenie, inne&#13;
miejsca, red. D. Czaja, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, s. 331-332.&#13;
&#13;
207&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
jest właśnie czynnik ludzki. Historia społeczeństwa łemkowskiego, historia relacji&#13;
łemkowsko-polskich.&#13;
Życie ludzkie może zostać opowiedziane poprzez przestrzeń. Zgodnie z fenomenologicznym podejściem (między innymi w ujęciu Heideggera) w przypadku przestrzeni&#13;
nie są ważne jej cechy geograficzno-fizyczne, ale przede wszystkim doświadczenia ludzi,&#13;
którzy ją użytkują. Natomiast warto zauważyć, że człowiek i miejsce wpływają wzajemnie&#13;
na siebie.&#13;
Oczywiście badania z 2013 r. należy traktować jako preludium. Perspektywa dalszych&#13;
badań jest bardzo szeroka. W Gładyszowie można odkryć jeszcze wiele niuansów&#13;
dotyczących antropologii przestrzeni oraz antropologii pamięci. W tym momencie&#13;
można wskazać takie drogi, jak: badanie konkretnych miejsc, badanie przestrzenie&#13;
domowych i związanych z nimi wspomnień.&#13;
Cmentarz łemkowski w Beskidzie Niskim, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Łemkowska watra w Zdyni, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Kamila Biedrońska – magister, antropolożka, teatrolożka, redaktorka i specjalistka ds. promocji&#13;
w instytucjach kultury. Poleca czytanie Świrszczyńskiej, antropologię przestrzeni, antropologię teatru oraz pizzę. W dowolnej kolejności. Czyta hobbystycznie i zawodowo.&#13;
Łemkowska watra w Zdyni, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
208&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Ikonostas cerkwi w Gładyszowie, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Cmentarz łemkowski w Beskidzie Niskim, 2013&#13;
(fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Konieczna, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
210&#13;
&#13;
Opuszczona łemkowska chyża, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD��&#13;
5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
(OĺELHWD�0LUJD�:µMWRZLF]�&#13;
�����0RQLND�6]HZF]\N�&#13;
Zamieszkała łemkowska chyża, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
���:SURZDG]HQLH&#13;
Cyganie/Romowie1 są jedynym narodem w Europie nieposiadającym terytorium, którego&#13;
mogliby jednoznacznie wskazać jako swojego. Są potomkami wędrowców, spora cześć tej&#13;
społeczności nadal kultywuje dawny wędrowny styl życia dostosowany do współczesnego&#13;
zmieniającego się świata. Odmienny od całego zachodniego świata jest charakter romskiej&#13;
pamięci zbiorowej, a wiąże się to z agraficznym2 rodzajem kultury Romów, która nie mając&#13;
pisemnej, faktograficznej i dokumentacyjnej formy, w rezultacie jest kształtowana często&#13;
na podstawie ustnie przekazywanych przeżyć, doświadczeń i wydarzeń z przeszłości.&#13;
Niniejszy artykuł jest próbą wskazania i opisania pola etnicznego oraz terytorium&#13;
etnicznego polskich Romów Karpackich3 na Spiszu, umiejscowienia ich w krainie&#13;
przodków związanych z tym terenem od wieków, osiadłych i funkcjonujących, naszym&#13;
zdaniem niedostatecznie (są pomijani i przemilczani), w historii tego regionu. Chcemy&#13;
pokazać, że Romowie byli i są mieszkańcami spiskich wsi, a Spisz oraz inne części Kar1 W niniejszym artykule, który ma charakter historyczny, powinniśmy używać egzoetnonimu Cyganie i robimy&#13;
to, jednak konsekwentnie stosujemy również wymiennie nazwę Romowie, która naszym zdaniem jest właściwszą. Romowie to „endoetnonim” akceptowany obecnie przez Romów i rządy poszczególnych państw, których&#13;
Romowie są obywatelami. Rom w języku romani znaczy „człowiek”, „mężczyzna”. Jest to słowo neutralne, nieobarczone bagażem uprzedzeń. W języku romskim nie ma słowa „Cygan”. Określenie to nadano Romom w krajach, w których zamieszkali, dla Romów jest jednak obce.&#13;
2 M. Courthiade, O romskim sadzie obyczajowym, tłum. E. Adamczyk, „Studia Romologica”, 2008, nr 1, s. 21.&#13;
3 Cyganami Karpackimi jako pierwszy określił ich w swoich opracowaniach Edmund Klich. Do tej nazwy nawiązał Jerzy Ficowski, za którego przyczyną rozpowszechniła się ona wśród zainteresowanych tematyką cygańską.&#13;
&#13;
Widok Beskidu Niskiego, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
212&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
pat pojawiły się na trasie ich migracji, aż w końcu stały się terenem trwałego osiedlenia.&#13;
W tym kontekście szczególnie ważne są tradycyjne profesje Romów karpackich związane z obróbką metalu, które ugruntowywały ich pozycje w życiu społecznym. Kowale&#13;
romscy, wraz z migrantami wołoskimi, przybywali na teren Spisza i na trwałe wpisali się&#13;
w historię tego regionu. Niewiele można znaleźć na ich temat w lokalnych przewodnikach czy materiałach dokumentujących dzieje regionów Spisza, Podhala czy Orawy. Jako&#13;
osoby pochodzące ze społeczności Romów Karpackich chcemy dołożyć swoją cegiełkę&#13;
do dorobku literatury regionu, burząc tę swoistą dyskursywną ciszę4.&#13;
&#13;
���(WQRJHQH]D�5RPµZ&#13;
Pod koniec XVIII w. po raz pierwszy została sformułowana teza o indyjskim pochodzeniu&#13;
Romów. Zawdzięczamy to węgierskiemu pastorowi Istvanowi Vályiemu, który studiując&#13;
na uniwersytecie w Lejdzie, spotkał przebywających tam studentów z Indii. W trakcie&#13;
dyskusji na temat sanskrytu5 zauważył podobieństwa pomiędzy tym językiem a dialektem Romów węgierskich, w których sąsiedztwie dorastał. To odkrycie, opublikowane&#13;
w 1763 r.6, stało się podstawą do wysnucia tezy o indyjskiej genezie europejskich Romów.&#13;
W ten sposób badania językoznawcze dały początek rozwojowi hipotezy o Indiach jako&#13;
ich praojczyźnie. Ślady wędrówek pozostawione w języku, a szczególnie wpływ języków&#13;
innych narodów, które znalazły się na drodze szlaków Romów dobitnie pokazują, że zanim Romowie dotarli do Europy, na Bałkany, zetknęli się z ludami perskimi, armeńskimi&#13;
i greckimi.&#13;
Współczesny romski lingwista Marcel Courthiade przytacza dzieło arabskiego kronikarza Al-Utbiego (961-1040) Kitab al-Yamini (Księga Yamin), w którym zawarty jest&#13;
opis wyprawy pochodzącego z Afganistanu sułtana Mahmuda Ghazni do Indii w 1018 r.7.&#13;
Dotarł on do miasta Kanaudż nad Gangesem, które w tamtym czasie było ważnym ośrodkiem kulturalno-intelektualnym Indii. Zająwszy miasto, wziął w niewolę 50 tysięcy ludzi.&#13;
Zapędził ich do swojej stolicy Ghazni, gdzie zostali sprzedani całymi rodzinami. Al-Utbi relacjonuje: „Sułtan Mahmud uwięził wszystkich ludzi z miasta Kanaudż, bogatych&#13;
i biednych, o jasnej i ciemnej skórze [...] w większości będących dostojnikami, artystami&#13;
i rzemieślnikami, aby sprzedać całe rodziny w Ghazni (Afganistan), niebawem cały Chorosan i Persja zapełniły się tymi ludźmi”8.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
K. Fiałkowska, M. P. Garapich, E. Mirga-Wójtowicz, Krytyczna analiza naukowej ciszy, czyli dlaczego Romowie&#13;
migrują (z naszego pola widzenia), „Kultura i Społeczeństwo”, 2018, nr 2, s. 39-67.&#13;
&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
Sanskryt – starożytny język indyjski, z którego rozwinęły się główne języki nowożytne Indii Północnych.&#13;
A. Mirga, L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja, PWN, Warszawa 1994.&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
M. Courthiade, The Rromani People’s origins: Chronicles and Legends, w: Cultura si civilizatie indiana,&#13;
red. M. Itu, J. Moleanu, IDD - Credis, Bucureşti 2000.&#13;
8&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
214&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Pierwszym miejscem, do którego zawędrowali Romowie, była Persja. Ślady obecności Romów zawarte są w największej perskiej epopei narodowej Szahname (Księga Królewska), napisanej na początku XI w. przez poetę Ferdousiego9. Zawiera ona opis dziejów&#13;
perskiego władcy Bahrama Gura, który żył w pierwszej połowie V. Dowiedziawszy się, że&#13;
część jego ludności żyje w smutku, cierpi niedostatki i nie znajduje powodu do radości,&#13;
król Bahram wpadł na pomysł jej rozweselenia. Sprowadził z państwa Kanaudż, znad&#13;
Gangesu, muzykantów zwanych Luri. Otrzymali oni nakaz osiedlenia się na roli. Dostali&#13;
od króla bydło i ziarno na zasiew, w zamian mieli zabawiać mieszkańców muzyką. Kiedy&#13;
po roku okazało się, że Luri wszystkie otrzymane od władcy dobra przejedli i pozostali&#13;
bez dobytku, król nakazał ich bosych i nagich wypędzić poza granice Persji10. Twierdzenie o pochodzeniu Romów od muzykantów Luri i sama opowieść o królu Bahramie znajduje wielu zwolenników.&#13;
Jedni widzą w Romach potomków kasty Domów11 – wędrownych muzyków do dzisiaj zamieszkujących subkontynent indyjski. Inni wiążą Romów z wędrownymi kowalami – Gadulija Lohar, oraz handlarzami bydła – Bandżara12. Są też zwolennicy poglądu,&#13;
jakoby Romowie wywodzili się spośród wojowników Dźatów i Radźputów należących&#13;
do kasty Kszatriów13. Zapewne już w chwili wyruszenia na wielką wędrówkę Cyganie&#13;
byli grupą o zróżnicowanej strukturze wewnętrznej.&#13;
&#13;
���0LJUDFMH�5RPµZ�GR�(XURS\&#13;
&#13;
1. Migracja Cyganów. Źródło: John Haywood, The Great Migrations from the Earliest Humans to the&#13;
Age of Globalization, London 2009, s. 142.&#13;
9&#13;
&#13;
A. Frazer, Dzieje Cyganów, tłum. Ewa Klekot, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Domowie , dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Band%C5%BCara , dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kszatrija , dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
215&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
Persja, a następnie Armenia i obszar Cesarstwa Bizantyjskiego okazały się „przystankami” na trasie Romów w podróży do Europy. W tym czasie kształtował się model adaptacyjny romskiej kultury, który z jednej strony przyswajał obce elementy, przetwarzając&#13;
je na swoje potrzeby, a z drugiej podtrzymywał własne w obliczu presji asymilacyjnej.&#13;
W ten sposób chronili własną tożsamość i zapobiegali całkowitej asymilacji mimo wieków prześladowań, dyskryminacji czy eksterminacji w okresie Holocaustu.&#13;
Pierwsza wzmianka historyczna o Romach w Europie pochodzi z połowy XII w.&#13;
i mówi o ich obecności w Konstantynopolu. Zamieszczona jest w Żywocie Jerzego&#13;
Mtharsmindel z Góry Athos i wspomina o ludziach zwanych „Asincan, znanych czarodziejach i łotrzykach”14.&#13;
Dokumenty z połowy XIV w. wymieniają już z nazwy i potwierdzają obecność Romów&#13;
na wyspie Korfu. Zapewne na tej wyspie istniała osada cygańska o nazwie Feudum Acinganorum, od której pobierano daninę na podstawie prawa lennego. W końcu XIV i na&#13;
początku XV w. źródła wymieniają Cyganów już w wielu miejscach Peloponezu15.&#13;
Do końca XIV w. Romowie w zasadzie pozostają na terenie Bałkanów, Węgier i Wołoszczyzny. Wzmianki z tego okresu mówią, że ich część prowadziła osiadły tryb życia,&#13;
wykonując zawody rzemieślnicze. Zamieszkiwali tereny blisko miast. Inne grupy prowadziły wędrowny lub półwędrowny tryb życia, ale pomiędzy występowała też masa strategii pośrednich. Romowie na Bałkany dotarli pod koniec XIII w., zatrzymali się tu na&#13;
dłużej a spora ich część została aż do dziś. Mówi się, że właśnie ten region Europy jest&#13;
europejską ojczyzną Romów16. Stąd migrowali dalej do Azji Centralnej i Europy zachodniej falowo w wieku XIV, potem w połowie XIX w. i u schyłku wieku XX.&#13;
W XV w. Cyganie docierali do niemal wszystkich krajów Europy. Niewątpliwie wpływ&#13;
na ich migrację z Europy południowo-wschodniej na zachód w XV w. miały podboje tureckie, w wyniku których w rękach Turków znalazły się Bałkany, Grecja, Wołoszczyzna,&#13;
a także południowe i środkowe Węgry17. Wskutek tych niszczycielskich działań wojennych wyludnieniu uległy całe krainy. Ucieczka z terenów objętych konfliktami zbrojnymi&#13;
była dla Romów, i nie tylko dla nich, koniecznością. W Rumunii, Mołdawii i na Wołoszczyźnie Romowie byli niewolnikami. Wołoski kodeks karny z 1811 r. stwierdzał, że każdy&#13;
Cygan rodzi się niewolnikiem. Dopiero w połowie XIX w. niewolnictwo zostało stopniowo zniesione najpierw na Wołoszczyźnie, a później w całej Rumunii18.&#13;
Romscy niewolnicy stanowili trwały element inwentarza w zapisach testamentowych&#13;
i na licytacjach. Zakuci w łańcuchy, z metalowymi kolczastymi obrożami na szyi, sprzedawani byli na jarmarkach. Według szacunków Mołdawię i Wołoszczyznę zamieszkiwało&#13;
w XIX w. ok. 200 000 romskich niewolników. Zniesienie niewolnictwa Romów na tym&#13;
obszarze to długotrwały proces społeczny, który trwał około 38 lat, rozciągając się pomiędzy rokiem 1828 (pierwsze nieudane próby uwolnienia) a 1866, kiedy to proklamowana&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
została konstytucja Zjednoczonego Królestwa Rumuńskiego, oficjalnie potwierdzająca&#13;
wszystkie poprzednie akty prawne Księstw Wołoskiego i Mołdawskiego19.&#13;
&#13;
���5RPRZLH�Z�SROVNLFK�.DUSDWDFK��0LJUDFMH�ZRăRVNLH&#13;
Istotne znaczenie w zasiedlaniu północnej strony Karpat miała wielka wędrówka z półwyspu Bałkańskiego ludu Wołochów, którzy byli cenionymi pasterzami. Ich migracja&#13;
miała miejsce pomiędzy XIV i XVI wiekiem i objęła swoim zasięgiem cały wspomniany rejon Karpat. Problem udziału Wołochów w zasiedlaniu Karpat Polskich jest kwestią&#13;
złożoną i do tej pory wywołującą w środowisku naukowym wiele dyskusji. Są badacze,&#13;
którzy odrzucają tezę o pojawieniu się pasterzy wołoskich na terenie polskich Karpat.&#13;
Dyskutowane są także kwestie ich etnicznego pochodzenia20.&#13;
W 1340 król Kazimierz Wielki za pomoc w odzyskaniu Rusi Halickiej nadał rycerzom&#13;
wołoskim prawa osiedleńcze we wschodniej części Polskich Karpat. W 1395 r. grupa Wołochów przybyła do Nowego Sącza. Miało to miejsce podczas zjazdu królewskiego, na&#13;
którym byli obecni królowa Jadwiga z Władysławem Jagiełłą, książę Witold oraz król węgierski Zygmunt Luksemburczyk.21 W 1413 r. nieliczna, ośmioosobowa grupa wędrownych pasterzy pod przywództwem Dawida Wołocha założyła pasterską wieś Ochotnicę&#13;
w Gorcach. W roku 1416 Ochotnica uzyskała z kancelarii królewskiej przywilej lokacyjny,&#13;
a zasadźcą został wcześniej wspomniany Dawid Wołoch22. Jagiellonowie kontynuowali&#13;
politykę osiedleńczą Kazimierza Wielkiego, nadając kniaziom i rycerstwu wołoskiemu&#13;
prawo do osiedlenia się na Tucholszczyźnie i Bojkowszczyźnie23. Razem z powstawaniem&#13;
nowych osad wołoscy pasterze swobodnie przemieszczali się wzdłuż łuku karpackiego, prowadząc na wpół wędrowny tryb życia. W Karpatach północnych Wołosi wnieśli&#13;
istotny wkład w formowanie wspólnoty kulturowej grup góralskich (ruskich, polskich&#13;
i słowackich), przekazując im górski system gospodarki pasterskiej, słownictwo (na przykład: watra, koliba, szałas, baca, juhas, magura), wzory kulturowe24. Elementy kultury&#13;
i gospodarki przyniesione z Bałkanów przez tych pasterskich osadników i ich dalszy rozwój w nowych warunkach niewątpliwie miały wpływ na specyfikę i odrębność regionu&#13;
karpackiego w stosunku do innych regionów Polski.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
P. Lechowski, Migracje Romów rumuńskich, w: Romowie – przewodnik: historia i kultura, red. A. Caban,&#13;
G. Kondrasiuk, Radomskie Stowarzyszenie Romów Romano Waśt – Pomocna Dłoń, Radom 2009.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
W. Antoniewicz, Pastwiska podgórskie i górskie Tatr Polskich i Podhala. Teraźniejszość i przyszłość, Zakład&#13;
Narodowy imienia Ossolińskich, Wrocław 1960; S. Trebunia-Staszel, Śladami podhalańskiej mody: studium&#13;
z zakresu historii stroju górali podhalańskich, Podhalańska Oficyna Wydawnicza, Kościelisko 2007.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
J. Ficowski, Cyganie na polskich drogach, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1985.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
J. Czajkowski, Studia nad Łemkowszczyzną, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Sanok 1999.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
http://skansen-studzionki.pl/wolosi-w-ochotnicy/ dostęp 07.12.2019.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
A. Bartosz, Amen Roma My Romowie, Muzeum Okręgowe w Tarnowie, Tarnów 2011&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
A. Frazer, Dzieje Cyganów, op. cit.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
216&#13;
&#13;
P. Kłapyta, Wołosi – nomadzi Bałkanów i ich rola w kolonizacji łuku Karpat, http://www.porozumieniekarpackie.pl/195,a,wolosi-nomadzi-balkanow-i-ich-rola-w-kolonizacji-luku-karpat.htm dostęp 07.12.2019.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
217&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
rób noży, dzwonków pasterskich itp.), kotlarstwa (wyrób i naprawa kotłów do warzenia&#13;
serów). Te związki ekonomiczne, zapoczątkowane na Bałkanach, były kontynuowane&#13;
w czasie wspólnych migracji oraz potem, po ich ustaniu. Na północ, do Europy środkowej prowadziły ich dwa tradycyjne i utrwalone szlaki migracyjne. Jeden biegł zewnętrznym łukiem Karpat, z Wołoszczyzny, wzdłuż Prutu i Dniestru dalej na zachód. Drugą&#13;
trasę, wewnątrz łuku karpackiego, wytyczała dolina Dunaju i Cisy a prowadziła z Niziny&#13;
Węgierskiej na Słowację i poprzez przełęcze karpackie na ziemie polskie. Obraz osadnictwa romskiego z przełomu XIX i XX w. wyraźnie wskazuje na te dwa szlaki, na których&#13;
stopniowo Romowie się osiedlali.&#13;
&#13;
���5RPRZLH�QD�]LHPLDFK�SROVNLFK&#13;
&#13;
2. Ekspansja Wołochów na Bałkanach i w Karpatach (X - XVII w.), oprac. Piotr Kłapyta25&#13;
&#13;
W XVI w. miała miejsce kolejna fala migracji wołoskich. Był to szczytowy okres w powstawaniu osad na prawie wołoskim w Beskidzie Sądeckim, Skalnym Podhalu26, w Beskidzie Śląskim.&#13;
Jedna z hipotez wyjaśniających obecność Romów w karpackich wsiach mówi, że&#13;
przywędrowali oni równolegle z pasterzami wołoskimi27 właśnie w okresie tych migracji. Wówczas to, porzucając terytorium Bałkanów, gdzie przebywali przez czas dłuższy,&#13;
wyruszyli wraz z gromadami koczowniczych pasterzy w kierunku północnym. Romowie, trudniący się najczęściej obróbką metalu, pozostawali być może w pewnych, mniej&#13;
lub bardziej luźnych symbiotycznych związkach z ludnością wołoską, wykonując na jej&#13;
rzecz najrozmaitsze prace oraz wyroby kowalskie i mosiężnicze (podkuwanie koni, wy25&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
E. Długopolski, Przywileje sołtysów podhalańskich, „Rocznik Podhalański”, 1914/1921, t. 1, s. 1-47 (Niektóre&#13;
miejscowości były lokowane na prawie wołoskim, ale osadnikami nie byli Wołosi).&#13;
27&#13;
A. Bartosz, O Cyganach a Karpatach, „Małopolska. Regiony – regionalizmy – małe ojczyzny”, 2002, t. IV,&#13;
s. 165-174.&#13;
&#13;
218&#13;
&#13;
Pierwszymi Romami osiadłymi w Polsce byli przodkowie grupy Romów Karpackich28,&#13;
tradycyjnie zamieszkujących tereny Galicji. Do dziś nie wiadomo, dlaczego i kiedy dokładnie doszło do ich osiedlenia oraz czemu porzucili wędrowny tryb życia. Istnieją wątpliwości co do kierunku i przyczyny podjęcia decyzji o tym, żeby zatrzymać się na stale&#13;
na południu Polski. Lech Mróz dowodzi jednak, że Romowie dotarli do ówczesnego Królestwa Polskiego trasami szlaków handlowych ze środkowego południa Europy, z Królestwa Węgierskiego (Koszyc, Budy), przez Nowy Sącz do Krakowa lub przez Przełęcz&#13;
Łupkowską do Sandomierza29.&#13;
Pierwsza, niepewna wzmianka o bytności Romów na ziemiach polskich pochodzi&#13;
z roku 1357, kiedy to akta grodzkie i ziemskie wymieniły wieś Cyganowice (Czygunowice) w parafii sądeckiej30. Za pierwszy dokument poświadczający pobyt Cyganów&#13;
w Polsce uważany jest akt wystawiony w 1401 r. w Krakowie na Kazimierzu, w którym&#13;
wymienia się Mikołaja Cygana31. Z treści notatki wynika, że tenże Mikołaj Cygan zapłacił&#13;
podatek, prawdopodobnie za dzierżawioną na Kazimierzu ziemię, gdzie zapewne mieszkał (podobnie jak Piotr Cygan, o którym mówi wpis do ksiąg miasta Lwowa z kwietnia&#13;
1405 r.)32. Najdawniejsze księgi Kazimierza wymieniają kilkakrotnie niejakiego Cygana&#13;
Andrzeja, który obsługiwał dwór królewski na Wawelu. Andrzej Cygan przewoził królewskie listy33. Musiał cieszyć się dużym zaufaniem, skoro przez kilka lat pełnił taką funkcję.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Pierwsza wzmianka o „Cyganach karpackich” czy „Górskich”, jak również są nazywani „Romowie Karpaccy”,&#13;
pojawiła się w publikacji E. Kilch, Cygańszczyzna w chacie za wsią Kraszewskiego, „Prace Filologiczne”, 1931, t.&#13;
XV, cz. II, s 6. Funkcjonują też inne nazwy, takie jak „Bergitka Roma” upowszechniona przez Adama Bartosza&#13;
czy „Polscy Cyganie Wyżynni”, jak nazywał Romów Karpackich Jerzy Ficowski.&#13;
29&#13;
&#13;
L. Mróz, Dzieje Cyganów Romów w Rzeczypospolitej XV-XVIII, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2001, s. 20,&#13;
23-24.&#13;
30&#13;
&#13;
O najstarszej wzmiance dotyczącej Mikołaja Cygana zamieszkałego w Krakowie na Kazimierzu ibid.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
W oryginale zapisany była jako Micolay Czigan co może świadczyć o jego węgierskim pochodzeniu.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
L. Mróz, Cyganie – Romowie, w: Pod wspólnym niebem. Narody dawnej Rzeczypospolitej, red. M. Kopczyński,&#13;
W. Tygielski, Muzeum Historii Polski, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2010.&#13;
33&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
W księgach sanockich za lata 1423–1462 i w księgach krakowskich z połowy wieku na&#13;
szczególną uwagę zasługują wzmianki o Mikołaju Cyganie, który był wojewodą sanockim, i o Janie Cyganie – „wójcie z Sandomierza”34. Z dokumentów wynika, że wspomniani Cyganie to ludzie prowadzący osiadły tryb życia i właściwie zasymilowani z ludnością&#13;
miejscową. Nie byli więc pierwsi Cyganie w Rzeczypospolitej ani biednymi włóczęgami,&#13;
ani ludźmi podejrzanymi. Wiele wskazuje, że cieszyli się zaufaniem i raczej należeli do&#13;
ludzi majętnych. Obraz Romów wyłaniający się z tych dawnych dokumentów zupełnie&#13;
nie pasuje do wizerunku, jaki przekazywały późniejsze źródła, na podstawie których powstały funkcjonujące do dziś stereotypy i negatywne opinie o Romach.&#13;
O wędrowaniu mówią dopiero dokumenty z XVI w. W tym okresie miała miejsce&#13;
druga fala migracji grup romskich. Tym razem dotyczyła ona Cyganów powracających&#13;
z terenów zachodniej Europy. W księgach krakowskich z 1564 r. zapisano: „Jadwiga Cyganka […] zeznała, iż Cyganie tym się żywią, że wróżą, że kradną, a końmi frymarczą”35.&#13;
Powyższy zapis pozwala sądzić, że migracje romskie do Polski mogły przebiegać&#13;
dwutorowo. Pierwsza to migracja do dużych ośrodków o charakterze miejskim, o czym&#13;
świadczy majętność, wysoki status społeczny, zajmowane stanowiska administracyjne&#13;
przybyszów (Mikołaj Cygan – wojewoda sanocki, Jan Cygan – wójt z Sandomierza)36,&#13;
natomiast druga, która miała miejsce kilka wieków później, była bardziej masowa i pozostawała w związku z wędrówkami Wołochów, , a cechowała się charakterem rzemieślniczym, wykonywaniem tradycyjnych zawodów romskich. Docierała ona głównie na tereny wiejskie i podgórskie.&#13;
&#13;
���3U]\PXVRZH�RVLHGOHQLH�5RPµZ�Z�*DOLFML&#13;
Rządy w Monarchii Habsburskiej najpierw za panowania Marii Teresy (1740-1780), a następnie jej syna Józefa II (1780-1790) to szeroko zakrojona oświeceniowa polityka ludnościowa, modernizacyjna i asymilacyjna zgodna z ówczesnym projektem budowania&#13;
państwa. Ofiarą tej polityki stało się obok Romów także wiele innych mniejszości, jak&#13;
chociażby Żydzi. W przypadku Romów chodziło szczególnie o represyjne ustawy i zarządzenia zmierzające do zupełnego pozbawienia ich tożsamości i całkowitego zasymilowania z miejscową ludnością węgierską. Pierwsze zarządzenie cesarzowej Marii Teresy&#13;
z 1761 r. nakazywało przymusowe ochrzczenie wszystkich Cyganów, a także osiedlenie&#13;
się przez nich i budowanie domów37. W celu zmniejszenia ich przyrostu naturalnego&#13;
ograniczono możliwość zawierania małżeństw, wprowadzając konieczność wykazania&#13;
się środkami na utrzymanie. Zakazano mieszkać w namiotach, wędrować, handlować&#13;
końmi, ubierać się po cygańsku, używać języka romani. Kolejna ustawa, z 1773 r., na34&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
36&#13;
Kwestią otwartą pozostaje czy i na ile te osoby wzmiankowane w dokumentach mogą być identyfikowane&#13;
z Romami, istnieje ewentualność, że te osoby występują z jakichś względów pod nazwiskiem „Cygan” ale nie&#13;
mają bezpośredniego związku z Cyganami.&#13;
37&#13;
&#13;
J. Ficowski, Cyganie na polskich drogach, op. cit.&#13;
&#13;
220&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
kazywała odbieranie Romom potomstwa i dawanie go na wychowanie chłopom. Celem&#13;
tej polityki asymilacyjnej było stworzenie użytecznych dla państwa obywateli, pracujących na roli albo rzemieślników38. Zamiast nazwy „Cyganie” nakazano używać określenia&#13;
Uimagyar, czyli „Nowowęgrzy”39. Represje kierowane przeciwko Romom spowodowały&#13;
ich ucieczkę na północ. Dotarli wówczas do tych regionów Karpat, w których do dziś&#13;
znajdują się mniejsze lub większe osady romskie.&#13;
&#13;
���2VDGQLFWZR�5RPµZ�Z�3ROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�QD�SU]\NăDG]LH�&amp;]DUQHM����&#13;
����������*µU\�L�-XUJRZD�&#13;
W Polsce mieszkają obecnie cztery podstawowe grupy romskie:&#13;
• Romowie Nizinni, sami siebie określają Polska Roma40;&#13;
• Romowie Wyżynni, Górscy, Karpaccy, nazywani też Bergitka Roma (słowo bergi&#13;
w dialekcie Polskiej Romy znaczy góry), sami siebie określają: Roma, Amare Roma&#13;
(dosłownie znaczy Nasi Romowie);&#13;
• Kełderasze Kelderari (keldera w języku rumuńskim znaczy kocioł, stąd kotlarze)&#13;
• Lowarzy-Lowari (lo z węg. znaczy koń, stąd koniarze, choć lowe w języku romani&#13;
znaczy pieniądze)&#13;
Najprawdopodobniej już w chwili wyruszenia na wielką wędrówkę stanowili społeczność o zróżnicowanej strukturze społecznej. Każda z grup posiada swój własny dialekt&#13;
języka romani41, kulturę, wykonywane zawody, styl życia, organizację wewnętrzną (Szero&#13;
Rom, Kris, Romano Celo42) oraz system normatywny Romanipen-mageripen43, przekazywany ustnie kodeks prawno-normatywny Romów, który reguluje ich relacje wewnętrzne&#13;
i zewnętrzne. Poszczególne grupy romskie przestrzegają go w różnym stopniu, w całości&#13;
lub z pewnymi wyjątkami.&#13;
38&#13;
&#13;
Z. Barany, The East European gypsies: regime change, marginality, and ethnopolitics, Cambridge University&#13;
Press, Cambridge 2000.&#13;
39&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Więcej na temat polskich Romów i każdej z grup: J. Ficowski, Cyganie na polskich drogach, op. cit.; A. Bartosz,&#13;
Nie bój się Cygan, Fundacja Pogranicze, Sejny1994; A. Mirga, L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja,&#13;
op. cit.&#13;
41&#13;
&#13;
Marcel Courthiade opracował klasyfikację dialektów cygańskich, wśród których wymieniał „superdialekt O”&#13;
bałkańsko-karpacko-bałtycki. Dialekt Romów Górskich zaliczany jest do grupy karpackiej, Polskiej Romy zaś&#13;
do bałtyckiej. Lowarzy i Kełderasze posługują się zbliżonymi dialektami należącymi do „superdialektu E”, gałęzi&#13;
kalderasko-lowarskiej. M. Courthiade, „Alfabet odpowiedni dla języka cygańskiego, oparty na naukowych podstawach” – o pisowni języka rromani, „Studia Romologica”, 2009, nr 2, s. 105-152.&#13;
42&#13;
&#13;
Romano celo – zjazd, ogólne zebranie starszych, na którym omawiane są zasadnicze kwestie dla danej grupy&#13;
romskiej. Podobną instytucją jest Kris u Kełderaszy i Lowarów. W grupie Polska Roma Romano celo to rada&#13;
starszych. Szero Rom jest zwierzchnikiem, ostateczną instancją orzekającą w kwestiach kodeksu norm.&#13;
43&#13;
Mageripen (skalanie) związane z romanipen (romskością) dzieli świat na kategorie moralnej czystości (vuźo)&#13;
i nieczystości (magerdo). Status „skalania”, czyli rytualnej nieczystości, jest sankcją za przekroczenie zasad romanipen. Skalanie oznacza (w różnym stopniu i formie) wykluczenie z życia społecznego.&#13;
&#13;
221&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
W Polsce Romów jest stosunkowo niewielu, bo około 17-18 tysięcy44, chociaż środowisko romskie uważa, że ich mniejszość liczy sobie ok. 30-40 tys. osób. Polska Roma,&#13;
Kelderasze i Lowarzy najdłużej, bo aż do lat 70 XX w., prowadzili wędrowny tryb życia.45&#13;
Istnieje interesująca różnica między nazwiskami Romów Górskich a nazwiskami Romów&#13;
z grupy Polska Roma. Polska Roma uznała za swoje te pochodzenia polskiego (takie jak&#13;
na przykład: Pawłowski, Kamiński, Kwiatkowski, Chojnacki, Dębicki, Wajs), natomiast&#13;
w grupie Bergitka Roma dominują romskie nazwiska, jak na przykład: Mirga, Gabor,&#13;
Czureja, Ciureja, Oraczko, Ondycz, Donga, Dunka.&#13;
&#13;
�����6SLV]�&#13;
&#13;
3. Mapa Spiszu. źródło: http://www.jurgow.com.pl/?q=jurgow/mapy&#13;
&#13;
Większa część Spisza (po słowackiu: Spiš) leży na terenie obecnej Słowacji. Ten niewielki region Zamagurza, który od XIV w. znajdował się w rękach licznych feudalnych panów,&#13;
był trudnodostępny i mało gościnny, w związku z czym jedynie w niewielkim stopniu&#13;
podlegał bardziej złożonym i dynamicznym procesom historycznym, które doprowadziły do transformacji pozostałej części Spisza.&#13;
44&#13;
&#13;
Podczas przeprowadzonego w 2011 r. Narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań 16 725 osób&#13;
zadeklarowało przynależność do społeczności romskiej:&#13;
http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/mniejszosci/charakterystyka-mniejs/6480,Charakterystyka-mniejszosci-narodowych-i-etnicznych-w-Polsce.html#romowie, dostęp 5.12.2019.&#13;
45&#13;
&#13;
Władze w Polsce podjęły decyzję o skłonieniu (zmuszeniu) Cyganów do stałego osiedlenia się. 24 maja 1952&#13;
r. prezydium rządu podjęło uchwałę W sprawie pomocy ludności cygańskiej przy przechodzeniu na osiadły tryb&#13;
życia. Był to początek szeregu rozporządzeń, które w efekcie miały doprowadzić do zaprzestania praktykowanego przez Romów od wieków wędrownego sposobu życia.&#13;
&#13;
222&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Spisz podlegał w przeszłości zwierzchnictwu kilku różnych organizmów państwowych: do końca pierwszej wojny światowej, czyli roku 1918, znajdował się najpierw&#13;
pod jurysdykcją Królestwa Węgier, a następnie pod władaniem Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Później znalazł się w granicach nowego państwa polskiego, choć ten nowy&#13;
rozdział w historii regionu przerwała niemiecka okupacja w 1939 r. W czasie kolejnych&#13;
pięciu lat trwania II Wojny Światowej region i jego mieszkańcy znaleźli się pod władzą&#13;
nowo ustanowionej niezależnej Republiki Słowackiej rządzonej przez kolaborującego&#13;
z nazistami księdza Josefa Tiso (w latach 1939–1945). Po II Wojnie Światowej tereny te&#13;
ponownie trafiły w granice Polski, tym razem pod rządami władz komunistycznych.&#13;
Przesuwające się granice oraz ciągłe zmiany władz w wyraźny sposób wpłynęły na&#13;
etniczny kształt populacji zamieszkującej region. Według oficjalnych spisów węgierskich,&#13;
które nie uznawały narodowości polskiej (ludność polską zaliczano do słowackiej, wyjątkiem byli emigranci z Galicji), z 1869, 1900 i 1910 r. populacja regionu spiskiego składała&#13;
się w 58% ze Słowaków, w 25% z Niemców, w 8% z Ukraińców, zaś 6% stanowili Węgrzy46.&#13;
Spisz zamieszkują Romowie Karpaccy zwani Bergitka Roma. Jest to kraina, gdzie&#13;
przez stulecia mieszały się kultury węgierskie, słowackie, polskie i wołoskie. Mimo że&#13;
obecnie znajduje się w granicach dwóch państw, zachował swą tożsamość i stanowi odrębny region kulturowy. Tradycje są nadal kultywowane, mieszkańcy dbają o spuściznę&#13;
przodków. Na terenie polskiego Spisza leży 14 wsi: Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne, Niedzica, Niedzica Zamek, Łapszanka, Kacwin, Falsztyn, Dursztyn, Krempachy, Frydman,&#13;
Nowa Biała, Trybsz, Czarna Góra, Rzepiska i Jurgów. Obecnie należą do trzech gmin&#13;
powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego w województwie małopolskim.&#13;
Jak wynika ze spisu przeprowadzonego w Monarchii Austro-Węgierskiej w 1893 r.,&#13;
na obszarze tzw. Górnych Węgier, tj. obecnej Słowacji, przebywało 36 tysięcy Cyganów.&#13;
Z tej liczby najwięcej, bo aż 4598 osób, trudniło się kowalstwem47. Jak pisze Adam Bartosz, na Podkarpaciu aż do II wojny światowej Cyganie tak powszechnie zajmowali się&#13;
kowalstwem, że często słowa „Cygan” i „kowal” stawały się synonimami, a zapotrzebowanie na wyroby kowalskie stało się bezpośrednią przyczyną, dla której osiedlono Cyganów&#13;
na polskim Spiszu48.&#13;
Romowie swoje siedziby zakładali z zasady poza obszarem zabudowań wsi – na nieużytkach, nad potokami, co jest widoczne do dziś w położeniu większości osiedli romskich. Miejsce do osiedlenia było zazwyczaj wyznaczane przez władze i wynikało z zapotrzebowania na kowala, którym był najczęściej Cygan.&#13;
Po pewnym czasie w miejscu, w którym zamieszkał kowal, osiedlali się inni członkowie rodziny, i w ten sposób tworzyły się osady. Bywało również tak, że kowal trafiał do&#13;
osady romskiej, w której wcześniej nie było przedstawiciela jego fachu, i tam się osiedlał.&#13;
Zdarzało się również, że górale sami proponowali osiedlenie się kowala. Znana jest historia romskiego kowala z Nowej Białej, któremu miejscowa ludność pomagała w odbu46&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Spisz, dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
E. Davidová, Romano drom, cesty Romů 1945-1990, Univerzita Palacké v Olomouci, Olomouc 1995.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
A. Bartosz, Z badań nad cygańskim kowalstwem na polskim Spiszu, „Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie”, 1976, t. 6.&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
dowie kuźni zniszczonej przez powódź. Był on ceniony przez sąsiadów ze względu na&#13;
wysokie umiejętności49, dlatego sąsiedzi nie chcieli, żeby opuścił wieś. Osiedla cygańskie składają się z kilku, kilkunastu lub rzadziej z większej liczby domów. Zazwyczaj sytuowane są w przypadkowych układach, a ich charakterystyczną cechą jest dość zwarta&#13;
zabudowa domów mieszkalnych, pozbawionych przeważnie jakichkolwiek zabudowań&#13;
gospodarskich50. Z reguły ich mieszkańcami byli bardzo biedni ludzie, choć jak w każdym&#13;
społeczeństwie były wśród nich i osoby dość zamożne. W zasadzie za jedną z przyczyn&#13;
powstawania osad romskich (nie tylko na Spiszu) można uznać duże zapotrzebowanie&#13;
na wyroby kowalskie. Wokół kuźni toczyło się życie Romów z osady. To górale przychodzący do kowala przynosili wieści z okolicznych wsi. Tam też nawiązywały się relacje&#13;
sąsiedzkie. Romski kowal jest często bohaterem w literaturze, między innymi w powieści&#13;
Ignacego Kraszewskiego Chata za wsią51, której główny bohater, Cygan Tumry, trudni&#13;
się tym właśnie fachem.&#13;
&#13;
�����&amp;]DUQD�*µUD�L�-XUJµZ&#13;
Czarna Góra stanowi jedną z wielu podobnych wsi rozsianych na terenie Polskiego Spisza, terenu wchodzącego w skład Zamagurza Spiskiego, a położonego w południowej&#13;
części Małopolski, w pobliżu Tatr, pomiędzy rzekami Białką i Dunajcem. Nazwa wsi pochodzi od wyglądu stromego urwiska nad rzeką Białką (grapy), którego zbocza porośnięte były niegdyś ciemnym świerkowym lasem (smerekiem). Czarna Góra wzmiankowana&#13;
jest po raz pierwszy w 1589 r. Od 1625 r., kiedy to na rzece Białce ustabilizowała się polsko-węgierska granica, przez 300 lat wsią zarządzali węgierscy włodarze zamku w Niedzicy. Rozwijała się wskutek karczowania i wypalania lasów; usuwano także kamienie, by&#13;
powstawały tereny ornej ziemi. W 1773 r. odnotowano 68 gospodarzy (gazdów) użytkujących grunty o łącznym areale 1095 ha2. W XIX w., a także po obu wojnach światowych&#13;
wielu ludzi wyemigrowało do USA lub osiedliło się na przygranicznych terenach Czech&#13;
i Słowacji. Dopiero w 1920 r. wieś znalazła się w granicach państwa polskiego.&#13;
W Czarnej Górze Romowie mogli się osiedlać jedynie na terenach zalewowych&#13;
w pobliżu rzeki, które stanowiły jednocześnie granicę wioski. Stąd nazwa osiedla, na którym mieszkają do dziś, to Kamieniec. Romowie w Czarnej Górze świadczyli usługi dla&#13;
miejscowej ludności, zajmując się naprawami oraz wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętu&#13;
i narzędzi niezbędnych w gospodarstwie i rolnictwie. Zdarzało się, że najmowali się do&#13;
prac polowych u gospodarzy. Znaczny popyt na usługi kowalskie sprawiał, że w czasie&#13;
wzmożonych prac polowych zabierali ze sobą prymitywny zestaw narzędzi i wraz z całym dobytkiem i rodziną przenosili się sezonowo do innych wsi. Zdarzało się, że takie&#13;
sezonowe osiedlenie zamieniało się w stałe zamieszkanie. Szybki rozrost populacji cygańskiej zmuszał ich także do stałej emigracji i osiedlania się w coraz to nowych wsiach.&#13;
49&#13;
Z badań terenowych przeprowadzonych w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu – niematerialne dziedzictwo Romów” realizowanego przez Fundację Dobra Wola w 2018 r.&#13;
50&#13;
&#13;
A. Bartosz, Chaty za wsią: w sprawie ochrony zabytków budownictwa cygańskiego, „Ochrona Zabytków” 1974,&#13;
t. 27, nr 2.&#13;
51&#13;
&#13;
Józef Ignacy Kraszewski, Chata za wsią, Wydawnictwo MG, Warszawa 2019.&#13;
&#13;
224&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
W ten sposób Romowie migrowali niemal z każdym pokoleniem, dając początek nowym&#13;
osadom52.&#13;
W polskiej części Spisza bardzo charakterystycznym nazwiskiem romskim było&#13;
i nadal jest nazwisko Mirga, które pojawiło się po raz pierwszy w Jurgowie w 1799 r.&#13;
(w kronikach miejscowej parafii). Mirga jest nazwiskiem funkcjonującym wyłącznie&#13;
wśród rodzin należących do tej Karpackiej mniejszości romskiej. Ich przedstawicieli odnaleźć można w Polsce, Czechach, a przede wszystkim na Słowacji.&#13;
Według opowieści przekazywanych przez seniorów rodziny Mirgów ( Józefę i Jana&#13;
Mirgę) ich przodkowie pochodzili z południowych części Spisza (obecnie na Słowacji),&#13;
z Lachnicy, Frankovki i Rolovy53. Kilkoro z rodzeństwa Jana przeniosło się z Czarnej&#13;
Góry do sąsiednich wiosek na Podhalu w okresie międzywojennym, aby założyć rodziny i świadczyć usługi kowalskie. Jedno z rodzeństwa osiedliło się w Szaflarach, kolejne&#13;
w Zakopanem, a siostra w Nowym Targu.&#13;
W czasie drugiej wojny światowej, kiedy ta część Spisza została włączona do utworzonego przez Niemców państwa słowackiego, Cyganie znaleźli się w strefie wrogiej im&#13;
nazistowskiej ideologii. W porównaniu z losem Romów znajdujących się na terenach&#13;
okupowanych przez Niemców los spiskich Cyganów był znośniejszy, wiązał się bowiem&#13;
z przymusową pracą w obozach. Ucierpieli co prawda niemało od słowackich faszystów,&#13;
uniknęli jednak masowych mordów, które miały miejsce na Podhalu. Ci, którzy opuścili&#13;
Czarną Górę i znaleźli się na terenach okupowanych przez Niemców (terenach Generalnego Gubernatorstwa), objęci zostali nazistowską polityką ludobójstwa. Krótka analiza&#13;
spisów więźniów z Auschwitz-Birkenau pokazuje, że przetrzymywano tam 46 osób o nazwisku Mirga z kilku miejscowości Podhala, Orawy i Sądecczyzny. Wedle dokumentów&#13;
obozowych większość Mirgów zostało zamordowanych lub zmarło w innych okolicznościach. Tylko w jednym przypadku zanotowano, że osoba przeżyła pobyt w obozie koncentracyjnym54.&#13;
Po wyzwoleniu z obozu jenieckiego na północy Niemiec przez angielskich żołnierzy,&#13;
Jan Mirga powrócił do Czarnej Góry, świadomie rezygnując z możliwości osiedlenia się&#13;
w Wielkiej Brytanii. Niedługo po powrocie poznał Józefę, Romkę z Czarnego Dunajca,&#13;
którą poślubił55.&#13;
W czasie budowy Nowej Huty pod Krakowem, która rozpoczęła się w 1949 r., władze&#13;
aktywnie nakłaniały Romów z okolic polskiego Spisza56, by przenieśli się tam i podjęli pracę. Taką akcję propagandową przeprowadzono również na terenie całego Spisza,&#13;
w tym oczywiście w Czarnej Górze. W rezultacie z tamtych terenów zniknęły całe osady&#13;
52&#13;
&#13;
A. Bartosz, O Cyganach w Karpatach, „Małopolska. Regiony – regionalizmy – małe ojczyzny”, 2002, t. IV.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
A. Mirga-Kruszelnicka, A. Mirga, The Mirga family and the Roma settelment in Czarna Góra: a short history&#13;
of community change, w: Kali Berga (Katalog Wystawowy), Księgarnia | Wystawa w Krakowie, Kraków 2016.&#13;
Kuratorem wystawy był Wojciech Szymański.&#13;
54&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
A. Mirga, Proces kształtowania się podmiotowości politycznej, w: Mniejszości narodowe w Polsce: Państwo i społeczeństwo a mniejszości narodowe w okresach przełomów politycznych (1944-1989), red. P. Madajczyk, Instytut&#13;
Studiów Politycznych PAN, Warszawa 1998.&#13;
&#13;
225&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
romskie, jak na przykład ta w Trybszu czy Kacwinie. Ich mieszkańcy przenieśli się do&#13;
Nowej Huty. Jan i Józefa Mirga postanowili jednak pozostać w Czarnej Górze. Nie zdecydowali się także skorzystać z innej możliwości, którą oferowały władze w tamtym czasie, to znaczy z przeprowadzki na nowe tereny odzyskane na zachodzie i północy Polski,&#13;
poprzednio znajdujące się w granicach Niemiec. W tamtym czasie duża część Romów&#13;
z regionu Spisza przeniosła się na Ziemie Odzyskane, lecz większość z nich powróciła&#13;
kilka lat później. Czarna Góra w latach 50. i 60. XX w. stanowiła największą osadę romską&#13;
w regionie, składającą się z ponad 150 osób (31 rodzin).&#13;
Jurgów to mała, urokliwa, granicząca ze Słowacją miejscowość o burzliwej historii.&#13;
Na przestrzeni dziejów należała do trzech organizmów państwowych: Węgier, Słowacji&#13;
i Polski. Jurgów został założony na prawie wołoskim w 1546 r. Zgodnie z miejscową legendą zasadźcą i pierwszym sołtysem był zbójnik Jurko, który przybył tu z 12-osobową&#13;
drużyną. Przeważającym zajęciem Jurgowian i głównym źródłem utrzymania była hodowla owiec i bydła.&#13;
Jak pisze Adam Bartosz pisze w artykule Walenty Gil – ostatni cygański kowal na&#13;
Spiszu: „Walek podkreślał autochtoniczność Cyganów w Jurgowie. Często opowiadał&#13;
legendę o założeniu Jurgowa. Otóż jakiś wielki książę (Walek powiedział księżyc – cóż&#13;
za smakowite słowo!) sprowadził pod Tatry 12 osadników i nadał im tu kawałki ziemi.&#13;
Kiedy chcieli pobudować kościół, sprowadzili do wsi Cygana, by ten wyrabiał gwoździe&#13;
do budowy potrzebne. I tak Cyganie z historią Jurgowa związani zostali od jego zarania.&#13;
Jak za slowenskiego statu poprawiali dach na kościele, to sićkie klińce (gwoździe) były&#13;
cigańskiej roboty, bo to if nasi dziadowie klepali”57.&#13;
Istnieje domniemanie i tradycja ustna w Jurgowie, że romski kowal został sprowadzony do budowy tamtejszego drewnianego kościoła, rozpoczętej w 1670 r.58. Natomiast&#13;
w roku 1799 w księgach parafialnych Jurgowa odnotowano zgon dziecka pod typowo&#13;
romskim nazwiskiem Mirga i jest prawie pewne, że chodzi o kowali wyrabiających gwoździe przy okazji remontu kościoła59. Pewne jest też to, że teren pod zabudowania romskie&#13;
w Jurgowie został wydzielony z dóbr kościelnych i jest położony w niedalekiej odległości&#13;
od kościoła, prawie w centrum wsi. Tak o Jurgowie opowiadał znany jurgowianin Walenty Pluciński w swoim wierszu pt. Śpis60 (fragment):&#13;
Na Jurgowie wesoło na Jurgowie ładnie&#13;
A kie jesce zagrajom toniec cy ciardaś cyganie&#13;
Lecom na kopyrtki boleści i smutki&#13;
Choć stary jest cłowiek cuje się młodziutki&#13;
Białka się przytulo wselijako wije&#13;
Pomogo i śpiwo nase melodyje&#13;
A tego spiywu nigdy końca nima&#13;
Ze nopiyknijso jes spisko dolina&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Romowie brali czynny udział w życiu społecznym Jurgowa. Jako dobrzy muzycy grali w jurgowskiej orkiestrze i zespole muzycznym. Silnie utożsamiali się z mieszkańcami&#13;
i z góralską kulturą regionu. Istnieje też rodzinna opowieść (niepotwierdzona), jakoby&#13;
jeden z jurgowskich Romów po powrocie ze służby wojskowej w wojsku cesarskim przyczynił się do powstania w Jurgowie Ochotniczej Straży Pożarnej61.&#13;
&#13;
���.RZDOVNL�HWRV�SUDF\�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�U\V�QRVWDOJLF]Q\&#13;
Tradycyjną profesją Romów Karpackich ze Spisza było kowalstwo. Zawód kowala był&#13;
przekazywany z ojca na syna. Cygańscy kowale byli szczególnie mobilni – jako ludzie&#13;
biedni, nieobciążeni żadnym majątkiem nieruchomym, łatwo się przemieszczali sezonowo do kolejnych wiosek wraz z całymi rodzinami. Posiadając niezbędne narzędzia&#13;
i umiejętności, mogli podróżować w poszukiwaniu pracy od wsi do wsi i wykonywać&#13;
swój zawód w zasadzie w każdych warunkach. Kowal ustawiał wtedy niewielkie kowadło na drewnianym klocu, a niewielkim miechem ruszała jego żona lub córka. Bywało,&#13;
że kuli prawe na ziemi, kucając. Syn Jana Mirgi z Czarnej Góry pamięta, że jego ojciec&#13;
jeszcze w latach pięćdziesiątych minionego wieku pracował w pozycji siedzącej przy kowadle wbitym bezpośrednio w ziemię obok rozpalonego na ziemi ogniska, a wszystko to&#13;
pośrodku mieszkalnej izby62. Faktem jest też, że kuczna lub siedząca pozycja kowali rozpowszechniona była na olbrzymim obszarze, od Dalekiego Wschodu poprzez Indie aż po&#13;
kraje arabskie i całą Afrykę63. Ponadto zarówno ubiegłowieczne ryciny, jak i współczesne&#13;
zdjęcia z Bałkanów pokazują, że w dalszym ciągu taka pozycja przy pracy bywa preferowana przez romskich kowali z Rumunii czy Bułgarii.&#13;
Cygańscy kowale świadczyli usługi dla miejscowej ludności, zajmując się naprawami&#13;
i wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętu i narzędzi niezbędnych w gospodarstwie i rolnictwie. Posiadali niezwykłe umiejętności, prymitywnymi narzędziami potrafili wytwarzać&#13;
różne przedmioty, od prostych gwoździ po sprzęt rolniczy, od motyki, siekiery, łańcucha, bronika aż po pług. Wykonywali okucia wozów, zamki czy stylizowane okucia drzwi,&#13;
ramy, bramy64 Dziś nazwalibyśmy to kowalstwem artystycznym. W zasadzie wytwarzali&#13;
to, o co prosili potencjalni klienci. Potrzebny węgiel wypalali z drzewa. Zazwyczaj mieli&#13;
własne, skromne kuźnie stojące obok domostw, a czasami za kuźnie służył im przedsionek&#13;
własnego domu. Udawali się pieszo na jarmarki z wykonanymi przez siebie wyrobami kowalskimi, nieraz do odległych miast i miasteczek. Kowale ze Spisza chodzili piechotą do&#13;
Nowego Targu, Krościenka, Jabłonki, Czarnego Dunajca, Starej Spiskiej Wsi, Kieżmarku.&#13;
Czasem podwozili ich furmanką lub saniami górale jadący na jarmark. Kowale sprzedawali podkowy, motyki, siekiery, gwoździe, łańcuchy, noże czy kapturki do osi, na miej61&#13;
&#13;
Z badań terenowych przeprowadzonych w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu - niematerialne dziedzictwo Romów” realizowanego przez Fundację Dobra Wola, 2018 r.&#13;
62&#13;
&#13;
Z badań terenowych przeprowadzonych w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu - niematerialne dziedzictwo Romów” realizowanego przez Fundację Dobra Wola, 2018 r.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Wypowiedz Walentego Gila: http://www.jurgow.pl/khamoro/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
Informacja pochodząca od członków rodziny Gil z Jurgowa.&#13;
&#13;
P. Lechowski, Romscy kowale na Spiszu, broszura wydana w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu&#13;
– niematerialne dziedzictwo Romów”, Kraków 2018 r.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
http://www.jurgow.pl/khamoro/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
http://polski-spisz.com/poezja-spiska/walenty-plucinski/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
226&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
A. Bartosz, Gospodarowanie Cyganów na Polskim Spiszu, Kraków 1972, praca magisterska, mps. Arch. IEiAK&#13;
UJ/107, Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
scu ostrzyli narzędzia przyniesione przez gazdów65. Z okoliczną ludnością prowadzili też&#13;
handel wymienny, wymieniając swoje wyroby na żywność. W okresie przed I wojną światową Romowie byli na jarmarkach niemal jedynymi kowalami. W owym czasie romscy&#13;
kowale odbywali przymusową służbę w wojsku Austro-Węgierskim, gdzie wykorzystywano ich umiejętności kowalskie, przydzielając im często stanowiska podkuwaczy koni,&#13;
ale także i muzyczne.66&#13;
Nie wszystkim kowalstwo dawało dochód wystarczający w zupełności do zaspokojenia potrzeb swoich rodzin. Z tego względu Romowie podejmowali się najrozmaitszych&#13;
innych prac. Pracowali przy budowanie dróg, zajmując się tłuczeniem i układaniem kamieni na ich nawierzchnię. Kiedy budowano pierwszą w Polsce kolejkę linową w Tatrach, powstał problem prawie nie do rozwiązania, mianowicie: jak na tej wysokości&#13;
zdobyć tłuczeń kamienny. Problem rozwiązała grupa tamtejszych Romów. Posiadali oni&#13;
umiejętność rozbijania kamieni bez większego wysiłku. Zawdzięczali to specjalnemu&#13;
młotkowi, który był osadzony na gęsto plecionych rzemiennych rączkach, a nie jak to&#13;
było w zwyczaju na rączce drewnianej. Siła uderzenia wystarczała do rozbicia skały przy&#13;
niewielkim wysiłku67.&#13;
O Romach mówiono też, że są świetnymi muzykami. Niejednokrotnie romski kowal&#13;
po pracy w kuźni brał w ręce skrzypce i dodatkowo zarabiał, grając na weselach czy też&#13;
przygrywając kuracjuszom. Zdarzało się, że zdolnych romskich muzykantów werbowano do góralskich kapel. To na dworach, m.in. Marsów w Limanowej najpiękniejsze utwory grali właśnie Cyganie, a ich muzyka zapadała w pamięci mieszkańców Galicji. Ks. Józef&#13;
Tischner wspominał, że jego matka do końca życia miała w uszach melodie cygańskiej&#13;
kapeli, która przygrywała na jej weselu w Łopusznej68.&#13;
Warto przybliżyć sylwetki kilku romskich kowali, o których jeszcze zachowała się pamięć. Wspomniany już Walenty Gil z Jurgowa, znany w całej okolicy, był następcą kilku&#13;
pokoleń kowali. Bywało, że nawet gazdowie omijali bliższych im kowali, żeby właśnie&#13;
do niego się dostać i zlecić mu wykonanie różnych rzeczy. Poza tym Walenty mieszkał&#13;
na terenie parceli kościelnej, więc siłą rzeczy miał częsty kontakt z księżmi tamtejszej&#13;
parafii, a z niektórymi nawet się przyjaźnił. Skutkowało to także zleceniami na rzecz kościoła, między innymi wykonywał zawiasy i różne okucia do drzwi kościelnych, elementy&#13;
krzyży, świeczniki. W latach pięćdziesiątych otrzymał zlecenie na wykonanie głównej&#13;
bramy wejściowej na tamtejszy cmentarz, która nadal jest zachowana. Niestety niewielu&#13;
mieszkańców Jurgowa wie, że to brama wykuta przez romskiego kowala z Jurgowa.&#13;
Oprócz tego robił też elementy do nagrobków, między innymi na pomniku nagrobnym jednego z księży wykonał ozdobny łańcuch. Przy jednym z domów romskich w Czarnej Górze stoi w obejściu zachowany drabiniasty wóz okuty w całości przez Walentego&#13;
Gila. Wykonywał on przedmioty nie tylko użytkowe, proste, ale również artystyczne. Po&#13;
65&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
śmierci Walentego nikt nie przejął jego rzemiosła, a pozostała po nim kuźnia jest obecnie&#13;
wykorzystywana jako komórka, gdzie przechowywane jest drewno na opał.&#13;
W latach sześćdziesiątych XX w. w Czarnej Górze działał też Augustyn Mirga. Mówiono na niego Gustek znad wody, ponieważ mieszkał w pobliżu rzeki Białki. Równie cenionymi kowalami z Czarnej Góry byli Józef Kamiński, Jakub Kacica czy Jan Mirga. W latach&#13;
sześćdziesiątych działały jeszcze rodziny kowali także w innych miejscowościach polskiego Spisza, np. rodzina Mirgów we Frydmanie czy w Nowej Białej. W Łapszach Wyżnych&#13;
była dość liczna rodzina Józefa Oraczko, który pracował w kuźni wraz z synami69&#13;
Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku wielu Romów Karpackich skorzystało z możliwości rozpoczęcia nowego życia w Nowej Hucie przy budowie ogromnego kombinatu&#13;
metalurgicznego. W 1947 r. na polecenie Józefa Stalina Polska rozpoczęła przygotowania&#13;
do budowy zakładu państwowego – wielkiej huty, zapewniającej stal dla całego krajowego przemysłu. Była to jedna z kluczowych inwestycji Planu 6-letniego „stalinowskiego&#13;
projektu skoku gospodarczego i społecznego” zakładającego ogromne inwestycje w przemysł. By cel ten zrealizować. należało zwiększyć mobilność społeczną siły roboczej. Konieczne było przeniesienie tejże siły ze wsi do miast oraz wykształcenie nowej, związanej&#13;
z władzą klasy robotniczej.&#13;
Idea integracji Romów w nowo powstającym polskim organizmie komunistycznym&#13;
pojawiła się już w 1945 r., kiedy to w Ministerstwie Administracji Publicznej planowano&#13;
program produktywizacji ludności romskiej70. Ten program skrystalizował się w formie&#13;
Uchwały Prezydium Rządu nr 452/52 z dnia 24 maja 1952 r. dotyczącej pomocy wobec&#13;
ludności cygańskiej przechodzącej na osiadły tryb życia. Głównym zadaniem tej uchwały&#13;
była produktywizacja Cyganów, a warunkami powodzenia – dokonanie ewidencji, ustalenie warunków bytu i zakresu potrzeb niezbędnych dla przejścia na osiadły tryb życia&#13;
(potrzeby mieszkaniowe, zainteresowania i kwalifikacje zawodowe, pomoc niezbędna&#13;
dla skierowania dzieci do szkół). Szczególną opieką należało otoczyć osiadłą ludność cygańską i wykorzystać ją do akcji propagandowo-uświadamiającej71. Sukcesem początkowej fazy polityki osiedleńczej i produktywizacyjnej Romów była budowa Nowej Huty.&#13;
Prowadzono intensywną akcję agitacyjną, w wyniku której pierwsi Romowie przyjechali&#13;
do Nowej Huty już w 1949 r. Pochodzili głównie ze spiskich i podhalańskich wsi, takich&#13;
jak Trybsz, Niedzica, Sromowce, Łapsze, Frydman, czy Nowy Targ, a najliczniejsza grupa&#13;
przybyła z Kacwina i Jurgowa. Ludzie z fachem kowalstwa w ręku, z rodzinnymi tradycjami w tym rzemiośle, odnaleźli się w nowych warunkach pracy w Nowej Hucie. Romów&#13;
zaczęto powszechnie zatrudniać jako nisko wykwalifikowanych robotników, a romscy&#13;
muzykanci coraz częściej obecni byli w miejskiej scenerii Krakowa. Zmiany społeczno-ekonomiczne, jakie nastąpiły po roku 1989 w Polsce i w Europie, sprawiły, że Romowie&#13;
znaleźli się na marginesie społeczeństwa, bez wykształcenia byli pierwsi zwalniani z pracy, zaczęli korzystać z zasiłków. Tradycyjne zawody, między innymi kowalstwo, zaczęły&#13;
zanikać. Było to ściśle związane z modernizacją wsi, masowo produkowanymi wyrobami&#13;
metalurgicznymi.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
K. Parno-Gierliński, Zawody i profesje romskie, Związek Romów Polskich, Instytut Pamięci i Dziedzictwa&#13;
Romów oraz Ofiar Holocaustu, Szczecinek 2008.&#13;
&#13;
68&#13;
Ł. Połomski, Cygan-Galicyjski podróżnik, http://www.starosadeckie.info/kultura/cygan-galicyjski- podróżnik/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
A. Bartosz, Gospodarowanie Cyganów na Polskim Spiszu, op. cit.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
A. Mirga, Proces kształtowania się podmiotowości politycznej, op. cit.&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
J. Depczyńska, Cyganie w środowisku pracy: na przykładzie zbiorowości Cyganów w Nowej Hucie, „Annales&#13;
Universitatis Mariea Curie-Składowska”, 1970, t. IV, nr 11.&#13;
&#13;
228&#13;
&#13;
229&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Akcesja Polski w struktury Unii Europejskiej w 2004 r. to moment, w którym zaczęły się wielkie fale wyjazdów Polaków, związane z bezrobociem, ale też z pojawieniem&#13;
się możliwości znalezienia nowych perspektyw. Romowie Karpaccy, od wieków mieszkańcy Spisza i Podhala, cisi świadkowie i obserwatorzy wyjazdów górali do Ameryki,&#13;
wykluczeni z ich bogatej kultury migracyjnej, ruszyli w drogę. Pionierskie badania Między tradycją a zmianą: Migracyjne ścieżki polskich Romów72 omawiają zwykle pominięte albo przemilczane w naukowym dyskursie migracyjnym i romologicznym kierunki,&#13;
powody ale też społeczne konsekwencje migracji polskich Romów. A Romowie polscy&#13;
już w latach 90. podążyli za rodakami m.in. do Niemiec i Wielkiej Brytanii, korzystając&#13;
z sieci migracyjnych krewnych z innych miejscowości73. W niektórych przypadkach wyjazdy skutkowały stałym osiedleniem się, co stanowiło też podstawę do powstania nowych łańcuchów migracyjnych. W cytowanym raporcie we wnioskach końcowych pada&#13;
stwierdzenie, że od ponad ćwierć wieku mamy do czynienia z największym – od czasów&#13;
powojennych emigracji Niemców czy Żydów – exodusem mniejszości etnicznej z Polski. Mało tego, owa masowa emigracja przechodzi niemal niezauważenie74, tak jak niezauważana, przemilczana jest nadal w literaturze, w ulotkach, w przewodnikach czy na&#13;
stronach internetowych na temat Spisza i Podhala wielowiekowa obecność Karpackich&#13;
Romów w tym regionie. Symboliczne jest też zakończenie filmu o romskich kowalach na&#13;
Spiszu, Byli Kowale, byli, którego autorem jest Monika Szewczyk. Film powstał w ramach&#13;
projektu realizowanego przez Fundację Dobra Wola75. W zakończeniu tym Adam Bartosz&#13;
opowiada o jednej ze swoich ostatnich wizyt w Jurgowie – na pogrzebie Walentego Gila,&#13;
swojego serdecznego przyjaciela. Jak mówi: „wśród górali jurgowskich cieszył się ogromnym szacunkiem (…) i kiedy zmarł Walek Gil (…) bylem na pogrzebie, i bardzo smutno mi&#13;
było, że właśnie nikt z miejscowych nie szedł za trumną Walentego, tylko sama rodzina.&#13;
W takiej małej społeczności zawsze jest zwyczaj, że za zmarłym idzie cała wieś. Spytałem&#13;
jednego miejscowego spiszaka stojącego za płotem, który patrzył na ten pogrzeb i mówię: to&#13;
jak to nie pójdziecie na pogrzeb Walka? Przecie to Cygan – odpowiedział.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
K. Fiałkowska, M. P. Garapich, E. Mirga-Wójtowicz, Między tradycja a zmianą: Migracyjne ścieżki polskich&#13;
Romów. Raport z badań, Ośrodek Badań nad Migracjami UW, Warszawa 2018, http://www.migracje.uw.edu.&#13;
pl/publikacje/migracyjne-sciezki-polskich-romow-miedzy-tracycja-a-zmiana-migracyjne-sciezki-polskich-romow-raport-z-badan/&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
W kontekście migracji z Polski oczywiście ta migracja jest mikroskopijna, jednak nabiera znaczenia w kontekście populacji polskich Romów. W wyniku badań prowadzonych wśród polskich Romów, migrantów i nie-migrantów, szacujemy, że ok. 30-60 procent Romów wyjechało z Polski, głównie do Wielkiej Brytanii.&#13;
75&#13;
&#13;
Dokument filmowy przedstawiający dawnych romskich kowali na Spiszu. Scenariusz i realizacja Monika&#13;
Szewczyk, producent Fundacja Dobra Wola, postprodukcja Agencja Filmowa HAF Kraków Krzysztof Krzyżanowski, Kraków 2018, w ramach projektu: „Kowalstwo na Spiszu – niematerialne dziedzictwo Romów”. Projekt ten został rekomendowany przez Radę Europy w ramach European Heritage Strategy for the 21st Century&#13;
i wpisany do księgi złotych praktyk jako ochrona niematerialnego dziedzictwa Romów: https://www.youtube.&#13;
com/watch?v=HkRH8cxa6bk, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
230&#13;
&#13;
Elżbieta Mirga-Wójtowicz – doktorantka i wykładowczyni na UP w Krakowie. Współpracowniczka Ośrodka Badań nad Migracjami UW w projekcie badawczym NCN: Transnarodowe życie polskich Romów – migracje, rodzina i granice etniczne w zmieniającej się Unii Europejskiej.&#13;
Monika Szewczyk – studentka na UJ. Tłumaczka języka romani. Współautorka książek i filmów&#13;
o tematyce romskiej. Współpracowniczka Ośrodka Badań nad Migracjami UW w projekcie badawczym NCN: Transnarodowe życie polskich Romów – migracje, rodzina i granice etniczne w zmieniającej się Unii Europejskiej.&#13;
&#13;
231&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Kuznia Walentego Gila, lata 70. XX w. (fot. A. Bartosz)&#13;
&#13;
Jan Mirga Baro Janko, 1970 (fot. A. Bartosz)&#13;
&#13;
Osiedle cyganskie w Czarnej Górze, lata 60. XX w. Arch. MET&#13;
&#13;
Walenty Gil, kowal z Jurgowa, ok. 1970 r.&#13;
(fot. A. Bartosz)&#13;
&#13;
232&#13;
&#13;
Dom Walentego Gila, z archiwum&#13;
prywatnego Andrzeja Mirgi&#13;
&#13;
233&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Współczesny kowal romski pracujący w pozycji siedzącej, Bułgaria (fot. P. Lechowski)&#13;
Wnukowie Walentego Gila w tradycyjnych strojach spiskich (odmiana jurgowska)&#13;
arch. prywatne Hanna Nawara&#13;
&#13;
Gustek Mirga, kowal, Czarna Góra, 1971 (fot. W. Dudziak)&#13;
&#13;
234&#13;
&#13;
Brama cmentarza w Jurgowie wykonana przez kowala&#13;
Walentego Gila w 1954 roku (fot A. Gil)&#13;
&#13;
235&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�&#13;
�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
0DJGDOHQD�.ZLHFLąVND&#13;
���:VWÛS&#13;
Walenty Gil z rodzina w Jurgowie, fot arch. prywatne Hanny Nawary&#13;
&#13;
Spisz jest regionem o nieoczywistej historii. Wprawdzie przez ponad sześćset lat stanowił jednostkę administracyjną Korony Węgierskiej i do 1918 r. miał stabilne granice,&#13;
to jednak polsko-czechosłowacki spór po zakończeniu I wojny światowej diametralnie&#13;
zmienił dotychczasowy układ geopolityczny. Czechosłowacja uważała, że jest wyłączną&#13;
spadkobierczynią całego obszaru Spisza i chciała, „by nowa granica biegła śladem granicy&#13;
dawnych Węgier. Argumentowano, że jest to teren prawie w całości zamieszkały przez&#13;
Słowaków oraz że Spisz stanowi historyczną całość, której nie należy dzielić. Natomiast&#13;
zdaniem strony polskiej granica powinna była zostać wytyczona zgodnie z zasięgiem&#13;
gwar małopolskich, a więc znacznie dalej na południe. Problem tkwił w tym, że wielu&#13;
mieszkańców spornych terenów, zwłaszcza we wsiach, nie miało określonej świadomości&#13;
narodowej”1. Spór zakończyła w 1924 r. Liga Narodów, podejmując decyzję o ostatecznym zatwierdzeniu granicy, którą w czasie II Wojny Światowej znowu zmieniono, ale&#13;
w 1945 r. ostatecznie przywrócono stan wcześniejszy i obowiązuje on do czasów współczesnych. W efekcie podjętych decyzji część Spisza, która należy do Polski, stanowi zaledwie mały procent całego regionu w dużej mierze przypadającego stronie słowackiej.&#13;
Polski Spisz tworzy czternaście – od 2014 r. piętnaście wsi (samodzielna stała się Niedzica-Zamek), które należą do trzech gmin. Do gminy Bukowina Tatrzańska należą Czarna Góra, Jurgów, Rzepiska, w gminie Łapsze Niżne są Frydman, Falsztyn, Kacwin, Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne, Łapszanka, Trybsz, Niedzica i Niedzica-Zamek, a w gminie&#13;
nowotarskiej położone są Dursztyn, Krempachy i Nowa Biała. Ponadto, na tym terenie&#13;
1 A.Kroh, Spisz to współistnienie, „Tatry”, 2019, nr 67, s. 80; Por. Z. Sobierajski, Gwary spiskie na pograniczu&#13;
polsko-słowackim, „Rocznik Podhalański”, 1997, nr 7, s. 169-184.&#13;
&#13;
236&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
istnieją trzy odmiany regionalnego stroju: jurgowski, kacwiński, trybski. Specyficzne dla&#13;
Spisza jest istnienie lokalnej wspólnoty leśno-gruntowej opartej na osiemnastowiecznym prawie węgierskim zwanej urbarem2. Z ciekawostek historycznych warto także&#13;
wspomnieć o stosunkach pańszczyźnianych tzw. żelarstwie (z węgierskiego zsellérség),&#13;
które przetrwało do 1931 r. w Łapszach Niżnych, Falsztynie i Niedzicy3. Pańszczyźniane zobowiązania nie dotyczyły wszystkich mieszkańców, lecz części rodzin, niemniej&#13;
ośmielam się poniżej przedstawić pewną hipotezę dotyczącą społeczności tych trzech&#13;
wsi w oparciu o wyciągnięte wnioski z wysłuchanych opowieści na Spiszu podczas etnograficznych badań terenowych w 2018 r.&#13;
Historia polskiej części Spisza kształtowała poczucie tożsamości ludzi zamieszkujących stosunkowo nieduży obszar między Podhalem a Pieninami, który posiada wyraźną odrębność regionalną. Przejawy tej odrębności są widoczne m.in. w ubiorze, tańcu,&#13;
gwarze i swoistym postrzeganiu rzeczywistości. Interesujące są deklaracje mieszkańców&#13;
Spisza na temat ich poczucia tożsamości regionalnej. Spiszacy, podobnie jak mieszkańcy Podhala, są uważani przez ludzi z nizin za górali. Tymczasem w refleksji nad własną&#13;
tożsamością często powtarzają – „my miejscowi za górali uważamy tylko ludzi z Podhala.&#13;
Tu, na Spiszu, żyją Spisoki”4. W Jurgowie usłyszałam: „rzepiszczanie się zgóralszczyli,&#13;
spolszczyli”, „nie są prawdziwymi Spisokami, są góralami”.&#13;
Tematyka rzemiosła i rękodzieła stała się pretekstem do analizy i opisu zastanej sytuacji społecznej na Spiszu w drugiej dekadzie XXI w. Wysłuchane opowieści zawierają&#13;
pewną logiczną strukturę, a odkrywanie jej znaczeń, więc ich interpretacja zawsze jest&#13;
wyzwaniem dla etnologa5. W opowieściach poszczególnych osób charakterystyczne&#13;
jest wspominanie czasów przeszłych, pomimo że stawiane pytania miały na celu zarejestrowanie bieżącego zaangażowania mieszkańców Spisza w wytwórczość rzemieślniczą&#13;
i rękodzielniczą. Często w tym kontekście powtarzane są wypowiedzi: „teraz to zanika”,&#13;
„wszyscy są za granicą” lub „poumierali”, ale zarazem można zauważyć powstawanie nowych dziedzin rękodzieła niespotykanych w regionie. Jest to drobne wytwórstwo lub zajęcia, które wypełniają czas poza codziennymi obowiązkami, tj. pamiątki na sprzedaż dla&#13;
turystów lub prezenty dla bliskich. Osobnym zagadnieniem jest kwestia ręcznego szycia&#13;
regionalnego stroju i wykonywania na nim haftów. Na podstawie obserwacji w terenie&#13;
można stwierdzić, że ubieranie się po spisku jest coraz bardziej popularne i wynika z aktywności młodzieży w lokalnych zespołach pieśni i tańca.&#13;
W poszczególnych wsiach są nieliczni rzemieślnicy, którzy kontynuują rodzinne tradycje, często dostosowane do współczesnych wymagań klientów, lub sami zdecydowali&#13;
o rozpoczęciu wytwórczości. Inni zaprzestali rękodzieła lub drobnego rzemiosła wsku2&#13;
&#13;
F. Payerhin, O urbarze. Zapiski znalezione „na piyntrze”, „Na Spiszu”, 2006, nr 4, s. 42-45.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
J. Ciągwa, Zniesienie pańszczyzny na Spiszu w latach 1931-1934, „Studia Iuridica Lublinensia”, 2016, vol. XXV,&#13;
nr 3, s. 165-178.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
P. Schmidt, Język pogranicza. Wartość języka w identyfikacjach z własną kulturą, w: Kultura i przyroda. Górale i góralszczyzna w dziejach i kulturze pogranicza polsko-słowackiego (Podhale, Spisz, Orawa, Pieniny),&#13;
red. M. Gotkiewicz, Podhalańska Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Targu, Nowy Targ 2005, s. 55.&#13;
&#13;
5&#13;
Zob. Cz. Robotycki, St. Węglarz, „Chłop potęgą jest i basta”. O mityzacji kultury ludowej w nauce, „Polska Sztuka Ludowa”, 1983, nr 1, s. 3-8.&#13;
&#13;
238&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
tek braku zapotrzebowania na ten rodzaj usług i dotyczyła ona prac związanych zarówno&#13;
z gospodarowaniem jak i z twórczością tzw. chałupniczą na zlecenie Cepelii. Tradycyjnym rzemiosłem i rękodziełem, na przykład kowalstwem, ciesielstwem, snycerką, hafciarstwem, sporadycznie przejętymi od poprzednich pokoleń, zajmuje się kilkanaście&#13;
osób. Od kilkudziesięciu lat powstają nowe dziedziny, które na małą skalę rozwijają&#13;
przede wszystkim kobiety, tj. haftowanie obrazów, szycie maskotek, szydełkowanie, wykonywanie stroików okolicznościowych, decoupage’u i dekoracyjnych kwiatów wykonanych z rajstop. Przekształceniu ulegają także dawne rzemiosła, które przystosowują się&#13;
do potrzeb współczesności.&#13;
W pamięci są żywe wspomnienia o sąsiadach, którzy do lat 80. i 90. minionego stulecia&#13;
trudnili się rzemiosłem i rękodziełem. Dominuje pamięć o romskich kowalach oraz wytwórczości w zakresie stolarstwa, bednarstwa, a także o przetwarzaniu lnu i wełny w celu&#13;
szycia ubioru codziennego i odświętnego. W różnych spiskich wsiach mieszkańcy coraz częściej organizują izby regionalne lub niewielkie ekspozycje, gdzie prezentowane są&#13;
dawne ręcznie wykonane przedmioty służące kiedyś do użytku codziennego. Na Spiszu&#13;
są więc nieliczne osoby, które jeszcze coś wykonują w zakresie rzemiosła lub rękodzieła,&#13;
ale coraz bardziej liczni są ci, którzy zaprzestali tej działalności i wspominają dawne czasy, gdy wytwórczość organizowała relacje sąsiedzkie w wiejskich społecznościach.&#13;
&#13;
���%DGDQLD�WHUHQRZH&#13;
Tygodniowe badania terenowe w lipcu 2018 r.6, które koordynowałam, zostały rzetelnie przeprowadzone przez studentów etnologii Uniwersytetu Poznańskiego: Katarzynę&#13;
Sołtys i Marcina Mielewczyka. Uczestniczył w nich też absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, Emilian Wilk, oraz absolwentka tego kierunku studiów na Uniwersytecie&#13;
Łódzkim, Natalia Iwaniuk. Etnograficzne wywiady, swobodne rozmowy i obserwacje&#13;
uczestniczące odbyły się w każdej z piętnastu spiskich wsi. Podstawę do badań tworzył&#13;
przygotowany przeze mnie kwestionariusz, który miał być pretekstem do rozmowy&#13;
na temat rzemiosła i rękodzieła na Spiszu. Biorąc pod uwagę doświadczenie terenowe&#13;
uczestników obozu, pozostawiłam do wyboru sposób prowadzenia rozmów w terenie:&#13;
zgodnie z kolejnością ułożonych pytań w kwestionariuszu lub zgodnie z metodami właściwymi dla rozmowy sterowanej, więc opartej na stawianiu pytań w stosownej dla prowadzonej rozmowy kolejności. Wskazane było jednak, by do rozmów wybierać osoby,&#13;
które mieszkają we wsi co najmniej od drugiego pokolenia. Uczestnicy badań nie zawsze&#13;
stosowali się do tego zalecenia, bo rzeczywistość terenowa weryfikowała wstępne założenia, co w efekcie przyniosło interesujący zbiór kilkudziesięciu wywiadów i rozmów swobodnych, który ukazał współczesny obraz mieszkańców Spisza różny od historycznych&#13;
opisów. Dzisiaj etnograficzną mozaikę polskiej części regionu tworzą przede wszystkim,&#13;
obok Polaków, mniejszości: słowacka, górale podhalańscy i romska, przy czym bywa,&#13;
że mieszkańcy deklarują dwoistą tożsamość związaną z poczuciem tożsamości lokalnej/&#13;
regionalnej (spiskiej) i zarazem etnicznej/narodowej. Na co dzień mieszkańcy posługują&#13;
6 Stałym miejscem naszego zamieszkania było Centrum Kultury Słowackiej w Nowej Białej. Codziennie rano&#13;
wyruszaliśmy w teren, gdzie zawoził nas wynajęty w tym celu autobus.&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
się literackim językiem polskim i rodzinną mową, która jest im bliska, więc wypowiadane&#13;
spontanicznie zdania rozbrzmiewają w gwarze spiskiej, podhalańskiej, w języku słowackim, polskim i romskim.&#13;
Swoisty koloryt i niepowtarzalność na Podtatrzu nadaje Spiszowi postać dobosza,&#13;
który jest pozostałością dawnych zwyczajów węgierskich w tym regionie. W języku węgierskim dobos to członek orkiestry grający na bębnie, a dzisiaj w Niedzicy, Nowej Białej&#13;
i Krempachach, nazywany bymbniorzem, pełni ważną funkcję społeczną. Używane jest&#13;
też określenie bołgorz7. W Nowej Białej maszeruje on z bębnem kilkanaście razy do roku&#13;
trasą wiodącą ulicami św. Katarzyny, św. Floriana, Stolarskiej, Obłazowej i z polecenia&#13;
sołectwa zawiadamia mieszkańców wsi o ważnych decyzjach i wydarzeniach, które dotyczą kwestii urbarialnych, takich jak np. licytacja gruntu albo decyzja o jego zalesianiu.&#13;
Miejscowy bymbniorz pełni tę honorową funkcję od 1999 r. i jest ona dziedziczona, ale&#13;
niekoniecznie w obrębie jednej rodziny. Sposób bębnienia może się różnić w poszczególnych wsiach, bo np. w Krempachach czynność ta wykonywana jest jedną, a w Nowej&#13;
Białej dwiema pałkami.&#13;
Nim uczestnicy obozu wyruszyli w teren, mieli okazję wysłuchać prelekcji wprowadzającej w tematykę dziedzictwa Spisza i jego historię. Ciekawostką jest tzw. zastaw spiski, czyli umowa z 1412 r. pomiędzy Władysławem Jagiełłą a Zygmuntem Luksemburczykiem, która polegała na przyłączeniu do Polski 16 miast spiskich w zamian za pożyczone&#13;
królowi Węgier pieniądze. Wyjątkowym zjawiskiem przyrodniczym na Spiszu jest przełom rzeki Białki i jaskinia Obłazowa, gdzie został znaleziony, wykonany z ciosu mamuta,&#13;
najstarszy na świecie bumerang. W Falsztynie jest rezerwat przyrody zwany Zielonymi&#13;
Skałkami, w Niedzicy średniowieczny zamek Dunajec, we Frydmanie zabytkowy kasztel,&#13;
a w Kacwinie dawne spichlerze zwane sypańcami. W Czarnej Górze mieszkają i tworzą&#13;
romskie artystki – rzeźbiarka i malarka Małgorzata Mirga-Tas oraz poetka i pieśniarka&#13;
Teresa Mirga. Ze Spisza rozciąga się jeden z piękniejszych widoków na Tatry. Te wybrane informacje nadały badaczom-etnografom swoisty kontekst do prowadzenia rozmów&#13;
w terenie, obserwowania i dokumentowania otaczającej nas rzeczywistości.&#13;
Szczególne okazje do prowadzenia obserwacji uczestniczących związane były z codziennością mieszkańców, ich praktykami religijnymi, a także wydarzeniami kulturalnymi, które odbyły się podczas naszego pobytu w terenie. Do codziennej praktyki terenowej należały wspólne spędzanie czasu z mieszkańcami Nowej Białej przy okazji posiłków&#13;
w Centrum Kultury Słowackiej, gdzie mieszkaliśmy, rozmowy z kierownikiem i pracownikami tego ośrodka podczas spędzania czasu w lokalnym barze, zakupy w sklepach&#13;
spożywczych i przypadkowe spotkania na ulicy. Praktyki religijne mieszkańców Spisza&#13;
związane były z niedzielną mszą świętą i uroczystością Matki Boskiej Zielnej 15 sierpnia.&#13;
Wydarzeniami kulturalnymi, które stworzyły niecodzienne okazje do obserwacji uczestniczącej, były koncerty w kościołach we Frydmanie i Łapszach Wyżnych w ramach odbywającego się od kilku lat festiwalu „Barok na Spiszu”, a także udział w dwóch próbach&#13;
zespołów regionalnych (prowadzonych w każdym tygodniu) we wsiach Łapsze Wyżne&#13;
i Frydman. Zostaliśmy zaproszeni i miło przyjęci przez kierowników oraz członków zespołów.&#13;
7&#13;
&#13;
jb, Góralskie cytanie 2018 – gala finałowa, „Na Spiszu”, 2018, nr 2, s. 14.&#13;
&#13;
240&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Przeprowadzone wywiady/rozmowy z mieszkańcami poszczególnych wsi zostały zarejestrowane w formie audio, a towarzyszyła im dokumentacja fotograficzna. Wykonano&#13;
fotografie sprzedawanych na straganach pamiątek, wyrobów rzemieślniczych, wnętrz&#13;
tzw. izb regionalnych, ale także detali z otaczającego nas pejzażu, zabudowy wsi, zabytków itp. Jednym słowem, wszelkie przejawy „znaków istnienia” w kontekście codziennego życia mieszkańców omawianego regionu. Celem badań było bowiem uchwycenie&#13;
obecnego stanu wytwórczości, którą zajmują się mieszkańcy Spisza, a także zarejestrowanie stopnia ich zaangażowania w różne dziedziny rzemiosła i rękodzieła w związku&#13;
z przemianami społeczno-gospodarczymi dokonującymi się na wsi. Rozmówcy spontanicznie odwoływali się do przeszłości przywoływanej poprzez wspomnienia, gdy stawiane pytania odnosiły się do poszczególnych dziedzin wytwórczości: w drewnie, w kamieniu, w metalu, wyrobów z lnu, z wełny, ze skóry, ale także w zakresie haftu, szycia,&#13;
rzemiosła artystycznego czy pamiątkarstwa. Odrębnym tematem prowadzonych poszukiwań w terenie była rejestracja oraz okoliczności powstawania kolekcji prywatnych i tak&#13;
zwanych izb regionalnych.&#13;
Dopiero kolejne pytanie kierujące rozmowę na „tu i teraz” wprawiało ich w lekkie&#13;
zakłopotanie i najczęściej następowała odpowiedź, że „teraz to zanika” albo „technika&#13;
wyparła rękodzieło”, a także „wszyscy są za granicą”. Zawarte w wypowiedziach informacje na temat rękodzieła i rzemiosła na Spiszu rysują nieco odmienny obraz od opisów&#13;
etnograficzno-historycznych, zarówno tych dawniejszych jak i bliższych współczesności.&#13;
Michał Balara w swoich wspomnieniach ze Spisza zanotował, że w Krempachach i w Łapszach Wyżnych jest kuźnia, w której pracują Romowie, w Czarnej Górze zaś stoi zabytkowa karczma i kuźnia, Jurgów „to centrum wytwórczości ludowej na Spiszu”8, a w Trybszu&#13;
nad rzeką Białką znajduje się młyn i tartak rodziny o nazwisku Bizub. Młyn zakupił Józef&#13;
Bizub, a gdy budynek zniszczał, w 1958 r. został rozebrany i w tym samym miejscu wybudowano młyn nowoczesny jak na ówczesne czasy9. Zapisy sprzed kilkudziesięciu lat&#13;
dotyczące Spisza mają swoje odzwierciedlenie we współczesności, bo syn młynarzy Bizubów mieszka przy ul. Młyńskiej i pracuje w rodzinnym tartaku, w Krempachach i Czarnej Górze stoją jeszcze stare kuźnie, lecz już nie czynne, a w Jurgowie mieszka największa&#13;
liczba rękodzielników, którzy przejęli rodzinne tradycje. Katarzyna Ceklarz, sięgając aż&#13;
od XIX w.10, wspomina liczne rodzaje rzemiosła w regionie, na temat których poszukiwaliśmy informacji w terenie, by dowiedzieć się czegoś o współczesnym stopniu zaangażowania mieszkańców Spisza w poszczególne dziedziny twórczości; albo tylko o ich&#13;
śladach w postaci dawnych warsztatów, narzędzi i wykonanych, lecz nieużywanych już&#13;
przedmiotów oraz opowieści i wspomnień z nimi związanych.&#13;
W opinii mieszkańców Spisza sposób życia na wsi ulega zmianie, o czym opowiadają&#13;
w sposób spontaniczny. W Łapszance, Kacwinie i Niedzicy coraz więcej osób wynajmuje&#13;
8 M. Balara, Z historii Spisza i Podhala naszego stulecia wspomnienia i relacje, Sądecka Oficyna Wydawnicza&#13;
Wojewódzkiego Ośrodka Kultury, Nowy Sącz 1987, s. 29, 39, 41, 43.&#13;
9&#13;
Inwentarz ludowych zakładów pogrzebowych na Podhalu, Orawie i Spiszu 1960-1963, Archiwum Muzeum&#13;
Tatrzańskiego, sygn. AR/311, nr pag. 207.&#13;
10&#13;
&#13;
K. Ceklarz, Rzemiosło, przemysł i sztuka ludowa, w: Kultura ludowa Górali Spiskich, red. U. Janicka-Krzywda,&#13;
Centralny Ośrodek Turystki Górskiej PTTK, Oficyna Wydawnicza „Wierchy”, Kraków 2012, s. 145-172.&#13;
&#13;
241&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
pokoje dla turystów i staje się to stopniowo jednym z głównych źródeł ich utrzymania.&#13;
Rzepiska i Falsztyn ze względu na urokliwe krajobrazy są popularane wśród przyjezdnych zainteresowanych zakupieniem działki budowalnej lub domu letniskowego. We&#13;
Frydmanie i Krempachach dominuje opinia, że we wsi „nie ma ruchu turystycznego”.&#13;
Liczni mieszkańcy Spisza wyjechali za granicę w celach zarobkowych. Rzemiosło i rękodzieło nie jest już dodatkowym źródłem utrzymania, obok tradycyjnego gospodarowania i pasterstwa, które także zanikają. Tylko nieliczni podejmują się różnych dziedzin&#13;
wytwórczości.&#13;
Etnograficzne wędrówki po Spiszu przyniosły plon w postaci zarejestrowanych czterdziestu pięciu wywiadów na podstawie kwestionariusza, a także swobodnych rozmów&#13;
z ponad czterdziestoma osobami, które były prowadzone zgodnie z założonymi celami.&#13;
Została wykonana dokumentacja fotograficzna i notatki w terenie z prowadzonych obserwacji. Udało się nam zebrać informacje o kilkunastu czynnych rzemieślnikach i o kilkudziesięciu osobach zajmujących się rękodziełem, którzy przeważnie nie czerpią z tego&#13;
korzyści finansowych. Rękodzieło wykonywane jest bowiem spontanicznie i wynika z indywidualnej wrażliwości. Jest sposobem na spędzanie wolnego czasu. Zebraliśmy także&#13;
informacje na temat tak zwanych izb regionalnych oraz niewielkich ekspozycji zorganizowanych w lokalnych szkołach lub ośrodkach kultury, które powstały z prywatnych kolekcji lub z inicjatywy oddolnej jako działanie celowe, by pokazać i zachować dla kolejnych&#13;
pokoleń ręcznie wykonane przedmioty. Wyjątkowym miejscem ekspozycji jest zabytkowy obiekt sypaniec w Łapszach Niżnych. Każde z tych miejsc, gdzie są prezentowane&#13;
obiekty kultury materialnej, to inicjatywa mieszkańców Spisza. Wyjątkowa jest kolekcja&#13;
nieżyjącego już Józefa Iwańczaka zorganizowana w jego rodzinnym domu w Niedzicy&#13;
(lokalnie nazywanym muzeum). Pośród zebranych przez siebie przedmiotów umieścił&#13;
on kartkę z napisem: „Nasom powinnośćiom jest za to ochraniuwać pamiontki”11.&#13;
&#13;
3. 7HUD]�MXĺ�OXG]LH�VLÛ�U]HPLRVăDPL�EDUG]R�PDăR�]DMPXMÇ�&#13;
���������'UHZQR&#13;
Jeśli już mieszkańcy Spisza zajmują się rzemiosłem, to przede wszystkim obróbką drewna, a w dalszej kolejności obróbką kamienia i metalu. Są to nielicznie wykonywane profesje – najczęściej przez mężczyzn, którzy fachu uczyli się sami, aktywnie obserwując&#13;
innych członków rodziny lub sąsiadów przy pracy, a rzadziej przez absolwentow szkół zawodowych. Dominującym rzemiosłem jest stolarstwo, które potocznie mieszkańcy Spisza określają jako „robienie w drewnie” („robić [coś] w drewnie”). „Robieniem w drewnie” określają też rękodzieło artystyczne w zakresie rzeźby i płaskorzeźby.&#13;
Obróbka drewna na Spiszu ma długie tradycje, bo stolarze, a przede wszystkim cieśle&#13;
zawsze byli bardzo szanowani w wiejskiej społeczności. Zajęcie to było jednak traktowane jako dodatkowe12, realizowane w ramach zlecenia, poza pracami związanymi z prowa11&#13;
Por. J. Barański, „Arka” Józefa Iwańczaka. O pewnym spiskim muzeum rodzinnym, „Zbiór Wiadomości do&#13;
Antropologii Muzealnej”, 2018, nr 5, s. 67-156.&#13;
12&#13;
&#13;
Por. Tradycyjne rzemiosło i przemysł wiejski Karpat Polskich – perspektywy badawcze, rekonstrukcje, reinterpretacje, red. M. Brocki, Muzeum im. Wł. Orkana, Rabka-Zdrój 2017.&#13;
&#13;
242&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
dzeniem gospodarstwa. Odmienne od Podhala budownictwo na Spiszu – bo, jak mówią&#13;
mieszkańcy, domy częściej „stawiało się z cegły” – sprawiało, że od cieśli oczekiwano&#13;
znajomości także murarstwa13. Niejeden z mieszkańców Spisza stwierdzał: „stolarkę i nie&#13;
stolarkę, to ja też [potrafię]. Mało kiedy zanosiłem do obcego. I wymurowałem, i otynkowałem, niejeden dom otynkowałem”. W Rzepiskach, jak usłyszałam w terenie, wszyscy&#13;
starsi stolarze lub cieśle poumierali, a kolejne pokolenia niechętnie podejmują się tego&#13;
fachu. Jeden z nielicznych czynnych zawodowo stolarzy nauczył się stolarstwa od swoich&#13;
braci. Oni ukończyli szkoły zawodowe, a on podpatrując ich pracę już jako czternastolatek wykonywał meble na zamówienie. W swoim życiu zrobił dużo przedmiotów na zamówienie dla osób prywatnych, ale także do pensjonatów i lokalnego kościoła, dla którego wykonał rzeźby. Na poszczególnych łóżkach, krzesłach, szafach lub stołach umieszcza&#13;
rzeźbione elementy kwiatowe nawiązujące stylistyką do Spisza. W Czarnej Górze można&#13;
usłyszeć, że „stolarzy było dużo we wsi i to niedobrze szło (…). Teraz już ludzie się rzemiosłami bardzo mało [zajmują]”.&#13;
Jeśli można mówić o przekazywaniu tradycji w zakresie wytwórczości rzemieślniczej&#13;
i rękodzielniczej, to dzisiaj odnosi się ona bardziej do chęci i poczucia obowiązku wykonywania pewnej pracy, żeby nie pozostawać bezczynnym, „dla zabicia czasu”, ale także&#13;
swoistej wrażliwości na materiał, z którego od pokoleń wytwarzano okna, drzwi, meble&#13;
i przedmioty potrzebne na co dzień w gospodarstwie. Drewno pobudza wyobraźnię tych,&#13;
którzy od najmłodszych lat w rodzinnym domu mieli możliwość oswojenia się z nim,&#13;
obserwując prace stolarskie starszych pokoleń. „Drewna zawsze było dużo w rodzinie,&#13;
odkąd pamiętam i [wiem] też z opowieści” – wspomina młody rzeźbiarz z Frydmana&#13;
i dodaje: „Mam jakiś kawałek drewna i po prostu używam do tego wyobraźni i próbuję go&#13;
tylko delikatnie obrobić i pokazać to, co ja w nim widzę. (…) To takie twarze, gdzie, jak&#13;
mówię, uciąłem takie dwa kawałki i mi się skojarzyło, to lekko porzeźbiłem i takie nosy&#13;
wyszły. Tutaj też, jak mówię, bo to jest z jesionu, gdzieś tam był wbity gwóźdź podejrzewam i to obrosło jak obrosło i takie oko mi się z tego udało zrobić. (…) Dla kogoś innego,&#13;
powiedzmy, może wyglądać jak zwykły kawałek drewna, ja to widzę swoimi oczami”.&#13;
Na Spiszu prawie w każdej wsi są rzeźbiarze lub rękodzielnicy „dłubiący” na swój&#13;
sposób w drewnie i nie czynią tego wyłącznie dla celów zarobkowych, ale także jest to&#13;
sposób wyrażenia własnej wrażliwości. Ponadto–, jak wynika z przeprowadzonych rozmów w terenie, ozdobne balustrady, okna, drzwi, kołyski, łóżka, kredensy, płaskorzeźby,&#13;
drewniane naczynia najczęściej są wykonywane we Frydmanie, Czarnej Górze, Jurgowie,&#13;
Niedzicy i Łapszance, ale można tam także usłyszeć, że ktoś „wykonywał okna i drzwi, ale&#13;
już [tego] od paru lat nie robi, bo wszyscy kupują plastiki”, albo: „teraz mało stolarzy jest,&#13;
bo jak weszły plastikowe okna, drzwi do domów, no to stolarzom zabrakło roboty, bo&#13;
teraz wszystko nabywają. My też tu mamy plastikowe okna, no a przedtem wszystko było&#13;
z drzewa robione. No to, co mamy drzwi, no to wszystko nam robił w 80. roku”.&#13;
Pytanie o czynnych stolarzy czasami wywołuje skojarzenie z profesją rzeźbiarza, bo&#13;
w Kacwinie mieszkańcy wspominają: „on Matkę Boską wyrzeźbił, Jana Pawła to on jeszcze rzeźbi, a tak to…”, natomiast w Jurgowie „dużo z drzewa się robi” jak zaznaczają sami&#13;
13&#13;
&#13;
Wywiady etnograficzne z mieszkańcami wsi, Nowa Biała, 1976, Archiwum Muzeum Tatrzańskiego, sygn.&#13;
AR/NO/671/1, nr pag. 4.&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
mieszkańcy. Dzisiaj coraz częściej wykonuje się także drewniane pamiątki, tj. solniczki,&#13;
pudełeczka, serwetniki, czerpaki, obońki, konewki, które przeznaczone są na sprzedaż&#13;
w Zakopanem jako pamiątki z Podhala.&#13;
Oryginalną dziedziną rękodzieła na Spiszu jest lutnictwo, które stopniowo zanika.&#13;
Spiskie tradycje lutnicze sięgają daleko wstecz, bo są powiązane z zakopiańską Szkołą&#13;
Przemysłu Drzewnego (kursy lutnicze prowadził od 1923 r. podhalański góral Andrzej&#13;
Bednarz), po II wojnie z Liceum Sztuk Plastycznych, a w latach 1959-1975 z pobliskim&#13;
Technikum Budowy Instrumentów Ludowych w Nowym Targu14. Szkoły te kształciły&#13;
licznych fachowców, a niektórzy z nich kontynuowali edukację w Akademii Muzycznej&#13;
w Poznaniu. Zapotrzebowanie na usługi w zakresie wytwórczości instrumentów, najczęściej skrzypiec i ludowych basów, maleje, pomimo że wzrasta zainteresowanie młodzieży&#13;
udziałem w zespołach regionalnych prezentujących spiski taniec i muzykę. Dziś lutnictwem zajmują się dwie rodziny ze Spisza: jedna rodem z Krempachów, lecz jej działalność&#13;
w tym zakresie jest realizowana poza regionem, druga zaś w Jurgowie, ale „nie opłaca się&#13;
już robić” – jak stwierdza rękodzielnik, bo „przyszły Chiny i skończyły się zamówienia”.&#13;
W opowieściach mieszkańców istnieje też pamięć o lutniku z Czarnej Góry, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.&#13;
Drewno to także las i praca z nim związana, która przez dziesięciolecia była częstym&#13;
źródłem utrzymania mieszkańców Spisza. Mężczyźni wyjeżdżali na słowacką stronę gór,&#13;
zatrudniani jako drwale. W opowieściach powracają wspomnienia tamtych lat – „tu była&#13;
ciężka praca w lesie, bo tam były te lasy w górach”. W czasach, gdy wyjazd na Słowację&#13;
był możliwy tylko dla tych, którzy mieli paszport, dzięki międzynarodowym porozumieniom mieszkańców Spisza obowiązywały inne zasady. Lokalne relacje podyktowane były&#13;
potrzebą zarobku: „masę ludzi pracowało na Słowacji. I dobrze im tam było, bo ubezpieczenie mieli, a teraz tam mają emerytury. Autobusy po nich przyjeżdżały. A później&#13;
jeszcze, że był pracownikiem, to dostawał deputat, czyli drewno opałowe. Nie musiał&#13;
się starać, tylko im przywozili deputat na opał. Nie było domu, w której by nie było tej&#13;
przepustki i by nie chodzili do pracy. A później to już nie było czasu na jakieś rękodzieła,&#13;
na takie coś”. We wspomnieniach pozostały obrazy prowadzonych rozmów dotyczących&#13;
wzajemnych zobowiązań między Polską a Słowacją w kwestii prac w lesie: „jak granice&#13;
się zmieniały przy Parku Tatrzańskim, to Słowacja się zobowiązała, że da ludziom pracę.&#13;
A w Nowym Targu nie było gdzie pracować więc ludzie mieli przepustki i chodzili tam&#13;
do pracy, właśnie do lasu: ścinka, zwózka, obrabianie drzewa. No i drewno opałowe też&#13;
mieli”.&#13;
Przy okazji rozmowy o pracy w drewnie powstają nowe opowieści, które ukazują codzienność życia na wsi w czasach minionych. „Teraz już ludzie się rzemiosłami bardzo&#13;
mało zajmują” – to częste stwierdzenie, które pobudza mieszkańców Spisza do wspomnień. Spontanicznie wywołane z pamięci zastanawiają pozornym brakiem związku z historią o rękodziele, są jakby przerywnikami w głównym wątku narracji, który odnosi się&#13;
do pracy w drewnie. Mieszkańcy Frydmana wspomnienia skierowali na lata 50. i 60. zeszłego stulecia, gdy w Nowym Targu powstały zakłady przemysłowe z najbardziej prężną&#13;
14&#13;
&#13;
Zob. B. Vogel, Słownik lutników działających na historycznych i obecnych ziemiach polskich oraz lutników polskich działających za granicą do 1950 roku, Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2019, s. 27-28.&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
na Podtatrzu gałęzią produkcji obuwia: „to cztery auta [autobusy] chodziły, cztery rano,&#13;
cztery wieczór. Ludzie chodzili syćko młodzież też. Szkoła była przyzakładowa, dzieci&#13;
kończyły tylko dwa lata szkoły, które na co się nadawało, szło, kombinat był pełen obsadzony i robili buty. No, ale co z tego? Ludzie byli, są i będą. To się nie utrzymało długo.&#13;
Zaczęli kraść, rozebrali maszyny, zrobili nic. A dzisiaj trzeba się tłuc po większych dziedzinach, po inkszych wsiach. Dwa lata, trzy lata temu, to chłopy za granicę chodzili. Baby&#13;
z dziećmi w domach, a chłopy za granicę”.&#13;
&#13;
4. %\ăR�MDN�E\ăR��%\ăR�UR]PDLFLH��,�WDN�E\ăR��L�WDN�E\ăR��5R]PDLFLH�E\ăR��&#13;
����������0HWDO&#13;
Obróbka metalu związana jest z kowalstwem, które na Spiszu posiadało pewną specyfikę&#13;
ze względu na fakt, że rzemiosłem tym od kilku wieków trudnili się także Romowie. Podział pracy był ustalony zwyczajowo, bo Romowie wykonywali przede wszystkim drobne&#13;
przedmioty typu gwoździe, klińce, podkowy (ale nie podkuwali koni), lemiesze, motyki,&#13;
siekiery i wiele innych, które stanowiły podstawowe wyposażenie gospodarstwa rolnika.&#13;
Około 1954 r. w Czarnej Górze funkcjonowała spółdzielnia zatrudniająca romskich kowali, którzy robili m.in. gwoździe do przybijania szyn do podkładów kolejowych15. Kowale spoza społeczności romskiej zajmowali się raczej sprzętem gabarytowo większym,&#13;
wykonywali bramy, balustrady, poręcze i podkuwali konie. W drugiej dekadzie XXI w.&#13;
pojedynczo stojące budynki kuźni są już nieczynne, a jeśli ktoś jeszcze z nich korzysta&#13;
to w Krempachach „tylko dla siebie klepie noże do pługa, siekiery. Czasami ze wsi też&#13;
przychodzą, żeby im coś poklepać, wyprościć”. Obrazy jeszcze żywe w latach 80. zeszłego&#13;
stulecia, ukazujące kolejki wozów czekających do kuźni, pozostały we wspomnieniach&#13;
tak, jak pamięć o romskich kowalach, na których umiejętności nie ma już zapotrzebowania – „teraz ludzie sobie radzą, bo to prąd jest, to mają spawarki, to takie rzeczy. Każdy,&#13;
kto ma spawarkę, to sobie coś tam, jak się mu zepsuje co, to…”.&#13;
Istnieje domniemanie, że kilka wieków temu do Jurgowa został sprowadzony romski&#13;
kowal o nazwisku Mirga do budowy miejscowego kościoła. Pierwsze informacje na temat&#13;
Romów na Spiszu pochodzą z XVIII w. i są zapisane w lokalnych księgach parafialnych.&#13;
Przybyli więc na Spisz najpóźniej trzy wieki temu. Do II Wojny Światowej kowalstwem&#13;
na Spiszu zajmowali się przeważnie Romowie, którzy byli samoukami16. Wiadomo, że&#13;
mieszkali (lub nadal w kilku wsiach mieszkają) w Czarnej Górze, Jurgowie, Nowej Białej,&#13;
Frydmanie, Krempachach, Kacwinie, Trybszu i Łapszach Niżnych. Nie powinien więc&#13;
dziwić fakt, że Romowie stanowią znaczący wątek w opowieściach większości mieszkańców Spisza, które dotyczą obróbki metalu, ale także ich sposobu życia i wzajemnych&#13;
relacji między społecznością romską i nie-romską:&#13;
Jak byli, to robili siekiery, motyki, taki sprzęt na wsi, co potrzebny do roboty. Zajmowali się&#13;
takim kowalstwem [Łapszanka].&#13;
15&#13;
&#13;
P. Lechowski, Romscy kowale na Spiszu,broszura wydana w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu&#13;
- niematerialne dziedzictwo Romów”, Kraków 2018 r., s. 7.&#13;
16&#13;
&#13;
244&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
245&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Oni ino kowalowali, a jak nie to grali. W Trybszu był jeden kowal i w Łapszach Niżnych dwóch&#13;
było kowali, to robili wozy te drewniane, te okucia pługa [Czarna Góra].&#13;
No pewno, że korzystali [my z ich pracy], bo jak komuś trzeba było do pługa coś, albo dla konia&#13;
podkowy, to szli do niego i on to zrobił. Nie chodzili daleko, bo na miejscu, prawie w każdej wsi&#13;
były te Cyganie osiedleni. Ale teraz już żaden nie kowaluje tutaj [Czarna Góra].&#13;
Ja mam jeszcze podkowy, co są nowe, co zrobił Cygan. Konia się sprzedało i tak leżą te podkowy. Ale to może tak na pamiątkę [Czarna Góra].&#13;
- Było trochę tych Cyganów, co grali. Oni bardzo sprytni są do muzyki. Grali na skrzypcach, to&#13;
jak w czasie świąt, to chodzili po kolędzie.&#13;
- Dobrzy byli?&#13;
- Ci nasi tutaj tak. To już całkiem inna robota była. To już za mojej pamięci to tych Cyganów&#13;
nie było, tych, co byli kowalami. Dawno, dawno, tutaj mieli te kuźnie, tego. Takie miechy, co&#13;
to tego… Dzisiaj wszystko motorkami podwiązane, tutaj tego, dmuchać, żeby się ten ogień&#13;
utrzymywał [Niedzica].&#13;
U nas Cyganie byli kulturalni. Siedzieli i śpiewali. Taka stara babka, ja pamiętam taką starą Cygankę Hankę, to jak była wigilia, to chodzili śpiewać tak, jak kolędnicy chodzą. W Łapszach&#13;
nie ma już Cyganów. Nawet domów żadnych nie ma. Dopóki ostatnia żyła ta Hanka Cyganka,&#13;
to każdy ją lubił, tu cała wieś, to jej tak pomagali [Łapsze Niżne].&#13;
Wyjechali do Krakowa tam Hutę budować i nie ma ich [Łapszanka].&#13;
Budynki dawnych kuźni znikają z pejzażu spiskiej wsi, są najczęściej opuszczone, czasami zaadaptowane do innych funkcji użytkowych lub zburzone, bo uznane za niepotrzebne. Część z tych,&#13;
które pozostały, ma jeszcze pełne wyposażenie i czasami służy do drobnych napraw narzędzi najbardziej potrzebnych w codziennej pracy.&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Na Spiszu rękodzieło to zanika. Obróbka skóry była znaczącą dziedziną rzemiosła na polskim Spiszu do II wojny światowej, z najbardziej aktywnie działającymi warsztatami aż w siedmiu wsiach:&#13;
Czarna Góra, Jurgów, Kacwin, Krempachy, Łapszanka, Nowa Biała i Rzepiska17.&#13;
&#13;
5. 3RV]ăDP�QD�HPHU\WXUÛ�L�F]\Pě�WU]HED�E\ăR�VLÛ�]DMÇÉ��&#13;
���������QR�WR�Z]LÛăDP�VLÛ�]D�KDIWRZDQLH��.UDZLHFWZR��KDIW��NRURQNL&#13;
Szycie i ręczne robótki typu haft i koronki zawsze były powszechnym zajęciem na Spiszu,&#13;
którym zajmowały się przede wszystkim kobiety. Wyrobem odzieży sukiennej, tj. portek, sukman, lejbików trudnili się zaś najczęściej mężczyźni. Z historycznych przekazów&#13;
wiadomo, że w zeszłym stuleciu do lat 20. szyto ręcznie, a w kolejnym dziesięcioleciu za&#13;
sprawą upowszechnienia się maszyn na Spiszu nastąpił rozwój krawiectwa18. Powojenna&#13;
moda i łatwy dostęp do odzieży na targu spowodował, że tradycyjna odzież regionalna zaczęła zanikać. Można powiedzieć, że w drugiej dekadzie XXI w., dzięki aktywnie&#13;
działającym lokalnie zespołom pieśni i tańca, zainteresowanie tą dziedziną rękodzieła&#13;
wzrosło. Strój spiski jest także coraz częściej ubierany z okazji uroczystości rodzinnych&#13;
i kościelnych, ale „to nie było tak, że to się stało z roku na rok” – zaznacza mieszkanka&#13;
Krempach. W dalszej części jej wypowiedzi opisany jest proces, jaki się dokonał w zakresie pobudzenia wśród mieszkańców Spisza poczucia lokalnej tożsamości za sprawą&#13;
oddolnej inicjatywy:&#13;
[…] myśmy z zespołem pracowali bardzo dużo czasu na to, dlatego, że chodziliśmy do kościoła&#13;
i na procesje. Pokazywaliśmy te nasze stroje i ja też dzieciaki moje, jak były małe, to ubierałam,&#13;
żeby ta widziała i tamta widziała, a potem ubierało coraz więcej osób. Ten proces trwał ileś tam&#13;
czasu, ale że teraz Internet i wszystko pokazuje ten folk […]. Trochę jest i dobrej strony w tym,&#13;
trochę i złej, nie? Zależy w którą stronę ludzie pójdą, nie? Ale trochę obudziło tych ludzi i to&#13;
jest bardzo na plus, a to, że po prostu ta moda czy pewne rzeczy poszły w drugą stronę, no to na&#13;
to też nie mamy wpływu, ale grunt, że ludzie się nie wstydzą tego. Bo był taki czas, że założyć&#13;
strój to był taki obciach, że w ogóle na przykład dzieciaki do dzieciaka mówiły: w stroju będziesz chodził? Głupiś? Lubisz ludowe tańce, będziesz tańczył u nas, zwariował?&#13;
&#13;
Z obróbką metalu związane jest też tzw. klepanie dzwonków. Rękodzieło to nigdy na Spiszu nie&#13;
było w szczególny sposób obecne, mimo dużego zapotrzebowania na tego typu wyroby. Dzwonki&#13;
dla owiec, krów i kóz najczęściej kupowane są na targach, które oferują produkty tańsze i wykonane maszynowo. Rękodzieło jest czasochłonne i wymaga dużej precyzji, a efekty pracy doceniają&#13;
tylko nieliczni, którzy znają kunszt wyrobów dzwonkarza z Rzepisk.&#13;
W jego rodzinie kowalstwem zajmowali się kuzyn i wujek, ale dawno już tej działalności zaprzestali, a po kuźni nie pozostał żaden ślad. Pracownia dzwonkarza, który fachu nauczył się od&#13;
znajomego bacy z Niedzicy (jako juhas wypasał przy nim owce) i jest on dla niego zajęciem dorywczym, znajduje się w domowej suterynie. W zimie realizuje zamówienia dla pasterzy z Podhala,&#13;
a także ze Spisza po słowackiej stronie. Czasami pomaga mu syn, który wyklepuje blachę. Tajemnicą pozostaje sposób wykonania dzwonka, którego odpowiedni dźwięk jest strojony, „dobierany&#13;
jak do skrzypiec”: klepary to duże dzwonki redykowe (na redyk) dla owiec i krów, siekace/siekacki&#13;
są małymi dzwoneczkami dla jagniąt, a śpizoki dla kóz i owiec. Wykonuje on jeszcze turcule zwane&#13;
też sulokami, albo sztajerockami, które mają podłużny kształt i wielkość, a ich piękny dźwięk przypomina „jakby pszczoły się roiły”.&#13;
Dzwonki zawiesza się na szyjach zwierząt na odpowiednich skórzanych paskach, które są&#13;
ręcznie zdobione wybijanymi sztancami o różnych kształtach. Nie jest to popularne zajęcie na Spiszu, trudni się nim jedna osoba w Niedzicy, realizując zamówienia przede wszystkich dla pasterzy&#13;
z Podhala, ale także z Lendaku na Słowacji. Jest on samoukiem i wykonuje także pasy bacowskie.&#13;
&#13;
246&#13;
&#13;
Podobnie jak w Krempachach stało się również w kilku innych wsiach Spisza. Ożywienie związane z popularyzacją regionalnego ubioru wynika m.in. z oddziaływania&#13;
kultury Podhala, bezpośrednio wpływającej na mieszkańców wsi najbliżej niego położonych. W Trybszu młoda mieszkanka wspomina sytuację związaną z chrztem jej syna: „nie&#13;
było gdzie pożyczyć portek spiskich i musiał mieć góralskie” (to, co określane jest jako&#13;
góralskie, odnosi do Podhala). W Rzepiskach natomiast mieszkańcy stwierdzają, że ich&#13;
strój „powinien być spiski, a my tu góralski mamy”.&#13;
Charakterystyczne są także duża wiedza i zaangażowanie mieszkańców Spisza w dzieleniu się wiedzą na temat poszczególnych elementów stroju i haftu, który jest nieco odmienny w poszczególnych wsiach.&#13;
17&#13;
&#13;
Katarzyna Ceklarz, Rzemiosło, przemysł i sztuka ludowa, op.cit., s. 160.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Ibid., s. 158.&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
[…] szyć, ja to szyła na maszynie. Na maszynie to wszystko, dziewczynom młodym białe,&#13;
a kobiety zaś wydane to czarne fartuchy. I te spódnice, no to jak to się ubrało, to pięknie to&#13;
wyglądało. Nie takie góralskie, jak w Zakopanem czy gdzie, bo tam są same spódnice bez fartuchów. A my fartuch mamy, bo to spiskie [Niedzica].&#13;
Kanafoski, spódnice stare ze śtofu kupuje się po słowackiej stronie, ale teraz można kupić już&#13;
w Polsce i teraz to jest strecz [Niedzica].&#13;
No portki to może nie każdy [sam wyszywał], bo to też troszkę jakiegoś talentu trzeba mieć,&#13;
ale bardzo wielu dla siebie na co dzień umiało uszyć te portki. A takie od święta to był tam taki,&#13;
który haftował bo to trzeba było ładnie wyhaftować [Jurgów].&#13;
Kobiecy strój spiski był: koszula spiska, spodek pod spódnicą, spódnica i lajbik, wełniane&#13;
skarpetki i kierpce, ale nie takie wiązane, podhalańskie, tylko takie zapinane, na jeden rzemyk&#13;
[Trybsz].&#13;
Ta odmiana kacwińska nie jest aż taka bogata. No jeśli chodzi o koszule, to koszule były ze&#13;
stójką, tutaj był kawałek, u babskich, koronki i był kawałek koronki przy rękawie. No a przy pozostałych nie było jakiś tam wbudowanych. To były proste stroje. Spódnica już teraz oczywiście&#13;
z gotowego materiału, z tybetu tak zwanego, dawniej był kaszmir, to był jeszcze bogatszy, jeszcze delikatniejszy, teraz tego kaszmiru tego nie ma i staraliśmy się jakoś… No i w takie kwiatki&#13;
to było [Kacwin].&#13;
To byli dawno tacy, co szyli portki sukienne. Był tu dawno taki no chłop, co szył takie rzeczy, ale&#13;
to dawno pominęli, poumierali tacy ludzie. [...] No ja był w tym zespole regionalnym, to jeszcze&#13;
w Kacwinie był taki chłop, co szył te portki, to my tam jeździli. Tu była dyrektora szkoły żona,&#13;
ona była tu kierowniczką zespołu regionalnego, to my jeździli z nią do tego krawca, do Kacwina. Miarę wziął z nas i uszył mi portki, co były białe. A przedtem to jeszcze to tacy dziadkowie&#13;
jeszcze żyli, to mieli takie portki, takie odświętne, no to pożyczyłem od takiego jednego. No&#13;
ale potem już to uszył taki w Kacwinie […] [Frydman].&#13;
Kamizelki no to tu ktoś tu szył takie rzeczy. To takie zielone te kamizelki są. A kapelusze no to&#13;
takie są czarne zwykłe, okrągły kapelusz podobny do góralskiego, ale bez tych kostek ozdobnych [Frydman].&#13;
To takie kamizelki zielone, bo to taki spiski strój jest. Białe portki, a my tu te parzenic, to my nie&#13;
mamy takich ozdobnych. No to takie to jest proste, no, prosto uszyte, bez takich ozdób. Bo tu&#13;
w Krempachach już to coś mają, takich więcej, ozdoby podobne, w Jurgowie i jesteś na Spiszu,&#13;
ale tam mają już podobne do podhalańskiego stroju. No i jeszcze strój kacwiński, to tam też&#13;
mają jeszcze troszeczkę ozdoby na tych portkach. Ale tutaj nasz strój, to taki bez dużych ozdób&#13;
[Frydman].&#13;
&#13;
Obecność aż trzech odmian stroju: jurgowskiego, kacwińskiego i trybskiego stanowi&#13;
o dużej oryginalności regionu19. Usługi w zakresie szycia wykonuje zaledwie kilka osób&#13;
na Spiszu. Portki, lajbiki i cuchy dla mężczyzn szyte są w Krempachach, a w Trybszu&#13;
(także w Nowej Białej, ale bardziej dla potrzeb lokalnej społeczności) poszczególne elementy stroju kobiecego. Niepośledni wpływ na tę sytuację miał fakt zaistnienia zespołu.&#13;
Krawcowa z Trybsza pamięta czasy, gdy strój spiski wyszedł z użycia – „pokolenie mojej&#13;
mamy i moje bardziej przeszło na strój podhalański. Dopiero jak w Trybszu założyli zespół spiski, tośmy szukali tych strojów. Dużo rzeczy mieliśmy po babciach starszych, te&#13;
19&#13;
Zob. E. Starek, Atlas Polskich Strojów Ludowych. Strój spiski, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Poznań&#13;
1954.&#13;
&#13;
248&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
stroje oryginalne. Głównie brakowało chłopcom. W ogóle męskich strojów było bardzo&#13;
mało takich typowo spiskich”. Zaczęła więc szyć na zamówienie. Mieszkańcy Jurgowa&#13;
zamawiają szycie portek i ich wyhaftowanie u Spiszaka, który przeprowadził się do Bukowiny Tatrzańskiej. Znaną osobą w regionie, która zajmuje się haftowaniem portek jest&#13;
mieszkanka Niedzicy. Składają u niej zamówienia również mieszkańcy słowackiej części&#13;
Spisza, m.in. z Lendaku. Wykonała ona także haftowane elementy na kilku stułach i ornatach dla księdza z lokalnej parafii, które są odwzorowaniem motywów zdobniczych ze&#13;
stroju regionalnego. Ornaty haftowane motywami spiskimi są także w lokalnych kościołach w Rzepiskach i Nowej Białej. W Jurgowie kobieta zajmująca się haftem i szyciem&#13;
podkreśliła natomiast, że wykonuje tylko stroje dla mieszkańców Jurgowa, lokalnych zespołów i sporadycznie sąsiedniej wsi, Czarnej Góry. Spiskie koszule szyte są także w Łapszach Niżnych.&#13;
Nową dziedziną rękodzieła, która wyraźnie się rozwija, jest wykonywanie haftowanych obrazów. Są to kwiaty, pejzaże, wizerunki znanych postaci historycznych, np. Jana&#13;
Pawła II, i wyobrażonych, tj. Żyda liczącego pieniądze czy greckiej bogini. Mieszkanka&#13;
Łapsz Niżnych, która haftuje obrazy, opowiada o swojej pasji z dużym entuzjazmem. Zaczęła je wykonywać kilka lat temu, gdy przeszła na emeryturę i wówczas, jak stwierdza:&#13;
„czymś trzeba było się zająć, no to wzięłam się za haftowanie. Robiłam sobie obrazy. Sama&#13;
się tego nauczyłam”. Wykonuje hafty dla krewnych i znajomych, sporadycznie sprzedaje,&#13;
uczy innych i dzięki temu ten rodzaj rękodzieła zaczyna się w Łapszach Niżnych rozwijać.&#13;
Inną dziedziną twórczości są koronki i szydełkowanie – dość powszechne zajęcia&#13;
wśród kobiet na Spiszu, o których chętnie opowiadają:&#13;
[…] ja lubiłam igłę i nitkę. Zaczęłam sobie mereżkowaniem przy dzieciach, a jak był czas,&#13;
to obrusy, różne mereżki takie. Później pohaftowałam obrusy takie […]. A później mnie&#13;
zainteresowały hafty jurgowskie. Wiadomo, że nie wszyscy byli twórcami, ale w mojej&#13;
młodości uczyła mama czy babcia, że każdy musiał na tym szydełku coś zrobić, więc też&#13;
te koronki. Trudno powiedzieć, że każdy, ale wielu w ramach samowystarczalności umiało te koronki robić. […] Moja mama umiała zrobić wszystko: i koronkę wyhaftować,&#13;
i sukienkę uszyć. I to nie tylko ona, tylko każda z kobiet.&#13;
&#13;
Mieszkanka Jurgowa wspomina lata dzieciństwa, gdy zaczęła szydełkować i czasy, gdy&#13;
nie mała zabawek, więc nauczono ją tego rękodzieła. Dziś kobieta ponad osiemdziesięcioletnia, często wolne chwile spędza zajęta robótkami ręcznymi, bo to lubi – jak stwierdza, i dodaje: „z tego się nie da żyć”. Jej prace ozdabiają wnętrze rodzinnego domu.&#13;
&#13;
���3DPLÇWNL&#13;
Paradoksem jest fakt, że to właśnie na Spiszu powstają pamiątki z Podhala. Na stragany&#13;
pod Gubałówkę, pod skocznię i na Krupówki, bo najczęściej w te miejsca docierają liczni turyści, trafia drobna galanteria drewniana z Jurgowa oraz regionalne pantofle z Łapszanki, gdzie produkowane są hurtowo. Na Spiszu nie ma centrum lub miejsca, które&#13;
skupiałoby lokalną wytwórczość. Stragany przy drodze wiodącej na zamek w Niedzicy&#13;
nie utkwiły na tyle w świadomości mieszkańców regionu, aby zostały uznane za odpowiednie miejsce na sprzedaż.&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Inną grupę pamiątek stanowią drobne wytwory rękodzielnictwa, które w niewielkich&#13;
ilościach powstają w sposób amatorski i chałupniczo. Zajmują się tym przede wszystkim&#13;
kobiety. Ich pomysły na różne pamiątki są efektem pasji i chęci wyrażenia własnej indywidualności poprzez oryginalną twórczość, taką jak biżuteria, scrapbooking, maskotki,&#13;
stroiki okolicznościowe i inne drobne upominki. Mieszkanka Trybsza opowiada: „z okazji chrztu to robię ręcznie szatkę, zaproszenie, dekorację na świecę, dekorację na poduszkę dla obrączek, kartkę. Wycinam wzór parzenicy podhalańskiej i potem wykorzystuję&#13;
ten motyw przy różnych okazjach w mojej pracy”. Oryginalnym pomysłem w Nowej Białej jest ręczne szycie zabawek w kształcie zwierząt z atestem antyalergicznym dla najmłodszych. Wykonane z bawełny z haftowanymi elementami są nowatorskim sposobem&#13;
wykorzystania umiejętności adekwatnych do zapotrzebowania czasów współczesnych.&#13;
Pasja i radość tworzenia towarzyszą także innej mieszkance Trybsza, która zajmuje się&#13;
wykonywaniem świątecznych stroików, świeczników i szkatułek z drewna zawierających&#13;
lokalne motywy zdobnicze oraz okolicznościowe podziękowania i drobne upominki&#13;
w formie obrazów z okazji np. ślubu. Działalność ta nie jest masowa, lecz skierowana do&#13;
indywidualnych odbiorców, cieszy i ukazuje twórczą wrażliwość mieszkańców regionu.&#13;
&#13;
���5ÛNRG]LHOQLF\�NROHNFMRQHU]\&#13;
Wrażliwość mieszkańców Spisza i pasja związana z chęcią tworzenia odnoszą się także&#13;
do indywidualnych kolekcji w regionie, które mają dużą wagę w snutych opowieściach&#13;
o rękodziele. To, co teraz jest wykonywane, nawiązuje do przeszłości poprzez skojarzenia&#13;
z dawnymi przedmiotami codziennego użytki, które służyły człowiekowi. W kontekście&#13;
intensywnej zmiany kulturowej na Spiszu nabierają one nowych sensów, a „fakt pojawienia się świadomości czy też samoświadomości znaczenia przedmiotów oznacza zarazem istotną zmianę w charakterze partycypacji kulturowej”, jak zauważa Janusz Barański&#13;
w jednym ze swoich artykułów na temat rodzinnej kolekcji Józefa Iwańczaka w Niedzicy20.&#13;
Charakterystyczny jest fakt, że dawne budynki, przedmioty i narzędzia służące pracy&#13;
rzemieślniczej są zachowywane, mimo że często straciły już swoją użyteczność. Pozostają nieruszane w miejscach, gdzie kiedyś były wykorzystywane (taka sytuacja najczęściej&#13;
odnosi się do dawnych budynków kuźni, np. w Krempachach, Czarnej Górze i Niedzicy)&#13;
lub tworzone są z nich lokalne ekspozycje w prywatnych domach, szkołach i ośrodkach&#13;
kultury.&#13;
Dziś prawie w każdej wsi na Spiszu mieszkańcy z pasją kolekcjonują i opowiadają&#13;
o przedmiotach, z którymi związane są rodzinne historie. Kolekcje są różne, ale w każda wyraża wrażliwość rękodzielników i rzemieślników – tych, którzy szczególną atencją&#13;
darzą wykonane własnoręcznie rzeczy. Kolekcje na Spiszu powstają z indywidualnych&#13;
potrzeb i celów, a ich twórcy są przewodnikami po stworzonym przez nich świecie zgromadzonych artefaktów. Opowiadają o rzeczywistości przedmiotów im znanych z zaangażowaniem oraz wyraźnym zadowoleniem, gdy są słuchani. W Nowej Białej kolekcjoner&#13;
Piotr Grochowski spośród licznych regionalnych obiektów zwraca uwagę na niedokoń20&#13;
&#13;
J. Barański, „Arka” Józefa Iwańczaka..., op.cit., s. 136.&#13;
&#13;
250&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
czone grabie „zaznaczone przez wytwórcę”, które są w jego posiadaniu, miech z 1870 r.&#13;
z wygrawerowaną głową smoka i kolejne przedmioty użytku codziennego datowane&#13;
od 60 do 150 lat wstecz. Oprowadzenie po ekspozycji prezentującej kolekcje może się&#13;
wydawać przypadkowe, budowane jest bowiem w oparciu o pokazywane przedmioty,&#13;
z którymi wiążą się opowieści: „to są krosna, na których miejscowi wyrabiali te dywaniki&#13;
[regionalnie zwane pokrowcami]. Kiedyś jak się jechało przez Łapszankę, to wisiały na&#13;
mostku, suszyły się po praniu. To jest tutejszy wzór. [Są] robione z resztek materiałów.&#13;
[Tutaj są] święte obrazy, ciuchy, kożuch z początku XX wieku”. Właściciel zakładu szklarskiego w Nowej Białej jest kolekcjonerem kapsli, posiada ich ponad 30 tysięcy egzemplarzy, a w Centrum Kultury Słowackiej są prezentowane okazy regionalnych strojów&#13;
i przedmiotów codziennego użytku, o których z dużą pasją opowiada Józef Majerczak21.&#13;
Podobny sposób prezentowania przedmiotów, które zostały zebrane od mieszkańców Kacwina, można obejrzeć w lokalnej szkole. Są ustawione na korytarzu i ich zestawienie jest na pozór przypadkowe: kołyska, malowana skrzynia i kołowrotek, a obok&#13;
półka z glinianymi naczyniami, lampą naftową i niemiecką cukiernicą z napisem zucker.&#13;
Na ścianie została powieszona tablica z informacjami i ilustracjami dotyczącymi historii&#13;
i kultury regionu. Szkoła w Trybszu również stała się ośrodkiem, gdzie powstała ekspozycja ukazująca przedmioty zebrane od mieszkańców wsi, m.in. ubrania, drewniane&#13;
naczynia, żelazko z duszą. Miejscowa nauczycielka martwi się, że nie ma obecnie miejsca&#13;
do ich prezentowania z powodu remontu budynku. W Łapszach Wyżnych lokalny ksiądz&#13;
zaproponował, aby zorganizować spotkanie dwóch pokoleń, podczas którego starsze&#13;
osoby pokażą i opowiedzą młodszym o dawnych przedmiotach.&#13;
Zbieranie i ratowanie starych przedmiotów jest również ważne dla mieszkańców Frydmana. Jeden z mieszkańców wsi wspomina: „wszystkie te rzeczy po moim tacie to, pamiętam, długie lata siedziały worki z tymi kopytami, prawidłami i ja to dałam do szkoły&#13;
– ten zydel i cały warsztat cały”. Inny mieszkaniec, który chciał stworzyć izbę regionalną,&#13;
podarował do szkoły różne przedmioty codziennego użytku. Dużo takich przedmiotów&#13;
jest w posiadaniu innych osób. Do lokalnej społeczności został skierowany bowiem apel&#13;
(wsparty także przez księdza i radę sołecką), aby nie wyrzucać rodzinnych pamiątek, lecz&#13;
je zachować dla planowanej ekspozycji, dzięki której narodziłby się frydmański sypaniec.&#13;
Mieszkańcy opowiadają z troską: „mam w szopie pochowanych sporo sprzętów. Ludzie&#13;
po wsi też myślę, że mają, tylko nie ma gdzie tego wszystkiego trzymać”. Pomysł na frydmański sypaniec jest zapewne inspirowany podobnymi zabytkowymi obiektami, które&#13;
znajdują się w Kacwinie i Łapszach Niżnych. Kolekcja prezentowana w Łapszach Niżnych&#13;
zorganizowana w „Izbie Regionalnej i Muzeum Parafialnym” – jak zostało zapisane na&#13;
tablicy informacyjnej, jest imponująca. Układ obiektów jest przemyślany. W dolnej części budynku są poukładane przedmioty pochodzące z wiejskiego domu: kredens, ława,&#13;
skrzynia, kołyska, szafa, święte obrazy, makaty, kamienne i gliniane naczynia, wiklinowe koszyki, strój regionalny, aluminiowe garnki na zrekonstruowanym piecu. Na piętrze&#13;
znajdują się reprodukcje starych fotografii i parafialne zabytki: ornaty, księgi (m.in. księga chrztów, ślubów i zmarłych prowadzona w latach 1742-1805), monstrancje i feretrony.&#13;
21&#13;
&#13;
Zob. J. Majerczak, Strój spiski w Nowej Białej, Wydawnictwo i Drukarnia Towarzystwa Słowaków w Polsce,&#13;
Kraków 2014.&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
W Jurgowie natomiast rodzina Plucińskich w starym domu stworzyła izbę osobliwości, w której zebrane przedmioty tworzą opowieść o spiskiej wsi. Są tam spiskie stroje&#13;
(odmiana jurgowska) kobiece i męskie, makatki (jedna z nich z napisem w języku słowackim), krosno tkackie, wiklinowe kosze, drewniane rzeźby i pudełeczka, ceramika&#13;
ludowa, drewniane narty, święte obrazy z wizerunkami Jezusa i Maryi, sztuczne słoneczniki, świeczniki wykonane z metalu, a nawet poroże jelenia. Ta spiska „Kunstkamera”&#13;
zachwyca różnorodnością przedmiotów, pochodzących z początku wieku i późniejszych,&#13;
zajmujących całą przestrzeń izby, oddających wrażliwość kolekcjonera. W starej remizie w Jurgowie jest inna ekspozycja, która została zorganizowana przez lokalną społeczność. Zawiera ona stare, czarno-białe fotografie ukazujące codzienność mieszkańców wsi&#13;
oraz informacje o historii regionu. W Niedzicy natomiast nieżyjący już Józef Iwańczak&#13;
przez lata tworzył kolekcję, która stanowi imponujące „muzeum rodzinne”, bo większość&#13;
obiektów jest rodzinną spuścizną. Iwańczak „zrekonstruował we wnętrzu dawnej stajni,&#13;
o powierzchni trzydziestu metrów kwadratowych, typowe spiskie pomieszczenie mieszkalne, zaś powyżej niego, na rozległym strychu na scycie o powierzchni osiemdziesięciu&#13;
pięciu metrów kwadratowych, część gospodarczą ekspozycji, zawierającą głównie artefakty związane z różnymi formami pracy na dawniejszej spiskiej wsi. W całym obiekcie&#13;
wystawionych jest około siedemset pięćdziesiąt artefaktów: od ubrań, obrazów religijnych, makatek, mebli, sprzętów kuchennych, przez narzędzia rolnicze, stolarskie, ciesielskie, urządzenia służące tkaniu i przędzeniu, młocce i przemiałowi, po dokumenty&#13;
i zdjęcia rodzinne”22. Po ekspozycji oprowadza córka kolekcjonera, która wspomina pasję&#13;
swojego ojca i stara się zachować jego imponujące dzieło.&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH&#13;
Opowieści mieszkańców Spisza ukazują te wątki, które są dla nich ważne. Odnoszą&#13;
się one do różnych tematów, bo często wywołane spontanicznie tworzą pewne relacje&#13;
znaczeń, które pozostają do indywidualnej interpretacji dla każdego, kto ich wysłucha.&#13;
Opowieści na temat rękodzieła i rzemiosła stanowią jeden z wielu wątków, który tworzy&#13;
współczesny obraz mieszkańców Spisza. Uległ on dużym przemianom, gdy zestawimy go&#13;
z historyczno-etnograficznymi opisami regionu sprzed kilku i kilkudziesięciu lat. Chęć&#13;
i potrzeba tworzenia wynikająca z indywidualnego podejścia do pracy przynosi przede&#13;
wszystkim radość. Liczne osoby, które ręcznie wykonują różne dzieła dla siebie, bliskich&#13;
lub na zamówienie, ale w niewielkich ilościach, w ten sposób realizują swoje pasje. Pasje&#13;
te oddają opowieści ukazujące to, czym mieszkańcy wsi zajmują się dzisiaj.&#13;
Trudno nie wspomnieć tutaj o wpływie Podhala na region Spisza, szczególnie w tych&#13;
wsiach, które leżą w jego pobliżu. Jednakże poczucie odrębności wśród mieszkańców&#13;
Spisza jest wyraźne, a przejawia się ono przede wszystkim w gwarze i stroju. Świadomość&#13;
przynależności regionalnej stopniowo umacnia się i sprawia, że w opowieściach mieszkańców Spisza nie brakuje tych wątków, które wskazują na ich odrębność i oryginalność.&#13;
Pomysłowość i towarzysząca pasja twórcza podczas wykonywanego rękodzieła oraz opowieści o czasach minionych sprawiają, że Spisz jest regionem bardzo interesującym.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
Magdalena Kwiecińska – doktor, etnolog, pracuje w Dziale Etnograficznym Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Interesuje się niematerialnym dziedzictwem miasta i społecznościami mniejszościowymi na obszarze Karpat. Prowadzi badania terenowe na Spiszu i Podhalu.&#13;
&#13;
Janusz Barański, „Arka” Józefa Iwańczaka..., op. cit., s. 79.&#13;
&#13;
252&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Haftowana stuła, Niedzica 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Drewniane solniczki, Jurgów (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Drewniany półmisek, Czarna Góra (fot. N. Iwaniuk)&#13;
&#13;
254&#13;
&#13;
Ekspozycja w szkole, Kacwin (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Kopaczka wykonana przez romskiego kowala, Jurgów 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Zdobienie na rękawie cuchy, Krempachy 2018&#13;
(fot. M Kwiecińska)&#13;
&#13;
256&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Zdobienie łóżka, Rzepiska (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Haftowany obraz, Łapsze Wyżne 2018&#13;
(fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��&#13;
5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
-DQ�%DUDąVNL&#13;
&#13;
���:SURZDG]HQLH&#13;
&#13;
Izba regionalna, Łapsze Niżne 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
W trakcie organizowanego przez Fundację Mapa Pasji w lipcu 2018 r. trwającego tydzień&#13;
etnograficznego obozu badawczego sześcioosobowa grupa badawcza1 miała za zadanie&#13;
odszukać „skarb górali” orawskich. Tak przyjęta reguła pozostawiła otwartą możliwość&#13;
jego interpretacji. Było to kluczowe dla zastosowanej przez zespół metody postępowania badawczego. Z początku postanowiono, by przyjąwszy za cel odnalezienie „skarbu”,&#13;
pominąć jego dookreślenie i nie odpowiadać na pytania: czym może on być? Gdzie się&#13;
znajduje? Jak go znaleźć? Czy w ogóle istnieje?&#13;
Przyjęta przez nas metodologia zbliżona do teorii ugruntowanej w badaniach etnograficznych2 miała na celu oczyścić nasz aparat poznawczy z klisz wstępnych założeń.&#13;
Zgodnie z tą metodologią skupiliśmy się raczej na terminach-kluczach – rozszerzywszy&#13;
uprzednio swoją wiedzę o regionie, dzięki lekturze dostępnych już źródeł etnograficznych i historycznych. Ogólnie rzecz biorąc, chodziło o to, by, jak proponowała Kathy&#13;
Charmaz w swoim podręczniku traktującym o teorii ugruntowanej, „pozwolić, aby to&#13;
1&#13;
&#13;
W badaniach udział wzięli: Aleksandra Animucka (studentka, Uniwersytet Jagielloński, etnologia) Natalia&#13;
Flejszar (studentka, Uniwersytet Jagielloński, etnologia), Natalia Kuśmierska (studentka, Uniwersytet Gdański,&#13;
archeologia), Jolanta Półchłopek (studentka, Uniwersytet Jagielloński, etnologia), Judyta Król (doktorantka,&#13;
Uniwersytet Gdański, kulturoznawstwo), Jan Barański (doktorant, Akademia Ignatianum w Krakowie, etnolog).&#13;
2 Przez wzgląd na ograniczony czas trwania obozu badawczego nie można mówić o „pełni” teorii ugruntowanej, ponieważ nie możliwe było spełnienie jednego z postulatów dotyczących tejże, który często się wobec niej&#13;
podnosi, tj. bardzo długotrwałego przebywania w badanym terenie. Stąd, gdy mowa o teorii ugruntowanej&#13;
– chodzi raczej o podejście interpretacyjne: czyli wejście w teren bez założeń.&#13;
Ręcznie wykonana maskotka, Nowa Biała 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
258&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
[dopiero] badane problemy nadały kształt wybieranym metodom”3 – przy jedynym tylko&#13;
założeniu: że zastosowane zostaną szeroko rozumiane etnograficzne techniki prowadzenia badań (obserwacja uczestnicząca, pogłębiony wywiad nieustrukturyzowany, obserwacja, dokumentacja fotograficzna i in.). Każdy z badaczy reprezentował inne zainteresowania i podejście, byliśmy przedstawicielami różnych środowisk akademickich, a nawet&#13;
dyscyplin wiedzy. Różny był również poziom doświadczenia terenowego uczestników&#13;
badań. Jednak zgodnie przyjęliśmy to właśnie założenie: niechaj „skarb” górali orawskich&#13;
„objawi się sam”, bez „pomocy” klisz, przedbadawczych założeń.&#13;
Przedmiotem niniejszych badań nie miały być same zagadnienia związane, pisząc&#13;
w pewnym uproszczeniu, z tożsamością pogranicza. W założeniach przeprowadzone&#13;
badania skupiały się na bardzo wielu wątkach. Chodziło o to, by przede wszystkim być&#13;
z badanymi, jednocześnie zgłębiając świat kulturowy Orawy – z naturalnym w tym przypadku ciążeniem w stronę szeroko rozumianego folkloru. Każda z badaczek penetrowała&#13;
ją interesujące zagadnienia, zaś żaden temat nie był narzucony odgórnie. Chodziło o to,&#13;
by – na ile to tylko możliwe – „ruszyć w teren” z otwartym umysłem, czystym od sugestywnych klisz tematycznych, które mogą wpływać na treść zebranego materiału. Zakładaliśmy przy tym, za sugestiami Kathy Charmaz, że „etnograf […] przeprowadzając&#13;
wywiady intensywne z kluczowymi informatorami, ma o wiele więcej materiałów, z których może czerpać, niż ktoś, kto przeprowadził dziesięć wywiadów intensywnych”4 (co&#13;
miało związek z ograniczeniem czasowym badań). Przed działaniami omówione zostały&#13;
jedynie jak najszersze zagadnienia, węzłowe pojęcia, wśród których znalazły się również&#13;
tematy opisane w tym opracowaniu. W efekcie dane zebrane przez zespół badawczy są&#13;
tematycznie bardzo zróżnicowane. Każda z badaczek zdobyła interesujący ją materiał – o lokalnej muzyce, rzeźbie ludowej, architekturze i innych elementach folkloru,&#13;
funkcjonowaniu Kół Gospodyń Wiejskich, przemycie, pożywieniu, lokalnych legendach&#13;
i wielu innych zagadnieniach. Należy przy tym przyznać, że teren przysporzył zespołowi&#13;
dużo trudności natury logistycznej; w związku z tym i z wspomnianym ograniczonym&#13;
czasem badań (obóz badawczy trwał siedem dni), a także wspomnianym przyjętym założeniem odowolności, jeśli chodzi o treść prowadzonych badań, pozyskany materiał jest&#13;
tematycznie różnorodny i rozproszony.&#13;
Przy całym jednak zróżnicowaniu jedno było dla nas pewne: Orawa to teren pogranicza (termin taktowaliśmy jako „pojęcie uczulające” – „pojęcie ogólne” będące „źródłem&#13;
wstępnych idei, którymi należy się zająć”; idee te „uczulają na pewnego rodzaju pytania,&#13;
które warto zadać odnośnie do tematu badań”5) i prawdopodobnie nie sposób od tego&#13;
uciec, co znalazło swoje potwierdzenie w trakcie badań, o czym więcej dalej (szczególnie w podsumowaniu tekstu). Co ważne, region ten jest pograniczny od przynajmniej&#13;
millenium, stąd należało starannie i sumiennie pochylić się nad jego historią pod kątem&#13;
tożsamościowym, etnicznym czy narodowościowym.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
���+LVWRULD� REUD]�KLVWRULL �*µUQHM�2UDZ\&#13;
Badania i publikacje na temat etnicznej historii Górnej Orawy mają charakter międzynarodowy. Trud analizy źródłowej i historycznej pracy wielu polskich i słowackich badaczy i pasjonatów jest interesujący nie tylko dzięki swojej względnej obszerności i pasji,&#13;
z którą był podejmowany, ale również za sprawą swojego potencjału dekonstrukcyjnego.&#13;
Równie bowiem pouczające jest przyjrzenie się charakterowi ciągłych polemik, rodzajom argumentacji w nich używanych, różnorodności źródeł, z których korzystano itd.&#13;
Z tego też względu zdecydowałem się przedstawić historię etniczną Orawy w oparciu&#13;
o teksty, które są relatywnie liczne. Pochodzą z dwóch jedynych wydawnictw ciągłych&#13;
związanych z regionem – czasopism „Orawa” i „Rocznik Orawski”. Miałem przy tym na&#13;
uwadze etniczną tożsamość mieszkańców tego terytorium. Świadomie więc powziąłem&#13;
decyzję o przedstawieniu, również ze względu na wymogi formalne tego tekstu, nie tylko&#13;
historii w sensie dosłownym, ale także jej obrazu. Należy podkreślić, że poziom profesjonalizmu cytowanych autorów i staranne przygotowanie wydawnictw, szczególnie „Rocznika Orawskiego”, czasopisma o ambicjach naukowych (profesjonalnych), pozwala&#13;
domniemywać wiarygodne – na pewnym poziomie ogólności – przedstawienie faktograficzne i źródłowe omawianego zagadnienia. To obraz wykonywany w zgodzie ze sztuką&#13;
badawczą, skrupulatny i wszechstronny. Z kolei perspektywa stosowana w czasopiśmie&#13;
„Orawa” jest bardziej publicystyczna, co jest interesującym uzupełnieniem naukowego&#13;
dyskursu o historii etnicznej (tożsamości) Orawy. Oba czasopisma potraktowałem nie&#13;
tylko jako bazę faktograficzną, ale również jako zapis dyskursu historycznego, a więc jako&#13;
pełnoprawny materiał źródłowy dla etnologicznych dekonstrukcji.&#13;
Początki dziejów regionu związane są z królestwami polskim i węgierskim. Bolesław&#13;
Chrobry na początku XI w. zajął cały teren współczesnej Słowacji, a więc i Orawę. Z kolei&#13;
Węgrzy przejęli ją prawdopodobnie na przełomie XI i XII w.6. W XIII w. na Orawę napłynęło pierwsze zorganizowane osadnictwo, wykorzystując przebiegający przez ten region&#13;
szlak handlowy zwany „drogą krakowską”, prowadzący z Polski do Węgier. Jednak na&#13;
początku XVI w. „Górna Orawa stanowiła jeszcze niemal kompletną pustkę osadniczą”7;&#13;
najbliższymi większymi miejscowościami były Jabłonka (od 1368 r. stacja celna ustanowiona przez Kazimierza Wielkiego) i Trzciana (węgierskie miasto, założone na prawie&#13;
niemieckim w 1371 r.). Wiek XVI i XVII to czas intensywnej kolonizacji zarówno przez&#13;
węgierski komitat Orawy – na prawie wołoskim, a także przez polskie chłopstwo ściągane z Małopolski8 (zakładające choćby Lipnicę Małą – w 1608 r.9, wieś Chyżne ow1619 r.10&#13;
czy Podwilk). W latach 1561-1614 powstało 11 wsi wchodzących obecnie w skład polskiej&#13;
Orawy11. W tamtym czasie ścierały się tutaj dwa wyznania: protestantyzm i katolicyzm.&#13;
Spór rozpoczął się już na początku XVII w., gdy żupan zamku orawskiego, Jerzy Thurzo,&#13;
6 K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, „Orawa”, 2005, nr 42-43, s. 34.&#13;
7 T. Trajdos, U progu XVI wieku: Babia Góra w GRANICACH POLSKI?, „Orawa”, 1992, nr 17-18, s. 29.&#13;
&#13;
3 K. Charmaz, Teoria ugruntowana. Praktyczny przewodnik po analizie jakościowej, tłum. B. Komorowska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 26.&#13;
&#13;
8 Ibid.&#13;
9 T. Trajdos, U początku historii Lipnicy Małej, „Orawa”, 1995, nr 33, s. 7.&#13;
&#13;
4 Ibid., s. 29.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
T. Trajdos, Zarys historii Chyżnego, „Orawa”, 1993, nr 26-30, s. 1.&#13;
&#13;
5 Ibid., s. 27.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 35.&#13;
&#13;
260&#13;
&#13;
261&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
przyjął luteranizm i zgodnie z zasadą „czyj kraj, tego religia” siłą zaczął wprowadzać nową&#13;
wiarę w swoich dobrach12. Zdaniem jednego z autorów publikujących na łamach „Orawy”, analizujących testament Jana Szczechowicza, pierwszego proboszcza katolickiego&#13;
w Orawce (kościół założony w okolicach 1650 r.), „problem konwersji z luteranizmu stanowił codzienność w pracy duszpasterskiej”13. W roku 1656 „wizytacja Ratułowskiego&#13;
[wizytatora plebana z Frydmana na Spiszu] […] ocenia lud katolicki parafii w Orawce&#13;
na ok. 5 tysięcy osób. Pamiętajmy, że chodziło o 12 […] wsi”14 zasiedlonych przez ludność pochodzenia polskiego15. W tym czasie luteranów miało tu mieszkać nieco ponad&#13;
trzystu. Podobne proporcje notowano na przykład w Chyżnem – w 1659 r. miało w tej&#13;
miejscowości mieszkać niespełna pięć setek katolików i nieco ponad pięćdziesięciu luteranów16. Historia Lipnicy Małej to, zdaniem autorów „Orawy”, kolejny przykład konfliktu&#13;
wyznaniowego. Kompensorat orawski miał być szczególnie surowy dla polskich osadników przez ich „niezmąconą wierność dla starej religii” – katolicyzmu. Nie poddawali&#13;
się oni luteranizacji i chronili misjonarzy katolickich przysyłanych na Orawę przez ks.&#13;
Szczechowicza. Z kolei w Podwilku, miejscowości założonej przez osadników pochodzących głównie z Żywiecczyzny i w znacznej przewadze wyznania rzymskokatolickiego, niewielki drewniany kościół wybudowany „własnym staraniem, kosztem i wysiłkiem”&#13;
przez sołtysa Feliksa Wilczka został przejęty przez luteranów, inspirowanych przez Jerzego Thurzona, orawskiego żupana i „gorliwego propagatora luteranizmu”17.&#13;
W czasach religijnego sporu pomiędzy orawskim Zamkiem a rzymskokatolicką ludnością wyznawanie wiary katolickiej zeszło „do podziemia”. Katoliccy księża byli sprowadzani przez katolickich mieszkańców Orawy „do administracji sakramentów” – jak&#13;
choćby zawierania małżeństw w ukryciu, nocą. Na chrzty i śluby jeżdżono też do sąsiednich parafii katolickich w Polsce. Tworzono „nielegalne” cmentarze i spotykano się na&#13;
katolickich modlitwach18. Wszystko to działo się pomimo kar nakładanych przez orawski&#13;
kompensorat. Początek XVII w. to już jawny sprzeciw katolickich parafian wobec luterańskich plebanów i liczne odmowy ponoszenia świadczeń czy kosztów remontów itd.&#13;
Ostatecznie fara luterańska w Podwilku została zlikwidowana w 1660 r. i przejęta przez&#13;
plebana katolickiego z sąsiedniej Orawki19. W 1672 r. rozporządzeniem węgierskich&#13;
władz państwowych usunięto z Orawy pastorów, diakonów i nauczycieli luterańskich20.&#13;
W wieku XVII przez Orawę przetoczył się szereg wojen i konfliktów zbrojnych – zarówno natury politycznej, jak i religijnej (co zresztą w tamtym czasie w Europie było&#13;
często powiązane). „To właśnie w tym okresie ścierały się interesy protestanckiej szlachty&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
węgierskiej z wpływami katolickiej Austrii”21.&#13;
W 1672 r. na Orawie wybuchł bunt Gaspara Piki. Ta spóźniona reminiscencja Wojny&#13;
Trzydziestoletniej, zorganizowana przez orawskie ziemiaństwo wyznania luterańskiego&#13;
przeciwko katolickiej władzy cesarskiej, doczekała się również odpowiedzi gminu. Kilku&#13;
orawskich sołtysów, w niektórych źródłach przedstawianych jako Polacy22, zorganizowało własnym kosztem „korpus 700 strzelców powołanych z 16 polskich wsi Górnej Orawy”23, uzyskując w podzięce od cesarza Leopolda I immunitet skarbowy zwalniający od&#13;
ekonomicznej zależności od madziarsko-luterańskiego Zamku Orawskiego. Dla niektórych interpretatorów historii był to kluczowy moment krystalizowania się polskiej tożsamości Górnej Orawy poprzez powiązanie z obroną wiary katolickiej; z pewnością jednak&#13;
sprawa jest bardziej złożona i nie tak łatwo poddać ją łatwym kategoryzacjom. Niemniej,&#13;
Towarzystwo Przyjaciół Orawy, wydawca służącego tu za jedno ze źródeł pisma „Orawa”,&#13;
przyjęło jako swoje godło herb nadany owym sołtysom przy okazji zwolnienia ich z opłat&#13;
na rzecz Zamku. Tym samym – jak pisze Tadeusz Trajdos– „dokonuje afirmacji polskiego&#13;
etnicznie charakteru 21 wsi Górnej Orawy i ich wierności dla wiary katolickiej”. Jego zdaniem, „gdyby w XVII w. nie uratowano katolicyzmu na tym terenie, a tym samym wychowawczej pracy księży polskich, luteranizm niesiony przez słowackich pastorów z Dolnej&#13;
Orawy zatarłby odrębność narodową mieszkańców polskich wsi górnoorawskich”24.&#13;
Orawa przeżyła jeszcze jedną katastrofę dziejową. W latach wojny domowej (16781684), która była ostatnim przejawem sporu religijnego i kontynuacją powstania Gaspara Piki (czyli jeszcze jedna próbą Emeryka Thokoly’ego węgierskiej walki z monarchią&#13;
austriacką), region bardzo ucierpiał pod wieloma względami (m.in. demograficznym&#13;
i ekonomicznym). Sytuacja ta „zagroziła wręcz dalszemu istnieniu niejednej wsi orawskiej”25. Bez względu na obrządek, najbardziej cierpieli zwykli mieszkańcy: „obie strony&#13;
bezwzględnie konfiskowały żywność dla wojska i paszę dla koni, doznając działań odwetowych i «okrutnych gwałtów»”26. Ostatecznie Austriacy pokonali raz jeszcze „kuruców”&#13;
(rebeliantów Thokoly’ego) na Orawie w 1680 r. i zajęli zamek. Walki nie ustały jednak na&#13;
długo – w 1682 r. Thokoly wspierany przez wojska turecko-tatarskie raz jeszcze wyparł&#13;
oddziały habsburskie z Orawy. „Tutejsi protestanci znowu ugruntowywali swoją pozycję,&#13;
lecz już po raz ostatni”27. Orawa musiała jeszcze w 1683 r. znieść trudy związane z przemarszem przez ten region armii Jana III Sobieskiego, udającej się na odsiecz Wiedniowi.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
T. Trajdos, Dwa spojrzenia na początki parafii w Orawce, „Orawa”, 1992, nr 19-20, s. 20.&#13;
&#13;
B. Chowaniec-Lejczyk, Wojny XVII w. i ich wpływ na sytuację demograficzno-gospodarczą Orawy, „Rocznik&#13;
Orawski”, 2004-2006, nr 6-7, s. 29.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
Ibid., s. 21.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Stosuję to określenie z całą świadomością jego umowności (raczej w ślad za retoryką i metodologią przyjmowaną przez autorów „Orawy”).&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
Pomimo wątpliwości definicyjnych i kategoryzacyjnych, które muszą towarzyszyć takiemu narodowemu emblematowi, przy użyciu którego opisano orawskich bogatych gospodarzy.&#13;
23&#13;
&#13;
T. Trajdos, Godło Towarzystwa Przyjaciół Orawy, „Orawa”, 1992, nr 17-18, s. 2.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
T. Trajdos, Zarys…, op. cit., s. 5.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Ibid., s. 3.&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
T. Trajdos, Luteranie w Podwilku i początki tamtejszej parafii katolickiej, „Rocznik Orawski”, 2009, nr 8-9, s. 9.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
T. Trajdos, Zubrzyca Górna w XVII w., „Rocznik Orawski”, 2004-2006, nr 6-7, s. 15.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Ibid., s. 23.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Ibid., s. 26.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
Ibid., s. 27.&#13;
&#13;
262&#13;
&#13;
B. Chowaniec-Lejczyk, Wojny XVII w. i ich wpływ na sytuację demograficzno-gospodarczą Orawy, op. cit.,&#13;
s. 31.&#13;
27&#13;
&#13;
Ibid., s. 32.&#13;
&#13;
263&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Na skutek działań zbrojnych na terenie Orawy w XVII w. zmniejszyła się liczba gospodarstw z 740 w 1626 r. do 240 w 1686 r. (na podstawie spisów z tamtych lat28). Straty&#13;
demograficzne prowadziły do zubożenia materialno-kulturowego, będącego „zalążkiem&#13;
ruiny gospodarczej regionu”29. Z drugiej strony, zaistniała sytuacja pośrednio doprowadziła do stabilizacji wyznaniowej regionu – Tadeusz Trajdos uważa, że w latach 1684-85&#13;
luteranie zostali ostatecznie usunięci ze wszystkich kościołów Orawy30.&#13;
Wiek XVIII na Orawie wolny był już od konfliktów zbrojnych, co umożliwiło stopniową odbudowę wsi i zniszczonych gospodarstw; sytuacja normowała się. Ostatecznie&#13;
wyznanie rzymskokatolickie zyskało w tym regionie dominację, której nigdy już nie utraciło. Nieliczni luteranie wyjechali z Górnej Orawy, a katolicy przejęli ich świątynie31.&#13;
W XIX w. węgierskie władze przeprowadzały kolejne spisy ludności (prowadząc&#13;
jednocześnie intensywną madziaryzację, co było o tyle łatwiejsze, że ludność polskiego pochodzenia była odcięta od swojej macierzy32). Jednak spisy te wprowadzają pewną&#13;
trudność terminologiczną – góralscy chłopi byli opisywani wyłącznie jako „słowaccy”.&#13;
Jak podaje „Orawa”, przywołując słowa krakowskiego badacza Janusza Kamockiego,&#13;
„między spisem ludności z roku 1870 a 1880 zniknęli Polacy, a w księgach metrykalnych&#13;
słowo Polak zastąpiono słowem Słowak”33.Według ustaleń Karola Balazsa miało to miejsce wcześniej34. Dzięki staraniom między innymi Eugeniusza Sterculi, aptekarza z Jabłonki i propolskiego działacza społecznego, do spisów przywrócono nazwę „Polak”. Pierwszy spis z uwzględnieniem narodowości polskiej przeprowadzono w 1910 roku35. W jego&#13;
efekcie ustalono, że na Orawie żyło w sumie ponad 16 tys. Polaków36. Dla niektórych&#13;
badaczy spis ten jest momentem zwrotnym w dziejach polskich wsi Górnej Orawy37.&#13;
Niezależnie jednak od problemów nazewniczych pewne fakty można dzięki wspomnianym spisom ustalić. Przede wszystkim liczba mieszkańców Orawy w XIX w. sukcesywnie spadała, podczas gdy na terenie całego Królestwa Węgierskiego w tymże samym&#13;
okresie nieustannie wzrastała38. Przyczynami tego stanu rzeczy mogły być powołania&#13;
do wojska czy emigracja zarobkowa z tej ubogiej krainy. Szczególnie liczna była fala migracyjna do USA w latach 1910-191439. Ostatecznie w 1921 r. Orawa osiągnęła najniższą&#13;
28&#13;
&#13;
Ibid., op. cit., s. 39.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
R. Remiszewski, 400 lat Lipnicy Wielkiej, „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 16.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
Krzysztof Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 36.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
Ibid., s. 37.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
K. Staszkiewicz, LXVI walny zjazd Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, „Orawa”, 2007, nr 9-14, s. 7.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
liczebność ludności40 (od 1785 r.). Spisy przynoszą jeszcze jedną ważną informację: rzeczywiście Górna Orawa w XIX w. była niemal w stu procentach katolicka. Stopniowo&#13;
także rosła liczebność i znaczenie gminy żydowskiej, która jednak nigdy na Orawie nie&#13;
osiągnęła takiej rangi, jak choćby w pozostałych częściach Galicji.&#13;
Koniec I Wojny Światowej to początek dyplomatycznego sporu pomiędzy Czechosłowacją a Polską o tzw. Kresy Południowe – w tym Orawę. Z początku wsie orawskie&#13;
zajęte zostały przez wojsko polskie (również w celu zapobieżenia wybuchowi rozruchów&#13;
o charakterze antymadziarskim i antyżydowskim41), które jednak decyzją centralną&#13;
zostało odwołane już na początku 1919 r.42, a jego miejsce zajęły wojsko i żandarmeria&#13;
czechosłowackie. Pierwotne plany zorganizowania plebiscytu podjęte przez Radę&#13;
Najwyższą w Paryżu zostały zarzucone (mimo prowadzonej akcji plebiscytowej), a sprawa Orawy rozstrzygnięta przez Konferencję Ambasadorów w Paryżu w 1920 r. Znajdująca się w krytycznej sytuacji wobec zbliżających się do Warszawy wojsk bolszewickich&#13;
Polska zgodziła się na ustępstwa wobec Czechosłowacji. Według polskich danych wskutek podziału Orawy dokonanego w trakcie tejże Konferencji (a dokończonego w 1924&#13;
r. – chodziło o niewielkie korekty granicy) „po stronie słowackiej znalazły się […] 44 wsie&#13;
z ludnością liczącą ponad 45 tys., wśród której […] zdecydowanie przeważali Polacy”43.&#13;
Po polskiej zaś stronie znalazło się 27 wsi z 30 tys. mieszkańców.&#13;
W dyskusji toczonej wokół zagadnienia tożsamości narodowych na Orawie bardzo&#13;
wyraźnie uwidacznia się postać księdza Ferdynanda Machaya. Bywa przedstawiany jako&#13;
„budziciel polskości na Orawie” (tak opisano go na tablicy pamiątkowej wmurowanej&#13;
w prawej nawie Kościoła Mariackiego w Krakowie, którego archiprezbiterem był niegdyś&#13;
ten „legendarny” orawski kapłan). Pochodzący z Jabłonki narodowy aktywista wykazywał&#13;
w swojej społecznej działalności wielką aktywność na rzecz budzenia polskiej tożsamości&#13;
narodowej w ludności orawskiej przełomu wieków XIX i XX. W analizowanych źródłach&#13;
jest przywoływany i zazwyczaj przedstawiany w bardzo pozytywnym świetle. Na początku jego działalności Orawa miała podlegać „słowackiej agitacji narodowej”, której ulegała&#13;
znaczna część ludności. Wcześniejsza polska tożsamość tejże ludności w publikacjach na&#13;
łamach „Orawy” i „Rocznika Orawskiego” nie podlega kwestionowaniu44. Przede wszystkim ze względu na to, że „używała ona w domu języka rodzimego, orawskiej gwary, jednej z najpiękniejszych gwar polskiego języka”45. Na wielu różnych płaszczyznach Machay,&#13;
ten madziaryzowany Orawiak a „polski patriota”, szerzył ideę polskości zarówno Orawy,&#13;
jak i Spisza – przemierzając z wykładami na ten temat całą Polskę, a także prezentując te&#13;
idee w Paryżu; dotarł nawet do prezydenta Wilsona.&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
K. Balazs, Ludność Lipnicy w latach 1784-1916 na podstawie źródeł węgierskich (przyczynek do demografii&#13;
historycznej Orawy), „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 43 i dalsze.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
M. Skawiński, Spis ludności na Orawie Polskiej w 1910 roku, „Orawa”, 1999, nr. 37, s. 99.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
K. Balazs, Starania Eugeniusza Sterculi u władz węgierskich o uzanie odrębności etnicznej polskich górali na&#13;
Orawie i Spiszu, „Rocznik Orawski”, 2004-2006, nr 6-7, s. 56.&#13;
37&#13;
&#13;
J. Roszkowski, Z dziejów Lipnicy Wielkiej w latach 1910-1919, „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 19.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
Karol Balazs, Ludność…,op.cit., s. 47.&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
Ibid., s. 48.&#13;
&#13;
264&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 37.&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
Ibid., s. 38.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
J. Roszkowski, Z dziejów Lipnicy Wielkiej w latach 1910-1919, op. cit., s. 25.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
R. Kantor, W 70 rocznicę przyłączenia części Orawy i Spisza do Polski, „Orawa”,1990, nr 6-8, s. 7.&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
Kwestia poczucia tożsamości narodowej na Orawie jest bardziej skomplikowana. Na przełomie XIX i XX w. jej&#13;
mieszkańcy posługiwali się gwarą orawską, ale deklarowali się jako Słowacy.&#13;
45&#13;
&#13;
R. Kantor, Ks. Infuat Ferdynand Machay. Wielki Syn Orawy, „Orawa”, 1989, nr 2-3, s. 2.&#13;
&#13;
265&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Jednak pomimo tych działań większość orawskich (i spiskich) wsi, które miała zamieszkiwać „ludność etnicznie polska”46, znalazły się w granicach Czechosłowacji, na&#13;
mocy decyzji podjętej w trakcie Rady Ambasadorów z dnia 28 lipca 1920 r. Zdaniem profesora Władysława Semkowicza, „jednego z najwytrwalszych orędowników przywrócenia Polsce należnych jej ziem na Spiszu, Orawie i Czadeckiem47”, którego działalność&#13;
przypada przede wszystkim na okres międzywojnia, po słowackiej stronie żyć miało 15&#13;
tys. ludności polskiej. Znamienne, że profesor „przyznawał po większej części brak jej&#13;
świadomości narodowej, ale mniemał, że da się ją pozyskać dzięki pracy wychowawczej&#13;
i agitacyjnej”48.&#13;
Przedwojenna Orawa nie posiadała natomiast zbyt dużej reprezentacji ludności żydowskiej – w 1939 r. miało być jejw tym regionie niecałe 300 osób49. Przed wojną polscy Żydzi zamieszkiwali głównie miasta i miasteczka, podczas gdy stopień urbanizacji&#13;
na Orawie był (i jest) znikomy, być może więc stąd niewielka liczebność starozakonnych&#13;
mieszkańców polskiej Orawy.&#13;
Od września 1939 r. polska część Orawy pozostawała pod okupacją niemiecką i słowacką. W jej trakcie miała się odbywać „słowacka szeroka i silna propagandowa i represyjna działalność przeciw polskości50”. Język słowacki wrócił do kościołów, szkół i urzędów. Usunięto z parafii księży niepochodzących z Orawy i likwidowano materialne ślady&#13;
polskości (m. in. usunięto pamiątkową tablicę z popiersiem Piotra Borowego – działacza&#13;
społecznego, „bohatera polskości” na Orawie, traktowanego przez niektóre autorytety&#13;
na równi z Ks. Machayem). Jednocześnie, na zachętę, prowadzono korzystną dla mieszkańców politykę gospodarczą51.&#13;
Po zakończeniu wojny trwać miała „antypolska” agitacja słowacka na terenie Orawy.&#13;
W reakcji na nią ks. Ferdynand Machay wystosował list do Bolesława Bieruta z prośbą&#13;
o interwencję w tej sprawie52. Przekonywał on, podobnie jak w trakcie swojej wcześniejszej działalności, o polskim charakterze etnicznym ludności zamieszkującej Orawę. Podobne stwierdzenia padły choćby w rezolucji podpisanej przez młodzież Spisza&#13;
i Orawy studiującą w Krakowie („w liczbie 30”) w 1946 r. – zażądano bezwarunkowego&#13;
przyłączenia tych ziem do Polski, znów przekonując o tym, „że ludność Spisza i Orawy&#13;
jest czysto polska i jedynie jej część została obałamucona pięcioletnią […] agitacją faszystów słowackich, którzy ani teraz nie cofają się przed przekupywaniem ludności pogranicza celem zbierania od niej podpisów na memoriałach, domagających się przyłączenia&#13;
całego Spisza i Orawy do Słowacji53”. Podobne dokumenty wydawane były i z drugiej&#13;
46&#13;
&#13;
Ibid., s. 3.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
T. Trajdos, Daremne starania, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 25.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
Ibid.; przywołano ten fragment, by wskazać na rodzaj retoryki stosowanej w dyskusjach o kwestiach narodowościowych polsko-słowackiego pogranicza, w której „rzeczywista” „etniczna” przynależność niekoniecznie&#13;
znajduje się w bezpośrednim związku ze „świadomością narodową”.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
strony granicy, wskazując na słowacki charakter ludności zamieszkującej Spisz i Orawę&#13;
(na Orawie i Spiszu miałoby żyć 30 tysięcy Słowaków – jak podaje broszura Komitetu&#13;
Uciekinierów z 1.VI 1947 r.). Kwestie respektowania granic ustalonych na konferencji&#13;
w Jałcie miało rozwiązać dopiero pojawienie się na Orawie 1 Pułku Wojska Polskiego&#13;
wracającego spod Berlina, wywołując falę „panicznych ucieczek za granicę”54. Zdaniem&#13;
Leona Rydla uciekali „ci, którzy byli winni dokonania różnych przestępstw”. Formalnie&#13;
granice powróciły do stanu sprzed 1938 r. dopiero w 1958 r., na mocy umowy polsko-czechosłowackiej podpisanej w Warszawie55.&#13;
W „Orawie” można znaleźć bardzo interesującą relację z „III Spotkań Orawskich” –&#13;
konferencji zorganizowanej w 1989 r., w której wzięli udział przedstawiciele Towarzystwa Kulturalnego Czechów i Słowaków, a także polskiego Towarzystwa Przyjaciół Orawy56. Z relacji tej wynika, że lokalnych działaczy reprezentujących obydwa zrzeszenia&#13;
wciąż niezwykle emocjonowało zagadnienie tożsamości narodowej Orawian. Doszło do&#13;
ostrych polemik i sporów – chodziło o wzajemne przekonywanie się, czy Orawianie są&#13;
„bardziej polscy”, czy może jednak „bardziej słowaccy”. Na początku lat 90 działacze Towarzystwa Przyjaciół Orawy wciąż żywili obawę przed „depolonizacją ludności Spisza&#13;
i Orawy57”, pisząc wręcz o „dystansie ludności orawskiej w stosunku do ojczystej kultury,&#13;
do reszty narodu”. Ślady tego sporu na łamach „Orawy” i „Rocznika Orawskiego” odnaleźć można także w późniejszych wydaniach, także z lat dwutysięcznych. Można tam&#13;
znaleźć również bardziej rozproszone komentarze na temat aktualnej sytuacji tożsamościowej Orawian (zwłaszcza w połowie lat 9058). Brak natomiast bardziej zwartych opracowań dotyczących tak szeroko omawianych w aspekcie historycznym zagadnień tożsamościowo-etniczno-wyznaniowych. Stąd również płynie motywacja pochylenia się nad&#13;
tymi problemami w trakcie opisywanych tutaj badań. Było dla nas wielce interesujące,&#13;
jak sprawa się ma współcześnie – zważywszy na zmiany natury politycznej, administracyjnej, gospodarczej, które dotyczą nie tylko Górnej Orawy, ale całego regionu. Choć&#13;
z powodu obiektywnych ograniczeń poprzestaliśmy jedynie na polskiej części tej krainy.&#13;
Można się było spodziewać, że po zapoznaniu się z omawianymi powyżej źródłami&#13;
kwestia szeroko rozumianej pograniczności z pewnością objawi się w wielu momentach&#13;
prowadzonych badań i miejscach, jakie zajmą w uporządkowanym już, na spokojnie – po&#13;
powrocie z terenu – analizowanym materiale empirycznym. Wyraźnie widać, że przynajmniej dla tych pasjonatów zagadnień lokalnych, którzy podejmują trud publikowania dwóch czasopism, sprawa jest na tyle doniosła, by poświęcać jej tak wiele miejsca.&#13;
Po części z pewnością ma to związek z etnologicznym wykształceniem części autorów&#13;
i redaktorów; zrozumiała w takim wypadku etnograficzna wrażliwość, którą reprezentują, podsuwa pewne punkty widzenia i intelektualne tropy. Kilku innych autorów ma&#13;
bliski kontakt z pracą etnografów właśnie – mowa zarówno o pracownikach Orawskiego&#13;
54&#13;
&#13;
L. Rydel, Interwencja Rządu Polskiego do Czechosłowacji, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 20.&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
LR, Tragedia Żydów Orawskich, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 8.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 40.&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
T. Nowalnicki, Republika słowacka, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 5.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
T. Trajdos, O III Spotkaniach Orawskich raz jeszcze, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 27-28.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 39.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
R. Kantor, W 70 rocznicę…, op. cit., s. 4.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
List dostępny np. w: „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 16-17.&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
Przedruk w: „Orawa”,1990, nr 4-5, s. 18-19.&#13;
&#13;
266&#13;
&#13;
Por. np.: Jerzy M. Roszkowski O zagadnieniu polsko-słowackiego pogranicza, „Orawa”, 1995, nr 33, s. 53-63;&#13;
R. Kantor, Kultura i świadomość na pograniczach. Przypadek polskiej Orawy, „Orawa”,1995, nr 33, s. 43 – 52.&#13;
&#13;
267&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Parku Etnograficznego, ludowych muzykach-amatorach, ale i innych jeszcze osób stykających się w swojej pasji lub profesji z działaczami ludowymi o etnograficznej proweniencji. Z lektury czasopism jasno wynikało, że kategoria „pogranicza” niemalże nakłania do tego, by nad nią się pochylić, wokół niej zogniskować swoje dociekania. Teren&#13;
nie pozostawił złudzeń. W ciągu kolejnych dni badań jego „pograniczność” stawała się&#13;
tym bardziej oczywista. Analiza zebranego materiału empirycznego zostanie omówiona&#13;
w kolejnej części tekstu.&#13;
&#13;
���%DGDQLD&#13;
Rozważając sprawę tożsamości etnicznej i regionalnej, należy odnieść się do wizerunku&#13;
i narracji na temat Obcego. Zwłaszcza, jeżeli potrzeba zwrócenia na ten aspekt uwagi&#13;
artykułowana jest w pierwszym tomie „Rocznika Orawskiego” przez jednego z ojców założycieli tego wydawnictwa, Ryszarda Kantora: „Kulturę własną, własną tradycję, a także&#13;
po prostu własną egzystencję porównuje się z kulturą, tradycją, egzystencją grupy obcej,&#13;
dopiero na tym tle ujawniają się plusy i minusy własnej”59. W przypadku Orawy, regionu pogranicznego, służący za komparatystyczne zwierciadła Obcy to przede wszystkim:&#13;
Podhalanie, Słowacy czy także Polacy; w mniejszym stopniu rolę tę spełniają np. mieszkańcy Zawoi, Węgrzy, Spiszacy i inni. Analiza materiału zgromadzonego w trakcie badań&#13;
sugeruje uporządkowanie go w następujący sposób: w pierwszej kolejności omówione&#13;
zostaną porównania informatorów z innymi regionami i etnosami służące znalezieniu&#13;
różnic i w ten sposób pomagające odpowiedzieć na pytania związane z orawską&#13;
tożsamością; następnie przedstawione będą podobieństwa wobec sąsiadów i styczności&#13;
różnych kultur z zastosowaniem różnych ram interpretacyjnych. Należy przy tym podkreślić, że podział ten jest mocno umowny i stworzony raczej na potrzeby przyjętej narracji w poniższym opracowaniu. Nie ma on zarazem charakteru jedynie porządkującego.&#13;
Powodem jego przyjęcia jest sam pozyskany materiał – rozmówcy chętniej podkreślali różnice „Orawców” względem etnograficznych Innych, dopiero w dalszej kolejności&#13;
wskazując na podobieństwa. (Dodatkowo korzystam w tym przypadku z klasycznych tez&#13;
głoszących, że w poznaniu siebie poprzez Obcego w pierwszej kolejności wskazuje się&#13;
różnice, później zaś dopiero rozważa się podobieństwa). Na końcu omówione zostaną&#13;
pozostałe zagadnienia związane z przedstawianymi kwestiami, które nie dały się w ten&#13;
(przyznaję) schematyczny sposób skategoryzować. Posłużą one za komentarz i uzupełnienie – by w końcu przedstawić wnioski i podsumować interpretacje.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
�����5µĺQLFH&#13;
�������2UDZD�D�3RGKDOH�&#13;
Mama i dziadek pana Stanisława, muzyka ludowego, pochodzili z Podhala. Nauczyli go&#13;
więc częściowo mówić w gwarze podhalańskiej, co było powodem naigrywań ze strony&#13;
rówieśników: Zawsze takie jakieś były, na przykład podśmiechy w samej gwarze, ja tez gadam tak bardziej po podhalańsku60. Muzyk ten wychował się na styku tożsamości podhalańskiej i orawskiej. Uważa, że dzieci się zawsze uczą gwary od matki. Bo najwięcej z matką&#13;
przebywają – to stąd pochodzi jego pierwotna tożsamość. Jednak z czasem przewartościował to, kim się czuje: Był czas, że mi się bardzo podobał folklor podhalański, ale jak poznałem orawski tak dobrze, to jednak uważam, że orawski jest o wiele bogatszy. W końcu,&#13;
jak mówi: wychowuję się na Orawie i jestem Orawcem. By to zrozumieć, w swoich rozważaniach o własnej tożsamości odnosił się do estetycznych preferencji dotyczących folkloru61. Do zrozumienia „orawskości” Podhale posłużyło jako porównanie, a jako muzyk pan&#13;
Stanisław uprawia tę amatorską komparatystykę w odniesieniu do muzyki. Tłumaczy,&#13;
że muzyka [orawska], kazdo piosenka jest, ma inne tempo, inny rytm. A w podhalańskim&#13;
jest wszystko, powiedzmy, w jednym rytmie, w jednym tempie […] [muzyka podhalańska]&#13;
Jest bardziej radosna […] [muzyka orawska] ma wierchowe smutne nuty. W muzyce, no&#13;
niby to jest czarna Orawa: smutna Orawa. Muzyka służy do folklorystycznych porównań&#13;
również panu Krzysztofowi z Podwilka: Melodie są podobne do innych regionów, ale inna&#13;
jest stylistka gry. Ktoś, kto słucha muzyki ludowej, od razu rozpozna, co Orawa, a co Podhale. Pan Eugeniusz wyraża podobny pogląd, że melodie my mamy swoje, a oni [Podhale]&#13;
swoje, natomiast zwraca uwagę, że mamy też wspólne. Podobno, wedle jego opowieści,&#13;
Podhalańcy i Orawcy nawzajem zarzucali sobie podkradanie nut, co prowadzić miało do&#13;
bójek. Przemoc wywoływały też, zdaniem tego informatora, mieszane małżeństwa orawsko-podhalańskie. Jak mówi, jeszcze po wojnie to długo tak było.&#13;
Według pana Eugeniusza Orawa jest bardziej podobna do Słowacji, czy nawet Niemiec i Węgier, niż do Podhala. Ponownie otoczony zwierciadłami, próbuje znaleźć swoją&#13;
orawską tożsamość, „odbijając” ją od sąsiadów. Choć w tym porównaniu mowa o państwach narodowych, to Podhale stanowi wyjątek – zupełnie jakby reprezentowało (zastępowało w tym zestawieniu) Polskę.&#13;
Pan Stanisław kontrastuje Podhale z Orawą na różnych płaszczyznach, choćby w kwestii podejścia do kobiet. Jako przykład podaje podhalański taniec zbójnicki, w którym&#13;
dziewczyny są odsunięte, są w roli obserwatorek. Z kolei w tańcach orawskich zawsze występuje równouprawnienie. Jak komentuje– na Orawie kobieta się zawsze liczyła.&#13;
Twórczość zespołu „Arva”, o której opowiadał badaczkom pan Paweł Czaja, z założenia jest międzyregionalna. Sama nazwa pochodzi od węgierskiego słowa oznaczającego&#13;
Orawę. W repertuarze zespołu znajdują się różne nuty ze Słowacji, utwory węgierskie,&#13;
czasem utrzymane w stylistyce żydowskiej lub cygańskiej. Dominują jednak kawałki&#13;
60&#13;
&#13;
Kursywą zostały wyróżnione cytowane wypowiedzi, pochodzące z przeprowadzonych przez członków zespołu badawczego wywiadów. Ich nagrania i transkrypcje znajdują się w archiwum autora niniejszego tekstu&#13;
oraz Fundacji Mapa Pasji.&#13;
59&#13;
&#13;
R. Kantor, Potencjał kulturowy współczesnej wsi orawskiej. Rozważania etnologa, „Rocznik Orawski”, 1997,&#13;
t. 1, s. 13.&#13;
&#13;
268&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
Z przekonaniem graniczącym z pewnością można stwierdzić (na podstawie całej rozmowy z tym informatorem), że pod pojęciem „folklor” rozumie on przede wszystkim muzykę.&#13;
&#13;
269&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Orawskie. Do twórczości zespołu „Arva” wkradają się również nuty podhalańskie. Istnieje bowiem częsta współpraca, płynąca z przyczyn prozaicznych: zespół ten regularnie gra w karczmach tzw. „regionalnych” i nie ma stałego składu – gdy brakuje jakiegoś&#13;
instrumentu, prosi się kolegów-muzyków z Podhala o pomoc. Choć pan Paweł uważa,&#13;
że podhalański styl grania jest odmienny od reprezentowanego przez jego zespół, nie&#13;
stoi to na przeszkodzie, by je zpotrzeby chwili łączyć. Nie obserwujemy w tym przypadku folkloryzowanej „dbałości o poprawność”. Sam przyznaje, że naleciałości są już na&#13;
pewno duże, co wiąże z rewolucją internetową (szczególnie istnieniem portalu Youtube,&#13;
umożliwiającego łatwy dostęp do folklorystycznej twórczości z różnych regionów świata i Europy). Ten folklor już się przenika nawet podhalański z orawskim, puentuje. Komentuje również, że u muzyków dawniejszej daty, którzy nie podlegli tak mocno choćby&#13;
„podhalanizacji”, widać ten styl, taki starodawny orawski. To styl, któremu bliżej chyba&#13;
do Słowacji niż do Podhala. W całej tej wypowiedzi pobrzmiewa pewne tożsamościowe&#13;
rozedrganie, bo jeśli mowa o „orawskości”, to też w odniesieniu do „słowackości”; nieustanne są porównania do muzyki innych regionów czy grup kulturowych (etnicznych).&#13;
Innym jeszcze śladem synkretyczności regionalnej w twórczości zespołu „Arva” jest&#13;
rodzaj występujących instrumentów – chodzi o altówkę węgierską (nie wiemy na czym&#13;
ta „węgierskość” polega, znamienna jest jednak nazwa) i basy, takie same jak na Podhalu.&#13;
Z kolei pan Krzysztof z Podwilka posługuje się słowackimi fujarami62. A przecież z pewnością również w muzyce ludowej (czy „tak zwanej ludowej”?), rodzaj instrumentu, na&#13;
którym się gra, w jakimś stopniu odpowiada również za „styl” grania, za rodzaj możliwych&#13;
do odegrania melodii, za tempo, rytm itd. Międzyregionalna wymiana instrumentów&#13;
(może – jako projekty służące do ich wykonania, tu – jako fizyczne przedmioty) wpływa&#13;
na wymianę stylów i ich wzajemne mieszanie się. Zwłaszcza, że pan Krzysztof przyznał,&#13;
iż muzyka orawska po prostu stylistycznie w pewnym sensie się zmieniła. Gorzko podsumował następnie: w tej chwili moim zdaniem nie słychać takiej orawskiej muzyki jaka była&#13;
w rzeczywistości. Co ciekawe, ta opinia została wyrażona przy okazji pytania o różnice&#13;
w stylu muzyki podhalańskiej i orawskiej; podkreślono, że– w takim razie „wciąż jednak”&#13;
– w obu regionach muzykę gra się całkiem inaczej.&#13;
Pan Paweł wyliczył wszystkie działające zespoły muzyczne na Orawie. Jednak zawahał się w przypadku zespołu z Piekielnika, bo– jak przyznał– oni tańczą po góralsku i po&#13;
podhalańsku, mimo iż geograficznie nie są. Interesujące, że dla tego informatora zespół&#13;
geograficznie orawski, ale z podhalańskim repertuarem, spowodował trudność klasyfikacyjną, pomimo że pytanie brzmiało bardzo ogólnie: A tu dużo jest zespołów [ludowych]?&#13;
Jest tutaj pewna niejasność i niekonsekwencja: może bowiem dziwić ta trudność pana&#13;
Pawła wobec wcześniejszych deklaracji synkretycznego charakteru twórczości jego zespołu. Oto przykład tożsamościowego rozedrgania, która, jak się wydaje, cechuje Orawę.&#13;
Z wypowiedzi pana Pawła wynika zasadnicza teza: dawniejszy, bardziej „autentyczny” folklor orawski to ten, w którym wybrzmiewa słowacka nuta. Zaś ten nowszy – mniej&#13;
autentyczny, nie tak oryginalny – uległ „podhalanizacji”. Procesowi temu uległa nawet,&#13;
zdaniem pana Pawła, Słowacja. Gdy opowiada o zespołach z Zuberca, Suchej Góry i Hla62&#13;
&#13;
Zostało podkreślone, że instrument ten nie jest uznany jako orawski. Bardzo interesująca byłaby informacja&#13;
na temat tego, kto lub co jest autorytetem, który o tym decyduje, jednak nie została ona pozyskana.&#13;
&#13;
270&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
dówki, czyli wsi orawskich po stronie słowackiej, to podkreśla, że choć to porządne kapele, to tańczą, śpiewają po podhalańsku. O „podhalanizacji” negatywnie wypowiadał się&#13;
również pan Krzysztof Pieronek – zwracał uwagę, że dotyka ona nie tylko Orawy, ale&#13;
i Słowacji: Słowacy […] oni się tam ubierają po podhalańsku. Szczególnie folklor tworzony&#13;
w Suchej Górze Orawskiej (przy granicy z polską, na południowy wschód od Chyżnego,&#13;
na zachód od Chochołowa) zdaniem pana Krzysztofa jest całkowicie podhalański.&#13;
Rzeczywista muzyka orawska, jak ocenił pan Krzysztof, była bardziej słowacka. Zmiana, która w niej zaszła, ma bezpośredni związek z Podhalem – w tej chwili po prostu są&#13;
takie wpływy podhalańskie. Zaś folklor Podhala nazwał dominującą kulturą. Co więcej,&#13;
i inne sąsiednie regiony tak jakby brały od nich. W przypadku Orawy muzyk źródeł tego&#13;
stanu rzeczy dopatruje się w tym, że Orawa jest podzielona na część polską i słowacką.&#13;
Wpływów muzycznych na Orawie jest więcej – poza Podhalem pan Krzysztof wymienił Węgry i Słowację; charakterystyka ta powtarzała się również w kilku pozostałych wywiadach. Ponadto, zdaniem tego informatora, wpływy „południowe” widoczne są także&#13;
w innych elementach folkloru – choćby w stroju.&#13;
�������2UDZD�ɒ�6ăRZDFMD�ɒ�3ROVND&#13;
Zdaniem pana Stanisława folklorystyczna granica narodowa przebiega gdzie indziej niż&#13;
państwowa, ponieważ, jak przekonuje, na przykład Chyżne, to tam jest folklor bardziej&#13;
słowacki. Niejako na potwierdzenie tego stwierdzenia pan Mariusz Tepko, członek zespołu z Chyżnego, informował, że jego zespół („Rombań”) wyróżnia spośród innych&#13;
orawskich kapel częste korzystanie z folkloru słowackiego. Zespół wykonuje wiele słowackich pieśni. Na pytanie dlaczego, odpowiedział: kiedyś też u nas była taka tradycja.&#13;
Niestety w trakcie rozmowy wątek ten nie był dalej rozwinięty – tymczasowo można się&#13;
więc jedynie domyślać genezy tejże „tradycji” na podstawie znajomości kontekstu historycznego.&#13;
Słowacja, zdaniem pana Krzysztofa, przeżywa późniejszą niż w Polsce fascynację&#13;
folklorem. W związku z tym Słowacy przyjeżdżają na Orawę uczyć się grać na instrumentach w ludowym stylu. Można zatem spodziewać się dalszych migracji i dyfuzji stylów folklorystycznych. Choć będzie to trwało zapewnedekady, z pewnością interesujące&#13;
będzie śledzenie tych folklorystycznych przemieszczeń, rozszerzeń, roszczeń, aneksji&#13;
i przemieszań.&#13;
Pan Eugeniusz z Lipnicy wspominał interesujący zwyczaj z dawnych czasów. Gdy&#13;
w latach sześćdziesiątych młodzi mężczyźni zaczęli bardziej migrować po Polsce za pracą&#13;
(wymienia Jaworzno, Katowice, Nową Hutę) i wracali z żonami pochodzącymi z innych&#13;
części kraju, nazywane były one przez mieszkańców Lipnicy Polkami. Dla zobrazowania&#13;
powiedział do badaczek – wyście są Polki, nie Orawacy. Oto przykład na tożsamościowe&#13;
odgrodzenie od reszty Polski63. Zwłaszcza że – jak wynika z zebranego materiału – mieszane małżeństwa polsko-słowackie nie spotykały się z podobnymi reakcjami. Sprawa&#13;
to jednak historyczna – dotyczy przeszłości. Zdaje się, że obecnie fakt mieszanych małżeństw nie wzbudza tak silnych emocji.&#13;
63&#13;
&#13;
Wbrew pewnym – czy życzeniowym? – ustaleniom profesjonalnych badaczy Orawy, skupionych wokół wcześniej analizowanych czasopism.&#13;
&#13;
271&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Deklaracja co do tożsamości pana Stanisława ostatecznie jednak jest jednoznaczna:&#13;
No Orawiakiem zawsze się czuję. By wzmocnić przekaz o swojej tożsamości pan Stanisław dodaje: czy byłem w wojsku64, czy gdziekolwiek. Argumentem ostatecznym okazuje&#13;
się powód natury lingwistycznej – Dla mnie jest męką […] męczę się niesamowicie, kiedy&#13;
mówię po polsku czysto. Dla mnie to jest męka po prostu, nie czuję się swobodnie.&#13;
&#13;
�����3RGRELHąVWZD&#13;
�������2UDZD�D�6ăRZDFMD&#13;
Wobec tych trudności tożsamościowych, związanych z omówionymi wcześniej rozmaitymi czynnikami – również natury historycznej – Orawianie wypracowali jednak pewną&#13;
formę kompromisu tożsamościowego, skoro, jak uważa pan Jan, tak się czują Orawiakami. Dla niego to kwestia związana przede wszystkim z językiem. Po stronie orawskiej&#13;
są miejscowości, w których mówią tym samym językiem, takim orawskim […] minimalnie&#13;
jest ten akcent nieco [inny], bo to już jest naleciałość słowacka, ale mniej więcej to samo, co&#13;
i u nas. Tak jak zaczniemy po nasemu gwarzyć, radzić, no to oni tak samo. Pan Jan po raz&#13;
pierwszy z tym zjawiskiem spotkał się, będąc nastolatkiem – będąc dalej na Słowacji na&#13;
stacji kolejowej natrafił na grupę wojskowych, którzy mówili wszyscy po orawsku. Nie po&#13;
słowacku, tylko po naszemu, ale nie ze mną, tylko między sobą. Warto zwrócić uwagę na&#13;
komentarz informatora, który dodał: to mnie zdziwiło wtedy, bo ja tam nie znałem, wyobrażałem sobie, że tam wszyscy po słowacku [mówią]. Może to sugerować, że spory i konflikty tożsamościowe, powodowane sytuacją dziejową czy inspirowane przez lokalnych&#13;
działaczy patriotycznych, polityków itd., miały wyraźny wpływ na mieszkańców Orawy,&#13;
skoro pan Jan nie dostrzegł wcześniej istnienia wspólnej gwary orawskiej. Rozróżnienie&#13;
na Orawę polską i słowacką, a w dalszej konsekwencji na Orawian polskich i słowackich,&#13;
mogło być przypuszczalnie raczej efektem różnych działań agitatorów i społeczników niż&#13;
wyrazem rzeczywistych, codziennych tożsamościowych dylematów ludności.&#13;
Niemal osiemdziesięcioletnia mieszkanka Chyżnego, pani Joanna, wspominała, że&#13;
dawniej więcyj my tu po słowacki śpiewano kolędy. W trakcie wesel z kolei śpiewano naprzemiennie: piosenki polskie i słowackie. To ważne uzupełnienie dla pozostałego materiału, w którym mowa również o słowackich słowach piosenek, jednak w wykonaniu&#13;
muzyków ludowych. Tu z kolei chodzi wprawdzie o sytuacje obrzędowe, ale nie związane z działalnością profesjonalną.&#13;
Ze wszystkich wypowiedzi, w których poruszany był temat „języka orawskiego”, płynął ten sam wniosek – znacznie bliżej orawskiej gwarze do języka słowackiego niż polskiego. Zdaniem pana Eugeniusza wręcz słowacki język a nasz to prawie to samo. Rzecz&#13;
nie w tym, by kwestia ta została potraktowana w sposób językoznawczy czy etnolingwistyczny – chodzi raczej o zasygnalizowanie pewnej wypowiedzi i podmiotowego punktu&#13;
widzenia. Przy tym ujawnia się pewna prawidłowość: utożsamienie czy choćby zauwa64&#13;
&#13;
Służba wojskowa znów bierze udział w grze o tożsamość regionalną odbywających ją. Może dla pana Stanisława jest rodzajem międzyregionalnej diaspory, która – co znamy z licznych opracowań – może wzmacniać&#13;
tożsamości, z którymi się w nią wkroczyło?&#13;
&#13;
272&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
żenie podobieństw pomiędzy gwarą orawską a językiem słowackim uwidacznia z kolei&#13;
(bardziej lub mniej bezpośrednio) różnice pomiędzy gwarą orawską a językiem polskim.&#13;
Z kolei pani Stefania z Zubrzycy Górnej w orawskiej gwarze widzi ślady wpływów węgierskich, słowackich, a nawet wołoskich. Informatorka ta kładzie nacisk na&#13;
zróżnicowanie wewnętrzne gwary orawskiej. Zapewne taki też jej obraz przekazuje&#13;
dalej, ponieważ interesuje się gwarą i jest jej propagatorką (uczyła w szkole, obecnie pisze prozę dla dorosłych po orawsku). Warto zwrócić uwagę, że wyliczając wpływy na&#13;
gwarę orawską, informatorka ta nie wspomniała o języku polskim– wbrew opiniom niektórych badaczy, przywoływanych na łamach „Orawy” i „Rocznika Orawskiego”, którzy&#13;
mieli przekonywać, że gwara orawska to jednoznacznie gwara pochodzenia polskiego.&#13;
Znów: rzecz nie w tym, by rozstrzygać tę sprawę – pozostawmy ją dociekaniom językoznawczym. Tym bardziej jednak interesujące są cytowane tutaj wypowiedzi informatorów jako przejaw poszukiwania wyznaczników tożsamości (odrębności i podobieństwa)&#13;
mieszkańców Orawy.&#13;
Dla pana Mariusza Tepki sprawa tożsamości orawskiej jest jasna: Orawa jest po prostu&#13;
jednym regionem. I nie ważne, gdzie leży. Jak Pani wie, ta nasza część to Orawa Górna, a po&#13;
słowackiej stronie jest Orawa Dolna. I czy jedziemy do Namestowa, czy innej pobliskiej słowackiej miejscowości, to dogadujemy się z nimi, bo oni mają bardzo podobny język, dialekt.&#13;
Mają podobne pieśni i tańce. A więc nie ma moim zdaniem granic państwowych, to wszystko&#13;
to jeden wielki region i kultura orawska. Ponownie podstawowymi wyróżnikami dla pana&#13;
Mariusza są „język orawski” i folklor – w tym wypadku podobne pieśni i tańce. Dla pana&#13;
Pawła sprawa „polskości” i „słowackości” również jest dyskusyjna. Wspomina starszych&#13;
ludzi i stwierdza, że ludzie tu nie czuli przynależności, że o, ja jestem Polakiem, albo– nie&#13;
wiem– że Słowakiem. Po chwili jednak dodaje: podejrzewam, że wszyscy, blisko 100 procent, czuje się Polakami. Ponownie mamy do czynienia z wyraźną nieścisłością, mogącą&#13;
wskazywać na tożsamościowe problemy mieszkańców Orawy.&#13;
Pan Paweł ma trudność w odpowiedzeniu na pytanie: jaki jest ten typowy folklor orawski. Na pewno, jego zdaniem, ma dużo zapożyczeń – tu znów pobrzmiewa pograniczność&#13;
regionu (czy jej świadomość twórcy?). Tę „typowość” orawskiego folkloru ciężko opisać&#13;
w słowach, lepiej to usłyszeć. Dopytywany przez badaczki jednak skłania się ku opinii, że&#13;
jest to folklor bardziej podobny do muzyki słowackiej niż do podhalańskiej. Czy może&#13;
nawet bardziej węgierski. Świadom jest jednak, że jego opinia nie jest powszechna, bo jak&#13;
pogadacie z kimś innym, to wam tam powie, że to bardziej podobne do podhalańskiej muzyki. Znów, by zdefiniować swoją twórczość w kategoriach regionalistycznych, informator&#13;
posiłkuje się „zwierciadłami” w postaci pobliskich regionów. Znów także– wobec trudności kategoryzacyjnych, widocznych wśród samych zainteresowanych – zauważalne są&#13;
trudności tożsamościowe, z którymi wydają się borykać ludowi twórcy orawscy.&#13;
W swojej opowieści o kwestii pogranicza pani Joanna zwracała uwagę, że Łorawa,&#13;
wiencyj patrzyła do slowenska – co kłóci się z częścią polskich opracowań na ten temat&#13;
(także tych omawianych wcześniej). Zdaniem tej informatorki chodziło o kwestie gospodarcze – na Słowacji miało się żyć łatwiej.&#13;
&#13;
273&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�������2UDZD�D�:ÛJU\&#13;
Pan Jan Budziński, sołtys Chyżnego, wspominał osoby potrafiące posługiwać się językiem węgierskim. Ta umiejętność brała się z dwóch źródeł: po pierwsze, w części szkół&#13;
ludowych na Orawie przed I wojną światową nauczano w tym języku; po drugie, ich kompetencja językowa mogła się poprawiać w trakcie służby w wojsku austro-węgierskim.&#13;
Chodziłoby tutaj raczej o dalsze szlifowanie języka, trudno bowiem spodziewać się, by&#13;
ktoś nauczył się mówić po węgiersku w trakcie samej tylko służby. Uwidacznia się w tym&#13;
miejscu zjawisko szeroko omawiane wcześniej w literaturze etnograficznej, czyli zmiany,&#13;
jakie w środowisku wiejskim powodował powszechny pobór wojskowy, obserwowane&#13;
na terenach Polski od XIX w. Chociaż w przypadku poboru z okresu I Wojny Światowej efekt mógł być odmienny– zdaniem Jerzego Roszkowskiego „Orawianie stykali się&#13;
na froncie z żołnierzami pochodzącymi z Galicji, Śląska Cieszyńskiego i Polakami z zaboru pruskiego. Wywierało to istotny wpływ na pogłębianie ich uświadomienia narodowego”65. W opowieści pana Jana chodziło o jego dzieciństwo, czyli lata pięćdziesiąte&#13;
ubiegłego wieku. Również rodzina pani Stefanii z Zubrzycy Górnej uległa silnym wpływom węgierskim – wszyscy jej męscy przodkowie kształcili się na Węgrzech. Z kolei, jak&#13;
przekonuje pan Paweł Czaja, pewne elementy stroju orawskiego również wzbogacone&#13;
są wpływami „poborowymi”, na przykład te pętelki tutaj przy spodniach mają charakterystyczne dla wojska węgierskiego.&#13;
Ślady węgierskiej obecności można zaobserwować również w dziedzictwie materialnym. Pan Jan stwierdził o kościele w Orawce: tam jest pięćdziesięciu świętych węgierskich.&#13;
Rzeczywiście, w tym najstarszym orawskim kościele, pochodzącym z połowy XVII w.,&#13;
podziwiać można wizerunki świętych obdarzonych szczególnym kultem na Węgrzech.&#13;
Zdaniem pana Stanisława również w muzyce orawskiej widoczne są węgierskie wpływy.&#13;
�������2UDZD�D�6SLV]&#13;
Innym regionem służącym za porównawcze zwierciadło jest Spisz – zdaniem pana Stanisława oni więcej wierzą, że są Słowakami, więc ten folklor bardziej jest taki słowacki niż&#13;
polski.&#13;
Pani Stefania z Zubrzycy Górnej kojarzy geograficznie Orawę z Podhalem i Spiszem,&#13;
mówiąc: to są trzy takie ciotki. Również do Spisza Orawę porównuje pan Paweł z Jabłonki&#13;
– gdy opowiada o zanikających śladach słowackości na terenach polskiej Orawy (słowacka msza, babcia modląca się po słowacku).&#13;
�������2UDZD�D�=DZRMD&#13;
Od zachodu Orawa graniczy z jeszcze jednym regionalistyczno-folklorystycznym zwierciadłem: tak jak Zawoja, […] ten folklor jest też inny. Chociaż powiedziałbym, że Zawoja&#13;
bliska jest do orawskiego. To sugerowane przez pana Stanisława podobieństwo umożliwia&#13;
doprecyzowanie i większe zróżnicowanie spostrzeżeń na temat folkloru, czy może raczej&#13;
– różnych folklorów. Według tego informatora poza wcześniej wspomnianymi Spiszem&#13;
65&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
i Podhalem należy z pewnością wyróżnić takie grupy związane z granicami obszarowymi,&#13;
jak Górale Śląscy, Górale Pienińscy, Górale Beskidzcy. Pan Stanisław potrafi je wszystkie od siebie nawzajem odróżnić, próbując wykazać, jak zagadnienie „góralszyzny” jest&#13;
zróżnicowane. Pomyłki związane z folklorem, nieumiejętność odróżnienia regionalnych&#13;
odmian pan Stanisław określa jako winę, gdy opowiada o starym muzykancie Andrzeju&#13;
Dziubku i „błędach”, jakie muzyk ten popełniał w rozumieniu „autentyczności” danego&#13;
stroju. Tłumacząc go jednak, wskazuje na pewien okres w historii stroju orawskiego: to&#13;
jest też wina tego, że na przykład orawski strój prawie że zaniknął. Na przykład w dzieciństwie nie widział nigdy, że jest inny strój niż podhalański. To przy okazji znak podhalanizacji.&#13;
&#13;
�����3R]RVWDăH��X]XSHăQLDMÇFH�Z\SRZLHG]L�&#13;
Zdaniem pana Jana obecnie konflikty na tle narodowościowym nie mają znaczenia. Sprawa, która od początku XX w., poprzez I wojnę światową, okres międzywojenny, aż po&#13;
niemiecko-słowacką okupację Orawy w trakcie II wojny światowej i trwające jeszcze&#13;
parę lat po wojnie tarcia, budziła wielkie emocje – z pewnością wśród lokalnych działaczy, aktywistów, czy polityków, zapewne w niemniejszym stopniu „zwykłego ludu” – nie&#13;
jest już zdaniem tego informatora źródłem zmartwień i codziennych przemyśleń mieszkańców Orawy, a z pewnością nie ludzi młodych. Takich zaszłości już nie ma, nie ma&#13;
w ogóle, choć chwilę wcześniej rozmówca wyraźnie podkreślał, że „dawniej” podział tożsamościowy był bardziej wyraźny – część ludzi uważała się za Słowaków, […] natomiast&#13;
część się uważała za Polaków66.&#13;
Pani Krystyna z Jabłonki oceniła, że mieszkańcy Orawy czują, że nie są ani Polakami,&#13;
ani Słowakami. Oni są po prostu Orawiakami.&#13;
Na pograniczność regionu zwracał uwagę także pan Krzysztof z Podwilka, twórca&#13;
strojów orawskich: Jesteśmy regionem pogranicza. Słychać słowackość w muzyce, też Węgry&#13;
są w stroju ludowym. Inna Kultura od Podhalan, od Zawoi. Są podobieństwa kulturowe,&#13;
ale też bardzo widoczne różnice. I tym razem oprócz Podhala za region porównawczy&#13;
posłużyła Zawoja.&#13;
Zadając pytanie „jak wygląda typowy strój orawski?”, wskazano informatorowi pewną kliszę – zdefiniowano orawskość, wymuszono odpowiedź związaną z konkretną kategorią klasyfikacyjną. I choć zadanie było niefortunnie, to odpowiedź jest pouczająca.&#13;
Chodzi o to, że pan Krzysztof, twórca „strojów orawskich”, wchodzi w tę kliszę przygotowany, potrafi przytoczyć wiele detali: marszczenie charakterystyczne dla Orawy, sposób szycia koszul itp. Wyraża on pewność odnośnie tego, „czym się różni” tzw. „strój&#13;
wzorcowy” – prawdziwy, jak go określa, od nieprawdziwego. Jednak inspiracje czerpie&#13;
z różnych regionów i w tym celu chodzi po muzeach – odniesienia znajdywał w Krakowie,&#13;
66&#13;
&#13;
A jednak, pewne aspekty współczesnego konfliktu polsko-słowackiego przedstawiał pan Krzysztof z Podwilka. Chodzić ma o rosnące ceny różnych produktów, powodowane, zdaniem wielu, przybywaniem Słowaków na&#13;
targ w Jabłonce. To jednak jedyny napotkany wątek o konflikcie słowacko-polskim w trakcie badań.&#13;
&#13;
J. Roszkowski, Z dziejów Lipnicy Wielkiej w latach 1910-1919, „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 20.&#13;
&#13;
274&#13;
&#13;
275&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
w Zakopanym czy na Słowacji. W efekcie profesjonalnie wykonywane przez niego ubiory&#13;
mają po części charakter synkretyczny – łącząc cechy z różnych stylów.&#13;
Zjawiskiem charakterystycznym dla pograniczności jest wymiana handlowa. Na&#13;
Orawie jest ona widoczna przede wszystkim podczas targu w Jabłonce, na którym&#13;
Słowacy stanowią większość uczestników. Handluje się tutaj zwykłymi artykułami życia&#13;
codziennego: żywnością, artykułami gospodarstwa domowego, chińszczyzną i dziadostwem (Krzysztof Pieronek). Stała obecność, choćby tylko natury ekonomicznej (zakupowa), wzbogaca krajobraz kulturowy regionu, niewątpliwie budując w jego mieszkańcach poczucie „pograniczności”. Obecność słowackich samochodów, ceny podawane&#13;
w Euro, kantory walut – wszystko to przypomina Orawianom na co dzień o ich pogranicznym położeniu. Taki pogląd potwierdza wypowiedź pana Pawła, który pytany o relacje ze Słowakami, mówi o otwartości: pewnie, że jest. Mamy ich tu na co dzień, bo chodzą&#13;
do sklepu. Ten informator również podkreśla brak bariery językowej – zaczynać miałaby&#13;
ona się dopiero w Trstenie, gdzie jest dużo tych przesiedleńców, to oni już tam mówią po&#13;
słowacku, ten słowacki prawidłowy.&#13;
Pan Krzysztof w końcu został zapytany przez badaczki: kim się czuje. Odpowiedział,&#13;
że Orawcem. I skomentował pół żartem-pół serio: tak jest bardziej bezpiecznie. Etnografki słusznie drążyły temat, a informator szczerze przyznał, co ma na myśli. Jego rodzice&#13;
byli Słowakami – całkowicie. Przy okazji zauważył, że starsze pokolenie na Orawie mimo&#13;
wszystko to się czuli Słowakami. Określenie Orawcy powstało zdaniem pana Krzysztofa,&#13;
żeby było łatwiej67. W tym sensie muzyk ten utożsamia Słowaków z Orawcami. W gruncie rzeczy więc ostatecznie, w zawoalowany sposób, pan Krzysztof przyznał, że jest Słowakiem – mam sentyment niesamowity do Słowacji. Mówię po słowacku, słucham radia,&#13;
oglądam telewizję. […] mam czasem takie dni, takiego doła, że muszę coś oglądnąć po słowacku czy posłuchać. Sprawa tożsamości jest dla tego informatora niewątpliwie trudnym&#13;
zagadnieniem: jakoś do końca nie czuję się Słowakiem, bo nie mam jakiejś styczności nie&#13;
wiadomo jakiej z tą Słowacją, ani nie czuję się też do końca Polakiem. Komplikując jeszcze&#13;
sprawę, pan Krzysztof zauważył także, iż dla młodzieży z reguły w deklaracjach „wiodącą”&#13;
tożsamością jest tożsamość polska; choć i co do tego miał pewne wątpliwości.&#13;
Ostatecznie jednak pan Krzysztof skonstatował, że jesteśmy odrębni etnicznie od reszty&#13;
„świata”, czyli, jak się już przekonaliśmy, od tego, co służy jako porównawczy tożsamościowy orbis exterior: Słowacji, Podhala, czasem Zawoi, także Polski, Węgier czy Austrii.&#13;
Taki stan rzeczy ocenił pozytywnie, to jest super, to mi się bardzo podoba. Według niego&#13;
należy tego chronić, by zachować tę unikalność, podczas gdy, jak komentował, ludzie&#13;
większość na Orawie jakby się asymilowali z całą częścią Polski, i to mi się wydaje złe.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
Szkoda, że ten niezwykle ciekawy wątek pojawił się pod koniec badań. Czy wszyscy pozostali, którzy „czują&#13;
się Orawcami”, kamuflują w ten sposób swoją „słowackość”? Mam nadzieję, że sprawę tę spróbuję rozwikłać&#13;
w przyszłości, bądź też inni badacze podejmą temat.&#13;
&#13;
276&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH�&#13;
We wstępie zasygnalizowałem już pewne trudności i ograniczenia, z którymi zespół borykał się w terenie. To one są odpowiedzialne za tematyczne rozproszenie zebranego&#13;
materiału. W związku z przyjętymi założeniami tematycznymi, o których wiadomo było&#13;
przed badaniami, przewidywaliśmy te trudności. Jednym ze sposobów poradzenia sobie z tym wyzwaniem było zastosowanie się do propozycji Kathy Charmaz, sugerującej&#13;
„podejście mówiące o jednoczesnym zbieraniu danych i prowadzeniu analizy”68, czego&#13;
wyrazem były regularne spotkania, w trakcie których omawialiśmy spędzone dni w terenie, analizując i planując dalsze posunięcia. Z tego wedle naszej intencji kontrolowanego&#13;
zamieszania nieuchronnie przebijało zagadnienie pogranicza, wciąż obecne w kolejnych&#13;
rozmowach, obserwacjach, a w dalszej kolejności w interpretacjach i przemyśleniach.&#13;
Pomimo tematycznego rozproszenia tenże wątek spaja owe zróżnicowane treści niczym rama; różnorodne zagadnienia w sposób nieunikniony znajdują bardziej lub mniej&#13;
wyraźne zaczepienie w tym samym rusztowaniu – w kwestii pograniczności Orawy.&#13;
W koniecznym podsumowaniu nie sposób opisać tego zjawiska jednoznacznie. W trakcie&#13;
badań było to bardzo widoczne: poruszając rozmaite kwestie z badaczkami, informatorzy&#13;
niejako mimowolnie przywoływali temat pograniczności – dokonywano ciągłych porównań i zestawień z innymi regionami. Jak sądzę, widoczne tu jest znów – opinia ta została&#13;
już wcześniej wyrażona – tożsamościowe rozedrganie Orawy. Dopatruję się go również&#13;
w uporze, z jakim pasjonaci-badacze Orawy w swoich tekstach historycznych, publikowanych na łamach dwu omawianych tu czasopism, „Orawy” i „Rocznika Orawskiego”,&#13;
podnoszą sprawy tożsamości: etniczności, narodowości, czy historycznych przesunięć&#13;
z nimi związanych. Co istotne, dzieje się to od początku lat dziewięćdziesiątych do końca&#13;
dwutysięcznych (te roczniki zostały przeanalizowane). Czy ci lokalni działacze - folkloryści, historycy, pracownicy Orawskiego Parku Etnograficznego, członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Orawy – intencjonalnie tak mocno akcentowali te sprawy w swoich publikacjach? Czy jest to może wyraz mniej (lub bardziej) uświadomionej troski o regionalną&#13;
tożsamość? Czy idzie tu może o pobudki natury patriotycznej (gdy, a często, kładziony&#13;
jest nacisk na sprawy narodowe)?&#13;
Pozostaję jednak wierny określeniu: tożsamościowe rozedrganie. Oto jest „skarb górali” orawskich – pograniczne położenie, potencjał synkretyczności. Funkcjonuje przekonanie, że loci comunes łączące Orawców to ich folklor muzyczny, piękne rzeźby, wykonują tańce ludowe, i że działalność tę, jak w wielu innych regionach, sowicie wspomaga&#13;
się finansowo z rozmaitych funduszy, czego najlepszym „pomnikiem” jest wspaniałe,&#13;
wielkie i nowoczesne Orawskie Centrum Kultury w Jabłonce69. Jednak tym, co wszystkie wspomniane regionalne aktywności łączy, jest właśnie pograniczność Orawy. Chodzi&#13;
zresztą o coś więcej. Po badaniach nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pograniczność nie&#13;
tylko spaja zebrany materiał, lecz dotyka w ogóle „duszy orawskiej”. W końcu badania&#13;
przeprowadzono zarówno wśród twórców ludowych i regionalnych działaczy, jak również „zwykłych” ludzi, nie zajmujących się (wręcz często niezainteresowanych) „sprawa68&#13;
&#13;
K. Charmaz, Teoria ugruntowana, op. cit., s. 31.&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
Choć gdy odbywały się badania sprawiało wrażenie pustego, a wrażenie to zwiększał rozmach, z jakim je&#13;
wybudowano (dzięki funduszom unijnym).&#13;
&#13;
277&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
mi folklorystycznymi”. Tożsamościowe rozedrganie Orawy to wielki potencjał. Z jednej&#13;
strony dla wszelkiej twórczości folklorystycznej: rozsądne otwieranie się na zróżnicowane wpływy i naleciałości z sąsiednich (nie tylko) regionów, przy zachowaniu orawskiej&#13;
unikatowości może w przyszłości stanowić o wyjątkowości twórczości folklorystycznej&#13;
tego regionu. Przede wszystkim jednak to wielki potencjał kulturotwórczy w ogólniejszym rozumieniu dla ogółu mieszkańców tego pograniczno-tranzytowego (w znacznie&#13;
mniejszym stopniu turystycznego) regionu. „Skarbem” współczesnych górali orawskich&#13;
jest ich tożsamościowa niepewność – paradoksalnie jednoczesna otwartość i hermetyczność, prowadząca do głębokiego namysłu nad własną tożsamością.&#13;
Trudności interpretacyjne związane z pogranicznością Orawy, które napotkali etnologowie, dotyczą nie tylko etnograficznej działalności badawczej. Analiza omawianych&#13;
czasopism wykazała, że w przypadku autorów publikujących na ich łamach zagadnienia&#13;
oscylujące wokół granicy jako pewnej szczególnej przestrzeni, wywołującej nieustanne&#13;
tożsamościowe drgania i zawirowania, zachęcają do namysłu i refleksji zogniskowanych&#13;
wokół tegoż problemu. Z kolei omówione tu badania etnograficzne uwidoczniły podobne dylematy – z tym że w tym przypadku dotyczą one mieszkańców Orawy. Na tym etapie widzimy pewną spójność: pograniczność regionu nieuchronnie wywołuje podobne&#13;
pytania, na które odpowiedzi szukać próbują – bardziej lub mniej systematycznie – ci,&#13;
którzy angażują się emocjonalnie i intelektualnie w kwestię etnicznej/narodowej tożsamości Orawian.&#13;
Padają różne odpowiedzi. Publicyści „Orawy” i „Rocznika Orawskiego” oparli swoje&#13;
przemyślenia głównie na badaniach natury historycznej. Tak ukierunkowane dociekania&#13;
doprowadziły ich do wyników wciąż oscylujących w okolicach klasycznie rozumianych&#13;
zagadnień – narodu, etniczności, społeczności lokalnej itd. Stąd też pytania oraz przygotowane na nie częściowe odpowiedzi skupione są wokół następującego problemu: czy&#13;
Orawa to Polska czy Słowacja? Może inna jeszcze tradycja państwowa, która historycznie&#13;
przewinęła się przez to pogranicze? Na tak postawione pytania podane odpowiedzi starają się być (siłą rzeczy stają się) jak najbardziej jednoznaczne – nie pozostawiając miejsca&#13;
dla skomplikowania sprawy, które niewątpliwie wynika z natury omawianego problemu. Okazuje się bowiem, że kategoryczne klasyfikacje, płynące przeważnie z namysłu&#13;
historycznego, prezentowanego w omawianych źródłach, znajdują tylko częściowe odzwierciedlenie, gdy podejść do sprawy, używszy metod etnograficznych. A szczególnie&#13;
– starając się zastosować przynajmniej zręb założeń teorii ugruntowanej. Tożsamościowo-kulturowa rzeczywistość Orawy, szczególnie ta wyrażona przez jej mieszkańców70,&#13;
jest znacznie bardziej skomplikowana– zwłaszcza wobec następujących od dwóch dekad&#13;
dynamicznych zmian natury politycznej, gospodarczej, regionalistycznej, demograficznej i innych jeszcze. Pytanie: „kim są Orawianie? Czy Polakami, czy Słowakami?” trzeba&#13;
stanowczo przeformułować i spytać raczej nie „kim są”, lecz: „kim jesteście?”, nie dodając przy tym powyższych doprecyzowań. O ile w ogóle pytanie takie zadawać. Może&#13;
poznawczo lepiej byłoby go nie artykułować, tylko cierpliwie czekać, aż „tutejsi” sami się&#13;
do tej kwestii odniosą. Nie ulega wątpliwości, że w trakcie badań (rozmów, obserwacji,&#13;
wywiadów) spełnienie znalazło to oczekiwanie cierpliwego etnografa, który nie pragnie&#13;
70&#13;
&#13;
Przez „współczynnik humanistyczny” – za Florianem Znanieckim i in.&#13;
&#13;
278&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
szybkich odpowiedzi, a raczej wstrzemięźliwie pozwala znaczeniom artykułować się/być&#13;
artykułowanymi bez: pytań-drogowskazów, przedwczesnych sądów-sugestii albo innych&#13;
jeszcze mimowolnych (czy zawsze?) retoryczno-intelektualnych ukierunkowań, ingerujących w chwilę, w której materiał empiryczny powstaje za sprawą badanych, w formę,&#13;
którą przyjmuje, a także w treść, która tę wypełnia. Słowem: pograniczność ujawnia się&#13;
na Orawie, nawet niewywołana przez badacza bezpośrednio. Orawa jest pograniczem.&#13;
&#13;
Jan Barański – magister, etnolog, absolwent Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ.&#13;
Pracuje w Urzędzie Miasta w Krakowie. Interesuje się nowoplemiennością, subkulturami i antropologią polityczną. Publikuje na łamach Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego „Kraków”.&#13;
&#13;
279&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
Odpust, Chyżne (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Kapliczka, Chyżne (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Inskrypcje w języku słowackim, Lipnica Wielka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
„Uwaga! Tutaj rządzi…”, Lipnica Wielka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
280&#13;
&#13;
281&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
Reklamy, Lipnica Wielka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Kapliczka, Chyżne (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Targ, Jabłonka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Logo „Orawianki”, Jabłonka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
282&#13;
&#13;
283&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Wnętrze dzwonnicy, Orawka&#13;
(fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Prace na cmentarzu, Orawka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
284&#13;
&#13;
��</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136990">
                <text>�Góralszczyzna&#13;
mniej znana&#13;
W poszukiwaniu&#13;
lokalnych tradycji&#13;
&#13;
wybór, redakcja i wstęp&#13;
Łukasz Sochacki&#13;
&#13;
Kraków 2020&#13;
&#13;
�6SLV�WUHěFL&#13;
&#13;
Wyd. Fundacja Mapa Pasji, Kraków 2020&#13;
!;7-h1f-�l;u|ou1m-Ĺ�7u��h-v�"o1_-1hb&#13;
!;1;mf-�m-ho-Ĺ�7u�"|-mbvj--�$u;0mb-Ŋ"|-v;Ѵ&#13;
!;7-h1f-�b�hou;h|-�|;hv|Ĺ��7-l��-u&lt;0vhb&#13;
�uof;h|�]u-C1mĹ��-ubv� uom|&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
Łukasz Sochacki&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
Czarna owca u Czarnych Górali. Licencja na nadpopradzką tożsamość regionalną&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
Pamięć, tradycja, tożsamość, czyli obraz wsi kiedyś i dziś&#13;
oczami Górali Zagórzańskich&#13;
Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
Justyna Laskowska-Otwinowska&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
Autoobraz Górali Babiogórskich.&#13;
Tożsamość regionalna w zwierciadle turystyki kulturowej&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
O krajobrazie, pokucie za grzechy i certyfikowanym produkcie.&#13;
Refleksja z etnograficznego pobytu w Łącku&#13;
Anna Barbasz-Bielecka&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
Andrzej Malik&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
Przestrzeń – pamięć – człowiek.&#13;
Przyczynek do antropologii przestrzeni wsi łemkowsko-polskiej&#13;
Kamila Biedrońska&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
Mikrohistoria Romów Karpackich&#13;
– próba rekonstrukcji osadnictwa w polskiej części Spisza&#13;
Elżbieta Mirga-Wójtowicz, Monika Szewczyk&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
Tradycje rękodzielnicze i rzemiosło w opowieściach mieszkańców Spisza&#13;
Magdalena Kwiecińska&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
Rozedrgana tożsamość. Refleksje po etnograficznych badań terenowych na Orawie&#13;
Jan Barański&#13;
&#13;
�uof;h|�ohj-7hb�b�v|uom�||jo;fĹ��;-|-�"o1_-1h�vb.৵h-�rov|-j-��u-l-1_�ruof;h|�Ł�7hu-mb;�vh-u0ॕ�7b;7b1|-�roj7mbo;f�&#13;
�-joroѴvhbĿķ�u;-Ѵbo-m;]o�ru;��Ѵ0�"rou|o�Ł�ॕuĿķ��r-u|m;uv|b;�� m7-1f.��-r-��-vfbķ�&#13;
�lbmml��ঋuo7hb;l��Ѵ|u���.1hķ��b;fvhoŊ�lbmml��ঋuo7hb;l��Ѵ|u�&#13;
��bmb1m;fŊ,7uofķ��-0bo]ॕuvhbl��;m|ul��Ѵ|u��,-ob�b��;l�&#13;
ŋ��u-vhbl��-uhb;l� |mo]u-C1ml��,0u1��ॕum;fĺ��uof;h|�vrॕjCm-mvo-mo�&#13;
� m7v� uor;fvhb1_��u-l-1_�!;]bom-Ѵm;]o��uo]u-l��r;u-1fm;]o�)of;ॕ7|-�&#13;
�-joroѴvhb;]o�m-�Ѵ-|-�ƑƏƐƓŊƑƏƑƏĺ&#13;
�"��Ĺ�ƖƕѶŊѶƒŊƖƔѵƖƔƖŊƏŊƑ&#13;
&#13;
GOK&#13;
GO&#13;
OK&#13;
Z�àąFNX&#13;
www.skarbygorali.pl&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��.RQWHNVW\&#13;
ĂXNDV]�6RFKDFNL&#13;
&#13;
���.RQWHNVW\&#13;
Góralszczyzna zajmuje wyróżnione miejsce w imaginarium kultury polskiej. Samo to&#13;
społeczne wyobrażenie pozostaje wewnętrznie zróżnicowane. W jego centrum znajduje&#13;
się Podtatrze i Zakopane. Do petryfikacji owego wyobrażenia, z centralną w nim rolą&#13;
skalnego Podhala przyczynili się m.in. malarze, pisarze, filmowcy i etnolodzy. Na jego&#13;
marginesach pozostają inne góralskie kultury: Babiogórcy, Górale Orawscy, Pienińscy,&#13;
Sądeccy, Spiscy, Zagórzańscy, Żywieccy, Kliszczacy1. Celem projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski2 było zwrócenie uwagi na wybrane „marginesy” góralszczyzny, dowartościowanie i skierowanie zainteresowania poza kulturę górali&#13;
podhalańskich, która na stronie internetowej Związku Podhalan określana jest jako „najbardziej znana grupa etnograficzna Górali Polskich”3.&#13;
Zamieszczone dalej rozdziały powstały w oparciu o materiał źródłowy wywołany&#13;
w trakcie czterech tygodniowych obozów etnograficznych, które odbyły się w latach&#13;
2018-2019, a ich zakres tematyczny dotyczy: krajobrazu kulturowego, modeli organizacji&#13;
przestrzeni domowej i przydomowej, turystyki kulturowej, pamięci o życiu na wsi zagó1 Marek Skawiński używa terminu „Górale Polscy” na określenie obszaru etnicznego południowo-zachodniej&#13;
Polski, Śląska Cieszyńskiego, a także obszarów Czech, Słowacji, Ukrainy, Węgier, byłej Jugosławii (M. Skawiński, Góralszczyzna Polska, http://zwiazek-podhalan.com/gorale-polscy/ogolny-podzial/, dostęp 31.01.2020).&#13;
2 Liderem projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski było Stowarzyszenie Klub Sportowy „Bór”, a partnerami Babiogórskie Centrum Kultury w Zawoi, Gminny Ośrodek Kultury w Łącku, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury im. Danuty Szaflarskiej w Piwnicznej-Zdroju, Muzeum – Orawski Park Etnograficzny w Zubrzycy Górnej i Fundacja Mapa Pasji. Źródłem finansowania był Regionalny Program Operacyjny&#13;
Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020. Poddziałanie 6.1.3. Rozwój instytucji kultury oraz udostępnianie dziedzictwa kulturowego, typ projektu B (dokumentowanie, zachowanie i upowszechnianie dziedzictwa&#13;
niematerialnego). Całość projektu realizowana była od czerwca 2017 do maja 2020 r.&#13;
&#13;
3 http://zwiazek-podhalan.com/gorale-polscy/podhalanie/, dostęp 31.01.2020.&#13;
&#13;
5&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
rzańskiej na początku XX w., tożsamości regionalnej, antropologii jedzenia, rzemiosła&#13;
i rzemieślników, antropologii przestrzeni, pogranicza. Oprócz tego w skład książki wchodzą dwa rozdziały dotyczące Łemków i Romów. Rozdział mgr Kamili Biedrońskiej dotyczący przestrzeni w Gładyszowie, dawnej wsi łemkowskiej, przygotowany został w oparciu o badania etnograficzne przeprowadzone w 2013 r.4, a rozdział o Romach umocowany&#13;
jest w ciągle trwających badaniach w polskiej części Spisza oraz w Wielkiej Brytanii prowadzonych przez mgr Elżbietę Mirgę-Wójtowicz i mgr Monikę Szewczyk. Problematyka&#13;
społeczności łemkowskiej i romskiej była od początku wpisana w zakres projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. W trosce o jakość prezentowanego materiału i jego opracowanie zaprosiliśmy wyżej wymienione Autorki do napisania&#13;
niepublikowanych wcześniej artykułów. Artykuły te przygotowywane zostały niejako na&#13;
boku głównego nurtu realizacji projektu, ale stanowią jego integralną i ważną część, uzupełniając materiały uzyskane w trakcie obozów etnograficznych. Tematyka związana ze&#13;
społecznością romską bądź łemkowską pojawia się w innych rozdziałach, lecz w sposób&#13;
niesystematyczny. Wynika to z niewielkiej ilości materiału źródłowego dotyczącego społeczności romskiej i łemkowskiej, jaki udało się nam zdobyć w trakcie obozów etnograficznych.&#13;
Kolejne rozdziały książki dotyczą szczegółowych tematów wynikających ze specyfiki&#13;
„terenu” etnograficznego, w jakim pracowaliśmy, z indywidualnych zainteresowań badawczych Autorów oraz z potrzeb lokalnych Partnerów projektu prowadzących działania&#13;
na rzecz zachowania i promocji własnych regionów. Jednym z celów naszych badań było&#13;
skonstruowanie „etnograficznego zwierciadła”, które czasem skupiało jak w soczewce,&#13;
a innym razem odbijało niczym w gabinecie krzywych luster kwestie ważne społecznie dla&#13;
lokalnych Partnerów projektu takie jak promocja regionu, tożsamość, swoistość „małych&#13;
ojczyzn”. Z tego powodu nie pojawiają się w nich, bądź pojawiają się mniej szczegółowo&#13;
zagadnienia natury ogólnej, które stanowią niezbędny kontekst dla całego projektu, jak&#13;
i dla poszczególnych rozdziałów. Należą do nich kategorie „góralszczyzny”, „dziedzictwa”&#13;
i „animacji kultury”, a także sprawy związane z badaniami etnograficznymi, tj. metody badawcze, sposób prowadzania badań etnograficznych, problemy wynikające z prowadzenia badań terenowych itd. Niedostatek ten staram się uzupełnić, awizując najważniejsze&#13;
kwestie stanowiące ramy teoretyczne i metodologiczne dla całej książki.&#13;
&#13;
2. Kontekst góralszczyzny&#13;
Materiały źródłowe i ich opracowania dotyczące gór, górali, kultur górali, góralszczyzny&#13;
i góralskości5 zajmują pokaźne miejsce w zbiorach muzealnych, archiwalnych i biblio-&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
tecznych. Etnologiczne zainteresowanie góralami posiada długą historię; można nawet&#13;
mówić o tradycji badawczej6, której przedmiotem zainteresowania są kultury ziem górskich. Opisy etnograficzne góralszczyzny łączą się z początkami historii etnologii jako&#13;
dyscypliny akademickiej. Mieszkańcy wsi górskich zostali uznani za pierwszoplanowy&#13;
przedmiot etnologii, wchodząc w zakres „ludu”. Wyrazem wczesnych etnograficznych&#13;
peregrynacji na teren dzisiejszej południowej Małopolski są liczne publikacje, a pośród&#13;
nich m.in. Pisma Podhalańskie7, Dziennik podróży do Tatrów8, Ilustrowany przewodnik do&#13;
Tatr i Pienin9, Sześć dni w Tatrach10, Na skalnym Podhalu11, W kręgu Tatr12, Lud nadrabski.&#13;
Od Gdowa po Bochnię13, O mieszkańcach gór tatrzańskich14.&#13;
Za początek systematycznego zainteresowania Podhalem uznaje się książkę Stanisława Staszica15 O ziemiorództwie Karpatów i innych gór i innych równin Polski16, w której&#13;
opisał „egzotycznych” mieszkańców gór: „Uderzyła mię tych ludzi zręczna i zwinna postawa; Joaś, góral Tatrów, ma wzrost niewielki, cała postawa mierzona w dobrym stosunku. Powszechnie włos czarny; naturalnie opuszczony; oko żywe i czarne, twarz podłużna. […] Na szyi gąbice, to jest kilkanaście sznurków skiełek rozmaitych, okrągłych,&#13;
różnej wielkości i różnej barwy; czasem mają opustki z gęstych strzępów od góry i od&#13;
dołu, natkane takoż rozmaitymi skiełkami. Takie gąbice spina pod brodą kamień z dziurkami, przez które przeciągane sznurki. Spod tej, stukilka łańcuchów mosiężnych opada&#13;
mu na piersi. Przy tych wiszą czasem kamyki różnego kształtu, różnej farby i rozmaitych&#13;
tyczna mapa Małopolski, red. E. Wiącek, Księgarnia Akademicka, Kraków 2015, s. 254–255.). Współczesnego&#13;
skomplikowania góralszczyzny nie oddają potoczne intuicje językowe zawarte w definicjach słownikowych,&#13;
gdzie „góral to mieszkaniec gór, człowiek pochodzący z gór” (Słownik Języka Polskiego, www.sjp.pwn.pl, dostęp&#13;
31.01.2020; Słownik Języka Polskiego, red. W. Doroszewski, www.sjp.pwn.pl/doroszewski, dostęp 31.01.2020).&#13;
O kulturowej złożoności góralszczyzny może świadczyć działalność Fundacji Zakopiańczycy. W poszukiwaniu&#13;
tożsamości (zob. Zakopiańczycy. W poszukiwaniu tożsamości, red. K. Szpilka, M. Krupa, P. Mazik, Wydawnictwo Tatrzańskiego Parku Narodowego, Zakopane 2011) i stosowane w ramach projektu rozróżnienie na „górali” i „zakopiańczyków”. Z kolei Maria Małanicz-Przybylska rozróżnia góralszczyznę jako (a) mit oraz (b) rodzaj&#13;
współczesnego projektu tożsamościowego, co znamienne nie proponuje odrębnych terminów, co umożliwia&#13;
dostrzeżenie wieloznaczności „góralszczyzny”, splotu pokładów mitotwórczych i tożsamościotwórczych (M.&#13;
Małanicz-Przybylska, Góralszczyzna istnieje...?, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 172–177).&#13;
6&#13;
&#13;
Stosując przedmiotowe kryteria podziału etnologii można mówić o subdyscyplinie, która posługując się różnymi metodami i narzędziami teoretycznymi próbuje całościowo opisywać i interpretować kultury górali.&#13;
7&#13;
&#13;
J. Zborowski, Pisma Podhalańskie, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1972, t. 1–2.&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
S. Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 1958.&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
W. Eljasz-Radzikowski, Ilustrowany przewodnik do Tatr i Pienin, s.n., Kraków 1886.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
T. Chałubiński, Sześć dni w Tatrach. Wycieczka bez programu, Redakcja „Orlego Lotu”, Kraków 1921.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
K. Przerwa-Tetmajer, Na skalnym Podhalu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1955.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
S. Witkiewicz, W kręgu Tatr, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1970, t. 1–2.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
J. Świętek, Lud nadrabski. Od Gdowa po Bochnię. Obraz etnograficzny, Akademia Umiejętności, Kraków 1893.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
Mgr Kamila Biedrońska wchodziła w skład zespołu badawczego prowadzącego badania etnograficzne w ramach kursu Laboratorium etnograficzne. Prowadzącą kurs była dr hab. Patrycja Trzeszczyńska. Artykuł mgr&#13;
Biedrońskiej opiera się na materiałach wywołanych w trakcie tych badań.&#13;
5&#13;
&#13;
Znaczenie tych terminów jest nieprecyzyjne. Joanna Dziadowiec i Elżbieta Wiącek proponują rozumieć&#13;
„góralszczyznę” jako kategorię opisową odnoszącą się do zróżnicowania etnograficznego, a „góralskość” jako&#13;
zespół wyobrażeń, stereotypów, mitów i innych form reprezentacji dotyczących górali i ich kultury ( J. Dziadowiec i E. Wiącek, Góralszczyzna, góralskość - konstruowanie i funkcjonowanie podhalańskiego mitu, w: Semio-&#13;
&#13;
6&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
L. Kamiński, O mieszkańcach gór tatrzańskich. Najdawniejsza monografia etnograficzna Podhala, Oficyna&#13;
Podhalańska „Secesja”, Kraków 1992.&#13;
15&#13;
&#13;
S. Trebunia-Staszel, Śladami podhalańskiej mody. Studium z zakresu historii stroju górali podhalańskich,&#13;
Podhalańska Oficyna Wydawnicza, Kościelisko 2010, s. 23; A. Kroh, Góral z czwartego wymiaru, „Tatry”, 2010,&#13;
t. 32, nr 2, s. 58.&#13;
16&#13;
&#13;
S. Staszic, O ziemiorództwie Karpatów i innych gor i rownin Polski, Drukarnia Rządowa, Warszawa 1815.&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
zabobonnych znaczeń”17. Etnologiczne zainteresowanie góralami można także wskazać&#13;
w pierwocinach programu badań nad kulturą chłopską sformułowanego przez Hugo Kołłątaja18, a nawet wcześniej, w sztuce teatralnej Wojciecha Bogusławskiego Krakowiacy&#13;
i Górale (1794)19.&#13;
Odkrywanie kultury góralskiej nie było i nie jest poznawczo niewinne. Górale (i chłopi) wkraczają na scenę zainteresowania nie-chłopów (elit, szlachty, inteligencji, polityków itd.) jako nośnik wartości20. Realizm etnograficznych monografii doby Oświecenia&#13;
i Romantyzmu służył uprawdopodobnieniu obrazu sielskiego, zideologizowanego, który&#13;
pełnił cele społeczne i polityczne. Kultura chłopska, w tym kultura górali, postrzegana&#13;
była jako rezerwuar treści i wartości, uznanych za fundament odnowienia (a raczej: wytworzenia) narodu polskiego. Opisywanie kultury góralskiej było jednoczesnym kodyfikowaniem sposobów przedstawiania tejże kultury i jej mityzowaniem21. Z czułą ironią&#13;
o procesie tworzenia góralskiego mitu pisze Antoni Kroh: „Góral podhalański był dla&#13;
przybysza, jeśli można się tak wyrazić, chłopem rekreacyjnym – towarzyszem miłych&#13;
chwil, opiekunem i kompanem, a nie groźnym problemem społecznym, jak chłopi dólscy. Wysławiano Podhalan, ich dorodność fizyczną i przemożne zalety ducha: inteligencję, szlachetność oraz talenty artystyczne. Dowodząc, że Podhalanie są wspanialsi od&#13;
chłopów dólskich, postrzegano ich jako wolnych synów gór, nieznających pańszczyzny,&#13;
poddanych tylko królowi; wskazywano, że codzienne zmagania z surową tatrzańską przyrodą uszlachetniły ich rasę. Romantyczny zachwyt nad góralską wolnością był mitem,&#13;
rozpowszechnionym przez ludzi, którzy w Tatrach chodzili wyłącznie dla przyjemności,&#13;
a o Podhalu wiedzieli tyle, ile chcieli wiedzieć. Był również mitem o podłożu patriotycznym, w znacznej mierze wypływającym z przeświadczenia o prapolskości kultury góralskiej: skoro Podhalanin jest szczególną sublimacją Polaka, a Polacy kochają wolność, to&#13;
góral musi kochać wolność do potęgi”22. Przez liczne opisy kultury górali i góralszczyzny&#13;
prześwieca „mit szlachetnego dzikusa”, o cnotliwej duszy, silnego ciałem i szlachetnego&#13;
oblicza23. Z tym obrazem współwystępuje wyobrażenie obszarów górskich nadpisanych&#13;
nad „mitem Raju”, które jawiły się (i jawią nadal) jako kraina arkadyjska, obszar wolności&#13;
umożliwiający niezapośredniczony kontakt z przyrodą24.&#13;
17&#13;
&#13;
Cytat za: K. Laučiková, Analiza mitu, „Tatry”, 2010, t. 32, nr 2, s. 60.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, w: Etnologia&#13;
Polski. Przemiany kultury ludowej, Polska Akademia Nauk, Wrocław 1976, t. 1, s. 26.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Ibid., s. 25.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
C. Robotycki i S. Węglarz, „Chłop potęgą jest i basta”. O mityzacji kultury ludowej w nauce, „Konteksty. Polska&#13;
Sztuka Ludowa”, 1983, nr 1–2, s. 3–8.&#13;
21&#13;
&#13;
Z. Libera, Lud ludoznawców: kilka rysów do opisania fizjognomii i postaci ludu naszego, czyli etnograficzna&#13;
wycieczka po XIX wieku, w: Etnologia polska między ludoznawstwem a antropologią, red. A. Posern-Zieliński,&#13;
Wydawnictwo DRAWA, Poznań 1995.&#13;
22&#13;
&#13;
A. Kroh, Sklep potrzeb kulturalnych, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s. 35.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
Mit góralszczyzny ma również negatywną stronę. Rewersem pozytywnego stereotypu górala jest przedstawianie go jako zawistnego, gniewnego, kłótliwego, pazernego, ksenofobicznego (Ł. Długowski, Najbardziej&#13;
skundlony naród Europy, „Tatry”, 2011, nr 2, s. 58–61.) W tym kontekście warto odnotować studia nad „wstydliwym dziedzictwem” dotyczącym Goralenvolk (W. Szatkowski, Goralenvolk - kryzys tożsamości, „Konteksty.&#13;
Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 115–121) oraz nazistowskimi badaniami antropologicznymi i ludoznawczymi na terenie Podhala (M. Maj i S. Trebunia-Staszel, Nazistowskie badania antropologiczne i ludoznawcze na&#13;
Podhalu. Dokument i pamięć, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 122–140).&#13;
24&#13;
&#13;
8&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Czy wobec tego istnieje góralszczyzna? Czy używanie takich pojęć jak „wyobrażenie”,&#13;
„mit”, „reprezentacja” i inne nie podważa zasadności zainteresowania góralszczyzną?&#13;
Czy nie inkryminuje się podmiotowego poczucia bycia góralem, relegując góralszczyznę&#13;
w stronę tworu fantazji, czegoś nierzeczywistego? Odnoszę wrażenie, że powyższe pytania są nietrafnie postawione z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze, etnologia zainteresowana jest właśnie podmiotowym sposobem postrzegania i doświadczania świata.&#13;
W punkcie wyjścia przyjmuje ona, że do rzeczywistości nie mamy innego dostępu jak poprzez kulturę, a więc m.in. przez mity (narracje), wyobrażenia, język, symbole, rytuały,&#13;
które służą do intepretowania rzeczywistości. W tym sensie góralszczyzna, tak jak ją tutaj&#13;
rozumiem, jest zespołem wartości i znaczeń mających naturę procesualną, tworzącym&#13;
rzeczywistość w jakiej żyją ludzie. Po drugie, góralszczyznę trzeba widzieć w perspektywie przedefiniowanego pojęcia „ludu”, w której „folk nie jest synonimem chłopstwa&#13;
(jak było to w XIX wieku) ani też nie można ograniczać go do jakiejś warstwy społecznej, na przykład vulgus in populo, czy dołów społecznych. Nie są nimi także niepiśmienni w społeczeństwie piśmiennych. Termin folk można odnieść do dowolnej grupy ludzi,&#13;
którzy podzielają przynajmniej jedną cechę. Nie ma znaczenia, co ich łączy – może to być&#13;
wspólne zajęcie, język lub religia; ważne natomiast jest to, że za grupą stworzoną dla jakiejś przyczyny stoją jakieś tradycje, które jej członkowie uważają za swoje, […] tradycje,&#13;
które pomagają utrzymać poczucie tożsamości”25. Góralszczyznę rozumieć należałoby na&#13;
sposób ideacyjny, jako poczucie przynależności do lokalnej kultury, która dotyczyłaby&#13;
raczej „[…] form nieskodyfikowanej regionalnej lub innej subkulturowości niż posiadającej oficjalną sankcję kultury narodowej, raczej oddolnie praktykowanego obyczaju niż&#13;
odgórnie narzuconego prawa, raczej spontanicznie uprawianego folkloru niż uznanej&#13;
i nauczanej w szkołach sztuki itd.”26. Wobec tego nie można oceniać góralszczyzny względem zadekretowanego wzoru, stosując stempel autentyczności, prawdziwości czy oryginalności. Góralszczyzna byłaby kulturową przestrzenią świadomego wyboru, zjawiskiem&#13;
dynamicznym, podlegającym ciągłemu procesowi semiozy27.&#13;
Góralszczyzna pozostaje zjawiskiem niezwykle żywotnym, ulega ponownym przetworzeniom i odkryciom. Intrygująca jest jej wielopostaciowość i wieloznaczność. Traktowana jako semiotyczny tekst przybiera „[…] wiele twarzy, stanowi zbiór reprezentacji,&#13;
które podlegają ciągłym negocjacjom i reinterpretacjom”28, w zależności kto i do kogo&#13;
„mówi”, w jakim celu, w jakim kontekście kulturowo-komunikacyjnym. Inspiruje m.in.&#13;
artystów, twórców mody, architektów. Traktowana jest w dalszej części książki jako żywe&#13;
pytanie, stanowiąc ciekawe laboratorium procesów kulturowych związanych ze zjawii drzwi. Wybór esejów, tłum. M. Łukasiewicz, Oficyna Naukowa, Warszawa 2005). Góra i góry są również jednym z szeroko rozpowszechnionych symbolicznych ideogramów nazywających sferę sakralną (M. Eliade, Traktat o historii religii, tłum. J. Wierusz-Kowalski, Książka i Wiedza, Warszawa 1966).&#13;
25&#13;
&#13;
A. Dundes, Folklor Matters, The University of Tennesee Press, Knoxville 1989, s. 11, za: J. Barański, Góralszczyzna i pamięć, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013, nr 1, s. 38–44.&#13;
26&#13;
&#13;
Ibid., s. 40.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
A. Appadurai, Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, przeł. Z. Pucek, Universitas, Kraków&#13;
2005.&#13;
28&#13;
&#13;
J. Dziadowiec i E. Wiącek, Góralszczyzna, góralskość - konstrukowanie i funkcjonowanie podhalańskiego mitu,&#13;
op. cit., s. 257.&#13;
&#13;
O wyprawach w góry jako mitycznej podróży do źródeł egzystencji pisał George Simmel (G. Simmel, Most&#13;
&#13;
9&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
skiem konstruowania tożsamości, turystyki kulturowej, regionalizmu, migracji, pamięci,&#13;
dziedzictwa, przetworzeń i losów „kultury ludowej”, wzajemnych wpływów między etnologiem a podmiotem jego zainteresowania (tzw. folkloryzacją wiedzy etnologicznej)&#13;
itd.&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�G]LHG]LFWZD29&#13;
Pojęcie dziedzictwa30 jest kategorią nieostrą i wieloznaczną. Trudności sprawia bliższe&#13;
określenie zakresu i treści dziedzictwa31. Słowo to pojawia się w wielu kontekstach, co&#13;
prowadzi do powiększenia semantycznej konfuzji. Dziedzictwo występuje w dyskursie&#13;
akademickim, w społecznej praktyce, w administracji państwowej i samorządowej, w polityce, w animacji kultury, edukacji32 itd. Służy celom poznawczym i praktycznym. Dziedzictwo można chronić, rozwijać, reaktywować, przekazywać, ocalać, upowszechniać,&#13;
animować, otaczać troską, wynajdywać itd. „Patrymonializacji podlegają przedmioty&#13;
najbardziej codzienne i te wyrafinowane, stare i nowe, autentyczne i nieautentyczne, nawet wytwarzane na fabrycznych liniach produkcyjnych i wychodzące spod zręcznych rąk&#13;
współczesnych rzemieślników. Dziedzictwem w jego niematerialnym wymiarze mogą&#13;
być też język, obyczaj, rytuał (najczęściej ten ginący, choć niekoniecznie), a ponadto środowisko naturalne i krajobraz. Zajmują się nim instytucje państwowe, stowarzyszenia&#13;
i jednostki naukowo-badawcze”33.&#13;
Dziedzictwo jest nie tylko kategorią służącą do naukowego opisu, ale także przynależy do poziomu przedmiotowego: poziomu, który jest przedmiotem zainteresowania&#13;
etnologa. Pojawia się w kontekstach związanych ze społecznym tworzeniem znaczeń,&#13;
przeżywaniem i doświadczaniem rzeczywistości.&#13;
29&#13;
&#13;
Pisząc o dziedzictwie, powołuję się na następujące prace: K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego&#13;
- rozważania, Międzynarodowe Centrum Kultury, Kraków 2013; A. Niedźwiedź, Laboratorium dziedzictwa,&#13;
„Tygodnik Powszechny. Dodatek Specjalny: Kraków. Antropologie dziedzictwa”, 2019, nr 28, s. 4–9; J. Torowska, Dziedzictwo - współczesna ewolucja pojęcia. Implikacje dla pedagogiki, „Prace Naukowe Akademii im. Jana&#13;
Długosza w Częstochowie”, 2015, t.XXIV, s. 41–59; S. Trebunia-Staszel, Muzeum Tarzańskie jako laboratorium&#13;
dziedzictwa. Część I, „Journal of Urban Ethnology”, 2018, t.16, s. 217–231; S. Owsianowska i M. Banaszkiewicz,&#13;
Trudne dziedzictwo a turystyka. O dysonansie dziedzictwa kulturowego, „Turystyka Kulturowa”, 2015, nr 11, s.&#13;
6–24.&#13;
Świadomie nie ujmuję dziedzictwa w cudzysłów, rozmywając rozróżnienie między supozycjami tego terminu. Taki zabieg może wyglądać na ekwiwokację, niemniej umożliwia on oddanie wieloznaczności dziedzictwa&#13;
i różnych sposobów użycia tego pojęcia, które w antropologicznych badaniach nad dziedzictwem współwystępują ze sobą.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
Pojęcie dziedzictwa (łac. patrymonium, ang. heritage, fran. patrimoine, niem. Kulturerbe, wł. i hiszp. patrimonio) wywodzi się z języka prawniczego, a określano nim dobra dziedziczone (spadek, majątek) i przekazywane&#13;
z pokolenia na pokolenie. Sens ten zachował się w angielskim heritage i francuskim héritage.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 6.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
W 1995 r. wprowadzono obowiązek edukacji szkolnej w zakresie dziedzictwa, która wyłoniła się z wcześniejszej ścieżki edukacyjnej „dziedzictwo kulturowe w regionie”. W ramach Krajowych Ram Kwalifikacji wprowadzono jako cele edukacyjne rozpoznanie dziedzictwa kulturowego i jego ochronę; J. Torowska, Dziedzictwo&#13;
- współczesna ewolucja pojęcia. Implikacje dla pedagogiki..., op. cit., s. 41.&#13;
33&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 6.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Dziedzictwo rymuje się z innymi ważnymi dla humanistyki kategoriami: historią&#13;
(przeszłością), tradycją, pamięcią, tożsamością, regionalnością (lokalnością). Czasem&#13;
stanowi dla nich konkurencyjny sposób opisu i doświadczania rzeczywistości, a innym&#13;
razem staje się pojęciem „parasolem”, imperialnie zawłaszczającym zakres powyższych&#13;
kategorii; zastępuje je, a czasem wchłania. Jednocześnie dziedzictwo jest zakotwiczone&#13;
w już ugruntowanych sposobach opisu poprzez kategorie tradycji, pamięci, tożsamości – nie pojawiło się deus ex machina. Dziedzictwo jest pojęciem modnym i być może&#13;
zbyt rozległym, ale jednocześnie jego dotychczasowe użycia świadczą o płynącej z niego&#13;
ożywczości, która pozwoliła na wzbogacenie naszego języka, zreorganizowanie dawnych&#13;
humanistycznych obszarów rzeczywistości, a także dostrzeżenie nowych wymiarów kulturowego świata znaczeń i wartości.&#13;
Dziedzictwo prima facie ewokuje badania nad przeszłością bądź nad obecnością przeszłości w teraźniejszości. Jego kontekstowe znaczenia wykraczają poza to wąskie odniesienie, bowiem poprzez „[…] fakt świadomego wyboru, bez którego dziedzictwa nie ma,&#13;
wyraża ono swoistą kontrolę teraźniejszości nad przeszłością. Jest zawsze władzą żywych&#13;
nad umarłymi. Nigdy odwrotnie”34. Dziedzictwo dotyczy naszego sposobu rozumienia&#13;
przeszłości, mechanizmów selekcji i tworzenia znaczeń „tu i teraz”, dla których przeszłość i wyobrażenie przeszłości są planem wyrażania. Przyjmowany zakres pojęcia dziedzictwa i sposób w jaki się je definiuje więcej mówi o nas niż o samym odniesieniu tego&#13;
pojęcia35. „Innymi słowy – będąc intencjonalnym i normatywnym wyborem, dziedzictwo&#13;
ma na różne sposoby służyć teraźniejszości – politycznie, gospodarczo, społecznie, kulturowo, edukacyjnie etc. […]. Niestety, możliwa jest sytuacja dokładnie odwrotna. Wtedy&#13;
dziedzictwo może dawać wyraz ksenofobii, pogardzie, przemocy”36. Pewne wydaje się&#13;
tylko to, że współcześnie dziedzictwo jest pojęciem wyjątkowym, wyróżnionym, szeroko stosowanym, o nieostrych granicach znaczeniowych, któremu ulec mogą przedmioty&#13;
o rożnych gabarytach (w sensie dosłownym, od miasta po przedmiot codziennego użytku), o różnej trwałości (od przedmiotów wykonanych z granitu do wiejskiej przyśpiewki) i różnej substancji (dźwięki, obrazy, smaki, widoki). „Potrzebują go jednostki, wspólnoty i ponadnarodowe projekty polityczne, które nawiązują relację z taką przeszłością,&#13;
którą uznają za swoją i na którą wyrażają zgodę”37.&#13;
W badaniach nad dziedzictwem zauważalny jest zwrot w stronę perspektywy antropologicznej. W tym ujęciu wzbogaca się konserwatorskie czy architektoniczne rozumienie&#13;
dziedzictwa wskazując „[…] wielopoziomowy, ideologiczny, kontekstualny i procesualny&#13;
charakter tego, co jest postrzegane jako dziedzictwo”38. Przyjmuje się, że dziedzictwo nie&#13;
ogranicza się do materialnego wymiaru, tj. do budynków czy dzieł sztuki, ale obejmuje&#13;
ono związane z nimi kulturowo tworzone znaczenia (praktyki kulturowe, pamięć indy34&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Sytuacja analogiczna do stereotypów, które jako wyobrażenia społeczne więcej mówią o wyobrażającym niż&#13;
o wyobrażanym; np. ze stereotypu Żyda, Niemca, Cygana, szewca więcej dowiadujemy się o osobie, która podziela takie wyobrażenia niż o grupie, do której stereotyp się odnosi, a co dopiero o jej konkretnym podmiocie.&#13;
36&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 7–8.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Ibid., s. 9.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
A. Niedźwiedź, Laboratorium dziedzictwa..., op. cit., s. 5.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
widualną i zbiorową, emocje, społeczne więzi itd.). W takim antropologicznym ujęciu&#13;
dziedzictwo rozumie się nie jako zastygły materialny obiekty, lecz procesualnie. Dziedzictwo wyrażane jest poprzez opowieści o przeszłości, jej selekcję i reinterpretację. „Te&#13;
opowieści są wyrażone w formie obiektów, pomników, muzealnych kolekcji czy odpowiednio zaprojektowanych tras turystycznych oraz miejskich przestrzeni. W materialnych formach pamięci skrywa się jednak historyczna i społeczna dynamika. To ona stanowi o wewnętrznym życiu dziedzictwa oraz o sile – bądź braku – jego oddziaływania”39.&#13;
Wyobrażenie o przeszłości rzutowane jest w teraźniejszość. Dziedzictwo jako program&#13;
działania stanowi z jednej strony czynnik motywacji40 w obserwowanych praktykach społecznych: zespołach folklorystycznych, izbach pamięci, działalności muzealnej, Kołach&#13;
Gospodyń Wiejskich, questach41, trasach turystycznych itd., ale z drugiej stanowi kategorię stosowaną do opisu tychże praktyk.&#13;
Procesualność dziedzictwa jest szczególnie istotna, bowiem odwodzi od rozumienia&#13;
go jako zastygłej lawy, którą można „przekazywać” z jednej epoki do innej, z jednego&#13;
kontekstu kulturowego do innego, od jednego człowieka do drugiego w oderwaniu od&#13;
kontekstualnego znaczenia. Pojmowanie dziedzictwa jako procesu pozwala unikać hipostazowania i substancjalizowania, stąd tak duża rola w badaniu nad dziedzictwem metod&#13;
i interpretacji antropologicznych, które postulują uwzględnienie podmiotowego punktu&#13;
rozumienia i doświadczania dziedzictwa. W praktyce obserwuje się różnorodność dziedzictwa, co oznacza, że mamy do czynienia ze współistnieniem „[…] obok siebie rozmaitych jego form, pamięci i obrazów przeszłości, ale też rozmaitych wizji przyszłości&#13;
[…]”42. Dziedzictwo jako proces „[…] może przybierać rozmaite formy i ukazywać wiele&#13;
twarzy, staje się wspaniałym kulturowym i społecznym narzędziem do wyrażania siebie,&#13;
kreowania idei, a także negocjowania znaczeń”43. Reinterpretacja przeszłości w celu tworzenia dziedzictwa może pełnić różne funkcje i cele, takie jak: merkantylizacja, polityzacja, manipulacja, integracja i spójność społeczna, funkcja poznawcza bądź ocalająca od&#13;
zapomnienia itd. Tworzenie dziedzictwa może mieć charakter oddolny i zinstytucjonalizowany. Dziedzictwo ujawnia „[…] swoją moc sakralizowania przeszłości, lecz również&#13;
[posiada] polityczny wymiar oraz merkantylny potencjał. Ma zdolność kreowania więzi&#13;
39&#13;
&#13;
Ibid., s. 5–6.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Motywację rozumiem tutaj nie jako przyczynę działań, lecz w sensie semiologicznym jako asocjację między&#13;
planem wyrażenia i planem treści.&#13;
41&#13;
&#13;
W Słowniku Języka Polskiego nie odnotowano jeszcze słowa questy i derywatów, ale polska Wikipedia podaje, że quest to „rodzaj gry polegającej na odkrywaniu dziedzictwa miejsca i tworzeniu nieoznakowanych&#13;
szlaków, którymi można wędrować kierując się informacjami zawartymi w wierszowanych wskazówkach”&#13;
(https://pl.wikipedia.org/wiki/Questing), dostęp 15.12.2019. Według strony Questy – Wyprawy odkrywców&#13;
„z ang. quest – zadanie, zagadka). To gry terenowe polegające na poszukiwaniu skarbów. Nie wymagają one&#13;
obsługi ani znakowania w terenie, dlatego, w odróżnieniu od podchodów lub gier miejskich, można w nie grać&#13;
niemal w każdej chwili. Do zabawy wystarczy ulotka lub darmowa aplikacja mobilna Questy – Wyprawy Odkrywców. Ulotki są dostępne w wybranych punktach informacji turystycznej lub jako plik do pobrania ze strony&#13;
internetowej questy.com.pl. Czytając wierszowane wskazówki, uczestnik podąża questem i poznaje sekrety&#13;
danego miejsca. Na końcu drogi na odkrywców czeka skarb, a w nim pieczątka, której odbicie potwierdza&#13;
przebycie trasy”, https://questy.com.pl/o-questach, dostęp 15.12.2019.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
A. Niedźwiedź, Laboratorium dziedzictwa..., op. cit., s. 7.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Ibid., s. 8–9.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
opartej na współistnieniu odmiennych tożsamości we wspólnocie podzielanego miejsca.&#13;
Może być też źródłem konfliktów pamięci i wyrastających z nich różnych wizji teraźniejszości oraz projektów przyszłości. A co za tym idzie, odmiennych wizji formowania,&#13;
doświadczania i przeżywania […]”44 rzeczywistości45.&#13;
Samo pojęcie dziedzictwa, a zwłaszcza jego użycia, nie są neutralne. Nie są takie na&#13;
płaszczyźnie czysto poznawczej (akademickiej) i na płaszczyźnie praktyki społecznej&#13;
(polityka, pedagogika, animacja, ochrona dóbr kultury). Posługiwanie się dziedzictwem&#13;
można uznać za nowe wcielenie przemocy symbolicznej, której przedmiotem jest przeszłość i to, co z niej pozostało46, ale także teraźniejszość. W dziedzictwie dochodzi od&#13;
aliansu polityki, ekonomii i nauki. Akademickie teorie mogą legitymizować polityczne&#13;
i społeczne projekty, stanowią ważny ekonomiczny wektor. Funkcje performatywna&#13;
i perswazyjna dziedzictwa, a nie tylko deskryptywna, sprawiają, że jest ono istotnym zarazem zagadnieniem i komentarzem współczesności, bowiem „[…] spatrymonializowane&#13;
obiekty ulegają utowariowieniu, banalizacji, czy nawet manipulacji. Proces społecznego&#13;
wytwarzania dziedzictwa nie jest bowiem zabiegiem niewinnym”47.&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�DQLPDFML�NXOWXU\&#13;
Społeczne czy polityczne powinności etnologii są nadal szeroko dyskutowane. W historii polskiej etnologii dyskusja ta sięga listu Hugona Kołłątaja48, w którym formułuje on&#13;
pierwszy program studiów ludoznawczych. Systematyczne badanie obyczajów, zwyczajów i obrządku narodu polskiego miało służyć objaśnieniu „naszej historii początkowej”,&#13;
ale również być świadectwem „[…] stanu w jakim zastała Polskę tragedia zaborów, i dostarczenie argumentów przeciwko oszczerstwom obcych”49. Badania etnologiczne (resp.&#13;
44&#13;
&#13;
Ibid., s. 9.&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
Współwystępowanie różnych „pokładów” pamięci, czasem sprzecznych interpretacji przeszłości, wielości&#13;
tożsamości, wskazuje na związek dziedzictwa ze światem wartości i znaczeń, a przez to umożliwia powiązanie&#13;
dziedzictwa z inną ważną w antropologii kategorią, jaką jest mit. Na ten związek wskazuje Krzysztof Kowalski:&#13;
„Ponadto zwracam uwagę również na fakt, że dziedzictwo pozostaje w silnym i trwałym związku z dwoma innymi pojęciami, które naświetlają jego naturę. Są nimi tożsamość i mit, który nie jest rozumiany ani potocznie,&#13;
ani filologicznie, ale jako indywidualny i/lub zbiorowy sposób budowania znaczeń dla indywidualnie i/lub społecznie przeżywanego świata (również przeszłości) – ze swej natury obojętnego i pozbawionego znaczeń” (K.&#13;
Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 9–10.). Mitologiczna struktura tkwiąca&#13;
w pojęciu dziedzictwa i jego różnych użyciach wskazuje na jego semantyczną nadwyżkę, konotującą „zawsze&#13;
coś więcej”. Podobne mityczne pokłady, lecz wywodzące się z fenomenologii mitu, ewokują z artykułu Anny&#13;
Niedźwiedź, która pisze, że w procesualnym zjawisku dziedzictwa można dostrzec „spłaszczenie czasu”, które&#13;
– dopowiadam – charakteryzuje eliadowską koncepcję mitu. Od siebie dodam, że ciekawym rozwiązaniem&#13;
byłoby połączenie dziedzictwa z pojęciem symbolu w rozumieniu Jurija Łotmana – jako „wehikułu znaczeń”,&#13;
który kondensuje w sobie większe opowieści, podlegające nieustannym reinterpretacjom ( J. Łotman, Symbol&#13;
w systemie kultury, tłum. B. Żyłko, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 1988, nr 3.).&#13;
46&#13;
&#13;
K. Kowalski, O istocie dziedzictwa europejskiego - rozważania..., op. cit., s. 6.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
Ibid., s. 10.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
M. Nalepa, List Hugo Kołłątaja do Jana Maja, księgarza w Krakowie, pisany w Ołomuńcu z więzienia 15 lipca&#13;
1802, „Tematy i Konteksty”, 2012, nr 2, s. 27-53.&#13;
49&#13;
&#13;
A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa w dotychczasowych polskich pracach etnograficznych, op. cit.,&#13;
s. 26.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
ludoznawcze) miały pełnić rolę uzasadnienia dla istnienia narodu polskiego, dla którego&#13;
skarbnicą treści i wartości miała być warstwa chłopska. Dokonując uprawnionego chronologicznego skrótu, w tym kontekście należy wspomnieć o społecznych zadaniach etnologii, jakie wyznaczono jej w PRL. Badanie kultury ludowej (chłopskiej) miało służyć&#13;
stworzeniu „nowego człowieka”, kultura ludowa miała być fundamentem kultury narodowej50. Jako jedno z kluczowych zadań dla etnologii wskazywano „[…] jak największe&#13;
wykorzystanie wyników naszej pracy jako ekspertyz w działaniach praktycznych i planowaniu życia i kultury”51.&#13;
Zagadnienie społecznego uwikłania etnologii, jej powinności, obowiązków i uroszczeń współcześnie przybiera postać dyskusji wokół antropologii zaangażowanej, publicznej, stosowanej. Sygnalizowane w tym miejscu zagadnienie jest stale obecne w etnologicznym namyśle, choć ze zmiennym natężeniem52.&#13;
W kontekście niniejszej publikacji istotna jest natomiast inna kwestia, choć związana&#13;
ze społecznymi powinnościami etnologii. Piotr Kowalski określił ją „pokusą antykwaryzmu”. Zafiksowanie polskiej etnologii na kulturze chłopskiej i posługiwanie się modelem kultury chłopskiej (tradycyjnej, ludowej53) doprowadziło do stanu, w którym etnolog stał się ekspertem od tejże kultury. Nastąpiło pomieszanie porządku wyjaśnienia&#13;
(teorii) i porządku przedmiotu badania (rzeczywistości). Etnolodzy zaczęli występować&#13;
w roli jurorów w konkursach i przeglądach folklorystycznych. Oceniając reprezentacje&#13;
kultur góralskich, zyskali wpływ na kształt tychże kultur. W sposób na ogół niezauważony etnolog zaczął wytwarzać przedmiot swoich badań, doprowadzając do kreowania&#13;
i konserwowania obiektu swojej refleksji. Stan taki etnologia podziela z innym dyscyplinami badającymi kulturę, które „[…] nie mogą jednoznacznie ustalić linii demarkacyjnej&#13;
między historycznością pewnych przedmiotów, tekstów kultury, a ich znajdowaniem się&#13;
we współczesności. […] Problem polega na bezustannym współwystępowaniu rożnych&#13;
«pokładów historii» i utrzymywaniu się w «aktywnej tradycji» tekstów, które genetycznie związane były ze światopoglądami o czysto diametralnie odmiennych kształtach.&#13;
[…] Dyscypliny te, nie zawsze precyzyjnie rozdzielając wymienione domeny, stają się&#13;
odpowiedzialne za zjawisko «folkloryzmu»: produkując, a czasem tylko wzmacniając&#13;
osobliwe wyobrażenie na temat kultury ludowej, sztuki, folkloru”54. Treści genetycznie&#13;
50&#13;
&#13;
Por. J. Burszta, Kultura ludowa – kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,&#13;
Warszawa 1974.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
Ibid., s. 49.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
Zob. Antropologia zaangażowana, red. Ł. Sochacki, J. Steblik, F. Wróblewski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2010 (materiały z konferencji Antropologia zaangażowana (?), które ukazały się&#13;
w piśmie „Prace Etnograficzne. ZNUJ”, 2010, t. 38); burzliwe dyskusje miały miejsce na łamach pisma „op.cit”&#13;
w latach 2004-2006.&#13;
53&#13;
Por. K. Dobrowolski, Chłopska kultura tradycyjna, „Etnografia Polska”, 1957, t. 1, s. 19-56. W Polsce do lat 80.&#13;
dominowało społeczno-ekonomiczne określanie przedmiotu etnologii, wedle którego lud utożsamiano z klasą&#13;
(warstwą) chłopską. „Kultura ludowa” i jej deklinacje (tradycyjna, wiejska, typu ludowego i inne) stanowią –&#13;
nomen atque omen – dziedzictwo etnologii w Polsce, z którym polscy etnolodzy wchodzą w różne formy dialogu (ignorując, rozwijać, zaprzeczając, wysuwając nowe propozycje), zob. Kultura ludowa. Teoria – praktyki&#13;
– polityki, red. B. Fatyga, R. Michalski, Instytut Stosowanych Nauk Społeczny, Warszawa 2014 r.&#13;
54&#13;
&#13;
P. Kowalski, Współczesny folklor i folklorystyka. O przedmiocie poznania w dzisiejszych badaniach folklorystycznych, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1990, s. 29.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
wywodzące się z „tradycyjnego folkloru” ulegają resemiotyzacji w zmieniającej się rzeczywistości kulturowej, uzyskując nowe znaczenia (plan treści), choć nie zmienia się lub&#13;
ulega nieznacznym przeobrażeniem zewnętrzny, materialny kształt (plan wyrażania)55.&#13;
Traktować wtedy można owe treści na zasadzie cytatu (reliktu) z innego systemu kulturowego, z którym jednak utrzymują historyczną relację (np. zmiany, ciągłości, zerwania,&#13;
przywrócenia)56. Wskazywana homonimiczność tego rodzaju tekstów kultury może być&#13;
źródłem pomieszania przedmiotu badania (obserwowanej rzeczywistości) i przedmiotu&#13;
poznania (etnologicznego opisu).&#13;
Powyższe uwagi należy brać pod uwagę, pisząc o etnograficznej części projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Podczas trwania projektu posługiwaliśmy się jego nieoficjalną lub półoficjalną nazwą: Skarby Górali57. Jej stosowanie&#13;
(w aplikacji questów, na stronie internetowej, między badaczami, w wewnętrznych listach i nieoficjalnych dokumentach Fundacji Mapa Pasji) w jakiejś mierze wpłynęło na&#13;
sposób myślenia o projekcie i ukierunkowało badania, a więc nie pozostaje bez wpływu&#13;
na zamieszczone dalej treści. Jej używanie nie ma prostego przełożenia w postaci projektowania czy modelowania. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że niektóre z zamieszczonych&#13;
przez nas tekstów mniej lub bardziej próbują zdystansować się od presuponowanego&#13;
sądu wartościującego, który zawarty jest w nazwie Skarby Górali. Dystansowanie nie&#13;
przybiera formy wyrażonej wprost (może poza niniejszym esejem pełniącym w moim zamierzeniu trochę rolę psuj-zabawy), ale najczęściej ma kształt dystansu ironicznego bądź&#13;
niedopowiedzenia. Sąd wartościujący konotowany jest przez „skarb” – coś ukrytego,&#13;
cennego i godnego pożądania. Ten góralski skarb korzysta z wcześniej sygnalizowanych&#13;
nadwyżek semantycznych związanych z góralszczyzną, z mitycznych alikwot brzmiących w wieloznaczności dziedzictwa (dziedzictwa-skarbu właśnie) oraz z opisywanych&#13;
społecznych uwikłań etnologa, który powinien (czy na pewno? czyim zdaniem?) takich&#13;
„skarbów” szukać, chronić, nazywać je.&#13;
Trzeba odnotować, że dla etnologów, projekt oraz działalność Fundacji Mapa Pasji&#13;
mogłyby się stać przedmiotem akademickich analiz. Fundacja Mapa Pasji i projekt Skarby Górali mógłby być obiektem etnologicznego zainteresowania w kontekście turystyki&#13;
kulturowej, stereotypizacji wyobrażeń o kulturze wsi badanych regionów, konstruowania „małych ojczyzn” czy ruchów regionalistycznych. De facto, w trakcie wieczornych odpraw i spotkań podczas obozów etnograficznych Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski uczyniliśmy przedmiotem etnologicznego namysłu. Zastanawialiśmy&#13;
się, jak ogólne założenia projektu wpływają na nasze prace, czy nie mamy do czynienia&#13;
z, choćby niezamierzonym, wpływem i kształtowaniem badań etnograficznych, a więc&#13;
zamachem na naszą poznawczą niezależność? Czy część animacyjna i część etnograficzna nie wchodzą ze sobą w konflikt, a może są sprzężone zwrotnie? Problem polegał na&#13;
rozdźwięku między, z grubsza sprawę nazywając, sądami wartościującymi, odpowiada55&#13;
&#13;
Cz. Robotyki, Klejnot i reklama, „Polska Sztuka Ludowa”, 1987, nr 1-4, s. 155-158.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
Ibid., s. 31.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Na stronie www.skarbygorali.pl (dostęp, 11.02.2020) znajdują się questy, fotografie, filmy, nagrania, materiały&#13;
popularyzujące informację o kulturze i historii regionów objętych projektem Odkrywanie skarbów dziedzictwa&#13;
południowej Małopolski.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
jącymi na pytanie „jak być powinno?” (animacja kultury, questy, turystyka kulturowa)&#13;
i sądami opisującymi, odpowiadającymi na pytanie „jak jest?” (etnografia, rejestracja&#13;
praktyk społecznych związanych z dziedzictwem, codzienność, style życia, przetworzenia XIX-wiecznych treści folkloru wiejskiego itd.).&#13;
W miejscach, w których prowadziliśmy badania, niektórzy z naszych rozmówców&#13;
znali wyrażenia „etnograf ”, „etnologia”, „kultura ludowa” i podobne, w trakcie rozmowy sygnalizowali, jaka jest ich wiedza na temat przedmiotu etnografii. Według często&#13;
spotykanej opinii etnolog (etnograf ) zajmuje się kulturą ludową. Zna się na obyczajach,&#13;
obrzędach, gwarze, nazywa elementy stroju (lajbiki, cuchy, parzenice, portki, kaftany&#13;
i gorsety). Czasem spotykaliśmy się z dobrodusznym utyskiwaniem, że „te etnografy to&#13;
się jednak nie znają”. Lepiej zorientowani rozmówcy i współpracownicy terenowi dostrzegali, że etnolog zajmuje się dziedzictwem. Niemniej, wielokrotnie byliśmy zdefiniowani stereotypowo jako specjaliści od kultury ludowej, od góralszczyzny. Spotkała nas&#13;
przemoc symboliczna, niezbyt dojmująca na ciele, ale jednak przemoc. Nasza etnologiczna przemoc symboliczna polegała na stosowaniu etnograficznych metod i strategii&#13;
badawczych. Używaliśmy kulturowego kapitału etnologa, korzystając z zaproszeń na występy zespołów folklorystycznych, do restauracji, do domu, do kuchni58.&#13;
Większość z badaczy terenowych nie zajmowała się wcześniej góralszczyzną i pierwszy&#13;
raz prowadziła badania na terenie południowej Małopolski. Niemniej badacze terenowi&#13;
zostali wybrani w procesie rekrutacji, który sprawdzał ich kompetencje badawcze i gwarantował, że badania zostaną rzetelnie przeprowadzone. Uważam, że ten rodzaj „uczonej&#13;
ignorancji” był naszą zaletą, bo pozwalał zadawać pytania naiwne, wyrażać etnograficzne&#13;
zdziwienie wobec spraw oczywistych. Nawet gdy coś wiedzieliśmy, to staraliśmy się pracować, jakbyśmy nic nie wiedzieli. Grzeszyliśmy prostodusznością i dziecięcą niewiedzą,&#13;
ponieważ nie ufamy zdrowemu rozsądkowi, ani własnemu, ani osób z którymi rozmawialiśmy. Oczywistości to etnologiczna zmora, których w terenie staliśmy się „ofiarami”,&#13;
bo jeśli etnolog, to będzie szukał portek lub parzenic; jak architektura, to drewniana; jak&#13;
muzyka, to tradycyjna; jeśli strój, to haftowany. To tylko kilka stereotypowych wyobrażeń dotyczących etnologa. Etnograficzna naiwność (oświecony dyletantyzm59) sprzyjała&#13;
dostrzeżeniu obecności sfolkloryzowanej wiedzy etnologicznej60 u naszych rozmówców,&#13;
często wyrażanej bezwiednie, bez podawania bibliograficznego odnośnika61, stanowiącej&#13;
już element „wiedzy lokalnej”62. Zaskoczyła nas duża skala wykorzystywania opracowań&#13;
etnologicznych na temat góralszczyzny przez zespoły folklorystyczne, animatorów kultury, kapele muzykantów itp.&#13;
58&#13;
&#13;
O skomplikowanych relacjach między wszystkimi uczestnikami sytuacji badawczej (etnologami i podmiotami badania) zob. K. Hastrup, Out of Anthropology. The Anthropologist as an Object of Dramatic Representation,&#13;
„Cultural Anthropology”, t. 7, nr 3, s. 327-345.&#13;
59&#13;
&#13;
Określenie etnologa ukute przez prof. Wiesława Juszczaka.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
Cz. Robotycki, Myślenie typu ludowego w polskiej kulturze masowej (propozycje badawcze), „Etnografia Polska”, t. 29, nr 1, s. 111-117.&#13;
&#13;
61&#13;
Emblematycznym przykładem było przywoływanie z pamięci cytatów bądź parafrazowaniem monografii etnograficznych wsi.&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Chociaż branżowe powiedzenie głosi, że etnolog przychodzi po fakcie, nie mogąc&#13;
urzeczywistnić postulatu obserwowania kultury in statu nascendi, to w przypadku naszych badań odnoszę wrażenie, że wyprzedził on „przedmiot” swoich badań. Według wyżej przytoczonego określenia „ludowości” Dundesa, etnolog nie zajmuje się wyłącznie&#13;
materialnym wymiarem kultury wiejskiej z XIX/XX w.: budową chat, których nie ma;&#13;
przyśpiewkami weselnymi, których się nie śpiewa; magicznymi zaklęciami, których się&#13;
nie stosuje. „Ludowość” („kultura typu ludowego”, „kultura ludowa” – trzymając się tej&#13;
niemodnej polskiej terminologii) współcześnie realizuje się w wiejskim barze z pstrągiem&#13;
i zapiekankami, w ekskluzywnym hotelu, w tłoczni jabłek, w peerelowskich domach&#13;
„typówkach”, w opowieści o Unii Europejskiej i migracjach zarobkowych, w gminnym&#13;
ośrodku kultury podczas próby zespołu folklorystycznego itp. Nawet jeśli etnolog zajmuje się historycznymi rekonstrukcjami kultury wiejskiej, to czyni to ze świadomością&#13;
skomplikowania tego zadania związanego z mechanizmami pamięci, procesu mityzowania, tekstualnego zapośredniczenia reprezentacji przeszłości itd. Inną sprawą pozostaje,&#13;
jak wykorzystywany jest efekt jego pracy, co robi się z opisami góralskich chat, góralskiego stroju, wypasu owiec itd. Jak wykorzystywana jest i przez kogo wiedza etnologiczna?&#13;
Na część tych pytań odpowiadają zamieszczone dalej rozdziały.&#13;
Napięcie między animacyjną i etnograficzną częścią projektu polegało między innymi na zauważalnej przez badaczy rozbieżności między wyobrażeniem o pracy etnologa&#13;
a tym, czym on de facto się zajmuje. W trakcie badań staraliśmy się podglądać codzienność, odpowiedzieć na pytanie o aktualne wcielenia treści pochodzących z przeszłości&#13;
(dziedzictwo), które historycznie wywodzą się z XIX-wiecznej kultury wsi, szukając&#13;
ich współczesnych znaczeń i funkcjonalnych analogii. Na równi traktowaliśmy występy&#13;
zespołów folklorystycznych z wieczornym przesiadywaniem w miejscowym barze czy&#13;
weekendową potańcówką, chodziliśmy na wernisaże, koncerty muzyki barokowej, rozmawialiśmy o motoryzacji i wakacjach w Egipcie. Jeśli już myśleliśmy (intepretowaliśmy) przy pomocy kategorii „ludowości”, „ludu” czy „kultury ludowej”, to raczej szukając&#13;
ich współczesnych form, a nie reminiscencji. Z drugiej strony otrzymywaliśmy wyrażane wprost bądź sugerowane przez naszych rozmówców, partnerów i liderów projektu&#13;
zainteresowanie obrazem kultury góralskiej rejestrowanej przez etnologów pod koniec&#13;
XIX i do połowy XX w. Świadczą o tym również formy graficzne w aplikacji questowej&#13;
(parzenice, pary ubrane w góralskie stroje regionalne), tematyka warsztatów filmowych&#13;
i literackich dla dzieci i młodzieży, zainteresowania wskazywane przez naszych terenowych współpracowników i wyróżnionych informatorów. Niektórzy spośród nich byli regionalistami, depozytariuszami miejscowej góralskiej tradycji czy członkami lokalnych&#13;
zespołów folklorystycznych. W tym znaczeniu pozwalam sobie pisać o „wyprzedzeniu”&#13;
przez etnologa niegdysiejszego przedmiotu badań (niezgodności wyobrażeń) i interakcji&#13;
między dwiema częściami projektu Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Niemniej w trakcie badań terenowych byliśmy świadomi tego uwikłania, staraliśmy się nie tylko zniwelować jego ewentualny wpływ na prowadzone badania, ale także&#13;
wykorzystać je w celach poznawczych, uznając je za nieredukowalny element sytuacji&#13;
badawczej, w jakiej się znaleźliśmy.&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
C. Geertz, Wiedza lokalna. Dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�RER]µZ�EDGDZF]\FK&#13;
�����8F]HVWQLF\&#13;
Uczestnikami obozów byli studenci oraz absolwenci większości polskich ośrodków etnologicznych, których wymieniam alfabetycznie, podając w nawiasie afiliację uniwersytecką lub inną: lic. Aleksandra Animucka (Uniwersytet Jagielloński), mgr Leonia Brzozowska (UJ), mgr Piotr Brzozowski (UJ), lic. Anita Brzyszcz (Uniwersytet Łódzki), mgr&#13;
Małgorzata Dubasiewicz (Uniwersytet Gdański, Muzeum Wsi Słowińskiej), lic. Joanna&#13;
Dymanus (UJ), lic. Natalia Flejszar (UJ), lic. Tomasz Gogolewski (UJ), Michał Gumulak&#13;
(UJ), Natalia Iwaniuk (UŁ), Oskar Krasoń (UJ), lic. Natalia Kuśmierska (UG), lic. Weronika Kuta (UJ), mgr Judyta Król (UG), Patrycja Król (UJ), mgr Barbara Luberda (UJ),&#13;
Michał Marzec (UJ), Marcin Mielewczyk (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), Magdalena Mika (UJ), Katarzyna Olejarczyk (UJ), Marcin Mieszała (Uniwersytet&#13;
Wrocławski), lic. Jolanta Półchłopek (UJ), lic. Patryk Reczulski (UJ), mgr Małgorzata&#13;
Roeske (UJ), Jakub Sadowski (UJ), Katarzyna Sołtys (UAM), Liwia Sus (UWro), mgr&#13;
Marta Szaszkiewicz (UG), Jakub Ścisłowicz (UJ), mgr Wojtek Śliwa (UJ), Emilian Wilk&#13;
(Biblioteka Miejska w Radomiu, UJ), lic. Paweł Witanowski (UJ).&#13;
Wyżej wymieni wykonywali pracę badaczy-wolontariuszy, którzy w zamian za wikt,&#13;
opierunek i koszty dojazdu każdego dnia udawali się w „teren”. Niektórzy z nich brali&#13;
udział w dwóch obozach badawczych. Do ich zadań należało przeprowadzanie rozmów/&#13;
wywiadów etnograficznych, prowadzenie notatek terenowych i dziennika badawczego,&#13;
gromadzenie materiału fotograficznego, a także transkrypcja i opracowanie zebranych&#13;
materiałów badawczych. Zebrane materiały zostają w posiadaniu Fundacji Mapa Pasji.&#13;
Trwają prace nad przekazaniem tych materiałów do Pracowni Dokumentacji i Informacji Etnograficznej Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
&#13;
�����6WUXNWXU\&#13;
Podczas obozów badawczych podzieleni byliśmy na osiem zespołów, każdy zespół przyporządkowany do jednego zagadnienia badawczego i regionu. Kryterium geograficzne&#13;
było integralnym elementem całego projektu. Ogólnym założeniem projektu było przeprowadzenie badań etnograficznych w wybranych gminach południowej Małopolski.&#13;
W praktyce, biorąc pod uwagę ograniczenia czasowe oraz finansowe, każdy zespół poruszał się w graniach zawężonego obszaru. W ramach projektu posługiwaliśmy się roboczymi, choć niezupełnie niewinnymi określeniami: Górale Babiogórscy (Biabiogórcy), Górale Orawscy (Orawiacy, Orawianie), Górale Spiscy (Spiszacy), Górale Pienińscy, Górale&#13;
Kliszczaccy (Kliszczacy), Górale Zagórzańscy (Zagórzanie), Górale Biali (Górale Łąccy),&#13;
Górale Czarni (Nadpopradzcy)63.&#13;
63&#13;
&#13;
Przyjęte roboczo w projekcie Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski kryterium geograficzne wywodzi się z prac nad Polskim Atlasem Etnograficznym ( J. Gajek, Polski Atlas Etnograficzny, „Annales&#13;
Universitatis Mariae Curie-Skłodowska”, Sectio F, Supplementum I, Lublin, 1947, s. 1-67. Zob. także: Z. Kłodnicki, Polski Atlas Etnograficzny – historia, stan obecny i perspektywy, „Lud”, 2001, t. 85, s. 239-275). Kryterium&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Ze względu na sprawy finansowe i komunikacyjne każdorazowo w obozie brały udział&#13;
dwa zespoły. W trakcie każdego obozu stacjonowaliśmy w jednym miejscu. Jeden z zespołów prowadził badania w tymże miejscu, a drugi zespół musiał dojeżdżać „w teren”,&#13;
czasem oddalony nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Dla wygody badaczy terenowych, zespół dojeżdżający na badania dysponował wynajętym busem, a w razie konieczności posługiwaliśmy się również prywatnymi środkami lokomocji lub korzystaliśmy z podróży&#13;
„na stopa”. W dniach 23-30 lipca 2018 r. naszą bazą była Zawoja, prowadziliśmy badania&#13;
terenowe na terenie Zawoi oraz w wybranych wsiach Orawy (Zubrzycy, Orawce, Podwilku, Jabłonce, Chyżnem). W dniach 13-20 sierpnia 2018 r. stacjonowaliśmy w Nowej&#13;
Białej. Jedna grupa poruszała się po polskiej części Spisza, a druga dojeżdżała do Krościenka n. Dunajcem i Szczawnicy. W dniach 5-11 sierpnia 2019 r. mieszkaliśmy w Tokarni. W trakcie tego obozu jedna z grup poruszała po terenie Tokarni i Krzczonowa, a druga&#13;
grupa codziennie docierała do różnych wsi Zagórza i do Rabki. Podczas ostatniego obozu, który miał miejsce w dniach 12-18 sierpnia 2019 r., gościliśmy w Kokuszce: pierwsza&#13;
grupa prowadziła badania w Kokuszce, Łomicy i Piwnicznej (wraz z jej oddalonymi i czasem trudno dostępnymi osiedlami), a druga musiała dojeżdżać do Łącka i okolic.&#13;
Etnograficzna część projektu miała również strukturę pionową. Całością badań zarządzał kierownik badań etnograficznych zatrudniony przez Fundację Mapa Pasji, którą&#13;
to funkcję miałem okazję sprawować. Do projektu sygnowanego przez Fundację dołączyłem w styczniu 2018 r., już w trakcie jego trwania. Moje obowiązki były dwojakiego&#13;
rodzaju: techniczne i merytoryczne. Do obowiązków technicznych należała organizacja&#13;
całego przedsięwzięcia: przeprowadzenie rekrutacji, ustalenie dat obozów, znalezienie&#13;
odpowiedniej bazy dla nich. Starałem się znaleźć miejsca gwarantujące nie tylko nocleg&#13;
i wyżywienie, ale również takie, które dawałyby możliwość przeprowadzenia cowieczornych odpraw, wykonywania rutynowych działań terenowych (prowadzenie dziennika,&#13;
sporządzanie notatek, transkrypcja, odsłuchiwanie wywiadów, porządkowanie materiałów wizualnych) i równie ważnego odpoczynku po całym dniu pracy. Do merytorycznych zadań należało sformułowanie zagadnień badawczych, zaproszenie do projektu&#13;
koordynatorów poszczególnych regionów badawczych, przygotowanie obowiązków dla&#13;
badaczy terenowych, a po zakończonych obozach kontrolowanie stanu oddanych materiałów i ich opracowań. Finalnym etapem moich czynności było przygotowanie książki&#13;
relacjonującej wyniki przeprowadzonych badań etnograficznych oraz udział w seminariach podsumowujących projekt.&#13;
Podejmując się organizowania etnograficznej części projektu, stawałem wobec dwóch&#13;
ograniczeń: geograficznego (południowa Małopolska, miejsca i partnerzy związani z całym projektem, również z jego częścią promocyjno-animacyjną) oraz merytorycznego&#13;
to jest kłopotliwe, ponieważ nie uwzględnia podmiotowego punktu widzenia. W dodatku odwołuje się do pojęcia „grup etnograficznych”, które nie zawsze oddaje złożoność kultur. Presuponuje ono również wyobrażania&#13;
o kulturach jako jednostkach świata nieożywionego (masywach górskich, rzekach, wyspach itd.), stosując wobec nich zewnętrzne (przedmiotowe) kryteria podziału. Niemniej roboczo, na potrzeby finansowania projektu,&#13;
przyjęto taki właśnie podział i terminologię. Już w trakcie badań okazało się, że granice te są „nieszczelne”. Jeśli&#13;
już przebiegają, to wedle innej „logiki”. O kłopotliwości używania tych etnonimów, a zwłaszcza określeń takich&#13;
jak „Górale Kliszczaccy”, „Kliszczacy”, „Górale Zagórzańscy”, „Zagórzanie”, „Górale Spiscy” piszą Autorzy niniejszej publikacji.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
(kategoria dziedzictwa). Poza tym istniało ograniczenie w postaci siedmiodniowych&#13;
obozów badawczych oraz liczby badaczy terenowych (około czterdziestu osób).&#13;
W projekcie brało udziałów również ośmiu badaczy-koordynatorów: mgr Jan Barański (Akademia Ignatianum w Krakowie), mgr Anna Barbasz-Bielecka (UJ), dr Agnieszka&#13;
Bednarek-Bohdziewicz (UG, Instytut Kaszubski), dr Justyna Laskowska-Otwinowska&#13;
(Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie), dr Magdalena Kwiecińska (Muzeum&#13;
Tatrzańskie w Zakopanem), mgr Andrzej Malik, mgr Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka (Muzeum im. Orkana w Rabce-Zdroju)64. Do zadań badaczy-koordynatorów należało przygotowanie scenariusza badań wraz ze wszystkimi narzędziami etnograficznymi,&#13;
które uznali za niezbędne (kwestionariuszem, literaturą wprowadzającą dla badaczy wolontariuszy, metodami badawczymi itd.). W realizacji badań pomagał im zespół złożony&#13;
z około pięciu badaczy-wolontariuszy. Drugim obowiązkiem koordynatorów było opracowanie zebranych materiałów w formie rozdziału do książki podsumowującej etnograficzną część projektu.&#13;
Ostatnim elementem architektury badań była struktura pozioma. W zadaniach badawczych realizowanych w trakcie obozów brali udział wszyscy ich uczestnicy.&#13;
Obozy etnograficzne zorganizowane w ramach Odkrywania skarbów dziedzictwa południowej Małopolski są pierwszą od wielu lat próbą zorganizowania, przeprowadzenia&#13;
oraz podsumowania w formie publikacji książkowej zespołowych badań etnograficznych.&#13;
W tym sensie nawiązują do specyfiki polskich badań etnograficznych, które według Anny&#13;
Kutrzeby-Pojnarowej miały charakteryzować się zespołowością65 oraz do Międzyuczelnianych Obozów Etnograficznych – wakacyjnych praktyk dla studentów etnografii polskich ośrodków uniwersyteckich66. Taka forma współpracy, która została zorganizowana&#13;
poza dydaktyką szkolnictwa wyższego, jako samodzielne przedsięwzięcie naukowe, stanowi istotną wartość dodaną całego projektu i asumpt do kontynuowania zespołowych&#13;
badań terenowych.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
W projekcie jako badaczka-koordynatorka brała udział również dr Katarzyna Ceklarz (Podhalańska Państwowa Uczelnia Zawodowa w Nowym Targu), która miała początkowo koordynować badaniami w regionie&#13;
Nadpopradzia. W trakcie trwania projektu jej obowiązki przejęła dr Bednarek-Bohdziewicz, która postanowiła&#13;
kontynuować zaproponowany przez dr Ceklarz temat pasterstwa i reintrodukcji czarnej owcy w regionie Nadpopradzia, lecz przystosowany do własnych celów badawczych.&#13;
65&#13;
A. Kutrzeba-Pojanarowa, Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza,&#13;
Warszawa 1977, s. 15-31. Zespołowe badania terenowe nie były domeną wyłącznie polskich etnografów, o czym&#13;
świadczy wyprawa etnograficzna pod przewodnictwem Marcela Griaula od Dakaru po Dżibuti, zob. J. Clifford,&#13;
Władza i dialog w etnografii: inicjacja Marcela Griaula, przeł. S. Sikora, w: tenże, Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł. E. Dżurak et al., Wydawnictwo KR, Warszawa 2000, s. 65-103.&#13;
Skądinąd Griaul jest autorem interesującej zespołowej metody obserwacji etnograficznej i sporządzania z niej&#13;
notatek, którą można nazwać obserwacją panoptyczną, ibid., s. 81-81, 88.&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Przed rozpoczęciem badań większość z nas się nie znała. Wobec tego w momencie&#13;
rozpoczynania każdego obozu trudno było mówić o zespołach w sensie ścisłym. Większość uczestników, o ile nie wszyscy, w ankietach zgłoszeniowych na różny sposób deklarowali silną chęć prowadzenia badań i płynącą z tego działania przyjemność. Pojawia się&#13;
tutaj istotne zagadnienia psychologii badań etnograficznych, ich pozanaukowego aspektu, który jedynie sygnalizuję. Uczestnicy posiadali różne doświadczenie terenowe. Niektórzy z nich byli studentami etnologii drugiego roku, a więc po pierwszych praktykach&#13;
terenowych, a inni mogli wykazać się profesjonalną praktyką badań etnograficznych,&#13;
którą realizują w ramach studiów doktoranckich, na stanowiskach dydaktyczno-naukowych, badawczych lub etnografów-muzealników.&#13;
&#13;
�����']LHą�]�ĺ\FLD&#13;
O charakterze przeprowadzonych badań terenowych świadczy uśredniony dzień badawczy oraz ogólny kształt obozu. Pierwszy i ostatni dzień obozu został zarezerwowany na&#13;
sprawy organizacyjne: przyjazd i odjazd uczestników obozów, omówienie założeń całego&#13;
projektu, przyporządkowanie konkretnych zadań badawczych, przedstawienie harmonogramu prac, gromadzenie zebranego materiału badawczego po całym obozie, podsumowanie całego tygodnia pracy.&#13;
Typowy dzień na obozach badawczych rozpoczynał się od wspólnego śniadania.&#13;
W zależności od potrzeb po śniadaniu odbywały się wewnętrzne odprawy zespołów,&#13;
w trakcie których planowano zadania badawcze na najbliższe godziny, aż do wieczora. Około godziny 10:00 ruszaliśmy w teren. Grupa pracująca na miejscu poruszała się&#13;
przede wszystkim pieszo, natomiast druga grupa udawała się na miejsce badań busem,&#13;
co czasem zajmowało około godziny. Ponownie spotykaliśmy się około godziny 18:00&#13;
na wspólnym wieczornym obiedzie, po którym braliśmy udział we wspólnej odprawie.&#13;
W jej trakcie każdy miał okazję zrelacjonować wykonane w ciągu dnia zadania, pojawiały&#13;
się gorące spory teoretyczne i metodologiczne, dzieliliśmy się wszelkimi trudnościami&#13;
i sukcesami terenowymi. Wieczorne odprawy były momentem planowania następnego&#13;
dnia.&#13;
Nie sposób pominąć roli nowych masowych mediów komunikacyjnych. Dla każdego zespołu zakładałem grupę na portalu społecznościowym. Służyła ona do wysyłania&#13;
najprostszych komunikatów i dzielenia się w czasie rzeczywistym informacjami między&#13;
badaczami oddalonymi od siebie czasem o kilkadziesiąt kilometrów. Stała się ona czynnikiem integrującym oba zespoły badawcze, areną sporów, miejscem wymiany żartów,&#13;
przestrzenią do wyrażenia frustracji i radości, z jakimi etnograf spotyka się w trakcie pracy terenowej. Zapis rozmów na tych grupach mógłby stać się integralnym elementem&#13;
naszych badań, dających wgląd w charakter zespołowych badań terenowych.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
Instrukcja organizacyjna, program i szczegółowy rozkład zajęć Międzyuczelnianego Obozu Etnograficznego&#13;
Studium HKM na rok 1954. Maszynopis, archiwum IEiAK UW, teczka MOE III/1954; A. Kutrzeba-Pojnarowa, Międzyuczelniane obozy etnograficzne na Kurpiowszczyźnie Uniwersyteckiego Studium Historii Kultury Materialnej w latach 1952–1954, „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej” 1955, nr 1, s. 224–236. Por. także: F.&#13;
Wróblewski, Indeksy etnogarficzne w polskiej pratyce badawczej XX w., „Etnografia. Praktyki, Teorie, Doświadczenia, 2015, nr 1, s. 108-132.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
���.RQWHNVW�PHWRG�L�VWUDWHJLL�EDGDZF]\FK&#13;
W trakcie obozów staraliśmy się stosować zróżnicowane strategie badawcze. Większość&#13;
przeprowadzonych przez nas rozmów opierała się o niestrukturowany wywiad etnograficzny, dla którego podstawą był scenariusz do badań określający ogólne zagadnienia&#13;
i jego cząstkowe tematy. Oprócz tego prowadziliśmy dokumentację fotograficzną, obserwację nieuczestniczącą i obserwację uczestniczącą. Jak zwykle w takich sytuacjach założone metody weryfikowane były w praktyce. W pewnych sytuacjach możliwe było jedynie przeprowadzenie wywiadu. W innych – cząstkowa obserwacja uczestnicząca (np.&#13;
praca w sadzie Oskara Krasonia, jednodniowe bacowanie Michała Gumulaka i Michała&#13;
Marca, kilkudniowe bacowanie Joanny Dymanus, wieczorne biesiady w barze w Nowej&#13;
Białej moje, Emiliana Wilka, Marcina Mieszały czy próba spędzania wolnego czasu w barze w Zawoi przez Weronikę Kutę i Pawła Witanowskiego, wspólne wyjście na dansing&#13;
do Dzikiej Chaty w Zawoi), a w jeszcze innych – obserwacja (w trakcie prób zespołów&#13;
i grup folklorystycznych w Zawoi, w Łapszach Wyżnych; pracy baców w Zawoi). Próbując dokumentować oficjalny dyskurs o lokalnych dziedzictwie, braliśmy udział w dożynkach (np. Sromowce Wyżne), w święcie Wniebowzięcia Matki Boskiej (w Łącku),&#13;
w zwiedzaniu skansenu i izb regionalnych (np. Czarna Góra, Zubrzyca Górna, Zawoja).&#13;
Próbowaliśmy stosować znane nam narzędzia etnograficzne, gdzie tylko było to możliwe:&#13;
w trakcie zakupów w pobliskim sklepie, na targu, w miejscu naszego noclegu, jadąc autostopem, udając się do pobliskiej knajpy na wspólne rytualne piwo po pracy, na koncercie&#13;
muzyki barokowej we Frydmanie, odwiedzając sklepy z pamiątkami, w tłoczni soków&#13;
Maurera itd. Słowem – staraliśmy się być etnologami w każdej sytuacji, w trakcie całego&#13;
trwania obozu badawczego, próbując zdobyć jak najwięcej szkiełek, które pozwoliłyby&#13;
ułożyć nam etnograficzną układankę. Jak zwykle elementów tych kulturowych puzzli jest&#13;
zbyt mało, a „zabawa” trwała zbyt krótko. Dopiero w dużej skali, z perspektywy czterech&#13;
obozów badawczych i dwunastu zamieszczonych w tej książce artykułów, można ocenić&#13;
niedostatki i zalety podjętych działań.&#13;
&#13;
�����3UREOHP\�Z�WHUHQLH&#13;
Zasadniczym problemem przeprowadzonych badań terenowych był czasowy zakres.&#13;
Per saldo cztery tygodnie badań terenowych brzmią wiarygodnie. Niemniej tygodniowe&#13;
obozy okazywały się zbyt krótkim pobytem w terenie. Z tego względu przeprowadzone&#13;
przez nas badania terenowe należy nazwać badaniami pilotażowymi bądź surveyami, na&#13;
co wielokrotnie wskazywała recenzentka niniejszego tomu dr Stanisława Trebunia-Staszel, a niezależnie od jej uwag podobne zastrzeżenia zawarli Autorzy dalszych rozdziałów.&#13;
Nie oznacza to, że nie udało się wykonać dobrej etnograficznej roboty. Zebrany materiał&#13;
pozwalał wysunąć wstępne badawcze przypuszczenia, zweryfikować założenia, postawić&#13;
nowe problemy badawcze, skorygować scenariusze badań i kwestie związane z metodyką&#13;
ich prowadzenia. O tym, że nie był to czas stracony, świadczą choćby zamieszczone dalej&#13;
rozdziały. Wreszcie, przeprowadzone badania pilotażowe zaowocują w najbliższym cza-&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
sie kolejnymi badaniami terenowymi67. Wyniki stanowią również ważny materiał porównawczy dla dr Agnieszki Bednarek-Bohdziewicz, która prowadzi badania etnograficzne&#13;
o zbliżonej tematyce na terenie Kaszub. Wywiady zebrane przez „grupę zagórzańską”&#13;
wzbogaciły prace dokumentacyjne mgr Wójtowicz-Wierzbickiej z Muzeum im. Orkana&#13;
w Rabce. Wreszcie zebrane materiały (nagrania, opracowanie wywiadów, materiał fotograficzny) będziemy starać się zdeponować w Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego, aby mogły być dostępne szerszemu gronu&#13;
etnologów. Wobec powyższego nasze pilotażowe badania mają dość szeroki zasięg organizacyjny i poznawcze konsekwencje.&#13;
Czas pobytu w terenie znałem w momencie przejmowania obowiązków kierownika&#13;
badań. Z pewnych powodów, przede wszystkim finansowych, ale też organizacyjnych,&#13;
nie można było wydłużyć ani zwiększyć ilości obozów etnograficznych. W punkcie wyjścia założyliśmy, że zachowujemy układ czterech siedmiodniowych obozów w ośmiu regionach, przyjmując, że badania będą miały charakter pilotażowy. Świadomi tego ograniczenia postanowiliśmy w sposób bardzo precyzyjny i ścisły przygotować scenariusze do&#13;
badań oraz grupy podmiotów badań – naszych respondentów, rozmówców, współpracowników terenowych. Wymienione nazwy nie są wymienne i oddają złożony charakter&#13;
relacji, w jakie wchodziliśmy w trakcie badań terenowych. Często prowadziliśmy rozmowy, obserwacje i obserwacje uczestniczące z wyróżnionymi informatorami, wcześniej&#13;
umówionymi bądź wskazanymi przez współpracowników terenowych, którzy byli również uczestnikami animacyjnej części projektu Skarby Górali. Takie podejście przeważało w trakcie obozów. Rozpoczynaliśmy badania posiadając potencjalną listę rozmówców.&#13;
Podkreślić jednak należy, że nie był to jedyny sposób prowadzenia badań. Czasem napotykaliśmy przypadkowych rozmówców (np. w badaniach nad organizacją przestrzeni domowej i przydomowej). Innymi razy rozpoczynaliśmy od wizyty u zaplanowanego&#13;
rozmówcy, a potem byliśmy „przekazywani” do osób nieprzewidzianych przygotowaną&#13;
wcześniej listą. Piszę to wszystko, aby zaznaczyć, że mamy i mieliśmy w trakcie badań&#13;
świadomość ograniczeń czasowych oraz wynikających z niej konsekwencji związanych&#13;
z metodyką prowadzenia badań terenowych.&#13;
W dalszej części książki znajdują się teksty o różnym ciężarze i różnej gatunkowej&#13;
formie: od mięsistego etnograficznego raportu, przez esej antropologiczny do form bliskich reportażowi. Odnaleźć w nich można „autorskie sygnatury”. Dobór treści i tematu,&#13;
sposób przedstawiania badań, wybór formy odzwierciedlają samych Autorów. Zróżnicowanie formalne tych tekstów oddaje również złożoność świata, w którym mieliśmy&#13;
możliwość przez chwilę przebywać. W związku z powyższym (zwłaszcza z ograniczeniami czasowymi oraz brakiem części materiałów źródłowych) mamy również świadomość&#13;
charakteru zgromadzonego materiału, szkicowości formułowanych na jego podstawie&#13;
wniosków i interpretacji. Zagadnienia te są wyraźnie artykułowane w zamieszczonych&#13;
dalej tekstach. Tom niniejszy należy traktować jako znak zapytania, pilotażowe badania&#13;
67&#13;
&#13;
W pierwszej połowie sierpnia 2020 r. wraz z zespołem studentów Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej, w ramach kursu Ćwiczenia terenowe I, odbędą się dziesięciodniowe badania w Piwnicznej-Zdroju pt.&#13;
Góralszczyzna i dziedzictwo. Wyjazd odbędzie się w ramach dydaktyki badań etnograficznych, ale jednocześnie&#13;
będzie pogłębieniem badań przeprowadzonych w ramach Odkrywania skarbów dziedzictwa południowej Małopolski.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
dziedzictwa południowej Małopolski i góralszczyzny, a także cząstkowe odpowiedzi na&#13;
postawione przez nas w terenie pytania.&#13;
&#13;
Kokuszka 2019 r., górny rząd od lewej: Aleksandra Animucka, Tomasz Gogolewski, Magdalena&#13;
Mika, Jolanta Półchłopek, Małgorzata Roeske, Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz, Anna Barbasz-Bielecka, Patryk Reczulski, Michał Marzec. Dolny rząd od lewej: Łukasz Sochacki, Jakub Sadowski,&#13;
Oskar Krasoń, Joanna Dymanus, Michał Gumulak (fot. Ł. Bielecki)&#13;
&#13;
Łukasz Sochacki – doktor, etnolog. Asystent na UJ i wykładowca na ASP w Krakowie.&#13;
Kierownik badań etnograficznych w Fundacji Mapa Pasji. Interesuje się etnologią Polski,&#13;
religijnością, metodologią humanistyki, pograniczem sztuki i nauki. Prowadzi badania&#13;
w Małopolsce i na Sycylii.&#13;
Nowa Biała 2018 r., spacer w korycie Białki. Od lewej: Magdalena Kwiecińka, Barbara Luberda, z tyłu&#13;
Emilian Wilk (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Łącko 2019 r., Oskar Krasoń pracuje w sadzie.&#13;
&#13;
Tokarnia 2019 r., Liwia Sus i Jakub Ścisłowicz.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Zawoja (Hala Barankowa) 2018 r., od lewej Anita Brzyszcz, Paweł Witanowski, Małgorzata Dubasiewicz (siedzi), Joanna Sikora, Łukasz Sochacki. W tle zasłonięte: Weronika Kuta i Marta Szaszkiewicz&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Tokarnia 2019, na pierwszym planie. Od lewej: Jakub Ścisłowicz, Piotr Brzozowski, Leonia Brzozowska; w tle od lewej: Andrzej Malik, Katarzyna Olejarczyk, Jakub Sadowski, Michał Gumulak.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Góralszczyzna mniej znana. Konteksty&#13;
&#13;
Jabłonka 2018 r., od lewej Natalia Flejszar, Natalia Kuśmierska (fot. A. Animucka)&#13;
Tokarnia 2019 r., od lewej: Jakub Sadowski, Patrycja Król, Małgorzata Roeske (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
Nowa Biała 2018 r., od lewej: Liwia Sus, Michał Mieszała, Barbara Luberda (zasłonięta), Magdalena Kwiecińska, Katarzyna Sołtysik, Michał Mielewczyk, Justyna Laskowska-Otwinowska (fot. Ł. Sochacki)&#13;
Piwniczna-Zdrój 2019 r., od lewej: Michał Gumulak (odwrócony plecami), Tomasz Gogolewski,&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz, Piotr Maślanka (fot. I. Kulig)&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL�&#13;
/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
$JQLHV]ND�%HGQDUHN�%RKG]LHZLF]&#13;
&#13;
Tokarnia 2019 r., Małgorzata Roeske (siedzi) i Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Region zamieszkiwany przez Górali Nadpopradzkich (zwanych też Rytersko-Piwniczańskimi lub Czarnymi) obejmuje wschodnią część Beskidu Sądeckiego, tj. Piwniczną-Zdrój&#13;
z jej licznymi osiedlami i górskimi przysiółkami oraz wsie: Głębokie, Piwniczna-Zdrój,&#13;
Łomnica-Zdrój, Młodów, Rytro, Obłazy Ryterskie, Roztoka Ryterska oraz Sucha Struga1.&#13;
Podczas tygodniowego rekonesansu etnograficznego, który odbył się w sierpniu 2019&#13;
r., odwiedziliśmy Piwniczną-Zdrój (w tym osiedle Zawodzie z przysiółkami Banie, Łomnickie, Śmigowskie, Zabanie, osiedle Majerz i Kosarzyska z przysiółkami Podbukowiec,&#13;
Rewałówka, Świniarki i Obidza) oraz wsie: Kokuszka, Łomnica-Zdrój, Obłazy Ryterskie i Rytro2. Tematem, wokół którego koncentrowały się nasze badania, była hodowla&#13;
czarnych owiec3, a dokładniej powrót na tereny Beskidu Sądeckiego objętej programem&#13;
ochrony zasobów genetycznych licencjonowanej rasy cakiel (owcy górskiej odmiany&#13;
barwnej), występującej dawniej w Karpatach Południowych. Hodowla owiec nie ogranicza się do kwestii ekonomiczno-gospodarczych, to również element góralskiej tradycji&#13;
ujawniający się m.in. w folklorze. W rezultacie samo pasterstwo nie było jedynym celem&#13;
badań, równie ważne były powiązane z nim strategie budowania tożsamości regionalnej&#13;
&#13;
Zubrzyca Górna 2018 r., od góry od lewej:&#13;
Joanna Sikora, Małgorzata Dubasiewicz,&#13;
Natalia Kuśmierska, Natalia Flejszar, Judyta&#13;
Król, Aleksandra Animucka, Agnieszka&#13;
Bednarek-Bohdziewicz, Paweł Witanowski,&#13;
Anita Brzyszcz, Jolanta Półchłopek,&#13;
Jan Barański, Marta Szaszkiewicz, Łukasz&#13;
Sochacki, Weronika Kuta, Tomasz Gogolewski.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
1 Zob. W. Łomnicka-Dulak, Czarni Górale z Piwnicznej w piśmiennictwie i wspomnieniach, „Almanach Muszyny”, 2005, s. 101 oraz Szlak kultury wołoskiej. Przewodnik, red. K. Kiwior, Turkula, Stowarzyszenie na Rzecz&#13;
Rozwoju i Promocji Podkarpacia „Pro Carpathia”, Rzeszów 2018, s. 28.&#13;
2 Zespół badawczy, oprócz mnie, stanowili studenci etnologii: Aleksandra Animucka, Joanna Dymanus, Tomasz Gogolewski, Michał Gumulak, Michał Marzec i Jolanta Półchłopek, przy wsparciu dr. Łukasza Sochackiego. Za pomoc i gościnność dziękujemy Izabeli Kulig i Piotrowi Maślance z M-GOK w Piwnicznej-Zdrój.&#13;
3 Pomysłodawczynią zbadania zagadnienia czarnej owcy w kontekście kultury Górali Czarnych jest dr Katarzyna Ceklarz.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Górali Czarnych oraz znaczenie czarnej owcy w lokalnej kulturze i promocji regionu,&#13;
a więc i motywacje przywrócenia tej rasy. Interesowało nas to, z czym mieszkańcy wiążą swoją tożsamość regionalną i jaki jest ich stosunek do etnograficznego nazewnictwa&#13;
ich grupy (Górale Sądeccy, Górale Nadpopradzcy, Górale Rytersko-Piwniczańscy, Górale Czarni). Głównymi technikami badawczymi i podstawowym źródłem informacji&#13;
były obserwacja uczestnicząca oraz wywiady pogłębione z hodowcami owiec, bacami&#13;
i byłymi bacami, z regionalistami, pasjonatami folkloru i działaczami instytucji kultury,&#13;
a także z mieszkańcami i przedsiębiorcami z regionu4. Obserwowaliśmy lub towarzyszyliśmy bacom podczas pracy (w Rytrze, na Jarzębakach, na Majerzu i na Zabaniach) oraz&#13;
hodowcom czarnych owiec w Kokuszce i w Łomnickiem. Uczestniczyliśmy w XI Festiwalu Pieroga Łomniczańskiego w Łomnicy-Zdroju oraz w święcie Matki Boskiej Zielnej&#13;
w kościele parafialnym pw. Narodzenia NMP w Piwnicznej-Zdroju. Prowadzoną obserwację przestrzeni i życia społeczności (od bacówek po instytucje kultury) uzupełniliśmy&#13;
o dokumentację fotograficzną. Zebrany materiał został uporządkowany zgodnie z wytyczonym programem badawczym: pamięć dotycząca pasterstwa i zwyczajów wokół tej&#13;
działalności, współczesne warunki i motywacje hodowli czarnych cakli oraz tworzenie&#13;
wizerunku grupy etnograficznej.&#13;
Najwięcej uwagi poświęciliśmy przedsięwzięciu mającemu na celu przywrócenie&#13;
czarnej owcy w Dolinie Popradu. Działanie to, jak i udział Czarnych Górali w projekcie&#13;
Skarby Górali. Poznaj górala spoza Podhala5, wynikają z potrzeby podkreślenia odrębności regionalnej i wyraźnego jej wyróżnienia spomiędzy innych górali polskich. Za wyróżnik tej niewielkiej grupy etnograficznej, a także za bodziec do animacji tutejszej kultury,&#13;
turystyki i tożsamości regionalnej, posłużył działaczom wyodrębniony fragment historii&#13;
pasterstwa na tych terenach. Stworzenie z czarnej owcy swoistego znaku rozpoznawczego Czarnych Górali to również próba stopniowego tworzenia marki oraz produktu&#13;
turystycznego. Działanie to procentuje w podniesieniu świadomości regionalnej mieszkańców: „Czarna owca to ważny wyraz tożsamości kulturowej” [W9_Łomnica_K_23]6&#13;
– deklaruje zaangażowana w ruch regionalny młoda mieszkanka Łomnicy-Zdroju.&#13;
W XXI w. hodowla czarnych owiec staje się przedmiotem symbolicznej reprezentacji&#13;
nadpopradzkiej kultury pasterskiej7.&#13;
&#13;
���(WQRQLP�L�HWQRJUDуD&#13;
Niewiele można znaleźć przeszłych publikacji poświęconych kulturze, tradycji czy folklorowi Górali znad Popradu. „Zachowało się niezbyt wiele opisów życia codziennego,&#13;
zajęć i zwyczajów górali zamieszkujących część Beskidu Sądeckiego w okolicach Piw4 Przeprowadziliśmy dwadzieścia trzy wywiady pogłębione.&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
nicznej”8 – pisze Wanda Łomnicka-Dulak. Inni lokalni regionaliści narzekają na brak monografii etnograficznej i z żalem wskazują, że nietknięte materiały z nielicznych na tych&#13;
ziemiach badań terenowych z końca XIX i początku XX w. znajdują się w archiwach muzealnych i nadal czekają na opracowanie (to m.in. rękopisy Seweryna Udzieli). Podobne&#13;
spostrzeżenia sygnalizowała w 1980 r. Anna Kowalska-Lewicka, która na podstawie dostępnych źródeł konstatuje:&#13;
Beskid Sądecki jest terenem stosunkowo najmniej znanym i eksploatowanym przez etnografów. [...] Góralszczyzna sądecka umknęła niejako uwadze polskich badaczy. Świadczy o tym&#13;
choćby fakt, że polscy górale sądeccy zamieszkujący wsie na północnych stokach Pasma Radziejowej i zachodnich Pasma Jaworzyny, nad dopływami Dunajca i Popradu, nie posiadają&#13;
w literaturze etnograficznej odrębnej nazwy9.&#13;
&#13;
Warto jednak podkreślić, że badaczka powoływała się m.in. na prace Włodzimierza&#13;
Kubijowicza, którego stwierdzenie, że na omawianych terenach „kwestje antropogeograficzne są nieopracowane”10, spisane zostało w latach 20. XX w. I choć przedwojenna&#13;
etnografia faktycznie zaklasyfikowała mieszkańców Piwnicznej i okolic do Górali Sądeckich, późniejsi badacze zauważali fakt, że etnonim ten nie oddaje w pełni zróżnicowania mieszkających na Sądecczyźnie grup. Brak odrębnej nazwy, o którym pisze&#13;
Kowalska-Lewicka, owocował rozmaitością propozycji. Obok nadzbioru, czyli ogólnej&#13;
nazwy Górale Sądeccy, w działaniach regionalnych, publikacjach promocyjnych i folklorystycznych znajdziemy określenia: Górale Rytersko-Piwniczańscy, Górale Nadpopradzcy oraz Górale Czarni. Mieczysław Czcibor Cholewa w 1946 r. na podstawie noszonych&#13;
tu strojów ludowych podzielił grupy góralskie ziemi sądeckiej na Górali Sądeckich (tu&#13;
wyróżnił skupiska łącko-kamienieckie i obidzko-jazowskie) oraz Górali Nadpopradzkich&#13;
(ze skupiskami rytersko-piwniczańskim, przysietnicko-barcickim, nawojowskim i ptaszkowskim)11. Podobnie Eugeniusz Pawłowski w latach 60. XX w. obok Lachów Sądeckich&#13;
i Łemków wyróżnił Górali Nadpopradzkich, których podzielił na rytersko-piwniczańskich i przysietnicko-barcickich12.&#13;
Kwestia nazewnictwa zajmowała też lokalnych działaczy. Jak wspomina jeden z rozmówców, w dyskusjach prowadzonych przez rodzimych regionalistów zaistniała kwestia&#13;
autookreślenia; rozważano, na jaką nazwę przystać:&#13;
&#13;
8 W. Łomnicka-Dułak, Czarni Górale z Piwnicznej w piśmiennictwie i wspomnieniach, op. cit., s. 104.&#13;
9 A. Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, Zakład Narodowy im. Ossolińskich - Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk, Wrocław 1980, s. 5. Inny badacz, który podjął ten temat (choć skrótowo), a na którego powołuje się Kowalska-Lewicka, to Włodzimierz Kubijowicz (Życie pasterskie w Beskidach&#13;
Magórskich, Polska Akademia Umiejętności, Kraków 1927). Kubijowicz prezentuje syntetyczny obraz całego&#13;
Beskidu Sądeckiego, w tym Pasma Radziejowej i Jaworzyny, omawia historię osadnictwa i życie pasterskie we&#13;
wczesnych latach 20. XX w.&#13;
&#13;
5 Skarby Górali. Poznaj górala spoza Podhala, https://skarbygorali.pl, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
6 Sposób kodowania wywiadów: numer porządkowy wywiadu, miejsce, płeć i wiek rozmówcy.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
7 Zob. M. Lubaś, Tradycjonalizacje kultury. O zaletach i ograniczeniach koncepcji „tradycji wymyślonych”,&#13;
w: Tworzenie i odtwarzanie kultury, red. G. Kubica, M. Lubaś, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,&#13;
Kraków 2008, s. 42.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
W. Kubijowicz, Życie pasterskie w Beskidach Magórskich, op. cit., s. 43.&#13;
&#13;
M. Czcibor Cholewa, Stroje ludowe Ziemi Sądeckiej. Rozwój stroju ludowego i jego zasięgi terytorialne, „Lud”,&#13;
1946, t. XXXVI, s.16.&#13;
12&#13;
E. Pawłowski, Nazwy miejscowe Sądecczyzny, Wydawnictwo Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Kraków 1965,&#13;
s. 17.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Była dyskusja, jak siebie określać, czy mówimy Górale Nadpopradzcy, Górale Rytersko-Piwniczańscy, Górale Sądeccy, czy Górale Czarni, bo takie coś też zaczęło się pojawiać [W12_Piwniczna_M_34].&#13;
&#13;
Różne nazwy proponowane tej grupie odnoszą się odpowiednio: określenie Rytersko-Piwniczańscy – do górskich przysiółków i okolic Piwnicznej-Zdroju i Rytra, Nadpopradzcy – do rzeki Poprad i jej doliny, natomiast etnonim Górale Czarni tłumaczy&#13;
się kolorem noszonych przez tuziemców hołośni (portek) oraz guń i gurman (wierzchnich okryć). Sukno o ciemnym kolorze (czarnym bądź ciemnobrązowym) pozyskiwano&#13;
z wełny hodowanych tu czarnych owiec.&#13;
Najczęściej pojawia się nazwa Górale Nadpopradzcy. Do niej odwołuje się piwniczański zespół regionalny Dolina Popradu oraz Stowarzyszenie Górali Nadpopradzkich&#13;
powstałe w 2013 r. przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Piwnicznej-Zdroju.&#13;
Określenie to promują również publikacje prezentujące tutejszy folklor, takie jak wydane w 2011 r. Kolory Nadpopradzia. Regionalizm w Piwnicznej13 czy zbiory pieśni: Źródła&#13;
Pieśni. Górale Nadpopradzcy. Pieśni śpiewane w XIX i XX w. w Piwnicznej i okolicach14&#13;
z 2016 r. i Popradowa nuta. Górale Nadpopradzcy. Pieśni śpiewane w XIX i XX w.15 z 2018&#13;
r., zawierające ponadto zapisy obrzędów i zwyczajów (np. wesele piwniczańskie z XX w.&#13;
i wesele ryterskie) oraz widowiska prezentowane przez zespół Dolina Popradu. Należy&#13;
wymienić także leksykon autorstwa Łomnickiej-Dulak Nadpopradzka dawność. Gwara&#13;
i kultura górali z okolic Piwnicznej16 z 2018 r.&#13;
Najstarszym jednak określeniem użytym wobec mieszkańców Piwnicznej i okolic&#13;
wydaje się ostatnie, czyli Czarni Górale. Pierwszy raz pojawia się ono w słynnym Dzienniku podróży do Tatrów Seweryna Goszczyńskiego, który odróżnia w nim mieszkańców&#13;
Kamienicy, Ochotnicy i Tylmanowej (zwanych przez niego Góralami Białymi) od Górali&#13;
Czarnych. 30 kwietnia 1832 r. poeta zanotował:&#13;
W takiéj okolicy leżą Kamienica, Ochotnica i Tylmanowa, zamieszkane przez górali&#13;
zwących się białymi, dla różnicy od górali czarnych, którzy się gnieżdżą w głębszych&#13;
już górach17.&#13;
&#13;
Kongres etnograficzny, rok ‘73, po prostu zaczęto, jak to się mówi, szufladkować pewne rzeczy,&#13;
[...] zaczęto tam terminologii używać Biali Górale. No i wtedy też [Edward Grucela] wyskoczył: no jak tamci Biali, a my jesteśmy inni, no to my jesteśmy Czarni, chociażby z tego względu.&#13;
I to się zaczęło tak właśnie przyjmować: Czarni Górale. No a ktoś potem zaczął to rozszerzać,&#13;
no bo region Górale Nadpopradzcy. Jeżeli tak uznać za Górali Nadpopradzkich no to mamy&#13;
też Rusinów, mamy Łomnicanów i mamy Piwnicaków. [...] To jest obszar większy. Tak jak&#13;
podhalańscy – tak nadpopradzcy. Ale wtedy nie można powiedzieć, że nadpopradzcy to się&#13;
ubierają tak, bo to jest wiele grup [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
Sam Grucela w swoich publikacjach wskazywał, że górale z okolic Piwnicznej różnią&#13;
się od swoich sąsiadów głównie strojami (czarnym lub brązowym), co widać jeszcze na&#13;
fotografiach z początku XX w. I to właśnie z męskim odzieniem, wytworzonym z ciemnej&#13;
wełny, łączy on nazwę Czarni Górale:&#13;
Grupa górali nadpopradzkich, zwłaszcza górale piwniczańscy, byli jedyną grupą górali polskich, którzy cały strój wykonywali z czarnego (brązowego, siwego) sukna.&#13;
Najprawdopodobniej uwarunkowane było to tym, że obszar miasta Piwnicznej&#13;
w przeważającym procencie jest górzysty, zamieszkany przez górali, którzy jednocześnie byli mieszczanami18.&#13;
Regionalista w wywiadzie dla Polskiego Radia precyzuje:&#13;
Zwłaszcza portki są zrobione z czarnej wełny. A to dlatego, że cała Piwniczna to duży&#13;
region zamieszkały przez górali, którzy są mieszczanami jednocześnie. Przez strój&#13;
chcieli się odróżnić od innych górali jako górale miejscy19.&#13;
„Górale miejscy” – jak ich nazywa Grucela – to kluczowe sformułowanie charakteryzujące złożoną lokalną tożsamość. Mieszkańcy królewskiego miasta Piwniczna chętnie&#13;
bowiem odwołują się do czasów lokacji na terenach królewszczyzny i do jego założyciela&#13;
– Kazimierza Wielkiego. Istotny jest też letniskowo-kuracyjny charakter okolicy (dzięki&#13;
źródłom leczniczym wód mineralnych)20. Zawiłości lokalnych narracji mieszkaniec Piwnicznej tłumaczy w ten sposób:&#13;
Przyjęło się, że obszar góralszczyzny to jest ten obszar, gdzie jedną z podstaw utrzymania jest pasterstwo. W Piwnicznej ta góralszczyzna to się na dobrą sprawę pojawia gdzieś dopiero XVI wiek. W 1348, kiedy powstawała, o góralach nikt w Polsce&#13;
jeszcze nie słyszał. [...] Piwniczna była takim specyficznym mikroregionem przez ten&#13;
olbrzymi obszar i zróżnicowanie jakie tu panowało przyrodnicze. W centrum mieszkali ludzie, którzy zajmowali się handlem, rzemiosłem i tak dalej, i oni w tych guniach&#13;
czy hołośniach tych baranów nie paśli. Przecież ja też jestem od wieków stąd i ani&#13;
dziadek ani pradziadek ani prapradziadek ani praprapradziadek oni po prostu baranów nie chowali [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
Nadaną przez Goszczyńskiego nazwę Górale Biali podłapali regionaliści z Łącka,&#13;
a i regionaliści piwniczańscy nie pozostali obojętni wobec określenia Górale Czarni –&#13;
zwłaszcza rozumianego jako odróżnienie od łącko-kamienickich sąsiadów. Zasłużony dla&#13;
folklorystyki nadpopradzkiej Edward Grucela w pierwszej połowie lat 70. XX w. na spotkaniu folklorystycznym wprowadził to określenie w obieg. Lokalny pasjonat folkloru&#13;
i historii omawia tamte okoliczności w rozmowie:&#13;
13&#13;
&#13;
Kolory Nadpopradzia, red. M. Brylak-Załuska, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury, Piwniczna-Zdrój 2011.&#13;
&#13;
Źródła Pieśni. Górale Nadpopradzcy. Piesni śpiewane w XIX i XX w. w Piwnicznej i okolicach, Stowarzyszenie&#13;
Górali Nadpopradzkich, Piwniczna-Zdrój 2016.&#13;
&#13;
Górolami mieszczanie piwniczańscy nazywali baców, osoby zajmujące się wypasem&#13;
owiec:&#13;
&#13;
15&#13;
Popradowa nuta. Górale Nadpopradzcy. Pieśni śpiewane w XIX i XX w., red. P. Kulig, M. Kurzeja, W. Łomnicka-Dulak, D. Rzeźnik, Stowarzyszenie Górali Nadpopradzkich, Piwniczna-Zdrój 2018.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
E. Grucela, Zajęcia ludności w XIX i XX w., w: Piwniczna Zdrój. Studia i szkice z dziejów miasta 1772-1998, red.&#13;
J. Długosz, nakł. Rady Miasta i Gminy, Piwniczna-Zdrój 1998, s. 98-99.&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
19&#13;
Czarne Góralki tańczą „Pawia”, „Źródła. Polskie Radio Dwójka”, audycja z dn. 4.06.2014, https://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/1144251,Czarne-Goralki-tancza-Pawia, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
W. Łomnicka-Dulak, Nadpopradzka dawność. Gwara i kultura górali z okolic Piwnicznej, Małopolskie Centrum Kultury „Sokół”, Piwniczna Zdrój-Nowy Sącz 2018.&#13;
S. Goszczyński, Dziennik podróży do Tatrów, Wydawca B. M. Wolff, Petersburg 1853, s. 43.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
Zob. A. Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, op. cit., s. 19.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
To było takie lekko zawsze jak to się mówi prześmiewcze. Myśmy ich nazywa... przezywali górolomi. Górol to było po prostu pejoratywne. A oni nas tutaj z centrum flacorzami nazywali z&#13;
kolei [...]. [Bo] tutaj cenili sobie nereczki, płucka i tym podobne rzeczy, a to są floki, nie? No, a&#13;
oni te floki to psom dawali [śmiech] [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
No cornych owiec było więcej, bo robili sukna, nie trzeba było farbować. Robili portki z tego&#13;
sukniane. I tu chodzili w tym. A teroz nie chodzą. Ino tu na Podholu, to jesce tam na jakieś&#13;
święta, ale tam zaś białe sukno. [...] Sukno było, nawet folusz tu był, downo, co to sukno tu było.&#13;
I chodzili w tym. Corny był to się nie brudził [W2_ Świniarki_M_ok.65].&#13;
&#13;
Potwierdza to powołująca się na materiały zebrane przez Grucelę Maria Brylak-Załuska, pisząc, że mieszkańcy centrum Piwnicznej traktowali ludzi osiedlonych w górskich przysiółkach „z góry”21. Mieszczańskie ambicje Piwniczan, owo napięcie między&#13;
miejskością samej Piwnicznej a wiejskim charakterem jej rozproszonych przysiółków&#13;
ujawnia się w lokalnej narracji:&#13;
&#13;
Mieszkańcy Nadpopradzia nie mieli szczęścia do zawodowych zapisywaczy i opisywaczy folkloru (etnografów). Lokalni pasjonaci historii i folkloru, regionaliści, nauczyciele i działacze społeczni podjęli to wyzwanie we własnym zakresie. Sami zaczęli dbać&#13;
o regionalną spuściznę. Odchodzące w przeszłość artefakty (przedmioty domowego&#13;
użytku, narzędzia i stroje należące do tuziemców) zaczęto gromadzić w etnograficznej&#13;
części Muzeum Regionalnego (placówką opiekuje się działające od 1978 r. Towarzystwo&#13;
Miłośników Piwnicznej). W 2015 r. powstał Słownik Jaguliny Niskif łojców mowa 23&#13;
autorstwa Krystyny Dulak-Kulej, a w 2018 r. leksykon dokumentujący gwarę tutejszych górali z opisem ich obyczajowości, Nadpopradzka dawność. Gwara i kultura górali&#13;
z okolic Piwnicznej24 – efekt wieloletniej pracy Łomnickiej-Dulak, regionalistki i poetki&#13;
piszącej w lokalnej gwarze. Jednym z pionierów w tej materii był wspominany wcześniej Grucela – piwniczański nauczyciel, muzykant, rzeźbiarz i malarz, współzałożyciel&#13;
wespół z Eugeniuszem Lebdowiczem i Mieczysławem Łomnickim (także nauczycielami) zespołu regionalnego Dolina Popradu (rok powstania: 1965). „W założeniach tego&#13;
zespołu było uratowanie ginącego folkloru tutejszego mikroregionu, który stanowił białą plamę na mapie regionalnej Małopolski”25 – wyjaśnia motywacje powstania zespołu&#13;
Grucela. Program artystyczny grupy został opracowany, podobnie jak zrekonstruowane&#13;
stroje, w oparciu o materiały zebrane w terenie przez lokalnych działaczy regionalnych&#13;
podczas wywiadów z mieszkańcami (spisane na ich podstawie obrzędy i zwyczaje, tańce,&#13;
pieśni, melodie), a także o prowadzone przez etnografkę, nowosądeczankę Aleksandrę&#13;
Szurmiak-Bogucką w latach 50. XX w. badania w ramach tzw. Akcji Zbierania Folkloru&#13;
Muzycznego (zorganizowanej pod kierunkiem Włodzimierza Poźniaka). Do programu&#13;
zespołu włączono także pisane w gwarze wiersze Łomnickiej-Dulak. Wieloletni przykład&#13;
grupy folklorystycznej dla dorosłych zaowocował zespołami dziecięcymi składającymi&#13;
się z najmłodszych mieszkańców Nadpopradzia. Są to:&#13;
• działający od 2008 roku regionalny zespół Małe Piwnicoki z Piwnicznej-Zdroju;&#13;
w skład wchodzą dzieci w wieku 6-17 lat, które oprócz regionalnego tańca uczą się też&#13;
gwary góralskiej; zespół prowadzą Piotr Maślanka i Tymoteusz Florian;&#13;
• działający od 2010 roku przy Szkole Podstawowej w Rytrze zespół regionalny Rytrzoki; uczniowie prezentują w programie zabawy dziecięce, wyliczanki, tańce i przyśpiewki wywodzące się z tradycji górali rytersko-piwniczańskich; grupą opiekują się&#13;
Renata Dudczak i Czesława Ryżak; od 2017 r. opracowaniem muzycznym zajmuje się&#13;
Piotr Kulig, który jest również kierownikiem kapeli;&#13;
• działający od 2015 r. dzięcięco-młodzieżowy zespół Bystro Kicora z Przysietnicy; założycielką i choreografką grupy jest Monika Florek.&#13;
&#13;
Myśmy sami siebie góralami nie nazywali. Myśmy byli zawsze Piwnicakami. Mieszkańcami,&#13;
obywatelami wolnego, polskiego miasta Piwnicna [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
Mieszczańska duma osób z centrum Piwnicznej, czy wręcz poczucie wyższości wobec zajmujących się wypasem owiec mieszkańców wiejskich przysiółków raz po raz pojawiały się też w innych rozmowach. Choć i mieszkańcy górskich osiedli mieli poczucie&#13;
przynależności do stanu mieszczańskiego. „Górale Czarni mieszkali nie tylko w skupisku&#13;
miejskim, ale też chałupach rozsianych po przysiółkach”22 – precyzuje Wanda Łomnicka-Dulak. Egzemplifikacją tych podwójnych historycznych źródeł, w których szuka się&#13;
kotwic tożsamościowych, i jednocześnie próbą ich pogodzenia, jest umieszczony w centrum piwniczańskiego rynku ekran fotograficzny z Kazimierzem Wielkim. Król-założyciel jest na nim zaprezentowany w towarzystwie kobiety i mężczyzny, ubranych w lokalne stroje góralskie. Władca trzyma w dłoni tabliczkę z napisem „Jestem Kazimierz&#13;
Wielki. Lokowałem to miasto w 1348 r. Od tamtej pory jest tu fajnie :)”.&#13;
Lokalny czarny strój – dziś wykorzystywany głównie w góralskich zespołach regionalnych – miał być głównym wyróżnikiem piwniczan-mieszczan:&#13;
U nas w pewnym momencie, tak jak przed wojną, to większość była czarnych owiec. Strój lokalny po prostu jako mieszczan, wyróżnikiem był ciemny kolor, więc raz, że bida, więc nabycie&#13;
gdzieś tam po prostu materiałów wyższej klasy było utrudnione, więc własnym sumptem robili&#13;
lokalnie ciemne sukno z naturalnej, czarnej wełny. [...] Ciemne [sukno] cenę miało wyższą, [...]&#13;
czyli za ten sam postaw sukna dostawało się po prostu więcej kasy. No i na własne potrzeby, bo&#13;
mówię: honorem było, żeby się ubierać w ciemne ten... całkowicie [W13_Piwniczna_M_60].&#13;
&#13;
O ciemnym suknie wyrabianym z wełny hodowanych tu czarnych owiec mówili&#13;
w wywiadach rozmówcy z górskich przysiółków Piwnicznej. Jeden z nich łączy je z nazwą regionalną Czarni Górale:&#13;
&#13;
Folusz to był w Kosarzyskach, wyrabiali sukno, ale corne sukno wyrabiali tu na terenie Piwnicznej, corne sukno. I z tego powodu my są nazywani Corne Górole. Bo tu się wyrabiało corne sukno. A zakopiańcy to biołe sukno [W1_Podbukowiec_M_ok.75].&#13;
&#13;
23&#13;
21&#13;
&#13;
M. Brylak-Załuska, Z etnografii Górali Piwniczańskich. Wybrane zagadnienia z kultury materialnej, w: Kolory&#13;
Nadpopradzia, op. cit., s. 12.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
W. Łomnicka-Dułak, Czarni Górale z Piwnicznej, op. cit., s. 103.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
K. Dulak-Kulej, Słownik Jaguliny Niskif łojców mowa, Towarzystwo Miłośników Piwnicznej, Piwniczna-Zdrój&#13;
2015.&#13;
24&#13;
&#13;
W. Łomnicka-Dulak, Nadpopradzka dawność, op. cit.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
E. Grucela, Działalność w orkiestrach i zespołach artystycznych, w: Kolory Nadpopradzia, op. cit., s. 197-198.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
O pamięć dotyczącą kultury ludowej i pasterskiej, a także o „budowanie świadomości kulturowej nowych pokoleń” oraz „zachowanie tożsamości kulturowej mieszkańców&#13;
w odniesieniu do współczesności”, zgodnie ze swoimi założeniami dba działające od 2010&#13;
r. Stowarzyszenie Górale Karpat z siedzibą w Łomnicy-Zdroju26. W zapisanych w statucie priorytetach, obok tradycji oraz kultury góralskiej, turystyki i rozwoju społeczności lokalnych, wymieniają takie obszary działalności jak ekologia i ochrona środowiska.&#13;
Swoją aktywność skupili wokół powrotu do pasterstwa. Zaczęli organizować tematyczne&#13;
imprezy folklorystyczne, zwołali konferencję dotyczącą hodowli owiec oraz zrobili szkolenie dla baców, a przede wszystkim sprowadzili w okolice Piwnicznej i Łomnicy czarne&#13;
cakle – właśnie na tym postanowiono (od)budować poczucie związku z regionem.&#13;
&#13;
3. Owce w Dolinie Popradu&#13;
�����+LVWRULD�L�SDPLÛÉ��KRGRZOD�GDZQLHM�L�G]Lě&#13;
Hodowla owiec, oprócz uprawy niezbyt urodzajnej ziemi, była podstawą utrzymania&#13;
mieszkańców obszaru Beskidu Sądeckiego oraz stanowiła ważną gałąź gospodarki na&#13;
tych terenach. Na przełomie XIX i XX w., do okresu po II wojnie światowej w stadach&#13;
wypasanych w paśmie Jaworzyny Krynickiej i wschodniej części Pasma Radziejowej dominowały owce o ciemnym (czarnym) runie27. Zmianę przyniosła polityka powojenna:&#13;
wysiedlenie Łemków z Beskidu Sądeckiego wskutek akcji „Wisła” w 1947 r. Opuszczone&#13;
pastwiska oddano bacom z Podhala, powstały wówczas duże szałasy z wypasem białych&#13;
owiec, zmienił się też rynek zbytu. Czarne owce stopniowo zaczęły być wypierane przez&#13;
białe. Rozmówcy, powołując się na ten fragment historii, tłumaczą powrót czarnych&#13;
owiec w Dolinie Popradu. Łączą ich obecność na halach z zapotrzebowaniem na strój&#13;
regionalny:&#13;
Zanikał strój Czarnych Górali, więc te owce nie miały racji bytu. Górale z Podhala przyjeżdżali&#13;
tu na wypas, Wierchomla, a ponieważ oni mieli białe owce... [...]. A później w latach dziewięćdziesiątych, dwutysięcznych znowu wrócił do łask strój Czarnych Górali. A nie było z czego,&#13;
więc automatycznie trzeba było te czarne owce nabywać... I teraz jest nawrót do tych czarnych&#13;
owiec [...] [W7_Wierchomla_M_55].&#13;
&#13;
Owce – jak podaje Brylak-Załuska – hodowano dawniej głównie, by pozyskać mleko, które przerabiano na podpuszczkowe – klagane – sery (bundz i bryndzę) i żętycę.&#13;
Innym ważnym surowcem były także wełna, futra baranie i skóry – tradycyjne materiały&#13;
na sukna odzieżowe własnej roboty i kożuchy28. Wypasane i koszarowane na łąkach kośnych, bądź na prywatnych pastwiskach (np. ugorowanych użytkach rolnych) lub terenach pod lasem, owce dostarczały też naturalnego nawozu. Jednak już w latach 80. XX&#13;
w. Anna Kowalska-Lewicka na podstawie swoich badań realizowanych na tych terenach&#13;
26&#13;
&#13;
Stowarzyszenie Górale Karpat, https://www.goralekarpat.pl/ludzie, dostęp on-line: 15.10.2019.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
Zob. Z. Śliwa, Hodowla owiec, Wyższa Szkoła Rolnicza w Poznaniu, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,&#13;
Łódź-Poznań 1957.&#13;
28&#13;
&#13;
M. Brylak-Załuska, Z etnografii Górali Piwniczańskich, op.cit., s. 22.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
w latach 60. XX w. zanotowała zmiany, jakie dotykały pasterstwo. Kryzys przełomu ustrojowego w 1989 r. dopełnił proces załamywania się tradycyjnej gospodarki pasterskiej.&#13;
Hodowla owiec – zgodnie twierdzą rozmówcy – to niełatwy kawałek chleba. Dzisiejsi&#13;
hodowcy narzekają na stosunkowo niewielki popyt na jagnięcinę i skarżą się, że w aktualnym stanie rynku zbytu skóra i wełna owcza to odpad (opłata za strzyżenie owiec przekracza cenę skupu wełny). Przeważa opinia, że działalność ta jest wątpliwie opłacalna,&#13;
za to wymagająca i angażująca, potrzebna jest wiedza i doświadczenie oraz dużo czasu&#13;
i ciężkiej pracy, dlatego brakuje chętnych do podjęcia czy kontynuowania wypasu. Większość rozmówców hodowała lub hoduje owce na własny użytek:&#13;
W moim przypadku najbardziej to moje hobby już teraz. Lubię to i się mi dobrze po&#13;
prostu zajmować tym, a tak jako tako konkretnych zysków z tego nie ma. Ktoś jak&#13;
ma dużo więcej, no to tam troszkę z tej dotacji, z tego wszystkiego, no to jest tam parę&#13;
groszy. Mówi się: jedno drugie wykarmi, nie? Wyjdzie się na zero. A przy mniejszych&#13;
ilościach no to raczej trzeba dołożyć jeszcze do tego [W5_Wierchomla_M_ok. 50].&#13;
Ponadto gospodarka i jej ekonomia rządzą się swoimi prawami – liczy się dochodowość rasy, a nie jej kolor czy sentyment związany z przeszłością. Owce w dużych ilościach hoduje się głównie na mleko i mięso, a pod tym względem starą, rodzimą owcę&#13;
górską odmiany czarnej prześcigają inne rasy.&#13;
Zmiany gospodarcze w obrębie pasterstwa mają odbicie w żartobliwym przeformułowaniu popularnego przysłowia „Kto ma owce, ten ma co chce” na „Kto ma owce, ten&#13;
jest baran”. Jednocześnie pamięć o dawnej hodowli, podtrzymywanie wypasu mimo niesprzyjających warunków ekonomicznych oraz zamiłowanie do pasterstwa traktowane&#13;
jest przez rozmówców jako budowanie tradycji:&#13;
Może buduje się teraz ta tradycja, tak mi się wydaje. Że po prostu kiedyś to było normalne,&#13;
przy gospodarce po prostu były owce, a teraz buduje się tradycję i tworzy się to zamiłowanie, ta&#13;
pamięć, to kultywowanie zawodu hodowcy [W3_Piwniczna_K_32].&#13;
&#13;
Istotnie, o zamiłowaniu, hobby czy pasji mówiła większość hodowców i baców. Powtarzały się zdania: „Teraz pasają pasjonaci”, „To zwyczajnie umiłowanie tych zwierząt”,&#13;
„To trzeba mieć zamiłowanie do tego”, „To mnie cieszy po prostu”.&#13;
Mnie tak gdzieś od dziecka ciągło do tych owiec. Dziadek tam miał, ojciec też tam miał trochę&#13;
po 5, nieraz 10 było najwięcej, ale to nikt nie bacował, ani też, żeby gdzieś po bacówkach gonić. Gdzieś takie zamiłowanie od małego było do tego [śmiech]. W 2000 r. miałem dwie, dwa&#13;
jagniątka żem kupił. [...] Czemu owce? Nie wiem... Lubię owce i tak czasem mi się po nocach&#13;
śniły te owce. Nie wiem, siła wyższa [śmiech] [W18_Rytro_M_35].&#13;
&#13;
Bez względu na pojawiające się trudności związane z dyrektywami unijnymi, wygrywa pasja:&#13;
Zamiłowanie do owiec było od dzieciństwa. Wujkowie moi bacowali, paśli i tak trwa tradycja.&#13;
Ja pomagałem wujkowi na bacówce za młodych lat. [...] [Nasze bacowanie] w latach dwutysięcznych się zaczęło, ale wcześniej były inne wymogi. Jak żeśmy weszli do tej Unii [Europejskiej], to się zaczęło, te wszystkie kontrole, inspekcje, sanepidy. Na początku to było dobrze,&#13;
a teraz to trzeba robić badanie wody, mleka. A to wszystko kosztuje. Chcieliśmy rezygnować,&#13;
ale to ciągnie tak, jak pijaka do wódki [W15_bacówka_M_ok. 60].&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Motywacje hodowców podobnie oceniają osoby spoza „branży” owczarskiej:&#13;
Mamy tu przykład tych hodowców, jak widzisz, każdy jeden powie ci, że robi to z zamiłowania,&#13;
bo tylko to go trzyma przy tej gospodarce. [...] Jeśli przestaną [hodować owce], to raczej przez&#13;
brak wsparcia od państwa. Mi się wydaje, że to jest zapomniana strefa, nie ma osoby wyżej,&#13;
która mogłaby uratować te małe gospodarstwa przed zanikiem [W3_Piwniczna_K_32].&#13;
Łomnica to jest taka miejscowość, że się te owce ma nie po to, żeby przynosiły dochód, bo&#13;
one nie przynoszą dochodu, po prostu z czystej satysfakcji, ci ludzie po prostu chcą mieć&#13;
owce, żeby były. To jest wielka miłość do tego zwierzęcia. Można powiedzieć, że w jakiś sposób genetycznie ukształtowana, bo to nie jest w żaden sposób, można powiedzieć, racjonalne&#13;
[W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
W 1980 r. Kowalska-Lewicka notuje: „W ostatnich kilku latach powstał popyt na skóry owcze, związany z ogólnopolską (i europejską) modą na kożuchy. Ceny za owce skoczyły do niespotykanej dotąd wysokości, co stało się powodem ponownego powiększenia pogłowia tych zwierząt”29. Dzisiaj wzrasta popyt z innych powodów: turystyki, pasji,&#13;
działań animacyjnych. Wyraźna jest zmiana stosunku do tych zwierząt. Ważna staje się&#13;
sama ich obecność na halach. Hodowcy żartobliwie nazywają owce „żywymi kosiarkami”, wskazując, że wypas jest koniecznością, by zachować polany. Owce, hamując wzrost&#13;
traw, pośrednio „wspomagają” turystykę, „dbają” o utrzymanie atrakcyjnych krajobrazów. Podkreśla się również ich antystresowe i relaksacyjne właściwości:&#13;
Jak se staniesz przy takich owcach, jak się rozpasą, ten dzwonek tam słychać, to też się idzie&#13;
odstresować. Jesteś przy tym, można powiedzieć, że rodzi ci się na rękach takie jagnię, gdzieś&#13;
to cosik takiego w człow. jest, że później się jakoś do tego człowiek przywiązuje, chce się o to&#13;
zadbać, myśli się, jak to poobrabiać. [W12_Piwniczna_M_34]&#13;
No lubię też, tak jak słonko świeci, to wyjdę, sięde se na miedzy, posłucham, jak dzwonki grają.&#13;
No bardziej mnie to cieszy, niż iść gdzie indziej po wsi i się plątać [W5_Wierchomla_M_ok. 50].&#13;
&#13;
Ten potencjał wełnianych zwierzątek zauważa prezeska Stowarzyszenia Górale Karpat Monika Florek: „Mogłyby służyć jako terapia dla ludzi z miast, z korporacji, dla kogoś, kto pracuje w ciągłym biegu”30. Istotnie, owce wzbudzają sympatię i podobnie jak&#13;
lamy i alpaki – ich wełniste odpowiedniki z Ameryki Południowej – mają swoich wiernych fanów w Sieci. Także kraje, w których jest więcej owiec niż ludzi, takie jak Nowa&#13;
Zelandia, Australia, Islandia czy Irlandia – są bardzo modnymi kierunkami turystycznymi, a produkty z wełny są popularnymi pamiątkami (jak np. islandzkie swetry). Sama&#13;
obecność owiec w krajobrazie staje się najważniejszym celem ich hodowli, pasie się je dla&#13;
ozdoby w ogródkach i na plantach:&#13;
W naszym przypadku [owce] hoduje się na mleko. Jedni hodują se dla ozdoby, to takie mniejsze, po pięć, po sześć to tak se do ogródków [żeby wypaść], cieszą się. A niektórzy no to tak,&#13;
jak mówię, są te owce zarodowe, te licencjonowane, co to te dotacje są [W18_Rytro_M_35].&#13;
29&#13;
&#13;
A. Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, op. cit., s. 29.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
Czarne, z biskupką na głowie, agresywne i chowają się po krzakach. A rządzą góralami, z Moniką Florek rozmawia Monika Chrobak, „Tygodnik TVP” 29.09.2019, https://tygodnik.tvp.pl/41851925/czarne-z-biskupka-na-glowie-agresywne-i-chowaja-sie-po-krzakach-a-rzadza-goralami, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
[...] ja często sobie hoduję, bo wezmę sobie takie małe jagniątka, nakarmię je butelką, one mi&#13;
podrosną, potem mieszkają tutaj no i wyrosną. Często się pasały tutaj po plantach, ludzie sobie&#13;
zdjęcia robili. A były tak wyszkolone, że jak gwizdnęłam, to pralkę chciały rozwalić tak biegły&#13;
[W21_Piwniczna_K_?].&#13;
&#13;
�����3RZUµW�F]DUQHM�RZF\&#13;
Mimo długoletnich tradycji pasterskich na terenach Piwnicznej i okolic, do 2012 r.&#13;
w gminie nie organizowano świąt o tej tematyce, a w zamian odbywały się tu dożynki.&#13;
Na tę osobliwą lukę w kalendarzu świątecznym zwrócił uwagę lokalny etnolog, Piotr Kulig, czym zainspirował Monikę Florek i Urszulę Lis (członkinie Stowarzyszenia Górale&#13;
Karpat) do zorganizowania w Łomnicy-Zdroju pierwszego Śtrytu u nadpopradzkich pastyrzy. Wydarzenie powtarzano potem w różnych odsłonach: w sierpniu 2013 r. (Łomnica-Zdrój), w 2015 r. na św. Mikołaja, patrona owczarzy i wilków (Piwniczna-Zdrój),&#13;
w czerwcu 2016 r. (Święto Karpat, Obidza i Piwniczna-Zdrój). „Po tym pierwszym święcie weszłyśmy w temat pasterstwa i zrobiłyśmy konferencję” – mówi Monika Florek. Szeroki zakres działań okołopasterskich organizowanych przez stowarzyszenie obejmował&#13;
także zwołaną w 2013 r. konferencję pn. Pasterstwo szansą Sądecczyzny. Budowanie przewagi gospodarczej i turystycznej regionu oraz kurs bacowski zorganizowany w 2015 r. dla&#13;
mieszkańców Piwnicznej-Zdroju i okolic.&#13;
Do zainicjowania i zrealizowania akcji powrotu czarnej owcy nad Poprad zainspirowała lokalnych działaczy nazwa Czarni Górale:&#13;
Piotrek Maślanka wpadł na pomysł, bo tam była kwestia nazwy czarna owca itd., a on mówi,&#13;
to może byśmy po prostu zrobili tę akcję powrotu czarnych owiec, żebyśmy zainicjowali, kupili te owce i spróbowali je tutaj przywrócić. To od razu podchwyciłam, bo czułam, że to jest&#13;
marketingowo genialny pomysł. To jest coś, co wyróżnia tych Górali Nadpopradzkich [...]&#13;
[W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
W 2014 roku około pięćdziesięciu owiec (licencjonowanej rasy owcy górskiej odmiany barwnej), umieszczono w trzech stadach (w okolicach Łomnicy-Zdroju, Piwnicznej-Zdroju i Wierchomli). Do dzisiaj stadka czarnych cakli objętych Programem Ochrony&#13;
Zasobów Genetycznych hodują Tadeusz Maślanka z przysiółka Łomnickie, Tadeusz Jan&#13;
Fiedor przy bacówce na Zabaniach (na granicy Łomnicy i Piwnicznej) oraz Jan Zieliński&#13;
z Wierchomli. Oprócz tego niewielkie stadko czarnych owiec posiada na Obidzy Wioletta Cisak. Stanisław Żywczak przy bacówce nad Majerzanką wypasa stado mieszane (owce&#13;
czarne i białe). Kilka sztuk czarnych cakli znajdziemy również w Rytrze u bacy Józefa&#13;
Buczka, w Łomnicy u bacy Włodzimierza Szwali, na Jarzębakach u Krzysztofa Fiedora&#13;
jak również u kilku innych gazdów z Łomnicy i Wierchomli. Natomiast w Kokuszce, tuż&#13;
przy wyciągu narciarskim, pasą się czarne wrzosówki należące do Wojciecha Długosza,&#13;
również objęte programem.&#13;
Celem projektu było zachowanie kultury nadpopradzkiej oraz promocja regionu,&#13;
a także wyraźne wyodrębnienie swojej grupy etnograficznej przez łatwo rozpoznawalny&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
akcent. Jak argumentowano: „Nie mamy tutaj przemysłu, więc żyjemy z turystyki i wyróżniamy się tymi czarnymi owcami na tle innych góralskich regionów”31. Porównanie&#13;
z Góralami Białymi, którzy mają swój wypromowany produkt lokalny, jakim jest jabłko,&#13;
służyło za bodziec do wykreowania własnego. Na tej zasadzie wykoncypowano czarną&#13;
owcę:&#13;
Każdy region powinien mieć coś, co go wyróżnia z poszczególnych innych. Łącko to oni mają&#13;
to swoje jabłko, mają swoją śliwowicę, a my mamy swoją czarną owcę. Mam nadzieję, że w&#13;
niedługim czasie, jeżeli pan na przykład pójdzie na rynek w Krakowie i zobaczy pan czarną&#13;
owcę, no to wszyscy będą wiedzieć, że ta czarna owca jest właśnie tutaj stąd, z Doliny Popradu,&#13;
z Pasma Jaworzyny Krynickiej. Będziemy mieć taki swój produkt lokalny – od małego gadżetu,&#13;
aż po chodzące stada po halach, będą czarne właśnie. A to, że to się źle kojarzy, że czarna owca&#13;
jest taka, no trudno, jest właśnie wyjątkowa [Monika Florek, wypowiedź dla Radia Kraków]32.&#13;
&#13;
Spotyka się to z akceptacją mieszkańców: „Czarne owce powinny stać się marką regionu, wykorzystywaną w celach turystycznych” [W9_Łomnica_K_23]. Tym bardziej, że&#13;
z ekonomicznego punktu widzenia chowanie tej odmiany, zdaniem hodowców, jest nieopłacalne. Jako ratujący czynnik wszyscy wskazują dopłaty unijne, bądź te z Instytutu Zootechniki z Krakowa przekazywane za pośrednictwem Regionalnego Związku Hodowców Owiec i Kóz wspierające stada zachowawcze owcy górskiej. Większość rozmówców&#13;
hoduje owce na własny użytek i najczęściej są to owce białe: mięsne i mleczne. Znaczenie&#13;
gospodarcze hodowli czarnych cakli jest w zasadzie znikome, jej podstawowym celem&#13;
jest uatrakcyjnienie regionu. Następuje więc przesunięcie znaczenia hodowli i samych&#13;
czarnych owiec w gospodarce. Współcześnie zwierzęta te stają się niejako znakiem rozpoznawczym regionu, który wykorzystuje się jako motyw np. na gobelinach tkanych&#13;
przez lokalne artystki. Z czarnej wełny dzierga się tradycyjne rękawice furmańskie sprzedawane na targach sztuki ludowej, czarne owieczki pojawiają się na modnych torbach&#13;
lnianych, kubkach, poduszkach i breloczkach, choć jak zauważa mieszkanka Piwnicznej:&#13;
„Nie ma jednego znaku wyszczególnionego. Może kiedyś się wyklaruje, bo to tak naprawdę dopiero początki są” [W3_Piwniczna_K_32]. Trzy owce, w tym jedna czarna, pojawiają się w logo Hotelu Piwniczna oraz należącej do jego kompleksu restauracji Czarna&#13;
Owca. Miejsce luźno nawiązuje do folkloru Górali Nadpopradzkich, czerpie inspiracje&#13;
także z łemkowskiej spuścizny kulturowej tych terenów. Czarna owca pojawia się na plakatach reklamujących cykliczne imprezy, takie jak Festiwal Jagnięciny tudzież Festiwal&#13;
Czarnej Owcy oraz Pasterska Akademia Kulinarna33, których głównym celem jest przekazanie młodemu pokoleniu rodzimej tradycji pasterskiej. W planie wydarzeń znajdują się&#13;
pokazy aktywności (technik i tradycji) związanych z hodowlą i wypasem owiec (strzyża,&#13;
narzędzia i instrumenty pasterskie), konkurs na najładniejszą owcę oraz konkurs gry na&#13;
instrumentach pasterskich Na Pasterską Nutę. Zagrody z czarnymi owcami oraz pokazy&#13;
31&#13;
&#13;
Czarne, z biskupką na głowie, op. cit.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
Czarne owce znów będą częścią sądeckiego krajobrazu, Radio Kraków, 9.06.2014 r., https://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/nowy-sacz/czarne-owce-znow-beda-czescia-sadeckiego-krajobrazu, dostęp on-line:&#13;
15.10.2019.&#13;
33&#13;
Szlak Kultury Wołoskiej, zaproszenie na Festiwal Czarnej Owcy i Pasterską Akademię Kulinarną do Piwnicznej-Zdroju, https://szlakwoloski.eu/wydarzenia/zapraszamy_na_festiwal_czarnej_owcy_i_pasterska_akademie_kulinarna_do_piwnicznej_zdroju, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
pracy pasterskiej podczas takich imprez regionalnych są atrakcją turystyczną. W ramach&#13;
rozmaitych projektów (np. Szlak kultury wołoskiej) powstały też wiaty i bacówki edukacyjne (Łomnickie, Rytro, Kokuszka) oraz interaktywna wystawa instrumentów pasterskich (Instrumenty ludowe Karpat, M-GOK w Piwnicznej-Zdroju). Można uznać, że jest&#13;
to przejście od lokalnej kultury do turystycznego produktu kulturowego34. Działania takie jak pokazy rzemiosł, warsztaty plecionkarstwa, wszelkie rekonstrukcje etnograficzne&#13;
żniw czy redyku bazują na potrzebie poznawania historii zmysłowo35. Redyki stały się&#13;
turystyczną atrakcją. Jeden z rozmówców tłumaczy:&#13;
B: Czy te dni wyjścia owiec na hale i ich zejścia na jesień są bardziej uroczyste?&#13;
R: Raczej nie. Teraz jest to bardziej w modzie po prostu, takie otwarcia wypasu całe bardziej&#13;
teraz są pod publiczność robione. Teraz chcemy przywrócić to, żeby się w ogóle ludzie zainteresowali tym. Ale dawniej tego nie było. Zszedł jeden, drugi, przekazał, że idziemy. Nawet&#13;
telefonów nie było. Szedł od Piwnicznej baca przez wsie do góry, przez Łomnicę, przez Wierchomlę i brał je [owce] wszystkie. Wcześniej było policzone, co, ile ma, jak i gdzie i w ten a ten&#13;
dzień szedł i zbierał. [...] Jest nawet takie święto, organizowane było na Jaworkach, ale to takie&#13;
pokazowe było, że tam schodzą górale, pokaz strzyżenia [W7_Wierchomla_M_55].&#13;
&#13;
Obok wspomnianego redyku, w podobnym charakterze (choć wyłączając element&#13;
ściśle religijny) organizuje się pasterki nawiązujące do tradycji góralskich i pasterskich&#13;
przy udziale członków zespołu Dolina Popradu, którzy w strojach góralskich asystują&#13;
podczas liturgii, a także związane z okresem okołobożonarodzeniowym Kolędowanie&#13;
Małemu Bacy, czyli koncerty kolęd i pastorałek w wykonaniu piwniczańskich zespołów&#13;
regionalnych oraz orkiestr i kapel w kościele pw. Narodzenia NMP w Piwnicznej-Zdroju:&#13;
W każdą niedzielę jeszcze po Bożym Narodzeniu mamy takie Kolędowanie Małemu Bacy&#13;
i wtedy w kościele są koncerty kolęd, a kończymy je w górach, w ostatnią niedzielę stycznia.&#13;
Jest też takie kolędowanie, msza, ognisko w górach na Jaworzynie Kokuszczańskiej, to jest 969&#13;
metrów nad poziomem morza. Tam jest taki ewenement, jeśli chodzi o góry Polskie i nie wiem,&#13;
w Polsce to nigdzie nie widziałem, że jest grota, gdzie jest przedstawione Boże Narodzenie&#13;
[W8_Piwniczna_M_52].&#13;
&#13;
Wszystkie te działania odpowiadają na wyobrażenia przyjezdnych o góralszczyźnie:&#13;
Szczególnie z góralami to się kojarzy Boże Narodzenie i ten okres cały. I ludzie idąc do kościoła&#13;
w cały ten czas, czy przyjeżdżając gdzieś z daleka, z jakichś miast, liczą na to, że będzie element&#13;
góralski, nad tym właśnie żeśmy tutaj pracowali [W8_Piwniczna_M_52].&#13;
&#13;
Projekt Czarna owca, którego celem było przywrócenie wypasu tej rasy na hale Popradzkiego Parku Krajobrazowego, jest osobliwą etnograficzną rekonstrukcją sięgającą&#13;
w głąb folkloru – a właściwie w przed-folklor, do tego, co zwyczajowo uznaje się za źródło kultury góralskiej, czyli pasterstwo. Współtwórczyni akcji, Monika Florek, tłumacząc&#13;
przedsięwzięte działania, odnosi się do łacińskiego źródłosłowu kultury, czyli cultus agri&#13;
(„uprawa roli”) – kultury rolnej. Wychodzi z założenia, że regionalizm to konglomerat&#13;
kultury, tradycji i terytorium (krajobraz i jego specyfika), dlatego tak podkreśla zakorzenienie lokalnej kultury w konkretnym, określonym kontekście:&#13;
34&#13;
&#13;
Zob. J. Mokras-Grabowska, Możliwości rozwoju turystyki kulturowej obszarów wiejskich w Polsce,&#13;
„Turystyka Kulturowa”, 2009, nr 1, s. 16.&#13;
35&#13;
&#13;
Zob. A. Szpociński, O współczesnej kulturze historycznej Polaków, w: Przemiany pamięci społecznej&#13;
a teoria kultury, red. B. Korzeniowski, Instytut Zachodni, Poznań 2007, s. 25-42.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Dla mnie tradycję zawsze trzeba rozumieć w kontekście danego środowiska, w którym się&#13;
znajdujemy. [...] Sposób bytowania górala jest to żywot pastersko-rolny, im dalej w przeszłość&#13;
tym więcej tego pasterzowania. Patrzenie na tradycję zawsze jest tworzeniem pewnego mikrokosmosu ograniczonego do przyrody, w której się żyje. I dla mnie ta tradycja wyrasta bezpośrednio z tego, co mnie otacza [W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
Omawiany projekt to funkcjonalna kulturowa całość – jego założeniem było bowiem&#13;
zaangażowanie nie tylko hodowców owiec i baców, lecz także działaczy regionalnych,&#13;
pracowników kultury, lokalnych inwestorów i hotelarzy oraz mieszkańców miasta Piwniczna-Zdrój, co niewątpliwie przyczynia się do integracji miejscowej społeczności:&#13;
Zaproponowałam coś takiego, żeby zbierać pieniądze od ludzi, zrobić taki bank owczy&#13;
i żeby za te pieniążki kupić owce. Wiola [Cisak] się tym zajęła, pozbierała od ludzi. Te pierwsze&#13;
owce kupili mieszczanie Piwniczańscy i ludzie, którzy tutaj przyszli z zewnątrz. Ludzie zainwestowali w ciemno. Wymyśliliśmy to w ten sposób, że oni kupują i potem będą mogli sobie&#13;
odebrać tę owieczkę, jak by chcieli, a jak nie, to baca, jeśli dostał dziesięć owieczek, to był zobowiązany dziesięć owieczek dać następnym [W11_Łomnica_K_44].&#13;
&#13;
Zwieńczeniem promocji regionu Górali Nadpopradzkich realizowanej przez Stowarzyszenie Górale Karpat jest utwór pt. Dalej jazda Panie Gazda i promujący go teledysk&#13;
(nagrany w Starym Sączu, Rytrze, Piwnicznej-Zdroju i Wierchomli), do którego muzykę&#13;
napisał Czesław Mozil, a tekst – Michał Zabłocki36. Śpiewana przez popularnego artystę z udziałem piwniczańskich i ryterskich dziecięcych grup folklorystycznych piosenka&#13;
opowiada o charakterze i działaniach Górali znad Popradu – skromnych i nienarzucających się, ale za to wiernych swojej bogatej tradycji. W teledysku pojawiają się poprzebierane w stroje regionalne dzieci oraz – a jakże – (między innymi) czarne owce.&#13;
Summa summarum pasąca się na halach czarna owca jest zatem pretekstem do opowiadania historii tutejszych ludzi. Wokół niej buduje się tożsamość regionalną i kreuje&#13;
współczesny wizerunek Górali Nadpopradzkich. Jeden z pomysłodawców projektu tłumaczy:&#13;
Zaczęliśmy to propagować, jakiś filmik z zakupu, jakieś inne tematy – udział w imprezach, zagroda z owcami, żeby opowiadać o tym, żeby ta czarna owca zaczęła funkcjonować w regionie.&#13;
Żeby do tych Czarnych Górali, którzy dobrze się mieli z tą nazwą i byli w miarę rozpoznawalni – dołączyła czarna owca i żeby to połączyć jedno z drugim. Żeby robić głośno o regionie&#13;
[W12_Piwniczna_M_34]37.&#13;
&#13;
Zamierzenia działaczy odnoszą skutek:&#13;
Jeżeli chodzi o hodowlę czarnej owcy, to [ludzie] załapują i podchwytują. [...] Ci ludzie zaczynają się przyznawać do tej tożsamości kulturowej. Ta owca, ten cały pomysł przywrócenia tutaj&#13;
hodowli czarnej owcy, to dzięki temu zaczyna się też odradzać ta tożsamość kulturowa ludzi,&#13;
którzy tu mieszkają. Oni mówią wtenczas o sobie, że właśnie u nich były czarne owce itd. Jest&#13;
taka afirmacja tego owczarstwa w tym wydaniu [W11_Łomnica_K_44].&#13;
36&#13;
&#13;
Czesław Mozil &amp; Górale Nadpopradzcy, Dalej jazda Panie Gazda, https://www.youtube.com/watch?v=DCo2pDiEXPw, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Materiały promocyjne, o których mówi rozmówca to m.in. Czarne owce wracają nad Poprad, Telewizja Beskid, https://www.youtube.com/watch?v=dsiDhNYavZs, dostęp on-line: 15.10.2019 oraz Powrót Czarnej Owcy&#13;
w dolinę Popradu, Sądeczanin TV, https://www.youtube.com/watch?v=jZ7Jlh7uwWs, dostęp 15.10.2019.&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Diagnoza organizatorki sprawdza się w rozmowach z mieszkańcami: „Nie ma Czarnego Górala&#13;
bez czarnej owcy”, „czarna owca jest dowodem na istnienie Czarnych Górali” – deklarują.&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH&#13;
Analizując przypadek Górali Czarnych, nie sposób nie przywołać koncepcji autorefleksyjności kulturowej. Jak wskazuje Arjun Appadurai – „przeszłość grupy [...] przekształca&#13;
się w coraz większym stopniu w zasób muzealny i wystawowy eksponat”, zaś kultura staje&#13;
się „przestrzenią świadomego wyboru, uzasadnienia i demonstracji, często przed liczną&#13;
i rozproszoną przestrzennie publicznością, niż habitusem”38, a więc staje się regionalną&#13;
autoprezentacją. Tradycja jakiejś grupy czy ludu to – jak dodaje Janusz Barański – „nie&#13;
treść zapisana w jakiejś omszałej książce, lecz żywe tu i teraz, ważne dla tejże grupy na&#13;
obecnym etapie jej historycznego kształtowania się [...]. Tradycja zatem to nie wyłącznie&#13;
dochodzące z praw., niczym niezaburzone starcze głosy naszych przodków, lecz także&#13;
głosy zaadaptowane do współczesności, czasem z udziałem obcych [...]”39.&#13;
Na podstawie ewolucji hodowli czarnych owiec możemy prześledzić zmiany, jakie&#13;
zachodzą w społecznościach posttradycyjnych. Pasterstwo przechodzi z pola gospodarki&#13;
na pole turystyki kulturowej. Innym obrazowym przykładem z Piwnicznej jest przerobienie dawnego folusza na gościniec. Podobnie jak budynek dawnego skupu mleka na&#13;
Jaworkach, w którym teraz są miejsca noclegowe. Bacówką nazywa się chatkę studencką&#13;
– schronisko nad Wierchomlą oraz schronisko z restauracją na Obidzy. Dawny skup wełny przebranżowił się na przedsiębiorstwo zajmujące się sprzedażą m.in. saun i kosiarek.&#13;
Ostatni „knop” (czyli gwarowo tkacz) maszynę tkacką przechowuje już tylko w sentymencie po ojcu i rozważa oddanie jej do muzeum. Zwycięża kwestia edukacyjna, turystyczna i rekreacyjna:&#13;
Ja się zastanawiałem nad taką typową rzeczą edukacyjną – jako opcję spędzania wolnego czasu&#13;
w Piwnicznej wizyta w zagrodzie edukacyjnej czarnych owiec, z pokazem strzyży, przędzenia,&#13;
w ogóle z opisem rasy, połączone z regionalizmem, z prezentacją instrumentów pasterskich.&#13;
Żeby to po prostu spiąć razem jako produkt turystyczny [W12_Piwniczna_M_34].&#13;
&#13;
Rewitalizacja pasterstwa to zdaniem Ewy Kocój nie tylko podejmowanie działań mających na celu ożywienie samej hodowli owiec, to także „nadanie mu nowych znaczeń,&#13;
wprowadzenie nowych atrybutów i artefaktów”40. Powodem nadpopradzkiej rewitalizacji jest głównie konsolidacja grupy społecznej wokół wspólnego znaku: czarnej owcy.&#13;
Ważne są kwestie tożsamościowe, aktywizowanie kulturowe i turystyczne regionu oraz&#13;
nadanie wypasowi owiec nowego znaczenia i funkcji – czyli ochrona krajobrazu górskiego i jego walor kulturowy. Mówi się też o terapeutycznym charakterze kontaktu ze&#13;
38&#13;
&#13;
A. Appadurai, Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, tł. Zbigniew Pucek, Universitas, Kraków 2005, s. 68. Zob. też: Janusz Barański, Góralszczyzna i pamięć, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2013,&#13;
nr 1, s. 38-44.&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
J. Barański, Góralszczyzna i pamięć, op. cit.., s. 41.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Ewa Kocój, Powroty do tematów pasterskich. Zwyczaje i wierzenia związane z rozpoczęciem sezonu pasterskiego na pograniczu polsko-słowackim w XXI w., „Etnografia Polska”, 2018, t. LXII, z. 1-2, s. 87.&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zwierzętami. To także turystyka była bodźcem pomysłu powrotu czarnej owcy w Dolinę&#13;
Popradu. Zwłaszcza turystyka kulturowa, przyciągająca ciekawskich podróżników dziedzictwem kulturowym danego regionu jako atrakcją turystyczną.&#13;
Tradycja i dziedzictwo pełnią niepoślednią rolę w budowaniu więzi społecznych, ale&#13;
i tożsamości poszczególnych grup. W społeczeństwie posttradycyjnym są one jednak&#13;
poddawane refleksji, stając się przedmiotem kreacji. Wzmacniają to podejście zmiany&#13;
w życiu społecznym, w którym codzienne działania są odrywane od tradycji41. Zainicjowaną przez Monikę Florek i Piotra Maślankę reintrodukcję czarnych owiec w Dolinie&#13;
Popradu nie sposób uznać za t r w a n i e przy tradycji przodków, bo tradycja hodowli&#13;
cakli odmiany barwnej została zerwana. Trudno też mówić o p o w r o c i e do korzeni42&#13;
(mimo że zgodnie z tym, co mówią mieszkańcy – do lat 40. XX w. czarne owce przeważały na tym terenie), bo inne są już motywacje tej hodowli. Jest to raczej autorefleksyjny akt&#13;
rekonstruktorski – oparty o gospodarczą przeszłość tych terenów wybór tożsamościowy,&#13;
a także próba konsolidacji lokalnej grupy zawodowej baców oraz społeczności regionu.&#13;
Jest to inicjatywa oscylująca między tradycją a nowoczesnością; próba stworzenia/wynalezienia opartej na historii tego regionu kotwicy tożsamościowej. Realizowana od 2014 r.&#13;
osobliwa etnograficzna rekonstrukcja jest jedną ze współczesnych form dbania o kulturę&#13;
regionalną i pamięć folkloru, nie mniej istotną niż działalność zespołów regionalnych czy&#13;
gwarowa twórczość lokalnych poetów. Pasterstwo, które dawniej było podstawą gospodarki i życia mieszkańców, niebezzasadnie uznano za spoiwo/bazę tożsamości regionalnej mieszkańców Piwnicznej-Zdroju i okolic, jej historyczną podstawę, ale i platformę&#13;
podnoszącą atrakcyjność turystyczną regionu43.&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Ekran fotograficzny na rynku w centrum&#13;
Piwnicznej-Zdroju, Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
Plakat promujący V Festiwal Czarnej Owcy,&#13;
Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz – doktor, literaturoznawczyni, etnolożka, członkini Instytutu Kaszubskiego. Interesuje się religijnością, dziedzictwem kulturowym, antropologią literatury.&#13;
Autorka książki Homo capax, capax hominis. Z problematyki antropologicznej w późnej twórczości&#13;
Adama Mickiewicza (2019). Współpracuje z Pomorskim Centrum Badań nad Kulturą przy Uniwersytecie Gdańskim.&#13;
41&#13;
Por. A. Giddens, Życie w społeczeństwie posttradycyjnym, w: U. Beck, A. Giddens, S. Lash, Modernizacja refleksyjna. Polityka, tradycja i estetyka w porządku społecznym nowoczesności, tł. J. Konieczny, Wydawnictwo&#13;
Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 79–140.&#13;
42&#13;
&#13;
Takie i inne cele w kontekście pasterstwa na pograniczu polsko-słowackim wskazuje E. Kocój, Powroty do&#13;
tematów pasterskich..., op.cit., s. 85-106.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Strona Stowarzyszenia Górale Karpat, https://www.goralekarpat.pl/owczarstwo, dostęp 15.10.2019.&#13;
Stado czarnych cakli – przysiółek Łomnickie , Piwniczna-Zdrój 2019 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Bacówka edukacyjna w Rytrze, Rytro 2019 (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Bacówka na Zabaniu, Rytro 2019 (fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
&amp;]DUQD�RZFD�X�&amp;]DUQ\FK�*µUDOL��/LFHQFMD�QD�QDGSRSUDG]NÇ�WRĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQÇ&#13;
&#13;
Strój Górali Czarnych w Muzeum Regionalnym&#13;
Towarzystwa Miłośników Piwnicznej, Piwniczna&#13;
-Zdrój 2019 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Plakat promujący premierę teledysku Dalej jazda&#13;
panie gazda!!! (fot. https://www.facebook.com/&#13;
GoraleKarpat/)&#13;
&#13;
Tradycyjne wełniane rękawice furmańskie oraz sprzęt do ich wyrobu, Muzeum Regionalne&#13;
Towarzystwa Miłośników Piwnicznej, Piwniczna-Zdrój 2019 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ���&#13;
�����F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
0DăJRU]DWD�:µMWRZLF]�:LHU]ELFND&#13;
&#13;
���:VWÛS�&#13;
Sklep z pamiątkami w centrum Piwnicznej-Zdroju,&#13;
Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Dzwonki pasterskie, Muzeum Instrumentów&#13;
Pasterskich, Piwniczna-Zdrój 2019&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
W poniższym tekście przytaczam wypowiedzi mieszkańców wsi zagórzańskich, które&#13;
udało się zgromadzić w ramach badań terenowych realizowanych w projekcie Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Badacze terenowi1 dotarli do trzydziestu jeden respondentów w miejscowościach: Kasina Wielka, Kasinka Mała, Poręba&#13;
Wielka, Olszówka, Mszana Dolna, Mszana Górna i Lubomierz.&#13;
Scenariusz zakładał przeprowadzenie rozmów z najstarszymi mieszkańcami wsi oraz&#13;
depozytariuszami lokalnej tradycji: członkami zespołów regionalnych, kół gospodyń,&#13;
grup obrzędowych oraz twórców ludowych, gawędziarzy itp. Główną techniką był swobodny wywiad prowadzony po części w oparciu o kwestionariusz oraz obserwacja w terenie pewnych zjawisk. Kwestionariusz był rozpisany dość szeroko, tak aby można go było&#13;
dostosować do napotkanego respondenta. Zakładałam, że uda nam się uzyskać subiektywne relacje dotyczące przemian i rzeczywistości życia na tutejszych wsiach, próbując&#13;
zarejestrować ostatnie przejawy kultury tradycyjnej, tego co trwa już tylko w pamięci&#13;
najstarszych mieszkańców wsi, w jakiej jest ona kondycji i co współcześnie postrzega się&#13;
jako dziedzictwo.&#13;
Zebrany materiał dotyczy głównie lat powojennych, w niektórych przypadkach sięga&#13;
jeszcze czasów przed II wojną światową. Część materiału stanowi relację ze wspomnień&#13;
poprzedniego pokolenia – przekazywanej w formie ustnej. W przypadku tych wątków&#13;
dochodzi niekiedy do zatarcia kontekstu czy też znaczenia pewnych treści.&#13;
1 Członkami zespołu badawczego byli: mgr Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka (Muzeum im. W. Orkana&#13;
w Rabce-Zdrój), mgr Małgorzata Roeske (Uniwersytet Jagielloński), mgr Barbara Luberda, Patrycja Król&#13;
(Uniwersytet Jagielloński), Oskar Krasoń (Uniwersytet Jagielloński), Liwia Sus (Uniwersytet Wrocławski),&#13;
lic. Joanna Dynamus (Uniwersytet Jagielloński)&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Badania terenowe prowadzone na terenie zagórzańskim dostarczyły dość pokaźną&#13;
ilość materiału związanego z reliktami kultury tradycyjnej tego regionu2. Przy czym materiał ten dotyczy wielu różnych aspektów, niektóre z wątków zdobyły reprezentatywną ilość przekazów możliwych do weryfikacji, podczas gdy inne tematy nie znajdowały&#13;
zainteresowania respondentów. Ograniczeniem była czasowa skala badań, ale też liczba&#13;
wątków, które zostały zawarte w kwestionariuszu. Pozostaje mieć nadzieję, że zgromadzony materiał stanowić będzie przyczynek dla pogłębionych badań dziedzictwa kultury&#13;
Górali Zagórzańskich.&#13;
&#13;
���7RĺVDPRěÉ&#13;
Tradycja lokalna, wątki wierzeniowe, rytualne gesty, zwyczaje rodzinne, praktyki, światopogląd, folklor ulega nieodwracalnym transformacjom. Wiele z obrzędów i tradycji&#13;
charakterystycznych dla terenu zagórzańskiego odeszło już dziś w zapomnienie, wiele&#13;
przetrwało tyko w pamięci najstarszego pokolenia, a niektóre ze znaczeń czy też kontekstów uległy zatarciu. Stwierdzenie to ma charakter niewartościujący, bowiem przyjmuję, że kultura to nie tylko trwanie, ale również zmiana. Mimo to niektóre z lokalnych&#13;
zwyczajów przetrwały w tradycji rodzinnej, kultywowane już jako swego rodzaju relikty&#13;
przeszłości. Przekaz pokoleniowy trwa, a dodatkowym bodźcem do zbierania owych&#13;
reliktów przeszłości jest odradzająca się potrzeba zachowania dziedzictwa kultury tego&#13;
regionu.&#13;
Obecnie zaobserwować można na całym terenie ogólny trend: potrzebę utożsamiania&#13;
się z tym regionem czy to poprzez posiadanie tradycyjnego stroju zagórzańskiego, czy&#13;
też udział w miejscowych świętach, obrzędach. Rodzi się potrzeba poszukiwania wątków&#13;
dawno zapomnianej tradycji lokalnej, wolnej od naleciałości podhalańskich3, odrębnej.&#13;
Instruktorzy zespołów, rekonstruując scenki rodzajowe, sięgają po dawny repertuar wiejskich przyśpiewek. Pomocą tutaj służą najstarsi mieszkańcy wsi. Każda wieś ma najstarsze&#13;
portki czy gorset przechowywane jak relikwię, wedle których rekonstruuje się elementy&#13;
stroju tradycyjnego. Przez lata na tym terenie swoistą reanimację kultury tradycyjnej prowadziło Muzeum im. Władysława Orkana w Rabce-Zdroju, które od początku swojego&#13;
istnienia (1936 r.) nieprzerwanie do dziś zajmuje się terenem zamieszkiwanym przez Górali Zagórzańskich. Zarówno odbywający się cyklicznie do dziś od 1958 r. Konkurs Palm&#13;
Wielkanocnych, jak i organizowane przez rabczańskie Muzeum od lat 60. XX w. coroczne&#13;
konkursy tematyczne, m.in.: na podłaźniczki, pająki i światy (1962 r.), gwiazdy kolędnicze i turonie (1965 r.), zabawkę ludową (1966 r., 1977 r.), konkurs kolekcjonerski na za2&#13;
&#13;
W artykule odniesieniem jest dla mnie syntetyczne przedstawienie kultury tradycyjnej na terenie Zagórza w:&#13;
Kultura ludowa Górali Zagórzanskich, red. U. Krzywda-Janicka, Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK,&#13;
Oficyna Wydawnicza „Wierchy”, Kraków 2013 oraz przedstawienie stanu badań wiejskiej kultury ludowej w&#13;
Polsce do początku lat 80. w: Etnografia Polski. Przemiany kultury ludowej, t. 1-2, red. M. Biernacka, M. Frankowska, W. Paprocka, Zakład Narodowy im Ossolińskich, Wrocław 1976, 1981.&#13;
3 Od lat 30. XX w. teren ten pozostawał pod silnym wpływem mody na Podhale, w związku z którą Górale&#13;
Podhalańscy postrzegani byli również przez tutejszych jako ci prawdziwi Górale. Ich strój wydawał się bogatszy, lepiej skrojony, a tańce bardziej atrakcyjne. Rozpoczął się powolny proces, który Sebastian Flizak nazwał&#13;
i opisał w swoim artykule Ekspansja podhalańskiej kultury ludowej, „Lud” 1936, t. 34, s. 270.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
bytki etnograficzne (1967 r.), szopki kukiełkowe (1967 r.), pożywienie tradycyjne (1968&#13;
r.), garncarstwo ludowe (1969 r.), konkursy ludowych obrzędów dorocznych (1968 r.,&#13;
1969 r., 1971 r.) oraz twórczości ludowej, m. in. rzeźby (1971 r.), malarstwa na szkle (1973&#13;
r., 1976 r.) i plastyki obrzędowej (1972 r.), czy też konkurs na kapliczki drewniane (1980&#13;
r.) miały za zadanie aktywizować i rozbudzać zainteresowanie własną tradycyjną kulturą.&#13;
Dzięki tej działalności reaktywowały się zespoły kolędnicze, wypromowano kilku świetnych twórców ludowych (m.in. Stanisław i Józef Stożek – rzeźbiarze ludowi, Jan Rapciak&#13;
– rzeźbiarz z Poręby Wielkiej, wytwórca gwiazd kolędniczych), a Muzeum wzbogaciło&#13;
się o cenne kolekcje zbiorów współczesnej twórczości nieprofesjonalnej. Zarówno folklor, jak i tradycja tego terenu przeżywają obecnie renesans. O identyfikację z tutejszą kulturą tradycyjną dbają zespoły muzyczne czy nowo powstające Koła Gospodyń Wiejskich&#13;
(KGW). Każda wioska dąży do założenia koła. Widać potrzebę prowadzenia działalności&#13;
związanej z kulturą tradycyjną. Dla przykładu można podać, że nowo powstałe KGW&#13;
w Mszanie Górnej po pół roku działalności ma już trzydzieścioro członków! [W1_K,&#13;
K_Mszana Górna_Krasoń]4. Ludzie odczuwają potrzebę spotykania się, robienia czegoś&#13;
dla swojej społeczności. Powstają oddziały Związku Podhalan – ostatnio w Lubomierzu.&#13;
Prężnie działają zespoły folklorystyczne. Widać większą dbałość o detale stroju i dobór&#13;
repertuaru wśród zespołów regionalnych. Gmina Niedźwiedź wydaje biuletyn gminny&#13;
„Gorczańska zgoda. Biuletyn informacyjny gminy Niedźwiedź” pod redakcją Stanisława&#13;
Stopy, w którym oprócz ogłoszeń i bieżących spraw gminnych znaleźć można doskonałe&#13;
wywiady z ciekawymi postaciami związanymi z ruchem folklorystycznym i życiem kulturalnym.&#13;
Sami mieszkańcy tutejszych wsi identyfikują się silnie z miejscem swojego urodzenia.&#13;
Przedwojenne pokolenie podkreśla ścisły związek z rodzinną wsią, twierdząc, że mówili&#13;
na siebie: Olszowianie [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda], Kasinianie [W3_K, K_&#13;
Kasina Wielka_Roeske], Porymbiany. Brak tu identyfikacji z szerszą grupą.&#13;
„Olsowianie jadą, Olsowianie, bo się Olsowianie nikogo nie boją” [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
Respondenci związani z ruchem folklorystycznym: członkowie zespołów regionalnych, kół gospodyń, liderzy regionalni, regionaliści podkreślają, że czują się Zagórzanami [W4_K_55_Poręba Wielka_Luberda] znacznie częściej niż Góralami Zagórzańskimi. Zresztą, jak wskazywali, nazwy te zaczynają dopiero funkcjonować w świadomości&#13;
tutejszych od kilku lat. „Teraz to wszystko zagórzańskie”5. Jednak zdania w kwestii na4 W kwadratowych nawiasach znajdują się odsyłacze do treści przeprowadzonych wywiadów. Wywiady kodowane są w następujący sposób: [numer porządkowy wywiadu_płeć rozmówcy_wiek rozmówcy_nazwisko&#13;
badacza terenowego prowadzącego wywiad].&#13;
5 Od kilku lat można zaobserwować ciekawą tendencję. Samo określenie „zagórzański” staje się terminem coraz&#13;
bardziej widocznym w przestrzeni społecznej. Gmina Mszana Dolna od 2018 r. wprowadziła markę lokalną Zagórzańskie Dziedziny, promującą inicjatywy i twórczość regionu. Wiele imprez cyklicznych wzbogaconych jest&#13;
tym przymiotnikiem: Zagórzańskie lato, Zagórzańskie spotkania chórów, Zagórzańskie dożynki, Jarmark zagórzański itp., jak i powstające stowarzyszenia w swej nazwie wykorzystują to określenie: Zagórzańscy pasjonaci,&#13;
Zagórzańska Kraina z Kasinki Małej, Koło Gospodyń Wiejskich „Zagórzanki” z Kasiny Wielkiej, Zagórzański&#13;
Uniwersytet Trzeciego W. czy wreszcie Zagórzański Klub Sportowy z Kasiny Wielkiej przyjmują tą nazwę.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zewnictwa mieszkańców tutejszych wsi są podzielone: „Nie, u nas to tak raczej mówili&#13;
«górale», nie było inaczej. No ale teraz to takie są podzieleni” [W5_K, K, M_Kasinka&#13;
Mała_Roeske]. Zdarzały się opinie potwierdzające tendencję do określania mianem Górali jedynie Górali Podhalańskich, co pokutuje od lat na tych terenach. Użyto wręcz określenia „[…] Zagórzanie, po prostu nie byliśmy «czystymi góralami»” [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń]. Z drugiej strony odnaleźć można opinię, że „my absolutnie żadne górale.&#13;
My jesteśmy Zagórzanie i żadne górale, górale to są dopiero tam za Nowym Targiem i Zakopanem” [W6_K_Kasina Wielka_Roeske]. Ciekawą relację udało się zapisać w Kasince&#13;
Małej, jednej z ościennych miejscowości, która przypisywana była przez lata do pobliskiej grupy etnograficznej Krakowiaków Wschodnich.&#13;
Myśmy się nigdy do Zagórzan jakoś nie zaliczali. Nasza kultura bardziej pod Kraków podchodziła. Zagórzanie to już owszem, Kasina. Natomiast w tej chwili nas dołączają do tych&#13;
Zagórzan, bo jesteśmy za daleko od tego Krakowa, to nas podłączają, natomiast z tego, co ja&#13;
pamiętam, to raczej tutaj, Kasinka wydaje mi się, jak jeszcze do szkoły chodziłam, to bardziej&#13;
pod krakowski, zawsze w szkole, jak nas uczyli tych tańców, to bardziej pod ten krakowski folklor podkładali [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Ciekawą kwestią zarejestrowaną w trakcie badań są ślady zaszłości między wsiami leżącymi w najbliższym sąsiedztwie. Przezwiska i inwektywy kierowane względem&#13;
mieszkańców sąsiednich miejscowości spotkać można było zarówno w codziennej mowie jak i przyśpiewkach konstruowanych w celu podkreślenia wyższości nad przywoływanymi mieszkańcami wsi sąsiadującej, np. „Porymbiany sikonie zaprzęgają trzy konie” lub „Olszowianie niewiernicy zjedli konia na granicy” [W7_K_Olszówka_Krasoń].&#13;
O mieszkańcach Lubomierza mówiono łorcyki, czasem także tatarzy [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń], mieszkańcy Koniny określani byli mianem chadziaji (jako potomkowie zbójników), a Górnej Mszany powroźnikami [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
Niektóre z tych określeń funkcjonują do dzisiaj. Znamienne jest to, że odwiedzeni przez&#13;
badaczy terenowych mieszkańcy zagórzańskich wsi stawiają się w silnej opozycji do&#13;
tak różnych od nich Lachów „tam już za Dobrą” [W4_K_55_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Obecnie w wielu domach jeszcze mówi się gwarą, czyli „godo się po nasemu”, stanowi&#13;
to silny czynnik tożsamości lokalnej. Tutaj każda z zagórzańskich wsi posiada charakterystyczną wymowę, końcówki wyrazów wymawiane są odmiennie [W3_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Roeske]. Nasi rozmówcy podkreślają, że każda wieś różniła się wymawianiem&#13;
końcówek, akcentowaniem, przekręcaniem samogłosek. „Lubomierz zawsze kończy na&#13;
ą, my ło, Niedźwiedź i Poręba znowu na y naciskają, a Konina na e” [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń]. W kwestii gwary zauważalne są również różnice w wymowie niektórych&#13;
słów między wsiami zagórzańskimi a przylegającymi do nich wsiami sąsiednimi:&#13;
My tu graniczymy z Lubniem, to parę domów dalej już inaczej mówią. My mówili, że „poszliśmy”, oni mówią, że „poszłymy”. Tak jakoś no całkiem inaczej te zakończenia mają. Albo „byłymy”, „bedymy” [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
„Pódziema” od Limanowej, od strony Szczyrzyca, Gdowa czy Łapanowa ludzie mówili „pódziewa” [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Tutejsi w przypadku rozmowy z osobą nieznającą gwary przechodzą do mówienia&#13;
„po pańsku”, czyli poprawną polszczyzną. Między sobą prowadzą znacznie swobodniejszą rozmowę w gwarze [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Sami respondenci podkreślają, że młode pokolenie zapomina gwarę, coraz mniej jej używa. Początkiem procesu&#13;
zanikania gwary był według nich rozwój obowiązkowej edukacji. Szkoła jeszcze w latach&#13;
70. XX w. silnie rugowała gwarę z języka potocznego6. Trwało to mniej więcej do pierwszych lat nowego wieku, kiedy do programu nauczania włączono ponownie program&#13;
edukacji regionalnej7.&#13;
&#13;
���=DMÛFLD�ZVL�L�MHM�VDPRZ\VWDUF]DOQRěÉ&#13;
Podstawowym zajęciem mieszkańców tutejszych wsi było rolnictwo. Mimo trudnych&#13;
w uprawie terenów (wsie leżą w dolinach rzek, a pola uprawne wysoko na wzgórzach),&#13;
wykorzystywano rolę, aby zapewnić byt wielopokoleniowym rodzinom8.&#13;
Pole żywiło ludzi, co to tam, ktosi tam krowy chowoł, wyrąbywali drzewo, żeby kawołki zrobić,&#13;
kosili polany wszystko. Ojciec tu na Turbacu siano zwoził, mordęga była więcej nic, tym się&#13;
zajmowali. Co urosło, to to było [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Pofragmentowane „kawołki” zwykle były V klasy, grunty orne w niższych partiach&#13;
klasyfikowane bywają jako gleby IV klasy9. Ukształtowanie terenu wpływało na konieczność stosowania lekkiego sprzętu rolniczego wraz z wykorzystaniem zwierząt pociągowych. Te ostatnie pracowały na roli na tym trudno dostępnym terenie jeszcze długo po&#13;
tym, gdy w innych regionach kwitła mechanizacja rolnictwa.&#13;
Ja rodziców pamiętam jako bardzo pracowitych ludzi. Wstawali o świcie i kładli się po zmroku&#13;
późno. Tak, taka była dola rolników [W10_K_70_Mszana Górna_Król].&#13;
&#13;
Uprawiano głównie jęczmień, owies, żyto, orkisz, ziemniaki, buraki, karpiele, kapustę, marchew, rzadziej pszenicę, słabo rosła [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda]. Jedna z respondentek wspominała, że codzienną praktyką dawniej było przebieranie ziarna&#13;
pod zasiew w celu zapewnienia dobrych plonów. Wybierano ręcznie najdorodniejsze&#13;
ziarno, podczas gdy karłowate przeznaczano do bezpośredniego spożycia.&#13;
To wszystko było robione jesienią, wszystkie dzieci były zatrudnione do takiej pracy, przebierania ziaren [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Ilość pól uprawnych była tak duża, że nie było gdzie wypasać bydła, te pasło się w lasach,&#13;
bo nawet pomiedzniki (miedze) wykaszane były na bieżące podkarmianie zwierząt. Aby&#13;
6 Polonistka w szkole w Kasinie, choć sama była Kasinczanką, kazała mówić poprawną polszczyzną, w razie&#13;
niedostosowania dzieci musiały płacić niewielkie kary pieniężne [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
7 Fakt ten został zaobserwowany przez respondentów i odnotowany w wywiadach [W5_K, K, M_Kasinka&#13;
Mała_Roeske].&#13;
8 A. Woźny, Rolnictwo i hodowla przyzagrodowa. w: Kultura ludowa Górali Zagórzańskich, red. U. Janicka&#13;
-Krzywda, Kraków 2013, s. 51.&#13;
9 http://lgd.mszana.pl/images/stories/pliki/lsr_porawa_marzec_2011.pdf, s. 23, dostęp 10.10.2019 r.&#13;
&#13;
54&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zapewnić sobie nawóz (obornik i gnojówka), hodowano na tym terenie sporą liczbę zwierząt: krowy, owce, świnie, a także konie i kozy. Popularna była również hodowla wołów&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda] – bydła pociągowego, wykorzystywanego do prac&#13;
w polu na tym terenie długo, głównie ze względu na trudną dostępność pól, bo jeszcze do&#13;
lat 70. XX w. Praktycznie we wszystkich wywiadach powtarza się motyw ciężkiej pracy&#13;
na roli. Najstarsze pokolenie wspomina trudne realia życia na wsi w czasach okupacji i&#13;
powojenną biedę [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
i kobiety wiły w domu, ubierały w kwiaty, wstążki, przynosiły to i wtedy dopiero gospodarz&#13;
odprawiał. Ten ograbek musiał później wisieć na ścianie tam gdzie obrazy [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
Ograbek wito zwykle z owsa, pierwotnie miał formę małego wianka przystrojonego&#13;
polnymi kwiatami i wstążkami, z czasem zaczął przybierać duże formy, w związku z tym&#13;
żniwiarki rozpoczynały wicie dużo wcześniej, a co za tym idzie samo świętowanie odbywało się później, w ustalonym przez gospodarza terminie10.&#13;
&#13;
Tam nie było zeby tam jajeśnice abo co zjod, bo to trzeba było wszystko sprzedać żeby było&#13;
jakie grosza w domu, no bo bieda była okropna [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
Niesiemy ograbek, ale to nie mały, bo sie śtyry koła pod nim połomały.//&#13;
Połomały koła połomały łosi, niesemy łograbek ty nasej gosposi.//&#13;
Wyjzyj ze gosposiu albo sie nam pokoz. Niesiemy ograbek, jak z kościoła obroz&#13;
[W15_M_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
���3RPRF�VÇVLHG]ND&#13;
Zarówno pracę przy przygotowaniu pola pod zasiew, jak i pracę przy żniwach czy też sianokosach gospodarze wykonywali wspólnie. „No pumogali, pumogali sobie. Jedyn drugiemu odrobiał” [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda]. Pracującemu w polu oraczowi&#13;
zapewniano całodzienne wyżywienie, wynoszono śniadanie, tzw. przedpołednie.&#13;
Zwykle była to jajecznica na maśle i chleb. Kiedy pole znajdowało się niezbyt daleko, gospodyni wynosiła do pola także obiad, „nie było tak zeby głodny w polu był”&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Podobnie rzecz się miała w przypadku żniwiarzy i kosiarzy.&#13;
No to tyz tych kosiorzy się nazganiało tam z piętnostu, no bo jeden drugiemu musioł odsiec,&#13;
no to jak wszyscy, no dy nie wszyscy ale przeważnie mieli polany, no to będzie siec, no to przysedł lipiec no to śli na polany, no to kawalerzy i chłopy. No to jak kto to i łostawali na noc, bo się&#13;
nie opłacało zejść no to musiała gospodyni tyz wynieść i jedzenio i casem i wódki i bo kosiorze&#13;
tyz se lubili wypić i no i jeden drugiemu siek. No i tak se wspómogali, no i wesoło było, lepiej&#13;
jak dziś [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Podczas żniw pracowano nieraz do późnych godzin nocnych wykorzystując wysoko&#13;
stojący księżyc. Jedna z respondentek wspominała, że kobiety z jej rodziny, kiedy obrobiły&#13;
się z pracą na swoich polach, we trzy umawiały się, że w księżycową noc pójdą żąć zboże&#13;
u jednej z kobiet, której zmarł mąż. Nad ranem żniwiarki (znocki) „poszły do gospodarzy&#13;
pod okna i zaśpiewały żeby im postawić za to pół litra: «żezenimy owies, zeżeni, zeżeni&#13;
teroz se będziemy krakowiocka cieni» [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus]&#13;
Po zakończeniu żniw gospodarze przygotowywali poczęstunek, a czasem nawet organizowali zabawę, tzw. ograbek.&#13;
Jak były ograbki, szły żniwa to 10-15 kobiet szło w pole z sierpami i śpiewały różne piosenki.&#13;
Wieczorem gospodyni zawsze musiała się przygotować, upiec chleb, masło zrobić, twaróg&#13;
zrobić i wynosiła im jedzenie, kawę zbożową. Wieczorem dziewczyny szły z pola z ograbkiem&#13;
i śpiewały. Było daleko, ale tyle miały piosenek, że wystarczyło im do samego domu. Gospodarz, lub gospodyni wychodzili, one śpiewały, w domu była kolacja, kołacz i kawa zbożowa,&#13;
bimber. Jeżeli ktoś umiał grać na skrzypcach to przyszedł i siedzieli do rana. Jak chcieli honorowo odprawić ten ograbek, to była wieczerza i w któryś dzień się umawiali, nieśli ograbek&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
Ograbecku wity,&#13;
wiły cię kobiyty,&#13;
wiły cię i panny,&#13;
tymuś taki ładny [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Wyjzyj ze gosposiu w cyrwonej spódnicy, bo Ci się ograbek wlece po ulicy&#13;
[W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]. J&#13;
&#13;
Jak wspominali rozmówcy, sąsiedzi nieśli sobie pomoc głównie w okresach wytężonej&#13;
pracy w polu. Czasem poczytywano sobie to za punkt honoru, aby pomóc pomimo codziennych zwad, o których na ten czas starano się zapominać.&#13;
Jedno zapamiętałam, że dawniej taka ta pomoc była. Jak się wracało z kawołka, to nie wolno&#13;
było minąć sąsiada. Jak tak przygrzmiewało czy coś się działo, trzeba było pomóc. My jako&#13;
dzieci musieliśmy iść zaroz pomóc tymu sąsiadowi, żeby on zdążył to zrobić. Nie wolno było&#13;
do domu wrócić tak, że się nie pomogło. Rodzice by nam nie pozwolili [W12_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Ten fenomen próbował wytłumaczyć jeden z rozmówców: „A pomagali jeden drugiemu, tam nie było za pieniądze. Po prostu była jakaś taka, tam nie było telewizji[…]”.&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda] W obrębie własnej wsi pomoc udzielana była za&#13;
darmo lub za tzw. odrobek. Dodatkową formą zarobkowania w latach 70. XX w. (?) było&#13;
najmowanie się do pracy przy wykopkach w innych miejscowościach. Młode dziewczęta&#13;
z Kasiny Wielkiej szły za pracą do Raby Niżnej lub nawet do Rabki.&#13;
&#13;
���3DVWHUVWZR&#13;
Zwierzęta hodowlane wypasano głównie w lasach znacznie oddalonych od wsi, bo zarówno pola jak i miedze zagospodarowywano pod pola uprawne lub zbiór siana. Praca ta&#13;
należała głównie do dzieci, które już od najmłodszych lat przysposabiane były to takiej&#13;
profesji.&#13;
10&#13;
&#13;
Dorota Majerczyk, Obrzędy doroczne, w: Kultura ludowa Górali Zagórzańskich, op. cit., s. 343.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
wszystko kosztuje. Jak ma rentę ten rolnik. Jest fajnie gospodarzyć, ja sama powiem, że mam&#13;
krowę i kury i króliki, ale gdybym nie pracowała, nie dołożyła, no to byśmy nie chowali pewnie,&#13;
bo przecież trzeba było mieć na ten ciągnik, na tą samozbiórkę, na tą przewracarkę i na to paliwo żeby skosić [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus].&#13;
&#13;
No pewnie, musiałak paść i to jak. Boso się chodziło, tak cosi, jak się sprzedało jakosi krowo,&#13;
kupili mi takie trzewiki snurowane, no to jak posła paść, to mi skoda było przerzuciłak se na&#13;
ramio a jo boso. Jak była jako dolinka, krowa naloła, to się poleciało włożyło się, to się mocyło&#13;
w tym nogi, zagrzoło sie, e Boze było [...]. No po polanach, po polach tyz jak już w jesieni jak się&#13;
pozasiekało, to się tyz pasło po polach, po potrowach no i wsyndy się pasło [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
���-DUPDUNL&#13;
&#13;
Obecnie tylko nieliczni zajmują się hodowlą bydła i owiec.&#13;
Jest tu Kałafut, mój sąsiad, ale on jedzie paść w Bieszczady. Tam na Koninki, pasł ze dwa lata,&#13;
ale teraz w Bieszczady jedzie. Bacówka jest zaraz za tym lasem, Lupowie mają. Tak, to też sobie wypasają tam. Ale to głównie na sery, nie na skóry, nie na wełnę, tylko na sery, na oscypki.&#13;
Jest tak, jak do Kałafuta na wiosnę, to przywożą, i później w jesieni jak on schodzi w połowie&#13;
października, zależy jak, to przeważnie na Różańcową, czyli początek października jak przychodzą, no to czy tam z Mszany Górnej, czy z Koniny to mu zwożą po prostu, i bierze swoje&#13;
też. Tak samo do Lupy tutaj dają. Albo se chowają. Sąsiad ile ma to se pasie. Tam pod Groniami&#13;
też [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus].&#13;
&#13;
Pasterstwo owiec funkcjonowało niegdyś w formie zrzeszeń wypasowych. Właściwie&#13;
do końca lat 60. XX w. w Gorcach funkcjonowało wiele szałasów pasterskich.&#13;
[..] na Turbacu były, na Turbacyku sałasy. To na Turbaczu był taki Filos, na Turbaczu. Downo to dawali ser czy cosik, myśmy na Turbaczu, jak był juhas, to się dało owce. Tam nie było&#13;
pięć owiec czy ileś, to on dawoł ser od owce. Się szło po ser i ten bunc się przynosiło, i tam te&#13;
oszczypki czy coś. A teroz już jest mówi, bo mówili, że jest jakiś baca na Turbaczu, ale to tam&#13;
chyba z Obidowej to jest. Zawsze tam był jakiś baca [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Współcześnie coraz mniej ludzi zajmuje się rolnictwem, nie sprzyja temu ukształtowanie terenu, mało żyzna ziemia, pofragmentowane pola, a także słabo płatny zbyt:&#13;
„jedną czwartą zarabia rolnik, trzy czwarte pośrednicy” [W17_M_Mszana Górna_Król].&#13;
Hodowla – jak podkreślają rozmówcy – upadła głównie ze względów proceduralnych&#13;
(każde zwierzę musi być zarejestrowane), a także w związku z niską opłacalnością chowu&#13;
(drogie pasze) czy też brakiem ciągłości produkcyjnej gospodarstw. Młodsze pokolenie&#13;
szuka dobrze płatnej pracy głównie za granicą. Nadal wiele gospodarstw obsadza niewielkie poletka ziemniaków na własny użytek, hoduje kury i kilka owiec, krowę oraz&#13;
drobny inwentarz.&#13;
Dawniej, za czasów Orkana, wszystko pole koło domu, czy gdzie tylko, to siali i sadzili, bo musieli mieć na całą zimę na cały rok jedzenie. Przecież się nie szło do sklepu, bo nie było z czym.&#13;
A teraz kto ma co swoje ? Jarzynkę? Już nikt prawie nie sadzi ani nie sieje, bo po prostu się nie&#13;
opłaca. Tylko ida do sklepu i patrzą żeby zarobić, a dawniej pasali po lesie, i jeden w jesieni&#13;
to zabierał jeden z całego osiedla, jeden się zajmował pasieniem owiec, baranów, a drugi pasł&#13;
krowy, cielęta, po prostu i śli. Albo razem śli jeden w jedną stronę, drugi w drugą, nawet polany&#13;
wykoszali, śli z kosami i kosili, no to zwoływali się po pięciu po sześciu chłopa i śli na polany i&#13;
kosili, a w lesie paśli. A teraz ? Wszystko było nieużytki. Dobrze, że teraz się zieleni, bo sąsiad&#13;
pięćdziesiąt cieląt kupił i musiał to pozbierać, bale zrobić i teraz musi paść. To się zieleni. A tak,&#13;
jeszcze dwa trzy lata temu to po prostu tutaj w ogóle nie kosili. No bo nie chowają, no to co.&#13;
A chcący chować, dziś trzeba mieć ciągnik, trzeba mieć kosiarkę, trzeba mieć samozbiórkę, to&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
Dodatkowym źródłem dochodu było dla rodzin wiejskich na tym terenie sprzedawanie&#13;
produktów przetwórstwa mlecznego: sera, masła, mleka oraz zbieranych w lesie borówek, malin czy też grzybów. Wedle dawnego powiedzenia „Najlepsze jest deko handlu&#13;
jako kilo roboty” [W17_M_Mszana Górna_Król] wiele rodzin świadomie rezygnowało ze&#13;
spożywania produktów, które można było sprzedać w mieście. „Chowali bydło, chodziły&#13;
baby do Robki, sprzedawały w Robce, masło, sery, żeby piniądza zarobić na podotek,&#13;
na wszystko. Takie były dobroci pierwyj” [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Mieszkańcy wsi: Poręba Wielka, Olszówka i Koninki chodzili przez góry do pobliskiej&#13;
Rabki, gdzie sprzedawali swoje produkty na tzw. „bazarach”11. Niektórzy mieli stałe miejsca zbytu – pensjonaty bądź odbiorców prywatnych [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda]. Zresztą taka forma handlu przetrwała do dzisiaj, z tym że handlujący przybywają dziś&#13;
do Rabki busem z Mszany Dolnej. Odbiorcami są dziś w głównej mierze przedsiębiorcy&#13;
prywatni, którym rolnicy dostarczają towar bezpośrednio do domu.&#13;
Bez Porebę, bez Koninę chodzili, bo zol było na pociąg, bo pociąg do Mszane tyz dwanaście kilometrów, a jak już sedł tu to sześć, a jak sedł na prosto na Olszówko i na Słone, to to.&#13;
A tam znowu w ty Robce byli te domy wczasowe mają. To chodzili po tych domach, sprzedawali borówki. Prosili, zeby kupić, bo tam pryndzy ludzie mieli pieniądze, to ktosi kupił,&#13;
a tu wszystko co sprzedawali, to. … Jojka cy co, bo tyz chowali kury, to tam nie, chyba na Święta&#13;
Wielkanocne, jak jojka dlo siebie były, a tak to wszystko do sklepu nieśli na, bo trzeba płacić&#13;
było, kupić nafty, cukru, no to wszystko za jojka kupowali. No bo był tu skup. W każdym sklepie brali jojka [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Dobrym miejscem zbytu towarów i wyrobów był jarmark. Organizowany w każdej&#13;
większej miejscowości raz w tygodniu. Dawniej rozróżniano targ od jarmarku. Ten ostatni skupiał głównie handlujących wyrobami rzemieślniczymi, naczyniami klepkowymi,&#13;
przetakami, a także glinianymi garnkami, a także koszami oraz narzędziami takimi jak:&#13;
siekiery, kopaczki, sierpy, grabie, kosy itp. Podczas gdy targ, który odbywał się co drugi&#13;
tydzień, skupiał handlujących zwierzętami.&#13;
Jarmarki i targi w Mszanie Dolnej odbywały się co tydzień, a organizowane są do dnia&#13;
dzisiejszego [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske] – tyle że obecnie nie handluje się już&#13;
bydłem, a jedynie drobnymi zwierzętami hodowlanymi, tj. kurami, kaczkami, królikami.&#13;
Mieszkańcy Kasiny Wielkiej częściej chodzili na targ do Skrzydlnej. Głównie z powodu&#13;
bliskości, ale też dlatego, że tamten jarmark był jednym z większych. Schodzić się tam&#13;
mieli ludzie z całej okolicy, nawet z Rabki i od Nowego Targu, kupcy zatrzymywali się&#13;
11&#13;
&#13;
Bazary to przedwojenna inicjatywa zrzeszenia kupieckiego w Rabce. Miała formę zespołu małych budynków,&#13;
z których każdy świadczył inne usługi.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
czasem na nocleg u gospodarzy w Kasinie Wielkiej [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Z Lubomierza zwykle wybierano się na jarmark do Mszany, czasem do Łącka, ale najczęściej do Skrzydlnej, głównie ze względu na opinię, jakoby tam właśnie można było kupić&#13;
dobry gatunek świń.&#13;
Mieszkańcy Lubomierza chodzili na jarmark:&#13;
[...] nojwięcej to do Mszany tu, bo nojblizy do Łącka, ale do Mszany, do Skrzydlne, chodzili na&#13;
świnie, no bo godali, ze tam dobry gatunek jest i ze się dość dobrze chowają. No to do Skrzydlne jak śli, no to dzień na jutro, no bo przecie kawołek i żeby rano zajść, tam ja nieśli na plecach,&#13;
we worku tą świnę nie, jak tam mioł kto ze jechoł w tą stronę, no to tam mu wrzucił na wóz,&#13;
a tak to przeważnie na plecach nosili. A ze Mszane tu jak przyjezdzali, bo to wszystko furmankami cy co, przecie nie było aut zeby, no to na plecach nieśli te świnie. Cheba jak ktoś jechoł, no&#13;
to się zgodali ze jedzie [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
���ĚODG\�GDZQ\FK�U]HPLRVă&#13;
Tradycyjna forma rzemiosła uległa nieodwracalnym przekształceniom. Proces ten rozpoczął się wraz z rozwojem gospodarczym w początkach XX w. Przez dziesięciolecia jednak&#13;
tutejsze wsie cechowała samowystarczalność w zakresie produkcji rolniczej, hodowli,&#13;
a także wytwarzania trudno dostępnych sprzętów potrzebnych w gospodarstwie. Zarówno narzędzia (kosy, grabie, kopaczki, brony, pługi itp.), jak i naczynia zasobowe (beczki,&#13;
dzieże, cebrzyki, putnie, niecki, kosze itp.), materiały na odzież wierzchnią (płótna lniane, wełniane sukno, skóry itd.) czy sprzęty używane na co dzień w gospodarstwie (np.&#13;
przetaki, sita, stępy, elementy metalowe narzędzi, koła drewniane, wozy, uprzęże) wykonywane były w obrębie wsi przez wprawnych rzemieślników12. Przygotowywali oni swe&#13;
wyroby głównie zimą, w czasie wolnym od prac w gospodarstwie z tego względu, że rzemiosło było dla nich jedynie dodatkiem do uprawy roli oraz hodowli zwierząt. Dostępność surowca, jakim jest drewno, sprzyjała rozwojowi rzemiosł wykorzystujących ten&#13;
materiał. Położona u stóp Turbaczyka i Kudłonia, głęboko wciśnięta w pasmo Gorców&#13;
wieś Konina słynęła na całą okolicę jako duży ośrodek bednarski. Ostatnim ze znanych&#13;
bednarzy był Piotr Banik13, który uczył się zawodu u swojego ojca. Beczki i naczynia zasobowe wykonywano jeszcze do lat 80., czyli do czasu, kiedy całkowicie skończył się na&#13;
nie zbyt. W Kasinie Wielkiej bednarzem był Łacny:&#13;
Wyrabiali beczki i takie dziżeczki, na chlyb [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Stolarzem był na Koninkach Smreczak, później był Kozyra, jeden drugi Kozyra, to oni tam budowali, później był Liberda to też to to oni budowali te domy no z drzewa, z płazów&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
12&#13;
&#13;
W trakcie badań odnotowano, jaką działalnością trudnili się tutejsi rzemieślnicy. Niestety nie udało się pozyskać dokładnych nazwisk, a także dokładnego czasu w jakim działały pracownie i warsztaty rzemieślnicze.&#13;
Przekazy są niestety fragmentaryczne.&#13;
13&#13;
&#13;
Fragment wywiadu z Piotrem Banikiem został zarejestrowany w 2016 r. podczas badań terenowych w ramach&#13;
projektu „Tradycyjne rzemiosło i przemysł wiejski Karpat Polskich”, https://www.youtube.com/watch?v=tMu_1qRSV2I, dostęp 19.12.2019 r.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W latach 80. XX w. w Olszówce kwitło chałupnictwo: produkowano skrzynki na jabłka (kilkudziesięciu chałupników), obecnie mieści się tu kilka zakładów wytwarzających&#13;
palety [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Część mieszkańców wsi dalej położonych&#13;
od centrum (Poręba Wielka-Górna, Konina) trudni się różnymi formami małego rzemiosła – wykonywaniem podstawowych narzędzi niezbędnych w każdym gospodarstwie.&#13;
Bywa to też formą zarobkowania. Półprodukty do wyrobu grabi, kos z kosiskiem, mioteł&#13;
z brzozowych gałęzi, a także drobnych form typu obieraczki do warzyw wykonuje się&#13;
zimą, w czasie wolnym od pracy w polu [W25_M, M_Poręba Wielka_Wójtowicz-Wierzbicka]. Produkty takie znajdują zbyt na jarmarku w pobliskiej Mszanie Dolnej i Rabce.&#13;
W trakcie badań odnotowaliśmy kilka przypadków przebranżowienia się rzemieślnika&#13;
czy też jego potomka: kuśnierz został kierowcą tira, kowal świadczy obecnie usługi ślusarskie, wykorzystując budynek kuźni po swoim ojcu. Obecnie o renesansie możemy mówić jedynie w przypadku rzemiosł ściśle związanych z wytwarzaniem elementów strojów&#13;
tradycyjnych.&#13;
W Kasince Małej przy drodze na Węglówkę cztery pokolenia wstecz funkcjonował&#13;
folusz [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki]. Wyrabiano tam sukno na całą okolicę. Zajmował się tym poprzedni właściciel tartaku nazwiskiem Pyrz. Folusz, tartak i młyn&#13;
mieściły się w najbliższej okolicy obecnego tartaku prowadzonego przez Pyrza. Młyn&#13;
i folusz rozebrano [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske]. W Kasinie Wielkiej młyn stał&#13;
w miejscu nazywanym Do Troca [W26_M_Kasina Wielka_Roeske]. W Olszówce kowalem był Sebastian Wodziak, przyuczył do zawodu swojego syna, który jako ostatni trudnił&#13;
się tutaj tym fachem [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. W Kasinie Wielkiej ostatnim kowalem był Jan Trzeciak [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Tam kuźnie zlokalizowane były Na Woli i nad starym kościołem. „Kowal był Obajtek, u Kosa był Kowal, na&#13;
pańskim był Kowal, na Przymiarkach też był kowal” [W26_M_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
W okresie międzywojennym funkcjonowały z powodzeniem przydomowe młynki do&#13;
mielenia zboża na mąkę. Każda z wsi miała kilku takich rzemieślników zajmujących się&#13;
mieleniem większych ilości zboża. Siłą napędową młynków była woda, stąd rzemiosłem&#13;
tym trudnili się właściciele gospodarstw położonych w bezpośrednim sąsiedztwie potoku czy rzeki. Dla spiętrzenia wody budowano specjalną przykopę i korzystano z ich usług&#13;
głównie wtedy, kiedy do zmielenia były większe ilości ziarna, np. do pieczenia chleba. Za&#13;
usługę płacono, pozostawiając niewielką część mąki dla rzemieślnika. W Kasinie Wielkiej do wojny funkcjonował taki młynek u Skowronków na osiedlu Mistarze [W12_K,&#13;
K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
���3U]HZLG\ZDQLH�SRJRG\�&#13;
W pamięci rozmówców przetrwała dość duża liczba sposobów na przewidywanie pogody z obserwacji zachowania zwierząt, wyglądu gór, słońca czy księżyca, które jeszcze&#13;
w latach 70. były w powszechnym użyciu wśród tutejszej ludności.14 Niektóre z nich sto14&#13;
P. Kaleciak, Irracjonalne i racjonalne aspekty meteorologii ludowej w powiecie limanowskim. [w:] Materiały&#13;
etnograficzne z powiatu limanowskiego, z. 1, red. P. Kaleciak, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław&#13;
1967, s. 54-76.&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
suje się do dzisiejszego dnia, chociaż odnotowano opinię, że obecnie niektóre z tych metod zawodzą ze względu na „chemiczną atmosferę”, podczas gdy wcześniej „normalnie&#13;
działała przyroda” [W10_K_70_Mszana Górna_Król]. Podstawowym sposobem przewidywania pogody było obserwowanie zachodzącego słońca, które zwiastowało zwykle&#13;
pogodę na najbliższy dzień. Kiedy zachodziło ono na czerwono, niechybnie w nadchodzącym dniu miało wiać. Także czerwone obłoki pojawiające się podczas wschodu słońca wskazywały na nadchodzący silny wiatr [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Zachód&#13;
słońca z chmurą zapowiadał deszcz w nadchodzącym dniu. Wypatrywano również tzw.&#13;
słonecznicy, czyli odbicia słońca na styku dwóch chmur. Obecność tego zjawiska świadczyła o rychłej zmianie pogody [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Wiele praktyk dotyczących rolnictwa i życia rodzinnego uzależniano od faz księżyca. Wedle tutejszych jego&#13;
przybywanie i ubywanie wpływają naturalnie na wzrost i zanikanie w przyrodzie.&#13;
Teraz jest nów [nowy księżyc, I kwadra], to grzyby ładne rosną, jak jest wietek [w znaczeniu nów,&#13;
próżne dni] czyli zmiana księżyca, to grzyby są bardziej robaczywe. W polu też się siało na nowie&#13;
[I kwadra]. Nie siali, jak jest zmiana księżyca, bo to nazywali „próżne dni”. Jak sadziło się kapustę&#13;
na wietku, to gąsienice jadły i robaczywa była. Drzewa też nie ścinano na wietku, tylko musiał&#13;
być nów i nie byle kiedy, tylko w trakcie adwentu. Według księżyca przestrzegali [W1_K,&#13;
K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
Znane jest przysłowie „Jak miesiącek jest w kole na trzeci dzień mokre jest pole” [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
Księżyc widoczny w „otoczce z mgły” oznaczał, że za trzy dni będzie lało albo będzie śnieg&#13;
[W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W Kasinie Wielkiej mówi się, że jak wiatr wieje od Szczyrzyca „to od pogody, że to już&#13;
nie będzie lało” [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Również ładna pogoda lub jej brak,&#13;
a także obserwowane w szczególne dni zjawiska zapowiadały pogodę na resztę roku.&#13;
Jak w Jakuba grube chmury, to grubo zima bedzie, jak liście spadały na kupę to będzie grubo&#13;
zima, a jak sie rozleciały, to nie i zależy skąd spadowały – najpierw czy od góry, czy od dołu, jak&#13;
od góry to początek zimy będzie ostry [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Jeżeli w lutym na polu był wiatr, lub zimą jakiekolwiek objawy burzy, to w czerwcu za 100 dni&#13;
była burza, albo powódź [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
W pamięci mieszkańców tutejszych wsi zachował się zwyczaj wróżenia pogody na&#13;
nadchodzący rok poprzez obserwację zjawisk atmosferycznych od św. Łucji (13 grudnia) przez kolejnych dwanaście dni do Wigilii. Obserwowano wtedy pogodę w godzinach przedpołudniowych, a każdy dzień zwiastował aurę na pierwszą połowę kolejnego&#13;
miesiąca [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Po Wigilii przez kolejnych dwanaście&#13;
dni obserwowano pogodę po południu, co miało zwiastować pogodę w drugiej połowie&#13;
kolejnych miesięcy nowego roku [W20_K_Mszana Dolna_Król]. W tym celu prowadziło&#13;
się notes. Boże Narodzenie określało cały rok [W17_M_Mszana Górna_Król]. W Kasinie&#13;
Wielkiej udało się zanotować relikty dawnej wiary w moc święconej w dniu św. Agaty&#13;
wody jako środka mogącego odpędzić nadchodzącą burzę. Rozmówczyni podkreślała,&#13;
że wodę święconą stosowała jej matka, a teraz ona i jej dzieci oraz wnuki. Podkreśliła,&#13;
że wodę tę można rozcieńczyć i nadal zachowuje swą moc. Należy jednak pokropić dom&#13;
i pomodlić się, zanim nadejdzie burza, gdy bowiem ta już na dobre się rozpęta, jest za&#13;
późno i można ją jedynie próbować zminimalizować. [W6_K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
Niegdyś dobrym sposobem na odpędzenie burzy było bicie w dzwony. Wymagało to&#13;
ogromnej siły od dzwonnika. Zwyczaj ten kompletnie zanikł. Nadal w celu odgonienia&#13;
burzy od zabudowań mieszkalnych, a także ochrony domostwa przed uderzeniem pioruna stosuje się stawianie zapalonej gromnicy w oknie.&#13;
&#13;
W miejscowościach górskich w celu prognozowania pogody obserwuje się również&#13;
same góry. Jeśli widać je było w zbliżeniu, to oznaczało, że będzie niepogoda, a jeśli w oddaleniu, to zwiastowało ładną pogodę. [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Do dziś&#13;
zarówno w Olszówce, jak i Rabce, chcąc przewidzieć pogodę na nadchodzący dzień,&#13;
spogląda się na Luboń. Jeśli widać go z daleka, będzie słoneczna pogoda, jeśli z bliska –&#13;
niechybnie pogoda zmieni się na gorsze, a kiedy w ogóle go nie widać, to oznacza długie&#13;
i intensywne opady. „Jak mgła idzie w dół, to będzie pogoda, a jak do góry, to bedzie&#13;
dysc” [W19_M_Olszówka_Krasoń]. W Kasince Małej obserwowano natomiast Tatry.&#13;
Ich dobra widoczność przynosić miała na następny dzień deszcz, podobnie jak zachodni&#13;
wiatr [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske]. Sposobem na przewidywanie nadchodzącej&#13;
pogody było też obserwowanie zwierząt gospodarskich. Kury na dobrą pogodę szły szybko spać, natomiast kiedy „[…] miała być jakaś słota, to pasły się na polu do samej nocy.”&#13;
[W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda]. Zmianę pogody zwiastować mogło też dziwne&#13;
zachowanie owadów, much, bąków, które&#13;
&#13;
Urodzaj zapewniało przede wszystkim przestrzeganie odwiecznych reguł natury, czyli&#13;
np. wysiewanie przed pełnią, kiedy wzrastająca moc księżyca wpływała również na plony. Prognozowanie urodzaju na nadchodzący sezon rozpoczynano w Wielką Niedzielę.&#13;
W tym celu gospodyni wypatrywała wracających z kościoła ludzi, a kiedy ich ujrzała,&#13;
wyjmowała spod pieca żarzące się głownie i kładła je na blachach kuchennego pieca,&#13;
oznaczając każdą z głowni:&#13;
&#13;
[…] ciupały tak, te bąki to wszystko, to godały ze będzie loć. Będzie jakosi bieda. Albo wrony&#13;
jak przychodziły albo szpaki nieroz, bo to teroz się wszystko gdziesi wyzabierało, tych wron ni&#13;
ma tela, a pierwyj to jak przysła jakosi, to tak się zgromadziły w kupę i krakały tak po tym, pasły&#13;
się, to godali, ze jakosi bieda nadchodzi, bo wrony się grupują do kupy, no i takie mieli swoje”&#13;
[W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
…tu kładli tu jest żyto, tu jest pszenica, tu jest jęczmień, tu jest owies, tu ziemnioki, tu buroki, tak&#13;
znaczyli, no i to później jak się wyżarzył tak ten ogień, ze się wszystko wytliło, wypoliło, to były&#13;
ładne, a jak on się nie wyżarzył, ino zgosł, tak w czasie tego żarzynio, to godali, ze tego roku nie&#13;
będzie urodzaju na ziemnioki cy na owies, cy na pszenicę, bo się nie wyjarzyło te głownie, no to&#13;
to juz tyz mieli taki, choć to zapamiętoł [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
���3U]HZLG\ZDQLH�L�VSRVRE\�QD�]DSHZQLHQLH�XURG]DMX&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
W czasie obiadu wigilijnego, kiedy nakładano kolejne potrawy do jednej miski, z której mieli jeść domownicy, pod miskę podkładano opłatek i obserwowano, kiedy się przyklei. Kiedy w misce była grochówka i opłatek się przykleił, oznaczało to, że będzie urodzaj&#13;
na groch, jeśli przykleił się kiedy w misce była kwaśnica, to miał być urodzaj na kapustę,&#13;
i analogicznie z kolejnymi potrawami [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus]. Dobry&#13;
rok na ziemniaki zwiastowało pojawienie się wielu szyszek na świerkach i jodłach oraz&#13;
innych drzewach iglastych [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]. Natomiast pierwsze&#13;
grzmoty na wiosnę, nad górami, zwiastowały dobrą mleczność owiec, a grzmoty słyszalne nad nizinami wskazywały na dobrą mleczność krów [W17_M_Mszana Górna_Król].&#13;
Urodzaj przewidywano na podstawie burzy, która „ogrzmi” śnieg w górach [W5_K, K,&#13;
M_Kasinka Mała_Roeske]. Urodzaj, a także swoistą ochronę przed wszelkimi chorobami&#13;
zapewniały:&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Taki był zwycoj, ze jak kupili świnie, to pierse do chałupy musieli te świnie przynieść, zeby się&#13;
w chałupie świnia zeiscała, bo wtedy się darzyło. No taki był przesąd. Cy konia, cy co. Jak konia&#13;
kupili, to wprowadzali do izby i musioł pobyć i ta gospodyni, bo jak gazda przywiózł konia,&#13;
no to gospodyni go pokropiła [wodą święconą] i wtedy wprowodzali do stajnie [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Po ocieleniu się krowy strzeżono, aby nikt z tego gospodarstwa nic nie pożyczył sąsiadom. „W tym dniu nikt nikomu nie pożycoł” [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]. Jak&#13;
podkreślali rozmówcy, zanikanie na tym terenie rolnictwa wpłynęło silnie na to, że liczba&#13;
rytualnych gestów związanych z zapewnieniem urodzaju ograniczona jest do minimum.&#13;
Ponadto dostępność prognoz pogody sprawiła, że rzadziej obserwuje się otaczające zjawiska w celu przewidywania pogody. Nadal podkłada się palmy pod skiby, choć obecnie&#13;
w tym celu jedzie się do pola ciągnikiem.&#13;
&#13;
�&#13;
&#13;
Bazie [palmy wielkanocne] to się przynosiło do domu, to jak ktosi przysedł z ranne mse,&#13;
z kościoła, podsuł zbozem i jak się wyjezdzało orać, to dawali tą bazie pod skibe, na to, żeby był&#13;
plon ładny” [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Tam gdzie siano pszenicę lub żyto ozime, wbijano krzyżyki z głogu. „[…] we Wielgą&#13;
Sobotę, robili te krzyżyki. Najpierw polyli te głoginki, a potem z tych głoginek robili&#13;
krzyżyki i po polach, po kawołkach wbijali” [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda].&#13;
Funkcję ochronną miała również woda święcona w Wielką Sobotę – kropiono nią pola&#13;
uprawne, zwierzęta gospodarskie oraz drzewa owocowe w sadzie [W2_K, M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Jabłonie w przydomowym sadzie obwiązywali dla lepszego urodzaju&#13;
powrósłami owsianymi ukręconymi ze snopka, który znajdował się w izbie podczas Wigilii. Poświęcone palmy zostawiano tak, żeby użyć ich przy pierwszym wygnaniu krów&#13;
na pastwiska na wiosnę. Wtedy to pod próg kładziono łańcuch, aby stado się trzymało&#13;
razem i przy tym każdą krowę uderzano palmą przeciw urokom, chorobom itp. [W1_K,&#13;
K_Mszana Górna_Krasoń]. Podobnie pierwszy wyjazd na wiosnę w pole obwarowany&#13;
był licznymi nakazami i rytualnymi gestami, które zapewnić miały powodzenie i ochronę upraw. W Lubomierzu udało się zanotować wspomnienie całego przygotowania do&#13;
takiego wyjazdu:&#13;
[…] gazda jechoł do pola pierso, na wiesne orać, no to stanął przy koniu i przy pługu,&#13;
i mioł wszystko. Wtedy wychodziła gospodyni, takie węgle miała, paliło się ognisko i to rzucała&#13;
wszystkie te świętości, te wionki, to co święcili na Boże Ciało, cy tak jak teroz na Matki Boskie,&#13;
to już miała to zachowane i rzucała na ten ogień, i rzucała, i trzy razy koło tego konia i koło tego&#13;
gazdy i musioł być tez przy tym, co poganioł to wszystko, ten furmon. No i gazda z tyłu stoł,&#13;
trzymoł za rącki pługa, a gospodyni chodziła dookoła trzy razy i tym go kadziła tym dymem,&#13;
i wodą święconą pokropiła, i wtedy rusoł do tego. A jesce musioł wziąć ze sobą trochę tych&#13;
głowni, tych święconych, i jak zacynoł orać, to pod piersą skibą kłodł te świętości, zeby Pon&#13;
Bóg zachowoł od głodu, od wszelkiej zarazy, te wszystko [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
����0HG\F\QD�OXGRZD&#13;
Jeszcze w latach 20. XX w. wsie zagórzańskie miały utrudniony dostęp do medycyny konwencjonalnej. Na wszelkie dolegliwości w pierwszym rzędzie stosowano domowe sposoby, a jeśli to nie pomagało, udawano się po pomoc do wiejskich znachorów. W zależności&#13;
od natury dolegliwości wybierano odpowiedniego specjalistę. Gdy stan chorego się nie&#13;
polepszał, szukano ratunku np. u znanego na całą okolicę uzdrawiacza z Pasierbca, potrafiącego jakoby zdiagnozować chorego tylko przez obserwowanie moczu pacjenta. Sława jego sięgała daleko, dlatego również z tutejszych wsi przybywali do niego po pomoc.&#13;
Umiejętności odziedziczyła jego córka, która służyła ludziom pomocą do swojej śmierci&#13;
kilka lat temu. W ostateczności udawano się do lekarzy w mieście.&#13;
Wielkim znachorem, znanym także poza zagórzańskim regionem, był baca Tomasz&#13;
Chlipała zwany Bulandą15. Mieszkał w Lubomierzu, a bacował pod Turbaczem na Jaworzynie Kamienickiej. Potrafił leczyć beznadziejne przypadki. Pomagał w chorobach ludzi&#13;
i zwierząt [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Wsławił się tym, że potrafił jakoby przewidzieć, z jakim problemem się do niego idzie. Do dziś w Lubomierzu opowiada się o nim&#13;
historie bardziej i mniej prawdopodobne, ale jak to zwykle bywa w przypadku postaci&#13;
legendarnych, jego historia już żyje własnym życiem.&#13;
My go nie pamiętomy, ale z opowiadanio. Bulanda taki tu, posoł na górach. Wszystko wiedzioł, co się gdzie dzieje. (...) […] A uznawali go tyz tego carownika za takiego znawcę. Bo był&#13;
takim fachowcem, takim znawcą, bo wszystko wiedzioł, co się. No taki jak jasnowidz dziś w&#13;
dzisiejszych casach, no to przewidowoł, a ludzie wszyscy do niego śli, bo wierzyli w te cary, w&#13;
te cuda. Tam krowa komu zachorowała cy się dostała jakie zopolenie, to on dawoł jakiesi zioła.&#13;
No i pumogało. On nie broł pieniędzy, no bo nie broł, no bo skąd kto mioł pieniądze, no to&#13;
mu wynosili tam coś z chałupy do jedzynio, słoniny kawołek jak tam mieli, jak tam mioł kto, a&#13;
jak ni mioł, no to ukochoł ładnie i taką bardzo silną mioł moc, ino ze nie był mściwy. Mioł ta&#13;
księga taką ni i żona mu zmarła i zostali. Oni nie mieli dzieci, ino po bracie synów, oni chcieli&#13;
tą książko od niego zdobyć. Od niego zdobyć, no ale on tak, ze, podobno ze zakopoł, bo na&#13;
&#13;
Również tutaj zanotowano zwyczaj zapewniający dobry chów zwierząt gospodarskich:&#13;
15&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
S. Flizak, Bulanda — ostatni czarodziej gorczański., „Wierchy”, 1957, t. 26, s. 192-195.&#13;
&#13;
65&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
tej Jaworzynie gdzie on to bacowoł. Gdzie tam ta kaplica jest w tych górach. No, ze pod tą&#13;
kaplicką zakopoł to księgo carodziejsko. No ale tam tyz podobno kopali, sukali. No ale on&#13;
wszystko wiedzioł, ile miała pani tam pieniędzy, cy cego, cy jakby pani mu ukradła z domu co,&#13;
cy jak to w nocy musiała przynieść to do niego. Wrócić mu z powrotem. Taką mioł moc. No i&#13;
cóz no. A ludzie chodzili, bo to ci pasterze na kożdej polanie tu były te sałasy, te, to jeden drugiemu wyposoł, wy tu, ale onego się wszyscy boli, nikt pod niego nie podchodził, bo wiedzieli,&#13;
ze Bulanda wszystko może zrobić, i kozdy się go boł, no to tak zasłynął [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Na bolące zatoki stosowano parówkę nad obierkami z ziemniaków, na przeziębienie&#13;
parówkę ze słomy owsianej zalanej wrzątkiem. Siadało się na stołeczku i kładło na siebie&#13;
kawałek materiału [W17_M_Mszana Górna_Król]. Na Łętowem kobieta zażegnywała&#13;
gościec przy użyciu lnianego płótna i wody [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Na pleśniawki przed wojną w Kasinie stosowali pręcia, czyli sok z ołupionych (obranych z kory)&#13;
gałęzi wierzby [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. Choroby oczu leczyła woda zebrana&#13;
z cudownego źródełka w Kasinie Wielkiej, obecnie znajduje się tam zbiornik wodny.&#13;
&#13;
Podstawowym lekarstwem dostępnym w każdej chwili były rosnące na łąkach zioła.&#13;
Zbierano ich duże ilości, głównie dziurawca, piołunu na żołądek, babki lancetowatej na&#13;
ugryzienia, „cyntoryji” na wszelkie choroby żołądka [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń],&#13;
a także szczaw, kwiat lipy czy rumianek. Na przeziębienia stawiano bańki. „Jak oderwał&#13;
tę bańkę, to było czorne jak węgiel […] to ciągło krew, to mówili, że zepsutą, chorą krew&#13;
wyciągało”. Stosowano pijawki, które miały wyssać zepsutą krew [W18_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
Szereg dolegliwości bólowych, nagłych, gwałtownych zapadnięć na zdrowiu powodować&#13;
mogły tzw. uroki. Samo tylko spojrzenie nieżyczliwej osoby, świadomie bądź nie mogło&#13;
zauroczyć. Wiara w nadprzyrodzone przyczyny chorób, zarówno ludzi, jak i zwierząt gospodarskich, przetrwała na tutejszych wsiach dość długo.&#13;
&#13;
Był tu taki tyz, on się nazywoł Kołodziejcyk, co takie bańki, takie cięte bańki, jak się kto stłukł,&#13;
bo to się przewracali ludzie w lesie, cy co stłukł mioł czorne nogi cy co, to był taki sąsiod, co&#13;
stawioł te bańki. Takie cięte, godali, a ze jak po stłuczenie, to najpierw postawił takie normalne&#13;
bańki i to, i te bańki pociągły. Później mioł taką maszynkę, taką kostkę i to tak przerzucoł i to&#13;
tak wyskakowały takie nożyki, takie końce nożyków w to miejsce, co ta bańka była postawiona.&#13;
I później przykładał te same bańki w to samo miejsce tam mioł, i wyciągało to krew, tą stłuczoną. Godali ze to krew stłuczona, no i to pumogało, ze to się nie robily krwiaki, ino ze to. No to&#13;
on, jak się kto przewrócił cy co, no i stłukł, no to po niego chodzili, zeby te cięte bańki postawili&#13;
[W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Rwaniem zębów zajmowali się chłopi, którzy posiadali odpowiedni do tego sprzęt&#13;
– np. kleszcze. „W Olszówce przed wojną chłop rwał zęby, chodzili do niego z Koninek,&#13;
znał się na tym” [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda]. Odbieraniem porodów jeszcze w&#13;
pierwszych latach powojennych zajmowały się babki, krejbabki lub klejbabki czyli ludowe&#13;
akuszerki. W Kasinie Wielkiej wspominali akuszerki „od Wrzecionka” i „od Chrustka”.&#13;
Skutecznym remedium właściwie na wszelkie choroby miało być psie sadło [W17_M_&#13;
Mszana Górna_Król]. Do dziś w tutejszych miejscowościach można zakupić taki specyfik&#13;
u lokalnych wytwórców. Psi smalec stosowany bywał w przeziębieniu, grypie, przemęczeniu organizmu po pracy w polu.&#13;
No smarowanie. No to nojwięcej to było tak, zeby psim sadłem wysmarować. No no to wysmarowoł, no i żeby wypił tam kroplo cy dwie tego psiego sadła, ze to powinno mu pomóc, no.&#13;
Ze jak mioł jakie nudności albo co, no to żeby tym się spróbowoł jak mu juz nic nie pómoze, to&#13;
mu na pewno to nie zaskodzi, no to ludzie tak w to wierzyli [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Na „oberwania” niezawodne było smarowanie:&#13;
Moja ciotka chodziła jako smarowacka, to smarowała tych ludzi. Jak chłopy sie orobiły w lesie,&#13;
oberwoł się, odzwiogoł sie to ona umiała zrobić takie wołki jakieś, wypodwiązywała to wszystko, wysmarowała raz, później za dwa dni, znowu drugi raz, no i przechodziło ludziom. Jak se&#13;
mogli, tak se ludzie radzili [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
����8URNL&#13;
&#13;
Jak kogoś bolała głowa czy coś, to najpierw odczyniali uroki. To albo używaną bielizną jakąś&#13;
brudną, tam się ocierało czoło, głowę, twarz i że się tam gdzieś spluwało za siebie. No wierzono&#13;
bardzo w taką medycynę ludową, bo tylko taka mogła być, nie było dostępu do lekarzy, bo ich&#13;
mało było […] tak, że ludzie się leczyli sami [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Skutecznym remedium było odczynianie uroków. Zajmowały się tym szanowane we&#13;
wsi kobiety:&#13;
[…] chodziła Lulkowo [w Kasinie Wielkiej], to rzucali węgle takie z drewna na wodę i ona do&#13;
tyłu musiała umić paciorki mówić. I to się od tyłu odmawiało do przodu […] i tak potem leczyli. I to było jak ktoś dostał jakich boleści albo jak coś zachorowało w stajni, bydle jakieś abo coś,&#13;
to różnie tak [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
W Kasince Małej ok. 80 lat temu opowiadano historię ówczesnego proboszcza, który&#13;
jawnie potępiał wszelkie gusła i zabobony miejscowej ludności. Pewnego dnia zaniemógł&#13;
mu koń, posłał po weterynarza. W międzyczasie parobek stwierdził, że na konia rzucono&#13;
urok, ksiądz jednak w to nie uwierzył. Przyjechał weterynarz, podał zwierzęciu zastrzyk,&#13;
który jednak nie pomógł. Inna kobieta też utrzymywała, że to urok.&#13;
[…] no i wreszcie się użaliło temu księdzu tego konia i kazał iść po tę babę, żeby odczyniła te&#13;
uroki. No i baba mówi tak, że: co jak co, ale do księdza to nie pójdę! Bo on mi taką pokutę później zada, że aż się nie pozbieram. Ale nie, bo ksiądz proboszcz prosił, żebyś przyszła. No i poszła i odczyniła te uroki, wie pani, tam jakieś węgielki wrzucała do wody i mówiła jakieś te pacierze, ja nie wiem, ktoś tak mówił, że jakoś tak odwrotnie trzeba mówić, nie wiem już dokładnie&#13;
[…] no i ten koń zaraz wstał, jak tylko odczyniła te uroki, koń zaraz wstał. I już później nic ksiądz&#13;
nie mówił na te baby, że tak wierzą w takie cuda [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Kolejna z relacji z Mszany Górnej wskazuje, że urok mógł być skutkiem działalności&#13;
czarownika bądź czarownicy.&#13;
Mojej córki teściu i teściowa mieli krowo jedną i jednym razem jak ją przygnali do stodoły ze&#13;
nic nie chciała wejść, nie chciała przekroczyć progu i wejść, zaczęli ją bić i gonić, żeby ją wegnać&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
i nie mogli. A teściowej matka mieszkała gdzie indziej i robiła se w polu i ta jej sie poskarzyła&#13;
co im sie, ze cosi sie robi z krowo, ze nie chce wejść do stajni. A ona jej godo tak: wies co, jak&#13;
przyganios te krowo przed to stajnio, niech Józek zdejmie koszulo ze siebie, ino jak ją zdejmuje,&#13;
to zeby ją znicał [ściągał] z lewe strony i niech rzuci na to krowo i niech bije po tej koszuli. Chodzby ta koszula spadła z te krowy, niech bije te koszulo na ziemi […] i tyn tak zrobił. Przyszła&#13;
sąsiadka i godo: wies co, Józek, przestań bić to koszulo, bo Józek (jej chłopu tyz było Józek) ni&#13;
może wytrzymać w domu. A oni mieli coś zawse, mówili. Mieli taki ustęp, na nim zawsze stał&#13;
garcek i w tym garcku mieli tam coś posadzone, tak że ona, to sie tak da zauwazyć, ta sąsiadka&#13;
jak podoiła krowy, a przedtem sie cedziło to mleko, a ona jak przecedziła to wziena tą szmatę, wypłukała i tą wodą podlewała tego kwiotka, to nazywoł się przestęp [W1_K, K_Mszana&#13;
Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
W Olszówce odczynianiem uroków zajmowała się Maria Czyszczoń. Ponoć pomogła&#13;
proboszczowi, którego konie wjechały do fosy [W7_K_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
����3LHěQL�L�RSRZLHěFL�OXGRZH&#13;
W Kasinie Wielkiej stoi od przeszło 250 lat kaplica na Brzegach z cudownym obrazem&#13;
Matki Boskiej Częstochowskiej. Łaskami słynący obraz przychodzi podobno z pomocą&#13;
najbardziej potrzebującym, w sytuacjach zagrażających życiu, beznadziejnych. Rodzina&#13;
nieszczęśnika zamawia wtedy mszę błagalną w kaplicy na Brzegach. „Co się komuś działo, leciał do kaplicy i się modlił i każda prośba się spełniała” [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus]. Wiele miejsca w przekazach mieszkańców Kasiny zajmują świadectwa cudów,&#13;
jakie dokonały się za wstawiennictwem Matki Bożej Brzegowskiej16. O historii powstania&#13;
kaplicy krążą dwie opowieści. Jedna z nich mówi o tym, że w tym miejscu miał stać niegdyś kościół, który podczas najazdu tatarskiego zapadł się. Według opowieści wystawał&#13;
z ziemi jedynie krzyż, ale pewnego razu kobieta wracająca z jarmarku w Skrzydlnej potknęła się o ów krzyż i ten zapadł się zupełnie pod ziemię. Druga opowieść odwołuje się&#13;
do budowniczego kaplicy. Miał nim być ranny żołnierz, którego wyleczyła pewna kobieta&#13;
ze wsi. Pewnego dnia sięgała po coś do skrzyni, w której ów żołnierz dostrzegł obraz zwinięty w rulon. Zobaczył coś w tym obrazie i prosił kobietę, aby mu go dała. W podzięce&#13;
za uratowanie wybudował kaplicę, a obraz umieścił w jej wnętrzu. Miejsce to przez część&#13;
mieszkańców wsi uznawane jest za cudowne [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus], choć&#13;
sam ksiądz proboszcz nie chce odprawiać tam mszy, które zwyczajowo od wielu pokoleń&#13;
tam właśnie były odprawiane. W Kasince Małej przetrwała opowieść o cudownym źródełku na Kiczorach. Jego woda miała właściwości lecznicze, ludzie używali jej do przemywania ciała. Źródełko służyło mieszkańcom przez długie lata:&#13;
[…] ale paśli sąsiedzi z Lubnia, z drugiej wioski, no i z Kasinki tutaj paśli krowy. No i pokłócili&#13;
się, pobili się, bardzo mocno się pokrwawili i wzięli potem na końcu te koszule w tym źródle&#13;
16&#13;
&#13;
Pierwsze przekazy o cudownych uzdrowieniach zbierano w zeszycie wystawionym przez ks. kanonika Mariana Juraszka w kaplicy, obecnie od 2013 r. zbierane są także za pośrednictwem Internetu i publikowane na&#13;
stronie&#13;
http://www.kasinawielka-kaplicanabrzegu.pl/laski-otrzymane-za-wstawiennictwem-matki-bozej-czestochowskiej-w-kaplicy-na-brzegu/, dostęp 19.12.2019 r. Wydano książkę autorstwa ks. kanonika Mariana&#13;
Juraszka, Słynący łaskami obraz Matki Bożej Jasnogórskiej z Kaplicy na Brzegu w Kasinie Wielkiej.&#13;
&#13;
68&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
wypłukali. I to źródło od tego czasu się… zgniewało i już nie było tej siły, zanikło po prostu to&#13;
źródło. Tak mówili, że od tego czasu [W5_K, K, M__Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
W Lubomierzu zanotowano dwa przekazy dotyczące jaskini zbójników leżącej na&#13;
zboczu Jaworzyny Kamienickiej. W opinii miejscowych jaskinia ta rozciągać się miała&#13;
pod całymi Gorcami, tworząc sieć korytarzy. Ponoć kiedyś sprawdzili to juhasi, którzy&#13;
wpuścili tam kozę, a ta wyszła pod Mogielnicą [W22_K_76_Lubomierz_Wójtowicz-Wierzbicka]. Ponieważ wejście do jaskini znajduje się niedaleko kapliczki, którą na&#13;
Jaworzynie Kamienickiej postawił Tomasz Chlipała zwany Bulandą – wspominany już&#13;
powyżej słynny gorczański baca, znachor i czarownik – krążą opowieści o tym, że należała do niego i w niej ukryć miał niezwykłe skarby. [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda]&#13;
Wedle tutejszych legend jaskinię mieli zamieszkiwać zbójnicy, którzy również schowali&#13;
w niej zrabowane kosztowności. W Olszówce w dwóch wywiadach przytoczono legendę&#13;
o powstaniu tej miejscowości. Według przekazów król Władysław Jagiełło podróżował&#13;
traktem kupieckim ze Szczyrzyca do Pesztu na Węgry. W miejscu obecnego centrum&#13;
Olszówki ukazał mu się jeleń, który miał krzyż pomiędzy rogami. Nie zwlekając, król&#13;
rozkazał, aby w tym miejscu wybudować kaplicę. Następnie lokowano tam osadę, która&#13;
od otaczających ten teren lasów liściastych nazwana została Olszówką [W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
Jak podkreślali rozmówcy, dawniej repertuar kolęd i pastorałek był bardzo rozbudowany. W niektórych domach organizowano wspólne śpiewanie, podczas którego wykorzystywano drukowane kantyczki „w których było nawet czterysta kolęd”. Część z dawnych kolęd przetrwała do czasów dzisiejszych i obecnie postrzegane są jako niespotykane&#13;
gdzie indziej, charakterystyczne dla danej wsi.&#13;
My mamy takie swoje pastorałki typowo olszowskie, a kto ich kiedy wymyślił, to nie wiem&#13;
[W19_M_Olszówka_Krasoń]&#13;
Pasły się owce pod borem, to lubieją śpiewać tutaj, to jest taka pastorałka. No różne, różne, to&#13;
mieli kantycki, takie jak wszędzie. Takie Do szopy hej pasterze, Przybieżeli do Betlejem, takie raczej, że tak powiem, nie zwymyślane, tylko takie, takie proste. Dziecina mała, to nawet&#13;
z okolic Mszany, a później tutaj zaczęło się śpiewać tą pastorałkę, Dziecina mała, Dnia jednego&#13;
o północy, właśnie mój tata lubiał to śpiewać. To też jest takie, takie tutejsze, no” [W4_K_55_&#13;
Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Typowo porębiańską pastorałką była Razu pewnego o północy [W19_M_Olszówka_&#13;
Krasoń]. Śpiewano również A wczora z wieczora, Runeła gruchneła w Betlejem, Nie wie&#13;
kto z was mili bracia, Cztery lata, W Betlejem przy drodze.&#13;
&#13;
����6WUµM&#13;
Strój odświętny był ważnym elementem tożsamości lokalnej. Jego wygląd zależał od wielu czynników: były to najczęściej nakazy tradycji, kanony ówcześnie panującej mody,&#13;
wpływy silnych grup ościennych i w końcu gust samego właściciela. Dawny strój odświętny obecnie jest rekonstruowany przez liczne w tym regionie zespoły regionalne,&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
koła gospodyń, a także członków orkiestr dętych Ochotniczych Straży Pożarnych. Ci&#13;
ostatni zamawiają sobie kompletne stroje zagórzańskie, jednakowe dla całego zespołu.&#13;
Dotyczy to np. zespołów Echo Gór z Kasinki Małej czy też Echo Zagórzan z Kasiny Wielkiej, gdzie w hazukach i góralskich kapeluszach występują również kobiety.&#13;
Pierwsze osoby powracające do noszenia tradycyjnego stroju w początkach XXI w.&#13;
wobec braku krawców i pracowni na tym terenie sięgały po elementy strojów góralskich&#13;
z Podhala, szytych w pracowniach w Nowym Targu bądź Zakopanem. Również tam&#13;
wykonywano pierwsze stroje dla zespołów – pracownie te specjalizują się bowiem&#13;
w szyciu na masową skalę, co ma znaczenie zwłaszcza w przypadku zamówienia strojów&#13;
z zewnętrznych grantów [W4_K_55_Poręba Wielka_Luberda]. Obecnie lokalni krawcy&#13;
świadczą już usługi w tej materii. Wtedy też, jak podkreślają miejscowi, nikt nie zwracał&#13;
uwagi czy te elementy strojów są zagórzańskie, ważne było posiadanie stroju góralskiego&#13;
– podkreślenie przynależności do szerszego grona. Dopiero w ostatnich latach położono nacisk na odrębność regionalną poszczególnych grup etnograficznych. Wskazywanie&#13;
przez jury konkursowe na nieprawidłowości w strojach zespołów regionalnych wpłynęło&#13;
na większą dbałość w rekonstruowaniu tychże strojów, w tym szczegółów wyszyć i zdobień17. Rzadko zdarza się, aby „obcy” chodzili w stroju zagórzańskim, choć zdarzały się&#13;
wyjątki od tej reguły, m.in. w Kasinie był „Kozioł tutaj świętej pamięci Kozioł, un był&#13;
z Krakowa to un chodził w stroju i od nowa się to łodrodziło” [W23_M_Kasina Wielka_Dymanus]. Przyczynę zaniku strojów ludowych świetnie wytłumaczył Rafał Nowak,&#13;
krawiec ludowy działający w Kasinie Wielkiej.&#13;
Downiej to sie strój góralski kojarzył z biedotą. No bo poszli wszyscy po wojnie czy już przed&#13;
wojną do roboty do Zakopanego, tam sie otwarły domy wczasowe i każdy, jak chodził na&#13;
codzień w tych suknach w tym w tym takim innym ubiorze, to późni jak juz ubrał krawat i&#13;
marynarke to juz. I to właśnie wyparło te stroje góralskie. Jak wszyscy ruszyli na Śląsk, to jak on&#13;
przyjeżdżał w krawacie i eleganckiej koszuli, to un mioł gdzieś ubierać się po góralsku. I nagle&#13;
jak grom z jasnego nieba lata 90., tak juz koniec 90. lat, jak wszyscy zapragneli z powrotem&#13;
wrócić do góralszczyzny [W23_M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Do tego dochodził jeszcze czynnik ekonomiczny – stroje ludowe były stosunkowo&#13;
drogie w porównaniu do tańszych, szytych z fabrycznych materiałów ubrań. Elementy&#13;
strojów tradycyjnych, takie jak gorset czy serdak, były i są drogie [W13_K_84_Poręba&#13;
Wielka_Luberda]. Jedynie najbogatsi mogą sobie pozwolić na takie zbytki, jak dodatkowy strój góralski, który nosi się jedynie od święta. Dość wskazać, że przeciętny serdaczek&#13;
to wydatek rzędu 3000 zł., natomiast gorsety w zależności od zdobienia i sposobu wyszycia mieszczą się w przedziale 800-2000 zł. Kompletny strój męski to wydatek rzędu 8000&#13;
zł. Zarówno dawniej, jak i dziś strój ludowy jest wyznacznikiem statusu majątkowego&#13;
jego właściciela.&#13;
Tak jak dawniej na wszystkie imprezy na wesela, na śluby, na pogrzeby sedł w nojelpsym ubiorze, bo żeby pożegnać kogoś abo przywitać, szedł w taki uroczystym stroju żegnoł i witoł. No&#13;
to tyn strój tuz teroz do tego jest zeby w tym stroju chodzić po pierwsze to ta wyznacznia tego&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
bogactwa, a po drugie honor, że go uszanowoł ten co przyszedł ładnie, a nie w byle jakik dzinsak [W23_M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Obecnie jedynie zespoły regionalne dbają o zachowanie „czystego” stroju zagórzańskiego, bez obcych elementów. Natomiast mieszkańcy chcący sobie sprawić strój nadal&#13;
ulegają podhalańskiej modzie – zarówno w wyszyciu jak i kroju portek [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Strój podhalański postrzegany jest jako ten prawdziwie góralski,&#13;
bardziej estetyczny, bogatszy.&#13;
Większość respondentów jako najbardziej wyróżniający się element strojów mieszkańców tutejszych wsi wskazywała na hazukę – rodzaj męskiego okrycia wierzchniego,&#13;
które noszono jeszcze po wojnie do kościoła i w odświętne dni [W13_K_84_Poręba&#13;
Wielka_Luberda]. Do kościoła chodzono w strojach tradycyjnych [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
W latach 80. XX w., tutejsi kuśnierze powrócili do łask. Szyjąc współczesną odzież&#13;
wierzchnią – kurtki, płaszcze, kożuchy – zaopatrywali ludność w deficytowe części garderoby. W tamtych latach strój tradycyjny zanikł całkowicie. W ramach odradzającej się&#13;
potrzeby noszenia strojów ludowych, która na ten teren zawędrowała dopiero w nowym&#13;
tysiącleciu, jako pierwszy powrócił brązowy serdaczek podhalański. Był wtedy bardzo&#13;
popularny na całej góralszczyźnie, jako wynik silnej podhalanizacji stroju ludowego.&#13;
Pierwszym kuśnierzem, który powrócił do szycia zagórzańskich serdaczków, był Józef&#13;
Kotarba z Kasinki Małej (ur. 1932 r., zm. 2017). Szycia oraz zdobienia serdaczków i portek góralskich nauczył się od swojego ojca. W latach 60. XX w. rozpoczął samodzielną&#13;
działalność.&#13;
W kobiecym stroju obecnie ważny jest kolor spódnicy. Białą starsze kobiety zakładają&#13;
jedynie na uroczystości kościelne, a czerwoną i zieloną na wesela, bowiem białe spódnice&#13;
tybetowe przeznaczone są dla młodszych dziewczęt, druhen [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Wiek spódnicy góralskiej obecnie można poznać po wzorze i kolorze, bowiem producenci materiałów, chcąc zachęcić do kupna, wprowadzają nowe wzory, które&#13;
ustępują miejsca kolejnym po około dziesięciu latach.&#13;
Obecnie strój ludowy wraca do łask za sprawą działalności kół gospodyń, zespołów&#13;
folklorystycznych, orkiestr dętych itp. W Kasinie podczas największych świąt, odpustów&#13;
czy Bożego Ciała, jedna trzecia osób ubranych jest po góralsku. Zespoły szyją stroje dla&#13;
swoich członków, wzorując się na fachowej literaturze, przede wszystkim Atlasie Strojów&#13;
Ludowych: Zagórzanie Sebastiana Flizaka [W16_K_55_Poręba Wielka_Luberda, Sus].&#13;
&#13;
����&amp;\NO�REU]ÛGµZ�GRURF]Q\FK�&#13;
������:LJLOLD�%RĺHJR�1DURG]HQLD� ���JUXGQLD&#13;
Wigilia postrzegana była jako dzień niezwykły, w którym przestrzegano wielu reguł, aby&#13;
zapewnić sobie szczęście i powodzenie w nadchodzącym roku. W pamięci rozmówców&#13;
&#13;
17&#13;
Kompendium wiedzy dotyczącej stroju stanowi publikacja S. Flizaka, Strój Zagórzan, Polskie Towarzystwo&#13;
Ludoznawcze, Wrocław 1957.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
zachował się zwyczaj rytualnego obmywania się.18 Każdy z domowników z rana musiał&#13;
obmyć się w miednicy z wodą, do której wrzucano monety, wierzono bowiem, że ta praktyka pozwoli zachować dobre zdrowie całej rodziny [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
Czasem kąpano się bezpośrednio w potoku:&#13;
[…] po wodę trzeba było iść bardzo daleko, jak najbardziej żeby było ka, studnia abo co, a tyz&#13;
było rozmaicie, i przywieźli we wiaderku wody, trzeba było cisnąć piniądze dwa, trzy, no i we&#13;
wigilię my wstawali na cas jako dzieci i w tyj wodzie my musieli buzię umyć. Na to, zeby widzieć&#13;
na ocy dobrze [W24_K_84_Jasionów-Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W drugi dzień Bożego Narodzenia, na św. Szczepana, święcono owies w kościele. Jedna z respondentek opowiadała, że jeszcze po wojnie w kościele w Mszanie Dolnej w tym&#13;
dniu „bili w księdza tym owsem, tymi ziarnami z chóru w kościele” [W28_K_Mszana&#13;
Górna_Król]. Następnie odwiedzano domy i składając życzenia, sypano owsem, poświęconym wcześniej w kościele. Ten zwyczaj też zanikł.&#13;
No to jak wchodzili do domu, sło się do kościołą na ranno mso. Kto przysedł nopierwyj&#13;
z kościoła, to godali, ze tyn nopierwyj zasieje, a owies był już gotowy. Mieli owies, podsypowali,&#13;
pokwolyli Boga, podypowali na scynście, na zdrowie, coby się darzyło w łoborze, w kumorze&#13;
na polu dej Boze, jesce to pamiętom, bo my to godali. Ale dzisiok nie umią nic. Choćby chcioł&#13;
powiedzieć, to nie zrobimy nic, jak ktorysi tam złapi, no to juz. U mnie synowie tam dość pamiętają, ale Ci młodsi no to tam dowidzenia. Takie było, takie było żywe wszystko takie, jak&#13;
przysły święta, to tak [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Wyjątkowy był również sam wystrój białej izby: znoszono do domu metalowe przedmioty, fragmenty pługów, siekierę itp., które układano pod stołem, przy którym jedzono&#13;
wieczerzę wigilijną zwaną na tym terenie obiadem:&#13;
Ze tym pługiem co orali albo co, to we wigilije, albo te kolca, to się nazywało, to się przynosiło&#13;
do domu i na tym trzeba było stoć, żeby zaś nogi nie bolały i się nie odbijały [W24_K_84_Jasionów-Olszówka_Luberda].&#13;
&#13;
W dzień Wigilii dziewczęta wybiegały z domu, aby przynieść drewna. Należało nabrać go w ręce bez liczenia, a po przyjściu do domu sprawdzano – jeśli liczba szczap&#13;
drewna była parzysta, czyli będzie z tego para – w tym roku panna miała znaleźć kawalera.&#13;
Zachowano pamięć o wróżbach w noc wigilijną. Wychodząc z domu, młode dziewczę&#13;
zwracało uwagę na to, z której strony pies zaszczeka po raz pierwszy, oznaczało to bowiem, że z tamtej strony przyjdzie do niej kawaler [W10_K_70_Mszana Górna_Król].&#13;
Najwięcej roboty było w tą Wigilię, bo sieczka do rżnięcia dla bydła, drzewo trzeba było przygotować na te trzy dni, bo nie roz było trzy dni świąt, no i sprzątanie i pieczenie, to było bardzo&#13;
dużo roboty. A sama wigilia to była taka: jak tata już skończył tą robotę w obejściach gospodarczych to przynosił snopki ze zbożem, się stawiało w kącie, to było chyba na, żeby urodzaj był&#13;
i pod stołem była kładziona słoma, bo tak jak Pan Jezus się urodził, potem tam się spało, pod&#13;
stołem jako dzieci. […] No czekało się na te święta, bo było wtedy może nie dostatek, ale więcej&#13;
tego było, czego nie było na co dzień [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Potem rodzina zasiadała do specjalnie w tym celu przygotowanego stołu. Tradycyjnie&#13;
nie liczono potraw wigilijnych, dopiero później wedle upowszechniającej się mody starano się, aby tych potraw było dwanaście. Jak podkreślali rozmówcy, w przeszłości nigdy&#13;
na stole nie było ryb. Królowały za to barszcz czerwony z kluskami (Mszana Górna),&#13;
z fasolą, fasola ze śliwkami suszonymi, kluski z makiem, polewka z suszonych owoców,&#13;
krupy z fasolą Jaś, kwaśnica.&#13;
Przed północą można już było spożywać upieczone wcześniej buchty z makiem lub&#13;
marmoladą – ciasta drożdżowe. Wieczorem świętujący kolędowali, śpiewając kolędy z&#13;
kantyczki. Kolędnicy chodzili z orkiestrą [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus]. Następnie&#13;
rodzina wybierała się na pasterkę, a po pasterce chłopcy szli na podłazy do tych domów,&#13;
„gdzie były panny” [W27_K_Olszówka].&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
S. Ulanowska, Boże Narodzenie u Górali zwanych „Zagórzanami”, „Wisła”, 1888, t.2, s. 106.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
Owies także obficie wkładano pod obrus na stole wigilijnym, aż przewracały się miski.&#13;
Dziś kładzie się siano tylko symbolicznie [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
������.ROÛGQLF\&#13;
Kolędnicy chodzili dawniej w stałym rytmie od św. Szczepana do Trzech Króli. Zwykle&#13;
kolędowali w swoich rodzinnych wsiach, ale zdarzało się, że grupy kolędnicze wędrowały z chęci zarobku do innych wsi, a nawet przez góry do Rabki, gdzie kolędowano&#13;
zwykle w najbliższej dzielnicy zwanej Słone. W pamięci mieszkańców tutejszych wsi&#13;
przetrwała „żywa szopka”, czyli kolęda z Herodem. W przedstawieniu brali zwykle udział&#13;
młodzi chłopcy przebrani za Króla Heroda, Żołnierzy, Pastuszków, Żyda, Czarownicę,&#13;
Śmierć z kosą, Matkę Boską, Jezusa, Trzech Królowów, a do tego muzykant i chłopiec&#13;
z gwiazdą.19&#13;
Żyd i dziad przekupowali się o Heroda. Śmierć go zabrała. Diabeł go wziął. Żyd kupował&#13;
i sprzedawał szmaty po Herodzie. Czarownica robiła masło i rozdawała wszystkim. [W17_M_&#13;
Mszana Górna_Król].&#13;
&#13;
Popularna była kolęda z Turoniem, w której występował również dziad, a muzykę&#13;
grano na harmonii [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
W dawnych czasach z niecierpliwością wypatrywano wizyty kolędników, wierząc, że&#13;
zapewnić może urodzaj i dobrobyt oraz szczęście domownikom. Poza tym przedstawienia owe, czy to kukiełkowa czy żywa szopka, stanowiły jedyną w swoim rodzaju rozrywkę.&#13;
Cieszyli się we wszystkim wie pani, co było to się ludzie ciesyli. A dzisiaj to takie wszystko, siedzą patrzą, zeby euro było. A euro to nie wszystko [W9_K, M_72, 73_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
To była jedyna rozrywka[W10_K_70_Mszana Górna_Król].&#13;
19&#13;
&#13;
J. Bujak, Ludowe obrzędy doroczne w okolicach Rabki, Muzeum im. W. Orkana w Rabce, Rabka 1972.&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Za kolędę dziękowano prostym poczęstunkiem: herbatą i ciastem. W czasie okupacji&#13;
ze względu na zakaz nie chodzono po kolędzie. Obecnie grupy kolędnicze w dość okrojonym składzie chodzą tylko do konkretnych domów. Towarzyszy im akompaniament na&#13;
akordeonie.&#13;
&#13;
������7U]HFK�.UµOL� �����&#13;
W wigilię Trzech Króli zwyczajowo także na tym terenie chodzili po wsi Trzej Królowie.&#13;
Jo tu chodził tyz po trzech królach. My byli tacy dzieci, to do szkoły my tu chodzili, po całym Lubomierzu, no to śli, robili my se takie ornaty z papieru, takie były papiery wąskie, co&#13;
baby kupowały pod obrazy. Jako to obrazów było na ścianie od jednego rogu do drugiego.&#13;
Takie u wszystkich. I pod obrazem musioł być papier, taki rozścielony świeży, no i wyubierane były jesce takie kokardki, takie robili z cetyny cy z cego to tak przybijali, żeby było świeżo&#13;
w domu. No i te obrazy wybierali i … No a tym Trzem Królom kupowali więcej tego papieru,&#13;
zeby na tych Trzech Króli było. I berło zrobili, taki kij zakręcony, no i chodziło się i śpiewało&#13;
się przy tym: Trzej królowie jadą, z wielką paradą, od wschodu słońca, sukają końca, zbawienia. Na kościele gwiozdka, zieleni się trawka, siedzieli tam pastuszkowie, jedli kaszę z worka.&#13;
Kaszę wyłuskali wszystko pozbierali, a jak im nic nie dali, gorki potrzaskali. Gospodarzu nas,&#13;
nie opuszczaj nos, jak mos jaki grubsy gros, to nom go tu dos. No i cekołeś żeby ci co dali, no&#13;
to dali, kielo kto tam mógł, to zucił no i Za kolędę dziękujemy. Na drugi rok tyz przyjdziemy&#13;
pokolędować. No i do następnej chałupy się sło i tak [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
������:LHONDQRF�&#13;
Wielkanoc poprzedzał Wielki Post, który wspominany jest jako bardzo restrykcyjny.&#13;
Jeszcze w latach 50. XX w. w czasie postu tutejsza ludność jadła wyłącznie żur, ziemniaki&#13;
i kwaśnicę podawane bez omasty lub maszczone olejem lnianym, po który udawano się&#13;
piechotą „gdzieś za Gruszowiec”. Nie spożywano produktów pochodzenia zwierzęcego&#13;
i powstrzymywano się od nabiału.&#13;
We Wielki Piątek przestrzegali, żeby juz nie rusoł ziemie w polu, żeby juz było spokój, cisa. No&#13;
dy kto musioł iść do stajnie tam do krów, tego, to posedł, ale żeby tam się broł za jakie rąbanie, albo coś z żelazem robił, to juz nie, to już było święte, ze nie wolno i juz. Bo juz Pon Jezus&#13;
umarł, i juz się nie robiło, przestrzegali, bardzo przestrzegali. […] No ale przysedł post, przysedł&#13;
piątek, to juz gorzkie żole w kozdym domu śpiewali, to się utarło ze to do dziś dnia to jest, ze&#13;
juz wszystkie trzy cęści. Schodzili się domownicy, no kto mógł, to juz te gorzkie żole musioł&#13;
śpiewać [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Do dziś przetrwała tradycja wynoszenia w Wielki Piątek krzyżyków wykonanych&#13;
z gałązek poświęconej palmy na pola uprawne.&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
W Kasince Małej do dziś większość archaicznych zwyczajów zachowała się jeszcze&#13;
w ostatniej dzielnicy wsi, tzw. Zagródce. Na przykład nadal na Wielkanoc święci się obejście wodą święconą, odmawiając pacierze. W Kasince ten zwyczaj już zanikł, natomiast&#13;
tam jest jeszcze popularny.&#13;
W Lubomierzu zanotowano ciekawy zwyczaj. W Wielką Sobotę niosący koszyki ze&#13;
święconką do kościoła byli narażeni na odebranie swoistego podatku przez ministrantów, którzy z każdego koszyka zabierali dla księdza przynajmniej dwa jajka. Niektórzy&#13;
parafianie, aby tego uniknąć, uciekali przed ministrantami [W14_K, M_71_Lubomierz_&#13;
Luberda]. Natomiast w Mszanie Górnej w wielu rodzinach w Wielką Sobotę wracający&#13;
z kościoła trą poświęconym chrzanem oczy, aby nie były uroczne („parsywe”), aby nie&#13;
szkodzić innym swoim wzrokiem. Natomiast kawałkiem kiełbasy smaruje się dłonie, nogi&#13;
i stopy, co ma skutecznie zapobiegać ugryzieniom węży20.&#13;
No to w Śmigurztny Poniedziałek takie takie preciesze szli to, bo to takie, co koszyki się plecie, takie to pryncie. Wziun ze dwadzieścia tych pryni do ręki wzion, no i sedł od chałupy do&#13;
chałupy, i kwolył Boga, i rzucoł te pryncie na ziymie. No to jak gospodyni cy gospodorz był zadowolony ze przyśli śmigurztnicy, to to wzion tygo pryncia i wyśmigoł tych wszystkich swoich&#13;
domowników tym prynciem żeby się: Latuj się, zimuj się a nie posikuj się. I dali tym śmigurztnikom tych porę grosy albo jojka. Bo jak ni mioł pieniędzy, no to jedno jojko cy dwie, no to mieli&#13;
te dzieci taki koszycek, to uzbieroli tych jojek, to potem zanieśli do sklepu, no to mieli na zeszyty cy na ołówki cy na co, no bo jak ni mioł, no to juz były jego pieniądze, to oni decydowali.&#13;
A jojka jak uzbieroł no to sprzedoł, bo w sklepie przyjmowali, z tym nie było kłopotu [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Dawnym zwyczajem były odwiedziny w ten dzień dziadów śmiguśnych. W Kasinie&#13;
Wielkiej przebrani w stroje dziadów mieli ozdobne warkocze ze słomy. „Od drugiej,&#13;
trzeciej godziny już chodzili po domach, tam się tłukli, wygłupiali się” [W8_K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus]. Częstowano ich wódką, za kolędę dawano jajka. Do czasów współczesnych zwyczaj ten zachował się jedynie w Kasince Małej, w Zagródce i Węglówce.&#13;
Tam nadal w drugi dzień Świąt Wielkanocnych „chodzą po dziadach”, robiąc psoty i wyrządzając szkody w obejściu. „Poprzebierani. Na odwrót poubierają te kurtki, na głowę&#13;
pończochy założą” [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske]. Z obawy przed dziadami, spodziewając się ich wizyty, mieszkańcy zamykają obejście i chowają rzeczy, by uniknąć nieprzewidzianych strat.&#13;
&#13;
������=LHORQH�ěZLÇWNL&#13;
Świętowano je podobnie jak niedzielę, były bowiem dniem wolnym od pracy. Przez cały&#13;
tydzień poprzedzający to święto przystrajano obejście świeżymi gałązkami leszczyny,&#13;
jesionu lub buka.&#13;
W domu jak były te obrazy, to koło obrazów się maiło tymi jasionkami, no i po polu. Wbijali&#13;
w spary, no bo downo domy były drewniane, to spary to wbijali wkładali te gałązki w te spary, ze&#13;
&#13;
Jedni ubierają te krzyżyki jakimiś wstążeczkami, drudzy takie gołe, to zależy od regionu.&#13;
I każdego roku w Wielki Piątek to już rano się zanosi, a moi teraz to już i traktorem zawiozą&#13;
[W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
20&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
Zwyczaj ten nadal żywy w rodzinie informatorek [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
75&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
juz umaili. To siedziało to do jakiegoś casu, a jak uschło, to juz potem wyciągali. No. No to tako&#13;
była tradycja, to jakby nie umaił tego, to znowu byłoby źle, bo ci, co byli starsi, to juz pilnowali&#13;
tego, żeby tak było [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Przygotowywano również drewno do palenia sobótki, czyli ogniska na polach. Udało&#13;
się zanotować ciekawy zwyczaj odymiania pól.&#13;
Nazywały się kozubki, na smrekach, taki gładki smrek. Wzieno się nożyk, kroiło się skórę taką&#13;
graniatą, z tego się robiło tak – zwijało się i nazywoł się kozubek. Do tego kozubka my chodzli&#13;
po smrekach i srucali my żywicę, do tego kozubka, a z dołu się wbijało loskę taką dość do tego&#13;
kozubka, do tej smoły i ten dzień, który już był, poliło się te kozubki, tak podpolywało się tą&#13;
żywicę, tą smołu tam. Ale to było takich chłopoków z dziesięci, śli rzędem, no jeden za drugim,&#13;
wiecór. Tak to pięknie wyglądało, a ojcowie patrzeli i ciesyli się, ze dzieci idą pieknie, a ojcowie&#13;
zaś taką lozecke owijali, nazywoł się len. Takie kłaki owijali na takiej lozecce drewniany i łobloli&#13;
naftą te kłaki, i rzucali do góry, na dworzu nie w domu, rzucali i leciała to tak jak dzisiok rakieta.&#13;
No w tyn cos nie było rakiet. No to leciało do góry i potem, jak spada, to się jesce poliła, nie&#13;
zgasła. Kobiety się śmioły, jak mężowie robili, jak rzucali, a dzisiok przenikło wszystko, przepadło. Jak widzi pani hań tą górkę, to się ta górka nazywa Polenica, hań my polyli sobótki a na tej&#13;
górce, ale nie było lasu. Było pięknie, nie było lasu. A dziś wsyndy całe lasy porosły, e dzisiok to&#13;
zaniedbane wszystko [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
������0DWNL�%RVNLHM�=LHOQHM� �����&#13;
Bukiety święcone na Matki Boskiej Zielnej miały szczególne znaczenie ochronne. Komponowano je wedle tradycyjnych reguł. Zioła potrzebne do bukietów, piołun i dziurawiec, zbierano na łąkach, natomiast kwiaty z przydomowych ogródków. W Lubomierzu&#13;
udało się zanotować ciekawą relację, że w takim bukiecie musiał znaleźć się kwitnący&#13;
oset o siedmiu kwiatostanach [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda], które symbolizować miały siedem boleści Matki Boskiej. Bukiety przechowywano na szczególne okazje. Wykorzystywano je kiedy cielić się maiła krowa, wówczas nimi okadzana [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda] czy do zaparzenia ziół do picia. Czasem spalano zioła w piecu, kiedy zanosiło się na burzę, aby rozgonić gradowe chmury itp.&#13;
Tradycyjnie w tym dniu mieszkańcy tutejszych wsi szli przez góry Stare Wierchy,&#13;
Obidową, Klikuszową i Nowy Targ do Sanktuarium Maryjnego w Ludźmierzu, by wziąć&#13;
udział w wielkim święcie Wniebowzięcia Matki Bożej Królowej Podhala (odpust główny)&#13;
[W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
����2EU]ÛGRZRěÉ�URG]LQQD&#13;
������:HVHOH&#13;
Kojarzenie małżeństw przez rodziców było jeszcze po wojnie nagminną praktyką w tutejszych wsiach. Na pierwszym miejscu stawiano względy ekonomiczne, majątek przyszłego małżonka, rzadko brano pod uwagę uczucia. Zresztą, jak podkreślali rozmówcy,&#13;
niejednokrotnie na ślubie nowożeńcy widzieli się po raz pierwszy.&#13;
&#13;
76&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
To tak bardziej ojcowie żenili, to tam młodo pani cy młody pon mioł do godanio. Jak był taki&#13;
ze se nie doł, to było dobrze, ale jak był taki, to kozali i trza było iść. A casami to rodzice tak&#13;
musieli powiedzieć, tam będzies miała dobrze, cy tam będzies mioł dobrze i tam idź i tam&#13;
sukali takich miejsc, zeby było gdzie w domu, żeby mioł gdzie siedzieć. No sukali bardziej bogactwa, bogactwa, zeby dobrze było, żeby był las, żeby była polana, no bo to z tego zyli. Żeby&#13;
teściowie byli dobrzy, to tak sukali, bo to więcej tak do chałupy na kupie się siedziało [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Udało się zanotować jeden przekaz o tzw. prześlinach, archaicznym zwyczaju wstępnych uzgodnień dokonywanych przez swatów dotyczących możliwości ożenku.&#13;
Prześliny to było takie coś, że jak ktoś chciał się gdzieś ożenić, to szły takie babki do niego&#13;
i przesyłały prześliny i opowiadały, że ten ożeni się z tym i wtedy uradzili i wtedy dopiero chłopak tam szedł i tam szli, grali, zanosili wódkę. No i on się szedł tam żenić, ale jeżeli nie doszło do&#13;
zgody, łoni musieli te koszta zwrócić, bo on poszedł zapłacił za wódkę, a to koszta trzeba było&#13;
zwrócić [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
W latach powojennych instytucję swatów pełniły głównie kobiety z rodziny bądź z zewnątrz, dobierane ze względu na umiejętności negocjacji.&#13;
W ramach przygotowań do wesela panna młoda miała za zadanie kupić młodemu koszulę, a Pan młody kupował obrączki. O dwunastej w nocy, a czasem o drugiej lub trzeciej, w przeddzień wesela drużbowie zabierali od panny młodej koszulę i ze śpiewem na&#13;
ustach nieśli tę koszulę do domu młodego [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske], po czym&#13;
następowała biesiada trwająca nieraz do rana. W dniu wesela zadaniem drużbów było&#13;
zawiadomienie weselników o zbliżającej się uroczystości, co czynili, chodząc od domu&#13;
do domu zaproszonych gości weselnych [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus]. Goście&#13;
zobowiązani byli wyposażyć młodych w składniki do wypieków. Przynoszono głównie&#13;
jajka, ser, masło [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. W dniu wesela młody szedł po swoją przyszłą żonę do jej domu, lecz zwyczajowo stawał w pewnej odległości od budynku,&#13;
natomiast młoda wychodziła na zewnątrz i przystawała za progiem.&#13;
[…] i tak się przekomarzali, kto ma pierwsze podejść, tak się targowali, to po kroczku, po kroczku, kto ma pierwsze podejść” [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
W latach 50. XX w. na tym terenie kobiety szły do ślubu w białych sukienkach szytych&#13;
przez miejscowe krawcowe [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus], natomiast mężczyźni różnie: czasem w stroju góralskim, czasem w garniturze.&#13;
U Zagórzan tradycyjne było tzw. podwójne wesele.&#13;
No przedtem wesela były, że każdy u swojego, u młodego, u młodej osobno, tak że nie było&#13;
tak jak teroz, że w restauracji czy gdzieś. Także się ci goście z tymi drugimi się nie widzieli&#13;
[W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Później, około północy, odbywały się oczepiny – w domu pana młodego lub panny&#13;
młodej, w zależności od tego, w którym z nich mieli po ślubie zamieszkać. Panu młodemu towarzyszyli wówczas drużbowie, którzy starali się coś wykraść dla młodych z domu&#13;
teściów i czasem udało im się wyprowadzić ze stajni konia albo krowę, albo jakiś inny&#13;
&#13;
77&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
przedmiot, który wpadł im w ręce, np. brony. Rzeczy te zwyczajowo przechodziły na&#13;
własność państwa młodych. Niejednokrotnie kończyło się to nawet „bitką” [W1_K, K_&#13;
Mszana Górna_Krasoń]. W pamięci respondentów oczepiny były już rodzajem zabawy&#13;
(lata 50. XX w.). W ich trakcie członkowie rodziny (często wprawne śpiewaczki i śpiewacy) wyśpiewywali przyśpiewki wymyślone na poczekaniu, czasem dość obraźliwe w swoim wydźwięku.&#13;
Przyśpiewka z Kasinki do panny młodej brzmiała:&#13;
Spojrzyj ze ty na dół, spojrzyj ze do góry, ześ sie wydostała z górnowsiajskiej dziury&#13;
[W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Przyśpiewki zawierały różne treści, często odnosiły się do sytuacji materialnej:&#13;
Na Łopusznym w sieni to krupka krupko goni, a u Bozioka gonsto bryjka kierpcom przejdzie&#13;
po nij [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
Juześ sie wydała, juz nie jesteś pannom, bedzies se chodziła z babami na ranną&#13;
[W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
Siostry my se siostry, siostry z jednej matki, rosły my se obie, jak w ogródku kwiatki. Zeby&#13;
nam dziś siostro, mama z grobu wstałato by się nad nami rzewnie rozpłakała&#13;
[W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
Ide jo se tojcyć, mom piniędzy skopiec, zeby nie godali, zek nie sed na cepiec&#13;
[W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
Po czym następował zwyczaj obtańcowywania panny młodej. Druhny trzymały przetak, a ludzie wrzucali do niego pieniądze i tańczyli z panną młodą. W czasie oczepin w latach 70. XX w.&#13;
[…] krzesno matka siadała na stołku. Opołka tako była jak sie chlyb piekło, a jak nie, to&#13;
tako miska, piekno serwetka przykryto i z młodą panią musieli prawie wszyścy tańcować.&#13;
Ciskali na tą, nikt sie nie wstydził ino ciskali na tą miskę. Ile położył wszyscy widzieli, e kielo&#13;
tam doł, tyn, tyn. Krzesno matka chowała pod serwetkę i to były tzw. Prezenty [W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
Najubożsi, organizując wesele, rezygnowali z oczepin i zwyczaju wykupywania panny&#13;
młodej. Mówiło się na to „biedne wesele”.&#13;
Tańczono głównie szybkie tańce: polki i walczyki. Przygrywali wiejscy muzykanci: para skrzypiec i basy, ale bywały też wesela, na których grał tylko jeden skrzypek&#13;
[W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
A jesce była tu u nos tako tradycja, ze no bo jak do kogo przysedł ten grajek, no bo przecie&#13;
musieli go sprowadzić z drugiego osiedla cy skąd, no to mu nie płacili, tylko Ci co przyśli tońcyć chłopcy, wiecór no to tam mu coś rzucił do tych skrzypiec. Zakładli, tak się nazywo, bioło&#13;
polko. No to jak, no to takie było przy tym tońcu bioło polka do muzykanta, no to zaśpiewoł&#13;
tam coś przed tym muzykiem i tam do tych skrzypiec mu rzucił tam dwa złote cy złotego, bo&#13;
tak przeważnie było, no to trzymoł kolejkę, żeby wszyscy co tońcyli w tym kółku, żeby mu coś&#13;
rzucili. Jak mu rzucili, to dobrze, a jak który moze ni mioł pieniędzy albo nie chcioł, zeby go kto&#13;
&#13;
78&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
przymusoł do tego, no to mu się stawił do tego ze nie. No to nie bees tońcył, no i z tego bitka,&#13;
i to tak się zacyno, zawse się zacyno od tych biołych polek. Te bitki się zaczynały [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
Oprócz bitek, stałym elementem dawnych wesel byli nieproszeni goście, kawalerka,&#13;
tzw. ślęki (Olszówka), śluki (Mszana Górna), którzy v bawili się z innymi, obtańcowywali panny [W2_K,M_76, 85_Olszówka_Luberda]. Kiedy pytamy o wesela, rozmówcy&#13;
właśnie to wspominają najczęściej. Współcześnie nie można już uświadczyć obecności&#13;
ślęków na weselu. Dawniej zwłaszcza dziewczęta czekały na ich przybycie, bo była to&#13;
okazja do poznania kawalerów.&#13;
To wieczorem, jak już się robiło mroczno, to chłopoki się ze wsi schodziły, to po domach były&#13;
wesela, to przychodzili, to wtedy już rządzili oni bo dziewcyny już czekały, kiedy chłopcy&#13;
przydom, żeby się zabawić, bo to nie było tak jak teraz, że sie idzie z jednym chłopakiem i całe&#13;
wesele tylko z nim siedzi i tajcuje. […] To gospodarz jak widzioł, że te chłopoki przyszły, to&#13;
wódkę uszykowoł, wyniósł im na pole, poszedł do kuchnie; uszykujcie tam, bo śluki przyszły,&#13;
trzeba im naszykować kiełbasy i chleba. Wyniósł im to, a oni mieli specjalnie takie miejsce przygotowane dla takich kawalerów. To jak był taki honorowy, to im powiedzioł: chłopcy macie&#13;
tutaj, wypijcie, ale z tym, że ma być spokój. Oni to uszanowali. Później gospodarz przyszedł do&#13;
orkiestry i powiedzioł: teroz przychodzom chłopcy, bedom tajcowoć. I choćby nawet przyszedł narzeczony z narzeczonom, to się nie mógł nawet słowem odezwać, bo przyszły śluki&#13;
i teroz bedom wybierać, z którą chcą tajcować [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
Wtedy jeszcze istniał zwyczaj, że panna młoda w wianie wnosiła skrzynię wianną,&#13;
w której przygotowane były pierzyna, poduszki oraz ubranie odświętne: lniana łoktusa&#13;
(rodzaj płachty narzucanej na ramiona), chustka barankowa, chustka półlatówka, kazimierka, spódnice tybetowe, zapaska, koszule, gorset.&#13;
Na następny dzień odbywały się przenosiny. Na tę okazję rodzina układała przyśpiewki:&#13;
W tej wujkowej sieni, paproć się zieleni,&#13;
ale cóż nam stego, ze nam Stefciu wzieni&#13;
Stefciu nam wzieni, a Julcia została,&#13;
będzie się ta paproć dalej rozwijała. [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
&#13;
Jeszcze dziesięć lat temu organizujący wesele zamawiali kucharki, które dwa dni&#13;
wcześniej gotowały potrawy weselne. Do pomocy przychodziły sąsiadki bądź członkowie&#13;
rodziny państwa młodych [W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń]. Wesela odbywały się w remizach OSP. Obecnie organizowane są wedle współczesnej mody.&#13;
&#13;
������&amp;KU]HVW&#13;
Podczas badań nie odnotowano wielu przekazów dotyczących tego obrzędu. Stwierdzono jedynie, że jeszcze długo po wojnie:&#13;
ksiądz nie chcioł chrzcić dzieci nieślubnych. Moja babka trzymała jako chrzestna szesnoście&#13;
dzieci, bo była bardzo taką babą opartą, była mocną, silną i kłóciła się z księdzem. I jak to panna&#13;
miała dziecko, nie było ślubu, to ksiądz nie chcioł chrzcić […]. I jeszcze jakżeś wymyśliła imię, to&#13;
&#13;
79&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
się trzeba było kłócić, bo on wymyśloł imię Rejka. Najbrzydsze imie wbieroł i nie popuszczoł.&#13;
A Rejka to jest Regina [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Chrzestni musieli być dość zasobni, ponieważ zwyczajowo przed chrztem zamawiali&#13;
u piekarza kukiełkę – rodzaj ozdobnego dużego pieczywa wyplatanego w warkocze, które dawano w prezencie rodzicom dziecka [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
������3RJU]HE&#13;
Podstawową różnicą w obyczajach pogrzebowych, na jaką wskazywali rozmówcy, jest&#13;
fakt, że dawniej „umierali w domu i z domu odbierano ciało na cmentarz” [W12_K, K_&#13;
Kasina Wielka_Dymanus]. Od tego roku w Kasince Małej, odkąd wybudowano kaplicę,&#13;
takie praktyki są zabronione przez księdza proboszcza, podobnie jak chodzenie w kondukcie pogrzebowym.&#13;
Przedtem normą było, że ciało zmarłego leżało w domu przez trzy dni, a wieczorami&#13;
ludzie schodzili się na modlitwę, odmawianie różańca i śpiewanie pieśni.&#13;
Klęczało się obok trumny, zegar zatrzymywali, lustra zakrywali, nie wolno było w polu robić.&#13;
Modliło się, wkładali gromnice do ręki. Powiadamiali sąsiadów. Zmarły był trzy doby powinien przeleżeć, bo dusza jeszcze w tym świecie porządkuje sprawy [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Zawsze proszono jedną z osób, aby przewodziła modłom, nadawała ton czuwaniu&#13;
przy zmarłym. Jeśli nieboszczyk leżał w domu w miesiącach letnich, podkładano pod&#13;
trumnę wiadro zimnej wody, które często wymieniano [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
[Kobiety] nanosiły jaśminu, żeby czuć było kwiatami. Palono świece. Na noc zamykało się&#13;
okno, albo trochę uchylało. W ciągu dnia okna były pozamykane [W8_K_Kasina Wielka_&#13;
Dymanus].&#13;
&#13;
Do trumny zmarłego wkładano różaniec i książeczkę do modlitwy bądź święty obrazek. Po wyniesieniu trumny z domu przestrzegano zwyczaju przewrócenia stołków,&#13;
na których leżała, tak aby nikt na nich od razu nie siadał, wierzono bowiem, że może to&#13;
spowodować nawet śmierć takiej osoby [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Podczas wyprowadzania trumny z domu wylewnie przepraszano i żegnano zmarłego(obecnie jest to znacznie zredukowane). Uderzano trumną trzykrotnie o próg. Gdy&#13;
zmarły leżał w domu, nie wolno było orać ani kopać – przewracać ziemi – z szacunku dla&#13;
niego i z obawy, by nie „zabrał” kogoś z domu. [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
Podobne ryzyko dostrzegano w sytuacji, gdyby zmarły leżał w domu w niedzielę – wierzono, że wówczas ktoś umarłby jeszcze w tym samym tygodniu. Wierzono też, że gdy&#13;
umrze panna, wkrótce „zabierze za sobą” jakiegoś kawalera. Na cmentarzu nadal całuje&#13;
się trumnę i krzyż. Zasłaniano lustro prześcieradłem, „żeby się ten nieboszczyk nie przeglądał w tym lustrze”. Nie należało także stawać za trumną, gdyż zmarły mógł „zabrać”&#13;
[W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
80&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Starsze pokolenie negatywnie odnosi się do nowych zwyczajów pogrzebowych,&#13;
zwłaszcza tego, że nieboszczyk musi być przeniesiony do kaplicy [W8_K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
����3RWUDZ\�WUDG\F\MQH�&#13;
We wspomnieniach respondentów powojenna dieta mieszkańców tutejszych wsi jawi&#13;
się jako bardzo uboga. Podstawą żywienia w ciągu całego roku były jeszcze wtedy jedynie ziemniaki, kasze, kapusta, a także potrawy mączne podawane z dodatkiem omasty&#13;
pochodzenia zwierzęcego, natomiast w okresie postu z dodatkiem olejów roślinnych.&#13;
Substytutem mięsa, które jedzono sporadycznie, głównie w okresach świątecznych, były&#13;
groch i fasola. Jedzono jedynie to, co wyprodukowano w obrębie gospodarstwa.&#13;
Się gotowało tam jaki barszcz, jaką kwaśnicę, coś takiego na mleku dużo. Chowali my krowy,&#13;
no to na mleku, kwaśne mleko z ziemniakami, takie, po prostu, no. A w niedzielę to zawsze jakiś rosół czy coś. Zabiło się jakąś kure czy cosi, bo był swoje, to się uchowało [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
Do codziennych potraw należały kwaśnica z ziemniakami, żur z ziemniakami. Na kolacje jedzono zamiennie sapkę lub kluski z mąki razowej „targane” i gotowane na mleku.&#13;
W niedzielę były krupy z żółtym grochem albo fasolą z utłuczonej w stępie kaszy jęczmiennej omaszczone skwarkami.&#13;
Na całym terenie Zagórza potrawą podawaną jako pierwszy posiłek były tzw. kluski&#13;
rozgarnywane zwane sapką, czyli rodzaj kluski z mąki razowej prażonej na wodzie.&#13;
Kluski łozgarnowane to było co chałupa. Zimno wodo naloto, do tego soli, posolone, jo był&#13;
dzisiaj specjalnie kupić mąki we Mszanie razowej. Przedtem sie robiło taki ze smrecka rogalik,&#13;
ołupiło sie skórę. Jeden suloł, żeby to się szybko łozpuściła ta mąka […] kluski były z borszczem&#13;
– żurem, skwarki i śmietany i do tych kluzek. To było nagminne jedzenie [W19_M_Olszówka_Krasoń].&#13;
&#13;
Rzadsza wersja sapki nazywana była bryjką. Również podawano ją ze skwarkami&#13;
i smalcem lub masłem, a także na słodko z mlekiem i cukrem. Często jedzono ją podaną&#13;
w jednej misce, z której każdy bezpośrednio jadł łyżką.&#13;
Tradycyjny chleb wyrabiano na zakwasie chlebowym żytnim, bez dodatku drożdży.&#13;
Jako głównej mąki do wyrobu chleba używano mąki razowej. Proces wypieku i wyrastania chleba był długotrwały i pracochłonny. Pieczone w piecach opalanych drewnem nabierały swoistego aromatu, który obecnie, w opinii rozmówców, został utracony. Chleba&#13;
pieczono duże ilości – zwykle tyle, aby starczyło rodzinie na cały tydzień. Ilości te uzależnione były jednak od wielkości pieca, w którym mieściło się od sześciu do dwunastu&#13;
bochenków. Pracę przy wypieku rozpoczynano zwykle w sobotę rano. Sporych umiejętności i wprawy wymagało wsuwanie bochenków do pieca chlebowego [W5_K, K,&#13;
M_Kasinka Mała_Roeske]. Kiedy bochenek upadł w złym miejscu, trzeba było poczekać,&#13;
aż się przypiecze i dopiero go przesunąć. W czasie okupacji do ciasta chlebowego dokładano mąki owsianej. Przy okazji cotygodniowego wypiekania chleba pieczono również&#13;
podpłomyki. [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
&#13;
81&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
W Lubomierzu wspomniano potrawę spożywaną na co dzień, zwaną kycioki [W14_K,&#13;
M_71_Lubomierz_Luberda]. Był to rodzaj ciemnych klusek ziemniaczanych kładzionych&#13;
na wodę, a wykonanych z surowych ziemniaków, które po starciu na tarce odciskano&#13;
z nadmiaru wody. Podawano je na ciepło z omastą, wytopionym smalcem i skwarkami&#13;
lub zalane samym mlekiem.&#13;
Na śniadanie spożywano także placki (jako substytut chleba) przygotowane z ugotowanych tłuczonych ziemniaków i mąki razowej, pieczone na blachach pieca kuchennego,&#13;
w rodzaju podhalańskich moskoli. Sporo miejsca w codziennym jadłospisie zajmowały krupy (kasza pęczak gotowana na gęsto) maszczone. Czasem gotowano je także na&#13;
niedzielę. Na wigilię do krup dodawano okrągłego ugotowanego grochu [W8_K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus].&#13;
Wyjątkowym reliktem przeszłości wykorzystywanym do maszczenia potraw było sadło, czyli tłuszcz i słonina osolone i zaszyte we flaku.&#13;
Zesywali była tako błona, była tako okrągło. To do środka wkładali, to była słonino normalno.&#13;
I późni to zeszyli, takie okrągłe było, i brali takie dwie deski i ta jak jest to okrągłe to stulili, zawiązali drutem i to siedzioło w takim korycie czy cebrzyku i sól w skoli i to sie rosoliło [W5_K,&#13;
K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Sadło przechowywano za piecem kuchennym do czasu, aż się odpowiednio zasuszyło,&#13;
po czym wynoszono je do komory, do chłodu, i przechowywano je tam nawet do roku.&#13;
Kapuste gotowali, nazywała się dziamka. Gotowało się ziemniaki. Osobno się gotowało kapuste, tak troche na rzadko nie na gensto, bardziej rzadka, żeby trochu kwaśnicy było w tym i tam&#13;
się omaściło. I jak zwykle zasmażke tam dawali i tego. No i potem gnietli te ziemniaki i wsodzali do tyj kapusty i miszali tom paciaje. To było takie umiszane, łyżką można było nabierać&#13;
tą dziamkę i kłaść takie kupki. Potem się polewało skwareczkami cebulką [W12_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Gospodarze, którzy oddawali owce na wypas, byli na zimę zaopatrzeni w ser i bryndzę, przechowywaną w specjalnych dzieżkach. Bryndzę wytwarzano z mleka owczego.&#13;
Przetworzenie w nią sera było naturalnym sposobem konserwacji dużych jego ilości na&#13;
zimę. Bryndzę stosowano do maszczenia potraw między innymi ziemniaków, tzw. bryjki. Do kamiennego garnka wkładano zagnieciony ser, masło i sól ułożone warstwowo&#13;
i ubite, a następnie szczelnie zamykano garnek i obciążano kamieniem. W ten sposób&#13;
przechowywano pożywienie przez całą zimę.&#13;
Jak przychodziła zima, to kroiło się tej bryndzy. Czasem też gotowano ziemniaki, gotowało się&#13;
wodę spod sera, wsadzano bryndzę i robił się taki rosołek i jadło się z ziemniakami [W12_K,&#13;
K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Mięso nie utrzymywało się długo. Peklowano je w beczce z dodatkiem soli i czosnku, a następnie zakopywano beczkę w ziemi lub specjalnym dole wykopanym w szopie&#13;
[W10_K_70_Mszana Górna_Król], słoninę zaś trzymano na strychu. Przygotowywano&#13;
również mięso do suszenia: „kroiło się kawałki mięsa w paski, nasypało się soli do niecek – rosoliło się to, a potem się obsuszało. I wisiało se na hakach” [W12_K, K_Kasina&#13;
Wielka_Dymanus]. Mięso baranie peklowano w beczkach z dużą ilością soli. Gotowano&#13;
z niego rosół, zawsze podawany z ziemniakami.&#13;
&#13;
82&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Jak zabili barana, to rąbali mięso, przesalali czy do drewnianych albo kamiennych garczków,&#13;
sól, czosnek i to się rozsoliło i kładli na to liście z chrzanu albo pokrzyw, przykładali denka,&#13;
potem kamień i siedziało w piwnicy żeby tam siedziało. Mięso się rosoliło i tylko się gotowało,&#13;
nigdy nie było smażonych mięs [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Przy każdym domu był sad: głównie jabłonie, grusze i śliwy. Nadwyżkę owoców dawano do zjedzenia zwierzętom albo suszono w specjalnych suszarniach.&#13;
Nie we wszystkich domach przykładano wagę do tego, aby w Wigilię na stole znalazło&#13;
się dwanaście potraw. Jako najbardziej charakterystyczne potrawy kojarzone z tym dniem&#13;
respondenci przywołali: zupę z korpieli (brukiew) ugotowaną na wodzie z ziemniakami&#13;
[W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń], ziemniaki, kapustę z grochem Jaśkiem, krupy (kasza&#13;
pęczak) z grochem, kaszę ze śliwkami, zupę grzybową [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske], polewkę z suszonych owoców („punki”), barszcz z fasolą [W7_K_Olszówka_Krasoń], kluski z makiem, pierogi na słodko (z suszonymi owocami, np. śliwkami). Kolację&#13;
rozpoczynało się zawsze śledziem [W6_K_Kasina Wielka_Roeske].&#13;
W Wigilię jedzono postnie, zupę grzybową, grochową z fasoli Jaś, polewkę ze suszonych&#13;
owoców, ziemniaki z kapustą, chleb, makaron z polewką z suszonych owoców na słodko, pierogi z jabłkami i śliwami, barszcz, żur z razowej mąki [W5_K, K, M_Kasinka Mała_Roeske].&#13;
&#13;
Charakterystyczną potrawą spożywaną na Wielkanoc na całym tym terenie była święconka, tzw. święcelina, nazywana też sodrą, czyli zupa wykonana na bazie poświęconego&#13;
w Wielką Sobotę jedzenia. Wszystkie składniki, czyli kiełbasę, jajka, wędzonkę, świeżo&#13;
starty korzeń chrzanu zalewano zsiadłym mlekiem. Sodrę podawano ją zależnie od rodzinnej tradycji na ciepło bądź na zimno. Obecnie na Wielkanoc częściej spożywa się żurek wielkanocny wedle współcześnie panujących trendów, chociaż w niektórych domach&#13;
nadal przygotowuje się święconkę.&#13;
Najdotkliwiej głód doskwierał w czasie okupacji, przez nałożone odgórnie normy&#13;
kontyngentowe. Wtedy każde gospodarstwo musiało oddawać część zgromadzonego&#13;
jedzenia, co wpłynęło na skrajne niedożywienie ludności. Największa bieda i głód przypadały poza tym okresem głównie na okres przednówka. „Od czerwca jak się posadziło&#13;
ziemniaki do żniw – sześć tygodni – wtedy ludzie gotowali z roślin, np. lebioda roślina,&#13;
która jest jak szczaw, gotowali z niej zupy, zasypane mąką” [W12_K, K_Kasina Wielka_&#13;
Dymanus]. We wspomnieniach zachowała się zupa głodowa gotowana z pokrzyw (Kasina Wielka). Innym sposobem zaspokajania głodu było podawanie na śniadanie gotowanej wody w naczyniu. Na wierzch wlewano olej lniany. Każdy z domowników dostawał&#13;
po kromce chleba, który moczono w wodzie z olejem [W12_K, K_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
Na wesela pieczono kołacze w piecu chlebowym, chleb i słodkie bułki.&#13;
Kołoce to miała tako łopate łokrogło dość duzo, i to ciasto jak zarobiła to sie wyrusało,&#13;
a późni miała bryjdzu [bryndzę], no to to bryjdzu łozrobiła z mlykiem łozpuściła cy ze śmietanom, jojka nałozbijała na tyn kołoc. Na tą łopate kołoc nasuła, rozgarnona to pieknie no&#13;
i do pieca. W piecu to musiała umieć dobrze. Moja matka to takie piekła kołoce, prosze pana&#13;
i placki to ze zytne monki, to nie łozeznoł ze to jest zytny chlyb, jeno taki był smacny. Zarobiała&#13;
&#13;
83&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
tym ciostkom i jak wyrobiła, to połozyła na stolnicy to ciasto, tyn placek juz gotowy na łopato&#13;
i późni tyn placek siedzioł na kwilku na stole i potem wziona, jak sie napoliło juz w piecu, to&#13;
wygarnona tyn łogiej i wziona jesce późni smatu i mioła taki ciosek tyz na kiju i tyn ciosek&#13;
owinona ścierkom i wsadziłą do pieca, zeby kaj jaki iskier nie łostało i zeby popiołu nie było. To&#13;
wygarnona pieknie tyn popiół te iskry, a na to miała z dykty z pudełka takiego duzego i wraziła do tego pieca i wziona na to dyktu i posuła tymi pokrupinami [otrębami] i wtedy dopiero&#13;
wkładała z łopaty te placki. To tych placków co kołoców wlazło na to dykto sześć, no ale to&#13;
były duze. […] A potem jak piokłą te placki zytne, to wziona łozbijoła jojka, to te zółtka wyjona&#13;
osobno od tyk biołtek i wziona łozmieszała te i miała taki jak pędzelek i wraziła do tyk zółtek&#13;
i te chleby pomalowała po wierchu [W15_M_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
����'DZQL�PLHV]NDąF\�ZVL��Ĺ\G]L�L�5RPRZLH��&#13;
Społeczność żydowska skupiona tutaj najliczniej w obrębie miast, w Mszanie Dolnej czy&#13;
Rabce, we wsiach była skromnie reprezentowana przez nieliczne rodziny prowadzące&#13;
tam własny interes, np. karczmę bądź sklep.&#13;
Dziesięć latek mioł jak Zydów wojna poniscyła, dziesięć lat. To telo pamiętom, ze były w Porębie Zydy, domy mieli, tu przychodzili do mojego taty, bo oni kupcyli zwierzętami, bo oni inne&#13;
nie jedli ino kurzyny i cielęcinę, innego misa nie jodali. A telo pamiętom, co przyśli do taty, co&#13;
to se kupili takie ciele [W11_M, M_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
Do wojny to w Niedźwiedziu to było tak Żydów, w Mszanie, wie pani, we wojnę to wszystko&#13;
Niemcy wszystko wyzabijali. Uciekali. Pamiętom wojnę, jak się wojna zaczynała, to tam uciekali wszyscy, gdzie kto mógł: do lasu, i to. Ale w Niedźwiedziu było bardzo dużo Żydów, to&#13;
jeszcze zapamiętałam. Mieli tam boźnice tam na Rynku, i tam tą knajpę taką całą. Było bardzo&#13;
Żydów, ale wie Pani, tu bardzo dużo wyzabijali, Niemcy [W13_K_84_Poręba Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Cyganie w taborze to byli tu raz za mojego życio. W maju to było, śnieg sypoł, a oni tam w lesie&#13;
rozłożyli te konie... i wszystko i śnieg ich zasypoł, piętnaście furmanek. To właśnie wtedy tak&#13;
ładnie to wyglądało, taki tabor. […] coś siedzieli chyba z tydzień [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
Zanotowano ciekawą relację dotyczącą mieszkańców Lubomierza&#13;
To zawsze babcia mówiła, że ten Lubomierz tam w górze to pochodzą z Tatarów, że oni byli&#13;
tak przywiezieni i się później pożynili, tu sie osiedlili, tak że nazywali ich, że taki naród tatarski&#13;
[W1_K, K_Mszana Górna_Krasoń].&#13;
&#13;
����7XU\VW\ND�&#13;
W turystycznych destynacjach lat 70. i 80. XX w. na tym terenie, we wsiach Konina, Kasinka Mała, Kasina Wielka i Poręba Wielka, kwitła nowa dla wsi gałąź działalności – wynajem pokoi dla letników. W sezonie letnim mieszkańcy owych wsi przenosili się do sutereny we własnym domu, aby odnająć na czas wakacyjnego wypoczynku pomieszczenia,&#13;
w których na co dzień mieszkano, a także pokoje specjalnie przygotowane pod letników,&#13;
np. wygospodarowane na strychu. Ich wyposażenie było skromne, zwykle ograniczało&#13;
się do niezbędnych sprzętów: łóżka, krzesła, kufra bądź skrzyni na ubrania, kącika higienicznego złożonego z miednicy i dzbanka, nocnika pod łóżkiem, a do tego kilku oleodruków na ścianach.&#13;
Jeszcze tu w tej starej chałupie to po dziesięć do piętnaście osób letników, każdego roku&#13;
w stodole spali na strychu pod dachem. Nie było miejsca, ale przyjeżdżali i siedzieli całymi&#13;
dniami tutaj. Całe dwa miesiące było to. Górnicy ze Śląska to przeważnie byli. Wtenczas było&#13;
tak po wsiach to turystów, wczasowiczów było dużo [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
W Kasinie Wielkiej mieszkał Żyd nazwiskiem Kumer, który prowadził karczmę, a który pewnej nocy został zabity [W3_K, K_Kasina Wielka_Roeske]. W Lubomierzu karczmę należącą do Żyda w czasie wojny spalono. Do dziś miejsce to nosi nazwę karcmisko.&#13;
&#13;
Tutejsze wsie wybierane były przez letników ze Śląska i Krakowa, podróżujących tu&#13;
w celu zażywania świeżego, górskiego powietrza. Niektórzy przyjeżdżali w każde lato.&#13;
&#13;
No, jo pamiętom Jankiel ze się nazywało, i pamiętom, tata nie roz opowiadoł. I jak jechali ze&#13;
Mszany furmany albo co to się obracali tam, no bo Zyd nawet zburgowoł i nie trza było płacić,&#13;
i za towor cy za jedzenie, za – cy trza mu było dać. Niektóryn to przepił grunt w ty karcmie,&#13;
bo Żyd burgowoł wszystko. Ze dobry Zyd był ino ze wszystko u niego mógł załatwić, ze był&#13;
taki, no, ze drzewo kupił, i on jak było po drodze, sedł to kupił drzewo od chłopa, a chłop wiózł,&#13;
kozoł chłopu wieźć do Mszany, bo znowu mioł swoich tam we Mszanie, nie roz zawiózł chłopa&#13;
nie roz po drodze jesce roz sprzedali [W14_K, M_71_Lubomierz_Luberda].&#13;
&#13;
paki takie byli, to śli pomagali, wiązali snopki, a te mamy to były takie kobiety to naprawde&#13;
i obiad nam ugotowały i wyniosły do pola, jak my robiły w polu i rzeczywiście byli tacy pomocni. I przyjeżdżali co roku przez 20 lat przyjeżdżali [W18_K, M_Kasina Wielka_Dymanus].&#13;
&#13;
84&#13;
&#13;
Letnicy byli bardzo pomocni, to i obiad ugotowali i w polu przy żniwach pomogli. Chło-&#13;
&#13;
Wędrowni Romowie odwiedzali tutejsze wsie doraźnie w poszukiwaniu zarobku.&#13;
&#13;
Obecnie w opinii mieszkańców tutejszych wsi sytuacja związana z ruchem turystycznym znacznie się zmieniła. Pojawia się więcej turystów, dość wymagających, którzy przyjeżdżają na krótko. W niektórych miejscowościach, jak Kasina Wielka, inwestycje w infrastrukturę poprawiły znacznie sytuację, podczas gdy zamknięcie wyciągu w Koninkach&#13;
wpłynęło tam na zastój w ruchu turystycznym.&#13;
&#13;
Cygany to przyjeżdżali taborami, przywozili patelnie, a sprzedawali pińć [pięć] raz jedną, a nikomu nie puścili z renki, to brali siano i zboże dla koni, no bo przecie jechali, […] a kury kradli!&#13;
Tak trza było wszystko zamykać, jak nie wiem. To pore dni byli [W21_K_Kasina Wielka_Roeske, Sochacki].&#13;
&#13;
[…] teroz to już nie ma konia na Koninkach. [...] Nie ma ani. Jakby był wyciąg, jakby były wczasowicze, to by się ludzie o to postarali, a tak to konia utrzymać to jest bardzo trudno, a nie&#13;
ma gdzie zarobić nim. Bo ani już pola nie orzą. Jeszcze zbierają te siano [W13_K_84_Poręba&#13;
Wielka_Luberda].&#13;
&#13;
85&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
����3RGVXPRZDQLH&#13;
Powyższy artykuł stanowi jedynie niewielki wycinek pamięci o dawnej wiedzy ludowej oraz wierzeniach, które na tym terenie są już dziś tylko echem minionych czasów.&#13;
Zauważyć można, że w zgromadzonych wypowiedziach wiedza powszechna miesza się&#13;
z przekazem pokoleniowym. Lokalne przekazy o dawnych pieśniach, zwyczajach i wierzeniach odchodzą już w niepamięć jako przeżytek kulturowy i „zabobon”. Niejednokrotnie przytoczone tu treści wywiadów są relacją z postpamięci. Informatorzy opowiadają&#13;
o doświadczeniach własnych rodziców czy też dziadków. W wielu przypadkach nie udało&#13;
się niestety wyłapać ram czasowych dla pewnych zjawisk. Pojawiają się więc opowieści&#13;
niepełne, wariantywne i powierzchowne. Widoczna staje się konieczność przeprowadzenia pogłębionych badań z zakresu kultury duchowej Górali Zagórzańskich.&#13;
&#13;
Parzenice, rękodzieło Rafała Nowaka, 2019 r.&#13;
(fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Małgorzata Wójtowicz-Wierzbicka – etnolog, muzealnik, badacz terenowy. Pracuje w Muzeum&#13;
im. W. Orkana w Rabce. Interesuje się etnopsychiatrą i dziedzictwem Zagórza. Autorka nagradzanych krótkich filmów dokumentalnych i etnograficznych (Heródek Orawski Nikifor).&#13;
Rękodzieło autorstwa Bronisława Augustyna, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
86&#13;
&#13;
87&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
3DPLÛÉ��WUDG\FMD��WRĺVDPRěÉ��F]\OL�REUD]�ZVL�NLHG\ě�L�G]Lě�RF]DPL�*µUDOL�=DJµU]DąVNLFK&#13;
&#13;
Ołtarz Kaplicy na Brzegu, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Krajobraz wsi, Koninki, 2019 r. (fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
Kaplica na Brzegu, Kasian Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Kuchnia, Koninki, 2019 r. (fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
Strop drewnianego kościoła, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. J. Dymanus)&#13;
&#13;
Okno opuszczonego gospodarstwa, Poreba Wielka-Górna, 2019 r.&#13;
(fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
88&#13;
&#13;
89&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
-XVW\QD�/DVNRZVND�2WZLQRZVND&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
&#13;
Zabudowania w Jasionowie, Olszówka-Jasionów, 2019 r. (fot. B. Luberda)&#13;
&#13;
Etnograficzne badania nad pożywieniem wiejskim w Polsce mają długą historię. Opracowania potraw stawały się częścią monografii regionalnych już w XIX w. Transformacja&#13;
ustrojowa początku lat 90. XX w. w Polsce otworzyła nasz kraj na nowe prądy kulturowe,&#13;
wśród których znalazło się również naukowe zainteresowanie kuchnią regionalną. Inspiracją dla podjęcia refleksji naukowej na temat jedzenia były analogiczne badania realizowane od wielu już lat w świecie zachodnim. Za ojca antropologii pożywienia uważa&#13;
się Sidneya Mintza. Okres między rozpoczęciem przez niego w latach 50. XX w. pierwszych badań z zakresu antropologii jedzenia na karaibskich plantacjach trzciny cukrowej&#13;
a napisaniem podsumowującej 30 lat badań książki Sweetness and Power: The Place of&#13;
Sugar in Modern History1 to czas kształtowania się badań pożywienia jako studiów akademickich. Początek XXI w. przynosi ich wielki rozwój. Badania różnych aspektów odżywiania się, w tym zagadnienie dziedzictwa kulinarnego, prowadzone są w Polsce na&#13;
licznych uniwersytetach oraz w Polskiej Akademii Nauk. Uczestniczą w nich nie tylko&#13;
rodzimi badacze, ale też przedstawiciele zagranicznych uczelni, zainteresowani specyfiką&#13;
przemian polskiej kuchni. Prezentowane poniżej opracowanie jest wynikiem badań pilotażowych przeprowadzonych głównie na terenie Pienin, ale też Spisza w sierpniu 2018&#13;
roku. W znacznej mierze jego celem jest wstępne uporządkowanie oraz przedstawienie&#13;
zebranego materiału etnograficznego2. Odwiedziliśmy następujące miejscowości: na Spiszu były to Nowa Biała, Łapsze Wyżne, Łapsze Niżne, Niedzica, Falsztyn; w Pieninach&#13;
– Szczawnica, Krościenko, Czorsztyn, Sromowce Wyżne, Sromowce Niżne. Braliśmy też&#13;
1&#13;
&#13;
S. Mintz, Sweetness and Power: The Place of Sugar in Modern History, Viking, New York 1985.&#13;
&#13;
2&#13;
&#13;
Grupę badawczą tworzyli dr Justyna Laskowska-Otwinowska, mgr Barbara Luberda, Marcin Mieszała, Liwia&#13;
Sus.&#13;
Dom naszych rozmówców, Kasina Wielka, 2019 r. (fot. M. Roeske)&#13;
&#13;
90&#13;
&#13;
91&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
udział w festynie kulinarnym z okazji dożynek w podhalańskiej Mizernej, do której zaproszono również Koła Gospodyń Wiejskich z Pienin, a w której zostały przeprowadzone krótkie rozmowy z turystami. Badania zostały wykonane przez grupę studentów-wolontariuszy na zlecenie krakowskiej Fundacji Mapa Pasji, w ramach projektu Odkrywanie&#13;
skarbów dziedzictwa południowej Małopolski. Niniejsze podsumowanie oparte zostało na&#13;
ponad 40 rozmowach typu etnograficznego wywiadu rozszerzonego oraz na notatkach&#13;
sporządzonych na podstawie obserwacji. Zebrany materiał wzbogacono licznymi fotografiami.&#13;
&#13;
���ɚ'R�G]Lě�OXELP\�WH�VPDNL��NWµUH�]QDP\�]�G]LHFLąVWZDə&#13;
Najstarsze odnotowane przez nas potrawy określane przez rozmówców jako tradycyjne&#13;
dla wzmiankowanych regionów zostały już wielokrotnie opisane3. Wspomnieć je jednak&#13;
wypada raz jeszcze, gdyż staną się tłem dla opowieści o zmianach gustów i przyzwyczajeń&#13;
kulinarnych na tym obszarze, począwszy od okresu PRL, aż po dzisiejszy dzień.&#13;
Kuchnia spiska i pienińska różniły się nieco ze względu na dostęp do niektórych produktów spożywczych, zwłaszcza owoców. Poza tym jednak mamy do czynienia z potrawami bardzo zbliżonymi do siebie i sporządzanymi z niemal tych samych produktów:&#13;
mąki, sera, roślin strączkowych, kapusty ziemniaków.&#13;
Kuchnia góralska to była kuchnia bardzo pusta, to były: ziemniaki, kapusta, groch&#13;
[wywiad zbiorowy, Czorsztyn].&#13;
Króciutko: podstawowymi artykułami żywnościowymi to była piwnica ziemniaków, dwie&#13;
beczki kapusty, korpieli trochę – brukwi, korpieli po nasemu. […] I świnię, jak tam był bogatszy,&#13;
to zabijał dwa razy do roku, a jak był biedniejszy, zabił roz do roku. […] Kapusta, pęcok z jęczmienia […] – gruba kasza […] mleko czasami, to zależy jak było [wywiad zbiorowy, kobiety&#13;
i mężczyźni, wiek ponad 75 lat, Krościenko].&#13;
[…] Bogatsi no to więcej tego mięsa mieli, bo chowali owce, kozy, gęsi, kury, kaczki – każdy&#13;
miał swoje, to byliśmy niezależni od sklepu [wywiad zbiorowy, kobiety, wiek ponad 75 lat,&#13;
Krościenko].&#13;
W kapuście żeberka wędzone, kapuśniarka z ziemniakami, kapuśniarka zasmażana […] Buchty też […]. To są pierogi na parze […]. Na garnku kładzie się ściereczkę i te pierogi się gotuje&#13;
na parze, na ściereczce, na parze dosłownie i później sos ze śmietany i z truskawkami [wywiad&#13;
zbiorowy, kobiety i mężczyźni, Krościenko].&#13;
Gotowało się grochówkę, gotowało się fasolówkę, takie rzeczy, co były swojskie” [kobieta, lat&#13;
85, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Rzadko wśród wypowiedzi znajdujemy wspomnienie barszczu z buraków gotowanego na serwatce z krowiego mleka z dodatkiem śmietany. Wydaje się, że barszcz czerwo-&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
ny, tak popularny w innych częściach Polski, był raczej „wynalazkiem” tutejszych gospodyń w okresie powojennym.&#13;
To kapuśniarka nazywali, dziś kwaśnica. To z kiszonej kapusty [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
Z takich domowych to ja zapamiętałem: kapusta była z grochem, z fasolą czy piechotą [rodzaj&#13;
fasoli], takie podstawowe to były ziemniaki z rosołem, potem ziemniaki z wodą bryndzaną,&#13;
bryja z mąki i wody na mleku, kulasa była ze skwarkami albo z mlekiem […]. Jeszcze się robiło&#13;
to pierogi, to racuska, uska to robili zazwycoj na święta bardziej, na Boże Narodzenie. Pierogi&#13;
to robili z bryndzą, no i co tam jesce… [wywiad zbiorowy, mężczyźni, lat 50-80, Krościenko].&#13;
Najwięcej to robili pierogów z marmoladą, bo było może, ja wiem, najtaniej. I z serem. Ruskich&#13;
nie gotowali [kobieta, lat 70, Niedzica].&#13;
&#13;
Lokalnym przysmakiem stosowanym nawet dziś w restauracjach z pożywieniem tradycyjnym są pierogi z farszem z bobu lub fasoli.&#13;
Jak się zakisiło kapustę na zimę, to ten sok nazywało się juha. W nomenklaturze języka polskiego juha to krew z dzikich zwierząt, ale to u nas tak się nazywało ten sok […]. Dla mnie to&#13;
było coś cudownego, fantastycznego, jak mama to gotowała. [...] Też trzeba było to omaścić&#13;
odpowiednio [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
W kuchni związanej z gospodarką pasterską nie mogło zabraknąć nabiału owczego:&#13;
Część z matek [owiec] szła na pastwisko letnie, czyli na koszar. Za to, …że się bacy dawało te&#13;
owce, to on dawał ileś tam kilogramów buncu [...] część żeśmy zjedli [...] a jak ten bunc dojrzał,&#13;
to się robiło bryndzę. Mieliło się to, dodawało sól, czasem szczypiorek i też w kamionkowych&#13;
garnkach przechowywało [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Kuchnia regionalna uwzględniała pewne rozbieżności w sporządzeniu dań. Rozmówcy sugerują, że zależały one od dwóch czynników. Wymieniają więc osobiste gusty kulinarne:&#13;
[...] tutaj to się kwaśnicę robiło częściej. Bo to się jadło z ziemniakami, omaścić słoniną i cebulą.&#13;
Ja na przykład lubiłam kwaśnej śmietany do tego, bo takie nie lubiłam, jak był ziemniak w kwaśnicy. Bo to różnie gotują kwaśnicę [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Oprócz tego rozmówczynie dostrzegają także różnice w wykonaniu tych samych potraw w różnych miejscowościach:&#13;
[...] u nas to się dawało [do kapusty – dop. J.L-O.] trochę kaszy, gruszki suszone w suszni, śliwki,&#13;
jabłka. To takie słodkie bardziej. Ale w Szczawnicy inaczej robią. Tam nawet kapusta z grochem&#13;
miała inny smak [kobieta, lat 60, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Rozmówcy podkreślali monotonię domowych jadłospisów, czasem w zabawny sposób [fragment wywiadu zbiorowego z Krościenka]:&#13;
- Tu nie było dużo dań wtenczos, tylko się stale jedno i to samo obracało.&#13;
- Tyz prowda, tak było ze jedno i to samo. W jeden dzień było to, na drugi dzień było znowu&#13;
inne [...].&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
Poniżej kilka odniesień do literatury na ten temat zamieszczonych w Internecie:&#13;
http://polski-spisz.com/spisz/koscioly-na-spiszu/;&#13;
http://www.etnozagroda.pl/index.php/micms/doc/&#13;
view/id/299; https://www.lapszenizne.pl/kultura/kuchnia-spiska;http://www.pieniny.net.pl/blog/pieniny-kuchnia-regionalna/;https://www.orlica.com/blog/pieniny-na-talerzu; http://wsercupienin.nowotarski.pl/&#13;
index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=5&amp;Itemid=10, dostęp 2.12.2019 r.&#13;
&#13;
92&#13;
&#13;
- No tak było.&#13;
- To zależy jak było [wywiad zbiorowy, wiek ponad 70 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
93&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
[...] pamiętam, ugotowało się kapustę, się odgrzewało przez tydzień i ona bez przerwy była ciepłą na tym piecu i każdy tą chochełką, jak z pola przychodzili, starsi, rodzice albo coś, to każdy&#13;
jadł, nie? [2 kobiety, lat 60 i 30, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Odmienny od dzisiejszego był też rodzaj spożywanych posiłków. Na ogół wszystkie&#13;
trzy posiłki były „na ciepło”:&#13;
Ja do dziś dnia się nie umiem najeść kanapeczkami, bo u nas się gotowało śniadanie, obiad i kolację [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
My wiemy, że dzisiaj, to kto chce jeść gotowaną kolację?! A dawniej to musiała być!&#13;
[wywiad zbiorowy, mężczyźni, wiek ponad 80 lat, Czorsztyn].&#13;
Na śniadanie były ziemnioki, mleko kwaśne, albo bryjka. Na obiad był krupnik jakiś, jakaś zupa&#13;
jarzynowa i chlebek. Jak nas była siódemka w domu z rodzicami, to był jeden bochenek na&#13;
cały dzień, bo nie stać było więcej rodziców [...]. A na kolację przeważnie to były ziemniaki,&#13;
mleczko kwaśne, ale to też nie było tak, żeby się człowiek mógł najeść do syta [kobieta, lat 94,&#13;
Czorsztyn].&#13;
&#13;
W ostatniej wypowiedzi dostrzegamy charakterystyczny dla wiejskich terenów system reglamentacji pożywienia i wynikającą z tego pamięć o niedojadaniu4. Jednocześnie&#13;
obowiązywał rodzaj savoir-vivre’u przy stole, który nie dopuszczał do niesprawiedliwego&#13;
podziału posiłków5:&#13;
A w ogóle to przedtem to się jadło z jednej miski glinianej. Taka duża była i taka wysoka. Jak nas&#13;
siedło sześcioro, siedmioro, albo więcej, to każdy musiał ze swojego kraja jeść. Tam nie wolno&#13;
było sięgać drugiemu [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Rozmówczynie zauważają również, że potrawy codzienne robiono na szybko:&#13;
Ale najprędzej to się jadło ziemniaki z kwaśnym mlekiem, bo jak się z pola przyszło, to żeby&#13;
było szybko, szybko [kobieta, lat 75, Krościenko].&#13;
&#13;
Do najszybciej produkowanych potraw należała też zupa bryndzonka, składająca się&#13;
z ziemniaków i wody z bryndzą. O jej wyborze jako potrawy dietetycznej wspominają&#13;
również starsi rozmówcy. Natomiast potrawy odświętne były bardzo pracochłonne:&#13;
[...] bo cokolwiek się zrobi, no to trzeba te 4-5 godzin pogotować [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
W kuchni niedosytu ważną pozycję zajmował chleb:&#13;
Co sobotę, a może nawet już w piątek babcia robiła zaczyn. Bez drożdży, bo chleb był bez&#13;
drożdży. [...] To była mąka, woda i bakterie. Przechowywała tam go gdzieś, a jak nie było, to&#13;
się zeskrobywało korytko – to była taka duża dzieża do wyrabiania ciasta, no i już się odnawiało zakwas. [...] No i rano, jak się paliło w piecu, babcia do tego dodawała mąki, bo musiało&#13;
to wyrosnąć pięknie [...]. Trochę się dawało mąki takiej ciemnej [jęczmiennej, żytniej], po pięć&#13;
złoty, pamiętam, była. Babcia mówiła: „Idź kup kilo mąki za 5 złotych”. [...] to wtedy troszkę wyciągało tak, że chleb wyrastał. [...] i jeszcze, żeby chlebuś zachował świeżość przez tydzień, żeby&#13;
4 Zob. Z. Szromba-Rysowa, Pożywienie, w: Podhale. Tradycja we współczesnej kulturze, red. D. Tylkowa, Kraków 2000.&#13;
5 Na ten temat w oparciu o badania na Rzeszowszczyźnie, Podlasiu i terenie Warmii pisałam w artykule: Głód&#13;
w kulturze tradycyjnej i w życiu współczesnej wsi. Próba analizy materiałów terenowych w nowej perspektywie&#13;
porównawczej, „Kultura i Społeczeństwo”, Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk, 1998,&#13;
t. XLII, nr. 2, s. 19-35. O minimalizmie konsumpcyjnym pisała także Z. Szromba-Rysowa, Pożywienie, op. cit.&#13;
&#13;
94&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
się nie zesechł, to się dodawało ziemniaki gotowane i gniecione. I one utrzymywały wilgoć [...].&#13;
Pamiętam, że kminkiem babcia posypywała. Był też chleb na liściach [kapusty], jak już głowy&#13;
były wyrośnięte [...] Na łopatę kładło się liście, na tym kładło się chleb i z tym liściem wsadzało&#13;
się do pieca. I ten zapach z kapusty przechodził i ten chleb miał cudowny zapach [kobieta, lat&#13;
68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Ta sama rozmówczyni opowiada też, jak przy okazji wypieku chleba powstawały lokalne podpłomyki:&#13;
[...] podpłomyki [...] to ciasto było nie do końca wyrobione [ciasto chlebowe, nie całkiem wyrośnięte], nie było takie twarde za bardzo, raczej takie lekkie ciasto, jakby ten zaczyn był z małą&#13;
ilością mąki. Tak pamiętam. I babcia robiła z tego placki, i jak jest piekarnik, węgle się podgarniało, albo już nawet jak chleb był w środku, to na tych węglach się takie okrągłe placki piekło&#13;
[...] może 15, 20 minut. I co kto miał, to na to dawał: mogło być masło, mogła być śmietana&#13;
z cukrem, albo garczek mleka zsiadłego lub słodkiego. I już była taka uczta! I dzieci dostały&#13;
takie śniadanie. A potem: „Idźcie dzieci paść krowy” [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Opisane podpłomyki były jednak rzadziej spotykane. Częściej w lokalnej kuchni tradycyjnej pojawiały się moskole. Wykonywano je nie z ciasta chlebowego, lecz z ciasta&#13;
z dodatkiem kwaśnego mleka lub sody. Niektórzy rozmówcy wspominają o dodawaniu&#13;
do moskoli także ziemniaków. Pieczone były w formie placuszków bezpośrednio na blasze kuchennej. Omaszczano je, podobnie jak podpłomyki, masłem lub bryndzą. Na blasze smażono także placki ziemniaczane podawane ze śmietaną lub naleśniki.&#13;
Kuchnia spiska i pienińska różniły się przede wszystkim dostępem do owoców – na&#13;
Spiszu sadów było mało ze względów klimatycznych. Surowsza zima powodowała wymarzanie drzewek owocowych. Zjawisko to, wspominane przez rozmówców, potwierdzają opisy geografii terenów:&#13;
Tu było ubogo, jeśli chodzi o owoce, ale się kupowało cudowną marmoladę w sklepie. I taki&#13;
blok przed świętami się przynosiło ze sklepu. Suszone [owoce] to właśnie przywozili Poloki.&#13;
Mieli i gruszki suszone, i śliwki suszone, i wędzone [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Braki w owocach pamiętane są jeszcze dzisiaj i nadal wzbudzają emocje:&#13;
Jest jesień, a niepozbierane owoce na drzewach! Matko i córko – to grzech! To przecież my&#13;
byśmy się byli za nie dali zabić, za takie jedno jabłko, nie! Bo nie dość, żeś go nie kupił, to jeszcze&#13;
ci go nikt nie przywiózł! Bo to [...] a nie przyjechał pan z Łącka ani z Ochotnicy [...] Albo jaki&#13;
tu był handel wymienny! Na przykład przyjeżdżał pan z Ochotnicy, tam ziemniaki nie bardzo&#13;
się opłacało sadzić. Jak miał śliwki, to tu sobie wymienił. Dawało się za jedno wiadro śliwek&#13;
dwa-trzy wiadra ziemniaków [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Tym czasem w regionie Pienin sady bywały obfitsze, a hodowla dość zróżnicowana,&#13;
gdyż obok jabłoni i gruszek sadzono różne odmiany śliwek, w tym renklodę. Oba regiony charakteryzowało za to spożycie ryb, zwłaszcza pstrąga obecnego obficie w górskich&#13;
strumieniach. Na terenach pienińskich wspomina się również łososie, które jednak już&#13;
w Dunajcu nie występują:&#13;
Pewnie, pstrągi przecież tu pływają. I na tarło, bo nie było zapór, przypływały łososie. Tego nie&#13;
było wolno, ale wie Pani – przepisy przepisami, a zawsze się je omija [mężczyzna, lat 88, Krościenko].&#13;
&#13;
95&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Potrawy codzienne różniły się w zależności od zamożności domu. W niektórych,&#13;
obok potraw ziemniaczano-mącznych, takich jak dziadki, gałuski, kluski szare, kluski cuchane, gołki czy brejka lub kulasa (różne odmiany klusek z gotowanych lub surowych&#13;
ziemniaków z dodatkiem mąki albo taka sama masa bez kształtowania jej w kluski, polewana omastą ze słoniny lub masła) pojawiały się też potrawy mięsne. Na ogół występowały dwa okresy uboju świń: przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą. W okresie&#13;
jesiennym bito też barany. W tym czasie na stołach pojawiało się więcej mięsa:&#13;
W moim domu, to mama z tej nogi [udziec świński, wędzony], to odkrawała takie kawałki – to&#13;
się nazywało sołdrzyna. To się smażyło, a osobno się gotowało ziemniaki. [...] jak ziemniaki były&#13;
miękkie i mięso usmażone [...], to mięso było pokrojone na drobne kawałki i z ziemniakami, to&#13;
się taką zupę robiło. I to się nazywało gulasz [kobieta, lat 70, Niedzica]&#13;
[...] karpiele gotowali z baraniną, marchewki się dodawało [...] ziemniaczka. W kostkę to&#13;
wszystko [...]. No to kwaki, korpiele albo kwaki – to zależy jaka była okolica [wywiad zbiorowy,&#13;
wiek powyżej 75 lat, Krościenko].&#13;
Jesienią to już była [...] na okrągło baraninka, to rosołek z tego mama robiła i się jadło. A kura&#13;
swojska to już była na niedzielę [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
Tam nie było kotletów, karczków, bo to wszystko pokroili i gotowało się [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Gdy brakowało mięsa zawsze jeszcze był dostępny tłuszcz zwierzęcy:&#13;
[...] każdy łój był wykorzystywany, i barani, i wołowy, i smalczyk przede wszystkim. Wszystko,&#13;
oczywiście, zależało od pory roku [...] Bo w innym okresie była wołowina dostępna, w innym&#13;
baranina. Zazwyczaj zimą wszystko się maściło tłuszczem zwierzęcym, natomiast latem masłem [kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Na podstawie tej i innych wypowiedzi można stwierdzić, że w regionalnej kuchni tradycyjnej dania z drobiu miały charakter odświętny, gdyż:&#13;
Ileś się kurczaków najadła?! Kurczaki i kury były po to, żeby jajka znosiły, żeby je można było&#13;
sprzedać! [wywiad zbiorowy, powyżej 75 lat, Krościenko]&#13;
&#13;
���7UDG\F\MQD�NXFKQLD�ěZLÇWHF]QD�L�SRWUDZ\�RND]MRQDOQH�&#13;
����������SR�,,�ZRMQLH�ěZLDWRZHM&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Na niedzielę gospodynie piekły też ciasta:&#13;
Dawniej to sernik z grulem – grulowniki, marchwianka, ćwikłownik. To było drożdżowe ciasto&#13;
na spodzie [wywiad zbiorowy, wiek rozmówców 70-80 lat, Czorsztyn].&#13;
My tu na drożdżowym cieście robiliśmy kapuśniki ze świeżej kapusty. [...] Świeżą kapustę się&#13;
gotowało, a później się smażyło. [...] To się ją tak smaży z dodatkiem cukru i dodaje się cynamonu. [...] to było na drożdżowym cieście. [...] Ale też z buraków czerwonych piekli: na drożdżowym cieście, pokroili [buraki] w plasterki – to się ćwikłownik nazywało. Też na słodko,&#13;
podsmażany z cukrem. [...] grulowniki to się brało ser, do sera ziemniaków trochę, cukru waniliowego, jajko się dawało [kobieta, lat.70, Niedzica].&#13;
&#13;
Do najpopularniejszych ciast wykonywanych w domach do dzisiejszego dnia należą&#13;
tak zwane rogi. Jest to proste ciasto drożdżowe nadziewane masą kakaową, makową czy&#13;
marmoladą. Derliki zaś to małe bułeczki drożdżowe nadziewane serem. Pomimo, że ciasto drożdżowe było najbardziej rozpowszechnione, spotykamy też informacje o pieczeniu ciast kruchych:&#13;
[...] moja mama piekła na przykład bardzo drożdżowe i umiała kruche, a poza tym nie umiała&#13;
nic, bo dawniej to tam się nie robiło [...] Sernik robiła na kruchym cieście i z ziemniakami wymieszała ser. To się nazywało kołacz [wywiad zbiorowy, wiek 60-70 lat, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Kołacz w innej wersji jest robiony na cieście chlebowym.&#13;
Czasem wyjątkowym była uczta Wigilia. Co ciekawe, to właśnie najczęściej na Wigilię&#13;
gotuje się potrawy regionalne do dzisiejszego dnia, choć i tu pojawiają się nowe potrawy:&#13;
Wigilia, wtedy się robi wszystko [...] kapusta, groch [zupa z grochu całego], kapusta z grochem&#13;
i grzybami, barszcz z uszkami – ale to już później, później, z początku nie. I ziemniaki z kapuśniarką czystą. No i pierogi, jak się robiło, to z jabłkami, śliwkami, z kapustą, ruskie z bryndzą.&#13;
No i na końcu ryba [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
No to było tak: fasola ze śliwkami [...] to nie było, żeby w którymś domu nie było! [...] Był&#13;
obowiązkowo barszcz z uszkami, z grzybami [...]. Nie z byle jakimi grzybami, tylko musiał być&#13;
prawdziwek [...] i zupa grzybowa z kluskami, z makaronem lub z łazankami [...] czasem ktoś&#13;
robił barszcz zabielany z ziemniakami. I co jeszcze było ważne bardzo – gołąbki z grzybami,&#13;
gołąbki z kaszą jęczmienną i z grzybami [...] [kobieta, lat 88, Krościenko].&#13;
No groch z kapustą, zupę grzybową. Inaczej, dwie zupy grzybowe, bo jedna z samych grzybów i druga to taka polewka, do tego ziemniaki w całości [...] No i fasolowa, fizoły ze śliwkami.&#13;
Chłopcy nie chcą tego za bardzo jeść, ale na święta muszą. Kompot z suszu, no i co? Ryby muszą być [kobieta, lat 50, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Potrawy niedzielne wyraźnie różniły się od codziennych. Na tradycyjny obiad tego dnia&#13;
składał się według naszych rozmówców przede wszystkim rosół mięsny z ziemniakami.&#13;
Najczęściej gotowano kurze mięso. W jadłospisie świątecznym pojawiały się też gęsi,&#13;
kaczki, gołębie czy króliki, chętnie hodowane w tym regionie przez zamożniejszych gospodarzy.&#13;
&#13;
Wyrażana w ten sposób potrzeba kontynuowania tradycji przybiera czasem zdecydowanie pogłębiony kształt:&#13;
&#13;
[...] tylko rosół z tej kury swojskiej [...] i nigdy tam nie było jakiegoś kotleta, bo to było mięso&#13;
z rosołu wyciągnięte i każdy tak trochę tego mięska spróbował [kobieta, lat 55, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Ciekawą świąteczną potrawą spiską szykowaną na śniadanie wielkanocne była tak&#13;
zwana święconka, którą przygotowywano zarówno na ciepło, jak i na zimno:&#13;
&#13;
W niedzielę to makaron, mama zrobiła rosołek, albo zabiła jakiegoś królika, albo jaką kaczuszkę, albo jakiegoś gołąbka [...]. Dużo było kur, ale to się oddawało. Jajka zanosiło się do sklepu&#13;
i brali je na wagę. Ile zaważyły, za tyle można było zakupy zrobić [kobieta, lat 94, Czorsztyn].&#13;
&#13;
To jest takie cosi, że ze śliwek gotuje się kompot, później kroi się różne wędlinki do tego: szynkę, kiełbaskę, jajko, przyprawio się to chrzanem, zalewa się kompotem takim właśnie śliwkowym i to się je takie na zimno. Można zrobić to z maślonki. Różnie, bo na przykład w Łapszach&#13;
&#13;
96&#13;
&#13;
Ale jak jest Wigilia, to gdzieniegdzie jeszcze jedzą z jednej miski [...]. Z tym, że jest duży stół,&#13;
więc tu jedna miska, tam druga miska, tam trzecia. Żeby nie sięgać wszyscy do jednego [kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
97&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
jedni robią z maślonki, ze zsiadłego mleka i do tego tak samo dają jajko, kiełbaskę, szczypiorku&#13;
[...]. To są takie na zimno i właśnie na ciepło można podawać z tą śliwką [dwie kobiety, wiek 60&#13;
i 30, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Zbiory owoców leśnych miały charakter powszechny. Część zbioru przeznaczona&#13;
była na sprzedaż, zaś z części przeznaczonej na własny użytek sporządzano soki, marmolady. W zbiór leśnych owoców i grzybów zaangażowane były dzieci:&#13;
&#13;
Odrębny rozdział w potrawach świątecznych zajmują wesela. Posiłki weselne są chyba najbardziej zmieniającymi się elementami lokalnej kuchni. Na tradycyjnym weselu&#13;
jeszcze we wczesnych latach po II wojnie światowej podawano proste potrawy:&#13;
&#13;
Oj tak, na jagody. Jagody to były u nas, a po polsku poziomki [...] Chodziliśmy na maliny i był&#13;
skup [...] sprzedawało się i mieliśmy na książki, na zeszyty. Żeśmy szli rano na te maliny, jak&#13;
czasem to i po południu drugi raz. I po takim wiaderku i więcej się nazbierało [...] [kobieta, lat&#13;
50, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Jajecznice na weselu podawali. No ale przecież nikt nie miał tylu jajek, ale tu była taka pomoc&#13;
sąsiedzka. Do niedawna [...] cała rodzina nosiła produkty na wesele. Rodzice kupowali, a ci&#13;
jeszcze nosili. [...] Co, kto miał: mąka, jajka, ser, no i babcia mówiła, ze kołoce były. Czyli to&#13;
przypuszczam, ze ciasto z białej maki, z jakimś takimś lukrem na wierzchu, czy z czymś. Nic nie&#13;
mówiła o wędlinach. Nie było wódki na stole, tylko był jeden od dzielenia wódką. Kobiety nie&#13;
piły, bo przecież to było źle widziane! [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
Jajeśnica była naprazona, bocku w talorkach [...] i z kiełbasą na talerzach było nakładzione.&#13;
[...] jo jesce pamientom te kołoce cienkie [...] masłem posmarowali, posypali cukrem. [...] To&#13;
kołoce pokroili tak na pół i na pół, i po tyj ćwiortce kozdemu dawali. [...] [Potem] ziemnioki&#13;
i kapusta [...]. Trzy dni było wesela [2 kobiety, wiek 87 i 86 lat].&#13;
Na weselach to sobie ludzie sami gotowali [...] Była kuchnia, mama ugotowała co się tam dało:&#13;
jakiś rosół, jakiś makaron, kapusta jakaś tam była, mięsko, wie pani, do tego. [...] Babka napiekła&#13;
[...] co się robiło takie, na wierch się dawało jakiś ser połączony z ziemniakami [...] bo samego&#13;
sera było może zawsze za mało, no wie pani, zrobili jakąś tam kawę czy herbatę [mężczyzna, lat&#13;
83, Krościenko].&#13;
Wie pani, ja nie pamiętam przedtem tortu na weselach [...]. Tylko pamiętam, jak kiełbasę to&#13;
w takich kawałkach kroili na talerze. I tam salceson. Ale przeważnie robili kanapki na wesele&#13;
[kobieta, lat 85, Krościenko].&#13;
&#13;
Do gotowania na weselu zamawiano też kobiety znane z umiejętności smacznego gotowania dla wielu osób. Jak mówią o swej pracy dziś już wiekowe panie – „chodziły na&#13;
wesela”. Ich praca zaczynała się już na zrękowinach, czyli zaręczynach, na które już należało napiec jakieś ciasta. Na tydzień przed weselem zaproszeni goście znosili produkty&#13;
spożywcze, w zamian za co po weselu dostawali ciasta. Ważnym momentem w obrzędowości weselnej była tak zwana Dobro Noc – noc zabaw przed samym ślubem. Tu również&#13;
szykowało się poczęstunek. Po weselu zaś były poprawiny, na które kucharki szykowały&#13;
już ograniczoną liczbę dań, głównie z tego, co pozostało z weselnej uczty. Najcięższym&#13;
zadaniem dla kucharek weselnych, ze względu na wypiek w domowych piekarniach przy&#13;
tradycyjnych kuchniach, było upieczenie dużej ilości ciast. W regionie tym kucharki nie&#13;
pełniły innych, obrzędowych funkcji, z czym spotykamy się w wielu częściach Polski6.&#13;
Jednak dla ich uhonorowania tydzień po weselu w niektórych domach urządzało się specjalne przyjęcie, na którym kucharki występowały jako goście. Również taki obyczaj zaświadcza o ważnej roli kucharek weselnych w kulturze ludowej.&#13;
Pod nazwą potraw okazjonalnych chciałabym opisać posiłki sezonowe, wynikające ze&#13;
zbioru roślin dziko rosnących, takich jak jagody, poziomki, maliny i grzyby oraz tradycyjne, lecznicze potrawy podawane osobom chorym i osłabionym, a także posiłki szkolne.&#13;
6 Potwierdzają to moje badania z terenów m,in. Podlasia, a także analiza zdjęć weselnych z różnych regionów&#13;
Polski znajdujących się w zbiorach Archiwum Naukowego PME w Warszawie.&#13;
&#13;
98&#13;
&#13;
Jak byłam dzieckiem, to zbierałam z mamą [maliny]. Mam 5 litrów, ja jeden jako dziecko.&#13;
Wszystko na sprzedaż [...]. To się dla turystów do Czorsztyna nosiło, tam było więcej turystów&#13;
[...] na garnuszki. [...] Turyści częstowali tymi cukierkami – dropsami, tymi w tulejce, co my tak&#13;
lubili, czy dawali lizaka [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
Do Krościenka, tam ludzie kupowali, każdy sobie kupił. To były pieniądze, to kupiła kiełbasy czy dobry bułkowy chleb. To jak ten chleb przyniosła to Jezu! To był cud! No i przyniosła&#13;
wiaderka i koszyczki puste i: „Dzieci, idźcie znowu nazbierać, bo widzicie, że przyniosła chleb.&#13;
Dużo macie chlebusia”. I pojedli malutcy cukierków. To było coś, nie tak jak dzisiaj [wywiad&#13;
zbiorowy, wiek ok,70, Czorsztyn].&#13;
No chodziło się do lasu na grzyby [...]. Ojciec ryby łapał w Dunajcu. Zawsze o piątej rano szedł&#13;
na ryby, no i tak było. [...] Mama moja dla gości gotowała. Tu w tym pokoju czasami 50 osób na&#13;
dwie tury było [kobieta, lat ok. 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Zbieranie płodów leśnych nie było traktowane jak praca, więc można je było wykonywać w niedzielę:&#13;
Do lasa my chodzili w niedzielę [...] grzyby, maliny, jagody, to my szli w niedzielę. Bo w taki&#13;
dzień [powszedni], to my musiały robić na gospodarce [dwie kobiety, wiek 87 i 86 lat, Łapsze&#13;
Niżne].&#13;
Jeszcze mama wspominała, że były takie grzyby – piestroki, takie twarde. Wyginęły raczej. To&#13;
też się do kapusty dodawało, one miały taki specyficzny smak i zapach. To był jakby bigos, tylko&#13;
zamiast mięsa były grzyby [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Do obowiązku dzieci w niektórych domach należało przynoszenie górskiej wody dorosłym pracującym przy żniwach:&#13;
To się chodziło po szczawę, po mineralną, no żeby była na żniwa [...].&#13;
W górach to było pełno tych źródełek przedtem, to wysyłali dziecko, żeby przyniosło [...]&#13;
[wywiad zbiorowy, wiek powyżej 70, Krościenko].&#13;
&#13;
Innymi napojami były herbaty ziołowe: z mięty, głogu, lipy, a nawet ze strąków fasoli,&#13;
z ryżu przypalonego, a także kawa z palonego jęczmienia czy cykorii. Miód nie był produktem codziennego użytku, zwłaszcza na Spiszu, gdyż nie zajmowano się pszczelarstwem&#13;
powszechnie, prawdopodobnie z powodu, jak uznają rozmówcy, jego słabej wydajności.&#13;
Wobec przewagi lasów o ograniczonej ilości roślin miododajnych produkowano głównie&#13;
miód spadziowy i wielokwiatowy7. Stosowało się natomiast często miód w lecznictwie,&#13;
czasami dodawano go do ciast (specjalny rodzaj ciasta – miodownik) oraz do nalewki –&#13;
miodówki. Miodem smarowano kanapki lub słodzono herbatę. Specjalną kminkową zupę&#13;
z lanymi kluskami podawano kobietom w połogu na zwiększenie laktacji8.&#13;
7 Wywiad z pszczelarzem z Łapsz Niżnych.&#13;
8 Wywiad z kobieta, lat 68, Łapsze Niżne.&#13;
&#13;
99&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
W naszych rozmowach pojawił się też wątek szkolnych stołówek. Gotowanie w nich&#13;
nie było regulowane żadną państwową normą. Rodzaj posiłków kształtowały natomiast&#13;
składki rodziców, a ponieważ nie były one wysokie, to kuchnia szkolna gotowała potrawy&#13;
najprostsze, co upodobniało je do żywienia domowego, jednak z uwzględnieniem gustów dzieci:&#13;
Zupa musiała być i drugie danie. Knedle ze śliwkami, pierogi się robiło, makaron, to co dzieci&#13;
lubiły, z cynamonem, z cukrem. Mięsa to nawet nie bardzo chciały. A z mięsem my też nie tak&#13;
hop-siup, bo to rodzice pieniądze na to dawali [...] i to były groszowe sprawy i trzeba się było&#13;
zmieścić w tym. W szkole nie było takich norm, ale na koloniach już było [...] [kobieta, lat 75,&#13;
Niedzica].&#13;
&#13;
Obok posiłków obiadowych dzieci otrzymywały z domów drugie śniadanie:&#13;
[...] do szkoły to by tylko tego placka, jak mama zrobiła [mowa o moskolach]. Latem to bułeczki na złotówki można było kupić – „Eee, to weźcie sobie jajeczko”. [...] to trzeba było iść na drugą&#13;
wieś i to jajeczko się niesło. Jak się człowiek pośliznął to po jajeczku i po jedzeniu [wywiad zbiorowy, wiek ok. 70 lat, Czorsztyn].&#13;
[...] człowiek się wstydził ciemnego chleba, do szkoły się niosło, to żeby był biały chleb – kupny!&#13;
[kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
���=PLDQ\�MDGăRVSLVX�UHJLRQDOQHJR&#13;
Badania pożywienia na wsi na ogół nastawione są na rejestrację potraw tak zwanych&#13;
tradycyjnych. Ma to swoje uzasadnienie praktyczne, gdyż jedzenie tradycyjne wzbudza&#13;
współcześnie duże zainteresowanie w kontekście produkcji i spożywania tak zwanej&#13;
zdrowej żywności9. Tymczasem pomijany jest fakt, że składniki i formy pożywienia są&#13;
figurą również historyczną, i podlegają zmianom. O transformacjach w polskiej kuchni&#13;
przeciętny Polak wie na ogół tyle, że włoszczyznę przywiozła do Polski królowa Bona,&#13;
że pierwszym obok piwa alkoholem na Słowiańszczyźnie, a więc i w naszym kraju, był&#13;
miód pitny i że kuchnia szlachecka, ze względu na szerokie kontakty z Orientem, obficie&#13;
korzystała z przypraw korzennych. Czasem orientuje się też, że na powstanie słynnego&#13;
powiedzenia „Polak Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki” duży wpływ miał import do Rzeczpospolitej węgierskiego tokaju.&#13;
Badania pilotażowe prezentowane w tym artykule wykazują, z jak dużą zmianą&#13;
w praktykach kulinarnych mieliśmy do czynienia w okresie powojennym. Rozmówcy&#13;
wspominają o pojawieniu się dostępu do produktów spożywczych w sklepach, o zmianie&#13;
upodobań smakowych pod wpływem szkoleń prowadzonych głównie w Kołach Gospodyń Wiejskich, ale też w szkołach gastronomicznych w ramach realizacji planów państwowych dotyczących nauki tak zwanego racjonalnego żywienia, o kontaktach z innymi&#13;
regionami, o rozwoju turystyki i potrzebie dostosowania jadłospisów do gustów gości&#13;
czy o mediach zawierających przepisy kulinarne. Ten proces trwa nadal, z udziałem dostępu do informacji zamieszczanej w Internecie, a także rozwojem turystyki zagranicznej.&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
O zmianach w pożywieniu najlepiej niech zaświadczy opis jadłospisów weselnych.&#13;
W poprzednim rozdziale zatrzymaliśmy się na opisie z końca lat 60.:&#13;
[...] trzeba było mieć tych kruchych ciasteczek napieczone, żeby każdemu do tej torebki papierowej, jak to było dawno, już każdemu dać, ale nie tam jakieś przekładańce [rogi], tylko po&#13;
prostu te suche ciasteczka [...] A jak przyszło co do czego, to dzwonią od męża rodziny [...], że&#13;
chyba będą piec te baby, te rogi! [...] I przychodziło się na wesele, przynosiło się wódkę i przynosiło się kiełbasę. To [...] właśnie to się kładło na stół i tam jakieś ogóreczki, jakieś przekąski,&#13;
wędlinka swojska – wszystko się robiło w domu [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Jadłospis weselny zaczął zmieniać się w wyżej wymienionym okresie, by przybrać następującą formę:&#13;
Na weselach były kanapki kiedyś. Były mielone, kapusta, ziemniaki, rosół. No to rosół jest do&#13;
tej pory [mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
No był serek. Ja widzę te kanapki – piękne były! Potem była kiełbaska, potem był ogórek kiszony, było jajeczko [...] tak były na talerze załadowane! [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
[...] rosół na pierse, potem drugie: kotlety, ziemniaki, buraczki cy co tam. Jesce kapustę, grule,&#13;
bigos [...]. Do barscu się dawało [...] krokiet, uszka, paszteciki się robiło, jak my zacynały [2 kobiety, lat 86 i 85, Łapsze Niżne].&#13;
Ale najwięcej na tym weselu co pamiętam, to były takie kanapki. Takie okropne michy były&#13;
i cały dzień wcześniej to robili te kanapki. Normalnie tam chlebuś smarowali albo masełkiem,&#13;
albo bryndzą, kawołek kiełbaski było, bo nie było wtedy szynki, albo kółko kiełbasy było&#13;
albo ogórek, jajko – takie domowe co mieli, poprzyprawiali. Te kanapki były przepyszne! [...]&#13;
i ewentualnie tam suche ciastko – te wyskoki [...] przez maszynkę. Ciasto kruche zanosili na&#13;
poczęstunek i te kanapki w tych miednicach [...] i każdy się częstował tą kanapką [2 kobiety,&#13;
wiek 60 i 30 lat, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Kolejna zmiana w modzie na potrawy weselne wskazuje na powrót do potraw na ciepło:&#13;
Piekło się schab w piecu piekarskim, kroiło się później na nasadki [...] musiało, żeby było dużo&#13;
mięsa. Robiło się jedno danie tylko gorące: albo fasolkę po bretońsku, albo bigos. To było danie, które jak już był barszczyk z krokietem, to już była atrakcja wielka [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Wzrastającą rolę mięsa niech poświadczy inna lista dań wypowiedzianych jednym&#13;
tchem: „rosół, schab, schabowe, gulasz, klopsiki w sosie, bigos, flaczki” [wywiad zbiorowy, wiek ponad 70 lat, Czorsztyn].&#13;
O, de volaille doszły – była taka moda [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
&#13;
Zmiana kulinarna łączyła się ze zmianą w organizacji miejsca na wesele. We wspomnianym czasie wesela przenoszą się na ogół do remiz, współcześnie odbywają się także&#13;
w restauracjach. W latach 70.-80. XX w. pojawiły się weselne torty. Pierwsze torty były&#13;
ciastami biszkoptowymi lub półfrancuskimi:&#13;
Były takie dwie kobiety, co chodziły na wesela, to robiły z biszkoptu. To nie dawali masę, tylko&#13;
marmoladę [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
&#13;
Wiek XXI przynosi wiele zmian. Opowiadają o nich osoby, które od lat zajmują się&#13;
gotowaniem na wesela, zwanym dziś weselnym cateringiem:&#13;
&#13;
9 Tradycyjne, zdrowe jedzenie przeciwstawia się miastowemu, zawierającemu chemię – pisała o tym Joanna&#13;
Mroczkowska, Podlaski „Słoik” – mobilna grupa społeczna i mobilne medium tożsamości lokalnej, „Studia Socjologiczne”, 2018, nr 4, s. 77-102.&#13;
&#13;
100&#13;
&#13;
101&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Sałatki robimy. Zawsze jarzynową – tradycyjną. Ale teraz więcej robi się takich nie&#13;
z majonezami, jak kiedyś się robiło, tylko takie świeże na oleju. Miksy sałat z jakimiś serkami,&#13;
nasionami [...] Zupy – to rosół jest do dziś, ale niektórzy chcą kremy: z borowików, z brokuł&#13;
[mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
Teraz to sałata, rzodkiewki, jajko się da [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
Już rzadko kto chce na weselu bigos, teraz Strogonow wchodzi. Już bigos wyparty. Był którymś&#13;
z dań, trzecim albo czwartym kiedyś, a teraz już nie. Teraz to już bardziej de volaille, gulasz&#13;
z plackiem, albo tylko po węgiersku, taki ostry [2 mężczyźni, wiek: 80 i 50 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Jedzenia w trakcie wesela jest coraz więcej:&#13;
[...] co tak co 2 godziny, ze 4 razy [...] tutaj na weselach to obiad wygląda tak, że jest rosół, potem jest drugie danie, albo na półmiskach, albo na talerzu [...]. Jak na półmiskach&#13;
to trzeba ze 4 rodzaje mięsa. Ziemniaki, ze 3 surówki. Potem po obiedzie zawsze jest&#13;
kawa i tort. To już jest inaczej, bo kiedyś tort był zawsze o północy. [...] no po torcie jest&#13;
kolacja, znowu jakaś pieczeń, albo coś tam z różnymi dodatkami. Ostatnio się modna&#13;
zrobiła kasza. Kasze robimy ze skwarkami z warzywami. I surówka jest: czerwona kapusta albo buraczki. [...] Po tej kolacji są, na przykład lody, znowu deser z bitą śmietaną,&#13;
z owocami. Po tych lodach jest stół góralski [...]. A po tym stole jest jeszcze jedno danie, na&#13;
przykład jakiś barszczyk z pasztecikiem, bułeczką czy krokietem, co kto chce. Paszteciki różne:&#13;
dawniej to z kapustą, a teraz ze szpinakiem, i z brokułą, i z kapustą, z mięsem. Młodzież teraz&#13;
coraz więcej chce, żeby było z jakimś warzywem. [...] Przeważnie na drugi dzień jest kwaśnica&#13;
z żeberkiem [...], albo żurek, ale przeważnie kwaśnica. Potem jakieś mięsko z ziemniakami czy&#13;
frytkami. [...] jakieś piwo. Piwo się teraz dają na weselach! [mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
&#13;
Do nowinek w organizacji wesel należy podawanie potraw na wydzielonych stołach,&#13;
na których osobno układa się słodycze (cukierki, owoce, czekoladową fontannę), osobno&#13;
alkohol różnego rodzaju, zimny bufet z przekąskami. Takim wyspecjalizowanym stołem&#13;
jest też tak zwane „korytko”, czyli modny od kilkunastu lat „góralski stół” z potrawami&#13;
regionalnymi. Przy czym podanie regionalnych potraw staje się momentem specjalnym,&#13;
niejako nowym obrzędem. Pojawia się wówczas główny kucharz, kucharki w odświętnych strojach, by podawać gościom wybrane potrawy na talerzykach. Podobno ten nowy&#13;
zwyczaj „robi furorę”:&#13;
[...] my wyjechali o 10 wieczorem z tym stołem na środek i jo to wszystko kroiłem wszystkim,&#13;
o to się bardzo podobało [mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
&#13;
Zjawisko to jest jednak dość świeże – kilkunastoletnie, dodatkowo nie przyjmowało&#13;
się bez oporów:&#13;
A jeszcze przedtem robiłem takie wesele, wymyśliłem, żeby zrobić kwaśnicę [...]. No i mówili&#13;
[...]: «Nie może być u nas kwaśnica, bo by nas potem obgadali na całej wsi» [...], bo to była&#13;
tako zupa dziadowska [...]. Ale zrobiłem na upartego i się przyjęło – na żeberku albo na gęsinie&#13;
[mężczyzna, lat 40, Falsztyn].&#13;
&#13;
Spektakularnie wygląda rozwój tortów weselnych. Z biszkoptowych, jednopoziomowych, przekładanych marmoladą wyrastają dziś na wielopoziomowe, skomplikowane&#13;
formalnie cudeńka, wykonywane wyłącznie przez specjalistyczne piekarnie:&#13;
W ostatnich latach pojawiły się wykończenia tortów angielskie. To chodzi o masy takie plastyczne, cukrowe, czekolady plastyczne, które pozwalają na tworzenie takich artystycznych&#13;
&#13;
102&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
ciast, tortów i tak dalej. I to jest modne. [...] Teraz klienci wymagają trochę więcej, a do pewnych zdobień trzeba mieć już profesjonalny sprzęt, specjalne surowce, pomieszczenia. Przede&#13;
wszystkim nowoczesną wiedzę [...] [mężczyzna, lat 40, Krościenko].&#13;
Teraz już nawet zamawiają, co przywozom torta [...]. A baran upiecony, a księga wiecysto, [...].&#13;
Młodo Pani byłą we welonie [...] Księga wiecysto to było wypisane niby tak: w dniu ślubu Małgosi i Emila [...] i była zamknięto klucem [...] ale kluc się zrobiło z lukru [...] [2 kobiety, wiek 87&#13;
i 86 lat, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Aby uzmysłowić czytelnikom stopień komplikowania się współczesnych kulinariów&#13;
weselnych, proces zachodzący nie tylko w badanych regionach, podaję zapis z wesela,&#13;
które odbyło się w Spytkowicach koło Rabki- Zdrój:&#13;
[...] krem z pomidora z mozzarellą, na drugie danie frytki lub ziemniaki do wyboru, surówki&#13;
– mizeria lub kapusta pekińska, buraczki z kukurydzą albo młoda kapusta oraz mięsa, również&#13;
do wyboru – polędwiczki w sosie borowikowym lub schab z pieczarkami i oscypkiem albo de&#13;
volaille z piersi kurczaka z serem. Deser stanowił mus brzoskwiniowy z kruchą bezą i lodami.&#13;
[...] tort weselny o smaku Kinder Bueno z nutą maliny. Jako kolejne ciepłe danie podawano:&#13;
roladę z indyka nadziewaną szpinakiem na sosie porowym, ziemniaczane szyszki i wiosenną&#13;
sałatkę. Następnie na stołach znaleźć się miała świnka faszerowana, szynka pieczona podawana&#13;
z ziemniakami oraz zasmażaną kapustą lub do wyboru były też pierogi ruskie i z mięsem, gołąbki w sosie pomidorowym oraz mix sosów. Po północy zaplanowano [...]: kociołek góralski&#13;
czyli gulasz w chlebusiu i na koniec kwaśnice z żeberkiem. Na stołach znajdowały się patery&#13;
z ciastami, oprócz tego przygotowano osobny stolik z czekoladkami. Wśród alkoholi królowała wódka. Niektórzy goście zamawiali wino lub piwo. Na wejściu podawano wino musujące&#13;
[notatka, Spytkowice].&#13;
&#13;
���&amp;]\QQLNL�L�HIHNW\�]PLDQ�]Z\F]DMµZ�SRNDUPRZ\FK&#13;
Zmiany kulinarnych przyzwyczajeń w omawianym regionie miały wiele źródeł. Rozmówcy przedstawili całą ich gamę. Jednym z nich był rozwój turystyki, którego początki&#13;
na tym terenie sięgają jeszcze XIX w.:&#13;
Tutaj nie było żadnych kursów kucharskich. Tu był pensjonat Hanka – tak się nazywał. To była&#13;
taka pani, ona pochodziła od Grywałdu, od Dziewolskich [znana rodzina rozwijająca turystykę w regionie] [...] kucharka była skądś tam, ze świata i po postu ona tam gotowała [...] rozmaite&#13;
frykasy tam ludzie jedli [mężczyzna, lat 83, Krościenko].&#13;
&#13;
W Niedzicy źródłem wiedzy o nowych potrawach był Zamek Niedzica, który po&#13;
wojnie stał się domem pracy twórczej historyków sztuki. Kuchnia prowadzona w zamku&#13;
rozpowszechniła w okolicy przede wszystkim zupę pomidorową, łatwą do wykonania&#13;
dzięki dostępności w sklepach przecieru pomidorowego. O doskonałości tej potrawy słyszeliśmy w trakcie badań w wielu domach. Wygląda na to, że od razu przypadła do gustu&#13;
lokalnym smakoszom, nawet tym najbardziej krytycznym, czyli najstarszemu pokoleniu,&#13;
które z obrzydzeniem potraktowało niegdyś surowe pomidory i zieloną sałatę, oceniając&#13;
tę ostatnią jako warzywo dla królików, sałatkę warzywną (bo „wszystko razem wymieszane”), czy nawet cukinię, która pojawiła się w latach 90-tych. Z podobnym entuzjazmem&#13;
zareagowano jedynie na pojawienie się jako potrawy wigilijnej barszczu z uszkami:&#13;
&#13;
103&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Potem weszły uszka z barszczem. Wszyscy się w tym rozkochali [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Jak to jest w przypadku jedzenia, entuzjazm ten łączy się z dużym apetytem. Jedna&#13;
z respondentek powiedziała nam, że korzystając z wynalazku zamrażarki lepi wigilijne&#13;
uszka już od października, żeby mieć ich odpowiednią ilość na święta.&#13;
Obok powstających w regionie pienińskich pensjonatów, rozmówczynie jako główne&#13;
źródło nowej wiedzy kulinarnej najczęściej podają kursy prowadzone przez Koła Gospodyń Wiejskich w latach 60.-70., choć w kilku wywiadach spotkaliśmy wzmianki o kursach jeszcze przedwojennych (w tym o kursach dla dziewcząt wiejskich prowadzonych&#13;
w Krościenku przez S. Pawłowską) oraz z lat 1945-1947, kiedy ministrem rolnictwa był&#13;
Stanisław Mikołajczyk:&#13;
[...] W 1974 ja już uczęszczała w kursie gotowania jako Koło Gospodyń [...], z Koła były takie&#13;
Panie, które przekazywały kobietom wiedzę, jak zrobić sałatkę jarzynową, jak zrobić gruszki&#13;
na zimno, wtedy nie było to takie modne jak dziś, ale była modna wieprzowinka. Gotowało&#13;
się ratki świńskie, to już dużo żelatyny, to dodawało się troszeczkę mięska i już była galareta&#13;
[kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Dzięki takim praktykom w kuchni lokalnej pojawiły się obok pomidorowej i barszczu także szczawiowa, ogórkowa i kalafiorowa. Niektóre młode gospodynie po odbyciu&#13;
kursów gastronomicznych prowadzonych w Kołach Gospodyń Wiejskich zaczęły wprowadzać desery, np. kisiel czy jabłka w cieście lub nowe ciasta, np. biszkoptowo-makowe „Fale Dunaju”, przekładaniec „Królewicz” do obiadów niedzielnych, a także pączki&#13;
i chrusty w karnawale czy jeszcze bardziej wystawne keksy i pierniki. Kursy proponowały&#13;
nowe potrawy mięsne i warzywne dodatki, na przykład zieloną sałatę z octem lub śmietaną. Obok warzyw kiszonych pojawiły się warzywa w occie. Co ciekawe, pomimo szerokiego zastosowania kapusty kiszonej w kuchni tradycyjnej, ogórki kiszone pojawiają&#13;
się dopiero po II wojnie światowej. Według naszych rozmówczyń w latach 70. pojawiały&#13;
się w okolicy szkoły gastronomiczne. Spośród adeptek tych szkół werbowały się w tym&#13;
czasie kucharki weselne.&#13;
Czasami podjęcie nowego zatrudnienia wymagało przeszkolenia w zakresie żywienia:&#13;
Roz zek była na kursie, bok pracowała na porodówce, to musiała iść na kurs [2 kobiety, wiek&#13;
87 i 86 lat, Łapsze Niżne]&#13;
&#13;
Wiejskie porodówki były miejscami, gdzie położnice przebywały minimum siedem&#13;
dni pod opieką wyszkolonych w tym kierunku pielęgniarek. Posiadały też własną kuchnię, w której gotowano, zgodnie z zaleceniami lekarskimi, posiłki wzmacniające i wzmagające laktację, na przykład zupy mleczne. Konieczność pozostania na porodówce pełne&#13;
siedem dni chroniła położnice od ciężkich prac rolnych, pozwalała im spokojnie przejść&#13;
okres połogu.&#13;
Kucharki z innych regionów Polski prowadziły kuchnie dla kolonii dziecięcych oraz&#13;
w firmowych ośrodkach wczasowych. Lokalne dziewczęta i kobiety wynajmowano tylko&#13;
do pomocy, jednak respondenci deklarują, że były to miejsca, gdzie poznawano nowe&#13;
potrawy:&#13;
[...] szło się, tam kolonia była, tam było już dobroci, bo dzieci przyjeżdżały [...], to tam było&#13;
już jedzenie. Jak poszłam do siódmej klasy, to poszłam do kuchni, by trochę zarobić. No tam&#13;
człowiek widział trochę więcej, zjadł lepiej [...] [kobieta, lat 70, Czorsztyn].&#13;
&#13;
104&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Kolejnym, niezwykle istotnym czynnikiem, który spowodował zmiany w przyzwyczajeniach kulinarnych, było pojawienie się źródeł dodatkowego zarobku innych niż tylko praca na roli:&#13;
[...] gdzieś w latach 50-tych ja odczułam to. Jak chodziłam do szkoły, to już mama całkiem inaczej, już mniej gotowała tych pęcoków. Tylko tata poszedł do pracy, to już miała pieniądze, to&#13;
coś jeszcze kupiła [kobieta, lat 75, Krościenko].&#13;
Mój tato też pracował na Słowacji tutaj. No to jakiegoś pomarańcza – co to nie było w tamtych&#13;
czasach! [...] Śliwki, takie te żółte rosły na Słowacji koło drogi. No to tam tato jak jechał z pracy&#13;
to tych śliwek nazbierał [...] No to żeśmy czekały na niego jak przyjedzie z pracy, że może coś&#13;
przywiezie [...] Na Słowacji było dużo łatwiej [...] [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
Świetną kucharką była moja ciocia, która jako młoda dziewczyna pracowała w spiskiej Starej&#13;
Wsi w czasach przed 1918 rokiem, [...] i tam pracowała u bardzo zacnej starszej pani, żony notariusza [...]. I stamtąd ciocia wyniosła przecudne potrawy [...] sos porzeczkowy tu nie był znany,&#13;
ale moja babcia jeździła na Słowację, to przywoziła stamtąd [...] No i ten knedel też babcia robiła, bo to było ze słowackiej kuchni i z węgierskiej [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Opisane przypadki miały jednak charakter jednostkowy. Do szerokiej zmiany w przyzwyczajeniach kulinarnych zaczęło dochodzić dopiero, gdy zarobkowanie poza gospodarstwem rolnym przybrało charakter masowy:&#13;
Zmieniać się zaczęło wtedy, kiedy młodzież z tej wioski zaczęła wyjeżdżać. W Nowym Targu&#13;
był potężny kombinat, zakłady obuwnicze i tam parę tysięcy ludzi. Ta młodzież zaczęła jeździć&#13;
do Nowego Targu, bo tu przyjeżdżały autobusy, zabierały tych pracowników i jeździli. I oni&#13;
tam poznawali innych ludzi i inną kulturę. I oni już tą kulturę tutaj przywozili [kobieta, lat 94,&#13;
Czorsztyn].&#13;
[...] na jedną zmianę jechało chyba z 10 autobusów, które dowoziły ludzi do kombinatu [...].&#13;
Również rozpoczęły się te składy budowlane tutaj tworzyć, takie magazyny towarów masowych [...]. To już później, w latach 80-tych, zaczęły się tworzyć firmy takie budowlane [...],&#13;
lata 80-te jeszcze można powiedzieć, że jeszcze był zysk z gospodarstwa, bo jeszcze istniały te&#13;
rzeźnie, nie było takich problemów ze sprzedażą [...], no ta opłacalność coraz bardziej spadała.&#13;
Coraz większe otworzyły się możliwości wyjazdu za granicę [...] [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Odciągnięcie większej części młodych ludzi od prac rolniczych spowodowało, według moich rozmówców, potrzebę szykowania szybkich posiłków:&#13;
[...] kiedyś to pracowała w zakładach, w kombinacie tutaj. To jeszcze babka jakaś w domu była.&#13;
Po prostu czas zmusił do szybkiego gotowania [wywiad zbiorowy, mężczyźni, wiek ok. 80 lat,&#13;
Czorsztyn].&#13;
&#13;
Do kulinarnych kontaktów z innymi nacjami dochodziło rzadko. Wspomina się nieliczne kontakty z kuchnią żydowską w okresie sprzed II wojny światowej czy wymuszone&#13;
kontakty z Niemcami w czasie II wojny światowej:&#13;
[...] dała [mu] taką bułkę – tata mówił, że to szabesówka się nazywała. [...] Żydówka&#13;
to gotowała rosół jakiś tam kurzy [...] i z ryżem. Jako osobno dawała ryż, wlewała tego&#13;
rosołu [...] i dała ze 4 fasolki jeszcze na talerz [...] – takie kombinacje robiła! [mężczyzna, lat 83, Krościenko].&#13;
W jednym z wywiadów znalazła się informacja, że w okresie przedwojennym&#13;
można było kupić tani chleb od miejscowych Żydówek.&#13;
&#13;
105&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
[...] moja mama za Niemców też w kuchni w Orlem pracowała. [...] Tu była placówka graniczna, Niemcy [...], żeby nie wywieźli do Niemiec, to się tutaj zgłosiły dziewczyny młode do kuchni. I była naczelna kucharka. [...] To w ogóle nie te posiłki. To takie jak przeważnie zupy, mięsa,&#13;
drugie dania. [...] To troszeczkę było dzięki temu co jeść [kobieta, lat 94, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Źródłem inspiracji dla zmian w jadłospisach, zwłaszcza w okresie po II wojnie światowej, stało się czytelnictwo czasopism i kalendarzy ściennych, a także z czasem telewizja.&#13;
W okresie PRL-u przepisy znajdywano w „Przyjaciółce” czy „Gospodyni”:&#13;
Ja wolę z gazet, nie lubię telewizji. [...] To gazety sobie kupie: «Dobry Tydzień»&#13;
[kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
W latach 90., po transformacji ustrojowej i uwolnieniu produkcji wydawniczej, pojawiło się wiele chętnie kupowanych jako prezenty książek kucharskich. Uprzednio książki&#13;
kucharskie były raczej rarytasem, choć zdarzało się, że w niektórych domach były takie,&#13;
nawet wydane w okresie międzywojennym. O książce kucharskiej wydanej we Lwowie&#13;
wspomina jeden z rozmówców:&#13;
[...] ze Lwowa to tutaj mieliśmy i profesorkę i dyrektorem była. [...] książki kucharskie były używane przez ludzi, którzy przyjechali. [...] Dużo wnieśli kultury, także w kucharzeniu [...]. Na&#13;
przykład kutia była [...] [wywiad zbiorowy, wiek ponad 75 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Ta sama osoba zwraca też uwagę na zjawisko napływu w rejon spisko-pieniński uciekinierów z Kresów, którzy przywieźli swoje przepisy kulinarne. Dostęp do przepisów&#13;
z innych regionów Polski łączył się także z powojennymi migracjami zarobkowymi,&#13;
zwłaszcza na Śląsk, oraz – można rzec – z typową dla „gospodarki niedoborów” ówczesną „turystyką kulinarną”:&#13;
&#13;
Mój tata był spod Łodzi, tam z Pabianic. No to tam oni zupełnie inaczej, a potem się przyzwyczaił. Zupa rybna, na przykład, była na Wigilię, no to mama musiała gotować tą zupę rybną&#13;
[kobieta, lat ok. 60, Krościenko].&#13;
[...] miałam właśnie teściową ewangeliczkę, ona w Cieszynie skończyła studia, tam właśnie przy&#13;
kościele była szkoła dla dziewczyn z dobrego domu, no i ona właśnie miała studia w tym kierunku, tak, że świetnie piekła [...] [kobieta, lat 88, Krościenko].&#13;
&#13;
Współczesne mieszanie się małżeństw wykracza daleko poza granice naszego kraju.&#13;
Pojawiają się więc wesela, na których oboje młodych stara się pochwalić rodzimą kuchnią&#13;
regionalną. O sytuacji takiej w przypadku wesela polsko-hiszpańskiego wspomniał jeden&#13;
z rozmówców.&#13;
Odrębnym nurtem wiedzy kulinarnej są współczesne szkolenia dla profesjonalnych&#13;
kucharzy i restauratorów:&#13;
Jakiś inspiracji z programów telewizyjnych nie mam. Bardziej czerpiemy z wyjazdów szkoleniowych, czy też prywatnych [mężczyzna, lat 40, Krościenko].&#13;
&#13;
Globalizacja to oczywiste źródło pojawiania się nowinek jedzeniowych. Zjawisko to&#13;
działa w obu kierunkach: nie tylko zaznajamia lokalną ludność z nowymi potrawami, ale&#13;
też wywołuje zainteresowanie poza granicami polską kuchnią. Jak zauważa jedna z często&#13;
podróżujących rozmówczyń:&#13;
No widzi pani, to są skutki tej globalizacji, gdzie człowiek by nawet nie wpadł co można jeść,&#13;
co z czym łączyć. Ja tu kiedyś zaskoczyłam moich gości, podałam pomarańcze z pieprzem&#13;
i oliwą, pokrojone w plasterki. To z Włoch przywiozłam. Natomiast wyczytałam, że młodzi&#13;
Europejczycy zajadają się naszym polskim żurkiem naturalnie kiszonym, tymi naszymi zupami, ogórkami kiszonymi, śledziem po naszemu [kobieta, lat 68, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
Myśmy tam mieli znajomych, co mieszkali, no to żeśmy jeździli tam na każde święta. To nas&#13;
jechało z pięć osób. Obkupili my się, co my chcieli, to my tam kupowali. Wszystko tam było:&#13;
pomarańcze, cytryny, a tutaj ni było nic! Mięso, szynka, wszystko! [wywiad zbiorowy, wiek ponad 75 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Wspomnienia niedoborów pożywienia w sklepach w czasach PRL do tej pory wzbudzają ożywienie wśród rozmówców. Najogólniej uważa się, że z powodu tych niedoborów w okresie PRL jadało się bardziej jarsko niż współcześnie.&#13;
Za współczesne źródło nowinek kulinarnych uznaje się przepisy zamieszczane w Internecie, na blogach kulinarnych, z których korzysta młodsze pokolenie. Wobec powszechności dostępu i dużej ilości takich informacji, a także wobec możliwości czerpania&#13;
wiedzy kulinarnej z telewizji zanika, według rozmówców, popyt na książki kucharskie.&#13;
Również na te pisane przez pokolenia odręcznie. Pamiątkowe przepisy z kursów, zapiski na zatłuszczonych od użytkowania luźnych kartkach, przepisy udostępniane w sieci&#13;
rodzinnej i sąsiedzkiej wymiany, pomazane przez dzieci, zawsze żądne papieru do rysowania – domowe książki kucharskie czekają na ostateczną zmianę pokoleniową, by skończyć w piecach czy kominkach. Wraz z nimi odejdzie wiedza babek i matek, świadectwo&#13;
zmieniającej się kuchni i strategii radzenia sobie w trudnych czasach niedoborów.&#13;
Zjawiskiem pozahistorycznym jest też mieszanie się rodzin, co ma ogromny wpływ&#13;
na zmiany jadłospisów domowych:&#13;
&#13;
[...] mama wyemigrowała za wielką wodę i stamtąd ludzie też przywozili nowinki techniczne.&#13;
I one właśnie robiły torty biszkoptowe na ciężkich masach maślanych. Dodawano do tego&#13;
orzechy [...] czy jagody, czy maliny [mężczyzna, lat 40, Krościenko].&#13;
[...] ja kocham podróże i staram się każdego roku gdzieś w ciekawe miejsce wyjechać. I kocham&#13;
zwiedzanie tak na maksa, ale obok tego zwiedzania uwielbiam także poznawać kuchnię. Może&#13;
nie uprawiam jakiejś wielkiej tej turystyki kulinarnej, ale zawsze staram się gdzieś tam coś zjeść&#13;
charakterystycznego dla danego regionu i zawsze kupuję przyprawy [kobieta, lat 40, Niedzica].&#13;
&#13;
���7DP��JG]LH�SRGDMÇ�ɚSUDZG]LZHə��&#13;
����������F]\OL�NXFKQLD�WUDG\F\MQD�MDNR�WRZDU�WXU\VW\F]Q\&#13;
Jedzenie zawsze stanowiło część sektora usług turystycznych. Jednak dopiero pod koniec&#13;
lat 90. XX w. pojawiło się w obrębie badań nad turystyką. Jako pierwsi pisali o tym zagadnieniu Greg Richards10 i Lucy Long11. Turystyczny charakter regionu ma swoje konsekwencje w szerzeniu się wiedzy o kuchni regionalnej. Rozmówcy oceniają, że w sezonie&#13;
10&#13;
G. Richards, Gastronomy: an essential ingredient in tourism production and consumption?, w: Tourism and&#13;
Gastronomy, red. A.-M. Hjalager, G. Richards, Routledge, London-New York 2002, s. 3-20.&#13;
11&#13;
&#13;
106&#13;
&#13;
L. M. Long, Culinary Tourism, University Press of Kentucky, Lexington 2004.&#13;
&#13;
107&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
przyjmuje się na badanym terenie turystów w co piątym domu. O turystyce kulinarnej&#13;
możemy mówić już w przypadku najstarszych form turystyki, choć motywacja do poszukiwania wiejskich smaków była niegdyś inna. Pierwsi turyści poszukiwali dostępu do&#13;
najprostszych surowców i dań, upatrując w nich przede wszystkim produktów wzmacniających zdrowie, ale też, w okresie PRL, jedynie dostępnych wobec niedoborów&#13;
w sklepach. Współcześnie do motywacji zdrowotnej dochodzi zainteresowanie smakiem&#13;
i oryginalnością, na co zwraca uwagę Renata Hryciuk: „W antropologicznych interpretacjach turystyka, a w tym kulinarna, to poszukiwanie autentyczności. Turyści podróżują,&#13;
by konsumować lokalne jedzenie, ponieważ dostarcza to wyjątkowego doświadczenia&#13;
danego miejsca i kultury”12. Kuchnia regionalna to według moich rozmówców jedzenie,&#13;
którego nie ma gdzie indziej.&#13;
Jednak regionalne restauracje, jadłodajnie w pensjonatach oraz wytwórcy żywności&#13;
ustosunkowują się do rzeczywistej oryginalności dań w sposób umiarkowany, czy to&#13;
z powodów oszczędnościowych, czy z potrzeby przystosowania serwowanych potraw do&#13;
gustów turystów. Stosują wobec tego często, choć nie zawsze, pewną „kalkę” smakową,&#13;
która powinna klientowi kojarzyć się z „góralszczyzną”. Analiza menu w wielu restauracjach wskazuje, że „kalką” tą są przede wszystkim: oszczypki, kwaśnica i gulasz. Moskole&#13;
występują rzadziej ze względu na zmianę sposobu ich produkcji – obecnie, z braku tradycyjnych kuchni opalanych drewnem wypieka się je na suchych patelniach, co znacznie&#13;
wydłuża proces produkcji. Pojawia się też pstrąg i łosoś, choć łosoś w Dunajcu już wyginął. Restauratorzy starają się również podawać baraninę, chociaż elementem zaporowym&#13;
jest tutaj cena:&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Restauracje podające tak zwane dania regionalne są często krytycznie oceniane przez&#13;
lokalnych mieszkańców:&#13;
[...] te pizze całe i te hot-dogi! [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
Raz byłam, co dają smalec ze skwarkami – dobry taki i chleb też własny. [...] Ale tak całkiem&#13;
regionalnie to nie było [kobieta, lat 75, Niedzica].&#13;
[...] gotują po restauracjach, ale dużo osób też się zna i wie, że to nie są gotowane rzeczy tylko&#13;
jakieś gotowe, odgrzewane [...] ja, na przykład, osobiście sama nigdy bym nie chciała takich&#13;
gotowców jeść [kobieta, lat 30, Krościenko].&#13;
&#13;
Zdarzają się jednak również pozytywne opinie o restauracja regionalnych, zwłaszcza,&#13;
gdy przygotowanie w nich posiłków odbywa się z zachowaniem tradycyjnej technologii:&#13;
Tam mają kuchnię [...] gdzie są blachy i piec tradycyjny [...] i tam właśnie dziewczyny nie rozwaliły pieca i gotują właśnie na tym piecu. Tylko tak, jak mówię, to jest właśnie trudniej [...]&#13;
[kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Utrzymanie tradycyjnych technologii gotowania ma też swój sentymentalny wymiar&#13;
dla rozmówców: „Zdolność jedzenia do zatrzymania czasu, miejsca i pamięci jest doceniane tym bardziej w erze hipermobilności, kiedy wydaje się, że wszystko jest dostępne&#13;
wszędzie i o każdej porze”13.&#13;
Niewielki asortyment potraw regionalnych restauratorzy tłumaczą czasem brakiem&#13;
zainteresowania lub pieniędzy ze strony turystów, zmianą wymagań wobec proponowanej usługi, a nawet brakiem edukacji kulinarnej:&#13;
[...] musi być dużo, dobrze i smacznie. I więcej nie wymagają. [...] Po prostu sort klienta się zmienił. Przyjeżdżają klienci, których po prostu nie stać na porządny obiad. Najwyżej na pierożki,&#13;
albo przyjeżdżają ze swoim, grillują, a z dziećmi to najchętniej by na frytki przyszli. [...] Dzieci&#13;
polskie to są nauczone: zupa pomidorowa, zupa ogórkowa, kurczaczki panierowane. A rodzice nawet nie protestują. Bo się cieszą, że dziecko cokolwiek je. [...] Mnie się wydaje, że rodzice&#13;
tak zbywają ten temat [...]. I to dziecko po prostu smaków nie zna. Jak poczuje taką kwaśnicę,&#13;
to jest za kwaśne, niedobre [2 mężczyzn, wiek 80 i 50 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Z tradycyjnych dań podajemy już tylko kwaśnicę. Ale klient nie jest w stanie zapłacić za baraninę, więc jest na żeberkach.&#13;
&#13;
Niektórzy kucharze wspominają o modyfikowaniu tradycyjnych dań nowymi przyprawami, które znajduje też coraz szersze zastosowanie w kuchni domowej. Pośród&#13;
tradycyjnych przypraw jedni wymieniają sól, pieprz, cebulę, czosnek, natkę pietruszki,&#13;
kminek, ktoś inny wspomina już ziele angielskie czy Vegetę:&#13;
&#13;
No może dziś na śniadanie jakbym dziadki dała, to może by patrzyli na mnie, że co to im daję.&#13;
Bo i dzieci są nieprzyzwyczajone, ale jak są takie grupy, że po prostu wiem komu mogę, to&#13;
czasami się zdarza, że też się im daje [kobieta, lat 50, Łapsze Niżne].&#13;
&#13;
[...] to za naszych czasów to nie było ani kostki, ani maggi, [...] ani żadnej Vegety [która pojawiła&#13;
się] tak w latach 80-tych [kobieta, lat 70, Niedzica].&#13;
[...] no paprykę też używam, ale kiedyś tej papryki przecież tutaj nie było [...]. Już do gulaszu&#13;
musi papryka iść [2 mężczyźni, wiek 80 i 50, Krościenko].&#13;
&#13;
[...] tutaj są restauracje, to pójdą na jakąś kwaśnicę, teraz to dostępne. Czasami się zapytają.&#13;
Jakby był ktoś, kto by chciał jakiś podpłomyk, to i tak nie ma gdzie [sporządzić] [...] Teraz to&#13;
[...] ważne żeby łazienka była w pokoju, nie tak, jak kiedyś, co [...] myli się gdzieś przy studni.&#13;
Teraz wygoda, jedzenie to każdy sobie robi, w swoim zakresie. Jak ludzie chcą, to jadą na takie&#13;
regionalne [imprezy] [kobieta, lat 85, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Jak wcześniej nigdy nie dodawałam majeranku czy bazylii, to teraz trochę jednak sypnę, bo to&#13;
dodaje trochę innego smaku [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Inną zmianą w daniach tradycyjnych widoczną w wykonaniu potraw mącznych jest&#13;
według naszych rozmówców to, że współcześnie są one jaśniejsze, gdyż nie używa się już&#13;
do ich sporządzenia ciemnej, jęczmiennej czy żytniej mąki. Podobnie do ciast dodaje się&#13;
więcej sera czy jajek:&#13;
&#13;
W socjalizmie jednak było masę ludzi. [...] wczasowicze byli na miesiąc, na dwa i na trzy. [...] Nie&#13;
tylko Śląsk, bo my i mieliśmy z Poznania, i z Krakowa mieliśmy, od maja do września łącznie.&#13;
Teraz nie ma takich gości. Dwa dni, trzy dni [...] odczuwa się duży najazd turystów, jednak [...]&#13;
są niedługo” [wywiad zbiorowy, wiek ponad 70 lat, Krościenko].&#13;
&#13;
Ciasto nawet się robi bardziej kruche niż drożdżowe jak pod rogi. Z doświadczenia wiem, jak&#13;
my są na różnych takich spotkaniach, że to bardziej smakuje [...] [2 kobiety, wiek 60 i 30 lat,&#13;
Łapsze Niżne].&#13;
13&#13;
12&#13;
&#13;
R. Hryciuk, Tortilla tour. Turystyka kulinarna w zglobalizowanej Oaxace, „Studia Socjologiczne”, 2018, nr 4,&#13;
s. 152.&#13;
&#13;
108&#13;
&#13;
B. Kirshenblatt-Gimblett, Forward, w: Culinary Tourism, red. L. M. Long, University Press of Kentucky,&#13;
Lexington 2004, s. xi-xiv, s. xiii.&#13;
&#13;
109&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Argument o zubożeniu turystów jest jednak nieprecyzyjny. W okresie PRL częstym&#13;
gościem w regionie był turysta, który sypiał na sianie i sam siebie żywił, korzystając jedynie z miejscowych produktów, gdyż w sklepach niewiele można było dostać. Bywali&#13;
też wynajmujący kwaterę i żywiący się tym samym, co jedli gospodarze. Bardzo często&#13;
goście domagali się wręcz lokalnych potraw, „nie miastowych”, choć pojęcie turystyki kulinarnej jeszcze nie rozpoczęło swojej kariery. Również współcześnie część turystów jest&#13;
zainteresowana czymś więcej niż tylko wygodną kwaterą. Wręcz przeciwnie – niektórzy&#13;
ze względu na dostęp do wiejskiego jedzenia świadomie wybierają agroturystykę:&#13;
&#13;
– dop. J.L.O], nazwane i zidentyfikowane, powinny zostać wymienione składniki, objaśnione sposoby przygotowania oraz opisany kontekst społeczny i kulturowy konsumpcji&#13;
[...], następną strategią jest wybór menu oraz ewentualnie zaadoptowanie przepisu do&#13;
warunków domowych [...]”14. Badani przez nas turyści zadawalają się jedynie turystyką&#13;
festynową, unikając jednocześnie restauracji, tak zwanych regionalnych, które oceniają&#13;
jako „pic na wodę”:&#13;
&#13;
[...] turyści teraz bardziej zauważają tą tradycję i tą ekologię, i dbają o to, i poszukują właśnie&#13;
agroturystyki, żeby mogli się napić mleka od krowy, żeby mogli jajko swoje takie mieć od kury,&#13;
żeby mogli rosołek z kury domowej zjeść [...] [kobieta, lat 60, Krościenko].&#13;
&#13;
Pojęcia „prawdziwe” czy „tradycyjne” są oczywiście pewnymi konstruktami, których&#13;
nieprecyzyjny i zindywidualizowany sens ukazują nasze wywiady w sposób bardzo wyraźny. Uogólniając, pojęcia te opisują percepcję potraw poznawanych we wczesnym dzieciństwie. Dla jednego rozmówcy tradycyjną potrawą będą dziadki i juha, dla innego barszcz&#13;
i weselne kanapki, dla jeszcze innego kotlet szwajcarski czy de volaille, które de facto pojawiły się w jadłospisach dopiero w latach 70. Swobodną interpretację pojęcia „tradycyjny” znajdujemy w takich wynalazkach restauracyjnych, jak ser panierowany z żurawiną&#13;
lub wypiek tradycyjnych kruchych ciasteczek, na dodatek „wyrabianych tylko ręcznie”&#13;
przez całkowicie zmechanizowane piekarnie. Pikanterii temu ostatniemu dodaje fakt, że&#13;
w regionach wiejskich kruche ciasteczka zaczęły się pojawiać na przełomie lat 50/60 XX&#13;
w., zgodnie z dyrektywą państwową, która dbała o „cywilizowanie” wsi także pod kątem&#13;
gastronomicznym. Dowodem postępu miały być klubokawiarnie parzące kawę zamiast&#13;
alkoholu oraz kruche ciasteczka wypiekane w każdym domu i obecne w wiejskich sklepach15. Operowanie skojarzeniami z tradycyjnym czy lokalnym napitkiem spotykamy też&#13;
w nazewnictwie wyrobów alkoholowych. Pośród piw mamy „Szczawnickie”, „Pienińskie” i „Flisackie”, pośród mocniejszych trunków „Pienińską śliwowicę” czy „Pienińską&#13;
mocną śrubę”. Również kiełbasy, które nigdy nie należały do codziennego stołu wiejskiego, nazywane są regionalnie: Podhalańską, Góralską i Juhaską. Wypaczanie pojęcia&#13;
tradycyjności jedzenia przez przemysł gastronomiczny dotyczy zresztą nie tylko tych&#13;
regionów, a wszędzie wprowadza dezinformację tam, gdzie precyzyjny opis dałby więcej&#13;
korzyści. W tym kontekście należy spojrzeć na propozycję festynową jako na zalecaną&#13;
dla tych, którzy rzeczywiście są zainteresowani kuchnią regionalną, zarówno turystów,&#13;
jak i władz samorządowych zobowiązanych do realizacji zadań służących zachowaniu lokalnej tradycji.&#13;
&#13;
Jak goście przyjechali, to chcieli grule z bockiem omascone, kwaśne mleko ze śmietanką, pyzy&#13;
[...]. No syr tyz [2 kobiety, wiek 87 i 86 lat, Łapsze Niżne].&#13;
[...] duzo jest, ze jak przyjezdzają tu na uboce, na wsie, tom jednak by chcieli jeść takie sićko&#13;
ekologiczne [...] tu chodzi o to, ze juz idziemy z postępem cywilizacji i jednak robi się wszystko&#13;
pod turystów, no nie? I takie typowo dania regionalne, to juz trzeba naprawdę dobrze szukać&#13;
[...] [2 kobiety, wiek 20-25 lat, Krościenko].&#13;
[...] ja uwarzę kwaśnicę na gęsinie czy tam kapustę z grochem, fizoły ze śliwkami, a gościowi&#13;
podam kotleta schabowego?! Będzie on wtedy obrażony, bo to on zje w każdej restauracji.&#13;
A tego nigdzie nie zje, tylko u nas w agroturystyce. [kobieta, lat 63, Czorsztyn].&#13;
&#13;
Znacznie lepszą formą propagowania pożywienia regionalnego wydają się liczne festyny, takie jak lokalne dożynki, otwarcia sezonów, różnorodne imprezy , takie jak Spiska&#13;
Watra czy Lato pod Trzema Koronami, na które do przygotowania poczęstunku proszone&#13;
są kobiety z Kół Gospodyń Wiejskich czy kobiecych stowarzyszeń, które zastąpiły niegdysiejsze koła. Ponieważ imprezy te łączą się z konkursami, panie starają się ugotować&#13;
jak najbardziej tradycyjnie i smacznie prezentowane potrawy. Zapewne swoją rolę pełni&#13;
też fakt spożywania przygotowanych potraw w gronie lokalnej ludności, z której też wybierane jest konkursowe jury. Jakość poczęstunku uznają, a i rozpoznają turyści, spośród&#13;
których niektórzy przyjeżdżają w te okolice nawet od dwudziestu lat, specjalnie na imprezy kulinarne:&#13;
No to kwasica – wszechobecna – to wiadomo, na żeberku! Ale są różne kwasice! [...]&#13;
I takie placki pieką – moskole się nazywają. Na maślance, na kefirze – to zależy od regionu.&#13;
Z masłem czosnkowym. Pierogi z bryndzą – oczywiście. Takie pierogi z bobem. Tu są różne&#13;
pierogi, to zależy od regionu. [...] różnice się czuje. Nawet gulasz. Na Słowacji jest inny niż ten&#13;
tutaj [wywiad zbiorowy, turyści, wiek od kilkunastu do ok. 50 lat, Mizerna].&#13;
&#13;
Ciekawym zjawiskiem jest, że pytani przez nas turyści nie starają się implementować&#13;
poznawanych w okolicy dań do swoich domowych jadłospisów. Fakt ten tłumaczy Hryciuk komplikacjami, z jakimi związany jest ten stopniowy proces: „Turystyka kulinarna to poznawanie odmienności, nowych kultur i sposobów bycia poprzez odkrywanie&#13;
nieznanego, egzotycznego pożywienia. Przejście od tego, co jadalne, ale egzotyczne, do&#13;
oswojonego i smacznego odbywa się stopniowo i jest zwykle negocjowane w ramach kilku strategii. Przede wszystkim, jadalne ale egzotyczne jedzenie powinno być zaprezentowane w odpowiednim kontekście [na przykład na zorganizowanym w tym celu festynie&#13;
&#13;
110&#13;
&#13;
I przekonaliśmy się, że najlepiej jeść tam, gdzie przychodzą miejscowi, bo tam podają prawdziwe [wywiad zbiorowy, turyści, wiek od kilkunastu do ok. 50 lat, Mizerna].&#13;
&#13;
Justyna Laskowska-Otwinowska – doktor, etnolog, kurator wystaw. Pracuje w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie na stanowisku kustosza dyplomowanego. Prowadziła badania&#13;
nad „nowoosadnikami” na wsi polskiej (2008). Interesuje się antropologią jedzenia.&#13;
14&#13;
&#13;
R. Hryciuk, Tortilla tour..., op. cit., s. 167.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
B. Brzostek, PRL na widelcu, Wydawnictwo. Baobab, Warszawa 2010, s.62.&#13;
&#13;
111&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Konkurs potraw regionalnych, Mizerna 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
Kuchenne rewolucje w Pieninach i na Spiszu&#13;
&#13;
Stoisko z watą cukrową, Niedzica Zamek 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
Konkurs potraw regionalnych, Mizerna 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
Konkurs potraw regionalnych, Mizerna 2018 (fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
Stoisko z wyrobami regionalnymi, Niedzica Zamek 2018&#13;
(fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
112&#13;
&#13;
Menu restauracji w Krościenku 2018&#13;
(fot. J. Laskowska-Otwinowska)&#13;
&#13;
113&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK�&#13;
7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Zeszyt kulinarny, Niedzica 2018&#13;
&#13;
Zeszyt kulinarny, Niedzica 2018&#13;
&#13;
Spuścizna Babiogórców – ich historia, tradycje, obrzędy, architektura, gwara – jest już&#13;
w znaczącym stopniu opisana w tekstach etnograficznych i upamiętniana w formie folkloryzmu. Przygotowując badania dotyczące Górali spod Babiej Góry, postanowiłam&#13;
więc skupić się na tym, co sami zainteresowani chcą o sobie powiedzieć, co uznają za&#13;
swoje dziedzictwo, jakie istnieją narracje tożsamościowe, przekonania i stereotypy. Prowadzony w lipcu 2018 r. rekonesans1 skupiał się więc na autoobrazie kreowanym przez&#13;
mieszkańców Podbabiogórza współcześnie – już po zrealizowanej na tych terenach&#13;
w XX w. „rewolucji” etnograficznej, zaszczepiającej wiedzę na temat regionalnego dziedzictwa kulturowego.&#13;
Terenem badawczym była położona u stóp Babiej Góry Zawoja – największa podbabiogórska wieś, siedziba Babiogórskiego Centrum Kultury. Nie bez znaczenia w obranej&#13;
optyce jest to, że Zawoja jest miejscowością turystyczno-letniskową2. To właśnie jej turystyczny charakter skłonił mnie do refleksji nad tym, jak mieszkańcy pragną być widziani&#13;
przez przybyszów, czyli jak tożsamość regionalna realizowana jest w kontekście turystyki&#13;
1&#13;
&#13;
Grupę badawczą oprócz mnie tworzyli: etnolożki mgr Małgorzata Dubasiewicz i mgr Marta Szaszkiewicz&#13;
oraz studenci etnologii: Joanna Sikora, Weronika Kuta, Paweł Witanowski i Anita Brzyszcz. Przeprowadziliśmy&#13;
ok. dwudzieścia wywiadów pogłębionych z lokalnymi przedstawicielami instytucji związanych z kulturą i edukacją, działaczami regionalnymi, artystami ludowymi, sprzedawcami, pracownikami ośrodków wczasowych,&#13;
a także z niezaangażowanymi w folklor mieszkańcami. Dodatkową metodą badawczą była obserwacja uczestnicząca: m.in. na zawojskim targu, w bacówce na Hali Barankowej, w skansenie w Zawoi Markowej, w izbie&#13;
regionalnej przy Szkole Podstawowej nr 5 w Zawoi Gołynia, w kościele parafialnym, w agroturystyce i w karczmach góralskich, w sklepikach z pamiątkami oraz podczas próby zespołu regionalnego Cieślica.&#13;
2&#13;
&#13;
W obrębie wsi istnieje sześć sołectw: Zawoja Górna, Zawoja Centrum, Zawoja Przysłop, Zawoja Dolna, Zawoja Mosorne, Zawoja Wełcza, zob. Monografia Zawoi, red. U. Janicka-Krzywda, Forma, Kraków-Zawoja 1996.&#13;
Zeszyt kulinarny, Niedzica 2018&#13;
&#13;
114&#13;
&#13;
115&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
i jak uzewnętrzniana wobec przyjezdnych. Jak sami siebie opowiadają w wywołanej narracji oraz jak swoje dziedzictwo kulturowe wykorzystują w turystyce.&#13;
&#13;
���7XU\VW\ND�Z�=DZRL&#13;
Zawoja pełni rolę miejscowości turystyczno-wczasowej od początku XX w.. Jej dynamiczny rozwój nastąpił w okresie międzywojennym, wówczas powstały pensjonaty, kwatery, sklepy i inne punkty usługowe. O ówczesnej popularności miejsca świadczy fakt,&#13;
że już w 1930 r. letnisko doczekało się monografii wydanej przez Komisję Klimatyczną3.&#13;
Brutalny kres tego turystycznego boomu przyniosła II wojna światowa. Dopiero w latach&#13;
60-70. XX w. Zawoja przeformowała się w miejscowość kolonijną i wczasową, popularną&#13;
jako weekendowe miejsce wczasów zakładowych, jednak i to uległo zmianie po transformacji ustrojowej w 1989 r.; miejscowość zaczęła podupadać4. Aktualnie w Zawoi funkcjonuje kilka ośrodków wczasowo-wypoczynkowych oraz wypoczynkowo-kolonijnych,&#13;
pensjonaty, gospodarstwa agroturystyczne, a także w okolicy kilka trzygwiazdkowych&#13;
hoteli wellness&amp;SPA.&#13;
Turystyczny potencjał Zawoi leży pomiędzy przyrodą a kulturą, z przeważającym&#13;
ciążeniem tej pierwszej: większość działań czy tworzonej infrastruktury ukierunkowana jest bowiem na turystykę górską. W ulotce kolportowanej przez Lokalną Grupę&#13;
Działania „Podbabiogórze” (do jej członków należy m. in. gmina Zawoja) czytamy o jej&#13;
podstawowym celu, jakim jest „rozwój turystyki, szczególnie aktywnej opartej o zasoby&#13;
przyrodnicze i kulturowe”. Wśród wyznaczonych zadań członkowie wymieniają również&#13;
„ochronę dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego”, a także „wykorzystanie lokalnych&#13;
walorów przyrodniczych, historycznych i kulturowych dla rozwoju obszaru Podbabiogórza”. Walory związane z odrębnością kulturową mieszkańców, jak i zasoby przyrodnicze,&#13;
przekuwane są tu w produkt turystyczny, co jest spotykaną, by nie powiedzieć „naturalną” transformacją: dawna kultura ludowa5 i jej folklor nie wiążą się już z codziennym&#13;
życiem mieszkańców wsi, lecz przeobrażone w folkloryzm służą nowym celom, m. in.&#13;
komercyjnym i turystycznym6, stając się elementem oferty turystycznej regionu.&#13;
Turystyka jest związana z kulturą, stanowi jej element i przekaz. Związek ten jest ścisły, ale niejednoznaczny. Andrzej Kowalczyk proponuje „przyjąć uproszczone założenie,&#13;
iż turystyka jest z jednej strony atrybutem kultury, a z drugiej strony czynnikiem ją zmieniającym”7. Turystyka może na przykład przyczynić się do ochrony dziedzictwa kulturowego lub też służyć regionalnej autoprezentacji, pracując w ten sposób na budowanie&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
tożsamości i zachowywanie pamięci o folklorze. W ten sposób staje się osobliwym zwierciadłem, w którym odbija się autoobraz mieszkańców regionu, czyli też tzw. front-region,&#13;
region oficjalny i postulowany, prezentowany „na zewnątrz”, ku widzom8.&#13;
Jest to odwrócenie zjawiska opisywanego w zawojskich pracach etnograficznych. Według Urszuli Janickiej-Krzywdy rozwój turystyki w Zawoi wzmocnił proces wykorzeniania kultury Górali Babiogórskich. Badaczka twierdzi, że przyjazd wczasowiczów z miast&#13;
zapoczątkował wśród autochtonów zmianę obyczajów, stroju i języka. W latach 50. XX&#13;
w. dokonała się całkowita unifikacja tutejszej kultury – przejmowano wzorce miejskie.&#13;
Jednak już z początkiem XX w. – również z inspiracji nowymi przybyszami – pojawiło się&#13;
także pamiątkarstwo: wykonywane w drewnie figurki górali, zwierząt, kasetki itp. Zawoję dotknął zatem znamienny paradoks: najpierw turystyka przyczyniła się do unifikacji&#13;
tutejszej kultury z kulturą ogólnopolską, współcześnie natomiast pomaga rozwijać się&#13;
wspomaganemu przez dotacje rządowe i unijne folklorowi, który ma moc uatrakcyjniania miejsca, gdy upadły zakładowe domy letniskowe.&#13;
Relacje turystyki z kulturą wzmacnia ponadto zmiana sposobu uprawiania tej pierwszej. Jak zauważają badacze, popularny do niedawna model turystyki 3xs (3s tourism: sea,&#13;
sun, sand) wypiera model 3xe (3e tourism: entertainment, excitement, education)9. Ten&#13;
drugi rodzaj nazwany został turystyką kulturową10. Rozbudzeni literaturą podróżniczą&#13;
turyści zaczynają szukać nie tylko odpoczynku, ale też poznania środowiska i specyfiki&#13;
miejsca, w którym wypoczywają. Interesują się szeroko pojętą kulturą, „sztuką i rękodziełem, religią, ubiorem, historią poszczególnych miejsc, zajęciami zamieszkujących je&#13;
ludzi, ich sposobami żywienia, językiem, zwyczajami, rzemiosłem, architekturą” – dookreśla znawca tematu A. M. von Rohrscheidt. Innymi słowy turyści zaczynają interesować się dziedzictwem kulturowym odwiedzanych miejsc. Turystyka kulturowa może&#13;
zatem sprzyjać odradzaniu się i wzmacnianiu tożsamości regionalnych, stwarza dogodne&#13;
warunki do autoprezentacji oraz stanowi pole realizowania chęci odróżnienia się od innych. Ponadto jest okazją do zarobku, wszelkie elementy ludowo-regionalne dobrze się&#13;
sprzedają, wpisując się w nurt idei slow-life.&#13;
&#13;
3 Monografja letniska Zawoi, Nakładem Komisji Klimatycznej w Zawoi, Kraków 1930.&#13;
4 W. Trybała, Elementy kultury ludowej jako atrakcja turystyczna regionu (na przykładzie wsi Zawoja), „Rocznik&#13;
Babiogórski”, 2004, t. 6, s. 59.&#13;
5 Pomijam tu szeroką dyskusję na temat zasadności tego terminu, zob. m.in. R. Sulima, Literatura a dialog kultur, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1982 oraz L. Stomma, Antropologia kultury wsi polskiej XIX&#13;
w., Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1986.&#13;
6 Por. J. Mokras-Grabowska, Kultura ludowa w polskiej turystyce – autentyczność czy komercja?, w: Kultura i&#13;
turystyka – razem czy oddzielnie?, red. A. Stasiak, Wydawnictwo WSTH, Łódź 2007, s. 258.&#13;
7 A. Kowalczyk, Współczesna turystyka kulturowa – między tradycją a nowoczesnością, w: Turystyka kulturowa.&#13;
Spojrzenie geograficzne, red. tenże, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008, s. 11.&#13;
&#13;
116&#13;
&#13;
8 Zob. J. Dziadowiec, Imprezy folklorystyczne jako forma folkturystyki/etnoturystyki oraz forma organizacji i zarządzania dziedzictwem niematerialnym. Perspektywa folkorganizatorów i folkturystów, „Turystyka Kulturowa”,&#13;
2016, nr 3, s. 94 i n. oraz T. J. Cooley, Repulsion to Ritual: Interpreting Folk Festivals in the Polish Tatras, „Ethnologies”, 2001, nr 23/1, s. 233-253.&#13;
9 A. Mikos Rohrscheidt, Turystyka kulturowa – wokół definicji, „Turystyka kulturowa”, 2008, nr 1, s. 7.&#13;
10&#13;
&#13;
Pisze o tym m.in. Armin Mikos Rohrscheidt, Turystyka kulturowa. Fenomen, potencjał, perspektywy, Gniezno&#13;
2008, zob. też: P. Zarębski, Wybrane elementy turystyki kulturowej jako czynnik rozwoju bazy noclegowej na obszarach wiejskich w Polsce, „Turystyka Kulturowa”, 2015, nr 1, s. 5.&#13;
&#13;
117&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
���%DELRJµUVND�HWQRJUDуD�L�MHM�SU]HGVWDZLFLHOH��)UDQFLV]HN�*D]GD��&#13;
����=RуD�%XJDMVND��8UV]XOD�-DQLFND�.U]\ZGD&#13;
Na świadomość etniczną, ale i kreowanie autodyskursu mieszkańców Zawoi oddziaływała&#13;
niewątpliwie narracja etnograficzna oraz prowadzone w XX w. działania regionalistyczne&#13;
i folklorystyczne. Mimo że grupa ta nie dość jest jeszcze znana przeciętnemu turyście11,&#13;
o kulturze ludowej Górali Babiogórskich napisano niemało: doczekali się tutejszych zbieraczy folkloru i regionalistów, założycieli zespołów regionalnych oraz „swojej” etnograf.&#13;
Wspominani przez mieszkańców regionaliści to przede wszystkim dr Urszula Janicka-Krzywda, Zofia Bugajska oraz Franciszek Gazda. Pierwsza z wymienionych to upamiętniana lokalnie12 etnografka i folklorystka, zawojanka z urodzenia, pracowniczka Muzeum&#13;
Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie. Janicka-Krzywda jest redaktorką&#13;
między innymi13 tomu zbiorowego pt. Kultura ludowa Górali Babiogórskich14. To wieloautorska publikacja z ambicjami na komplementarne opracowanie tematu zawartego&#13;
w tytule: począwszy od charakterystyki geograficzno-historycznej, po rolnictwo, hodowlę, tradycje pasterskie, architekturę sakralną, sztukę, rzemiosło, strój, pożywienie,&#13;
medycynę ludową, obrzędy, folklor muzyczny regionu oraz pełną bibliografię naukową&#13;
i popularno-naukową dotyczącą Babiogórców. Nie ona pierwsza zajmowała się tym zagadnieniem, choć należy podkreślić silny wpływ badaczki na tutejszy ruch regionalny:&#13;
była konsultantką etnograficzną i jedną z inspiratorek powołania do życia zespołów&#13;
regionalnych „Juzyna” w Zawoi i „Zbójnik” w Skawicy, dla których pisała scenariusze&#13;
przedstawień folklorystycznych.&#13;
Nie mniej istotny wkład w propagowanie tutejszego folkloru wniosła Zofia Bugajska&#13;
– rodem ze Starej Wsi pod Limanową, ale od 1958 r. zamieszkująca Zawoję regionalistka,&#13;
muzykolog i wieloletnia dyrektor szkoły15; założycielka zespołu regionalnego „Babiogórcy” (1963 r.), kierowniczka grupy śpiewaczej KGW „Zawojanki” oraz kustoszka izby regionalnej przy Szkole Podstawowej nr 5 w Zawoi Gołynia (1999 r.). Udziela się także jako&#13;
konsultantka zespołów i jurorka wielu regionalnych konkursów. Wespół z córką i synem&#13;
wydała zbiór pt. Gdy do tej Babiej Góry przyjedziesz... Babiogórskie pieśni i tańce z Zawoi16.&#13;
Bugajska jest spadkobierczynią działalności Franciszka Gazdy, przedwojennego zawojskiego nauczyciela i założyciela zespołu regionalnego „Zawojanie” (1933-1938). Zwa11&#13;
Stąd założenie projektu Skarby Górali. Odkrywanie skarbów dziedzictwa południowej Małopolski, którego&#13;
hasłem przewodnim jest „Poznaj Górala spoza Podhala”. Przedsięwzięcie ma na celu wyodrębnienie w świadomości odbiorców różnorodności 8 góralskich grup – innych niż górale spod Tatr, zob. „Skarby Górali”, https://&#13;
skarbygorali.pl, dostęp 2.08.2018.&#13;
12&#13;
&#13;
Od 2017 r. jej imię nosi Babiogórskie Centrum Kultury w Zawoi.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
Jest autorką około 1000 artykułów i kilkunastu książek, m.in. U. Janicka-Krzywda, A. Łajczak, Babiogórskie&#13;
ścieżki, „Colgraf-Press”, Poznań 1995; U. Janicka-Krzywda, Legendy babiogórskie, Wydawnictwo „Forma”, Kraków 1998; U. Janicka-Krzywda, Dziedzictwo kulturowe Babiej Góry, w: Światy Babiej Góry, red. D. Ptaszycka&#13;
-Jackowska, Wydawnictwo „Grafikon”, Zawoja-Kraków 2002.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
Kultura ludowa Górali Babiogórskich, red. U. Janicka-Krzywda, Oficyna Wydawnicza Wierchy, Kraków 2016.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Zob. Z. Bugajska, Zawoja moja mała ojczyzna, Księgarnia Akademicka, Kraków 2011.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
Z. Bugajska, Z. Bugajski, M. Bugajska-Bogacz, Gdy do tej Babiej Góry przyjedziesz... Babiogórskie pieśni i tańce&#13;
z Zawoi, Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego, Sucha Beskidzka, Bielsko-Biała&#13;
1987; Zofia Bugajska, Małgorzata Bugajska-Bogacz, Pastorałki Babiogórskie, [s.n.], Kraków 2001.&#13;
&#13;
118&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
ny „budzicielem folkloru w Zawoi” regionalista był lokalnym zbieraczem pieśni i tańców&#13;
babiogórskich, które zgromadzone w zbiorze Babiogórskie pieśni z Zawoi w układzie na&#13;
3 i 4 głosy równe17 posłużyły za bazę repertuaru zespołów regionalnych.&#13;
Długoletnia działalność kulturotwórcza zadziałała. Po wszystkich etnograficznych&#13;
zabiegach rewitalizacji, a właściwie przywracania kultury regionalnej Podbabiogórza,&#13;
zawojanie zaczęli być dumni ze swojego dziedzictwa kulturowego i żywo nim zainteresowani. Rozmówcy przy okazji uwewnętrznili etnograficzną narrację o autentyzmie&#13;
prezentowanego folkloru, dbając o detale i zgodność z etnograficznym zapisem, podkreślając wagę dokładnego odtwarzania:&#13;
[R]eprezentujemy folklor autentyczny, niektórzy mają stylizowany. My autentyczny, więc nic&#13;
nie zmieniamy, tylko tak jak to było dawniej spisane, zebrane przez materiały badawcze tu,&#13;
z tych terenów i przekazywane właśnie potem tym zespołom [W1_K_ok. 57]18.&#13;
&#13;
„Autentyczność” pojawia się także w kontekście stroju babiogórskiego. Jako główne&#13;
rekonstruktorki wymienia się Bugajską i Janicką-Krzywdę:&#13;
W latach 30., od roku 32 do roku 38 na Przysłopiu mieszkał i pracował Franciszek Gazda.&#13;
Mówi się o nim, że to był budziciel zawojskiego, babiogórskiego folkloru. On tutaj jako pierwszy jakby odzyskał te stroje regionalne. [...] Przysłał dosyć dużo materiałów związanych z przedwojennym zespołem Babiogórcy i m.in. też przysłał elementy rekonstrukcji stroju. Tak więc&#13;
pierwsze kroki rekonstrukcji stroju babiogórskiego to jest pani Bugajska, a resztę zrobiła śp.&#13;
Ula Janicka-Krzywda, która już całkowicie ten strój odzyskała, odbudowała, tam z Muzeum&#13;
Seweryna Udzieli [W2_M_ok. 55].&#13;
No, bo to jest praca, właśnie dokumentacja naukowa. Odtworzyć stroje na podstawie tych&#13;
zbiorów archiwalnych w muzeum i jakieś fotografie... a w ogóle wiedzieć też, na co się patrzy, co&#13;
nie? I nie robić tej pomyłki, że tutaj mamy te stroje tak, jak mieli górole pienińscy [W3_M_38,&#13;
o działalności Urszuli Krzywdy-Janickiej].&#13;
Pani Zofia Bugajska [...] jest ciekawą osobą, ma olbrzymią wiedzę. [...] ona prowadzi izbę regionalną. Co prawda też ma swoje naleciałości, bo pochodzi z Sądecczyzny, ale jak mam być&#13;
szczery i oddać honor, to rzeczywiście jeżeli chodzi o informacje, o zbiory, opracowania, to&#13;
ona tu jeszcze przed panią profesor Janicką-Krzywdą jeszcze to wszystko robiła, tylko że ona&#13;
nie robiła tego jako [etnograf ], robiła to jako nauczyciel. I jako zespół Babiogórcy regionalny&#13;
[...] [W4_M_50].&#13;
&#13;
Obie panie mają jednak różną wizję babiogórskich strojów, a ten etnograficzny konflikt ma swoje odzwierciedlenie w poglądach mieszkańców, którzy są podzieleni niejako&#13;
na „grupę od Bugajskiej” i „grupę od Janickiej”. Na podstawie zebranych i wprowadzanych przez badaczki materiałów etnograficznych we wsi istnieją dwie wersje wyglądu&#13;
„tradycyjnego” stroju babiogórskiego. Pani, która niegdyś szyła stroje, podkreślała w rozmowie, że te, z których korzysta zespół Juzyna, nie przypominają strojów, które ona pamięta z dawnych czasów:&#13;
17&#13;
&#13;
F. Gazda, Babiogórskie pieśni z Zawoi w układzie na 3 i 4 głosy równe, Wydawnictwo Małopolskiego Związku&#13;
Teatrów i Chórów Ludowych, Kraków 1938, https://www.muzeum.sucha-beskidzka.pl/_wydawnictwa/biblioteka_babiogorskiego_parku_narodowego/Babiogorskie_Piesni_z_Zawoi/Babiogorskie_Piesni_z_Zawoi.&#13;
pdf, dostęp 29.09.2018.&#13;
18&#13;
&#13;
Sposób kodowania wywiadów: numer porządkowy wywiadu, płeć i wiek.&#13;
&#13;
119&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
O pani Janicka, ta pani etnograf nasza, to pozbierała ten strój, ale ten strój jest dziadowski. Tak&#13;
nie chodziły nasze dziewczyny, tak jak to ona umyśliła. Ona gdzieś ze zdjęć starych wzięła. No,&#13;
ale co ona mogła mieć, lnianą koszulę i spódnicę, jakąś taką perkalową. Bo później jak się jeździło do Krakowa do Sukiennic, to tam się kupowało, tam były stroje. [...] Takie jak krakowskie,&#13;
tylko że nie miały białym haftem tylko, były bluzki kolorową muliną czy czymś kolorowym,&#13;
szydełkiem koło szyi obrobione, ściągnięte na taki rulonik i takie to były. Gorset mieli z parzenicą, spódnica tybetowa była. Ale same korale, jak moja mama miała korale, to kosztowały tyle,&#13;
co porządna krowa, gdzieś z 5 tysięcy. Czy ta chustka wełniana baranica, też kosztowała majątek. To było wszystko bardzo drogie. Przechodziły te spódnice z mamy na córkę, na wnuczkę&#13;
i takie to. [...] Kiedyś były piękne bluzki, haftowane, spódnice. Były ładnie ubrane, czerwone&#13;
korale, [...]. Takie serdaki, co ta pani Janicka umyśliła, no może, ale nie, tak się nie nosiło. Kiedyś&#13;
to było inaczej, kiedyś to bogato byli ubrane [W5_K_75].&#13;
&#13;
Inni rozmówcy przyjmowali wersję Janickiej-Krzywdy, wskazując na jej autorytet&#13;
jako doktora etnografii i pracowniczki muzeum etnograficznego. W debacie tej ujawnia&#13;
się zaufanie do autorytetu etnografa oraz wizja specjalisty jako tego, który mówi, jak było&#13;
naprawdę. Ukazuje też wpływ etnografii na kształt i treść lokalnej tożsamości. Etnograf,&#13;
muzykolog i dialektolog pokazują, jak być „poprawnie” Góralem Babiogórskim.&#13;
&#13;
���2G�DQLPDFML�GR�DXWRUHфHNVML&#13;
�����$QLPDFMD�UHJLRQDOQD�&#13;
������=HVSRă\�IRONORU\VW\F]QH&#13;
Głównym źródłem wiedzy na temat babiogórskich tradycji, stroju, pieśni i tańca, a nawet&#13;
gwary są dla mieszkańców Zawoi zespoły regionalne:&#13;
Dzieci teraz ucom się [gwary] w tych zespołach regionalnych [...]. No, a to wiadomo, jak&#13;
w każdej szkole, różne mają występy czy recytacje takie, więc czasem się pojawiają, poza Redutą&#13;
Ordona czy Inwokacją z Pana Tadeusza, takie gwarowe wierszyki, przedstawienia czy kolędnicze&#13;
występy w okresie kolędowania [W3_M_38].&#13;
&#13;
Inny rozmówca potwierdza, że gwary nauczył się dopiero w zespole, ponieważ w jego&#13;
rodzinie nastąpiła luka pokoleniowa: rodzice już gwarą nie mówili19, natomiast dziadkowie zmarli, przez co młodsze pokolenie nie miało szansy nauczyć się gwary w środowisku&#13;
rodzinnym. „Szczęśliwie – dopowiada 39-latek – kiedyś na mojej drodze pojawił się zespół [...] i w związku z tym gwary się trochę nauczyłem. Zespół mi pewne rzeczy też&#13;
wytłumaczył. No i w zespole też nauczyłem się paru rzeczy takich, że i mogę zaśpiewać,&#13;
jak będę chciał, w gwarze babiogórskiej, znam tańce i znam muzykę” [W6_M_39]. Dzięki&#13;
zespołom regionalnym wśród młodych mieszkańców Zawoi odżyły także dawne obrzędy, takie jak chodzenie z banią. Zainspirowani tradycyjnym kolędowaniem przebierają&#13;
się w stroje regionalne i chodzą po domach z programem, którego nauczyli się w zespole:&#13;
19&#13;
&#13;
Rozmówcy różnie to tłumaczą – poczuciem wstydu, kontaktem z miastem podczas wyjazdu do pracy na&#13;
tzw. służbę i szykanami lub wyśmiewaniem się z gwary, modą miejską i kontaktem z turystami, „poprawnością&#13;
językową w szkole”, ktoś inny wspomina nawet „bicie po łapach”.&#13;
&#13;
120&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
[Z] tych zespołów regionalnych się zbierają w takie paczki. Nie, żeby to było, że chłopczyk ze&#13;
szopką czy dwie osoby i tylko jedną zwrotkę kolędy, żeby na kasę i lecieć dalej, tylko normalnie&#13;
mają nawet instrumenty ze sobą, jak jest dobra pogoda w zimie, a jak nie, to takie grupki trzy-,&#13;
cztero-, pięcio-, sześcioosobowe czy nawet większe. I w strojach [W3_M_38].&#13;
&#13;
Dzięki zespołom realizuje się enkulturacja niejako „prefiguratywna”, ponieważ transmisja wiedzy odbywa się w kierunku od młodszych pokoleń do starszych:&#13;
Dorośli też się uczyli trochę na nowo pieśni przez dzieci [W6_M_39].&#13;
Zresztą dziecko się nauczy, to potem w domu śpiewają. [...] Ci, co już grali na instrumentach,&#13;
to tam gdzieś w rodzinie to już grają też, ale jak mają gdzieś tam swoje prywatne uroczystości&#13;
to sobie grają i śpiewają. [...] To tak, że przez ten zespół na pewno [...] jednak ta nasza tradycja&#13;
babiogórska odżyła [W1_K_ok. 57].&#13;
&#13;
Rozmówcy łączą tradycje lokalne z folklorem: „[P]rzez to, że w folklor się bawię tak&#13;
długo, to znam dużo tradycji” – zapewnia były członek „Juzyny”. W tym rozumieniu zespoły folklorystyczne powstałe z inspiracji regionalistów i etnografów wyznaczają „normę” tych tradycji, ich autentyczność. Tym bardziej, że przeważa przekonanie o zanikaniu&#13;
tradycji: „[D]użo, dużo zatraciliśmy. Dobrze, że my mamy tutaj w Zawoi ten zespół Juzyna, że te chłopaki, te dziewczyny, u nas tu często też bywają z tymi swoimi repertuarami”&#13;
[W7_K_ok. 70].&#13;
W samej Zawoi działa kilka zespołów regionalnych. Pierwszym chronologicznie jest&#13;
zespół „Babiogórcy”, założony w marcu 1963 r. przez Zofię Bugajską i jej męża Władysława. Pierwotnie pod auspicjami „Babiogórców” działały dwie grupy: dzieci (chłopców i dziewcząt) oraz dorosłych (gazdów i gaździn). Aktualnie jest to zespół dziecięcy&#13;
(uczniowie klas V i VI). W 1999 r. kierowniczą schedę przejęła córka Bugajskiej – Małgorzata Bugajska-Bogacz. Bazą programową są pieśni, melodie i tańce zebrane i opracowane przez Franciszka Gazdę oraz rodzinę Bugajskich wzbogacone o widowiska obrzędowe&#13;
oraz regionalne gawędy. Od 1982 r. przy Szkole Podstawowej nr 5 działa ponadto grupa śpiewacza Koła Gospodyń Wiejskich „Zawojanki”, powołana do życia również przez&#13;
Bugajską. Panie prezentują obrzędy i zwyczaje, sceny rodzajowe, a także pieśni z Zawoi.&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury zrzesza dwa zespoły. Od 1992 r. funkcjonuje dziecięcy&#13;
i młodzieżowy zespół „Juzyna”, prezentujący regionalne pieśni i tańce, a także obrzędy&#13;
i stroje. Inicjatorką powstania tej grupy była poetka ludowa Zofia Kozina, choreografem – Krystyna Kołacz, zaś wieloletnią kierowniczką – Janina Wanda Bucka. Pierwszy&#13;
program przygotowała Urszula Janicka-Krzywda (na podstawie materiałów terenowych&#13;
zebranych przez siebie i Jadwigę Wierczek oraz materiałów archiwalnych z przełomu&#13;
XIX/XX w.). Drugim zespołem działającym przy BCK jest złożona z dorosłych mieszkańców wsi „Cieślica”, która powstała pod koniec 2016 r. z inicjatywy Ireny Denis. Szefową&#13;
grupy jest wieloletnia członkini „Juzyny” Dorota Marek. Ponadto w lipcu 2018 r. przy&#13;
BCK zawiązał się folkowo-rockowy zespół „PotOCK” składający się z pięciu śpiewających dziewczyn z „Juzyny” oraz z członków rockowego zespołu „Body Mind Relation”.&#13;
Efekty swojej pracy zaprezentowali na płycie pt. Folk &amp; Rock relation (rockowe aranżacje góralskich pieśni). Pod patronatem BCK istnieje także Dziecięcy Zespół Regionalny&#13;
„Zbójnik” działający od 2004 r. w Zespole Szkół w Skawicy, kierowany przez Krystynę&#13;
&#13;
121&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Szczurek. W założeniach czytamy, że powstał, by „zaangażować młodych ludzi do poznawania kultury i tradycji regionu Babiej Góry”. Podobnie jak w przypadku „Juzyny”,&#13;
autorką scenariuszów przedstawień zespołu była Urszula Janicka-Krzywda.&#13;
�������)HVWLZDOH�L�NRQNXUV\�UHJLRQDOQH&#13;
Głównym punktem inspirującym szeroko zakrojoną działalność regionalną jest przede&#13;
wszystkim Babiogórskie Centrum Kultury. Pod jego auspicjami organizuje się imprezy&#13;
nawiązujące do dawnego życia tuziemców. Jest to np. odbywający się od 1984 r. Festiwal&#13;
Babiogórska Jesień – folklorystyczna wariacja na temat redyku, w ulotkach promocyjnych imprezy nazwany „widowiskiem”, a zejście owiec z hal prezentowane jest jako największe święto Górali Babiogórskich – mimo że hodowla owiec nie jest główną gałęzią&#13;
zawojskiej gospodarki. W programie znajdują się także: konferencja naukowa20, kiermasz&#13;
sztuki ludowej, a także koncerty zespołów folklorystycznych – z regionu i całego kraju. Celem wytyczonym przez organizatorów miał być powrót tradycji, obyczajów oraz&#13;
prezentacja babiogórskiego dziedzictwa kulturowego21. Innym tego typu wydarzeniem&#13;
są lipcowe Sianokosy Zawojskie organizowane przy współudziale Babiogórskiego Parku&#13;
Narodowego oraz sołtysów z gminy Zawoja w Skansenie im. Józefa Żaka w Zawoi Markowej. Są tu konkursy w założeniu organizatorów odnoszące się do tradycji: poklepywanie&#13;
kosy, koszenie kosą tradycyjną, roztrzepywanie, grabienie i kopienie siana, a także występy kapel i zespołów folklorystycznych oraz ekspozycja maszyn do uprawy łąk górskich.&#13;
Mieszkańców regionu aktywizuje się także przez organizowanie rozmaitych konkursów odnoszących się w swoich założeniach do tradycji. Do takich można zaliczyć Konkurs na Tradycyjny Strój Babiogórski (odtworzony, przypomnijmy, na podstawie rysunkowej rekonstrukcji stworzonej w latach 60. XX w. na potrzeby zespołów regionalnych&#13;
przez Instytut Sztuki PAN oraz archiwalnych materiałów muzealnych22), organizowany&#13;
od 2000 r. przez Stowarzyszenie Gmin Babiogórskich. Jego ideą przewodnią – jak podkreślają organizatorzy – jest przywrócenie autentycznych strojów regionalnych Górali&#13;
Babiogórskich oraz zachęcenie mieszkańców Zawoi do ich częstego używania, czy to&#13;
podczas świąt państwowych czy uroczystości gminnych lub kościelnych. Konkurs połączony z prezentacją strojów przed publicznością odbywa się w Oktawę Bożego Ciała przy&#13;
kościele w Zawoi Centrum.&#13;
Kolejnym przykładem animacji kultury przez konkursy są organizowane przez BCK&#13;
i Starostwo Powiatowe w Suchej Beskidzkiej Podbabiogórskie Podsiady – rejonowy&#13;
przegląd instrumentalistów, śpiewaków i gawędziarzy ludowych. Cele wypisane przez&#13;
organizatorów, to popularyzacja samorodnej twórczości ludowej i rozwój tradycji gawę20&#13;
&#13;
Cykl organizowany jest od 2013 r.. Poszczególne konferencje dotyczyły kultury pasterskiej w rejonie Babiej&#13;
Góry (2013 r.), kultury pasterskiej łuku Karpat i jej oddziaływania na kulturę Babiogórców (2014 r.), kultury&#13;
pasterskiej we współczesności karpackiej z uwzględnieniem Babiej Góry (2015 r.), Górali Babiogórskich w&#13;
badaniach XIX-wiecznych naukowców i podróżników (2018 r.) oraz Górali Babiogórskich w badaniach XX-wiecznych naukowców (2019 r.), a w 2017 r. odbyło się sympozjum Pro Memoria Urszuli Janickiej-Krzywdy.&#13;
21&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://www.bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/zespoly-2, dostęp&#13;
30.10.2018.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
U. Krzywda-Janicka, Strój, w: Kultura ludowa Górali Babiogórskich, op.cit., s. 169.&#13;
&#13;
122&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
dziarstwa ludowego, popularyzacja śpiewu i muzyki ludowej, zainteresowanie śpiewem&#13;
ludowym dzieci i młodzieży, popularyzacja i podtrzymanie gwary. Wymogi repertuarowe są ściśle określone: repertuar pownien obejmować tematycznie dawne wierzenia,&#13;
zwyczaje, obrzędy ludowe z okolic, ciekawe wydarzenia z czasów dawnych lub współczesne; muzycznie: prezentację starych, tradycyjnych melodii z własnego regionu wykonywanych na tradycyjnych ludowych instrumentach (co ciekawe, wykluczono akordeon&#13;
– choć to właśnie ten instrument w istocie zawojował wieś23). Wymagania są wyśrubowane, obowiązkiem jest dostosowanie się do szczegółowych opisów etnograficznych. Na&#13;
podobnych zasadach organizowany jest Konkurs Rzeźby Babiogórskiej. Jako jeden z celów – oprócz promowania babiogórskiej kultury i aktywizowania lokalnych rzeźbiarzy&#13;
– organizatorzy postawili sobie udokumentowanie trwałości i ciągłości istnienia elementów tradycji ludowych. I tu wymogi są jasno określone: konkursowa praca rzeźbiarska&#13;
winna nawiązywać do regionu babiogórskiego, podkreślać jego walory przyrodnicze,&#13;
społeczne, kulturowe; temat może nawiązywać do dawnych zajęć, rzemiosła24. W protokole z posiedzenia jury możemy przeczytać uwagę, by „uczestnicy przyszłych biennale&#13;
przejawiali bardziej osobisty stosunek do tematu, [...] a także przy przedstawianiu strojów&#13;
ludowych zachowali wierność etnograficzną”25. Jak widać, kładzie się olbrzymi nacisk na&#13;
zgodność ze wzorem, czyli z „autentyczną kulturą ludową”, którą należy na konkursach&#13;
prezentować z pietyczną wręcz dokładnością. „Wierność etnograficzna” to istotny element działalności/edukacji regionalnej. Lokalny rzeźbiarz potwierdza to, że jego zainteresowanie lokalną demonologią wypływa z inspiracji pracami Janickiej-Krzywdy oraz&#13;
z namowy tutejszego muzeum:&#13;
Ta pani [Janicka-Krzywda] je [duchy] opisała, a ja je zrobiłem w 2005, bo muzeum chciało coś&#13;
mieć zrobione, no i zrobiłem te duchy. [...] ja zrobiłem te duchy tak, jak ja sobie je wyobrażałem. Bo one były tam opisane, że tam płanetnik był z łańcuchem, a czarownica była taka,&#13;
a taka [W8_M_ok. 63].&#13;
&#13;
Jeszcze inną formą edukacji regionalnej są inspirowane działania okołoreligijne, takie jak organizowany od 2001 r. przez BCK Konkurs na Tradycyjny Koszyk Wielkanocny. Odbywa się tradycyjnie w Wielką Sobotę w tutejszych kościołach: pw. św Klemensa&#13;
w Zawoi Centrum, pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Zawoi Górnej oraz pw. św.&#13;
Józefa Robotnika w Zawoi Zakamieniu. Po kościelnym obrzędzie należy przyjść ze swoim koszykiem do szkoły w Zawoi Wilcznej lub do OSP na Skawicy i przedstawić go do&#13;
oceny komisji konkursowej, która sprawdza czy produkty pokrywają się z tymi przynoszonymi przed laty przez Górali. Mieszkańcy do kościoła z koszykami przychodzą ubrani&#13;
w stroje góralskie. Jak czytamy na stronie BCK celem konkursu „jest propagowanie tradycji związanej z przygotowywaniem i ozdabianiem koszyków oraz zachęca mieszkańców&#13;
naszej gminy do uczestnictwa w uroczystościach święcenia pokarmów w regionalnych&#13;
23&#13;
&#13;
Zob. W. Kamiński, Instrumenty muzyczne na ziemiach polskich, PWM, Kraków 1971.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/blog/257-a-dinosaur-walks-into-the-museum-2 / dostęp 30.10.2018.&#13;
25&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, fanpage na portalu Facebook, 10.09.2018, https://www.facebook.com/bck.&#13;
zawoja/photos/a.1064156360269959/2061553920530193/?type=1&amp;theater / dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
123&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
strojach babiogórskich”26. Z obrzędami kościelnymi wiąże się także Góralska Pasterka –&#13;
nazwana „corocznym świętem wszystkich górali”, którzy „przebierają się w tradycyjne&#13;
stroje, by o północy wspólnie rozpocząć pasterkę kolędą Wśród nocnej ciszy”27. Tradycję&#13;
tę potwierdzają rozmówcy, wskazując na rolę księdza zaangażowanego w propagowanie&#13;
ubierania się w regionalne stroje na uroczystości kościelne nie tylko podczas pasterki, ale&#13;
i w trakcie procesji Bożego Ciała, odpustu parafialnego czy na Wielkanoc:&#13;
Na przykład pasterka, jak jest o dwunastej w nocy, w grudniu, to przyjeżdżają zespoły nawet&#13;
od Zakopanego. I później jest taki koncert, który trwa do godziny trzeciej. Śpiewają gwarami,&#13;
ale jakbyście to zobaczyły to... pięknie. Na skrzypcach, na tych różnych instrumentach. [...] Bardzo uroczysta jest tutaj u nas pasterka. Ksiądz zaprasza: Kto ma stroje regionalne proszę przyjść.&#13;
I tak samo odpust, Boże Ciało, procesja, jak idzie, to też wszystko w strojach regionalnych&#13;
[W9_K_ok. 65].&#13;
&#13;
�����$XWRUHфHNVMD�NXOWXURZD��ɚ7R�MHVW�QDV]�IRONORUə&#13;
Machina odpominania ruszyła. Systematyczna aktywność edukacyjna oraz zakrojona&#13;
na szeroką skalę akcja rewitalizacji folkloru babiogórskiego (począwszy od krzewienia&#13;
wiedzy etnograficznej, poprzez działalność zespołów regionalnych promujących dziedzictwo kulturowe Babiogórców, funkcjonowanie skansenów i izb regionalnych) zadziałały. Co istotne: reanimowanie świadomości regionalnej tutejszych mieszkańców i jej&#13;
poziom zaawansowania też jest polem zainteresowań lokalnych badaczy. Jerzy Kapłon&#13;
we wstępie do Kultury ludowej Górali Babiogórskich pisze, że wiedza etnograficzna zawarta w książce budzi w mieszkańcach zapoznających się z jej treścią „poczucie dumy ze&#13;
swego pochodzenia oraz świadomość niezwykłej wartości tradycji zachowywanych od&#13;
pokoleń”28. Janicka-Krzywda poświęciła temu zagadnieniu osobny artykuł zatytułowany&#13;
Przemiany świadomości regionalnej Górali Babiogórskich29.&#13;
Od czasu animacji etnograficznej mieszkańcy Zawoi angażują się w zespoły regionalne, szyją stroje ludowe, a także własnym sumptem tworzą publikacje popularne i turystyczne, by wymienić kilka z nich: kwartalnik „Pod Diablakiem. Pismo mieszkańców&#13;
i sympatyków Ziemi Babiogórskiej”, folder pt. „Wędrówka odkrywców. Przysłopskie&#13;
skarby natury i kultury” stworzony przez uczniów SP nr 4 na Przysłopiu (był to element&#13;
gry terenowej) czy spisane w gwarze babiogórskiej anegdotki autorstwa Stanisława Raka&#13;
zatytułowane Sumiynnie tak było30, a także niedawno wydana przez przysłopskie Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju książka pt. Przysłop z widokiem na histo-&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
rię31 – efekt zebranego wśród starszych mieszkańców materiału dokumentującego historię zawojskiego przysiółka.&#13;
• Działalność regionalną zawojan – na podstawie ich celowości – można podzielić na&#13;
kilka typów:&#13;
• edukacyjna (np. zespoły regionalne „Babiogórcy”, „Juzyna”, „Zbójnik”),&#13;
• popularyzatorska (konkursy, imprezy, wydarzenia organizowane przez lokalne stowarzyszenia pod auspicjami BCK),&#13;
• integrująca i ludyczna (aktywność zespołów regionalnych jako doświadczenie współdziałania i wspólnej zabawy; regionalne imprezy oraz widowiska plenerowe, festiwale folklorystyczne, kiermasze sztuki ludowej, występy zespołów regionalnych – jako&#13;
pretekst do współuczestnictwa wzmacniającego więzi społeczne),&#13;
• zachowująca (gromadzenie, ochrona i udostępnianie dla zwiedzających zabytków&#13;
kultury ludowej: Skansen im. Józefa Żaka w Zawoi Markowej oraz izby regionalne&#13;
w SP nr 4 na Przysłopiu i w SP nr 5 w Zawoi Gołynia),&#13;
• autoprezentacyjna (prywatny wyraz tożsamości, np. ślub w stroju góralskim oraz&#13;
wesele przebiegające zgodnie z tradycyjnymi zwyczajami32, zakładanie stroju góralskiego podczas świąt kościelnych, noszenie elementów stroju góralskiego, takich jak&#13;
wyszyta na spodniach jeansowych parzenica, kapelusz, korale, etc.),&#13;
• komercyjna („produkty” turystyczne, takie jak: kapele ludowe na zamówienie, góralska konferansjerka, warsztaty z rękodzieła ludowego dla letników w agroturystyce,&#13;
pamiątki, pocztówki);&#13;
Naturalnie każdy z poszczególnych przykładów w zależności od intencji można wpisać w inny typ. Jakkolwiek bądź efekty tych działań są niejako symboliczną reprezentacją tożsamości oraz tradycji mieszkańców. Co więcej „kultywowanie kultury dawnej”&#13;
to w rozumieniu respondentów przede wszystkim folklor realizowany programowo&#13;
w zespołach regionalnych, a więc odgrywanie dawnych obrzędów. W folklorystycznych&#13;
działaniach zespołu odnajdują zachętę do reaktywowania bądź podtrzymywania działań&#13;
takich jak chodzenie z banią (kolędowanie) lub rekonstruowanie, ślub w stroju góralskim&#13;
czy wesele przy wtórze góralskich kapel. Odgrywanie jest więc uznane za odpowiednią&#13;
formę „kultywowania tradycji”. Ponadto w przeprowadzonych wśród zawojan rozmowach zwraca uwagę refleksyjny stosunek do własnego dziedzictwa i kultury, a także świadomość rekonstruowania tradycji i co za tym idzie tożsamości:&#13;
Dopiero na podstawie tych badań etnografów, pani Bugajska, pani Urszula Janicka-Krzywda,&#13;
one praktycznie stworzyły koncepcję stroju góralskiego. To nawet ciężko powiedzieć, że one&#13;
odkopały – na ile odkopały, na ile tak jakby [ta koncepcja została stworzona]; na ile wyciągnięta&#13;
z tych wszystkich tam obrazków, nie obrazków. [...] Z drugiej strony, tak jakby im ten image&#13;
zawdzięczamy, one tak jakby przypomniały, zmieniały tę mentalność, że to jest tak jakby w porządku mieć swoje korzenie, mieć swój strój [...] [W10_M_32].&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://www.bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/zespoly-3/gallery/gallery-7, dostęp 30.10.2018.&#13;
27&#13;
&#13;
Babiogórskie Centrum Kultury, http://www.bck.zawoja.pl/index.php/dzialalnosc/zespoly-4/gallery/gallery-8, dostęp 30.10.2018.&#13;
28&#13;
&#13;
J. Kapłon, Przedmowa, w: Kultura ludowa..., op.cit., s. 5.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
U. Janicka-Krzywda, Przemiany świadomości regionalnej górali babiogórskich, w: Bogaci tradycją. Kontynuacja&#13;
i zmiana w kulturze współczesnej wsi polskiej, red. R. Kantor, Kielce 1996, s. 103-108.&#13;
30&#13;
&#13;
Jontek spod grapy (Stanisław Rak), Sumiynnie - tak było. Anegdoty w gwarze, Wydawnictwo Krytyki Artystycznej Miniatura, Kraków 2003.&#13;
&#13;
124&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
Przysłop z widokiem na historię, red. J. Żurek, K. Wajdzik, E. Żurek, A. Świtek, Z. Drabek, R. Wilk, Stowarzyszenie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju „Przysłop”, Przysłop 2018.&#13;
32&#13;
&#13;
U. Janicka-Krzywda, Powrót do tradycji. Góralski ślub pod Babią Górą, „Pod Diablakiem”, 2002, nr 2, s. 30.&#13;
&#13;
125&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
No tutaj to ja bym duże zasługi właśnie i ukłony chylił się do pani Janickiej-Krzywdy, że tak się&#13;
to złożyło, że była doktorem etnografii, pracowała w Muzeum Etnograficznym w Krakowie,&#13;
a rodem z Zawoi, to jak było bliskie sercu [W3_M_38].&#13;
&#13;
Sytuacja Babiogórskich Górali świetnie wpisuje się w to, co zainspirowany myślą&#13;
Erica Hobsbawma33 Marcin Lubaś określa jako dyskursywne formy samoświadomości&#13;
czy też autorefleksja kulturowa34. Tradycja, zdaniem badacza, została urefleksyjniona (ludzie mają refleksyjny stosunek do własnego dziedzictwa), jest świadomym dyskursem,&#13;
przedmiotem symbolicznej reprezentacji (jako zestaw narracji, artefaktów i obrazów na&#13;
temat danej kultury), a także wyrazem tożsamości: „tradycja staje się czymś refleksyjnie&#13;
utwierdzanym, pielęgnowanym, kwestionowanym i modyfikowanym”35. Ciekawe uwagi&#13;
na ten temat w kontekście góralszczyzny podhalańskiej czyni Maria Małanicz-Przybylska. Urefleksyjnianiu tradycji – zdaniem badaczki – sprzyja „dostęp do nowych technologii medialnych, pomoc ekspertów, szybkie środki transportu” 36. W kontekście Podhala&#13;
kluczowe dla tego procesu było powstanie w 1904 r. Związku Górali, a w 1919 – Związku&#13;
Podhalan (reaktywowanego w 1959 r.), skupiającego polskich górali z regionu karpackiego (do organizacji tej należą też Babiogórcy). Jednym z wytyczonych celów stowarzyszenia było pielęgnowanie tradycji i odrębności kulturowej oraz zbieranie materiałów&#13;
dokumentujących kulturę ludową z tych terenów.&#13;
Jeśli więc tradycję za Lubasiem uznamy za „zespół sądów i wyobrażeń, jakie dana&#13;
instytucja bądź grupa chce na temat swych praktyk kulturowych prezentować”37, to częścią tej dyskursywnej samoświadomości jest autoobraz, rozumiany także jako podstawa&#13;
tożsamości, wizerunek grupy społecznej, który tworzą i prezentują jej członkowie. Joep&#13;
Leerssen przekonuje, że konstrukt dyskursywny, jakim jest autoobraz, to kulturowe sposoby, „w jakie społeczeństwo ujmuje swoją przeszłość, jej traumy i tradycje”38. Stanowi&#13;
więc jedno z narzędzi samoświadomości, samooceny i poczucia własnej wartości. Każda grupa społeczna przypisuje sobie specyficzną kulturę, umiejętności, wartości, określone wzorce zachowań, mentalność. Wszystko to postrzegają w konfrontacji z innymi,&#13;
czyli wobec innej grupy kulturowej/regionalnej/etnicznej, podkreślając różnice czy też&#13;
33&#13;
E. Hobsbawm, T. Ranger, Tradycja wynaleziona, przekł. M. Godyń, F. Godyń, Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Jagiellońskiego, Kraków 2008.&#13;
34&#13;
&#13;
M. Lubaś, Tradycjonalizacje kultury. O zaletach i ograniczeniach koncepcji „tradycji wymyślonych”, w: Tworzenie i odtwarzanie kultury, red. G. Kubica, M. Lubaś, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków&#13;
2008, s. 34. O formowaniu się refleksyjnego stosunku do własnej kultury i dziedzictwa pisał wcześniej R. Tomicki, zob. tegoż, Tradycja i jej znaczenie w kulturze chłopskiej, „Etnografia Polska”, 1973, t. XVII, s. 41–58.&#13;
Kwestię wynajdowania tradycji rozumianej jako rezultat procesów zapamiętywania i zapominania, wybierania&#13;
i odrzucania, zmyślania i ponawiania podnosił też Jerzy Szacki, zob. tegoż, Tradycja. Przegląd problematyki,&#13;
Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1971.&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
wyostrzając swoje „typowe” cechy i na nich budując świadomość grupową. Autoobraz&#13;
zbudowany jest zatem na autostereotypach (stereotypy dotyczące własnej grupy) oraz&#13;
heterostereotypach (wyobrażenia dotyczące innych grup). Dyskursywna ekonomia opisów swojej grupy i innych grup oparta jest na opozycji swój vs. obcy.&#13;
&#13;
���%DELRJµUF\�Z�WXU\VW\FH&#13;
Sprzężoną z ruchem regionalnym turystykę uznaje się za najważniejszy potencjał rozwoju Zawoi. Dowodzą tego założenia gminnego programu rewitalizacji, w którym czytamy,&#13;
że mieszkańcy wskazują potrzebę działania w sferze społecznej, kulturalnej i gospodarczej w celu promocji regionu przez rozwój turystyki39. Jednym z pomysłów rewitalizacyjnych jest stworzenie przestrzeni w starej szkole w przysiółku Smyraki poprzez zaadaptowanie jej na potrzeby pensjonatu górskiego. Ma służyć – jak czytamy w dokumencie&#13;
– „wymianie wiedzy, umiejętności i doświadczeń pomiędzy gośćmi pensjonatu górskiego&#13;
a okolicznymi mieszkańcami ze szczególnym uwzględnieniem ich kompetencji wpisujących się w rozmaite formy turystyki aktywnej, kulinarnej oraz dziedzictwa kulturowego&#13;
i regionalnego”40. Założone rezultaty programu rewitalizacji to m.in. edukacja regionalna, rozwój lokalnej przedsiębiorczości w sferze turystyki kulinarnej i dziedzictwa kulturowego.&#13;
&#13;
�����.DSHOH�JµUDOVNLH�L�NRQIHUDQVMHUND&#13;
Komercjalizacja dziedzictwa kulturowego nie powinna dziwić, już w czasie PRL-u m.in.&#13;
w tym właśnie celu zachowano wybrane elementy kultury ludowej (głównie materialnej). Wywołane przez Centralę Przemysłu Ludowego i Artystycznego działania sprzyjały umasowieniu sztuki ludowej. Nie bez znaczenia dla komercjalizacji folkloru było też&#13;
wyabstrahowanie ludowości, przeformułowanie jej i prezentacja w formie folklorystycznych występów zespołów regionalnych.&#13;
Zawojanie chętnie wykorzystują swoje dziedzictwo kulturowe w turystyce. Członkowie zespołów regionalnych folklor słowny i muzyczny prezentują podczas imprez lub na&#13;
zamówienie w domach wczasowych i regionalnych restauracjach, a także podczas uroczystości prywatnych, takich jak wesela:&#13;
Muzyka ludowa wkroczyła na wesela, na turnusy w ośrodkach wypoczynkowych [...]. [Członkowie Juzyny] organizują ekipę kilkuosobową, idą na ognisko, idą na wieczorek, idą na wesele po to, żeby zagrać, coś tam pokazać, zaśpiewać. A przy okazji zarabiają. [...] Dawniej to&#13;
był obciach, to był wstyd. A w tej chwili, od pewnego momentu [od około 15 lat] to jest stały&#13;
element i turnusów w ośrodkach wypoczynkowych, i wesel. [...]. Czasem jest trochę improwizacji, ale częściej jest to prezentacja folkloru z tego miejsca, w którym ta młodzież mieszka,&#13;
żyje [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Tamże, s. 42. Por. A. Giddens, Życie w społeczeństwie posttradycyjnym, w: U. Beck, A. Giddens, S. Lash, Modernizacja refleksyjna. Polityka, tradycja i estetyka w porządku społecznym nowoczesności, tł. J. Konieczny, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 79–140.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
Zob. M. Małanicz-Przybylska, Co słychać na Podhalu. Tradycja we współczesności, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2014, s. 14.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
M. Lubaś, Tradycjonalizacje kultury, op. cit., s. 34.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
J. Leerssen, Imagologia: o zastosowaniu etniczności do nadawania światu sensu, „Porównania”, 2017, nr 2 (21),&#13;
s. 20.&#13;
&#13;
126&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
Gminny Program Rewitalizacji Gminy Zawoja na lata 2017-2023, s. 48, 50-52, http://www.rpo.malopolska.pl/&#13;
download/program-regionalny/rewitalizacja/100_Zawoja.pdf, dostęp on-line: 7.09.2018.&#13;
40&#13;
&#13;
Ibid., s. 78-79.&#13;
&#13;
127&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
[D]użo jest takich wesel, gdzie zapraszają zespoły, żeby na przykład przy oczepinach przyjechały. Przyszedł zespół i cały ten obrzęd oczepin tak zwanych był ograny, ośpiewany góralskim&#13;
zespołem. [...] To teraz jest taka też moda widzę [W1_K_ok. 57].&#13;
&#13;
O ile więc głównym celem Festiwalu Babiogórska Jesień jest promowanie regionu,&#13;
a wraz z tym prezentowanie kultury ludowej Górali Babiogórskich, o tyle np. działalność&#13;
kapel góralskich takich jak „Okovita” (znana też jako góralsko-folkowa kapela „HopSiup&#13;
Hej”), czy aktywność konferansjera Piotra Jezutka (który swoje regionalne szlify pobierał w „Juzynie”) łączy promocję regionu z użytkiem komercyjnym, czyniąc z góralskiego folkloru sposób na zarobek. Działania te odpowiadają przy tym na zapotrzebowanie&#13;
społeczne: „Okovita” daje się wynająć jako góralski umilacz kuligów, imprez firmowych,&#13;
bankietów, kongresów, sympozjum, rodzinnych imprez (chrzciny, komunie, zaręczyny,&#13;
śluby, rocznice) – tak możemy wyczytać na ich stronie www41. Jezutek jako góralski gawędziarz i konferansjer do wynajęcia zachęca na swojej stronie internetowej: „Koncert,&#13;
dożynki, impreza sportowa? Nie ma sprawy. Poprowadzę każdą z tych imprez”; „Zorganizuję dla Was każdą imprezę po góralsku. Wieczór góralski, Zawojska Baciarka, Napad&#13;
Zbójecki”42. Znany z lokalnej telewizji mężczyzna promuje także zawojską góralszczyznę,&#13;
prowadząc w babiogórskim stroju regionalnym program w TVP3 pt. Podróże z góralem&#13;
oraz gościnnie występując w ogólnopolskich produkcjach, takich jak X Factor, Ewa gotuje, czy Dzień Dobry TVN.&#13;
&#13;
�����$JURWXU\VW\ND�L�NDUF]P\�JµUDOVNLH&#13;
Komercyjnemu wykorzystaniu góralszczyzny sprzyja moda na rustykalność, sielankowość, pamiątkarstwo w stylu ludowym, etno-design, ludowość w muzyce, karczmy stylizowane na chaty, chłopskie jadło, rękodzieło, powracający mit ludowości. W tej narracji wieś jawi się jako arkadia, kraina ekologicznego i zdrowego trybu życia podpartego&#13;
filozofią slow-life, a także remedium na stresującą, pełną gonitwy miejską pracę – śród&#13;
chemii, spalin i betonu. Modę tą wykorzystuje np. zawojska Willa Wełczówka. Oprócz&#13;
pobytu, który – jak zapewniają właściciele na swojej stronie internetowej – „gwarantuje&#13;
wypoczynek w cichym, spokojnym i pięknym miejscu”, w którym „naprawdę można wypocząć, oderwać się od «gonitwy życia»”43 oraz wyżywienia bazującego na regionalnych&#13;
produktach, gospodarze proponują gościom spotkania z gawędziarzem ludowym oraz&#13;
zajęcia z twórcami ludowymi (wyroby z gliny, wyroby z siana, bibułkarstwo, malowanie na szkle, malowanie drewnianych zabawek). Podobne regionalne atrakcje proponuje&#13;
gospodarstwo agroturystyczne „Kozinówka”, serwując chętnym gościom warsztaty rękodzieła ludowego i artystycznego Podbabiogórza. Ponadto, jak piszą na swojej stronie&#13;
www: „Aby przybliżyć wczasowiczom lokalną tradycję i zwyczaje, zapraszamy młodzież&#13;
z zespołu regionalnego «Juzyna» oraz kapelę góralską «Hopsiup Hej», którzy opowiadają gawędy i ciekawostki o naszym regionie, grają i śpiewają, a nawet uczą góralskich&#13;
41&#13;
&#13;
Strona internetowa kapeli góralskiej Okovita: http://okovita.pl, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
Strona internetowa Piotra Jezutka: http://piotrjezutek.pl, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
Strona internetowa Willi Wełczówka: http://www.willawelczowka.pl/o-nas, dostęp 30.09.2018.&#13;
&#13;
128&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
przyśpiewek i tańca. Chętni mogą też przymierzyć strój góralski i poczuć się przez chwilę&#13;
mieszkańcem gór”44.&#13;
Także ośrodek wczasowo-wypoczynkowy „Silver” oferuje klientom „oderwanie od&#13;
zgiełku spraw codziennych”, serwując przy tym „spotkania z folklorem góralskim ze&#13;
znakomitymi gawędziarzami, którym przygrywa Kapela Góralska”45. Ponadto dla dzieci&#13;
organizowane są tu zajęcia edukacyjne związane z kulturą ludową: wyroby z siana, malowanie na szkle, spotkanie z rzeźbiarzem, praca na kole garncarskim i własnoręczne wykonywanie pamiątek. Na stronie ośrodka znajdziemy również babiogórskie emblematy:&#13;
kapelusz z czerwoną włóczką oraz ciupagę – z tym że w wersji klasycznie turystycznej,&#13;
bo zupełnie drewnianej.&#13;
W podobnym charakterze działają restauracje-karczmy stylizowane na drewniane&#13;
chaty, ozdobione ogólnogóralskimi akcentami w postaci zasłonek czy serwet zrobionych&#13;
z kwiecistych chust z frędzlami. Każda z karczm – obok standardowego menu – serwuje&#13;
też „chłopskie jadło” (odlegle nawiązujące do lokalnej kuchni) podane na kamionkowej&#13;
zastawie, a obsługa ubrana jest w elementy stroju regionalnego (choć nie są to stroje babiogórskie). Wszystkie te zabiegi mają sugerować „ludowy” klimat miejsc. W Zawoi są&#13;
to Karczma Tabakowy Chodnik, Karczma Zbójnicka oraz Karczma Dzika Chata (dawniej Styrnol). Wszystkie w jakiś (choć niepełny) sposób próbują odnieść się do tutejszej&#13;
kultury regionalnej. I tak nazwa pierwszej z nich nawiązuje do szlaku przemytniczego,&#13;
którym nielegalnie przewożono tytoń, papierosy i tabakę z Galicji na Węgry (trasa wiodła od Hali Krupowej przez Palice do Orawy) – o czym przeczytamy na pierwszej stronie&#13;
w menu. Druga karczma swoją nazwę i charakter zawdzięcza zbójeckiej legendzie tych&#13;
terenów oraz bliskości zbójnickiej kaplicy na Policznym. Do tego tematu nawiązują cytowane w menu wierszyki, jak np.: „Ten zawojski zbójnik / ku Łorawie chodził. / Gorzałecko pijoł, / z niedźwiedziem się wodził”. Dzika Chata natomiast jest zbudowana na wzór&#13;
tradycyjnego budownictwa Górali Babiogórskich. Jak twierdzą właściciele: „Wzorem&#13;
dla budowy były materiały zgromadzone przez wybitnego etnografa, nieżyjącą już prof.&#13;
Annę Kutrzebę-Pojnarową, opublikowane między innymi w wydanej w 1931 r. w Krakowie książce Budownictwo ludowe w Zawoi”46.&#13;
&#13;
�����3RF]WµZNL�L�SDPLÇWNL&#13;
Zawojskie widokówki to głównie kartki lokalnej produkcji. Ich projektantem i realizatorem jest Michał Bartyzel – kolekcjoner archiwalnych pocztówek z Zawoi, zaś wykorzystywane zdjęcia są autorstwa Tomasza Urbańca, pracownika Babiogórskiego Parku&#13;
Narodowego oraz Michała Sośnickiego. Króluje na nich turystyka górska, prezentowane&#13;
są walory przyrodnicze Zawoi. Jedna z nich przedstawia wiosenną panoramę z owcami&#13;
pasącymi się na Hali Barankowej. Na odwrocie znajdziemy motyw ozdobny spod Babiej&#13;
44&#13;
&#13;
Strona internetowa gospodarstwa agroturystycznego Kozinówka: http://www.kozinowka.pl/index.&#13;
php/2015-11-28-16-23-29, dostęp 30.10.2018.&#13;
45&#13;
&#13;
Strona internetowa ośrodka Silver: http://www.zawojasilver.pl, dostęp 30.10.2018. Wywiad z pracownikiem&#13;
ośrodka, lipiec 2018.&#13;
46&#13;
&#13;
Dzika Chata, http://www.zawoja.net.pl/szukaj/ad/restauracja,7/styrnol,21, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
129&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Góry. Inna kartka głosi hasło „Pozdrowienia z Zawoi” i prezentuje owcę i dwa jagniątka, a także grafikę parzenicy babiogórskiej, powieloną na drugiej stronie. Na wszystkich&#13;
pocztówkach znajdziemy cytat z książki Andrzeja Komonieckiego pt. Chronografia albo&#13;
Dziejopis Żywiecki (datowanej na ok. 1704 r.): „Także w Babiej Górze jest góra albo gronik,&#13;
na którym jest kamienna baba tak wyrośniona, a woda z niej idzie. Gdzie tam jest skała,&#13;
z jednej strony nie przystępno do niej, a z drugiej połogo47 idzie, i stąd Babia Góra nazywana” tłumaczącym pochodzenie nazwy Babia Góra. Z lokalną ikonografią oswoić mają&#13;
drukowane na kartkach grafiki prezentujące emblematy góralskie: ciupagę, parzenicę&#13;
Babiogórców oraz florystyczne motywy ozdobne spod Babiej Góry. Kolejne prezentują&#13;
widok z podpisem „Królowa Beskidów – Babia Góra 1725 m.n.p.m.” za dnia lub przy&#13;
zachodzie słońca. Na innej znajdziemy krzyż stojący na Bartyzelowej Górze (z ogniskiem&#13;
i biało-czerwonymi flagami). Są też kartki będące reprintami archiwalnych pocztówek.&#13;
Jest to seria Zawoja dawniej prezentująca zawojskie pejzaże z dawnych widokówek.&#13;
Nieco inaczej rzecz wygląda z pamiątkami – tu wygrywa „chińszczyzna”. Większość&#13;
sklepików i kiosków proponuje wyroby masowej produkcji, niezwiązane z tutejszym regionem. Nieliczny wyjątek stanowi „Galeria Na Uciechę” – sklep z pamiątkami, który rozprowadza dzieła tutejszych rzemieślników, rękodzielników i artystów: rzeźby, malarstwo&#13;
na szkle, a także m.in. płyty „Juzyny”, szachy trójpolowe wykonywane przez przysłopskiego społecznika Jana Żurka oraz liczne publikacje o tematyce regionalnej. Galera służy&#13;
też przestrzenią na wernisaże i wydarzenia artystyczne oraz warsztaty dla dzieci i dorosłych. Jak sami o sobie piszą na stronie www: „Poprzez nasze przedmioty pragniemy&#13;
Państwu przybliżyć kulturę i tradycje regionu babiogórskiego. Galeria to nie tylko sklep&#13;
i wystawy sztuki, to także miejsce spotkań z Twórcami Ludowymi, autorami książek, lokalnymi działaczami oraz innymi osobami związanymi z regionem babiogórskim”48. Jednak także tu znajdziemy wyroby masowej produkcji. I mimo że dla Górali Babiogórskich&#13;
ważnym czynnikiem tożsamościowym jest odróżnianie się od Podhalan – w sklepie,&#13;
obok tradycyjnych kapeluszy z czerwoną włóczką, znajdziemy podtatrzańskie kapelusze&#13;
z muszelkami, a zamiast spódnicy babiogórskiej – kwieciste spódnice a’la ludowe wypromowane przez Donatana i Cleo, natomiast Przysłop – zawojski przysiółek położony 700&#13;
metrów n.p.m. – w ulotce turystycznej zachwalany jest jako „wspaniały punkt widokowy nazywany «Zawojską Gubałówką»”. Rozmówca – spytany o stosunek do sprzedaży&#13;
podhalańskich kapeluszy z muszelkami w Zawoi – podchodzi do sprawy wyrozumiale,&#13;
tłumacząc unifikację góralszczyzny w pamiątkarstwie względami finansowymi:&#13;
Z czegoś trzeba żyć, a niestety jest tak – odwrócę kota ogonem – w Wiśle w tej chwili się&#13;
sprzedaje też kapelusze z muszelkami, albo nawet sprzedaje się całe stroje z parzenicą podhalańską czarną, no bo właśnie z czegoś trzeba żyć. [...] Sprzedaje się, bo jednak ludzie, którzy&#13;
przyjeżdżają, nie wiem – z północy Polski, dla nich góralszczyzna jest jedna mniej więcej i nie&#13;
wchodzą w szczegóły, a kapelusze, które były tak jak nasze – skromne, tylko owinięte włóczką,&#13;
bo nawet nie tak jak te żywieckie, spadające z frędzlami z tyłu, to mogłyby się tak dobrze nie&#13;
sprzedawać [W6_M_39].&#13;
47&#13;
&#13;
połogi – z lekka pochyły, o niewielkim spadku, niestromy albo rozpościerający się szeroko, rozległy, zob.&#13;
Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego, https://sjp.pwn.pl/doroszewski/pologi;5476658.html,&#13;
dostęp 29.11.2018.&#13;
48&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Problem powszechnej komercjalizacji oraz standaryzacji procesu produkcji dóbr kultury, które stają się podobne do innych towarów, nie uchodzi uwadze zawojan. Stosunek&#13;
mieszkańców do pamiątek jest zróżnicowany. Niektórzy w swojej ocenie koncentrują się&#13;
na braku „autentyczności” w proponowanym towarze:&#13;
Rozlewa się taki kicz, bo podróbki są, [...] dla turystów, bo i w Gdańsku kupi pani ciupagę,&#13;
i wszędzie pani ciupagę kupi. Bo tutaj nie było takiej ciupagi jako tako. Zbójnicy to mieli, bo&#13;
oni ciupali se chodnicek, jak szli przez las, bo las był gęsty, nie? [...] Natomiast zwykli Górale, to&#13;
on się podpierał, miał palicę tak zwaną, to był wykręcony jałowiec [W14_K_84].&#13;
&#13;
Inni skupiają się na miejscu produkcji (produkty made in China), podkreślając „sztampę” i słabość wykonania pamiątki, co tłumaczą opłacalnością taniego, sprowadzanego na&#13;
masową skalę towaru:&#13;
Jeżeli idzie o koszmarki [pamiątki], to są w Zawoi w sprzedaży baranki z napisem „Zawoja” czy&#13;
górale z napisem „Zawoja”, które są produkowane w Chinach. Tak, są zamawiane i produkowane w Chinach, tu się tylko robi napis „Zawoja”. [...] No tak jak ciupagę się kupuje podobno&#13;
w Sopocie czy w Mielnie [śmiech]. Nie oszukujmy się, dużo rzeczy opiera się na pieniądzu&#13;
[W2_M_ok. 55].&#13;
[...] bo tu teraz w większości sklepów te piszczałki takie dla turystów to są z bambusa, z Chin.&#13;
Krew mnie zalewa jak widzę niekiedy to góralskie, pseudobabiogórskie badziewie made in&#13;
China [W3_M_38].&#13;
&#13;
Zdaniem pytanych wygrywa więc niska cena i dostępność.&#13;
&#13;
���$XWRREUD]� DXWR��L�KHWHURVWHUHRW\S\&#13;
�����$XWRVWHUHRW\S&#13;
Zgodnie z autodefinicją zawojan tożsamość babiogórską dziedziczy się z pokolenia na pokolenie, a więc bycie Góralem to przede wszystkim kwestia urodzenia. Z tym kryterium&#13;
wiąże się także miejsce zamieszkania – Babiogórski Góral jest „stąd”, co też warunkuje&#13;
jego relacje z otoczeniem:&#13;
Mogę powiedzieć, że jestem Góralem. Ludzie tak jakby są z pokolenia [na pokolenie]. Mój&#13;
dziadek się kłócił z jakimś tam dziadkiem, z sąsiadem, mój ojciec się kłócił z synem tego dziadka i ja się kłócę z synem tego. Te konflikty tak pół żartem, pół serio. No i ludzie są przywiązani&#13;
do ziemi, my jesteśmy stąd. Tutaj tak jakby znasz sąsiada od lat. To nie jest ktoś tam napływowy,&#13;
ze świata. To się [też] wiąże z jakimiś tam wartościami [W10_M_32].&#13;
&#13;
Zdaniem rozmówców topografia miejsca, w którym się żyje, determinuje konkretne&#13;
cechy, zachowanie, a nawet wygląd. Charakter Górali szlifowany jest trudnymi warunkami życia: biedą, nieurodzajną ziemią, koniecznością emigracji zarobkowej (do Ameryki,&#13;
Kanady, Norwegii, Argentyny, albo i bliżej, na Śląsk do pracy w kopalni). Przez wzgląd&#13;
na te warunki rozmówcy widzą siebie i swoich przodków jako osoby silne, zaradne, zdeterminowane, zawzięte, twarde: „Tak żeby tu żyć, to trzeba było być zawziętym człowiekiem. Chcę tu żyć, chcę tu mieszkać. Takie podejście” – dodaje 32-letni mężczyzna.&#13;
&#13;
Galeria Na Uciechę, http://naucieche.pl/o-galerii/, dostęp 30.10.2018.&#13;
&#13;
130&#13;
&#13;
131&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Inną – również związaną z warunkami życia – wskazywaną cechą Górala spod Babiej&#13;
Góry jest indywidualizm i honorowość:&#13;
&#13;
przyszłym pokoleniom. Choć wiąże się to już z nowymi, aktualnymi działaniami regionalnymi:&#13;
&#13;
Każdy miał swój honor, no może przez to, że tutaj nie było ścisłej zabudowy, takiej jak wejdziecie na stronę orawską, czy gdzieś jeździcie po Polsce, to zaczyna się chałupa, chałupa, chałupa,&#13;
chałupa. A tutaj bardziej by to można było powiedzieć, że to większość ludzi było takimi jakby&#13;
indywidualistami [W4_M_50].&#13;
&#13;
Jak [moje] dziecko się urodził[o], to od małego strój góralski, no nie? [...] Rośnie szybko, to co&#13;
roku, co dwa lata trzeba było nowe portki, koszulkę kupować. Ale myśmy się starali faktycznie,&#13;
żeby synek nasz i później córeczka ten strój góralski mieli. No i nie chodzą w nim w chałupie co&#13;
dzień, ale od święta do kościoła, co nie? [...] No i tu inne rodziny też tak postępują. No nie wszyscy, ale ten kto to lubi czy wychowany jest właśnie w zespole regionalnym Juzyna, no to później&#13;
rodzice po prostu ubrania, i to te właśnie babiogórskie, nie podhalańskie, nie krakowskie, tylko&#13;
babiogórskie sprawiają swoim pociechom [W3_M_38].&#13;
&#13;
Góral jest bezkompromisowy, nieustępliwy i uparty: „Jak se coś umyśli i tak postanowi, że tak, to nie przegada chłopa po prostu, żeby inaczej. I nie, żeby to czasu wymagało.&#13;
Nie, no jest uparty naród [śmiech]” [W3_M_38]. Silny charakter to też trudny charakter,&#13;
wiążący się ze skłonnością do awanturniczości:&#13;
Mój ojciec [...] był typowym babiogórskim Górolem, małym, dożartym i takim wybijoknem,&#13;
chociaż miał duże artystyczne...49 bo obrazy do kościoła malował [W4_M_50].&#13;
&#13;
Swoista góralska „krewkość” czy „charakterność” tłumaczona bywa „zbójeckimi” konotacjami oraz temperamentem („porywczy jesteśmy”).&#13;
Trud życia w górskim otoczeniu wymuszał ciężką pracę, nie dziwi więc, że wśród&#13;
góralskich przymiotów wymienia się też zaradność, pracowitość i zasadniczość:&#13;
„[Kobieta] tutaj zaradna musiała być bardzo. No bo [mąż] albo robił w lesie od rana do wiecora,&#13;
cy tam przy sianach, albo za granicą, go nie było cały rok. Zaradni, pracowici. Bardzo. Ciąg do&#13;
roboty mają. Nie ino do picia, ale i do roboty. Że jak się bawić, to się bawić, a jak robić, to robić&#13;
[W3_M_38].&#13;
Góralki są twarde. Wszystko umiały same zrobić, owce chowały, przędły, robiły na drutach,&#13;
haftowały. Wszystko musiały zrobić. Właściwie to się mało kupowało rzeczy, tylko wszystko&#13;
było w domu robione, czy szyte, czy haftowane przez gospodynie [W5_K_75].&#13;
[K]olega mo firmę budowlaną i no ni mo stroju [regionalnego], co nie? Ale też bym powiedział, że jest prowdziwy Górol, bo jak na tej budowlance ma chałupkę wystawić, cy tynkować,&#13;
to jak skocy, to mu się ta robota pali w rękach, co nie? [...] No, bo naprawdę no jakby ta robota&#13;
się pali w rękach tym ludziom tu [W3_M_38].&#13;
&#13;
Obok urodzenia i miejsca zamieszkania oraz konkretnego usposobienia, istotnym wyznacznikiem „góralskości” jest gwara, która bywa wskazywana jako bazowe kryterium:&#13;
Prawdziwy Góral nie może być tu tylko urodzony, ale musi mówić gwarą. O, Góralem jest&#13;
Jezutek50. [...] Jego mama nauczyła go po góralsku. Jak wy przyjedziecie, Babią Górę uwidzicie,&#13;
to myślicie, że jak ktoś jest z Zawoi lub spod Babiej Góry to musi być Góral [śmiech]. A to nieprawda. Musi po góralsku mówić! Musi dobrze gwarą mówić po góralsku [W11_M_ok. 40].&#13;
&#13;
Zgodnie z powyższą opinią nie wystarczy mieszkać pod Babią Górą, by być Góralem.&#13;
Wśród trzech głównych góralskich cech konstytutywnych, które wymienił mężczyzna&#13;
oprócz gwary i stroju znów pojawiła się praca, nazwana przez niego „stylem”, „taktyką”: „[Góral] musi po góralsku pracować, inny typ rządzenia musi mieć. [...] Musi robić&#13;
oscypki, owcami się zajmować”.&#13;
Jeśli chodzi o używanie gwary, w rozmowach uwidaczniały się zróżnicowane, często wykluczające się nawzajem diagnozy, jak np. w wypowiedzi 75-letniej kobiety, która&#13;
twierdzi: „U nas wszyscy tutaj mówią gwarą. Wszyscy. Czy dzieci, czy nie dzieci” i po&#13;
chwili dodaje: „No teraz to ta gwara tak troszeczkę zaginęła, bo już tak nie mówią, nie&#13;
wplatają. [...] Nie mówią taką gwarą i dzieci też nie mówią” [W5_K_75]. Dla zilustrowania tej różnorodności w diagnozach warto przytoczyć kilka innych odpowiedzi:&#13;
[Gwarą] to raczej się nie mówi. To tam gdzieś ci starsi znają, czy ci którzy działają przy tych&#13;
zespołach regionalnych, to mówią, ale tak ogólnie to na co dzień się nie usłyszy. [Dzieci] nie&#13;
uczy się gwary [W10_M_32].&#13;
&#13;
Nie strój zatem czyni Górala, lecz zaangażowanie w pracę, a także umiłowanie kultury&#13;
babiogórskiej oraz miejsca, w którym się żyje. Bez tego „przebieranie się” w góralski strój&#13;
jest dla rozmówcy powodem do śmiechu:&#13;
&#13;
Mówią, przecież starzy ludzie normalnie. Nikt się nie będzie wysilał na jakieś tam szeleszczenie, jak po prostu mówi sobie tak, jak se mówił cały czas [W8_M_ok. 63].&#13;
[Mówiący gwarą] to jednostki są. Ale to by trzeba było gdzieś poszukać. A tak, to nie. [...] Tak&#13;
to jest. Świat się zmienił [W12_M_80].&#13;
&#13;
[N]iektórzy, powiedziałbym, że widać, że to przebierańcy, że to takie jest za bardzo wypacykowane ino jak – nie wiem – święty Mikołaj [śmiech], albo że Batmana strój założy, a i tu ma&#13;
te portki bukowe. A prowdziwym to on jest górolem nawet, jak nie mo portek bukowych na&#13;
sobie. [...] Ale ma na przykład umiłowanie do tej kultury góralskiej. Lubi, kocha te piosenki, te&#13;
śpiewki, te tańce, tę Babią Górę, tę wioskę, gdzie mieszka, żyje, co nie? [W3_M_38]&#13;
&#13;
[G]warą to więcej mówią tam koło Zakopanego. Tam, gdzie jest czysta gwara góralska&#13;
[W9_K_ok. 65].&#13;
Nie, ja nie jestem Góral, bo ja po góralsku nie mówię dokładnie. Góral po prawdzie to Zakopane i Nowy Targ. My jesteśmy mieszani Słowacy [W11_M_ok. 40].&#13;
&#13;
Nie znaczy to jednak, że strój regionalny nie jest istotny, bynajmniej – posiadanie go&#13;
i noszenie przy ważnych okazjach jest uznawane za wartość, którą należy przekazywać&#13;
49&#13;
&#13;
Zdanie niedokończone. Prawdopodobnie rozmówca ma na myśli artystyczne „zacięcie” – ABB.&#13;
&#13;
132&#13;
&#13;
Nie, nie ma żadnej gwary tutaj. [...] Jak chcecie gwary posłuchać to przyjedźcie na Jesień Babiogórską. Przyjeżdżają takie zespoły ludowe [R_M_targ].&#13;
50&#13;
&#13;
Piotr Jezutek – mieszkaniec Zawoi, lokalny działacz regionalny, były członek „Juzyny”.&#13;
&#13;
133&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Gdy młody mężczyzna mówi: „jo mom z domu gwarę wyniesionom”, myśli raczej&#13;
o pokoleniu dziadków, którzy mówili do niego w dialekcie. Przytacza przy tym historię&#13;
swojej matki, która w wychowywaniu dzieci unikała gwary:&#13;
&#13;
bo jak my [starzy] już umrom... no niechętno jest młodzież, bo by naprawdę można było pospisywać, jeszcze ta Juzyna tam w Zawoi to tam jeszcze coś działa. Nikt jakoś, no nie kwapi się&#13;
do tego. [...] Tak jak my umromy, to tak żeby się spaliła jakaś wielko biblioteka, jakby spaliło&#13;
się za nami cało przeszłość Przysłopia. [...] Nas tu było ze trzydzieści, starszych takich, jak zech&#13;
policzyła, i zostalimy się trzy, teraz taki Staszek, Józka i jo, co ku osiemdziesiątce. [...] No i to już&#13;
wszystko umiera i koniec. Koniec z potrawami dawnymi, co my gotowali, koniec ze wszystkim&#13;
[W13_K_78].&#13;
&#13;
Jak moja mama pojechała do roboty kasik z tej wsi jako młoda dziewczyna – na Śląsk czy&#13;
do Krakowa – na tak zwaną służbę (dużo tutaj tak ludzi wyjeżdżało), a nie umiała mówić&#13;
jakby czystą polszczyzną, czy „ą”, „ę”, tylko po prostu ciupała gwarą prowdziwie tak jak na&#13;
uOrawie czy na Podhalu górole gadają do siebie, no to była z tego powodu jakby no właśnie&#13;
szykanowana czy się wyśmiewali ludzie z niej, że nie umie mówić czystą polszczyzną. No&#13;
i później [...] to za wszelką cenę się starała nas uczyć mówić czystą polszczyzną, że jak później&#13;
pojedziemy kiedyś do miasta, to żeby się dzieci nie wstydziły, że nie umieją mówić po polsku&#13;
[W3_M_38].&#13;
&#13;
W rozmowach często powtarza się informacja o luce pokoleniowej wywołanej zakazem mówienia gwarą, „tępieniem” jej, a także związanym z nią poczuciu wstydu wywołanym szykanami ze strony nauczycieli lub osób z miasta – użytkowników ogólnej&#13;
polszczyzny:&#13;
Jak ty chopce, cy ty dziwcyno, jak ty pójdziesz do świata, jak się odezwiesz to widać że to wieśniak.&#13;
I zawsze była tendencja nacisku na tą kulturę, na tą literacką mowę polską. [...] To był olbrzymi&#13;
wstyd z reguły [W4_M_50].&#13;
&#13;
Około 55-letni mężczyzna wspomina nawet szkolną przemoc:&#13;
„Prawda była taka, że nas w latach 70. bili po łapach za mówienie gwarą w szkole. W tej chwili&#13;
pisze się projekty, bierze się pieniądze unijne, żeby dzieci uczyć gwary” [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
Przeważająca część rozmówców wskazuje osoby starsze jako „naturalnie” używające&#13;
gwary. Podobnie pytani o tutejsze tradycje czy zwyczaje, zawojanie odsyłali do najstarszych mieszkańców wsi. To właśnie starzy ludzie – zdaniem większości – są „prawdziwymi”, „rdzennymi” Góralami, którzy mają wiedzę wynikającą z doświadczenia:&#13;
Naprowdę to jo jestem za młody na takie różne rzeczy, wiedzę. I to powinniście se wziąć maszyny, sprzęta, dyktafony i oblecieć te chałupy takie jak właśnie moja mama, babcia, która ma&#13;
dziewięćdziesiąt sześć lat, chwała Bogu, sprawna jest, żyje, zdrowa i tak dalij... I takie jeszcze&#13;
„prowdziwki”, co po prostu umierają, no nie? Starsze osoby, starsze gaździny, gazdowie, chłopy,&#13;
baby... [W3_M_38].&#13;
&#13;
Starsi podzielają przekonanie młodszego pokolenia. 78-letnia mieszkanka Przysłopia&#13;
nazywa starych ludzi z racji ich wiedzy „wielką biblioteką”. Żali się przy tym, że pewien&#13;
świat mija bezpowrotnie, dodając, że wraz z jej pokoleniem miną też tradycje (zwyczaje,&#13;
przyśpiewki, gwara, kuchnia), bo młodzież – poza działalnością „Juzyny” – sama z siebie&#13;
nie jest chętna na kontynuowanie ani zachowywanie tych praktyk:&#13;
No jo wiem, no w tej chwili nos nazywają Babiogórcy, Babiogórcami no to tu jesteśmy wszyscy.&#13;
Tu my się urodzili, gwarą godali nasi łojcowie, my jesce gwarą godali. Jesce niektórych domach&#13;
to nawet dzieci, bo jak się wychowują przy babce, przy dziadku. A dziad, z tym, że to moje&#13;
pokolenie umiera, no to jak godali wszyscy gwarą no to te dzieci od małości tyz się ucyły gwarą. Ale tak jak już dajmy na to moje dzieci już wszystko mówi elegancko, no to już wnuki też&#13;
mówią ładnie, nie? Ale teraz minęło. [...] [M]i jest żal tego, żal mi tej przeszłości, proszę pani,&#13;
&#13;
134&#13;
&#13;
Taka „prawdziwa”, „rdzenna”, „naturalna” góralskość kojarzy się rozmówcom z praktykowaniem pewnego stylu życia, zdeterminowanego warunkami i topografią; byciem&#13;
bezrefleksyjnym i dlatego prawdziwym (tożsamość jest niejako przeciwstawiona p o c z u c i u tożsamości):&#13;
I teraz pytanie, czy jak ja się takiej kobiety zapytam [starej babinki], czy ona się czuje Góralką...&#13;
No ona, jak ona się może czuć Góralką, jak ona po prostu nią jest. Tylko że ona nie zna tego&#13;
określenia [W4_M_50].&#13;
&#13;
Kończy się jednak z nastaniem nowoczesności, ze zmianą czasów i wymianą pokoleń:&#13;
To jeszcze nie było tak dawno, dwadzieścia lat temu? Więc ludzie rzeczywiście to byli, to są&#13;
te Górole takie prawdziwe... Prawdziwe znaczy nie te tak, co to kultywowali, bo chcieli, tylko&#13;
dlatego, że takie ich życie. [...] [L]udzie, którzy tu mieszkają, oni naprawdę, to cudów dzisiaj nie&#13;
potrzebują. Ci, którzy już powiedzmy przeżyli pewien czas, pewną epokę. I taki człowiek jak&#13;
tutaj idzie, to jest taki prawdziwy Górol. On se idzie powoli, on żyje w innej czasoprzestrzeni.&#13;
To my mamy ciągle telefon, my mamy samochód, mamy goniacke, mamy terminarz, który nas&#13;
bije [...]. Po prostu, my żyjemy w innej czasoprzestrzeni, a oni też żyją w innej czasoprzestrzeni&#13;
[W4_M_50].&#13;
&#13;
�����+HWHURVWHUHRW\S&#13;
W szerszej perspektywie heterostereotypy dotyczą głównie – co nie trudno przewidzieć&#13;
– Górali Orawskich, Żywieckich i Podhalan, w węższej – sąsiadów ze Skawicy, a nawet&#13;
mieszkańców samej Zawoi w zależności od zamieszkiwanej części: Dolnej lub Górnej.&#13;
Poczucie tożsamości regionalnej zbudowane jest na chęci wyróżnienia się na tle innych: „[Też jesteśmy tutaj] odrębną grupą etnograficzną” mówi 38-letni mężczyzna&#13;
i dodaje:&#13;
[B]ardzo silnie działa to poczucie tożsamości i odrębności własnej, jako, że my jesteśmy Górale&#13;
Babiogórscy, a nie Żywieccy i nie z Orawy, tylko właśnie spod Babiej Góry, stąd, z północnych&#13;
zboczy Babiej Góry, którzy tu po prostu od siedemnastego wieku zawędrowali, jako Wołosi,&#13;
pasterze wołoscy i w ten sposób osiedlali się tu na tych terenach [W3_M_38].&#13;
&#13;
Inne grupy etnograficzne są kontekstem dla własnej tożsamości, służącym też wyjaśnieniu, dlaczego Babiogórcy nie mają siły przebicia na tle Orawy, Żywiecczyzny i Podhala:&#13;
A tu pod Babią Górą, to jeszcze jest taki mankament, że my som jednak malutką grupą etnograficzną na tle na przykład całej Orawy czy tej Żywiecczyzny, czy Beskidu Śląskiego. No, to&#13;
&#13;
135&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
tu jest co, parę tych wiosek, co nie? Zaraz później od Sidziny tam już wpływy podhalańskie. Po&#13;
drugiej stronie Babiej Góry na Krowiarki uOrawa, a tam za Huciskiem i Jałowcem od Stryszawy no to już Górale Żywieccy [W3_M_38].&#13;
&#13;
Wątek antagonizmów wobec orawskich sąsiadów pojawia się głównie w kontekście&#13;
przeszłości, żartobliwie przytacza się przy tym powiedzonko: „Konia ze Skawy i baby&#13;
z uOrawy się nie biere”. Główna linia napięć przebiega w relacji do Górali Podhalańskich.&#13;
Zarzuca się im „zmonopolizowanie” i zawłaszczanie pojęcia góralszczyzny. W rozmowach pojawia się żal, że „góral” kojarzony jest wyłącznie z Zakopanem, choć samo miasto&#13;
mało z „prawdziwymi” góralami ma wspólnego:&#13;
[I]m [reszcie Polski] się kojarzy, że górol, no to Zakopane, tak? Jak w Zakopanem jest właśnie&#13;
mało góroli i w blokach siedzo. [Z tego, co ja słyszałem, to osiemdziesiąt procent Zakopanego&#13;
to są w ogóle ludzie niezwiązani z górami, tylko wszystko co tam naleciało się, osiedliło się: Radom, Kraków...]. Tylko w tych wioskach dookoła prędzej tych „prowdziwków”, autochtonów&#13;
takich można znaleźć we Witowie, Kościelisku cy tam Starym Bystrym, Cichym i tak dalej, cy&#13;
tam Białym Dunajcu, Carnym Dunajcu. A samo miasto – tom miał kolegę na studiach, co w&#13;
życiu nie miał portek bukowych na sobie. A urodził się, mieszkał, żył w Zakopanem, co nie?&#13;
[W3_M_38]&#13;
&#13;
Zakopiańczykom zarzuca się kwestionowanie i lekceważenie górali z innych terenów:&#13;
Zawsze się z Zakopianami wadzę. Kiedyś mi powiedzieli w Ludźmierzu, że my nie górole. Oni&#13;
górole, my nie górole. [...] Jesteśmy góralami, a oni próbują to jednak dyskredytować. Mimo że,&#13;
że wiecie dobrze, że ich Młoda Polska wylansowała tak naprawdę [W4_M_50].&#13;
&#13;
Podhalanom też w pewnym stopniu zazdrości się swobody w realizowaniu tożsamości (w tym gwary) i siły przebicia ze względu na ich liczebność oraz wsparcie kultury&#13;
ogólnopolskiej przez wypromowanie regionu Tatr w literaturze i sztuce Młodej Polski:&#13;
Przez lata gwarę się tępiło. Jeżeli Podhale Skalne, ono mogło i tam było wskazane i promowane, to na tym terenie przychodził człowiek, który gadał gwarą górolską to był tępiony&#13;
[W4_M_50].&#13;
&#13;
Te drobne napięcia kwitowane bywają jednak z humorem:&#13;
To wszystko w formie żartów, nie ma antagonizmów. Przecież zawsze Górale Podhalańscy&#13;
mówili, że Babia Góra powstała z tego, że kobiety, które szły na odpust do Kalwarii, kobiety&#13;
podhalańskie, i z tych śmieci usypały Babią Górę. Tak nas obrażają, ale to jest na zasadzie takich żartów, dokuczania sobie takiego bez złośliwości czystej, tylko raczej z przekory, takiego&#13;
uśmiechu [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
Co ciekawe, heterostereotypy pojawiają się także wśród samych zawojan, którzy różnicują się między sobą – w zależności od tego, w której części Zawoi żyją. Rozmówca&#13;
prezentuje swoje rozumienie podziału wsi na część dolną i górną oraz związane z nim&#13;
rzekome różnice charakterów mieszkających tu zawojan. Kontakt z turystami, według&#13;
mężczyzny, wpłynął nie tylko na zanik gwary, ale i na złagodzenie obyczajów:&#13;
Ja się zastanawiałem, dlaczego Zawoja jest podzielona. Na tę część jakby Zawoja Dolna od&#13;
Centrum w dół, czy jakby od Wełczy jakbyśmy zjechali na tę część dolną i tu na tę część górną.&#13;
&#13;
136&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
I kiedyś mi to właśnie babka wytłumaczyła, taka kobita na Dolnej Zawoi: A bo wy tam w górze,&#13;
to wyście pany, a my tu rolniki. A bo, mówi, to tak jak wyście se tam mieli turystów i wyście se już tam&#13;
inaczej z tymi ludźmi rozmawiali. I rzeczywiście! No nieraz się zastanawiam, czemu tam na tej&#13;
Dolnej Zawoi są takie buroki, bitnioki straszne. No, słowo, człowiek dobrze piwa nie wypił,&#13;
a już granda była normalnie. Oni to, nie wiem, oni to po prostu lubią, adrenalina. [...] To nie jest&#13;
stereotyp, właśnie wam wytłumaczę. Bo tu jest ta część, ta góra, jest dużo łagodniejsza, tutaj do&#13;
bitki tak szybko nie dochodzi. [M]yśmy tu mieli kontakty z ludźmi cały czas, poprzez ośrodki&#13;
[wczasowe], bo ludzie częściej pracowali [w ośrodkach wczasowych]. Więc kobieta, która była&#13;
w tym ośrodku wczasowym, ona godała gwarom, ale już po dziesięciu latach pracy z tą Polską,&#13;
czy tu w Lajkoniku, czy gdzieś, to już z nimi jest inna rozmowa. Przyjeżdżali profesorowie od&#13;
wielu lat do Polskiej Akademii Nauk, gdzie jest pod rybiarnią, pod ośrodkiem zarybieniowym&#13;
po prawej stronie. [...] Tutaj przez te kontakty górole są takie łagodniejsze [W4_M_50].&#13;
&#13;
Prawdziwymi Góralami, według rozmówcy, są zawojanie dolni, którzy zachowali&#13;
gwarę („jak ktoś starszy jeszcze ma ten zaciąg”): „I to właśnie te bitnioki, to górole te&#13;
prawdziwe, które też są górolami, ale tego nie widać i nie słychać”.&#13;
&#13;
���=DPLDVW�SRGVXPRZDQLD&#13;
Podczas badań ujawniły się różne podejścia zawojan do kwestii folkloru i prezentowania&#13;
przez niego tożsamości regionalnej: sztywne trzymanie się zasad wytyczonych przez ekspercki opis dialektologii i etnografii oraz akceptacja przeformułowywania dziedzictwa&#13;
kulturowego zgodnie z własnymi potrzebami, zgoda na zmianę. Niektórzy mieszkańcy&#13;
nie widzą konieczności zachowywania folkloru w niezmienionej formie, przyznając prawo do ewolucji: „to jest przecież żywe, my tym ciągle żyjemy” – argumentują. „Prawda&#13;
jest taka, że nie da się żyć ciągle w skansenie. I dlatego to musi ewoluować, nie ma siły”&#13;
[W2_M_ok. 55]. Na stanowisku niezmienności stoją osoby wczytane w dyskurs etnograficzny, zasłuchane w ekspertów pilnujących „czystości” tradycji: „[...] folklor ma być taki&#13;
jaki był 100 lat temu, nie wolno nic zmieniać”. Wyraźne jest napięcie między trwałością&#13;
a zmiennością, między tradycją a nowoczesnością.&#13;
Zawsze zależało mi na tym, by coś, co istniało, żeby jednak żyło, niekoniecznie w tej wersji niezmienionej. [...] Według mnie [muzyka folkowa] powinna [ewoluować], bo to jeżeli skostnieje&#13;
w tej formie przez 100, 200 lat, no tylko do skansenu, tylko do lamusa, tylko do nagrań na&#13;
wałku czy na płycie winylowej. I nic więcej [W2_M_ok. 55].&#13;
&#13;
Słowo-klucz, które często pojawia się w prowadzonych wywiadach w kontekście kultury babiogórskiej to „autentyczność”. W odniesieniu do stroju, pieśni czy gwary ważne&#13;
są wyznaczniki wytyczone przez etnografów, wyedukowane i przyswojone przez użytkowników. Jeśli jednak idzie o „bycie Góralem” zdaniem rozmówców autentyczne jest&#13;
to, co wychyla się zza folkloryzmu, jest poza nim. W ich rozumieniu „prawdziwi” Górale&#13;
to starzy ludzie, którzy pamiętają „dawne czasy”; ci, którzy swoją „góralskość” praktykują&#13;
– bez emblematów tożsamościowych po prostu mówią gwarą i żyją tu. To ciekawe przeświadczenie, zwłaszcza, że młodsi rozmówcy, którzy je formułują, sami przecież z góralszczyzną w jakiś sposób się utożsamiają.&#13;
&#13;
137&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
O dziedzictwo kulturowe (przekaz i utrwalanie wiedzy o tradycyjnej kulturze ludowej, pamięć historii) czy też o animowanie życia społecznego dzisiaj dbają elity intelektualne danej społeczności (gwara uczona przez książki dla dzieci lub w szkole; tańce i stroje&#13;
ludowe prezentowane w zespole regionalnym; otwieranie izb regionalnych i gromadzenie pamiątek, narzędzi tradycyjnego rzemiosła; prowadzenie galerii z rękodziełem). Towarzyszy temu nierzadko głęboka samoświadomość działań – jak choćby autokreacyjny&#13;
gest przebierania się w stroje ludowe na ślubie/weselu czy podczas świąt, etc. Wygląda&#13;
na to, że mieszkańcy Zawoi zaakceptowali taką formę prezentowania swojej tożsamości.&#13;
Odnawianie babiogórskiego folkloru spotyka się z przychylnym podejściem:&#13;
Ja myślę, że w bardzo dobrym kierunku to idzie i rozwija się, jak najbardziej. Jak byłem dzieckiem, miałem dwanaście lat, i powstał ten zespół regionalny Juzyna [1992 r.], no to nos było&#13;
mało i raptem były może ze dwa, trzy te zespoły regionalne w ogóle w powiecie suskim,&#13;
w ośmiu gminach. A teraz jest w każdej wiosce. No, to taka moda się zrobiła, powstała&#13;
i krawcowa już nie nadąża szyć tych strojów. Później jak przychodzą święta, no to w Sobotę&#13;
Wielkanocną idziemy święcić potrawy w strojach, i dzieci, i starzy. No i downiej tego nie było&#13;
[W3_M_38].&#13;
&#13;
Ważne jest więc to, co sami mieszkańcy Zawoi uznali za swoje dziedzictwo, co przyswoili i jak chcą to praktykować i prezentować, co daje im poczucie wspólnoty: czy to&#13;
będzie uczestnictwo w działalności zespołu folklorystycznego, czy noszenie stroju ludowego lub jego elementów, czy używanie gwary (choćby wtórne). Zrekonstruowany strój&#13;
góralski, powoływane do życia zespoły ludowe, folklor sceniczny, konkursy na szopki bożonarodzeniowe, plenery rzeźby ludowej, wystawy haftu, konkursy gawędziarzy, śpiewaków i instrumentalistów ludowych to przykład wynajdywania tradycji, reflektowania nad&#13;
nią. Jest to zarazem świadectwo witalności kultury góralskiej, potwierdzonej wolą mieszkańców do podtrzymywania tych działań (motywowaną potrzebą regionalnego wyróżniania się) oraz zdolności nieustannego kreowania nowych treści w obszarze folkloru.&#13;
&#13;
Próba zespołu regionalnego Cieślica, Zawoja 2018 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz – doktor, literaturoznawczyni, etnolożka, członkini Instytutu Kaszubskiego. Interesuje się religijnością, dziedzictwem kulturowym, antropologią literatury.&#13;
Autorka książki Homo capax, capax hominis. Z problematyki antropologicznej w późnej twórczości&#13;
Adama Mickiewicza (2019). Współpracuje z Pomorskim Centrum Badań nad Kulturą przy Uniwersytecie Gdańskim.&#13;
Spodenki chłopięce, element stroju regionalnego,&#13;
Zawoja 2018 (fot. M. Szaszkiewicz)&#13;
&#13;
138&#13;
&#13;
Fragment kroniki szkolnej z przysiółka Przysłop:&#13;
zdjęcie Franciszka Gazdy, jego uczniów oraz zespołu&#13;
ludowego, Zawoja 2018 (fot. J. Sikora)&#13;
&#13;
139&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
$XWRREUD]�*µUDOL�%DELRJµUVNLFK��7RĺVDPRěÉ�UHJLRQDOQD�Z�]ZLHUFLDGOH�WXU\VW\NL�NXOWXURZHM&#13;
&#13;
Izba regionalna przy Szkole Podstawowej nr 5 w Zawoi Gołynia, Zofia Bugajska opowiada o kulturze Górali&#13;
Babiogórskich, Zawoja 2018 (fot. J. Sikora)&#13;
&#13;
Wnętrze Skansenu im. Józefa Żaka w Zawoi Markowej, Zawoja 2018 (fot. M. Dubasiewicz)&#13;
&#13;
Tablica upamiętniająca Urszulę Janicką-Krzywdę, Babiogórskie Centrum Kultury w Zawoi, Zawoja 2018&#13;
(fot. Ł. Sochacki)&#13;
&#13;
Miniaturowa góralska chata-agroturystyka w sklepie z pamiątkami, Zawoja 2018&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
140&#13;
&#13;
141&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��&#13;
5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX�Z�ĂÇFNX�&#13;
Anna Barbasz-Bielecka&#13;
&#13;
Kapelusze góralskie podhalańskie z muszelkami – do kupienia w sklepie z pamiątkami, Zawoja 2018&#13;
(fot. M. Dubasiewicz)&#13;
&#13;
Kapelusze góralskie z czerwoną włóczką&#13;
– do kupienia w sklepie z pamiątkami,&#13;
Zawoja 2018 (fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
142&#13;
&#13;
Etno-lalka barbie w góralskim stroju, Zawoja 2018&#13;
(fot. A. Bednarek-Bohdziewicz)&#13;
&#13;
���3RF]ÇWHN&#13;
Jak głosi miejscowa legenda, jabłonie nie rosną na łąckiej ziemi tylko i wyłącznie z powodu sprzyjającego klimatu. Wiele z tych drzew ma swoje korzenie w łamaniu bożych przykazań. Przytaczana w różnych wariantach opowieść informuje o tym, że pewien miejscowy proboszcz przykazał parafianom, by w akcie pokuty za grzechy sadzili jabłonkę.&#13;
Gdy drzewa zaczęły owocować i przynosić zyski, wierni zaczęli coraz śmielej grzeszyć,&#13;
powiększając jednocześnie lokalne sady i czyniąc Łącko oraz jego okolice jabłkowym zagłębiem. W tej legendzie jest też miejsce dla złośliwego czarta. Podsunął on miejscowym&#13;
inne drzewo owocowe – śliwę, z której to owoców sprytni grzesznicy – nie wiadomo,&#13;
czy z diabelską pomocą – nauczyli się wkrótce pędzić niezwykle mocny i pomagający naruszać boże przykazania alkohol. Tyle miejscowej legendy, barwnej i atrakcyjnej po dziś&#13;
dzień prawdopodobnie ze względu na swój dowcip i nawiązania do ludzkich spraw, czyli&#13;
grzechu i mocnego trunku. Czy z bożą, czy z diabelską pomocą, a może tylko za sprawą&#13;
okoliczności przyrody Ziemia Łącka jest obecnie rozpoznawalna jako teren sadowniczy&#13;
i miejsce wytwarzania owianej aurą nielegalności łąckiej śliwowicy.&#13;
Gdy przyszło mi trafić do Łącka wraz grupą studentów i młodych etnografów w celu&#13;
zebrania materiału na temat tradycji sadowniczych i obecności jabłoni w lokalnym krajobrazie, nic nie zapowiadało wielości i złożoności zagadnień, z jakimi przyjdzie się&#13;
mierzyć badaczom1. Z pewnością tygodniowy pobyt w terenie nie może wyczerpać badawczego potencjału tego miejsca, pozwala jednak na zarysowanie problemów wartych&#13;
uwagi. Badania realizowane w sierpniu 2019 r. były prowadzone w oparciu o ramowy&#13;
1 Zespół badawczy tworzyli: mgr Anna Barbasz-Bielecka, mgr Małgorzata Roeske, Oskar Krasoń, Magdalena&#13;
Mika, Patryk Reczulski, Jakub Sadowski.&#13;
&#13;
143&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
kwestionariusz, a wszyscy posługujący się nim badacze mieli na celu uchwycenie poprzez&#13;
rozmowę i obserwację zagadnień pojawiających się w bezpośrednim kontakcie z badanym terenem. Owocem kilkudniowych badań prowadzonych w cieniu jabłoni było zebranie 15 wywiadów. Poniżej przedstawię kilka refleksji na temat pozyskanego materiału&#13;
badawczego.&#13;
&#13;
���:�FLHQLX�MDEăRQL�ɒ�R�MDEăRQL�Z�NUDMREUD]LH&#13;
Codziennie rano, dojeżdżając do Łącka z odległej o 40 minut drogi Piwnicznej, bez zwracania uwagi na przydrożne tablice można było stwierdzić, że „jesteśmy już na miejscu”.&#13;
Obecność sadownictwa na terenie Łącka i okolic jest z oczywistych względów łatwa do&#13;
zauważenia, ponieważ sady są widoczne już z głównej drogi. Równe rzędy niewysokich&#13;
drzewek wyznaczają wizualną granicę i sygnalizują odmienność, odrębność Łącka wraz&#13;
okolicznymi wioskami od widzianego wcześniej krajobrazu. Jabłonie w przestrzeni Kotliny Łąckiej są obecne od „zawsze”. Owo zawsze sięga czasów średniowiecza, bowiem&#13;
wśród badaczy okolic Łącka panuje przekonanie, że tradycje sadownicze są ściśle związane z obecnością zakonu klarysek na tych ziemiach2. Jest to bardzo prawdopodobne,&#13;
ponieważ zakony oparte na benedyktyńskiej regule prowadziły tego typu działalność gospodarczą i znane są inne przypadki sadów benedyktyńskich na terenie Europy. Swoista&#13;
ciągłość i stałość osiedlenia zakonników i zakonnic jest czynnikiem sprzyjającym wieloletnim uprawom takim jak sady owocowe.&#13;
Drugim istotnym aspektem jest klimat – górski, lecz w tej okolicy łagodny – sprzyjający owocowaniu. Niezbyt strome stoki gwarantują natomiast według specjalistów, w tym&#13;
także sadowników, z którymi rozmawialiśmy podczas badań, odpowiednie nasłonecznienie rosnących na nich jabłoni. Jednocześnie ukształtowanie terenu i rodzaj podłoża&#13;
według naszych rozmówców nie sprzyja innym uprawom na dużą, przemysłową skalę.&#13;
W trakcie rozmów ze starszymi sadownikami pojawiały się stwierdzenia, że innego rodzaju uprawa jest nieopłacalna i ma sens raczej na własny użytek niż w celach handlowych.&#13;
Z analizy materiałów dotyczących historii Łącka wynika, że sadownictwo rozwijało się&#13;
na tych ziemiach nieprzerwanie od czasów średniowiecznych, przeżywając swoje lepsze&#13;
i gorsze chwile. Te lepsze dla sadownictwa chwile zawsze łączą się z instytucjonalnym nakazem uprawy jabłoni lub z aktywną działalnością promotorów sadownictwa. Przyjmuje&#13;
się, że jednym z ważniejszych czynników rozwoju sadownictwa był wydany pod zaborem&#13;
austriackim nakaz sadzenia jabłoni przy drogach (dotyczył on także innych regionów).&#13;
Czasy zaboru austriackiego to również okres kolonizacji józefińskiej na terenie Sądecczyzny, w tym również Łącka i okolic. Przypuszcza się, że niektóre szlachetne odmiany&#13;
jabłoni mogły przywędrować wraz z kolonistami. Innym przełomowym momentem była&#13;
przypadająca na lata 30. XIX w. działalność zarządcy dawnych majątków królewskich,&#13;
2 Informacje na ten temat pojawiły się w trakcie przeprowadzonych wywiadów. Ich potwierdzenie można odnaleźć w informacjach o gminie Łącko (np. Wikipedia) oraz w literaturze (np. Słownik geograficzny Królestwa&#13;
Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. V, hasło „Łącko”, nakł. Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1884, s. 628 lub G. Olszewski, Historia miejscowości: Łącko, Czerniec, Maszkowice, „Almanach Łącki”, 2010,&#13;
nr 12).&#13;
&#13;
144&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
które przeszły w posiadanie Cesarstwa, tzw. dóbr kameralnych. Sekretarz owych dóbr&#13;
Herzog zajął się organizacją pierwszego na tym terenie sadu przemysłowego oraz szkółki&#13;
sadowniczej3. Kolejnymi istotnymi dla łąckich jabłoni postaciami byli proboszcz ks. Jan&#13;
Piaskowy i kierownik miejscowej szkoły Stanisław Wilkowicz. Pierwszy z nich to właśnie legendarny ksiądz nakazujący sprzyjającą rozwojowi sadownictwa pokutę. Drugi to&#13;
myślący o przyszłości swoich wychowanków nauczyciel nakłaniający ubogie dzieci do&#13;
zbierania pestek z owoców i przynoszenia ich do szkoły. Z tych drobnych przechowywanych w pudełkach po zapałkach nasionek rozwinął szkolny sad. Opuszczając szkołę, każdy z wychowanków otrzymywał kilka młodych drzewek mających wkrótce zaowocować&#13;
i wesprzeć finansowo młodego człowieka. Działalność księdza Piaskowego i kierownika&#13;
Wilkowicza przypadała na okres przełomu XIX i XX w.4.&#13;
Wspomniane czasy to okres wzrostu wysokich sadów o kilkudziesięcioletnim cyklu&#13;
życia, bogatych w niewystępujące dziś już przeważnie odmiany jabłek i dających schronienie całej rzeszy ptaków i owadów. Prawdopodobnie to właśnie te sady, których dojrzałość przypadła na pierwszą połowę XX w., były „rajskimi ogrodami” wspomnień najstarszych z naszych rozmówców. To one z upływem lat wykreowały zmitologizowany&#13;
w rozmaitych przekazach ustnych i literackich „ekstrakt” idealnego sadu z dziecięcych&#13;
lat. Sadu kwitnącego, pachnącego, cienistego i obfitego. Pisząc o prowadzeniu badań&#13;
etnograficznych w cieniu jabłoni, właśnie taki zmitologizowany sad najchętniej przedstawiłabym czytelnikom tego tekstu. Dlaczego? Bowiem idealnie pasowałby do miejskich wyobrażeń o bezproblemowej uprawie pysznych owoców niepodatnych na żadne&#13;
choroby i niewymagających wielokrotnych oprysków. Nie wisiałyby nad nim gradowe&#13;
chmury ani widmo niskich cen w skupie. Ten sad idealny istnieje, lecz jako kulturowe wyobrażenie, a nie materialnie realna przestrzeń. W Łącku i okolicznych miejscowościach&#13;
jabłonie uprawiane są zarówno w niewielkich przydomowych sadach, jak i w dużych gospodarstwach produkujących owoce na sprzedaż. W trakcie naszych badań trafiliśmy do&#13;
jednych i drugich, a nawet i do tych, o których już zapomniano i którymi nikt już się&#13;
nie zajmuje. Popularne niegdyś wysokopienne odmiany jabłoni niemal całkowicie zostały wyparte przez karłowate, niskopienne odmiany nastawione przede wszystkim na&#13;
coroczne obfite owocowanie.&#13;
Wspominane przez naszych rozmówców z mniejszym lub większym sentymentem&#13;
tzw. stare odmiany wysokopienne jabłoni wprawdzie rzucały wiele cienia, lecz nie dawały&#13;
tak obfitych i regularnych zbiorów jak nowe odmiany niskopienne. Stare sady znajdowały się zazwyczaj w bliskim sąsiedztwie domów i zabudowań gospodarskich, zakładano&#13;
je na mniejszej niż obecnie powierzchni i sadzono w nich dużo mniej drzew. Nie potrzeba tu specjalisty z dziedziny hodowli roślin, aby zauważyć, jak mało wydajne były&#13;
w porównaniu z obecnie zakładanymi „fabrykami” owoców. Jak podkreślają właściciele&#13;
współczesnych gospodarstw-przedsiębiorstw, oprócz5 niskiej wydajności odmiany wysokopienne były też dużo trudniejsze w pielęgnacji i w zbiorach. Wszelkie zabiegi pielęgnacyjne musiały odbywać się przy użyciu wysokich drabin i z uwzględnieniem ryzyka&#13;
3 T. Kowalik, Szeroka łącka droga owocowa, www.sprawynauki.edu.pl, dostęp 25.01.2020.&#13;
4 Ibid., Informacje na ten temat pojawiły się również w niektórych rozmowach z sadownikami.&#13;
5 Przemyślenia te wynikają z wypowiedzi rozmówców.&#13;
&#13;
145&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
upadku. Podobnie zbieracze pracowali na drabinach, a upuszczone lub pominięte przez&#13;
nich owoce ulegały zniszczeniu, upadając z dużej wysokości. W niskopiennych sadach&#13;
zbiory odbywają się z poziomu podłoża lub ewentualnie z niewysokiej platformy przejeżdżającej między szpalerami gęsto posadzonych drzewek. W starych sadach blisko siebie&#13;
rosły rożne odmiany jabłoni dające owoce w różnych porach roku, czasami na jednym&#13;
drzewie rosło nawet kilka odmian jabłek (efekt ten osiągano dzięki szczepieniu, czyli&#13;
wszczepieniu zraza, tj. pędu, w podkładkę, tj. ukorzenioną roślinę, tak, aby połączyły się&#13;
w całość – nową roślinę). Stare odmiany bywały kapryśne i zazwyczaj owocowały obficie co drugi rok. Nasi rozmówcy niejednokrotnie z sentymentem odnosili się do starych&#13;
sadów, co nie oznacza jednak krytyki nowopowstających upraw. Stare sady stanowią element przeszłości, do której z przyczyn ekonomicznych rozmówcy nie widzą powrotu.&#13;
Są nieopłacalne, niewydajne, wymagające skomplikowanej pielęgnacji i rozległej wiedzy.&#13;
Stare sady to miejsca obliczone na zupełnie inną niż nowoczesne perspektywę czasową.&#13;
Przy zakładaniu sadu należało wziąć pod uwagę, że drzewa osiągną dojrzałość i zaczną&#13;
owocować dopiero po około ośmiu latach, gdy ich korony rozrosną się na tyle, aby wypuścić pąki kwiatowe i wydać owoce. Drzewa odmian wysokopiennych należało zasadzić&#13;
co dziesięć do piętnastu metrów, aby umożliwić odpowiedni rozrost korony. Niektórzy&#13;
przezorni ojcowie panien zakładali sady odpowiednio wcześnie, aby w momencie zamążpójścia panna mogła wnieść w posagu już owocujący sad, stanowiący zabezpieczenie&#13;
finansowe dla rozpoczynającego gospodarkę młodego małżeństwa. Przez kilka lat przed&#13;
wzrostem drzew, gdy jeszcze nie owocował i tylko w niewielkim stopniu zacieniał podłoże, sad bywał wykorzystywany jako miejsce upraw. Między szpalerami drzew można było&#13;
posadzić ziemniaki lub posiać zboże. W dobie tradycyjnego gospodarowania typowego&#13;
do okresu drugiej połowy XX w. nie było mowy o marnotrawieniu przestrzeni, a uprawa&#13;
chroniła przed niekontrolowanym zarastaniem i zachwaszczaniem młodego sadu. Gdy&#13;
sad był starszy, zdarzało się, że wypasano w nim krowy i w ten sposób oszczędzano sobie&#13;
trudu koszenia trawy porastającej podłoże pomiędzy drzewami. Kiedy osiągnął dojrzałość, jego właścicieli czekało jeszcze około pół w. ciężkiej pracy i nieustającego niepokoju&#13;
o nagłe zmiany pogody mogące zniweczyć starania o obfite owocobranie. Takie wysokie&#13;
stare sady w tym momencie odchodzą w przeszłość, lecz nie można wykluczyć zmiany&#13;
tej tendencji wskutek zainteresowania dawnymi odmianami jabłoni i popularnością tradycyjnych produktów lokalnych. Zanim wysokie sady zaczęły znikać z krajobrazu Łącka&#13;
i okolic, przez dziesięciolecia kształtowały wizualny aspekt przestrzeni tych terenów. Pozostały w niej ich ukryte szczątki, widoczne przez chwilę w maju, przez resztę roku pozbawione kwiecia w otoczeniu innych drzew – zaniedbane jabłonie pośród okolicznych&#13;
lasów. Podczas naszych badań nie doszukaliśmy się tak zwanych chałupisk, czyli miejsc,&#13;
gdzie niegdyś stał dom. Amatorzy leśnych wypraw wiedzą dobrze, że jabłonie często są&#13;
śladem pozwalającym zorientować się, iż przed laty pod gęstwiną krzewów i pokrzyw&#13;
stał dom otoczony sadem. Przypuszczam, że na terenie gminy Łącko mogą znajdować się&#13;
chałupiska, lecz aby stwierdzić to na pewno, potrzeba dokładnych badań.&#13;
Nawet dawne odmiany jabłoni w końcu starzeją się i obumierają. Długowieczne stare sady także wymagają wymiany drzew. W okresie powojennym do lat 80. zakładano&#13;
jeszcze sady według tradycyjnego układu wysokopiennych jabłoni, ale stopniowo ustę-&#13;
&#13;
146&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
powały one sadom złożonych z coraz gęściej sadzonych jabłoni niskopiennych. Dawne&#13;
odmiany traciły na znaczeniu w przemysłowej uprawie nastawionej na coroczne plony.&#13;
Jeden z naszych rozmówców, właściciel sadu o powierzchni jednego hektara, wspominał&#13;
pierwszy sad hobbystycznie założony w 1969 r. przez jego ojca, nieposiadającego żadnego doświadczenia w uprawie jabłek. Nie wiedząc, jak zacząć uprawę, udał się po pomoc&#13;
do położonej koło Nowego Sącza Brzeznej, do Sadowniczego Zakładu Doświadczalnego.&#13;
Ojciec naszego rozmówcy zaufał doktorowi Zbigniewowi Gertychowi oraz Eberhardowi&#13;
Makoszowi i przywiózł do Łącka 360 niepozornych „patyczków”, które zmieścił na wspomnianym hektarze. Były to ponad trzy razy bardziej gęste nasadzenia niż tradycyjne. Owe&#13;
„patyczki” miały nigdy nie osiągnąć wzrostu dawnych jabłoni i w dodatku przewidywano,&#13;
że będą owocować co roku. Podobno wyśmiano wtedy sad w okolicy, sugerując, że niedowiarkom prędzej „wyrosną włosy po wewnętrznej stronie dłoni niż na tych karłowatych podkładkach pojawią się dobre jabłka”. Jabłka wbrew powszechnemu przekonaniu&#13;
pojawiły się i były dobre, a karłowate podkładki i nowe odmiany stawały się coraz częstszym widokiem w Łącku i okolicach.&#13;
Karłowate, niskopienne, szpalery, paliki i druty – tych kilka słów określa współczesne&#13;
tendencje w uprawie jabłek czy też, jak określili to niektórzy rozmówcy, w prowadzeniu&#13;
sadu. Karłowatość gęsto porastających okolic drzewek narzuca zmiany w okolicznym&#13;
krajobrazie. Sady wdziane z lotu ptaka przypominają obsadzone równiutkimi rzędami&#13;
winorośli południowoeuropejskie winnice. Drzewka są sadzone w równych odstępach&#13;
i wspierają się na rozciągniętych między palikami drutach. Gdy wydadzą swoje rokrocznie obfite owoce, ich delikatne pnie i płytki system korzeniowy nie są w stanie sprostać&#13;
samodzielnie porywom wiatru i ciężarowi jabłek. Właściwie nie są samodzielnymi drzewami i całkowicie różnią się od swoich poprzedniczek o wysokich pniach i rozłożystych,&#13;
wielopiętrowych koronach. Nie są ani trochę „kostropate”, ale za to są wydajne i nie trzeba już czekać sześciu czy ośmiu lat na ich pierwsze owocowanie. Podczas wizyt w niskopiennych sadach nie spotkamy tego, co XVIII-wieczni estetycy angielscy nazywali&#13;
malowniczością, czyli pięknego widoku powyginanych konarów tworzących cieniste&#13;
sklepienie, nieco tajemnicze i odrobinę dzikie, lecz wciąż oswojone i dające poczucie&#13;
bezpieczeństwa. Takich sentymentalnych sadów poszukują uciekinierzy z miasta i fotografowie organizujący sesje zdjęciowe dla nowożeńców. Nie miałyby one jednak szans&#13;
wypełnić ciążącego na nich podstawowego obowiązku, jakim jest utrzymanie sadownika&#13;
i jego rodziny. Zwiedzając nowoczesne sady, znajdziemy w nich to, czego oczekuje rynek,&#13;
czyli piękne i dorodne owoce, łatwe do zebrania bez użycia kilkunastometrowej drabiny. Jako takie również mogą być pozytywnie wartościowanym elementem przestrzeni.&#13;
Rozwijając się zgodnie z nowymi technikami sadowniczymi, prawdopodobnie zmieniają&#13;
one dotychczasowy krajobraz w podobny sposób, jak w innych regionach kraju zmieniły&#13;
go monokultury. Nowoczesne sady niosą ze sobą powtarzalny rytm, coraz częściej przykrywane antygradowymi siatkami przypominają fabryki owoców. Tradycyjne sady warto&#13;
pielęgnować jako element dziedzictwa kulturowego regionu, lecz podobnie jak w przypadku ochrony zabytków in situ możliwe staje się to dopiero po uznaniu ich za wartościowe także w oderwaniu od pierwotnej, w tym wypadku gospodarczej funkcji.&#13;
&#13;
147&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
���-DEăNR�LGHDOQH"&#13;
Podczas wizyt w niewielkich przydomowych sadach i dużych przemysłowych gospodarstwach pytaliśmy naszych rozmówców o „prawdziwe jabłko”. Chcieliśmy dowiedzieć się,&#13;
czy idealne, a może tylko idealizowane stare sady rodziły idealne stare owoce. Czy dziś&#13;
prawdziwych jabłek już nie ma? I czy w ogóle ktoś jeszcze pamięta smak dawnych jabłek.&#13;
W trakcie wszystkich rozmów dotyczących preferowanych odmian jabłek i najbardziej pożądanych cech idealnego owocu pojawiało się niekoniecznie wypowiadane&#13;
wprost rozróżnienie na trzy typy jabłek.&#13;
Pierwszym, wartościowanym pozytywnie typem było jabłko „domowe”, czyli takie,&#13;
które uprawiało się dla siebie, takie, które było uprawiane przez rodziców lub dziadków,&#13;
takie, jakiego już dzisiaj próżno szukać w sklepach, takie, którego szczęśliwy właściciel&#13;
ma trudno osiągany skarb. Ale też takie, którego nie opłaca się uprawiać i nie nadaje się&#13;
do transportu. To idealne jabłko zapewne najlepiej wyglądałoby w tradycyjnym wysokopiennym sadzie – bo podobnie jak i tenże sad jest wspomnieniem, nierzadko sentymentalnym „obrazem z pamięci” naszych rozmówców. Wspominali oni soczyste papierówki,&#13;
słodkie malinówki i cukrówki, kosztele i pomarańczowe koksy jako jabłka przeszłości,&#13;
smaczne, aromatyczne i niestety nieosiągalne dla zwykłego zjadacza jabłek skazanego na&#13;
Czempiony („Szampiony” – jak mówili miejscowi) i Ligole.&#13;
Kolejnym typem jabłek była „konsumpcja”, czyli jabłka sprzedawane jako owoce do&#13;
zjedzenia. Te muszą być ładne i dobrze się przechowywać oraz wytrzymywać transport&#13;
na długich trasach. Powinny więc mieć regularny kształt, mocny rumieniec, twardy i soczysty miąższ. W żadnym wypadku nie mogą być ordzawiałe (ordzawione, pokryte ordzawieniami). Jabłko konsumpcyjne to jabłko wartościowe, opłacalne i w związku z tym&#13;
przez wielu naszych rozmówców wartościowane pozytywnie. To jabłko nie musi być&#13;
pyszne, ale musi wyglądać, jak gdyby takie było. Niemal wszyscy nasi rozmówcy podkreślali, że wygląd jabłka konsumpcyjnego jest stawiany na pierwszym miejscu, przed&#13;
jego smakiem, bo „klient kupuje oczami”. „Konsumpcja” musi być jabłkiem stosunkowo&#13;
odpornym – będzie podróżowało z sadu do chłodni, następnie zostanie przewiezione do&#13;
sklepów w całej Polsce, w których musi dobrze wyglądać na półkach, aby skusić klientów. O ile gdy pytaliśmy o jabłko domowe, uprawiane na własny użytek, na twarzach&#13;
rozmówców, zwłaszcza tych w podeszłym wieku, pojawiał się uśmiech zwiastujący zbliżającą się falę wspomnień, o tyle gdy rozmowa schodziła na temat jabłka konsumpcyjnego, omawiano jego zalety tylko w odniesieniu do wartości rynkowej. Przypuszczalnie&#13;
pytanie o jabłko domowe budziło skojarzenia z młodością rozmówców. Była to młodość&#13;
często biedna i trudna, lecz z perspektywy kilkudziesięciu lat idealizowana i przywoływana z pewną dozą rozrzewnienia6.&#13;
Jest jeszcze trzeci typ jabłek, czyli „jabłko przemysłowe”. Stanowi ono opozycję do&#13;
idealnej „konsumpcji”, a więc jest brzydkie, poobijane, czasem nadwyrężone przez ostatni grad (wtedy musi natychmiast trafić do przetwórni, aby nie zdążyło nadgnić). Jest to&#13;
6 Warto zaznaczyć, że niektórzy rozmówcy wyraźnie podkreślali, iż obecnie z powodu braku czasu mało kto&#13;
chce słuchać ich wspomnień. Badacze poświęcali im tyle czasu, ile potrzebowali, aby opowiedzieć nie tylko&#13;
o jabłkach, ale i o innych kwestiach związanych z przeszłością.&#13;
&#13;
148&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
jabłko złej jakości, ale nie na tyle złej, aby nie sprzedać go z minimalnym zyskiem. Obraz&#13;
ten co prawda stoi w sprzeczności z tym, czym karmią nas telewizyjne reklamy pokazujące roześmianych sadowników zbierających dorodne i rumiane owoce, aby to, co w sadzie&#13;
najlepsze, zamknąć w kartonie.&#13;
Nasze poszukiwania jabłka idealnego nie pozwoliły na wytypowanie powszechnie&#13;
cenionej odmiany i najważniejszych dla niej cech. Otworzyły jednak pole do rozmowy&#13;
o tym, jak wartościowane są jabłka i jaki jest do nich stosunek sadowników. Właściwie&#13;
wszyscy starsi rozmówcy sięgali pamięcią do sadów swoich dziadków i rodziców (większość z rozmówców nie była pierwszym pokoleniem związanym z uprawą jabłoni) i opisywali rosnące tam stare odmiany. Udało nam się zdobyć nieco informacji o niektórych&#13;
z nich. Poniżej wymieniamy je pod nazwami usłyszanymi w trakcie rozmów. Należy się liczyć z tym, że ich oficjalne nazewnictwo może być nieco odmienne choćby przez wzgląd&#13;
na spolszczenia obcojęzycznych nazw i przekazywanie ich z pokolenia na pokolenie w lepiej lub gorzej zapamiętanej wersji.&#13;
Boskoop („Boskopa”) – najczęściej wymieniana przez naszych rozmówców i ceniona&#13;
przez nich za dużą odporność na choroby, zwłaszcza na parcha. Booskop nie był bardzo&#13;
wysoki i zaczynał owocować wcześniej niż inne stare odmiany. Zdarzało mu się niestety&#13;
przemarzać. Rozmówcy wspominali, że jabłko nie było zbyt piękne. Miało raczej nieregularny kształt i było mocno ordzewione, z szorstką skórką. Jego miąższ był kwaskowaty,&#13;
ale dobrze nadawał się na przetwory (soki i marmolady). Ważną zaletą tej odmiany była&#13;
możliwość długiego przechowywania. Boskoop dojrzewał późno i długo utrzymywał się&#13;
na drzewach. Najlepszy w smaku był na przełomie grudnia i stycznia. Oceniany był jako&#13;
jabłko uniwersalne, bardzo przydatne w kuchni. „Na boskopa się czekało jak na Gwiazdkę. Dochodził w sianie w zimie”.&#13;
Landsberska („Landzberka, Lancberka”) – wymieniana przez rozmówców jako stara&#13;
odmiana z dużymi i smacznymi owocami. Wspominano, że była wrażliwa na choroby.&#13;
Kronselska („Kronselka”) – wymieniana obok landsberskiej jako dająca smaczne&#13;
owoce. Owoce były różnej wielkości, nieforemne i niezbyt rumiane, ale bardzo smaczne.&#13;
Koksa – „Koksa ma ten smak”, stwierdził lakonicznie jeden z naszych rozmówców,&#13;
czym podsumował wypowiedzi wszystkich innych zagadniętych o stare odmiany. Koksa&#13;
wciąż jest uprawiana, lecz nie jako „konsumpcja”, tylko na własny użytek, ewentualnie na&#13;
sprzedaż dla konkretnego odbiorcy indywidualnego. Jest to jabłko słodkie i aromatyczne.&#13;
Ma bardzo drobne owoce. Miłośnicy koksy twierdzili, że im mniejszy owoc, tym lepszy&#13;
i bardziej wyrazisty jest jego smak. Koksę uznawano za raczej odporną na typowe choroby. Zdradzono nam też sekret idealnej chwili na spożycie owocu. Koksę zbiera się pod&#13;
koniec września, ale ich największa dojrzałość przypada w grudniu. Aby sprawdzić, czy&#13;
koksa jest smaczna, należy potrząsnąć nią delikatnie. Jeżeli jej pestki grzechoczą, to jest&#13;
najlepsza do jedzenia. Koksa daje zmienny plon, owocując obficie co drugi rok.&#13;
Sztetyny – jabłka z przedwojennych sadów, według jednego z rozmówców sprzedawane w czasie wojny za dobrą cenę. Soczyste i kwaskowate.&#13;
Kardynał (Kardynalska) – dobra/y jako składnik wypieków.&#13;
&#13;
149&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
Żeleźniak – jabłko bardzo dobre do przechowywania w piwnicy. Odporne na choroby&#13;
i warunki atmosferyczne. Owoce były kwaskowate, ale nadawały się na marmolady, do&#13;
wypieków i do suszenia.&#13;
Grochówka – jabłoń popularna jeszcze przed II wojną światową, tak jak żeleźniak&#13;
odporna i niewymagającą oraz najlepsza w formie przetworów.&#13;
Cesarz Wilhelm (Wilhelm) – przywoływany jako stara i smaczna odmiana jabłek. Jeden z rozmówców podkreślił, że dawniej była moda na te jabłka.&#13;
Bankroft – zimowe (nadające się do zbioru jeszcze w zimie), smaczne jabłko. Obecnie&#13;
wypierane przez inne odmiany, ale wciąż można go spotkać na targach. Bardzo dobre do&#13;
przechowywania, nadaje się do jedzenia nawet na wiosnę.&#13;
Malinówka (Oberlandzka, Malinowa) – stara odmiana o bardzo smacznych, soczystych i dużych owocach. Wybarwia się na głęboką malinową czerwień. Nie nadaje się do&#13;
długiego przechowywania.&#13;
Kosztela – niepozorne z wyglądu, drobne jabłko o bardzo soczystym miąższu i intensywnym, lekko kwaskowatym smaku. Wspomniana jako niegdyś popularne jabłko,&#13;
obecnie rarytas.&#13;
Różanka – niewymagająca w uprawie jabłoń o dużych, soczystych i aromatycznych&#13;
owocach. Nie nadaje się do przechowywania, ale można robić z niej przetwory.&#13;
Gołąbek – wymieniony tylko z nazwy.&#13;
Papierówki – wymieniane przy pytaniu o stare odmiany. Do dzisiaj uprawiane jako&#13;
wczesne jabłko na użytek domowy. W trakcie rozmów nazywana także „oliwką”.&#13;
Wielokrotnie pytaliśmy, dlaczego nie wraca się do starych odmian. Rozmówcy podkreślali, że wbrew temu, co się uważa, bardzo trudno je sprzedać. Mówi się o nich sporo,&#13;
ale klienci wcale nie chcą kupować takich jabłek. Trudno jest zweryfikować takie stwierdzenia bez podparcia ich badaniami rynku, niemniej jednak nasi rozmówcy w większości&#13;
byli przekonani, że stare odmiany nie przyniosłyby im zysku. Niektórzy z rozmówców&#13;
uznają uprawę starych odmian za eksperyment na niewielką skalę. Jeden z doświadczonych sadowników stwierdził, że można wracać do odmian, ale już w nowej technologii,&#13;
czyli w formie sadów niskopiennych. Według oceny innego, doświadczenie podpowiada,&#13;
że to właśnie stare odmiany poradzą sobie lepiej w tym terenie. Są mało wydajne, ale odporne i nie wymagają opryskiwania środkami ochrony roślin, które degradują okoliczne&#13;
środowisko, np. uniemożliwiając wypas w sąsiedztwie opryskiwanych drzew. Wszyscy&#13;
rozmówcy podkreślali wielokrotnie, że na jabłka są mody i oni musza się dopasować tak,&#13;
aby mogli je sprzedać. Sprzedając jabłka w grupie producenckiej, decydują się na te odmiany, na które jest zapotrzebowanie dużych sieci handlowych. Bez pośredników mieliby być może większą swobodę w wyborze odmian, ale dla wielu z nich taka sprzedaż&#13;
wymaga zbyt dużego nakładu pracy i posiadania własnych chłodni, na co nie każdy może&#13;
sobie pozwolić.&#13;
Wspominając o grupach producenckich, nie można pominąć znajdującego się tuż&#13;
przy głównej drodze wjazdowej do łącka „Owocu Łąckiego”. W ogromnych przechowalniach, w kontrolowanej atmosferze może zmieścić się nawet 7000 ton jabłek. W „Owo-&#13;
&#13;
150&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
cu”, jak najczęściej mówią o przedsiębiorstwie rozmówcy, znajduje się profesjonalna&#13;
sortownia wodna pozwalająca na precyzyjne oddzielanie jabłek ze względu na rozmiar&#13;
oraz taśmy umożliwiające szybkie i sprawne pakowanie owoców w woreczki foliowe. Ponadto „Owoc” wytwarza soki owocowe sprzedawane w całym kraju. Spożywając jabłka&#13;
kupione w którymś z hipermarketów Tesco lub w sklepie Biedronka, możemy z dużym&#13;
prawdopodobieństwem trafić na takie, które przeszło przez sortownię i chłodnię „Owocu”. Co ciekawe, według jednego z naszych rozmówców jabłko ukryte w opakowaniu&#13;
z logo „Owoc Łącki” niekoniecznie musi pochodzić z Łącka i okolic, skupowane owoce&#13;
nie są weryfikowane pod względem pochodzenia. Dzieje się tak, ponieważ „Owoc Łącki”&#13;
to grupa producencka, a nie produkt regionalny.&#13;
Produktem regionalnym jest natomiast Jabłko Łąckie, posiadające Chronione Oznaczenie Geograficzne Unii Europejskiej. Gorzej zorientowanemu klientowi obie nazwy&#13;
mogą wydać się bardzo podobne, ale tylko ta druga gwarantuje konsumentowi certyfikowany owoc spełniający szereg warunków. Czy wszyscy sadownicy starają się o wyrobienie dla swoich jabłek takiego certyfikatu? Okazuje się, że niewielu korzysta z tej&#13;
możliwości. Dwóch największych przetwórców jabłek w okolicy poinformowało nas, że&#13;
posiadanie wspomnianego certyfikatu to dla małego przedsiębiorcy duży wydatek nieprzekładający się na cenę jabłek w skupie. Wielokrotnie wspominano, że dla jabłek łąckich nie opracowano odpowiedniej strategii promocji i porównywano je z reklamowanymi jabłkami grójeckimi, także posiadającymi ChOG. Nasi rozmówcy wspominali, że gdy&#13;
powoływano Stowarzyszenie Łącka Droga Owocowa mające promować obszar Kotliny&#13;
Łąckiej jako producenta owoców i ich przetworów, spodziewali się większego zainteresowania ich certyfikowanymi jabłkami. Jako przyczynę marazmu wokół certyfikowanych&#13;
jabłek wskazywana jest przede wszystkim słaba promocja produktów, niedopasowana do&#13;
oczekiwań konsumentów.&#13;
Niektóre produkty przetwórstwa owoców i jabłek mają się jednak zupełnie dobrze.&#13;
Wszyscy rozmówcy podkreślają, że soki jabłkowe tłoczone i pasteryzowane bez dodatków konserwantów cieszą się dużą popularnością. Wszyscy rozmówcy wymieniali&#13;
Krzysztofa Maurera jako największego producenta soków i zarazem jedynego producenta mogącego legalnie sprzedawać śliwowicę łącką. Mniejszym producentem soków jest&#13;
Janusz Koza, właściciel marki „Sok z Gór”, należący do czwartego pokolenia sadowników. Krzysztof Maurer wspomina, że niewiele brakowało, aby urodził się w sadzie zasadzonym przez jego dziadka. Obaj panowie w trakcie rozmów pokazali, że bardzo dobrze&#13;
orientują się w tradycyjnym sadownictwie reprezentowanym przez pokolenie swoich&#13;
dziadków. Jednocześnie obaj prowadzą nowoczesne sady i zakłady przetwórcze zgodne&#13;
ze współczesnymi trendami. „Sok z gór” produkowany jest w małej rodzinnej tłoczni&#13;
wzorowanej na tych, które właściciel obserwował podczas wielu sezonów pracy na austriackim szlaku jabłkowym. Tłocznia Maurera to wielka hala produkcyjna pełna nowoczesnych urządzeń oraz gorzelnia produkująca owocowe okowity, wina i nalewki. Choć&#13;
oba przedsiębiorstwa różnią się skalą produkcji, to oba opierają się na połączeniu tradycyjnej wiedzy sadowniczej z ciągłym dokształcaniem się w obszarze nowych technologii&#13;
uprawy i przetwórstwa.&#13;
&#13;
151&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
���-DEFRNL��MDEăNRZLFD�L�MDEăNµZND&#13;
W trakcie rozmów w tłoczniach, w miejscowej karczmie państwa Klagów i w sadach&#13;
próbowaliśmy dowiedzieć się, co dawniej wytwarzano z jabłek i co wytwarza się z nich&#13;
obecnie. Jako że od kilku lat dużą popularnością w Polsce cieszą się cydry, pytaliśmy&#13;
o nie. Okazuje się, że są wytwarzane u Maurera oraz że mimo dużej dostępności jabłek&#13;
nie wytwarza się ich na własny użytek. Podobnie jest z octem jabłkowym, chociaż kilku&#13;
rozmówców przyznało się do znajomości prozdrowotnego przepisu nakazującego wypijanie dziennie dwóch łyżek octu rozcieńczonego ciepłą wodą. Przepis ten publikowano&#13;
w ostatnich latach w wielu portalach internetowych i cieszy się on dużą popularnością&#13;
wśród osób zainteresowanych dietami. Od niskoprocentowego cydru poprzez zdrowy&#13;
ocet dotarliśmy do wódki pędzonej z jabłek, czyli, potocznie mówiąc – jabłkówki (poprawnie powinno się nazywać ją „jabłkowicą”, jabłkówka to nalewka z jabłek). Jest ona&#13;
wytwarzana i sprzedawana u Maurera. Niektórzy produkują ją w domu.&#13;
Ale każda osoba zapytana o przetwory bez chwili wahania przechodziła do innych&#13;
owoców – śliwek. Kompot śliwkowy, śliwa, śliwka… określeń na śliwowicę łącką padło&#13;
kilka, przy czym rzadko używano formy śliwowica czy krasilica. Wszelkiego rodzaju&#13;
próby poznania kulinarnych tradycji związanych z uprawa jabłek kończyły się na rozmowie o „śliwie”7, która okazała się uchodzić za bardzo cenny trunek. Śliwka w cieście, jak&#13;
stwierdził jeden z rozmówców jest… zmarnowana. Inny natomiast stwierdził, że co się&#13;
nie sprzeda, ląduje w beczce. Śliwkę określono jako „skarb” i „złoto”. Wśród takich opinii&#13;
ekstrawagancją wydaje się smażenie powideł.&#13;
Wracając do przetworów z jabłek, udało nam się dotrzeć do jabłek suszonych, jabłek&#13;
w cieście, klusek z jabłkami, jabłecznika (tzw. „jabcok”, czyli ciasto z jabłkami, szarlotka,&#13;
ale bez dodatku cynamonu) i kilku przepisów na szarlotkę (często z cynamonem). Jabłka&#13;
traktowano w kuchni jako zwyczajny owoc przydatny na kompot lub do ciasta. W trakcie&#13;
obchodów Matki Boskiej Zielnej8 w Maszkowicach szukaliśmy jabłek w bukietach ziół.&#13;
Rzeczywiście niektóre z nich zawierały niewielkie jabłuszko, jabłkowa była też dekoracja&#13;
ołtarza polowego na Górze Zyndrama. Podpatrywaliśmy także serwowane z tej okazji&#13;
przez mieszkańców Maszkowic potrawy, ale poza sokami jabłkowymi i szarlotką nie doszukaliśmy się jabłkowych potraw.&#13;
&#13;
���2�VăRGNLFK�MDEăNDFK�L�FLÛĺNLP�NDZDăNX�FKOHEDɞ&#13;
Polska jest prawdopodobnie jedynym krajem na świecie, który może poszczycić się blisko trzydziestoma ośmioma milionami specjalistów z zakresu uprawy jabłek, a zwłaszcza&#13;
jej ekonomicznych aspektów. Jabłko jest jednym z bardziej popularnych w Polsce owoców, a kwestia jego ceny od lat budzi liczne kontrowersje skutkujące pełnymi gorzkich&#13;
7 Lokalna nazwa śliwowicy. Bardzo ważne jest odpowiednie wypowiedzenie tego słowa: niewerbalne sygnały&#13;
w rodzaju intonacji, uśmiechu czy mrugnięcia pozwalają zorientować się, że chodzi właśnie o śliwowicę.&#13;
8 15 sierpnia podczas dorocznego nabożeństwa z tej okazji spotyka się tam lokalna społeczność. Miejscowi&#13;
bardzo angażują się w oprawę artystyczną wydarzenia (dzieci i młodzież grają i śpiewają podczas mszy świętej). Składane są podziękowania zasłużonym dla lokalnej społeczności. Atmosfera jest świąteczna i sprzyjająca&#13;
integracji.&#13;
&#13;
152&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
słów dyskusjami w mediach i w sklepowych kolejkach. Konsumenci mają pretensje do&#13;
sprzedawców, sadownicy do pośredników. Mówi się o interwencyjnych skupach jabłek&#13;
i o spekulacjach w skupach. Gdy do tego dołożyć kwestię rosyjskiego embargo i gradobicie otrzymujemy węzeł gordyjski emocji i oskarżeń o pogarszający się stan polskiego&#13;
sadownictwa. Jest to bardzo trudny temat i ani ja, ani też żaden z uczestników badań nie&#13;
ośmieliłby się wypowiadać swojej opinii na podstawie kilkunastu rozmów i przeczytanych artykułów. Z pewnością jednak dzięki tym rozmowom i szczególnemu zaangażowaniu części uczestników obozu można stwierdzić, że „jabłko jest ciężkim kawałkiem&#13;
chleba”.&#13;
Praca w sadzie, podobnie jak w przypadku innych upraw czy hodowli, jest zajęciem&#13;
niepozwalającym na urlop, a nawet chwilę wytchnienia w dowolnej porze dnia czy roku.&#13;
Pory roku i warunki pogodowe dyktują tempo i rytm tej pracy. Aby uzyskać obfity zbiór,&#13;
trzeba zadbać o zabezpieczenie drzewa przed mrozem i chorobami. Gdy przyjdzie pora&#13;
kwitnienia, trzeba z nadzieją wypatrywać pięknej pogody, pozwalającej kwiatom utrzymać się na drzewach. Gdy dojdzie do zawiązania się owoców, trzeba chronić je przed&#13;
szkodnikami i chorobami. W międzyczasie należy dokonywać oprysków zgodnie z zalecanym harmonogramem i przerywać owoce oraz przycinać „wilki” (pędy), aby każde&#13;
jabłko dostało odpowiednia ilość miejsca i światła słonecznego. W tym czasie może też&#13;
pojawić się grad, który zniweczy wcześniejsze prace, zbijając i niszcząc owoce. W ostatnich latach zdarzają się także burze z wichurami potrafiącymi poprzewracać szpalery karłowatych jabłonek. Zbyt suche lato nie służy jabłkom, a zbyt wilgotne sprzyja rozwojowi&#13;
niektórych chorób. Zagrożeń, na które sadownicy nie mają wpływu, jest bardzo wiele.&#13;
Opryski i siatki antygradowe pozwalają zapobiegać części z nich. Pozostałe mogą zostać&#13;
częściowo wynagrodzone dzięki ubezpieczaniu sadów.&#13;
Bywają sezony tak dobre, że jabłek pojawia się bardzo dużo, w efekcie skupy oferują&#13;
za nie niską cenę. Gdy jabłka są mało warte w skupie, problemem staje się zatrudnienie&#13;
sezonowych pracowników na czas zbiorów. Ich dniówka jest niezależna od cen w skupie,&#13;
za ciężką prace należy się im z góry określona zapłata. To tylko kilka stosunkowo łatwych&#13;
do zauważenia problemów stanowiących rysę na kreowanym przez reklamy czy polski&#13;
serial „M jak Miłość” romantycznym obrazie rajskiego sadu pełnego rumianych jabłek&#13;
dojrzewających w pełnym słońcu.&#13;
Dla części naszych rozmówców praca w sadzie była tym, czego nauczyli się w domu&#13;
i co postanowili kontynuować, gdy odziedziczyli sad po rodzicach czy dziadkach. Inni&#13;
traktują sad jako dodatkowe źródło utrzymania, biorąc w pracy urlop na czas prac sadowniczych, zwłaszcza zbiorów. Duże sady przemysłowe opierają się także na uprawie&#13;
innych roślin. Wszyscy sadownicy podkreślają, że uprawie jabłek zawsze towarzyszy niepewność. Starsi wspominali, że uzależnienie od pogody i towarzyszący mu niepokój są&#13;
na stałe związane z posiadaniem sadu. Obecnie jednak wielu z nich ubezpiecza swoje&#13;
sady. Może to się okazać opłacalne, gdy np. grad zbije dojrzałe już owoce, które uda się&#13;
niezwłocznie przetworzyć we własnej tłoczni. Wówczas pieniądze z ubezpieczenia oraz&#13;
ze sprzedaży soku mogą przewyższyć zysk ze zwykłej uprawy. Są to jednak sytuacje nietypowe. Jeden z rozmówców przyznał, że choć ubezpiecza swój sad, to i tak nigdy nie&#13;
ucieszyłby się ze zniszczonych i zmarnowanych owoców swojej pracy.&#13;
&#13;
153&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
Małe sady najczęściej mogą być pielęgnowane bez zatrudniania dodatkowych pracowników. Przy pomocy dzieci i innych członków rodziny zwykle udaje się zdążyć&#13;
z przerywaniem, przecinaniem i zbiorami. W dużych sadach konieczne jest zatrudnienie&#13;
dodatkowych pracowników, zwłaszcza na czas zbiorów. Obecnie zatrudnia się osoby na&#13;
dniówki, powinno się im także zapewnić wyżywienie na cały dzień pracy.&#13;
Nasi rozmówcy wspominali, że sami jako młodzież dorabiali przy zbiorach jabłek.&#13;
Kilkadziesiąt lat temu zbieracze nocowali w stodołach na sianie, gospodyni karmiła ich&#13;
przez cały dzień, obiad często donoszono do sadu i spożywano wspólnie w cieniu drzew.&#13;
Praca była ciężka, jabłka zbierano do koszy, stojąc na wysokich drabinach. Dzieci zbierały spady, które zazwyczaj przeznaczano na przetwory. Jabłka następnie przeglądano&#13;
i ręcznie sortowano. Zbierać należało ostrożnie – uszkodzone owoce szybciej się psuły.&#13;
Jeżeli gospodarz był życzliwie nastawiony do pracowników, pozwalano sobie na śpiewanie piosenek, żarty i rozmowy. Wspomniano też takiego właściciela, u którego nie wolno&#13;
było nawet rozmawiać. Po zakończonych zbiorach zdarzała się wiecha, czyli zabawa przy&#13;
postawionym przez gospodarza alkoholu. Do pracy często zatrudniano pochodzących&#13;
z okolic uczniów i studentów spędzających wakacje w domu rodzinnym. Jednym z nich&#13;
był urodzony w Łącku historyk – profesor Julian Dybiec.&#13;
Obecnie zbiory odbywają się w dużo bardziej zmechanizowany sposób. Samo zbieranie w dalszym ciągu wymaga pracy rąk ludzkich, ale zbieracze stoją na platformach&#13;
i nie musza nosić ciężkich skrzynek, bo te przewożone są na ciągniętych przez traktory&#13;
przyczepach. Co najważniejsze, zbieraczom nie grożą już związane z pracą na wysokości&#13;
niebezpieczne upadki. Jeden z członków naszej grupy osobiście przekonał się, że mimo&#13;
tych udogodnień praca przy zbiorach nie należy do lekkich.&#13;
&#13;
���1LHFK�QR�W\ONR�]DNZLWQÇ�MDEăRQLHɞ&#13;
Badania w Łącku przypadły na okres połowy sierpnia. Jest to czas pomiędzy dwoma najważniejszymi dla sadowników uroczystościami. Pierwsza z nich to odbywające się począwszy od 1947 r. Święto Kwitnącej Jabłoni. Przypada ono w połowie maja i jest okazją&#13;
do zabawy mieszkańców Łącka i okolicznych wsi. Według Marii Kurzei-Świątek genezy&#13;
tego święta można upatrywać w powojennych przymiarkach do realizacji planów budowy zapory w Jazowsku. W obliczu zagrożenia zatopieniem części Jazowska, Maszkowic,&#13;
Łącka, Czerńca, Zabrzeża, Zarzecza oraz części Kamienicy i Kiczni lokalna ludność postanowiła przyjąć „owocową” linię obrony wspomnianych ziem. Zorganizowane w maju&#13;
1947 roku święto miało uzmysłowić decydentom specjalnie zaproszonym z Warszawy,&#13;
że zapora zniweczy bogate tradycje sadownicze regionu9. Święto Kwitnącej Jabłoni jest&#13;
obecnie jedną z ważniejszych uroczystości dla miejscowych. Rozpoczyna się mszą świętą w parafialnym kościele, a następnie przenosi do amfiteatru na stoku Góry Jeżowej.&#13;
Możliwość podziwiania barwnego korowodu zespołów regionalnych, skosztowania regionalnych potraw oraz śliwowicy przyciąga wielu turystów. Od kilku lat obchody Święta&#13;
uświetniane są koncertami, nie tylko kapel ludowych, ale i popularnych artystów. Drugim&#13;
ważnym dniem jest wrześniowe Święto Owocobrania, podsumowujące prace sadowni9&#13;
&#13;
Łącko i gmina łącka, red. J. Dybiec, Wyd. „Secesja”, Kraków 2012, s.357-359&#13;
&#13;
154&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
ków. Połączone jest ono z prezentacją plonów, degustacją owoców i potraw regionalnych&#13;
oraz śliwowicy. Na scenie występują kapele i orkiestry regionalne. Odbywa się również&#13;
turniej wsi i zabawa taneczna. Podczas obu świąt organizowana jest wspólna zabawa dla&#13;
wszystkich, ale motywem przewodnim jest jabłoń – jej kwiaty i owoce.&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH&#13;
Tak jak wspomniałam na początku tego tekstu, tematyka sadownictwa w regionie Kotliny Łąckiej jest bardzo złożona. Związane z nią problemy wymagają wielu godzin spędzonych w terenie. Jednak już nawet kilkudniowe odwiedziny w Łącku pozwalają dostrzec,&#13;
jak wiele wspomnień, emocji, planów i marzeń może ogniskować się wokół niewielkiego&#13;
jabłka. Jabłko przekształca krajobraz i wpływa na życie związanych z nim ludzi. Mieszkańcy ziemi łąckiej świętują jego kwitnienie, jednocześnie zastanawiając się, czy jesienią&#13;
będą mogli świętować obfite zbiory. Większość miejscowej ludności pracuje, pracowało&#13;
lub zna kogoś, kto pracuje w sadzie. Łącka Droga Owocowa ma promować region, Owoc&#13;
Łącki powinien rozprowadzać Łąckie Jabłko w całym Kraju. Oceny sytuacji są różne i zależą od wielu czynników. Nie przyjechałam do Łącka wyrabiać sobie własnej opinii na te&#13;
tematy, lecz szukać jabłoni i starych odmian jabłek w okolicy. Pozornie niewinne pytania o wspomnienia związane z sadownictwem okazywały się otwierać serca rozmówców&#13;
chcących opowiedzieć także o swojej obecnej sytuacji. W cieniu wysokich starych jabłoni i pomiędzy szpalerami ich karłowatych następczyń stoją sadownicy i ich dzieci, nie zawsze pragnące kontynuować rodzinne tradycje. Krajobraz sadowniczy Ziemi Łąckiej to&#13;
nie tylko widzialne z głównej drogi rzędy drzewek, ale też relacja, jaka zachodzi pomiędzy ziemią, jabłoniami i ludźmi, którzy „prawie urodzeni w sadzie” jednocześnie ten sad&#13;
kształtują i decydują o jego przyszłym wyglądzie. Krajobraz Ziemi Łąckiej to „nieopłacalne”, ale z jakiegoś powodu wciąż uprawiane jabłonie i wszystko, co z nimi związane.&#13;
Literatura:&#13;
1. Łącko i gmina łącka, red. J. Dybiec, Wydawnictwo „Secesja”, Kraków 2012&#13;
2. A. Staniewska, Jan Skrzyński, Sady w Krajobrazie – między archetypem raju a współczesnym ogrodem użytkowym, „Czasopismi Techniczne. Architektura”, 2012, z. 109.&#13;
3. G. Olszewski, Historia miejscowości: Łącko, Czerniec, Maszkowice, „Almanach Łącki”, 2010, nr 12.&#13;
4. G. Olszewski, Zabrzeż i Zarzecze – z przeszłości wsi, „Almanach Łącki”, 2009, nr 11.&#13;
5. www.sztetl.org.pl/pl/miejscowosci/897-lacko/96-historia-miejscowosci;dostęp 25.01.2020.&#13;
6. Władysław Ścianek, Historia i tradycje, www.lacko.pl/historia-i-tradycje.html, dostep 25.01.2020.&#13;
7. Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. V, hasło „Łącko”, nakł.&#13;
Filipa Sulimierskiego i Władysława Walewskiego, 1884 s. 628.&#13;
8. T. Kowalik, Szeroka łącka droga owocowa, www.sprawynauki.edu.pl, dostęp 25.01.2020.&#13;
9. A. Szczocarz, Wielka hydrotechnika w Pienińskim Parku Narodowym. Na podstawie materiałów&#13;
Kaja Romeyko-Hurki; Pieniny – Przyroda i Człowiek 1: 109–127 (1992)&#13;
&#13;
Anna Barbasz-Bielecka – magister, etnolożka. Interesuje się to krajobrazem, krajobrazem kulturowym i muzealnictwem. Pracuje w Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie. Przygotowuje&#13;
pracę doktorską o muzealnictwie na wolnym powietrzu.&#13;
&#13;
155&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
Łącko, 2019 r.&#13;
&#13;
Faza czyszczenia owoców w Owocu Łąckim, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Łącko, 2019 r.&#13;
&#13;
Oznakowanie Małopolskiego Szlaku Owocowego, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Łącko, 2019 r.&#13;
&#13;
Produkcja w Owocu Łąckim, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
156&#13;
&#13;
157&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
2�NUDMREUD]LH��SRNXFLH�]D�JU]HFK\�L�FHUW\уNRZDQ\P�SURGXNFLH��5HфHNVMD�]�HWQRJUDуF]QHJR�SRE\WX���&#13;
&#13;
Widok na sady z wysokości, Łącko, 2019 r.&#13;
(fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Drabina w sadzie Stefana Myjaka, Zabrzeż, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Bukiet na Matki Boskiej Zielnej, Maszkowice, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Ozdoba ołtarza na obchody Matki Boskiej Zielnej na Górze&#13;
Zyndrama, Maszkowice, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
158&#13;
&#13;
Oznakowanie Jabłek Łąckich, Zabrzeż, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
159&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
$UFKLWHNWXUD�L�]DPLHV]NLZDQLH�Z�UHMRQLH�7RNDUQL&#13;
Andrzej Malik&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Znak drogowy, Zabrzeż, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
Tokarnia to wieś gminna położona w centralno-zachodniej Małopolsce na południe&#13;
od Myślenic. Tworzy ją średnio zwarta zabudowa ciągnąca się wzdłuż głównej drogi&#13;
oraz rzeki Krzczonówka ze wschodu na zachód z kilkoma rozgałęzieniami na północ&#13;
i południe. Ze względu na układ urbanistyczny i typy budynków nie różni się zbytnio od&#13;
innych wsi w regionie, przez co nie rzuca się w oczy jako materiał dla badań z antropologii&#13;
architektury. Jednak Tokarnia wyróżnia się już na poziomie autoprezentacji jako obszar&#13;
zamieszkały przez odrębną grupę etnograficzną — Górali Kliszczackich, o czym można&#13;
się dowiedzieć jeszcze przez przyjazdem, ze strony internetowej gminy. Istnieją również&#13;
różnorakie formy animacji kultury ludowej Kliszczaków (zespoły muzyczne, festiwale&#13;
folklorystyczne, zrzeszanie pod nazwą „Kliszczacy”). W sensie etnograficznym Tokarnia&#13;
traktowana jest jako ich centrum. Widać to na mapie zasięgu terytorialnego Kliszczaków&#13;
opracowanej w monografii etnograficznej Kultura ludowa górali Kliszczackich autorstwa&#13;
Katarzyny Ceklarz i Justyny Masłowiec, gdzie Tokarnia znajduje się w centrum&#13;
zakreślonego na mapie zasięgu tej grupy etnograficznej1.&#13;
Przeprowadzone w ramach projektu pod tytułem Odkrywanie skarbów dziedzictwa&#13;
południowej Małopolski na terenie Tokarni badania antropologiczne dotyczyły&#13;
budownictwa/architektury2 oraz ich funkcjonowania w kulturze. Jednak nie miały na&#13;
celu uchwycenia jakiegoś szczególnego typu architektury regionalnej współczesnych&#13;
Kliszczaków ani nawet architektury Małopolski, gdyż musiałyby być poprzedzone&#13;
badaniami antropologicznymi natury bardziej ogólnej. Trzeba by najpierw zadać&#13;
pytania o to, czy w ogóle można mówić współcześnie o żywej i odrębnej kulturze&#13;
1 Kultura ludowa Górali Kliszczackich, red. K. Ceklarz, J. Masłowiec, Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej&#13;
PTTK, Kraków 2015, s. 65.&#13;
2 Terminy te będę stosował zamiennie.&#13;
&#13;
Jabłkowica w Tłoczni Maurera, Zarzecze, 2019 r. (fot. M. Mika)&#13;
&#13;
160&#13;
&#13;
161&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Górali Kliszczackich poza wtórnymi formami folklorystycznymi. Drugim powodem&#13;
jest to, że tradycyjna architektura kliszczacka, opisana przez Marka Grabskiego,&#13;
w przeważającej większości nie istnieje3. Została zastąpiona już po II wojnie światowej&#13;
nowym budownictwem, którego forma i program funkcjonalny nie różnią się od&#13;
ówczesnych budynków w reszcie regionu i całym kraju. Wartość badań antropologicznoarchitektonicznych nie leży w skonstruowaniu typologii lub szukaniu nowej architektury&#13;
Kliszczaków, a raczej w potraktowaniu Tokarni jako pretekstu dla badań kulturowego&#13;
wymiaru zamieszkiwania i udziału architektury w przeżywaniu codzienności. To&#13;
ostatnie słowo będzie miało w tej pracy wymiar szczególny. Codzienność rozumiem za&#13;
Rochem Sulimą, który uczynił z niej jeden z podstawowych tematów swojego namysłu&#13;
antropologicznego, dzięki czemu mógł on poddać analizie najbardziej podstawowe&#13;
aktywności kulturowe. W tym sensie badania antropologiczne architektury rejonu&#13;
Tokarni miały na celu uchwycenie codzienności tworzenia i użytkowania architektury –&#13;
jej humanistycznego wymiaru, bez szukania tego, co wyjątkowe czy odświętne.&#13;
Badania odbyły się od 4 do 11 sierpnia 2019 r. podczas tygodniowego obozu&#13;
etnograficznego, w którym uczestniczyło siedmiu badaczy oraz koordynator projektu.&#13;
Podczas trwania obozu dokonywano obserwacji struktury gminy Tokarni i sąsiadującego&#13;
z nią Krzczonowa, studiowano miejscową architekturę oraz, co najistotniejsze4,&#13;
przeprowadzano wywiady z mieszkańcami na temat domów, w których żyją. Jednocześnie&#13;
dokumentowano wygląd zewnętrzny budynków, ich położenie, wystrój i inne cechy&#13;
charakterystyczne. Padały również ogólne pytania o krajobraz i budownictwo w regionie.&#13;
Podczas wywiadu badacze nie używali kwestionariusza, ale starali się poruszać&#13;
w obrębie ogólnych zagadnień: powstania domu (przebieg budowy, rola pytanego,&#13;
budowniczych, projektanta, innych podmiotów), zamieszkiwania (znaczenie poszczególnych pomieszczeń, rytuały i zwyczaje domowe), estetyki (użyte materiały i stosunek&#13;
do nich) oraz procesu wykonywania domów na zamówienie czy roli planowania&#13;
przestrzennego w kształtowaniu architektury (w przypadku kiedy rozmówca był cieślą&#13;
lub urbanistą).&#13;
Podczas badań udało się przeprowadzić około 35 wywiadów w zróżnicowanej&#13;
grupie informatorów. Byli wśród nich lokalni liderzy, a więc pracownicy domu kultury,&#13;
członkowie zespołu „Kliszczacy”, znani rzeźbiarze i artyści, ale również przypadkowo&#13;
wybrani mieszkańcy Tokarni. Informatorzy odpowiadali na pytania nie tylko jako&#13;
właściciele i mieszkańcy swoich domów. Byli wśród nich cieśle i ludzie zajmujący się&#13;
zawodowo budownictwem lub pracownicy Urzędu Gminy zajmujący się urbanistyką.&#13;
Rozmówcy mieszkali w różnorakich domach, wśród których można wyróżnić&#13;
zasadniczo 3 typy. Pierwszy to budynki stare, drewniane, budowane przed wojną,&#13;
o klasycznym charakterze jednotraktowej chałupy zrębowej. Drugimi były domy&#13;
typu „kostka”, czyli projekty z czasów PRL, budowane w całej Polsce według niemal&#13;
3 „Ludowe budownictwo drewniane ziemi zamieszkiwanej przez Kliszczaków stanowi jednak rozdział dziś&#13;
już zamknięty”, jak twierdzi Marek Grabski, Budownictwo drewniane, w: Kultura ludowa Górali Kliszczackich,&#13;
op. cit., s. 154.&#13;
4 Zespół badawczy tworzyli: mgr Andrzej Malik (koordynator badań), mgr Leonia Brzozowska, mgr Piotr&#13;
Brzowoski, Michał Gumulak, Katarzyna Olejarczyk, Jakub Sadowski, Jakub Ścisłowicz i Wojciech Śliwa.&#13;
&#13;
162&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
identycznego modelu. Trzecią grupą były budowane od lat 90. nowoczesne domy&#13;
jednorodzinne zaprojektowane na zamówienie lub będące adaptacją typowego projektu&#13;
katalogowego. Często informatorzy mogli wypowiedzieć się o więcej niż jednym typie,&#13;
gdyż na niektórych posesjach znajdowało się kilka budynków.&#13;
Badaniom antropologicznym przeprowadzonym w Tokarni przyświecały trzy&#13;
pytania: kto współcześnie kształtuje architekturę regionu, jaki nadaje jej ostatecznie&#13;
kształt oraz jakie nadaje jej znaczenie. Pierwsze pytanie wynika z faktu, że tradycyjne&#13;
budownictwo, opisywane przez etnografów, było wznoszone w głównej mierze przez&#13;
samych właścicieli z pomocą miejscowych rzemieślników. Współcześnie za sprawą&#13;
postępu techniki, specjalizacji oraz skodyfikowanego prawa budowlanego każdy, nawet&#13;
niewielki dom jednorodzinny powstaje przy użyciu materiałów sprowadzonych spoza&#13;
regionu, a budowany jest często przez wyspecjalizowane firmy pod czujnym okiem&#13;
organu administracji. Z kolei sporządzony przez architekta projekt musi być zgodny&#13;
z obowiązującymi wytycznymi urbanistycznymi właściwej jednostki samorządowej. Nie&#13;
chodzi jednak o to, aby zdecydować, kto jest ostatecznie twórcą badanej architektury, ale&#13;
uchwycić ją jako wytwór współpracy lub ścierania się różnych podmiotów, które mają na&#13;
nią wpływ.&#13;
Drugie pytanie wynika z faktu, że współcześnie budowane domy odbiegają od&#13;
tradycyjnych swoim materiałem, formą czy rozkładem pomieszczeń. Za sprawą&#13;
szerokiego dostępu do nowych technologii oraz wzorów kulturowych z całego świata,&#13;
architektura jest niejednorodna pod względem materiału, bryły, rozkładu pomieszczeń&#13;
czy detalu, przez co wymaga dokładniejszego opisu i sprawdzenia, jak sami mieszkańcy&#13;
oceniają własną okolicę pod względem architektury oraz jak na tym tle widzą domy,&#13;
w których mieszkają.&#13;
Jeśli w kulturze popularnej mówi się o architekturze góralskiej jako o dziedzictwie, to&#13;
wartościuje się pozytywnie wszelkie nawiązania do tradycyjnych materiałów, stosowanie&#13;
bogatych ornamentów czy wierność charakterystycznemu rozkładowi pomieszczeń&#13;
dwuizbowej chałupy. Odstępstwa od tych cech są traktowane jako oddalenie się od&#13;
tradycyjnych wzorców, a przez to – nieuznawane za dziedzictwo. Niniejsze badania&#13;
przyjmują inną perspektywę, uznając, że każde działanie ludzi mające trwały charakter&#13;
może być przedmiotem badań antropologicznych i traktowane jako formowanie się&#13;
nowego dziedzictwa, tworzącego krajobraz „tu i teraz”, w którym żyją ludzie. Z tego&#13;
powodu badacze interesowali się wszystkimi budynkami, i przeprowadzali na ich temat&#13;
wywiad, jeśli tylko byli do nich zapraszani przez gospodarzy. Były to stare, drewniane&#13;
chałupy, ale i zupełnie nowoczesne, niedawno ukończone. Ponieważ jedną z naczelnych&#13;
kategorii powyższych badań była codzienność, to w większości nie były to budynki&#13;
wyróżniające się w szczególny sposób. Badacze zwracali uwagę na zwyczajne budynki&#13;
poszukując estetyki codzienności5, obok której miłośnicy designu, krytycy architektury,&#13;
5 Tego rodzaju podejście do estetyki, na którym opierały się badania w Tokarni, przedstawił Janusz Barański&#13;
w tekście Estetyka jako system kulturowy. Tak rozumiana estetyka codzienności uzupełnia niejako tę&#13;
niecodzienną, elitarną, która ma tendencję do przyjmowania sformalizowanych, choć niekoniecznie trwałych&#13;
postaci. Ta pierwsza jest jednak sferą nieporównywalnie bardziej rozległą, wymykającą się ustalonym,&#13;
przewidywalnym oglądom a co więcej – nie jest też zwykle przedmiotem świadomej refleksji, lecz wiąże się&#13;
bezpośrednio, nieodłącznie i w sposób zrozumiały samo przez się z praktykami codzienności”; J. Barański,&#13;
&#13;
163&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
historycy sztuki czy turyści przechodzą obojętnie. Jednak to właśnie te budynki&#13;
w największej mierze tworzą przestrzeń Tokarni, a tym samym jej krajobraz kulturowy.&#13;
Trzecie pytanie dotyczyło znaczenia nadawanego architekturze przez jej pomysłodawców i użytkowników. Służyło odpowiedzi na pytanie, jak proces powstawania&#13;
i nadany kształt wpływają na wartościowanie i postrzeganie przestrzeni, nadawanie&#13;
znaczeń poszczególnym elementom architektury, kształtowanie tożsamości i praktyk&#13;
kulturowych.&#13;
Poprzez próbę odpowiedzi na powyższe pytania badania miały na celu uchwycenie&#13;
na nowo fenomenu dziedzictwa architektury Kliszczaków w jego realnym, praktykowanym kształcie. Pytania o wygląd budynków czy sprawczość poszczególnych osób&#13;
zaangażowanych w proces budowy starały się uchwycić antropologiczny wymiar&#13;
architektury, czyli wszelkiego rodzaju przejawy kultury, takie jak nadawanie znaczeń,&#13;
budowanie form symbolicznych, wykonywanie rytuałów czy kształtowanie struktur&#13;
narracyjnych wpływających na tożsamość mieszkańców.&#13;
Raport z badań będzie się składał z dwóch części. Pierwszą stanowi analiza materiału,&#13;
w ramach której zgromadzono najważniejsze informacje zebrane przez badaczy,&#13;
podzielona na zagadnienia według najczęściej poruszanych tematów rozmów6. Następna&#13;
to podsumowanie w formie antropologicznej interpretacji przedstawionych wcześniej&#13;
doświadczeń z terenu.&#13;
&#13;
���$QDOL]D�PDWHULDăX&#13;
Zebrany materiał został przedstawiony jako konkretne wypowiedzi lub zagadnienia, które&#13;
wydawały się powtarzać u wielu respondentów, przez co pozwalają na wyrażenie bardziej&#13;
ogólnych sądów. Niemniej jednak nie można traktować tych badań jako konkluzywnego&#13;
studium architektury Kliszczaków, gdyż nie były to badania porównawcze. Nie sposób&#13;
stwierdzić, czy zebrany materiał i wiadomości o budynkach stanowią opis architektury&#13;
w Tokarni czy może dotyczą całego regionu lub nawet dałoby się podobne wnioski wysnuć&#13;
w stosunku do wsi w innym rejonie Polski. Niniejsza analiza jest raczej próbą stworzenia&#13;
studium konkretnego miejsca bez rozsądzania, czy jest ono jakimś wyznacznikiem&#13;
bardziej ogólnych trendów lub miejscowego typu.&#13;
&#13;
2.1. Proces budowy&#13;
Pierwszą sprawa, o którą pytani byli rozmówcy, to kwestia budowy ich domu, tzn. kto&#13;
brał w niej udział i jak przebiegała. Chodziło o sprawdzenie, czy istnieje ciągłość tradycji&#13;
budowania drewnianych domów przez samych gospodarzy oraz skonfrontowanie&#13;
Etnologia w erze postludowej. Dalsze eseje antyperyferyjne, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,&#13;
Kraków 2017, s. 152.&#13;
6 Cytowane wywiady zostały zakodowane ciągiem trzech liter i cyfry porządkowej. Pierwsza litera oznacza&#13;
pierwszą literę nazwy miejscowości, gdzie odbywały się badania, kolejne oznaczają inicjały badacza.&#13;
Cyfry porządkowe oznaczają numer wywiadu danego badacza. Nagrania wywiadów, ich opracowanie oraz&#13;
dokumentacja fotograficzna znajdują się w posiadaniu Fundacji Mapa Pasji.&#13;
&#13;
164&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
procesu budowy z praktyką budowania w dużych miastach, gdzie właściciel działki&#13;
występuje jako pomysłodawca i finansujący, i na tym jego rola często się kończy. Projekt&#13;
oraz jego realizacja należy do wykwalifikowanych wykonawców pracujących na zlecenie.&#13;
Uzyskane od rozmówców informacje wyraźnie pokazują zupełnie inny przebieg&#13;
powstawania architektury niż w dużych miastach, a tym samym podobieństwo do&#13;
tradycyjnej roli mieszkańca w powstaniu domu. Badani wykonywali swoje budynki&#13;
w większości własnymi siłami, jak to określił jeden z rozmówców: „metodą gospodarską”,&#13;
czyli z pomocą rodziny i sąsiadów. Opisywali, jak sami zdobywali materiały czy wręcz je&#13;
wytwarzali (na przykład samodzielnie wypalali cegły czy wykonywali meble). Rozmówcy&#13;
nie tylko finansowali i doglądali budowy, ale brali czynny udział w każdym jej etapie.&#13;
Dotyczyło to zarówno budynków, które stawiano kilkadziesiąt lat temu7, jak i tych z XX w.&#13;
oraz z ostatnich kilku latach. Oto jak opisuje budowę mieszkaniec domu powstałego&#13;
w okolicach roku 2000:&#13;
[...] jak budowaliśmy ten dom, to tak zwanym systemem, ja to nazywam rodzinnym. Czyli po&#13;
prostu podstawowym składem ekipy to byłem ja, mój ojciec, Teresy tata, no i jeden fachowiec,&#13;
który tam był wynajęty do tego. Czyli to nie było tak, że to jakaś firma, tylko większość&#13;
robiliśmy to własnymi jak gdyby siłami, przez co też się udaje unikać jakichś dużych kredytów&#13;
bankowych…[TLPB01].&#13;
&#13;
Dotyczyło to nie tylko bardzo starych drewnianych budynków i obiektów powstałych&#13;
przed wojną, ale też późniejszych, a nawet współczesnych, chociaż wielu rozmówców&#13;
wskazywało, że teraz większość prac wykonują wynajęte firmy budowlane. Jednak nawet&#13;
jeśli gospodarze przestali wznosić swoje domy całkowicie własnymi siłami, oddając&#13;
część pracy wyspecjalizowanym firmom, to każdy z nich przyznawał się do brania&#13;
udziału w budowie w mniejszym lub większym stopniu. Również w przypadku bardzo&#13;
nowoczesnego domu, który podczas badań był na etapie wykańczania wnętrz:&#13;
-...jest w trakcie, cały czas coś się robi.&#13;
- Korzystali państwo z ekipy budowanej?&#13;
- Tak&#13;
- A sami państwo też coś wykańczali?&#13;
- Tak, wykańczamy sporo [śmiech] tak... i mąż i ja jesteśmy tacy właśnie praktyczni.&#13;
Lubimy, jak sami coś zrobimy [śmiech].&#13;
- A co na przykład państwo zrobili, jeśli można spytać?&#13;
- No, mąż robi stoliki właśnie, stół do jadali, jakieś tam ściany malował, schody też robił także...&#13;
- Takie rzeczy głównie związane z metalem.&#13;
- Metal, drewno to nam się podoba, nie? [TWŚ03]&#13;
&#13;
Innym aspektem budowy domu, który ma związek z rolą gospodarza w jego powstaniu, był wpływ na projekt albo na ogólną bryłę budynku. Część domów, których dotyczyły&#13;
rozmowy, to tak zwane kostki, budowane na przełomie lat 80. i 70. w całej Polsce. Jak&#13;
wskazywali informatorzy, projekty tych domów pochodziły od państwa i nie można było&#13;
w nich wiele zmienić. Były zunifikowane i narzucone z góry:&#13;
7 „[...] wcześniej sąsiad sąsiadowi budował, mieli swój region, umiał tak, to tak budował” [TJŚ01].&#13;
&#13;
165&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Projekt... w tych czasach to były typowe plany... to już z Warszawy przychodziły, szło się do&#13;
gminy, owszem, ale to gmina zamawiała i to były typowe plany [...] ale to były typowe plany. To&#13;
nie było to, żeby sobie ktoś wymyślał tego... tylko najwyżej mogła być jakaś poprawka zrobiona,&#13;
żeby tam coś dorysowali, ale tak musiało być…[TKO03].&#13;
&#13;
Bardzo podobnie wygląda wybór bryły domu współcześnie. Co prawda nie ma&#13;
narzuconych przez państwo projektów, ale zastąpiły je domy katalogowe rysowane&#13;
i sprzedawane jako wzory do wykorzystania. Takie projekty są bardzo popularne.&#13;
Większość rozmówców, którzy budowali domy po zmianie ustroju, wybrało dom&#13;
z katalogu. Tylko dwóch z nich miało domy wykonywane przez architekta na&#13;
zamówienie. Wynika z tego, że rola gospodarza w swobodnej kreacji rzutu budynku&#13;
i jego podstawowych gabarytów była i wciąż jest stosunkowo niewielka. Z kolei wciąż&#13;
odgrywa on dużą rolę w samym wykonawstwie, biorąc wraz z rodziną aktywny udział&#13;
w budowie, podobnie jak w czasach młodości najstarszych rozmówców. Mieszkańcy&#13;
Tokarni wykorzystują swoje umiejętności do wykonywania poszczególnych elementów&#13;
wyposażenia, korzystając z pomocy rodziny. Jeden z rozmówców, należący do branży&#13;
budowlanej, wspominał nawet, że nie dostaje wielu zleceń z okolicy właśnie dlatego, że&#13;
ludzie budują sobie sami.&#13;
W kontekście autorstwa budynków w Tokarni interesujące były odpowiedzi&#13;
rozmówców na pytania o wpływ przepisów o zagospodarowaniu przestrzennym na&#13;
kształt budynków. W świetle obowiązującego prawa każdy nowo powstały budynek musi&#13;
spełniać wymagania zawarte w wytycznych urbanistycznych. W przypadku Tokarni jest&#13;
to Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego uchwalony dla rejonu Tokarni&#13;
i przyległych wsi w roku 2004. Opisuje on dopuszczalne przeznaczenie poszczególnych&#13;
terenów w gminie, klasyfikując je jako tereny zabudowy jednorodzinnej, usługowej,&#13;
mieszanej, tereny rolnicze, leśne czy zieleni nieurządzonej. Ustala takie ogólne zasady&#13;
urbanistyczne, jak lokalizacja i wysokości ogrodzeń, tablic reklamowych, sposoby&#13;
podziałów nieruchomości, a dla poszczególnych budynków takie parametry, jak wysokość&#13;
zabudowy, wysokość posadzki parteru, maksymalna powierzchnia zabudowy (wyrażona&#13;
w procentach względem powierzchni działki), minimalna i maksymalna intensywność&#13;
zabudowy, nachylenie dachu oraz zawiera nakaz stosowania konkretnych materiałów&#13;
wykończeniowych elewacji i dachu. Co ciekawe, określa je jako „tradycyjne” i zalicza&#13;
do nich: tynk, drewno, cegłę, szkło, ceramikę, okładziny elewacyjne, kamień czy blachę&#13;
oraz, dla dachów, dachówkę gont lub blacho-dachówkę. Ustala również dopuszczalną&#13;
kolorystykę dachów i kolorystykę elewacji (pastelowe kolory, szare, grafitowe).&#13;
Każdy budynek powinien spełniać wymagania zawarte w planie, a domy katalogowe&#13;
(projektowane pod klienta w całej Polsce) nie zawsze takie wymagania spełniają.&#13;
W świetle polskiego prawa muszą zostać sprawdzone przed zakupem a później&#13;
zaadaptowane pod konkretną działkę przez uprawnionego architekta. Tymczasem&#13;
mieszkańcy pytani o kwestie uwarunkowań ze strony urzędu często nie wiedzą nawet, że&#13;
wytyczne urbanistyczne istnieją.&#13;
Rozmówcy nie podają planu zagospodarowania ani żadnych innych prawnych&#13;
regulacji jako czynnika kształtującego ich domy. Pytani o kontakty z urzędami podczas&#13;
realizacji domów nie wskazują, żeby były jakieś problemy czy wywierany był wpływ,&#13;
&#13;
166&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
raczej jest to kwestia czystej formalności, którą trzeba załatwić, nieraz „wychodzić”.&#13;
Dopiero pytanie konkretnie o to, czy gmina stawia jakieś wymagania, kilka osób wskazało&#13;
na kształt dachu oraz odległość od drogi, które są regulowane i egzekwowane. Często&#13;
jednak wskazują, że uzyskiwanie zgód urzędów to zło konieczne, coś, co trzeba przejść&#13;
jako czystą formalność. Podkreślają jednak jej uciążliwość i konieczność załatwienia jej&#13;
„sposobem”:&#13;
- Jak to było pod kątem urzędowym?&#13;
- No, to głównie ja załatwiałam wszystkie te sprawy,&#13;
- Pomagało nam to, że Teresa była w ciąży i wszystkie panie „ooo”. Jak wchodziła do urzędu,&#13;
to było trochę łatwiej.&#13;
- Ja te papierki wszystkie...&#13;
- Znaczy załatwień było dużo, no bo to jest taka sprawa, też mieliśmy taką zasadę przyjętą,&#13;
że chcemy mieszkać troszkę osobno [od sąsiadów] [TLPB01].&#13;
&#13;
Podsumowując, jeśliby uprościć proces budowania, który relacjonowali rozmówcy,&#13;
to składa się on z: uzyskania najczęściej typowego projektu, załatwienia pozwolenia&#13;
w urzędzie oraz budowania własnymi siłami, które było wykonywane przy dużym&#13;
udziale samych rozmówców. Widać tutaj marginalną rolę architekta, który pojawia się&#13;
w wywiadach sporadycznie. Często jest to znajomy lub ktoś, kto tylko podpisuje projekt,&#13;
ale nie wskazywano żadnej twórczej i nadzorczej jego roli w procesie projektowym.&#13;
&#13;
2.2. Domy w krajobrazie&#13;
Rozmówcy często byli pytani o cechy miejscowej zabudowy, używane materiały i wygląd&#13;
– tak, aby spróbowali stworzyć jakiś jej ogólny obraz. Były to pytania w rodzaju: „jak się&#13;
buduje” albo „jak oceniasz miejscowe budownictwo” itp. Miało to na celu uchwycenie&#13;
obrazu własnego otoczenia funkcjonującego wśród rozmówców, ale także zbudowanie&#13;
pewnej wyobrażeniowej typologii zabudowy Tokarni, pewnej autonarracji mieszkańców&#13;
o swojej architekturze.&#13;
Przede wszystkim rozmówcy dostrzegają zmiany, jakie zaszły od czasów, kiedy&#13;
budowali oni swoje domy (w przypadku np. budynków z okresu PRL). Osoby starsze&#13;
bardzo dokładnie potrafią opisać metody budowania w czasach ich młodości, począwszy&#13;
od sposobu wyrabiania materiału, lokalizacji domów czy nieraz związanych z budową&#13;
zwyczajów. Teraz, jak uważają, większość pracy powierza się firmom. Pytani o stare&#13;
budownictwo drewniane wskazują na jego zupełny zanik. W krajobrazie Tokarni stare&#13;
domy drewniane są faktycznie rzadkością, szczególnie te wciąż użytkowane. Z kolei&#13;
domy z okresu powojennego, w których większość rozmówców mieszkała w pewnym&#13;
momencie swojego życia, jawią się jako zupełnie identyczne projekty typowe, pozbawione&#13;
stylów czy jakichkolwiek wyznaczników regionu:&#13;
- A patrzę, czy widać jakieś elementy takiego regionalnego zdobnictwa na domach?&#13;
- Już nie ma. Przy drewnianych były, ale przy murowanych to prosto wszystko, nikomu sie nie&#13;
chciało.&#13;
- Żadne gadziki, nic takiego?&#13;
&#13;
167&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
- Nic...wszystko proste proste, jak najprościej żeby... po pierwsze, że najtaniej, po drugie nie ma&#13;
nawet tych specy takich co to umieli rzeźbić i umieli wystroje domów tak jak sie zachowało&#13;
na Podhalu..&#13;
[...] Jak najprościej, jak najprościej żeby było w utrzymaniu w ogóle w malowaniu czy coś, żeby&#13;
nie było żadnych komplikacji [TJŚ01].&#13;
&#13;
Badacze nie pytali respondentów o tradycyjne budownictwo, sugerując, że dalej&#13;
stawia się tradycyjne chaty, jak te opisane przez etnografów. Bardziej chodziło im&#13;
o wywołanie rozmowy o widocznym w krajobrazie renesansie architektury drewnianej&#13;
we współczesnym wydaniu. Jednak rozmówcy rzadko się do nich odnoszą, wskazując,&#13;
że jest to trend marginalny. Takiego zdania nie podzielają dwaj cieśle, którzy zawodowo&#13;
zajmują się wznoszeniem domów z bali. Wskazują oni chęć powrotu do tradycji budynku&#13;
drewnianego, szczególnie wśród ludności napływowej, na co wskazuje ilość zleceń, które&#13;
otrzymują.&#13;
Mówiąc najbardziej ogólnie, architektura rejonu zamieszkanego przez Kliszczaków&#13;
charakteryzuje się według rozmówców prostotą i ukierunkowaniem na funkcjonalność.&#13;
Rodzina, która aktualnie kończy swój dom, wskazuje wręcz na minimalizm:&#13;
- Nawiązują państwo swoją estetyką tego domu albo mieli w zamiarach do lokalnych tradycji&#13;
czy nie?&#13;
- Chcieliśmy, żeby ten dom był minimalistyczny, taki prosty, żeby nie zakłócać tutaj tej natury,&#13;
żadnych tam urozmaiceń typu jaskółki nie jaskółki, tylko...&#13;
- Prostota&#13;
- Prostota właśnie, te detale takie proste... [TWŚ03].&#13;
&#13;
Wiele materiałów budowlanych oraz wykończenia wnętrz są stosowane z uwagi&#13;
na trwałość, bezproblemowość użytkowania i łatwość czyszczenia. Funkcjonalność&#13;
i praktyczność są więc najbardziej pożądaną cechą architektury.&#13;
Wskazywana jest też chaotyczność domów, wzajemne niedopasowanie stylowe oraz&#13;
często (szczególnie w formie krzykliwych kolorów elewacji) nieprzystawanie estetyki do&#13;
otoczenia – malowniczej przyrody..&#13;
&#13;
2.3. Budownictwo tradycyjne&#13;
Często poruszanym zagadnieniem był stosunek rozmówców do tradycji miejscowego&#13;
budownictwa. Kiedy badacze mówili, że zajmują się architekturą, w domyśle byli&#13;
traktowani, jakby interesowała ich stara architektura drewniana lub szeroko pojęte&#13;
zabytki. Musieli sprecyzować, że chodzi o współczesne budownictwo. Dawało to jednak&#13;
pretekst do poruszenia tematu tradycji, powracania do materiałów takich jak drewno czy&#13;
stosowania ornamentów kojarzących się z góralszczyzną.&#13;
W samej Tokarni jest kilka przykładów domów, które nawiązują do starych wzorców&#13;
budownictwa. Są też coraz mniej liczne, ale wciąż obecne stare drewniane chałupy&#13;
– niektóre bardzo zaniedbane, inne wciąż pielęgnowane, z utrzymanymi w czystości&#13;
malowanymi elewacjami. W samej gminie Tokarnia działa kilka firm specjalizujących się&#13;
w budowaniu w tradycyjnym materiale tzw. „domów z bali”. Kilku rozmówców trzymało&#13;
&#13;
168&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
w swoim gospodarstwie stary sosręb8 z rozebranego wcześniej drewnianego domu.&#13;
Wydaje się, że tradycja będzie miała wciąż znaczenie, a nawiązywanie do niej będzie&#13;
chwalone. Jednak wywiady tego nie potwierdziły. Rozmówcy, którzy w większości&#13;
mieszkali w domach z okresu PRL lub wybudowanych w latach 90. czy na początku XXI w.,&#13;
przeważnie twierdzili, że nikt nie nawiązuje do tradycji, a wszyscy chcą budować&#13;
„jak najprościej” i „jak najnowocześniej”. Dopiero gdy badacze ciągnęli dalej temat,&#13;
pytając o wymienione wyżej firmy czy pensjonat „Kliszczacka Koliba”9, przyznawali,&#13;
że faktycznie są tego przykłady. Jednak zauważali, że jest to architektura nawiązująca&#13;
bardziej do Podhala. Jedna z rozmówczyń stwierdziła, że jeśli już gdzieś nawiązuje&#13;
się do tradycji Kliszczaków, to w stroju ludowym. Rozmówcy byli raczej świadomi,&#13;
że określenie „góralska architektura” jest płynne, a rozstrzygnięcie z jakiego regionu&#13;
małopolski pochodzi dany element jest problematyczne. Nie wskazywali, że konkretnie&#13;
architektura kliszczacka może być inspiracją do nowoczesnych domów z bali, mówiąc,&#13;
że budownictwo drewniane w tym regionie było raczej proste, pozbawione ozdób&#13;
i przepychu. Z kolei rozmówcy pytani o stare budownictwo z regionu wskazywali, że&#13;
faktycznie wciąż kilka takich budynków pozostało. Są jednak w większości opuszczone,&#13;
albo użytkowane przez napływowych, którzy odkupili je od pierwotnych właścicieli,&#13;
aby używać je jako domy letniskowe. Jednak w przeważającej większości budynki te&#13;
były burzone, jeśli przestały spełniać swoją funkcję praktyczną, a gospodarze przenosili&#13;
się do nowobudowanego domu. Nie znaczy to wszelako, że straciły znaczenie, o czym&#13;
świadczą na przykład przywołane wcześniej sosręby zachowane z dawnych budynków&#13;
przez rozmówców.&#13;
U jednego z nich belka ze starego domu służy jako podpora w budynku gospodarczym.&#13;
Profilowana, z charakterystyczną rozetką i datą „1913”, sugeruje swoją pierwotną funkcję.&#13;
Podobny sosręb, profilowany, wyszlifowany i wypolerowany na połysk, z podobnym&#13;
ornamentem i datą 1911, został użyty jako zwieńczenie kominka w domu cieśli. Jednak&#13;
drugie życie zyskują nie tylko belki stropowe, ale inne drewniane fragmenty starego&#13;
budownictwa, które są skupowane przez wyspecjalizowane firmy, wykorzystujące potem&#13;
oryginalne deski jako materiał do produkcji mebli czy wykańczania wnętrz o wysokim&#13;
standardzie.&#13;
Do starych budynków stosunek jest jak widać bardzo pragmatyczny. Jeśli są&#13;
przydatne do mieszkania albo nie zawadzają w zbudowaniu nowych, to są zachowywane.&#13;
W innych przypadkach burzy się je z ewentualnym zachowaniem niektórych elementów&#13;
w charakterze pamiątki. Budowanie na nowo w stylu nawiązującym do jakichś tradycji&#13;
góralskich lub wręcz odkupywanie starych domów to raczej domena przyjezdnych:&#13;
8 W budynkach o stropie drewnianym główna belka, biegnąca poprzecznie do pozostałych. Jest to popularna&#13;
nazwa elementu znanego w okolicach występowania Kliszczaków pod innymi nazwami: „Belki tragarzowe&#13;
wspierał często umieszczony pod nimi poprzecznie belkowy podciąg, zwany tu sostrągiem, sostromem&#13;
lub po prostu świniarzem, bowiem na nim wieszano tradycyjnie oprawianego na mięsi wieprza. Ta ważna&#13;
konstrukcyjnie belka posiadała często snycerskie opracowanie. Zwyczajowo umieszczano na niej datę budowy,&#13;
nazwiska fundatorów domu, budowniczych, a często krótkie inskrypcje kierowane do Boga i świętych z prośbą&#13;
o opiekę nad domostwem i jego mieszkańcami”, M. Grabski, Budownictwo drewniane, op. cit., s. 159.&#13;
9 Jest to drewniany budynek funkcjonujący jako pensjonat, w którym mieszkali badacze podczas obozu&#13;
etnograficznego, a nawiązujący do tradycyjnej architektury drewnianej.&#13;
&#13;
169&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Drewniane domy w czarnym potoku lata temu kupił taki pan Węgier z Krakowa. [...] I on&#13;
zakupił ze 2 albo 3 domy. Ja byłam jeszcze młodą osobą, jak pamiętam... to były takie spichlerze&#13;
na zboże, to się nazywało sąsiek. I on, pamiętam, te sąsieki od mamy pobrał i oni to zaadaptowali&#13;
tam. [...] oni tu przyjeżdżają od przynajmniej 3... kilku lat [...] to są domy całoroczne [TKO02].&#13;
&#13;
Poza tym jeśli stary dom nie ma racji bytu, jest rozbierany, o czym świadczy fakt, jak&#13;
niewiele ich pozostało również w miejscach, gdzie historycznie była kiedyś wyłącznie&#13;
drewniana architektura. Zanikowi starego budownictwa stara się przeciwdziałać gmina,&#13;
ustanawiając prawną ochronę pozostałych jeszcze na jej terenie starych drewnianych&#13;
domów. Widać to na poziomie deklarowanej strategii wyrażonej w Studium Uwarunkowań&#13;
i Kierunków Zagospodarowania Gminy Tokarnia10, gdzie jako jeden z podstawowych&#13;
celów rozwoju regionu wymieniona jest ochrona architektury zabytkowej:&#13;
ochrona wartości kulturowych związana z występującymi na obszarze gminy zespołami&#13;
i obiektami zabytkowymi, wiążąca się z utrzymaniem tych wartości dla przyszłych pokoleń,&#13;
zapewniająca atrakcyjności gminy.11&#13;
&#13;
Jednak jak wskazują sami przedstawiciele gminy, są to raczej deklaracje, mijające się&#13;
z praktyką. W rzeczywistości mieszkańcy nie mają chęci utrzymywania starych budynków&#13;
uznawanych za zabytkowe. Jeśli tylko przestają pełnić swoją funkcję lub potrzeba&#13;
miejsca na zbudowanie w ich miejscu nowego domu, zwracają się do Wojewódzkiego&#13;
Konserwatora Zabytków z prośbą o wyburzenie, mając nadzieję na pozytywną&#13;
odpowiedź. Nie są również specjalnie zainteresowani odtwarzaniem tradycyjnego&#13;
drewnianego budownictwa, ponieważ, jak to stwierdziła jedna z rozmówczyń:&#13;
Nie chcą ludzie, no bo to jeżdżą po świecie i każdy chce taką nowość żeby miał... inne jak&#13;
wszyscy, nie? Także raczej nie chcą nawiązywać do tej tradycji, tylko chcieliby wprowadzać&#13;
nowoczesność [TWŚ03].&#13;
&#13;
W świetle prawa miejscowego mieszkańcy, którzy chcą budować nowe budynki, mają&#13;
pełną dowolność, czy nawiązywać do tradycyjnego budownictwa, czy nie. Co prawda&#13;
plan dopuszcza jedynie spadziste dachy, zakazując płaskich, ale jak pokazuje kilka bardzo&#13;
nowoczesnych budynków w Tokarni, nie jest to przeszkoda dla realizowania architektury&#13;
w oderwaniu od tradycji. Tak samo zapisy Planu określające materiały i estetykę nowych&#13;
budynków w żaden sposób nie zabraniają budowania nowoczesnej architektury, mimo&#13;
że ustalają nakaz używania „tradycyjnych” materiałów wykończeniowych. Zaliczają do&#13;
nich jednak: tynk, cegłę klinkierową, drewno, szkło, ceramikę, kamień i blachę, czyli&#13;
w zasadzie wszystkie najważniejsze materiały wykończeniowe stosowane w architekturze&#13;
współcześnie.&#13;
&#13;
10 Ten dokument, zwany potocznie „studium”, jest podstawowym dokumentem planistycznym, określającym&#13;
ogólną politykę przestrzenną i zasady zagospodarowania danego obszaru. Stanowi bazę dla sporządzanego&#13;
później Planu Miejscowego, który zawiera bardziej szczegółowe wytyczne i (w odróżnieniu od studium)&#13;
posiada moc prawną.&#13;
11&#13;
&#13;
Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Tokarnia, Załącznik nr 1b do&#13;
uchwały Nr XXXVII/224/10 Rady Gminy Tokarnia z dnia 10.11.2010 r., Wójt Gminy Tokarnia/ASTA-PLAN&#13;
Pracownia Urbanistyczno-Architektoniczna, Kraków 2010, s. 6.&#13;
&#13;
170&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
Wydaje się, że wyznaczoną przez urząd strategię ochrony budownictwa drewnianego&#13;
realizują głównie napływowi. Przyjeżdżają, chcąc osiedlić się lub spędzać wakacje&#13;
w nowych domach zbudowanych z bali w nawiązaniu do budownictwa regionalnego lub&#13;
odrestaurować stare budynki, które zdarza im się odkupywać od mieszkańców.&#13;
Dużą rolę w kształtowaniu nowej architektury nawiązującej do tradycji mają cieśle,&#13;
wykonujący na zamówienie drewniane domy. Tworzą oni nowe budynki jako nawiązanie&#13;
do przeszłości, ale chcąc robić to w sposób twórczy, rozwijając, jak sami to określają –&#13;
„własny styl”. Jeden z nich wyraził się, że budynki drewniane „mają duszę”. Jednak nie są&#13;
to domy nawiązujące stricte do architektury Kliszczackiej, ale swoisty synkretyzm. Jak&#13;
wyjaśnił to jeden z rozmówców:&#13;
Wie pan, co? To jest zasada taka jak na przykład ze strojem czy z pieśniami, czy z kulturą.. Polega&#13;
na tym, że to jest pogranicze. Jak pan sobie zobaczy mapę górali polskich, to to jest...tutaj jest&#13;
taki swoisty synkretyzm. Część jest... w ogóle ta ludowość to jest, tak jak powiedziałem, teraz&#13;
renesans, to jest odrodzenie tego i ta świadomość taka architektoniczna to raczej nie istnieje.&#13;
Ludzie biorą to, co im się podoba i nie patrzą na to czy to są zagórzanie, czy to są Lachy&#13;
Sądeckie, czy to są Podhalanie, czy to są Krakowianie, czy to z Zakopanego. Jeżeli mu się to&#13;
podoba, a jest to generalnie jakoś tak... mieści się w szeroko pojętej kulturze góralskiej. Oni się&#13;
nie znają, skąd to jest, tylko sobie te elementy robią [TJŚ03].&#13;
&#13;
Taki stan rzeczy podkreślają cieśle, którzy nie wskazują z jakiego konkretnego regionu&#13;
Małopolski czerpią inspiracje, mówiąc, że jest to twórcza synteza.&#13;
Z tematem tradycji nierozerwalnie związany jest stosunek do drewna. Pytani o dawne&#13;
budownictwo rozmówcy zaczynali opowiadać właśnie o drewnianych domach, w których&#13;
mieszkali oni sami lub ich przodkowie. Z rozmów wynika, że drewno jako materiał ma&#13;
szczególne znaczenie w świadomości rozmówców, a dom z niego zrobiony ma specjalne&#13;
właściwości:&#13;
No ale co? Mikroklimat w takim domu jest zupełnie inny, nie? Ten zapach, to nie jest beton&#13;
ani mur [TWŚ02].&#13;
&#13;
Drewno jest korzystne dla zdrowia, nie uczula alergików i jest przyjemne w dotyku. Dla&#13;
jednego z rozmówców zastosowanie podłogi z desek było spowodowane doświadczeniami&#13;
z domu jego rodziców, którzy dorastali w blokach:&#13;
No i podłogi też były takie ciekawe, bo żeśmy stwierdzili, że chcemy mieć drewniane.&#13;
W większości tam, gdzie jest powiedzmy kuchnia, przedpokój czy łazienka, no to okej... ale&#13;
tu chcemy żeby... I tu jest tak zrobione, że jest po prostu, wiadomo: jest fundament betonowy,&#13;
ale na tym jest legar taki 7-centymetrowy, między tym jest ocieplenie. Tam wełna miejscami,&#13;
chyba styropian, a jeszcze jest deska. Zależało nam na tym, żeby jednak...no... doświadczenia&#13;
naszych rodziców, którzy budowali w latach 70., 80. domy, to był czysty beton. Po prostu... ja&#13;
na przykład teraz jak jestem w takim domu, to bez kapci od razu czuję ten beton. [TLPB01]&#13;
&#13;
Drewno może być też składową nowoczesnego standardu w budownictwie. Młode&#13;
małżeństwo rozmówców, którzy wybudowali dom określany przez nich go jako&#13;
„minimalistyczny”, wspominało, że ważne dla nich było, aby budynek „nie zakłócał&#13;
natury”. Być może z tego powodu zdecydowali się obłożyć niemal całą jedną elewację&#13;
&#13;
171&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
deskami. W ich domu drewniane są również liczne elementy wnętrza, jak drzwi, blaty&#13;
mebli czy stopnie schodów. We wnętrzach domów innych rozmówców materiał ten też&#13;
odgrywa dużą rolę. Zrobione są z niego meble salonowe, stoły i szafy oraz zabudowa&#13;
kuchenna. Poza tym balustrady i schody są bardzo często też obłożone drewnem. Zdarzały&#13;
się też sufity z desek, czasem zdobione w formie kasetonów, oraz boazerie. Te ostatnie&#13;
są jednak wskazywane przez rozmówców jako niepraktyczne, niemodne i kłopotliwe&#13;
w utrzymaniu. Drewno jest stosowane tylko, jeśli można wykazać jego praktyczność.&#13;
Dlatego całkowicie drewniane są w Tokarni tylko domy bardzo stare albo domy z bali&#13;
wykonywane na zamówienie, których jest niewiele. Przeważająca większość to budynki&#13;
kryte tynkiem o blaszanym pokryciu dachowym, balustradami z metalu i oknami z PCV,&#13;
a ogrodzenia wykonane są najczęściej z metalowej siatki. Drewno we współczesnej&#13;
architekturze najbardziej typowych domów w Tokarni występuje jako wykończenie&#13;
mebli, schody wewnętrzne i mała architektura, jak altanki czy ule.&#13;
&#13;
�����3U]HVWU]Hą�GRPRZD&#13;
Sporą częścią wywiadów były rozmowy o wnętrzu domów. Badacze próbowali ustalić,&#13;
jakie znaczenie przypisuje się poszczególnym pomieszczeniom lub zachęcić rozmówcę&#13;
do oprowadzenia ich po domu. Pytali o to, gdzie spędza się czas i przy jakich okazjach.&#13;
Poza tym starali się dowiedzieć, w jakim pomieszczeniu przyjmuje się księdza po kolędzie,&#13;
gdzie je się Wigilię, a w której części domu najchętniej przesiadują sami domownicy.&#13;
Rozmówcy chętnie odpowiadali na tego rodzaju pytania związane bezpośrednio z ich&#13;
życiem codziennym, inaczej niż jeśli pytało się o powstanie domu i o materiał. Zdarzało&#13;
się nawet, że potencjalni rozmówcy odmawiali udzielenia wywiadu, gdy byli pytani&#13;
o architekturę, mówiąc, że się na tych sprawach nie znają. Z tego powodu badacze przyjęli&#13;
strategię pytania bardziej ogólnie o przestrzeń domową, spędzanie wolnego czasu lub&#13;
starali się wywołać swobodną opowieść o życiu w danym obiekcie.&#13;
Badacze pytali zwykle na początku, „gdzie się najczęściej siedzi”. Okazało się,&#13;
że w przeważającej większości jest to kuchnia, do której najczęściej byli zapraszani,&#13;
aby przeprowadzić wywiady. Poza przygotowywaniem i spożywaniem mniejszych&#13;
posiłków w kuchni domownicy „przesiadują” i najczęściej przyjmują również gości.&#13;
W salonie odbywają się większe i bardziej uroczyste przyjęcia, ale większość rozmówców&#13;
przyznawała, że najbardziej lubi przebywać właśnie w kuchni.&#13;
- A teraz w tych nowych domach to które pomieszczenie jest najważniejsze w domu?&#13;
Kuchnia czy salon?&#13;
- Kuchnia.... kuchnia. Jak przychodzi ktoś do ciebie taki, jak to się i mówi, swój, nie? „Nie nie&#13;
rób ze tam... w kuchni se siadniemy, podos co mos i napijemy się, będziesz goniał po&#13;
salonach”. Ludzie nie chcą tak w salonach, to tak od święta, jakieś imieniny czy jakieś&#13;
przyjęcie, to nas jest więcej, a tak jak dwoje, troje, pięcioro, to w kuchni to posiedzimy i...&#13;
- A jak się księdza przyjmuje po kolędzie?&#13;
- No to już... u mnie na przykład zawsze je śniadanie, zaczyna ode mnie.&#13;
- No to w kuchni siedzi?&#13;
- No to przychodzi, no to już w salonie odprawi się i śniadanie się mu daje&#13;
&#13;
172&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
[...]&#13;
- To najważniejszym miejscem w domu jest kuchnia czy salon?&#13;
- Dla gości salon.&#13;
- A w takim codziennym życiu?&#13;
- A na co dzień do kuchni. Każdy idzie, w kuchni się siedzi, w kuchni się je, w kuchni się kawę&#13;
zrobi, w kuchni sie obiad zrobi, w kuchni się kolację siedzi posiedzi się w kuchni, to „pójdźe,&#13;
bo jem kolacje, podgodomy co, napijesz sie herbaty? Siadnij se” i tam tego... a sypialnia jest&#13;
zamknięta, to tam ino się idzie spać [TJŚ01].&#13;
&#13;
Domownicy lubią też po prostu przesiadywać w kuchni i wyglądać przez okno. Kilku&#13;
rozmówców wskazało, że siedzą raczej w salonie i kuchnia ma dla nich małe znaczenie, ale&#13;
takie wypowiedzi zdarzały się sporadycznie. Wskazywano, że w starych budynkach z lat&#13;
70. kuchnia była oddzielona od bardzo małego salonu, z kolei teraz za sprawą otwartych&#13;
planów zaciera się granica między pomieszczeniami. Natomiast wbrew zmianom,&#13;
również w domach współczesnych kuchnia jest ulubionym miejscem do przebywania.&#13;
Zdarzało się jednak, że rozmówcy podkreślali odchodzenie od tego trendu, wskazując,&#13;
że kuchnia była co prawda centrum życia domowego, ale w przeszłości, w drewnianych&#13;
chałupach:&#13;
Słuchaj, dawniej całe życie towarzyskie było w kuchni. W latach 70. jak była bryła domu, to w&#13;
domu było rozmieszczenie na 4 części: były 2 pokoje, kuchnia i stajnia, jak się to mówi. No tak&#13;
było... bo taki dom był u mnie u rodziców, do którego później zmieniali, zmieniali, zmieniali&#13;
[TKO01].&#13;
&#13;
Innym zagadnieniem były tzw. „kuchnie letnie”, które pojawiły się w kilku wywiadach.&#13;
Były to pomieszczenia na parterze w budynkach o kilku kondygnacjach, funkcjonujące&#13;
jako dodatkowe kuchnie, np. na przetwory. Jeśli w domu mieszkała wielopokoleniowa&#13;
rodzina, to często była to ta kuchnia, której używali najstarsi. Jeden z rozmówców opisał&#13;
proces „schodzenia” domowników w dół, gdzie początkowo używali swojej kuchni&#13;
na parterze okazjonalnie, aby z biegiem lat, kiedy wchodzenie po schodach zaczynało&#13;
sprawiać im trudność, „zostawali” w tych kuchniach (i innych pomieszczeniach na&#13;
parterze), robiąc miejsce na górze swoim dzieciom. Przykładem takiej kuchni letniej jest&#13;
zrobiona w stosunkowo nowym domu (końcówka lat 90.), gdzie kuchnia na piętrze jest&#13;
tą codzienną, a na parterze znajduje się dodatkowa — gospodarcza, do przetworów albo&#13;
większych ilości jedzenia.&#13;
- Wspominała pani, że jest kuchnia gospodarcza...&#13;
- Na dole.&#13;
- Wykorzystuje ją pani?&#13;
- Tak, chociaż teraz jak mamy tę u góry, to teraz na przykład te ogórki wyniosłam, bo robie&#13;
wszystkie przetwory. Robie ogórki różnego rodzaju, robie jakieś soki...&#13;
- Czyli są dwie kuchnie... jedna gospodarcza?&#13;
- Ta jest taka do codziennego użytku.. gdzie po prostu gotujemy i przygotowujemy wszystko,&#13;
natomiast na dole mamy piętro niżej kuchnię, gdzie teraz mamy... jakieś tam mąż hodował&#13;
w zeszłym roku 16 baranów... no więc tam jakaś zamrażarka, no i jakieś zapasy mamy, czy&#13;
grzyby, czy jakieś mięso w większej ilości, jakąś tam wołowinę, czy coś od gospodarza... no i&#13;
tam jest piec i na przykład tam ...&#13;
&#13;
173&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
- Piec kuchenny...&#13;
- Kaflowy taki... i tam zawsze robiłam przetwory, w tamtej kuchni [TLPB02].&#13;
&#13;
Kuchnia jest więc centrum życia domowego, miejscem służącym nie tylko do&#13;
codziennego przygotowywania posiłków, ale również do „przesiadywania” i przyjmowania&#13;
bliskich znajomych. Dlatego w każdej z kuchni, którą odwiedzili badacze, znajduje się&#13;
miejsce do siedzenia na tyle duże, że może się w niej zmieścić kilka osób.&#13;
Salon, albo inaczej pokój dzienny, rzadko pojawiał się w rozmowach. Zwykle&#13;
przyjmuje się w nim gości podczas specjalnych okazji. Z kolei domownicy spędzają w nim&#13;
czas, oglądając telewizję czy czytając książki. W przypadku domu jednego z rozmówców&#13;
salon tworzyły „kąciki”, gdzie można było wyróżnić w przestrzeni osobne miejsce&#13;
do czytania, oglądania telewizji, grania na instrumencie czy grania w gry planszowe,&#13;
które podczas wywiadu rozłożone były na stoliku kawowym. Stał tam też samodzielnie&#13;
wykonany przez rozmówcę kominek, umieszczony, jak sam to nazwał, w „sercu domu”.&#13;
Był to jedyny przykład, kiedy nazwano tak jakieś pomieszczenie. Pokoje dzienne bardzo&#13;
często miały też często wydzielone jadalnie. Jeśli więc w kuchniach spędza się czas, to&#13;
w znaczeniu „posiedzieć, pogadać”, salon zaś służy do bardziej określonych aktywności&#13;
czy wręcz rozrywek.&#13;
W rozmowach nigdy nie pojawiła się łazienka, jednak zebrane przez badaczy&#13;
fotografie tych pomieszczeń mogą wskazywać na ciekawą prawidłowość. Niezależnie&#13;
od tego, jaki byłby wystrój i stylistyka domu, nowoczesna czy nawiązująca do tradycji,&#13;
zawsze łazienki były bardzo podobne (przynajmniej te, które rozmówcy zgodzili się&#13;
pokazać i sfotografować). Były one bardzo czyste, wypłytkowane, lśniące i nowoczesne,&#13;
z ceramicznymi urządzeniami, dużymi lustrami, bez zbędnych dekoracji na ścianach.&#13;
W kilku rozmowach pojawił się temat przechowywania niepotrzebnych rzeczy:&#13;
różnego rodzaju schowków, szop, a także piwnic i strychów. Piwnica okazała się&#13;
wciąż funkcjonującym pomieszczeniem, które rozmówcy często dobudowywali sobie&#13;
później lub zmieniali kupiony projekt, aby znalazła się w nim piwnica. Z kolei strychy&#13;
rzadko pełniły tę funkcję. Bardzo często były puste, z zamiarem adaptacji ich na&#13;
dodatkowe pokoje. Jeśli tylko ich gabaryty pozwalały na jakiekolwiek wykorzystanie na&#13;
pomieszczenia użytkowe, to wskazywano, że są pomieszczeniami do przechowywania&#13;
tylko tymczasowo, bo docelowo rozmówcy chcieliby je zaadaptować.&#13;
Bardzo sporadycznie pojawiającą się w wywiadach częścią domu była sypialnia, która&#13;
okazała się najbardziej prywatnym i niechętnie pokazywanym pomieszczeniem:&#13;
- Możecie wyjść tam do góry.&#13;
[ ...]&#13;
- No i sypialnia i tyle.&#13;
- Sypialni się nie pokazuje, kochanie, to jest jedyna rzecz [śmiech] [TLPB05].&#13;
&#13;
Z kolei inny rozmówca powiedział w cytowanym wcześniej wywiadzie, że w sypialni&#13;
się tylko śpi. Jeszcze inny podzielił się ciekawą refleksją na temat dawnych zasad&#13;
lokalizacji domów. Jak stwierdził, była ona podporządkowana temu, o której porze dnia&#13;
słońce będzie się znajdowało w sypialni.&#13;
&#13;
174&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
- A powiedzcie mi: te domy to dawniej były do słońca orientowane?&#13;
- Zazwyczaj stawiali tak, żeby front domu był zawsze na wschód... ewentualnie jeżeli&#13;
konfiguracja terenowa tak była, że... tego no... to na południe, ale zawsze wystrzegali:&#13;
„pamiętaj żebyś na północ nie patrzył”... na północ... i sypialnie, czy coś żeby nie były na&#13;
północ, że jest niezdrowo, to przestrzegali... żeby dom tak budować, żeby front.... „żebyś&#13;
zawsze patrzyła na wschód, żeby cie słońce ranne do domu świeciło” [TJŚ01].&#13;
&#13;
Z powyższego cytatu oraz z dalszej tematyki tej rozmowy (rytm dnia i nocy dawniej&#13;
i dziś, godzina chodzenia spać i jej wpływ na zdrowie) można wywnioskować, że&#13;
determinantem lokalizacji domu było umożliwienie promieniom wschodzącego słońca&#13;
wpadanie do izby, w której się spało. Chodziło być może o obudzenie domownika, a tym&#13;
samym o regulację jego rytmu życia przez cykl słońca.&#13;
&#13;
2.5. Przedmioty&#13;
Elementem architektury, który zasługuje na osobną część, jest wystrój wewnętrzny&#13;
domów. Jest to w końcu element najbliższy mieszkańcom, najłatwiejszy do kreacji i dlatego&#13;
to właśnie w nim skupia się często ekspresja mieszkańców. Jako wystrój rozumiem dobór&#13;
mebli, sposobu wykończenia ścian i podłóg oraz wszelkiego rodzaju przedmioty stojące&#13;
lub wiszące, które nie mają żadnej praktycznej funkcji użytkowej.&#13;
Przede wszystkim są to dewocjonalia. Były one obecne w przeważającej większości&#13;
domów. Obrazy przedstawiające Świętych, Matkę Boską i Chrystusa mają najczęściej&#13;
pokaźne rozmiary i są ustawione w rozproszeniu w różnych miejscach domu na&#13;
wolnych ścianach. Często są to np. krzyże w nadprożach drzwi. W starszych domach&#13;
praktykowano wykonywanie wnęki w ścianie szczytowej budynku, do której wstawiano&#13;
figurkę Świętego lub Matki Boskiej, tworząc niewielką kapliczkę. Jednak w późniejszych&#13;
domach takich rozwiązań nie ma, a jeśli ktoś rozbierał stary dom z taką kapliczką, nie&#13;
wcielał jej do nowego. O kapliczce a potem o potrzebie wieszania na ścianach świętych&#13;
obrazków przypomina jeden z rozmówców:&#13;
- Ale zachowywali te kapliczki, jak stawiali nową chałupe?&#13;
- Nie... nowe to nawet obraz już był płaski albo żeby w ogóle... krzyżyk na ścianie, więcej&#13;
nic... „bo to niemodne”...oj wszyscy gadają, że „eee mam boga w sercu a nie na ścianie”. Ale&#13;
jeżeli się go na ścianie nie ma, to się go zapomina... A tak wzrokowo człowiek popatrzy,&#13;
że jest ta świętość, że ten bóg jest, że gdzieś ci święci są, nie? Co patronują nam [śmiech],&#13;
bo to wszystko wizualnie trzeba sobie niektóre rzeczy wyobrażać [TJŚ01].&#13;
&#13;
Jednak dewocjonalia to nie jedyne przedmioty wieszane na ścianie albo stawiane&#13;
na półkach. Często zdarzały się pamiątki z podróży, które swoim ustawieniem w rzędzie&#13;
na ścianach przypominały trofea. W jednym z domów cała ściana ułożona była w obiekty&#13;
pochodzące z jednej części świata albo te same obiekty z różnych miejsc. W niektórych&#13;
domach można się dopatrzeć specjalnych kącików podróżniczych, gdzie rozmówcy&#13;
wystawiają na widok swoje pamiątki. Na jednej półce na przykład znajdowały się trzy&#13;
posążki buddy a za nimi książki podróżnicze. Zdarzały się szable powieszone na ścianach,&#13;
&#13;
175&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
orientalne figurki i kopie drzeworytów. Były też maski (od afrykańskich po weneckie),&#13;
talerze z różnych miejsc świata, szable i figurki. Często również eksponuje się rękodzieło&#13;
samych domowników. Rozmówcami badaczy było kilku rzeźbiarzy i artystów, którzy&#13;
swoje rzeźby i obrazy wieszali na ścianach i stawiali na półkach w swoich salonach.&#13;
Na uwagę zasługują też same ściany, na których te obiekty wisiały. Były one dużo&#13;
częściej estetycznie wykańczane niż te na zewnątrz. Zdarzały się imitacje kamienia oraz&#13;
różnego rodzaju okładziny drewniane, boazerie, zwykłe deski, ale też imitacje muru&#13;
z bali. Ściany były też często malowane na różne pastelowe kolory odcięte na wysokości&#13;
sufitu, który był zawsze biały.&#13;
Elementem bardzo często wykonanym z dbałością o szczegóły i estetykę był kominek.&#13;
Poza tym, że stoją na nim często pamiątki i ważne przedmioty o wartości sentymentalnej,&#13;
bywa, że jest on zbudowany fantazyjnie, pełni funkcję swoistej wizytówki domu:&#13;
[...] - Kominek jest robiony przeze mnie [...]&#13;
- I mozaika też jest twoja?&#13;
- Tak, to jest darmowa rzecz, z potłuczonych płytek. Jeździłem na składy i goście zawsze mają&#13;
jakieś partie, to je tam jeszcze dotłukłem... [TLPB01].&#13;
&#13;
Inne kominki były równie dopracowane, wręcz monumentalne, z imitacjami filarów,&#13;
obłożone szlachetnym kamieniem. W jeden, opisywany już wcześniej, wbudowano belkę&#13;
sosrębu ze starego domu.&#13;
&#13;
���,QWHUSUHWDFMD���QRZD�HWQRJUDуD�]DPLHV]NLZDQLD&#13;
Powyższa część stanowiła syntezę najważniejszych informacji zebranych podczas&#13;
badań terenowych. Były to najczęściej powtarzające się schematy w wypowiedziach&#13;
rozmówców na temat powstawania domu, opinie o krajobrazie, stosunku do tradycji,&#13;
materiałów i wreszcie znaczenia poszczególnych pomieszczeń domu oraz przedmiotów&#13;
tworzących ikonosferę domu. W tym miejscu niniejszy artykuł mógłby się skończyć jako&#13;
sprawozdanie z badań. W takim kształcie stanowiłby tylko zbiór faktów i opinii na temat&#13;
architektury, być może zarys etnografii współczesnej wsi kliszczackiej. Jednak celem&#13;
badań antropologicznych nie jest ostateczne ustalenie faktów na temat gminy zamieszkałej&#13;
przez Kliszczaków (aby dokonać takich rozstrzygnięć, próba badań jest zdecydowanie&#13;
za mała), lecz opisanie znaczeń kulturowych zebranych opinii i udokumentowanej&#13;
architektury. Innymi słowy, aby zebrany materiał nabrał wymiaru antropologicznego,&#13;
należy go poddać interpretacji, tzn. osadzić architekturę i jej użytkowanie w Tokarni&#13;
w kontekście kultury.&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
�����(NVSUHVMD�Z�DUFKLWHNWXU]H&#13;
Po pierwsze należy zaznaczyć, że architektura jest formą komunikatu12. Jej poszczególne&#13;
elementy zostały stworzone z rozmysłem w bardziej lub mniej uświadomionej intencji.&#13;
Aby ukierunkować właściwe rozumienie sposobu komunikowania architektury&#13;
w kontekście badanych mieszkańców Tokarni, lepiej będzie używać terminu „ekspresja”,&#13;
którą tak oto definiuje Roch Sulima na początku swoich rozważań o ikonosferze&#13;
ogródków działkowych:&#13;
W tej kwestii odwołam się do Georga Simmla, który pisał „Każdą jednostkę w pewnym sensie&#13;
otacza mniejsza lub większa sfera promieniującego z niej znaczenia, w której zanurza się każdy,&#13;
kto z nią obcuje”. Ekspresją jest tutaj całość emitowanej przez jednostkę informacji, czytelnej&#13;
jako treść ludzkiego doświadczenia: jako tekst egzystencjalny, czyli jedna z „ekspresji życia”&#13;
(Dilthey)13&#13;
&#13;
Udział rozmówców w powstawaniu budynków sprawia, że traktowanie domów&#13;
jako wyrazu ich ekspresji jest szczególnie zasadne. Architektura nie jest tutaj czymś&#13;
zewnętrznym, w czym człowiek zostaje umieszczony, tzn. wprowadza się do gotowej&#13;
przestrzeni. Jest owocem kreacji użytkownika. Mieszkańcy Tokarni tworzyli swoje domy&#13;
zarówno, kiedy były to jeszcze drewniane chałupy, jak i w czasach PRL-owskich „kostek”&#13;
czy współczesnych domów jednorodzinnych. Przy czym użytkownicy wykonywali&#13;
je według z góry narzuconego wzorca. W tym aspekcie, tzn. udziału mieszkańca&#13;
w powstaniu swojego domu, istnieje ciągłość. Kiedyś o kształcie budynku decydowała&#13;
tradycja budownictwa i ograniczenia technologiczne. Nikt nie potrafiłby budować inaczej&#13;
niż według danego wzorca – możliwe, że nawet nie umiałby sobie takiego budynku&#13;
wyobrazić. Rolę istniejącego w kulturze archetypu domu w pewnym sensie pełniły&#13;
później domy typowe, budowane w czasach PRL-u, a później domy gotowe z katalogów.&#13;
Analogia polega na tym, że we wszystkich przypadkach sprawczość mieszkańca leży nie&#13;
w wymyśleniu nowej formy, ale wykonaniu obiektu własnymi rękami w formie niejako&#13;
narzuconej. Jeśli więc traktować dom jako „dzieło” gospodarza-współbudowniczego,&#13;
to jest to dzieło podobne w swoim rodowodzie do wytworu sztuki ludowej, w której&#13;
wykonuje się przedmioty głównie według ustanowionego tradycją wzorca. Inwencja&#13;
nie leży w wymyśleniu formy, ale w sposobie jej wytworzenia i samym przekształceniu&#13;
surowego budulca w przedmiot.&#13;
Poza wykonaniem domu, użytkownik dokonuje szeregu decyzji na temat jego&#13;
ostatecznego kształtu, tzn. wykończenia elewacji, koloru, faktury i materiału, detali,&#13;
drzwi, a także elementów małej architektury na zewnątrz i umeblowania w środku. Tutaj&#13;
cała inwencja leży już po jego stronie, niezakłócona nawet (w przypadku zewnętrza)&#13;
uwarunkowaniami prawno-urbanistycznymi, o których gospodarz najczęściej nie wie.&#13;
Trudno rozstrzygnąć, czy dzieje się tak dlatego, że te uwarunkowania są bardzo ogólne,&#13;
naturalne i wynikają wprost z praktyki budowania na danym terenie, i dlatego nikt nie&#13;
widzi potrzeby ich przekraczania, czy są po prostu słabo egzekwowane.&#13;
12&#13;
&#13;
Myśl tę rozwija U. Eco, określając architekturę jako komunikat w systemie semiologicznym; U. Eco, Nieobecna&#13;
Struktura, tłum. A. Weinsberg, P. Bravo, Wydawnictwo KR, Warszawa 1996.&#13;
13&#13;
&#13;
176&#13;
&#13;
R. Sulima, Antropologia codzienności, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2000, s.13.&#13;
&#13;
177&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Zastanówmy się więc najpierw, w którą stronę skierowana jest ekspresja mieszkańców,&#13;
jeśli wziąć pod uwagę wygląd domu. Na pewno można zauważyć tendencję do dbałości&#13;
o przód posesji, czyli jej część od strony drogi, przy której stoi budynek. Zauważa to&#13;
jeden z rozmówców, kiedy tłumaczy, że „ładniejsza” część jego domu znajduje się po&#13;
innej stronie niż w większości innych:&#13;
- A zauważyła pani, jak my mamy postawiony dom? Bardzo mało ludzi ma tak postawiony, jak&#13;
my mamy postawiony.&#13;
- Wy macie... w sumie nie bardzo jakoś daleko od drogi...&#13;
- Ale jak mamy usytuowany?&#13;
- Że jest wejście nie od przodu.&#13;
- No właśnie... i ogólnie brzydsza część jest od północy... [śmiech], a z reguły ludzie robią...&#13;
ładniejsze części dają od drogi. A my mamy tą część taką... można powiedzieć... gospodarczą&#13;
od drogi, no a południową mamy od południa, bo chcemy słońce nie? [TKO01]&#13;
&#13;
Tę tendencję potwierdzają obserwacje terenowe. Zazwyczaj najbardziej reprezentacyjna elewacja budynku i najbardziej uporządkowana część podwórka z małą architekturą&#13;
i zielenią urządzoną w formie żywopłotów i „skalniaków”14 znajduje się od strony&#13;
głównego traktu, gdzie padają spojrzenia przechodniów i nadchodzących gości. Z kolei&#13;
tyły budynku są mniej uporządkowane przestrzennie i posiadają funkcje gospodarcze,&#13;
a nie tak jak w przypadku przytoczonych rozmówców — rekreacyjne. Nieraz nawet&#13;
ogrodzenie dookoła działki zrobione jest z innych materiałów z przodu, a z innych na&#13;
tyłach i z boku. Domy i przestrzeń z przodu są nastawione na łowienie spojrzeń. Z drugiej&#13;
strony przód działki i droga to strony, od których posesje się wyraźnie separują. Wiele&#13;
domów jest znacznie oddalona od drogi (dalej niż wymaga tego prawo) i odgrodzona od&#13;
niej gęstą i wysoką roślinnością, stanowiącą rodzaj ściany. Jednak nie znaczy to, że działki&#13;
sprawiają wrażenie niedostępnych twierdz. Wiele z nich posiada starannie wykończone&#13;
bramy wjazdowe, wybrukowane podjazdy, nierzadko wykonane z kostki w różnych&#13;
kolorach, czasem nawet układanej w geometryczne wzory, a do posesji prowadzi nieraz&#13;
przycinany rytmicznie żywopłot, podkreślający dbałość o estetykę wjazdu na posesję,&#13;
skierowanie ekspresji w kierunku potencjalnego przybysza. Być może ma to być&#13;
podkreślenie gościnności mieszkańców Tokarni, którą chętnie się szczycą.&#13;
Jeśli w przestrzeni w relacji tył-przód ekspresja zwrócona jest wyraźnie do przodu,&#13;
to w relacji wewnątrz-na zewnątrz więcej uwagi mieszkańcy poświęcają wnętrzu. To&#13;
właśnie tam badacze znaleźli różnorodność materiałów ściennych, imitujących szlachetne&#13;
kamienie czy sufit uformowany w kasetony. Ściany są zdobione obrazami i rzeźbami, które&#13;
niemal w ogóle nie występują na zewnątrz, a samo wyposażenie, od mebli aż po kominki,&#13;
wygląda jakby poświęcono mu więcej uwagi niż prostej, najczęściej tynkowanej elewacji.&#13;
Przypomina to przytoczone u Sulimy spostrzeżenia Tadeusza Chrzanowskiego o kulturze&#13;
sarmackiej: „szlachecka wspaniałość zwracała się do wnętrza, dokąd gościnnie gościa&#13;
zapraszał dom nieozdobiony na zewnątrz, a rzadka ozdobność i wielorakość zewnętrzna&#13;
była raczej sprawą przypadku, dominowała natomiast funkcjonalność”15. Jednak być&#13;
14&#13;
&#13;
Potoczna nazwa na kompozycję ogrodu zdobiącą skarpę, którą tworzą różne gatunki roślin.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Cyt. za: R. Sulima, Antropologia codzienności, op. cit., s. 21.&#13;
&#13;
178&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
może za taki stan rzeczy odpowiadają względy czysto praktyczne. Każda przeróbka czy&#13;
kreacja jest dużo łatwiejsza do wykonania w środku na niewielkich obiektach, gdzie&#13;
można ją robić krok po kroku i całkowicie własnymi siłami. Z kolei prace budowlane&#13;
na zewnątrz wymagają większych nakładów finansowych i nieraz zatrudnienia fachowej&#13;
pomocy.&#13;
Opisana wyżej ekspresja twórców architektury wpisana została w opozycje „przódtył” oraz „wnętrze-zewnętrzne”. Etnografia kultury ludowej rozpoznała te modalności&#13;
w wielu przejawach życia, jednak, tak jak w tym przypadku, nie może rozstrzygnąć, jaka&#13;
jest geneza tego kodu i czy jego znaczenie wykracza poza względy praktyczne budowania&#13;
i mieszkania.&#13;
&#13;
�����3UDNW\F]QRěÉ�$UFKLWHNWXU\&#13;
Drugą po ekspresji kategorią, w którą dałoby się wpisać architekturę współczesnej&#13;
Tokarni, jest praktyczność. Rozumiem ją za Cliffordem Geertzem, który zdefiniował&#13;
ją jako jedną ze składowych kategorii antropologicznej nazwaną przez niego „myślą&#13;
potoczną”:&#13;
Nie chodzi tu o „praktyczność” w pragmatycznym, wąskim sensie użyteczności, ale w szerokim,&#13;
związanym z ludową mądrością sensie roztropności. Powiedzieć komuś „Bądź praktyczny”&#13;
znaczy nie tyle: stań się praktyczny, ile raczej: zmądrzej, bądź roztropny, zrównoważony,&#13;
czujny, nie kupuj drewnianego naszyjnika, trzymaj się z dala od powolnych koni i szybkich&#13;
kobiet, pozostaw umarłym sprawy umarłych.16&#13;
&#13;
W kontekście badań terenowych w Tokarni jako praktyczność rozumiem z jednej&#13;
strony przestrzeganie tzw. „mądrości ludowej”, o której mówił jeden z przytaczanych&#13;
wcześniej rozmówców, kiedy opisywał sposób lokalizacji domu. Wypowiadał wtedy&#13;
porady w rodzaju „pamiętaj, abyś na północ nie patrzył” albo „żebyś to wierzby nie&#13;
miał blisko domu”. Z drugiej strony praktyczność polega na tłumaczeniu podczas&#13;
wywiadów większości decyzji na temat kształtu domu roztropnością, funkcjonalnością,&#13;
przydatnością i innymi przymiotami, na które składa się pojęcie praktyczności.&#13;
Zacznijmy od przenosin do nowego domu i stosunku do starej chaty. Jeśli nie da się&#13;
dla niej znaleźć praktycznej funkcji lub przeszkadza ona w lokowaniu nowego domu, jest&#13;
ona burzona. Nawet jeśli zachowuje się jej fragment, to jest on ponownie użyty w nowym&#13;
miejscu (na przykład użycie starej belki stropowej, aby dalej pełniła swoją funkcję –&#13;
podparcia jakiegoś nowego elementu).&#13;
Podobnie jest ze stosunkiem do tradycyjnego budulca, jakim jest drewno. Nikt nie&#13;
zaprzecza jego szlachetności i walorom, które posiada jako materiał, ale decyzja o jego&#13;
użyciu znowu tłumaczona jest względami praktycznymi. Według rozmówców drewno&#13;
jest cenne nie dlatego, że darzą je sentymentem, lecz dlatego, że jest korzystne dla&#13;
zdrowia i tworzy specyficzny mikroklimat wnętrza. Drewno utrzymuje ciepło w domu&#13;
16&#13;
&#13;
C. Geertz, Wiedza lokalna: dalsze eseje z zakresu antropologii interpretatywnej, tłum. D. Wolska, Wydawnictwo&#13;
Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s. 94&#13;
&#13;
179&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
i nie uczula alergików. Jego wady też mają swój rodowód w praktyczności — jest drogie&#13;
w utrzymaniu i wymaga pielęgnacji. Oczywiście, aby sprawdzić na ile faktycznie drewno&#13;
jest bardziej lub mniej popularnym materiałem na ściany, podłogi czy sufity, należałoby&#13;
przeprowadzić badania ilościowe, ale istotne jest, w jaki sposób rozmówcy tłumaczyli&#13;
użycie drewna bądź rezygnację z niego. Względy praktyczne odgrywają największą&#13;
rolę. Generalnie, jeśli chodzi o architekturę współczesną pożądaną przez mieszkańców,&#13;
to jest ona określana jako „jak najprostsza”, a więc łatwa w budowie i mało kosztowna&#13;
w utrzymaniu.&#13;
Nawet pochodzące z zupełnie innego porządku przedmioty takie jak dewocjonalia,&#13;
którym trudno byłoby przypisać walor praktyczności, zostały w jednym z przytoczonych&#13;
wyżej wywiadów opisane w swojej funkcji praktycznej — przypominają o istnieniu&#13;
świętości, pomagają ją sobie wizualizować.&#13;
&#13;
�����$UFKLWHNWXUD�L�SDPLÛÉ&#13;
Kategoria praktyczności nie wyczerpuje tego, w jaki sposób funkcjonuje architektura&#13;
w rejonie Tokarni. Jest istotną częścią składową autoprezentacji sposobu zamieszkiwania,&#13;
ale z pewnością sposób funkcjonowania człowieka w architekturze nie kończy się na&#13;
tym, co jest prezentowane i uświadomione. Widać to szczególnie w odniesieniu do&#13;
przedmiotów. Począwszy od mebli poprzez różnego rodzaju ozdoby, obrazy, rzeźby czy&#13;
„rzeczy, które mogą się przydać” wszystkie one z pewnością miałyby dla mieszkańców&#13;
praktyczne funkcje, gdyby o nie zapytać. Jednak warto do przedmiotów podejść z innej&#13;
strony. Wystarczyło przekroczyć próg dowolnego domu, aby dostrzec mnogość rzeczy,&#13;
których sens wykracza poza praktyczność. Wiele z nich podpada pod kategorię pamiątki&#13;
– przedmiotu mającego przywołać doświadczenia z przeszłości, będąc ich substytutem.&#13;
Pamiątki tworzyły nieraz swego rodzaju galerie, obejmując całą półkę lub ścianę, na&#13;
przykład zbiór przedmiotów poświęcony podróżom, obrazy znanych osobiście przez&#13;
domowników artystów czy fragmenty starych domów, o których była mowa wcześniej.&#13;
Wszystkie one spełniają formułowaną przez Dariusza Śnieżko funkcję pamiątki:&#13;
Pamiątka przywołuje doświadczenie, postać, epizod biograficzny; odpowiednio&#13;
skomponowana sekwencja pamiątek ewokuje układy stanów rzeczy, na przykład: galeria&#13;
portretów – dzieje rodu; seria fotografii – historię rodzinną; pakiet listów – dzieje romansu.&#13;
Każda pamiątka jest przedmiotem „mówiącym”, czyli rzeczowym zawiązkiem jakiejś narracji,&#13;
a odpowiednio ułożona seria pamiątek może uchodzić za materiał inicjujący i zarazem schemat&#13;
dla szerszej opowieści autobiograficznej. Są pamiątki, których znaczenie nie wykracza poza&#13;
konwencjonalną dokumentację osobiście doświadczonej przeszłości (np. muszelka z wczasów&#13;
nad morzem), są i takie (np. szabla po pradziadku kombatancie), które rozwijają obszerne&#13;
narracje, nierzadko dziedziczone i zmitologizowane.17&#13;
&#13;
Badania nie dotyczyły tego rodzaju przedmiotów, dlatego rozmówcy rzadko byli&#13;
o nie pytani, ale często sami z siebie chcieli je pokazać. Pamiątki dałoby się podzielić&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
D. Śnieżko, Pamiątka, Autobiografia, „Literatura. Kultura. Media”, 2013, nr 1, s. 101.&#13;
&#13;
180&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
za Śnieżkiem na poszczególne rodzaje18 i interpretować każdą z nich z osobna, ale&#13;
pominiemy to z uwagi na niewielką ilość zebranego materiału na ten właśnie temat. Można&#13;
jednak powiedzieć bardziej ogólnie, że mnogość przedmiotów pamiątkowych wskazuje&#13;
na wypełnianie przestrzeni domowej przez mieszkańców narracjami. Istnieje chęć, aby&#13;
przebywanie w domu ewokowało wspomnienia, wywoływało emocje czy stanowiło&#13;
powód do dumy. Wnętrza domów nie są więc po prostu „maszynami do mieszkania”, jak&#13;
chciałby Le Corbusier19, ale przestrzeniami, które domownicy napełniają znaczeniami&#13;
i historiami. Dom pomaga pamiętać, budować tożsamość czy, jak pokazuje wcześniejszy&#13;
fragment o ekspresji, manifestować światu, kim jest mieszkająca w nim rodzina.&#13;
&#13;
�����:QÛWU]D�L�]QDF]HQLH&#13;
Również rozplanowanie i użytkowanie pomieszczeń w domu niesie za sobą więcej niż&#13;
tylko spełnianie funkcji, z którą związane jest dane pomieszczenie.&#13;
Kuchnia nie służy tylko do przygotowywania posiłków, ale jest centrum życia&#13;
codziennego, prowadzenia rozmów, miejscem tworzenia się więzi między domownikami&#13;
oraz bliższymi gośćmi. Przy okazji stanowi również sposób na selekcję gości na tych,&#13;
których przyjmuje się w kuchni i tych, których zaprasza się do salonu. Trudno powiedzieć,&#13;
z czego wynika taki stan rzeczy, gdyż rozmówcy nie mówili wprost, skąd bierze się takie&#13;
znaczenie kuchni. Być może chodzi o praktyczność siedzenia w kuchni, gdzie można&#13;
przygotowywać jedzenie czy napoje bez przerywania rozmowy z gościem. Być może&#13;
jest to też pozostałość po sposobie mieszkania w tradycyjnych chałupach, gdzie kuchnia&#13;
z piecem pełniła jednocześnie funkcje współczesnego salonu, przez co gotowanie&#13;
i przebywanie na co dzień było kojarzone z tym samym pomieszczeniem.&#13;
W tym kontekście kuchnia pełni rolę pokoju dziennego, mimo że każdy dom,&#13;
w którym byli badacze, posiadał też osobny salon. Ten jest z kolei pomieszczeniem&#13;
reprezentacyjnym. To w nim znajduje się najwięcej pamiątek oraz kominek — symboliczne&#13;
serce domu. Kominek, który nieraz za sprawą odpowiedniej instalacji zapewnia ciepło&#13;
dla całego budynku, jest często specjalnie podkreślony w przestrzeni. Koncentrują się&#13;
wokół niego przedmioty związane z pamięcią, a on sam jest czymś w rodzaju rzeźby&#13;
(wręcz ołtarza) o monumentalnym wyrazie, który potęguje jego rygorystyczna symetria.&#13;
Metafora serca jest więc szczególnie trafna, gdyż kominek rozprowadza życiodajne&#13;
ciepło po całym domu. Odbywa się to poprzez ruch powietrza lub, przy nowoczesnych&#13;
instalacjach, za pomocą przewodów, które niczym układ krwionośny rozprowadzają&#13;
energię (w tym przypadku cieplną) po całym budynku. Kominek jest więc sercem domu&#13;
zarówno w warstwie wyobrażeniowej, którą wydobyły rozmowy z mieszkańcami, jak&#13;
18&#13;
&#13;
Podstawowy podział, który proponuje, to: pamiątki rodzinne, narodowe, relikwie, trofea, upominki, pamiątki&#13;
turystyczne.&#13;
19&#13;
&#13;
Ten słynny cytat najważniejszego architekta modernizmu obrazuje podejście do architektury przede&#13;
wszystkim jako technologii mającej spełniać konkretną funkcję. „Problem domu nie został jeszcze postawiony.&#13;
Dzisiejsze realizacje architektoniczne nie odpowiadają już naszym potrzebom. Istnieją jednak standardy domu&#13;
mieszkalnego. Mechanika jest kluczowym czynnikiem ekonomicznym. Dom to maszyna do mieszkania”, Le&#13;
Corbusier, W stronę architektury, tłum. T. Swoboda, Fundacja Centrum Architektury, Warszawa 2013, s.61.&#13;
&#13;
181&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
i czysto technicznej. Zaobserwowane przez badaczy i wyrażone słownie w wywiadach&#13;
wyjątkowe znaczenie kominka jest bardzo mocnym kulturowym toposem. Michel&#13;
Leiris wyróżnił piecyk w jadalni ze swojego domu rodzinnego jako jeden z kluczy do&#13;
uformowania się w nim pojęcia sacrum:&#13;
Kolejnym bożyszczem była koza do ogrzewania, Promienna, ozdobna wizerunkiem kobiety,&#13;
która przypominała popiersie Republiki. Prawdziwy duch domu, królowała w salonie&#13;
jadalnym. Przyciągała emanującym od niej ciepłem, rozżarzona węglami, groźna, gdyż&#13;
wiedzieliśmy z braćmi, że dotknięcie jej grozi oparzeniem.20&#13;
&#13;
Sakralność kominka ma wyraz w jego wyróżniającej się formie plastycznej oraz&#13;
ambiwalentnej naturze czegoś dobroczynnego z niszczycielskim potencjałem, jeśli nie&#13;
traktować płonącego w nim ognia z należytym szacunkiem.&#13;
Wystrój salonu jest niejako wizytówką całego domu, salon jest zaś w praktyce&#13;
miejscem, gdzie znajdują się przedmioty użytku codziennego, takie jak książki czy&#13;
telewizor. Ciężko stwierdzić, w którym pomieszczeniu rozmówcy faktycznie częściej&#13;
przebywają i czym się zajmują. Istotne jest jednak, że z rozmów i wystroju wynika, że&#13;
kuchnia i salon mają inny bagaż znaczeniowy. Pokój dzienny stanowi centrum ekspresji&#13;
i tworzenia znaczeń za pomocą przedmiotów pamiątkowych i wytworów ekspresji&#13;
domowników. Natomiast kuchnia jest miejscem, które rozmówcy chcą widzieć jako&#13;
podtrzymujące więzi międzyludzkie, gdzie obcują ze sobą bez zapośredniczającej roli&#13;
przedmiotów.&#13;
Z kolei sypialnia pokazuje, że w domach istnieje wyraźna gradacja stopnia prywatności&#13;
pomieszczeń. Miejsce służące (według rozmówców) wyłącznie do spania – jako to, do&#13;
którego wstęp mają tylko domownicy – niechętnie było pokazywane. Sypialnia wyznacza&#13;
poza tym rytm dnia i nocy, ale też stanowi o kompletności domu, wyznaczając granicę&#13;
intymności, którą dom pomaga zachować. Spełnia ona jedną z archetypowych funkcji&#13;
domu, jaką jest bezpieczne schronienie przed światem zewnętrznym. Skądinąd ciekawe&#13;
było wskazywanie na sypialnię jako na przestrzeń, w której nie dość, że nie przebywa&#13;
się w ciągu dnia, to nawet nie kojarzy się ona z życiem. Świadczą o tym zwroty takie&#13;
jak „w sypialni się śpi, więcej nic” albo przytoczona w jednym z wywiadów anegdota&#13;
o sąsiadach, którzy nie widzieli sensu budowania w sypialni okna, jakby przynależała ona&#13;
wyłącznie do sfery nocy, czy wręcz śmierci.&#13;
Obrazu domu dopełniają nieodzowne pomieszczenia. Jest toaleta, która nigdy nie&#13;
była tematem rozmów jako zrozumiała sama przez się, zunifikowana, sterylna i podporządkowana przede wszystkim higienie. Czasem pojawiały się też strych i piwnica jako&#13;
dwa praktyczne pomieszczenia służące do składowania. Tym, co je wyraźnie odróżnia,&#13;
jest potencjalność strychu, który w każdej chwili mógłby stać się dodatkowym pokojem.&#13;
Właściwości tej nie ma piwnica.&#13;
Wątek pomieszczeń w domach i ich znaczenia pokazuje, że można traktować je jako&#13;
przynależne do skorelowanych kategorii, które tworzą opozycje. Pomieszczenia takie&#13;
jak kuchnia, pokój dzienny i w pewnym sensie strych należą do sfery dnia, kojarzonej&#13;
20&#13;
&#13;
M. Leiris, Sacrum w życiu codziennym, tłum. J. Pawelczyk, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2007, s. 30.&#13;
&#13;
182&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
z południem, życiem oraz sferą publiczną. Z kolei sypialnia, toaleta i piwnica są&#13;
skorelowane z kategoriami negatywnymi związanymi z ciemnością, snem, północą a także&#13;
nieczystością (maskowaną sterylnością toalety) i wstydem (sypialni się nie pokazuje).&#13;
Ten ostatni znajduje opozycję w dumie, której wyrazem jest gościnność reprezentowana&#13;
przez kuchnię i salon.&#13;
&#13;
3.5. Architektura i zamieszkiwanie&#13;
Wyłoniony w tej części obraz domu wskazuje na jego wieloznaczność w rzeczywistości&#13;
kulturowej mieszkańców. Jest on nie tylko koniecznym dachem nad głową, ale ekspresją&#13;
samego mieszkańca w kierunku otaczającego go świata. Współtworzy jego świat&#13;
poprzez modelowanie relacji społecznych, kreowanie tożsamości czy podtrzymywanie&#13;
pamięci. Tym samym dom jest wszystkim tym, za co uznał go architekt i eseista Bohdan&#13;
Paczowski, a wcześniej Martin Heidegger, którym inspirował się on, snując refleksję na&#13;
temat splatania się architektury, kultury i cywilizacji:&#13;
Według Heideggera umiejętność budowania zależy od tego, czy potrafimy mieszkać, a do&#13;
zrozumienia, na czym polega sztuka mieszkania, potrzebne jest myślenie. Po to, żeby umieć&#13;
mieszkać i budować to, co mieszkaniu naprawdę służy, trzeba się najpierw nauczyć myśleć.&#13;
Trzeba podjąć troskę o ocalenie ziemi i równocześnie przyjmować niebo wraz z ruchem słońca,&#13;
księżyca i gwiazd, trzeba poznać sztukę wsłuchiwania się w obecność boskich i prowadzenia&#13;
przez życie śmiertelnych.&#13;
Dom spełnia dwie podstawowe funkcje. Z jednej strony chroni człowieka przez zimnem&#13;
i kanikułą. Z drugiej jest miejscem, w którym możemy żyć zgodnie z rytuałami należącymi&#13;
do naszej kultury i związanej z nią cywilizacji. Jest więc wytworem techniki i symbolem,&#13;
neutralnym urządzeniem i bliskim sercu miejscem pamięci21.&#13;
&#13;
Dom stanowi miejsce wyrwane z przestrzeni, które jest w każdym aspekcie wytworem&#13;
i nośnikiem kultury. Poprzez wytyczenie w naturalnym terenie geometrycznego rzutu&#13;
fundamentów, później postawienie ścian, dachu, wstawienie okien mieszkańcy tworzą&#13;
w przestrzeni obiekt, który jest wytworem ich rąk i z którego (jak pokazują rozmowy)&#13;
są dumni, dokumentując i potem pokazując poszczególne fazy budowy. Położenie&#13;
domu ustanawia relację z przyrodą22, okna i drzwi łączą z naturalnym porządkiem dnia&#13;
i nocy23. Wystrój przypomina o istnieniu sacrum, a pomieszczenia definiują relacje ze&#13;
społecznością na ziemi:&#13;
(…) ooh tutaj to jest w ogóle 24 na dobę otwarte [śmiech], oj mamy znajomych... każdy gdzieś&#13;
jakoś się dobrze tutaj czuje u nas, bo jesteśmy raczej otwarci. na wszystkich i na wszystko,&#13;
więc...&#13;
- Można tak przyjść bez zapowiedzi?&#13;
- Oczywiście, jak najbardziej! Nie ma problemu. Jeśli tylko jesteśmy, to nigdy się jeszcze nie&#13;
zdarzyło, żebyśmy się gdzieś tam chowali po kątach albo udawali, że nas nie ma czy zbywali&#13;
kogoś... [TWŚ01].&#13;
21&#13;
&#13;
B. Paczowski, Zobaczyć, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2015, s. 173&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
„[…] żeby właśnie nie zakłócać tutaj tej natury” [TWŚ03].&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
„[…] żebyś zawsze patrzył na wschód, żeby cie słońce ranne do domu świeciło” [TJŚ01].&#13;
&#13;
183&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
W tym ujęciu dom w Tokarni jest zwornikiem24, w którym spotykają się najważniejsze&#13;
aspekty życia zarówno w wymiarze materialnym, jak i społecznym. Dzięki niemu&#13;
tworzone i utrzymywane są więzi międzyludzkie tak w najmniejszej skali (domownik,&#13;
rodzina), jak i w większej (społeczność lokalna). W swoich ścianach dom nie tylko buduje&#13;
poczucie bezpieczeństwa, ale i tożsamość jako miejsce przechowywania pamięci. Tak&#13;
jak jest on nieodzownym elementem krajobrazu gminy Tokarnia, tak jest nieodłącznym&#13;
elementem świata kultury.&#13;
Przedstawione wyżej refleksje stanowią próbę interpretacji zebranego materiału&#13;
z użyciem kilku podstawowych kategorii. Miały one na celu otwarcie pewnych ścieżek&#13;
interpretacyjnych, zadanie pytań i zakreślenie miejsca domu w kulturze ludności&#13;
zamieszkującej rejon Tokarni. Nie stanowią rozstrzygnięcia ani zamkniętego rozdziału&#13;
w refleksji nad budownictwem regionu. Pokazują raczej, w którą stronę mogłyby iść&#13;
kolejne potencjalne badania na tym terenie. Musiałyby one rozszerzyć się na większy&#13;
obszar, aby sprawdzić, czy rozpoznane wstępnie mechanizmy można również odnaleźć&#13;
w innych rejonach Podhala, czy są one specyficzne tylko dla regionu Tokarni. Na pewno&#13;
badania pokazały, że współczesna architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
dalekie są od oczywistości i stanowią niewyczerpalne źródło potencjalnych tematów dla&#13;
antropologa kultury. Domy, których dotyczyły badania, nie znajdowały się w rejestrze&#13;
zabytków. Nie zainteresowałby się nimi skansen ani konserwator dzieł sztuki, być&#13;
może nawet etnograf poszukujący tradycyjnych form zamieszkiwania pojechałby dalej&#13;
w kierunku pobliskiego skansenu. Jednak poszukując tego co „tradycyjne”, „autentyczne”&#13;
lub „oryginalne”, ominąłby to, co tworzy kulturę — kryjącą się między budynkami&#13;
codzienność.&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
Sosręb starego domu wcielony w nowy kominek jako podstawa pod galerię pamiątek,&#13;
Krzczonów 2019 (fot. M. Gumulak)&#13;
&#13;
Andrzej Malik – magister inżynier architektury, magister etnologii, antropolog kultury. Interesuje&#13;
się filozofią przyrody i jej związkami z percepcją oraz architekturą w ujęciu antropologii codzienności. W wolnych chwilach robi Szopki Krakowskie i jeździ na rowerze.&#13;
24&#13;
&#13;
W architekturze historycznej punkt, w którym zbiegają się łuki tworzące sklepienie&#13;
&#13;
Artykulacja podjazdu do posesji,&#13;
Krzczonów 2019 (fot. M. Gumulak)&#13;
&#13;
184&#13;
&#13;
Dom zbudowany niemal samodzielnie przez&#13;
gospodarza, Tokarnia 2019 (fot. J. Sadowski)&#13;
&#13;
185&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Architektura i zamieszkiwanie w rejonie Tokarni&#13;
&#13;
Galeria dewocjonaliów na ścianie salonu, Tokarnia 2019&#13;
(fot. P. Brzozowski)&#13;
&#13;
Sosręb starego domu jako belka użytkowanego budynku gospodarczego&#13;
&#13;
Kuchnia letnia z pozostawionym piecem kaflowym,&#13;
Tokarnia 2019 (fot. P. Brzozowski)&#13;
&#13;
Kominek - „serce domu”&#13;
&#13;
186&#13;
&#13;
Jeden z kilku dobrze zachowanych starych domów&#13;
drewnianych w Tokarni, Tokarnia 2019 (fot. P. Brzozowski)&#13;
&#13;
187&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN&#13;
3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
.DPLOD�%LHGURąVND&#13;
&#13;
���:VWÛS&#13;
Typowy wystrój architektoniczny domu typowego z okresu PRL, Tokarnia 2019&#13;
(fot. J. Sadowski)&#13;
&#13;
Wyobraźmy sobie małą wieś w Beskidach. Pojedyncze domy, szkoła, sklep, kościół, cerkiew, drogi, chodniki, kapliczki, pomnik. To widzimy na pierwszy rzut oka. Jednak ten&#13;
sam obraz ukazuje nam, jak bardzo przestrzeń tej miejscowości jest niejednorodna. Łatwo zauważyć, że „przestrzenność” to kategoria doświadczania świata. Wspominał o tym&#13;
już Michel Foucault w 1967 r. przy okazji wykładu o Innych przestrzeniach – zwrócił&#13;
w nim uwagę, że współczesność jest epoką przestrzeni:&#13;
Żyjemy w czasach symultaniczności, epoce przemieszczenia i zestawienia, epoce bliskości&#13;
i oddalenia, przybliżenia i rozproszenia. Uważam, że znajdujemy się w momencie, w którym&#13;
doświadczamy świata w mniejszym stopniu jako życiowego rozwoju w czasie, a w większym&#13;
jako sieci łączącej punkty i przecinającej swoje własne pasma1.&#13;
&#13;
Przestrzeń jest jednym z najbardziej uniwersalnych wymiarów życia ludzkiego2, które&#13;
przepełnione jest wieloma jakościami.&#13;
Takim właśnie miejscem jest Gładyszów3 – mała miejscowość w gminie Uście&#13;
1 M. Foucault, O innych przestrzeniach. Heterotopie, tłum. M. Żakowski, „Kultura Popularna”, 2006, nr 6 (16),&#13;
s. 7.&#13;
2 M. Cobel-Tokarska, Przestrzeń społeczna: świat – dom – miasto, w: A. Firkowska-Mankiewicz, T.Kanash,&#13;
E. Tarkowska, Krótkie wykłady z socjologii, przegląd problemów i metod, Wydawnictwo Akademii Pedagogiki&#13;
Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej, Warszawa 2012, s. 45.&#13;
&#13;
Nowy dom stylizowany na „styl góralski”, Tokarnia 2019 (fot. W. Śliwa)&#13;
&#13;
188&#13;
&#13;
3 Gładyszów znajduje się poza obszarem realizacji projektu. Jednak kryteria administracyjne nie pokrywają&#13;
się z kryteriami geograficzno-etnograficznymi. Dzisiejsza granica gmin nie oddaje niegdysiejszego obszaru&#13;
zamieszkiwania obywateli łemkowskiego pochodzenia oraz dynamicznej sytuacji wymiany i kontaktu między&#13;
wsiami zamieszkiwanymi przez Łemków i ich polskich sąsiadów. Dzięki temu zauważamy, że praktyki kulturowe czasem mają niewiele wspólnego z granicami administracyjnymi czy liniami demarkacyjnymi. W tym sensie&#13;
przypadek Łemków, opisywany na przykładzie Gładyszowa, dotyczy także słabej obecności lub braku Łemków&#13;
w granicach wyznaczonych przez projekt.&#13;
&#13;
189&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Gorlickie w województwie małopolskim. Leży w środkowej części Beskidu Niskiego.&#13;
Przez wieś przepływa potok Gładyszówka.&#13;
Warto nadmienić, że około roku 1900 wieś liczyła 123 domy. W spisie4 czytamy, że&#13;
mieszkało w niej 311 mężczyzn i 301 kobiet, 14 osób wyznania rzymskokatolickiego,&#13;
a 576 greckokatolickiego oraz 22 Żydów. Kwestie przynależności etnicznej również są&#13;
nieoczywiste. Jako Łemkowie zdeklarowało się 598 osób, a Polacy – 14.&#13;
Dane sprzed II wojny światowej pokazują, że wieś liczyła wtedy około 220 domów.&#13;
Po wojnie w Gładyszowie utworzono posterunek Milicji Obywatelskiej, a 6 lipca 1946 r.&#13;
miejscowość została przejęta przez oddział UPA5 (wszyscy milicjanci zginęli). W 1947 r.&#13;
podczas akcji „Wisła” gładyszowscy Łemkowie zostali wysiedleni na Ziemie Zachodnie,&#13;
a we wsi pozostało tylko sześć rodzin mieszanych. W 1956 r. część wysiedlonych&#13;
powróciła do miejscowości. W 2018 r. zanotowano, że we wsi mieszka 450 osób6.&#13;
Gładyszów znajduje się na obszarze tzw. Łemkowszczyzny. Był to obszar, który&#13;
rozciągał się od Wysokiego Działu w Bieszczadach poprzez dolinę Popradu w Beskidzie&#13;
Sądeckim po tzw. Ruś Szlachtowską (pogranicze Małych Pienin i Beskidu Sądeckiego),&#13;
natomiast po stronie słowackiej – przez pas Beskidów.&#13;
O tej skróconej historii Łemków (ograniczonej do jednego miejsca) wspominamy,&#13;
ponieważ miała znaczący wpływ na wybór tematu oraz postrzeganie miejsca, przestrzeni&#13;
i pamięci przez mieszkańców opisywanej miejscowości. Historia Gładyszowa i Łemków&#13;
była inspiracją do powstania tego opracowania oraz postawienia kilku wstępnych tez.&#13;
Analiza związku człowieka z otoczeniem i przestrzenią nie jest niczym nowym.&#13;
Tematy przestrzeni oraz pamięci zostały dogłębnie omówione w wielu publikacjach&#13;
z zakresu teorii przestrzeni. Tego typu rozważania znajdziemy już w starożytności&#13;
(u Platona i Arystotelesa).&#13;
W perspektywie niniejszych badań warto wspomnieć o proksemice, która bada&#13;
wzajemne relacje przestrzenne między ludźmi i otoczeniem. Pojęcie to zostało&#13;
wprowadzone do antropologii przez Edwarda Halla w jego książce Ukryty wymiar7.&#13;
Często nie jesteśmy świadomi naszych więzi z przestrzenią. Co ciekawe, według Dolores&#13;
Hayden8 przestrzeń jest jednym z najważniejszych czynników utrwalania pamięci&#13;
4 http://www.infopolska.com.pl/polska/wojewodztwo_mazowieckie_7,powiat_pultuski_165,miejscowosc_&#13;
gladyszow_14529; https://pl.wikipedia.org/wiki/Gładyszów, dostęp 4.11.2019.&#13;
5 „UPA – Ukraińska Powstańcza Armia, Ukraińska Armia Powstańcza, formacja zbrojna działająca w latach&#13;
1942–1954, podporządkowana frakcji banderowskiej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B), od&#13;
lipca 1944 formalnie Ukraińskiej Głównej Radzie Wyzwoleńczej. Powstała w wyniku zjednoczenia ukraińskich&#13;
oddziałów partyzanckich czynnych od 1940 r. na Polesiu i Wołyniu: Sicz Poleska (od końca 1942 r. jako Ukr.&#13;
Armia Nacjonalno-Rewolucyjna), oddziałów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-Banderowcy),&#13;
oddziałów niezależnych, samoobrony z Galicji Wschodniej i in.” Zob. więcej Encyklopedia PWN (https://&#13;
encyklopedia.pwn.pl/haslo/Ukrainska-Powstancza-Armia;3991021.html), dostęp: 12.10.2019.&#13;
6 Dane ze strony gminy Uście Gorlickie (dostęp: 20.09.2019) http://web.archive.org/web/20170101003837/&#13;
http://www.usciegorlickie.pl/pl/21799/0/Dane_miejscowosci.html. Ta informacja podaje, że część z tych&#13;
osób określa się jako Łemkowie, ale nie podaje szczegółowych informacji.&#13;
7 E. Hall, Ukryty wymiar, przeł. T. Hołówka, Muza, Warszawa 2009.&#13;
8 Za: M Saryusz-Wolska, Spotkania czasu z miejscem. Studia o pamięci i miastach, Wydawnictwo Uniwersytetu&#13;
Warszawskiego, Warszawa 2011.&#13;
&#13;
190&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
zbiorowej, a każda narracja o przeszłości musi być osadzona w jakimś miejscu. Ponadto&#13;
same miejsca mają „moc opowiadania”.&#13;
Przestrzeń to określony obszar postrzegany całościowo, a więc wraz ze znajdującymi&#13;
się w nim obiektami, oraz odległość między dwoma punktami. Wielki Słownik Języka&#13;
Polskiego9 wyróżnia też „przestrzeń symboliczną” – całość zjawisk jednego rodzaju.&#13;
Przestrzeń nie może być jednak rozumiana tylko jako tło – może stać się elementem&#13;
tożsamości jednostki czy zbiorowości. Ontologicznie kategoria ta łączy się z pojęciem&#13;
krajobrazu, czyli zespołu cech wyróżniających dany teren.&#13;
Miejsce potraktujmy na razie jako kategorię roboczą. Ograniczmy się do Wielkiego&#13;
Słownika Języka Polskiego, który definiuje je następująco: „wycinek przestrzeni,&#13;
w którym ktoś lub coś znajduje się lub dzieje się”10. Kategoria ta zwraca uwagę na ważne&#13;
powiązanie miejsca z czasem i ludźmi/przedmiotami, jednak warto zauważyć, że miejsca&#13;
same w sobie możemy też potraktować jako fenomeny.&#13;
Pamięć z kolei można metaforycznie przedstawić jako strukturę przestrzenną, czyli&#13;
mapę mentalną11. Poruszamy się po niej jak po tej kartograficznej – pamięć zakotwicza się&#13;
w miejscach usytuowanych na wyimaginowanym wewnętrznym planie przestrzennym12.&#13;
Czas i przestrzeń są wyznacznikami ludzkiej egzystencji. Pamięć w przypadku niniejszej&#13;
pracy stanowi kategorię drugiego rzędu, pewien klucz do rozumienia istoty miejsc&#13;
i przestrzeni.&#13;
Nie mamy na celu w niniejszej pracy przedstawiać historii pojęć takich jak „miejsce”&#13;
czy „przestrzeń”. Jest to fenomenologiczna próba oddania głosu terenowi, ludziom.&#13;
Fragmenty z ich wypowiedzi zostaną skonfrontowane z zastanymi definicjami w taki&#13;
sposób, żeby zauważyć podobieństwa, ale przede wszystkim różnice. Taka praktyka&#13;
związana jest z tym, że nie zgadzamy się na to, żeby teoria zdominowała naturę terenu.&#13;
&#13;
���.LOND�VăµZ�R�]DăRĺHQLDFK�EDGDZF]\FK�L�SUDF\�Z�WHUHQLH�&#13;
Głównym założeniem dotyczącym badań przeprowadzonych w Gładyszowie była idea, że&#13;
życie ludzkie może być opowieścią tworzoną poprzez przestrzeń funkcjonującą w dwóch&#13;
ujęciach. Po pierwsze – teraźniejszość, czyli jak dane miejsce, przestrzeń funkcjonują&#13;
teraz. Po drugie – kontekst przeszłości, czyli to, jak funkcjonowały kiedyś. Czy coś&#13;
się zmieniło? Czy istnieje związek między przeszłością a teraźniejszością? Czy jedno&#13;
ukształtowało drugie? W jaki sposób ukształtowane w przeszłości znaczenia związane&#13;
z przestrzenią Gładyszowa oddziałują na ich teraźniejsze sensy?&#13;
W gromadzeniu materiału empirycznego wykorzystaliśmy wywiad swobodny.&#13;
Scenariusz zawierał cztery części. Po pierwsze, pytania wprowadzające: czy w Głady9 Szczegółowe rozważania na ten temat znajdą się w drugiej części tekstu, zaś tutaj sygnalizujemy jedynie&#13;
rozumienie przestrzeni i miejsca według Wielkiego Słownika Języka Polskiego.&#13;
10&#13;
&#13;
Wielki Słownik Języka Polskiego, dostęp 18.10.2019.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
Ibid., s. 159.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
191&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
szowie jest ładnie, czy wyróżnia się na tle innych miejscowości, czy można wyróżnić granice&#13;
formalne i nieformalne, czy nastąpiła jakaś zmiana w krajobrazie infrastrukturalnym/&#13;
naturalnym. Drugą grupą pytań były dane biograficzne: miejsce urodzenia i zamieszkania.&#13;
Trzecia dotyczyła życia codziennego – ulubionych miejsc, hierarchizacji, lokalizacji&#13;
wspólnych, ładu przestrzennego, przyrody. Ostatnią częścią wywiadu były własne&#13;
propozycje miejsc (wytypowanych na podstawie obserwacji uczestniczącej) i stosunek&#13;
Rozmówcy do nich (co o nich myśli, czy mu się podobają i dlaczego, jaka jest funkcja&#13;
tych miejsc, czy dobrze spełniają swoją funkcję, czy reszta mieszkańców podziela jego&#13;
zdanie).&#13;
Rozmówcy&#13;
Na potrzeby badań w Gładyszowie przeprowadzono dziesięć wywiadów swobodnych&#13;
oraz kilka rozmów. Zastosowano również obserwację uczestniczącą. Badania odbyły&#13;
się w kwietniu 2013 r. Podczas gromadzenia materiału zależało nam na pozyskaniu&#13;
rozmówców w wieku powyżej 40 lat. Zebrane wywiady w tekście zostały zakodowane&#13;
w następujący sposób: miejsce, płeć, wiek (np. GM38 – Gładyszów, mężczyzna, 38 lat).&#13;
Wśród rozmówców było kilkoro Łemków.&#13;
W badaniach kierowaliśmy się następującymi założeniami: pogłębienie tematów&#13;
w zależności od odpowiedzi Rozmówcy, rozwinięcie ich w kontekście jednostkowym&#13;
i zbiorowym oraz wprowadzenie odnośnika pamięci, choć nie zawsze było to możliwe.&#13;
&#13;
���3U]HVWU]Hą�L�PLHMVFH�Z�*ăDG\V]RZLH�ɒ�RSLV�JÛVW\&#13;
Na potrzebę niniejszych badań przyjęliśmy, że całą wieś Gładyszów można traktować jako&#13;
przestrzeń, a wszystkie obiekty obdarzone znaczeniem zawarte w niej – jako miejsca.&#13;
Każde miejsce, podobnie jak człowiek, ma swoją historię13, dlatego zainteresowało nas,&#13;
jak pewne lokalizacje funkcjonują w świadomości mieszkańców jednej wsi. Mówiąc&#13;
„pewne”, mamy na myśli po pierwsze miejsca, które od razu przyciągają uwagę i są ważne&#13;
dla społeczności (pomnik milicjantów poległych w walce z UPA, cerkwie, cmentarz&#13;
choleryczny, cmentarz komunalny, kapliczkę Iwana Skrypaka14, szereg kapliczek&#13;
przydrożnych), po drugie miejsca codzienne (przystanki, ulica, szkoła, dom), po trzecie&#13;
miejsca niewidoczne, niedostępne dla obcego oka.&#13;
Miejsca wspomniane przez Rozmówców, które pojawiły się również w scenariuszu&#13;
badań:&#13;
• Szkoła – jedno z miejsc, które każdy Rozmówca potrafił dość dokładnie opisać, często&#13;
powtarzała się też informacja o jej wcześniejszej lokalizacji.&#13;
Rozmówcy generalnie chętnie mówili o szkole, a szczególnie ludzie, którzy byli lub&#13;
są z nią związani zawodowo: dyrektor, jego żona, emerytowany nauczyciel. Wszystkim&#13;
13&#13;
P. Nora, Między pamięcią a historią: lieux de memoire, przeł. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia”, 2011,&#13;
nr 105, s. 20–27.&#13;
14&#13;
&#13;
Nazwa funkcjonująca na wsi (nikt nie wiedział, kim był Iwan ani skąd pochodzi kapliczka).&#13;
&#13;
192&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Rozmówcom budynek kojarzył się pozytywnie. Niektórzy określali szkołę jako miejsce&#13;
spotkań na wsi ze względu na cyklicznie odbywające się tam zebrania.&#13;
Według jednej Rozmówczyni (GK40) szkoła jest ważnym miejscem dla dzieci ze&#13;
względu na zawsze otwarty plac zabaw. Szkoła w Gładyszowie służy także dzieciom&#13;
z innych miejscowości, takich jak Smerekowiec, Uście czy Regietów.&#13;
Jeden z Rozmówców (GM50) nazwał szkołę miejscem, które integruje całą&#13;
społeczność. Nazwa szkoły upamiętnia Aleksandrę Wisłocką:&#13;
[...] ja wyskoczyłem z propozycją, żeby nadać imię [...] właśnie w czasie drugiej wojny była taka&#13;
pani, nauczycielka, która była bardzo zaangażowana w ruch oporu, prawda? Antyfaszystowski,&#13;
no i to przypłaciła życiem, zginęła na gestapo w Jaśle, [...] mówię, proszę bardzo, pani Wisłocka Aleksandra, to tu jest, mówię, tu świętej pamięci nauczycielka, która była zaangażowana&#13;
w ruch oporu i zginęła. A więc wtedy była troszeczkę ta konsternacja, no więc jak, tam tego,&#13;
tamtego, no ale zwyciężył rozsądek, rozwaga i właśnie jest patronem szkoły w Gładyszowie&#13;
pani Wisłocka świętej pamięci.&#13;
&#13;
• Dom – miejsce niezbyt często wspominane przez Rozmówców. Nie widzieli potrzeby&#13;
opowiadania o nim. Niewątpliwie jest to ważny czynnik tożsamościowy, jednak było&#13;
to dla Rozmówców oczywiste. W perspektywie rozważań antropologicznych, w&#13;
których dom zwykle był jedną z podstawowych kategorii, wydaje się to interesujące.&#13;
• Las – Rozmówcy chętnie wypowiadali się na jego temat, często wspominali&#13;
o chodzeniu na grzyby – wielu ma „swoje” miejsca, których nie zdradzają innym.&#13;
Jedna z części lasu nazywana jest Hutą (GM40). Znajduje się powyżej pagórka&#13;
z krzyżem.&#13;
• Stadnina – wspominana przez kilku Rozmówców. Kiedyś działała w Gładyszowie,&#13;
przy niej znajdował się bar. Teraz została przeniesiona do Regietowa. Niektórzy&#13;
stadninę uważali za wyróżnik miejscowości w przeszłości (GK45). Za czasów swojej&#13;
działalności była miejscem bardzo popularnym w Gładyszowie.&#13;
• Przystanki – według Rozmówców stoją puste. Kiedyś działały i było więcej autobusów,&#13;
zawsze można było się z kimś spotkać, pogadać. Jeden przystanek autobusowy został&#13;
przez Rozmówcę (GM50) nazwany night clubem.&#13;
• Cerkwie – w Gładyszowie znajdują się dwie, temat ten był często poruszany przez&#13;
Rozmówców. Wiele osób wiedziało o spaleniu dawnej (większej) cerkwi. Niektórzy&#13;
mówili także o stylu huculskim, wskazując na uroczysty charakter miejsca, często&#13;
dodając, że obiekt ten jest wpisany na szlak architektury drewnianej. Wszyscy znali&#13;
losy przynależnościowe większej cerkwi, która naprzemiennie należała do katolików&#13;
i grekokatolików (w momencie przeprowadzania badań — oficjalnie parafia&#13;
rzymskokatolicka), powszechna była też wiedza, że większa cerkiew jest starsza od&#13;
mniejszej. Niektórzy nazywali ją wizytówką miejscowości, zwracając uwagę na jej&#13;
specyficzny styl huculski:&#13;
No budynek… o architekturze nie będę mówił, bo to wszystko jest w przewodnikach, to lepiej&#13;
niż ja powiem… w sferze funkcjonalności jest taki mały… zresztą byłyście w kościele w niedzielę,&#13;
to wszystko jest blisko i sprawia taką atmosferę rodzinną, bliskości, nie? Ludzie są z sobą razem,&#13;
&#13;
193&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
także to jest tak kameralnie i no ładna jest, chociaż ikonostas nie wszystkim się podoba, zresztą&#13;
on jest nowy, bo po wojnie on nie był grecko-katolicki, tylko po wojnie to był rzymskokatolicki kościół, bo nie mogli działać wtedy grekokatolicy… więc ikonostas jest nowy, postawiony&#13;
dopiero od kilku lat. Także jakoś to tutaj współużytkujemy ten kościół, on został oddany grekokatolikom, kościołowi temu… No, a sprzątany jest co tydzień… wiosna, czy jak odpustem,&#13;
czy przed komunią, to większe sprzątanie, wycinanie, to w maju będę coś więcej sprzątać, bo&#13;
będą mieli święta grekokatolicy, komunia jest. Także dbany jest.&#13;
&#13;
Mała cerkiew nazywana kiedyś była czasownią. Inny Rozmówca (GM50) wspomniał,&#13;
że po akcji „Wisła” w 1947 r. przerobiono ją na owczarnię. Tylko jeden z Rozmówców&#13;
(GM70) wyraźnie i dobitnie określił dużą cerkiew jako „naszą”, czyli rzymskokatolicką.&#13;
Jednocześnie później o tym samym budynku wyrażał się jako o „kościele łemkowskim”,&#13;
zaznaczając jego wspólnotowość.&#13;
• Watra w Zdyni15 – według Rozmówców miejsce ważne, podtrzymujące tożsamość&#13;
członków społeczności łemkowskiej. W Gładyszowie jest dużo rodzin polskołemkowskich i łemkowskich, ale każdy chętnie uczestniczy w wydarzeniu. Jest to&#13;
jedyna okazja, żeby się spotkać z wysiedleńcami i zjednoczyć rozdzielone rodziny16.&#13;
• Cmentarz komunalny – wspomniany przez wszystkich Rozmówców. Jest to miejsce&#13;
spoczynku osób różnej wiary (rzymskokatolickiej, grekokatolickiej i prawosławnej).&#13;
Nowe ogrodzenie powstało wskutek wycięcia świerków, które przewracały się&#13;
i niszczyły nagrobki. Żaden z Rozmówców nie wspomniał o animozjach dotyczących&#13;
cmentarza, wszyscy użytkują go wspólnie.&#13;
Miejsca wskazane przez Rozmówców, które nie zostały uwzględnione w scenariuszu&#13;
badań:&#13;
• Wzniesienie z krzyżem za Prawosławnym Ośrodkiem Miłosierdzia – przez&#13;
jednego z Rozmówców nazwane Górą Goliata (GM40). Miejsce popularne wśród&#13;
mieszkańców.&#13;
• Kawiarnia – przez jedną Rozmówczynię (GK45) nazwana barem mlecznym. Kiedyś&#13;
funkcjonowała przy stadninie w Gładyszowie i stanowiła miejsce spotkań. Obecnie&#13;
pozostał po niej tylko budynek z napisem „bar”. Według jednego Rozmówcy (GM70)&#13;
dalej działa w sezonie letnim, jednak inni stwierdzili, że bar jest zamknięty.&#13;
• Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia – wszyscy Rozmówcy wypowiadali się bardzo&#13;
pozytywnie o tym miejscu. Niektórzy mówili o nim jako o czynniku wyróżniającym&#13;
(GM38) Gładyszów od innych miejscowości.&#13;
15&#13;
&#13;
Łemkowska watra w Zdyni – cykliczna, coroczna impreza kulturalna gromadząca społeczność łemkowską&#13;
z całego świata.&#13;
&#13;
16&#13;
„Rozmówca A: Myślę, że jakby jej któryś rok nie było, to by czegoś zaczęło brakować.&#13;
A: Czego?&#13;
A: No nie wiem, czegoś… by się pustka nagle…&#13;
Rozmówca B: Tej pustki… no to tak jest, jest, jest i nagle… To tak jak się człowiek przyzwyczaja do oglądania&#13;
czegoś czy robienia czegoś.&#13;
A: No jest to impreza, która już weszła w tradycję, kulturę, no i jest to któraś z kolei, która od iluś lat, no pewna&#13;
grupa czeka na tą imprezę, czeka na te bilety, żeby przyjechać, a dla pewnej grupy jest to obojętne czy jest czy&#13;
nie jest. Czy będzie, czy, czy… coś się będzie działo”.&#13;
&#13;
194&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Krzyż przy drodze – upamiętniający śmierć pewnej kobiety, miejsce naznaczone&#13;
dramatem.&#13;
• Night club – było to miejsce spotkań obok przystanku autobusowego, gdzie lata temu&#13;
spotykała się młodzież. Jeden z Rozmówców zaznaczył, że w Gładyszowie miejsc tego&#13;
rodzaju już nie ma. Miało swój specyficzny nastrój właśnie ze względu na ludzi, którzy&#13;
się w nim gromadzili.&#13;
• Indywidualne krzyże i kapliczki – w niektórych przypadkach wzniesione przez&#13;
przodków Rozmówców. Są to obiekty otoczone opieką społeczności, wszyscy darzą&#13;
je szacunkiem.&#13;
• Cmentarze w lesie – w lasach koło Gładyszowa można znaleźć dużą liczbę cmentarzy.&#13;
Rozmówcy wspominali o nich w sposób ogólny, są to miejsca nieodwiedzane.&#13;
• Dom spokojnej starości – jest usytuowany naprzeciwko byłej stadniny koni. Według&#13;
Rozmówczyni (GK40) to bardzo zadbane miejsce. Kiedyś mieściła tam się szkoła,&#13;
później dom nauczyciela.&#13;
• Remiza strażacka – jej charakterystycznym punktem jest świetlica czynna dwa razy&#13;
w tygodniu, w której odbywają się warsztaty organizowane przez gminę.&#13;
Miejsca wskazane przez badacza, o których Rozmówcy nie wspominali:&#13;
• Pomnik poległych milicjantów – miejsce niechciane, niechętnie wspominany przez&#13;
Rozmówców. Niektórzy znali jego historię, natomiast wszyscy wiedzieli, że dom,&#13;
przed którym stoi pomnik, jest byłym posterunkiem. Nie dbają o to miejsce, nawet&#13;
nie zauważają go, według nich pomnik stoi na posesji prywatnej, często wiązali go&#13;
z dawnym systemem. Niektórzy twierdzili, że się o niego dba.&#13;
•&#13;
&#13;
A dba się o ten pomnik?&#13;
[chwila ciszy] No widać, że jest wyczyszczony, koło niego jakiś renowacji nikt nie będzie robił,&#13;
milicji to nikt nie… no nie wiem, on stoi i nikt go nie niszczy, jest zadbany, ale jakoś takiej renowacji nikt koło tego nie robił. Nie ma władzy, która by to przypilnowała. [śmiech].&#13;
&#13;
Były też inne zdania:&#13;
Także rzeczywiście on jest w takim opłakanym stanie, nikt o niego nie dba, nawet ten były milicjant.&#13;
&#13;
Niektórzy z Rozmówców wspominali ponadto o orzełku, który kiedyś znajdował się&#13;
na szczycie pomnika, co potwierdzają stare fotografie. Wiele lat temu orzełek zaginął.&#13;
Do dzisiaj nikt nie wie, co się stało ani kto go zabrał. Pytani o to mieszkańcy snują tylko&#13;
domysły, ale też nie zastanawiają się nad tym.&#13;
Niektórzy nie chcieli mówić o wydarzeniach, które upamiętnia pomnik, zaznaczając,&#13;
że nie były chwalebne, nie ma więc potrzeby, żeby do tego wracać.&#13;
Jedna Rozmówczyni (GK45) radziła pójść do właściciela domu, na którego posesji&#13;
stoi pomnik, twierdziła także, że ta sprawa ma związek z UB, choć nie była tego pewna.&#13;
Naprzeciwko pomnika była kiedyś mleczarnia, którą rozebrano, ale nie wiadomo&#13;
dlaczego (GK45).&#13;
&#13;
195&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Niektórzy wskazywali, że pomnik ten jest nieadekwatny – milicjanci nie zginęli&#13;
w tamtym budynku, posterunek policji (teraz rozebrany) zlokalizowano w miejscu&#13;
parku. Nazwali ten obiekt propagandowym.&#13;
• Kapliczka Iwana Skrypaka – miejsce tajemnicze. Nikt nie wiedział, kim był Skrypak,&#13;
snuto tylko podejrzenia, że tam mieszkał, a kapliczka została postawiona w dowód&#13;
wdzięczności. Na pytanie, czy ktoś o nią dba, zawsze odpowiadano, że na pewno&#13;
ludzie mieszkający obok wstawiają kwiatki i porządkują. Do kapliczki każdy może&#13;
wejść, kiedyś to miejsce wykorzystywano jako kościół np. ze względu na złą pogodę&#13;
(GK40), czasem odprawiano tam nabożeństwa majowe (GK30). Mało osób wiedziało,&#13;
jak kapliczka wygląda w środku17.&#13;
Losy kapliczki nie były powszechnie znane, tylko niektórzy byli zaznajomieni z jej&#13;
historią:&#13;
[...] tym, że z tej starej to niewiele zostało, drzwi zostały oryginalne, krzyż tam właśnie kuty na&#13;
górze, a ta kapliczka… ona już gdzie w 1960 latach była remontowana, wtedy w czasach komunistycznych to był problem, ale praktycznie szybko to zrobiono, ona była praktycznie drewniana wcześniej i… i… na dobrą sprawę trochę zmieniono, bo to chodziło o czas, o szybkość, bo jak&#13;
widzę ją na starym zdjęciu, ona miała jeszcze taka kopułkę, a teraz ma prosty dach.&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Pomnik Ofiar Cholery i Tyfusu – miejsce pamięci na terenie cmentarza. Rozmówcy,&#13;
którzy identyfikowali się jako Łemkowie, raczej o nim wiedzieli, inni przeważnie mieli&#13;
świadomość, że gdzieś jest. Jedna z Rozmówczyń (GK40) była bardzo zaskoczona&#13;
pytaniem o to miejsce. Jak sama stwierdziła: „Może upamiętnia, nigdy się nad tym nie&#13;
zastanawiałam”. Jeden z Rozmówców (GM45) wskazał drugi cmentarz choleryczny&#13;
w lesie w części zwanej Hutą.&#13;
[...] A miejscowi odwiedzają te cmentarze?&#13;
Rzadko… rzadko… praktycznie cóż, praktykujemy zawsze tak, że ze szkoły przed listopadem&#13;
staramy się tam być z tymi starszymi uczniami, bo bardzo często trzeba po prostu wiele pracy&#13;
włożyć, żeby wyciąć, bo tam odrasta. Są już, wyrosły duże drzewa, ale też takie pęty, krzaki,&#13;
to kilka lat trzeba pielęgnować, teraz to znowu wyrosło. [chwila ciszy] Trawę wykosimy, no&#13;
i kwestia zapalenia zniczy. Praktycznie jeżeli chodzi o takie wycieczki, to czasami, jeżeli przy&#13;
świętach jakiś, to czasami jakiś spacer sobie zrobimy, czy jeżeli ktoś przyjedzie ze znajomych,&#13;
to tak, ale inni raczej… rolnicy nie. Może dzieci, bo wiedzą, bo są razem z nami, to być może,&#13;
że ktoś tam może podejdzie, ale bo czasem widać, częściej właściwie to są obcy, obce osoby,&#13;
turyści […].&#13;
&#13;
•&#13;
&#13;
Liczne krzyże i kapliczki przydrożne – większość Rozmówców nazwała to po prostu&#13;
zwyczajem prawosławnym18. Potwierdził to Rozmówca – Łemko (GM45):&#13;
&#13;
17&#13;
„Wiem, że jest ta kapliczka i nawet był okres taki, nawet nie wiem, czy nie do teraz, że majówki tam odprawiały&#13;
panie, siedziały tam razem na ławeczce i odśpiewywały majówkę w maju, no mówię, urok tej wsi takiej, no nie?&#13;
A teraz już nie ma, to już zanika […]”.&#13;
18&#13;
&#13;
„To księdza prawosławnego… bo to ich zwyczaje, Polaków tu nie było. Z tego, co ja wiem, ale nie wiem,&#13;
czy tak można powiedzieć, były to nieraz na pokute dawane, a krzyże pokutne tak zwane po prostu stawiano&#13;
i kapliczki pewnie też… bo jest tego dosyć dużo [...]”.&#13;
&#13;
196&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
[...] Tak, bo właśnie to był taki zwyczaj, eee… to też jest związane, właśnie niektóre, ale bardzo&#13;
niewiele, to są miejsca, które zaznaczają grób, ale to naprawdę… to jest pewnie jeden, może&#13;
dwa. Ale najczęściej są takie wotywne krzyże w formie dziękczynnej za to, że, załóżmy, udało&#13;
się zwrócić szczęśliwie z tej Hameryki i w sumie w główniej mierze to.&#13;
&#13;
Podczas wywiadu zadawaliśmy również pytania ogólne o krajobraz, życie codzienne.&#13;
Większość Rozmówców stwierdziła, że podoba im się w Gładyszowie i są zadowoleni&#13;
z życia w tym miejscu.&#13;
[…] bo są góry, piękne krajobrazy, cerkwie, krajo… no cóż, klimat, to, co ja lubię najbardziej,&#13;
więc to, co dla mnie – jest.&#13;
Ale klimat w znaczeniu takim pogodowym?&#13;
Klimat w znaczeniu pogodowym… no niekoniecznie, to jest raczej surowy klimat, to jest raczej&#13;
klimat między ludźmi. Dobrze się żyje, raczej przyjaźni, w serdeczności takiej, także, także no…&#13;
jest pięknie.&#13;
&#13;
Według Rozmówców Gładyszów wyróżnia się przyrodą, położeniem w kotlinie,&#13;
swoją łemkowsko-polską historią:&#13;
A czym się wyróżnia, hm… na pewno mieszanką, mieszanką ludności się wyróżnia, czyli Łemkowie, Polacy, religijno… wyznaniową mieszanką, bo są trzy wyznania, trzy parafie w jednej&#13;
wsi, która ma niewiele więcej niż 400 ludzi, także to na pewno tym. Czymś się jeszcze różni…&#13;
no takim położeniem, w takiej kotli… w takiej dolince między górami pod Magurą ciągnie się&#13;
inaczej, ciągnie się wieś wschód-zachód. W Smerekowcu jest trochę inaczej, Zdynia tak samo,&#13;
te wszystkie… Krzywa się jeszcze ciągnie inaczej, czy, jeszcze może się wyróżniać… kraina mlekiem i miodem płynąca! Mleka dużo ludzi produkuje i miodu.&#13;
&#13;
Często mówiono, że w Gładyszowie jest „inaczej”, mając na myśli lepiej. Inni nazywali&#13;
to „swoistym klimatem”. Jedna Rozmówczyni (GK40) cieszyła się, że we wsi nie jest&#13;
tłoczono, bo pozwala jej to na odpoczynek. Czasami słowo „klimat” miało znaczenie&#13;
pogodowe.&#13;
Niektórzy wskazywali także budynki jako punkty wyróżniające Gładyszów, a były&#13;
to cerkwie i Prawosławny Ośrodek Miłosierdzia. Rozmówcom łatwiej było wykazać&#13;
specyfikę Gładyszowa poprzez porównanie z sąsiednimi miejscowościami, takimi jak&#13;
Smerekowiec, Krzywa.&#13;
Mieszkańcy Gładyszowa raczej nie chodzą na spacery, nie mają ulubionych miejsc&#13;
spacerowych ani czasu na przechadzki. W sezonie zbierają jednak grzyby, wielu regularnie&#13;
powraca do tylko sobie znanych miejsc obfitujących w dary lasu.&#13;
Ludzie na wsi mają ulubione miejsca, takie jak Góra Goliata, Krzywy Potok, Magura.&#13;
Ta ostatnia według jednej Rozmówczyni (GK40) jest jednym z ulubionych miejsc&#13;
wszystkich mieszkańców ze względu na bliskie położenie. Mieszkańcy nie wskazują&#13;
lokalizacji, których nie lubią. Tylko jeden z Rozmówców (GM60-70) przytoczył legendę&#13;
o miejscu, w którym podobno straszy – nad potoczkiem, „gdzie kiedyś jeden chłop&#13;
spotkał diabła”.&#13;
Trudno wskazać miejsca wspólne, gdzie można spotkać większą liczbę osób.&#13;
W niedziele są to nabożeństwa, w dni powszednie takich lokalizacji nie ma.&#13;
&#13;
197&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Znaczy teraz powiem pani… ha… miejsca na wsi, no to jedynie msze święte w niedzielę. To na&#13;
pewno, ale tak, żeby… to jakieś procesje, takie większe, ale tak… ciężko jest teraz, żeby tak zjednoczyć ludzi, większa grupa była, to już nie te czasy… Ludzie wolą telewizję, wolą Internet, tam&#13;
mają swoich przyjaciół [gorzko mówi], a nie tak, żeby spotykać się. Nawet jak dożynki robimy&#13;
wiejskie, to jest garstka ludzi dosłownie przychodzi, to nie jest tak jak dawniej, że cała wieś się&#13;
schodziła.&#13;
&#13;
kapliczki), pamięci (cmentarze, pomnik), miejsca tajemnicze (bez swojej konkretnej&#13;
historii) oraz miejsca niechętne/odrzucane przez społeczność.&#13;
&#13;
Łatwiej znaleźć obszar, gdzie można spotkać dużą grupę dzieci (okolice szkoły).&#13;
Granicami Gładyszowa większość Rozmówców nazywała tabliczki z nazwą&#13;
miejscowości. Niekiedy wymieniali te naturalne: szczyt góry Kopce, granicę potoczku&#13;
między Smerekowcem a Gładyszowem czy las między Gładyszowem a Krzywą. Czasem&#13;
nie potrafili dokładnie określić granic. Twierdzili, że po prostu widać zmianę, gdy się&#13;
wjedzie do Gładyszowa.&#13;
Mieszkańcy nie hierarchizowali wyraźnie miejsc. Na pewno wyróżniały się cerkiew&#13;
i cmentarz komunalny, które przeważnie pojawiały się w odpowiedziach w tej kwestii.&#13;
Ciepłe uczucia żywili do swoich domów. Inne zależały od indywidualnego spojrzenia&#13;
i upodobań.&#13;
Z jednej strony pojawiały się głosy, że wieś liczy teraz mniej domów:&#13;
&#13;
Człowiek, postrzegając przestrzeń, tworzy jej obraz za pomocą słów, a wartościując&#13;
ją, posługuje się różnymi pojęciami19. Przestrzeń można definiować w kategoriach&#13;
wolności20. Może być również czymś niekonkretnym i abstrakcyjnym21. Podobną&#13;
koncepcję wysunął Bohdan Jałowiecki:&#13;
&#13;
���3U]HVWU]Hą�Z�*ăDG\V]RZLH&#13;
&#13;
Przestrzeń jest abstrakcyjną ideą (matematyczna), własnością materii (fizyczna). Środowiskiem naturalnym, wykształconym w określony sposób w toku ewolucji (przyrodnicza, geograficzna), jest wreszcie tworem ludzkim, antropogenicznym, kulturowym i społecznym,&#13;
a więc wytworzonym przez jednostki, grupy i zbiorowości ludzkie (społeczna, kulturowa)22.&#13;
&#13;
Przestrzeń może być również sposobem doświadczania świata23. Hanna BuczyńskaGarewicz opisuje to w następujący sposób:&#13;
Fenomenologia odwołuje się do przestrzeni doświadczonej bezpośrednio w życiu i poprzedzającej naukowe, matematyczne pojęcia przestrzeni. Przestrzeń wytwarza się pierwotnie&#13;
w doznaniach, przeżyciach, nastrojach, działaniach. Jej źródłem jest doświadczenie życia, dzięki któremu zostaje ukonstytuowana. […] Przestrzeń doświadczona w życiu jest pewnym bytem, pewną treścią mającą określony sposób istnienia, a nie tylko jednorazowym doznaniem&#13;
psychiki24.&#13;
&#13;
A teraz to połowy domów to nie ma [chwila ciszy]. To było ze sto czterdzieści gdzieś numer…&#13;
A teraz już nie ma. 80, 70? […] to tu było jakieś jeszcze 5-6 chałup. A teraz to? Tam nie ma,&#13;
znaczy powstały, takie gdzieś tam z Gorlic wille tam se postawił.&#13;
&#13;
Z drugiej strony inna Rozmówczyni (GK30) wskazała, że teraz jest o wiele więcej&#13;
domów. Nowość stanowi także park w centrum wsi użytkowany głównie przez kobiety&#13;
z dziećmi. Znaczącą zmianą był dla nich także nowy plac zabaw koło szkoły, który bardzo&#13;
podoba się ich dzieciom.&#13;
Większość nie wskazywała znaczących zmian. Bardzo dużo mówili o nich państwo&#13;
sołtysowie (GM45 i GK45). Wspomnieli, że kiedyś nie było tak ładnej remizy, placu&#13;
zabaw, skweru w centrum, chodników. Według nich rok 2006 był momentem, w którym&#13;
Gładyszów zaczął zmieniać się pod względem infrastruktury.&#13;
Niektórzy, mówiąc o zmianach, porównywali Gładyszów z czasów dzieciństwa&#13;
ze współczesnym. Wskazywali, że wtedy bloki zastępowały drewniane chaty pokryte&#13;
gontem. Te narracje przepełniał sentyment. Dodatkowo niektórzy Rozmówcy&#13;
wspominali, że Gładyszów był kiedyś miejscowością agroturystyczną (GM70).&#13;
Pytania o krajobraz wywoływały pozytywne odpowiedzi u Rozmówców. Część&#13;
uważała, że wiele się zmieniło pod względem estetyki, chociaż pojawiały się także&#13;
głosy przeciwne. Jeden z Rozmówców (GM60-70) wspomniał, że kiedyś wieś i obszar&#13;
okoliczny nazywano krainą czarnego bociana. Jeden (GM60-70) przyznał, że występuje&#13;
tu dużo różnych ptaków, co uważa za zaletę, gdyż dla niego stanowią one integralną część&#13;
krajobrazu okolicy.&#13;
Podsumowując, miejsca, z którymi można się zetknąć w Gładyszowie, da się podzielić&#13;
na społeczne (miejsca spotkań, miejsca integrujące społeczność lokalną), tożsamościowe&#13;
(ważne dla konkretnej grupy lub jednostki), oficjalne (szkoła), wzniosłe (świątynie,&#13;
&#13;
198&#13;
&#13;
To właśnie wspomniane doznania Rozmówców określiły przestrzeń w Gładyszowie.&#13;
Można jej rozumienie podzielić na cztery grupy:&#13;
1. Rozumiana w sposób geograficzny. W tym przypadku zawsze wyznaczano jej&#13;
konkretny obszar.&#13;
2. Przez niektórych Rozmówców rozumiana była w kategoriach krajobrazowoprzyrodniczych, dużo opowiadali o nietypowych zwierzętach, roślinach czy górach.&#13;
Taka przestrzeń jest stworzona z „obiektów” zastanych25 na miejscu: przyrody,&#13;
zwierząt, krajobrazu. Elementy te decydują o specyficznym nastroju miejsca.&#13;
19&#13;
&#13;
B. Jałowiecki, Społeczne wytwarzanie przestrzeni, Spółdzielnia Wydawniczo-Handlowa „Książka i Wiedza”,&#13;
Warszawa 2010.&#13;
20&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, przeł. A. Morawińska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1987,&#13;
s. 13.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
Według A. Assmann przestrzeń to coś abstrakcyjnego, natomiast miejsce jest konkretem. Cyt. za: M. SaryuszWolska, Spotkania czasu z miejscem..., op.cit., s. 140–141.&#13;
22&#13;
&#13;
B. Jałowiecki, Przestrzeń społeczna, w: Encyklopedia socjologii, t. 3, Warszawa 2002, s. 301.&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice. Przyczynek do fenomenologii przestrzeni, Universitas,&#13;
Kraków 2006, s. 69, 52.&#13;
24&#13;
&#13;
Ibid., s. 13–14.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
B. Jałowiecki, Społeczne..., op. cit., Warszawa 2010.&#13;
&#13;
199&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Dwa pierwsze typy można przyrównać do przestrzeni pragmatycznej, czyli do&#13;
zespołu działań ekonomicznych26, w tym wypadku powiązanych z geografią, przyrodą&#13;
i krajobrazem.&#13;
3. Niektórzy przestrzeń rozumieli jako klimat – atmosferę, która powstaje dzięki pewnej grupie osób i jest od niej zależna, gdyż jeśli zabraknie któregoś członka tej zbiorowości, atmosfera ulega nieodwracalnej zmianie. Przestrzeń w tym wypadku nie&#13;
jest rozumiana geograficznie, ale społecznie. Przy braku odpowiednich ludzi szybko&#13;
wyczerpuje się znaczenie rzeczy27. Niektórzy spośród Informatorów pytanie o życie&#13;
przestrzenne wsi rozumieli jako chęć dowiedzenia się, jak wyglądają stosunki sąsiedzkie, czy mieszkańcy żyją w harmonii mimo różnić kulturowych, jak żyją ze sobą Polacy i Łemkowie. Odpowiedzi zwykle były pozytywne:&#13;
A czy w takim razie dobrze się żyje w przestrzeni wsi?&#13;
Ja nie mam powodów… Są tacy, co złośliwi czy coś. Ale dość, dość, nie mam tak… właśnie przez&#13;
to. Ale idziesz na Ruski i się dogadasz z nimi, ale ja twierdzę, że… bo oni są lepsi niż Polacy, że&#13;
prędzej się wspomożesz tam z nimi, dogadasz się, jak nie raz z innymi tam gdzieś. Ale niektórzy&#13;
są tacy zawzięci, że się nie będą odzywać, a tutaj oni nie wyróżniają się, czy bogatsi czy biedniejszy jesteś.&#13;
&#13;
Przestrzeń w tym wypadku rozumiemy jako wytwór danej społeczności, rodzący się&#13;
naturalnie na podstawie pewnej wspólnej cechy – tego samego terenu zamieszkania. Jest&#13;
więc kategorią, w której uwidaczniają się działania społeczne.&#13;
4. Przestrzeń rozumiana jest jako swoisty typowo wiejski krajobraz. Większość&#13;
z Rozmówców o takim postrzeganiu okolicy przeprowadziła się do Gładyszowa&#13;
z miasta. Uważała, że na wsi żyje się inaczej, czyli lepiej. Przestrzeń w tym wypadku&#13;
można rozumieć jako ogólne uwarunkowania życia na wsi i w mieście: zarówno&#13;
geograficzne, jak i społeczne; jest to swoiste złączenie obu punktów.&#13;
Zwłaszcza ten typ związany ze społecznością można nazwać konstruowanym28, czyli&#13;
zależnym od zdolności umysłu do wykreowania czegoś daleko poza dane zmysłowe&#13;
– te przestrzenie są ostatecznym wynikiem myślowym ciągłych doświadczeń. Takie&#13;
rozumienie przestrzeni można odnieść do rozważań Martina Heideggera, który formułuje&#13;
pojęcie okolicy:&#13;
Okolica to coś, co jest wokół człowieka, co konstytuuje się ze względu na niego, co dobrze&#13;
znane i bliskie, wobec czego występuje związek zażyłości. Okolicą są miejsca wyróżnione ze&#13;
względu na bycie ludzkie29.&#13;
&#13;
Miejsce w rozumieniu filozofa zawsze istnieje wokół człowieka. Dodatkowo termin&#13;
„okolica” odnosi się do pewnych indywidualnych jakości, a nie geografii. Chodzi&#13;
o kreowanie danego wycinka przestrzeni względem swojego doświadczenia.&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Z kolei według Yi-Fu Tuana przestrzeń jest zaznaczona30. Podobnie rzecz ma&#13;
się z Gładyszowem, w którym mamy wyraźnie zaznaczone granice w postaci tablic&#13;
i charakterystycznych elementów krajobrazu. Wydaje się, że taki koncept ograniczonej&#13;
przestrzeni pomaga mieszkańcom opowiadać o sobie, wzmacnia więzi z miejscem&#13;
zamieszkania, ale też między mieszkańcami. Zaznaczenie granicy wyraźnie oddziela to,&#13;
co jest za i po niej.&#13;
Ciekawe, że Rozmówcom łatwiej było określić specyfikę Gładyszowa, porównując&#13;
go z innymi miejscowościami. Konkretne pytanie nie prowokowało do udzielenia jasnej&#13;
odpowiedzi. Myślenie o danej przestrzeni wsi, w tym wypadku Gładyszowa, nie było&#13;
możliwe. Dopiero kontekst porównawczy pozwolił Rozmówcom na odpowiedź. Skoro&#13;
dana przestrzeń jest Rozmówcom znana, nie jest poddawana ich refleksji.&#13;
Przestrzeń może również zakrywać miejsca w sposób symboliczny. W przypadku&#13;
Gładyszowa Rozmówcy niechętnie rozmawiali o pomniku poległych milicjantów,&#13;
większość nie zwracała na niego uwagi. Zauważamy tutaj przeciwieństwo ogólnych&#13;
funkcji pomnika, takich jak: upamiętnianie, kształtowanie tożsamości, stanowienie&#13;
punktu w orientacji przestrzennej.&#13;
W wyjątkowy sposób kształtuje się stosunek do przestrzeni stron rodzinnych&#13;
w przypadku osób, które w różnych okolicznościach zostały zmuszone do ich opuszczenia.&#13;
Kilku Rozmówców, którzy byli Łemkami, powróciło do Gładyszowa, mimo że sami nie&#13;
pamiętają akcji „Wisła” i związanych z nią przesiedleń. Nie pamiętali również samej&#13;
wsi. Widzimy, że silnie działa tu post-pamięć, której nie możemy określać stricte jako&#13;
pamięci31. Są to wybiórczo przekazane informacje, bardzo indywidualne i nacechowane&#13;
emocjonalnie. Według Jacka Nowaka32 Łemkowie w procesie utożsamiania się&#13;
wykorzystują terytorium w sposób specyficzny, często wyłącznie w odniesieniu do&#13;
przeszłości. Gładyszów we wspomnieniach może jawić się jako przestrzeń mityczna,&#13;
jest konstrukcją intelektualną i emocjonalną, niekiedy bardzo rozbudowaną33. Być może&#13;
potrzeba posiadania własnej przestrzeni jest tak silna, że u ludzi, którym gwałtowanie ją&#13;
odebrano, wytwarza się jej obraz skoncentrowany wokół indywidualnego odczucia.&#13;
Podsumowując, trudno wyznaczyć jedną definicję przestrzeni w Gładyszowie.&#13;
Rozumiemy ją raczej przez pryzmat pewnych aspektów społeczności, przyrody&#13;
i położenia geograficznego. Wieś ma granice w postaci tablic informacyjnych (formalne)&#13;
i elementów krajobrazu (naturalne).&#13;
Istnieje wiele funkcji przestrzeni w Gładyszowie. Uwidoczniają się w niej działania&#13;
społeczne, warunkuje też zachowania, spaja więzi międzyludzkie. Przejdźmy teraz do&#13;
mniejszych fragmentów przestrzeni, czyli miejsc.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
27&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, tłum. M. Borowski, M. Sugiera, „Didaskalia”, 2011, nr 105, s. 28–36.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
J. Nowak, Zaginiony świat? Nazywają ich Łemkami, Universitas, Kraków 2003.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice..., op. cit., s. 27.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
200&#13;
&#13;
201&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
���*ăDG\V]µZ�MDNR�PLHMVFH&#13;
&#13;
w procesie historycznego ludzkiego współistnienia ze światem. Miejsce też traci swój absolutny sens czegoś, co samo może istnieć bez innych rzeczy, które z kolei nie mogą istnieć bez&#13;
niego. Miejsce ponadto staje się kategorią jakości, a nie ilości, jest określane przez swą treść,&#13;
a nie przez swą wielkość lub oddalenie od innych miejsc38.&#13;
&#13;
Miejsce jest jedną z szeroko omawianych kategorii w antropologii i filozofii. Już&#13;
Arystoteles pisał o miejscu:&#13;
„Przyjmujemy więc, że 1) miejsce jest tym, co otacza bezpośrednio to, czego jest miejscem, 2) nie jest częścią rzeczy, 3) bezpośrednie miejsce danej rzeczy nie jest ani mniejsze, ani&#13;
większe od niej, 4) miejsce może być z każdej rzeczy opróżnione i od niej oddzielone. A w dodatku: 5) każde miejsce ma górę i dół, a każde ciało z natury dąży do właściwego sobie miejsca,&#13;
tzn. bądź do góry, bądź w dół i tam trwa”34.&#13;
&#13;
Powyższa perspektywa jest dla nas podstawą w poszukiwaniu definicji miejsca&#13;
w Gładyszowie. Dysponujemy dość ogólnymi opisami, które raczej warunkują fizyczność&#13;
(geografię) miejsca i które mogą stanowić wstęp do antropologicznego rozważania.&#13;
Ludzie nawiązują z miejscami więzi, współżyją z nimi. Miejsca wymagają określonych&#13;
przeżyć, żeby ich natura wyszła na jaw35. Wobec tego tradycyjne miejsce antropologiczne&#13;
opiera się na:&#13;
„[...] konkretnej i symbolicznej konstrukcji przestrzeni, która nie może sama opisać zmiennych&#13;
kolei i sprzeczności życia społecznego, lecz do której odnoszą się wszyscy ci, którym przypisuje&#13;
ona jakieś miejsce, jakkolwiek skromne by ono nie było. [...] miejsce antropologiczne, jest jednocześnie zasadą sensu dla tych, którzy je zamieszkują, i zasadą inteligibilności dla tych, którzy&#13;
je obserwują”36.&#13;
&#13;
Tę definicję zdają się potwierdzać słowa Floriana Znanieckiego. W swojej książce&#13;
Socjologiczne podstawy ekologii ludzkiej pisał, że „ludzie nigdy nie doświadczają jakiejś&#13;
powszechnej, obiektywnej i bezjakościowej […] przestrzeni”. Oznacza to, że dane miejsce&#13;
gromadzi w sobie różne wartości kulturowe oraz różne praktyki.&#13;
Z kolei Tuan zwraca uwagę na doświadczenie ludzkiego ciała w przestrzeni oraz&#13;
na fakt, że przestrzeń odczuwana jako dobrze znana staje się dla nas miejscem37.&#13;
Rzeczywiście wielu Rozmówców, opisując miejsca, zwracało uwagę, czy dobrze je&#13;
znają. Jednocześnie warto zaznaczyć, że miejsca niekoniecznie powinniśmy zamykać&#13;
w kategoriach afirmatywnych.&#13;
Dla niniejszej pracy najodpowiedniejsze będzie podejście fenomenologicznie&#13;
związane głównie z „przestrzeniami doświadczonymi”. Buczyńska-Garewicz tłumaczy to&#13;
stanowisko następująco:&#13;
Fenomenologiczne pojęcie przestrzeni doświadczonej przynosi natomiast całkowicie odmienne rozumienie sensu miejsca. Najogólniej rzecz biorąc ze zbiornika fizycznego na ciała&#13;
przekształca się miejsce w pewien indywidualny byt duchowy intencjonalnie ukonstytuowany&#13;
&#13;
Miejsca można definiować rozmaicie, są nimi jakiekolwiek stałe przedmioty,&#13;
które przyciągają naszą uwagę, od kapliczek poprzez pomniki aż po cerkwie. Miejsca&#13;
w Gładyszowie można podzielić na sześć grup.&#13;
Pierwsza to miejsca reprezentacyjne wspominane w wielu wywiadach. Wszyscy&#13;
Rozmówcy chętnie opowiadali o cerkwiach i szkole. Są dla nich bardzo ważne, spełniają&#13;
funkcję wychowawczo-oświatową (szkoła) i religijną (cerkiew).&#13;
Druga to miejsca pokoleniowe39, których funkcją byłaby łączność pokoleniowa. Na&#13;
pewno w tym wypadku można wskazać indywidualne krzyże, kapliczki oraz groby. Są&#13;
to miejsca stricte indywidualne. Jeden z Rozmówców (GM80) pokazał starą łemkowską&#13;
chatę, którą odziedziczył po rodzicach. Nie mieszka w niej, raczej traktuje ją jako składzik&#13;
na różne sprzęty. Co ciekawe, mężczyzna nie zburzył chaty i podciągnął do niej prąd,&#13;
nadając budynkowi użyteczny charakter. Innym przykładem jest Rozmówca (GM45),&#13;
który starą łemkowską chatę odziedziczoną przez żonę zaadaptował do nowoczesnego&#13;
mieszkania. Te miejsca w jakiś metaforyczny sposób mogą łączyć Informatorów&#13;
z przeszłością, z własną rodziną, pewnymi wydarzeniami. Być może stanowią ważny&#13;
składnik ich tożsamości. Są też wizualnym punktem pokoleniowej egzystencji na danym&#13;
obszarze. Według Aleidy Assmann miejsce pokoleniowe jest jednym z typów miejsc&#13;
pamięci, których definicję ustanowił Pierre Nora40.&#13;
Trzecia grupa to miejsca, które Assmann41 definiuje jako zawierające ślady po&#13;
czymś, czego już nie ma. Wydaje się, że dobrym przykładem są tutaj gładyszowskie&#13;
przystanki autobusowe, które według Rozmówców teraz prawie nie funkcjonują.&#13;
Niekiedy wspominali, że dawniej jeździło więcej autobusów, przez co w tych miejscach&#13;
zawsze można było się z kimś zobaczyć, porozmawiać. Były to więc miejsca spotkań&#13;
towarzyskich, a jedyną pamiątką po dawnej funkcji są puste przystanki.&#13;
Czwarta grupa to miejsca pamięci definiowane przez Pierre’a Norę jako „żywa&#13;
historia”42, do których można zaliczyć archiwa historyczne, pomniki, ale też prywatne&#13;
mieszkania. W Gładyszowie takim miejscem może być pomnik poległych milicjantów.&#13;
Interakcja odbiorców z pomnikiem określa ostatecznie jego estetyczną egzystencję43.&#13;
W Gładyszowie Rozmówcy niechętnie i mało rozmawiali o tym obiekcie. Wydaje&#13;
mi się, że sam wygląd obrazuje, jak pomnik funkcjonuje w mentalności mieszkańców&#13;
38&#13;
&#13;
H. Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice..., op. cit., s. 25.&#13;
&#13;
39&#13;
34&#13;
&#13;
Arystoteles, Fizyka, O niebie, O powstawaniu i niszczeniu, Meteorologika, O świecie, Metafizyka, t. II, Warszawa&#13;
2009, s. 88.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Hanna Buczyńska-Garewicz, Miejsca, strony, okolice..., op. cit., s. 5.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
M. Augé, Nie-miejsca. Wprowadzenie do antropologii hipernowoczesności, tłum. R. Chymkowski, Wydawnictwo&#13;
Naukowe PWN, Warszawa 2010, s. 34.&#13;
&#13;
37&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit., s. 13.&#13;
&#13;
202&#13;
&#13;
A. Assmann, Przestrzenie pamięci. Formy i przemiany pamięci kulturowej, Pamięć zbiorowa i kulturowa.&#13;
Współczesna perspektywa niemiecka, red. M. Saryusz-Wolska, Universitas, Kraków 2009, s. 103.&#13;
40&#13;
&#13;
P. Nora, Między pamięcią a historią: lieux de memoire, op. cit.&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
Ibid., s. 20–27.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
J. E. Young, Pamięć i kontrpamięć. W poszukiwaniu społecznej estetyki pomników Holokaustu, tłum. T.Łysak,&#13;
„Literatura na świecie”, 2004, nr 1–2, s. 267–289.&#13;
&#13;
203&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
– jest nieestetyczny, niewidoczny na tle domu, a napisów już prawie nie widać. Sprawdza&#13;
się tutaj teza Jamesa Younga: pamięć, którą pomnik miał ucieleśniać, jest przez niego&#13;
w istocie wypierana. Podobnie dzieje się z cmentarzem cholerycznym. Dla osoby&#13;
nieznającej kontekstu historii łemkowskiej miejsce to będzie pomnikiem na środku pola,&#13;
którego napis trudno odczytać. Dla Łemków z kolei miejsce to jest niezwykle ważne ze&#13;
względu na ich przodków, których dotknęła epidemia cholery i tyfusu.&#13;
Piąta grupa to „nie-miejsca” – do tej kategorii zaliczymy obiekty niewidoczne dla oka,&#13;
ale znajdujące się w danym obszarze. Marc Augé definiował je następująco:&#13;
[...] będziemy nazywać »nie-miejscami« w opozycji do socjologicznego pojęcia miejsca, wiązanego przez [Marcela] Maussa i całą tradycję etnologiczną z pojęciem kultury zlokalizowanej&#13;
w czasie i przestrzeni. „Nie-miejsca” tworzą zarówno rozwiązania niezbędne do przyspieszonego przemieszczania się osób i dóbr (drogi ekspresowe, bezkolizyjne skrzyżowania, porty&#13;
lotnicze), jak i same środki transportu, wielkie centra handlowe, ale także obozy przejściowe,&#13;
w których stłoczeni są uchodźcy z całej planety44.&#13;
&#13;
Przykładem jest cmentarz choleryczny w Gładyszowie. Widać tam tylko pomnik&#13;
oraz ogrodzony teren. Od kilku Rozmówców (Łemków) dowiedzieliśmy się, że jest&#13;
to cmentarz. Dodatkowo to szczególne miejsce obrazuje Youngowski kontrpomnik45.&#13;
Pomnik, czyli w tym wypadku cmentarz, jest czymś niewidzialnym, obecnym tylko&#13;
w pamięci części niektórych mieszkańców Gładyszowa.&#13;
Ostatnia kategoria to miejsca niewygodne, ulegające zapomnieniu. Przykładem może&#13;
być gładyszowski pomnik ofiar walki z UPA. Jest obszarem praktycznie niewidocznym.&#13;
Wydaje się, że mieszkańcy Gładyszowa nie chcą pamiętać, co wydarzyło się kiedyś, ten&#13;
element historii jest dla nich nieaktualny lub niechlubny. Wiąże się to z post-pamięcią&#13;
o akcji „Wisła”46.&#13;
Dodatkowo, miejsce możemy rozważać w kontekście prywatnym (własne kapliczki&#13;
czy krzyże postawione przez przodków Rozmówców) – jednocześnie są to również&#13;
miejsca sentymentalne.&#13;
Podsumowując, miejscem w Gładyszowie można nazwać każdy obiekt obdarzony&#13;
znaczeniem. Rozumiemy miejsca jako składowe przestrzeni, są określone przez&#13;
doświadczenia, które je określają i definiują. Miejsca mają nazwy i historię. Miejsce to&#13;
ograniczona przestrzeń47, która ma dla ludzi pewne znaczenie, do której mamy stosunek&#13;
emocjonalny. Warto zaznaczyć, że miejsce niekoniecznie jest oswojoną przestrzenią,&#13;
o czym pisał Tuan48. Istnieją też te dzikie, nieoswojone i niechciane.&#13;
44&#13;
&#13;
M. Augé, Nie-miejsca..., op. cit., s. 20.&#13;
&#13;
45&#13;
&#13;
J. E. Young, Pamięć i kontrpamięć..., op. cit., s. 267–289.&#13;
&#13;
46&#13;
&#13;
Dnia 28 kwietnia 1947 r. Grupa Operacyjna „Wisła” rozpoczęła wysiedlanie ludności ukraińskiej z południowowschodniej Polski. Operacją dowodził gen. Stefan Mossor. Działania prowadzone były w sposób brutalny&#13;
i bezwzględny. W ciągu trzech miesięcy na Ziemie Zachodnie i Północne przymusowo przesiedlono ponad 140&#13;
tys. Ukraińców. Przygotowania do rozpoczętej 28 kwietnia 1947 r. akcji „Wisła” trwały od jesieni 1946 r. Pomysł&#13;
operacji powstał w Sztabie Generalnym WP.&#13;
47&#13;
48&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Pytania o obiekty wywołują narrację o strukturze pamięciowo-emocjonalnej.&#13;
Przestrzeń w Gładyszowie i obecne w niej obiekty można nazwać nośnikami pamięci.&#13;
Przyjrzyjmy się teraz tej kwestii.&#13;
&#13;
���3DPLÛÉ�Z�*ăDG\V]RZLH&#13;
Magdalena Saryusz-Wolska w swojej książce Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna&#13;
perspektywa niemiecka pisze, że rozwój kulturowych teorii pamięci przypada na lata 90. XX&#13;
w., ponieważ to wtedy ukazały się trzy znane książki: Pamięć kulturowa Jana Assmanna,&#13;
Przestrzenie pamięci Aleidy Assmann oraz Miejsca pamięci Pierre’a Nory. Najogólniej&#13;
rzecz ujmując, pamięć traktujemy jako zjawisko społeczne. Katarzyna Kaniowska&#13;
precyzuje zagadnienie pamięci w swoim artykule Antropologia i problem pamięci:&#13;
Na pytanie »czym jest pamięć?« znajdujemy więc rozmaite odpowiedzi, a ich przegląd pozwala najogólniej powiedzieć, że jest ona szczególną zdolnością ludzkiego umysłu, dla wyjaśnienia której musimy odwołać się do wiedzy psychologicznej, fizjologicznej (neurofizjologicznej), biochemicznej i biofizycznej49.&#13;
&#13;
Dodatkowo autorka precyzuje trzy sposoby traktowania pamięci w antropologii: jak&#13;
źródło, jako przedmiot wiedzy antropologów oraz jako narzędzie poznania antropologii50.&#13;
Wszystkie wymienione przez nią zagadnienia pojawiły się w badaniach w Gładyszowie.&#13;
Pamięć potraktowaliśmy jako źródło – analizowaliśmy wypowiedzi Rozmówców.&#13;
Posłużyła również jako przedmiot wiedzy w przypadku rozmowy o miejscach pamięci&#13;
i sposobach upamiętniania na wsi. Wreszcie, pamięć wykorzystaliśmy jako narzędzie&#13;
poznania, traktując ją jako tekst/narrację przekazywane przez Rozmówców.&#13;
P. Nora zauważył, że pamięć zakorzenia się w konkrecie, w określonych miejscach,&#13;
gestach, obrazach i przedmiotach51. Pytanie o obiekt wywołuje narrację, w której pamięć&#13;
odgrywa istotną rolę.&#13;
W przypadku gładyszowskich badań warto przypomnieć koncepcję pamięci&#13;
zbiorowej opisywanej przez Maurice’a Halbwachsa, który rozróżnia pamięć zbiorową&#13;
od historycznej słowami „pamięć historyczna to obraz wydarzeń, a pamięć zbiorowa to&#13;
ognisko tradycji”52, podkreślając rolę kultury i społeczności w wytwarzanych narracjach.&#13;
Halbwachs rozumie pamięć zbiorową jako „pamięć organiczną jednostki, funkcjonującą&#13;
w ramach środowiska społeczno-kulturowego oraz jako rezultat podzielanych przez&#13;
zbiorowość wersji przeszłości, wynik interakcji, komunikacji, oddziaływania mediów&#13;
i instytucji w obrębie małych grup społecznych oraz większych kultur”53.&#13;
Z kolei Barbara Szacka zwraca uwagę na kilka funkcji pamięci zbiorowej, takich jak:&#13;
przekaz wartości i wzorów zachowań pożądanych, legitymizacja władzy, współtworzenie&#13;
poczucia tożsamości zbiorowej opartej na świadomości wspólnej przeszłości, istnienia&#13;
49&#13;
&#13;
K. Kaniowska, Antropologia i problem pamięci, „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa”, 2003, t. 57,&#13;
nr 3–4, s. 57.&#13;
50&#13;
&#13;
Yi-Fu Tuan, Przestrzeń i miejsce, op. cit.&#13;
&#13;
P. Nora, Między pamięcią a historią: lieux de memoire, op.cit., s. 20–27.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, tłum. M. Król, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008, s. 225.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
204&#13;
&#13;
Ibid., s. 58.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
205&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
w czasie, przodków, losu i symboli54.&#13;
Co istotne, w wypowiedziach Rozmówców pojawiały się zwroty typu „rodzice&#13;
opowiadali mi…”, „usłyszałem w dzieciństwie…”. Dawna narracja wpłynęła na&#13;
Rozmówców, ukształtowały ich wspomnienia dotyczące danego obiektu55. Nie musieli&#13;
szukać informacji na jego temat, wszystkie zostały im przekazane przez przodków.&#13;
Taką specyficzną pamięć można za Welzerem56 nazwać komunikacyjną, przekazywaną&#13;
z pokolenia na pokolenie. Jest to doświadczenie historii w ramach biografii indywidualnej:&#13;
„Koncepcji pamięci komunikacyjnej, według Welzera i [Jana] Assmanna, wspólny jest zakres&#13;
czasowy trzech do czterech pokoleń oraz utrwalanie przekazu nie w przestrzeni społeczno-kulturowej, lecz w indywidualnych biografiach”57.&#13;
&#13;
Pamięć przekazywaną z pokolenia na pokolenia przyporządkujemy także do rozważań&#13;
Halbwachsa, który w swojej książce Społeczne ramy pamięci wskazał, że wspomnienia&#13;
rodzinne stanowią fundament międzypokoleniowej transmisji58.&#13;
Część mieszkańców Gładyszowa (Łemkowie) dba o cmentarz ofiar cholery i tyfusu.&#13;
Proces ten można nazwać post-pamięciowym: „my postanowiliśmy właśnie w ten sposób&#13;
uczcić, że to jest miejsce, w którym spoczywają kości naszych dziadków, pradziadków&#13;
i trzeba było jakoś to uwiecznić”.&#13;
Według Hirsh post-pamięć jest próbą definicji własnego miejsca w stosunku do&#13;
problematycznej przeszłości59. Nie określa tożsamości, lecz stanowi pokoleniową&#13;
strukturę transferu60. W tym wypadku chodziło o poszanowanie łemkowskiej przeszłości,&#13;
która dotyczyła ich przodków (ale przecież jest to ważny element w konstruowaniu&#13;
tożsamości).&#13;
W Gładyszowie relacja teraźniejszość-przeszłość nie jest jednoznacznie określona.&#13;
Jeżeli analizujemy problem pod względem infrastrukturalnym, Rozmówcy przyznali, że&#13;
wiele się zmieniło. Podobnie pod względem estetycznym – raczej każdy dba o wygląd&#13;
swojego obejścia czy domu. Z drugiej strony pewne obiekty są pamiętane dzięki narracji&#13;
przekazanej w domu. W ten sposób nikt nie szuka i nie interesuje się nimi, a sama narracja&#13;
nie jest kwestionowana.&#13;
Pamięć w Gładyszowie działa specyficznie w miejscach, które przyporządkowaliśmy&#13;
do miejsc pamięci (np. pomnik poległych milicjantów). Warto jednak zauważyć, że&#13;
kiedynadajemy pamięci formę pomnika, to czujemy się uwolnieni od obowiązku&#13;
pamiętania61. Pomnik przywołuje pamięć zarówno o negatywnych wydarzeniach, jak&#13;
54&#13;
&#13;
B. Szacka, Czas przeszły, pamięć, mit, Wydawnictwo Naukowe „Scholar”, Warszawa 2006, s. 53.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
M. Hirsch, op. cit., s. 28–36.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
H. Welzer, Das kommunikative Gedächtnis. Eine Theorie der Erinnerung, München 2002, s. 171–192, za:&#13;
Pamięć zbiorowa i kulturowa. Współczesna perspektywa niemiecka, op.cit., s. 30.&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
i o dawnym systemie politycznym (komunizmie). W przypadku pomnika poległych&#13;
milicjantów warto pamiętać o teorii Younga62 dotyczącej wypierania przez obiekt pamięci&#13;
(uwolnienie od pamiętania). W tym przypadku możemy mówić o pamięci wypartej63.&#13;
&#13;
���(SLORJ&#13;
W Gładyszowie spędziliśmy niecały tydzień. Czy to dużo czasu? Biorąc pod uwagę&#13;
wielkość wsi, można powiedzieć, że wystarczająco. W końcu mamy niewiele domów,&#13;
miejsc, które mogłyby zainteresować antropologa, kilka ulic, jeden sklep, kościół,&#13;
cerkiew. I wielką przestrzeń – lasy, pola. Tak mogłoby wyglądać ujęcie wstępne lub&#13;
kończące film o Gładyszowie.&#13;
To jednak tylko geografia. Kiedy spojrzymy na to szerzej, oddamy głos mieszkańcom,&#13;
samej przestrzeni i weźmiemy pod uwagę okoliczności historyczno-kulturowe wsi,&#13;
okaże się, że sprawa nie jest prosta i oczywista. Podczas badań udało się wyłonić kilka&#13;
miejsc o szczególnym znaczeniu, począwszy od tego społecznego przez tożsamościowe,&#13;
reprezentacyjne czy nieodwiedzane. Okazało się, że miejsca w Gładyszowie mają swoją&#13;
historię i czasem są nośnikami pamięci — tej indywidualnej (miejsca pokoleniowe) oraz&#13;
zbiorowej (miejsca pamięci). Spory wpływ na charakter miejsc ma historia Gładyszowa&#13;
jako wsi łemkowskiej i samych Łemków w ogóle.&#13;
Badania przeprowadzone w Gładyszowie pokazały, jak niejednorodnym tworem jest&#13;
przestrzeń. Owszem, posiada granice formalne, lecz jej natura stanowczo wykracza poza&#13;
kategorie geograficzne. Metaforycznie można ją przedstawić za pomocą różnych warstw,&#13;
które się na siebie nakładają i które na siebie wzajemnie oddziałują. Z tego powodu&#13;
wydawać by się mogło, że dobrą kategorią do jej opisu byłby palimpsest. Jednak zgodnie&#13;
z konkluzją Romy Sendyki nie jest to w tym przypadku właściwe pojęcie:&#13;
Zasadniczy element palimpsestu jako metafory poznawczej to idea sedymentacji, nawarstwiania się sukcesywnych płaszczyzn. Te z kolei tworzą wielopoziomową konstrukcję, daną naraz,&#13;
synchroniczną, ale jednocześnie zorganizowaną w spójny model rozpoznawalnych kategorii,&#13;
łatwych do separowania, grupowania i w końcu – czytania […]. Czytelność palimpestu jest&#13;
możliwa tylko za cenę tymczasowego zawieszania jakości określonej jako „symultaniczność”.&#13;
Zobaczmy, co by się stało, gdyby nie stosować zasady akcentowania tylko jednej warstwy danych64.&#13;
&#13;
Tak jak wspomniała autorka, palimpsest jesteśmy w stanie odczytać, wyłącznie biorąc&#13;
pod uwagę jedną z jego warstw, zawieszając pozostałe. Dla badacza kultury ważne są&#13;
jednak wszelkie oddziaływania między różnimy warstwami. Przestrzeń ani miejsca&#13;
w Gładyszowie nie są czymś jednolitym, posiadają wiele definicji, zależą od ludzi, jednak&#13;
jednym z ważniejszych czynników w opisie humanistycznej geografii miejscowości&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Ibid., s. 31.&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
M. Halbwachs, Społeczne ramy pamięci, op. cit., s. 217–261.&#13;
&#13;
62&#13;
&#13;
J. E. Young, Pamięć i kontrpamięć, op. cit., s. 267–289.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
M. Hirsch, Pokolenie postpamięci, op. cit., s. 28–36.&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
„[...] może upamiętnianie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam” oraz: „[...] Powie, co to za pomnik. Bo to&#13;
&#13;
206&#13;
&#13;
wiadomo, coś się musiało wydarzyć, skoro ten pomnik powstał”.&#13;
&#13;
R. Sendyka, Pryzma – zrozumieć nie-miejsca pamięci (non-lieux de memoire), w: Inne przestrzenie, inne&#13;
miejsca, red. D. Czaja, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013, s. 331-332.&#13;
&#13;
207&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
jest właśnie czynnik ludzki. Historia społeczeństwa łemkowskiego, historia relacji&#13;
łemkowsko-polskich.&#13;
Życie ludzkie może zostać opowiedziane poprzez przestrzeń. Zgodnie z fenomenologicznym podejściem (między innymi w ujęciu Heideggera) w przypadku przestrzeni&#13;
nie są ważne jej cechy geograficzno-fizyczne, ale przede wszystkim doświadczenia ludzi,&#13;
którzy ją użytkują. Natomiast warto zauważyć, że człowiek i miejsce wpływają wzajemnie&#13;
na siebie.&#13;
Oczywiście badania z 2013 r. należy traktować jako preludium. Perspektywa dalszych&#13;
badań jest bardzo szeroka. W Gładyszowie można odkryć jeszcze wiele niuansów&#13;
dotyczących antropologii przestrzeni oraz antropologii pamięci. W tym momencie&#13;
można wskazać takie drogi, jak: badanie konkretnych miejsc, badanie przestrzenie&#13;
domowych i związanych z nimi wspomnień.&#13;
Cmentarz łemkowski w Beskidzie Niskim, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Łemkowska watra w Zdyni, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Kamila Biedrońska – magister, antropolożka, teatrolożka, redaktorka i specjalistka ds. promocji&#13;
w instytucjach kultury. Poleca czytanie Świrszczyńskiej, antropologię przestrzeni, antropologię teatru oraz pizzę. W dowolnej kolejności. Czyta hobbystycznie i zawodowo.&#13;
Łemkowska watra w Zdyni, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
208&#13;
&#13;
209&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�3U]HVWU]Hą�ɒ�SDPLÛÉ�ɒ�F]ăRZLHN��3U]\F]\QHN�GR�DQWURSRORJLL�SU]HVWU]HQL�ZVL�ăHPNRZVNR�SROVNLHM&#13;
&#13;
Ikonostas cerkwi w Gładyszowie, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Cmentarz łemkowski w Beskidzie Niskim, 2013&#13;
(fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
Konieczna, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
210&#13;
&#13;
Opuszczona łemkowska chyża, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
211&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD��&#13;
5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
(OĺELHWD�0LUJD�:µMWRZLF]�&#13;
�����0RQLND�6]HZF]\N�&#13;
Zamieszkała łemkowska chyża, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
���:SURZDG]HQLH&#13;
Cyganie/Romowie1 są jedynym narodem w Europie nieposiadającym terytorium, którego&#13;
mogliby jednoznacznie wskazać jako swojego. Są potomkami wędrowców, spora cześć tej&#13;
społeczności nadal kultywuje dawny wędrowny styl życia dostosowany do współczesnego&#13;
zmieniającego się świata. Odmienny od całego zachodniego świata jest charakter romskiej&#13;
pamięci zbiorowej, a wiąże się to z agraficznym2 rodzajem kultury Romów, która nie mając&#13;
pisemnej, faktograficznej i dokumentacyjnej formy, w rezultacie jest kształtowana często&#13;
na podstawie ustnie przekazywanych przeżyć, doświadczeń i wydarzeń z przeszłości.&#13;
Niniejszy artykuł jest próbą wskazania i opisania pola etnicznego oraz terytorium&#13;
etnicznego polskich Romów Karpackich3 na Spiszu, umiejscowienia ich w krainie&#13;
przodków związanych z tym terenem od wieków, osiadłych i funkcjonujących, naszym&#13;
zdaniem niedostatecznie (są pomijani i przemilczani), w historii tego regionu. Chcemy&#13;
pokazać, że Romowie byli i są mieszkańcami spiskich wsi, a Spisz oraz inne części Kar1 W niniejszym artykule, który ma charakter historyczny, powinniśmy używać egzoetnonimu Cyganie i robimy&#13;
to, jednak konsekwentnie stosujemy również wymiennie nazwę Romowie, która naszym zdaniem jest właściwszą. Romowie to „endoetnonim” akceptowany obecnie przez Romów i rządy poszczególnych państw, których&#13;
Romowie są obywatelami. Rom w języku romani znaczy „człowiek”, „mężczyzna”. Jest to słowo neutralne, nieobarczone bagażem uprzedzeń. W języku romskim nie ma słowa „Cygan”. Określenie to nadano Romom w krajach, w których zamieszkali, dla Romów jest jednak obce.&#13;
2 M. Courthiade, O romskim sadzie obyczajowym, tłum. E. Adamczyk, „Studia Romologica”, 2008, nr 1, s. 21.&#13;
3 Cyganami Karpackimi jako pierwszy określił ich w swoich opracowaniach Edmund Klich. Do tej nazwy nawiązał Jerzy Ficowski, za którego przyczyną rozpowszechniła się ona wśród zainteresowanych tematyką cygańską.&#13;
&#13;
Widok Beskidu Niskiego, 2013 (fot. P. Trzeszczyńska)&#13;
&#13;
212&#13;
&#13;
213&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
pat pojawiły się na trasie ich migracji, aż w końcu stały się terenem trwałego osiedlenia.&#13;
W tym kontekście szczególnie ważne są tradycyjne profesje Romów karpackich związane z obróbką metalu, które ugruntowywały ich pozycje w życiu społecznym. Kowale&#13;
romscy, wraz z migrantami wołoskimi, przybywali na teren Spisza i na trwałe wpisali się&#13;
w historię tego regionu. Niewiele można znaleźć na ich temat w lokalnych przewodnikach czy materiałach dokumentujących dzieje regionów Spisza, Podhala czy Orawy. Jako&#13;
osoby pochodzące ze społeczności Romów Karpackich chcemy dołożyć swoją cegiełkę&#13;
do dorobku literatury regionu, burząc tę swoistą dyskursywną ciszę4.&#13;
&#13;
���(WQRJHQH]D�5RPµZ&#13;
Pod koniec XVIII w. po raz pierwszy została sformułowana teza o indyjskim pochodzeniu&#13;
Romów. Zawdzięczamy to węgierskiemu pastorowi Istvanowi Vályiemu, który studiując&#13;
na uniwersytecie w Lejdzie, spotkał przebywających tam studentów z Indii. W trakcie&#13;
dyskusji na temat sanskrytu5 zauważył podobieństwa pomiędzy tym językiem a dialektem Romów węgierskich, w których sąsiedztwie dorastał. To odkrycie, opublikowane&#13;
w 1763 r.6, stało się podstawą do wysnucia tezy o indyjskiej genezie europejskich Romów.&#13;
W ten sposób badania językoznawcze dały początek rozwojowi hipotezy o Indiach jako&#13;
ich praojczyźnie. Ślady wędrówek pozostawione w języku, a szczególnie wpływ języków&#13;
innych narodów, które znalazły się na drodze szlaków Romów dobitnie pokazują, że zanim Romowie dotarli do Europy, na Bałkany, zetknęli się z ludami perskimi, armeńskimi&#13;
i greckimi.&#13;
Współczesny romski lingwista Marcel Courthiade przytacza dzieło arabskiego kronikarza Al-Utbiego (961-1040) Kitab al-Yamini (Księga Yamin), w którym zawarty jest&#13;
opis wyprawy pochodzącego z Afganistanu sułtana Mahmuda Ghazni do Indii w 1018 r.7.&#13;
Dotarł on do miasta Kanaudż nad Gangesem, które w tamtym czasie było ważnym ośrodkiem kulturalno-intelektualnym Indii. Zająwszy miasto, wziął w niewolę 50 tysięcy ludzi.&#13;
Zapędził ich do swojej stolicy Ghazni, gdzie zostali sprzedani całymi rodzinami. Al-Utbi relacjonuje: „Sułtan Mahmud uwięził wszystkich ludzi z miasta Kanaudż, bogatych&#13;
i biednych, o jasnej i ciemnej skórze [...] w większości będących dostojnikami, artystami&#13;
i rzemieślnikami, aby sprzedać całe rodziny w Ghazni (Afganistan), niebawem cały Chorosan i Persja zapełniły się tymi ludźmi”8.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
K. Fiałkowska, M. P. Garapich, E. Mirga-Wójtowicz, Krytyczna analiza naukowej ciszy, czyli dlaczego Romowie&#13;
migrują (z naszego pola widzenia), „Kultura i Społeczeństwo”, 2018, nr 2, s. 39-67.&#13;
&#13;
5&#13;
6&#13;
&#13;
Sanskryt – starożytny język indyjski, z którego rozwinęły się główne języki nowożytne Indii Północnych.&#13;
A. Mirga, L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja, PWN, Warszawa 1994.&#13;
&#13;
7&#13;
&#13;
M. Courthiade, The Rromani People’s origins: Chronicles and Legends, w: Cultura si civilizatie indiana,&#13;
red. M. Itu, J. Moleanu, IDD - Credis, Bucureşti 2000.&#13;
8&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
214&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Pierwszym miejscem, do którego zawędrowali Romowie, była Persja. Ślady obecności Romów zawarte są w największej perskiej epopei narodowej Szahname (Księga Królewska), napisanej na początku XI w. przez poetę Ferdousiego9. Zawiera ona opis dziejów&#13;
perskiego władcy Bahrama Gura, który żył w pierwszej połowie V. Dowiedziawszy się, że&#13;
część jego ludności żyje w smutku, cierpi niedostatki i nie znajduje powodu do radości,&#13;
król Bahram wpadł na pomysł jej rozweselenia. Sprowadził z państwa Kanaudż, znad&#13;
Gangesu, muzykantów zwanych Luri. Otrzymali oni nakaz osiedlenia się na roli. Dostali&#13;
od króla bydło i ziarno na zasiew, w zamian mieli zabawiać mieszkańców muzyką. Kiedy&#13;
po roku okazało się, że Luri wszystkie otrzymane od władcy dobra przejedli i pozostali&#13;
bez dobytku, król nakazał ich bosych i nagich wypędzić poza granice Persji10. Twierdzenie o pochodzeniu Romów od muzykantów Luri i sama opowieść o królu Bahramie znajduje wielu zwolenników.&#13;
Jedni widzą w Romach potomków kasty Domów11 – wędrownych muzyków do dzisiaj zamieszkujących subkontynent indyjski. Inni wiążą Romów z wędrownymi kowalami – Gadulija Lohar, oraz handlarzami bydła – Bandżara12. Są też zwolennicy poglądu,&#13;
jakoby Romowie wywodzili się spośród wojowników Dźatów i Radźputów należących&#13;
do kasty Kszatriów13. Zapewne już w chwili wyruszenia na wielką wędrówkę Cyganie&#13;
byli grupą o zróżnicowanej strukturze wewnętrznej.&#13;
&#13;
���0LJUDFMH�5RPµZ�GR�(XURS\&#13;
&#13;
1. Migracja Cyganów. Źródło: John Haywood, The Great Migrations from the Earliest Humans to the&#13;
Age of Globalization, London 2009, s. 142.&#13;
9&#13;
&#13;
A. Frazer, Dzieje Cyganów, tłum. Ewa Klekot, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2001.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Domowie , dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Band%C5%BCara , dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kszatrija , dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
215&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
Persja, a następnie Armenia i obszar Cesarstwa Bizantyjskiego okazały się „przystankami” na trasie Romów w podróży do Europy. W tym czasie kształtował się model adaptacyjny romskiej kultury, który z jednej strony przyswajał obce elementy, przetwarzając&#13;
je na swoje potrzeby, a z drugiej podtrzymywał własne w obliczu presji asymilacyjnej.&#13;
W ten sposób chronili własną tożsamość i zapobiegali całkowitej asymilacji mimo wieków prześladowań, dyskryminacji czy eksterminacji w okresie Holocaustu.&#13;
Pierwsza wzmianka historyczna o Romach w Europie pochodzi z połowy XII w.&#13;
i mówi o ich obecności w Konstantynopolu. Zamieszczona jest w Żywocie Jerzego&#13;
Mtharsmindel z Góry Athos i wspomina o ludziach zwanych „Asincan, znanych czarodziejach i łotrzykach”14.&#13;
Dokumenty z połowy XIV w. wymieniają już z nazwy i potwierdzają obecność Romów&#13;
na wyspie Korfu. Zapewne na tej wyspie istniała osada cygańska o nazwie Feudum Acinganorum, od której pobierano daninę na podstawie prawa lennego. W końcu XIV i na&#13;
początku XV w. źródła wymieniają Cyganów już w wielu miejscach Peloponezu15.&#13;
Do końca XIV w. Romowie w zasadzie pozostają na terenie Bałkanów, Węgier i Wołoszczyzny. Wzmianki z tego okresu mówią, że ich część prowadziła osiadły tryb życia,&#13;
wykonując zawody rzemieślnicze. Zamieszkiwali tereny blisko miast. Inne grupy prowadziły wędrowny lub półwędrowny tryb życia, ale pomiędzy występowała też masa strategii pośrednich. Romowie na Bałkany dotarli pod koniec XIII w., zatrzymali się tu na&#13;
dłużej a spora ich część została aż do dziś. Mówi się, że właśnie ten region Europy jest&#13;
europejską ojczyzną Romów16. Stąd migrowali dalej do Azji Centralnej i Europy zachodniej falowo w wieku XIV, potem w połowie XIX w. i u schyłku wieku XX.&#13;
W XV w. Cyganie docierali do niemal wszystkich krajów Europy. Niewątpliwie wpływ&#13;
na ich migrację z Europy południowo-wschodniej na zachód w XV w. miały podboje tureckie, w wyniku których w rękach Turków znalazły się Bałkany, Grecja, Wołoszczyzna,&#13;
a także południowe i środkowe Węgry17. Wskutek tych niszczycielskich działań wojennych wyludnieniu uległy całe krainy. Ucieczka z terenów objętych konfliktami zbrojnymi&#13;
była dla Romów, i nie tylko dla nich, koniecznością. W Rumunii, Mołdawii i na Wołoszczyźnie Romowie byli niewolnikami. Wołoski kodeks karny z 1811 r. stwierdzał, że każdy&#13;
Cygan rodzi się niewolnikiem. Dopiero w połowie XIX w. niewolnictwo zostało stopniowo zniesione najpierw na Wołoszczyźnie, a później w całej Rumunii18.&#13;
Romscy niewolnicy stanowili trwały element inwentarza w zapisach testamentowych&#13;
i na licytacjach. Zakuci w łańcuchy, z metalowymi kolczastymi obrożami na szyi, sprzedawani byli na jarmarkach. Według szacunków Mołdawię i Wołoszczyznę zamieszkiwało&#13;
w XIX w. ok. 200 000 romskich niewolników. Zniesienie niewolnictwa Romów na tym&#13;
obszarze to długotrwały proces społeczny, który trwał około 38 lat, rozciągając się pomiędzy rokiem 1828 (pierwsze nieudane próby uwolnienia) a 1866, kiedy to proklamowana&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
została konstytucja Zjednoczonego Królestwa Rumuńskiego, oficjalnie potwierdzająca&#13;
wszystkie poprzednie akty prawne Księstw Wołoskiego i Mołdawskiego19.&#13;
&#13;
���5RPRZLH�Z�SROVNLFK�.DUSDWDFK��0LJUDFMH�ZRăRVNLH&#13;
Istotne znaczenie w zasiedlaniu północnej strony Karpat miała wielka wędrówka z półwyspu Bałkańskiego ludu Wołochów, którzy byli cenionymi pasterzami. Ich migracja&#13;
miała miejsce pomiędzy XIV i XVI wiekiem i objęła swoim zasięgiem cały wspomniany rejon Karpat. Problem udziału Wołochów w zasiedlaniu Karpat Polskich jest kwestią&#13;
złożoną i do tej pory wywołującą w środowisku naukowym wiele dyskusji. Są badacze,&#13;
którzy odrzucają tezę o pojawieniu się pasterzy wołoskich na terenie polskich Karpat.&#13;
Dyskutowane są także kwestie ich etnicznego pochodzenia20.&#13;
W 1340 król Kazimierz Wielki za pomoc w odzyskaniu Rusi Halickiej nadał rycerzom&#13;
wołoskim prawa osiedleńcze we wschodniej części Polskich Karpat. W 1395 r. grupa Wołochów przybyła do Nowego Sącza. Miało to miejsce podczas zjazdu królewskiego, na&#13;
którym byli obecni królowa Jadwiga z Władysławem Jagiełłą, książę Witold oraz król węgierski Zygmunt Luksemburczyk.21 W 1413 r. nieliczna, ośmioosobowa grupa wędrownych pasterzy pod przywództwem Dawida Wołocha założyła pasterską wieś Ochotnicę&#13;
w Gorcach. W roku 1416 Ochotnica uzyskała z kancelarii królewskiej przywilej lokacyjny,&#13;
a zasadźcą został wcześniej wspomniany Dawid Wołoch22. Jagiellonowie kontynuowali&#13;
politykę osiedleńczą Kazimierza Wielkiego, nadając kniaziom i rycerstwu wołoskiemu&#13;
prawo do osiedlenia się na Tucholszczyźnie i Bojkowszczyźnie23. Razem z powstawaniem&#13;
nowych osad wołoscy pasterze swobodnie przemieszczali się wzdłuż łuku karpackiego, prowadząc na wpół wędrowny tryb życia. W Karpatach północnych Wołosi wnieśli&#13;
istotny wkład w formowanie wspólnoty kulturowej grup góralskich (ruskich, polskich&#13;
i słowackich), przekazując im górski system gospodarki pasterskiej, słownictwo (na przykład: watra, koliba, szałas, baca, juhas, magura), wzory kulturowe24. Elementy kultury&#13;
i gospodarki przyniesione z Bałkanów przez tych pasterskich osadników i ich dalszy rozwój w nowych warunkach niewątpliwie miały wpływ na specyfikę i odrębność regionu&#13;
karpackiego w stosunku do innych regionów Polski.&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
P. Lechowski, Migracje Romów rumuńskich, w: Romowie – przewodnik: historia i kultura, red. A. Caban,&#13;
G. Kondrasiuk, Radomskie Stowarzyszenie Romów Romano Waśt – Pomocna Dłoń, Radom 2009.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
W. Antoniewicz, Pastwiska podgórskie i górskie Tatr Polskich i Podhala. Teraźniejszość i przyszłość, Zakład&#13;
Narodowy imienia Ossolińskich, Wrocław 1960; S. Trebunia-Staszel, Śladami podhalańskiej mody: studium&#13;
z zakresu historii stroju górali podhalańskich, Podhalańska Oficyna Wydawnicza, Kościelisko 2007.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
J. Ficowski, Cyganie na polskich drogach, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1985.&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
J. Czajkowski, Studia nad Łemkowszczyzną, Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, Sanok 1999.&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
http://skansen-studzionki.pl/wolosi-w-ochotnicy/ dostęp 07.12.2019.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
A. Bartosz, Amen Roma My Romowie, Muzeum Okręgowe w Tarnowie, Tarnów 2011&#13;
&#13;
23&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
A. Frazer, Dzieje Cyganów, op. cit.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
216&#13;
&#13;
P. Kłapyta, Wołosi – nomadzi Bałkanów i ich rola w kolonizacji łuku Karpat, http://www.porozumieniekarpackie.pl/195,a,wolosi-nomadzi-balkanow-i-ich-rola-w-kolonizacji-luku-karpat.htm dostęp 07.12.2019.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
217&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
rób noży, dzwonków pasterskich itp.), kotlarstwa (wyrób i naprawa kotłów do warzenia&#13;
serów). Te związki ekonomiczne, zapoczątkowane na Bałkanach, były kontynuowane&#13;
w czasie wspólnych migracji oraz potem, po ich ustaniu. Na północ, do Europy środkowej prowadziły ich dwa tradycyjne i utrwalone szlaki migracyjne. Jeden biegł zewnętrznym łukiem Karpat, z Wołoszczyzny, wzdłuż Prutu i Dniestru dalej na zachód. Drugą&#13;
trasę, wewnątrz łuku karpackiego, wytyczała dolina Dunaju i Cisy a prowadziła z Niziny&#13;
Węgierskiej na Słowację i poprzez przełęcze karpackie na ziemie polskie. Obraz osadnictwa romskiego z przełomu XIX i XX w. wyraźnie wskazuje na te dwa szlaki, na których&#13;
stopniowo Romowie się osiedlali.&#13;
&#13;
���5RPRZLH�QD�]LHPLDFK�SROVNLFK&#13;
&#13;
2. Ekspansja Wołochów na Bałkanach i w Karpatach (X - XVII w.), oprac. Piotr Kłapyta25&#13;
&#13;
W XVI w. miała miejsce kolejna fala migracji wołoskich. Był to szczytowy okres w powstawaniu osad na prawie wołoskim w Beskidzie Sądeckim, Skalnym Podhalu26, w Beskidzie Śląskim.&#13;
Jedna z hipotez wyjaśniających obecność Romów w karpackich wsiach mówi, że&#13;
przywędrowali oni równolegle z pasterzami wołoskimi27 właśnie w okresie tych migracji. Wówczas to, porzucając terytorium Bałkanów, gdzie przebywali przez czas dłuższy,&#13;
wyruszyli wraz z gromadami koczowniczych pasterzy w kierunku północnym. Romowie, trudniący się najczęściej obróbką metalu, pozostawali być może w pewnych, mniej&#13;
lub bardziej luźnych symbiotycznych związkach z ludnością wołoską, wykonując na jej&#13;
rzecz najrozmaitsze prace oraz wyroby kowalskie i mosiężnicze (podkuwanie koni, wy25&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
E. Długopolski, Przywileje sołtysów podhalańskich, „Rocznik Podhalański”, 1914/1921, t. 1, s. 1-47 (Niektóre&#13;
miejscowości były lokowane na prawie wołoskim, ale osadnikami nie byli Wołosi).&#13;
27&#13;
A. Bartosz, O Cyganach a Karpatach, „Małopolska. Regiony – regionalizmy – małe ojczyzny”, 2002, t. IV,&#13;
s. 165-174.&#13;
&#13;
218&#13;
&#13;
Pierwszymi Romami osiadłymi w Polsce byli przodkowie grupy Romów Karpackich28,&#13;
tradycyjnie zamieszkujących tereny Galicji. Do dziś nie wiadomo, dlaczego i kiedy dokładnie doszło do ich osiedlenia oraz czemu porzucili wędrowny tryb życia. Istnieją wątpliwości co do kierunku i przyczyny podjęcia decyzji o tym, żeby zatrzymać się na stale&#13;
na południu Polski. Lech Mróz dowodzi jednak, że Romowie dotarli do ówczesnego Królestwa Polskiego trasami szlaków handlowych ze środkowego południa Europy, z Królestwa Węgierskiego (Koszyc, Budy), przez Nowy Sącz do Krakowa lub przez Przełęcz&#13;
Łupkowską do Sandomierza29.&#13;
Pierwsza, niepewna wzmianka o bytności Romów na ziemiach polskich pochodzi&#13;
z roku 1357, kiedy to akta grodzkie i ziemskie wymieniły wieś Cyganowice (Czygunowice) w parafii sądeckiej30. Za pierwszy dokument poświadczający pobyt Cyganów&#13;
w Polsce uważany jest akt wystawiony w 1401 r. w Krakowie na Kazimierzu, w którym&#13;
wymienia się Mikołaja Cygana31. Z treści notatki wynika, że tenże Mikołaj Cygan zapłacił&#13;
podatek, prawdopodobnie za dzierżawioną na Kazimierzu ziemię, gdzie zapewne mieszkał (podobnie jak Piotr Cygan, o którym mówi wpis do ksiąg miasta Lwowa z kwietnia&#13;
1405 r.)32. Najdawniejsze księgi Kazimierza wymieniają kilkakrotnie niejakiego Cygana&#13;
Andrzeja, który obsługiwał dwór królewski na Wawelu. Andrzej Cygan przewoził królewskie listy33. Musiał cieszyć się dużym zaufaniem, skoro przez kilka lat pełnił taką funkcję.&#13;
&#13;
28&#13;
&#13;
Pierwsza wzmianka o „Cyganach karpackich” czy „Górskich”, jak również są nazywani „Romowie Karpaccy”,&#13;
pojawiła się w publikacji E. Kilch, Cygańszczyzna w chacie za wsią Kraszewskiego, „Prace Filologiczne”, 1931, t.&#13;
XV, cz. II, s 6. Funkcjonują też inne nazwy, takie jak „Bergitka Roma” upowszechniona przez Adama Bartosza&#13;
czy „Polscy Cyganie Wyżynni”, jak nazywał Romów Karpackich Jerzy Ficowski.&#13;
29&#13;
&#13;
L. Mróz, Dzieje Cyganów Romów w Rzeczypospolitej XV-XVIII, Wydawnictwo DiG, Warszawa 2001, s. 20,&#13;
23-24.&#13;
30&#13;
&#13;
O najstarszej wzmiance dotyczącej Mikołaja Cygana zamieszkałego w Krakowie na Kazimierzu ibid.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
W oryginale zapisany była jako Micolay Czigan co może świadczyć o jego węgierskim pochodzeniu.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
L. Mróz, Cyganie – Romowie, w: Pod wspólnym niebem. Narody dawnej Rzeczypospolitej, red. M. Kopczyński,&#13;
W. Tygielski, Muzeum Historii Polski, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2010.&#13;
33&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
219&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
W księgach sanockich za lata 1423–1462 i w księgach krakowskich z połowy wieku na&#13;
szczególną uwagę zasługują wzmianki o Mikołaju Cyganie, który był wojewodą sanockim, i o Janie Cyganie – „wójcie z Sandomierza”34. Z dokumentów wynika, że wspomniani Cyganie to ludzie prowadzący osiadły tryb życia i właściwie zasymilowani z ludnością&#13;
miejscową. Nie byli więc pierwsi Cyganie w Rzeczypospolitej ani biednymi włóczęgami,&#13;
ani ludźmi podejrzanymi. Wiele wskazuje, że cieszyli się zaufaniem i raczej należeli do&#13;
ludzi majętnych. Obraz Romów wyłaniający się z tych dawnych dokumentów zupełnie&#13;
nie pasuje do wizerunku, jaki przekazywały późniejsze źródła, na podstawie których powstały funkcjonujące do dziś stereotypy i negatywne opinie o Romach.&#13;
O wędrowaniu mówią dopiero dokumenty z XVI w. W tym okresie miała miejsce&#13;
druga fala migracji grup romskich. Tym razem dotyczyła ona Cyganów powracających&#13;
z terenów zachodniej Europy. W księgach krakowskich z 1564 r. zapisano: „Jadwiga Cyganka […] zeznała, iż Cyganie tym się żywią, że wróżą, że kradną, a końmi frymarczą”35.&#13;
Powyższy zapis pozwala sądzić, że migracje romskie do Polski mogły przebiegać&#13;
dwutorowo. Pierwsza to migracja do dużych ośrodków o charakterze miejskim, o czym&#13;
świadczy majętność, wysoki status społeczny, zajmowane stanowiska administracyjne&#13;
przybyszów (Mikołaj Cygan – wojewoda sanocki, Jan Cygan – wójt z Sandomierza)36,&#13;
natomiast druga, która miała miejsce kilka wieków później, była bardziej masowa i pozostawała w związku z wędrówkami Wołochów, , a cechowała się charakterem rzemieślniczym, wykonywaniem tradycyjnych zawodów romskich. Docierała ona głównie na tereny wiejskie i podgórskie.&#13;
&#13;
���3U]\PXVRZH�RVLHGOHQLH�5RPµZ�Z�*DOLFML&#13;
Rządy w Monarchii Habsburskiej najpierw za panowania Marii Teresy (1740-1780), a następnie jej syna Józefa II (1780-1790) to szeroko zakrojona oświeceniowa polityka ludnościowa, modernizacyjna i asymilacyjna zgodna z ówczesnym projektem budowania&#13;
państwa. Ofiarą tej polityki stało się obok Romów także wiele innych mniejszości, jak&#13;
chociażby Żydzi. W przypadku Romów chodziło szczególnie o represyjne ustawy i zarządzenia zmierzające do zupełnego pozbawienia ich tożsamości i całkowitego zasymilowania z miejscową ludnością węgierską. Pierwsze zarządzenie cesarzowej Marii Teresy&#13;
z 1761 r. nakazywało przymusowe ochrzczenie wszystkich Cyganów, a także osiedlenie&#13;
się przez nich i budowanie domów37. W celu zmniejszenia ich przyrostu naturalnego&#13;
ograniczono możliwość zawierania małżeństw, wprowadzając konieczność wykazania&#13;
się środkami na utrzymanie. Zakazano mieszkać w namiotach, wędrować, handlować&#13;
końmi, ubierać się po cygańsku, używać języka romani. Kolejna ustawa, z 1773 r., na34&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
36&#13;
Kwestią otwartą pozostaje czy i na ile te osoby wzmiankowane w dokumentach mogą być identyfikowane&#13;
z Romami, istnieje ewentualność, że te osoby występują z jakichś względów pod nazwiskiem „Cygan” ale nie&#13;
mają bezpośredniego związku z Cyganami.&#13;
37&#13;
&#13;
J. Ficowski, Cyganie na polskich drogach, op. cit.&#13;
&#13;
220&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
kazywała odbieranie Romom potomstwa i dawanie go na wychowanie chłopom. Celem&#13;
tej polityki asymilacyjnej było stworzenie użytecznych dla państwa obywateli, pracujących na roli albo rzemieślników38. Zamiast nazwy „Cyganie” nakazano używać określenia&#13;
Uimagyar, czyli „Nowowęgrzy”39. Represje kierowane przeciwko Romom spowodowały&#13;
ich ucieczkę na północ. Dotarli wówczas do tych regionów Karpat, w których do dziś&#13;
znajdują się mniejsze lub większe osady romskie.&#13;
&#13;
���2VDGQLFWZR�5RPµZ�Z�3ROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�QD�SU]\NăDG]LH�&amp;]DUQHM����&#13;
����������*µU\�L�-XUJRZD�&#13;
W Polsce mieszkają obecnie cztery podstawowe grupy romskie:&#13;
• Romowie Nizinni, sami siebie określają Polska Roma40;&#13;
• Romowie Wyżynni, Górscy, Karpaccy, nazywani też Bergitka Roma (słowo bergi&#13;
w dialekcie Polskiej Romy znaczy góry), sami siebie określają: Roma, Amare Roma&#13;
(dosłownie znaczy Nasi Romowie);&#13;
• Kełderasze Kelderari (keldera w języku rumuńskim znaczy kocioł, stąd kotlarze)&#13;
• Lowarzy-Lowari (lo z węg. znaczy koń, stąd koniarze, choć lowe w języku romani&#13;
znaczy pieniądze)&#13;
Najprawdopodobniej już w chwili wyruszenia na wielką wędrówkę stanowili społeczność o zróżnicowanej strukturze społecznej. Każda z grup posiada swój własny dialekt&#13;
języka romani41, kulturę, wykonywane zawody, styl życia, organizację wewnętrzną (Szero&#13;
Rom, Kris, Romano Celo42) oraz system normatywny Romanipen-mageripen43, przekazywany ustnie kodeks prawno-normatywny Romów, który reguluje ich relacje wewnętrzne&#13;
i zewnętrzne. Poszczególne grupy romskie przestrzegają go w różnym stopniu, w całości&#13;
lub z pewnymi wyjątkami.&#13;
38&#13;
&#13;
Z. Barany, The East European gypsies: regime change, marginality, and ethnopolitics, Cambridge University&#13;
Press, Cambridge 2000.&#13;
39&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
Więcej na temat polskich Romów i każdej z grup: J. Ficowski, Cyganie na polskich drogach, op. cit.; A. Bartosz,&#13;
Nie bój się Cygan, Fundacja Pogranicze, Sejny1994; A. Mirga, L. Mróz, Cyganie. Odmienność i nietolerancja,&#13;
op. cit.&#13;
41&#13;
&#13;
Marcel Courthiade opracował klasyfikację dialektów cygańskich, wśród których wymieniał „superdialekt O”&#13;
bałkańsko-karpacko-bałtycki. Dialekt Romów Górskich zaliczany jest do grupy karpackiej, Polskiej Romy zaś&#13;
do bałtyckiej. Lowarzy i Kełderasze posługują się zbliżonymi dialektami należącymi do „superdialektu E”, gałęzi&#13;
kalderasko-lowarskiej. M. Courthiade, „Alfabet odpowiedni dla języka cygańskiego, oparty na naukowych podstawach” – o pisowni języka rromani, „Studia Romologica”, 2009, nr 2, s. 105-152.&#13;
42&#13;
&#13;
Romano celo – zjazd, ogólne zebranie starszych, na którym omawiane są zasadnicze kwestie dla danej grupy&#13;
romskiej. Podobną instytucją jest Kris u Kełderaszy i Lowarów. W grupie Polska Roma Romano celo to rada&#13;
starszych. Szero Rom jest zwierzchnikiem, ostateczną instancją orzekającą w kwestiach kodeksu norm.&#13;
43&#13;
Mageripen (skalanie) związane z romanipen (romskością) dzieli świat na kategorie moralnej czystości (vuźo)&#13;
i nieczystości (magerdo). Status „skalania”, czyli rytualnej nieczystości, jest sankcją za przekroczenie zasad romanipen. Skalanie oznacza (w różnym stopniu i formie) wykluczenie z życia społecznego.&#13;
&#13;
221&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
W Polsce Romów jest stosunkowo niewielu, bo około 17-18 tysięcy44, chociaż środowisko romskie uważa, że ich mniejszość liczy sobie ok. 30-40 tys. osób. Polska Roma,&#13;
Kelderasze i Lowarzy najdłużej, bo aż do lat 70 XX w., prowadzili wędrowny tryb życia.45&#13;
Istnieje interesująca różnica między nazwiskami Romów Górskich a nazwiskami Romów&#13;
z grupy Polska Roma. Polska Roma uznała za swoje te pochodzenia polskiego (takie jak&#13;
na przykład: Pawłowski, Kamiński, Kwiatkowski, Chojnacki, Dębicki, Wajs), natomiast&#13;
w grupie Bergitka Roma dominują romskie nazwiska, jak na przykład: Mirga, Gabor,&#13;
Czureja, Ciureja, Oraczko, Ondycz, Donga, Dunka.&#13;
&#13;
�����6SLV]�&#13;
&#13;
3. Mapa Spiszu. źródło: http://www.jurgow.com.pl/?q=jurgow/mapy&#13;
&#13;
Większa część Spisza (po słowackiu: Spiš) leży na terenie obecnej Słowacji. Ten niewielki region Zamagurza, który od XIV w. znajdował się w rękach licznych feudalnych panów,&#13;
był trudnodostępny i mało gościnny, w związku z czym jedynie w niewielkim stopniu&#13;
podlegał bardziej złożonym i dynamicznym procesom historycznym, które doprowadziły do transformacji pozostałej części Spisza.&#13;
44&#13;
&#13;
Podczas przeprowadzonego w 2011 r. Narodowego spisu powszechnego ludności i mieszkań 16 725 osób&#13;
zadeklarowało przynależność do społeczności romskiej:&#13;
http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/mniejszosci/charakterystyka-mniejs/6480,Charakterystyka-mniejszosci-narodowych-i-etnicznych-w-Polsce.html#romowie, dostęp 5.12.2019.&#13;
45&#13;
&#13;
Władze w Polsce podjęły decyzję o skłonieniu (zmuszeniu) Cyganów do stałego osiedlenia się. 24 maja 1952&#13;
r. prezydium rządu podjęło uchwałę W sprawie pomocy ludności cygańskiej przy przechodzeniu na osiadły tryb&#13;
życia. Był to początek szeregu rozporządzeń, które w efekcie miały doprowadzić do zaprzestania praktykowanego przez Romów od wieków wędrownego sposobu życia.&#13;
&#13;
222&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Spisz podlegał w przeszłości zwierzchnictwu kilku różnych organizmów państwowych: do końca pierwszej wojny światowej, czyli roku 1918, znajdował się najpierw&#13;
pod jurysdykcją Królestwa Węgier, a następnie pod władaniem Cesarstwa Austro-Węgierskiego. Później znalazł się w granicach nowego państwa polskiego, choć ten nowy&#13;
rozdział w historii regionu przerwała niemiecka okupacja w 1939 r. W czasie kolejnych&#13;
pięciu lat trwania II Wojny Światowej region i jego mieszkańcy znaleźli się pod władzą&#13;
nowo ustanowionej niezależnej Republiki Słowackiej rządzonej przez kolaborującego&#13;
z nazistami księdza Josefa Tiso (w latach 1939–1945). Po II Wojnie Światowej tereny te&#13;
ponownie trafiły w granice Polski, tym razem pod rządami władz komunistycznych.&#13;
Przesuwające się granice oraz ciągłe zmiany władz w wyraźny sposób wpłynęły na&#13;
etniczny kształt populacji zamieszkującej region. Według oficjalnych spisów węgierskich,&#13;
które nie uznawały narodowości polskiej (ludność polską zaliczano do słowackiej, wyjątkiem byli emigranci z Galicji), z 1869, 1900 i 1910 r. populacja regionu spiskiego składała&#13;
się w 58% ze Słowaków, w 25% z Niemców, w 8% z Ukraińców, zaś 6% stanowili Węgrzy46.&#13;
Spisz zamieszkują Romowie Karpaccy zwani Bergitka Roma. Jest to kraina, gdzie&#13;
przez stulecia mieszały się kultury węgierskie, słowackie, polskie i wołoskie. Mimo że&#13;
obecnie znajduje się w granicach dwóch państw, zachował swą tożsamość i stanowi odrębny region kulturowy. Tradycje są nadal kultywowane, mieszkańcy dbają o spuściznę&#13;
przodków. Na terenie polskiego Spisza leży 14 wsi: Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne, Niedzica, Niedzica Zamek, Łapszanka, Kacwin, Falsztyn, Dursztyn, Krempachy, Frydman,&#13;
Nowa Biała, Trybsz, Czarna Góra, Rzepiska i Jurgów. Obecnie należą do trzech gmin&#13;
powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego w województwie małopolskim.&#13;
Jak wynika ze spisu przeprowadzonego w Monarchii Austro-Węgierskiej w 1893 r.,&#13;
na obszarze tzw. Górnych Węgier, tj. obecnej Słowacji, przebywało 36 tysięcy Cyganów.&#13;
Z tej liczby najwięcej, bo aż 4598 osób, trudniło się kowalstwem47. Jak pisze Adam Bartosz, na Podkarpaciu aż do II wojny światowej Cyganie tak powszechnie zajmowali się&#13;
kowalstwem, że często słowa „Cygan” i „kowal” stawały się synonimami, a zapotrzebowanie na wyroby kowalskie stało się bezpośrednią przyczyną, dla której osiedlono Cyganów&#13;
na polskim Spiszu48.&#13;
Romowie swoje siedziby zakładali z zasady poza obszarem zabudowań wsi – na nieużytkach, nad potokami, co jest widoczne do dziś w położeniu większości osiedli romskich. Miejsce do osiedlenia było zazwyczaj wyznaczane przez władze i wynikało z zapotrzebowania na kowala, którym był najczęściej Cygan.&#13;
Po pewnym czasie w miejscu, w którym zamieszkał kowal, osiedlali się inni członkowie rodziny, i w ten sposób tworzyły się osady. Bywało również tak, że kowal trafiał do&#13;
osady romskiej, w której wcześniej nie było przedstawiciela jego fachu, i tam się osiedlał.&#13;
Zdarzało się również, że górale sami proponowali osiedlenie się kowala. Znana jest historia romskiego kowala z Nowej Białej, któremu miejscowa ludność pomagała w odbu46&#13;
&#13;
https://pl.wikipedia.org/wiki/Spisz, dostęp 5.12.2019.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
E. Davidová, Romano drom, cesty Romů 1945-1990, Univerzita Palacké v Olomouci, Olomouc 1995.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
A. Bartosz, Z badań nad cygańskim kowalstwem na polskim Spiszu, „Rocznik Muzeum Etnograficznego w Krakowie”, 1976, t. 6.&#13;
&#13;
223&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
dowie kuźni zniszczonej przez powódź. Był on ceniony przez sąsiadów ze względu na&#13;
wysokie umiejętności49, dlatego sąsiedzi nie chcieli, żeby opuścił wieś. Osiedla cygańskie składają się z kilku, kilkunastu lub rzadziej z większej liczby domów. Zazwyczaj sytuowane są w przypadkowych układach, a ich charakterystyczną cechą jest dość zwarta&#13;
zabudowa domów mieszkalnych, pozbawionych przeważnie jakichkolwiek zabudowań&#13;
gospodarskich50. Z reguły ich mieszkańcami byli bardzo biedni ludzie, choć jak w każdym&#13;
społeczeństwie były wśród nich i osoby dość zamożne. W zasadzie za jedną z przyczyn&#13;
powstawania osad romskich (nie tylko na Spiszu) można uznać duże zapotrzebowanie&#13;
na wyroby kowalskie. Wokół kuźni toczyło się życie Romów z osady. To górale przychodzący do kowala przynosili wieści z okolicznych wsi. Tam też nawiązywały się relacje&#13;
sąsiedzkie. Romski kowal jest często bohaterem w literaturze, między innymi w powieści&#13;
Ignacego Kraszewskiego Chata za wsią51, której główny bohater, Cygan Tumry, trudni&#13;
się tym właśnie fachem.&#13;
&#13;
�����&amp;]DUQD�*µUD�L�-XUJµZ&#13;
Czarna Góra stanowi jedną z wielu podobnych wsi rozsianych na terenie Polskiego Spisza, terenu wchodzącego w skład Zamagurza Spiskiego, a położonego w południowej&#13;
części Małopolski, w pobliżu Tatr, pomiędzy rzekami Białką i Dunajcem. Nazwa wsi pochodzi od wyglądu stromego urwiska nad rzeką Białką (grapy), którego zbocza porośnięte były niegdyś ciemnym świerkowym lasem (smerekiem). Czarna Góra wzmiankowana&#13;
jest po raz pierwszy w 1589 r. Od 1625 r., kiedy to na rzece Białce ustabilizowała się polsko-węgierska granica, przez 300 lat wsią zarządzali węgierscy włodarze zamku w Niedzicy. Rozwijała się wskutek karczowania i wypalania lasów; usuwano także kamienie, by&#13;
powstawały tereny ornej ziemi. W 1773 r. odnotowano 68 gospodarzy (gazdów) użytkujących grunty o łącznym areale 1095 ha2. W XIX w., a także po obu wojnach światowych&#13;
wielu ludzi wyemigrowało do USA lub osiedliło się na przygranicznych terenach Czech&#13;
i Słowacji. Dopiero w 1920 r. wieś znalazła się w granicach państwa polskiego.&#13;
W Czarnej Górze Romowie mogli się osiedlać jedynie na terenach zalewowych&#13;
w pobliżu rzeki, które stanowiły jednocześnie granicę wioski. Stąd nazwa osiedla, na którym mieszkają do dziś, to Kamieniec. Romowie w Czarnej Górze świadczyli usługi dla&#13;
miejscowej ludności, zajmując się naprawami oraz wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętu&#13;
i narzędzi niezbędnych w gospodarstwie i rolnictwie. Zdarzało się, że najmowali się do&#13;
prac polowych u gospodarzy. Znaczny popyt na usługi kowalskie sprawiał, że w czasie&#13;
wzmożonych prac polowych zabierali ze sobą prymitywny zestaw narzędzi i wraz z całym dobytkiem i rodziną przenosili się sezonowo do innych wsi. Zdarzało się, że takie&#13;
sezonowe osiedlenie zamieniało się w stałe zamieszkanie. Szybki rozrost populacji cygańskiej zmuszał ich także do stałej emigracji i osiedlania się w coraz to nowych wsiach.&#13;
49&#13;
Z badań terenowych przeprowadzonych w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu – niematerialne dziedzictwo Romów” realizowanego przez Fundację Dobra Wola w 2018 r.&#13;
50&#13;
&#13;
A. Bartosz, Chaty za wsią: w sprawie ochrony zabytków budownictwa cygańskiego, „Ochrona Zabytków” 1974,&#13;
t. 27, nr 2.&#13;
51&#13;
&#13;
Józef Ignacy Kraszewski, Chata za wsią, Wydawnictwo MG, Warszawa 2019.&#13;
&#13;
224&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
W ten sposób Romowie migrowali niemal z każdym pokoleniem, dając początek nowym&#13;
osadom52.&#13;
W polskiej części Spisza bardzo charakterystycznym nazwiskiem romskim było&#13;
i nadal jest nazwisko Mirga, które pojawiło się po raz pierwszy w Jurgowie w 1799 r.&#13;
(w kronikach miejscowej parafii). Mirga jest nazwiskiem funkcjonującym wyłącznie&#13;
wśród rodzin należących do tej Karpackiej mniejszości romskiej. Ich przedstawicieli odnaleźć można w Polsce, Czechach, a przede wszystkim na Słowacji.&#13;
Według opowieści przekazywanych przez seniorów rodziny Mirgów ( Józefę i Jana&#13;
Mirgę) ich przodkowie pochodzili z południowych części Spisza (obecnie na Słowacji),&#13;
z Lachnicy, Frankovki i Rolovy53. Kilkoro z rodzeństwa Jana przeniosło się z Czarnej&#13;
Góry do sąsiednich wiosek na Podhalu w okresie międzywojennym, aby założyć rodziny i świadczyć usługi kowalskie. Jedno z rodzeństwa osiedliło się w Szaflarach, kolejne&#13;
w Zakopanem, a siostra w Nowym Targu.&#13;
W czasie drugiej wojny światowej, kiedy ta część Spisza została włączona do utworzonego przez Niemców państwa słowackiego, Cyganie znaleźli się w strefie wrogiej im&#13;
nazistowskiej ideologii. W porównaniu z losem Romów znajdujących się na terenach&#13;
okupowanych przez Niemców los spiskich Cyganów był znośniejszy, wiązał się bowiem&#13;
z przymusową pracą w obozach. Ucierpieli co prawda niemało od słowackich faszystów,&#13;
uniknęli jednak masowych mordów, które miały miejsce na Podhalu. Ci, którzy opuścili&#13;
Czarną Górę i znaleźli się na terenach okupowanych przez Niemców (terenach Generalnego Gubernatorstwa), objęci zostali nazistowską polityką ludobójstwa. Krótka analiza&#13;
spisów więźniów z Auschwitz-Birkenau pokazuje, że przetrzymywano tam 46 osób o nazwisku Mirga z kilku miejscowości Podhala, Orawy i Sądecczyzny. Wedle dokumentów&#13;
obozowych większość Mirgów zostało zamordowanych lub zmarło w innych okolicznościach. Tylko w jednym przypadku zanotowano, że osoba przeżyła pobyt w obozie koncentracyjnym54.&#13;
Po wyzwoleniu z obozu jenieckiego na północy Niemiec przez angielskich żołnierzy,&#13;
Jan Mirga powrócił do Czarnej Góry, świadomie rezygnując z możliwości osiedlenia się&#13;
w Wielkiej Brytanii. Niedługo po powrocie poznał Józefę, Romkę z Czarnego Dunajca,&#13;
którą poślubił55.&#13;
W czasie budowy Nowej Huty pod Krakowem, która rozpoczęła się w 1949 r., władze&#13;
aktywnie nakłaniały Romów z okolic polskiego Spisza56, by przenieśli się tam i podjęli pracę. Taką akcję propagandową przeprowadzono również na terenie całego Spisza,&#13;
w tym oczywiście w Czarnej Górze. W rezultacie z tamtych terenów zniknęły całe osady&#13;
52&#13;
&#13;
A. Bartosz, O Cyganach w Karpatach, „Małopolska. Regiony – regionalizmy – małe ojczyzny”, 2002, t. IV.&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
A. Mirga-Kruszelnicka, A. Mirga, The Mirga family and the Roma settelment in Czarna Góra: a short history&#13;
of community change, w: Kali Berga (Katalog Wystawowy), Księgarnia | Wystawa w Krakowie, Kraków 2016.&#13;
Kuratorem wystawy był Wojciech Szymański.&#13;
54&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
A. Mirga, Proces kształtowania się podmiotowości politycznej, w: Mniejszości narodowe w Polsce: Państwo i społeczeństwo a mniejszości narodowe w okresach przełomów politycznych (1944-1989), red. P. Madajczyk, Instytut&#13;
Studiów Politycznych PAN, Warszawa 1998.&#13;
&#13;
225&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
romskie, jak na przykład ta w Trybszu czy Kacwinie. Ich mieszkańcy przenieśli się do&#13;
Nowej Huty. Jan i Józefa Mirga postanowili jednak pozostać w Czarnej Górze. Nie zdecydowali się także skorzystać z innej możliwości, którą oferowały władze w tamtym czasie, to znaczy z przeprowadzki na nowe tereny odzyskane na zachodzie i północy Polski,&#13;
poprzednio znajdujące się w granicach Niemiec. W tamtym czasie duża część Romów&#13;
z regionu Spisza przeniosła się na Ziemie Odzyskane, lecz większość z nich powróciła&#13;
kilka lat później. Czarna Góra w latach 50. i 60. XX w. stanowiła największą osadę romską&#13;
w regionie, składającą się z ponad 150 osób (31 rodzin).&#13;
Jurgów to mała, urokliwa, granicząca ze Słowacją miejscowość o burzliwej historii.&#13;
Na przestrzeni dziejów należała do trzech organizmów państwowych: Węgier, Słowacji&#13;
i Polski. Jurgów został założony na prawie wołoskim w 1546 r. Zgodnie z miejscową legendą zasadźcą i pierwszym sołtysem był zbójnik Jurko, który przybył tu z 12-osobową&#13;
drużyną. Przeważającym zajęciem Jurgowian i głównym źródłem utrzymania była hodowla owiec i bydła.&#13;
Jak pisze Adam Bartosz pisze w artykule Walenty Gil – ostatni cygański kowal na&#13;
Spiszu: „Walek podkreślał autochtoniczność Cyganów w Jurgowie. Często opowiadał&#13;
legendę o założeniu Jurgowa. Otóż jakiś wielki książę (Walek powiedział księżyc – cóż&#13;
za smakowite słowo!) sprowadził pod Tatry 12 osadników i nadał im tu kawałki ziemi.&#13;
Kiedy chcieli pobudować kościół, sprowadzili do wsi Cygana, by ten wyrabiał gwoździe&#13;
do budowy potrzebne. I tak Cyganie z historią Jurgowa związani zostali od jego zarania.&#13;
Jak za slowenskiego statu poprawiali dach na kościele, to sićkie klińce (gwoździe) były&#13;
cigańskiej roboty, bo to if nasi dziadowie klepali”57.&#13;
Istnieje domniemanie i tradycja ustna w Jurgowie, że romski kowal został sprowadzony do budowy tamtejszego drewnianego kościoła, rozpoczętej w 1670 r.58. Natomiast&#13;
w roku 1799 w księgach parafialnych Jurgowa odnotowano zgon dziecka pod typowo&#13;
romskim nazwiskiem Mirga i jest prawie pewne, że chodzi o kowali wyrabiających gwoździe przy okazji remontu kościoła59. Pewne jest też to, że teren pod zabudowania romskie&#13;
w Jurgowie został wydzielony z dóbr kościelnych i jest położony w niedalekiej odległości&#13;
od kościoła, prawie w centrum wsi. Tak o Jurgowie opowiadał znany jurgowianin Walenty Pluciński w swoim wierszu pt. Śpis60 (fragment):&#13;
Na Jurgowie wesoło na Jurgowie ładnie&#13;
A kie jesce zagrajom toniec cy ciardaś cyganie&#13;
Lecom na kopyrtki boleści i smutki&#13;
Choć stary jest cłowiek cuje się młodziutki&#13;
Białka się przytulo wselijako wije&#13;
Pomogo i śpiwo nase melodyje&#13;
A tego spiywu nigdy końca nima&#13;
Ze nopiyknijso jes spisko dolina&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Romowie brali czynny udział w życiu społecznym Jurgowa. Jako dobrzy muzycy grali w jurgowskiej orkiestrze i zespole muzycznym. Silnie utożsamiali się z mieszkańcami&#13;
i z góralską kulturą regionu. Istnieje też rodzinna opowieść (niepotwierdzona), jakoby&#13;
jeden z jurgowskich Romów po powrocie ze służby wojskowej w wojsku cesarskim przyczynił się do powstania w Jurgowie Ochotniczej Straży Pożarnej61.&#13;
&#13;
���.RZDOVNL�HWRV�SUDF\�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�U\V�QRVWDOJLF]Q\&#13;
Tradycyjną profesją Romów Karpackich ze Spisza było kowalstwo. Zawód kowala był&#13;
przekazywany z ojca na syna. Cygańscy kowale byli szczególnie mobilni – jako ludzie&#13;
biedni, nieobciążeni żadnym majątkiem nieruchomym, łatwo się przemieszczali sezonowo do kolejnych wiosek wraz z całymi rodzinami. Posiadając niezbędne narzędzia&#13;
i umiejętności, mogli podróżować w poszukiwaniu pracy od wsi do wsi i wykonywać&#13;
swój zawód w zasadzie w każdych warunkach. Kowal ustawiał wtedy niewielkie kowadło na drewnianym klocu, a niewielkim miechem ruszała jego żona lub córka. Bywało,&#13;
że kuli prawe na ziemi, kucając. Syn Jana Mirgi z Czarnej Góry pamięta, że jego ojciec&#13;
jeszcze w latach pięćdziesiątych minionego wieku pracował w pozycji siedzącej przy kowadle wbitym bezpośrednio w ziemię obok rozpalonego na ziemi ogniska, a wszystko to&#13;
pośrodku mieszkalnej izby62. Faktem jest też, że kuczna lub siedząca pozycja kowali rozpowszechniona była na olbrzymim obszarze, od Dalekiego Wschodu poprzez Indie aż po&#13;
kraje arabskie i całą Afrykę63. Ponadto zarówno ubiegłowieczne ryciny, jak i współczesne&#13;
zdjęcia z Bałkanów pokazują, że w dalszym ciągu taka pozycja przy pracy bywa preferowana przez romskich kowali z Rumunii czy Bułgarii.&#13;
Cygańscy kowale świadczyli usługi dla miejscowej ludności, zajmując się naprawami&#13;
i wyrobem wszelkiego rodzaju sprzętu i narzędzi niezbędnych w gospodarstwie i rolnictwie. Posiadali niezwykłe umiejętności, prymitywnymi narzędziami potrafili wytwarzać&#13;
różne przedmioty, od prostych gwoździ po sprzęt rolniczy, od motyki, siekiery, łańcucha, bronika aż po pług. Wykonywali okucia wozów, zamki czy stylizowane okucia drzwi,&#13;
ramy, bramy64 Dziś nazwalibyśmy to kowalstwem artystycznym. W zasadzie wytwarzali&#13;
to, o co prosili potencjalni klienci. Potrzebny węgiel wypalali z drzewa. Zazwyczaj mieli&#13;
własne, skromne kuźnie stojące obok domostw, a czasami za kuźnie służył im przedsionek&#13;
własnego domu. Udawali się pieszo na jarmarki z wykonanymi przez siebie wyrobami kowalskimi, nieraz do odległych miast i miasteczek. Kowale ze Spisza chodzili piechotą do&#13;
Nowego Targu, Krościenka, Jabłonki, Czarnego Dunajca, Starej Spiskiej Wsi, Kieżmarku.&#13;
Czasem podwozili ich furmanką lub saniami górale jadący na jarmark. Kowale sprzedawali podkowy, motyki, siekiery, gwoździe, łańcuchy, noże czy kapturki do osi, na miej61&#13;
&#13;
Z badań terenowych przeprowadzonych w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu - niematerialne dziedzictwo Romów” realizowanego przez Fundację Dobra Wola, 2018 r.&#13;
62&#13;
&#13;
Z badań terenowych przeprowadzonych w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu - niematerialne dziedzictwo Romów” realizowanego przez Fundację Dobra Wola, 2018 r.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
Wypowiedz Walentego Gila: http://www.jurgow.pl/khamoro/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
Informacja pochodząca od członków rodziny Gil z Jurgowa.&#13;
&#13;
P. Lechowski, Romscy kowale na Spiszu, broszura wydana w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu&#13;
– niematerialne dziedzictwo Romów”, Kraków 2018 r.&#13;
&#13;
59&#13;
&#13;
http://www.jurgow.pl/khamoro/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
64&#13;
&#13;
60&#13;
&#13;
http://polski-spisz.com/poezja-spiska/walenty-plucinski/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
226&#13;
&#13;
63&#13;
&#13;
A. Bartosz, Gospodarowanie Cyganów na Polskim Spiszu, Kraków 1972, praca magisterska, mps. Arch. IEiAK&#13;
UJ/107, Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Jagiellońskiego.&#13;
&#13;
227&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
scu ostrzyli narzędzia przyniesione przez gazdów65. Z okoliczną ludnością prowadzili też&#13;
handel wymienny, wymieniając swoje wyroby na żywność. W okresie przed I wojną światową Romowie byli na jarmarkach niemal jedynymi kowalami. W owym czasie romscy&#13;
kowale odbywali przymusową służbę w wojsku Austro-Węgierskim, gdzie wykorzystywano ich umiejętności kowalskie, przydzielając im często stanowiska podkuwaczy koni,&#13;
ale także i muzyczne.66&#13;
Nie wszystkim kowalstwo dawało dochód wystarczający w zupełności do zaspokojenia potrzeb swoich rodzin. Z tego względu Romowie podejmowali się najrozmaitszych&#13;
innych prac. Pracowali przy budowanie dróg, zajmując się tłuczeniem i układaniem kamieni na ich nawierzchnię. Kiedy budowano pierwszą w Polsce kolejkę linową w Tatrach, powstał problem prawie nie do rozwiązania, mianowicie: jak na tej wysokości&#13;
zdobyć tłuczeń kamienny. Problem rozwiązała grupa tamtejszych Romów. Posiadali oni&#13;
umiejętność rozbijania kamieni bez większego wysiłku. Zawdzięczali to specjalnemu&#13;
młotkowi, który był osadzony na gęsto plecionych rzemiennych rączkach, a nie jak to&#13;
było w zwyczaju na rączce drewnianej. Siła uderzenia wystarczała do rozbicia skały przy&#13;
niewielkim wysiłku67.&#13;
O Romach mówiono też, że są świetnymi muzykami. Niejednokrotnie romski kowal&#13;
po pracy w kuźni brał w ręce skrzypce i dodatkowo zarabiał, grając na weselach czy też&#13;
przygrywając kuracjuszom. Zdarzało się, że zdolnych romskich muzykantów werbowano do góralskich kapel. To na dworach, m.in. Marsów w Limanowej najpiękniejsze utwory grali właśnie Cyganie, a ich muzyka zapadała w pamięci mieszkańców Galicji. Ks. Józef&#13;
Tischner wspominał, że jego matka do końca życia miała w uszach melodie cygańskiej&#13;
kapeli, która przygrywała na jej weselu w Łopusznej68.&#13;
Warto przybliżyć sylwetki kilku romskich kowali, o których jeszcze zachowała się pamięć. Wspomniany już Walenty Gil z Jurgowa, znany w całej okolicy, był następcą kilku&#13;
pokoleń kowali. Bywało, że nawet gazdowie omijali bliższych im kowali, żeby właśnie&#13;
do niego się dostać i zlecić mu wykonanie różnych rzeczy. Poza tym Walenty mieszkał&#13;
na terenie parceli kościelnej, więc siłą rzeczy miał częsty kontakt z księżmi tamtejszej&#13;
parafii, a z niektórymi nawet się przyjaźnił. Skutkowało to także zleceniami na rzecz kościoła, między innymi wykonywał zawiasy i różne okucia do drzwi kościelnych, elementy&#13;
krzyży, świeczniki. W latach pięćdziesiątych otrzymał zlecenie na wykonanie głównej&#13;
bramy wejściowej na tamtejszy cmentarz, która nadal jest zachowana. Niestety niewielu&#13;
mieszkańców Jurgowa wie, że to brama wykuta przez romskiego kowala z Jurgowa.&#13;
Oprócz tego robił też elementy do nagrobków, między innymi na pomniku nagrobnym jednego z księży wykonał ozdobny łańcuch. Przy jednym z domów romskich w Czarnej Górze stoi w obejściu zachowany drabiniasty wóz okuty w całości przez Walentego&#13;
Gila. Wykonywał on przedmioty nie tylko użytkowe, proste, ale również artystyczne. Po&#13;
65&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
66&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
śmierci Walentego nikt nie przejął jego rzemiosła, a pozostała po nim kuźnia jest obecnie&#13;
wykorzystywana jako komórka, gdzie przechowywane jest drewno na opał.&#13;
W latach sześćdziesiątych XX w. w Czarnej Górze działał też Augustyn Mirga. Mówiono na niego Gustek znad wody, ponieważ mieszkał w pobliżu rzeki Białki. Równie cenionymi kowalami z Czarnej Góry byli Józef Kamiński, Jakub Kacica czy Jan Mirga. W latach&#13;
sześćdziesiątych działały jeszcze rodziny kowali także w innych miejscowościach polskiego Spisza, np. rodzina Mirgów we Frydmanie czy w Nowej Białej. W Łapszach Wyżnych&#13;
była dość liczna rodzina Józefa Oraczko, który pracował w kuźni wraz z synami69&#13;
Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku wielu Romów Karpackich skorzystało z możliwości rozpoczęcia nowego życia w Nowej Hucie przy budowie ogromnego kombinatu&#13;
metalurgicznego. W 1947 r. na polecenie Józefa Stalina Polska rozpoczęła przygotowania&#13;
do budowy zakładu państwowego – wielkiej huty, zapewniającej stal dla całego krajowego przemysłu. Była to jedna z kluczowych inwestycji Planu 6-letniego „stalinowskiego&#13;
projektu skoku gospodarczego i społecznego” zakładającego ogromne inwestycje w przemysł. By cel ten zrealizować. należało zwiększyć mobilność społeczną siły roboczej. Konieczne było przeniesienie tejże siły ze wsi do miast oraz wykształcenie nowej, związanej&#13;
z władzą klasy robotniczej.&#13;
Idea integracji Romów w nowo powstającym polskim organizmie komunistycznym&#13;
pojawiła się już w 1945 r., kiedy to w Ministerstwie Administracji Publicznej planowano&#13;
program produktywizacji ludności romskiej70. Ten program skrystalizował się w formie&#13;
Uchwały Prezydium Rządu nr 452/52 z dnia 24 maja 1952 r. dotyczącej pomocy wobec&#13;
ludności cygańskiej przechodzącej na osiadły tryb życia. Głównym zadaniem tej uchwały&#13;
była produktywizacja Cyganów, a warunkami powodzenia – dokonanie ewidencji, ustalenie warunków bytu i zakresu potrzeb niezbędnych dla przejścia na osiadły tryb życia&#13;
(potrzeby mieszkaniowe, zainteresowania i kwalifikacje zawodowe, pomoc niezbędna&#13;
dla skierowania dzieci do szkół). Szczególną opieką należało otoczyć osiadłą ludność cygańską i wykorzystać ją do akcji propagandowo-uświadamiającej71. Sukcesem początkowej fazy polityki osiedleńczej i produktywizacyjnej Romów była budowa Nowej Huty.&#13;
Prowadzono intensywną akcję agitacyjną, w wyniku której pierwsi Romowie przyjechali&#13;
do Nowej Huty już w 1949 r. Pochodzili głównie ze spiskich i podhalańskich wsi, takich&#13;
jak Trybsz, Niedzica, Sromowce, Łapsze, Frydman, czy Nowy Targ, a najliczniejsza grupa&#13;
przybyła z Kacwina i Jurgowa. Ludzie z fachem kowalstwa w ręku, z rodzinnymi tradycjami w tym rzemiośle, odnaleźli się w nowych warunkach pracy w Nowej Hucie. Romów&#13;
zaczęto powszechnie zatrudniać jako nisko wykwalifikowanych robotników, a romscy&#13;
muzykanci coraz częściej obecni byli w miejskiej scenerii Krakowa. Zmiany społeczno-ekonomiczne, jakie nastąpiły po roku 1989 w Polsce i w Europie, sprawiły, że Romowie&#13;
znaleźli się na marginesie społeczeństwa, bez wykształcenia byli pierwsi zwalniani z pracy, zaczęli korzystać z zasiłków. Tradycyjne zawody, między innymi kowalstwo, zaczęły&#13;
zanikać. Było to ściśle związane z modernizacją wsi, masowo produkowanymi wyrobami&#13;
metalurgicznymi.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
K. Parno-Gierliński, Zawody i profesje romskie, Związek Romów Polskich, Instytut Pamięci i Dziedzictwa&#13;
Romów oraz Ofiar Holocaustu, Szczecinek 2008.&#13;
&#13;
68&#13;
Ł. Połomski, Cygan-Galicyjski podróżnik, http://www.starosadeckie.info/kultura/cygan-galicyjski- podróżnik/, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
A. Bartosz, Gospodarowanie Cyganów na Polskim Spiszu, op. cit.&#13;
&#13;
70&#13;
&#13;
A. Mirga, Proces kształtowania się podmiotowości politycznej, op. cit.&#13;
&#13;
71&#13;
&#13;
J. Depczyńska, Cyganie w środowisku pracy: na przykładzie zbiorowości Cyganów w Nowej Hucie, „Annales&#13;
Universitatis Mariea Curie-Składowska”, 1970, t. IV, nr 11.&#13;
&#13;
228&#13;
&#13;
229&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Akcesja Polski w struktury Unii Europejskiej w 2004 r. to moment, w którym zaczęły się wielkie fale wyjazdów Polaków, związane z bezrobociem, ale też z pojawieniem&#13;
się możliwości znalezienia nowych perspektyw. Romowie Karpaccy, od wieków mieszkańcy Spisza i Podhala, cisi świadkowie i obserwatorzy wyjazdów górali do Ameryki,&#13;
wykluczeni z ich bogatej kultury migracyjnej, ruszyli w drogę. Pionierskie badania Między tradycją a zmianą: Migracyjne ścieżki polskich Romów72 omawiają zwykle pominięte albo przemilczane w naukowym dyskursie migracyjnym i romologicznym kierunki,&#13;
powody ale też społeczne konsekwencje migracji polskich Romów. A Romowie polscy&#13;
już w latach 90. podążyli za rodakami m.in. do Niemiec i Wielkiej Brytanii, korzystając&#13;
z sieci migracyjnych krewnych z innych miejscowości73. W niektórych przypadkach wyjazdy skutkowały stałym osiedleniem się, co stanowiło też podstawę do powstania nowych łańcuchów migracyjnych. W cytowanym raporcie we wnioskach końcowych pada&#13;
stwierdzenie, że od ponad ćwierć wieku mamy do czynienia z największym – od czasów&#13;
powojennych emigracji Niemców czy Żydów – exodusem mniejszości etnicznej z Polski. Mało tego, owa masowa emigracja przechodzi niemal niezauważenie74, tak jak niezauważana, przemilczana jest nadal w literaturze, w ulotkach, w przewodnikach czy na&#13;
stronach internetowych na temat Spisza i Podhala wielowiekowa obecność Karpackich&#13;
Romów w tym regionie. Symboliczne jest też zakończenie filmu o romskich kowalach na&#13;
Spiszu, Byli Kowale, byli, którego autorem jest Monika Szewczyk. Film powstał w ramach&#13;
projektu realizowanego przez Fundację Dobra Wola75. W zakończeniu tym Adam Bartosz&#13;
opowiada o jednej ze swoich ostatnich wizyt w Jurgowie – na pogrzebie Walentego Gila,&#13;
swojego serdecznego przyjaciela. Jak mówi: „wśród górali jurgowskich cieszył się ogromnym szacunkiem (…) i kiedy zmarł Walek Gil (…) bylem na pogrzebie, i bardzo smutno mi&#13;
było, że właśnie nikt z miejscowych nie szedł za trumną Walentego, tylko sama rodzina.&#13;
W takiej małej społeczności zawsze jest zwyczaj, że za zmarłym idzie cała wieś. Spytałem&#13;
jednego miejscowego spiszaka stojącego za płotem, który patrzył na ten pogrzeb i mówię: to&#13;
jak to nie pójdziecie na pogrzeb Walka? Przecie to Cygan – odpowiedział.&#13;
&#13;
72&#13;
&#13;
K. Fiałkowska, M. P. Garapich, E. Mirga-Wójtowicz, Między tradycja a zmianą: Migracyjne ścieżki polskich&#13;
Romów. Raport z badań, Ośrodek Badań nad Migracjami UW, Warszawa 2018, http://www.migracje.uw.edu.&#13;
pl/publikacje/migracyjne-sciezki-polskich-romow-miedzy-tracycja-a-zmiana-migracyjne-sciezki-polskich-romow-raport-z-badan/&#13;
&#13;
73&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
74&#13;
&#13;
W kontekście migracji z Polski oczywiście ta migracja jest mikroskopijna, jednak nabiera znaczenia w kontekście populacji polskich Romów. W wyniku badań prowadzonych wśród polskich Romów, migrantów i nie-migrantów, szacujemy, że ok. 30-60 procent Romów wyjechało z Polski, głównie do Wielkiej Brytanii.&#13;
75&#13;
&#13;
Dokument filmowy przedstawiający dawnych romskich kowali na Spiszu. Scenariusz i realizacja Monika&#13;
Szewczyk, producent Fundacja Dobra Wola, postprodukcja Agencja Filmowa HAF Kraków Krzysztof Krzyżanowski, Kraków 2018, w ramach projektu: „Kowalstwo na Spiszu – niematerialne dziedzictwo Romów”. Projekt ten został rekomendowany przez Radę Europy w ramach European Heritage Strategy for the 21st Century&#13;
i wpisany do księgi złotych praktyk jako ochrona niematerialnego dziedzictwa Romów: https://www.youtube.&#13;
com/watch?v=HkRH8cxa6bk, dostęp 10.12.2019.&#13;
&#13;
230&#13;
&#13;
Elżbieta Mirga-Wójtowicz – doktorantka i wykładowczyni na UP w Krakowie. Współpracowniczka Ośrodka Badań nad Migracjami UW w projekcie badawczym NCN: Transnarodowe życie polskich Romów – migracje, rodzina i granice etniczne w zmieniającej się Unii Europejskiej.&#13;
Monika Szewczyk – studentka na UJ. Tłumaczka języka romani. Współautorka książek i filmów&#13;
o tematyce romskiej. Współpracowniczka Ośrodka Badań nad Migracjami UW w projekcie badawczym NCN: Transnarodowe życie polskich Romów – migracje, rodzina i granice etniczne w zmieniającej się Unii Europejskiej.&#13;
&#13;
231&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Kuznia Walentego Gila, lata 70. XX w. (fot. A. Bartosz)&#13;
&#13;
Jan Mirga Baro Janko, 1970 (fot. A. Bartosz)&#13;
&#13;
Osiedle cyganskie w Czarnej Górze, lata 60. XX w. Arch. MET&#13;
&#13;
Walenty Gil, kowal z Jurgowa, ok. 1970 r.&#13;
(fot. A. Bartosz)&#13;
&#13;
232&#13;
&#13;
Dom Walentego Gila, z archiwum&#13;
prywatnego Andrzeja Mirgi&#13;
&#13;
233&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML�&#13;
&#13;
0LNURKLVWRULD�5RPµZ�.DUSDFNLFK�ɒ�SUµED�UHNRQVWUXNFML�RVDGQLFWZD�5RPµZ�Z�SROVNLHM�F]ÛěFL�6SLV]D�&#13;
&#13;
Współczesny kowal romski pracujący w pozycji siedzącej, Bułgaria (fot. P. Lechowski)&#13;
Wnukowie Walentego Gila w tradycyjnych strojach spiskich (odmiana jurgowska)&#13;
arch. prywatne Hanna Nawara&#13;
&#13;
Gustek Mirga, kowal, Czarna Góra, 1971 (fot. W. Dudziak)&#13;
&#13;
234&#13;
&#13;
Brama cmentarza w Jurgowie wykonana przez kowala&#13;
Walentego Gila w 1954 roku (fot A. Gil)&#13;
&#13;
235&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�&#13;
�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
0DJGDOHQD�.ZLHFLąVND&#13;
���:VWÛS&#13;
Walenty Gil z rodzina w Jurgowie, fot arch. prywatne Hanny Nawary&#13;
&#13;
Spisz jest regionem o nieoczywistej historii. Wprawdzie przez ponad sześćset lat stanowił jednostkę administracyjną Korony Węgierskiej i do 1918 r. miał stabilne granice,&#13;
to jednak polsko-czechosłowacki spór po zakończeniu I wojny światowej diametralnie&#13;
zmienił dotychczasowy układ geopolityczny. Czechosłowacja uważała, że jest wyłączną&#13;
spadkobierczynią całego obszaru Spisza i chciała, „by nowa granica biegła śladem granicy&#13;
dawnych Węgier. Argumentowano, że jest to teren prawie w całości zamieszkały przez&#13;
Słowaków oraz że Spisz stanowi historyczną całość, której nie należy dzielić. Natomiast&#13;
zdaniem strony polskiej granica powinna była zostać wytyczona zgodnie z zasięgiem&#13;
gwar małopolskich, a więc znacznie dalej na południe. Problem tkwił w tym, że wielu&#13;
mieszkańców spornych terenów, zwłaszcza we wsiach, nie miało określonej świadomości&#13;
narodowej”1. Spór zakończyła w 1924 r. Liga Narodów, podejmując decyzję o ostatecznym zatwierdzeniu granicy, którą w czasie II Wojny Światowej znowu zmieniono, ale&#13;
w 1945 r. ostatecznie przywrócono stan wcześniejszy i obowiązuje on do czasów współczesnych. W efekcie podjętych decyzji część Spisza, która należy do Polski, stanowi zaledwie mały procent całego regionu w dużej mierze przypadającego stronie słowackiej.&#13;
Polski Spisz tworzy czternaście – od 2014 r. piętnaście wsi (samodzielna stała się Niedzica-Zamek), które należą do trzech gmin. Do gminy Bukowina Tatrzańska należą Czarna Góra, Jurgów, Rzepiska, w gminie Łapsze Niżne są Frydman, Falsztyn, Kacwin, Łapsze Niżne, Łapsze Wyżne, Łapszanka, Trybsz, Niedzica i Niedzica-Zamek, a w gminie&#13;
nowotarskiej położone są Dursztyn, Krempachy i Nowa Biała. Ponadto, na tym terenie&#13;
1 A.Kroh, Spisz to współistnienie, „Tatry”, 2019, nr 67, s. 80; Por. Z. Sobierajski, Gwary spiskie na pograniczu&#13;
polsko-słowackim, „Rocznik Podhalański”, 1997, nr 7, s. 169-184.&#13;
&#13;
236&#13;
&#13;
237&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
istnieją trzy odmiany regionalnego stroju: jurgowski, kacwiński, trybski. Specyficzne dla&#13;
Spisza jest istnienie lokalnej wspólnoty leśno-gruntowej opartej na osiemnastowiecznym prawie węgierskim zwanej urbarem2. Z ciekawostek historycznych warto także&#13;
wspomnieć o stosunkach pańszczyźnianych tzw. żelarstwie (z węgierskiego zsellérség),&#13;
które przetrwało do 1931 r. w Łapszach Niżnych, Falsztynie i Niedzicy3. Pańszczyźniane zobowiązania nie dotyczyły wszystkich mieszkańców, lecz części rodzin, niemniej&#13;
ośmielam się poniżej przedstawić pewną hipotezę dotyczącą społeczności tych trzech&#13;
wsi w oparciu o wyciągnięte wnioski z wysłuchanych opowieści na Spiszu podczas etnograficznych badań terenowych w 2018 r.&#13;
Historia polskiej części Spisza kształtowała poczucie tożsamości ludzi zamieszkujących stosunkowo nieduży obszar między Podhalem a Pieninami, który posiada wyraźną odrębność regionalną. Przejawy tej odrębności są widoczne m.in. w ubiorze, tańcu,&#13;
gwarze i swoistym postrzeganiu rzeczywistości. Interesujące są deklaracje mieszkańców&#13;
Spisza na temat ich poczucia tożsamości regionalnej. Spiszacy, podobnie jak mieszkańcy Podhala, są uważani przez ludzi z nizin za górali. Tymczasem w refleksji nad własną&#13;
tożsamością często powtarzają – „my miejscowi za górali uważamy tylko ludzi z Podhala.&#13;
Tu, na Spiszu, żyją Spisoki”4. W Jurgowie usłyszałam: „rzepiszczanie się zgóralszczyli,&#13;
spolszczyli”, „nie są prawdziwymi Spisokami, są góralami”.&#13;
Tematyka rzemiosła i rękodzieła stała się pretekstem do analizy i opisu zastanej sytuacji społecznej na Spiszu w drugiej dekadzie XXI w. Wysłuchane opowieści zawierają&#13;
pewną logiczną strukturę, a odkrywanie jej znaczeń, więc ich interpretacja zawsze jest&#13;
wyzwaniem dla etnologa5. W opowieściach poszczególnych osób charakterystyczne&#13;
jest wspominanie czasów przeszłych, pomimo że stawiane pytania miały na celu zarejestrowanie bieżącego zaangażowania mieszkańców Spisza w wytwórczość rzemieślniczą&#13;
i rękodzielniczą. Często w tym kontekście powtarzane są wypowiedzi: „teraz to zanika”,&#13;
„wszyscy są za granicą” lub „poumierali”, ale zarazem można zauważyć powstawanie nowych dziedzin rękodzieła niespotykanych w regionie. Jest to drobne wytwórstwo lub zajęcia, które wypełniają czas poza codziennymi obowiązkami, tj. pamiątki na sprzedaż dla&#13;
turystów lub prezenty dla bliskich. Osobnym zagadnieniem jest kwestia ręcznego szycia&#13;
regionalnego stroju i wykonywania na nim haftów. Na podstawie obserwacji w terenie&#13;
można stwierdzić, że ubieranie się po spisku jest coraz bardziej popularne i wynika z aktywności młodzieży w lokalnych zespołach pieśni i tańca.&#13;
W poszczególnych wsiach są nieliczni rzemieślnicy, którzy kontynuują rodzinne tradycje, często dostosowane do współczesnych wymagań klientów, lub sami zdecydowali&#13;
o rozpoczęciu wytwórczości. Inni zaprzestali rękodzieła lub drobnego rzemiosła wsku2&#13;
&#13;
F. Payerhin, O urbarze. Zapiski znalezione „na piyntrze”, „Na Spiszu”, 2006, nr 4, s. 42-45.&#13;
&#13;
3&#13;
&#13;
J. Ciągwa, Zniesienie pańszczyzny na Spiszu w latach 1931-1934, „Studia Iuridica Lublinensia”, 2016, vol. XXV,&#13;
nr 3, s. 165-178.&#13;
&#13;
4&#13;
&#13;
P. Schmidt, Język pogranicza. Wartość języka w identyfikacjach z własną kulturą, w: Kultura i przyroda. Górale i góralszczyzna w dziejach i kulturze pogranicza polsko-słowackiego (Podhale, Spisz, Orawa, Pieniny),&#13;
red. M. Gotkiewicz, Podhalańska Wyższa Szkoła Zawodowa w Nowym Targu, Nowy Targ 2005, s. 55.&#13;
&#13;
5&#13;
Zob. Cz. Robotycki, St. Węglarz, „Chłop potęgą jest i basta”. O mityzacji kultury ludowej w nauce, „Polska Sztuka Ludowa”, 1983, nr 1, s. 3-8.&#13;
&#13;
238&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
tek braku zapotrzebowania na ten rodzaj usług i dotyczyła ona prac związanych zarówno&#13;
z gospodarowaniem jak i z twórczością tzw. chałupniczą na zlecenie Cepelii. Tradycyjnym rzemiosłem i rękodziełem, na przykład kowalstwem, ciesielstwem, snycerką, hafciarstwem, sporadycznie przejętymi od poprzednich pokoleń, zajmuje się kilkanaście&#13;
osób. Od kilkudziesięciu lat powstają nowe dziedziny, które na małą skalę rozwijają&#13;
przede wszystkim kobiety, tj. haftowanie obrazów, szycie maskotek, szydełkowanie, wykonywanie stroików okolicznościowych, decoupage’u i dekoracyjnych kwiatów wykonanych z rajstop. Przekształceniu ulegają także dawne rzemiosła, które przystosowują się&#13;
do potrzeb współczesności.&#13;
W pamięci są żywe wspomnienia o sąsiadach, którzy do lat 80. i 90. minionego stulecia&#13;
trudnili się rzemiosłem i rękodziełem. Dominuje pamięć o romskich kowalach oraz wytwórczości w zakresie stolarstwa, bednarstwa, a także o przetwarzaniu lnu i wełny w celu&#13;
szycia ubioru codziennego i odświętnego. W różnych spiskich wsiach mieszkańcy coraz częściej organizują izby regionalne lub niewielkie ekspozycje, gdzie prezentowane są&#13;
dawne ręcznie wykonane przedmioty służące kiedyś do użytku codziennego. Na Spiszu&#13;
są więc nieliczne osoby, które jeszcze coś wykonują w zakresie rzemiosła lub rękodzieła,&#13;
ale coraz bardziej liczni są ci, którzy zaprzestali tej działalności i wspominają dawne czasy, gdy wytwórczość organizowała relacje sąsiedzkie w wiejskich społecznościach.&#13;
&#13;
���%DGDQLD�WHUHQRZH&#13;
Tygodniowe badania terenowe w lipcu 2018 r.6, które koordynowałam, zostały rzetelnie przeprowadzone przez studentów etnologii Uniwersytetu Poznańskiego: Katarzynę&#13;
Sołtys i Marcina Mielewczyka. Uczestniczył w nich też absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, Emilian Wilk, oraz absolwentka tego kierunku studiów na Uniwersytecie&#13;
Łódzkim, Natalia Iwaniuk. Etnograficzne wywiady, swobodne rozmowy i obserwacje&#13;
uczestniczące odbyły się w każdej z piętnastu spiskich wsi. Podstawę do badań tworzył&#13;
przygotowany przeze mnie kwestionariusz, który miał być pretekstem do rozmowy&#13;
na temat rzemiosła i rękodzieła na Spiszu. Biorąc pod uwagę doświadczenie terenowe&#13;
uczestników obozu, pozostawiłam do wyboru sposób prowadzenia rozmów w terenie:&#13;
zgodnie z kolejnością ułożonych pytań w kwestionariuszu lub zgodnie z metodami właściwymi dla rozmowy sterowanej, więc opartej na stawianiu pytań w stosownej dla prowadzonej rozmowy kolejności. Wskazane było jednak, by do rozmów wybierać osoby,&#13;
które mieszkają we wsi co najmniej od drugiego pokolenia. Uczestnicy badań nie zawsze&#13;
stosowali się do tego zalecenia, bo rzeczywistość terenowa weryfikowała wstępne założenia, co w efekcie przyniosło interesujący zbiór kilkudziesięciu wywiadów i rozmów swobodnych, który ukazał współczesny obraz mieszkańców Spisza różny od historycznych&#13;
opisów. Dzisiaj etnograficzną mozaikę polskiej części regionu tworzą przede wszystkim,&#13;
obok Polaków, mniejszości: słowacka, górale podhalańscy i romska, przy czym bywa,&#13;
że mieszkańcy deklarują dwoistą tożsamość związaną z poczuciem tożsamości lokalnej/&#13;
regionalnej (spiskiej) i zarazem etnicznej/narodowej. Na co dzień mieszkańcy posługują&#13;
6 Stałym miejscem naszego zamieszkania było Centrum Kultury Słowackiej w Nowej Białej. Codziennie rano&#13;
wyruszaliśmy w teren, gdzie zawoził nas wynajęty w tym celu autobus.&#13;
&#13;
239&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
się literackim językiem polskim i rodzinną mową, która jest im bliska, więc wypowiadane&#13;
spontanicznie zdania rozbrzmiewają w gwarze spiskiej, podhalańskiej, w języku słowackim, polskim i romskim.&#13;
Swoisty koloryt i niepowtarzalność na Podtatrzu nadaje Spiszowi postać dobosza,&#13;
który jest pozostałością dawnych zwyczajów węgierskich w tym regionie. W języku węgierskim dobos to członek orkiestry grający na bębnie, a dzisiaj w Niedzicy, Nowej Białej&#13;
i Krempachach, nazywany bymbniorzem, pełni ważną funkcję społeczną. Używane jest&#13;
też określenie bołgorz7. W Nowej Białej maszeruje on z bębnem kilkanaście razy do roku&#13;
trasą wiodącą ulicami św. Katarzyny, św. Floriana, Stolarskiej, Obłazowej i z polecenia&#13;
sołectwa zawiadamia mieszkańców wsi o ważnych decyzjach i wydarzeniach, które dotyczą kwestii urbarialnych, takich jak np. licytacja gruntu albo decyzja o jego zalesianiu.&#13;
Miejscowy bymbniorz pełni tę honorową funkcję od 1999 r. i jest ona dziedziczona, ale&#13;
niekoniecznie w obrębie jednej rodziny. Sposób bębnienia może się różnić w poszczególnych wsiach, bo np. w Krempachach czynność ta wykonywana jest jedną, a w Nowej&#13;
Białej dwiema pałkami.&#13;
Nim uczestnicy obozu wyruszyli w teren, mieli okazję wysłuchać prelekcji wprowadzającej w tematykę dziedzictwa Spisza i jego historię. Ciekawostką jest tzw. zastaw spiski, czyli umowa z 1412 r. pomiędzy Władysławem Jagiełłą a Zygmuntem Luksemburczykiem, która polegała na przyłączeniu do Polski 16 miast spiskich w zamian za pożyczone&#13;
królowi Węgier pieniądze. Wyjątkowym zjawiskiem przyrodniczym na Spiszu jest przełom rzeki Białki i jaskinia Obłazowa, gdzie został znaleziony, wykonany z ciosu mamuta,&#13;
najstarszy na świecie bumerang. W Falsztynie jest rezerwat przyrody zwany Zielonymi&#13;
Skałkami, w Niedzicy średniowieczny zamek Dunajec, we Frydmanie zabytkowy kasztel,&#13;
a w Kacwinie dawne spichlerze zwane sypańcami. W Czarnej Górze mieszkają i tworzą&#13;
romskie artystki – rzeźbiarka i malarka Małgorzata Mirga-Tas oraz poetka i pieśniarka&#13;
Teresa Mirga. Ze Spisza rozciąga się jeden z piękniejszych widoków na Tatry. Te wybrane informacje nadały badaczom-etnografom swoisty kontekst do prowadzenia rozmów&#13;
w terenie, obserwowania i dokumentowania otaczającej nas rzeczywistości.&#13;
Szczególne okazje do prowadzenia obserwacji uczestniczących związane były z codziennością mieszkańców, ich praktykami religijnymi, a także wydarzeniami kulturalnymi, które odbyły się podczas naszego pobytu w terenie. Do codziennej praktyki terenowej należały wspólne spędzanie czasu z mieszkańcami Nowej Białej przy okazji posiłków&#13;
w Centrum Kultury Słowackiej, gdzie mieszkaliśmy, rozmowy z kierownikiem i pracownikami tego ośrodka podczas spędzania czasu w lokalnym barze, zakupy w sklepach&#13;
spożywczych i przypadkowe spotkania na ulicy. Praktyki religijne mieszkańców Spisza&#13;
związane były z niedzielną mszą świętą i uroczystością Matki Boskiej Zielnej 15 sierpnia.&#13;
Wydarzeniami kulturalnymi, które stworzyły niecodzienne okazje do obserwacji uczestniczącej, były koncerty w kościołach we Frydmanie i Łapszach Wyżnych w ramach odbywającego się od kilku lat festiwalu „Barok na Spiszu”, a także udział w dwóch próbach&#13;
zespołów regionalnych (prowadzonych w każdym tygodniu) we wsiach Łapsze Wyżne&#13;
i Frydman. Zostaliśmy zaproszeni i miło przyjęci przez kierowników oraz członków zespołów.&#13;
7&#13;
&#13;
jb, Góralskie cytanie 2018 – gala finałowa, „Na Spiszu”, 2018, nr 2, s. 14.&#13;
&#13;
240&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Przeprowadzone wywiady/rozmowy z mieszkańcami poszczególnych wsi zostały zarejestrowane w formie audio, a towarzyszyła im dokumentacja fotograficzna. Wykonano&#13;
fotografie sprzedawanych na straganach pamiątek, wyrobów rzemieślniczych, wnętrz&#13;
tzw. izb regionalnych, ale także detali z otaczającego nas pejzażu, zabudowy wsi, zabytków itp. Jednym słowem, wszelkie przejawy „znaków istnienia” w kontekście codziennego życia mieszkańców omawianego regionu. Celem badań było bowiem uchwycenie&#13;
obecnego stanu wytwórczości, którą zajmują się mieszkańcy Spisza, a także zarejestrowanie stopnia ich zaangażowania w różne dziedziny rzemiosła i rękodzieła w związku&#13;
z przemianami społeczno-gospodarczymi dokonującymi się na wsi. Rozmówcy spontanicznie odwoływali się do przeszłości przywoływanej poprzez wspomnienia, gdy stawiane pytania odnosiły się do poszczególnych dziedzin wytwórczości: w drewnie, w kamieniu, w metalu, wyrobów z lnu, z wełny, ze skóry, ale także w zakresie haftu, szycia,&#13;
rzemiosła artystycznego czy pamiątkarstwa. Odrębnym tematem prowadzonych poszukiwań w terenie była rejestracja oraz okoliczności powstawania kolekcji prywatnych i tak&#13;
zwanych izb regionalnych.&#13;
Dopiero kolejne pytanie kierujące rozmowę na „tu i teraz” wprawiało ich w lekkie&#13;
zakłopotanie i najczęściej następowała odpowiedź, że „teraz to zanika” albo „technika&#13;
wyparła rękodzieło”, a także „wszyscy są za granicą”. Zawarte w wypowiedziach informacje na temat rękodzieła i rzemiosła na Spiszu rysują nieco odmienny obraz od opisów&#13;
etnograficzno-historycznych, zarówno tych dawniejszych jak i bliższych współczesności.&#13;
Michał Balara w swoich wspomnieniach ze Spisza zanotował, że w Krempachach i w Łapszach Wyżnych jest kuźnia, w której pracują Romowie, w Czarnej Górze zaś stoi zabytkowa karczma i kuźnia, Jurgów „to centrum wytwórczości ludowej na Spiszu”8, a w Trybszu&#13;
nad rzeką Białką znajduje się młyn i tartak rodziny o nazwisku Bizub. Młyn zakupił Józef&#13;
Bizub, a gdy budynek zniszczał, w 1958 r. został rozebrany i w tym samym miejscu wybudowano młyn nowoczesny jak na ówczesne czasy9. Zapisy sprzed kilkudziesięciu lat&#13;
dotyczące Spisza mają swoje odzwierciedlenie we współczesności, bo syn młynarzy Bizubów mieszka przy ul. Młyńskiej i pracuje w rodzinnym tartaku, w Krempachach i Czarnej Górze stoją jeszcze stare kuźnie, lecz już nie czynne, a w Jurgowie mieszka największa&#13;
liczba rękodzielników, którzy przejęli rodzinne tradycje. Katarzyna Ceklarz, sięgając aż&#13;
od XIX w.10, wspomina liczne rodzaje rzemiosła w regionie, na temat których poszukiwaliśmy informacji w terenie, by dowiedzieć się czegoś o współczesnym stopniu zaangażowania mieszkańców Spisza w poszczególne dziedziny twórczości; albo tylko o ich&#13;
śladach w postaci dawnych warsztatów, narzędzi i wykonanych, lecz nieużywanych już&#13;
przedmiotów oraz opowieści i wspomnień z nimi związanych.&#13;
W opinii mieszkańców Spisza sposób życia na wsi ulega zmianie, o czym opowiadają&#13;
w sposób spontaniczny. W Łapszance, Kacwinie i Niedzicy coraz więcej osób wynajmuje&#13;
8 M. Balara, Z historii Spisza i Podhala naszego stulecia wspomnienia i relacje, Sądecka Oficyna Wydawnicza&#13;
Wojewódzkiego Ośrodka Kultury, Nowy Sącz 1987, s. 29, 39, 41, 43.&#13;
9&#13;
Inwentarz ludowych zakładów pogrzebowych na Podhalu, Orawie i Spiszu 1960-1963, Archiwum Muzeum&#13;
Tatrzańskiego, sygn. AR/311, nr pag. 207.&#13;
10&#13;
&#13;
K. Ceklarz, Rzemiosło, przemysł i sztuka ludowa, w: Kultura ludowa Górali Spiskich, red. U. Janicka-Krzywda,&#13;
Centralny Ośrodek Turystki Górskiej PTTK, Oficyna Wydawnicza „Wierchy”, Kraków 2012, s. 145-172.&#13;
&#13;
241&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
pokoje dla turystów i staje się to stopniowo jednym z głównych źródeł ich utrzymania.&#13;
Rzepiska i Falsztyn ze względu na urokliwe krajobrazy są popularane wśród przyjezdnych zainteresowanych zakupieniem działki budowalnej lub domu letniskowego. We&#13;
Frydmanie i Krempachach dominuje opinia, że we wsi „nie ma ruchu turystycznego”.&#13;
Liczni mieszkańcy Spisza wyjechali za granicę w celach zarobkowych. Rzemiosło i rękodzieło nie jest już dodatkowym źródłem utrzymania, obok tradycyjnego gospodarowania i pasterstwa, które także zanikają. Tylko nieliczni podejmują się różnych dziedzin&#13;
wytwórczości.&#13;
Etnograficzne wędrówki po Spiszu przyniosły plon w postaci zarejestrowanych czterdziestu pięciu wywiadów na podstawie kwestionariusza, a także swobodnych rozmów&#13;
z ponad czterdziestoma osobami, które były prowadzone zgodnie z założonymi celami.&#13;
Została wykonana dokumentacja fotograficzna i notatki w terenie z prowadzonych obserwacji. Udało się nam zebrać informacje o kilkunastu czynnych rzemieślnikach i o kilkudziesięciu osobach zajmujących się rękodziełem, którzy przeważnie nie czerpią z tego&#13;
korzyści finansowych. Rękodzieło wykonywane jest bowiem spontanicznie i wynika z indywidualnej wrażliwości. Jest sposobem na spędzanie wolnego czasu. Zebraliśmy także&#13;
informacje na temat tak zwanych izb regionalnych oraz niewielkich ekspozycji zorganizowanych w lokalnych szkołach lub ośrodkach kultury, które powstały z prywatnych kolekcji lub z inicjatywy oddolnej jako działanie celowe, by pokazać i zachować dla kolejnych&#13;
pokoleń ręcznie wykonane przedmioty. Wyjątkowym miejscem ekspozycji jest zabytkowy obiekt sypaniec w Łapszach Niżnych. Każde z tych miejsc, gdzie są prezentowane&#13;
obiekty kultury materialnej, to inicjatywa mieszkańców Spisza. Wyjątkowa jest kolekcja&#13;
nieżyjącego już Józefa Iwańczaka zorganizowana w jego rodzinnym domu w Niedzicy&#13;
(lokalnie nazywanym muzeum). Pośród zebranych przez siebie przedmiotów umieścił&#13;
on kartkę z napisem: „Nasom powinnośćiom jest za to ochraniuwać pamiontki”11.&#13;
&#13;
3. 7HUD]�MXĺ�OXG]LH�VLÛ�U]HPLRVăDPL�EDUG]R�PDăR�]DMPXMÇ�&#13;
���������'UHZQR&#13;
Jeśli już mieszkańcy Spisza zajmują się rzemiosłem, to przede wszystkim obróbką drewna, a w dalszej kolejności obróbką kamienia i metalu. Są to nielicznie wykonywane profesje – najczęściej przez mężczyzn, którzy fachu uczyli się sami, aktywnie obserwując&#13;
innych członków rodziny lub sąsiadów przy pracy, a rzadziej przez absolwentow szkół zawodowych. Dominującym rzemiosłem jest stolarstwo, które potocznie mieszkańcy Spisza określają jako „robienie w drewnie” („robić [coś] w drewnie”). „Robieniem w drewnie” określają też rękodzieło artystyczne w zakresie rzeźby i płaskorzeźby.&#13;
Obróbka drewna na Spiszu ma długie tradycje, bo stolarze, a przede wszystkim cieśle&#13;
zawsze byli bardzo szanowani w wiejskiej społeczności. Zajęcie to było jednak traktowane jako dodatkowe12, realizowane w ramach zlecenia, poza pracami związanymi z prowa11&#13;
Por. J. Barański, „Arka” Józefa Iwańczaka. O pewnym spiskim muzeum rodzinnym, „Zbiór Wiadomości do&#13;
Antropologii Muzealnej”, 2018, nr 5, s. 67-156.&#13;
12&#13;
&#13;
Por. Tradycyjne rzemiosło i przemysł wiejski Karpat Polskich – perspektywy badawcze, rekonstrukcje, reinterpretacje, red. M. Brocki, Muzeum im. Wł. Orkana, Rabka-Zdrój 2017.&#13;
&#13;
242&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
dzeniem gospodarstwa. Odmienne od Podhala budownictwo na Spiszu – bo, jak mówią&#13;
mieszkańcy, domy częściej „stawiało się z cegły” – sprawiało, że od cieśli oczekiwano&#13;
znajomości także murarstwa13. Niejeden z mieszkańców Spisza stwierdzał: „stolarkę i nie&#13;
stolarkę, to ja też [potrafię]. Mało kiedy zanosiłem do obcego. I wymurowałem, i otynkowałem, niejeden dom otynkowałem”. W Rzepiskach, jak usłyszałam w terenie, wszyscy&#13;
starsi stolarze lub cieśle poumierali, a kolejne pokolenia niechętnie podejmują się tego&#13;
fachu. Jeden z nielicznych czynnych zawodowo stolarzy nauczył się stolarstwa od swoich&#13;
braci. Oni ukończyli szkoły zawodowe, a on podpatrując ich pracę już jako czternastolatek wykonywał meble na zamówienie. W swoim życiu zrobił dużo przedmiotów na zamówienie dla osób prywatnych, ale także do pensjonatów i lokalnego kościoła, dla którego wykonał rzeźby. Na poszczególnych łóżkach, krzesłach, szafach lub stołach umieszcza&#13;
rzeźbione elementy kwiatowe nawiązujące stylistyką do Spisza. W Czarnej Górze można&#13;
usłyszeć, że „stolarzy było dużo we wsi i to niedobrze szło (…). Teraz już ludzie się rzemiosłami bardzo mało [zajmują]”.&#13;
Jeśli można mówić o przekazywaniu tradycji w zakresie wytwórczości rzemieślniczej&#13;
i rękodzielniczej, to dzisiaj odnosi się ona bardziej do chęci i poczucia obowiązku wykonywania pewnej pracy, żeby nie pozostawać bezczynnym, „dla zabicia czasu”, ale także&#13;
swoistej wrażliwości na materiał, z którego od pokoleń wytwarzano okna, drzwi, meble&#13;
i przedmioty potrzebne na co dzień w gospodarstwie. Drewno pobudza wyobraźnię tych,&#13;
którzy od najmłodszych lat w rodzinnym domu mieli możliwość oswojenia się z nim,&#13;
obserwując prace stolarskie starszych pokoleń. „Drewna zawsze było dużo w rodzinie,&#13;
odkąd pamiętam i [wiem] też z opowieści” – wspomina młody rzeźbiarz z Frydmana&#13;
i dodaje: „Mam jakiś kawałek drewna i po prostu używam do tego wyobraźni i próbuję go&#13;
tylko delikatnie obrobić i pokazać to, co ja w nim widzę. (…) To takie twarze, gdzie, jak&#13;
mówię, uciąłem takie dwa kawałki i mi się skojarzyło, to lekko porzeźbiłem i takie nosy&#13;
wyszły. Tutaj też, jak mówię, bo to jest z jesionu, gdzieś tam był wbity gwóźdź podejrzewam i to obrosło jak obrosło i takie oko mi się z tego udało zrobić. (…) Dla kogoś innego,&#13;
powiedzmy, może wyglądać jak zwykły kawałek drewna, ja to widzę swoimi oczami”.&#13;
Na Spiszu prawie w każdej wsi są rzeźbiarze lub rękodzielnicy „dłubiący” na swój&#13;
sposób w drewnie i nie czynią tego wyłącznie dla celów zarobkowych, ale także jest to&#13;
sposób wyrażenia własnej wrażliwości. Ponadto–, jak wynika z przeprowadzonych rozmów w terenie, ozdobne balustrady, okna, drzwi, kołyski, łóżka, kredensy, płaskorzeźby,&#13;
drewniane naczynia najczęściej są wykonywane we Frydmanie, Czarnej Górze, Jurgowie,&#13;
Niedzicy i Łapszance, ale można tam także usłyszeć, że ktoś „wykonywał okna i drzwi, ale&#13;
już [tego] od paru lat nie robi, bo wszyscy kupują plastiki”, albo: „teraz mało stolarzy jest,&#13;
bo jak weszły plastikowe okna, drzwi do domów, no to stolarzom zabrakło roboty, bo&#13;
teraz wszystko nabywają. My też tu mamy plastikowe okna, no a przedtem wszystko było&#13;
z drzewa robione. No to, co mamy drzwi, no to wszystko nam robił w 80. roku”.&#13;
Pytanie o czynnych stolarzy czasami wywołuje skojarzenie z profesją rzeźbiarza, bo&#13;
w Kacwinie mieszkańcy wspominają: „on Matkę Boską wyrzeźbił, Jana Pawła to on jeszcze rzeźbi, a tak to…”, natomiast w Jurgowie „dużo z drzewa się robi” jak zaznaczają sami&#13;
13&#13;
&#13;
Wywiady etnograficzne z mieszkańcami wsi, Nowa Biała, 1976, Archiwum Muzeum Tatrzańskiego, sygn.&#13;
AR/NO/671/1, nr pag. 4.&#13;
&#13;
243&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
mieszkańcy. Dzisiaj coraz częściej wykonuje się także drewniane pamiątki, tj. solniczki,&#13;
pudełeczka, serwetniki, czerpaki, obońki, konewki, które przeznaczone są na sprzedaż&#13;
w Zakopanem jako pamiątki z Podhala.&#13;
Oryginalną dziedziną rękodzieła na Spiszu jest lutnictwo, które stopniowo zanika.&#13;
Spiskie tradycje lutnicze sięgają daleko wstecz, bo są powiązane z zakopiańską Szkołą&#13;
Przemysłu Drzewnego (kursy lutnicze prowadził od 1923 r. podhalański góral Andrzej&#13;
Bednarz), po II wojnie z Liceum Sztuk Plastycznych, a w latach 1959-1975 z pobliskim&#13;
Technikum Budowy Instrumentów Ludowych w Nowym Targu14. Szkoły te kształciły&#13;
licznych fachowców, a niektórzy z nich kontynuowali edukację w Akademii Muzycznej&#13;
w Poznaniu. Zapotrzebowanie na usługi w zakresie wytwórczości instrumentów, najczęściej skrzypiec i ludowych basów, maleje, pomimo że wzrasta zainteresowanie młodzieży&#13;
udziałem w zespołach regionalnych prezentujących spiski taniec i muzykę. Dziś lutnictwem zajmują się dwie rodziny ze Spisza: jedna rodem z Krempachów, lecz jej działalność&#13;
w tym zakresie jest realizowana poza regionem, druga zaś w Jurgowie, ale „nie opłaca się&#13;
już robić” – jak stwierdza rękodzielnik, bo „przyszły Chiny i skończyły się zamówienia”.&#13;
W opowieściach mieszkańców istnieje też pamięć o lutniku z Czarnej Góry, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych.&#13;
Drewno to także las i praca z nim związana, która przez dziesięciolecia była częstym&#13;
źródłem utrzymania mieszkańców Spisza. Mężczyźni wyjeżdżali na słowacką stronę gór,&#13;
zatrudniani jako drwale. W opowieściach powracają wspomnienia tamtych lat – „tu była&#13;
ciężka praca w lesie, bo tam były te lasy w górach”. W czasach, gdy wyjazd na Słowację&#13;
był możliwy tylko dla tych, którzy mieli paszport, dzięki międzynarodowym porozumieniom mieszkańców Spisza obowiązywały inne zasady. Lokalne relacje podyktowane były&#13;
potrzebą zarobku: „masę ludzi pracowało na Słowacji. I dobrze im tam było, bo ubezpieczenie mieli, a teraz tam mają emerytury. Autobusy po nich przyjeżdżały. A później&#13;
jeszcze, że był pracownikiem, to dostawał deputat, czyli drewno opałowe. Nie musiał&#13;
się starać, tylko im przywozili deputat na opał. Nie było domu, w której by nie było tej&#13;
przepustki i by nie chodzili do pracy. A później to już nie było czasu na jakieś rękodzieła,&#13;
na takie coś”. We wspomnieniach pozostały obrazy prowadzonych rozmów dotyczących&#13;
wzajemnych zobowiązań między Polską a Słowacją w kwestii prac w lesie: „jak granice&#13;
się zmieniały przy Parku Tatrzańskim, to Słowacja się zobowiązała, że da ludziom pracę.&#13;
A w Nowym Targu nie było gdzie pracować więc ludzie mieli przepustki i chodzili tam&#13;
do pracy, właśnie do lasu: ścinka, zwózka, obrabianie drzewa. No i drewno opałowe też&#13;
mieli”.&#13;
Przy okazji rozmowy o pracy w drewnie powstają nowe opowieści, które ukazują codzienność życia na wsi w czasach minionych. „Teraz już ludzie się rzemiosłami bardzo&#13;
mało zajmują” – to częste stwierdzenie, które pobudza mieszkańców Spisza do wspomnień. Spontanicznie wywołane z pamięci zastanawiają pozornym brakiem związku z historią o rękodziele, są jakby przerywnikami w głównym wątku narracji, który odnosi się&#13;
do pracy w drewnie. Mieszkańcy Frydmana wspomnienia skierowali na lata 50. i 60. zeszłego stulecia, gdy w Nowym Targu powstały zakłady przemysłowe z najbardziej prężną&#13;
14&#13;
&#13;
Zob. B. Vogel, Słownik lutników działających na historycznych i obecnych ziemiach polskich oraz lutników polskich działających za granicą do 1950 roku, Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2019, s. 27-28.&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
na Podtatrzu gałęzią produkcji obuwia: „to cztery auta [autobusy] chodziły, cztery rano,&#13;
cztery wieczór. Ludzie chodzili syćko młodzież też. Szkoła była przyzakładowa, dzieci&#13;
kończyły tylko dwa lata szkoły, które na co się nadawało, szło, kombinat był pełen obsadzony i robili buty. No, ale co z tego? Ludzie byli, są i będą. To się nie utrzymało długo.&#13;
Zaczęli kraść, rozebrali maszyny, zrobili nic. A dzisiaj trzeba się tłuc po większych dziedzinach, po inkszych wsiach. Dwa lata, trzy lata temu, to chłopy za granicę chodzili. Baby&#13;
z dziećmi w domach, a chłopy za granicę”.&#13;
&#13;
4. %\ăR�MDN�E\ăR��%\ăR�UR]PDLFLH��,�WDN�E\ăR��L�WDN�E\ăR��5R]PDLFLH�E\ăR��&#13;
����������0HWDO&#13;
Obróbka metalu związana jest z kowalstwem, które na Spiszu posiadało pewną specyfikę&#13;
ze względu na fakt, że rzemiosłem tym od kilku wieków trudnili się także Romowie. Podział pracy był ustalony zwyczajowo, bo Romowie wykonywali przede wszystkim drobne&#13;
przedmioty typu gwoździe, klińce, podkowy (ale nie podkuwali koni), lemiesze, motyki,&#13;
siekiery i wiele innych, które stanowiły podstawowe wyposażenie gospodarstwa rolnika.&#13;
Około 1954 r. w Czarnej Górze funkcjonowała spółdzielnia zatrudniająca romskich kowali, którzy robili m.in. gwoździe do przybijania szyn do podkładów kolejowych15. Kowale spoza społeczności romskiej zajmowali się raczej sprzętem gabarytowo większym,&#13;
wykonywali bramy, balustrady, poręcze i podkuwali konie. W drugiej dekadzie XXI w.&#13;
pojedynczo stojące budynki kuźni są już nieczynne, a jeśli ktoś jeszcze z nich korzysta&#13;
to w Krempachach „tylko dla siebie klepie noże do pługa, siekiery. Czasami ze wsi też&#13;
przychodzą, żeby im coś poklepać, wyprościć”. Obrazy jeszcze żywe w latach 80. zeszłego&#13;
stulecia, ukazujące kolejki wozów czekających do kuźni, pozostały we wspomnieniach&#13;
tak, jak pamięć o romskich kowalach, na których umiejętności nie ma już zapotrzebowania – „teraz ludzie sobie radzą, bo to prąd jest, to mają spawarki, to takie rzeczy. Każdy,&#13;
kto ma spawarkę, to sobie coś tam, jak się mu zepsuje co, to…”.&#13;
Istnieje domniemanie, że kilka wieków temu do Jurgowa został sprowadzony romski&#13;
kowal o nazwisku Mirga do budowy miejscowego kościoła. Pierwsze informacje na temat&#13;
Romów na Spiszu pochodzą z XVIII w. i są zapisane w lokalnych księgach parafialnych.&#13;
Przybyli więc na Spisz najpóźniej trzy wieki temu. Do II Wojny Światowej kowalstwem&#13;
na Spiszu zajmowali się przeważnie Romowie, którzy byli samoukami16. Wiadomo, że&#13;
mieszkali (lub nadal w kilku wsiach mieszkają) w Czarnej Górze, Jurgowie, Nowej Białej,&#13;
Frydmanie, Krempachach, Kacwinie, Trybszu i Łapszach Niżnych. Nie powinien więc&#13;
dziwić fakt, że Romowie stanowią znaczący wątek w opowieściach większości mieszkańców Spisza, które dotyczą obróbki metalu, ale także ich sposobu życia i wzajemnych&#13;
relacji między społecznością romską i nie-romską:&#13;
Jak byli, to robili siekiery, motyki, taki sprzęt na wsi, co potrzebny do roboty. Zajmowali się&#13;
takim kowalstwem [Łapszanka].&#13;
15&#13;
&#13;
P. Lechowski, Romscy kowale na Spiszu,broszura wydana w ramach projektu „Kowalstwo na Spiszu&#13;
- niematerialne dziedzictwo Romów”, Kraków 2018 r., s. 7.&#13;
16&#13;
&#13;
244&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
245&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Oni ino kowalowali, a jak nie to grali. W Trybszu był jeden kowal i w Łapszach Niżnych dwóch&#13;
było kowali, to robili wozy te drewniane, te okucia pługa [Czarna Góra].&#13;
No pewno, że korzystali [my z ich pracy], bo jak komuś trzeba było do pługa coś, albo dla konia&#13;
podkowy, to szli do niego i on to zrobił. Nie chodzili daleko, bo na miejscu, prawie w każdej wsi&#13;
były te Cyganie osiedleni. Ale teraz już żaden nie kowaluje tutaj [Czarna Góra].&#13;
Ja mam jeszcze podkowy, co są nowe, co zrobił Cygan. Konia się sprzedało i tak leżą te podkowy. Ale to może tak na pamiątkę [Czarna Góra].&#13;
- Było trochę tych Cyganów, co grali. Oni bardzo sprytni są do muzyki. Grali na skrzypcach, to&#13;
jak w czasie świąt, to chodzili po kolędzie.&#13;
- Dobrzy byli?&#13;
- Ci nasi tutaj tak. To już całkiem inna robota była. To już za mojej pamięci to tych Cyganów&#13;
nie było, tych, co byli kowalami. Dawno, dawno, tutaj mieli te kuźnie, tego. Takie miechy, co&#13;
to tego… Dzisiaj wszystko motorkami podwiązane, tutaj tego, dmuchać, żeby się ten ogień&#13;
utrzymywał [Niedzica].&#13;
U nas Cyganie byli kulturalni. Siedzieli i śpiewali. Taka stara babka, ja pamiętam taką starą Cygankę Hankę, to jak była wigilia, to chodzili śpiewać tak, jak kolędnicy chodzą. W Łapszach&#13;
nie ma już Cyganów. Nawet domów żadnych nie ma. Dopóki ostatnia żyła ta Hanka Cyganka,&#13;
to każdy ją lubił, tu cała wieś, to jej tak pomagali [Łapsze Niżne].&#13;
Wyjechali do Krakowa tam Hutę budować i nie ma ich [Łapszanka].&#13;
Budynki dawnych kuźni znikają z pejzażu spiskiej wsi, są najczęściej opuszczone, czasami zaadaptowane do innych funkcji użytkowych lub zburzone, bo uznane za niepotrzebne. Część z tych,&#13;
które pozostały, ma jeszcze pełne wyposażenie i czasami służy do drobnych napraw narzędzi najbardziej potrzebnych w codziennej pracy.&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Na Spiszu rękodzieło to zanika. Obróbka skóry była znaczącą dziedziną rzemiosła na polskim Spiszu do II wojny światowej, z najbardziej aktywnie działającymi warsztatami aż w siedmiu wsiach:&#13;
Czarna Góra, Jurgów, Kacwin, Krempachy, Łapszanka, Nowa Biała i Rzepiska17.&#13;
&#13;
5. 3RV]ăDP�QD�HPHU\WXUÛ�L�F]\Pě�WU]HED�E\ăR�VLÛ�]DMÇÉ��&#13;
���������QR�WR�Z]LÛăDP�VLÛ�]D�KDIWRZDQLH��.UDZLHFWZR��KDIW��NRURQNL&#13;
Szycie i ręczne robótki typu haft i koronki zawsze były powszechnym zajęciem na Spiszu,&#13;
którym zajmowały się przede wszystkim kobiety. Wyrobem odzieży sukiennej, tj. portek, sukman, lejbików trudnili się zaś najczęściej mężczyźni. Z historycznych przekazów&#13;
wiadomo, że w zeszłym stuleciu do lat 20. szyto ręcznie, a w kolejnym dziesięcioleciu za&#13;
sprawą upowszechnienia się maszyn na Spiszu nastąpił rozwój krawiectwa18. Powojenna&#13;
moda i łatwy dostęp do odzieży na targu spowodował, że tradycyjna odzież regionalna zaczęła zanikać. Można powiedzieć, że w drugiej dekadzie XXI w., dzięki aktywnie&#13;
działającym lokalnie zespołom pieśni i tańca, zainteresowanie tą dziedziną rękodzieła&#13;
wzrosło. Strój spiski jest także coraz częściej ubierany z okazji uroczystości rodzinnych&#13;
i kościelnych, ale „to nie było tak, że to się stało z roku na rok” – zaznacza mieszkanka&#13;
Krempach. W dalszej części jej wypowiedzi opisany jest proces, jaki się dokonał w zakresie pobudzenia wśród mieszkańców Spisza poczucia lokalnej tożsamości za sprawą&#13;
oddolnej inicjatywy:&#13;
[…] myśmy z zespołem pracowali bardzo dużo czasu na to, dlatego, że chodziliśmy do kościoła&#13;
i na procesje. Pokazywaliśmy te nasze stroje i ja też dzieciaki moje, jak były małe, to ubierałam,&#13;
żeby ta widziała i tamta widziała, a potem ubierało coraz więcej osób. Ten proces trwał ileś tam&#13;
czasu, ale że teraz Internet i wszystko pokazuje ten folk […]. Trochę jest i dobrej strony w tym,&#13;
trochę i złej, nie? Zależy w którą stronę ludzie pójdą, nie? Ale trochę obudziło tych ludzi i to&#13;
jest bardzo na plus, a to, że po prostu ta moda czy pewne rzeczy poszły w drugą stronę, no to na&#13;
to też nie mamy wpływu, ale grunt, że ludzie się nie wstydzą tego. Bo był taki czas, że założyć&#13;
strój to był taki obciach, że w ogóle na przykład dzieciaki do dzieciaka mówiły: w stroju będziesz chodził? Głupiś? Lubisz ludowe tańce, będziesz tańczył u nas, zwariował?&#13;
&#13;
Z obróbką metalu związane jest też tzw. klepanie dzwonków. Rękodzieło to nigdy na Spiszu nie&#13;
było w szczególny sposób obecne, mimo dużego zapotrzebowania na tego typu wyroby. Dzwonki&#13;
dla owiec, krów i kóz najczęściej kupowane są na targach, które oferują produkty tańsze i wykonane maszynowo. Rękodzieło jest czasochłonne i wymaga dużej precyzji, a efekty pracy doceniają&#13;
tylko nieliczni, którzy znają kunszt wyrobów dzwonkarza z Rzepisk.&#13;
W jego rodzinie kowalstwem zajmowali się kuzyn i wujek, ale dawno już tej działalności zaprzestali, a po kuźni nie pozostał żaden ślad. Pracownia dzwonkarza, który fachu nauczył się od&#13;
znajomego bacy z Niedzicy (jako juhas wypasał przy nim owce) i jest on dla niego zajęciem dorywczym, znajduje się w domowej suterynie. W zimie realizuje zamówienia dla pasterzy z Podhala,&#13;
a także ze Spisza po słowackiej stronie. Czasami pomaga mu syn, który wyklepuje blachę. Tajemnicą pozostaje sposób wykonania dzwonka, którego odpowiedni dźwięk jest strojony, „dobierany&#13;
jak do skrzypiec”: klepary to duże dzwonki redykowe (na redyk) dla owiec i krów, siekace/siekacki&#13;
są małymi dzwoneczkami dla jagniąt, a śpizoki dla kóz i owiec. Wykonuje on jeszcze turcule zwane&#13;
też sulokami, albo sztajerockami, które mają podłużny kształt i wielkość, a ich piękny dźwięk przypomina „jakby pszczoły się roiły”.&#13;
Dzwonki zawiesza się na szyjach zwierząt na odpowiednich skórzanych paskach, które są&#13;
ręcznie zdobione wybijanymi sztancami o różnych kształtach. Nie jest to popularne zajęcie na Spiszu, trudni się nim jedna osoba w Niedzicy, realizując zamówienia przede wszystkich dla pasterzy&#13;
z Podhala, ale także z Lendaku na Słowacji. Jest on samoukiem i wykonuje także pasy bacowskie.&#13;
&#13;
246&#13;
&#13;
Podobnie jak w Krempachach stało się również w kilku innych wsiach Spisza. Ożywienie związane z popularyzacją regionalnego ubioru wynika m.in. z oddziaływania&#13;
kultury Podhala, bezpośrednio wpływającej na mieszkańców wsi najbliżej niego położonych. W Trybszu młoda mieszkanka wspomina sytuację związaną z chrztem jej syna: „nie&#13;
było gdzie pożyczyć portek spiskich i musiał mieć góralskie” (to, co określane jest jako&#13;
góralskie, odnosi do Podhala). W Rzepiskach natomiast mieszkańcy stwierdzają, że ich&#13;
strój „powinien być spiski, a my tu góralski mamy”.&#13;
Charakterystyczne są także duża wiedza i zaangażowanie mieszkańców Spisza w dzieleniu się wiedzą na temat poszczególnych elementów stroju i haftu, który jest nieco odmienny w poszczególnych wsiach.&#13;
17&#13;
&#13;
Katarzyna Ceklarz, Rzemiosło, przemysł i sztuka ludowa, op.cit., s. 160.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Ibid., s. 158.&#13;
&#13;
247&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
[…] szyć, ja to szyła na maszynie. Na maszynie to wszystko, dziewczynom młodym białe,&#13;
a kobiety zaś wydane to czarne fartuchy. I te spódnice, no to jak to się ubrało, to pięknie to&#13;
wyglądało. Nie takie góralskie, jak w Zakopanem czy gdzie, bo tam są same spódnice bez fartuchów. A my fartuch mamy, bo to spiskie [Niedzica].&#13;
Kanafoski, spódnice stare ze śtofu kupuje się po słowackiej stronie, ale teraz można kupić już&#13;
w Polsce i teraz to jest strecz [Niedzica].&#13;
No portki to może nie każdy [sam wyszywał], bo to też troszkę jakiegoś talentu trzeba mieć,&#13;
ale bardzo wielu dla siebie na co dzień umiało uszyć te portki. A takie od święta to był tam taki,&#13;
który haftował bo to trzeba było ładnie wyhaftować [Jurgów].&#13;
Kobiecy strój spiski był: koszula spiska, spodek pod spódnicą, spódnica i lajbik, wełniane&#13;
skarpetki i kierpce, ale nie takie wiązane, podhalańskie, tylko takie zapinane, na jeden rzemyk&#13;
[Trybsz].&#13;
Ta odmiana kacwińska nie jest aż taka bogata. No jeśli chodzi o koszule, to koszule były ze&#13;
stójką, tutaj był kawałek, u babskich, koronki i był kawałek koronki przy rękawie. No a przy pozostałych nie było jakiś tam wbudowanych. To były proste stroje. Spódnica już teraz oczywiście&#13;
z gotowego materiału, z tybetu tak zwanego, dawniej był kaszmir, to był jeszcze bogatszy, jeszcze delikatniejszy, teraz tego kaszmiru tego nie ma i staraliśmy się jakoś… No i w takie kwiatki&#13;
to było [Kacwin].&#13;
To byli dawno tacy, co szyli portki sukienne. Był tu dawno taki no chłop, co szył takie rzeczy, ale&#13;
to dawno pominęli, poumierali tacy ludzie. [...] No ja był w tym zespole regionalnym, to jeszcze&#13;
w Kacwinie był taki chłop, co szył te portki, to my tam jeździli. Tu była dyrektora szkoły żona,&#13;
ona była tu kierowniczką zespołu regionalnego, to my jeździli z nią do tego krawca, do Kacwina. Miarę wziął z nas i uszył mi portki, co były białe. A przedtem to jeszcze to tacy dziadkowie&#13;
jeszcze żyli, to mieli takie portki, takie odświętne, no to pożyczyłem od takiego jednego. No&#13;
ale potem już to uszył taki w Kacwinie […] [Frydman].&#13;
Kamizelki no to tu ktoś tu szył takie rzeczy. To takie zielone te kamizelki są. A kapelusze no to&#13;
takie są czarne zwykłe, okrągły kapelusz podobny do góralskiego, ale bez tych kostek ozdobnych [Frydman].&#13;
To takie kamizelki zielone, bo to taki spiski strój jest. Białe portki, a my tu te parzenic, to my nie&#13;
mamy takich ozdobnych. No to takie to jest proste, no, prosto uszyte, bez takich ozdób. Bo tu&#13;
w Krempachach już to coś mają, takich więcej, ozdoby podobne, w Jurgowie i jesteś na Spiszu,&#13;
ale tam mają już podobne do podhalańskiego stroju. No i jeszcze strój kacwiński, to tam też&#13;
mają jeszcze troszeczkę ozdoby na tych portkach. Ale tutaj nasz strój, to taki bez dużych ozdób&#13;
[Frydman].&#13;
&#13;
Obecność aż trzech odmian stroju: jurgowskiego, kacwińskiego i trybskiego stanowi&#13;
o dużej oryginalności regionu19. Usługi w zakresie szycia wykonuje zaledwie kilka osób&#13;
na Spiszu. Portki, lajbiki i cuchy dla mężczyzn szyte są w Krempachach, a w Trybszu&#13;
(także w Nowej Białej, ale bardziej dla potrzeb lokalnej społeczności) poszczególne elementy stroju kobiecego. Niepośledni wpływ na tę sytuację miał fakt zaistnienia zespołu.&#13;
Krawcowa z Trybsza pamięta czasy, gdy strój spiski wyszedł z użycia – „pokolenie mojej&#13;
mamy i moje bardziej przeszło na strój podhalański. Dopiero jak w Trybszu założyli zespół spiski, tośmy szukali tych strojów. Dużo rzeczy mieliśmy po babciach starszych, te&#13;
19&#13;
Zob. E. Starek, Atlas Polskich Strojów Ludowych. Strój spiski, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Poznań&#13;
1954.&#13;
&#13;
248&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
stroje oryginalne. Głównie brakowało chłopcom. W ogóle męskich strojów było bardzo&#13;
mało takich typowo spiskich”. Zaczęła więc szyć na zamówienie. Mieszkańcy Jurgowa&#13;
zamawiają szycie portek i ich wyhaftowanie u Spiszaka, który przeprowadził się do Bukowiny Tatrzańskiej. Znaną osobą w regionie, która zajmuje się haftowaniem portek jest&#13;
mieszkanka Niedzicy. Składają u niej zamówienia również mieszkańcy słowackiej części&#13;
Spisza, m.in. z Lendaku. Wykonała ona także haftowane elementy na kilku stułach i ornatach dla księdza z lokalnej parafii, które są odwzorowaniem motywów zdobniczych ze&#13;
stroju regionalnego. Ornaty haftowane motywami spiskimi są także w lokalnych kościołach w Rzepiskach i Nowej Białej. W Jurgowie kobieta zajmująca się haftem i szyciem&#13;
podkreśliła natomiast, że wykonuje tylko stroje dla mieszkańców Jurgowa, lokalnych zespołów i sporadycznie sąsiedniej wsi, Czarnej Góry. Spiskie koszule szyte są także w Łapszach Niżnych.&#13;
Nową dziedziną rękodzieła, która wyraźnie się rozwija, jest wykonywanie haftowanych obrazów. Są to kwiaty, pejzaże, wizerunki znanych postaci historycznych, np. Jana&#13;
Pawła II, i wyobrażonych, tj. Żyda liczącego pieniądze czy greckiej bogini. Mieszkanka&#13;
Łapsz Niżnych, która haftuje obrazy, opowiada o swojej pasji z dużym entuzjazmem. Zaczęła je wykonywać kilka lat temu, gdy przeszła na emeryturę i wówczas, jak stwierdza:&#13;
„czymś trzeba było się zająć, no to wzięłam się za haftowanie. Robiłam sobie obrazy. Sama&#13;
się tego nauczyłam”. Wykonuje hafty dla krewnych i znajomych, sporadycznie sprzedaje,&#13;
uczy innych i dzięki temu ten rodzaj rękodzieła zaczyna się w Łapszach Niżnych rozwijać.&#13;
Inną dziedziną twórczości są koronki i szydełkowanie – dość powszechne zajęcia&#13;
wśród kobiet na Spiszu, o których chętnie opowiadają:&#13;
[…] ja lubiłam igłę i nitkę. Zaczęłam sobie mereżkowaniem przy dzieciach, a jak był czas,&#13;
to obrusy, różne mereżki takie. Później pohaftowałam obrusy takie […]. A później mnie&#13;
zainteresowały hafty jurgowskie. Wiadomo, że nie wszyscy byli twórcami, ale w mojej&#13;
młodości uczyła mama czy babcia, że każdy musiał na tym szydełku coś zrobić, więc też&#13;
te koronki. Trudno powiedzieć, że każdy, ale wielu w ramach samowystarczalności umiało te koronki robić. […] Moja mama umiała zrobić wszystko: i koronkę wyhaftować,&#13;
i sukienkę uszyć. I to nie tylko ona, tylko każda z kobiet.&#13;
&#13;
Mieszkanka Jurgowa wspomina lata dzieciństwa, gdy zaczęła szydełkować i czasy, gdy&#13;
nie mała zabawek, więc nauczono ją tego rękodzieła. Dziś kobieta ponad osiemdziesięcioletnia, często wolne chwile spędza zajęta robótkami ręcznymi, bo to lubi – jak stwierdza, i dodaje: „z tego się nie da żyć”. Jej prace ozdabiają wnętrze rodzinnego domu.&#13;
&#13;
���3DPLÇWNL&#13;
Paradoksem jest fakt, że to właśnie na Spiszu powstają pamiątki z Podhala. Na stragany&#13;
pod Gubałówkę, pod skocznię i na Krupówki, bo najczęściej w te miejsca docierają liczni turyści, trafia drobna galanteria drewniana z Jurgowa oraz regionalne pantofle z Łapszanki, gdzie produkowane są hurtowo. Na Spiszu nie ma centrum lub miejsca, które&#13;
skupiałoby lokalną wytwórczość. Stragany przy drodze wiodącej na zamek w Niedzicy&#13;
nie utkwiły na tyle w świadomości mieszkańców regionu, aby zostały uznane za odpowiednie miejsce na sprzedaż.&#13;
&#13;
249&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Inną grupę pamiątek stanowią drobne wytwory rękodzielnictwa, które w niewielkich&#13;
ilościach powstają w sposób amatorski i chałupniczo. Zajmują się tym przede wszystkim&#13;
kobiety. Ich pomysły na różne pamiątki są efektem pasji i chęci wyrażenia własnej indywidualności poprzez oryginalną twórczość, taką jak biżuteria, scrapbooking, maskotki,&#13;
stroiki okolicznościowe i inne drobne upominki. Mieszkanka Trybsza opowiada: „z okazji chrztu to robię ręcznie szatkę, zaproszenie, dekorację na świecę, dekorację na poduszkę dla obrączek, kartkę. Wycinam wzór parzenicy podhalańskiej i potem wykorzystuję&#13;
ten motyw przy różnych okazjach w mojej pracy”. Oryginalnym pomysłem w Nowej Białej jest ręczne szycie zabawek w kształcie zwierząt z atestem antyalergicznym dla najmłodszych. Wykonane z bawełny z haftowanymi elementami są nowatorskim sposobem&#13;
wykorzystania umiejętności adekwatnych do zapotrzebowania czasów współczesnych.&#13;
Pasja i radość tworzenia towarzyszą także innej mieszkance Trybsza, która zajmuje się&#13;
wykonywaniem świątecznych stroików, świeczników i szkatułek z drewna zawierających&#13;
lokalne motywy zdobnicze oraz okolicznościowe podziękowania i drobne upominki&#13;
w formie obrazów z okazji np. ślubu. Działalność ta nie jest masowa, lecz skierowana do&#13;
indywidualnych odbiorców, cieszy i ukazuje twórczą wrażliwość mieszkańców regionu.&#13;
&#13;
���5ÛNRG]LHOQLF\�NROHNFMRQHU]\&#13;
Wrażliwość mieszkańców Spisza i pasja związana z chęcią tworzenia odnoszą się także&#13;
do indywidualnych kolekcji w regionie, które mają dużą wagę w snutych opowieściach&#13;
o rękodziele. To, co teraz jest wykonywane, nawiązuje do przeszłości poprzez skojarzenia&#13;
z dawnymi przedmiotami codziennego użytki, które służyły człowiekowi. W kontekście&#13;
intensywnej zmiany kulturowej na Spiszu nabierają one nowych sensów, a „fakt pojawienia się świadomości czy też samoświadomości znaczenia przedmiotów oznacza zarazem istotną zmianę w charakterze partycypacji kulturowej”, jak zauważa Janusz Barański&#13;
w jednym ze swoich artykułów na temat rodzinnej kolekcji Józefa Iwańczaka w Niedzicy20.&#13;
Charakterystyczny jest fakt, że dawne budynki, przedmioty i narzędzia służące pracy&#13;
rzemieślniczej są zachowywane, mimo że często straciły już swoją użyteczność. Pozostają nieruszane w miejscach, gdzie kiedyś były wykorzystywane (taka sytuacja najczęściej&#13;
odnosi się do dawnych budynków kuźni, np. w Krempachach, Czarnej Górze i Niedzicy)&#13;
lub tworzone są z nich lokalne ekspozycje w prywatnych domach, szkołach i ośrodkach&#13;
kultury.&#13;
Dziś prawie w każdej wsi na Spiszu mieszkańcy z pasją kolekcjonują i opowiadają&#13;
o przedmiotach, z którymi związane są rodzinne historie. Kolekcje są różne, ale w każda wyraża wrażliwość rękodzielników i rzemieślników – tych, którzy szczególną atencją&#13;
darzą wykonane własnoręcznie rzeczy. Kolekcje na Spiszu powstają z indywidualnych&#13;
potrzeb i celów, a ich twórcy są przewodnikami po stworzonym przez nich świecie zgromadzonych artefaktów. Opowiadają o rzeczywistości przedmiotów im znanych z zaangażowaniem oraz wyraźnym zadowoleniem, gdy są słuchani. W Nowej Białej kolekcjoner&#13;
Piotr Grochowski spośród licznych regionalnych obiektów zwraca uwagę na niedokoń20&#13;
&#13;
J. Barański, „Arka” Józefa Iwańczaka..., op.cit., s. 136.&#13;
&#13;
250&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
czone grabie „zaznaczone przez wytwórcę”, które są w jego posiadaniu, miech z 1870 r.&#13;
z wygrawerowaną głową smoka i kolejne przedmioty użytku codziennego datowane&#13;
od 60 do 150 lat wstecz. Oprowadzenie po ekspozycji prezentującej kolekcje może się&#13;
wydawać przypadkowe, budowane jest bowiem w oparciu o pokazywane przedmioty,&#13;
z którymi wiążą się opowieści: „to są krosna, na których miejscowi wyrabiali te dywaniki&#13;
[regionalnie zwane pokrowcami]. Kiedyś jak się jechało przez Łapszankę, to wisiały na&#13;
mostku, suszyły się po praniu. To jest tutejszy wzór. [Są] robione z resztek materiałów.&#13;
[Tutaj są] święte obrazy, ciuchy, kożuch z początku XX wieku”. Właściciel zakładu szklarskiego w Nowej Białej jest kolekcjonerem kapsli, posiada ich ponad 30 tysięcy egzemplarzy, a w Centrum Kultury Słowackiej są prezentowane okazy regionalnych strojów&#13;
i przedmiotów codziennego użytku, o których z dużą pasją opowiada Józef Majerczak21.&#13;
Podobny sposób prezentowania przedmiotów, które zostały zebrane od mieszkańców Kacwina, można obejrzeć w lokalnej szkole. Są ustawione na korytarzu i ich zestawienie jest na pozór przypadkowe: kołyska, malowana skrzynia i kołowrotek, a obok&#13;
półka z glinianymi naczyniami, lampą naftową i niemiecką cukiernicą z napisem zucker.&#13;
Na ścianie została powieszona tablica z informacjami i ilustracjami dotyczącymi historii&#13;
i kultury regionu. Szkoła w Trybszu również stała się ośrodkiem, gdzie powstała ekspozycja ukazująca przedmioty zebrane od mieszkańców wsi, m.in. ubrania, drewniane&#13;
naczynia, żelazko z duszą. Miejscowa nauczycielka martwi się, że nie ma obecnie miejsca&#13;
do ich prezentowania z powodu remontu budynku. W Łapszach Wyżnych lokalny ksiądz&#13;
zaproponował, aby zorganizować spotkanie dwóch pokoleń, podczas którego starsze&#13;
osoby pokażą i opowiedzą młodszym o dawnych przedmiotach.&#13;
Zbieranie i ratowanie starych przedmiotów jest również ważne dla mieszkańców Frydmana. Jeden z mieszkańców wsi wspomina: „wszystkie te rzeczy po moim tacie to, pamiętam, długie lata siedziały worki z tymi kopytami, prawidłami i ja to dałam do szkoły&#13;
– ten zydel i cały warsztat cały”. Inny mieszkaniec, który chciał stworzyć izbę regionalną,&#13;
podarował do szkoły różne przedmioty codziennego użytku. Dużo takich przedmiotów&#13;
jest w posiadaniu innych osób. Do lokalnej społeczności został skierowany bowiem apel&#13;
(wsparty także przez księdza i radę sołecką), aby nie wyrzucać rodzinnych pamiątek, lecz&#13;
je zachować dla planowanej ekspozycji, dzięki której narodziłby się frydmański sypaniec.&#13;
Mieszkańcy opowiadają z troską: „mam w szopie pochowanych sporo sprzętów. Ludzie&#13;
po wsi też myślę, że mają, tylko nie ma gdzie tego wszystkiego trzymać”. Pomysł na frydmański sypaniec jest zapewne inspirowany podobnymi zabytkowymi obiektami, które&#13;
znajdują się w Kacwinie i Łapszach Niżnych. Kolekcja prezentowana w Łapszach Niżnych&#13;
zorganizowana w „Izbie Regionalnej i Muzeum Parafialnym” – jak zostało zapisane na&#13;
tablicy informacyjnej, jest imponująca. Układ obiektów jest przemyślany. W dolnej części budynku są poukładane przedmioty pochodzące z wiejskiego domu: kredens, ława,&#13;
skrzynia, kołyska, szafa, święte obrazy, makaty, kamienne i gliniane naczynia, wiklinowe koszyki, strój regionalny, aluminiowe garnki na zrekonstruowanym piecu. Na piętrze&#13;
znajdują się reprodukcje starych fotografii i parafialne zabytki: ornaty, księgi (m.in. księga chrztów, ślubów i zmarłych prowadzona w latach 1742-1805), monstrancje i feretrony.&#13;
21&#13;
&#13;
Zob. J. Majerczak, Strój spiski w Nowej Białej, Wydawnictwo i Drukarnia Towarzystwa Słowaków w Polsce,&#13;
Kraków 2014.&#13;
&#13;
251&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
W Jurgowie natomiast rodzina Plucińskich w starym domu stworzyła izbę osobliwości, w której zebrane przedmioty tworzą opowieść o spiskiej wsi. Są tam spiskie stroje&#13;
(odmiana jurgowska) kobiece i męskie, makatki (jedna z nich z napisem w języku słowackim), krosno tkackie, wiklinowe kosze, drewniane rzeźby i pudełeczka, ceramika&#13;
ludowa, drewniane narty, święte obrazy z wizerunkami Jezusa i Maryi, sztuczne słoneczniki, świeczniki wykonane z metalu, a nawet poroże jelenia. Ta spiska „Kunstkamera”&#13;
zachwyca różnorodnością przedmiotów, pochodzących z początku wieku i późniejszych,&#13;
zajmujących całą przestrzeń izby, oddających wrażliwość kolekcjonera. W starej remizie w Jurgowie jest inna ekspozycja, która została zorganizowana przez lokalną społeczność. Zawiera ona stare, czarno-białe fotografie ukazujące codzienność mieszkańców wsi&#13;
oraz informacje o historii regionu. W Niedzicy natomiast nieżyjący już Józef Iwańczak&#13;
przez lata tworzył kolekcję, która stanowi imponujące „muzeum rodzinne”, bo większość&#13;
obiektów jest rodzinną spuścizną. Iwańczak „zrekonstruował we wnętrzu dawnej stajni,&#13;
o powierzchni trzydziestu metrów kwadratowych, typowe spiskie pomieszczenie mieszkalne, zaś powyżej niego, na rozległym strychu na scycie o powierzchni osiemdziesięciu&#13;
pięciu metrów kwadratowych, część gospodarczą ekspozycji, zawierającą głównie artefakty związane z różnymi formami pracy na dawniejszej spiskiej wsi. W całym obiekcie&#13;
wystawionych jest około siedemset pięćdziesiąt artefaktów: od ubrań, obrazów religijnych, makatek, mebli, sprzętów kuchennych, przez narzędzia rolnicze, stolarskie, ciesielskie, urządzenia służące tkaniu i przędzeniu, młocce i przemiałowi, po dokumenty&#13;
i zdjęcia rodzinne”22. Po ekspozycji oprowadza córka kolekcjonera, która wspomina pasję&#13;
swojego ojca i stara się zachować jego imponujące dzieło.&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH&#13;
Opowieści mieszkańców Spisza ukazują te wątki, które są dla nich ważne. Odnoszą&#13;
się one do różnych tematów, bo często wywołane spontanicznie tworzą pewne relacje&#13;
znaczeń, które pozostają do indywidualnej interpretacji dla każdego, kto ich wysłucha.&#13;
Opowieści na temat rękodzieła i rzemiosła stanowią jeden z wielu wątków, który tworzy&#13;
współczesny obraz mieszkańców Spisza. Uległ on dużym przemianom, gdy zestawimy go&#13;
z historyczno-etnograficznymi opisami regionu sprzed kilku i kilkudziesięciu lat. Chęć&#13;
i potrzeba tworzenia wynikająca z indywidualnego podejścia do pracy przynosi przede&#13;
wszystkim radość. Liczne osoby, które ręcznie wykonują różne dzieła dla siebie, bliskich&#13;
lub na zamówienie, ale w niewielkich ilościach, w ten sposób realizują swoje pasje. Pasje&#13;
te oddają opowieści ukazujące to, czym mieszkańcy wsi zajmują się dzisiaj.&#13;
Trudno nie wspomnieć tutaj o wpływie Podhala na region Spisza, szczególnie w tych&#13;
wsiach, które leżą w jego pobliżu. Jednakże poczucie odrębności wśród mieszkańców&#13;
Spisza jest wyraźne, a przejawia się ono przede wszystkim w gwarze i stroju. Świadomość&#13;
przynależności regionalnej stopniowo umacnia się i sprawia, że w opowieściach mieszkańców Spisza nie brakuje tych wątków, które wskazują na ich odrębność i oryginalność.&#13;
Pomysłowość i towarzysząca pasja twórcza podczas wykonywanego rękodzieła oraz opowieści o czasach minionych sprawiają, że Spisz jest regionem bardzo interesującym.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
Magdalena Kwiecińska – doktor, etnolog, pracuje w Dziale Etnograficznym Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem. Interesuje się niematerialnym dziedzictwem miasta i społecznościami mniejszościowymi na obszarze Karpat. Prowadzi badania terenowe na Spiszu i Podhalu.&#13;
&#13;
Janusz Barański, „Arka” Józefa Iwańczaka..., op. cit., s. 79.&#13;
&#13;
252&#13;
&#13;
253&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Haftowana stuła, Niedzica 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Drewniane solniczki, Jurgów (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Drewniany półmisek, Czarna Góra (fot. N. Iwaniuk)&#13;
&#13;
254&#13;
&#13;
Ekspozycja w szkole, Kacwin (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
255&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Kopaczka wykonana przez romskiego kowala, Jurgów 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Zdobienie na rękawie cuchy, Krempachy 2018&#13;
(fot. M Kwiecińska)&#13;
&#13;
256&#13;
&#13;
7UDG\FMH�UÛNRG]LHOQLF]H�L�U]HPLRVăR�Z�RSRZLHěFLDFK�PLHV]NDąFµZ�6SLV]D&#13;
&#13;
Zdobienie łóżka, Rzepiska (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
Haftowany obraz, Łapsze Wyżne 2018&#13;
(fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
257&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��&#13;
5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
-DQ�%DUDąVNL&#13;
&#13;
���:SURZDG]HQLH&#13;
&#13;
Izba regionalna, Łapsze Niżne 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
W trakcie organizowanego przez Fundację Mapa Pasji w lipcu 2018 r. trwającego tydzień&#13;
etnograficznego obozu badawczego sześcioosobowa grupa badawcza1 miała za zadanie&#13;
odszukać „skarb górali” orawskich. Tak przyjęta reguła pozostawiła otwartą możliwość&#13;
jego interpretacji. Było to kluczowe dla zastosowanej przez zespół metody postępowania badawczego. Z początku postanowiono, by przyjąwszy za cel odnalezienie „skarbu”,&#13;
pominąć jego dookreślenie i nie odpowiadać na pytania: czym może on być? Gdzie się&#13;
znajduje? Jak go znaleźć? Czy w ogóle istnieje?&#13;
Przyjęta przez nas metodologia zbliżona do teorii ugruntowanej w badaniach etnograficznych2 miała na celu oczyścić nasz aparat poznawczy z klisz wstępnych założeń.&#13;
Zgodnie z tą metodologią skupiliśmy się raczej na terminach-kluczach – rozszerzywszy&#13;
uprzednio swoją wiedzę o regionie, dzięki lekturze dostępnych już źródeł etnograficznych i historycznych. Ogólnie rzecz biorąc, chodziło o to, by, jak proponowała Kathy&#13;
Charmaz w swoim podręczniku traktującym o teorii ugruntowanej, „pozwolić, aby to&#13;
1&#13;
&#13;
W badaniach udział wzięli: Aleksandra Animucka (studentka, Uniwersytet Jagielloński, etnologia) Natalia&#13;
Flejszar (studentka, Uniwersytet Jagielloński, etnologia), Natalia Kuśmierska (studentka, Uniwersytet Gdański,&#13;
archeologia), Jolanta Półchłopek (studentka, Uniwersytet Jagielloński, etnologia), Judyta Król (doktorantka,&#13;
Uniwersytet Gdański, kulturoznawstwo), Jan Barański (doktorant, Akademia Ignatianum w Krakowie, etnolog).&#13;
2 Przez wzgląd na ograniczony czas trwania obozu badawczego nie można mówić o „pełni” teorii ugruntowanej, ponieważ nie możliwe było spełnienie jednego z postulatów dotyczących tejże, który często się wobec niej&#13;
podnosi, tj. bardzo długotrwałego przebywania w badanym terenie. Stąd, gdy mowa o teorii ugruntowanej&#13;
– chodzi raczej o podejście interpretacyjne: czyli wejście w teren bez założeń.&#13;
Ręcznie wykonana maskotka, Nowa Biała 2018 (fot. M. Kwiecińska)&#13;
&#13;
258&#13;
&#13;
259&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
[dopiero] badane problemy nadały kształt wybieranym metodom”3 – przy jedynym tylko&#13;
założeniu: że zastosowane zostaną szeroko rozumiane etnograficzne techniki prowadzenia badań (obserwacja uczestnicząca, pogłębiony wywiad nieustrukturyzowany, obserwacja, dokumentacja fotograficzna i in.). Każdy z badaczy reprezentował inne zainteresowania i podejście, byliśmy przedstawicielami różnych środowisk akademickich, a nawet&#13;
dyscyplin wiedzy. Różny był również poziom doświadczenia terenowego uczestników&#13;
badań. Jednak zgodnie przyjęliśmy to właśnie założenie: niechaj „skarb” górali orawskich&#13;
„objawi się sam”, bez „pomocy” klisz, przedbadawczych założeń.&#13;
Przedmiotem niniejszych badań nie miały być same zagadnienia związane, pisząc&#13;
w pewnym uproszczeniu, z tożsamością pogranicza. W założeniach przeprowadzone&#13;
badania skupiały się na bardzo wielu wątkach. Chodziło o to, by przede wszystkim być&#13;
z badanymi, jednocześnie zgłębiając świat kulturowy Orawy – z naturalnym w tym przypadku ciążeniem w stronę szeroko rozumianego folkloru. Każda z badaczek penetrowała&#13;
ją interesujące zagadnienia, zaś żaden temat nie był narzucony odgórnie. Chodziło o to,&#13;
by – na ile to tylko możliwe – „ruszyć w teren” z otwartym umysłem, czystym od sugestywnych klisz tematycznych, które mogą wpływać na treść zebranego materiału. Zakładaliśmy przy tym, za sugestiami Kathy Charmaz, że „etnograf […] przeprowadzając&#13;
wywiady intensywne z kluczowymi informatorami, ma o wiele więcej materiałów, z których może czerpać, niż ktoś, kto przeprowadził dziesięć wywiadów intensywnych”4 (co&#13;
miało związek z ograniczeniem czasowym badań). Przed działaniami omówione zostały&#13;
jedynie jak najszersze zagadnienia, węzłowe pojęcia, wśród których znalazły się również&#13;
tematy opisane w tym opracowaniu. W efekcie dane zebrane przez zespół badawczy są&#13;
tematycznie bardzo zróżnicowane. Każda z badaczek zdobyła interesujący ją materiał – o lokalnej muzyce, rzeźbie ludowej, architekturze i innych elementach folkloru,&#13;
funkcjonowaniu Kół Gospodyń Wiejskich, przemycie, pożywieniu, lokalnych legendach&#13;
i wielu innych zagadnieniach. Należy przy tym przyznać, że teren przysporzył zespołowi&#13;
dużo trudności natury logistycznej; w związku z tym i z wspomnianym ograniczonym&#13;
czasem badań (obóz badawczy trwał siedem dni), a także wspomnianym przyjętym założeniem odowolności, jeśli chodzi o treść prowadzonych badań, pozyskany materiał jest&#13;
tematycznie różnorodny i rozproszony.&#13;
Przy całym jednak zróżnicowaniu jedno było dla nas pewne: Orawa to teren pogranicza (termin taktowaliśmy jako „pojęcie uczulające” – „pojęcie ogólne” będące „źródłem&#13;
wstępnych idei, którymi należy się zająć”; idee te „uczulają na pewnego rodzaju pytania,&#13;
które warto zadać odnośnie do tematu badań”5) i prawdopodobnie nie sposób od tego&#13;
uciec, co znalazło swoje potwierdzenie w trakcie badań, o czym więcej dalej (szczególnie w podsumowaniu tekstu). Co ważne, region ten jest pograniczny od przynajmniej&#13;
millenium, stąd należało starannie i sumiennie pochylić się nad jego historią pod kątem&#13;
tożsamościowym, etnicznym czy narodowościowym.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
���+LVWRULD� REUD]�KLVWRULL �*µUQHM�2UDZ\&#13;
Badania i publikacje na temat etnicznej historii Górnej Orawy mają charakter międzynarodowy. Trud analizy źródłowej i historycznej pracy wielu polskich i słowackich badaczy i pasjonatów jest interesujący nie tylko dzięki swojej względnej obszerności i pasji,&#13;
z którą był podejmowany, ale również za sprawą swojego potencjału dekonstrukcyjnego.&#13;
Równie bowiem pouczające jest przyjrzenie się charakterowi ciągłych polemik, rodzajom argumentacji w nich używanych, różnorodności źródeł, z których korzystano itd.&#13;
Z tego też względu zdecydowałem się przedstawić historię etniczną Orawy w oparciu&#13;
o teksty, które są relatywnie liczne. Pochodzą z dwóch jedynych wydawnictw ciągłych&#13;
związanych z regionem – czasopism „Orawa” i „Rocznik Orawski”. Miałem przy tym na&#13;
uwadze etniczną tożsamość mieszkańców tego terytorium. Świadomie więc powziąłem&#13;
decyzję o przedstawieniu, również ze względu na wymogi formalne tego tekstu, nie tylko&#13;
historii w sensie dosłownym, ale także jej obrazu. Należy podkreślić, że poziom profesjonalizmu cytowanych autorów i staranne przygotowanie wydawnictw, szczególnie „Rocznika Orawskiego”, czasopisma o ambicjach naukowych (profesjonalnych), pozwala&#13;
domniemywać wiarygodne – na pewnym poziomie ogólności – przedstawienie faktograficzne i źródłowe omawianego zagadnienia. To obraz wykonywany w zgodzie ze sztuką&#13;
badawczą, skrupulatny i wszechstronny. Z kolei perspektywa stosowana w czasopiśmie&#13;
„Orawa” jest bardziej publicystyczna, co jest interesującym uzupełnieniem naukowego&#13;
dyskursu o historii etnicznej (tożsamości) Orawy. Oba czasopisma potraktowałem nie&#13;
tylko jako bazę faktograficzną, ale również jako zapis dyskursu historycznego, a więc jako&#13;
pełnoprawny materiał źródłowy dla etnologicznych dekonstrukcji.&#13;
Początki dziejów regionu związane są z królestwami polskim i węgierskim. Bolesław&#13;
Chrobry na początku XI w. zajął cały teren współczesnej Słowacji, a więc i Orawę. Z kolei&#13;
Węgrzy przejęli ją prawdopodobnie na przełomie XI i XII w.6. W XIII w. na Orawę napłynęło pierwsze zorganizowane osadnictwo, wykorzystując przebiegający przez ten region&#13;
szlak handlowy zwany „drogą krakowską”, prowadzący z Polski do Węgier. Jednak na&#13;
początku XVI w. „Górna Orawa stanowiła jeszcze niemal kompletną pustkę osadniczą”7;&#13;
najbliższymi większymi miejscowościami były Jabłonka (od 1368 r. stacja celna ustanowiona przez Kazimierza Wielkiego) i Trzciana (węgierskie miasto, założone na prawie&#13;
niemieckim w 1371 r.). Wiek XVI i XVII to czas intensywnej kolonizacji zarówno przez&#13;
węgierski komitat Orawy – na prawie wołoskim, a także przez polskie chłopstwo ściągane z Małopolski8 (zakładające choćby Lipnicę Małą – w 1608 r.9, wieś Chyżne ow1619 r.10&#13;
czy Podwilk). W latach 1561-1614 powstało 11 wsi wchodzących obecnie w skład polskiej&#13;
Orawy11. W tamtym czasie ścierały się tutaj dwa wyznania: protestantyzm i katolicyzm.&#13;
Spór rozpoczął się już na początku XVII w., gdy żupan zamku orawskiego, Jerzy Thurzo,&#13;
6 K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, „Orawa”, 2005, nr 42-43, s. 34.&#13;
7 T. Trajdos, U progu XVI wieku: Babia Góra w GRANICACH POLSKI?, „Orawa”, 1992, nr 17-18, s. 29.&#13;
&#13;
3 K. Charmaz, Teoria ugruntowana. Praktyczny przewodnik po analizie jakościowej, tłum. B. Komorowska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2009, s. 26.&#13;
&#13;
8 Ibid.&#13;
9 T. Trajdos, U początku historii Lipnicy Małej, „Orawa”, 1995, nr 33, s. 7.&#13;
&#13;
4 Ibid., s. 29.&#13;
&#13;
10&#13;
&#13;
T. Trajdos, Zarys historii Chyżnego, „Orawa”, 1993, nr 26-30, s. 1.&#13;
&#13;
5 Ibid., s. 27.&#13;
&#13;
11&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 35.&#13;
&#13;
260&#13;
&#13;
261&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
przyjął luteranizm i zgodnie z zasadą „czyj kraj, tego religia” siłą zaczął wprowadzać nową&#13;
wiarę w swoich dobrach12. Zdaniem jednego z autorów publikujących na łamach „Orawy”, analizujących testament Jana Szczechowicza, pierwszego proboszcza katolickiego&#13;
w Orawce (kościół założony w okolicach 1650 r.), „problem konwersji z luteranizmu stanowił codzienność w pracy duszpasterskiej”13. W roku 1656 „wizytacja Ratułowskiego&#13;
[wizytatora plebana z Frydmana na Spiszu] […] ocenia lud katolicki parafii w Orawce&#13;
na ok. 5 tysięcy osób. Pamiętajmy, że chodziło o 12 […] wsi”14 zasiedlonych przez ludność pochodzenia polskiego15. W tym czasie luteranów miało tu mieszkać nieco ponad&#13;
trzystu. Podobne proporcje notowano na przykład w Chyżnem – w 1659 r. miało w tej&#13;
miejscowości mieszkać niespełna pięć setek katolików i nieco ponad pięćdziesięciu luteranów16. Historia Lipnicy Małej to, zdaniem autorów „Orawy”, kolejny przykład konfliktu&#13;
wyznaniowego. Kompensorat orawski miał być szczególnie surowy dla polskich osadników przez ich „niezmąconą wierność dla starej religii” – katolicyzmu. Nie poddawali&#13;
się oni luteranizacji i chronili misjonarzy katolickich przysyłanych na Orawę przez ks.&#13;
Szczechowicza. Z kolei w Podwilku, miejscowości założonej przez osadników pochodzących głównie z Żywiecczyzny i w znacznej przewadze wyznania rzymskokatolickiego, niewielki drewniany kościół wybudowany „własnym staraniem, kosztem i wysiłkiem”&#13;
przez sołtysa Feliksa Wilczka został przejęty przez luteranów, inspirowanych przez Jerzego Thurzona, orawskiego żupana i „gorliwego propagatora luteranizmu”17.&#13;
W czasach religijnego sporu pomiędzy orawskim Zamkiem a rzymskokatolicką ludnością wyznawanie wiary katolickiej zeszło „do podziemia”. Katoliccy księża byli sprowadzani przez katolickich mieszkańców Orawy „do administracji sakramentów” – jak&#13;
choćby zawierania małżeństw w ukryciu, nocą. Na chrzty i śluby jeżdżono też do sąsiednich parafii katolickich w Polsce. Tworzono „nielegalne” cmentarze i spotykano się na&#13;
katolickich modlitwach18. Wszystko to działo się pomimo kar nakładanych przez orawski&#13;
kompensorat. Początek XVII w. to już jawny sprzeciw katolickich parafian wobec luterańskich plebanów i liczne odmowy ponoszenia świadczeń czy kosztów remontów itd.&#13;
Ostatecznie fara luterańska w Podwilku została zlikwidowana w 1660 r. i przejęta przez&#13;
plebana katolickiego z sąsiedniej Orawki19. W 1672 r. rozporządzeniem węgierskich&#13;
władz państwowych usunięto z Orawy pastorów, diakonów i nauczycieli luterańskich20.&#13;
W wieku XVII przez Orawę przetoczył się szereg wojen i konfliktów zbrojnych – zarówno natury politycznej, jak i religijnej (co zresztą w tamtym czasie w Europie było&#13;
często powiązane). „To właśnie w tym okresie ścierały się interesy protestanckiej szlachty&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
węgierskiej z wpływami katolickiej Austrii”21.&#13;
W 1672 r. na Orawie wybuchł bunt Gaspara Piki. Ta spóźniona reminiscencja Wojny&#13;
Trzydziestoletniej, zorganizowana przez orawskie ziemiaństwo wyznania luterańskiego&#13;
przeciwko katolickiej władzy cesarskiej, doczekała się również odpowiedzi gminu. Kilku&#13;
orawskich sołtysów, w niektórych źródłach przedstawianych jako Polacy22, zorganizowało własnym kosztem „korpus 700 strzelców powołanych z 16 polskich wsi Górnej Orawy”23, uzyskując w podzięce od cesarza Leopolda I immunitet skarbowy zwalniający od&#13;
ekonomicznej zależności od madziarsko-luterańskiego Zamku Orawskiego. Dla niektórych interpretatorów historii był to kluczowy moment krystalizowania się polskiej tożsamości Górnej Orawy poprzez powiązanie z obroną wiary katolickiej; z pewnością jednak&#13;
sprawa jest bardziej złożona i nie tak łatwo poddać ją łatwym kategoryzacjom. Niemniej,&#13;
Towarzystwo Przyjaciół Orawy, wydawca służącego tu za jedno ze źródeł pisma „Orawa”,&#13;
przyjęło jako swoje godło herb nadany owym sołtysom przy okazji zwolnienia ich z opłat&#13;
na rzecz Zamku. Tym samym – jak pisze Tadeusz Trajdos– „dokonuje afirmacji polskiego&#13;
etnicznie charakteru 21 wsi Górnej Orawy i ich wierności dla wiary katolickiej”. Jego zdaniem, „gdyby w XVII w. nie uratowano katolicyzmu na tym terenie, a tym samym wychowawczej pracy księży polskich, luteranizm niesiony przez słowackich pastorów z Dolnej&#13;
Orawy zatarłby odrębność narodową mieszkańców polskich wsi górnoorawskich”24.&#13;
Orawa przeżyła jeszcze jedną katastrofę dziejową. W latach wojny domowej (16781684), która była ostatnim przejawem sporu religijnego i kontynuacją powstania Gaspara Piki (czyli jeszcze jedna próbą Emeryka Thokoly’ego węgierskiej walki z monarchią&#13;
austriacką), region bardzo ucierpiał pod wieloma względami (m.in. demograficznym&#13;
i ekonomicznym). Sytuacja ta „zagroziła wręcz dalszemu istnieniu niejednej wsi orawskiej”25. Bez względu na obrządek, najbardziej cierpieli zwykli mieszkańcy: „obie strony&#13;
bezwzględnie konfiskowały żywność dla wojska i paszę dla koni, doznając działań odwetowych i «okrutnych gwałtów»”26. Ostatecznie Austriacy pokonali raz jeszcze „kuruców”&#13;
(rebeliantów Thokoly’ego) na Orawie w 1680 r. i zajęli zamek. Walki nie ustały jednak na&#13;
długo – w 1682 r. Thokoly wspierany przez wojska turecko-tatarskie raz jeszcze wyparł&#13;
oddziały habsburskie z Orawy. „Tutejsi protestanci znowu ugruntowywali swoją pozycję,&#13;
lecz już po raz ostatni”27. Orawa musiała jeszcze w 1683 r. znieść trudy związane z przemarszem przez ten region armii Jana III Sobieskiego, udającej się na odsiecz Wiedniowi.&#13;
&#13;
12&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
13&#13;
&#13;
T. Trajdos, Dwa spojrzenia na początki parafii w Orawce, „Orawa”, 1992, nr 19-20, s. 20.&#13;
&#13;
B. Chowaniec-Lejczyk, Wojny XVII w. i ich wpływ na sytuację demograficzno-gospodarczą Orawy, „Rocznik&#13;
Orawski”, 2004-2006, nr 6-7, s. 29.&#13;
&#13;
14&#13;
&#13;
Ibid., s. 21.&#13;
&#13;
22&#13;
&#13;
15&#13;
&#13;
Stosuję to określenie z całą świadomością jego umowności (raczej w ślad za retoryką i metodologią przyjmowaną przez autorów „Orawy”).&#13;
&#13;
21&#13;
&#13;
Pomimo wątpliwości definicyjnych i kategoryzacyjnych, które muszą towarzyszyć takiemu narodowemu emblematowi, przy użyciu którego opisano orawskich bogatych gospodarzy.&#13;
23&#13;
&#13;
T. Trajdos, Godło Towarzystwa Przyjaciół Orawy, „Orawa”, 1992, nr 17-18, s. 2.&#13;
&#13;
16&#13;
&#13;
T. Trajdos, Zarys…, op. cit., s. 5.&#13;
&#13;
24&#13;
&#13;
Ibid., s. 3.&#13;
&#13;
17&#13;
&#13;
T. Trajdos, Luteranie w Podwilku i początki tamtejszej parafii katolickiej, „Rocznik Orawski”, 2009, nr 8-9, s. 9.&#13;
&#13;
25&#13;
&#13;
T. Trajdos, Zubrzyca Górna w XVII w., „Rocznik Orawski”, 2004-2006, nr 6-7, s. 15.&#13;
&#13;
18&#13;
&#13;
Ibid., s. 23.&#13;
&#13;
26&#13;
&#13;
19&#13;
&#13;
Ibid., s. 26.&#13;
&#13;
20&#13;
&#13;
Ibid., s. 27.&#13;
&#13;
262&#13;
&#13;
B. Chowaniec-Lejczyk, Wojny XVII w. i ich wpływ na sytuację demograficzno-gospodarczą Orawy, op. cit.,&#13;
s. 31.&#13;
27&#13;
&#13;
Ibid., s. 32.&#13;
&#13;
263&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Na skutek działań zbrojnych na terenie Orawy w XVII w. zmniejszyła się liczba gospodarstw z 740 w 1626 r. do 240 w 1686 r. (na podstawie spisów z tamtych lat28). Straty&#13;
demograficzne prowadziły do zubożenia materialno-kulturowego, będącego „zalążkiem&#13;
ruiny gospodarczej regionu”29. Z drugiej strony, zaistniała sytuacja pośrednio doprowadziła do stabilizacji wyznaniowej regionu – Tadeusz Trajdos uważa, że w latach 1684-85&#13;
luteranie zostali ostatecznie usunięci ze wszystkich kościołów Orawy30.&#13;
Wiek XVIII na Orawie wolny był już od konfliktów zbrojnych, co umożliwiło stopniową odbudowę wsi i zniszczonych gospodarstw; sytuacja normowała się. Ostatecznie&#13;
wyznanie rzymskokatolickie zyskało w tym regionie dominację, której nigdy już nie utraciło. Nieliczni luteranie wyjechali z Górnej Orawy, a katolicy przejęli ich świątynie31.&#13;
W XIX w. węgierskie władze przeprowadzały kolejne spisy ludności (prowadząc&#13;
jednocześnie intensywną madziaryzację, co było o tyle łatwiejsze, że ludność polskiego pochodzenia była odcięta od swojej macierzy32). Jednak spisy te wprowadzają pewną&#13;
trudność terminologiczną – góralscy chłopi byli opisywani wyłącznie jako „słowaccy”.&#13;
Jak podaje „Orawa”, przywołując słowa krakowskiego badacza Janusza Kamockiego,&#13;
„między spisem ludności z roku 1870 a 1880 zniknęli Polacy, a w księgach metrykalnych&#13;
słowo Polak zastąpiono słowem Słowak”33.Według ustaleń Karola Balazsa miało to miejsce wcześniej34. Dzięki staraniom między innymi Eugeniusza Sterculi, aptekarza z Jabłonki i propolskiego działacza społecznego, do spisów przywrócono nazwę „Polak”. Pierwszy spis z uwzględnieniem narodowości polskiej przeprowadzono w 1910 roku35. W jego&#13;
efekcie ustalono, że na Orawie żyło w sumie ponad 16 tys. Polaków36. Dla niektórych&#13;
badaczy spis ten jest momentem zwrotnym w dziejach polskich wsi Górnej Orawy37.&#13;
Niezależnie jednak od problemów nazewniczych pewne fakty można dzięki wspomnianym spisom ustalić. Przede wszystkim liczba mieszkańców Orawy w XIX w. sukcesywnie spadała, podczas gdy na terenie całego Królestwa Węgierskiego w tymże samym&#13;
okresie nieustannie wzrastała38. Przyczynami tego stanu rzeczy mogły być powołania&#13;
do wojska czy emigracja zarobkowa z tej ubogiej krainy. Szczególnie liczna była fala migracyjna do USA w latach 1910-191439. Ostatecznie w 1921 r. Orawa osiągnęła najniższą&#13;
28&#13;
&#13;
Ibid., op. cit., s. 39.&#13;
&#13;
29&#13;
&#13;
Ibid.&#13;
&#13;
30&#13;
&#13;
R. Remiszewski, 400 lat Lipnicy Wielkiej, „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 16.&#13;
&#13;
31&#13;
&#13;
Krzysztof Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 36.&#13;
&#13;
32&#13;
&#13;
Ibid., s. 37.&#13;
&#13;
33&#13;
&#13;
K. Staszkiewicz, LXVI walny zjazd Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego, „Orawa”, 2007, nr 9-14, s. 7.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
liczebność ludności40 (od 1785 r.). Spisy przynoszą jeszcze jedną ważną informację: rzeczywiście Górna Orawa w XIX w. była niemal w stu procentach katolicka. Stopniowo&#13;
także rosła liczebność i znaczenie gminy żydowskiej, która jednak nigdy na Orawie nie&#13;
osiągnęła takiej rangi, jak choćby w pozostałych częściach Galicji.&#13;
Koniec I Wojny Światowej to początek dyplomatycznego sporu pomiędzy Czechosłowacją a Polską o tzw. Kresy Południowe – w tym Orawę. Z początku wsie orawskie&#13;
zajęte zostały przez wojsko polskie (również w celu zapobieżenia wybuchowi rozruchów&#13;
o charakterze antymadziarskim i antyżydowskim41), które jednak decyzją centralną&#13;
zostało odwołane już na początku 1919 r.42, a jego miejsce zajęły wojsko i żandarmeria&#13;
czechosłowackie. Pierwotne plany zorganizowania plebiscytu podjęte przez Radę&#13;
Najwyższą w Paryżu zostały zarzucone (mimo prowadzonej akcji plebiscytowej), a sprawa Orawy rozstrzygnięta przez Konferencję Ambasadorów w Paryżu w 1920 r. Znajdująca się w krytycznej sytuacji wobec zbliżających się do Warszawy wojsk bolszewickich&#13;
Polska zgodziła się na ustępstwa wobec Czechosłowacji. Według polskich danych wskutek podziału Orawy dokonanego w trakcie tejże Konferencji (a dokończonego w 1924&#13;
r. – chodziło o niewielkie korekty granicy) „po stronie słowackiej znalazły się […] 44 wsie&#13;
z ludnością liczącą ponad 45 tys., wśród której […] zdecydowanie przeważali Polacy”43.&#13;
Po polskiej zaś stronie znalazło się 27 wsi z 30 tys. mieszkańców.&#13;
W dyskusji toczonej wokół zagadnienia tożsamości narodowych na Orawie bardzo&#13;
wyraźnie uwidacznia się postać księdza Ferdynanda Machaya. Bywa przedstawiany jako&#13;
„budziciel polskości na Orawie” (tak opisano go na tablicy pamiątkowej wmurowanej&#13;
w prawej nawie Kościoła Mariackiego w Krakowie, którego archiprezbiterem był niegdyś&#13;
ten „legendarny” orawski kapłan). Pochodzący z Jabłonki narodowy aktywista wykazywał&#13;
w swojej społecznej działalności wielką aktywność na rzecz budzenia polskiej tożsamości&#13;
narodowej w ludności orawskiej przełomu wieków XIX i XX. W analizowanych źródłach&#13;
jest przywoływany i zazwyczaj przedstawiany w bardzo pozytywnym świetle. Na początku jego działalności Orawa miała podlegać „słowackiej agitacji narodowej”, której ulegała&#13;
znaczna część ludności. Wcześniejsza polska tożsamość tejże ludności w publikacjach na&#13;
łamach „Orawy” i „Rocznika Orawskiego” nie podlega kwestionowaniu44. Przede wszystkim ze względu na to, że „używała ona w domu języka rodzimego, orawskiej gwary, jednej z najpiękniejszych gwar polskiego języka”45. Na wielu różnych płaszczyznach Machay,&#13;
ten madziaryzowany Orawiak a „polski patriota”, szerzył ideę polskości zarówno Orawy,&#13;
jak i Spisza – przemierzając z wykładami na ten temat całą Polskę, a także prezentując te&#13;
idee w Paryżu; dotarł nawet do prezydenta Wilsona.&#13;
&#13;
34&#13;
&#13;
K. Balazs, Ludność Lipnicy w latach 1784-1916 na podstawie źródeł węgierskich (przyczynek do demografii&#13;
historycznej Orawy), „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 43 i dalsze.&#13;
&#13;
35&#13;
&#13;
M. Skawiński, Spis ludności na Orawie Polskiej w 1910 roku, „Orawa”, 1999, nr. 37, s. 99.&#13;
&#13;
36&#13;
&#13;
K. Balazs, Starania Eugeniusza Sterculi u władz węgierskich o uzanie odrębności etnicznej polskich górali na&#13;
Orawie i Spiszu, „Rocznik Orawski”, 2004-2006, nr 6-7, s. 56.&#13;
37&#13;
&#13;
J. Roszkowski, Z dziejów Lipnicy Wielkiej w latach 1910-1919, „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 19.&#13;
&#13;
38&#13;
&#13;
Karol Balazs, Ludność…,op.cit., s. 47.&#13;
&#13;
39&#13;
&#13;
Ibid., s. 48.&#13;
&#13;
264&#13;
&#13;
40&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 37.&#13;
&#13;
41&#13;
&#13;
Ibid., s. 38.&#13;
&#13;
42&#13;
&#13;
J. Roszkowski, Z dziejów Lipnicy Wielkiej w latach 1910-1919, op. cit., s. 25.&#13;
&#13;
43&#13;
&#13;
R. Kantor, W 70 rocznicę przyłączenia części Orawy i Spisza do Polski, „Orawa”,1990, nr 6-8, s. 7.&#13;
&#13;
44&#13;
&#13;
Kwestia poczucia tożsamości narodowej na Orawie jest bardziej skomplikowana. Na przełomie XIX i XX w. jej&#13;
mieszkańcy posługiwali się gwarą orawską, ale deklarowali się jako Słowacy.&#13;
45&#13;
&#13;
R. Kantor, Ks. Infuat Ferdynand Machay. Wielki Syn Orawy, „Orawa”, 1989, nr 2-3, s. 2.&#13;
&#13;
265&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Jednak pomimo tych działań większość orawskich (i spiskich) wsi, które miała zamieszkiwać „ludność etnicznie polska”46, znalazły się w granicach Czechosłowacji, na&#13;
mocy decyzji podjętej w trakcie Rady Ambasadorów z dnia 28 lipca 1920 r. Zdaniem profesora Władysława Semkowicza, „jednego z najwytrwalszych orędowników przywrócenia Polsce należnych jej ziem na Spiszu, Orawie i Czadeckiem47”, którego działalność&#13;
przypada przede wszystkim na okres międzywojnia, po słowackiej stronie żyć miało 15&#13;
tys. ludności polskiej. Znamienne, że profesor „przyznawał po większej części brak jej&#13;
świadomości narodowej, ale mniemał, że da się ją pozyskać dzięki pracy wychowawczej&#13;
i agitacyjnej”48.&#13;
Przedwojenna Orawa nie posiadała natomiast zbyt dużej reprezentacji ludności żydowskiej – w 1939 r. miało być jejw tym regionie niecałe 300 osób49. Przed wojną polscy Żydzi zamieszkiwali głównie miasta i miasteczka, podczas gdy stopień urbanizacji&#13;
na Orawie był (i jest) znikomy, być może więc stąd niewielka liczebność starozakonnych&#13;
mieszkańców polskiej Orawy.&#13;
Od września 1939 r. polska część Orawy pozostawała pod okupacją niemiecką i słowacką. W jej trakcie miała się odbywać „słowacka szeroka i silna propagandowa i represyjna działalność przeciw polskości50”. Język słowacki wrócił do kościołów, szkół i urzędów. Usunięto z parafii księży niepochodzących z Orawy i likwidowano materialne ślady&#13;
polskości (m. in. usunięto pamiątkową tablicę z popiersiem Piotra Borowego – działacza&#13;
społecznego, „bohatera polskości” na Orawie, traktowanego przez niektóre autorytety&#13;
na równi z Ks. Machayem). Jednocześnie, na zachętę, prowadzono korzystną dla mieszkańców politykę gospodarczą51.&#13;
Po zakończeniu wojny trwać miała „antypolska” agitacja słowacka na terenie Orawy.&#13;
W reakcji na nią ks. Ferdynand Machay wystosował list do Bolesława Bieruta z prośbą&#13;
o interwencję w tej sprawie52. Przekonywał on, podobnie jak w trakcie swojej wcześniejszej działalności, o polskim charakterze etnicznym ludności zamieszkującej Orawę. Podobne stwierdzenia padły choćby w rezolucji podpisanej przez młodzież Spisza&#13;
i Orawy studiującą w Krakowie („w liczbie 30”) w 1946 r. – zażądano bezwarunkowego&#13;
przyłączenia tych ziem do Polski, znów przekonując o tym, „że ludność Spisza i Orawy&#13;
jest czysto polska i jedynie jej część została obałamucona pięcioletnią […] agitacją faszystów słowackich, którzy ani teraz nie cofają się przed przekupywaniem ludności pogranicza celem zbierania od niej podpisów na memoriałach, domagających się przyłączenia&#13;
całego Spisza i Orawy do Słowacji53”. Podobne dokumenty wydawane były i z drugiej&#13;
46&#13;
&#13;
Ibid., s. 3.&#13;
&#13;
47&#13;
&#13;
T. Trajdos, Daremne starania, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 25.&#13;
&#13;
48&#13;
&#13;
Ibid.; przywołano ten fragment, by wskazać na rodzaj retoryki stosowanej w dyskusjach o kwestiach narodowościowych polsko-słowackiego pogranicza, w której „rzeczywista” „etniczna” przynależność niekoniecznie&#13;
znajduje się w bezpośrednim związku ze „świadomością narodową”.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
strony granicy, wskazując na słowacki charakter ludności zamieszkującej Spisz i Orawę&#13;
(na Orawie i Spiszu miałoby żyć 30 tysięcy Słowaków – jak podaje broszura Komitetu&#13;
Uciekinierów z 1.VI 1947 r.). Kwestie respektowania granic ustalonych na konferencji&#13;
w Jałcie miało rozwiązać dopiero pojawienie się na Orawie 1 Pułku Wojska Polskiego&#13;
wracającego spod Berlina, wywołując falę „panicznych ucieczek za granicę”54. Zdaniem&#13;
Leona Rydla uciekali „ci, którzy byli winni dokonania różnych przestępstw”. Formalnie&#13;
granice powróciły do stanu sprzed 1938 r. dopiero w 1958 r., na mocy umowy polsko-czechosłowackiej podpisanej w Warszawie55.&#13;
W „Orawie” można znaleźć bardzo interesującą relację z „III Spotkań Orawskich” –&#13;
konferencji zorganizowanej w 1989 r., w której wzięli udział przedstawiciele Towarzystwa Kulturalnego Czechów i Słowaków, a także polskiego Towarzystwa Przyjaciół Orawy56. Z relacji tej wynika, że lokalnych działaczy reprezentujących obydwa zrzeszenia&#13;
wciąż niezwykle emocjonowało zagadnienie tożsamości narodowej Orawian. Doszło do&#13;
ostrych polemik i sporów – chodziło o wzajemne przekonywanie się, czy Orawianie są&#13;
„bardziej polscy”, czy może jednak „bardziej słowaccy”. Na początku lat 90 działacze Towarzystwa Przyjaciół Orawy wciąż żywili obawę przed „depolonizacją ludności Spisza&#13;
i Orawy57”, pisząc wręcz o „dystansie ludności orawskiej w stosunku do ojczystej kultury,&#13;
do reszty narodu”. Ślady tego sporu na łamach „Orawy” i „Rocznika Orawskiego” odnaleźć można także w późniejszych wydaniach, także z lat dwutysięcznych. Można tam&#13;
znaleźć również bardziej rozproszone komentarze na temat aktualnej sytuacji tożsamościowej Orawian (zwłaszcza w połowie lat 9058). Brak natomiast bardziej zwartych opracowań dotyczących tak szeroko omawianych w aspekcie historycznym zagadnień tożsamościowo-etniczno-wyznaniowych. Stąd również płynie motywacja pochylenia się nad&#13;
tymi problemami w trakcie opisywanych tutaj badań. Było dla nas wielce interesujące,&#13;
jak sprawa się ma współcześnie – zważywszy na zmiany natury politycznej, administracyjnej, gospodarczej, które dotyczą nie tylko Górnej Orawy, ale całego regionu. Choć&#13;
z powodu obiektywnych ograniczeń poprzestaliśmy jedynie na polskiej części tej krainy.&#13;
Można się było spodziewać, że po zapoznaniu się z omawianymi powyżej źródłami&#13;
kwestia szeroko rozumianej pograniczności z pewnością objawi się w wielu momentach&#13;
prowadzonych badań i miejscach, jakie zajmą w uporządkowanym już, na spokojnie – po&#13;
powrocie z terenu – analizowanym materiale empirycznym. Wyraźnie widać, że przynajmniej dla tych pasjonatów zagadnień lokalnych, którzy podejmują trud publikowania dwóch czasopism, sprawa jest na tyle doniosła, by poświęcać jej tak wiele miejsca.&#13;
Po części z pewnością ma to związek z etnologicznym wykształceniem części autorów&#13;
i redaktorów; zrozumiała w takim wypadku etnograficzna wrażliwość, którą reprezentują, podsuwa pewne punkty widzenia i intelektualne tropy. Kilku innych autorów ma&#13;
bliski kontakt z pracą etnografów właśnie – mowa zarówno o pracownikach Orawskiego&#13;
54&#13;
&#13;
L. Rydel, Interwencja Rządu Polskiego do Czechosłowacji, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 20.&#13;
&#13;
49&#13;
&#13;
LR, Tragedia Żydów Orawskich, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 8.&#13;
&#13;
55&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 40.&#13;
&#13;
50&#13;
&#13;
T. Nowalnicki, Republika słowacka, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 5.&#13;
&#13;
56&#13;
&#13;
T. Trajdos, O III Spotkaniach Orawskich raz jeszcze, „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 27-28.&#13;
&#13;
51&#13;
&#13;
K. Wziątek, Historia Orawy – przeszłość i teraźniejszość, op. cit., s. 39.&#13;
&#13;
57&#13;
&#13;
R. Kantor, W 70 rocznicę…, op. cit., s. 4.&#13;
&#13;
52&#13;
&#13;
List dostępny np. w: „Orawa”, 1990, nr 4-5, s. 16-17.&#13;
&#13;
58&#13;
&#13;
53&#13;
&#13;
Przedruk w: „Orawa”,1990, nr 4-5, s. 18-19.&#13;
&#13;
266&#13;
&#13;
Por. np.: Jerzy M. Roszkowski O zagadnieniu polsko-słowackiego pogranicza, „Orawa”, 1995, nr 33, s. 53-63;&#13;
R. Kantor, Kultura i świadomość na pograniczach. Przypadek polskiej Orawy, „Orawa”,1995, nr 33, s. 43 – 52.&#13;
&#13;
267&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Parku Etnograficznego, ludowych muzykach-amatorach, ale i innych jeszcze osób stykających się w swojej pasji lub profesji z działaczami ludowymi o etnograficznej proweniencji. Z lektury czasopism jasno wynikało, że kategoria „pogranicza” niemalże nakłania do tego, by nad nią się pochylić, wokół niej zogniskować swoje dociekania. Teren&#13;
nie pozostawił złudzeń. W ciągu kolejnych dni badań jego „pograniczność” stawała się&#13;
tym bardziej oczywista. Analiza zebranego materiału empirycznego zostanie omówiona&#13;
w kolejnej części tekstu.&#13;
&#13;
���%DGDQLD&#13;
Rozważając sprawę tożsamości etnicznej i regionalnej, należy odnieść się do wizerunku&#13;
i narracji na temat Obcego. Zwłaszcza, jeżeli potrzeba zwrócenia na ten aspekt uwagi&#13;
artykułowana jest w pierwszym tomie „Rocznika Orawskiego” przez jednego z ojców założycieli tego wydawnictwa, Ryszarda Kantora: „Kulturę własną, własną tradycję, a także&#13;
po prostu własną egzystencję porównuje się z kulturą, tradycją, egzystencją grupy obcej,&#13;
dopiero na tym tle ujawniają się plusy i minusy własnej”59. W przypadku Orawy, regionu pogranicznego, służący za komparatystyczne zwierciadła Obcy to przede wszystkim:&#13;
Podhalanie, Słowacy czy także Polacy; w mniejszym stopniu rolę tę spełniają np. mieszkańcy Zawoi, Węgrzy, Spiszacy i inni. Analiza materiału zgromadzonego w trakcie badań&#13;
sugeruje uporządkowanie go w następujący sposób: w pierwszej kolejności omówione&#13;
zostaną porównania informatorów z innymi regionami i etnosami służące znalezieniu&#13;
różnic i w ten sposób pomagające odpowiedzieć na pytania związane z orawską&#13;
tożsamością; następnie przedstawione będą podobieństwa wobec sąsiadów i styczności&#13;
różnych kultur z zastosowaniem różnych ram interpretacyjnych. Należy przy tym podkreślić, że podział ten jest mocno umowny i stworzony raczej na potrzeby przyjętej narracji w poniższym opracowaniu. Nie ma on zarazem charakteru jedynie porządkującego.&#13;
Powodem jego przyjęcia jest sam pozyskany materiał – rozmówcy chętniej podkreślali różnice „Orawców” względem etnograficznych Innych, dopiero w dalszej kolejności&#13;
wskazując na podobieństwa. (Dodatkowo korzystam w tym przypadku z klasycznych tez&#13;
głoszących, że w poznaniu siebie poprzez Obcego w pierwszej kolejności wskazuje się&#13;
różnice, później zaś dopiero rozważa się podobieństwa). Na końcu omówione zostaną&#13;
pozostałe zagadnienia związane z przedstawianymi kwestiami, które nie dały się w ten&#13;
(przyznaję) schematyczny sposób skategoryzować. Posłużą one za komentarz i uzupełnienie – by w końcu przedstawić wnioski i podsumować interpretacje.&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
�����5µĺQLFH&#13;
�������2UDZD�D�3RGKDOH�&#13;
Mama i dziadek pana Stanisława, muzyka ludowego, pochodzili z Podhala. Nauczyli go&#13;
więc częściowo mówić w gwarze podhalańskiej, co było powodem naigrywań ze strony&#13;
rówieśników: Zawsze takie jakieś były, na przykład podśmiechy w samej gwarze, ja tez gadam tak bardziej po podhalańsku60. Muzyk ten wychował się na styku tożsamości podhalańskiej i orawskiej. Uważa, że dzieci się zawsze uczą gwary od matki. Bo najwięcej z matką&#13;
przebywają – to stąd pochodzi jego pierwotna tożsamość. Jednak z czasem przewartościował to, kim się czuje: Był czas, że mi się bardzo podobał folklor podhalański, ale jak poznałem orawski tak dobrze, to jednak uważam, że orawski jest o wiele bogatszy. W końcu,&#13;
jak mówi: wychowuję się na Orawie i jestem Orawcem. By to zrozumieć, w swoich rozważaniach o własnej tożsamości odnosił się do estetycznych preferencji dotyczących folkloru61. Do zrozumienia „orawskości” Podhale posłużyło jako porównanie, a jako muzyk pan&#13;
Stanisław uprawia tę amatorską komparatystykę w odniesieniu do muzyki. Tłumaczy,&#13;
że muzyka [orawska], kazdo piosenka jest, ma inne tempo, inny rytm. A w podhalańskim&#13;
jest wszystko, powiedzmy, w jednym rytmie, w jednym tempie […] [muzyka podhalańska]&#13;
Jest bardziej radosna […] [muzyka orawska] ma wierchowe smutne nuty. W muzyce, no&#13;
niby to jest czarna Orawa: smutna Orawa. Muzyka służy do folklorystycznych porównań&#13;
również panu Krzysztofowi z Podwilka: Melodie są podobne do innych regionów, ale inna&#13;
jest stylistka gry. Ktoś, kto słucha muzyki ludowej, od razu rozpozna, co Orawa, a co Podhale. Pan Eugeniusz wyraża podobny pogląd, że melodie my mamy swoje, a oni [Podhale]&#13;
swoje, natomiast zwraca uwagę, że mamy też wspólne. Podobno, wedle jego opowieści,&#13;
Podhalańcy i Orawcy nawzajem zarzucali sobie podkradanie nut, co prowadzić miało do&#13;
bójek. Przemoc wywoływały też, zdaniem tego informatora, mieszane małżeństwa orawsko-podhalańskie. Jak mówi, jeszcze po wojnie to długo tak było.&#13;
Według pana Eugeniusza Orawa jest bardziej podobna do Słowacji, czy nawet Niemiec i Węgier, niż do Podhala. Ponownie otoczony zwierciadłami, próbuje znaleźć swoją&#13;
orawską tożsamość, „odbijając” ją od sąsiadów. Choć w tym porównaniu mowa o państwach narodowych, to Podhale stanowi wyjątek – zupełnie jakby reprezentowało (zastępowało w tym zestawieniu) Polskę.&#13;
Pan Stanisław kontrastuje Podhale z Orawą na różnych płaszczyznach, choćby w kwestii podejścia do kobiet. Jako przykład podaje podhalański taniec zbójnicki, w którym&#13;
dziewczyny są odsunięte, są w roli obserwatorek. Z kolei w tańcach orawskich zawsze występuje równouprawnienie. Jak komentuje– na Orawie kobieta się zawsze liczyła.&#13;
Twórczość zespołu „Arva”, o której opowiadał badaczkom pan Paweł Czaja, z założenia jest międzyregionalna. Sama nazwa pochodzi od węgierskiego słowa oznaczającego&#13;
Orawę. W repertuarze zespołu znajdują się różne nuty ze Słowacji, utwory węgierskie,&#13;
czasem utrzymane w stylistyce żydowskiej lub cygańskiej. Dominują jednak kawałki&#13;
60&#13;
&#13;
Kursywą zostały wyróżnione cytowane wypowiedzi, pochodzące z przeprowadzonych przez członków zespołu badawczego wywiadów. Ich nagrania i transkrypcje znajdują się w archiwum autora niniejszego tekstu&#13;
oraz Fundacji Mapa Pasji.&#13;
59&#13;
&#13;
R. Kantor, Potencjał kulturowy współczesnej wsi orawskiej. Rozważania etnologa, „Rocznik Orawski”, 1997,&#13;
t. 1, s. 13.&#13;
&#13;
268&#13;
&#13;
61&#13;
&#13;
Z przekonaniem graniczącym z pewnością można stwierdzić (na podstawie całej rozmowy z tym informatorem), że pod pojęciem „folklor” rozumie on przede wszystkim muzykę.&#13;
&#13;
269&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Orawskie. Do twórczości zespołu „Arva” wkradają się również nuty podhalańskie. Istnieje bowiem częsta współpraca, płynąca z przyczyn prozaicznych: zespół ten regularnie gra w karczmach tzw. „regionalnych” i nie ma stałego składu – gdy brakuje jakiegoś&#13;
instrumentu, prosi się kolegów-muzyków z Podhala o pomoc. Choć pan Paweł uważa,&#13;
że podhalański styl grania jest odmienny od reprezentowanego przez jego zespół, nie&#13;
stoi to na przeszkodzie, by je zpotrzeby chwili łączyć. Nie obserwujemy w tym przypadku folkloryzowanej „dbałości o poprawność”. Sam przyznaje, że naleciałości są już na&#13;
pewno duże, co wiąże z rewolucją internetową (szczególnie istnieniem portalu Youtube,&#13;
umożliwiającego łatwy dostęp do folklorystycznej twórczości z różnych regionów świata i Europy). Ten folklor już się przenika nawet podhalański z orawskim, puentuje. Komentuje również, że u muzyków dawniejszej daty, którzy nie podlegli tak mocno choćby&#13;
„podhalanizacji”, widać ten styl, taki starodawny orawski. To styl, któremu bliżej chyba&#13;
do Słowacji niż do Podhala. W całej tej wypowiedzi pobrzmiewa pewne tożsamościowe&#13;
rozedrganie, bo jeśli mowa o „orawskości”, to też w odniesieniu do „słowackości”; nieustanne są porównania do muzyki innych regionów czy grup kulturowych (etnicznych).&#13;
Innym jeszcze śladem synkretyczności regionalnej w twórczości zespołu „Arva” jest&#13;
rodzaj występujących instrumentów – chodzi o altówkę węgierską (nie wiemy na czym&#13;
ta „węgierskość” polega, znamienna jest jednak nazwa) i basy, takie same jak na Podhalu.&#13;
Z kolei pan Krzysztof z Podwilka posługuje się słowackimi fujarami62. A przecież z pewnością również w muzyce ludowej (czy „tak zwanej ludowej”?), rodzaj instrumentu, na&#13;
którym się gra, w jakimś stopniu odpowiada również za „styl” grania, za rodzaj możliwych&#13;
do odegrania melodii, za tempo, rytm itd. Międzyregionalna wymiana instrumentów&#13;
(może – jako projekty służące do ich wykonania, tu – jako fizyczne przedmioty) wpływa&#13;
na wymianę stylów i ich wzajemne mieszanie się. Zwłaszcza, że pan Krzysztof przyznał,&#13;
iż muzyka orawska po prostu stylistycznie w pewnym sensie się zmieniła. Gorzko podsumował następnie: w tej chwili moim zdaniem nie słychać takiej orawskiej muzyki jaka była&#13;
w rzeczywistości. Co ciekawe, ta opinia została wyrażona przy okazji pytania o różnice&#13;
w stylu muzyki podhalańskiej i orawskiej; podkreślono, że– w takim razie „wciąż jednak”&#13;
– w obu regionach muzykę gra się całkiem inaczej.&#13;
Pan Paweł wyliczył wszystkie działające zespoły muzyczne na Orawie. Jednak zawahał się w przypadku zespołu z Piekielnika, bo– jak przyznał– oni tańczą po góralsku i po&#13;
podhalańsku, mimo iż geograficznie nie są. Interesujące, że dla tego informatora zespół&#13;
geograficznie orawski, ale z podhalańskim repertuarem, spowodował trudność klasyfikacyjną, pomimo że pytanie brzmiało bardzo ogólnie: A tu dużo jest zespołów [ludowych]?&#13;
Jest tutaj pewna niejasność i niekonsekwencja: może bowiem dziwić ta trudność pana&#13;
Pawła wobec wcześniejszych deklaracji synkretycznego charakteru twórczości jego zespołu. Oto przykład tożsamościowego rozedrgania, która, jak się wydaje, cechuje Orawę.&#13;
Z wypowiedzi pana Pawła wynika zasadnicza teza: dawniejszy, bardziej „autentyczny” folklor orawski to ten, w którym wybrzmiewa słowacka nuta. Zaś ten nowszy – mniej&#13;
autentyczny, nie tak oryginalny – uległ „podhalanizacji”. Procesowi temu uległa nawet,&#13;
zdaniem pana Pawła, Słowacja. Gdy opowiada o zespołach z Zuberca, Suchej Góry i Hla62&#13;
&#13;
Zostało podkreślone, że instrument ten nie jest uznany jako orawski. Bardzo interesująca byłaby informacja&#13;
na temat tego, kto lub co jest autorytetem, który o tym decyduje, jednak nie została ona pozyskana.&#13;
&#13;
270&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
dówki, czyli wsi orawskich po stronie słowackiej, to podkreśla, że choć to porządne kapele, to tańczą, śpiewają po podhalańsku. O „podhalanizacji” negatywnie wypowiadał się&#13;
również pan Krzysztof Pieronek – zwracał uwagę, że dotyka ona nie tylko Orawy, ale&#13;
i Słowacji: Słowacy […] oni się tam ubierają po podhalańsku. Szczególnie folklor tworzony&#13;
w Suchej Górze Orawskiej (przy granicy z polską, na południowy wschód od Chyżnego,&#13;
na zachód od Chochołowa) zdaniem pana Krzysztofa jest całkowicie podhalański.&#13;
Rzeczywista muzyka orawska, jak ocenił pan Krzysztof, była bardziej słowacka. Zmiana, która w niej zaszła, ma bezpośredni związek z Podhalem – w tej chwili po prostu są&#13;
takie wpływy podhalańskie. Zaś folklor Podhala nazwał dominującą kulturą. Co więcej,&#13;
i inne sąsiednie regiony tak jakby brały od nich. W przypadku Orawy muzyk źródeł tego&#13;
stanu rzeczy dopatruje się w tym, że Orawa jest podzielona na część polską i słowacką.&#13;
Wpływów muzycznych na Orawie jest więcej – poza Podhalem pan Krzysztof wymienił Węgry i Słowację; charakterystyka ta powtarzała się również w kilku pozostałych wywiadach. Ponadto, zdaniem tego informatora, wpływy „południowe” widoczne są także&#13;
w innych elementach folkloru – choćby w stroju.&#13;
�������2UDZD�ɒ�6ăRZDFMD�ɒ�3ROVND&#13;
Zdaniem pana Stanisława folklorystyczna granica narodowa przebiega gdzie indziej niż&#13;
państwowa, ponieważ, jak przekonuje, na przykład Chyżne, to tam jest folklor bardziej&#13;
słowacki. Niejako na potwierdzenie tego stwierdzenia pan Mariusz Tepko, członek zespołu z Chyżnego, informował, że jego zespół („Rombań”) wyróżnia spośród innych&#13;
orawskich kapel częste korzystanie z folkloru słowackiego. Zespół wykonuje wiele słowackich pieśni. Na pytanie dlaczego, odpowiedział: kiedyś też u nas była taka tradycja.&#13;
Niestety w trakcie rozmowy wątek ten nie był dalej rozwinięty – tymczasowo można się&#13;
więc jedynie domyślać genezy tejże „tradycji” na podstawie znajomości kontekstu historycznego.&#13;
Słowacja, zdaniem pana Krzysztofa, przeżywa późniejszą niż w Polsce fascynację&#13;
folklorem. W związku z tym Słowacy przyjeżdżają na Orawę uczyć się grać na instrumentach w ludowym stylu. Można zatem spodziewać się dalszych migracji i dyfuzji stylów folklorystycznych. Choć będzie to trwało zapewnedekady, z pewnością interesujące&#13;
będzie śledzenie tych folklorystycznych przemieszczeń, rozszerzeń, roszczeń, aneksji&#13;
i przemieszań.&#13;
Pan Eugeniusz z Lipnicy wspominał interesujący zwyczaj z dawnych czasów. Gdy&#13;
w latach sześćdziesiątych młodzi mężczyźni zaczęli bardziej migrować po Polsce za pracą&#13;
(wymienia Jaworzno, Katowice, Nową Hutę) i wracali z żonami pochodzącymi z innych&#13;
części kraju, nazywane były one przez mieszkańców Lipnicy Polkami. Dla zobrazowania&#13;
powiedział do badaczek – wyście są Polki, nie Orawacy. Oto przykład na tożsamościowe&#13;
odgrodzenie od reszty Polski63. Zwłaszcza że – jak wynika z zebranego materiału – mieszane małżeństwa polsko-słowackie nie spotykały się z podobnymi reakcjami. Sprawa&#13;
to jednak historyczna – dotyczy przeszłości. Zdaje się, że obecnie fakt mieszanych małżeństw nie wzbudza tak silnych emocji.&#13;
63&#13;
&#13;
Wbrew pewnym – czy życzeniowym? – ustaleniom profesjonalnych badaczy Orawy, skupionych wokół wcześniej analizowanych czasopism.&#13;
&#13;
271&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
Deklaracja co do tożsamości pana Stanisława ostatecznie jednak jest jednoznaczna:&#13;
No Orawiakiem zawsze się czuję. By wzmocnić przekaz o swojej tożsamości pan Stanisław dodaje: czy byłem w wojsku64, czy gdziekolwiek. Argumentem ostatecznym okazuje&#13;
się powód natury lingwistycznej – Dla mnie jest męką […] męczę się niesamowicie, kiedy&#13;
mówię po polsku czysto. Dla mnie to jest męka po prostu, nie czuję się swobodnie.&#13;
&#13;
�����3RGRELHąVWZD&#13;
�������2UDZD�D�6ăRZDFMD&#13;
Wobec tych trudności tożsamościowych, związanych z omówionymi wcześniej rozmaitymi czynnikami – również natury historycznej – Orawianie wypracowali jednak pewną&#13;
formę kompromisu tożsamościowego, skoro, jak uważa pan Jan, tak się czują Orawiakami. Dla niego to kwestia związana przede wszystkim z językiem. Po stronie orawskiej&#13;
są miejscowości, w których mówią tym samym językiem, takim orawskim […] minimalnie&#13;
jest ten akcent nieco [inny], bo to już jest naleciałość słowacka, ale mniej więcej to samo, co&#13;
i u nas. Tak jak zaczniemy po nasemu gwarzyć, radzić, no to oni tak samo. Pan Jan po raz&#13;
pierwszy z tym zjawiskiem spotkał się, będąc nastolatkiem – będąc dalej na Słowacji na&#13;
stacji kolejowej natrafił na grupę wojskowych, którzy mówili wszyscy po orawsku. Nie po&#13;
słowacku, tylko po naszemu, ale nie ze mną, tylko między sobą. Warto zwrócić uwagę na&#13;
komentarz informatora, który dodał: to mnie zdziwiło wtedy, bo ja tam nie znałem, wyobrażałem sobie, że tam wszyscy po słowacku [mówią]. Może to sugerować, że spory i konflikty tożsamościowe, powodowane sytuacją dziejową czy inspirowane przez lokalnych&#13;
działaczy patriotycznych, polityków itd., miały wyraźny wpływ na mieszkańców Orawy,&#13;
skoro pan Jan nie dostrzegł wcześniej istnienia wspólnej gwary orawskiej. Rozróżnienie&#13;
na Orawę polską i słowacką, a w dalszej konsekwencji na Orawian polskich i słowackich,&#13;
mogło być przypuszczalnie raczej efektem różnych działań agitatorów i społeczników niż&#13;
wyrazem rzeczywistych, codziennych tożsamościowych dylematów ludności.&#13;
Niemal osiemdziesięcioletnia mieszkanka Chyżnego, pani Joanna, wspominała, że&#13;
dawniej więcyj my tu po słowacki śpiewano kolędy. W trakcie wesel z kolei śpiewano naprzemiennie: piosenki polskie i słowackie. To ważne uzupełnienie dla pozostałego materiału, w którym mowa również o słowackich słowach piosenek, jednak w wykonaniu&#13;
muzyków ludowych. Tu z kolei chodzi wprawdzie o sytuacje obrzędowe, ale nie związane z działalnością profesjonalną.&#13;
Ze wszystkich wypowiedzi, w których poruszany był temat „języka orawskiego”, płynął ten sam wniosek – znacznie bliżej orawskiej gwarze do języka słowackiego niż polskiego. Zdaniem pana Eugeniusza wręcz słowacki język a nasz to prawie to samo. Rzecz&#13;
nie w tym, by kwestia ta została potraktowana w sposób językoznawczy czy etnolingwistyczny – chodzi raczej o zasygnalizowanie pewnej wypowiedzi i podmiotowego punktu&#13;
widzenia. Przy tym ujawnia się pewna prawidłowość: utożsamienie czy choćby zauwa64&#13;
&#13;
Służba wojskowa znów bierze udział w grze o tożsamość regionalną odbywających ją. Może dla pana Stanisława jest rodzajem międzyregionalnej diaspory, która – co znamy z licznych opracowań – może wzmacniać&#13;
tożsamości, z którymi się w nią wkroczyło?&#13;
&#13;
272&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
żenie podobieństw pomiędzy gwarą orawską a językiem słowackim uwidacznia z kolei&#13;
(bardziej lub mniej bezpośrednio) różnice pomiędzy gwarą orawską a językiem polskim.&#13;
Z kolei pani Stefania z Zubrzycy Górnej w orawskiej gwarze widzi ślady wpływów węgierskich, słowackich, a nawet wołoskich. Informatorka ta kładzie nacisk na&#13;
zróżnicowanie wewnętrzne gwary orawskiej. Zapewne taki też jej obraz przekazuje&#13;
dalej, ponieważ interesuje się gwarą i jest jej propagatorką (uczyła w szkole, obecnie pisze prozę dla dorosłych po orawsku). Warto zwrócić uwagę, że wyliczając wpływy na&#13;
gwarę orawską, informatorka ta nie wspomniała o języku polskim– wbrew opiniom niektórych badaczy, przywoływanych na łamach „Orawy” i „Rocznika Orawskiego”, którzy&#13;
mieli przekonywać, że gwara orawska to jednoznacznie gwara pochodzenia polskiego.&#13;
Znów: rzecz nie w tym, by rozstrzygać tę sprawę – pozostawmy ją dociekaniom językoznawczym. Tym bardziej jednak interesujące są cytowane tutaj wypowiedzi informatorów jako przejaw poszukiwania wyznaczników tożsamości (odrębności i podobieństwa)&#13;
mieszkańców Orawy.&#13;
Dla pana Mariusza Tepki sprawa tożsamości orawskiej jest jasna: Orawa jest po prostu&#13;
jednym regionem. I nie ważne, gdzie leży. Jak Pani wie, ta nasza część to Orawa Górna, a po&#13;
słowackiej stronie jest Orawa Dolna. I czy jedziemy do Namestowa, czy innej pobliskiej słowackiej miejscowości, to dogadujemy się z nimi, bo oni mają bardzo podobny język, dialekt.&#13;
Mają podobne pieśni i tańce. A więc nie ma moim zdaniem granic państwowych, to wszystko&#13;
to jeden wielki region i kultura orawska. Ponownie podstawowymi wyróżnikami dla pana&#13;
Mariusza są „język orawski” i folklor – w tym wypadku podobne pieśni i tańce. Dla pana&#13;
Pawła sprawa „polskości” i „słowackości” również jest dyskusyjna. Wspomina starszych&#13;
ludzi i stwierdza, że ludzie tu nie czuli przynależności, że o, ja jestem Polakiem, albo– nie&#13;
wiem– że Słowakiem. Po chwili jednak dodaje: podejrzewam, że wszyscy, blisko 100 procent, czuje się Polakami. Ponownie mamy do czynienia z wyraźną nieścisłością, mogącą&#13;
wskazywać na tożsamościowe problemy mieszkańców Orawy.&#13;
Pan Paweł ma trudność w odpowiedzeniu na pytanie: jaki jest ten typowy folklor orawski. Na pewno, jego zdaniem, ma dużo zapożyczeń – tu znów pobrzmiewa pograniczność&#13;
regionu (czy jej świadomość twórcy?). Tę „typowość” orawskiego folkloru ciężko opisać&#13;
w słowach, lepiej to usłyszeć. Dopytywany przez badaczki jednak skłania się ku opinii, że&#13;
jest to folklor bardziej podobny do muzyki słowackiej niż do podhalańskiej. Czy może&#13;
nawet bardziej węgierski. Świadom jest jednak, że jego opinia nie jest powszechna, bo jak&#13;
pogadacie z kimś innym, to wam tam powie, że to bardziej podobne do podhalańskiej muzyki. Znów, by zdefiniować swoją twórczość w kategoriach regionalistycznych, informator&#13;
posiłkuje się „zwierciadłami” w postaci pobliskich regionów. Znów także– wobec trudności kategoryzacyjnych, widocznych wśród samych zainteresowanych – zauważalne są&#13;
trudności tożsamościowe, z którymi wydają się borykać ludowi twórcy orawscy.&#13;
W swojej opowieści o kwestii pogranicza pani Joanna zwracała uwagę, że Łorawa,&#13;
wiencyj patrzyła do slowenska – co kłóci się z częścią polskich opracowań na ten temat&#13;
(także tych omawianych wcześniej). Zdaniem tej informatorki chodziło o kwestie gospodarcze – na Słowacji miało się żyć łatwiej.&#13;
&#13;
273&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
�������2UDZD�D�:ÛJU\&#13;
Pan Jan Budziński, sołtys Chyżnego, wspominał osoby potrafiące posługiwać się językiem węgierskim. Ta umiejętność brała się z dwóch źródeł: po pierwsze, w części szkół&#13;
ludowych na Orawie przed I wojną światową nauczano w tym języku; po drugie, ich kompetencja językowa mogła się poprawiać w trakcie służby w wojsku austro-węgierskim.&#13;
Chodziłoby tutaj raczej o dalsze szlifowanie języka, trudno bowiem spodziewać się, by&#13;
ktoś nauczył się mówić po węgiersku w trakcie samej tylko służby. Uwidacznia się w tym&#13;
miejscu zjawisko szeroko omawiane wcześniej w literaturze etnograficznej, czyli zmiany,&#13;
jakie w środowisku wiejskim powodował powszechny pobór wojskowy, obserwowane&#13;
na terenach Polski od XIX w. Chociaż w przypadku poboru z okresu I Wojny Światowej efekt mógł być odmienny– zdaniem Jerzego Roszkowskiego „Orawianie stykali się&#13;
na froncie z żołnierzami pochodzącymi z Galicji, Śląska Cieszyńskiego i Polakami z zaboru pruskiego. Wywierało to istotny wpływ na pogłębianie ich uświadomienia narodowego”65. W opowieści pana Jana chodziło o jego dzieciństwo, czyli lata pięćdziesiąte&#13;
ubiegłego wieku. Również rodzina pani Stefanii z Zubrzycy Górnej uległa silnym wpływom węgierskim – wszyscy jej męscy przodkowie kształcili się na Węgrzech. Z kolei, jak&#13;
przekonuje pan Paweł Czaja, pewne elementy stroju orawskiego również wzbogacone&#13;
są wpływami „poborowymi”, na przykład te pętelki tutaj przy spodniach mają charakterystyczne dla wojska węgierskiego.&#13;
Ślady węgierskiej obecności można zaobserwować również w dziedzictwie materialnym. Pan Jan stwierdził o kościele w Orawce: tam jest pięćdziesięciu świętych węgierskich.&#13;
Rzeczywiście, w tym najstarszym orawskim kościele, pochodzącym z połowy XVII w.,&#13;
podziwiać można wizerunki świętych obdarzonych szczególnym kultem na Węgrzech.&#13;
Zdaniem pana Stanisława również w muzyce orawskiej widoczne są węgierskie wpływy.&#13;
�������2UDZD�D�6SLV]&#13;
Innym regionem służącym za porównawcze zwierciadło jest Spisz – zdaniem pana Stanisława oni więcej wierzą, że są Słowakami, więc ten folklor bardziej jest taki słowacki niż&#13;
polski.&#13;
Pani Stefania z Zubrzycy Górnej kojarzy geograficznie Orawę z Podhalem i Spiszem,&#13;
mówiąc: to są trzy takie ciotki. Również do Spisza Orawę porównuje pan Paweł z Jabłonki&#13;
– gdy opowiada o zanikających śladach słowackości na terenach polskiej Orawy (słowacka msza, babcia modląca się po słowacku).&#13;
�������2UDZD�D�=DZRMD&#13;
Od zachodu Orawa graniczy z jeszcze jednym regionalistyczno-folklorystycznym zwierciadłem: tak jak Zawoja, […] ten folklor jest też inny. Chociaż powiedziałbym, że Zawoja&#13;
bliska jest do orawskiego. To sugerowane przez pana Stanisława podobieństwo umożliwia&#13;
doprecyzowanie i większe zróżnicowanie spostrzeżeń na temat folkloru, czy może raczej&#13;
– różnych folklorów. Według tego informatora poza wcześniej wspomnianymi Spiszem&#13;
65&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
i Podhalem należy z pewnością wyróżnić takie grupy związane z granicami obszarowymi,&#13;
jak Górale Śląscy, Górale Pienińscy, Górale Beskidzcy. Pan Stanisław potrafi je wszystkie od siebie nawzajem odróżnić, próbując wykazać, jak zagadnienie „góralszyzny” jest&#13;
zróżnicowane. Pomyłki związane z folklorem, nieumiejętność odróżnienia regionalnych&#13;
odmian pan Stanisław określa jako winę, gdy opowiada o starym muzykancie Andrzeju&#13;
Dziubku i „błędach”, jakie muzyk ten popełniał w rozumieniu „autentyczności” danego&#13;
stroju. Tłumacząc go jednak, wskazuje na pewien okres w historii stroju orawskiego: to&#13;
jest też wina tego, że na przykład orawski strój prawie że zaniknął. Na przykład w dzieciństwie nie widział nigdy, że jest inny strój niż podhalański. To przy okazji znak podhalanizacji.&#13;
&#13;
�����3R]RVWDăH��X]XSHăQLDMÇFH�Z\SRZLHG]L�&#13;
Zdaniem pana Jana obecnie konflikty na tle narodowościowym nie mają znaczenia. Sprawa, która od początku XX w., poprzez I wojnę światową, okres międzywojenny, aż po&#13;
niemiecko-słowacką okupację Orawy w trakcie II wojny światowej i trwające jeszcze&#13;
parę lat po wojnie tarcia, budziła wielkie emocje – z pewnością wśród lokalnych działaczy, aktywistów, czy polityków, zapewne w niemniejszym stopniu „zwykłego ludu” – nie&#13;
jest już zdaniem tego informatora źródłem zmartwień i codziennych przemyśleń mieszkańców Orawy, a z pewnością nie ludzi młodych. Takich zaszłości już nie ma, nie ma&#13;
w ogóle, choć chwilę wcześniej rozmówca wyraźnie podkreślał, że „dawniej” podział tożsamościowy był bardziej wyraźny – część ludzi uważała się za Słowaków, […] natomiast&#13;
część się uważała za Polaków66.&#13;
Pani Krystyna z Jabłonki oceniła, że mieszkańcy Orawy czują, że nie są ani Polakami,&#13;
ani Słowakami. Oni są po prostu Orawiakami.&#13;
Na pograniczność regionu zwracał uwagę także pan Krzysztof z Podwilka, twórca&#13;
strojów orawskich: Jesteśmy regionem pogranicza. Słychać słowackość w muzyce, też Węgry&#13;
są w stroju ludowym. Inna Kultura od Podhalan, od Zawoi. Są podobieństwa kulturowe,&#13;
ale też bardzo widoczne różnice. I tym razem oprócz Podhala za region porównawczy&#13;
posłużyła Zawoja.&#13;
Zadając pytanie „jak wygląda typowy strój orawski?”, wskazano informatorowi pewną kliszę – zdefiniowano orawskość, wymuszono odpowiedź związaną z konkretną kategorią klasyfikacyjną. I choć zadanie było niefortunnie, to odpowiedź jest pouczająca.&#13;
Chodzi o to, że pan Krzysztof, twórca „strojów orawskich”, wchodzi w tę kliszę przygotowany, potrafi przytoczyć wiele detali: marszczenie charakterystyczne dla Orawy, sposób szycia koszul itp. Wyraża on pewność odnośnie tego, „czym się różni” tzw. „strój&#13;
wzorcowy” – prawdziwy, jak go określa, od nieprawdziwego. Jednak inspiracje czerpie&#13;
z różnych regionów i w tym celu chodzi po muzeach – odniesienia znajdywał w Krakowie,&#13;
66&#13;
&#13;
A jednak, pewne aspekty współczesnego konfliktu polsko-słowackiego przedstawiał pan Krzysztof z Podwilka. Chodzić ma o rosnące ceny różnych produktów, powodowane, zdaniem wielu, przybywaniem Słowaków na&#13;
targ w Jabłonce. To jednak jedyny napotkany wątek o konflikcie słowacko-polskim w trakcie badań.&#13;
&#13;
J. Roszkowski, Z dziejów Lipnicy Wielkiej w latach 1910-1919, „Orawa”, 2007, nr 44-45, s. 20.&#13;
&#13;
274&#13;
&#13;
275&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
w Zakopanym czy na Słowacji. W efekcie profesjonalnie wykonywane przez niego ubiory&#13;
mają po części charakter synkretyczny – łącząc cechy z różnych stylów.&#13;
Zjawiskiem charakterystycznym dla pograniczności jest wymiana handlowa. Na&#13;
Orawie jest ona widoczna przede wszystkim podczas targu w Jabłonce, na którym&#13;
Słowacy stanowią większość uczestników. Handluje się tutaj zwykłymi artykułami życia&#13;
codziennego: żywnością, artykułami gospodarstwa domowego, chińszczyzną i dziadostwem (Krzysztof Pieronek). Stała obecność, choćby tylko natury ekonomicznej (zakupowa), wzbogaca krajobraz kulturowy regionu, niewątpliwie budując w jego mieszkańcach poczucie „pograniczności”. Obecność słowackich samochodów, ceny podawane&#13;
w Euro, kantory walut – wszystko to przypomina Orawianom na co dzień o ich pogranicznym położeniu. Taki pogląd potwierdza wypowiedź pana Pawła, który pytany o relacje ze Słowakami, mówi o otwartości: pewnie, że jest. Mamy ich tu na co dzień, bo chodzą&#13;
do sklepu. Ten informator również podkreśla brak bariery językowej – zaczynać miałaby&#13;
ona się dopiero w Trstenie, gdzie jest dużo tych przesiedleńców, to oni już tam mówią po&#13;
słowacku, ten słowacki prawidłowy.&#13;
Pan Krzysztof w końcu został zapytany przez badaczki: kim się czuje. Odpowiedział,&#13;
że Orawcem. I skomentował pół żartem-pół serio: tak jest bardziej bezpiecznie. Etnografki słusznie drążyły temat, a informator szczerze przyznał, co ma na myśli. Jego rodzice&#13;
byli Słowakami – całkowicie. Przy okazji zauważył, że starsze pokolenie na Orawie mimo&#13;
wszystko to się czuli Słowakami. Określenie Orawcy powstało zdaniem pana Krzysztofa,&#13;
żeby było łatwiej67. W tym sensie muzyk ten utożsamia Słowaków z Orawcami. W gruncie rzeczy więc ostatecznie, w zawoalowany sposób, pan Krzysztof przyznał, że jest Słowakiem – mam sentyment niesamowity do Słowacji. Mówię po słowacku, słucham radia,&#13;
oglądam telewizję. […] mam czasem takie dni, takiego doła, że muszę coś oglądnąć po słowacku czy posłuchać. Sprawa tożsamości jest dla tego informatora niewątpliwie trudnym&#13;
zagadnieniem: jakoś do końca nie czuję się Słowakiem, bo nie mam jakiejś styczności nie&#13;
wiadomo jakiej z tą Słowacją, ani nie czuję się też do końca Polakiem. Komplikując jeszcze&#13;
sprawę, pan Krzysztof zauważył także, iż dla młodzieży z reguły w deklaracjach „wiodącą”&#13;
tożsamością jest tożsamość polska; choć i co do tego miał pewne wątpliwości.&#13;
Ostatecznie jednak pan Krzysztof skonstatował, że jesteśmy odrębni etnicznie od reszty&#13;
„świata”, czyli, jak się już przekonaliśmy, od tego, co służy jako porównawczy tożsamościowy orbis exterior: Słowacji, Podhala, czasem Zawoi, także Polski, Węgier czy Austrii.&#13;
Taki stan rzeczy ocenił pozytywnie, to jest super, to mi się bardzo podoba. Według niego&#13;
należy tego chronić, by zachować tę unikalność, podczas gdy, jak komentował, ludzie&#13;
większość na Orawie jakby się asymilowali z całą częścią Polski, i to mi się wydaje złe.&#13;
&#13;
67&#13;
&#13;
Szkoda, że ten niezwykle ciekawy wątek pojawił się pod koniec badań. Czy wszyscy pozostali, którzy „czują&#13;
się Orawcami”, kamuflują w ten sposób swoją „słowackość”? Mam nadzieję, że sprawę tę spróbuję rozwikłać&#13;
w przyszłości, bądź też inni badacze podejmą temat.&#13;
&#13;
276&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
���3RGVXPRZDQLH�&#13;
We wstępie zasygnalizowałem już pewne trudności i ograniczenia, z którymi zespół borykał się w terenie. To one są odpowiedzialne za tematyczne rozproszenie zebranego&#13;
materiału. W związku z przyjętymi założeniami tematycznymi, o których wiadomo było&#13;
przed badaniami, przewidywaliśmy te trudności. Jednym ze sposobów poradzenia sobie z tym wyzwaniem było zastosowanie się do propozycji Kathy Charmaz, sugerującej&#13;
„podejście mówiące o jednoczesnym zbieraniu danych i prowadzeniu analizy”68, czego&#13;
wyrazem były regularne spotkania, w trakcie których omawialiśmy spędzone dni w terenie, analizując i planując dalsze posunięcia. Z tego wedle naszej intencji kontrolowanego&#13;
zamieszania nieuchronnie przebijało zagadnienie pogranicza, wciąż obecne w kolejnych&#13;
rozmowach, obserwacjach, a w dalszej kolejności w interpretacjach i przemyśleniach.&#13;
Pomimo tematycznego rozproszenia tenże wątek spaja owe zróżnicowane treści niczym rama; różnorodne zagadnienia w sposób nieunikniony znajdują bardziej lub mniej&#13;
wyraźne zaczepienie w tym samym rusztowaniu – w kwestii pograniczności Orawy.&#13;
W koniecznym podsumowaniu nie sposób opisać tego zjawiska jednoznacznie. W trakcie&#13;
badań było to bardzo widoczne: poruszając rozmaite kwestie z badaczkami, informatorzy&#13;
niejako mimowolnie przywoływali temat pograniczności – dokonywano ciągłych porównań i zestawień z innymi regionami. Jak sądzę, widoczne tu jest znów – opinia ta została&#13;
już wcześniej wyrażona – tożsamościowe rozedrganie Orawy. Dopatruję się go również&#13;
w uporze, z jakim pasjonaci-badacze Orawy w swoich tekstach historycznych, publikowanych na łamach dwu omawianych tu czasopism, „Orawy” i „Rocznika Orawskiego”,&#13;
podnoszą sprawy tożsamości: etniczności, narodowości, czy historycznych przesunięć&#13;
z nimi związanych. Co istotne, dzieje się to od początku lat dziewięćdziesiątych do końca&#13;
dwutysięcznych (te roczniki zostały przeanalizowane). Czy ci lokalni działacze - folkloryści, historycy, pracownicy Orawskiego Parku Etnograficznego, członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Orawy – intencjonalnie tak mocno akcentowali te sprawy w swoich publikacjach? Czy jest to może wyraz mniej (lub bardziej) uświadomionej troski o regionalną&#13;
tożsamość? Czy idzie tu może o pobudki natury patriotycznej (gdy, a często, kładziony&#13;
jest nacisk na sprawy narodowe)?&#13;
Pozostaję jednak wierny określeniu: tożsamościowe rozedrganie. Oto jest „skarb górali” orawskich – pograniczne położenie, potencjał synkretyczności. Funkcjonuje przekonanie, że loci comunes łączące Orawców to ich folklor muzyczny, piękne rzeźby, wykonują tańce ludowe, i że działalność tę, jak w wielu innych regionach, sowicie wspomaga&#13;
się finansowo z rozmaitych funduszy, czego najlepszym „pomnikiem” jest wspaniałe,&#13;
wielkie i nowoczesne Orawskie Centrum Kultury w Jabłonce69. Jednak tym, co wszystkie wspomniane regionalne aktywności łączy, jest właśnie pograniczność Orawy. Chodzi&#13;
zresztą o coś więcej. Po badaniach nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pograniczność nie&#13;
tylko spaja zebrany materiał, lecz dotyka w ogóle „duszy orawskiej”. W końcu badania&#13;
przeprowadzono zarówno wśród twórców ludowych i regionalnych działaczy, jak również „zwykłych” ludzi, nie zajmujących się (wręcz często niezainteresowanych) „sprawa68&#13;
&#13;
K. Charmaz, Teoria ugruntowana, op. cit., s. 31.&#13;
&#13;
69&#13;
&#13;
Choć gdy odbywały się badania sprawiało wrażenie pustego, a wrażenie to zwiększał rozmach, z jakim je&#13;
wybudowano (dzięki funduszom unijnym).&#13;
&#13;
277&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
mi folklorystycznymi”. Tożsamościowe rozedrganie Orawy to wielki potencjał. Z jednej&#13;
strony dla wszelkiej twórczości folklorystycznej: rozsądne otwieranie się na zróżnicowane wpływy i naleciałości z sąsiednich (nie tylko) regionów, przy zachowaniu orawskiej&#13;
unikatowości może w przyszłości stanowić o wyjątkowości twórczości folklorystycznej&#13;
tego regionu. Przede wszystkim jednak to wielki potencjał kulturotwórczy w ogólniejszym rozumieniu dla ogółu mieszkańców tego pograniczno-tranzytowego (w znacznie&#13;
mniejszym stopniu turystycznego) regionu. „Skarbem” współczesnych górali orawskich&#13;
jest ich tożsamościowa niepewność – paradoksalnie jednoczesna otwartość i hermetyczność, prowadząca do głębokiego namysłu nad własną tożsamością.&#13;
Trudności interpretacyjne związane z pogranicznością Orawy, które napotkali etnologowie, dotyczą nie tylko etnograficznej działalności badawczej. Analiza omawianych&#13;
czasopism wykazała, że w przypadku autorów publikujących na ich łamach zagadnienia&#13;
oscylujące wokół granicy jako pewnej szczególnej przestrzeni, wywołującej nieustanne&#13;
tożsamościowe drgania i zawirowania, zachęcają do namysłu i refleksji zogniskowanych&#13;
wokół tegoż problemu. Z kolei omówione tu badania etnograficzne uwidoczniły podobne dylematy – z tym że w tym przypadku dotyczą one mieszkańców Orawy. Na tym etapie widzimy pewną spójność: pograniczność regionu nieuchronnie wywołuje podobne&#13;
pytania, na które odpowiedzi szukać próbują – bardziej lub mniej systematycznie – ci,&#13;
którzy angażują się emocjonalnie i intelektualnie w kwestię etnicznej/narodowej tożsamości Orawian.&#13;
Padają różne odpowiedzi. Publicyści „Orawy” i „Rocznika Orawskiego” oparli swoje&#13;
przemyślenia głównie na badaniach natury historycznej. Tak ukierunkowane dociekania&#13;
doprowadziły ich do wyników wciąż oscylujących w okolicach klasycznie rozumianych&#13;
zagadnień – narodu, etniczności, społeczności lokalnej itd. Stąd też pytania oraz przygotowane na nie częściowe odpowiedzi skupione są wokół następującego problemu: czy&#13;
Orawa to Polska czy Słowacja? Może inna jeszcze tradycja państwowa, która historycznie&#13;
przewinęła się przez to pogranicze? Na tak postawione pytania podane odpowiedzi starają się być (siłą rzeczy stają się) jak najbardziej jednoznaczne – nie pozostawiając miejsca&#13;
dla skomplikowania sprawy, które niewątpliwie wynika z natury omawianego problemu. Okazuje się bowiem, że kategoryczne klasyfikacje, płynące przeważnie z namysłu&#13;
historycznego, prezentowanego w omawianych źródłach, znajdują tylko częściowe odzwierciedlenie, gdy podejść do sprawy, używszy metod etnograficznych. A szczególnie&#13;
– starając się zastosować przynajmniej zręb założeń teorii ugruntowanej. Tożsamościowo-kulturowa rzeczywistość Orawy, szczególnie ta wyrażona przez jej mieszkańców70,&#13;
jest znacznie bardziej skomplikowana– zwłaszcza wobec następujących od dwóch dekad&#13;
dynamicznych zmian natury politycznej, gospodarczej, regionalistycznej, demograficznej i innych jeszcze. Pytanie: „kim są Orawianie? Czy Polakami, czy Słowakami?” trzeba&#13;
stanowczo przeformułować i spytać raczej nie „kim są”, lecz: „kim jesteście?”, nie dodając przy tym powyższych doprecyzowań. O ile w ogóle pytanie takie zadawać. Może&#13;
poznawczo lepiej byłoby go nie artykułować, tylko cierpliwie czekać, aż „tutejsi” sami się&#13;
do tej kwestii odniosą. Nie ulega wątpliwości, że w trakcie badań (rozmów, obserwacji,&#13;
wywiadów) spełnienie znalazło to oczekiwanie cierpliwego etnografa, który nie pragnie&#13;
70&#13;
&#13;
Przez „współczynnik humanistyczny” – za Florianem Znanieckim i in.&#13;
&#13;
278&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
szybkich odpowiedzi, a raczej wstrzemięźliwie pozwala znaczeniom artykułować się/być&#13;
artykułowanymi bez: pytań-drogowskazów, przedwczesnych sądów-sugestii albo innych&#13;
jeszcze mimowolnych (czy zawsze?) retoryczno-intelektualnych ukierunkowań, ingerujących w chwilę, w której materiał empiryczny powstaje za sprawą badanych, w formę,&#13;
którą przyjmuje, a także w treść, która tę wypełnia. Słowem: pograniczność ujawnia się&#13;
na Orawie, nawet niewywołana przez badacza bezpośrednio. Orawa jest pograniczem.&#13;
&#13;
Jan Barański – magister, etnolog, absolwent Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ.&#13;
Pracuje w Urzędzie Miasta w Krakowie. Interesuje się nowoplemiennością, subkulturami i antropologią polityczną. Publikuje na łamach Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego „Kraków”.&#13;
&#13;
279&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
Odpust, Chyżne (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Kapliczka, Chyżne (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Inskrypcje w języku słowackim, Lipnica Wielka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
„Uwaga! Tutaj rządzi…”, Lipnica Wielka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
280&#13;
&#13;
281&#13;
&#13;
�*µUDOV]F]\]QD�PQLHM�]QDQD��:�SRV]XNLZDQLX�ORNDOQ\FK�WUDG\FML&#13;
&#13;
5R]HGUJDQD�WRĺVDPRěÉ��5HфHNVMH�SR�HWQRJUDуF]Q\FK�EDGDą�WHUHQRZ\FK�QD�2UDZLH&#13;
&#13;
Reklamy, Lipnica Wielka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Kapliczka, Chyżne (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Targ, Jabłonka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Logo „Orawianki”, Jabłonka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
282&#13;
&#13;
283&#13;
&#13;
�Góralszczyzna mniej znana. W poszukiwaniu lokalnych tradycji&#13;
&#13;
Wnętrze dzwonnicy, Orawka&#13;
(fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
Prace na cmentarzu, Orawka (fot. A. Animucka)&#13;
&#13;
284&#13;
&#13;
��</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136979">
                <text>Góralszczyzna mniej znana: w poszukiwaniu lokalnych tradycji</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136980">
                <text>Podhale</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136981">
                <text>Folklor tradycyjny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136982">
                <text>Górale polscy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="136983">
                <text>Lokalność</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136984">
                <text>wybór, redakcja i wstęp Łukasz Sochacki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136985">
                <text>Wyd. Fundacja Mapa Pasji</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136986">
                <text>2020</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136987">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136988">
                <text>pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="136989">
                <text>pol.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6238" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6218">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ce7861fc6542f41333d6e02f8a463d15.pdf</src>
        <authentication>60d56a93ec60bbe3b897d9f016167ba5</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74261">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6643</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74262">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74263">
                <text>2017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74264">
                <text>UNESCO</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74265">
                <text>cultural heritage</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74266">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6211</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74267">
                <text>Intangible cultural heritage: safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China. Part 1</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74268">
                <text>258 s.; il.color.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74269">
                <text>Schreiber, Hanna (ed.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74270">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74271">
                <text>National Heritage Board of Poland</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74272">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74273">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74274">
                <text>Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China

INTANGIBLE
CULTURAL
HERITAGE
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention
through the Prism of Sustainable Development

�Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China

INTANGIBLE
CULTURAL
HERITAGE
edited by Hanna Schreiber

10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention
through the Prism of Sustainable Development

�Title
Intangible Cultural Heritage: Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China.
The 10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 Convention through the Prism of Sustainable Development.
Scientific and substantive editor
Hanna Schreiber
Principal reviewer
Andrzej Rottermund
Language editing
Tomasz Wiśniewski
Translation
LIDEX
Mechanical editing
Aleksandra Zych
Proof-reading
Tomasz Wiśniewski, Aleksandra Zych, Hanna Schreiber
Layout, cover design and typesetting
Magdalena Piotrowska-Kloc, Printomato
© 2017 National Heritage Board of Poland
ul. Kopernika 36/40,
00-924 Warszawa
ISBN 978-83-63260-95-8
Printed by
Łódzkie Zakłady Graficzne

The views expressed in the articles published in this volume are those of the authors and do not necessarily
represent the views of the institutions they work for, neither the National Heritage Board of Poland nor the Polish
Ministry of Culture and National Heritage.

�FOREWORDS
Intangible cultural heritage at the heart of sustainable development . . . 12
Timothy Curtis

Foreword . . . 16
Magdalena Gawin

Opening speech . . . 20
Chen Fafen

The National Heritage Board of Poland in the process of implementing
the provisions of the 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage . . . 26
Małgorzata Rozbicka

Introductory speech made during the opening of the 1st China – Central
and Eastern European Countries Expert-Level Forum on the Safeguarding
of Intangible Cultural Heritage . . . 34
Leszek Zegzda

Kraków and its heritage in the European context . . . 40
Jacek Purchla

�4

INTRODUCTORY PAPERS
Intangible cultural heritage safeguarding:
a global campaign and its practice in China . . . 52
An Deming

Implementation of the 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage – the Polish experience . . . 68
Jan Adamowski

PART 1. ICH AND GOOD PRACTICES OF ITS SAFEGUARDING
Croatia’s intangible cultural heritage safeguarding policies and practice.
The implementation of the UNESCO 2003 Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in Croatia . . . 86
Mirela Hrovatin, Martina Šimunković

Safeguarding intangible cultural heritage in Latvia:
insights into the contribution of NGOs . . . 100
Gita Lancere, Anita Vaivade

Intangible cultural heritage in Lithuania . . . 112
Vida Šatkauskienė, Loreta Sungailienė, Skirmantė Ramoškaitė

Implementation of the Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in Hungary . . . 128
Eszter Csonka-Takács, Vanda Illés

�5

PART 2. ICH AND THE EXAMINATION AND DOCUMENTATION
OF PHENOMENA
The strategy of safeguarding the intangible cultural heritage
in the Czech Republic . . . 142
Martin Šimša

Estonian inventory of intangible cultural heritage.
The case of cross-trees . . . 154
Marju Kõivupuu

Intangible cultural heritage of Albania and the challenges in creating
the National Inventory and the list of phenomena and elements . . . 166
Silva Breshani, Arta Dollani

Ambiguity in the system of safeguarding intangible cultural heritage
in the Republic of Macedonia . . . 184
Velika Stojkova Serafimovska, Ivona Opetčeska Tatarčevska

The implementation of the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage in the Republic of Serbia: documentation of the National Register
of Intangible Cultural Heritage at the Ethnographic Museum in Belgrade . . . 198
Danijela Filipović

Safeguarding intangible cultural heritage in Bosnia and Herzegovina . . . 214
Milica Kotur

Implementation of the Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in Slovakia . . . 226
Eva Ryšavá-Záhumenská

�6

Safeguarding intangible cultural heritage in Bulgaria . . . 238
Albena Georgieva

Documentation as a form of safeguarding of the intangible
cultural heritage in China: practice and experience . . . 254
Deng Xuechen

PART 3. CREATING THE ICH SAFEGUARDING SYSTEM
– CURRENT CHALLENGES AND SOLUTIONS
The intangible cultural heritage of Romania:
current situation and future directions . . . 262
Marta Nedelcu

The intangible cultural heritage of Slovenia
and the activities of the Coordinator . . . 274
Nena Židov

Networks of intangible cultural heritage experts in Hungary . . . 286
Eszter Csonka-Takács

Intangible cultural heritage in the system of cultural heritage
protection in Poland . . . 292
Katarzyna Zalasińska

What do we mean when we say ICH?
Or does the Galičnik wedding constitute ‘intangible cultural heritage’? . . . 300
Ivona Opetčeska Tatarčevska

�7

‘World is sacred’ worldview as an element of intangible cultural heritage
in the modern world . . . 306
Vida Šatkauskienė

Safeguarding and transmission of intangible cultural heritage –
the case of Surova in a museum context . . . 318
Iglika Mishkova

The Association of Folk Artists and its activities for the safeguarding
of intangible cultural heritage in Poland . . . 336
Waldemar Majcher, Paweł Onochin, Katarzyna Smyk

PART 4. ICH AND SUSTAINABLE DEVELOPMENT
Lists of intangible cultural heritage:
the beginning or the end of sustainability? . . . 352
Eva Románková-Kuminková

Intangible cultural heritage and sustainable development:
case study of Suiti cultural space in Latvia . . . 370
Anita Vaivade

Vernacular religion as an element of intangible heritage
in terms of sustainable development . . . 380
Katarzyna Smyk

Importance of inter-institutional cooperation for ICH safeguarding
and sustainable development. The case of dry stone building . . . 398
Mirela Hrovatin

�8

Securing the future of intangible cultural heritage in Romania
in a sustainable way: benefits and subsequent risks . . . 412
Adina Hulubaş

Discontinuation in transmission – threats and questions.
The case study of Glasoechko singing in the Republic of Macedonia . . . 422
Velika Stojkova Serafimovska

SUMMARY
Ten remarks on the 10th anniversary of entry into force
of the 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage . . . 434
Hanna Schreiber

Acknowledgements . . . 472
Hanna Schreiber

�FOREWORDS

�12

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Intangible cultural heritage
at the heart of sustainable
development
Timothy Curtis*

*

Chief of the Intangible Cultural Heritage Section, Culture Sector, UNESCO Secretary of the 2003 Convention for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.

�Forewords

In 2003, the adoption of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage
has shaped a new global understanding of heritage, beyond monuments, beyond artefacts,
to include living heritage, recognising this as a force of innovation, social transformation and
sustainable development. Within this new normative instrument, a radically new approach to the
safeguarding of the living dimension of heritage has been promoted, putting communities and
peoples first, as custodians and as bearers of cultural expressions.
A similar spirit has inspired the elaboration of the 2030 Agenda for Sustainable Development,
agreed in 2015 by the United Nations Member States. For the first time at the global level, culture,
and in particular cultural heritage and diversity are recognised as drivers and enablers of an inclusive
and human-centred approach to development. Heritage, including intangible cultural heritage, is
indeed at the centre of the most pressing challenges facing humanity. Leveraging living heritage for
sustainable development can help communities build more tolerant and more inclusive societies.
In this context, the 2003 Convention can play an important role in the implementation of the
2030 Agenda for Sustainable Development, as a tool for realising the potential of intangible
cultural heritage for environmental sustainability, inclusive social and economic development,
as well as peacebuilding. At its sixth session in May-June 2016, the General Assembly of States
Parties to the 2003 Convention adopted a new Chapter VI of Operational Directives dedicated
to the safeguarding of intangible cultural heritage and sustainable development at national
level. These new Operational Directives encourage States and communities to see living heritage
as a wellspring of solutions to eradicate poverty and hunger, to create decent and green jobs

13

�14

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Timothy Curtis, 2016, © UNESCO.

�in the cultural sector, in arts and crafts, in music and many other fields. By placing emphasis on the
importance of traditional knowledge systems for identifying ways of living together and using
resources sustainably, they reaffirm UNESCO’s firm conviction that living heritage is at the heart of
contemporary issues facing our societies. Furthermore, they demonstrate how the international
community is increasingly aware of the true potential of intangible cultural heritage for tackling
current development challenges and those that can be anticipated in the future.
In this endeavour, international and regional cooperation – one of the key purposes of the 2003
Convention – is of tremendous importance. Driven by a fast economic growth in the past two
decades, Central and Eastern European countries, as well as China, face comparable challenges
in safeguarding the diversity and ensuring the viability of their living heritage. Globalization and
an unprecedented urban growth bring out new challenges for the future of our societies in
better living together. Against this backdrop, efforts to safeguard intangible cultural heritage
are increasingly considered as important to support communities not only in safeguarding their
practices and values that define their lifestyles but also in promoting respect for other cultural
traditions and lifestyles.
However, this enhanced awareness among decision-makers, experts and communities is not
yet sufficient. I am therefore very pleased to see the initiative of the Ministry of Culture and the
National Intangible Cultural Heritage Board of Poland to convene a wide range of experts from
Central and Eastern Europe and China to share good and effective practices in the safeguarding
of living traditions. It fully demonstrates how urgent and useful it is to identify and safeguard
the many cultural practices and knowledge that we have been elaborating over our history, and
that are still relevant to many of our present challenges. It also highlights the commitment of the
international community in ensuring that heritage’s full potential is mobilised, thereby advancing
the well-being of societies and human progress, and it is my hope that it will serve as a source
of inspiration for many other stakeholders worldwide.

�16

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Foreword
Magdalena Gawin*

*

Under-secretary of State at the Ministry of Culture and National Heritage (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego),
Warsaw, Poland, professor.

�Forewords

The First China – Central and Eastern European Countries Expert-Level Forum on the Safeguarding
of Intangible Cultural Heritage is a wonderful continuation of the partnership and cooperation
between China and 16 countries of Central and Eastern Europe initiated in Warsaw, Poland, and
which has been maintained for more than four years now. I am glad that culture and intangible
cultural heritage play such a significant role in many of the obvious areas of the cooperation, such
as the economy, diplomacy, or infrastructure investments.
That is because it is precisely this area of the heritage of mankind with all of its otherness and
diversity that allows us to draw deep connections between places even as far afield – at first glance
– as Asia and Europe or China and the countries of our region. Irrespective of the above-mentioned differences, all of us draw from the traditions, knowledge and skills of the past generations
equally. It is culture and the heritage it creates that build our identity and sense of community –
the great, human, European, Asian, or national ones, but also the small, regional, local and familial
ones. In important and everyday moments, it is precisely intangible heritage that allows us to
answer the basic questions of who we are, where we come from, where we are headed and what
for, as well as what values are important to us. It is also culture that allows us to recognise the same
invaluable process that has created civilisation for centuries and millennia in other human beings
– irrespective of their origin and identity. Culture teaches us the respect for our own culture and
achievements, but also for the different paths and achievements of our neighbours, often as far
afield and seemingly distant as China.

17

�18

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Professor Magdalena Gawin, 2016. Photo by Monika Szalek.

�Forewords

St John Paul II, one of the greatest Poles, and at the same time one of the most brilliant thinkers
of the 20th century, wrote:
What is culture? Culture is the expression of man. It is an affirmation of humanity. It is created by man –
and it is through culture that man is created. He creates himself through the inner effort of the spirit: the
thought, the will and the heart. And at the same time, man creates culture together with others. Culture
is an expression of interpersonal communication, joint thinking and joint action of humans. It is created
in service of the common good – and it becomes a basic right of human communities.1

Today, these words seem to be the most accurate description of the role which intangible
heritage plays in the life of societies. It is the heritage that, by permeating all layers of culture
– from traditional, folk culture to popular culture to high, classical or modern culture – consolidates and co-creates it, and helps to appreciate the role of community in all meanings and scopes
of this word. Owing to legal instruments such as the UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage, since 2003 we have had international mechanisms that make
it possible to safeguard elements of the heritage for future generations, as well as promote its
diversity all over the world.
Over the course of three days, the experts and representatives of seventeen countries who
gathered at the First China – Central and Eastern European Countries Forum shared their experiences with regard to safeguarding, supporting, and developing activities that promote and disseminate intangible heritage. This exchange of practices, culminating in this exceptional publication,
will enable all of us not only to make greater use of the potential for growth that lies in understanding and making use of the wealth of our common experiences than we did before, but first
and foremost sensitise the governments and influential bodies of our countries to the significance
of safeguarding and supporting – also financially – the intangible heritage of our nations and local
communities for contemporary times.

1

Fragment of a speech presented to the youth gathered at Wzgórze Lecha (Lech’s Hill) in Gniezno on 3 June 1979.

19

�20

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Opening speech
Chen Fafen*

*

Deputy Director of the Bureau for External Cultural Relations, Ministry of Culture, People’s Republic of China.

�Forewords

Distinguished Ministers,
Experts, scholars,
Ladies and gentlemen!

The first ‘China-Central and Eastern Europe Intangible Cultural Heritage Protection Experts Forum’,
jointly prepared by the Ministry of Culture of the People’s Republic of China and the Ministry
of Culture and National Heritage of the Republic of Poland is opening today in the Cultural Capital
of Europe – Kraków. First, I would like to extend my warm welcome to officials and experts from
China and 16 Central and Eastern European countries on behalf of the Ministry of Culture of the
People’s Republic of China. Moreover, I would like to express my sincere gratitude to the organisers from Poland for all they have done to ensure the success of the forum.
Culture is the spirit and soul of a country and a nationality. The level of cultural development
plays a decisive role in the degree of civilisation, comprehensive power, and international competitiveness of countries and nationalities. At the same time, intangible culture plays an essential
role and has a significant impact on the cultural life of people. As modernisation and globalisation
accelerate, inherent cultural ecology and cultural space are put under huge pressure. Intangible
culture has received an unprecedented blow.
According to the consensus reached by state leaders, including the ministers of culture from
China and Poland during the third meeting of Central China and Eastern European Countries

21

�22

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Cross-cultural encounter. Mr Chen Fafen and the Chinese delegation meeting the Lajkonik from Kraków,
October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Forewords

in Beijing in February 2015, the Ministry of Culture of the People’s Republic of China and the Ministry
of Culture and National Heritage of the Republic of Poland jointly held the forum obliged to pave
the way for stimulating international research and communication in terms of safeguarding intangible cultural heritage, boosting international cooperation among institutions and experts from
the intangible cultural heritage sector in all countries, setting the concept consensus for China and
Central and Eastern European Countries to expand communication and cooperation, and gradually
laying the firm foundation for the public opinion consensus. We are hoping that the experts and
scholars from culture sectors in China and 16 Central and Eastern European Countries will make
full use of the discussions and exchange their views on the issues in the current environment for
intangible cultural heritage safeguarding.
China is an ancient civilisation; a country with a long history. The Chinese people have created
a wide range of profound and kaleidoscopic cultural heritage over the course of history. It has
fully embodied their extraordinary imagination and creativity. As a key part of the rich traditional
culture of China, intangible cultural heritage is the intuitive witness of the evolution of the Chinese
civilisation, as well as the inexhaustible driving force behind its sustainable development.
The Kunqu opera was selected as the Masterpiece of the Oral and Intangible Heritage of Humanity
by the United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization (UNESCO) in 2001. The
intangible cultural heritage safeguarding guided and driven by the Chinese government has been
carried out for 15 years ever since then. Cultural authorities in all levels and areas have been sparing
no efforts so that China could make great progress in intangible cultural heritage safeguarding
thanks to the concern of the Chinese government. Especially when China’s first law – the Law of
the People’s Republic of China on intangible cultural heritage protection – was enacted in 2011,
it has accelerated the progress of China’s intangible cultural heritage safeguarding, and strengthened the awareness of its entire society about intangible cultural heritage, and furthermore, significantly improved China’s global influence. China’s intangible cultural heritage safeguarding has
thus been on the track of the exemplary legislative cycle. In August 2004, the Chinese Government joined the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage. This
means that modern China, together with its uninterrupted 5000-year-old tradition will continue to
progress and perfect the safeguarding of its intangible cultural heritage, and set the will to protect
it as a national goal.
China has been constantly refining its work concept of safeguarding intangible cultural heritage
amid its continuous efforts to expand and perfect the practical aspects of the safeguarding process.

23

�24

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

We have especially stressed three concepts in recent years: the first concept is safeguarding with
improvement; the second is integrating intangible cultural heritage with modern life; the third
is the ecological protection concept regarding people, heritage, and life.
Central and Eastern European countries have long histories and splendid cultures. The safeguarding of their intangible cultural heritage is characterised by different features and truly
inspires our work in China. The Ministry of Culture of the People’s Republic of China and Chinese
experts greatly cherish the opportunity for communication. We hope to discuss with the intangible cultural heritage safeguarding experts from 16 countries the challenges in the relationship
between intangible cultural heritage and sustainable development, and gain substantial results.
Finally, I want to thank the organisers again for their dedicated efforts and invite all the Central and
European Countries to actively participate and wish the forum a great success.

��26

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The National Heritage
Board of Poland in the
process of implementing
the provisions of the
2003 UNESCO Convention
for the Safeguarding
of the Intangible Cultural
Heritage
Małgorzata Rozbicka*

*

Director of the National Heritage Board of Poland, Warsaw, Poland, professor, Faculty of Architecture, Warsaw University
of Technology

�Forewords

Heritage – this term is ambiguous and undergoes continuous change, which constantly broadens
and enriches its semantic range. In the field of many sciences, disciplines, and social practices,
including those in whose context the term ‘heritage’ has not been properly recognised recently,
this term often turns from a peripheral to a central one. It occurs wherever attempts are made
to safeguard, adapt or use (sometimes practical) tangible and intangible remnants of the past. In
this sense, heritage is also emotionally charged as it creates a close link between the entity which
is or feels like the owner thereof and the entity which consented to succession (Kowalski 2013, 15).
The term ‘cultural heritage’ has been changing and evolving since the 1960s. Nowadays, heritage
is understood as a broad collection of tangible and intangible values; it is a re-source subjected to
constant change, adjustment and interpretation by many users. The perception of the past and
the relics thereof, and thereby the manner and scope of making use of them, undergo constant
change. The spectrum of what is considered worth preserving also broadens and new interpretations emerge under the so-called patrimonialisation processes. Certain aspects of the past are
assigned significance, whereas others are deliberately or unin-tentionally allowed to disappear,
be it from the cultural landscape or from the public awareness (Murzyn 2007).
The First China – Central and Eastern European Countries Expert-Level Forum on the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage is doubtlessly a perfect occasion for international experts
to discuss the above-mentioned issues, and in particular to exchange information on the contemporary meaning of intangible heritage for the communities of the countries represented at the
Forum, and ways in which they understand, interpret, use, and safeguard it.

27

�28

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Professor Małgorzata Rozbicka, 2013. Photo by Emilia Matuszewicz, © National Heritage Board of Poland.

�Forewords

In Poland, before the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage (2003) was ratified (2011), the tasks thereunder were assigned to the National
Heritage Board of Poland (Narodowy Instytut Dziedzictwa, hereinafter referred to as ‘NID’) by
decision of the Minister of Culture and National Heritage of 15 February 2010. NID is a cultural
institution, which has continued the activities of the former National Centre for Research and
Documentation of Monuments (Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków) since 2011,
and at the same time is a legal successor of the Centre for Preservation of Historic Landscape
(Ośrodek Ochrony Zabytkowego Krajobrazu, 2002), which was founded in 1962, and of the
Centre for Preservation of Archaeological Heritage (Ośrodek Ochrony Dziedzictwa Archeologicznego, 2007).
NID, under a new name and new by-laws and better adjusted to the current needs of the system
for safeguarding cultural heritage, also gained additional competencies, for in-stance in the scope
of monitoring historical monuments, digitalising the collected documentation, and creating databases of monuments, as well as – which is of particular interest to us – in the scope of safeguarding
intangible heritage. Therefore, in connection with the implementation of Article 13 of the Convention concerning the establishment of institutions documenting intangible cultural heritage and
enabling access thereto, the Team for Preservation of Tradition and Culture (currently: Team for
Intangible Heritage, Zespół ds. dziedzictwa niematerialnego) was created in May 2011 at NID,
whose main objective was to develop and implement strategic solutions aimed at ensuring
adequate safeguarding of the intangible heritage of Poland.
In collaboration with experts – researchers of this issue from academic circles – the Team – which
has been responsible for implementing the provisions of the UNESCO 2003 Convention since its
establishment – developed the inventory strategy for the intangible cultural heritage in Poland
and prepared the required documents, such as the rules and procedures for entering phenomena
onto the National List of Intangible Cultural Heritage (Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa
kulturowego), as well as a relevant application form and guidelines for filling it in.
In 2012, the Team for Intangible Heritage prepared an information package for Local Government Units which apart from discussing the possibility of implementing the 2003 Convention also
contained guidelines and forms helpful for the identification and inventory of intangible heritage.
Moreover, NID launched a website (niematerialne.nid.pl), which is dedicated to the Convention
and the issues of safeguarding, first and foremost in relation to national intangible heritage. The
intended fundamental task of the website was the publication and dissemination of knowledge

29

�30

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

of the phenomena entered onto the National List of Intangible Cultural Heritage and the creation
of a modern platform for the exchange of experiences between depositaries, non-governmental
organisations, and cultural institutions. The website was also supposed to provide relevant information on the events, competitions and workshops organised in our country in connection with
intangible cultural heritage.
Also in 2012, the Team within NID, in cooperation with the Department of Polish Culture of the
Institute of Culture Studies at Maria Curie-Skłodowska University in Lublin, Poland (Zakład Kultury
Polskiej Instytutu Kulturoznawstwa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie), organised an international scientific conference ‘Intangible Cultural Heritage: Sources – Values – Safeguarding’ (Niematerialne dziedzictwo kulturowe: źródła – wartości – ochrona).
Submission of applications to the National List of Intangible Cultural Heritage, which is supposed
to constitute a list of the manifestations of living intangible heritage in Poland, ultimately opened
in January 2013. The List, maintained by the Minister of Culture and National Heritage, with the
help of NID and the Council for Intangible Cultural Heritage of the Ministry of Culture and National
Heritage (Rada ds. Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego przy Ministrze Kultury i Dziedzictwa
Narodowego), is for information purposes only, and at the same time reflects the diversity of the
intangible heritage present in our country. Applications to enter such elements onto the National
List of Intangible Cultural Heritage are reviewed by the Council for Intangible Cultural Heritage.
To this day, the Minister of Culture and National Heritage has issued decisions to enter twenty
various phenomena from all over Poland1 onto the National List of Intangible Cultural Heritage
on the basis of recommendations of the Council.
Also in February 2013, the NID Team organised an international conference under the name
‘Best Practices in the Implementation of the UNESCO 2003 Convention for the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage’ (Dobre praktyki w realizacji zadań związanych z Konwencją UNESCO
w sprawie ochrony dziedzictwa niematerialnego z 2003 roku) together with the Association of Folk
Artists (Stowarzyszenie Twórców Ludowych), the aim of which was to present the general assump1

Phenomena entered onto the National List of Intangible Cultural Heritage (as of 2016): ‘Artistic and historical gunsmithing –
items made in accordance with the traditional Cieszyn school’; ‘The Lajkonik procession’; ‘The Kraków szopka tradition’; ‘The
lightering traditions in Ulanów’; ‘The Corpus Christi procession in Łowicz’; ‘The Esperanto language as a carrier of the Esperanto
culture’; ‘The skill of creating and playing the koza (Podhale bagpipes)’; ‘The Żukowo school of Kashubian emroidery’; ‘Falconry
– living tradition’; ‘The Polish national dances’; ‘The indulgence festivities in honour of St Roch with blessing of animals in
Mikstat’; ‘The traditional casting technique of the Felczyńskis in Taciszów’; ‘The Dyngus przywołówki in Szymborze’; ‘The
Warmia dia-lect as a carrier of oral traditions’; ‘The Żywiec–Sucha Beskidzka toymaking’; ‘Honey hunting’; ‘Perebory – the Bug
River weaving traditions’; ‘The Kraków bobbin lace’; ‘The cultural traditions of Biskupizna’; ‘The carol singing of the New Year
Dziady in the Żywiec region’.

�Forewords

tions connected with the implementation of the provisions of the Convention and the scope and
manners of operation of the safeguarding of the intangible heritage in Poland and other European
countries.
In 2014, Regional Coordinators for Intangible Heritage were appointed at all sixteen Regional
Offices of NID. Before taking action, they were comprehensively trained. They participated in two
training sessions which concerned both the provisions of the 2003 Convention and the practical
aspects of the implementation thereof. From filling in applications to measures which NID coordinations can and should take in order to safeguard and inventory intangible heritage as part of the
cooperation and contact with the depositaries, local government units and non-governmental
organisations, as well as academic circles. At present, coordinators independently help local
communities to fill in applications and also inform stakeholders as well as relevant institutions
and organisations of the potential benefits, but also dangers associated with entering individual
phenomena onto the National List or, in the future, onto UNESCO lists.
In 2014, NID organised a workshop in Sandomierz which was dedicated to the cooperation
of non-governmental organisations, cultural institutions and local government units in the area
of intangible heritage. Representatives of circles active in the area of safeguarding, promoting
and documenting intangible cultural phenomena: representatives of non-governmental organisations, cultural and educational institutions, offices and cultural animators were invited to participate in the two-day workshop the purpose of which was to develop methods of cooperation in
safeguarding the intangible cultural phenomena present in our country. The workshop concerned
the essence of intangible cultural heritage and forms of safeguarding it compliant with the methodology developed at the UNESCO forum. Practitioners from this field shared their experience and
professional tips on how to safeguard intangible cultural heritage effectively, which helped the
workshop participants gain new competencies in the area of identification and inventory.
The second nationwide workshop was organised by NID in 2015 in Zakopane. This time
it was dedicated to presenting the so-called good practices in safeguarding intangible heritage.
The speakers and the hosts of the workshop were professionals who safeguard such heritage
on a daily basis. On the first day, they shared their practical experience with a large audience. On
the following day, seven workshop groups jointly discussed the matter of how the tools proposed
by the Convention can be used to safeguard individual intangible cultural phenomena effectively.
At present, NID employees actively participate in meetings dedicated to safeguarding the intangible cultural heritage of our country, co-organised by the Monuments Preservation Department

31

�32

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

(Departament Ochrony Zabytków) of the Ministry of Culture and National Heritage for representatives of local governments. They also participate in many conferences and meetings of statutory bodies of the UNESCO 2003 Convention. They also try to promote and disseminate the need
to safeguard intangible heritage and the principles thereof with the use of the radio and television.
Furthermore, in order to complete the illustration of the activity of NID outlined above, which
has been carried out since 2011 in the scope of technical, organisational, and educational support
for the implementation of the tasks under the 2003 Convention, it seems necessary to mention
the publishing activity of NID as well. With regard to the issue of identifying and safeguarding
intangible heritage, as many as six works have been published so far, including both Polish translations of key UNESCO publications2 and original works by Polish authors,3 sometimes consisting
of several volumes, which concern both theoretical and practical aspects of identifying, documenting and safeguarding the invaluable intangible cultural heritage of our country.4
To conclude, I would like to express my hope that the 1st China – Central and Eastern European
Countries Expert-Level Forum on the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage was a perfect
occasion for professionals from the seventeen countries not only to freely exchange their views
and experience and to establish relations with international experts, but also to present the wealth
of their national heritage and the measures taken by their countries in order to safeguard such
heritage. It brings immense joy and satisfaction to the National Heritage Board of Poland, which
had the honour and pleasure to co-organise the Forum in Kraków, that it met with such great
interest and was evaluated by the participants in such a favourable manner.

References
Adamowski, Jan, and Katarzyna Smyk, eds. 2013. Niematerialne dziedzictwo kulturowe: źródła – wartości – ochrona
[Intangible cultural heritage: origins – values – protection]. Lublin–Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii
Curie-Skłodowskiej; Narodowy Instytut Dziedzictwa.

2

A set of eight UNESCO brochures outlining the idea behind the 2003 Convention (UNESCO 2011).

3

Narodowy Instytut Dziedzictwa n.d.; Adamowski and Smyk 2013, 2015; Przybyła-Dumin 2016.

4

A brochure presenting phenomena entered onto the National List in the years 2014–2016 (Sadowska-Mazur and Włodarczyk
2016).

�Forewords

Adamowski, Jan, and Katarzyna Smyk, eds. 2015. Niematerialne dziedzictwo kulturowe: zakresy – identyfikacja – zagrożenia [Intangible cultural heritage: scope – identification – threats]. Lublin–Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej; Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Kowalski, Krzysztof. 2013. O istocie dziedzictwa europejskiego: rozważania [Reflections on the essence of European
heritage]. Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury.
Murzyn, Monika A. 2007. “Dziedzictwo kulturowe w okresie przemian. Szanse i wyzwania [Cultural heritage in time
of change: opportunities and challenges].” In Dziedzictwo kul-turowe w XXI wieku: szanse i wyzwania, edited by
Monika A Murzyn and Jacek Purchla, 139–54. Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury.
Narodowy Instytut Dziedzictwa. n.d. Niematerialne dziedzictwo kulturowe w Polsce [Intangible cultural heritage
in Poland]. Edited by Anna Marconi-Betka, Katarzyna Sadowska-Mazur, and Julia Włodarczyk. Warszawa: Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Przybyła-Dumin, Agnieszka. 2016. Narracja, obyczaj, wiedza…: o zachowaniu niematerialnego dziedzictwa kulturowego
[Narrative, custom, knowledge…: on the preservation of intangible cultural heritage]. Chorzów–Lublin–
Warszawa: Muzeum „Górnośląski Park Et-nograficzny w Chorzowie”; Wydawnictwo Uniwersytetu Marii CurieSkłodowskiej; Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Sadowska-Mazur, Katarzyna, and Julia Włodarczyk, eds. 2016. Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego
[National List of Intangible Cultural Heritage]. Warszawa: Narodowy Instytut Dziedzictwa.
UNESCO. 2011. Niematerialne dziedzictwo kulturowe [Intangible Cultural Heritage]. Paryż: UNESCO.

33

�34

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Introductory speech made
during the opening of the
1st China – Central and
Eastern European Countries
Expert-Level Forum on the
Safeguarding of Intangible
Cultural Heritage
Leszek Zegzda*

*

Member of the Government of the Małopolska Province.

�Forewords

Everything starts with the word. It is where all things originate. First, there is a thought, an idea,
something of value. The word allows us to express that thought, build an image, form a new reality.
And thus, the intangible precedes the tangible, for the latter is formed out of the former. All that
takes tangible shape has its roots in the intangible.
Tradition – the living, intangible manifestations of culture that we inherit from our ancestors is
what makes up our identity – both the identity of an individual and the identity of our community
as a whole. It allows us to define ourselves, to choose our place and to grow roots, forming a strong
foundation and helping us build a sense of value. And so, tradition becomes the link between the
past, the present, and the future.
Rites, practices, performances and musical traditions bind people together and at the same
time play a vital role in maintaining and nurturing our cultural diversity. Intangible heritage facilitates the contacts between different cultures, creating a common space for dialogue and mutual
respect.
In these contexts, the Małopolska Province truly stands out in terms of the wealth of its
cultural resources. This remarkable diversity has been accumulated over the ages by the several
ethnic groups and minorities that lived here. All of them created a vibrant cultural mosaic the
individual parts of which may be both of pure colours that represent the most pronounced
ethnic characteristics and of mixed shades produced through the cross-pollination of neighbouring cultures. Ruthenians, Jews, Romani People, Slovakians and Hungarians as well as
German settlers have all created an outstanding mixture of intangible heritage on this very

35

�36

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Leszek Zegzda, 2015, © Marshal Office of the Malopolska Region.

�Forewords

soil. Likewise, the influence of the dozen-odd neighbouring ethnographic regions clustered
together in Małopolska – Cracovians, Gorals, members of the Lachy culture and highlander
groups – all different in terms of local dialect, outfits, music, rites and customs – has only added
more vibrancy to this cultural melting pot.
It is our people who make up this invaluable cultural wealth and whose creativity and involvement are both rooted in regional traditions. Their attachment to the location in which they live and
to their traditions and age-old customs have shaped the character of consecutive generations and
still does so today. It is here, in the Małopolska region, that all phenomena of the present day are
experienced in a very special manner, filtered through the century-old values which influence our
perception of the world, thereby shaping our ability to create.
Intangible heritage is fleeting, fragile, and cannot exist on its own. Many phenomena have
been lost forever as people passed away and as stories came to an end, for there was nobody
to remember, nobody to save them from oblivion. It is for this reason that it is so important for
us to continue to pay great attention to the living manifestations of our heritage.
During the 1st China and East-Central Europe Expert Forum dedicated to intangible cultural
heritage, organised in Kraków at the International Cultural Centre, we have a unique opportunity
to reiterate our call for dialogue and creative exchange of experiences and good practices in the
field of safeguarding intangible cultural heritage, the philosophy and management thereof, as well
as the economic and political dimensions of the activities in question; for whenever different
cultures meet, these are the values that always matter most. It is no coincidence that Kraków was
chosen as the meeting place on this occasion. It is a place where intangible heritage has a meaningful impact on the identity of the local residents, at the same time forming an immense potential
for the sustainable development of the city.
The local government of the Małopolska Province pays special attention to the protection,
development, and interpretation of the intangible heritage of the region. Among the many cultural
institutions of the Małopolska Province, museums and culture centres continue to play a pivotal
role, their activities extending to the entire region, allowing for model solutions to be developed.
As a result, these institutions continue to serve as important centres of not just cultural protection,
but cultural animation as well. Without a doubt, the SOKÓŁ Cultural Centre for the Małopolska
Region in Nowy Sącz plays an important role in the entire process, providing care and support
to local artists – regional bands and ensembles, folk musicians, instrumentalists, singers, carolers,
farmer’s wives associations and country theatres. An important event which is regularly held in

37

�38

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

the region is the Regional Culture Congress, first organised back in 2015 at the initiative of the
Małopolska Province, with the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage – ratified by the Republic of Poland in 2011 – serves as an inspiration. Works are now
underway to establish the Heritage Centre for Intangible Culture, formed at the initiative of the
SOKÓŁ Cultural Centre. This project would never have been possible without the involvement
of the Małopolska Province, which considers the establishment of this Centre to be an important
stage in the formation of a regional heritage safeguarding system.
The Małopolska Province continues to acknowledge and reward various activities and projects
aimed at the promotion of good examples in the field of protection of all phenomena which
comprise the local cultural heritage. It is for this reason that two awards have been established: the
Roman Reinfuss Prize for exceptional achievements in the field of safeguarding the local cultural
identity in the Małopolska region, and the Władysław Orkan Prize for promoting the idea of regionalism and for extraordinary achievements in the field of artistic and cultural activity of local communities of Małopolska.
The extraordinary wealth and diversity of the activities performed is clearly reflected in statistics: more than 1000 folk artists, 281 regional ensembles (including 153 children’s ensembles),
about 170 bands, more than 350 groups of carolers, over 200 singing ensembles, 140 folk poets,
240 folk storytellers, 50 country theatres and 450 farmer’s wives associations – all of them involved
in a plethora of artistic activities.
These impressive figures translate directly into an equally stellar artistic and substantive level
attained by most of the artists and groups involved. The ensembles and solo artists from the
Małopolska region have repeatedly earned top spots in numerous folklore competitions both in
Poland and abroad. The activities of regional artists have made it possible to produce a highly
attractive cultural offer, complementing the efforts of our tourism industry and ensuring the
continuing popularity of Małopolska as a travel destination.
These are just a few of the countless activities and valuable initiatives pursued by various institutions, private entities and both formal and informal groups of people all across the Małopolska
region, aimed at the preservation, safeguarding, and perpetuation of all that matters most to our
regional culture.
In one of his homilies, Pope John Paul II once said the following words: ‘I beseech you, stay
true to your heritage! Make it the foundation of the upbringing of your children! Make it a source
of noble pride! Preserve this heritage! Make it thrive! Pass it on to the next generations’.

�Forewords

All the activities which are currently being implemented are intended as an answer to this call –
an answer that must involve all those who live in the region, for it is only in close cooperation with
them that the safeguarding of the intangible cultural heritage has any chance of succeeding.
I sincerely hope that the process of cooperation and dialogue, initiated during this Forum by
the eminent experts from seventeen countries who have gathered here, shall bear fruit in the
near future, becoming a starting point for joint solutions, which – through their territorial extent
– will be able to serve as examples of good practices in the field of safeguarding of the intangible
cultural heritage at the local, regional, national, and international level.

39

�40

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Kraków and its heritage
in the European context1
Jacek Purchla*

*

Director of the International Culture Centre in Krakow, President of the Polish National Commission for UNESCO.

1

This chapter is based on a selection of excerpts from the book by Jacek Purchla, Kraków in the European Core (translated
by Teresa Bałuk-Ulewiczowa), second edition, International Cultural Centre, Kraków 2016 (courtesy of Wydawnictwo BOSZ).

�Forewords

Kraków is often perceived as ‘the heart of Poland’ and ‘the most Polish of all Polish cities’. Although
Poland’s boundaries have been shifted to and fro so many times, Kraków has always been Polish.
But at the same time it is also the most cosmopolitan place in Poland: not only were numerous
foreign influences imported here, but they were also submitted to creative reprocessing. The myth
of Poland’s ancient capital, a place of symbolic meaning in Polish politics and national life, must
be reinterpreted today in the wider context of a uniting Europe. If Central Europe’s complex rests
in its continual striving to prove its European membership, Kraków has no need of such proofs.
It has always made up the Polish chapter of European heritage.
Kraków is one of the so-called ‘creative cities’, that is cities which have made a creative
contribution to the building up of the universal values in our civilisation while at the same time
maintaining their local features and pursuing their own, unique, identities. It is also inseparably
bound with the specific properties and genius loci of Central Europe. Three ideas of Central Europe,
the Hanseatic, Jagiellonian, and Habsburg visions, coincided with the peak of Kraków’s civilisational
prosperity. Two of them came before the end of the Middle Ages. All were to meet at Wawel Hill at
the turn of the 13th and 14th centuries. Kraków was the only city in which a creative and harmonious
blend of all three of these integrative concepts for Europa Minor ensued.
If we look at Europe’s civilisational development in its two main aspects, cultural and economic,
we observe a growing integration of Bohemia, Poland, and Hungary in the 12th and 13th centuries
with Carolingian Europe. A factor associated with this process was the economic programme of the
Cistercians; but the major determinant was the great sweep eastwards of colonisation, carrying
the Western European settlement model into these countries.

41

�42

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Professor Jacek Purchla, 2015. Photo by P. Mazur.

�Forewords

Kraków became a special symbol of the new dimension in urbanisation. The Middle Ages
turned it into a European metropolis lodged at the foot of Poland’s royal and sacred hill. The
factors determining this were not only the city’s role as capital, but also its adoption of a new
model of settlement. Re-organised in the mid-13th century on German municipal law and designed
as an ambitiously expanding colonial town, Kraków was rapidly becoming one of the largest trading
emporia in late mediaeval Europe. Its characteristic and distinctly lucid municipal layout, which
goes back to that period, was its first creative contribution to European civilisation.
This is the paradox the incursion of Genghis Khan’s hordes brought: by destroying, they only
managed to reinforce the civilisational strength of Latinate Europe, as borne out by the mediaeval
defensive churches of Transylvania, and by Kraków. Though materially devastated, it survived the
cataclysm of 1241, demonstrating its power to continue as a civitas not in the sense of physical
structure, but as something more, an ethnos, a combination of functions, a process, or perhaps
above all as the idea of a city. The disaster gave the impulse and opportunity for an extraordinary
amount of creativity. The initiative came from its prince, Boleslaus V (the Bashful). The groundwork
for his capital’s new structure was the municipal charter he granted in 1257, opening up a new age
in its history. Up to that time, the chief factor determining Kraków’s urbanisation was spontaneous
growth in its municipal functions and space. The charter endowed it with the framework of a new
design. With its distinctive, hitherto unparalleled scale and symmetry, the new urban layout ranked
Kraków uniquely in contemporaneous civilisation. Its Market Square, one of the biggest mediaeval
market places, is extraordinary for the regularity and scale of its design, well ahead of its time
in town planning, blending harmoniously with what had survived the destruction. Freed by its 1257
charter of the narrow streets typical of mediaeval towns, Kraków was invested with a design which
is still the basis of its metropolitan development today.
For Kraków, the Magdeburg municipal law on which its charter was based soon turned into
a constitutional matrix, the first implementers of which were newcomers from Silesia. Just
as elsewhere in Central Europe at the time, the culture of the German speakers played a vital
role in the growth of the new Kraków. The influx of German colonists introduced multi-ethnicity
as an important ingredient in the life of the nascent metropolis.
In the 15th century, Kraków was one of the biggest towns in Central Europe. Since Vladislaus
Jagiełło’s victory over the Teutonic Knights at Grunwald in 1410, in 1410 it has been also the
capital of a rising European power. Its economic status was growing along with its political power.
The vigour of life at Court and the thriving city encouraged the growth of intellectual and artistic

43

�44

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

activity. The splendour of the last years of the reign of Casimir the Jagiellonian and the work of
Veit Stoss mark the climax of Kraków’s age of felicity.
In the 16th century, as capital of a vast dominion, Kraków propagated its influence from
the south-western corner of the realm into the vast lands of Lithuania and Ruthenia. The
monarch convened Sejm parliamentary sessions to Kraków; while Wawel Castle, headquarters
of the dynasty, was one of the most important centres of political power in contemporary
Europe. The splendour of the last Jagiellon reigns marked the acme of Kraków’s significance
on the map of Europa Minor. The multi-ethnicity of the metropolis meant that large groups
of Jews, Germans, Italians, Ruthenians, Hungarians, and Scots lived in the environs of Wawel
Castle. At the same time, Kraków was truly the focal point for Polish culture. Sigismundian
Kraków not only imported a variety of foreign influences; it also creatively transformed
them, assuming the role of a prolific centre with an impact well beyond the borders of the
Jagiellonian domain.
In the mid-16th century, the Kraków agglomeration counted some 30,000 inhabitants, like
Prague, the other major city in Central Europe. Though these two cities could not vie with Rome,
Venice, Naples, Constantinople, Lisbon, Paris, London, or Antwerp in magnitude or economic
status, they were well ahead of the other cities in Central Europe, such as Gdańsk, Königsberg,
Wilno, Riga, Kiev, Lwów, or Wrocław, in the complexity and power of their functions.
Triumph would soon turn into the cause of downfall. The concept of union with Lithuania
devised in Kraków in the late 14th century eventually created a threat to Kraków’s status as capital.
This was connected with the constitutional evolution that ensued in the 15th and 16th centuries.
The commonwealth of the nobility into which Poland was transformed during the 15th century
based its political existence on a parliamentary system for the szlachta (Polish nobility and gentry).
With a peripheral situation in a state bulging out north-eastwards, for practical reasons Kraków
could no longer be the venue for parliamentary conventions. If we consider the headquarters of
the supreme authorities the capital of any state, then Kraków was gradually losing this position
in the 16th century. However, for a long time, Kraków retained its status as capital, as understood
in an age of feudalism. Here the insignia of statehood – the royal treasury and archives – were
lodged. Well-nigh until the demise of Poland-Lithuania all the main state occasions, coronations
and royal weddings were held here.
Already by the turn of the 18th and 19th centuries Kraków’s legend had proved the critical
factor decisive of its future. The city of Kraków provided the natural setting for the last great

�Forewords

attempt to salvage Poland’s sovereignty. On 24 March 1794, the Kościuszko Insurrection broke
out. Kraków’s capital status unexpectedly assumed a new dimension at the Congress of Vienna.
In 1815, the city became the object of keen rivalry between the three Partitioning Powers, since it
was still perceived as a symbol of Poland’s sovereignty. In the outcome of the compromise arrived
at between Austria, Prussia, and Russia, in 1815–1846 Kraków was formally an independent
state, a Republic (der Freistaat Krakau) under the ‘guardianship’ of the three Powers.
The 19th century brought changes in the settlement network of Europe. A combination
of political and economic causes made Kraków remain a non-industrial city with a fairly slow rate
of growth until the end of the century. Locked inside the Austrian defences, it was relatively small
and poor. But a way was found to give the city a chance of development thanks to the liberalism
that came to Austria in 1860, and the power of the old metropolitan tradition. This was the essence
of the Kraków phenomenon of that period: there was no simple relationship between the city’s
size and its metropolitan function. The power of tradition was an extremely important factor in
its progress. Thanks to the power of its past Kraków became the place integrating all the Polish
people; Kraków, not the province’s capital, Lwów, became the heart of Polish national life.
Kraków’s development at the turn of the 19th and 20th centuries was based on numerous
contradictions. The systemic deficiency in the city’s economy was compensated for by its
extraordinary significance to the people of Poland. Its function as the nation’s spiritual capital
contrasted blatantly with its function as a frontier fortress and provincial garrison manned by
a foreign army. From the vantage-point of the great cosmopolitan metropolis into which Vienna
had turned as the centuries changed, Kraków was but a middle-sized peripheral town. From
the point of view of Polish raison d’être, it was fulfilling the functions of the capital, albeit an
impoverished capital, of a non-existent Polish state. These and other antinomies made up the
Kraków phenomenon and accounted for the exceptionality of its situation under Austrian rule.
The contemporary Kraków was not merely the Polish Athens, but also the Polish Piedmont. At the
turn of the 19th and 20th centuries, Lwów performed the functions of provincial capital of Galicia,
the largest province in Austria, while Kraków was the lynch-pin integrating Polish national affairs,
especially after the 1905 Revolution was crushed in the Congress Kingdom (Russian partitional
zone). On the eve of the First World War, it was in Kraków that the activities of the major
independence groups were concentrated. Kraków was HQ for Józef Piłsudski, who in August
1914 led his Polish Legions out from this city to fight for independence – against Russia, but still
as a partner of Austria.

45

�46

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

With a population of around 750,000, Kraków is much bigger than the planners of fifty years
ago expected and, more importantly, now going through a period of demographic stability. This
certainly does not mean a stop to development, but rather a slowing down of the expansion
which was responsible for a fall in the standard of living.
By virtue of its hallmark and the attractiveness of its heritage, Kraków has the potential for
the metropolitan game. Its heritage is what makes Kraków Poland’s second city and not just one
of sixteen provincial capitals. Kraków’s heritage is the natural asset with which it has entered the
21st century. It is its first metropolitan function, still determining its position in Europe today. The
potency of heritage in Kraków’s metropolitan personality has been defined by its investiture in the
19th and 20th centuries as the archetype of the nation’s spiritual capital, an archetype supporting
Kraków’s essential role as the factor integrating the people of Poland, yet at the same time
determining the city’s high level of recognisability in Europe and throughout the world. There is
also a material aspect of cultural heritage: a superbly preserved historic urbanistic fabric and firstrate monuments. The fact that Kraków was placed on the UNESCO World Heritage List already
in 1978 is a cogent testimonial to the supra-regional value of its heritage resources. Kraków, the
only large historic city within Poland’s current borders to have survived the tragedy of the Second
World War physically unscathed, is a symbol of continuity and endurance. Its second metropolitan
function, strictly bound up with the first, is its intellectual and artistic potential. One of the signs
of its capacity for the creation of culture is that it is often referred to as Poland’s cultural capital.
And this is another reason why Kraków has become an international tourist centre.
Kraków is one of those of our Continent’s old cities whose contemporary development
is determined by their past and tradition. It is the only city of such a large size between Warsaw,
Berlin, Prague, Bratislava, Vienna, and Budapest which has had its historically shaped metropolitan
functions degraded to the rank of a provincial centre.
Today, Kraków’s cultural heritage has to be deciphered not only in its national framework but
also in the international dimension. It is no coincidence that international tourism has become the
chief factor determining the economic development of Kraków and Lesser Poland, especially since
Poland’s accession to the European Union on 1 May 2004. Today Kraków is ‘trendy’. The work which
contributed to the changeover involved not only operations to stop the prospect of ecological
disaster, but also the swift removal of the consequences, by the conservation of heritage.
Kraków is currently one of the busiest tourist markets on the continent. Over ten million
tourists visit it every year. In the plebiscite held by the monthly magazine Travel &amp; Leisure in July

�Forewords

2015, it was ranked third in the top ten of Europe’s most attractive cities. Only Florence and
Rome came ahead of it. The sites entered on the UNESCO World Heritage List in the vicinity of
Kraków, especially the Wieliczka Salt Mine and the Auschwitz-Birkenau Memorial and Museum,
are popular destinations for tourists.
One of the paramount factors accounting for the growth of the tourist industry is that Lesser
Poland is the birthplace of John Paul II. The Sanctuary of Divine Mercy at Łagiewniki, which the
Pope from Poland consecrated on 17 August 2002 during his last pilgrimage to Poland, receives
pilgrims from scores of countries all over the world. Research shows that 25% of all the pilgrims
are from abroad, chiefly from Europe, but also from the Philippines, Costa Rica, Cuba, Japan, South
Korea, the USA, and they also include Ukrainians and Russians… A monumental religious venue,
the John Paul II Centre, has been raised in the neighbourhood of the Sanctuary of Divine Mercy,
on the site of Kraków’s old Solvay soda works, where during the Second World War Karol Wojtyła
worked as a blue-collar labourer. The St. John Paul II Sanctuary is at the Centre’s very heart. The
relics of the Polish Pope were brought here in 2011 and since that time his cult has flourished.
There is no other city in Poland which has accumulated so much myth and legend and preserved
its symbolic layer as full of life as the space of Kraków’s mediaeval City Centre, teeming with life
today. As in past centuries, the medieval melody of the bugle call sounding from St Mary’s Tower
determines the rhythm of life, and the Royal Sigismund Bell tolls from Wawel Hill to comment on
the important moments in the life of the nation and the city. The city continues to order its life
by the traditional calendar of religious holy days such as the feast day of St. Stanislaus, patron of
Kraków, and Corpus Christi, and the folkloric amusements such as the Rękawka fair, the Lajkonik
Hobby-Horse parade, or the Wianki midsummer night’s eve festival. The multilayer memory and
identity of the city are superbly complemented by the suburban folklore which has been forming
since the 19th century in Zwierzyniec, Krowodrza, and Ludwinów. The folklore is still thriving,
symbolised by the Lajkonik and the Nativity scene (szopka) traditions, particularly distinctive for
Półwsie Zwierzynieckie and Krowodrza. The Nativity scene (szopka) is a traditional craft which
is passed down from generation to generation, ensuring its continuity. The Lajkonik parade is
a colourful pageant through the city of Kraków. The main character is a rider dressed as a Tatar
mounted on a hobby-horse. The event commemorates the Mongol invasions which threatened
the city in the 13th century. The Lajkonik parade and the Nativity scene (szopka) competition
show how robust the local tradition is, and that is precisely why they have been entered on the
National List of Intangible Cultural Heritage.

47

�48

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Cross-cultural encounter. The Nativity Scene (szopka) Tradition in Kraków explained to Hungarian ICH expert,
Dr Eszter Csonka-Takács, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Forewords

Is a city which has committed itself to such an extent to the reverence of its past still capable
of facing the challenges of the present day? There can be no doubt that Kraków is an arena for
a fierce confrontation between contemporary civilisation and the heritage of the past. Heritage
means memory, choice, and identity. That is why Kraków is today creating a new chapter of Polish
heritage for Europe and the world. After the death of John Paul II in 2005 Kraków quite naturally
became the guardian of his memory and his legacy.
At the same time, the city is endeavouring to revive its multi-ethnic tradition, lost as a result
of the Holocaust. This is expressed both by the Jewish Cultural Festival, which every June since
1988 has summoned a large audience from all over the world; as well as in the phenomenon of
Kraków’s Kazimierz quarter. Before our very eyes, Kazimierz has become a laboratory for the
retrieval of the memory of a world that has gone forever but nevertheless is still an inherent
part of the identity of the European Core. Finally, there is the most astonishing experience: the
reinterpretation of the heritage of Nowa Huta. Today the Polish Magnitogorsk is not just a symbol
of the Sovietisation of Poland, but also the fourth phase of the grand urban development of
Kraków, a development reaching far beyond the local bounds. At the same time, it is also the
legend of a battle for dignity, the legend of Solidarity.
Diversity, integration, continuity, authenticity, representativity, artistic class in architectural
heritage – all of these determine not only the meaning of Kraków’s heritage, but also the strategy
for its protection, and especially the comprehensiveness of that strategy. The foundation of this
endeavour is the continual reinterpretation of heritage.
Thus history has become a factor in the city’s development which in turn has created a variety
of options for the interpretation of cultural heritage, for meanings of the city – as a process,
a function, an idea, form, and mirror of civilisation. The complex story of Kraków, in the 20th century
as well, confirms the words of Sophie Lang that cities are never a random occurrence, that they are
a concept of a higher order. In Central Europe, cultural identity has never been a feature that has
been fixed for all time. It has always called for continual choice. In this sense, too, Kraków is the very
essence of the European core, understood also as trauma and ambivalence. The comprehension of
the Kraków phenomenon, and a broader historical outlook on the changeability of the functions
it has played in the settlement network for this part of Europe and of its changing meanings and
subject-matters, holds the key to understanding the nature of Europa Minor.
Europa Minor has never been out of the European civilisation. But it has preserved
a distinctiveness which today is a value.

49

�50

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

�INTRODUCTORY PAPERS

�52

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Intangible cultural heritage
safeguarding: a global
campaign and its practice
in China
An Deming*

*

Chinese Academy of Social Sciences (中國社會科學院), Beijing, People’s Republic of China, e-mail: andm@cass.org.cn.

�Introductory papers

Over the recent thirty years or so, China has experienced dramatic
changes in the economy, culture, politics, and many other aspects
of social life. One of the problematic side-effects that accompany
this great development is the fading of traditional culture.

Introduction
The campaign of intangible cultural heritage safeguarding has currently been developed into an influential social and cultural movement in China. Its quick prevalence is deeply rooted in the consciousness of national identity, especially when facing the strong influences of industrialisation and globalisation, and considering the impact from UNESCO. Since its introduction to China, this campaign has
indeed brought many dynamic results to traditional culture and people’s practice, as well as to related
academic disciplines such as folklore studies. Thanks to a series of actions related to ICH safeguarding
and more active cooperation between the state, communities and scholars, numerous folk culture
genres – especially folk beliefs and religious practices used to be labelled as feudal superstition and
restrictedly prohibited – have gained an improved status in the whole country by being identified as
‘ICH items’, together with their bearers and communities having received more space for survival.
Meanwhile, folklore studies are also celebrating various new opportunities and challenges to the
discipline caused by the movement. However, a number of problems have also risen simultaneously.
Among them, the central one is the paradox between the UNESCO ideal theory and the actual practice of ICH safeguarding in specific contexts. It has not only caused competition or conflict between
different places in the country, and caused various countries to fight over property rights to traditional events, but has also diminished the authority and confidence of the common people as traditional bearers in expressing themselves through their own culture. To this extent, ICH communities,
scholars – including folklorists worldwide – and the state powers still have a long way ahead.
The Project of Intangible Cultural Heritage Safeguarding has currently been developed into
a well-known and popular movement in China. It is such a wide and influential movement, that

53

�54

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Part of volumes of the ten collections displayed at the 4th Exhibition of Chinese ICH, 2016. Photo by Wang Xuewen.

The 100th performance of Mudanting (Peony Pavilion), the most well-known kunqu Opera. 11 May 2007.
Photo by Wang Feng.

�Introductory papers

it involves figures and institutions from different levels and regions. A Google search for ‘intangible cultural heritage’ results in more than one million hits. And the first several pages are mostly
about the content in China. Thus we can see how it flourishes.

The growing consciousness of national identity
and the stimulation from international society:
the reason for the quick prevalence of ICH movement in China
The reason for the quick prevalence of this movement in China is deeply rooted in the strong
consciousness of national identity, and the influence from the international community, especially
that from UNESCO. Over the recent thirty years or so, China has experienced dramatic changes in
the economy, culture, politics, and many other aspects of social life. One of the problematic side-effects that accompany this great development is the fading of traditional culture. Facing the strong
challenges of industrialisation and globalisation, and answering the question how to preserve and
maintain the identity of Chinese traditional unique culture and value became common concerns
for Chinese people, especially the intellectual elites.
In fact, in China, similarly to many other countries, intellectuals are always the first to perceive
the crisis of traditional culture and the first to take steps in order to prevent it. And it was thanks to
their promotional endeavours that their anxiety towards the status of tradition became a matter
of nationwide care. An earlier example of this is the project of collecting folk songs and other folklore genres started by scholars between the late 1910s and early 1920s. Considering the drastic
decline of traditional culture, and facing a violent impact of industrialisation and westernisation,
a number of faculty members and students from Peking University initiated the project for the
sake of rebuilding the ‘spirit of the nation’. It eventually developed into a country-wide cultural
movement, the so-called folk song studies movement (歌谣学运动), and has been generally recognised as the birth of Chinese folklore study as a new discipline (Zhang 1985, 306–47).
In the early 1980s, the issue of salvaging the Chinese traditional culture against the impact
of western cultures and arbitrary misuse or excessive exploitation was raised again. This
request was in a way consistent with what had been embodied in the folk song studies movement. Furthermore, since the impact of westernisation and commercialisation accompanying
the implementation of the central government’s new policy ‘reform and open’ (改革开放) was

55

�56

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

much more severe and prevalent than before, it involved much broader social circles and evoked
wider concerns towards the critical situation of tradition and nation. As early as in late 1970s and
early 1980s, based on increasingly more urgent requests and proposals from scholars with folklorists at the centre, the Chinese Ministry of Culture (文化部), State Ethnic Affairs Commission
(国家民族事务委员会), and China Federation of Literary and Art Circles (中国文学艺术界联合会)
jointly launched the compilation of 十部中国民族民间文艺集成志书 (Ten sets of Chinese ethnic
folk literature and arts collections, abbreviated as 十套集成 – Ten collections). These collections
included folk tales, folk songs and rhymes, proverbs, opera music, ethnic and folk instrument
music, opera and dance forms, song styles, arias, and other elements of culture. Each of them was
carried out by a specific governmental bureau or government-based society, such as the Chinese
Folk Literature and Arts Association (中国民间文艺家协会), each having its agencies on different
administrative levels. In the time shortly after the Cultural Revolution (文化大革命) of 1966–1976
that had brought fatal destruction to Chinese traditional culture, the purpose of reconstructing
the culture with the resources of folk tradition became obvious in this project. At first, the participants of different collections collected works of specific genres in villages and then compiled them
into genre-specific county collections. These county collections were subsequently selected and
compiled into volumes for each province, which make the final results of the project.
In this process, many folklore genres that had been declining for a period of time were revived.
Various local artistic organisations have been created or enhanced, and many local art talents
have emerged. After twenty-five years, with more than 10 million participants working together,
by the end of 2004 a total of 298 provincial volumes had been completed. And by the end of
2009, all those volumes containing around 450 million words in Chinese had been published.1 This
huge project was universally praised as a modern ‘Great Wall’ of cultural undertakings and has
established a substantial practical and theoretical foundation for the whole society in China. One
of its aims has been to embrace the series of actions and movements initiated by UNESCO.
Aiming at the safeguarding of intangible cultural heritage, UNESCO has successively adopted
a series of conventions, recommendations, and declarations over the recent years, such as the
UNESCO Recommendation on the Safeguarding of Traditional Culture and Folklore of 1989, the
UNESCO Universal Declaration on Cultural Diversity of 2001, the Istanbul Declaration of 2002
adopted by the Third Round Table of Ministers of Culture, the Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage of 2003, and others. Each of them stresses the importance
1

For detailed information on this project, see An and Yang 2015.

�Introductory papers

and urgency of safeguarding ICH (or ‘traditional culture’ in earlier expressions) all over the
world (An 2008), and they all received active response and support from China, where the idea
of protecting traditional culture has been widely spread from the very beginning.2
According to the 2003 Convention, the purposes of safeguarding ICH are ‘to ensure respect for
the intangible cultural heritage of the communities, groups and individuals concerned’, and

to raise awareness of ‘ensuring mutual appreciation thereof’ (UNESCO 2003). Nevertheless,
in practice, for many countries, the most stimulating UNESCO act was the proclamation of
Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage of Humanity launched in 2000, which was
later incorporated to the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity
after the 2003 Convention entered into force. In China, since the traditional Chinese opera
kunqu (昆曲) was listed as one of the first group of 19 Masterpieces in May 2001, and guqin
(古琴), the seven-string zither was listed as one of the second group of 28 Masterpieces in
November 2003, the Chinese people eager to distinguish their ‘unique’ traditional culture
in the world have been greatly encouraged. Related agencies of the state and local governments, official or academic institutions, and organisations, various individuals from different
backgrounds have all been engaged in this movement (Xiang 2004, 35–37).

The practice, achievements, and the significance of the campaign
in China
As far back as 2003, the Ministry of Culture and the Ministry of Finance (财政部), in collaboration
with the State Ethnic Affairs Commission and China Federation of Literary and Art Circles, launched
a project of protecting folk and ethnic culture as a form of a response to UNESCO’s action. An
administrative system in charge of related affairs has been since set up, which included a leadership panel, an expert committee, and a national centre for the project. Organisational institutions
on local levels have been also accordingly established in provinces, regions, and municipalities. The
National Center for the Project of Protecting Folk and Ethnic Culture (中国民族民间文化保护工程

国家中心) had been working actively until 2006 when it was renamed to the China National Center
for Intangible Cultural Heritage Protection (中国非物质文化遗产保护中心) after China ratified
2

For instance, China joined the 2003 Convention as early as August 2004, which made it one of the first member states to ratify
the Convention at that time.

57

�58

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

A guqin artist playing. 12 June 2014. Photo by Wang Feng.

�Introductory papers

the 2003 Convention in 2004. It was authorised as the sole official agency in charge of matters
related to ICH safeguarding in China, such as providing policy advice for stakeholders, organising
general investigations and academic discussions, and advising or guiding the implementation
of safeguarding measures in various localities or communities.
Some Chinese scholars, mostly folklorists, by comparing the contents of lists from their respective domains have observed that the concept of intangible cultural heritage, especially as it has
been recently introduced into China, is almost identical as that of ‘folk culture’ (民间文化), a term
already familiar to Chinese people. The main reason for the prevalence of this new term lies in the
intention to keep the pace with the international discourse, which introduces new concepts and
movements. Nevertheless, the term ‘folk culture’ is still used interchangeably with the term ‘intangible cultural heritage’ on many occasions.
The comprehensive participation of the governmental departments is very helpful for the further
promotion and implementation of the project of ICH safeguarding. The Ministry of Culture, in cooperation with several other related ministries, has formulated an Inter-ministerial Joint Committee as
a focal point of the project, to address major issues in a coordinated way; the Ministry of Finance has
set aside a special fund, and a number of provinces, regions and cities also collectively appropriated
funds to support the project. This has greatly attracted the wider attention of the whole society to
the project of ICH safeguarding. Institutions and people from all backgrounds have become involved,
and thus shaped a new cultural movement throughout the country.3
The movement has already made great achievements in practice. Here are some statistical information about China by the end of 2015: The information about 879 thousand ICH elements has
been collected; 38 elements have been inscribed on UNESCO ICH Lists (including 30 elements on
the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity, 7 elements on the List of
Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding, and one element on the Register of
Good Safeguarding Practices); 1372 elements have been included in the national inventory of ICH;
1986 inheritors have been identified as Representative Inheritors of ICH at National Level; the
central government has appropriated more than 4.2 billion Chinese Yuan (around 525 million euro
or 600 million US dollars) in total to support the ICH safeguarding programme.
3

As mentioned by Barbro Klein (2006), since the term ‘cultural heritage’ had been introduced and applied widely in the academic
domain in Sweden, not only many museum specialists celebrated it as a self-evident concept to describe what they had been
doing all along, but also many university-based ethnologists who recently denied that their field had nothing to do with efforts
of preserving and presenting culture or with any activities tainted with the worst aspects of ‘the old folklife research’ started
to increasingly use it. Similarly in China, many other academic disciplines that used to look down on folklore studies have also
began to ‘jump on the bandwagon’ initiated mainly by folklorists.

59

�60

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

It has shown its significance of the survival of folk tradition as well. Many genres of folk tradition such as temple festivals and other activities concerning folk beliefs have been functioning
in people’s everyday life for a long time. However, in the past, they had been labelled as feudal,
superstitious vestiges, and were restrictedly prohibited for several decades. Although these kinds
of tradition became revived after the Cultural Revolution, they were still struggling to receive the
legitimacy from the governmental discourse. As a most remarkable achievement of the ICH protection movement, in the 中国民族民间文化保护工程普查工作手册 (Guiding manuals for general
investigation of Chinese ethnic and folk culture) published by the National Center for the Project
of Protecting Folk and Ethnic Culture in 2005, folk belief was listed as one of the genres to be investigated. This is actually an indication that the folk belief or religious practice received considerable
legitimacy in the official discourse. In this situation, officials or legislators will have to be cautious
when they deal with folk culture such as temple festivals and other traditional religious practice.
It therefore provided those kinds of tradition more space for survival and maintenance (Gao 2013).
Along with the confusing translation ‘intangible cultural heritage’ (非物质文化遗产, literally
‘non-material’ cultural heritage) which became increasingly popular, growing numbers of communities, tradition bearers, and even entrepreneurs would like to use this unusual coinage to label
their cultural items. By doing so, these individuals or groups might not only gain economic benefits for these specific items, but also endow them with more significant and multiple meanings
in the global perspective, and hence improve their social status. And this was greatly reinforced
by the legislative establishment of the National Cultural Heritage Day (文化遗产日) in 2008, and
the promulgating of the national Law on intangible cultural heritage4 in 2012.
Folklore studies and other related disciplines also celebrate new opportunities. This does not
mean the superficial prosperity similar to the one when the so-called folklore experts received
through praise and recognition from the governments, local communities and mass media. Instead,
this movement enables scholars to think thoroughly and deeply about the relationship between
culture and people’s lives; it enables them to investigate Chinese folklore more deeply and more
comprehensively, with strong support from governmental agencies; it also allows searching for
a way to solve the big dilemma embedded in the movement itself. Therefore, it makes it possible
to contribute new perspectives and methods based on Chinese experiences, both to the academic
domain and to the campaign of ICH.
4

中国非物质文化遗产法.

�Introductory papers

During the 9th annual session of the Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage held at UNESCO Headquarters in Paris from 24–28 November 2014, the
Committee decided to establish the Evaluation Body (consisting of six NGOs and six independent ICH
expert scholars) for the evaluation of nomination for inscription on the UNESCO Lists from 2015. China
Folklore Society (中国民俗学会) was successfully elected into the Evaluation Body for a term of three
years. This enabled Chinese folklorists to participate in affairs concerning ICH on a more international
level as opposed to the domestic one. Through closer communication with related policies and practices of UNESCO and various countries, Chinese folklorists have been ever since trying to build a new
bridge for the mutual understanding of ICH between UNESCO and the Chinese government, and
between communities and government. In terms of establishment of this rapport, we can mention
two of the most notable examples: the modification of strategic principle of ICH safeguarding in
China from the earlier ‘safeguarding the ICH according to its original ecology’ to the current ‘safeguarding the integration of ICH’ or ‘safeguarding the ICH along with its living context’, and the focus
on tradition bearers that has changed from ‘active bearers’ (those who possess particular traditional
knowledge) to all ordinary people, stated in the conception ‘everyone is the culture bearer’.
Since the concept of intangible cultural heritage has been introduced into China, for quite a while
the dominant idea about the ICH safeguarding strategy among the involved scholars and governmental agencies was maintaining the authenticity or the original nature of concerned items. As a result
of strong concerns and alarms about the severe misuse of traditional culture and the widespread artificiality claimed as tradition based on rapid development of tourism and commercialisation, this idea
emphasised the need to keep the tradition pure. Nevertheless, it resulted in a critique from some
folklorists who had been focusing on the academic history of the controversial concept of ‘folklore as
survival’, and that of the so-called authenticity. It was those scholars’ continuous argumentation and
promotion that led to the growing debate among different participants of ICH studies and practice.
Most of the stakeholders finally came to a reflective agreement on the impossibility of ‘safeguarding
authenticity’, and on the new principle of safeguarding ICH in an integrated way.
Tradition bearers are another main focus of ICH safeguarding. For quite a long time, in accordance with the situation of the academia, the attention of most participants of the ICH programme
has been mainly paid to the active bearers, who are usually very dynamic in the transmission of
specific cultural items and have special talents in particular cultural genres. However, when the
concept of community as integration was introduced to the public, together with more and more
scrutiny on the distinction between the ‘active bearers’ and ‘passive bearers’ by some folklorists

61

�62

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Shehuo, the traditional folk art performance at the temple festival during the Chinese New Year in Jiezi Villages,
an item included in ICH inventory of Gansu Province, China. 24 February 2013. Photo by An Deming.

�Introductory papers

(Yang et al. 2011, 23–24), it has been gradually accepted that those ordinary people who are not
specialists in any cultural items actually shape the main foundations of the viability and vitality of
the concerned traditions. Based on increasingly more discussions and adequate communication,
the concept of ‘everyone is the bearer of traditional culture’ was subsequently promoted as the
theme word on the 4th Chengdu International Conference on Intangible Cultural Heritage in 2013.
As a new way of understanding the nature of people and their relation to culture, this modification
was in fact in accordance with the idea of safeguarding the integration of ICH. Moreover, a new
light has been shed on the timely and reasonable adjustment of the safeguarding strategies and
measures throughout the country.

The paradox between the UNESCO theoretical requirement
and actual practice; the negative impact of the programme
and the possible solution
The entire project has also brought many negative impacts, among which there has been some
competition and even conflict. Because of the system of inscription on the Representative Lists (or
the proclamation of masterpieces at the beginning), or nomination on various administrative UNESCO
levels (national or local), a certain amount of discordance has emerged among local people, as well as
disputes over the ownership of specific cultural items among communities or localities within the same
nation, or even between different nations. This has sometimes led to disturbances in people’s regular
relationship within societies or among communities. For many specific culture items or events, there
used to be various claims of origin and ownership from different areas or groups. Through long-term
arguments and disagreements, the concerned people or communities have reached compromises
or agreements, and this has also formed a vital foundation to maintain the vitality of related cultural
items. However, the proclamation of representative items can reinforce those existing tensions and
upset this balance, especially as it is associated with economic and other visible or imagined benefits.
In China, the most remarkable event concerning this affair was the debate about the ‘property rights’
to the Duanwu Festival between the Chinese and Korean internet users.5
5

In 2005, the Gangneung Danoje Festival (Dano Festival) in Korea was proclaimed by UNESCO as a Masterpiece of the Oral and
Intangible Heritage of Humanity. Although this festival is different in content and ceremony form from the Chinese Duanwu
Festival (or Dragon Boat Festival), since the two festivals take place on the same day (the 5 May according to the lunar calendar)

63

�64

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Folklore, or intangible cultural heritage, is highly affected by transformation and transmission.
Its time and space constantly change, adjusting and adapting to new contexts. In this process,
many customs absorb influences from other cultures and hence retain their vitality. In the time
when the world is closely tied together, emphasising the distinctiveness of each culture in a hierarchical way might to some extent create sources of new conflicts; the legislative proclamation
of the bearers and practitioners who have special responsibilities in the practice and transmission
of a traditional cultural item, which is simply understood by people as ‘ownership’ of the element
concerned, in fact, restricts or even hurts the viability and vitality of the cultural item itself.
The project of ICH safeguarding was founded on principles of equality and diversity of human
culture, but unfortunately, it, in fact, produced a new hierarchy among cultures, and within
a unique culture. The experts and UNESCO have the privilege to determine what item is suitable to
be inscribed on the Representative List, which in the public mind means a certificate to the more
valuable; whereas the actual bearers of a particular cultural item cannot have their voice on it. This
is another significant problem embedded in the project itself. Although community participation
is always emphasised by UNESCO, community members actually are only objects in the schemed
framework of ICH. To some extent, they might be treated according to the desire of those who are
higher in hierarchy. This leads to a paradoxical situation where it is the government agency that
decides which culture or whose culture constitutes culture (or cultural heritage), and folklorists
who are supposed to be made by folklore will decide what is folklore. In this process, ordinary
people are actually losing their last remaining power to express themselves through their own
tradition, becoming divided into two separate groups through being recognised as ‘having the
identified cultural heritage’ or ‘not having the identified heritage’.
All these issues are deeply rooted in the inevitable paradox between the ideal UNESCO theory
and the actual practice in various situations. There exists a fundamental contradiction between
UNESCO’s initial purpose of shaping equal understanding and mutual appreciation among different
traditions, and the pursuit of the benefits related to the intellectual property of various ICH items in
the practice of different countries. The latter is, in fact, the initial motivation for many countries to
start or participate in this campaign at the beginning, which derives from the perception or realisation of the people in developing countries about the economic potential embedded in the industrialand share the same Chinese concept of ‘Duanwu’ in the name, many Chinese people thought the Dano Festival came from
China, and the UNESCO proclamation would disable Chinese ownership and intellectual property of the Duanwu Festival in the
global context. This caused bitter hostility and fierce quarrel between internet users from the two countries, which lasted for
several months and damaged the relationship, and costed a lot of time and effort of the two countries to restore.

�Introductory papers

ised culture, and the possibility of accelerating the development of the economy with this potential.6
It is hard to say that such kind of motivation or pursuit is wrong; instead, considering the contradiction mentioned above, either UNESCO or academia need to accept the fact that the ICH programme
was originated and facilitated by diverse forces with different appeals. It is therefore crucial to stress
the principles expressed in concepts such as ‘cultural diversity’, ‘ICH of humanity’ and ‘mutual respect’
in the ICH safeguarding campaign, and it is also necessary to pay close attention and genuine respect
to the appeal to intellectual property embodied in various intangible cultural heritage items from
many states parties of the 2003 Convention; especially nowadays, when the cultural industrialisation
is becoming increasingly more widespread and international. Only by doing so, UNESCO and various
states parties can make a feasible step forward to solve this problem.
Another serious example of the paradox between theory and practice centres on the concept
of ‘community’, which came from my observation when I participated in the UNESCO ICH evaluation work as a member of the Evaluation Body team as representative of the Chinese Folklore
Society. According to UNESCO’s requirement of the nomination for different lists (Representative
List of ICH of Humanity, List of ICH in Need of Urgent Safeguarding, and the Register of Good Safeguarding Practices), the community’s participation, consent, and leading role in the whole process
of safeguarding the ICH item should be adequately demonstrated in the nomination, and the lack
of any of these counterparts will result in a ‘request for additional information’. The emphasis on
the community is actually an emphasis on the tradition bearers, which is in agreement with the final
aim of safeguarding the rights of ordinary people through culture protection. However, because of
the heterogeneity and diversity even within a single community, and due to cultural, political, and
economic differences between various countries, it leads to the dominance of the government in the
ICH safeguarding practice. In some situations, communities concerned with a specific ICH item might
actually prefer to rely on the dominance of the government in the safeguarding of an item, which
can be a better way in dealing with particular issues in this special context. Such a fact is however not
an excuse for any government from the UNESCO state party to reject the central role of community, and states should aim to limit their ambition to interfere and exert their power in the process;
however, a long time is necessary to solve this paradox.
6

For example, the Ministry of Foreign Affairs and Religion of the Republic of Bolivia submitted a Proposal for International Instrument
for the Protection of Folklore to the Director-General of UNESCO in 1973, which was later regarded as one of the first signs of the
ICH project in the UNESCO framework. The main argument in that proposal was to propose a legislative protection of the folklore
or cultural forms of expression that were ‘undergoing the most intensive clandestine commercialization and export’ as a result
of commercially oriented transculturation destructive of traditional culture, and thus to protect the proprietary rights of a nation
or people in that nation to their traditional cultural heritage (Intergovernmental Copyright Committee 1973, Annex A).

65

�66

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Nevertheless, by closer and deeper investigations of the movement and by continuous reflection on the theory and practice, the ICH communities, scholars including folklorists worldwide,
and the state powers will negotiate a better way to maintain the healthy development of the
campaign. In this regard, the concept of ‘cultural conversation’ (Baron and Spitzer 2008, 77–103)
developed by American folklorists might be helpful. As outsiders who cooperate with the community, the state power, as well as scholars should treat each other as cultural brokers instead of
owners, in order to come to a cultural representation based on mutual collaboration. This might
be one of the ways to reduce the difference between the insider and outsider, and thus to lead
to a better practice of ICH safeguarding.

Conclusion
As a result of the stronger consciousness of national identity and closer contact with the international society of contemporary China, the intangible cultural heritage safeguarding has been
developed into a quite prevalent and influential movement in the country. In accordance with the
principles and actions of UNESCO, China has acted very positively and has made various achievements in the practice and academic studies of ICH safeguarding. The widespread prevalence of the
movement has also shed a bright light on the ways of life of the Chinese society. However, by scrutinising different practices of the projects inside and outside China, we may also find that it causes
a great deal of negative impact. For instance, it does only stimulate competition, but also conflict
between different places, inside a country, or among various countries when claiming property of
traditional events. It also facilitates a new cultural bureaucracy and hegemony that might diminish
the authority and confidence of the common people as traditional bearers to express themselves
through their own culture. All those problems are deeply rooted in the paradox between UNESCO’s theoretical proposal and diverse practices of different countries. And since the campaign of
ICH safeguarding has already developed into an arena for different forces to display and present
their views – which is far beyond UNESCO’s initial purpose of launching the programme: to ensure
the respect and protection of cultural diversity according to the 2003 Convention – the space
between theory and practice is much broader.
Moreover, the project has provided a framework for various participants from different backgrounds to communicate, understand, negotiate, and make compromises. It is necessary for

�Introductory papers

scholars to raise alarm in response to any ambiguous aspects both in theory and practice of the
programme, in order to nurture it and ensure its healthy development.

References
An, Deming安德明. 2008. “Feiwuzhi wenhua yichan baohu: minsuxue de liangnan xuanze非物质文化遗产保护：民俗学
的两难选择 [Intangible cultural heritage protection: the dilemma for folklore studies]. Henan Shehui Kexue 1: 14–20.
An, Deming, and Yang Lihui. 2015. “Chinese Folklore Since the Late 1970s: Achievements, Difficulties, and Challenges.” Asian Ethnology 74 (2): 273–90.
Baron, Robert, and Nick Spitzer, eds. 2008. Public Folklore. Jackson: University Press of Mississippi.
Gao, Bingzhong. 2013. Zhongguo de feiwuzhi wenhua yichan baohu yu wenhua geming de zhongjie中国的非物质
文化遗产保护与文化革命的终结 [Intangible cultural heritage protection and the end of Cultural Revolution in
China]. Kaifang Shidai 5: 143–52.
Intergovernmental Copyright Committee. 1973. “Proposal for International Instrument for the Protection of Folklore.”. http://unesdoc.unesco.org/images/0000/000058/005845eb.pdf.
Klein, Barbro. 2006. “Cultural Heritage, the Swedish Folklife Sphere, and the Others.” Cultural Analysis 5: 57–80.
UNESCO. 2014. Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Ninth
session, UNESCO Headquarters, 24 to 28 November 2014, Decisions. http://www.unesco.org/culture/ich/doc/
src/ITH-14-9.COM-Decisions-EN.doc
UNESCO. 2015. Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Tenth
session, Windhoek, Namibia, 30 November to 4 December 2015, Decisions. http://www.unesco.org/culture/
ich/doc/src/ITH-15-10.COM-Decisions-EN.doc.
Xiang, Yunju向云驹. 2004. Renlei koutou he feiwuzhi yichan 人类口头和非物质遗产 [Oral and intangible heritage
of humanity]. Yinchuan: Ningxia Renmin Jiaoyu Chubanshe.
Yang, Lihui杨利慧, Zhang Xia张霞, Xu Fang徐芳, Li Hongwu 李紅武, and Tong Yunli仝云丽. 2011. Xiandai koucheng
shenhua de minzuzhi yanjiu – yi sige hanzu shequ wei gean现代口承神话的民族志研究 – 以四个汉族社区为个案
[An ethnographic study of orally transmitted myth in contemporary society: Based on investigations in four Han
Chinese communities]. Xi’an: Shaanxi Shifan Daxue Chubanshe.
Zhang, Zichen张紫晨. 1985. Zhongguo misu yu minsuxue中国民俗学与民俗学[Chinese folklore and folkloristic].
Hangzhou: Zhejiang Renmin Chuban

67

�68

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Implementation of the
2003 UNESCO Convention
for the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage
– the Polish experience
Jan Adamowski*

*

Department of Polish Culture of the Institute of Culture Studies at Maria Curie-Skłodowska University in Lublin, Poland,
professor, President of the Council for Intangible Cultural Heritage, jadamowski@poczta.fm.

�Introductory papers

Intangible cultural heritage must attain an appropriate legal status,
either under a separate act or by incorporating these issues to existing
acts, the latter method being probably easier to implement.

The ratification of the UNESCO 2003 Convention in Poland took place relatively late – only in 2011,
eight years after the adoption of the said Convention in Paris, with our country becoming the 136th
state to implement this document. This fact was confirmed and proclaimed by the publication
of the Convention in the Journal of Laws of the Republic of Poland.1 From that moment onwards,
efforts have been underway to incorporate the provisions of the Convention into our legal system.
However, even before the ratification, various groups had already been working on the foreseen implementation of the Convention provisions. Efforts in this regard had been made both by
the Minister of Culture and National Heritage (Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego),
including the Monuments Preservation Department (Departament Ochrony Zabytków), and by
the special Intangible Cultural Heritage Committee (Zespół ds. Niematerialnego Dziedzictwa
Kulturowego) – a distinctive body appointed by the Ministry, predecessing the establishment
of the Council for ICH after the ratification of the Convention.2
One needs to emphasise that Poland has many long-standing traditions and achievements
in the field of intangible heritage protection. Examples include documentation efforts such
as Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni,
1

Konwencja UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego, sporządzona w Paryżu dnia 17 października
2003 r. [UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage adopted in Paris on 17 October 2003],
Dziennik Ustaw no. 172 item 1018, 8 February 2011.

2

The ICH Committee was established by the Regulation no. 12, issued on 30 April 2010 by the Minister of Culture and National
Heritage (Zarządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego nr 12 z dnia 30 kwietnia 2010 r. w sprawie Zespołu do spraw
niematerialnego dziedzictwa kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Dziennik Urzędowy MKiDN [Official
Gazette of the Minister of Culture and National Heritage] no. 2 item 17, 20 May 2010).

69

�70

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

muzyka i tańce (The people, their customs, way of life, speech, legends, sayings, rituals, beliefs,
festivities, songs, music and dance) by Oskar Kolberg – a work which has since attained recognition in nearly all Slavic countries. This 19th-century initiative, the first volume of which was
published back in 1857, has continued into the modern times, with 84 volumes published.
A series of publications known as Polska pieśń i muzyka ludowa. Źródła i materiały (The Polish
folk songs and music. Sources and materials), created in 1974 at the initiative of Professor
Ludwik Bielawski and published under his supervision as a scholarly editor, can be considered
a tribute to the ideas of Kolberg. This series – much like the works of Kolberg – presents the
examples of Polish folk music documented in the modern times, arranged by region. So far,
four volumes of this series have been released (some of them consisting of several parts) for
the following cultural regions: ‘Kujawy’, ‘Kashubia’, ‘Warmia and Masuria’, ‘the Lublin Region’
and ‘the Podlachia Region’ (in two parts).3
The implementation of the Convention itself encompasses various activities which take
place in a multitude of dimensions. These are mostly conducted by the following entities: the
Ministry of Culture and National Heritage (including through the Monuments Preservation
Department), the National Heritage Board of Poland (Narodowy Instytut Dziedzictwa) – an institutionalised body acting under the supervision of the Minister of Culture and National Heritage
– as well as the Council for Intangible Cultural Heritage (Rada ds. Niematerialnego Dziedzictwa
Kulturowego) appointed by the Minister and composed of 20 specialists and experts in different
ICH domains.4 The Council – in cooperation with the National Heritage Board of Poland – was
the first to develop the necessary procedures of action related to applications for the national
as well as UNESCO ICH lists.
The first issue to be resolved was that of developing an appropriate application form so that
applications for inscription into the National List of Intangible Cultural Heritage (Krajowa lista
niematerialnego dziedzictwa kulturowego) could be made. It was also for this purpose that the
conceptual range of the term ‘intangible cultural heritage’ was updated and elaborated in order
to match the conditions prevailing in Poland. The importance of the latter stems from the fact
that, in our tradition, the term ‘heritage’ tends to be associated mostly with material heritage.
3

In 2016, the second, extended edition was published, which contains the third part of Pieśni Powszechne [common songs] –
editorial note.

4

The Council was established by the Regulation of the Minister of Culture and National Heritage issued on 18 September 2013
(Zarządzenie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z dnia 18 września 2013 r. w sprawie Rady do spraw niematerialnego
dziedzictwa kulturowego, Dziennik Urzędowy MKiDN, item 35, 19 September 2013) – editorial note.

�Introductory papers

This is confirmed by the entries in various dictionaries, in which words such as ‘scheda’ (inheritance) or ‘spadek’ (legacy) are stated as synonymous with the term ‘heritage’ (Adamowski i Smyk
2013, 9). The Convention, by contrast, clearly provides that ‘intangible heritage’ is a distinct
entity which comprises ‘the practices, conceptions, expressions, knowledge and skills as well as
the associated instruments, objects, artifacts and cultural space which communities, groups and
– in some cases – individuals consider to be a part of their cultural heritage’.5
Section 2 of article 2 of the Convention includes a concise list of the five basic domains of intangible heritage. In order for these general domains to be more easily identified, the Council –
following a discussion among the experts in the field – has proposed the addition of further
examples, updated to accommodate various national traditions. In this version, the Polish definition of intangible cultural heritage encompasses the following items:
1. ‘Oral traditions and expressions’, which manifest themselves, inter alia, in folk tales, proverbs,
songs, orations, stories, speeches, funerary lamentations, shepherds’ or merchants’ calls or
shouts as well as in language as such, since language remains a vessel for intangible cultural
heritage. The term ‘orature’ may be used to collectively refer to all of the above.
2. ‘Performing arts’ – including vocal and instrument traditions, dance traditions, religious, carnivals or annual performances, etc.;
3. Socio-cultural practices, which manifest themselves in annual, family, or occasional rituals,
customs and practices such as christenings, weddings, funerals, customs related to parish
indulgence fairs and pilgrimages, games and festivities, children’s folklore, festive customs,
as well as practices designed to facilitate contacts with other people such as traditional greetings, etc.;
4. Knowledge and practices concerning nature and the universe, including traditional views
of the universe, folk meteorology, traditional methods of attending to household duties,
providing care to the sick, verbal spells intended to bring about good health or romance, etc.;
5. Knowledge and skills related to traditional crafts, including both the manner in which specific
objects are manufactured and their subsequent use (both in practical and artistic terms, e.g.
the ability to make an instrument and play it in a variety of circumstances) (after Adamowski
i Smyk 2013, 11).
At this stage, the proposed update of the conceptual range of the term ‘intangible cultural
5

Konwencja UNESCO…, art. 2.

71

�72

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The Folk Band from Lubzina (the Kuraś family band), Podkarpackie Province, 2017. Photo by Jan Adamowski.

The ‘Sielanki’ vocal band from Sielec, Lubelskie Province, 2017. Photo by Jan Adamowski.

�Introductory papers

heritage’ is merely a proposal, which allows for other phenomena to be included, provided that
they correspond to the basic criteria set out in the Convention. Furthermore,
Intangible cultural heritage should:
•

remain a living heritage which reflects both the traditional and contemporary practices in which the
identity of various cultural groups manifests itself;

•

be inclusive in nature;

•

be representative (as opposed to evaluative) in nature;

•

remain firmly anchored in local communities, which means that it may be considered as a part of the identity and tradition of specific communities only by such communities and with their consent (Zalasińska
2013, 45).

The office workers and experts of the National Heritage Board of Poland together with the
members of the Council (specialists in different ICH domains), take a direct part in regional
meetings intended to promote the idea of the Convention, appearing both as lecturers and
participants in the discussions. Furthermore, research conferences which discuss and analyse
the issues of intangible cultural heritage in Poland are organised, resulting in the publication of
a series entitled Niematerialne dziedzictwo kulturowe w Polsce i jego ochrona (Intangible cultural
heritage in Poland and its protection), the publication of which began back in 2013.6 All these
efforts have sparked an interest among various local associations and pro bono societies which
strive towards the identification of those manifestations of intangible cultural heritage, which
are of particular importance for individual regions and ensure its organised protection. In this
regard, the Council engages in relatively close cooperation with the Polish National Commission
for UNESCO (Polski Komitet ds. UNESCO). Furthermore, seeking to extend both its organisational and substantive scope, the Council appointed appropriate specialist working groups (the
group for legal affairs and development strategy for the safeguarding of the intangible cultural
heritage, as well as the group for music and dance), with the results of their work presented
and discussed by the Council. Some research institutions have also created special departments
that specialise in this field, with intangible cultural heritage now incorporated into the curricula
of cultural studies.
The efforts of the Council related to intangible heritage itself, on the other hand, have
resulted in the positive assessment of 18 applications (it needs to be said that a number of appli6

However, the first publications about the Convention appeared in Poland earlier, soon after its adoption (see Jodełka 2005)
and the first working translation of the Convention, two years before its ratification by Poland (Jodełka-Schreiber 2009).

73

�74

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

cations have been rejected following discussions and the preparation of the relevant expertise)
and the inscription of the following elements on the National List of Intangible Cultural Heritage:
1. ‘Artistic and historical gunsmithing’ – these traditions, related to the manufacture of hunting
rifles in the Cieszyn Silesia region, known as the ptaszniczanka (a rifle designed for shooting
game birds) or the cieszynka (a name derived from its place of origin) trace back to the
16th century and are notable due to the considerable rarity of the skills involved.
2. ‘The Nativity scene (szopka) tradition in Kraków’ – the tradition of building elaborate, static
nativity scenes during the Christmas period traces back to the mid-19th century; the characteristic feature of these nativity scenes is that the urban landmarks of Kraków serve as
backdrops to the scenes themselves.
3. ‘Lajkonik procession’ – another name of this custom is konik zwierzyniecki; it is a local street
parade which takes place in Kraków on the Thursday after Corpus Christi, with the presence
of the Lajkonik – a man in Mongolian attire, riding a hobbyhorse.
4. ‘Rafting traditions of Ulanów’ – an annual reenactment presenting the legacy of the San
river raftsmen of Ulanów, who had once transported timber and other goods to the Gdańsk
seaport; today, these reenactments serve purely recreational and touristic functions;
5. ‘Corpus Christi celebrations in Łowicz’ – a long-standing Catholic tradition; this street procession takes place each year on Corpus Christi and features the adoration of the Blessed Sacrament – a symbol of Jesus Christ. According to the local folk traditions, this procession is also
intended to ensure good crops and protect the town against natural disasters; the Łowicz
procession is notable due to the presence of lavish visual elements which are a nod towards
the local folk culture;
6. ‘Esperanto as a carrier of the Esperanto culture’ – the artificial auxiliary language created
by Ludwik Zamenhof (which, since its creation, has become known all around the world),
along with the elaborate accompanying cultural tradition;
7. ‘The art of making and playing bagpipes (the bagpipes of the Podhale region)’ – the
bagpipe is a polyphonic instrument which has been known in the Podhale region since the
16th century; the practice of making and playing these instruments has survived into the
modern times;
8. ‘Falconry – a living tradition’ – the tradition of hunting in the company of specially trained
birds which continues to be practised today and traces back to the medieval times, when
it was practised, among others, by the members of the Polish royal court;

�Introductory papers

9. ‘Polish national dances’ – this scope of protection applies to various dances such as the
polonez, the krakowiak, the mazur, the kujawiak and the oberek. All of them stem from rural
traditions and are known in various social circles;
10. ‘Żukowo school of the Kashubian embroidery’ – a regional type of embroidery used to decorate
tops, tablecloths, aprons, duvet covers, ties, etc. It is distinguishable due to the use of distinctive colours (shades of blue, green, yellow, red and black) as well as regional motifs such as
tulips, clovers, hearts and rosettes);
11. ‘Traditional bronze work technique used by the Felczyński family for producing bells
in Taciszów’ – a traditional technique based on knowledge passed from generation to generation within a single family, involving the use of natural materials such as clay, sand and water
for the purposes of making bells of various kinds;
12. ‘Celebrations in honour of St Roch with the blessing of animals in Mikstat’ – St Roch is, among
others, the patron saint of herdsmen and domestic animals; In connection with this saint figure,
a para-liturgical custom came into being in a number of parishes which involves the blessing
of livestock; according to folk traditions, this custom has its origins in the votive function of
the blessing, and at the same time it is also intended to grant protection to cattle and other
animals against diseases;
13. ‘Easter rhymes in Szymborze’ – a regional custom from the Kujawy region according to which,
during Easter, the local bachelors climb a pedestal erected specifically for the purpose and
recite short, humorous poems about the local maidens, designed to serve matrimonial
purposes;
14. ‘Warmia dialect as a carrier of oral traditions’ – the local language used on the Polish-German
border, which had once been commonly used in the Prussian territory; today, this tradition
is experiencing a gradual comeback;
15. ‘Toy making traditions in Żywiec and Sucha Beskidzka’ – a type of craft with long traditions
in the Żywiec and Sucha Beskidzka areas, often practised by entire families; the most typical
types of these wooden toys include the horse-drawn britzka (known locally as the karetka) with
horses, rattles, cribs and, most importantly, little birds that had once been used as Christmas
tree decorations;
16. ‘Honey hunting’ – a traditional manner of obtaining honey, achieved through the preparation
of special wild beehives in the trunks of living trees; a profession typical for areas located amidst
primaeval forests (the Kurpiowska Forest, the Białowieża Forest, the Augustów Forest etc.);

75

�76

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Lace making traditions in Koniaków, 2015, © National Heritage Board of Poland.

Polish national dances presented to the guests of the Forum in Wieliczka Salt Mine, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Introductory papers

17. ‘Perebory – weaving traditions in the Bug river region’ – the art of making characteristically
striped and ornamented patterns on linen textiles using looms (weaving devices), used
mostly to decorate shirts and women’s skirts, with the most popular motifs being rhombuses, squares, star polygons etc. This tradition is a typical feature of the culture of the
eastern border areas;
18. ‘The Kraków bobbin lace’ – a variety of lace, hand-made using bobbins (commonly referred
to as klocki – blocks); the threads wound on bobbins are braided and twisted, allowing for
a myriad of openwork forms to emerge.7
In its further activities, the Council proposes placing a particular emphasis on the Polish
experiences in the field of the so-called best practices related to the safeguarding of intangible
heritage. A good example which illustrates activities of this kind is the annual Ogólnopolski
Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych (Nationwide Festival of Folk Bands and Singers), which
takes place in Kazimierz Dolny at the end of June each year.
Throughout the Festival’s 50-year history, a hierarchical model of regional preliminaries has
been developed, ensuring that only the very best performers appear on the stage in Kazimierz
Dolny, presenting a repertoire of both songs and instrumental compositions. It is extremely
valuable in cultural terms and remains consistent with the regional convention. In addition, the
performers appear in regional outfits, creating a lavish and remarkably diverse visual experience. The Festival takes the form of a competition, with the prizes and awards serving not only
to distinguish individual folk artists but also to confirm the value of their work in the social and
cultural spheres.
At present, the competition is divided into five categories, with the so-called ‘Tower’ –
a commemorative medal – serving as the main prize. During the 2016 edition of the Festival, the
top prizes went to:
1. The Folk Band from Lubzina (the Kuraś family band) – Podkarpackie Province;
2. The ‘Sielanki’ vocal band from Sielec – Lubelskie Province;
3. Adam Tarnawski – a solo violinist from Janiszew, Mazowieckie Province;
4. Stanisław Madanowski – a solo singer from Boczki Chełmońskie, Łódzkie Province;
7

The latest inscriptions on the National List of ICH, evaluated by the Council for ICH from December 2016 until August 2017
include also: ‘Cultural traditions of Biskupizna’, ‘New-year caroling in the Żywieckie region’, ‘Lace making traditions in Koniaków’,
‘The “Turki” guards procession in Grodzisk’ and three others are recommended for inscription, awaiting final decision of the
Minister of Culture: ‘Wedding traditions in the Szamotuły area’, ‘Bagpipe traditions in the Wielkopolska region’, ‘“Kabłącok”
basket making traditions in Lucima, Radomskie region’ – editorial note.

77

�78

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

5. The family band of Jacek Bursa from Guzów, Mazowieckie Province (in the ‘folklore continued’
category).
The Festival performs a variety of social and cultural functions in both direct and indirect
ways. In addition to the function outlined above, which may be described as related to identity
and which is implemented at both the regional and nationwide level, the Festival also plays an
important role by creating a certain model for the contemporary transmission of traditions. This
function is performed primarily by a special type of concert, where masters present their apprentices. These efforts, implemented over the years, have already borne fruit. For many years now
the former apprentices have been appearing during the main competition concert, with some of
them having already presented apprentices of their own. One may therefore say that it is at least
the third generation of folk performers that participate in the Festival. The Festival, therefore,
serves as a good example of an active approach to stimulating the transmission of culture, which
also ensures its safeguarding.
In addition, the well-established structure of the Festival also allows it to exert a certain
influence on the transmission of musical traditions. The aforementioned regional preliminaries
encourage large numbers of local performers to become involved. For example, in 2016, more
than 200 performers took part in twelve regional festivals in the Lubelskie Province alone. In most
cases, these events also served as festivals of a more general nature for individual local communities and their members of different generations. One can, therefore, say that the Festival
remains conducive towards cultural expression, both on the vertical and horizontal levels.
Furthermore, the Festival in Kazimierz Dolny performs other important functions. I shall
refer now to its two further functions – cognitive and ludic ones. The Festival performs the
cognitive function in a twofold manner. On the one hand, the Festival aims at ensuring that
the audience becomes acquainted with the Polish folk music tradition and allows other interested individuals to become acquainted with it in a broader sense, using both media coverage
and various publications documenting the issue in question (see for example the publication
known as Kazimierskie nuty, containing music sheets of songs and instrumental pieces, etc.).
On the other hand, the cognitive function also refers to the perception of the performers
themselves, who come to the festival from various locations all across Poland and have an
opportunity to become acquainted with the culture of other regions, which in turn allows
them to strive more actively towards the incorporation of their own culture into the greater
body of national culture.

�Introductory papers

The ludic function manifests itself directly in the town of Kazimierz Dolny in the form
of accompanying events such as Saturday folk festivities, traditional dance workshops, social
gatherings etc. Furthermore, the Festival remains an annual celebration of folk culture – at least
in the prevalent view of the artists who come there to perform. The participants often prepare
for the whole year for this event, which manifests itself in both their traditional clothing and
the atmosphere surrounding the Festival reminiscing that of a parish indulgence fair where
various souvenirs are available for purchase; the oldest performers also consider this to be
a good opportunity to rest after long, hard work in the field.
There are many more examples of similar well-established schemes aimed at ensuring the
protection of intangible cultural heritage in Poland, which have been in place for many years.
These examples include the following:
• Annual meetings of rural theatres known as the Ogólnopolski Sejmik Teatrów Wsi Polskiej
(Nationwide Assembly of Polish Country Theatres). During the final meeting in Tarnogród
(which took place for the 41st time in 2016) there are usually about 15 theatrical troupes (about
300 performers in total), selected in the course of 5 regional meetings (Piła-Kaczory – Pomorskie Province, Stoczek Łukowski – Lubelskie Province, Bukowina Tatrzańska – Małopolskie
Province and Tarnogród – Lubelskie Province). The most typical repertoire of the said troupes
is theatrical reenactment (which thus also includes education and safeguarding) of the local
rituals, customs and beliefs such as various forms of carol singing, weddings, christenings, the
sobótki fires lit during various holidays, Shrovetide as well as general reenactments of the old
country life.
• The nationwide meetings of blacksmiths held in Wojciechów near Lublin. These meetings take
two distinct forms. The first one is the typically educational event known as the Ogólnopolskie
Warsztaty Kowalskie (Nationwide Blacksmiths’ Workshops), which is held for the 22nd time this
year – commonly referred to as the ‘school of blacksmithery’. It is aimed primarily at young
people interested in this craft, who under the supervision of its masters are able to learn new
abilities as well as enhance the skills and techniques that they already possess. The second
one is known as the Ogólnopolskie Spotkania Kowali (Nationwide Blacksmiths’ Meetings) and
is a more general forum that also includes elements of historical and cultural reflection.
• The Sabałowe Bajania (Sabała’s tales) competition – a Polish highlander competition for storytellers, musicians, singers, best men and masters of ceremony held in Bukowina Tatrzańska.
In 2016, the 50th edition of this event took place. This competition is aimed primarily at inhab-

79

�80

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Bagpipe traditions in the Wielkopolska region, 2017, © National Heritage Board of Poland.

Traditional sleigh (kumoterki) races. Photo by Maciej Baraniak, © National Heritage Board of Poland.

�Forewords

itants of the Polish mountains and the Małopolskie Province, even though representatives of
other regions of Poland also tend to participate; in 2016, the residents of the following provinces have taken part in the competition: Łódzkie, Lubelskie, Kujawsko-Pomorskie, Podkarpackie, Świętkorzyskie, Wielkopolskie, Śląskie (together with guests from Slovakia). Due to
the large number of young performers taking part in these meetings, one may easily see that
the festival performs the role of systematic and direct transmission of intangible cultural
heritage, making it an exemplary event in this regard.
Of course, activities of this kind are much more numerous. All of them tend to involve large
groups of people and are not just ad-hoc citations from the cultural memory of the given groups;
they perform a practical role in the propagation of traditions. As such, they should have much
greater recognition and institutional support based on the guidelines presented by the Minister
to the Council members. To conclude, one may briefly reiterate some of the most urgent tasks:
1. Intangible cultural heritage must attain an appropriate legal status, either under a separate
act or by incorporating these issues to existing acts, the latter method being probably easier
to implement.
2. The central and local government institutions must secure at least a minimum of funds for
the protection of intangible heritage.
3. Intangible heritage must not be treated as a type of ‘historical monument’, primarily due
to its unique character and the ‘inherent nature’ of its features. For this reason, all actions
related to the identification, safeguarding and dissemination thereof require employing
appropriate specialist personnel.
4. One must make all the organisational and substantive arrangements necessary, proposing
the first nominations of the Polish values forming part of our intangible heritage to be
inscribed on the UNESCO Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity
as well as Register of Good Safeguarding Practices.
5. The safeguarding and dissemination of the values linked with intangible heritage must also
be incorporated into the systemically understood didactic curriculum. In this regard, cooperation between a number of ministries such as the Ministry of Culture, the Ministry of Education and the Ministry of Higher Education must be ensured.
6. In order to ensure the promotion of the idea of intangible heritage itself as well as to facilitate discussions on different issues between various groups within the society – including
expert discussions – one must establish dedicated publishing institutions that must operate

81

�82

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

on a systemic basis and receive support from the decision-making centres; these efforts
may include, among others, an independent magazine as well as the continuation of the
publishing series which had so far been released based on ad-hoc resources.
7. All the works linked with popularising the National Lists must be continued.
8. It is also necessary to integrate and systematise the cooperation with various associations
and cultural institutions, particularly including regional institutions, as well as research
centres and other entities operating in the cultural field in order to improve the efficiency of
joint operations.
9. A greater visibility of the work performed by individuals implementing the intangible cultural
heritage safeguarding programme must also be ensured. In the first place, more specialist
personnel must be hired (including both on the central level – for example, at the National
Heritage Board of Poland itself – as well as on the Province level).
10. It is necessary to create more favourable conditions for the identification and documentation, analytical recognition, as well as dissemination and the sharing of phenomena and
values that form our intangible cultural heritage.
The proposals specified above do not encompass the entire range of needs, and one must
also emphasise that Poland has only just begun implementing the ideas inherent in the Convention. Yet, even this fact may also have certain advantages. It may serve as a starting point for the
development of a carefully thought-out overall plan of action, designed for a period of many
years that would facilitate the implementation of a long-term strategy, ensuring efficient solutions to be developed in the future.

References
Adamowski, Jan and Katarzyna Smyk. 2013. “Niematerialne dziedzictwo kulturowe – teoria i praktyka [Intangible
cultural heritage – theory and practice].” In Niematerialne dziedzictwo kulturowe: źródła – wartości – ochrona
[Intangible cultural heritage – sources – values – protection], edited by Jan Adamowski and Katarzyna Smyk,
9–17. Lublin; Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Jodełka, Hanna. 2005. “Międzynarodowa ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturowego [International safeguarding system of the intangible cultural heritage].” Stosunki Międzynarodowe – International Relations 32
(3–4): 169–87.

�Introductory papers

Jodełka-Schreiber, Hanna. 2009. “Niematerialne dziedzictwo kulturowe: idea, prawo, praktyka [Safeguarding of
the intangible cultural heritage: idea, law, practice].” In Wokół problematyki prawnej zabytków i dzieł sztuki:
praca zbiorowa, t. 3 [Legal framework for the safeguarding of cultural heritage, monuments and works of art,
vol. 3], edited by Wojciech Szafrański and Katarzyna Zalasińska, 115–30. Poznań: Wydawnictwo Poznańskie.
Zalasińska, Katarzyna. 2013. Zalecenia dotyczące wdrożenia prawodawstwa UNESCO do polskiego porządku prawnego [Recommendations on the implementation of UNESCO legislation into the Polish legal order]. Warszawa:
Polski Komitet do spraw UNESCO.

83

�84

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

�PART 1.
ICH AND GOOD PRACTICES
OF ITS SAFEGUARDING

�86

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Croatia’s intangible cultural
heritage safeguarding
policies and practice.
The implementation of the
UNESCO 2003 Convention
for the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage
in Croatia
Mirela Hrovatin*
Martina Šimunković**

*

Senior Expert Advisor, Ministry of Culture, Republic of Croatia (Ministarstvo kulture Republike Hrvatske),
e-mail: mirela.hrovatin@min-kulture.hr.
** Senior Expert Advisor, Ministry of Culture, Republic of Croatia, e-mail: martina.simunkovic@min-kulture.hr.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

The inscription of the elements, both in the National Registry and
on the UNESCO lists, has largely contributed to raising awareness
of the importance of safeguarding intangible cultural heritage in the
country and beyond, inside as well as outside the discussed communities.
This is why the number of activities related to intangible cultural heritage
safeguarding has been increasing…

As a part of the South-European, Central-European, as well as Mediterranean cultural circles and
traditions, Croatia is very rich in valuable cultural and historical heritage. Through the actions of
its Ministry of Culture (Ministarstvo kulture), it has actively followed UNESCO’s efforts in creating
an international instrument for the safeguarding of traditional culture already since the 1970s
(Bouchenaki 2004), and intensified them especially in the 1990s. This enabled the inclusion of intangible cultural heritage as a special category in the 1999 Act on the protection and safeguarding
of cultural goods.1 The preparation of the nomination files for two editions of the UNESCO Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage of Humanity programme in 2003 and 2005 resulted
in the formation of a special expert Committee for Intangible Cultural Heritage (Povjerenstvo
za nematerijalnu kulturnu baštinu) in Croatia in 2002,2 and a special Department for ICH in the
Ministry of Culture (Odjel za nematerijalnu kulturnu baštinu) in 2004 that prepared the first inscriptions into the national Registry of Cultural Goods of the Republic of Croatia (Registar kulturnih
dobara Republike Hrvatske),3 a publicly available book published by the Ministry of Culture. Soon

1

Zakon o zaštiti i očuvanju kulturnih dobara, Narodne Novine [National Newspaper] 69/1999, 5 July 1999.

2

The Committee is comprised of seven experts and scientists dealing with specific types of intangible heritage in scientific and
expert institutions (faculties, museums, institutes). The Committee’s role is to encourage legal and practical protection of ICH
in Croatia, and the preservation and promotion of ICH on both the national and international levels. Its members have been
active not only on national inscriptions and meetings with the local communities in Croatia, but also on the international level
at various meetings and conferences (ICTM), and have worked in UNESCO bodies on ICH (Intergovernmental Committee from
2008 until 2012, Evaluation Body for examination of nomination files).

3

The national Registry of Cultural Goods is available online at: www.min-kulture.hr/default.aspx?id=6212 (for intangible cultural
heritage choose ‘Vrsta’ and ‘nematerijalno kulturno dobro’ in the search engine).

87

�88

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

after these activities, Croatia ratified the UNESCO 2003 Convention on ICH in 2005, and confirmed
the Ministry of Culture as the central national body responsible for its implementation. Such efficient legislative and administrative background, as well as the coordinated work of communities,
NGOs, individuals, experts, and state institutions, had enabled the inscription of more than 150 ICH
elements in the Registry of Cultural Goods until 2016. Out of those 150 elements, 14 are inscribed
on the UNESCO Representative List of Intangible Cultural Heritage of Humanity and the List of
Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding. Several more are in preparation, out
of which one for the inscription on UNESCO’s Register of Good Safeguarding Practices. The Ministry’s Department for UNESCO (Odjel za UNESCO) has contributed significantly to the implementation of the 2003 Convention in Croatia and has supported the Department for ICH in its work.
In the last decade, the Department for ICH has been intensifying and systematising the cooperation with the Expert Committee for ICH and different institutions (research institutes and
academics, among others) on documenting, listing, and safeguarding ICH elements in Croatia.
The first inscriptions into the National Registry and onto the UNESCO Lists were prepared very
quickly and the communication with the bearers was done mostly via the experts who have been
researching these elements for years (Hrovatin 2011). In recent years, the full participation of the
bearers in the inscriptions has been ensured by a special procedure and the communication
on future planning and projects is better than before.
The procedure of the inscription of ICH elements into the National Registry comprises of several
phases (Šimunković 2009 and 2015). First, the proposals for the inscription are submitted to
19 Conservation Departments (konzervatorski odjeli) of the Ministry of Culture,4 depending on the
geographical location of an ICH element. Proposals can be submitted by the local communities,
bearers, NGOs, but also by experts, local and regional museums, and various expert and scientific
institutions. This is done via the special Ministry’s Application Form, which consists of basic information about the element (description, historical background, future safeguarding measures and
other, see Appendix 1). The evaluation process includes networking and cooperation of the experts
from the Ministry with the experts from the Advisory Committee for ICH and other associates from
expert institutions. The long scientific and expert research conducted over the years has provided
a good basis not only for writing the texts on intangible elements that have been inscribed, but
4

List of Conservation Departments of the Ministry of Culture: www.min-kulture.hr/default.aspx?id=1721. 19 departments
are under the Ministry of Culture; 1 department is under the capital city of Zagreb and is a part of the city’s Institute for
Preservation of Cultural and Natural Monuments (Gradski zavod za zaštitu spomenika kulture i prirode).

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

also for achieving better communication with the communities during the implementation of the
2003 Convention. The institutions involved in this research include: the Institute of Ethnology and
Folklore Research (Institut za etnologiju i folkloristiku), the Department of Ethnology and Cultural
Anthropology of the University of Zagreb (Odsjek za etnologiju i kulturnu antropologiju),5 Institute of Croatian Language and Linguistics (Institut za hrvatski jezik i jezikoslovlje), ethnographic
museums (in Zagreb, Pazin, Split, and Dubrovnik and other cities), as well as many other expert
organisations: Croatian Cultural Association (Hrvatski sabor kulture), Centre for Intangible Culture
of Istria (Centar za nematerijalnu kulturu Istre), Croatian Chamber of Trades and Crafts (Hrvatska
obrtnička komora), National Folk Dance Ensemble of Croatia LADO (Ansambl narodnih plesova
i pjesama Hrvatske), and others. The fast inscriptions were also possible thanks to the safeguarding
and documenting efforts of the local communities.
The applicant(s) for the establishment of protection of intangible cultural property can be all
natural and legal persons in the Republic of Croatia (individuals, communities, institutions, including
local heritage and city museums, NGOs, local and regional administrations, institutions, Conservation Departments of the Ministry of Culture, among others).
Proposals for the inscription in the Registry are submitted in the Conservation Departments
of the Ministry on a specially drafted application form of the Ministry of Culture, in which applicants give basic information about the element.
The criteria for inscription of the proposed element into the Registry are not rigid, but rather
form a type of a ‘checklist’ of conditions which should be met before proceeding further. The basis
for making the criteria is formed by the UNESCO documents on ICH safeguarding and the 2003
Convention:
• The element belongs to one or more categories of intangible heritage, according to Article
9 of the Act on the Protection and Safeguarding of Cultural Goods (the intangible cultural goods
may be of various forms and expressions of spiritual origin transmitted orally or otherwise,
especially: 1. Language, dialects, speeches, toponyms, oral expressions and oral literature of all
kinds; 2. Folk creativity in the areas of music, dance, play, customs, ceremonies, rituals, as well
as other traditional and folk values; 3. Traditional artistry and craftsmanship).
• The element is in accordance with international human rights instruments, requires mutual
respect between communities, and is in harmony with sustainable development.
5

For more information about the Department of Ethnology and Cultural Anthropology of the University of Zagreb, see www.
ffzg.unizg.hr/etno.

89

�90

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

• The community has identified the element as part of its cultural heritage.
• The element gives the community and individuals a sense of identity and continuity.
• The element is part of the community and is transmitted and constantly recreated.
• The element contributes to the diversity of the ICH in the Registry, testifying to cultural diversity and human creativity.
• The element is submitted with the free, prior and informed consent of the community concerned
following the participation of the community at all stages of identification, definition, documentation, and nomination.
• The above-mentioned consent of the community concerned is accompanied by the appropriate
documentation and feasible safeguarding measures according to the official Application Form
for Proposal to Establish the Protection of Intangible Cultural Heritage.
The whole evaluation process of inscribing an ICH element includes networking and cooperation of the experts from the Ministry of Culture with the experts from the Advisory Committee for
ICH and, when needed, other associates from various museums, institutes, universities, and other
institutions. Prior to the inscription, the text of the official Resolution document (a legal document by which the element is inscribed into the Registry) is sent back to the bearers to confirm its
content and once again confirm their agreement with the inscription. The final step is the confirmation of the inscription in the Registry by the Expert Committee for the Establishment of the
Properties of Cultural Goods (Stručno povjerenstvo za utvrđivanje svojstva kulturnog dobra), which
is a special expert body in the Ministry of Culture that inscribes all the cultural elements into the
National Registry of Cultural Goods, including movable and immovable tangible heritage, as well
as intangible heritage. The same final procedure prior to the inscription of any cultural element
has contributed greatly to raising awareness about the value of intangible heritage alongside the
tangible heritage, that has been for a long time considered more important in the expert circles.
Moreover, this Committee relies almost exclusively on the decision of the Committee for ICH,
thus a special approach is secured for deciding on the inscription of an ICH element. After the
Expert Committee’s final decision, the Resolution (Rješenje) is sent officially to the bearers and
local administration, thus ensuring that they become more active in the safeguarding activities.
The system of monitoring inscribed ICH elements involves the experts from the Ministry of Culture
as well as experts from the Conservation Department of the Ministry of Culture in charge of the
exact geographical area. The monitoring is aimed at particular communities in specific areas and
their specific safeguarding activities. Also, for periodic reports, the Ministry’s experts use various

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

information about the inscribed ICH elements that is continually collected by other institutions via
their regular research activities.
The inscription of the elements both in the National Registry and on the UNESCO’s Lists has
largely contributed to raising awareness on the importance of ICH safeguarding in the country, as
well as in the neighbouring countries. This is why the number of activities on ICH safeguarding has
been increasing. Since 2008, the Ministry has also made possible for ICH safeguarding programmes
to apply for financial support via the annual open call for the public needs in culture. Annually, the
Ministry supports around 70 programmes aimed at ICH safeguarding, with around 300 different
projects supported from 2008 until 2016 (see Chart 1). The activities of the programmes include
transmission, enhancement, presentation, research, documentation through formal and informal
education, workshops, courses, classes, exhibitions, festivals, and the production of audio-visual
recordings and any related materials (Hrovatin 2016). Such support helps to start, continue,
and develop various ICH safeguarding programmes further, including the promotion via the ICH
elements such as games, culinary practices and rituals that are demonstrated to the public. Beside
expert and scientific institutions, the Ministry together with its ICH Department and 19 Conservation Departments contribute to the cooperation with the bearers but also with the local authorities, which have been supporting increasingly more various cultural events and festivals, at the
same time showing the achievements of safeguarding and encouraging the youth to participate
and learn.

80

120 000

70

100 000

60
80 000

50
40

60 000

30

40 000
NUMBER OF PROGRAMMES

20
20 000

10
0

2008

2009

2010

2011 2012

2013 2014 2015

2016

TOTAL IN EURO

0

Chart 1: Increase in the number of ICH safeguarding programmes and state funds from 2008 until 2016 in Croatia.

91

�92

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Since the intensification of the programmes, the local and state authorities have been providing
more technical and financial support for ICH safeguarding, including support to NGOs and research
and educational institutions, as well as the inclusion of ICH in various local and national educational,
scientific, and development programmes and projects. A special attention and support is given
also to programmes developed by the minorities in Croatia.
Various awareness-raising programmes take place during exhibitions, festivals, talks, workshops,
open days and other activities for the general public, and schoolchildren in particular. To promote
traditional craftsmanship, arts programmes are implemented by different governmental bodies,
cultural artistic societies, experts, and bearers in community centres and other regional centres
spread across the country, for example in Kumrovec, the ‘Old Village’ Museum (Museum “Staro
selo”) it is making wooden toys and gingerbread. Various workshops are also organised as a part
of protection programmes in Lepoglava and Pag (lace-making), Islam Grčki (ojkanje singing) and
other. These events are in most cases open for the general public to participate.
The mass media, such as newspapers and magazines, broadcasting stations, television stations,
and websites have also played an important role in awareness-raising. Through the broadcast
of many documentaries and reports about traditional culture prepared by a special Department
for Folk and Oral Culture Broadcasts (Odsjek emisija pučke i predajne kulture), the national Croatian television plays an important role in educating and raising awareness of the importance and
value of intangible cultural heritage in Croatia.
The mobile exhibition Croatian Intangible Heritage on UNESCO’s Lists has been travelling since
2011 all over Croatia and abroad, presenting 14 elements from Croatia inscribed on UNESCO lists.
It has been prepared as an initiative of the Ministry of Culture, in cooperation with the experts from
the Ethnographic Museum in Zagreb (Etnografski muzej u Zagrebu). The exhibition displays films,
articles, photographs, maps, and other items linked to individual cultural goods on the UNESCO
Lists. The exhibition aims at supporting intercultural dialogue, making this heritage more visible
to people worldwide; it also raises awareness of the importance and the need for safeguarding
intangible cultural heritage in general.
Some of the effects of the inscriptions of ICH elements from Croatia onto UNESCO Lists are
visible also in the projects of several organisations. For example, the Croatian National Tourist
Board (Hrvatska turistička zajednica) has initiated and designed the project of ethnic posters
displaying motifs of the most attractive traditional customs and folk costumes of Croatia. Apart
from their visual content, the posters also carry brief information on the richness of Croatian tradi-

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

tional heritage, particularly of the variety inscribed on the UNESCO Lists. In 2012, the Croatian
Post (Hrvatska pošta) released four new commemorative postage stamps with a common theme:
‘Croatian intangible cultural heritage inscribed on the UNESCO Representative List’.6
Since the intensification of the ICH listing in Croatia, ICH has been incorporated into the annual
programme of the European Heritage Days, coordinated by the Ministry of Culture. In 2008, the
Ministry of Culture organised the European Heritage Days in cooperation with the Ethnographic
Museum in Zagreb under the topic ‘Treasure of Knowledge and Skills’. The ICH elements inscribed
in the National Registry were presented through an exhibition and an interactive CD along with
the system for protecting intangible cultural heritage in Croatia. The efforts of UNESCO aimed at
safeguarding intangible cultural heritage were also presented. In 2016, intangible cultural heritage
was the main topic again, with the emphasis on the communities, as a recommendation of the
Council of Europe. Another exhibition: Lokalne zajednice kao čuvari baštine (Local communities
as heritage keepers), was prepared with the aim to present different communities, NGOs, and individuals that implement various safeguarding measures (documenting, transmission, promotion).
On both occasions, various events and activities on ICH safeguarding in Croatia were advertised
in a special booklet prepared for marking the European Heritage Days in Croatia.7
The policy of promoting different forms of music and performance was best shown at the
44 International Folklore Festival (Međunarodna smotra foklora), dedicated to worldwide activith

ties on safeguarding intangible cultural heritage, conducted in UNESCO member states. All festival
participants were the representatives of the ICH elements listed in their national inventories and
some also on the UNESCO Representative List. The festival theme was chosen partially because
it took place during the International Decade for the Rapprochement of Cultures (2013–2022).
The programme of the 2013 annual concert of the National Folk Dance Ensemble of Croatia
LADO, a professional national ensemble, was made on the basis of the inscribed intangible
cultural heritage, both in the National Registry and the UNESCO lists. In its programme, LADO has
incorporated the songs, dances, and customs of Croatia that are inscribed on those lists, and has
adapted them for stage performance. Even though these elements exist within their communities, such performance brought a unique opportunity for wider audiences to see, hear, and feel
the listed items.

6
7

For more information about the project on postage stamps, see www.posta.hr/print.aspx?id=4685.
For more information about European Heritage Days and the booklets, see www.min-kulture.hr/default.aspx?id=7216.

93

�94

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Pula: Fair of traditional meals and ecologically grown home products, 2014. Photo by Andreas Kancelar, © Ethnographic
Museum of Istria/Museo Etnografico dell’Istria.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

In addition, there are many educational and awareness-raising programmes throughout the
country (Šimunković 2014). Intangible cultural heritage is included on the basis of general information in the primary school curriculum. In 2011, the UNESCO Handbook for Schools World Heritage
in Young Hands was presented to the public. The Handbook contains the first list that has ever been
published in Croatia of all cultural and natural tangible as well as intangible heritage elements
listed by UNESCO. The Handbook is intended as a contemporary teaching aid, to help teachers
prepare regular and extra-curricular lesson plans, and raise awareness of the need to safeguard
these elements among young people.
Depending on the skills and interests of teachers, the activities on awareness raising and
learning the traditional know-how are implemented in the schools in Croatia. The skill of producing
children’s toys has been included in the curriculum of the Woodwork Department of the Secondary
School in Oroslavje in the northern part of Croatia. For the people who are interested but do not
possess the necessary skills, special courses and trainings are provided in various public institutions beside schools. Starting with the basics, the attendees of these courses develop their skills
and talents. For example, the Open University in Ivanec has launched a training course for lacemakers, and the qualification that the participants obtain can be entered in their official employment record.
Through various projects, Croatia has also achieved a very good international cooperation
on ICH that includes bearers. Some of the programmes that are supported by EU funds also include
intangible cultural heritage, as an important vehicle for regional development and nurturing interborder cooperation. On expert and scientific level, Croatia has participated in many conferences
and has been active at international UNESCO’s meetings, as well as in the work of UNESCO’s intergovernmental and expert bodies (Hrovatin 2016a). Moreover, Croatia is also a regular member
of the Regional Centre for the Safeguarding of ICH in South-Eastern Europe (UNESCO Category
2 Centre) in Sofia (Bulgaria) since its establishment in 2011. A special department for UNESCO
at the Ministry of Culture and the Croatian Commission for UNESCO (Hrvatsko povjerenstvo za
UNESCO) are also actively working to raise awareness of the value of ICH, and promote it in Croatia
and abroad. Furthermore, international cooperation includes the preparation of multinational
nominations of ICH elements and implementation of the safeguarding projects that are supported
by national and international funding.
The two chosen examples: ‘Rovinj maritime traditions’ and ‘Traditional drystone building’
present two good practices of ICH safeguarding in local communities that comprise of various

95

�96

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Kornati: Building and renewal of dry-stone walls, 2015. Photo by Vilma Stopfer, © Association 4 grada Dragodid.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

activities and involve the effective cooperation of the bearers and experts with local and state
authorities. In Rovinj, the bearers have been included in planning the Batana Ecomuseum Project8
from the beginning, as it was themselves who had initiated it, basing on their own concern about
the imminent disappearance of their traditional heritage (songs, socialising, knowledge, and the
skills of building traditional wooden batana boats). It was also a good idea of the local community
to include an expert that knew how to use her previous knowledge on cultural management, which
helped to ensure long-term sustainable development of the safeguarding projects, as well as the
active participation of the local community. The bearers’ and expert’s ideas were also supported
by the local authorities, and the project started to be implemented. Many activities have been
conducted and various results have been achieved, all contributing to the preservation of the local
ICH and its inclusion into current ways of life. The second example is the building technique based
on using stone without mortar. It is an initiative started by an NGO comprised of a multi-disciplinary team of experts. The safeguarding activities have been aimed at local communities along the
Adriatic coast, the preservation of the know-how that is rapidly disintegrating, and the use of the
technique in new context. Today, with the first years of the initiative slowly advancing, the NGO
Dragodid receives technical and financial support both from the local authorities as well as from
the state.9 Moreover, it connects different bearers, local communities, and various other stakeholders in the safeguarding of this ICH element.
Both examples show that such multi-level approach to safeguarding ICH elements results
in securing the viability of the element, their inclusion in the current way of living, contribution
to sustainable development and preservation of nature, as well as to social cohesion, controlled
presentation in tourism, and local development.
In conclusion, the Ministry of Culture provides an overall as well as financial support for individuals and institutions for researching, presenting, and nurturing intangible heritage. Within the
strategy of the Ministry of Culture, the significance of intangible cultural heritage and the obligation to safeguard and promote it holds an important place. The continuous work of experts, both
in the Ministry and other institutions, has to a large extent contributed to better, more organised
activities aimed at protecting and safeguarding intangible heritage in Croatia.
The inscription of the elements, both in the National Registry and on the UNESCO lists, has
largely contributed to raising awareness of the importance of safeguarding intangible cultural
8

For more information about the project, see www.batana.org.

9

For more information about the project, see www.dragodid.org.

97

�98

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

heritage in the country and beyond, inside as well as outside the discussed communities. This is why
the number of activities related to intangible cultural heritage safeguarding has been increasing,
and many institutions support the implementation of projects that originate from local communities and other stakeholders.
We can also observe an increasing recognition among the public of the exceptional value
of intangible cultural heritage, as well as the conviction that the commitment and responsibility for
its safeguarding and transmission to future generations should rest on the bearers, local communities and relevant institutions; local, national, or minority identities. Not so long ago, intangible
cultural heritage, in terms of architectural, archaeological, and movable monuments was not sufficiently recognised, valued and protected; however, due to many activities on the safeguarding
and listing of ICH, this attitude has been changing in Croatia over the recent years. Although some
issues still remain to be resolved, such as intellectual rights, the market placement of products, lack
of networks and mass tourism, the enhancement of the administrative procedure, supporting and
motivating new projects, taking care of sustainability of programmes and the viability of ICH and its
inclusion in educational programmes have helped to systematise and improve its safeguarding in
Croatia. On the local and regional level, apart from the 19 mentioned Conservation Departments
and special sectors for culture within the local administrative bodies, numerous regional and local
history and ethnographic museums, nongovernmental organisations and amateur cultural-artistic
societies are also engaged in the safeguarding of intangible heritage; tourist boards are becoming
increasingly active in this respect as well. Using the bottom-up principle of popularisation and
promotion of intangible cultural heritage, the bearers themselves raise awareness of the value
of traditional heritage as a unique treasure, which ensures cultural diversity and democracy both
on the national and local level. What is more, global threats to intangible cultural heritage, such
as the negative aspects of globalisation, migration, industrialisation, and pollution compel us all
to raise awareness of its value of and importance not only on the local and national level, but also
as a part of world heritage.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

References
Bouchenaki, Mounir, ed. 2004. Museum International Vol. 56, Issue 1–2. Wiley-Blackwell.
Hrovatin, Mirela. 2011. “Registriranje i očuvanje nematerijalnih kulturnih dobara u Hrvatskoj [Listing and safeguarding of intangible cultural goods in Croatia].” In Zbornik radova sa Međunarodnog skupa Craftattract – Tradicijski obrti: nove atrakcije za kulturni turizam [Collection of papers Craftattract – Traditional crafts: new attractions
for cultural tourism], edited by Goranka Horjan, 21–30. Gornja Stubica: Muzeji Hrvatskog zagorja. Accessed
September 12, 2016. http://www.craftattract.com/pdf/Zbornik-Craftattract.pdf.
Hrovatin, Mirela. 2016a. “A Short Overview of the ICH Safeguarding Policy in Croatia.” In The Contribution of UNESCO
Member States of South-Eastern Europe to the Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage. A Jubilee Edition Dedicated to the 70th Anniversary of UNESCO, edited by Miglena Ivanova,
93–104. Sofia: Regional Centre for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage in South-Eastern Europe
under the auspices of UNESCO. Accessed September 11, 2016. http://www.unesco-centerbg.org/wp-new/
wp-content/uploads/2016/05/izdanie_UNESCO_print-last.pdf.
Hrovatin, Mirela. 2016b. Izložba Lokalne zajednice kao čuvari baštine, Zagreb, Muzej Mimara, 20.–28/9/2016 / Exhibition Local Communities as Heritage Keepers, Zagreb, Mimara Museum, 20–28/9/2016. Zagreb: Ministarstvo kulture
Republike Hrvatske. Accessed October 11, 2016. https://issuu.com/narodni.muzej.zadar/docs/katalog_zajednice.
Šimunković, Martina. 2009. “Nematerijalna kulturna dobra i zaštita kulturne baštine” [Intangible cultural goods and
protection of cultural heritage].” In Slavonija, Baranja i Srijem: vrela europske civilizacije. Katalog izložbe [Slavonija, Baranja i Srijem: sources of European civilisation. Exhibition catalogue], edited by Vesna Kusin and Branka
Šulc,183–87. Zagreb: Galerija Klovićevi dvori.
Šimunković, Martina. 2014. “Promocija nesnovne kulturne dediščine na Hrvaškem / Promotion of the Intangible
Cultural Heritage in Croatia.” In Promocija nesnovne kulturne dediščine: ob deseti obletnici Unescove Konvencije
/ Promotion of the Intangible Cultural Heritage: The 10th Anniversary of the UNESCO Convention, edited by Anja
Jerin, Tjaša Zidarič, Nena Židov, 78–85. Ljubljana: Slovenski etnografski muzej. Accessed September 16, 2016.
http://www.etno-muzej.si/files/unesco_obletnica_web_1.pdf.
Šimunković, Martina. 2015. “Nematerijalna kulturna baština u Republici Hrvatskoj i sustav njene zaštite / Intangible Cultural Heritage in the Republic of Croatia and Its Conservation.” In Nacionalni katalog »Ruralni turizam
Hrvatske« / National Catalogue Rural Tourism in Croatia, edited by Leila Krešić-Jurić and Vesna Rajković, 12–17.
Zagreb: Hrvatska gospodarska komora. Accessed September 18, 2016. http://www.hgk.hr/documents/hgkkatalogruralniturizamhrvatskeweb57728ea64487b.pdf.

99

�100

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Safeguarding intangible
cultural heritage
in Latvia: insights into
the contribution of NGOs
Gita Lancere*
Anita Vaivade**

*

Leading Expert in Folklore, Latvian National Centre for Culture (Latvijas Nacionālais kultūras centrs),
e-mail: Gita.Lancere@lnkc.gov.lv.
** Assistant professor, researcher, Latvian Academy of Culture (Latvijas Kultūras akadēmija), e-mail: anita.vaivade@lka.edu.lv.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

Traditional Latvian folklore dates back well over a thousand years; more
than 30 thousand melodies of folk songs and 1.2 million texts have been
identified and documented. These are significant roots of the intangible
cultural heritage in Latvia, which remains a part of a much larger
and diverse heritage.

Latvia, one of the three Baltic states, is a country in the Baltic region of Northern Europe. It has
about 2 million inhabitants, and its people are historically Latvians and Livs, together with
diverse ethnic minority groups. The official language, Latvian, is an Indo-European language;
in fact, Latvian and Lithuanian languages are the only two surviving Baltic languages. Despite
foreign (German, Swedish, Russian) rule from the 13th to 20th centuries, the people of the
present territory of Latvia maintained their culture throughout generations via language and
traditions. The 19th century saw the initial formation of a distinct Latvian national identity.
Several crucial cultural and social developments took place and played a key role in that regard
– such as the first Latvian Song and Dance Celebration (Vispārējie Latviešu Dziesmu un Deju
Svētki) that took place in 1873, initiating a tradition which continues to this day. Also, the
publication of a vast collection of Latvian folk songs (Latvju Dainas, 1894–1915), catalogued in
the Cabinet of Folksongs, which was inscribed in 2001 on the UNESCO International Memory
of the World Register. Traditional Latvian folklore dates back well over a thousand years; more
than 30 thousand melodies of folk songs and 1.2 million texts have been identified and documented. These are significant roots of the intangible cultural heritage in Latvia, which remains
a part of a much larger and diverse heritage.

101

�102

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

State support system for the intangible cultural heritage
Policies related to cultural heritage have existed for almost a century in Latvia’s history. After
achieving independence in 1918, concerns about the identification and consolidation of cultural
heritage soon became integral to the policy development in culture, education, scholarship, and
the non-governmental organisations in the capital and other areas of the country. The continuation
of these policies only became possible in 1991, when Latvian independence was re-established.
The Republic of Latvia joined the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage (ICH) on 14 January 2005. At present, Latvia has two elements inscribed on the ICH lists
of UNESCO: ‘Baltic song and dance celebration’ – Representative List of the ICH of Humanity, 2008; and
‘Suiti cultural space’ – List of ICH in Need of Urgent Safeguarding, 2009. Since Latvia’s adherence to the
Convention, the main institution responsible for its implementation has been the Ministry of Culture
of the Republic of Latvia (Latvijas Republikas Kultūras ministrija). The Ministry develops the legal framework for ICH safeguarding and determines relevant national policies and strategies in the field. Latvian
National Centre for Culture (Latvijas Nacionālais kultūras centrs) implements national cultural policies
and programmes in the field of ICH, coordinates the execution of state policies, provides consultations
for municipalities and communities, carries out relevant documentation, information, popularisation,
awareness-raising projects, and is the state body responsible for organising the main nationwide celebrations and festivals (including the Latvian Song and Dance Celebration).
Policy and legal framework
After the continuous work of many experts from different fields, the Latvian parliament (Saeima)
adopted the Intangible Cultural Heritage Law on 29 September 20161, which determines responsibilities
of different stakeholders involved in the safeguarding of ICH. The legal framework, which is created by
the Latvian State for the sustainable development of ICH, includes also the Song and Dance Celebration
Law2 adopted earlier, on 16 June 2005. It aims to preserve, develop, and pass on the tradition of the
Song and Dance Celebration to future generations. The policy framework is determined by the Concept
on the Safeguarding of the ICH of Latvia (2008), and the Plan for the Safeguarding and Development
of the Song and Dance Celebration Tradition (the latter adopted in 2016).
1

Nemateriālā kultūras mantojuma likums, Latvijas Vēstnesis [Latvian Herald], 204 (5776), 20 October 2016; English translation
is published on the official portal of Latvian national legislation (www.likumi.lv).

2

Dziesmu un deju svētku likums, Latvijas Vēstnesis, 99 (3257), 28 June 2005; English translation is published on the official portal
of Latvian national legislation (www.likumi.lv).

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

Financial framework
The main national funding resource for the safeguarding of ICH in Latvia is the State Culture Capital
Foundation (Valsts Kultūrkapitāla fonds), which has a support programme for traditional culture.
The state non-profit, joint-stock company began its work in 1998. The resources of the Foundation
are comprised by: state budget resources from the annual general revenue in the amount stipulated by a law on state budget; contributions and donations by physical persons, including foreign
persons; and other financial assistance and income from the economic activities of the Foundation.3 European structural and investment funds are available also for regional development,
including ICH. Structural funds can be used for infrastructure development, while regional cooperation programmes – for promotional activities, events, and communication. Rural development
programmes can be useful for different local initiatives, equipment, etc.
Stakeholders
There are several stakeholders involved in the sustainable development of ICH in Latvia. Those are
municipalities, NGOs, as well as research and education institutions (Archives of Latvian Folklore
within the Institute of Literature, Folklore and Art of the University of Latvia – Latvijas Universitātes
Literatūras, folkloras un mākslas institūta Latviešu folkloras krātuve; Institute of Latvian History
of the University of Latvia – Latvijas Universitātes Latvijas vēstures institūts; Jāzeps Vītols Latvian
Academy of Music – Jāzepa Vītola Latvijas Mūzikas akadēmija; and Latvian Academy of Culture –
Latvijas Kultūras akadēmija, where the UNESCO Chair on Intangible Cultural Heritage Policy and
Law is established in 2017). Among active stakeholders, there are also memory institutions such
as museums (Ethnographic Open-Air Museum of Latvia – Latvijas Etnogrāfiskais brīvdabas muzejs;
National History Museum of Latvia – Latvijas Nacionālais vēstures muzejs, among others), libraries
(National Library of Latvia – Latvijas Nacionālā bibliotēka, among others), and archives (National
Archives of Latvia – Latvijas Nacionālais arhīvs, among others).

Contribution of non-governmental organisations
After Latvia’s independence was re-established in 1991, many non-governmental organisations
(NGOs) were founded in the capital and other regions in Latvia. Some of them put safeguarding of
3

Valsts Kultūrkapitāla fonda likums, Latvijas Vēstnesis, 161 (2926), 14 November 2003; English translation is published on the
official portal of Latvian national legislation (www.likumi.lv).

103

�104

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Vodka-making expedition, 2008. Photo by Uģis Pucens.

The Folk Pharmacy exhibition during the Contemporary Culture Forum ‘Baltā Nakts’ (Nuit Blanche), 2010.
Photo by Signe Pucena.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

ICH and developing their own activities as their goal. The following two organisations can be highlighted: the Interdisciplinary Art Group SERDE (Starpnozaru mākslu grupa SERDE), which works
at the borderline between heritage safeguarding and artistic creativity, and the Society for Traditional Culture APRIKA (Tradicionālās kultūras biedrība APRIKA) that aims to foster heritage transmission and pass it to younger generations.
The Interdisciplinary Art Group SERDE is the first NGO in Latvia that has applied to become
accredited to the UNESCO 2003 Convention, and was accepted by the General Assembly of States
Parties in 2016. The organisation is situated in the Kurzeme region in Western Latvia, in a small town
named Aizpute. The name serde in Latvian means ‘core’ or ‘pith’, and at the core of this NGO, there
are only a few people: Signe Pucena, ICH expert and producer of culture events; Uģis Pucens, artist
and restorer; Ieva Vītola, researcher; Māris Grosbahs, artist; and some others. Since the establishment
of the organisation in 2002, it has become an inspiring example of interconnectedness explored
between scholarly research in traditional culture and artistic activities. The organisation studies living
memory and life histories and has significant experience in fieldwork; it also runs artistic residences
and workshops, with an overall objective to encourage dialogue between the artists, scholars, and
educators, often in international networking frameworks. SERDE collaborates with ICH experts,
artists, students, and scholars. In preparation for fieldwork, the ICH experts design lists of questions,
and they interview informants; the artists document the process, the milieu, and the participants. The
fieldwork, which culminates in presentations and workshops for the communities, raises awareness
at the local, national, and international level about the importance of intangible cultural heritage.
SERDE, through regular fieldwork in rural areas, also collects life histories and personal stories
about recent historical events, and about the traditional skills inherited from earlier generations,
which were crucial during the Soviet period because of very limited access to consumer goods.
The collected stories demonstrate how particular skills were carried forward from the period
preceding World War II, and subsequently maintained during the Soviet period, when many items
had to be made at home. One of the most successful and attractive projects of SERDE has been
the Post-Soviet Summer Camp, an art event with the themes ‘Artists against technological standards’ and ‘Myths of technology’, where one of the explored topics was the distillation of alcohol.
The Camp at the SERDE residence gathered artists from former Soviet republics who interpret
myths about Soviet life through their art. The event included several presentations and discussions
about life in the post-Soviet space and its cultural context. After the thorough fieldwork on the
respective theme in Central Kurzeme region was completed, the results – which included audio

105

�106

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The XI Latvian School Youth Song and Dance celebration at the Freedom Monument, 10 July 2015. Photo by Ilmārs
Znotiņš.

The ‘Pulkā Eimu Pulkā Teku’ National Event, 4 May 2012.
Photo by Guntis Pakalns.

The ‘Pulkā Eimu Pulkā Teku’ National Event, 2013.
Photo by Dzintars Leja.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

recordings, photos, and the purchase of a distillation apparatus – went on display as an exhibition
and performance that toured to many places in Latvia and abroad.
Another very successful project was the international expedition in the framework of Herbologies/Foraging Networks events. This program was launched in Helsinki and in the Kurzeme region
of Latvia, and later expanded. The examination of traditional knowledge about herbs, wild edibles
and medicinal plants was carried out in a series of fieldwork excursions with more than 30 participants from Latvia, Lithuania, Finland, Southern Sweden, Poland, Spain, and Belgium. This Herbologies/Foraging Networks expedition continued the research into indoor plants and their medical
uses conducted by SERDE researchers themselves. This research resulted in the Folk Pharmacy
exhibition: an exposition where visitors were invited to write down their own favourite recipes or
remedies. Garden Allotment Culture was another publicly observable project initiated by SERDE,
and focused on growing vegetables, fruits, herbs, and medicinal plants in home gardens. The
results of this research were presented as a summer exposition The Freedom Garden (Brīvības
dārzs) in a venue on Brīvības Street in the Vidzeme market, as part of the Riga 2014 festivities,
to mark Riga’s turn as the European Capital of Culture.
SERDE has also collaborated with the Latvian National Commission for UNESCO (UNESCO
Latvijas Nacionālā komisija), and provided folklore study opportunities for UNESCO Associated
School Project teachers and youth from Alsunga and Riebiņi counties. This project was implemented with students and teachers invited from the corresponding counties to participate in the
fieldwork under the guidance of ICH experts. Local elders were interviewed about local history, the
Soviet period, seafaring and fishing, beer brewing, beekeeping, traditional food, and many other
subjects. All the research results provided by SERDE are published in the attractively designed
series of fourteen tradition-themed notebooks named Notebooks of Traditions (Tradīciju burtnīcas).
Some of them achieved enormous success and are out of print at the moment. Almost all of these
publications have been presented to the local communities and individuals in the events that
closed the project. As the leader of the society, SERDE Signe Pucena (2015, 37) acknowledges:
In our opinion, such expeditions and subsequent presentations promote and support the capacity building
ability of local populations to carry out research and emphasise the importance of documenting the process.
The most important element of all of SERDE’s expeditions has been a closing event which brings together
everyone involved in the fieldwork. SERDE’s experience in the safeguarding of intangible cultural heritage is
based on close collaboration with communities and individuals who are willing to share their stories and skills.

107

�108

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The XI Latvian School Youth Song and Dance celebration at the Freedom Monument, 10 July 2015.
Photo by Ilmārs Znotiņš.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

The Society for Traditional Culture APRIKA has chosen the inheritance of cultural traditions as its
main arena of focus, concentrating particularly on children and youth (aprika in Latvian means a round
hunk of bread, cut off from a large loaf of bread). The Society’s long history of training folklore teachers
represents valuable experience in non-formal education. The Society for Traditional Culture APRIKA
was founded in 2009 as a non-governmental, non-profit organisation that is comprised of folklore
teachers, leaders of children’s folk groups, as well as others enthusiasts of teaching and promoting
traditional culture. APRIKA is the successor of the University of Latvia’s Ethnic Culture Centre (Latvijas
Universitātes Etniskās kultūras centrs), which was closed during the 2008 financial crisis.
One of the major activities of the Society is the organisation of children’s and youth folk festival,
as well as a variety of other celebrations, including folklore competitions for children and youth,
which have become a format for encouraging the development and learning of skills connected to
ICH. These activities are a part of Latvian children’s and youth folklore movement Pulkā eimu, pulkā
teku (We come together, we sing together), or PEPT in short. This movement has become a crucial
framework for fostering transmission of cultural traditions, and these initiatives are often a part
of the extra-curricular activities that take place in community centres of numerous municipalities.
The extensive and diverse educational programme ‘Pulkā eimu, pulkā teku’ started already in 1984
with a concert featuring several folklore groups. Since then, PEPT has grown into a comprehensive
movement, encompassing five folklore based competitions for children and youth. These include
contests for storytelling and anecdotes, traditional singing, folk dancing, and folk music. A wide
range of different activities have been carefully planned and are carried out within the framework
of the school year. As the leader of the society APRIKA Māra Mellēna (2015, 81) puts it:
It is apparent that the contemporary forms of competition adopted by PEPT have been successful in bringing
traditional forms of communication and practice to life. Children learn traditional culture and folklore (traditional
singing, dance, and music) in folklore groups at school, in extra-curricular settings or community centres (a holdover from Soviet times). This learning often takes place in post-functional contexts where the transmission of
traditional culture has been interrupted or altered. It is clear that preparing for regular folklore competitions
galvanises developing skills and advances learning in each field of practice. The skills possessed by group leaders
are uneven since they arrive with varying levels of musical education and skill, knowledge of traditional singing,
and uneven general understandings of tradition and its local variability. Teachers and group leaders also vary
in their pedagogical training and understanding of teaching methodologies for traditional arts. However, the
involvement of professionals and scholars in the jury and the teachers’ professional development process has
contributed significantly to broadening their understanding of traditional culture and honing their teaching skills.

109

�110

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The society APRIKA is also involved in the implementation of lifelong learning and in-service
training programmes for folklore teachers. It also organises seminars and conferences dedicated to issues of ICH inheritance, including training in storytelling, singing, dancing, and playing
traditional music instruments. APRIKA also offers practical training sessions for the acquisition
of traditional skills, organises annual summer schools for folklore teachers and folk group leaders,
develops training material for folklore teacher training programmes, and regularly takes part in
the creation and implementation of folklore programmes for the Latvian Nationwide Song and
Dance Celebration and for the Latvian Youth Song and Dance Celebration (Latvijas skolu jaunatnes
dziesmu un deju svētki).

Practice of cooperation of the State and NGOs
In addition to a set of activities ran by NGOs, there is an initiative undertaken by a government institution, and further developed through involvement of NGOs and individual masters. The project
‘Meet Your Master!’ (Satiec savu meistaru), organised by the Latvian National Centre for Culture in
cooperation with municipalities and NGOs, started in 2009 with a goal to ensure visibility of ICH
values. The gist of the project is to inform the wider public about safeguarding and inheritance
of ICH, as well as about masters, their knowledge, and skills. Within the framework of the event,
the organisers of ‘Meet your master!’ promote cooperation in identification and popularisation
of the ICH and its masters among local communities, NGOs, state and municipal institutions, as well
as private bodies.
In 2016, the event ‘Meet your Master!’ was held throughout Latvia for the eighth time. Masters
of applied arts, storytellers, narrators and musicians invited apprentices to visit them in more than
150 places. The event was attended by more than 5 thousand people. During the event, the organisers prepared 7 different exhibitions and 11 seminars on various topics related to art and crafts.
In 22 venues, the visitors had an opportunity to learn new things about traditional music, and had
a chance to sing, dance, and take part in games. A unique venue was chosen by the organisers in
Sigulda – the event took place in a railway station, and everybody who visited Sigulda had a chance
to briefly meet weavers and handicraft masters; they could also sing and dance along with the folk
group. In most of the venues, masters offered practical classes and also invited visitors to try out
their skills, and participate in, for example, weaving or wood-working. Almost all of the masters

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

also invited the visitors to call at their own workshops, as only a few had other premises to demonstrate their craft skills. As there are 114 folk applied art studios and hobby groups in Latvia, they
are frequently the most active participants of the event. The folk applied art studios are mostly
based in the community and municipal centres; therefore, the local governments also invest in this
event. Altogether, 72 community centres, 26 craft centres, 25 master workshops, and 3 schools
became involved in the event. In recent years, 18 thousand people representing different generations have visited ‘their masters’ in workshops, studios, museums, schools, cultural centres, and
libraries, and ‘Meet your Master!’ has become an event to be looked forward to every spring.

References
Mellēna, Māra. 2015. “Nemateriālā kultūras mantojuma saglabāšana, tālāknodošana un pārmantošana. Tradicionālās kultūras biedrības ‘Aprika’ pieredze / Safeguarding, Transferring, and Inheriting Intangible Cultural
Heritage. The Experience of the Society for Traditional Culture ‘Aprika.’” In Nemateriālā kultūras mantojuma
saglabāšana: Latvijas pieredze / Safeguarding Intangible Cultural Heritage: Latvian Experiences, edited by Anita
Vaivade, 58–83. Riga: Latvijas Nacionālais kultūras centrs. Accessed October 13, 2016. http://www.unesco.lv/
files/unesco_web_a931d609.pdf.
Pucena, Signe. 2015. “Tradīcijas un atmiņas saglabājot. Starpnozaru mākslas grupas SERDE pieredze / Preserving
Living Practices and Memories. The Experience of the Interdisciplinary Art Group SERDE.” In Nemateriālā kultūras
mantojuma saglabāšana: Latvijas pieredze / Safeguarding Intangible Cultural Heritage: Latvian Experiences, edited
by Anita Vaivade, 14–41. Riga: Latvijas Nacionālais kultūras centrs. Accessed October 13, 2016. http://www.
unesco.lv/files/unesco_web_a931d609.p

111

�112

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Intangible cultural heritage
in Lithuania
Vida Šatkauskienė*
Loreta Sungailienė**
Skirmantė Ramoškaitė***

*

Deputy Director, head of the Department of Ethnic Culture of the Lithuanian National Culture Centre (Lietuvos nacionalinis
kultūros centras), Vilnius, Lithuania, e-mail: satkauskiene@lnkc.lt.
** Senior specialist of Ethnic Culture Division of the Lithuanian National Culture Centre, e-mail: l.sungailiene@lnkc.lt.
*** Specialist at the Lithuanian National Culture Centre, e-mail: s.ramoskaite@lnkc.lt.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

… children are getting increasingly more involved in the activities
concerning ICH. In Lithuania, a growing number of families want their
children to grow up according to the traditional upbringing, following the
subtle and creative means that appeal to their spiritual world. Increasingly
more often people choose the values of traditional culture: they organise
family clubs and family folklore groups.

The overview of ICH status:
state protection and modern approaches
The processes related to the protection, studies, dissemination and the awareness of the importance
of intangible cultural heritage (ICH) in Lithuania are prolific and varied. They all sprang from the folklore movement in the ’60s, formed as a bottom-up approach initiated by aspiring individuals and
communities. Their efforts manifested through organised folklore expeditions, first public folklore
concerts, the revival of calendar holidays, and through the appearance of folklore groups in villages
and cities. Moreover, the movement of the old Baltic culture Romuva was founded, ongoing folklore
festivals Skamba skamba kankliai in Vilnius and Atataria lamzdžiai in Kaunas were initiated, significant
ethnology-oriented studies were conducted, and collections of ICH were published. The historical
context, however, was unforgiving – the Soviet government would prosecute any kind of national
cultural heritage manifestations. Therefore, the movement, opposed to the rule, has nurtured the
national identity awareness and contributed to the restoration of Lithuanian independence since the
time of its particular expansion in the ’80s. The participants of the mentioned movement – the people
of various occupations, including famous ICH researchers and advocates – influenced state cultural
policy formation concerning ICH even after the ’80s, when the independence had been restored.
Nowadays Lithuania has an ICH safeguarding legal system: it has adopted a law on the principles
of the state protection of ethnic culture1 (a revised version will be soon issued), ratified UNESCO
Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage,2 and adopted the law on the

1

Etninės kultūros valstybinės globos pagrindų įstatymas, Valstybės Žinios [State Gazette] no. 82-2414, 1 October 1999.

2

Nematerialaus kultūros paveldo apsaugos konvencija, Valstybės Žinios no. 115-5734, 7 November 2003.

113

�114

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

song celebrations of the Republic of Lithuania,3 which regulates the protection and development
of the elements on the Representative List of UNESCO, and the law on national heritage products,4
which regulates the certification of the traditional folk art and craft products.
Since 2003, the Ministry of Culture (Kultūros ministerija) has approved the periodically updated
State Programme on the Development of Ethnic Culture, and the municipalities prepare similar
programmes based on it. The programme includes measures in terms of recording ICH objects and
researching them, their long-term protection, the preservation of historic and cultural identities of
the ethnographic regions, the development of traditions, raising awareness, and other guidelines.
The Ministry of Agriculture (Žemės ūkio ministerija) prepares the Traditional Crafts Development Programme 2012–2020. Both the Ministry of Culture and the Ministry of Education and
Science (Švietimo ir mokslo ministerija) prepare the Song and Dance Celebrations Tradition Continuity Programme.
In terms of the institutional system, there is the Council for the Protection of Ethnic Culture
under the Lithuanian Parliament (Etninės kultūros globos taryba) with 5 regional branches. The
Ministry of Culture governs its Department for Regional Culture (Regionų kultūros skyrius), the
Commission of Experts of Ethnic Culture (Etninės kultūros ekspertų komisija), and the Lithuanian
National Commission for UNESCO (Lietuvos nacionalinė UNESCO komisija).
One of the institutions that have the most impact on the implementation of ICH policies is the
Lithuanian Folk Culture Centre, on the 1st of October 2016 renamed to Lithuanian National Culture
Centre (Lietuvos nacionalinis kultūros centras). It cooperates with community centres, museums,
libraries, and other institutions. Since 1990, specialised ICH centres have been founded in the
cities and municipalities. They aim at reviving ICH and integrating it into the modern culture, which
is implemented by specialists in ICH matters. In our opinion, this is Lithuania’s unique trait.
A prominent role in safeguarding ICH and popularising it among the society is played by the
Lithuanian National Museum (Lietuvos nacionalinis muziejus), Lithuanian Art Museum (Lietuvos
dailės muziejus) and the municipality museums.
Other ministries are also involved. The Ministry of Education and Science supervises the main
institutions related to ICH matters: Institute of Lithuanian Literature and Folklore (Lietuvių literatūros ir tautosakos institutas), established in 1907, updates the ICH archive; Institute of the Lith-

3

Lietuvos Respublikos dainų švenčių įstatymas, Valstybės Žinios no. 128-5212, 7 December 2007.

4

Tautinio paveldo produktų įstatymas, Valstybės Žinios no. 77-3043, 12 July 2007.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

uanian Language (Lietuvių kalbos institutas) conducts research on dialects; Lithuanian Institute
of History (Lietuvių istorijos institutas) has an Ethnology Department (Etnologijos skyrius); and the
Lithuanian Culture Research Institute (Lietuvos kultūros tyrimų institutas). The Ministry of Environment (Aplinkos ministerija) protects the ICH which is manifested in national and regional parks. The
Ministry of Agriculture, in turn, coordinates the protection of national heritage products, certifies
craftsmen, and provides financial support, and also establishes and supervises crafts centres. The
Ministry also oversees the work of the Council of National Heritage Products (Tautinio paveldo
produktų taryba).
The higher education institutions – Lithuanian Academy of Music and Theatre (Lietuvos muzikos
ir teatro akademija), Vytautas Magnus University (Vytauto Didžiojo universitetas), Klaipėda University (Klaipėdos univertitetas), as well as others – contribute significantly to ICH-related research.
Other schools and universities also provide programmes on ICH as an extracurricular or a separate subject. However, the negative tendencies are still observable – the number of students and
programmes is declining.
Non-governmental organisations also contribute, for example: Lithuanian Folk Artists Union
(Lietuvos tautodailininkų sąjunga), Community of Lithuanian Ethnographers (Lietuvos kraštotyros
draugija), Lithuanian Ethnic Culture Society (Lietuvių etninės kultūros draugija), Lithuanian Choreographers Union (Lietuvos choreografų sąjunga), and in terms of Song Celebrations – the Lithuanian Choral Union (Lietuvos chorų sąjunga).
The aforementioned institutions are state-funded; the Lithuanian Council for Culture (Lietuvos
kultūros taryba) distributes funds for projects (ICH activities have a separate programme open
for both individual and communal initiatives), municipality councils and various funds also provide
financial aid. Target funds are only allocated for Song and Dance Celebrations Tradition Continuity
Programme; they are administered by the Lithuanian National Culture Centre.
There are several awards for achievements in the field of ICH in Lithuania: National Jonas Basanavičius Prize (Nacionalinė Jono Basanavičiaus premija); 3 annual prizes; 4–6 scholarships from the
Ministry of Culture and the Ministry of Agriculture awarded to the best craftsmen and crafts
centres; the ‘Aukso paukštė’ award for the most prominent amateur art groups; and ‘Aukso vainikas’ award for the best traditional craftsmen.
One of the state policies that disseminate ICH is dedicating every year to a specific object. The
Parliament, encouraged by the society and communities, has announced the years of Dialects
(2013), Ethnographic Regions (2015), Communities (2016), and National Costume and Mounds

115

�116

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Laureate Lukas Malašauskas’ wooden sculpture of St. Luke for the Lithuanian youth craft contest
‘Sidabro vainikėlis’, 2016. Photo by Jonas Tumasonis-Adominis.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

(2017). The method functions really well as a reminder and promoter of ICH phenomena, and
it encourages society to learn about them. It also invites the media to pay attention to them. Unfortunately, the Lithuanian media maintain a rather negative opinion about traditions – we consider
this one of our problems.
Nowadays, the traditional Lithuanian culture and the culture of other residents of various
nationalities exist in their natural environment, both in inherited and modern forms. In Lithuania,
there is a huge community of active folklore groups and craftsmen: more than 500 folklore groups
and 4000 folklore artists and craftsmen are active in cities, towns, and villages.
Also, various calendar events, such as Rasos (St. John’s Day), Užgavėnės (similar to Mardi Gras),
or the Easter Sunday are revived and celebrated. A network of folklore festivals (including international ones) has been formed, which organises contests and educational events. Moreover,
new events that involve society and celebrate the values of ICH appear, some of them organised
in cooperation with the national media, e.g. the project on national dances Visa Lietuva šoka (Lithuania dance), or Tautinio kostiumo konkursas „Išausta tapatybė” (National costume contest ‘Woven
identity’), as well as others.
What is more, the scientific and cultural institutions, as well as non-governmental organisations
frequently organise academic conferences; various other institutions are involved in hosting seminars, courses, trainings, and camps for ICH preservers. The implementers of the activities, together
with the entire society also add to improving the specialist qualifications needed for these tasks.
In terms of ethnology, various inter-institutional programmes concerning musical folklore and
dialects are conducted, and ICH development field studies are resumed. The results are shared
with the society via publications and other electronic information systems. A compelling example
is the independently initialised foundation of the Institute of Inherent Culture (Prigimtinės kultūros
institutas) by the community of scientists. The results of their phenomenological ICH research are
presented in seminars, and the material is published online and in the media.
The local communities also feel the need to identify and preserve their traditions, to create
a positive agricultural environment, to re-establish their customs and skills, as well as to pass it on
to the society through activities, programmes and tourist routes (bread, linen, beer routes, crafts
camps, etc.). Therefore, we noticed two ICH continuity tendencies in Lithuania: a historical-cultural
and a modern one.
Lithuanian youth have been supporting the idea of modernised ICH forms, for example, in the
field of music; new groups appear and popular festivals are organised, for example, Mėnuo

117

�118

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

A symbolic ceremony held during the Folklore Day of Lithuanian Song Celebration: the map of Lithuania is created
with ground from all over the country, 2009. Photo by Martynas Vidzbelis.

The best examples of cross-crafting vitality:
the ensembles of crosses, the most famous is the Hill
of Crosses in Šiauliai region, 2004. Photo by Lithuanian
National Culture Centre Archive.

St. John’s Day in Lithuania, 2009. Photo by Vytautas
Daraškevičius.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

Juodaragis, Suklegos, Kilkim Žaibu, among others. They are acknowledged events that also
include lectures by various academics working in the field of ICH. The historical and archaeological festivals are also held; one of the biggest – Festival of Experimental Archaeology ‘Days
of Live Archeology in Kernavė’ (Eksperimentinės archeologijos festivalis „Gyvosios archeologijos
dienos Kernavėje”) – is international. Moreover, the youth takes into consideration the ancient
Baltic traditions and worldview, e.g. through Baltic cultural and religious communities: Ancient
Baltic Religious Community ‘Romuva’ (Senovės baltų religinė bendrija „Romuva”), Ancient Baltic
Fellowship of Battles ‘Vilkatlakai’ (Senovės baltų kovų brolija „Vilkatlakai”), Baltic Warfare Club
of the Living History ‘Varingis’ (Baltų karybos gyvosios istorijos klubas „Varingis”), Ancient Baltic
Reconstructed History Club ‘Sūduvos žirgas’ (Senovės baltų atkuriamosios istorijos klubas
„Sūduvos žirgas”).
The Lithuanian picture is varied and covers a spectrum of activities and people; we are proud
to say that we are passionate about ICH preservation and continuity, although unfortunately one
of the persistent problems concerning the ICH field that we have identified is the ICH register,
which does not fully function yet. Nonetheless, it is in progress: the formation of new ICH chapter
of Lithuanian National Culture Centre is almost completed, the funding is reorganised, and the
research on the suitable informational system is ongoing.
As far as the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity is concerned,
Lithuanians hold three inscribed elements: ‘Cross crafting and its symbolism’, ‘Sutartinės, Lithuanian multipart songs’, and the tradition of ‘Baltic song and dance celebrations’ (together with
Latvia and Estonia).
Cross crafting is a Lithuanian folk-art tradition that emerged in the 15th century. It is a synthesis
of craftsmanship, artistry, and faith; every step of the making and maintenance of crosses is important, including establishing the purpose of the cross (in honour of the deceased, God or saints,
search for mercy or protection), choosing the right craftsmen, following the creative process,
erecting and consecrating the crosses, visitations to crosses, chanting, and other related ceremonies that include the burning of a collapsed monument and other activities.
In this tradition, the ideas of Christianity and the archaic human relationship intertwine with
nature. The monuments are built not only in cemeteries but also in villages, towns, near water
areas and wells, and stones that are considered to be sacred; they are also hung on trees. The
shapes of sculptures vary, for example, they can be crosses, pillars with roofs, ornaments and statuettes of saints, as well as chapels with paintings and metal parts – it depends on the region.

119

�120

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Even though the crafting of crosses had been forbidden during various periods of occupation,
it did not stop people from resurrecting the tradition. The best examples of cross crafting vitality
are the ensembles of crosses; the most famous is the Hill of Crosses in Šiauliai region.
Nowadays there are more than active 200 cross craftsmen in Lithuania.
Sutartinės is a syncretic art form based on interlinking polyphonic music, lyrics, and movement.
The meaning of the word sutartinė is derived from a Lithuanian verb sutarti, which means ‘to be in
tune’. Sutartinės are usually sung by women and the instrumental versions are performed by men
on pan-pipes, horns, long wood trumpets, and kanklės (similar to citterns). The choreographic part is
moderate; for example, walking in a circle while holding hands and stomping feet. The poetic lyrics
relate to work, calendar cycle, weddings, family, wartime, and other moments of everyday life.
Sutartinės represent an ancient form of two- or three-voice polyphony. Melodies contain
2 to 5 pitches and comprise distinct simultaneous melodic parts, accompanied by different sets of
lyrics: a meaningful main text and a refrain that may include archaic vocals. Folk singers distinguish
three main types of sutartinės in terms of performing practices and the number of performers, location, and function: dvejinės (twosomes), trejinės (threesomes) and keturinės (foursomes); however,
it is further divided into almost 40 variations. The distinctive feature of sutartinės is the presence
of second interval harmonies that derive from polyphonic melodic lines.
The tradition of singing sutartinės is most common in North-East Lithuania; they are performed
on solemn occasions, as well as festivals, concerts, and social gatherings.
Lithuanian Song Celebration is an ongoing cultural development process, involving amateur and
professional ensembles, artists, as well as cultural and educational institutions. It is also a prominent event that assembles more than 40,000 participants every 4 years since 1924 when it first
took place in Kaunas.
The celebration consists of 4 main parts: the Folklore Day dedicated to the traditional culture;
the Ensembles’ Evening, which is a theatrical concert of stylised folk song, dance and instrumental
groups; the Dance Day, on which 10,000 dancers present massive choreographic compositions;
and the Song Day that gathers more than 20,000 singers that perform arranged folk songs and
professional repertoire of modern and classic Lithuanian composers. The distinctive feature of the
celebration is a cappella singing. The festivities are usually held for 7 days; the programme expands
and improves by adding other, equally significant events: folk art exhibition, the national musical
instrument kanklės concert, performances of amateur theatre groups, shows of brass orchestras,
and colourful participant parades.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

The tradition and symbols of the Baltic song and dance celebrations (including Lithuanian ones)
were inscribed in 2008 on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity.
The list is relatively short, although important to Lithuanians and their attempts to form their
notion of identity. Therefore, there are numerous examples of institutional and independent good
practices in the safeguarding of ICH in Lithuania, which include the society and help to disseminate
the importance of ICH and the objects themselves.

The Lithuanian good practices in the safeguarding of ICH
The Folklore Day of the Lithuanian Song Celebration
One of the examples of Lithuanian good practices in the field of ICH preservation and the widespread dissemination of traditions is the experience of organising the Folklore Day (Folkloro diena),
which is a part of the Lithuanian Song Celebration programme. It is also an instance of natural folklore movement continuation after the restoration of Lithuanian independence in 1990.
It is not just an ordinary event; it is significant that around 400 folklore groups and communities, including craftsmen and other ICH promoters – 7000 participants altogether – take part. Even
though the event is held only once every 4 years, the preparation process is always under way and
of an inclusive character.
Eventually, the main aspects of Folklore Day and related activities have been formed, namely:
• to respect ICH and increase knowledge about it;
• to highlight and present the cultural diversity of regions;
• to celebrate the range of ICH areas: traditional singing, dancing, playing games and instruments,
storytelling, customs, crafts, cuisine, costumes, medical knowledge and practices, forms of agriculture (beekeeping, farming, fishing, sauna traditions, etc.);
• to involve participants in the making of the celebration (from the preparation of the material
to the participation in the main event), and to allow them to express themselves fully;
• to include the spectators in the activities and help them interact with the participants, and
to learn from the experience.
In our opinion, one of the distinctive guidelines is to provide the preparation, programme activities and of course the context that contains celebration-specific themes and ideas. We aim not
only for a respectful presentation of traditions, but also for ideas which are relevant for modern

121

�122

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

individuals and which correspond to everyone’s worldview, personal standpoints, and universal,
humanistic, progressive values such as sustainable development.
The programme of the 2007 Song Celebration Folklore Day ‘Saulutė rateliu tekėjo’ (The sun rises
in a wheel) was dedicated to the concepts of day and night, and the organisation of human life
according to the solar cycle (Lietuvos nacionalinis kultūros centras 2007). The idea was to highlight all
the elements of the day – morning, afternoon, evening and night; as well as their domestic context, in
order to show the activities of people at different times of the day, such as eating, working, playing,
etc. Moreover, there was an emphasis on the most significant, traditionally meaningful and sacred
stops of the sun’s journey around the sky: the sunrise, the noon, the sunset and the midnight; and
also on their relation with human life: birth, wedding, etc. The event actually started with sunrise
at 4:45 am and was planned to continue until late at night. However, a heavy rain stopped it.
In the 2009 celebration ‘Žemynėle žiedkelėle’ (The earth in blossom) (Lietuvos nacionalinis
kultūros centras 2009), we tried to reflect the relation of a human being with the earth. The most
important premise is that the earth has been always considered sacred, the source of food, the
mother (the sky is the father) which gives birth and accepts after death. One of the most obvious
expressions of respect is to kiss the earth (the saying goes ‘By kissing the earth and kissing the
crucifix we indulge in the same act’). The participants also demonstrated in the programmes that
the work on the field – ploughing, sowing, harvesting – is a sacred action followed by rituals. The
idea of the programme was also to discover the mythological images of the origin and the place
of the earth and its parts in the cosmological structure, and the symbolical aspects of the earth
in the history of the Lithuanian state. And even more importantly, it tried to revive the emotional
relationship between human beings and the earth in general: the connection with their birthplace,
the place in which they live, their motherland, the earth’s manifestations in the landscape, and the
relationship of human beings with the land of all citizens – the Homeland, Lithuania.
It is difficult to shortly present the content of the 2014 celebration’s Folklore Day ‘Laimužės
lemta’ (Destined by Laima). The topic was rather abstract and all-embracing – happiness. In our
tradition, we consider happiness as a principle which integrates human beings, their environment
(home), life, and activities.
In Lithuanian tradition, happiness is related not only with joy, but also with fate, destiny,
success, fulfilment, economic welfare, abundance, healthiness, and other things. Every human
being, depending on the gender and age, has their own happiness or luck, and an ability to realise
the qualities and talents (a talent is conceived as a human success) bestowed to them by destiny.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

Those gifts are signs of fate, which can be found in nature, the environment, or changed by actions
– attracting or distracting. Another very important quality in the Lithuanian tradition is luck. There
are successful or unlucky places and moments; even a word can change one’s fate. Laimė (luck) or
Laima is the name of the Lithuanian goddess of fate. Another very important aspect is sharing. The
more good one shares (for example, good words or thoughts), the more happiness he spreads.
However, the implementation of this concept was not easy at all – there were many separate
smaller programmes and rituals. It was even said that the place which hosted these events became
the happiest place in entire Lithuania.
As mentioned, the preparation of the participants for this event took a long time as they had
studied the material in detail, choosing the elements that seemed close to them, thus entering
and staying in context; and able to choose themselves the accents reflected in the programme.
By allowing the organisers to choose specific rituals and other activities as highlights of the
programme, we united all participants and the audience.
Continuation of ICH traditions by the society and communities
As stated before, the communities have the greatest impact on the preservation of ICH in its
natural environment and on the support to the bearers. Here, several more examples of the best
practices in this field will be discussed.
The villages and towns in the Dzūkija ethnographic region (Southern Lithuania) are a good
example of ICH centres where oral, agricultural, and living traditions are passed on naturally.
Only a few decades ago, most women of Dzūkija could sing at least a hundred songs; the most
accomplished singers remembered as many as four hundred. Songs were passed from generation to generation, exchanged among villages, and changed or augmented in the process. Nowadays, for example, the locals of Žiūrai village in Southern Dzūkija pass on their singing traditions
to the younger generations. For the villagers, the songs, customs, beliefs, and the oral folklore are
a natural part of their everyday life that impacts their spiritual practices, family and community
celebrations. What is more, 45 years ago, one of the first ethnographic ensembles in Lithuania was
founded in the village. It is still active and the members pass on their experience to their children
and grandchildren. During the anniversary concert, the whole community and the four generations
of the ensemble sang the traditional songs of Žiūrai village.
In fact, children are getting increasingly more involved in the activities concerning ICH. In Lithuania, a growing number of families want their children to grow up according to the traditional

123

�124

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

upbringing, following the subtle and creative means that appeal to their spiritual world. Increasingly more often people choose the values of traditional culture: they organise family clubs and
family folklore groups. They foster family and community traditions, celebrate calendar holidays,
expand knowledge and experience of ethnic culture and apply it to the upbringing of their children. Nowadays, the customs, lullabies, games, and other inherited knowledge can help adults
to communicate with children, to soothe them, play with them, nourish them, and improve various
skills, such as language, the ability to listen, sense of rhythm, coordination and focus.
It is worth mentioning that there is a number of implemented and on-going projects in the
capital city and other regions, dedicated to the ethnocultural education of young families. For
instance, for 10 years, a private non-formal education school Diemedis in Vilnius has held folklore
lessons for mothers and children. Their methods and gathered knowledge have spread to other
cities, for example, to the Panevėžys ethnoclub ‘Raskila’, which implemented them in their lessons
for mothers; also, in Klaipėda, the ethnoculture club organises theme nights called ‘Traditional
lullabies and playing’ and ‘Song club for everyone’; Vilnius Ethnic Culture Centre (Vilniaus etninės
kultūros centras) invites families to ‘Afternoons for toddlers’; and the folklore ensemble ‘Virvytė’
carries out ethnocultural education camps for families.
There are more than 100 folklore groups for children, youth, and higher education students.
Usually, they function under cultural or educational institutions; however, there are some active
independent groups and clubs. The young people interested in traditional culture are keen on folklore trainings and master’s courses, where ethnomusicologists and folklorists share their experience. This contemporary folklore community of students gathers together every year to celebrate
St. George’s Day (it has been organised by the Palanga ethnoclub ‘Mėguva’ for more than 20 years),
and every two years to attend Lietuvos studentų folkloro festivalis (Lithuanian student folklore
festival), organised by the Lithuanian National Culture Centre.
Measures that promote nationwide ICH continuity
Lithuanian National Culture Centre pays particular attention to the dissemination of traditional
art among the youth. In line with this notion, it organises a youth contest ‘Sidabro vainikėlis’ (Silver
coronet), which maintains traditional art forms and revives those on the edge of extinction and
encourages the youth to become interested and educated in traditional crafts. Hundreds of school
students all around Lithuania apply to be a part of the contest and hold craft exhibitions and seminars. This competition has also fostered the idea of children crafts workshops.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

Since 2005, the Lithuanian National Folklore Centre together with the Kaunas National Culture
Centre (Kauno tautinės kultūros centras) and traditional culture teachers have been organising the
‘Tramtatulis’ contest, dedicated to Lithuanian school and pre-school children and Lithuanian folklore performers. Its purpose is to encourage children to learn about their local traditional culture,
to disseminate folklore, and to train the young folklore performers: singers, musicians and storytellers. The project includes various seminars, trainings, local auditions in all municipalities and
regions of Lithuania. Children learn how to understand and convey the artistic value of folklore,
performance authenticity, expressiveness, natural-sounding voice, as well as the skills of playing
music and stage culture. The most praised are the participants and teachers that cherish their local
and family folklore traditions. Youth contests are an appealing and effective method to introduce
crafts and folklore traditions to children and to ensure that they remain protected.
Practices that raise ICH-related public awareness
Even though the younger generations are continuously reminded of their cultural heritage, there
remains a part of the society that knows very little about it or is not encouraged enough to embrace
the traditional culture. Therefore, the Lithuanian National Culture Centre initiates increasingly
more public events that educate and entertain people. What is more, since there is a sacred counterpart to traditional culture, and a symbolic purpose is often added to it, the participation is voluntary and usually takes a form of an unforced communal gathering.
One of the public initiatives is the cultural gathering Lithuania Dance (Lietuvos nacionalinis
kultūros centras 2016). The purpose of the project is to gather and unite Lithuanians through traditional dances and music and strengthen their sense of cultural identity. Of course, foreigners are
very welcome.
The project started in 2015, when we noticed that traditional dances were becoming popular
again as a social and educational phenomenon, especially among the youth who are eager
to continue traditions. With the help of several folklore groups, the staff of the Centre recorded
16 traditional regional dance lessons and put them on YouTube (Lietuvos nacionalinis kultūros
centras 2015), spread the news via national broadcast and kindly asked cultural workers and
communities from all around Lithuania to hold dances on the same day in various public outdoor
places in order to attract as many people as possible. As a result, 85 events took place at around
5 pm on the 19th of September in Lithuania, and one in United Kingdom, organised by the local
Lithuanian community. The main event from Vilnius, as well as other clips from districts, was broad-

125

�126

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

casted. The hosts explained the dances, their purpose and origin. The success of the first event led
to a second one in 2016, and the event is planned to continue. In this way, a new tradition reminds
people of their roots and regional characteristics, improves opinions about traditional culture, and
helps to preserve the traditional dances through combined efforts of specialists and communities.
Moving on to the second public initiative, its purpose is similar – to strengthen, encourage, and
embrace the sense of ethnic identity. The object of the national costume contest ‘Woven identity’
is a focus on the national costume. It is worn on family gatherings, national holidays, weddings,
and therefore it carries cultural, artistic and historic value. In 2015 (Lietuvos radijas ir televizija
2015), individuals and groups were invited to send us pictures of their costumes together with
their technical and personal specifications: the origins, details of their makers, region of making,
whether it is inherited, and what kind of emotional value it brings to the owner. In the final
part, the most accurate, authentic and artistic costumes won; they were judged by professionals
from various cultural fields. It might bear signs of unfair competition at first – as if its evaluation
exploited traditions. Yet again it was a huge social gathering not only for the participants from all
over the country but also for the audience. And that was the purpose – to create an environment
that celebrates Lithuanian roots.
On the whole, in Lithuania, the state ensures the safeguarding of ICH in terms of legal and
institutional systems overseen by ICH specialists, who as a result work toward the motivation of
the bearers and their communities in order to preserve traditions and promote ICH among the
rest of society. Moreover, the number of independent initiatives in terms of ICH is growing and
this tendency manifests itself through various communities, events, and the revival of certain practices. There are still issues concerning ICH: the media presents a rather negative view of ICH, the
educational programmes of ICH are shutting down because of decreasing numbers of interested
students, and the National ICH Register is still in the process of creation. Nevertheless, the continuity of ICH all over Lithuania is safeguarded both by institutional and non-governmental initiatives, which ensures a continuous increase of its public awareness.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

References
Lietuvos nacionalinis kultūros centras. 2007. “FOLKLORO DIENA Saulutė rateliu tekėjo, 2007. I dalis [Folklore Day.
The sun rises in a wheel, 2007. Part I].” YouTube video. Posted March 12, 2013. https://www.youtube.com/
watch?v=j5io_PsAtso.
Lietuvos nacionalinis kultūros centras. 2009. “Žemynėle žiedkelėle. Folkloro dienos atspindžiai, 2009. I dalis [The
earth in blossom. Folklore Day reflections, 2009. Part I].” YouTube video. Posted February 4, 2013. https://www.
youtube.com/watch?v=bdh0sAJs-5k.
Lietuvos nacionalinis kultūros centras. 2015. “Visa Lietuva šoka 2015 [Lithuania dancing 2015].” YouTube playlist. Accessed October 31, 2016. https://www.youtube.com/playlist?list=PLE_-HzqQ1wkBp7Mrf2pTXr4lGJb_
vmQvE.
Lietuvos nacionalinis kultūros centras. 2016. “Akcija „Visa Lietuva šoka” 2016 (Lithuania dance).” YouTube video.
Posted September 19. https://www.youtube.com/watch?v=wwL0ggEN_3o.
Lietuvos radijas ir televizija. 2015. “Išausta tapatybė. Lietuvių tautinio kostiumo konkursas – 2015 [Woven identity. Lithuanian national costume contest – 2015].” Video. Posted July 5. http://www.lrt.lt/mediateka/
irasas/80176/isausta_tapatybe_lietuviu_tautinio_kostiumo_konkursas_2015#wowzaplaystart=0&amp;wowzaplayduration=6829000.

127

�128

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Implementation
of the Convention
for the Safeguarding
of the Intangible Cultural
Heritage in Hungary
Eszter Csonka-Takács*
Vanda Illés**

*

Ethnographer, Director, Directorate of Intangible Cultural Heritage, Hungarian Open Air Museum (Szellemi Kulturális Örökség
Igazgatóság, Szabadtéri Néprajzi Múzeum), Szentendre, Hungary, PhD, e-mail: csonka-takacs.eszter@sznm.hu.
** Art historian, Head of the Applied Folk Art Section, Department of Applied Folk Art, Hungarian Heritage House (Hagyományok
Háza), Budapest, Hungary, e-mail: illes.vanda@hagyomanyokhaza.hu.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

Elements chosen for inscription on the National Inventory are announced
annually at the opening ceremony of the European Heritage Days national
event. … State awards also contribute to raising awareness about
traditional values in society. These awards ensure that talented artists
from laic artistic activities become visible to the masses.

The flame must be kept alive.1

In 2006, Act XXXVIII on the safeguarding of the intangible cultural heritage2 enabled the ratification of the UNESCO 2003 Convention in Hungary – making it the 39th state to do so. Hungary
was elected a member of the Intergovernmental Committee for a period of four years at the first
General Assembly of State Parties in 2006, and later in 2014. According to the law, the implementation of the Convention in Hungary rests on the ministry responsible for cultural heritage.
In April 2009, the Ministry of Education and Culture (Oktatási és Kulturális Minisztérium; today:
Ministry of Human Capacities, Emberi Erőforrások Minisztériuma) entrusted the coordination of tasks
emanating from the state implementation of the Convention to the Hungarian Open Air Museum
(Szabadtéri Néprajzi Múzeum). The Museum established the Directorate of Intangible Cultural Heritage
(Szellemi Kulturális Örökség Igazgatóság) as the structural unit coordinating all tasks related to the
implementation of the UNESCO Convention. The Directorate serves as an intermediary between
the institutions and organisations taking part in this work by facilitating and coordinating the further
tasks in the process of safeguarding and preserving such elements. This work is achieved through
maintaining and managing the continually expanding Hungarian National Inventory of Intangible
Cultural Heritage (Szellemi Kulturális Örökség Nemzeti Jegyzéke), developing the Network of Experts,
providing free public access by maintaining the Intangible Cultural Heritage Website (www.szelle1

Hungarian composer Zoltán Kodály, whose 50th death anniversary is celebrated in 2017 in association with UNESCO,
is remembered today for his contributions to the fields of ethnomusicology and music education as much as he is for his
musical creations. His metaphor is in accordance with the purpose of the Forum, and so are his following words: ‘Culture
cannot be inherited. Ancestral traditions evaporate rapidly unless each generation reacquires them for itself.’

2

2006. évi XXXVIII. törvény a szellemi kulturális örökség megőrzéséről szóló, Párizsban, 2003. év október hó 17. napján elfogadott
UNESCO Egyezmény kihirdetéséről, Magyar Közlöny [Hungarian Gazette] no. 22, 24 February 2006.

129

�130

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

One of the objects of the collection, 14 June 2015.
Photo by Vanda Illés.

Education, 1 June 2015. Photo by Vanda Illés.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

miorokseg.hu), providing continuous pertinent information and raising awareness among experts and
the public, as well as through organising conferences and workshops in the field. The Directorate has
also established a nation-wide network of intangible cultural heritage county coordinators.
The Hungarian National Commission for Intangible Cultural Heritage (Szellemi Kulturális
Örökség Magyar Nemzeti Bizottsága) was established in September 2008, and after restructuring
in 2012 it became the Intangible Cultural Heritage Committee of Experts of the Hungarian National
Commission for UNESCO (UNESCO Magyar Nemzeti Bizottság Szellemi Kulturális Örökség Szakbizottság). Members of the Committee are delegated by relevant institutions, organisations and
ministries involved in the safeguarding of intangible cultural heritage. The Committee, comprised
of 22 members, is responsible for developing the process of implementing the Convention in
Hungary, recommending to the Minister of Culture the heritage elements to be considered for
inscription on the National Inventory, selecting elements to be nominated for inscription on the
UNESCO Representative List, developing and submitting proposals for programmes and educational projects that facilitate the implementation of the Convention, and developing and advancing
the initiatives of cultural diplomacy for international cooperation on the multi-national elements
of intangible cultural heritage.
The first Hungarian nomination – ‘Busó festivities at Mohács: masked end-of-winter carnival
custom’ – was inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity in
2009. Later, in 2012, two further Hungarian nominations were inscribed on the List – ‘Folk art of the
Matyó, embroidery of a traditional community’ and ‘Falconry, a living human heritage’, as a multinational nomination. In addition, two programmes were selected for the Register of Good Safeguarding
Practices: ‘Táncház method: a Hungarian model for the transmission of intangible cultural heritage’
(2011), and ‘Safeguarding of the folk music heritage by the Kodály concept’ (2016).
According to the Convention, safeguarding requires each state party to identify and make
an inventory of the elements of intangible cultural heritage present on its territory. To achieve this
end, the Ministry of Culture has made a public appeal to communities, groups, and individuals in
Hungary to apply for inscription on the National Inventory with the intangible cultural elements
they identify as their own. The objective of the inventory is not only to compile a record of cultural
expressions still practised by communities and considered as their own, but also to make the inventory publically accessible. The nomination of the elements for inscription on the National Inventory
requires the bearer communities to fill out the nomination forms and compile the necessary documentation. The Intangible Cultural Heritage Directorate then prepares nomination proposals for

131

�132

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

the Hungarian Intangible Cultural Heritage Committee of Experts. Upon review, the Committee
makes recommendations to the responsible minister, who gives the final approval of elements
to be inscribed. The process is initiated by the bearer communities themselves: by identifying,
defining, and drawing up plans of safeguarding their own living heritage under the guidance
of experts. This procedure complies fully with the principles of the Convention; inventorying is not
intended to be a top-down process with national treasures listed by experts.
The complete National Inventory of the Intangible Cultural Heritage elements of Hungary,
together with the complete nomination material is accessible online.3 Elements chosen for inscription on the National Inventory are announced annually at the opening ceremony of the European
Cultural Heritage Days national event. The Directorate of the Intangible Cultural Heritage has
established several series of programmes with the aim of increasing visibility and public awareness
of the intangible cultural heritage to the wide public. The most important and well-known events
are the nation-wide Cultural Heritage Days and the Pünkösdi Örökség Fesztivál (Whitsun Heritage
Festival) – International Gathering of the ICH of the Hungarian Open Air Museum.

Good practices in ICH safeguarding at the Hungarian Heritage House
This study will present the good practices applied at the Hungarian Heritage House (Hagyományok Háza)
to preserve craftsmanship for future generations as a part of the intellectual-cultural heritage, to allow it
to inspire new contemporary works, and to raise the awareness of these values among the general public.
The Hungarian Heritage House is a state institution founded by the Secretary of State for the Ministry
of Cultural Heritage (Nemzeti Kulturális Örökség Minisztériuma) in 2001 with the purpose of preserving
and promoting Hungarian folk tradition.4 The Hungarian Heritage House has three departments:
The Hungarian State Folk Ensemble (Magyar Állami Népi Együttes) was founded in 1951 with the
purpose of collecting, preserving, and presenting the treasures of Hungarian folklore. The Ensemble
presents traditional dances collected in the Carpathian Basin during stage shows and by means
of other interactive sessions.5
The ‘László Lajtha’ Folklore Documentation Centre (Lajtha László Folklórdokumentációs Központ)
was established in order to meet both scientific and functional demands. The Centre inherited and
3

www.szellemikulturalisorokseg.hu/index0_en.php?name=en_f22_elements [all cited Internet sources accessed on 28
November 2016].

4

www.hagyomanyokhaza.hu/hh/about_us.

5

www.heritagehouse.hu/mane.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

enlarged the stock formerly belonging to the House of Professional Folk Dancers (Néptáncosok
Szakmai Háza). By means of modern technology and the Internet, it provides access to all available
documents on the folklore of the Carpathian Basin. The Centre digitalises folk music, folk dance, and
other documents on folklore in their original form.6
The Department of Applied Folk Art (Népművészeti Módszertani Műhely) is the most important
department for craftsmanship (at the Hungarian Heritage House). Its mission is to transmit, introduce,
and present traditional culture to the public. Its aim is to incorporate folk traditions as liveable elements
of cultural literacy, treating it as valid knowledge in community culture, entertainment, and education.
The department also makes efforts to allow the traditional folk culture – especially folk dances, folk
music, folk poetry, and craftsmanship – to live on as a part of general culture. It is in this spirit that
the department organises its courses and conferences, disseminates information, announces calls for
proposals, publishes materials, and certifies the works of contemporary handicraft artists.7
This department collaborates with the Association of Hungarian Folk Artists (Népművészeti
Egyesületek Szövetsége). The AHFA is a national network that provides interest representation for folk
artists. They are active in safeguarding and preserving our traditions and values of our heritage crafts.
They work together with international partners, providing foreign possibilities for Hungarian folk artists.
They also provide national and international entry-level opportunities: trade presentations, exhibitions,
workshops, and other kinds of events. They also run professional committees in all folk art trades, whose
members are elected from among the renowned masters of the member organisations.8
The following is a presentation of good practices applied by the Department of Applied Folk Art
to preserve craftsmanship:
Documentation and collection activities
The Museum of Applied Hungarian Folk Art (Magyar Népi Iparművészeti Múzeum), which is a part
of the Hungarian Heritage House, has been collecting objects from craftsmen for 50 years now; mainly
textiles, pottery, and sculptures. It is a unique contemporary collection in Hungary on this topic that
represents qualified folk artworks. The collection has high visibility, and it is open for everyone.9
Exhibitions
Another practice for visibility is realised through organising temporary exhibitions. In the Museum
6

www.heritagehouse.hu/fdk.

7

www.heritagehouse.hu/nmm/aboutus/handicrafts.

8

www.nesz.hu/english/association-of-hungarian-folk-artists/essences.

9

www.heritagehouse.hu/main/special_events/exhibitions/museum.

133

�134

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

of Applied Hungarian Folk Art, there are approximately 25 exhibitions annually. They provide entry
level opportunities for folk artists, either individually or as AHFA member organisations. The opening
ceremonies of the exhibitions are not only attended by people from Budapest – members of the
local artistic communities also are represented. These presentation opportunities help artists to
realise the values of their craftsmanship skills, and they also provide an occasion to raise the awareness of their art among the leaders of their local communities. Such an exhibition – in the capital city,
in the gallery of the most important applied folk art museum – is valuable and prestigious.
Open Handicraft Studio
Among our most important activities are the operations of the Open Handicraft Studio (Nyitott Műhely).
It is a very effective method of introducing ‘living’ folk art, and to popularise traditional folk crafts.
The Studio is a place where visitors can see applied folk artists at work for free on a daily basis.
They can ask questions, request assistance, or simply speak with the masters.
The Studio provides work opportunities to graduate weavers, basket weavers, pearl jewellers,
felt and lace makers of the Hungarian Heritage House’s handicraft courses and handicraft masters
of other trades.
The aim of the Studio is to make visitors acquainted with the secrets of traditional handicraft and
to share their insights with the youth as well as adults, professionals, students, and all those who
are interested in folk arts, the Museum collection and in the work of contemporary folk artists.10
Furthermore, a new hall of the Museum opened on the Day of Hungarian Culture on Fő Street.
The Studio’s services include:
• museum pedagogy – It is an interactive way of allowing for a better understanding of the
Hungarian history, tradition and heritage. We cooperate with Budapest schools; thus, the children from the city have the opportunity to get acquainted with the modern idea of traditional
craftsmanship at a young age, considering the fact that they have no contact with it when
growing up at home. They are not only spectators of the exhibited objects; they can actively
participate in the manufacture of simpler items of daily use, which they can later take home and
use every day. The presence of professional handicraft masters and their professionalism itself
is also a motivating factor for the children.
• programmes for families – The experience of creating items with one’s parents is not only
important to the children; it is also an occasion for the parents to relax. We organise such events
10

www.heritagehouse.hu/main/special_events/open_handicraft_studio.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

around the holiday period, allowing families to enjoy the preparations as well – as a form of
shared experience.
• Interactive presentations and talks about ethnographic subjects on interesting topics, such
as Hungarian gastronomy; the pottery masters introduce their pieces of artwork while cooking
in them at the kitchen show of the Open Studio. The audience of these events can also sample
the dishes. These occasions serve the purpose of transmitting complex knowledge with the use
of experience-based methods.
• workshops for hobby artists – These programmes are intended for people who do not want
to grasp a deeper knowledge of either of the crafts but would rather prefer to spend a few (2–3)
hours creating simpler handicraft objects.
Education
The Handicrafts Section of the Hungarian Heritage House, therefore, organises educational
programmes for handicraft teachers and coordinates crafts masters training programmes countrywide. The applicants for these courses would like to become acquainted with certain crafts
or would like to broaden their existing knowledge.
The folk handicrafts instructors’ training course includes branches of folk art, such as rug
weaving, pottery, leatherwork, lace-making, basket weaving, rush work, straw work, and making
corn-husk objects. The course issues a certificate in instructing folk handicraft activities at playhouses and in teaching chosen folk crafts, both in and out of school curriculums.
There are also courses for further education of teachers of folk arts. The ‘Master course’ and the
‘Teacher of teachers’ course cover the areas of embroidery, weaving, leatherwork, and instructing
folk handicraft workshops. The participants of these courses gain thorough professional knowledge. The course is invitation-based only. Beside the opportunity to acquire knowledge, they
provide an opportunity for the craftsmen from the same areas to meet.11
National competitions for craftsmen
We organise national competitions for craftsmen in different professions (embroidery; weaving;
pottery; carving in wood, horn, bone; making instruments etc.). These competitions serve the
purpose of keeping craftsmen motivated to create high quality, new works of art.
We announce these calls in cooperation with organisers from the countryside. We collaborate
with associations of AHFA, and each of the professions has their own locations. These events are
11

www.heritagehouse.hu/nmm/aboutus/handicrafts.

135

�136

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Certified product with the trade mark, 10 March 2016. Photo by Vanda Illés.

Collecting materials from elderly locals, 23 February 2014. Photo by Vanda Illés.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

important because they agitate local organisations and communities, provide meeting and developing possibilities for the profession at conferences, reach a wide audience through exhibitions
and catalogue, and facilitate raising awareness.
The last event in 2016 was the Kisjankó Bori National Embroidery Competition (Kisjankó Bori
Országos Hímzőpályázat). 429 textiles arrived, and there were approximately 200 competitors.12
Certification of folk crafts
Quality control is of primary importance to the Hungarian Heritage House. Therefore, we organise
certification events on applied folk art products for craftsmen, building on traditional sources.
In this way we can ensure that the objectified forms of handicraft values protected by our institution constitute high-quality, well-functioning applied folk art pieces that have appropriate ethnographic backgrounds. The Hungarian Heritage House conducts this task as a state responsibility
based on Paragraph 3 of the Minister of National Cultural Heritage Decree 12/2004.13
We invite the members of the jury from the Applied Folk Art Qualification Committee (Népi
Iparművészeti Bíráló Bizottság), who are theoretical and practical experts. Anyone can submit their
traditional handcraft works to the certification event, during which the members of the Committee
decide on the products anonymously, considering aspects such as materials, execution, and the
quality of design (in terms of form and pattern composition). They examine whether the objects
serve their specified functions, whether the traditional elements used are authentic, and whether
their appearance meets aesthetic standards.
Similar certification events have taken place since 1953, thus establishing a well-functioning
method of quality control, which is still regularly reviewed and adapted to the requirements
of given times in order to ensure that the certified objects are always adaptable to contemporary
housing and clothing culture and to public spaces.14
We organise nearly 40 certification days per year, during which over 3000 items of every type
of traditional craft are scrutinised. Every month, in collaboration with regional member organisations of AHFA, we organise qualifications of different crafts in Budapest and other cities in
Hungary.

12

www.hagyomanyokhaza.hu/page/12649.

13

A nemzeti kulturális örökség miniszterének 12/2004. (V. 21.) NKÖM rendelet a népi iparművészettel kapcsolatos állami feladatok
végrehajtásáról, Magyar Közlöny no. 69, 21 May 2004.

14

www.heritagehouse.hu/nmm/aboutus/folkarts.

137

�138

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Trademarks
Craftsmen can apply trademarks on their officially qualified products. (8. picture) The ‘qualified’
trademark sticker is a unique sign that proves the quality of the item. The text on the trademark bears a twofold message: on the one hand, it signals to foreigners in English that the item
is a Hungarian handicraft, and on the other, it emphasises to Hungarian customers that the item
is certified and thus represents high quality.
By purchasing products with this trademark, even laic customers can be assured that they are
buying valuable Hungarian folk art and applied folk art items, with which they can support Hungarian
applied artists, and thus promote the sustenance of traditional Hungarian folk art and applied folk
art. (9. picture) As the certified products are all numbered, they can be retraced and verified. AHFA
operates a website (www.pavavedjegy.hu), where the customers can find the picture of the item,
information about the crafts master and other items from the artist.
State awards
State awards also contribute to raising awareness about traditional values in society. These awards
ensure that talented artists from laic artistic activities become visible to the masses. We have three
important State awards in Hungary in crafts: Artist of Applied Folk Art (Népi Iparművész), Young
Master of Folk Art (Népművészet Ifjú Mestere), and Master of Folk Art (Népművészet Mestere).
The owner of more than one (positive) certification number can officially use the name Artist of Applied
Folk Art and will receive an official certificate (card). (10. picture) The title and the certificate are granted
by the Applied Folk Art Qualification Committee. Receiving the certificate is subject to certain requirements: the artist must have at least 30–35 certified items (with numbers); in order to ensure continuous
artistic activity, and items must be submitted at least every 3 years; after receiving the certificate card,
it must be renewed every 5 years, which ensures the successful certification of new items. This system
ensures that artists have a vested interest in supplying high-quality items and its constant renewal.15
The selection process of the Young Master of Folk Art Award is organised by the Hungarian Heritage
House, based on a decree by the Ministry of Human Capacities. Awardees can be creative or performing
folk artists between 15 and 35 years old. Craftsmen must conduct collection works, the collected materials must be subsequently documented, and 5 new items must be created from the source materials.16
A Master of Folk Art Award has been awarded since 1953 by a legal act of the Minister of Human
Capacities. It awards the life work of outstandingly talented folk artists based on recommenda15

www.hagyomanyokhaza.hu/page/10857.

16

www.hagyomanyokhaza.hu/nmm/nim.

�Part 1. ICH and good practices of its safeguarding

tions and nominations by the local communities and associations in five categories (folk dance, folk
singing, instrumental folk music, storytelling, and traditional handicrafts). Since 2008 it has been
a part of the national inventory of ICH.17
Working together with NGOs on projects
Our last important practice is working together with NGOs on special projects. We will present in
detail one of them, called the Barkó Project. The Hungarian Heritage House was asked to provide
professional support by the locals of Ózd region, where the so-called Barkó people live. They wanted
to search for their roots, and their goal was to create their own item that would have traditional
inspirations. The aim of the project was to help local communities regain their lost knowledge.
The programme was attended by a mix of participants from various backgrounds: talented youth,
absolute beginners, the unemployed, skilled embroiders, sewing women, and fashion designers.
We selected four professions that were typical for the region: embroidery, costume making,
weaving, and furniture painting. For each discipline, we had 4 mentors, who were famous craft
masters from other areas. We taught them how to collect weaving patterns from elderly people
or from old photos. We then showed them that with the help of the copies and original patterns,
they can understand the arrangement of the pattern; we also taught them the traditional crafts
techniques (stitching, sewing, weaving, and painting). Only after these basics were accomplished,
the creation of new items could commence.
For visibility, we need to advertise our products. Thus, the first renewed Barkó clothes were
worn by a celebrity who hosted the TV talent show Felszállott a páva (the peacock), organised
by the Hungarian Heritage House for talented folk dancers, singers, and musicians.

Closing statement
The implementation of the Convention and good practices also affect several organisations
in Hungary. We are happy to share our experiences with institutions that work in similar fields.
We are open to all forms of international cooperation that promote the preservation of the values
of traditional culture and their transmission to future generations.

17

www.nesz.hu/a-nepmuveszet-mesterei.

139

��PART 2.
ICH AND THE EXAMINATION
AND DOCUMENTATION
OF PHENOMENA

�142

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The strategy
of safeguarding
the intangible cultural
heritage in the
Czech Republic
Martin Šimša*

*

Director of the National Institute of Folk Culture (Národní ústav lidové kultury), Strážnice, Czech Republic,
e-mail: martin.simsa@nulk.cz.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Between 1994 and 1997, the work on the film encyclopaedia Folk dances
from Bohemia, Moravia, and Silesia started. The encyclopaedia consists of ten
volumes which map all distinct ethnographic areas. The exceptionally positive
results of the documentation of folk dances contributed to UNESCO’s decision
to provide financial support for a new series of documentaries – the film
encyclopaedia Folk handicrafts and folk art production in the Czech Republic.
The new series started in 1997, and the recordings still continue today.

The number of intangible cultural heritage elements, which the Czech Republic pays attention to
and which it safeguards is significantly smaller than that in the neighbouring Central-European
countries. The national list is defined as a List of Intangible Elements of Traditional Folk Culture
of the Czech Republic (Seznam nemateriálních statků tradiční lidové kultury České republiky),
which emphasises the fact that it focuses primarily on the phenomena of the traditional culture
of rural communities. Such specification is understandable due to the long participation of the
Czech Republic in the UNESCO projects which for an extended time have been aimed at traditional
folk culture and folklore. In response to the Recommendation on the Safeguarding of Traditional
Culture and Folklore adopted in 1989, several important meetings of experts from the countries
of Central and Eastern Europe were organised in the Czech Republic; these meetings dealt with
the safeguarding of traditional folk culture. The main subject-matter of the meetings included:
principles of the protection of traditional folk culture against inappropriate commercialization
(1996); ethics and traditional folk culture (1997); national policies focused on the preservation and
fostering of traditional folk culture as an important part of intangible cultural heritage (2005); and
the safeguarding measures for the elements of the intangible cultural heritage (2009). The meetings included questionnaire surveys, expert reports and papers which have been edited and subsequently integrated into several printed methodical handbooks (Krist 1997; Jančář 1999; Blahůšek
and Krist 2005). The handbooks are still among the UNESCO-recommended working materials.
After UNESCO had adopted the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage in 2003, the Czech Republic made first steps to comply with it. The Ministry of Culture

143

�144

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

of the Czech Republic (Ministerstvo kultury České republiky) and the National Institute of Folk
Culture (Národní ústav lidové kultury) created basic documents with the framework for the safeguarding of the intangible cultural heritage, which were however restricted to the phenomena
of traditional folk culture due to their previous course. The efforts of both institutions resulted
in the first systematic conception which was adopted by the government, and which is wellknown under the name the Strategy of Improved Care for Traditional Folk Culture (henceforth
Strategy). The document was in force between 2004 and 2010, and it was subsequently assessed
and supplemented with new tasks and finally implemented as the Strategy for the years
2010–2015 and 2016–2020.
One of the first tasks prepared and implemented by the Institute and the Strategy was the
identification and documentation of the phenomena of traditional folk culture in the Czech
Republic (Blahůšek 2006). The work included a large survey in the form of a questionnaire about
the contemporary situation of traditional folk culture. The questionnaires for particular groups
of tangible and intangible phenomena of folk culture were subsequently interpreted in cooperation with the research fellows from the Institute of Ethnology of the Czech Academy of Sciences
(Etnologický ústav Akademie věd České republiky) and Masaryk University (Masarykova univerzita), in categories such as: folklore; religiosity; customs and traditions; nutrition; social relations;
ways of livelihood; settlement, house and habitation; transport, trade, market; clothing and
visual culture. The data collection in particular regions was coordinated by the regional accredited workplaces, whose staff ensured the personal or remote completion of the questionnaires.
A company from Brno called FOCUS provided controlled data collection and addressed the local
authorities.
The above large-scale and long-term project resulted in tens of thousands of questionnaires
which were subsequently digitally assessed by FOCUS at the nationwide and regional levels. The
questionnaires are accessible online (www.lidovakultura.cz); they are currently processed as
a GIS map application (mapy.nulk.cz/lidove-obyceje). The pilot map, which focuses on customs
and traditions, displays the occurrence of certain phenomena in the field; it filters information
according to specific criteria and displays textual information; it also allows the users to print
maps and lists of locations as well as the questionnaires themselves.
The institutional groundwork for safeguarding intangible cultural heritage in the Czech
Republic has a strong structure, which interconnects the administration officers, the experts
from professional institutions, and the bearers of elements as well as the communities in which

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

they live. At the Ministry of Culture, the Regional and Minority Culture Department (Odbor
regionální a národnostní kultury, RMCD) is in charge of organising the process of safeguarding.
Its major tasks include the coordination of international and national activities, such as sending
expert observers to the sessions of the Intergovernmental Committee of the Strategy in order
to participate in the preparation of nominations for the inscription on the Representative List
of the Intangible Cultural Heritage of Humanity, to evaluate the nominations for the inscription on the List of the Intangible Cultural Heritage of Traditional Folk Culture of the Czech
Republic, and to assess the documents for the National Council for Traditional Folk Culture
(Národní rada pro tradiční lidovou kulturu), an advisory board to the Minister of Culture.
Furthermore, the RMCD is a managing department to the National Institute of Folk Culture,
a state-funded organisation of the Ministry of Culture; the Institute is also the national central
workplace in charge of the care of traditional folk culture. Based on this mission, the Institute
issues methodological guidance to Regional Centres for Traditional Folk Culture (Regionální
centra pro tradiční lidovou kulturu) established in particular regions. Within their respective
regions, the Regional Centres cooperate with regional and local museums and local communities, as well as with the bearers of traditional folk culture. Together, they prepare the documentation and identification of the intangible cultural heritage in their areas, and based on
this they prepare documents for the inscriptions of these elements on the Regional Inventories of Intangible Cultural Heritage, which is a necessary precondition for a possible nomination of an element to be inscribed on the National List.
The List of Intangible Elements of Traditional Folk Culture of the Czech Republic was established in 2008 by the order of the Minister of Culture. The first elements were included on the
National List based on their previous inscriptions on the List of Masterpieces of the Oral and
Intangible Heritage of Humanity, and their following inscription on the Representative List of
the Intangible Cultural Heritage of Humanity. In 2009, the following elements were included
on the national List: ‘Slovácko Verbuňk, recruit dances’, ‘Shrovetide door-to-door processions
and masks in the villages of the Hlinecko area’, ‘Rides of the Kings in the south-east of the Czech
Republic’, and ‘Falconry, a living human heritage’. In 2011 another inscription was added, namely:
‘Gamekeeping – planned sustainable management of game animals and of their environment
as a natural part of life in rural areas’. In 2012, the following elements were included: ‘Odzemek –
Wallachian male solo dance’, ‘Leading the Judas - Easter door-to-door processions with a person
dressed as Judas in Eastern Bohemia’, and ‘Puppetry in Eastern Bohemia’ – the art of the produc-

145

�146

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Odzemek dance is inscribed in the national inventory, 2016. Photo by Jan Kolář, Wallachian Open-Air
Museum in Rožnov pod Radhoštěm.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

tion of puppets and the interpretation of traditional puppet plays. In 2013, the ‘Run for the
Barchan’ was added – a town festival associated with the contest for the fastest runner. In 2014,
the List was extended by the ‘Blueprint manufacturing technology’ (Indigo hand-block printing),
‘Traditional healing procedures and the legacy of Vincenz Priessnitz’, and ‘Czech puppetry – folk
performing arts’. In 2015, when the following elements were included: ‘Production of Christmas
decorations from glass beads’ and the ‘Nativity crèche path in Třešť’ – a Christmas tradition
of building and production of family crèches. The latest inscription was made in 2016 when two
elements were added: Skřipácký-style music in the Jihlava area and Easter door-to-door processions with boys dressed as Judas in the Bučovice area, South Moravia
The close cooperation between the Czech Republic and UNESCO on the preparation
of Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage of Humanity list resulted in the inscription
of the ‘Slovácko Verbuňk, recruit dances’ in 2005, when verbuňk was inscribed as one of the first
masterpieces. The Slovácko verbuňk is a male dance which includes jumping up, with a high level
of improvisation. Its peculiarity is caused by the fact that although verbuňk is usually danced in
groups, each of the dancers dances on his own and expresses his regional and local citizenship,
individual dancing skills and character.
After the Czech Republic joined the 2003 Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage in 2009, it was possible to submit the elements proposed to be inscribed on the
newly established Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity. In 2010,
the ‘Shrovetide door-to-door processions and masks in the villages in the Hlinecko area’ were
inscribed. The processions are held at the end of the winter season, which is called Shrovetide.
Village men and boys disguised in traditional masks go from door to door around the village,
accompanied by a brass music band. The procession stops at each house, and with the householder’s permission, four masked figures perform a ritual dance. The dance is meant to secure
a rich harvest and prosperity for the family. The Shrovetide processions are well-established and
important public activities of the local community.
2011 saw the inscription of the Ride of the Kings in Slovácko. This tradition is one of the important festivities that can be observed in diverse forms throughout Central Europe. However, it is
held very rarely at present. The major reason is that the tradition has always been connected with
agrarian rural culture, as it has depended on the availability of horses without which the ceremony could not be performed in its traditional form. For this reason, the tradition has survived
only in a few Moravian settlements in the south-eastern part of the Czech Republic.

147

�148

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

St. Nicholas masked procession in southern Wallachia, 2008. Photo by Eva Románková-Kuminková.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

At the end of 2016, in Addis Ababa in Ethiopia, another element was inscribed on the List:
the ‘Puppetry in Slovakia and Czechia’. Currently, there is also a common nomination for the
‘Traditional blueprint technique in Central Europe’ being jointly prepared by the Czech Republic,
Slovakia, Hungary, Austria, and Germany, submitted in March 2017.
In response to the safeguarding measures prescribed by the Recommendation on the Safeguarding of Traditional Culture and Folklore adopted in 1989, the Czech Republic has awarded
the exceptional experts in production techniques since 2001. Since that year, the Minister
of Culture of the Czech Republic has awarded the title of the Bearer of Folk Craft Tradition
(Nositel tradice lidových řemesel), which is the national version of the UNESCO Living Human
Treasures system. The award is intended for the producers that master the folk production
techniques which are at risk of extinction; it strives to present their techniques and participate
in their preserving and passing them to next generations. The major objective of the award
is to highlight the folk masters and to draw the attention of the society to them, as they are
very modest in their private life and only a narrow circle of customers know their work. These
efforts are supported by the bestowal of the ‘Bearer of Tradition’ trademark, which helps to
make the products visible and to provide basic information about the award. Printed materials and representative publications are published regularly; several thematic exhibitions have
been organised to date. The awards are conferred during the National Opening of European
Heritage Days, which takes place on the first week of September in different historical towns
of Bohemia, Moravia, and Silesia. The award can be conferred to a maximum of five persons
every year. The awardees are recommended to the Minister of Culture by a special commission,
whose members come from professional associations of producers, the Ministry of Culture,
the National Heritage Institute (Národní památkový ústav), as well as academic, university, and
museum backgrounds.
The National Institute of Folk Culture is managed by the Ministry of Culture and it is the
central accredited institution that coordinates the safeguarding of traditional folk culture in
the Czech Republic. The Institute complies with the requirements for safeguarding not only
through its main activity but also by means of research projects. It provides the professional
and lay public with methodological, expert, and informational service in the field of traditional
folk culture; it also organises education and documentation for all kinds of folklore activities in
the Czech Republic; moreover, it mediates the cooperation between professional institutions
and amateur groups related to traditional folk culture. Since 1956, it has organised the prestig-

149

�150

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

ious International Folklore Festival Strážnice, which is one of the oldest and largest festivals in
Europe. Since 1974, it has also managed the Strážnice Open-Air Museum of Rural Architecture
in South-East Moravia (Muzeum vesnice jihovýchodní Moravy), which is an open-air museum that
focuses on the safeguarding of traditional earth architecture.
Based on the UNESCO Recommendation on the Safeguarding of Traditional Culture and Folklore adopted by UNESCO in 1989, the Institute began to work on documentaries that would
capture remarkable expressions of traditional folk culture. Between 1994 and 1997, the work
on the film encyclopaedia Lidové tance z Čech, Moravy a Slezska (Folk dances from Bohemia,
Moravia, and Silesia) started. The encyclopaedia consists of ten volumes which map all distinct
ethnographic areas. The screenplay and accompanying publication were written by Hannah
Laudová and Zdena Jelínková, Academy of Science research fellows. The film encyclopaedia
continued between 2000 and 2007 and it was accordingly titled Mužské taneční projevy (Male
dance expressions). Among other dances, the documentaries focused on the verbuňk solo male
dances and their regional forms, which were captured in six volumes; and odzemek, which was
pictured in one documentary.
The exceptionally positive results of the documentation of folk dances contributed to UNESCO’s decision to provide financial support for a new series of documentaries – the film encyclopaedia Lidová řemesla a lidová umělecká výroba v České republice (Folk handicrafts and folk
art production in the Czech Republic). The new series started in 1997, and the recordings still
continue today. The basic series of documentaries was divided according to the processed materials, such as ceramics, plaiting materials, wood, textiles, glass, metal, leather, and others. The
particular documentary volumes were made by experts in the fields of traditional handicrafts,
who not only proposed the structure of recorded techniques and the producers who would
demonstrate their craft but were also authors of the accompanying publications. The second
series of documentaries was made in cooperation with the National Heritage Institute and it
recorded building techniques associated with the construction of wood, stone, and mud houses,
as well as houses with roofing and heating systems. The latest series shows procedures related
to folk outfits, hairstyles and headdresses, types of headscarves and methods of tying them, and
the ways of layering garments. To date, thirty-nine volumes of film documentaries have been
made, each with an accompanying specialised publication.
The National Institute of Folk Culture is a research organisation; it conducts basic and
applied research and experimental development, as well as distributes its results through

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

teaching, publishing, and transferring technologies. Until 1995, the research and development tasks had been formulated as independent partial projects, among which two large
ones must be mentioned: the long-term research into Shrovetide customs conducted by
Josef Tomeš, and the research into Anabaptist faience conducted by Jiří Pajer. Between 1996
and 1998, the research project was called ‘Collection, Documentation and Different Forms
of Scientific Treatment of Documents about Traditional and Folk Culture’. This project was
followed by two research projects: ‘Research of the Phenomena of the Tangible and Intangible Heritage in the Realm of Traditional Folk Culture and Folklore’ in 1999–2003, and ‘Transformations in Traditional Folk Culture and its Ties to the Tangible and Intangible Heritage
of Humanity’ in 2004–2010. The intentions featured different forms of scientific treatment,
protection, preservation, and presentation of the phenomena of traditional folk culture:
cultural heritage, traditional folk culture and folklore, folk dance, songs, music, folk habits,
ceremonies and customs, folk handicrafts, techniques used in folk art production, folklore,
principles of museum work, and others. Based on the positive results of its scientific activity,
the National Institute of Folk Culture was given the status of a research organisation in 2011
and was integrated into the programme Long-Term Conceptual Development of Research
Organisations. It was also assigned a regular financial contribution to implement the research
projects. The institution can also apply for contributions from grant agencies and take part in
public procurements in science and development.
In addition to its special and scientific tasks, the National Institute of Folk Culture focuses on
digitalising the oldest periodicals with ethnographic themes and making them accessible in the
form of a large online electronic edition accessible on the Institute’s website. This process has
entailed journals such as Český lid (Czech folk; 1891–1931), the Národopisný věstník českoslovanský
(Czechoslavic ethnographic journal; 1906–1934), the Národopisné aktuality (Ethnographic news;
1964–1990) and the Národopisná revue (Journal of ethnology; 1990–). The project continued
with the electronic edition of the oldest song collections and collectors – Karel Jaromír Erben,
František Sušil, František Bartoš, and Ludvík Kuba. The digitised documents offer the possibility
of searching for specific articles or keywords, and in the case of song collections, it is possible
to play the basic note transcriptions of the melodies and to search according to note characteristics of the songs.
The National Institute of Folk Culture uses several mutually linked websites, such as www.
nulk.cz, www.festivalstraznice.cz, and www.skanzenstraznice.cz to present the above-men-

151

�152

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

tioned outcomes and the reports about own activities, research projects, and publication activities. The information about traditional folk culture can be accessed at www.lidovakultura.cz.
The website structure allows the experts, informed amateurs from the folklore movement, and
common visitors to folklore festivals and open-air museums to find relevant information. It also
contains links to research institutions focused on ethnology and social anthropology, their scientific projects and interesting outcomes. There are also lists of song and dance ensembles, voice
choirs, and music bands, and an overview of previous festivities and folklore festivals observed
during fieldwork.

Conclusion
The broad institutional anchoring of the National Institute of Folk Culture covers the research,
memory, education, and experimental and methodical activities, which the Institute implements
actively on the international, nationwide, regional, and local scales. The particular counterparts
and dimensions of its activities are mutually reinforcing, and cover a variety of users. It enables
the Institute to link together theoretical requirements for the safeguarding of traditional folk
culture with practical experience of its implementation and presentation. Due to its institutional
profile, the National Institute of Folk Culture is unparalleled in the Czech Republic, and it is irreplaceable in its activities. The achieved results are for the most part of excellent quality, which
is demonstrated by the positive assessments of particular VaVaI (Informační systém výzkumu,
vývoje a inovací, Research and Development Information System) priorities and projects under
the Applied Research and Development of National and Cultural Identity Programme NAKI,
commitments resulting from the fulfilment of the Strategy, as well as by numerous awards from
professional organisations (e.g. International Council of Organizations of Folklore Festivals and
Folk Arts, Czech Ethnological Society [Česká národopisná společnost], Association of Museums
and Galleries [Asociace muzeí a galerií], among others). Finally, we can observe an increasing
number of visitors to the International Folklore Festival and the Open-Air Museum.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

References
Blahůšek, Jan, ed. 2006. Identifikace a dokumentace jevů tradiční lidové kultury v České Republice [The identification
and documentation of traditional folk culture phenomena in the Czech Republic]. Strážnice: Národní ústav
lidové kultury.
Blahůšek, Jan, and Jan Krist, eds. 2005. International Meeting of Representatives of Central and East European
Countries on National Policies for the Preservation and Fostering of Traditional and Folk Culture as an Important
Part of Intangible Cultural Heritage, Strážnice, Czech Republic 2005. Strážnice: Národní ústav lidové kultury.
Jančář, Josef, ed. 1999. Ethics and Traditional Folk Culture: Study on Moral Consciousness and Conduct in Manifestations of Traditional Folk Culture. Strážnice: Ústav lidové kultury.
Krist, Jan, ed. 1997. Principles of Traditional Culture and Folklore Protection Against Inappropriate Commercialization. Strážnice: Ústav lidové kultury.

153

�154

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Estonian inventory
of intangible cultural
heritage. The case
of cross-trees
Marju Kõivupuu*

*

Senior researcher and heritage ambassador (voluntary spokesperson) of the Year of Cultural Heritage in Estonia 2013, Tallinn
University (Tallinna Ülikool), Estonia, e-mail: kpuu@tlu.ee.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

A community that wishes to draw attention to their intangible heritage
by means of the inventory, needs experts both on the inside (e.g. advocates
of a phenomenon and compilers of the inscription) and on the outside
(e.g. counselling museum workers and specialists in folk culture). However,
the main factor is the interest in the (public) interpretation of intangible
heritage and an inner urge to write the inscription for the inventory, beside
or instead of other forms of expression (contributions to museums and
archives, publications, websites, etc.).

Introduction
‘Community’ and ‘heritage’ are words and concepts that can be seen in policy documents, academic
texts, media, as well as everyday contexts. For many people ‘community and heritage are comfortably self-evident, defined by place and shared histories and often ethnicity and nationality, and
redolent of shared values and their celebration’ (Smith and Waterton 2009, 12). It is difficult to say
who constitutes a community for a particular heritage and what is understood as heritage by the
community. Both ‘community’ and ‘heritage’ can be interpreted quite diversely by different people
and in different contexts (Bardone et al. forthcoming).
The new conception of heritage gives importance to the role of community-based heritage
management in the sustainable development of local cultures (Van der Auwera, Vandesande, and
Van Balen 2015, 7–10). Participatory heritage culture is also supported by the growing impact
of digital technologies and social media. The role of heritage curators and conservators is thus
currently seen as ‘facilitators rather than authoritative scripters and arbiters of authenticity and
significance’ (Silberman and Purser 2012, 13–14). This people-centred understanding of heritage
is expressed most powerfully in the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage (2003)1 that defines intangible cultural heritage as:
the practices, representations, expressions, knowledge, skills – as well as the instruments, objects, artefacts and cultural spaces associated therewith – that communities, groups and, in some cases, individuals

1

Along with the Convention Concerning the Protection of the World Cultural and Natural Heritage, one of the most popular
UNESCO cultural conventions is the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage. 172 states have
acceded to the latter (as of May 2017), and 193 states to the former (as of January 2017). UNESCO has 195 member states
and 9 associate members.

155

�156

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

recognize as part of their cultural heritage. This intangible cultural heritage, transmitted from generation
to generation, is constantly recreated by communities and groups in response to their environment, their
interaction with nature and their history, and provides them with a sense of identity and continuity, thus
promoting respect for cultural diversity and human creativity.2

In Estonia, the year 2013 was proclaimed the Year of Cultural Heritage. What is cultural heritage?
How does it evolve? Who does it belong to and how does it concern us? These are questions the
Year of Cultural Heritage seeks to answer. Its motto/slogan – ‘There is no heritage without the heir’
– refers to the fact that we are the heirs, but at the same time, we are also the bequeathers. The
aim of the thematic year was thus to increase people’s awareness of the cultural heritage everywhere around them, and to develop the understanding that heritage should be protected by our
joint efforts, as it is the foundation of our identity.
While safeguarding heritage, we should think not only about how, but for whom we keep it;
what we protect today and how will it be re-interpreted by future generations.

Estonian inventory of intangible cultural heritage
Estonia signed the UNESCO 2003 Convention in 2006. As a state party to the Convention,
it can introduce its cultural heritage through the Representative List of the Intangible Cultural
Heritage of Humanity. The preceding list of Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage
of Humanity includes ‘Baltic song and dance celebrations’ (2003, together with Latvia and Lithuania) and the ‘Kihnu cultural space’ (2003). In 2009, ‘Seto leelo, the Seto polyphonic singing
tradition’ was also entered. In 2014, the tradition of the Võru smoke sauna, or chimneyless
sauna, was added onto the list. The sauna has been the traditional place for cleansing and
healing, a symbol of the togetherness of community, and of the rural way of life that strives
for harmony with nature.
Different areas of cultural heritage – folklore, literature, (folk) music, landscape heritage, architecture, and handicraft – are much easier to describe than to ascribe meaning to. For cultural
heritage to be preserved, first of all, its sustainability should be supported. Primarily, the creativity
of local inhabitants in producing and reacting to the elements of cultural heritage (neighbourhood
2

Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Paris, 17 October 2003, art. 2:1 (available online:
www.unesco.org/culture/ich/en/convention).

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

and landscape preservation, artefacts, and other elements) should be appreciated and valued
(Rahvakultuuri Keskus 2016).
In 2006, when Estonia joined the Convention, a decision was made in favour of compiling
a national inventory based on the initiatives and interpretations of communities. What problems
might arise in this seemingly ideal democratic solution? What issues are encountered when drawing
up an inventory? How to find balance between the institutional expectations and the requirements
of imagined communities?
The inventory focuses on the idea of strong and active communities, which make decisions
about their intangible heritage, the ways to maintain and protect it, and subsequently, start the
compilation of the inscription. During the training courses and information days, the participants
are encouraged to use the concept of intangible heritage in a broad sense: to express subjective
interpretations and regard themselves as experts in their own heritage. It is emphasised that
these are not scholars or officials that prescribe what the community could introduce as intangible
heritage (Porila 2015, 10). In 2017, the inventory included 86 inscriptions.3
Each entry includes short texts and audio-visual materials. The structure of the inventory
contains 4 types of entries: important for the community; corresponding to the definition of ICH;
living heritage; transmitted from generation to generation.
The inventory is based on community initiative, and it is the community representatives that
compile the entries and decide if their ICH should be on the inventory, which elements should be
there, and how to present them. The Folk Culture Centre (Rahvakultuuri Keskus) helps and encourages them (ICH trainings, ICH homepage, presentations at local conferences and community meetings, articles in the media, special brochures – e.g. the ICH information kit in Estonian).
A community that wishes to draw attention to their intangible heritage by means of the inventory, needs experts both on the inside (e.g. advocates of a phenomenon and compilers of the
inscription) and on the outside (e.g. counselling museum workers and specialists in folk culture).
However, the main factor is the interest in the (public) interpretation of intangible heritage and an
inner urge to write the inscription for the inventory, beside or instead of other forms of expression (contributions to museums and archives, publications, websites, etc.). Despite the work on
spreading the idea of the usefulness of those other forms (as a supportive means for evaluating,
maintaining, and transmitting the traditional skills and knowledge, the sustainable development
3

Statistics can be seen online (Rahvakultuuri Keskus 2017a, 2017b).

157

�158

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

South Estonia: the crosses, 2015. Photo by Marju Kõivupuu.

Rosma cross-forest, 1931, © Estonian Folklore Archive.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

and creative industry) and the offered training courses, new inscriptions are not added as quickly
and smoothly as it was expected by the Ministry of Culture (Kultuuriministeerium).

From community stewardship to complex heritage management:
cross-trees in southeast Estonia
Cross-trees in southeast Estonia are related to the issues of tangible as well as intangible heritage
maintenance. For various reasons, the cross-trees, as objects and as things related to a practice, are
cases of liminal, ‘hybrid’, and in some respect also ‘dissonant heritage’ (cf. Kõivupuu 2014; Kuutma
2013). A ‘cross-tree’ is a tree (pine, spruce, birch, or other) on the side of the road leading to a cemetery, onto which a cross is carved by the closest male relatives of the deceased. It is a commemorative practice and a way to signify a conscious or unconscious border which the deceased cross
when they are excluded from the living world. Cross-trees are an expression of ‘vernacular religion’
(Primiano 1995), probably a combination of pre-Christian and Christian beliefs (Kõivupuu 2009,
2014). Cutting a cross in the tree has been a part of the funerary tradition, especially in historical
Võrumaa,4 which according to earliest records dates back to the 17th century and has survived until
today only in southeast Estonia (Kõivupuu 2009, 2014).
The persistence of cross-trees has fallen under threat because local communities have undergone transformations (population declines, immigration) and not all locals may belong to the
community that practices this tradition and acknowledges the need to preserve it. The traditional
funerary customs have changed likewise (e.g. cremation instead of coffin burial) (Kõivupuu 2009,
2014). However, it can be said that today it is the heritage that defines the community, and both
the locals and those living outside the region know the meaning of the trees, value this custom
and follow it. Internationally, cross-trees belong to the category of sacred natural sites and objects;
there are many native groups in the world for whom certain trees and groves and related customs
may have strong spiritual or religious meanings. Sacred natural sites connect people and nature,
as well as the personal and collective memory; they may confirm the cultural identity for a family,
community, or the whole nation. Such religious landscapes and places related to cultural memory
4

Historical Võrumaa is a separate cultural region in southeast Estonia, which according to the present-day administrative
division covers areas in Võru, Põlva, Valga, and Tartu counties. The region features several enduring traditions and a dialect
used in everyday life. The Võru Institute (Võro Instituut), which was established on the basis of the so-called Võru Movement,
originated in the 1980s, and actively investigates, maintains, and advocates the cultural heritage of historical Võrumaa.

159

�160

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

often emerge as a result of practices or with the help of oral traditions, folklore, and narratives that
support the collective process of remembering (Fox 1997, 8–9; Siikala 2004; Rønnow 2011, 225).
Edmund G. C. Barrow points out that traditionally, the sacred trees are under ‘community stewardship’, which saves them from being cut down or damaged. Today, local communities, as well
as their ways of life, have changed considerably and the modern socio-economic values tend to
dominate over traditional spiritual values (Barrow 2010). Therefore, a question arises: why should
sacred trees be safeguarded for the future – and by whom – if they are no longer part of all community members’ everyday life? What happens if community stewardship does not function the same
way as in the past?
The tradition of carving crosses in trees was still alive in Soviet Estonia and it had an ambivalent status: officially, the forests belonged to the state; yet, they were managed by local people
who respected local customs. Cutting a cross at the funeral was also considered a supplementary act to the Christian funeral; local clergymen accepted the ritual, and sometimes even participated in it. After Estonia became independent, forest management became centralised, and
the local community stewardship practice was disrupted. During the transition period in post-socialist Estonia, several cross-trees and cross-forests still related to the lived practice were cut
down – partly because of forest managers’ ignorance, and partly due to the disregard towards
this tradition. Forestry companies and sometimes also forest owners (especially those to whom
land had been restituted) did not recognise this as law-breaking, as the majority of cross-trees
were not under heritage or nature protection. The State Forest Management Centre (Riigimetsa
Majandamise Keskus) has cut down cross-trees in production forests, and expanded roads by the
expense of cross-tree groves, which in several cases has caused deep resentment among locals
(see Kõivupuu 2009). Due to these developments, the community who wanted to preserve crosstrees needed external authorities (including heritage officials as well as academic scholars), who
would legitimise the importance of the tradition by giving it the value of cultural heritage that
needs safeguarding.
Natural heritage, including sacred natural sites, is regulated by several international and
national ‘heritage regimes’ (Bendix, Eggert, and Peselmann 2012): e.g. The Man and the Biosphere
Programme (1970), the UNESCO World Heritage Convention (1972), and the Intangible Cultural
Heritage Convention (2003). The guidelines for protecting natural sacred sites were formulated
in collaboration with the International Union for Conservation of Nature (IUCN) and UNESCO in
2003–2008. According to the IUCN definition, ‘sacred natural sites are areas having special spiritual

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

significance for peoples and communities’, and they are often ‘community conserved areas’ (Wild
and McLeod 2008). However, the meaning of ‘community’ in the document is somewhat problematic, because it is related to the Convention Concerning Indigenous and Tribal Peoples in Independent Countries (1989)5. Similarly to the case of the UNESCO 2003 Convention, community
involvement in conservation and community participation in the development of national heritage
politics is of crucial importance. Stakeholders of sacred natural sites are defined as natural resource
users and managers; yet, stakeholder identification and analysis based on understanding different
interests, characteristics, and circumstances is stressed in order to manage sacred natural sites
better (Wild and McLeod 2008, 46–47).
The definition of sacred natural sites in Estonia is based on the IUCN document. Today, there are
about 500 historical sacred sites and objects (sacred groves, trees and springs, sacrificial stones,
among others) that have been located, mapped, and designated as monuments under natural or
cultural heritage protection.6 Among these two categories we can distinguish the following: sites
that relate to cultural memory and not to lived practices, and sites or cult objects that are currently
related to the cultural heritage and lived practices of certain groups (Kõivupuu 2009, 224). Crosstrees belong to the latter. Furthermore, they belong to both the natural and cultural world, as well
as to both tangible as well as intangible heritage. Despite the IUCN guidelines for protection, there
is a lack of legal regulations in Estonia that would define sacred natural sites as unique objects of
both natural and cultural heritage, and that would reflect diverse values for varied groups (see
Kultuuriministeerium 2008). 700 cross-trees have been currently included in an inventory, but only
a few of them are under protection as natural monuments. In the Estonian introduction to the
IUCN guidelines, cross-trees are defined as part of ‘community heritage’, however, the ‘community’
remains undefined in the local context. A stakeholder group related to the maintenance of sacred
natural sites such as the neo-pagan organisation Maavalla Koda (Estonian House of Taara and
Native Religions) relies on and exploits a romantic ideal of the native Estonian community rooted
in the national movement of the late 19th century, and does not correspond with actual communities and their practices in the 21st century Estonia.
Although the traditional community stewardship of sacred sites has changed, there are
various groups of interest, communities, and heritage stakeholders who have become involved

5

Convention adopted under the auspices of International Labour Organization [Indigenous and Tribal Peoples Convention].

6

According to historical sources, there are about 2800 historical sacred sites known to researchers.

161

�162

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Cross-spruce in the cross-forest Rosma (South Estonia), 2015. Photo by Marju Kõivupuu.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

in the issues related to their protection and preservation. For example, during roundtable meetings discussing the protection of cross-trees along with other sacred natural sites, participants
have included NGOs as well as state institutions.7 Throughout the past few years, the collaboration between different stakeholder groups (e.g. locals, scholars, officials, and forest managers)
has increased, aiming for a better protection of the cross-trees. However, the current practice
of forest management in Estonia clearly shows that the state forest management bodies should
show more respect towards local religious relationships with nature.
The implementation and intervention of international heritage regimes (e.g. UNESCO, IUCN)
exert a noticeable impact on local heritage politics and management, as well as on people’s
everyday lives. Like several other local traditions, cross-trees as a funerary custom in historical
Võrumaa have been included in the Estonian inventory of intangible cultural heritage analysed
in the previous example (Rahvakultuuri Keskus 2016). The inscription in the inventory and nomination as (intangible) heritage certainly dignifies a cultural tradition (cf. Bendix and Hafstein
2009). Thus, participation in defining cultural heritage may, in turn, increase the community’s
self-awareness, consciousness, and through this also the visibility and social, economic, and
political capital, thereby marshalling the community (cf. Silberman and Purser 2012, 20–21).
For instance, in 2014, a traditional bathing practice – ‘Smoke sauna tradition in Võromaa’ – was
inscribed on the UNESCO Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity
as a result of community initiative. This may also indirectly influence the status of cross-trees
as valuable cultural heritage of the region. Thus, external recognition may change how the
local people value their customs, and draw state and international attention to a particular
custom, although one also cannot overlook the negative impact of this attention to the
viability of cultural heritage (see Labadi 2013, 141–42). ‘Heritagisation’ is inevitably a process
of cultural intervention – if traditions that have formerly been part of everyday life become
seen as heritage, it may enforce people to see them as something separate from the mundane;
this, in turn, may change the meaning of the traditional practice itself (Kirschenblatt-Gimblett
2004; Kockel 2007).

7

The organisations and institutions who have taken part in roundtables are: Hiite Maja (House of Sacred Groves) Foundation,
Maavalla Koda, representatives of different disciplines from the University of Tartu (Tartu Ülikool) and Tallinn University,
including the Centre of Sacred Natural Sites (Looduslike pühapaikade keskus) at the University of Tartu, and representatives
from the Ministry of Environment (Keskkonnaministeerium); Ministry of the Interior (Siseministeerium), the Environmental
Board (Keskkonnaamet), and Estonian Fund for Nature (Eestimaa Looduse Fond), among others.

163

�164

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

References
Bardone, Ester, Kristi Grünberg, Marju Kõivupuu, Helen Kästik, and Helen Sooväli-Sepping. forthcoming. “The Role
of Communities in the Politics of Cultural Heritage: Examples from Estonia.” In Approaches to Culture Theory.
Tartu: Tartu University Press.
Barrow, Edmund G.C. 2010. “Falling between the ‘Cracks’ of Conservation and Religion: The Role of Stewardship
for Sacred Trees and Groves.” In Sacred Natural Sites: Conserving Nature and Culture, edited by Bas Verschuuren,
Robert Wild, Jeffrey McNeely, and Gonzalo Oviedo, 42–52. London–Washington, DC: Earthscan.
Bendix, Regina, Aditya Eggert, and Arnika Peselmann, eds. 2012. Heritage Regimes and the State. Göttingen: Universitätsverlag Göttingen. http://webdoc.sub.gwdg.de/univerlag/2012/GSCP6_Bendix.pdf.
Bendix, Regina, and Valdimar Tr. Hafstein. 2009. “Culture and Property. An Introduction.” Ethnologia Europaea.
Journal of European Ethnology 39 (2): 5–10.
Fox, James J. 1997. “Place and Landscape in Comparative Austronesian Perspective.” In Poetic Power of Place:
Comparative Perspectives on Austronesian Ideas of Locality, edited by James J. Fox, 1–21. Canberra: Department
of Anthropology, Australian National University.
Kirshenblatt-Gimblett, Barbara. 2004. “Intangible Heritage as Metacultural Production.” Museum International 56
(1–2): 52–65.
Kockel, Ullrich. 2007. “Reflexive Traditions and Heritage Production.” In Cultural Heritages as Reflexive Traditions,
edited by Ullrich Kockel and Máiréad Nic Craith, 19–33. Basingstoke, Hampshire: Palgrave Macmillan.
Kõivupuu, Marju. 2009. “Natural Sacred Places in Landscape: An Estonian Model.” In Nature, Space and the Sacred.
Transdisciplinary Perspectives, edited by Sigurd Bergmann, Peter M. Scott, Maria Jansdotter Samuelsson, and
Heinrich Bedford-Strohm, 223–34. Aldershot: Ashgate.
Kõivupuu, Marju. 2014. “Pärimus maastikul, maastik pärimuses Hargla ja Kambja kihelkonna näitel [Landscape and
heritage: the case of Hargla and Kambja parish].” In Maastik ja mälu. Pärandiloome arengujooni Eestis [Landscape
and memory. The landscape and heritage studies in Estonia], edited by Linda Kaljundi and Helen Sooväli-Sepping, 441–75. Tallinn: Tallinna Ülikooli Kirjastus.
Kultuuriministeerium. 2008. “Eesti ajaloolised looduslikud pühapaigad. Uurimine ja hoidmine. Valdkonna arengukava 2008–2012 [Estonia’s historic sacred natural sites. Research and preservation. Development plan].”
http://www.kul.ee/sites/default/files/looduslikud_pyhapaigad_arengukava_2008_2012.pdf.
Kuutma, Kristin. 2013. “Between Arbitration and Engineering: Concepts and Contingencies in the Shaping of
Heritage Regimes.” In Heritage Regimes and the State, edited by Regina Bendix, Aditya Eggert, and Arnika
Peselmann, 2nd rev. ed., 21–36. Göttingen: Universitätsverlag Göttingen.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Labadi, Sophia. 2013. UNESCO, Cultural Heritage, and Outstanding Universal Value. Value-Based Analysis of the World
Heritage and Intangible Cultural Heritage Conventions. Lanham, MD: AltaMira Press.
Porila, Kristiina, comp. 2015. Vaimne kultuuripärand Eestis [Intangible cultural heritage in Estonia]. Tallinn: Rahvakultuuri Keskus. http://www.rahvakultuur.ee/s2/1783_11557_707_Loe_infovihikut_siin.pdf.
Primiano, Leonard Norman. 1995. “Vernacular Religion and the Search for Method in Religious Folklife.” Western
Folklore 54 (1): 37–56.
Rahvakultuuri Keskus. 2016. “Eesti vaimse kultuuripärandi nimistu [Estonia’s intangible cultural heritage list].”
Accessed December 5. http://www.rahvakultuur.ee/vkpnimistu/.
Rahvakultuuri Keskus. 2017a. “Nimistu ja vaimse pärandi kaitse [List of protected intangible heritage].” Accessed
May 25. http://www.rahvakultuur.ee/Nimistu_ja_vaimse_parandi_kaitse_1042.
Rahvakultuuri Keskus. 2017b. “Sissekanded Eesti vaimse kultuuripärandi nimistusse [Entries on the list of intangible cultural heritage in Estonia].” Accessed May 25. http://www.rahvakultuur.ee/Sissekanded_Eesti_vaimse_
kultuuriparandi_nimistusse_3243.
Rønnow, Tarjei. 2011. Saving Nature: Religion as Environmentalism – Environmentalism as Religion. Münster: LIT.
Siikala, Anna-Leena. 2004. “Kuuluvuspaigad: ajaloo taasloomine [Belonging sites: recreating history].” Mäetagused
26: 53–68. http://www.folklore.ee/tagused/nr26/siikala.pdf.
Silberman, Neil, and Margaret Purser. 2012. “Collective Memory as Affirmation: People-Centered Cultural Heritage
in a Digital Age.” In Heritage and Social Media. Understanding Heritage in a Participatory Culture, edited by Elisa
Giaccardi, 13–29. London: Routledge.
Smith, Laurajane, and Emma Waterton. 2009. Heritage, Communities and Archaeology. London: Duckworth.
Van der Auwera, Sigrid, Aziliz Vandesande, and Koen Van Balen. 2015. “A Recent History of Heritage Community
Involvement.” In Community Involvement in Heritage, edited by Koen Van Balen and Aziliz Vandesande, 7–14.
Antwerpen: Garant.
Wild, Robert, and Christopher McLeod. 2008. Sacred Natural Sites. Guidelines for Protected Area Managers. Gland:
IUCN.

165

�166

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Intangible cultural
heritage of Albania
and the challenges
in creating the National
Inventory and the
list of phenomena
and elements
Silva Breshani*
Arta Dollani**

*

Director, National Inventory Centre of Cultural Properties, Ministry of Culture (Qendra Kombëtare e Inventarizimit të Pasurive
Kulturore, Ministria e Kulturës), e-mail: Silva.Breshani@qkipk.gov.al; silvabreshani@yahoo.com.
** Director, General Director, Institute of Cultural Monuments, Ministry of Culture (Instituti i Monumenteve të Kulturës, Ministria
e Kulturës), e-mail: artadollani@yahoo.com.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

One of the projects that could provide inspiration for the new inventorying process
in Albania is the project Show Your Culture. … It involves a wideranging appeal
to communities in Albania to document various practices, knowledge, and skills
that they maintain and identify as their cultural heritage through means of video
and brief textual information. The project uses YouTube as a web-based platform
and practically does not require any preliminary investment, as the video and photo
recordings can be performed with mobile phones and can be accompanied with
a sample selection of basic information about the practised ICH element.

Introduction
Albanian intangible cultural heritage, conveyed from generation to generation, has been continually recreated by communities and groups in terms of their function in the environment and their
interaction with nature and history; it gives them a sense of identity and continuity and provides
assistance in promoting the respect for cultural diversity and human creativity.
Albania joined UNESCO on 16 October 1958. The safeguarding of the intangible heritage
of Albania is legally and directly guaranteed by the Constitution of the Republic of Albania and
the national law for cultural heritage. The National Committee for Intangible Cultural Heritage
(Komiteti Kombëtar i Trashëgimisë Kulturore Shpirtërore), in addition to its specific tasks, lists the
most remarkable intangible heritage creations: the Albanian Masterpieces of Intangible Cultural
Heritage (Kryevepra të trashëgimisë kulturore shpirtërore shqiptare). Albania has also ratified the
UNESCO 2003 Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage and the 2005
Convention on the Protection and Promotion of the Diversity of Cultural Expressions.
The 2003 Convention states that in order to ensure a better visibility for the intangible cultural
heritage, better awareness of its importance, and in order to favour dialogue while respecting
cultural diversity, the Committee, upon the proposal of the concerned States Parties, should make
decisions on the inscriptions on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of
Humanity. Based on the national legislation and international conventions, Albania adopted the
National List of Masterpieces of Intangible Heritage of its territory in 2010.
To ensure national and international recognition as well as the protection, treatment, study,
popularisation, inventory, and computing values of the intangible cultural heritage, the Ministry

167

�168

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Dropulli Girls Folk Dance, one of the masterpieces of Intangible Cultural Heritage of Greek ethnic minority in Albania,
at the National Folk Festival in Gjirokastra, 2015. Photo by Adnan Beci.

A wedding reception in Kolonje (Southeastern Albania). Photo shows the full orchestra harmonica (sazet), playing
llahutë, clarinet and violin, the beginning of 20th century. Photo by Dhimiter Vangjeli.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

of Culture (Ministria e Kulturës) intends to reform and modernise the structure, methods, and
the character of the institutions dealing with intangible cultural heritage on the national and local
level. It also aims to develop a national inventory of the phenomena and elements of intangible
cultural heritage and complete the dossier of the phenomena of masterpieces of national intangible cultural heritage. The Ministry of Culture maintains contacts with other institutions and their
counterparts in the world, as well as UNESCO, the Council of Europe, and other institutions specialised in the field of heritage and cultural anthropology, in order to make Albania’s cultural heritage
known and integrate it into the global network of cultural heritage.
In this article, we will present two elements of Albanian intangible cultural heritage featuring
on the national list: the Logu i Bjeshkëve festival in northern Albania, and folk music instruments
craftsmanship, which is a distinct craft among all Albanian techniques and includes hand-crafted
music instruments such as the cyle dyjare. These two elements are approached in the territories
of their origin and are still being developed; they remain alive in the communities.

Intangible cultural heritage in Albania
Albania is located in the heart of the Mediterranean region and stretches along the seashores
of the Adriatic and Ionian seas. Known as the Land of the Eagles (Shqipëria), it is an epic country
with a rich history and culture, where people speak one of the oldest living languages in Europe.
The Albanian language is the only branch of the Indo-European language family and is now spoken
by close to eight million people around the world.
It is also an important gateway to the Balkan Peninsula, located at the North-South and EastWest crossroads, with the proximity to reach major European capitals within two or three hours by
air. As a result of its geographical location and setting, Albania displays traces of different civilisations and cultures, including Illyrian, Hellenic, Roman, Byzantine, and Ottoman. It shares borders
with a number of countries, including Montenegro, Kosovo, Macedonia, Greece, and Italy (across
the Adriatic Sea).
The intangible heritage, as one of the most important vectors of the Albanian culture inherited
from generation to generation, is continuously preserved and diligently safeguarded among the
communities that created and transmitted it as a part of their national identity and pride – by the
public and private institutions which are responsible for its safeguarding.

169

�170

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Group of young artists from the Gjirokastra District, performing Iso-polyphony at the National Folk Festival
in Gjirokastra, 2015. Photo by Adnan Beci.

National Folklore Festival of Gjirokastra, Albania – aerial view of the Castle of Gjirokastra, 2015.
Photo by Egon Musliut.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

According to the Albanian Law for cultural heritage, adopted in 2003,1 intangible cultural heritage
consists of: the use of Albanian language; oral folklore; vocal, choreographic and instrumental folklore; traditional customs and practices; traditional beliefs; traditional crafts. These forms of intangible heritage have been created in the Albanian way over the centuries, by communities and groups
interacting with nature and history. It gives them a sense of identity and continuity.
Albania has inherited extremely rich phenomena of ICH, diverse in their forms and widely distributed
across all parts of the country, marked by a common feeling of shared sensitivity to its importance and its
value as a resource of cultural identity. However, on the other hand, in present-day contexts, this heritage
is facing significant constraints in maintaining its viability and is under considerable and increasing threat
of disappearance and decrease of vitality. The dynamic transformations that the country had faced after
the end of the communist regime in 1990 have opened new venues for economic and social development, but have also introduced a new reality of economic problems, collapses of previous state enterprises, and a steady rise in unemployment, which in turn has led to increased population mobility and
mass migration outside and inside the country, and has led to the concentration of population in the
main urban centres. Elements of traditional crafts have suffered, quickly replaced by mass-manufactured
furniture, decorative objects and industrial tools, which have drastically changed people’s lifestyles.
Traditional, individual workshops have become bankrupt or begun to respond to new demands of lifestyle thus becoming consumed. Having an enormous effect on Albanian economic and social development in the last two decades, these processes have affected particularly the rural communities and the
cultural traditions maintained by them. Many of the previous forms and genres of the verbal, musical,
and dance folklore have been either lost as a shared cultural tradition or limited to a set of examples. This
has been paralleled with the disappearance of many folklore instruments, costumes and traditional craft
items; paired with a dramatic decrease in the knowledge and skills related to their production and use.
Whilst many of the bearers are ageing and only a few are passing their knowledge and skills on to the
next generations, young people have either migrated abroad or to larger cities, or have become disinterested in maintaining the traditional practices and expressions. In such a context, the few forms that still
remain active as means of transmitting knowledge and skills about the cultural traditions are related to
the various regional and local folklore festivals, which are held on a regular basis (most of them annually)
and are attended by a relatively large number of young people.
Albania has adopted a number of international cultural agreements, introduced new legislative
acts and measures specifically targeted at cultural heritage, realised administrative and institu1

Ligj nr 9048, datë 7.4.2003. Për trashëgiminë kulturore, Fletorja Zyrtare e Republikës së Shqipërisë [Official Gazette of the
Republic of Albania] no. 33/2003.

171

�172

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

tional reforms in this sphere, and made first steps in inventorying and inscribing elements onto
the national list of ICH elements. It has also participated in various other initiatives aimed at raising
awareness and popularisation of cultural heritage.
The Ministry of Culture, the central national body responsible for the protection of tangible and
intangible cultural heritage in Albania, together with its two main directorates – of arts and cultural
heritage – has directed its work basing on four pillars, which correspond to the four main objectives set out by the 2003 Convention itself: to safeguard and preserve the intangible heritage; to
ensure the respect for it; to raise awareness of its importance and ensure mutual appreciation;
to provide for international cooperation and assistance.
These objectives are constantly present in its work on the creation of a strategic framework
designed to better address the problems and challenges related to Albanian ICH. In collaboration
with research institutes, private NGOs, and the communities themselves, the Ministry of Culture
is continuously increasing the ability of relevant structures to protect and promote Albanian ICH.
The communities and bearers of ICH elements are actively involved in a series of activities aiming
at their preservation, transmission, and promotion.
As a result, a significant number of institutional, legal, educational, and promotional efforts have
been undertaken over the recent years. More specifically, the Ministry of Culture has undertaken efforts
to obtain funding from the state budget, as well as other donors, related to promotional activities
such as festivals, fairs, and workshops. Despite the continuous change of people and structures, a valid
was introduced to the stakeholders, but it is still not approved (as of June 2017) in Parliament due to
changes and debates between the stakeholders. A significant result has been achieved in collaboration
with the Ministry of Education and Sport (Ministria e Arsimit dhe Sportit), namely, one including both
tangible and intangible heritage-related curricula in the educational system.2 Despite the excellent and
tangible results, more efforts should be made by the relevant structures in the area of community
involvement and on the increase of international cooperation with countries and organisations.
Albania’s Law for cultural heritage was amended in 2005–2006 to include articles directly
concerning the safeguarding of intangible cultural heritage, and to specify the institutional
tasks and actions required for its protection. The law, adopted in 2003, made first steps towards

2

The introduction of iso-polyphony in the school curriculum, which acquaints the pupils with the values of intangible cultural
heritage and cultural diversity, proceeds as follows: in the 9-year basic education, from grade 5 to grade 9, in ‘Musical
education’ which is a compulsory subject. In the upper education: in grade 10, in the subject ‘Our cultural heritage’, one of the
optional subjects within the compulsory package, and in grade 11 in the subject ‘The European cultural heritage’. In the higher
education curriculum, at graduate and post-graduate levels, in a course called ‘Albanian intangible heritage’ (at the University
of Tirana, Faculty of Philology, and at the University of Arts).

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

a national legislation of ICH and permitted the creation of the National Committee for Intangible
Cultural Heritage in Albania (Komiteti Kombëtar i Trashëgimisë Kulturore Shpirtërore) – the beginning of listing ICH – and the inscription of iso-polyphony on UNESCO’s List of Masterpieces of
the Oral and Intangible Heritage of Humanity in 2005. Subsequently, the Albanian Music Council
(Këshilli i Muzikës Shqiptare), a non-governmental organisation, compiled the first publicly accessible database of this element. Since its inscription to the List of Masterpieces a series of legal,
institutional, and other measures have also been undertaken by the Ministry, including an action
plan for the protection of iso-polyphony approved by the Ministry of Culture (2005), and a Ministerial order for the preservation, protection and promotion of Albanian iso-polyphony (2005).3 Its
inclusion is a source of pride among the performers and has increased their sense of responsibility
for its transmission and practice; moreover, it has increased the interest of other bearer communities in their own intangible cultural heritage. In 2010, the Albanian National List of Masterpieces of
Intangible Cultural Heritage (Lista kombëtare e kryeveprave të trashëgimisë kulturore jomateriale)
was created with 7 elements in total (Qendra Kombëtare e Veprimtarive Folklorike 2014, 11–15).
In the category of vocal, choreographic and instrumental folklore:
1. Iso-polyphony, which is an epic form of singing in Albania, one of the world’s most ancient a cappella
song traditions, which originated in ancient times and can be traced back to the Illyrians, the ancestors of modern Albanians. Transmission of iso-polyphony is prompted by cultural projects in the
field of intangible cultural heritage. Also, in order to preserve this phenomenon of our cultural
heritage, we organise national activities4 devoted to types and musical genres of iso-polyphony.
2. North Albanian epos of heroes – a cycle of legendary songs accompanied by llahuta (Albanian
music instrument), which are sung in epic verse and focus on the adventures of two brothers:
Mujo and Halil, and their band of mountain warriors.
3. Homophonic folk music in Central Albania (Tirana, Elbasani, Kavaja, Durrës, Krujë, and Berat).
3

Udhezim nr 1, date 09.12.2005 per ruajtjen, mbrojtjen dhe promovimin e iso-polifonise shqiptare (published in ‘Iso-Polifonia
Newsletter’ 2009, Nëntor, no. 1, pp. 14–15).

4

These events include:
• Festivali Kombëtar i Iso-Polifonisë (National festival of iso-polyphony) organised by the city municipality, which takes place
every year in the city of Vlora.
• Activities organised by private or state institutions at the local level, such as: Përmeti Multikulturor (Multicultural Përmet)
in Përmet, Festivali Ndërkombëtar i Polifonisë “Bylisfonia” (International Festival of Polyphony ‘Bylisfonia’) in Mallakastra,
“Sofra Ilire” (‘Sofra Illyrian’) in Fier, Festivali i Këngës dhe Valles Çame (Song and dance festival of Cham) organised in Saranda,
and others.
• Concert with the Masterpieces of the Intangible Cultural Heritage, held in 2011.
• Festivali Folklorik Kombëtar i Gjirokastrës (National folklore festival of Gjirokastra), which is organised every four years in the
castle-museum of Gjirokastra, and is included in the Representative List of Intangible Cultural Heritage of UNESCO.
• Festival of musical instruments of iso-polyphony and the festival of harmonica players, which are held annually in the city
of Korça and are organised by the Ministry of Culture together with the City Hall of Korça.

173

�174

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

4. The urban music of the town of Shkodër5.
5. Dropulli folk girl dance, which is one of the Masterpieces of Intangible Cultural Heritage of the
Greek ethnic minority in Albania and an important part of the cultural diversity in Albania.
In the category of traditional craft:
6. Folk music instruments craftsmanship, which is a distinct craft among all Albanian crafts and includes
hand crafted music instruments such as gajde, fyell, cyle dyjare, çifteli, lahuta, dajre, and others.6
In the category of oral folklore:
7. Linguistic dialects and the Gegë-Tosk dialect.
Additional element added later:
8. Xhubleta, which is a traditional folk garment of women in North Albania. It has an ancient origin
and represents the oldest type of garments in Albania and in the Balkans.
The viability and recognition of each element included in our inventory by the concerned communities and groups have already been fully taken into account. The inventory describes the bearers,
the groups connected to it, the modalities of the element (such as polyphonic singing modalities),
and also the potential risk of extinction if such is the case. For each element, a card is issued that
describes its features, history, values, and its bearers. In addition, there are supporting materials,
such as photographs, as well as video and audio recordings of the element. The format ID of the
element is currently under preparation to be digitised and entered into a specific database. In addition, the viability of intangible cultural heritage is secured by financing certain elements through
the financial support issued by the Ministry of Culture.

Safeguarding institutions, programs and measures
The institutions that are engaged in preserving intangible cultural heritage in our country include
the Ministry of Culture, Academy of Sciences (Akademia e Shkencave e Shqipërisë), the National
5

One of the most important elements of the repertoire of the Gheg ethnic group Albanian folk music is the Shkodra song. The
Ahengu (urban music) consists of 12 musical counterparts comprised of song, instrumental, and dance performances – the
repertoire is based on a musical scale. It is estimated that there are around 300 different songs sung during this ceremony.
Research also shows that this event began to take shape at the beginning of the 18th century. The ceremony in Shkodra has
a special rule: the songs must be sung one after another. It usually occurs during the wedding night. It begins in the evening,
when the couple is crowned as the newly wed, and lasts until the morning. It is played on instruments of both national and
foreign origin. In the 20th century, in northern Albania, instruments used included the clarinet, the saze, the violin, the kaval,
the tambourine and castanets. The music in the ceremony is expressed in single voice or single voice with accompaniment.

6

Once, popular folk instruments were made by families and in particular by folk-bearers. This tradition continued until about
the break of the 19th century 20th century, when the first stores were opened for the preparation of musical instruments.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Committee for ICH, the Albanian National Commission for UNESCO (Komisionit Kombëtar Shqiptar
për UNESCO-n), Albanian Public Radio and Television (Radio Televizioni Shqiptar), the General Directorate of State Archives (Drejtoria e Përgjithshme e Arkivave), museums, National Centre of Folk
Activities (Qendra Kombëtare e Veprimtarive Folklorike), Institute of Cultural Anthropology and Art
Studies (Instituti i Antropologjisë Kulturore dhe Studimit të Artit), Institute of Linguistics and Literature (Instituti i Gjuhësisë dhe i Letërsisë), Regional Directorates of Cultural Heritage (Drejtoria
Rajonale e Kulturës Kombëtare), universities, the National Central Inventory of Cultural Property
(Qëndra Kombëtare e Inventarizimit të Pasurive Kulturore), as well as local government institutions
in their respective fields. All these institutions perform the tracking, collecting, studying,7 preserving
and protecting the intangible cultural heritage of Albania, but also engage in the popularisation,
promotion, inventory and dissemination of information on this precious heritage of our country.
ICH is increasingly more often included as a significant dimension of the identity of communities
in various local and national developmental, educational and scientific programmes and projects.8
For the first time, the Ministry of Culture has included a specific chapter on intangible heritage in
the Strategy of Culture, drafted by experts from various fields. In this chapter, the priorities and
objectives are clearly set, and for the first time language is also listed as one of the most important
domains of intangible heritage.
The efforts to develop the legislative basis have continued with the preparation of several laws
and strategies in the last several years, including the Draft law on handicrafts (2009),9 the National
7

The study of iso-polyphony includes:
• the publication by the Albanian Music Council of the Encyclopaedia of Albanian Folk Iso-Polyphony, Albanian–English edition
(2007), with the support from the US Ambassador Fund for Cultural Preservation;
• the publication of the Iso-Polifonia journal as an online periodical, which informs about the issues of iso-polyphony, its
importance for the community, and the cultural identity of Albanians;
• organisation of national and international conferences on iso-polyphony, such as the conference organised by the Ministry
of Culture, the Albanian National Commission for UNESCO, and the Academy of Sciences in the city of Vlora in 2010 on the
occasion of the 5th anniversary of the inscription of iso-polyphony on the UNESCO List;
• the introduction of iso-polyphony as a study topic on the Master and PhD levels at the Albanian and foreign universities.

8

The initiatives for cultural projects in the field of intangible heritage, which promote the transmission of iso-polyphony:
• The Institute of Cultural Anthropology and Art Studies is currently implementing research project and survey titled ‘Living on
the border’, which aims at assessing and inventorying the manners of living and elements of ICH on both sides of the border;
• ‘The chambers of iso-polyphony’ 2007–2009, supported by UNESCO and the Japanese Government. It was implemented in
four cities and towns of South Albania. Well known singers of iso-polyphony presented to the youth the manners of singing
and interpreting the iso-polyphony;
• The Himara Iso-polyphony, a project financially supported by UNESCO-BRESCHE, designed to produce a CD and TV
programme with iso-polyphonic music;
• The CD of the iso-polyphony children band Obelisku, in the museum city of Gjirokastra, supported by the Vodafone Albania
Foundation, in the framework of ‘The world of change’, 2010–2011;
• Presenting various documentaries about iso-polyphony and its singers, financed by the Ministry of Culture, the National Film Centre
(Qendra Kombëtare e Kinematografisë) and the Albanian Public Radio and Television, such as: Polifonia shqiptare (Albanian polyphony;
2009); Magjia klarinetë (The clarinet magic; 2009); Mjeshtri i fudit (The last master; 2010); Këngët e kafesë (Café songs; 2010) etc.

9

Final document adopted at the National Conference of Artisans in Albania in 2009.

175

�176

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Strategy for Promotion of Creative Small and Medium Businesses (2010), the Draft law on cultural
heritage (section 2014–2016 has a specific chapter related to ICH that reflects obligations of the
2003 and 2005 Conventions), and Draft law chapter on cultural products (2014). However, as long
as the initial proposals of these laws are not approved, the development of the legislative base
that would specifically address ICH and its links with sustainable development still remains a niche
that awaits relevant legislative measures in need of undertaking as soon as possible.
One of the features of recent transformations in the institutional infrastructure, as a new
national scheme of ICH that deserves more attention in Albania, is the work of individual ICH
experts as a part of Regional Directorates of Cultural Heritage, which has been underdone in the
six administrative areas in Albania. Their mission is to develop activities for documenting cultural
heritage in their respective regions, to gather the information about different forms of ICH and
their bearers, to carry out educational and awareness-raising initiatives, to collaborate with local
institutions and firms in supporting projects connected to ICH safeguarding, as well as other activities. Initially, some of the steps undertaken by ICH experts in the Regional Directorates had been
related mainly to the Friends of Monuments project of the Ministry of Culture aimed at documenting the monumental heritage and the social practices around it. Gradually, however, the
scope of their activities has expanded to include activities addressing the documentation and
popularisation of ICH, e.g. research of local dialects and heritage of different ethno-linguistic
groups, documentation of popular celebrations and feasts, workshops for the preparation of traditional textiles and costumes, and photo exhibitions and publications dedicated to different ICH
elements. The Regional Directorates of Cultural Heritage and the ICH experts affiliated with them
will definitely play a crucial role in the development of policies of safeguarding ICH in the forthcoming years, therefore it is important to outline some of the main challenges they encounter at
the present stage and the related needs in this paper. The first major challenge is connected with
the overall approach to ICH, and with the need of a clearer understanding of its scope and meaning
in line with the spirit of the 2003 Convention. Although general knowledge on ICH issues is present
among the experts of this network, special training and workshops are still extremely necessary
for employing these newly established positions better. The second major challenge relates to the
critical problem of inventorying intangible cultural heritage in respective regions. There is confusion about the existing cultural traditions in the regions and about the safeguarding measures
that can be applied in the future. The Ministry is responsible for coordinating the work of these
Regional Directorates and for facilitating the implementation of activities for ICH safeguarding

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

that each of them organises within the respective part of the country. In addition to the establishment of this new institutional network, the Ministry continues to play a major role in coordinating
the activities connected with documenting, presenting, and promoting different forms of cultural
heritage; facilitating the organisation of folklore festivals, workshops, exhibitions, and promotional materials; and coordinating the work and partnership with main cultural heritage institutions
in the country. The national body charged with safeguarding intangible cultural heritage is the
Department of Intangible Cultural Heritage and Revitalization of the Albanian Language (Drejtoria
e Trashëgimisë Jomateriale dhe Rijetëzimit të Gjuhës Shqipe), a department of the Ministry of
Culture. The National Committee for ICH, in turn, is a collegial body established in 2006, and it is
the highest decision-making body in the field of intangible cultural heritage. It is chaired by the
Minister of Culture responsible for intangible cultural heritage and comprised of nine members
from different scientific institutions. The composition and functions of the National Committee
for ICH are defined by the Decision Council of Ministers; its mission covers the major tasks of nominating elements to the national list and approving ICH programmes and activities in the country
that are organised by state institutions and NGOs. It also approves the main lines of intervention.
Another body under the jurisdiction of the Ministry of Culture is the National Centre for Folkloric Activities (Qendra Kombëtare e Veprimtarive Folklorike). It is one of the main state institutions responsible for the promotion and safeguarding of intangible values. The Centre organises folk festivals10 and related activities throughout the country, such as traditional music and
dance festivals, the National Folklore Festival of Gjirokastra (held once in four years and involving
performing groups from all regions of the country, as well as from abroad), popular instruments
(in Korce), festivals of bards and popular instrumentalists/players (in Lezhe), festivals of popular
10

The folk festivals enjoy a high level of popularity and seem to be a productive form of presenting overviews of folklore
traditions on regional and national basis. Using the format that was promoted during the communist period as a basis,
many of these festivals have appeared and flourished over the last two decades, signifying, in a way, the public sensitivity
to the gradually disappearing cultural traditions. Beyond the undisputable significance of these festivals for maintaining the
knowledge and skills of traditional practices, some reservations need to be expressed with regards to their role in contributing
to the safeguarding of ICH in the country.
The organisation of these festivals involves the preparation of special criteria and a preliminary evaluation for selecting the
groups that will perform at them. The criteria (prepared in collaboration between the Institute of Cultural Anthropology and
Art Studies, National Centre for Folkloric Activities, and the Ministry of Culture, and based also on questionnaires filled out by
the local authorities of these festivals) involve the relevant presentation of the respective domain, the geographic presence in
every part of the country, as well as the presentation of cultural traditions of different minority groups. The recommendations
of authenticity that guide the organisation of most of these festivals guarantee the careful preliminary examination of the
texts, costumes, music, etc. used by the festival participants. This is also made sure through the guidelines of experts in the
festival juries – involving specialists in music, instruments, texts, costumes, etc. The festivals are accompanied by a series of
side activities (e.g. conferences, workshops, reviews of traditional costumes, etc.) and are attended by visitors from all parts
of Albania and abroad, mostly from the neighbouring countries of South-Eastern Europe.

177

�178

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

songs (in Elbasan), iso-polyphony, popular song and dance (in Lushnje), and multicultural festivals
(in Permeti), the ‘Oda Dibrane’ festival (in Peshkopia), or the ‘Sofra Dardane’ festival (in Tropoje
region). It also organises traditional craft fairs based on scientific criteria, as well as workshops and
meetings of experts on intangible heritage, and publishes books and promotional materials thus
carrying out policies related to education and ICH safeguarding in collaboration with local governments. Financed by the state budget, the Centre implements its approved yearly plan set by the
Ministry throughout the country and operates according to its statute. The Ministry of Culture
offers a yearly financial support for organising the activities in the field of ICH. Half of the amount
of this subsidy is dedicated to the activities organised by the National Centre for Folkloric Activities, which holds annual events throughout the country.
Another important body with key potential and significance for the policies of safeguarding
ICH is the Institute of Cultural Anthropology and Art Studies, which is a part of the Centre for Albanian Studies (Qendra e Studimeve Albanologjike). As a primarily research-oriented institution, the
Institute dedicates its activities to the documentation and study of traditional cultural heritage,
develops MA and PhD training courses, organises scholarly conferences and publishes specialised publications on various aspects of Albanian traditional culture. The Institute collaborates
with bearers, communities and individuals, and proposes safeguarding measures to the National
Committee for ICH, where the most important decisions are made. A major asset of the Institute is
its rich archive, which includes ethnographic materials, musical records and video materials, collections of verbal folklore, photos, sketches, and drawings.
Furthermore, the Law for cultural heritage requires all public institutions to draw up inventories11
of cultural heritage (including intangible heritage), and to fulfil the spirit of the 2003 Convention,
which in Article 11(a) states that ‘each State Party shall take the necessary measures to ensure the
safeguarding of the intangible cultural heritage present in its territory’.12 This is complemented with
11

Institutions, communities and bearers usually collaborate with the experts that collect the data in the field, and they are
also involved in related research projects. The criteria used for the inclusion of intangible cultural heritage in the inventory
are the following: the element belongs to one or more categories of intangible heritage; the community has identified the
element as part of its cultural heritage; the element contributes to the diversity of the ICH in the List; the element belongs to
specific categories of people such as minorities, ethnic groups, etc.; and the element is in danger of disappearance. Hence, the
inventory takes into account the viability of intangible cultural heritage and the potential risk of its disappearance. The List is
updated when a new intangible heritage element is inscribed; any revision of information on previously inscribed elements is
decided case-by-case. If any changes occur to the element, the bearers are to notify the experts (ethnologists and others) who
then forward this information to the Ministry; alternatively, the bearers may notify the Ministry directly.
One critical area affected by restricted financial resources is the ICH inventorying. That is why Albania submitted a request for
International Assistance to UNESCO for the amount of US$158,200 which was examined by the Intergovernmental Committee
in December 2014. The Committee identified some weaknesses in the request and provided a number of recommendations
for improvement. A new request, taking into account the recommendations, can be submitted for the next cycle.

12

Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Paris, 17 October 2003 (available online: www.unesco.org/
culture/ich/en/convention).

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

the clarification in Articles 11(b) and 12, which state that the identification of the ICH present in their
territory takes place through the preparation of one or more inventories prepared with the full participation of the involved communities, and it is regularly updated. In 2010, the National Committee for
ICH proclaimed the first seven elements on the National List of Masterpieces of Intangible Cultural
Heritage (see above).
The Centre for Albanian Studies is the main ICH documentation13 institution; another body that
also holds relevant documentation is the Institute of Cultural Anthropology and Art Studies. Various
museums are also involved in documentation activities related to their own ethnographic collections, including the National Historical Museum (Muzeu Historik Kombëtar) in Tirana, the National
Ethnographic Museum (Muzeu Kombëtar Etnografik) in Berat, and the Ethnographic Museums
(Muzeu Etnografik) in Shkodër, Krujë, and Vlore. Another institution in charge of the inventory of
intangible heritage is the National Inventory Centre of Cultural Properties. This is a state funded
institution under the jurisdiction of the Ministry of Culture, which is in charge of the computerised
inventory of all movable and immovable properties. The Centre keeps the data in the national
database also for ethnological objects of private and public ownership. Since 2011 it has been in
charge of designing specific software for a database dedicated entirely to intangible heritage. The
database (under construction) will keep hard copies of all the data the Institutions have compiled
so far. Until now, the Albanian Music Council is the sole non-governmental organisation that has
successfully completed inventorying activities (on iso-polyphonic singing and its bearers).
Many independent institutions and non-governmental organisations14 are also active in safeguarding
ICH, awareness-raising, and the popularisation of ICH. They include the Gjirokastra Conservation and
Development Organization (Organizatës për Ruajtjen dhe Zhvillimin e Gjirokastrës), the Albanian Artisans Association in Shkodër (Shoqata Artizaneve Shkoder), the Rozafa Foundation (Fondacioni Rozafa)
based in Tirana, and the Albanian Music Council created in 1999 – a member of the International Music
Council IMC founded in 1949 upon request of the UNESCO Director General.
13

Periodic report of Albania on the implementation of the 2003 Convention is available online: www.unesco.org/culture/ich/
doc/download.php?versionID=33117.

14

NGOs have played an important role in carrying out safeguarding activities in different realms of cultural heritage, particularly
those related to traditional arts and crafts; in organising crafts markets and artisan incubators in some of the larger cities in
Albania (e.g. in Kruja, Gjirokastra, Shkodër); in the organisation of fairs and festivals of traditional culture; in educational and
training initiatives, etc. In Gjirokastra, since 2007, the NGO Cultural Heritage Without Borders has been involved in organising
15 cultural restoration camps in the area (attracting more than 440 participants), with a range of other educational and
awareness-raising activities, such as drawing classes in traditional ethnographic houses in the city, cooking classes, and craftrelated workshops. Other NGOs focus exclusively on the preparation and organisation of folklore festivals in various parts of
Albania. As forms that present both an overview of the cultural traditions, and a lively context of their popularisation, folklore
festivals in Albania are proving to be a productive mechanism for the promotion of intangible cultural heritage, and for the
beneficial collaboration in this sphere between state and independent institutions. The procedure for approval of activities
initiated by NGOs needs an affirmation from the National Commitee for ICH and is thus frequently followed by resulting
complications on the local and district levels.

179

�180

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Inventorying ICH in Albania
Developing provisions for inventorying ICH could be an important aspect of strategy and policy
for safeguarding ICH, especially in order to understand the viability of ICH in Albania better, and
to support communities in safeguarding their ICH. It will be important to involve key stakeholders
and communities concerned. Despite the fact that the major coordinating work will be concentrated in the capital, the main tasks in the preparation of the inventory have in fact to be carried
out on the local and regional levels. A much more adequate and successful approach would be to
involve local communities and institutions in building up the capacities for inventorying. Such an
approach would allow the promotion of inventorying as an important step in the long-term safeguarding process, and subsequently allow the collaboration with communities and relevant NGOs
from different cultural and linguistic groups, who sometimes live in remote locations.
To carry out this process, it would thus be also necessary to undertake a new approach to understanding the ICH inventorying in line with the spirit of the 2003 Convention. This means that the
inventory would need to focus on elements that are present as living traditions and that continue
to be performed by communities today. The inventorying of extinct practices or traditions, which
are re-enacted only on festivals and in museum contexts, would not need to be in the centre of the
inventorying procedure. Similarly, the inventory should not concentrate only on selected representative examples, but on the diversity of cultural heritage country-wide. The inventory would,
in particular, give an account of the viability of the elements and the threats that they encounter,
thus promoting awareness about the need of measures for their safeguarding. In such a way, the
inventory would not represent an extensive account aimed at detailed research, but rather the
core information about the identification of the elements and about the primary aspects related
to their viability in present-day circumstances. Thus, the inventory has to be an ongoing process
involving the fullest cooperation of the communities and bearers of the traditions, engaging them
as much as possible in the documentation and safeguarding of their heritage (Vukov 2014).
One of the projects that could provide inspiration for the new inventorying process in Albania is
the project Show Your Culture. It was initiated by the staff of the Ministry of Culture and the Department of Intangible Cultural Heritage and Revitalization of the Albanian Language. It involves a wideranging appeal to communities in Albania to document various practices, knowledge, and skills that
they maintain and identify as their cultural heritage through means of video and brief textual information. The project uses YouTube as a web-based platform and practically does not require any prelim-

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

inary investment, as the video and photo recordings can be performed with mobile phones and can
be accompanied with a sample selection of basic information about the practised ICH element. Therefore, the focus is put mainly on the two sides of the inventorying process – the communities willing
to record, process, and upload the recorded practice on the specially created network on YouTube
(Ministria e Kulturës e Shqipërisë 2015); and on the specialists and staff who work in cultural institutions, as the ones who gather the uploaded records systematise the information and include it into
the inventorying system. The initiative represents a mere strategy for inventory of intangible cultural
heritage, but it is in fact much more: namely, the first step of protection and preservation of its kind to
transmit to further generations. It aims to develop partnerships aimed at popularising cultural heritage
with the use of new methods and collaborating with cultural organisations in entire Europe, together
with actors of the public and private sector, capable of integrating services to include certain groups.
It also seeks to establish cooperation with the touristic sector, aiming for the recognition of cultural
heritage through the development of digital mapping, and an inventory of their data in order to reflect
the physical and virtual aspects of cultural heritage, as well as increasing its sensitivity.
Recently, two projects have been initiated by experts of the Department of Intangible Cultural
Heritage and Revitalization of the Albanian Language and the National Inventory Centre of Cultural
Properties aimed at the inventorying of two elements of Albanian intangible cultural heritage, contained
in the national list: ‘Logu i Bjeshkëve’ in Northern Albania and ‘Folk music instruments craftsmanship’.

International cooperation in ICH safeguarding
With regard to bilateral, sub-regional, regional, and international cooperation, Albania collaborates with
other States on ICH-related issues, especially those of the South-East Europe sub-region; and these are
included in bilateral and/or multilateral agreements, mainly concerning the exchange of information,
experts, and knowledge on various aspects of intangible cultural heritage. What is more, traditional,
annual folklore festivals are held, which gather together groups and cultural communities from outside
Albania. Albania was a member of the UNESCO Intergovernmental Committee for the Safeguarding of
Intangible Cultural Heritage from 2010 until 2014 and participates actively in the meetings organised
by other partners. Experts, mainly from the research institutions and museums, participate in international meetings of experts, especially those concerning South-East Europe, where they formally
or informally exchange knowledge about ICH elements and safeguarding problems.

181

�182

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

In 2016, Albania took over the presidency of the Council of Ministers of Culture of South-East
Europe. This was announced at the meeting of Ministers of Culture of South-East Europe ‘For the
Promotion of Culture for Sustainable Development’, which was assembled in Istanbul. The forum
adopted a joint plan, the Ohrid Declaration, which provided the detailed work in the management
of culture and cultural heritage by stressing the importance of intangible heritage as an important
element of identity, but also as a powerful instrument of cultural diversity.
The Ministry of Culture, together with local authorities, also supports capacity building and
awareness-raising activities such as workshops, exhibitions, classes, performances, production
of audiovisual recordings and other related materials. A national training workshop was held
on 14–18 September 2015 in Tirana, called ‘Building capacities for the Convention of 2003 of
UNESCO’. Another workshop on methods of registering ICH elements in video format was held
on July 2015 in Tirana, where 100 individuals received training. An important project in the area
of capacity-building for safeguarding intangible cultural heritage, implemented by the Albanian
Music Council in collaboration with UNESCO and supported by the UNESCO/Japanese Funds-inTrust, organised training courses for young people in the ways of interpreting and singing iso-polyphony. Vodafone Albania has also supported another project for training of young people in
iso-polyphonic singing. Educational programmes are also offered by different governmental
bodies, associations (non-governmental organisations), and experts to promote traditional craftsmanship and arts in craft centres throughout the country, for instance by revitalising traditional
crafts and empowering their bearers to transmit them. What is more, education on natural and
cultural heritage is an integral part of the official school curriculum. At the local level, efforts are
made to raise the awareness in the communities themselves and among the young generation.

Conclusions
Despite the various efforts that have already been made in the recent years, it is evident that there
is still an inadequate level of awareness of ICH and its safeguarding, both on the side of governmental and independent institutions and on the side of the stakeholders.
Despite positive steps, there are certain weaknesses that still hinder the development of
adequate policies and measures for safeguarding ICH in the country. These weaknesses include,
for example: the absence of an integrated strategic plan for ICH issues; the lack of coordination

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

and unified efforts of state and independent institutions for carrying out safeguarding policies;
the absence of special provisions in the existing laws that would directly approach ICH and its safeguarding; the scarce financial resources for ICH-related initiatives; the tendency to establish lists
of intangible cultural heritage rather than comprehensive inventories; the insufficient presence of
ICH in educational programmes; and last but not least, the low level of involvement of communities, civil society, and media in the policies related to ICH. Altogether, these priorities and activities
call for a major step that needs to be undertaken on the state level in Albania, one that would
prioritise culture on the list of state policies, including placing ICH issues on the national agenda
and promoting the idea of direct connection between heritage and sustainable development.
Intangible heritage in Albania needs to be re-discussed in all aspects, ranging from cultural policies, its value and importance for our cultural identity, and heritage and education together with their
transmission to the younger generations, especially important in interdisciplinary studies. Variety
and diversity of this type of heritage, its widespread occurrence across the country, its permanence
throughout all historical periods among all sections and groups of the population, its human and
democratic values as well as the beauty of its multitude of arts and symbols: all these make us realise
that before any material monuments, no matter how old, there is a human being, with its language
and dialects, rituals, folklore, oral, musical, choreographic and musical artistry, clothing, lifestyles, and
a plethora of other colourful cultural forms. The human being is the oldest monument of the world.

References
Ministria e Kulturës e Shqipërisë. 2015. “21 Maji, Dita Ndërkombëtare e Diversitetit Kulturor për Dialog dhe Zhvillim
– ‘Trego Kulturen Tende’ [May 21, International Day of Cultural Diversity for Dialogue and Development – ‘Show
Your Culture’].” YouTube playlist. Last modified May 21. https://www.youtube.com/playlist?list=PLwyP74ZrjaXe_QBVySYaM3RMLPXK2uVEe.
Qendra Kombëtare e Veprimtarive Folklorike. 2014. Udhëzime për ruajtjen, mbrojtjen, popullarizimin dhe promovimin
e vlerave të trashëgimisë kulturore jomateriale [Guidelines for the conservation, protection, popularization and
promotion of the intangible cultural heritage values]. Tiranë.
Vukov, Nikolai. 2014. “Report. Needs-Assessment. Safeguarding Intangible Cultural Heritage in the Republic of
Albania.” http://www.unesco.org/culture/ich/doc/src/REPORT-Albania_needs_assessment-NVukov-2015.doc.

183

�184

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Ambiguity in the system
of safeguarding intangible
cultural heritage in the
Republic of Macedonia
Velika Stojkova Serafimovska*
Ivona Opetčeska Tatarčevska**

*

Ss. Cyril and Methodius University, Institute of Folklore “Marko Cepenkov” (Univerzitet “Sv. Kiril i Metodij”, Institut za folklor
“Marko Cepenkov”), Skopje, Republic of Macedonia, PhD, e-mail: lika73@yahoo.com.
** Ministry of Culture of the Republic of Macedonia, Cultural Heritage Protection Office (Ministerstvo za kultura na Republika
Makedonija, Uprava za zaštita na kulturnoto nasledstvo), Skopje, Republic of Macedonia, Mr.Sc.,
e-mail: itatarcevska@gmail.com.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

The first attempt to normatively define the notion of intangible cultural
heritage in the Republic of Macedonia was made back in 1988, with
the definition of ‘cultural wealth’ in the Cultural wealth bill. According
to this preliminary definition, apart from descriptions of mobile and
immobile cultural wealth, the term ‘cultural wealth’ also included: ‘folk
songs, dances and other creations, rituals, and other folk elements; crafts
and performance pieces of cultural and historical importance (intangible
cultural wealth)’.

The contemporary history of Southeastern Europe marks an exceptionally important period
of political and economic transition of the society. It has brought changes and reforms, and the
re-creation of nations and cultures, which despite all similarities and common history opted for
complete independence and transformation into independent states with unique national identities and symbols (Czekanowska 1996; Laušević 1996; Buchanan 1996). Discerning this newly established context is also related to the newly established social identities, with the respective ‘new’
musical expressions that also surfaced in the Republic of Macedonia during the ‘social transition’.
Similarly to the rest of the countries, the Republic of Macedonia, as a relatively new independent
state – and facing serious challenges related to its identity, history, and existence imposed from
outside in many ways – needs to prove itself and to be present on the world stage, which is somewhat specific for ‘small’ countries (Zebec 2013, 330).
The crossroads between the East and the West, as the Macedonians stereotypically identify their
own country, are considered a country rich in different layers of traditional culture, and thus also in
intangible cultural heritage. The state, however, is not always prepared for its adequate identification, legal protection, preservation, absorption, and the dissemination of the knowledge about it.
The political elites have recognised the relationship between the intangible cultural heritage and
the national identity since the 1950s, which also continued throughout the period of transition in
the society of the early 1990s. It is also a matter of prestige in a world of United Nations activities
to be networked in this system and to cooperate on an equal level with other states. ICH has the
power to solve conflicts, mainly because in many different ways it goes beyond political borders.

185

�186

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The living traditional culture is still present in the everyday life of Macedonia and plays a major
role in the positioning and policy making connected to the system of safeguarding of its intangible
cultural heritage.
The first attempt to normatively define the notion of intangible cultural heritage in the Republic
of Macedonia was made back in 1988, with the definition of ‘cultural wealth’ in the Cultural wealth
bill. According to this preliminary definition, apart from descriptions of mobile and immobile
cultural wealth, the term ‘cultural wealth’ also included: ‘folk songs, dances and other creations,
rituals, and other folk elements; crafts and performance pieces of cultural and historical importance (intangible cultural wealth)’.1
In the 1990 legislative project in this area, ‘intangible goods’ were not subject to protection,
under the pretext that the problem of their protection has not been sufficiently studied, as well
as that in terms of intangible cultural heritage, it is the nurturing of the goods that matters,
rather than their protecting. Furthermore, the exclusion of intangible goods from the protection acts, regardless of their terminological identification, was announced in the 1995 Strategic
concept for normative regulation of culture.2 Nevertheless, according to the source text of the
1998 Law on culture,3 ‘all intangible culture regardless of its value and significance’ was eligible
for protection.
This preliminary definition distinguished five types of intangible cultural heritage, including
music, theatre, and other performance arts. However, in the normative part of the concept of the
2002 Cultural heritage law proposal, as already stated, intangible goods were formally referred
to as ‘spiritual goods’, hence the legal definition of intangible cultural heritage became ‘spiritual
cultural heritage’ and included only folklore, toponyms, and traditional crafts.
In the 2003 Cultural heritage protection bill, the folk goods,4 language, and toponyms were
identified as types of spiritual and cultural heritage, with definitions for each. With slight corrections, these definitions remained in the final draft of the national Law on protection of cultural
heritage from April 2004:
1

Zakon za izmenuvanje na zakonot za spomenici i spomen-obeležja, Služben vesnik na Republika Makedonija [Official Gazette of
the Republic of Macedonia] no. 51, 31 December 1988, art. 4.29.

4

Strateški koncept za kulturata.

3

Zakon za kulturata, Služben vesnik na Republika Makedonija no. 31, 2 July 1998.

4

According to the Law on protection of cultural heritage in the Republic of Macedonia, the term ‘folklore goods’ encompasses
all manifestations of traditional culture that the UNESCO 2003 Convention defines as intangible cultural heritage. Having
in mind all the debates on the definitions of this term (Kirshenblatt-Gimblett 2004, 53–54), in this article we use the term
‘folklore goods’ as it is stated in official domestic legal acts.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

1.3. Intangible cultural heritage
Folklore goods
Article 24
As folklore goods shall be considered the habits, rituals, tales, mental creations, folklore songs, stories,
legends, adages, riddles, dances, plays, old and rare crafts, traditional crafts and other expressions of the
immaterial national creation.
Language
Article 25
The language is the literature, i.e. the standard language and its alphabet, as well as the local speeches of
the same languages (dialects).
Toponyms
Article 26
The toponyms are the names of lakes, rivers, springs and other water objects (hydronyms), cities, villages and
other settlements (oikonyms), natural or administrative areas (horonyms), roads (dromonyms), agricultural
spatial facilities (agronyms), mountains and other objects of nature related to forests (dendronyms) and
other genuine, local and official names which are subject to the toponymy of the Republic of Macedonia.5

Apart from the national legal framework, Macedonia ratified two international conventions.
The Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, only 8 days after it officially came into force, namely on the 28 April 2006,6 and the Convention on the Protection and
Promotion of the Diversity of Cultural Expressions (Paris 2005) ratified on 2 April 2007.7
From the onset of the idea of creating this system for safeguarding intangible cultural heritage,
the Republic of Macedonia has recognised its importance and supported the entire process of
its promotion, especially in this region of Southeastern Europe. Moreover, the Republic of Macedonia is an active participant in the South-East European Experts Network on Intangible Cultural
Heritage, which meets annually around the region, and is placed under the auspices of the Venice
UNESCO Regional Office. Regarding the Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage and the national law in question, and in order to identify the intangible cultural
5

Zakon za zaštita na kulturnoto nasledstvo, Služben vesnik na Republika Makedonija no. 20, 2 April 2004.

6

Zakon za ratifikacija na Konvencijata za zaštita na nematerijalnoto kulturno nasledstvo, Služben vesnik na Republika Makedonija.
Meǵunarodni dogovori [Official Gazette of the Republic of Macedonia. International Agreements] no. 59, 12 May 2006.

7

Zakon za ratifikacija na Konvencijata za zaštita i unapreduvanje na raznovidnosta vo kulturnite izrazuvanja, Služben vesnik na
Republika Makedonija. Meǵunarodni dogovori no. 47, 13 April 2007.

187

�188

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

goods, a National classification of Macedonian cultural heritage8 and National Registry of Cultural
Heritage (Nacionalniot registar na kulturno nasledstvo)9 have been prepared.

MINISTRY OF CULTURE
CULTURAL HERITAGE
PROTECTION OFFICE

DEPARTMENT FOR PREVENTION
AND SUPERVISION

DEPARTMENT FOR
IDENTIFICATION,
PROTECTION AND USE
OF CULTURAL HERITAGE

SECTION FOR MOVABLE
HERITAGE

DEPARTMENT
FOR DOCUMENTATION
AND INTERNATIONAL
COOPERATION

SECTION FOR IMMOVABLE
HERITAGE

SECTION FOR INTANGIBLE
HERITAGE

Institutional structure of the Cultural Heritage Protection Office in the Republic of Macedonia

By decree of the Ministry of Culture from between 2005 and 2011, five institutions were
appointed as protectors10 of the intangible cultural heritage:
1. The Institute of Folklore ‘Marko Cepenkov’ in Skopje, as a legal entity for the safeguarding
of folklore (www.ifmc.ukim.mk);

8

Odluka za donesuvanje na Nacionalna klasifikacija na kulturnoto nasledstvo, Služben vesnik na Republika Makedonija no. 37,
28 March 2006.

9

National Registry of Cultural Heritage in Macedonia is only a synonym for the UNESCO National inventory of inscribed goods.
There are three types of registries in the Macedonian system: national registry of immovable cultural heritage, national
registry of movable cultural heritage, and national registry of spiritual cultural heritage.

10

The audio/video heritage in the Republic of Macedonia, which is strongly connected with intangible cultural heritage,
according to the Law on protection of cultural heritage is separately defined as movable heritage. The institutions authorised
to protect the audiovisual cultural heritage are: the National and University Library ‘St. Clement of Ohrid’ – Skopje (Nacionalna
i univerzitetska biblioteka „Sv. Kliment Ohridski” – Skopje) and National Film Laboratory – Skopje (Kinoteka na Makedonija).

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

2. The Krste Misirkov Macedonian Language Institute (Institut za makedonski jazik „Krste Misirkov”)
in Skopje, as a legal entity for safeguarding Macedonian language, its dialects, and the ethnic
minority dialects spoken in the Republic of Macedonia (www.imj.ukim.edu.mk);
3. The Museum of Macedonia (Muzej na Makedonija), which made a quiet entrance into the system
of safeguarding intangible goods with a project on traditional cuisine at the initiative of the
National UNESCO Office in Turkey (www.musmk.org.mk);
4. The Institute for Old Slavic Culture in Prilep (Institut za staroslovenska kultura – Prilep), authorised in May (www.isk.edu.mk);
5. The Institute for Cultural and Spiritual Heritage of Albanians in Skopje (Institut za duhovno
i kulturno nasledstvo na Albancite – Skopje), since 2011.
In the Republic of Macedonia, this concept of ‘protection’ instead of ‘safeguarding’ of folklore
is conceptualised on the basis of protecting material culture and introduces a system of validation/valorisation of the importance of the intangible type of culture. The Law on the protection
of cultural heritage in the Republic of Macedonia lists two main categories of values of cultural
heritage: ‘cultural heritage of exceptional value’ (divided into two subcategories: ‘cultural
heritage of extraordinary value’ and ‘cultural heritage of great value’) and ‘important cultural
heritage’.11
This concept of measuring the value of cultural expressions is against the nature of intangible
culture since each community considers their cultural heritage – its rituals, songs and games – to
be unique. For them, these expressions are unconditionally beautiful and regarded as the most
important in their public life. In the second half of 2006, the Government of the Republic of Macedonia approved the foundation of the special Intangible Cultural Heritage Department (Oddelenie
za duhovno kulturno nasledstvo) as a part of the Cultural Heritage Protection Office in the Ministry
of Culture of Republic of Macedonia. The responsibility of this institution is to implement the state
policy regarding cultural heritage, to coordinate the network of different types of institutions,
non-governmental organisations including individuals, and to improve the implementation of the
laws and conventions that are already in force.
Over the active period of 12 years, since the establishment of the Cultural Heritage Protection Office, and 10 years from the enactment of the Law on ratifying the Convention for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, the Office has placed 88 intangible goods
11

The Government of the Republic of Macedonia declares all cultural goods which apply for the first category, while the cultural
goods of the second category are declared by the Cultural Heritage Protection Office.

189

�190

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The Gavrovski Trio – bearers of the UNESCO inscribed element ‘Glasoechko, male two-part singing in Dolni Polog’,
on the solemn concert which marked the 10th anniversary of the Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage, 23 October 2013, © ICTM NC for Macedonia.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

on the National Inventory List, including: 58 folk creations; 19 dialects of Macedonian language;
10 dialects of the ethnic minority languages in Macedonia; 1 position in the category of cultural
goods-toponyms.
All activities that have arisen since the establishment of the system of ICH require intensive,
dynamic, and continuous activities, not only on the national level. Thus, in 2011, Republic of Macedonia submitted three files for UNESCO Lists of Intangible Cultural Heritage; two multinational
applications have been also pending since 2013.

First national inscriptions
The ‘Feast of the Holy Forty Martyrs in Štip’ was the first ICH element inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity (in December 2013). The second was
‘Kopachkata, a social dance from the village of Dramche, Pijanec’, inscribed in 2014. In addition,
‘Glasoechko, male two-part singing in Dolni Polog’ was inscribed in 2015 on the List of Intangible
Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding.

Multinational nominations
The Republic of Macedonia participated in nominating the following elements for the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity: ‘Spring celebration, Hıdrellez’ (The initiative was taken by the UNESCO National Commission of Turkey. The file was submitted by Turkey
and Republic of Macedonia for possible inscription in 2017) and ‘Cultural practices associated to
the 1st of March’ (The initiative was taken by the UNESCO National Commission of Romania. Four
Southeastern European countries participated: Bulgaria, Moldova, Romania, and Macedonia. The
file was submitted for possible inscription in 2017).
All of these elements inscribed on the national and UNESCO lists are results of the cooperation
on various levels. Initiatives have been coming from the bottom to the top, and the local community
NGOs appear as initiators for almost all activities. Nowadays, through the Fund for Annual Cultural
Programme, local cultural operators receive funds from the Ministry of Culture to work on the safeguarding of ICH, not only on the national level but also to promote their cultural goods internation-

191

�192

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

ally. The diversity of the system of the safeguarding of ICH complements the actions of one of the
world’s best-known non-profit organisations associated with UNESCO, the International Council for
Traditional Music (ICTM), through their National Committee for Macedonia which appears as central
non-profit and non-governmental consultative organisation for the Ministry of Culture. Together
with the Macedonian Research Society, they are officially accredited within UNESCO.
Traditional culture is in a dynamic relationship with social, political, and economic processes, and
safeguarding practices must consider this dynamic relationship. Although the long-term effects in
our case remain to be seen, the processes of safeguarding ICH, when implemented in ways that
empower local tradition-bearers, may be effective in sustaining cultural traditions even when safeguarded ICH elements are simultaneously employed for other political or economic ends. A considerable number of community projects are active at this moment in the Republic of Macedonia,
and allow the traditional culture to function somewhat independently through new possibilities
provided by innovative discourses, such as the creative industries, or through programmes such
as the new agenda for sustainable development.12
In the Republic of Macedonia, the establishment and development of institutional mechanisms
for the safeguarding of ICH are inextricably linked to politics on the international level, particularly
with regard to the contestation of the existence of the Macedonian ethnicity characterised by
a distinct language and culture. Even before its independence from Yugoslavia in 1991, Macedonia’s geographic neighbours had challenged the ethno-national distinctiveness of the Macedonian
nation and ethnic Macedonian people. Throughout the socialist period, Greece officially denied
the existence of the Macedonian ethnicity and language, while Bulgaria claimed both of them as
parts of the Bulgarian nation and language. In many ways, these contestations constitute concrete
threats to the distinct Macedonian identity, resulting in ‘identity’ (identitet) itself emerging
as a politicised concept (and an influential political tool) since the 1990s. As a consequence, the
state has put significant focus on affirming and publicising the national and cultural identity, which,
in turn, has spurred processes of recontextualisation and heritagisation of ICH.
Within the process of industrialisation, when the primary cultural (ritual) functions of ICH
elements (such as rituals, traditional music and dance folklore, crafts and oral expressions, even
the language and the dialects) begin to fade, the process of gradual disappearance of traditional
music and dance as ICH also starts. However, in the period of transition and under the threat
12 See en.unesco.org/sdgs.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

of losing identity, and especially with the ethno-renaissance movement in Republic of Macedonia
that started in 1993 – that is the repopularisation and reaffirmation of the cultural and the national
identity – the 2003 Convention arrived as an excellent pretext for the repopularisation of the ICH
elements also in another context, that is, as a means of strengthening the local and national identity (Stojkova Serafimovska 2014).
UNESCO 2003 Convention states that the ‘intangible cultural heritage’ is defined as practices,
representations, expressions, knowledge, skills – as well as the instruments, objects, artefacts, and
cultural spaces associated therewith – that communities, groups and, in some cases, individuals
recognise as part of their cultural heritage. This intangible cultural heritage, transmitted from generation to generation, is constantly recreated by communities and groups in response to their environment, their interaction with nature and their history, and provides them with a sense of identity
and continuity, thus promoting respect for cultural diversity and human creativity.13 At the same
time, scholars have increasingly linked music and dance to various conceptions of identity (see
Rice 2007; Stokes 1994; Frith 2004; Nettl 2005, 263, 268–71). There are four observed positions
in which music and dance relate to identity in ethnomusicological literature: music gives shape to
a pre-existing identity; musical performance provides opportunities for communities to see their
shared identities ‘in action’; music contributes an effective quality or ‘feeling’ to an identity; and
gives identity a positive valence (Rice 2007, 34–35).
A case study for elaborating these processes and issues is the Kopačkata dance, a social dance
from the village of Dramche in Pijanec, which is still alive and shows an interesting case of implementation of the UNESCO 2003 Convention on several levels. Kopachkata, as it was inscribed on
the UNESCO Representative List in December 2014, is a dynamic social chain dance (oro) from the
region of Pijanec in the eastern part of the Republic of Macedonia. The male version of Kopačkata
takes place as a series of four sections, each involving a particular dance sequence performed in
a semicircle: šetanica (walking sequence), which serves to set the formation of the dance and warms
up the dancers; sitnoto (small steps sequence), in which the dancers’ steps are swift and short
(skilful dancers actually slide their feet on the ground); prefrlačka (crossing-legs sequence), in which
the left foot is swiftly crossed over the right foot and the dancers and musicians speed up the
dance to its climax; and kopačkata (digging sequence), the fastest and most dynamic sequence in
which the dancers dramatically jump, landing firmly on the right foot while the left foot repeatedly
13

Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Paris, 17 October 2003, art. 2 (available online: www.unesco.
org/culture/ich/en/convention).

193

�194

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

hits the ground with the intention of digging, which is how this dance got its name. The dance
has typically been accompanied by two tapani (double-headed drums) usually played by Roms, but
nowadays also Macedonians equipped with four or even five tapani. In addition to tapani, variants
of Kopačkata may also be accompanied by a kemene (bowed fiddle), and less often, by a tambura
(long-necked fretted lute) or a bagpipe.
Through parallel processes of inscription and heritagisation, this cultural practice has come
to exist in multiple parallel performance contexts. The case of Kopačkata from eastern Macedonia
illustrates the potential for living traditions to embody multiple meanings when they involve the
same participants in different contexts. At present, Kopačkata exists in 4 different renderings:
as a living local tradition; as a staged performance by local practitioners; as a part of the repertoire
of professional and amateur folk ensembles nationwide; and as portrayed in the media and social
media discourse and perceived by the public as a symbol of Macedonian national identity.
The first of these, its local context, involves spontaneous performance at social gatherings,
including weddings and festivals. For example, the annual gathering in Dramče on the Day of St.
Michael the Archangel (21 November) concludes with a collective and spontaneous performance
of Kopačkata, bringing together around one hundred dancers. Kopačkata was also part of the first
group of nominations from the Republic of Macedonia for the possible inscription on UNESCO ICH
lists in 2011. The process leading up to this nomination has put into motion a new heritagisation
process intertwined with both UNESCO ICH implementation guidelines and contemporary political
factors. We (the authors of this paper) began working with the tradition bearers in 2003, and we
were also part of the team that prepared the applications for the first three elements proposed
for inscription. We soon found ourselves in two roles. In the first, we served as mediators between
theory and practice – that is, we assumed the position of interpreters of the UNESCO 2003 Convention in terms of content and implementation, both for the tradition bearers and for the institutions that were less familiar with the Convention and the term ‘intangible cultural heritage’ itself.
In our second role, we were given the task of identifying cultural practices as ICH – a task that
required us to alter our way(s) of thinking about ICH. We had to align our thinking with political
concerns at the expense of scholarly ones, and to redirect our interest away from the analysis of
living folklore and instead focus on the processes related to the institutionalisation of ICH, and
the related concerns of heritagisation and recontextualisation (Peĭcheva 2014, 292). In Kirschenblatt-Gimblett’s (2004) terms, we became embedded in a metacultural process that implicated
the fundamental conditions for cultural production and reproduction of traditional music and

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

dance forms. Thus, although Kopačkata has been heritagised and recontextualised in the course
of its inscription on the UNESCO List – that is, as a symbol of national identity and an example of
staged folklore at the national level – it continues as a living local tradition in parallel with its newer
contexts. These parallel contexts relate to the multi-layered identities of the tradition bearers, the
significance of which was highlighted by dancers from the younger generation. One junior dancer,
when asked what he feels has been safeguarded by UNESCO and to whom Kopačkata belongs,
stated, ‘Kopačkata is primarily mine, and only after that it is a Macedonian folk dance’.
Since the nomination and the inscription of the Kopačkata on the UNESCO Representative List,
the folk dance group Kopačka from the village of Dramče now has been annually applying for these
funds and receiving them, which results in improved conditions for rehearsing Kopačkata (as well
as other local folk dances and songs), the ability to maintain and purchase instruments and folk
attire, and the means to promote the interest in folk music and dance among younger generations.
The group was prioritised to receive funds from the Ministry of Culture for projects involved in
safeguarding and promoting the dance. Indeed, 2014 witnessed a revival of several ICH traditions
in the Pijanec region, an increased interest among youth, and several projects that mapped other
music and dance ICH elements in this region, essentially establishing a community-based inventory,
one of the goals of the UNESCO 2003 Convention. Tradition-bearers have also continued to take
steps that indicate that the tradition at the local level is not a ‘frozen’ one, but a living, evolving
practice. At the same time, the implementation of the Convention in tandem with national identity
politics in Macedonia resulted in Kopačkata becoming a symbol of national identity. This had the
effect of directing significant funds to tradition bearers, who have thus far been able to participate
in maintaining control over their tradition itself in accordance with UNESCO guidelines.
UNESCO’s efforts to establish an instrument for the protection of what it now calls intangible
heritage date back to 1952. The focus on different legal concepts, such as intellectual property,
copyright, trademark and patent, as the basis for protecting what was then called folklore, has
been always twofold. Folklore, by definition, is not the unique creation of an individual; it exists in
versions and variants rather than in a single, original, and authoritative form; it is generally created
as performance and transmitted orally, by custom or example, rather than in tangible form (writings, notes, drawings, photographs, recordings). ‘Living archive’ and ‘library’ are common metaphors. Such terms do not assert a person’s right to what they do, but rather their role in sustaining
the culture (for others). According to this model, people come and go, but culture persists, as one
generation passes it on to the next. However, all heritage interventions – such as the globalising

195

�196

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

pressures they are trying to counteract – change the relationship of people with what they do.
They change how people understand, perceive, and practice their culture, as well as the people
themselves. They change the fundamental conditions for cultural production and reproduction
throughout time. Change is intrinsic to culture, and measures intended to preserve, conserve,
safeguard, and sustain particular cultural practices are caught between freezing the practice and
defining the intangible cultural heritage. So far, Kopačkata has been a positive, living example
of an ICH element that endures through all of these processes and meanings.

References
Buchanan, Donna A. 1996. “Wedding Musicians, Political Transition, and National Consciousness in Bulgaria.”
In Retuning Culture: Musical Changes in Central and Eastern Europe, edited by Mark Slobin, 200–30. Durham and
London: Duke University Press.
Czekanowska, Anna. 1996. “Continuity and Change in Eastern and Central European Traditional Music.” In Retuning
Culture: Musical Changes in Central and Eastern Europe, edited by Mark Slobin, 92–116. Durham and London:
Duke University Press.
Frith, Simon, ed. 2004. Popular Music: Music and Identity. Vol. 4. London: Routledge.
Kirshenblatt-Gimblett, Barbara. 2004. “Intangible Heritage as Metacultural Production.” Museum International 56
(1–2): 52–65.
Laušević, Mirjana. 1996. “The Ilahiya as a Symbol of Bosnian Muslim National Identity.” In Retuning Culture: Musical
Changes in Central and Eastern Europe, edited by Mark Slobin, 117–35. Durham and London: Duke University
Press.
Nettl, Bruno. 2005. The Study of Ethnomusicology: Thirty-One Issues and Concepts. Urbana: University of Illinois
Press.
Peĭcheva, Lozanka. 2014. “Narodnata muzika kato nematerialno kulturno nasledstvo: konstruirane i upotrebi [Folk
music as intangible cultural heritage: Construction and uses].” In Dni na nasledstvoto 2013 [Heritage Days 2013],
edited by Lozanka Peĭcheva, 291–308. Sofia: Akademično Izdatelstvo “Prof. Marin Drinov.”
Rice, Timothy. 2007. “Reflections on Music and Identity in Ethnomusicology.” Muzikologija 7: 17–38.
Stojkova Serafimovska, Velika. 2014. “Makedonskata vokalna muzička tradicija vo procesot na opštestvenata
tranzicija [The Macedonian vocal music tradition in the process of social transition].” Ph.D. diss., Ss. Cyril and
Methodius University in Skopje.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Stokes, Martin, ed. 1994. Ethnicity, Identity and Music: The Musical Construction of Place. Oxford: Berg.
Zebec, Tvrtko. 2013. “Etnolog u svijetu baštine: hrvatska nematerijalna kultura u dvadeset prvom stoljeću [An ethnologist in the world of heritage: Croatian intangible culture in the 21st century].” In Proizvodnja Baštine: kritičke
studije o nematerijalnoj kulturi [Producing heritage: Critical studies of intangible culture], edited by Marijana
Hameršak, Iva Pleše, and Ana-Marija Vukušić, 313–33. Zagreb: Institut za Etnologiju i Folkloristiku.

197

�198

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The implementation
of the UNESCO Convention
for the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage
in the Republic of Serbia:
documentation of the National
Register of Intangible Cultural
Heritage at the Ethnographic
Museum in Belgrade
Danijela Filipović*

*

Curator in the Center of Intangible Cultural Heritage of Serbia, Ethnographic Museum in Belgrade (Centar za nematerijalno
kulturno nasleđe Srbije Etnografski muzej u Beogradu), e-mail: danijela.filipovic@etnografskimuzej.rs.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

…the collaboration among professionals, heritage bearers, and local
communities plays an important role in the process of identifying
heritage elements and recognising them as part of the heritage that
can qualify for the National Register of ICH. In this respect, the role
of the network of regional coordinators, which has been established
in the heritage safeguarding system in the Republic of Serbia, becomes
particularly evident.

The establishment of a system of intangible cultural heritage in the Republic of Serbia and the
introduction of this concept in the professional, scholarly and wide public debate have raised
a series of questions regarding not only its definition, but also its place within the existing system
of institutional heritage protection. The study of spiritual culture, social rituals, knowledge and
beliefs specific to a particular community, skills, and the making and using everyday objects – have
all belonged to the area that has been subject to systematic and professional research within
scholarly disciplines, such as ethnology and anthropology, folklore studies, ethnomusicology and
others, from the very beginning. However, after the adoption of the UNESCO Convention for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage in 2003, it is coming back into the public focus and
is being reconsidered through a new prism.
The Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage was adopted by
UNESCO with the idea of devising a new approach to the safeguarding of this part of cultural
heritage, while establishing a new mechanism and expanding the circle of stakeholders involved
in its protection and preservation, in order to ensure that it is passed on to the next generations. In order to accomplish this task, the care for heritage has also been entrusted to the heirs,
bearers, and local communities apart from the professionals and official institutions. As a result,
it is frequently heard in professional circles that the issue is raised and there is a need to define the
roles entrusted to these stakeholders in the newly established system of ICH. On the one hand, the
Convention has instituted administrative measures, the implementation of which requires action
on the part of state administration, whereas, on the other hand, the study of all aspects of heritage

199

�200

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

within the domain defined by the Convention necessitates studious expert work and systematic
scholarly research.
The agency of museums, since their beginnings, has not been limited to making various collections;
they have been rather involved in detailed documenting and recording of the life of heritage-bearing
communities and all that relates to it. Therefore, according to Richard Kurin (2007), it is already their
current structure that makes them the most eligible institutions to be entrusted with the care for the
implementation of the Convention. However, in order to successfully implement its key principles, it is
crucial to define the roles of those who have been actively involved and recognised in heritage conservation systems: the bearers of heritage and local communities. Their role is recognised already in the
implementation of the first prerequisite for the systematic safeguarding of the heritage referred
to as intangible, namely, the identification of heritage items and the establishment of an inventory
of intangible cultural heritage. However, their role is also crucial in transferring and maintaining the
function of heritage in the communities of heirs. The unification of the activities undertaken by these
seemingly remote actors in the safeguarding of intangible cultural heritage – heritage bearers –
and heritage professionals can be perceived through the implementation of the first step defined
in the Convention: the identification of ICH items and their inclusion in relevant registers. Through
recognising the importance and value of their own heritage and identifying the need to preserve
and protect this heritage through the system foreseen by the Convention, the heritage bearers take
on a very active role, which later acquires a prominent place in the further stages of the heritage safeguarding system. What is more, through their work, and through the methodology of recording and
interpreting heritage, the heritage professionals play a significant role in ensuring the safeguarding
of ICH, especially in the area of documentation and registration. That is why the establishment of
a national inventory of ICH, which is mandatory for State Parties to the Convention, is the best indicator of the efficiency of the ICH safeguarding system in their territory; also, because the maintenance and enhancement of such an inventory require intensive cooperation between the aforementioned stakeholders. By placing the National Register of the ICH of the Republic of Serbia and the ICH
elements inscribed in it under the auspices of the Ethnographic Museum, it has been made possible
to apply the existing body of knowledge and experience to the exploration and documentation of
heritage, as well as to devise new methods of work stemming from the features specific to documenting ICH as living heritage. At the same time, this method has allowed enhancing the presentation
means that are available due to digitisation and the development of information and communication
technologies. This, in turn, has improved the documentation methods.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Establishing a system for the safeguarding of intangible cultural
heritage in the Republic of Serbia
Since the adoption of the Law on the ratification of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage1 in May 2010, the Republic of Serbia has been undertaking its implementation
by establishing a network of professional bodies and introducing regulations that make it possible
to put the defined framework into practice, as well as facilitate the promotion of the importance
of recognising intangible cultural heritage as part of their own cultural heritage and an active participation in the education of the professional and general public. The safeguarding of ICH found its
professional and scholarly anchor in the decades-long activities of institutions. Through their ethnological, anthropological, ethnolinguistic, and ethnomusicological research, and through the collection of data about the traditional ways of life, social festivities and practices, customs, beliefs, oral
traditions, crafts and knowledge, they have laid the foundations for further study and preservation
of the living heritage present in Serbian communities for generations. Based on these principles,
a network for the safeguarding of intangible cultural heritage has been established. Its activities
are directed towards providing a solid safeguarding system that enables heritage protection and
the continued transmission of cultural heritage; it facilitates cooperation among professionals, the
bearers of the knowledge of intangible heritage, and institutions (Živković 2011).
The Ministry of Culture and Media (Мinistarstvo kulture i informisanja), the body responsible
for the implementation of the Convention, has established key expert and advisory bodies which
operate as a network for the safeguarding of ICH, with precisely defined responsibilities and roles.
The National Committee for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage (Nacionalni komitet za
nematerijalno kulturno nasleđe) comprised of experts in various fields has been established within
the Ministry of Culture and Media. It is in charge of devising and adopting a strategy for the preservation of intangible cultural heritage of the Republic of Serbia and is involved in a coordinated process
of including the domain of intangible cultural heritage in the national legislation. It also decides on
the nominations for the inclusion of heritage items in the National Register of Intangible Cultural
Heritage (Nacionalni registar nematerijalnog kulturnog nasleđa) and accepts nominations for inclusion in the UNESCO lists. The multidisciplinary character of the activities associated with intangible
1

On 5 May 2010, the National Assembly of the Republic of Serbia adopted the Law on ratification of the Convention for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage (Zakon o potvrđivanju Konvencije o očuvanju nematerijalnog kulturnog nasleđa,
Službeni glasnik RS, Međunarodni ugovori [The Official Gazette of the Republic of Serbia. International Treaties] 001/2010, 21
May 2010).

201

�202

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

cultural heritage is reflected in the work of the Commission for the Inscription of Intangible Cultural
Heritage in the National Register, which as part of this network of experts is responsible for evaluating and preparing proposals for inscription in the National Register of Intangible Cultural Heritage.
The activities of seven regional coordinators responsible for Vojvodina, Belgrade, Central Serbia, West
Serbia, East Serbia, South Serbia and Kosovo, and Metohija are particularly important in the process of
identifying, nominating, and monitoring the elements of intangible cultural heritage, and help establish cooperation among communities, groups, individuals, experts, museums, centres of expertise,
and research institutes in collecting, documenting, archiving and preserving data related to heritage.
The Centre for Intangible Cultural Heritage at the Ethnographic Museum in Belgrade was established in June 2012 as a particularly important part of the system of safeguarding the intangible
cultural heritage in Serbia. One of its main tasks is to keep the National Register of Intangible
Cultural Heritage. The idea to place the Register under the auspices of the Centre established at
the Museum is in accordance with the conviction that the identification, registration, and documentation of intangible cultural heritage should be a part of the overall system of safeguarding
cultural heritage. Although certain professional debates about the role of museums in the implementation of the Convention raise major dilemmas, one needs to keep in mind that since their
beginnings, museums have collected items that belong to the sphere that is presently defined by
the concept of ‘intangible cultural heritage’. Therefore, it seems quite natural that the care for
intangible heritage is institutionally placed under the auspices of museums (Bižić-Omčikus 2005).
Consequently, it is possible to ensure that the new safeguarding system is integrated faster
within the general care for heritage, based on the gained experience. This aspect is particularly
apparent in the field of documenting ICH, i.e. the process of compiling, preparing, and archiving
dossiers for individual elements of intangible cultural heritage, which is entrusted to the Centre
for ICH. The Centre also maintains the complete documentation for the elements inscribed in the
National Register of ICH of the Republic of Serbia, as well as the documents for the ICH inscribed
on the UNESCO Representative List of Intangible Cultural Heritage of Humanity, the List of Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding, and the Register of Best Safeguarding
Practices. The important tasks of the Centre include coordinating and establishing cooperation
among communities, groups, individuals, professionals, centres of expertise, and research institutes. The Centre implements activities related to research, collection, documentation, preservation and presentation of the elements of intangible cultural heritage in the territory of the Republic
of Serbia, as well as those related to the publication and presentation of ICH.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

The National Register of the Intangible Cultural Heritage of Serbia
The establishment of the National Register of Intangible Cultural Heritage is the first step in heritage
safeguarding, and the basic precondition for this is the act of identifying an element by the members
of a local community as representing their specific value. However, in order to create all conditions
for safeguarding heritage, it is also necessary to ensure other stages in the process: documentation, education, and presentation. It is also important to note that documentary films, photographic
documentation, scholarly and technical papers, audio-visual recordings of the elements of intangible
cultural heritage made during field research by researchers and participants and, above all, the education of professionals and new generations that would stress nurturing the diversity of customs and
adopting local identities and values are not merely methods aimed at recording the current status of
heritage elements, but also means for their preservation. All these factors are covered by the criteria
for inscription on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity defined in
the Convention, which provide a framework that countries should rely on when establishing a procedure for inclusion of ICH elements in any of the established lists.
Furthermore, the collaboration among professionals, heritage bearers, and local communities
plays an important role in the process of identifying heritage elements and recognising them as
part of the heritage that can qualify for the National Register of ICH.2 In this respect, the role of the
network of regional coordinators, which has been established in the heritage safeguarding system
in the Republic of Serbia, becomes particularly evident. The regional coordinators, in the same way
as professionals who perform field research, have an opportunity to identify heritage elements
and encourage heritage bearers, individuals, groups and communities to recognise the importance
and value of their intangible cultural heritage. The general principle in the previous heritage practice was to establish an administrative legal framework for heritage safeguarding and secure technical and research activities aimed at monitoring and studying heritage. The Convention, however,
actively involves heritage bearers in this process. It is thus precisely the way to create conditions for
the next step, which follows the process of registering and documenting heritage items by relevant expert institutions – passing it down to the next generations.
The identification of a heritage element, its recording and registration in the National Register
by no means imply efforts to conserve it and artificially keep it in its present form. On the contrary,
2

On the importance of developing a new approach in which museums will be more closely linked with the territories and
communities they should cover, see Boylan 2006, 57.

203

�204

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Consecration of the family Slava cakes in the church, 2013. Photo by Saša Milutinović, © Ethnographic Museum
in Belgrade.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

it is very important to remain aware that we are dealing with ‘living heritage’ (Blake 2002, 7),
which implies change and adjustment to new environments and new circumstances. Therefore,
the act of including a heritage element in the inventory of intangible cultural heritage means that
safeguarding measures are adopted, but also that the system to ensure the sustainability of this
element is put in place. Along with heritage bearers, an important role in accomplishing this task
is played by organisations, associations, and institutions that ensure – through their programmes –
the visibility and sustainability of an element. In this aspect, particularly important roles are played
by relevant collaborating museums (Boylan 2006, 62) and other expert institutions and individuals,
local communities, non-governmental and other organisations and associations which have recognised the importance of heritage for the survival of the community or have realised that heritage
and its interpretation offer new opportunities.
In order to enable the inclusion of the identified elements in the lists of intangible cultural
heritage in the Republic of Serbia, the National Committee for Intangible Cultural Heritage
adopted the form for the registration of elements. This form basically follows the model of the
application form for the UNESCO Representative List, but it is adjusted to the specific character
of field research and the current state of legal framework in the Republic of Serbia. It covers
all important issues of identification, safeguarding, preservation, and survival of intangible
cultural heritage and it clearly highlights the most important participants in the process of ICH
safeguarding: heritage bearers, local communities, non-governmental organisations, expert
institutions, and the state that initiates activities in the field of intangible cultural heritage and
warrants their implementation. The activities and programmes of each of these bodies aimed at
ensuring the sustainability, preservation, and protection of individual elements are also an integral part of the data necessary to complete the form. Through individual sections of the form,
it is defined and explained how the accomplishment of planned activities will ensure compliance
with the fundamental postulates of the Convention. In this way, it is possible to grasp the basic
tasks put before the most important participants in the process of heritage safeguarding from
several aspects: the legislative and financial perspective, the accomplishment of which is the
primary task placed before a State Party to the Convention; the professional aspect in terms of
research such as recording and education, which primarily depend on the strength and capacity
of institutions responsible for heritage safeguarding and education; as well as the aspect of preservation and sustainability, which largely depends on heritage bearers, local communities, and
non-governmental organisations.

205

�206

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Taking into account the priorities established by the Convention and the need to define the
procedure for compiling the lists of ICH elements in the Republic of Serbia, the National Committee
for Intangible Cultural Heritage adopted the Regulations on the Registration in the National
Register of Intangible Cultural Heritage. As the criteria for the registration of intangible cultural
heritage are primarily determined by the postulates in the 2003 Convention and the Operational
Guidelines for its implementation, the Regulations additionally specify the procedure of registration, define the lists of intangible cultural heritage elements,3 and specify the mandatory content
of the documentation dossier for ICH elements.
The National Register of the Intangible Cultural Heritage of the Republic of Serbia was established in June 2012 and currently includes 32 inscribed ICH elements, based on the decisions of
the National Committee for ICH. The establishment of the Register has made it possible for the
Republic of Serbia to propose and prepare nomination dossiers for inscription in the UNESCO
Representative List of the elements of intangible cultural heritage. The first nomination from the
Republic of Serbia, prepared with the support of local governments, regional museums, tourist and
non-governmental organisations and individuals, ‘Slava’ (celebration of the family saint patron’s
day), was inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity
in November 2014; whereas the nomination of the ‘Kolo, traditional folk dance’ is still under evaluation for the 2017 cycle.

The documentation of the National Register of the Intangible
Cultural Heritage of Serbia
Along with printed materials, the National Register of the Intangible Cultural Heritage of Serbia,
maintained at the Centre for ICH at the Ethnographic Museum, contains an electronic database
which brings together all types of documentary materials about the elements inscribed in the
Register. The documentation dossier necessary for inscription on the lists of intangible cultural
heritage consists of a completed application form and relevant accompanying documentation:
audio and video materials, photographic documentation, technical papers, proofs of the informed
3

According to the Regulations, the National Register of Intangible Cultural Heritage includes the Lists of Intangible Cultural Heritage
as well as the National List of Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding, and the list of nominations for the
UNESCO Representative List of Intangible Cultural Heritage of Humanity, which at the moment does not contain any elements.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

consent of heritage bearers (individuals, groups, or communities), and the opinions of expert institutions (museums, institutes) or specialists in the area of intangible cultural heritage. The nomination for inscription on the lists of intangible cultural heritage can be submitted by individuals,
communities, institutions, or relevant non-governmental organisations.
The application form, as a basic document, is structured in such a manner that the work on its
completion reflects both the accomplished activities and those necessary to prepare and implement in the system for the safeguarding of intangible cultural heritage. Furthermore, an important
part of the documentation is the proof of informed consent of specific heritage element bearers.
By signing these consent documents, a heritage bearer confirms that an ICH element is a part of
his or her identity and heritage, passed-on from generation to generation. At the same time, the
bearers confirm their own intention to ensure that the transfer of heritage elements will continue.
Thus, by signing the document, the bearers transcend the framework set by the previous practice,
in which they were passive observers of scholarly and technical documentation of their knowledge
and skills, and become the protagonists of a process in which they will contribute, together with
other stakeholders, to the survival of a part of their heritage.
Simultaneously, the opinion of a responsible museum or another institution provides the certification that the nominated element is subject to professional research and ensures that it belongs
to the specific heritage of individuals, groups and communities who nominate it, and that relevant sources about it are available. Furthermore, the audio, video and photo documentation is also
essential in the process of recording and documenting elements of intangible heritage, and forms
a part of the dossier. Together with the statements of informed consent, the dossier is a specific
feature of the documentation on elements of intangible cultural heritage. Moreover, the very
fact that it is necessary to provide documentation that shows the changes of elements – because
the documentation of intangible cultural heritage as living heritage implies constant monitoring,
amending and updating – contributes to the complexity of this documentation and makes it necessary to define new rules for its handling and studying.
Based on the experience gained while documenting ICH and maintaining the National Register,
the Centre for the Intangible Cultural Heritage of Serbia has identified the need for improvement of this process through a development of an electronic database. Bearing in mind that the
efforts aimed at preserving ICH involve constant monitoring and updating of data on the elements
inscribed in the National Register – and therefore of the documentation that makes their integral
part – a task of designing an electronic database proved to be necessary. In order to ensure the

207

�208

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

A collective performance of the kolo by members of folklore ensembles, participants in Čivijada at Šabac, 2011.
Photo by Dragutin Petrović, Ethnographic Museum.

A kolo performance as part of a satellite programme within the celebration of Đurđevdan (St George’s feast) in the
village of Vrtovac near Knjaževac. The youngest members of the local folklore ensemble present a kolo variant from
their cultural heritage, 2010. Photo by Saša Milutinović, Homeland Museum Knjaževac.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

preconditions for the proper archiving of ICH documentation, as well as its use and presentation,
a digital National Register of ICH was thus developed.4 It contains an inventory of ICH, as well as
records associated with the elements inscribed on and nominated for the UNESCO list, i.e. the
documentation about elements of intangible cultural heritage in a digital format.
Taking into consideration the specific character of the documentation in which audio-visual
recordings are prioritised over textual records and information, an electronic database was
developed as an optimal solution for storing, preserving, and presenting the data about ICH
elements. The database structure basically corresponds with the structure of the Form for the
Registration of Elements and it enables to store all relevant documents associated with the
items inscribed in the Register in a digital format. The database of the National Register also
allows to enter and regularly update the data about the elements inscribed in the National
Register, as well as to deposit different types of documents that make up the dossier of an
ICH element (official documents, videos, photographic and audio materials). It also enables to
define user access levels with various user privileges (in addition to the access level granted
to administrators and database operators, under defined conditions, the data may be made
available to other users for research or scholarly purposes). It also allows keeping a record
of the stages in the process of adopting heritage elements – from nomination to the final
decision on acceptance or refusal. Additionally, limited sets of data are publicly available on
a website (see below). The data access is ensured by defining different levels of access to the
data contained in the database and these levels comply with the Regulations on Maintaining
the National Register. This means that only those pieces of information for which consent
is provided by heritage bearers can be used in promoting intangible cultural heritage or the
values of the Convention. Respectively, the data that can be used for the education of various
segments of society on intangible heritage is presented online and publicly available. Other
data contained in the electronic database may only be used under the terms and conditions
defined in accordance with the standards set by the 2003 Convention and the laws pertaining
to the use of data and technical materials. The access to the documentation is thereby enabled
to professionals, interested communities, and the general public.

4

The National Register of ICH, namely the database of the National Register, was developed within the project Digitizing
the Documentation of the National Register of Intangible Cultural Heritage and the Application of New Information and
Communication Technologies in the Protection and Promotion of Intangible Cultural Heritage, supported under the UNESCO
Participation Programme 2014–2015.

209

�210

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Partial access to the content of the National Register of ICH is made possible through the web
platform (www.nkns.rs), which enables to display a selected set of data from the database on the
website dedicated to the intangible cultural heritage of Serbia. Along with the basic information
about the system for the safeguarding of ICH, developments within the system, and the activities
of local communities in the area of ICH preservation, the platform contains an excerpt from the
National Register. The digitisation of documentation on intangible cultural heritage and the access
to it through the web platform ensure an increased visibility of ICH, whereas the application of
new technologies in its presentation facilitates its inclusion in the educational, cultural, touristic and
other programmes implemented by institutions within the system or by communities. At the same
time, this approach creates preconditions for networking with other entities involved in the safeguarding of cultural heritage (museums, archives, libraries, private collections, websites, and online
databases). Moreover, through the new forms of communication, the young generations that play
a crucial role in the transfer and – accordingly – preservation of intangible heritage, become familiar
with heritage. Similarly, the platform allows establishing the necessary connections with multimedia
materials and new ways of presentation and accessing via mobile phones or tablets.
An example of the successful application of new technologies in the presentation of digital
documentation on the elements of intangible cultural heritage was the promotion of the ‘Slava’
(celebration of the family saint patron’s day) and its inscription on the UNESCO Representative List.5
With the use of modern information and communication technologies and multimedia in a variety
of formats, such as 3D digitising, holographic projection and interactive augmented-reality applications, the presentation of this ICH element achieved its set objectives by creating new cultural
content and bringing cultural heritage closer to new presentation modes, and at the same time
opened up space for new interpretations of traditional culture.

Challenges in documenting ICH
Through the implementation of the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage, the establishment of an ICH safeguarding system in the Republic of Serbia, and
especially through the establishment of the National ICH Register, a new framework has been
5

The ‘Slava’ (celebration of the family saint patron’s day) was presented at an exhibition at the Cultural Centre of Serbia in
France and the 2015 World EXPO in Milan within the project The Food Culture of Serbia.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

created in which the professional public is once again encouraged to identify and record heritage
items, as well as to motivate heritage bearers and local communities to preserve traditions, beliefs,
knowledge, skills, and all that belongs to the category of intangible heritage. The objectives set by
the Convention are achieved and a new field of action is created for professionals in various disciplines by inventorying the elements of intangible cultural heritage, compiling the necessary documentation, facilitating involvement, and educating the bearers of this heritage, and by committing
to ensure its transfer to future generations.
The establishment of the National Register of Intangible Cultural Heritage is the result of the
full cooperation of all those who have been recognised in the Convention as significant bearers
of the process of preserving this form of heritage. Museum professionals and museums as institutions, primarily the Ethnographic Museum in Belgrade, make up the part of the professional
audience that is actively involved in the process, which at the same opens up new possibilities for
defining the role of scholarly and cultural institutions. This pertains primarily to museums, which
nowadays seek to build a new concept that does not aim at destroying the old, but – to put in the
words of Tomislav Šola (2011, 25) – seeks to build upon it and enrich it with new possibilities. At the
same time, it is in the interest of local communities and heritage bearers to make their heritage
visible and recognisable, and ensure that it is preserved for the future. In this sense, the decision to place a register and the documentation on intangible cultural heritage under the auspices
of a museum, as it is the case with the Centre for Intangible Cultural Heritage at the Ethnographic
Museum, brings a new type of materials to the museum, opens up the possibility of using and
interpreting the already existing collections and documentation, performing new research, and
opening up museum spaces for new programmes that also involve the bearers. It also offers an
opportunity for the Museum to upgrade its activities through the implementation of a system
instituted by the Convention. Consequently, with support from official institutions, the system
forms a stable framework for the safeguarding of ICH.
Thus, the process of documenting ICH, in the same way as living and developing heritage, requires
constant monitoring and regular updating; hence the documentation is constantly expanding. The
approach to ICH documentation, especially in the context of museum documentation, is, therefore, a major challenge. That is why the establishment of standards for documenting ICH is one
of the tasks that will become a priority for experts in this field in the years to come. Specifically,
digital content management implies the establishment of a consistent system for networking,
presenting, and creating content. By defining metadata as a precondition for networking and

211

�212

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

exchange of information and digital (digitised) documentation about ICH, we ensure the use and
share of information about the elements of ICH among institutions involved in documenting ICH
and among those that are directly involved in segments of heritage safeguarding, also on the international level. By creating an online platform accompanied by the activation of social networking
sites with the bearers and promoters of the ICH elements that are already inscribed in the National
Register, it is possible to bring about a new impetus and give a sense of united action to the stakeholders that are already involved in the system, as well as to expand the actions so that they involve
new users and potential nominators.

References
Bižić-Omčikus, Vesna. 2005. “Nematerijalna kulturna baština i Etnografski muzej u Beogradu [Intangible cultural
heritage and the Ethnographic Museum in Belgrade].” Glasnik Etnografskog Muzeja 69: 147–60.
Blake, Janet. 2002. Developing a New Standard-Setting Instrument for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage:
Elements for Consideration. Paris: UNESCO.
Boylan, Patrick J. 2006. “The Intangible Heritage: A Challenge and an Opportunity for Museums and Museum
Professional Training.” International Journal of Intangible Heritage 1: 53–65.
Kurin, Richard. 2007. “Safeguarding Intangible Cultural Heritage: Key Factors in Implementing the 2003 Convention.” International Journal of Intangible Heritage 2: 9–20.
Šola, Tomislav. 2011. Prema totalnom muzeju [Towards a total museum]. Beograd: Centar za muzeologiju i heritologiju Filozofskog fakulteta.
Živković, Dušica. 2011. “Implementacija Konvencije o očuvanju nematerijalnog kulturnog nasleđa u Republici Srbiji
[Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage of the Republic of
Serbia].” Nematerijalno Kulturno Nasleđe Srbije 1: 22–25.

��214

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Safeguarding intangible
cultural heritage in Bosnia
and Herzegovina
Milica Kotur*

*

Ministry of Education and Culture of Republic of Srpska (Ministarstvo prosvjete i kulture Republike Srpske), Banja Luka, Bosnia
and Herzegovina, e-mail: m.kotur@mp.vladars.net.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

The bearers of the elements included on the List of Intangible Cultural
Heritage organise various activities for promoting their heritage, for
example: traditional events held in the areas where the elements originate
from (picking of iva grass on Ozren mountain, Nevesinje Olympics); schools
for transmission of skills, knowledge, and mastery (School of Zmijanje
embroidery); the study on the ‘secret code for communication of Osat
builders’ (Osat language) by the local community.

Bosnia and Herzegovina (BiH) is a country in Southeastern Europe located on the Balkan Peninsula. It has two entities: Republic of Srpska (RoS) and Federation of Bosnia and Herzegovina
(FBH). The capital city is Sarajevo.
On the basis of the Dayton Peace Agreement and the Constitution of Bosnia and Herzegovina, culture is the responsibility of both RoS and FBH, acting as one entity. The Constitution
of BiH also guarantees freedom of expression of ethnicity and culture. Moreover, specific laws
of this entity regulate issues such as cultural heritage and its protection, use, improvement, and
acquisition.
On the state level, the Ministry of Civil Affairs (Ministarstvo civilnih poslova) is responsible for
coordinating the activities of government entities in the field of culture, aimed at its presentation on the international level.
The State Commission of Bosnia and Herzegovina for UNESCO (Državna komisija za saradnju
sa UNESCO) has been established as an advisory body to the Council of Ministers of BiH.
What is more, within the framework of the Commission of BiH for UNESCO the Committee
for Culture was founded, which includes experts in intangible cultural heritage. The Commission for UNESCO adopted the rules and procedures related to the processes of nominations
for the inscription of elements on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage
of Humanity.
BiH ratified the 2003 Convention in February 2009. Both entities, in accordance with the
highly decentralised decision-making in the field of culture, gave its approval to the Convention

215

�216

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Zmijanje embroidery making workshop in the Primary School ‘Mladen Stojanovic’, Bronzani Majdan, children from
7 to 9 grade, 2013. Photo by Dejan Kosić, © 2013 by Museum of Republic of Srpska.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

as a part of the regular process of BiH aimed at the adoption of international legal instruments.
The approval was preceded by a formal procedure of accession to the Convention.
The appointed experts from the entities, in collaboration with the non-governmental sector,
local communities, and experts from museums and academia, have made two preliminary lists
of intangible cultural heritage, one for RoS and one for FBH. The preliminary lists of intangible
cultural heritage of the consolidated entity together create the Preliminary List of Intangible
Cultural Heritage of Bosnia and Herzegovina (Preliminarna lista nematerijalnog kulturnog naslijeđa u Bosne i Hercegovine). The list is open for the inscription of new elements. BiH submitted
its first Report on the implementation of the 2003 Convention and on the status of elements
inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity at the end
of December 2015 (“Report on the Implementation” 2015).
The first element of intangible cultural heritage from BiH, ‘Zmijanje embroidery’, was inscribed
on the Representative List in 2014. In 2016 and 2017, we sent two nominations for the List:
‘Konjic woodcarving’ (2017 cycle) and ‘Picking of iva grass on Ozren mountain’ (2018 cycle). The
nomination of the ‘Konjic woodcarving’ was submitted for inscription on the List in 2014, and in
2016 we submitted additional materials with the nomination document. Also, two nominations
are in the process of preparation.

Safeguarding measures of the Republic of Srpska
RoS adopted amendments to the Law on museum activity, 1 which added the articles
related to intangible cultural heritage. Consequently, a Department of Intangible Cultural
Heritage was formed in the Museum of the Republic of Srpska (Odjeljenje za nematerijalno kulturno nasljeđe Muzeja Republike Srpske). Ministry of Education and Culture of
the Republic of Srpska subsequently formed the Commission for the Intangible Cultural
Heritage (Komisija za nematerijalno kulturno nasljeđe Ministarstva prosjete i kulture Republike Srpske), adopted the Central Register of Intangible Cultural Heritage (Centralni registar
nematerijalnog kulturnog nasljedja), and established the rulebook on keeping the register
(Pravilnik o vođenj Registar).
1

Zakon o muzejskoj djelatnosti, Službeni glasnik Republike Srpske [Official Gazette of Republic of Srpska] no. 89, 25 September
2008; Zakon o izmjenama i dopunama zakona o muzejskoj djelatnosti, Službeni glasnik Republike Srpske no. 57, 20 June 2012.

217

�218

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Department for ICH of the Museum of RoS prepared the Rulebook on the procedure for
nominating, determining and declaring of intangible cultural heritage (Pravilnik o procedure
nominacije, utvrđivanja i proglašenja nematerijalnog kulturnog nasljedja). This Department
documents all data on the intangible cultural heritage of RoS. The access to this information
is open to the public, and the Preliminary List of Intangible Cultural Heritage of the Republic
of Srpska (Preliminarna lista nematerijalnog kulturnog nasljeđa Republike Srpske) is available
on the websites of the Museum and the Ministry of Education and Culture of RoS (muzejrs.
com/site).
The classes aimed at the transmission of skills, knowledge, and mastery of making Zmijanje
embroidery have been organised in elementary schools.
Within the relevant local communities, and based on the cooperation with the Museum of
RoS, Association ‘Duga’ has organised two cycles of the ‘School of Zmijanje embroidery’, each
lasting three months.
Between 2013 and 2015, the Department for ICH, in cooperation with the Republic of Srpska
Post Office, prepared several series of stamps related to the intangible cultural heritage of RoS
(old crafts, Zmijanje embroidery, and others).

Safeguarding measures of Federation of Bosnia and
Herzegovina
In FBH, the competent institutions for the safeguarding of intangible cultural heritage are
cantonal Ministries of Culture. Federal Ministry of Culture and Sports (Ministarstvo kulture
i športa) coordinates the activities of cantons.
Within the Institute for Protection of Monuments (Zavod za zaštitu spomenika), which is
an organisational unit of the Federal Ministry of Culture and Sports, there is a Department of
Scientific Research (Odjeljenje za naučnoistraživački rad), which is engaged in historiographical
research, identification, and documentation with the aim to safeguard the intangible heritage.
In FBH, the draft version is being prepared of the revised Law on the protection and use
of cultural, historical and natural heritage of Federation of Bosnia and Herzegovina,2 which
2

Zakon o zaštiti i korištenju kulturno-historijskog i prirodnog naslijeđa, Službeni list Socijalističke Republike Bosne i Hercegovine
[Official Gazette of the Socialist Republic of Bosnia and Herzegovina] no. 20, 16 July 1985.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

is harmonised with the provisions of ratified international conventions, including the 2003
Convention.
At the cantonal level, two cantons have Laws on the protection of cultural heritage that
are harmonised with the provisions of the 2003 Convention; a draft law is also prepared in one
canton on the process of amending the Law on protection and use of cultural and historical
heritage in order to include provisions on the safeguarding of intangible cultural heritage. Other
cantonal laws are still to be harmonised with the 2003 Convention.
Federal Ministry of Culture keeps and updates the Preliminary List of the Intangible Cultural
Heritage of the Federation of Bosnia and Herzegovina (Preliminarna lista nematerijalnog
kulturnog naslijeđa u federacije Bosne i Hercegovine), while the documents are in institutions
governed by the cantons.

Activities in the ICH field in the country
Since the ratification of the 2003 Convention BiH has promoted intangible cultural heritage
through the program of European Heritage Days. Specifically, there have been conferences,
round tables, exhibitions, and other forms of presentation, promotion, and affirmation of intangible heritage.
Both entity ministries provide financial support to folk festivals, certified by the International
Council of Organizations of Folklore Festivals and Folk Arts (CIOFF), which are held in BiH. These
festivals comply with international standards in the field of traditional arts and promote the
intangible cultural heritage in accordance with the 2003 Convention.
All ministries of culture in BiH provide financial assistance for the implementation of projects
aimed at safeguarding and promotion of intangible cultural heritage.
The bearers of the elements included on the List of Intangible Cultural Heritage organise various
activities for promoting their heritage, for example: traditional events held in the areas where the
elements originate from (picking of iva grass on Ozren mountain, Nevesinje Olympics); schools for
transmission of skills, knowledge, and mastery (School of Zmijanje embroidery); the study on the
‘secret code for communication of Osat builders’ (Osat language) by the local community.
Also, all local communities promote their intangible cultural heritage through electronic and
printed media.

219

�220

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Zmijanje traditional costume, 2013. Photo by Dejan Kosić, © 2013 by Museum of Republic of Srpska.

Zmijanje traditional costume, 2013. Photo by Dejan Kosić, © 2013 by Museum of Republic of Srpska.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

The National Section of CIOFF Bosnia and Herzegovina has activities that greatly contribute
to the safeguarding of intangible heritage in BiH and its promotion abroad. The Association
of Croatian Amateur Cultural Clubs in Bosnia and Herzegovina (Udruga hrvatskih amaterskih
kulturno umjetničkih društava u Bosni i Hercegovini) is another NGO which was accredited in
2014 to provide consultative service to the Intergovernmental Committee for Safeguarding
of Intangible Cultural Heritage.
The conference ‘European Heritage Days’ was held in November 2015 in Livno, and it was
dedicated to one of the elements on the Preliminary List of Intangible Cultural Heritage of FBH:
ganga, a polyphonic form of rural musical tradition. Conference proceedings were subsequently
published (Bandur 2016).
The local community of woodcarvers in Konjic has been cooperating with the Academy of
Fine Arts in Sarajevo (Akademija likovnih umjetnosti u Sarajevu) by organising training for the
students of the Department of Product Design.
To encourage interest in woodcarving craft, the family workshop Rukotvorine organises Open
Door Days for the senior elementary school students and their parents from Konjic.
It is also important to mention the work of the Society for the Digitization of Traditional Cultural
Heritage (Društvo za digitalizaciju tradicijske kulturne baštine), which was founded in 2008, and
which deals with the digitisation and presentation of the content related to traditional cultural
heritage. This project of the Society was presented on several international expert conferences.

Banja Luka

Gradačac

The map represents the location of selected
Ozren mountain

elements of intangible heritage in Bosnia and Herzegovina. One of these elements – ‘Zmijanje embroidery’ – is inscribed on UNESCO’s Representative List

Kupres

of ICH of Humanity. It is the first element from BiH
Konjic

inscribed on this List. There are also two elements
that are nominated (‘Konjic woodcarving’ and
‘Picking of iva grass on Ozren mountain’ 2017 and
2018 cycles respectively), and two elements that are
in the preparation phase of the nomination to the
inscription on the List (‘Gračanica lacemaking – kera’
and the ‘Custom of mowing in Kupres’).

221

�222

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

There is no institution that deals with the training in the management of intangible cultural
heritage in BiH, however, following the ratification of the 2003 Convention, the Ministry of Civil
Affairs and the Commission of BiH for UNESCO, with the financial and technical assistance of
UNESCO Antenna Office in Sarajevo, have organised a workshop to provide the training for the
representatives of government levels, NGOs, and public institutions in inventorying, managing,
and other aspects of safeguarding intangible cultural heritage. The workshop was facilitated by
independent international experts, and all its attendees have received a certificate of completion. This training has enabled our experts to proceed with activities connected to compiling
the inventories of intangible cultural heritage. We consider it very important to strengthen the
regional cooperation.

Zmijanje embroidery
Zmijanje embroidery is undoubtedly one of the most characteristic embroidery techniques
in the RoS, BiH, as well as the entire Balkan region. Its uniqueness stems from the abundance
of characteristic harmonically perfected ornaments accomplished with the use of a single dark
blue thread. It is a unique method that has not been altered for centuries. Zmijanje embroidery
showcases the artistic sentiment, creativity, inner symbolisms of Zmijanje Highland women, as
well as their spirit and temper. The base material has been transformed over the years, but the
embroidery kept its authentic features.

The picking of iva grass on Ozren mountain
The Ozren mountain is located in the northern part of BiH. There is an old folk belief in the
Balkans that this herb allows mental and physical recuperation after long illnesses and severe
physical and mental exhaustion. Iva grass is one of the most trusted healing herbs. It is highly
regarded in mountainous areas and some people believe it can cure all diseases. There is an old
saying: ‘Iva grass can raise the dead’. Several local associations, among which the most notable
is the Sokol Club from Boljanic, promote this element by bringing together the people in Gostilj
on the day of the Beheading of St. John the Baptist.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Konjic woodcarving
The woodcarving in Konjic is a traditional method of producing decorated items made of wood
with both functional and decorative functions. The wood-carved items are made manually,
using hand tools. Woodcarving is a part of the cultural heritage of Konjic residents created as
a response to the abundance of forests that surround this city. Thanks to the activity of a number
of workshops and masters of this craft, the continuity of this tradition has been preserved. Over
more than one century of its history, wood carving has become a part of the cultural identity
of all Konjic masters as well as the residents who do not actively participate in the craft. Today,
there is not a single house in Konjic that would not possess at least one wood carved product.
The items decorated with Konjic woodcarving are a testimony of a specific culture of living,
whose users have recognised the preserved traditional values in them.

Custom of mowing in Kupres
The Kupres Field is an area with a highly developed cattle breeding tradition, which is also
closely related to mowing and harvesting grass-hay in July for feeding cattle during wintertime.
The mowing in the national tradition is a skill and knowledge that young bachelors and young
married men have proudly manifested on the occasion of joint mowing – through collective
work. The Dani Kosidbe (Days of Mowing) event has manifested a number of traditional cultural
elements: The mowing tradition using manually produced scythes, preservation of the scythe
making tradition by renowned blacksmiths from Mrkonjic Grad, production and use of water
buckets abundantly decorated in woodwork, preservation and use of men’s summertime holiday
national costumes from the Kupres area. The maintenance of this tradition involves collective
work, presentation, and preservation of traditional songs and dances performed during and
after the finished work, preparation and serving of traditional meals with the use of traditional
wooden and metal dishes, and the establishment of acquaintances among the youth of opposite
sexes (dating).

223

�224

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Gračanica lacemaking ‘kera’
(Gracanica, Tesanj, Mostar, Travnik, Banja Luka, Sarajevo, Stolac)
The hand-made ‘kera’ lace is a gauzy, translucent and fragile handwork, hand-made by women
who base on the imagination and skills of their numerous nameless predecessors. Unlike the
lace made of flaxen or thick cotton thread most commonly used to decorate the hems of the
textile parts in traditional clothing, this type of lace is made with the creative use of a thin sewing
needle, and this method has been preserved until today. Throughout the passage of time, the
‘kera’ lace has kept its basic roles: decorating parts of women’s clothes or being used as interior
decorations which suit a specific culture of living.
The ‘kera’ lacemaking tradition carries archaic values inherited from the past that have been
adopted and adjusted to new fashions and customs.

References
Bandur, Mate, ed. 2016. Dani europskog naslijeđa 2015: zbornik radova, 19.–21.11.2015., Livno / Proceedings of
European Heritage Days 2015. Livno: Federalno ministarstvo kulture i sporta.
“Report on the Implementation of the Convention and on the Status of Elements Inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity.” 2015. http://www.unesco.org/culture/ich/doc/
download.php?versionID=39385.

��226

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Implementation
of the Convention
for the Safeguarding
of the Intangible Cultural
Heritage in Slovakia
Eva Ryšavá-Záhumenská*

*

Slovak Intangible Cultural Heritage Centre (Centrum pre tradičnú ľudovú kultúru), Bratislava, Slovakia,
e-mail: eva.zahumenska@sluk.sk.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Electronic Encyclopaedia has become a base for creating new authorities
related to traditional folk culture. The employees have been collecting
information, particularly from private or community archives in the
regions. This allowed us to obtain unique information about traditional
folk culture, which is not included in archives, museums, or other
institutions.

The traditional folk culture in Slovakia represents a vivid and valuable cultural heritage. It has been
created by generations of Slovak nationals, minorities, and ethnic groups that live on our territory.
The diversity of folk culture is a unique indicator of abilities and creativity of the previous generations, and the preservation and support of this cultural diversity are the main aims of the Slovak
Intangible Cultural Heritage Centre.
Slovak Intangible Cultural Heritage Centre is a professional institute at the Slovak State Traditional Dance Company (Slovenský ľudový umelecký kolektív), which is an established authority of
the Ministry of Culture of Slovak Republic (Ministerstvo kultúry Slovenskej republiky). Its activities
concentrate on documenting, storing, processing, filing, and making the elements of the traditional folk culture generally available and accessible.

What was the impulse and background for the complex care
of traditional folk culture in Slovakia?
In Slovakia, traditional folk culture is perceived in two forms – primary and secondary. The primary
form is the actual traditional folk culture as it evolves through contact and communication in its
natural environment. The second form represents mainly scenic folklore – artistically developed,
stylised phenomena that live in the present environment, transferred through institutionalised
communication, such as folklore groups or folklore festivals. While the secondary form is largely

227

�228

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

supported by a network of regional cultural organisations and is the most frequent way of disseminating the information about the traditional folk culture, the primary form has no systematic
support by any institutionalised network. It is documented by Institutes of the Slovak Academy
of Sciences (Slovenská akadémia vied, SAV); however, none of these are suited for the wide public.
Moreover, the scenic folklore is often mistaken by the lay audience as traditional folk culture. This
state of affairs created the need to make the primary form of traditional folklore culture accessible
for the public (Kyseľ 2016).
UNESCO documents and normative framework, particularly the Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage and Convention on Protection and Promotion of Diversity of Cultural
Expressions, have been very helpful in the efforts to seek complex care for traditional folk culture. The
Slovak Republic ratified both conventions in April 2006, thus creating the legislative foundation (Hamar
2007). Subsequently, the Slovak Minister of Culture established the Council for Safeguarding the Traditional Folk Culture (Rada na ochranu nehmotného kultúrneho dedičstva), which drafted the Conception of safeguarding the traditional folk culture,1 adopted by the Slovak government in August 2007.
To implement this conception, the Slovak Intangible Cultural Heritage Centre was established in April
2008 and the Program of Safeguarding of Traditional Folk Culture that specified the strategic goals
of the Conception was approved by the Slovak Ministry of Culture in December 2008 (Kyseľ 2010).

Conception of Safeguarding the Traditional Folk Culture
The main task of the Conception is to create conditions and tools of care of traditional folk culture in
order to preserve it in its natural environment, so it does not disappear from the cultural consciousness of Slovak nationals and becomes protected by institutions. Moreover, it makes it available for
the present and future generations. The entire concept has focused on 4 basic themes: education and dissemination of information, documentation and preservation, methodological support,
and interdepartmental and international cooperation. These basic themes are represented by the
following projects (Kyseľ 2008):
1. Identification and inventory of traditional folk culture
2. Electronic encyclopaedia and documentation of traditional folk culture
1

Uznesenie vlády Slovenskej Republiky č. 666 z 8. augusta 2007 k návhru Koncepcie starostlivosti o tradičnú ľudovú kultúru.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

3. Central database of traditional folk culture (Digital Fund of Traditional Folk Culture)
4. Lists of Intangible Cultural Heritage of Slovakia
5. Education
6. Publishing
7. International cooperation

Identification and inventory of traditional folk culture
This is the most extensive part of all tasks. The aim of the project is to create a system of collecting,
processing, and storing information that should provide a review of the occurrences and conditions of living or preserved phenomena of traditional folk culture in all regions in Slovakia. The
individual villages of Slovakia have been determined as the basic units. In collaboration with a team
of 20 experts, methodological material was prepared as guidance for processing and preserving
the phenomena of traditional folk culture. The methodology was published in the form of 6 work
sheets and it contains the basic classification and detailed description thereof in the following
areas: Location, Cultural land and settlement, Social and spiritual culture, Material culture, Fine
art culture, Art culture. This methodology has become the base for the entire system of ICH safeguarding in Slovakia (Kyseľ 2010).

Electronic Encyclopaedia
This project was the first step in identifying and inventorying traditional folk culture for the wide
public, both professional and non-professional. Electronic Encyclopaedia was an extensive project
conducted in cooperation with the Institute of Ethnology of the Slovak Academy of Sciences (Ústav
etnológie SAV). The working process involved 62 scholars, who used the experience gained from
similar print projects, such as Etnografický atlas Slovenska (Ethnographic atlas of Slovakia, 1990)
and Encyklopédia ľudovej kultúry Slovenska (Encyclopaedia of folk culture of Slovakia, 1995). The
working process began in 2008 and ended in 2011. The Electronic Encyclopaedia contains more
than 1800 entries from traditional Slovakian folk culture, supplemented by illustrative samples
such as photographs, audio and video recordings. Each entry contains a short description of the

229

�230

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

element, with pictures, audio or video samples, together with references to other entries related
to the topic. Entries can be searched by register, alphabetical order, or by topic order (Centrum pre
tradičnú ľudovú kultúru 2016a).

Central Database of Traditional Folk Culture
The project of Central Database contains the technical and organisational part of the entire traditional folk culture documentation. The task of this project is to create a digital, virtual space for
archiving and preserving data about traditional folk culture. All the information are extracted from
various sources – Electronic Encyclopaedia, project of inventory of traditional folk culture, data
from existing regional and private archives or collections, and data from strategic archives (Slovak
Academy of Sciences or memory-related institutions such as the Slovak National Museum [Slovenské národné múzeum] or Slovak Film Institute [Slovenský filmový ústav]).
The significant part of the Central Database is our project – the Digital Fund of Traditional Folk
Culture. This project plays a nation-wide role in safeguarding cultural heritage, trying to preserve
archaic forms of traditional folk culture in digital form through its activities. This project has been
financed by the governmental Operational Programme Informatization of Society. Due to a late
entry of our Centre to the entire programme, it lasted only for an extremely short period of time.
We had officially 9 months instead of several years in comparison to other national institutions
involved in the project. The project lasted from March until November 2015. Its main goals were:
inventorying, collecting, and digitising the phenomena of traditional folk culture, as well as creating
the technological base for digitising. The project involved more than 45 external employees who
helped with the collection, acquisition, and digitisation of traditional folk culture. They were divided
into eight 3-member teams, covering all regions. Each team was equipped with mobile devices,
which included laptops with external hard drives, printers, scanners, cameras and audio recorders.
The methodological base for the content site was our project of Inventory with its classification of traditional folk culture. Electronic Encyclopaedia has become a base for creating new
authorities related to traditional folk culture. The employees have been collecting information,
particularly from private or community archives in the regions. This allowed us to obtain unique
information about traditional folk culture, which is not included in archives, museums, or other
institutions. On the other hand, however, it meant specific requirements for work: an extremely

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

sensitive approach to the sources was required; most of the information and materials also had
a very personal meaning to their owners and it had to be digitised directly in its place of origin
(Kyseľ 2016). We have been thus able to assemble a huge number of digital objects of traditional
folk culture: thousands of digitalised pictures, hundreds of hours of audio and video recordings,
and a large number of illustrations, most of which are now waiting for the next processing.
This project has allowed us to gain various types of knowledge. We can say that it has significant
meaning not only for our Centre but also for the propagation of traditional folk culture in general.
One of the positive results is the large amount of new information which has been collected.
Secondly, creating the new digitising workplace will allow to post-process the material collected
in the future and also to help other institutions in the coordination of their efforts in inventorying
traditional folk culture. What is more, by creating the proper methodology, foundations have been
laid for involving other subjects in documenting and preserving intangible cultural heritage. The
‘know-how’ of working with information about traditional folk culture and identifying and documenting it has been presented to the public. This project will thus help to create a basis for modern
promotion and popularisation of traditions through ways which will be integrated into contemporary cultural life (Kyseľ 2016). Despite the fact that the first part of the project has finished,
this is a long-term project for the next several years and our Centre is ultimately responsible for
its permanent sustainability.

Lists of Intangible Heritage Culture of Slovakia
Our Centre is mainly responsible for compiling two National Lists: The Representative List of the
ICH of Slovakia and The Register of Best Safeguarding Practices in Slovakia. The call for the submission of proposals is announced annually by the Ministry of Culture. The first call for nominations
was made in May 2010. Our Centre prepares all documentation relating to the call for nominations,
receives and registers all nomination files. For each nomination file, at least two expert opinions
are created by experts in their respective fields. Subsequently, the committee examines the nomination and makes its decision. They are then confirmed by the Minister of Culture of Slovakia.
Slovakia already has 14 elements inscribed on the National Lists. Thirteen elements are on the
Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Slovakia: ‘Fujara – the musical instrument and its music’; ‘The Radvaň fair’; ‘Aušus services of Špania Dolina miners’; ‘Music of Terchová’;

231

�232

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Ján Kroták and Pavel Bielčik from Kokava nad Rimavicou during the Ceremonial announcement
of new elements inscribed on the Representative List of ICH of Slovakia and 10th Anniversary
of the inscription of Fujara on the UNESCO Representative List of ICH of Humanity, 2016.
Photo by Michal Veselský.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

‘Traditional manual bell ringing and the bell founders’ role in Slovakia’; ‘Ornaments in Čičmany’;
‘Salamander in Banská Štiavnica’; ‘Traditional puppetry in Slovakia’; ‘Bagpipes and the bagpipe
culture in Slovakia’; ‘Blueprint’; ‘Multipart singing in Horehronie Region’, ‘Tulle bobbin lace from
the Myjava Highlands’, ‘The Vajnory ornament’. One activity is inscribed in the Register of Best
Safeguarding Practices of Slovakia: ‘The School of Crafts of the Centre for Folk Art Production’
(Centrum pre tradičnú ľudovú kultúru 2016b).
Four elements have been included into the UNESCO Representative List of the Intangible
Cultural Heritage of Humanity:
1. Fujara – the musical instrument and its music
Fujara is an exceptionally long pipe with 3 touch holes, which is typical of Slovakia, specifically
its central region. The oldest use of the word ‘fujara’ which could be considered as the first
reference to fujara is found in Bruk’s manuscript miscellany dating back to the 1780s. Fujara
has a more specific musical repertoire than any other musical instrument. This is due to its role
in the life of shepherds, its relation to the shepherds and highwaymen, the musical and technical properties of the instrument, as well as due to its onomatopoeic use of high tones. Every
single musical instrument is the reflection of the unique properties of its maker and performer
(Hamar, Ryšavá, and Voľanská 2016).
2. Music of Terchová
It is an orally cultivated musical culture of the community of Terchová, which is specific for its
original collective vocal-instrumental performance. The phenomenon of the music of Terchová
does not apply only to the typical instrumental body with a little two-string bass, but also to the
entire musical tradition. It is only complete when complemented by singing and folk dancing
known as terchovská krútená or čardáš (a typical rotating dance), with its own musical style and
performers who perceive it as a key part of their cultural identity and a product of their spiritual
equipment. The first direct evidence of the existence of the music of Terchová dates back to
the turn of the 19th to the 20th century when a 3-member band of Terchová called Kvočkovská
muzika was active in the settlement of Kvočkovia (Hamar, Ryšavá, and Voľanská 2016).
3. Bagpipe culture
The traditional bagpipes, as well as the entire bagpipe culture, represent a long and continuous
music tradition of peasants and shepherds, who lived on the territory of Slovakia. In terms of
their construction, the types of bagpipes used in Slovakia belong to the broader context of
Central Europe. However, many of their attributes represent identification signs of the tradi-

233

�234

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Bagpiper Pavol Kužma, Kysuce Region – northern Slovakia, 2013. Photo by Michal Veselský.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

tional folk culture in Slovakia, for instance: technological methods of bagpipes’ construction;
aesthetical forms of instruments; local as well as individual styles of bagpipe interpretation;
song and dance repertoire; rituals associated with bagpipes; texts of bagpipe songs; and a folk
oral tradition associated with bagpipes (Hamar, Ryšavá, and Voľanská 2016).
4. The puppetry in Slovakia and Czechia
Traditional puppetry in Slovakia and Czechia is an inherent part of the vernacular theatrical
and literary tradition. Initially, it was promoted by families of nomadic puppeteers who made
their living by performing in theatrical plays. The original repertoires that had been based on
imported European patterns underwent a rapid process of folklorisation. They were enriched
by specific local linguistic and themes and developed their own typology of personages and
artistic interpretations of puppets. The most famous personages are Gašparko and the codgers
– peasants Škrhola and Trčka. Traditional puppetry combines dramatic, dramaturgy, staging,
interpretation, scenography, fine art and musical skills, and still is a vital part of the intangible
cultural heritage in Slovakia and Czechia (Hamar, Ryšavá, and Voľanská 2016)
Our next expectation in connection with the UNESCO Representative Lists is a joint multinational submission of ‘Blue-dyeing’ together with four Central European countries: Austria,
Czech Republic, Hungary, and Germany. In November 2017, a proposal called ‘Multipart singing
in Horehronie Region’ will be evaluated by the Committee of UNESCO.

Education
From the very beginning, it was clear that complex care would require addressing the youngest
generation and finding the way to convey the information to elementary schools. The expert group
proposed to create a run-through theme ‘Regional Education and Traditional Folklore Culture’. This
is not a particular class subject; ‘run-through’ refers to the fact that teachers can communicate the
information through a number of different subjects. The project was approved by the Ministry of
Education, Science, Research and Sport (Ministerstvo školstva, vedy, výskumu a športu) and since
2009 has been a part of the State Pedagogical Program. Early in the project, we became aware of
the lack of literature and other available materials to support school curricula on this topic. This
lack was considered and addressed when implementing the next project: publishing.

235

�236

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Publishing
In the publishing plan, as indicated above, we focused on books to promote and support the
teaching of the run-through topic in schools. We published several titles, which were put on the list
of teaching aids by the Slovak Ministry of Education. Titles such as Vianoce na Slovensku (Christmas
in Slovakia) or Maľovanky kroje Slovenska (Slovakia’s folk costumes) were distributed to all elementary schools and to five hundred kindergartens in Slovakia. Other publications included an edition
called Ľudové piesne regiónov Slovenska (Folk songs from regions of Slovakia), which contains 8 song
books to support musical education; or Slovenské ľudové hudobné nástroje (Slovak folk music instruments), which is a book with a multimedia CD that presents Slovak instruments in four ways: using
text, audio, video and photographic documentation. The second part of our publishing plan was
aimed at methodological support of live manifestations of traditional folklore culture and their
presentation. We annually publish a booklet of the elements inscribed on the Representative
Lists of Slovakia which is published in both Slovak and English. We are also planning to publish
a monograph of the elements inscribed in the UNESCO Representative List of the ICH of Humanity.
At present, we are working on a new project called ABC book of Intangible Cultural Heritage, which
is designed as a set of books for primary schools.

Conclusions
I have mentioned the crucial parts of the conception of safeguarding the intangible cultural heritage
in Slovakia. Each of them is important, and when deciding on the area on which we should stress
more, we came to the conclusion that the values of cultural heritage will be best preserved only
when our care is complex and the individual parts match and fit each other. However, most of our
present efforts are focused mainly on two of our activities: creating the digital archive of traditional
folk culture and completing the Lists of Intangible Cultural Heritage. Regarding the Lists, we strongly
believe in their importance. By promoting and increasing the number of elements, we raise public
awareness about the significance of the intangible cultural heritage in general. The bearers and
communities also become aware that their knowledge and practices have an important value for
the entire society. On the other hand, we are dealing with the negative influence of the promotion:
commercialisation and deformation of its presentation as an unintentional result of the listing.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

We are trying to find a proper mechanism to oversee the course and changes of inscribed
elements and welcome the committee’s suggestion for their better safeguarding. This year, we are
waiting for the first evaluation reports from the proposers, which should provide us with feedback
about the problems they are dealing with, and about their point of view on the meaning of the List.
Regarding the digital archive, almost eighty percent of our activities are aimed at creating a professional presentation platform, where all our digital objects will be available to the public. The first
step will be to fill the archive with perfectly processed objects supplemented with complete metadata. The next step will include creating the digital and multimedia presentations of traditional folk
culture, which will be able to connect practical information with emotional stories about persons,
objects, or locations. We consider this as an important way of using digital content, especially for
the young generation. Such combination of new information technologies and traditional knowledge in practice means creating spaces and opportunities for interdisciplinary collaboration, suitable for subsequent innovative solutions in creative industries.

References
Centrum pre tradičnú ľudovú kultúru. 2016a. “O projekte [About the project].” Accessed October 24. http://www.
ludovakultura.sk/index.php?id=5893.
Centrum pre tradičnú ľudovú kultúru. 2016b. “Representative List of Slovakia.” Accessed October 24. http://www.
ludovakultura.sk/index.php?id=5953.
Hamar, Juraj, ed. 2007. Tradičná a ľudová kultúra v dokumentoch UNESCO [Traditional folk culture in the UNESCO
documents]. Bratislava: Slovenské centrum pre tradičnú kultúru.
Hamar, Juraj, Eva Ryšavá, and Ľubica Voľanská, eds. 2016. Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Slovakia.
Register of the Best Safeguarding Practices in Slovakia. Bratislava: Slovak Intangible Cultural Heritage Centre.
Kyseľ, Vladimír, ed. 2008. Koncepcia starostlivosti o tradičnú ľudovú kultúru [Conception of safeguarding the traditional folk culture]. Bratislava: Národné osvetové centrum.
Kyseľ, Vladimír. 2010. Inventarizácia tradičnej ľudovej kultúry. Metodické zošity na podporu výskumu, spracovania a prezentovania tradicnej ľudovej kultury [Inventory of traditional folk culture. Methodical papers to support research,
processing and presentation of traditional folk culture]. Bratislava: Centrum pre tradičnú ľudovú kultúru.
Kyseľ, Vladimír. 2016. “Digitálny fond tradičnej ľudovej kultúry – národný projekt [Digital Fund of Traditional Folk
Culture – a national project].” ITlib. Informačné technológie a knižnice 2: 55–59.

237

�238

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Safeguarding intangible
cultural heritage
in Bulgaria
Albena Georgieva*

*

Professor at the Institute of Ethnology and Folklore Studies with Ethnographic Museum, Bulgarian Academy of Sciences,
e-mail address: albenaang@abv.bg.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

ICH experts carried out the necessary consultations with eminent
sociologists and devised a questionnaire card, which was circulated
nationwide through an extensive network of various cultural institutions:
respective municipality departments, museums, and specific Bulgarian
chitalishta (community cultural centres) existing in almost every
settlement. Thus, the questionnaire was filled in by local representatives
who were familiar with the tradition in their region and – what is more
important – with its concrete bearers and masters, who could perform
it and transmit it to the younger generation.

In Bulgaria, the work on the institutional safeguarding of intangible cultural heritage (ICH) in accordance with the UNESCO guidelines already has a meaningful history. The state participated in the
process of preparing the Recommendation on the Safeguarding of Traditional Culture and Folklore, adopted on the 25th General UNESCO Conference in Paris 1989 (Santova 1990) – a significant
step towards evaluating and declaring the need and importance of protecting traditional culture
and cultural variety.

National Inventory of Intangible Cultural Heritage
Bulgaria is also one of the leading countries in the world in developing its national inventory of ICH.
Realising the UNESCO program Living Human Treasures adopted by the Executive Board in 1993,
the project ‘Living Human Treasures – Bulgaria – List of Activities’ was realised by a team of experts
from the Institute of Folklore (Institut za folklor)1 at the Bulgarian Academy of Sciences (BAS,
Balgarska akademiya na naukite) under the leadership of Prof. Mila Santova, D.Sc, in years 2001
and 2002.
To achieve their final goal and to prepare the lists of remaining living traditional activities
nationwide and in the various regions of the country, the experts, qualified in field research and
1

Since 2010, the Institute of Folklore has been merged with the Ethnographic Institute and Museum to become the Institute of
Ethnology and Folklore Studies with Ethnographic Museum (IEFSEM, Institut za etnologiya i folkloristika s Etnografski muzey)
at the Bulgarian Academy of Sciences.

239

�240

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

in studying oral folk culture, cooperated with the Regional Activities Department in the Ministry
of Culture (Otdel “Regionalni deynosti” na Ministerstvoto na kulturata) (Peycheva 2002; Anastasova
2003; Petkova 2004). They carried out the necessary consultations with eminent sociologists and
devised a questionnaire card, which was circulated nationwide through an extensive network of
various cultural institutions: respective municipality departments, museums, and specific Bulgarian
chitalishta (community cultural centres) existing in almost every settlement. Thus, the questionnaire was filled in by local representatives who were familiar with the tradition in their region and –
what is more important – with its concrete bearers and masters, who could perform it and transmit
it to the younger generation. This made it possible for the project team to focus not only on the
elements important for maintaining a sustainable identity of the communities on different levels
(local, regional and national) but also on the ‘living human treasures’ themselves – people who are
able to effectively re-create and hand down traditional skills and knowledge.
Parallel to learning the results from the questionnaire card and to its circulation in the country,
some theoretical and training seminars were organised in order to clarify the significance and
objectives of UNESCO programs for safeguarding ICH and to broaden the competencies of local
specialists and officials in culture departments. After the filled cards were returned, the experts
from the Institute of Folklore carried out extensive statistical and analytical work, verifying some
of the confusing or unclear data in the field. As a result, in December 2002, the list titled ‘Living
Human Treasures – Bulgaria’ was officially submitted to the Minister of Culture and was published
online in Bulgarian and in English (http://www.treasuresbulgaria.com).
The list consists of two main levels: the first one is national and includes the activities and skills
that are representative of the country as a whole, while the second one comprises of 28 regional
lists that correspond to the respective administrative divisions in districts; it also particularises in
more detail the activities typical for the communities from each district. Furthermore, in the inventory, six main spheres of ICH are differentiated: ‘Traditional rites and feasts’, ‘Traditional singing
and music playing’, ‘Traditional dancing and children’s games’, ‘Traditional narration’, ‘Traditional
crafts and traditional production of homemade objects or products’, and ‘Traditional medicine’.
The respective experts have also prepared a theoretical introduction to every sphere, outlining its
range and characteristics, as well as the history of its investigations. Based on the data acquired
through the questionnaire cards, they also depicted its development and possible transformation
in the contemporary world. The inventory and the experts’ research outcomes were also published
in a book – a bilingual volume in Bulgarian and in English (Santova et al. 2004).

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

The Bulgarian inventory – although it precedes the UNESCO 2003 Convention (adopted in Paris
on 17 October 2003 and operating since 20 April 2006) – actually meets the main requirement
of its article 12.2 Bulgaria ratified the UNESCO Convention 2003 (see Santova 2004) with a law
passed by the 40th National Assembly in January 2006. The Convention was promulgated in the
State Gazette3 and has operated for the Republic of Bulgaria since 10 June 2006.
In 2006, a National Council for ICH (Natsionalen savet za nematerialno kulturno nasledstvo),
a successor to the preceding National Council for Folklore, was established at the Ministry
of Culture. Its tasks are:
• to support and develop a strategy for safeguarding and popularisation of the Bulgarian ICH;
• to propose measures for the application of the international acts in the sphere of ICH and for
the elaboration of the systems of ICH safeguarding;
• to give recommendations on issues related to the preservation and popularisation of ICH;
• to submit to the Minister of Culture’s approval the elements of ICH selected from the regional
nominations for inscription in the National Representative List of ICH.

South-East European Experts Network
on Intangible Cultural Heritage
In the summer of 2007, a seminar of the South-East European experts on ICH was held in Bulgaria,
organised by the Institute of Folklore at BAS, the Ministry of Culture, and the National Commission for UNESCO – Bulgaria (Natsionalna komisiya za UNESCO – Balgaria), with the support of the
UNESCO Office in Venice. The seminar was a fruitful forum for the further development of the
methodology on realising the UNESCO ICH safeguarding programs, and for exchanging the experience and good practices from the particular works on drawing up the national inventory. Participants included representatives of nine countries from South-Eastern Europe: Albania, Bosnia and
2

The full text of Article 12 of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage is as follows:
‘Article 12 – Inventories
1. To ensure identification with a view to safeguarding, each State Party shall draw up, in a manner geared to its own situation,
one or more inventories of the intangible cultural heritage present in its territory. These inventories shall be regularly
updated.
2. When each State Party periodically submits its report to the Committee, in accordance with Article 29, it shall provide
relevant information on such inventories.’

3

Konvenciya za opazvane na nematerlialnoto kulturno nasledstvo, Darzhaven vestnik no. 61, 28 July 2006.

241

�242

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Bistritsa Babi at UNESCO, 2013, © Regional Centre for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage in South-Eastern Europe under the auspices of UNESCO.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Herzegovina, Bulgaria, Croatia, Cyprus, Macedonia, Romania, Slovenia, and Turkey. The seminar
ended in establishing a South-East European Experts Network on ICH (Ekspertna mrezha po nematerialno kulturno nasledstvo ot Yugoiztochna Evropa) (Stanoeva 2007). The Network became
a platform to reinforce cooperation, exchange knowledge, and share experiences on safeguarding
ICH among the countries in the region. In 2016 in Brac, Croatia, Tenth Annual Meeting of the
Network took place – the latest in a series of meetings held in the years since its founding (Arbanasi, Bulgaria, 2007; Safranbolu, Turkey, 2008; Zagreb, Croatia, 2009; Râmnicu-Vâlcea, Romania,
2010; Belgrade, Serbia, 2011; Athens, Greece, 2012; Sofia, Bulgaria, 2013; Limassol, Cyprus, 2014;
Venice, Italy, 2015).

Living Human Treasures – Bulgaria
The beginning of 2008 saw the start of the National System ‘Living Human Treasures – Bulgaria’.
It is coordinated by the Ministry of Culture and the Institute of Folklore at BAS and realised
in cooperation with the National Commission for UNESCO – Bulgaria. Its objective is to contribute
to the presentation and safeguarding of traditional skills and knowledge of important historical
and cultural significance for Bulgaria that can be passed to future generations. The team of
academic experts developed the guidelines for the practical operation of the System, trying to
envisage the possible problems, challenges, and the ways to approach them in the instructions.
A preliminary seminar was organised in December 2007, with the aim of training the representatives of regional museums, the Regional Expert Consulting and Information Centres (Regionalno ekspertno-konsultantski i informacionni centrove), and some local chitalishta – those that
were expected to be directly involved in the nomination process (Grancharova 2008). The
System ‘Living Human Treasures – Bulgaria’ is carried out biennially and proceeds in two rounds
– regional and national.
The first, pilot stage in 2008 indicated the goodwill of the state and the society as a whole for
identifying, presenting and safeguarding its ICH, which consequently secures the safeguarding of
its very cultural identity in the conditions of globalisation and unification. The Living Human Treasures of Bulgaria, inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of the
Republic of Bulgaria (Natsionalna predstavitelna lista na nematerialnoto kulturno nasledstvo „Zhivi
choveshki sakrovishta – Balgaria”) are as follows:

243

�244

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Project name

Nominating institution

Bearer

Nestinarstvo [firewalking ritual],
messages from the past: the Panagyr
[fair] of saints Constantine and Elena
in the village of Bulgari

Regional Historic Museum (Regionalen
istoricheski muzey), Burgas, District
Burgas

A group from Bulgari (headed by Michail
Michailov), Tzarevo Municipality, District
Burgas

Kalusha – long-standing tradition kept
for the generations to come

Chitalishte ‘Nicola Y. Vaptzarov’, Hurletz,
Kozlodui Municipality, District Vratza

Group for authentic folklore ‘Kalushari’

Traditional Vasilitsa wedding

Chitalishte ‘Geo Milev’, town of Momin
Prohod, Kostenetz Municipality, District
Sofiya

Folklore ensemble ‘Momin Prohod’

2008
TRADITIONAL RITES AND FEASTS

TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING
Two-part singing in the town of Nedelino

Chitalishte ‘Svetlina’, town of Nedelino,
District Smolyan

Group for authentic singing (headed by
Aneta Emilova)

TRADITIONAL CRAFTS AND TRADITIONAL PRODUCTION OF HOMEMADE OBJECTS OR PRODUCTS
Chitalishte ‘Prosveta’, town of Apriltsi,
and Museum of Art Crafts and Applied
Arts (Muzey na narodnite hudozhestveni
zanayati i prilozhnite izkustva), town of
Troyan, District Lovech

Dyanko Dyankov (master of weapons,
knives and tinning copper utensils)

Two buenets met and started a dialog

Chitalishte ‘Napredak – Yuper’, town
of Kubrat, Kubrat Municipality, District
Razgrad

Group for source folklore and customs

Mask game ‘Djamal’ (Koshov, Municipality of Ivanovo, District Ruse)

Regional Historic Museum (Regionalen
istoricheski muzey), Ruse, District Ruse

Group for authentic folklore

Dyanko Dyankov – master of ancient
weapons from the town of Apriltsi

2010
TRADITIONAL RITES AND FEASTS

TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING
The song – past, present and future

Chitalishte ‘Sts. Cyril and Methodius
– 1926’, town of Satovcha, Satovcha
Municipality, District Blagoevgrad

Women’s group for ‘high voice singing’,
children’s group for ‘high voice singing’

TRADITIONAL DANCING AND CHILDREN’S GAMES
Spring folklore dancing on songs from
the town of Banya, Karlovo Region

Chitalishte ‘Sts. Cyril and St. Methodius’,
town of Banya, Karlovo Municipality,
District Plovdiv

Group for source folklore

Chitalishte ‘Minyor – 2005’, town of
Pernik, Pernik Municipality, District
Pernik

Lidia Evtimova Dobrevska, storyteller
from the town of Breznik, Breznik
Municipality, District Pernik

Regional Historic Museum (Regionalen
istoricheski muzey), Pernik, District
Pernik

Surova groups from 31 locations

TRADITIONAL NARRATION
Listen and you will know

2012
TRADITIONAL RITES AND FEASTS
The national Surova [St. Basil’s Day]
celebration in the region of Pernik

Table 1. The Living Human Treasures of Bulgaria, inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural
Heritage of the Republic of Bulgaria.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING
Dobarsko babi [Grannies] – keepers of
the Voditsi traditional rite

Chitalishte ‘Prosveta – 1927’, Dobarsko,
Razlog Municipality, District Blagoevgrad

‘Grannies from Dobarsko’

Let us preserve the Danube rhythms in
Antimovo village

Chitalishte ‘Razvitie – 1926’, Antimovo,
Vidin Municipality, District Vidin

Aerophonic music ‘Danube rhythms’

TRADITIONAL CRAFTS AND TRADITIONAL PRODUCTION OF HOMEMADE OBJECTS OR PRODUCTS
From the source today in order
to continue existing tomorrow

Chitalishte ‘Bratstvo – 1869’, town of
Kustendil, District Kustendil

Stefan Alexov Petrov from Lomnitsa
village

Carpets from Chiprovtsi

Chitalishte ‘Peter Bogdan – 1909’, town
of Chiprovtsi, Chiprovtsi Municipality,
District Montana

Women’s folklore group and youngsters
(Ivanka Ivaylova and Zaharinka Ivaylova)

St. Lazarus’s Day ritual in Staro Selo
village – from centuries to centuries

Chitalishte ‘Vazrazhdane – 1940’, Staro
Selo, Tutrakan Municipality, District
Silistra

Ensemble for authentic folklore ‘Staroseltsi’

Hıdrellez – Alevi carnival games from
Bisertsi village

Chitalishte ‘Stefan Karadzha – 1928’,
Bisertsi, Kubrat Municipality, District
Razgrad

Group for source folklore

Dervish’s Day in Lesichovo

Chitalishte ‘Otets Paisii – 1890’,
Lesichovo, Lesichovo Municipality,
District Pazardzhik

Mummers group

2014
TRADITIONAL RITES AND FEASTS

TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING
‘Dobrudzha Thriad’ – past, present and
future

Chitalishte ‘Yordan Yovkov – 1870’,
Dobrich, District Dobrich

Group ‘Dobrudzha Thriad’ – Stefan
Georgiev Mitev, Atanas Stoyanov Mitev,
Zhivko Georgiev Stoyanov

TRADITIONAL CRAFTS AND TRADITIONAL PRODUCTION OF HOMEMADE OBJECTS OR PRODUCTS
Belts woven ‘on barks’

Chitalishte ‘Probuda – 1958’, Shumen,
District Shumen

Sofka Petrova Dimitrova

The Erkech ritual on St. Lazarus’s Day:
a living tradition

Chitalishte ‘Prosveta – 1906’, Kozichino,
Pomorie Municipality, District Burgas

Group for authentic folklore

Mummers at Shrovetide

Chitalishte ‘Probuda – 1927’, Bozveliysko, Provadiya Municipality, District
Varna

Group for authentic folklore

Painting eggs with wax

Chitalishte ‘Prosveta – 1881’, Kostenets,
Kostenets Municipality, District Sofia

Ivanka Petrinina, Ivanka Tsvetanova,
Lyubka Stamatova, Tsvetanka Nadzhakova, Yordanka Gerina, Mariana Dukova,
Lyubka Katsarova, Nadezhda Petrinina,
Lyudmila Chingova

2016
TRADITIONAL RITES AND FEASTS

TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING
Polyphonic women’s / men’s singing
with tambura accompaniment

Chitalishte ‘Sts. Cyril and Methodius –
1919’, Dorkovo, Rakitovo Municipality,
District Pazardzhik

Men’s vocal folklore group at ensemble
‘Ovcharska Pesen’ [Shepard’s song]

245

�246

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Project name

Nominating institution

Bearer

The Rhodope bagpipe – the magic
of the mountain

Chitalishte ‘Rodopska Prosveta – 1923’,
Devin, Devin Municipality, District
Smolyan

Group of bagpipe players

TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING / TRADITIONAL CRAFTS AND TRADITIONAL PRODUCTION OF HOMEMADE
OBJECTS OR PRODUCTS
Kostadin Ilchev – a distinctive continuer
of the Rhodope bagpipe tradition

Regional Historic Museum (Regionalen
istoricheski muzey) ‘Stoyu Shishkov’,
Smolyan, District Smolyan

Kostadin Stefanov Ilchev

TRADITIONAL DANCING AND CHILDREN’S GAMES
Traditional dances in Gamzovo village –
tradition meets the future

Chitalishte ‘Prosveta – 1928’, Gamzovo,
Bregovo Municipality, District Vidin

Gamza Ensemble for Source Folklore

With the dances of our ancestors

Chitalishte ‘Otets Paisii – 1956’, Pet
mogili, Nikola Kozlevo Municipality,
District Shumen

Youth dance group ‘On the Square’

TRADITIONAL DANCING AND CHILDREN’S GAMES / TRADITIONAL SINGING AND MUSIC PLAYING
Songs and dances in the square of Kipra
village

Chitalishte ‘Hristo Botev – 1927’, Kipra,
Devnya Municipality, District Varna

Ensemble for authentic folklore ‘Kipra’

TRADITIONAL CRAFTS AND TRADITIONAL PRODUCTION OF HOMEMADE OBJECTS OR PRODUCTS
Knitting of fishing tackles – pounds,
fishing nets and hoop nets – a thousand-year old craft in the Burgas Bay

Regional Historic Museum (Regionalen
istoricheski muzey), Burgas, District
Burgas

Stalin Ivanov Iliev

The Living Human Treasures of Bulgaria, inscribed on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage
of the Republic of Bulgaria; cont.

The successful biennial realisation of the System ‘Living Human Treasures – Bulgaria’ proves that
there are elements of ICH that are actively maintained in practically all of the country’s regions. It
also demonstrates the readiness and the responsibility of all the community representatives and
experts that take part in the nominations and the selections. In the framework of this program,
an integral archive for all the documents and materials, connected with the programs for safeguarding the ICH is established at the National Centre for ICH (Natsionalen tsentar za nematerialno
kulturno nasledstvo) at IEFSEM.
Beside the inscriptions in the Representative List of the ICH of the Republic of Bulgaria, the
state realised four successful inscriptions in the UNESCO Representative List of ICH of Humanity:
in 2008 – ‘Bistritsa Babi, archaic polyphony, dances and rituals from the Shoplouk region’ (Sofia
District) (Shtarbanova 2006), a traditional female polyphonic voice ensemble, continued for three
generations; in 2009 – ‘Nestinarstvo, messages from the past: the Panagyr of Saints Constantine
and Helena in the village of Bulgari’ (Burgas District) [a firewalking ritual, anastenaria – editorial

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

note]; in 2014 – ‘The tradition of carpet-making in Chiprovtsi’ (Montana District); in 2015 – ‘Surova
folk feast in Pernik region’ (Pernik District), wintertime New Year’s celebrations.
In addition, another two nominations submitted in 2013 for inscription in the Representative List
of ICH of Humanity are awaiting evaluation: ‘High voice polyphonic singing from Dolen and Satovcha’
(Blagoevgrad District) and ‘Two-part singing from the town of Nedelino’ (Smolyan District).
Another two nominations were submitted in 2013 for inscription in the Register of Good Safeguarding Practices: ‘The folklore fair in Koprivshtitsa’ (Sofia District) was inscribed in December 2016,
while the ‘Bulgarian chitalishte (community cultural centre): practical experience in safeguarding the
vitality of the intangible cultural heritage’ still awaits evaluation.
Furthermore, in 2014, Bulgaria took part in a multinational nomination – together with the Former
Yugoslav Republic of Macedonia, the Republic of Moldova, and Romania – for inscription in the Representative List of ICH of Humanity of ‘Cultural practices associated to the 1st of March’. During the first
cycle of 2015, the UNESCO Committee requested additional information from the State Parties and
invited them to resubmit the nomination for examination in the following cycle (2017).

The Regional Centre for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage in South-Eastern Europe under the auspices
of UNESCO
The Regional Centre for the Safeguarding of the ICH in South-Eastern Europe under the auspices
of UNESCO (Regionalen tsentar za opazvane na nematerialnoto kulturno nasledstvo v Yugoiztochna Evropa pod egidata na UNESCO) was founded in 2008, registered as a non-profit organisation in accordance with the Bulgarian legislation. With the Resolution adopted at the 35th session
of UNESCO General Conference in October 2009, the Regional Centre was recognised as a regional
centre (Category 2) under the auspices of UNESCO.
The agreement between UNESCO and the Bulgarian Government, which regards the establishment of the Regional Centre in Sofia, was signed on 25 October 2010 in Paris. On 16 March 2011,
Bulgarian Parliament ratified the Agreement, entering it into force.
On 20 February 2012, UNESCO Director-General Irina Bokova, together with the former
Minister of Foreign Affairs Nikolay Mladenov, the former Minister of Culture Vezhdi Rashidov,
and the former President of Bulgarian Academy of Sciences Nikola Sabotinov officially inaugu-

247

�248

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

International Folklore Festival ‘Between Three Mountains’, 2013, © Regional Centre for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in South-Eastern Europe under the auspices of UNESCO.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

rated the Regional Centre for the Safeguarding of ICH in South-Eastern Europe under the auspices
of UNESCO in Sofia.
The co-founders of the Sofia Centre are: the Ministry of Culture of the Republic of Bulgaria, the
Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Bulgaria (Ministerstvo na vanshnite raboti), and the
Bulgarian Academy of Sciences. The necessary funds for the running costs of the Sofia Centre are
provided by the Bulgarian Government. For this purpose, a specific article in the Bulgarian Cultural
Heritage Act has been amended. Members States of the Sofia Centre are: Albania, Armenia,
Bosnia and Herzegovina, Bulgaria, Croatia, Cyprus, Georgia, Greece, The Former Yugoslav Republic
of Macedonia, Moldova, Montenegro, Romania, Serbia, Slovenia, and Turkey.
The mission of the Sofia Centre is to promote cooperation in the field of ICH on the national,
regional, and international level, and to carry out initiatives for safeguarding and popularising ICH
in the countries of South-Eastern Europe. As a Category 2 centre under the auspices of UNESCO,
the Sofia Centre is expected to contribute directly to achieving the Strategic Programme Objectives or programme priorities and themes of the organisation.
The key objectives are:
• to promote the UNESCO 2003 Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage
and to contribute to its implementation;
• to increase the participation of communities, groups, and individuals in safeguarding the ICH
in the region;
• to coordinate and exchange information related to ICH;
• to foster regional and international cooperation between the countries in the region and UNESCO;
• to support and participate in the activities that aim to enhance the capacity of experts in the field
of ICH.
In order to achieve the above objectives, the specific functions of the Centre include:
• instigation and coordination of research into practices of safeguarding ICH elements present in
the South-Eastern European countries, as referred to in Articles 11, 12, 13 and 14 of the 2003
Convention;
• organisation of training courses on subjects connected to the safeguarding of ICH;
• improvement of international and regional cooperation through networking with institutions
active in the domain of ICH, notably those established under the auspices of UNESCO (Category
2), in order to coordinate activities and exchange information and knowledge concerning the
safeguarding of ICH, and to promote good practices.

249

�250

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Surova folk feast in Pernik region, 2013, © Regional Centre for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage in South-Eastern Europe under the auspices of UNESCO.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Since its beginning, the Sofia Centre has been realising three key types of activity: capacity
building, networking, and raising awareness.
Capacity building
One of the main goals of the Regional Centre is to support and encourage the countries of the region in
strengthening their capacity for safeguarding ICH at the national level. In this regard, the Centre organises a series of training seminars in the framework of UNESCO’s global capacity-building strategy in the
field of ICH. Until now, eight seminars have been successfully delivered in five countries in the region
(Bulgaria, Albania, The Former Yugoslav Republic of Macedonia, Romania, and Croatia).
Networking
The Regional Centre focuses its efforts on enhancing the regional and international cooperation in the field of ICH through networking and forming active partnerships. Pursuing this goal,
the Centre realises activities aiming at the exchange of information and knowledge about the
safeguarding of ICH and the promotion of best practices in related policies, including the organisation of annual meetings of the South-East European Experts Network on ICH, meetings of
related Category 2 centres, workshops and seminars. These are, among others: the Conference
on ‘Intellectual Property, Intangible Cultural Heritage and Traditional Medicine’ in the Context of
Policies for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage in South-Eastern Europe (2015);
Round table on ‘70 Years UNESCO: Peace through Education, Science and Culture’ (2015); The
Contribution of UNESCO Member States in South-Eastern Europe to the Dissemination and
Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage
(2015, see Ivanova 2016).
Raising awareness
Through various actions and events, the Regional Centre endeavours to raise awareness about the
ICH in the region, to inform the wide public about the dangers that threaten this heritage as well
as about the initiatives undertaken for the implementation of the 2003 Convention. Fulfilling this
objective, the Regional Centre supports and organises international representative events such as
film festivals, exhibitions, concerts, and promotion materials. The Centre has updated its official
website (http://www.unesco-centerbg.org) with a new layout, new design, and new administration, all intended to facilitate its use and its way of posting information.

251

�252

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

In the future, the Regional Centre is planning to intensify its cooperation with the countries of South-Eastern Europe, and to expand the network of experts in order to increase the
capacity for the safeguarding of ICH and for implementing the 2003 Convention at the national
level; it strives to be the platform for disseminating and exchanging information in the field
of ICH.

References
Anastasova, Ekaterina. 2003. “Zhivi choveshki sakrovishta. Nomenklatura na deynostite – Balgariya [Living Human
Treasures. List of activities – Bulgaria]”. Balgarski Folklor 29 (2–3): 187–88.
Grancharova, Evgenia. 2008. “Natsionalen seminar „Zhivi choveshki sakrovishta – Balgaria” [National seminar ‘Living
Human Treasures – Bulgaria’]”. Balgarski Folklor 34 (1): 154–56.
Ivanova, Miglena, ed. 2016. The Contribution of UNESCO Member States of South-Eastern Europe to the Implementation
of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage. A Jubilee Edition Dedicated to the 70th
Anniversary of UNESCO. Sofia: Regional Centre for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage in SouthEastern Europe under the auspices of UNESCO.
Petkova, Svetla. 2004. “Etap ot proekta „Zhivi choveshki sakrovishta – Balgariya” priklyuchi uspeshno [A stage of the
project ‘Living Human Treasures – Bulgaria’ completed successfully]”. Balgarski Folklor 30 (1–2): 194–95.
Peycheva, Lozanka. 2002. “Zhivi choveshki sakrovishta – Balgaria [Living Human Treasures – Bulgaria]”. Balgarski
Folklor 28 (2): 81–83.
Santova, Mila. 1990. “Preporaka za opazvane na folklora [A recommendation for the safeguarding of folklore]”.
Balgarski Folklor 16 (3): 110–14.
Santova, Mila. 2004. “Konventsiya na YUNESKO za opazvane na nematerialnoto kulturno nasledstvo [UNESCO
Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage]”. Balgarski Folklor 30 (3): 118–32.
Santova, Mila, Dimitrina Kaufman, Albena Geogieva, Lozanka Peycheva, Ekaterina Anastasova, Vanya Mateeva,
Radka Bratanova, et al. 2004. Zhivi choveshki sakrovishta: Balgaria / Living Human Treasures: Bulgaria. Sofia:
Akademichno izdatelstvo “Prof. Marin Drinov.”
Shtarbanova, Anna. 2006. “Otlichena balgarska kandidatura sred svetovnite shedyovri na nematerialnoto kulturno
nasledstvo na chovechestvoto [A distinguished Bulgarian candidature among the world’s masterpieces of intangible cultural heritage]”. Balgarski Folklor 32 (2): 134–35.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Stanoeva, Iva. 2007. “Regionalen seminar na eksperti ot Yugoiztochna Evropa po problemite na nematerialnoto
kulturno nasledstvo [A regional seminar of experts from South-Eastern Europe on the problems of intangible
cultural heritage]. Balgarski Folklor 33 (4), 112–16.

253

�254

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Documentation
as a form of safeguarding
of the intangible
cultural heritage in China:
practice and experience
Deng Xuechen*

*

Director of Digitizing Center, China National Center for Safeguarding Intangible Cultural Heritage of Chinese National
Academy of Arts (中国艺术研究院–中国非物质文化遗产保护中心), e-mail: dengxuechen@ihchina.cn.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

At the beginning of the 21st century, China launched a nationwide survey
on intangible cultural heritage. The survey, spanning from June 2005
to December 2009, captured a collection of 290,000 precious objects
and materials, producing two-billion-word documents, 4.77 million
pictures, and a large number of audio-video materials, which resulted
in 870,000 ICH elements in total.

The past fifteen years have witnessed the great importance Chinese government attaches to the
safeguarding of intangible cultural heritage. In line with its different domains and survival conditions, four approaches have been established over this time: productive safeguarding, integrated
safeguarding, prioritised rescue safeguarding, and legislative safeguarding. What is more, these
four approaches, respectively supported by actions and solutions, have been practically proved
to play a positive role in the safeguarding efforts. China has accumulated rich experience in the
successful establishment and improvement of the Chinese national list system of intangible
cultural heritage, the recognition and nomination of bearers, the publicity and exhibition of intangible cultural heritage, and the first national survey of intangible cultural heritage; furthermore,
a great amount of intangible cultural heritage has been safeguarded effectively. Documentation,
as a primary and essential way of prioritised rescue safeguarding, proved to be a useful solution,
especially in the current information and technology-oriented society. As such, it provides a significant contribution to the sustainable development of intangible cultural heritage safeguarding.
In fact, China enjoys a long history of studying, documenting, and preserving national and folk
cultures. Since the founding of the People’s Republic of China in 1949, the Government has been
making great efforts to preserve its intangible cultural heritage. Many experts and scholars visited
remote regions inhabited by national minorities, conducted surveys, and collected vast amounts
of data on their national and folk cultures. For example, two professors: Yang Yinliu and Cao Anhe,
who worked at the Institute of Music of Chinese National Academy of Arts (中国艺术研究院音乐
研究所), recorded the famous Erhu musical piece Er Quan Ying Yue (The Moon reflected on the

255

�256

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Deng Xuechen during the discussion at the Forum, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board
of Poland.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

Er-quan Spring) with a wire recorder in 1950. This was, in fact, the last recording piece of the Erhu
performer A Bing, who passed away shortly after. Similar music and sound recordings of over
7000 hours in total, made in the 1950s and 1960s by the Institute of Music, are now one of the
most invaluable national legacies – considering that most performers passed away over time. In
December 1997, UNESCO proclaimed the traditional music and audio data collected by the Institute of Music as the first inscription on the register of the Memory of the World Programme, which
demonstrates effective efforts made by the Chinese government to preserve a large amount
of ICH in danger of extinction.
In 1979, Ministry of Culture of the People’s Republic of China (中华人民共和国文化部), State
Ethnic Affairs Commission of the People’s Republic of China (中华人民共和国国家民族事务委员会),
and China Federation of Literary and Art Circles (CFLAC, 中国文学艺术界联合会) jointly launched
a general survey which focused on ten fields in five artistic genres, including folk literature, folk
music, folk dance, folk opera and drama, which resulted in the composition and publication
of a series of ten volumes known as the modern ‘Great Wall of Chinese culture’ (Leilei 2010).
At the beginning of the 21st century, China launched a nationwide survey on intangible cultural
heritage. The survey, spanning from June 2005 to December 2009, captured a collection of 290,000
precious objects and materials, producing two-billion-word documents, 4.77 million pictures, and
a large number of audio-video materials, which resulted in 870,000 ICH elements in total.
In the globalised world today, our political, economic and cultural structures as a whole are
undergoing revolutionary changes. A large amount of intangible cultural heritage is on the verge
of extinction. The rapid technological development in recent years has brought advances in digital
technology to our attention for the improvement of ICH documentation. It is thus our duty to undertake the responsibility to document and transmit outstanding traditional Chinese culture by using
scientific technology without any delay. At the beginning of 2006, China National Center for Safeguarding Intangible Cultural Heritage of Chinese National Academy of Arts started constructing
the database and a digital application in compliance with the requirements of the Ministry of
Culture. In 2010, the Ministry put forward the construction of the Digitized Safeguarding Project
of Chinese ICH in the Twelfth Five-year Plan (2011–2015), authorising China National Center for
Safeguarding Intangible Cultural Heritage of Chinese National Academy of Arts to undertake this
project. Subsequently, we have conducted research and exploration over the past five years mainly
in the three aspects of defining standards and specifications, establishing a database of digital
resources and developing pilot projects. Out of these tasks, defining standards and specifications

257

�258

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

is the primary one, as it forms the foundation for the establishment of a standardised system for
digitised safeguarding of ICH. Once completed, the standards and specifications will provide guidance for the implementation, management, and application of digitised safeguarding of ICH at
both technical level and professional level, enabling the orderly conduct of digitised safeguarding
throughout the nation with all unified standards to ensure the quality of digitised resource collection. By the end of 2014, we had accomplished 非物质文化遗产数字化保护专业标准 (Professional
standards on digitised safeguarding of ICH),1 a series of three books which cover all the characteristics of ten categories of ICH in China. The three books are titled: 数字资源采集方案编制规
范 (Specifications for the compilation of digital resources collection plan), 数字资源采集实施规
范 (Specifications for the implementation of digital resources collection), and 数字资源著录规则
(Rules for digital resources description). The standards are now applied in twenty-six regions in
China. By using such professional standards, recorders can learn the whole process of intangible
cultural heritage collection, including how to collect information, how to make plans, and how
to implement them. Besides, the professional standards can also provide specific requirements
on the environment and the process of collection.
Based on the Chinese practice and experience over the past years, I believe that four decisive factors are essential to ensure the success of ICH documentation. The first factor is qualified
manpower, which should be equipped with rich knowledge of ICH, and be capable to document its
elements in line with required standards. What is more, ICH experts or professionals must be the
leading members of that manpower. However, in reality, the shortage of ICH professionals is the
biggest concern we are facing. The second factor is documentation standards, which should define
how to document and what to document. As mentioned earlier, China has made tremendous
endeavours to set such standards, since the ten ICH categories differ from each other in details,
and therefore require specific standards for documentation of each respective category. The third
factor is devices and equipment, including, but not limited to cameras, scanners, and recorder
pens. Sometimes, advanced equipment such as high-speed cameras is required when documenting
details of various performing arts or moving processes. The fourth factor is time. It refers to
specific moments, such as festivals or ceremonies that only occur at exact times. Knowing when
these events occur is crucial to their documentation. This factor also refers to the duration and the
process of documentation, as it is usually an enduring task.
1

A research achievement of cultural industry standard formulation project undertaken by Chinese National Academy of Arts.

�Part 2. ICH and the examination and documentation of phenomena

China National Center for Safeguarding Intangible Cultural Heritage of Chinese National
Academy of Arts plays an important role in collecting, documenting, archiving and conserving
data on intangible cultural heritage, as well as in providing information and raising awareness on
the importance of ICH. Furthermore, as the internet is widespread today, it is the best channel
to introduce and disseminate the Chinese ICH, as well as to practice information sharing. In line
with the requirement regarding the national safeguarding of ICH, China National Center for Safeguarding Intangible Cultural Heritage of Chinese National Academy of Arts started constructing
the website at the beginning of 2006, which was completed and opened to the public as China’s
official ICH website (www.ihchina.cn) in September 2006. The Website is used to introduce and
popularise ICH elements among the public, both in China and other parts of the world; reflecting
the richness and variety of Chinese traditional culture as a contribution to the safeguarding,
scientific research, academic exchanges and popularisation of ICH in China. The major columns
are as follows: Homepage, Organisations, Normative Instruments, UNESCO Lists, National Lists,
ICH Bearers, Nomination Directives, News, Protection Forum, Exhibition and Performance. Under
the Protection Forum, a large number of essays and interviews with ICH masters are provided.
Under the Features, there are reports on ICH activities, detailed introduction to ICH elements and
safeguarding experience. Beside these columns, there are more: Repository, Master, ICH Memory,
and others. As a convenient platform to demonstrate and popularise information on Chinese ICH,
the Website plays an important role in ICH information sharing.

References
Leilei, Jia, ed. 2010. 数字化时代文化遗产的保护和展现: 中美文化论坛文集 / Preservation and Presentation of
Cultural Heritage in Digital Age: China-US Cultural Forum Collection of the Theses. Beijing: Wen hua yi shu chu
ban she.

259

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6239" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6219">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/51633eaff6a5ba78b2e227c854cc2db3.pdf</src>
        <authentication>6d035686c31cd3d57989a9aef97eaa82</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74275">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6644</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74276">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74277">
                <text>2017</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74278">
                <text>cultural heritage</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="74279">
                <text>UNESCO 2003 convention</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74280">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6212</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74281">
                <text>Intangible cultural heritage: safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China. Part 2</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74282">
                <text>223 s.; il.color.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74283">
                <text>Schreiber, Hanna (ed.)</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74284">
                <text>ang</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74285">
                <text>National Heritage Board of Poland</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74286">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74287">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="74288">
                <text>Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China

INTANGIBLE
CULTURAL
HERITAGE
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention
through the Prism of Sustainable Development

�Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China

INTANGIBLE
CULTURAL
HERITAGE
edited by Hanna Schreiber

10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention
through the Prism of Sustainable Development

�Title
Intangible Cultural Heritage: Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China.
The 10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 Convention through the Prism of Sustainable Development.
Scientific and substantive editor
Hanna Schreiber
Principal reviewer
Andrzej Rottermund
Language editing
Tomasz Wiśniewski
Translation
LIDEX
Mechanical editing
Aleksandra Zych
Proof-reading
Tomasz Wiśniewski, Aleksandra Zych, Hanna Schreiber
Layout, cover design and typesetting
Magdalena Piotrowska-Kloc, Printomato
© 2017 National Heritage Board of Poland
ul. Kopernika 36/40,
00-924 Warszawa
ISBN 978-83-63260-95-8
Printed by
Łódzkie Zakłady Graficzne

The views expressed in the articles published in this volume are those of the authors and do not necessarily
represent the views of the institutions they work for, neither the National Heritage Board of Poland nor the Polish
Ministry of Culture and National Heritage.

�FOREWORDS
Intangible cultural heritage at the heart of sustainable development . . . 12
Timothy Curtis

Foreword . . . 16
Magdalena Gawin

Opening speech . . . 20
Chen Fafen

The National Heritage Board of Poland in the process of implementing
the provisions of the 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage . . . 26
Małgorzata Rozbicka

Introductory speech made during the opening of the 1st China – Central
and Eastern European Countries Expert-Level Forum on the Safeguarding
of Intangible Cultural Heritage . . . 34
Leszek Zegzda

Kraków and its heritage in the European context . . . 40
Jacek Purchla

�4

INTRODUCTORY PAPERS
Intangible cultural heritage safeguarding:
a global campaign and its practice in China . . . 52
An Deming

Implementation of the 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage – the Polish experience . . . 68
Jan Adamowski

PART 1. ICH AND GOOD PRACTICES OF ITS SAFEGUARDING
Croatia’s intangible cultural heritage safeguarding policies and practice.
The implementation of the UNESCO 2003 Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in Croatia . . . 86
Mirela Hrovatin, Martina Šimunković

Safeguarding intangible cultural heritage in Latvia:
insights into the contribution of NGOs . . . 100
Gita Lancere, Anita Vaivade

Intangible cultural heritage in Lithuania . . . 112
Vida Šatkauskienė, Loreta Sungailienė, Skirmantė Ramoškaitė

Implementation of the Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in Hungary . . . 128
Eszter Csonka-Takács, Vanda Illés

�5

PART 2. ICH AND THE EXAMINATION AND DOCUMENTATION
OF PHENOMENA
The strategy of safeguarding the intangible cultural heritage
in the Czech Republic . . . 142
Martin Šimša

Estonian inventory of intangible cultural heritage.
The case of cross-trees . . . 154
Marju Kõivupuu

Intangible cultural heritage of Albania and the challenges in creating
the National Inventory and the list of phenomena and elements . . . 166
Silva Breshani, Arta Dollani

Ambiguity in the system of safeguarding intangible cultural heritage
in the Republic of Macedonia . . . 184
Velika Stojkova Serafimovska, Ivona Opetčeska Tatarčevska

The implementation of the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage in the Republic of Serbia: documentation of the National Register
of Intangible Cultural Heritage at the Ethnographic Museum in Belgrade . . . 198
Danijela Filipović

Safeguarding intangible cultural heritage in Bosnia and Herzegovina . . . 214
Milica Kotur

Implementation of the Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage in Slovakia . . . 226
Eva Ryšavá-Záhumenská

�6

Safeguarding intangible cultural heritage in Bulgaria . . . 238
Albena Georgieva

Documentation as a form of safeguarding of the intangible
cultural heritage in China: practice and experience . . . 254
Deng Xuechen

PART 3. CREATING THE ICH SAFEGUARDING SYSTEM
– CURRENT CHALLENGES AND SOLUTIONS
The intangible cultural heritage of Romania:
current situation and future directions . . . 262
Marta Nedelcu

The intangible cultural heritage of Slovenia
and the activities of the Coordinator . . . 274
Nena Židov

Networks of intangible cultural heritage experts in Hungary . . . 286
Eszter Csonka-Takács

Intangible cultural heritage in the system of cultural heritage
protection in Poland . . . 292
Katarzyna Zalasińska

What do we mean when we say ICH?
Or does the Galičnik wedding constitute ‘intangible cultural heritage’? . . . 300
Ivona Opetčeska Tatarčevska

�7

‘World is sacred’ worldview as an element of intangible cultural heritage
in the modern world . . . 306
Vida Šatkauskienė

Safeguarding and transmission of intangible cultural heritage –
the case of Surova in a museum context . . . 318
Iglika Mishkova

The Association of Folk Artists and its activities for the safeguarding
of intangible cultural heritage in Poland . . . 336
Waldemar Majcher, Paweł Onochin, Katarzyna Smyk

PART 4. ICH AND SUSTAINABLE DEVELOPMENT
Lists of intangible cultural heritage:
the beginning or the end of sustainability? . . . 352
Eva Románková-Kuminková

Intangible cultural heritage and sustainable development:
case study of Suiti cultural space in Latvia . . . 370
Anita Vaivade

Vernacular religion as an element of intangible heritage
in terms of sustainable development . . . 380
Katarzyna Smyk

Importance of inter-institutional cooperation for ICH safeguarding
and sustainable development. The case of dry stone building . . . 398
Mirela Hrovatin

�8

Securing the future of intangible cultural heritage in Romania
in a sustainable way: benefits and subsequent risks . . . 412
Adina Hulubaş

Discontinuation in transmission – threats and questions.
The case study of Glasoechko singing in the Republic of Macedonia . . . 422
Velika Stojkova Serafimovska

SUMMARY
Ten remarks on the 10th anniversary of entry into force
of the 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage . . . 434
Hanna Schreiber

Acknowledgements . . . 472
Hanna Schreiber

�PART 3.
CREATING THE ICH SAFEGUARDING
SYSTEM – CURRENT CHALLENGES
AND SOLUTIONS

�262

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The intangible cultural
heritage of Romania:
current situation and future
directions
Marta Nedelcu*

*

Counsellor, Ministry of Culture and National Identity (Ministerul Culturii şi Identităţii Naţionale), Bucharest, Romania,
e-mail: marta.nedelcu@cultura.ro.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

…one of the priorities of the Ministry of Culture and National Identity
in the last year was to draw up the most important legal instrument referring
to the cultural heritage, including the intangible cultural heritage: Tezele Codului
Patrimoniului Cultural (The theses of the cultural heritage code). After being
presented for public consultation, in November 2016, the preliminary theses
were approved by a decision of the government. The document represents
the preliminary stage to elaborate the Codul Patrimoniului Cultural (cultural
heritage code), aligning the national legislation to the European principles.

Introduction
Over the last three decades, increasingly more experts around the world have been expressing
their concerns over the negative effects of growing globalisation on the cultural diversity of
people, especially on the living heritage of humanity – as a dynamic phenomenon and a permanent
transformation. They have drawn attention to the need of adopting measures aimed at ensuring
its safeguarding and preservation.
It is in this context that UNESCO adopted the 2003 Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage – the first international legal instrument – at its 32nd session of the General
Conference. In the very first lines of the Convention, we can read that
the processes of globalization and social transformation, alongside the conditions they create for renewed
dialogue among communities, also give rise, as does the phenomenon of intolerance, to grave threats
of deterioration, disappearance, and destruction of the intangible cultural heritage, in particular owing
to a lack of resources for safeguarding such heritage1.

After approximately two years, on 29 December 2005, Romania accepted the 2003 UNESCO
Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage2, becoming the 30th state
party to the Convention.

1

Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, http://www.unesco.org/culture/ich/en/convention
(accessed: 30 October 2016).

2

Law no. 410/2005 on the acceptance of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, adopted in
Paris on 17 October 2003 (Legea nr. 410 din 29 decembrie 2005 privind acceptarea Convenției pentru salvgardarea patrimoniului
cultural imaterial, adoptată la Paris la 17 octombrie 2003, Monitorul Oficial [The Official Gazette], no. 17, 9 January 2006).

263

�264

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

However, it is worth mentioning that important steps with regard to the safeguarding of living
heritage had already been made in Romania a few decades ago. The primary example is the first
initiative to document the Romanian traditional culture, made by Dimitrie Gusti (1880–1925),
a personality crucial to the Romanian culture in the interwar years, founder of the Sociological
School of Bucharest, sociologist, philosopher, and aesthetician. He based his research on the idea
that the research of the nation should start with research of the village, the fundamental basis of
Romanian people. In 1925, Dimitrie Gusti initiated an extensive campaign, in which interdisciplinary teams of researchers – sociologists, ethnographers, geographers, and other experts – have
studied the relevant expressions and manifestations of village life.
Ten years later, this impressive project was partially transposed into a more tangible form: the
Romanian Village Museum (Muzeul Satului Românesc), founded in 1936, one of the first open-air
museums in Europe. Although its initial objective was scientific research, during their research in
the territory, the team members collected representative items – furniture, ceramics, textiles,
tools – and the best way to exhibit them was to place them in peasant houses from different
ethnographic areas. This led to the birth of a village in the city centre of Bucharest called The Dimitrie Gusti National Village Museum (Muzeul Național al Satului ‘Dimitrie Gusti’) (Gusti 2010).
Other considerable initiatives from the last century that aim to preserve and promote the
Romanian living heritage together with the accumulated experience have contributed to the creation of a solid ground for the acceptance and implementation of the 2003 Convention.

Brief introduction to the history and current situation
of the intangible cultural heritage of Romania
Romania is divided into three historical regions, from the center to the borders: the intra-Carpathian area, outlined by the arch of Carpathian Mountains; the area east of the mountains; and
the south of the mountains, bordered by the Danube: Europe’s longest river, which separates the
Carpathian area from the Balkan Peninsula.
The geographical and historical framework has determined the Romanian culture and its own
ethos. The identity of Romania has formed as a mix of ancient Dacian and Roman elements, with
many other influences. In Antiquity and the Middle Ages, the most important influences came from
the Slavic peoples and the Byzantine Empire.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

First scientific concerns for intangible cultural heritage, or folklore (as it was understood in
Romania in that era), appear in the second half of the 19th century. The merit goes to Bogdan Petriceicu Hașdeu (1838–1907), Romanian writer and philologist, who approached the folklore from
a scientific point of view for the first time, and established its main links with other areas: history,
philology, and psychology (Chiţimia 1968, 671–74).
Over time, different definitions have been made, and a multitude of terms have been coined to
denote this highly-varied field, each of them focusing on a different area; the intense activity, the
continuing concern for folklore and ethnography, all generating ‘reservoirs’ for important information about the identity of Romanian people.
The multitude of customs, traditions, rituals and social practices can be divided nowadays
into 9 main ethnographic regions: Transilvania, Maramureş, Crişana, Banat, Oltenia, Muntenia,
Dobrogea, Moldova, and Bucovina.
In Romania, there are a number of governmental and non-governmental institutions and competent bodies at the national and local level that directly and indirectly play a vital role towards the
management and promotion of intangible cultural heritage.
The attributions of main institutions are established by the central piece of ICH legislation:
Chapter IV of the Law no. 26/2008 on the protection of intangible cultural heritage. According to
article 17, the Ministry of Culture and National Identity (Ministerul Culturii şi Identităţii Naţionale)
plays a central role and ‘coordinates at the national level the activities of public institutions with
responsibilities in the field of intangible cultural heritage’3.
Other specific duties with reference to intangible cultural heritage include developing policies
and strategies and providing financial support to the institutions responsible for the identification,
conservation, protection, and promotion of intangible cultural heritage of Romania. The Ministry
of Culture and National Identity also supports the institutions involved in the implementation
of safeguarding strategies for intangible cultural heritage.
However, the institution directly responsible for intangible cultural heritage is the National
Heritage Institute (Institutul Național al Patrimoniului), a public institution of national importance, subordinated to the Ministry of Culture and National Identity through the Department of
Conservation and Promotion of Traditional Culture (Direcția Conservarea și Promovarea Culturii
Tradiționale). According to article 18 of the Law no. 26/2008, its main duties are: ‘to initiate and
3

Legea nr. 26 din 29 februarie 2008 privind protejarea patrimoniului cultural imaterial, Monitorul Oficial, no. 168, 5 March 2008.

265

�266

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Doina, © Institute of Ethnography and Folklore ‘Constantin Brăiloiu’ – Romanian Academy.

Lad’s dances in Romania, © Motoc Ioan.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

develop projects and programs regarding conservation, protection and promotion of the intangible cultural heritage’, ‘coordinate on the methodological level the activities of cultural establishments in the field of intangible cultural heritage’, ‘implement education programs in the field
of traditional cultural expressions’. However, perhaps the most important activity of the Department of Conservation and Promotion of Traditional Culture is related to the organisation and
administration of the National Register of Intangible Cultural Heritage (Registrul Naţional al Patrimoniului Cultural Imaterial).
In line with the provisions of the 2003 Convention (article 13: Other measures for safeguarding),
in 2008, Romania designated a competent body for the safeguarding of the intangible cultural
heritage present in its territory: the National Commission for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage (Comisia Națională pentru Salvgardarea Patrimoniului Cultural Imaterial). It plays
a significant role in the activities concerning intangible cultural heritage. It is a scientific body
without a legal personality, subordinated to the Ministry of Culture and National Identity. The
organisation and the functioning of the Commission, as well as the main responsibilities of this
scientific body, are established by the articles 13, 14, and 15 of the Law no. 26/2008, and the Order
of the Minister of Culture no. 2102/20144. We mention only some of its duties: ‘coordinating the
activities tied to protection and promotion of the intangible cultural heritage under the cultural
policies of the Ministry of Culture and National Identity’, ‘developing the National Safeguarding
Program’, ‘conferring the title of Living Human Treasures for domains of the intangible cultural
heritage’, ‘drafting the national lists of the intangible cultural heritage’, and elaborating the nomination files for the UNESCO ICH Lists.
Beside the above-presented institutions and bodies, other key institutions and organisations
are directly involved in the safeguarding process of ICH in Romania: County Centres for Conservation and Promotion of Traditional Culture (Centrele Județene pentru Conservarea și Promovarea
Culturii Tradiționale), research institutes of the Romanian Academy, universities with ethnology
programmes, ethnographic museums, cultural institutions, professional associations, NGOs,
researchers, and individuals operating in the field of intangible cultural heritage.
All the relevant institutions, organisations, and bodies are actively involved in the safeguarding,
development, and promotion of intangible cultural heritage and work in a complementary way.

4

Ordinul Ministrului Culturii nr. 2102 din 19.02.2014 privind organizarea şi funcţionarea Comisiei Naţionale pentru Salvgardarea
Patrimoniului Cultural Imaterial.

267

�268

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Safeguarding measures at national and international level
One of the first safeguarding measures undertaken by Romania at the national level was ‘to identify
and define various elements of intangible cultural heritage present in its territory’, as established
by the article 11 of the 2003 Convention. In this way, in 2008, our country initiated a process of
drafting two relevant instruments: The Repertoire of the Intangible Cultural Heritage of Romania
(Repertoriu Național de Patrimoniu Cultural Imaterial – Repertoire, from now on) and The National
Register of Intangible Cultural Heritage (Registrul Național al Patrimoniului Cultural Imaterial –
Register, from now on).
According to the authors, the Repertoire represents ‘a synthesis of all phenomena of the
Romanian traditional culture’ (Ministerul Culturii şi Identităţii Naţionale. Comisia Naţională pentru
Salvgardarea Patrimoniului Cultural Imaterial 2009, 2014). Furthermore, it is the most important tool for inventorying Romanian intangible cultural heritage elements. The competent body
responsible for the entire work was the National Commission for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.
The Repertoire has now reached the first part of the second volume out of a series of three bilingual volumes (Romanian and French). The five domains of the 2003 Convention provided a starting
point in the process of drafting the Repertoire, however, taking into account the diversity and the
complexity of the Romanian traditional culture, the entire work has been subdivided into thematic
chapters, leading to the following structure:
The first volume (2009) is dedicated to four out of five domains, as defined by the 2003 Convention, and consists of nine thematic chapters: art forms of language and oral traditional expressions;
folk music and dance; toys for children and youth; feasts, social practices and rituals; traditional
practices for preventing, controlling and curing diseases; traditional craftsmanship; traditional
food; language.
The second volume is divided into two parts, both dedicated to the last of the five domains:
volume IIA (2014) encompasses and systematises the knowledge about the man and the universe,
knowledge of the earth, ethnobotany, and practices concerning the animals, while volume IIB,
which is currently under work, will contain elements of intangible cultural heritage referring to the
organisation of space and habitat.
The third volume will be dedicated to the intangible cultural heritage of the ethnic minorities
of Romania.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

In the process of drawing up the Repertoire, the information obtained from the questionnaires
that had been addressed to the communities was compared and completed with previous bibliographical and documenting instruments, such as: the Atlasul etnografic român (Romanian ethnographic atlas), monographs, field research documents, materials from folklore archives, and others.
The two volumes of the Repertoire that have been published can also be accessed in electronic
form, on the official website of Ministry of Culture and National Identity in Romania5.
According to the Law no. 26/2008, article 12, the Register is designed as follows:
a) a list of elements of intangible cultural heritage no longer used or remembered by communities;
b) a list of intangible cultural heritage elements that are in danger of disappearing;
c) a list of active elements which represent the existing intangible cultural heritage of Romania.

The second important safeguarding measure undertaken at the national level, in line with provisions of the article 13 of the 2003 Convention, was the creation of a series of legal instruments
related to intangible cultural heritage.
As previously mentioned, the Law no. 26/2008 on protecting the intangible cultural heritage
is the central piece of legislation in regards to the ICH of Romania. It establishes the general
framework for the identification, documentation, research, protection, preservation, promotion,
enhancement, transmission, and revitalisation of intangible cultural heritage elements. This law
contains relevant provisions concerning intangible cultural heritage: the definitions of the terms
and expressions (article 2), the main characteristics of ICH (article 4), the 5 domains of the ICH, the
Living Human Treasures title (article 7), the safeguarding measures for ICH (article 9), the National
Register of the Intangible Cultural Heritage (article 12), the institutions and bodies responsible for
ICH (Chapter IV).
Other legal instruments are:
• Law no. 410/2005 on the acceptance of the Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage, adopted in Paris on 17 October 2003;
• Order of the Minister of Culture and National Heritage no. 2436/2008 on the elaboration of the
National Programme for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage6;
• Order of the Minister of Culture and National Heritage no. 2491/2009 on granting the title
5

Volume I: http://www.cultura.ro/sites/default/files/inline-files/Repertoriu Patrimoniu Cultural Imaterial vol I franceza.pdf;
volume IIA: http://www.cultura.ro/sites/default/files/inline-files/Repertoriu Patrimoniu Cultural Imaterial vol IIA romana
si franceza_0.pdf (accessed: 30 November 2016).

6

Ordinul Ministrului Culturii și Cultelor nr. 2436 din 8.07.2008 privind elaborarea Programului naţional de salvgardare, protejare
și punere în valoare a patrimoniului cultural imaterial.

269

�270

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Craftsmanship of Horezu ceramics, © Romanian Peasant
Museum.

Craftsmanship of Horezu ceramics, © National Heritage Institute, Romania.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

of Living Human Treasures7 with subsequent additions and amendments by the Order of the
Minister of Culture no. 2148/20138;
• Order of the Minister of Culture no. 2102/2014 on the organisation and functioning
of the National Commission for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage;
• Law no. 102/2015 on establishing the National Day of the Romanian Traditional Costume9.
In line with the provisions of the 2003 Convention, Romania has established the National Program
of the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage (Programul Național pentru Salvgardarea
Patrimoniului Cultural Imaterial) through the National Commission of the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage.
The Order of the Minister of Culture and National Heritage no. 2436/2008 on the elaboration
of the National Programme for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage provides the
main directions of the Program:
• documenting, inventorying, and studying of ICH elements and editing the National Register
of ICH through identifying the communities, groups, and individuals that keep the elements
of intangible cultural heritage alive;
• safeguarding, conserving, transmitting, and promoting of the ICH elements through special
programs and projects, as well as through collaborations and partnerships with institutions,
bodies, or specialists;
• valorising ICH through projects that amend legislative and administrative frameworks;
• promoting ICH through programmes and/or projects, raising awareness through campaigns and
editorial projects;
• protecting ICH by writing regulatory drafts and strategies to support communities, groups, and
individuals that bear elements of ICH in order to preserve and transmit it to the new generations;
• international cooperation in the field of ICH through liaising with homologue institutions and
organisms from the countries that have ratified the UNESCO 2003 Convention.
According to the article 14 of the 2003 Convention, the States Parties ‘shall endeavour to capacity-building activities for the safeguarding of the intangible cultural heritage’. In this sense, the
7

Ordinul Ministrului Culturii, Cultelor și Patrimoniului Național nr. 2491 din 27.11.2009 pentru aprobarea Regulamentului de acordare
a titlului de Tezaur Uman Viu.

8

Ordinul Ministrului Culturii nr. 2148 privind modificarea alin. (1) al art. 11 din Anexa la Ordinul Ministrului Culturii Cultelor
și Patrimoniului Național nr. 2491 din 27.11.2009, pentru aprobarea Regulamentului de acordare a titlului de Tezaur Uman Viu.

9

Legea nr. 102 din 7.05.2015 privind instituirea Zilei Naționale a Costumului Tradițional din România, Monitorul Oficial, no. 323,
13 May 2015.

271

�272

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Ministry of Culture and National Identity, in collaboration with the Regional Centre for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage in South-Eastern Europe under the auspices of UNESCO,
and with the support of the Dimitrie Gusti National Village Museum, has organised the National
Workshop ‘Implementing the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage at the national level’, which took place in Bucharest in June 2016.
The workshop was attended by representatives from governmental and non-governmental
organisations, communities, institutions, and individual experts who were personally involved
in the implementation of the Convention.
The workshop not only contributed to adding value to national efforts of working on the effective implementation of the 2003 Convention, but it gave the main actors of the ICH sector a possibility to exchange experiences.
‘In order to ensure better visibility of the intangible cultural heritage and awareness of its significance’ (article 16 of the 2003 Convention), Romania has inscribed six elements on the Representative
List of Intangible Cultural Heritage of Humanity: ‘Căluş ritual’ (2008, previously declared a Masterpiece
of the Oral and Intangible Heritage of Humanity, in 2005); ‘Doina’ (2009); ‘Craftsmanship of Horezu
ceramics’ (2012); ‘Men’s group Colindat, Christmas-time ritual’ (2013, multinational file, Romania
and Republic of Moldova); ‘Lad’s dances in Romania’ (2015); ‘Traditional wall-carpet craftsmanship
in Romania and the Republic of Moldova’ (2016, multinational file, coordinated by Romania).
One more nomination file was submitted to the Intergovernmental Committee to be examined
at its twelfth session (2017): ‘Cultural practices associated to the 1st of March’ (a multinational file coordinated by Romania and elaborated together with Bulgaria, Macedonia, and the Republic of Moldova).
Two more application files are currently in progress: ‘The blouse with altiţă’, the traditional
women’s blouse characterised by the presence of embroidered fields: the collar (chest and sleeves)
called altiţă, the vertical or diagonal stripes on the sleeves, the brețară (a bracelet-like element that
supports the sleeves around the wrists) and a pleated element (an ornamental strip under the
altiţă); and ‘Oina game’, a traditional sport game known since the 14th century, practiced outdoors.

Future directions
The initiatives mentioned above have significantly contributed to the safeguarding of the intangible cultural heritage of Romania. However, some issues still require our attention. The main

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

challenges faced by our country are: the insufficient knowledge of the regulatory framework and
of the National Safeguarding Programme for ICH, the existence of some confusing provisions
within the legal framework regarding the responsibilities of the institutions involved in the safeguarding of the intangible cultural heritage, the local public funding of events promoting false
values of cultural heritage, the acculturation process that alters traditional values, the low interest
of the youth in continuing the transmission of intangible cultural heritage elements.
In this regard, one of the priorities of the Ministry of Culture and National Identity in the last year
was to draw up the most important legal instrument referring to the cultural heritage, including
the intangible cultural heritage: Tezele Codului Patrimoniului Cultural (The theses of the cultural
heritage code). After being presented for public consultation, in November 2016, the preliminary
theses were approved by a decision of the government. The document represents the preliminary
stage to elaborate the Codul Patrimoniului Cultural (cultural heritage code), aligning the national
legislation to the European principles.
Moreover, in 2016 the Ministry of Culture and National Identity has drafted the Strategy for
Culture and National Heritage for 2016–2020. The draft of the Strategy is a document of public
medium-term policies and contains information about the strategic vision and the priorities
of action, with relevant references to intangible cultural heritage.

References
Chiţimia, Ion Constantin. 1968. “Bogdan Petriceicu Haşdeu.” In Istoria literaturii române, vol. II. De la Scoala ardeleană
la Juniméa, 644–705. Bucuresti: Editura Academiei Republicii Socialiste Romania.
Gusti, Dimitrie. 2010. “Gânduri.” Jurnalul Național, May 16. Accessed October 30, 2016. http://jurnalul.ro/editie-decolectie/dimitrie-gusti/ganduri-543918.html.
Ministerul Culturii. Comisia Naţională pentru Salvgardarea Patrimoniului Cultural Imaterial. 2009. Patrimoniul
cultural imaterial din România. Repertoriu. I [The Intangible Cultural Heritage of Romania. The Repertoire I].
Bucureşti: CIMEC – Institutul de Memorie Culturală.
Ministerul Culturii. Comisia Naţională pentru Salvgardarea Patrimoniului Cultural Imaterial. 2014. Patrimoniul
cultural imaterial din România. Repertoriu IIA [The intangible cultural heritage of Romania. The repertoire IIA].
Bucureşti: Editura Etnologică.

273

�274

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The intangible cultural
heritage of Slovenia
and the activities
of the Coordinator
Nena Židov*

*

Slovene Ethnographic Museum (Slovenski etnografski muzej), Ljubljana, Slovenia, e-mail: nena.zidov@etno-muzej.si.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

We consider it very important to question the possible consequences
of our decisions related to the elements, to the bearers in the field,
to the considerations of certain elements as suitable for inscribing
on the Register, to the proclamation of ICH of special significance,
and to the decisions on preparing a nomination for inscription
on the Representative List.

Initial reflections on intangible cultural heritage
The first debates in response to the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage started in Slovenia in 2004. In cooperation with the Slovene National Committee
of ICOM (Slovenski odbor ICOM), the Institute of Slovene Ethnology (Inštitut za slovensko narodopisje) and the Institute of Ethnomusicology (Glasbenonarodopisni inštitut) – the last two at the
Scientific Research Centre of the Slovenian Academy of Science and Arts (Znanstvenoraziskovalni
center Slovenske akademije znanosti in umetnosti) – and the Slovene Ethnographic Museum have
organised a panel discussion on intangible cultural heritage (Zdravič Polič 2004, 257). The participants discussed the relationship between tangible and intangible heritage, research methodologies, and the significance of ICH for Slovene ethnologists and folklorists. Since different terms
may be used to translate ‘intangible heritage’ into Slovene (such as nematerialna / neopredmetena
/ neoprijemljiva / neotipljiva / nesnovna dediščina), the discussion also highlighted the issue of terminology (Slavec Gradišnik 2004, 262). In the same year, the first article discussing the relationship
between the tangible and the intangible in ethnographic museums (Čeplak Mencin 2004) and the
first Slovene translations of the definitions adopted at the International Conference of ICH Experts
held in Paris in 2002 (Smrke and Slavec Gradišnik 2004) were published in Etnolog – a periodical
publication of the Slovene Ethnographic Museum.
In 2005, the Institute for the Protection of Cultural Heritage of Slovenia (Zavod za varstvo
kulturne dediščine Slovenije) published a book Nesnovna kultura dediščina (Intangible cultural
heritage), presenting the most important ICH elements in Slovenia (Prešeren and Gorenc 2005).
The idea of the publication was to draw the attention of both the professional community and the

275

�276

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

lay public to the importance of ICH, to promote the political will to ratify the Convention for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage and to begin implementing actual measures for
its safeguarding (Koželj 2005, 11).

Ratification and implementation of the UNESCO Convention
From 2006 to 2008, the project Register of the Intangible Cultural Heritage as an Integral Part
of a Uniform Cultural Heritage Register was led by the Institute of Slovene Ethnology at the Scientific Research Centre of the Slovenian Academy of Science and Arts. Its aim was to prepare the
guidelines for the Register of the Intangible Cultural Heritage in Slovenia (Križnar 2008). In 2008,
the Act ratifying the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage1 entered
into force, and the Convention was implemented by the new Cultural Heritage Protection Act.2
In addition to movable and immovable cultural heritage, it included ICH.3 According to the Act, the
public service related to the safeguarding of the ICH is delegated to the Coordinator for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage (Koordinator varstva nesnovne kulturne dediščine)
with the following responsibilities: to identify, document, research, evaluate, and interpret the
intangible heritage; to coordinate and independently propose the entry of elements of the intangible heritage in the national register; to advise the bearers of ICH on its integral safeguarding;
to coordinate the work of museums and institutes related to the preservation of the intangible
heritage of special significance; to coordinate the work of museums and institutes related to the
safeguarding of the intangible heritage and cultural spaces connected with it; and to perform other
tasks related to the intangible heritage as commissioned by the Ministry of Culture.4 Between 2009
and 2010, the function of the Coordinator was performed by the Institute of Slovene Ethnology at
the Scientific Research Centre of the Slovenian Academy of Science and Arts.
The Cultural Heritage Protection Act forms the basis for the Register of the Intangible Cultural
Heritage (Register nesnovne kulturne dediščine) kept by the Ministry of Culture. In addition, the
1

Zakon o ratifikaciji Konvencije o varovanju nesnovne kulturne dediščine, Uradni list Republike Slovenije [The Official Gazette of the
Republic of Slovenia] 2/2008, 8 January 2008.

2

Zakon o varstvu kulturne dediščine (ZVKD-1), Uradni list Republike Slovenije 16/2008, 15 February 2008.

3

Originally referred to as ‘living cultural heritage’ and in 2016, following a proposal by the Coordinator, changed to ‘intangible
cultural heritage’ (Zakon o spremembah in dopolnitvah Zakona o varstvu kulturne dediščine (ZVKD-1D) [the Act amending the
Cultural Heritage Protection Act], Uradni list Republike Slovenije 32/2016, 6 May 2016).

4

Zakon o varstvu kulturne dediščine (ZVKD-1), art. 98.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

Act also defines the proclamation of ICH elements of special local or national significance.5 While
the inscription of an element in the Register does not carry any legal consequences for its bearers,
the proclamation of an element of special significance includes safeguarding measures, support
for its bearers and practitioners, and the engagement of the state in the protection of the area
important for the safeguarding of the element (Kovačec Naglič 2012, 15–17). The notion of ICH
was also incorporated in the Rules on the Cultural Heritage Register (2009)6 and in the Rules on the
Registry of Types of Heritage and Protection Guidelines (2010).7

The Slovene Ethnographic Museum – the Coordinator for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage in Slovenia
Since 2003, the Slovene Ethnographic Museum has added ICH to its basic mission of protecting,
introducing, and promoting the understanding of material cultural heritage (Smerdel 2003, 25–26).
The knowledge about ICH is disseminated at the museum through exhibitions, events, workshops
for children and adults, and through lectures and seminars. We have been paying special attention to ICH since 2011 when the Ministry of Culture assigned the function of Coordinator to the
museum.
To perform the responsibilities of the Coordinator, the museum has proposed an establishment
of a special Intangible Heritage Department with additional employees, however, only one member
of the museum staff is assigned to work in the field of ICH on a full-time basis. Some coordination
tasks are performed by other museum employees and especially by the curators, who participate
in the informal working group in addition to their routine assignments. Museum staff is also active
in the field, preserving or re-establishing contacts with bearers of ICH elements, providing them
with advice on its safeguarding, assisting in the process of writing applications for the Register, and
engaging in education. The activities of bearers are documented with photo and video cameras.
Cooperating with the bearers, the Coordinator also prepares proposals and texts for the entry
of elements in the Register, cooperates in the proclamation of ICH of special significance, and
participates in the preparation of UNESCO nominations which are the responsibility of the Ministry
5

Originally as ‘living masterpiece of local or national significance’, since 2016 ‘intangible cultural heritage of special local or
national significance’ (Zakon o spremembah in dopolnitvah Zakona o varstvu kulturne dediščine [ZVKD-1D]).

6

Pravilnik o registru kulturne dediščine, Uradni list Republike Slovenije 66/2009, 21 August 2009.

7

Pravilnik o seznamih zvrsti dediščine in varstvenih usmeritvah, Uradni list Republike Slovenije 102/2010, 17 December 2010.

277

�278

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Making bobbin lace in Idrija Lace School, 2014. Photo by Nena Židov.

Easter dances and games in Metlika, 2017. Photo by Nena Židov.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

of Culture. The representatives of the Coordinator maintain contact with institutions responsible
for the safeguarding of ICH abroad and participate in various professional conferences on ICH
in Slovenia and abroad.
The Coordinator’s working group that consists of ICH experts from different Slovene institutions (Ministry of Culture, regional museums, Institute of Slovene Ethnology, Institute of Ethnomusicology, Department of Ethnology and Cultural Anthropology, Slovene National Commission for
UNESCO, and other experts as required) meets three times annually to examine the initiatives for
inscription on the Register, as well as to consult the Coordinator and the Ministry of Culture about
the proclamation of ICH elements of special significance, and when making decisions concerning
applications to UNESCO lists.
As the National Coordinator, the museum contributes to raising public awareness about ICH.
In 2011, a website was set up (http://www.nesnovnadediscina.si/) to provide information on the
procedures for entering the Register, the activities of the Coordinator, current events, and publications on intangible cultural heritage. The content, available in English, includes short descriptions
and photographs of the elements entered in the Register, some of them accompanied by video
presentations. Most of them are created by our Department of Ethnographic Film. The museum
also promotes the Slovene ICH, particularly the elements and bearers inscribed in the Register and
the elements proclaimed to be of special national significance. In order to raise the profile of the
elements in the Register, the corporate image of the Coordinator also includes the logo of the
Register, which the bearers can use in their printed materials, websites, and products.
Elements with bearers inscribed in the Register have been also presented at museum exhibitions. Carnival groups were presented at the exhibition The Carnival Heritage of Slovenia in 2012
(Pukl, Valentinčič Furlan, and Židov 2012, 258–59) at the travelling exhibition Slavic Carnivals organised by the Forum of Slavic Cultures, first presented to a wider audience in June 2014 at the headquarters of UNESCO in Paris (Rogelj Škafar et al. 2014) and later at the exhibition Pust ima veliko
obrazov (Carnival with many faces) in Ljubljana Puppet Theatre (2015). In 2012, the proclamation of
the ‘Traditional production of Carniolan sausages’, as intangible heritage of special national significance, was accompanied by a small exhibition about a butcher in Ljubljana who had been producing
Carniolan sausages between the two world wars (Dular 2013). Moreover, an exhibition entitled
Velikonočna dediščina Slovenije (The Easter heritage of Slovenia, 2013) presented elements related
to the celebration of Easter (‘Škofja Loka Passion play’, ‘Making Palm Sunday bunches in Ljubno’,
‘Easter games with Easter eggs’, ‘Making Bela Krajina Easter eggs’). In 2014, an exhibition Tradi-

279

�280

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

cionalno izdelovanje papirnatih rož (The traditional making of paper flowers) was shown, presenting
the producers of paper flowers and their products. In 2016, an exhibition Ribniško suhorobarstvo
(Ribnica woodenware, a craft connected with the making of useful wooden objects by hand) was
established. All elements inscribed in the Register by 2014 were presented at an exhibition entitled Nesnovna kulturna dediščina Slovenije skozi fotografijo (Slovenia’s intangible cultural heritage
through photographs).
Bearers of the ICH are also presented at various public events. For example, since 2013, we have
organised a tournament of the game pandolo on the Museum Square, involving the bearers of this
traditional activity (Zidarič 2014). During the celebration of the tenth anniversary of the Convention, there was also a tasting of culinary goods at the museum, where visitors could also meet
the bearers of these elements of heritage (Jerin 2013). During the European Heritage Days in
2015, the museum, in cooperation with the Consortium of Slovenian Craftsmen Centres (Konzorcij
rokodelskih centrov Slovenije), organised the first Slovenski Rokodelski Festival (Festival of Slovene
crafts), which presented over 40 craftsmen from 9 craft centres in Slovenia.
In 2012, we published Priročnik o nesnovni kulturni dediščini (Handbook of intangible cultural
heritage) in order to inform the wide public about the basic terms related to ICH in light of the
UNESCO Convention and the related inventorying, documenting, safeguarding, preparing applications to UNESCO lists, and about the procedures for inscription on the national Register (Jerin,
Pukl, and Židov 2012). In the following year, a calendar with photographs of elements and bearers
inscribed in the Register in 2013 was issued; its copies were sent to all the bearers. In 2015,
the bilingual publication Register of the Intangible Cultural Heritage of Slovenia (2008–2015) was
published in order to inform ICH experts from abroad about the elements inscribed in the Slovene
Register, to increase awareness of the importance of the ICH of Slovenia, and to encourage its
bearers to prepare applications for the Register. The publication presented 42 elements inscribed
in the Register from 2008 to August 2015, with short descriptions and photographs (Jerin and
Židov 2015).
The representatives of the Coordinator participate in professional gatherings connected with
ICH at home and abroad and also organise such events themselves. In 2012, the museum organised two panel discussions: on the safeguarding of the intangible cultural heritage at the local
and national levels, and on international visual research on carnivals (Pukl, Valentinčič Furlan, and
Židov 2012, 259–60). In 2013, we organised an international conference on the promotion of ICH
and published the conference proceedings in a bilingual publication (Jerin, Zidarič, and Židov

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

2014). In 2014, an international conference on documenting and presenting ICH on film was
subsequently organised and the proceedings were published in another bilingual publication
(Valentinčič Furlan 2015).
By the end of 2016, 56 elements had been entered in the Register (Ministrstvo za kulturo
2016), which itself has existed since 2008. The elements are listed in the following domains:
expressions and language (1), performing arts (6), social practices, rituals and festive events (22),
knowledge and practices concerning nature and the universe (3), and traditional craftsmanship
(24). Eight elements were proclaimed as ICH of special national significance (‘Škofja Loka Passion
play’, ‘Shrovetide customs in Cerkno’, ‘Shrovetide in Drežnica and Drežniške Ravne’, ‘Making Palm
Sunday bunches in Ljubno’, ‘Traditional production of Carniolan sausages’, ‘Shrovetide rounds of
the Kurenti’, ‘Making Slovene bobbin lace’, ‘Making Idrija bobbin lace’). In 2016, the ‘Škofja Loka
Passion play’ was the first element from Slovenia to be inscribed on the UNESCO Representative
List of the Intangible Heritage of Humanity.

Final reflections
The Slovene Ethnographic Museum deals with ICH in two ways: by continuing its previous activities
in this area, and by dealing with ICH in the spirit of the UNESCO Convention and in its function
as Coordinator for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage (Židov and Jerin 2015).
We think that ethnographic museums are suitable institutions for the safeguarding and promotion
of ICH, as such activities belong more or less organically to their regular scope of activities. Dealing
with ICH also gives us more opportunities for research, whilst also making us look with fresh eyes
at certain basic concepts, such as heritage and tradition, including their re-created and new kinds
(Židov 2014, 158). The Convention also requires us to navigate between politics and professional
disciplines (Knific 2010, 129–31).
Some specialists in Slovenia feel that there are unresolved issues related to ICH in the spirit
of the Convention and in connection with both the Slovene Register and legislation (Židov 2014;
Kunej 2015). We consider it very important to question the possible consequences of our decisions related to the elements, to the bearers in the field, to the considerations of certain elements
as suitable for inscribing on the Register, to the proclamation of ICH of special significance, and
to the decisions on preparing a nomination for inscription on the Representative List.

281

�282

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Door-to-door rounds of Kurenti in Markovci, 2015. Photo by Nena Židov.

The making of trniči cheese on Velika planina, 2013. Photo by Nena Židov.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

The implementation of the UNESCO Convention is undeniably a great professional challenge
and represents an enormous responsibility towards the bearers of ICH. Perhaps not all specialists
involved are sufficiently aware of this responsibility. In addition, one serious problem in Slovenia
is the lack of adequately trained personnel. Since only one person in the museum is employed fulltime to deal with ICH in the spirit of the 2003 Convention, the required work could not possibly be
accomplished without the cooperation of museum curators. Moreover, a rather limited number
of people work in the field of ICH at the Ministry of Culture. We are thus of the opinion that the
work to bring inscriptions to UNESCO lists urgently requires additional personnel.
The Coordinator’s work so far has undoubtedly had an effect on the increased awareness
of the importance of ICH in Slovenia and of the elements and bearers included in the Register.
The bearers are also becoming increasingly interested in their elements being inscribed in the
Register or proclaimed as elements of national significance, as well as becoming involved in
applying for inscription on the UNESCO Representative List. Furthermore, intangible cultural
heritage is included in education and is the subject of a number of different projects. Many local
communities are already aware of the importance of their intangible heritage for the local identity and recognisability.

References
Čeplak Mencin, Ralf. 2004. “Neotipljiva kulturna dediščina: Unesco in etnografski muzeji [Intangible cultural
heritage: UNESCO and ethnographic museums].” Etnolog 14: 245–56.
Dular, Andrej. 2013. “Mesarstvo skozi osebne in obrtne dokumente ljubljanskega mesarja: Josip Rozman –
izdelovalec kranjskih klobas med svetovnima vojnama [The butcher trade in the light of personal and trade
documents of a Ljubljana butcher: Josip Rozman – maker of Carniola sausages between the two world wars].”
Etnolog 23: 407–12.
Jerin, Anja. 2013. “Obeležitev 10. obletnice Unescove Konvencije o varovanju nesnovne kulturne dediščine v Sloveniji
[Celebration of the 10th anniversary of the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage of Slovenia].” Glasnik Slovenskega etnološkega društva 53 (1–2): 121–22.
Jerin, Anja, Adela Pukl, and Nena Židov, eds. 2012. Priročnik o nesnovni kulturni dediščini [Handbook of intangible
cultural heritage]. Ljubljana: Slovenski etnografski muzej.

283

�284

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Jerin, Anja, Tjaša Zidarič, and Nena Židov, eds. 2014. Promocija nesnovne kulturne dediščine: ob deseti obletnici Unescove Konvencije / Promotion of the Intangible Cultural Heritage: The 10th Anniversary of the UNESCO Convention.
Ljubljana: Slovenski etnografski muzej.
Jerin, Anja, and Nena Židov, eds. 2015. Register žive kulturne dediščine Slovenije (2008–2015) / Register of the Intangible Cultural Heritage of Slovenia (2008–2015). Ljubljana: Slovenski etnografski muzej.
Knific, Bojan. 2010. “Folkloriziranje plesnega izročila: prostorske, časovne in družbene razsežnosti ljudskih in folklornih plesov [Folklorisation of the dance heritage: Spatial, temporal, and social dimensions of folk and folkloric
dances].” Etnolog 20: 115–34.
Kovačec Naglič, Ksenija. 2012. “Sistem varstva žive kulturne dediščine v Sloveniji [The system of protection of the
intangible cultural heritage in Slovenia].” In Priročnik o nesnovni kulturni dediščini [Handbook of intangible cultural
heritage], edited by Anja Jerin, Adela Pukl, and Nena Židov, 15–19. Ljubljana: Slovenski etnografski muzej.
Koželj, Zvezda. 2005. “Nesnovna kulturna dediščina in njeno varstvo [Intangible cultural heritage and its protection].” In Nesnovna kulturna dediščina [Intangible cultural heritage], edited by Damjana Prešeren and Nataša
Gorenc, 8–12. Ljubljana: Zavod za varstvo kulturne dediščine Slovenije.
Križnar, Naško, ed. 2008. Register nesnovne dediščine kot del enotnega registra kulturne dediščine: zaključno poročilo
[The Register of Intangible Heritage as part of the Register of Cultural Heritage: Final report]. http://www.
mk.gov.si/fileadmin/mk.gov.si/pageuploads/Ministrstvo/raziskave-analize/dediscina/CRP_register_nesnovne_
dediscine_2008-10-15.pdf.
Kunej, Rebeka. 2015. “Tanec a klobása – hmotná forma nehmotného kulturního dědictví, nebo naopak (Slovinské
zkušenosti) [Dance and sausages: The tangible form of intangible cultural heritage or vice versa (Slovenian
experience)].” Národopisná revue 25 (3): 283–90.
Ministrstvo za kulturo. 2016. “Seznam registriranih enot nesnovne kulturne dediščine [List of registered elements
of intangible cultural heritage].” Accessed October 23. http://www.mk.gov.si/si/storitve/razvidi_evidence_in_
registri/register_nesnovne_kulturne_dediscine/seznam/.
Prešeren, Damjana, and Nataša Gorenc, eds. 2005. Nesnovna kulturna dediščina [Intangible cultural heritage].
Ljubljana: Zavod za varstvo kulturne dediščine Slovenije.
Pukl, Adela, Nadja Valentinčič Furlan, and Nena Židov. 2012. “Carnival king of Europe II: partnersko sodelovanje SEM
v mednarodnem projektu [Carnival King of Europe II: SEM partnership in the international project].” Etnolog 22:
255–60.
Rogelj Škafar, Bojana, Nina Zdravič Polič, Nena Židov, Adela Pukl, and Anja Jerin. 2014. “Slovenia / Slovenija.”
In Slavic Carnivals: Feasts Connect the People, edited by Andreja Rihter, 108–15. Ljubljana: Forum of Slavic
Cultures.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

Slavec Gradišnik, Ingrid. 2004. “Mednarodni dan muzejev v Slovenskem etnografskem muzeju [International
Museum Day at the Slovene Ethnographic Museum].” Etnolog 14: 260–66.
Smerdel, Inja. 2003. “Smo stari ali mladi? [Are we old or young?].” Etnolog 13: 23–26.
Smrke, Franc, and Ingrid Slavec Gradišnik, trans. 2004. “Besednjak neopredmetene kulturne dediščine [Glossary
of the intangible cultural heritage].” Etnolog 14: 267–71.
Valentinčič Furlan, Nadja, ed. 2015. Dokumentiranje in predstavljanje nesnovne kulturne dediščine s filmom / Documenting and Presenting Intangible Cultural Heritage on Film. Ljubljana: Slovenski etnografski muzej.
Zdravič Polič, Nina. 2004. “Slovenski etnografski muzej in Unescova konvencija o varstvu neopredmetene kulturne
dediščine [Slovene Ethnographic Museum and the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage].” Etnolog 14: 257–59.
Zidarič, Tjaša. 2014. “Pandolo: prijateljski turnir v tradicionalni istrski igri pred Slovenskim etnografskim muzejem
[Pandolo: A friendly tournament in the traditional Istrian game in front of the Slovene Ethnographic Museum].”
Etnolog 24: 275–78.
Židov, Nena. 2014. “Nesnovna kulturna dediščina Slovenije: dileme v zvezi z njenim varovanjem v luči Unescove
konvencije [The intangible cultural heritage of Slovenia: Dilemmas relating to their protection in the spirit of
the UNESCO Convention].” In Interpretacije dediščine [Heritage interpretations], edited by Tatjana Dolžan Eržen,
Ingrid Slavec Gradišnik, and Nadja Valentinčič Furlan, 150–61. Ljubljana: Slovensko etnološko društvo.
Židov, Nena, and Anja Jerin. 2015. “Promotion of the intangible cultural heritage at the Slovene Ethnographic
Museum.” In Sharing Cultures 2015: Proceedings of the 4th International Conference on Intangible Heritage, Lagos,
Portugal, 21–23 September, edited by Sérgio Lira, Rogério Amoêda, and Cristina Pinhero, 329–35. Barcelos:
Green Lines Institute for Sustainable Development.

285

�286

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Networks of intangible
cultural heritage experts
in Hungary
Eszter Csonka-Takács*

*

Ethnographer, Director, Directorate of Intangible Cultural Heritage, Hungarian Open Air Museum (Szellemi Kulturális Örökség
Igazgatóság, Szabadtéri Néprajzi Múzeum), Szentendre, Hungary, PhD, email: csonka-takacs.eszter@sznm.hu.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

The database can be joined by anybody because it is believed that every
individual willing to help – whether to assist the communities or to spread
the word making the principles of the Convention 2003 more visible
– can be very important in the entire process of implementation.

In order to identify, document, and develop a tailor-made system of local safeguarding and preservation of intangible cultural heritage elements, as well as facilitate their promotion, transmission
and access, the cooperation and efforts of experts are crucial.
Different networks were established on the national level by the body responsible for implementing the safeguarding tasks nationally – the Directorate of Intangible Cultural Heritage of the
Hungarian Open Air Museum1 – such as the Network of Experts. The realisation of its tasks is locally
facilitated by the County Coordinators.
The Hungarian Open Air Museum (Skanzen), as an integrated institution of heritage protection, is able to realise the collection, documentation, archivisation, and the functional interpretation of tangible-built-intangible heritage, and at the same time raise questions.2 The Skanzen
possesses a diversified civil and professional network (see Káldy and Nagyné Batári 2014 for
details), moreover, it functions as a well-working knowledge centre, with its functions spanning
from giving folk architectural advice to training teachers and museum managers. In such circumstances, a community and a professional network related to intangible cultural heritage have
emerged.
Their main purposes are to raise awareness on the importance of safeguarding the ICH, to make
the principles of the Convention 2003 more visible, to foster the exchange of different herit-

1

For information about the Directorate, see Csonka-Takács 2010, 48.

2

For more information about the Skanzen, see: skanzen.hu/en.

287

�288

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Dr. Eszter Csonka-Takács in the panel with Ivona Opetčeska Tatarčevska and Dr. Velika Stojkova Serafimovska
(on her right) and with Vanda Illés and Professor Jacek Purchla, the chair of the panel, on the left, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

age-safeguarding measures and strategies, and to attract the widest possible public attention
towards the importance of cultural diversity.3

Organisational structure
The involvement and active participation of competent experts in a wide range of fields are
essential for implementing and achieving the diverse tasks regarding the safeguarding and
preservation of intangible cultural heritage elements. Each expert contributes to and participates in the realisation of specific tasks according to his or her own localisation, field and area
of expertise. The coordination of locally participating experts in various fields and the fulfilment of the state’s obligations regarding the safeguarding of the intangible cultural heritage
of the country, as prescribed in the UNESCO 2003 Convention, can be greatly facilitated by
the existence and operation of a well-organised network of experts. ‘Implementation could
be helped by a network of researchers, cultural experts and representatives of NGOs’ (Csonka-Takács 2010, 50).

Voluntary Network of Experts
In Hungary, the Network of Experts is a database of individuals, groups, and organisations involved
in the field of intangible cultural heritage at the local level. The establishment and operation
of this wide-ranging network draw upon the existing networks of non-governmental organisations
together with networks of scientific, educational, and cultural institutions and their active, locally
operating members. The Network of Experts includes members of non-governmental cultural
organisations; individuals working in centres of culture, research and education; as well as those
managing museums and public collections competent in any of the various domains of intangible
cultural heritage; at the same time, it possesses a comprehensive knowledge of the given community or region, its attributes and cultural life.

3

Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Paris, 17 October 2003, art. 13 (available online: www.
unesco.org/culture/ich/en/convention).

289

�290

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The network includes:
1. scientific experts (researchers, museologists, educators, university students): university departments and institutions, museums and research centres;
2. membership of relevant non-governmental organisations nationally: folk art associations,
revival heritage groups, homeland interest groups, settlement preservation associations;
3. cultural experts (culture managers, exhibit and public collections and archive managers and
educators): culture centres, archives, art schools.
Experts are directly involved in the heritage safeguarding work of individual bearer communities or regions by contributing to the identification, mapping, and inventorying of the local heritage
elements, promoting the development and implementation of strategies for the safeguarding of
such elements, encouraging communities to propose elements for the National Inventory of Intangible Cultural Heritage (Szellemi Kulturális Örökség Nemzeti Jegyzéke), and providing guidance and
direction throughout the nomination process, providing information and raising awareness at the
local level, as well as encouraging and assisting the development of local educational programmes
to promote particular elements.
The database can be joined by anybody because it is believed that every individual willing
to help – whether to assist the communities or to spread the word making the principles of the
Convention 2003 more visible – can be very important in the entire process of implementation.
A form has to be filled out by each expert, stating their field of expertise and contact details,
which they agree to place on a publicly accessible database. This database is on the website of
ICH in Hungary, maintained by the Directorate of ICH in the Skanzen.4 The communities interested in nominating an element and groups organising an event can freely search for a suitable
expert suitable.

County Coordinators
The Directorate relies on the mediating work of county rapporteurs. The Skanzen created this
professional network based on the institutions of the county museum system to coordinate and
facilitate the promotion, the awareness-raising, and to give professional guidance to the commu4

See: szellemikulturalisorokseg.hu/index0.php?name=szakmai_halozat_tagok.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

nities. By selecting an expert – most commonly an ethnographer5 – from each county, a group
of professionals has been formed, which helps in mediating information, informing and looking
up communities, and preparing the nomination document. They provide professional advice for
interested communities and organise orientation forums with the participation of the Directorate, facilitating contact between the involved parties. The tasks of the County Coordinators are
to initiate and coordinate the documentation of intangible cultural heritage elements in their
counties and regions, to organise local forums and meetings, to transmit information to communities, to provide professional counseling to affected communities, to link the communities with
the network of experts, and to maintain continuous contact with the Directorate of ICH.
The Directorate provides regular training and informational sessions for the County Coordinators and also organises 2–3 meetings annually to exchange ideas and experiences and to coordinate specific tasks.
Heritage elements included in the National Inventory in the latest years are one of the great
examples of the hard work of the county rapporteurs.6

References
Csonka-Takács, Eszter. 2010. “The Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage in Service
of our Living and Surviving Tradition – Tasks and Opportunities in Hungary.” In Sustainable Heritage. Symposium
on European Intangible Cultural Heritage, Budapest, April 23–24, 2010, edited by Mihály Hoppál, 45–50. Budapest:
European Folklore Institute.
Káldy, Mária, and Zsuzsanna Nagyné Batári. 2014. “The Hungarian Open Air Museum and its Communities.” In Exhibit
Your Culture. Community Learning in Museums and Cultural Organizations, edited by Aniko Korenchy-Misz and
Nikki Lindsey, 85–94. Budapest: CETAID Partnership.

5

The list of members of the coordinators is available online: szellemikulturalisorokseg.hu/index0.php?name=f41_megyei_
referensek.

6

For elements inscribed on the National Inventory, see: szellemikulturalisorokseg.hu/index0_en.php?name=en_f22_elements.

291

�292

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Intangible cultural heritage
in the system of cultural
heritage protection
in Poland
Katarzyna Zalasińska*

*

Faculty of Law and Administration, University of Warsaw (Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego),
Warsaw, Poland, post-doctoral degree, e-mail: kasiazasinska@op.pl.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

… an integrated approach to safeguarding is not only possible but in fact
desirable. Sometimes by protecting the tangible heritage (for instance,
certain landscape designs), we can simultaneously protect intangible
heritage as well (for instance, specific practices related to that particular
place). Hence, the preservation of the landscape including its natural
environment is a prerequisite for the protection of heritage.

UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage laid out in Paris on 17 October
2003,1 entered into force in Poland on 16 August 2011. By submitting the ratification documents, Poland
became the 135th state that acceded to it. It is worth noticing, however, that intangible heritage had
already been included in the system of protection of cultural heritage in Poland before. There had not
been a law however that would be dedicated exclusively to the protection of intangible cultural heritage
neither before 2011 nor after the ratification of the Convention. The subject of this article is to signal the
place of intangible heritage in the system of the safeguarding of cultural heritage in Poland.
We should start by noticing that the legal framework for the protection of cultural heritage
in Poland, both tangible and intangible, should be seen, above all, in the context of the Constitution
of the Republic of Poland of 2 April 1997.2 It contains a direct reference to the issue of protection of
national heritage (Article 5 of the Constitution), cultural heritage (Article 6 section 2 of the Constitution) and cultural goods (Article 6 sections 1 and 73 of the Constitution). Legal protection of cultural
heritage is based on the preamble and the provisions of Articles 5, 6, and 73 of the Constitution.
In the official introduction to the Constitution, we can read:
… beholden to our ancestors for their labours, their struggle for independence achieved at great sacrifice,
for our culture rooted in the Christian heritage of the Nation and in universal human values, recalling the best
traditions of the First and Second Republic, obliged to bequeath to future generations [emphasis mine – K.Z.]
all that is valuable from over one thousand years’ heritage …
1

Dziennik Ustaw [Journal of Laws] 2011 no. 172 item 1018, 8 February 2011.

2

Dziennik Ustaw 1997 no. 78 item 483, 2 April 1997.

293

�294

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Professor Katarzyna Zalasińska, Professor Magdalena Gawin and Professor Jacek Purchla during the Forum,
October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

The preamble thus refers to the value of cultural heritage and points out the primary purpose
of its protection: preserving it in the best possible condition and passing it on to future generations. The precise specification of the matter that is indicated in the preamble as protected is made
in the above-mentioned Article 5 of the Constitution: ‘The Republic of Poland shall safeguard the
independence and integrity of its territory and ensure the freedoms and rights of persons and citizens, the security of citizens, safeguard the national heritage and shall ensure the protection of the
natural environment, pursuant to the principles of sustainable development’, in Article 6 section 1:
‘The Republic of Poland shall provide conditions for the people’s equal access to the products of
culture which are the source of Nation’s identity, continuity and development’, and section 2: ‘The
Republic of Poland shall provide assistance to citizens of Poland living abroad in maintaining their
links with the national cultural heritage’.
Article 5 of the Constitution, which states that the Republic of Poland safeguards national
heritage, thus defines it as one of the basic objectives of the state. Furthermore, the clarification
of the role of heritage is provided in the Article 6 of the Constitution, which states the obligation
of making it available to the public and ensuring equal access to it. The State is also obliged to
provide this access to citizens of Poland residing abroad to assist them in keeping ties with it.
Article 6 of the Constitution refers to a broader category than Article 5, as it speaks about the
dissemination and provision of cultural goods, and not merely ‘safeguarding’ it, i.e. the concern for
preservation to an undiminished degree.
Articles 5 and 6 of the Constitution should be seen as general provisions of the axiological
standard, which set out the basic and inalienable tasks of the state. Thus, it should be recognised
that, in the light of the provisions of the Basic Law, the constitutional obligation of the State is
to create conditions for the proper performance of tasks related to the protection of cultural
heritage, including its material and non-material creations. At the same time, Articles 5 and 6 of
the Constitution do not provide grounds to limit the scope of these provisions only to the material heritage. Therefore, they constitute a directive for an inclusive perception of all elements of
heritage, and thus should logically exclude fragmentation of the safeguarding systems, though
this fragmentation is observable in international law (Schreiber 2016, 391–94). This means that the
protection of the intangible heritage is grounded in the Constitution.
On the statutory level, there are no regulations in Poland directly dedicated to the protection
of intangible cultural heritage. Nevertheless, this issue is inscribed in the activities focused on the
protection of monuments and the activities of cultural institutions, particularly museums. Above all,

295

�296

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

the protection of the intangible heritage is embedded in the mission statement of museums,
as defined in Article 1 of the Museums act, dated 21 November 1996:3
The museum is a non-profit organisational unit that aims at collecting and continuously protecting the
material and immaterial goods constituting the natural and cultural heritage of mankind; informing
about the values and contents of collections; disseminating knowledge on the fundamental values of
the history, science and culture of Poland and the World; shaping cognitive and aesthetic sensitivity; and
facilitating the use of the gathered collections.

Of course, the activities of museums, as explicitly stated in Article 2 of the Museums act, focus
mainly on collecting, cataloguing, researching, storing, and ensuring security and maintenance,
but it is also worth mentioning the other tasks through which museums carry out their mission:
• arranging permanent and temporary exhibitions;
• organising research activities and scientific expeditions, including archaeological explorations;
• conducting educational activities;
• supporting and promoting artistic and cultural dissemination activities;
• making collections available for educational and scientific purposes.
Particular attention should be paid to the task of dissemination of culture, which enables the
museum to go beyond its classical framework and become an institution of remembrance that
actively engages in social processes, thus strengthening the protection of heritage, especially its
intangible manifestations. Thus, rather than remaining mere guardians of collections that record
the identity of past generations, the museums have begun to play an important role in the field
of education, as well as in promoting and pursuing artistic activity and facilitating the spread of
culture. It is partly due to the fact that they have started filling the gaps in areas where the activities of other institutions (e.g. schools, cultural centres) have weakened or in some places disappeared. It should also be noted that museums, despite their unquestionable financial problems,
have built an extremely strong position within the framework of protection of cultural heritage
in Poland, taking on tasks far beyond their usual scope of duties.
Another element of the system of safeguarding cultural heritage that affects the protection of intangible heritage in Poland is the regulation concerning the protection of monuments.
It should be recalled that according to Article 2 of the Convention, the concept ‘intangible
3

Dziennik Ustaw 1997 no. 5 item 24 with further changes.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

cultural heritage’ includes ‘practices, ideas, messages, knowledge, skills – as well as the instruments, objects, artefacts and cultural spaces related to them’, thus material objects, often corresponding to the legal definition of a monument, defined in the glossary in Article 3 of the Monuments protection and preservation act, dated 23 July 2003:4
immovable or movable property, parts or assemblies thereof, created by humans or related to human
activity and constituting the testimony of past times or events, the preservation of which is in the public
interest due to its historical, artistic and scientific value.

Furthermore, the Article 6 of this Act further clarifies that movable monuments are, in
particular, musical instruments, folk art and handicraft products as well as other ethnographic
objects, the preservation of which is an important condition for transmitting the non-material
heritage to future generations.
There is also no doubt that the protection of intangible heritage is also affected by another
element of the system of cultural heritage protection in Poland: the phenomena of intangible
heritage that are inscribed in specific cultural landscapes. In such cases, an integrated approach
to safeguarding is not only possible but in fact desirable. Sometimes by protecting the tangible
heritage (for instance, certain landscape designs), we can simultaneously protect intangible
heritage as well (for instance, specific practices related to that particular place). Hence, the
preservation of the landscape including its natural environment is a prerequisite for the protection of heritage. It is worth mentioning here that the Monuments protection and preservation
act introduces the form of legal protection of the cultural landscape in Poland, understood as
‘human-perceived space, containing natural elements and products of civilisation, historically
shaped by natural factors and human activities’ (Article 3 clause 14 of the Act). Municipal councils may, in fact, create cultural parks to preserve the cultural landscapes and to preserve the
distinctive landscape areas with immovable monuments characteristic of the local building and
settlement traditions (Article 16 section 1 of the Act).
The restrictions pointed in the Act that pertain to the territories of cultural parks, allow
a harmonious shaping of the landscape which respects the tangible but also the intangible
heritage in a given area. Notwithstanding, the Monuments protection and preservation act
provides protection of historical landscape designs through listing them in the register of monuments. An example of a protected monument as a landscape covering numerous architectural
4

Dziennik Ustaw 2003 no. 162 item 1568 with further changes

297

�298

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

objects is Kalwaria Zebrzydowska, listed in 1999 in the UNESCO World Heritage List. It is worth
recalling that in the justification of the entry, we can read:
Kalwaria Zebrzydowska is a unique monument of culture, in which the cultural landscape serves as
a framework for the symbolic representation of the Passion of Christ in the form of chapels and alleys.
Thus, it is a cultural landscape of great beauty and great spiritual value in which the elements of nature
and those of human creation beautifully harmonise. Counter-reformation at the end of the 16th century
led to creating many such designs in Europe. Kalwaria Zebrzydowska is a unique example of this type
of landscape on a large scale; it integrates natural beauty, spiritual goals and the concept of an ideal
Baroque park5.

This entry was a sign of an idea emerging in UNESCO of an integrated approach to heritage
protection. Taking into consideration the religious practices performed in this place as an intangible element and linking it with material heritage, it indicates a desirable direction for thinking
about landscape as a type of cultural space that is complemented by elements of intangible
heritage.
A further sub-system of protection of cultural heritage in Poland that is strengthening the
conditions for the protection of the intangible cultural heritage comprises of the activities of
libraries and archives, understood as institutions of remembrance in accordance with UNESCO
Recommendation Concerning the Preservation of, and Access to, Documentary Heritage Including in
Digital Form, which was adopted during the 38th session of UNESCO General Conference (Paris,
3–18 November 2015). Documentary heritage resources provide the means for understanding
social, political, collective as well as personal history and culture. The activity of libraries and
archives can, therefore, strengthen intergenerational transmission.
Ensuring the effective protection of the intangible heritage in Poland is a significant challenge,
and in its nature, it is a problem of changing the philosophy of protection than of significant legislative changes. In fact, it is necessary to change the approach to the duties related to protection,
which requires primarily an understanding of the specifics of intangible heritage, for which the
main form of expression is, in fact, the human being. The ephemeral and elusive nature of intangible heritage is a result of this, and thus its preservation is limited by human memory. This brings
the need for a continuous transmission of this heritage to succeeding communities, groups and
individuals. Therefore, even though intangible heritage is inscribed in the system of protection of
cultural heritage in Poland, the principles of its functioning still require change and improvement.
5

http://whc.unesco.org/en/list/905.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

References
Schreiber, Hanna. 2016. “Patrymonializacja w stosunkach międzynarodowych. Wybrane tendencje w międzynarodowej ochronie dziedzictwa kulturowego (2006–2016) [Patrimonialisation in international relations. Selected
tendencies in international cultural heritage safeguarding (2006–2016)].” In Tendencje i procesy rozwojowe
współczesnych stosunków międzynarodowych [Tendencies and developmental processes of contemporary
international relations], edited by Marcin Florian Gawrycki et al., 385–98. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe
Scholar.

299

�300

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

What do we mean when
we say ICH? Or does the
Galičnik wedding constitute
‘intangible cultural
heritage’?
Ivona Opetčeska Tatarčevska*

*

Ministry of Culture of the Republic of Macedonia, Cultural Heritage Protection Office (Ministerstvo za kultura na Republika
Makedonija, Uprava za zaštita na kulturnoto nasledstvo), Skopje, Republic of Macedonia, Mr.Sc.,
e-mail: itatarcevska@gmail.com.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

Because cultural practices can sustain imagined or imaginary meanings
from past generations, they – together with the authenticities they claim
to carry – are always at risk of becoming redefined in the service of state
ideologies and commercial interests.

Even though the political elites have recognised the significance of the 2003 Paris Convention for
the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage and have been prompt in having it translated
and ratified, the Macedonian Law on the protection of cultural heritage1 has still not been adapted
in terms of terminology and definitions regarding intangible cultural heritage.
The debate on terminology is still ongoing and has reached the level of specific public initiatives,
such as the question of expanding the definition of intangible heritage in Macedonia, or the question of what types/genres of culture(s) is/are included or excluded in this system. We have reached
a certain level of maturity and awareness on the national level, but still face a number of serious
challenges. We lack specific, focused policies, as well as activities and measures regarding this type
of heritage, especially initiatives from five scholarly institutions which are authorised to safeguard
intangible cultural heritage. Unfortunately, the community of experts is still struggling with starting-point questions, such as: what is living heritage? Or: should we safeguard the intangible culture
that is somewhat hibernating in the collective memory and is not actively practised by the communities, even if there is still an awareness of its existence? What of the practices that have been already
‘heritagised’, such as the Galičnik wedding, or others that have been ‘festivalised’, professionalised,
and commercialised? Although it is debatable whether the Galičnik wedding is ‘living’ or ‘frozen’,
it seems that the ritual is being stewarded, albeit by the local council, in ways that support interests
and ideologies of the state and corporate entities with which the state has commercial relationships.
1

Zakon za zaštita na kulturnoto nasledstvo, Služben vesnik na Republika Makedonija [Official Gazette of the Republic
of Macedonia] no. 20, 2 April 2004.

301

�302

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Coca Cola in the Galičnik wedding ritual ‘Sharing the pogacha (ritual bread)’, 2017, © AEGEE-Skopje.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

The Galičnik wedding is a commercialised village ritual that has been transformed, reconstructed, and ‘festivalised’ from an ordinary, everyday-life wedding ritual complex. It has become
a singular performance through which a cultural practice has been fashioned into a national symbol.
In its current iteration, it blurs the boundary between state and corporate-sponsored ritual, and
between tourist festival, staged folklore, and life-cycle event. Here, I am arguing that on the one
hand, the institutionalised systems of safeguarding ICH are always embedded in and affected by
political processes of heritagisation and recontextualisation, but on the other hand, the ways that
these processes affect the cultural practices vary greatly in degree and manner even in the same
national context.
The Galičnik wedding festivity is organised every year in the village of Galičnik in the Mijak region
in western Macedonia. Currently, the Macedonian Ministry of Culture and about twenty corporate
entities sponsor the two-day festival. Centring on the wedding of an actual couple with family roots
in Galičnik, the festival features its families, friends, and volunteers performing detailed wedding
rituals and wearing traditional costumes and traditional items passed down from relatives or other
families from Galičnik. Hundreds of visitors, mostly Macedonians (but some foreigners as well),
attend the wedding each year. The public and most Macedonians view it as an ‘authentic’ and
nationally important practice of rural Macedonian folk culture.
The Galičnik wedding became a state-sponsored reconstruction of the traditional wedding
that emphasised the distinct ethnic Macedonian heritage in the period of the Socialist Republic
of Macedonia. It was launched as a reenactment in 1974 by the local council (mesna zaednica) of
the village of Galičnik. This organisation remains responsible for acquiring funds for the wedding
and its annual organisation. The changing nature of the festival became apparent during the 1980s
and 1990s. A hotel built in 1980 on the western edge of the village also supported and confirmed
its status as a tourist destination.
In 1991, a competition was held to select a young couple to be married at the event and has
been organised annually since then. The competition transformed the wedding from a complete
re-enactment to the marriage of an actual couple – with the primary (if not the only) change being
the introduction of the wedding ceremony performed in the church. The wedding had thus been
subject to state-supported processes of heritagisation and festivalisation for several decades. This
demonstrates how earlier processes of recontextualisation have resulted in a reconstruction of the
local tradition as a symbol of national identity in the form of a tourist festival, sustained by a local
council of part-time residents in partnership with an event-planning firm. For purposes of tourism,

303

�304

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

the Galičnik Wedding is constructed as ‘intangible culture’, though it fails to meet the UNESCO
definitions of ICH. We argue that the state and commercial sponsors are in a way ‘safeguarding’ the
Galičnik wedding by ensuring its continuation every year through this state sponsored ritual. This
commodification effect is clear in the case of the Galičnik wedding, as Macedonian tourists come
to the village to consume a musical and ritual experience of their national identity, an experience
that is often visceral and emotional. I am not suggesting that the Galičnik wedding is not meaningful, important, or significant to its participants. On the contrary, its significance to Macedonians
serves not only as a vehicle for representing historical understandings of oppressed Macedonian
people but is also often experienced as a symbolic expression of the process of safeguarding ICH
in Macedonia. Past and present political and economic processes connected to ICH should always
be carefully considered, especially when they are not as clear as in the case of the Galičnik wedding.
Because these cultural practices can sustain imagined or imaginary meanings from past generations, they – together with the authenticities they claim to carry – are always at risk of becoming
redefined in the service of state ideologies and commercial interests. Therefore we, as scholars
engaging in ICH from all possible perspectives, in the face of such consequences need to claim the
ethical and moral responsibility to continue asking which elements of ICH are to be safeguarded
and why.

��306

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

‘World is sacred’ worldview
as an element of intangible
cultural heritage in the
modern world
Vida Šatkauskienė*

*

Deputy Director, head of the Department of Ethnic Culture of the Lithuanian National Culture Centre (Lietuvos nacionalinis
kultūros centras), Vilnius, Lithuania, e-mail: satkauskiene@lnkc.lt.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

… the bearers preserve not only a great number of local songs, dances,
stories, customs, but also – which is crucial – the principles of the relation
between the human and the world…

We, the people, endanger ourselves and the world: consumption, exploitation of natural sources,
a variety of conflicts – it all leads to a deadlock.
In the search for ways to survive and remain positive, the intangible cultural heritage (ICH) can
contribute to modern environmentalist and ecological movements by encouraging people to care
about their surroundings and avoid consumerism by engaging in sustainable development practices and exploring their cultural heritage (literature, art, theatre, cinema, etc.).
All manifestations of ICH are important. However, in today’s world, it is perhaps the most crucial
to distinguish them and join efforts to develop the essence of every tradition – together with its
worldview and outlook towards life. The core viewpoint of traditional cultures is the dimension of
sacredness, which constitutes the world and existence. Everything that exists – both the visible and
the invisible, including human beings and their presence – is sacred.
Perhaps it is a risky topic, however, in my opinion, anyone who had carefully studied their own
and other people’s cultural heritage has experienced the concept of the sacredness of this world.
There are many academic and scientific publications that analyse the notion of sacredness (sacre,
sacrum, sanctum, etc.) from the perspective of religious studies, ethnology, mythology, psychology,
and other related fields, including the analysis of the detachment of sacrum and its manifestations
(hierophanies) from the everyday phenomena that constitute the sphere of profanum; or vice versa –
the claim that the division between the sacrum and profanum is absent; or other various approaches
to nature of sacrum and its irrational character, experiencing sacrum, or answering the question
whether it is feasible to describe the experience using language (Beresnevičius 2004a, 2004b, 2004c,

307

�308

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Vida Šatkauskienė, with Professor Cai Hua during the Forum, October 2016. Photo by Paweł Kobek,
© National Heritage Board of Poland.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

2004d, 2004e, 2005a, 2005b; Daujotytė 2016; Eliade 1996, 1997; Otto 1923; Račiūnaitė-Vyčinienė
1997; Vaitkevičius 2009, 2016). There is no need to develop a theoretical discourse here – it is more
important to point out some aspects that attempt to tackle the problem at hand.
First of all, when we consider the experience of field research, it should be noted that the
personal contacts with the bearers of traditions that the ICH field researchers engage in frequently
result in a realisation that the cultural artefacts and the immaterial links that tie the generations
of people with their environment through traditions are in fact living phenomena, or at least they
are remembered as such. We can also observe that the bearers preserve not only a great number
of local songs, dances, stories, customs (that in turn preserve beliefs, mythical notions, remains of
ritual practices, etc.), but also – which is crucial – the principles of the relation between the human
and the world, and respectively, human behaviour.1
Through years of various activities with my colleagues at the Lithuanian National Culture
Centre (Lietuvos nacionalinis kultūros centras, or LNCC)2 and preparations for my weekly
radio programmes Ryto rasa krito (The morning dew fell),3 I have been exploring the essential
matters of the traditional outlook and worldview and discovering that the world, together
with even its tiniest elements, contains the primal cosmos – a harmonious model of the human
being, home, nature; the micro- and macro-cosmos alike; and all aspects of being – including
the past and the present – are linked by mental, symbolic, and mythical connections; finally,
that a human being is an organic part of the world. I would like to stress that holiness manifests
in many ways: as the beginning of life, spirit, interchanging life and death – here and beyond;
the revelation of the eternity and the universe; as power; the gods’ and ancestors’ participation in everyday life, etc.
1

A villager’s relation with his environment was discussed during seminars held in 2012 by the Institute of Inherent Culture
(Prigimtinės kultūros institutas) in Lithuania: ‘Vietos ir žmonės’ (‘Places and people’, prigimtine.lt/lt/seminarai/ii-seminaras/
programa) on 3–4 March and ‘Vieta ir erdvė: suvokti, įsibūti, komunikuoti’ (‘Place and space: comprehending, getting
familiar and communicating’, prigimtine.lt/lt/seminarai/iii-seminaras/programa) on 29 June – 2 July. It was also analysed by
other scholars in their papers: Vykintas Vaitkevičius (2012), Viktorija Daujotytė-Pakerienė (Daujotytė 2012, 2013), and Daiva
Vaitkevičienė (2012).

2

In 1998, the LNCC initiated interdisciplinary conference cycles ‘Gimtis. Būtis. Mirtis. Pasaulėžiūros ir pasaulėjautos aspektai’
(Birth. Existence. Death. Aspects of attitude and worldview) and held conferences: ‘Gimties samprata tradicinėje kultūroje’ (The
concept of birth from perspectives of traditional culture) in 1998, ‘Lyčių samprata tradicinėje kultūroje’ (Gender conceptions
in traditional culture) in 1999, ‘Žmogaus samprata tradicinėje kultūroje’ (The concept of a human being in traditional culture)
in 2000, ‘Žmogus ir gyvenamoji aplinka’ (A human being and his cultural environment) in 2006. From 1996 onwards LNCC has
held annual themed theoretical and practical seminars for Lithuanian ethnic culture specialists. It also publishes the ethnic
culture journal „Liaudies kultūra” (Folk culture), and many series of books, DVDs, CDs, and electronic books Gyvoji tradicija
(Living tradition), etc.

3

The radio can be accessed online via the mediatheque of the Lithuanian National Radio and Television (Lietuvos nacionalinis
radijas ir televizija): www.lrt.lt/mediateka/irasai#/content/ryto%20rasa%20krito.

309

�310

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

In many places and cultural spaces such as Lithuania, there are rivers, lakes, mountains, stones,
and other objects of nature and landscape that are considered sacred.4 It is said that the earth is
sacred,5 the fire is holy,6 and that the notion of the mother is sacred.7 There is also a sacred time
when people find themselves in a transformative point in their lives; it can be a year, a month, or
a day and night (time is believed to hold various powers depending on the sun’s position in the sky
or the phase of the moon).
These are the most common examples, yet it seems that in every phenomenon, we can find
these manifestations of holiness. For example, even a drop of dew (I personally like this symbol very
much) reflects the primal essence of light and darkness; of life and destruction, since it contains
both the features of the sun and the night (Šatkauskienė 2009). The flora and fauna are believed
to speak in the name of the eternity as prophets, e.g. cuckoos and wolves8 (Racėnaitė 2011, 315);
as teachers (bees9); as guardians; as incarnations of the ancestors, gods and spirits; as messengers and habitats (Beresnevičius 1990, 214). Moreover, let us consider the stone – a symbol of the
4

‘Holy’ in Lithuanian is šventas. Many names of places contain the full word or its root švent-, for example, Šventežeris (holy
lake) in Lazdijai region, Šventkalnis (holy mountain) in Šilalė region, Šventragis (holy headland) – a village in Marijampolė region,
Šventas akmuo (holy stone) in Pugainiai village in the Vilnius region, the river Šventoji in East Lithuania – the biggest tributary
of the Neris, Šventupis (holy river) in Šiauliai region, and many others.

5

The holiness of the Earth is a constant feature of the agricultural life. This notion prevails in various Lithuanian sayings, e.g.
‘How can the holy ground still carry you!’ (Kaip da tave šventà žemelė nešioja!, it is used while addressing a bad person); riddles,
where the answer is the Earth or the Ground, e.g. ‘It has always been and will be holy, but it has never been and will never
be in heaven’ (Šventa buvo ir bus, bet danguje nebuvo ir nebus). The examples are taken from the Dictionary of the Lithuanian
Language (Lietuvių kalbos institutas 2005). One of the most significant expressions of the respectful relationship with the
Earth is kissing the ground before or after work, or before or instead of prayers, e.g. ‘Whether you kiss the ground or the
body of Christ, the Church festival will be good’ (Ar žemę pabučiuosi, ar mūkelę, tai lygūs bus atlaidai); ‘After the prayer one
[should] kiss the ground and bow, then touch the ground with the forehead three times’ (Po maldos [reikia] žemutę pabučiuot
ir pasikloniot, kaktą prie žemės triskart priglaust); ‘The Earth is sacred – it feeds us and carries us’ (Žemutė šventa – mumis peni ir
nešioja). The examples are cited from the Database of the Heritage of Lithuanistics (Lietuvių literatūros ir tautosakos institutas,
Lietuvių kalbos institutas, Lietuvos istorijos institutas, and Matematikos ir informatikos institutas 2003).

6

There are remaining Lithuanian beliefs: ‘Children should not be allowed to spit into fire: the fire is sacred’ (Negalima leisti
vaikams spjaudyti į ugnį: ugnis šventa); ‘It is not allowed to urinate into the fire: it is sacred and it can get angry’ (Negalima
šlapintis į ugnį: ji šventa ir gali užpykti); prayers against blaze: ‘Saint Gabija, be one of us’ (Šventa Gabija, būk sava; Gabija is the
goddess of fire); ‘Before sleep, rake the fire, make the cross sign and say: “Saint Gabija, be peaceful in this place”. If you do this,
the fire will not escape’ (Einant gulti, reik užžarstyti ugnelę, peržegnoti ir sakyti: „Šventa Gabija, būk rami ant vietos.“ Jei teip
padarysi, tai ugnelė neišeis). The examples are cited from the Database of the Heritage of Lithuanistics (Lietuvių literatūros ir
tautosakos institutas, Lietuvių kalbos institutas, Lietuvos istorijos institutas, and Matematikos ir informatikos institutas 2003).

7

A Lithuanian legend says that if a person gets lost in the forest and if the devil is misleading him, he should pronounce his
mother’s name, because it is sacred and will scare away the devil; the story was told by Sandra Zakarienė at the Competition
of Lithuanian Storytellers ‘Žodzis žodzį gena’ in 2016.

8

In Lithuania, there are widespread beliefs that cuckoos and owls can announce the near future of a person by cuckooing and
hooting: rich and happy year, marriage, death, the birth of a baby; the birds symbolically embody the deities of destiny and
happiness. Other animals can also unveil the signs of the destiny: stork, pigeon, cat, squirrel, wolf, etc.

9

As Gintaras Beresnevičius (1995, 106) states in his book Baltų religinės formos, it is believed that the legendary Prussian
king Vaidevutis used the metaphor of a bee during his speeches to the people and taught them about a model of society
that resembles a colony of bees. He also advised his people to elect a king in the way bees do. In fact, bees communicate by

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

inanimate nature which can express the essence of life: it is believed that it can suffer, move, even
bleed; not to mention that it is believed that it remembers the beginning of the world and keeps in
itself the footprints of gods.10 And the celestial bodies, in the same way as people, are believed to
form a family: in Lithuania, the sun is the mother, the moon – the father, and the Earth and the stars
are their children. Moreover, it is believed that humans can be a part of this family, for example,
when an orphan gets married, she is believed to be given away by her celestial family.11
As it was mentioned, the Earth used to be considered sacred and called ‘mother’, or ‘feeder’.
It bears fruit and accepts after death, therefore, farming was considered a sacred act (Laurinkienė
2013; Ūsaitytė 2000, 2002, 2003) through human work, which is carried out as a ritual of establishing the relationship with earth. Consequently, craftsmanship as an act of creation is believed to
charge spiritual power and cosmic order into an object (Eliade 1997, 21–39; Marcinkevičienė 2007,
25–30, 141–54, 155–66); time was also organised in relation to the cosmic order of work and celebration, songs, and music. The sutartinės also have ritual roots (Račiūnaitė-Vyčinienė 1995, 2015).
There are undoubtedly plenty of other similar examples concerning nature, human life, time,
rituals, creative processes, work, and of the organisation of various other activities. Sacredness is
thus not just an object of theoretical insights – it can be experienced through the modes of unity,
harmony, peace, elevation, or even through a glow.
ICH helps us to comprehend that we have been linked with the entirety of life since the beginning of the world and that we share a bond with all of the world’s phenomena.
With regard to the approach to ICH not only as a set of individual items but also as a kind
of expression of worldview and outlook towards life, it can be stated that ICH is the ultimate
collection of inherited cultural forms (including contemporary manifestations). Therefore, there
expressive combinations of flying trajectories and spins to show that they found nectar. It is called the bee dance; also birds
and their mating rituals inspired people during the formation of dance culture. For example, one of the oldest and prominent
Lithuanian dance Suktinis shows a bee carrying honey. Moreover, bees are frequently considered to be sacred creatures.
10

The statements are based on the motives from Lithuanian legends. For example, the stone named Mokas and his family [sic]
was crossing the river when his wife turned back and drowned. He then stayed on the shore to grieve. There are also stories of
stone-turned people, usually newly-wed couples. In some stories concerning Mokas, if the stone is attempted to be split open,
the blood spills out from it.
In Lithuania, the stories about the origins of stones that are hollow are popular: they say that the hollow voids are the
footprints of God, the devil, the witch, Virgin Mary, etc.
Lithuanian etiological legends say that in the beginning of time, when God was creating the world, the enemy – the evil giant
Spjudas – tried to interfere: he would sow stone seeds or spit on the ground – this is how stones appeared on earth.
The stories and motives are from the following sources: Vėlius 1995, 47–59; Sauka 1962, 424–25; Lietuvių literatūros ir
tautosakos institutas, Lietuvių kalbos institutas, Lietuvos istorijos institutas, and Matematikos ir informatikos institutas 2003.

11

It refers to the type of popular Lithuanian songs about an orphan girl, in which the sun collects the dowry for her, the father
moon decides on the part of the dowry for her, the sisters Stars make the wreath, and the brother constellation walks her
through the fields (Kazlauskienė 1976, song type V 811).

311

�312

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

is an emerging need to learn how to grasp that connection: not only philosophically, but also
scientifically, scholarly; in fact, there is plenty of material for academic research. However, the
development of human sensitivity to the environment and the ability to experience it – the ability
to perceive the vibrations of one’s own soul from the early years – is the most important.
In Lithuania, the core principles regarding worldview are attempted to be installed in several
schools that provide lessons on traditional culture. What is more, the informal activities of ICH
researchers increase and intensify – this movement is identified as a research of innate culture.12
The union ‘Romuva’ based on the ancient Baltic culture and religion aims to revive the said principles in everyday life and festivities,13 as well as through organising Lithuanian Song Celebration
Folklore Day programmes. They are created with a focus on customs, songs and dances, and other
ICH features; notions of traditional worldview.
However, ICH bearers and specialists (working in culture, education, science) encounter the
remaining difficulty – the unsettling question of how to pass on the traditional knowledge and
worldview to the modern society so that people would comprehend and accept the traditional
values. After all, an educated contemporary human with a broad scope of interests will not willfully accept and live by traditions of his natural environment. He is not interested in the traditional
behaviour or ways of thought, since the more important aspect is the reason why the mentioned
behaviour or thought occurred, and especially why he should follow the same model of actions,
why they should be important to him, how it is useful not only for himself but also for the society
and the entire humanity.
Hence, on the one hand, in order to understand and verify traditions, he demands not only the
knowledge from the past but also proof based on modern academic and scientific research. On the
other hand, he needs to feel the impact; to experience all the modes of the world with all of his five
senses – maybe even with six. Therefore, it is better if the knowledge and experience complement
each other.
For example, since the publications on the neuro-linguistic programming and the theories of the
biology of belief (Andreas and Andreas 2013, 300; Lipton 2011, 221), the information concerning
the power of words and thoughts (for example, about wishes, prayer-type texts, spells against
illnesses, etc.) has received adequate consideration. It is worth mentioning that a great number of
young Lithuanian parents follow the works of ICH researchers who scientifically proved that tradi12

The website of the Institute of Inherent Culture is www.prigimtine.lt.

13

The website of the movement is www.romuva.lt.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

tional children sleep routines, swinging and singing lullabies as means of soothing and providing
safety14 are of great importance to their upbringing.
The other important example is the academic activities of Prof. Dr Daiva Vyčinienė – the researcher
of sutartinės and a professor of Lithuanian Academy of Music and Theatre (Lietuvos muzikos ir teatro
akademija). Her methods are twofold – she attempts to show both the results of the academic
research and the universal qualities of sutartinės (Račiūnaitė-Vyčinienė 2010); she introduces their
origins – bird voices, providing living examples and proving that culture started existing in the natural
harmony of humans and nature; she also illustrates the meditative essence of sutartinės that in fact
can lead to entering a state of trance, which impresses not only the admirers of eastern cultures but
also significant amounts of open-minded people (Račiūnaitė-Vyčinienė 2005, 2015). The researcher
shows that a singer of sutartinės becomes relieved of tiredness and headache, and overwhelmed
with feelings of lightness and peace (Daiva Račiūnaitė-Vyčinienė, pers. comm.).
Modern Lithuanian and worldwide ICH researchers who practice traditions and the bearers in
general embody the positive principles of human existence in the world as well as the traditional
values: the coherence (darna, harmony with oneself and the world, feeling as its integral part) and
prosperity (skalsa, a person wants only as much as he really needs).15 This is consistent with the
concept of sustainable development, thus it could become one of the ways to educate society
on how to stop consumption, endless exploitation of natural resources and the resulting climate
14

One of the important driving factors to develop the child upbringing traditions in the contemporary society was a theoretical
and practical conference ‘The concept of birth from perspectives of traditional culture’ from the series ‘Birth. Existence.
Death. Aspects of attitude and worldview’ in 1998, as well as the bearer Emilija Brajinskienė’s material which she thoroughly
provided in papers (1997a, 1997b); the research and practices of Jūratė Šemetaitė, Jurgas Sadauskienė, Lina Vilienė, and
Audronė Daraškevičienė (activities in ethnic culture centres, communities, patient treatment facilities, etc.) also receive the
interest of young parents; the Center for Attachment Parenting (Prieraišiosios tėvystės centras) shares the said information
(www.prieraisiojitevyste.lt/node/42) as well as other communities that provide infant and children education services (e.g.
www.mamudainos.lt/muzikos-pamokeles-kudikiams.html).

15

The notion of coherence as well as denoting harmony and the unity of versatility, together with the ability to live in peace with
others has been most widely promoted and developed by the ethnologist, philosopher, and a supporter of the ancient Baltic
culture Jonas Trinkūnas (e.g. 2010), ethnocosmology researcher Jonas Vaiškūnas (e.g. 1992, 2014), and Daiva RačiūnaitėVyčinienė (2003), who interpreted coherence based on sutartinės (the word stems from sutarti, which means ‘to be in accord’,
‘to understand each other’).
Daiva Vaitkevičienė has analysed the notion of prosperity in her article Namų laimė (2002). According to her, it is a mythical selfnourishment process that prevents the goods from exhaustion (2002, 11). ‘Let us prosper, God’ (Skalsink, Dieve) – a Lithuanian
etiquette formula and greeting used when a guest finds a family eating its meal; it means expressing a wish that the goods,
such as bread and food in general would never run out and people would be full even if the amount of food is not big. There
are similar greetings for workers (e.g. Skalsu – dangun balsu!, ‘If it is prosperous – the heavens know’), for bathing in sauna (e.g.
Skalsą šilimai!, Skalsą garui!, Skalsi beržo lapienė!, ‘Let the warmth prosper!’, ‘Let the steam prosper!’, ‘Prosper birch leaves!’), etc.
(Jasiūnaitė 1999, 2000).
Jonas Vaiškūnas (2016), in Nijolė Jačėnienė’s show Baltų genas: mes ir senovės lietuvių mitai, legendos, simboliai (Baltic genes: we
and ancient Lithuanian myths, legends, symbols), juxtaposed the principles of coherence and prosperity as the crucial matters
of faith and human existence. According to him, these are not the rules for behaviour, but on the contrary, they are the values
that should always be witnessed in one’s life.

313

�314

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

change, and other alarming disasters. I hope that increasingly more people start caring about these
issues and take responsibility for the future of our planet.

References
Andreas, Connirae, and Steve Andreas. 2013. Protas turi širdį. Neurolingvistinis programavimas [Heart of the Mind.
Neuro-Linguistic Programming]. Translated by Kęstutis Šatkauskas. Vilnius: forSmart.
Beresnevičius, Gintaras. 1990. Dausos: pomirtinio gyvenimo samprata senojoje lietuvių pasaulėžiūroje [Dausos: Concept
of afterlife in ancient Lithuanian worldview]. Vilnius: Gimtinė-Taura.
Beresnevičius, Gintaras. 1995. Baltų religinės reformos [Reforms of Baltic religions]. Vilnius: Taura.
Beresnevičius, Gintaras. 2004a. Lietuvių religija ir mitologija. Sisteminė studija [Lithuanian religion and mythology:
Systematic study]. Vilnius: Tyto Alba.
Beresnevičius, Gintaras. 2004b. “Sakralybės turinys šiandien [Sacred content today].” Šiaurės Atėnai 34 (716): 4.
Beresnevičius, Gintaras. 2004c. “Sakralybės turinys šiandien (2).” Šiaurės Atėnai 35 (717): 4.
Beresnevičius, Gintaras. 2004d. “Sakralybės turinys šiandien (3).” Šiaurės Atėnai 38 (720): 4.
Beresnevičius, Gintaras. 2004e. “Sakralybės turinys šiandien (4).” Šiaurės Atėnai 39 (721): 4.
Beresnevičius, Gintaras. 2005a. “Gamta ir šventumas: senovės lietuvių religijos ‘gamtiškumo’ klausimu [Nature and
sacrality. On ‘naturality’ on the ancient Lithuanian religion].” Gamta ir religija, 64–93.
Beresnevičius, Gintaras. 2005b. “Šventybės įžeminimas: pašventinimas į šventumą (pastabos baltų šventumo
fenomenologijai) [Notes on the phenomenology of Baltic sanctity].” In Sambalsiai: studijos, esė, pokalbis. Skiriama
profesorės Viktorijos Daujotytės-Pakerienės 60-mečiui, 355–66. Vilnius: Vilniaus dailės akademijos leidykla.
Brajinskienė, Emilija. 1997a. “Vaiks šeimo [Child-friendly].” Liaudies kultūra 3: 66–70.
Brajinskienė, Emilija. 1997b. “Vaiks Šeimo (2).” Liaudies kultūra 4: 64–71.
Daujotytė, Viktorija. 2012. “Žmogaus įsibuvimas: žvilgsnis, daiktas, žodis [Dwelling: a glimpse, an object, a word].”
Liaudies kultūra 4: 20–28.
Daujotytė, Viktorija. 2013. “Prigimtosios kultūros ratilai [Circles of indigenous culture].” Liaudies kultūra 5: 1–8.
Daujotytė, Viktorija. 2016. “Šventumas; aukštųjų būsenų sauga [Sacredness; protection of higher powers].” Liaudies
kultūra 4: 19–32.
Eliade, Mircea. 1996. Amžinojo sugrįžimo mitas. Archetipai ir kartotė [The myth of the eternal return: archetypes and
repetition]. Translated by Petras Račius. Vilnius: Mintis.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

Eliade, Mircea. 1997. Šventybė ir pasaulietiškumas [The sacred and the profane]. Translated by Petras Račius. Vilnius:
Mintis.
Jasiūnaitė, Birutė. 1999. “„Skalsu – dangun balsu!” (tradiciniai gero linkėjimai dirbančiam žmogui) [Traditional good
wishes for workers].” Lituanistica 3: 78–88.
Jasiūnaitė, Birutė. 2000. “„Skalsą beržo lapui!” (tradiciniai pirties linkėjimai) [Traditional greetings used in the bathhouse].” Kalbotyra 48–49: 39–48.
Kazlauskienė, Bronė. 1976. Vestuvinės dainos: Jaunosios pusėje [Wedding songs]. Vilnius: Vaga.
Laurinkienė, Nijolė. 2013. Žemyna ir jos mitinis pasaulis [Žemyna and her mythical world]. Vilnius: Lietuvių literatūros
ir tautosakos institutas.
Lietuvių kalbos institutas. 2005. “Lietuvių kalbos žodynas [Dictionary of the Lithuanian Language].” http://www.
lkz.lt.
Lietuvių literatūros ir tautosakos institutas, Lietuvių kalbos institutas, Lietuvos istorijos institutas, and Matematikos
ir informatikos institutas. 2003. Lituanistikos paveldo informacinė sistema „Aruodai” [Lithuanian Cultural Heritage
Information System “Aruodai”]. http://www.aruodai.lt.
Lipton, Bruce H. 2011. Tikėjimo biologija [The Biology of Belief]. Translated by Virginija Bertulienė. Kaunas: Mijalba.
Marcinkevičienė, Nijolė, comp. 2007. Žmogus ir gyvenamoji aplinka: konferencijų ciklas „Gimtis. Būtis. Mirtis.
Pasaulėžiūros ir pasaulėjautos aspektai”. Konferencijos medžiaga, Vilnius, 2006 balandžio 20–21 d. [A human being
and his cultural environment]. Vilnius: Lietuvos liaudies kultūros centras.
Otto, Rudolf. 1923. The Idea of the Holy: An Inquiry into the Non-Rational Factor in the Idea of the Divine and Its Relation to the Rational. Translated by John Wilfred Harvey. Accessed October 31, 2016.
http://archive.org/details/theideaoftheholy00ottouoft.
Racėnaitė, Radvilė. 2011. Žmogaus likimo ir mirties samprata lietuvių folklore [Notion of human fate and death in
Lithuanian folklore]. Vilnius: Lietuvių literatūros ir tautosakos institutas.
Račiūnaitė-Vyčinienė, Daiva. 1995. “Moterys – sutartinių atlikėjos [Women – the performers of sutartinės].” Liaudies
kultūra 1: 18–22.
Račiūnaitė-Vyčinienė, Daiva. 1997. “Sutartinių šventybės universalumas [The universalism of the holiness of the
sutartinės].” Liaudies kultūra 1: 24–26.
Račiūnaitė-Vyčinienė, Daiva. 2003. “Sutartinių darna: kognityvinis aspektas [Tuning of sutartinės: cognitive viewpoint].” Lietuvos muzikologija 4: 136–43.
Račiūnaitė-Vyčinienė, Daiva. 2005. “Sutartinių maginis poveikis [The magical effect of sutartinės].” In Žmogaus
samprata tradicinėje kultūroje: konferencijų ciklas „Gimtis. Būtis. Mirtis”. Konferencijos medžiaga, Vilnius, 2000
gegužės 9–11 d., 178–88. Vilnius: Lietuvos liaudies kultūros centras.

315

�316

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Račiūnaitė-Vyčinienė, Daiva. 2010. “Specific Features of Performing Lithuanian Polyphonic Songs. Sutartinės:
Singing as Birdsong.” In Multipart Music: A Specific Mode of Musical Thinking, Expressive Behaviour and Sound.
Papers from the First Meeting of the ICTM Study Group on Multipart Music (September 15–20, 2010; Cagliari –
Sardinia), edited by Ignazio Macchiarella, 215–36. Udine: Nota.
Račiūnaitė-Vyčinienė, Daiva. 2015. “Sutartinių giedojimo tradicija postmodernioje visuomenėje: perėmimas,
perdavimas ir raiška [The tradition of singing sutartinės in a post-modern society: adoption, transmission and
expression].” Liaudies kultūra 2: 19–34.
Šatkauskienė, Vida. 2009. “Rasa laukia rasos [Dew is waiting for Rasa (old name for Midsummer Day)].” Šiaurės
Atėnai 23 (945): 10–11.
Sauka, Leonardas, ed. 1962. Tautosakos darbai [Folklore studies]. Vol. 4. Vilnius: Mintis.
Trinkūnas, Jonas. 2010. “Tebūnie darna!” Cultural website Alkas.lt. Accessed October 31, 2016. http://alkas.
lt/2010/10/25/j-trinkunas-tebunie-darna/.
Ūsaitytė, Jurgita. 2000. “Žemės epitetas: tradicijos kaita [The epithet of the earth: the change of tradition].”
Tautosakos darbai 12 (19): 53–71.
Ūsaitytė, Jurgita. 2002. “Motina žemė: moteriškumo reprezentacija [Mother Earth: representation of femininity].”
Tautosakos darbai 16 (23): 147–54.
Ūsaitytė, Jurgita. 2003. “Žemės įvaizdis kaip vertės matas: stabilumo ekspresija [Image of Earth as standard of value:
expression of stability].” Tautosakos darbai 19 (26): 107–21.
Vaiškūnas, Jonas. 1992. “Sodas ir visata [Garden and the universe].” Liaudies kultūra 4: 26–30.
Vaiškūnas, Jonas. 2014. Darna. [Lecture on the occasion on the name-day of Jonas Eperješas, the builder of
Panemunė Castle, June 21, 2014]. http://tautosmenta.lt/wp-content/uploads/2013/12/Vaiskunas_Jonas/
Vaiskunas_2014_06_21_Darna.mp3.
Vaiškūnas, Jonas. 2016. “„Baltų genas”: J.Vaiškūnas apie senąjį baltų tikėjimą mūsų dienomis (audio).” [‘Baltic genes’:
J. Vaiškūnas about the old Baltic faith today]. http://alkas.lt/2016/08/29/baltu-genas-j-vaiskunas-apie-senaji-baltu-tikejima-musu-dienomis-audio/.
Vaitkevičienė, Daiva. 2002. “Namų laimė [Happiness of home].” Liaudies kultūra 4: 9–21.
Vaitkevičienė, Daiva. 2012. “Apie savas vietas lietuvių prigimtinėje kultūroje [One’s own place in Lithuanian indigenous culture].” Liaudies kultūra 4: 30–49.
Vaitkevičius, Vykintas. 2009. “The Sacred Groves of the Balts: Lost History and Modern Research.” Folklore. Electronic Journal of Folklore 42: 81–94.
Vaitkevičius, Vykintas. 2012. “Kraštovaizdžio skaitymas su patirties žodynu [Reading the landscape with the
dictionary of experience].” Liaudies kultūra 4: 50–61.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

Vaitkevičius, Vykintas. 2016. “Baltų šventviečių atodangos [Outcrops of Baltic sacred places].” Liaudies kultūra 4:
33–43.
Vėlius, Norbertas, comp. 1995. Ežeras ant milžino delno. Lietuvių liaudies padavimai [The lake on the giant palm: Lithuanian folk legends]. Vilnius: Mintis.

317

�318

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Safeguarding and
transmission of intangible
cultural heritage – the case
of Surova in a museum
context
Iglika Mishkova*

*

Assistant Professor, Ethnologist–curator, Institute of Ethnology and Folklore Studies with Ethnographic Museum – Bulgarian
Academy of Sciences (Institut za etnologiya i folkloristika s Etnografski muzey – Balgarska Akademiya na Naukite), PhD,
e-mail: iglika.mishkova@iefem.bas.bg.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

The diverse ways of interpreting and contextualising collections and
the production of multidimensional exhibitions have proven to benefit
both the museums and the ICH bearers. They also serve as models
for sustainable relationships between representing the tradition
and safeguarding the ICH.

As examples of ‘living culture’, intangible cultural heritage (ICH) and museums share a strong bond,
one that goes beyond spreading the knowledge about folk traditions, interpreting collections,
researching artefacts and ‘inventorying cultural expressions’ (Adell et al. 2015, 9). The ‘participatory museums’ (Simon 2010) provide interactive experiences to the public and serve as a bridge
between the tangible and intangible (Golinelli 2015, 31); between the past, present, and future
(Harrison 2015). The fluidity of time within the museum space also reinforces the safeguarding
and transmission (Pels, Hetherington, and Vandenberghe 2002) of those cultural values and identities that the public and the ICH bearers share. In this context, we examine the Surova folk feast in
Pernik as an ICH practice, together with its presentation to the museum public in Europe organised
by the Bulgarian National Ethnographic Museum (Nacionalen etnografski muzej, NEM).
This text will trace the role of several exhibitions for the safeguarding and transmission of Surova
traditions and rituals curated by the NEM, inscribed in 2015 on the UNESCO Representative List
of Intangible Cultural Heritage of Humanity.

Introduction
Over the past 15 years, most scholars have agreed that the borders between tangible and intangible (Alivizatou 2006, 2012), and between the cultural and natural heritage (Harrison 2015) are
blurring, and the museums reign not only over the past but also over the future of culture and iden-

319

�320

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Survashkars from village of Leskovets, 2012. Photo by Iglika Mishkova.

Participants of the masquerade carrying torches in the village of Chepintsi, 13 January 2012. Photo by Iglika Mishkova.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

tity transmission (Harrison 2015). Furthermore, the museum itself becomes intangible in the virtual
and augmented reality, and its functions transform beyond the ICOM definition, and its relationship
with ICH blends together institutionalisation with de-institutionalisation (Smith 2006; Smith and
Akagawa 2008; Vukov 2016), and museification with de-museification (Hartog 2005; Ballacchino
2014; Vukov 2015b). Because of the multidisciplinary approach to the connection between exhibitions and intangible cultural heritage and its relationship with museums, the theoretical framework
falls short while examining it only within the museological, ethnographic, and cultural-anthropological contexts. Despite the importance of several factors influencing the analysis of the ICH safeguarding and transmission practices through museum activities, this text omits some very important issues, such as the role of tourism as a catalyst of economic sustainability both for museums
and ICH, and the debates on the objectification of heritage. For the purpose of this article, the
author assumes that there is a need for blending together the functions of exhibitions, performance, interaction and interpretations with the intrinsic functions of the ethnographic museum
– researching, inventorying, safeguarding and promoting intangible cultural heritage and museum
representations, with the common aim to transmit these living traditions to future generations.

About Surova feast
On 2 December 2015, the UNESCO Intergovernmental Committee for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage inscribed the ‘Surova folk feast in Pernik region’ on the Representative List
of Intangible Cultural Heritage of Humanity. The element is concentrated in the region of Pernik,
with its administrative centre in the town of Pernik, located in Central Western Bulgaria, near the
capital city of Sofia. The folk feast Surova represents traditional masquerade games as a live practice in more than 36 villages and towns in the area, the bearers of the element.
The Surova folk feast in the Pernik region takes place every year on 13 and 14 January – the New
Year according to the old calendar.1 For local communities, it is nowadays their favourite feast. The
core of the element is the masquerade ritualism, which has served for many generations as a positive transition from the old to the new year. The immediate participants of these ancient – but still
alive – new year rites are the survakari masquerade groups, playing and going around the villages.
1

Bulgaria adopted the Gregorian calendar in 1916; that is why in the Orthodox Church the Julian calendar used previously is
called ‘old calendar’.

321

�322

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Greeting between leaders of two groups, village of Chepintsi, 2012.

The group of survakari from the village of Banishte visiting the neighbouring village of Razhavets, 2012.
Photo by Iglika Mishkova.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

All participants wear masks; some of them perform special masquerade roles, e.g. ‘the leader’, ‘the
newlyweds’, ‘the priest, or ‘the bear with the bear-leaders’.
In the evening of 13 January, the survakari go to the village centre, light bonfires and play around
them, and tease the surrounding spectators. They also visit other neighbouring villages and meet
other masquerade groups. All survakari play the ring dance horo and have fun. Early in the morning
of 14 January, the masked men gather together again to walk around the village and proceed to
visit every house. In all houses, they ritually ‘marry the young couple’, and the bear figure ‘mauls for
good health’. The hosts wait for them with a ritually set table, treat them to a good meal and give
them presents. The visit of the masked men to each house is a must.

Participants of the practice
By the beginning of the 20th century, only the young single men from the community masked
themselves, because the practice performed functions directly related to men’s initiation
and marriage. Other inhabitants of the villages (women, children, and married men) were not
permitted to take part in the masquerade games. Nowadays, not only men of all ages, but also
women and children participate equally and actively in them, which can be observed by everyone
present at the feast.
The bearers of the Surova feast are ordinary people. The participants in the survakari
masquerade games are not professional performers and do not have institutional obligations
concerning its organisation. They go out and play spontaneously, by tradition, in the same way
their predecessors did.
Each group establishes its own organisation and includes all inhabitants of the village. The
survakari choose their leader and distribute among themselves the ‘roles’ – special characters that
each one will represent. During the feast, the leader is listened to and obeyed unconditionally.
After the feast, the survakari hold a special meeting and decide on the use of the collected
donations, depending on the problems and needs in their villages. Most frequently, they cover the
needs of community centres (chitalishte), or general village necessities. The local authorities take
their decisions into consideration.
The survakari masquerade tradition in the communities of the Pernik region is passed down
from generation to generation, from the old to young, as it has always been in traditional societies.

323

�324

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

A continuous form of communication among people from different social, professional, and
age groups is achieved through the element’s implementation, based on handing down, assimilating, and expressing traditional knowledge and skills. Thus, spread by the integration of certain,
recognised ways of thinking and feeling, approved by the ICH bearers, this tradition guarantees
itself a continuity in time and space.
The viability of Surova is ensured by its function as a cultural resource and creativity expression
for the young generation. Its continuity is also guaranteed by the consolidating role it plays for local
people of different age and social status. It is not only permanent village residents who take part in
the practices but also many people living in urban environments. For one’s family, it is a matter of
great prestige to have its members participating in the survakari group. It is also not an exaggeration to say that in the region of Pernik, every house keeps memories about traditional Surova – in
the form of vivid reminiscences, masks, and photographs hanging on walls. Also at schools and
community cultural centres all activities related to the feast are continuously encouraged.

The relationship between the Surova feast and the Festival
of masquerade games
In order to maintain the Surova feast, the Municipality of Pernik established the Festival na Maskaradnite Igri (Festival of masquerade games) in 1966.2 The relationship between the feast and the festival
has already continued for almost half of a century and has not brought any negative consequences
on the viability of Surova as an ICH element (Vukov 2015a). On the contrary, the festival has contributed to raising awareness about the Surova feast and has facilitated the efforts for maintaining
its vitality. Over the past fifty years of the festival’s existence, no negative influences have been
observed. The ongoing expectation is that the positive relationship between the Surоva feast and
the Festival of masquerade games will continue in the future, and that has been the reason for not
outlining the possible risks and the lack of need of undertaking any measures in this regard.

2

Nowadays it takes place at the end of January every year – two weeks after it is held in the villages. From the very beginning,
although announced as ‘regional’, the festival has incorporated masquerade game groups from the whole country and has thus
acquired a national character. In this way, the festival in Pernik stimulates the revival of the masquerade games in a number of
villages and the appearance of other festival events in urban environment. In 1985 its statute became international under the
title of International Festival of Masquerade Games ‘Surva’. Nowadays, more than 100 groups with more than 6000 masked
performers take part in this festival, together with international participants.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

For the Pernik region communities, there is a clear distinction between the Surova feast in
the villages and the Festival of masquerade games in the town. The festival is a part of urban
culture, showcasing in a modern way the Surova folk tradition, which has been transmitted for
many generations and has been maintained vital in the villages of the Pernik region (Vukov 2015a).
At the Surova feast, there are more people present from the local community than there are at
the festival, which is international by status and includes performing groups from various parts of
the country and abroad. In fact, some of the local groups and bearers from the Pernik area do not
attend the festival but dance only in the villages during the Surova feast. From such a perspective,
the inscription of the Surova feast in the Representative List plays an important role in paying
special attention to the living tradition and in encouraging the bearers in their efforts to safeguard
their heritage within their rural environment.
Until now, there have not been any indications of any negative impact of the festival on the
customs in the villages. On the contrary, it has played a positive role for the masking games in the
entire country. During the communist period, when masquerade games were categorised as religious traditions, the establishment of the festival in the 1960s helped to justify the performance
of masquerade festivities in different parts of the country. Throughout the years of its existence,
there has been a positive collaboration between the organisers of the festival, the local communities, and also the bearers in Pernik area, who sometimes take part in the juries of the international
event. An example of the positive impact is that the nation-wide and international interest in the
festival motivates the bearers of the Surova feast to safeguard and transmit the element further.
And they eagerly do, which is proven by their mass participation in the festivities.

Institute of Ethnology and Folklore Studies with Ethnographic
Museum
The role of the Institute of Ethnology and Folklore Studies with Ethnographic Museum (Institut
za etnologiya i folkloristika s Etnografski muzey, IEFSEM) – the NEM is actually an administrative
unit within it – it has been vital for researching, promoting, and safeguarding intangible cultural
heritage over the past 110 years. Even before the ratification of the 2003 UNESCO Convention
for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, IEFSEM played a crucial role in the creation of the national database of ICH elements within the programme of Living Human Treasures.

325

�326

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Village Banishte, 2012. Photo by Iglika Mishkova.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

‘Surova feast in the Pernik region’ was inscribed as an element on the National Inventory of ICH
by an expert team from the IEFSEM, with the participation of the Ministry of Culture of the Republic
of Bulgaria (Ministerstvo na kulturata), coordinated by the regional administrative structures in the
field of culture, including the national network of the Bulgarian community centres.
As a key institution within the ICH safeguarding system, IEFSEM also stores and maintains the
documentation related to ICH. The National Centre for Intangible Cultural Heritage (Natsionalen tsentar za nematerialno kulturno nasledstvo) preserves and ensures access to audio and
video files, written records concerning elements’ status, and their nominations. Furthermore,
the Ethnographic Archive is one of the oldest Bulgarian archives; it preserves the photographs
of masquerades from the Pernik area taken between 1906 and 1947. At the same time, the
NEM has a small collection of masks and other objects related to the element. As a work of folk
art, the survakari masks are unique products of human creativity. The recognition and provision of their visibility on the international level is clearly contributing to the acknowledgement
of the element as a part of world cultural heritage, and it is also a great source of inspiration
to modern artists.
Intangible heritage suggests a holistic understanding of what cultural heritage is by acknowledging the significance and value of oral and living practices, and expressions that are related to
objects, monuments, and cultural spaces. In addition to the definition provided by the UNESCO
2003 Convention, ICH has been further analysed in the context of museums.

Museum collections
Intangible heritage reveals the cultural significance and value of museum collections. It places
objects in the context of their production and use. The NEM has been collecting masks from the
area of Pernik since 1906, thus making it the first museum exhibition that has ever exhibited
Bulgarian culture. Unfortunately, due to poor conservation experiences in the past, and due to
the nature of the specific material that the masks are made from, the NEM had lost its old collection. In the years after the Second World War, the Museum started a new process of documenting
the masquerade. A few members of the Museum staff who are painters visited the villages and
made paintings of the masks and the practice. Afterwards, the museum enriched its collection with
authentic artefacts from the region.

327

�328

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Village Elov dol, 2012. Photo by Iglika Mishkova.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

Every year, starting from the year 2000 until today, the Museum has held fieldwork in the villages
and collected pictures and videos in the Archive. The fieldwork on this topic presents a number of
methodological challenges. It entails extensive involvement and active participation of communities who are the bearers of living culture. When researching intangible heritage, museum professionals are engaging with local communities, trying to understand the history and meaning of their
cultural expressions. The representatives of IEFSEM actively participate in scientific conferences
on ICH-related topics.

Museum presentations
Exhibition-making is one of the main aspects of museum practice. In the 19th and 20th centuries,
museums exhibited objects taxonomically in glass cases, which appealed only to the sense of sight. At
the beginning of the 20th century, the NEM followed the same practice when exhibiting the masked
people from the area of Pernik. The contemporary museum practice, however, witnesses exhibition
models featuring live music, special lighting effects, and dance performances. After the publications
about New Museology and ‘post-museum’ or ‘modernist museum’, the responsibility of the museum
towards education and enjoyment of the audience was emphasised instead. As a result, display practices have evolved, and considerable attempts have been made towards a more holistic interpretation of museum artefacts. The museum does not only exhibit objects but also hosts socio-cultural
programmes to sustain and promote the creativity of indigenous communities (Bortolotto 2007).
Intangible heritage is by definition people-oriented rather than object-centred. At its core, implementation of the new initiative will transform the relationships between museums and their audiences and stakeholders. Among the results will be requests by people from diverse backgrounds to participate in substantive dialogues about their intangible heritage, and to share authority in defining and curating a museum’s
interpretation of their heritage. The outcome of these efforts will be a paradigm shift of exceptional magnitude (Boylan 2006, 63).

In the process of curating intangible heritage, museums must thus know how to establish
equal partnerships with culture bearers and develop mechanisms for sharing authority and decision-making about museum activities and representations.
In the period between 2005 and 2016, the NEM presented four different exhibitions about
masks and masquerades: Magicheskata maska (The magic mask, 2005), two international exhibi-

329

�330

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

tions as a part of the project Carnival King of Europe (2009, 2012),3 and Surova (2016). All of those
exhibitions focused their attention on the masks; ethnographic objects – ‘fragments’ (Kirshenblatt-Gimblett 1998) – and the people who produce and use these objects. The masks from the
Pernik area were exhibited both as artistic objects with distinct technical and aesthetic characteristics, as well as means of introducing symbolic expressions tied to their original use to the audience.
Thus, the notion of intangible heritage in museums enables a wider and deeper interpretation and
contextualisation of artefacts.
In terms of exhibition-making, the concept of intangible heritage is relevant to the contextualisation of objects. It unravels their cultural significance and symbolic value that extend beyond
their technical and artistic features by placing them ‘into wider circles of meaning’ (Garton Smith
2000, 58). This can be achieved in several interpretive ways that help to trigger different associations and connections, such as storytelling, narrations, music, or what Kirshenblatt-Gimblett (1991,
389–390) described as ‘in context’ installations. Among others, they include multimedia applications, headphones, charts, panels and labels; and help to facilitate the production of different
levels of meaning (Alivizatou 2006).
That is the reason why the last exhibition about Surova in the NEM was an installation with
masks (received from the bearers) and other objects, showcased in video and audio format, along
with the voices of the participants of Surova. The aim of the exhibition was to establish a dialogue
between the Museum and the communities. Unlike traditional cultural heritage however, objectified in artefacts for observation and already existing in the museum vaults, in these exhibitions,
the bearers of intangible cultural heritage were involved in the preparation of their own culture
representations; they explained their idea of adding the element to the List and the significance of
Surova for the local communities on the provided screens.
On the one side thus, the presentation is concentrated under Surova in a perspective-integrating
manner, playing a role in the construction of a ‘bridge between the generations’. The attractiveness
of the masquerade holiday experience appeals to the youth and raises their self-esteem as continuers of the tradition and interpreters of the cultural originality of their village communities. In the
preparation of Surova feast, the participants in the masquerade always create their best masks and
costumes to distinguish them from those of the neighbouring village. Nowadays, practising of this
element also constitutes an unusual form of informal education in tolerance and respect to other
3

For details, see the project’s website: www.carnivalkingofeurope.it/activities/exhibition.php.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

cultures, religions, and ethnicities. The Roma people, also masked and disguised often participate
in the masquerade games, directly and equally taking part in the feast, participating in the inter-village gaiety. Foreigners and the students living in this region are also interested and take part in the
masquerade, which is very positively regarded by the local community.
On the other side, the presentation stresses the framework of ‘togetherness’ of the community life. The survakari groups in the different villages are free and open formations which maintain a community life; all of them collectively make and implement decisions concerning not only
the feast but also the sustainable development of the village. And although they compete in
making original masks for differentiating their village, they also exchange resources and materials for the successful running of the feast and thus form new, mutually beneficient friendships
and connections.
The role of the museum as a mediator does not stop at these positive experiences. It also serves
as a platform to voice the problems incurred in the process of safeguarding and transmitting the
intangible cultural heritage. The presentation of the movies with interviews held with the bearers
of the practice clearly demonstrates the problem with decreasing population in the Pernik region,
which poses a threat to its continuity. They explain how preserving the tradition could solve this
issue: ‘if every day was Surova, the villages would be full of people’.
The role of the IEFSEM for safeguarding the Surova feast as ICH is visible also in the nomination for the UNESCO Representative List of Intangible Cultural Heritage of Humanity. The nomination stresses that some of the measures taken on regional and municipal levels to prevent this
process of population decline – particularly those related to the promotion of local traditions – are
also a resource for local and sustainable development. Certainly, the decreasing population poses
a potential threat to maintaining the viability of Surova, but this threat is minimal because of the
enormous popularity that this traditional practice enjoys among the communities in the area, and
because of the large number of young people who take part in the feast who are willing to transmit
it (Vukov 2015a). Not least, the feast is a focal point of gathering for people who were born in the
area, live elsewhere, but come back especially for the festivities and participate in maintaining this
tradition.
Depopulation is a problem in the entire country. It depends on the state’s social and economic
policies, job opportunities, and overall possibilities for social, cultural and economic development
offered in rural areas. The Surova feast and ICH alone cannot solve this problem on their own.
However, on 13–14 January, when the festivities take place, a lot of people come back to their

331

�332

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

villages for the celebrations, to participate in the preparations of masks and costumes, and to see
the live performance in the masquerade games. The custom plays an important role in attracting
migrants, gathering tourists, and enlivening the villages in the days of Surova feast. The inscription
of the element in UNESCO’s Representative List enhances the bearers’ self-esteem in transmitting
their cultural traditions. As noted in the nomination file, the wide popularisation and acknowledgement on the international level would stimulate the governmental institutions to a resourceful
support of the communities in the depopulated and declining villages of the region. This would, in
turn, increase the potential for cultural tourism in the area and contribute to its sustainable development in the long-term perspective.
Beyond the crucial role that the IEFSEM has played in the nomination and inscription of the
element in UNESCO’s Representative List, the NEM supports the safeguarding and transmission
of Surova traditions thanks to the interpretation and contextualisation of the organised events.
Exhibitions, performances, and overall parallel festivities in the museum enable audiences to think
beyond the displayed objects and gain new and profound insights into the ICH themes. Such events
include craft demonstrations, performances, talks, and study days. Initiatives of this kind reveal the
effort of museums to introduce elements of living culture into their practice, and the importance
of educational programmes that use the tradition bearers – masters of the masks – for promoting
the continuity of ICH.

Conclusion
The concept of intangible heritage safeguarding and transmission through museum activities
has proven its feasibility and effectiveness with the Surova feast and the related IEFSEM and
NEM actions. The diverse ways of interpreting and contextualising collections and the production of multidimensional exhibitions have proven to benefit both the museums and the ICH
bearers. They also serve as models for sustainable relationships between representing the tradition and safeguarding the ICH. The creation of multi-layered events dedicated to Surova at the
NEM is also an opportunity to empower the voices of the local communities through museum
presentations that promote the transmission of the tradition and can serve as a good example
for ICH-related practices.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

References
Adell, Nicolas, Regina F. Bendix, Chiara Bortolotto, and Markus Tauschek, eds. 2015. Between Imagined Communities
and Communities of Practice: Participation, Territory and the Making of Heritage. Göttingen: Niedersächsische
Staats- und Universitätsbibliothek.
Alivizatou, Marilena. 2006. “Museums and Intangible Heritage: The Dynamics of an ‘Unconventional’ Relationship.”
Papers from the Institute of Archaeology 17: 47–57.
Alivizatou, Marilena. 2012. Intangible Heritage and the Museum: New Perspectives on Cultural Preservation. Walnut
Creek, CA: Left Coast Press.
Ballacchino, Katia. 2014. “Spires and Towers Between Tangible, Intangible, and Contested Transnational Cultural
Heritage.” In Sabato Rodia’s Towers in Watts: Art, Migrations, Development, edited by Luisa Del Giudice, 289–306.
New York, NY: Fordham University Press.
Bortolotto, Chiara. 2007. “From Objects to Processes: UNESCO’s ‘Intangible Cultural Heritage’.” Journal of Museum
Ethnography 19: 21–33.
Boylan, Patrick J. 2006. “The Intangible Heritage: A Challenge and an Opportunity for Museums and Museum
Professional Training.” International Journal of Intangible Heritage 1: 53–65.
Garton Smith, Jennifer. 2000. “The Impact of Curation on Intangible Heritage: The Case of Oradour-sur-Glane.”
In Museology and the Intangible Heritage, Munich/Germany and Brno/Czech Republic, November 26 – December
05 2000, edited by Hildegard K. Vieregg, 58–66. München: Museums-Pädagogisches Zentrum.
Golinelli, Gaetano M. 2015. Cultural Heritage and Value Creation: Towards New Pathways. Cham: Springer.
Harrison, Rodney. 2015. “Beyond ‘Natural’ and ‘Cultural’ Heritage: Toward an Ontological Politics of Heritage in the
Age of Anthropocene.” Heritage &amp; Society 8 (1): 24–42.
Hartog, François. 2005. “Time and Heritage”. Museum International 57 (3): 7–18.
Kirshenblatt-Gimblett, Barbara. 1991. “Objects of Ethnography”. In Exhibiting Cultures: The Poetics and Politics of
Museum Display, edited by Ivan Karp and Steven D. Lavine, 386–443. Washington and London: Smithsonian Institution Press.
Kirshenblatt-Gimblett, Barbara. 1998. Destination Culture. Tourism, Museums, and Heritage. Berkeley: University of
California Press.
Pels, Dick, Kevin Hetherington, and Frèdèric Vandenberghe. 2002. “The Status of the Object: Performances, Mediations and Techniques”. Theory, Culture &amp; Society 19 (5–6): 1–21.
Simon, Nina. 2010. The Participatory Museum. Santa Cruz, CA: Museum 2.0.
Smith, Laurajane. 2006. Uses of Heritage. London: Routledge.

333

�334

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Smith, Laurajane, and Natsuko Akagawa, eds. 2008. Intangible Heritage. London: Routledge.
Vukov, Nikolaj. 2015a. The Tenth Session of the Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage, Namibia. Examination of Nominations for Inscription on the Representative List of the Intangible
Cultural Heritage of Humanity. Argumentation Statement for the Inscription of Surova Folk Feast on UNESCO’s
Representative List [audio recording]. http://www.unesco.org/culture/ich/en/10com.
Vukov, Nikolaj. 2015b. The Tenth Session of the Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage, Namibia. Expert Meeting on a Model Code of Ethics. Argumentation Statement for Eliminating the
Word ‘Museification’ from the Code of Ethics [audio recording]. http://www.unesco.org/culture/ich/en/10com.
Vukov, Nikolaj. 2016. “Tendencii za konstruirane na novi Evropejski nasledstva, osnovavashti se na migraciite i obshtoesropejskite politiki (Multikulturalizm i „nezhelano nasledstvo”) [Trends in the construction of new European
heritages, based on migrations and the pan-European policies].” Accessed May 13. http://www.migrantheritage.com/wp-content/uploads/2016/01/dokladnikolay.pdf.

��336

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The Association of Folk
Artists and its activities
for the safeguarding
of intangible cultural
heritage in Poland
Waldemar Majcher*
Paweł Onochin**
Katarzyna Smyk***

*

President of the Executive Board of the Association of Folk Artists (Stowarzyszenie Twórców Ludowych),
waldekmajcher@gmail.com.
** Coordinator of the statutory activities of the Association of Folk Artists, onochinowie@wp.pl.
*** Professor, Maria Curie-Skłodowska University, Faculty of Humanities, Institute of Cultural Studies, Department of Polish
Culture (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Wydział Humanistyczny, Instytut Kulturoznawstwa, Zakład Kultury Polskiej),
Lublin, Poland, k_smyk@wp.pl.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

The Association of Folk Artists occupies an exceptional position
in the universe of the Polish non-governmental organisations engaged
in the protection of intangible cultural heritage. As the oldest institution
which brings together verified folk artists – heritage bearers – it is
predestined to protect both the tradition and folk artists themselves.

The Association of Folk Artists (Stowarzyszenie Twórców Ludowych – STL) is an organisation
with nearly 50 years of achievements, dedicated to the protection of the tangible and intangible
heritage of folk culture. It was established in 1968 at the initiative of artists themselves. The main
statutory objective of the Association is to cultivate folk traditions in the field of art, folklore and
folk literature, to popularise its most precious manifestations and to provide extensive patronage
for folk artists. The Association of Folk Artists has over 2000 full members – folk artists verified
in terms of their ethnographic relevance that represent all areas of plastic art and folklore, i.e.
performance of songs and dance, folk music and all sorts of staged folk theatrical forms, customs,
rituals, as well as oral and written literature. The Executive Board of the Association has its registered office at No. 14 Grodzka Street in Lublin. As regards its organisational structure, the Association has 22 branch offices all over Poland.1 It also has an advisory body – the Scientific Council,
appointed by the National Congress of the Association of Folk Artists. The Scientific Council reviews
the programme and orientations of the Association, contributes to the attainment of its statutory goals and verifies candidates for membership. The Scientific Council consists of four Sections:
Literature Section, Art Section, Folklore Section, and Social and Programme Council. As a general
rule, Sections hold their meetings once a year to verify candidates for membership in the Association (compare ‘Sprawozdanie Rady…’ 2014).

1

For information on the objectives, the number of members and the structure of the Association, see ‘Sprawozdanie Zarządu…’
2014.

337

�338

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Toy making traditions in Żywiec and Sucha Beskidzka presented during the Forum, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

Perebory – weaving traditions in the Bug river region presented during the Forum, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

It should be emphasised that the Association of Folk Artists is the only organisation in Poland
which identifies a folk creator in an expert way, by means of a verification process carried out by
specialists from its Scientific Council. Every year, more than 100 people undergo this procedure,
50% of whom obtain the status of a folk artist and are accepted as full members of the Association. It is meant to confirm that their works are ethnographically authentic and consistent with
the tradition of the home region of a given artist or craftsman. Over time, the terms of admission to the Association of Folk Artists have been reviewed and modified in response to cultural
transformations. Nonetheless, they have always been intended to sustain the traditional art and
to bring together tradition and modernity in a harmonious way. For this reason – as it has been
stated in the Terms and Conditions for Admission to the Association of Folk Artists – the commission
of a given Section of the Scientific Council checks if at least half of the works submitted for evaluation are consistent with regional traditions. For example, in the case of folk artists who wish to
become members of the Association, at least five out of ten works must satisfy the above-mentioned condition; in the case of writers of folk literature – thirty out of sixty poems or ten out of
twenty pieces of prose must satisfy that condition. According to another strictly obeyed rule, ‘the
candidate may not have specialist education and his or her creative output should be connected
with a rural environment’ (Stowarzyszenie Twórców Ludowych 2017b).
When Poland ratified the 2003 UNESCO Convention, the Association of Folk Artists sought to
align its activities with the provisions of the Convention. It was found then that a large number of
statutory activities of the Association, especially those associated with documenting, archiving,
non-formal education and dissemination of all manifestations of folk creativity, successfully implement the UNESCO’s recommendations concerning the protection of intangible heritage, which
is understood as ‘identification, documentation, research, preservation, protection, promotion,
enhancement, transmission’ of various aspects of such heritage (Article 2 paragraph 3 of the
Convention).2 Since then, the Association of Folk Artists has emphasised and confirmed this aspect
in its official documents and in its activities promoting the ideas of the Convention.
The following part of this paper focuses on the tasks performed by the Association of Folk
Artists, which are closely aligned with the 2003 Convention: documentation, archiving, promotion,
education and publication.

2

Konwencja UNESCO w sprawie ochrony niematerialnego dziedzictwa kulturowego, sporządzona w Paryżu dnia 17 października
2003 r., Dziennik Ustaw [Journal of Laws] 2011, no. 172, item 1018.

339

�340

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Documentation and archival activity
1. Work associated with national databases with data on folk artists and artistic groups from
rural areas
Every year, the databases are maintained by being continually verified, updated and supplemented. New data are verified and retrieved by means of distribution of questionnaires, on-site
interviews, correspondence with creators and participation in folklore events. The resulting
materials provide a basis for analysing contemporary transformations that take place in contemporary culture. This, in turn, makes it possible to register phenomena evidencing the evolution
and directions of the development of art and handicraft in rural areas. At present, the databases
contain over 12,000 records. Each record describes one creator, craftsman, ensemble or a folk
band. The base covers such fields of art, handicraft and craftsmanship as: weaving, lace making,
embroidering, pottery-making, painting, sculpturing, braiding, blacksmithing, woodcarving,
toy-making, paper and tissue decorating, ritual arts, constructing folk musical instruments, as
well as arts represented by only a few artists: amber crafting, horn crafting, silverware-making,
production of sieves, tile-making, saddle-making and bell-founding. As regards folklore, they
cover singing groups, ritual, theatrical and satirical groups, song and dance ensembles and
bands. Another category includes folk poets, prose writers and playwrights.
Data are collected not only for documentation and archiving purposes but also with the aim
to stimulate interest and restore disappearing skills in the regions and to disseminate information about folklore among all those who are interested. The databases are created and made
available3 in order to foster knowledge about regional culture, its characteristic products and
specific artists – masters of their areas of artistic specialisation.
2. Documentation of achievements of contemporary folk art
Documentation is produced continuously and all year round:
• by capturing photographic and video footage of artistic activity of creators who cultivate folk
art and folklore, including works of art, performances, presentations, shows and workshops,
exhibitions, memoirs, accounts, etc.;
• by documenting the results of folklore events organised in various regions of the country,
mostly events in which members of the Association of Folk Artists are involved;
3

The bases are made available to interested institutions and individual persons by the employees of the Executive Board of the
Association of Folk Artists.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

• by sourcing materials which evidence the activities of individual artists, such as catalogues,
literary works and leaflets documenting individual artistic pursuits and dissemination activities,
as well as publications, surveys, personal files, press releases and minutes, obtained directly
from creators and animators of regional culture.
3. The Archives of the Association of Folk Artists
All obtained materials are archived in accordance with the procedure of the Archives of the
Association of Folk Artists, operating since 1968. In total, about 150 types of items are archived
every year, including source documents and manuscripts, surveys, personal files, literary works,
publications, leaflets, press cut-outs, catalogues, scripts of shows, rules of procedure and
minutes, as well as 1,5000 photographs. All interested persons can access the Archives of the
Association of Folk Artists after being permitted to do so by the Executive Board of the Association of Folk Artists.

Dissemination and educational activities
1. The Folk Art Fair in Kazimierz Dolny (the 50th edition of the Fair was held in 2017)
The Fair, taking place as part of the Ogólnopolski Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych
(Festival of Polish folk ensembles and folk singers) (with its 51st edition held in 2017), is one
of the oldest and most prestigious national festivals that present the contemporary folk art in
Poland. It brings together more than 100 artists representing particular regions of Poland and
different areas of artistic pursuit: sculpting, painting, pottery-making, blacksmithing, braiding,
wood and chip product-making, weaving, embroidering, lace-making, decorative and ritual
arts, toy-making, constructing musical instruments, etc. The most outstanding folk artists and
craftsmen, masters of artistic workmanship, laureates of prestigious competitions, as well as
young folk-art practitioners whose works directly relate to the traditional design and craftsmanship present their works there.
The Fair does not only show and promote folk art but also creates a unique atmosphere that
helps to establish a direct contact between artists and recipients, for example, during shows
and handicraft workshops. An inseparable element of the Fair is also a competition for the
best works presented on stalls. The competition has a noticeable positive effect on the quality
of presented items; it encourages artists to respect the ethnographic canon and to prepare

341

�342

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Basketry traditions presented by Serfenta (NGO) members during the Forum, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

their exhibitions with more care and enhance their visual attractiveness. For many years, the
participants of the Folk Art Fair have consistently had to satisfy high artistic requirements. The
Association of Folk Artists strives to make sure that presented works are authentic. In this way,
it prevents folk art from becoming uniform and impoverished in terms of its authenticity.4
2. Web portal KulturaLudowa.pl
The Association of Folk Artists administers and edits the web portal KulturaLudowa.pl. The tradition in contemporary times (kulturaludowa.pl), created as a central, web-based source of continually updated and critically reviewed information about folk culture and its heritage in a broader
sense. The portal serves as a multi-media tool and an information base for animators of culture,
regionalists, researchers, ethnologists, pupils, students and for anyone interested in traditional
culture. The main purpose of the portal is to popularise traditional folk culture, to enhance
the sense of regional identity and its values, to broaden and strengthen the image of old and
modern folk art and to demonstrate its significance for national culture. Another important
focus of the web portal includes the issues associated with safeguarding the intangible cultural
heritage and its specific uses, in line with the UNESCO Convention (see, for example, Kultura
Ludowa 2015, 2017a). The patronage for the web portal is provided by the National Heritage
Board of Poland (Narodowy Instytut Dziedzictwa).
The tasks associated with administering and editing the web portal include constant and
systematic verification of information services by updating the database and publishing the
latest news items, stories, reviews and presentations.
3. The Academy of Folk Art
The Academy of Folk Art (with its 8th edition in 2017) was inaugurated in 2010 as an educational
project, taking the form of a series of workshops. The workshops take place at the Gallery of the
Association of Folk Artists in Lublin. They are conducted by folk artists and members of the Association – masters from all over Poland, who present their skills and knowledge of native traditions. Every year, the project workshops are organised around five topics comprising various
traditional creative disciplines. Until now, the workshops have been attended by about 90
organised groups (approximately 1,500 people). The workshops are accompanied by thematic
exhibitions which present traditional products of artistic craftsmanship. The meetings with the
tradition at the Academy of Folk Art are an excellent way to popularise practices and customs
4

For stories from the next edition of the Fair, together with a selection of photographs and minutes of the competition, see for
example ‘47th Fair…’ 2014; Onochin 2015, 2016.

343

�344

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

that are still alive, and as such they are extremely important in the process of implementing
the objectives of the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage,
focusing on direct transmission of skills and knowledge. The tangible and material results of this
task include the works of the project participants, produced during the workshops. Moreover,
the workshops enable artists to confront and exchange ideas, while their participants have
an opportunity to become familiar with the traditions of many regions (Kraczoń 2015).
4. The Scene of Tradition
Another project carried out by the Association of Folk Artists with the aim to popularise and
disseminate folklore is the ‘Scene of Tradition’. The project consists of music sessions for children, entitled ‘Grow Music’, and of music sessions for adults.
The ‘Grow Music’ project has been designed as a series of activities focusing on musical traditions. They take the form of mini-concerts and music workshops for the youngest children
(from nursery schools and primary schools). During these sessions, traditional songs, dances
and elements of children’s folklore are presented, together with the most interesting elements
of the cultures of minorities and ethnic groups living in Poland. There are also presentations of
folk instruments and traditional old games, with live music accompaniment (see, for example,
Kultura Ludowa 2016).
Music sessions for adults take the form of workshops, presentations, concerts and dances,
which are intended to demonstrate and promote selected aspects of traditional music. The
events take place in different types of locations in Lublin (restaurants, clubs, cultural centres,
non-governmental institutions). They include meetings with musicians and interesting people
from rural areas who are involved in preserving folk music, as well as multi-media presentations
(with old photographs and archival films), stories about music and its contexts and contemporary functions. All these events provide participants from different backgrounds with an opportunity to exchange skills and musical experience. Other activities include concerts and dances
performed by the best bands and folk groups from Poland. The ‘Scene of Tradition’ enables
performers of the older and younger generation and the laureates of numerous festivals and
awards to meet and perform together. It is a lively presentation of the musical cultural heritage
(for example Kultura Ludowa 2017b).
5. The Jan Pocek Literary Contest
The Jan Pocek Literary Contest (45th edition in 2017) is the most prestigious national Polish
competition for folk writers, poets, prose writers and storytellers from different age groups,

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

organised annually since 1972 (see, for example, ‘Z historii…’ 2006). It enables folk literary
artists to present their artistic works and to compare them with those of other artists. The
contest is open both to members and non-members of the Association of Folk Artists. Every
year, about 100 writers take part in the contest. It builds and strengthens ties between folk
artists, provides them with artistic inspirations and ideas and stimulates their creativity. It also
helps to identify and document the phenomena taking place in folk literature and to study
its development trends.

Publishing activities
1. The ‘Heritage’ Library of the Association of Folk Artists
Publishing activities are an extremely important and long-lasting element of the work of the
Association of Folk Artists. On the one hand, they present the academic and research achievements and pursuits associated with folk culture. On the other hand, they show the achievements of the creators themselves. Since 1976, the Association of Folk Artists has been
publishing collections of works of particular authors and anthologies of folklore literature from
its ‘Heritage’ Library Series (Niewiadomski 2012). It is the only entity in Poland which publishes
such works systematically and in line with the criteria of philological editing.
2. ‘Twórczość Ludowa. Kwartalnik Stowarzyszenia Twórców Ludowych’ (Folk creativity. A quarterly magazine of the Association of Folk Artists)
‘Twórczość Ludowa’ (published for the 32nd year in 2017) (Adamowski and Orlik 2013) is the
only Polish magazine with a countrywide circulation that is entirely devoted to contemporary
folk art and its achievements and problems. It is addressed to folk artists, animators of cultural
life, instructors, employees of cultural institutions and all readers interested in folk art. It
discusses issues which are essential for the community of folk artists, showing the complexity
and unique beauty of the Polish folk culture heritage and popularising that heritage in all its
manifestations. Authors who publish their texts there include outstanding Polish academics,
ethnographers, sociologists, culture experts, Polish philologists, musicologists, folklorists,
regionalists, folk artists, employees of regional cultural institutions, as well as enthusiasts and
other people interested in folk culture. For 32 years the magazine has gained numerous readers
and supporters, functioning as a bridge between creators of folk culture and the community

345

�346

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Cross-cultural encounter. Żukowo school of the Kashubian embroidery bearers talking with the ICH expert from
Romania, Adina Hulubaş, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

of researchers and animators of culture. Two issues of the magazine are usually published every
year (Stowarzyszenie Twórców Ludowych 2017a).
***
The Association of Folk Artists occupies an exceptional position in the universe of the Polish
non-governmental organisations engaged in the protection of intangible cultural heritage. As the
oldest institution which brings together verified folk artists – heritage bearers – it is predestined to
protect both the tradition and folk artists themselves. The Association of Folk Artists fulfils its predestined function in many ways, for example, as has recently been the case, by presenting its opinions
on new legal acts that are needed to fill the gaps in the Polish legislation. Relying on Articles 5 and
6 of the Constitution of the Republic of Poland of 2 April 19975 that define the obligations of the
State connected with the maintenance of the cultural heritage as a significant source of the nation’s
identity, the Association of Folk Artists has for many years emphasised the need to start work on
a new act on the protection of the cultural heritage that would take into account, in a harmonious
way, both the tangible and intangible heritage (Majcher and Onochin 2015; Majcher 2015). In 2017,
the postulates connected with the intangible heritage are beginning to be fulfilled – at the initiative
of the Minister of Culture and National Heritage, the work has been started to amend the current
Act of 25 October 1991 on organising and conducting cultural activities6 and to adopt a new Act
that will regulate the organisation and conduct of artistic activities. Within the framework of the
National Culture Conference, encompassing a range of activities expected to bring new statutory
solutions, operated by the Frederic Chopin National Institute (Narodowy Instytut Fryderyka Chopina)
(with Mr. Artur Szklener as its Director) – work is under way on five modules, including one devoted
to folk artists and folk art. The voice of the Association of Folk Artists has played a significant role in
the preliminary stage of this work, i.e. non-public and public consultations in particular communities.
It is an expert voice which cannot be ignored in the lawmaking and legislative process; after all, the
Association of Folk Artists not only represents artists, animators of culture, educators and leaders of
local communities, but it also has extensive resources, including its rich and varied experience in the
protection of the intangible cultural heritage.

5 Dziennik Ustaw 1997 no. 78 item 483.
6 Dziennik Ustaw 1991 no. 114 item 493.

347

�348

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

References
“47. Targi Sztuki Ludowej w Kazimierzu Dolnym [The 47th Folk Art Fair in Kazimierz Dolny]”. 2014. Twórczość Ludowa
3–4: 61–62.
Adamowski, Jan and Adam Orlik. 2013. “Bibliografia zawartości »Twórczości Ludowej« za lata 1986–2000 [Bibliography of „Folk Creativity” in 1986–2000].” Twórczość Ludowa 3–4: 1–2.
Kraczoń, Katarzyna. 2015. “Promocja niematerialnego dziedzictwa kulturowego w Galerii Sztuki Ludowej STL
w 2015 roku [Promotion of intangible cultural heritage at the Folk Art Gallery of the Association of Folk Artists
in 2015].” Twórczość Ludowa 3–4: 67.
Kultura Ludowa. 2015. “Zarządzanie światowym dziedzictwem kulturowym – e-książka do pobrania [Management
of the world’s cultural heritage – with a downloadable e-book].” Accessed December 28. http://kulturaludowa.
pl/aktualnosci/zarzadzanie-swiatowym-dziedzictwem-kulturowym-e-ksiazka-do-pobrania/.
Kultura Ludowa. 2016. “Lublin. Rośnij muzyczko, rośnij – warsztaty muzyczne dla dzieci [Lublin. Grow Music – music
workshops for children].” Accessed November 16. http://kulturaludowa.pl/aktualnosci/lublin-rosnij-muzyczkorosnij-warsztaty-muzyczne-dla-dzieci/.
Kultura Ludowa. 2017a. “Dziedzictwo kulturowe [Cultural heritage].” Accessed July 16. http://kulturaludowa.pl/
aktualnosci-niematerialne-dziedzictwo-kulturowe/.
Kultura Ludowa. 2017b. “Lubelska Scena Tradycji – Kapela dęta ze Zdziłowic [The Lublin Stage of Tradition – The
brass band from Zdziłowice].” Accessed July 16. http://kulturaludowa.pl/wydarzenia/lubelska-scena-tradycji-kapela-deta-ze-zdzilowic/.
Majcher, Waldemar. 2015. “Rok Kolberga – i co dalej? Wystąpienie Prezesa STL w Sejmie RP [Kolberg’s Year – and
what next? The speech of the President of the Association of Folk Artists at the Polish Parliament].” Twórczość
Ludowa 1–2: 1–3.
Majcher, Waldemar and Paweł Onochin. 2015. “Współczesna rola Stowarzyszenia Twórców Ludowych w ochronie
kultury ludowej – wartości – wyzwania – zagrożenia [Contemporary role of the Association of Folk Artists in the
protection of folk culture – values – challenges – threats].” Twórczość Ludowa 3–4: 5–7.
Niewiadomski, Donat. 2012. “Współczesne edycje pisarstwa ludowego. Fenomen socjokulturowy [Contemporary
editions of folk literature. A socio-cultural phenomenon].” Twórczość Ludowa 1–2: 8–12.
Onochin, Paweł. 2015. “XLVIII Targi Sztuki Ludowej w Kazimierzu Dolnym [The 48th Folk Art Fair in Kazimierz Dolny].”
Twórczość Ludowa 1–2: 57.
Onochin, Paweł. 2016. “49. Targi Sztuki Ludowej w Kazimierzu Dolnym [The 49th Folk Art Fair in Kazimierz Dolny].”
Twórczość Ludowa 3–4: 5–6.

�Part 3. Creating the ICH safeguarding system – current challenges and solutions

“Sprawozdanie Rady Naukowej STL [Report of the Scientific Council of the Association of Folk Artists].” 2014.
Twórczość Ludowa 3–4: 11–12.
“Sprawozdanie Zarządu Głównego STL (2010–2013) [Report of the Executive Board of the Association of Folk
Artists (2010–2013)].” 2014. Twórczość Ludowa 3–4: 3–4.
Stowarzyszenie Twórców Ludowych. 2017a. “Twórczość Ludowa [Folk creativity].” Accessed July 16. http://zgstl.pl/
wydawnictwa/tworczosc-ludowa/.
Stowarzyszenie Twórców Ludowych. 2017b. “Warunki przyjęć do STL [Terms and conditions for admission to the
Association of Folk Artists].” Accessed July 16. http://zgstl.pl/media/dokumenty-do-pobrania/.
“Z historii konkursów literackich imienia Jana Pocka [The history of Jan Pocek literary competition].” 2006. In Odejdę
a po mnie pieśń zostanie. Wydawnictwo pokonkursowe XXXV edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Jana
Pocka [My song will remain when I’m gone. Post-competition publications of the 35th edition of the Jan Pocek
National Literary Competition], selected, edited, commented on and compiled by Donat Niewiadomski and
Marta Wójcicka, 109–256. Lublin: Association of Folk Artists.

349

�350

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

�PART 4.
ICH AND SUSTAINABLE
DEVELOPMENT

�352

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Lists of intangible cultural
heritage: the beginning
or the end of sustainability?
Eva Románková-Kuminková*

*

Wallachian Open-Air Museum (Valašské muzeum v přírodě), Rožnov pod Radhoštěm, Czech Republic,
e-mail: romankova@vmp.cz.

�Part 4. ICH and sustainable development

Every year, the experience with the implementation of the Convention
teaches us new things. We can already see that the lists will not help
in providing the intangible cultural heritage with sustainability. They will,
however, help to institutionalise it and highlight its existence, perhaps
attract new bearers. But will the lists ever help to secure its undisturbed
and natural development?

Everyone wants to be on the list! The Representative List of the Intangible Cultural Heritage
of Humanity has become a phenomenon. The 2003 UNESCO Convention for the Safeguarding
of the Intangible Cultural Heritage as well as the concept of listing intangible cultural heritage are
young and we still do not know the entire impact and the consequences that are going to follow
their implementation and development, although the discussions about potential risks and weaknesses have accompanied the Convention since its very creation (Kurin 2004). The 2003 Convention proposed a multi-layered system of safeguarding instruments, which, if combined and used
properly, would enhance the practice and viability of traditional culture.1 This vision was formed
in a long process of naming and defining problems, terms, and possible solutions, which started
already in the 1970s.2 The extreme complexity of the whole concept of intangible cultural heritage
makes many aspects of the Convention problematic. Nowadays, increasingly more attention is
paid to sustainable development and this subject resonates also in our area of interest. In the
following lines, I want to analyse some issues which arise in relation to the listing of intangible
cultural heritage and sustainability of traditional culture. The lists seem to be the central point to
which the eyes of many communities and politicians turn when they think about the Convention.
However, when reading the Convention, we realise that inventorying intangible cultural heritage
1

For the purpose of this article, I will use the term ‘traditional culture’ for the set of values and living traditions which create the
cultural space of a community, and which the community identifies with. The term ‘intangible cultural heritage’ will be used
as defined by the Convention and exclusively in relation to it. At the same time, I understand intangible cultural heritage as
something consciously highlighted or protected by a community or the institutional environment.

2

For more information about the history of the Convention, see Aikawa 2004.

353

�354

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Eva Románková-Kuminková during the Forum, with Skirmantė Ramoškaitė, Vida Šatkauskienė and Cai Hua
on her right side and with Matteo Rosati (UNESCO Venice Office) and Albena Georgieva on the left, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 4. ICH and sustainable development

is only one of many components of a multi-faceted system of safeguarding, and that it is actually
not at the core of preventing traditions from disappearing. It is the viability of traditional culture
that matters the most.
Every inscription on an intangible cultural heritage list means a change or even a breakpoint
in the existence of the inscribed element (hereinafter referred to as element), in the way how its
bearers perceive it, and how their sense of belonging develops. This article aims to present several
examples explaining how the very existence of the lists and the act of inscription influence the
inscribed elements and their bearers, as well as the elements and bearers which are only aspiring
to enter a list. The popularity and awareness of the lists of intangible cultural heritage have been
growing together with the desire of communities and individuals to have ‘their’ elements made
visible through the inscription. Still, it has to be noted that not all processes described below are
complete novelties. Institutional influence on the development of traditional culture has been
present in Europe since the second half of the 19th century (cf. Románková 2016). However, the
existence of the lists significantly intensified its effects.
Before starting a discussion about the lists, let us review the main goals of the Convention.
It was created in order to protect, safeguard, transmit, and promote values of intangible culture
which are currently jeopardised by conflicts, globalisation, ecological catastrophes, and the change
of lifestyles. There are plenty of actions needed to secure the future viability of traditional culture.
They start with identification; next steps include awareness raising, education, capacity building,
documentation and research, and the most important process of all: active transmission. Inclusion
on a list of intangible cultural heritage is only the imaginary ‘cherry on the cake’. However, many
people confuse the inscription with the actual safeguarding and expect that the list will provide
automatic protection for the element. This observation can be applied to national inventories as
well. The lists have become a showcase of the Convention, and many people consider them to be
the only tangible results of the work of UNESCO in relation to intangible cultural heritage, which
is far from the truth.
There are three lists maintained by UNESCO in the field of intangible cultural heritage. The one
that is the most known and used is the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of
Humanity. By December 2016, there had been 365 elements inscribed on it. Higher priority is given
to the List of Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding (Urgent Safeguarding
List), with 47 inscriptions so far. The least popular list in terms of the number of nominations is the
Register of Good Safeguarding Practices, which includes 17 inscriptions. The numbers are worry-

355

�356

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

ingly disproportionate when we consider the goals and priorities of each list. The reports of the
Convention’s Secretariat and advisory bodies3 suggest that since 2012, when the Operational
Directives were amended,4 the disproportion between nominations to the Representative List
(indicated as prioritised) and nominations to other Convention mechanisms (including requests for
international assistance greater than $25,000) has grown.5

Representative List of the Intangible Cultural Heritage
of Humanity
Let us focus on the most popular of the lists – the Representative List of the Intangible Cultural
Heritage of Humanity – as the effects of the inscriptions on it are the most visible. The aim of both
the list and its predecessor, the Proclamation of Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage
of Humanity, was to become showcases which would contain ‘the best of’ world intangible culture.
The Representative List is supposed to highlight positive values created by human society, and
bear witness to cultural diversity and richness built by humanity over millennia. The list, just like
the Convention itself, points out that cultural heritage serves individuals as a source of identity and
provides them with a sense of belonging, and thus helps them to define and anchor themselves
within the rapidly changing globalised society.
An inscription on the Representative List is a highly prestigious matter and the States Parties
of the Convention approach it accordingly. It means that political motives can very easily push away
3

See the records from the Intergovernmental Committee meetings (UNESCO 2017c).

4

The Operational Directives were amended by the General Assembly in June 2012. The paragraph 34 reads: ‘The Committee
shall endeavour to examine to the extent possible at least one file per submitting State, within the limit of this overall ceiling,
giving priority to:
i. files from States having no elements inscribed, best safeguarding practices selected or requests for International
Assistance greater than US$100,000 approved, and nominations to the List of Intangible Cultural Heritage in Need of
Urgent Safeguarding;
ii. multi-national files; and
iii. files from States with the fewest elements inscribed, best safeguarding practices selected or requests for International
Assistance greater than US$100,000 approved, in comparison with other submitting States during the same cycle.
In case they submit several files during the same cycle, submitting States shall indicate the order of priority [emphasis mine
– E.R.] in which they wish their files to be examined and are invited to give priority to the List of Intangible Cultural Heritage in
Need of Urgent Safeguarding’ (UNESCO 2017d).

5

In 2011, before the Operational Directives were amended, nominations to the Representative List examined by the Subsidiary
Body constituted 54% of the total number of nominations to all four Convention mechanisms. In 2015, this number rose
even to 78%. The average number of nominations submitted to the Representative List compared to the sum of nominations
submitted to all other mechanisms between the years 2012–2016 reaches 76%. Cf. the reports of the Consultative Body,
Subsidiary Body and Evaluation Body from the years 2012–2016 available at www.unesco.org/culture/ich/en/events.

�Part 4. ICH and sustainable development

any ideals and well-intentioned wishes of experts to provide responsible international protection.
Michael Dylan Foster (2011) even sees the list as a normative construct which can be used as a political tool of privilege or exclusion. Thus on the one hand, the Representative List promotes the goals
and ideals of the Convention, and on the other hand it creates space for political and institutional
manipulation. A visible evidence of the prestige aspect and the desire for visibility is the fact that
the Intergovernmental Committee for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage in many
cases does not respect the recommendations of its advisory bodies – formerly the Subsidiary and
Consultative Bodies, currently the Evaluation Body. While the Committee practically never doubts
positive recommendations, it regularly reverses negative evaluations by experts from the fields of
ethnology and anthropology, and inscribes elements which according to a consensus of 12 independent experts do not meet one or more criteria for inscription. This process usually follows
the recommendations to refer a nomination, but it also applies to the recommendations not to
inscribe an element.6 A popular argument justifying this act is that the nominating communities
will be disappointed. That certainly is true. However, without an examination process and clear
rules of acceptance, the maintenance of the list would be impossible, the idea of a showcase would
be lost, and the list, as well as the Convention, would be discredited.
One of the touchstones according to which nominations are evaluated is ‘representativeness’.
But how should we decide which element is representative? Following our own subjective opinion,
our erudition, or should we select the elements which are attractive from the perspective of foreign
countries? And who is entitled to decide which element is more representative than another, and
according to which criteria? What role do the communities and tradition bearers play in the selection process? Are they able to collaborate and nominate their representatives? International experience proves that although many examples of good practice exist, it is not always possible, and the

6

For example, see the case of the Ukrainian nomination of ‘Petrykivka decorative painting as a phenomenon of the Ukrainian
ornamental folk art’ examined by the Intergovernmental Committee in 2013. It was the first nomination submitted by Ukraine.
The Subsidiary Body identified two criteria as not met. After very strong diplomatic pressure exerted on members of the
Committee, the element was inscribed on the list. Cf. the recommendation of the Subsidiary Body and the decision of the
Committee (UNESCO 2013a; 2013b).
In 2016, the Intergovernmental Committee went even further. The expert Evaluation Body, which examined the nominations
to the Representative List, advised the committee to refer 19 nominations because the files did not prove that all criteria for
inscription were satisfied. The Intergovernmental Committee however did not respect the thorough expert evaluation and
decided to inscribe 15 of these elements. In two cases, 4 (!) criteria were not met. It was not the technical details that were at
stake, but the very question whether the element does or does not constitute intangible cultural heritage as defined by the
Convention, whether the community was involved in the nomination process, and whether adequate safeguarding measures
were proposed. Cf. the report of the Evaluation Body and the Decisions by the Intergovernmental Committee (UNESCO
2016a; 2016b).

357

�358

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

inscriptions often become the bone of contention among bearers of the same or similar elements,
let alone cultural heritage shared across national borders. As an example, let us imagine a situation
when a particular type of embroidery from one particular village or region is selected as representative, and it is nominated to the list. How will the other communities of embroiderers react? Will
they be satisfied that a representative of their craft was chosen on their behalf, or will they believe
that embroidery they produce is comparably or maybe even more valuable and representative,
and should have been chosen instead? Both situations can happen and many similar ones have
already been dealt with. Valdimar Tr. Hafstein argued already in 2004 that the principle of this kind
of selection copies the very nature of intangible heritage:
The system of heritage … is structured on exclusion: it gives value to certain things rather than others with
reference to an assortment of criteria that can only ever be indeterminate. In this respect, heritage and lists
are not unlike one another: both depend on selection, both decontextualize their objects from their immediate surroundings and recontextualize them with reference to other things designated or listed. It is hardly
surprising, then, that listing seems constantly to accompany heritage making (Hafstein 2009).

Another brain teaser is the problem of multinational nominations. This category was created in
a spirit of cooperation between nations. Indeed, countries and nations share elements of intangible
culture. In some countries, collaboration works well and the elements at stake are genuinely historically shared. We can mention puppetry in Slovakia and Czechia inscribed in 2016, or technology
of blueprinting textiles which is being prepared for nomination by several Central European countries, namely Austria, Hungary, Czech Republic, Slovakia, and Germany. The technology is invariable, while the patterns differ depending on the provenience of the products. For other nations
however, mutual collaboration within a common cultural space is often an insolvable problem, as
we can see for example in the Caucasus region. There is a group of multinational inscriptions of
elements which have common foundations but seem to have very different expressions in each
nominating country. The most peculiar case is falconry. It has been nominated by 18 countries so
far, while almost every year new countries join the nomination (UNESCO 2017a). These countries
include United Arab Emirates, Austria, Belgium, Czechia, France, Germany, Hungary, Italy, Kazakhstan, Republic of Korea, Mongolia, Morocco, Pakistan, Portugal, Qatar, Saudi Arabia, Spain, and the
Syrian Arab Republic. UNESCO uses this nomination as an example of good practice in international
collaboration, which it certainly is. However, the expressions of the living tradition of falconry, their
historical and contemporary cultural and social meanings in the mentioned countries are incomparable. Another interesting example of a multinational inscription, where its subject can be clearly

�Part 4. ICH and sustainable development

defined only with difficulties and it rather embraces a wide range of national, regional, and local
traditions, is the Mediterranean diet, stretching from Greece and Cyprus to Spain and Morocco
(UNESCO 2017b).
A complication of the whole system shows that unlike the heritage sites inscribed on the World
Heritage List under the 1972 Convention Concerning the Protection of the World Cultural and
Natural Heritage, elements of intangible culture are examined by experts who cannot physically
visit the communities of bearers and become personally acquainted with the elements and their
environment. They are obliged to evaluate only the information included in the nomination form,
10 photographs, and a 5 to 10-minute video. The mechanism has very clear rules and once they
learn the philosophy and language of the Convention, they are able to examine and evaluate any
nomination, from carpet weaving in central Asia, ship building in the Middle East, African rites of
passage or European beer culture, to East-Asian calligraphy. The nomination form contains very
precise instructions on how each section should be filled and what kind of information examiners
seek. The Secretariat regularly updates the nomination forms to make the work of the proposers
easier. However, many writers are not able to follow these instructions, whereas others know
exactly how to formulate their argumentation. Thus, the success of a nomination often depends
on the rhetoric and writing skills of its authors.7

National inventories
Intangible cultural heritage lists have their analogies in the national inventories. According to the
Operational Directives of the Convention each state, in order to ensure identification of its intangible cultural heritage with the aim to safeguard it, should ‘draw up, in a manner geared to its own
situation, one or more inventories of the intangible cultural heritage present in its territory. These
inventories [should] be regularly updated’ (UNESCO 2017e). Each country fulfils this obligation
in a different manner. In some countries, there is only one inventory divided into several sections
according to the domains of intangible culture. In other countries, there are more lists – a representative list, a list of elements requiring urgent safeguarding, as well as a list of best safeguarding
7

The work of the Intergovernmental Committee and the procedure of inscription was discussed and analysed by Ľubica
Voľanská and Juraj Hamar – Slovak representatives in the General Assembly and regular observers in the Intergovernmental
Committee meetings – in 2015 (Hamar and Voľanská 2015).

359

�360

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

practices. The rules for inscription and the degree of institutional involvement (of research centres,
museums, etc.) vary. In some countries, a bottom-up approach that inspires communities to be the
main initiators of nominations and safeguarding is strictly preferred. Universal conditions for maintaining a national inventory also include regular updating and the participation of communities
of tradition bearers; an inscription in the national inventory is a necessary prerequisite for a nomination to any of the UNESCO lists.
The Czech Republic maintains the List of Intangible Elements of Traditional Folk Culture of the
Czech Republic (Seznam nemateriálních statků tradiční lidové kultury České republiky). This list is
modelled according to the UNESCO Representative List, with the option of designating an already
inscribed element as endangered or extinct based on the results of the periodic revision of the
element by the National Institute of Folk Culture (Národní ústav lidové kultury). This option has not
been used so far. An inscription of an element on the national list is furthermore conditioned by
its inclusion on the regional list of intangible cultural heritage. These lists are mainly modelled on
the national inventory and they are also representative. The question is whether the regional and
national lists should be conceived as ‘the best of selections’ – with the criterion of representativeness as a central idea – or rather as inventories that witness the cultural richness of the country and
respect individual regional and local variants of the same elements.
Although UNESCO always strives to create space for different interpretations, it still applies
the same methodology and terminology on the global level. Let us look more closely at one of the
challenges brought about by these unifications and in particular, at the way in which the Czech
Republic deals with it. The fundamental issue is terminology. The term intangible cultural heritage
is replaced by the phrase ‘traditional folk culture’. The definition of this term can be found in the
Methodological Guidelines for Maintaining the ‘List of Intangible Elements of Traditional Folk Culture
of the Czech Republic’ (Ministerstvo kultury 2012) and in other governmental and legal documents.
It fully corresponds with the definition of intangible cultural heritage as stated in the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage. However, although both definitions
are identical, the connotation of the Czech term in the minds of Czech people, including some
experts, does not necessarily correspond with the global perception of the concept of intangible
cultural heritage. Primarily, because of the word ‘folk’, which somehow narrows the boundaries
of intangible cultural heritage to only folklore and traditional culture, mainly that of rural and
working class environment. This perception has its roots in Central-European historical experience,
and it is influenced by its ethnographic approach towards traditional and folk culture. According

�Part 4. ICH and sustainable development

to UNESCO, intangible cultural heritage also includes elements which are not considered as part
of folk culture in the Central European sense of the word, but instead are understood as a source
of cultural and social identity: as cultural elements taught in academia, or highly specialised crafts.
Calligraphy, coffee or beer culture, classical horsemanship, martial arts or yoga are only a few
examples. That is why the experts in the National Council for Traditional Folk Culture (Národní rada
pro tradiční lidovou kulturu) have to face many challenges with the nominations to the national
inventory. Some nominated elements do comply with the definition of intangible cultural heritage;
however, they do not unambiguously belong to the category of ‘folk’, which causes confusion and
stirs discussions. Nevertheless, each such ambiguity so far has been positively resolved, and thus
such elements have been inscribed.

Being on the list…
After explaining the basic facts about the Representative List and national inventories, let us look
at the life of the elements after their listing. We have been able to observe the impact of the
inscriptions merely for one decade, since 2008 to be precise. This period of time does not seem
long enough for their objective assessment. Yet, for some of them, one can already be provided.
General observations below are complemented by concrete examples from the Czech Republic.
Firstly, positive effects of inscriptions include an increase of the visibility of intangible cultural
heritage and, in particular, of the elements inscribed. This helps communities to appreciate their
cultural heritage and inspires others to search for their own cultural roots. The inscription can be
compared to winning a prize. Tradition bearers and their governments feel awarded, and perceive
that their culture is valued by the rest of the world. This notion strengthens their feeling of belongingness and consolidates their connection with local tradition and other members of their community. Inscriptions are very rich sources of pride for the tradition bearers. Another asset of the whole
mechanism is the fact that it stirs discussion about intangible cultural heritage on different levels,
including government and the media.
What is more, one inscription can inspire another, and one community can set a positive
example which is followed by other communities. Moreover, highlighting the element itself allows
for a whole range of associated details to become visible as well, e.g. embroidery, or rituals which
are accompanied by the inscribed folklore expressions. This multiplying effect has been witnessed

361

�362

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Ride of the Kings at Navalis festival in Prague, 2015. Photo by Martin Divíšek, Pražský deník.

�Part 4. ICH and sustainable development

in many countries, including the Czech Republic. In 2005, ‘Slovácko verbuňk, recruit dance’ was
proclaimed a Masterpiece of the Oral and Intangible Heritage of Humanity. In 2008, this proclamation was transformed into an inscription on the Representative List. Verbuňk dance is a male
solo dance practiced in the southeast of the Czech Republic in the ethnographic region called
Slovácko. In the neighbouring region of Wallachia, men practice another solo dance: odzemek,
which is related to different historical and ethnographic circumstances and has a different character. Thus, the inscription of verbuňk activated the odzemek dancers, who were convinced that
their dance deserved the same attention and tributes. They addressed the Wallachian Open-Air
Museum, which has been providing space for the presentation of odzemek since its foundation
in 1925 and started a bottom-up safeguarding process with the aim to achieve the inscription
on the Representative List. The safeguarding measures included the foundation of a specialised
dedicated documentation centre within the museum, collection of all kinds of documentation
such as photographs, articles, and systematic video records of all events related to the dance. It
also included organising seminars for the dancers and most importantly, establishing the annual
School of Young Odzemek Dancers. Every year, the course produces new dancers who continue
to develop their newly acquired dancing skills in their local folk dance groups. The director of the
Wallachian Open-Air Museum established the Council for Wallachian Odzemek Dance (Rada pro
valašský odzemek), an advisory board which consists of dancers, former dancers, masters, and
teachers of odzemek, as well as organisers of folklore events and ethnologists. Odzemek dancers
regularly perform the dance in the museum during different public events, and since the 1980s
the museum hosts a dance competition in it. Odzemek dance was inscribed on the List of Intangible
Elements of Traditional Folk Culture of the Czech Republic in 2012. The Ministry of Culture (Ministerstvo kultury České republiky) made the nomination to the Representative List conditional on
collaboration with other Carpathian countries sharing the element (Poland, Slovakia, Ukraine and
Romania). So far, however, odzemek has not been nominated to the UNESCO List.
Another move that the nomination process provokes is the commitment of the state and the
bearers to safeguard the element. From the moment of inscription, letting the element deteriorate or come to an end changes from a natural process of abandoning something that is obsolete
to the local community to jeopardizing the viability of general intangible cultural heritage.
The inscriptions, however, have their shortcomings. First of all, once an element is inscribed, the
attention of the state, media, academic and other documentary institutions – especially museums
– is turned towards it. Thus, the ‘living conditions’ of the element change. It ceases to belong

363

�364

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

exclusively to the community; instead, a range of stakeholders become responsible for different
areas of its safeguarding. The care and attention themselves naturally are positive values, but
under certain conditions, they can bring damage and irreversible consequences. First of all, any
act of prior, natural transmission or safeguarding of the element may become conscious and artificial, determined by the safeguarding plan. There are various levels of institutional interference
under different circumstances; for example, researchers and experts visit the localities in order
to document and monitor the elements much more frequently than before, and advisory boards
and expert groups ‘helping’ the communities to safeguard their elements are created. Depending
on the individual conditions in a country or on the character of the inscribed element8, certain
elements may register hardly any change as a result, but others can fully succumb to the demands
of external subjects.
Furthermore, interventions by expert institutions aimed at living traditions and discussions
provoked by experts gradually change the self-reflection of the bearers. As a result, the status of
cultural heritage changes the living tradition, giving it a different rank. Cultural heritage becomes
suddenly accentuated by the community and consciously protected; thus in a way losing the spontaneous quality of transmission; it becomes canonised or even formalised.9 The sociologist Anthony
Giddens (1999) defines cultural heritage as ‘severed from the lifeblood of tradition’, that implies
‘the experience of everyday life’. Variability is one of the basic qualities of traditional culture. Every
performer contributes to the fundamental outline with his or her own expression. Traditional
culture also changes across time and space in reaction to the needs and preferences of its bearers,
as well as social, political and economic conditions. However, the higher the level of protection (via
regional, national, or world lists), the higher the risk of a loss of spontaneity and natural variability.
This is demonstrated, among other things, by the search for the ‘right’ forms. We have seen many
cases of elements inscribed on the Representative List, whose bearers have disputes about the
‘right versions’ of their customs, dances, or folklore expressions. Thus, instead of uniting communities who share common heritage, the inscriptions often cause arguments and quarrels.
In the case of the ‘Ride of the Kings in the south-east of the Czech Republic’,10 the inscription
of the element helped to unite together inhabitants of four villages, who in some cases used to
8

While for rituals external attention and involvement of strangers can be fatal, for crafts it can mean desirable promotion.
However, in their case the benefits have limits as well.

9

Formalisation is generally feared by the UNESCO, whose staff and experts are aware of the risks. This aspect is studied very
closely during the process of evaluation of nominations. However, it can never be fully foreseen.

10

The element was inscribed in 2011.

�Part 4. ICH and sustainable development

be traditional rivals. Immediately after the inscription, the National Institute of Folk Culture established an advisory council composed of tradition bearers, representatives of the communities, and
experts from regional museums and other people involved in the organisation of the festival. This
step led to the creation of a platform where all four communities would meet and plan common
events related to the tradition but not necessarily its counterparts.11 However, the council has
also witnessed a division and argument over the ownership of the element and over its proper
presentation. This happened when a supporter of a certain village accused tradition bearers from
another village of not keeping the ritual in complete conformity with the tradition.12 He suggested
that this particular village should be removed from the list, although the nomination did not state
the need for uniformity of the tradition and respected local differences.
Another example is the verbuňk recruit dance. An advisory board consisting of tradition bearers,
experts, and folk dance group leaders was established in the National Institute of Folk Culture
for the same reason as the board of the Ride of the Kings. As verbuňk becomes more and more
popular, it is adopted in villages and regions where it had died out decades ago or even where it had
never existed. New dancers want to participate in the national competition which, however, has
well-formulated rules including the right dress code and compulsory choice of a regional variant
which has to be performed in the right way.13 Thus, the dancers who come from a region where no
specific and known variant of verbuňk can be traced have to choose a variant from another region.
The advisory board then discusses issues such as whether the dancers in such cases can wear the
costume from their own locality or whether they should borrow a costume from the region whose
variant they choose to dance. Therefore, on the one hand, experts and selected groups of tradition
bearers watch over the ‘purity’ of the dance, on the other hand, however, acting as external powers,
they directly affect the spontaneous development of the tradition and limit the self-expression
of tradition bearers. Expert institutions are thus no longer mere observers and researchers; they
directly participate in the formation of the tradition.
11

For example, the presentation of the Ride of the Kings at the international folklore festival organised by the National Institute
of Folk Culture (2012) or a mass held in a local pilgrimage church for the purpose of blessing the riders and the rides in all four
villages (2014).

12

Particularly he objected, in accordance with his own personal conviction and experience from one particular village, that the
riders participate in the ritual more than once in their lives, some of them are thirty years old and even older, and that the
date of the festival has shifted from May to September. The ritual in each of the four villages has developed in line with the
historical circumstances and with the needs of tradition bearers – just like the Convention expects. The period of socialism in
Czechoslovakia (1948–1989) brought profound changes in all areas of life and folk culture had to respond to these changes
and evolve.

13

Since 1986, the national competition has been annually organised by the National Institute of Folk Culture.

365

�366

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Another well-described impact of the inscription of any element – material or intangible – is
excessive tourism. Lists of cultural heritage work like magnets. Again, it has its advantages as well
as downsides. Awareness-raising is one of the main goals of the lists and it works very well. Unfortunately, if it turns an element into a sensation, the demand of tourists can become unbearable
and can lead to the destruction of the most valuable aspects of the tradition, and turn it into a mere
attraction that is devoid of its meanings. It depends on the tolerance of the tradition bearers in
allowing this to happen, but often they simply cannot prevent it as the reputation of their intangible element begins to live its own life.
Although it is rather rare, some communities do not submit to general enthusiasm about the lists
and decide to protect their traditions by leaving them hidden from the public attention. In 2012,
a community of approximately ten villages in the east of the Czech Republic was addressed by
the National Institute of Folk Culture with the suggestion of preparing a nomination of St. Nicolas
masked processions to the national inventory (not to the UNESCO list!). The processions are among
the best-preserved and most archaic rituals in the region of Wallachia. However, the mayors and
representatives of these villages almost unanimously rejected the idea and expressed their wish
to be left alone in order to conduct and protect their traditions in the manner of their own choice.
According to them, the inscription was perceived as a risk rather than as an advantage. The main
argument included the fear of excessive attention of experts and any kind of interference that
could be exercised by external authorities and could prevent the communities from conducting
the tradition at their own discretion. However, this kind of understanding is rare. Nevertheless, the
desire to have an element inscribed can be governed by different motivations: the honest belief
in the visions of the system or the exceptionality of the local, regional, or national tradition. The
motives can also include raising the visibility of the country, attracting tourists, or include political
and diplomatic reasons.
The aspect of tourism and exploitation for the purpose of public entertainment has another
form – transmission of inscribed elements from their natural environment to another location
based on the demand of external subjects. The chapter by Adina Hulubaş and her description of
the changes to the Căluş ritual is a perfect example of this process.14 Presentation of inscribed
elements outside of their natural contexts can also be initiated by organisations responsible for

14

See the chapter ‘Securing the future of Intangible Cultural Heritage in Romania in a sustainable way. Benefits and subsequent
risks’ by Adina Hulubaş, in this volume.

�Part 4. ICH and sustainable development

the safeguarding themselves, for example, ministries of culture.15 This usually happens in order
to introduce the elements to the wider public, raise awareness about them, or promote the
process of inscription. As the elements become well-known and popular, their attraction potential
increases and the bearers receive offers and invitations to perform their dances, music, and rituals
outside their localities, traditional venues, and dates. This can be occasional, but it can also become
a rule, which in extreme cases might lead to a complete decontextualisation of the tradition.
In the Czech Republic, such situation emerged in 2015, when the organisers of the St. John
of Nepomuk’s festival Navalis held annually in Prague invited the bearers of the Ride of the Kings
to participate in their procession.16 Villagers and riders from three villages inscribed on the Representative List joined the religious procession which was subsequently blessed by Cardinal Dominik
Duka and greeted by the mayor of Prague, members of parliament and senators. The Ride of the
Kings was an unusual spectacle for the visitors and natives of Prague. After learning about the
promise of its members to take up the offer, the Ministry of Culture immediately reacted and
urged the communities not to do it. It argued that taking the element out of its natural environment and original context means a violation of the commitments given to the UNESCO by the act
of nomination and inscription. However, the bearers disagreed. The Ride of the Kings had been
presented in Prague already in 1895 during the Czechoslovak Ethnographic Exhibition and several
times in the first half of the 20th century, in front of the political elites of that time. For the tradition
bearers, performing the ride in the capital city meant an exception accepted out of pride and the
wish to show their cultural heritage elsewhere, as well as to experience an adventure which would
be remembered by the community for a long time. When they were making the decision, they
drew on their ancestors’ decisions and experience. If we thus look at the situation from the point
of view of our argument, the question at stake is: who has the right to decide how the inscribed
elements should be presented? Is it the ministry and expert institutions? They take on the responsibility for conservation of the element in the state that is described in the nomination documentation. Thus, should they decide on such matters? And is it correct at all to watch elements carefully
and make sure that the community does not deliberately present it or change it in a manner that
15

Right after the inscription of the Ride of the Kings, the horse procession was performed at the international folklore festival in
Strážnice. The festival is organised by the National Institute of Folk Culture and the event was planned as a celebration of the
inscription on the Representative List as well as a promotion of the element.

16

The initiators of the idea were tradition bearers from one of the villages, who offered their participation during a coincidental
meeting with the festival organiser. The organiser became interested in the idea and the negotiations ended up in an
agreement that riders from three out of four villages stated in the nomination as communities of bearers would present the
Ride of the Kings at Navalis.

367

�368

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

suits it? Respectively, are the bearers still entitled to handle their elements as they wish even in
situations which may seem to jeopardize the complexity of the element? In this particular case,
observed from the perspective of the Convention, the standpoints of both sides seem to be legitimate on their own terms.
We have posed many questions and described situations for which we still do not have acceptable answers and solutions. Our experience still remains limited. Every year, however, the experience with the implementation of the Convention teaches us new things. We can already see that
the lists will not help in providing the intangible cultural heritage with sustainability. They will,
however, help to institutionalise it and highlight its existence, perhaps attract new bearers. But
will the lists ever help to secure its undisturbed and natural development? It does not seem so. The
process of elaborating the text of the Convention and its Operational Directives was laborious. It
took several decades, hundreds of hours of discussions, and numerous documents filled with draft
ideas. Thus, similar effort should be devoted to analysing how the implementation of the Convention affects intangible cultural heritage and – as we treat it as a separate phenomenon in this paper
– what impact it exerts on traditional culture. This analysis should result in proposals that would
lead to a reassessment of the whole system and offer solutions drawing us closer to the fulfilment
of the visions which inspired the creation of the Convention.

References
Aikawa, Noriko. 2004. “A Historical Overview of the Preparation of the UNESCO International Convention for the
Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.” Museum International 56 (1–2): 137–49.
Foster, Michael Dylan. 2011. “The UNESCO Effect: Confidence, Defamiliarization, and a New Element in the
Discourse on a Japanese Island.” Journal of Folklore Research 48 (1): 63–107.
Giddens, Anthony. 1999. Runaway World: How Globalisation Is Reshaping Our Lives. London: Profile.
Hafstein, Valdimar Tr. 2009. “Intangible Heritage as a List: From Masterpieces to Representation.” In Intangible
Heritage, edited by Laurajane Smith and Natsuko Akagawa, 93–111. New York: Routledge.
Hamar, Juraj, and Ľubica Voľanská. 2015. “Between Politics, Science and Bearers: Implementation of the UNESCO
Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.” Národopisná revue 25 (5): 35–46.
Kurin, Richard. 2004. “Safeguarding Intangible Cultural Heritage in the 2003 UNESCO Convention: A Critical
Appraisal.” Museum International 56 (1–2): 66–77.

�Part 4. ICH and sustainable development

Ministerstvo kultury. 2012. “Methodological Guidelines for Maintaining the ‘List of Intangible Elements of Traditional Folk Culture of the Czech Republic’.” Accessed January 24, 2017.
https://www.mkcr.cz/the-list-of-intangible-elements-of-traditional-folk-culture-of-the-czech-republic-1468.
html?lang=en.
Románková, Eva. 2016. “Proměny tradiční lidové kultury v souvislostech snah o její ochranu a revitalizaci (na příkladu
lidového oděvu a tance na Valašsku) [Transformations of folk culture in the context of its protection and revitalisation (with folk dress and folk dance in Wallachia as case studies)].” Ph.D. diss., Brno: Masaryk University.
UNESCO. 2013a. “Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Eighth
session, Baku, Azerbaijan, 2 to 7 December 2013, Decisions.” http://www.unesco.org/culture/ich/doc/src/
ITH-13-8.COM-Decisions-EN.doc.
UNESCO. 2013b. “Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Eighth
session, Baku, Azerbaijan, 2 to 7 December 2013, Report of the Subsidiary Body on Its Work in 2013 and
Examination of Nominations for Inscription on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of
Humanity.” http://www.unesco.org/culture/ich/doc/src/ITH-13-8.COM-8+Add.2-EN.doc.
UNESCO. 2016a. “Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Eleventh
session, Addis Ababa, Ethiopia, 28 November to 2 December 2016, Decisions.” http://www.unesco.org/culture/
ich/doc/src/ITH-16-11.COM-Decisions-EN.docx.
UNESCO. 2016b. “Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Eleventh
session, Addis Ababa, Ethiopia, 28 November to 2 December 2016, Examination of Nominations for Inscription
on the Representative List of the Intangible Cultural Heritage of Humanity.” http://www.unesco.org/culture/
ich/doc/src/ITH-16-11.COM-10.b-EN.docx.
UNESCO. 2017a. “Falconry, a Living Human Heritage.” Accessed January 24. http://www.unesco.org/culture/ich/
en/RL/falconry-a-living-human-heritage-01209.
UNESCO. 2017b. “Mediterranean Diet”. Accessed January 24. http://www.unesco.org/culture/ich/en/RL/mediterranean-diet-00884.
UNESCO. 2017c. “Meetings on Intangible Cultural Heritage (Co-)Organized by UNESCO”. Accessed January 9. http://
www.unesco.org/culture/ich/en/events?categ=2017&amp;country=&amp;keyword=&amp;field_office=&amp;domain=&amp;safe_
meas=&amp;text=.
UNESCO. 2017d. “Operational Directives for the Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.” http://www.unesco.org/culture/ich/doc/src/ICH-Operational_Directives-6.GA-PDF-EN.pdf.
UNESCO. 2017e. “Text of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage”. Accessed
January 24. http://www.unesco.org/culture/ich/en/convention.

369

�370

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Intangible cultural
heritage and sustainable
development: case study
of Suiti cultural space
in Latvia
Anita Vaivade*

*

Assistant professor, researcher, Latvian Academy of Culture (Latvijas Kultūras akadēmija), Riga, Latvia,
e-mail: anita.vaivade@lka.edu.lv.

�Part 4. ICH and sustainable development

The Suiti nomination and safeguarding plan demonstrate clearly
the necessary links between cultural, educational, and regional
development policies and the importance of having a conceivably
holistic view in safeguarding cultural spaces.

The Suiti is a community of around 2000 persons of Suiti ancestry, characterised by distinct cultural
traditions and Catholic religion, inhabiting the Western part of Latvia near the Baltic Sea (UNESCO
2016d). It had expressed interest in the UNESCO framework for safeguarding intangible cultural
heritage even before a national policy and ICH inventory were developed in Latvia. After adopting
a national law on the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage
in November 2004, Latvia deposited its instrument of acceptance in January 2005, becoming the
8th country to join the Convention. When the national policy documents were gradually prepared
and discussed, the Suiti community leaders, most significantly Grigorijs Rozentāls, took the initiative to learn the experiences of other communities involved in UNESCO ICH programmes, starting
with the closest neighbours: the ‘Kihnu cultural space’ in Estonia that had been proclaimed Masterpiece of the Oral and Intangible Heritage of Humanity in 2003 (UNESCO 2016b).1 A joint visit was
organised in October 2007 that involved community members and representatives from the
Ministry of Culture of the Republic of Latvia (Latvijas Republikas Kultūras ministrija), as well as
Latvian National Commission for UNESCO (UNESCO Latvijas Nacionālā komisija).2 Soon after, the
preparation of ‘Suiti cultural space’ nomination was initiated and received financial assistance from
the UNESCO Intangible Cultural Heritage Fund for a video necessary for the nomination. At the
time, the community had a clear idea that the nomination needs to be submitted to the UNESCO
1

For the ICH elements originally proclaimed masterpieces, no nomination files are published on UNESCO website.

2

At that time, fulfilling responsibilities as the culture, communication, and information sector director at the Latvian National
Commission for UNESCO, I had a possibility to join this trip to the Kinnu island.

371

�372

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

List of Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding, and this conviction has not
changed since that time (Vaivade 2015, 137).
The ‘Suiti cultural space’ nomination was inscribed in 2009, and this initiative of the Suiti community continues to be of tremendous importance as a reference for other communities in Latvia that
consider possible nominations for UNESCO ICH lists. ‘Suiti cultural space’ is one of two nominations
by Latvia to the UNESCO ICH lists, along with the ‘Baltic song and dance celebrations’ nominated
jointly with Estonia and Lithuania, recognised in 2003 as a Masterpiece of the Oral and Intangible
Heritage of Humanity and subsequently inscribed on the Representative List of the Intangible
Cultural Heritage of Humanity in 2008 (UNESCO 2016a).
Safeguarding Suiti cultural space as inscribed on UNESCO’s Urgent Safeguarding List was
a community driven initiative. Thus, all the subsequent standpoints that concerned the community development needs and challenges were based primarily on community members’ perceptions and convictions. These are extensively witnessed by a number of major documents: ‘Suiti
cultural space’ nomination (2009), a proposition of a safeguarding plan; memorandums of cooperation among partners involved at the national level (2010 and 2016); and the state report of
Latvia on the element inscribed (2013).3 Further exploration of sustainable development concerns
in regard to the safeguarding of the Suiti cultural space is to a large extent based on these documents, and on the personal experience of the involvement in nomination drafting and reporting
processes, as well as on the participant observation of various community events organised for the
purpose of ICH safeguarding.

Prospects for development – safeguarding plan
The safeguarding plan elaborated as a part of the ‘Suiti cultural space’ nomination has become
the primary reference for further steps concerning various activities, carried out mainly on the
national level, for safeguarding Suiti cultural traditions. While the nomination explores the
diversity of characteristics of the cultural space, the nomination text clearly states that ‘depopulation of this rural area today is the major risk for the long-term sustainability of the Suiti
cultural space’. In other words, the motivation of community members to continue living in the
3

Nomination and state report of Latvia are available online, see UNESCO 2016d.

�Part 4. ICH and sustainable development

area was identified as a major challenge that demands policy measures that exceed the scope
of cultural policy.
The Suiti nomination and safeguarding plan therefore demonstrate clearly the necessary links
between cultural, educational, and regional development policies and the importance of having
a conceivably holistic view in safeguarding cultural spaces. The plan includes five major parts,
namely: education (local history in school curricula, learning of traditional music instruments and
local dialect); revitalisation of disappearing elements (wedding traditions, bagpipe playing, traditional costumes; research and publicity (local crafts, drone singing festival); cultural environment
(restoration of the local medieval castle and municipal centres); and finally, ‘long-term sustainability’ (state-developed programme for a sustainable development of the Suiti cultural space, assistance for transport infrastructure, and restoration of religious buildings).
Although neither the Ministry of Culture nor any state institutions have established a national
policy programme designated specifically for the Suiti, the State Culture Capital Fund (Valsts
Kultūrkapitāla fonds) and other funding sources support the Suiti community projects. Meanwhile, national partnerships have been strengthened for the purposes of safeguarding the Suiti
cultural space. In this regard, the respective cooperation memorandums should be mentioned
in particular.

National and international partnerships – memorandums
The major actors in implementing the Suiti cultural space safeguarding activities are local
non-governmental organisations (NGOs). Associations that have been of particular importance include the Ethnic Culture Centre ‘Suiti’ (Etniskās kultūras centrs “Suiti”) and foundation ‘Suitu novads’.4 Since the inscription of the nomination other NGOs have been founded,
which shows the growing activity aimed at elaborating common safeguarding initiatives. The
scope of activities of local NGOs includes education, community driven research projects,
restoration of religious buildings and objects, 5 establishment of local collections of historic
handicrafts, raising the visibility of local craftsmen and other actions. Part of these activities
4

See www.suitunovads.lv/en.

5

A collection of historical catholic liturgical vestments, gradually assembled, restored, and preserved with personal commitment
of priest Andris Vasiļevskis has been inscribed on the Latvian national inventory of movable cultural monuments.

373

�374

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Suiti community representatives, Riga, National Library of Latvia, 17 August 2016, © Reinis Oliņš / Latvian National
Centre for Culture.

�Part 4. ICH and sustainable development

was designed to involve various generations in the common undertakings and fostering local
economic activities.
The Suiti community is situated on the territory of three municipalities in the Kurzeme
region in Latvia and has valuable experience in reinforcing cooperation among municipalities in terms of cultural life and the overall wellbeing of the community. Municipalities are
indeed the closest partners for NGOs to carry out various ICH safeguarding activities, and
also the ones taking direct responsibility for community development in social, economic,
environmental, and other terms. In order to strengthen the partnerships between NGOs
and municipalities, as well as with some state institutions, there have been two consecutive
memorandums of cooperation signed in 2010 and 2016 since the inscription of ‘Suiti cultural
space’ on the Urgent Safeguarding List. The partners involved were the Ethnic Culture Centre
‘Suiti’ NGO representing the Suiti community, Ministry of Culture, Latvian National Centre for
Culture (Latvijas Nacionālais kultūras centrs), three local municipalities – Alsunga, Kuldīga,
and Ventspils – and the Latvian National Commission for UNESCO. The memorandums have
been based on the Suiti cultural space safeguarding plan, and mainly express the good will
of all parties to contribute, as well as to fundraise the activities envisaged to safeguard
and develop Suiti cultural space, including its overall sustainability. Neither the Ministry of
Education and Science (Izglītības un zinātnes ministrija), nor the Ministry of Environmental
Protection and Regional Development (Vides aizsardzības un reģionālās attīstības ministrija)
have participated in signing these memorandums, which shows that in the fields of education and regional development there is still a certain distance of policy-makers towards the
domain of ICH safeguarding. No financial sources are directly connected to these memorandums; nevertheless, they serve as a reference for concrete cooperation activities and applications for further assistance within existing funding schemes.
Apart from the established national cooperation modes, the international partnerships
have been of significant importance, particularly the learning experiences of the communities in neighbouring Estonia. Over the years, the interest that initiated with Kihnu cultural
space has grown towards extensive and well-thought cooperation with the Seto community in
Southern Estonia (UNESCO 2016c; Estonia–Latvia Programme 2014).

375

�376

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Publication Safeguarding Intangible Cultural Heritage: Latvian Experiences, Riga, National Library of Latvia, 17 August
2016, © Reinis Oliņš / Latvian National Centre for Culture.

�Part 4. ICH and sustainable development

Community perspectives and challenges – state report
State report on the safeguarding of the Suiti cultural space was prepared four years after the
inscription on the Urgent Safeguarding List and was submitted in December 2013. The report was
elaborated on the basis of numerous group discussions and interviews with the Suiti community
members, and with their continuous involvement and concluding consent. Thus, it was intended
to reflect as closely as possible the esteem of the community towards the safeguarding of their
cultural heritage, together with its perspectives and challenges. For an assessment of the viability
and current risks, three major aspects connected to sustainable development concerns have been
highlighted by the community members:
1. Demography and practitioners. The community members raised a major concern over the
reducing number of inhabitants, as well as over the issue of selling land that could provoke
a twofold effect – arrival of newcomers that are not concerned with the safeguarding of Suiti
cultural traditions, or on the contrary, people who may become passionate about Suiti culture
and contribute to its safeguarding.
2. Transmission modes. According to the observations of the community, Suiti cultural traditions
are substantially less transmitted within families, and more within schools, which explains the
role of educational institutions in the transmission. At the same time, the challenges of integrating new methods of education have been identified, including a response to the development of information technologies, which is the necessary framework for addressing younger
audiences.
3. Socio-economic factors. Economic development of the area inhabited by the Suiti has been
highlighted as a fundamental issue that is decisive for the sustainability of the Suiti community
and its cultural space. Also, unreliable and insufficient funding was mentioned by the community concerned with the safeguarding activities. They are mainly project-based and compete
with other cultural projects – either on the regional or national level.
Considering the possible connections between the experience of the Suiti community and
the newly adopted Chapter VI of the Operational Directives for the Implementation of the 2003
Convention (‘Safeguarding intangible cultural heritage and sustainable development at the
national level’), it is possible to observe that ‘inclusive social development’ and ‘inclusive economic
development’ are today the pillars which are of primary concern in the case of Suiti.

377

�378

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Concluding references – national law
At present, new perspectives at the national level are opening for further work on the connections
between ICH and sustainable development. In September 2016, the Latvian Parliament Saeima
adopted the Intangible Cultural Heritage Law.6 Among other issues, it states the responsibility of
the Ministry of Culture to develop a national ICH safeguarding plan involving communities and
other partners (i.e. other ministries). The law also grants certain community rights for the safeguarding of ICH. To mention some: the right to participate in legal, technical, organisational, administrative, and financial measures created and implemented by state administration, including local
government institutions (i.e. on educational programmes); the right to the name of the element of
ICH, and a reference to it, if used for economic or other purposes; as well as the right to information on community’s own element of ICH.
There is another interesting aspect in this regard, and it is the community’s right to refuse to
participate in the measures for safeguarding ICH that are prepared and implemented by other
persons (including the measures organised by the state administration or local government institutions). This means the protection of the community’s freedom to decide in their best interest to
participate or not in the safeguarding activities that are proposed. It serves to reinforce the core
idea that the community should be able to decide on their own interests and ways of safeguarding
their cultural traditions. The national law entered into force in December 2016, and its interpretation and implementation are still awaited and hoped to become a useful framework for defending
the interests and rights of the Suiti community.

References
Estonia–Latvia Programme. 2014. “Setos and Suiti Together.” In Estonia–Latvia Stories 2007–2013, 152–54. Accessed
March 14, 2016. http://www.estlat.eu/summing-up-2007-2013/estonia-latvia-stories.
UNESCO. 2016a. “Baltic Song and Dance Celebrations.” Accessed October 16. http://www.unesco.org/culture/ich/
en/RL/baltic-song-and-dance-celebrations-00087.

6

Nemateriālā kultūras mantojuma likums, Latvijas Vēstnesis [Latvian Herald] no. 204 (5776), 20 October 2016; English translation
is published on the official portal of Latvian national legislation (www.likumi.lv).

�Part 4. ICH and sustainable development

UNESCO. 2016b. “Kihnu Cultural Space.” Accessed October 16. http://www.unesco.org/culture/ich/en/RL/
kihnu-cultural-space-00042.
UNESCO. 2016c. “Seto Leelo, Seto Polyphonic Singing Tradition.” Accessed October 16. http://www.unesco.org/
culture/ich/en/RL/seto-leelo-seto-polyphonic-singing-tradition-00173.
UNESCO. 2016d. “Suiti Cultural Space.” Accessed October 16. http://www.unesco.org/culture/ich/en/USL/suiti-cultural-space-00314.
Vaivade, Anita. 2015. “Suitu kopienas pieredze UNESCO. Saruna ar Grigoriju Rozentālu un Māru Rozentāli / The Suiti
Community at UNESCO. A Conversation with Grigorijs Rozentāls and Māra Rozentāle.” In Nemateriālā kultūras
mantojuma saglabāšana: Latvijas pieredze / Safeguarding Intangible Cultural Heritage: Latvian Experiences, edited
by Anita Vaivade, 132–51. Rīga: Latvijas Nacionālais kultūras centrs. Accessed October 13, 2016. http://www.
unesco.lv/files/unesco_web_a931d609.pdf.

379

�380

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Vernacular religion
as an element of intangible
heritage in terms
of sustainable development
Katarzyna Smyk*

*

Professor, Maria Curie-Skłodowska University, Faculty of Humanities, Institute of Cultural Studies, Department of Polish
Culture (Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Wydział Humanistyczny, Instytut Kulturoznawstwa, Zakład Kultury Polskiej),
Lublin, Poland, k_smyk@wp.pl.

�Part 4. ICH and sustainable development

… one can easily see a renewed interest in the nature of things, with
religion and religious practices regaining their potential to organise
the world around us and once again considered as a factor that legitimises
the prevailing order. Order, on the other hand, is a sine qua non condition
to achieve balance and harmony in the development of society.

The concept of vernacular religion and sustainable development:
anthropocentrism
When speaking of folk religion1 in the context of sustainable development and the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, I propose that the term ‘vernacular
religion’ should be used – a concept which I believe offers a substantial scope for interpretation,
despite the fact that it has not attained the status of a scientific term just yet. By using this term
I refer to the works of Piotr Kowalski (2002, 2003, 2004). Kowalski starts with the assumption that
One of the most significant domains of vernacular thought must surely be religion, which not only encompasses the catechetical perception of God, transcendence and eschatology, but also the beliefs which serve
as a confirmation of the view of the world as well as of the manner in which one experiences the world
around him and of the prevailing social and ethical order, etc.

He further states that ‘in the societies of the centuries gone by, it was religion that served
as the sole and final guarantee of cultural order’ (Kowalski 2004, 105). He expresses the hope that
even today, religion continues to perform the function of ‘legitimising the existing order’ (Kowalski
2004, 105), which, in the spirit of the UNESCO Convention, may be construed as a precondition in
the process of sustainable cultural and social development (Jasiewicz 2013, 52; Ratajski 2013, 22;
Janikowski 2009).
1

Polish ethnologists have been using the term ‘folk religion’ for the purposes of describing and interpreting religious
phenomena ever since the 1930; this term, founded upon the research of traditional rural communities, continued to form
the basis of all the anthropological interpretations of folk religion and devotional practices in Poland despite being rather
imprecise. For more information please refer to the classic works on the subjects such as Czarnowski 2005, Tomicki 1981 and
Stomma 1986, as well as numerous later works such as Niedźwiedź 2006, Bukraba-Rylska 2008, 510–32.

381

�382

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Professor Katarzyna Smyk’s speech on the Forum, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board
of Poland.

�Part 4. ICH and sustainable development

Kowalski construes the term ‘vernacular religion’ as a category which characterises ‘the living
standards of a statistical, religious Pole’, which should be placed
among the most crucial conceptions and motifs inherent to all men. One may even go as far as saying that
the vernacular religious conceptions reflect the cultural patterns which prove to be effective due to their
reliance on simple ‘safe’ … solutions (Kowalski 2004, 106).

Kowalski uses the term ‘simple solutions’ to denote situations wherein a man is free ‘from the
risk and burden of individual decision-making’, which inevitably entails ‘the hardships inherent in
the reflections on the meaning of life and the structure of values’ (Kowalski 2004, 106). In the end,
Kowalski concludes bitterly that
The difficulty inherent in the participation in symbolic order is never on the consumer’s mind, for the
consumer does not even notice the profound erosion of the symbolic interpretation of the world, despite
the constant presence of long-standing signs which have now been reduced to attractive gadgetry (Kowalski
2004, 106–07).

In such situations, ‘the significance of persuasion – effected both on an institutional and on
a mass basis and manifesting itself in the course of everyday life – keeps on increasing’ (Kowalski
2004, 106).
I am referring to the concept of vernacular religion with reference to the UNESCO 2003 Convention for two reasons. First, I am referring this term to the positive understanding of the term ‘vernacular’ as an anthropological and cultural category, one which may also be expressed using the word
‘popular’, i.e. common, practised by the average participants of the given culture. This is because,
insofar as used by logicians, philosophers, sociologists and experts in cultural studies, the term
‘vernacular’ denotes a specific manner of experiencing the world around us as well as a specific
attitude towards it, one that may be equated with naturalism; a natural attitude towards the world
and a natural perception thereof (Kwaśnica 1991, 33; Anusiewicz 1992, 9). Vernacular knowledge,
in turn, may be considered to be the same as collective knowledge, acquired and transmitted
between generations through socially established frames of reference. For the above reason, the
examination of such knowledge will necessarily be closely linked with the principles of the philosophy of common sense – a common sense that is equated with vernacular thinking – as well as
with an anti-scientific strand of humanistic thought (Anusiewicz 1992, 9–10; Hołówka 1986, 173),
even though many scholars refuse to consider vernacularity as being antithetical to the scientific
approach to reality (Kwaśnica 1991, 34; Anusiewicz 1991, 17-18; Maćkiewicz 2000; Krąpiec 1985, 9;
Hołówka 1986, 91–172).

383

�384

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Secondly, the concept of vernacular religion serves to apply an additional filter – a subjective
one – to the phenomena of folk religious and devotional practices. As a result, the elements relevant to culture bearers – or heritage depositaries, as they are referred to in the UNESCO Convention – are transferred from the universal category of religious practices into the specific category of
vernacular religion. The 2003 Convention promotes heritage elements ‘that communities, groups
and, in some cases, individuals recognise as part of their cultural heritage’,2 believing that they
form an important factor of their cultural identity. This provision reflects the concept of sustainable development, which assumes that ‘the overriding purpose of development is the satisfaction
of human needs on a lasting basis’ (Janikowski 2009, 26), with the principle of anthropocentrism
being considered as the first among the principles of the pillar of ethics: ‘people are – and should
be – in the centre of attention in the development process’ (Janikowski 2009, 26), along with the
inalienable – it must be said – right to freely choose and practice one’s religion3 and the respect
for the traditional forms of expression of one’s faith (Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny
Sakramentów 2003, 8–25; Stępniak 2010).
In conclusion, both the UNESCO 2003 Convention and the concept of vernacular religion refer
to the emic perspective (the perspective of an insider of the given culture) as well as to the category of vernacularity founded on a subjective, anthropocentric world view.
At this stage, I wish to pose an issue which may be summarised in the form of three questions.
What are the provisions of the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural
Heritage concerning the phenomena which comprise vernacular religion? How does this relate to
the traditional Polish system of values? To what extent can the activities performed in a manner
consistent with the Convention – which may be considered to have an institutional persuasive
value – reinforce religious practices and prevent the erosion or trivialisation of the symbolic interpretation of the world, thereby making a positive impact on sustainable development?

2

Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Paris, 17 October 2003, art. 2 (available online: www.unesco.
org/culture/ich/en/convention).

3

See art. 53 of the Constitution of the Republic of Poland: ‘Art. 53. 1. Freedom of conscience and religion shall be ensured
to everyone. 2. Freedom of religion shall include the freedom to profess or to accept a religion by personal choice as well
as to manifest such religion, either individually or collectively, publicly or privately, by worshipping, praying, participating in
ceremonies, performing of rites or teaching. Freedom of religion shall also include possession of sanctuaries and other places
of worship for the satisfaction of the needs of believers as well as the right of individuals, wherever they may be, to benefit
from religious services’ (Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dziennik Ustaw [Journal of Laws of the
Republic of Poland] no. 78 item 437, 2 April 1997). One must also state at this stage that this need remains interminable in the
present times as well, as proved by numerous works by various sociologists specialising in religion as well as specialists in the
field of cultural studies (e.g. Mariański 2004; Libiszowska-Żółtkowska 2007; Kupisiński 2015).

�Part 4. ICH and sustainable development

Religion under the UNESCO 2003 Convention
In order to define the place of religion in the context of the UNESCO 2003 Convention, I have
conducted a review of a set of documents which may be considered as having a standard-setting
value as they contain the guidelines in the field of protection of intangible heritage. These include:
1. UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage – an act of international law;
2. Operational Directives for the Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage Adopted by the General Assembly of the States Parties to the Convention4
– a document having the status of secondary law;
3. The publication entitled Intangible Cultural Heritage (UNESCO 2011) – a communication on intangible cultural heritage issued under the supervision of UNESCO; popular publication;
4. Zarządzanie światowym dziedzictwem kulturowym (UNESCO 2015), a Polish translation of the
UNESCO publication Managing Cultural World Heritage, part of the World Heritage Resource
Manual series, published in 2013 – popular publication in the form of a guidebook;
5. Application for inscription of a phenomenon on the National List of Intangible Cultural Heritage
(along with the regulations, form, commentary and guidelines; National Heritage Board
of Poland, February 2013);5
6. Niematerialne dziedzictwo kulturowe w Polsce (Intangible cultural heritage in Poland; Narodowy Instytut Dziedzictwa n.d.) – popular publication concerning intangible cultural heritage
in Poland.
Trans-national level
The UNESCO 2003 Convention does not contain the term ‘religiousness’, ‘religion’ or any similar
terms, which remains consistent with the intention of the architects of the Convention itself. It has
been stated in the UNESCO (2011, 48) publication that during the first intergovernmental expert
4

Operational Directives for the Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage Adopted
by the General Assembly of the States Parties to the Convention at its second session (UNESCO Headquarters, Paris, 16 to 19 June
2008), amended at its third session (UNESCO Headquarters, Paris, 22 to 24 June 2010), its fourth session (UNESCO Headquarters,
Paris, 4 to 8 June 2012) and its fifth session (UNESCO Headquarters, Paris, 2 to 4 June 2014), available online: ich.unesco.org/doc/
src/ICH-Operational_Directives-5.GA-PDF-EN.pdf [accessed: 21.03.2016].

5

„Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego: formularz wniosku zgłoszeniowego [National List of Intangible
Cultural Heritage: nomination application form]”, available online: niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Krajowa_
inwentaryzacja/Krajowa_lista_NDK [accessed: 7.05.2017].

385

�386

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Corpus Christi celebrations in Łowicz. Photo by Michał Zalewski, © National Heritage Board of Poland.

Celebrations in honour of St Roch with the blessing of animals in Mikstat. Photo Archiwum Diecezjalne Sanktuarium
św. Rocha w Mikstacie, © National Heritage Board of Poland.

�Part 4. ICH and sustainable development

session concerning the draft convention for the safeguarding of intangible heritage held in Paris
in September 2002, ‘A consensus … has been reached as to the non-inclusion of any references to
religion in the field of “social practices, rituals and festive events”’. This attitude was put on a more
formal footing in the Operational Directives, where, in art. 102, it is stated that ‘All parties are encouraged to take particular care to ensure that awareness-raising actions will not: … (c) contribute to
justifying any form of political, social, ethnic, religious, linguistic or gender-based discrimination’.6
For the above reason, the UNESCO brochure, designed in a manner reminiscent of an advertising
brochure and designed to promote the idea of ICH and the 2003 Convention, emphasises that
‘Although religions confer a sense of identity and cultural consistency upon communities, they are
not covered by the Convention in their own right. However, the Convention applies to religiously
inspired cultural practices and means of expression’ (UNESCO 2011, 55). It is suggested later on
that the ‘social practices, rituals and festive events’ section will encompass religious practices.
The term ‘religion’ has also appeared in the same publication, in the sections elaborating the
concepts of performing arts (‘religious dances’ – UNESCO 2011, 78) and of identification and
inventory of ICH (‘religious ceremonies and pilgrimages’, ‘religious practices’ – UNESCO 2011, 67);
descriptions of selected elements of world ICH also feature the use of the term (‘religious rituals’
– UNESCO 2011, 6). ‘The increasing significance of the greatest world religions’ is at the same
time mentioned as one of the threats to intangible cultural heritage, having an impact on the
customs, rituals and festive events, drawing more and more participants away from such practices
and thereby depleting the pool of depositaries (UNESCO 2011, 83).
In the publication entitled Managing Cultural World Heritage (focusing, one must note, mostly
on tangible heritage), released in Paris in 2013 under the auspices and supervision of UNESCO and
forming part of the World Heritage Resource Manual series, the following terms were used: ‘religious heritage’ (UNESCO 2015, 30), ‘management of religious properties’, ‘World Heritage properties of religious significance’ and ‘heritage forming the subject of religious interest’ (UNESCO 2015,
50). This fact seems to suggest that it is ultimately rather difficult to speak of cultural heritage
without using the term ‘religion’ or ‘religious’, for religion remains one of those areas of culture
in the absence of which mankind would have been unable to attain a harmonious and complete
existence (Krąpiec 2008, 91).

6

Operational Directives….

387

�388

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The Polish experience
In Poland, intangible heritage is defined using the concept of religious values, which is evidenced
by the words of deputy minister Piotr Żuchowski in the preface to the publication entitled Niematerialne dziedzictwo kulturowe w Polsce: ‘Cultural heritage accumulates and maintains a variety
of values: intellectual, moral, social, religious or aesthetic’ (Narodowy Instytut Dziedzictwa n.d., 5).
One can see, therefore, that the integrity of religion and ICH is legitimised by the authorities and
promoted on an institutional basis, with the emphasis being placed on the significance of religion
for national culture and for the sustainable development of the Republic of Poland.
The final source which was subjected to analysis for the purposes of the present work and which
performs a standard-setting function in Poland are the commentaries formulated by the Council for
Intangible Cultural Heritage (Rada ds. niematerialnego dziedzictwa kulturowego), appointed by the
Minister of Culture and National Heritage (Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego). In the course
of preparations of the sample application for the inscription of an element of heritage on the National
List of Intangible Cultural Heritage (Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego), a number
of documents have been created which constitute binding guidelines for us today. The description of
the areas in which intangible cultural heritage may manifest itself features the literal use of the term
‘religious performances’ as an example of the phenomena comprising the domain known as ‘performing
arts and music traditions’. Nevertheless, there are more terms used therein which denote religious
practices. In accordance with the suggestion of the UNESCO (see UNESCO 2011, 55), an increasing
number of examples which pertain to religious life can now be found in domain c) ‘customs, rituals
and festive events’, known as ‘socio-cultural practices’ in the nomination regulations.7 These include,
among others, funerary lamentations; annual, family or occasional rituals; customs and practices such
as christenings, weddings, funerals; customs related to parish indulgence fairs and pilgrimages; festive
customs and other types of behaviour which form examples of folk religious practices.
Vernacular devotional practices on the Polish list of intangible heritage
The Polish National List of Intangible Cultural Heritage8 includes two types of phenomena related

7

„Krajowa lista…”, p. 3–4.

8

Condition as of 1 November 2016. Source of all materials pertaining to the Polish list – see the website entitled Krajowa lista
niematerialnego dziedzictwa kulturowego (Narodowy Instytut Dziedzictwa 2017). The review of the Representative List of the
Intangible Cultural Heritage of Humanity and the analysis of the entries made on that list will form the subject of further
analyses and studies. With time, one may also contemplate the extension of the Polish analytical material, as the number of
entries on the National List of ICH continues to increase.

�Part 4. ICH and sustainable development

to Christian religious practices: phenomena related primarily to Christian liturgy, and phenomena
which contain secondary references to Catholic religion or liturgy. The former consist of:
• celebrations in honour of St Roch with the blessing of animals in Mikstat;
• the Corpus Christi celebrations in Łowicz: a Catholic festival dedicated to the Blessed Sacrament.
The phenomena which contain secondary references to Catholic religion or liturgy can be divided
into the following groups:
a) annual customs or ceremonies:
• the so-called przywołówki dyngusowe in Szymborze (Inowrocław) – a form of celebration held
on Easter Sunday evening, forming a kind of introduction to the Wet Monday or Dyngus Day
– the customary throwing of water on girls on Easter Monday, the primary function of which,
however, is related to coquetry rather than religion;
• the Nativity scene (szopka) tradition in Kraków – a traditional craft which culminates each year
during the Christmas period; the nativity scenes comprise a portrayal of the stable in Bethlehem
as well as the key characters of Christianity such as Jesus Christ, the Virgin Mary and Joseph;
• the Lajkonik procession – a procession which takes place on the octave of Corpus Christi, with
the date of the procession always being linked to the liturgical calendar; the origins of the
custom itself are non-religious in nature, stemming from the tradition of singing spring carols in
the company of a wooden hobby horse;
b) local and community ceremonies containing references to the Catholic liturgy:
• the rafting traditions of Ulanów – a salute cannon of the local raftsmen known as the beka
wiwatówka ‘is used during major church ceremonies’ (Narodowy Instytut Dziedzictwa 2017);
• the traditional bronze work technique used by the Felczyński family for producing bells
in Taciszów – the bells are usually handed over ‘for installation in a church bell tower. As the
bells are handed over, a special blessing of the church bells takes place at the parish, in accordance with the relevant guidelines of the Holy See’ (Narodowy Instytut Dziedzictwa 2017).
Which manifestations of vernacular religion are significant to the depositaries that submit the
relevant elements of their heritage for the inscription on the National List? In order to answer
this question, I have analysed the official descriptions of the phenomena inscribed on the List,
specified and described on the website of the National Heritage Board of Poland in the National
List of Intangible Cultural Heritage tab (Narodowy Instytut Dziedzictwa 2017). I have focused on
the phenomena that are related strictly to liturgy: the celebrations in honour of St Roch with

389

�390

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

the blessing of animals in Mikstat (M) and the Corpus Christi celebrations in Łowicz (Ł). In terms
of quantity, this material may not be particularly impressive, yet it allows to demonstrate certain
tendencies in the area in question.
The manifestations of vernacular religion in the context of the implementation of the provisions of the UNESCO 2003 Convention in Poland may be subdivided into several groups.
1. Liturgy-centred practices
The intangible cultural heritage manifests itself through the participation in a complex of religious services. For example, in Mikstat, ‘the indulgence festivities are preceded by a 9-day novena
and begin with a holy mass dedicated to the sick, which takes place on the Sunday preceding
the indulgence itself’; a procession with the Blessed Sacrament and the relics of St Roch is held
twice. In addition, the celebrations also include an all-night adoration and a shepherds’ mass at
midnight; at 11 am there is a solemn high mass, followed by an evening mass on the same day
etc. (M).
2. Religious sensualism and ritualism
Religious sensualism and ritualism are the features of folk religious practices defined by Stefan
Czarnowski and further elaborated by successive generations of ethnologists. The essence of
sensualism is that it equates sanctity with the manifestation thereof, allowing it to be experienced through human senses and facilitating the coming together of ‘spiritual reality and the
reality of everyday life, of personal and collective existence’ (Czarnowski 2005, 116–20; Stomma
1986, 215–19). Ritualism, on the other hand, is understood as the standardisation and unification of religious practices and the organisation of collective life around ritual schemes and
ceremonial principles (Czarnowski 2005, 123–27; Stomma 1986, 206–09). Our inclusion of these
concepts stems from the observation that sensualism and ritualism are prominent features of
the religious practices of the bearers of ICH. They believe that the traditional cult of the Saints
remains of great importance. For example, indulgence celebrations are a sign of gratitude
towards St Roch for protecting the people against the plague; they are commonly referred to as
the ‘patron saint’s name day’, with the legend of St Roch being continuously cultivated among
the faithful. The festivities also tend to be accompanied by exhibitions dedicated to St Roch (M).
There are also numerous traditional festive attributes, such as special clothing, the construction
of altarpieces, which are erected by the members of the same members of the local communities in the same locations every year, as well the tradition whereby banners, figures and

�Part 4. ICH and sustainable development

paintings of saints are carried along by those who walk in processions. Other customs include
throwing flowers during the procession (Ł) or decorating various animals that walk alongside
it (M). It is also crucial that the processions adhere to a traditional order, e.g. that all animals
led by their owners towards the altar walk according to a strictly defined arrangement, while
‘the blessing ceremony itself follows a clearly defined order. The riders on horseback lead the
way, followed by horse-drawn carts, cows and, finally, larger carts loaded with sheep’ (M). This
description points towards the presence of elements of well-established traditions of vernacular religion which have existed for centuries.
3. Unusual elements
When describing their intangible heritage related to religious practices, the depositaries tend
to point towards features which, while typical for the given practice, nevertheless set it apart
in the liturgical calendar. This may be a space which is unusual for liturgies, such as a cemetery
or ‘a wooden church of St Roch located on the hill currently referred to as the Cemetery Hill or
St Roch’s Hill’ (M). Other factors include unusual participants, such as the extraordinarily large
number of ‘parishioners, pilgrims and tourists’ (M) or the participation of a municipal brass band
composed of firefighters (Ł). Another variation on the theme of extraordinary participants is the
presence of animals in sacred space (M). From the point of view of the depositaries of heritage,
the unique atmosphere is also of immense importance, as evidenced by the following words:
‘unique customs as well as the extraordinary, unforgettable atmosphere which accompanies
… the festivities’, ‘an outstanding spectacle’ (M); ‘an immensely important celebration’, ‘the
vibrant procession, with its unique atmosphere, leaves the onlookers in a state of awe’ (Ł). One
can, therefore, conclude that the practices of vernacular religion also include elements of exoticism which have been acclimatised over the years – elements which reinforce the emotional
bond of the depositaries with the given heritage phenomenon.
4. Local character
Piotr Kowalski (2004, 110) notes that ‘… the very nature of vernacular thinking results, inter
alia, in the apparent ease with which one connects emotionally potent religious experiences,
the manifestations of religious feelings and equally powerful emotions of a patriotic nature’.
It is true that in the descriptions of the elements included on the Polish list of ICH, the references
to patriotism are also clearly evident, with the very phenomenon of intangible heritage forming
an opportunity to demonstrate one’s attachment to the Local Homeland. For example, ‘Staying
in Łowicz during Corpus Christi and participation in the holy mass and procession in regional

391

�392

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Łowicz outfits … is a significant determinant of Łowicz residents’ distinctiveness’, while the
procession itself ‘… remains a symbol of the Łowicz region’ (Ł).
5. The commercialisation of religion
Piotr Kowalski (2004, 117–22) refers to the phenomenon of the commercialisation of religion,
existing in the sphere of the sacred, as one of the manifestations of vernacular religion, with
market stalls, souvenirs, devotional articles, plastic copies of sacred images as well as products originating from other spheres which are cleverly adapted in order to attract churchgoers
(e.g. silver heart-shaped balloons with an image of St John Paul II, the Virgin Mary of Częstochowa, etc.) serving as its icons. In this sense, the commercialisation of religion turns out
to be an inseparable part of religious practices in which intangible heritage manifests itself
– hence the presence of such mercantile elements as the stalls on parish indulgence fairs:
‘A fair known as the “budy” (the shanties) among Mikstat residents, which takes place in the
street below the sanctuary, is an attraction for children and others. On this occasion, children
obtain the so-called indulgence money from their parents and grandparents’ (M). Another
element which becomes clearly apparent at this stage is religious tourism: ‘… even where the
indulgence festivities take place during the week, they attract large numbers of parishioners,
pilgrims and tourists, which make advance arrangements in order to ensure that they are free
on that day’ (M).
6. Continuity – identity – values
The depositaries remain well aware of the fact that religious practices ensure the transmission
of traditions, which allows for the continuity of identity to be maintained. They tend to use
exalted phrases when referring to the heritage elements that are to be inscribed on the list,
such as
It is not only the result of the fact that they remain deeply anchored in this community – it also proves
the adherence to the faith of our ancestors and to the traditions which are passed down through generations. The depositaries have emphasised that the persons from Mikstat often travel back to their home
town to participate in indulgence festivities together with their children (M).
The traditions related to Corpus Christi processions are passed on from generation to generation and
families become involved in decorating altars, carrying parish banners, figures and paintings depicting
saints as well as carrying flags, pillows and throwing flowers. … Staying in Łowicz during Corpus Christi
and participating in the holy mass and the procession in regional Łowicz outfits constitute an important
factor for building individual identity (Ł).

�Part 4. ICH and sustainable development

This participation is also linked to social prestige: ‘carrying parish banners is considered to be
… a great honour and distinction’, which is why some people have performed these prestigious
functions continuously for decades (Ł).
Another value which the depositaries of heritage place a particular emphasis on is the integration of the former and present parishioners: ‘Everyone who has ever lived in this parish do their
best to participate in the St Roch indulgence’, ‘the mass is celebrated by the priests originating
from the parish’, while traditions related to St Roch himself ‘remain a factor which creates
a bond between those who still live here and those who have lived here in the past’ (M). ‘The
Corpus Christi celebrations in Łowicz bring families and generations together. Great attachment
shown by Łowicz residents to this tradition makes them return from far-away regions of Poland,
or even from abroad, to their family homes to take part in this unique celebration each year’
(Ł). Even the dead are considered to form part of the community that is brought back together
during these festivities:
Garlanded graves and burning votive candles remain a symbol of the unique community which includes both
those who had once worshipped St Roch and those who continue to do so today. In a way, this is a meeting
of generations, a homage to those who allowed this tradition to survive into the modern times (M).

The application form for the inscription on the Polish list does not require information of this
sort to be given; nevertheless, the depositaries tend to provide it anyway, which means that
these matters are of great importance to them and should, therefore, be seen as significant
from the point of view of vernacular religion.

Summary
Piotr Kowalski relates the concept of vernacular religion to kitsch as a cultural and ethical
category (as opposed to an aesthetic or artistic one – cf. eg. Broch 1998; Hendrykowski 1997),
concluding that:
The attitudes towards the world, the manners of perception thereof and the way in which we tend to systematise and conceptualise the reality around us all tend to find expression in the form of myriad varieties of
kitsch which have been encroaching upon religious life for a long time now. Today, the situation is perhaps
even more difficult than it had once been, for the average modern inhabitant of our world can easily find
access to every corner thereof, every element, thus frequently choosing to ignore everything that demands

393

�394

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

an interpretative effort or existential inconvenience. And so everything becomes mixed together so that
the resulting indistinctiveness paralyses any effort to organise the world around us (Kowalski 2004, 141–42).

However, the inclusion of part 6. Continuity – identity – values in the above analysis proves that
the tendency which characterises the mentality of the members of the mentioned communities
is exactly the opposite, as these people face the task of identification of their intangible heritage,
forced to determine which elements comprise their true cultural identity. In this process, one can
easily see a renewed interest in the nature of things, with religion and religious practices regaining
their potential to organise the world around us and once again considered as a factor that legitimises the prevailing order. Order, on the other hand, is a sine qua non condition to achieve balance
and harmony in the development of society. The depositaries, in fact, when applying for the given
phenomenon to be inscribed on the National List of intangible cultural heritage, make an ‘interpretative effort’ mentioned by Kowalski, one that has long been abandoned in our mass culture. By
doing so, they provide proof of their reflections on their own cultural identity, leaving the comfort
zone which remains the hallmark of kitsch.9 As a result, the depositary – acting as a participant of
cultural life (a culture insider) – looks beyond the emic perspective, thus expanding his or her view
of the world, stepping into the shoes of an outsider. From this perspective – one that may to some
extent be referred to as etic – the depositary may assess the uniqueness, complexity and depth of
the content of his or her culture, which makes it possible to decide where to direct his or her work
and efforts in order to ensure the sustainable development of the community. The UNESCO 2003
Convention may serve as a useful tool in this process since it imposes an obligation to involve the
depositaries in every stage of preparation of an application for inscription on the National List of
Intangible Cultural Heritage as well as to ensure the protection of such heritage in accordance with
the plan attached to the application. The aim of the Convention is ‘to raise awareness … of the
importance of the intangible cultural heritage and the protection thereof’.10
Could the UNESCO 2003 Convention become one of the instruments for the ‘management’
of vernacular religion? When will the Convention attain an influence that would make it possible
to ‘manage’ the vernacular conception of the world, for example by ushering religious practices
beyond the domain of kitsch and trivialisation and towards the enlightening consciousness of their
essence and significance? Can it influence the process of shaping the consciousness of the depositaries of heritage, change their attitude towards religious practices as a value which is worthy
9

Kitsch is characterised, among other things, by an attitude which emphasises the ease of acceptance and the need for comfort
(Moles 1978, 76–80).

10

Convention for the Safeguarding…

�Part 4. ICH and sustainable development

of both protection and UNESCO branding? These issues, viewed from the Polish perspective, will
form the subject of further analysis.

References
Anusiewicz, Janusz. 1991. “Kulturowa teoria języka. Zarys problematyki [The cultural theory of language – an
outline].” In Podstawowe pojęcia i problemy [Basic concepts and issues], edited by Janusz Anusiewicz and Jerzy
Bartmiński, 17–30. Język a Kultura 1. Wrocław: Wiedza o Kulturze.
Anusiewicz, Janusz. 1992. “Potoczność jako sposób doświadczania świata i jako postawa wobec świata [Vernacularity as a manner of perception of the world and an attitude towards it]”. In Potoczność w języku i w kulturze
[Vernacularity in language and culture], edited by Janusz Anusiewicz and Franciszek Nieckula, 9–20. Język
a Kultura 5. Wrocław: Wiedza o Kulturze.
Broch, Hermann. 1998. Kilka uwag o kiczu i inne eseje [Notes on kitsch and other essays]. Translated by Danuta
Borkowska, Jan Garewicz and Ryszard Turczyn. Warszawa: Czytelnik.
Bukraba-Rylska, Izabella. 2008. Socjologia wsi polskiej [The sociology of the Polish countryside]. Warszawa: PWN.
Czarnowski, Stefan. 2005. Kultura [Culture]. Warszawa: Wydawnictwo Akademickie „Żak”.
Hendrykowski, Marek. 1997. “Kłopoty z kiczem filmowym [The trouble with kitsch in film].” In Niedyskretny urok
kiczu. Problemy filmowej kultury popularnej [The indescreet charm of kitsch. Issues of popular film culture], edited
by Grażyna Stachówna, 9–18. Kraków: Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych „Universitas”.
Hołówka, Teresa. 1986. Myślenie potoczne. Heterogeniczność zdrowego rozsądku [Vernacular thinking: the heterogeneity of common sense]. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.
Janikowski, Ryszard. 2009. “Kultura osią zrównoważonego rozwoju [Culture as an axis of sustainable development].”
In Kultura a zrównoważony rozwój. Środowisko, ład przestrzenny, dziedzictwo w świetle dokumentów UNESCO
i innych organizacji międzynarodowych [Culture and sustainable development. Environment, spatial order and
heritage in the light of documents of UNESCO and other international organisations], edited by Ryszard Janikowski and Kazimierz Krzysztofek, 17–38. Warszawa: Polski Komitet do spraw UNESCO.
Jasiewicz, Zbigniew. 2013. “Przedmiot i funkcje Konwencji o ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego.
Spojrzenie etnologa [The subject and functions of the Convention for the Safeguarding of the Intangible CulturalHeritage. An ethnologist’s view].” In Niematerialne dziedzictwo kulturowe. Źródła – wartości – ochrona [Intangible cultural heritage. Sources – values – protection], edited by Jan Adamowski and Katarzyna Smyk, 51–63.
Lublin–Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej; Narodowy Instytut Dziedzictwa.

395

�396

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. 2003. Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii. Zasady
i wskazania [Directory on vernacular piety and liturgy. Principles and indications]. Translated by Józef Sroka.
Poznań: Pallotinum.
Kowalski, Piotr. 2002. “Religijność potoczna. Notatki na temat kiczu i religii [Vernacular religion. Notes on kitsch and
religion].” Dekada Literacka 3–4: 38–45.
Kowalski, Piotr. 2003. “Potoczna religijność, kicz i sakrobiznes [Vernacular religion, kitsch and the commercialisation
of religion].” In Życie codzienne Polaków na przełomie XX i XXI w. [The everyday life of Poles in late 19th and early
20th century], edited by Roch Sulima, 187–206. Łomża: Oficyna Wydawnicza „Stopka”.
Kowalski, Piotr. 2004. “Potoczna religijność, kicz i sakrobiznes [Vernacular religion, kitsch and the commercialisation of religion].” In Piotr Kowalski, Popkultura i humaniści. Daleki od kompletności remanent spraw, poglądów
i mistyfikacji [Pop culture and humanists. An incomplete review of issues, viewpoints and impostures], 101–45.
Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Krąpiec, Mieczysław Albert. 1985. Język i świat realny [Language and the real world]. Lublin: Katolicki Uniwersytet
Lubelski.
Krąpiec, Mieczysław Albert. 2008. O filozofii [On philosophy]. Lublin: Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu;
Katedra Metafizyki KUL.
Kupisiński, Zdzisław, ed. 2015. Potrzeba religii. Dynamika praktyk religijnych i rytualnych [The need for religion. The
dynamics of religious and ritual practices]. Lublin: Wydawnictwo KUL.
Kwaśnica, Robert. 1991. “Rzeczywistość jako byt sensu. Teza o językowym tworzeniu rzeczywistości [Reality as the
entity of meaning – A thesis on the linguistic formation of reality].” In Podstawowe pojęcia i problemy [Basic
concepts and issues], edited by Janusz Anusiewicz and Jerzy Bartmiński, 31–60. Język a Kultura 1. Wrocław:
Wiedza o Kulturze.
Libiszowska-Żółtkowska, Maria, ed. 2007. Religia i religijność w warunkach globalizacji [Religion and religiousness in
a globalised world]. Kraków: Zakład Wydawniczy „Nomos”.
Maćkiewicz, Jolanta. 2000. “Potoczne w naukowym – niebezpieczeństwa i korzyści [The vernacular among the
scientific – benefits and pitfalls].” In Językowy obraz świata i kultura [Culture and the linguistic view of the world],
edited by Anna Dąbrowska and Janusz Anusiewicz, 107–13. Język a Kultura 13. Wrocław: Wydawnictwo Uniwersytet Wrocławskiego.
Mariański, Janusz. 2004. Religijność społeczeństwa polskiego w perspektywie europejskiej. Próba syntezy socjologicznej
[Religiousness of the Polish society in a European perspective. An attempt at sociological synthesis]. Kraków:
Zakład Wydawniczy „Nomos”.

�Part 4. ICH and sustainable development

Moles, Abraham. 1978. Kicz czyli sztuka szczęścia. Studium o psychologii kiczu [Kitsch – The art of happiness. A study
of the psychology of kitsch]. Translated by Anita Szczepańska and Ewa Wende. Warszawa: Państwowy Instytut
Wydawniczy.
Narodowy Instytut Dziedzictwa. n.d. Niematerialne dziedzictwo kulturowe w Polsce [Intangible cultural heritage in
Poland]. Edited by Anna Marconi-Betka, Katarzyna Sadowska-Mazur and Julia Włodarczyk. Warszawa: Narodowy
Instytut Dziedzictwa.
Narodowy Instytut Dziedzictwa. 2017. “Krajowa lista niematerialnego dziedzictwa kulturowego [National List
of Intangible Cultural Heritage].” Accessed May 7.
http://niematerialne.nid.pl/Dziedzictwo_niematerialne/Krajowa_inwentaryzacja/Krajowa_lista_NDK/.
Niedźwiedź, Anna. 2006. “Pojęcie religijności ludowej w polskiej tradycji etnologicznej [The concept of folk religiousness in the Polish ethnologic tradition].” In Człowiek i sacrum. O pojęciach religijnych w języku i kulturze. Materiały
pokonferencyjne [The human being and the sacred. On religious concepts in language and culture. Post-conference materials], edited by Dorota Sarzyńska and Ryszard Tokarski, 237–47. Sandomierz: Towarzystwo Naukowe
Sandomierskie; Wyższa Szkoła Humanistyczno-Przyrodnicza.
Ratajski, Sławomir. 2013. “Koncepcja ochrony dziedzictwa niematerialnego w Konwencji UNESCO [The concept of
safeguarding intangible cultural heritage in the UNESCO Convention].” In Niematerialne dziedzictwo kulturowe.
Źródła – wartości – ochrona [Intangible cultural heritage. Sources – values – protection], edited by Jan Adamowski
and Katarzyna Smyk, 21–33. Lublin–Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej; Narodowy
Instytut Dziedzictwa.
Stępniak, Marek. 2010. “Religijność ludowa jako droga przekazu tradycji [Folk religiousness as a path for the propagation of tradition].” Łódzkie Studia Teologiczne 19: 276–83.
Stomma, Ludwik. 1986. Antropologia kultury wsi polskiej XIX w. [The cultural anthropology of the 19th-century Polish
countryside]. Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.
Tomicki, Ryszard. 1981. “Religijność ludowa [Folk religiousness].” In Etnografia Polski: przemiany kultury ludowej
[Ethnography of Poland: transformations of folk culture], edited by Maria Biernacka, Maria Frankowska and
Wanda Paprocka, 2: 29–70. Wrocław: Zakład Narodowy im. Ossolińskich.
UNESCO. 2011. Niematerialne dziedzictwo kulturowe [Intangible Cultural Heritage]. Paryż: UNESCO.
UNESCO. 2015. Zarządzanie światowym dziedzictwem kulturowym [Managing Cultural World Heritage]. Polish
language version edited by Katarzyna Piotrowska and Dąbrówka Lipska. Warszawa: Narodowy Instytut
Dziedzictwa. Accessed November 6, 2016. http://www.nid.pl/pl/Wydawnictwa/inne%20wydawnictwa/
Managing%20Cultural%20WH_PL%20(3).pdf.

397

�398

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Importance of inter-institutional cooperation
for ICH safeguarding and
sustainable development.
The case of dry stone
building
Mirela Hrovatin*

*

Senior Expert Advisor, Ministry of Culture, Republic of Croatia (Ministarstvo kulture Republike Hrvatske),
e-mail: mirela.hrovatin@min-kulture.hr.

�Part 4. ICH and sustainable development

The exploitation of natural resources might be accordingly
diminished by giving more importance to traditional ways of their use,
and by including the old technique into the management of certain
geographical areas, including valuable cultural and natural landscapes.

Introduction
Sustainable development in the context of cultural heritage safeguarding has many facets (Albert
2015, 17). This paper will mention only some of the issues arising from the topic of the Forum
on the connection between intangible cultural heritage and sustainable development. Working
on ICH safeguarding in Croatia as an expert and state official in the Ministry of Culture (Ministarstvo kulture), I have encountered multiple dilemmas when considering the inclusion of ICH into
the current social mainstream to secure its viability. In this sense, sustainable development has
proved to be one of the main aspects of ICH safeguarding goals as envisioned by the UNESCO
2003 Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.1 I will consider here
the economic use of ICH, the broader social impact of ICH safeguarding, and intellectual property
rights on ICH, basing my insights on a number of cases in Croatia.
To broaden the context, it should be mentioned that Croatia has been influenced by numerous
international efforts on the safeguarding of cultural and natural heritage, and in recent several
decades has tried to implement the general guidelines via the national legislation and planned
activities (Domijan 2004). What is more, in recent years in Croatia, the preservation of nature has
received increased attention due to the issues raised on the need for industrial development and
exploitation of natural resources. Moreover, already in 1979, one of the most important Croatian
national nature parks, the Plitvice Lakes, and one of the most important cultural-historical cities, the
Old Town of Dubrovnik were inscribed onto the UNESCO World Heritage List. Following the 1990s
1

On the connection of ICH and sustainable element in the spirit of the 2003 Convention, see UNESCO online publication
Intangible Cultural Heritage and Sustainable Development (UNESCO 2015).

399

�400

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

wars in ex-Yugoslavia (in Croatia referred to as the 1990s Homeland War), the inscriptions of tangible
heritage have further emphasised the need to take care of valuable cultural and natural heritage
in Croatia, especially after war damages that the monuments and nature had suffered (Goldstein
1999). However, the evaluation of the war damages to cultural heritage in Croatia focused more
attention on the material rather than the intangible cultural heritage.2 The ICH, however, has also
significantly suffered due to the forced displacement of people and the discontinuation of traditional expressions. Fortunately, it was in most cases (but not all) renewed soon after the return of
refugees to their homes, and proved that the know-how and the knowledge possessed by bearers
provides a solid basis for the continuation of traditions, even after such difficult times of war and
population resettlement. One such case is the Festivity of Saint Blaise3 that takes place every year
since the 10th century in the town of Dubrovnik, an event which was brought back immediately after
the war had stopped. As the main part of the festivity takes place on the main street of Dubrovnik,
Stradun, as soon as the conditions had become safe, the festivity restarted, even before the renovation of all town buildings was finished. This proved once again how closely ICH is connected to the
environment in which it is shaped and performed. Today, unfortunately, the festivity is becoming
increasingly more endangered due to mass tourism, which causes a rapid depopulation of the town.
At the moment, action is planned to control the number of tourists in order to stop the negative
effects on the town.4 A very good example of bringing together tourism and ICH while ensuring longterm sustainability is also the Batana Ecomuseum Project,5 which aims at several goals: safeguarding
ICH, conservation of objects and buildings, inclusion of bearers into planning, control of tourism by
the bearers themselves, placement of traditional food on the market and its use in tourism as well
as its use in every-day life, educational programmes, direct transmission of know-how, international
cooperation, etc. Those are all important qualities of this project, in which the stakeholders make
decisions, but the main role belongs to the bearers themselves and the local community, who are
supported by the local authorities and expert institutions. Due to its successful implementation, the
project is inscribed into the UNESCO Register of Good Safeguarding Practices.
The war events and mass tourism are not the only conditions that influence the cultural heritage in
Croatia and its viability. For almost 100 years, there has been continual conservation care for cultural
2

As intangible heritage has only recently begun to be systematically safeguarded in the world, inspired by the 2003 Convention,
it was not only Croatia that was focusing for a long time primarily on tangible rather than intangible heritage (see more in
Bouchenaki 2004).

3

‘The Festivity of Saint Blaise’ is inscribed in the UNESCO Representative List of Intangible Cultural Heritage of Humanity.

4

On the relationship between traditional heritage and tourism, see Jelinčić 2006.

5

On the Batana Project, see www.batana.org.

�Part 4. ICH and sustainable development

heritage in Croatia (Deranja Crnokić 2015), with the inscriptions into the National Registry of Cultural
Goods kept by the Ministry of Culture (Registar kulturnih dobara Republike Hrvatske), listing a total
of around 5000 elements of immovable, movable and natural heritage.6 The inscriptions of intangible cultural heritage into the National Registry started around the year 2000, counting 150 ICH
elements in the Registry, and 15 elements on the UNESCO’s ICH lists until 2017. Such large number
of the inscribed ICH elements in only 10 years is a result of good cooperation between the Ministry
of Culture, the experts, and the bearers; it has enabled the fast gathering of documentation, which
is in a way a continuation of the previous good conservation practice in Croatia, and its adaptation to
ICH as a specific category of cultural heritage (Hrovatin 2016). At the same time, I consider the fast
inscriptions also to be a reflection of a long-term process spanning over the last several decades in
Croatia and in the world: the growing awareness of the local communities and various other local
stakeholders (including museums, companies, tourist boards) about the value of the local cultural
and national heritage, as well as ICH, which is considered by the public to be in danger of disappearing if not well documented and passed on. Not only the bearers and local communities have
been increasingly engaged in implementing various programmes on ICH safeguarding; they have
also been making sure that their heritage is adequately presented to the public, and that they are
actively involved in all the phases of various processes such as researching, documenting, developing
their own safeguarding projects, incorporating them into tourism, asking for financial support, which
subsequently results in inscriptions into the Registry. These activities in Croatia have been to some
extent made possible due to more factors: development of global communications, recuperation
after the 1990s wars, continuous presence of ethnologists and cultural anthropologists in some
communities, increased activities of museums aimed at local communities, influence of tourism on
the need for presentation of local heritage, overall development of the country resulting in opening
of the local communities to international and regional cooperation, and other factors.

The case of dry stone building
Although Croatia has established a good legislative basis for developing a high-level preservation
of natural and cultural heritage, there are more issues that still need to be tackled and that are
becoming more difficult to resolve, especially regarding ICH. Such is the issue of the reconciliation
6

The Registry is public and can be accessed via the website of the Ministry of Culture: www.min-kulture.hr/default.aspx?id=6212.

401

�402

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Petrebišća: Building and renewal of dry-stone walls, 2014. Photo by Nevena Kereša, © Association 4 grada Dragodid.

Dry wall online interactive mapping of sites and objects with the participation of experts and bearers,
http://suhozid.geof.unizg.hr [accessed: 28 October 2016].

�Part 4. ICH and sustainable development

of new agricultural and economic demands with the preservation of landscapes and traditional
ways of land use that would ensure the adjustments to new social needs. Let us here consider
the example of dry stone building techniques as an ICH element that is inscribed in the Registry,
but still has to resolve many of the issues concerning its future viability. On the one hand, there
are the bearers that keep and use the traditional know-how but on the other hand, they are too
dispersed to have a bigger influence on the wider community and on the economic-market stakeholders who could include them into new projects. An NGO Dragodid,7 which is dedicated solely
to the safeguarding of this ICH and its future, has been very active in the attempts to bridge the
gap between the traditional needs for building with stone and in the new economic and developmental demands of the society as a whole.
Most of the Adriatic landscape is made of karst (limestone and dolomite rocks), and there is little
land that can be used for growing crops. Therefore, in the past, the traditional way of securing fields
involved removing stones from them and using those stones for building small and long walls to
prevent the land from being washed away by water and the wind, and to protect it from animals. This
knowledge goes back a long way – to pre-historic times – and it remains in use today. However, it has
slowly started to disappear as sea tourism appropriated most of the economy of the Adriatic during
the 20th century, and led people to turn to easier income from tourism. Thus, today, even if some of
the farmers still use and cultivate the land in the karst area, they usually do not use the services of the
people who know how to build a traditional stone wall without using mortar but instead build them
using concrete or some other, newer materials. In this way they do not only devastate the visual and
historical values of the cultural landscape they are using, but also indirectly endanger the intangible
heritage that lies behind this type of ancient construction. The change should thus be made not only on
the local level but more so on the state level; in a way that secures the current economic needs of the
masters of this skill. However, the Ministry of Culture cannot ensure the safeguarding of this type of
ICH without the help of other institutions, such as the Ministry of Economy (Ministarstvo gospodarstva),
Regional Development (regionalnog razvoja), Tourism (turizma), Agriculture (poljoprivrede), Environment (zaštite okoliša), and others. Moreover, the active involvement of other organisations such as the
Croatian Chamber of Trades and Crafts (Hrvatska obrtnička komora) could also help in securing the
visibility and the new use of traditional knowledge. For now, there is little joint dialogue on the matters
of ICH and its sustainability that should be supported institutionally from different sectors.
7

On the activities and mission of the NGO, see www.dragodid.org.

403

�404

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Rovinj: Workshop in making wooden batana boat, including the use of multimedia, 2015.
Photo by Kosjenka Brajdić Petek, © Ecomusem Batana.

�Part 4. ICH and sustainable development

One example showing how the traditional knowledge of dry stone building could be used is the
Starigrad Plain on the island of Hvar, inscribed on the UNESCO World Heritage List. Its main value
rests upon the old planning of the agricultural fields that has been continued from Antiquity until
today. There is a great need for preservation of its ancient appearance and land use, especially
today when it is recognised as an invaluable cultural heritage site. Thus, there have been projects
drafted and developed for its sustainable management.8 The experts agree that in its maintenance, a big role should be given to the traditional masters of dry stone building. But even if the
future management agents employ these masters, they will not have the legal means to include
them in the renewal of dry stone walls on the Plain. The main obstacle is the fact that the individual traditional masters still have no opportunities to get the required professional licences (as
for example architects do) because they have no proof of their professional training in this skill as
prescribed by the regular procedure. Instead of organised school, they have been acquiring their
knowledge through direct transmission from their family members (mostly men, but also women)
and neighbours. The inscription into the Registry of this ICH element has thus opened possibilities
for getting special restoration and conservation licences for such traditional skills. These licences
would enable the bearers to enter the current economic market and raise their overall cultural
value among the public as keepers of traditional knowledge and skills.
Besides dry stone walls, there are many other old stone buildings and objects in need of renovation
all over Adriatic, for which the old technique could be useful. Thus hiring traditional masters would be
more suitable than using licensed firms which specialise only in construction and architecture. What
is more, once these traditional skills lead to securing future employment, this measure would motivate younger generations to learn and master them. In that sense, providing the masters with official
education or apprenticeship degrees within licensed schools or programmes would be a considerable
step forward in securing the sustainability of this ICH element. However, for now, the only measures
aimed at education are the temporary workshops that the NGO arduously organises and implements
with the help of local bearers and authorities along the Adriatic coast. They result in raising the awareness of the need to preserve this heritage in the local environment. Furthermore, if this skill could be
introduced into regular educational programmes, it might ensure long-term results in terms of qualitative transmission and keep new apprentices in the local communities, as they are already largely
affected by depopulation in recent decades on the Adriatic coast, especially the islands.
8

Information from the expert meetings on the preparation of the multinational file on dry stone building in the Ministry
of Culture, Croatia.

405

�406

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The current market demand for stone building is another area where this old know-how could
be successfully employed. Many people decorate their houses and backyards in the old Mediterranean style to attract tourists that look for authentic places. Unfortunately, many house owners
use low-quality, ready-made products such as concrete blocks that only imitate dry stone building.
They are probably unaware of the damage they inflict to the aesthetics of the space, but also to
intangible heritage in general. The awareness of the value of this ICH and its inclusion into current
trends and needs of the economic market and society as a whole should, therefore, be continually
increased. What is more, the communities and families could appreciate this kind of ICH and possibilities of its use by actively involving wider social circles and economic-market stakeholders.

Intellectual property rights and ICH
One of the issues that have been raised alongside the inscriptions of ICH into the Registry and
UNESCO Lists is the competition for the intellectual rights on ICH between local communities
(Nikočević et al. 2012). The issue of intellectual property (IP) was actually one of the main reasons
why the 2003 Convention had not been drafted and introduced earlier.9 The influence of Western
cultures and the new global trends of authorship right protection in all the spheres of production
and creativity today are visible also in Croatia. The issue of IP has also been raised for some time
now, and in the case of ICH, it usually comes into view when the bearers want to use the material
aspect of their ICH. Indeed, this is yet another issue connected to the sustainability of ICH today. So,
who has the right to ICH? Who can use the know-how and turn it into their personal benefit? Who
can sell the products originating from the traditional technique? At first, these questions might
seem simple, and the answer could merely be based on forwarding this issue to intellectual rights
institutions. In Croatia, there is, in fact, adequate legislation that covers this issue, namely the Copyright and Related Rights Act.10 Furthermore, the State Intellectual Property Office (Državni zavod
za intelektualno vlasništvo)11 provides services for those who want to protect their intellectual
property. For example, the Office gives a special Designation of Origin to a number of traditional
9

According to the information on the UNESCO website about the history of the 2003 Convention (UNESCO 2016).

10

Zakon o autorskom pravu i srodnim pravima, Narodne Novine [National Newspaper] 167/2003, 22 October 2003, available
in English at: www.dziv.hr/files/File/eng/zakon_autor_ENG.pdf.

11

For more information about the State IP Office, see www.dziv.hr.

�Part 4. ICH and sustainable development

products, such as traditional embroidery, i.e. lace. In practice, this designation gives the groups,
NGOs, and individual persons an official permission to sell their products on the market under their
traditional name (e.g. Lepoglava Lace, Pag Lace, etc.). What is more, it is all well-defined within the
legal framework of the state. However, in several communities the manipulation of information
about the reality of the ICH element has caused a situation in which the permission is given only to
those who apply for this right, leaving aside others who either do not know about their rights or
were not informed about them. Also, those who are somehow disconnected from the individual,
group, or even an NGO that applies for the permission remain aside and thus become deprived
of their rights. Who can protect the ones that are left without the possibility to claim and use
their rights to their tradition? They have the right to complain or to apply for the certificate that
proves they can use the traditional name for their products, however, there might be difficulties
in proving the know-how before the qualified NGO or the individual who judges them on whether
they make the product in the ‘proper’, traditional way or not. In this sense, the individual is vulnerable to manipulation from a stronger group or an individual within the community. Those power
relations are indeed issues that might be tackled with public discussions, the active involvement
of experts, additional scientific research, and a public display of research results, as well as the
inclusion of local authorities into mitigating such social inequalities (assuming that the authorities
do not support the stronger group). No examples are mentioned here, as the Ministry of Culture
has tried to adequately name all the bearers as much as possible in the texts that form the basis
for the inscription of an ICH into the National Registry. Some individuals that had been left out
contacted the Ministry after the inscription and thus have been subsequently included in the new,
revised lists of bearers. These lists are also sent to the first bearers that were listed so that they
are also informed about the new bearers. Whenever possible, the experts from the Ministry and
expert institutions raise awareness about this issue, and about the understanding of ICH as part of
the culture that belongs to the broader community, not only to individuals. This way assures the
right place of all the bearers in connection to their ICH.
Besides embroidery, a lot of proposals on the first inscriptions into the National Registry were
focused on particular types of traditional Croatian food; various groups and individuals wanted to
protect their recipes and know-how in preparing their traditional meals, cakes, and other dishes.
It was obvious that it was the easiest way for the bearers to officially confirm that they could
somehow exercise their rights to their tradition and sell their products that base on it. The importance of traditional food and many proposals of this type of ICH have resulted also from the lack

407

�408

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

of any other preserved ICH elements in certain local communities. Nevertheless, the Ministry
of Culture has remained detached from official expressions of any kind of support to any of the
groups or individuals and has recognised the traditional types of food only as specific to some
wider geographical areas; extending them to more than one individual or one group of people.
This caused the lack of interest for further proposals for inscription of traditional food-making
into the Registry and diverted the bearers’ attention towards the Ministry of Agriculture, which
gives special official marks of origin for traditional food.12 It might seem that in the cases where
the Ministry of Agriculture gives such marks, there are also some groups, firms, or NGOs that
control the rights to the production of traditional food. However, when such parties want to join
the market and sell their products under the name that is protected by the Ministry of Agriculture,
they have to go through the whole procedure, in which the group or firm that holds the rights
decides whether this new party properly follows tradition. This type of control creates significant
space for manipulation and restriction of the placement of products on the market that can jeopardise the production and income of those who hold the rights. However, the attempts to safeguard and control the placement of the products that might be called ‘traditional’ is the right of
the bearers themselves and their associations; it is up to them to protect their traditional heritage
and to fend off any misuse of their ICH and prevent harm that might be inflicted upon them if the
market is left unguarded.
Cultural anthropologists are perhaps more sensitive to the questions of intellectual property
rights due to the history of this scientific discipline; such is also the case in Croatia. However,
when met with specific situations in Croatia, they do not know how to respond to the questions
of IP, either because they think that – being experts that often get already deeply involved in
all the phases of these processes [of intangible heritage safeguarding – editorial note] – it is
not their task, or because they believe other institutions and experts should address these
problems. A more systematic field research of the cases in Croatia could contribute to making
some general guidelines on how to deal with these issues. This might help cultural anthropologists in their future work with local communities and in planning the inclusion of ICH into the
current market.

12

All the other types of traditional products and know-how are under the jurisdiction of the State Intellectual Property Office.
On the Ministry of Agriculture and designations of origin for food, see www.mps.hr/default.aspx?id=10.

�Part 4. ICH and sustainable development

Conclusion
It might be concluded that the planning of any introduction of ICH into a more intensive economic
use, tourism, a new use, or any other current trend should not only involve bearers but also many
different stakeholders on various levels, including the local, state, expert, private, and other
ones. Humanities experts and scientists, especially cultural anthropologists, are very important
in bridging the gap between the overuse of ICH and its viability, as they are more sensitive to
the needs of individuals and they understand different types of functioning of local communities. Thus, some overall guidelines might be made on the expert and state levels to ensure the
sustainability of ICH that is used in new ways and for new purposes, considering the commercialisation of only some of its aspects and the awareness-raising of the less obvious social role of ICH
for the local community and broader society. However, not all the solutions can be reached for
all types of ICH on the theoretical or universal levels. Thus, the more local and specific approach
to ICH, the better.
Through history, until today, it has always been the broader social and economic value and
demand that influenced the safeguarding and continuation of many ICH elements such as those
mentioned in this paper. There are still more challenges and dilemmas to be tackled than concrete
results and answers in Croatia, but in this respect, the NGOs make great efforts in raising awareness
and insisting on the protection and preservation of cultural and natural values and resources. With
many cultural, heritage, and ecological associations, activities and citizen initiatives, there has been
significant progress so far, but still not enough for the wider public to realise the need to involve
ICH in the new demands connected to development and to secure the sustainability of certain
areas. Educational programmes, both formal and informal, could significantly help in preparing
new generations to use ICH as an invaluable resource for the future management of local areas.
Although today school programmes cover some of these issues, not enough attention is given to
connecting old and new ways of using nature and its resources. In some cases, the transmission of
the know-how to the younger generations could be successfully secured by continual education
rather than just by transmission within the families – as seen in the example of dry stone building,
which shows how economy demands licensed masters to enter the market legally. The resulting
exploitation of natural resources might be accordingly diminished by giving more importance to
traditional ways of their use, and by including the old technique into the management of certain
geographical areas, including valuable cultural and natural landscapes.

409

�410

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The issue of intellectual property rights that might be unevenly given to stakeholders with more
power in local communities rather than other members in the same communities could result in the
lack of motivation to continue certain traditions. These and other issues are dealt with in Croatia
by different state and expert institutions, who are still not mutually connected enough to invent
more adequate solutions for each ICH case and its local community. This significantly disables the
implementation of the protection and safeguarding measures in specific geographical areas in
the long-term. Thus, the inclusion of all the stakeholders, especially the bearers and the entire
local community on all stages of planning such developmental projects – from the beginning until
the end – should be ensured in order to enable long-term sustainable growth and safeguarding
of cultural and natural heritage.

References
Albert, Marie-Theres. 2015. “Mission and Vision of Sustainability Discourses in Heritage Studies.” In Perceptions
of Sustainability in Heritage Studies, edited by Marie-Theres Albert, 11–20. Berlin/Boston: De Gruyter.
Bouchenaki, Mounir, ed. 2004.Museum International Vol. 56, Issue 1–2. Wiley-Blackwell.
DeranjaCrnokić, Anuška. 2015. “Nastanak Registra kulturnih dobara–povijest i sadašnjost inventariziranja kulturne
baštine u Hrvatskoj [Creation of the Cultural Property Registry – The history and present of inventorying cultural
heritage in Croatia].” Godišnjak Zaštite Spomenika Kulture Hrvatske 37–38: 25–38.
Domijan, Miljenko, ed. 2004. World Heritage Sites in Croatia: Exhibition Marking the Twenty-Fifth Anniversary of the
Inscription of the First Croatian Heritage Sites on the World Heritage List. Zagreb: Ministry of Culture of the
Republic of Croatia.
Goldstein, Gordana, ed. 1999. Godišnjak zaštite spomenika culture Hrvatske 24–25:Spomeničkabaština u Hrvatskoj
1991–1999. Ratne štete i obnova [The cultural and historical heritage in Croatia 1991–1999. War damage and
restoration]. Zagreb: Ministarstvo kulture Republike Hrvatske.
Hrovatin, Mirela. 2016. “A Short Overview of the ICH Safeguarding Policy in Croatia.” In The Contribution of UNESCO
Member States of South-Eastern Europe to the Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage. A Jubilee Edition Dedicated to the 70th Anniversary of UNESCO, edited by Miglena Ivanova,
93–104. Sofia: Regional Centre for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage in South-Eastern Europe
under the auspices of UNESCO. Accessed September 11, 2016. http://www.unesco-centerbg.org/wp-new/
wp-content/uploads/2016/05/izdanie_UNESCO_print-last.pdf.

�Part 4. ICH and sustainable development

Jelinčić, Daniela Angelina. 2006. “Tourism versus Identity, Globalization and Tradition.” Ethnological Researches 11:
185–207.
Nikočević, Lidija, Ljiljana Gavrilović, Mirela Hrovatin, Daniela Angelina Jelinčić, Jadran Kale, Dragana Lucija Ratković,
Amy Mountcastle, Peter Simonič, and Tvrtko Zebec. 2012.“Culture or Heritage? The Problem of Intangibility”.
Etnološka Tribina: Journal of Croatian Ethnological Society 42 (35): 57–112.
UNESCO. 2015. “Intangible Cultural Heritage and Sustainable Development.” Accessed October 25, 2016. http://
unesdoc.unesco.org/images/0024/002434/243402e.pdf.
UNESCO. 2016. “Working towards a Convention.” Accessed October 3. http://www.unesco.org/culture/ich/en/
working-towards-a-convention-00004.

411

�412

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Securing the future
of intangible
cultural heritage
in Romania in a sustainable
way: benefits and
subsequent risks
Adina Hulubaş*

*

Head of the Ethnography and Folklore Department, Institute of Romanian Philology, The Romanian Academy
(Departamentul de etnografie şi folclor, Institutul de Filologie Română, Academia Română), Iaşi, Romania,
e-mail: adina.hulubas@gmail.com.

�Part 4. ICH and sustainable development

The steps towards a secure future may be symbolised by an image
of concentric waves on water, created by an object falling in. In the centre,
we have the public acknowledgement of cultural value, but then local
initiatives have to be supported and protected from the pressure exerted
by central standards.

It is common to admit the dynamic nature of intangible heritage and to assert that socio-economic
conditions influence a selection of folk practices, beliefs, crafts, and other traditions. Even the
concept of ‘living heritage’, often used as a synonym for intangible cultural heritage (Park 2013, 1),
implies organic transformations over time, which adds to its generally accepted characteristic as
active practice that has been transmitted by the elders to the youth, and continues to be perceived
as a cultural identity mark by the entire community.
Evolution is hence the key to understanding traditional culture, as noted by experts. ‘ICH is
by definition a living entity, and its capacity to constantly adapt itself in response to the historical and social evolution of its creators and bearers represents one of its main distinguishing
features’ (Lenzerini 2011, 108). The best example for this internal dynamism is the Romanian
custom related to childbirth practices. It is called ‘the sleeves of the midwife’ (mânecile moaşei) and
it can be also encountered among Moldavians, Ukrainians, Bulgarians, and Russians. The women
that were attended at birth by traditional midwives had to make a ritual gift eight days after their
labour. Since the physiological process implies an impure contamination, they offered two metres
of house-woven cloth to the midwives, to replace their stained sleeves. They also poured water
on their hands and gave them soap to restore their initial condition.
Although women were banned from giving unattended birth at home 70 years ago, this custom
remains active to this day, and it is performed on a daily basis in hospitals and clinics. Its social
impact is still important, and infringements on it are believed to cause immediate misfortune, as
our informants declared. The changes imposed on people did not significantly corrupt the tradi-

413

�414

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

tional practice, and today, the presence of a midwife who performs traditional birth-attendant
gestures became a mandatory ceremonial presence (Hulubaş 2011).
This spontaneous transmission is reinforced by a general belief in its magical efficiency, which
makes it a cultural phenomenon that the ICH certifies. ‘Such a heritage has the intrinsic capacity to
modify and shape its own characteristics in parallel to the cultural evolution of the communities
concerned and is therefore capable of representing their living heritage at any moment’ (Lenzerini
2011, 118). Nevertheless, this process is no longer reliable as a natural selection for further transmission, as a result of exposure to other folk practices. The 2003 Convention, however, appeared
on time to guide the passing of traditional knowledge to the younger generations.
It is the youth who can assure a sustainable future for ICH, but the socio-economical context
about the importance of folk culture may confuse the general public. Moreover, the millennium-old
process that has brought us valuable cultural manifestations is in need of maintenance, especially when craftsmen face public exposure and cultural interferences. ‘Craftsmanship of Horezu
ceramics’, for example, was inscribed on the UNESCO Representative List of Intangible Cultural
Heritage of Humanity in 2012; the pottery of this type is now the most frequent sight both on
traditional fairs and even in multinational hypermarkets. Unfortunately, potters from other ethnographic zones react to its success in an imperilling manner. In Marginea, Suceava, black pots have
been produced until eight years ago and made the village famous for their specific craftsmanship.
Today, tourists entering the workshop encounter Horezu plates for sale, which are brought from
500 km away. Other potters paint the Horezu cock, a trademark image for this ceramic products,
on plates whose chromatics belong to the Baia Mare region, up in the northern part of Romania.
A month after the release of the 2003 Convention, experts began to express their worries that
safeguarding would, in fact, create ‘an environment that only mimics nature’ (Brown 2012, 95).
One response raised the possibility that it might ‘change the course of things’ (Kurin 2012, 100).
We could let ‘nature’ take its course and have no such cultural intervention. But there is nothing ‘natural’
about the issues that beset ICH in the world today. They are the result of particular social and economic
activities that characterize contemporary societies and world systems (Kurin 2007, 18).

Cash flow decides what reaches the public eye. Hence, we are confronted with a double risk: on
the one hand, if experts do not intervene, traditional knowledge fades away under the pressure
exerted by standardised models. On the other hand, raising awareness has to be a well-supervised
process, since overrating local practices may have a similar levelling effect on other expressions.
As Claude Lévi-Strauss (2007, 7) observed at the celebration of six decades of UNESCO activity,

�Part 4. ICH and sustainable development

we have ‘to overcome the apparent antinomy between the oneness of human condition and the
inexhaustible plurality of forms in which we apprehend it’.
The second danger comes from the loss of the initial purpose, represented by the practitioner
community. Not only does the ‘spontaneity’ of the rite disappear (Brown 2012, 95), but also its
magical utility. The ‘Căluş ritual’, inscribed in 2008, is the perfect illustration of this alienation. Originally proclaimed by UNESCO as a Masterpiece of the Oral and Intangible Heritage of Humanity
(2005), this athletic dance was performed only nine days per year, starting from Whitsunday. The
initiation into the rite was secret; dancers swore a still-secret vow at the borders of their village and
then performed public representations meant to bring fertility to barren women and cure fearful
diseases such as epilepsy. All magic implications seem to be lost now since the only knowledge that
is passed on to beginners is the virtuosity of the dance (Ştiucă 2009, 20). Even more so, Căluşari
perform at festivals all year long, at weddings, flash mobs (although their ritual number is limited
to uneven sums: five, seven, nine, or eleven), and they even participate in processions intended
to bless new cars in order to ward off future accidents.
Căluş resembles other rituals, such as the dance of Podhale highlanders with ciupagas. These
specific hatches have an obvious apotropaic function while dancing in a circle invokes solar protection. Like the Romanian Căluşari, the dancers’ purpose is to ward off evil intentions and bring good
health and fertility into the community. Another similarity can be traced within the Polish zbójnicki
dance, both in choreography and in the spectacular purpose of today’s representations.
Moreover, on the southern side of Romania, in Ialomiţa, dancers use ritual sticks that have
a horse head carved at the tip, a detail that links Căluşari with Căiuţi, played at the winter solstice,
or the ‘Obby ‘Oss from the United Kingdom and the Polish Lajkonik. Such a tremendous geographical representation of the ancient belief in the common entity of the rider and his horse should not
be presented exclusively on aesthetic grounds, as a show. Transmission is conditioned by acknowledgement, and this is where new efforts have to be made in Romania.
‘Most EU countries have promulgated specific educational policies and recommendations encouraging schools to sustain and promote awareness of local cultures and heritage’ (Dagnino, Ott, and
Pozzi 2015, 195). This strategy may be seen as part of the Sustainable Development Goal 4, called
Quality Education. Being able to learn about how one’s present cultural identity formed, what it
means, and how similar or dissimilar it is to other traditional cultures gains capital importance for the
future social behaviour. It favours ‘inclusive and equitable quality education’ and ‘promotes lifelong
learning opportunities’, as stated in the Global Education Monitoring Report (UNESCO 2016).

415

�416

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Căluş ritual, © Romanian Peasant Museum.

�Part 4. ICH and sustainable development

In this respect, the Ministry of Education (Ministerul Educaţiei Naţionale) was officially addressed
by the Iaşi branch of the Romanian Academy (Academia Română, Filiala Iași) in 2015. The press
release had a great impact in mass-media, and positive reactions followed. The request to the
authorities was the result of a one-year workshop organised by the Department of Ethnography
and Folklore (Departamentul de Etnografie și Folclor), entitled ‘How and why can we teach folklore’. Participants from various fields (teachers from schools and universities, craftsmen, curators,
museum directors, fair organisers, radio producers, etc.) agreed that the present school curriculum
is no longer adequate to the psycho-social expectations of students. The few folk texts found in
manuals are complicated, explained using too many superlatives and with almost no decoding, and
they are sometimes even plainly misleading. We suggested and applied for a more ethnographic
method that would allow students to understand the intricate network of ICH.
Sustainability is achieved on two levels: the future generation gains knowledge of traditional
values and learns to differentiate corrupted manifestations from folk ways, and their parents are
involved in common activities during crafts camps, fairs, or school projects. ‘Modes of transmission have become tired, static, and fail to pair with modes of learning’ (Mitchenson 2015, 58);
physical contact with craftsmen and with actual objects induces a more profound level of perception. In Romania, the school calendar includes a week for extracurricular activities, and during that
period the students learn to decorate eggs, carve wood, mould clay, and make pots with craftsmen.
‘Learning is more efficient when abstract information is tied to tangible experience’ (Mitchenson
2015, 61); ICH needs this material support as an introduction that captivates the young generations
and their parents. The latter belong to two different types. Some have grown up in rural zones
and rediscover a familiar world which helps them to connect with their children, while others did
not benefit from any traditional experience and get acquainted with it now with wonder and joy.
The kinesthetic aspect of the activity is beneficial every time; craftsmen gain recognition of their
effort and talent, and the ICH becomes clearer to the modern observer.
Countries that have already implemented such school projects, whether they were part of the
UNESCO Associated Schools Network or not, came to the conclusion that ‘one of the most efficient means of safeguarding ICH … was its embedding with the primary and secondary curriculum’.1 In Romania, these activities are self-funded by enthusiastic kindergartens and school
teachers. An example of this is the ‘Să învățăm de la bunici!’ (Let’s learn from our grandparents!)
1

See Edinburgh Napier University’s Research Excellence Framework impact case study (http://impact.ref.ac.uk/casestudies2/
refservice.svc/GetCaseStudyPDF/43948).

417

�418

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

project. It started in a kindergarten in Iaşi, it is now implemented in 15 districts from Romania
and 25 schools of different levels. The sustainability of such initiatives stems from the great
interest in ICH.
A similar broadening of the traditional world is now pursued by a multinational telecommunication company that will use TV commercials, TV shows, and Facebook live transmissions to speak
about ‘Undiscovered Romania’ through four practitioners that have been awarded the Living
Human Treasure title. As the UNESCO programme suggests, the public acknowledgement attracts
the audience and it gradually raises awareness. ‘The prestige, honour, recognition and attention
may indeed make cultural exemplars and practitioners proud of what they do, and energise their
own efforts to continue, transmit, and even extend their traditions’ (Kurin 2007, 16).
The steps towards a secure future may be symbolised by an image of concentric waves on water,
created by an object falling in. In the centre, we have the public acknowledgement of cultural
value, but then local initiatives have to be supported and protected from the pressure exerted by
central standards. What is more, regional projects raise more awareness about ICH and introduce
a more intensive educational purpose, since communities benefit from the traditional knowledge,
and the wider public needs to be initiated into the specific manifestation. ‘The emphasis has to be
as much on training a new audience as on revitalizing the form itself’ (Gopalakrishnan 2016, 19).
Although the Romanian curricula do not include ICH topics, two manuals with this purpose
have been published, and an internet site (edupatrimoniu.piscu.ro) provides them free of charge.
Information covers the central-southern part of Romania and is destined for children starting the
3rd grade of school. The initiators have even created a network entitled Şcoli pentru patrimoniu
(Schools for cultural heritage), where these manuals are used during optional courses of Romanian
language, history, and counselling hours. These efforts are similar to the workshop held in Iaşi, in
the north of the country, where another schools network trains students, teachers, and parents.
Nonetheless, procedural memory has to support theoretical instruction, and craftsmen are important agents for this goal.
The fourth stage for the sustainable development of this field is, obviously, the national set
of laws, regulations, and financing programmes. Unfortunately, the Romanian parliament does
not acknowledge the importance of crafts law and even though such regulation was initiated in
2007 and discussed by the Senate, the act is still stuck at the Industries Commission. Meanwhile,
craftsmen struggle to resist the market flooded by fake objects, often manufactured on an industrial scale in other countries.

�Part 4. ICH and sustainable development

However, the Ministry of Culture (Ministerul Culturii) has released two programmes that
finance creative and cultural industries. Two books published by the National Institute for
Cultural Research and Training (Institutul Național pentru Cercetare și Formare Culturală) define
and establish the present status of these activities, and offer important suggestions for practitioners. As for capacity-building activities, a workshop on ‘Implementing the UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage at the National Level’ was held on
13–17 June 2016 in Bucharest, and benefited from a partnership with the Regional Centre for
the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage in South-Eastern Europe under the auspices
of UNESCO in Sofia, Bulgaria.
These initiatives, along with the activities of the National Commission for the Safeguarding
of ICH (Comisia Națională pentru Salvgardarea Patrimoniului Cultural Imaterial), gradually ripple
the public awareness and aim at creating a sustainable development for ICH in Romania, involving
citizens, civil societies, the business sector, and the higher authorities. The telecommunication
company uses the Living Human Treasures programme for their brand campaign, which might have
been an inspiration from the ceremony held at the presidential palace last year. This act of public
recognition is a vivid example of the circular waves created by prestige; it has managed to involve
all the above mentioned social entities.
Such approach, as well as the priority given to communities – and to their perception of self-defined manifestations and foreign influences – are altogether able to secure the process of ICH transmission by mitigating subsequent risks. ‘Results can be deceptive. Unwanted results, unintended
consequences and undeserved repercussions can flow from the most well-meaning of interventions’ (Kurin 2007, 18). However, in a Pascalian way of thinking, the simple fact that specialists keep
these dangers in mind, and realise the delicate manner they have been bestowed, the possibility
to watch the cultural context as it evolves – all to the best of their knowledge – can help obtaining
a safer and more sustainable transmission to the younger generations.

References
Brown, Michael F. 2012. “Safeguarding the Intangible.” Museum Anthropology Review 6 (2): 93–97.
Dagnino, Francesca Maria, Michela Ott, and Francesca Pozzi. 2015. “Addressing Key Challenges in Intangible Cultural
Heritage Education.” International Journal of Heritage in the Digital Era 4 (2): 193–207.

419

�420

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Gopalakrishnan, Sudha. 2016. “UNESCO Masterpieces Proclamation Programme and Safeguarding Strategies for
Intangible Cultural Heritage: A View from India.” Journal of Heritage Management 1 (1): 12–21.
Hulubaş, Adina. 2011. “The Socio-Cultural Effects of Banning Traditional Midwives from Attending Homebirth in
Romania.” Journal of Ethnology and Folkloristics 5 (2): 81–90.
Kurin, Richard. 2007. “Safeguarding Intangible Cultural Heritage: Key Factors in Implementing the 2003 Convention.” International Journal of Intangible Heritage 2: 9–20.
Kurin, Richard. 2012. “Tangible Progress: A Response to ‘Safeguarding the Intangible’ by Michael F. Brown.” Museum
Anthropology Review 6 (2): 98–101.
Lenzerini, Federico. 2011. “Intangible Cultural Heritage: The Living Culture of Peoples.” The European Journal
of International Law 22 (1): 101–20.
Lévi-Strauss, Claude. 2007. “Unesco at 60.” Diogenes 54 (3): 5–10.
Mitchenson, Donna. 2015. “Safeguarding Intangible Cultural Heritage by Creating Meaningful Transmission Experiences.” International Journal of Heritage in the Digital Era 4 (1): 57–70.
Park, Seong-Yong. 2013. On Intangible Heritage Safeguarding Governance: An Asia-Pacific Context. Newcastle upon
Tyne: Cambridge Scholars Publishing.
Ştiucă, Narcisa, ed. 2009. Căluşul: emblemă identitară [Căluşul: an identity emblem]. Bucureşti: Editura Universităţii
din Bucureşti.
UNESCO. 2016. Education for People and Planet: Creating Sustainable Futures for All. Paris: UNESCO Publishing.
http://unesdoc.unesco.org/images/0024/002457/245752e.pdf.

��422

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Discontinuation
in transmission – threats
and questions. The case
study of Glasoechko
singing in the Republic
of Macedonia
Velika Stojkova Serafimovska*

*

Ss. Cyril and Methodius University, Institute of Folklore ‘Marko Cepenkov’ (Univerzitet “Sv. Kiril i Metodij”, Institut za folklor
“Marko Cepenkov”), Skopje, Republic of Macedonia, PhD, e-mail: lika73@yahoo.com.

�Part 4. ICH and sustainable development

Should the transmission be institutionalised or natural? Supervised
or spontaneous? How much can/should experts interfere? What are
the risks and effects of any kind of institutionalised intervention?
In the case of performing arts, is it allowed for certain elements
to change the environment of their performance? And if so, do they keep
the tradition ‘alive’? Bearers and practitioners – are they the same persons?
What to do when the triad ‘keeper–practitioner–transmitter’ is disrupted?

Glasoechko, male two-part singing in Dolni Polog, is a traditional form of vocal music characteristic to the northwestern region of the Republic of Macedonia. Songs are sung in a polyphonic
manner with the droning voice moving contrapuntally in relation to the melodic leading voice,
often accompanied by a shepherd’s flute and a bagpipe. Glasoechko is performed spontaneously
in groups of two or three, at celebrations, assemblies, weddings, dinner parties and other social
gatherings. Performance of this musical heritage constitutes a symbol of cultural identity for the
bearers, integrated within a multi-ethnic society. Practitioners of this tradition are prominent
and talented individual singers who have acquired their knowledge by imitating the techniques
and skills of their predecessors. Male two-part singing in Dolni Polog faces a number of very
serious threats to its viability, however. The number of individuals and groups that practice and
transmit it is diminishing rapidly, mostly due to the persistent outward migration of its bearers
following the civil conflict in 2001. Thus, on the one hand, younger generations’ exposure to
Glasoechko performances is extremely limited, and on the other hand, older generations believe
there is insufficient interest to warrant continued transmission. There are not many recordings
of Glasoechko songs and in its present state, the tradition seems to be on the verge of extinction.
Since its inscription on the UNESCO List of Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent
Safeguarding, on the tenth session of the Intergovernmental Committee for the Safeguarding of
the Intangible Cultural Heritage held in Windhoek in Namibia from 30 November to 4 December
2015, the proposed safeguarding measures have started to be implemented. Yet, even while
working on the preparation of the nomination file, as well as after the inscription, several issues

423

�424

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Dr. Velika Stojkova Serafimovska during the Forum, with Ivona Opetčeska Tatarčevska on the left, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Part 4. ICH and sustainable development

have arisen which revealed challenges and problems in implementing the measures, but also in
facing the difficulties which are specific for the present situation in the concerned community
and its recent political and demographic changes.
The present condition of this element presents a case study which shows that every ICH
element is a story on its own, and requires concrete approach, specific measures, and mechanisms that need to be modified for specific communities.
Nowadays, the male two-part singing in Dolni Polog in Tetovo is almost extinct. Despite the
presence of individuals and a few groups that remember and practice this tradition, the songs
are performed increasingly less often and can only be heard on weddings (however only in
restricted circles, on the margins of the celebration events), on spontaneous gatherings of the
older generations in the village, and seldom at village dance events taking place once a year.
Since the beginning of the preparation of the nomination file, and particularly in the last year
since the inscription, several measures have been undertaken.
The attempt to revive the local festival Zvukot na Korenite (The sound of roots), which was
actively prepared and held in 2006 and subsequently in 2007 by the local TV station Kiss from
Tetovo. The festival, at which older authentic male and female groups of folk singers performed
traditional songs, offered a higher visibility to this element and provided a place where the spontaneous and natural transmission of the element began. Yet, despite all efforts, the festival only
took place twice. The festival was aimed to promote and affirm the traditional singing from the
Tetovo region, but unfortunately, the audience was once again of the older generation. Problems in securing the funding were one of the most important reasons the festival ceased to
exist. At the same time, the Gavrovski Trio is the only official male vocal group to still practice
this type of songs in which the transfer occurs naturally: from one generation to another. The
latest, youngest member of the trio, Miki Gavrovski, in all his enthusiasm, but also awareness
of the profound importance of this cultural asset, has managed to present the two-part songs
from Dolni Polog at the highest conceivable quality. Over the past 7 years, the Gavrovski Trio has
performed at a number of local and state traditional music festivals, folklore events, but also
at international festivals of traditional songs. By recording their CD, they began collaborating
with other traditional music performers, aiming to promote the two-part singing from Dolni
Polog and to become renowned all over the country. Unfortunately, all these initiatives have
faced problems since the very beginning. The Folk group Izvor from the village of Jegunovce has
also made efforts to revitalize this cultural asset, but despite all efforts, it is becoming increas-

425

�426

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

ingly more difficult to find practitioners ready to cooperate and transfer this knowledge to the
younger generations.

Threats, challenges and problems in implementing
the measures proposed
Perhaps the most significant factor that facilitates the disappearance of this cultural asset is
the recent change in the demographic structure of this region, which is populated by ethnic
Macedonians and ethnic Albanians. Over the past 20 years, the ethnic Macedonian population
has been moving out, whereas the number of ethnic Albanian population has been increasing.
This occurrence has increased significantly after the civil conflict in 2001, which first began in
the Tetovo region. The number of villages that were once pure ethnic Macedonian and now are
predominantly populated by ethnic Albanians is now much bigger. There are entire villages with
a changed demographic structure, yet, while preparing this file, it is in exactly these villages
that we encountered several ethnic Macedonian singers who practice Glasoechko singing. For
them, this tradition represents not just singing, but also a pure symbol of cultural identity in such
a multiethnic society. The singing is only practised by ethnic Macedonians; however, the ethnic
Albanians always appreciate and respect these songs as cultural symbols of the region.
Another serious risk of extinction is caused by the disruption of the transmission process of
this cultural asset. The younger generation has few opportunities to hear this kind of singing,
and the older generation believes there is not enough interest, and thus does not even attempt
to pass this cultural heritage further on; this, in turn, results in a practical abolishment of transmission. This happens most likely because of the specificity of the melodic/rhythmic features of
the glasoechki songs. The lack of interest among the younger generations can also be justified
with the specific style of singing, which the youth consider to be outdated and provincial. The
complex two-part structure of the songs, the specific microtonal intervals, the tremolo of the
leading voice, the contrapuntal polyphonic function of the drone: all of those hinder the process
of instilling interest and transmission. The vanishing of these elements can be noticed even in
the songs of the Gavrovski Trio. The youngest and the most prominent and enthusiastic singer
who leads the songs does not know how to perform the microtonal melodic movements in the
same way his grandfather once did. His father and his uncle, also part of the trio, know how

�Part 4. ICH and sustainable development

to sing in this ‘old’ manner, but they do not want to ‘force’ that difficult style. Glasoechko thus
also faces changes of the old ways of singing just to be preserved.
The songs of Glasoechko have no media coverage whatsoever. The local and national TV and
radio stations have not shown any interest or provided recorded materials playable on air. There
are fewer occasions where this element could be performed. Contemporary weddings, fewer
social occasions and events, their modernisation and development of the cultural processes in
a completely different, modern direction: all of these factors have added to the pushing out
of the old glasoechki songs; however, one can still seldom find smaller groups of singers who
perform these songs on social or dance events, and sometimes also on modern weddings.
In the past 3 years, especially regarding the questions of intangible heritage, the UNESCO
2003 Convention, together with the Tourism, Culture and Sustainable Development Programme,
as well as the institutions such as the Ministry of Culture (Ministerstvo za kultura) and the Cultural
Heritage Protection Office (Upravata za zaštita na kulturnoto nasledstvo) have prepared annual
calls for the financial support of the projects that are aiming to increase the level of awareness of
the intangible heritage in multiethnic communities such as Tetovo. The local government of the
municipality of Jegunovce has also recognised the importance of intangible traditional culture
and has itself become the initiator of some of the festivals, for example, the festival of traditional songs and dances Mostovi (Bridges).
Living conditions in Dolni Polog, Tetovo, have never been changing as fast and as extensively
as now. What is more, although the dynamics of cultural, social and political processes have been
more encouraging than ever, the ability of the people to handle all these changes is limited both
institutionally and individually. Considering the threats that this element faces and following the
Convention’s recommendation, safeguarding measures have been proposed with the primary
objectives to: increase the visibility of the element as a culturally important one in the given
region and in the State, create strong network among the practitioners, implement the national
and international ICH laws in the local government legislative, provide safe and sustainable
platform for transmission and safeguarding of the element, provide constant legal and financial support for the practitioners of the element, and provide suitable space for promoting the
element on local and national levels.
Thus, the proposed safeguarding measures would: increase the visibility of the element in the
given region; reveal the cultural and social function of the element among the regional community, which will in turn encourage the young generation to acknowledge the importance of the

427

�428

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

element; stimulate the younger generation to learn and practice this type of singing as part
of their cultural identity; stimulate the current practitioners to transmit the knowledge, skills
and techniques of this type of singing; stimulate the governmental network to promote this
element as part of the Macedonian intangible cultural heritage on local, national and international level; and provide a strong network between the practitioners and local government that
will contribute to the future transmission and promotion of the element as important cultural
heritage of the region.
In 2016, the representatives from the Ministry of Culture of Republic of Macedonia, Institute
of Folklore ‘Marko Cepenkov’ and the Cultural Heritage Protection Office formed a team that
would work with the concerned community and local bearers, as well as with the representatives
from the local government. However, the process has revealed another situation in the field,
which provoked problems and challenges of a mainly political nature: since the conflict in 2001
and because of the new territorial administrative division of the country in 2004, and following
the last elections of the Local Government in 2005, the Municipality of Tetovo, which is the main
administrative center of the Dolni Polog region, is ruled by the Albanian political party. With
regard to the projects aiming to protect, foster and promote the culture in the given region, in
the past years, the Mayor of Tetovo – who is ethnically Albanian – has marginalised the Macedonian proposals. This has resulted in difficulties in conducting the proposed safeguarding measures on the local level. The Macedonian population, that is the local community and bearers of
the Glasoechko singing, have thus almost no support from the local government of Tetovo. They
can only expect some support from the Municipality of Jegunovce, which is a very small and the
only one Macedonian Municipality in the region, with restricted capacity to implement bigger
projects. Considering this, the only financial support for the bearers can be expected from the
state institutions, which makes it sometimes very complicated in following the Macedonian
legislation regarding ICH. However, this is a real situation, which we were well aware of when
preparing the nomination file, and which poses a serious threat to the viability of the element
itself. Another internal division in the Macedonian population of this region occurred in the last
two years, following the political turmoil between Macedonian political parties in the country.
It resulted in the division of the Macedonian community in Dolni Polog into two Macedonian
political parties. It seems that the main two singing groups and the possible local ICH agents in
the regions are also divided, and according to the present situation, they have political problems
and suffer from restricted communication based on politics, rather than on mutual benefits.

�Part 4. ICH and sustainable development

As a member of the team, I encountered many surprising situations in which the only problems
were political ones. After several visits, we realised that in these cases, the local government
will not provide support for implementing the safeguarding measures proposed. This leaves the
tasks of fieldwork and implementation of the proposed measures to state institutions.
Several questions arise in this delicate metacultural process, which also question the directions of the ICH Convention themselves (Kirshenblatt-Gimblett 2004; Grant 2010). The main
bearers of the Glasoechko singing have a visible will to cooperate and implement the measures,
yet they are finding themselves somehow pre-conditioned by their political preference toward
one or another Macedonian political party (the ruling party or the opposition). We have thus
realised that in order for the safeguarding measures to be implemented, they must be altered
and changed in several ways. However, following the newest Ethical Principles for Safeguarding
Intangible Cultural Heritage (Decision 10.COM 15.a) one can ask: Should the transmission be
institutionalised or natural? Supervised or spontaneous? How much can/should experts interfere? What are the risks and effects of any kind of institutionalised intervention? In the case of
performing arts, is it allowed for certain elements to change the environment of their performance? And if so, do they keep the tradition ‘alive’? Bearers and practitioners – are they the same
persons? What to do when the triad ‘keeper–practitioner–transmitter’ is disrupted?
This case study can shed light on some of the ways that traditional culture is in a dynamic
relationship with social, political, and economic processes; and the ways in which safeguarding
practices must consider this dynamic relationship (Stojkova Serafimovska, Wilson, and Opetčeska
Tatarčevska 2016). Finally, we must remember that the traditional performing art is a living
matter that constantly changes, transforms, transits, and lives as a separate entity that absorbs
and records all changes to individuals, performers, communities, collectives, regions, and the
peoples it originated from. It changes from personal or collective expression to public national
cultural heritage; from a spiritual asset into a commercial product; from the limited artistic form
and a part of the syncretic rite and everyday life into differentiated musical expressions and
forms; from local rural culture into an element of urban and national culture (Peĭcheva 2014).
Although the long-term effects, in this case, remain to be seen, it suggests that the processes
of safeguarding ICH, when implemented in ways that empower local tradition-bearers, may be
effective in sustaining cultural traditions even when safeguarded ICH elements are simultaneously employed for other political and ideological ends.

429

�430

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

References
Grant, Catherine. 2010. “The Links between Safeguarding Language and Safeguarding Musical Heritage.” International Journal of Intangible Heritage 5: 46–59.
Kirshenblatt-Gimblett, Barbara. 2004. “Intangible Heritage as Metacultural Production.” Museum International 56
(1–2): 52–65.
Peĭcheva, Lozanka. 2014. “Narodnata muzika kato nematerialno kulturno nasledstvo: konstruirane i upotrebi
[Folk music as intangible cultural heritage: Construction and uses].” In Dni na nasledstvoto 2013 [Heritage
Days 2013], edited by Lozanka Peĭcheva, 291–308. Sofia: Akademichno izdatelstvo “Prof. Marin Drinov.”
Stojkova Serafimovska, Velika, Dave Wilson, and Ivona Opetčeska Tatarčevska. 2016. “Safeguarding Intangible
Cultural Heritage in the Republic of Macedonia.” Yearbook for Traditional Music 48: 1–25.

��432

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

�SUMMARY

�434

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Ten remarks on the 10th
anniversary of entry
into force of the 2003
UNESCO Convention for
the Safeguarding of the
Intangible Cultural Heritage
Hanna Schreiber*

*

Institute of International Relations, Faculty of Political Science and International Studies, University of Warsaw, PhD,
e-mail: hanna.s@uw.edu.pl.

�Summary

10 remarks:
1. The 2003 Convention has radically changed the way of thinking about and defining cultural
heritage.
2. The 2003 Convention is a ‘sister’ of the 1972 and the 2005 Conventions.
3. The 2003 Convention is a legal, social, but also a political instrument, which in certain cases
is misused and leads to ‘side effects’.
4. The Representative List is everything. And it lives its own life.
5. The 2003 Convention reinforces the prestige and the soft power of the countries and UNESCO
itself.
6. The Convention evoked new processes of patrimonialisation (heritagisation).
7. The 2003 Convention created new fields of power for the research about the human and culture,
especially for cultural anthropology (ethnology, ethnography, folklore studies).
8. The 2003 Convention was the first to give voice and subjectivity to communities, groups, and
individuals.
9. The well-thought implementation of the 2003 Convention on the local level is its most powerful
advantage, which may in practice ensure the realisation of the concept of sustainable development.
10. The Convention is the biggest achievement of the contemporary international cultural heritage
law, and at the same time it leads to its further fragmentation.

Introduction
Writing about the 2003 Convention1 as the greatest legislative triumph of the last decade (since
its entry into force in 2006) in the field of international cultural heritage law has become somewhat obligatory; it is a kind of a chorus; a phrase which all articles on it should start with (see, for
example, Blake 2009, 45; Duvelle 2014, 27). It is, however, well-justified; when we compare the
speed of its ratification with other legal instruments adopted in the area of cultural heritage under
UNESCO auspices, this statement becomes firmly warranted.
1

Dziennik Ustaw [Journal of Laws] 2011 no. 172 item 1018.

435

�436

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Ten years after the entry into force of the 1972 Convention Concerning the Protection of the
World Cultural and Natural Heritage2 in 1975, it had 87 states-parties; the 1970 Convention on
the Means of Prohibiting and Preventing the Illicit Import, Export and Transfer of Ownership of
Cultural Property3 was ratified by 47 states (since its entry into force in April 1972); The 1954
Hague Convention for the Protection of Cultural Property in the Event of Armed Conflict4 had
52 states-parties. The closest in terms of success to the 2003 Convention is currently the 2005
Convention on the Protection and Promotion of the Diversity of Cultural Expressions,5 which
entered into force in March 2007 and had 144 states-parties at the end of 2016. However, it is still
far behind the success of the 2003 Convention, which only after 10 years of its entry into force,
in 2016, reached 172 member states.
Although the 2003 Convention still lacks more than 20 ratifications to reach the status of the
most widely ratified international treaty in the world, currently held by the Vienna Convention for
the Protection of the Ozone Layer6 with 197 member states (‘Most-ratified international treaties’
2012), the speed of ratifications suggests that in 2023, during its 20th anniversary (or in 2026, during
the anniversary of its entry into force), it will come very close to this number, however, the chances
of matching it are not high due to some points of dispute over, among others, the indigenous
peoples or the political tradition of regulating the culture sector via legislative measures (which
prevents it from being signed by some countries, such as the United States, Great Britain, Canada,
Russia, or New Zealand). However, taking into consideration the six countries whose politics will
probably not undergo a sudden change, the number of 190 ratifications seems very likely to be
achieved long before 2023. One can thus talk about ‘implementation optimism’ and a real ‘success
story’ of this instrument. It is therefore worth to attempt to formulate a number of remarks basing
on the articles presented in this volume that summarise the changes that have been caused by the
adoption of the 2003 Convention so that one may see if in 10 years’ time they are still valid, verify
what kind of unforeseen changes they will have resulted with, and assess whether they were the
right answers for the identified challenges and threats.

2

Dziennik Ustaw 1976 no.32 item 190.

3

Dziennik Ustaw 1974 no. 20 item 106.

4

Dziennik Ustaw 1957 no. 46 item 212, appendix.

5

Dziennik Ustaw 2007 no. 215 item 1585.

6

Dziennik Ustaw 1992 no. 98 item 488.

�Summary

Remark 1: the 2003 Convention has radically changed the way
of thinking about and defining cultural heritage.
The new definition of cultural heritage introduced by the 2003 Convention has radically altered the
way of thinking and defining the entire area of heritage, including its fields that have a grounded
literary output (e.g. cultural and natural heritage). This statement constitutes yet another verse of
the chorus, without which the analysis of the Convention is impossible. The research, documentation, and protection of the areas that are safeguarded by the definition of the convention are
not a novelty; in fact, in many countries, they have been in place for centuries, and since the 19th
century they have been more organised and systematised in frameworks of the scientific disciplines emerging at that time (anthropology, ethnology, ethnography, sociology of culture), or in
publication series (such as, for example, the research of Oskar Kolberg quoted by Jan Adamowski
in this volume). However, as noticed by Danijela Filipović in this volume, with the adaptation of the
UNESCO Convention for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, this issue has come
under debate again and became analysed in a completely new way. This new context, emerging
with the 2003 Convention, is one that blurs the previous boundaries between what is tangible and
intangible, what is cultural and natural, what belongs to the future or to the past, what is subjected
to the actions of communities and individuals or experts and administrators, and what brings prestige to the West and the East (see Mishkova, in this volume; Schreiber 2017). Through the 2003
Convention, the first and, arguably, the most serious renegotiation since the 18th century of what
is and can be ‘cultural heritage’, has become a fact.

Remark 2: the 2003 Convention is a ‘sister’ of the 1972
and the 2005 Conventions.
The 2003 Convention was created in the period between the adoption of the 1972 Convention
Concerning the Protection of the World Cultural and Natural Heritage and of the 2005 Convention
on the Protection and Promotion of the Diversity of Cultural Expressions, and has a lot in common
with them, including the organisational structure concept, certain procedures, and lists of heritage
(apart from the 2005 Convention). However, each one of them has different goals, philosophy
of culture safeguarding and the historical context of its development (see, for example, Smith

437

�438

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The Gala audience – the II Official Ceremony of Awarding Diplomas of Inscription into the National ICH List.
Ceremony closing the Forum in Sukiennice (Cloth Hall), Kraków, October 2016. Photo by Paweł Kobek,
© National Heritage Board of Poland.

Intervention by Michał Malinowski, Storyteller Museum – MuBaBaO, member of the Polish Council for ICH,
October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Summary

and Akagawa 2009; Skounti 2011; Smeets and Deacon 2017). Nevertheless, they are regarded
as belonging to the same ‘family’ of UNESCO legal regulations (Duvelle 2014).
Still, the differences between them are pointed out more often than their similarities; it is the
departure from the rules governing the 1972 Convention that has made the 2003 Convention so
unique and was a sign of its revolutionary character: placing the communities, groups and individuals in the centre, focusing on sustaining living practices and phenomena, accepting their fragile
and dynamic character and rejecting the concept of outstanding universal value. It was also meant
to fulfil the hopes connected to the de-westernisation of the international heritage safeguarding
regime (Meskell, Liuzza, and Brown 2015). The logic of the 2003 Convention: safeguarding the practices and communities is also different to the one of the drafters of the 2005 Convention: protection
of the national culture industries against the treats of globalisation. So what makes them so related?
Marju Kõivupuu (Estonia, in this volume) points out to these inspirations using the example
of cross-trees, which link together the natural, tangible, and intangible heritage. She also points
out to the osmosis of definitions and practical solutions taking place in Estonia due to the use of
the documents adopted on the international forum, particularly UNESCO and IUCN (International
Union for Conservation of Nature). Moreover, she highlights the influence of these solutions on
the everyday life of the inhabitants of sites where all aspects and layers of heritage intertwine and
link together. A place similar to the region of Võru in Estonia is described by Katarzyna Zalasińska
(in this volume) – Kalwaria Zebrzydowska in Poland, and its example of landscape arrangement. She
notices: ‘Taking into consideration the religious practices performed in this place as an intangible
element and linking it with material heritage, it indicates a desirable direction for thinking about
landscape as a type of cultural space that is complemented by elements of intangible heritage’.
Indeed, the category of cultural landscape emerged in 1992 in the system of the 1972 Convention and allowed taking into consideration various examples of interactions between humans and
nature, including practices of religious, artistic, and cultural nature (Luengo and Rössler 2012).
Such bridges that connect both Conventions include the criterion VI of the inscription on the World
Heritage List: ‘the cultural property should be directly or tangibly associated with events or living
traditions, ideas or with beliefs, with artistic and literary works of outstanding universal significance’. The importance of this criterion as a link is reduced, however, by the fact that it can only be
applied as a supplementary criterion.
Mirela Hrovatin (in this volume) finds the connections between the 1972 and 2003 Convention and heads towards a holistic treatment of heritage, describing the possibilities of employing

439

�440

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

long-established knowledge and skills in the traditional dry-stone wall building on the Starigrad
Plain in Hvar, inscribed on the UNESCO World Heritage List. The importance of this place and of the
inscription generates an increased interest in preserving the intangible heritage elements present
in this area, which are inseparable from cultural and natural heritage.
The ties between the 2003 and 2005 Conventions are mentioned, in turn, by the experts from
Albania, who write about the new draft act on cultural heritage, which contains a special chapter
devoted to ICH, reflecting the duties outlined in both Conventions (Breshani and Dollani, in this
volume).
Everything thus points to the fact that the practical functioning of these three legal acts
in a specific place, on one territory, and additionally bonded together strongly by the concept
of sustainable development (2005 Convention Preamble and main text, Chapter VI in the Operational Directives of the 2003 Convention, adopted in 2016, and the Policy on the integration of
a sustainable development perspective into the processes of the World Heritage Convention,
adopted in 2015) leads to the situation in which the conceptualisation of the integrated, coherent
way that heritage and the policies surrounding it should be safeguarded (e.g. those that relate to
cultural industries) is becoming a crucial challenge for the next 10 years. The undertaken initiatives to reflect on these connections, such as the conference in Bergen (Norway) in 2014 – called
‘International Conference on UNESCO 1972, 2003 and 2005 Conventions: Synergies for development: using natural and cultural heritage in sustainable development’ – confirm that a harmoniously connected implementation of these Conventions in the future is not only necessary for the
communities, groups and individuals and the civil society as a whole (article 11 of the 2005 Convention), but also from the perspective of the states and UNESCO themselves (Duvelle 2017, in print).

Remark 3: the 2003 Convention is a legal, social, but also
a political instrument, which in certain cases is misused
and leads to ‘side effects’.
The contentment that marked adopting the Convention eventually joined with critical voices, which
have nowadays become especially loud. Only a month after the publication of the 2003 Convention – as noticed by Adina Hulubaş (in this volume) – specialists began to voice their concerns that
the heritage safeguarding system can lead to the emergence of a ‘specific environment that only

�Summary

mimics nature’ (Brown 2012, 95). One of the experts argued that the new regulations might even
‘change the course of things’ (Kurin 2012, 100). Moreover, An Deming (in this volume) adds a critical observation to these concerns:
… a number of problems have also risen simultaneously. Among them, the central one is the paradox
between the UNESCO ideal theory and the actual practice of ICH safeguarding in specific contexts. It has not
only caused competition or conflict between different places in the country, and caused various countries to
fight over property rights to traditional events, but has also diminished the authority and confidence of the
common people as traditional bearers in expressing themselves through their own culture.

The researchers from Macedonia (Stojkova Serafimovska and Opetčeska Tatarčevska, in this
volume) point out to the side effects connected to the functioning of the Convention caused
by encompassing certain elements of intangible heritage into the safeguarding system, thus,
at the same time, into the legal-political framework. They highlight the political nature of the
Convention and its role as a pretext for strengthening the local and national identity (Stojkova
Serafimovska 2014).
In the Republic of Macedonia, the establishment and development of institutional mechanisms for the
safeguarding of ICH are inextricably linked to politics on the international level, particularly with regard
to the contestation of the existence of the Macedonian ethnicity characterised by a distinct language
and culture. … As a consequence, the state has put significant focus on affirming and publicising the
national and cultural identity, which, in turn, has spurred processes of recontextualisation and heritagisation of ICH.

What is more, even the traditional Galičnik wedding (Macedonia) that is under protection became
a state-sponsored reconstruction of a traditional wedding that highlighted the ethnic distinctiveness of Macedonian heritage. At the same time, the researchers emphasise that, despite the emergence of this political dimension in the creation of the ICH safeguarding system in their country, the
processes of safeguarding ICH, when implemented in ways that empower local tradition-bearers,
may be effective in sustaining cultural traditions even when safeguarded ICH elements are simultaneously employed for other political or economic ends’ (Stojkova Serafimovska and Opetčeska
Tatarčevska, in this volume).
Thus, apart from the political dimension of the Convention, we also need to notice its powerful
influence on other practices and customs that are seemingly outside of its scope. An example of
such unforeseen, unintended ‘side effects’ resulting from the local and national implementation
of the 2003 Convention, often brought up by researchers, is commercialisation of the intangible

441

�442

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

cultural heritage phenomena. Adina Hulubaş analyses this situation basing on the Horezu ceramics,
inscribed on the Representative List of Intangible Cultural Heritage of Humanity in 2012:
Unfortunately, potters from other ethnographic zones react to its success in an imperilling manner.
In Marginea, Suceava, black pots have been produced until eight years ago and made the village famous for
their specific craftsmanship. Today, tourists entering the workshop encounter Horezu plates for sale, which
are brought from 500 km away. Other potters paint the Horezu cock, a trademark image for these ceramic
products, on plates whose chromatics belong to the Baia Mare region, up in the northern part of Romania
(Hulubaş, in this volume).

Yet, the sole presence of a phenomenon on the Representative List does not guarantee its safeguarding; sometimes it might even jeopardise the heritage element as it creates a breakthrough
moment in its functioning: the change occurs in the perception of the element by its depositaries,
and by the local, country-wide, as well as the international environment (Romanková-Kuminková,
in this volume; Turgeon 2014). It can also become the bone of contention and a source of international conflicts, which is analysed by An Deming (in this volume) and exemplified by the Gangneung
Danoje and the Duanwu (also known as the Festival of Dragon Boats) festivals in Korea. The former
was acclaimed as a Masterpiece of the Oral and Intangible Heritage of Humanity in 2005. Moreover, they both occur on the same day (5 May according to the moon calendar) and they both –
as signified by their names – base on the same Chinese concept of ‘Duanwu’. The conflict about the
‘property rights’ to them has led to the worsening of mutual relations, which costs both countries
a significant amount of time and effort to re-establish them.
Among many side effects, one can also mention the disappearance of previous meanings and
functions tied to, on the one hand, commercialisation and increased touristic interest with a given
element, and on the other hand, to the natural inclination of the bearers to earn money and
increase their standard of life (see Skounti 2017). In this publication, such case of folklorisation
of intangible cultural heritage is described by Adina Hulubaş, who uses the example of the ‘Căluş
Ritual’, inscribed on the Representative List in 2008 (proclaimed as a Masterpiece of the Oral and
Intangible Heritage of Humanity in 2005). Traditionally, it was organised only nine times a year,
beginning with the first day of Whit Sunday, and the participating dancers, who all had been
secretly initiated into the group, travelled from village to village and carried the promise of curing
the barren women and people ailed by widely fearsome diseases such as, for example, epilepsy. As
noticed by Hulubaş, after the inscription on the List all the mystical elements became immediately
forgotten and the only lore learned by the new adepts of this performance is related to dance

�Summary

virtuosity, presented on various festivals, weddings, processions or other festivities throughout
the whole year.
The issue of side effects tied to the functioning of the Convention, together with the philosophy
of intangible heritage safeguarding, is perfectly summarised in a joke by Valdimar Hafstein, which
points out to the common way of thinking about intangible heritage as a phenomenon (in the
meaning of a problem, or an illness) that needs to be ‘diagnosed’ (documented, assessed, inscribed
on a list) in order to decide on applying the necessary remedies.
At the doctor’s office:
Patient: “What is it, doctor?”
Doctor: “There’s no easy way to break this to you: you have heritage.”
Patient: “Heritage? Are you serious? What kind?”
Doctor: “Intangible. I’m sorry.”
Patient: “Intangible heritage … How bad is it?”
Doctor: “It is in urgent need of safeguarding. It’s already metacultural.”
Patient: “What’s the prognosis?”
Doctor: “Intangible heritage is chronic, I’m afraid. It is often terminal, but in your case, there is a reason to be
optimistic. You can live with your heritage for a long time to come, provided we take immediate measures
to safeguard it.”
Patient: “Will it be painful?”
Doctor: “I won’t lie to you. The treatment is not pleasant. You will have to learn to relate differently to yourself and to your heritage from here on out.”
Patient: “Shouldn’t we get a second opinion?”
Doctor: “I recommend contacting UNESCO. If they agree with the diagnosis, we might get you on their list.”
Patient: “Would that help?”
Doctor: “If you’re listed, UNESCO can help document your heritage, identify its elements, analyze the mode
of transmission, raise awareness, even draw up a five-year safeguarding plan.”
Patient: “Is all that really necessary?”
Doctor: “Without proper treatment, I’m afraid your heritage may lose what authenticity it has left. Worst
case scenario, you might be looking at a full-blown case of fakelore.”
Patient: “Wait a minute. That’s what they said when our parents’ generation came down with tradition.
But they beat that.”
Doctor: “They did, with a lot of drugs. But back in those days, tradition responded to drugs. Intangible

443

�444

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

heritage is more serious. And it is highly communicable. We haven’t found an effective way to contain it
yet.” (Hafstein 2015, 282)

The joke shows the problem which might accompany the introduction of external measures into
the current situation of heritage, as the side effects might in some cases outweigh the expected
benefits stemming from taking safeguarding measures. The reflection on this paradox reminds
somewhat of the common saying that ‘I had better not visit the doctor, he might find that something is wrong with me’. We know, however, that in many cases it is this approach that actually
brings negative results. The Convention, thus, should be perhaps treated as a dose of aspirin: even
though it seems good for everything and it is effective in treating inflammation, in certain cases it
carries a risk of causing an allergic reaction – and such was the case with the Horezu ceramics and
the ‘Căluş Ritual’.

Remark 4: the Representative List is everything.
And it lives its own life.
‘World heritage is first and foremost a list’ wrote Barbara Kirschenblatt-Gimblett (2004, 57). This
sentence perfectly fits to the Representative List, together with the opinion of Valdimar Hafstein
(2009, 93) that ‘the lists [of heritage – H.S.] frequently live a life of their own’, which suggests that
heritage elements – firstly decontextualised by the nomination procedure and then recontextualised by placing them on the lists – are beginning to function in a new way. The immense impact
of the Representative List can be noticed in this very publication. There is no text that would not
quote it at least once or would not mention it (in most cases, it is mentioned as an achievement of
a country, sometimes, as a neutral fact, in some – critically, see texts by Eva Románková-Kuminková
or Adina Hulubaş).
Eva Románková-Kuminková even begins her paper with the accurate statement: ‘Everyone
wants to be on the list!’. It is because the list is becoming somewhat of a gauge; a tangible
proof for the power of culture; an element of soft power (Schreiber 2017) of a given country
that has managed to successfully inscribe an element of its heritage on the international
forum and thus made it visible, noticeable, and widely esteemed. The list, therefore, is a clear
source of information about what is considered to be a carrier of social (but not only!) values
(see Schuster 2002, 15).

�Summary

Equipping the Convention with the List has to be also considered as an element of expanding
the knowledge about the Convention itself, as well as raising awareness and highlighting the
meaning of intangible heritage. ‘It is vital, as it means that the humanity – and this sounds proud
– recognises our customs and pays attention to them as authentic, valuable, and attractive’,
noticed the director of the Historical Museum of the City of Kraków, when he commented on the
first Polish nomination in 2017 for the inscription of the Nativity Scene tradition in Kraków on
the Representative List (Gazur 2017). ‘The humanity’ in the case of the Representative List thus
directly replaced ‘the world’ from the World Heritage List (1972 Convention). And even though
the 2003 Convention currently avoids the terms ‘uniqueness’, ‘authenticity’, ‘mastery’ or ‘masterpiece’, ‘world’ or ‘universal’ (UNESCO 2016a, para. 31), it is those terms that are commonly tied
to the concept of ‘the list’: something must, therefore ‘deserve’ to be inscribed, and the proof
that it indeed does is its ‘distinctiveness’, ‘authenticity’ or ‘uniqueness’. In this way, the collection of meanings and connotations tied to the World Heritage List becomes passed on – almost
genetically – to the Representative List of the Intangible Heritage of Humanity, the title of which
might for many be as well ‘The List of Authentic Intangible Heritage of the World’, as every one
of the 365 currently inscribed elements (as of December 2016) might be considered a ‘worldscale phenomenon’ (Gazur 2017). It was even directly stated so by the representatives of various
organisations and communities when they filed the declarations of consent to inscribe yoga as
‘world heritage’ on the Representative List in 2016…7 What is interesting is that a similar title was
proposed in the draft version of the Convention: The List of Treasures of the World Intangible
Cultural Heritage (article 11C; see UNESCO 2003, para. 20) and the arguments that advocated
its creation included, among others, the following (proposed by the representative of Benin on
behalf of a group of African countries): if we do not create a list of masterpieces of intangible
heritage as a part of this Convention, it will be treated as a ‘second rate’ Convention and not
as good as the one from 1972 (Hafstein 2009, 103).
The enormous impact of an inscription on the Representative List on states is also highlighted
by the intense efforts of the national delegations to influence the Intergovernmental Committee
– in the case of the Evaluation Body’s8 negative recommendation of the nomination prepared by
said states for the Intergovernmental Committee – to nevertheless press the Committee to decide
7

Nomination file no. 01163 and the consent of communities are available online, see UNESCO 2017.

8

Created to assess applications in 2015 as a successor of the Subsidiary Body and the Consultative Body. In the draft Convention
the latter was provisionally named Scientific Council, see UNESCO 2003, para. 17.

445

�446

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Cross-cultural encounter. Polish falconry specialists meeting an ICH expert from China, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

Cross-cultural encounter. Perebory (weaving traditions in the Bug River region) bearers with Professor An Deming
from China, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Summary

positively on the inscription. This situation finally in 2016 became jarring and caused a general
discontentment, both among the states – observers of the Committee meeting as well as within
the Committee itself. In 2016, in Addis Abeba, out of 19 negative recommendations, as much
as 15 were inscribed on the Representative List (thus ignoring the recommendation of the Evaluation Body). A special ad-hoc group has been therefore created with the aim of solving this issue
in the future. This problem itself can be also treated as ‘heritage’ of the World Heritage List and,
furthermore, as an element of the functioning of almost every international treaty that is developed and ratified by states, and governed by the established organs operating under the provisions of this treaty comprised – again – of the representatives of these states.
Such perception of the meaning of the Representative List is a source of natural determination
among the states to prepare nationwide applications – as, in such way, their social and political
meaning increases (see Duvelle 2014). Hence, we see inscriptions where the term ‘a community’
– which according to the ideas of the Convention creators was supposed to pertain to a specifically defined social group that inhabits a specific territory, tied by intangible cultural heritage
practices – is interpreted as ‘community’, or in other words, the entire ‘nation-state’, such as in
the case of ‘Turkish coffee culture and tradition’ (2013), ‘Gastronomic meal of the French’ (2010),
or ‘Chinese calligraphy’ (2009).
At the same time, there is a need to highlight the fact that during this fight for a change
of perception of the Representative List there has been an increasing pressure on the previously
‘neglected’ registers: List of Intangible Cultural Heritage in Need of Urgent Safeguarding (Article
17 of the Convention, the number of inscriptions as of 2016: 47) or the Register of Good Safeguarding Practices (Article 18 of the Convention, number of inscriptions as of 2016: 17).
Thus, in this context, three basic questions emerge: first, will it be possible to realistically balance
the Representative List by inscriptions on the Urgent Safeguarding List and the Register of Good
Practices within the next 10 years and thus change the vector of the interests of countries and the
centre of gravity of the Convention? Second, is it possible to create, and if yes, what are the mechanisms that limit the political character of the actions tied to the Representative List inscription
procedure and can they be prepared and implemented in the subsequent years? Third, in what way
should the communities, groups, and individuals be helped after the inscription on the Representative List – despite the frequent post-inscription commercialisation and folklorisation – so that the
phenomena nurtured by them do not lose their original, important pre-inscription context?

447

�448

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Remark 5: the 2003 Convention reinforces the prestige and the
soft power of the countries and UNESCO itself.
This aspect of the Convention is not only a pleasant addition to the ‘usual’ activities of states;
in fact, it is a crucial strategic element in the current ‘beauty contest’ of states on the international
arena and in their struggles to achieve high ranks on the ranking of ‘international attractiveness’ –
the soft power rankings of countries. This soft power is undoubtedly built up by the inscriptions on
the Representative List; however, they are still not visible in the assessment criteria of soft power
in the most popular rankings of countries: Soft Power 30 and the Elcano Global Index (Schreiber
2017). This pivotal aspect tied to the 2003 Convention is mentioned in this volume by Eva Románková-Kuminková:
An inscription on the Representative List is a highly prestigious matter and the States Parties to the Convention approach it accordingly. It means that political motives can very easily push away any ideals and the
well-intentioned wishes of experts to provide responsible international protection. … Thus, on the one
hand, the Representative List promotes the goals and ideals of the Convention, and on the other hand,
it creates space for political and institutional manipulation.

Joseph Nye furthermore states: ‘a country’s soft power is based on three resources: its culture
(in places where it is attractive to others), its political values (when it lives up to them at home and
abroad), and its foreign policy (when others see it as legitimate moral authority)’ (Schreiber 2017,
45). The researchers of cultural politics have noticed that in the 19th century, countries that were
conscious of the primary role of their cultures began to compete in a ‘global race for soft power’
(Holden 2013). It is also connected to the highly popular concept of the so-called ‘nation branding’
of Simon Anholt (Anholt 2006, 23). There is thus a reason why the states which possess the largest
resources of soft power are leaders in the strength of their ‘brands’ (Schreiber 2017); rankings of
national brands are created in parallel to the soft power rankings.9 This concept, however, is not
limited solely to countries; it is also used to point out the ‘attractiveness’ of non-state actors, such
as international organisations, and UNESCO in particular. This organisation, through its arbitrary
role in culture and cultural heritage, has significant resources of soft power and an awareness of
them and employs this potential in positioning itself in the environment of important international
organisations. The emergence of a new act of international law: the 2003 Convention, together
9

The most well-known ones include S. Anholt’s Nation Brand Index (NBI) and the Country Brand Index (CBI) of Future Brands.

�Summary

with the new concept of intangible cultural heritage that it brought, has led to increasing the soft
power of UNESCO itself, as the organisation that safeguards the increasing number of processes
that legitimise heritage.
The concept of soft power has become the leading one in determining the roles and tasks
of UNESCO in the widely understood process of consultations on the UN Post-2015 Development
Agenda, which were accepted in 2015 as Sustainable Development Goals (SDGs). In the introduction to the UNESCO document prepared in April 2014, named Soft Power Agenda in short (UNESCO
2014), Irina Bokova, UNESCO Director-General, stated that the organisation is a key actor of soft
power (UNESCO 2016b; Schreiber 2017).
The prestigious character of being visible on the UNESCO forum and having inscriptions on
the heritage lists may also bring positive consequences. The states that want to be visible and
respected for the actions related with safeguarding intangible heritage undertake real administrative and legislative efforts, which in turn change the situation in the area of intangible cultural
heritage in their countries. They can also guide the countries that have only started their journey
into this area. This interpretation of a country’s role in the process, adopted by China, is described
by Chen Fafen (in this volume), who notices: ‘Especially when China’s first law – the Law of the
People’s Republic of China on intangible cultural heritage protection – was enacted in 2011, it has
accelerated the progress of China’s intangible cultural heritage safeguarding, and strengthened
the awareness of its entire society about intangible cultural heritage, and furthermore, significantly improved China’s global influence’. At the same time, a direct impulse to such action was
provided by UNESCO, which encouraged countries to develop their safeguarding systems through
its Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage of Humanity programme. Today, ICH safeguarding in China is described as one of the national goals.
A similar approach to prestige – embedded into the functioning of the 2003 Convention –
and its potential positive outcomes is mentioned in this volume by Adina Hulubaş:
The steps towards a secure future may be symbolised by an image of concentric waves on water, created by
an object falling in. In the centre, we have the public acknowledgement of cultural value, but then local initiatives have to be supported and protected from the pressure exerted by central standards. … These initiatives, along with the activities of the National Commission for the Safeguarding of ICH, gradually ripple the
public awareness and aim at creating a sustainable development for ICH in Romania, involving citizens, civil
societies, the business sector, and the higher authorities. … A company uses the Living Human Treasures
programme for their brand campaign, which might have been an inspiration from the ceremony held at the

449

�450

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

presidential palace last year. This act of public recognition is a vivid example of the circular waves created
by prestige; it has managed to involve all the above mentioned social entities.

Prestige in the field of culture is thus built by creating a space for cooperation and dialogue.
In this way, the actions undertaken by the countries on the UNESCO forum legitimise this institution as somewhat of an arbiter that creates and oversees the international cultural heritage regime
(or to be precise, regimes. For a description of various regimes, see Bendix, Eggert, and Peselmann
2013).
Furthermore, as noticed by researchers Velika Stojkova Serafimovska and Ivona Opetčeska
Tatarčevska in this volume: ‘It is also a matter of prestige in a world of United Nations’ activities
to be networked in this system and to cooperate on an equal level with other states. ICH has the
power to solve conflicts, mainly because in many different ways it goes beyond political borders’.
This can be supported by the evidence of the multinational inscriptions on the Representative
List which unite the communities, groups, individuals, and countries in a common goal, and result
in tangible and concrete outcomes through the creation of fora for communication, education,
dialogue, and joint action.

Remark 6: the Convention evoked new processes
of patrimonialisation (heritagisation).
The term ‘patrimonialisation’ has a Latin etymology: patrimonium means homeland, but also property. It points out, however, not at the object – the heritage, but at the sole fact of the presence
of a specific heritage making policies, and it highlights the activity of selecting what is meant to
become heritage (in foreign literature this term is used interchangeably with the term ‘heritagisation’, see Adell et al. 2015). It thus points out to a heritage that is subjected to transformations
and incessant practices of ascribing status to the chosen testimonies of the past and using this
status for the sake of the present. On the level of international relations, the term patrimonialisation thus concerns the research of political processes aimed at the concept of cultural heritage
as a specific resource, which must be subjected to procedures of legitimisation and institutionalisation on various international fora, basing on specific selection, classification, and hierarchisation policies related to those elements of this resource, which are regarded as worthy from the
perspective of a specific individual, group, community, local, national, or international government

�Summary

administration, and meet the criteria created by and enforced by the legitimate organisations:
councils, committees, commissions, and expert teams (Schreiber 2016b). Thus, patrimonialisation
is an element of the cultural policy of states, but also of international organisations, local communities, and other subjects in the realm of functioning in various international cultural heritage
regimes (on fragmentation, see remark 10). It is moreover an element of the cultural policy that
proposes a ‘specific reading of the past’ (Kowalski 2013, 11), in which, however, the past plays
a gradually less important role than the challenges of the present. In this present time, it is the
people and their needs – the bearers of the heritage – that become more important, or at least,
as important as the heritage itself (see remark 6).
The 2003 Convention encourages reading the past in a way that will make it into a mere
springboard; a starting point for highlighting the continuity of practices related to the bearers of
the heritage. The Convention’s philosophy encompasses, above all, the present and the future,
together with the individuals and groups rooted in sustaining their intangible heritage.
The authors of this volume notice this way in which the Convention works. Velika Stojkova Serafimovska and Ivona Opetčeska Tatarčevska employ this perspective to write about the Kopačkata
dance, which was one of the first elements that the Republic of Macedonia applied to be inscribed
on the UNESCO ICH list in 2011. The actions undertaken in order to prepare this application initiated new processes of patrimonialisation, tied to both the UNESCO guidelines related to the implementation of the intangible cultural heritage safeguarding system, as well as to the contemporary
political factors (Stojkova Serafimovska and Opetčeska Tatarčevska, in this volume). The same thing
occurred – however, without UNESCO’s participation as it did not manage to become inscribed –
to the Galičnik wedding, in whose current form the borders between a national festivity, a corporate-organised ritual, a festival organised for tourists, and a staged folklore and cyclical event have
become blurred (Opetčeska Tatarčevska, in this volume). Ivona Opetčeska Tatarčevska notices that,
on the one hand, the institutionalised ICH safeguarding systems are always grounded in the political
processes of patrimonialisation and recontextualisation and thus are subjected to their influence, but
on the other hand, the way and the degree to which these processes affect cultural practices differ
substantially, even within the borders of the same country. To use Adina Hulubaş’s metaphor about
the concentric waves that appear after dropping a stone in water, it is not difficult to notice that even
the elements that officially remain outside the processes of patrimonialisation stemming from the
2003 Convention are nevertheless subjected to its influence – even if they are playing a secondary
role, they still have to relate or subordinate to the primary processes that run in parallel.

451

�452

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The welcoming of the guests of the Forum by the mining orchestra in Wieliczka Salt Mine, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

Polish national dances in Wieliczka Salt Mine, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board
of Poland.

�Summary

These processes of redefining heritage for the purposes of the UNESCO list nomination procedure, which include, among others, a visible identification of safeguarding institutions and the
creation of spaces for obtaining consent from the bearers of the heritage, can be observed with
almost every application, regardless of the country.
At the same time, they generate the need to create institutions that guard the procedures
which legitimise, classify, select, and include or exclude certain elements from this heritage
resource. This does not remain unnoticed by the researchers from Croatia (Hrovatin i Šimunković, in this volume):
The preparation of the nomination files for two editions of the UNESCO Masterpieces of the Oral and Intangible Heritage of Humanity programme in 2003 and 2005 resulted in the formation of a special expert
Committee for Intangible Cultural Heritage in Croatia in 2002, and a special Department for ICH in the
Ministry of Culture in 2004 that prepared the first inscriptions into the National Registry of Cultural Goods
of the Republic of Croatia …

These challenges are addressed accurately by Velika Stojkova Serafimovska (in this volume),
who notices also a positive side in these patrimonialisation processes driven by the Convention,
in places where they lead to local bearers becoming independent:
the traditional performing art is a living matter that constantly changes, transforms, transits, and lives
as a separate entity that absorbs and records all changes to individuals, performers, communities, collectives, regions, and the peoples it originated from. It changes from personal or collective expression to public
national cultural heritage; from a spiritual asset into a commercial product; from the limited artistic form
and a part of the syncretic rite and everyday life into differentiated musical expressions and forms; from
local rural culture into an element of urban and national culture (Peĭcheva 2014). Although the long-term
effects, in this case, remain to be seen, it suggests that the processes of safeguarding ICH, when implemented in ways that empower local tradition-bearers, may be effective in sustaining cultural traditions even
when safeguarded ICH elements are simultaneously employed for other political and ideological ends.

Therefore, even though the processes of patrimonialisation entail the choice of whose
heritage will be safeguarded via legal regulations and whose heritage will be dominated and
marginalised, and also the choice of various international fora where it is showcased or hidden –
or even negated and excluded – and thus, the decisions on whose voices will be heard and muted;
at the same time, the initiation of this process of selection, through the power of the Convention, gives this voice to the bearers. It is here that lies the emancipatory, liberating element
of the 2003 Convention.

453

�454

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Remark 7: the 2003 Convention created new fields of power for
the research about the human and culture, especially for cultural
anthropology (ethnology, ethnography, folklore studies).
The importance of studies on culture (cultural diversity of humanity), especially those based
on fieldwork, has undoubtedly become greater on the international arena thanks to the 2003
Convention. It is particularly interesting as the reflection on cultural heritage has been interminably crossing scientific disciplines and various fields of science; in fact, it is considered as an area
that links together various disciplines (Bendix, Eggert, and Peselmann 2013, 11; Logan, Nic Craith,
and Kockel 2016, 2) and that does not give privileges to any of them: whether it is conservation,
architecture, history of art, ethnology, folklore studies, sociology or philosophy, law, economics,
or political studies. However, the potential of cultural anthropology (ethnology, ethnography) on
the level of international heritage regimes can be only fully seen after 2003. For it was the 2003
Convention that created a clearly defined space for the activation and demonstration – in the
areas that had been until then dominated by experts from other disciplines ¬– of anthropological and ethnographic associations, represented, for instance, on the forum of nongovernmental
organisations accredited by the 2003 Convention, which counts 164 organisations at the moment.
These organisations, abiding by the rule of equitable geographical representation, also nominate
6 experts to the 12-person Evaluation Body, which assesses the applications for the Representative List, the Register of Good Practices and the Urgent Safeguarding List. The states parties of
the Convention are also responsible for the nomination of experts in the areas safeguarded by the
Convention when applying for the Intergovernmental Committee (art. 6, p. 7: ‘States Members
of the Committee shall choose as their representatives persons who are qualified in the various
fields of the intangible cultural heritage’).
This extraordinary career of cultural anthropology has been also noticed by the experts writing in
this volume. It is related to both the increase of importance of anthropology and its representatives
on the international, as well as the national level. Thus, the created national solutions, connected
to the almost universal ratification of the Convention, take into account mainly anthropologists
(ethnographers, ethnologists, folklorists) when creating expert teams or evaluating bodies that
assess the national-inventory applications. An Deming, for example, refers to the Chinese experiences and the crucial role played by the China Folklore Society, especially in connection with the
actions that have been undertaken after the ratification of the 2003 Convention. He writes:

�Summary

Folklore studies and other related disciplines also celebrate new opportunities. This does not mean the
superficial prosperity … this movement enables scholars to think thoroughly and deeply about the relationship between culture and people’s lives; it enables them to investigate Chinese folklore more deeply and
more comprehensively, with strong support from governmental agencies … Therefore, it makes it possible
to contribute new perspectives and methods based on Chinese experiences, both to the academic domain
and to the campaign of ICH.

Such experience of the special role of anthropologists, ethnographers, folklorists in the system
of safeguarding – a system that also requires supervision, selection, assessment and control
of specific practices and cultural phenomena performed to address its requirements – is also
described by Eszter Csonka-Takács. She describes the network of experts established in Hungary
for a systemic improvement of ICH safeguarding:
The Directorate [of the Skanzen in Szentendre – H.S.] relies on the mediating work of county rapporteurs. The
Skanzen created this professional network based on the institutions of the county museum system to coordinate and facilitate the promotion, the awareness-raising, and to give professional guidance to the communities. By selecting an expert – most commonly an ethnographer – from each county, a group of professionals
has been formed, which helps in mediating information, informing and looking up communities, and preparing
the nomination document. They provide professional advice to interested communities and organise orientation forums with the participation of the Directorate, facilitating contact between the involved parties.

The description of the county rapporteurs’ tasks thus largely overlaps with the activities of most
ICH experts that operate within the states parties to the Convention, pointing out to the great
responsibility that they carry as intermediaries, the so-called cultural brokers (Jacobs, Neyrinck and
van der Zeijden 2014) between local communities and the systems and structures of power.
In this tome, the importance of anthropologists is also mentioned by Filipović, Židov,
and Hrovatin.
The incredible career of anthropology, however, inevitably leads to tensions between the
various roles that the anthropologist has to play: the researcher striving to discover the truth,
the spokesman of his own culture, the representative of a selected occupation or the culture of
an organisation (e.g. an anthropological society), and finally, the trusted delegate of the interests
of a given group. These are all subject to the milieu regulations, which take shape of ethical codes
of conduct created by anthropological associations.
For a long time anthropologists – in response to the post-colonial criticism in their field in the
1970s (Asad 1973) – have made it a matter of honour to give voice to the excluded and margin-

455

�456

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

alised communities. Today, again, through the 2003 Convention, they are forced to trailblaze
the jungle of responsibilities and power relationships, navigating between the interests of their
subjects, those of their own, the interest of their sponsors and finally, the ideals of supporting
the scientific and humanistic aims of anthropology. They have been compelled to react to the
emergence of a new legislative act, which for the first time has related to their knowledge to
such an extent. This causes extreme reactions in most countries, including Poland (Schreiber 2014)
and France. They follow similar patterns, described by Christian Hottin and Sylvie Grenet (2017,
63): spanning from a radical rejection to enthusiastic support, spectated by a wide audience of
more or less sceptical and cautious observers of the situations’ development. It is thus quite visible
that, by entering the legal and ideological framework of the Convention and the international and
local system it had created, anthropologists begin to take on actions that are at some point less
oriented towards research and more in tune with the implementation of cultural policies (of their
own country or those of UNESCO) (Hottin and Grenet 2017).
Anthropology creates a special and unique type of connection between the researcher and the
researched. His role as an expert-researcher of the community nominated for an inscription on
any of the UNESCO lists (nominated by the country) entails duties towards both the researched
community as well as towards the sphere of power that influences this group, which is able to
create and exert legislative acts and specific safeguarding programmes. By entering this intricate
maze of interconnected processes, the researcher himself frequently becomes an object of manipulation. Ewa Nowicka (2006, 150) notices:
Indeed, it is not clear whether the anthropologist is to be a cool observer and analyst that only sometimes
delivers his/her insight when an order is placed, or an active participant of social life, a mediator and advocate of the conflicted parties. In this context, the educational or moralising role of anthropology and anthropologists is also mentioned. Such tasks, if set before the discipline, raise a series of ethical issues, as well
as practical and political doubts which anthropologists are unable to escape, whether they want it or not.
One of the ideological assumptions of anthropology, deriving from its earliest development stages, is the
desire to defend an existing cultural difference, the diversity that becomes a separate value in its own right.

A question remains open whether the anthropologist that navigates through the structures
of heritage regime, local or international, can realistically defend this diversity without having
to compromise (ethically or politically). The 2003 Convention, by opening these areas of power,
undoubtedly leads the entire anthropological milieu into a somewhat intellectual, ethical, and
practical ‘temptation’.

�Summary

Remark 8: the 2003 Convention was the first to give voice
and subjectivity to communities, groups, and individuals.
‘Communities are at the heart of the intangible cultural heritage safeguarding system’ – this is yet
another obligatory statement which appears each time the 2003 Convention is quoted (see, for
example, Skounti 2017, in print; Blake 2009, 2017; Duvelle 2014). Indeed, in the text of the Convention itself the term ‘communities’ appears 11 times, whereas the experts are mentioned only twice:
in article 21, point b), which describes international aid in providing experts; and article 6, point 7,
which describes the nomination of persons that possess adequate qualifications in various aspects
of intangible cultural heritage to the Intergovernmental Committee. One can also conduct ‘an
archaeology’ of the institutional presence of the concept of safeguarding individuals, starting from
the 2003 Korea proposal of creating the Living Cultural Properties safeguarding system, and only
later protecting groups and communities, which resulted in the acceptance of the Living Human
Treasures programme (UNESCO 1993), and subsequently evolved into the Masterpieces of the
Oral and Intangible Heritage of Humanity Programme, whose 90 elements have become incorporated into the system of the 2003 Convention (article 31).
In all the international treaties that have appeared since 2003, whether on the UNESCO or the
Council of Europe forum, its new, grassroots, social, open dimension is profoundly visible on all
levels, including decision-making, creating, maintaining, and safeguarding cultural heritage. The
two most important international conventions adopted after 2003 that protect cultural heritage
are the 2005 UNESCO Convention on the Protection and Promotion of the Diversity of Cultural
Expressions and the Council of Europe Convention on the Value of Cultural Heritage for Society10
(the so-called Faro Convention). Both of them highlight the significance of social participation
as key to preserving cultural heritage. The Faro Convention goes as far as to introduce, in article
2 b), the term ‘heritage communities’ that consist of ‘people who value specific aspects of cultural
heritage which they wish, within the framework of public action, to sustain and transmit to future
generations’.
Giving the voice to the communities and individuals has also resulted in noticing other groups,
the so-called passive bearers of cultural practices, who are mentioned by An Deming (in this
volume):
10

Council of Europe Framework Convention on the Value of Cultural Heritage for Society, Faro, 27 October 2005. Unfortunately, this
Convention is ratified only by 17 out of 47 member states of the Council of Europe. Only 8 member states of the EU ratified it.

457

�458

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

For quite a long time, in accordance with the situation of the academia, the attention of most participants
of the ICH programme has been mainly paid to the active bearers, who are usually very dynamic in the transmission of specific cultural items and have special talents in particular cultural genres. However, when the
concept of community as integration was introduced to the public, together with more and more scrutiny
on the distinction between the ‘active bearers’ and ‘passive bearers’ by some folklorists (Yang et al. 2011,
23–24), it has been gradually accepted that those ordinary people who are not specialists in any cultural
items actually shape the main foundations of the viability and vitality of the concerned traditions. Based
on increasingly more discussions and adequate communication, the concept of ‘everyone is the bearer
of traditional culture’ was subsequently promoted.

The expanding apprehension, together with the increasing importance of the role of ‘bearers’
is also noticed by the researchers from Croatia: ‘We can also observe an increasing recognition
among the public of the exceptional value of intangible cultural heritage, as well as the conviction
that the commitment and responsibility for its safeguarding and transmission to future generations should rest on the bearers, local communities and relevant institutions; local, national,
or minority identities’ (Hrovatin and Šimunković, in this volume).
The importance of bearers is not solely declarative, and for a long time has been the object
of scientific scrutiny (Onciul, Stefano, and Hawke 2017; Adell et al. 2015; Rudolff and Raymond
2013; Kono 2009). All the accepted nomination procedures on the UNESCO level take into consideration the necessary element of their free, prior and informed consent for any actions that affect
them. Reading the consent forms might sometimes yield surprising discoveries (for example,
the fact that sometimes dozens or even hundreds of bearers sign institutionally prepared forms
of consent of inscribing their ICH element on... the World Heritage List, instead of the Representative List), however, it does not change the fact that it is the first time that communities, groups and
individuals cannot be ignored. Their cooperation, joint effort, and also the shared responsibility for
sustaining a given cultural phenomenon is fundamental for the Convention.
However, as observed by An Deming (in this volume), the ambitious goals connected to the
presence of communities, groups and individuals in the system of the Convention cannot be fully
achieved as the project of ICH safeguarding, despite the fact that it came into being based on principles of equality and diversity of cultures, has led to a creation of a new hierarchy of those cultures,
as well as of their elements within: ‘The experts and UNESCO have the privilege to determine what
item is suitable to be inscribed on the Representative List, which in the public mind means a certificate to the more valuable; whereas the actual bearers of a particular cultural item cannot have

�Summary

their voice on it’. It is thus necessary to notice that even such a significant change in the language
of legal international acts does not result in a sudden change in the practice of countries, including
implementation processes. An example of such attempt to sustain ‘nation-centrism’ can be the
stretching of the term of ‘community’ in the 2003 Convention in order to include national community, which allows inscribing on the Representative List not only local and regional communities
but also the nation-wide ones. Thus, the revolutionary step which made communities, groups and
individuals the most important subjects in the system of ICH safeguarding has, in the practice of
UNESCO – an organisation made by countries and for the countries – turned out to be crucial, yet
also easy to manipulate, especially in situations in which the Convention does not provide a definition of a community, a group, or an individual. What is more, it also does not provide any guidelines
on the way in which representatives of such groups should be selected, nor the way to distinguish communities from groups. An unanswered question also remains: should the expectations of
benefits of being inscribed on the UNESCO list, expressed by communities, groups and individuals,
be condemned?
Even though these questions still remain largely unanswered, the 2003 Convention and its
various fora, including the ICH NGO Forum, undoubtedly create opportunities to identify and
discuss these problems and to propose practical solutions to them.

Remark 9: the well-thought implementation of the 2003
Convention on the local level is its most powerful advantage,
which may in practice ensure the realisation of the concept
of sustainable development.
The concept of sustainable development, originating in the 1980s, can be certainly called an international success. In the context of UNESCO, its way was paved by adopting the 2013 Hangzhou
Declaration (UNESCO 2013b), which called for an attempt to inscribe culture into the newly drafted
UN development goals for the subsequent 15 years. It needs to be noticed that although culture
did not make it as an independent point on the list of 17 new Sustainable Development Goals,
it appears in many different forms (local culture, cultural diversity, intercultural understanding,
culture of peace) in a number of places on the Agenda (point 8, point 36, and goals 4, 8, 11 and 12).
The importance of heritage is particularly emphasised in goal 11: Making cities and human settle-

459

�460

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The ICH bearers with Professor Małgorzata Rozbicka and Professor Magdalena Gawin at the II Official Ceremony
of Awarding Diplomas of Inscription into the National ICH List. Ceremony closing the Forum in Sukiennice
(Cloth Hall), Kraków, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

The audience and ICH bearers gathered at the II Official Ceremony of Awarding Diplomas of Inscription into the
National ICH List. Ceremony closing the Forum in Sukiennice (Cloth Hall), Kraków, October 2016.
Photo by Paweł Kobek, © National Heritage Board of Poland.

�Summary

ments inclusive, safe, resilient and sustainable. In the framework of this goal, task 11.4 is formulated: strengthen efforts to protect and safeguard the world’s cultural and natural heritage. It is,
however, the only place in the Agenda in which the term ‘heritage’ appears.
Inscribing sustainable development into the heart of the safeguarding system materialised
thanks to the adoption of a separate Chapter VI in the Operational Directives of the Convention on
June 2016, on the session of the General Assembly of States Parties to the Convention. The 2003
Convention thus became the first act of international cultural heritage law, which inscribed the
concept of sustainable development into its safeguarding system in a way that was very concrete
and legally binding. Another challenge is ensuring that the concept of intangible cultural heritage
will be considered and implemented in practice during the creation of programmes and strategies
of sustainable development on various levels and by various subjects (Duvelle 2014, 41). For as the
system of safeguarding intangible cultural heritage treats sustainable development with uttermost importance, the same cannot be (or at least not yet) said when considered from the perspective of globally and nationally implemented programmes of sustainable development.
How can we, therefore, practically translate the idea of sustainable development to the scope
of the 2003 Convention? This is what the authors of this publication are considering. They tackle
different topics connected to the concept of sustainable development – so crucial from the
perspective of the Convention and important in the system of intangible heritage safeguarding
(see the text by Timothy Curtis). Adina Hulubaş notices that, in the context of intangible heritage
safeguarding, the sustainable development goal can be realised only if the young generation
together with the older generation are both engaged in the process. It also leads to its balancing
through ensuring that the safeguarding practices are attended by at least two generations. Anita
Vaivade, in turn, states that the core of sustainable development lies in treating phenomena holistically, and ensuring various methods of their safeguarding, including – interestingly – a guarantee
of the right to refuse the participation in these measures, which was inscribed into the Latvian ICH
safeguarding act adopted in 2016 by the Latvian Parliament. This serves to reinforce the basic idea
that it is the community that should independently decide on what is good for them and on the
way of protecting their cultural traditions. In this perspective, sustainable development means
a balance and variety of safeguarding measures and leaving the decision of choosing them to the
communities themselves.
Katarzyna Smyk, in turn, sees the potential to realise the ideals of sustainable development
through the 2003 Convention in its auto-reflective effect on the bearers and in making them

461

�462

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

more conscious about their engagement in safeguarding measures. In this way, the own actions
of communities, groups and individuals (bottom-top), as well as the actions inspired externally
(top-bottom), become balanced and thus – sustainable.
Mirela Hrovatin (this volume), while analysing this issue, also notices that the implementation
of sustainable development in practice is based primarily on engaging the bearers and the entire
local community into each step of planning the development projects. She notices: ‘not all the solutions can be reached for all types of ICH on the theoretical or universal levels. Thus, the more local
and specific approach to ICH, the better’. This perspective is also about sustainability; this time, of
the proposed safeguarding measures, created internationally as theoretical and proposed solutions,
as well as of their practical aspects, adjusted to the local conditions. Eva Románková-Kuminková,
consecutively, writes about the potential and real dangers for sustainable development, which are
connected with the inscription if a given element onto the UNESCO lists and points out to the fact
that considering the expressions of intangible cultural heritage on the heritage lists will not ensure
sustainable development on its own. It is necessary to complement it with conscious actions made
by communities, groups and individuals, among which one can find the decision to refuse to inscribe
one’s practices to the national inventory, not to mention the UNESCO list itself (in this volume).
Therefore, taking into consideration the great variety of the tackled topics relating to sustainable development, we can see that the concept itself has such a wide scope that it becomes incredibly blurred and indistinct; an ideal concept for disputes and deliberations for researchers but
incredibly difficult to explain to the communities in practice and hard to translate into concrete
solutions. In summary of the deliberations on it in this volume, the centre of gravity should be
shifted from the category of ‘development’ to the category of ‘sustainable’. It seems much easier
to operate and practically implement, as well as to establish whether it is realised in practice, which
is pointed out by the authors themselves.

Remark 10: the Convention is the biggest achievement
of the contemporary international cultural heritage law,
and at the same time it leads to its further fragmentation.
In 2003, intangible heritage became incorporated into the previous heritage regimes made for
various dimensions of heritage (cultural, natural, underwater) functioning within UNESCO, and –

�Summary

what is important from the perspective of countries participating in the Forum – other regional
organisations, including the Council of Europe (embracing architectural, audiovisual, archaeological heritage – see below).
The multitude of definitions of ‘cultural heritages’ is accompanied by a multitude of legislative
solutions, which results in a fragmentation of both the concept of cultural heritage and of its international safeguarding regimes. The term ‘fragmentation’ was popularised by Martti Koskenniemi
in 2006, in the report for the United Nations Commission on Human Rights that was devoted to
this phenomenon (Koskenniemi 2006).11 It can be understood as the branching out of law into
highly specialised fields (boxes), which claim the right to be relatively mutually autonomous and
independent of the law in general sense (namely, of the general acts and rules of international law)
(Koskenniemi 2006, para. 13). One of such fields is the current international cultural heritage law,
which led to the creation of a specific group of experts in the area of heritage studies, including
international lawyers, who deal specifically with this field.12
The fragmentation of international law also takes place within its respective fields, leading to
a further internal fragmentation. This is the case with the concept of cultural heritage and with
the regimes of its international safeguarding; it is already particularly visible during the analysis
of the legislative acquis of the two organisations that have adopted the largest numbers of international legal regulations devoted to this matter: UNESCO and the Council of Europe.13 In UNESCO
alone, we are dealing with distinct concepts and regimes of underwater heritage (2001 Convention), cultural heritage (1972 Convention), natural heritage (1972 Convention), natural &amp; cultural
heritage (1972 Convention), and intangible heritage (2003 Convention).
If we analyse the field of European regulations, the primary organisation that adopts treaties on
cultural heritage under its auspices is the Council of Europe. Inside its framework, we are dealing
with architectural heritage (1985 Convention),14 archaeological heritage (1992 Convention),15
audiovisual heritage (2001 Convention),16 and the 2005 Faro Convention on the Value of Cultural
11

For the newest publications on this phenomenon, see e.g. Jakubowski and Wierczyńska 2016.

12

Regarding the community of expert lawyers-heritologists, see e.g. Lixinski 2013. See also the creation of the separate
Committee on Cultural Heritage Law in the framework of the International Law Association, directed by Prof. James Nafziger.

13

Thus excluding from analysis the dissipated regulations that regulate access to cultural heritage and the possibility to care for
it within the framework of human rights protection, for example the Universal Declaration of Human Rights from 1948, or the
International Covenant on Civil and Political Rights from 1966. See more in: Schreiber and Budziszewska 2015.

14

Dziennik Ustaw 2012 item 210.

15

Dziennik Ustaw 1996 no. 120 item 564.

16

Not ratified yet.

463

�464

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Heritage for Society.17 In practice, both organisations cooperate with each other in this field only
on a very limited scale. They in fact copy, create similar solutions or altogether ignore the efforts
and reflections made in this field by the other organisation (vide: the works on the Delphi convention performed by the Council of Europe).
These constructed definitions of ‘heritages’ subsequently grow into having their own institutions, procedures and criteria, even within the same organisations that rarely ‘communicate’18 with
each other. This situation results in splintering into fractions: communities, groups and individuals; experts, government and non-government institutions. Thus, we have experts: (art) historians, conservators, archaeologists, (landscape) architects, ethnographers, linguists, and others,
who take care of their own respective fields, protecting them against the intruders from other
‘regimes’ and organisations, thus literally and metaphorically ‘guarding’ their cultural heritages
(this phenomenon is referred to as the expertisation of cultural heritage; see Lixinski 2013). Therefore, even though cultural heritage is officially regarded as inseparable and in need of an integrated or holistic approach19 – and as one that should not be separated into tangible and intangible
– the existing separate legal solutions and distinct institutions, in fact, contribute to sustaining
the prevalence of sectors. This leads to a situation, in which – as in an endless loop – the legal,
organisational, and expert fragmentation is still supported, both on the local, national and on the
international level. An important aspect of this process is the continuous professionalisation of the
discussion and of the formulation of solutions in respective fields, which in turn results in the creation of conditions that sustain the prevalence of specific ‘regimes’. This term has been a subject
of in-depth scrutiny of Regina F. Bendix, Aditya Eggert and Arnika Peselmann (2013).
These authors indicate that they use this term in the way it was defined in the theory of international regulation (Bendix, Eggert, and Peselmann 2013, 12–13), in which ‘international regime’
(the 2003 Convention should be treated as such) pertains to the norms and regulations that have
been negotiated between the actors on the international level (here: in the form of regulations
and norms written down in the 2003 Convention). Such regime leads to the emergence of new

17

Not ratified yet.

18

Exceptions include the recent cooperation between teams of experts, for example the 1954 Convention, the 1970 Convention,
and the 1972 Convention related to the identification of threats to cultural heritage in the Middle East and North Africa.
Although the UNESCO Cultural Conventions Liaison Group was founded in 2012, which was comprised of the secretaries of
the respective conventions, the activity of this group does not result in the actual tightening of the cooperation between
these conventions.

19

See e.g. European Commission 2014; Human Rights Council 2015, para. 8.

�Summary

institutions (e.g. the organs of the Convention), whose task is to make decisions and generate
rules, also in response to new issues (here: for example, the issue of sustainable development and
its regulation through accepting the new Chapter VI into the Operational Directives).
Another practical, almost mundane problem connected to the fragmentation of the safeguarding of cultural heritage and to the presence of many different regimes is also the growing
financial problem on the level of international organisations which have to manage the increasing
number of conventions and the growing number of member states.
The report presented in UNESCO in 2013 directly highlighted the fact that ‘while the work
of the convention secretariats has increased over the years, the financial resources of the secretariats have not been in tandem with the workload’ (UNESCO 2013a, 7).
In order to approach this problem, the Cultural Conventions Liaison Group (CCLG) was formed
in 2012, comprising of secretaries of respective conventions and senior management of the Culture
sector. Its task was to foster coordination and efficiencies among the convention secretariats,
which, after all, share similar problems and challenges. However, the opinion about the effectiveness of this Group’s actions is rather moderately optimistic, and even sceptical (Duvelle 2017, in
print), and if there are no radical, diametrically different steps, the process of fragmentation will
deepen further. And even though countries, as well as international organisations, might be interested in sustaining this fragmentation status quo, it leads to many difficulties from the perspective of the coherence of the safeguarding actions – and their administrative realisation. Solving the
existing contradictions thus seems to be beyond the capabilities of states. The largest potential and
possibility of stopping or even reversing the process of fragmentation lies therefore in a vision and
a specific programme, which can be presented by an international organisation and in obtaining the
support for it by states that in fact are its part. This scenario, however, seems implausible.

Conclusions
The 2003 Convention, by placing communities, groups and individuals in the centre of attention
has at the same time made central the question of the ethics of conduct in issues related to the
human and his cultural identity. These ethics are situated – in many cases – on the pole that is opposite to politics. The 2003 Convention, as every instrument of international law which is ratified
by countries, gathers the representatives of these countries and constitutes a platform of their

465

�466

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

interests, has a political character, however, it is the attempts to break the rules of its functioning
in a political-free space that are the most significant threat to it. The system of checks and balances
that is forming before our eyes after 10 years of its functioning, which entails the cooperation of
the bearers of heritage (communities, groups and individuals), delegates of countries (also with
the participation of the Convention Secretariat), and the representatives of the scientific world
(experts), requires constant concern to keep them in the right balance. The pessimistic, however
realistic assessment of this challenge suggests that the ‘implementation optimism’ stemming from
the nearly universal ratification of the 2003 Convention, together with the pressure of countries to
be ‘on’ the lists, will never free the Convention entirely from politics and the attempts to increase
the role of states at the cost of the other two elements of this system. At the same time, a realistic assessment of this situation can yield solutions (procedures) which will allow to practically
strengthen the role of bearers themselves, which will in turn highlight the importance of ethical
principles encompassing their heritage and ultimately make the criteria of evaluation of the
inscription on the lists as well as those of the Convention itself more objective, thus reducing –
however not entirely eliminating – the processes that lead to it politicisation. Thus, a creation of
a functioning system of checks and balances is possible, however, it will require efforts of all sides
of this convective ‘three-partite division of power’, including bearers (communities, groups and
individuals), representatives of states, and experts. The concessions made by the strong for the
weak in this present system might perhaps be the biggest challenge in the subsequent 10 years
of the functioning of the 2003 Convention. It is they, however, that might constitute the crucial
difference distinguishing it from other acts of international cultural heritage law and ultimately
lead to a situation in which the widely-known statement of its ‘revolutionary’ character fully ‘enters
into force’.
***
The texts gathered in this volume allowed to extract key issues that characterise the underlying
assumptions, the philosophy of safeguarding, and the practical applications of the 2003 Convention.
The 10 remarks presented above definitely do not exhaust what can be and needs to be said about
it. Fortunately, the proliferation of research and the rapid increase in awareness related to the 2003
Convention among states, together with the growing engagement of ICH bearers into its identification, transmission and development raises hope that in the next 10 years the issues analysed here

�Summary

will have at least partially changed their shape and character for the better, and the most burning
problems will have been at least partially solved. It certainly should be wished to the 2003 Convention itself, to the states parties, and to its ‘guardian’ – UNESCO, but most of all, it should be wished to
those to which it owes its existence: the bearers of intangible cultural heritage.

The research on the subjects gathered in this article has been funded from the young scientists grant (2016), awarded by the
Faculty of Political Science and International Studies of the University of Warsaw. The author would like to thank dr. Andrzej
Jakubowski for his helpful comments on the first version of this text.

References
“Most-Ratified International Treaties.” 2012. United Nations Blog. Accessed May 10, 2017. https://blogs.un.org/
blog/2012/09/24/most-ratified-international-treaties/.
Adell, Nicolas, Regina F. Bendix, Chiara Bortolotto, and Markus Tauschek, eds. 2015. Between Imagined Communities
and Communities of Practice: Participation, Territory and the Making of Heritage. Göttingen: Niedersächsische
Staats- und Universitätsbibliothek.
Anholt, Simon. 2006. Sprawiedliwość marek: jak branding miejsc i produktów może uczynić kraj bogatym, dumnym
i pewnym siebie [Brand New Justice: The Upside of Global Branding]. Translated by Marta Hereźniak and Mirosław
A. Boruc. Warszawa: Fundacja Promocja Polska. Instytut Marki Polskiej.
Asad, Talal. 1973. Anthropology and the Colonial Encounter. London: Ithaca Press.
Bendix, Regina, Aditya Eggert, and Arnika Peselmann, eds. 2013. Heritage Regimes and the State. 2nd, rev. ed.
Göttingen: Universitätsverlag Göttingen.
Blake, Janet. 2009. “UNESCO’s 2003 Convention on Intangible Cultural Heritage. The Implications of Community
Involvement in ‘safeguarding.’” In Intangible Heritage, edited by Laurajane Smith and Natsuko Akagawa, 45–73.
London: Routledge.
Blake, Janet. 2017. “The Impact of UNESCO’s 2003 Convention on National Policy-Making: Developing a New
Heritage Protection Paradigm?” In The Routledge Companion to Intangible Cultural Heritage, edited by Michelle L.
Stefano and Peter Davis, 69–78. Abingdon: Routledge.
Brown, Michael F. 2012. “Safeguarding the Intangible.” Museum Anthropology Review 6 (2):93–97.

467

�468

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Duvelle, Cécile. 2014. “A Decade of Implementation of the Convention for the Safeguarding of the Intangible
Cultural Heritage: Challenges and Perspectives.” Ethnologies 36 (1–2):27–46.
Duvelle, Cécile. 2017. “Interview with Cécile Duvelle.” Interview by Hanna Schreiber and Lucas Lixinski. Santander
Art and Culture Law Review 3, in print.
Gazur, Łukasz. 2017. “Szopki światowym dziedzictwem [Szopka nativity scene is world heritage].” Dziennik Polski. Accessed
June 15. http://www.dziennikpolski24.pl/aktualnosci/kultura/a/szopki-swiatowym-dziedzictwem,11888482/.
Hafstein, Valdimar Tr. 2009. “Intangible Heritage as a List: From Masterpieces to Representation.” In Intangible
Heritage, edited by Laurajane Smith and Natsuko Akagawa, 93–111. London: Routledge.
Hafstein, Valdimar Tr. 2015. “Intangible Heritage as Diagnosis, Safeguarding as Treatment.” Journal of Folklore
Research 52 (2–3):281–98.
Holden, John. 2013. Influence and Attraction: Culture and the Race for Soft Power in the 21st Century. London: British
Council.
Hottin, Christian, and Sylvie Grenet. 2017. “Is Intangible Cultural Heritage An Anthropological Topic? Towards Interdisciplinarity in France.” In The Routledge Companion to Intangible Cultural Heritage, edited by Michelle L Stefano
and Peter Davis, 59–68. Abingdon: Routledge.
Human Rights Council. 2015. “Promotion and Protection of the Rights of Indigenous Peoples with Respect to Their
Cultural Heritage,” A/HRC/30/53.
Jacobs, Marc, Jorin Neyrinck, and Albert van der Zeijden, eds. 2014. Brokers, Facilitators and Mediation: Critical
Success (F)actors for the Safeguarding of Intangible Cultural Heritage. Kontich: Volkskunde.
Jakubowski, Andrzej, and Karolina Wierczyńska, eds. 2016. Fragmentation vs the Constitutionalisation of International Law: A Practical Inquiry. London: Routledge.
Kirshenblatt-Gimblett, Barbara. 2004. “Intangible Heritage as Metacultural Production.” Museum International 56
(1–2):52–65.
European Commission. 2014. “Communication from the Commission to the European Parliament, the Council, the
European Economic and Social Committee and the Committee of the Regions. Towards an Integrated Approach
to Cultural Heritage for Europe,” COM(2014) 477 Final.
Kono, Toshiyuki, ed. 2009. Intangible Cultural Heritage and Intellectual Property: Communities, Cultural Diversity and
Sustainable Development. Antwerp: Intersentia.
Koskenniemi, Martti. 2006. “Fragmentation of International Law: Difficulties Arising from the Diversification and
Expansion of International Law. Report of the Study Group of the International Law Commission,” A/CN.4/L.682.
Kowalski, Krzysztof. 2013. O istocie dziedzictwa europejskiego: rozważania [Reflections on the essence of European
heritage]. Kraków: Międzynarodowe Centrum Kultury.

�Summary

Kurin, Richard. 2012. “Tangible Progress: A Response to ‘Safeguarding the Intangible’ by Michael F. Brown.” Museum
Anthropology Review 6 (2):98–101.
Lixinski, Lucas. 2013. “International Cultural Heritage Regimes, International Law, and the Politics of Expertise.”
International Journal of Cultural Property 20 (4):407–29.
Logan, William, Máiréad Nic Craith, and Ullrich Kockel, eds. 2016. A Companion to Heritage Studies. Chichester:
Wiley-Blackwell.
Luengo, Ana, and Mechtild Rössler, eds. 2012. World Heritage Cultural Landscapes. Elche: Ayuntamiento de Elche.
Meskell, Lynn, Claudia Liuzza, and Nicholas Brown. 2015. “World Heritage Regionalism: UNESCO from Europe
to Asia.” International Journal of Cultural Property 22 (4):437–70.
Nowicka, Ewa. 2006. Świat człowieka – świat kultury [World of Man – World of Culture]. Warszawa: Wydawnictwo
Naukowe PWN.
Onciul, Bryony, Michelle L Stefano, and Stephanie Hawke, eds. 2017. Engaging Heritage, Engaging Communities.
Woodbridge: Boydell Press.
Rudolff, Britta, and Susanne Raymond. 2013. “A Community Convention? An Analysis of Free, Prior and Informed
Consent Given under the 2003 Convention.” International Journal of Intangible Heritage 8:153–64.
Schreiber, Hanna, and Anita Budziszewska. 2015. “W stronę prawa do kultury? [Towards a right to culture?]” In
Ochrona dziedzictwa kultury w konfliktach zbrojnych w świetle prawa międzynarodowego i krajowego: 60 lat
konwencji haskiej i 15 lat jej Protokołu II [Protection of cultural heritage in armed conflict in the light of international and national law: 60 years of the Hague Convention and 15 years of its Second Protocol], edited
by Elżbieta Mikos-Skuza and Krzysztof Sałaciński, 63–86. Warszawa: Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej.
Schreiber, Hanna. 2014. “Konwencja UNESCO z 2003 roku: między prawniczą pewnością a antropologicznymi
wątpliwościami. W 10-lecie istnienia Konwencji (2003–2013) [UNESCO 2003 Convention: between a lawyer’s
certainty and an anthropologist’s doubt. 10th anniversary of the Convention (2003–2013)].” In Kultura ludowa:
teorie, praktyki, polityki [Folk culture: theory, practices, politics], edited by Barbara Fatyga and Ryszard Michalski,
375–406. Warszawa: Instytut Stosowanych Nauk Społecznych.
Schreiber, Hanna. 2016. “Patrymonializacja w stosunkach międzynarodowych. Wybrane tendencje w międzynarodowej ochronie dziedzictwa kulturowego (2006–2016) [Patrimonialisation in international relations.
Selected trends in international protection of cultural heritage (2006–2016)].” In Tendencje i procesy
rozwojowe współczesnych stosunków międzynarodowych [Trends and development processes of contemporary international relations], edited by Marcin Florian Gawrycki et al., 385–98. Warszawa: Wydawnictwo
Naukowe Scholar.

469

�470

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Schreiber, Hanna. 2017. “Intangible Cultural Heritage and Soft Power – Exploring the Relationship.” International
Journal of Intangible Heritage 12:43–57.
Schuster, J. Mark. 2002. Making a List and Checking It Twice: The List as a Tool of Historic Preservation. Chicago: The
Cultural Policy Center at the University of Chicago.
Skounti, Ahmed. 2011. “The Lost Ring: UNESCO’s World Heritage and Intangible Cultural Heritage.” Millî Folklor
89:28–40.
Skounti, Ahmed. 2017. “The Intangible Cultural Heritage System: Many Challenges, Few Proposals.” Santander Art
and Culture Law Review 3, in print.
Smeets, Rieks, and Harriet Deacon. 2017. “The Examination of Nomination Files under the UNESCO Convention
for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage.” In The Routledge Companion to Intangible Cultural
Heritage, edited by Michelle L Stefano and Peter Davis, 22–39. Abingdon: Routledge.
Smith, Laurajane, and Natsuko Akagawa, eds. 2009. Intangible Heritage. London: Routledge.
Stojkova Serafimovska, Velika. 2014. “Makedonskata wokalna muziczka tradicija wo procesot na opsztestwenata
tranzicija [The Macedonian vocal music tradition in the process of social transition].” Unpubl. Ph.D. diss., Ss. Cyril
and Methodius University in Skopje.
Symonides, Janusz. 1998. “Cultural Rights: A Neglected Category of Human Rights.” International Social Science
Journal 50 (158):559–72.
Turgeon, Laurier. 2014. “The Politics and the Practices of Intangible Cultural Heritage.” Ethnologies 36 (1):5–25.
UNESCO. 1993. “Establishment of a System of ‘Living Cultural Properties’ (Living Human Treasures) at UNESCO,”
(142 EX/18). http://unesdoc.unesco.org/images/0009/000958/095831eo.pdf.
UNESCO. 2003. “Intersessional Working Group of Government Experts on the Preliminary Draft Convention for
the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Paris, UNESCO Headquarters, 22–30 April 2003, Report.”
http://unesdoc.unesco.org/images/0013/001303/130350e.pdf.
UNESCO. 2013a. “Audit of the Working Methods of Cultural Conventions,” IOS/AUD/2013/06.
UNESCO. 2013b. “The Hangzhou Declaration: Placing Culture at the Heart of Sustainable Development Policies,
Adopted in Hangzhou, People’s Republic of China, on 17 May 2013.” http://www.unesco.org/fileadmin/MULTIMEDIA/HQ/CLT/images/FinalHangzhouDeclaration20130517.pdf.
UNESCO. 2014. “UNESCO’s Participation in the Preparations for a Post-2015 Development Agenda. Overview
of Goals and Targets Proposed.” http://unesdoc.unesco.org/images/0022/002273/227355e.pdf.
UNESCO. 2016a. “Intergovernmental Committee for the Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, Eleventh
session, Addis Ababa, Ethiopia, 28 November to 2 December 2016, Report of the Evaluation Body on its work
in 2016.” http://www.unesco.org/culture/ich/doc/src/ITH-16-11.COM-10-EN.docx.

�Summary

UNESCO. 2016b. “Soft Power Agenda”. Accessed March 12. http://www.unesco.org/new/en/unesco/about-us/
who-we-are/director-general/my-priorities/soft-power-agenda.
UNESCO. 2017. “Yoga.” Accessed July 15. https://ich.unesco.org/en/RL/yoga-01163.

471

�472

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

Acknowledgements

�Summary

Publication of a book that contains nearly 40 papers representing the experiences in the implementation of the 2003 Convention of the safeguarding of the intangible cultural heritage
in 17 countries, in two language versions: Polish and English, in both digital and paper form,
is a great challenge.
Facing this challenge would not be possible without the kindness, devotion, and cooperation
of many people, whose work was only brought together and bound by the editor.
This publication is the aftermath of the first major international endeavour in Poland devoted to
intangible cultural heritage: The First China – Central and Eastern European Countries Expert-Level
Forum on Safeguarding of the Intangible Cultural Heritage, organised in October 2016 in Kraków.
It was realised by the Polish Ministry of Culture and National Heritage and the Polish Heritage
Board, which cooperated on the substantive issues with the Ministry of Culture of the People’s
Republic of China.
The book that the reader is holding is a robust and essential element of this meeting and allows
to return to the important discussions and themes related to the safeguarding of intangible cultural
heritage, which were raised during the debates in the International Cultural Centre in Kraków.
Therefore, I would like to thank Prof. Magdalena Gawin, Vice Minister of Culture and National
Heritage and General Monument Conservator, and Prof. Małgorzata Rozbicka, the Director
of the National Heritage Board of Poland. Without their support, this book could not have been
published.

473

�474

INTANGIBLE CULTURAL HERITAGE
Safeguarding Experiences in Central and Eastern European Countries and China
10th Anniversary of the Entry into Force of the 2003 UNESCO Convention through the Prism of Sustainable Development

The participants of the Forum in the Wieliczka Salt Mine, October 2016. Photo by Paweł Kobek, © National Heritage
Board of Poland.

�Summary

Thanks to this publication, the voice of the experts invited to Poland can reach a significantly
wider audience and join the lively discussion that is currently shaping the cultural heritage safeguarding system in all 17 countries.
The experts that came to Poland made the atmosphere of the Forum not only subject-oriented
but also very kind, and the contacts that were made are still kept alive today and certainly will find
a continuation in future endeavours, perhaps even joint applications for entries of the common
regional and trans-national intangible cultural heritage on the UNESCO lists. The kind and patient
cooperation of all the experts – authors of the texts for this publication – was the key factor to its
creation. I would like to thank them with all my heart!
I would also like to give my sincere thanks to Professor Andrzej Rottermund, who reviewed such
a big volume. His remarks allowed us to notice new issues, important not only from the perspective
of the book but from the entire system of safeguarding itself.
Such ventures also have their ‘silent heroes’ – hidden behind the authors’ names. I would like
to express my greatest gratitude and appreciation to the language editor Tomasz Wiśniewski, who
has proofread and corrected the final edition of the English version of the book. Equal appreciation and gratitude go to the editor of the Polish language version, Aleksandra Zych, who has also
performed the mechanical editing of all the texts. Without the two of you, the book would not
take the shape that we had all dreamed about. The formal side of the publication process was
overseen with patience and understanding by Katarzyna Sadowska-Mazur, the head of the Intangible Cultural Heritage Unit at the National Heritage Board of Poland. Without her help in the key
moments, we would not have achieved it all. I would also like to thank Magda Piotrowska-Kloc
(Printomato) for the professional typesetting and preparation of the book for print.
I sincerely hope that this work will become the point of reference to further actions and projects
of safeguarding intangible heritage in the 17 states – parties to this crucial UNESCO Convention
– and that it will allow us to build a better, more inclusive and balanced system of safeguarding
intangible heritage in our countries.
Hanna Schreiber
July 2017

475

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6802" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6782">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/bbc433db2b13abf97c45c1f197a3b0a2.pdf</src>
        <authentication>b72dcecbff946ff0db5c8f4ccf51c631</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80981">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5472</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80982">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80983">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80984">
                <text>pogranicze polsko-czeskie</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80985">
                <text>twórczość słowna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80986">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5089</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80987">
                <text>Interetniczny charakter twórczości słownej na pograniczu polsko-czeskim / Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80988">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s.331-342</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80989">
                <text>Marcol, Katarzyna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80990">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80991">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="80992">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80993">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80994">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="80995">
                <text>Katarzyna Marcol
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej

Interetniczny charakter
twórczości słownej dzieci
na pograniczu polsko-czeskim

Na obszarze pogranicza, jakim niewątpliwie jest Zaolzie, rozwija się folklor odmienny od twórczości powstającej w otoczeniu jednolitym językowo i kulturowo. Odmienność ta wynika z sytuacji ludności zamieszkującej dany teren: tutaj jedna grupa
etniczna posługująca się tym samym językiem, posiadająca własną historię, wspólne
losy dziejowe i swój zasób kultury codziennie wchodzi w interakcje z inną grupą etniczną, a dzieje się to najczęściej na poziomie powszednich kontaktów sąsiedzkich1.
Dla badacza kultury tradycyjnej i współczesnej interesująca jest obserwacja specyficznych dla pogranicza mechanizmów spójności wewnętrznej, nazywanych „dialogiem
kultur”, które polegają na wzajemnej recepcji obcych elementów kulturowych bez zachwiania tożsamości etnicznej. Jakie są reguły przejmowania zapożyczeń i wpływów,
jaki jest sposób ich adaptacji, w jakim zakresie wzbogacają własny system kultury i jaki
wspólnie tworzą obraz? – oto pytania o istotę systemu etnokultury pogranicza, które
stanowią punkt wyjścia dla moich rozważań o twórczości słownej dzieci. Owa „twórczość słowna”, nazywana również folklorem, oznacza teksty rozpowszechniane spontanicznie w środowisku rówieśniczym, w sytuacji nieformalnej, w kontakcie bezpośrednim. Należą tu utwory traktowane przez dzieci za własne, które cechuje powtarzalność,
anonimowość, kolektywność i wariantywność, a ich nadrzędną funkcją jest zabawa
słowem, brzmieniem i skojarzeniami2. Najpopularniejszymi gatunkami są: rymowanki, wyliczanki, przezywanki, zagadki, skrętacze językowe i dowcipy oraz wiele innych,
których funkcjonowanie zapewnia dzieciom dobrą zabawę i poczucie integracji.
1 D. Simonides: Bogactwo kultur na pograniczach. W: Folklor i pogranicza. Red. A. Staniszewski, B. Tarnowska. Olsztyn 1998, s. 19-20.
2 Por. D. Simonides: Współczesny folklor słowny dzieci i nastolatków. Wrocław – Warszawa 1976, s. 7.

�332

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

Kultura dzieci, której częścią jest ich folklor, powstaje i rozwija się najintensywniej
w środowisku rówieśniczym. Nadawcy i odbiorcy należą zazwyczaj do tej samej grupy wiekowej, a teksty krążą w ustnym obiegu, ulegając najrozmaitszym przekształceniom3. Cechy współczesnych grup dzieci są uwarunkowane wieloma czynnikami,
m.in. statusem rodziny (wielopokoleniowa czy dwupokoleniowa), miejscem zamieszkania (wieś, miasto, osiedle), czasem spędzanym w szkole, na zajęciach pozaszkolnych czy zabawach na powietrzu. Repertuar zależy więc od tego, czy rodzina jest
wielopokoleniowa i czy dochodzi do przepływu tekstów pomiędzy poszczególnymi
pokoleniami, jaki jest stosunek do tradycji środowiska, w jakim się wychowują, do
jakich kręgów rówieśniczych należą i jakie jest miejsce ich spotkań4. Wraz z pójściem
do szkoły dzieci stają się jednocześnie członkami kilku grup: rodzinnej i rówieśniczej
(„szkolnej” i „pozaszkolnej”), a dorastając określają się „przeciw” temu, co przekazuje
rodzina i zbliżają się do grupy rówieśniczej5. Codzienne kontakty z kolegami sprzyjają powstawaniu więzi społecznych, opartych na podobnych emocjach i przeżyciach,
ponadto pozwalają dzieciom na zaspokojenie chęci przekazywania zasłyszanych tekstów, tworzenia nowych treści i opowiadania przeżytych sytuacji6.
Struktura zasobu twórczości dzieci zaolziańskich pod kątem charakteru etnicznego
ma charakter złożony. Większą część repertuaru stanowią teksty gwarowe, w dużej
mierze tożsame z tymi po polskiej stronie granicy, pokrywające się treściowo, posługujące się tą samą stylistyką i pełniące te same funkcje7. Równocześnie jednak
funkcjonują tu utwory, które zostały przez polskie dzieci zapożyczone od czeskich
kolegów. Co dnia spotykają się bowiem na lewym brzegu Olzy dzieci posługujące się
gwarą polską i językiem czeskim, o odmiennej kulturze i zróżnicowanym poczuciu
tożsamości. Sytuacja ta wpływa znacząco na kształt ich twórczości ustnej, która rozwijając się w środowisku wielokulturowym wchodzi w interakcje z odmiennym etnicznie repertuarem i podlega pod jego wpływem procesom innowacyjnym8. O charakterze współczesnych tekstów polskich dzieci na Zaolziu decydują zarówno kontakty
z rówieśnikami narodowości czeskiej, w trakcie których dochodzi do spontanicznego
przepływu treści, jak i etnicznie obca kultura, język oraz literatura, stanowiące kontekst życia codziennego. Niebagatelną rolę odgrywają również czeskie środki masowego przekazu, które stanowią istotne źródło inspiracji dziecięcych utworów. Zasób
folkloru zaolziańskiego oraz jego charakter nie są zatem tożsame z folklorem dziecięcym w Polsce, nie są też takie same, jak folklor w głębi Czech. O swoistości tutejszej
dziecięcej twórczości słownej świadczy „interetniczność”, a więc umiejscowienie „po3 Por. tamże, s. 233.
4 Por. D. Simonides: Wymiary i rozmiary kultury dzieci. „Literatura Ludowa” 1996, nr 4-5, s. 9.
5 Por. D. Bula, D. Krzyżyk, B. Niesporek-Szamburska, H. Synowiec: Dziecko w świecie
języka. Kraków 2004, s. 17.
6 Zob. A. Błaszczyk: Podwórko i badanie folkloru dziecięcego. „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego, Folklorystyka”, nr 2 (1996), s. 127.
7 Zob. K. Marcol: Słowo i zabawa. Ustna twórczość dzieci na pograniczu polsko-czeskim.
Wrocław 2008, s. 101-150.
8 Folklor słowny polskich dzieci na Zaolziu został zbadany pod kątem zapożyczeń i wpływów czeszczyzny przez autorkę niniejszego artykułu. Zob. K. Marcol: Słowo i zabawa…, s.
152-167. Do tej pory brak jednak opracowań na temat wpływu gwary i etnicznie polskich
tekstów na twórczość dzieci czeskich zamieszkujących Zaolzie.

�Katarzyna Marcol: Interetniczny charakter twórczości słownej dzieci na pograniczu polsko-czeskim

333

między” polskim i czeskim zasobem twórczości słownej, z których mieści się w niej
to, co odpowiada regułom poetyki dziecięcych tekstów.
Niniejsza rozprawa jest efektem badań terenowych, prowadzonych na Śląsku Cieszyńskim od listopada 2009 do lutego 2010 w środowisku polskich dzieci po dwu
stronach granicy oraz wśród ich rówieśników czeskich, zamieszkujących Zaolzie. Celem tych studiów było określenie charakteru etnicznego twórczości słownej najmłodszego polskiego pokolenia na Zaolziu oraz określenie stopnia znajomości czeskiego folkloru słownego. Prace badawcze realizowane były w szkołach podstawowych
techniką wywiadu jawnego nieformalnego z użyciem kwestionariusza i objęto nimi
dzieci w przedziale wiekowym 6-12 lat. Okoliczności towarzyszące transmisji tekstów
podczas prowadzonych badań nie były z oczywistych względów naturalnym kontekstem ich funkcjonowania. Zachowanie dzieci było determinowane zarówno obecnością nieznajomego badacza, jak również otoczeniem, w którym odbywał się proces
naukowo-badawczy. Szkoła wymusza na dziecku zachowania oficjalne, tu mówi się
poprawnie (nauczyciele na Zaolziu dbają, aby dziecko w szkole z polskim językiem
nauczania mówiło polszczyzną literacką, gdyż dla wielu z nich jest to jedyne miejsce, gdzie mogą posługiwać się tą odmianą języka), niewiele tu miejsca na swobodną
zabawę z rówieśnikami. Badacza folkloru nie dziwi fakt, że sytuacja komunikacyjna
warunkuje wybór kodu językowego oraz repertuar. Od kontekstu wypowiedzi, zarówno tego sytuacyjnego jak i kulturowego, zależy bowiem wiele czynników: sposób
wykonania (styl, kompozycja), poruszane tematy oraz, co szczególnie istotne w społeczeństwie wieloetnicznym, wybór odpowiedniej odmiany języka9. Zróżnicowanie
języka pod względem funkcjonalnym odgrywa na Zaolziu istotną rolę w kontaktach
społecznych. Układ językowy należy tu traktować jako dwujęzyczność, a nawet trójjęzyczność: język polski – gwara – język czeski, a o wyborze odpowiedniej formy decydują czynniki takie jak: sytuacja komunikacyjna, temat wypowiedzi, narodowość.
Każdy członek polskiej społeczności na Zaolziu nabywa z czasem tzw. kompetencji
socjolingwistycznej, czyli znajomości reguł rządzących sposobem wypowiedzi w odpowiedniej sytuacji10.
Już sam fakt, że mieszkańcy Zaolzia posługują się zarówno językiem polskim,
gwarą zachodniocieszyńską, jak też językiem czeskim, znacznie ułatwia przenikanie
i wymianę zjawisk kultury ludowej. Podobnie jak dzisiejsza mowa młodego pokolenia
Zaolzian, ich ustna twórczość artystyczna czerpie bogactwo z czeskiego systemu językowego11. Proces zapożyczeń i transmisji przebiega tu zatem pomiędzy językami ze
9 Por. K.D. Kadłubiec: Metodologiczne aspekty interdyscyplinarności folklorystyki. W:
Folklorystyka na przełomie wieków. Red. K.D. Kadłubiec. Cieszyn 1999, s. 14.
10 Zob. B. Madecka: Zakres funkcjonowania języka polskiego. W: Zaolzie. Studia i materiały z dziejów społeczności polskiej w Czechosłowacji. Red. M.G. Gerlich, K.D. Kadłubiec.
Warszawa 1992, s. 106.
11 Polsko-czeska komparatystyka językoznawcza obejmuje szereg studiów nad wzajemnymi interferencjami językowymi, wynikającymi z pokrewieństwa systemów językowych. Por.
m.in. J. Damborský: Gwara czesko-cieszyńska. W: Z badań porównawczych języków oraz
dialektów słowiańskich i niesłowiańskich na ziemiach nadodrzańskich. Red. J. J. Brzeziński.
Zielona Góra 1992; E. Lotko: Czesko-polskie pogranicze językowe: sytuacja językowa na
Zaolziu. W: Śląsk w badaniach językoznawczych: badanie pogranicza językowo-kulturowego
polsko-czeskiego. Red. I. Nowakowska-Kempny. Katowice 1993; T.Z. Orłoś: Polsko-czeskie
związki językowe. Wrocław 1980; Tenże: Tysiąc lat czesko-polskich związków językowych.

�334

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

sobą spokrewnionymi, a tam, gdzie nie istnieją bariery językowe lub są one niewielkie, dochodzi do wielu zapożyczeń, zwłaszcza w folklorze12.
Wpływy języka czeskiego i kultury ujawniają się w słownej twórczości dzieci zaolziańskich na różnych płaszczyznach. Wzbogacają one zarówno zasób folkloru o nowe
utwory, zaczerpnięte z repertuaru czeskich rówieśników, jak i kształtują poetykę tekstów. Interferencje interetniczne są cechą charakterystyczną twórczości rozwijającej
się w środowisku wielojęzycznym i wielokulturowym, a „możliwość wzajemnych
wpływów, inspiracji, a zatem przejawów synkretyzmu, czyni je bogatymi zarówno
pod względem ilościowym, jak i gatunkowym oraz poetyckim”13. Interetniczne przenikanie zjawisk kultury ludowej jest jednak procesem złożonym. Zapożyczanie nie
jest bowiem automatyczne i bezrefleksyjne, ale towarzyszy mu adaptacja do własnego
systemu językowo-kulturowego. Dzieci, przejmując dany tekst folkloru z repertuaru
czeskich rówieśników czy też stosując bohemizmy, dostosowują ich obcą formę do
używanego w mowie codziennej systemu języka polskiego (gwary). Wpływy czeszczyzny, a zatem i procesy adaptacyjne, obserwujemy na różnych płaszczyznach poetyki dziecięcych zabaw słownych we wszystkich gatunkach folkloru14.
Płaszczyzna fonetyczna ustnej twórczości dzieci zaolziańskich jest gwarowa, a zatem zgodna z polskim systemem językowym. Jej podstawowymi wyznacznikami są:
akcent paroksytoniczny (przypada na przedostatnią sylabę wyrazu, a nie na pierwszą, jak w języku czeskim) oraz brak iloczasu. Choć badacze zwracają uwagę na silny wpływ czeszczyzny na wymowę Polaków z Zaolzia15, to należy zwrócić uwagę, że
utwory zaczerpnięte z czeskiego zasobu folkloru przez najmłodszą generację podlegają procesom dostosowującym warstwę brzmieniową do zasad polskiej gramatyki.
Uwidacznia się tu zatem siła „własnego” języka, gwary, którego zasady są narzucane
zapożyczonym tekstom. Dzięki takim praktykom przystosowawczym twórczość polskich dzieci na pograniczu wzbogaca się o nowe zabawy słowne, które traktowane są
na równi z ich własnymi (dzieci nie są świadome ich obcego etnicznie pochodzenia).
Dostosowanie warstwy brzmieniowej czeskiego tekstu do wymowy gwarowej można
zaobserwować również na przykładzie zaolziańskich wyliczanek. Polskie dzieci przyswoiły sobie jedną z najbardziej popularnych zabaw słownych w Czechach i chętnie
posługują się nią w celu wytypowania osoby inicjującej grę:
En ten tyky, dva špendlíky,
čert vyletěl z elektriky.
Bez klobouku, bos,
narazil si nos. (Jabłonków, szkoła czeska)

Kraków 1993; Tenże: Studia z frazeologii czeskiej i polskiej. Kraków 2005; M. Basaj, J. Siatkowski: Bohemizmy w języku polskim: słownik. Warszawa 2006; Z. Greń: Semantyka i składania czasowników oznaczających akty mowy w języku polskim i czeskim. Warszawa 1994.
12 Por. J. Krzyżanowski: Folklor krajów pogranicza. W: Tenże: Szkice folklorystyczne. T. 1.
Kraków 1980, s. 107.
13 K.D. Kadłubiec, I. Fryda: Raz, dwa, trzy, wychodź ty! Twórczość słowna polskich dzieci
z Zaolzia. Czeski Cieszyn 1993, s. 18.
14 K.D. Kadłubiec, I. Fryda: Raz, dwa, trzy…, s. 8-9.
15 Por. I. Bogocz: Współczesny język polski na Zaolziu. W: Polszczyzna Śląska. Historia
i współczesność. Red. B. Wyderka. Opole 1997, s. 34.

�Katarzyna Marcol: Interetniczny charakter twórczości słownej dzieci na pograniczu polsko-czeskim

335

Ententiki dwa szpyndliki,
czert wylecioł z elektryki.
Bez kłobuka, bos,
naraził se nos. (Oldrzychowice)

Zabiegi adaptacyjne, którym poddany został czeski wariant wyliczanki, nie zmieniły rymów ani rytmu wiersza, nie zniekształciły też jego sensu. Czeskie słowa są zastąpione gwarowymi: špendlíky – szpyndliki, čert – czert, vyletěl – wylecioł, elektriky
– elektryki, bez klobouku – bez kłobuka, narazil si – naraził se. W zaolziańskim wariancie charakterystyczne jest zachowanie staropolskiego słowa kłobuk, które oznacza kapelusz, a w języku czeskim przybiera formę klobouk. Dzięki zbliżonej wymowie
staropolskiego i czeskiego wyrażenia, a również dzięki peryferyjnemu charakterowi
gwary zachodniocieszyńskiej, która nie ulegała językowym prądom innowacyjnym
w tak dużym stopniu, jak język w centrum kraju, możemy obserwować w zabawach
słownych dzieci zaolziańskich funkcjonowanie dawnych form leksykalnych16. Warstwa brzmieniowa jest właściwa systemowi gwarowemu, na co wskazuje zwężenie
artykulacji samogłoski „e” do „y” po twardych i miękkich spółgłoskach (szpyndliki)
oraz przechodzenie pochylonego „a” w „o” (wylecioł).
Na płaszczyźnie leksykalnej dochodzi do najbardziej nasilonych interferencji języka czeskiego na mowę Zaolziaków. Uwidacznia się to najczęściej w zapożyczaniu
czeskich wyrazów i związków wyrazowych oraz w powstawaniu neologizmów. Irena
Bogocz, która prowadziła badania wśród uczniów szkół z polskim językiem nauczania, zanotowała ekspansję czeskich słów z zakresu nazewnictwa i terminologii fachowej, wyrazów potocznych, slangowych oraz stylistycznie neutralnych17. Zapożyczenia
są stosowane powszechnie w sytuacjach nieoficjalnych i obejmują określenia, których
tradycyjna gwara nie posiada. Ze względu na kontakty z czeskim środowiskiem większościowym, pod którego wpływem językowym pozostaje młoda generacja, częściej
pojawiają się w języku wyrażenia zaczerpnięte z czeszczyzny niż z polszczyzny ogólnej, a zatem warianty lepiej znane i częściej przez dzieci słyszane18. Zapożyczenia leksykalne nie zmieniają jednak samego systemu gwary, który nadal jest dominujący
i kształtuje bohemizmy według zasad polskiej gramatyki.
W tekstach dziecięcego folkloru obserwujemy procesy przystosowujące obce etnicznie leksemy do gwarowego systemu twórczości zaolziańskiej. Zjawisko to przejawia się dwojako: albo poprzez zamianę czeskich wyrażeń na rdzennie polskie, odpowiadające rymom i rytmicznej kompozycji utworu, albo poprzez dopasowanie zapo16 O archaizmach leksykalnych w gwarach Śląska Cieszyńskiego pisał m.in. J. Basara:
„Gwary Śląska Cieszyńskiego, izolowane przez wieki od głównych tendencji rozwojowych
polszczyzny, zachowały do dziś wiele archaizmów wyrazowych oraz staropolskich cech fonetycznych. Niektóre archaizmy leksykalne mogły się tak dobrze zachować dzięki zgodności
postaci i znaczenia jednobrzmiących wyrazów w języku czeskim, z którym nasze gwary były
w stałym kontakcie”. Zob. J. Basara: Gwary Śląska Cieszyńskiego w Czechosłowacji jako
część składowa języka polskiego. W: Perspektywy badań śląskoznawczych. Red. D. Simonides, H. Borka. Wrocław 1981, s. 36.
17 I. Bogocz: Współczesny język polski na Zaolziu…, s. 32-33.
18 Por. K. D. Kadłubiec, W. Milerski: Cieszyńska ojczyzna polszczyzna. Czeski Cieszyn –
Cieszyn 2001, s. 51-53.

�336

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

życzonych, obco brzmiących słów do gramatyki języka polskiego. Adaptacje leksykalne są widoczne we wszystkich gatunkach folkloru polskich dzieci za Olzą i stanowią
o charakterze interetnicznym tej twórczości. Czeski folklor bywa zatem podstawą
zabiegów stylistycznych, które umożliwiają dzieciom zaolziańskim włączenie zapożyczonych utworów do zasobu własnej twórczości. Przykładem może być inwokacja
do ślimaka, należąca do gatunku rymowanek-wołanek, która jest powtarzana zarówno wśród polskich, jak i czeskich rówieśników. W obu grupach etnicznych tekst ten
przyjmuje jednak inną postać: dzieci z Polski i z Zaolzia rymują Ślimak, ślimak, pokaż
rogi,/ dam ci sera na pierogi, Czesi zaś:
Šnečku, šnečku, vystrč růžky,
dám ti krejcar na tvarůžky. (Trzyniec, szkoła czeska)

Czeski wariant tekstowy został zaadaptowany na Zaolziu i funkcjonuje równocześnie z polskim tekstem, wzbogacając repertuar małych Polaków, którzy wołają:
Ślimak, ślimak, pokaż różki,
dóm ci chleba i tworuszki. (Karwina)

W zaolziańskiej wołance wyraz krejcar, oznaczający dawną monetę pieniężną,
został zastąpiony chlebem, co w konsekwencji spowodowało zmiany w semantyce
utworu. Choć w gwarze zachodniocieszyńskiej funkcjonuje do dziś słowo grejcar, to
jednak mali Zaolziacy wiedzą, że tworuszki kupuje się za korony, które są walutą obowiązującą w Czechach. Niezasadne jest zatem, z punktu widzenia dzieci, stosowanie
nieaktualnego słowa, które lepiej jest zastąpić czytelnym wyrażeniem, wpisującym się
w rymowaną i rytmiczną kompozycję tekstu. O tego typu innowacjach, które polegają
na zamianie słów niezrozumiałych i zastępowaniu ich bardziej „swojskimi”, wspominała D. Simonides, omawiając rymowanki dzieci śląskich19. Dzięki takim zabiegom
powstają nowe warianty, które rozpowszechniane spontanicznie w ustnym przekazie
urozmaicają i uaktualniają repertuar najmłodszej grupy wiekowej.
Różnice na płaszczyźnie morfologicznej pomiędzy polskim i czeskim systemem
językowym powodują liczne interferencje czeszczyzny w języku mówionym Zaolziaków. Obserwuje się przejmowanie czeskich afiksów, kontaminacje wyrazów, zmianę
rodzaju gramatycznego rzeczowników oraz używanie w polskich tekstach czeskiej
rekcji czasowników20. Procesy te są właściwe również dziecięcej twórczości ustnej,
zwłaszcza w gatunkach prozy ludowej. Opowieści komiczne i sensacyjne są zbliżone
stylem do potocznej odmiany języka, a zatem interferencje czeszczyzny są tu najbardziej widoczne, np.:
Były trzi mrówki: jedna była z Poloków, drugo była z Czech a trzecio była z Rusów. Jedna szła do
nosa, druga szła do włosów, a trzecio szła do d…. A tak sie piyrszej pytali, jako sie tam mioła. – „No, moc
dobrze ni, bo cosi tam kopało”. Drugo mówi, że było kupe lasu. A trzecio mówiła, że łóna sie tam mioła
fajnie, tam jeździło tela taksików. (Hawierzów Błędowice)

19 Por. D. Simonides: Współczesny folklor słowny dzieci…, s. 67.
20 Por. J. Labocha: Polsko-czeskie pogranicze na Śląsku Cieszyńskim. Zagadnienia językowe. Kraków 1997, s. 41-49; I. Bogocz: Współczesny język polski na Zaolziu…, s. 33-35.

�Katarzyna Marcol: Interetniczny charakter twórczości słownej dzieci na pograniczu polsko-czeskim

337

W dowcipie tym należy zwrócić uwagę na zmianę rodzaju gramatycznego słowa
taksówka, która w czeszczyźnie jest rodzaju nijakiego, oraz na zastosowane sformułowanie moc dobrze ni, stanowiące kalkę z języka czeskiego. Z drugiej jednak strony
wyraźna jest tendencja do częstszej niż w języku literackim stosowania końcówki –ów
w D.l.mn., charakterystycznej dla polszczyzny. System gwarowy narzuca zatem bohemizmom reguły fleksyjne obowiązujące w języku polskim.
Pod względem składniowym gwara zachodniocieszyńska zbliżona jest do języka
czeskiego, a zatem wpływy czeszczyzny nie są tu liczne, ale za to bardzo znaczące. Do
najczęstszych bohemizmów gramatyczno-składniowych można zaliczyć niepoprawne używanie spójników, stosowanie strony zwrotnej w znaczeniu strony biernej, częstą w mowie potocznej konstrukcję z czasownikami musieć i nie śmieć (zamiast trzeba
i nie wolno)21. Składniowych zmian w gramatyce języka młodych Polaków na Zaolziu
obawiają się K.D. Kadłubiec oraz W. Milerski, którzy konkludują: „najniebezpieczniej
dla języka jest wówczas, gdy innowacje wnoszą obce rozwiązania systemowe, czego
jesteśmy, choć rzadko, świadkami w mowie najmłodszych Zaolziaków. Dotyczy to
po części frazeologizmów, które reprezentują również określony model składniowy
(…)”22. Podobnie jak we współczesnej mowie Zaolziaków wpływ czeskiej składni
przejawia się w tekstach folkloru najczęściej poprzez niepoprawne używanie spójników, w tym stosowanie spójnika a (zamiast i) w zdaniach współrzędnie złożonych
oraz jeśli (zamiast czy) w konstrukcjach podrzędnie złożonych. Zjawisko to występuje
również w tekstach folkloru dziecięcego:
Mamusia mówiła Pepiczkowi, żeby szeł do sklepu kupować mandarynkym, banan a owoce a żeby
na wszystko mówił „tak”. Szeł do sklepu a pan prodawacz sie go pytał: „Chcesz mandarynkym?” „Tak”.
„Chcesz banany?” „Tak”. „Chcesz jarziny?” „Tak”. Szeł a spotkoł na ceście bokserzyste. Bokserzysta sie go
pyta, jeśli chce jednóm do pyska, a ón powiedzioł „tak”, a ón mu doł. (Trzyniec)

Nieliczne obce rozwiązania systemowe nie zmieniają jednak etnicznego charakteru
twórczości dzieci zaolziańskich, a wpływy czeszczyzny, jakim podlega, nie zmieniają
jej polskiego systemu językowego. Zapożyczenia nie są bowiem przejmowane w czystej formie, ale są najpierw poddane procesom adaptacyjnym, które dostosowują je do
znanego i najbliższego dzieciom sposobu konstruowania wypowiedzi, jaki podsuwa
gwara. Dopiero po takich zabiegach wchodzą one w obieg ustny. Warunkiem funkcjonowania każdego tekstu folkloru jest bowiem akceptacja przez całą społeczność,
musi ona zarówno spełniać oczekiwania najmłodszych nosicieli folkloru w zakresie
funkcjonalnym, jak i odpowiadać im pod względem poetyki. Wszelkie zapożyczenia
przechodzą więc najpierw przez wstępną selekcję i jeżeli okaże się, że taka forma wypełnia lukę w dziecięcej zabawie i pozwala na pełne wyrażenie myśli i emocji, zostaje szybko rozpowszechniona w zachowaniach słownych i funkcjonuje tak długo, jak
spełnia swoją rolę23.
Interferencje czeszczyzny wzbogacają prymarny repertuar fonetyczny, leksykalny,
fleksyjny i składniowy, nie zmieniając systemu samej gwary cieszyńskiej24, która sta21
22
23
24

Por. I. Bogocz: Współczesny język polski na Zaolziu…, s. 35.
K.D. Kadłubiec, W. Milerski: Cieszyńska ojczyzna …, s. 53.
Szerzej na ten temat K. Marcol: Słowo i zabawa…, s. 152-167.
I. Bogocz: Współczesny język polski na Zaolziu…, s. 32.

�338

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

nowi podstawowy kod komunikacji bezpośredniej. Jesteśmy zatem świadkami niezwykle interesującego procesu, w którym zapożyczenia podkreślają etnicznie polski
charakter folkloru poprzez procesy przystosowawcze, uwidaczniające mechanizmy
rządzące polskim (gwarowym) systemem poetycko-językowym.
Podczas analizy materiału zgromadzonego w trakcie studiów terenowych uwagę
badacza zwróciły te teksty, które funkcjonują równocześnie w twórczości dzieci polskich i czeskich, a przekazywane są tym samym – czeskim – językiem. Ich forma
i treść jest identyczna w obu środowiskach etnicznych, zaś brak zabiegów adaptacyjnych do gwarowego systemu językowego jest wynikiem specyficznej funkcji, jaką
pełnią owe utwory w gronie rówieśniczym. Pierwszym gatunkiem są tzw. skrętacze
językowe, a więc trudne do wymówienia zdania, rozpoczynające się od słów: „powiydz pryndko…”, które przytaczane są dosłownie, gdyż istotą ich funkcjonowania
jest zabawa brzmieniem wyrazów. Ingerencja w płaszczyznę fonetyczno-fonologiczną
spowodowałaby tu utratę charakteru ludycznego. Dzieci, nie mając żadnych trudności z wymówieniem głosek obcych polskiemu systemowi artykulacyjnemu, dodały tę
grupę tekstów do swoich zabaw słownych. W repertuarze najmłodszej generacji Zaolziaków znajdują się zatem, prócz skrętaczy językowych znanych dzieciom w Polsce,
także te zaczerpnięte z repertuaru czeskich rówieśników, np.:
Byl jednou jeden Řek, a ten mi řek:
kolik je w Řecku řeckých řek?
A já mu řek, že nejsem Řek, abych mu řek,
kolik je v Řecku řeckých řek25 (Czeski Cieszyn)
		

Mieszkańcy Zaolzia znakomicie radzą sobie z wymową „rz” frykatywnego nie tylko dlatego, że biegle posługują się językiem czeskim i bez kłopotu wymawiają głoski
właściwe czeszczyźnie, ale także dlatego, że taki sposób artykulacji spółgłoski „rz” jest
właściwy gwarze zachodniocieszyńskiej. W gwarach polskich na terenie Czech utrzymuje się „i” po „sz”, „rz”, „cz”, a koło Jabłonkowa po miękkich dziąsłowych „śi”, „źi”,
„ći”26, co obserwujemy w popularnych skrętaczach językowych:
Třista třicet tři stříbrných stříkaček stříkalo přes třista třicet tři stříbrných řek27 (Bystrzyca)
Třista třiatřicet stříbrných křepeliček přeletĕlo přes třista třiatřicet stříbrných střech28 (Trzyniec)

Innym gatunkiem, który przyjął się na gruncie twórczości rówieśniczej, są wszelkiego
rodzaju parodie. Jak zauważa Dorota Simonides, „w żadnym innym środowisku społecznym parodia nie występuje w takiej postaci, jak właśnie wśród dzieci, które z reguły przedrzeźniają niemal wszystko i niemal wszystkich”29. W rymach satyrycznych wystawiane
25 Był raz jeden Grek i on mi powiedział/ ile jest w Grecji greckich rzek?/ A ja mu powiedziałem, że nie jestem Grekiem, abym mu umiał powiedzieć, / ile jest w Grecji greckich rzek.
26 Por. K. Dejna: Atlas polskich innowacji dialektalnych. Warszawa 1981, s. 40.
27 Trzysta trzydzieści trzy srebrne strzykawki strzykały przez trzysta trzydzieści trzy srebrne rzeki.
28 Trzysta trzydzieści trzy srebrne przepióreczki przeleciały przez trzysta trzydzieści trzy
srebrne dachy.
29 D. Simonides: Współczesny folklor słowny…, s. 97.

�Katarzyna Marcol: Interetniczny charakter twórczości słownej dzieci na pograniczu polsko-czeskim

339

są na pośmiewisko najchętniej te zjawiska, postaci i zachowania, które są powszechnie
uznawane za wzór lub szczególnie przez dorosłych czczone. Im bardziej wzniosły i patetyczny ton wypowiedzi, tym chętniej staje się on przedmiotem kpin i żartów30. Jednym
z najbardziej popularnych utworów satyrycznych rozpowszechnionych w środowisku
rówieśniczym jest parodia hymnu narodowego. W Polsce dzieci śpiewają:
Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi,
bo Gargamel na Klakierze wszystkie Smurfy dusi.
Marsz, marsz Klakiera,
niech go weźnie cholera,
niech go pochowają,
tam gdzie Smurfy srają. (Zebrzydowice)

Na Zaolziu sytuacja przedstawia się o tyle interesująco, że polskie dzieci znają
i powtarzają parodie zarówno hymnu polskiego, jaki i czeskiego. Taki repertuar jest
charakterystyczny dla pogranicza, gdzie funkcjonują równolegle dwie pieśni o charakterze patriotycznym, stanowiące symbol państwowy. Polski hymn jest zatem przetworzony przez dzieci w następujący sposób:
Jeszcze Polska nie zginęła, ale zginąć musi,
bo już Hitler na granicy wszystkie noże brusi.
Marsz, marsz Dąbrowski, do piekorza po rożki,
za twoim przewodem zjemy rożki z miodem. (Czeski Cieszyn)
Marsz, marsz Hitlerze, ty stary frajerze,
za twoim przewodem przebodnym cie nożem. (Gnojnik)

Trawestacja czeskiego hymnu jest tożsama z wariantami funkcjonującymi wśród
czeskich dzieci i brzmi następująco:
Kde domov můj,
tam roste hnůj,
voda hučí do papučí,
v sadě skví se černý květ,
Husákovi na pohřeb31. (Oldrzychowice)
Kde domov můj,
voda hučí,
chlap na to čučí32. (Czeski Cieszyn)

Pierwsze słowa czeskiego hymnu narodowego stały się również inspiracją dla dowcipu, który jest powtarzany w gronie rówieśników polskich i czeskich na Zaolziu, a re30 Tamże, s. 97-112.
31 Gdzie jest mój dom,/ tam rośnie gnój,/ woda spada z hukiem do kapci,/ w sadzie błyszczy
czarny kwiat,/ Husakowi na pogrzeb.
32 Gdzie jest mój dom,/woda spada z hukiem,/ chłop się na to gapi.

�340

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

alizuje charakterystyczny dla opowieści komicznych schemat rywalizacji bohaterów
trzech narodowości:
Vsadí se Čech, Rus a Němec kdo vydrží zpívat svojí hymnu pod vodou, němce i rusa sežral žralok,
ale když uslyšel zpívat Čecha Kde domov můj tak ho nechal, bezdomovce nežere. (Gnojnik, szkoła
polska33)
Vsadí se Čech, Američan a Francouz kdo vydrží déle s krokodýlem ve vodě a musí u toho zpívat svoji
hymnu. Vleze tam Francouz, krokodýl ho sežere, vleze tam Američan, krokodýl ho sežere, vleze tam
Ćech a zpívá „Kde domov můj?”, krokodýl ho vyplivne ven z vody a povídá: fuj, bezdomovce nežeru.
(Gnojnik, szkoła czeska)

Zrozumienie dowcipu jest warunkowane znajomością tekstu czeskiego hymnu,
a jego funkcjonowanie jest możliwe tylko wśród tych osób, które wiedzą, iż owa pieśń
narodowa rozpoczyna się od słów „Kde domov můj”. Trafne jest stwierdzenie, że „koniecznym warunkiem powstawania i zrozumienia parodii jest doskonała znajomość
utworu parodiowanego”34. Mieszkańcy Zaolzia, z racji swego zamieszkania na terytorium Republiki Czeskiej, znakomicie orientują się w kanonach kulturowych, które dla
Polaka z prawej strony Olzy są nieczytelne i już najmłodsze pokolenie potrafi z łatwością korzystać z etnicznie odmiennych zasobów tekstowych. Dzięki temu uzyskujemy
barwny i bogaty obraz repertuaru słownego na pograniczu, którego specyfika wynika
z funkcjonowania w środowisku wielokulturowym.
Folklor dzieci na Zaolziu nosi znamiona interferencji dwóch zasobów kultury i języka. Specyfika interetniczna ma tu charakter dychotomiczny, na który składają się
zarówno elementy własne, polskie, jak i obce, wspólne z twórczością czeskich rówieśników. O etnicznie polskim charakterze zabaw słownych świadczą jednak proporcje pomiędzy zapożyczeniami z obcej kultury i języka a elementami macierzystymi:
wpływy i zapożyczenia w większości nie są przejmowane biernie i mechanicznie, ale
są aktywnie modelowane według własnych praw twórczości anonimowej. Wpływy
czeszczyzny są widoczne na wielu płaszczyznach twórczości rówieśniczej: od zapożyczeń tekstowych po leksykalne. Pożyczki interetniczne są konsekwencją kształtowania się twórczości słownej pod wpływem dominującej kultury czeskiej i obcego
języka. Kultura ludowa na pograniczu nie rozwija się bowiem w izolacji, ale czerpie
swe bogactwo ze źródeł, jakie umożliwia jej położenie geograficzne, pokrewieństwo
języków, intensywność kontaktów na płaszczyźnie nieoficjalnej, rodzinnej i rówieśniczej. Naturalnym zjawiskiem jest proces wzajemnego czerpania inspiracji z zasobów
tekstowych, które choć pochodzą z różnych kręgów etnicznych, to wyrażane są za pomocą języków należących do tej samej, słowiańskiej rodziny. Pokrewieństwo języków
ułatwia w dużym stopniu przenikanie treści z jednego do drugiego kręgu rówieśniczego, dzięki czemu zabawy słowne dzieci zaolziańskich są bogatsze, w stosunku do
tekstów funkcjonujących w Polsce, o całą gamę utworów zaczerpniętych z folkloru
czeskiego.
33 Badania terenowe, mające na celu określenie stopnia znajomości folkloru czeskiego
wśród polskich dzieci na Zaolziu, były prowadzone po czesku, stąd wypowiedź respondenta
w języku czeskim.
34 D. Simonides: Współczesny folkor słowny…, s. 98.

�Katarzyna Marcol: Interetniczny charakter twórczości słownej dzieci na pograniczu polsko-czeskim

341

Bibliografia:
Basaj M.,: Siatkowski J.: Bohemizmy w języku polskim: słownik. Warszawa 2006
Basara J.: Gwary Śląska Cieszyńskiego w Czechosłowacji jako część składowa języka
polskiego. W: Perspektywy badań śląskoznawczych. Red. D. Simonides, H. Borka. Wrocław 1981, s. 33-36
Błaszczyk A.: Podwórko i badanie folkloru dziecięcego, „Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego, Folklorystyka” 2, 1996, s. 127-136
Bogocz I.: Współczesny język polski na Zaolziu. W: Polszczyzna Śląska. Historia
i współczesność. Red. B. Wyderka. Opole 1997, s. 29-36
Bula D., Krzyżyk D., Niesporek-Szamburska B.: Synowiec H.: Dziecko w świecie
języka. Kraków 2004
Damborský J.: Gwara czesko-cieszyńska. W: Z badań porównawczych języków oraz
dialektów słowiańskich i niesłowiańskich na ziemiach nadodrzańskich. Red. J. J. Brzeziński. Zielona Góra 1992, s. 71-75
Dejna K.: Atlas polskich innowacji dialektalnych. Warszawa 1981
Greń Z.: Semantyka i składania czasowników oznaczających akty mowy w języku
polskim i czeskim. Warszawa 1994
Kadłubiec K.D.: Metodologiczne aspekty interdyscyplinarności folklorystyki. W: Folklorystyka na przełomie wieków. Red. K.D. Kadłubiec. Cieszyn 1999, s. 13-30
Kadłubiec K.D., Fryda I.: Raz, dwa, trzy, wychodź ty! Twórczość słowna polskich
dzieci z Zaolzia. Czeski Cieszyn 1993
Kadłubiec K.D., Milerski W.: Cieszyńska ojczyzna polszczyzna. Czeski Cieszyn –
Cieszyn 2001
Krzyżanowski J.: Folklor krajów pogranicza. W: Tenże: Szkice folklorystyczne. T. 1.
Kraków 1980, s. 107-121
Labocha J.L.: Polsko-czeskie pogranicze na Śląsku Cieszyńskim. Zagadnienia językowe. Kraków 1997
Lotko E.: Czesko-polskie pogranicze językowe: sytuacja językowa na Zaolziu. W:
Śląsk w badaniach językoznawczych: badanie pogranicza językowo-kulturowego polsko-czeskiego. Red. I. Nowakowska-Kempny. Katowice 1993, s. 131-138
Madecka B.: Zakres funkcjonowania języka polskiego. W: Zaolzie. Studia i materiały
z dziejów społeczności polskiej w Czechosłowacji. Red. M.G. Gerlich, K.D.Kadłubiec.
Warszawa 1992, s. 105-113
Marcol K.: Słowo i zabawa. Ustna twórczość dzieci na pograniczu polsko-czeskim.
Wrocław 2008
Orłoś T.Z.: Polsko-czeskie związki językowe. Wrocław 1980
Orłoś T.Z.: Studia z frazeologii czeskiej i polskiej. Kraków 2005
Orłoś T.Z.: Tysiąc lat czesko-polskich związków językowych. Kraków 1993
Simonides D.: Bogactwo kultur na pograniczach. W: Folklor i pogranicza. Red. A.
Staniszewski, B. Tarnowska. Olsztyn 1998, s. 19-27
Simonides D.: Współczesny folklor słowny dzieci i nastolatków. Wrocław – Warszawa 1976
Simonides D.: Wymiary i rozmiary kultury dzieci. „Literatura Ludowa” 1996, nr 4-5,
s. 3-17

�342

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví
Shrnutí
Interetnický charakter verbální tvořivosti dětí polsko-českého pohraničí

Slovesný folklor dětí na pomezí, jakým je nesporně část Těšínského Slezska přináležející České
republice, je utvářen pod vlivem dvou jazykových a kulturních tradic: polské a české. Herní
repertoár je zde tudíž velmi rozmanitý a zahrnuje tři skupiny textů: první z nich tvoří nářeční (polské) texty, do druhé skupiny spadají texty převzaté od česky mluvících dětí takovým
způsobem, že tyto texty byly přizpůsobeny polskému jazykovému systému. Do třetí skupiny
lze zařadit autentickou českou dětskou slovesnost. Lidová kultura se na tomto pomezí nevyvíjí izolovaně, ale čerpá ze zdrojů, které jsou výslednicí geografické polohy zkoumané oblasti,
příbuznosti obou jazyků a intenzity kontaktů mezi dětmi stejného (nebo podobného) věku
v neoficiální, případně příbuzenské rovině.

Summary
Interethnic character of verbal creation of children
in the Polish-Czech borderland
Verbal folklore of children in the Polish-Czech borderland, which also comprises the part of
Cieszyn Silesia which belongs to the Czech Republic, is shaped under the influence of two
linguistic and cultural sources – the Polish and the Czech. The repertoire of games is differentiated here and consists of three groups of texts: dialectal (Polish), borrowed from the
Czech peers but adapted to the Polish language system, and Czech texts. Folk culture in the
borderland does not develop in isolation but draws elements from the sources which are accessible due to geographical location, language similarity, intensified informal contacts, both
in families and among the peers.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="11135" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="11113">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/62dc647a31aa99a3d2de0131fd964902.pdf</src>
        <authentication>4cd9c116c8de95e79727a322a355e73a</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132785">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5027</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132786">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132787">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132788">
                <text>interenet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132789">
                <text>społeczności internetowe</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132790">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4663</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132791">
                <text>Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości społeczno-kulturowej / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132792">
                <text>Etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="132793">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.98-106</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132794">
                <text>Deredas, Anna</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132795">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132796">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132797">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132798">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="132799">
                <text>98
Anna Deredas — Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład czaterii

Anna Deredas
UNIWERSYTET ŁÓDZKI

Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości
społeczno-kulturowej.
Przykład czaterii

I

nternet jest przestrzenią informacyjną. Jest to fakt powszechnie znany i akcepto­
wany. Szeroki i szybki dostęp do informacji zapewniają wyszukiwarki interne­
towe, w tym najbardziej znana i najczęściej używana wyszukiwarka Google.
„Zgooglowanie" dowolnego hasła trwa dosłownie kilka sekund i daje tysiące wyni­
ków, w postaci adresów stron WWW, na których szukane wyrażenie się znajduje.
Rzetelność tych informacji stoi jednak pod znakiem zapytania. Każdy z użytkowni­
ków Internetu podobnie jak może korzystać z zawartych w nim informacji, tak samo
może je tam umieszczać. Często pojawiają się więc informacje uprzednio nie zwe¬
ryfikowane czy po prostu nieprawdziwe. Nie zmienia to jednak faktu, że dostęp do
wiedzy o życiu innych ludzi jest łatwiejszy niż kiedykolwiek. Autorskie strony, blogi,
portale społecznościowe takie jak Nasza-klasa.pl czy Facebook.com pozwalają po­
stronnym obserwatorom na poznanie życia innych ludzi, bez wchodzenia z nimi w inter¬
akcję. Może pojawić się zatem przekonanie, że zjawiska internetowe są nam dane
bezpośrednio i do ich poznania wystarczy bierna obserwacja.
Internet jest również przestrzenią komunikacji międzyludzkiej. Komunikatory
takie jak gadu-gadu czy skype, fora internetowe, czaty pozwalają ludziom oddalo¬
nym od siebie o tysiące kilometrów na rozmowę w czasie rzeczywistym. Gadu-gadu,
skype i inne tego typu oprogramowanie wykorzystywane są do rozmów najczęściej
przez ludzi już znających się. Fora internetowe czy czaty natomiast pozwalają na za¬
warcie nowych znajomości. Często tworzą się grupy tak zwanych stałych bywalców,
którzy stają się społecznością takiego forum lub czata. Zdarza się nawet, że znajo¬
mości zawarte w Internecie wychodzą poza jego kontekst i ludzie ci spotykają się
w tak zwanym realu. Nasuwa się tu pytanie, czy możemy poznać i zrozumieć me¬
chanizmy funkcjonowania społeczności czatów i forów tylko za pomocą biernej ob¬
serwacji wypowiedzi ich uczestników. Spróbuję odpowiedzieć na tak postawiony
problem przedstawiając sposób funkcjonowania grupy ludzi spotykających się na
czacie, której byłam członkiem.

�Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

98

Czym zatem jest czat?
CHAT - (czat) (ang.pogawędka) infor. Rozmowa między dwoma użytkownikami
komputera (za pomocą modemu i klawiatury) polegająca na naprzemiennym wpisywaniu
tekstu przesyłanego do komputera rozmówcy i wyświetlanego na ekranie jego monitora.
(Słownik Wyrazów Obcych 2002)

Czaty, czyli takie miejsca rozmów, znajdują się na różnych portalach na przykład:
Wp.pl, Onet.pl czy Interia.pl. Są też całe portale, które są czatami na przykład: Czat.pl,
Twojczat.pl. Grupa, o której będę mówiła, spotykała się na czacie na portalu Interia.pl. Czat ten wyróżnia się spośród innych tym, że posiada własną nazwę CZATeria
(jak można się domyślić jest to połączenie słów „czat" i „interia").
Na strukturę CZATerii składają się pokoje tematyczne, zebrane w poszczególne ka­
tegorie. Dzięki dużej liczbie pokoi tematycznych, użytkownicy CZATeri mogą wybrać
pokój zgodny z ich zainteresowaniami, w którym mają możliwość spotkać ludzi o po¬
dobnych poglądach. Pokój Fantastyka, w którym spotykała się interesująca mnie grupa,
był zatem przez twórców CZATerii przeznaczony dla osób interesujących się szeroko
rozumianymi fantastyką i fantasy. Grupa która spotykała się na Fantastyce składała się
z około dwudziestu stałych bywalców. Dla większości z nich powodem odwiedzenia
tego pokoju była tematyka związana z jego nazwą. Każda z tych osób czytała literaturę
fantasy lub grała w Role Play Games. Czat był dla nich jednym ze sposobów na po¬
szerzenie kręgu znajomych, z którymi łączyły wspólne zainteresowania.
Aby zalogować się na jakiegokolwiek czata, trzeba sobie wybrać nick (imię pod
którym się funkcjonuje na czacie). Może to być prawdziwe imię czy nazwisko, jed­
nak takie przypadki są niezwykle rzadkie. Może to być zbiór przypadkowych liter,
lub dowolnie wymyślona czy zapożyczona z książki, filmu i tym podobna nazwa włas¬
na. Po wybraniu nicka można się zalogować do wybranego pokoju. Po kilkurazowych odwiedzinach w pokoju osoba przestawała być anonimowa i nieznana. Była
rozpoznawana przez innych bywalców danego pokoju, a z czasem sama stawała się
jego stałym bywalcem. W tym miejscu mogłabym podać nicki osób wchodzących w
skład grupy stałych bywalców Fantastyki. Zdecydowałam się jednak tego nie robić.
Przede wszystkim trzeba pamiętać, że nick jest czymś w rodzaju imienia i nazwiska.
Pod nim kryje się prawdziwa osoba. Konkretny nick jest przypisany do konkretnej
osoby i dzięki niemu jest ona rozpoznawalna. Podanie zatem nicków bez zgody osób
je noszących jest tak samo nieetyczne, jak podanie bez zgody badanych ich danych
osobowych. Zapytałam zatem CZATerian odwiedzających Fantastykę o to, czy wy¬
rażają zgodę na umieszczenie ich nicków w niniejszym tekście. Większość zgodziła
się bez oporów, tylko dwie osoby były temu przeciwne. W pierwszym odruchu po¬
myślałam, że przy wymienianiu nicków te dwa zwyczajnie pominę. Doszłam jednak
do wniosku, że jak wypiszę pozostałe nicki, identyfikacja tych dwóch osób, zważyw¬
szy na ogromne zasoby Internetu, będzie dość prosta. Dlatego nie zdecydowałam się
na umieszczanie tych informacji. Z tych samych powodów nie podaję cezury czaso¬
wej, w jakiej funkcjonowała interesująca mnie tutaj grupa.
Osoby stanowiące w danym okresie grupę stałych bywalców któregoś z pokoi CZATerii tworzyły niepisany zbiór reguł, do którego, oprócz CZATykiety (reguł obo¬
wiązujących wszystkich CZATerian), każdy nowy bywalec pokoju musiał się dosto¬
sować, aby zostać zaakceptowanym. Na Fantastyce jedną z nich był zakaz kopio¬
wania cudzych ustawień, czyli kolorów nicka i czcionki oraz stylu czcionki. W standar­
dzie był czarny nick, czarna czcionka, bez pogrubień, podkreśleń czy kursywy. Zmie¬
niając te ustawienia, wybierając kolor i styl, wybierało się wygląd, po którym dana

�Anna Deredas — Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład czaterii

100

osoba była rozpoznawalna. Wtedy nawet jak któryś z użytkowników wszedł na Fan¬
tastykę pod innym nickiem, a zachował swoje ustawienia, był rozpoznawany przez
członków grupy jako osoba znana im pod jego pierwszym nickiem. Przez postron¬
nego obserwatora mogła taka osoba zostać odebrana jako ktoś zupełnie nowy. CZATykieta wymuszała zatem od nowego bywalca pokoju wybór takich ustawień, z jakich
nikt jeszcze nie korzystał, albo pozostanie przy ustawieniach standardowych.
Cechą wyróżniającą pokój Fantastyka od innych był specyficzny styl prowadze¬
nia rozmów przez jego bywalców. Dość często w trakcie spotkań w pokoju docho¬
dziło do odgrywania różnych sytuacji mających miejsce w świecie realnym. Pokój
wtedy stawał się pubem, dyskoteką, parkiem, mieszkaniem, a użytkownicy rozma¬
wiali ze sobą tak, jakby rzeczywiście znajdowali się w takim miejscu. Taki rodzaj roz¬
mów charakteryzuje użytkowników Internetu grających za jego pomocą w RPG.
Prawdopodobnie stąd schemat takiej gry został przeniesiony przez bywalców Fan¬
tastyki na ich rozmowy. Ten styl konwersacji cechuje używanie nawiasów „&lt; &gt;" dla
wyrażenia mowy niewerbalnej, gestów, czyli tego wszystkiego, czego w czasie na¬
szych spotkań internetowych nie widać, a co jest niezwykle istotne w trakcie komu¬
nikacji (na przykład: &lt;szepcze do ucha&gt;, &lt;krztusi się&gt;, &lt;zachodzi od tyłu i zakrywa
oczy rekami&gt;). Krótko mówiąc, jest to dodatkowy opis swoich zachowań, wzboga¬
cający przekaz zawarty w lakonicznie często zapisanej wypowiedzi. Większość użyt¬
kowników czatów używa specyficznego dla tego rodzaju komunikacji języka i zwią¬
zanych z nim symboli lub znaków. Przede wszytkim posługuje się emotami (skrót od
emotikon). Emotikony najczęściej stosuje się po to, aby w obrazowy sposób okazać
emocje. Są to różnego rodzaju buźki wskazujące na stan emocjonalny danej osoby.
Mogą one wyrażać radość, smutek, złość, zawstydzenie, szczęście i inne. Dzięki temu
można odnieść wrażenie, że widzi się twarz danej osoby. Emotybędąc symbolami
o charakterze piktogramów często są dla użytkownika czata bardziej czytelne niż
tekst, rozmowy bez nich są dla niego wręcz nie do wyobrażenia. Bywalcy Fantastyki
mieli również swoje inne „wyróżniki językowe" zmieniające przyjęte w języku lite¬
rackim zasady pisowni i ortografii. Przede wszystkim używali wielu zdrobnień za po­
mocą litery „q": neteq, czateq. Zdrabniane były również nicki przez dodanie na końcu
litery „ś". Często stosowano zamiast „w", „f" na przykład „cmok f polika". Natomiast
na potwierdzenie czegoś nie mówiono, „tak" czy „no" tylko „niop". Jednak najbar¬
dziej charakterystyczne dla tej grupy było słowko „re". Używała go osoba, która na
pewien czas opuściła pokój i po powrocie, zastawszy te same osoby, w ten sposób się
z nimi witała, nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi. Drugim przypadkiem
użycia tego słowa był moment, kiedy nie wylogowując się z czata, ktoś odchodził od
komputera na jakiś czas, a potem wracając tym słowem zaznaczał swoją obecność.
Zawsze wtedy ktoś dopowiadał takiej osobie również „re". Bardzo szybko zostało to
skojarzone z pewną piosenką, której fragment brzmi: „Była sobie żabka mała, re re
,kum kum". Stąd na powitanie „re" padała odpowiedź „qm" i odwrotnie, bo oba te
słówka były używane zamiennie w tym samym kontekście. Tworzenie swoistych
charakterystycznych tylko dla danej grupy zwrotów językowych jest dość po¬
wszechne, ponieważ język:
[...] przede wszystkim dotyczy [...] rzeczywistości doświadczanej całkowicie świa­
domie, rzeczywistości zdominowanej przez motyw pragmatyczny (to znaczy przez ze­
spół znaczeń odnoszących się bezpośrednio do aktualnych albo przyszłych działań),
dzielonej z innymi i przyjmowanej bez zastrzeżeń. Jakkolwiek językiem można się
posługiwać w odniesieniu do różnych rzeczywistości [...] Jako system znaków język ma

�Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

101

cechę obiektywności. Natykam się na język jako na zewnętrzną wobec mnie sferę fak¬
tów i w rezultacie stawia mnie to w sytuacji przymusowej. Język zmusza mnie do pod­
porządkowania się jego wzorcom. Mówiąc po angielsku nie mogę stosować niemieckiej
składni; jeśli chcę się porozumieć poza obrębem mojej rodziny, nie mogę używać słów
wynalezionych przez mojego trzyletniego syna; muszę brać pod uwagę panujące stan­
dardy mowy stosowanej w różnych okolicznościach, nawet jeżeli wolałbym moją pry­
watną „niestosowną".
(Berger, Luckmann 1983: 74)

Nie powinno więc dziwić tworzenie nowych wzorów językowych w świetle nowej
jakości, jaką jest czat. Aby móc się porozumieć z jego bywalcami, z uczestnikami te¬
go konkretnego świata, trzeba było dostosować się do wymogów komunikacyjnych
jego „mieszkańców". Dlatego wszyscy CZATerianie używają emotikon, buziek, oraz
różnego rodzaju skrótów, bo opisują one ich świat, ponadto są do niego przypisane - uka¬
zują jego odmienność od innych, podobnych światów. Bywalcy Fantastyki, w trakcie
spotkań w realu, często używali języka CZATerii, przenosząc ów specyficzny dla ko¬
munikacji w świecie Internetu sposób porozumiewania się na opis rzeczywistych doś¬
wiadczeń „rzeczywistego" świata. Rzeczą naturalną było mówienie sobie po nicku,
chociaż wszyscy wiedzieli, jak kto ma na imię. Na czacie najpierw poznaje się nicki,
potem imiona, dlatego są one ważniejsze, to one mówią, z kim mamy do czynienia.
Zwroty „qm" i „re" również były używane na spotkaniach w realu. Prowadziło to do
zabawnych sytuacji, kiedy osoba wracająca z toalety w pizzerii powiedziała „re" a gru¬
pa chórem odpowiedziała jej „qm". Personel i inni klienci zawsze mieli wtedy bardzo
zaskoczone miny. Używanie zwrotów zrozumiałych tylko w obrębie tej grupy spra­
wiło, że wytworzyła się bardzo silna więź między jej członkami, ponieważ:
Występowanie pewnych konstrukcji językowych, których używanie jest często
wręcz zalecane przez netykietę, pozwala wnioskować o wartościach podzielanych
przez badaną zbiorowość. Używanie określonego języka może także mieć na celu za¬
znaczenie grupowej odrębności lub manifestację „stopnia wtajemniczenia".
(Mazurek 2003: 106)

Nawet miejsce spotkań, czyli pokój Fantastyka, okazało się czymś co spaja tę
grupę. Dlatego jej nazwa została pieszczotliwie zdrobniona „fantę". Zastanawiające
może być to, że przestrzeń w której spotykają się użytkownicy nazywa się pokojem.
Dlaczego? Pokój jest pomieszczeniem ograniczonym czterema ścianami, oknami i
drzwiami. Do pokoju nie da się wejść, ani z niego wyjść niezauważonym, jeżeli
ktoś jest w środku. Ludzie znajdujący się w pokoju - czy tego chcą czy nie - prze¬
bywają w swoim towarzystwie, niezależnie od tego, czy ze sobą rozmawiają, czy mil­
czą. Tak samo jest na czacie. Są tu drzwi - rolę ich pełni krzyżyk umożliwiający wy­
jście z pokoju, oknami są ekrany rozmów: ogólny i prywatny, a ścianami ikony i banery, ograniczające widok ekranu rozmowy. Do tego przyjście każdego użytkownika
jest widoczne wszystkim, dzięki pojawiającej się informacji: -przychodzi: (nick),
tak samo wyjście: -odchodzi: (nick). Ludzie znajdujący się w wirtualnym pokoju,
również przebywają w swoim towarzystwie, o czym łatwo się przekonać, patrząc na
listę nicków umieszczonych jeden pod drugim w prawym ekranie, obok ekranu ogól¬
nego. Dochodzi do tego jeszcze fakt, że pokój jako pomieszczenie realnie istniejące
najczęściej kojarzy się z domem. Owszem sąjeszcze na przykład pokoje hotelowe, ale
dla moich rozważań ma to zdecydowanie drugorzędne znaczenie. Twierdząc, że
pokój jest pomieszczeniem umieszczonym w domu, myślę o domu w szerokim znacze¬
niu, czyli takim w którym to oprócz wolnostojącego budynku zamieszkałego przez

�Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

102

jedną rodzinę, domem można nazwać też mieszkanie w bloku czy kamienicy. A dom:
Dom jest miejscem intymnym. Myślimy o domu jak o swoim miejscu, ale zachwy¬
cające obszary przeszłości przywołuje nie cały dom - budynek, na który można tylko pat¬
rzeć - ale jego części i wyposażenie, to, czego możemy dotknąć, co ma również zapach:
strych i piwnica, kominek i wielkie okno, ukryte zakątki, taboret, złocone lustro, nad¬
łamana muszla.
(Tuan 1987: 183)

Dom jest przytulnym, przyjaznym miejscem, wywołującym pozytywne skojarze¬
nia. W domu może być wiele pokoi, a w nich drobiazgi, mniejsze lub większe, które
przywołują niesamowite wspomnienia. Myśląc w ten sposób CZATerię można nazwać
domem z wieloma pokojami, w których czatujący ludzie czują się, jak u siebie w domu!
W domu, którym wyposażeniem i częściami, mającymi dla nich ogromne znaczenie
jest: sama nazwa pokoju, ludzie, kolor nicka, używane emotikony, charakterystyczne
zwroty, czyli to wszystko co pozwala stwierdzić, że to jest moje miejsce.
Rozmowy na fancie przebiegały w dwojaki sposób. Po pierwsze rozmawialiśmy na
pokoju ogólnym, gdzie każdy mógł się włączyć do rozmowy i gdzie toczyła się główna
dyskusja. Po drugie rozmawialiśmy naprivie. Tutaj mogły się spotkać dwie osoby i to
tylko za obustronną zgodą, a nikt inny nie miał wglądu w tę rozmowę. To na privie
CZATerianie poznawali się nawzajem. Tam właśnie toczyły się najważniejsze rozmowy.
Odkrywaliśmy wtedy prawdziwych ludzi stojących za nickami, a rozmowa ta przebie¬
gała zazwyczaj znacznie spokojniej niż na ogóle. Można się było wyciszyć i porozma¬
wiać na spokojnie we dwójkę. Zresztą na priv się też nie chodziło z każdym. Osobiście
uważam, że priv stał się takim swoistym miejscem intymnym, gdzie można się było
otworzyć przed i na drugą osobę, po dość krótkiej i pobieżnej znajomości.
Intymność między ludźmi nie wymaga znajomości szczegółów życia drugiej osoby;
powstaje w chwilach prawdziwego wyczulenia i wymiany. Każda taka intymna wy¬
miana następuje w jakimś miejscu, które wpływa na jakość spotkania. Jest tyleż in¬
tymnych miejsc, ile okazji, w których ludzie wchodzą w prawdziwy kontakt.
(Tuan:1987: 179)

My, jako użytkownicy czata twierdziliśmy, że ten nasz kontakt jest jak najpraw¬
dziwszy, a CZATeria jest naszym drugim domem. A po co jest dom? Dom jest do
mieszkania. Więc czemu użytkownicy czata nie mogliby zostać jego mieszkańcami?
Skoro padło stwierdzenie, że Fantastyka jest naszym miasteczkiem, a jej bywalcy
przez spędzanie tam tylu godzin dziennie jego mieszkańcami. Wydaje mi się, że to
jest tak jak z używaniem języka antropomorfizującego w stosunku do zwierząt. Po
prostu używamy pojęć już nam znanych do określenia, nazwania nowo powstałych
zjawisk społecznych czy kulturowych.
Kulturowa rzeczywistość składa się - twierdzą jej badacze - z wielu zjawisk we¬
wnątrz stale zmieniających się i tworzących nowe konfiguracje, które, odrzucając i od­
nawiając znaczenia, dostosowują się do nowych kontekstów. W wyniku tego powstają,
obok zjawisk starych, wypracowanych przez wcześniejsze pokolenia, coraz to inne, a sta¬
łe sensy mieszają się z nowymi...
(Karpińska 2004:141)

Dlatego uważam, że można użytkowników czata nazwać jego mieszkańcami. W celu
wzmocnienia więzi między bywalcami Fantastyki, zostały stworzone więzy wirtualnego

�Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

103

pokrewieństwa. W ten sposób, przez stworzenie fantowej rodziny, nastąpiła hermetyzacja grupy. Zaczęło się, od realnie istniejących związków, to znaczy związków ludzi,
którzy poznali się na czacie i stwierdzili, że będą razem. Często bywało, że sporo czasu
byli wirtualna parą, zanim spotkali się w realu. Jeśli na skutek wzajemnego (w odnie¬
sieniu do całej wspólnoty Fantastyki) porozumienia powstawała jakaś para, to byli
także wirtualni rodzice. Rodzice mieli dzieci i w ten sposób ktoś - znów poprzez wir¬
tualne ustalenia - stawał się synem, córką, siostrą czy szwagrem. Zrobił się w końcu
z tych powiązań całkiem solidny „węzeł gordyjski", niemożliwy do zaistnienia w świe¬
cie realnym. Niektórzy byli zarówno swym ojcem, jak i synem, ale to nikomu nie prze¬
szkadzało. Interesujące jest to, że fantowa rodzina trwała, nawet jak już związki się
rozpadły. Jak nastąpiła zmiana partnerów, co było dość częstą praktyką, to po prostu po¬
jawiała się kolejna żona czy kolejny mąż. Organizowane były nawet śluby na czacie.
Był ksiądz, panna młoda i pan młody, którzy wchodzili pod Nickami, na przykład:
panna_mloda_(nick), pan_mlody_(nick), ksiądz(nick). Odtwarzana była cała cere¬
monia, włącznie z sakramentalnym tak, z błogosławieństwem i oczywiście weselem.
Z czasem niektórzy użytkownicy zwracali się do siebie używając stopni pokrewień¬
stwa. W ten sposób dla jednej osoby ktoś mógł być ojcem, dla innej bratem, a dla kolej¬
nej prawnukiem. Sieć tych powiązań stawała się coraz bardziej złożona i skompliko¬
wana - nie do rozwiązania dla obserwatora z zewnątrz (zdarzało się zresztą, że sami się
w tym gubiliśmy). Organizowaliśmy sobie również urodziny. Jak ktoś dowiedział się,
że inna osoba ma urodziny, to natychmiast w temacie (wiodąca informacja na samej
górze okna rozmowy) pojawiała się informacja, kto i ile kończy lat, dzięki czemu wieść
bardzo szybko się rozchodziła. Jak tylko jubilat zjawiał się w pokoju, była organizowa¬
na dla niego wirtualna impreza urodzinowa. Obowiązkowo był emotikonkowy tort, wi¬
no, piwo, śpiewaliśmy sto lat, były tańce, muzyka i śpiewy. Zachowywaliśmy się tak,
jak na normalnym przyjęciu. Wchodząc do pokoju, trzeba było się od razu przywitać
ze wszystkimi. I jak zjawiła się już większa grupa, pojawiał się &lt;tort&gt;, oczywiście so¬
lenizant musiał zdmuchnąć świeczki, myśląc przy tym życzenie. Dawaliśmy mu chwi¬
lę, on stwierdzał &lt;myślę życzenie, dmucham&gt; i na przykład stwierdzaliśmy, że nie
udało mu się wszystkich świeczek zdmuchnąć i mu pomagaliśmy &lt;dmuch&gt;, po czym
było jedzenie tortu, śmiechy, śpiewy i popijanie. Może się to wydawać dziwne, ale taki
sposób imprezowania, był dla nas jak najbardziej realny mimo, iż tylko o tym pisa¬
liśmy. To się działo naprawdę, czuliśmy swoje towarzystwo, które było jak najbardziej
rzeczywiste, ponieważ zachowania były identyczne jak te w rzeczywistości off-line. Ta¬
kie zachowania wzmacniały nasze poczucie łączącej nas więzi.
Zasadniczą rolę w procesie tworzenia społeczności wirtualnej odgrywa poczucie
przynależności do grupy - w wymiarze fizycznym ludzi tych łączy jedynie dostęp do
serwera, jednak nie można wykluczyć faktu, że sami członkowie tych cyber-wspólnot
odczuwają silną więź grupową.
(Błaszczyk 2001: 77)

W świetle powyższych słów przypuszczam, że stworzenie wirtualnej rodziny, po¬
wołanie do życia miasteczka Fantastyka, nazywanie siebie jego mieszkańcami i wy¬
tworzenie zrozumiałych nam tylko zwrotów stało się dla nas uprawomocnieniem,
potwierdzeniem tego, że łączy nas jakaś więź, że jesteśmy grupą. Każda nowa osoba,
która chciała wejść do grupy przechodziła mały test. Na jej pierwsze pytania w stylu:
„cześć!, skąd jesteś?", lub „jak masz na imię?", „ile masz lat?" padały odpowiedzi:
„zza węgła", „z Merkurego", „z Żółtej podwodnej", „z kątowni" i tym podobne. Jeżeli
osoba się nie obrażała, tylko zaczęła rozmawiać dalej normalnie, lub wybuchała

�Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

104

śmiechem, to było w porządku, znajomość się nawiązywało. W innym wypadku taka
osoba była ignorowana, szczególnie jak ciągle domagała się informacji odnoszących
się do świata spoza CZATerii. Był to swego rodzaju test sprawdzający, czy osoba na­
daje się do grupy - jeśli przeszła go pozytywnie, zostawała dopuszczona do grupy,
wciągnięta w system pokrewieństwa. W przeciwnym razie była odrzucana. Tak jak za­
wsze odrzucaliśmy osoby, które się awanturowały i prowokowały kłótnie. Można to
porównać do spotkań w knajpie ze znajomymi, gdzie ktoś obcy się dosiądzie i zrobi
awanturę. Wtedy na taką osobę, która używała wulgaryzmów, były dwa sposoby: albo
dawaliśmy jej ignora, albo wzywaliśmy admina (osobę administrującą stroną WWW
i czatem), aby dał bana (karne wylogowanie ze strony). Na takie nieprzyjemne jed­
nostki mówiliśmy, że to na pewno „onetowcy", czyli użytkownicy czata na portalu
Onet. Przez niektórych CZATerian czat na Onecie jest uważany na gorszy, nudniejszy,
gdzie ludziom nie zależy na zawieraniu bliższych znajomości. Do tego wygląd ich okien
miał prostą grafikę, gdzie wszystko wydawało się takie jakieś szare, stonowane. Za to
na CZATerii miał czcionki do wyboru i mnóstwo jasnych, żywych, nie tak przyga¬
szonych, jak na innych czatach, kolorów. Do tego można sobie wybrać styl czcionki
i na dokładkę kolor nicka. O ile sam dobór symboli określających własną obecność na
czacie był próbą kreacji indywidualnej osobowości wirtualnej, o tyle podkreślanie
możliwości takiej kreacji w aspekcie dyskredytowania „wrogiego" czata można przy¬
równać do kreacji poczucia odrębności od użytkowników innych czatów, a przez to
do samookreślenia siebie w kontekście bycia uczestnikiem konkretnej rzeczywistości.
Jak zaznaczył Zbigniew Benedyktowicz,
[...] odpowiedź na pytanie, „kim jestem?", zawarta jest w obrazie obcych - jest
możliwa dzięki Innym, jest refleksem obrazu Innych. W tym sensie proces identyfikacji
jest częścią procesu komunikacji. Odpowiedź przychodzi niejako z zewnątrz. Samorozpoznanie, odkrywanie swej identyczności, tożsamości zawdzięczamy innym. Po­
czucie własnej identyczności jest rezultatem konfrontacji, porównania z innymi.
(Benedyktowicz 2000: 37-38)

„Swoimi" są tutaj użytkownicy CZATeri, „obcymi" zaś użytkownicy wszystkich in¬
nych czatów. My CZATerianie - jak sami siebie nazywaliśmy, przeciwstawialiśmy swój
wizerunek, wizerunkowi tych innych. To my mamy lepsza grafikę, ładniejsze okna,
lepszą kolorystykę. Na CZATerii jest różnokolorowo, wesoło, a nie szaro i ciemno. Za¬
chowanie związane z innymi użytkownikami czata, reakcje na osoby zaśmiecające ekran
czyfloodujące okazały się takie same, jak na ludzi obcych, czy działających w opozy¬
cji do przyjętego przez nas systemu wartości w rzeczywistości realnej.
Reasumując CZATeria, a właściwie pokój Fantastyka, to ludzie, którzy choć po¬
czątkowo się nie znali, po pewnym czasie stali się przyjaciółmi lub co najmniej dobrymi
znajomymi. Tym, co nas wyróżniało, była dość specyficzna przestrzeń, w której się
kontaktowaliśmy, czyli Internet. Na początku dla nas, jako nowych użytkowników
czata, była to całkowicie nowa jakość, którą trzeba było poznać, oswoić, do której na¬
leżało się przystosować. Najłatwiej jest to osiągnąć używając znanych określeń na opi¬
sanie nowych zjawisk. I tak się stało w naszym przypadku: miejsce rozmów zostało
nazwane pokojem, cała CZATeria domem, natomiast użytkownicy sąsiadującymi ze
sobą mieszkańcami. W ten sposób przestrzeń ta została oswojona i stała się dla nas miejs¬
cem częstych spotkań. Dzięki intensywności tych kontaktów stworzyliśmy silnie po¬
wiązaną grupę, wręcz fikcyjną rodzinę, która to jeszcze bardziej podkreślała łączące nas
więzi. Jednakże mieliśmy świadomość swojej odrębności, bo doskonale potrafiliśmy się

�Anna Deredas — Internetowe (re)konstrukcje rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

105

odróżnić od innych użytkowników czatów. Dzieliliśmy ich na „swoich" i „obcych",
i tak jak w realu zmieniało się to w zależności od sytuacji, od kontekstu. Do tego po¬
sługiwaliśmy się swoistym, własnym językiem, który również odróżniał nas od przy¬
słowiowych „innych". W ten oto sposób stworzyliśmy swój własny świat „fantastyki".
Zachowywaliśmy się w nim i reagowaliśmy na pewne sytuacje, tak jak to robiliśmy
w „normalnym" świecie, czyli w realu. Sądzę, że nazywanie nowych jakości znanymi
już nazwami oraz zachowanie, myślenie i postrzeganie rzeczywistości wirtualnej w spo¬
sób charakterystyczny dla życia codziennego, miało na celu urealnienie tej wirtualnej
rzeczywistości, które uprawomocniało podejmowane w niej działania i dawało możli¬
wość funkcjonowania według znanych już wzorów zachowań, mimo nowego sposo¬
bu komunikacji. Dlaczego tak się dzieje wyjaśnia Sherry Turkle:
Rzeczywistość kontratakuje. Ludzie, którzy wiodą równoległe życie w Internecie,
są tak czy inaczej ograniczeni przez swoje pragnienia, troski i śmiertelność swojego fi­
zycznego ,ja".
(Turkle 1995: 267, za Castells 2003: 137-138)

Dlatego w Internecie ludzie reagują tak samo, jak w rzeczywistości. Dzięki ta¬
kiemu oswojeniu wytworzyło się poczucie bezpieczeństwa, stabilności, swojskości,
normalności w tym tak specyficznym, obcym, wręcz abstrakcyjnym świecie jakim
jest Internet. Jednakże, wbrew pozorom, było w nim coś rzeczywistego, realnego,
dzięki czemu mogliśmy upodobnić ten cybernetyczny świat do świata poza kom¬
puterowego, tego znanego i najbardziej dla ludzi rzeczywistego. Tym czymś były na¬
sze odczucia, a właściwie rzeczywiste odczuwanie wyobrażonej wspólnoty. Wiedzie¬
liśmy, że tworzymy silnie związaną grupę, mimo dość specyficznej przestrzeni, w któ¬
rej się wytworzyła. Dlatego też chcieliśmy tę przestrzeń przybliżyć, oswoić, upodob¬
nić do przestrzeni znanej za świata realnego.
Przybliżenie specyfiki grupy CZATerian spotykającej się w pokoju Fantastyka przy¬
szło mi z pewną łatwością, ponieważ przez długi okres byłam członkiem tej społecz¬
ności. Uczestnictwo w jej życiu, współtworzenie zasad, wejście w system relacji spra¬
wiło, że znałam to wszystko od środka, od miejsca w którym powstawało. Nie było
miejsca na niedopowiedzenia czy niezrozumienie. Zupełnie inaczej wyglądałaby sy¬
tuacja, gdybym była postronnym obserwatorem z zewnątrz, nie wchodzącym w inte¬
rakcje z badanymi. Owszem, miałabym dostęp do wszystkich wypowiedzi z pokoju
ogólnego. Mogłabym archiwizować wszystkie rozmowy i z czasem na pewno wiele
spraw stałoby się jasnych. Jednak miałabym kontakt tylko z tym, co jest dane wszyst¬
kim. Umknęłoby mi to, co najważniejsze - prawdziwi ludzie. W trakcie rozmów na cza­
cie użytkownicy poznają się głównie na privach i tu są zawierane przyjaźnie. Na privie
nowa osoba poznaje zasady funkcjonowania grupy, tutaj zadaje pytania i otrzymuje od¬
powiedzi. Zatem bierna obserwacja, podglądanie nie daje całkowitego obrazu funk¬
cjonowania takiej grupy. Jedyne pełne współuczestnictwo w jej życiu w internecie jak
i poza nim pozwala na poznanie i zrozumienie. Pocieszające zatem jest to, że nawet
w internecie są miejsca, gdzie nie wszystko jest oczywiste, dane bezpośrednio.

�Anna Deredas - Internetowe (re)konstrukcje

rzeczywistości

społeczno-kulturowej.

Przykład

czaterii

106

Literatura:
Benedyktowicz Z., Portrety „obcego": Od stereotypu do symbolu, Wydawnictwo
UJ, Kraków 2000.
Berger P. L., Luckmann T., Społeczne tworzenie rzeczywistości, PIW, Warszawa 1983.
Błaszczyk A., Przestrzeń w wymiarze wirtualnym, [w:] Przestrzenie, miejsca, węd­
rówki. Kategoria przestrzeni w badaniach kulturowych i literackich, red. P. Ko­
walski, Uniwersytet Opolski, Opolskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, Opole
2001, s. 69-78.
Castells M . , Galaktyka Internetu. Refleksje nad Internetem, biznesem i społeczeń­
stwem. Dom Wydawniczy Rebus, Poznań 2003.
Karpińska G. E., Sąsiedzi to bliscy inaczej. Rzecz o wspólnotowości w kamienicy czyn­
szowej, [w:] Codzienne i niecodzienne. O wspólnotowości w realiach dzisiejszej
Łodzi, red, Karpińska G. E., „Łódzkie Studia Etnograficzne", t. 43, 2004, s.141-169.
Mazurek P., Internetowa grupa dyskusyjna, Kultura i Społeczeństwo, rok XLVII nr 1, 2003.
Słownik wyrazów obcych, PWN, Warszawa 2002.
Tuan Y-F., Przestrzeń i miejsce, PIW, Warszawa 1987.

Źródła internetowe:
www.interia.pl

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="8127" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="8107">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/db57c867ecc495409dce9b08b35d44cd.pdf</src>
        <authentication>e4ff23daec7b0c4b08b9a4387d9f7291</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97106">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5020</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97108">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97111">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97113">
                <text>antropologia wizualna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97115">
                <text>plotka - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97117">
                <text>internet - aspekt etnograficzny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97119">
                <text>celebryci</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="97120">
                <text>portale plotkarskie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97121">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4656</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97122">
                <text>Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich / Homo interneticus: etnograficzne wędrówki w głąb sieci</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97124">
                <text>Homo interneticus; ; pod red.Ewy Jagiełło i Pawła Schmidta s.21-34</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97125">
                <text>Jeran, Agnieszka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97126">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97127">
                <text>Wydawnictwo Portalu Wiedza i Edukacja</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97128">
                <text>e-book</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97129">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="97130">
                <text>Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

A

Agnieszka Jeran
WYŻSZA SZKOŁA GOSPODARKI W BYDGOSZCZY

Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów
na polskich portalach plotkarskich

C

elebryci, ich wizerunki i plotki na ich temat pozostają żywą i istotną częścią co­
dziennego życia. Plotki w każdej społeczności stanowią ważny obszar spajania
jej struktury i kultury, stając się źródłem wzorów zachowań, przyczynkiem do
dyskusji o normach i wartościach, rozrywką czy wreszcie tematem codziennej komu¬
nikacji. Osoby znane, dawniej bohaterowie, a współcześnie celebryci pozostają najis­
totniejszym obiektem plotek, a rozwój kultury wizualnej sprawia, że szczególnej wagi
nabierają fotografie, które stają się przesłanką plotkowania. Specyficzny status foto­
grafów - papparazzich, tabloidów, a wraz z rozwojem Internetu portali WWW po¬
święconych wyłącznie plotkowaniu, nadaje obrazom celebrytów szczególnej wagi.
Dla objęcia naukowym namysłem fotografii celebrytów i ich znaczenia dla spo¬
łeczności internautów, szczególne znaczenie ma interpretacja dyskursywna fotografii
zamieszczonych w Internecie, przy czym niezwykle istotna okazuje się szansa na śle¬
dzenie owego dyskursu w sposób całkowicie niezakłócający jego dynamiki. Internet
umożliwia prowadzenie najczystszej obserwacji ukrytej, ponieważ badacz uzyskuje
dostęp do zarchiwizowanego, publicznego z zasady dyskursu. Dzięki zestawieniu in¬
terpretacji autorskiej i komentarzy możliwe jest prześledzenie sposobów odzwiercie¬
dlania się w wypowiedziach subiektywności odbioru. W odróżnieniu od fotografii re¬
klamowej, fotografie celebrytów nie trafiają do wybranej, zdefiniowanej jako doce¬
lowa, kategorii odbiorców. Odbiorcy bywają, co jest charakterystyczne dla Internetu,
bardzo różni, ponadto pozostając anonimowymi wyrażają swoje opinie bez obaw o spo¬
łeczną ocenę czy stygmatyzację, są więc - co pokazują badania zachowań internau¬
tów - bardziej otwarci i spontaniczni. Same fotografie celebrytów, mniej lub bardziej
sensacyjne plotki na ich temat czy wreszcie budowany wokół nich dyskurs, nie są no­
wym zjawiskiem, jednak internetowe serwisy plotkarskie dają unikalną możliwość śle­
dzenia dyskusji na żywo, zachęcają do wypowiedzi i jednocześnie archiwizująje. In¬
terpretacja dyskursywna fotografii celebrytów pozwala na prześledzenie dyskursu
oraz określenie kierunków interpretacji i określenie stopnia, w jakim redakcyjny opis
obrazu pełni funkcję zakotwiczenia.

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

22

Dyskurs i interpretacja dyskursywna
Samo pojęcie dyskursu okazuje się funkcjonować coraz częściej jako słowo-wytrych. Jak zauważa Grzymała-Kazłowska, można mówić o zwrocie ku dyskursowi,
a związany jest on z „głębokimi przemianami społecznymi i wizją współczesnego spo­
łeczeństwa jako społeczeństwa zdominowanego przez praktyki komunikacyjne oraz
z przekonaniem, że rzeczywistość jest konstruowana w procesach komunikacji" (Grzy­
mała-Kazłowska 2004: 13). Z jednej strony jest to wynik nasycenia życia społecz­
nego komunikacją masową, z drugiej zaś - przyjętej perspektywy ontologicznej, wedle
której wszystko co czynią ludzie jest komunikacją - od procesów autorefleksyjnych
przez zachowania w otoczeniu innych ludzi po procesy tworzenia norm i struktury spo¬
łecznej. W tym przesyceniu komunikacją dyskurs jest zarazem niejasny (jako pojęcie
ogólne i nadużywane w potocznych wykorzystaniach) i jednocześnie precyzowany
w ujęciach naukowych. W socjologii często ujmuje się dyskurs jako nie tylko wymia¬
nę komunikatów, ale i wzajemne oddziaływanie i negocjowanie tak znaczeń w bieżą¬
cym procesie komunikacyjnym, jak i całej społecznej rzeczywistości. Wynika to z fak¬
tu nieustannego uzasadniania i przetwarzania przekonań czy inaczej wiedzy potocz¬
nej, a w ujęciu Trutkowskiego „społecznych reprezentacji", które
włączone są tak głęboko w proces społecznej komunikacji, że z jednej strony
określają zakres dostępnych nam wzorów interpretacyjnych, a z drugiej strony - kon­
stytuują rzeczywistość, w której żyjemy. Odbieramy świat przez pryzmat uzgodnio­
nych definicji zjawisk, a zjawiska nowe i nieznane staramy się włączyć w istniejący,
przyswojony i bezpieczny system podzielanych kategorii.
(Trutkowski 2004: 43)

Procesy prowadzące do owych uzgodnień (i ewentualnych zmian) określić można
najogólniej mianem dyskursu. Byłby zatem dyskurs czymś szerszym niż dialogiem
z niezbędnymi dla przeprowadzenia analizy sekwencjami wypowiedzi - jak chce go
ujmować ściśle rozumiana analiza dyskursu.
Dyskurs jest zatem działaniem społecznym lub procesem komunikacyjnym two¬
rzenia i stabilizowania podzielanej wiedzy, owych społecznych reprezentacji, ważna
jest więc bardziej jego funkcja, niż dialogowy charakter. Jednak istotny pozostaje waż¬
ny postulat metodologiczny analizy dyskursu - procesy uzgadniania znacznie efek¬
tywniej jest obserwować „w toku", miarę jak się dokonują i to najlepiej w warunkach
naturalnych, niż odtwarzać w wywiadzie ich przebieg odwołując się do pamięci res¬
pondentów (por. Grzymała-Kazłowska 2004). Można oczywiście proces ten wywołać,
można też śledzić sam jego efekt - treść uzgodnionych interpretacji, kształt wiedzy po¬
tocznej, niemniej kluczowy pozostaje naturalny przebieg procesu.
Naturalność sytuacji ma znaczenie przede wszystkim dlatego, że ,,konstrukcja dys¬
kursu w równym stopniu uzależniona jest od treści i znaczenia komunikatów wypo¬
wiadanych przez tworzących go aktorów, jak i od pozostałych cech kontekstu sytua¬
cyjnego" (Trutkowski 2004: 45), a więc istotne dla dyskursu okazuje się wszystko, co
definiuje jego kontekst. Sytuacja badania otwiera zaś inny kontekst, niż różne natu¬
ralne okoliczności procesów komunikacyjnych. Kontekst ten jednak należy każdo¬
razowo uściślić i jasno zdefiniować, dookreślić, ponieważ trudno przecenić jego zna¬
czenie dla przebiegu procesu.
Jednym z istotniejszych szerokich kontekstów i jednocześnie ważnym obszarem
uzgadniania elementów wiedzy potocznej, może ważniejszym obecnie niż uzgadnianie
znaczeń słów, jest współczesne nasycenie obrazami. Tym trudniejszy to proces, że ob-

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

23

razy są w większości polisemiczne, często bardziej niż słowa. Jak zauważa Schnettler:
Chociaż jest kwestą sporną, jak dawno temu miała miejsce „rewolucja wizualna" to
można zauważyć, że wizualizacje zdobywają w naszej współczesnej kulturze coraz więk­
sze znaczenie. Uwidacznia się to nie tylko w mediach rozrywkowych, jak film, telewizja,
książki obrazkowe czy czasopisma ilustrowane; przede wszystkim nowe, wspomagane
komputerowo formy komunikacyjne wywołały prawdziwą powódź wizualizacyjną.
(Schnettler 2008: 117)

Wszechobecność obrazów nie służy zatem tylko rozrywce. Wydaje się, że doko­
nuje się pewien powrót do ikoniczności. Od wynalezienia druku i powszechnej alfabetyzacji, zmysłem wzroku człowieka zawładnęło pismo - ze swoją linearnością
nieruchomością i tylko częściową otwartością na interpretację (por. Vandendorpe
2008). Jednak obrazy odzyskują swój udział w organizowaniu i przekazywaniu wie¬
dzy o świecie. Coraz częściej poszczególne subdyscypliny nauk społecznych okreś¬
lają siebie i swój przedmiot badań poprzez wizualność - czy będzie to socjologia
wizualna, antropologia obrazu czy visual culture studies. Jednak same obrazy bez ich
odczytań to za mało. Jak zauważają Frąckowiak i Rogowski
bez badania tego, co odbiorcy robią z obrazami, nie może ona [socjologia wizualna
- AJ] odpowiedzieć na wiele ważnych dla niej pytań. Nie bardzo możemy pytać na przyk­
ład o strategie komunikacyjne, w które wplecione są obrazy, ani o ich „kariery" (określe­
nie Grady'ego), które pozwoliłyby określić ich społeczne (kulturowe) znaczenie.
(Frąckowiak, Rogowski 2009: 133)

Badanie tych procesów bywa określane mianem socjologii wiedzy wizualnej, która
zajmuje się pytaniami, jak doświadczenia, wiedza, umiejętności i zdolności są wy¬
tarzane i dystrybuowane nie tylko za pośrednictwem języka i słów, ale także przez wi¬
zualne formy wyrazu i przedstawiania. Przy tym w centrum uwagi znajdują się tu
formy wizualne, pojmowane nie jako statycznie nieruchome struktury lub stałe znaki,
ale raczej jako per formatywne, wzajemnie powiązane ze sobą, skontekstualizowane
[i do pewnego stopnia efemeryczne] zjawiska społecznych interakcji, przy pomocy
których wytwarzana, przetwarzana i asymilowana jest wiedza.
(Schnettler 2008: 116)

Dlatego też należy i w stosunku do obrazów, a więc obszaru wizualnego rzeczywis¬
tości, zastosować kategorię dyskursu. Sztompka chociażby analizując sposoby inter¬
pretowania fotografii obok interpretacji hermeneutycznej, semiologicznej i strukturalistycznej wymienia także interpretację dyskursywną. W jego ujęciu dyskurs wizu¬
alny to „złożony proces negocjacyjny, w którym artykułują się znaczenia obrazów"
(Sztompka 2005: 92). Interpretacja dyskursywna sięga poza sam obraz i wymaga uwz¬
ględnienia z jednej strony charakterystyki odbiorców obrazu, z drugiej zaś kontek¬
stu, w jakim obraz się pojawia i w związku z tym jest interpretowany. Inaczej mó¬
wiąc - można w interpretacji dyskursywnej ograniczyć się do tych dwóch obszarów
czyli określenia potencjalnych, zdefiniowanych przez nadawcę odbiorców (i ewen¬
tualnie odbiorców faktycznych) oraz do określenia kontekstu w jakim obraz wystę¬
puje - ram albo reżimu odbioru, czyli instytucji, w ramach których obraz jest wytwa¬
rzany, przekazywany i pokazywany (inną ramę określa muzeum, inną gazeta, jesz¬
cze inną - telewizja i poszczególne gatunki programów).
Jednak można spróbować pójść o krok dalej i prześledzić rzeczywisty przebieg in¬
terpretacji obrazu, a więc dyskursu wokół niego. Możliwe i osiągalne są dwie ścieżki

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

24

- jedna prowadzi poprzez metody wywiadu i może być pogłębionym wywiadem
z wykorzystaniem obrazu (indywidualnym lub grupowym) (por. Konecki 2005),
druga - poprzez obserwację. Ogromnym minusem pierwszej jest fakt wywoływania
przez badacza procesów interpretacji. W większości przypadków to badacz decyduje
0 zestawie obrazów do interpretacji, choć czasem to badany może „przynieść" obrazy
własne, samemu je wybrać. Jakkolwiek by nie było - wywiad wykorzystujący obrazy
1 w zamierzeniu odkrywający ich znaczenie dla odbiorcy, a więc interpretację, jest sy¬
tuacją sztuczną, wywołaną przez badacza. W przeciwieństwie do tego obserwacja
może być uwolniona od takiego charakteru - możliwe jest bowiem prześledzenie spon¬
tanicznych procesów interpretacyjnych toczących się w wymianie komunikatów,
a więc w dyskursie pomiędzy interpretującymi, pomiędzy odbiorcami, z których każ¬
dy ma prawo do własnego odczytania obrazu, ale z których każdym kieruje jedno¬
cześnie dążenie do uprawomocnienia swojego odczytania poprzez jego uzgodnienie
z innymi i uzyskanie w ten sposób społecznej aprobaty dla dokonanego odczytania.
Zgodnie z postulatem naturalności to właśnie taki naturalny, niepodlegający wpły¬
wowi badacza proces uzgadniania znaczenia obrazów miałby najwięcej wspólnego
z założeniami metodologicznymi analizy dyskursu.
Patrząc na to ze strony odbiorcy komunikatu wizualnego lub tekstowo-wizualnego,
można uznać, że jak to zauważył Eco „temu, kto odbiera obraz pozostała resztka wol­
ności: wolności odczytania go w inny sposób" (Eco 1998: 160), ale ta wolność ogra¬
niczona jest procesami społecznej akceptacji. Skrajne interpretacje nie znajdują apro¬
baty, nie są wspierane i włączane w społecznie dostępny zasób wiedzy potocznej. Na
tym polega w ujęciu interakcjonistycznym każde uzgadnianie znaczeń, a za jego narzę¬
dzie uznać można właśnie dyskurs. Śledzenie go w naturalnym, nie modyfikowanym
przez badacza środowisku możliwe jest właściwie wyłącznie dzięki obserwacji.
W odniesieniu do metody proponowana i wykorzystana zostanie zatem obser¬
wacja. Jednak jej przeprowadzenie wymaga ustalenia ram dla samego przebiegu
dyskursu. Są one niezbędne dla każdej analizy komunikacji, ponieważ nieodmien¬
nie istotne pozostaje określenie jaka forma procesów komunikacyjnych podlega ba¬
daniu, kim są uczestnicy komunikacji, jakie istnieją narzucone instytucjonalne ramy
czy też reżim dyskursu. Zgodnie z takim schematem przeprowadzono także pre¬
zentowane badanie - przedstawienie jego wyników wymaga wskazania pewnych
ogólniejszych ustaleń, a więc:
- cech audytorium - odbiorców obrazów,
- kontekstów instytucjonalnych,
- poziomów dyskursu - grup rozmówców zaangażowanych w dyskurs.
Zaproponowane i przeprowadzone badanie wymaga jasnego zdefiniowania po¬
szczególnych elementów kontekstu. Ponieważ, jak wskazywano, najbardziej uzasad¬
nioną metodą będzie obserwacja, zdecydowano się wykorzystać unikalną właściwość
Internetu jako obszaru badań - można w nim śledzić niewywołane, a więc naturalne,
spontaniczne zachowania ludzi nie będąc przy tym widzialnym. Badacz ma zatem
możliwość zrealizowania prawdziwej obserwacji niejawnej, a jeśli chce całkowicie
wyeliminować potencjalny własny wpływ na sytuację - może posłużyć się jako za¬
pisem obserwacji zarchiwizowanym zapisem historycznego (tj. już zakończonego)
procesu komunikacyjnego. W odniesieniu do naturalnych procesów komunikacyj¬
nych w „realnym" (niecyfrowym) świecie bardzo rzadko badacz uzyskuje taką szansę
- właściwie wyłącznie w odniesieniu do debaty emitowanej poprzez media masowe
i do korespondencji. Obszarem obserwacji w przeprowadzonym badaniu będzie więc

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

25

w najszerszym ujęciu Internet, jako obserwowana rzeczywistość. Dalsze uszcze¬
gółowienia sformułować można następująco:
- w odniesieniu do cech odbiorców i jednocześnie nadawców komunikatów - ba¬
danymi są Internauci, a więc użytkownicy Internetu - w ujęciu szczegółowym - po¬
dejmujący aktywność komunikacyjną w wybranym portalu plotkarskim poprzez
system komentarzy;
- konteksty instytucjonalne współtworzą: plotkowanie, celebryci, wizualność i sys­
temy komentarzy (jako badana forma prowadzenia dyskursu);
- poziomy dyskursu sprowadzić można do dwóch: pomiędzy autorami plotkarskiej
wiadomości i czytelnikami (aktywnymi na tyle, by wiadomość skomentować) oraz po¬
między samymi forumowiczami - inne poziomy np. dyskusje przeniesione poza sys¬
tem komentarzy, „dialog wewnętrzny" czytelnika, debata redakcyjna nad fotografią
i tekstem itp. pozostają poza obszarem badania jako zasadniczo nieuchwytne.
Rozpoznanie, zdefiniowanie i uwzględnienie poszczególnych elementów pozwoli
na egzemplifikację procesu uzgadniania znaczenia fotografii, a wiec na pokazanie prze¬
biegu interpretacji dyskursywnej obrazów w nieco szerszym niż pierwotne ujęcie
Sztompki. Dla Sztompki istotne było dotarcie do tego, co obraz znaczy dla odbiorców,
w przeprowadzonym badaniu ważniejszy od konkluzji „co znaczy" jest obszar procesualny, przebiegu owych uzgodnień. Będzie to przy tym badanie o charakterze wy¬
rywkowym, istotniejsze w jego wypadku będą procedury badawcze niż sam efekt - koń¬
cowe konkluzje, nieosiągalne w tak pilotażowym badaniu.

Audytorium - polscy internauci
Zgodnie z wynikami Diagnozy Społecznej 2009 (Batorski 2009) polskiego in¬
ternautę można scharakteryzować przede wszystkim jako osobę młodą, dobrze wy¬
kształconą i pracującą. Rozpatrzenie charakterystyk użytkowników Internetu w Pol¬
sce pozwala bowiem stwierdzić, że 56 % internautów to osoby do 34. roku życia, „po¬
nad połowa internautów to osoby uczące się lub posiadające już wyższe wykształ¬
cenie" (Batorski 2009: 290) i w 57% - osoby pracujące - albo pracownicy albo przed­
siębiorcy. Wielkość zamieszkiwanej miejscowości czy płeć ma znacznie mniejsze zna¬
czenie. Jeśli zatem tak można opisać statystycznego internautę, to można sądzić, że
Internet jest medium ludzi młodych, wykształconych i aktywnych zawodowo - co nie
znaczy, że zupełnie nie korzystają z niego inne kategorie społeczne (przykładowo
- osoby w wieku powyżej 60 lat stanowią 4% użytkowników). Jednak ten statystycz¬
ny, wynikający z badań portret internauty ma znaczenie nie tylko jako pewien osa¬
dzający rozważania, dotyczące jednej z aktywności internautów, element ramy roz¬
ważań. Ważne jest również to, że jeśli nie Internet jako taki (pozbawiony przecież pod¬
miotowości), to twórcy i sponsorzy poszczególnych portali opierając się na ogól¬
nych statystykach i szczegółowych danych o własnych użytkownikach, dostosowują
do nich swój przekaz - zarówno pod względem formy, jak i treści. Skoro zatem inter¬
nauta postrzegany jest jako osoba młoda, to odpowiednim językiem, w dostosowa¬
nej formie i na dobrane do jego zainteresowań tematy przygotowuje się zawartość por¬
talu. W ten sposób statystyki w rodzaju przytoczonych współtworzą ramę interpre¬
tacji, są więc istotne dla analiz dyskursu wokół interpretacji.
Drugi składnik charakteryzujący audytorium to cele korzystania z Internetu.
Wśród celów ogólnych jednym z istotniejszych okazuje się rozrywka - jako pierwszy

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

26

i najważniejszy cel wskazuje j ą prawie 30% internautów, dla kolejnych 24% jest celem
znajdującym się na drugim miejscu (spośród pięciu możliwych) (Batorski 2009: 305).
Bardziej szczegółowe zestawienie sposobów korzystania z Internetu wykorzystywane
w Diagnozie Społecznej nie pozwala jednoznacznie określić zasięgu czytania i komen¬
towania zawartości portali plotkarskich, a więc również scharakteryzować pod wzglę¬
dem społeczno-demograficznym ich użytkowników. Jednak w ramach celów korzys­
tania z Internetu wyszczególnionych przez badaczy w ramach Diagnozy Internetu od­
naleźć można aktywność określonąjako „informacja o innych osobach" - z pewnoś¬
cią plotkowanie nie stanowi jedynego przejawu tej aktywności, jednak w jej zakres
wchodzi. Przytoczone badanie realizowane było poprzez Internet, metodą samodoboru i w efekcie wyniki nie są reprezentatywne ani dla ogółu Polaków, ani dla polskich
internautów. Jak piszą sami autorzy „proces rekrutacji do badania został tak skon¬
struowany, aby jak najskuteczniej wychwycić osoby, które z Internetu korzystają bar­
dzo intensywnie, po kilka godzin dziennie" (Krejtz, Nowak 2009: 15). Jednak wyniki
dla tej szczególnej, zbadanej i bardzo różnorodnej grupy można do pewnego stopnia
traktować ilustracyjnie. Owo szukanie informacji o innych osobach zajmuje w rankin¬
gu zestawiającym poszczególne aktywności okolice 10. miejsca (w zależności od gru­
py wiekowej - od 9. do 11.), wśród liczącego trzydzieści elementów zestawienia. Samo
„komentowanie na blogach i forach", które nie do końca odpowiada komentowaniu
wiadomości w serwisach plotkarskich zajmuje miejsce 7. wśród wskazań bardzo mło¬
dych użytkowników (w wieku do 19 lat), zaś okolice miejsca 20. dla starszych, jest to
więc mniej popularna aktywności, choć również istotna (Krejtz 2009: 61). Potwier¬
dzałoby to wskazaną wcześniej charakterystykę internautów i dostosowanie wielu ser¬
wisów do takiego właśnie bardzo młodego audytorium.

Ramy instytucjonalne - plotkowanie o celebrytach
Pojęcie plotki jest niezwykle pojemne. Na poziomie potocznym - dosyć dobrze
rozpoznawane, choć już znacznie rzadziej definiowane, na poziomie naukowym - nieco
zapoznane, choć co jakiś czas powracające, szczególnie w ujęciach psychologicznych.
Rozpatrując plotki warto zwrócić uwagę na ich społeczne funkcje oraz na rodzaje (por.
Thiele-Dohrmann 1980).
Przede wszystkim, w odniesieniu do celebrytów największe znaczenie okazuje się
mieć plotka instrumentalna (Matusewicz 1998: 406). Plotka taka jest świadomie sto­
sowanym narzędziem - czasem dyskredytacji, coraz częściej promocji. W ramach dzia­
łań marketingowych wyróżnia się nawet marketing szeptany, posługujący się jako głów¬
nym kanałem promowania produktu lub marki drogą osobistego informowania. W od¬
niesieniu do celebrytów plotka ma taką właśnie promującą funkcję - ma utrzymywać
zainteresowanie postacią - albo dzięki jej „barwności", nonkonformizmowi w pub¬
licznych obszarach życia (np. na występach, premierach, inauguracjach), albo dzięki
wkraczaniu mediów w sferę prywatną, poza publiczną fasadę, a najczęściej - dzięki
łączeniu obu tych obszarów. Plotki mogą zatem dotyczyć tego, co gwiazda porabia w
domu, kiedy publiczność jej nie widzi (choć właśnie widzi), jak wystąpiła na pokazie
nowego filmu, kto jej towarzyszył i jak jedno ma się do drugiego. Tematem plotki mo¬
że być niemal wszystko, zaś jej celem jest przede wszystkim utrzymanie zaintereso¬
wania postacią - która jako rasowy celebryta nie jest znana (głównie, a już na pewno
nie wyłącznie) dlatego, że jest wyjątkowa pod jakimkolwiek względem (talentu, sta¬
tusu itp.), ale dlatego, że jest znana - zgodnie z definicją rozpropagowaną przez Godzica, że celebryci są „znani z tego, że są znani" (Godzic 2007).

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

27

Natomiast rozpatrując liczne społeczne funkcje plotki, w odniesieniu do plotek
o celebrytach wskazać można między innymi jej więziotwórczy i poznawczy oraz ludyczny charakter (por. Jeran 2008: 272). Plotka to bowiem akt komunikacji - prze­
kazywanie plotek pozwala na stwierdzenie istnienia łączności komunikacyjnej w gru­
pie, pozwala poszczególne łącza potwierdzić, odświeżyć, utrzymać. Między innymi
dzięki plotkowaniu istnieje sieć niezobowiązującej, niezadaniowej komunikacji w ob¬
rębie grupy czy szerzej - wspólnoty. Ale plotkowanie tworzy także wspólnotę poz¬
nawczą. Samo w sobie stanowi przykład dyskursu uzgadniania znaczeń. Plotkowa¬
nie sprawia, że pewne elementy wiedzy potocznej są podzielane i potwierdzane, po¬
dobnie jak aprobata dla obowiązujących norm (najczęściej wyrażana poprzez wspól¬
ną dezaprobatę dla złamania normy). Jednak wydaje się, że w odniesieniu do plotek
o celebrytach należy wskazać jeszcze jedną funkcję - ludyczną. Opowiadanie plotek
sprawia przyjemność, pozwala na uświadomienie sobie cudzej infantylności, braku
ogłady czy po prostu pecha. Taką samą przyjemność sprawia czytanie plotek, a to ono
okazuje się szczególnie ważne w sytuacji, w której plotki są przekazem wykorzys¬
tującym kanały komunikacji masowej. Nie można wówczas rozpoznać tworzącej się
wspólnoty - plotka od centralnie zlokalizowanego nadawcy trafia do wielu odbior¬
ców (zgodnie z modelem komunikacji masowej), czasem po drodze przechodzi przez
pośredni poziom liderów opinii. Jednak jeśli można wówczas mówić o podzielaniu
czegokolwiek, to raczej właśnie wiedzy na określone tematy i sposobów definiowa¬
nia oraz oceniania rzeczywistości (czy te buty rzeczywiście nie pasują do tej su¬
kienki? Ile taka sukienka kosztuje? A przede wszystkim - kto ma obowiązek za¬
kładając sukienkę spodziewać się jej wnikliwej oceny).
Spośród różnych kanałów upowszechniania plotek, dla plotek o celebrytach naj¬
istotniejszym okazują się media masowe, tym bardziej, że w ich obrębie istnieją ty¬
tuły z definicji poświęcone plotkowaniu - są to czasopisma (i tabloidy i luksusowe
magazyny), programy telewizyjne (typu kto, co i gdzie - zrobił) i wreszcie - portale
internetowe. Te ostatnie zasługują na uwagę jako z jednej strony najmłodsze (jak i sam
Internet jest najmłodszym z mediów integrującym media wcześniejsze), z drugiej
- najbardziej zróżnicowane. W samym polskojęzycznym obszarze Internetu wska¬
zać można kilkadziesiąt plotkarskich serwisów - mogą mieć wąski zakres tema¬
tyczny (np. tylko sportowy), mogą być znacznie szersze tematycznie, mogą mieć
formę przekazu odgórnego (redakcja zamieszcza plotkę, dodaje zdjęcia itp. - całość
funkcjonuje jak elektroniczna wersja plotkarskiej gazety), mogą opierać się na prze¬
kazie oddolnym, tj. na zgłaszanych przez czytelników wiadomościach - wyszuka¬
nych w innych miejscach lub samodzielnie wygenerowanych (kogo sławnego wi¬
działem dziś na zakupach). Istnieje także schemat czasowy - tutaj główna strona i naj¬
ważniejsza plotka zmieniają się w określonym rytmie (np. co 3 godziny) (szerzej:
Jeran 2009: 334-335). Istotną różnicę pomiędzy plotkarskami programami telewi¬
zyjnym czy prasą stanowi sprzężenie zwrotne. Technologia związana ze stronami
WWW sprawia, że czytelnicy stają się podmiotami aktywnymi, sami mogą włączyć
się w proces komunikowania, który przestaje mieć tak klasycznie masowy charak¬
ter. Włączenie to może być bardzo różne - od przekazania linku innym po własną
wypowiedź w postaci komentarza do plotki lub do wcześniejszych wypowiedzi in¬
nych czytelników. Dodatkowo hiperszybkość dostępu, nie tylko pierwotnej publi¬
kacji plotki, ale jej powielania i „przekazywania dalej" oraz multimedialność, której
tylko częściowo dorównuje telewizja (a prasa wcale) sprawiają, że Internet jak żadne
inne medium dostosowany jest do plotkowania.

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

28

Jednak kluczowa dla obserwacji uzgadniania znaczeń - interpretacji dyskursywnej obrazów (fotografii) - pozostaje wspomniana możliwość i rzeczywiste funkcjo¬
nowanie sprzężenia zwrotnego. To ono umożliwi zaproponowaną obserwację. Nim
jednak wszystkie wątki współtworzące ramę kontekstu analizowanego dyskursu zo¬
staną złożone w jedno, należy scharakteryzować sam system komentarzy.

Fora a komentarze - systemy prowadzenia dyskusji w Internecie
Formy dwustronnej komunikacji zapośredniczonej przez komputer i realizowa¬
nej przede wszystkim poprzez Internet jako sieć sieci, są bardzo różne. Jedno z kryte¬
riów odnosi się do wykorzystywanego sposobu komunikowania i pozwala odróżnić
komunikację pisemną od innych form (np. videomail, telefonia internetowa), inne
wskazuje na zbieżność w czasie komunikatów z obu stron procesu - można wów¬
czas mówić o komunikacji synchronicznej i asynchronicznej. Zawsze będzie to oczy¬
wiście komunikacja pośrednia, w której nie ma wymogu dzielenia tego samego fi¬
zycznego miejsca przez rozmówców - choć może to być to samo miejsce wirtualne.
Synchroniczna komunikacja wymaga względnie niezakłóconej i bieżącej wymiany
komunikatów - jest to zatem komunikacja, dla której bazowym schematem jest roz¬
mowa. W przeciwieństwie do niej komunikacja asynchroniczna nie wymaga wspól¬
nego czasu, realizuje się z (możliwym) opóźnieniem reakcji zwrotnej - jest to zatem
schemat raczej korespondencji listowej. Przykładem pierwszej są wszelkiego ro¬
dzaju czaty i komunikatory internetowe, przykładem drugiej - fora i poczta elek¬
troniczna. Przy obu rodzajach przytoczone przykłady pozwalają na wskazanie
jeszcze jednej kategorii różnicującej - komunikator i poczta to sposoby komuniko¬
wania się z wybraną, ograniczona i zdefiniowaną grupą odbiorców. Trzeba znać czyjś
nick, numer lub adres, by się z nim skontaktować - czy to w czasie rzeczywistym,
czy też asynchronicznie. Jednak czat czy forum nie stawiają takiego wymogu - trze¬
ba (i to wystarczy) znajdować się w tym samym wirtualnym miejscu - określonym
jako pokój w przypadku czatu albo zdefiniowanym przez wątek forum - aby podjąć
komunikację. Jest to zatem komunikacja o charakterze raczej publicznym czy quasipublicznym niż prywatnym.
Systemy komentarzy, umożliwiające czytelnikom dopisanie dowolnych uwag do
przeczytanego tekstu lub obejrzanego zdjęcia, tylko częściowo wpisują się w po¬
wyższe podziały. Z pewnością są komunikacją asynchroniczną i quasipubliczną, jed¬
nak brakuje w nich charakterystycznych dla forum cech dialogiczności i wątkowości.
Na forum bowiem każdy zamieszczony wpis to wypowiedź „w której autor ustosun¬
kowuje się do danego wątku tematycznego. To wymusza pewną formę następujących
po sobie postów (wypowiedzi) - dyskusję na zadany w tytule temat."(Stawiska 2006:
243) W efekcie struktura aktywnego forum ma postać „drzewa" z kolejnym zagłębie¬
niami i podpoziomami - gałęzie odpowiadają podtematom i zogniskowanym wokół
nich rozmowom podgrupy uczestników forum.
Systemy komentarzy nie do końca realizują ten schemat. Wprawdzie komentowa¬
ną wiadomość można uznać za temat przewodni dyskusji, jednak struktura komen¬
tarzy nie dopuszcza tworzenia poddyskusji - komentarze pojawiają się w kolejności
zgłaszania, uporządkowane zwykle jeden pod drugim, elementy dyskusji występują
tylko w sytuacji, w której w danym komentarzu autor wprost (najczęściej przez cy¬
towanie) przywołuje wypowiedź, do której się odnosi. Zdarza się, że takie cytowa¬
nie osiąga kilka poziomów, ale jest to dosyć specyficzna forma dialogu. Inną zaobser¬
wowaną formą dialogiczności jest odwoływanie się do osoby autora wypowiedzi,

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

29

do której ktoś się odnosi („X napisał, a ja na to...") jednak ze względu na fakt, że
ogromna część komentatorów pisze swoje komentarze jako po prostu „gość" - jest
to forma utrudniona. W obserwowanych systemach komentarzy na portalach plot­
karskich obu form możliwej dialogiczności jest jednak niewiele, w efekcie „ko­
mentarze niezwykle rzadko stanowią typowy dialog pomiędzy internautami" (Bąk
2009: 345). Także pilnowanie zachowania zgodności z tematem, a więc wątkowość
i podział na podtematy w systemach komentarzy praktycznie nie istnieją. Jedynym
wątkiem - tematem jest komentowany tekst/fotografia. Od strony technicznej sys¬
tem nie dopuszcza generowania podwątków. Od strony zaś praktyki - ponieważ sys¬
temy komentarzy, w przeciwieństwie do większości forów, nie są moderowane, nie
ma także osoby, która czuwałaby nad utrzymaniem się wypowiedzi w ramach wątku
- dygresje czy argumentacja ad personam i komentowanie cudzej, wcześniejszej wy¬
powiedzi, a nie wiadomości, są więc nieuniknione. Sprzyja temu zresztą anonimo¬
wość autorów komentarzy, ponieważ w większości przypadków nie jest zachowana
nawet wirtualna tożsamość związana z wykorzystywaniem tego samego nicku, zaś
poczucie bezpieczeństwa związane z anonimowością sprzyja ekstremizmowi w wy¬
powiedziach (por. zjawisko trollingu na forach - Kamińska 2008).
Inną różnicą pomiędzy systemem komentarzy a forum jest długość życia - poszcze¬
gólne wątki na forach mogą trwać miesiącami lub nawet latami, w miarę jak zmie¬
niają się forumowicze, dochodzą kolejne osoby i zachodzą nowe, związane z ana¬
lizowanym problemem, wydarzenia. Komentarze dopisywane są znacznie krócej
- w większości przypadków dany zestaw komentarzy nie znika, jednak jest „żywy"
tj. dopisywane są do niego kolejne tylko tak długo, jak długo wiadomość jest faktycz¬
nym „newsem". W przypadku serwisów o schemacie czasowym - z definicji tyle,
ile wynosi odstęp pomiędzy kolejnymi wiadomościami, w serwisach o innym ryt¬
mie - z pewnością nieco dłużej.

Wizualność a komentarz - narzucanie interpretacji
Wiadomość w serwisie plotkarskim (co wynika z multimedialności) jest zwykle
połączeniem obrazu - fotografii i tekstu. Pierwszym tekstem, zanim pojawią się ko¬
mentarze, jest redakcyjne odczytanie, opis który w różnym stopniu odnosi się do przed¬
stawionej na fotografii osoby, jej wyglądu czy sytuacji, w której zrobiono zdjęcie.
W odniesieniu do fotografii prasowej Garncarek analizowała znaczenie podpisów pod
nimi, niezależnie od tekstu artykułu i zauważyła, że podpis umieszczony przy zdję¬
ciu często jest tym, co warunkuje czy wręcz narzuca interpretację (Garncarek 2004:
70). Można mówić o funkcji związania, zakotwiczenia, jaka pełni podpis wobec ob¬
razu - to Barthesowskie pojęcie oznacza wskazanie przez podpis jednego z możli¬
wych odczytań obrazu - „mając do dyspozycji wiele znaczeń i interpretacji, odbior¬
ca najczęściej wybiera jedne z nich, a pozostałe lekceważy" (Garncarek 2004: 70).
To właśnie jeden z kluczy do uchwycenia procesów interpretacji dyskursywnej. Re¬
dakcja definiuje punkt wyjścia swoim odczytaniem, zakorzenionym w kontekście
plotkowania o celebrytach, a więc starającym się realizować demaskatorską i ludyczną funkcję plotkowania. Krytykuje lub chwali uchwycony moment życia pub¬
licznego lub prywatnego celebryty - wygląd, zachowanie, towarzystwo. To wyz¬
nacza pierwsze odczytanie. Śledzenie procesów interpretacyjnych może więc od¬
nosić się do relacji pomiędzy owym narzucanym z pozycji władzy (redakcji) od¬
czytaniem a zgodą lub niezgodą na nie ze strony autorów komentarzy - tych spośród
odbiorców, którzy zdecydowali się zabrać głos. Podpis pod zdjęciem prasowym

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

30

często narzuca jedną, gotową i roszczącą sobie prawo do bycia jedyną prawdziwą,
interpretację. Redakcyjne odczytanie fotografii stanowiącej pretekst lub sedno plotki
czasem jest równie bezwzględne, choć często łagodzone w postaci redakcyjnego
pytania typu „jak to oceniacie?", „plus czy minus?", co ma prowokować do komen­
towania. Bez względu na formę, jakieś odczytanie zostaje zdefiniowane przez re­
dakcję - wyraża się w wyborze zdjęcia i sposobie skierowania na nie uwagi. Trzeba
przy tym pamiętać, że często to właśnie ukierunkowanie jest kluczowe - tę samą fo­
tografię celebryty uczestniczącego w jakimś wydarzeniu (typu otwarcie galerii albo
premiera filmowa) można wykorzystać jako pretekst o wywołania tematu owego
wydarzenia (Jakie było? Znaczące? Udane?), obecności danej osoby na tym wyda­
rzeniu (Czy jej wypadało tam być? Czy do niej pasuje owo uczestnictwo?), jej to­
warzystwa w danym momencie (Czy to partner? Ktoś nowy? Albo - dlaczego jest
sam/sama?) i wyglądu (Czy ta sukienka dobrze leży? Czy właściwie dobrane dodatki
- do siebie nawzajem i do okazji?) i z wielu innych. Z opisami na serwisach plot¬
karskich nie jest zatem wprawdzie aż tak, że zamykają dyskusję (jak podpisy pod
fotografiami prasowymi), ale z pewnością nadają jej kierunek.
Jeśli zatem, jak zauważyła Bąk „Komentarze zamieszczane przez forumowiczów
w Internecie stanowią niewywołany materiał badawczy, powstający naturalnie bez
udziału badacza" (Bąk 2009: 345) co pozwala traktować je jako materiał dla obser­
wacji, to wskazać można dwa obszary możliwego do śledzenia dyskursu. Pierwszy
dotyczy relacji pomiędzy odczytaniami forumowiczów a odczytaniem redakcji w oso¬
bie autora wiadomości funkcjonującej jako podpis fotografii. Można zaobserwować
albo przyjmowanie interpretacji redakcyjnej albo jej odrzucanie, czasem ignorowa¬
nie. Drugi obszar to sfera dyskusji pomiędzy samymi autorami komentarzy. Ich uwa­
gi, czasem splecione w rozmowę, pozwalają uchwycić procesy negocjowania znaczeń
pomiędzy dysponującymi taką samą władzą komentatorami. Jest to wprawdzie w więk¬
szym stopniu system publicznie dostępnych, „zawieszonych" ogłoszeń o odczyta¬
niach niż dialog, jednak sięgnięcie po szerszy niż ściśle sekwencyjny i dialogowy
sposób rozumienia dyskursu, dopuszcza i taką formą. W tych dwóch „negocjacjach
znaczeń" - jednej z równością, drugiej z nierównością władzy, dokonuje się inter¬
pretacja. Do ostatecznych wniosków, konkluzji, nigdy oczywiście nie dochodzi, dys¬
kurs nie zostaje zakończony, raczej urywa się, gdy gaśnie zainteresowanie, ale jako
proces istnieje. Jest przy tym procesem naturalnym, określonym w ramach obej¬
mujących rzeczywistość Internetu, plotkowanie i systemy komentarzy na portalach
plotkarskich oraz nie podlegającym wpływowi badacza, który sięga po niego jako po
zapis obserwacji procesów komunikacyjnych i w ten sposób uzyskuje możliwość
prześledzenia procesów interpretacji dyskursywnej fotografii celebrytów. Inne sys¬
temy komentarzy nadają się do takiej analizy równie dobrze, choć należy uwzględ¬
nić odmienny kontekst samego procesu.
W celu egzemplifikacji możliwych ustaleń przedstawić warto kilka tropów analizy
- nie jest ich celem wskazanie konkluzji, a raczej otwarcie ścieżki i uświadomienie
możliwości. Jakościowy charakter badania nie pozwala zresztą na szersze, bardziej za¬
awansowane i poprawne metodologicznie uogólnienia.

Przykładowe analizy
Analizie poddano trzy odmienne przekazy, dobierając je dla celów ilustracyjnych,
nie zaś wedle zasad doboru losowego. Wszystkie dotyczą udziału celebrytek w wyda¬
rzeniach istotnych dla branży, w ramach której funkcjonują lub próbują funkcjonować.

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

31

Kwestie praw autorskich do zdjęć i opisów nie pozwalają na ich zacytowanie, dlatego
poszczególne postaci i sytuacje oznaczono kodami. Sytuacja A to udział piosenkarki
A w branżowej imprezie związanej z przyznawaniem nagród za twórczość. Sytuacja
B to pokaz odzieży zaprojektowanej przez aktorkę B i jej występ jako projektantki
w tradycyjnym wyjściu na zakończenie. Sytuacja C jest zbliżona do A, ponownie jest
to piosenkarka i jej udział w imprezie czasopisma muzycznego przyznającego nagrody.
Na tych przykładach wskazane zostaną rozpoznawalne schematy procesu uzgadniania
znaczeń. Materiał pochodzi z jednego ze starszych polskich portali plotkarskich - z Pu¬
delka, zebrany został w październiku 2009. Każdej wiadomości towarzyszą zdjęcia
- czasem są to różne ujęcia tej samej postaci, czasem - powiększenia jednego z ujęć,
zastosowane dla podkreślenia którejś z ocen zawartych w wiadomości.
Sytuacja A: stylizacja piosenkarki A zostaje skomentowana jako przyciągająca
uwagę, ale nie zachwycająca autora wiadomości (członka redakcji), ponadto wska¬
zuje on podobieństwo zastosowanych elementów (sukienki, tatuażu, fryzury) do
stylu innej, bardziej znanej piosenkarki. Zaproponowana przez autora wiadomości
interpretacja umożliwia więc wyrażenie własnej opinii czytelników w przynajmniej
dwóch kierunkach: ogólnej oceny wyglądu oraz owego podobieństwa. Autorzy ko¬
mentarzy wykorzystują oba - oceniają, w większości wyrażając pochwałę dla krea¬
cji oraz odnoszą się do podobieństwa, widząc w nim przejaw typowego zachowania
celebrytów, w którym nie ma niczego nagannego. Dominuje zatem wśród komen¬
tarzy interpretacja częściowo opozycyjna wobec redakcyjnej, jednak zasadnicze wąt¬
ki z narzucanej z pozycji władzy interpretacji zostają podtrzymane. Co istotne, dia¬
log toczy się właściwie wyłącznie pomiędzy komentatorami a redakcją, brak dialogu
w obrębie komentarzy.
Sytuacja B: pokaz odzieży zaprojektowanej przez aktorkę B zostaje zakwalifi¬
kowany przez redakcję do kategorii usilnej autopromocji. Ten wątek nie jest jednak
rozbudowany, bardziej autorów zajmuje wygląd B na pokazie - zostaje on zinter¬
pretowany jako fatalny, wręcz nieprzystający do jej młodego wieku. W ten sposób re¬
dakcja wskazuje pole interpretacji - tym razem już nie ubiór celebrytki B, nie sam
udział w wydarzeniu, nawet nie to, czy odzież w której projektowaniu brała udział
jest interesująca. Obszar dla interpretacji to jej wygląd (zdrowy czy nie, czy wyglą­
da na zmęczoną życiem?), zaś narzucona przez redakcję ocena ma negatywny wy¬
dźwięk. Reakcje komentatorów na wiadomość są zróżnicowane. Wyróżnić można
interpretację zgodną, opozycyjną i poboczną. W ramach interpretacji zgodniej za¬
obserwować można wypowiedzi potwierdzające ocenę redakcji - że B wygląda na
osobę o 20 lat starszą, że jej wygląd przyrównać można do postaci zdegenerowanej
trybem życia (ściślej - piciem). W ramach interpretacji opozycyjnej wyróżnić można
wypowiedzi z dwóch zakresów. Pierwsze wyrażają opozycyjną ocenę (czyli - jeśli
śliczna, przedtem miała inny kolor na włosach i dlatego wyglądała inaczej), drugie
- odwołują się do szerszego kontekstu i usprawiedliwiają (wygląda źle, bo każdy tak
wygląda bez makijażu; ma prawo wyglądać jak chce). Jeden i drugi typ interpreta¬
cji opozycyjnej odnosi się do narzuconej interpretacji redakcji - dyskutuje ż nią i ją
odrzuca, tworzy więc inną interpretację przedstawionego obrazu. Zdaniem autorów
komentarzy opozycyjnych zaprezentowany na obrazach wygląd B nie jest niczym
złym i nie wynika z jej złego stanu, jak chce to widzieć redakcja. W tym dyskursie
pojawia się także interpretacja poboczna - jednego z komentatorów zainspirował
jeden z obraz, na którym B ujęta jest w szerszym planie, wraz z towarzyszącą jej
osobą, z otoczenia na fotografii i informacji w wiadomości można sądzić, że jest to
jedna z prezentujących odzież modelek. Wspomniany komentarz nie dotyczy postaci

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

32

B, ale ocenia ową towarzyszącą osobę, jest to więc interpretacja pozostająca całko­
wicie poza ramami zasugerowanymi przez wiadomość redakcyjną.
Sytuacja C: piosenkarka pozująca do zdjęcia przed imprezą zorganizowaną przez
magazyn muzyczny. Zdaniem autora wiadomości wygląd C określić można jako
wpadkę - nie pasuje on do dotychczasowego wizerunku, poza tym oceniony jest jako
nietrafiony i nieestetyczny. Autor wyszczególnia elementy stroju, które jego zdaniem
dyskwalifikują ten konkretny zestaw. W tym przypadku wśród komentarzy można
rozpoznać nie tylko dialog z autorami wiadomości, ale i z wcześniejszymi komenta¬
torami, realizowany poprzez wspomniane cytowanie wcześniejszej wypowiedzi i od¬
niesienie do niej. Obecne są wskazane trzy tropy interpretacyjne: poparcie dla inter­
pretacji redakcyjnej (oceny zgodne, a więc - faktycznie wygląda okropnie, śmiesz­
nie, padła ofiarą zapatrzenia w modę), opozycyjne (wygląda nieźle, to jest najmod­
niejsza sukienka) i wreszcie poboczne (wyrażające generalną niechęć do C, nieza­
leżnie od wyglądu w danej chwili). Część komentarzy odnosi się do siebie nawzajem
- pojawiają się dyskusje o tym, co powinna C poprawić w swojej kreacji, o pocho¬
dzeniu sukienki (kto i dla jakiej firmy j ą zaprojektował) i wreszcie reakcje na wy¬
rażoną przez jednego z komentatorów jednoznaczną erotyczną propozycję wobec
C. W sytuacji C w ramach systemu komentarzy rozpoznać można elementy rzeczy¬
wistego dialogu, nie tylko dyskurs interpretacyjny.

Podsumowanie
Zaprezentowana krótka analiza wybranych dyskursów wokół plotek o celebrytach (w tym przypadku ze skupieniem się na wyglądzie, choć w każdej z tych wia¬
domości zawarte są bardziej ogólne sugestie - np. czy ktoś kto tak wygląda nie
prowadzi może niezdrowego, niebezpiecznego życia?) pozwala na wskazanie, zilu­
strowanie i potwierdzenie pewnych wyróżnionych tropów. Przede wszystkim uś¬
wiadamia, że proces negocjowania interpretacji, a więc interpretacja dyskursywna,
toczą się nieustannie - co znaczy dany obraz dla odbiorcy, jak się to znaczenie sta¬
bilizuje, w jaki sposób zabiegi nadawcy przyczyniają się do zakotwiczenia interpre¬
tacji i czy są skuteczne? To tylko przykładowe kwestie. Wiadomości zamieszczane
wokół obrazów celebrytów na portalach plotkarskich jednoznacznie pełną funkcję
podpisów pod zdjęciami. Są bardziej rozbudowane niż te obecne w prasie, jednak ich
funkcja pozostaje taka sama. Każde z wykorzystanych ilustracyjnie zdjęć można na
wiele sposobów odczytywać, każde z nich jest bowiem polisemiczne. Autor wiado¬
mości, występujący z pozycji władzy (jako członek redakcji serwisu) narzuca, jeśli
nie jedną interpretację, to przynajmniej jej kierunek. Autorzy komentarzy wchodzą
z nim w dyskurs - swoimi wypowiedziami mogą najpierw potwierdzić kierunek in¬
terpretacji i jej treść potwierdzić lub odrzucić (zatem ocenę redakcji poprzeć lub za¬
negować), ale mogą też sam kierunek zanegować, wykorzystać w pełni ostatnie pole
swojej wolności i zobaczyć w obrazie coś zupełnie innego, niż chciał zasugerować
autor wiadomości. Te trzy obszary splatają się w konkretnych zestawach komenta¬
rzy i pozwalają na rozpoznanie, opis i interpretację rzeczywistych, naturalnych pro¬
cesów uzgadniania znaczeń. Poszczególne komentarze uzyskują bowiem w procesie
komentowania wsparcie lub nie, a więc aprobatę dla interpretacji lub jej brak. Obok
funkcji ludycznej, możliwości zabawienia się cudzym (celebryty) kosztem i uzyska¬
nia wsparcia dla tej rozrywki dzięki obecności innych zaangażowanych, plotkowa¬
nie i przede wszystkim komentowanie plotek, okazuje się być jednym z elementów
procesu negocjowania znaczeń obrazów. Jego obserwacja pozwala na uchwycenie

�Agnieszka Jeran - Interpretacja

dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

33

tego procesu „na żywo", choć sama metodologia i jej obszar obarczone są obciążeniem
związanym z anonimowością komentatorów (nie można prześledzić wypowiedzi jed­
nej osoby), niedostępnością całego dyskursu poza zapisem komentarzy (tego, że ktoś
poza zapisanymi komentarzami dyskutuje o danej wiadomości i obrazie) i wreszcie
wycinkowością całej internetowej rzeczywistości, nie będącej prostym odwzorowa¬
niem świata realnego. Zachodzące procesy są z pewnością ekwiwalentne, jednak za­
angażowane postaci już nie - co wynika z faktu, że nie wszyscy Polacy są inter­
nautami, a w szczególności - nie wszyscy internauci czytają i komentują wiadomości
z serwisów plotkarskich. Z tego też względu zaprezentowany materiał i jego analiza
miały przede wszystkim wskazać metodę i zilustrować możliwe wyniki, nie zaś po¬
zwolić na rozstrzygające konkluzje.

Literatura:
Batorski D., Korzystanie z technologii informacyjno-komunikacyjnych, [w:] Diag­
noza społeczna 2009. Warunki i jakość życia Polaków. Raport, red. J. Czapiński,
T. Panek, Rada Monitoringu Społecznego, Warszawa 2009, s. 281-309.
Bąk P., Związki celebrytów w zwierciadle komentarzy for(um)owiczów - przypa¬
dek Dody i Majdana, [w:] (Roz)czarowanie? Miłość i związki uczuciowe we
współczesnym społeczeństwie, red. W. Muszyński,Wydawnictwo Adam Mar­
szałek, Toruń 2009, s. 344-352.
Eco U., Semiologia życia codziennego, PIW, Warszawa 1998.
Frąckowiak M., Rogowski Ł., W poszukiwaniu polskiej socjologii wizualnej, Kul­
tura i Społeczeństwo, R. L I I I , nr 1, 2009, s. 123-151.
Garncarek M.,Werbalne versus wizualne: od współwystępowania do hybrydyzacji,
Kultura i Społeczeństwo, R. XLVIII, nr 4, 2004, s.65-84.
Godzic W., Znani z tego, że są znani. Celebryci w kulturze tabloidów, Wydawnictwa
Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2007.
Grzymała-Kazłowska A., Socjologicznie zorientowana analiza dyskursu na tle współczes­
nych badań nad dyskursem, Kultura i Społeczeństwo, R. XLVIII, nr 1, 2004, s. 13-34.
Jeran A., Plotka zawsze realna (i zawsze wirtualna) - o różnicach i podobieństwach
w plotkowaniu w świecie realnym i wirtualnym, [w:] Komunikacja społeczna w
świecie wirtualnym, red. M . Wawrzak-Chodaczek, Wydawnictwo Adam Mar¬
szałek, Toruń 2008, s. 267-279.
Związki celebrytów w zwierciadle plotek - Doda i Majdan w polskich serwisach
plotkarskich, [w:] (Roz)czarowanie? Miłość i związki uczuciowe we współczes¬
nym społeczeństwie, red. W. Muszyński, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń
2009, s. 329-343.
Kamińska M . , Flaming i trolling - kulturotwórcza rola konfliktu we wspólnocie
wirtualnej, [w:] Komunikacja społeczna w świecie wirtualnym, red. M . Wawrzak-Chodaczek, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2008, s. 280-296.
Konecki K.T. Wizualne wyobrażenia. Główne strategie badawcze w socjologii wi­
zualnej a metodologia teorii ugruntowanej, Przegląd Socjologii
Jakościowej,
t. I , z. 1, 2005, s. 42-63.
Krejtz K., Cypriańska M . , Dlaczego korzystamy z Internetu? Determinanty psy-

�Agnieszka Jeran - Interpretacja dyskursywna obrazów celebrytów na polskich portalach plotkarskich

34

chologiczne i społeczne, [w:] Diagnoza Internetu 2009, red. K. Krejtz, Wydaw­
nictwa Naukowe i Profesjonalne, Warszawa 2009, s. 58-86.
Krejtz K., Nowak A., Znaczenie Internetu dla funkcjonowania jednostki w społe­
czeństwie informacyjnym, [w:] Diagnoza Internetu 2009, red. K. Krejtz, Wydaw­
nictwa Naukowe i Profesjonalne, Warszawa 2009, s. 7-16.
Matusewicz Cz., Plotka, [w:] Encyklopedia psychologii, red. W. Szewczyk, Wy­
dawnictwo Fundacji Innowacja, Warszawa 1998, s.400-410.
Olechnicki K., Antropologia obrazu. Fotografia jako metoda, przedmiot i medium
nauk społecznych, Oficyna Naukowa, Warszawa 2003.
Schnettler B., W stronę socjologii wiedzy wizualnej, Przegląd Socjologii Jakościowej,
t. IV, z. 3, 2008, s. 116-132.
Stawiska N., Rzeczywista nierzeczywistość. Czaty, blogi, fora internetowe - nowa
przestrzeń komunikacji społecznej, [w:] e-kultura, e-nauka, e-społeczeństwo,
Oficyna Wydawnicza Arboretum, red. B. Płonka-Syroka, M . Staszczak, Wrocław
2008, s. 239-250.
Sztompka P., Socjologia wizualna. Fotografia jako metoda badawcza, Wydawnic¬
two Naukowe PWN, Warszawa 2005.
Thiele-Dohrmann K., Psychologia plotki, PIW, Warszawa 1980.
Trutkowski C., Wybór czy konieczność - o potrzebie wykorzystania analizy dyskursu
w socjologii, Kultura i Społeczeństwo, R. XLVIII, nr 1, 2004, s. 35-50.
Vandendorpe Ch., Od papirusu do hipertekstu. Esej o przemianach tekstu i lektury,
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2008.

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="5931" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5911">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/2b1e36b0f79ebe7d3a1d3e91d0c34f5f.pdf</src>
        <authentication>1d24abb8b545fb348735660447195419</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70714">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5447</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70715">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70716">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70717">
                <text>Cieszyn Silesia</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70718">
                <text>cultural heritage</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70719">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:5064</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70720">
                <text>Introduction ; on both sides of the border - the cultural heritage and identity of Cieszyn Silesia/ Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70721">
                <text>Dziedzictwo kulturowe jako klucz do tożsamości pogranicza polsko-czeskiego; pod red. Haliny Rusek,Agnieszki Pieńczak i Jacka Szczyrbowskiego, s. 15-19</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70722">
                <text>Rusek, Halina</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70723">
                <text>pol</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70724">
                <text>ang.</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="70725">
                <text>cz.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70726">
                <text>Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70727">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="70728">
                <text>Introduction
On both sides of the border – the cultural heritage
and identity of Cieszyn Silesia

When we say “Cieszyn Silesia”, we do not always talk about the same. What is concealed in this name for a historian would not mean the same for a geographer, whose
understanding of Cieszyn Silesia does not agree with what that name tells a sociologist, ethnographer, ethnologist or anthropologist. Thus, what does the name Cieszyn
Silesia entail? Do we mean a region of particular beauty, as the area of Cieszyn is commonly recognized? So beautiful and friendly to people that 1200 years ago three Polish princes, Leszko, Bolko and Cieszko, infatuated with this piece of land and happy
with their meeting, decided to establish the town of Cieszyn? And what does the name
Cieszyn mean? A pretty town used to be called Little Venice? That beautiful Cieszyn
Silesia and its capital city Cieszyn belong to history and are just myths. There is no one
single Cieszyn Silesia and one Cieszyn. This has lasted for 89 years, since (after long
disputes) the region was divided between two countries: Poland and Czechoslovakia,
which both were dissatisfied with the conditions of this split. Although from the point of view of geography and history, one Cieszyn Silesia should be discussed (now
stretching on both sides of the Polish-Czech border), the cultural determinants force
distinguishing two Cieszyn areas, which are linked by some features but separated by
even more. After the division of the region, the name Cieszyn Silesia survived only in
reference to the Polish side. On the Czech part, the name česke Slezsko or Těšinsko is
applied and the piece of the part of Silesia which comprises two counties inhabited by
numerous Polish population is usually called (mainly in Poland) Zaolzie.
The Cieszyn area has always been referred to by the term “borderland”. Unchangeably, it has been situated in a place where different countries, nations, cultures and
religions meet. This can be easily noticed in its contemporary image, which has been
shaped by Polish, Czech, German, Slovak, Austrian, and even Hungarian influences.
What ceaselessly occurs in the geographical and social space of this borderland is the
cultural clash, the interpenetration of cultural values and patterns, the exchange of
lifestyles, and quite frequently – the rivalry of these styles, values and patterns. The
centuries-old process of melting cultures has generated a specific culture in Cieszyn
Silesia – of syncretic character and comprising various elements, which once were
“alien” but currently are adapted to the native culture as the “own”. This has taken
place despite the fact that the Polish-Czech border, running through the middle of
the region, has always been a difficult frontier. Until early nineties of the 20th century

�Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví

16

it was a tightly closed border – crossing it was an exceptional situation and required
overcoming numerous difficulties. Many years of isolation resulted in complete drifting away of both the bordering sides – Poles and Czechs, and it was impossible to
notice any cooperation in the Polish-Czech borderland. It is often mentioned that the
border does not only divide but can also link two social and cultural organisms. However, for several decades the Polish-Czech border could only divide and its rigorous
nature brought about the discontinuation of the earlier cultural unity of this part of
Silesia. Nowadays, its inhabitants are making attempts (still rather shy and timid) to
tie these torn threats together. Still, they must face the awareness that the return to
the former unity of Cieszyn Silesia is impossible. Two separate societies with different
values, norms and lifestyles have been formed on both sides of the borderline. The
echoes of the previous integrity may only be found in the language and in these areas
of life where tradition is often brought back.
Contemporary processes which take place in the Polish-Czech borderland and their dynamics depend on various present and past factors. Exploring these determinants
in depth is not feasible; however, it might be tempting to indicate the most influential
factors which seem to determine the current situation in all ethnic, national and state
borderlands, including the Polish-Czech one in Cieszyn Silesia. These determinants
result both from the situation in which the region has been functioning and from the
worldwide situation.
1. The residents of Cieszyn Silesia live in several dimensions of the borderland.
Firstly, they live in the borderland between two countries and two nations – in
the space where cultural models, value systems and ways of life diffuse from one
side of the border to the other. Secondly, they lead their daily life in the space of
religious borderland, which is filled with the models of original, mainly Catholic
and Evangelical religious culture. Several dozen thousand Lutherans live in the
area of Cieszyn, making it the biggest Evangelical community in Poland. Only
here villages can be found where Protestants (from different Protestant rites)
prevail among the inhabitants.
2. Such complexity of influences makes the identity of borderland people the same
as their culture: complex, heterogeneous, shaped out of rich material, and constantly reconstructed in the same rhythm in which changes occur or new sociocultural processes appear in the borderland.
In border areas, the type of borderland man with a specific social consciousness and individual identity is created. Such man shares the cultural life of two, or more, different societies and sometimes changes
the nationality1.

These are people torn apart inside, often unable to choose out of many different
ways of life, but acquiring (through socialization and upbringing) the ability to move
freely in two or more cultures, as well as the skill of selecting out of these cultures the
elements for constructing their own identity. Cultural valency of borderland people
(their feeling of particular closeness with national culture and the ease in applying its
1

A. Sadowski: Pogranicze polsko-białoruskie…, s. 46.

�Introduction

17

contents both in everyday life and in exceptional situations2) becomes dual and even
their national identity is not homogeneous. Speaking metaphorically, such people always live on the borderline, they always become others, frequently alien, for someone,
and exposed to the unlikeness and strangeness of others. Thus, the “new” man has
appeared, irrevocably marked with “alienage” and possessing a new identity – heterogeneous, complex, shaped by two sides of the border.
3. The social and cultural context in which national identity of modern societies
is shaped is constantly changing, which is particularly visible in borderlands –
heterogeneous and multicultural spaces. In the past, the individual’s identity depended on belonging to a bigger group and was closed within the membership
of a particular class or nation. Nowadays, this identity is fluctuating and multidimensional as the influence of the heritage and tradition weakened and people’s
mobility increased. This was triggered by the liberation of people from relatively
homogeneous societies, in which cultural models were handed down from generation to generation. Traditional lodestars indicating our way in life have lost
much of their significance and the contemporary world offers us an extremely
wide choice of possibilities of who to be, how to create one’s own self and how to
shape one’s identity3.
4. Rapid transformations in the significance and function of the border are taking
place nowadays. This process seems to be particularly intensive in Europe. Here
and especially among the member countries of the European Union, the borders
substantially lose their sharpness, become more and more open and, in this way,
less and less tight. The Schengen Treaty (which Poland, the Czech Republic, and
some other countries joined in 2007) gives the borders almost a symbolic character. This has also occurred in the case of the Polish-Czech frontier. For three
years, it has been becoming as if invisible – it can be crossed without realizing
the fact of moving into the other side. What seems particularly characteristic for
East-Central Europe is the birth of some new borders and borderlands, which
have come into being over the last several years. As regards Poland, this means
changes in the Eastern borderland after the demise of the Soviet Union and in
the Southern borderland, after the demise of Czechoslovakia. The number of
centres influencing these areas increased, which enlarged the range of values,
cultures and behaviour patters.
5. Transfrontier processes are intensified in Cieszyn Silesia. Transfrontierism is
understood here broadly as all the international communication of different countries and nations, as well as cultures, above their borders. In the space of European borderlands, new forms of institutionalized transfrontier cooperation
have appeared in the form of euroregions, which came to existence also with the
participation of Poland. After several years of their activity, it can be claimed
that they have been successful – the basic goals at which the representatives of
2
3

A. Kłoskowska: Kultura. W: Encyklopedia socjologii. Warszawa 1999, s. 107.
A. Giddens: Socjologia…, s. 53.

�18

Dziedzictwo kulturowe • Kulturní dědictví
local and regional authorities aimed have been achieved, mainly in the field of
developing joint methods of problem solving and overcoming the underdevelopment and arduousness characteristic for peripheral territories. Euroregions
organize and enhance the cooperation not only in the economic, but also in the
social and cultural field. The observation of borderland life allows for concluding
that euroregions definitely have dynamized these areas and have broken their
peripheral character. There are five euroregions in the Polish-Czech borderland.
One of them, the Euroregion “Cieszyn Silesia - Tĕšínské Szlezsko” comprises 60
Polish and Czech districts and its head offices are currently situated in Cieszyn
and Czech Cieszyn. Both Polish and Czech offices of the euroregion administer
the funds of micro-projects, for which all borderland non-profit organizations
with legal entity need to apply. Transfrontierism, which is increasingly visible in
Cieszyn Silesia, also entails the fact that the residents of both sides of the border, more and more boldly, enter the other side with their interests and needs,
at the same time reacting infallibly and quickly to the needs of its inhabitants.
They not only do shopping on this other side, but also seek jobs, establish firms,
rent or even buy flats, use the services, etc. This results from several years of the
open border but, first of all, it is an effect of the European Union membership of
both countries and their joining the Schengen group in 2007. As it is specified
by the basic principles of the treaties establishing the European Communities,
free flow of people, capital and goods takes place through the Polish-Czech border. There is also freedom of providing services, which gives rise to more and
more frequent use of this opportunity by Poles and Czechs, not only from the
borderlands.

6. Many researchers attribute rapid contemporary transformations of borderlands
to generally understood globalization processes. Close observation of the main
determinants of globalization, indicated by experts in this field, confirms this relationship. In the socio-cultural sphere, globalization brings about the constantly
growing mobility of people, who more and more freely move from one society
or culture to another. Therefore, the identity of individuals and groups becomes
fluctuating and multidimensional as the influence of socio-cultural heritage and
traditional succession of cultural models is weakening. Most prominent watchwords of globalization have been: liberty, variety, pluralism, ambiguity, regionality, the consent to the multidimensional man. At the same time, what gets
intensified is globalization – the process of mutual permeating of what is local
and universal, understood also as the process of protecting the local cultural or
ethnic identity.
According to experts exploring these issues, one of the consequences of globalization processes in multicultural societies – such as Cieszyn Silesia – is the problem
of the identity of individuals and groups, which becomes especially noticeable here
because borderland people lead their daily life in the contact area of two or more cultures and in the ceaseless contact with the “other”. Members of multicultural societies
permanently commune with a culture different from their own and they integrate,
often unconsciously, into their own identity the patterns of the other culture, which
they implement in their everyday life.

�Introduction

19

The present day of Cieszyn Silesia as the state, national and cultural borderland has
been shaped by past influences - the original cultural heritage of this region. This legacy may become the key to creating an image, a specific mosaic, of social (individual
and group) identities of this area. Thus, it is worth seeking an answer to the following
questions: What self-portraits (individual and of their community) do the inhabitants
of Cieszyn Silesia build on both sides of the Polish-Czech border? What does being
a Cieszyn Silesian mean and what qualities and life patterns determine this? What
attitudes do the residents of Cieszyn area present to the past of their region and its
tradition? How are regional traditions passed down in families and which institutions
deal with this transmission, especially in the case of the young generation?
These questions were raised by researchers from the University of Silesia, working
for the Faculty of Ethnology and Education in Cieszyn, and the Congress of Poles
in the Czech Republic. They decided to design a joint project entitled Dziedzictwo
kulturowe jako klucz do tożsamości mieszkańców pogranicza polsko-czeskiego na Śląsku Cieszyńskim. W 1200 lecie Cieszyna (Cultural heritage as the key to the identity of
inhabitants of the Polish-Czech borderland in Cieszyn Silesia - at the 1200th anniversary
of Cieszyn), which was accepted and which, owing to the Euroregion Cieszyn Silesia Tĕšínské Slezsko, resulted in financial resources for its implementation from the European Regional Development Fund (ERDF). The undertaken studies gave birth to the
presented volume – a collection of interesting texts, which comprise different aspects
of life in the Polish-Czech borderland, have the roots in different scientific disciplines,
and constitute a reliable basis for solving the problem questions.
The research design, implemented by ethnologists, anthropologists, historians,
sociologists, pedagogues, political scientists and linguists, comprised the following
issues:
- cultural wealth of borderland towns;
- the identity of Cieszyn Silesia residents on both sides of the border, its symptoms, determinants and transformations;
- present reminiscences of the past – of conflicts, arguments and animosities;
- ethnic stereotypes;
- religious differentiation of Cieszyn area as a distinctive feature of its multiculturalism;
- intercultural education in Cieszyn Silesia and its prospects;
- borderland culture, tradition and folk art as the common heritage of the divided
land.
We submit an important publication to our Readers. On one hand, it presents all
the directions, motifs and fields in which Cieszyn science researchers, together with
their partners from other centres in Poland and the Czech Republic, conduct their
studies on the past and present of the Polish-Czech borderland in Cieszyn Silesia and
on its transformations. On the other hand, this publication can become a source of
reliable knowledge, confirmed by empirical data, concerning various spheres of life
of people inhabiting Cieszyn Silesia – a territory split by the border. The study also
provides information concerning the views of local residents on themselves, their neighbours from the other side, and the future of their little homeland.
Halina Rusek

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6807" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="6787">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/939af0869cdb1d250059720d4a943f36.pdf</src>
        <authentication>2b650b736bbd1d004d9866459887cbad</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81065">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:6627</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81066">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81067">
                <text>2001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81068">
                <text>Irian Jaya</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81069">
                <text>Papua</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81070">
                <text>Papuasi</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81071">
                <text>kanibalizm</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81072">
                <text>wojownicy</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81073">
                <text>osłona penisa</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81074">
                <text>plemię</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81075">
                <text>koteka</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81076">
                <text>kremacja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81077">
                <text>Papuans</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81078">
                <text>cannibalism</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81079">
                <text>tribal people</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81080">
                <text>penis sheath</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="81081">
                <text>cremation</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81082">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:6195</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81083">
                <text>Irian Jaya wojowników raj utracony</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81084">
                <text>203 s., il.kolor.</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81085">
                <text>Torzecki, Grzegorz</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81086">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81087">
                <text>Świat Książki</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="51">
            <name>Type</name>
            <description>The nature or genre of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81088">
                <text>książka</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81089">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="81090">
                <text>����������������������������������������������������������������������������������������������������������������</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10989" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10967">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/4cf90ab346c738549ba4679a8949025a.pdf</src>
        <authentication>4f1214a2254f97e9722266a9eb87a4cc</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131018">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5007</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131019">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131020">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131021">
                <text>mniejszości etniczne i narodowe</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131022">
                <text>Cyganie - Romowie</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131023">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4644</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131024">
                <text>Jak Cyganie świat zdobywali.../ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131025">
                <text>Kilka uwag,kilka pytań, kilka refleksji</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131026">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131027">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.293-137</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131028">
                <text>Mróz, Lech</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131029">
                <text>Tomicki, Ryszard</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131030">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131031">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131032">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131033">
                <text>NA TARGOWISKU
RÓŻNOŚCI

��Lech Mróz
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Ryszard Tomicki
Instytut Archeologii i Etnologii PAN

Jak Cyganie świat zdobywali...
Kilka uwag, kilka pytań, kilka refleksji

O d dłuższego już czasu Cyganie, żyjący w różnych krajach Europy uczestniczą
w procesie szybkich i dla wielu z nich nieoczekiwanych przeobrażeń. O b o k wspól­
noty rodowej lub lokalnej, będącej przez dziesięciolecia podstawową formą ich or­
ganizacji, poczucia więzi i lojalności, od lat 70. X X w. powstawać zaczęły struktury
ponadlokalne, których głównym promotorem jest nowa, bo wcześniej właściwie nie­
istniejąca, warstwa cygańskiej inteligencji. Inicjatywa wyszła od Cyganów żyjących
w Europie Zachodniej, co niewątpliwie miało związek z ich znacznie lepszą sytua¬
cją, a narodzinom tego zjawiska sprzyjał postępujący od dawna proces sedentaryzacji - czasami wymuszonej, czasami dobrowolnej - i większy niż kiedykolwiek
wcześniej udział w edukacji. Musiało upłynąć wiele lat, zanim przybrało ono charak¬
ter pancygańskiego ruchu, obejmującego coraz liczniejsze społeczności na coraz
większym obszarze Europy Niezmiernie istotnym bodźcem były przemiany p o l i ­
tyczne i ekonomiczne w Europie Środkowo-Wschodniej, a następnie rozszerzenie
U n i i Europejskiej. W zdemokratyzowanych państwach wśród wielu organizacji po¬
zarządowych pojawiły się też organizacje cygańskie, chętnie korzystające z progra¬
mów pomocy i innych form wsparcia tożsamości kulturowej. Można powiedzieć, że
C y g a n i e z a c z ę l i na n o w o o d k r y w a ć E u r o p ę , całkowicie odmienną od tej,
którą znali i w której dotychczas żyli: troszczącą się o mniejszości etniczne, tworzą­
cą prawa chroniące marginalizowane etnosy i kultury Na ten okres przypada począ¬
tek formowania się nowej klasy liderów politycznych - działaczy i aktywistów ru¬
chu o charakterze etnicznym. Jednym z ich najważniejszych celów stała się walka
o prawa i godność, w t y m m.in. o przekonanie polityków i społeczeństw krajów,
w których mieszkają, że określenie „Cyganie" ma charakter pejoratywny i - zgodnie
z zasadami poprawności politycznej - należy je zastąpić mianem „Romowie" (cho­
ciaż nie jest ono uznawane za nazwę własną przez wszystkich Cyganów). Jednocześ¬
nie od kilku lat trwają próby stworzenia, czy raczej wymyślenia, narodu romskiego.
293

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

Zmierzające k u temu działania podejmują najczęściej liderzy rozmaitych organiza¬
cji, wspierani przez niemałą już grupę inteligencji - ludzi wyedukowanych, swobod¬
nie poruszających się po urzędach i salonach politycznych Europy Przede wszyst¬
kim właśnie Europy, t u bowiem, w ponadpaństwowym organizmie U n i i Europej¬
skiej, w której kwestie narodowe, obywatelstwa i praw mniejszości etnicznych na¬
brały wielkiej wagi, potomkowie niegdysiejszych wychodźców z Indii stanęli po raz
pierwszy w swych dziejach wobec możliwości bycia podmiotem, a nie tylko przed­
miotem prawa. Cyganie/Romowie znajdują się wszakże w szczególnej sytuacji. N i e
tylko nie mają własnego państwa. N i e mogą nawet - w przeciwieństwie d o innych
rozproszonych geograficznie mniejszości - odwołać się d o krzepiącej wiedzy, że
gdzieś tam w Europie, czy na innym kontynencie, są większością i że istnieje jakieś
państwo, czy choćby region, w którym stanowią grupę dominującą. W odpowiedzi
na tę niedogodność narodziła się wśród cygańskich/romskich liderów politycznych
i d e a n a r o d u n i e t e r y t o r i a l n e g o . N i e bezpaństwowców, b o ci są kojarzeni
z ludźmi niemającymi obywatelstwa żadnego państwa, a właśnie narodu nieterytorialnego, którego członkowie mają rozmaite obywatelstwa, lecz poczuwają się d o
wspólnoty ponadpaństwowej, i to w granicach nie tylko Europy ale i całego świata.
Projektowi towarzyszy intensywne odkrywanie przeszłości, a mówiąc ściślej: jej
tworzenie, gdyż znajomość źródeł jest niedostateczna albo całkowicie ich brakuje.
Wspólne pochodzenie odgrywa tu swoją rolę, chociaż Indie - Baro Them, czyli W i e l ­
ki Kraj, jak wyedukowani Romowie czasem nazywają swoją praojczyznę - nie stały
się krajem czy państwem, z którym należałoby się identyfikować . N i e one też są
najmocniejszym spoiwem. W powstającej mitologii etnicznej początki Cyganów
z reguły sięgają wprawdzie Indii i wiązane są z klasą kszatrjów, lecz t y m , co ich na¬
prawdę łączy, jest „odwieczny" tryb życia: wędrowanie.
1

Idea wspólnoty, obejmującej wszystkich Cyganów/Romów, jest elementem histo¬
rii wymyślonej. Nawet powierzchowna znajomość przeszłości i kultury tej zbiorowoś¬
ci pozwala odnieść się do niej nieufnie. Podobnie jest z ideą wędrowania, wiadomo
bowiem, że tylko część europejskich Cyganów była, i gdzieniegdzie jest nadal, n o ­
madami. Natomiast wizja romantycznych włóczęgów to w znacznej mierze stereoty­
powe, niecygańskie wyobrażenie, na tyle jednak chwytliwe, że oddziałuje na samych
Cyganów. Tak bardzo i tak skutecznie, że nawet grupy które o d 300 lat prowadzą
życie osiadłe (i t o na jednym miejscu), odwołują się d o rzekomej „tradycji wędro¬
wania". W Polsce d o b r y m tego przykładem są żyjący na południu kraju - w G o r ­
cach, na Spiszu, Podtatrzu, w Beskidach - tzw. Cyganie Karpaccy jak określa się ich
w literaturze.

1

Świadomość pochodzenia z I n d i i , dla w i e l u bardzo niedawna, jest głównie inspiracją dla zespo­

ł ó w f o l k l o r y s t y c z n y c h , które przejmują pewne e l e m e n t y ubiorów h i n d u s k i c h c z y maniery choreogra­
ficzne, podpatrzone u wykonawców tamtejszych tańców.

294

�Jak Cyganie świat zdobywali...

Nie oznacza to, że przemieszczanie się z miejsca na miejsce, z kraju do kraju,
z kontynentu na kontynent nie odgrywało w historii Cyganów znaczącej roli. Poka­
zuje to najwyraźniej dzisiejsza mapa ich rozprzestrzenienia i charakter zróżnico­
wania kulturowego i dialektalnego. Czasem ich wędrówki - ze względu na zasięg i nie­
jasny czy raczej trudny do zrozumienia, cel - wywołują zdumienie. Częściej skła­
niają do pytań całkiem przyziemnych: z jakich powodów je podejmowano, czy były
wymuszone, czy dobrowolne, a także czy to, czego dowiadujemy się z takich czy
innych źródeł, d o t y c z y Cyganów czy jakiejś innej społeczności? Na część z tych
pytań nie ma, jak dotąd, przekonujących odpowiedzi, chociaż dotyczą nieraz pod¬
stawowych kwestii cygańskiej przeszłości i współczesności.

Wędrowcy, koczownicy?
O d końca X V I I I stulecia, gdy po raz pierwszy dostrzeżono podobieństwo języka
Cyganów europejskich do języków indoaryjskich i na tej podstawie wysunięto hipo¬
tezę, że ich praojczyzną są Indie, szczególnego znaczenia nabrało jedno z najbar¬
dziej oczywistych skojarzeń łączących się z Cyganami od wieków: wędrowne życie,
zamieszkiwanie w szałasach lub innych, łatwych do przenoszenia domostwach,
używanie jako środka transportu wozów lub po prostu jucznych zwierząt. W kon­
sekwencji określenie „Cyganie" zaczęło być stosowane wobec rozmaitych grup
prowadzących wędrowny tryb życia. Przeglądając współczesną literaturę antropo¬
logiczną dotyczącą Indii, łatwo się przekonać, że wiele społeczności koczowniczych,
rozrzuconych po całym niemal subkontynencie - niezależnie od ich cech antropo¬
logicznych, języka, specjalizacji zawodowej, rejonów przebywania - sklasyfikowa­
nych zostało przez badaczy (przede wszystkim brytyjskich) jako Cyganie. Objęci
wspólną nazwą Gyypsies, byli i są opisywani w urzędowych raportach i rozprawach
naukowych jako „indyjscy Cyganie", a jedynym chyba odstępstwem od tej reguły były
nomadyczne grupy pasterskie, trwale związane z hodowlą zwierząt i określonymi
rejonami wypasowymi, najczęściej w stepowo-pustynnych lub górskich częściach
północno-zachodnich Indii. Inaczej mówiąc, indyjskich koczowników podzielono
na dwie kategorie: pasterzy oraz Cyganów, do których zaliczano niemal wszystkie
grupy niepasterskie (Baines 1976, s. 100).
Używanie słowa „Cyganie" (Qypsies) jako obiegowego równoważnika terminu „ko¬
czownicy" doprowadziło do tego, że współcześni badacze (nie tylko ci, którzy zaj¬
mują się Cyganami) mają nieraz sporo kłopotów, kiedy chcą ustalić, o jaką grupę czy
społeczność naprawdę chodzi. Ta niejasność dotyczy przede wszystkim Indii, ale
nie ogranicza się do tego kraju ani nawet d o sąsiedniego Pakistanu, którędy rzeczy¬
wiście prowadziły szlaki migracyjne praprzodków Cyganów europejskich. „Cyga¬
nami" nazywane są półnomadyczne grupy myśliwych z Cejlonu (Sri Lanka),
posługujące się językiem należącym do drawidyjskiej rodziny językowej, oraz roz¬
maite grupy z Azji Centralnej, Azji Mniejszej, Kaukazu i Półwyspu Arabskiego, głów­
nie ze względu na tę samą co w przypadku Indii cechę: wędrowanie. Nawet żyjące
295

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

na wybrzeżu Borneo, Sumatry Celebesu i na kilku innych wyspach południowo¬
-wschodniej Azji niewielkie grupy półkoczowniczych rybaków określono w litera­
turze angielskiej (a za nią i w innej) mianem „Cyganów M o r s k i c h " (Sea Qypsies).
Również w Europie słowo „Cyganie" (jego odpowiedniki w różnych językach)
odnoszone bywa do rozmaitych grup prowadzących życie wędrowne, mimo że róż­
nią się pochodzeniem, cechami antropologicznymi, językiem. To żyjące głównie
w Wielkiej Brytanii, Skandynawii i krajach niemieckojęzycznych stosunkowo nie­
wielkie wspólnoty potomków cyrkowców lub chłopów, którzy utracili ziemię i mu­
sieli udać się na wędrówkę (tak przynajmniej literatura współczesna wyjaśnia ich
genezę). W najnowszej literaturze owi wędrowcy są już wyraźnie odróżniani o d
Cyganów; zwie się ich po prostu Podróżującymi (Travellers, Reisende itd.), ale o po¬
trzebie precyzyjnego rozdzielenia dwóch różnych desygnatów terminu Qypsy
- wspólnot wędrowców lub trudniących się handlem nomadów, niezależnie od ich
pochodzenia i języka, oraz grup, których język jest jednym z dialektów romani wciąż się mówi (Matras 2004).

Eksodus
Dlaczego praprzodkowie „prawdziwych" Cyganów opuścili północno-zachodnie
Indie (bo wydaje się wielce prawdopodobne, że stamtąd pochodzą) i kiedy t o na­
stąpiło? Nadal nie ma co do tego jasności. Czas, który spędzili w Azji, zanim pojawi­
li się w Europie, jest całkowicie mrocznym okresem cygańskich „pradziejów". Auto¬
rzy podejmujący ten problem, próbujący opisać czas pomiędzy wyjściem z Indii
a pojawieniem się w Europie, usiłują ułożyć w jakąś w miarę wiarygodną całość roz­
maite strzępy informacji, opowieści zarejestrowane przez kronikarzy i nieliczne d o ­
kumenty bizantyjskie. Przeważa opinia, że najazdy Arabów na Półwysep Indyjski (za­
początkowane w drugim dziesięcioleciu V I I w.) i zagarnięcie znacznej liczby jeńców
niewolników, o czym wspominają różne zapiski kronikarskie, mają bezpośredni
związek z pojawieniem się Cyganów w Europie. Ale jeśli t o Arabowie byli czynni¬
kiem sprawczym, dlaczego w języku cygańskim nie ma arabizmów, są zaś silne wpływy
greckiego (wędrowali przez ziemie leżące w granicach imperium bizantyńskiego,
lecz czy jest to wyjaśnienie wystarczające?) i - co jeszcze bardziej zadziwiające - ar­
meńskiego?
N i e jest też bynajmniej pewne, kiedy Cyganie pojawili się w Europie. W wielu
publikacjach powtarzana jest opinia, że pierwsze ślady ich p o b y t u na t y m kontynen­
cie pochodzą z X I w . Jest jednak bardzo prawdopodobne, że sąd ten wynika w y ­
łącznie z „niefrasobliwego stosunku do źródeł". Błąd tkwi zapewne w tym, że dla au¬
tora czy autorów tej tezy - trudno dziś ustalić, k t o ją sformułował pierwszy - jej
podstawą był XIII-wieczny przekład wcześniejszej o dwa wieki kroniki, znajdującej
2

2

Patrz np. Soulis 1961. W i ę k s z o ś ć autorów podejmujących t o zagadnienie opiera się na opraco­

waniach, a nie badaniach źródłowych.

296

�Jak Cyganie świat zdobywali.

się w klasztorze Iviron na górze Athos. Późny łaciński przekład, na dodatek sporzą¬
dzony zapewne na podstawie przekładu greckiego, to nie to samo co gruziński ory¬
ginał. Na kwestię tę zwrócono uwagę stosunkowo niedawno (Mróz 1992, s. 44-45),
a choć do oryginału nadal nikt nie dotarł, już sama pogłębiona analiza treści zapisu,
znajdującego się w łacińskiej wersji owej gruzińskiej kroniki, rodzi poważne wątpli­
wości, czy dotyczy on Cyganów. Tak więc pytanie o czas ich pojawienia się w Euro¬
pie pozostaje otwarte.
Skoro zaś tak niewiele wiemy o ich wczesnych dziejach, a informacje, możliwe
do powiązania z ludźmi znanymi dzisiaj pod tą nazwą, pojawiają się dopiero w Euro¬
pie, kwestią zasadniczą jest: kiedy niegdysiejsi wychodźcy z Indii stali się Cyga­
nami? C z y mogło t o nastąpić stosunkowo późno, już na terenach imperium bizan¬
tyjskiego? Istnieją argumenty przemawiające za taką tezą. O uformowaniu się na
t y m obszarze zbiorowości, posługującej się w kontaktach ze światem zewnętrznym
jedną nazwą własną, świadczy to, że jej członkowie od początku wędrówek po Euro¬
pie określani byli mianem brzmiącym w różnych językach bardzo podobnie do p o l ­
skiej nazwy Cyganie: gr. Taiyydvoi(Jsmganoi), tur. Cingeneler, r u m . Jigani, węg. Cigdnyok, czes. Cikdni, niem. Zigeuner, franc. Tsiganes, wł. Zingari, port. Ciganos . Wszystkie
te słowa zdają się mieć związek z gr. axaiyyavoi (atsinganoi) lub a6iyyavoi (athinganoi), a choć znaczenia i desygnaty domniemanych terminów wyjściowych rodzą
liczne kontrowersje, tak jednorodna terminologia wskazuje przynajmniej na jedno:
że grupy napływające z rejonu Bałkanów do środkowej i zachodniej Europy musiały
posługiwać się taką samą autodenominacją, z której wywiedzione zostały - przynaj­
mniej w części na pewno niezależnie o d siebie - wymienione określenia. Zatem,
choć przodkowie Cyganów nie wywędrowali z Indii jako jedna społeczność, oni sa­
mi, już w okresie poprzedzającym europejskie peregrynacje, musieli stanowić jakie­
goś rodzaju wspólnotę, przejawiającą się (między innymi?) w używaniu owego
etnonimu (pierwotnie będącego z pewnością egzoetnonimem), bez względu na to,
jak brzmiał on „w oryginale" i jaki był jego źródłosłów. Innymi słowy, wygląda na to,
że odrzucaną dziś nazwę „Cyganie" upowszechnili sami Cyganie.
3

Ekspansja
C o sprawiło, że na początku X V w. liczne (jak bardzo - t o osobne pytanie) grupy
cygańskie zaczęły opuszczać ziemie Bizancjum i rejon Bałkanów i przemieszczały
się w głąb Europy? O t o kolejna kwestia, która nie znalazła satysfakcjonującego
wyjaśnienia. Europa nie zapewniała w t y m czasie spokojnego i szczęśliwego życia.
Konflikty lokalne były zjawiskiem częstym, toczono wojny o zasięgu ponadlokalnym, niekiedy obejmującym znaczne obszary, zdarzały się lata nieurodzaju i głodu,

3

Z a n i m słowo „Cyganie" stało się najpowszechniej używanym e t n o n i m e m , pojawiały się także

inne. Najwięcej z nich kojarzy się z E g i p t e m ; o d przekonania o egipskim r o d o w o d z i e p o c h o d z i naj­
popularniejsze d o dziś określenie - angielskie Gyypsies.

297

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

a ubóstwo nie było przypadłością jedynie warstwy chłopskiej. Pierwsze migrujące
grupy mogły o t y m nie wiedzieć, ale czy t o wystarcza, by ruszać w nieznane?
N i c nie wskazuje an to, żeby czynnikiem sprawczym było przeludnienie. Wpraw­
dzie nie wiemy jak liczną zbiorowość stanowili wówczas Cyganie, lecz w południo­
wo-wschodniej Europie na pewno nie było takiego przyrostu ludności, który można
by uznać za powód migracji. A przy t y m , jak należy sądzić na podstawie zachowa­
nych dokumentów, egzystencja i ekonomiczne podstawy ich bytu związane były ściśle
z nie-Cyganami. Środków do życia dostarczał im handel, rzemiosło, bawienie umie­
jętnościami cyrkowymi, działalność, by tak rzec, usługowa, w t y m wróżbiarska.
Inna możliwość to zagrożenie tureckie: najazdy na Dobrudżę, Wołoszczyznę
i Siedmiogród, a także Serbię, wielokrotne na tych ziemiach w ostatnim 20-leciu
X I V w., a potem nasilona od początku X V w. ekspansja. W 1408 r. Turcy podbili A l ­
banię, następnie Czarnogórę, w 1415 najechali Wołoszczyznę, zmuszając hospoda­
ra d o płacenia haraczu, a r o k później spustoszyli Węgry W 1422 r. oblegali
Konstantynopol - miasta wprawdzie nie zdobyli, lecz właściwie było ono ostatnim
mocnym punktem oporu wielkiego niegdyś Bizancjum. Chronologiczna zbieżność
tych wydarzeń z migracją Cyganów w kierunku Węgier i dalej, k u środkowej Euro¬
pie, jest wyraźna, ale czy t o wystarcza, żeby ustanowić między nimi relację przyczynowo-skutkową? Wprawdzie grupa, która na początku 1425 r. dotarła d o A r a gonii, przedstawiała się jako uchodźcy z Małego Egiptu, zmuszeni d o ucieczki
przez „niewiernych", a m o t y w Turka ciemiężyciela pojawiał się w cygańskich opo­
wieściach także później, gdy eksponowano raczej pokutne m o t y w y wędrówki-pielgrzymki (Szászdi León-Borja 2005, s. 215-216), ale wygląda to bardziej na wygodną
legendę niż opis rzeczywistości. Podobnie jak opowieści grupy przybyłej w 1427 r.
do Paryża, która oprócz „saracenów" obwiniała o agresję wobec siebie, t y m razem
za odstępstwo od chrześcijaństwa, także „cesarza Niemiec, króla Polski i innych
panów" (Sánchez Ortega 1994, s. 324-325). C z y więc rzeczywiście Turcy stali się
zasadniczym impulsem uruchamiającym wędrówkę grup cygańskich? Wątpliwości
jest sporo. Wiążą się one przede wszystkim z t y m , że bardzo wielu Cyganów pozo¬
stało na ziemiach powiększającego swój obszar imperium otomańskiego, a ich sytu¬
acja - jak wiemy z dokumentów, prawda, że zwykle późniejszych - była tam lepsza
niż w krajach Europy Środkowej i Zachodniej (zob. np. Barany 2001).
Trudno też ustalić, kiedy ruch ten się zaczął. N a pewno nie było t o zjawisko jed¬
norazowe, raczej rozciągnięty w czasie trend migracyjny, mający zmienną dyna¬
mikę, który być może już na przełomie X I V i X V w. przywiódł niewielkie (zapew­
ne) grupy cygańskie do ówczesnej Rzeczypospolitej. Ich najwcześniejszym śladem
zdaje się pochodzący z roku 1401 wpis do ksiąg miejskich Kazimierza (dziś dzielni­
cy Krakowa), informujący że niejaki Matiasz Cygan opłacił należny podatek. W po¬
czątkach X V stulecia określenie „Cygan" przy imieniu pojawia się wielokrotnie
w dokumentach z południa Rzeczypospolitej. XIV-wieczne akta z miast południo¬
wo-wschodniej Europy zaświadczają, że oprócz wędrownych gromad istniały także
298

�Jak Cyganie świat zdobywali...

skupiska Cyganów osiadłych w miastach. Wydaje się prawdopodobne, że zapiski
z Kazimierza i nieco późniejsze ze Lwowa dotyczą takich osób, będących z pocho­
dzenia Cyganami (Mróz 2004).
Wyraźne nasilenie migracji z południowo-wschodniej Europy nastąpiło w pierw­
szych trzech dekadach X V w., kiedy t o obecność Cyganów jest już poświadczona
od Węgier, Czech i Polski po Hiszpanię. Jeśli nawet początkowo wiązały się z turec­
kim zagrożeniem, co sprawiło, że miały tak wielki zasięg? Dlaczego niewielkie na
ogół grupy nie bały się zapuszczać w coraz dalsze, zupełnie sobie nieznane rejony,
z czasem także do Skandynawii i na W y s p y Brytyjskie, dokąd przecież nie mogli d o ­
trzeć lądem, wsiadając zaś na statki, ryzykowali, że powrót może nie być łatwy?
W Europie Cyganie podawali się najczęściej za wychodźców z Egiptu, a swoje
wędrówki przedstawiali jako pokutne pielgrzymki - czasem miała to być pokuta za
nieudzielenie schronienia Świętej Rodzinie. Jest intrygujące, skąd tak dobrze znali
opowieści biblijne i wiedzieli, jak je wykorzystać. Wszak nie byli to ludzie wykształ­
ceni; ich wiedza wynikała przede wszystkim z praktyki, z tego, co przynosiły kolejne
dni i co można było zaobserwować w trakcie drogi i pobytów w kolejnych miastach
czy krajach. Wprawdzie niektórych przywódców wędrujących gromad podejmo¬
wały wówczas gościnnie osoby szlachetnego urodzenia i wysokich godności (z do¬
kumentów niemieckich, hiszpańskich, polskich wiemy o takich sytuacjach), lecz więk­
szość z nich miała kontakty jedynie z ludźmi prostymi. Jak to więc tłumaczyć? Inną
zagadkową kwestią jest dość powszechne posługiwanie się listami przewodnimi,
a nawet żelaznymi, zwłaszcza papieży i królów (np. w 1540 r. jakaś grupa okazywała
w Hiszpanii zdezaktualizowany list Zygmunta Starego; Szaszdi León-Borja 2005,
s. 221 przyp. 25). Pozostawmy kwestię prawdziwości dokumentów, ale jak doszło
do wypracowania tej strategii i stosowania jej przez grupy bardzo odległe od siebie
w przestrzeni i czasie?
Kiedy w latach 20. X V stulecia pojawili się na Półwyspie Apenińskim, ich przy­
bycie odnotowano w aktach miejskich. Kronikarz Forli zapisał, że przybysze mówi­
li, iż pochodzą z Indii (Vaux de Foletier 1970, s. 34). Z Indii, a nie z Egiptu. Czyżby
tak długo, przez kilka wieków, zachowała się u prostych, niewykształconych ko¬
czowników pamięć o ich praojczyźnie, i to nie jakiejś lokalnej, ale o Indiach właśnie?
Każdy etnolog uzna taką możliwość za mało prawdopodobną. Zapewne więc
gdzieś po drodze - raczej w portowych oberżach czy kupieckich kramach niż p o d ­
czas konwersacji z uczonymi - usłyszeli o dalekim, bogatym kraju i postanowili do¬
dać sobie splendoru. Ale dlaczego wspomnieli o Indiach, a nie o Egipcie, co bar¬
dziej pasowałoby do ówczesnego sposobu myślenia?
Na Półwysep Iberyjski przywędrowali Cyganie w latach 30. X V w. Przybyli - jak
uważają dzisiejsi badacze - od strony Francji, po przemierzeniu południa Europy;
wskazują na t o zarówno przekazy historyczne, jak i ślady zapożyczeń językowych.
Nasuwa się jednak pytanie: czy nie mogli docierać tam wcześniej, przez Afrykę Pół­
nocną? Był t o obszar o d połowy V I I w. opanowany przez Arabów, którzy w 711 r.
299

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

rozpoczęli także podbój Półwyspu Iberyjskiego i w ciągu kilku lat zajęli go niemal
w całości. O d tego czasu aż do X V w. w ich rękach znajdowały się terytoria od pół­
wyspu po Azję Przednią i dalej na wschód; jedynie Bizancjum jeszcze i m nie uległo.
Jeśli przyjąć, że Arabowie byli przyczyną pojawienia się przodków dzisiejszych Cy­
ganów poza Indiami, najpierw w A z j i Przedniej, a potem w Europie, t o czy nie jest
możliwe, że przemieszczali się oni wraz z Arabami również na kontynent afrykański,
a stamtąd za Cieśninę Gibraltarską?
Jeszcze d o lat 70. X X w. w różnych opracowaniach mowa jest o dwóch drogach
migracji Cyganów na Półwysep Iberyjski: wcześniejszej, północnym wybrzeżem A f ­
ryki, i późniejszej, południem Europy (np. Clebert 1961, mapa na s. 48). Dopiero now­
sze prace, odwołujące się m.in. d o opinii niektórych językoznawców, odrzucają ten
arabsko-afrykański wariant; argumentem jest brak wpływów języka arabskiego na
dialekty Cyganów europejskich, w t y m hiszpańskich. Mogłoby t o sprawę przesą¬
dzać, tyle że stajemy wobec problemu, z którym nie potrafimy się uporać. Najazdy
Arabów, zagarnięcie wielu tysięcy (jak wynika ze źródeł) niewolników i pognanie
ich ku krajom Azji Przedniej - to możliwe wyjaśnienie pojawienia się Cyganów, tak¬
że w Europie. Analiza językowa, niestwierdzająca wpływów arabskiego na język cy¬
gański, zdaje się jednak wykluczać tę hipotezę. N a tej podstawie część lingwistów
wnosi, że migracja z Indii musiała nastąpić wcześniej, przed V I I w. Jednak w źród¬
łach historycznych nie ma o t y m jakichkolwiek wiadomości. Spór o czas opuszcze¬
nia Indii przez cygańskich przodków trwa zresztą wśród samych językoznawców,
gdyż z kolei analiza procesu ewoluowania języków nowoindyjskich (do których na­
leży romani, czyli cygański) skłania d o przyjęcia właśnie późniejszej daty eksodusu
(Pobożniak 1986, s. 115).

Afryka
Jak wspomnieliśmy, wędrujący przez kontynent europejski cygańscy nomadzi do¬
tarli na jego zachodnie krańce w X V w. - do Hiszpanii w trzeciej dekadzie tego stu¬
lecia, do Portugalii zapewne w drugiej połowie. Z obu tych krajów stosunkowo szyb¬
ko wyruszyli za morza i oceany niekoniecznie z własnej woli. Najpierw do Ameryki,
„towarzysząc" Krzysztofowi Kolumbowi (do tego rozdziału cygańskiego „odkrywa¬
nia" świata wrócimy dalej), nieco później d o A f r y k i , gdzie znaleźli się za sprawą
Portugalczyków, którzy począwszy o d X V I w., deportowali ich tam za rozmaite
przestępstwa, podobnie jak innych skazańców, ale też za trwanie przy zakazanych
zwyczajach.
Czy owi zesłańcy byli pierwszymi Cyganami w Afryce? N a t o pytanie trudno
jednoznacznie odpowiedzieć. Według niektórych językoznawców po opuszczeniu
indyjskiej praojczyzny drogi poszczególnych grup wychodźców się rozeszły. K u
Europie powędrowała większość (ale jest t o tylko domniemanie, wynikające z li¬
czebności Cyganów żyjących t u obecnie), inni natomiast przemieścili się przez
Syrię k u Półwyspowi Arabskiemu, Egiptowi i północnym wybrzeżom afrykańskim.
300

�Jak Cyganie świat zdobywali...

Śladem tej migracji mają być n i e k t ó r e g r u p y k o c z o w n i k ó w s y r y j s k i c h ,
i r a c k i c h i a f r y k a ń s k i c h (Kenrick 1976, s. 5), lecz zbyt mało o nich wiadomo, by
móc z przekonaniem przystać na twierdzenie, że są to Cyganie.
Informacje o afrykańskich Cyganach pojawiają się również w rozmaitych pub­
likacjach, zwłaszcza z okresu międzywojennego (nie zawsze są to prace o ambicjach
naukowych), nie wiemy jednak, czy rzeczywiście chodzi o jakaś dawną falę migra­
cyjną, jak sądził Clebert (1961, s. 259), doszukując się ich w Egipcie, Etiopii, Suda­
nie i południowej Afryce, czy może o niedawnych przybyszów z Europy A l b o - co
jest chyba bardziej prawdopodobne - o koczowników, którzy ze względu na spo¬
sób życia i pewne elementy wyglądu kojarzą się z Cyganami.
Friedrich Ratzel, jeden z XIX-wiecznych autorytetów antropologicznych, infor­
mował w swojej Völkerkunde (1885-1888) o Cyganach spotykanych na Saharze, zwa¬
nych Radżarie, mówiących po arabsku i zajmujących się drobnymi pracami kowalskimi . Z tego samego czasu pochodzą informacje autora notatki zamieszczonej
w „Journal of the Gypsy Lore Society", Roberta W Felkina, który spotkał Cyganów
w delcie N i l u - niezbyt licznych, wyrabiających kotły i patelnie, handlujących końmi
4

- a potem w Darfurze widział dwie kilkudziesięcioosobowe grupy a także dwie
wioski cygańskie i małą karawanę wędrującą na południe. Wędrowcy wyraźnie różni­
li się od ludności miejscowej i od Arabów,mieli jaśniejszą karnację. Mężczyzn cenio­
no za znajomość koni, osłów, wielbłądów, mułów; uznawano, że znają się na leczeniu
koni. Autor przypuszczał, że do Egiptu przybyli z A f r y k i Zachodniej (Felkin 1889).
Jeszcze pełniejszy opis, z połowy X X w., znajdujemy w książce brytyjskiego
podróżnika Lawrence'a G. Greena. Autor opisuje wieczór spędzony wśród Cyga­
nów na N i l u - w pływającym domu zwanym kabara. Jedna z Cyganek wykonała ta¬
niec brzucha w r y t m wschodnich melodii. Egipskich Cyganów - twierdzi Green
- można rozpoznać na pierwszy rzut oka. Kobiety noszą naszyjniki z czerwonych
paciorków lub złotych monet i miedziane kolczyki; często także się tatuują. N a
kairskim bazarze wielbłądzim wielu kupców w czerwonych fezach to Cyganie.
Z wielbłądami robią to samo co z końmi: odnawiają i m zęby; potrafią sprawić, by
zwierzę nie kulało wówczas, kiedy jest wystawiane na sprzedaż. Mieszkają w namio­
tach, jeżdżą od jarmarku do jarmarku i zajmują się drobnym handlem. W całym
Egipcie napotykamy krzewy z zawieszonymi na nich nierzucającymi się w oczy przed¬
miotami, pokrytymi rysunkami, które świadczą o tym, że tędy przechodził cygański
tabor. Wydarzenia w życiu taboru, każdy godny uwagi szczegół dotyczący okolicy
mogą być opisane za pomocą patyków i kamyków pozostawionych na skrzyżowa¬
niu dróg i w miejscach postoju taboru (Green 1966, s. 7 6 - 8 1 ) .
5

C z y Green mówi rzeczywiście o Cyganach? Głównie podobieństwa zewnętrzne
skłaniają go do takiej opinii. N i e wiemy, skąd wiedział o wróżbiarskich talentach

4

5

T u t a j posługujemy się rosyjskim w y d a n i e m tego dzieła: Ratzel 1901, t. I I , s. 507.
T y t u ł oryginału: Old Africas

Last Secrets, L o n d o n 1961.

301

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

i znakach pozostawianych innym wędrującym grupom. Podobny sposób przekazy­
wania wiadomości znany jest w Europie, w t y m Polsce. Tutaj miało to sens praktycz¬
ny: pomagało krewnym czy innym członkom grupy w wyborze drogi, odnajdowaniu
innych taborów, które wcześniej tędy wędrowały dostarczało informacji pozwalają¬
cych uniknąć zagrożenia lub wskazujących możliwość zarobku. C z y w Afryce wę¬
drowały tak liczne tabory cygańskie - należy powątpiewać. Zatem t o raczej jakieś
strzępy wiedzy o Cyganach europejskich, wsparte obserwacjami poczynionymi
w Afryce i skojarzeniami widzianych obrazów z t y m i znanymi z Europy lub z litera¬
tury, stały się podstawą wnioskowania i przedstawienia tych ludzi jako Cyganów
afrykańskich.
Paradoksalnie: najpewniejszymi informacjami o Cyganach w Afryce są więc wspo¬
mniane najdawniejsze doniesienia, wiążące się z polityką wewnętrzną Portugalii
i zapoczątkowanymi w 1526 r. próbami pozbycia się ich z kraju lub nakłonienia d o
zmiany stylu życia. Już o d roku 1538 można było stosować wobec opornych karę
zsyłki do różnych afrykańskich kolonii - do Angoli, na W y s p y Zielonego Przylądka,
Wyspę św. Tomasza i Wyspę Książęcą (Coelho 1892, s. 230-231). Z 1589 r. pocho¬
dzi wiadomość o ucieczce jednej z trzech Cyganek skazanych na trzy lata zesłania
do Angoli za kradzież osłów. Jeżeli kobiety te dotarły do miejsca przeznaczenia, co
nie jest potwierdzone, mogły być w ogóle pierwszymi Cygankami, które przybyły
tam z Europy (Lopes da Costa 1999, s. 64). Więcej wzmianek o cygańskich zesłań­
cach pochodzi z X V I I , a zwłaszcza X V I I I w., kiedy to w Angoli - dokąd przewożeni
byli również z Brazylii - ich liczba była znacząca, często przebywały tam całe rodzi¬
ny (Pantoja 2004, s. 120). N a miejscu, po odbyciu ewentualnej kary, prowadzili
w miarę normalne życie. Z dokumentu datowanego na rok 1731 dowiadujemy się,
że niektórzy trudnili się handlem niewolnikami; w t y m też czasie nakazano lokal¬
nym władzom, żeby nie pozwalały włóczyć się Cyganom w głębi kraju. Ale, co cie¬
kawe, w połowie tego stulecia gubernator Angoli dwukrotnie zwracał się do metro¬
polii z propozycją przysłania Cyganów jako osadników, wraz z żonami, argumentując,
że mieli największe kwalifikacje, by stać się kawalerzystami, a przy t y m znosili miejs¬
cowy klimat lepiej niż inni i „nie stwierdzono, żeby zachowywali się nagannie",
w przeciwieństwie d o białych Portugalczyków, wśród których było mnóstwo zło¬
dziei, ludzi bez honoru, nieposłusznych i leniwych (Lopes da Costa 1999, s. 67-68).
Podkreślmy: sugestia nie dotyczyła jednostek występnych, skazanych na zesłanie.
To nadzwyczaj intrygująca kwestia: „cywilizowanie" afrykańskich posiadłości za po¬
średnictwem Cyganów, odróżniających się o d Portugalczyków uczciwością i god¬
nym zachowaniem. Uboga jest nasza wiedza o Cyganach w Afryce . Ale nawet przy¬
toczone t u informacje prowokują d o stawiania dalszych pytań, na które nie znamy
6

6

N i e zdołaliśmy d o t r z e ć do artykułu Cariosa Cauto, Presenca cigana na colonizacao de Angola, „Boletim

do I n s t i t u t o de Investigacao Científica de A n g o l a " , Luanda, 1971, v o l . 8 (2), s. 137-144; p r z e d r u k w :
Studia, Lisboa, 1973, nr 36, s. 107-116.

302

�Jak Cyganie świat zdobywali.

odpowiedzi. C o stało się z deportowanymi? C z y udało i m się wrócić d o Europy,
czy wymieszali się z ludnością miejscową lub raczej - jak to było w amerykańskich
koloniach - z innymi przybyszami z metropolii?
Na pewno odwiedzali Cyganie kontynent afrykański w czasach współczesnych.
W archiwum we Lwowie przechowywany jest pisany po polsku list, opatrzony datą
4 sierpnia 1937 r., wysłany z Johannesburga do rezydującego we Lwowie metropoli¬
ty Kościoła greckokatolickiego: „Nie posiadając adresu niedawno ukoronowanego
przez Jego Eminencję, Króla Cyganów, Janusza Kwieka, pozwalam sobie załączyć
przy niniejszym list do niego zaadresowany, z uprzejmą prośbą o łaskawe odesłanie go
na odpowiedni adres, który jest niechybnie Jego Eminencji znany Z góry najuprzej¬
miej Jego Eminencji dziękując, pozostaję z wysokim szacunkiem, Leo John" .
7

Z akt lwowskich wynika, że list przesłany został z Lwowa do Warszawy d o met­
ropolitalnej cerkwi prawosławnej na Pradze - można przypuszczać, że wraz z dołą¬
czonym listem adresowanym d o Janusza Kwieka - Leo John nie wiedział, że to
właśnie zwierzchnik praskiej cerkwi dokonał aktu koronacji. D o k u m e n t ten prowo¬
kuje d o postawienia przynajmniej kilku pytań, zaczynając o d podstawowego: jak
Leo John dowiedział się w Afryce Południowej o koronacji Kwieka? W jaki sposób
komunikowały się cygańskie grupy - za pośrednictwem poczty czy kuriera? Z e
wspomnień Yoorsa (1973) wiemy że w Europie często korzystali z telefonów, ale
musieli wiedzieć, gdzie i kiedy zastaną osoby, z którymi chcą się kontaktować.
W t y m przypadku raczej było t o niemożliwe. A wreszcie: k i m był autor listu, wła¬
dający przy t y m językiem polskim (chyba że ktoś wyręczył go w pisaniu po pol¬
sku), i skąd wziął się na południowym krańcu Afryki? C o go tam zagnało? Był sam
czy z rodziną, a może z większą grupą ziomków? I jak potoczyły się dalej jego losy
- pozostał w Afryce czy przemieścił się d o innego kraju?

Azja
Jeszcze więcej wątpliwości budzą doniesienia o C y g a n a c h a z j a t y c k i c h , np.:
„Na Cejlonie żyje kilkaset rodzin Cyganów. To wychodźcy z Indii Południowych,
posługują się językiem telugu. Mieszkają w szałasach krytych liśćmi palmowymi,
ich tabory pozostają na jednym miejscu kilka dni, potem wędrują dalej" (Narody...
1963, s. 878). I o tej samej wyspie: „pokaz kobr i tresowanych małp jest głównym
źródłem utrzymania Cyganów, kobiety zajmują się wróżeniem. Prócz tego Cyganie
sprzedają amulety polują i łowią r y b y " (Koczniew 1965, s. 140). N i e sposób się zo¬
rientować, czy przytoczone informacje odnoszą się rzeczywiście do Cyganów. Tryb
życia związany ze zmianą miejsca pobytu, wróżenie, pokazywanie tresowanych
małp, nie wystarcza, b y uznać, że chodzi właśnie o nich, a nie jakąś inną grupę ko¬
czowniczą. Także żyjące w A z j i Przedniej rozmaite grupy koczownicze nazywane

7

C e n t r a l n y j Derżawnyj Istoryćnyj A r c h i v m . Lviv, F o n d nr 408, opis nr 1, sprawa nr 619.

303

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

są Cyganami. Mechanizm skojarzeń, jak wynika z prac dotyczących Iraku, Iranu,
Syrii, jest podobny (Haditi 1979, s. 19; Trubeckoj 1966, s. 113-114).
Z drugiej strony istnieją wiarygodne świadectwa cygańskich wędrówek po t y m
ogromnym kontynencie, których zasięg i rozmach wprawia w zdumienie. W jakim
celu bowiem zapuszczali się w niekiedy bardzo odległe i mało gościnne okolice?
Dziś wiemy że choć na ziemiach polskich pojedynczy Cyganie pojawili się już
na początku X V stulecia, wiadomości o wędrujących grupach pochodzą dopiero
z pierwszej połowy X V I w. Najwcześniej, w 1533 r., ich obecność odnotowano na
ziemi połockiej, położonej na dalekich peryferiach Rzeczypospolitej. Przez ziemie
polskie część przybyszów wędrowała dalej ku wschodowi. Naleciałości z języka
niemieckiego w języku Cyganów rosyjskich oraz chronologicznie późniejsze z ję¬
zyka polskiego wskazują na trasę peregrynacji.
Europejska część Rosji nie stała się kresem wędrówek. W 1721 r. szkocki dyplo¬
mata, lekarz i podróżnik John Bell odnotował obecność Cyganów w Tobolsku,
w zachodniej Syberii. Wędrowali całymi rodzinami, wraz z dziećmi, bagaże prze¬
wozili na koniach. M i e l i przybyć z Polski, a zmierzali d o . . . C h i n . Rosyjskie władze
nie zezwoliły na kontynuowanie podróży z powodu braku paszportów i grupa mu¬
siała zawrócić . Jest to pierwsza informacja, którą znamy o obecności Cyganów na
Syberii, chociaż mogli się tam pojawić i wcześniej. Nasuwa się pytanie: co ich skło¬
niło do podjęcia wędrówki? Czy rzeczywiście kierowali się do Chin, a jeśli tak, to po
co? C z y zdawali sobie sprawę z trudów podróży? Syberia nie była w t y m czasie o b ­
szarem sprzyjającym wędrowaniu ani też nie przyciągała atrakcyjnością nielicznych
miast. Leżący nad Irtyszem, dopływem O b u , Tobolsk znajduje się około 2500 k m
na wschód od Moskwy,- w czasach Bella żyli tam głównie Czuwasze, sieć gościńców
nie była zbyt rozwinięta, a wędrówka zapewne nie zawsze bezpieczna. Dlaczego
więc ruszyli w drogę?
8

Tysiąc kilometrów dalej na wschód położone jest miasto Tomsk, nad Obem. W jed­
nej z okolicznych wsi urodził się autor wydanej w 1978 r. po polsku książki Z plemie­
nia Cedru . Aleksander Szełudiakow - jak podaje notka biograficzna - spędził dzie9

8

„During our stay in T O B O L S K Y [sic], I was informed, that a large t r o o p of gipsies had been lately

at that place, t o the number of sixty and upwards, consisting of men, w o m e n , and children. T h e R U S ­
S I A N S call these vagabonds tziggany T h e i r f o r r y baggage was carried on horses and asses. T h e arrival
of so many strangers being reported t o Mr. P E T R O F F S O L O V O Y the vice governor, he sent for some
of the chief of gang, and demanded w h i t h e r t h e y were going? t h e y answered h i m , t o C H I N A , u p o n
w h i c h he t o l d t h e m , he c o u l d n o t p e r m i t t h e m t o proceed any farther eastward, as t h e y had no pass­
p o r t , and ordered t h e m t o r e t u r n t o t h e place whence t h e y came. It seems these people had reamed,
in small parties, during the summer season, cross the vast countries between P O L A N D and this place,
subsisting themselves on what t h e y could find, and on felling trinkets, and telling fortunes t o the c o u n t r y
people. But T O B O L S K Y , being the place of rendezvous, was the end of their long journey eastwards, and
they, w i t h no small regret, were obliged t o t u r n their faces t o the west again" (Bell 1763, t. I I , s. 157-158).
9

Tytuł oryginału: Jz plemieni Kiedra.

304

�Jak Cyganie świat zdobywali.

ciństwo pośród Ewenków i Chantów, zamieszkujących te okolice jeszcze przed p o ­
jawieniem się Rosjan. W książce znajdujemy opowieść o miejscowym malarzu i na¬
malowanym przez niego obrazie, przedstawiającym stojące nad brzegiem rzeki
czumy, przewrócone d o góry dnem łodzie, suszące się sieci i ogniska, przy których
siedzą palący fajki Ewenkowie i Cyganie. Malarz opowiadał autorowi, że na Syberii
„niejednokrotnie spotykał się w swoich podróżach z żeglującymi Cyganami".
Wspomniał też opowieść pewnego starego Cygana, dotyczącą czasów sprzed rewo¬
lucji październikowej:
na w i o s n ę k o c z o w a l i ś m y na ł o d z i a c h p o leśnych p u s t k o w i a c h w ślad za ajentami
s k u p u j ą c y m i f u t e r k a . [ . . . ] Z a h a n d l a r z a m i podążała i nasza b r a ć , b o g d y C y g a n k i szamaniły E w e n k o m , w r ó ż y ł y d o b r e życie, p o m y ś l n e ł o w y t a m c i raz p o raz w r z u c a l i
w r ó ż k o m d o w o r k ó w t o s k ó r k ę gronostaja, t o p o p i e l i c y . W lecie C y g a n i e p r z e n o s i l i
się na łowiska n a d r z e c z n e b y s t r z y n y na z a r o b e k ( S z e ł u d i a k o w 1978, s. 2 1 3 - 2 1 9 ) .

Trudno powiedzieć, w jakim stopniu autor odwoływał się do zasłyszanych opo¬
wieści, w jakim zaś wymyślił te sceny. Analizując treść książki, odnosi się wrażenie,
że wszystko nie mogło być tworem wyobraźni. Jeżeli więc przyjąć, że jest tu odbi¬
cie rzeczywistych sytuacji, to znów zadać trzeba pytanie: skąd wzięli się tam Cyga­
nie i po co zawędrowali tak daleko w głąb Syberii?
Na wschód od Kamczatki, na M o r z u Beringa, około 250 k m od wybrzeży pół­
wyspu, położony jest archipelag W y s p Komandorskich. Około 1825 r. na nieza¬
mieszkałych wyspach Kompania Rosyjsko-Amerykańska osiedliła Aleutów; celem
była eksploatacja futrzarska wysp. „Później osiedlono t u także Aleutów z wysp A n drejanowskich, Prybyłowa, Eskimosów z wyspy Kodiak, i innych - Rosjan, K o m i - Z y rian, Cyganów" (Narody... 1956, s. 987). W cytowanej pracy nie podano, jak należy
rozumieć określenie „później" - czy było to jeszcze przed rewolucją bolszewicką,
czy już w czasach radzieckich. N i e wiemy też, jaki był charakter tego osiedlenia
- karne zesłanie czy dobrowolna emigracja. Ale niezależnie od tego, znów nasuwa
się pytanie: skąd przybyli ci Cyganie, jakimi drogami wędrowali i po co wybrali się
w tak odległe rejony świata, aż na Daleki Wschód? C o skłoniło ich do osiedlenia się
na wyspach, jeśli była to migracja dobrowolna?
W trakcie badań prowadzonych na początku lat 70. X X w. w Mongolii jeden ze
stołecznych, ułanbatorskich współpracowników polskiej ekspedycji stwierdził, że
niedługo po zakończeniu I I wojny światowej, prawdopodobnie p o d koniec lat 40.,
północną częścią kraju przewędrowała z Rosji na wschód grupa Cyganów. Podobno
odnotowała to prasa, ale doniesienia nie udało się potwierdzić. O b e c n o ś ć Cy¬
ganów w Chinach sygnalizował Clebert (1961, s. 259), a choć nie były to wiado¬
mości pewne, podobne można znaleźć także w innych opracowaniach. Niestety,
brakuje dokładniejszych informacji na ten temat, chociaż akurat w przypadku gru¬
py wędrującej przez Mongolię należy sądzić, że chodziło nie o jakichś tubylczych
koczowników, lecz o wyraźnie różniących się od miejscowej ludności (m.in. antro305

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

pologicznie) Cyganów. C i byliby więc znacznie bliżej C h i n niż grupa zatrzymana
w Tobolsku w latach 20. X V I I I w. C o ich tam pognało, w jakim celu podjęli wędrów¬
kę do kraju o tak odmiennej kulturze i trudnej d o pokonania barierze językowej?

Ameryka
Pojawienie się Cyganów w Ameryce miało całkowicie odmienny charakter, chociaż
pod wieloma względami przypominało powstawanie cygańskiej diaspory w afry¬
kańskich posiadłościach Portugalczyków, było bowiem rezultatem polityki państw
europejskich kolonizujących N o w y Świat. Należała d o nich również Portugalia, o d
początku X V I w. dysponująca ogromnym obszarem na kontynencie południowo¬
amerykańskim i korzystająca z niego tak samo jak z posiadłości w Afryce. Podobnie
- jako miejsca deportacji, będących zarówno karą, jak i formą zasiedlania - trakto¬
wały później zamorskie terytoria Anglia, Francja i inne państwa. Dopiero od X I X stu¬
lecia można mówić o migracjach Cyganów do Ameryki podejmowanych z własnej
woli, wraz z tysiącami innych ludzi z różnych krajów, szukających tam możliwości
lepszego życia.
Historia odkrywania Nowego Świata przez Cyganów zaczyna się jednak w Hisz¬
panii, która nie różniła się zbytnio od reszty zachodniej Europy, jeśli chodzi o zmia¬
nę stosunku d o „pielgrzymujących Egipcjan", ale prowadziła całkowicie odmienną
niż Portugalia, czy potem Anglia, politykę kolonizacyjną. Pierwsi Cyganie dotarli
zresztą z Hiszpanii na Antyle, zanim wprowadzono skierowane przeciw nim re¬
strykcje, już w 1498 r., poniekąd przypadkowo, ratując własną skórę. Było t o dwóch
mężczyzn i dwie kobiety, których wymieniono na liście pasażerów jednego ze
statków wchodzących w skład trzeciej wyprawy Krzysztofa Kolumba. Antón, M a cias, Catalina i Maria (wszyscy „z Egiptu") znaleźli się w grupie dziesięciu osób,
określonych jako homicianos (Gil 1985, s. 5, 102). N i e byli zesłańcami, jak czasem się
sądzi. Nazwą homiciano określano człowieka winnego kryminalnego czynu, który
wykupywał się od kary, najczęściej odbywając przez pewien czas i na własny koszt
służbę wojskową, na przykład w jakimś granicznym zamku. W zamian uzyskiwał
przebaczenie, a zarzuty wobec niego były anulowane na mocy specjalnego doku¬
mentu, jaki mu wystawiano (Szaszdi León-Borja 1992a, s. 589; 1992b, s. 327). Taką
procedurę, mającą na Półwyspie Iberyjskim dawną tradycję, zastosowano podczas
pierwszej wyprawy Kolumba, aby zaradzić kłopotom ze skompletowaniem załogi.
Trzecia wyprawa, której celem było dostarczenie na Hispaniolę (dzisiejszą Haiti)
dużej liczby osadników, rodziła się w jeszcze większych bólach. N a ratunek po¬
spieszyli hiszpańscy monarchowie, Izabela i Ferdynand, ogłaszając 22 czerwca 1497 r.
dwa dekrety. Jeden nakazywał sądom, by zesłaniem na Hispaniolę zastąpić dotych¬
czasową karę zesłania na jakąś wyspę lub d o pracy przy pozyskiwaniu metali szla¬
chetnych, a także banicję okresową i bezterminową. D r u g i dokument był aktem
łaski dla wszystkich, którzy d o dnia jego ogłoszenia dopuścili się różnego rodzaju
przestępstw, głównie zabójstwa lub spowodowania obrażeń cielesnych w postaci
306

�Jak Cyganie świat zdobywali...

ran; formą zadośćuczynienia było dobrowolne udanie się na Hispaniolę i okresowa
służba na własny koszt pod rozkazami Kolumba. C i , których uczynki zasługiwały na
karę śmierci, mieli pozostać na wyspie przez dwa lata; zagrożeni mniej surowymi
karami - przez rok. Po t y m okresie mogli wrócić do kraju i uzyskać całkowite o d ­
puszczenie ujawnionych win (Fernández de Navarrete 1954, t. I , nr 116, s. 425-426;
nr 120, s. 428-430).
Czworo „Egipcjan" skorzystało z królewskiego indultu i jeśli szczęśliwie dotarli
do celu (bo o ich dalszych losach nic nie wiadomo), byli nie tylko pierwszymi, lecz
być może jedynymi Cyganami, albo jednymi z nielicznych, którzy popłynęli z Hisz¬
panii do Indii Zachodnich (Szászdi León-Borja 1992b, s. 332), gdyż hiszpańscy
monarchowie zrezygnowali dość szybko ze zsyłania tam przestępców (formalnie
w 1505 r.) - nie mówiąc o „naborze" homicianos, ogłaszanym w wyjątkowych sytuacjach
- i zastąpili te incydentalne w sumie przedsięwzięcia polityką ścisłej kontroli
pasażerów, co miało uchronić Indie przed napływem „niepożądanych elementów".
Poza t y m od października 1499 r. obowiązywał w Kastylii (a nieco później także
w Aragonii) zakaz przebywania na jej terytorium Cyganów nietrudniących się zaję¬
ciem uznawanym za pożyteczne i niepodlegających jakiemuś panu. C i , którzy nie
spełniali tych warunków, powinni byli w ciągu 60 dni opuścić królestwo p o d groźbą
surowych kar i przymusowej ekspulsji.
Nie były to - co warto podkreślić za Marią Heleną Sánchez Ortegą (1994, s. 335)
- akty antycygańskie, analogiczne do tych, jakie nieco wcześniej spowodowały ekspulsję Żydów, a wiele lat później Morysków. Odnosiły się wyłącznie do Cyganów
wędrownych; pozostali, umiejący w taki czy inny sposób przystosować się do w y ­
mogów prawa, cieszyli się swobodą, a ich egzotyczne zwyczaje chętnie oglądano na
przykład podczas świąt religijnych w Granadzie w 1531, Almerii w 1589, Lorce
w 1601, Rondzie w 1615 (Martínez Martínez 2000, s. 91, przyp. 2). Dla nich droga za
ocean najprawdopodobniej nie była zamknięta, musieli jedynie, podobnie jak wszys¬
cy inni, uzyskać od urzędników królewskich zgodę na wyjazd. Wiemy np., że w pod¬
boju Meksyku uczestniczyła Cyganka, żona niejakiego Cristóbala, służącego jako
herold Hernána Cortesa (Cervantes de Salazar 1971, t. I I , s. 30). Istnieją też infor­
macje (choć wymagają one sprawdzenia) o niejakim Jorge Lealu, Cyganie kowalu,
który w 1602 r. otrzymał pozwolenie wyjazdu na Kubę. Podobne, pojedyncze ślady
pochodzą z X V I I I w. (Gómez Alfaro 1999, s. 30), lecz nic nie wskazuje na to, żeby
„ucywilizowani", a więc niewędrujący Cyganie pojawili się w hiszpańskich koloniach
w większej liczbie. Wyrażana czasem opinia, że w X V I w. „istniało nielegalne, stałe
przenikanie ze starego kontynentu w kierunku Nowego Świata, gdzie karawany cy­
gańskie mogły bez przeszkód kontynuować wędrowanie" (Torbágyi 2003, s. 140),
to tylko urojenie, wynikające z nieznajomości historycznych realiów.
O d końca X V w. wędrowni Cyganie stali się w Hiszpanii uosobieniem plagi włó­
częgostwa, co dobrze pokazuje kolejny skierowany przeciw nim dekret, z 1539 r.,
w którym zaznaczono, że razem z „Egipcjanami" włóczy się po kraju „wielu innych,
307

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

zarówno mieszkańców naszych królestw, jak też [ludzi] innych nacji, którzy przy­
jęli ich język, zwyczaje i sposób życia" (Reales Ordenanzas 1987, s. 5k). W Indiach
Zachodnich, d o których o d początku zakazano wstępu Żydom i konwertytom,
Maurom, ludziom podejrzanym o herezję i skazanym przez inkwizycję, a także ich
potomkom, Cyganie nie mieli co szukać ani wcześniej, gdy uważano ich jeszcze za
pielgrzymujących cudzoziemców (chyba że byli homicianos lub przestępcami skaza¬
nymi na zsyłkę), ani później, gdy usiłowano pozbyć się tych spośród nich, którzy
nie podporządkowali się akulturacyjnym dekretom. Być może nieufność w stosun­
ku do wszystkich „Egipcjan" była zresztą większa, niż mogłoby się zdawać (zwłasz¬
cza że wędrujących grup nie powstrzymywały kolejne zakazy i drakońskie kary),
skoro ogłoszonym 1 lutego 1570 r. dekretem stanowiono, że d o Indii nie może
popłynąć żaden (sic!) Cygan ani jego dzieci, ani słudzy a gdyby się tak stało,
należało ich stamtąd bezzwłocznie wydalić (Recopilación... 1943, t. III, s. 313).
Tę decyzję interpretowano czasem opacznie, przypuszczając, że wcześniej takie
podróże były możliwe, a nawet częste. N i e ma na to dowodów. Pierwszy ślad „nie¬
legalnych" Cyganów w hiszpańskiej Ameryce pochodzi z 15 lipca 1568 r. i łączy się
z Portugalczykami. Jest t o skierowane do wicekróla Peru rozporządzenie, w którym
monarcha informował, że według jego wiedzy w tamtejszych prowincjach przeby¬
wała duża liczba Portugalczyków i Cyganów, którzy dostali się tam bez pozwolenia
„przez Portugalię i inne obszary". Władca nakazywał wicekrólowi odesłać ich pierw­
szym statkiem d o Hiszpanii (Encinas 1945, t. I , s. 451-452) . Rezultatów tej ope¬
racji nie znamy, ale po kilkunastu latach historia się powtórzyła. 11 lutego 1581 r.
król skierował d o władz hiszpańskich w całych Indiach Zachodnich podobne roz¬
porządzenie. Tym razem źródłem niepokoju było przekonanie, z pewnością oparte
na jakichś doniesieniach, że d o Indii „przedostali się i przedostają" Cyganie oraz
włóczędzy, używający ich ubiorów i języka, którzy żyją na swój „zepsuty sposób"
wśród Indian i łatwo ich oszukują ze względu na przyrodzoną tubylcom łatwowier¬
ność. W związku z t y m nakazywano wicekrólom, przewodniczącym królewskich
audiencji, gubernatorom i wszystkim innym urzędnikom odpowiedzialnym za
przestrzeganie prawa, aby sprawdzili, czy na podległych i m terenach są „jacyś Cy¬
ganie albo [inni] leniwi włóczędzy niemający zajęcia, którzy chodziliby w ich ubio¬
rach, mówili ich językiem, wykonywali właściwe i m rzemiosła i praktykowali złe
zwyczaje, kradzieże i kłamstwa", a gdyby takich znaleziono, należało ich odesłać
przy pierwszej okazji do Hiszpanii razem z żonami, dziećmi i sługami, w przyszłoś­
ci zaś nie pozwolić i m p o d żadnym pozorem na przebywanie w Indiach ani na przy­
ległych wyspach (Recopilación...,
1943, I I , s. 360). Znamy tylko jedną odpowiedź
w tej sprawie - uspokajającą; na obszarze dzisiejszej Boliwii nie stwierdzono obec­
ności niepożądanych „gości" ( C D I A O 1864-1884, t. 18, s. 138-139).
10

10

Portugalczykom zakazano wstępu na t e r y t o r i a hiszpańskich I n d i i już w 1564 r. (Encinas 1945, t . I ,

s. 4 5 0 - 4 5 1 ) .

308

�Jak Cyganie świat zdobywali...

W Hiszpanii dopiero w X V I I I w. pojawiły się projekty aby wysłać w jakiś rejon
Ameryki przestępców, w t y m stale wędrujących po kraju Cyganów, ale - inaczej niż
w Portugalii czy Anglii - nie zyskały one aprobaty „Hiszpańskie weto dla obecności
Cyganów w N o w y m Świecie" (Gómez Alfaro 1999) traciło swą moc stopniowo w X I X w. - wraz z rozpadem hiszpańskiego imperium.
Niewykluczone, że w pogłoskach z 1568 r. było coś na rzeczy gdyż Portugalczycy
w przeciwieństwie d o Hiszpanów, traktowali swe zamorskie posiadłości jako miejs­
ca zsyłki już od końca X V w., a w następnych stuleciach mieli d o dyspozycji całą
sieć takich miejsc w Azji, Afryce i Ameryce.
Cyganie, którzy dotarli d o Portugalii najprawdopodobniej w drugiej połowie
X V w., znaleźli się na liście potencjalnych zesłańców kilkadziesiąt lat później. O d
marca 1526 r. obowiązywał ich zakaz przekraczania granic królestwa, a znajdujący się
w kraju mieli go opuścić p o d groźbą surowych kar. Zakaz wstępu i wędrowania p o ­
wtórzono w 1538 r., t y m razem objęto nim także wszystkich włóczących się „jak Cy­
ganie", niezależnie od nacji. Wprowadzono ponadto rozróżnienie na obcych, któ¬
rych po ukaraniu miano wydalać poza granice królestwa, i swoich, czyli poddanych
portugalskiego króla, którym groziło zesłanie na dwa lata d o A f r y k i . W 1557 r. po¬
nownie ogłoszono zakaz wstępu Cyganów na teren królestwa (bynajmniej nie os¬
tatni), t y m razem pod groźbą skazania na galery Tę ciężką karę chętnie wymierzano
za różne przestępstwa, ale skazani mogli odwoływać się od wyroku. Dzięki powsta­
łym w takich sytuacjach dokumentom wiadomo, że już w t y m okresie wysyłano Cy­
ganów d o Ameryki. W 1562 r. niejaki Joao Giciano, pochodzący z „królestwa grec­
kiego", mający żonę i 14 dzieci, a skazany na galery za kradzież osłów, uzyskał w ra­
mach łaski zamianę kary na kilka lat zesłania d o Brazylii. W 1574 r. inny Cygan, Joao
de Torres, po schwytaniu i skazaniu na pięć lat galer prosił króla o umożliwienie mu
natychmiastowego opuszczenia kraju lub wyjazdu do Brazylii na zawsze, razem z ż o ­
ną i dziećmi. Król zamienił karę na pięć lat zesłania i dał zgodę na zabranie rodziny
(Coelho 1892, s. 232; Lopes da Costa 1999, s. 61). Zaskakująca chęć spędzenia za
oceanem reszty życia zdaje się świadczyć, że proszący wiedział, choćby w przybli¬
żeniu, czego może się spodziewać w N o w y m Świecie. Dla niektórych była t o nawet
perspektywa kusząca, bowiem p o d koniec X V I w. żyli w Brazylii Cyganie, którzy
wyjechali tam dobrowolnie (Donovan 1992, s. 40).
Trudno powiedzieć, ilu Cyganów trafiło d o Brazylii w X V I i X V I I w. Musiała to
być liczba znaczna, gdyż ustawy, mające na celu pozbycie się ich z kraju lub przy¬
najmniej zmuszenie d o rezygnacji z wędrowania, poruszania się w grupie, mieszka­
nia blisko siebie, do porzucenia odrębnego języka, ubioru i stylu życia (łącznie z upra­
wianiem wróżbiarstwa, magii i żebractwa), ponawiano co jakiś czas. Ustawy przewi¬
dywały także zesłanie d o A f r y k i , jednak chyba najwięcej zesłańców przyjmowały
rozległe portugalskie terytoria na kontynencie południowoamerykańskim (w 1686 r.
zaczęto tam zsyłać kierowanych wcześniej do A f r y k i „synów i wnuków Portugalczy­
ków", noszących cygańskie ubiory i żyjących na ich sposób; Coelho 1892, s. 252).
309

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

Jeśli ktoś był skazany przez sąd, po odbyciu kary odzyskiwał wolność; inni od razu
urządzali się tam, jak mogli. W 1591 r. około 50-letnia Cyganka, Briana Fernández,
pochodząca z Lizbony mieszkała w mieście Salvador i prowadziła stragan ze sta­
rzyzną. W 1603 r. rada miejska Sao Paulo zatrudniła Cygankę Franciskę Rodrigues
jako sprzedawczynię (Lopes da Costa 1999, s. 72-73). Znaczący przyrost cygań­
skiej populacji w Brazylii nastąpił po roku 1718, gdy zapadła decyzja o wyłapywaniu
i zsyłaniu Cyganów, gdzie tylko się dało - od Indii, przez Afrykę, po Brazylię . N a
t y m ostatnim obszarze miały się wówczas pojawić całe cygańskie wspólnoty ( D o ­
novan 1992, s. 39). N a początku X V I I I w. o d k r y t o złoto w Minas Gerais i wydano
zakaz wstępu na ten obszar cudzoziemcom, do których zaliczono też Cyganów.
Zakaz okazał się nieskuteczny do tego stopnia, że rozważano możliwość wyłapania
ich i przetransportowania do Rio de Janeiro, a stamtąd do Angoli. Takie samo roz­
wiązanie problemu Cyganów, niechcących się dostosować d o „normalnego" życia
(osiedlić się, wykonywać konkretnego zawodu, ewentualnie zajmować się gospo¬
darstwem rolnym), zalecał w t y m czasie władzom Recife sam król. Byli i tacy którzy
za jedyne wyjście uważali odesłanie ich z powrotem d o Portugalii (Lopes da Costa
1999, s. 74-77, 83). Niemniej już w latach 60. tego samego wieku zauważono, że
spora część Cyganów, od których nie oczekiwano nic ponad to, „żeby żyli jak Por¬
tugalczycy poddani Jego Królewskiej Mości", skłonna była przystosować się d o
„porządnego życia, gdyż [w przeciwnym razie] wszędzie byli chwytani i więzieni".
Niektórzy z nich dorobili się znacznych majątków, podobno głównie na handlu nie¬
wolnikami, mimo że był on zabroniony Cyganom od 1760 r. (Coelho 1892, s. 274).
11

Przesiedlenie do A m e r y k i niekoniecznie oznaczało utratę tożsamości etnicznej
czy choćby jej ukrywanie. W 1761 r. atrakcją serii festynów w Rio de Janeiro był p o ­
kaz „tańców cygańskich", a w roku 1810 Cyganów zaproszono d o udziału w publicz¬
nym świętowaniu zaślubin córki księcia regenta z hiszpańskim infantem. Według
bardzo ostrożnego szacunku Donovana (1992, s. 43) w okresie poprzedzającym
uzyskanie niepodległości (1822 r.) żyło w Brazylii od 4 do 7 tysięcy Cyganów. To naj­
prawdopodobniej pierwsza i jedyna w t y m czasie tak duża zbiorowość cygańska na
zachodniej półkuli. Pod koniec X I X i w pierwszej połowie X X w. przybyły tam rów­
nież, na fali gigantycznej imigracji z Europy i Azji, inne grupy cygańskie.
Cyganów wysyłano do kolonii także z kilku innych krajów europejskich: Anglii,
Francji, Niderlandów. N a Wyspach Brytyjskich, gdzie w 1598 r. zamorskie teryto¬
ria umieszczono na liście najstosowniejszych miejsc zsyłki „hultajów, włóczęgów
i niepoprawnych żebraków", w połowie wieku X V I I wzmogły się akcje skierowane
przeciwko kobietom lekkiego prowadzenia, kryminalistom, włóczęgom, a wśród nich
i Cyganom. Pochwyceni, wysyłani byli za ocean jako siła robocza. Tym sposobem

11

Indie jako miejsce zesłań wskazane zostały wówczas, jak się zdaje, po raz pierwszy, czy f a k t y c z ­

nie dotarli tam Cyganie, nie w i a d o m o , gdyż brak na t o źródłowego p o t w i e r d z e n i a (Lopes da Costa,
1999, s. 60). G d y b y tak było, powróciliby w niezamierzony sposób d o swojej p r a o j c z y z n y

310

�Jak Cyganie świat zdobywali...

w 1655 r. pojawili się na plantacjach Barbadosu i Jamajki. W 1715 r. deportowano ze
Szkocji grupę Cyganów do Wirginii i jest wielce prawdopodobne, że czyniono to już
wcześniej (Brown 1929, s. 149-150). W 1648 r. rozważano w parlamencie szwedz­
kim projekt deportacji „Tattare" do N o w e j Szwecji - kolonii w Ameryce Północnej,
nad rzeką Delaware - niemniej, jak się zdaje, nie został on wprowadzony w życie
(Heymowski 1969, s. 83). W latach 1686-1689 grupy Cyganów wysyłano z Francji
do A m e r y k i Północnej na podstawie decyzji króla Ludwika XIV, który zgodził się
złagodzić karę niektórym skazanym na galery p o d warunkiem że do końca życia
pozostaną w Ameryce. Później, w 1715 r., gdy po śmierci tego króla omawiano na
forum Stanów Generalnych sprawy posiadłości francuskich za oceanem, postano¬
wiono dla przyspieszenia kolonizacji Luizjany załadować na statki i przewieźć do
Ameryki włóczęgów, żebraków i tych, na których ciążyły wyroki sądowe. Niekiedy
też sędziowie orzekali wyrok zesłania zamiast ciężkich robót w więzieniu kra¬
jowym; np. w Caen skazano grupę Cyganów, za napad na dyliżans, na zesłanie na
wyspy francuskie w Ameryce. W i a d o m o też, że w 1724 r. sąd w Poitou nakazał de­
portację grupy Cyganów na Martynikę, zaś do Luizjany wysyłano kobiety z parys¬
kich przytułków, a wśród nich i Cyganki, którym proponowano przesiedlenie do
Ameryki w charakterze żon dla osadników. W 1 7 8 8 r. władze francuskie rozważały pro¬
jekt stworzenia zamorskiej kolonii cygańskiej; prowadzono nawet rozmowy z przy¬
wódcami grup Cyganów, koczujących w lasach Lotaryngii, i podobno wyrazili oni
gotowość pozostania w służbie państwa, w prowincjach zamorskich, pod warunkiem
nieograniczania tam ich swobody Urzędy administrujące koloniami zaproponowały
Gujanę, ale projekt cygańskiej kolonii w Ameryce w końcu upadł (Clébert 1961, s. 92,
108; Vaux de Foletier 1970, s. 55-57).
Wysyłka na zamorskie terytoria praktykowana była przez wiele państw, choć tyl¬
ko trzy z nich, Portugalia, Anglia i Francja, uczyniły z deportacji istotny element
polityki społecznej wobec Cyganów. Zjawisko nasiliło się około połowy X V I I I stu­
lecia. Źródła portugalskie świadczą, że sytuacja Cyganów w koloniach nie zawsze
i nie wszędzie była nędzna. D o k u m e n t pochodzący z roku 1760 zobowiązuje d o ­
rosłych mężczyzn d o służby w wojsku lub pracy za wynagrodzeniem przy robotach
publicznych, a zabrania i m noszenia broni, handlu końmi i handlu niewolnikami.
Tymczasem jeszcze w pierwszej połowie X I X stulecia brazylijscy Cyganie trudnili
się t y m , co zabronione - mieli renomę dobrych i zręcznych handlarzy niewolników
i koni (Quintana, Floyd 1972, s. 19, 21).

Australia
Niewiele wiadomo o pierwszych Cyganach w Australii, chociaż można stwierdzić
z całą pewnością, że i tam nie pojawili się dobrowolnie. Kolonizowanie tego konty¬
nentu rozpoczęli skazańcy. W pierwszym transporcie wysłanym z W y s p Brytyj¬
skich, który wylądował w 1788 r., przynajmniej jeden człowiek uważany był za Cy­
gana. Pierwszy transport na Tasmanię wysłano w roku 1803, a wśród deportowa311

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

nych znajdował się niejaki Robert Cooper - Cygan skazany na siedem lat za zło¬
dziejstwo, który po odbyciu kary otrzymał 12 ha ziemi i zajął się hodowlą bydła (Sil¬
lers Floate 1999, s. 117). Deportacje trwały do 1868 r. i , jak się szacuje, objęły 162 ty¬
siące osób, w t y m 24 tysiące kobiet. D o tego należałoby doliczyć nieznaną liczbę
osób, które dobrowolnie udały się w ślad za skazanymi, brytyjskie prawo dawało
bowiem możliwość łączenia małżeństw, a wówczas transport współmałżonka d o
Australii opłacało państwo. Jak wielu Cyganów było wśród deportowanych - nie
wiadomo, gdyż w dokumentach sądowych nie przewidziano rubryki dotyczącej
przynależności etnicznej i wskazujące na nią informacje pojawiają się raczej przy¬
padkowo. Żmudne badania, m.in. ówczesnej prasy lokalnej, pozwalają ustalić dane
personalne i losy zaledwie części z nich (Sillers Floate 1999, s. 114-127). Pokazują
one jednocześnie, że deportacja i znalezienie się pośród wielu innych, również kar¬
nie deportowanych osób, które nie były Cyganami, prowadziło zazwyczaj do utraty
tożsamości etnicznej (Sillers Floate 1999, s. 129). Inaczej wyglądało t o zapewne
później, gdy cygańskie grupy dobrowolnie migrowały do Australii.

Wielka emigracja
Jest paradoksem, że w czasach, gdy niewolnictwo w Ameryce postrzegane było co­
raz bardziej negatywnie przez rozmaite kraje i gdy ścigano handlarzy niewolników,
w Europie istniało legalne niewolnictwo Cyganów. Tak było w Rumunii, gdzie jego
likwidacja nastąpiła dopiero w połowie X I X stulecia, na mocy aktu z 1855 r., znoszą­
cego definitywnie (przynajmniej od strony prawnej) ten proceder (Serboianu 1930,
s. 53). Wiele gromad cygańskich porzuciło wówczas osiadły tryb życia i rozpoczęło
wędrówkę, często po prostu z przyczyn ekonomicznych, w poszukiwaniu możli¬
wości zarobkowych. Jak jednak wytłumaczyć to, że po bardzo długim okresie życia
osiadłego rumuńscy Cyganie podjęli wędrówkę w nieznane, b o przecież ich wiedza
0 innym świecie niż ten, w którym dotąd żyli, była żadna? Skąd wiedzieli, jaki kieru¬
nek najlepiej obrać i co może ich czekać np. w Ameryce, dokąd część z nich nie¬
bawem ruszyła? Zapewne początkowo nie mieli większego pojęcia, gdzie się udają;
być może chcieli jedynie opuścić Rumunię. W ciągu kilku, kilkunastu lat ich gro¬
mady rozprzestrzeniły się po całej Europie (w latach 80. obserwowano ich także na
ziemiach polskich), a żywiołowość i znaczna liczebność tej fali powoduje, że w li¬
teraturze określa się ją jako „inwazję" (Salo, Salo 1977, s. 8 i n.). Dopiero na nowych
terenach zamieszkania musieli poznać potoczne wyobrażenia o możliwościach
1 nadziejach wiązanych z N o w y m Światem w wielu krajach europejskich, w których
schyłek wieku X I X był okresem niezwykłej społecznej ruchliwości. To wtedy najin­
tensywniej rozwija się trwający aż do wybuchu I wojny światowej masowy ruch emi­
gracyjny do Ameryki, a później i Australii. W t y m samym czasie opuszczają Rumu­
nię coraz nowe grupy cygańskie, aby wkrótce potem pojawić się w obu Amerykach
wraz z innymi emigrantami, wśród których nie zabrakło Cyganów zadomowionych
od wieków w środkowo-wschodniej i zachodniej Europie. Ta wielka migracja schyłku
312

�Jak Cyganie świat zdobywali...

X I X i początków X X stulecia ma w przypadku Ameryki Południowej także polskie
akcenty W wielu numerach „Gazety Polskiej w Brazylii" z lat 1910-1913 można zna­
leźć wzmianki o Cyganach, a we wspomnieniowej książce Polskie korzenie. Opowieść
o życiu polskich emigrantów w Brazylii (Wachowicz 1980, s. 189) opisano spotkanie jed­
nego z bohaterów z Cyganami i transakcję wymiany koni o tyle ułatwioną, że dwóch
z owych Cyganów mówiło po polsku.
Zagadką pozostaje, kiedy Cyganie zaczęli samodzielnie migrować d o Australii.
Niewykluczone, że stosunkowo niedawno, chociaż na ten temat wiadomo bardzo
mało. Pośród internetowych w i t r y n rozmaitych cygańskich stowarzyszeń, a działają
ich obecnie dziesiątki, znajdujemy także strony prowadzone przez Cyganów z Perth.
Kłopot z nimi polega na t y m , że podobnie jak w przypadku wielu innych grup et­
nicznych prezentujących się w Internecie, przedstawiana tam „wiedza historyczna"
jest raczej wyrazem tworzonej współcześnie mitologii etnicznej, a nie opisem dzie¬
jów. N a stronach wspomnianego stowarzyszenia możemy zobaczyć rysunki poka¬
zujące sceny z dawnego życia na kontynencie australijskim, w t y m grupy wędrujące
z wozami, nieróżniącymi się o d tych, jakie oglądano na drogach Francji i Niemiec
na początku X X w. Żadna praca historyczna czy etnologiczna nie potwierdza tych
odkryć. Wydaje się, że dopiero na przełomie lat 70. i 80. minionego stulecia Cy¬
ganie stali się w Australii bardziej zauważalni i zaczęli tworzyć większe skupiska.
Byli wśród nich także przybysze z Polski, którzy dotarli tam przez N i e m c y , trudnili
się nielegalnym handlem złotem . Czy pozostali w Australii - nie wiemy, być mo¬
że ich pobyt tam był tylko czasowy.
12

W roku 1970 ukazała się w periodyku cyganoznawczym notatka, której autor
- podający się za jedynego Cygana żyjącego na stałe na N o w e j Zelandii - wspomi­
na o spotkaniu z innym Cyganem, członkiem rosyjskiego zespołu Mojsiejewa, przy¬
byłego d o Aukland na występy. Przy okazji napisał, że kontakty z innymi Cyganami
ma tylko przypadkowo, jeśli jacyś przejeżdżają przez Nową Zelandię (Barnes 1970,
s. 1). Ale w jakim celu przyjeżdżają? Skąd przybywają i dokąd się kierują? Z n o w u
te same, natrętne pytania.

Pytania
Kwestie, które nas intrygują, pytania, które postawiliśmy, są zupełnie innej natury
niż te, które mogą interesować cygańskich aktywistów. Próba stworzenia czy też
wymyślenia nieterytorialnego narodu romskiego, wynalezienia jego historii i trady¬
cji nie wymaga rozwiązania zasygnalizowanych przez nas problemów, ponieważ od¬
wołuje się d o całkowicie odmiennych metod i procedur tworzenia wiedzy o prze¬
szłości. Nas interesuje rzeczywisty przebieg procesu „powstawania" Cyganów, ich

12

W i a d o m o ś ć uzyskana o d p r a c o w n i k a ambasady Australii w Warszawie. O konsultację zwróciła

się d o Lecha M r o z a ambasada tego kraju, w związku z pojawieniem się sporej l i c z b y przybyszów - C y ­
ganów - z Europy.

313

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

formowania się jako wspólnoty bardzo szczególnego rodzaju oraz europejskie i p o ­
zaeuropejskie dzieje tej zbiorowości. Być może nigdy nie znajdziemy dobrze uza­
sadnionych odpowiedzi na pytania, kiedy przodkowie Cyganów wywędrowali z In¬
dii, jaka była przyczyna migracji, jak przebiegała droga d o Europy. Odległe dzieje
zazwyczaj mają wiele momentów niejasnych, będących przedmiotem sporów ba¬
daczy. Ale z kolejnym etapem cygańskiej historii nie jest lepiej. Dlaczego wyruszyli
z matecznika w południowo-wschodniej Europie? Jakie czynniki decydowały o kie­
runku wędrówki? W jaki sposób dochodzili do wiedzy o bardzo odległych czasem
ziemiach? Dlaczego wybierali takie kierunki wędrówki, które nam nie wydają się ani
korzystne, ani atrakcyjne, np. Syberię? Czy decydował o t y m tylko przypadek? A jeśli
nie, to co? Jak szybko byli w stanie osiągnąć p o z i o m kompetencji umożliwiający i m
życie na nowo zajmowanym obszarze? W jaki sposób dowiadywali się niezbędnych
rzeczy, skoro o d tubylców lub o d tych, za sprawą których znaleźli się na ziemiach
wcześniej nieznanych, dzieliły ich wszelkie możliwe bariery - językowa, kulturowa,
społeczna, psychologiczna? I jak układały się stosunki migrantów przybywających
w X I X - X X w. z Cyganami zasiedziałymi już w Ameryce i Australii? W i e m y dziś
o Cyganach sporo, ale to, czego nie wiemy, warto sobie uświadamiać i co jakiś czas
przypominać w nadziei, że być może ktoś kiedyś, zainspirowany wyraźnie zaryso¬
wanymi białymi plamami, znajdzie przynajmniej na niektóre z pytań odpowiedź sa¬
tysfakcjonującą lub dającą nowy impuls d o dalszych badań.

Bibliografia
Baines A .
1976

Ethnography (Castes and Tribes), Delhi

Barany Z .
2001
The East European Qypsies in the imperial age, „Ethnic and Racial Studies", vol. 24
(1), s. 50-63
Barnes R.
1970

Gypsies in New Zealand, „Journal of the Gypsy Lore Society", v o l . X L I X ,
cz. 3 - 4

Bell J.
1763

Travels from St. Petersburg in Russia, to diverse parts of Asia, t. II, Glasgow

Brown I .
1929
The Qypsies in America, „Journal of the Gypsy Lore Society", nr 4
CDIAO
1864-1884

Colección de documentos inéditos, relativos al descubrimiento, conquista y colo­

nización de las posesiones espanolas en América y Oceania, cz. 42, M a d r i d
314

�Jak Cyganie świat zdobywali...

Cervantes de Salazar E
1971

Crónica de la Nueva España, red. M . Magallón, t. 2, M a d r i d

Clébert J.-P.
1961

Les Tziganes, Paris

Coelho A .
1892

Os Ciganos de Portugal com um estudio sobre o calao, Lisboa

Donovan Bill M .
1992

Changing Perceptions of Social Deviance: Gypsies in Early Modern Portugal and Brazil, Journal of Social History", t. 26 (1), s. 33-53
Encinas Diego de
1945
Cedulario indiano, recopilado por... Reproducción facsimil de la edición única de 1596
con estudio eíndices de A. García Gallo, t. 4, M a d r i d
Eelkin R . W
1889

Central African Gypsies, Journal of the Gypsy Lore Society", vol. I (4), s. 220-222

Eernández de Navarrete M . (red.)
1954

Colección de los viajes y descubrimientos que hicieron por mar los espanoles desde fines del
siglo XV. I. Viajes de Colón. Almirantazgo de Castilla, w: Obras de Don Martín Fernández de Navarrete, red. C. Seco Serrano, t. I , M a d r i d

G i l J.
1985

El rol del tercer viaje colombino, w: Historiografía y Bibliografía Americanista, t. 29
(1), s. 83-110

Gómez A.A.
1999

Veto espanol a la presencia de gitanos en el Nuevo Mundo, w : G ó m e z A . A . i i n .
1999, s. 9-42

G ó m e z A . A . i in.
1999

Deportaciones de gitanos, M a d r i d

Green L.G.,
1966
Poslednie tajny staroj Afriki, Moskwa
Haditi Taha Hamadi A l
1979
Al-Gagar wa-Al-Qaragfi-l-Iraq,

Bagdad

Heymowski A .
1969

Swedish Travellers and their Ancestry, Uppsala

Kenrick D
1976

A Contribution to the Early History of the Romani People, „Occasional Paper of the
Romany Institute" (London), nr 3
315

�Lech Mróz, Ryszard Tomicki

Koczniew V. I .
1965

Naselenie Cejlona, Moskwa

Lopes da Costa E.
1999

El pueblo gitano y el espacio de la colonización portuguesa, w : G ó m e z A . A . i i n .
1999, s. 43-86

Martínez Martínez M .
2000

Qitanos y moriscos: una relacion a considerar, w: Los marginados en el mundo medieval
y moderno, red. M . Desamparados Martínez San Pedro, Almería, s. 89-99

Matras Y
2004
The Role of Language in Mystifying and de-Mystifying Gypsy Identity, w: The Role
of the Romanies, red. N . Saul, S. Tebbutt, Liverpool, s. 53-78
Mróz L .
1992

Geneza Cyganów i ich kultury, Warszawa

2004

Dzieje Cyganów-Romów w Rzeczpospolitej, XV—XVJJJ,

Warszawa

Narody...
1956
1963

Narody Sibirii, Moskwa
Narody Jużnoj Azii, Moskwa

Quintana B.B., Floyd L . G .
1972

¡Qué Gitano! Gypsies of Southern Spain, N e w York

Pantoja S.
2004

Jncjuisicao, degredo e mesticagem em Angola no século XVJJJ,
Ciencia das Religioes", r. III, nr 5-6, s. 117-136

„Revista Lusófona de

Pobożniak T.
1986

Języki cygańskie, w: Języki indoeuropejskie, t. I, Warszawa

Ratzel F.
1901

Narodowiedienie, t. I I , S. Peterburg

Reales Ordenanzas...
1987 [1567] Reales Ordenanzas y Pragmáticas (1527—1567), reprint, red. E. González
Díez, Valladolid
Recopilación.
1943

Recopilación de Leyes de los Reyes de las Jndias, t. 3, M a d r i d

Salo M . T , Salo S.M.G.
1977

The Kalderas in Eastern Kanada, Ottawa

Sánchez Ortega M . H .
1994
Los gitanos espanoles desde su salida de la India hasta los primeros conflictos en la penín316

�Jak Cyganie świat zdobywali...

sula, „Espacio, T i e m p o y Forma", seria IV, H i s t o r i a M o d e r n a , t. 7,
s. 319-354
Serboianu Popp C.J.
1930

Les Tsiganes, Paris

Sillers F.S.
1999

Deportación de gitanos desde Inglaterra, 1614-1868, w : G ó m e z A . A . i in. 1999,
s. 87-129

Soulis George C.
1961

The Qypsies in the Bizantine Empire and the Balkans in the Late Middle
„Dumbarton Oaks Papers", v o l . 15

Ages,

Szászdi León-Borja I .
1992a „Omyzianos" - final de una política penal indiana, el gobierno del Comendador Lares,
w: Homenaje a Ismael Sánchez Bella, red. J. Salcedo Izu, Pamplona, s. 587-608
1992b

Destierro y perdón en las Indias (1492-1498), w: Proyección histórica de Espana en sus
tres culturas: Castilla y León, América y el Mediterráneo. I. Historia e historia de Amé­
rica, red. E.L. Sanz, Valladolid, s. 321-336

2005

Consideraciones sobre las cartas de seguro húngaras e hispanas a favor de los egipcianos,
„En la Espana Medieval", t. 28, s. 213-227

Szełudiakow A .
1978

Z plemienia Cedru, Warszawa

Torbágyi P.
2003

Qitanos húngaros en América Latina, „Acta Hispanica" (Szeged), t. 8, s. 139-144

Trubeckoj V.V.
1966

Bachtiary (osedlo-koczewyje plemena Irana), Moskwa

Vaux de Foletier F
1970

Mille ans d'histoire des Tsiganes, Paris

Wachowicz R.
1980

Polskie korzenie. Opowieść o życiu polskich emigrantów w Brazylii, Warszawa

Yoors J.
1973
Cyganie, Kraków

317

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6008" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5988">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/ffeaeb528a9d635e0bab80da2d1eb228.pdf</src>
        <authentication>d62e4cf1e83171c1d7c3449b06d45ae1</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71666">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5001</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71667">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71668">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71669">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71670">
                <text>potwory - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71671">
                <text>monstra - aspekt antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71672">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4638</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71673">
                <text>Kilka uwag o monstrach i potworach/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71674">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71675">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.184-206</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71676">
                <text>Kowalski, Piotr</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71677">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71678">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71679">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71680">
                <text>WOBEC
CIELESNOŚCI

��Piotr Kowalski
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ

Kilka uwag o monstrach i potworach
Chłopi w karczmie, niepomni na rozgrywające się obok nich dramatyczne wydarze­
nia, pełne egzystencjalnego napięcia, od czasu do czasu podnoszą się znad kufli
i dzielą sensacyjnymi doniesieniami.
C H Ł O P I Ł o ń s k i e g o r o k u , p r z e d samą wiliją, k r o w a c o ś mówiła d o M a r c i n a .
C H Ł O P I I O p o w i e d z c i e no, k u m i e .
C H Ł O P I A n o , p o s z e d ł M a r c i n d o o b o r y a k r o w a powiedziała d o niego w e d l e ż ł o ba: „ N i e jest d o b r z e , M a r c i n i e " .
C H Ł O P I I I C o nie jest d o b r z e ?
C H Ł O P I T a k ż e samo i M a r c i n ją zapytał: „ C o nie jest d o b r z e , k r o w o ? " . A k r o w a na
t o : „A tak, w o g ó l e t o n i e jest d o b r z e " - i t y l k o siano jadła. M a r c i n jeszcze t r o c h ę
p o c z e k a ł , b o myślał, ż e m o ż e co w i ę c e j p o w i e . S t o i , a ona nic, t y l k o siano je. Postał g o ­
dzinę, p o s t a ł i d w i e , aż g o n o g i zabolały i w y s z e d ł ( M r o ż e k 1983, s. 3 3 ) .

W kolejnej chwili przytomności, gdy ockną się z prawdziwie metafizycznej nie­
mocy wspomną o t y m , że Maciejowi zaskroniec wpadł do barszczu. Chłop p o ­
wiedział wtedy że nie będzie więcej jadł, i rzeczywiście nie jadł. Za czas jakiś przy¬
pomina i m się też niezwykłe zdarzenie:
C H Ł O P I Z a s i ę jeden był silny okrutnie.
C H Ł O P I I O p o w i e d z c i e no, k u m i e .
C H Ł O P I A n o , zadziwił c i się o n raz, aż się za g ł o w ę złapał...
C H Ł O P I I I T o i co, ż e się złapał za g ł o w ę ? N i e d z i w o t a .
C H Ł O P I Poczekajcie k r z y n ę . Z ł a p a ł c i się o n , a jako ż e s i l n y b y ł o k r u t n i e , głowa m u
w r ę k a c h została.
C H Ł O P I I M u s i w s z y i b y ł słaby
C H Ł O P I W s z y i b y ł słaby ale za t o w r ę k a c h silny
C H Ł O P I I I S i l n y m t e ż nie jest d o b r z e . . . ( M r o ż e k 1983, s. 5 8 ) .

Głęboka prawda, cała mądrość ludu zdaje się objawiać w tych krótkich porusze­
niach ducha, które każą przerwać chłopom bezdenną medytację swojego losu. Po­
tęga ludowych przemyśleń jest porażająca - krowy gadają, jako że są wiedzące, choć
181

�Piotr Kowalski

barany zapewne wiedzą więcej, niedobrze silnemu, bo ręce może silniejsze ma od
szyi. M i m o wszystko zatroskanie krowy sytuacją świata czy bezgłowy korpus m o ­
carza nie okazują się faktami na tyle elektryzującymi, żeby przynieść pijącym
otrzeźwienie i zmusić do podjęcia jakiejkolwiek działalności. N i e m o c chłopskich
bohaterów stanowi manifestację, jak pisywał Witkacy zaniku uczuć metafizycz­
nych - oznacza więc zgodę na oczywistość świata, niemożność dostrzeżenia cze¬
gokolwiek poza t y m , co naskórkowo doświadczane, poniechanie trudu rozumienia.
Spłaszczenie obrazu świata tłumaczy bierność, brak emocji, gotowości do zdziwie­
nia, tego niezbędnego warunku człowieczeństwa . W zaniku ciekawości, wygaśnię­
ciu odkrywczego i poruszającego zdumienia zobaczyć można symptomy tendencji
generalnych - oto przyczynek do charakterystyki sposobu bytowania „jednowy­
miarowego człowieka" , którego poznawcze i egzystencjalne problemy komplikują
się jeszcze bardziej w kontekście ponowoczesnej presji obrazów, luster i ekranów.
C h o ć na razie dramat nierozróżnialności tego, co jest rzeczywistością, i jej przed­
stawień zdaje się nie dotykać codziennego życia, to jednak dyskretnie, acz skutecz­
niej symulakry zawłaszczają coraz większe obszary doświadczenia. Gadająca kro¬
wa, zaskroniec w zupie czy bezgłowy siłacz może być medialną ciekawostką, ale
przecież nie źródłem zadumy nad dziwnością istnienia.
1

2

*
G d y w X V I w. kolekcjonerzy zaczynali tworzyć gabinety osobliwości, ich zaan­
gażowanie i pasja były symptomem zjawiska znacznie poważniejszego: zmiany sto­
sunku do Wszechświata, nowej definicji człowieka i jego miejsca w Kosmosie, a więc
najpierw - w naturze.
Natura może powoływać do istnienia różne dziwaczne formy, trafiają się pomyłki,
w y b r y k i czy nieudaczności. To one są atrakcjami w gabinetach osobliwości, w któ­
rych kolekcjonerzy zaspokajając swoją ciekawość i żądzę posiadania, układają w ga¬
blotach, w szafach i na półkach okazy fauny i flory, minerały, pozostałości po dawnej
kulturze, szczególne miejsce rezerwując dla zdumiewających kuriozów. Niejedno¬
krotnie w kolekcjach znajdowały się słoje z potworkami zanurzonymi w konserwu¬
jących płynach. Okazy zwyczajne i te, które kwestionują normę, są po to, by ukazać

1

Tę starą formułę, prowadzącą d o refleksji o potrzebie poznania i doświadczenia metafizycznego,

przypomniał w swej naukowej, i jednocześnie głęboko humanistycznej, pracy Erich F r o m m : „Jeżeli
prawdą jest, że z d o l n o ś ć d o dziwienia się jest początkiem mądrości, t o prawda ta stanowi smutny ko­
mentarz d o mądrości współczesnego człowieka. Przy w s z y s t k i c h zaletach wynikających z osiągnięcia
wysokiego stopnia literackiej i powszechnej edukacji - utraciliśmy ów dar dziwienia się czemukol­
w i e k " ( F r o m m 1972, s. 25). Książka, jak i inne ważne dzieła amerykańskiego psychoanalityka -

co

w a r t o pamiętać - powstawała w czasach pierwszej powojennej debaty o k r y z y s i e wartości, zagroże­
niach ze strony k u l t u r y masowej, niebezpieczeństwach społeczeństwa d o b r o b y t u i t d .
2

Tytuł głośnej książki H e r b e r t a Marcusego stał się skrótową prezentacją egzystencjalnych zagro­

żeń, jakie niesie ze sobą nowoczesna cywilizacja i rozwój k o n s u m p c j o n i z m u (Marcuse 1991).

182

�Kilka uwag o monstrach i potworach

wielobarwność świata; ich gromadzenie i prezentacja, wymagające poukładania
eksponatów, jednocześnie ujawniają tęsknotę za porządkiem, za taksonomią, której
przyznać wypada rangę podstawowej zasady organizującej świat.
Tym, co wypełnia gabloty gabinetów osobliwości, są przede wszystkim żmudnie
gromadzone okazy, reprezentujące klasy, grupy, gatunki roślin, zwierząt, rodzaje mi¬
nerałów i t d . Atrakcją szczególną pozostawać będą curiositates, rzeczy dziwne, zaska¬
kujące przez to, że nie udaje się ich ulokować w którymkolwiek miejscu kolekcji.
C h o ć bowiem nad wszystkim panuje idea taksonomii, to przecież kolekcjoner za¬
wsze „interesuje się przede wszystkimi wydarzeniami, rzadkimi, a nawet wyjątkowy­
mi epizodami, które według niego tworzą historię" (Pomian 2001, s. 70). T y m samym
istotą kolekcjonerskiego stosunku do świata jest z jednej strony jego uprzedmioto¬
wienie, z drugiej zaś zachłanne zawłaszczanie przez zbieracza i nasycanie znacze¬
niami wynikającymi z jego doświadczenia czy taksonomicznych przeświadczeń:
T a k kolekcjoner, jak i ocalający je [dawne k u l t u r y ] etnograf m o g l i b y się u b i e g a ć o ostat­
nie miejsce w ś r ó d o b r o ń c ó w „prawdy r z e c z y " . A u t e n t y z m [ . . . ] w y t w a r z a się b o w i e m
w trakcie usuwania przedmiotów i zwyczajów z ich bieżącej sytuacji historycznej
( C l i f f o r d 2 0 0 0 , s. 2 4 6 ) .

Curiosum to przedmiot, zjawisko czy zdarzenie, które manifestuje się szczególnie
dobitnie w działaniach kolekcjonera, albo ogólniej - w ramach wyobrażenia o po¬
znawczych powinnościach i perspektywach człowieka. Poszukiwanie osobliwości,
jakie stanowić mogłyby atrakcyjne eksponaty z coraz częściej w X V I I w. udostęp¬
nianych prywatnych zbiorów, wpisuje się w ogólną tendencję epoki - o t o tworzy
się formacja nazywana „kulturą ciekawości". Podejmowane wówczas próby opisania
i poznania świata wynikają z dostrzeżenia zbyt wielkiej liczby faktów, które nie pa¬
sują d o ustabilizowanego wcześniejszego obrazu świata. Ciekawość definiuje się
wówczas jako pasję, która bywa ryzykowna, bo zmusza do przekraczania granic po¬
znania, naruszenia standardów, a nawet naruszania podziałów na dyscypliny pozna­
nia i gatunki pisarstwa. W wypowiedziach ówczesnych uczonych wyraźnie rysują
się konsekwencje ciekawości: to emocjonalne pobudzenie i fascynacja, to zdumienie,
które wstrzymuje oddech i wywołuje wypieki na twarzy.. .(Kenny 2004, s. 41-47).
Curiosum odpowiada ciekawości, ale na poziomie poznawanej rzeczywistości - to
w niej samej przecież tkwią źródła poznawczych pasji, które wywołują wątpliwości
etyczne i religijne: czy taka ciekawość nie wiedzie do postaw niebezpiecznych
i grzesznych? C z y skupienie na curiosum, na czymś, co samym swoim skandalicznym
istnieniem każe wziąć w ironiczny cudzysłów dogmatyczne prawdy o świecie, nie
prowadzi do kwestionowania spraw o wiele istotniejszych?
Niedorzeczności natury owe poszukiwane, gromadzone i chętnie opisywane raritates, przez swe nieoczekiwane, niemożliwe istnienie prowokują d o poszukiwania
ukrytego ładu, innego niż ten, który znany jest z doświadczenia i rutyny codziennoś¬
ci, ale też odmiennego od wizji sankcjonowanej przez naukę i Kościół. Naruszenie
183

�Piotr Kowalski

porządku, dziwaczny w y b r y k natury porządek ten poddaje szczególnie spektaku¬
larnej próbie odporności. Skandal istnienia monstrów wymaga uporu w poszukiwa­
niach zasad, które w ich obliczu zdają się ulegać niebezpiecznej erozji. By takie oswo­
jenie umożliwić, żeby przywrócić pewność i spokój, potrzeba ładu spełniającego się
w dostojnym rytmie regałów i gablot.
Ratujące spokój i bezpieczeństwo rutyny codzienności estetyzowanie tego, co
budzi najgłębszy, paraliżujący lęk, musi być operacją ustanawiania dystansu, odsu¬
wania źródła grozy, zamiany powodu przerażenia w przedmiot ciekawości, w rzecz
nadającą się do oglądania, podziwiania, a nawet pogardliwego odrzucenia. Z cza­
sem proces estetyzowania i kolekcjonerskich zabiegów taksonomicznych doprowa¬
dzić też może do ukształtowania skutecznej ochronnej techniki marginalizowania
zagrożeń, usuwania groźnej obcości. A b y się nie bać, że niesie z sobą ryzyko rozsa¬
dzenia bezpiecznego porządku świata, trzeba ten nośnik obcości wyprowadzić po¬
za obszar ekumeny. „Klasyfikacja" bywa poręcznym chwytem, by pozbyć się tego,
co może zranić, przerazić, dotknąć, bo jest zbyt bliskie, namacalne i tkwi w samym
centrum życia obserwatora.
Taksonomie gabinetów osobliwości tkwią w t y m samym stosunku do świata,
w którego ramach powstawały wielkie systemy porządkujące cały Kosmos - Systema
Naturae (1735) Karola Linneusza jest niezwykłym dziełem pewności, że można cały
świat: rośliny i zwierzęta, umieścić w precyzyjnie skategoryzowanym systemie. Taką
samą siatką objąć można także i człowieka, porządkując rasy występujące na świe¬
cie. O p t y m i z m poznawczy twórców „wielkich narracji", jakimi są naukowe systema¬
tyki, nie powinien przesłonić ich możliwych, dwuznacznych konsekwencji. Różni¬
cowanie świata, wytyczanie rodzajowych granic służy też nazbyt często do budowa¬
nia hierarchii, układania „eksponatów" wedle „naukowych" taksonomii, spod których
wyglądają także decyzje aksjologiczne.
*

Staropolscy pamiętnikarze i kronikarze zapisali w swych dziełach niezwykły
obraz świata i historii. W ich zapisach można odnaleźć wydarzenia istotne w planie
historycznym - najbliższej okolicy, księstwa, państwa, czasem Europy czy świata.
N o t a t k i o nich sąsiadują z tym, co dotyczyło prywatnych doświadczeń autorów, ro¬
dzinnych perypetii, urodzin, chorób, ślubów, zgonów... Nierzadkie bywały infor¬
macje innej zupełnie natury:
T e g o ż r o k u p o jesień u G a b r i e l a Sałtyska, półrolnika w e w s i C i ś c u w farze m i l o w s k i e j ,
W e r o n i k a żona j e g o urodziła t r o j e d z i e c i , samych s y n ó w j e d n y m u r o d z e n i e m . Z k t ó ­
r y c h d w u o k r z c z o n o , a t r z e c i n i e ż y w y u r o d z i ł się. Z a K r a k o w e m zaś t e g o r o k u

1727

dnia 23 k w i e t n i a w e w s i N i e d ź w i e d z i u z a g r o d n i c z k a urodziła d w u c h ł o p c z y k ó w z s o b ą
z r o ś n i ę t y c h o j e d n y c h w n ę t r z n o ś c i a c h i sercu, co z n a c z y ł j e d e n p ę p e k i prążka s p o ­
jona, a te l e d w o o k r z c z o n o , j e d n e m u W o j c i e c h e m , a d r u g i e g o Jerzem. A te w z i ę t o ja­
ko j e d n o m o n s t r u m d o A k a d e m i e j K r a k o w s k i e j i n a p u ś c i w s z y s p i r i t u v i n i dla dalszej

184

�Kilka uwag o monstrach i potworach

k o n s e r w a c y j e j [ i ] o d m a l o w a w s z y , z a c h o w a n o . Z n o w u t e g o ż r o k u 1727 d n i a 7 czerw¬
ca m i e s z c z k a k r a k o w s k a urodziła płód, k t ó r e miało g ł o w ę c z ł o w i e c z ą a t w a r z świnią,
kły w i e l k i e , usta szerokie, w nosie d z i u r e k nie było, płuca na w i e r z c h u p r z y r o s ł e ; za¬
l e d w i e okrzczone, umarło. A t o z tej o k a z y j e j p r z y d a ł o się, że w t y m d o m u w y m a l o w a ­
n y b y ł Z y d na świni j a d ą c y i tak z a p a t r z y w s z y się żona, t a k i e urodziła p o d o b i e ń s t w o
( K o m o n i e c k i 1987, s. 5 6 6 ) .

Kronikarz w jednej notatce zgromadził informacje o serii podobnych, bulwersu¬
jących zdarzeń, podobnych do tych, które nie były w stanie obudzić Mrożkowskich
chłopów. Wiadomości o monstrach poruszały żyjących w świecie, w którym nie było
miejsca na przypadkowe zdarzenia - choć niektóre notatki nie zostały opatrzone
komentarzem, to jednak rozpoznanie sensu ostatniego ze zdarzeń wyraźnie poka¬
zuje, że poszukiwanie znaczenia było zadaniem nie tylko poznawczo, ale także eg¬
zystencjalnie istotnym. A tropów interpretacyjnych jest wiele - najprostszym jest
odwołanie do przeświadczenia o skutkach zapatrzenia się przez kobietę ciężarną.
Monstrum było przerażające, bo budziło inne jeszcze skojarzenia - ta hybryda ludzko-zwierzęca nie miała dziurek w nosie, co było jednym z symptomów demonicz¬
nych koligacji. Z y d na świni i diabelskie elementy potwora otwierają kolejne moż¬
liwe drogi poszukiwania znaczeń.
O funkcji podobnych zapisów wiele mówi poetyka pamiętników i kronik, która
pozwala na zestawienia ich z działaniami kolekcjonerów. I tak nawet „portrety ludzi,
ich psychologia, refleksja filozoficzna, wreszcie tło opisowe są w nich słabiej r o z w i ­
nięte w porównaniu z pierwszorzędnym znaczeniem rejestracji zdarzeń" (Rytel 1962,
s. 62). To zdarzenia wraz z okolicznościami (Michałowska 1970, s. 160-161) były
zbierane przez pisarzy - są niczym przedmioty w gablotach gabinetów osobliwości.
To kolekcjonowanie zdarzeń wydaje się dobrze tłumaczyć jako przedłużenie myśle¬
nia w ramach kultury oralnej, której liczne ślady znajdują się w prozie pamiętnikar¬
skiej i kronikarskiej (Kowalski 2006) - to przecież dzięki zapamiętanym zdarze¬
niom przechowywane są w tamtej kulturze prawdy i informacje społecznie ważne
(Assmann 2008, s. 5 3 - 5 4 ) .
*
C o znaczą owe zapisy, uwaga poświęcana i m przez tych, którzy przede wszyst¬
kim pisują o historii lokalnej i wielkiej bądź prowadzą księgę przypadków swoich
i najbliższej rodziny? Jakie były kształty potocznego imaginarium w tamtej dobie,
jakie mechanizmy rządziły ówczesnymi procedurami tłumaczenia świata, według
jakich standardów nadawano sens elementom rzeczywistości - przedmiotom, zja¬
wiskom, postaciom itd.?
Dwie lekcje świata wydają się szczególnie ważne: z jednej strony to wyobrażenie
religijne, w którym za pomocą pojęcia grzechu tłumaczy się wszelkie anomalie po¬
jawiające się w świecie i nadaje i m sens albo kary albo signum zbliżających się klęsk.
Z drugiej strony działają już mechanizmy kultury ciekawości, którą wiązać trzeba
185

�Piotr Kowalski

z taksonomicznymi nadziejami ówczesnych uczonych. C h o ć myśl naukowa nieko­
niecznie inspiruje myślenie potoczne, to jednak wyrasta na gruncie pewnych stan­
dardów wyobrażeniowych, jakie w potoczności są dostępne, poza t y m zaś historia
naturalna obecna była w kulturze europejskiej od wielu już wieków.
Załamanie koniunktury ekonomicznej, klęski żywiołowe, plagi, wojny i wszelkie
inne czynniki prowadzące do utraty poczucia bezpieczeństwa często wiodą do kryzy­
su świadomości. Swoją dramatyczną rolę odegrał także Kościół, w którego działaniach
propagandowych, zwłaszcza w czasach kontrreformacji, szczególnie w nauczaniu
w poetyce „kaznodziejstwa strachu", wizje eschatologiczne, w zamyśle dyscyplinują­
ce, raczej pogłębiały lęk i dezorientację. W dyskursie ówczesnej pedagogii często
pojawiały się rzeczy dziwne i straszne. Wykładnia niezwykłych zjawisk i anomalii w y ­
dawała się nietrudna do wyprowadzenia: to grzech spowodował chaos i pomiesza¬
nie w naturze.
S k o r o na tej z i e m i jest t y l u s z a l e ń c ó w , iż z a m ę t , j a k i t u panuje, s t a n o w i j a k b y z a p o ­
w i e d ź p o m i e s z a n i a w p i e k l e - k t ó r e jest m i e j s c e m chaosu par excellence - c ó ż d z i w ­
nego, że m a m y uczucie, j a k b y n a t u r a l n y p o r z ą d e k świata t a k ż e stracił „ z d r o w y " r o z s ą ­
dek? G r z e c h c z ł o w i e k a r o z c i ą g n ą ł się na naturę, k t ó r a za p r z y z w o l e n i e m B o ż y m i dla
p o u c z e n i a g r z e s z n i k ó w zdaje się o g a r n i ę t a „dziwnym s z a l e ń s t w e m " . Pozwala ona so­
b i e na „tysiąc działań s p r z e c z n y c h m i ę d z y s o b ą l u b n i e p o d o b n y c h d o siebie". R ó ż n o ­
r o d n o ś ć o b r a c a się w n i e d o r z e c z n e „mieszaniny": m a c i o r a „oprosiła się", w y d a j ą c na
świat w i e p r z k a o l u d z k i m o b l i c z u ; t o z n o w u m a m y r y b ę o ł b i e lwa i p ł a c z ą c ą jak c z ł o ­
w i e k . Te p o t w o r n o ś c i są ilustracją g r z e c h u . ( D e l u m e a u 1994, s. 196; z o b . t a k ż e S c h i n ­
d l e r 2 0 0 2 , s. 3 7 2 - 4 4 9 ) .

Monstra opisywano od dawna - nowożytni komentatorzy do wykorzystania mie­
li dzieła różne - od przekazów mitologicznych po uznane dzieła naukowe i kompen­
dia symbolograficzne. Sięgano d o Arystotelesa, czytywano Pliniusza. Monstra i be­
stie zadomowiły się w wyobraźni średniowiecznej, kiedy stopniowo, dzięki pracy
Kościoła, dokonywało się głębokie przekształcenie bóstw pogańskich i ich ikono¬
grafii w demony w przedstawienia szatanów i ich popleczników . Monstra, potwory
hybrydy z zoologii mitologicznej, z obszaru zaświatów, istot związanych np. z ry¬
tami inicjacyjnymi, przesunięto do demonologii i związano z grzesznymi pokuszeniami, z działaniami diabła albo czarownic, wymierzonymi przeciwko człowiekowi.
Monstra mitologiczne nie miały aksjologicznego nacechowania - potwory w chrześ¬
cijańskiej wizji świata mają już jednoznacznie negatywne wartościowanie. Bywają
przedstawiane jako konsekwencje grzechu, np. jako efekt bestialstwa, seksualnego po¬
łączenia człowieka i zwierzęcia. Trwałość połączeń monstrualności - animalności - be¬
stialstwa - demoniczności i t d . wciąż czeka na swojego badacza.
3

3

O roli zwierzęcych i h y b r y d y c z n y c h wcieleń w wyobrażeniach czarownic i szatana zob. G i n z b u r g

1991, s. 182-204. O popularnej ikonografii demonów z m o t y w a m i zwierzęcymi zob. W a r d i Steeds 2008.

186

�Kilka uwag o monstrach i potworach

Łączenie monstrualności i demoniczności, a następnie grzeszności pozwoliło na
dodanie kolejnych wyobrażeń, znaczeń i połączeń, co nasilało się szczególne w mo¬
mentach społecznych, politycznych i egzystencjalnych kryzysów, w które w Europie
obfitowały wieki X V I I i X V I I I . I nie jest łatwe, a może nawet jest niewykonalne zwe­
ryfikowanie poruszających wypadków, o których wiele mówiono i pisano w pełnych
grozy i oburzenia broszurach. Czy stało się tak naprawdę, że urodziły się dzieci bez
głowy? Czy relacje świadków są wiarygodne, czy też należą do argumentacji polityczno-propagandowej? Czy widziano takie przerażające monstra, czy też wyobraże¬
nie było na tyle sugestywne, że spodziewano się je zobaczyć?
O t o np. Anglia około 1640 r. żyła doniesieniami o przyjściu na świat dziecka bez
głowy. W jarmarcznych drukach i politycznych pamfletach przedstawiono historię
kobiety, która dziecko takie powiła. Opowiadano o katoliczce, której zwyrodniałe
obyczaje i grzeszne życie zostało napiętnowane zdumiewającym porodem. Kato¬
licy odpowiedzieli opowieścią o zbrodniach protestantów, zdziczeniu obyczajów,
których skutkami są kolejne monstra. W ferworze publicznej awantury na rycinach
przedstawiających przywódców religijnych prezentuje się ich z ogonami i innymi
zwierzęcymi atrybutami. Opowieści o bezgłowych noworodkach służyły tworzeniu
„sugestywnego obrazu kobiecego szaleństwa, błędów katolików i koneksji z czarow­
nicami" (Crossy 2004, s. 53). Podejmowały „problem kontroli nad wyzwalającymi
się kobietami w czasie, kiedy patriarchalna dyscyplina, podobnie jak inne formy au­
torytetu, wydawały się rozsypywać" (Crossy 2004, s. 54). Konflikty społeczne, woj¬
na wyznaniowa i monstrualność pozostawały w ścisłym związku. C h o ć za każdym
razem miały precyzyjnie zdefiniowanego zwyrodniałego wroga, to łączyły je wspól¬
ne wyobrażenia na temat kobiecej niesforności i podatności na demoralizację.
Monstra pojawiające się w dyskursie publicystycznym były sugestywnymi figu¬
rami diagnozy stanu świata i społeczeństwa. Służyły wskazywaniu przykładów spo­
łecznej patologii, upadku religijności i wykroczenia poza naturalny porządek. Pisa¬
rze, prezentując w popularnych broszurach monstrualne noworodki i znajdując
oparcie w standardach normalności, traktowali je jako „znaki tego, że to świat stanął
na głowie".
„Związek między monstrualnymi istotami a monstrualnymi zachowaniami" (Cro­
ssy 2004, s. 48) wydawać się musiał sprawą „naturalną", wpisaną w porządek świata.
To, co kulturowe i społeczne, podlegało więc somatyzacji - obyczaje i ciało, cieles¬
ność, biologiczność znajdowało się na jednej płaszczyźnie dyskursu. Monstrualność, poza kontekstem myśli mitycznej, gdzie była wpisana w porządek zaświatów
(więcej: Kowalski 2000), stawała się argumentem politycznym, już na poziomie
zmetaforyzowanych sensów słów i obrazów. W Nowych Atenach ks. Benedykt
Chmielowski rozdział zatytułowany O innych cudownych i osobliwych ludziach w świecie
4

4

W ten sposób m o n s t r u m stawało się e l e m e n t e m m i t o l o g i z a c j i w r o z u m i e n i u Barthes'owskim,

jako zamiana porządku n a t u r y i k u l t u r y (Barthes 2000).

187

�Piotr Kowalski

to jest o Anacephalach alias bez głowy, o Cynocephalach alias psią głową mających i o innych dzi­
wnej formy ludziach wypełnił informacjami o t y m , że
N a g ó r a c h i n d y j s k i c h znajdują się l u d z i e z głowami p s i e m i i g ł o s e m p s i m , alias szcze­
k a n i e m . [ . . . ] W M o s k i e w s k i m zaś państwie, w k r a j u L u k o m o r a d o S a m o i e d y i należą­
c y m koło r z e k i T a c h n i n l u d z i e się znajdują obrośli o psiej głowie, r y b a t a k ż e w r z e c e
w s p o m n i a n e j łowi się g ł o w ę , g ę b ę , nos, o c z y r ę c e l u d z k i e mająca, jako t a m e c z n i k r a j o p i s y światu oznajmują; w t e j ż e k r a i n i e na z i m ę l u d z i e zamierają, si c e r d e n d u m . [ . . . ]
L u d z i e na P ó ł n o c n y c h Insułach się z n a j d u j ą c y t a k w i e l k i e u s z y mają, ż e c a ł e ciało,
k i e d y t e g o p o t r z e b a pokrywają, co r o z u m i e m c z y n i ą o d s ł o t y i w i a t r ó w tej z a ż y w a j ą c
o d n a t u r y s o b i e p o z w o l o n e j o p o ń c z y a l b o [ . . . ] takową się przykrywają kołdrą b ę d ą c
zawsze n a g i e m i ( C h m i e l o w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 9 1 - 9 5 ) .

Dyskredytując przedstawicieli obcych nacji czy polityków, przypisuje się i m
hybrydyczne formy rozpoznaje animalne właściwości, obdarza epitetami, które
mają źródła często alegoryczne i sprawdzają się w gestach odrzucenia. Przekonujące
musiały być epitety sugerujące rzeczywistą monstrualność opozycji, parlamentu,
przedstawicieli Kościoła i t d .
Propagandowe mieszanie porządków i używanie w nauczaniu czy socjalizacji
stereotypowych wyobrażeń z przesunięciem semantycznym oznacza uczenie
pożądanego widzenia rzeczywistości, z ich pomocą wdrukowuje w podświadomość
pewne metody interpretacji świata, uczy dostrzegania czegoś i uruchamiania podej¬
rzliwości wobec innych.
Interpretacja monstrualności w ramach myślenia magicznego, religijnego, prze¬
niesiona do debaty politycznej współistniała z „kulturą ciekawości". Kolekcjoner¬
skie taksonomie są jednym z przykładów takich zabiegów porządkujących, u któ¬
rych podstaw leży przeświadczenie o istnieniu takiego porządku i o konieczności
lokowania każdego przedmiotu czy zjawiska w odpowiednim miejscu siatki takso¬
nomicznej. Fascynujące zbieraczy curiositates nie mają zatem znamion cudowności,
lecz raczej okazują się ekstremalną próbą falsyfikowalności porządku taksonomicz¬
nego.
W pamiętnikach i kronikach zobaczyć można swoiste kolekcje, których jednost¬
kami katalogowymi są zdarzenia. Kolekcjonuje się przypadki mogące być świadect¬
wem naruszenia ładu świata, który został nie tylko rozpoznany opisany i zadekreto¬
wany w naukowych systematykach, lecz także sprawdzony w praktykach życia
codziennego.
*
Pisarskie decyzje rozstrzygają o t y m , co pozostanie w społecznej pamięci jako
informacja znacząca, powiązana z prawdami istotnymi dla społeczności, czy może
nawet świata. Piszący nadaje rangę zdarzeniom: spośród tego, co działo się w da¬
nym roku, wybiera jedynie kilka, czasem kilkanaście istotnych, jego zdaniem, zda188

�Kilka uwag o monstrach i potworach

rzeń-opowieści. Takie raritates na tyle go poruszają, że chce, by pozostały w zaso¬
bach pamięci potomnych, by świadczyły o t y m , ile ważnych spraw rozgrywało się
w okolicy, w której mieszkał. Poświęcone zdarzeniom mikronarracje są wyodręb¬
nionymi jednostkami tekstowymi: to informacja wydzielona akapitem, podobieńst¬
wem inicjalnych słów (np. wskazaniem czasu, nawet dnia tygodnia) i umieszczona
w serii podobnych akapitów-wyliczeń. Jak w muzealnej gablocie - ma swój indeks,
chronologię, ale najczęściej także nie ma dalszego ciągu. Bywa i tak, że dziejopis
chce ten dalszy ciąg ustalić - próbując się z klasyfikacją, musi wykroczyć poza po¬
rządek historii naturalnej. Czytać należy wszak uważnie Księgę Stworzenia, by
uchwycić nie tylko boski plan, harmonię tego, co w Naturze, ale pamiętając o do¬
świadczeniu alegorezy i wciąż atrakcyjnych praktykach różnego w proweniencji
prognostykarstwa, szukać znaczeń, przesłań, które zakodowane zostały w t y m , co
w spektakularny sposób naruszało normę. Wykroczenie poza porządek, złamanie ta¬
ksonomii skupia uwagę obserwatora: to, co odmienne, zawsze jest bogate w treści
- trzeba tylko odnaleźć nie zawsze jawne przesłania tego, co przyciągnęło wzrok.
T e g o ż r o k u [1705 - P K . ] 7 J u n i i w d z i e ń Ś w i ę t e j T r ó j c e u M a t i a s z a S t a n k o w i c z a ,
m i e s z c z a n i n a ż y w i e c k i e g o kokosz a l b o k u r a wysiedziała jaj 13, z k t ó r y c h j e d n o kur¬
c z ę w y k l u ł o się o d w u pyskach, a o t r z e c h o k a c h , c z e m u się d z i w o w a n o . K t ó r e mon¬
s t r u m wyjawiło się, b o k o n t r y b u c j a s z w e d z k a nastąpiła n i e z n o ś n a na m i a s t o i w s i , c o
t e ż i księża musieli o n ę p ł a c i ć i u s p o k o j a ć ( C h m i e l o w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 2 9 9 ) .

Monstrualność poddaje próbie ład potocznego doświadczenia. Pojawia się
wszak tak blisko świata codziennego, że trudno ją odesłać d o zoologicznych cieka¬
wostek. Ptak o dwóch głowach jest anomalią przeczącą rutynie życia, szokuje i każe
spodziewać się nadejścia rzeczy najgorszych. Jeszcze większą grozę budzić musi
potwór urodzony z kobiety: ludzkie dziecko okazuje się nie-ludzkie, hybrydyczne,
bestialskie. Jego pojawienie się wprawia w ruch ustabilizowane wyobrażenie o świe¬
cie, destrukturalizuje ład, potwierdzony przez wiekowe doświadczenie i automa¬
t y z m potocznych przyzwyczajeń. Jednocześnie fascynacja relacjami o potworach
ujawnia uporczywie tkwiącą w człowieku skłonność d o igrania z niebezpieczeń¬
stwem, sięgania do spraw, tematów, wyobrażeń, które bywają nocnymi koszmarami,
ale równie często - są materią plotek czy sensacyjnych doniesień. Już wówczas:

W y o b r a ź n i ę c z y t e l n i k ó w gazet p o d s y c a ł y niewątpliwie c z ę s t e w i a d o m o ś c i o n a r o d z i ­
nach jakichś p o t w o r k ó w i l u d z k o z w i e r z ę c y c h d z i w o l ą g ó w . W 1723 r. „ze L w o w a " n a ­
deszła np. p o g ł o s k a , ż e „W Ż u b r z e j w s i [ . . . ] mila stąd m o n s t r u m k r o w a w p u ł [!] c z ł o ­
w i e k a , w p u ł [!] ciele urodziła". N a t o m i a s t z W o ł y n i a dotarła w i a d o m o ś ć , „że t a m
J e y m ś ć Pani Ł ą k o w i e c k a starościna k i j o w s k a miała p o r o d z i ć p u ł człeka, puł b y d l ę c i a ,
t o m o n s t r u m ż y j ą c trwało 3 n i e d z i e l e z w i e l k i m p o d z i w i e n i e m i z j a z d e m s z l a c h t y
i r ó ż n y c h l u d z i na d z i w , samy J e y m o ś ć Pani starościna p o p o r o d z e n i u t y l k o t y d z i e ń

189

�Piotr Kowalski

żyła". I n f o r m o w a n o t e z o l i c z n y c h t e g o r o d z a j u p r z y p a d k a c h w i n n y c h krajach. „ G a z e t t y C u d z o z i e m s k i e " z 1720 r. z całą p o w a g ą d o n o s i ł y m . i n . , ż e w L i z b o n i e „pewna
b i a ł o g ł o w a p i e r w s z y m p o r o d z e n i e m wydała na świat c z w o r o d z i e c i , d r u g i m zaś 7 sy¬
nów, z k t ó r y c h p i ę c i o r o p o k r z c i e świętym umarło, a d w o j e jeszcze ż y j ą " [ . . . ] Jako
r z e c z g o d n ą u w a g i s y g n o w a ł np. w a r s z a w s k i k o r e s p o n d e n t w i a d o m o ś ć , iż „w bliskoś­
ci K r a k o w a u r o d z i ł o się n i e d a w n o m o n s t r u m m a j ą c e n o g i 4, r ę c e 3, g ł o w ę 1 , a t w a ­
r z y 2. N a jednej s t r o n i e 2 oka, na d r u g i e j j e d n o , w środku czoła, ale o d w ó c h z d r z e n i cach o c h r z c z o n e p o d kondycją, ż e bliźnięta, u m a r ł o w g o d z i n ę . G ł o w a d o A k a d e m i j
p r z y w i e z i o n a , c o n s e r v a t u r i n S p i r i t u V i n i et ex i n d y c i l i s , d o c h o d z ą , ż e t o bliźnięta
były" (Maliszewski 2001, 179-180) .
5

Świadectwo gazet jest ważne: ich szeroki jak na ówczesne możliwości komunika¬
cyjne obieg, rola informacji pochodzących z obiegu ustnego wskazują, że odpowia¬
dały ówczesnej potocznej mentalności i swoim autorytetem jej standardy dodatko¬
wo wspierały.
Szansa pojawienia się anomalii jest równa na każdym obszarze - to wszak kwestia
przypadku w świecie przyrody Inną sprawą jest uwaga poświęcana i m przez ów¬
czesnych; nie do końca rozstrzygalne może być to, czy zdarzenia takie rzeczywiś¬
cie miały miejsce, czy też w kronikach czy pamiętnikach notowano to, o czym się
wówczas mówiło, co wzbudzało społeczne emocje i niepokoje. M o ż e to były tylko
pogłoski, może późniejsze „ustalenia" poczynione wobec faktów nieszczęsnych,
które wymagały zinterpretowania? Może wreszcie pisano i mówiono o tym, co p o ­
jawiło się w prasie, w informacjach przywiezionych z daleka, o czym mówiła stugębna plotka? Może widziano to, o czym wiedziano, że zobaczyć się powinno?
Kronikarz czy pamiętnikarz, notując znane sobie - jak często się zastrzegają au­
torzy - z autopsji fakty i to, o czym wówczas chętnie rozprawiano, dokumentuje tę
dwuznaczną i ryzykowną ciekawość, która kazała poszukiwać bulwersujących do¬
niesień, plotek i pogłosek. To ona zmuszała do wsłuchiwania się w doniesienia o dzi¬
wach przyrody, o monstrach, potworach, które pojawiają się niedaleko bezpieczne¬
go, codziennego życia. Niekiedy nie są to nawet szczególnie przerażające swoją fi¬
zyczną nienormalnością przypadki, lecz serie dziwnych zdarzeń; taka powtarzal¬
ność czegoś, co mieści się na skraju normalności, poddaje szczególnej próbie gra¬
nice dopuszczalnych „niedorzeczności" natury Tak jest np., gdy rodzą się bliźnięta.
Zdarza się to nieczęsto, ale takie porody uwagi nie wymagają. Zupełnie inaczej, gdy
to, co rzadkie, powtarza się regularnie. Kiedy w rodzinie bliźnięta rodzą się wielo¬
krotnie, trzeba już się zacząć nad t y m bardzo poważnie zastanawiać. O coś wszak
może t u chodzić, o czymś mają te zdarzenia powiedzieć:

5

„W Italii pojawiło się m o n s t r u m - pół człowiek, pół wół. N a czole ma j e d n o oko, a o b o k uszu rogi.

Pojawiło się, jak mówią, nie wcześniej niż p r z e d d w o m a miesiącami" ( R u d o m i c z 2002, s. 198). Spo­
śród obfitości w i d z i a n y c h miejsc z wyraźnym u p o d o b a n i e m ówcześni sarmaccy wędrowcy podają
informacje o p o t w o r k a c h , k u r i o z a c h i relikwiach. Przykładem m o ż e być pamiętnik Jakuba Sobies­
kiego (1991).

190

�Kilka uwag o monstrach i potworach

D n i a 3 l i s t o p a d a [1717] A g n e s k a K a l f a s i o n k a t u z Ż y w c a r o d z i c z k a w S t o p n i c a c h
w P o d g ó r z u się w y d a w s z y za syna sołtysiego, p o p o ł o g u umarła, z r o d z i w s z y d w o j e
bliźniąt, a p r z e d t e m t e ż miała i p o r o d z i ł a p o r z ą d k ą d w a r a z y p o d w o j e bliźniąt. C o się
d z i w o w a n o , ż e p o t r z y r a z y j e d n o p o d r u g i m t o się stało. A te w s z y s t k i e pomarły,
t y l k o j e d n o zostało.
Z n o w u p r z y d a ł o się t e ż na M i l o w c e u M a c i e j a Szabla, ż e D o r o t a S z c z o t k o w n a , mał¬
żonka jego troje bliźniąt porządką porodziła, a t y l k o b y ł między n i e m i syn jeden. T a k ż e
w m i e ś c i e Ż y w c u p r z y g o d z i ł o się W e r o n i c e Gniłkowej, mieszczce żywieckiej ( C h m i e ­
l o w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 5 0 0 ) .

W mitologii bliźnięta nie budzą dobrych skojarzeń (więcej: Kowalski 1998,
s. 28-29), ale - sądząc po zapisach XVIII-wiecznego kronikarza - w mniemaniu p o ­
tocznym nie było już śladów podejrzeń o demoniczne koneksje, nie ma też niepoko¬
ju o „naturę" każdego z narodzonych dzieci. Niepokoić zaczynają dopiero dziwne
zbiegi okoliczności, gdy zdarzenie możliwe, lecz rzadko spotykane, powtarza się
nazbyt często. Seria identycznych, uporczywie powracających raritates, wywoływała
wiele niespokojnych myśli i podejrzeń u ludzi zazwyczaj skoncentrowanych na ocze¬
kiwaniu znaków i cudownych ingerencji.
Inne przypadki o wiele większe wywołują zdziwienie i emocje, być może niosą
także ze sobą zagrożenia (bądź ich zapowiedzi), o jakich nawet nie śni się wścibskim spektatorom. Nawet skupieni na swojej prywatności pamiętnikarze odnoto¬
wują wiadomości, których bohaterowie chcieliby je skrzętnie ukrywać:
Pani B u n i a t o w i c z o w a urodziła p r z e d w c z e ś n i e syna [ . . . ] na s k u t e k uniesienia się
g n i e w e m . U s z y i twarz dziecka były p o d o b n e d o zajęczych. Niemowlę żyło przez
t y d z i e ń całkowicie b e z j e d z e n i a c i e r p i ą c ciągle na epilepsję. M ó w i ą , że B u n i e w i c z o w a poślubiła swego k r e w n e g o p o śmierci p i e r w s z e g o męża. N i e chciała ona, ż e b y l u ­
d z i e oglądali o w o c tego p o ł o g u , a n a w e t starała się z a t a i ć g o ze w z g l ę d u na o b o w i ą z e k
c h r z t u ( R u d o m i c z 2 0 0 2 , s. 179).

Zapewne lęk przed gawiedzią i komentarzami na temat wdowy musiał powodować
kobietą, że nie chciała przyznać się do swojego nieszczęścia. Niekiedy jednak spięt¬
rzenie potworności bywało tak wielkie, że musiało przyciągać powszechną uwagę:
T e g o ż r o k u [1710] przydawały się r ó ż n e d z i w o w i s k a i p r z y p a d k i . N a p r z ó d w e w s i
U s o ł a c h o w c a p o r o d z i ł a p i ę c i o r o jagniąt j e d n y m r o d z a j e m . U M a r c i n a Łabusa w Sop o t n i na Ś r e d n i m k r o w a urodziła c z w o r o cieląt, b ę d ą c jako s z c z e n i ę t a , t r o j e b y ł o ż y ­
w y c h , a c z w a r t e nieżywe,- a te p r z e d z i w n i e b e c z ą c , p o z d y c h a ł y ; k t ó r e d o z i e m i e za¬
kopano. Z n o w u na d w o r z e o b s z a r s k i m k r o w a urodziła c i e l ę o d w u g ł o w a c h żywe, a t o
k a z a n o z a k o p a ć . W K r a k o w i e zaś w miesiącu l u t y m na S z c z e p a ń s k i e j u l i c y n a r o d z i ł o
się d z i e c i ę , m a j ą c e d w i e g ł o w y z jednej szyje w y c h o d z ą c e , t a k ż e r ę c e i n o g i p o d w ó j ¬
ne, k t ó r e b y ł y spojone a l b o z r o ś n i o n e j e d n a w drugą. Z k t ó r y c h g ł ó w jedna r a n o
umarła, a d r u g a p o południu. A t o r o z p r u w s z y z n a l e z i o n o w n i m d w o j e w n ę t r z n o ś c i ,
a t y l k o j e d n o serce. K t ó r e m o n s t r u m d a n o o d m a l o w a ć i na r a t u s z u k r a k o w s k i m na
w i d o k l u d z i o m p r z y b i t o . C o t o b y ł o p r o g n o s t y k i e m r o z d w o j e n i a w Polsce panów,

191

�Piotr Kowalski

b ę d ą c k r ó l ó w d w ó c h u k o r o n o w a n y c h , o c o w o j n y z [ s ] p u s t o s z e n i e m w Polsce były.
A na t o d z i e c i ę sam c a r o w i c m o s k i e w s k i patrzał, k t ó r y w K r a k o w i e r e z y d o w a ł i d o ca­
ra ojca swego kazał o d m a l o w a n e o d e s ł a ć ( C h m i e l o w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 3 4 1 ) .

Szokować musiała seria bulwersujących wypadków z udziałem zwierząt, i jeszcze
to potworkowate dziecię, którego zadziwiające kształty kazano utrwalić na odesła¬
nym do Krakowa obrazie. Zainteresował się nim sam carewicz i swoim zdumieniem
zapragnął podzielić się z carem-ojcem - wszystkie te utrwalone zdarzenia układają
się w przerażający inwentarz raritates, które zdarzyły się tylko w jednym roku, i to
w niezbyt odległych od siebie miejscach. Wszystkie zdają się wpisywać w porządek
natury, ale obfitość przypadków i to, że jeden z nich d o t y c z y człowieka, nadwerę¬
żają pewność oczywistego i wszechogarniającego działania praw natury Czy jest to
już powód, by rozważać tę kwestionowaną oczywistość, czy sięgnąć do prognostykarskiej lektury świata, a może szukać jeszcze innego klucza lekturowego? D z i waczność nie jest jedynie problemem estetycznym, stwierdzeniem możliwych po¬
myłek w świecie natury. W kulturze tamtej d o b y jest przede wszystkim poważnym
zadaniem semiotycznym.
Monstra są dla kronikarza, a zapewne także dla jego współczesnych, „niedo¬
rzecznością natury" bądź znakiem, ostrzeżeniem przed nadciągającymi katakliz¬
mami. Pisarz jednak w przykuwającym uwagę zdarzeniu nie upatruje już kary wyko­
nanej na osobie czy społeczności. W dokumentacji wieków dawniejszych, od śred¬
niowiecza począwszy, w kalectwie, monstrualności, a nawet trądzie widziano kon¬
sekwencje złamania nakazów boskich, działanie przeciw moralnemu i kosmicznemu
porządkowi. Odbywanie stosunków seksualnych w czasie, gdy kobieta była nieczys­
ta - jak powtarzały to liczne dokumenty soborowe - ujawniało się np. ciężkimi cho¬
robami dzieci . Tej semiotyki znaków cielesnych dziejopis jednak nie stosuje - to
interesujące, jako że skądinąd nieobce mu było nakładanie lektury zdarzeń jako prog¬
nostyków i tych samych zdarzeń jako już dokonanej oceny tego, co miało miejsce, to
zaś z kolei traktowane było przez niego i współczesnych jako zapowiedź następ¬
nych wypadków.
6

Narodziny monstrualnego cielaka mogły okazać się złowieszczym prognosty¬
kiem śmierci dwojga ludzi, ale pisarz nie wiąże już zapowiedzi przyszłych zdarzeń
z winą, grzechem tych, których wieszczba dotyczyła:
T e g o ż r o k u [1698] w miesiącu m a r c u w l i p o w s k i m f o l w a r k u k r o w a urodziła cielę,
k t ó r e b y ł o o d w u g ł o w a c h , a o c z t e r e c h n o g a c h , p o c z y m k r o w a zaraz z d e c h ł a i c i e l ę

6

Przykładem m o ż e być o b j ę c i e tabu k o b i e t y miesiączkującej - o d b y w a n i e z nią stosunków seksu­

alnych kończyć się miało szczególnie niebezpieczną nieczystością (mówi o t y m już Stary Testament,
Kpł 20, 18). Złamanie tabu miało prowadzić do p o c z ę c i a istot kalekich, trędowatych, epileptyków,
dzieci dotkniętych k a l e c t w e m (por. np. Zaremska 1986, s. 119).

192

�Kilka uwag o monstrach i potworach

za nią p o d n i u j e d n y m . K t ó r e m o n s t r u m t o wyjawiło, ż e u r z ę d n i k Jan K o z i e ł n a z w a n y
z T r z e b i n i e t e g o ż d w o r u p r ę d k o umarł, a żona j e g o zasię p o n i m w n i e d z i e l c z t e r y
umarła i c ó r k a jej także, U r s z u l a . A t ę s k ó r k ę z t e g o c i e l ę c i a d a n o d o kuśnierza
w y p r a w i ć i d o K r a k o w a o n ę panu p o s ł a n o ( C h m i e l o w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 2 6 7 ) .

G d y rodzi się dziecko, które jest i dziewczynką, i chłopcem jednocześnie, gdy
pomieszane zostają seksualności, podstawowa zasada taksonomicznego ładu, „dzi­
wowanie się ludzi" jest reakcją najłagodniejszą z możliwych:
T e g o ż r o k u [1709] d n i a 15 marca Jana Pruskiego, falbierza ż y w i e c k i e g o żona narodziła
d z i e c i ę , k t ó r e miało d w o j e p r z y r o d z e n i a , m ę ż c z y z n y i b i a ł e j g ł o w y ale w i ę c e j na m ę ż ­
c z y z n ę p o k a z o w a ł o . A t e m u d a n o imię J ó z e f na k r z c i e świętym, c z e m u się l u d z i e d z i ­
w o w a l i . A t o b y ł o u m a r ł o w d z i e ń ś w i ę t y c h Filipa [ i ] Jakuba A p o s t o ł ó w ( C h m i e l o ­
w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 3 3 4 ) .

Spotkanie z bestią, monstrum, które zdaje się należeć d o świata człowieka (zro¬
dzone przez kobietę, przypomina swoim ciałem człowieka), wystawia na ciężką pró¬
bę potoczne wyobrażenie o sensowności świata, jego harmonii i celowości każdego
z elementów. W takich sytuacjach pojawić się muszą pytania dramatyczne o samego
człowieka, jego szczególną pozycję we wszechświecie itd. Monstrum jest zbyt ludz­
kie, by nie prowokować pytań podstawowych ani nie prowadzić d o poczucia po¬
mieszania, lęku, a nawet światopoglądowego kryzysu.
T e g o ż r o k u [1709] i n O c t o b r o mense w K ę t a c h niewiasta jedna urodziła d w o j e d z i e c i
j e d n y m p o r o d z e n i e m : j e d n o b y ł o martwe, a d r u g i e m o n s t r u m , mając g ł o w ę wielką i n i e foremną, a j e g o cielsko miało k i e l k a o g o n ó w . Po k t ó r y m p o r o d z e n i u w k i e l k a d n i taż
niewiasta umarła ( C h m i e l o w s k i 1 7 4 5 - 1 7 4 6 , s. 3 3 8 ) .

Pojawienie się w ekumenie potwora, który w jakiś sposób lokuje się wśród istot
ludzkich (bądź na ryzykownie otwierającej się ku transgresji granicy), wprowadza
poruszenie w codziennym bytowaniu. Ostatecznie trzeba zastanawiać się nad t y m ,
co w doświadczeniu potocznym znajduje się poza obszarem refleksji, przyjmowane
powszechnie, jakby przezroczyste w swojej oczywistości. Takie pytania pociągają
za sobą kolejne: o gwarancje bezpieczeństwa bycia w t y m oswojonym, t j . pozna¬
nym i przewidywalnym, świecie, gdzie takie rzeczy mogą się jednak wydarzyć. Sama
obecność monstrum prowadzi do zawieszenia pewności na temat obowiązywania
oczywistych, przez pokolenia wypracowanych taksonomii, może wręcz obnażyć ich
kruchość, zakwestionować adekwatność opisu rzeczywistości; obnaży wątpliwą
prawdę o t y m świecie budowaną na przeświadczeniu, że owa taksonomia jest nie
tylko scjentystyczną konwencją, lecz przede wszystkim zasadą samego bytu. Mon¬
strum, zniekształcony fizycznie potwór czy ludzka bestia, szalony morderca, wariat
- wszystkie te przypadki to swoiste epistemologiczne (a dalej - aksjologiczne)
193

�Piotr Kowalski

skandale w doświadczaniu świata. G d y monstrualność ujawnia się zbyt blisko
domeny zwyczajnej społeczności, pojawia się też niepokój dotyczący istoty po¬
rządku moralnego. Takie zdarzenie godzi w same podstawy wizji świata, która od
lekcji Biblii, powtórzonej i ugruntowanej przez myśl chrześcijańską w najwcześniej¬
szych czasach, a dodatkowo argumentowanej w refleksji humanistycznej, ustawia
człowieka poza przyrodą. Człowiek, stworzenie boskie, jest wszak ponad resztą na¬
tury, która oddana mu została we władanie. Odrębność człowieka uzasadniano na
wiele sposobów - jednym z nich jest opinia o harmonijności, symetryczności, funk­
cjonalności ludzkiego ciała. Kierujący się rozumem, wyprostowany i sprawny czło­
wiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boże; zwierzęta zaś - choć też są
dziełem Boga - tych walorów są pozbawione. Jeżeli „składność członków" albo ro¬
zum nie są właściwością jednostki, to jej miejsce wśród ludzi, albo przynajmniej jej
wartości, muszą budzić poważne wątpliwości:
S ą p r z y c z y n y s k ł a d n o ś c i a u s t a w i e n i a w s z y t k i c h c z ł o n k ó w c z ł o w i e c z y c h , tak t e ż t u
b ę d ą w y p i s a n y z n a m i o n a o s o b l i w i e k a ż d e g o członka, c o sie t y c z ę d o b r o c i a l b o z ł o ś c i
p r z y r o d z e n i a , aby k a ż d y m ó g ł w i e d z i e ć , z k i m ma t o w a r z y s z y ć a l b o k o g o sie chronić,
t y m o b y c z a j e m , jako w y s z e j napisano ( r o z u m i e j m i e d z y t y m i ludźmi, k t ó r z y są z w i e ­
r z ę c y t o jest, k t ó r z y się nie r o z u m e m , ale z m y s ł y t y l k o sprawują) ( A n d r z e j z K o b y l i n a
1893, s.126).

G d y więc właściwości konkretnego człowieka nie odpowiadają wyobrażeniom
na ten temat, pojawia się pokusa wykluczenia, albo przynajmniej zmarginalizowa¬
nia kogoś, k t o w ten sposób przeczy porządkowi świata. W kodeksach prawnych,
ale i w praktyce sądowej do X V I I I w., można znaleźć przyzwolenie na ekstermina¬
cję potworów, które - dla zniesienia ewentualnych wątpliwości - nie są traktowane
w kategoriach ludzkich. Bartłomiej Groicki dopuszczał wręcz zabijanie potworkowatych dzieci, pisząc, że uwolnieni od kary za mężobójstwo mają być ci,
k t ó r z y zabijają d z i e c i d z i w n i e się r o d z ą c e , nie w e d l e w y o b r a ż e n i a l u d z k i e g o , ale na
kształt jakiej b e s t y j e k . A l b o w i e m i t a k i e nie mają b y ć chrzczone, ale zarazem zadaw i o n e abo k t ó r y m k o l w i e k o b y c z a j e m mają b y ć zatracone. K t ó r e t o d z i w n e r o d z e n i e
[ . . . ] p o s p o l i c i e się f i g u r u j e w ż y w o c i e m a t k i z zapatrzenia jakiej b e s t y j e k a z z a m y ś l e ­
nia o niej czasu p o c z ę c i e ( G r o i c k i 1953, s. 213).

W Kronice Jazowskiej, z podkarpackiej wsi Jazowsko, o zarazie, która pustoszyła zie­
mie polskie w 1708 r., można przeczytać informację pełną niepokoju i przerażenia:
R o k u t e g o p o w i e t r z e m o r o w e nie t y l k o w K r a k o w i e , ale i w W i e l k i e j Polszcze, w M a z o [ w ] s z a c h , w W a r s z a w i e , c i r c u m c i r c a W a r s z a w y w S ę d o m i e r z u etc., etc., etc. w i e l ­
k i e panowało. W k t ó r y m p o w i e t r z u l u d z i e szaleli, j e d e n d r u g i e g o c z ł e k c z ł e k a na p o t ­
k a n i u z ę b a m i kąsali i o k r u t n i e r o z d z i e r a l i . P o w i e t r z e m w t y m ż e r o k u u m a r ł o w L i m a ­
n o w e j l u d z i 75, na K a n i n i e i z x i ę d z e m plebanem u m a r ł o l u d z i t a k ż e p o w i e t r z e m 33,
w S t r o n i u u m a r ł o l u d z i 7. W i n s z y c h miejscach i w s i a c h t u koło nas b l i s k i c h , z łaski

194

�Kilka uwag o monstrach i potworach

B o g a n a j w y ż s z e g o t u koło nas w g ó r a c h nie b y ł o p o w i e t r z a , za c o n i e c h b ę d z i e B o g u
w i e c z n a chwała, t y l k o t o na K a n i n i e , w S t r o n i u , w L i m a n o w e j , w S o w l i n a c h , w Jodłow¬
n i k u etc. (Kronika

Jazowska

1971, s. 2 0 9 ) .

Ludzie zamieniają się w dzikie bestie, niczym zwierzęta z kłami i pazurami rzu¬
cają się na siebie. Niemożliwa staje się komunikacja, zawieszone zostają zasady rzą¬
dzące człowieczym światem. Zaraza, wtargnięcie szaleństwa w granice ekumeny,
zamienia ją w zaświaty, w krainę śmierci i odwróconych wartości. C i , którzy ulegną
temu obłąkaniu, sytuują się na zewnątrz, w obszarze transgresji, poza światem co¬
dzienności.
Taki też był przypadek nieszczęsnego Piotra Riviere'a, przedstawiony przez M i chela Foucaulta, czy opisanej przez uczonego sytuacji ludzi uznanych za chorych
umysłowo, za szalonych „w dobie klasycyzmu" (Foucault 1987). Opowieść o nich
staje się świadectwem szczególnego doświadczenia historii: oto bowiem bohate¬
rem relacji nie jest już władca, postać eksponowana i przyciągająca spojrzenie i w ten
sposób organizująca społeczną przestrzeń. T y m razem jest to ktoś nieważny, z lu¬
du, ale za to znany z bezpośrednich spotkań bądź możliwy d o wskazania przez roz¬
poznawalność realiów znanych z codzienności. Wykładnikiem takich sytuacji jest
też niezatarta w kronikarskich notatkach oralność dawnych przekazów, które trak¬
towały o podobnych zdarzeniach. Residua ustności poświadczają także obecność
w tekście szczególnego typu wyobraźni, która chętnie wspierała się na fizycznym
konkrecie i była jednocześnie stabilizowana przez legendowe przekazy wizji świata.
N a r r a c j e te b ę d ą o d g r y w a ł y rolę p o ś r e d n i k a m i ę d z y t y m , c o p r y w a t n e , a t y m c o g o d ­
ne pamięci, m i ę d z y c o d z i e n n o ś c i ą a h i s t o r y c z n o ś c i ą . P o ś r e d n i c t w o t o w y m a g a doko¬
nania t r z e c h z a s a d n i c z y c h o p e r a c j i . To, co l u d z i e w i d z i e l i własnymi o c z y m a , i d o t ą d
przekazują s o b i e z ust d o ust, w s z y s t k i e te o b i e g a j ą c e g r a n i c e w s i c z y

okręgu

o p o w i a s t k i , k i e d y stają się c z y m ś n i e z w y k ł y m , o p o w i a d a n e są k a ż d e m u - uniwersal¬
nie t r a n s k r y b o w a l n e i w r e s z c i e g o d n e d r u k o w a n e g o p a p i e r u [ . . . ] . R ó w n o c z e ś n i e nar­
racja z m i e n i a status; t o już nie wątpliwa p l o t k a [ . . . ] , t o n o w i n a ustalona raz na zawsze
w e w s z y s t k i c h k a n o n i c z n y c h s z c z e g ó ł a c h [ . . . ] . Przez co nareszcie wieś c z y u l i c a o k a ­
zują się [ . . . ] twórcami h i s t o r i i [ . . . ] . W s z y s t k i e te o p o w i a d a n i a mówią o h i s t o r i i b e z
panów, z a l u d n i o n e j a u t o n o m i c z n y m i i s z a l e ń c z y m i w y d a r z e n i a m i , o w y r a s t a j ą c e j p o d
p o z i o m e m w ł a d z y h i s t o r i i , k t ó r a b ę d z i e p o t y k a ć się o p r a w o ( F o u c a u l t 2 0 0 2 , s. 2 2 5 ) .

Ludzka bestia, gdy swoją obecnością, a jeszcze bardziej - swoim destrukcyjny­
mi, dzikimi czynami wkracza w domenę utrwalonego, odwiecznego (a więc - oczy¬
wistego i przezroczystego) porządku, narusza jego stabilność i budzić musi naj¬
gorszy strach: lęk przed groźbą destrukturalizacji codziennego środowiska, oswojo­
nego świata potoczności. Tremendum wyłaniające się z obecności monstrum, aby nie
rozsadziło usilnie chronionego ładu, przekształcić trzeba w informację sensacyjną,
curiosum, któremu „ludzie się dziwowali". Mityzacja dystansu do potwora, tzn. operacja
195

�Piotr Kowalski

przekładu tego, co kulturowe, na to, co naturalne , jest jednak ledwie pierwszym
krokiem, jaki trzeba poczynić, by uporać się z jego monstrualnością. M o n s t r u m jest
przecież w istocie skandalem w porządku i ontycznym, i etycznym. Rozwiązaniem
ostatecznym problemu jest eksterminacja. Wcześniej dokonuje się operacji znacznie
trudniejszej: eliminuje się potwora z obszaru ekumeny w sposób o wiele bardziej
radykalny niż jego uśmiercenie. Usuwa się ten egzystencjalny filozoficzny i estetycz¬
ny skandal, pokazując, że bestia czy wszelkie - nawet ludzkie - monstrum do po¬
rządku ludzkiego nie należy. Po tej interpretacyjnej operacji, która wspiera się na
autorytecie „oczywistych", ówczesnych reguł taksonomicznych, skandal zostaje
w pewnym stopniu zażegnany - ładowi świata, zagrożonemu gwałtowną erozją wy¬
wołaną przez pojawienie się symptomu chaosu, przypadkowości, przywrócić moż¬
na nadwątloną pewność. Takie odruchowe wykluczenie przekonać ma o t y m , że
właściwie nic szczególnego się nie stało - monstrum nie należy przecież do świata
człowieka, jest nie-ludzkie, dzikie i obce, można więc powrócić do wyjaśnienia go
w porządku natury i przyjąć do wiadomości jego nieprzewidywalność i dzikość. To
w nim wszak mieszczą się również rozmaite dziwactwa i niedorzeczności. W taki to
sposób zobaczyć można, dlaczego kategoria monstrualności jest tak istotna dla
dyskursu najszerzej pojętej władzy - jest jej poręcznym i zawsze skutecznym orę­
żem (Crossy 2004).
7

Najprościej monstrualność wskazać na poziomie wyglądów, kształtów i form.
G d y jednak podejrzliwym spojrzeniem na otaczający świat czujnie śledzi się to, co
ukryte, gdy wydobywa się prawdziwe i istotne znaczenia zawarte w pozornie bła¬
hych i zwyczajnych nawet zdarzeniach, gdy umysł wdrożony jest do lekcji alegorezy bądź wytrwałego odczytywania Księgi Natury, wychwytywania znaków i pro¬
gnostyków, człowiek nie może dać się uwieść temu, co zewnętrznie powabne, albo
poprzestawać na śledzeniu tego, co ohydne. Monstrualność objawić się może we
wszelkich działaniach, które naruszają ład świata - społeczny i moralny porządek
społeczny który jednak ma swoją legitymizację o wiele bardziej zasadniczą: w bos¬
kim porządku kosmicznym.
W

krajach E u r o p y Z a c h o d n i e j

p o n o ć jeszcze w X V I I I

stuleciu zdarzało

się

wytaczanie formalnych p r o c e s ó w zwierzętom, zakończonych w y r o k a m i skazującymi
na karę śmierci c z y n a w e t e k s k o m u n i k i . T a k daleko p o s u n i ę t a

odpowiedzialność

karna z w i e r z ą t była - jak się w y d a j e - o b c a p r a w u m i e j s k i e m u w Polsce. N i e m n i e j
jeszcze s z e s n a s t o w i e c z n i pisarze t e g o prawa w s p o m i n a l i p o d w p ł y w e m Starego Testa­
mentu o u k a m i e n o w a n i u wołu, k t ó r y z a b i ł b y człowieka, p r z y t a c z a l i t e ż b e z k r y t y c z n i e
przepis p r a w a saskiego n a k a z u j ą c y ś c i n a n i e z w i e r z ą t z n a j d u j ą c y c h się w m i e j s c u
z g w a ł c e n i a k o b i e t y . J e d n o c z e ś n i e t w i e r d z o n o j e d n a k , ż e z w i e r z ę nie m o ż e p o p e ł n i ć

7

M i t w Barthes'owskim znaczeniu jest skuteczną operacją przeniesienia porządków: k u l t u r o w e

standardy, np. o b c o ś c i , zostają zamienione w kategorie naturalne (a nawet somatyczne), i o d w r o t n i e
to, co naturalne, zyskuje rangę rozstrzygającego a r g u m e n t u - to, co zgodne bądź niezgodne z naturą
(zob. Barthes 2000).

196

�Kilka uwag o monstrach i potworach

p r z e s t ę p s t w a , „ponieważ r o z u m u nie ma i gwałtu u c z y n k i e m s w y m nie c z y n i " . Póź¬
niejsi a u t o r z y z a j m u j ą c y się p r a w e m m i e j s k i m b y l i z n a c z n i e b a r d z i e j k o n s e k w e n t n i .
P r z y t a c z a l i jeszcze co p r a w d a w s p o m n i a n e n o r m y m ó w i ą c e o z g ł a d z e n i u z w i e r z ą t
o b e c n y c h p r z y z g w a ł c e n i u . S t w i e r d z a l i j e d n a k , że w i c h czasach p r a k t y k u j e się t y l k o
spalenie w r a z ze sprawcą s o d o m i i s t w o r z e n i a , z k t ó r y m ó w c z ł o w i e k d o p u ś c i ł się
s p r z e c z n e g o z naturą w y s t ę p k u ( z n o w u w y r a ź n y w p ł y w Pisma Ś w i ę t e g o ) ( M i k o ł a j ­
c z y k 1998, s. 23).

Za zachowania szczególnie odrażające, bo naruszające boski porządek, uważano
sodomię. Zagrożona była karą najwyższą - była przecież występkiem przeciw na¬
turalnemu porządkowi świata. Tak sprawę traktowała Biblia, ale podobne prze¬
świadczenia zapisane są w tradycjach odleglejszych - obcowanie ze zwierzęciem
prowadzi wszak do bestialstwa, do mieszania tego, co ludzkie, z t y m , co zwierzęce,
a więc oddzielone i ulokowane w innym porządku. Broniąc się przed zarzutami
sodomii, podsądni odwoływali się do tego, że jednak ostatecznie nie doszło d o sek¬
sualnego spełnienia, a więc zasłaniali się t y m , że nie sprowadzili ryzyka spłodzenia
potwora, ludzko-zwierzęcej hybrydy:
N p . w 1758 r. oskarżony twierdził, iż „z głupości m o j e j dopuściłem się g r z e c h u z krową,
ale p ł o d u swego w k r o w ę nie w p u ś c i ł e m " [ . . . ] . I n n y o s k a r ż o n y o takież p r z e s t ę p s t w o
twierdził: „członek swój miałem w c z ł o n k u tej kobyłki, ale nic nie w y s z ł o ze m n i e " [ . . . ] .
Sąd k r a k o w s k i odrzucał te tłumaczenia, nie w i a d o m o jednak, c z y wynikało t o z o d m i e n ¬
nej i n t e r p r e t a c j i p o j ę c i a d o k o n a n i a , c z y p o p r o s t u nie dawał o n w i a r y o s k a r ż o n y m .
Z a u w a ż m y b o w i e m , ż e J. C z e c h o w i c z o d r ó ż n i a ł c u d z o ł ó s t w o d o k o n a n e („ze s k u t ­
k i e m " ) o d takiego, k t ó r e g o s p r a w c y „immissione seminis consumatur nie w y p e ł n i l i " [ . . . ] ,
a w 1688 r. w D o b c z y c a c h o d n o t o w a n o s k r u p u l a t n i e , iż s o d o m i t a d o k o n a ł swego c z y ­
nu „z u k o n t e n t o w a n i e m c i e l e s n y m , alias cum polubione" ( M i k o ł a j c z y k 1998, s. 4 8 ) .

W dawnych systemach karnych sodomia obejmowała wszelką aktywność seksual¬
ną niezgodną z naturą, a więc zarówno bestialstwo, czyli spółkowanie ze zwierzęta¬
mi, jak i homoseksualizm. G d y sprawy takie stawały przed sądem, ławnicy nie mu¬
sieli nawet rozważać szczegółowo motywów postępowania sprawców - z w y r o d niałość wynikała z podszeptów szatana czy była znamieniem opętania, owładnięcia
przez demony, które pragną zniszczyć boski porządek (Kaczor 2005, s. 156) . A b y
8

8

D l a Komonieckiego p r z y p a d k i te są tak bulwersujące, że opowiadając o n i c h , zapomniał powie¬

dzieć o karze, jaka spadła na homoseksualistę-zbrodniarza: „ [ . . . ] Michał Kucharczyk wójt oszczadnicki
komornicę swoje jeszcze brzemienną o k r u t n i e zabił z tej okazyjej, że on był styran albo mieszaniec,
t o jest męskie i białogłowskie miał p r z y r o d z e n i e w sobie, więcej na białogłowskie ściągając. A t e n ,
c h o ć żonę miał, z nią nie przestawał, t y l k o sobie pachołka chował, z którym osobno legał i w n i m się
kochał, a t e n pachołek nad wolą jego ożenił się i została z n i m praegna[n]s. O n zawiszcząc jej tego,
wywiódł żonę jego k u o w c o m i tam o k r u t n i e z owczarzem zabił" (Kronika

Jazowska 1971, s. 4 5 7 ) .

W a r t o jednak zwrócić uwagę na przesunięcia w znaczeniach i ocenach bestialstwa w zależności o d
t y p u k u l t u r o w e g o dyskursu. W myśli m i t o l o g i c z n e j takie sytuacje prowadziły najczęściej do powsta-

197

�Piotr Kowalski

podobne orzeczenia sądowe nie budziły żadnych wątpliwości, zdarzenia takie wstęp­
nie wymagały intelektualnego, mentalnego zmarginalizowania - grzech sodomii na¬
zywano w średniowieczu peccatum mutum: niemy grzech, ponieważ uważano, że jego
grozy nie można wyrazić słowami. A b y rozwiązać kryzys, który objął ład społecz¬
nego świata, należało dokonać zabiegu przesunięcia zbrodniarza z obszaru kultury
do świata dzikości, usytuować poza społecznością. Czyniąc z niego bestię, łatwiej
było utrzymywać dotychczasowe wyobrażenie porządku, które musiałoby być nad¬
werężone, gdyby potwór był jednym z nas. Istotę nie-ludzką następnie należało
rzeczywiście wyeliminować, bo tak jak wilk, niedźwiedź i inne dzikie zwierzę za¬
grażała podstawom moralnego i kosmicznego ładu (rudymentarnego podziału ta¬
ksonomicznego na ludzi i zwierzęta):
D i e 4 Julii w e ś r o d ę S t a n i s ł a w U r b a s z P i e t r z y k o w i c o p o r u b s t w o a l b o u c z y n e k s p r o ś ­
n y b e s t y j a l s k i z k l a c z ą w Ż y w c u p o d j u s t y c j ą spalon; k t ó r e g o J ę d r z e j D y b e k z Pewle
w w i e r b i n a c h p i e t r z y k o w s k i c h z a s t a ł i p r z e d sądem jego pokonawszy, ś w i a d e c t w e m
p o p r z y s i ą g ł . O k t ó r y m w y s t ę p k u w Ż y w c u jeszcze nie słychano. Przy k t ó r y m t e g o ż
d n i a zaraz M a r e k W o j c i u r a z S z c z e r k u , c z ł o w i e k stary o rabunek S k o c z o w a miastecz¬
ka w Śląsku e g z e k w o w a n , b ę d ą c m u ręka o d c i ę t a i na p r ę d z e p r z y b i t a , a p o t y m ś c i ę t
i ć w i e r t o w a n (Kronika

Jazowska

1971, s. 4 4 8 ) .
9

Spalenie było karą przewidzianą przez kodeksy karne, ale też głęboko osadzoną
w myśleniu, w którym wina była jednocześnie grzechem, a lęk przed jej nierozliczeniem wynikał z obawy o nieunikniony gniew i słuszną pomstę Boga. W dodatku te­
go rodzaju występek - zgodnie ze strukturami myślenia magicznego obecnymi w synkretycznej religijności d o b y staropolskiej - sprowadzał rytualną nieczystość na całą
społeczność. „Spalenie delikwenta (wypalenie ogniem zbrodni) było symbolicznym
aktem przywrócenia spowodowanego przezeń naruszenia porządku rzeczy (na za¬
sadzie: przestępstwo sprzeczne z naturą może implikować zmianę biegu rzeczy)" (Ka¬
czor 2005, s. 306). W y b ó r miejsca egzekucji, której poddawano i sprawcę, i zwie¬
rzę, także nie mógł być przypadkowy:
D n i a 12 l i p c a w p o n i e d z i a ł e k w K ę t a c h o b e s t y j a l s k i e u c z y n k i z k l a c z a m i , k r o w y i ko¬
z a m i , j e d e n p a r o b e k ze w s i zginął. K t ó r e g o na g r a n i c y k o b i e r n i c k i e j ś c i ę t o i na stosie
d r e w spalono. C z y n i ą c za g ł u p i e g o siebie (Kronika

Jazowska

1971, s. 5 6 9 ) .

nia groźnych h y b r y d ( c h o ć b y Leda i łabędź), w t r a d y c j i chrześcijańskiej w subtelnych i alegorycznych
przedstawieniach sprawy przedstawiają się inaczej - nie wskazując na akt seksualny, przedstawia się
b o w i e m skomplikowane przesłania, wymagające radykalnego odejścia o d naturalistycznej lektury (jak
np. w scenach zwiastowania, w których j e d n o r o ż e c składa na łonie Panny swój r ó g ) . W późniejszych
przedstawieniach dominują jednak o b r a z y grzeszności i p o t w o r n y c h skutków zbliżenia człowieka
i zwierzęcia (zob. Dekkers 2000).
9

Księgi sądowe w t y m też r o k u odnotowały p o d o b n y przypadek: „Wołek z suskiego państwa także

o p o r u b s t w o z krową spalon w Suchej, a krowę psi poszarpali" (Szczotka 1952, s. 9 9 ) .

198

�Kilka uwag o monstrach i potworach

Na granicy, na miedzach, pod lasem chowano samobójców, to było też miejsce
pochówku wszelkich nieczystych zmarłych, których ciała mogłyby skalać poświę¬
coną ziemię, bądź nawet przez tę ziemię mogłyby nie zostać przyjęte. Granica jest
obszarem niczyim o nieredukowalnie przejściowym charakterze (Kowalski 1998);
w t y m miejscu przejścia mogły dziać się rzeczy różne, tam też przebywały duchy
tych, którzy nie byli ani martwi, ani żywi... Za granicą rozciąga się obszar natury
- zwierząt, bestii i wszelkiej dzikości, właściwy dla tych, którzy swoimi czynami sa¬
mi postawili siebie w obszarze transgresji, poza ekumeną.
Podobnie traktowano kazirodztwo. Incest naruszał podstawowe normy życia
społecznego, którego taksonomia miała zaczepienie w boskim, kosmicznym ładzie.
Warto pamiętać o t y m pomieszaniu argumentacji religijnej i społecznej (cywilno¬
prawnej): w wielu wypadkach bowiem za czyn kazirodczy uznawano także stosun¬
ki seksualne między ojczymem a pasierbicą, a więc sytuację, kiedy nie zachodziło
pokrewieństwo biologiczne. Najczęściej karą było powieszenie mężczyzny i ścię¬
cie kobiety, a następnie spalenie ich ciał:
D n i a 11 l i p c a [1716] w s o b o t ę była egzekucyja p r z e z sąd m i e j s k i żywiecki na I g n a c e g o
Szuffa z Z a b ł o c i a , w z g l ę d e m w y s t ę p k u k a z i r o d z t w a , ż e m a j ą c ż o n ę , z A n n ą b r a t a
swego r o d z o n e g o c ó r k ą c i e l e s n o ś ć p o p e ł n i ł . Z a co ś r ó d r y n k u ś c i ę t i miał b y d ź spalon, ale iż u p r o s z o n o p o t y m , u Ś w i ę t e g o K r z y ż a k o ś c i o ł a p o g r z e b i o n . P r z y k t ó r y m
A d a m S z c z o t k a b y ł i n l o c o s u p p l i c i i ś c i ę t i ć w i e r t o w a n , ż e z o j c e m S z c z o t k i alias M a ­
d e j e m p o r a b u n k a c h c h o d z i ł ; k t ó r e g o b y ł b r a t z d r a d l i w i e na spaniu w lesie zabił, a o n
o d niego u c i e k ł (Kronika

Jazowska

1971, s. 4 8 4 ) .

Ochronna funkcja lokowania monstrum w porządku natury i traktowania p o t w o ­
ra jako zdarzającego się przypadku jej niedorzeczności nie wyczerpuje listy sposo¬
bów podchodzenia do podobnych dramatycznych zdarzeń. Zawieszenie norm co¬
dziennego życia, destrukturalizacja zwyczajnego, dobrze oswojonego środowiska
człowieka budzi najgłębsze egzystencjalne lęki, ale też pozwala na podjęcie trudu
poszukiwania znaczeń, przesłań faktu, który swoją odrębnością musiał szczególnie
wyraziście objawić się obserwatorom.
T e g o ż r o k u [1708 - P K . ] dnia 26 A u g u s t i w n i e d z i e l ę Petronela S k o r u p i o n k a a K a s p r a
F o r n a l i k a k u c h a r z a małżonka, p o r o d z i w s z y t e g o ż dnia c ó r k ę R o z a l i ę n a p r z ó d , a p o t y m jakąś wielką b a n i ę s k ó r y t w a r d e j i g r u b e j z siebie z wielką b o l e ś c i ą z a l e d w i e
p o z b y ł a . K t ó r ą b a n i ę r o z e r ż n ą w s z y w e środku jej b y ł o m o n s t r u m a l b o d z i w o w i s k o
p o d o b n e d o córki, b e z g ł o w y i rąk, t y l k o t u ł ó w z n o g a m i , w jednej n o d z e d w a palce,
a w d r u g i e j trzy, a k ę d y miała b y d ź szyja i głowa, t o jakieś włosiska w y r o s ł e były.
Z czego t r z e c i e g o d n i a umarła, a t o m o n s t r u m z a k o p a n o d o z i e m i e (Kronika

Jazowska

1971, s. 3 2 2 ) .

Były też zdarzenia z innego porządku: o t o coś niepokojącego rozgrywało się
w przyrodzie i to, co oglądano na niebie i wokół siebie, nie mogło być przecież jedynie
199

�Piotr Kowalski

nieszczęśliwym zrządzeniem przypadku: „Tegoż roku i miesiąca w ogrodach
niegdzie róża, a w sadach jabłonie i gruszki miejscami kwitnęły czemu [się] lud p o ­
spolity dziwował" (Kronika Jazowska 1971, s. 323). Prawdziwe zaniepokojenie, a mo¬
że nawet emocje silniejsze budziły przede wszystkim uporczywie pojawiające się
wówczas znaki na niebie:
T e g o ż r o k u d i e 24 S e p t e m b r i s w e d n i e s ł o ń c e i miesiąc w n o c y k u pełni nabierający
się, t e g o ż d n i a i n o c y o b o j e c z e r w o n a w o j a k o b y k r w a w e w e m g l e t y l k o świeciły się,
p r z e m i e n i a j ą c się różnie, c z e m u się l u d z i e d z i [ w o ] w a l i . C o p o t y m z n a c z y ł o krwawą
w o j n ę w Polsce, s z w e d z k ą i m o s k i e w s k ą , k t ó r a przypadła i jej b i t w y dzień d i e 9 m e n sis O c t o b r i s , iż w i e l e w o j s k a z o b u s t r o n padło, s z w e d z k i e g o króla i m o s k i e w s k i e g o
cara, k t ó r z y się o K o r o n ę polską b i l i (Kronika

Jazowska

1971, s. 3 2 3 ) .

G d y takich niecodziennych zdarzeń przytrafia się zbyt wiele, nie można już
poprzestać na tłumaczeniu anomalii, które także i w Księdze Stworzenia mogły się
niekiedy pojawiać. Nagromadzenie przypadków pozbawia pewności siebie, rozbra­
ja skuteczne procedury praktycznego rozumu, przede wszystkim zaś - kwestionuje
stosowalność wygodnej formuły tłumaczącej: przypadku. Trzeba znaleźć jakieś inne
wytłumaczenie, wykroczyć poza to, co przynosi codzienne, zwykłe życie w świecie
natury. N i e wystarczy ono, trzeba - patrząc na to, co jeszcze niedawno wydawało
się poddawać tej lekturze - szukać klucza gdzie indziej, wybrać inną poetykę lektu¬
ry, inaczej spojrzeć na świat. Można w jednym spojrzeniu uruchomić doświadcze¬
nie poszukiwań w świecie alegorii, otworzyć procedury alegorezy, które prowadzą
do odkrywania głębszych przesłań o świecie i życiu. M o ż e jednak być i tak, że same
zdarzenia, zwłaszcza zaś ich serie, utworzą sugestywny przekaz prognostykarski:
T a k ż e przeszłego r o k u [1721] p o d l e tej w s i na U s o ł a c h przydało się, że u niejakiego na¬
zwanego Bosego, zarębnika, poroniła żona jego K o c z o n i a n k a dziecię, k t ó r e b y ł o o d w u
g ł o w a c h , c z t e r e c h r ę k a c h i n o g a c h a o j e d n y m tułowiu, a g d y b y d o swego czasu przy¬
szło, b y ł a b y go nie urodziła, ale ż e niewczesne i n i e ż y w e było, z a l e d w i e g o z siebie
pozbyła. [...]
Z n o w u t e g o r o k u za C i e s z y n e m c i e l ę t a się urodziły g o ł e b e z sierci i k u r z ę w y l ę g ł o się
z jaja o n o g a c h c z t e r o c h . [ . . . ] W p i e r w s z e d n i miesiąca maja w Państwie Ś l e m i e ń s k i m
w e w s i O c z k o w i e w farze r y c h w a l d s k i e j u K a z i m i e r z a K o l a n k a , p o d d a n e g o pańskiego,
u r o d z i ł o się c i e l ę b e z o c z u , nie m a j ą c ź r z e n i c , t y l k o dołki w m i e j s c u o c z u , i tak ślepe
t y l k o było. C o t e ż j a g n i ę t a m ż e się p r z e d t y m t a k i e urodziło. [ . . . ] D n i a 29 maja w pią­
t e k w m i e ś c i e Ż y w c u P i o t r o w i Gielacie, słudze w ó j t o w s k i e m u n a r o d z i ł się s y n z A g neski, małżonki jego, k t ó r y i dziąseł nie miał, t a k ż e nos c u d o w n i e płaski miał, a z n i e g o
jako i n d y k o w i z a k r ę c o n e mięsisko wisiało. A t e m u na k r z c i e d a n o imię Jan. K t ó r y nie
p o ż y w a j ą c p i e r s i , zaraz na d r u g i dzień u m a r ł (Kronika

Jazowska

1971, s. 5 3 9 ) .

M o n s t r u m poddaje próbie standardy kultury. Paradoksalnie jak długo postrzega
się monstrum jako monstrum, gdy dziwi się, napotykając curiosum, tak długo kultura
jest trwała i w sytuacjach zapowiadających kryzys potrafi uruchamiać mechanizmy
200

�Kilka uwag o monstrach i potworach

ochronne. O w e nieszczęsne istoty, swoją obecnością wprowadzające dramatyczną
konfuzję, trzeba ulokować na granicy ludzkiego świata, nieopodal N a t u r y na drodze
prowadzącej w zaświaty - ale ten ruch, być może barbarzyński z punktu widzenia
doświadczeń współczesnego człowieka, był konieczny, aby trwać mógł ład, dająca
bezpieczeństwo pewność kształtów i taksonomii. Taki sposób traktowania p o t w o ­
rów i cudowności, wykorzystywany często w debacie politycznej , wyjaśnia też osob­
liwy fenomen obfitości monstrów w pewnych szczególnych momentach historycz­
nych. W czasach kryzysów zdaje się ludziom, że do tej pory nigdy jeszcze nie poja¬
wiło się tak wiele potworności i cudowności. Astrolog Maksymiliana I stwierdził
10

w 1508 r.:
C z y t a m y ż e w czasach n a s z y c h p r z o d k ó w p o k a z a ł o się na niebie i na z i e m i m n ó s t w o
rzeczy c u d o w n y c h , że c z ę s t o w i d z i a n o p o t w o r n e stworzenia.

C z y ż jednak epoki,

w k t ó r y c h o w e c u d o w n e zjawiska miały miejsce, m o g ą r ó w n a ć się z n a s z y m i czasami,
jeśli c h o d z i o c z ę s t o t l i w o ś ć w y d a r z e ń t e g o r o d z a j u i o z d z i w i e n i e , jakie b u d z ą ? .
F a k t e m n i e p o d w a ż a l n y m jest to, ż e t r u d n o b y ł o b y z n a l e ź ć e p o k ę , w k t ó r e j t y l e z a d z i ­
w i a j ą c y c h c u d o w n o ś c i z a j m o w a ł o b y ś m i e r t e l n i k ó w , ile dzisiaj.
Luter, p r z y g o t o w u j ą c w W a r t b u r g u kazanie na a d w e n t , b y ł t e g o samego zdania:
W o k r e s i e d z i e s i ę c i u l u b d w u n a s t u lat w i d z i e l i ś m y i słyszeliśmy t a k i e w i a t r y i g r z m o ­
t y - nie l i c z ą c n a w e t tego, co p r z y j d z i e p ó ź n i e j - ż e t r u d n o m i u w i e r z y ć , b y d a w n i e j
jaka epoka słyszała w i a t r y i g r z m o t y t a k w i e l k i e i l i c z n e . . . A l b o w i e m nasze czasy w i ¬
dzą j e d n o c z e ś n i e , jak s ł o ń c e i k s i ę ż y c tracą swój blask, jak spadają gwiazdy, l u d z i ogar¬
nia t r w o g a , a w i e l k i e w i a t r y i w o d y r y c z ą s t r a s z l i w i e .

W s z y s t k o t o następuje jedno¬

cześnie. Tak z a t e m widzieliśmy również k o m e t y a n i e d a w n o w i e l e k r z y ż y spadło z nie¬
ba i w t y m czasie p r z y b y ł a d o nas n o w a , niesłychana c h o r o b a , c h o r o b a F r a n c u z ó w
( D e l u m e a u 1994, s. 199).

G d y z różnych powodów - kryzysu politycznego, gospodarczego, głodu, nara¬
stającego bandytyzmu, kataklizmów, zarazy itd. - świat wyskoczył ze swoich kolein,
gdy rozum usypia, rodzą się demony T r u d n o rozstrzygać - czy najpierw są potwo¬
ry, potem zaś groza egzystencjalnego doświadczenia, czy też raczej jest odwrotnie
- gdy wzrasta lęk, mnożą się monstra wszelakie.
*
Może przyczyny naturalne wyjaśniają poszczególne przypadki, ale sądzono, że
mają one innego jeszcze reżysera. Wyjaśnienia wymagają radykalnie odmiennej her¬
meneutyki, w której przywołać trzeba apokaliptyczny zwierzyniec, bestie wielkie
i małe, które w eschatologicznych sytuacjach dopełniają wyroków boskich. To na¬
rzędzie wymierzania kary ale też sposób na komunikację - zżerające kapustę gąsie­
nice, gdy namnożą się nadmiernie, co tłumaczy się racjonalnie, są złowieszczą zapo-

10

Z o b . np. ikonografię związaną z diabłem, zwłaszcza g d y pojawiała się ona w kontekście p o l e m i ­

k i p o l i t y c z n e j bądź w y z n a n i o w e j (di N o l a , 1997, zob. także: Basista, 2007, Dziechcińska 1976).

201

�Piotr Kowalski

wiedzią tego, co nieuchronnie nadchodzi. Język biblijnych skojarzeń łączy się z figu¬
rami myślenia magicznego. Gąsienice, motyle, ćmy, rojące się robactwo wpisane było
w porządek zaświatowy, związane z negatywnie wartościowaną transgresją: zmrok,
ciemność, cisza i piekielny zgiełk, brak porządku, a więc wszystko to, co ulokowane
było w sferze granicznej i po drugiej stronie granicy ekumeny (Kowalski 1998).
Zmiany w przyrodzie zwiastują plagi, pomór, nieszczęścia wszelakie. Śmierć zapo¬
wiadana jest przez to, że „psy spuszczając pyski ku ziemi zaczynają wyć, krety ryją
ziemię, wznosząc kopce niby mogiłki, sowy huczą nocą przeraźliwie, wiatr kopie
wydmy niby groby" (Biegeleisen 1929, s. 290). W kulturze ludowej d o X I X w. prze¬
trwały potwierdzone wcześniejszymi zapisami potoczne przeświadczenia, że „na¬
mnożenie się robactwa, gadziny z ogonami jak u raków [ . . . ] , niezwykła obfitość żab,
szczurów, komarów, motyli i much, które się z gniłości, nie nasienia rodzą, biegun¬
ki, czerwonki, wrzody i plamy [ . . . ] mnogość grzybów" (Giedroyć 1899, s. 75; cyt.
za: Sznajderman 1994, s. 25) . Krajobraz czasów zarazy wygląda przerażająco - py¬
tanie, jakie warto stawiać, dotyczy tego, jak był on konstruowany w konkretnych
przypadkach - czy z wiarą, że symptomy nieubłaganie ujawniają to, co się stanie,
czy raczej jako metaforyczny, a może alegoryczny obraz służący do opisu narasta¬
jącego klimatu grozy? Czy rozmnożone robactwo przeraża, bo zapewne zeżre
kapustę, czy jest groźbą spełniającej się właśnie apokalipsy, choćby tylko małej,
doraźnej kary będącej ostrzeżeniem przed sprawami poważniejszymi?
11

*
Monstra w staropolskim dyskursie znaczą przez odniesienia do magicznego
modelu świata, myślenia religijnego o grzechu i karze czy w kategoriach boskich signów. Niemniej ważne są także zdroworozsądkowe, potoczne wyobrażenia o p o ­
rządku świata. W kulturze ciekawości monstra stanowią frapujący przykład „niedo¬
rzeczności natury", to curiositates, których samo istnienie musi zdumiewać ludzi; t y m
samym weryfikuje granice wytrzymałości taksonomicznego porządku, który wciąż
wydaje się wystarczający do tłumaczenia świata. Z czasem etykieta monstrualności
zacznie służyć za wygodny argument w dyskursie władzy albo przynajmniej społe­
czeństwa broniącego samego siebie przed zwątpieniem w to, czy aby na pewno jest
dobrze urządzone.
Początek X X w. przyniesie medykalizację wyobrażeń o potworach, powoła na¬
wet specjalną dyscypliną badawczą - teratologię, która podobnie jak teratogenia,
służyć musi
s p r a w i e g ł ę b s z y c h u o g ó l n i e ń w zakresie m o r f o l o g i i zwierząt. Bez t e g o b y ł y b y one t y l ­
ko „ c i e k a w o s t k ą " naukową, nie o w i e l e p r z e w y ż s z a j ą c ą g ł ę b i ę p i e r w s z e g o lepszego
„ p a n o p t i c u m " z k i e p s k i m p r e p a r a t e m c i e l ę c i a o d w ó c h g ł o w a c h i sfałszowaną f o t o g r a -

11

D o kanonu europejskich wyobrażeń weszły już zapisy z książek: Defoe 1993; Pypes 1966.

202

�Kilka uwag o monstrach i potworach

fią „braci s y j a m s k i c h " . O b i e te n a u k i są c z ę ś c i a m i składowymi m o r f o l o g i i i w r a z z in¬
n y m i jej d z i e d z i n a m i s ł u ż y ć mają c e l o w i n a j g ł ę b s z e m u tej gałęzi badania -

ogólnej

p r z y r o d n i c z e j f i l o z o f i i k s z t a ł t u ( T u r 1927, s. 9 ) .

Medykalizacja ma swoje filozoficzne i światopoglądowe konsekwencje, ale za¬
nim potwory zostaną sprowadzone do rangi medycznych okazów, w potocznym my¬
śleniu i tak straszyć będę monstra, o których nie wiadomo, czy nie pochodzą z de¬
monicznego nadania, albo przynajmniej nie są efektem grzechu. Zapewne lękiem
będzie napełniać inne jeszcze podejrzenie, które choć stare w samym sformułowa¬
niu, zyska nową interpretację: monstrualne wyglądy, potworność członków, zosta¬
je na zawsze skojarzona z potwornością, zwyrodnieniem obyczajów. O t o dlaczego
tak bardzo musiał przerazić bohater Milczenia owiec, Hannibal Lecter - bo nie moż¬
na było w nim poznać monstrum.
Zanim jednak przyjdzie nam przerazić się na dobre, zawsze trzeba mieć nadzie¬
ję, że może uda się, jak udało chłopom, coś skosić lub zaorać w całkiem normalnym,
naszym świecie. N i e gubiąc przy t y m umiejętności dziwienia się.

Bibliografia
Andrzej z Kobylina
1893
Qadki o składnościach członków człowieczych z Arystotelesa i też inszych mędrców
wybrane. 1535, Kraków
Assmann J.
2008

Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach
starożytnych, przeł. A. Kryczyńska-Pham, Warszawa

Basista J.
2007
Propaganda religijna w przededniu i pierwszych latach angielskiej wojny domowej,
Kraków
Barthes R.
2000

Mit dzisiaj, w: Mitologie, przeł. A. Dziadek, Warszawa

Biegeleisen H .
1929

Lecznictwo ludu polskiego, Lwów

Chmielowski B.
1745-1746 Nowe Ateny albo Akademia wszelkiej sciencyi pełna, na różne tytuły, jak na classes
podzielona, mądrym dla memoryału, idiotom dla nauki, politykom dla praktyki, melancholikom dla rozrywki erygowana, t. 1, Lwów
203

�Piotr Kowalski

Clifford J.
2000
Kłopoty z kulturą. Dwudziestowieczna etnografia, literatura i sztuka, przeł. E. Dżurak i in., Warszawa
Crossy D.
2004
Lamentable, strange, and wonderful. Headless monsters in English Revolution, w : Mon­
strous Bodies / Political Monstrosities in Early Modern Europe, red. L. Lunger
Knoppers, J.B. Landes, London
Defoe D.
1993

Dziennik czasów zarazy, przeł. J. Dmochowska, Londyn

Dekkers M .
2000

Dearest Pet. On Bestiality, London, N e w York

Delumeau J.
1994

Qrzech i strach. Poczucie winy w kulturze Zachodu XJJJ-XVJJJ
w., przeł. A . Szy­
manowski, Warszawa
D i Nola A . M .
1997
Diabeł. O formach, historii i kolejach losu Szatana, a także o jego powszechnej a złowro­
giej obecności wśród wszystkich ludów, od czasów starożytnych aż po teraźniejszość,
przeł. I . Kania, Kraków
Dziechcińska H .
1976

W krzywym zwierciadle. O karykaturze i pamflecie czasów renesansu, Wrocław

Foucault M .
1987
2002

Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, przeł. H . Kęszycka, Warszawa
Morderstwa, o których głośno, w: Ja Piotr Riviere, skorom już zaszlachtował moją
matkę, moja siostrę i brata mego.... Przypadek matkobójcy zXJXwieku,
przedstawił
M . Foucault, przeł. T Komendant i G. Wilczyński, Gdańsk
Fromm E.
1972

Zapomniany język.. Wstęp do rozumienia snów, baśni i mitów, przeł. J. Marzęcki,
Warszawa

Giedroyć F
1899

Mór w Polsce w wiekach ubiegłych. Zarys historyczny, Warszawa

Ginzburg C.
1991

Ecstasies. Deciphering the Witches Sabbath, Chicago

Groicki B.
1953

Porządek sądów i spraw miejskich prawa magdeburskiego w Koronie Polskiej, Warsza¬
wa

204

�Kilka uwag o monstrach i potworach

Kaczor D
2005

Przestępczość kryminalna i wymiar sprawiedliwości w Gdańsku w XW-XVJJ3
ku, Gdańsk

wie­

Kenny N .
2004

The Uses of Curiosity In Early Modern France and Germany, O x f o r d

Komoniecki A.
1987

Chronografia albo Dziejopis żywiecki, Żywiec

Kowalski P.
1998

hasła: Bliźnięta, Granica, Cisza/Hałas, Ćma, Grzyb, Mrówka, Mysz, Noc,
w: Leksykon. Znaki świata. Omen - przesąd - znaczenie, Wrocław-Warszawa
2000
Zwierzoczłekoupiory, wampiry i inne bestie. Krwiożercze bestie i erozja symbolicznej
interpretacji, Kraków
2006
O porządkowaniu przestrzeni, znakach i pisaniu kroniki, w: Literatura i wiedza,
red. W Bolecki i E. Dąbrowska, Warszawa
Kronika Jazowska
1971

Kronika Jazowska, „Teki Archiwalne", t. X I I I

Maliszewski K.
2001

Komunikacja społeczna w kulturze staropolskiej. Studia z dziejów kształtowania się
form i treści społecznego przekazu w Rzeczypospolitej szlacheckiej, Toruń
Marcuse H .
1991
Człowiek jednowymiarowy. Badania nad ideologią rozwiniętego społeczeństwa przemy­
słowego, przeł. S. Konopacki i in., Warszawa
Michałowska T.
1970

Między poezją a wymową. Konwencje i tradycje staropolskiej prozy nowelistycznej,
Wrocław

Mikołajczyk M .
1998

Przestępstwo i kara w prawie miast Polski południowej XVJ-XVJJ]

wieku, Katowice

Mrożek S.
1983

Indyk, w: Wybór dramatów, Kraków

Pomian K.
2001

Zbieracze i osobliwości. Paryż - Wenecja XV3-XVJJ3

wiek, Lublin

Pypes S.
1966

Dziennik, przeł. M . Dąbrowska, Warszawa

Rudomicz B.
2002

Efemeros, czyli diariusz prywatny pisany w Zamościu w latach 1656-1672, cz. 1:
1656-1664, przeł. W Froch, Lublin
205

�Piotr Kowalski

Rytel J.
1962

„Pamiętniki" Paska na tle pamiętnikarstwa staropolskiego. Szkic z dziejów prozy narra­
cyjnej, Wrocław

Schindler N .
2002

Ludzie prości, ludzie niepokorni. Kultura ludowa w początkach dziejów nowożytnych,
przeł. B. Ostrowska, Warszawa

Sobieski J.
1991

Peregrynacja po Europie [1607] i Droga do Baden [ms],
cław

oprac. J. Długosz, Wro¬

Szczotka S.
1952

Materiały

do dziejów zbójnictwa góralskiego z lat 15S9-17S2, Lubin, Łódź

Sznajderman M .
1994
Zaraza. Mitologia dżumy, cholery i AIDS, Warszawa
Tur J.
1927

Potwory i ich rozwój. Zarys teratologii i teratogenii, Warszawa

Ward L., Steeds W
2008

Demony. Wizje zła w sztuce, przeł. E. Romkowska, Warszawa

Zaremska H .
1986
Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XJV-XV3

206

w, Warszawa

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="10990" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="10968">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/b2079fd3bb68b3526ece6eae934c6347.pdf</src>
        <authentication>9562627e4c68e7d7fd425a5972aefc48</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131034">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:5010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131035">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131036">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131037">
                <text>grafitti</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131038">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131039">
                <text>antropologia miasta</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131040">
                <text>street art</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131041">
                <text>sztuka uliczna - aspekt antropolgiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131042">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4647</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131043">
                <text>Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131044">
                <text>Grafitti/ Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131045">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="131046">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.366-378</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131047">
                <text>Czapiga, Małgorzata</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131048">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131049">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131050">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="131051">
                <text>Małgorzata Czapiga
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UJ

Graffiti.
Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

SCENA 1 : D a c h j e d n e g o z w i e ż o w c ó w . R a c z k u j ą c y c h ł o p i e c zbliża się d o krawędzi
płaskiego d a c h u , c i ą g n ą c za s o b ą na s z n u r k u s a m o c h o d z i k - c i ę ż a r ó w k ę .
SCENA 2: M e t a l o w e , szare, odrapane d r z w i t y l n e g o wyjścia b u d y n k u o n i e w i a d o m y m
p r z e z n a c z e n i u z w i e ń c z ą c ą je p o d m u r ó w k ą . N a p o r o ś n i ę t y m kłączami b e t o n o w y m
s z e ś c i a n i e p r o f i l d z i e w c z y n k i , s i e d z ą c e j na skraju s t o p n i a , p a t r z ą c e j p r z e d siebie.
SCENA 3: Pusta, cicha k l a t k a s c h o d o w a . R o z c h o d z ą c e się o d starości d r e w n i a n e f r a m u ­
g i w białej ścianie z płatami o d c h o d z ą c e j f a r b y D z i e w c z y n k a z w a r k o c z y k a m i związa­
n y m i wstążkami w s p i n a się na palcach, b y s i ę g n ą ć p a l c e m w s k a z u j ą c y m d o włącznika
w i n d y O b o k niej o t w a r t e d r z w i o b n a ż a j ą c e z i e j ą c e szarością d w a p u s t e s z y b y w i n d y
Czarne zastygłe plamy postaci, unieruchomione w swoich pozach.

Opisane sytuacje nie są, jak można by przypuszczać, scenopisem sztuki teatralnej,
lecz stanowią próbę opisania zjawiska, obok którego trudno przejść obojętnie.
Wszystkie trzy postaci t o graffiti powstałe na murach Czarnobyla opuszczonego po
katastrofie w w y n i k u awarii reaktora w 1986 r. Czarne sylwetki dzieci i dorosłych,
przypominające cienie zostawiane przez ludzkie postaci na ścianach budynków,
a w przestrzeni 30-kilometrowej strzeżonej Strefy, która d o niedawna była 50-tysięcznym miastem, pełnym ludzi żyjących w sąsiedztwie elektrowni atomowej, tak¬
że na domu kultury, placach zabaw, ścianach kin, przedszkoli, bibliotek, hali sporto¬
wej, basenu, w parkach i wesołym miasteczku, zyskują zupełnie nowe, nieoczeki¬
wane znaczenia. W wyludnionym mieście-widmie graffiti postaci odgrywających swój
niemy teatr zmuszają d o refleksji. Strefa jawi się jako coś nienaturalnego i wbrew
zdrowemu rozsądkowi. Czarnobyl, powołany d o istnienia z założeniem gromadze¬
nia ludzi i stanowienia przestrzeni wspólnoty, przypomina teraz miasto z koszmaru
- pustynny senny labirynt, w którym nie można odnaleźć drogi. Niepokojąca jest
wszechogarniająca cisza, nieobecność, pustka, która
b y w a na o g ó ł u t o ż s a m i a n a ze ś m i e r c i ą a l b o z n i e i s t n i e n i e m . W t e n s p o s ó b p r z y p i s u ¬
je się jej rolę d r u g i e j strony, z a p r z e c z e n i a życia, a n a w e t jego j e d y n e j sensownej f o r m y
- ż y c i a s p o ł e c z n e g o . Pustka sama w s o b i e n i e istnieje, m o ż e b y ć z d e f i n i o w a n a j e d y n i e

366

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

negatywnie, jako p r z e c i w i e ń s t w o tego, c z y m nie jest. Przez swoją n i e o k r e ś l o n o ś ć i n i e o p i s y w a l n o ś ć z y s k u j e a s p e k t y nadnaturalne, n i c z y m Bóg, k t ó r e g o w e d ł u g n i e k t ó r y c h
o p i s a ć m o ż n a c o n a j w y ż e j słowami t a k i m i , jak p r z e p a ś ć , s a m o t n o ś ć , cisza, n i e o b e c ­
n o ś ć , k t ó r e t o określenia kojarzą się p r z e d e w s z y s t k i m z pustką ( K o c i a t k i e w i c z , K o ­
stera 1997, s. 8 1 ) .

Strefa zyskuje konotacje śmiertelnej krainy z jednej strony przez nieobecność
i pustkę, a z drugiej przez historię miejsca, w którym czas nie płynie — wszystko zo­
stało zatrzymane: buciki dzieci w przedszkolu stoją, jak stały, poukładane równiutko
w rzędach małych szafek, pociągi wstrzymane w środku trasy, porzucone barki, bu­
dynki przystrojone propagandowymi symbolami wciąż czekające na majowe świę­
to, które już nigdy nie nadejdzie. Jedynym przejawem egzystencji wydaje się teatr
cieni — szablonowe graffiti wprowadzone na ściany bloków, mieszkań, magazynów,
życie toczące się mimo wszystko, w przestrzeni śmierci i zatrzymanym czasie.

Przykład graffiti z Czarnobyla i Prypeci — miast, które otoczono drutem kolczastym
i odcięto od reszty świata — nie byłby może tak w y m o w n y i szokujący, gdyby nie
szczególna przestrzeń, w której można je oglądać. Właściwie przecież rysunki te
nie są przeznaczone do oglądania, bo do Strefy, oficjalnie nadal uznawanej za teren
silnie skażony promieniowaniem, wchodzą tylko mężczyźni pracujący przy roz-

367

�Małgorzata Czapiga

biórce starego reaktora oraz, nielegalnie, amatorzy - poszukiwacze przygód. T y m
większa jest ekspresja obrazów, które w pustce nie mogą znaleźć swoich od¬
biorców, są autoteliczne i nieme, jak miasta po katastrofie.
Być może lekcja tych graffiti jest tak dramatyczna również dlatego, że w dzisiej­
szym urbanistycznym krajobrazie przechodzień często przesuwa wzrokiem po mi¬
janych obiektach, coraz rzadziej naprawdę je dostrzega. Dlatego też graffiti wtopi¬
ło się w codzienność kolejnych dni i przestało być zauważalne, a w każdym razie:
czytane.
A j e d n a k w i d z e n i e jest n a j b a r d z i e j ludzką, aktywną i o t w a r t ą r e a k c j ą na u n a o c z n i a j ą c ą
się p r z e s t r z e ń miasta. [ . . . ] R z e c z z a t e m raczej w t y m , że w i d z e n i e w y p i e r a n e b y w a
c z ę s t o w m o d e r n i s t y c z n e j p r z e s t r z e n i m i e j s k i e j p r z e z p a t r z e n i e i spoglądanie. Pa­
t r z e n i e t o c z y n n o ś ć a u t o m a t y c z n a , nie w y m a g a j ą c a s z c z e g ó l n e j a k t y w n o ś c i i s k u p i e ­
nia u w a g i . S p o g l ą d a n i e jest nieuważne i o m y l n e . J e d n o i d r u g i e p o z b a w i o n e t r o s k i
o p o c h ł a n i a j ą c ą je p r z e s t r z e ń . T e n b r a k o d p o w i e d z i a l n o ś c i m o ż e m y o d c z y t a ć jako
swoistą o b r o n ę p r z e d n a d m i a r e m w i z u a l n y c h w r a ż e ń (Rewers 1997, s. 46)

Graffiti w znanej do dziś postaci pojawiło się na murach polskich miast w latach
90. X X w., nie było jednak czymś radykalnie nowym, lecz wyrastało ze zjawisk
wcześniejszych. Napisy, inskrypcje, rysunki, szablony naścienne to przecież jedna
z form małego sabotażu podczas I I wojny światowej. W marcu 1942 r. ogłoszono
konkurs na znak patriotyczny, który mógłby być rozpowszechniany, aby podtrzy¬
mać na duchu społeczeństwo i przeciwdziałać propagandzie hitlerowskiej. Konkurs
wygrała studentka tajnego Uniwersytetu Warszawskiego, a jej projekt to znana d o
dziś i rozpoznawana „kotwica" - znak Polski Walczącej. Kotwicę malowano na mu¬
rach, słupach ogłoszeniowych i elektrycznych, na przystankach tramwajów i zna¬
nych pomnikach. Początkowo używano trudnej do usunięcia farby smołowej i pędz¬
la, ostatecznie stworzono szablon i pieczątkę, ułatwiające pracę harcerzom, którzy
zostali wyznaczeni do prowadzenia akcji (zob. Welker 2000).
Czasem, w którym przeprowadzano podobne akcje, choć może bez tak bardzo
charakterystycznych i rozpoznawanych do dzisiaj znaków, był oczywiście okres
PRL-u, kiedy walka z władzą ludową przejawiała się również w podobnej formie ak¬
tywności: wypisywaniu na murach haseł „konkurencyjnych", polemicznych i pamfletowych wobec plakatów i sloganów propagandowych. Znaczące były nie tylko
same napisy czy szablony, ale mówiące były także ślady pozostałe po ich zniszcze¬
niu przez opresyjne władze.
K i e d y p o l i c j a zamalowywała g r a f f i t i Solidarności, zostawiała b e z k s z t a ł t n e p l a m y na m u ­
rach. Po d o m a l o w a n i u k i l k u d o d a t k o w y c h p l a m y te p r z y p o m i n a ł y k r a s n o l u d k i - jak
g d y b y z g o d n i e z myślą H e g l a teza i a n t y t e z a prowadziły d o s y n t e z y [ . . . ] F r y d r y c h
nazwał t o m a l a r s t w e m t a k t y c z n y m . C h c i a ł z a c h ę c i ć s p o ł e c z e ń s t w o d o s a m o d z i e l n e ­
g o t w o r z e n i a napisów i z m i e n i ć p o p r z e z t o s z a t ę g r a f i c z n ą miasta. M i a ł o t o w efekcie
p r o w a d z i ć d o „totalnej surrealistycznej r e w o l u c j i s p o ł e c z n e j " (Paczoska 2 0 0 8 , s. 8 1 ) .

368

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

O analogicznej sytuacji znaczenia „nieobecnego" wspomina Richard Shusterman, przytaczając opowiadanie berlińskiego pisarza Kurta Tucholsky'ego Plamy.
O p i s u j e o n p l a m y n i e o b e c n e g o k o l o r u na b r ą z o w y m g r a n i t o w y m murze b y ł e j akade¬
m i i w o j s k o w e j na D o r o t h e n s t r a s s e w d z i e l n i c y M i t t e . Te „ n i e k o ń c z ą c e s i ę " l i s t y ofiar
W i e l k i e j W o j n y , listy, k t ó r e o b r ó c i ł y się w p r o c h i stały się n i e o b e c n e , t a k samo jak
w y m i e n i a n e p r z e z nie ofiary, lecz p o z o s t a ł y u p i o r n i e w i d o c z n e dzięki białym pla¬
m o m , s y m b o l e m c z a r n y c h w s p o m n i e ń o g o r z k i e j p o r a ż c e ( S h u s t e r m a n 2 0 0 7 , s. 149).

Zamalowywane przez policję napisy zostawiane przez członków Pomarańczo¬
wej Alternatywy czy Solidarności być może nie mają w sobie aż tyle dramatyzmu,
co te z Mitte, ale w obu przypadkach są wyraźniej obecne przez swoją nieobecność
właśnie. Ślad pozostaje zapisem pamięci - ekspresywnie nacechowanym anarchicz¬
nym gestem.
Polskie graffiti, wykorzystując kontestatorski potencjał nielegalnego malowania
ścian, rodziło się zatem w czasie zniewolenia, stanowiło głos buntu i dawało pod¬
stawy do tworzenia wspólnoty, z którą można by się utożsamiać. Sprzyjały temu
okresy przełomów, przewartościowań, budzenia się świadomości. Jednocześnie wią¬
zało się z zachowaniami nieformalnych grup młodych ludzi ze szkół, osiedli, którzy
stanowili zróżnicowaną, lecz p o d wieloma względami w miarę spójną subkulturę.
Zjawisko w Polsce miało zatem inne przyczyny niż w Stanach Zjednoczonych,
gdzie wypracowano te formy ekspresji, które przyjąć się miały także w Polsce.
W Stanach Zjednoczonych zaistnienie graffiti było nierozerwalnie związane
z muzyką hiphopową. Połączył je topos walki z opresorami i poczucie alienacji wo¬
bec zewnętrznej, oficjalnej władzy Oba zjawiska powstawały od lat 70. X X w. , naj­
pierw na przedmieściach Nowego Jorku, żeby potem objąć całe Stany przenieść się
do Europy, a ostatecznie w najdalsze zakątki świata . Najpodatniejszym gruntem
dla amerykańskiego graffiti były getta mniejszości etnicznych Bronksu i Brooklynu.
1

2

T e r m i n „ g e t t o " z o s t a ł u ż y t y p o raz p i e r w s z y w 1516 r. w W e n e c j i na o z n a c z e n i e spec­
jalnej d z i e l n i c y w k t ó r e j Ż y d z i z o s t a l i p r z y m u s o w o o d s e p a r o w a n i i g d z i e k a z a n o i m
m i e s z k a ć . O f i c j a l n e z a m y k a n i e Ż y d ó w w s p e c j a l n y c h d z i e l n i c a c h stało się p o w s z e c h ­
ną praktyką w t y c h miastach c h r z e ś c i j a ń s k i e j E u r o p y k t ó r e p o s i a d a ł y z n a c z n ą p o p u ­
lację ż y d o w s k ą , zaś t e r m i n „ g e t t o " przyjął się jako o g ó l n a nazwa t a k i c h miejsc ( S h u s t e r m a n 2 0 0 7 , s. 4 6 ) .

1

W t y m czasie na r y n k u amerykańskim pojawiły się pisaki w o d o o d p o r n e , które pozwalały na

t w o r z e n i e najpierw tagów - podpisów grafficiarzy a p o t e m bardziej skomplikowanych rysunków.
Technika szybko się rozwijała, powstawały coraz t o nowe style w g r a f f i t i - bubble style czy wide style.
O s t a t e c z n i e z a c z ę t o rysować całe o b r a z y - przyczyniło się d o tego z pewnością pojawienie się spra­
y ó w z k o l o r o w y m i farbami i różnorodnymi końcówkami, dających nieograniczone możliwości.
2

Dziś graffiti t w o r z y się także w najodleglejszych rejonach A m e r y k i Południowej, A z j i i A f r y k i .

D o r o b e k najsłynniejszych writerów zebrany został w albumie Świat graffiti. Sztuka ulicy z pięciu kontynen­
tów (Gane 2008).

369

�Małgorzata Czapiga

Znaczenie terminu szybko się rozszerzyło i stało się właściwie synonimem prze­
strzeni alienowanej, odseparowanej, naznaczonej piętnem obcości, izolacji i stra­
chu. Gettami zaczęto nazywać przedmieścia wielkich metropolii, zamieszkiwanych
przez przedstawicieli mniejszości rasowych bądź etnicznych. T u właśnie swoje
korzenie ma graffiti. W języku hiphopowców i writerów — twórców graffiti, częściej
pojawia się jednak określenie hood — dzielnica. Identyfikacja z własną dzielnicą jest
silniejsza niż rasowa czy narodowa, choć często się one pokrywały Społeczność nie
organizuje się tu wokół tradycyjnego domu — wydającego się jedynym w przestrzeni
miejskiej miejscem uporządkowanym i skupiającym wartości (a więc miejscem jako
takim), nad którym mieszkańcy mają władzę i jednocześnie wokół którego, jako
punktu centralnego, organizują swe życie. W nowej sytuacji teren wspólnoty obej¬
muje dzielnicę i ulicę, na której toczy się życie.
U l i c a , a nie d o m , jest m i e j s c e m , g d z i e nawiązuje się n a j w i ę c e j k o n t a k t ó w . W y n i k a t o
p r z e d e w s z y s t k i m z tego, ż e c z ę s t o w i e l o d z i e t n e r o d z i n y ż y j ą c e w g e t t a c h miały d o
d y s p o z y c j i małe mieszkania: n a t u r a l n y m ś r o d o w i s k i e m dla d o r a s t a j ą c y c h d z i e c i b y ł y
t e r e n y p o z a d o m e m . T a k w i ę c ulica odgrywała rolę p i e r w s z e g o d o m u , p o d c z a s g d y
z n a c z e n i e w ł a ś c i w e g o d o m u r o d z i n n e g o jest m a r g i n a l i z o w a n e ( P i e k a r s k a - D u r a j
2 0 0 8 , s. 179).

Jedyną wartością zachowaną z pola semantycznego domu pozostaje instytucja
i autorytet matki. Getta kierują się własną polityką i zasadami, odrzucają znaczenie
domu jako podstawowego waloru, świętością pozostaje jednak matka jako uosobie¬
nie wartości i poczucia ładu w znaczeniu przestrzennym, ale także i czasowym — jako
organizator losu jednostki. N i e przeszkadza to oczywiście zaistnieniu zjawisk z ka­
tegorii Black English, czyli rytualnych obelg w angielszczyźnie Murzynów amery¬
kańskich i generalnie brutalizacji języka. Nastoletni czarni chłopcy uprawiają pew¬
ną formę „mowy ulicznej", związanej z rodzajem b i t w y słownej — tzw. dozens. Są to
zbiorowe, męskie zajęcia podejmowane dla zabawy, które angażują publiczność
i polegają na mówieniu obraźliwych rzeczy o słuchającym, ale bez rzeczywistego
zamiaru obrażenia go (Wierzbicka 1997). W bitwach tych często pojawiają się obel¬
gi dotyczące matek, ale mogą one wystąpić tylko w takim kontekście.
Przeludnione, małe mieszkanka w obskurnych dzielnicach, gdzie powszedniość
wyznacza bieda, zwalczające się gangi i narkotyki powszechniejsze niż woda, to
obraz, który niedługo potem mogliśmy spotkać już w większych miastach Europy
Zachodniej. Przykładem niech będzie Francja, w której problem różnorodności
etnicznej i wielokulturowości szybko stał się udziałem przedmieść nazwanych
przez prezydenta Francois Mitteranda „dzielnicami bez duszy":
Jakie n a d z i e j e m o ż e m i e ć m ł o d y człowiek, k t ó r y p r z y c h o d z i na świat w d z i e l n i c y b e z
d u s z y dorasta w o h y d n y m b l o k u , o t o c z o n y s z a r y m i m u r a m i w s z a r y m p e j z a ż u na c a ł e
szare ż y c i e ? C o ma myśleć o społeczeństwie, k t ó r e w o l i o d w r a c a ć o d niego w z r o k , a i n ­
terweniuje, g d y w y p a d a się na coś o b u r z y ć albo czegoś zabronić? (za: K r a c o ń 2008, s. 6 ) .

370

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

Młodzi ludzie, mimo pesymistycznej perspektywy „szarego życia", nie poddają
się ostatecznie tej wizji przegranych i wykluczonych; grupa ta odnalazła w swojej
izolacji poczucie dumy i szacunku - paradoksalnie czerpie je z tych samych źródeł,
które uznano za godne pogardy.
Z ową dialektyką d u m y i w s t y d u powiązana jest d i a l e k t y k a w z a j e m n e g o w y k l u c z e n i a ,
p o l e g a j ą c a na t y m , ż e w y k l u c z o n a , p r z e ś l a d o w a n a m n i e j s z o ś ć u m a c n i a się dzięki te¬
mu, ż e c h l u b i się s w o i m w y k l u c z e n i e m o r a z c z y s t o ś c i ą e t n i c z n ą , jaką t o w y k l u c z e n i e
g w a r a n t u j e , i w z a j e m n i e w y k l u c z a d o m i n u j ą c ą w i ę k s z o ś ć jako w p e w n y m sensie g o r ­
szą, n i e b e z p i e c z n ą i n i e g o d n ą przyjęcia, tak samo jak w i ę k s z o ś ć wykluczyła ją - i z p o ­
d o b n y c h p o w o d ó w ( S h u s t e r m a n 2 0 0 7 , s. 4 7 ) .

Duma owa znalazła skuteczne narzędzia ekspresji w postaci graffiti i hip-hopu,
jako środków ekspresji umożliwiających wykrzyczenie własnych problemów, cięż¬
kiej sytuacji, ale też swojej wyższości nad pogardzaną „resztą" - w przypadku Sta­
nów Zjednoczonych: rasistowską klasą białych. W Polsce przeważa raczej postawa
antysystemowa - szczególnie widoczna w czasach PRL-u, ale także później, w latach
90. X X w. Grupami dominującymi, przeciw którym zwracają się kontestatorzy
reprezentujący różne systemy wartości, są „oni": w hasłach graffiti były to przede
wszystkim władze państwowe („Dosyć burdelu PRL-u", „Komuno wróć. D o Mosk¬
w y " - Gregorewicz, Waloch 1991), szkolne (jeśli graffiti pojawiało się na terenie
szkoły albo w jej pobliżu), wojsko („Fuck the army!") i duchowieństwo („Księża na
Księżyc"), a więc to, co mieści się w kulturze oficjalnej, w swobodnie definiowanym
establishmencie. Niechęć wyrażana w graffiti dotyczyła też przedstawicieli innych
subkultur - nie oszczędzano przede wszystkim skinów („Zabij skina, zgwałć mu
żonę, miejsce w niebie zapewnione", „Jeszcze Polska nie skinęła, Punki my żyjemy").
Podobnie jednak graffiti lat 90. i późniejsze skupiło się przede wszystkim na przed¬
mieściach i na dużych osiedlach - blokowiskach, gdzie poczucie odizolowania
i anonimowości dawało się odczuć ze szczególną intensywnością. T u narodziło się
analogiczne poczucie dumy, np. przejawiające się podkreślaniem, że wychowało się
„na (Nowej) H u c i e " - nie w Krakowie, i tęsknota za wspólnotą, przełamującą ano¬
nimowość wyznaczoną przez socjalistyczny t y p przestrzeni wielkomiejskiej.
Poczucie, d o ś w i a d c z e n i e , r ó w n i e ż p o t o c z n e myślenie, w s z y s t k o p o d p o w i a d a , ż e po¬
t r z e b u j e m y c z e g o ś , co nie p o z w o l i nam się r o z t o p i ć w a n o n i m o w e j masie. Potrze¬
b u j e m y p o c z u c i a o d r ę b n o ś c i w g r a n i c a c h miasta, w k t ó r y m mieszkamy. Przestrzeń,
w k t ó r e j się w y c h o w u j e m y jest p r z e c i e ż z n a c z n i e mniejsza. M i j a k i l k a a l b o n a w e t
kilkanaście lat naszego życia, z a n i m z a c z n i e m y p o z n a w a ć m i a s t o jako c a ł o ś ć . T o
d z i e l n i c e i osiedla są naszą pierwszą małą o j c z y z n ą . P o s z c z e g ó l n e d z i e l n i c e nie są dla
nas a n o n i m o w e , o b o j ę t n e . I c h n a z w y c o ś z n a c z ą . N a w e t jeśli i c h nie z n a m y m a m y na
i c h t e m a t p e w n e w y o b r a ż e n i a . Jedne są s y n o n i m e m n i e s p o t y k a n y c h luksusów, inne
krainą zamieszkałą p r z e z s m o k i i l u d o ż e r c ó w - i te przekonania w jakimś s t o p n i u
p r z e n o s z ą się na i c h m i e s z k a ń c ó w . M i e s z a n k a s t e r e o t y p ó w i w s p o m n i e ń
nasze p r y w a t n e narracje o m i e ś c i e ( P a r a f i a n o w i c z 2 0 0 8 , s. 4 1 ) .

371

tworzy

�Małgorzata Czapiga

Potrzeba porządkowania przestrzeni i naznaczania jej przez własne w niej
uczestnictwo, a równocześnie uporczywe poszukiwanie wspólnoty podobnych d o
siebie - niekoniecznie równych p o d względem fizycznym, psychicznym czy inte­
lektualnym - jest doświadczeniem pożądanym: o t o co dawało się odczytać z dzia­
łań odbieranych jako chuligańskie niszczenie wspólnej własności, tzn. budynków czy
małej architektury miejskiej.
Wobec pustki anonimowej przestrzeni dramatyczne musi być poszukiwanie p o ­
czucia wspólnotowości, w wersji najpełniejszej objęte przez Turnera określeniem
communitas (Turner 1974). Jest ono chyba stale obecne w początkach tworzenia graf­
fiti. Człowiek żyjący w strukturze układów prawnych, politycznych, społecznych,
w których odgrywa coraz t o nowe role, tęskni w gruncie rzeczy za communitas - od¬
najdując ją w pielgrzymkach do miejsc świętych, w festiwalach, w meczach piłkar¬
skich. Wspólnota graffiti (grafficiarzy tych, którzy potrafią czytać inskrypcje czy
tagi) byłaby analogicznym konstruktem, w którym dojść do głosu mogła krytyka nie­
sprawiedliwości, poniżenia, a równocześnie tęsknota za wyjściem z samotności.
Piotr Kowalski, analizując pojawiające się pod koniec lat 80. ubiegłego wieku i n ­
skrypcje w przestrzeniach współczesnego życia, pisze o tworzeniu się takich wspól­
not wśród dzieci zostawiających swoje napisy na ławkach szkolnych, w toaletach, na
murach.
W r a d o s n y m akcie kreślenia na ścianach, c h o d n i k a c h , ławkach z n a j d u j e ona [działal­
n o ś ć d z i e c i - M . C . ] u r o d ę t w ó r c z e g o i n s t y n k t u , s p o n t a n i c z n o ś c i , lekkość i b e z t r o s k ę
w a d z e n i a się z o p o r e m t w o r z y w a [ . . . ] . W t y m p o c z y n a n i u t k w i j e d n a k t a k ż e i egzys­
tencjalna p o t r z e b a - d z i e c i o w y m g e s t e m „zawłaszczają" p r z e s t r z e ń . [ . . . ] G e s t „ma­
l o w a n i a " jest w i ę c b l i s k i o p a n o w a n i a świata, jakie d o k o n u j e się w r a m a c h t z w . s y n k r e t y z m u magicznego. [ . . . ] M a j ą one r ó w n i e ż w a l o r i n t e g r a t y w n y : p o r z ą d k o w a n i e prze¬
s t r z e n i jest w y k ł a d n i k i e m k o n s t y t u o w a n i a się g r u p y ( w s p ó ł t w ó r c y z n a j ą c y k o d y ) ,
ustalania i c h h i e r a r c h i i , jak t e ż i c h w e w n ę t r z n y c h l i n i i d e m a r k a c y j n y c h (gesty p r z y j ę ­
cia i w y k l u c z e n i a ) ( K o w a l s k i 1993, s. 8 5 - 8 6 ) .

Graffiti, choćby z racji swojego anarchicznego charakteru, było związane z łama¬
niem tabu, dlatego często posługiwano się wewnątrz grupy tworzącej dane napisy
czy rysunki zakazanymi formami. Język tajemny zapewniał szansę na budowanie
jedności grupy Jeśli napisy dotyczyły wyznań miłosnych - tylko zorientowani wie­
dzieli, k t o komu wyznaje miłość, jeśli inskrypcja obrażała nauczyciela - dzieci uży­
wały raczej „ksywek" nadawanych belfrom, jeśli obrażano władzę - często odwoły¬
wano się d o pseudonimów, znaków charakterystycznych, rzadko stosowano całe
nazwiska czy nazwy partii. Łamanie tabu łączyło się czasem z podkreśleniem eks¬
presji przez użycie wulgaryzmu czy słów powszechnie uważanych za niestosowne,
ale służyło to stwarzaniu pewnej emocjonalnej aury - wulgaryzmy nie oznaczają w ta¬
kich przypadkach swoich leksykalnych desygnatów, lecz są często elementem ko¬
munikacyjnej gry inkluzji i ekskluzji. Dziwić zatem muszą radykalne opinie t y p u :
372

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

„Graffitierzy mają skłonności nacjonalistyczne i są ksenofobami". I dalej: „Wyrazem
bezsilności, rozgoryczenia są wyrażenia obsceniczne i wulgaryzmy oraz licznie zgro­
madzone seksualizmy" (Stępień, Żakowska 2005, s. 186 i 190).
Zaskakujący jest już sam termin używany przez autorki - „graffitierzy" - który
brzmi nieswojo i chyba zbyt poważnie, żeby nie powiedzieć „majestatycznie"; ob¬
serwacje poczynione później są jednak równie zagadkowe i zbyt jednoznacznie, ar¬
bitralnie klasyfikujące. Być może wynika to z pytania, które często zadawane jest
w dyskursie publicznym - czy graffiti to sztuka czy wandalizm - na które w prze¬
ważającej części odpowiada się jednak: wandalizm. Jak pisze Halina Zgółkowa:
Z j a w i s k o g r a f f i t i jest b a r d z o c z ę s t o p r z e d m i o t e m refleksji p u b l i c y s t y c z n e j , z reguły na­
cechowanej e m o c j a m i , t a k i m i jak n i e c h ę ć , sprzeciw, oburzenie, w najlepszym w y p a d k u
zaś p o t r a k t o w a n i e t y c h napisów jako c z e g o ś e g z o t y c z n e g o ( Z g ó ł k o w a 2 0 0 5 , s. 2 4 4 ) .

C h o ć środki wyrazu writerów bywają niekiedy nieporadne, innym razem wulgarne
czy po prostu szokujące, graffiti jest dziś jednak nadal przejawem oswajania prze¬
strzeni i szukania wspólnoty w świecie, w którym już tak naprawdę wszystko wolno,
każdy może być t y m , k i m chce. Warunki, w których można było zyskać wolność,
przynosiły nie wyzwolenie, lecz raczej konieczność dokonywania wyborów w świe¬
cie naznaczonym kryzysem wartości, w trudnych warunkach ekonomicznych i t d .
Wolność w połączeniu z zasadami political correctness może jedynie prowadzić do p o ­
głębiania poczucia samotności (Baudrillard 1998, s. 126).
N a j g ł ę b s z ą i n a j m n i e j u l e c z a l n ą z d o l e g l i w o ś c i t e g o życia, jak p o w i a d a A l f H a r n b o r g ,
jest „ s z a m o t a n i e się m i ę d z y t ę s k n o t ą za communitas, żądzą b y c i a c z ę ś c i ą c z e g o ś po¬
t ę ż n i e j s z e g o o d ułomnej jaźni, a strachem p r z e d utratą jestestwa" - szamotanie się b e z ­
skuteczne, k o ń c z ą c e się z reguły o d k r y c i e m , ż e w o l n o ś ć b e z w s p ó l n o t y równa się
szaleństwu, a w s p ó l n o t a b e z w o l n o ś c i jest niewolą ( B a u m a n 1997, s. 147).

Pytanie o to, czy graffiti jest wandalizmem czy sztuką, jest źle postawione, bo
ono może być i jednym, i drugim. Graffiti przez to, że cechuje je anonimowość, a co
za t y m idzie - bezkarność tekstu, który jest oderwany od nadawcy w poczuciu wol¬
ności ekspresji posługuje się często wulgaryzmami, ale ma też pokazać i wzmocnić
negację ładu społecznego, kulturowego czy politycznego i bunt wobec niego, ale pra¬
wie nigdy nie wiąże się z nihilizmem, a stanowi raczę próbę rozwiązania problemu.
*
Nowoczesne graffiti ma już blisko pół wieku i jak każda forma kontestacyjnej eks¬
presji, pewna postać komunikacji i tworzenia, zaczyna stopniowo stawać się klasy¬
ką: choć wciąż bywa częścią działań wynikających z młodzieńczego buntu i anar¬
chicznych gestów, to jednocześnie niektóre prace są akceptowane i poszukiwane,
wolne od destrukcyjnych intencji i wpisują się w panoramę współczesnej sztuki. Z a 373

�Małgorzata Czapiga

legalizowane i pożądane jako towar, coraz częściej bywa oceniane w kategoriach arcydzielności i stanowi przedmiot zabiegów marszandów. Wkomponowuje się w d z i ­
siejszą przestrzeń miejską i nie razi już swoją obecnością zarówno w N o w y m Jorku,
jak i N o w e j Hucie. Okazuje się, że
j e d n o s t k a w s p o ł e c z e ń s t w i e m a s o w y m musi w c o r a z w i ę k s z y m s t o p n i u p o l e g a ć na
samej sobie, ma d o d y s p o z y c j i c o r a z m n i e j w s p ó l n o t c z y i n s t y t u c j i , w k t ó r y c h o d n a j ­
d u j e t o ż s a m o ś ć i w a r t o ś c i jej b l i s k i e oraz posiada c o r a z mniejsze
o m o r a l n i e w ł a ś c i w y c h s p o s o b a c h życia, d z i e j e się tak, p o n i e w a ż

wyobrażenie
społeczeństwo

masowe, ze w z g l ę d u na p r o c e s y k t ó r e je u f o r m o w a ł y nie m o ż e d o s t a r c z y ć p o d s t a w
trwałego ładu s p o ł e c z n e g o i h a r m o n i i m o r a l n e j ( S t r i n a t i 1998, s. 19).

Dodatkowo globalizacja przyczyniła się znacząco do rozwoju lokalnych ruchów
kulturowych, do „glokalizacji", a dzięki mediom cyfrowym to, co atrakcyjne, a na­
wet buntownicze, mogło być powielane w niezliczonych wersjach i w różnych miejs­
cach globalnej wioski. Graffiti przestało być niszową, awangardową sztuką ulicy
Mieszkaniec miasta przyzwyczaił się do jego obecności, a sami twórcy porzucili już
tagowanie (umieszczanie własnych podpisów) na rzecz tworzenia indywidualnych
wrzutów (mniejszych rysunków) czy murali (wielkoformatowych obrazów), którymi
nie rządzi już w pierwszej kolejności potrzeba formowania trwałych wspólnot. Poza
t y m często tworzenie takich wypowiedzi przestaje być anarchizującą i nielegalną
działalnością, a spotyka się z życzliwym przyjęciem, a nawet niekiedy sponsoringiem
ze strony władz miejskich.
Coraz częściej tworzone są graffiti takie jak to w Krakowie, przy al. Powstańców
Śląskich - nazwane Silva Rerum. Mural długości 90 m i wysokości 5 m jest największym
na świecie projektem o charakterze historycznym. Stworzono go w 2007 r. w ramach
obchodów jubileuszu 750-lecia lokacji miasta. Projekt graficzny obrazu został opraco­
wany przez studenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, Jerzego Rojkowskiego „Impasa", i skonsultowany z miejscowymi historykami. D o wykonania go zaproszono czo­
łowych polskich artystów graffiti. W pracy przedstawiającej 1000-letnią historię Kra¬
kowa uwzględniono zdobycze krakowskiej sztuki zdobniczej, odwzorowano przemia¬
ny formy w kaligrafii, typografii, grafice, architekturze i malarstwie (Całkowska 2007).
Na to, że graffiti zaczęło przybierać nowe formy wpłynęło kilka czynników: z jed­
nej strony zaostrzenie prawa, prywatyzacja przestrzeni publicznej, z drugiej - co w y ­
daje się najistotniejsze - komercjalizacja samej sztuki ulicy (zob. Biskupski 2008).
Na pierwszym planie sytuuje się jednak funkcja estetyczna graffiti i innych przeja¬
wów street-artu, które charakteryzuje „przede wszystkim zabawa formą, dokładne pro¬
jektowanie działań oraz zawarte explicite wątki krytyczne" (Biskupski 2007, s. 169).
I choć graffiti w założeniu miało wyprowadzić sztukę na ulicę - pomysł znany
z ruchów awangardowych np. futurystów, artystów sztuki ziemi spod znaku Rober­
ta Smithsona czy brytyjskiego ruchu community arts - ostatecznie... trafiło do gale­
rii i muzeów!
374

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

W s p ó ł c z e s n e malowidła uliczne, p o z o s t a w i o n e na m u r a c h z n a k i , a u t o g r a f y hasła, r y ­
s u n k i stają się p r z e d m i o t e m specjalnie d o tego c e l u o r g a n i z o w a n y c h w y s t a w i k o ­
l e k c j i . S t a j ą się t e m a t e m o b s z e r n y c h k a t a l o g ó w , s p o r ó w o a r t y s t y c z n ą w a r t o ś ć . Ta
w s p ó ł c z e s n a m o d a na kontestującą s z t u k ę awangardową, u t o ż s a m i e n i e n i e m a l w s z y s t ­
k i e g o ze sztuką, nie p o z w a l a już na p r o s t e o d d z i e l e n i e g r u b ą linią tego, c o „wysokie",
o d tego, c o „niskie", tego, co na u l i c y o d tego, c o w g a l e r i i ( C i a r k a 1990, s. 3 3 ) .

Jednym z pierwszych (dość wczesnych) przykładów może tu być wystawa m o ­
nachijskiego muzeum życia codziennego i kultury ludowej - Alltag und Volkskultur,
dokumentująca zjawiska z przestrzeni miejskiej, w t y m graffiti, której owocem był
album Das Graffiti-Lexikon. Wand-Kunst von A bis Z (Krauzer 1986).
Dzisiejsze graffiti jest dzieckiem kultury popularnej, która ma prawdziwą war­
tość artystyczną, a przy t y m służy pewnym celom społecznym: jest nastawiona na
komunikowanie wartości o p o z y c y j n y c h w o b e c systemu d y s t r y b u c j i władzy w kultu¬
rze, p o d e j m o w a n i e k r y t y k i p ó ź n e j n o w o c z e s n o ś c i oraz g o s p o d a r k i k a p i t a l i s t y c z n e j
w warunkach prywatyzacji i monopolizacji środków komunikacji (mediów i innych
n o ś n i k ó w ) (Żakowski 2 0 0 6 , s. 7 4 ) .

Przy t y m jednak współczesne graffiti zwraca na siebie uwagę nie tylko wielkim
kunsztem i krytyczną postawą, ale również dużą dawką dystansu i humoru. Jeden
z czołowych przedstawicieli dzisiejszej sceny graffiti, nieznany z imienia i nazwiska
Banksy którego dzieła można oglądać w Londynie, N o w y m Jorku, ale też na jego
stronie internetowej (www.banksyyco.uk), bardzo dosadnie krytykuje np. pokolenie
konsumpcyjne - jedna z prac przedstawia typową współczesną rodzinę, której człon­
kowie z prawą ręką na sercu, w skupieniu oddają hołd naciągniętej na maszt fladze:
jednorazowej, plastikowej torbie Tesco. Na innym rysunku Banksy wykorzystuje
malarski cytat - to scena opłakiwania, gdy kobiety p o d krzyżem, z dramatycznie
wyciągniętymi rękami rozpaczają, patrząc na mękę Chrystusa. Na graffiti brakuje
krzyża i Chrystusa, a kobiety załamują ręce, patrząc na napis: „Sale ends today".
Prace Banksy'ego spotykamy na ulicach. Ale też na aukcjach w domu Sotheby's
osiągają ponoć ceny kilkudziesięciu tysięcy funtów, a wśród nabywców są celebrities
(Biskupski 2008, s. 175). Polscy writerzy prawdopodobnie nie odnoszą tak spektaku¬
larnych sukcesów, jakie przypadły w udziale brytyjskiemu grafficiarzowi, ale częs¬
to pracują dziś w dużych koncernach reklamowych i firmach zajmujących się grafiką
komputerową, tworzą za pieniądze własne dzieła dla przyjemności swojej i innych.
Część wychodzi oczywiście na ulicę, bo widzimy nowo powstałe wrzuty w których
jednak nadrzędną jest już funkcja estetyczna.
Ja p o k a z u j ę , a o n i t o widzą. W r a z z daną r z e c z ą widzą m n i e jako tego, k t o p o z w a l a i m
ją o g l ą d a ć . Podziwiając ją, podziwiają mnie. Miratio,

k t ó r a o d n o s i się d o tego, c o w a r t e

oglądania, p r z e m i e n i a się w admiratio, k t ó r a o d n o s i się d o tego, k t o ją ma i k t o ją
p o k a z u j e . [ . . . ] To, co w y t w o r z y l i ś m y w s p ó ł z a w o d n i c z y ze s o b ą - p o d o b n i e jak m y

375

�Małgorzata Czapiga

sami — o p r z y c i ą g n i ę c i e u w a g i . R z e c z y rywalizują o o p t y c z n e z a i n t e r e s o w a n i e , a m y
r o b i m y t o samo za i c h p o m o c ą ( S o m m e r 2 0 0 3 , s. 67—69).

Coraz częściej grafficiarze nie muszą już nielegalnie malować pociągów czy
zbierać się po zmroku, żeby zostawić swój piece — wrzut (od ang. masterpiece — arcy­
dzieło) na murze sąsiedniego budynku, gdyż powstają takie inicjatywy jak te podej­
mowane przez warszawskie stowarzyszenie M i a s t o M o j e A w N i m , polegające na
wygospodarowywaniu przestrzeni d o legalnego malowania.
W dzisiejszej przestrzeni postindustrialnej nie sposób już ulec zdziwieniu, szo­
kowi czy oburzeniu na w i d o k graffiti. Przez lata wrosło ono w nasze życie i staliśmy
się wobec niego raczej bierną publicznością niż aktywną społecznością. Nadmierna
semiotyzacja przestrzeni miejskiej doprowadziła paradoksalnie do jej odsemantycznienia. Naszą obojętną akceptację mogą złamać już tylko gesty, rzeczy, obrazy
szczególne, o wyjątkowym ładunku emocjonalnym i znaczeniowym.
Takimi właśnie są ludzie-cienie ze Strefy Rysunki majaczące na murach świadczą
o dramatycznej próbie przywrócenia życia na t y m pustynnym obszarze — próbie za
wszelką cenę i mimo wszystko. Chcą być świadectwem — t o t u kiedyś toczyły się
normalne rozmowy pracowano, odpoczywano. W opuszczonym mieście zniszczo­
nym przez katastrofę - notabene jej sprawcami byli ci, którzy
wcześniej stworzyli miasto dla
ludzi - komunikacja nie jest
możliwa, bo nie ma nikogo, k t o
zastanawiałby się nad przesła¬
niem malowanych postaci. Być
może właśnie dlatego, że w ci¬
szy opuszczonych przestrzeni
graffiti zdają się d o nikogo nie
mówić, ich milczenie jest tak tra¬
giczne i pełne sensu. Zupełnie
inaczej niż to, co widuje się na
murach, pociągach, małej archi¬
tekturze - w kakofonii napisów
i kolorów nie słychać już nicze¬
go ważnego.

G r a f f i t i w C z a r n o b y l u , f o t . K . Biliński

376

�Graffiti. Kilka uwag o zmienionych sytuacjach i kontekstach

Bibliografia
Baudrillard J.
1998

Ameryka, Warszawa

Bauman Z .
1997

Wśród nas nieznajomych - czyli o obcych w (po)nowoczesnym mieście, w: Pisanie

miasta - czytanie miasta, red. A . Zeidler-Janiszewska, Poznań, s. 145-158
Biskupski Ł.
2008
Graffiti i street-art.: na pograniczu sztuki publicznej i ruchu alternatywnego, „Przegląd
Kulturoznawczy", nr 1(4), s. 163-180
Całkowska A.
2007

Największe graffiti powstaje w Krakowie, „Gazeta.pl Kraków", 21 maja
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35823,4150804.html (dostęp 28.04.2009)

Ciarka R.
1990
Napisy na murach i etnografia współczesnego miasta, „Konteksty Polska Sztuka
Ludowa", nr 2, s. 3 3 - 3 4
Gane N .
2008

Świat graffiti. Sztuka ulicy z pięciu kontynentów, Warszawa

Gregorewicz R., Waloch J.
1991

Polskie mury. Graffiti: sztuka czy wandalizm, Toruń

Kociatkiewicz J., Kostera M .
1997

Antropologia pustych przestrzeni, w: Pisanie miasta - czytanie miasta, red. A. Z e i dler-Janiszewska, Poznań, s. 7 3 - 8 2

Kracoń E.
2008

„Dzielnice bez duszy"-filmowy

obraz przedmieścia, „Kultura Miasta. Miasto w K u l ­

turze", nr 2/3(2), s. 6-13
Krauzer P.
1986

Das Graffiti-Lexikon. Wand-Kunst von A bis Z, Wilhelm Heyne Verlag, München

Kowalski P.
1993

Samotność i wspólnota. Inskrypcje w przestrzeniach współczesnego życia, Opole

Paczoska K.E.
2008

Pomarańczowy karnawał we Wrocławiu, „Kultura Miasta. Miasto w Kulturze",
nr 2/3(2), s. 79-88
Parafianowicz W.
2008
Zizkov, Praga 3. W poszukiwaniu lokalnej wspólnoty, „Kultura Miasta. Miasto
w Kulturze", nr 2/3(2), s. 41-45
377

�Małgorzata Czapiga

Piekarska-Duraj Ł.
2008
ZBronksu do Nowej Huty - początki hip-hopu w Polsce, w : Tworzenie i odtwarzanie
kultury, red. G. Kubica, M . Lubaś, Kraków
Rewers E.
1997
Ekran miejski, w : Pisanie miasta - czytanie miasta, red. A. Zeidler-Janiszewska,
Poznań, s. 41—50
Sommer M .
2003

Zbieranie, Warszawa

Stępień A., Żakowska M .
2005

Obraz współczesnej rzeczywistości w graffiti, w : Humanista wobec tradycji i współ­
czesności. Prace z etnolingwistyki i logopedii, red. S. Wasiuta, M . Wójcicka, L u b ­
lin, s. 181—191

Shusterman R.
2007

O sztuce i życiu. Od poetyki hip-hopu do filozofii somatycznej, Wrocław

Strinati D.
1998
Turner
1974
Welker
2000

Wprowadzenie do kultury popularnej, Poznań
V
The Ritual Process Structure and Anti-Structure, Harmondsworth
L.
Symbolika znaków Polski Walczącej 1939-1989, Toruń

Wierzbicka A .
1997
Akty i gatunki mowy w różnych językach i kulturach, w: Język umysł, kultura, War¬
szawa, s. 228—269
Zgółkowa H .
2005

Agresja na murze, czyli o tekstach graffiti, „Język a Kultura", t. 17, Wrocław,
s. 243—250

Żakowski M .
2006

Street-art i indywidualizacja. W stronę tożsamości awangardowej, „Kultura Popular¬
na", nr 2, s. 71—79

378

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6012" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5992">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/decb8c7b5ac08dccf008860edbe54670.pdf</src>
        <authentication>b2c1c9a944709ac9af72a5f28acf0787</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71728">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4995</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71729">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71730">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71731">
                <text>film antropologiczny</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71732">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4632</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71733">
                <text>Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku / Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71734">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.90-106</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71735">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71736">
                <text>Sikora, Sławomir</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71737">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71738">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71739">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71740">
                <text>Sławomir Sikora
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Kłopoty ze zbyt bliską kulturą
albo antropologia na własnym podwórku.
Przypadek filmowy
1

„Antropologia we własnym domu" bywa trudna. Jest t o jednak być może zupełnie
inny rodzaj trudności niż te, z którymi borykał się Malinowski i kolejne pokolenia
„jego dzieci", prawdziwych badaczy terenowych, w prawdziwym terenie . Te t r u d ­
ności w znacznym stopniu uwydatniła antropologia refleksyjna z jej prymatem etycz­
nego podejścia d o badań etnograficznych (a współczesna antropologia wizualna
zapewne jeszcze bardziej wyostrzyła ów problem). Trudność z „antropologią na włas­
nym podwórku" (co może byłoby lepszym tłumaczeniem anthropology at home) wią­
załaby się również, a może nawet przede wszystkim, z niejasnością granic między blis­
kością i oddaleniem, tożsamością i nietożsamością, dystansem i zaangażowaniem...
czy też, b y skrócić ciąg opozycji - z tego dystansu niejasnością. N a tę trudność
zwrócił ostatnio uwagę W i k t o r Stoczkowski. Relacjonuje on własne doświadczenie
związane z przysłuchiwaniem się kolejnym referatom w czasie jednej z sesji etnologicznych. Opisowi i interpretacji odległych zwyczajów i kultur towarzyszyło na­
maszczone zasłuchanie. Podobne skupienie towarzyszyło także referatowi na temat
już nam bliski, a mianowicie opisowi pewnych osobliwych praktyk współczesnego
2

3

1

Artykuł powstał na podstawie materiałów z badań finansowanych ze środków na naukę w latach

2008-2009 jako projekt badawczy: Grant Ministerstwa N a u k i i Szkolnictwa Wyższego nr N N 1 0 9 243434.
2

O d w o ł u j ę się t u oczywiście d o commonplace, jakim jest stawianie Bronisława M a l i n o w s k i e g o u p r o ­

gu nowoczesnych badań t e r e n o w y c h . R z e c z y w i s t o ś ć była nieco bogatsza i mniej j e d n o w y m i a r o w a .
Artykuł C l i f f o r d a Geertza na temat spuścizny M a l i n o w s k i e g o nosi zabawny ale t e ż m o c n o i r o n i c z n y
tytuł: Zaświadczające

Ja. Dzieci Malinowskiego

( p o r G e e r t z 2000). „Teren" bywa miejscem r e t o r y c z n i e

nadużywanym, usprawiedliwiającym tekst m i m o miałkości sądów, l u b t e ż usprawiedliwiającym p o
prostu rację b y t u etnografa (co w gruncie r z e c z y na j e d n o w y c h o d z i ) .
3

Poręczny angielski z w r o t anthropology at home t r u d n o dobrze przetłumaczyć; angielskie home znaczy

m . i n . tyle, co „dom" i „kraj o j c z y s t y " - nie c h o d z i t u jednak oczywiście o zamknięcie zainteresowań
etnografa w o b r ę b i e własnego d o m u , lecz raczej o zainteresowanie własną kulturą. W p o l s k i m ter¬
minie „własny d o m " t r u d n o , jak sądzę, tę r ó ż n o r o d n o ś ć pomieścić, m o ż e łatwiej byłoby zatem z g o d z ­
ić się na „własne podwórko". O t y m pomieszaniu dawniej znacznie stabilniejszych granic - „być tam,
pisać t u " (Geertz 2000) - por. np. C l i f f o r d 2004; a szerzej C l i f f o r d 1997.

90

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

artysty awangardowego, choć owe praktyki (jak i niektóre z tych związanych z od¬
ległymi kulturami) mogłyby zapewne wzbudzić uśmiech wśród tzw. zwykłych lu¬
dzi. Skupienie i powaga zacnego grona ustąpiły jednak, gdy jeden z referentów za¬
czął mówić o kulturze tyleż odległej, co bliskiej, stosunkowo niewinnych zabawach
XIX-wiecznej burżuazji związanych z rejestracją na portretach fotograficznych jaś­
niejszych plam, które miały znamionować obecność duchów (bliskich) osób. Kolejne
przykłady owych zabaw spowodowały nie tyle nawet przełamanie nastroju powagi,
ile roztopienie go w salwach śmiechu.
P a t r z ą c na t ę salę, z d a ł e m sobie sprawę - pisze S t o c z k o w s k i - ż e istnieją k u l t u r y
ciągle n i e d o s t ę p n e e t n o l o g i c z n e m u z r o z u m i e n i u , b o w i e m o d m i e n n o ś ć k u l t u r o w a ,
jaka tam się p o j a w i a , n i e k o n i e c z n i e w i ę k s z a niż g d z i e i n d z i e j , p o t r a f i jeszcze nas
zaskoczyć, wywołując n i e p o k ó j
jednym

i zażenowanie,

z niechybnych znaków

4

których

śmiech

jest

( S t o c z k o w s k i 2 0 0 8 , s. 7 0 ) .

Zjawiska takie zyskują znamiona groteskowości, zaś dystans kulturowy prze¬
mienia się w dystans hierarchiczny (Stoczkowski wspomina o pojawiającym się od¬
czuciu niższości kulturowej owych innych, choć w zasadzie nam bliskich). Ów dys­
tans bywa również blisko związany z kwestią smaku. Nieco podobnie bowiem da się
zapewne zinterpretować zachowanie wyrafinowanego profesora historii sztuki, któ¬
ry w trakcie spotkania seminaryjnego z wyrazem niesmaku i disgustu odstawia, nie¬
mal jakby kalało to rękę, plastikową odpustową figurkę M a t k i Boskiej puszczoną
w obieg przez jedną z uczestniczek owego seminarium.. . .
5

Z pewnymi przejawami takiego niejasnego dystansu, ale też w związku z t y m
niejasną etycznie sytuacją zetknęliśmy się również przy okazji realizacji filmu Żeby
to było ciekawe... Film o mediatyzacji obrzędów weselnych . D o wątku związanego z p r o blematycznością badania własnej kultury jeszcze powrócę, teraz chciałbym zaryso¬
wać kilka kwestii związanych z kontekstem powstawania filmu, bowiem, jak się po¬
wiada (np. Heider 1976,- Ruby 2000), jedną z wyróżniających cech dokumentu
etnograficznego powinien być komentarz na temat tegoż kontekstu, podjętych de¬
cyzji, rozwiązań itd. Zacznę zatem od tych detali.
6

4

Ba, dość powszechnie cytowana anegdota (najczęściej jednak z p e w n y m dystansem) o Balzaku,

który miał się obawiać fotografowania - zdjęcie miało b o w i e m z d e j m o w a ć z niego „warstwy" - wska­
zuje w zasadzie również, że nie bardzo w i e m y jak ową anegdotę traktować (zob. np. Krauss

1978,

Sikora 2004). (Wszystkie wyróżnienia w n i n i e j s z y m tekście pochodzą ode mnie.)
5

Było t o pewnie ponad dziesięć lat temu w Instytucie S z t u k i PAN. O s o b ą , która ową figurkę

przyniosła, była Joanna Tokarska-Bakir.
6

Żeby

to było ciekawe...

Film o mediatyzacji obrzędów

weselnych. Z d j ę c i a : Tomasz Saliński, Jakub

Czerwiński, Sylwia Chorązka, Łukasz Suszek, Sławomir Sikora, Karolina D u d e k , montaż: S z y m o n
Pietrowski, realizacja: Karolina D u d e k i Sławomir Sikora, 73', © I n s t y t u t E t n o l o g i i i A n t r o p o l o g i i
K u l t u r o w e j , U n i w e r s y t e t Warszawski 2009. „Praca naukowa finansowana ze środków na naukę w la¬
tach 2 0 0 8 - 2 0 0 9 jako projekt badawczy".

91

�Sławomir Sikora

Pomysł filmu zrodził się w trakcie badań terenowych prowadzonych wraz z g r u ­
pą studentów w ramach zajęć laboratorium etnograficznego Wizualność w kulturze
w Kolbuszowej (2006-2008) . Już w czasie pierwszego wyjazdu moją uwagę przy¬
kuło bardzo popularne w lokalnym skansenie zjawisko fotograficzno-filmowych
sesji dla nowożeńców. Uznałem, że to właśnie film najlepiej zobrazuje owo zja­
wisko, zwłaszcza jego powtarzalność (konwencja póz i miejsc, aranżowanych przez
filmowca lub fotografa). Pierwotna idea filmu uległa wkrótce poszerzeniu, obejmu¬
jąc fenomen samego filmu weselnego i roli filmowca (fotografa) w aranżowaniu i strukturowaniu współczesnego wesela (w środowisku małego miasteczka). W o w y m my­
śleniu o filmie niemal od samego początku aktywnie uczestniczyła Karolina Dudek,
współautorka filmu, a wcześniej jedna z uczestniczek zajęć .
7

8

Koncepcja filmu dojrzewała powoli w trakcie rozmów i bardziej sformalizowa¬
nych wywiadów prowadzonych z wideofilmowcami. Pierwotne pytania - m.in. czy
bohaterem będzie jeden filmowiec (w Kolbuszowej wideofilmowaniem zajmują się
co najmniej trzy osoby czy też zespoły), czy powinniśmy zarejestrować kilka wesel,
czy wystarczy jedno? - znalazły odpowiedź wraz z postępem prac. W trakcie kolej¬
nych rozmów uznaliśmy, że (przynajmniej wstępnie) głównym bohaterem będzie
Sylwia Chorązka, właścicielka rodzinnego zakładu fotograficznego Foto Z o o m .
Osoba młoda, zdecydowana, pewna siebie i, można powiedzieć, menedżerska, wkła¬
dająca wiele wysiłku w rozwój firmy, inwestująca w sprzęt, zafascynowana innowa¬
cjami technicznymi, choć jednocześnie wyznająca swą miłość do tradycyjnej analo¬
gowej fotografii czarno-białej (którą, jak przyznaje z nostalgią, niestety od dawna
nie ma czasu się zajmować).
9

C h o ć Sylwia zaakceptowała pomysł prawie od samego początku, to jednocześ¬
nie (właściwie do czasu zobaczenia gotowego produktu - naszego filmu) miała też,
jak się wydaje, sporo wątpliwości co do finalizacji projektu. Kolejne rozmowy przy¬
bliżały nas do realizacji filmu, choć Sylwia zachowywała swoją silną pozycję,
a wielość zajęć (związanych zarówno z prowadzeniem firmy, jak i wychowywaniem
małych dzieci) sprawiała, że nie wszystkie spotkania udawało się łatwo zaplanować.
Ciekawy zwrot w naszych relacjach (jak najbardziej życzliwych, miłych i popraw¬
nych) wiązał się z pomysłem nakręcenia materiału z fotograficzno-filmowej sesji
w skansenie. Towarzyszył nam wówczas (maj 2007 r.) Tomek Saliński, były student

7

L a b o r a t o r i u m prowadziłem z mgr Joanną Bartuszek.

8

W tekście b ę d ę c z ę s t o korzystał z l i c z b y mnogiej, b o w i e m nad większością spraw związanych

z założeniami filmu dyskutowałem przede w s z y s t k i m z Karoliną, a także z operatorami - T o m k i e m
Salińskim i Jakubem Czerwińskim - oraz montażystą Szymonem P i e t r o w s k i m . N i e znaczy to, że
zawsze we w s z y s t k i c h sprawach uzyskiwaliśmy o c z y w i s t y konsensus.
9

Rodzinnego z następujących powodów: 1) firmę założył jej ojciec, 2) zatrudniała ona k i l k o r o

członków rodziny, 3) k u l t y w u j e rodzinną atmosferę,- niespokrewnione o s o b y zatrudnione również, jak
się wydaje, przejmują takie nastawienie ( o c z y w i ś c i e nie w y k l u c z a t o uwikłania w relację władzy).

92

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

etnologii, który zgodził się uczestniczyć w projekcie jako operator . Ponadpółgodzinny koncert „arii i recytatywów" na temat kamer, sprzętu filmowego, mikrofonów
itd., „operowy pojedynek" Tomka i Sylwii (w czasie którego Karolina i ja byliśmy ra¬
czej publicznością) znacząco chyba podniósł w jej oczach nasz status: zaczęliśmy
być kimś, nawet jeśli. nadal operowaliśmy słabszą niż jej kamerą .
10

11

Naszym r o z m o w o m z Sylwią (przede wszystkim z nią, choć czasem przysłuchi¬
wali się i m i do nich włączali także inni członkowie rodziny i zespołu) dotyczącym
filmowania młodych par towarzyszyło oglądanie fragmentów filmów. Sylwia naj¬
częściej chętnie opowiadała o ewolucji filmowania, nowych nabytkach zakładu,
choć, szczególnie w mniej sformalizowanych rozmowach, tematy często się mie¬
szały. Postanowiliśmy zdać się na Sylwię w sprawie wyszukania dla nas odpowied¬
niej pary, która po pierwsze wyrazi zgodę na naszą obecność na weselu, a po drugie
będzie w miarę oswojona z kamerami (i ich liczbą).
Tą zaproponowaną przez Sylwię parą okazali się Ola i M a r k (ona - wówczas
studentka anglistyki i studiów związanych z turystyką, on - Anglik po studiach gas­
tronomicznych). Z młodą parą przed „ich d n i e m " (30 czerwca 2007 r.) spotkaliśmy
się jedynie raz w przeddzień uroczystości - przedstawiliśmy siebie oraz nasz pro¬
jekt i zyskaliśmy akceptację młodych.
12

N i e było między mną a Tomkiem rozbieżności co do tego, że w trakcie uroczys­
tości będzie on robił zdjęcia obserwacyjne, polegające na długich i stabilnych ujęciach,
starając się uchwycić przede wszystkim filmowców i ich interakcje z młodą parą, jak
i pozostałymi gośćmi. Było oczywiste, że nie możemy zakłócać tego dnia państwu
młodym własnymi osobami i naszym filmem. W czasie kolejnych dni nakręciliśmy
wywiady z Sylwią (która tylko częściowo zajmowała się montażem) i Łukaszem Płochem (głównym montażystą filmu weselnego O l i i Marka), staraliśmy się też przy¬
glądać pracy montażysty i ją rejestrować, zadając czasem pytania o sposób postę¬
powania i ogólnie „filozofię" filmu weselnego. Po obejrzeniu wszystkich materiałów
(już w „domu") - dysponowaliśmy materiałem (ślub, wesele) z trzech kamer: Tomka,
Sylwii i Łukasza Suszka - uznaliśmy że są one na tyle ciekawe, że to one staną się trzo-

10

W w y n i k u w y j a z d u powstała m . i n . skromna 10-minutowa etiuda ukazująca interakcje pomiędzy

f i l m o w c e m , fotografem i młodą parą, a także p o m i ę d z y samymi nowożeńcami, Ewą i M a r k i e m , którzy
w t y m p r z y p a d k u , mieli d o owego „rytualnego w y d a r z e n i a " zgoła odmienne nastawienie: z p o w o d u
nieco być m o ż e nerwowego, ale t e ż dystansującego, częstego śmiechu (chichotu) pan młody był stale
strofowany przez panią młodą (jak się zresztą później okazało, policjantkę).
11

Początkowy etap pracy nad f i l m e m można po trosze uznać za szczególną formę, którą ujmuje

angielskojęzyczny t e r m i n „studing u p " . Pojawienie się T o m k a (wraz z jego profesjonalną wiedzą)
można uznać za i s t o t n y p u n k t z w r o t n y który wyraźnie wskazuje p r z y n a j m n i e j na wagę, jaką Sylwia w końcu samouk (przynajmniej w d z i e d z i n i e filmu) - przywiązywała do profesjonalizmu (w swoich
w y p o w i e d z i a c h bywała t e ż bardzo k r y t y c z n a w o b e c lokalnej k o n k u r e n c j i ) .
12

N a ówczesnym etapie p r o j e k t u nie było jeszcze jasne, c z y podstawą filmu staną się zdjęcia j e d ­

nego czy większej l i c z b y ślubów.

93

�Sławomir Sikora

nem filmu . Decyzja zaakceptowania pary „mieszanej" przyszła nam łatwo, po pierw¬
sze dlatego, że jest to teren silnie naznaczony emigracją, a po wtóre, był to okres
dużej fali emigracji d o Wielkiej Brytanii i było oczywiste, że przypadek O l i i Marka
nie jest odosobniony.
13

O d samego początku było dla mnie jasne, że mocną stroną filmu musi być wizualność, a t y m samym, że powinniśmy starać się możliwie wiele ukazać za pomocą sa¬
mych obrazów. Po kilkukrotnym obejrzeniu materiałów uznaliśmy że chociaż głów¬
nym bohaterem filmu jest Sylwia (i film weselny), to młoda para i sam ślub (wesele)
musi być bliskim dla tego pierwszego planu tłem. Jeśli bowiem nasz film nie ma być
sfilmowanym wywiadem czy zobrazowaną książką na temat wideofilmowania, to
interakcje pomiędzy filmowcem a młodą parą i gośćmi muszą być ważnym jego ele¬
mentem. Chodziło zatem raczej o uchwycenie p e r f o r m a t y w n y c h d e t a l i ,
a nie sfikcjonalizowanych uogólnień . „Zestaw" interakcji, z którymi ma do czynie¬
nia wideofilmowiec, uczyniliśmy więc podstawowym tematem tego filmu. Dlatego
chcieliśmy np. pokazać zestaw pomysłów, które rządzą sesjami w skansenie, choć
oczywiście nie jest on t u wyczerpany i, co jasno wynika z zakończenia filmu, podle­
ga ciągłym zmianom. Przynajmniej część pomysłów to produkty chwili (tak np. po¬
jawił się pomysł na naśladowanie znanej sceny z Titanica), co nie znaczy, że nie mo¬
gą być powtarzane. W wielu ujęciach Tomkowi udało się zarejestrować różnorodne
interakcje pomiędzy kamerzystami a weselnikami. Wydaje się, że jak najbardziej
zasadne może być uznanie, że kamera nie tylko rejestruje, lecz także czasem s t y ¬
m u l u j e i p r o w o k u j e ( t e a t r a l i z u j e ) zachowania weselników. Nasz film próbu¬
je ukazać kilka różnych form interakcji; przejścia pomiędzy tymi formami bywają
płynne (pod t y m względem nie ma jasno wyróżnionych kategorii: to widz musi
próbować czerpać informacje z różnych poziomów filmowej rzeczywistości).
Kamera filmowców weselnych bywa obserwacyjna (choć na różne sposoby); bywa
też kreacyjna (również w różnym stopniu): inaczej podczas ubierania państwa
młodych (gdzie filmowana młoda para musi dostosować się - najczęściej - do wizji
14

13

W filmie zostały również wykorzystane: jedno ujęcie z dodatkowej „naszej" małej kamery (K. D u ­

dek), zapisy (obserwacja i w y w i a d y ze studia montażowego F o t o Z o o m z czasu montażu filmu, „po
weselu" - zdjęcia moje) oraz materiały powstałe już r o k później: długie w y w i a d y nagrane kamerą w i ­
deo z O l ą i M a r k i e m ( d o t y c z ą c e m . i n . wesela i ich percepcji „filmu weselnego") oraz z Sylwią (kame­
ra: Jakub Czerwiński; razem ok. 5 g o d z i n materiału), a także g o t o w y „film weselny" (cudzysłowem
b ę d ę oznaczał z m o n t o w a n y w zakładzie F o t o Z o o m „film weselny" O l i i M a r k a ) , k t ó r y otrzymaliśmy
po jego z m o n t o w a n i u . (Materiały nagrane w czasie kolejnych w i z y t , przez T Salińskiego, nie weszły
już d o filmu - zostały c z ę ś c i o w o wykorzystane d o stworzenia oddzielnego D V D ) .
14

N i e k t ó r e omawiane przez Sylwię szczegóły w kolejnych w y w i a d a c h „mutowały", tak np. p r z y ­

padek szczególny j a k i m było 16 bram w czasie jednego ze sfilmowanych przez nią wesel (Bratkowice),
urósł d o reguły która miała na niej wymusić korzystanie z t z w . bennyhilów - c z y l i m o n t o w a n y c h
w przyspieszeniu zdjęć z zewnętrzną muzyką zaczerpniętą z serialu Benny Hill

i nadającą o w y m

scenom g r o t e s k o w y i h u m o r y s t y c z n y wymiar. Ta oczywista przesada, jak sądzę, mogła być w y n i k i e m
również właśnie teatralizującej wydarzenia o b e c n o ś c i kamery.

94

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

kamerzysty), a inaczej w czasie sesji w skansenie, gdzie rzeczywistość profilmowa
zdaje się totalnie kreowana przez filmowca (fotografa), choć często oczywiście przy
współudziale państwa młodych i ich świty (por Dudek 2008, 2009a i b).
C h o ć nasz film wydaje się podążać za chronologią wydarzeń, to jest też w jasny
sposób k o n s t r u k c y j n y . Tę jego konstrukcyjność sygnalizujemy od samego p o ­
czątku, zestawiając kilka wersji historii poznania się młodej pary: zaczerpniętą z go­
towego „filmu weselnego" fotograficzną opowieść (animowany album zdjęć) o t y m ,
„jak wzrastali, by poznać się i powiązać swe losy", z dwiema dialogicznie splecionymi,
„realnymi" wersjami opowieści o poznaniu się w wydaniu O l i i Marka. Scena ta spot¬
kała się z krytyką, z uwagi na to, że nie od początku jest jasne, iż fragmenty z „ani¬
mowanego albumu" są cytatem z filmu weselnego, a nie fragmentem naszego filmu choć są one „wizualnie" wyodrębnione (o czym dalej). Ale miała też ona swoich zwo¬
lenników. Magdalena Zowczak słusznie wskazała tu na trop Cliffordowski, odnosząc to
do jego pomysłu na etnografię jako (bliską surrealizmowi) s z t u k ę z e s t a w i a n i a .
1 5

Sądziłem, że rozpoczęcie właśnie przez zestawienie ze sobą kilku początków to
dobry pomysł na wprowadzenie ważnych bohaterów, ale przede wszystkim chodzi¬
ło właśnie o podkreślenie już w tej pierwszej scenie faktu, że film składa się z wielu
nie zawsze koherentnych materiałów i mimo „realizmu", jest jawnie konstruowany.
Dlatego też od samego początku było dla mnie jasne, że obrazy z poszczególnych
kamer (i gotowego „filmu weselnego") powinny być konsekwentnie wizualnie w y dzielone ; w trakcie opracowywania szczegółowego scenariusza dla montażysty
zdaliśmy sobie sprawę, że nasza kamera nie będzie stale odgrywała nadrzędnej roli
kamery obserwacyjnej, lecz czasem będzie kamerą poniekąd równorzędną. Było to
po trosze konsekwencją tego, że, jak wspomniałem, obecność filmowca (fotografa)
na planie może mieć różny charakter: jawne konstruowanie rzeczywistości (skan¬
sen) czy styl bardziej obserwacyjny - np. w czasie wesela, gdzie filmowiec nie aran16

15

W y p o w i e d ź w czasie pokazu pierwszej pełnej wersji filmu w I E i A K U W (listopad 2008 r.; pokaz

ten odbył się wkrótce p o t y m , jak pokazaliśmy f i l m „głównym b o h a t e r o m " i zyskaliśmy ich aprobatę).
C h o d z i o znany tekst Jamesa C l i f f o r d a o surrealizmie e t n o g r a f i c z n y m zamieszczony w : C l i f f o r d 2000.
16

T u zarysował się jeden z d r o b n y c h sporów przede w s z y s t k i m z montażystą, który w imię kon¬

sekwencji w montażu skłonny był czasem „fikcjonalizować" owe filmogłosy Etnograficzna wierność
była t u dla mnie w a r u n k i e m niezbędnym. Materiały z kamer operatorów „weselnych" (oznaczone na­
pisem R E C : c z e r w o n y m - Sylwia, i niebieskim - Ł u k a s z ) , f r a g m e n t y g o t o w e g o „filmu weselnego"
(ujęte w czarną ramkę - efekt pomniejszonego ekranu) oraz materiały z naszych kamer: w czasie ślubu
i wesela o p e r a t o r e m był Tomasz Saliński (nieoznaczone d o d a t k o w o ujęcie ze skansenu - Karolina
D u d e k ) ; montaż i w y w i a d y nagrane w ciągu k i l k u d n i po weselu zarejestrowałem ja; autorem zdjęć
z wywiadów dogranych r o k po ślubie był Jakub Czerwiński. C h o ć szczegółowa informacja dotycząca
oznaczenia kamer zostaje w p r o w a d z o n a d o p i e r o w napisach końcowych, t o dla uważnego w i d z a - jak
sądzę - d o ś ć jasne stają się (po p e w n y m czasie) owe u m o w n e rozróżnienia. Już na początku filmu
kamera T o m k a ujmuje o d tyłu filmującą Sylwię: p o cięciu p r z e c h o d z i m y d o ujęcia z kamery Sylwii
z u m i e s z c z o n y m w p r a w y m górnym rogu c z e r w o n y m napisem REC, ujęcia bliźniaczego do tego, które
widzieliśmy wcześniej na panelu L C D w kamerze Sylwii.

95

�Sławomir Sikora

żuje już „rzeczywistości", co nie znaczy że jest nieobecnym jej obserwatorem. Fil­
mowcy wydają się często i n t e g r a l n ą c z ę ś c i ą s a m e g o w e s e l a . Ich obecność
prowokuje różnego rodzaju zachowania weselników; vide m.in. pocałunek złożony
w trakcie tańca „na kamerze" (pan z bokobrodami, „najlepszy na Podkarpaciu nauczy­
ciel wuefu") i , niejako w odpowiedzi, przetarcie obiektywu sukienką (starościna),
ale też zaaranżowana sesja zdjęciowa rodziny i bliskich. Podporządkowanie nowożeń¬
ców wymaganiom filmowca (fotografa) nie jest też całkowite i bezwzględne, co jas¬
no sygnalizuje zestawienie dwóch bliźniaczych i niewiele oddalonych od siebie
w „realu" scen (niespełna pół godziny), kiedy Sylwia prosi nowożeńców (w samocho­
dzie - po mszy i przed domem weselnym), by wykonywali określone „rytualne gesty"
do kamery: pokażcie obrączki, pocałujcie się... W pierwszym przypadku para młoda
całkowicie podporządkowuje się jej prośbom, w drugim - Ola stawia opór, a profilmowa scena sfilmowana w setce przemienia się w filmową bajkową idyllę (kamera Syl­
wii). Jak widać, nie wszystko w czasie owego obrzędu podporządkowane jest formie,
strukturze, filmowcowi/filmowi (co szczególne, ta jedna, moim zdaniem, z mocniej­
szych emocjonalnie scen nie została uwzględniona w samym „filmie weselnym").
W filmie znalazły się wypowiedzi, mogłoby się wydawać, mało znaczące i niespektakularne. Zdecydowanie przeciwstawiłem się np. pomysłowi montażysty żeby
skrócić i skondensować wypowiedź Łukasza montażysty która kryje ciekawy para­
doks: powiada on mianowicie (w jawnej sprzeczności z jedną z zamieszczonych w y ­
powiedzi Sylwii), że lubi montować filmy weselne, bo tam n i c s i ę n i g d y n i e
p o w t a r z a . Jeśli potraktować tę wypowiedź jako szczerą (a taką, jak sądzę, jest;
Łukasz montował wówczas filmy weselne już ponad pół roku), to ów jawny para¬
doks da się wytłumaczyć tylko t y m , że to p e r s p e k t y w a z e w n ę t r z n a pozwala
widzieć w większości filmów ślubnych zestaw konwencjonalnych powtórzeń, dla
uczestników — a jak widać t a k ż e t w ó r c ó w — film weselny może stanowić na¬
miastkę r y t u a ł u , w którym p o w t ó r z e n i a n i e w y w o ł u j ą n u d y , bowiem
czerpią z mocy rytuału angażującego również emocje. Można zatem sądzić, że „fil­
mowcy weselni" (często filmowaniem i montażem zajmuje się ta sama osoba — w t y m
przypadku w przeważającej mierze film zmontowany został przez osobę niebędącą na
weselu) nie przyjmują całkowicie zewnętrznej perspektywy wobec ślubu (wesela) .
17

Jedna z podstawowych definicji filmu antropologicznego (niewyczerpująca, nie¬
mniej ważna i powtarzana — por. np. Heider 1976; Ruby 2000) powiada, że p o w i ­
nien być on zrobiony bądź aktywnie współtworzony przez antropologa. W tym przy¬
padku film powstał wedle szczegółowego scenariusza (oczywiście stworzonego na
podstawie nakręconego już materiału) budowanego przez nas w dużym stopniu

17

O wadze p r z e m i a n y owej zewnętrznej p e r s p e k t y w y w wewnętrzną dla z r o z u m i e n i a i o d c z u c i a ,

c z y m m o ż e być „życie", w zabawny (choć sfikcjonalizowany) sposób o p o w i a d a f i l m Dzień

świstaka

(reż. H a r o l d Ramis, 1993). Zapewne „zrozumienie" wagi owej p r z e m i a n y istotne jest również dla
uprawiania nauki (por. Heidegger 1977; M i t c h e l l 2 0 0 1 ; Sikora 2 0 0 9 ) .

96

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

zgodnie z chronologią wydarzeń, tak jednak, by przede wszystkim rejestrować waż¬
ne dla ślubnego wideofilmowania elementy obrzędu. Postanowiliśmy obszernie cy¬
tować samych wideofilmowców - co daje namiastkę ich (różnorodnego w końcu) spo¬
sobu posługiwania się kamerą. Naszym celem było również ukazanie tych dwóch
odmiennych perspektyw w filmie. Próbie skonstruowania najpierw perspektywy ze­
wnętrznej, a następnie wewnętrznej odpowiada pewne zróżnicowanie narracji w f i l ­
mie. Większą dyscyplinę przyglądania się filmowcom przy pracy widoczną w pierw­
szej części filmu zastępuje równorzędność kamer w późniejszej części wesela. Ta
niekonsekwencja jest poniekąd założona i po trosze wymuszona chronologią wesela.
W pierwszej części filmowcy weselni zdecydowanie częściej aranżują rzeczywistość,
w drugiej po trosze stają się jej uczestnikami. Dwa „numery" taneczne z wesela kon¬
centrują się kolejno na dwóch ważnych sprawach: pierwszy w znacznym stopniu na
wspomnianej już interakcji pomiędzy filmującymi a weselnikami (najwyraźniej wi¬
dać to właśnie w Life is life, a także „rodzinnej sesji zdjęć"), w drugim przypadku za¬
leżało nam na ukazaniu sposobu pracy Sylwii w czasie wesela (który zdecydowanie
odbiega od tego, co zaprezentowała w skansenie). Pokazując oczepiny i zabawę
w cztery krzesła, chcieliśmy oddać atmosferę przenikniętą zabawą, ale też stworzyć
namiastkę już niedystansującej kamery - w tych końcowych fragmentach filmu
wszystkie trzy kamery traktowane są niemal równorzędnie. Chodziło nam właśnie
o pewne zniwelowanie dystansu i zewnętrznej perspektywy patrzenia/obserwacji/śle¬
dzenia. Podejmując takie decyzje, sądziłem, że d z i e ł o e t n o g r a f i c z n e n i e m o ż e
b y ć k r ę p o w a n e f o r m ą (por. np. Ruby 2000, Pink 2007; ale warto tu także pa­
miętać o uwagach Barthes'a, np. 1979, na temat fragmentu i całości, by nie wspomi­
nać już o takich klasykach jak Nietzsche) . Zderzenie tych dwóch zabaw na własne
potrzeby nazwałem „dekonstrukcją" polskiej seksualności .
18

19

Pośród nowych pomysłów na antropologię (wizualną) można odnaleźć i takie, któ­
re powiadają, że zbliżenie antropologa (antropologii) i badanej kultury (zjawisk, l u ­
dzi) nie wiąże się tylko z tym, że antropolog stara się (zazwyczaj przez dłuższy czas)
obserwować daną kulturę i żyć w niej, lecz także z t y m , że to, co (wizualny) antro¬
polog robi - film, fotografie, zapis wideo - jest nie tyle zapisem pewnej zobiektywi­
zowanej rzeczywistości, ile raczej szczególną formą towarzyszenia, w tym przypadku

18

W pamięci miałem też r o z m o w ę z G a r y m Kildeą o jego słynnym Trobriand Cricket. An Ingenious

Response to Colonialism (1976). Mówił o rozdźwięku w t y m filmie: pierwsza c z ę ś ć (narzucona przez
antropologa: Jerry'ego Leacha) jest bez wątpienia wyjaśniająca ( a n t r o p o l o g i c z n y komentarz z o f f u ) ,
druga, którą K i l d e a z d e c y d o w a n i e bardziej ceni, t o przede w s z y s t k i m zdjęcia obserwacyjne ( r o z m o ­
wa prywatna w czasie festiwalu filmów N A F A , T a r t u 2004).
19

T r a d y c y j n a oczepinowa gra związana (element rabelaisowsko-bachtinowski) z seksualnością

staje się zabawną prowokacją wprowadzającą m . i n . element g r y z (homo)seksualnością. Kontekstualnie
pojawia się tam również silnie m o t y w g r y ze stereotypami „rasowymi" (zwycięzcą okazuje się Czarny:
vide „his final t a l k " ) . U r z e c z o n y tą sceną — „cztery krzesła" — zdecydowałem się wprowadzić ją prak¬
t y c z n i e w całości d o filmu.

97

�Sławomir Sikora

„kategoriom wizualnym" (czy raczej ich nosicielom i realizatorom), t j . tworzeniem
platformy (bywała ona nazywana m.in. „trzecią przestrzenią", „trzecim głosem") po­
rozumienia pomiędzy owymi różnymi kategoriami. Tak na przykład uważa Sarah Pink
(2007). Można sądzić, że sam pomysł, żeby to za pomocą filmu przedstawić/ukazać
taki fenomen kulturowy, jakim jest film (czyli nie sprowadzać opisu do logocentrycznego w y w o d u ) , jest właśnie krokiem w stronę nowego, komplementarnego trakto¬
wania nauki . Pink pisze expressis verbis (co prawda t u w kontekście fotografii, niem¬
niej można jej słowa z powodzeniem odnieść d o inych form tworzenia obrazów):
20

21

F o t o g r a f i a e t n o g r a f i c z n a m o ż e raczej p r z y c z y n i a ć się d o t w o r z e n i a c i ą g ł o ś c i m i ę d z y
kulturą wizualną danej d y s c y p l i n y n a u k o w e j a kulturą i n f o r m a t o r ó w i w s p ó ł p r a c o w n i ­
k ó w badania. W t e n s p o s ó b e t n o g r a f o w i e m o g ą p r ó b o w a ć s t w o r z y ć r e p r e z e n t a c j ę fo¬
t o g r a f i c z n ą o d n o s z ą c ą się d o l o k a l n y c h k u l t u r w i z u a l n y c h , a j e d n o c z e ś n i e z a s p o k o i ć
w y m a g a n i a i z a i n t e r e s o w a n i e świata n a u k i ( P i n k 2 0 0 7 , s. 6 6 ) .

Takie postępowanie można by uznać właśnie za poszukiwanie wspomnianej
„trzeciej przestrzeni", „trzeciego głosu", platformy, na której dochodziłoby do zbli¬
żenia, choć niekoniecznie stopienia, tych dwóch, czasem odmiennych, sposobów
widzenia/perspektyw/horyzontów.
*
Film pokazaliśmy głównym bohaterom dwukrotnie. O d razu po zmontowaniu
pierwszej wersji (listopad 2008 r.), oddzielnie młodej parze i „filmowcom". Reakcje
O l i i Marka nagraliśmy Oglądanie wiązało się m.in. z bardzo silną reakcją wzrusze­
nia u obojga (w oczach pojawiały i m się łzy). Ich ocena filmu była zdecydowanie
pozytywna, choć trudno było wnikliwiej porozmawiać o nim samym. Ola podkreś20

W y p a d a t u pewnie przywołać np. głosy M a r k a Kaminsky'ego (1992), próbującego t e o r e t y c z n i e

dopracować pomysły Barbary Myerhoff, czy H o m i Bhabhę (1994), ale nie należy t e ż zapominać
o wcześniejszych konceptach Rolanda Barthes'a (np. 1979) odwołującego się m . i n . do Donalda W i n n i cotta, c z y też pomysłach Jeana Roucha wprowadzającego takie pojęcia jak „anthropologie partagée"
czy „etnofikcja" (zob. np. Sikora 2005).
21

M i c h a e l H e r z f e l d pisze: „Oglądałem kiedyś nagranie w i d e o z uroczystości weselnych na Krecie.

Przejawem etnograficznej nieuczciwości byłoby zlekceważenie takiej elektronicznej ekspansji spo¬
łeczności lokalnych, nie mówiąc o t y m , że zmarnowalibyśmy w t e n sposób szansę z r o z u m i e n i a pro¬
c e s ó w k u l t u r o w e j transmisji i przemian, rozwój t e c h n o l o g i i w i d e o [ . . . ] nie będzie zwalniać t e m p a p o
to, b y antropologia mogła dotrzymać mu k r o k u " (2004, s. 407).
T o ciekawe, że w trakcie wspomnianej wcześniej dyskusji w I E i A K A n n a Malewska-Szałygin zauwa­
żyła, że oglądając różne wesela „ludowe", zastanawiała się, jak można b y ów fenomen opisać, i że właś­
nie nasz f i l m m ó g ł b y być odpowiedzią na owe poszukiwania. C o r a z częściej pojawiają się głosy, które
traktują sprowadzanie a n t r o p o l o g i i d o d z i e d z i n y słowa jako zdecydowaną i nieusprawiedliwioną
redukcję, dopominając się o paralelizm słowa i obrazu (ale także podkreślające wagę badania człowie­
ka jako fenomenu cielesno-zmysłowego). C o d o paralelności filmu/wizualności i niesprowadzania an­
t r o p o l o g i i d o d z i e d z i n y czysto słownej, por. np.: Stoller 1992, Taylor 1996, Banks i M o r p h y 1997;
M a c D o u g a l l 1998, Pink 2007.

98

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

liła, że w przeciwieństwie do „filmu weselnego" pokazuje prawdę: tak jak rzeczywiś­
cie b y ł o . . . Zapytaliśmy m.in., czy nie chcieliby czegoś usunąć z filmu oraz czy i m
czegoś w nim brakuje. Przy okazji tego pierwszego pytania ciekawie wyszła na jaw
ich percepcja sesji plenerowej (skansen). Ola wydawała się nie pamiętać, jak wiele
było tam scen w pełni aranżowanych. Powiedziała też, że sądziła, iż nasz film będzie
„bliżej" samej Sylwii i jej pracy (notabene Sylwia wyraziła dokładnie odwrotny po¬
gląd). Mark stwierdził zaś, że cała sytuacja (skansen) wydawała mu się mocno sztucz¬
na, zapewne także dlatego, że wielu rzeczy, o które go proszono, jak i aranżowanych
sytuacji oraz dialogów po prostu nie rozumiał. Oboje zadeklarowali, że nie zgłasza¬
ją pretensji co do tego, by z filmu coś trzeba było usunąć. Po pewnym zastanowie¬
niu Mark powiedział, że jedyną rzeczą, jakiej mu w filmie brakuje, jest krojenie
tortu, które w kulturze angielskiej jest jednym ze zdecydowanie ważniejszych mo¬
mentów na weselu, i że wiele osób robi zdjęcia samemu t o r t o w i , jak i „operacjom",
które młoda para przy nim wykonuje .
22

Reakcja na pierwszy pokaz filmu w zakładzie Foto Z o o m (gdzie wśród publicz¬
ności z osób bezpośrednio związanych z filmem była Sylwia, Łukasz montażysta
i jeden z członków zespołu muzycznego, drugi operator, Łukasz Suszek, w mię¬
dzyczasie został powołany do wojska) była zdecydowanie entuzjastyczna. Pro¬
jekcji towarzyszyły częste wybuchy śmiechu i drobne komentarze. Film oglądany
był z dużą uwagą i silnymi emocjami. Łukasz, wyraźnie zadowolony z własnego
udziału w filmie, już po jego projekcji powiedział, że wybraliśmy z jego wypowiedzi
to, co najistotniejsze. (Ponieważ tytuł filmu jest cytatem z jego wypowiedzi - fraza
ta powtarza się zresztą w różnych wariancjach częściej - pytaliśmy również, czy
akceptuje wybór i czy przychodzi mu do głowy lepszy tytuł). Sylwia, ewidentnie
również wzruszona, powiedziała, że zmontowaliśmy film „delikatnie" (wcześniej
wyrażała obawy, że możemy w filmie wykorzystać jakieś jej uchybienia: Sylwia po¬
tknęła się na przykład w kościele i upadł z kamerą na kolana). C o ciekawe, zwróciła
od razu uwagę na elementy które mogłyby jej pomóc w reklamowaniu własnej firmy
i metod pracy (sceny z montażu, wykorzystanie ekranu komputerowego i t d . ) .
To m.in. na jej życzenie po miesiącu urządziliśmy kolejny pokaz filmu (w popra¬
wionej i nieco zmienionej wersji, z ulepszonym dźwiękiem). Projekcję poprzedzała
kolacja, a na sali zgromadziło się około 20 osób. Poza wcześniej wymienionymi po¬
staciami z osób zaangażowanych w filmie byli m.in. fotograf i kilka osób z zespołu
muzycznego. Był też nowy pracownik w zespole Sylwii, podkupiony telewizji rze­
szowskiej. (To on w znacznym stopniu odpowiedzialny jest za zmiany które zaszły
od tego czasu w sposobie realizacji filmów w zespole Foto Z o o m , np. dużo szybszy
montaż w scenach ubierania młodej pary, zbliżenia, koncentracja na detalach). O n

' Zdecydowaliśmy się jednak nie wprowadzać sceny z t o r t e m do samego filmu - t o bardziej c z ę ś ć
n

wesela niż „filmu weselnego" - i umieścić f i l m o w y zapis krojenia t o r t u w z m o n t o w a n y c h „aneksach" d o
głównego filmu (oddzielne D V D ) .

99

�Sławomir Sikora

też, jak się wydaje, krytycznie odniósł się do naszego filmu, sugerując Sylwii (w roz¬
mowie z nami tego nie uczynił), że nasz film może być chwilami ironiczny wobec
ich sposobu filmowania. W czasie późniejszych rozmów z Sylwią (i wyjaśnień) po¬
jawiła się sugestia, że (korzystając również z naszych materiałów) oni sami zmontu¬
ją nowy film (a nawet kilka wersji - w jednym z pomysłów każda z osób montują¬
cych w zakładzie stworzyłaby własną wersję). Po zastanowieniu uznałem, że jest to
bardzo ciekawa propozycja, i po konsultacji z nowożeńcami (czy i oni akceptują ta¬
kie rozwiązanie) postanowiłem skorzystać z tej intrygującej badawczo możliwości
kontynuacji i poszerzenia naszego projektu. Coraz częściej w antropologii wizualnej
takie „kolaboracje" uznaje się za ciekawy pomysł na rozszerzanie i zintensyfikowa¬
nie badań, a także dogodne pole obserwacji i negocjacji związanych z omawianiem
funkcjonujących i akceptowanych kategorii wizualnych (por. np. Ruby 2004, Pink
2007). Jest to z pewnością jeden ze sposobów ucieczki od zewnętrznej perspekty¬
wy - choć t u oczywiście owo zapośredniczenie jest piętrowe: oni obserwują młodą
parę i gości, my zaś ich. Niestety na razie ta nowa faza projektu nie doszła jeszcze
do etapu realizacji.
Zmiana percepcji filmu przez Sylwię wskazuje na inne (niż zasugerowane na wstę¬
pie) niebezpieczeństwa związane z badaniem bliskiej kultury. Współczesna antropo¬
logia wizualna bywa nadzwyczaj wyczulona na etyczne wymiary jej uprawiania. Ilisa
Barbash i Lucien Taylor zauważają, że „problemy etyczne pojawiać się będą wbrew
nawet naszym najlepszym intencjom. Mogą się pojawić nawet po skończeniu filmu,
gdy film jest już pokazywany" (Barbash i Taylor 1997, s. 49; por. też Ruby 2004
i Pink 2007). Jak widać, to niebezpieczeństwo nie ominęło także naszego filmu.
W a r t o jednak jeszcze nieco bardziej ogólnie odnieść się do zasygnalizowanej na
początku problematyczności badania kultury bliskiej. Paradoksalnie bowiem owa
bliskość może przekładać się na dystans wobec oglądanego zjawiska. Sporadycznie
- ale jednak - pojawiły się (mówię o etnologach) głosy mówiące o uczuciu skrępo­
wania w czasie oglądania filmu. W jednej z wypowiedzi sugerującej m.in. skrócenie
scen rozgrywających się w skansenie (warto dodać, że idzie o głos tzw. terenowca),
znalazło się również wyznanie mówiące o pewnym skrępowaniu łączącym się z oglą¬
daniem scen związanych z negliżowaniem zachowań i konwencji. Jak mi się wydaje,
niektóre z tych odczuć i komentarzy można wiązać ze zjawiskiem, o którym pisał
W i k t o r Stoczkowski, a mianowicie z trudnością odnalezienia (właściwego) dystan¬
su, kiedy ów „przyrodzony" etnograficzny dystans znika. Kiedy owi inni są inni,
choć jednocześnie poniekąd tacy sami jak m y . . . . C o powiedzielibyśmy na przy23

23

C o ciekawe, Stoczkowski (2008) nie pisze o e t y c z n y c h problemach związanych z badaniem

własnej kultury, podkreśla t y l k o fakt niemożności odnalezienia „właściwego" e t n o l o g o w i dystansu.
Z taką postawą można oczywiście również polemizować. Dzisiejsza antropologia nie zawsze w dys­
tansie znajduje receptę na właściwe podejście ( p o r np. Behar 1996; C l i f f o r d 2000; Rosaldo
Sikora 2009).

100

1993;

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

kład, gdyby filmowiec weselny w filmie (o nim) opowiadał nam m.in. o t y m (i zostało
to również pokazane), że depiluje się i barwi siwe włosy (głowa, wąsy, klatka pier¬
siowa) przed swoim występem, czy nie zostałoby to potraktowane jako akt przynaj­
mniej zbyt daleko idącej wiwisekcji? Takie sceny w filmie o ślubowideofilmowaniu
w Indiach budzą co najwyżej uśmiech, ale na pewno nie uczucie skrępowania . Et¬
nograficzny dystans pozwala pokazać i oglądać więcej. Kiedy on znika, znika rów¬
nież, a przynajmniej staje się niepewny, umożliwiający ów dystans relatywizm (na¬
wet jeśli nazwiemy go antyantyrelatywizmem), który z kolei pozwala na powstrzy¬
manie się od wartościowania. Ale t y m samym, jak sądzę, nasz film odegrał rolę pa¬
pierka lakmusowego pozwalającego badać samych etnologów, ich niepokój wobec
badania własnej kultury . Czy nie dlatego uciekają oni „dalej", gdzie ludzie szla¬
chetniejsi, a kultury mniej skalane (odległość w przestrzeni bywa też przekładana
na dystans czasowy zob. Fabian 1983)? Ironizuję nieco, ale niektóre wypowiedzi
mogą budzić właśnie takie refleksyjne zakłopotanie związane z wartościującą reak¬
cją samych etnologów (dotyczącą samego przedmiotu filmu). Paradoksalnie zatem
etnograficzna bliskość pozostaje w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do akce­
ptacji różnicy i wiedzie, przynajmniej czasem, d o przekładania owej różnicy na sąd
smaku. Ale pojawia się t u również bardzo silnie to (obecne i niebezpieczne w fil¬
mie), co moglibyśmy nazwać zewnętrzną perspektywą . W tym, co uznaje się za za¬
letę antropologii wizualnej: pokazywanie człowieka żywego (choć nie z krwi i koś¬
ci), w całej jego zmysłowości, skrywa się też jej trudność, która wiąże się z problematycznością ukazywania wizerunku konkretnych osób, właśnie uczynienia z innych
zawsze po trosze spektaklu, przedmiotu oglądu (co nieodmiennie nastręcza pro¬
blemów etycznych) - niemożność (a przynajmniej niełatwość) ucieczki w uogól24

25

26

27

24

Por. Silk, Muthappar

and VHS. Portraits from South India, realizacja: Damaris Lüthi, U l r i c h Grossen¬

bacher, 1997. C h r i s t o p h e r Pinney zauważa z kolei, że ważnym e l e m e n t e m w filmie z wesela h i n d u s ­
kiego jest „skanowanie" kamerą leżącej „w pełnym r y n s z t u n k u " panny młodej (makijaż, biżuteria,
ubranie): detaliczne p o w o l n e f i l m o w a n i e c z ę s t o w zbliżeniu w s z y s t k i c h o w y c h e l e m e n t ó w -

to

ciekawy przykład o b e c n o ś c i „spektaklu" (którego „przedmiotem" - w a r t o podkreślić - jest kobieta)
w o b r ę b i e innej k u l t u r y (Pinney 1997).
25

Być m o ż e byłaby t o szczególna odmiana oikofobii, o której w nieco i n n y m kontekście pisał Roger

Scruton (1995).
26

W y p o w i e d z i , które utyskiwały na „zanikanie obrzędowości i t r a d y c j i " , również się pojawiły: D o ­

tyczyło t o np. i n s t r u k c j i przekazywanej matce panny młodej p r z e d p r z y w i t a n i e m n o w o ż e ń c ó w na
progu d o m u weselnego. Z a b a w n y m k o m e n t a r z e m d o tego m o ż e być n o w y f i l m U l r i k i O t t i n g e r
Koreański

kufer ślubny (2009 r.) o weselu koreańskim, gdzie osób „wspomagających" (instruktaż i p o m o c )

ceremonię jest całkiem sporo - i nikt się t e m u nie d z i w i , c h o ć dbałość o to, b y garnitur ojca pana
młodego c z y panny młodej się nie marszczył (bo jakże b y t o wyglądało na zdjęciach), d o p r a w d y
zadziwia.
27

Ten p o d e j m o w a n y już p r z y n a j m n i e j o d czasów Heideggera i Foucaulta (a wywodzący się o d

Kartezjusza) problem zewnętrznej perspektywy, uprzedmiatawiającego zewnętrznego spojrzenia, świata
jako obrazu, świetnie zestawia i na ciekawych przykładach konceptualizuje T i m o t h y M i t c h e l l (2001;
por. t e ż Sikora 2009).

101

�Sławomir Sikora

niającą i idealizującą abstrakcję. Ten dylemat towarzyszył nam praktycznie od sa¬
mego początku w myśleniu o filmie i wydaje się, że wraz z jego zakończeniem nie
odszedł do lamusa.
Istnieje tu jeszcze wewnętrzna opozycja: pokazywanie człowieka, który mówi,
jest zdecydowanie łatwiejsze niż pokazywanie go „po prostu". Czasem jednak, jak
sądzę, jest to pochodną błędnego mniemania, że kiedy ktoś mówi, to zawsze zdaje
sobie sprawę z tego, co robi. To chyba nie zawsze najsłuszniejsze założenie.

Bibliografia
Barbash I . , Taylor L.
1997

Cross-Culture Filmmaking. A Handbook for Making Documentary and Ethnographic
Films and Videos, Berkley Los Angeles, London

Banks M . , M o r p h y H .
1997

Introduction, w: Rethinking Visual Anthropology, red. M . Banks, H . M o r p h y
N e w Haven, London

Barthes R.
1979

Wykład,

1996

Światło obrazu. Uwagi o fotografii, przeł. J. Trznadel, Warszawa

przeł. T Komendant, „Teksty", nr 5.

Behar R.
1996

The Vulnerable Observer. Anthropology That Breaks Youur Heart, Boston

Berger J., M o h r J.
1982

Another Way of Telling, N e w York

Bhabha H . , Burgin V
1994

Visualizing Theory, w: Visualizing Theory. Selected Essays from VA.R 1990-1994,
red. L. Taylor, N e w York, London
Clifford J.
1997
Routes. Travel and Translation in the Late Twentieth Century, Cambridge, London
2004
Praktyki przestrzenne: badania terenowe, podróże i praktyki dyscyplinujące w antro­
pologii, przeł. S. Sikora, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, t. I ,
red. M . Kempny E. Nowicka, Warszawa
Dudek K.
2008

Od rytuału do spektaklu - mediatyzacja obrzędów weselnych (praca licencjacka—ar­
chiwum I E i A K U W )

2009

Wedding Films: Media and Rituals, referat wygłoszony w ramach sesji Ritual To­
day, UJ, Kraków 25—27 czerwca 2009 r.

102

�Kłopoty ze zbyt bliską kulturą albo antropologia na własnym podwórku

b.d.w.

Qlobalny kontekst lokalności — filmy weselne, w: Różne kultury, różne globalizacje,
red. W .Kuligowski, A . Pomieciński

Fabian J.
1983

Time and the Other. How Anthropologist Makes Its Object, N e w York

Geertz C.
2000

Dzieło i życie. Antropolog jako autor, przeł. E. Dżurak, S. Sikora, Warszawa

Heidegger M .
1977

Czas światoobrazu, przeł. K. Wolicki, w: Budować, mieszkać myśleć: eseje wybrane,
wyb., oprac. i wstęp K. Michalski, Warszawa
Heider K . G .
1976
Ethnographic Film, Austin
Herzfeld M .
2004

Antropologia. Praktykowanie teorii w kulturze i społeczeństwie, przeł. M . M . Piechaczek, Kraków

Kaminsky M .
1992

Myerhoffs

„Third Voice": Ideology and Qenre in Ethnographic Narrative,

„Social

Text", nr 33
Krauss R.
1978

Tracing Nadar, „October", 5, Summer

MacDougall D.
1998

Transcultural Cinema, red. L. Taylor, Princeton

Mitchell T.
2001

Egipt na wystawie świata, przeł. E. Klekot, Warszawa

Pink S.
2007

Doing Visual Ethnography. Image, Media

and Representation in Research, Lon¬

don
Pinney C h .
1997

Camera Indica. The Social Life of Indian Photographs, London

Rosaldo R.
1993

Culture and Truth. The Remaking of Social Analysis (with a new introduction), Bos¬
ton

Ruby J.
2000
Picturing Culture. Explorations of Film and Anthropology, Chicago, London
2004
Mówić do, mówić o, mówić z albo mówić przy, przeł. K. Kosińska, „Kwartalnik
Filmowy" nr 47—48, jesień—zima
103

�Sławomir Sikora

Scruton R.
1995

Oikofobia i ksenofilia, przeł. A . Depowska, w: Narody i stereotypy, red. T Walas,
Kraków

Sikora S.
2004
Fotografia. Między dokumentem a symbolem, Izabelin
2005
Jean Rouch: twórcze łączenie przeciwieństw, „Czas Kultury" nr 3 - 4
2009
Odwrócone spojrzenie albo antropologizacja antropologii, w: Zanikające granice. Antropologizacja nauki i jej dyskursów, red. A . Pomieciński, S. Sikora, Poznań
Stoczkowski W.
2008

Poszerzenie pola etnologii. Od pseudonauki do nauki, czyli jak przekształcić zjawiska
Kultury w zjawiska kulturowe, w: Francuska antropologia kulturowa wobec proble­
mów współczesnego świata, red. A . Chwieduk, A . Pomieciński, Warszawa

Stoller P
1992

The Cinematic Qriot. The Ethnography of Jean Rouch, Chicago i London

Taylor L .
1996
Iconophobia. How anthropology lost it at the movies, „Transition", nr 69

Filmografia
Dudek K., Sikora S.
2009

Żeby to było ciekawe... Film o mediatyzacji obrzędów weselnych. Zdjęcia: Tomasz
Saliński, Jakub Czerwiński, Sylwia Chorązka, Łukasz Suszek, Sławomir Si­
kora, Karolina Dudek; montaż: Szymon Pietrowski; 73', © Instytut Etno­
logii i Antropologii Kulturowej, Uniwersytet Warszawski

Leach J., Kildea G.
1976

Trobriand Cricket: An Ingenious Response to Colonialism, University of California

L u t h i D , Grossenbacher U .
1997

Silk, Muthappar and VHS. Portraits from South India, Szwajcaria

Ottinger U .
2009

Koreański kufer ślubny, N i e m c y

Ramis H .
1993
Dzień świstaka, U S A

104

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
  <item itemId="6013" public="1" featured="0">
    <fileContainer>
      <file fileId="5993">
        <src>https://zbiory.etnologia.uw.edu.pl/files/original/dcfc4cdf97d774feef4dabb4b50180f8.pdf</src>
        <authentication>e74bc8823e0b90289864a9efc79071ab</authentication>
      </file>
    </fileContainer>
    <collection collectionId="1">
      <elementSetContainer>
        <elementSet elementSetId="1">
          <name>Dublin Core</name>
          <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
          <elementContainer>
            <element elementId="50">
              <name>Title</name>
              <description>A name given to the resource</description>
              <elementTextContainer>
                <elementText elementTextId="174">
                  <text>Książki</text>
                </elementText>
              </elementTextContainer>
            </element>
          </elementContainer>
        </elementSet>
      </elementSetContainer>
    </collection>
    <itemType itemTypeId="1">
      <name>Text</name>
      <description>A resource consisting primarily of words for reading. Examples include books, letters, dissertations, poems, newspapers, articles, archives of mailing lists. Note that facsimiles or images of texts are still of the genre Text.</description>
    </itemType>
    <elementSetContainer>
      <elementSet elementSetId="1">
        <name>Dublin Core</name>
        <description>The Dublin Core metadata element set is common to all Omeka records, including items, files, and collections. For more information see, http://dublincore.org/documents/dces/.</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="46">
            <name>Relation</name>
            <description>A related resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71741">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:publication:4996</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="47">
            <name>Rights</name>
            <description>Information about rights held in and over the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71742">
                <text>Licencja PIA</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="40">
            <name>Date</name>
            <description>A point or period of time associated with an event in the lifecycle of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71743">
                <text>2010</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="49">
            <name>Subject</name>
            <description>The topic of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71744">
                <text>Zadrożyńska, Anna</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71745">
                <text>globalizacja</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71746">
                <text>lokalność</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="43">
            <name>Identifier</name>
            <description>An unambiguous reference to the resource within a given context</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71747">
                <text>oai:cyfrowaetnografia.pl:4633</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="50">
            <name>Title</name>
            <description>A name given to the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71748">
                <text>Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym / Antropolog wobec współczesności</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="41">
            <name>Description</name>
            <description>An account of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71749">
                <text>Antropolog wobec współczesności pod red. Anny Malewskiej-Szałygin i Magdaleny Radkowskei-Walkowicz s.107-120</text>
              </elementText>
              <elementText elementTextId="71750">
                <text>tom w darze Profesor Annie Zadrożyńskiej</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="39">
            <name>Creator</name>
            <description>An entity primarily responsible for making the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71751">
                <text>Tarkowska, Elżbieta</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="44">
            <name>Language</name>
            <description>A language of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71752">
                <text>pol</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="45">
            <name>Publisher</name>
            <description>An entity responsible for making the resource available</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71753">
                <text>Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
          <element elementId="42">
            <name>Format</name>
            <description>The file format, physical medium, or dimensions of the resource</description>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71754">
                <text>application/pdf</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
      <elementSet elementSetId="4">
        <name>PDF Text</name>
        <description>Text capture metadata for PDF documents</description>
        <elementContainer>
          <element elementId="52">
            <name>Text</name>
            <description/>
            <elementTextContainer>
              <elementText elementTextId="71755">
                <text>W SIECI

��Elżbieta Tarkowska
Instytut Filozofii i Socjologii PAN

Kultura teraźniejszości
w ujęciu globalnym i lokalnym
Wprowadzenie: czas i kultura współczesna
Kategoria czasu - jak chcą niektórzy badacze: „jedna z najbardziej kontrowersyj­
nych kategorii używanych tak w naukach przyrodniczych, jak i społecznych" (Castells 2007, s. 429) - stała się dziś podstawową kategorią interdyscyplinarnego d y ­
skursu dotyczącego społeczeństwa i kultury ich obecnej kondycji i współczesnych
przeobrażeń. Różne aspekty czasu i jego zmienne formy pełnią funkcje swoistego
pryzmatu, pozwalającego dojrzeć najistotniejsze cechy życia społecznego i kultury
O czasie piszą dziś wszyscy lawinowo rośnie liczba badaczy różnych specjalności
- socjologów, antropologów, znawców kultury literatury sztuki i innych dziedzin którzy ważnym elementem swoich analiz i koncepcji uczynili czas rozumiany jako
zjawisko społeczne i kulturowe lub, inaczej rzecz ujmując, temporalny wymiar życia
społecznego i kultury Wystarczy wspomnieć Norberta Eliasa, Niklasa Luhmanna,
Pierre'a Bourdieu, Zygmunta Baumana, Anthony'ego Giddensa, Umberta Eco,
Paula Virilio, Davida Harveya, Manuela Castellsa, Johna Urry'ego. Ich prace poka­
zują, że w społeczeństwach współczesnych czas odgrywa rolę nieznaną wcześniej
w dziejach; opisuje się je jako poddane obsesji czasu (time-obsessed society) (Young,
Schuller 1988), jako imperium zegara (Aveni 2001). Mówi się o chronocentryzmie
(Elias 1992), despotyzmie czasu (Maclver), tyranii chwili (Eriksen 2003), kulturze
przyspieszenia (Bertman 1998); pisze się o współczesnym głodzie czasu (Robin¬
son, Godbey 1999). Można by mnożyć pomysłowe metafory i wyraziste charakte¬
rystyki próbujące oddać wyjątkową rolę czasu w kulturze współczesnej i wyjątkowy
status „teraz", chwili, teraźniejszości, pozwalający mówić o kulturze teraźniejszości.
Za t y m i wszystkimi określeniami kryją się charakterystyczne dla współczesności
zjawiska kompresji czasu i przestrzeni oraz konsekwencje tych zjawisk dla jednos¬
tek i zbiorowości; przemiany statusu teraźniejszości, przeszłości i przyszłości i wy¬
jątkowe miejsce w kulturze współczesnej teraźniejszości; sposoby doświadczania
czasu i wpływ na nie nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych, a tak­
że kultury konsumpcyjnej; obsesje czasu, choroby cywilizacyjne związane z pośpie­
chem, przyspieszeniem i nowymi napięciami w zakresie doświadczania czasu, nowe
107

�Elżbieta Tarkowska

zagrożenia i propozycje przeciwdziałania i m wpływ zmieniających się doświadczeń
i koncepcji czasu na życie społeczne i więzi międzyludzkie; zróżnicowania i podziały
społeczne, a także konflikty związane z czasem.
;

Tytułowe hasło kultury teraźniejszości wskazuje na problematykę uwzględniającą
różne strategie i mechanizmy detemporalizacji, czyli sprowadzania czasu do chwili, do
nieustannej zmiany i natychmiastowości. Można to nazwać za Manuelem Castellsem
formowaniem się czasu bezczasowego (timeless time) (Castells 2007, s. 432-433).
W niniejszym tekście przyjrzę się kulturze teraźniejszości jako zjawisku o zasięgu
globalnym, mającemu też lokalne wcielenia, mam na myśli specyficzną polską wer­
sję kultury teraźniejszości. Będzie to zaledwie dotknięcie niektórych tylko aspek¬
tów rozleglej i wielowymiarowej problematyki i zasygnalizowanie niektórych tylko
fragmentów wielkiego, interdyscyplinarnego dyskursu. Swój udział ma w nim Anna
Zadrożyńska, która badała „czas niezwykły" i „czas codzienny" wówczas, gdy nie
było to tak powszechne i tak popularne, jak jest dzisiaj (Zadrożyńska 1985).

Fenomen rozszerzonej teraźniejszości i jego uwarunkowania
1

Jak pokazał Stephen Kern (1983), koniec X I X i początek X X w. (okres 1880-1914) był
szczególnie istotny, biorąc pod uwagę przemiany sposobów doświadczania i konceptualizacji czasu, ze względu na nagromadzenie w t y m okresie wielu zmian spo¬
łecznych i kulturowych, w t y m innowacji technicznych w zakresie komunikacji mię¬
dzyludzkiej, prowadzących d o głębokich przeobrażeń świata stworzonego przez
człowieka . W wytworzeniu nowych ram czasoprzestrzennych istotną rolę odegra­
ły też procesy standaryzacji czasu w skali globalnej. Przyjęcie wspólnych miar czasu
(co formalnie dokonało się w 1913 r., a w życiu społecznym związane z t y m procesy
trwają nadal) przyczyniło się w zasadniczy sposób d o powstania sieci globalnej ko­
munikacji, w sferze zarówno informacji, jak i transportu (Adam 1995). Globalizacja
czasu, w rezultacie rozwoju techniki i nowych technologii, wprowadzenia wielu no­
wych wynalazków i innowacji technologicznych, stała się ważnym czynnikiem umożli¬
wiającym przestrzenną ekspansję w innych dziedzinach życia zbiorowego, czyli dal¬
sze procesy i kolejne fale globalizacji. Ujednolicanie i standaryzacja czasu, pierwotnie
ograniczone do kręgu kultury europejskiej i do sfery oddziaływania chrześcijaństwa,
wraz z rozwojem nowych środków komunikacji ogarnęły znacznie większe obszary
globu.
2

1

Tak tłumaczę t e r m i n the extended present H e l g i N o w o t n y (1994). W książce Phila Macnaghtena

i Johna U r r y ' e g o Alternatywne

przyrody. Nowe myślenie o przyrodzie i społeczeństwie (2005) został on prze­

tłumaczony jako „przedłużona teraźniejszość". W i d o c z n e linearne odniesienie jest t u niepożądane.
Udaje się tego uniknąć, używając innego przestrzennego (czas w naszej k u l t u r z e konceptualizujemy
i wyobrażamy sobie przestrzennie) określenia, czyli stosowanej t u „rozszerzonej teraźniejszości".
2

Także analizy zebrane w t o m i e z b i o r o w y m Szybko i szybciej pokazują na w i e l u przykładach za­

czerpniętych z X I X - w i e c z n e j k u l t u r y temporalne skutki wprowadzania innowacji komunikacyjnych
(por. Siwicka, Bieńczyk, N a w a r e c k i 1996).

108

�Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym

Ważnym procesem dotyczącym interesujących nas tu kwestii jest nie tylko glo­
balizacja czasu (o której pisała Barbara Adam w książce Timewatch, 1995), rozumiana
jako wspólne, jednolite narzędzie koordynacji życia zbiorowego coraz większych
rzesz ludności i coraz większych części globu, ale także zmieniające się relacje mię­
dzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Przemiany te często są interpre¬
towane jako niezamierzone i nieprzewidziane konsekwencje nowoczesnego stosunku
do czasu, charakteryzującego się znacznym przyspieszeniem, koncentracją na przy¬
szłości, planowaniem; prowadzą one do zjawisk przeciwstawnych, polegających na
rosnącej roli teraźniejszości, pochłaniającej także przeszłość i przyszłość. Feno­
men ten, określony jako rozszerzona teraźniejszość (the extended present), opisany przez
Helgę N o w o t n y w znakomitej książce Time. The Modern and Postmodern Experience
(1994), jest niewątpliwie jednym z kluczowych, wielkich tematów interdyscyplinar­
nej refleksji nad kulturą współczesną i jej charakterystycznymi cechami, znajdujący¬
mi wyraz w strukturach czasowych. Wystarczy przywołać przykłady zjawisk t e m poralnych, kryjących się p o d takimi określeniami jak: kompresja czasoprzestrzeni,
czyli, można powiedzieć, ściśnięcie czasu do teraźniejszości (Harvey 1989);
uwspółcześnianie czasu (contemporarisation), czyli włączanie przeszłości i przyszłości
do ciągle rozrastającej się teraźniejszości (Young 1988); czy powstawanie globalnej
teraźniejszości (Adam 1995). Badacze opisują procesy kształtowania się bliskości
(jedności) czasowej w skali globu (the time compact global society) (Fraser 1987), for­
mowania się „czasoprzestrzeni wiecznego teraz i wszechobecnego »tutaj«" (Bau­
man 1998), dominacji „teraz" i kultury teraźniejszości (the nowist culture) (Bertman
1998), a także „kultury absolutnej teraźniejszości" (Agnes Heller 1996); piszą o i m plozji czasu (Ritzer 2001) i o „opętaniu teraźniejszością i bliską przyszłością" (Eriksen 2003). Wyrazistym przejawem dominującej roli teraźniejszości jest specyficzny
rodzaj czasu, przez badaczy opisywany jako postlinearny złożony z krótkotrwałych,
wyrwanych z ciągu momentów, będący w istocie rzeczy „sukcesją epizodów bez kon­
sekwencji" (Bauman 1998, s. 228), nazwany później przez Zygmunta Baumana cza¬
sem p u n k t o w y m (2006), a przez innych badaczy czasem momentalnym (Macnaghten, U r r y 2005), czasem sprowadzającym się d o chwili, „poszatkowanym w tak
drobne kawałki, że prawie nic już z niego nie zostało" (Eriksen 2003, s. 16), czasem
błyskawicznym (instant time) i wreszcie czasem bezczasowym (Castells 2007).
Opisywane zjawiska są efektem oddziaływania różnego rodzaju czynników, prze¬
de wszystkim rozwoju techniki, nowych technologii komunikacyjnych i informacyj¬
nych, zmieniających zasadniczo (choć często niezamierzenie, a nawet wbrew oczeki­
waniom) środowisko temporalne człowieka, jego doświadczenie czasu i stosunek do
niego. Ponadto istotny wpływ ma tutaj rynek, konsumpcja i konsumpcyjny styl ży¬
cia. Sprawy te są dobrze znane i szczegółowo udokumentowane, przypomnę je t u
jedynie w zarysie.
N o w e technologie i nowe urządzenia techniczne, jak to pokazują liczne analizy,
prowadzą do wytworzenia specyficznej kultury przyspieszenia, hiperkultury w ter109

�Elżbieta Tarkowska

minologii Stephena Bertmana, polegającej na t y m , by robić coraz więcej w coraz
krótszym czasie. Człowiekowi towarzyszy dziś poczucie nieustannej presji czasu
i ciągłego jego deficytu, zarówno w pracy jak i w czasie wolnym i życiu prywatnym.
„Ludzie spieszą się w pracy - pisał A n t o n i Kępiński w Rytmie życia - dlatego nie­
dbale ją wykonują,- spieszą się w używaniu życia, dlatego jego smaku nie odczuwają;
spieszą się w odpoczynku, dlatego nie mogą wypocząć" (Kępiński 1983, s. 134). Co¬
raz większe szybkości, właściwe urządzeniom technicznym, są narzucane znacznie
wolniej funkcjonującym organizmom ludzkim, rośnie rozbieżność między tempem
środowiska technicznego a szybkością fizjologiczną człowieka, jego możliwościami
i ograniczeniami w percepcji nowych bodźców. , W ostatnich kilkudziesięciu latach
- pisał przed laty autor Rytmu życia - człowiek przekroczył w niewiarygodny
sposób swą szybkość fizjologiczną [ . . . ] . Trudno na razie określić, jak odbija się na
ustroju ludzkim życie w środowisku o znacznie wyższych od jego własnych szyb¬
kościach" (Kępiński 1983, s. 134).
Późniejsze badania nad użytkownikami komputerów pokazują, że wprowadzana
przez te urządzenia częstotliwość, komputerowe przyspieszenie, zmienia nasz sto¬
sunek do otoczenia, wprowadza niecierpliwość i nowe wymagania czasowe. Jeremy
Rifkin w napisanej przed 20 laty książce Time Wars. The Primary Conflict in Human Hi¬
story (1987) przypuszczał, że skutki czasowości komputerowej, a zwłaszcza konflikt
między czasem biologicznym a czasem społecznym, coraz bardziej dostosowują¬
cym się do czasu komputerowego, może stać się jednym z centralnych problemów
(obszarem „wojny") w najbliższej przyszłości. N o w e media, nowe środki informacji
i komunikacji prowadzą do technostresu, jak to określa Bertman, powodują napię¬
cia i stresy związane z tempem i szybkością, a także z nadmiarem informacji. Pozy¬
tywnie wartościując zmianę, nowość, nieciągłość, fragmentaryzację, jako zwykłe,
oczywiste wymiary rzeczywistości, telefon, telewizja, komputer, Internet przyczy¬
niają się do dominacji teraźniejszości, chwili bieżącej, przyzwyczajają do nieciąg¬
łości i nietrwałości. N o w e technologie, często wprowadzane w celu ułatwienia życia
i oszczędzenia czasu, podnosząc standardy wykonywanych czynności lub tworząc
nowe potrzeby, stają się źródłem nowych, równie lub nawet bardziej czasochłon¬
nych zajęć, nowych stresów i napięć.
Skutki tych procesów są dalekosiężne i odbijają się na wszystkich sferach życia,
znajdują wyraz w wartościach, obyczajach, związkach i relacjach między ludźmi, na¬
znaczają je natychmiastowością i chwilowością. Przekształcają ideologię inwesto¬
wania w przyszłość (tak charakterystyczną dla społeczeństwa nowoczesnego nasta­
wionego na rozwój i postęp) w praktykę krótkoterminowych gratyfikacji. Zmieniają
rodzinę - jej spójność naruszona zostaje przez kult szybkości i zmiany, który two¬
rzy wiele sił odśrodkowych o działaniu dezintegrującym. Zmieniają tożsamość, pro¬
wadzą do rezygnacji z czasochłonnych zajęć i obowiązków, zniechęcają d o takich
cnót jak cierpliwość, stopniowe kształtowanie charakteru czy powolne budowanie
więzi międzyludzkich. Zmieniają społeczeństwo i jego system wartości. Jak powia110

�Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym

da cytowany tu wcześniej Bertman, bliskość między ludźmi jest czasochłonna, nie
ma na nią miejsca w kulturze przyspieszenia.
Drugi zespół czynników współcześnie kształtujących oblicze czasu społecznego,
w t y m fenomen rozszerzonej teraźniejszości, to rynek, reklama, kultura konsump¬
cyjna. W konsumpcyjnej hierarchii wartości na plan pierwszy wysuwa się szybkość,
zmiana, przyspieszenie. Konsumpcja wymusza przewartościowanie trwania i przemi¬
jania, o czym wielokrotnie pisał Zygmunt Bauman. Trwałość, która przez większą
część dziejów ludzkości była wartością, została p o d wpływem konsumpcji wyparta
na rzecz przemijania. Podobnie odkładanie na później, gromadzenie, oszczędzanie,
które organizowało działania ludzi przez wieki i było podstawą „ducha kapitalizmu",
dziś zdezaktualizowało się jako sprzeczne z wymogiem szybkiego zużywania i po¬
zbywania się zużytych przedmiotów, by nabyć nowe, oraz z modelem życia na kre¬
dyt, zadłużania się.
Bezpośrednim efektem ekspansji kultury konsumpcyjnej jest zmiana istoty cza¬
su. Czas konsumpcji to czas teraźniejszości, chwili, nieustannej zmiany. „Spektaku¬
larna kariera »teraz«, wywołana rozwojem technologii »ściskania czasu«, wyraźnie
współbrzmi z logiką gospodarki nastawionej na konsumenta: konsument powinien
być zadowolony w jednej chwili" - pisał Zygmunt Bauman (2000, s. 97). „Teraz" w jego
ujęciu to kwintesencja konsumpcji i kultury konsumpcyjnej, konsumpcyjnego nasta¬
wienia do życia. Zmiana, nowość, szybkość, natychmiastowość, ulotność i nietrwałość są wpisane w konsumpcję niejako z istoty rzeczy; charakterystycznym rysem ta¬
kiego społeczeństwa jest nienasycenie, o którym pisał Daniel Bell (1994), i „syndrom
niecierpliwości" w ujęciu Zygmunta Baumana (2003, s. 95; 2004, s. 170). K o m p u l sywne, obsesyjne zmienianie to typowa dla konsumpcji strategia zużywania i two¬
rzenia odpadków, to jednocześnie sztuka zapominania tego, co zużyte, wyparte, za¬
stąpione przez nowe i nowsze. Zespół zjawisk temporalnych związanych z kon¬
sumpcją to według badaczy prototyp tego, co dzieje się w innych sferach życia;
zmienność, nietrwałość i ulotność odnoszą się do całego życia i kultury, do tożsa¬
mości jednostek, stosunków i więzi międzyludzkich, miłości, etyki, twórczości, pra¬
cy sztuki, stosunku do przyrody i t d . W y t w o r e m kultury teraźniejszości jest „czło­
wiek synchroniczny" (kolejna koncepcja Stephena Bertmana), żyjący tylko w teraź¬
niejszości, pozbawiony związków z przeszłością i przyszłością, nieuwzględniający
ani doświadczeń przeszłości, ani przyszłych konsekwencji dzisiejszych działań, co
przekłada się na brak trwalszych więzi z innymi.
3

Badacze fenomenu dominującej teraźniejszości dostrzegają wiele jej negatyw¬
nych konsekwencji w różnych sferach życia i w związku z t y m wysuwają propozycje
działań naprawczych. Stephen Bertman (1998) proponuje, by poddać kontroli kul¬
turę przyspieszenia, odkryć, że to, co powolne, niekoniecznie jest złe, a to, co szyb-

3

Procesy te opisuje Z y g m u n t Bauman, którego niemal cała twórczość jest wielowątkową w y p o ­

wiedzią na temat czasu w k u l t u r z e i społeczeństwie (por. Tarkowska 2005).

111

�Elżbieta Tarkowska

kie, nie zawsze musi być dobre. „Slow is beautiful" - pisze. Wskazuje też na potrzebę
odbudowania związków teraźniejszości z przeszłością i przyszłością . Inni badacze
wysuwają podobne hasła: „Robić mniej, posiadać mniej i częściej mówić: nie" (Ro¬
binson, Godbey 1999, s. 314). Programy i pomysły naprawcze pojawiają się też w książ­
ce Thomasa H . Eriksena Tyrania chwili (2003). Dostrzega on zgubne konsekwencje
pośpiechu i przyspieszenia w wielu aspektach życia człowieka współczesnego: w ży¬
ciu rodzinnym, pracy, polityce, konsumpcji, także w stylu myślenia (Eriksen 2003,
s. 7). To, co dzieje się obecnie, interpretuje - podobnie jak inni badacze - jako sferę
niezamierzonych konsekwencji rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyj¬
nych i pokazuje ich paradoksalne skutki. Tak więc dążenie do większej elastyczności
w efekcie zmniejsza elastyczność, większe możliwości w y b o r u ograniczają wybór,
a wprowadzenie technik oszczędzających czas ostatecznie prowadzi do zmniejsza¬
nia się zasobów czasu (Eriksen 2003, s. 14, 202). Opis różnych negatywnych kon¬
sekwencji czasu sprowadzonego do chwili (degradacja życia rodzinnego, zjawisko
monogamii seryjnej, kult młodości, kryzys przekazywania wiedzy i t d . ) kończy po¬
stulatami w obronie czasu wolno płynącego i wskazaniem potrzeby odpowiednio
zorientowanej polityki społecznej. „Powolność potrzebuje ochrony. Potrzebuje wszel¬
kiego rodzaju pomocy państwa, przywilejów społecznych, systemów subsydiów
i k w o t " (Eriksen 2003, s. 222). Potrzebna jest też na poziomie jednostek „świadoma
kontrola nad własnymi zmianami rytmu upływu czasu" (Eriksen 2003, s. 225).
4

W a r t o tu wspomnieć o innych działaniach i inicjatywach na rzecz czasu wolno
płynącego, pojawiających się coraz liczniej, takich jak utworzony w 1999 r. Światowy
Instytut na Rzecz Spowolnienia (World Institute of Slowness), propagujący rewo¬
lucję w t y m zakresie, czy jak rozwijający się w ostatnich latach slow movement, obej¬
mujący coraz więcej dziedzin życia (Pańków 2009) . Manuel Castells opisuje Fun­
dację Długiego Teraz (Long N o w Foundation), grupującą kalifornijskich naukow­
ców, artystów, biznesmenów, zainteresowanych długoterminową perspektywą cza¬
su, przeciwstawiających się pojęciu czasu błyskawicznego (instant time). Jedną z ich
inicjatyw jest zbudowanie Zegara Długiego Teraz, który rejestrowałby czas przez
10 tysięcy lat - wydawałby sygnały dźwiękowe raz do roku, jeden raz na stulecie i je­
den raz na tysiąclecie (Castells 2007, s. 464-465).
5

Można by podać więcej przykładów inicjatyw w obronie czasu wolno płynące¬
go, w obronie długiej perspektywy czasu, w obronie przeszłości i przyszłości, która
winna wzbogacić teraźniejszość. Niektórzy badacze dostrzegają już symptomy
zmiany, zwolnienia tempa i zmęczenia przyspieszeniem. Wydaje się jednak, że ra-

4

W a r t o dodać, że c h o ć cała książka Bertmana Hyperculture. TheHuman

Cost of Speed jest krytyką szy­

bkości i t y r a n i i „teraz" z p u n k t u w i d z e n i a kosztów l u d z k i c h i społecznych, autor oddaje t e ż sprawied­
liwość p o z y t y w n y m aspektom i konsekwencjom „siły teraźniejszości" (Bertman 1998, s. 191 i n . ) .
5

W Polsce badania na temat tego r u c h u p r o w a d z i Agata Gruszecka, d o k t o r a n t k a Szkoły N a u k

S p o ł e c z n y c h p r z y IFiS P A N .

112

�Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym

cję miał w y b i t n y socjolog czasu, Sebastian de Grazia, który uważał, że podobnie jak
długiego okresu, co najmniej 200 lat, potrzebowała nasza cywilizacja, by nabrać
przyspieszenia, tak i proces spowolnienia będzie długotrwały (de Grazia 1962, za:
Robinson, Godbey 1999, s. 314). Chyba że w sukurs działaniom i inicjatywom p o ­
dejmowanym na rzecz czasu wolno płynącego przyjdzie światowy kryzys ekonomicz­
ny który radykalnie zmieni obecne zasady rządzące życiem społecznym i kulturą
i zmusi do głębokiego przewartościowania zmienności i trwania. Jak przypuszcza
Zygmunt Bauman, kryzys może wprowadzić rewolucyjne zmiany polegające na zer­
waniu z kluczową dla społeczeństwa konsumpcyjnego zasadą „pozbywania się sta­
rego, żeby nabyć coś nowego". „Moim zdaniem - mówi autor Płynnych czasów - no¬
wością, do której się trzeba będzie przyzwyczaić, będzie odkrycie na nowo wartości
trwania" (Bauman 2009). Byłaby to rzeczywiście rewolucyjna, niezwykle głęboka
zmiana.

W stronę perspektywy lokalnej
Zarówno rozwój techniki, innowacje technologiczne, nowe media, jak i sfera kon¬
sumpcji, rynku i reklamy to zespoły zjawisk o charakterze ogólnocywilizacyjnym,
działających w skali globalnej. Ale można dostrzec też działanie czynników lokal¬
nych, wzmacniających czy wspomagających, a być może też niekiedy utrudniają¬
cych kształtowanie się zjawisk składających się na fenomen rozszerzonej, dominu¬
jącej teraźniejszości. Tak np. Stephen Bertman, który w swojej koncepcji kultury te­
raźniejszości i człowieka synchronicznego odwołał się do realiów społeczeństwa
amerykańskiego i dokładnie przeanalizował rolę zarówno nowych technologii ko¬
munikacyjnych i informacyjnych, jak i konsumpcyjnego stylu życia, dostrzegł jesz¬
cze jedno źródło amerykańskiej obsesji szybkości, fascynacji nowością i zmiennością.
Wiązał je z historią społeczeństwa amerykańskiego, ze specyficznym doświadcze­
niem historycznym i społecznym Amerykanów, na które składa się m.in. dziedzictwo
migracji do Nowego Świata, a następnie doświadczenie i mit pogranicza, przybiera­
jący ciągle nowe wcielenia (takie np. jak mit podboju kosmosu). Mobilność w prze¬
strzeni sprzyjała pozytywnemu wartościowaniu zmiany, ruchu, nowości i młodości,
a jednocześnie miała wpływ na krótką pamięć historyczną. „Jako Amerykanie - pisał
Bertman — zawsze byliśmy chronicznymi emigrantami w poszukiwaniu domu; za­
siedlając nowe tereny byliśmy wygnańcami z czasu" (Bertman 1998, s. 30).
Również w wypadku społeczeństwa polskiego i charakterystycznego dla niego
czasu społecznego można wyodrębnić działanie czynników różnej natury o charak¬
terze zarówno globalnym (nowe technologie komunikacyjne i informacyjne, od¬
działywanie kultury konsumpcyjnej), jak i bez wątpienia lokalnym - chodzi o wpływ
specyficznego dziedzictwa i doświadczenia historycznego i społecznego. W efekcie
ukształtowało się to, co od wielu lat określam mianem orientacji prezentystycznej
Polaków (Tarkowska 1987, 1992) i co jest odpowiednikiem zarysowanej kultury te­
raźniejszości. Jak starałam się pokazać w różnych miejscach (Tarkowska 1992, 1999,
113

�Elżbieta Tarkowska

2004), obecna postać czasu społecznego Polaków jest swoistą wypadkową czterech
grup kumulujących się uwarunkowań i doświadczeń, prowadzących w różny sposób
do koncentracji na teraźniejszości i do zredukowanej perspektywy przyszłości. Spra¬
wą odrębną, niedotyczącą zresztą tylko polskich realiów, jest towarzyszący wska¬
zanym procesom żywy emocjonalnie zabarwiony stosunek do przeszłości. O w e
uwarunkowania t o : po pierwsze, dziedzictwo 45 lat tzw. socjalizmu realnego, wpływ
specyficznych uwarunkowań systemowych na zachowania, mentalność, styl życia,
poczucie zależności i przymusu oraz braku wpływu na rzeczywistość, po drugie,
specyficzne dziedzictwo kulturowe, ze szczególnym uwzględnieniem pewnych ele¬
mentów tradycyjnej kultury chłopskiej, słabości lub nieobecności wartości miesz¬
czańskich, ludowej religijności i tzw. etyki katolickiej, po trzecie, oddziaływanie
okresu transformacji, okresu głębokich zmian charakteryzujących się wyjątkową
nieciągłością i niestabilnością, przyspieszeniem i nagromadzeniem zmian zacho¬
dzących właściwie we wszystkich sferach życia, doświadczenie „permanencji zmia¬
ny", po czwarte, globalne procesy o charakterze zmian cywilizacyjnych, prowadzące
do kompresji czasu, wpływ nowych technologii informacyjnych i komunikacyjnych
oraz rynku i konsumpcji, zwiększających i wzmacniających rolę teraźniejszości.
Przeprowadzone w końcu lat 80. i początkach 90. analizy, których fundamentem
była różnego rodzaju empiria, stały się podstawą twierdzenia o dominacji w Polsce
orientacji prezentystycznej, skoncentrowanej na „teraz", ze skróconą, zablokowaną
perspektywą przyszłości (Tarkowska 1987, 1992). Tego typu orientacje pojawiają
się w sytuacjach zależności i przymusu, politycznego, ekonomicznego czy innego,
zredukowana perspektywa przyszłości jest pochodną braku wpływu na teraźniej¬
szość. Poza t y m do podobnych skutków prowadzą sytuacje ograniczające lub
uniemożliwiające antycypację dalszego biegu wydarzeń, czyli okresy gwałtownych
zmian, naruszających ciągłość czasu i w ten sposób uniemożliwiających przewidy¬
wanie (Nelkin 1970). W powojennej historii Polski widoczne było oddziaływanie obu
grup czynników, choć w różnym nasileniu w poszczególnych okresach. Zależności
i przymusy natury politycznej charakteryzowały cały okres realnego socjalizmu, z ko­
lei zmiana i niestabilność to trwałe ramy życia społecznego w tej części Europy w któ­
rej dziejach współczesnych widać, jak to kiedyś określił Tadeusz Łepkowski, „coraz
więcej zmian, coraz mniej trwania" (1989).
W i e l u teoretyków i badaczy systemów komunistycznych wskazywało na nie¬
pewność i nieprzewidywalność warunków działania jako na charakterystyczny ele¬
ment gospodarki centralnie planowanej. „Źródłem niepewności był autorytarny cha­
rakter systemu, stwarzający zarówno możliwości arbitralnych decyzji, jak i nagłych,
też arbitralnych zmian tych reguł" (Tarkowski 1994, s. 89). Zniechęcało to do pla¬
nowania lub wręcz je uniemożliwiało, unieważniając t y m samym przyszłość. Poka¬
zuje to wiele ówczesnych badań socjologicznych, m.in. przeprowadzone w 1969 r.
międzynarodowe badania porównawcze na temat wyobrażeń roku 2000. W ramach
tych badań Polskę zaliczono do grupy krajów o orientacji prezentystycznej, z w y 114

�Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym

raźną dominacją teraźniejszości i niedostatecznym zainteresowaniem przyszłością:
dla ponad połowy Polaków (i to młodych Polaków, gdyż respondentami byli ludzie
w wieku 15-40 lat) przyszłość nie była przedmiotem większego zainteresowania
(Siciński 1975, Ornauer i in. 1976). D o zbliżonych wniosków skłaniały inne badania
prowadzone w latach 60., 70. czy 80., pokazujące wysokie miejsce w hierarchii war¬
tości Polaków wartości określanych jako prywatno-stabilizacyjne. Elementy orien¬
tacji prezentystycznej można było znaleźć u przedstawicieli różnych grup i katego¬
rii społecznych: u ludzi starych i młodych, ubogich i dobrze sobie radzących, także
w wypowiedziach decydentów różnych szczebli, czyli ludzi, którzy realizowali za¬
planowane działania i przynajmniej teoretycznie powinni mieć poczucie wpływu na
rzeczywistość (por. Tarkowska 1992). Myślenie w kategoriach odległych celów wy¬
stępowało w grupach i ruchach alternatywnych, skoncentrowanych na wartościach
wymagających długiej perspektywy czasu, takich jak ekologia czy zdrowie (Tarko¬
wska 1991), także wśród opozycji politycznej.
Orientacji skoncentrowanej na teraźniejszości sprzyjały też inne czynniki, w t y m
specyficzne dziedzictwo kulturowe: tradycyjna kultura chłopska, słabość wartości
mieszczańskich, oddziaływanie religii katolickiej. Zarówno działanie tradycyjnej
kultury chłopskiej, jak i oddziaływanie systemu komunistycznego przebiegało w p o ­
d o b n y m kierunku, jak to pokazał w jednym z tekstów Zygmunt Bauman:
W a r u n k i , w j a k i c h stawia się c z o ł a i r o z w i ą z u j e ż y c i o w e p r o b l e m y w s p o ł e c z e ń s t w a c h
k o m u n i s t y c z n y c h , m o ż n a t r a k t o w a ć jako zgeneralizowaną w e r s j ę w a r u n k ó w , z j a k i m i
styka się p r z e d i n d u s t r i a l n y chłop. Jeśli jako d o m i n u j ą c ą c e c h ę życia p r z e d i n d u s t r i a l nego c h ł o p a w y r ó ż n i l i ś m y n i e p e w n o ś ć , p o z o s t a j e ona t e ż n a j d o n i o ś l e j s z ą c e c h ą spo¬
ł e c z e ń s t w a k o m u n i s t y c z n e g o , n a s t ę p u j ą c e g o p o s p o ł e c z e ń s t w i e c h ł o p s k i m . T y l e tylko,
ż e g ł ó w n e ź r ó d ł o n i e p e w n o ś c i p r z e m i e ś c i ł o się z n a t u r y d o s p o ł e c z e ń s t w a ( B a u m a n
1979, s. 185).

Mówiąc o dziedzictwie kulturowym, trzeba też wspomnieć o niedostatku i sła¬
bości w Polsce kultury mieszczańskiej i mieszczańskiego stylu życia, z takimi typo¬
wymi dla niego wartościami jak szacunek wobec czasu („czas to pieniądz"), oszczędza¬
nie z myślą o przyszłych korzyściach, długoterminowe planowanie. Nieobecność
wartości, od czasów Maxa Webera wiązanych z etyką protestancką, skłania do po¬
szukiwania wpływu katolicyzmu i związanych z nim wartości. Jak twierdzi autor kon¬
cepcji „etyki katolickiej", konstruktu analogicznego do etyki protestanckiej, wartości
z nią związane sprzyjają eksponowaniu teraźniejszości, a nie przyszłości (Dealy 1977).
Koncentracji na teraźniejszości sprzyjał także okres transformacji lat 90., odzna¬
czający się głębokimi zmianami w wielu sferach życia, co swego czasu nazwałam
permanencją zmiany. Doświadczenie zmienności, nietrwałości, tymczasowości ota¬
czającej rzeczywistości, typowe dla kultury współczesnej w skali globalnej i zasad¬
nicze dla fenomenu rozszerzonej teraźniejszości, w warunkach polskich znalazło
dodatkowe wzmocnienie.
115

�Elżbieta Tarkowska

Jeśli chodzi o zachodzące w skali globalnej procesy prowadzące do kultury ter¬
aźniejszości, takie jak nowe technologie komunikacyjne i informacyjne czy ekspan¬
sja konsumpcji i kultury konsumpcyjnej, ich oddziaływanie w społeczeństwie pol¬
skim jest widoczne, choć niewątpliwie mają mniejszy zasięg i nasilenie niż w spo¬
łeczeństwach zachodnich czy w społeczeństwie amerykańskim. Coraz liczniejsze
prace opisujące oddziaływanie nowych mediów i kultury popularnej wskazują na
obecność także w naszych warunkach kultury teraźniejszości.

Zróżnicowania i podziały związane z czasem
Przedstawiony obraz przemian czasu społecznego, zachodzących zarówno
w skali globalnej, w kontekście procesów ogólnocywilizacyjnych, jak i w wymiarze
lokalnym, ograniczonym do przypadku polskiego, jest ujęciem uproszczonym, uka¬
zującym tylko jedną stronę złożonych zjawisk. W świecie współczesnym nie wszys¬
cy cierpią na brak czasu, nie wszyscy żyją w pośpiechu, nie dla wszystkich głównym
środowiskiem temporalnym jest hiperkultura i rozszerzona teraźniejszość. W zróż¬
nicowanych i podzielonych społeczeństwach nierówności społeczne i ekonomiczne
są wzmacniane przez nierówności związane z czasem. W i e l u badaczy czasu zwraca
uwagę na to, że współczesne społeczeństwa żyją w dwu rytmach, przy czym żyjący
szybciej należą do kategorii uprzywilejowanych, a niepracujący i bezrobotni od¬
czuwają zatrzymanie czasu. „Kurczenie się przestrzeni niweluje wymiar czasu. Miesz­
kańcy pierwszego świata pogrążeni są w ciągłej teraźniejszości, a ich życie jest cią­
giem epizodów higienicznie oddzielonych od przeszłości i przyszłości. Ludzie ci są
stale zajęci i ciągle brakuje i m czasu" - pisał Zygmunt Bauman w Globalizacji. Ludzie
należący do drugiego świata „są przygnieceni bezużytecznym ciężarem nadmiaru
czasu, którego nie mają czym wypełnić. W ich czasie »nic się nigdy nie zdarza«
[ . . . ] . Mogą oni jedynie zabijać czas, tak jak on ich powoli zabija" (Bauman 2000, s. 105).
Socjologowie czasu, na przykład Helga N o w o t n y czy Gabriela Paolucci, a także ba­
dacze innych specjalności piszą o nowej stratyfikacji związanej z czasem, wskazują
na nowy niemający jeszcze nazwy konflikt, wyrażający się w podziale na posiadaczy
pracy i bezrobotnych, na przepracowanych i niepracujących, na cierpiących na brak
czasu i odczuwających jego nadmiar. Podobny, może nie tyle konflikt, ile głęboki
podział społeczny określiłam terminem „nierównej dystrybucji czasu", odnosząc go
do zmieniającego się społeczeństwa polskiego pierwszej połowy lat 90. (Tarkowska
1997). W przeciwieństwie do uniformizującego i homogenizującego pod t y m wzglę¬
dem oddziaływania systemu realnego socjalizmu w wyniku reform rynkowych spo¬
łeczeństwo wyraźniej zróżnicowało się i spolaryzowało na żyjących w nowym, przy¬
spieszonym tempie, w nieustannym pośpiechu i odczuwających chroniczny deficyt
czasu oraz na tych, którzy z różnych powodów (brak pracy, niepełnosprawność,
choroba, starość) odczuwają nadmiar niezagospodarowanego czasu.
W okresie PRL ilość czasu wolnego była jednym ze wskaźników stopy życiowej
i pozycji społecznej: zasoby czasu do swobodnej dyspozycji były t y m większe, i m
116

�Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym

wyższe miejsce się zajmowało w hierarchii społecznej. Wyższemu poziomowi wy¬
kształcenia czy wyższym kategoriom dochodów towarzyszyły większe zasoby czasu
wolnego (Anusz 1981, s. 180; Wnuk-Lipiński 1981, s. 150). Deficyt czasu był na ogół
skorelowany z niskimi kwalifikacjami, niskimi dochodami, a także z trudną sytuacją
życiową rodzin wielodzietnych lub rodzin z małymi dziećmi wymagającymi opieki.
Okres transformacji przyniósł w tej dziedzinie zasadnicze zmiany. W w y n i k u
przemian, które istotnie przekształciły czas pracy i czas wolny, zmieniło się też ich
miejsce w hierarchii wartości. Wraz z odkryciem czasu jako ekonomicznie wy¬
miernej wartości miejsce czasu wolnego jako wartości cennej i poszukiwanej zajęła
praca. W y ż e j ulokowani na drabinie społecznej (ludzie dobrze sytuowani, pracują¬
cy na własny rachunek, ludzie z wyższym wykształceniem) charakteryzuje deficyt
czasu, w przeciwieństwie do niższych grup dochodowych, które nie tylko nie od¬
czuwają braku czasu, ale raczej cierpią na jego nadmiar (Tarkowska 1997).

Słowo końcowe
Posługując się kategorią kultury teraźniejszości, eksponującą element „teraz", przy¬
spieszenie i deficyt czasu, trzeba pamiętać o jej ograniczeniach, czyli o t y m , że są
ludzie, zbiorowości czy społeczeństwa, które żyją poza ramami owej kultury. N i e
podważa to jednak przydatności tej kategorii jako narzędzia odsłaniającego ważne
aspekty kultury współczesnej i życia społeczeństw współczesnych, zarówno w ska¬
li globalnej, jak i w wymiarze lokalnym.

Bibliografia
Adam B.
1995

Timewatch. The Social Analysis of Time, Cambridge

Anusz M .
1981

Wybrane cechy sposobu życia klas i warstw społecznych, w: Warunki życia i potrzeby
społeczeństwa polskiego w połowie lat siedemdziesiątych, red. L . Beskid, Z Sufin,
Warszawa

Aveni A . F
2001

Imperia czasu. Kalendarze, zegary i kultury, przeł. P Machnikowski, Poznań

Bauman Z .
1979
1998
2000
2006

Comment on Eastern Europe, „Studies in Comparative Communism", v o l . X I I ,
nr 2-3
Śmierć i nieśmiertelność. O wielości strategii życia, przeł. N . Leśniewski, Warszawa
Globalizacja. I co z tego dla ludzi wynika, przeł. E. Klekot, Warszawa
Czas w epoce płynnej nowoczesności, wykład w SWPS 16 października
117

�Elżbieta Tarkowska

2009

Koniec orgii. Z Zygmuntem Baumanem rozmawia Tomasz Kwaśniewski,
„Duży Format" (dodatek do „Gazety Wyborczej"), 9 lutego

Bell D.
1994

Kulturowe sprzeczności kapitalizmu, przeł. S. Amsterdamski, Warszawa

Bertman S.
1998

Hyperculture. The Human Cost of Speed, Westport, London

Castells M .
2007

Społeczeństwo sieci, przeł. K. Pawluś i in., Warszawa

De Grazia S.
1962

Of Time, Work, and Leisure, N e w York

Dealy G.C.
1977
Elias N .
1992

The Public Man. An Interpretation of Latin American and Other Catholic Countries,
Amherst
Time: An Essay, O x f o r d

Eriksen T H .
2003

Tyrania chwili. Szybko i wolno płynący czas w erze informacji,przeł. G. Sokół,
Warszawa
Fraser J.T
1987

Time, The Familiar Stranger, Amherst

Harvey, D.
1989

The Condition of Postmodernity. A. Enquiry into the Origins of Cultural Change,
Oxford
Heller A .
1995

Where are we at home?, „Thesis Eleven", v o l . 4 1 , nr 1, s. 1-18

Kern S.
1983

The Culture of Time and Space 1880-1918, Cambridge

Kępiński A.
1983

Rytm życia, Kraków

Łepkowski T
1989

Uparte trwanie polskości. Nostalgie. Trwanie. Nadzieje. Wartości, Londyn

Macnaghten P, U r r y J.
2005

Alternatywne przyrody. Nowe myślenie o przyrodzie i społeczeństwie, przeł. B. Ba¬
ran, Warszawa
118

�Kultura teraźniejszości w ujęciu globalnym i lokalnym

N e l k i n D.
1970

Unpredictability and Life Style in a Migrant Labor Camp, „Social Problems", vol. 17,
nr 4, s. 4 7 2 - 4 8 7

Nowotny H .
1994

Time. The Modern and Postmodern Experience, Cambridge

Ornauer H . , W i b e r g H . , Siciński A., Galtung J. (red.)
1976

Images of the World in the Year 2000. A Comparative Ten Nations Study, The
Hague-Paris

Pańków L .
2009

Leniwa niedziela, „Wysokie Obcasy", 31 stycznia

Rifkin J.
1987

Time Wars. The Primary Conflict in Human History, N e w York

Ritzer G.
2001

Magiczny

świat konsumpcji, przeł. L . Stawowy, Warszawa

Robinson J.P, Godbey G.
1999

Time for Life. The Surprising Ways Americans Use Their Time, Pennsylvania

Siciński A.
1975
Młodzi o roku 2000. Opinie, wyobrażenia, postawy, Warszawa
Siwicka D , Bieńczyk M . , Nawarecki A. (red.)
1996
Szybko i szybciej. Eseje o pośpiechu w kulturze, Warszawa
Tarkowska E.
1987
Czas w społeczeństwie. Problemy, tradycje, kierunki badań, Wrocław
1991
„Inność" i „obcość" w perspektywie antropologicznej, w: Spontaniczna kultura mło­
dzieżowa. Wybrane zjawiska, red. J. Wertenstein-Zuławski, M . Pęczak, Wro¬
cław
1992
Czas w życiu Polaków. Wyniki badań, hipotezy, impresje, Warszawa
1997
Nierówna dystrybucja czasu - nowy wymiar zróżnicowania społeczeństwa polskiego,
w: Elementy nowego ładu, red. H . Domański, A. Rychard, Warszawa
1999
Polacy wobec przyszłości i przeszłości. Czas społeczny w okresie realnego socja¬
lizmu i w okresie transformacji, w: Idee a urządzanie świata społecznego. Księga
jubileuszowa dla Jerzego Szackiego, red. E. Nowicka, M . Chałubiński, War¬
szawa
2004
2005

Changing social time in post-Communist Poland: Local and global perspectives, „Essays
in Arts and Sciences", v o l . X X X I I I , nr 2, zima
Zygmunt Bauman o czasie i procesach detemporalizacji, „Kultura i Społeczeństwo",
nr 3

119

�Elżbieta Tarkowska

Tarkowski J.
1994

Patroni i klienci, Warszawa

Wnuk-Lipiński E.
1981

Budżet czasu - struktura społeczna - polityka społeczna, Wrocław

Young M .
1988
The Metronomic Society. Natural Rhythms and Human Timetables, Cambridge,
Young M . , Schuller T (red.)
1988
The Rhythms of Society, London
Zadrożyńska A.
1985

Powtarzać czas początku, Warszawa

120

�</text>
              </elementText>
            </elementTextContainer>
          </element>
        </elementContainer>
      </elementSet>
    </elementSetContainer>
  </item>
</itemContainer>
